Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    553 387 +10 + 100 = 553 497
    Miałem wyjechać ok 8:30 z kolegą na 100-150. Jednak do niego wpadli goście i nie dał rady. Samemu do końca się mi nie chciało, a i nie bardzo czułem się na jazdy przez ostatni tydzień - tym bardziej się mi nie chciało.
    Pakuję, od niechcenia, wszystko. Nagle mnie olśniło - pojadę z dziećmi, dawno z nimi nie jechałem, będzie spokojnie, przejadę się na rowerze i mam odbębnione ( ͡° ͜ʖ ͡°). A więc z dziećmi na spokojnie było 10km, po górkach, pagórkach i lasach. Wróciłem do domu, ale bym sobie śmignął gdzieś dalej - godzina 11, samo południe, temperatura +30 w cieniu (wiadomo jak dużo tego cienia na szosie), ale jadę. Trasę miałem przygotowaną wcześniej, zresztą o niej już pisałem - ale ta trasa to jakieś 98km (╥﹏╥) (raz zabłądziłem, dodałem ok 1km, i przy domu mi brakło dosłownie parę metrów do 100), na wydłużenie mam pomysł, więc już następnym razem bez kombinowania powinno być 100.
    Jadę sobie na spokojnie, ok 50km, bidony już prawie puste, ale za chwilę sklep - zamknięty. Jakiegoś ziomka się pytam gdzie najbliższy kolejny, mówi, że blisko prosto - uratowany! Kurde, tak suszyło, że masakra. Chwalmy pana za czynne w neidzielę sklepy lokalne. W sumie, wypite 2 bidony 0,5l i 3 izotoniki 0,7l.
    Tylko 2 wyprzedzania na żyletkę, 2 auta nie uznające pierwszeństwa na przejeździe, 2 kombajny z headerem jadące całą szerokością drogi, że trzeba było zejść z jezdni i jeden traktor wyprzedzony ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Parę numerków:
    Przewyższenia: 656m
    Średnia prędkość: 27,3km/h
    Resztę można sobie zobaczyć klikając tutaj: https://www.strava.com/activities/3887858375

    #rowerowyrownik #szosa #100km 10km było na #mtb #ruszkielce
    pokaż całość

    źródło: strava.jpeg

    •  

      @grzemach

      Tylko 2 wyprzedzania na żyletkę, 2 auta nie uznające pierwszeństwa na przejeździe

      Mnie wczoraj jakaś nietutejsza pani postanowiła zabić. Niestety jej się nie udało ¯\(ツ)/¯ Z naprzeciwka gęsiego jadą 2 samochody i podczas gdy się do siebie zaczęliśmy zbliżać, kobiecina jadąca z tyłu postanowiła rozpocząć wyprzedzanie samochodu przed nią. Zmieściła się między wyprzedzanym samochodem a mną. Na moje machanie ręką i łatwe do odczytania z ruchu ust słowa pani mijając mnie zareagowała miną typu, "helllloooołłł przecież cię nie nie rozjechałam, zostawiam ci przecież jeszcze 8 centymetrów luzu".

      No i jakiś dostawczak bardzo się spieszył, prawie mnie zdmuchnął do rowu, co tam będzie czekał aż będzie miał wolny przeciwległy pas. Chyba wiózł gorące bułki, wędliny ITD, więc go rozgrzeszam.

      pokaż spoiler Zostawiam followa na stravie
      pokaż całość

    •  

      @cezeterson: też miałem takie akcje, wkurzyłem się i teraz latam z CD na misiaczki i przekazuję nagrania.

      pokaż spoiler thx :)

  •  

    A taka przejażdżka żeby odpocząć od tdp w regionie, na Słowacji fajnie, bo niższa temperatura ale po wjeździe do Polski nastąpił nagły wzrost, zapewne takze z powodu godzin południowych i tempo spadło. #rowerowyrownik #100km 550 680 +129 =550 809

    źródło: strava7446014653403864170.jpg48907319106377517320

  •  

    549 834 + 142 = 549 976
    Bydgoszcz - Koronowo - Chełmno - Toruń
    Najdłuższa trasa w tym roku i to w największy upał. Przy okazji mogę potwierdzić, że jest kurwa wysoko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rowerowyrownik #100km #wykopgiantclub

    źródło: PP.jpg

  •  

    547 214 + 213 = 547 427

    Wyprawa na Grosse Belchen, znany też jako La Grand Ballon d'Alsace. To to leży we Francji, pasmo Wogezy, dolina Renu, blisko do Niemiec i Szwajcarii.

    Start z Freiburga, gdzie chwilowo mam bazę. Pustymi drogami lecę na granicę w Breisach. Francja wita mnie lokalką ze sfrezowanym asfaltem, z bonusem w postaci żwirku. Szczęśliwie atrakcja ta trwa tylko kilka kilometrów. Po dwóch tygodnia orania mniejszych i większych górek nogi nieco głupieją na dłuższym płaskim odcinku - dawno nie pamiętam u siebie średniej przelotowej 33-34km/h, no chyba że z wiatrem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Francuskie wioski powoli budzą się do życia, pod piekarniami gromadzą się ludzie. O 10 melduję się na starcie podjazdu - tablica mnie informuje, że do opędzlowania będzie 17,5km i 1043 metrów w pionie. Pierwsza połowa podjazdu wiedzie dość głębokim lasem, a droga wybitnie wije się wokół skał, drzew i innych uwarunkowań przyrody. Na trasie zero aut, ale nieco cyklistów, dzięki czemu jest motywacja do jazdy tempem nieco agresywniejszym niż zwykle. Druga połowa podjazdu to już uczciwa droga lokalna, z autami i słupkami kilometrowymi. Te ostatnie zaskoczyły mnie mocno - oprócz informacji o kilometrze, było na nich też napisane, na jakiej jest się wysokości - mega! Zaskakują też dwie krótkie serpentyny z kostki brukowej - od razu przełęcz Walimska mi się przypomniała. Ruch kolarski rośnie, mijam chyba wszystkie kategorie wiekowe obu płci. Na szczycie przerwa na fotki i bananka. Słońce już uczciwie smaży, ale na tej wysokości (1325m) nie jest to jakiś duży problem. Przez La Markstein zjeżdżam gdzieś pod Kruth, gdzie liczyłem na jakąś zaporę i urodziwy zbiorniczek, ale niestety rozczarowałem. Następny podjazd, pod Col de Bramont (całe 956m npm) prowadzi wybitnie kręta droga ze świeżo namalowanymi pasami. Kolejny zjazd, kolejne bezdroża i brak cywilizacji w ciasnych górskich kotlinach. W takich momentach wspomniane słupki kilometrowe są naprawdę na wagę złota. Ostatni podjazd kończy się na La Schlucht ze skromnym stokiem narciarskim i kościółkiem. Nastaje długi zjazd, niestety pojawia się też wkrótce kamper, który skutecznie tworzy peleton aut i kolarzy. W Munster uczciwy kawałek bruku, na szczęście plomby zostały gdzie miały zostać. Wjeżdżam do Colmar, gdzie daję szansę lokalnemu systemowi ścieżek rowerowych i nie żałuję tej decyzji. Stamtąd już szybko do Neuf-Brisach (tak, to to z tej pasty ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Słońce już jest agresywne, więc w Breisach przerwa na lody. Powrót już leniwie, drogami pośród sadów, winnic i pól.

    To co mi się najbardziej dziś podobało, to obserwowanie jak powoli wraz ze wzrostem wysokości bezwzględnej przyroda staje bardziej surowa, defensywna. Urzekła mnie też niejako 'dzikość' Wogezów - w porównaniu do Schwarzwaldu są one wybitnie mniej okiełznane i opanowane przez człowieka.

