•  

    492 514 + 124 = 492 638

    Wyprawa na kawe, od dawna tego nie mialem - skurcze nad kolanami ( ͡° ʖ̯ ͡°) na szczęście udało się je opanować zanim się "rozlały"

    #rowerowyrownik #100km

    Skrypt | Statystyki

  •  

    492 322 + 22 + 55 + 123 + 34 + 101 = 492 657

    22- z dnia wyj*bki
    55- półtora tygodnia po tejże, zobaczyć jak tam się sprawy z "biedrem" mają
    123- piątkowe kwadraty, zeszło trochę dłużej niż powinno ale udane. Troszkę dłużej bo:
    a) niemiłosierne piachy, dużo pchania
    b) guma nr 9
    34- Wyprawa po kwadraty Skarżysko i okolice, bardzo dużo dróg "utwardzonych", dużo korzeni, szutrów, torfowisk. Wyjeżdżając z jednej z takich dróg łapie kapcia nr 10 (・へ・) Standardowo z boczku opony, niestandardowo zabrałem ze sobą łatki(sztuk 2). Niestety dziurka wypadła na spojeniu i nie chciała współpracować, po napompowaniu doszło do rozczelnienia.
    Samochód w Skarżysku, ja 12km w linii prostej. Ostatecznie przyszło mi pchać rower 13,2km, zaliczając przy tym kilka kwadratów( ͡º ͜ʖ͡º)
    101- dzisiejsza stówka na poprawę humoru, oczywiście czysta szosa, bez żadnych przygód.
    #kwadraty póki co zawieszam, bo jeszcze trochę a będę mógł startować w paratriathlonie
    Max square 29x29 (-)
    Max cluster 1303 (+109)
    Total tiles 2077 (+238)

    #rowerowyrownik #szosa #100km (23, 24)

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

  •  

    491 916 + 111 = 492 027

    No i zostały mi dwa wypady, żeby zamienić wszystkie odwiedzone kwadraty w jeden wielki niebieski xD

    Kręcąc dziś z ciekawości liczyłem wszelkiego typu katolickie "artefakty" napotkane na swojej drodze, na 110 km uzbierało się tego (krzyże, pomniki, kapliczki, kościoły) 197 sztuk, czyli dość dużo biorąc pod uwagę to, że kilkadziesiąt kilometrów jechałem lasami ¯_(ツ)_/¯

    Total explorer tiles 790 (+32)
    Max cluster size 678 (+32)
    Max square size 24x24 (~)

    https://www.statshunters.com/share/c1948b387dc2

    W tym tygodniu: 502 km

    #rowerowyrownik #mtb #rower #otwock #wykopscottclub #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: RR FOTO.jpg

  •  

    490 222 + 104 = 490 326

    Poranna ustawka z @nastycanasta - celem nadrzędnym było wjechanie (precyzyjniej mówiąc "dostanie się") na pagórek zwany Jabłowskie Góry.

    To górka położona na południe od Bydgoszczy, pomiędzy Łabiszynem i lepiej rozpoznawalnym Żninem, gdzieś na granicy Kotliny Toruńskiej, Doliny Noteci i Pojezierza Chodzieskiego, co ciekawe drugi najwyższy w historycznym rejonie zwanym Pałuki (151mnpm, z 60-70m deniwalacji tam było).

    Ze szczytu mam tylko zdjęcie potężnej wieży (ponad 40m wysokości) obserwacyjno-przeciwpożarowej, oczywiście bez wstępu, zapodaję więc na dole obrazek z netu jak wyglądał zjazd. Wybrakowany asfalt był jak zbawienie, po tym jak 15min wchodziliśmy na górę z rowerami po piachu. Pierwszy raz zaliczyłem w całości piechotą rowerowy segment na Stravie (900m długości, średnia 5.1kmh xD).

    Droga powrotna to całkiem żwawe asfalty po zmianach, przeplatane ujebem leśnym piaskowym grząskim. Był nawet taki fragment gdzie rozdzieliliśmy się na kilka kilometrów, bo każdy miał do załatania swoją (inną) ujebową dziurę :D

    Ogólnie było fajowo, ale więcej na Jabłowską Górę się nie wybiorę :D

    ----------------------------

    #kwadraty

    Kilka nowych w puszczy, trzeba skubać tam po trochu, dobrze więc zaznajomić się z głównymi duktami żeby wiedzieć czego się spodziewać na przyszłość. Plus rundka do naszego dzisiejszego gwoździa programu to też nowe dla mnie drogi, coś koło 18km.

    Max square: 13x13
    Max cluster: 362 (+1)
    Total tiles: 1481 (+18)

    #rowerowyrownik #ruszbydgoszcz #wykoptribanclub #100km (13)

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: images.photo.bikestats.eu

  •  

    485 644 + 102 + 8 + 8 + 8 + 8 + 8 + 8 + 43 = 485 837

    Parę dojazdów i dzisiejsza seta, druga w życiu, a i padł nawet rekord km wcześniej było 101, teraz 102

    #rowerowyrownik #100km

    Skrypt | Statystyki

  •  

    485 268 + 139 = 485 407

    Explorer Tiles: 761
    Max cluster: 246
    Max square: 12 x 12

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki

    źródło: strava7056637365128254502.jpg

  •  

    485 168 + 100 = 485 268

    Dzisiejsze kwadraty zbierane na W/WSW od Krakowa, asfaltem, szutrem, jakimś ostrym tłuczniem (Schwalbe Durano Plus robią robotę), błotem, lasem, przy lotnisku, po wioskach, itd. Na którychś ujebach zgubiłem tylną lampę... Ale co miałem zebrać, to zebrałem. A jak już zebrałem, to wzięło mnie na dobicie (się) do setki po wałach wzdłuż Wisły.

    total tiles: 1049 (+35)
    max cluster: 480 (+44)
    max square size: 21x21 (-)

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: 20210724.jpg

  •  

    483 780 + 103 = 483 883

    Plan był ambitny, żeby przeskoczyć z 14x14 na 17x17 albo i lepiej. No ale dołożenie prawie 50km po 1-2 kwadraty na drugim końcu upadł gdzieś około 80km kiedy zaczęła mnie boleć stopa. Zmiana planów, zmiana trasy, ale #100km wpadło

    Trochę ujebów było, bo oczywiście planowanie trasy o 1 w nocy nie może się dobrze skończyć. No i pokonały mnie raz pokrzywy, aż musiałem wracać skrajem pola. Poza tym upał, muchy, pogubiona trasa, trochę mało wody czyli norma

    #rowerowyrownik

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-07-24 at 16-23-17 Morning Ride Ride Strava.png

  •  

    483 457 + 146 + 153 = 483 756

    Ostatnie dwie trasy z krótkiego wypadu z rowerem na Kujawy.

    153 - Na start Koźlak w Chrośnie oraz Skulsk z posiadówką nad jeziorem. Dalej dosyć jednakowe krajobrazy, wiatraki, kombajny i majacząca w tle elektrownia Pątnów. Następnie Kazimierz Biskupi z m.in. klasztorem i ładnym, dużym parkiem na przeciwko. Prosto z miasta wjechałem w Puszczę Bieniszewską, tam klimatyczna aleja dębów, Jezioro Skąpe, no i leśny Klasztor Kamedułów.

    Wcześniej objechałem jeszcze Jezioro Głodowskie, na heat mapie stravy widać było dosyć wyraźny ślad ścieżką przy jeziorze, no ale w terenie tak łatwo już nie było :) Ścieżka zaczęła ostro zarastać, do tego jakieś tereny prywatne się pojawiły, trochę trzeba było się namęczyć i pocierpieć od krzaków i pokrzyw, żeby się wydostać bez wycofywania :D

    Kolejny cel Zamek w Gosławicach i Muzeum Okręgowe w Koninie, na terenie znajduje się również skansen i kilka innych atrakcji, które można było objechać rowerem. Muzeum znajduje się nad Jeziorem Gosławskim, a na przeciwko na drugim brzegu elektrownia Pątnów. No i muszę przyznać, ze lubię takie górujące nad okolicą przemysłowe, kominowe krajobrazy, malowniczo to wyglądało, więc trochę się pokręciłem wzdłuż jeziora podziwiając ogromną elektrownię w tle. Na koniec obiad w Ślesinie nad jeziorem i powrót wzdłuż Kanału Ślesińskiego i Gopła.

    146 - Na pociąg do Włocławka przez Radziejów-Lubraniec-Choceń-Kowal z bonusowym odbiciem na gminę Fabianki.

