tak

  •  

    co z tym zalando XD trudno mi wymyśleć okoliczność przy której można takie coś na siebie włożyć XD

    #zalando #marihuana #modameska

    źródło: zalando.png

  •  
    Magadanka

    +1

    Mirko może ktoś wie może nie
    Ale co lepsze Waszym zdaniem?
    Szczecin czy Poznań?
    Koszty życia, wynajem mieszkań/ pokoju, perspektywy na pracę inna niż magazyn czy produkcja (korpo szeroko pojęte powiedzmy, raczej nie konkretna działka)
    #szczecin #poznan #zycie

    +: sulima-
  •  

    ~25 stopni Celsjusza, słońce świeci, a ludzie w maseczkach spacerują
    (-‸ლ)
    Dla tego kraju nie ma ratunku xD
    #bekazpodludzi #koronawirus #polska

  •  

    Mam sprawę moje drogie mirki. Juleczki z klasy zrobiły projekt na temat tego jak to kobiety w naszych czasach są uciskane, nie posiadają równych praw czy zarobków. Głównym aspektem jest ankieta odnośnie zdania społeczeństwa na ten temat. Pomożecie pokazać że mamy wylane na te lewackie wymysły a kobiety mają już dawno swoje przywileje?

    Tu link do ankiety: https://forms.gle/1KsYPRFCABjFYKaG7

    #bekaztwitterowychjulek #bekazlewactwa
    pokaż całość

    •  
      zefj via iOS

      +22

      @Gialliard: mam nadzieje, ze podczas prezentacji wynikow poruszysz kwestie pytan ustawionych pod udowodnienie konkretnej tezy, bez odpowiedzi neutralnych. Wlasciwie po stwierdzeniu, ze ankieta jest gowno warta od razu powinny wrocic do lawek z jedynkami. Wtedy ty mozesz wjechac po darmowa szosteczke z tematem bezstronnego ankietowania, wymiernosci zbieranych danych, statystyki i tak dalej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (38)

  •  

    Jak myślicie, skąd tu taki wysyp szurów i antyszczepów? Ja obstawiam niski poziom edukacji, wiek (dzieciarnia) a co za tym idzie zapatrzenie w Konfederację, brak życiowych doświadczeń, za dużo seriali fantastycznych. #koronawirus #szczepienia

    •  

      @President_Hubert: a skad taki wysyp proszczepow? Bo przyznasz, ze jest niezla szopka, absolutnie wszyscy rzucili sie na zapisy chwalac sie swoim osiagnieciem gdzie tylko sie da - spodziewalem sie raczej wiekszej ilosci sceptykow (ale nie szurow), ktorzy najnormalniej w swiecie nie beda sie z tym spieszyli. No wiec o co chodzi, bo obiecali wakacje?

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Uwielbiam obserwować licealistów wychodzących z matur - czuć od nich taką dumę, taką butę, że oni tacy inteligentni i wykształceni, że zwojują świat. Nie to co te debile z zawodówki albo technikum. Z pogardą patrzą na budowlańca który kładzie tynk na pobliskim murze.

    Nawet sobie nie zdają sprawy jak za chwilę ich życie zweryfikuje. Statystyka jest nieubłagalna - 95% z was wyląduje w prostych pracach typu kurier, kelner, marketingowiec, ewentualnie korposzczurek przyspawany do excela. A pozostałe 5% to nie zasługa dobrych stopni tylko koneksji w rodzinie i bogatych rodziców.

    W czym wam się przyda umiejętność pisania rozprawek o wokulskim w prawdziwym biznesie? Po co wam równanie kwadratowe w pracy? Będziecie tylko trybikami w maszynie która jest nakręcana przez ludzi którzy myślą i potrafią wami sterować. A jak już będziecie tym wszystkim styrani i schorowani to system was wypluje i zapomni bo przyjdą kolejni młodzi

    #matura #szkola #studia
    pokaż całość

  •  

    A teraz wyobraźmy sobie, że żyjemy w latach 70.
    #koronawirus
    #szczepienia

    Naukowcy robią rzetelne badania, że papierosy nie są szkodliwe, a wręcz mają właściwości lecznicze.
    Lekarze przepisują je na nadwagę, bóle głowy i inne dolegliwości nawet dzieciom. Wstyd było by nie zapalić papieroska, prawda?

    źródło: 1620138851994.jpeg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, poradźcie, bo chyba dopadł mnie kryzys wieku średniego.

    Mam 26 lat, nie jestem #przegryw ponieważ mam śliczną dziewczynę od 7 lat, nie było między nami praktycznie żadnego poważnego konfliktu przez ten czas. Zero zdrad, zero kłótni, zero bolców na boku, regularny seks, dbanie o swój wygląd - zarówno ona jak i ja ostro dbamy o siebie i nie dopuszczamy nawet do siebie możliwości, aby się zapuścić. Oprócz tego takie podstawy jak dobra praca, dobre zarobki, fajny samochód, spore oszczędności i plany na kupno mieszkania lub budowę domu. I co? I jestem ku**a nieszczęśliwy totalnie przez jedną rzecz.

    Jestem już po studiach, czyli w takim wieku, gdzie większość paczek znajomych się rozlatuje, pary się izolują, rodzą się dzieci, biorą śluby, kupują mieszkania. Moja dziewczyna ciągle sugeruje mi, że to już czas na poważne deklaracje, ślub, dzieci, kredyty, stabilizację. Ona jest 10/10 jeśli chodzi o takie kwestie jak wierność, ułożenie, to dobra i poukładana dziewczyna, idealna kobieta na matkę i żonę. Zwłaszcza w dobie tindera i tego syfu wybija się na tym tle mocno. Niestety ja tego nie czuje i czuje z tego powodu olbrzymie wyrzuty sumienia. Zwłaszcza, jak ona czasami przychodzi do mnie zapłakana i się pyta czy ja w ogóle ją kocham, bo nawet nie poruszam poważnych tematów. Oskarżenia o zdradę, brak miłości, że nie traktuję jej i związku poważnie. Widzę jak nabawia się przeze mnie kompleksów i jej samoocena spada na łeb, a ja mam przez to wyrzuty sumienia.

    W czym więc jest problem? Mianowicie nigdy nie miałem normalnego życia towarzyskiego, nigdy się nie wybawiłem. Nie chodzi mi tutaj o zaliczanie łatwych lasek z klubu czy tindera, nie chodzi o ONSy czy inne takie. Nigdy nie miałem normalnych znajomych, paczki, wspólnych wycieczek. Z drugą połówką to nie to samo. Pochodzę z biednej rodziny - nigdy z rodzicami nie byłem na wakacjach ani za granicą. W podstawówce, gimnazjum byłem gnębiony, zero znajomych. W liceum miałem sporo znajomych, ale z dniem matury ludzie się poblokowali i zerwali kontakt - klasyka. Potem miałem gap year, gdzie w sumie tylko pracowałem, zero imprez, zero znajomych, ja 19 lat młody szczyl, a ludzie w pracy 30-40+ zamartawiający się kredytami... Potem doszło przebranżowienie, doszły do tego studia zaoczne, gdzie w sumie przez 5 lat studiów byłem z ludźmi na mieście może 5-10 razy. Wszyscy mieli swoje paczki znajomych, a ludzi ze studiów w pupie. W sumie nie dziwię się, bo jak niektórzy przyjeżdzali na zajęcia w weekend 100km to tez ostatnie o czym bym myślał, to integracja z innymi i melanże.

    Ostatnie 6 lat spędzałem czas sam, ze swoją połówką lub z jej znajomymi. Wmawiałem sobie, że jestem lepszy niż taki zwykły oskarek, który jest "pustakiem" bo nie ma poważnych zainteresowań, nie rozwija się, nie myśli o przyszłości, tylko w weekend chleje z kumplami i bawi się w klubie, jeżdzą razem w góry czy nad morze, mają fajne przeżycia, wspomnienia. Bo przecież ja się rozwijam, ćwiczę, nie piję, nie pale, nie imprezuje więc jestem "lepszy" od innych, bo nie jestem taki pusty. Ostatnio coś we mnie pękło i tak naprawdę ja wcale tymi ludźmi nie gardziłem, tylko im zazdrościłem. I co mi z tych pasji i rozwoju, skoro i tak niewiele zarabiam, bo polska, w dodatku samotność jest straszna. Druga połówka to nie to samo. Ja potrzebuję paczki znajomych i studenckiego życia. Jak widzę czasami relacje obcych ludzi na insta, jak się fajnie bawią w majówkę. Wspólne imprezy w klubach, domówki, kajaki, wypady w góry, spontany, wypady pod namioty. A ja z różową co? Kolejny rok razem w domu oglądanie filmów i grill z jej nudnymi jak flaki koleżankami, które nawet mnie nie lubią i nie ma z nimi o czym pogadać. Mimo iż mam 26 lat ciągle mam wrażenie, że to tylko sen, jutro obudzę się jako 20 letni student mieszkający w akademiku i będę chlał wódeczkę z kilkoma kumplami, potem skoczymy na kluby, kolejny weekend góry. Potem następuje ból, bo wiem że to już nigdy nie nastąpi.
    Teraz czeka mnie tylko to nudne, bezsensowne życie - kredyt, budowa domu, ślub, dzieciak. Brak wolnego czasu, brak spontanów, brak znajomych i wspólnych wypadów. Pytanie się żony, czy mogę kupić sobie PS5, rower, motocykl czy mogę pograć chociaż godzinę w weekend w jakąś gre. W dodatku naczytałem się tych bzdur #redpill o tych nieszczęsnych zdradach, bolcach na boku, alimentach, wojny o dom i dzieci.

    Czy może mi powiedzieć co jest ze mną nie tak? Czy mogę pozbyć się tych nierealnych pragnień posiadania paczki znajomych i przeżycia spontanicznego, studenckiego życia? Jak zaakceptować fakt, że nie mam już szans tego przeżyć, poznać ludzi i spędzać luźnie czas. Teraz powinienem się cieszyć z stabilnego, ale nudnego jak flaki z olejem związku, plany budowy domu, ślubu, przyszłych dzieci, ale nie potrafię i ranie tym różową. Najbardziej mnie boli to, że ranie swoją różową, bo ona oczekuje ode mnie poważnego życia, deklaracji, odpowiedzialności, planów na dzieci, śluby, domy, a ja mam w głowie siano i chce się po prostu bawić z innymi ludźmi i być nieodpowiedzialnym, imprezowym szczylem. Powtarzam, że nie chodzi o ruchanie, tylko o posiadanie paczki znajomych i fajne spędzanie czasu, alkohol, tańce, imprezki. Ciało 26 latka, pragnienia 18 latka. Mam wszystko, a jestem cholernie nieszczęśliwy.

    #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #studia #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #608ee63e5a0849000ad3665a
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: w 100% opisales mnie dwa lata temu. Ja miedzy innymi przez to zakonczylem kilkuletni zwiazek. Popadlem w kompletny marazm, znajomi powpadali w wir slubow i doroslosci, rozowa oburzala sie, gdy zamiast romantycznej wycieczki proponowalem wyjazd jakas wieksza grupa, nie lubila tez drugiej grupki moich znajomych, ktorzy na imprezach raczej nie grali w planszowki. A mi wlasnie tego brakowalo, bo lata 20-25 poswiecilem na kariere i rozwoj. Dodatkowo czulem sie strasznie stlamszony, bo blant ze znajomym raz na miesiac oznaczal co najmniej przewracanie oczami, a zazwyczaj awanture - z tego powodu unikalem wyjsc, bo po chuj sobie robic problemy. Z perspektywy czasu uwazam, ze zmiana dala mi bardzo duzo - chociaz w pewnych kwestiach mam tez mieszane uczucia. Na pewno troche odzylem (mimo covida), sprobowalem wielu rzeczy, a przy okazji bedac singlem dosc mocno wydoroslalem i nabralem innego spojrzenia na swiat, ale z drugiej strony troche szkoda tego zwiazku, i ze nie zrozumialem swoich potrzeb wczesniej. Czego na pewno nie polecam, to zrywania z rozowa, zwlaszcza jesli trafiles na zloto i szanse na znalezienie kogos lepszego w twoim przypadku sa raczej nikle. Tego akurat troche zaluje, bo mimo wszystko nie bylo nam zle, i wierze, ze gdybym wtedy byl tak dojrzaly, jak jestem teraz, nie musialoby do tego dojsc. Ale bron boze nie sluchaj tych pierdol o tym, ze wyszalenie sie jest przereklamowane i nie ma zadnej wartosci - bo ma i to ogromna, ksztaltuje ciebie jako osobe, daje ci doswiadczenie i wspomnienia. Albo pierdolenia, ze mozesz miec albo jedno, albo drugie. To nieprawda, wystarczy wstawac rano ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jezeli czujesz, ze tego potrzebujesz, to nie ma w tym nic zlego, to wcale nie sa nierealne pragnienia i wcale nie jest za pozno. 26 lat to wciaz studencki wiek - znajdz sobie jednego czy dwoch znajomych, z ktorymi bedziesz mogl uderzyc na nocne techno bez zahamowan, nie odmawiaj piwa w plenerze czy domowek. Nawet lepiej, bo dopiero majac stabilne zycie, jako swiadomy i dorosly czlowiek mozesz sobie pozwolic na wiecej. Ale jednoczesnie dbaj o rozowa, bo nie samymi imprezami czlowiek zyje - tylko ze sprawa musi byc postawiona jasno. Planujecie przyszlosc, ale bzdura jest, ze to wymaga rezygnacji z zycia towarzyskiego, takze nie daj sobie wejsc na glowe i nastepnym razem powiedz jej, ze jej kolezanki niestety nie sa dla ciebie interesujacym towarzystwem - wiec idziesz z kumplami na wodke i tyle. Jak kocha to zaakceptuje ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    zawsze mam bekę z didżejów jak udaja, że kręcą gałami na konsolecie, bo nie mają co zrobić ze soba jak muzyka leci a nie chca stac jak pizdy xD

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika zefj

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.