    #rowerowyrownik #100km #200km (nr 6)
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200807_110956.jpg

  •  

    545392+144=545536
    Tym razem dalej, przez Czersk i Chynów do Grójca i z powrotem do Warszawy. Na zdjęciu najstarszy na Mazowszu drewniany kościół w Chynowie.
    #rowerowyrownik #100km

    źródło: images.photo.bikestats.eu

  •  

    544 883 + 116 = 544 999

    To uczucie, gdy zaczynasz urlop po kilku masakrycznie ciężkich tygodniach pracy i pierwsze, co robisz, to wsiadasz na #szosa i jedziesz po prostu przed siebie - jak najdalej, ile nogi poniosą!

    Tak właśnie zrobiłem w piątek, jadąc wzdłuż trasy pociągu Poznań-Wrocław, żeby mieć czym wrócić do domu w sytuacji awaryjnej no i na koniec eskapady. Uważam, że spoko przełamanie od kręcenia kółek po lokalnych trasach. No i trochę #chwalesie bo pękło po raz pierwszy #100km! Średnia niska a waty/kalorie przekłamane z tego samego powodu: 95% trasy jechałem pod wiatr, czasami tak silny że wlokłem się 15 km/h aż do jakiegoś lasku czy innego winkla. Jestem zadowolony z samego faktu, że mi się udało przejechać.

    #rower #rowerowyrownik a w komentarzu #pokazrower
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2020-07-31-17-46-12-178_com.strava.jpg

  •  

    543 429 + 101 = 543 530

    Celem dzisiejszej wycieczki były malowniczo położone na wzniesieniu Pogorzyce.

    Policzyłam i od początku mojej przygody cz rowerem (czyli od kwietnia tego roku) to już 7 "setka" a w zasadzie ósma, bo raz było ponad 200 ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #rowerowyrownik #100km

    źródło: 1596648463578.jpg

  •  

    541588+110=541698
    Na kawę do Góry Kawiarni, ale dziś drugim brzegiem Wisły. Prom był cały dla mnie! Więcej zdjęć i krótki opis na blogu
    #rowerowyrownik #100km #rower

    źródło: images.photo.bikestats.eu

  •  

    541 002+ 177+3+67+21=541270
    bonus w komentarzu :>
    #rowerowyrownik #100km

    źródło: krkrid.png

  •  

    #rowerowyrownik #ruszbydgoszcz #100km (7)

    539 123 + 101 = 539 224

    Zwiedzanko wiosek i miast - tym razem na tapecie okolice wylotu Bydgoszczy w stronę Poznania, czyli Szubin i Rynarzewo.
    Jakbym miał podsumować jednym słowem, to jestem naendorfinowany.

    W szczegółach:
    - najłatwiejsza setka w życiu, dawno (ok. miesiąc) nie jechałem nawet zbliżonego dystansu, więc przelot zamiast 29-30 to jechałem ostrożnie 25-26, w efekcie czego po 100km czułem się dokładnie tak samo jak po 50km. Jakbym miał motywację to i 150 bym dziś trzasnął. 6km dokręcałem po osiedlu, a to już świadczy o dobrym samopoczuciu przy moim lenistwie :)
    - w tym tygodniu pojechałem 5/7 dni, w sumie ponad 300km, jeden z lepszych tygodni od kiedy jeżdżę (krótka kariera ma 2 lata)
    - moje niekończące się problemy z zatokami i stanami zapalnymi gardła zdają się kończyć, leki antyhistaminowe wydają się być w końcu dobrym strzałem. Nie zapeszam, ale chyba dołączam do grona alergików :)
    - pierwszy raz ogarnięty wyjazd z Bydgoszczy na zachód, w stronę Nakła. Szkoda że mam do rogatek z tej strony 20km z Fordonu
    - po raz kolejny dociera do mnie że 30 stopni i lampa na niebie to pogoda dla mnie :)

    Samo zwiedzanie, jak zwiedzanie, nic ciekawego. Ruiny zamku gotyckiego w Szubinie były prawdziwymi ruinami (po kilka procent każdej z zewnętrznych ścian - w komentarzu zdjęcie). Poza tym jakieś mało efektowne kościoły - w Szubinie jest jeden opuszczony, ale urban exploringu nie robiłem bo ogrodzony.
    Jedyny minus - chcąc zminimalizować jazdę DK5 (Poznań-Bydgoszcz) pojechałem 6km szutrem. W sumie to piachem i to takim luźnym. Nie było to fajne, a średnia spadła w pół godziny z 25kmh do 23 :/ coś za coś

    Parę zdjęć mi uciekło bo nie chciało mi się zatrzymywać, musicie sobie wyobrazić:
    - drogowskaz Grzeczna Panna 3.png
    - przejazd rowerowy w centrum Bydgoszczy z 10cm krawężnikiem i dziurą przed nim, załataną wrzuconą tam ... deską :D działa nawet :D

    --------------------------------------------------------

    #kwadraty ze statshunters.com

    Sporo totalnie nowych dróg, również w Bydgoszczy:

    stan na dziś (suma/max cluster/max square): 732/183/7x7
    dzisiejszy przyrost: +32/+4/-
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    •  

      @cult_of_luna: mordo następnym razem jak będziesz w okolicy odwiedź most kolejowy w Rynarzewie, bardzo fajnie się po nim chodzi (nie ma zakazu wejścia w tory są bardzo rzadko używane, praktycznie kilka razy w roku tam coś jedzie, nie ma tam nawet trakcji więc nie bój się, ze cie pendolino rozjedzie xd). Ja często z Lochowa jeździłem sobie odpoczywać na ten mostek. Bardzo ładne widoki i sam mostek też fajny - trzeba robić jakieś 1,5 metrowe kroki bo tak daleko od siebie są szczebelki :P pokaż całość

    •  

      @LuxEtClamabunt: super dzięki za info :) będę na pewno jeszcze w tym sezonie, nie miałem pojęcia o takim wynalazku :) Sprawdzę forsiur!
      btw właśnie przez Łochowo śmigałem z Bydgoszczy, tylko nie wiedziałem że jest prostszy dojazd niż prze Drzewce :)

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    538 906 + 103 = 539 009

    Na lody do San Domingo sobie pojechałem. A co! Wolno mi xD
    Praktycznie idealna pogoda z porywami wiatru od czasu do czasu. Oczywiście nie obyło się też bez potwierdzenia stereotypu, że Nisko to Rejon Niskiej Inteligencji, a kierowcy aut z tego powiatu cechują się Rażąco Niską Inteligencją xD

    pokaż spoiler Pierwsza setka walnięta za jednym zamachem od blisko 5 lat


    W tym tygodniu to już 578km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km

    pokaż spoiler Celowy brak zgodności prezentowanej szosy z zasadami velominati (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)


    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    źródło: phpqA03nw

  •  

    538 131 + 103 = 538 234
    Dziewiąte #100km w życiu. Na zdjęciu wiatraki w Broku.
    #rowerowyrownik

    źródło: IMG_20200802_105549.jpg

  •  

    535 573 + 252 = 535 825
    No miruny, ale się udało. Rekord pobity i to o ponad 100 bitych kilosów. Przewyższenia, odkąd używam rejestratorów, też weszły największe, coś pod 1700 m w pionie xD