    Radziejów położony na górce i fajnie się prezentował z daleka na tym płaskim rejonie. W Lubrańcu zajrzałem na dawną stację kolejki wąskotorowej, rynek i zalew Dunaj. Choceń ma wypasioną plażę, a Kowal to miasto ogrodów, więc było sporo krążenia po parkach i skwerach (tak twierdzi Maja Popielarska i chwalą się tym cytatem na tablicach informacyjnych, więc chyba nie ma co polemizować ;) Do Włocławka z Kowala dojechałem najpierw fajnymi, pagórkowatymi, leśnymi asfaltami, a potem wałem przeciwpowodziowym wzdłuż Zalewu Włocławskiego (na końcu przystań z tamą w tle).

    Czasu do pociągu zostało jeszcze z 2,5h, byłem na to przygotowany i czekał bonusowy gpx w gminę Fabianki. Tam najciekawiej było zdecydowanie w Chełmicy, potężny kościół, który z daleka wyglądał jak jakiś hogwart, Jezioro Chełmickie, fajnie położony stadion na półwyspie, no i ruina dużej cukrowni. Na koniec zajrzałem pod most Rydza-Śmigłego z fajną panoramą Włocławka.

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Kazimierz Biskupi Puszcza Bieniszewska42.jpg

  •  

    Dziś wybrałem się składakiem w konkretną trase a dokładnie do Krakowa z Katowic.

    Trasa ok 115 km przez Kato - Mysłowice - Imielin - Chełm i Chełmek - później Wiślany Szlak Rowerowy - Łaczany - Czernichów - Skawina - Kraków. Oczywiście dwa razy szlak zgubiłem i potem wróciłem na niego sam nie wiem jak. Plus w Skawinie problem z trasą na wale zmusiła mnie to wjazdu przez miasto. Zajęło mi to 9h treningu ( ok 8h samej jazdy) czyli szału nie ma.

    Plus jest taki że trasa stosunkowo płaska. Po drodze Stary most kolejowy, elektrownia wodna + skałki.

    #rower #krakow #wycieczkarowerowa #100km
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210723_205043.jpg

  •  

    481 501 + 232 + 15 = 481 748

    Znowu zachciało się wschodniego Roztocza. A gdyby to jeszcze zaplanować na parę kwadratów więcej? Cóż może pójść nie tak? Niezaplanowane ujeby? Tak jest i to całkiem sporo z gatunku tych ciekawszych. Pchano- chodzone kwadraty na piachu czy inne znikające drogi to coś co każdy zbieracz uwielbia. Patrol Straży Granicznej na szczęście mimo nakazu zawrócenia nie zaprzepaścił zdobycia kwadracika. Skąd miałem wiedzieć, że nie można drogą wzdłuż granicy naginać? Tabliczka mówiła tylko żeby nie przekraczać granicy... No to nie przekraczałem przecież zaoranego pasa granicznego. Tak czy inaczej spotkanie raczej w porządku. Kiedyś w Bieszczadach na szlaku granicznym zapytali się tylko czy jestem z Polski i tyle ich interesowało xD. Kwadrat zdobyty, nie ma tematu. Zaliczenie paru ciekawych obiektów na trasie typu kamieni słońca czy źródlisk rzeki Glinianki. Później to już wspinaczka na Goraje i kontrola bunkrów. Powrót jeden z dynamiczniejszych ze względu na braki w zasilaniu telefonu xD. Pod domem zdążyłem zapisać trasę przy 2% baterii, wyłączyć i włączyć stravę żeby zobaczyć czy się zapisało i pyk za 30s telefon się wyłączy :D. Teraz już wiem żeby na 200+ z ujebami brać powerbanka.

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km #150km #200km #werchrata #roztocze

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: P1170258.JPG

  •  

    480 546 + 106 = 480 652

    To nie było moje najlepsze w życiu #100km.
    Zerwała mi się linka od tylnej przerzutki, szkoda, że na najmniejszym przełożeniu( ͡° ʖ̯ ͡°)

    pokaż spoiler Ale panowie w serwisie na Sieleckiej mnie uratowali!
    Nie wzięli jak za zboże, zrobili od ręki i byli przesympatyczni.


    106km: elev gain: 119m - XD

    #rowerowyrownik #rowerowawarszawa #ruszwarszawe

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: 20210723_170525-COLLAGE.jpg

  •  

    477 571 + 151 = 477 722

    Jak ze spokojnej wycieczki zrobić walkę o życie? Zapomnieć, że jeśli planuję zbierać kwadraty, to odległość z GoogleMaps należy pomnożyć przez półtora.

    tl;dr - zrobiłem 150km i myślałem, że umrę.

    Od dłuższego czasu miałem ochotę sprawdzić, czy jestem w stanie zaliczyć sto kilometrów rowerem. 10 lat i 20kg temu, za kariery listonosza wydawało mi się to oczywiste, ale obecnie nie byłem już taki pewny. Strava kusiła czelendżem na 100km, do szwagra do Zamościa mam około 100km, w lipcu dwa tygodnie urlopu - no wszystko się spinało, żeby spróbować. Niestety sprawy się pokomplikowały, nic z tego nie wyszło.

    Skoro jednak chciałem połączyć Stalową i Zamość kwadratami, to na początek wycieczka do Biłgoraja i z powrotem wydała się spoko. Krótki rzut oka na mapę - jakieś 57km w jedną stronę. Może być, najwyżej skrócę.

    Przygotowałem się najlepiej jak umiałem, prowiant do plecaka, plecak do koszyka na bagażniku i o 9 rano we wtorek wyruszyłem w drogę. Po drodze trochę kluczyłem zbierając kwadraty i gdy usiadłem na biłgorajskiej ławeczce, trochę ze strachem w oczach zauważyłem, że "w połowie drogi" mam nabite ponad 78km. Nie miałem innego wyjścia jak zrobić dobrą minę do złej gry i spróbować wrócić. Już w tym momencie robiłem sobie przerwy, żeby rower prowadzić, a przede mną było jeszcze przynajmniej 60km.

    Dwadzieścia kilometrów dalej, gdzieś w okolicy Harasiuk osiągnąłem stówkę. Radość z zaliczenia tego wyzwania dodała mi sił na następne 10km, ale to wszystko na co było stać mój organizm. Mogłem zadzwonić po żonę, żeby przyjechała mnie uratować, ale cóż... Kolejne 10km przejechałem zasilany jedynie męską dumą. Od Kurzyny do Pysznicy na zmianę jechałem i rower prowadziłem. Jakieś 5km od domu złapałem drugi oddech i w końcu, po ponad ośmiu godzinach jazdy dotarłem pod dom mając 143km na liczniku. Tam stwierdziłem, że jestem już bezpieczny, jak padnę to blisko domu, a choćbym miał rower prowadzić to dobiję do 150km, choćby po to, żeby nigdy więcej nie musieć tego probówać. Pokręciłem się po Stalowej i wbiwszy 150km zsiadłem z roweru i ślimaczym tempem doprowadziłem rower do najbliższej Żabki, gdzie zakupiłem trzy złociste potiony regeneracji.

    Podsumowując - jestem debilem :D Nigdy w życiu nie byłem tak wykończony. W nocy po wyprawie dygotałem z zimna, jednocześnie pocąc się jak świnia. Może to przez zmęczenie, może jakiś udar - nie wiem. Było ledwie 23 stopnie i pełne zachmurzenie, ale w trasie byłem 9h bez czapki, więc cholera wie.

    Ale są też pozytywy. Wiem, że 100-110km to mój absolutny limit na teraz. Odkryłem, że bezszwowe gacie to nowa jakość życia - dupa boli nie po trzydziestu, a po stu kilometrach. No i zaliczyłem wszystkie główne i poboczne zadania jakie sobie wyznaczyłem. Wpadło 6h jazdy, wpadło 100km, pobiłem rekord @Blendi, wpadło 125km, a potem 150km. No i rekord życiowy wpadł. I najważniejsze - nie zraziłem się do roweru, choć parę dni przerwy dobrze mi zrobi. No i kwadratów wpadła cała masa, a w dodatku nie ma między nimi żadnej dziury, dzięki czemu nie będę musiał jechać 50km, żeby zaliczyć jakieś odludzie.

    Podejrzewam, że oprócz kondycji może mnie ograniczać powoli sprzęt. Jeżdżę emeryckim miejskim rowerem z koszyczkiem na bagażniku, raczej nie przewidzianym na setki kilometrów jazdy :P

    Explorer Tiles: 311 (+84)
    Max cluster: 123 (+11)
    Max square: 10 x 10 (--)

    https://statshunters.com/share/4593cf570abe

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Screenshot 2021-07-22 at 21-43-51 Get more out of your Strava activities with heatmap, statistics, badges and more .png

  •  

    474 168 + 147 = 474 315

    Niby nudniejsze kujawsko-pomorskie (pzdr @Cult_of_luna ( ͡º ͜ʖ͡º)), niby płasko (wyszło przyzwoite ponad 700m przewyższeń), a tu wyszła z tego baardzo fajna turystycznie trasa z kilkoma fajnymi miejscówkami.

