•  

    Co te różowepaski to ja nie wiem
    Stoję przed przejściem dla pieszych i czekam aż ktoś mnie przepuści. Jedzie #rozowypasek meganką. Widzę, że nie zwalnia tylko jedzie swoim tempem dalej. Nagle przed samymi pasami po hamulcach no i typ za nią nie spodziewając się tak gwałtownego manewru wjechał jej w dupę.
    Strzał wyglądał na dość intensywny, więc podchodzę najpierw do niej i pytam czy wszystko w porządku. A ona na mnie z mordą, że to moja wina bo kurwa stałem przed tymi pasami.
    Pytam w jaki moja osoba wpłynęła na tak durną reakcję, jaką było nagłe hamowanie. Bo ja mogłem jej wyskoczyć pod koła xD
    Zapytałem się jeszcze gościa czy jemu nic się nie stało i poszedłem w swoją stronę
    Typowy #rozowypasek w akcji - winni wszyscy na około tylko nie ona
    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #heheszki
    pokaż całość

    •  

      1
      Wrocław, dnia 1 sierpnia 2018 roku
      Szanowni Państwo,
      Dziś oddaję w Wasze ręce pierwszy, uporządkowany i opisany zbiór informacji dotyczących Jonny’ego Danielsa. Historia tego człowieka i okoliczności jego pojawienia się Polsce, oraz relacji jakie zbudował z obozem władzy nie każdego interesuje, ale każdego może, a nawet powinna niepokoić.
      Przyznaję, że gdy zaczynałem badać wątki #kimjestdaniels nie zdawałem sobie do końca sprawy z tego, jaki ogrom pracy czeka mnie i współpracowników. Po godzinach pracy, dobrowolnie pomagają mi to wszystko uporządkować. Dziesiątki artykułów, setki notek i wpisów na blogach, tysiące komentarzy.
      Stanęliśmy przed masą informacji, które poza zgrabnym i przystępnym uporządkowaniem, przede wszystkim należało możliwie jak najbardziej zweryfikować.
      Dla porządku i waszego komfortu przyjęliśmy plan pracy. W pierwszej kolejności zebraliśmy i opisaliśmy wszystko to co znajduje się w Internecie, mediach społecznościowych, informacjach prasowych, komentarzach, listach i pytaniach. Pozwoliło nam to wypełnić własne „archiwum informacyjne”, nadać temu chronologię i porządek. Każdy słyszał o Jonnym Danielsie, ale rozdrobnienie wiedzy na jego temat nie pozwala zbudować obiektywnego profilu tego człowieka. Ten profil otrzymujecie od nas właśnie dzisiaj. Traktujcie tą publikację jako wstęp, naświetlenie problemu i próbę stworzenia jakiekolwiek wiarygodnego biogramu Danielsa.
      Ja osobiście nazywam to „mapą drogową” dalszej pracy. Domyślam się, że wielu z Was oczekując na 1 sierpnia spodziewało się „bomby” na miarę wiedzy ujawnionej przez Snowdena. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że przyjdzie nam się mierzyć ze sprawą podobnej skali, jednak z szacunku do samego siebie, a przede wszystkim do Was – chcę nadać temu porządek i kalendarz.
      Bardzo ciężko w 2 tygodnie opracować informacje o człowieku oskarżanym o pracę dla obcego wywiadu. Szczególnie w sytuacji kiedy jest się zwykłym obywatelem. Myślę, że nie będziecie rozczarowani. Tych niecierpliwych proszę o zrozumienie i oczekiwanie na dalsze etapy pracy.
      Bez Was ten trud nie ma najmniejszego sensu.
      Drugi etap, który chcielibyśmy zamknąć najpóźniej we wrześniu, obejmuje swoim zakresem pracę „z ludźmi”, nad dalszym opracowywaniem wiedzy którą posiadamy na tą chwilę. Zaplanowaliśmy sobie wyjazd m.in. do Izraela, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Chcemy wykorzystać ten czas na rozmowy ze świadkami, osobami które miały do czynienia z Danielsem. Z tymi, którzy go wspierają, i tymi którzy krytykują.
      2
      Świadectwo wszystkich tych osób na pewno rzuci nowe światło na sprawę. Z wieloma z wytypowanych do rozmowy jesteśmy już w stałym kontakcie, wymieniamy informacje.
      Współpracujemy. Motywacje naszych rozmówców oczywiście są różne, ale system ich doboru gwarantuje obiektywizm. Nie chcemy ani wydawać na Danielsa wyroku, ani też wystawiać mu laurki.
      Zależy nam tylko na poznaniu pełnego obrazu.
      Trzeci etap jaki zaplanowaliśmy najdalej na listopad tego roku, to film. Wiemy jak ważna jest sprawa, którą poruszamy, dlatego też chcielibyśmy aby dotarła do jak największej rzeszy ludzi. Uważamy, że możemy to osiągnąć poprzez właśnie taką formę komunikacji z odbiorcami. Każdy, kto będzie chciał swoją wiedzę pogłębić, będzie mógł sięgnąć do raportów, które przygotowujemy.
      Wszystkie materiały, które przygotowujemy – konstruujemy w taki sposób, aby tekst niczego nie sugerował, nie nosił barwy politycznej, nie niósł za sobą żadnego kierunku czy stronnictwa. Chcemy aby każdy kto się z materiałami zapozna, sam w zgodzie z własnym sumieniem i światopoglądem ten tekst ocenił. Tak, aby każdy wyciągał własne wnioski. Własny kanał komunikacji pozwala nam zachować niezależność i pełną swobodę wypowiedzi. Wykorzystując swoją wiedzę, umiejętności i doświadczenie chcemy Wam pokazać z czym przychodzi nam się mierzyć i jaki ma to wpływ na każdego z nas.
      Finansujemy się sami, nie jesteśmy od nikogo zależni, nie stoi za nami żadna organizacja lub partia polityczna.
      Dziękujemy w tym miejscu wszystkim, którzy na własną rękę dochodzili do prawdy. Twitterowiczom, Blogerom. Wszystkim, których informacje stanowiły dla nas podstawę pracy. Naszym bliskim, którzy bardzo nas wspierali. Mimo obaw, strachu, innego punktu widzenia. Wszystkim tym, którzy nas dopingują na Twitterze, w komentarzach, mailach i listach. Jesteście wspaniali!
      (-) Łukasz Bugajski
      3
      To kim w końcu Pan jest, Panie Daniels? – to pytanie narzuca się każdemu, kto próbuje przyjrzeć się bliżej działalności tego 32-latka. Zna go już chyba każdy – a jednak wciąż wiadomo o nim niewiele. Czy pod płaszczykiem kultywowania pamięci ofiar Holocaustu kryje się mroczniejszy scenariusz, niczym z thrillera political-fiction – intensywna kampania „czarnego lobbingu”, korupcja polityczna, nowa forma wojny hybrydowej? A może wszystko na raz? - Co skłaniałoby do poważnej refleksji nad stanem Państwa i mechanizmem jego funkcjonowania.
      Jonathan (Jonny) Daniels wychował się w Edgware na północno-zachodnich obrzeżach Londynu, w ortodoksyjnej żydowskiej rodzinie. Po ukończeniu szkoły miał studiować historię żydowską na University College of London, jednak zamiast tego udał się do Izraela i przez rok był wolontariuszem w organizacji Zichron Menachem, istniejącej od 1990 roku, zajmującej się dziećmi chorymi na raka. Oprócz tego uczęszczał do talmudycznej szkoły Jesziwa. W wieku 18 lat wstąpił do armii izraelskiej, prawdopodobnie był spadochroniarzem.
      Niewiele jednak wiadomo o jego karierze, choć Internet obiegły jego zdjęcia w mundurze i z karabinem w dłoni. Miał osiągnąć stopień starszego sierżanta. Podobno nawet był strategicznym doradcą sztabu rzecznika armii izraelskiej, specjalizując się w kwestiach związanych z nowymi mediami.
      Po zakończeniu służby J. Daniels studiował nauki polityczne na Uniwersytecie Bar Ilam w Ramat Ganie pod Tel-Awiwem. To jedna z największych uczelni wyższych w Izraelu. Została założona w 1955 przez rabina Meira Bar-Ilana, który zamierzył ją jako uczelnię promującą religijny syjonizm. Pośmiertnie nazwano uczelnię na cześć jego nazwiska. Uniwersytet miał oferować dwa programy nauczania: nauki świeckie i religijne nauki Tory – nauczane oddzielne. Uczelnię ukończyło wielu posłów Knessetu (także obecnych, np. Miki Zohar, Rewital Swid).
      Przed wyborami w 2009 roku Jonny Daniels został doradcą Danny’ego Danona, obecnie stałego reprezentanta Izraela przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, prominentnego członka Likudu, od 2009 roku posła do Knessetu. Parlament Izraela składa się z jednej izby, którą stanowi 120 deputowanych wybieranych na 4-letnią kadencję. Pierwszy Knesset przypadał na lata 1949–1951. Osiemnasty Knesset został wyłoniony w przedterminowych wyborach w 2009. Był to wielki moment dla Binjamina „Bibi” Netanjahu (ur. 1949), który wcześniej pełnił funkcję premiera w latach 1996-1999, a Izraelem rządzi do teraz.
      Netanjahu wstąpił do armii izraelskiej w 1967 roku. Zakwalifikował się do elitarnej jednostki Sajjeret Matkal, której większość działań jest ściśle tajna. Z ujawnionych informacji wiadomo, że 8 maja 1972 uczestniczył w operacji uwolnienia zakładników z porwanego samolotu linii Sabena na lotnisku Ben-Guriona pod Tel Awiwem. Został wówczas raniony od „przyjacielskiego ognia”. Uczestniczył w operacjach w Libanie, nad Kanałem Sueskim, w Syrii (gdzie otarł się o śmierć z wycieńczenia).
      4
      W 1973 roku opuścił armię w randze kapitana. Następnie wyjechał do USA, gdzie ukończył studia i pracował. Powrócił do Izraela w 1977 roku, po śmierci brata Jonatana „Joni” Netanjahu. Był Ambasadorem Izraela w Stanach Zjednoczonych (1982-1984), w latach 1984-1988 był Ambasadorem Izraela przy ONZ, a od 1988 roku zasiada w Knessecie.
      Danny Danon (ur. 1971) wychował się w Ramat Gan. Ukończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie we Florydzie. Następnie odbył służbę wojskową (1994-1996). Miał powiązania z syjonistyczną Agencją Żydowską. W 1996 roku wstąpił do Likudu. Swoją reputację budował przez wiele lat, zahibernowany na dalszych miejscach list wyborczych. Wybrany do Knessetu dopiero w 2009 roku (z 23. miejsca na 27 wchodzących).
      W latach 2014-2015 był w wiceministrem obrony i ministrem nauki, technologii i kosmosu. W październiku 2015 r. odszedł z Knessetu i został ambasadorem i stałym reprezentantem Izraela przy ONZ. Było to krótko po zamachu muzułmańskich nożowników na izraelskich żołnierzy. Sytuacja w Izraelu trafiła do dyskusji ONZ.
      Po 2009 biografia J. Danielsa zaciera się. Nie wiadomo, czym dokładnie zajmował się u boku Danny’ego Danona. Najprawdopodobniej zapewniał mu zaplecze PR-owe, pracując także na własne nazwisko. Oprócz tego rozwijał własną agencję, JDPR. Współpracował z politykami z Izraela, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Stanów Zjednoczonych, a także z różnymi spółkami i organizacjami chcącymi wejść na rynek izraelski oraz z firmami izraelskimi chcącymi eksportować swoje towary i usługi w inne rejony świata.
      «Jak wyznał panu redaktorowi Adamowi Cailler z internetowej gazety dla społeczności żydowskiej w mieście Manchester – The Jewish Telegraph, jego kariera narodziła się „from graft and hustle”, co może tłumaczyć się „z ciężkiej harówki i bieganiny”. Pan Daniels powiedział też : „…Nie jestem najinteligentniejszą osobą i są ludzie znacznie bardziej ode mnie uzdolnieni, ale ja niesamowicie dużo pracuję (…) Moje zdolności skupiają się wokół moich ust. Mogę mówić i „upchnąć treści”…”.»
      Daniels, podobnie jak Danon, wybrał kierunek amerykański. W 2011 roku podobno zorganizował wizytę w Izraelu, ówczesnej kandydatce na wiceprezydenta USA Sarze Palin. W lipcu 2012 roku skomentował stosunek Mitta Romneya do Kościoła Mormonów (jak się później okazało, Romney sam był członkiem tego kościoła). Mówił o dobrych stosunkach wyznawców mormonów i Żydów. Powiedział, że łączą ich („nas”) specjalne więzi, DO KTÓRYCH INNI CHRZEŚCIJANIE NIE BYLIBY ZDOLNI (THEY CAN RELATE TO US IN A WAY OTHER CHRISTIANS CAN’T).
      Na blogu Orana Kesslera Daniels zostaje określony jako republikański strateg z siedzibą w Jerozolimie, dobrze znany w kręgach mormonów ze względu na przyjaźń z Glennem Beckiem, który przekonał się do mormonizmu.
      5
      Glenn Beck może być istotną osobą w otoczeniu J. Danielsa. To urodzony w 1964 roku amerykański dziennikarz, pracujący m.in. dla stacji HLN czy Fox News. W 2011 roku odszedł z telewizji i założył portal The Blaze. Prawdopodobnie to w tamtym okresie poznał Danielsa. Jak wspomina później Daniels (warto zaznaczyć: w wywiadzie właśnie dla The Blaze z 2014 roku!), to właśnie z Glennem Beckiem po raz pierwszy odwiedził Auschwitz, w 2011 roku, w ramach tajemniczego „projektu dokumentalnego”. Tamta wizyta miała bardzo wpłynąć na Danielsa – uświadomiła mu, „jak wiele trzeba zrobić w kwestii pamięci o Holokauście”.
      «I przypomniał sobie (to znaczy zawsze o niej pamiętał, ale wtedy szczególnie) o swojej Prababci, która „przeżyła KL Auschwitz” a nawet „patrzyła w oczy Mengelemu” i „nigdy nie zapomni dnia, kiedy ona i cała jej rodzina zostali wysadzeni z pociągu z Węgier”. Prababcia przeżyła a cała rodzina – nie. […] Pan Glenn Beck był pod wielkim wrażeniem łez sierżanta Danielsa i przychodził do niego na kolacje szabasowe».
      Na początku 2013 roku jerozolimska agencja public relations J. Danielsa – JDPR – wyprodukowała i zrealizowała dwa spoty wyborcze Binjamina Netanjahu. W jednym z nich wystąpił Donald Trump, w drugim – Chuck Norris.
      „Szczerze mówiąc, silnym premierem jest silny Izrael. Więc zagłosuj na Binjamina. Wspaniały facet, świetny przywódca. Idealny dla Izraela” – powiedział Trump na 36-sekundowym klipie.
      Trump określany był przez Danielsa jako „bliski znajomy”, i „wielki zwolennik premiera [Netanjahu]”, którego „bardzo lubi”. Wszyscy widzieliśmy wspólne zdjęcie Danielsa, Danona i Trumpa, zrobione prawdopodobnie w jednym z biur Trumpa. W późniejszym wywiadzie z Adamem Caillerem powiedział, że „kiedy miał lat 30 spędził całą godzinę rozmawiając z Donaldem Trumpem o polityce siedząc nad basenem”.
      Z kolei kwestię Chucka Norrisa można przetłumaczyć następująco:
      „Shalom, z tej strony Chuck Norris. Zbliża się ważny dzień dla Izraela, więc powiem ci, co zrobi Chuck. Możesz myśleć, że jestem twardym facetem z filmów, ale w trudnym sąsiedztwie, takim jak Bliski Wschód, Izrael ma swojego twardziela. Nazywa się Bibi Netanjahu.”
      Większość informacji, które świat posiada nt. Jonny’ego Danielsa pochodzi tylko i wyłącznie z jego przekazów. Nie wiemy, w jakich okolicznościach wyjechał z Anglii i dlaczego zdecydował się wstąpił do armii (należy podkreślić, że Daniels zgłosił się na ochotnika, nie był objęty przymusem odbycia służby wojskowej.)
      Nie wiemy, jak potoczyła się jego kariera wojskowa.
      Nie wiemy, w jakich okolicznościach się zakończyła (a najpewniej nigdy nie miała swojego końca).
      6
      Nie wiemy, czym dokładnie zajmował się w USA, jakie realizował zlecenia, jakie były jego powiązania m.in. z Agencją Żydowską na rzecz Izraela.
      Nikt z pewnością nie przewidywał tego, że szerzej nieznany J. Daniels na początku roku 2014 zrobi w Polsce oszałamiającą karierę polityczną. Już jesienią 2013 roku w media informowały, że Izraelskie Zgromadzenie Narodowe organizuje oficjalne posiedzenie plenarne w nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz. Odbyło się ono 27 stycznia 2014 roku.
      Wygląda na to, że ta data jest kluczowa dla dalszego rozwoju wydarzeń. Oficjalnym powodem posiedzenia była walka z rodzącym się antysemityzmem w Europie i zapewnienie ochrony obozów koncentracyjnych dla potomnych. Ów antysemityzm miał być rzekomo potwierdzony przez badania (nikt ich nie widział) (z których wynikło m.in., że 90% Węgrów to antysemici).
      Było to największe zagraniczne zebranie Knessetu w historii. Wszystkie główne partie obiecały wysłać swoich przedstawicieli. Ostatecznie do Oświęcimia przyjechało 64 ze 120 członków Knessetu. Oprócz tego towarzyszyła im cała delegatura, składająca się z Ocalałych z Holocaustu, ale także z przedstawicieli wojska, oraz dwóch naczelnych rabinów Izraela (Yitzhak Yosef oraz David Lau). Sesji miał przewodniczyć Yuli Edelstein (odpowiednik marszałka sejmu), jednak tuż przed wydarzeniem zmarła jego żona.
      Ostatecznie do Krakowa przyleciało około 1000 delegatów izraelskich. 11 z 12 arabskich posłów Knessetu odmówiło udziału w wydarzeniu. Do Oświęcimia przywieziono izraelski sprzęt wojskowy. Pretekstem do takiego przedsięwzięcia były ujemne temperatury. Delegatom towarzyszył sprzęt polowy z lekarzami i sanitariuszami. Mówił o tym speaker Knessetu – Uri Michaeli.
      Za całe zaplecze organizacyjne odpowiadał właśnie J. Daniels.
      12 października 2013 roku TVN24 opublikował wywiad, przeprowadzony przez Macieja Kucharczyka. Daniels już wtedy zaznaczał, że nie uważa Polaków za antysemitów, a organizacja uroczystości w Polsce i sprowadzenie na nie najważniejszych polityków Izraela ma pokazać, iż Polacy są jednym z narodów najprzyjaźniej nastawionych do Żydów.
      Nie wiadomo do końca, dlaczego zorganizowano takie wydarzenie w 69. rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Do wyborów w Polsce pozostawało nieco ponad półtorej roku. Czy tyle czasu przewidziano na „wykreowanie” Danielsa w Polsce? Zapytany, dlaczego Knesset nie poczekał do 70. rocznicy, Daniels odpowiedział wymijająco.
      – Nie możemy czekać. Każda chwila jest cenna. W Izraelu co godzinę umiera ocalały z Holokaustu. Niedługo nikt już nie zostanie.
      7
      W innej wypowiedzi dodał: – Ta odpowiedzialność spada na nas, nie tylko na Żydów czy Izraelczyków, ale na całą ludzkość. Musimy się uczyć, być z tymi, którzy przeżyli, i być przygotowanym na to, aby zrozumieć, co się stało, abyśmy mogli zapewnić, że nigdy się to nie powtórzy. […] W Auschwitz, w miejscu kaźni tylu Żydów, ci którzy ocaleli będą mogli stanąć ramię w ramię z przedstawicielami niepodległego państwa Izrael, zrodzonego z popiołów Holokaustu.
      Daniels powiedział także, że na pomysł takie spotkania wpadł pół roku wcześniej, podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie. Jednocześnie zdawał się deprecjonować swoją rolę w całym wydarzeniu:
      – Moja rola jest bardzo mała. Pomagam ludziom, którzy mogą zorganizować tę uroczystość. Pomimo tego, że jestem inicjatorem tego spotkania, to nie jest moje wydarzenie. Ono nie należy do rządu Izraela, ani rządu Polski. To jest element historii.
      Już wtedy występował z ramienia fundacji „From The Depths”, jako jej założyciel. Warto jednak zaznaczyć, że fundacja została zarejestrowana w Polsce dopiero w maju 2014 roku. To oznacza, że wcześniej działała także poza naszym krajem. Nie wiemy, w jakich okolicznościach powstała i kto ją sfinansował. Wszelkie środki fundacji miały pochodzić od prywatnych darczyńców.
      Wynikło także drobne zamieszanie na temat charakteru samego wyjazdu. Choć wcześniej pojawiały się informacje, że wydarzenie ma być posiedzeniem Knessetu poza Izraelem, ostatecznie jednak Daniels potwierdził, że jest to jedynie wyjazd, a przybyli delegaci będą „gośćmi polskiego Sejmu”.
      Nie wiadomo, jaki był stosunek polskich władz do wydarzenia. Wyglądało ono na ściśle zainicjowane przez Izrael, jednak kwestia współpracy między państwami nie została do końca wyjaśniona.
      Oznacza to także, że wydarzenie w Oświęcimiu stanowiło jedynie preludium do dalszych działań na terenie Polski. J. Daniels dysponował już wtedy gotowym podmiotem, fundacją From The Depths, która stanowiła idealne narzędzie dla późniejszej kampanii lobbystycznej J. Danielsa.
      Niewiele było głosów patrzących na to spotkanie racjonalnie, wykazujących wątpliwość wobec polityki izraelskiego parlamentu. Za przykład można podać artykuł Agnieszki Stelmach na portalu Polonia Christiana z 31 stycznia 2014 roku. Zwróciła ona uwagę, że całe wydarzenie można było odczytać jako demonstrację sił Izraela. Politycy Knessetu w podniosłych mowach wielokrotnie wspominali m.in. o „symbolicznym pokazie siły i globalnej determinacji w zwalczaniu antysemityzmu”.
      W wątpliwość można podać także sam motyw spotkania, jakim był rzekomo rosnący antysemityzm.
      8
      Tezę tę miały udowadniać wyniki sondażu Pew Research Center dotyczącego sytuacji Żydów w Europie. Warto jednak zaznaczyć, że ankietowanymi byli Żydzi mieszkający w Europie. W przypadku Żydów mieszkających na Węgrzech aż 90 % ankietowanych uważało, że antysemityzm jest problemem w ich kraju. Na drugim miejscu znalazła się Francja (85 %). Nie trzeba chyba dodawać więcej, by zauważyć, że badanie to może rodzić pewne wątpliwości.