    Dość spontanicznie, dosłownie w połowie tygodnia, zgadałem się z tate i z wuja, że jedziemy do dziadków, naczy ich rodziców, bo jak nie teraz to nie wiadomo czy kiedykolwiek wszyscy trzej rodzinni jeźdźcy tego wspólnie dokonają...
    Od słowa do czynu, wstało się o 4, narobiło kanapek z masłem orzechowym i bananem do tych wszystkich żeli i batoników. Ostatecznie 10 po 5 wyjechaliśmy, po drodze odwiedziliśmy velostradę w Jaworznie, ruiny zamku w Mirowie i okolice zamku w Bobolicach, a po 6 godzinach osiągnęliśmy granicę województwa śląskiego (160 km), więc zaczęło piździeć jak w kieleckim... Oczywiście #wmordewind, bo jakby inaczej... Burgerek we Włoszczowie i ja skierowałem się na Górę Siniewską, momentami po 12%, a 200 już w nogach. Wjechałem, zjechałem żwawo (było ponad 60), znalazłem towarzyszy wyprawy i dobiliśmy do celu wyprawy. 224 km w 9 i pół godziny. Średnia 23,5 km/h nie powala, ale po pierwsze ja w ogóle nie wiedziałem jak sobie poradzę przy takim przeskoku odległościo-czasowości (była głównie 1 i 2 strefa i obawy o zesranie się kolana, a strzyknęło razy kilka), a do tego to wujowi kolano się spierdzieliło dość poważnie. Ogólnie, ja dużo najmłodszy z towarzystwa, to więcej szacunku dla nich za to osiągnięcie (po 12 latach pojechali znowu, wtedy 8 km więcej wyszło)!
    Kawa z dziadkami i decyzja - mam dziurę w kwadratach w sąsiednich wioseczkach, więc wypadałoby ją zalepić XD
    #kwadraty wyglądają więc tak:
    Tiles: 1522 (+169)
    Cluster: 637 (-)
    Square: 19x19 (-)
    Tym sposobem zrobiła się ta ostateczna odległość, pokonana w 10h40m, a ja jestem całkiem zadowolony z tego dnia, taki ukontentowany z poczuciem dobrze wykonanej roboty xD
    #rowerowyrownik #wykopscottclub #gravel #100km #200km #rower
    pokaż całość

    źródło: Polish_20200801_212901162.jpg

  •  

    534 960 + 14 + 131 = 535 105

    Wczorajsze szybkie wyjście w celu przetestowania komoota i dzisiejsza próba pokonania trasy z gravel attack. W Trzebnicy pojawiły się problemy techniczne, więc wraz z osobą towarzyszącą postanowiliśmy zmodyfikować trasę, ale wciąż jako tako podążać wzdłuż niej. Fajno, bo wpadło 4. #100km - każde kolejne to dużo mniejsze wyzwanie (niesamowite odkrycie), zaczynam myśleć o 100 milach :)

    #kwadraty - wpadło 20 nowych (564 w sumie)

    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    źródło: phpTuXAtY

  •  

    530 971 + 151 + 143 = 531 265

    151 - dawno nie eksplorowałem okolic Mińska Mazowieckiego, więc trzeba było wybrać się na jakąś rundkę wokół tego miasta. Główny cel ruina ośrodka wypoczynkowego w Mariance, ciekawy klimacik w takim zarośniętym, opuszczonym miejscu na osuszonych stawach 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ Dalej m.in. mini urbex z ostatniej fotki po zabytkowej dawnej gorzelni w Janowie.

    143 - Cel gmina Baboszewo i okolice Płońska.

    Wydawało się, że to będzie rekordowy miesiąc u mnie pod względem kilometrów, ale jednak zabrakło ze 30km do rekordu sprzed roku. No cóż, może za rok uda się przekroczyć te magiczne 2k/miesiąc ;)

    #rowerowyrownik #100km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    źródło: phpy82y6C

  •  

    526 262 + 200 + 23 = 526 485

    Dzis znow na gofry do Sulejowa ;) + dpd z wczoraj

    #rowerowyrownik #rower #100km 13 #200km 3

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    źródło: php6EWOWq

  •  

    525 703 + 28 + 80 + 10 + 10 + 11 + 10 + 10 + 100 = 525 962

    Z braku czasu znowu spóźnione podsumowanie (od soboty do soboty): jedna całkiem zwyczajna jazda na szosie; deszczowo-burzowe 80km z siostrzeńcem, który postanowił wykręcić 600km po zachodniopomorskim na MTB, z czego ostatecznie udało mu się zrobić (aż!) 400km, bo niestety odnowiła mu się kontuzja kolana; 5 pracodomów, a na koniec... moje najdziwniejsze #100km i przy okazji pierwszy taki dystans na szosie, czyli nocna jazda z @MordimerMadderdin. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po cichu liczyłam na to, że rzeczony Mirek dojedzie w moje strony o kilka godzin wcześniej, bo odgrażał się, że skróci trasę. Tak się jednak nie stało i wyruszyłam w drogę w czarną noc, niepewna tego, co ja właściwie najlepszego odpierdalam. Obawy okazały się jednak niesłuszne! Fajnie się jechało do Kołobrzegu i jakoś tak inaczej (bo ciemno?), i nawet szybko (zresztą wolniej nie wypada z kimś, który przejechał całą Polskę i nawet nie wydawał się zmęczony), i tylko szkoda, że wiele konwersacyjnych niuansów mi umknęło przez niemożliwie pizgający wiatr. XD

    Powrót też był interesujący, bo jechałam sobie sama nieoświetlonymi szlakami wzdłuż morza, przecinającymi bagna, pola i lasy, a wszystko to przy dogasającej latarce. Na szczęście pomagał mi wiatr, jak i narastająca panika, więc dojazd do domu przebiegł szybko i sprawnie. XD Fajnie coś takiego przeżyć (naprawdę!), tak więc dzięki, Pan Mordimer! (。◕‿‿◕。) Sama bym nie wpadła na taki pomysł. Kto nie był, a mógł, niech żałuje.

    #rowerowyrownik #wykoptribanclub

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

  •  

    524 356 + 135 + 107 = 524 598

    Końcówka tygodniowego urlopu. W sumie to mój rekordowy tydzień był, nie zapomnę go nigdy ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    575 km zdobione i pobita życiówka 205 km.

    #rowerowyrownik #100km

    źródło: 1595872638563.jpg

  •  

    Tauzen kwadratowy

    Czyli 1030km rowerkiem solo i bez snu w 48h brutto. Czemu kwadratowy? Bo pozbierać kwadraty do zabawy po tym jak skończyło mi się #zaliczgmine. Większość zdjęć jest na Stravie, bo Wypok do dziś nie ogarnął zrobienia galerii, choć obiecywali już z 5 lat temu... Jak jadę coś większego to pojawia się też "live" coś na Instagram.

    Pobudka o 4:30 w czwartek. Spakowany do Apidury (tosty, rzeczy na przebranie jakby wracać pociągiem, dętki, etc.) Jazda do #sandomierz stricte pod kwadraty, więc bardzo meandrująca, a nawet celowo trasą puszczoną tak, żeby skorzystać z tymczasowego wojskowego mostu pontonowego. Obok budowanego mostu w Nowym Korczynie tracę jakieś 25min na promie, bo panowie żurawiem ustawiali na promie swoje sprzęty. A most do użytku zostanie oddany mniej więcej pod koniec roku. Za parę dni prawdopodobnie nastąpi połączenie obu brzegów.

    W Pacanowie wielkie rozczarowanie, bo nie ma Krecika. Był taki duży przed wejściem... Mniej więcej w okolicach 200km rozpruwają mi się spodnie w miejscu, gdzie noga ma kontakt z jarzmem siodełka. Jadę trochę krzywo jak kaleka, bo to niby tylko tarcie skórą po gładkim aluminium, ale jednak kilkadziesiąt razy na minutę. #sandomierz nieco mnie "rozczarował", a mianowicie ulica Podmiejska, która to jest podjazdem (i potem zjazdem) zrobionym z płyt ażurowych. Ależ to tłucze po łapach, że mózg chce przez uszy wytłuc. McD w Stalowej Woli gdzie obrażam @faramka faktem, że nie poinformowałem o swoim przejeździe. Ale też było po 22, więc szkoda było robić zamieszanie. Tam też wpadam na pomysł, że druciarstwo można też uskuteczniać na człowieku, więc obwiązuję nogę taśmą izolacyjną, przez co już nie trę skórą o jarzmo, bo udo węższe. Z tym patentem będę jechał jeszcze 300km... W Sandomierzu i tak nie ma pociągu do Krk, więc muszę na południe jechać dalej.