    Na start most po dawnej kolejce na Małej Noteci. Ładnie się prezentował, zwłaszcza z chmarą ptaków gęsto okupującą barierki. Na sam most nie udało się dotrzeć, nasypy kolejki tak zarośnięte, że bez maczety się nie obejdzie o tej porze roku.

    Dalej jakieś podrzędne dworki zwiedzane zza bram i lasem do rezerwatu Źródła Gąsawki. Tam dosyć zarośnięte ścieżki wokół, więc trzeba było robić jakieś objazdy.

    Następnie jeden z głównych punktów trasy, czyli ścieżka przyrodniczo leśna Dolina rzeki Gąsawki. Mega widoczki, wąwozy, wijącą się malownicza rzeczka, polecam zajrzeć jak ktoś będzie w okolicy. A na końcu ścieżki ruina ładnie położonego ośrodka wypoczynkowego, więc wpadł jeszcze mały urbex.

    Później Gród Piasta, czyli ośrodek wypoczynkowy z kilkoma średniowiecznymi atrakcjami i dalej do Gąsawy. Rynek, objazd miasta, w tym ten całkiem ciekawy stadion dedykowany pod hokej na trawie.

    Za miastem pomnik i miejsce śmierci Leszka Białego, którego dopadli uciekającego na koniu po napadzie Świętopełka na zjazd władców w Gąsawie. Obok Biskupin, tam bardziej skupiłem się na jeziorze Biskupińskim niż na muzeum, rowerem na teren wjechać nie można, kiedyś już zwiedzałem piechotą, więc uznajmy że mała strata ¯(ツ)

    Powrót przez m.in. leśne asfalty przy gazowych instalacjach (obok były jakieś duże zbiorniki gazów), spory pagórek z widokiem na jezioro Palędzkie, na obiad do Mogilna i ostatnie kilometry po kujawskich zadupiach.

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210721_091034_copy_1632x1224.jpg

  •  

    471 074 + 65 + 107 + 80 + 101 = 471 427

    101 - eksploracja terenów przy granicy z Rosją. Z kumplem objechaliśmy kilka śluz i mostów na Kanale Mazurskim, pokręciliśmy się wokół przygranicznego jeziora Oświn i utworzonego tam rezerwatu przyrody Jezioro Siedmiu Wysp.

    107 - zbieranie kwadratów na meeega wypizdowiach między Korszami a Barcianami. Mimo to po drodze odwiedziłem kilka ciekawych obiektów, jak pałac rodu von Alvensleben w Rodelach, czy kilka wiekowych kościołów (Kraskowo, Winda - ok. XV w.). Najważniejsze, że załatałem wszystkie dziury, do których wcześniej zniechęcał mnie brak dojazdu spowodowany brakiem dróg ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Total tiles: 1789 (+77)
    Max cluster: 1140 (+90)
    Max square: 22x22 (-)

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: CollageMaker_20210721_115913295_1.jpg

  •  

    470 570 + 125 = 470 695

    Wylądowałem z rowerem na Kujawach. Pierwsza trasa cel Sompolno, kopalnia Tomisławice, gmina Wierzbinek oraz zbiornik wodny po byłej odkrywce Lubstów.

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki

    źródło: IMG_20210720_153221_copy_1632x1224.jpg

  •  

    467 588 + 184 = 467 772

    W końcu normalne temperatury to można coś pokręcić. Taka tam przejażdżka aby zobaczyć ruiny zamku w Krupem i przy okazji natrzepać trochę kwadratów :D Ogólnie fajne te górki w okolicy Krasnegostawu.

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km #150km #krasnystaw #krupe

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: P1170191.JPG

  •  

    467 443 + 56 = 467 499

    Nic ciekawego. Zwykła przejażdżka.
    Znalazłem. W pole golfowe, nawet nie wiedziałem, że pod Trójmiastem takie jest.

    Statystyka psycholi z GKA:
    54 wyprzedziło na gazetę.
    16 wyprzedziło przepisowo.

    Max square: 18x18
    Max cluster: 385
    Total tiles: 1094

    #rowerowyrownik #gravel #100km #rowerowetrojmiasto #kwadraty #kartuzy

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20210720_144532.jpg

  •  

    465 884 + 47 + 267+ 119 = 466 317
    Uciekając przed prognozowanymi burzami w całej Polsce uciekliśmy z @wspodnicynamtb w zachodniopomorskie, pozbierać trochę gmin stylem bikepackingowym. Pociąg niestety nocny, jadący z Czech, toteż skład zawalony ludźmi, rowerami, istny sajgon. O uczciwym spaniu nie było mowy. Po 7 wysiadamy w Międzyzdrojach, szybko pakujemy zabawki i jedziemy nim nas komary nie zeżrą. Leniwie toczymy się wzdłuż nabrzeża, dwa razy zaglądamy na plażę. Asfalty na głównych drogach ładne, ale poza jest już gorzej. Na szczęście dość sporo dało się przejechać starymi krajówkami. Na nocleg zjeżdżamy do Stargardu, poprzedzony pizzą. Poranek jest trudny, ścinamy trasę z planowanych 240km na połowę z tego do Kostrzyna. Wiatr wieje raczej w plecy, jedzie się nienajgorzej. Lubuskie jak zwykle wita nas gruzem, piachem i brak cywilizacji - oczywiście to jest droga wojewódzka. Zapewne tam łapię gumę, ale na tyle niegroźną, że dopompowując idzie jechać. Zbieram resztę gmin za Kostrzynem i na stację. W pociągu wymiana dętki (dziura okazała się być snake'iem).
    Jak na pierwszy bikepacking wyszło nieźle, choć wiele rzeczy jest do poprawki - planowanie trasy, trzymanie akceptowalnego tempa, bufety, zawartość toreb etc. Ale lato jeszcze trwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rowerowyrownik #100km (nr 21) #200km (nr 5) #zaliczgmine (+37)
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210717_175612_HDR.jpg

  •  

    465 237 + 27 + 10 + 19 + 131 + 103 + 111 + 125 + 115 + 6 = 465 884

    27 - zaległe sprzed niecałych dwóch tygodni; pokręcić się po mieście z różową.

    Kalendarium tripa #bikepacking do Szwecji z ostatniego tygodnia:
    10 – sobota rano; kilka kilometrów między dworcem PKP w Gdyni i terminalem promowym. Celem moim i kumpla było dotarcie do Karlskrony, gdzie planowaliśmy rozpocząć naszą trasę.

    19 – sobota wieczorem; na drugi brzeg Bałtyku dotarliśmy około godziny 20:00, więc przejechaliśmy tylko kawałek nad jezioro, nad którym spędziliśmy pierwszą noc.

    131 – niedziela; trasa z miejscowości Kättilsmåla przez Kalmar i Nybro w kierunku noclegu nad jeziorem Örsjösjön.

    103 – poniedziałek; trasa w stronę parku narodowego Åsnen. Zahaczyliśmy o młyn wodny w Korrö i o osadę Hembygdsgård na wzgórzu Lunnabacken. Dzień skończyliśmy na campingu aby skorzystać z prysznica, pointernetować i podładować baterie.

    111 – wtorek; chyba najgorszy dzień całej wycieczki. Zaplanowany ślad prowadził przez trasę wyznaczoną wzdłuż starych torów kolejki wąskotorowej. W rzeczywistości część dróg była całkowicie nieprzejezdna, nie istniała lub według śladu przechodziła przez prywatne posesje, więc musieliśmy na bieżąco modyfikować trasę pod aktualny stan rzeczy. Dzień skończyliśmy w rezerwacie bukowym na przylądku Norrnäs nad jeziorem Bolmen.

    125 – środa; dojazd do Halmstad na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Chyba najlepszy widokowo dzień wycieczki, ponieważ mieliśmy praktycznie górskie krajobrazy mimo ok. 200 m n.p.m. W międzyczasie udało nam się znaleźć serwis rowerowy, w którym poratowano mnie śrubką od bloku w lewym bucie, którą zgubiłem poprzedniego dnia. W Halmstad złapałem pierwszego i jedynego kapcia podczas całej wycieczki. Po wymianie dętki pojechaliśmy na nocleg nad morzem, kawałek na północ od miejscowości Ängelholm.