      A już na pewno niesprawiedliwe jest, że to Polska, nieobjęta nawet badaniem, stanowi twarz i na pierwszy rzut oka epicentrum rodzącego się antysemityzmu.
      Współpracownicą i partnerką J. Danielsa jest szerzej nieznana Lena Klaudel. W 2014 roku objęła ona biuro fundacji w Warszawie, które zarządza wszystkimi przedsięwzięciami na Europę Wschodnią. Z wykształcenia jest architektem. Przez 15 lat była związana z branżą public relations. W latach 2001-2003 pracowała w biurze prasowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
      Niektóre źródła sugerują jej „bliską i specyficzną” relację z politykami SLD.
      Klaudel w swojej karierze realizowała projekty dla znanych światowych marek (Coca Cola, Levi’s, grupa Inditex – Zara, Bershka, Massimo Dutti – X-Trade Brokers, Grupa Azoty, Enea Wytwarzanie), a także dla Instytutu Goethego i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
      Razem z J. Danielsem odpowiadała za komunikację i organizację biura prasowego dla upamiętnienia 69. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau i międzyparlamentarnego spotkania przedstawicieli izraelskiego i polskiego parlamentu w Krakowie.
      O samej fundacji From The Depths, a przynajmniej o podmiocie o tej nazwie zarejestrowanym w KRS pod numerem 0000508351, wiadomo niewiele. Oficjalnie fundacja rozpoczęła działalność 16 maja 2014 roku. Prezesem fundacji jest pan Daniels, a w Radzie Fundacji zasiadają ponadto dwie osoby.
      Pierwszą jest Tomoho Umeda – syn słynnego działacza „Solidarności”, japońskiego przedsiębiorcy Yioshiho Umedy, były muzyk zespołu Bum Bum, dziś właściciel szeregu spółek skupionych wokół Tomo Group, przede wszystkim firmą PR-ową, choć zajmującą się także m.in. technologiami branży chemicznej. Oprócz tego pan Umeda prowadzi fundację Envisio, której działalność jest jeszcze bardziej enigmatyczna. Drugim nadzorcą jest Ryszard Kunce, również przedsiębiorca, właściciel firmy Tuatara, działający również w branży filmowej.
      Adres fundacji From The Depths to Koszykowa 10/4 w Warszawie. Pod tym samym adresem zarejestrowane są firmy pana Umedy, a także Biuro Zarządu Okręgowego PiS okręgu nr 19–20 Warszawa, Biuro Poselskie Posła Mariusza Błaszczaka, Biuro Poselskie Posła Mariusza Kamińskiego oraz Filialne Biuro Poselskie Posła Adama Kwiatkowskiego.
      9
      Na stronie fundacji www.fromthedepths.org można znaleźć informacje o projektach fundacji, które były realizowane w Polsce od 2014 roku. Brak informacji na temat biura poza granicami naszego kraju ani w ogóle o żadnych inicjatywach podmiotu. Wygląda to tak, jakby fundacja została stworzona od razu z myślą o wejściu na teren Polski.
      Jako jedyny kontakt podany został adres mailowy J. Danielsa: jd@fromthedepths.org. Wiemy, że wśród osób powiązanych z fundacją są: Szewach Weiss, Dalia Ytzik, urodzona w 1952 r. w Jerozolimie, członek Knessetu z ramienia partii Kadima, Avram Grant, trener piłkarski, którego ojciec Meir urodził się w Mławie i przez Syberię dotarł w czasie II WW do Palestyny, Rabin Joel Lax, urodzony w Londynie, Joe Tankel po studiach w Birmingham, Jay Shultz.
      Zarejestrowana w Warszawie fundacja From The Depths nie publikuje sprawozdań finansowych.
      Cały sztab fundacji to całą grupa ludzi schowanych w cieniu, reprezentujących różne interesy. Zwłaszcza zastanawiające są bezpośrednie powiązania z politykami zasiadającymi w Knessecie, a także biznesem z branży nowych technologii.
      Jeśli chodzi o kwestie finansowe, opinia publiczna NIGDY NIE DOWIEDZIAŁA SIĘ, SKĄD POCHODZĄ PIENIĄDZE NA REALIZOWANIE DZIAŁAŃ FUNDACJI. J. Daniels kilkakrotnie przyznał w wywiadach, że From The Depths utrzymuje się z datków prywatnych darczyńców, których personaliów z przyczyn oczywistych nie może wymienić.
      W wywiadach jednak dwukrotnie jako takiego fundatora wskazywał Glenna Becka, który pojawiał się już w kontekście Mormonów oraz wyjazdu do Auschwitz w 2011 roku. Nim fundacja From The Depths rozpoczęła na dobre swoją działalność, J. Daniels zdecydował się odwiedzić rodzinne strony – Dobrzyń nad Wisłą.
      https://www.youtube.com/watch?v=yyiHYVnSUWI
      Powyższe nagranie pochodzi z lipca 2014 roku. Fundacja From The Depths była prawdopodobnie w fazie zaawansowanych przygotowań i zada chwila miała rozpocząć pierwsze projekty. Na wideo widzimy pana Danielsa stojącego na niedużej scenie, przemawiającego za pośrednictwem tłumaczki do kameralnej widowni. Opowiada, że wielokrotnie słyszał opowieści rodzinne o Dobrzyniu nad Wisłą.
      Wszystko to utrzymane zostało w podniosłym tonie. Zapytać można, dlaczego J. Daniels odwiedził to miejsce dopiero teraz, a nie kilka lat wcześniej, gdy podczas wizyty w Oświęcimiu doznał wspomnianego już olśnienia i zaangażował się w sprawę Holocaustu.
      Rodzina pana Danielsa to także temat, na który wiemy naprawdę niewiele. Nigdy nie przedstawił on żadnych dokumentów potwierdzających jego opowieści o przodkach. Podczas przemówienia wspomniał tylko, że jego korzenie wyrastają z ziemi dobrzyńskiej i urodził się tutaj jego pradziadek.
      10
      Jednak do dziś nie wiemy o tej rodzinie zupełnie nic. Kim byli? Dlaczego wyjechali z Polski przed wojną? Co robili po wojnie?
      J. Daniels ma świadomość, że w Polsce nikt takiego pytania nie zada bezpośrednio. Nikt nie będzie dopytywał o rodzinę, która uniknęła Holocaustu. Najbardziej charakterystyczną akcją Danielsa był Projekt Matzeva. Jego partnerami byli Żydowski Instytut Historyczny i naczelny rabin Polski, Michael Schudrich. Inicjatywa opierała się na odnajdywaniu śladów po Holocauście w Polsce, w postaci porzuconych, zapomnianych i wykorzystywanych w celach budowlanych macew – żydowskich nagrobków.
      W projekt zaangażowano wolontariuszy, m.in. studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Uruchomiona specjalną infolinię, na którą mogli zgłaszać się ludzie posiadający informacje na temat porzuconych macew w miejscu ich zamieszkania.
      Rozpoczęło się od pergoli w na warszawskiej Pradze. Daniels odkrył, że do zbudowania części kamiennych konstrukcji parku wykorzystano żydowskie macewy. Nagrobki miały zostać zwrócone na cmentarz żydowski Brudo w Warszawie. Daniels utrzymywał, że miasto Warszawa przeznaczy na ten projekt 180 000 $.
      Akcję przeprowadzono także we wspomnianym Dobrzyniu nad Wisłą, gdzie Danielsowi towarzyszył ówczesny Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marek Sawicki. Według relacji „The Times of Israel”, Daniel nagle zobaczył kość, a następnie przegub kulowy. Zaskoczony, nie wiedząc, co robić, nawiązał kontakt z rabinem Michaelem Schudrichem, który poradził, by te szczątki zebrać do ponownego pochówku w Warszawie.
      Fundacja korzystała sprzętu pożyczonego m.in. z uniwersytetów. W swoje działania zaangażowała także dziesiątki studentów, m.in. z Uniwersytetu Warszawskiego. Chodzili oni po polskich wsiach, przeprowadzając wywiady z mieszkańcami i poszukując macew i innych śladów po Holocauście.
      Wszelkie znaleziska J. Danielsa były chętnie przekazywane w zagranicznych, także izraelskich mediach. W artykułach zachodnich mediów Polaków przedstawiano z kolei jako ubogi, prosty naród, który nie zdaje sobie sprawy z ciężaru żydowskiej historii i dosłownie depcze po macewach i kościach ofiar Zagłady.
      Pierwszym znaczącym głosem krytyki wobec Danielsa jest artykuł Katarzyny Markusz na portalu www.jewish.org.pl z grudnia 2014 roku. Już wtedy określiła ona Danielsa „izraelskim Nikodemem Dzymą”. Tekst powstał krótko po tym, jak fundacja wstrzymała budowę pomnika na terenie obozu w Sobiborze. Media obiegł sugestywny obraz Polaków, którzy wyprowadzają psy na dawny miejsce Zagłady.
      11
      Listopad 2015 roku to kolejny kluczowy moment dla działalności J. Danielsa. To właśnie wtedy 100 pracowników firmy ochroniarskiej City Security udało się do Izraela, aby nawiązać współpracę w zakresie „walki z palestyńskim terroryzmem”.
      Pracownicy City Security mieli współpracować z lokalną policją, chronić różne obiekty, uczestniczyć w patrolach Straży Granicznej. Koszt całej operacji opiewał na 700 tys. dolarów. Szef firmy, Benjamin Krasicki, zadeklarował pokrycie wszystkich kosztów. Przypomnijmy – to właśnie wtedy miał miejsce zamach nożowników na żołnierzy izraelskich i odejście Danny’ego Danona z Knessetu do struktur ONZ. Mimowolnie państwo polskie, poprzez działalność jednego ze swoich obywateli, zaangażowało się w spór między Żydami a Muzułmanami. Okoliczności te chętnie komentowała izraelska prasa. Polskie media pozostawały sceptyczne wobec przedsięwzięcia Krasickiego. Należy pamiętać, że zostało ono przeprowadzone bez żadnej debaty publicznej.
      „Ochroniarze nie omieszkali też zająć się, i też w imieniu Rzeczypospolitej, polityką historyczną. Jako obywatele Polski w przeszłości mieliśmy, niestety, bardzo często okazję być świadkami ataków na Żydów” – napisał Benjamin Krasicki w długim liście do ministra bezpieczeństwa wewnętrznego Izraela Gilada Erdana.
      Listopad 2015 był także przełomowy dla Polski. Od sierpnia urząd Prezydenta piastował Andrzej Duda. W listopadzie został powołany rząd Beaty Szydło. W tym momencie działalność fundacji From The Depths przestała ograniczać się do lokalnych akcji archeologicznych. Jonny Daniels zaangażował się w politykę na dobre. Za przykład można podać artykuł niemieckiej gazety „Algemeiner” z 17 listopada 2015 roku. W Poznaniu wandale mieli wywiesić antysemicki transparent z napisem „Módlcie się o islamski holocaust”. Było to niedługo po tym, jak Państwo Islamskie przeprowadziło serię terrorystycznych w Paryżu.
      – Chociaż cieszymy się, że baner został usunięty przez miejscową policję, taki żałosny czyn należy traktować o wiele poważniej – powiedział Daniels. – Minęło zaledwie 70 lat od Holokaustu, w którym brutalnie zamordowano ponad 6 milionów naszych żydowskich braci i sióstr […] Ludzie, którzy umieścili ten sztandar, muszą zostać postawieni przed sądem. Wzywamy nowego ministra sprawiedliwości, by zainterweniował i dopilnował, by ci przestępcy ponieśli karę”. Już ta wypowiedź pokazuje, jak sprawnie J. Daniels żongluje takimi pojęciami jak Holocaust czy pamięć polsko-żydowska. Czy to nie paradoksalne, że przedstawiciel państwa Izrael, które okupuje Palestyńczyków, zamierza pouczać nas w tych kwestiach?
      „Twór” From The Depths zaczął poruszać także temat ogrodu zoologicznego w Warszawie i jego dyrektora, Jana Żabińskiego, który wraz z żoną Antoniną uratował setki Żydów podczas wojny, dając im schronienie w swoim zoo.
      12
      Fundacja zorganizowała nawet Odznaczenie im. Jana i Antoniny Żabińskich, które zostały wręczona po raz pierwszy w kwietniu 2016 roku. Kilka niezależnych źródeł zwróciło uwagę na to, aby zbadać czy to wydarzenie było narzędziem transferu pieniędzy z rządu RP dla Jonny’ego Danielsa.
      Daniels zaczął zwracać uwagę na to, że Polacy także ratowali Żydów. Skupiał się jednak przede wszystkim na jednostkach. W jednym z wywiadów powiedział, że jego fundacja postanowiła przeznaczyć otwartą dotację w wysokości około 15 000 USD rocznie na nową przestrzeń biurową dla Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Daniels publicznie stanął także w obronie Polski podczas nagonki związanej z „polskimi obozami śmierci”.
      Prześledźmy jednak jego wypowiedź dla „Super Ekspresu” z lutego 2016 roku:
      – Mam też propozycję, by Polska zrzekła się własności terenów byłych obozów zagłady i oddała je pod zarząd międzynarodowej komisji. Oczywiście przy zachowaniu kluczowej pozycji decyzyjnej dla Polski. Obozy zagłady nigdy nie były polskie. Jeżeli komuś nie podoba się to, co się w nich dzieje, jaki jest ich stan, pretensji tych nie powinien kierować do polskiego rządu.
      Niech byłe obozy śmierci w widoczny sposób chronią międzynarodowe siły pokojowe. Ci, którzy odwiedzają obóz, nie powinni widzieć polskiej ochrony strzegącej Auschwitz. Właśnie po to, by nie ucierać krzywdzących stereotypów.
      Oddanie Auschwitz w ręce międzynarodowej organizacji? Jakiej? Czyjej? Nie brzmi to niepokojąco?
      W międzyczasie fundacja From The Depths kontynuowała projekt Matzeva. Regularnie można było usłyszeć o odkryciu nowej kryjówki czy kolejnych świadectwach ofiar II wojny światowej.
      Czy to przypadek, że po przeznaczeniu dotacji w wysokości około 15 000 USD rocznie dla Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata prezes fundacji, 87-letnia Anna Stupnicka-Bando udzieliła wywiadu dla „The Blaze”, portalu należącego do Glenna Becka, w marcu 2016 roku?
      Także w marcu Benjamin Krasicki udzielił wywiadu dla „The Times of Israel”, w którym opowiedział historię swojej babci, która ratowała Żydów podczas wojny. Miało to związek z delegacją ochroniarzy, którą Krasicki wysłał do Izraela. Tytuł artykułu brzmiał: „Tajemnicza historia babki polskiego biznesmena skłania go do osobistego zaangażowania się w walkę z terroryzmem”.
      Po koniec kwietnia 2016 roku we wsi Skulsk nazwę rynku zmieniono na „Rynek Kotowski” – na cześć rodziny Kotowskich, przodków wicemarszałka Knessetu Yehiela „Hillika” Bara ze Związku Syjonistycznego.
      13
      Dziadek Jaakow i ciotka Chana byli jedynymi członkami 12-osobowej rodziny Kotowskich, którzy przeżyli Holocaust. – To dla mnie niesamowite, aby upewnić się, że moja rodzina nigdy nie zostanie zapomniana – powiedział Bar.
      – Zachęcam do zobaczenia chęci i współpracy polskiego rządu i ich zaangażowania w żydowską przeszłość w Polsce – dodał J. Daniels. – Kto wie, gdyby nie niemieccy naziści, być może MK Bar byłby zastępcą burmistrza Skulska!
      W maju 2016 roku J. Daniels na Facebooku i dla izraelskiego portalu „Haaretz” skomentował obchody 82. rocznicy powstania ONR, która – jak wskazuje artykuł – była ugruntowana na ideach faszystowskich i promowała antysemityzm przed II wojną światową. Roman Zieliński, autor książki „Jak się zakochałem w Adolfie Hitlerze”, podczas marszu przeciwko Unii Europejskiej we Wrocławiu spalił plakat z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem, na którym prezydent Wrocławia nosił kippah.
      Wtedy także odbyła się pikieta pod polskim konsulatem w Nowym Jorku, protestująca przed rzekomym „Wybielaniem Holocaustu”. Wydarzenie zostało zorganizowane przez rabina Zeva Friedmana, w odpowiedzi na przesłuchanie Jana Grossa przez prokuraturę. Chodziło o słowa, według których więcej Żydów niż Niemców zginęło z rąk Polaków podczas II wojny światowej.
      – Słyszałem, jak wielu ocalonych mówi o radości, jaką mieli ich polscy sąsiedzi, gdy Żydzi byli bezlitośnie prześladowani – powiedział Friedman. W marcu Prezydent Andrzej Duda powiedział, że „musimy mówić prawdę o tym, co się stało, prawdę i bohaterstwo, ale także smutną prawdę o zdrajcach”.
      Jonny Daniels skomentował, że rozumie „troskę społeczności żydowskich”, której wrażenia mogły być ukształtowane po części przez „brak komunikacji” ze strony polskiego rządu. Powiedział jednak, że nie może zgodzić się z mową nienawiści wypełnioną kłamstwami przeciwko rządowi polskiemu, co przypomina sposób, w jaki Izrael jest krytykowany w niektórych kręgach.
      Od wyborów w 2015 roku Daniels powoli, lecz systematycznie zbliżał się do obozu rządzącego.
      W pewnym sensie pełnił także funkcję „rzecznika prasowego Polski za granicą”. Z jednej strony w bezpośrednich wypowiedziach nigdy nie krytykował naszego kraju czy narodu. Wszelkie piętnowane przypadki miały charakter indywidualny. Nie zgadzał się z teoriami na temat polskich obozów śmierci, doceniał i wspierał Polaków pomagających Żydom podczas II wojny światowej.
      Mimo to temat Holocaustu na stałe przywarł do zagranicznych narracji o Polsce. Czy na tym właśnie opiera się lobby J. Danielsa? Nieprzerwane mówienie o Holocauście jako o czymś niezakończonym, nierozliczonym.
      14
      Daniels od początku sprawiał wrażenie człowieka, który wie, co robi. Z drugiej strony znalazł się w Polsce jakby przez przypadek. Daniels w swojej retoryce bardzo silnie akcentuje kwestię przyjaźni polsko-żydowskiej. Nie definiuje jej jednak ani nie rozwija. Tworzy ogólne pojęcie, którym szafuje w zależności od sytuacji. W taki sposób niejako zaczarował rzeczywistość. Wydawać by się mógł niemal apostołem i koryfeuszem partnerskiej współpracy między Polską a Izraelem. To jednak pozór. W rzeczywistości mamy do czynienia z sytuacją, w której Polska – jako gospodarz – nieprzerwanie tkwi w szachu swojego gościa, a każde posunięcie wbrew izraelskim roszczeniom może zostać odczytane jako próba zaburzenia tej „przyjacielskiej” relacji.
      Znajduje wspólny język ze wszystkimi, od lewa do prawa. Największym paradoksem jest, że w dobie tak silnego spolaryzowania sceny politycznej Jonny Daniels jest w stanie nawiązać dialog zarówno z Morawieckim i Rydzykiem, jak i Trzaskowskim i Węglarczykiem. Kolejni politycy rządu przywdziewają jarmułki i, z prezydentem na czele, mówią bez opamiętania o przyjaźni polsko-żydowskiej, nie precyzując, jak właściwie miałaby ona wyglądać.
      Pan Daniels wie, jak nam schlebić. Tutaj wspomni o Żabińskim, tutaj stanie w obronie marszałka Karczewskiego. Mówi o nas uprzejmie – jednak to tylko słowa. Gdy my jesteśmy głaskani przez Jonny’ego Danielsa, geopolityczne mechanizmy weryfikują rzeczywistość. Świat obiega hasło polskich obozów śmierci, na pomniku katyńskim odbywa się dyskoteka, a Polakom imputuje się antysemityzm, podczas gdy zachodnia Europa pogrąża się w chaosie.
      Daniels stanowczo zabrania nam ekshumacji w Jedwabnem, zarzuca premierowi Morawieckiemu negowanie Holocaustu. I choć odgrywa przeważnie rolę „dobrego gliny”, forsowane przez niego tezy historyczne powinny być traktowane z dużą ostrożnością od samego początku. Nie mówiąc już o kontrolowaniu lobbystycznych zapędów. Nikt nie poczuwa się, by powiedzieć głośno, kim jest Donny Daniels?
      Wspomnieć można wymowną reakcję posła Tarczyńskiego, który w wywiadzie na żywo u Marcina Roli, zapytany o Danielsa, szybko uciął temat: „Nie ma takiej w rządzie i nie ma takiej osoby przy Prawie i Sprawiedliwości”. „Nie znam człowieka”. Prawdy trzeba szukać między wierszami, na anonimowych blogach, w otchłani Internetu. A obraz, który wyłania się z tych opisów, jest tym bardziej niepokojący. Bowiem Jonny Daniels może zniknąć w każdej chwili.
      A to, co po sobie zostawi, będzie dla nas odczuwalne przez kolejne dziesiątki lat. Zdaje się, że mamy do czynienia z precedensem politycznym być może na miarę Nikodema Dyzmy lub Lecha Wałęsy.
      15
      A zatem pan Daniels założył fundację o niejasnym finansowaniu (pieniądze pochodzą od prywatnych inwestorów, o których chicho sza), która zajmuje się odnajdywaniem żydowskich pozostałości, a następnie samodzielnemu decydowaniu o tym mieniu, bez konsultacji tego z kimkolwiek. Przy okazji Polacy w obcojęzycznych przekazach pana Danielsa przedstawieni zostają jako prosty lud, który używa zabytkowych zwojów Tory do czyszczenia stajni lub bezmyślnie pozwala, by psy zostawiały odchody na terenie obozy Sobiboru.
      Warto bowiem pamiętać, że nie tylko Polska prowadzi obecnie politykę historyczną, a narracja Danielsa, o którego wyczynach w Polsce regularnie informowały media żydowskie w USA i Izraelu, idealnie wpisuje się w nieprawdziwy obraz Polaków. W tej debacie nie ma miejsca na mówienie o polskim cierpieniu i naszych traumach narodowych.
      Co ciekawe, J. Daniels znalazł sprzymierzeńca w osobie ojca Rydzyka. 2 listopada 2016 roku portal Onet opublikował tekst jego autorstwa, zatytułowany „Dlaczego trzymam z ojcem dyrektorem Rydzykiem”. Opisał w nim swoją wizytę w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Przyznał, że wielkie wrażenie zrobiła na nim kaplica Pamięci Polaków Ratujących Żydów.
      „Głęboko pochwalam ojca dyrektora Rydzyka za budowę tej pamiątkowej kaplicy pamięci Sprawiedliwych, którzy stracili życie. Mogę mieć tylko nadzieję, że powstanie jeszcze więcej takich miejsc, aby uczyć nasze dzieci, że każde życie jest święte i że musimy stawać w obronie siebie nawzajem. Gdy moje dzieci będą starsze i przywiozę je do Polski, pierwszym miejscem, w jakie je zaprowadzę, będzie właśnie ta kaplica Sprawiedliwych – niech zapalą świeczki, pomodlą się i oddadzą cześć tym, którzy byli światłem świecącym w głębokiej ciemności”.
      W międzyczasie J. Daniels poparł świeżo wybranego prezydenta-elekta USA, Donalda Trumpa.
      – Widziałem się z nim wielokrotnie, ostatnio rozmawialiśmy w Trump Tower na Manhattanie dwa i pół miesiąca temu. Jestem Izraelczykiem, który ma najbliższe kontakty z nowym prezydentem elektem, a więc poniekąd także Polakiem z najlepszym dojściem do Trumpa – powiedział Daniels dla „Rzeczpospolitej” w listopadzie 2016 roku.
      Czy spotkanie w Trump Tower odbył w towarzystwie Danny’ego Danona? Czy miało to związek z wizytą Trumpa w Polsce w lipcu następnego roku? 22 listopada 2016 roku w Tel-Awiwie miał miejsce wypadek kolumny aut rządowych eskortujących premier RP Beatę Szydło. Wszystkie media obiegło zdjęcie z miejsca wypadku, zrobione przez J. Danielsa i udostępnione na jego Facebooku.
      16
      Przyczyną wypadku miała być przebita opona – podobnie jak w przypadku wypadku auta prezydenta Dudy z marca tego samego roku. Funkcjonariusz BOR i pracownica KPRM zostali ranni.
      Jak się okazało, winnym kolizji był kierowca izraelskiej ochrony, który gwałtownie zahamował i wjechały w niego kolejne samochodu. Pojazdy prawdopodobnie poruszały się z prędkością ok. 70 kilometrów na godzinę.
      Odnosząc się do izraelskiej wizyty premier Szydło, J. Daniels zwrócił uwagę, że wydarzenie nie odbiło się szerokim echem w tamtejszych mediach. – Wcale nie było takiego dużego medialnego oddźwięku w Izraelu. Izrael jest takim miejscem „na chwilę”, gdzie ludzie wpadają z całego świata, żeby pobyć chwilę. Wizyta pani premier pojawiła się w mediach, niestety z takiego niefortunnego powodu – wypadku samochodowego, który wydarzył się w konwoju jadącym z udziałem pani premier.
      Prawdą jest, że izraelskie media w ogóle nie odwołały się do tej oficjalnej części wizyty pani premier w Izraelu – wskazywał Jonny Daniels w wypowiedzi dla portalu Radio Maryja.
      Na początku grudnia odbyło się głośne 25-lecie Radia Maryja. W wydarzeniu wzięło udział wielu polityków PiS – w tym J. Daniels. Po tym wydarzeniu bardzo pozytywnie komentował spotkanie z ojcem Rydzykiem. Ponownie na łamach Onetu, 6 grudnia 2016 roku, napisał:
      „Poznałem ciepłego, otwartego i opiekuńczego człowieka, którzy zadawał wiele pytań i wykazał poważne zainteresowanie tym co robię i w co wierzę. On też osobiście zadzwonił do mnie następnego wieczoru, by podziękować mi za wizytę. […] Rozmowy przeprowadzone przeze mnie z ojcem dyrektorem Rydzykiem od naszego pierwszego spotkania były głębokie i teologiczne. Zajmowaliśmy się sprawami, których nie będę poruszać na forum publicznym, sprawy, które mają bardzo istotny wpływ na polsko–żydowskie i polsko–izraelskie relacje i będą miały znaczenie przez co najmniej kilka następnych pokoleń.”
      Jakie to rozmowy, rzekomo przełomowe dla relacji polsko-żydowskich, prowadzić miał J. Daniels?
      Zwłaszcza, że już dwa dni później, 8 grudnia, „Rzeczpospolita” opublikowała artykuł, w którym poinformowano, że ojciec Rydzyk od września 2016 roku utrzymuje relacje z ambasadą Izraela.
      17
      „Pod koniec listopada kolację szabatową wydał Jonny Daniels, specjalista od PR, którego magazyn „Allgemeiner" uznał za jednego ze stu najbardziej wpływowych Żydów świata. Pod Warszawą zebrała się śmietanka polityków, m.in. wicemarszałek Senatu Adam Bielan i wiceszef MSZ Jan Dziedziczak (obaj z PiS) oraz wiceszef Knesetu Hilik Bar. Najbardziej zaskakująca może być obecność przy wspólnym stole dwóch innych osób – ambasador Izraela Anny Azari i o. Tadeusza Rydzyka. […]
      A nie ograniczają się one do jednej kolacji. Z naszych informacji wynika, że spotkań było już kilka, w tym co najmniej jedno w Toruniu. Po raz pierwszy duchowny spotkał się z Azari we wrześniu w Warszawie. Informowała o tym sama ambasada, a sprawę nagłośniły media. Przedstawiciel ambasady wziął też udział w październikowym kongresie dotyczącym Polaków ratujących Żydów, który odbył się w toruńskiej uczelni o. Rydzyka.
      Skąd to ocieplenie? Rzecznik ambasady Michał Sobelman twierdzi, że o. Rydzyk sam we wrześniu zaproponował spotkanie. – Powiedział, że wielokrotnie odwiedził Izrael i jest pod wielkim wrażeniem tego państwa. Dodał, że stanowczo potępia antysemityzm – informuje Sobelman.
      Wpływ na ożywienie kontaktów mógł mieć Jonny Daniels, który ciepło wypowiada się na temat o. Rydzyka i był jednym z gości 25-lecia Radia Maryja. Jednak kluczowe wydaje się zaangażowanie dyrektora Radia Maryja w upamiętnienie Polaków ratujących Żydów. Kaplica ku czci takich osób powstała w nowej toruńskiej świątyni zbudowanej z inicjatywy zakonnika.”
      Na początku maja 2017 roku w Toruniu odbyła się konferencja „Pamięć i nadzieja” poświęcona Polakom, którzy pomagali Żydom podczas okupacji hitlerowskiej. Wydarzenie było organizowane przez ojca Rydzyka. Wzięli w nim udział m.in. premier Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, izraelski minister komunikacji Ayoob Kara i zastępca przewodniczącego Knesetu Hilik Bar.
      Izraelska strona negatywnie odniosła się do tego wydarzenia. Ayoob Kara napisał na swoim profilu na Facebooku, że wydarzenie miało charakter polityczny i służyło promowania narracji historycznej rządu polskiego. „To legitymizacja historii pisanej od nowa przez Prawo i Sprawiedliwość, według której Polacy nie stali bezczynnie, gdy Holokaust trwał, a faktycznie uratowali setki tysięcy Żydów”.
      Z kolei do samego J. Danielsa, a także polskich polityków, odniósł się równie krytycznie portal Ynet (izraelski odpowiednik Onetu?), który opisał Danielsa jako „ortodoksyjnego brytyjskiego biznesmana, który wyemigrował do Izraela i działał u boku wielu wpływowych polityków (których część zwiódł swoim urokiem)”, a obecnie znajduje się w Polsce, gdzie jest „samozwańczym ambasadorem interesów żydowskich i izraelskich”, który sprzymierza się z rządzącym PiS-em, a także środowiskiem ojca Rydzyka (Rydzyk and his gang).
      18
      Wśród topowych komentarzy można przeczytać: „Polska była, jest i będzie antysemicka”.
      Nie można dowiedzieć się, kto wnosi finansuje organizację Danielsa. Zbiera on fundusze na w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii za pośrednictwem sponsora fiskalnego w każdym kraju. The Giving Back Fund, sponsor fiskalny grupy w Stanach Zjednoczonych, nie podaje osobnych informacji na temat From the Depths w publicznie dostępnym raporcie podatkowym;
      Przychody i wydatki wszystkich grup w ramach tej grupy są po prostu aggregated. Michael Pollick, dyrektor wykonawczy grupy, odniósł się do Danielsa z pytaniami dotyczącymi funduszy From the Depth, którzy odmówili udzielenia jakichkolwiek informacji. Powiedział tylko, że grupa nie otrzymuje pieniędzy od rządów Polski czy Izraela. „Fundacja jest w całości finansowana z prywatnych darowizn” – napisał w e-mailu.
      Realizując swój program, Daniels idzie tam, gdzie inni nie idą. Sam często pojawia się jako gość Rydzyka w Radiu Maryja i chętnie go broni. Zapytany o Radio Maryja publikujące swoje spotkanie w 2008 roku z plakatami reklamowymi, które deklarują: „Żydzi nie będą nas opluwać!”, odpowiedział: „Ojciec Rydzyk nie jest bynajmniej doskonałą osobą. Zdecydowanie są rzeczy w jego przeszłości. Ale bez wątpienia w Polsce jest dziś najbardziej wpływowym głosem w kraju”. Daniels przedstawił swoje występy na stacji wraz z Rydzykiem jako próbę wychowania zarówno kapłana, jak i jego słuchaczy. […]
      Daniels jest krytykowany przez prominentnych polskich Żydów. Traktują go jak outsidera, który oferuje cenny liść figowy żydowskiego wsparcia dla skrajnie prawicowych przywódców nacjonalistycznych, których postrzega się jako zagrożenie dla rodzącej się demokracji w Polsce; niektórzy cytują go również jako zagrożenie dla samych Żydzi na byłych obszarach Holokaustu.
      „Jonny Daniels krąży po Polsce, mówiąc, że jest doradcą Netanjahu i bliskim przyjacielem Trumpa” – powiedział Konstanty Gebert, wybitny dziennikarz i wczesny działacz Solidarności, ruchu, który pod koniec lat osiemdziesiątych doprowadził do upadku komunizmu w Polsce. Ale dodał: "Jeśli Daniels miał jakąkolwiek wiarygodność, stracił go z powodu niezwykle wątpliwych manewrów".
      Gebert, syn wysokiego rangą urzędnika partii komunistycznej z czasów sowieckich, który sam jest tradycyjnym Żydem, twierdzi, że legitymizowany przez Danielsa nacjonalizm stwarza zagrożenie dla tamtejszej społeczności żydowskiej.
      „Likud ma coś wspólnego z rządzącą Polską partią Prawo i Sprawiedliwość”, powiedział Gebert, nawiązując do roli Danielsa jako pomostu między tymi partiami. „Obie partie są prawicowe, autorytarne i bardzo zaangażowane w uproszczony pogląd na świat społeczny, w którym pochodzenie etniczne przeważa nad większością innych czynników”.
      19
      Niektóre dane empiryczne sugerują, że Gebert może mieć rację. Według studium opublikowanego w styczniu, negatywne odczucia w Polsce wobec Żydów – którzy stanowią mniej niż 0,2% ludności kraju – wzrosły, odkąd partia Prawa i Sprawiedliwości przejęła kontrolę nad polskim rządem w 2015 roku. […]
      Daniels wskazał na silne publiczne potępienie antysemityzmu przez polskiego prezydenta Andrzeja Dudę w Kielcach, w miejscu, w którym około 40 żydowskich uchodźców z Holokaustu zostało zabitych przez nieżydowskich sąsiadów, gdy powrócili do wioski w 1946 r., po II wojnie światowej. Zaledwie kilka dni po wystąpieniu Dudy minister edukacji, Anna Zalewska, zaczęła zastanawiać się, czy nieżydowscy Polacy rzeczywiście dokonali mordowania Żydów w Kielcach – czy też zabili Żydów podczas osobnej masakry w 1941 r., podczas Holokaustu, w Jedwabnem, gdzie 300 Żydów spalono żywcem. Ale Duda, którego teść jest Żydem, powiedział w Kielcach: „W wolnej, suwerennej i niepodległej Polsce nie ma miejsca na jakąkolwiek formę uprzedzeń. Nie ma miejsca na rasizm, ksenofobię, antysemityzm”. […]
      Sigmund Rolat, filantrop, który przeżył Holocaust jako dziecko w Polsce, znany jest z sympatii do polskich skarg na demoniczną demonstrację złożonej roli kraju w Holokauście. Obecnie funduje pomnik tzw. Sprawiedliwych – nie-Żydów, którzy ratowali Żydów – w historycznym getcie warszawskim wbrew woli wielu innych w polskiej społeczności żydowskiej. Ale powiedział Forwardowi: „Znam wielu polskich Żydów, a ja jeszcze nie znalazłem kogoś, kto może powiedzieć dobre słowo na temat Jonny'ego Danielsa”.
      Daniels jest niewymownie pragmatyczny. „Większość Polaków głosowała za tym rządem, a jego popularność rośnie” - powiedział. „Ten rząd był chętny i otwarty w umacnianiu więzi z Izraelem. Niewiele rządów każdego roku wysyła najlepszych urzędników do Izraela.” Dodał: „Bardzo nie zgadzam się z niektórymi rzeczami, które robią. Ich ustawodawstwo ścigania obraźliwej historii jest głupie. To nie zadziała. Ale mają rację. Musimy być uczciwi wobec historii.”
      25 lipca 2017 roku Daniels wystąpił w programie „Prawy do lewego”. Wypowiadał się o stosunkach polsko-amerykańskich. – Musimy zrozumieć, że dla Trumpa wizyta w Polsce była bardzo dobra, a dla Polski jedynie ładnym obrazkiem. To, co ta podróż zrobiła dla niego, było o wiele ważniejsze. Chodziło o to, jak został pokazany, o jego obrazek z wiwatującymi ludźmi. To dlatego przyjechał do Polski oraz po to, by sprzedawać amerykańskie uzbrojenie obronne.
      10 sierpnia 2017 roku na łamach „Jerusalem Post” ukazał się artykuł mówiący o Polakach, którzy organizują żydowsko-tematyczne imprezy kulturalne (w tym przypadku odtworzenie wesela żydowskiego) w Radzynowie pod Warszawą. Zainteresowanie kulturą żydowską to fenomen w całej Europie Środkowej Wschodniej.
      20
      Organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Radzanovia, grupa kulturalna promująca polskie dziedzictwo. W wydarzeniu wzięło udział kilkudziesięciu nieżydowskich wolontariuszy, mężczyzn i kobiet, ubranych w tradycyjne stroje z haredi. Niektórzy mężczyźni nosili sztuczne brody i boczne loki - także te, które nie pasowały do ich naturalnego koloru włosów.
      J. Daniels powiedział, że odbywa się to w ramach „ogólnokrajowej terapii” . – Dosłownie setki żydowskich festiwali kulturalnych odbywają się najczęściej, bez udziału Żydów, Polska też ma najwyższy wskaźnik studiów hebrajskich w całej Europie.
      16 sierpnia 2017 roku w Warszawie doszło do słynnego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z przedstawicielami środowisk żydowskich. Jako pierwszy o spotkaniu poinformował J. Daniels na swoim Facebooku.
      Po spotkaniu z Kaczyńskim 14 polskich grup i osób – w tym Michael Schudrich, naczelny rabin Polski – wspólnie podpisało oświadczenie, stwierdzając, że rabini Chabad, Shalom Dov Ber Stambler i Eliezer Gurary, wraz z Danielsem i Hofmanem, nie reprezentują społeczność żydowską w Polsce, ale najwyżej „siebie lub swoje organizacje”.
      Do spotkania odniósł się także Europejski Kongres Żydów:
      „Transparentna zasada dziel-i-rządź, zastosowana przez liderów Prawa i Sprawiedliwości przy wyborze żydowskich rozmówców za plecami oficjalnych organizacji społecznych w Polsce pozostawia nas w napięciu i przypomina o mroczniejszych czasach w Europie, kiedy rządy wybrały swoich Żydów”.
      Fundacja From The Depths rozpoczęła także projekt „Silent Heroes”, poszukujący Polaków ratujących Żydów podczas wojny. W projekt był zaangażowany także portal Onet, m.in. Bartosz Węglarczyk.
      Jak podaje portal „Forward”, w jednym z ostatnich wystąpień telewizyjnych dla TVP Daniels publicznie przyznaje, że faktycznie jest opłacany przez polski rząd. Fundusze trafiają do jego firmy public relations, JDPR, na zlecenie, i pochodzi z LOT-u, narodowej linii lotniczej należącej do rządu. – Pomagam budować wizerunek LOT-u za granicą.
      To potwierdzenie zaprzeczyło wielokrotnym zaprzeczeniom, które wygłosił we wcześniejszych wywiadach, w tym w lipcu ubiegłego roku. Daniels nie powie, na ile zakontraktowała go firma public relations ani nie ujawnia jej postanowień. Ponad 99% udziałów LOT-u w rękach państwa, a kierownictwo wyższego szczebla to polityczni przedstawiciele rządu.
      21
      Wciąż nie wiadomo, kto wnosi wkład w charytatywną działalność charytatywną Danielsa, a także nic o jej finansach. Daniels zbiera fundusze w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii za pośrednictwem fiskalnych pośredników, którzy także odmawiają udzielania informacji. Według rabina Michaela Schudricha, urodzonego w Ameryce naczelnego rabina Polski, Daniels stał się zwolennikiem ultra-prawicowego skrzydła.
      https://www.facebook.com/MKAyoobKara/videos/2051821054833066/?fref=gs&dti=408096059298543&hc_location=group
      Powyższe wideo, opublikowane 25 listopada 2017 roku, przedstawia izraelskiego ministra komunikacji (Druza, nie Żyda), który mówi o umowie roamingowej między Izraelem a Polską. Brak oficjalnych informacji na temat takiej umowy. Przy stole siedzą izraelscy i polscy politycy. I Jonny Daniels. Izraelski blef? Być może to kuluarowe spotkanie po konferencji „Pamięć i Nadzieja”.
      Szabasowa kolacja miała miejsce w domu J. Danielsa. Uczestniczyli w niej politycy izraelscy i polscy (m.in. Piotr Gliński, Mateusz Morawiecki, Adam Bielan, Jan Dziedziczak i Arkadiusz Mularczyk).
      26 listopada 2017 Jonny Daniels rozpoczął swoją twitterową aktywność. Pierwszym zdjęciem, które udostępnił, jest fotografia premier Beaty Szydło błogosławioną przez rabina Rabbiego Ostroffa, pochodzące prawdopodobnie właśnie ze wspomnianej konferencji. J. Daniels regularnie wrzuca zdjęcia kuluarowych rozmów polsko-izraelskich polityków. Nie trzeba ich komentować. W większości przypadków są bardzo wymowne. Warto zaznaczyć, że Daniels ma zdjęcia z większością polityków PiS, co chętnie eksponuje na swoim TT.
      Jak dla mnie to wszystko składa się w jedną całość. Mamy do czynienia z sytuacją w której rząd wiedząc, że nie jest w stanie zapanować nad środowiskiem żydowskim, "wyprodukował" sobie swoje własne żydowskie środowisko, które "spina" Jonny Daniels. Dziel i rządź. Plan dobry. Pytanie tylko czy nikt nie widzi, że tak naprawdę za nasze pieniądze finansujemy antypolską działalność Jonny'ego Danielsa? Pozorna propolskość konfrontowona z dwuznaczymi wypowiedziami jest na rękę każdemu wrogowi Polski, który dzięki takim ludziom jest w stanie przykleić nam łatkę antysemityzmu. Wydaje nam się, że prowadzimy Danielsa na sznurku, że możemy na tym tylko zyskać. Prawda jest taka, że oczarowani sami dajemy się na tym sznurku prowadzić, a pieniądze na antypolską kampanię wykładamy z własnej kieszeni.
      Czy na tym ma polegać przyjaźń polsko-żydowska? Czy to ten rodzaj specyficznej relacji, w której Polska ponownie występuje w roli gospodarza pytającego gościa o pozwolenie we własnym domu? Polska przepraszająca za niedokonane zbrodnie, kajająca się przed zafałszowaną historią? Dlaczego pan Daniels nie wyruszył ze swoją misją do Niemiec – gdzie z pewnością znalazłby dużo więcej dowodów na antysemityzm i odpowiedzialności za Holocaust.
      22
      Pan Daniels zna oczywiście kuglarskie sztuczki i wie również, jak nam pochlebić. W końcu jesteśmy przyjaciółmi… Jednak cóż po przetłumaczonym na polski wpisie czy wywiadzie – skoro na cały świat idzie przekaz zgoła inny.
      To mój punkt widzenia. Własny. Każdy z Was będzie miał swój.
      Poniżej zamieszczam listę pytań jakie należy zacząć zadawać.
      1. Czy prawdą jest, że Jonny Daniels utrzymywał relacje biznesowe z premierem Mateuszem Morawieckim, przed zaangażowaniem się przez niego w politykę?
      2. Na jakich zasadach, dlaczego tak swobodnie i w sposób niczym nieograniczony Jonny Daniels porusza się na "rządowych salonach"? Czy został zweryfikowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego lub Służbę Ochrony Państwa?
      3. Czy wobec Jonny'ego Danielsa prowadzono jakikolwiek postępowanie dot. dostępu do danych niejawnych? Czy sam Daniels taki wniosek składał?
      4. Czy wspólne przedsięwzięcia o. Tadeusza Ryzyka i Jonny'ego Danielsa będą dotowane przez Skarb Państwa?
      5. Czy Jonny Daniels jest w jakikolwiek sposób upoważniony do reprezentowania polskich interesów? (patrz. sprawa roamingu.)
      6. Czy Jonny Daniels posiada przepustkę stałą do rządowych budynków i parlamentu?
      7. Czy PLL LOT wypłaca Jonny'emu Danielsowi jakiekolwiek pieniądze? Jeżeli tak, tytułem czego? Jakie to są kwoty?
      8. Czy dom Jonny’ego Danielsa został sprawdzony pod kątem kontrwywiadowczym przed szabasową kolacją, w której uczestniczyli polscy politycy?
      9. Czy prawdą jest, że Jonny Daniels posiada polski paszport?
      10. Czy Służba Ochrony Państwa dba o bezpieczeństwo oficjeli podczas nieoficjalnych spotkań z Jonnym Danielsem?
      11. Czy instytucje publiczne lub spółki skarbu państwa korzystają z usług doradczych Jonny'ego Danielsa?
      12. Czy Jonny Daniels w ramach swojej działalności doradczej uczestniczy w formalnych lub nieformalnych spotkaniach, strategicznych dla interesu Polski?
      pokaż całość

    •  

      1
      Wrocław, dnia 20 sierpnia 2018 roku
      Na początku uporządkujmy periodyzację historii J. Danielsa
      1986 – 2004/2005 – okres juwenalny londyński
      2004/2005 – 2009 – okres izraelski: służba wojskowa, wykształcenie
      2009 – 2013 – asystentura u boku D. Danona, rozwijanie marki PR-owej
      styczeń 2013 – organizacja 69. obchodów wyzwolenia Auschwitz
      sierpień 2013 – listopad 2015 – „From The Depths”
      Od listopada 2015 – kampania lobbingowa na terenie Polski
      Początek kluczowej części historii Danielsa, w której jego kampania lobbingowa przeniosła się na szerokie kręgi polityczne, można wyznaczyć na 11 listopada 2017 roku. Marsz Niepodległości wzbudzał wiele kontrowersji. Był solą w oku wielu środowisk. Od lat podczas obchodów dochodziło do licznych prowokacji i wypaczeń. Całe spektrum – od katowania demonstrujących przez policję do żenującej prowokacji Jacka Hugo-Badera.
      W 2017 roku zachodnie media obiegł sugestywny obrazek „polskich faszystów” wychodzących na ulice Warszawy.
      Światowe media pisały o marszu: pokaz nacjonalizmu, faszyzmu i rasizmu. Potępiono hasła: „Czysta krew”, „Módlmy się o islamski Holokaust”, „Śmierć wrogom ojczyzny”.
      – Policja oszacowała liczbę ludzi na 60 tysięcy, a zdjęcia tłumów w polskiej stolicy, w tym neofaszystów w kominiarkach maszerujących na tle czerwonego dymu z petard, pokazują dramatyczne obrazy w kraju, w którym miliony ludzi zginęły w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej – podał portal „Politico” w siedzibą w Brukseli – który zasugerował także, że polski rząd, który „nie potępił od razu” rasistowskich haseł, nieoficjalnie popiera Marsz.
      Brytyjski „The Guardian” przytaczał opinie komentatorów, według których sobotni marsz to „największe zgromadzenie prawicowych aktywistów w Europie od dekad”. Demonstranci z zakrytymi twarzami wykrzykiwali hasła „Czysta Polska, biała Polska” i „Uchodźcy, wynoście się”. Na moście wywieszono plakat z napisem „Módlmy się za islamski Holokaust”.
      2
      Według amerykańskiej stacji CNN w ostatnich latach polskie Święto Niepodległości „zostało zdominowane przez skrajnie prawicowy marsz i obawy przed aktami przemocy”. Organizatorem jest ONR, który „już wcześniej wychodził na ulice, aby zaprotestować przeciwko islamskim imigrantom, prawom gejów, Unii Europejskiej i wszystkiemu, co według organizacji uderza w polskie, katolickie wartości”.
      Marsz Niepodległości skrytykował także amerykański „The New York Times” oraz były rzecznik ds. zagranicznych Hillary Clinton – Jesse Lehrich. Z kolei „The Times of Israel pisało następująco:
      […] Marsz stał się największym wydarzeniem Dnia Niepodległości, przyćmiewającym oficjalne państwowe obchody i inne patriotyczne wydarzenia. Niektórzy uczestnicy wyrazili współczucie dla ksenofobicznych lub supremacyjnych idei. Na jednym z banerów można było przeczytać: „Biała Europa braterskich narodów".
      Uczestnicy maszerowali pod hasłem „Chcemy Boga”. To słowa ze starej polskiej piosenki religijnej, którą cytował amerykański prezydent Donald Trump podczas wizyty w Warszawie na początku tego [2017] roku. Mówcy mówili o walce z liberałami i obronie chrześcijańskich wartości.
      Wielu z nich nosiło biało-czerwoną flagę narodową, podczas gdy inni odpalali flary i petardy, wypełniając powietrze czerwonym dymem. Niektórzy nosili transparenty przedstawiające falangę, skrajnie prawicowy symbol z lat trzydziestych.
      Policja szacuje, że w obchodach wzięło udział 60 000 osób i nie było ma doniesień o przemocy. Wielu z uczestników to młodzi mężczyźni, niektórzy z zakrytymi twarzami lub z butelkami po piwie w ręku, ale także rodziny i starsi Polacy.
      Marsz stał się jedną z największych tego typu demonstracji w Europie, a w sobotę przyciągnął skrajnie prawicowych przywódców z innych części Europy, w tym Tommy’ego Robinsona z Wielkiej Brytanii i Roberto Fiore z Włoch.
      Państwowa telewizja TVP, która odzwierciedla konserwatywną linię rządową, nazwa to „wielkim marszem patriotów”, który przyciąga głównie zwykłych Polaków wyrażających ich miłość do Polski, a nie ekstremistów.
      3
      – To był piękny widok – powiedział minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. – Jesteśmy dumni, że tak wielu Polaków zdecydowało się wziąć udział w uroczystości związanej z świętem Dnia Niepodległości.
      Zorganizowano także mniejszy kontr-protest przeciwko ruchowi antyfaszystowskiemu. Organizatorzy trzymali obie grupy oddzielnie, aby zapobiec przemocy.
      […] [Prezydent] Duda nadzorował ceremonie przy Grobie Nieznanego Żołnierza […]. Po wygłoszeniu przemówienia wziął udział w ceremonii składania wieńców pod pomnikiem wszystkich nieznanych żołnierzy poległych w walce o kraj. [Donald] Tusk, który uczestniczył w wydarzeniu na zaproszenie Dudy, również złożył wyrazy szacunku przy pomniku.
      Lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński zauważył, że Polska nie była w pełni niezależna od 1918 r., Nawiązując do okupacji Niemiec w czasie II wojny światowej i dziesięcioleci spędzonych pod okupacją Moskwy podczas zimnej wojny. [Kaczyński] powiedział: „Polskie państwo było przez cały czas uznawane na arenie międzynarodowej i jest to wielkie osiągnięcie”.
      W relacji portalu „The Times of Israel”, opatrzonej tytułem „Okrzyki 'Żydzi precz z Polski' na skrajnie prawicowym marszu z okazji Święta Niepodległości”, podano, że izraelskie MSZ wezwało władze w Warszawie do podjęcia działań przeciwko organizatorom Marszu. Rzecznik MSZ Emmanuel Nahshon nazwał wydarzenie „niebezpiecznym marszem elementów ekstremalnych i rasistowskich”.
      Portal cytuje też 50-letniego Brytyjczyka, Andy’ego Eddlesa, który mieszka w Polsce od 27 lat i który „jest zszokowany, że władze pozwalają na taki marsz” w dniu Święta Niepodległości. Uczestników marszu nazywa pseudokibicami, którzy zawłaszczają sobie patriotyzm.
      Widać zatem, jak sugestywny obraz obchodów Dnia Niepodległości został utrwalony w zagranicznych mediach. Hasła marginesu przypisano 60 000 patriotycznie nastawionym Polakom.
      Do takiego stanu rzeczy przyłożył rękę J. Daniels. 13 listopada, w poniedziałek, złożył zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Żoliborz. Chodziło o antysemickie incydenty – transparenty z napisami „Biała siła, Ku Klux Klan” czy
      4
      „Sieg Heil”, które naruszały art. 256. par. 1 oraz art. 257 Kk. Podobne zawiadomienie złożyli posłowie Nowoczesnej, o czym poinformował Ryszard Petru.
      – Jako dumny Żyd polskiego pochodzenia jestem oburzony i wstydzę się, że obywatele tego kraju mogą dokonywać tak haniebnych czynów. Oczekuję, że prokurator podejmie działania przeciwko tym pojedynczym osobom, które złamały prawo. Każda z tych osób została sfilmowana przez media i monitoring miasta, nie ma więc żadnego usprawiedliwienia dla osób, które powinny ich ścigać i ukarać. Wiemy z przeszłości, że akty i słowa, o których mowa, mogą łatwo doprowadzić do przemocy, zamieszek i już wzbudziły niepokój wśród mniejszości narodowych w Polsce i wszystkich przyzwoitych, pokojowo nastawionych Polaków" – powiedział Daniels, w komunikacie Fundacji, cytowanym przez polskie media. przekazanym redakcji.
      Także Konrad Dulkowski z Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych powiedział, że oba hasła jawnie podkreślają białą supremację. Podobnie twierdził dr Mariusz Bidziński, ze Szkoły Prawa Uniwersytetu SWPS.
      Z kolei Rafał Pankowski ze stowarzyszenia „Nigdy Więcej”, cytowany przez Cnaana Liphshiza na łamach portalu JTA (izraelskiego odpowiednika PAP), miał powiedzieć: „Nienawiść do Żydów pozostaje elementem tożsamości prawicy w Polsce, mimo że nie ma szerszej społeczności żydowskiej. To właśnie zostało zaprezentowane na Marszu”.
      Nie wiadomo, czy transparenty nie były prowokacją. Nawet Jarosław Kaczyński dla TVP powiedział: „Na Marszu Niepodległości doszło do incydentów niedopuszczalnych, ale to był margines marginesu; bardzo prawdopodobna jest prowokacja”.
      Jak się okazało, za incydenty odpowiadali członkowie skrajnie nacjonalistycznych organizacji, które z okazji marszu szły pod wspólną nazwą Czarny Blok. W jego skład weszły grupy Niklot i Szturmowcy.
      Oliwy do ognia dolał rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej Mateusz Pławski, który w wywiadzie dla „Do Rzeczy” deklarował separatyzm rasowy. „Jesteśmy separatystami rasowymi, uważamy, że jedna rasa nie jest lepsza od drugiej, ale każda jest inna, zamieszkuje inny kontynent. Etniczności nie należy mieszać”. Słowa te skrytykowali Krzysztof Bosak oraz Robert Winnicki. Po tych wydarzeniach Pławski odszedł z zarządu ugrupowania.
      5
      By pokazać, jak niefortunne były to słowa, wystarczy przytoczyć fragment przesłuchania Hermanna Göringa:
      „Nigdy nie wyraziłem zgody z teorią mówiącą, że jakakolwiek rasa powinna być uważana za rasę panów wyższą od innych, ale zauważam różnicę między rasami.”
      Wydarzenia z 11 listopada 2017 roku poważnie naruszyły międzynarodowy wizerunek Polski. PiS od razu odciął się od wszelkich rasistowskich incydentów. W roli rzecznika partii rządzącej wystąpił Mateusz Morawiecki, ówczesny minister rozwoju i finansów.
      – Niepodległość jest dla mnie świętą sprawą – powiedział Morawiecki. – 11 listopada i świętowanie dnia niepodległości […] jest rzeczą śmiertelnie poważną, zarazem też bardzo radosną, która nie powinna być mącona przez żadne wydarzenia niewłaściwe. […] Polski rząd odcina się od wszelkiego rasizmu i nigdy tego nikt nie kwestionował. To co teraz się dzieje, jest bardzo niezasłużoną próbą zdeprecjonowania, zdezawuowania tego marszu. Apeluję do wszystkich, którzy „robią z igły widły” i dmuchają ten balon, żeby tak nie robić.
      Rzekome antysemickie incydenty skrytykowali także Prezydent Duda oraz Patryk Jaki. Jednak J. Daniels uważał, że reakcja rządu nastąpiła… zbyt późno. Choć sam złożył zawiadomienie do prokuratury zaledwie dzień wcześniej.
      – Nie rozumiem, dlaczego władze polskie czekają aż trzy dni z ostrym potępieniem rasistowskich ekscesów na Marszu Niepodległości. Nie wolno dopuszczać, żeby społeczeństwo zaczynało się bać grupki idiotów, nie reprezentujących poglądów większości – cytował „Wprost”.
      15 listopada 2017 na łamach portalu Gazeta.pl opublikowano wywiad Mike’a Urbaniaka z Anną Chipczyńską*, która pojawiła się w poprzedniej części raportu jako autorka listu do Jarosława Kaczyńskiego, po którym odbyło się spotkanie prezesa PiS z przedstawicielami mniejszości żydowskiej.
      Anna Chipczyńska – Przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Absolwentka Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie oraz prawa na BPP Law School w Londynie, stypendystka na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu w Tel Awiwie. Pracowała m.in. w Polskiej Akcji Humanitarnej i Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. Jest honorową członkinią Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata,
      6
      członkinią zgromadzenia założycieli Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego w Polsce oraz Rady Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.
      Chipczyńska, która wielokrotnie krytykowała Polskę za antysemityzm, określiła nastroje panujące w gminie żydowskiej, jako „opresyjno-depresyjne”. „Marsz Niepodległości odbywał się w tym roku w szabat i nasza społeczność w jednej z synagog, czytając Torę, widziała z okna flagi ONR-u i słyszała antysemickie okrzyki. Czy pan wie, jakie to jest uczucie? Czy pan wie, jak straszne jest to uczucie? Nie umiem go nawet opisać” – powiedziała w wywiadzie.
      Jak widać, okoliczności były idealne, by J. Daniels mógł zaistnieć w wielkiej polityce. Jego zawiadomienie do prokuratury odbiło się szerokim echem. To moment, w którym kampania lobbingowa mogła w końcu nabrać tempa i na dobre przenieść się z archeologicznych wykopalisk na salony polskiej elity politycznej.
      J. Daniels dbał, by nie utożsamiano go z oskarżaniem Polaków o antysemityzm. Zaledwie 2 dni po złożeniu doniesienia do prokuratury, 15 listopada 2017 roku, J. Daniels odwiedził Nowy Sącz w celu uczczenia bohaterskich czynów rzeźnika Józefa Juliana Pierzchały, który został aresztowany przez Gestapo za pomoc Żydom. Nie przeżył wojny. Daniels spotkał się z synem zabitego bohatera, 77-letnim Czesławem Pierzchałą, współzałożycielem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, który w 1942 roku miał 2 lata.
      Spotkanie miało miejsce w biurze posła Arkadiusza Mularczyka na nowosądeckim Rynku.
      Po spotkaniu w biurze uczestnicy udali się do wieży zegarowej w Ratuszu, gdzie pod okiem zegarmistrza Jana Dobrzańskiego zwiedzili miejsce pod zegarem, w którym podczas okupacji ukrywała się młoda Żydówka Berta Kormun, która uciekła z getta.
      – Zanim pierwszy raz przyjechałem do Polski, zastanawiałem się, dlaczego nie było tu więcej takich osób jak Schindler i Sendlerowa. Okazuje się, że jest ich bardzo wielu – mówił J. Daniels. - Mam nadzieję, że we wrześniu przyszłego [2018] roku będziemy mieli okazję wyróżnić nagrodą imienia Żabińskich sądeczan, którzy, jak słyszę, zasługują na szczególne podziękowania.
      Także 15 listopada 2017 Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie ochrony praworządności w Polsce. Zainicjował, obok Komisji Weneckiej, kolejną procedurę wobec Warszawy zmierzającą do uruchomienia artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej.
      7
      Za rezolucją głosowało 438 eurodeputowanych, w tym: Michał Boni, Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein, Danuta Hübner, Danuta Jazłowiecka, Barbara Kudrycka, Julia Pitera.
      Tego dnia Piotr Gliński zapowiedział powstanie kolejnego muzeum poświęcone polskim Żydom – Muzeum Getta Warszawskiego.
      17 listopada 2017 roku doszło do spotkania Jarosława Kaczyńskiego z przedstawicielami mniejszości żydowskiej. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich i Lesław Piszewski ze Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich poprosili o nie, aby porozmawiać o rosnącym antysemityzmie. Spotkanie z prezesem PiS trwało godzinę. Jarosław Kaczyński obiecał, że pomoże rozmówcom w umówieniu spotkania z Mariuszem Błaszczakiem. Komentarze nie zdradzały wiele co do ewentualnych postanowień. Spotkanie miało raczej charakter reakcyjny i nie stanowiło przedłużeń rozmów z sierpnia 2017 roku.
      – Rozmawialiśmy o bezpieczeństwie żydowskich społeczności i obiektów, ale nie było absolutnie żadnej wzmianki o jakimkolwiek rosnącym klimacie nietolerancji w Polsce – mówił Kaczyński. Dodał, że według przedstawicieli żydowskich srodowisk Polska jest bezpieczniejsza dla Żydów niż wiele innych krajów w Europie o dużych populacjach muzułmańskich.
      20 listopada 2017 roku wysokonakładowy nowojorski tabloid „New York Post” w artykule o strażniku w obozie pracy SS w Trawnikach Jakivie Paliju, w wydaniu drukowanym użył sformułowania „polski obóz koncentracyjny”.
      Krótko po złożeniu zawiadomienia do prokuratury w sprawie incydentów na Marszu Niepodległości, J. Daniels zaczyna coraz silniej zbliżać się do środowiska ojca Rydzyka. 20 listopada 2017 „Fakt” opublikował artykuł zatytułowany: „Radykalna zmiana u ojca Rydzyka. Stoi za tym tajemniczy lobbysta!”.
      «„Ksiądz Rydzyk jest notorycznym antysemitą. To nie Żydzi są wrogami Polski, lecz ludzie tacy jak on, którzy sieją niezgodę swymi ohydnymi wypowiedziami” – pisał jeszcze w 2011 r. Ronald S. Lauder ze Światowego Kongresu Żydów, skarżąc się na toruńskiego redemptorystę. Siedem lat to jednak szmat czasu i dziś, m.in. za sprawą znanego lobbysty, Rydzyk zupełnie zmienił swoje poglądy.
      To nie powolny proces, to prawdziwa rewolucja! Z mediów ojca Tadeusza Rydzyka zniknęli goście bez przeszkód głoszący antysemickie poglądy. Nie usłyszymy, ani nie
      8
      zobaczymy tam więcej prof. Jerzego Roberta Nowaka, znacznie złagodził retorykę Stanisław Michalkiewicz. Słuchaczom, którzy w trakcie rozmów zdradzą się z antysemityzmem, bezpardonowo się przerywa. Co stoi za taką zmianą w toruńskich mediach?
      Chodzi o PR-owca i lobbystę, doradcę deputowanych z izraelskiego Knesetu, Jonnyego Danielsa, informuje „Gazeta Wyborcza”, [który] zasłynął niedawno z zawiadomienia prokuratury o propagowaniu rasizmu i dyskryminacji podczas Marszu Niepodległości 11 listopada. – Byłem niezwykle poruszony i pod wielkim wrażeniem. Kaplica służy jako miejsce do retrospekcji i modlitwy w pamięci tych, którzy zrobili coś tak prawego, tak niesamowicie odważnego i niecodziennego – mówił rok temu Jonny Daniels, goszcząc na konferencji poświęconej polskim Sprawiedliwym w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
      Także w listopadzie [2016] roku doszło do spotkania zakonnika z Torunia z ambasador Izraela Anną Azari, a jednym z gości towarzyszących był właśnie młody lobbysta. Przedstawiciele ambasady zjawiali się również w Toruniu. W organizowanym przez uczelnię Rydzyka kongresie uczestniczył rzecznik izraelskiego przedstawicielstwa w Polsce Michał Sobelman.
      „Gazeta Wyborcza” zapytała Danielsa o powody przemiany toruńskiego zakonnika. – Jeżeli zauważył pan taką zmianę, to jest mi bardzo miło, choć na pewno nie tylko ja się przyczyniłem. Przede wszystkim wielką pracę wykonał sam o. Rydzyk. Uważam, że to człowiek, który ma największą szansę zmieniać antysemickie nastawienie małej, ale niewątpliwie istniejącej części polskiego społeczeństwa […] – usłyszał w odpowiedzi dziennikarz. Lobbysta dodał, że „metamorfoza Rydzyka jest autentyczna i ma szczere, religijne podłoże”.
      Inne powody metamorfozy o. Rydzyka i entuzjazmu Jonny'ego Danielsa dostrzega jednak autorka żydowskiego magazynu „Chidusz”. Relacje o. Tadeusza Rydzyka z Jonnym Danielsem nazywa „merkantylnymi” – zdjęcie antysemickiej łatki z duchownego w zamian za ułatwienie kontaktów z rządzącymi. „Wyborcza” zauważa, że wśród klientów firmy PR Jonny'ego Danielsa znalazły się ostatnio państwowe linie lotnicze LOT.»
      Tego samego dnia na łamach „Rzeczypospolitej” opublikowano wywiad Michała Płocińskiego z J. Danielsem – który zgodnie ze znaną nam manipulacyjną sinusoidą postanowić zerwać z krytyką Polaków i oskarżeniami o antysemityzm. A zatem
      9
      puścić w świat sugestywny obraz oparty na półprawdach, by następnie łagodzić przekaz już w granicach kraju.
      – Nie chcę spekulować. To nasza trzecia czy czwarta wizyta w prokuraturze z podobnym zgłoszeniem i z doświadczenia wiem, że nie zawsze śledczy rozpatrują te sprawy w taki sposób, w jaki niewątpliwie powinny zostać one poprowadzone. Ale niezależnie od tego, na ile jest to skuteczne, uważam, że to konieczny ruch. […] Nie chcę umniejszać rasistowskich i antysemickich zachowań, ale tego typu przestępstwa dopuściło się podobno jedynie kilkadziesiąt osób na 60-tysięcznym marszu. A przez to, że tę sprawę tak bardzo się nagłaśnia, w świat idzie mocno skrzywiony przekaz o Polsce. […] Problem rasizmu i antysemityzmu w Polsce jest marginalny, ale nie znaczy to, że nie należy bardzo zdecydowanie przeciwko niemu występować.
      – Moim zdaniem kolejny już raz rząd nie wykorzystał okazji, by w oczach świata zapunktować. Wystarczyło zdecydowanie skrytykować ekscesy tej niewielkiej grupki rasistów, mocno w nich uderzyć i szybko się od takich skrajności odciąć. Potem postawić na nogi rzeczników prasowych, by spokojnie wyjaśnili każdemu zainteresowanemu dziennikarzowi z Zachodu, co właściwie się działo na marszu i co o tym myśli rząd, oraz czym prędzej zainteresować tą sprawą prokuraturę. Tymczasem czekaliśmy całe trzy dni, by ktoś z rządu wreszcie zabrał głos w tej sprawie.
      22 listopada J. Daniels odwiedził Ćmielów (woj. świętokrzyskie). Spotkał się najpierw z uczniami starszych klas szkoły podstawowej, którym opowiadał o Holocauście i bohaterstwie Polaków, którzy pomagali Żydom.
      – Wśród was jest kilku, których pradziadkowie zrobili coś, żeby pomóc Żydom – mówił. Następnie spotkał się z władzami miasta i gminy.
      – Przy współpracy z miastem chcemy zlokalizować i upamiętnić cmentarz żydowski – poinformował Daniels po spotkaniu.
      Burmistrz Ćmielowa Jan Kuśmierz stwierdził, że zlokalizowanie cmentarza to pierwszy etap. Drugim będzie zbieranie informacji od żyjących jeszcze świadków wydarzeń. – Trzeba o tym pamiętać i to utrwalić, może w formie wydawnictwa – zapowiedział.
      Na koniec pobytu w Ćmielowie Daniels pojechał do lasu, gdzie miał się znajdować żydowski cmentarz. Położone kilkadziesiąt metrów od drogi miejsce wskazała Celina Uchańska, urodzona w 1937 roku mieszkanka Ćmielowa. Wskazała też miejsce tuż przy drodze, gdzie miała zostać pochowana trzyosobowa rodzina Gutmanów.
      Jonny Daniels zapowiedział przeszukanie okolicy za pomocą georadaru.
      10
      Reportaż z wydarzenia został opublikowany na Youtube’ie na kanale lokalnej Telewizji Ostrowiec:
      https://www.youtube.com/watch?v=OlR9BVNoJnI
      24 listopada 2017 JTA poinformowała, że policja przechwyciła transparent z napisem „Nie dla Żydów, spekulantów i zdrajców”, wiszący na wejściu w podwrocławskim hotelu Dom Polski, który należał do Piotra Rybaka, jednej z twarzy Marszu Niepodległości. Rybakowi zmieniono sposób odbywania wyroku i zamknięto go w więzieniu.
      – Więzienie dla Rybaka i działania policji w sprawie antysemickiego sztandaru pokazują, że polskie sądownictwo poważnie podchodzi do kwestii mowy nienawiści i chętnie używa pełnej mocy prawa, aby zapewnić poczucie bezpieczeństwa wszystkim swoim obywatele – powiedział J. Daniels.
      https://www.facebook.com/MKAyoobKara/videos/2051821054833066/?fref=gs&dti=408096059298543&hc_location=group
      Poniższe wideo, opublikowane 25 listopada 2017 roku, stanowi bardzo niepokojący zapis kuluarowej, półoficjalnej rozmowy pomiędzy politykami Polski i Izraela podczas szabasowej kolacji, która odbyła się dzień wcześniej. W wydarzeniu wzięli udział Mateusz Morawiecki, Adam Bielan, Jan Dziedziczak i Arkadiusz Mularczyk. Ayoob Kara, izraelski ministra komunikacji (który jest Druzem – nie Żydem) mówi na nagraniu o poszerzeniu współpracy telekomunikacyjnej między Polską a Izraelem i o nieznanej szerzej umowie roamingowej między dwoa krajami. Co więcej – zasygnalizował, że widzi w Polsce sojusznika w wywieraniu presji na Iran. Czy była to próba wciągnięcia Polski w konflikt izraelsko-amerykańsko-irański? Według źródeł spotkanie miało się odbyć w domu J. Danielsa.
      Wydarzenie skomentował izraelski portal 0404:
      «Specjalny Szabat Kabbalat z udziałem wyższych urzędników z Izraela i Polski odbył się w Warszawie
      W sobotni wieczór w domu przewodniczącego organizacji żydowskiej „From the Depths”, Jonny’ego Danielsa, odbyło się wydarzenie, w którym wzięli udział Minister Komunikacji, MK Ayoub Kara i MK Yehiel Bar, a także polscy ministrowie oraz wyżsi urzędnicy lokalni.
      11
      Minister finansów Mateusz Morawiecki (Matthias Muravetsky), uważany za jedną z najsilniejszych osób w Polsce, podsumował współpracę gospodarczą i dyplomatyczną z ministrem Karrą, aby w niedalekiej przyszłości rozpocząć porozumienie o roamingu.
      Porozumienie ma przynieść korzyści turystyce między oboma krajami i zachęcić Polskę do wspierania Izraela w ONZ i instytucjach UNESCO.
      Minister Kara powiedział, że „Izrael będzie wspierał Polskę w umacnianiu bezpieczeństwa i gospodarki, przy owocnej współpracy technologicznej we wszystkich dziedzinach”.»
      Romuald Tałwa na łamach Salonu 24 skomentował kolację następująco:
      «Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem napisania tekstu „co oznaczają żydowskie nakrycia głowy”. I już właściwie o tym zapomniałem, aż przed chwilą zobaczyłem polskich polityków z jarmułkami na głowach. Szabasowa kolacja z polskimi politykami? Hm…
      Zdjęcie polskich polityków z jarmułkami na głowie budzi moje zdziwienie. Opublikowano je na fanpage’u Grzegorza Brauna na Facebooku. Wicepremierzy Gliński i Morawicki ją założyli. Adam Bielan nie ma jej na głowie, czyli jak się chce to można zachować tożsamość. Nie, że się czepiam, ale… Na kolacji u Jonny'ego Danielsa gościł Izraelski minister telekomunikacji.»
      Powyższe okoliczności mogą stanowić preludium do następnych wydarzeń. 26 listopada 2017 roku w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu odbyła się Międzynarodowa Konferencja „Pamięć i Nadzieja”, poświęcona postawom Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. J. Daniels wziął udział także w edycji 2016.
      Było ono finansowane także przez polskie MSZ. Sympozjum zorganizował Instytut im. św. Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość”, działający przy Fundacji Lux Veritatis, wraz z Fundacją From The Depths przy współpracy Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
      W konferencji wzięli udział przedstawiciele polskiego rządu: premier Beata Szydło. wicepremier Mateusz Morawiecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, minister Adam Kwiatkowski z Kancelarii Prezydenta, szefowa kancelarii premiera Beata Kempa, wiceminister spraw
      12
      zagranicznych Jan Dziedziczak, wiceminister kultury Jarosław Sellin, jak również parlamentarzyści i przedstawiciele władz regionalnych i miejskich czy redemptorysta ojciec Janusz Sok CSsR (prowincjał prowincji warszawskiej Redemptorystów). Wśród gości byli przedstawiciele Izraela, m.in. Yehiel Hilik Bar (wiceprzewodniczący parlamentu Izraela), Ayoob Kara (minister ds. komunikacji Izraela), Rabin Dov Lipman, Rabin Ashley Ostroff. Obecni byli także świadkowie Holocaustu. Oraz J. Daniels.
      Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: premier RP Beata Szydło, marszałek Senatu Stanisław Karczewski oraz prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński.
      Konferencję poprzedziła Msza święta. Minister Adam Kwiatkowski odczytał list nieobecnego Andrzeja Dudy. To na tej konferencji Mateusz Morawiecki powiedział: „To Niemcy zgotowali Żydom ten los. Nie byli żadni naziści, kosmici nie wiadomo skąd, to byli Niemcy”. Dodał, że „pokrętna semantyka” i nowe słowa używane w kontekście Holocaustu zafałszowują rzeczywistość.
      J. Daniels – współorganizator wydarzenia, który otwierał konferencję – stwierdził, że przez tysiąc lat społeczność żydowska mieszkała w Polsce, a sąsiedztwo z Polakami przebiegało w harmonii i pokoju. Wypowiadał się o Polakach bardzo pozytywnie, po raz kolejny mieląc narrację o polskiej pomocy Żydom podczas Holocaustu.
      – Gdyby nie inwazja niemiecka w 1939 roku, to rzeczywistość nie wyglądałaby, nie potoczyłaby się w ten sposób. Jest dla nas wielkim zaszczytem, że możemy upamiętnić waszych rodaków, którzy oddawali swoje życie za bliźnich – Żydów. Takie dyskusje są szansą na zbliżenie obu narodów. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się w jakikolwiek sposób do zorganizowania tego przedsięwzięcia – powiedział Daniels.
      – Chciałbym podziękować ojcu Rydzykowi za odwagę, za wzniesienie tej kaplicy. Wielki to zaszczyt dla mnie, że mogę reprezentować fundację „From The Depths”. Naszym obowiązkiem jest pamiętanie o tych bohaterach i pamięć o tych, którzy są pośród nas. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialny za to, by uczynić dla nich jeszcze więcej i traktować ich w taki sposób, na jaki zasługują.
      Robert Jurszo na łamach „Oko Press” komentował wydarzenie następująco:
      «Przez lata o. Rydzyk i jego media nie unikały tonów antysemickich. Kilka lat temu „Taśmy Rydzyka” – nagrania z wykładów dla studentów – ujawnił tygodnik „Wprost”.
      13
      Można było na nich usłyszeć, że prezydent Lech Kaczyński to „oszust ulegający lobby żydowskiemu”. Redemptorysta twierdził, że spór o Jedwabne to jedynie pretekst, by Żydzi mogli wyłudzić od Polski 65 mld dolarów. Dostało się też „Wyborczej”, która rzekomo prezentuje „cyniczną i przewrotną mentalność talmudyczną”.
      Antyżydowską linię prezentowało wielu publicystów „Radia Maryja”. Na przykład prof. Jerzy Robert Nowak głosił, że Żydzi w II wojnie światowej wymordowali się sami. Nieżyjący już prof. Bogusław Wolniewicz przekonywał słuchaczy, że w Polsce trwa „nachalnie forsowanie żydowskiego punktu widzenia”.
      Prof. Jerzy Robert Nowak zniknął już z anteny Radia Maryja. Ostał się inny „judeosceptyk” (termin kamuflujący antysemityzm) Stanisław Michalkiewicz, ale ten nagle o Żydach przestał się już w radiu wypowiadać. Sprawą dziwnego zwrotu w mediach o. Rydzyka niedawno zajęła się „Wyborcza”. Zdaniem jednego z rozmówców gazety stało się tak dlatego, że Radio Maryja „ma wreszcie swój wymarzony rząd i już nie potrzebuje straszyć Żydem”.
      „Już nie ma tematu Żydów w rządzie, bo rząd jest swój. Tematu żydowskich roszczeń też nie, bo możemy spać spokojnie, nasza władza się na to nie zgodzi. Znikły miliony żydowskich imigrantów z Ameryki Południowej, którymi straszono przez lata, bo nasz MSZ nikogo takiego przecież nie wpuści” – mówił „Wyborczej” Rafał Maszkowski, autor strony poświęconej Radiu Maryja.
      […] Jonny Daniels współfinansował konferencję Rydzyka „Pamięć i nadzieja”. Ponoć regularnie spotyka się z wicepremierem Morawieckim, Adamem Bielanem i Janem Dziedziczakiem. Miał też spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim w towarzystwie dwóch rabinów Chabad-Lubawicz, ortodoksyjnego odłamu religijnych Żydów, słynących z ogromnych funduszy na swoją działalność. Otworzył w ubiegłym roku w Warszawie biuro swojej firmy PR. W Polsce zamierza obsługiwać przede wszystkim firmy prowadzące już lub planujące działania międzynarodowe.
      „Relacje między Jonnym i ojcem Tadeuszem są głównie merkantylne. Prezes From the Depths pomaga redemptoryście zrzucić łatkę antysemity, zakonnik daje lobbyście dostęp do salonów władzy. Wśród klientów firmy Jonny Daniels Public Relations znalazła się już pierwsza spółka skarbu państwa – LOT” – mówiła „Wyborczej” Katarzyna Andersz, autorka magazynu „Chidusz”.
      […] OKO.press ujawniło, że założona przez o. Rydzyka Fundacja Lux Veritas i jego Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu dostały łącznie z Funduszu Sprawiedliwości Ministerstwa Sprawiedliwości 786 tys. 985 zł w
      14
      konkursie na przeciwdziałanie przestępczości. Ani Fundacja ani Szkoła nie ma doświadczenia w realizowaniu działań z tego obszaru.
      […] We wrześniu tego roku spółka Geotermia Toruńska w ramach konkursu na działania proekologiczne otrzymała 19,5 mln zł z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska (NFOŚ). Spółka należy do Fundacji Lux Veritatis. Z tych pieniędzy Geotermia Toruńska ma zbudować ciepłownię, z której woda będzie wykorzystywana w planowanych Termach Toruńskich. A w przyszłości ogrzeje również m.in. Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, a nawet wspomoże miejski system grzewczy.
      Wcześniej NFOŚ wypłacił Geotermii 26,5 mln zł odszkodowania. Z tego względu, że w okresie rządów Platformy Obywatelskiej fundusz wycofał się z finansowania odwiertów.
      Groszem o. Rydzykowi sypnęło również Ministerstwo Obrony Narodowej. MON zapłacił Fundacji Lux Veritatis 102 tys. zł za emisję spotów reklamujących szczyt NATO, który odbył się w Warszawie w 2016 roku.
      Ponadto w październiku 2017 roku wyszło na jaw, że wojewoda kujawsko-pomorski przekazał toruńskim redemptorystom – macierzystemu zgromadzeniu zakonnemu o. Rydzyka – działkę gruntową za jedynie 15 proc. wartości. Jej rynkowa wartość wynosiła 381 tys. zł, a redemptoryści zapłacili nieco ponad 10 tys. zł. Warto dodać, że prezydent Torunia wnioskował o zniżkę wysokości 99 proc. A pierwszą działkę w tej lokalizacji toruńscy redemptoryści kupili z bonifikatą wynoszącą 60 proc. Obydwa wydarzenia pokazują, że moc zdobywania publicznych funduszy przez o. Rydzyka obejmuje nie tylko jego macierzyste inicjatywy, ale również jego zgromadzenie zakonne.»
      26 listopada 2017 to ważny dzień dla aktywności J. Danielsa w nowych mediach. Wtedy zaczął on swoją twitterową aktywność. Pierwszym zdjęciem, które udostępnił, jest fotografia premier Beaty Szydło błogosławioną przez rabina Rabbiego Ostroffa, pochodzące prawdopodobnie z kuluarów wspomnianej konferencji. Generalnie J. Daniels ma zdjęcia z większością polityków PiS, co chętnie eksponuje na swoim TT.
      Po konferencji „Pamięć i Nadzieja” o. Rydzyk został publicznie zaatakowany przez Jana Hartmana, który otwarcie oskarżył o zdradę Żydów popierających konferencję ojca Rydzyka. W ocenie filozofa uczestnictwo izraelskich polityków w toruńskiej uroczystości było ich moralną klęską.
      – Oskarżam Żydów – nie wszystkich, lecz licznych, choć żadnego nazwiska nie wymienię – o zdradę. Tak, o zdradę – napisał Hartman. – Łzy cisną mi się do oczu, gdy widzę
      15
      pierwszego nienawistnika Żydów, spadkobiercę najgorszych tradycji endeckiego, antysemickiego katolicyzmu międzywojnia, Tadeusza Rydzyka, triumfującego – w obecności najwyższych władz RP – niczym król Ubu w roli kapłana i kustosza pamięci Sprawiedliwych wśród narodów świata…
      J. Daniels odniósł się do tych zarzutów w rozmowie z PAP. Powiedział, że w Polsce „każdy może mieć inną opinię” i podkreślił, że „to poprzez dialog i otwartość” ludzie mogą ze sobą rozmawiać. Zaznaczył jednocześnie, że „polscy Żydzi nie mówią jednym głosem”. – Jak w każdej społeczności – tłumaczył – są i w niej różne głosy, opinie i kierunki". – I na tym polega piękno życia w tak wspaniałym wolnym demokratycznym kraju jak Polska – dodał Daniels.
      Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą złożył doniesienie do Prokuratura Okręgowego w Toruniu w sprawie znieważenia o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR przez prof. Jana Hartmana. W obronie o. Rydzyka stanął także dziennikarz Marcin Makowski, który na łamach Wirtualnej Polski opublikował artykuł pt. „Nie da się już uderzyć w Tadeusza Rydzyka pałką antysemityzmu? Nie szkodzi, wymyśli się inną”.
      W wywiadzie dla „Do Rzeczy”, także przeprowadzonym przez Marcina Makowskiego, J. Daniels skomentował całe wydarzenie następująco:
      – Wiem, że prezes Prawa i Sprawiedliwości chciał uczestniczyć w tym wydarzeniu i robił wszystko, aby przyjechać, niestety w ostatniej chwili w Warszawie zatrzymały go sprawy osobiste i zdrowotne. Wystosował jednak bardzo mocny list do uczestników, podkreślając heroizm Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. To miłe, ale jedna rzecz nie daje mi po konferencji spokoju. Każdy z panelistów podkreślał, jak wiele nasze narody mają ze sobą wspólnego. Ile razem wycierpiały i jak istotne jest, aby nazywać rzeczy po imieniu. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego w oczach opinii publicznej Polska przedstawiana jest jako europejskie centrum nazizmu i antysemityzmu? Na starcie trzeba rozróżnić trzy perspektywy. Pierwsza to relacje pomiędzy Polską a Izraelem, które są silne, również pod względem społecznym. Tylko w zeszłym roku ruch turystyczny pomiędzy naszymi krajami wzrósł o 61 proc., a Warszawa to najpopularniejszy cel podróży z Izraela.
      Druga to punkt widzenia diaspory żydowskiej na świecie, głównie w USA, która na Polskę patrzy przez pryzmat traumy Holokaustu i restytucji majątkowej. Jest jeszcze aspekt trzeci, czyli optyka lewicowo-liberalnych mediów, które są święcie przekonane, że w Warszawie
      16
      11 listopada maszerowało 60 tys. nazistów. W większości przypadków to właśnie one odpowiadają za czarny PR robiony Polsce za granicą. Jego skala jest momentami przytłaczająca, a wybór tematów nieprzypadkowy. Całkiem niedawno w Londynie jakaś grupa namalowała na murach dziesiątki skrajnie antysemickich haseł. Pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował. O tym, że w Anglii i Niemczech odbywają się marsze neonazistów, mało kto mówi na głos. Polska dzisiaj, również ze względu na swój prawicowy rząd, jest po prostu na celowniku.
      Izraelski portal „Yedio” skomentował konferencję „Pamięć i Nadzieja” następująco:
      «[…] Konferencja w Toruniu została zwołana, aby nadać nowej „polityce historycznej” [Polski] piętno żydowsko-izraelskich badań i kaszrutu. Aby zrozumieć jej absurdalny charakter, wystarczy wspomnieć, że radio („Radio Maria”) i telewizji („Trwam”) służyły kapłanowi Rydzykowi, od momentu powstania demokratycznej Polski, jako wyraz antysemityzmu, rasizmu i ksenofobii. Dopiero niedawno organizacja Rydzyka dokonała zwrotu, zatrzymała antysemickie występy i zastąpiła je antyislamem. Rydzyk skontaktował się także, poprzez podejrzanego pośrednika […] [chodzi o Danielsa] z oficjalnymi przedstawicielami Izraela. […]
      Czołową postacią żydowskiego w konferencji – wraz z kilkoma rabinami – były działacz i biznesmen Jonny Daniels, ortodoksyjny brytyjski Żyd, który wyemigrował do Izraela, służył jako doradca polityków (posiada magiczną umiejętność wprowadzania w błąd innych ludzi) […]. Daniels założył stowarzyszenie From The Depths, która działa na rzecz upamiętnienia pomocy polskim Żydom podczas Holokaustu, a także pielęgnowania więzi z przywódcami Prawa i Sprawiedliwości oraz Rydzyka i jego bandy. „Wszyscy musimy zrobić o wiele więcej dla polskich bohaterów, którzy uratowali Żydów” – powiedział na konferencji Daniels. […]»
      UWAGA! Zaledwie jeden dzień po konferencji „Pamięć i nadzieja” (27.11.2017) J. Daniels nie tylko założył Twittera, ale zarejestrował także swoją drugą spółkę w Polsce.
      JD PR Consultant spółka z o.o. (KRS 0000705248) zarejestrowana 27 listopada 2017 r. z siedzibą w Warszawie ul. Grzybowska 87 – w tzw. Concept Tower, obiekcie biurowym na warszawskiej Woli, wybudowanym w 2012 roku.
      Prezesem firmy i większościowym wspólnikiem jest – znana już z fundacji „From the Depths” – pani Lena Klaudel a wspólnikiem mniejszościowym jest firma Virego Polska Spółka z o.o. założona 14 grudnia 2014 r. w Krakowie z siedzibą na Al. Pokoju 1 a której prezesem jest pan Michał Cencek. Właścicielem firmy Virego
      17
      Polska Spółka z o.o. była do niedawna firma Virego Europe Limited z siedzibą w Londynie Craven House Ground Floor, 40-44 Uxbridge Road ale 31 października 2017 r. została wykreślona z brytyjskiego rejestru. Też własność pana Michała Cencka.
      Choć J. Daniels nie pojawia się w zarządzie, okoliczności powstania spółki, jej nazwa i wszelkie okoliczności powstania dają do myślenia. Co wydarzyło się na konferencji „Pamięć i nadzieja”, że już następnego dnia zarejestrowano taką spółkę? Czy J. Daniels obmyślił wszystko wcześniej, a podczas konferencji jedynie przedstawił polskim politykom swoją wizję i błyskawicznie przystąpił do realizacji? Z kim dobił interes tamtego wieczoru? Czy chodzi o nieoficjalny kontrakt, jaki zaproponował mu rząd polski? Czy spółka służy legalizowaniu środków, jakie J. Daniels otrzymywał z pieniędzy publicznych?
      A może dobijały się tam grubsze targi?
      Interesujący pogląd na temat tych wydarzeń przedstawił Paweł Jędrzejewski w artykule pt. „Jonny Daniels, Tygodnik Powszechny i KASA” na Salonie24.
      «Tygodnik Powszechny zabiera głos na temat działalności Jonny'ego Danielsa w artykule "Coraz więcej pytań o Jonny’ego Danielsa". Jego działania BUDUJĄCE dobre relacje i JEDNOCZĄCE Żydów i Polaków, oraz upamiętniające ludzi ratujących Żydów, nazywa (piórem Karoliny Przewrockiej-Aderet) „koniunkturalizmem Żydów w relacjach z polskim rządem”.
      Powodem jest najwyraźniej fakt, że w opinii środowisk lewej strony politycznego spektrum, Daniels buduje te relacje z „niewłaściwymi ludźmi”: z ludźmi z rządu, ludźmi z Torunia (z Radia Maryja). I w dodatku idzie tam razem z politykami izraelskimi i Ambasadą Izraela w Polsce za władzy „prawaka” Binjamina Netanjahu. Czyli: zgroza i skandal!
      Jednak głównym tematem artykułu jest wypowiedź Colette Avital na temat Danielsa. Czytamy w Tygodniku Powszechnym:
      „Kontynuujesz współpracę z człowiekiem, którego działania i motywy są dla nas podejrzane” – tak o Jonnym Danielsie w liście do wiceprzewodniczącego Knesetu Yehiela Hilika Bara pisze Colette Avital, szefowa Organizacji Ocalonych z Holokaustu, członkini zarządu Światowego Kongresu Żydów. Bar otrzymał list dwa dni po swoim udziale w toruńskiej konferencji „Pamięć i nadzieja”. Avital pisze o szkodzie, jaką jej organizacjom wyrządzają medialne wystąpienia Danielsa.”
      18
      Ukazanie się artykułu w TP wywołuje dyskusję w grupie Forum Żydów Polskich na Facebooku.
      Celnie, moim zdaniem, wypowiada się jeden z dyskutantów, Sławomir Wieczorek:
      Zaskakujący tekst na stronie Tygodnika Powszechnego. Można z niego wyciągnąć wiele różnych wniosków. (...)
      Artykuł w zasadzie opisuje pewną sytuację – stosunek konkretnych środowisk żydowskich do inicjatyw i działań podejmowanych przez Danielsa. Z tekstu nie wynika jednoznacznie, jaki jest pogląd redakcji Tygodnika do tych inicjatyw. Ale to jest mniej istotne. Dwa zdania w artykule wzbudziły moje zainteresowanie:
      ,,Avital pisze o szkodzie, jaką jej organizacjom wyrządzają medialne wystąpienia Danielsa.''
      Zastanowiło mnie, jakie to mogą być te szkody?
      I mamy odpowiedź pani Colette Avital :
      „Od lat staramy się przekonać polskie władze do uregulowania kwestii zwrotu mienia, co się do tej pory nie udało. Fakt, że zgodziłeś się wziąć udział w wydarzeniu współorganizowanym przez kogoś, kto zaprzecza ważności naszych próśb, legitymizuje tylko jego słowa i pracę.”
      No i wszystko jasne. KASA.
      Teraz mój komentarz: Pani Avital potwierdziła prawdziwość antysemickich sugestii i twierdzeń różnych Michalkiewiczów, Rybaków i Międlarów, które można opisać następująco:
      „Żydzi nie dadzą Polsce spokoju tak długo jak Polska im nie zapłaci”.
      Niemcom Żydzi już odpuścili, bo dostali od nich kasę. Ponieważ Polska nie chce płacić, to będą robić wszystko na arenie międzynarodowej, żeby uprzykrzyć Polsce życie. „Będą nękać, kąsać, aż Polska zmięknie i przyzna się, ze ma obowiązek zadośćuczynić za krzywdy, których doznali Żydzi.”
      Powiem tak: słowa Colette Avital to doskonały prezent dla środowisk antysemickich.
      19
      Jej słowa są obrzydliwe. Wykorzystuje zarówno ofiary wojny jak i bohaterów, którzy z narażeniem życia ratowali drugiego człowieka.
      Powtórzę słowa, które padły już w tej dyskusji:
      „Miałem nadzieję, że pani Colette Avital chodzi o idee”.
      A tu chodzi o kasę. Przykre. I bardzo wpisujące się w krzywdzące Żydów stereotypy. A pan Daniels – wręcz przeciwnie – buduje jak nikt dotąd po stronie żydowskiej dobre relacje pomiędzy naszymi narodami. Czy to nie jest żałosne, że się komuś wypomina, że ma dobre relacje z Polakami?
      Podsumowanie: Prezentowana przez Colette Avital logika, wypowiadane zarzuty w stosunku do Danielsa i pozostałych uczestników organizowanych przez niego inicjatyw, oraz angażowanie w to wszystko rządu Izraela, sieją spustoszenie w relacjach Polacy-Żydzi.
      Trudno się z taką oceną nie zgodzić.
      Cóż można jeszcze dodać?
      Pewnie tylko tyle, że gdy krytyka Danielsa za kontakty z „niewłaściwymi ludźmi” uzasadniana była względami ideowymi, nie zrobiło to na nikim większego wrażenia. Mało skuteczne jest także obrzucanie Danielsa plotkami. Nawet tak barwnymi, jak ta, że kontaktuje się np. z kimś, kto „bawił się na tylnym siedzeniu limuzyny z trzema roznegliżowanymi kobietami” (do tego posunęła się Gazeta Wyborcza)
      Teraz jest przesyłany już inny, znacznie poważniejszy sygnał ostrzegający przed Danielsem, o którym mówi cytowany powyżej uczestnik dyskusji internetowej: zagrożone są PIENIĄDZE!
      Bardzo to krótkowzroczne postępowanie ze strony ludzi sekujących Danielsa i jego działalność.»
      Co ciekawe, do powyższego artykułu odniósł się sam Daniels. 6 grudnia 2017 roku udostępnił artykuł na Twitterze. Zapytany przez Pawła Wojdę, czy zgadza się ze słowami autora, odpowiedział dyplomatycznie (po angielsku): „Nie patrzę na
      20
      innych, czy mają coś, czego nie mam ja. Chcę osiągnąć swój cel i zbliżyć do siebie nasze narody, byśmy mogli się lepiej zrozumieć”.
      W międzyczasie, także 26 listopada 2017 roku, na ulicach Jerozolimy doszło do protestów. Grupa ponad 100 ortodoksyjnych Żydów wyraziła sprzeciw co do zniesienia możliwości nieodbywania służby wojskowej. Policja użyła armatek wodnych. Wyglądało to dramatycznie. „Protestujący wręcz latali jak szmaciane lalki” – pisał portal „Najwyższy Czas!”.
      27 listopada 2017 roku, w zaledwie piątym Tweecie, J. Daniels wszedł w ostrą dyskusję z Jackiem Międlarem, nazywając do „rasistowskim śmieciem” („rasict scum”). To ostra reakcja na wpis byłego księdza z Wrocławia, który napisał: „To szczyt bezczelności! Spec od manipulacji Jonny Daniels przyjechał do Polski jako gość i próbuje dyktować nam warunki? Czy wyobrażacie sobie, że Polacy w Izraelu dyktują tamtejszemu rządowi warunki, którą organizację delegalizować, a którą nie?”.
      Kilka miesięcy wcześniej żydowskie stowarzyszenie B'nai B'rith przeprowadziło analizę kilkunastu wypowiedzi Jacka Międlara i na tej podstawie doniosło na niego prokuraturze w Warszawie. Miał powstać 27-stronnicowy raport, który stanowi rzekomy dowód na antysemityzm Międlara.
      Warto zwrócić uwagę, że treści publikowane przez J. Danielsa różnicowane są na te publikowane po polsku i po angielsku. Przeważnie te po angielsku są bardziej krytyczne wobec Polski i Polaków i wychodzą one „na zewnątrz”, do odbiorców anglojęzycznych, także izraelskich. To dość niebezpieczna manipulacja, gdyż jako polskim czytelnikom jego wpisów ciężko nam zbudować obiektywny pogląd na to, jakie w rzeczywistości międzynarodowe odbicie mają publikacje J. Danielsa. Ciekawym zabiegiem jest także odpowiadanie po angielsku na komentarze po polsku. Generalnie polski język we wpisach Danielsa pojawia się tylko w przypadku postów, które mogły być starannie zaplanowane i wcześniej przygotowane, oraz konsultowane.
      27 listopada J. Daniels wrzucił na Twittera zdjęcie ze sklepu, na którym widnieje Nutella w specjalnej chanukowej wersji. Mało możliwe, by tuż po zarejestrowaniu spółki wrócił do Izraela. Być może fotografia została wykonana przez kogoś innego i jedynie upubliczniona przez Danielsa.
      21
      Tego samego dnia J. Daniels podał dalej Tweeta „Jerusalem Post” dotyczącego Marszu Niepodległości, komentując sprawę następująco: „Polskie władze muszą poważnie potraktować potępienie godnych ubolewania działań, takich jak te, w międzyczasie moja fundacja @FTDepths będzie nadal naciskać na ściganie.”
      Także 27 listopada 2017 roku
      29 listopada J. Daniels opublikował zdjęcie, na którym siedzi z Yehielem „Hilikiem” Barem, członkiem Knesetu, w warszawskiej pijalni czekolady Wedla.
      Tego samego dnia udostępnił artykuł „Jerusalem Post”, informujący, że w Niemczech Żydzi boją się chodzić w kipah, z komentarzem: „Ponieważ Niemcy to takie gościnne państwo… znów mamy coś takiego…”
      Kolejna trudność, jaka wynika z analizy portali społecznościowych J. Danielsa, polega na wykorzystywaniu świadomych technik dezinformacji. Tak naprawdę fakt opublikowania zdjęcia przez J. Danielsa nie musi świadczyć, że znajdował się on danego dnia w danym miejscu. Może to być „zasłona dymna” – gra z publiką – wynikająca zarówno z kwestii bezpieczeństwa, jak i służąca zacieraniu śladów pewnych działań. Zwłaszcza pierwsze dni korzystania z Twittera obfitowały w wiele treści i stanowiły prawdopodobnie taką zasłonę dla rzeczywistej aktywności J. Danielsa.
      29 listopada 2017 roku J. Daniels wziął udział w spotkaniu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Napisał na Twitterze: „Polska jest sojusznikiem Izraela, a Izrael zawsze może liczyć na Polskę”. Marek Magierowski @mmagierowski przemawia na kolacji #pism w Warszawie @SlawomirDebski @PISM_Poland.
      30 listopada 2017 J. Daniels wystąpił w programie „Racja Stanu” w TVP Polonia. Pochwalił się tym na Twitterze, dodając komentarz: „Watch me tonight 6:25 TVP Polina…”. POLINA? Skąd takie sformułowanie? Freudowska pomyłka czy sygnał dla Polaków?
      30 listopada na łamach „Wirtualnej Polski” Tomasz Sikora opublikował artykuł pt. „Wyleczył o. Rydzyka z antysemityzmu, robi PR PiS-owi. Jonny Daniels – nowy ulubieniec prawicy”. Było to kolejne podsumowanie konferencji „Pamięć i nadzieja”. Tym razem pojawiło się kilka szczegółów dotyczących działalności J. Danielsa. A raczej informacji zawartych między wierszami.
      – Można lubić o. Rydzyka lub nie, ale to bez wątpienia jeden z najpotężniejszych głosów w Polsce. Moi znajomi mówili mi o nim, przed pierwszym spotkaniem miałem bardzo
      22
      negatywne nastawienie. Ale poznałem kogoś innego niż w mediach – mówi Daniels. – Nie ma wątpliwości, że w przeszłości na antenie Radia Maryja był antysemityzm. Ale tzw. antysemityzm w Polsce jest bardzo inny niż na świecie, jest oparty na stereotypach i półprawdach – dodał.
      Temat roli J. Danielsa z oszałamiającą szczerością skomentował wówczas Adam Bielan w rozmowie dla Wirtualnej Polski:
      – Trudno mi powiedzieć jaki jest wpływ pana Danielsa na o. Tadeusza Rydzyka – mówił Bielan. – Wiem tylko, że tam występuje od czasu do czasu, współorganizuje różne wydarzenia, jak chociażby niedzielna konferencja. Ale proszę zwrócić uwagę, że ścisła współpraca środowisk chrześcijańskich i konserwatywnych środowisk żydowskich nie jest niczym nowym, czego najlepszym przykładem są Stany Zjednoczone. […] Nie pamiętam dokładnie kiedy poznałem Jonny’ego Danielsa, ale to musiało być już po wyborach, bo zgłosił się do mnie do biura w Senacie. Wcześniej znałem go z publikacji na temat stosunków polsko-żydowskich. Wszystko, co Jonny Daniels robi w sprawie stosunków polsko-izraelskich, jest bardzo ważne. Bardzo nam pomaga, bo zna tam wielu polityków, rozumie realia. Poza tym przywozi wielu izraelskich polityków do Polski. Poza tym bywa często w USA i ma tam dobre kontakty, co jest niezwykle ważne z punktu widzenia wizerunkowego, a także w kontekście budowania polskiej soft power. […] Nie wykorzystywaliśmy [jednak] kontaktów Jonny’ego Danielsa w naszych relacjach z Donaldem Trumpem. Trudno mi powiedzieć jak realnie wygląda ta znajomość, ale nie byłbym zaskoczony, gdyby ich kontakty były dobre. Jonny Daniels ma na pewno dobre relacje z częścią środowisk Partii Republikańskiej. Pomagał nam ściągać polityków z USA reprezentujących środowiska, które tradycyjnie, także za poprzednich rządów, były sceptyczne wobec nas, co utrudniało budowanie polskiego lobby w Waszyngtonie.
      Na koniec Bielan dodał:
      – Rozmawiamy tylko o stosunkach polsko-żydowskich, nie poruszam z nim tematów biznesowych. Na pewno jest sprawnym PR-owcem, trzeba mu przyznać. To przy czym ja z nim współpracowałem, robił za darmo. Trudno odrzucać pomoc kogoś, kto ma pomysły, energię, kontakty, i w dodatku oferuje to za darmo.
      Dziennikarz WP poruszył także wątek współpracy J. Danielsa z LOT-em:
      23
      „Daniels ma doskonałe znajomości w świecie izraelskiej polityki. Prowadzi tam firmę PR-ową, która od połowy 2016 roku działa także w Polsce. W naszym kraju Daniels współpracuje z wicepremierem Morawieckim, ma też dobre kontakty z prezesem LOT Rafałem Milczarskim – opisywała "Gazeta Polska". Wysłaliśmy do Ministerstwa Rozwoju i do PLL LOT pytania o współpracę z Jonnym Danielsem lub jego firmą PR-ową, ale nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Ale poszlak jest sporo: Daniels regularnie spotyka się z wicepremierem, np. podczas kolacji szabasowej w domu warszawskiego rabina. Intensywnie promuje też wyniki amerykańskich wojaży ministra, chwaląc jego występy w telewizjach.”
      – Większość moich działań w ostatnich 4 latach została sfinansowana z moich pieniędzy i jestem z tego bardzo dumny. Ale tak, mam firmę, w Polsce od ponad 2 lat współpracujemy z LOT. Wspomagamy firmę poza granicami Polski, przede wszystkim w kontaktach z zagranicznymi mediami – mówi Daniels. Z kolei LOT sponsorował uroczystość wręczenia nagród im. Żabińskich, którą fundacja Danielsa „From the Depths” organizowała w warszawskim ZOO, gdzie małżeństwo Żabińskich ukrywało podczas wojny żydowskie rodziny.
      Dziennikarze WP dotarli także do Tomoho Umedy, który pełni funkcję nadzorcy w fundacji „From the Depths”. To jedna z niewielu wypowiedzi japońskiego przedsiębiorcy dotycząca J. Danielsa i odsłaniająca kulisy ich relacji. Wynika z niej, że Daniels planował organizację wyjazdowej sesji Knesetu już wiosną 2013 roku, wspólnie z T. Umedą.
      – Poznaliśmy się w 2013 roku, czysto towarzysko - mówił Umeda. – Okazało się, że mamy podobny sposób myślenia. Jonny zaproponował zrobienie bardzo fajnej akcji, czyli zaproszenie całego Knesetu do Auschwitz. Proszę się postawić na moim miejscu, kiedy wiosną 2013 roku siada przede mną 28-letni chłopak i mówi „sprowadźmy cały Kneset do Auschwitz. Nie mamy pieniędzy, ludzi, kontaktów, ale zróbmy to”. No i się udało. To było ogromne przeżycie. W Polsce nie zostało ono zauważone z taką siłą, jak na całym świecie. Miało pokrycie medialne porównywalne do Euro 2012, a w Izraelu jest uznawane za jedno z najważniejszych wydarzeń politycznych – wskazuje rozmówca WP. Po tym Umeda wszedł do rady fundacji, ale jak mówi jego rola ogranicza się do standardowych zadań członka rady fundacji: kwestii czysto formalnych i kontrolowania prawidłowego działania organizacji.
      – Jego praca nad zmianą percepcji różnych spraw po prawej stronie naszej sceny politycznej jest fascynująca – kontynuował Umeda. Przyznał, że był blisko poprzedniej
      24
      ekipy rządzącej. – Ale niesamowicie doceniam pracę Jonny’ego. Szczególnie to, jak wpłynął na o. Rydzyka. Wiem, że to się zaczęło jako rzecz czysto towarzyska. Musi pan wiedzieć, że Jonny potrafi mówić tak, żeby zarazić ideą. Potrafi naświetlić sprawy ważne, i to na tyle sugestywnie, że temu wpływowi uległ nawet o. Rydzyk. Moim zdaniem bardzo dobrze, że tak się stało – ocenia Tomoho Umeda.
      W artykule pojawia się także poważna niespójność co do polskich przodków J. Danielsa. O ile we wcześniejszych przekazach można znaleźć informację, iż wyjechali oni z Polski w latach 30., tutaj mamy wyraźnie napisane: „Przodkowie Danielsa mieszkali w Polsce, zginęli w trakcie II wojny światowej”. Daniels wciąż posługuje się polskimi korzeniami jako kartą przetargową, rzekomo legitymującą go jako osobę zaangażowaną w sprawy polskie. Mimo wciąż nie przedstawił dowodów dokumentujących jego opowieściom o rodzinie z Dobrzynia nad Wisłą.
      – Pierwszy raz przyjechałem w 2013 roku. Z bardzo negatywnym nastawieniem, bo to kraj, w którym zginęli moi przodkowie. Powtarzano mi od lat, że Polacy byli tak źli jak Niemcy, a nawet gorsi. Kiedy przyjechałem, było zupełnie inaczej, to mnie kompletnie zaszokowało – mówił J. Daniels. I dodał – Pomimo, że jestem bardzo dobry w językach, kiedy słyszę polski krwawią mi uszy.
      Obszerny artykuł Tomasza Sikory został podsumowany następująco:
      Pod koniec listopada 2017 roku wynikła afera związana z filmem „Berek”, nakręconym przez Artura Żmijewskiego w 1999 roku. Został on zrealizowany w obozie Stutthof pod Gdańskiej i w jednej ze scen nadzy aktorzy występują w komorze gazowej. J. Daniels i jego fundacja byli jedną ze stron, która wyraziła oburzenie co do zaistniałej sytuacji i złożyła zawiadomienie do polskich władz. Podobne kroki podjęło Centrum Szymona Wiesenthala – założona w 1977 roku międzynarodowa agencja żydowska z siedzibą w Los Angeles, oficjalnie służąca ochronie praw człowieka i zachowaniu pamięci o Holokauście.
      Jednocześnie J. Daniels pisał na Twiterze: „To niedorzeczne!! Nagranie zostało zrealizowane w 1999 roku i pokazane w 2005 roku pod patronatem Ambasady Izraela!! Nie można winić polskiego rządu za wszystko!!!”
      Warto zaznaczyć, że film powstał zgodnie z prawem. Była dyrektor muzeum, Janina Grabowska-Chałka (zm. 2004) wydała zgodę na nakręcenie scen w komorach gazowych i zaakceptowała scenariusz produkcji. Mimo to obecny dyrektor, Piotr Tarnowski, ugiął się pod żydowskimi naciskami i wezwał do usunięcia kopii filmu. Jednoznacznie potępił produkcję Żmijewskiego i uznał ją za profanację Miejsca
      25
      Pamięci. Jak oświadczył, tego typu „sztuka” nie powinna być realizowana w żadnym byłym obozie koncentracyjnym.
      Dlaczego tego typu głosy podniosły się prawie dwie dekady po powstaniu filmu? Dlaczego pozwoliliśmy, by obcy głos decydował, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy dokumentować w naszej narodowej kinematografii?
      Tymczasem na zachodzie rosną nastroje antysemickie. Media podały, że członkowie społeczności żydowskiej w Bochum nie noszą już jarmułek w miejscach publicznych. Obawiają się ataków ze strony młodych muzułmanów.
      A w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wręczono Nagrodę POLIN 2017. Laureatką trzeciej edycji konkursu została Joanna Podolska, dyrektorka łódzkiego Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, działająca na rzecz zachowania pamięci o historii łódzkiej społeczności żydowskiej.
      4 grudnia 2017 roku prezydent Duda oficjalnie zaprosił J. Danielsa na uroczystość zapalenia świec chanukowych. J. Daniels opublikował zaproszenie na swoim TT.
      To właśnie 4 grudnia 2017 roku media obiegła zapowiedź, że Mateusz Morawiecki zostanie premierem Polski. Do doniesień medialnych odniósł się także J. Daniels na TT. Napisał po angielsku: „Silne plotki donoszą, że wicepremier Morawiecki zostanie premierem Polski w nadchodzącym przetasowaniu rządu”.
      Jak podał portal „Polonia Christiana” 5 grudnia 2017 roku, zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie portal „The Jewish News” musi usunąć zdjęcie opisane w taki sposób, jakoby Polacy ponosili współwinę za zagładę Żydów. Werdykt ma klauzulę szybkiej wykonalności.
      Chodzi o skandaliczną fotografię, która pojawiła się na brytyjskim portalu The Jewish News 25 października 2017 roku, pod artykułem pt. „Polish restitution law excludes most Holocaust survivors and heirs”, odnoszącym się do polskiej ustawy reprywatyzacyjnej. Został podany dalej przez kilka izraelskich portali, także przez agencję prasową JTA. Autor artykułu przypisywał naszym rodakom odpowiedzialność za Holocaust i pozbawienie mienia ofiar II wojny światowej. Podpis pod ilustracją brzmiał: „Złote pierścionki odebrane ofiarom zbrodni obozu Buchenwald i wykorzystane na rzecz prowadzonych przez nazistów działań wojennych. Podczas Holokaustu majątek Żydów był konfiskowany, a wielu z nich nigdy nie doczekała się sprawiedliwości”. Ponieważ dalsza część tekstu dotyczyła reprywatyzacji w naszym
      26
      kraju, kontekst materiału ustawia Polskę w pozycji państwa odpowiedzialnego za grabież.
      W sprawę zaangażowała się Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom.
      – Jest to milowy krok w naszej walce prawnej, przeciwko przypisywaniu Polakom winy za Holokaust. Nasze postanowienie jest pierwszym tego typu w Polsce i ma ogromne znaczenie dla publikacji w zagranicznych mediach. Zaczynamy widzieć zmiany w doktrynie a przede wszystkim w orzecznictwie w tym zakresie […] – powiedziała mec. Monika Brzozowska-Pasieka, reprezentująca RDI.
      Na początku grudnia 2017 roku w sejmie trwała debata nad korektą państwowego budżetu. Jednym z rozpatrywanych projektów było przekazanie aż 100 mln zł Fundacji Dziedzictwa Kulturowego na renowację Cmentarza Żydowskiego przy Okopowej na Woli.
      Gigantyczna dotacja to pomysł poselski, który zgłosiła grupa posłów PiS reprezentowanych przez Elżbietę Kruk. Nie ma wśród nich parlamentarzystów z Warszawy. Zanim projekt rozpatrzyła komisja kultury, Sejm zajął się już wpisaniem 100 mln zł do listy korekt wydatków budżetowych na 2017 r.
      Fundacją, o której mowa, kieruje Michał Laszczkowski, były działacz młodzieżówki PiS, od kilku lat poza partią. Na przełomie tej i poprzedniej dekady był też m.in. rzecznikiem Narodowego Centrum Kultury, obecnie jest wicedyrektorem państwowego Instytutu Adama Mickiewicza.
      Powołana w 2012 r. fundacja zajmuje się m.in. konserwacją zabytków w Polsce i za granicą, m.in. na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Jesienią 2016 r. przeprowadziła renowację 24 nagrobków autorstwa Abrahama Ostrzegi na Cmentarzu Żydowskim przy Okopowej. Prace konserwatorskie sfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Fundacja kilkakrotnie organizowała też obozy wolontariackie, podczas których sprzątano tę nekropolię.
      Pieniądze te ostatecznie zostały przekazane fundacji. Decyzja ta była krytykowana, m.in. przez Roberta Winnickiego, który posłużył się następującym porównaniem: – Według wyliczeń portalu Kresy.pl, na dziedzictwo kulturalne polskich Kresów Wschodnich państwo polskie przeznaczyło w ubiegłym roku ok. 10 mln zł. Czyli 10 razy mniej niż na Żydowski cmentarz w Warszawie. Pytanie jest jednak takie, co
      27
      powinno mieć pierwszeństwo? W moim przekonaniu, w przekonaniu Ruchu Narodowego, nasze polskie dziedzictwo, w szczególności zaś to dziedzictwo, które stanowi o połowie naszej tożsamości narodowej, a więc dziedzictwo kresowe, powinno mieć absolutne pierwszeństwo.
      3 grudnia 2017 roku J. Daniels udostępnił na Twitterze zdjęcie pod budynkiem jednego z izraelskich ministerstw. Oprócz Danielsa, na fotografii widnieją dwaj posłowie Knesetu oraz senator Anna Maria Anders.
      Na początku grudnia w Siemiatyczach podczas budowy supermarketu nieopodal doszło do odsłonienia i pozostawienia szczątków. Wzbudziło to oburzenie rabina Polski, Michaela Schudricha, który ostro skomentował te okoliczności.
      – Nie ma słów, aby opisać, jak dziś jest to możliwe w wolnej, demokratycznej Polsce – powiedział rabin Schudrich, dodając, był to najgorszy akt pr
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Mirky elektroniki od #esp8266 założyłem ostatnio konto na #github i może się komuś przyda.
    Zrobiłem taki minimalny webserver w C(motzno wzorowane na części kodu SUPLI by @pzygmunt)
    Nazwałem to:

    espnanohttpd
    link do repo
    link do przykładu

    A na co to komu? A komu to potrzebne?
    Starałem się rozpisać po angielsku(jak umiem) na githubie, ale tu jest mirko - elita internetu, i tu anglików uczą angielskiego, więc streszczę to tak:

    Dajmy na to jak robisz bulbulator z WiFi w swojej piwnicy i kucujesz tam takie coś:
    #define PIWNICA_SSID "PIWNICA_ANONA"
    #define PIWNICA_PASS "superTajnyKOD"

    To za każdym razem jak zmienisz hasło w routerze, albo zaniesiesz bulbulator do kolegi będziesz musiał kąpilować jeszcze raz z nową nazwą sieci i hasłem. No chyba by Cię pojebało żebyś tak robił (-‸ლ)

    A używając espnanohttpd jak cywilizowany człowiek normalnie robi Ci się Access Point WiFi

    BULBULATOR-31AF

    Łączysz się z komputera/tabletu/smartfona/zegarka z tą siecią, wchodzisz na 192.168.4.1, podajesz nazwę sieci domowej i hasło i gitara.
    A nawet więcej - możesz sobie zrobić interfejs przeglądarkowy i ustawiać z niego stałą bulbulacji i zmienną bulbulacji też ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tak swoją drogą, to jest pod proste strony HTML, jak chcecie hostować śmieszne obrazki to trzeba użyć tego:
    https://github.com/Spritetm/libesphttpd

    W przykładzie na repozytorium zamiast bulbulatora możecie sobie z przeglądarki pomigać diodą szybciej lub wolniej. Powinno działać też na płytkach ESP-01, ja używam nodeMCU.

    Do kompilacji jest potrzebny ten toolchain+SDK i #linux
    https://github.com/pfalcon/esp-open-sdk

    pokaż spoiler Jak znajdziecie jakieś błędy to ciśnijcie mnie


    #qbadev #elektronika #programowanie #jezykc #iot #bulbulator
    pokaż całość

    źródło: github.com

  •  

    Przyszłość Warszawy

    Animowana wizualizacja projektów architektonicznych dla stolicy Polski

    Link do znaleziska: https://www.wykop.pl/link/4637455/przyszlosc-warszawy-jak-bedzie-wygladalo-zycie-w-sercu-europy-za-kilka-lat/

    Coś fajnego nam umyka? Poinformuj mnie @botpoziomu
    Jeżeli chcesz obserwować osobny tag dla tych wpisów, obserwuj: #botpoziomu

    Ten wpis to inicjatywa podnoszenia poziomu na wykopie przez wołanie do znalezisk o merytorycznych treściach. Jest nas już ponad 400 osób. Zeby dolaczyc nalezy kliknac na ten link https://mirkolisty.pvu.pl/list/1UH8sCyT1AtCCdXr nastepnie zalogowac sie swoim kontem wykop.pl i kliknac dolacz w tej grupie. Przepraszam jak troche wymagajace nie my to wymyslalismy :(

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #warszawa #polska #architektura #budownictwo
    pokaż całość

  •  

    #liturgicznywykop

    Procesja teoforyczna to temat na dzisiaj. Już przy okazji wpisu o procesji samej w sobie, wspomniałem, że kiedyś coś o tym napiszę. I w sumie, mógłbym ten temat zostać na okres przed Bożym Ciałem. Ale nie chcę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Procesją teoforyczną nazywamy taką sytuację, gdy celebrans wynosi Najświętszy Sakrament w Monstrancji (sic!) poza kościół, a za nim idą wierni. Sama procesja wiąże się z uroczystymi śpiewami i innymi obrzędami. Z założenia ma być to forma publicznego przyznania się do wiary, w myśl tego fragmentu z Ewangelii Mateusza (Mt 10, 33):

    Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

    Przebieg procesji jest prosty: Celebrans z tuwalnią na ramionach podnosi Monstrancję z Sanctissimum z ołtarza, schodzi z prezbiterium i ustawia się w przeznaczonym mu miejscu procesji, czyli przed ministrantami kadzidła (Kadzidło na liturgii jest po to by okadzać symbole obecności Chrystusa, a skoro jest w Chlebie sam Chrystus to Musi przed nim iść kadzidło). Zazwyczaj Monstrancja idzie pod baldachimem, czasem spotykałem się z tym, że dwóch posługujących prowadziło księdza pod rękę. Przed ministrantami kadzidła idzie grupka dziewcząt co to kwiatki sypie, dalej są inni ministranci. Na czele procesji jest krzyż i są świece (czasem i druga para ministrantów kadzidła przed krzyżem, choć ja uważam, że to zbędne).

    Za księdzem idą wierni. W jakimś tam nieładzie, ale idą. Procesja wychodzi z kościoła, robi określoną trasę (xD), która zależy od warunków. Najczęściej to okrążenie wokół kościoła. Jeżeli nie ma takiej możliwości to idzie to jakoś inaczej, w postaci jakiegoś kółka przed wejściem głównym do kościoła. Potem procesja wraca do kościoła, wierni wracają do ławek, służba liturgiczna przygotowuje się do zakończenia obrzędu jakim jest błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

    Na Boże Ciało dodatkowo w trakcie procesji, przez jakąś część miasta, czytane są fragmenty z Ewangelii w przygotowanych ołtarzykach. Ale o tym będę się rozwodzić faktycznie przed Bożym Ciałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kiedy są jeszcze procesje teoforyczne? Wigilia paschalna kończy się procesja rezurekcyjną, która wygląda bardzo podobnie.
    Oprócz samego Bożego Ciała, po nim jest oktawa (a właściwie zwyczaj przeżywania oktawy, gdyż tę zniesiono dawno temu i formalnie ostały się w roku liturgicznym dwie oktawy: Narodzenia Pańskiego i Zmartwychwstania) i przez 8 dni odbywają się procesje teoforyczne.

    Na zakończenie może wspomnę coś o feretronach. Czyli tych śmiesznych, dla niektórych , obrazach niesionych przez babcie. Obecnie trochę ten zwyczaj jest pusty, takie wrażenie odnoszę. Bo po prostu nosi się wizerunki świętych, jakoś tak bezrefleksyjnie. A pierwotnie chodziło o to by bractwa katolickie, które za patronów miały konkretnych świętych mogły pokazać, że są obecne i się angażują w życie lokalnego kościoła. Może to zabrzmi cynicznie, ale IMHO teraz to trochę sztuka dla sztuki... Pewnie widzieliście te zabawne filmiki z wirującymi feretronami. Nazywa się to tańcem i pochodzi z Kaszub. Ale nie wypowiem się o tym, bo nie są to moje rejony. Ja ziemia łukowska ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i to na tyle dzisiaj. Jak chcecie bym poruszył jakiś konkretny temat, to proponujcie w komentarzach, czy na priv. Jestem otwarty ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu: Monstrancja niesiona w procesji na Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #liturgia #kosciol #katolicyzm #wiara #religia #bozecialo
    pokaż całość

    źródło: hazlach.net

  •  

    Tak tylko pozwolę sobie zauważyć, że niszczenie zabytków tylko dlatego że są niezgodne z naszymi poglądami czy wierzeniami to zwykłe barbarzyństwo. Nie ma znaczenia czy jest to ISIS i zniszczenie Palmyry, KK i niszczenie pogańskich miejsc kultu, czy komuniści zmieniający pałace w chlewy. Jest to zwykłe barbarzyństwo. I dokładnie tym samym jest niszczenie przedwojennej kapliczki bo "ksiądz proboszcz jest nienormalny". I nie ma znaczenia czy jest to bait czy nie. Sam fakt szukania poklasku za coś takiego (i o zgrozo znalezienie go) jest czymś wyjątkowo smutnym.

    #kapliczka #gimboateizm
    pokaż całość

Osiągnięcia (5)