    #przemysl wita około 4 rano w piątek - chciałem zaliczyć jeszcze granicę państwa i przejście graniczne w Medyce, ale trafiłem na nieczynny prom w Wyszatycach. Niby mam zaraz pociag do Krk, ale czuję się dobrze, więc decyzja, że jadę dalej. Przez Pogórze Przemyskie cisnę do #krosno z wizytą u rodziców na obiedzie. Pogórze jak nazwa wskazuje składa się z górek. Nawet takich dość solidnych po kilkaset metrów. Dobrze rozbudzają po monotonii krajówki.

    Jak nietrudno sobie wyobrazić decyzja aby kręcić dalej, po 700km, będąc po obiedzie, u rodziców, gdzie już niby nic nie muszę, była umiarkowanie entuzjastyczna, ale zbyt blisko do tysiąca i nawet nie podlegała negocjacji. Uderzam przez Pogórze Strzyżowskie na #rzeszow. Tam też pojawia się najsolidniejszy podjazd na trasie 223m, 8%. W palącym upale, z sakwą, po 720km... I tak naprawdę tylko ten upał był problematyczny, bo pot lał się do oczu. Rzeszów ma absurdalnie dużo DDR. Przy nawet jakichś zadupiastych uliczkach. Choć jak zauważył autochton @zukikiziu sa to bardziej "imitacje DDR". Niezbyt wygodnie się tym jeździ.

    Powrót do #krakow przez okolice Dębicy i serwisówką A4. Co było koszmarnym błędem. W nocy jest tam od zatrzęsienia sarenek, zajęcy i innego tałatajstwa, które tylko marzy, aby wepchnąć się pod koło. Dwie sarny wbiegły przez drogę, "odbiły" się od siatek chroniących A4, więc zawróciły przez tę samą drogę, a ja po hamulcach i wyleciałbym przez kierownicę. Skończyło się na wheele na przednim kole.

    W Krakowie melduję się o 5 rano w sobotę, pod blokiem orientuję się, że przeciąłem oponę. Wymieniam więc rower i dokrętka brakujących kilometrów. O dziwo po 48h bez snu nie chciało się spać, to ogarniałem życie, a wieczorem piwko ze znajomymi na mieście. O 4 rano w domu. I wtedy to już chciało mi się spać. Jak na 72h na "stendbaju" bez snu czułem się spoko. Choć na rowerze kolejnej nocy nie odważyłbym się już jechać.

    Pogoda przez pierwszy dzień bajka, zarówno temperatura i jak i wiatr. Był niezbyt mocny boczny, więc przeszkadzał tylko umiarkowanie. Pierwsza noc też super. Drugi dzień bezwietrzny i upalny do tego stopnia, że zaczęła mi się lać krew z nosa. Noc ok aż do ostatnich 50km, gdzie po deszczu w okolicach Krakowa temperatura spadła i to bardzo. Komary to jakiś dramat, w dzień jest źle, w po zachodzie słońca nie można się zatrzymać. 10 sekund sikania to 20 ugryzień.

    To mój drugi Tauzen w życiu i chyba ostatni. Nie da się tego jechać z kimś (w rozumieniu całości), bo każdy ma kryzysy w innym momencie. A jazda nieswoim tempem (czy to za szybko, czy za wolno), to prosta droga do kontuzji, zajechania się, etc. Jedynie może gdyby udało się skombinować kilka ekip na etapy... Jadąc to solo idzie ogłupieć z nudy. Ok, miałem słuchawkę w jednym uchu i leciała muzyka czy podcasty, ale droga ciągnie się niemiłosiernie. Wyobraźcie sobie, że jedziecie non stop ponad 30h, zostaje Wam jeszcze 300km do tysiąca... I to przynajmniej 12-13 kolejnych godzin jazdy. Ten Tauzen był znacznie łatwiejszy dla mnie od strony fizjologicznej (nie chciało mi się praktycznie w ogóle spać i nie miałem halucynacji) i kondycyjnej oraz nie dopadł mnie deszcz i zimno jak poprzednim razem. Był znacznie trudniejszy przez wytyczenie trasy. Jazda po kwadraty to: gruzy, ujeby, chujowe asfalty, mnóstwo skrzyżowań, dohamowań, nawrotek, pomyłek trasy, średnia spada, więcej czasu w siodle. Dużo łatwiej jedzie się po prostu przed siebie.

    Równolegle swój Tauzen jechał @MordimerMadderdin, którego relacja powinna się pojawić też na dniach. Początkowo miałem jechać z nim, ale startował z Jaworzna, więc musiałbym wyjechać 3h wcześniej, a to zły pomysł, bo kolejna niedospana noc. Zapraszam do dawania mu kudosików i komentarzy pod jego jazdą.

    Za niecały miesiąc jadę rowerem w Dolomity przez Węgry, Chorwację. Potem powrót przez Austrię, Niemcy i Czechy. Gdyby ktoś gdzieś mieszkał oraz chciał i mógł przenocować, to zapraszam na PW.

    Strava i Instagram

    #metaxynarowerze #100km #200km #300km #400km #500km #600km #700km #800km #900km #1000km #rower #szosa
    pokaż całość

    źródło: tauzen kwadratowy.jpg

  •  

    521 435 + 1019 = 522 454

    Przed wyruszeniem w drogę należy nabrać pokory.

    Już od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie żeby zrobić na rowerze tysiąc kilometrów. Na raz.
    Pomysłów na trasę było kilka, terminów też, sił za to nie było. Aż do teraz.

    Przed wyruszeniem w drogę postuję na #rowerowyrownik i na #rower czy komuś by się nie chciało pojechać choćby kawałek. Info ląduje też na Stravie. Zbieram chętnych… I sprawdzam pogodę. Dramatu niby nie ma. Dopiero później się okaże że pogoda będzie chciała ze mnie zrobić truchło...

    23 lipca, czwartek, 5:20 wstaję. Zaraz po moim powstaniu z ciepłego i wygodnego łóżka dostaję wiadomość od @metaxy. Wstawaj – pisze. Zanim mija mi 50km dostaję wiadomości od znajomych i kilku osób, również na Instagramie i Wykopie. Trzymają kciuki:) I jest to cholernie miłe uczucie. Kiedy często obcy ludzie piszą ci że jak będzie jakiś problem w trasie, to mam pisać (i wysyłają numer telefonu do siebie:)) @porywacz_zwlok zapewnia w Wielkopolsce pomoc w razie potrzeby :)

    Początkowy etap mija całkiem przyjemnie. Może poza stukaniem „czegoś” w tylnym kole (chyba luźna szprycha) ale niepomny na lekkie niedogodności jadę przed siebie. W związku z tym że wstaję nico później niż planowałem (mamo, jeszcze 5 minut) śniadanie zjadam dopiero na Orlenie w Herbach. Do tego momentu ratuję się batonikiem.