    115 – czwartek; dojazd do Helsingborga, przeprawa promowa do Danii i przejazd do Kopenhagi, gdzie zgodnie z planem zakończył się cały trip. Tego dnia nogi były już bardzo ciężkie, a tyłki obolałe. Tego dnia nie działo się nic ciekawego aż do dojazdu do Kopenhagi. Miasto niesamowite pod kątem jazdy na rowerze, mimo zmęczenia banan nie schodził z twarzy. Teraz mam chcicę, aby dla porównania popedałować w Amsterdamie :)

    Piątek – aktywny wypoczynek, łażenie po mieście, ogarnianie transportu do domu.

    6 – sobota; plan na powrót do ojczyzny na papierze wydawał się prosty: złapać pociąg z Kopenhagi do Malmö, tam na stacji Hyllie wsiąść do pociągu do Ystad i stamtąd wrócić promem do Świnoujścia. Problem pojawił się podczas planowanej przesiadki w Malmö, ponieważ na 3h przed odpłynięciem naszego promu nie wpuszczono nas do pociągu, który był już zapełniony ludźmi i rowerami. Awaryjnie popedałowaliśmy przez miasto na wcześniejszą stację w centrum, gdzie była większa szansa na złapanie mniej obładowanego. Plan na szczęście wypalił, ale dawno nie odczuwałem takiego stresu graniczącego z atakiem paniki jak podczas oczekiwania na pociąg w Malmö xD

    Podsumowując - był to mój dopiero drugi wyjazd ze spaniem na dziko, pierwszy tego typu powyżej jednej nocy w terenie i pierwszy zagraniczny trip rowerowy. Dla kumpla, z którym jechałem, był to natomiast bikepackingowy debiut, więc zdecydowanie rzuciliśmy się na głęboką wodę. Mimo tego kondycyjnie daliśmy radę, a też pierwszy raz w życiu obaj pokonywaliśmy #100km przez co najmniej 2 dni z rzędu. Co więcej - spokojne tempo i wysoka kadencja wyeliminowały problemy z kolanem, które jeszcze pół roku temu całkowicie uniemożliwiały mi jazdę na rowerze ᕦ(òóˇ)ᕤ
    Wpadło 620 nowych kilometrów i trochę fajnych zdjęć na pamiątkę.

    Udało się zebrać kilka #kwadraty:
    Max square: 19x19
    Max cluster: 538
    Total tiles: 1788 (+506)

    #rowerowyrownik #gravel

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: kolaż.jpg

    •  

      @marcinmosakowski: Tutaj jeszcze gabaryty po złożeniu. Po upchaniu z resztą szpeju do spania zajmowały jeszcze mniej miejsca. IMO rozwiązanie godne uwagi w niektórych okolicznościach.

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: received_200482298664092.jpeg

    •  

      IMO rozwiązanie godne uwagi w niektórych okolicznościach.

      @okim: Myślę, że na wyprawy rowerowe nic lepszego nie ma jak właśnie leciutkie bivy plus tarp. Waży to tyle co nic, zajmuje mniej miejsca niż namiot i nie ma problemu mocowaniem jak hamaka. No umówmy się, nie zawsze jest opcja, żeby rozłożyć się z hamakiem.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    462 798 + 105 = 462 903

    Cyklo Owidz.

    Myślę, że to moja ostatnia taka impreza. Może jeszcze Cyklo Żuławy zaliczę, bo nie byłem.
    Poczuliśmy się potraktowani z buta. Dziwi, biorąc pod uwagę, że sprzedało się tylko 30% miejsc, zdawałoby się, że będą dbali o wszystkich klientów.
    Wróżę rychły koniec takich imprez.

    #rowerowyrownik #gravel #100km #rowerowetrojmiasto

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

  •  

    459 867 + 8 + 8 + 7 + 135 + 128 = 460 153

    Sobotę można określić mniej więcej tak: Gorąco i #wmordewind, dobrze że chociaż było duszno.
    Zbieram się o 6 skoczyć do Strzelina, przybić piątki z ludźmi którzy startują w Gravel Attack i przy okazji pozbierać trochę kwadratów gravelem. Jest tak duszno, że wypijam prawie 5l wody i muszę sobie zrobić 30minut przerwy w cieniu :F.
    Dzisiaj lajtowe ale żywsze tempo z monko.COFFERIDE, czuje nogi po wczorajszej męczarni. Ale na szosie jest miło i przyjemnie :D
    + jakieś drobniaki z kręcenia się po mieście.
    (nie mam pewności, ale chyba powiększyłem też Wrocławski kwadrat)
    Max square: 26x26
    Max cluster: 822 (+12)
    Total tiles: 3548 (+65)

    #rowerowyrownik #gravel #wahooligan #genesisbikes #wykopcanyonclub #szosa 2x #100km #kwadraty #rowerowywroclaw

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Clipboard.jpg

  •  

    458 760 + 113 = 458 873

    Nóg zupełnie nie było, gorunc i wiatr dobijały, zdychałem po 25 ale zawziąłem się i zrobiłem trase nową dla mnie na północ od Poznania. Fajne nawet tereny i asfalty. A i Pan ze zdjęcia pytał sie czemu go obrażacie w internecie i czy go poratuje kremóweczką.

    #rowerowyrownik #100km #2137

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: inCollage_20210718_192424491.jpg

  •  

    458 637 + 103 = 458 740

    Dołączyłem do wycieczki zaplanowanej i dowodzonej przez @AlteredState :)

    Plan i wykonanie było takie:

    Pobudka 6 rano, rower nocował na tylnym siedzeniu w samochodzie, o 7 po wmuszeniu w siebie śniadania (właściwie to obiadu) wyjechałem do @AlteredState - godzinka jazdy autem.

    Szybkie przebranko, skompletowanie roweru i w drogę - 16km do najbliższej (a właściwie najbardziej dogodnej dojazdowo) stacji PKP. Przedział rowerowy dość zapchany, w Tucholi większość wysiadła, a my jechaliśmy do końca, czyli do miasta Chojnice.
    Nie dość że pierwszy raz dojeżdżałem pociągiem z rowerem, pierwszy raz byłem rowerem poza województwem (a nie, chyba z Włocławka zajechałem w mazowieckie, nieważne), to jeszcze w ogóle pierwszy raz od 10 czy 15 lat jechałem ciufem xD

    Wysiedliśmy w Chojnicach, kierunek rynek, parasole, piwo bezalko.

    Z Chojnic powrót do @AlteredState - pogoda ideolo, nieupalnie ale bardzo ciepło, wiatr albo centralnie w plecy, albo boczny pomagający. Na trasie świetne asfalty (cięliśmy wtedy grubo +30), średnie asfalty, chujowe asfalty, bruki, ujeby, łąki. Ujebów w sam raz rozsądnie, w sumie z 10-15km :D

    Dla mnie gwóźdź programu - Czarna Góra, jakieś 3km leśnymi ścieżkami by wjechać na najwyższy szczyt województwa kujawsko-pomorskiego (189mnpm), odhaczam w excelu do Korony Województw Polski - drugie w tym roku skalpy po lubelskim :)

    Wycieczka bardzo udana, świetnie mi się jechało - i psychicznie (zawsze z kimś się lepiej czuje) i fizycznie. Zanotowałem najniższe średnie tętno w historii krótkiej tych swoich pomiarów - 149. Aż się zacząłem zastanawiać czy w dniu w którym chciałem weryfikować czy mój czujnik przez pół roku nie pokazywał mi głupot, coś się w nim albo we mnie naprawiło. Pod koniec zrobiłem z 500m sprintu i jednak udało się dobić do moich 200. Potem jeszcze pożyczyłem drugi czujnik i licznik z nim sparowany i pod wiatr po 100km jazdy też wzbudziłem się na 201. To samo też pokazywał smartwatch. Chyba już mam mniejsze wątpliwości że należę do grupy jakichś wybryków natury. Może niezbyt to pocieszające, ale przynajmniej mogę dalej patrzeć w cyferki już z mniejszymi wątpliwościami.

    @AlteredState - dziękówka za trasę, pokazanie pociągu (xD), gościnę i cieszę się że tym razem to mogłem wspomagać kołem częściej niż zazwyczaj :)

    #rowerowyrownik #ruszbydgoszcz #wykoptribanclub #100km (12)

    Skrypt | Statystyki

    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, zapomniałem o #kwadraty - wszystkie drogi nowe:

    Max square: 13x13 (-)
    Max cluster: 349 (-)
    Total tiles: 1456 (+75)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1626627604903.jpg

    •  

      tamto wapielnia, a tu masz szumy na tanwi

      źródło: DSC_0956.JPG

    •  

      @pawlos10rs: no to po kolei :)

      Wapielnia nic ciekawego tak prawdę mówiąc, fajnie zaliczyć i tyle, słabo rozpropagowana czym w ogóle jest, lokalsi nawet się tam nie zapuszczają bo po co

      no ja właśnie tylko po to żeby zaliczyć pseudo-koronę Roztocza, ale aż takim freakiem nie jestem, więc jak zabrakło czasu to wyleciało jako pierwsze z planu :)

      białe drogi pośród pól, zeszłej

      akurat białe drogi wśród pól fajne były, lepiej wspominam niż wąwozy :) szedłem z Lipowca (?) do Zwierzyńca szlakiem żółtym i niebieskim ale z improwizacją bo pozarastane były, i podobało mi się w sumie :)

      bo o ile Długi normalnie można było ogarnąć to ten Krągły od strony długiego wymagał maczety xd

      szedłem od Długiego do Krągłego tak jak szlaki prowadzą i serio to nie był najcięższy fragment w kwestii chaszczy :) im bliżej Huty Lubyckiej tym gorze4j

      to jednak polecam odwiedzić Szumy ale te na Tanwi obok Suśca

      a mi się pojebało i zamiast tam zajechałem do rezerwatu Szum koło Górecka i już wiem że źle to zrobiłem :(
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    453 874 + 106 = 453 980

    Takie zbieranie kwadratów to ja rozumiem, upał, ulewa, piach, zalane ścieżki, bagna, pchanie i noszenie roweru na plecach, samo gęste xD Tylko żeby komary w tych krzaczorach trochę odpuściły :/

    Total explorer tiles 758 (+26)
    Max cluster size 646 (+27)
    Max square size 24 x 24 (~)

    https://www.statshunters.com/share/a2bb36504c59

    #rowerowyrownik #mtb #rower #otwock #wykopscottclub #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: RR FOTO.jpg

  •  

    452 862 + 111 = 452 973

    Ujście Kiszki i takie tam inne śmieszne nazwy, ujeby, kwadraty, komary i najgorszy typ klienta w sklepie - stara baba wybierająca 7 rodzajów wędlin. Sporo rowerzystów na trasie, chociaż tylko jeden się załapał na FlyBys. Następny tydzień ma przynieść ochłodzenie to może się coś więcej pokręci bo teraz to żadna przyjemność, wyjazd 6.37 i od 9 rano już przypieka i parnik :<

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: P1170164.JPG

  •  

    450 396 + 100 = 450 496

    Pierwsze #100km w tym roku, lepiej późno niź pòźniej. Nogi średnie, nowe tereny, asfalty w więksozści dobre i akceptowalne ale byl kilku kilometrowy odcinek asfaltu tak rozj#b@nego że jechało sie jak po bruku. Bół dupy i nadgarstków. Nic ciekawego w sumie na trasie, głównie pola. Raczej nie zrobie drugi raz tej trasy

    #rowerowyrownik

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

  •  

    448 431 + 166 = 448 597

    Cel Opinogóra i muzeum romantyzmu. Druga z rzędu bardziej asfaltowa trasa i już powoli tęsknię do powrotu grubszych opon i większych zadupi ¯\_(ツ)_/¯ Ja nie wiem jak wy na #szosa możecie jeździć dla przyjemności tak często po DK czy DW ;) No ale póki takie upały, to trzeba trochę ograniczyć bezdroża, bo jak się źle trafi, to na mazowieckich piachach można uschnąć przy tych temperaturach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A samo muzeum bardzo fajne z dużym zabytkowym parkiem, choć polna okolica już niezbyt, więc dużo więcej ciekawych miejscówek to nie było po drodze. No i z samego zwiedzania wewnątrz musiałem zrezygnować, głównie przez... incydent kałowy (ꖘ‸ꖘ) Okrążałem Opinogórę polną drogą i trafiłem na błotko, omijam bokiem, a tu okazało się, że to na poboczu jakaś gnojówka i zanim się zorientowałem jak źle sytuacja wygląda, to wylądowałem zakopany po kostki ( ͡° ʖ̯ ͡°) Ech ci miastowi... Potem trzeba było prać skarpetki i buty w wodzie z butelek, no i rower w stawie i kranie na cmentarzu XD

    #kwadraty
    Max square: 44x44
    Max cluster: 3556 (+8)
    Total tiles: 8684 (+33)
    48.68 new kilometers

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: Opiniogóra5.jpg

  •  

    445 155 + 100 = 445 255

    Setka nr 40 w tym roku. Pora zrobić jakiś regen przed weekendowymi harcami.

    #rowerowyrownik #mordimernaszosie #100km

    Skrypt | Statystyki pokaż całość

    źródło: 1-down.JPG

    +: aIkohoIik, leniuchowanie +39 innych
  •  

    441 337 + 152 = 441 489

    Mimo upału i złapania przez burzę wyjątkowo lekko sie jechało (。◕‿‿◕。)

    #rowerowyrownik #wykoptribanclub #100km

    Skrypt | Statystyki pokaż całość

    źródło: 20210712_165133.jpg

  •  

    441 146 + 45 = 441 191

    Śmiesznie się jeździ po roztopionym asfalcie xD

    #rowerowyrownik #mtb #rower #otwock #wykopscottclub #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki pokaż całość

    źródło: strava651789887644351770.jpg

  •  

    440 061 + 31 + 6 + 101 + 94 = 440 293

    Coś tam, coś tam i weekendowa wycieczka z sakwami (z noclegiem w namiocie - czyli to, co tygryski lubią najbardziej).

    Po piątkowych burzach w sobotę zrobiło się całkiem przyjemnie na rower. Zapakowaliśmy się i w drogę - na Roztocze! (。◕‿‿◕。)
    Padło na Zwierzyniec, bo rowerami jeszcze tam nie byliśmy.
    Trasy "wte" i "nazad" to w połowie dobrze znane odcinki, więc nuda. Ale za Biłgorajem - eksploracja!

    Tutaj podziękowania dla @pawlos10rs za wskazówki, zna te tereny jak własną kieszeń. Polecam tego Mireczka (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Z ciekawych miejsc, które zdecydowanie warto zwiedzić w okolicy, to oczywiście serpentyny w Ignatówce #picrel Poczułam się jak w górach.

    Jeśli chodzi o niedzielę to... serio, ja nie ogarniam, jak ludzie mogą jeździć na rowerze w taki upał (╯°□°)╯︵ ┻━┻ 2/3 trasy na autopilocie z jedną myślą - niech to słońce wreszcie schowa się za chmurami.
    "Na szczęście" na końcówce trasy dopadła nas burza i odżyłam - do domu wróciłam z tarczą, a nie na tarczy xD

    #rowerowyrownik #roztocze #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: dgtzuqphqg23d.cloudfront.net

  •  

    438 493 + 101 = 438 594

    Przejechać się na taką malutką ściankę, która ma w pewnym momencie 21% nachylenia. Myślałem, że będzie dużo gorzej niż kilka lat temu, a tu nawet pr wpadł (。◕‿‿◕。)

    W tym tygodniu to już 219km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km (6)

    Skrypt | Statystyki pokaż całość

    źródło: IMG_20210711_150144.jpg

  •  

    437 330 + 104 + 14 = 437 448

    najłatwiesze dla mnie #100km
    Mam dziwne wrażenie - im cieplej tym łatwiej( ͡º ͜ʖ͡º)

    #rowerowyrownik

    Skrypt | Statystyki

  •  

    436 474 + 158 = 436 632

    Cel gmina Sabnie.

    #kwadraty
    Max square: 44x44
    Max cluster: 3548 (+9)
    Total tiles: 8651 (+22)

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki

    źródło: Sabnie18.jpg

  •  

    436 077 + 56 = 436 133

    I weekend w siodle zaliczony xD

    #rowerowyrownik #mtb #rower #otwock #wykopscottclub #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki pokaż całość

    źródło: strava8504833689610522319.jpg

  •  

    436 032 + 116 = 436 148

    Plan na dzisiejszy wyjazd był taki, żeby wykręcić jakiś rekord dystansu (a absolutnie minimum to zrobić 100km) , co się udało, myślę, że spokojnie bym miał siły na jakieś 130km, z obiadem może na 160 (bo przejechałem to w sumie na dwóch batonach, kulce lodów i 3l wody xD), ale nudziło mi się już trochę.

    Max square: 13x13
    Max cluster: 300 (+9)
    Total tiles: 656 (+26)

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: 1107.PNG

  •  

    434 995 + 225 = 435 220

    Plan był prosty. Wyspać się, a jednocześnie wstać jak najwcześniej. Pomogły psy, rano trzeba wypuścić z domu i nie ma bata, że się odwrócisz na drugi bok :D. "Gorszą" część trasy też zrobić możliwie wcześnie coby upał nie doskwierał i dosyć szybko. Także śniadanie, podlać pomidory, ogarnąć się i w drogę. 6.10 już w blokach startowych. Po 5km czekał mnie odcinek DW 835 w remontach. Na 25km, 15 wahadeł ze światłami. Na szczęście niedziela, godzina wczesna, ruch praktycznie zerowy (przez te 25km minęło mnie zaledwie 7 samochodów) no to dzida, na szczęście w wielu miejscach już drugi pas jako tako asfalt miał położony to nawet w razie co można zjechać. Przyjemny chłodny wiaterek tylko umilał podróż, Tarnogród, Majdan Sieniawski i koniec remontów, lecę dalej z całkiem dobrą średnią i kosmetyczną ilością pićku dzięki porannym chłodom. Sieniawa i rzut okiem na San, woda w normie. Przeworsk i tu zaczynają się dalekie widoki ze względu na ogromne połacie pól kompleksu pszenno-buraczanego. Gdzieś po drodze wróbel wylatuje mi na czołówkę w ostatniej chwili jednak zmieniając tor lotu uspokoił sytuację ale ciśnienie wzrosło... Kańczuga wita kościelnymi dzwonami o 9 rano. Tutaj zaczynają się pofalowane tereny podkarpacia. Szybki pit stop na snickersa z wymownym napisem na etykiecie "DO BOJU" chowając się w cieniu pod drzewem. Pan gołąb chyba chciał zakomunikować, że ta miejscówka jest zajęta bo wylądował na gałęzi tuż nad moją głową. No i pierwszy dzisiaj sensowny podjazd 10% przede mną. Parę lat temu już byłem na tej trasie do Jodłówki tyle, że na MTB i z sakwami. Wtedy te podjazdy wydawały się być niemożliwe do podjechania (dlatego też taki tytuł na stravie). Dzisiaj na szosie to zaledwie pierdnięcie, a nie jakiś ciężki podjazd. Na górze 2 garści lokalnych czerwonych porzeczek i kieruję się dalej na Jodłówkę. Na dole chciałem zahaczyć o sklep bo już jeden bidon pusty i robi się co raz cieplej i główny podjazd przede mną ale sklep otwarty od 10, a na zegarku 9.45 to wolę jechać dalej mimo straconego czasu na segmencie :<. Cykam pod górę jak szalony, mijam drugi sklep w którym kiedyś uzupełniałem płyny, lekki zjazd i znowu podjazd i bach łańcuch spadł przy zmianie na lekkie przełożenie.
    Chwila mocowania się, ręcę czarne, chwila czyszczenia, a czas leci nieubłaganie. No ale lecę dalej, wyżej. W pewnym momencie mija mnie dziadek na jakimś Kymco i na największej stromiźnie myślałem, że mu się podda ten sprzęt ;D. No nic wyjechaliśmy i ja i on. Teraz już z górki do Pruchnika. Na stacji uzupełnienie płynów i dzida na Jarosław. Robi się co raz cieplej, na szczęście trasa zaplanowana tak, że od Jarosławia do Sieniawy leci doliną Sanu, od wody zawsze trochę chłodniej no i płasko. Gdzieś w połowie odcinka zajeżdżam nad San żeby się ochłodzić wodą i namoczyć czapkę i ciuchy. Wszystko schnie w mig ale chwilowy chłód daje kopa. W Sieniawie kolejny pit stop na uzupełnienie płynów i jazda. Gdzieś po drodze nagle z krzaków wypada psisko, biegnie równo ze mną przez jakieś 3km co jakiś zmieniając stronę drogi. Gubię koleżkę przyspieszając tempa. Od miejscowości Dobra odbijam w las na Cewków, 11km leśnego odcinka wąską asfaltową drogą dobrej jakości i przyjemny chłód. W połowie drogi pośrodku niczego, zatrzymuje mnie kilka osób, po chwili okazuje się, że to Ukraińcy i szukają jakiegoś zbiornika wodnego albo rzeki dla ochłody bo oni nie stąd, po udzieleniu informacji cisnę dalej. Dojeżdżam do Moszczanicy, tędy ma biec etap TdP, powodzenia chłopaki, asfalt z tych najgorszych, strasznie chropowaty, popękany, nierówny i jeszcze zarasta mchem xD, na szczęście tylko jakieś parę kilometrów. Wyjeżdżam w Woli Obszańskiej i już znajomymi ścieżkami wracam do domu zahaczając jeszcze tylko o rzekę.

    Pierwsze 200 w tym roku. Parę podkarpackich górek wyjechanych, noga podawała nieźle. Nic tylko kręcić. Ujebów to tak minimalnie, po jeden kwadrat i później żeby skrócić drogę do domu.
    I tak już przydługo i chyba nikt nie przeczyta xD.
    Total tiles: 1233 (+115)
    Max cluster: 419 (+2)
    Max square: 20x20 (-)
    Gminy: 59 (+5)

    #rowerowyrownik #100km #150km #200km #kwadraty #zaliczgmine

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: P1170119.JPG

  •  

    434 444 + 180 + 34 + 72 + 213 + 52 = 434 995
    180 - eksploracja Gór Orlickich i Stołowych w kompozycji @wspodnicynamtb. Startuję z Bystrzycy Kłodzkiej, zdrowym tempem wjeżdżam na Spaloną. Potem szybka wizyta na Serlichu i jeszcze szybszy zjazd do Mostowic. Stamtąd do Zieleńca, gdzie łapię koleżankę. Jakimś gruzem, zwanym też leśną drogą przebijamy się na Czechy. Tam wijemy się mało popularnymi kotlinkami i dolinkami, by wylądować w Piekle. Szybko z niego wyjeżdżamy i udajemy się do Nachodu. Tam przerwa na turystykę - oglądamy zamek z zewnątrz. Teren nadal mocno faluje, niemniej jakoś nie przeszkadza nam to, trzymamy tempo, w którym da się rozmawiać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Za Machovem wjeżdżamy do Polski, by zaliczyć podjazd przez Ostrą Górę - pojawił się świeży asfalt, bardzo polecam. W Karłowie tradycyjnie sajgon, auta i ludzie i psy i auta. Zjeżdżamy gibko do Dusznik, gdzie eksplorujemy skrócik do Szczytnej, zwany też Drogą Justyny (od nazwy segmentu). Tamże się rozstajemy. Ja lecę do Szczytnej, by jeszcze zawadzić o Batorów. Miły podjazd, choć droga nieco zaniedbana. Końcówka do Kłodzka szybka i przyjemna, a jako że zostało nieco czasu do pociągu, zahaczam o przełęcz Łaszczową. W sam raz, by weszła trójka w pionie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    213 - od dłuższego czasu chodziły mi po głowie Jeseniki, ale zawsze coś wypadało znienacka. Tym razem się udało. Start w Międzylesiu o poranku. Nieco piździ, decyzja o wzięciu bluzy nie była najgorsza. Krajóweczką lecę prosto na przejście graniczne w Boboszowie. Doliną jakiegoś potoku turlam się z górki do Hanusovic. Tam odbijam na Jesenik, by wkrótce rozpocząć pierwszy podjazd dnia do Przemyslova (4,5 km @ 5,5%). Wobec zaplanowanych trudów dnia nie jadę go zbyt agresywnie. Zjazd już po nowiutkim asfalcie, prosto do Loucny nad Desnou. Tam rozpoczyna się podjazd na tzw. "Nocnik" znany też jako Dlouhe Strane, w wersji chyba trudniejszej (11 km @ 7%). Dolna część drogi dość brudna, sporo patyków, piachu i gałązek, niemniej asfalt jest i da się nim uczciwie jechać. Po niecałej godzince wtaczam się na szczyt i konsumuję widoki, w szczególności na Pradziada. Kilka pamiątkowych fotek i dzida w dół. Dojechawszy do krajówki, rozpoczyna się kolejny tłusty podjazd, tym razem na Cervonohorskie sedlo (7,7 km @ 5km). Dłuży się on niemiłosiernie, choć co ciekawe, każdy zakręt miał swój własny numerek wbity jako tabliczka na łuku. Mogło to mieć związek z motocyklistami, którzy dzielnie ujeżdżali ten odcinek w obie strony. Zjazd jest mniej kręty, w Beli pod Pradziadem szukam jakiegoś sklepu, by zrobić bufet. Jak na złość, wszystkie dwa zamknęły się już o 11 :< Odpalam awaryjne żelki i toczę się pod ostatnią atrakcję dnia - Pradziada. Wygląda niepozornie (27km @ 3,5%), choć rzeczywistość jest brutalniejsza - składają się na niego trzy hopki: pierwsza pod Vidly (6,5 km @ 5,5%, ze sporym odcinkiem 10%+), druga skromniejsza (3km @ 7%) i trzecia już na sam szczyt pod wieżę (10 km @ 6,5%). Bardziej mi się nie chciało tego jechać niż byłem zmęczony, ale żelkami udało się zapchać kryzys mentalny i tak wtoczyłem się na szczyt. Widoki z niego były godne całodziennego wysiłku. Na parkingu w Karlovej Studance wreszcie bufet - zamawiam hotdoga i kofolę. Powrót ponownie przez oba wspomniane hopki, ale nie robią one już takiego wrażenia. Dalej ponownie Bela, Jesenik, i po ostatnim hopku w Lipovej Lazne zostaje już tylko długa prosta do Złotego Stoku. W Javorniku robię jeszcze skromny bufet. Do pociągu wsiadam w Kamieńcu Ząbkowickim. Średnia 23,7km/h, ale w pionie 4k metrów, to jest najważniejsze ;d
    #rowerowyrownik #100km (nr 20) #200km (nr 4)
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210710_112143_HDR.jpg

  •  

    433 929 + 100 = 434 029

    Ustawka z łódzką damską „grupą kolarską”. 7 dziewcząt z Albatrosa tyś jedyna….chciało by się zaśpiewać, ale siódmy to był On, czerwony Trek na karbonowych kołach ze stożkiem na jedną trzecią koła (ಠ‸ಠ), którego przytargała jedna z dziewuch, no i jedna laska nagle zmieniła plany, spierdoliła nie w tę stronę nie mówiąc nic, chyba jej się nie podobało? Mnie się podobało ¯(ツ)/¯ momentami było za wolno, ale były zjazdy i podjazdy i finalnie to dobrze, że nie było takiego ciśnienia na prędkość. Chłop też się przydał, nie kozaczył i ogarnął nas na koniec na ruchliwej trasie, zrobił wykład jednej dziewczynie, która trzeci raz siedziała na szosie (jak ja to dobrze pamiętam to nieogarnięcie początkowe ) pilnował jej i dojechała zadowolona w całości razem z nami. Super dzionek .

    #rowerowyrownik #ruszlodz #100km #szosa

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: New Phototastic Collage.jpg

  •  

    431 114 + 127 = 431 241

    Dzisiejsze ujeby nie napawają optymizmem, tak niskiej średniej (21km/h)to nie odnotowałem nigdy. Czy to pchając po piaskach, czy to driftując w śniegu, no nie dało się średniej wyciągnąć, bo nie było gdzie. Komoot co prawda wspominał o pow utwardzonej 32km i nieutwardzonej 62km(・へ・) Ostatecznie duuużo szutru, przepłukanego piasku i niezliczone pozostałości po ostatnich opadach.
    aaa na trasie dość często widziałem Panów na motorkach, biorących udział w jakimś dziwnym wyścigu( jedno z zadań na zdj)

    Max square 29x29 (-)
    Max cluster 1194 (-)
    Total tiles 1839 (+188)

    #rowerowyrownik #szosa #100km (22) #kwadraty

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: 10.07.jpg

  •  

    429 908 + 112 = 430 020

    Ukwadratowiania kwadrata ciąg dalszy. W końcu fajna temperatura/pogoda to i kręciło się miło. Na leśnej polanie widziałem polującego na zająca orła, nad Świdrem pijanych kretynów którzy utopili kajak, w środku lasu wjechałem na cmentarz dla zwierząt, naprawdę duży, zero ludzi, przed którego bramą siedział Janusz biznesu ze swoim passatem i sprzedawał znicze xD

    Total explorer tiles 732 (+42)
    Max cluster size 619 (+32)
    Max square size 24x24 (~)

    https://www.statshunters.com/share/bc003d00d224

    #rowerowyrownik #mtb #rower #otwock #wykopscottclub #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: RR FOTO.jpg

  •  

    429 361 + 33 + 32 + 53 + 46 + 112 = 429 637

    Popadało deszczu to da się jeździć po 8 rano i nie pocić jak świnia

    Dziś pagórki koło Wiśnicza i Puszcza Niepołomicka (nie wiedziałem że tam jest tyle asfaltu, myślałem że tylko gruzy...)

    Max square: 19x19
    Max cluster: 513 (+39)
    Total tiles: 1163 (+81)

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: strava5118318423195184725.jpg

  •  

    424 666 + 113 = 424 779

    Rzeczka Fiszor na fotce, a tam gdzieś w tle Bug.

    #rowerowyrownik #gravel #100km

    Skrypt | Statystyki

    źródło: Ruda Rejentówka5.jpg

  •  

    Transalp Bike 2021 - czysta przyjemność
    6 dni przyjemnej zabawy, trafiła się też przeprawa przez śnieg
    piękne widoki Austria / Szwajcaria / Włochy
    #bikepacking #bike #mtb #drony #gopro #rower #austria #wlochy #szwajcaria #przyroda #alpy #natura #wakacje #dron #100km #2021 pokaż całość

    źródło: consent.youtube.com

  •  

    420 990 + 33 + 27 = 421 050

    Niedzielne enduro na Uklejnie z glebą w kałuży i wczorajszy popołudniowy rozruch obolałych kości.

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km

    Skrypt | Statystyki

    źródło: IMG_20210706_194115.jpg

  •  

    417 408 + 2 + 25 + 233 + 50 + 26 + 3 + 25 = 417 772

    Pora, abym i ja się rozpisał, jak wyszło organizowane od pewnego czasu Cymerkowe gminobranie w Święktokrzyskiem ;D
    Wątek organizacyjny ciągnął się tutaj: https://www.wykop.pl/wpis/58734219/co-szosa-gravel-roadplus-rower-kolarstwo-zaliczgmi/

    No więc po kolei...
    Rano do moich dziadków zajechał cumpel ze Ślunska, szkoda, że na pace nie miał @mordimermadderdin... ale przynajmniej za to chęci miał mnóstwo, dał się namówić na swój absolutny rekord kilometrowy (zakładane 200+, jak wiecie), a jego srebrny rumak zdecydowanie komfortowy wydawał się być na takie zamierzenia. Życie nas oczywiście poweryfikowało, w przysłowiowym międzyczasie. Ruszyliśmy, kilka kilometrów i spotkaliśmy się z człowiekiem-czołgiem, Szanownym Panem @Desmosedici. W takiej pace raz dwa dociągnęliśmy do punktu zbiórki, który ustaliliśmy przy znanym na całyyyy świaaaaat dębie praojcu naszej państwowości (to ten? Chyba nie, nieważne)- BARTKU. Na miejscu czekali już wszyscy pozostali uczestnicy wycieczki - @Baczy, wspomniany @Cymerek i również debiutujący na takim dystansie Kamizi7. Bla bla bla, tra ta ta i już ruszamy ku przygodzieeee!
    Żwawo od samego początku, zgoła inaczej niż zwykle jeżdżę, dynamicznie i do przodu. Tymczasem hopka za hopką, za hopką ścianka... za każdym zakrętem stajemy na pedały i przemy naprzód. Z dzisiejszej perspektywy - masakra :D W cioraniu mnie przewodził oczywiście @Desmosedici, dla którego każde tempo byłoby chyba ślamazarnym XD
    No i tak sobie lecieliśmy, gadaliśmy, fajnie było, dotarliśmy do Św. Katarzyny vel Łysicy, pierwszego dłuższego podjazdu. Ze zbocza otwiera się iście górski krajobraz, przestałem być niedoceniającym potencjału GÓR ŚWIĘTOKRZYSKICH. Zjazd na złamanie karku przepiękny, po czym niezła dobitka na Kakonin i równie wspaniały zjazd.
    Ani się człowiek obrócił, a tu już początkowa ściana -naście % rozpoczynająca schodki przez wszystkie Huty, kończąc się na Św. Krzyżu vel Łyścu. Za parkingiem, wjeżdżając do lasu zacząłem nie na żarty cierpieć, no ale udupiłem i wjechałem mocno (JAK NA MNIE). Na górze foteczki, pogaduszki I DESZCZ. Zaczęło. Miało nie, a jednak... niezrażeni, zaczęliśmy zjeżdżać, a tam 60 km/h na blatach. No spoko... fajnie było, no ;P Na dole sklepik, zapasów uzupełnianie i kierunek na Opatów obrany. Gdzie się nie pojawiliśmy, było ewidentnie po deszczu. Trochę farcik, trochę nie, bo wszystko mokre i tak.
    Ilość ścian po drodze narasta, są nawet takie po szutrze, gdzie mój rower wreszcie wyrównuje szanse, a nie straty do szosowego towarzycha. Pierwsze #100km pęka szybciej niż się spodziewałem... ale zanim to nastąpiło, to kilkanaście km wcześniej mamy pierwszy postój awaryjny. @Desmosedici na podjeździe tak dał w palnik, że zniknął nam z pola widzenia, a jak go ponownie zobaczyliśmy, to był już zajęty ściąganiem tylnego koła... tajes, kapeć na wycieczce musi być :(
    W Opatowie przerwa na zdjęcia na rynku i w bramie, zmiana kierunku na północny i upragniony od kilku chwil maczek w Ostrowcu Świętokrzyskim. Na wyjeździe z Ostrowca KATASTROFA. Jadę za Cymerkiem i widzę, jak hak tylnej przerzutki ulega anihilacji XD Jednak chłopak to jest zaprawiony w boju, nie tylko ma ze sobą rezerwowy, ale wziął ze sobą również wprawę! 20 minut? Chyba tyle zajęła operacja wymiany na nowy. Jedziem dalej!
    Ku ostatniej atrakcji, betonowemu tupolewowi! Po drodze same atrakcje - ruiny walcowni żelaza w Nietulisku Małym, psychodeliczny pingwin (?) w Witulinie, zapora na Zalewie Wióry (koledzy robią zdjęcia, a ja mam pierwsze poważniejsze kryzysy - krzyczę, że pierdolę zdjęcia i jadę, podjeżdżam, bo podjazd jest konkretny całkiem...), jakaś niezrozumiała Golgota po drodze MITYCZNEGO KAŁKOWA.
    MITYCZNY KAŁKÓW. Epicentrum polskości. Miejsce tak złe, że aż dobre. Golgota wyglądająca jak zamek przeniesiony z Ziemi Świętej. Betonowy TUPOLEW z "urną z ziemią z miejsca tragedii, a także tableau z wizerunkami pary prezydenckiej i osób, które zginęły w katastrofie. W krzyż wkomponowany jest wizerunek żołnierza z przestrzeloną głową w objęciach Matki Boskiej oraz kontury mapy Polski i samolotu". Krejzolska droga krzyżowa. WSZYSTKO NIE TAK. Jestem oszołomiony semaforem w tej wierzy, muszę poczytać, o co chodzi.
    Po tej duchowej podróży została już ta najpilniejsza - na pociąg Cymerka. W Bodzentynie była zaplanowana ŚCIANA DLA KONESERÓW. -Naście procent na -set metrach. Oczywiście, że nikt nie chciał tam jechać. Za to @Baczy stwierdził, że chce do domu i pojechał na rondzie hen, na Św. Katarzynę z powrotem... po czym chwilę Cymerek został bohaterem dla tuptającego jeża, najpierw blokując ruch, a potem przerzucając delikatnie kolczastą kulkę na bezpieczną trawę poza jezdnią. 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ
    Do Suchedniowa dojechaliśmy już bez zbędnych gadek, na końcówce nawet trochę odpadłem z @Kamizi7, no ale zdążyłem się pożegnać na przystanku. Aż niebo zaczęło płakać, że to już koniec tej wspaniałej wycieczki. Rozstaliśmy się również z naszym kolarzem-taranem, obrał kierunek na Skarżysko, a my we trzech (ja, ziomuś i Kamizi) wracaliśmy do punktu wyjścia w gminie Zagnańsk... O ile na starej 7 podjazdy były do wytrzymania, to po przekroczeniu dołem nowej S7 w Występie zdarzyła się RZEŹ. Ze łzami w oczach, bez mała, wturliwałem się na 300 metrową ścianę płaczu. Średnia musiała być z 14%, może lepiej, momenty zdecydowanie miały pod 20. Morale złamane kompletnie, po #200km jazdy... jeszcze tylko kilka kuriozalnych hop w Belnie (góra-dół ze 3 razy, pionowo prawie :P), zjazd do Zagnańska i pamiątkowe zdjęcie pod dębem z początku opowieści. W Samsonowie zostało nas dwóch, którzy wyjechali na początku. Do dziadków, na wspaniały rosół i cudowne schabowe, doturlaliśmy się po prawie 9 godzinach w siodle, a ponad 11 w ogóle. Na profilu naliczyłem ze 32 podjazdy, pewnie było ich więcej, ale niektórych nie wliczałem, bo i po co. Przygoda się zakończyła, a dupa boli nadal.

    Jeździłem też z Ukochaną - rogrzewkowo po Wwa, ze stacji w Skarżysku, na stację w Skarżysku (jej życiowy rekord średniej - 25,5 km/h na trasie 25 km <3), po #kwadraty po leśnych autostradach (z Błotnicy, wyjebista sprawa!) i po polach, za którymi są creepy chatki (brakło 50m do zdobycia tegoż). 4 jazdy w 4 dni, ~365 km i ponad 3500m w pionie!

    Total tiles: 3551 (+151)
    Max cluster: 1371 (+1)
    Max square: 30x30 (-)

    #rowerowyrownik #wykopscottclub #gravel #roadplus #szosa #wykopowyrower

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.ibb.co

  •  

    415 635 + 21 + 280 + 21 = 415 957

    TL;DR: W sobotę zadebiutowałem w Ultramaratonie (Mały Pierścień Tysiąca Jezior 285 km). Przyjechałem w połowie stawki. Zakładałem przejechanie trasy w czasie max 15h brutto, przejechałem w 12h30m. Jak na pierwsze zawody w życiu jestem zadowolony XD

    pokaż spoiler Debiut w ultra. Pierwsze 110 km jechało się fantastycznie. Nie wiedziałem, że potrafię tak długo jechać tak szybko! Zapomniałem tylko, że na co dzień nie jeżdżę w takim tempie i w Barcianach (~120km) bombing i kolejne 20 kilometrów do punktu kontrolnego było walką o życie w pełnym słońcu... W Leśniewie (PK na 143km) 10 minut chłodzenia mózgu w jeziorze postawiło mnie na nogi, ale czołówka dawno odjechała. Od tego momentu jechałem już swoim tempem - czyli po prostu kadencja w okolicach 90RPM (czujnik musiałem odłączyć, bo po 5h jazdy zjadł 70% baterii, a ktoś tak zaprojektował uchwyt do Wahoo, by w trakcie jazdy niemożliwe było podłączenie ładowarki). Od Kętrzyna okropny deszcz, który towarzyszył mi aż do Lutr. Odcinek Reszel-Lutry (205-220km trasy) to chyba największy kryzys. Jechałem 15km/h, bo więcej się nie dało :) ale przeszło mi i aż do końca jechałem chyba bez żadnej przerwy na odpoczynek. Na trasie miałem jeden niegroźny incydent. Na 80km pękła szprycha. Problem rozwiązałem jedynym znanym mi sposobem - na taśmę izolacyjną XD Założenia były proste: dojechać i nie być ostatnim. Udało się. 42/100 w generalnej klasyfikacji, 33 open. Jak na debiut i fakt, że nie jestem szosowcem to wyszło na duży plus. No i przygotowania w czerwcu były średnie - tylko jedna dwusetka na początku miesiąca, później brak czasu, problemy zdrowotne i tak naprawdę przepracowałem porządnie tylko jeden tydzień. Ostatecznie jednak nie zatkało mnie w żadnym momencie, kondycyjnie czuję się bardzo dobrze. Mimo, że kategoria Open, to i tak jechałem Solo. Najważniejsze pytanie: czy boli dupa? Nie, ale kark tak. Drugie ważne pytanie: czy ultramaratony są dla mnie? I tak, i nie. Na tak: organizacja, punkty kontrolne/żywieniowe (można się napchać pierogami i bananami, zabrać batony na drogę, uzupełnić bidony - w zasadzie nie ma konieczności korzystania ze sklepów), współzawodnictwo. Na nie: trochę za krótka trasa na "jechanie dla siebie". Konie robią taką trasę na raz, a jadąc z innymi włącza się chęć rywalizacji. Zdolności do niej to już druga sprawa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Długie trasy tak, ściganie nie. Samo przejechanie to trochę sztuka dla sztuki, choć jest satysfakcjonujące. Jeśli kiedyś jeszcze wezmę udział w podobnym evencie to zdecydowanie lepiej się do niego przygotuję.


    Total tiles: 1712 (+121)
    Max cluster: 1050 (-)
    Max square: 22x22 (-)

    #rowerowyrownik #kwadraty #100km #200km #szosa #triban #wykoptribanclub

    Skrypt | Statystyki
    pokaż całość

    źródło: strava3835050474628475583.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #100km

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów