Paletka
Pomocy! Co ta sa za drzewa?
#pytaniedoeksperta #pytanie #drzewa #natura
brattland
Dlaczego w polskich miastach jest tak mało drzew iglastych?
Zastanawia mnie czemu w polskich miastach prawie wszystkie zasadzone drzewa to drzewa liściaste. Przecież drzewa iglaste są zielone cały rok, nie gubią liści po których trzeba sprzątać oraz oczyszczają zanieczyszczone miejskie powietrze cały rok, a nie tylko wiosną czy latem.
Prawie brak drzew iglastych w miastach to dla mnie nierozwikłana zagadka. Bo dla mnie to drzewa iglaste powinny być w zdecydowanej większości. Może ktoś wie co jest powodem?

#miasta #drzewa #przyroda #ciekawostki #warszawa #las #gdansk #urbanistyka #polska #europa
+7
Poro6niec
Dąb, święte drzewo Słowian

Drzewa. Potężne, mocno zakorzenione w ziemi i zdawać by się mogło wiecznotrwałe, nawet dziś, są obrazem siły budzącej mistyczne skojarzenia. Ich ogrom z całą pewnością porażał, zaś jadalne owoce były świadectwem łaskawości. Drzewo stało się jednym z pierwszych wyobrażeń struktury świata. Coroczne zakwitanie, wydawanie owoców i obumieranie stanowiło dla naszych przodków symbol cyklicznie odnawiającej się przyrody i następowania pór roku.

Dla Słowian to dąb uznawany był za drzewo największej potęgi boskiej drzemiącej w naturze, pełnił podobną funkcję jak jesion Yggdrasil w podaniach skandynawskich. Wyobrażali sobie wszechświat jako ogromny dąb; w jego koronie żyli bogowie, na poziomie pnia ludzie, a korzenie stanowiły krainę umarłych. Składano im ofiary z owoców, nabiału oraz miodu, organizowano również wokół nich taneczne korowody, jeszcze w średniowieczu ludność otaczała swoje miejscowe dęby czcią, budując wokół nich ogrodzenia z furtkami i organizując przy nich tańce.

Miesiącem szczególnie poświęconym temu drzewu był kwiecień, okres kwitnienia drzewa. Świadczy o tym nazwa dębień (por. czes. duben) – dawna nazwa tego miesiąca.

Na obszarze wschodniej Słowiańszczyzny jeszcze w XIX w. znany był zwyczaj trzykrotnego obejścia przed młodą parę starego dębu. Powszechnie na Słowiańszczyźnie za świętokradztwo zwykło się uważać ścięcie dębu. Nawet gdy drzewo uschło, nie rąbano go, a jedynie pozostawiano do samodzielnego rozkładu. O samym kulcie tego drzewa wspominał w swej kronice biskup Lawantu, Herbord:

Był tam poza tym dąb ogromny i liściasty, a pod nim źródełko najprzyjemniejsze, które prosty lud, uważając za święte jako siedzibę jakiegoś ducha, w wielkiej chował czci. Także i ten chciał ściąć biskup po zniszczeniu kącin, ale uproszony został przez lud, by tego nie czynił; przyobiecali bowiem, że nigdy odtąd nie będą ani drzewa, ani miejsca tego czcili pod pozorem kultu, ale tylko dla cienia samego i przyjemności.

Słowiańskie Święte gaje

Święte gaje było to miejsce poświęcone bóstwom, duchom przodków lub siłom natury. Święte gaje występują w pierwotnych religiach Ariów, Irańczyków, Greków, Rzymian, Germanów, Słowian, Bałtów i Celtów. Istniały one zarówno w religiach starożytnych jak i w innych kulturach na świecie.

Miejsce to, było lokowane przeważnie w ukrytym i trudno dostępnym miejscu, aczkolwiek niezbyt daleko oddalonym od ludzkich siedzib. Często w pobliżu znajdowało się źródło bądź rzeka, dostarczająca wody na potrzeby obrzędowe oraz las, z którego pozyskiwano drewno do podtrzymywania świętego ognia (watry). Miejsce na Święty Gaj w całości było dziełem natury i lokalnego ekosystemu – o jego wyjątkowości decydowali kapłani, uwzględniający jego położenie, jak i mistyczną aurę, dla Słowian obiektem kultu był m.in wspomniany dąb oraz gaj zwany Świętym Borem

Jak podał Andriej Siergiejewicz Kajsarow, Święty Bór był czczonym przez Słowian serbskich leśnym bóstwem, któremu poświęcono las koło Merseburga (człowiek, który wyciąłby z niego choćby kawałek drzewa, mógł być poddany karze śmierci). Istnienie owego lasu potwierdza kronikarz Thietmar, przywołując zarazem postać swojego poprzednika – biskupa merseburskiego Wigberta, który w 1009 roku wydał rozkaz zbezczeszczenia świętego miejsca aby wybudować w jego miejsce kościół

Niezmordowany w nauczaniu, odwiódł powierzone sobie owieczki od błędów czczego zabobonu i wytrzebiwszy do gruntu gaj zwany Świętym Borem, któremu tubylcy oddawali pełną cześć boską i za nietykalny zawsze poczytywali, zbudował na jego miejscu kościół na cześć świętego męczennika Romana.

Aleksander Gieysztor wskazał, że drzewo posiadało całkowitą wartość religijną, gdy otoczono je przestrzenią sakralną. Jako że nawet najmniejsza cząstka drzewa była dla pogan świętością, stąd używano drewnianych pałek czy nawet zwykłych gałązek w celu wypędzenia misjonarzy chrześcijańskich ze swojej ziemi. Kamil Kajkowski i Andrzej Kuczkowski tak odnieśli się do wspomnianych działań: „Działano tu na zasadzie magii sympatycznej: obce sacrum zniszczyć można jedynie innym sacrum”.