    Później następuje deszcz. Pada przez ok 10km ale szkoda mi marnować czasu na przeczekiwanie na jakichś przystankach… Których i tak nie ma, Jadę więc w tym w rześkim jesiennym deszczyku, targany wiatrem w ryj, który będzie przeszkadzał do samego wieczora. Jest 18 stopni, odczuwalna znacznie mniejsza, ale jakoś idzie. Po deszczu robi się jakoś przyjemniej więc lecę sobie zgodnie z planem w kierunku Kalisza z którego ma po mnie wyjechać @Tomahawk. Zakładam że pojedzie moim śladem. Źle założyłem. Uznaje on bowiem że jazda naprzeciw po śladzie jest passe i jedzie po swojemu. Kiedy udaje się nam skomunikować okazuje się że @Tomahawk jest w Czajkowie ja zaś w Grabowie nad Prosną… A mięliśmy się spotkać w Kraszewicach. Typowe :) Wracam się kilka km i od tego momentu jedziemy już we dwóch. Adam nie prowadzi mnie po mojej trasie za to pokazuje kawałek miasta i obrzeży, bardzo urokliwych. I BARDZO pobocznych. W stosunku do całości jestem jakieś 40 kilometrów na plus… Będzie można później skracać jakby co ;) W Kaliszu (bardzo ładne miasto) robimy przerwę w Maku, gadamy o pierdołach i jedziemy dalej, W Tursku @Tomahawk życzy mi powodzenia w dalszej trasie i wraca do siebie. Żegnamy się, szczerze dziękuję za towarzystwo i jadę dalej. W noc. Zimną noc. Będąc jeszcze w Koszalińskim McDonaldzie zakładam pod koszulkę longsleeva termo. Do 22:00 jedzie mi się całkiem przyjemnie. Później temperatura zaczyna spadać drastycznie. Na Orlenie w Pyzdrach zakładam nogawki i ubieram pierwszego ultralighta (bluzę już dawno mam na sobie). Przed Wrześnią zrównuje się ze mną radiowóz. Jest środek nocy, ZEROWY ruch na drodze a panowie uprzejmie pytają czemu nie jadę po DDR… Nie będę dyskutował z nimi w środku nocy, zjeżdżam na ten ich niby DDR (nie widziałem żeby tam jakieś znaki były ale cóż, niech będzie że ten trakt z polbruku to DDR). Jadę tym czymś jakiś czas. Później kiedy przeskakuje w CPR poprzecinany wjazdami na posesję olewam i jadę drogą. Nie mija mnie żaden samochód. Ja za to mijam jakiegoś bobra na zjeździe (omal w niego nie walnąłem) który postanawia swoje bobrze sprawy załatwiać po nocy na środku drogi. Klnę niecnie i jadę dalej bo co mogę zrobić.

    Temperatura spada do 6 stopni. W lipcu. Ubieram na siebie wszystko co dam radę i jadę przed siebie. Organizm bardzo szybko traci temperaturę i zaczyna zużywać bardzo dużo energii na ogrzanie się. Energii której potrzebuję do kręcenia korbą. Idziemy na kompromis. Jadę trochę wolniej ale nie dzwonię zębami. Co nie zmienia faktu że jest mi tak zimno że ledwie jadę. Dobrze że już nie wieje tak jak za dnia…
    W nocy robię przerwę na herbatę na Orlenie, smaruję się maścią rozgrzewającą, krtóra nic nie daje i jadę dalej w ten ziąb… Po wschodzie słońca dojeżdżam do kolejnego Orlenu… Który z jakiegoś powodu jest zamknięty. Przemarznięty do szpiku, zmęczony ponad miarę siadam na chodniku i zerkam na telefon… Gdzie by tu zwiać na pociąg i pojechać do domu. Najbliżej mam Bydgoszcz który i tak jest cholernie daleko. Postanawiam zrobić sobie drzemkę. Ustawiam budzik żeby obudził mnie za 20 minut i odpływam… Co jest najlepsze? Z Rafałem i Pauliną jestem w ciągłym kontakcie. Mimo że Rafał jedzie tysiąc po swojemu a Paulina pracuje, cały czasu czuję że ktoś tam jest i czuwa. Momentami mam wrażenie że za chwilę wylecą gdzieś zza zakrętu i dadzą posiedzieć na kole :)

    … Trochę mi to pomaga. Wsiadam szybko na rower i kontynuuję jazdę. W międzyczasie opiernicza mnie Paulina. Myśleniem mam się zająć w pracy, teraz mam kręcić (to tak a propos moich rozmyślań o porzuceniu planu). @ZgnilaZielonka też mnie motywuje więc jadę.

    Temperatura się podnosi, wiatr póki co się uspokoił, zaczyna się jechać całkiem przyjemnie. Po drodze, za Bornym Sulinowem, obok jeziora Komorze robię kolejną 20min drzemkę. Jadę dalej… Po południu witają mnie pierwsze chmury z których zaczyna kropić . Wiatr też się wzmaga. Zaczynam zwiedzać pierwsze pomorskie ujeby. Plus jest taki że kiedy pada to mam równy, gładki asfalt. Kiedy zaś przestaje padać… Trafia się i leśna ścieżka i szuter. A kiedy już jest asfalt to z takimi dziurami i tak nierówny że na MTB byłoby wesoło… Pogoda ewidentnie chce mi przeszkodzić. Kropi od 640km a pada od 680 do Słupska, gdzie na chwilę przestaje. Akurat żebym na sucho przejechał przez miasto w którym „ścieżki rowerowe” tworzył ktoś o inteligencji pawiana (nie obrażając przy tym Bogu ducha winnych pawianów). Skacze toto z jednej strony drogi na drugą, oznakowanie tego ktoś miał ewidentnie w dupie, przygotowanie asfaltu (marzenia!) kostki czy nawet płyt to jakaś katastrofa na której można rozwalić rower. Warszawo, nie jesteś najgorszym miastem po którym miałem przyjemność jechać na rowerze.

    Jakoś udaje mi się te „DDRy” przejechać i lecę na Ustkę. Ale żeby nie było za łatwo, znów zaczęło padać. @ZgnilaZielonka pisze że w Koszalinie już przestało więc jadę pełen nadziei:) Nadzieja jakby pryska im bliżej Darłowa. Za sprawą wiatru. Mówiłem że pogoda mnie nie lubi? To powiem tak: wieje w ryj tak bardzo że zatrzymuje w miejscu.

    Bez zbędnych pauz przejeżdżam prze Ustkę i kieruję się w kierunku Sławna, później Darłowa i dalej, na Mielno. Kawałek przed miastem ktoś mnie woła po imieniu. Nie zauważyłem a to Zielonka czeka na poboczu. Zawijam się, minutka na gadkę szmatkę, wymianę ogniw w lampce i zapoznanie się (bośmy się nie znali wcześniej) i jedziemy dalej we dwoje. W związku z tym ze jest ciemno i późno to widoków ujrzeć nie sposób. Jestem pełen podziwu że mirabelce w ogóle się chciało wyjeżdżać po mnie. Spotykamy się wszak po północy. Lecimy na Kołobrzeg. Zielonka pokazuje że po lewej jest Bałtyk, po prawej jakieś lotnisko, pokazuje bardzo ładny most oddzielający bagna od morza… Gdyby tak był dzień… :D Po tej krajoznawczej i krajobrazowej wycieczce podczas której wicher chce nam strącić głowy z ramion (rozstajemy się w Kołobrzegu, Zielonka wraca do siebie zrobić sobie setkę) jadę sam pośród drzew i nocy.

    Mój mózg śpi. Ja nie. Co to oznacza? W moim przypadku przewidzenia. Omamy. Słuchowe też. O czym uświadamia mnie Rafał. Każde się zdrzemnąć i zresetować. Zatrzymuję się na ławce w jakimś miasteczku, ale że to imprezownia to… Nie ma spokoju. Nie będę ryzykował spotkania z jakimiś wesołymi lokalsami po kilkudziesięciu głębszych. 10 minut odpoczynku musi wystarczyć.
    Już w Łazach było wesoło kiedy krzaki coraz bardziej zaczynały przypominać ludzi, teraz zaczyna się cyrk. Godzinę po tym jak Magda pojechała do siebie zaczynam się faktycznie bać tego co widzę. W moim kierunku obracają się drzewa, słyszę jakiś głos obok i nie wiem czy przywiał go niesłabnący wiatr czy to ktoś bliżej mówi… Znaki drogowe patrzą na mnie, a gałęzie drzew próbują złapać. Co chwilę coś przemyka obok. Głupi cień na ogrodzeniu wygląda jak starzec z laską który ewidentnie wskazuje tym drągiem na mnie o chyba coś mówi. Nie jest wesoło kiedy 200 metrów przed sobą widzisz drzewo które obraca „głowę” w twoim kierunku. Wiesz że to bujda, że takich rzeczy nie ma. Ale Twój mózg nie. Zimny pot strachu oblewa Ci plecy. Coś mruga z tyłu. Osobówka więc zjeżdżam. Patrzę w lusterko, obracam się do tyłu, droga pusta...W takich oto wesołych okolicznościach mojego mózgu, z niesłabnącym wiatrem jadę ku słońcu. Kiedy świta zaczyna być lepiej. Dużo. Już ciągle po wybrzeżu, w porywach słabnącego wiatru dojeżdżam do Międzyzdrojów. Udaje mi się ogarnąć w WC, kupić trochę jedzenia, posiedzieć na plaży. Zmierzam na dworzec. Pociąg po 14:00… Do Katowic, później na rowerze do domu…

    Staty:
    Km: 1019,99
    Kalorie: 17854
    Czas netto: 39:13:43
    Czas brutto: 48:56:34
    Temp min: 6 stopni, max 30 stopni

    Życiówka

    #rowerowyrownik #rower #szosa #100km #200km #300km #400km #500km #600km #700km #800km #900km #1000km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 123-down.jpg

  •  

    519 488 + 104 = 519 592

    Druga setka nie robi już takiego wrażenia.
    Trasa była bardzo fajna, bardzo przyjemna. Jeden czy dwaj kierowcy wyprzedzali, w odległości ok 50cm, reszta powyżej, ponad 3/4 powiedziałbym, że ponad 1m. Bardzo, bardzo fajne uczucie nie czuć się zagrożonym co chwila.
    Dzisiaj zagrożony byłem raz, przez swoją głupotę.... zjeżdżałem do sklepu i zapomniałem, że szosa na luźnym kamieniu nie trzyma się tak jak MTB - tak, przewróciłem się (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■). Na szczęście nawet na owijkach nie ma śladu. Jak również kolano nie ucierpiało. (kolejność nie jest przypadkowa ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
    Przewyższenia: 620m
    Średnia prędkość: 27,9km/h

    Kilka drobnych modyfikacji do tej trasy i będzie ona moją co tygodniową lub dwutygodniową.

    #rowerowyrownik #szosa #100km #ruszkielce

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    źródło: phpeUGNGC

  •  

    515 374 + 141 + 135 + 136 + 134 + 150 + 21 + 142 = 516 233

    Wypad z rowerem na Kujawy na kilka dni.

    141 - start z Włocławka, sielanka po mieście, tama, bulwary i wspinaczka na skarpę po drugiej strony Wisły. Dalej wzdłuż Wisły do Nieszawy, meta w Kruszwicy.

    135 - Główny cel Licheń i Ślesin. Ciekawie, choć trasa w niedzielę do Lichenia to nie był zbyt dobry pomysł, ludzi jak mrówków ;)

    136 - Trasa do Ciechocinka oraz do ruinek zamku w Raciążku.

    134 - Główny cel Trzemeszno, punkt widokowy Duszno oraz ciekawy zabytkowy mostek na Jeziorze Mogileńskim.

    150 - Powidzki Park Krajobrazowy

    21 - Na pociąg powrotny

    142 - Wysiadka wcześniej w Sochaczewie, tam Muzeum Kolei Wąskotorowej i powrót do domu przez obrzeża Kampinosu i tereny gminy Leoncin.

    Fotki od góry:
    -Jezioro Powidzkie
    -Polny skrót do Budzisławia Kościelnego, Dwór Kruchowo, zabytkowy most żelazny na Jeziorze Mogilieńskim
    -Elektrownia Pątnów w tle
    -Bazylika w Licheniu, Ciechocinek, Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie
    -Bulwary we Włocławku
    -Rezerwat Przyrody Uroczysko Koneck, przy tamie we Włocławku
    -Pałac Bursztynowy Włocławek
    -Wisła ze skarpy niedaleko Nieszawy
    -Sanktuarium Matki Bożej Pani Kujaw W Ostrowąsie, Skansen Archeologiczny w Mrówkach, Anwil

    #rowerowyrownik #100km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: phpFPUaDj

    •  

      @Gostas: Do Konina nie dotarłem, mam tam zaznaczone jedynie jeziorko turkusowe do zobaczenia na przyszłość.

      Co do tej trasy to oprócz Lichenia i całkiem fajnego Ślesina, to oprócz jeziorek to faktycznie za dużo innych atrakcji to nie było. Ciekawe było w Sławęcinie jeśli lubisz takie klimaty, duży zbiornik wodny, jakieś stare rury i fajne widoczki z hałd ziemnych ;) pokaż całość

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: sławęcin.jpg

    •  

      @smutny_login: Całkiem fajnie było! Ja jestem z północno-wschodniego mazowieckiego, więc jestem przyzwyczajony do szukania mniej oczywistych atrakcji i przemierzania polnych pustkowi ;) Największy minus tam u was to bardzo kiepskie asfalty na wioskach...

      @Piewca_Zaglady: U rodziny w Kruszwicy, tam miałem bazę wypadową na poszczególne trasy.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    513 578 + 100 = 513 678

    Dawno nie robiłem stówki popołudniu

    #rowerowyrownik #100km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

  •  

    511 938 + 125 + 205 = 512 268

    #rowerowyrownik #100km #200km

    Pobita życiówka.

    źródło: 1595494144187.jpg

  •  

    Mała relacja z wyjazdu do źródeł Łaby.

    Ostatni mój weekend to 3 dni na #gravel w okolicach czeskiego Jaroměřa w kraju hradeckim. Planem podstawowym był wjazd z Jaromiera własnie wzdłuż Łaby na Labską boudę czyli hotel na wys. 1340 m stojący w bezpośredniej bliskości "studni" stanowiącej "źródła Łaby".

    Sama trasa na 160 km mnie nie uwiodła. Zdecydowanie nie jest to szlak łabski taki jak znałem z okolic Decina, Terezina czy Drezna. Nie jest za fajnie pociągnięty, rzeka jest jeszcze wąziutka i nie ma funu jechania wzdłuż niej, ale też nie spodziewałem się cudów, bo planem było wymęczenie się i wjechanie z 254 m na 1340 https://www.endomondo.com/routes/1576565481. Wjechałem na górę przez Vichova i Vitkovice i stwierdzam, że pomimo bardzo ostrych jak na mnie podjazdów, to była znacznie lepsza opcja niż wjazd przez Vrchlabi i Szpindlerowy Młyn - po prostu lepiej mi się mocno wymęczyć na kilkuset metrach pionu 12% (a bywały takie) niż przez 30 km pedałować pod wkurzający niewielki podjazd.

    Z ciekawych rzeczy po drodze jest:
    - muzeum rowerów https://www.arealzirec.cz/
    - piękna tama https://prehrada-les-kralovstvi.cz/
    - leśna galeria rzeźb Mateusza Brauna https://www.google.pl/maps/@50.398846,15.8731343,17.67z
    I pewnie wiele innych rzeczy, jak Zoo w Dvur Kralove, które już pomijałem, bo znałem z wcześniejszych wypraw w te okolice.

    Miałem wrażenie, że droga łabska 2 z Jaroměřa do źródeł i w stronę Szpindlerowego Mlynu nie jest ani zbyt ciekawa widokowo, ani szczególnie dobrze oznaczona ani zbyt wybitnie "otoczona" rowerowymim knajpetkami, z którymi mi się czeskie popularne trasy nadwodne bardzo kojarzą. Ogólnie stwierdzam, że warto jako wyzwanie - takie dla mało doświadczonych kolarzy, którzy chcą sobie coś w górach wjechać. Widoki ze szczytów karkonoskich dużo wynagradzają, fakt dojechania do źródła Łaby mnie kręcił, możliwość pojeżdżenia po górskich szlakach rowerowych innych niż single był również super, niemniej wielkiej przyjemności z przejazdu nie miałem.

    Drugi dzień i 120 km - wycieczka Jaroměř -> Pardubice https://www.endomondo.com/routes/1577659155 - trasa już była archetypicznie dobra wręcz. Duża część drogi biegnie w "tunelach" leśno-krzaczastych przy samej rzece, która już miała sensowną szerokość. Z głupotek przy Smiricach park z rzeźbami pod gołym niebem i niezłymi bzdurami typu ławka z psami. Typowe już czeskie postoje piwne dla rowerzystów i ładnie pociągnięty asfalt. Dużo szerokiej rzeki i mnóstwo zieleni wszędzie. Pięknie. Po drodze zamek na wzgórzu Kunieticka Hora - mały i fajny z widokami z wieży na wszystkie kierunki świata i opisanymi pasmami górskimi i szczytami. A wszędzie na zamku pełno kozic. :)

    W samych Pardubicach się zakochałem. Dojazd trasą łabską fajnie meandruje przed miastem i można nawet bobry spotkać przy rzece. Samo miasto położone jest nad dwoma rzekami (Łaba i Chrudimka), pełne zieleni z bardzo fajnym rynkiem i tym po co tam jechałem - czyli torem gonitwy Wielka Pardubicka https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Pardubicka, która śledził mój dziadek, a ja stwierdziłem, że muszę chociaż ten tor zobaczyć. Skończy się pewnie na tym, że pojadę tam na sama gonitwę na jesień z czystej ciekawości. Bezapelacyjnie polecam samą trase i odwiedzenie też Muzeum Piernmika zaraz za zamkiem Kunieticka Hora.

    Trzeci dzień i 77 km wycieczka Jaroměř -> Litomyšl https://www.endomondo.com/routes/1577666243. Nudno dość, nie wzdłuż Łaby. W okolicach Libnikowic jest ścieżka ludowej architektury, ale udało mi się znaleźć tylko jeden stary dom. Bez szału. Po pewnym czasie trasa z szosy wpada w las i jest już ciekawiej. Fajne jest dość miasteczko Choceň i kawiarnio-knajpa Cafe 59 nad rzeką. Trasa jest znacznie ciekawsza w drugiej połowie, gdy biegnie już lasami i przełajem fajnym. Sam Litomyšl https://pl.wikipedia.org/wiki/Litomy%C5%A1l dla fanów muzealnictwa, pałaców i ogrodów jest fenomenalny. Można spędzić tam ładnych kilka dni. Trzeba tylko unikać poniedziałków, kiedy wszystkie rzeczy muzealne są zamknięte. Byłem tam w poniedziałek. Odwiedziłem tylko zamek i było warto. Ogólnie od drugiej połowy jedzie się już bardzo fajnie i mogę polecić w sumie tak trasę, jak i bezapelacyjnie samo miasto.

    Z Litomysla wrociłem już pociągiem do Jaromierza i bardzo ogólnie zadowolony z wycieczki pojechałem do domu.

    Litomyśl jako baza wypadowa sprawdził się świetnie. Mapy.cz jako nawigacja sprawdziły się bardzo dobrze, choć żrą u mnie baterię jak szalone. Cieszę się, że zrobiłem swoje pierwsze #100km w tym sezonie i #150km też.

    Bardzo polecam te okolice na gravel, jak i na #szosa chyba też, tylko na mapy.cz trzeba pilnować, żeby rzeczywiście tyczył po asfalcie.

    #rower #podrozujzwykopem #czechy
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: trasy.png

  •  

    511 788 + 103 = 511 891

    Każdy kolejny wpis ciekawszy xD Poprawiłem kilometry :)

    #rowerowyrownik #100km

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot.android.locus.jpg

  •  

    511 586 + 103 = 511 689

    Rzadko się udzielam pod tagiem rowerowyrownik, ale dziś jest wyjątkowa okazja. Otóż pierwszy raz udało mi się przejechać 100 km za jednym razem, więc pijcie ze mną kompot ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na zdjęciu w tle widać zbiornik wodny Šance w Beskidzie Śląsko-Morawskim w Czechach.

    #rowerowyrownik #rower #100km #czechy

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    źródło: phpV16Xuh

  •  

    509 918 + 201 = 510 119

    Wycieczka do Sulejowa :)
    śr. 23,1km/h ↑1340m
    #100km nr 12
    #200km nr 2

    #rowerowyrownik #rower

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    źródło: phpjQJ53K

  •  

    507 867 + 46 + 24 + 130 + 119 + 116 = 508 302

    Podsumowanie tygodnia. Trzy setki od piątku do dzisiaj to efekt wyjazdu na stare śmieci do Olsztyna. Było spanie pod namiotem, żarcie kanapek pod zupki chińskie czyli powrót do czasów i miejsc, gdzie bywałem jako student ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pierwszego dnia oczywiście wyjebka: przerzutka wkręciła się w szprychy i zapowiadało się na powrót pociągiem. Całe szczęście znalazłem serwis, gdzie mieli Tourneya do Tribana 100 i udało się kontynuować wyjazd.

    Polecam mocno Olsztyn - pochodzę z Mazur, gdzie jezior nie brakuje, ale Ukiel jest w moim TOP 10 ( ͡° ͜ʖ ͡°) (a na zdjęciu jez. Długie, fuck logic xD). Więcej zdjęć na Stravie.

    #rowerowyrownik #olsztyn #triban100 #wykoptribanclub #100km
    pokaż całość

    źródło: qaqaq.jpg

  •  

    #rowerowyrownik #rower #100km

    507 427 + 100 = 507 527

    Miała być burza, później nagle wyszło słoneczko no to pojechałem. Nic szczególnego nie planowałem, a tutaj taka sytuacja.
    Przy 60km wpadła myśl, czy by jednak nie dokręcić do tej mitycznej stówy xD No i się udało, ale ostatnie 15km to była masakra. Nie zabrałem ze sobą nawet banana, a 1,2l wody to trochę za mało dla mnie jednak.

    Anyway super było, ciekawe czy uda się kiedyś powtórzyć XD
    pokaż całość

    źródło: IMG_20200719_185746.jpg

  •  

    #rowerowyrownik #100km
    Pierwsze 100 kilometrów w sezonie, udało mi się wyjechać z domu w czasie okna pogodowego, ale wróciłem już w deszczu 506 185 + 120 = 506 305

    źródło: 8c1ba882576329c83d16380b072bd50a.0.jpg

  •  

    505 943 + 22 + 104 = 506 069

    Dzisiaj wpadło lipcowe Gran Fondo #100km. Przestałem szukać wymówek i w końcu wybrałem się w okolice Obornik Śląskich (pozdrawiam użytkownika @a-one), następnie pojechałem przez Uraz do Brzegu Dolnego i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem.

    #kwadraty - wpadło 37 nowych i dzięki temu udało się przekroczyć barierę 500 (w sumie są 502).

    #rowerowyrownik #ruszwroclaw

    Edit. Co tu się odskryptowało (ʘ‿ʘ)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: phpAi9nyt

  •  

    #rowerowyrownik #100km

    505 707 + 108 = 505 815

    Rekreacyjnie z różowym
    Pogoda idealna
    I takie trochę pokazrozowegopaska

    źródło: 1595098627078.jpg

  •  

    505 110 + 100 = 505 210

    Z wizytą w Jaworznie(。◕‿‿◕。)
    Przejazd Velostradą, GEOsfera, Gródek i Zalew Sosina.
    Wpadła kolejna #100km. Bardzo udana sobota!

    #rowerowyrownik

    źródło: 1595090433171.jpg

    +: dablju_, SirH8 +34 innych
  •  

    504 010 + 101 = 504 111

    #100km po raz 10 w tym roku, okrągły jubileusz.... No i chyba dawno mi się tak źle nie jeździło ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Ciągły brak energii, nawet był wioskowy sklepik grany, żeby dodatkowego Marsa opierdolić do prowiantu, który zabrałem... na ~65 km znowu przypomniał o sobie ból kolana, ale na dobre jebło mnie koło 90, razem z pachwiną. Chyba mam coś naciągnięte i za dużo i za mocno jeżdżę, żeby samo poprawienie siodełka naprawiło nogę. No ale przejechane, a #kwadraty elegancko zaklejone:
    Tiles: 1296 (+32)
    Cluster: 543 (+37)
    Square: 14x14 (-) -> protokół rozszerzenia wgrany, jedna wycieczka po lasach i rooośnieeee XD

    #rowerowyrownik #wykopscottclub #strava #rower
    pokaż całość

    źródło: 108942226_638296150111827_6926063527966318315_n.jpg

  •  

    #rowerowyrownik #wykoptribanclub #100km #200km

    503 451 + 207 + 157 = 503 815

    Pierwsza 200 (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: strava5286532176721218890.jpg

    +: sargento, SirH8 +58 innych
  •  

    503 111 + 23 + 44 + 125 + 88 + 60 = 503 451

    #rowerowyrownik #100km #rowerowygif

    GIF

    źródło: fig.gif (2.72MB)

    +: SirH8, szwe +25 innych
  •  

    #rower #szosa #100km #200km #1549m

    Było 33 km/h przed wjechaniem do miasta :|

    źródło: 20200715_234315.jpg

    •  

      ooo jak nie wiesz co piszesz :) po 20km wibracji od tarki i dziur byś miał dość

      @mmichal: Uwierz, że na tych 250 km miałem różne drogi. Ale w głowie jedno: jechać. Już sam mój rower z usuniętą większością podkładek spod mostka jest niewygodny. Opony 25c.
      Oczywiście, że na S-Worksie Roubaix byłoby mi wygodniej, ale paskudne to jak noc. ;)
      A żadnym gravelem nie pojedziesz tak szybko jak rasową szosą race. Złotych środków w kolarstwie raczej nie ma. Zawsze jest coś za coś.
      pokaż całość

    •  

      klucz to wygodna pozycja.

      @mazaq1: Czyli wypadałoby kupić rower trekkingowy zamiast szosy race? ;)

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    502 470 + 150 = 502 620

    Miała być tylko setka żeby nie szaleć dziś ale... Nie wyszło. Znów po pracy :)

    150km, 1000+ w pionie i średnia nieco powyżej 30 :)

    #rowerowyrownik #100km

    źródło: sde.jpg

  •  

    501 935 + 145 + 136 = 502 216

    145 - w tereny gminy Szumowo
    136 - główny cel skansen w Nowej Suchej

    #rowerowyrownik #100km

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Nowe Szumowo - Nowa Sucha.jpg

    •  

      @SnikerS89: uwielbiam te twoje zdjęcia, naogladalam się takowych i sama się dorobiłam roweru - najlepsza decyzja ever tego roku, co prawda jeszcze nie śmigam takich dystansów, ale mam mega radochę z tego co wypedałuję. Czy na takich dystansach tyłek boli trochę czy bardzo? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @rowerowa_panienka: Dzięki (。◕‿‿◕。) Taka jazda eksploracyjna, ze zdjęciami, z odkrywaniem nowych miejsc, to super motywator do kręcenia kolejnych i dłuższych tras. Z tyłkiem swego czasu miałem sporo problemów, nadal idealnie nie jest, no ale im więcej jeździsz i gdy znajdziesz odpowiednie siodełko, tym lepiej będzie pod tym względem. Choć też nie bardzo ogarniam, jak niektórzy ultra kolarze jadą po kilkanaście godzin i to bez zbędnych przerw co chwilę, tak jak to jest u mnie ¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    500 914 + 167 = 501 081

    Tego jeszcze nie grali żeby po robocie w środku tygodnia trzaskać taki dystans ;) Czyli wyjazd po @metaxy który odbębniał w Beskidach kwadraty wraz z @Arczi-S @Mortal84 oraz @bynon

    #rowerowyrownik #100km pokaż całość

    źródło: Red na.jpg

    •  

      @dna_dzl: nie musisz mi go przedstawiać bo śledziłem go dłuższy czas. Straciłem do niego resztę szacunku gdy zaczął uskuteczniać swoją pseudo couch-o gadkę i twierdzić że ruch to lekarstwo na wszystko, bo jemu pomogło. Potem zaczął dodawać bajtowe tytuły, miniaturki... a idź Pan w uj!

    •  

      @Desmosedici: jeżdżę na Tribanie 100, stąd chociażby w jednym filmie widzę.... pewną manipulację pod lajki... Resztę szasunku stracił u mnie na wyrywkowych lajwach, kiedy mówił, że węglowodany to zło do widzów, nie interesując się niczym - po prostu węgle są złe.

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    498 416 + 52 = 498 468

    Dzisiaj wszystko co mogłem to trafiłem: jazda w deszczu, jazda pod wiatr i oczywiście kilkanaście kilometrów słabych dróg. Jakoś poszło ( ͡° ͜ʖ ͡°) Road to #100km, powolutku do celu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rowerowyrownik #wykoptribanclub #triban500

  •  

    497392 +112 + 92 + 69 = 497665

    112 – szybka jazda do Henrykowa z @Dewastators
    92 – tradycyjna czwartkowa, bezdeszczowa ustawka #rowerowywroclaw z @tududutududu i @wizkid. Tym razem pokręciliśmy się po Kocich Górach i ich rejonach pomiędzy Trzebnicą a Obornikami
    69 – z koleżanką @seeu, która kiedyś tu miała konto, ale usunęła. Za to ma nową szosę.

    #rowerowyrownik #rowerowywroclaw #ruszwroclaw #100km
    pokaż całość

  •  

    496 442 + 102 = 496 544

    Ostatnio mnie #strava okradła z metrów w pionie. Dzisiaj zaplanowane w Komoocie i wszystko poszło jak trzeba.
    #rowerowyrownik #rowerowykrakow #100km

    źródło: st.jpg

  •  

    Pierwsza trasa 100km w tym roku, i od razu spore zaskoczenie.

    Ostrożnie liczyłem na średnią w okolicy 26km/h, a wpadło... 28,9km/h. Masa rekordów życiowych pobita, w tym całkowicie zdemolowany rekord na 100km, poprawiony o 16 minut. Fakt faktem, że od poprzedniego rekordu dokupiłem buty SPD-SL, ale i tak uważam to za ogromny i niespodziewany sukces. Wszystko się dzisiaj zgrało. Podejrzewam, że była szansa podciągnąć to nawet do 29km/h, ale nie zamierzam narzekać.

    Jedyne stare rekordy jakie mi zostały to 10km i 10 mil, reszta pobita dzisiaj.

    #rower #100km
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    495 120 + 131 = 495 251
    Toruń - Barcin - Piechcin - Pakość - Toruń
    Fajna trasa, odwiedziliśmy wiele nowych miejsc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #rowerowyrownik #100km #wykopgiantclub

    źródło: PCN.jpg

  •  

    494 912 + 108 = 495 020

    Jakoś cała sobota się rozjechała - miałem iść z samego rana, ale zadzwonił serwis, że mogę odebrać drugi rower w którym bez żadnej przyczyny zjebała się bateria od di2 potem coś w domu trzeba było zrobić i nagle z 8:30 zrobiła się prawie 14, a i tak jakoś wyszło, że spokojna stówka wpadła. Ale po płaskim to i śmieci się toczą.

    #rowerowyrownik #100km (12) pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    493 820 + 141 + 45 + 152 + 155 = 494 313

    Działa skrypt do automatycznego dodawania?
    #rowerowyrownik #100km
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów