#anime52

    •  

      @marek_antoniusz: W sumie te smakują spoko ale nie pamiętam ile kosztują. Generalnie Beskidzkie mają spoko serie tych słodyczy w czekoladzie.
      Pocky są po 5pln w biedrze/lidlu zwykle.

      źródło: image.ceneostatic.pl

    •  

      @Daleth2202: No spoko, ja oglądam anime i produkuję się nawet na wykopie o chińskich bajkach. Zjadłem parę różnych smaków, no i Pocky są ok, ale wolę inne słodycze. Nawet nie ze względu na cenę, bo 5pln za ok. 50g to nie jest tragedia, ale po prostu są lepsze słodycze. Jak chcesz koniecznie japońskie to nawet zwykłe pakowane mochi wyjdą podobnie cenowo, a mają dość unikalną konsystencje i są całkiem spoko.

      Wartość sentymentalną to ma dla mnie babcine ciasto, które jadłem za dzieciaka. Pocky to zwykłe słodycze, a to że ktoś na drugim końcu świata je regularnie je i pojawiają się w ichniejszych animacjach nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ale ja to ja i to wyłącznie moje zdanie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #anime #animedyskusja

    Zrobiłem sobie mały rewatch paru filmów Ghibli...

    Przy Lapucie wynudziłem się straszliwie i seans dosłownie mnie umęczył.

    Totoro to małe dzieci biegające po ekranie od lewej do prawej a potem od prawej do lewej, a potem znowu od lewej do prawej. Zzzzz....

    Whisper of the Heart... obejrzałem z przyjemnością. Gdy ogląda się bardziej świadomie niż jako mały berbeć, to widać ogromną przepaść jaka dzieli ten tytuł od poprzednich dwóch filmów.

    pokaż spoiler KAAANTRIII ROOOOŁDDDSSSS TEJK MI HOOOOŁM
    pokaż całość

    źródło: dailymotion.com

    •  

      @Logytaze: Imo to jest smutne, jak ludzie opluli Aya to Majo, które jest całkiem spoko filmem (5+/10), a jednocześnie jest to zdecydowanie najlepszy jego film i wspaniały redemption arc.

      Tęsknię za tą obyczajową stroną Ghibli. Teraz to już wyłącznie fantasy klepią.

      Zależy co masz na myśli przez obyczajowe. Dobrych filmów to można na placach jednej ręki policzyć. Oczywiście Miyazakiego pomijając, bo on nie potrafi robić rzeczy, które nie są akcyjniakami.

      @tobaccotobacco: Pom poko dobra baja.

      Nagle się okazuje, że wszyscy oglądają najnowsze produkcje Netflixa, a nawet pełna kinematografia Ghibli nieskończona xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Znajoma mi właśnie napisała, że aby zostać wolontariuszem na festiwalu LAS trzeba wpłacić kaucję xD w kwocie 480zl xDD jako warunek wykonania odpowiedniej ilości pracy xDDD
    #wolontariat #januszex

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20220524_150458.jpg

    •  

      @antkowa: Normalna rzecz w przypadku konwentów - płacisz za bilet jako wolontariusz, a po zakończeniu wydarzenia dostajesz zwrot. W trakcie zwykle masz jakieś posiłki, miejsce do wypoczynku i gadżety.

      Z tego co widzę to jest wydarzenie 6-dniowe. Praca 2x8h to dobry deal jak ktoś nie ma wolnych 500 pln, czyli głównie ludzie młodzi/studenci.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    JJK0 bardzo spoko. W ogóle nie spodziewałem się tyłu ludzi na seansie. Cieszy, bo daje nadzieję, że będzie się pojawiać może filmów anime więcej w kinach w przyszłości.

    Tylko to tłumaczenie. O Geezusie. Za to się należy dystrybutorowi klaps w dziąsło.

    #anime #animedyskusja

  •  

    Totalnie nie rozumiem skąd taki opór sprzedać inwestycyjny kurnik z (wciąż lekką) stratą. Ta cała deweloperska nagonka zrobiła ludziom kisiel z mózgu. Sam często zamykam futuresy ze stratą i gitara. Następny ruch będzie może lepszy. A tutaj ludzie wolą się dosłownie wyzerować i zejść na minus niż zaakceptować prosty fakt, że nie każdy zakład z rynkiem wychodzi. High pumped expectations często kończy się zwałą. A do tego ta masa integracyjnych szkoleniowców, którzy podają to jako złoty środek na Bogactwo - przecież powinni ostrzegać przed ryzykiem, podobnie jak brokerzy na kontraktach terminowych. Kurnik na kredyt to gra na lewarze gorszym niż giełdowy, bo na giełdzie call out i "po problemie", a tutaj zostajesz bez mieszkania i z zadłużeniem wobec banku.

    #nieruchomosci #gielda #inwestycje #ekonomia #gospodarka
    pokaż całość

  •  

    Ja to się naprawdę dziwię ludziom, którzy łykają amine za amine i potrafią czerpać z tego przyjemność.

    Nie wkurwia was już, że w KAŻDYM kurła anime jest jakaś postać, która jest powielana?

    Jestem Hikomi mam duże cyce i jestem ładna, ojoj cała męska część szkoły ślini się do mnie? Nie rozumiem o co chodzi, myk spódniczką, żeby było widać majty. Chłopy dostali krwotoku, ale ja nie wiem o co chodzi <zmieszanie i kurwa emotka potu na głowie>

    Cześć jestem zwykłym chłopakiem, murzyny zabili mi rodziców JUŻ NIGDY NIKT PRZY MNIE NIE UMRZE dlatego wylądowałem w jakimś mieście fantasy i mam przydupasów koło siebie z czego jeden lubi jeść i jest głupi a drugi jest głupi i zboczony. No i jest ona, dupeczka do której się ślinie, za 100 epizodów powiem, że ją kocham a ona umrze albo coś xD

    - Saske kurwa chodź ze mną tu de wiledż

    - weź się typie mam brata do zabicia

    A no i standardowo. Stare dziady zwykle są zboczone i leci im krew z nosa.

    #anime #animedyskusja
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Stresujący dzionek, nie chcę mi się spać i tutaj tego efekt. Połowa sezonu za nami. Można już śmiało powiedzieć co zatrybiło, a co jest be. Gdyby ktoś nie dotknął jeszcze tego sezonu, to zachęcam spojrzeć.

    Zdecydowanie warto

    Spy x Family
    Jakościowo najlepsze anime sezonu. Najbardziej widać to w scenach akcji, które nie mają wręcz końca. Odcinki są napakowane po brzegi treścią ale nie czuje się znudzenia. Niczym kino akcji z Jackie Chanem oderwać oczu nie idzie a człowiek chętnie miejscami pozwijałby się ze śmiechu na podłodze. Póki co dla mnie 9/10

    Paripi Koumei
    Najbardziej oryginalne anime sezonu i jednocześnie najlepiej wpisujące się w moje gusta. Zwariowany pomysł przeniesienia postaci historycznej do współczesnej Japonii i zaangażowanie jej w biznes rozrywkowy - no co tu może pójść nie tak? Najlepsze osty sezonu, najciekawszy i najbardziej przyciągający główny bohater, który potrafi ustąpić miejsca postaciom pobocznym. Każdy krok Koumeia obserwuję z ciekawością. Dla mnie póki co 10/10 i polecam gorąco.

    Dobre serie

    Summertime Render
    Ciekawa historia o niecodziennej legendzie wyspy owianej złą sławą. Ledenda mówi o chorobie cieni, które starają się zastąpić swoje oryginały. Nadrobiłem ten serial. Trzymał w napięciu, przy pierwszym odcinku myślałem, że zrobię w majty a przez dwa dni miałem niepokojące sny. Niestety trochę się to rozmyło. Jestem na czwartym odcinku i nie chcę się bardziej zawieść. Poczekam chyba aż wyjdzie więcej odcinków i albo utnę oglądanie jeśli zacznie pikować w dół, albo będę się cieszyć fajnym dreszcowcem. Póki co solidne 8/10

    Honzuki no Gekokujou: Shisho ni Naru Tame ni wa Shudan wo Erandeiraremasen 3rd Season
    Kolejny sezonik Main, jest miło, są kolejne kłopoty i dzieje się. Ponownie na każdym kroku mówią jej, że może umrzeć - tym razem z rąk osób trzecich. Ponownie (w teorii dorosła kobieta) zachowuje się jak rozpieszczona gówniara. Znów ma się wrażenie, że pedofilia w Japonii to nie jest społecznie nieakceptowalna. Ale pomimo wszystkich tych wad jest to cholernie dobry kawał isekaia. Zdecydowane 8/10 i jazda z tym dalej.

    Aharen-san wa Hakarenai
    Szkolna komedia, która zaskakująco nie wywołuje zażenowania i chęci zatrzymania seansu. Gagi polegają głownie na nadinterpretacji, absurdalnych pomysłach, czy nieporozumieniach między głównymi bohaterami. Odcinki wchodzą jeden za drugim nie potrzeba tutaj niczego przyprawiać, bo mamy się tu dobrze bawić i skończyć oglądać z uśmieszkiem pod nosem. Dla mnie 7-8/10 i zachęcam do oglądania ludzi, którzy lubią troszkę zwolnić przy oglądaniu.

    Ao Ashi
    Obejrzałem nie tylko trzy odcinki, ale i zamierzam całość. Dobrze dobrane tempo akcji i umiejętnie dobrane sceny dramatyczne. Kryzysy dla głównego bohatera niebłahe a sama treść póki co nie jest głupia i odrealniona. Sport przedstawiony raczej w ten realistyczny sposób. Do tej pory oglądało mi się bardzo przyjemnie i jeśli szukasz fajnego, realistycznego anime o sporcie, to w tym sezonie (ani w kilku poprzednich) nic lepszego nie znajdziesz. Dla mnie obecnie 8/10.

    Koi wa Sekai Seifuku no Ato de
    Witam i zapraszam. Oto jedna z kandydatek do miana best waifu sezonu. Czarująca, seksowna księżniczka śmierci i jej partner oraz śmiertelny wróg - czerwony power ranger. Jak wcześniej pisałem wciąż łapie się na tego typu anime. Twórcy niczym drapieżny pająk utkali sieć z dramatu, komedii i romansu bym poraz kolejny dał się złapać, zawinąć w kokon i oddać seansowi. Miło, że skupia się na wspólnym spędzaniu czasu i randkowaniu zamiast na podchodach i sapaniu do siebie z dystansu. Spokojne 7/10. Bez szału ale za to ile słodyczy.

    Tytuły, których nie rozumiem

    Kawaii dake ja Nai Shikimori-san
    Dla mnie ogromnym zaskoczeniem jest sukces tej serii. Jeden z najpopularniejszych tytułów sezonu - wg mnie niezasłużenie. Mamy człopczycę i ofermę w związku. Prowadzą typowe licealne życie. Nie doszukałem się żadnych fajerwerków poza rodzicami głównego bohatera. Ci są fajni i ratują trochę serię. Obecnie 6/10.

    Kaguya-sama wa Kokurasetai: Ultra Romantic
    Dobrze bawiłem się przy pierwszych dwóch sezonach i gdzie to jest ja się pytam? Przerost formy nad treścią. Przestało być śmiesznie, przestało być romantycznie został tylko jakiś niewytłumaczalny ból głowy. Obecny sezon 4/10

    Seans dla koneserów

    Kakkou no Iinazuke
    Haremówa jak się patrzy. Siostra przyrodnia i jej siostra biologiczna a twoja narzeczona plus największa kujonka w szkole i zwykły mumin o mało przyjemnej facjacie czekający aż wszystkie te laski wspólnie rzucą mu się do majtek. Raczej dla koneserów 5/10

    Mahoutsukai Reimeiki
    Jesteśmy już w połowie serii a tak naprawdę to niewiele się wydarzyło. Przygody miałkie, humoru co kot napłakał a i mało kto dostaje po twarzy. Co najwyżej seria obdarowuje hojnie fanserwisem i podtekstami seksualnymi. Trochę moje oczekiwania zabijają mój zapał do dalszego oglądania. Możliwe, że ukończę, ale obecnie nie więcej niż 5/10.

    Shokei Shoujo no Virgin Road
    No i chuj, no i cześć. Potencjał na dark fantasy z dużą ilością krwawych scen przeradza się na moich oczach w sielankę dwóch licealistek. Jeszcze te ciągłe lesbijskie podteksty. Ehh... dałem się złapać na przynętę po pierwszym odcinku i haczyk zbyt mocno utkwił, bym sobie do tej pory odpuścił. Obecnie 5/10.

    Tomodachi Game
    Jak dobrze, że nie hypowałem serii bo zdecydowanie lekcji z budowania klimatu to tutaj nie odrobiono. Wiernie wszystko podąża za mangą, która wg mnie jest zdecydowanie warta przeczytania. Anime to jednak inne uniwersum. Trzeba tu dodać muzykę, grę aktorską i odpowiednio wszystko wykadrować, by widz zasłaniał oczy z przerażenia. Obawiam się, że Tomodachi Game to nie przerazi nawet dziecka. Trudno, 6/10 obejrzę tylko z powodu czytania mangi.

    Dance Dance Danseur
    Jestem po 4 odcinkach i mam mieszane uczucia. Z jednej strony wygląda dobrze, miło dobrana muzyka. Z drugiej strony od treści i rozwoju wydarzeń chce się wymiotować. Typowe japońskie szkalowanko, brak pewności siebie i wyparcie swoich pragnień na rzecz oczekiwań społeczeństwa. Główny bohater podejmuję jednak dramatyczną decyzję, by być szczerym z samym sobą i poświęcić się baletowi. Nawet ściął sobie włosy z tej durnej głowy. Ocena 4-6/10 do sześciu odcinków dam szansę.

    Gaikotsu Kishi-Sama, Tadaima Isekai e Odekakechuu
    Lubię ten gatunek. Fantasy, fanserwis, latające cycuchy, głupi przekokszony główny bohater i zero zawiłości fabularnych. Zdecydowane 6/10 i oglądam do końca.

    Yuusha, Yamemasu
    Da się w ostatnich sezonach zauważyć tendencje twórców do wprowadzania w światy fantasy pewnego rodzaju zarządzania niczym z biznesu. I oto kolejne dziecko współczesnej myśli zarządzania. Armia króla demonów po zebraniu bęcków od bohatera jest w katastrofalnym stanie. I oto pojawia się on - główny bohater cały na biało zdobywa serca jednego po drugim generałów, by... zobaczymy co będzie dalej. Serial nie sili się, by być anime sezonu. Ma natomiast fajne momenty i trochę fajnego humoru do zaoferowania. Dla mnie 6/10 i kontynuuje seans.

    Shijou Saikyou no Daimaou, Murabito A ni Tensei suru
    Upośledzony głowny bohater dalej jest upośledzonym głównym bohaterem, ale za to ma spoko harem i jebnięcie niczym twój stary po wieczorze ze zgrzewką harnasi. Typowe fantasy jakich w ostatnich sezonach mamy dużo. Na horyzoncie już czeka szara eminencja co z cienia próbuje zabić głownego bohatera czy tam zniszczyć świat. Tylko dla koneserów brodzenia po kolana w mule 5/10.

    Otome Game Sekai wa Mob ni Kibishii Sekai desu
    No kto by zgadł. Jest harem, jest drama a fanserwis już się szykuje. Mieliśmy laski w światach gier randkowych teraz pora na faceta. Seans dla koneserów 5/10.

    Tate no Yuusha no Nariagari Season 2
    Wiele irytujących, niezrozumiałych dla mnie scen. Naofumi dostaje kolejne wzmocnienia, laskę do haremu i kolejne powody do bólu głowy. Od strony technicznej trzyma poziom, od strony fabularnej błądzimy gdzieś na dnie stawu szukając zgubionego pierścionka z nadzieją, że gdzieś on tam do jasnej cholery jest. Obecnie 4/10

    Hold

    Deaimon
    Póki co on hold. Jestem po dwóch odcinkach i na samą myśl o odpaleniu mówię sobie w głowie "naaaaah" może później.

    RPG Fudousan
    Brak tłumaczeń a szkoda. Pewnie będzie drop.

    Obecne dropy.

    Gunjou no Fanfare
    Serial o dżokejach. Grafika koni kłuje w oczy. Kiepskie dwa odcinki i dalej oglądać nie zamierzam. Drop.

    Heroine Tarumono! Kiraware Heroine to Naisho no Oshigoto
    Piękna historia o mało urodziwej dziewczynie z prowincji Japońskiej. Pełna ambicji sportowych decyduje się na wyjazd do Tokio, by dostać się na zawody krajowe. Podejmuje się pracy dorywczej, by odciążyć rodziców w kosztach jej nauki. Zostaje początkującym menadżerem w agencji idoli, którymi okazuje się dwóch kolegów z klasy. No jak ta histora ma nie zakończyć się wspaniałym romansem to ja nie wiem. 4/10 i drop z mojej strony.

    Kunoichi Tsubaki no Mune no Uchi
    Drop. Anime dla loliconów. Nic się tu nie dzieje. Zabawa jak przy opiece nad wkurwiającym młodszym bratem.

    Love All Play
    Dotarłem jednak do sześciu odcinków. MAL dobrze dobrał gatunek. Jest tu tylko sport. Nic więcej. Ani komedii, żadnego ecchi nawet dramy żadnej. Po prostu pykają se w badmintona aż im się micha cieszy. Drop, to nie dla mnie.

    Kono Healer, Mendokusai
    Nic w kwestii budżetowości tytułu się nie zmieniło. Co do humoru to więcej w tym toksyczności i znęcania się niż fajnych, ciekawych gagów. Drop.

    Wcześniejsze dropy

    Estab-Life:Great Escape
    Moje oczy nie wytrzymały.

    Healer Girl
    Dziewczynki leczące ludzi swoim śpiewem. Kolejny tytuł do promocji piosenkarek/seiryuu. Odpadam po pierwszym odcinku.

    #anime #animedyskusja
    pokaż całość

    źródło: spring 2022.jpg

    •  

      Miałem coś napisać pod koniec sezonu, ale równie dobrze mogę się podłączyć do tego wpisu.
      Początek sezonu - https://www.wykop.pl/wpis/65110599/ostatni-raz-za-tyle-serii-to-zabralem-sie-chyba-w-/
      Na screenie obecny stan sezonu.

      Watching:
      Shokei Shoujo no Virgin Road - raczej się uplasowało po środku moich oczekiwań (pierwotnie 5-7) i z czasem okazało się trochę nudnawym fantasy. Może LN dalej jest ciekawe, ale anime jako typowa reklamówka nie zaskoczy już pewnie niczym do końca sezonu.

      Paripi Koumei - cieszę się, że jednak zacząłem oglądać, warto.

      Dance Dance Danseur - tym razem górny przedział moich oczekiwań (pierw. 5-7). Pierwszy odcinek było "no tańczą, długie szyje". Ale obejrzałem drugi, obejrzałem trzeci i jakoś tak się to ciągnęło. Aż w końcu dochodzimy do bardzo dobrego 5. odcinka, gdzie dostajemy pierwszą pełną scenę baletu na scenie i od tego momentu już nie myślałem ani przez chwilę o porzuceniu serii.
      Coś mnie tu trzyma - nie wiem czy rozwój postaci, czy strona wizualna, czy stosunkowa prostota dzieła. Kageki Shoujo!! miało potencjał, jednak po 4 odcinkach... Po prostu nie miałem ochoty dalej oglądać. Tutaj jest ciekaw dalszego rozwoju wydarzeń.

      Heroine, Tarumono! - Mamy SoL, mamy ambitną dziewczynę i widzimy w jaki sposób praca z idolami oraz ta znajomość zmienia obie strony. Tagi "Idols (male)" oraz "School" na MALu robią tytułowi sporo krzywdy, bo to historia ciężko pracującej dziewczyny, a idole tańczyli i śpiewali może z dwa razy w ciągu tych 7 odcinków.

      SPY x FAMILY - dobre, 0 zaskoczenia.

      "Otomege" oraz "Yuusha, Yamemeasu" - oglądam, ale mogę w każdej chwili dropnąć, w sumie Shokei Shoujo no Virgin Road też jest na celowniku jak mi się znudzi. Generalnie wszystko poniżej 7/10 wywalę jak nie będę miał czasu.

      On-hold:
      Summertime Render jest dobrym anime, ale po dwóch odcinkach zeżarłem mangę w 2-3 dni ( recka ), więc nie ma sensu, żebym oglądał. Może kiedyś wrócę, bo pod względem wizualnym wydaje się być dobrą adaptacją.

      Dropped:
      Tutaj tylko dwie serie potrzebują wyjaśnienia - Aharen-san nie jest złą serią. Odwlekałem drop w czasie, bo w każdym odcinku znajdowałem jednak śmieszny gag, ale ilość "śmieszności" na odcinek nie usprawiedliwiała spędzaniu 20 minut przy tej serii. Tylko tutaj ważna uwaga - nie jestem fanem epizodycznych komedii.

      Kakkou no Iinazuke - tutaj chyba wszystko opisałem - widziałem problemy Nisekoia i Kimi no Uso w pierwszym odcinku, a Chrystus tylko je potwierdził.

      @Gnieznianin: Nie zgodzę się co do Kaguyi:
      1. odcinek - powtórka z poprzednich, klasyczny odcinek typowy dla pierwszego sezonu
      2. - też, tym razem Hayasaka i podryw
      3. - drugi sezon, czyli porady miłosne w samorządzie szkolnym
      4. - trening Ishigamiego, czyli drugi sezon
      5. - to faktycznie można uznać za przerost formy nad treścią, imo to jest bardzo ciekawa reżyseria i twórcom należą się oklaski, ale kumam, że komuś się może nie podobać
      6. / 7. - rozwijanie postaci pobocznych i nowego arcu

      Generalnie to pierwsze cztery odcinki to jest to samo co w poprzednich sezonach pod względem formy i treści, 5. odcinek faktycznie szalony, ale w całości nie powiedziałbym, że ten sezon różni się bardzo od pozostałych.
      pokaż całość

      źródło: wiosna2022.png

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    28/52 --> #anime52
    Colorful (recenzja filmu)

    MAL: https://myanimelist.net/anime/8142/Colorful_Movie
    Kitsu: https://kitsu.io/anime/colorful-movie
    AniList: https://anilist.co/anime/8142/Colorful/

    Colorful nie jest filmem złym, w końcu zasłużył na 6/10. Zapewne widzieliście go w wielu polecajkach lub po prostu mimochodem słyszeliście o nim. Na wstępie zaznaczę - nie każdemu ten film się spodoba, dla wielu osób może być po prostu przeciętnym doświadczeniem i już spieszę z wyjaśnieniem dlaczego.

    Film o drugiej szansy po śmierci:
    Anime rozpoczyna się od sekwencji z widoku pierwszej osoby, gdzie wypowiadane przez nieznaną osobę słowa zastąpione są tekstem. Całkiem przyjemne wykonanie dodające tajemnicy. Szybko dowiadujemy się, że jest to dusza zmarłej osoby, która dostaje drugą szansę aby odpokutować swój ciężki grzech - wejdzie w ciało zmarłego samobójcy na Ziemi i w zależności od rezultatów będzie mogła ponownie przystąpić do cyklu reinkarnacji.

    Jak to wygląda w praktyce? Wspomniana dusza trafia do ciała gimnazjalisty, który niedługo kończy szkołę. Starszy brat za nim nie przepada, matka miała niedawno romans, a ojciec jest pomiatany w pracy. Na domiar złego, jego crush sprzedaje swoje ciało za pieniądze, a on sam nie ma żadnych kolegów.
    W takim ciele przyszło żyć naszej duszy - ma się wykazać, że potrafi prowadzić normalne życie i naprawić problemy jej poprzedniego właściciela. I w ten sposób toczy się film - oczywiście dusza robi rzeczy, które zrobiłaby pewnie większość z nas. Pozwala sobie powiedzieć rzeczy, których normalnie nie ośmielilibyśmy się powiedzieć rodzinie, w końcu z jego perspektywy to obcy ludzie. Zmienia swój wygląd i podejście do życia - w końcu nic go nie ogranicza, nie czuje strachu ani wstydu, ponieważ jest inną osobą niż pierwotny właściciel tego ciała.
    Z czasem problem lekkomyślności i nadużycia tego, że to ciało jest “obce” zaczynają wychodzić na wierzch i pojawiają się kolejne problemy.

    Do tego momentu film jest dobrym kinem. Jako widz obserwowałem z zaciekawieniem jaką ścieżkę wybierze bohater i byłem też ciekaw rozwiązania tajemnicy. Kim był poprzedni właściciel ciała, co pchnęło go do samobójstwa, kim jest dusza, czy przypomni sobie swój grzech i będzie w stanie go odpokutować w ciele gimnazjalisty?

    Ta gorsza część - czyli o porzuceniu wątków:
    Bolączką filmu jest to, że zawiązuje wiele wątków w trakcie pierwszych 70 minut, czyli w niewiele ponad połowę filmu. Tylko szkoda, że albo ich nie rozwiązuje, albo rozwiązuje je w sposób trywialny. Nagle rozwiązaniem wszystkich problemów protagonisty okazuje się osoba z klasy, z którą się zaprzyjaźnia. Dzięki temu się zmienia, zapomina o crush, jest miły dla natrętnej koleżanki, której nawet nie wspominałem bo nie ma żadnego znaczenia, jest chętny do nauki etc.

    Ja wiem, że w życiu bywa różnie i małe gesty mogą realnie wpłynąć na ludzi. Ale to że ktoś przeszedł się z Tobą na spacer i zjedliście jedzenie na mieście nie jest czymś co powinno naprawić wszystkie problemy w kontekście filmu. I dlatego poziom drugiej połowy filmu stopniowo spada. Na samym początku dostajemy obietnice, że będzie się działo wiele rzeczy i wiele wątków będzie wymagało pracy protagonisty. I ta obietnica nie została spełniona - po zjedzeniu bułki pod sklepem, gimnazjalista się zmienia, ma przyjaciela i chęci do nauki. W kolejnych minutach trywialnie rozwiązuje wszystkie wątki, a film się kończy rozwiązaniem tajemnicy, którą uważny widz będzie w stanie rozwikłać po 30-40 minutach.

    A MI SMAKUJE:
    O ile druga część jest moim zdaniem po prostu źle wykonana, to pierwsza była całkiem przyjemna. Jestem fanem anime z gatunku mystery, thriller i lubię rozwiązywanie tajemnicy i ekscytacje związane z dostawianiem kolejnych poszlak, więc anime naturalnie mi się podobało. Choć jak mówiłem - uważny widz dość szybko się domyśli rozwiązania tajemnicy, lecz nie psuje to zabawy z oglądania ani ma wartości dodanej. Raczej celem twórców było, abyśmy się domyślili tego w konkretnym momencie.

    Wracając jednak do tego, że “mi smakuje” - dla mnie była to ciekawa opowieść o duszy, która znalazła się w obcym ciele i musi rozwiązać problemy z tym związane oraz dowiedzieć się co się stało w przeszłości jej oraz dawnego właściciela ciała.
    Z drugiej strony rozumiem, że dla kogoś innego będzie to anime o rozwydrzonym gimnazjaliście, który ma problemy z głową, przeżywa fazę buntu, jest niewdzięczny wobec rodziców i nieszczęśliwie zakochany w dziewczynie która się sprzedaje. Bo w zasadzie dokładnie tym jest ten film, jeśli pominiemy wątek paranormalny i spojrzymy na wydarzenia z perspektywy niczego nieświadomej osoby.

    Podsumowanie:
    Ciężko mi określić jednym słowem kogo zainteresuje ten film. Zainteresowała mnie tajemnica i wątek nadprzyrodzony, oglądałem z zaciekawieniem jak zawiązywane jest wiele wątków, ale ostatecznie twórcy nie wywiązali się z obietnicy i rozwiązanie wszystkich wątków zostało potraktowane po macoszemu.
    Są lepsze filmy - za ten zabierzcie się dopiero jeśli skończycie naprawdę dobre produkcje.

    =================
    #animedyskusja #anime
    pokaż całość

    źródło: Colorful.png

  •  

    Podczas seansu Jujutsu Kaisen 0 w Multikinie jedna rzecz czasem mocno zwracała swoją uwagę. Mianowicie jakość polskich napisów. Nie chodzi bynajmniej o poziom samego tłumaczenia, choć ono też pozostawia trochę do życzenia - obecne były wszystkie sufiksy i ogólnie miało się wrażenie, że tekst jest tłumaczony z angielskiego, bo pojawiało się w nim niemało typowo angielskich określeń typu "high school", a dobitnie o źródle świadczyło ot tak wrzucone "maelstrom". To, na co chciałem jednak zwrócić uwagę, to korekta. Rzadko chodzę do kina, ale przed pandemią, gdy szło się na seans, to można było być najczęściej pewnym, że napisy będą wolne od błędów. A tutaj? Kwiatki typu "e" zamiast "ę" na końcu wyrazów, czy "l" zamiast "ł" albo wręcz zjadane litery. To, co raziło jednak najbardziej to to, że ktoś nie ogarnął, że napisy z szyldów mogą pojawiać się w trakcie dialogu i zgadnijcie co - tak, nakładały się jedne na drugie przez co całość była nieczytelna (-‸ლ) Błędów i tego typu kwiatków nie było całe szczęście dużo, ale jak się trafiły, to mocno waliły po gałach, bijąc amatorszczyzną, burzyły obraz profesjonalnej pracy.
    #anime #animedyskusja #jujutsukaisen
    pokaż całość

    •  

      @tamagotchi: O audio mówiłem dosłownie, że "rozpierdala uszy". Nie wiem czy to kwestia konkretnego kina, ale niektóre sceny walki były tak głośne, że było to wyjątkowo nieprzyjemne, wręcz na granicy bólu. Imo ten film konkretnie nie zyskuje aż tak dużo na kinowym audio, ale było ok. Tylko mówię - nie wiem kto ogarniał dźwięk, ale audio przechodziło od relatywnej ciszy do rozwalania bębenków.

    •  

      @vries: Ja mam problem z tym, że jest to usługa za którą płacę i chciałbym otrzymać jak najwyższą jakość. Masz film, który ma po 4-7 seansów dziennie w Multikinie i jakieś 1-3 w Heliosie we wszystkich większych miastach w Polsce. Jasne, jakość przekazu na tym nie ucierpi zbytnio, ale jednak fajnie otrzymać tłumaczenie z oryginalnego języka, bo co jeśli poprzednie tłumaczenie, które dostałeś jest spłycone ze względu na różnicę między dwoma pierwszymi językami?

      3 dni roboty to ile pieniążków? 500-1000-1500? Wątpię żeby na to wydano więcej kasy, gdy możesz wziąć losową osobę z ulicy z B2, która Ci to zrobi. Albo studenta filologii angielskiej, który by Ci to zrobił za dwie kraty browara.
      Wiesz, traktujmy się jednak poważnie. Taka oszczędność to nadszarpnięcie zaufania fanów anime do polskich dystrybutorów. Jeśli Nowe Horyzonty coś zrobią - pewnie pójdę, zwłaszcza że najprędzej wypuszczą znowu Hosodę. Sieciówki - zastanowię się teraz dwa razy, bo szkoda mojego czasu, jeśli komuś szkoda kasy na tłumacza oraz porządny proofreading, a potem będzie trzepał kasę na setkach pokazów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Dziś premiera Jujutsu Kaisen 0 w polskich kinach. Liczba zarezerwowanych miejsc jest imponująca, pomimo że film lata po torrentach. Wygląda na to że lecimy w mainstream. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #animedyskusja #anime

  •  

    Macie jakąś fajną spółkę value z dywidendą z gpw do polecenia po ostatnich przecenach? Poza bankami i pzu.
    #gielda

    +: Plokij
  •  

    Ech, 5 minut Vampire in the Garden i już drop, kto wymyśla te gówno amino, polujemy na wampiry, jeden mi wbija pazury w klate, nie szczelam bo to dziecko. Ja pierdole ale się kuwrłem, przecież to prawie jakby reżyser wypłacił mi policzek.
    #netflix #anime #animedyskusja

  •  

    Jakbym Nisekoi oglądał, tylko z inną "nowocześniejszą" grafiką i bez prób morderstwa i ciągłego znęcania się nad głównym bohaterem.
    Głupie, jednak przyjemnie lekko wchodzące anime.
    #anime #animedyskusja

    źródło: cap_[SubsPlease] Kakkou no Iinazuke - 04 (720p) [83C81172]_00_06_40_01.jpg

    +: LlamaRzr, S....o +1 inny
    •  

      @Chrystus: Ja sobie odpuściłem po pierwszym odcinku - problemem tego typu dzieł, czyli Nisekoi oraz Koi to Uso jest to że się niemiłosiernie ciągną. Przede wszystkim Nisekoi - nie wiem jak obejrzałem dwa sezony, manga idzie szybciej, ale też sobie odpuściłem, bo jest strasznie epizodyczna i nastawiona na kiepskie gagi, a nie pcha romansu do przodu.

      Manga Koi to Uso jest całkiem spoko, głównie dlatego że lubię NTR, aczkolwiek jak nadgoniłem dostępne chapter to sobie odpuściłem, bo po 245 chapterach jedyny postęp jaki nastąpił to trzymanie za ręce, co w przypadku mangi o cuckoldingu i trójkącie miłosnym jest... biedne. Jak teraz patrzę to manga skończyła się na 287 chapterach z dwoma zakończeniami...
      Nawet nie zamierzam nadrabiać, bo wątpię, żeby to zakończenie miało sens, jak nie zaliczyli pierwszej bazy czy jakkolwiek się liczy pocałunek.

      Jak to anime pójdzie inaczej (lub ktoś czytał mangę) to dajcie znać, ale wróżę z fusów, że skończy się tak samo jak w/w dzieła, czyli będzie się ciągnąć i ciągnąć i do celu dobrnie dopiero jak wydawca powie, że trzeba kończyć mangę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    27/52 --> #anime52
    Tamako Love Story (recenzja filmu)

    MAL: https://myanimelist.net/anime/21647/Tamako_Love_Story
    Kitsu: https://kitsu.io/anime/tamako-love-story
    AniList: https://anilist.co/anime/20519/Tamako-Love-Story/

    Przychodzę do Was z recenzją filmu będącego sequelem 12-odcinkowej serii slice of life “Tamako Market”. Wielu z Was zapewne krzyknie: “Ależ młody Filipie! Nie zamierzam spędzać czterech godzin, aby obejrzeć film, który polecasz”. I słusznie!
    Po półtorej roku od seansu sam niewiele pamiętam z serialu, a przy filmie bawiłem się dobrze. “Tamako Love Story” to historia nastoletniej miłości w skondensowanej formie, z podbudową w postaci slice of life jednak w ilości mniejszej niż seria TV. Główne skrzypce gra tutaj codzienne życie, które zostało zmącone wyznaniem uczucia przez jednego z bohaterów, a nie słodkie dziewczynki robiące słodkie rzeczy (CGDCT).

    Fabuła:
    Postacie znane z prequelu kontynuują swoje codzienne życie. Klub od wymachiwania pałkami ćwiczy dalej i przy okazji postanawia wziąć udział w festynie i pokazać się przed szerszą publicznością, ponieważ to ich ostatni wspólny rok w szkole. Również Ooji, czyli męski protagonista, zaczyna myśleć o swojej przyszłości, ponieważ zbliża się ostatni semestr szkoły. Poważnie rozważa studia na filmówce w Tokio, jednak będzie musiał wtedy opuścić rodzinny biznes i pożegnać przyjaciół, a w szczególności Tamako, w której… jest zakochany.

    I w tym momencie na scenę wkracza fabuła tego dzieła - bohater wstydzi się wyznać swoje uczucia, jednak będzie to ostatnia okazja, ponieważ po jego wyjeździe mogą się już nigdy nie zobaczyć. Nie będzie wielkim spoilerem jeśli zdradzę, że do tego wyznania doszło, jednak powoduje to, że relacja między przyjaciółmi z dzieciństwa staje się niezręczna i żadne z nich nie wie jak do tego podejść. I właśnie to zmieszanie niezręczności z wypełnianiem codziennych obowiązków, będąc jednocześnie umysłem zupełnie gdzie indziej, stanowi trzon i większość fabuły “Tamako Love Story”.

    O ile wstęp mi się nieco dłużył, szczególnie pierwsze 10 minut pokazujące ptaka i ciemnoskórego księcia, to im bliżej 30. minuty filmu, tym coraz lepiej się bawiłem. Rozumiem, że niejakie przypomnienie widzom kto był jakim archetypem postaci jest potrzebne i doceniam to, ponieważ osobiście mi się przydało, więc tych pierwszych minut nie uważam za stracone.

    Jednak najwięcej zabawy przynosi wszystko co ma miejsce po wyznaniu uczuć. Począwszy od tego w jaki sposób zostało przeprowadzone, po niezręczne unikanie się, ludzi wokół, którzy zauważają dziwną atmosferę, a także powolne i niepewne próby pojednania. W zasadzie dostajemy pełen zestaw szczeniackiej, nie wiedzącej jak się zachować miłości i jako widz posiadamy zaszczyt oglądania jej od początku do końca.

    Postacie:
    Tym razem w świetle reflektorów stają Ooji i Tamako, reszta postaci stanowi bodziec napędowy do ich działań lub po prostu są elementem świata wypełniającym swoje codzienne obowiązki. Jak już wspomniałem wcześniej - jesteśmy w stanie szybko wydedukować ich charakter bez uprzedniego obejrzenia serii TV, więc nie są to jakieś szczególnie skomplikowane postacie.

    Nazwanie głównego bohatera “self-insert protagiem” mogłoby być trochę obraźliwe. Bardziej mu po prostu do zwykłego, w miarę ambitnego licealisty. Kończy szkołę, a w czasie nauki znalazł pasję, którą chce dalej rozwijać na studiach w dużym mieście. Przy okazji pomagał rodzicom w sklepie, ma dobry kontakt z sąsiadami i paru znajomych. Ot, normalny chłopak, z którym bardzo łatwo jest się utożsamić.

    Główny żeński bohater - Tamako - jest… trochę autystyczna? To znaczy, rozumiem, że jej charakter ma sprawiać wrażenie słodkiej dziewczynki, ale gdy przez cały seans bredzi o mochi (japońskie słodycze, które jej rodzina oraz rodzina protagonisty tworzy i sprzedaje) to naprawdę ciężko nie odnieść takiego wrażenia. Poza tym - zachowuje się jak normalna, grzeczna licealistka, która również pomaga w sklepie, zna się z sąsiadami i ma swoją grupkę znajomych, z którymi spędza czas w klubie szkolnym i poza nim.

    I chyba właśnie ta “normalność” stanowi o sile “Tamako Love Story”. Krótki, treściwy i wiarygodny romans normalnych licealistów zamknięty w formie nieco ponad godzinnego filmu. Jednocześnie odpada CGDCT, co dla niektórych osób może być zaletą, jeśli ten element odpychał ich od serii TV.

    Grafika:
    Co jakiś czas miałem wrażenie, że oglądam Kyoukai no Kanata, zwłaszcza że char designy niektórych postaci są podobne (szczególnie męski protagonista). W każdym razie pod względem graficznym, film cieszy oko.

    Podsumowanie:
    Jeśli chcecie obejrzeć wiarygodny romans licealistów - “Tamako Love Story” jest dobrym filmem na wieczór. Osobiście raczej preferuje dłuższe historie miłosne, które mają się czas rozwinąć, więc ten film nie stoi zdecydowanie na szczycie mojej listy romansów.
    Jednak biorąc pod uwagę to w jak unikalny sposób przedstawia on romans oraz że jest to treściwy seans, który faktycznie wykorzystuje dany mu czas (nie licząc pierwszych 10 minut) to warto dać szansę, nawet jeśli nie oglądaliście serii TV.

    =================
    #animedyskusja #anime #film
    pokaż całość

    źródło: TamakoLoveStory.png

  •  

    Pewnie niestety głupie pytanie z mojej strony, ale no trochę nie mogę zrozumieć z czego to wynika - na głównej wykopu można znaleźć 2 znaleziska z płomieniem dotyczące marudzenia na Orlen, odnośnie monopolu, wysokich zarobków tam, że bogacą się o 3mld itd. Nie mogę trochę zrozumieć czemu nie przekłada się to na akcje - domyślam się że wojna/Rosja sama w sobie ma na to jakiś wpływ, ewentualnie to że PKN ściśle współpracuje z Pisem, ale tak jak rozumiem u większości tych firm że w sumie dupiate czasy, tak tutaj trochę nie czaje
    #gielda
    pokaż całość

  •  

    Ciekawym doświadczeniem jest pare miesięcy po zaczęciu przygody z giełdą, doświadczyć krachu.
    Z drugiej strony niezły trening psychy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gielda

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika young_fifi

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)