Jednym z powodów dla których Słowianie czcili dąb były jego pokaźne rozmiary. Korona owego drzewa miała funkcjonować jako swego rodzaju siedziba boga Peruna zsyłającego na ziemię pioruny. Orzechem opiekował się Ham – władca piekła, natomiast jesion związany był z Jessą, który miał być otoczony kultem przez Polan. Jałowiec natomiast związany był z ofiarami ruskimi - za pośrednictwem tego drzewa oddawano cześć zmarłym

Artur Kowalik zasugerował nazwanie świętego gaju „domeną przodków”. Przed wejściem do świętego gaju należało najpierw wziąć udział w rytuale przejścia, aby odciąć się od profanum i być godnym obcowania z sacrum oraz móc wejść pomiędzy duchy zmarłych. Podczas przebywania w tej drugiej sferze czas zatrzymywał się i wszystko to, co miało związek z codziennością, zostawało za granicami gaju - tak kwestię dotyczącą właściwości owych lasów ukazały bajki ludowe. Święte gaje, podobnie jak świątynie, były wyraźnie odgrodzone od sfery „nie-świętej” – profanum.

Dziś podziwiać możemy piękne i okazałe pomniki przyrody, takie jak między innymi Dęby Rogalińskie, Dąb Bartek, Dąb Chrobry, Dąb Beczka, Dąb Car, które nadal trwają i przypominają nam o potędze natury, jej trwałości i sile.

#gruparatowaniapoziomu
#ciekawostki
#rodzimowierstwo
#slowianie
#drzewa

https://historia.org.pl/2015/03/29/motyw-axis-mundi-i-swiete-gaje-jako-elementy-szamanizmu-u-slowian-w-sredniowieczu/
https://www.slawoslaw.pl/swiety-gaj-miejsce-duchowych-doznan/
+17
Damasweger
Samotne drzewo w górach. #gory #drzewa #snieg #zima +4
Galaktoboureko
Klon kanadyjski...gdzieś w Kanadzie
#zdjecia #fotografia #kanada #natura #przyroda #drzewa
+75
Bunch
Bardzo ciekawe zjawisko zaobserwowałem w zeszłym roku. Niebo zrobiło się pochmurne, słońce zachodzilo na kolor pomarańczowo-czerwony. I gdzieś w połowie chmur zrobiła się dziura, w niej było widać szpiczaste korony drzew na CZERWONYM tle. Wyglądało to niesamowicie. Jakbym spoglądał na Mordor. A u góry zrobiło się znowu otwarte. Przypatrzcie się.

#wladcapierscieni #mordor #drzewa #natura #podroze #ciekawostki #heheszki #fotografia
+5
SerasVCT
#ogrodnictwo #drzewa #mandarynki #owoce #kwiaty #rosliny

Może jest tu ktoś, kto miał/ma mandarynkę lub orientuje się czy jest dobrze.

Otóż kiedyś jedząc mandarynkę wsadziłem pestkę do jakiejś doniczki i w styczniu tamtego roku wykiełkowała.
Trzymałem ją na parapecie w pokoju.
W grudniu przeniosłem ją w chłodniejsze miejsce, do piwnicy. Dzisiaj patrzę, a tu wszystkie liście w doniczce.

Czy to normalne, że zrzuciła liście na zimę, czy coś jest nie tak i mam się martwić?
Trochę się przywiązałem do tego drzewka XD
pogop
Ale bym se porąbał drewna, wieki całe tego nie robiłem, a bardzo to lubiłem zawsze. Gdyby gdzieś za to jeszcze płacili, to z wielką chęcią bym sobie tak dorabiał. Tylko nie mówcie, że jestem porąbany... XD

#oswiadczenie #drewno #las #drzewa #logikaniebieskichpaskow
+6
HighKick
Brzoza - najlepsze drzewo ever.

#dendrofilia #drzewa
+4
4833478
Mirki z #prawo #las #drzewa, może mi ktoś wyjaśnić czym w polskim prawie różni się drzewo od krzewu? Chodzi o wycinkę na własnej działce. W ustawie o ochronie przyrody piszą o drzewach gdzie wycinka jest dozwolona zależnie od gatunku i obwodu pnia, oraz o krzewach gdzie w przypadku prywatnej działki nie trzeba nic zgłaszać ani dostać pozwolenia. Słownik PWN krzew definiuje jako:

«roślina drzewiasta rozgałęziająca się na wiele równorzędnych pędów, przeważnie przy ziemi»

Natomiast drzewo:

«roślina wieloletnia o wyraźnie wykształconym pniu, z którego wyrastają konary i gałęzie»

Czy w takim razie na obrazku poniżej (przykład z internetu) mamy krzew? Czy gatunek ma tu znaczenie przy prawnym odróżnieniu krzewu od drzewa?
#pytanie #pytaniedoeksperta #lesnictwo
+1
Gasior9
Czy mogę was prosić o pomoc w identyfikacji tych liści? Z jakiego drzewa pochodzą, bo w rodzinie już powoli kłótnia #pytanie #drzewa #las +1
Marcinnx
Te drzewa nie stykają się ze sobą z powodu zjawiska zwanego "nieśmiałością koron drzew" (ang. crown shyness, canopy shyness)

wiki:
Crown shyness, canopy shyness (dosł. nieśmiałość koron drzew), canopy disengagement, intercrown spacing – zjawisko występujące wśród niektórych gatunków drzew, charakteryzujące się tym, że korony pojedynczych osobników się nie dotykają, tworząc gęsty baldachim poprzedzielany przypominającymi kanały przerwami. Fenomen ten jest najczęstszy wśród drzew jednego gatunku, ale zdarza się również wśród drzew należących do różnych gatunków

Nie są znane dokładne przyczyny występowania tego zjawiska. Fenomen był opisywany w literaturze naukowej od lat 20. XX wieku.

Jedna z teorii mówi, że w wietrznych obszarach wysokie i smukłe drzewa mogą zostać zniszczone podczas wzajemnej kolizji spowodowanej wiatrem. Nieśmiałość koron jest sposobem zapobiegania abrazji (otarciom) i kolizjom. Eksperymenty pokazują, że jeśli korony są sztucznie zabezpieczone przed wywołanymi wiatrem kolizjami, przerwy w baldachimie koron zarastają.

Australijski leśniczy M.R. Jacobs, który badał nieśmiałość koron drzew eukaliptusa w 1955, uważał, że wierzchołki drzew były wrażliwe na abrazję, co skutkowało przerwami w baldachimie. Franco (1986) zauważył, że gałęzie świerku sitkajskiego (Picea sitchensis) i modrzewia japońskiego (Larix kaempferi) w wyniku abrazji doznały obrażeń powodujących obumieranie szczytowych partii pędów.

Jednakże malezyjski naukowiec Francis S.P. Ng, który badał Dryobalanops aromatica w 1977, nie znalazł żadnych śladów abrazji. Zasugerował on, że rosnące wierzchołki pędów są wrażliwe na światło i przestają rosnąć w okolicy przylegających liści. U brzozy brodawkowatej mniej pączków rozwija się w tych częściach korony, które już są gęste lub znajdują się blisko innych koron, prawdopodobnie ze względu na światło.

Innym wytłumaczeniem zjawiska jest hamowanie rozpowszechniania się larw owadów minujących.


#ciekawostki #przyroda #natura #drzewa #gruparatowaniapoziomu
+1016
MadIen
#snieg #gory #drzewa ʕ•ᴥ•ʔ
Dzisiaj około południa, okolice Wodospadu Kamieńczyka
+16
Cruise
Mirki jako, że jestem dużym fanem Volvo chciałbym wam polecić ich akcje "Wypożyczenia Choinki". Za 55 zł dostajecie świąteczne drzewko w doniczce, choinka później wraca do lasu a Volvo sadzi kolejne 10 drzewek. Drzewka można odebrać od 17 do 22 grudnia w ich salonach.

Myślę, że warto promować takie rzeczy.
Tutaj znajdziecie wszystkie informacje:
http://www.choinkavolvo.pl

#motoryzacja #volvo #swieta #ekologia #choinka #las #drzewa #natura
+77
morghul
#drewno #stolarstwo #drzewa #diy #zrobtosam

Kupiłem drewno jak na foto, podejrzewam, że modrzew ale nie jestem pewien. Kantowki maja 8181850. Ktoś może potwierdzić po zdjęciu czy to faktycznie modrzew? Drewno z jednego źródła ale dwa kolory, twardziel i biel? Wyraźna różnica w ciężarze, czerwone jest dużo cięższe od tego jasnego.
+1
Poro6niec
Miasta potrzebują drzew

W XIX wieku miasta europejskie często rozbudowywały się niezwykle chaotycznie. Jednak już wtedy niektóre z nich zaplanowano tak, aby wraz z budową nowych dzielnic na ulicach pojawiły się szpalery drzew. Chyba najważniejszym przykładem jest stolica Francji, z jej systemem bulwarów. Przebito je poprzez istniejącą tkankę, którą dziś uznano by za zabytkową, jednak wtedy uchodziła ona za slumsy. Bez względu na to, co myślimy o tym ogromnym planie przebudowy miasta, pozwolił on na wytyczenie wspaniałych alei. Również dziś zapewniają możliwość długich spacerów.

Warto zauważyć, że wcześniejsze wąskie zaułki utrudniały poruszanie się nie tylko wojsku, które miało pacyfikować zamieszki, jak na poły mitycznie uzasadnia się plan Haussmanna. Przeszkadzały także codziennym przechodniom. Aby przejść do sklepu czy pracy mieszkańcy kluczyli między kamienicami, jak dziś turyści w Wenecji. Paryską zmianę postawiono za wzór całej Europie i kolejne miasta rozbudowywano poprzez wytyczanie jasnego układu ulic i placów wraz z zielenią.

Większość polskich miast niewiele różni się od swych odpowiedników na Zachodzie. Ci, którzy krytykują wygląd Warszawy nie widzieli zapewne Rotterdamu, zburzonego jako jedno z pierwszych miast podczas II Wojny Światowej i odbudowanego wyłącznie za pomocą bloków. Również Glasgow, niegdyś jeden z największych ośrodków przemysłowych Korony Brytyjskiej, a więc i bogata metropolia, została zniszczona przez szalonych modernistów. Polscy urbaniści uczyli się w tych samych uczelniach, co ich koledzy z Niemiec czy Francji. Wielu obcokrajowców projektowało nasze miasta. Nawet dziś Wrocław, Legnica czy Szczecin grają w filmach Rotterdam, Berlin i Lipsk. Jednak u nas drzewa bezpowrotnie znikają, choć nawet w tych supernowoczesnych ośrodkach na zachodzie wróciły do łask. Co jest tego przyczyną? Dlaczego na nowych osiedlach Krakowa nie ma tylu drzew, jak na przykład w Antwerpii?

Czynników jest sporo, choćby solenie ulic, brak dbania o zdrowie drzewostanu, np. przez usuwanie jemioły. Często drzewa wycinano pod poszerzanie dróg, budowę parkingów czy tak po prostu, bo „komuś przeszkadzały”. Jednak obecnie, gdy ekologia jest na ustach wszystkich, a mieszkańcy tak bardzo domagają się cienia i zieleni, nie jest łatwo je zasadzić tam, gdzie najbardziej ich potrzeba. Czyli na zwykłych śródmiejskich ulicach, a nie w parkach na obrzeżach. Dlaczego?

Otóż poza brakiem kompleksowej strategii rozwoju zieleni w miastach, co pozwoliłoby na tworzenie parków, skwerów itp. jest jeszcze coś… istnieje przepis, wedle którego podczas przebudowy drogi drzewo można zasadzić… trzy metry od krawędzi jezdni! Teoretycznie jest to właściwe, ponieważ korzenie nie powinny znajdować się pod jezdnią, by nie wybrzuszać asfaltu. Ich zasięg można oszacować na zbliżony do korony. Jednak drogowcy uprościli sobie życie, zapisując średnie trzy metry od pnia, bez względu na gatunek i klasę drogi. Zapis ten dotyczy więc zarówno deptaku na starówce, jak i obwodnicy!

Jedyny ratunek dla sadzenia nowych roślin to naciąganie przepisów poprzez „dosadzanie” w miejscu obumarłych okazów, w ciągu istniejącego szpaleru. To zdecydowanie za mało, a nie ma sensu tłumaczyć, jak wiele dobrego drzewa dają miastu i jego mieszkańcom.

Niektórzy przedstawiają argumenty przeciw, takie jak choćby wypadki. Jednak, po pierwsze, drzewa już rosną przy wielu ulicach. Po drugie zaś, zmuszają do zdjęcia nogi z gazu, czego dowiodło wiele badań, a co jest bardzo istotne szczególnie w mieście i na szerokich trasach, na których zbyt często przekracza się prędkość. Nie bez powodu coraz częściej na miejskich wielopasmówkach wytycza się pasy rowerowe, zwężając przestrzeń dla aut z powszechnych u nas 3,5 metrowych, czyli takich jak na drogach ekspresowych (sic!).

Dla kontrastu, holenderskie wytyczne mówią wprost, że ulica ma się sama „tłumaczyć”. Czyli: ma wyglądać na swoją klasę. Jeśli jest drogą dojazdową, powinna być wąska i przyjazna dla pieszych. Jeśli jest obwodnicą, wówczas pozwala rozwinąć wyższą prędkość. Nigdy odwrotnie!

Przepis o trzech metrach można zmienić tym bardziej, że jest wiele gatunków drzew, które potrzebują mniej miejsca by się rozwinąć. W Wielkiej Brytanii stosowane są środki umożliwiające ochronę nawierzchni przed niszczeniem przez układ korzeniowy. Przykładowo kładzie się specjalną rurę na pół metra w głąb, dzięki czemu dopiero tam korzeń rozwija się na boki. Rozwiązań jest mnóstwo, wystarczy wybrać odpowiednie.

Dziś nasze ulice są całkowicie zawłaszczone przez auta. Nie odróżniamy ich od jezdni. Czas, aby piesi znaleźli na nich przyjazne dla siebie miejsce. A miejska zieleń, w tym drzewa, to najlepszy symbol dobrej zmiany.

http://www.instytutobywatelski.pl/23958/komentarze/miasta-potrzebuja-drzew

#gruparatowaniapoziomu
#drzewa
+18
noname
Mój najnowszy diamencikowy obrazek, tym razem koraliki okrągłe.
#diamondpainting #tworczoscwlasna #drzewa
+11
GraveDigger
Drzewocepcja ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#rosliny #drzewa
+13
remy
Czy ktoś jest w stanie podpowiedzieć co to za gatunek drzewa że jest ciągle zielone?? #krakow #drzewa +1
Debil_Lesny
Spotykam się z tym drzewem milion razy, a nie wiem jak się nazywa. Jest bardzo giętkie, trudno złamać (martwy patyk, rzecz jasna). Nie wiem jak bardziej szczegółowo opisać, w razie pytań zrobię więcej zdjęć
#pytaniedoeksperta #pytanie #las #drzewa
+3
Poro6niec
Komunikują się, pomagają sobie w potrzebie, dbają o potomstwo. Niezwykłe zdolności drzew

W lesie dzieją się zdumiewające rzeczy. Są tam drzewa, które porozumiewają się ze sobą, drzewa, które z oddaniem troszczą się o swe potomstwo oraz pielęgnują starych i chorych sąsiadów, drzewa, które doświadczają wrażeń, mają uczucia i pamięć. Niewiarygodne? Ale prawdziwe!

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego mamutowce w Europie nigdy nie są specjalnie wysokie? Mimo że niektóre z nich liczą sobie już sto pięćdziesiąt lat, to żaden z nich nie jest wyższy niż pięćdziesiąt metrów. W ich dawnej ojczyźnie, na przykład w lasach zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej, bez najmniejszego wysiłku osiągają dwa razy większą wysokość. Dlaczego tutaj im to nie wychodzi?

Jeśli przypomnimy sobie rozważania o drzewnych przedszkolach, o ekstremalnej powolności młodych drzew, moglibyśmy powiedzieć - przecież to jeszcze dzieci, czegóż można od nich oczekiwać! Ale tej hipotezie przeczy ogromna średnica pnia starszych europejskich mamutowców, która często wynosi ponad dwa i pół metra (mierzona na wysokości piersi). Rosnąć więc potrafią, tylko w którymś momencie kierują energię w niewłaściwą stronę.

Wskazówki, o co tu może chodzić, dostarczają stanowiska mamutowców. Często są to miejskie parki, gdzie zostały posadzone jako egzotyczne trofea książąt i polityków. A drzewom brakuje przede wszystkim lasu czy też, ściśle mówiąc, rodziny. We wspomnianym wieku stu pięćdziesięciu lat są rzeczywiście - oceniając według ich przewidywanej długości życia, która wynosi kilka tysięcy lat - jeszcze dziećmi, które dorastają bez rodziców, z dala od ojczyzny. Nie mają wujków, nie mają ciotek, nie mają wesołego przedszkola. Nic z tych rzeczy - pozbawione rodziny, muszą samotnie, na obczyźnie, przedzierać się przez życie.

A co z wieloma innymi drzewami w parku? Czy nie tworzą one czegoś w rodzaju lasu, czy nie mogłyby stworzyć przybyszom rodziny zastępczej? Z reguły jednak zostały posadzone w tym samym czasie, nie mogły więc zaoferować małym mamutowcom ochrony i pomocy. Ponadto ich gatunki są sobie bardzo, bardzo obce. Kazać lipom, dębom czy bukom zwyczajnym wychowywać mamutowce to mniej więcej tak, jak gdybyśmy chcieli powierzyć ludzkie niemowlęta myszom, kangurom czy humbakom. To nie działa, więc mali Amerykanie muszą sami brać się za bary z życiem. Bez matki, która ich nakarmi i która będzie czuwać, by maluchy nie rosły zbyt szybko, bez przytulnego, wilgotno-bezwietrznego klimatu lasu, w opuszczeniu.

Jak gdyby tego jeszcze było mało, gleba w większości wypadków to po prostu katastrofa. Podczas gdy w puszczy delikatne korzenie mają pod dostatkiem miękkiej, gruzełkowatej, bogatej w próchnicę i stale wilgotnej ziemi, parki oferują jedynie twarde, wyjałowione przez miejskie osadnictwo zbite połacie. Ponadto spacerowicze chcą podejść do drzew, dotknąć kory i wypocząć w cieniu ich koron. Przez dziesiątki lat tratują bezustannie ziemię u ich stóp, co powoduje dalsze zbicie gleby. Deszcz spływa o wiele za szybko, zimą nie da się zrobić zapasów na lato.

Sam fakt sztucznego sadzenia drzewek pociąga za sobą skutki na całe życie. Bo żeby w ogóle móc przenieść drzewka ze szkółki na ostateczne stanowisko, trzeba najpierw całe lata je do tego przygotowywać. Każdej jesieni korzenie na grządkach są przycinane, by pozostały zwarte i w przyszłości można je było łatwo wykopać. Średnica bryły, która dla trzymetrowej wysokości drzewka wynosi około sześciu metrów, zostaje w ten sposób zredukowana do pięćdziesięciu centymetrów. Koronę również się silnie przycina, by nie zginęła z pragnienia przy tak okrojonych korzeniach. Te zabiegi nie mają służyć zdrowiu drzewka, lecz jedynie wygodzie użytkowania. Przy skracaniu korzeni odcina się niestety razem z ich wrażliwymi koniuszkami przypominające umysł struktury - aua! Drzewo jak gdyby traci orientację, nie potrafi już pod ziemią rosnąć w głąb i wykształca płaski "talerz" korzeniowy. Wodę i składniki odżywcze może w ten sposób pozyskiwać w bardzo ograniczonym stopniu.

Początkowo to wszystko zdaje się zbytnio nie przeszkadzać młodym drzewkom. Napychają się słodyczami, bo w pełnym blasku słońca mogą do woli uprawiać fotosyntezę. Łatwo więc mogą przeboleć brak karmiącej matki. W pierwszych latach problem wody w twardej jak kość glebie jest również słabo odczuwalny, bo w końcu siewki są starannie pielęgnowane i w razie suszy podlewane przez ogrodników. Przede wszystkim jednak nie ma żadnej dyscypliny! Żadnych napomnień "tylko powoli", żadnego "zaczekaj najpierw te dwieście lat", żadnych kar w postaci odcięcia dostępu do światła, jeśli się nie rośnie ładnie i prosto. Każde z młodych drzewek może robić, co mu się żywnie podoba. Startują więc do wyścigu i co roku wytwarzają długie pędy szczytowe. Od pewnej wysokości premia za dzieciństwo wydaje się jednak wyczerpana. Podlewanie dwudziestometrowych drzew wymagałoby olbrzymich ilości wody i czasu. Ogrodnicy musieliby zużyć wiele metrów sześciennych wody, by odpowiednio nawilżyć korzenie - i to tylko na jedno drzewo! A zatem pewnego dnia po prostu przestają się o nie troszczyć.

Mamutowce najpierw tego w ogóle nie zauważają. Przeżyły w dostatku dziesiątki lat i robiły to, na co tylko miały ochotę. Ich gruby pień niczym brzuch obżartucha zaświadcza o solarnych orgiach. Fakt, że komórki w ich wnętrzu są bardzo duże, zawierają sporo powietrza, a tym samym są podatne na atak grzybów, nie odgrywa większej roli w młodych latach.

Boczne konary świadczą również o braku wychowania. Zasady savoir-vivre'u, które obowiązują w lesie pierwotnym i zalecają cienkie gałęzie w dolnej części pnia lub całkowity ich brak, nie są znane w parku. Za sprawą obfitości światła docierającego aż do ziemi mamutowce wykształcają grube pędy boczne, które później tak się rozrastają, że porównanie z napakowanym kulturystą samo się narzuca. Wprawdzie gałęzie w dolnej części pnia, do dwóch-trzech metrów, są przeważnie odpiłowywane przez ogrodników, by nic nie ograniczało spacerowiczom swobodnego widoku, jednak w porównaniu z lasem pierwotnym, gdzie grubsze konary są dozwolone dopiero na wysokości dwudziestu, a czasem nawet pięćdziesięciu metrów, to i tak istny raj.

W końcowym efekcie wytwarza się gruby, krótki pień, a nad nim jest już tylko korona. W skrajnym przypadku parkowe drzewa wyglądają tak, jakby składały się wyłącznie z korony. Ich korzenie zagłębiają się co najwyżej na pół metra w zdeptaną setkami nóg ziemię, a tym samym nie dają drzewom żadnego oparcia. To bardzo ryzykowne i dla okazów normalnej wielkości stanowiłoby zbyt chwiejną podporę. Jednakże u form mamutowców wyrosłych z dala od lasów pierwotnych punkt ciężkości leży bardzo nisko, czytaj - burze nie wytrącą ich tak łatwo z równowagi i dlatego są stosunkowo stabilne.

Ukończenie pierwszych stu lat życia (i osiągnięcie odpowiednika wieku szkolnego) oznacza koniec beztroskich dni. Najwyższe pędy usychają, bo mimo wszelkich prób, by raz jeszcze wystrzelić w górę, drzewo osiągnęło już kres swoich możliwości. Dzięki naturalnej impregnacji przeciw grzybom mamutowce mogą jednak przetrwać jeszcze wiele dziesiątków lat mimo pojawiających się uszkodzeń kory.

Zupełnie inaczej zachowują się inne gatunki drzew. Buki na przykład źle znoszą każde odpiłowanie grubych konarów. Podczas najbliższego spaceru po parku przyjrzyjcie się im dokładniej - nie istnieją niemal okazy dużych drzew liściastych, które nie byłyby w jakiś sposób podcięte, opiłowane czy jakkolwiek podstrzyżone. To "cięcie" (a właściwie masakra) służy często wyłącznie względom estetycznym, które na przykład wymagają, by wszystkie drzewa w alejce miały identycznie uformowaną koronę. Przycięta korona oznacza dotkliwy cios dla korzeni. Ich wielkość jest optymalnie dostosowana do nadziemnych organów. Gdy więc usunie się dużą część konarów, a przez to ograniczy fotosyntezę, odpowiednio duży procent części podziemnych umrze z głodu. W ich martwe zakończenia i w miejsca cięć na pniu wnikną teraz grzyby, które łatwo się rozprawią z napowietrzonym, szybko wytworzonym drewnem.

Już po paru dekadach, czyli w tempie dla drzew błyskawicznym, wewnętrzna zgnilizna zaczyna być widoczna na zewnątrz. Obumierają całe połacie korony, wobec czego zarząd zieleni miejskiej wycina je, by usunąć potencjalne zagrożenie dla spacerowiczów. W miejscach po cięciu powstają dalsze ogromne rany. Naniesiona na nie maść ogrodnicza przyspiesza w wielu wypadkach proces rozkładu, bo pod spodem drewno pozostaje wilgotne - superwarunki dla grzybów!

W końcu pozostaje sam kadłub drzewa, który nie nadaje się do utrzymania i pewnego dnia zostanie ścięty. A ponieważ żaden krewniak nie pospieszy z pomocą, pniak obumrze prędko i ostatecznie. Niedługo później posadzi się nowe drzewo i cały dramat zacznie się na nowo.

Miejskie drzewa to leśne dzieci ulicy. Te z nich, które posadzono bezpośrednio przy ulicach, najlepiej ukazują sens tego określenia. Przez pierwsze dekady życia nie różnią się niczym od swych gatunkowych krewniaków w parku. Są rozpieszczane i pielęgnowane, czasem nawet mają własne, specjalnie założone wodociągi, z których czerpią wodę. Ale gdy ich korzenie chcą się dalej rozrastać, przeżywają niemiłe zaskoczenie. Bo gleba pod jezdnią czy chodnikiem jest o wiele twardsza, gdyż ubito ją dodatkowo za pomocą zagęszczarek.

Bolesne to przeżycie, ponieważ korzenie leśnych drzew zasadniczo nie wnikają głęboko w glebę. Rzadko który gatunek dociera dalej niż półtora metra w głąb, w większości wypadków eksploracja kończy się o wiele wcześniej. W lesie nie stanowi to problemu, w końcu będąc drzewem, można niemal w nieskończoność rozrastać się na boki. Jednak nie przy krawężniku. Tu wzrost ogranicza jezdnia; pod chodnikiem zaś są przewody i ziemia ubita wskutek kładzenia instalacji. Nic więc dziwnego, że na takich stanowiskach ciągle dochodzi do konfliktów. Platany, klony bądź lipy chętnie wrastają pod ziemią w rury kanalizacyjne. To, że zakłócają przez to działanie systemu, zauważamy najpóźniej po pierwszej burzy, kiedy ulice stoją pod wodą. Specjaliści badają wówczas, pobierając próbki korzeni, które drzewo zatkało rury. Jego wypad do pozornego raju pod trotuarem karany jest śmiercią - zostanie ścięte, a jego następcy wbuduje się barierę korzeniową, by zapobiec naśladownictwu.

Przez długi czas miejscy inżynierowie przypuszczali, że to wilgoć przesączająca się z nieszczelnych złączy lub zawarte w ściekach składniki odżywcze przyciągają korzenie z magiczną siłą. Szeroko zakrojone badania Uniwersytetu Ruhry z Bochum wykazały jednak zupełnie inne przyczyny. Korzenie w rurach rosły ponad lustrem wody i nie wyglądały też na zainteresowane nawozem. Chodziło o luźną glebę, która podczas prac budowlanych nie została starannie ubita. Tu korzenie mogły oddychać i miały miejsce do swobodnego rośnięcia. Tylko przy okazji wrastały w uszczelnienia między poszczególnymi odcinkami przewodów, a następnie rozrastały się wewnątrz nich. Ostatecznie okazuje się więc, że jest to bezwzględne działanie w stanie wyższej konieczności, kiedy drzewa na terenie ludzkich osiedli wszędzie natrafiają na twardą jak beton ziemię i w końcu znajdują ratunek w niechlujnie zasypanych rowach. I wtedy przysparzają nam, ludziom, problemów.

Pomocy można udzielić tylko rurom, które teraz kładzie się w wyjątkowo mocno ubitej ziemi, by korzenie nie zdołały się tam zapuścić. Dziwi was jeszcze, że w czasie letnich burz na ulicach przewraca się wyjątkowo dużo drzew? Ich mizerny podziemny system kotwiczenia, który w naturze mógłby się rozrosnąć na ponad siedmiuset metrach kwadratowych, nie jest w stanie utrzymać kilkutonowych pni na stanowisku skurczonym do kilku procent pierwotnej powierzchni. Ale nieustępliwe rośliny muszą znieść dużo więcej. Miejski mikroklimat kształtowany jest przez gromadzące ciepło asfalt i beton. Lasy w gorące lata ochładzają się nocami, ulice i budynki natomiast wypromieniowują ciepło i podnoszą tym samym temperaturę powietrza. W rezultacie oznacza to skrajnie suche powietrze, obciążone dodatkowo mnóstwem spalin.

Brakuje tu kilku towarzyszy drzew, którzy w lesie troszczą się o ich dobre samopoczucie (takich jak rozkładające próchnicę drobne organizmy). Również grzyby mikoryzowe, pomagające korzeniom w gromadzeniu wody i składników odżywczych, są obecne w minimalnym stopniu. Miejskie drzewa muszą więc samotnie w niezwykle ciężkich warunkach walczyć o przetrwanie. Jakby tego było mało, dochodzi jeszcze niepożądane nawożenie. Przede wszystkim przez psy, które podnoszą łapę przy każdym dostępnym drzewie. Mocz może przeżreć korę i doprowadzić do obumarcia korzeni. Podobne szkody powoduje sypana zimą sól, której ilość w zależności od surowości zimy może wynosić ponad kilogram na metr kwadratowy i która obciąża glebę. Ponadto liście drzew iglastych, tkwiące zimą na gałęziach, muszą się uporać z tak zwanym aerozolem solnym, wzbijanym w powietrze przez koła samochodów. Tak czy owak dziesięć procent soli ląduje w powietrzu i osadza się między innymi na drzewach, powodując poparzenia chemiczne. Te bolesne uszkodzenia można rozpoznać jako malutkie żółte i brązowe punkciki na igłach. Zranione miejsca zmniejszą zdolność do fotosyntezy i osłabią przez to drzewa iglaste już w czasie najbliższego lata.

Słabość to hasło wywoławcze dla pasożytów. Uderzenie czerwców i mszyc tym łatwiej się powiedzie, im bardziej ograniczone będą siły obronne ulicznych drzew. Do tego trzeba dodać wyższe temperatury na terenie miast. Gorące lato i ciepła zima sprzyjają owadom, które mnożą się w większych ilościach. Pewien gatunek stale trafia na czołówki mediów, bo zagraża ludziom - korowódka dębówka. Swą nazwę motyl zawdzięcza temu, że jego gąsienice po żerowaniu w koronach drzew schodzą po pniach długimi rzędami, jedna za drugą. Przed drapieżnikami chronią je gęste oprzędy, w których przechodzą linienie podczas wzrostu. Małe zmory sieją strach z powodu swych włosków parzących, które przy dotknięciu odrywają się i wbijają w skórę. Podobnie jak pokrzywy wywołują one swędzenie i obrzęk, mogą też spowodować gwałtowne reakcje alergiczne. Włoski parzące pustych wylinek pozostają w oprzędach i nie tracą mocy przez dekadę. Na obszarze miasta pojawienie się tych owadów może zepsuć całe lato, a przecież nie są one właściwie niczemu winne.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20699129,komunikuja-sie-dbaja-o-potomstwo-pomagaja-sobie-w-potrzebie.html
#ciekawostki
#gruparatowaniapoziomu
#drzewa
+16
venz
Czołem Mirki. Czy jest na sali ktoś kto byłby w stanie pomóc mi w określeniu z jakiego drewna jest mój regał i łóżko? Potrzebuję tej informacji w celu oszacowania za ile mogę sprzedać ten zestaw. Nie mam pojęcia jaką cenę za to wołać, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Z góry dziękuję za pomoc. Reszta zdjęć w komentarzu.

#kiciochpyta #drewno #meble #pytanie #pytaniedoeksperta #drzewa #rosliny
spawngdapl
I co im to drzewo przeszkadza, że chcą ściąć
#drzewa #koleje
+2
bylem_bordo
Krakowski rynek 100 lat temu.

#krakow #architektura #historia #polska #drzewa
+31
powaznyczlowiek
Mireczki z tagu #las kto mi powie czemu czubki tych iglaków są pomalowane na srebrno? Cała polana tego jest
#pytanie #pytaniedoeksperta #drzewa
+2
grishko
4 listopada 2018, Bielsko-Biała, ul. Leszczyńska na wysokości bloku nr 33, godz. 4.36 – Wypadek drogowy ze skutkiem śmiertelnym, samochód osobowy wypadł z jezdni i z dużą siłą uderzył w drzewo. Dwóch mężczyzn zostało zakleszczonych wewnątrz pojazdu. Pomimo wysiłków ratowników nie udało się uratować życia 22-letniego kierowcy, lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził jego zgon. Pasażer w bardzo ciężkim stanie został odwieziony do szpitala. Więcej: http://www.bielsko.biala.pl/nasygnale/aktualnosci/38805/samochod-uderzyl-w-drzewo-przegrana-walka-o-zycie-mezczyzny-foto

#bielskobiala #policja #strazpozarna #pogotowieratunkowe #wypadek #samochody #drzewa #wypadekdrogowy #smierc
+4
potatowitheyes
#ogrodnictwo #orzechy #drzewa
Co to za gatunek orzecha? Pierwszy raz takie wielkoludy miałem w ręce.
+3
Blob_Morderca
Piździernik, taki piękny w tym roku (。◕‿‿◕。) #pogoda #drzewa #spacerujzwykopem +6
waciak
Leśny mur ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#las #natura #drzewa uchwycone przy okazji #grzybobranie
+16
ksaler
Jesień w Łodzi. W końcu najlepsza pora roku! :-)
#jesien #lodz #slonce #drzewa #spacer
+21
grishko
6 września 2018, Bielsko-Biała, ul. Miodowa, godz. 8.15 – Do Straży Miejskiej wpłynęło zgłoszenie, z którego wynikało, że w rejonie ul. Miodowej w Bielsku-Białej ktoś przywozi hałdy ziemi i zasypuje naturalne środowisko płazów, w tym drzewa. Wysłano patrol Straży Miejskiej. - W tym miejscu był staw, a kawałek dalej potok. Nie wiem, czy ktoś, kto tu wywozi setki ton ziemi, ma stosowne zezwolenia. Gdzie będzie spływać woda, co zaleje? - zastanawiał się mieszkaniec jednego z pobliskich budynków. Więcej oraz foto: http://www.bielsko.biala.pl/nasygnale/aktualnosci/38335/zasypuja-drzewa-i-staw-niszcza-srodowisko-zwierzat-foto

#bielskobiala #strazmiejska #policja #staw #drzewa #urzadzeniewodne #ekologia
+7
uirapuru
ekolodzy to jakieś umysłowe zjeby :D drzewa, które sie robiło, żeby dorożką się miło jechało i teraz są zmorą kierowców - na autostradzie, "bo tak i chuj" :D

#bekazekologow #bekazlewactwa #ekologia #drzewa #niedojebaniemozgowe
+63
Baron_Al_von_PuciPusia
W Szczecinie dalej bez zmian, stare drzewa się wycina, nowe nasadzenia umierają. Z Paryża północy zostanie pustynia północy.
https://www.24kurier.pl/aktualnosci/wiadomosci/kazdego-drzewa-zal/

#szczecin #drzewa #przyroda
+10
zpolskaniewygrasz
Ciekawe w sumie że znaczna część ludzi twierdzących że 'drzewa zabijają kierowców' potem będzie wyśmiewać tych którzy stwierdzą że 'broń zabija w atakach terrorystycznych'.

#przemysleniazdupy #przemyslenia #autkowarasapanow #drzewa #ekologia #bekazpodludzi #bekazprawakow #neuropa
+6
lewactwo
Wiecie co się robi w cywilizowanych krajach jak mamy jednojezdniową drogę z drzewami po obu stronach i chcielibyśmy poprawić bezpieczeństwo? Nie wycina się wszystkiego w pień, bo to powoduje tylko i wyłącznie, że kierowcy jadą jeszcze szybciej przez co ewentualne zdarzenia są tragiczniejsze w skutkach (a walka o BRD to nie walka z samymi zdarzeniami ale ich skutkami - lepsze 1000 kolizji bez ofiar niż jeden poważny wypadek ze skutkiem śmiertelnym lub utratą zdrowia - karoserie się wyklepie, zdrowia i życia nie).

Ktoś w komentarzach napisał, że droga wojewódzka powinna być szybka i bezpieczna. Ale szybka jednojezdniowa droga wojewódzka bez separacji ruchu pieszego i rowerowego to przeciwieństwo bezpieczeństwa i proszenie się o katastrofę. Więc jak to się robi w cywilizowanych krajach?

Przykład 1: Dobudowa drugiej jezdni w nowym śladzie + obarierkowanie, dzięki czemu otrzymujemy bezkolizyjny odcinek drogi dwujezdniowej, gdzie pozbywamy się zarówno zderzeń z drzewami jak i zderzeń czołowych.

#drzewa #polskiedrogi #brd #polscykierowcy #motoryzacja #rower
+49
wyjalowiony
#drzewa #biologia

Jakiego drzewa to liść?

Chodzi mi o gatunek.
+1
Pokaż następne