•  

    Niemieckie zdjęcie lotnicze z okresu Powstania Warszawskiego. Dokładnie datowane na dzień 5 września 1944 roku przedstawia słupy dymu nad płonącymi rejonami ulic Śródmieścia (m.in. Jasna, Nowy Świat, Plac Dąbrowskiego).

    Źródło: National Archives.

    #warszawa #1944 #fotohistoria #godzinaw #powstaniewarszawskie pokaż całość

    źródło: 5_wrzesnia_1944_plonaca_warszawa.jpg

  •  

    Instrukcja z okresu #powstaniewarszawskie dotycząca unieszkodliwienia, rozbrojenia czołgu-miny "Goliat".

    Źródło: Archiwum Akt Nowych w #warszawa

    #1944 #2wojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #historia pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

    +: IgorK, S....r +9 innych
  •  

    Dokładnie 28 sierpnia 1944 roku powstało jedno z najbardziej znanych zdjęć z okresu Powstania Warszawskiego.

    Tego dnia Sylwester Braun ps. "Kris" uchwycił moment uderzenia pocisku wystrzelonego z samobieżnego moździerza Karl "Ziu".

    Co ciekawe pocisk nie eksplodował, ale poważnie uszkodził konstrukcję budynku "Prudential", który odchylił się od pionu.

    Dodatkową ciekawostką jest fakt, że ekipa budująca II linię metra, w dniu 28 sierpnia 2012 roku natrafiła w tym miejscu na jeden z niewybuchów.

    #warszawa #1944 #2wojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #fotohistoria #godzinaw #gruparatowaniapoziomu #historia #historiapolski #iiwojnaswiatowa #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

  •  
    s.........8

    +8

    Według niemieckiej Wikipedii, to Polacy byli zbrodniarzami Powstania Warszawskiego, które cudem, przy ogromnych krwawych ofiarach (Niemców) udało się całe szczęście stłumić. Swego czasu, w Rzeszy nazywano to wydarzenie "Das Wunder auf dem Weichsel" (pol. Cud nad Wisłą) (!)

    tagi:

    pokaż spoiler A teraz błagam, niech ktoś to wrzuci na prawicowe albo lewicowe facebookowe forum. #polska #niemcy #3rzesza #powstaniewarszawskie #powstanie #iiwojnaswiatowa #1944 #warszawa #polacy #wikipedia #wikipediacontent #propaganda #oszukujo
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: szok.png

  •  

    Zniszczone kamienice przy Podwalu, ujęcie od ul. Kilińskiego, po wybuchu niemieckiego ciężkiego nosiciela ładunków wybuchowych Borgward B IV. Warszawa. 13 sierpnia 1944 r.

    Powietrze było kompletnie szare - tyle było w nim pyłu - i był straszny odór spalonej krwi, spalonego ciała z trotylem. Na wiosnę następnego roku, jak się tam szło, to było czuć ten okropny smród. (...) Na ścianach były przylepione mózgi, kawały mięsa. Potem przybiegli chłopcy z łopatami i wykopali doły. (...) Łopatami zgarniano mięso do kubłów i tam wrzucano.

    Borgward IV został przyjęty do uzbrojenia armii niemieckiej w 1943r. jako SdKfz 301, był opracowany i produkowany w firmie Borgward w Bremie. Posiadał z przodu urządzenie mocujące do kadłuba specjalny ładunek o bardzo dużej sile rażenia. Prostopadłościenna skrzynia, nachylona i zwężająca się ku przodowi, w której mieściło się ok. 500 kg trotylu. była odczepiana przy pomocy specjalnej dźwigni. Po podjechaniu do umocnienia, kierowca uwalniał skrzynię, która zsuwała się po pochylonym pancerzu i odjeżdżał do tyłu jednocześnie uruchamiając zapalnik czasowy.. Eksplozja następowała również w trakcie próby otwarcia pokrywy ładunku -zapalnik mechaniczny natychmiastowego działania, jak i zdalnie..

    "Błędy popełniali wszyscy"

    Feralnego dnia około godziny 11:00 polskie punkty obserwacyjne dały znać, że od Nowego Zjazdu zbliżają się dwa czołgi, kierujące się na Plac Zamkowy. Prawdopodobnie mało kto zauważył, iż jeden z pojazdów był dużo mniejszy od drugiego, nie posiadał uzbrojenia: działa, ani karabinów maszynowych. Dziś wiemy, iż był to niemiecki transporter ładunków Borgward B IV, wyglądem zewnętrznym zbliżony bardziej do tankietki, niż do czołgu. Drugi, dużo większy pojazd, to zapewne działo pancerne StuG 40 Ausf. G SdKfz 142/1. Według niektórych relacji, mniejszy pojazd na stanowiska podprowadzało nie jeden, ale dwa większe działa StuG 40.

    Gdy na pancerzu pojazdu pojawiły się niemrawe płomienie powstałe od butelek z benzyną, z wnętrza wyskoczył kierowca i biegnąc pod ścianami zrujnowanych kamienic zdołał umknąć w stronę Krakowskiego Przedmieścia. W tym momencie zaczęło powoli docierać do powstańców, że zdobyli "czołg", co było dla nich wydarzeniem bardzo rzadkim.

    Do płonącej maszyny dobiegli żołnierze z kompanii "Harcerskiej", "Anny" i z Oddziału Specjalnego "Juliusz", którzy ugasili pożar i spenetrowali wnętrze pojazdu. Okazało się, że "czołg" nie posiadał żadnego uzbrojenia. Odkryto jedynie "intrygujące instalacje elektryczne" - jakby "rozbudowaną radiostację".

    Na polecenie kpt. "Gustawa", zastosowano pewne środki ostrożności - wycofano załogę o kilkadziesiąt metrów dalej. Jednak przez kilka godzin nic się nie działo podejrzanego z pojazdem, Niemcy nie przejawiali aktywności i powstańcy uznali tę ostrożność za przesadzoną i wręcz zbyteczną.

    Około 17:30 powstańcy, wbrew zakazowi swego dowódcy, uruchomili pojazd wprowadzając go przez częściowo w tym celu rozebraną barykadę przy ul. Podwale. Do prowadzenia pojazdu sprowadzono kierowców-pancerniaków z kompanii motorowej "Orląt". Byli to: strz. "Cymbo" Zygmunt Salwa i sierż. "Szczawiński" Henryk Paczkowski.
    Droga zdobytego pojazdu wiodła Podwalem do ul. Kapitulnej, następnie ul. Piekarską, Zapieckiem, aż do kwatery mjr. "Roga" na Rynku Starego Miasta.

    Po skręceniu w ul. Kilińskiego, transporterowi znowu przejazd zatarasowała niewielka, około metrowej wysokości barykada. Gdy trochę ją rozebrano kierowca "czołgu" postanowił spróbować pokonać przeszkodę. Kiedy pojazd znajdował się na szczycie barykady z jego przodu odpadł ładunek. Osoby towarzyszące pojazdowi sądząc, że skrzynia stanowi integralną część pojazdu, próbowały podnieść ją i z powrotem zamontować na przedzie pojazdu. W spuszczonej skrzyni uruchomiony został jednocześnie zapalnik czasowy, ustawiony na taki okres czasu, teoretycznie pozwalający na wycofanie się Borgwarda, ok kilku minut.

    Pchor. "Orion" Ryszard Maciejewski z kompanii szturmowej "Wigier" oglądał przejazd tankietki z balkonu budynku przy ul. Kilińskiego 1. Widząc przy pojeździe wielki tłum, odwrócił się do "Bartka" Janusza Łapińskiego i rzekł:

    Wyobraź sobie co by było, gdyby tu teraz wybuchł pocisk!

    Po jego słowach nastąpiła eksplozja. Siła wybuchu była tak wielka, że fragmenty ludzkich ciał i rozbryzgi krwi pokryły ściany kamienic na wysokości nawet do trzeciego piętra, w odległości kilkudziesięciu metrów od centrum eksplozji. Ponadto zniszczeniu uległy górne piętra ministerstwa i część domów po przeciwnej stronie ulicy. Na domiar złego w bramie przy Kilińskiego 3 wybuchł pożar zmagazynowanych tam butelek z benzyną. Wypalony kadłub pojazdu został odrzucony wybuchem na odległość kilkudziesięciu metrów, a szczątki ludzkie znajdowano nawet kilkaset metrów od miejsca eksplozji.

    Na oknach, rynnach i balkonach wisiały fragmenty ludzkich ciał. Nogi, ręce, korpusy, kiszki. W tłumie chodziły kobiety i przeraźliwymi, obłąkanymi głosami nawoływały dzieci. Nikt im jednak nie odpowiadał...

    Według niektórych źródeł zginęło ponad 300 osób, a rannych była podobna liczba. Początkowo spekulacje o czołgu pułapce okazały się być serią nieprzemyślanych i brawurowych działań powstańców, którzy przyćmieni zostali euforią nieznanego zdobytego pojazdu. Być może na skutek jakiś defektów, kierowca nie spuścił skrzyni z ładunkiem wybuchowym i nie odjechał. Także ostrzał niemiecki utrudniający dwa pierwsze rozpoznania tankietki, potwierdza, iż nieprzyjacielowi chodziło o to, by pojazd pozostał przy barykadzie. Prawdopodobnie nie zadziałało także odpalenie ładunku drogą radiową - dla Niemców to było także pierwsze (lub jedno z pierwszych) użycie tego typu broni przeciw powstańczej Warszawie.

    pokaż spoiler źródło: info-pc.home.pl/whatfor/baza/sdkfz_301_b_iv.htm, wiadomosci.dziennik.pl/historia, wikipedia, sppw1944.org


    #powstaniewarszawskie #historia #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #zdjeciazwojny #fotohistoria #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #1944 #historiajednejfotografii
    pokaż całość

    źródło: sppw1944.org

  •  

    Serwus Mirki, chciałbym zaprosić Was do obejrzenia, krótkiego klipu zachęcającego do oddania hołdu uczestnikom Powstania Warszawskiego w godzinę “W”.

    Film traktuję bardzo osobiście, bo udział wziął mój Dziadek - Zbigniew Daab ps. “Kapiszon”.

    Mam nadzieję, że się spodoba.

    #1944 #powstaniewarszawskie #2wojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #godzinaw #historia #historiapolski #iiwojnaswiatowa #warszawa pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Żołnierze przechodzący obok jednej z ofiar ataku rakietowego V-2.
    Antwerpia, Belgia. 27 listopada 1944 r.

    Teniers Plaats był najbardziej ruchliwym skrzyżowaniem w mieście, wojska amerykańskie kierowały się na południe do baz zaopatrzeniowych niedaleko Liege, a brytyjskie kolumny kierowały się na północ w stronę linii frontu w Holandii. Panował też spory ruch cywili, zarówno pieszych jak i przemierzających plac w tramwajach, czy samochodami.

    V-2 spadła ok. dziesięć minut po południu w trakcie największego ruchu. W wyniku wybuchu zginęło 126 osób (26 amerykańskich i brytyjskich żołnierzy), a 309 zostało rannych. Zmieszane ze sobą ciała leżały pośród zalanych wodą gruzów, po jakimś czasie ulicami płynęła różowa struga. Niektóre ciała znajdowano kilkadziesiąt metrów dalej, nawet na dachach budynków.

    #zdjeciazwojny #2wojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #fotografia #1944
    pokaż całość

    źródło: 78.media.tumblr.com 18+

  •  
    D.........o

    +37

    W trakcie trwania operacja lwowsko-sandomierskiej, w wyniku niefortunnego kontrataku w dniach 11.08.-14.08.1944 pod Staszowem podczas którego czołgi Tygrys Królewski II z s.Pz.Abt.501 starły się z czołgami T-34-85 z 53 Gwardyjskiej Brygady pancernej i IS-2 z 71 Samodzielnego Gwardyjskiego Pułku Czołgów Ciężkich wchodzące w skład 1 Frontu Ukraińskiego, Wehrmacht utracił bezpowrotnie co najmniej sześć najnowszych czołgów (3 spalone i 3 zdobyte, różna liczba podawana w różnych opracowaniach i dokumentach). Najcenniejszą zdobyczą były trzy wozy porzucone przez załogi w stanie praktycznie nieuszkodzonym, lub w wyniku drobnych awarii. Czołgi te nosiły numer 101, 502 oraz 234. Dwa pierwsze były czołgami dowódczymi Sd.Kfz. 267, trzeci był wozem liniowym. Czołg z numer 502 okazał się być w pełni sprawny, silnik uruchomiono już przy pierwszej próbie, uzbrojony i zatankowany, licznik pokazywał 444 km.

    Ze względu na fakt, że czołgi stanowiły zupełną nowość na polu bitwy, zdecydowano się na ich przetransportowanie do ZSSR i przeprowadzenie gruntownych badań. Wytypowano do tego wozy z numerami 102 oraz 502. Czołg 234 pozostał na terenie Polski, być może ze względu na poważniejsze uszkodzenia i prawdopodobnie został poddany próbom, mającym określić odporność jego opancerzenia przez służby techniczne 6 Gwardyjskiego Korpusu Pancernego.

    Czołgi miały zostać dostarczone na Poligon Naukowo-Badawczy Techniki Pancernej Głównego Zarządu Wojsk Pancernych (Gławnoje Bronietankowoje Uprawlienije - GBTU) w Kubince pod Moskwą.

    Odrębnym próbom ma Głównym Artyleryjskim Poligonie Naukowo-Badawczym (Gławnyj Artillierijskij Nauczno-Issliedowtielskij Opytnyj Poligon - GANIOR) w Rżewce koło Leningradu poddano wyremontowaną z czołgu armatę 8,8 cm KwK 43 L/71.

    Na zdjęciu czołg ciężki Pz.Kpfw. VI Tiger Aus.B w wersji dowodzenia z numerem taktycznym 502, który został zdobyty przez oddziały sowieckie dnia 13.08.1944 w Oględowie koło Staszowa. Na zdjęciu tym, wykonanym najprawdopodobniej następnego dnia, widać oficerów 97 Gwardyjskiej Dywizji Piechoty oglądających wóz. Był to jeden z pierwszych zdobytych przez Armie Czerwoną Tygrysów Królewskich.

    #historia #drugawojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #czolgi #wehrmacht #armiaczerwona #1944
    pokaż całość

    źródło: Tiger_2_tank_502_2.jpg

    •  
      D.........o

      +4

      @SlenderCzester: Istniała specjalna kompania do której wcielano zdobyczne pojazdy, ale tylko te niższych serii, ponieważ czołgi nowego typu poczynając od Pzkpfw V/Pzkpfw VI i wzwyż były na wyższym stopniu technologicznym niż produkcja radziecka, wymagały oprócz obsługi - zaplecza i bazy remontowej, mechaników, konieczne przeglądy silników, paliwa i części.

      Sowietom spodobała się armata 88 (w Panterach 7,5 cm KwK 42 L/70) mogąca razić cele na dystansach do 2 km - niedostępnych dla ich armat, dlatego w styczniu 1944 Zarząd Broni Panc. ACz wydał polecenie przekazania wszystkich zdobycznych Pzkpfw V w specjalne pododdziały niszczycieli czołgów celem wykorzystania na przewidywanych kierunkach niemieckich kontruderzeń. Odzew był znikomy.
      pokaż całość

    •  

      @Gixaar: Janusze biznesu już wtedy cofały liczniki, nówka sztuka Niemiec tylko raz na bitwę wyjechał.

      +: D.........o, dlkv
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #historiajednejfotografii #historia #drugawojnaswiatowa #warszawa #powstaniewarszawskie #1944 #niemcy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-05-21-19-19-14-329_com.twitter.android.png

  •  

    Serwus Mirki. Zachęcony pojawiającymi się co jakiś czas postami osób przedstawiających historię swoich Dziadków z czasów II wojny światowej, postanowiłem podejść trochę inaczej do tematu. Wraz z Dziadkiem odtworzyliśmy dzień 1 sierpnia 1944 roku od samego rana, poprzez godzinę “W” i opowieść o walkach na warszawskiej Ochocie (m.in. zdobycie broni, atak na czołg, próba przebicia się do Śródmieścia, Zieleniak), poprzez obóz przejściowy Dulag 121 w Pruszkowie na obozach w Niemczech kończąc.

    Głównym założeniem było odwiedzić wszystkie istniejące do dziś dzień miejsca i tam z pozycji naocznego świadka przybliżyć historie oraz wydarzenia z nimi związane.

    Wersja Youtube: https://www.youtube.com/watch?v=1_P-EEpR5es

    Wersja Facebook: https://www.facebook.com/warszawawsercu/videos/1976987175953194/

    #1944 #powstaniewarszawskie #2wojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #godzinaw #historia #historiapolski #iiwojnaswiatowa #warszawa #warszawa

    p.s. mam świadomość pewnych niedociągnięć związanych z obrazem i dźwiękiem. To wyszło trochę spontanicznie i to w ogóle pierwszy kontakt z dłuższym nagrywaniem filmu oraz montażem
    pokaż całość

  •  
    D.........o

    +24

    Wcielony siłą do Wehrmachtu Polak rozmawia w Normandii z żołnierzami 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Lipiec 1944 roku.

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #historia #drugawojnaswiatowa #polska #francja #normandia #1944 pokaż całość

    źródło: 1280px-Normandy_POW.jpg

  •  
    D.........o

    +10

    Pragnę przypomnieć dwie zapomniane operacje RKKA w roku 1944 - wyborską oraz pietrozawodzką, pozostające niejako w cieniu głównej operacji z lata 1944 - wymierzonej w niemiecką Grupę Armii" Środek" - Operacji Bagration..

    Pierwsza z nich na początku czerwca na Przesmyku Karelskim, druga – w okresie koniec czerwca – początek sierpnia w Karelii Wschodniej. Pierwsza była realizowana przez wojska Frontu Leningradzkiego w dniach 9-21 czerwca, czyli przed rozpoczęciem Operacji Bagration (22.06.1944) miała na celu zabezpieczenie prawego skrzydła frontów wyznaczonych do walk z niemiecką Grupą Armii "Środek" i zakończyła się pełnym sukcesem. Nie tylko przełamano, zbudowane do 1944 roku przez Finów trzy linię obrony na Przesmyku Karelskim, ale w 11 dniu operacji - 20 czerwca opanowano Wyborg. Dowódca Frontu Leningradzkiego generał Goworow otrzymał za nadspodziewanie wielki sukces ofensywy, już w ósmym, lub dziewiątym dniu ofensywy gwiazdę marszałkowska. Dotarcie do Wyborga zajęło dokładnie Rosjanom zaledwie 9 dni, a trzeba pamiętać, ze Finowie do czerwca 1944 roku, oprócz zrekonstruowanej linii Mannerheima na Przesmyku Karelskiego zdążyli zbudować jeszcze dwie, wysunięte w stronę Leningradu, dodatkowe linie obrony. Przełamanie wszystkich trzech tych rubieży zajęło 21 Armii (9 dywizji strzeleckich), po 12 czerwca wzmocnionej dodatkowo przydzielonym z rezerwy Frontu Leningradzkiego 108 Korpusem Strzeleckim (3 dywizje) i 13 samodzielną DS - w sumie dziewięć dni. A ze zdobyciem Wyborga, którego RKKA nie była w stanie z opanować nawet w marcu 1940 roku – całe 11 dni. Fakt, że już po zajęciu Wyborga, który był jednak głównym celem radzieckiej operacji, front w lipcu ustabilizował się na zachód, i północny-zachód od tego miasta.

    Ponieważ sześć dywizji prawoskrzydłowej 23 Armii wykonywało zadania pomocniczo-wiążące, to nie licząc jednostek wzmocnienia, trzy linie obrony na Przesmyku Karelskim przełamały w czerwcu 1944 roku siły 14 dywizji strzeleckich (oczywiście wzmocnionych licznymi jednostkami artylerii i pancernymi). Ogółem 23 Armia i przydzielone już w trakcie trwania operacji dodatkowe jednostki pancerne dysponowały 305 czołgami, w tym 42 IS-2 (ale było również całkiem sporo pamiętających "wojnę zimową” T-26), oraz 148 działami pancernymi ( w tym 73 ciężkich: ISU-152/ISU 122, SU 152). Były to siły mniejsze, niż te, z którymi Front Leningradzki w listopadzie 1939 roku zaczynał wojnę, ponieważ etatowo dywizje strzeleckie RKKA były wtedy ponad dwa razy liczniejsze niż przewidywał etat z 1944 roku (18 906 żołnierzy w 1939 vs. 9435 żołnierzy w 1943/44).

    W przeciwieństwie do natarcia Frontu Leningradzkiego na przesmyku, późniejsze o 12 dni (kiedy Goworow skończył osiągając Wyborg - zakładany cel ofensywy jego Frontu, Mierieckow dopiero zaczynał swoją ofensywę) natarcie Frontu Karelskiego zakończyło się tylko połowicznym sukcesem. Co prawda po ponad tygodniu walk, w ostatnich dniach czerwca, wyzwolono przedwojenną stolicę radzieckiej Karelii, zajęty 1 października 1941 roku przez Finów Pietrozawodsk i odblokowano w ten sposób magistralę kolejową do Murmańska, ale w lipcu, po przekroczeniu starej granicy fińsko-radzieckiej z 1939 roku Front Mierieckowa do wrześniowego zawieszenia broni w zasadzie dreptał w miejscu i jego dowódca, tego lata, akurat za operację pietrozawodzką i walki z wojskami fińskimi, nie doczekał się jeszcze upragnionego awansu na stopień marszałka (mimo, że w RKKA był generałem armii z zdecydowanie najdłuższym stażem i czekał na ten awans od 1940 roku).

    Aż do radziecko –fińskiego zawieszenia broni, Front Karelski nie nawiązał bezpośredniej łączności taktycznej z wojskami Frontu Leningradzkiego. Te dwie operacje toczyły się po prostu w dwóch różnych obszarach operacyjnych i geograficznych, oddzielonych od siebie takim rozległymi akwenami wodnymi, jakimi są dwa największe w Europie jeziora: Ładoga i Onega. Faktem jest, że dzień po opanowaniu Wyborga przez czerwonoarmistów, 21 czerwca, daleko, wiele kilometrów na północny wschód od Leningradu za jeziorami Ładoga i Onega, we wschodniej Karelii (także przed 1939 był to obszar ZSRR) rozpoczął natarcie Front Karelski Mierieckowa. 7 Armia na przesmyku pomiędzy jeziorami Ładoga i Onega z rubieży rzeki Świr, natomiast 32 Armia 300 km dalej na północ, z rubieży Kanału Białomorskiego i północnego skraju jeziora Onega.

    Są to duże przestrzenie oddzielone wodą i nawet pomiędzy obiema armiami Frontu Karelskiego - 7 i 32, na początku tej operacji, również nie było bezpośredniej łączności taktycznej. W sumie wojska grupy operacyjnej Frontu Karelskiego 21 czerwca 1944, czyli w pierwszym dniu tej operacji liczyły: 184 tysięcy żołnierzy, 223 czołgi i działa pancerne, 854 samoloty (Tytułem wyjaśnienia - są to siły 7 i 32 Armii w czerwcu 1944 , czyli tej części Frontu Karelskiego, która wzięła udział w operacji pietrozawodzkiej. W skład Frontu Karelskiego latem 1944 wchodziły także 19, 26 i 14 Armie, ale kontrolowały one olbrzymi obszar, od pozycji 32 Armii na północ od jeziora Onega do Murmańska - czyli prawie 1000 kilometrów frontu ).

    Jeśli dodamy 260 tysięcy żołnierzy Frontu Leningradzkiego do 184 tysięcy żołnierzy Frontu Karelskiego (7 i 32 Armia), to otrzymamy właśnie 450 tysięcy żołnierzy, jakie mieliby wziąć w "operacji wyborsko-pietrozawodzkiej”. Sęk w tym, że takiej jednej, wspólnej operacji tak naprawdę nie było i ich łączenie jest jednak trochę sztucznym zabiegiem – w jednym przypadku wojna toczyła się na rdzennie fińskich terenach, które do marca 1940 roku należały do Finlandii ( obszar Przesmyku Karelskiego, rejon Wyborga ), w drugim RKKA wyzwoliła, okupowaną od 1941 przez Finów, część terytorium ZSSR ( Karelię Wschodnią z Pietrozawodzkiem), czyli tereny, które poza latami 1941-44 nigdy nie należały do Finlandii. Finowie w 1944 roku świetnie zdawali sobie sprawę, że tak czy inaczej, w sytuacji geostrategicznej, będą musieli się stamtąd wycofać i ich opór w tej kampanii, wynikał nie tyle z chęci bronienia "ojcowizny", co raczej z zamiaru jak największego wykrwawienia sił Frontu Mierieckowa, przed jego wkroczeniem na obszar fińskiej Karelii. Co zresztą, całkiem nieźle im się udało.

    Przy okazji - przy forsowaniu rzeki Świr przez 7 Armię Frontu Karelskiego i walkach o przyczółek, pod koniec czerwca 1944 roku, użyto między innymi 40 czołgów pływających T-37/38 z 92 samodzielnego pułku pancernego.

    Na zdjęciu - mapa Karelii latem 1944 roku.

    #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne #rosja #finlandia #drugawojnaswiatowa #karelia #wyborg #1944
    pokaż całość

    źródło: Finnish_advance_in_Karelia_during_the_Continuation_War-300x243.png

    •  
      t.................e via Android

      0

      @Aryo pewnie żeby nie walczyć z 200 tysięczną armią niemiecką i puścić wszystkie siły na kierunek Berlin

    •  

      @Aryo: @mgnfic: Niby linia podziału w Niemczech była już ustalona ale zapewne Stalin nie dowierzał sojusznikom i pełne skupienie było na wyścigu w centrum Europy. Do tego dochodzi problem związany z pobocznością kierunku i zapewne dużymi oczekiwanymi stratami. Których nie byłoby jak uzupełnić skoro wszystkie zasoby były pchane do centrum Europy. Później zaś była koncentracja na kierunku chińsko-japońskim... Prawdopodobnie Finlandia w planach Stalina została odłożona tylko na chwilę. Tylko później spadły atomówki i jakoś tak właściwa chwila nie nadeszła. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  
    D.........o

    +47

    W swoich kilku tekstach pan Romuald Szeremietiew przedstawił tezę dotyczącą możliwości zdobycia całych Niemiec przez Armię Czerwoną jeszcze w 1944 roku. Jako jeden z koronnych argumentów pan Szeremietiew przytoczył fragment wypowiedzi profesora mianowanego WSSMiA Józefa Szaniawskiego dla TV Trwam. Pan Szaniawski w wywiadzie przytoczył cytat z "odkłamanych" wspomnień dowódcy 8 Armii Gwardii - Wasilija Czujkowa, w którym to cytacie nieżyjący już marszałek ZSRR twierdził, że gdyby nie decyzja Stalina wstrzymująca front na Wiśle Armia Czerwona mogła nie tylko zdobyć Berlin, ale dotrzeć nawet do Renu. Będąc zarówno w Polsce jak i w Rosji poświęciłem cały dzień na znalezienie tego cytatu, jak i publikacji "odkłamanych" wspomnień Czujkowa. Ich publikacja miała ponoć miejsce w 1995 roku. Niestety ani Biblioteka Narodowa, ani Biblioteka Kongresu, ani nawet największe rosyjskie bazy książek nie zawierają takiej publikacji. Jedyną wydaną w 1995 roku książką autorstwa Czujkowa do której udało mi się dotrzeć były wspomnienia z bitwy o Stalingrad. Nie muszę wspominać, że we wspomnieniach tych nie ma ani słowa o zdobyciu Berlina i możliwości wcześniejszego zakończenia wojny. Z innych publikacji Wasilija Czujkowa dotarłem do wydanego w 2010 roku wznowienia pozycji "Koniec Trzeciej Rzeszy". Pozycja ta nie różni się jednak zbytnio treścią od tej, której jestem posiadaczem, wydanej w 1975 roku nakładem Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej.

    Jeżeli ktokolwiek posiada informację dotyczącą źródła tego cytatu bardzo proszę o podanie dokładnej informacji, najlepiej z numerem ISBN.

    Muszę przyznać, że kiedy przeczytałem tekst pana Szeremietiewa byłem ciężko zdziwiony. Nie jestem zawodowym historykiem, interesuję się historią, a w szczególności operacjami RKKA na ziemiach polskich w latach 1944-1945. Czytałem sporo opracowań, trochę pamiętników. Spędziłem naprawdę wiele godzin nad mapami, analizując sytuację na froncie wschodnim i na pytanie o możliwość zdobycia Berlina w 1944 zawsze odpowiedziałbym, że było to niemożliwe. Nie jest to tylko moja opinia. Spośród zawodowych historyków, których poznałem, w tym kilku rosyjskich (a co, pochwalę się), żaden nie byłby skłonny przychylić się do tej tezy, a na stwierdzenie o możliwości dotarcia Sowietów nad Ren odpowiedzieliby, że to niedorzeczne.

    Mimo wszystko, kiedy były wiceminister obrony narodowej naszego kraju przedstawia taką tezę wydaje się niezbędne powtórne jej przeanalizowanie. Przedstawię poniżej zbiór informacji dotyczących zarówno Operacji Bagration, jak i Wiślańsko-Odrzańskiej. Nie omieszkam opatrzeć ich także własnym komentarzem. Wszystkich czytających zachęcam do wyciągnięcia wniosków. Podstawą analizy wydarzeń historycznych powinny być źródła, liczby, ale także zdrowy rozsądek.

    Operacja Bagration, jak powszechnie wiadomo była jednym z największych sukcesów Armii Czerwonej w trakcie trwania II Wojny Światowej. W jej wyniku rozbito Grupę Armii "Środek", dziesiątkując już i tak mocno zniszczone siły III Rzeszy. Jak dla mnie nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że na tym etapie Niemcy nie mieli już szans na powstrzymanie sowieckiej ofensywy, o wygraniu wojny nie wspominając. Oczywiście można snuć wizje historii alternatywnych, począwszy od sukcesu zamachu na Hitlera i przejęcia dowodzenia nad armią przez generałów, skończywszy na wizji, w której generałowie przekonują Hitlera, że odwrót jest niezbędny, a rozkazy nakazujące utrzymywanie pozycji za wszelką cenę są nierozsądne, jednak nie to jest tematem niniejszego artykułu.

    W dniu 22 czerwca 1944 roku wojska sowieckie przeszły do ofensywy. Nie są mi znane publikacje zawierające dokładne cele tej operacji, poparte dokumentami. Ze wspomnień Czujkowa możemy się dowiedzieć, że w planach Kwatery Głównej dotyczących operacji letnio jesiennej było całkowite oczyszczenie "ziemi radzieckiej" od zaborców, wyzwolenie sąsiednich krajów i wkroczenie na terytorium nieprzyjaciela. Jeżeli założyć, że według Czujkowa "ziemiami radzieckimi" były tereny zajmowane przez ZSRR przed 22 czerwca 1941 roku, to okaże się, że nawet pierwszy cel nie został w pełni osiągnięty. Na początku 1945 roku Niemcy wciąż utrzymywali się na terenie Łotwy (która według Czujkowa stanowiła łotewską SSR).

    Zanim omówię możliwości kontynuowania ofensywy sowieckiej przez ziemie polskie na Berlin w 1944 roku omówię sytuację panującą na pozostałych odcinkach frontu wschodniego.

    Front wschodni w dniu rozpoczęcia Operacji Bagration miał przeszło 4000 km długości. Wbrew temu co twierdzi w wywiadzie dla TV Trwam pan Szaniawski front ten rozciągał się nie tylko od Morza Czarnego do Bałtyku. Sięgał on bowiem aż do Morza Barentsa. Pod Leningradem wciąż operowała 30 tysięczna grupa wojsk niemieckich, a na terenach Finlandii operowały sprzymierzone wojska fińskie i hitlerowskie. Ofensywa sowiecka w Finlandii, rozpoczęta 9 czerwca została powstrzymana bitwą o Tali-Inhantala miesiąc później. Zawieszenie broni z 4 września i rozejm z 19 września nie były spowodowane klęską militarną Finlandii co więcej, w związku z przygotowaniami do operacji wiślańsko-odrzańskiej Stalin musiał wycofać z frontu północnego część sił. Finlandia podpisała rozejm w związku z problemami z zaopatrzeniem oraz nieuchronnością klęski III Rzeszy. Można przypuszczać, że istotny wpływ na podjęcie tej decyzji przez prezydenta Ryti było wyzwolenie Paryża końcem sierpnia. Tak czy inaczej, w Finlandii wciąż przebywały wojska niemieckie w liczbie blisko 200 000. Podpisanie rozejmu w tych warunkach pozwoliło Finlandii uzyskać dużo lepsze warunki pokojowe, również powojenny los Finlandii zdaje się sugerować, że było to rozsądne rozwiązanie.

    Na obszarze państw nadbałtyckich operowała niemiecka Grupa Armii "Północ", przemianowana po odcięciu na Grupę Armii "Kurlandia", licząca blisko 750 000 żołnierzy. 5 lipca 1944 roku wojska sowieckie w ramach Operacji Bagration związały walką część sił tej grupy armii. Próba całkowitego odcięcia Grupy Armii "Północ" na wysokości Rygi po początkowych sukcesach spotkała się z kontrofensywą niemiecką - Operacją Doppelkopf, rozpoczętą 15 sierpnia, która odblokowała Grupę Armii "Północ". Dopiero w październiku, w ramach operacji memelskiej Sowietom udało się ostatecznie odciąć siły niemieckie w państwach bałtyckich. Ze wspomnień Leona Degrelle, Belga, który wstąpił do armii niemieckiej, gdzie awansował od szeregowca do pułkownika, pełniąc w ostatnich miesiącach wojny funkcję dowódcy ochotniczej dywizji SS "Wallonien", składającej się z ochotników belgijskich i holenderskich możemy się dowiedzieć, że jeszcze w lipcu 1944 Grupa Armii "Północ" była uzupełniana nieprzeszkolonymi ochotnikami, a sam Degrelle dotarł do niej drogą morską, którą dostarczano zaopatrzenie do wojsk. Grupa Armii "Kurlandia" skapitulowała dopiero w maju 1945, w momencie kapitulacji liczyła jeszcze blisko 200 000 żołnierzy.

    Na odcinku południowym frontu wschodniego sytuacja Niemiec wyglądała równie niekorzystnie. Jeszcze w kwietniu 1944 Sowieci stanęli na granicy rumuńskiej. Rozpoczęcie operacji jassko-kiszyniowskiej 20 sierpnia przyspieszyło wybuch powstania pod przewodnictwem króla Michała I, przeciwko marszałkowi Antonescu i zmianę stron przez Rumunię. Resztki z rozbitej niemieckiej Grupy Armii "Południowa Ukraina" wycofały się do Siedmiogrodu, gdzie po uzupełnieniu stworzyły Grupę Armii "Południe".

    Powyżej granicy rumuńskiej front przebiegał na linii Kołomyja - Tarnopol - Kowel. Armia Czerwona zebrała tam bardzo duże siły więc generalicja niemiecka przypuszczała, że właśnie tutaj rozpocznie się ofensywa letnia. Dowództwo radzieckie w tajemnicy przerzuciło jednak część sił z tego odcinka na północ. Między innymi przerzucono tam 8 Armię Gwardii pod dowództwem Wasilija Czujkowa (według jego relacji przerzut rozpoczęto na 10 dni przed Operacją Bagration). Tak szybki przerzut wojsk był możliwy tylko dzięki temu, że w poprzedzających operację miesiącach poświęcono bardzo wiele środków na odbudowę sieci komunikacyjnej zniszczonej przez wycofujące się wojska niemieckie. Atak na tym odcinku frontu, nazywany operacją lwowsko-sandomierską rozpoczął się 14 lipca, w momencie gdy zdobyto już Mińsk, rozdzielono Grupę Armii "Środek" i "Północna Ukraina", a wojska sowieckie forsowały Bug. W jego efekcie Sowieci stanęli w połowie sierpnia pod Krosnem, a obrona niemiecka rozciągała się na linii Karpat.

    Mówiąc o możliwości dotarcia wojsk sowieckich nad Ren warto zapoznać się bliżej z całokształtem sytuacji na froncie wschodnim, nie tylko na odcinku polskim. Rozpoczynając Operację Bagration Sowieci nie mogli mieć pewności, że Rumunia i Finlandia wycofają się z wojny, armia niemiecka, choć już poważnie wyczerpana wciąż przedstawiała poważną siłę, a jej pozycja strategiczna utrudniała sowieckie operacje wojskowe.

    Operacja Bagration rozpoczęła się 22 czerwca 1944 roku. Spoglądając na mapę z łatwością dostrzeżemy, że jej najważniejszym celem była likwidacja "balkonu białoruskiego", w którym znajdowała się Grupa Armii "Środek". W związku z oczekiwaniami Hitlera i niemieckiego dowództwa natarcia na odcinku południowym Grupa Armii "Środek" została pozbawiona znacznej części sił pancernych. W efekcie przeciwko sowietom walczyła tam głównie piechota. Niemcy w wyniku tej operacji stracili blisko pół miliona żołnierzy. Była to największa klęska od czasu Stalingradu. Mimo wszystko Stalin nie wykorzystał powstałej luki we froncie i po zdobyciu przyczółka Moguszewskiego na lewym brzegu Wisły wstrzymał ofensywę. W trakcie bitwy pod Studziankami, zakończonej 16 sierpnia siły 8 Armii Gwardii oraz 1 Brygady Pancernej im. Obrońców Westerplatte powstrzymały natarcie niemieckich dywizji pancernych, ostatecznie zabezpieczając przyczółek na zachodnim brzegu Wisły.

    Warto wspomnieć, że przez długi czas przyczółek nie posiadał połączenia ze wschodnim brzegiem. Pierwszy most pontonowy przetrwał całe dwie godziny. Zgodnie z relacją Czujkowa pierwsze siły przeprawiły się przez rzekę 1 sierpnia, a stałe połączenie między brzegami udało się osiągnąć dopiero 9 sierpnia.

    Czy wojska sowieckie mogły kontynuować ofensywę?

    Zgodnie z relacją Czujkowa, już w trakcie Operacji Bagration pojawiły się problemy z zaopatrzeniem wojsk. Jednym z efektów tych problemów było zwycięstwo wojsk niemieckich pod Radzyminem i rozbicie całego korpusu pancernego. Z relacji Aleksandra Łuczynskija, dowódcy 28 Armii wynika, że w połowie lipca Sowieci dokonali konfiskaty 8000 chłopskich furmanek, by umożliwić zaopatrzenie wojsk. Pomimo tego skala sukcesów tej operacji przypuszczalnie zaskoczyła samych Sowietów. W czasie krótszym niż dwa miesiące przesunięto linię frontu o przeszło 400 kilometrów. Tereny te miały bardzo słabo rozwiniętą sieć infrastruktury, a tę jeszcze dodatkowo zniszczyli Niemcy. Na obszarze tym brakowało utwardzonych lotnisk, czego efektem był brak wsparcia lotniczego nawet dla wojsk przeprawiających się przez Wisłę. Dodatkowo należy wspomnieć, że i obrona niemiecka końcem lipca zaczęła krzepnąć. W efekcie przyczółek na Narwi Sowieci zdobyli dopiero we wrześniu.

    Ofensywa sowiecka zatrzymała się w połowie sierpnia. Na niektórych odcinkach walki toczono do września. Istotny był także wynik operacji lwowsko-sandomierskiej i jassko-kiszyniowskiej. Te zakończyły się końcem sierpnia przejście do dalszej ofensywy nie było możliwe wcześniej aniżeli początkiem września. Aby tego dokonać Sowieci musieliby zrezygnować z operacji nadbałtyckiej oraz wkroczenia na Węgry. Wolne siły, których by nie wykorzystano do forsowania przełęczy dukielskiej i odcięcia wojsk niemieckich na Łotwie pozwoliłyby na zebranie wystarczających sił, by impet ich uderzenia przełamał odbudowaną na linii Wisły obronę nazistów. Oczywiście przerzucenie tych sił wymagało czasu, mówimy więc o sytuacji czysto hipotetycznej.

    Zgodnie z dyrektywami STAWKI 220162 z dnia 28 lipca oraz 220166 z 29 lipca wojska radzieckie po sforsowaniu Wisły miały podjąć próbę okrążenia Warszawy. Niestety nie tylko natarcie dywizji pancernych na przyczółek moguszyński, ale także problemy ze zdobyciem przyczółka na Narwi pokrzyżowały plany radzieckie. Jedynym elementem tego fragmentu operacji, który się udał było opanowanie prawobrzeżnej Warszawy. W związku ze ściągnięciem przez Niemców posiłków realizacja tego zadania w drugiej połowie sierpnia była poważnie utrudniona. Oczywiście Sowieci wciąż dysponowali wystarczającymi siłami by wesprzeć powstańców, nawet miały miejsce takie pojedyncze elementy (przyczółek czerniakowski), jednak jak wszyscy wiemy Stalinowi nie zależało na pomocy powstańcom, a zagłada Warszawy była mu całkowicie na rękę.

    Nie jest jednak tematem tego artykułu analiza możliwości pomocy walczącej Warszawie przez Sowietów, a potencjał ofensywy sowieckiej na Berlin i dalej do Renu.

    Jakkolwiek Sowieci byli w stanie zgromadzić w krótkim czasie wystarczające siły do przełamania obrony niemieckiej wzdłuż Wisły, tak nie można być pewnym sukcesów w dalszym toku takiej operacji. Nie poruszam oczywiście kwestii zaopatrzenia takiej operacji, ten temat poruszę później. Hitler w przypadku dalszego przesuwania się wojsk sowieckich z całą pewnością nie przygotowywałby kontrofensywy w Ardenach. Jeśli nawet wojska sowieckie rozbiłyby w pył obronę z linii Wisły, to na Odrze należałoby sie spodziewać kilkudziesięciu dywizji niemieckich. Można również przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że oddziały niemieckie próbowałyby obrony wzdłuż Bałtyku, pozostawiając sobie możliwość zamknięcia ofensywy sowieckiej w kotle. Warto także zauważyć, że Niemcy przypuszczalnie na południowym odcinku broniliby się wzdłuż Karpat, tym samym drastycznie wydłużyliby linię frontu, ze szkodą dla Sowietów (obrona w paśmie górskim wymaga zdecydowanie mniejszych sił), . Na Armię Czerwoną czekałby Międzyrzecki Rejon Umocniony, a także miasta przemieniane w twierdze, Poznań, Wrocław, Kostrzyn, a w efekcie Berlin. Pozostawienie tych miast w okrążeniu znacząco osłabiłoby siły Armii Czerwonej. Ich zdobywanie jedno po drugim zajęłoby sporo czasu. Wrocław bronił się przeszło 80 dni wiążąc blisko 100 tysięcy radzieckich żołnierzy.

    W 1944 roku nie tylko III Rzeszy brakowało ludzi do walki. Również ZSRR brakowało ludzi do uzupełnień.

    Od Wisły do Renu jest ponad tysiąc kilometrów. Pokonując 20 kilometrów dziennie potrzeba blisko dwóch miesięcy by pokonać tę odległość. To oczywiście pod warunkiem, że tempo natarcia byłoby utrzymane. Należy jednak pamiętać, że ofensywa ta miałaby miejsce na jesieni. Istotnym czynnikiem byłaby więc także pogoda. Przy planowaniu operacji wiślańsko-odrzańskiej zakładano, że front będzie się przesuwać z prędkością 10 kilometrów dziennie. Przy takim tempie Armia Czerwona do Renu mogłaby więc dotrzeć najwcześniej w grudniu. To wszystko oczywiście tylko i wyłącznie pod warunkiem, że wojska niemieckie nie zatrzymałyby ofensywy sowieckiej ani na Odrze, ani na Łabie.

    Z punktu widzenia potencjału zbrojnego Armii Czerwonej możliwość dotarcia w 1944 roku nad Ren była tylko czysto teoretyczna. Z punktu widzenia logistycznego taka operacja stanowiła czysty absurd.

    Szybko przesuwający się front powodował bardzo duże komplikacje dla Armii Czerwonej. Przykładem może być wynik bitwy pod Warszawą, gdzie II Armia Pancerna poniosła bardzo ciężkie straty. Wasilij Czujkow opisując operację wiślańsko-odrzańską zwrócił uwagę na fakt, że w związku z planowaniem postępowania frontu z prędkością 10 km dziennie pojawił się poważny problem logistyczny. Armia Czerwona pokonywała dziennie 20 kilometrów, w efekcie już pod Łodzią wojskom zabrakło zaopatrzenia. Przytoczę tu parę liczb przedstawionych przez dowódcę tyłów 1 Frontu Białoruskiego - Nikołaja Antipienkę. Na potrzeby operacji wiślańsko-odrzańskiej zgromadzono 524 tysiące metrów sześciennych drewna jako paliwo dla parowozów, 160 tysięcy ton amunicji, 60 tysięcy ton paliwa i 200 tysięcy ton żywności. Aby dotrzeć nad Ren Armia Czerwona potrzebowałaby 3 razy więcej. Dzienne potrzeby frontu mieściły się w 1000 wagonów. Zakładając nawet, że taką ilość zaopatrzenia Sowieci posiadali w swoich magazynach ( w rzeczywistości na zebranie tego potrzeba było 3 miesięcy) do przewiezienia takiej ilości materiałów potrzeba 100 tysięcy wagonów towarowych. Pojedynczy tabor kolejowy, który pomieściłby to wszystko musiałby mieć 2000 kilometrów długości. Zwrócę także uwagę na fakt, że Niemcy wycofując się niszczyli tory kolejowe i wysadzali mosty. Według Antipienki w okresie od września do grudnia Sowieci odbudowali na zajętych terenach 2803 kilometry linii kolejowych i 10770 kilometrów dróg. Bez tego zaopatrzenie Armii Czerwonej byłoby całkowicie niemożliwe.

    Podsumowując. Teza przedstawiona przez panów Szeremietiewa i Szaniawskiego, o możliwości dotarcia wojsk sowieckich nad Ren w 1944 roku jest całkowicie oderwana od rzeczywistości. Nawet jeśli Wasilij Czujkow faktycznie przedstawił w swoich pamiętnikach takową (jeszcze raz proszę o bezpośrednie wskazanie źródła tego cytatu) była to z jego strony czysta figura retoryczna. Jakkolwiek pod względem potencjału zbrojnego Armii Czerwonej można snuć rozważania o kontynuacji ofensywy bezpośrednio po Operacji Bagration, tak pod względem logistycznym działanie takie było całkowicie niemożliwe. Wybuch Powstania Warszawskiego, jakkolwiek był czynem bohaterskim z całą pewnością nie ocalił Europy Zachodniej przed zalewem Armii Czerwonej. Realizacja takiego natarcia wymagałaby rezygnacji Sowietów ze zdobycia Węgier i Czechosłowacji. Patrząc na to z punktu widzenia strategicznego (w kontekście potencjalnej III Wojny Światowej) byłoby to rozwiązanie bardziej niekorzystne od zajęcia całej Europy Środkowej i wschodnich Niemiec. Co więcej Stalin w żadnym wypadku nie mógłby rozpocząć takiej operacji wcześniej aniżeli we wrześniu, tym samym oczekiwanie na ostateczną pacyfikację Warszawy (warto pamiętać, że już 9 września "Bór" Komorowski prowadził za pośrednictwem Czerwonego Krzyża rozmowy o kapitulacji) opóźniłoby rozpoczęcie takiej operacji najwyżej o kilka dni (Sowieci mogli przecież pozostawiając niewielkie siły wokół Warszawy rozpocząć ofensywę na innych odcinkach frontu)."

    Na zdjęciu - Wasilij Czujkow (1900-1982), dowódca 8 Gwardyjskiej Armii.

    #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne #1944 #bagration #drugawojnaswiatowa #romualdszeremietiew #tvtrwam
    pokaż całość

    źródło: 1393578469.jpg

    •  
      t.................e

      +2

      @DonVincento: Gdzieś czytałem, ze szybkie tempo natarcia w operacji wiślańsko-odrzańskiej spowodowało chaos wśród niemieckich obrońców. Na przykład do obrony Festung Posen nakreślono trzy linie umocnień pierścieniowych wokół miasta, ale zaskoczenie szybkimi postępami Armii Czerwonej było tak duże, że pierwsza linia pozostała tylko na papierze, druga nie została obsadzona choćby w połowie, a poważnie broniła się dopiero trzecia linia fortów XIX wiecznych. Sam widok radzieckich zagonów pancernych wprawiał obrońców w popłoch i często nieracjonalnie opuszczali oni swoje pozycje. MRU został na przykład zupełnie niewykorzystany. Także oprócz wyliczeń czysto technicznych trzeba też wziąć pod uwagę psychologię. Kto wie, czy gdyby Rosjanie mieli swojego Guderiana, to czy by jednak nie złamali Odry z marszu. pokaż całość

      +: D.........o, J...........z
    •  

      @DonVincento: komentarz taktyczny na pozniej

    • więcej komentarzy (2)

  •  
    D.........o

    +14

    W kwestii Powstania Warszawskiego:

    W depeszy z 4 VII 1944 Mikołajczyk zapytywał Delegata :
    "Czyście rozpatrywali kwestie powstania na wypadek rozsypki Niemców ewentualnie częściowego powstania ,gdzie by władzę przed przyjściem Sowietów objęli Delegat Rządu i Komendant Armii Krajowej?"

    28 lipca 1944 generał Kopański meldował pisemnie Naczelnemu Wodzowi :
    "1.Posiedzenie Rady Ministrów w dniu 28 właściwie nie miało większego znaczenia wobec aktów,które je poprzedziły ,a nie były znane ani Prezydentowi ,ani ministrowi Kukielowi,ani mnie.
    2.Przedstawiam treść uchwały Rządu z dnia 25 VII:
    Rada Ministrów uchwaliła dnia 25 lipca 44r. upełnomocnić Delegata Rządu do powzięcia wszystkich decyzji wymaganych tempem ofensywy sowieckiej w razie konieczności bez uprzedniego porozumienia się z Rządem.
    3.Premier przed wyjazdem na Wschód w dniu 26 lipca polecił Ministrowi Spraw Wewnętrznych nadać następującą depeszę do Delegata Rządu :
    "Na posiedzeniu Rządu RP zgodnie zapadła uchwała upoważniająca was do do ogłoszenia powstania w momencie przez was wybranym .Jeżeli możliwe uwiadomcie nas przedtem .Odpis przez wojsko do Komendanta AK.Stem"
    4.Treść telegramu Premiera została przyjęta do wiadomości przez Radę Ministrów dnia 28 lipca godz.16."

    Jak widać Mikołajczyk z pomocą podwładnego partyjnego (ministra Banaczyka z SL) "nieco" zmienił tekst wysłanej do kraju uchwały RM z 25 lipca.

    I ostatnia sprawa-cenzurowania depesz generała Sosnkowskiego przez szefa sztabu NW generała Kopańskiego. Coś niecoś o drobniejszym cenzurowaniu lipcowych depesz Sosnkowskiego pisze i sam Kopański w książce "Wspomnienia Wojenne 1939-1946" str, 266. Przemilcza jednak rzecz zasadniczą. Nie wysłał do kraju depeszy Sosnkowskiego z 28 VII 1944.

    "Lawina do rąk własnych.
    Na waszą 1406 z dnia 22 lipca w związku z ostatnim zdaniem depeszy stwierdzam-
    W obliczu sowieckiej polityki gwałtów i faktów dokonanych,powstanie zbrojne byłoby aktem pozbawionym politycznego sensu ,mogącym pociągnąć za sobą niepotrzebne ofiary. Jeżeli celem powstania miałoby być opanowanie części terytorium Rzeczypospolitej,to należy zdawać sobie sprawę ,że w tym wypadku zajdzie konieczność obrony suwerenności Polski na opanowanych obszarach w stosunku do każdego,kto suwerenność tę gwałcić będzie .Rozumiecie, co oznaczałoby to w perspektywie ,skoro pomysł ujawnienia się i współpracy spełzł na niczym wobec złej woli Sowietów"

    Depesza NW 966 nie została przez generała Kopańskiego przekazana D-cy AK na podstawie decyzji prezydenta RP.

    Premier podżegający do powstania i z pomocą podwładnych partyjnych z SL (Banaczyk) fałszujący wysyłane do kraju uchwały Rady Ministrów. Po to by dzięki powstaniu/zdobyciu Warszawy przez AK mieć kartę atutową w ręku.Szef Sztabu NW ,który cenzuruje depesze swojego zwierzchnika-Naczelnego Wodza, albo w ogóle nie wysyła ich do kraju."Bombardując" równocześnie Brytyjczyków nierealnymi postulatami jak przerzut 1 SBS i polskich dywizjonów myśliwskich.

    I Naczelny Wódz bawiący z wizytą we Włoszech i odmawiający mimo kolejnych wezwań pilnego powrotu do Londynu. Przypuszczalnie przygotowujący "antymikołajczykowski" pucz w II Korpusie ,gdyby Mikołajczyk poszedł w Moskwie na ustępstwa,uznał Linię Curzona i koalicję z PKWN/pojechał do Lublina .

    A w kraju - Okulicki z Pełczyńskim niemal terroryzujący chwiejnego,słabego psychicznie generała "Bora". Porównujący go na odprawach do postaci Skrzyneckiego. Działający w niektórych przypadkach (jak instrukcje wydane płk Szostakowi co do opracowania planów walki ) za jego plecami, tylko z generałem Pełczyńskim. Na naiwne pytanie płk Szostaka, czy komendant "Bór"o tym wie generał Okulicki odpowiedział - "Nie,ale się dowie".

    I Delegat Rządu na uwagę członka RJN (Jerzego Brauna),że żołnierze AK w stolicy nie mają broni odpowiadający: "to sobie zdobędą"

    Ot polskie piekiełko i ówczesne "wojny na górze" za które zapłaciła Warszawa i jej mieszkańcy.

    Na zdjęciu: generał Leopold Okulicki (1898-1946)

    #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne #1944 #powstaniewarszawskie #warszawa #polska
    pokaż całość

    źródło: 27-5685.jpg

  •  
    D.........o

    +26

    Jako ze od lat interesuje się bardzo mocno przebiegiem Operacji Bagration i jej konsekwencjami na Mazowszu i ogólnie ziemiach polskich, to pragnę coś napisać. Bezkrytyczne powtarzanie tezy, że na wiadomość o wybuchu powstania Stalin specjalnie wstrzymał ofensywę ACz na kierunku warszawskim, aby w zaciszu Kremla kopcąc fajkę kontentować się tym swoistym "psikusem” który zrobił Mikołajczykowi, czy Borowi, wydaje mi się mocno naciąganym powtarzanie argumentów „pro-powstańczej propagandy”, tyle że z intencją a rebour. Świadczy tylko o tym, że dalej zupełnie bezpodstawnie traktujemy "sprawę polską” jak pępek świata i najważniejszą rzecz pod słońcem dla każdego.

    Załóżmy więc na chwilę, że ACz na środkowym odcinku frontu pod koniec lipca 1944 wcale nie wyczerpała jeszcze swoich zdolności ofensywnych, a Wehrmacht rzeczywiście znajdował się już w totalnej rozsypce i nie miał już żadnych obwodów strategicznych do odtworzenia frontu na Wiśle i wypełnienia gigantycznej luki, która powstała po rozbiciu i częściowym zniszczeniu GA Środek w operacji Bagration. Przyjmijmy także dodatkowo, że zamach Stauffenberga jednak się udał ; 1 sierpnia 1944 Hitler już od ponad tygodnia nie żyje, a w całych Niemczech panuje straszny zamęt i trwa w najlepsze wojna domowa pomiędzy powołanym przez spiskowców nowym rządem, a Himmlerem i jego SS. Czy w taki wypadku Stalin, nie bacząc na fakt, że w Warszawie wybuchło powstanie, nie popędzał by swoich marszałków i generałów, aby parli jak tylko się da najdalej na zachód ? Bo w gruncie rzeczy dla niego to, i tylko to, było priorytetem ; pacyfikowanie AK i komunizowanie Polski, mógł sobie odłożyć, niejako na deser, na okres powojenny.

    Ale może wróćmy do prawdziwych realiów sierpnia 44 i domniemanego rozkazu "stop” dla Frontu Rokossowskiego. Nie mamy najmniejszych uchwytnych dowodów, że taki rozkaz Stawka w ogóle wydała . Plany letniej ofensywy ACz na centralnym odcinku frontu zakładały tylko dotarcie do Wisły, a na północy do Narwi i ewentualnych uchwyceniu przyczółków operacyjnych na tych dwóch rzekach, które miały posłużyć do następnej wielkiej ofensywy. A zdobywanie przyczółka na przeszkodzie wodnej akurat w wielkiej milionowej metropolii, ze skarpą i lewym brzegiem górującym wyraźnie nad prawym, to jednak pomysł, nazwijmy to eufemistycznie – średnio udany.

    Przypomnę tylko, o często zapomnianej w polskiej historiografii Bitwę pod Warszawą w dniach kiedy to niemieckie dywizje:

    - 73. Dywizja Piechoty (starła się z sowieckim 16. Korpusem Pancernym);
    - 19. Dywizja Pancerna (starła się z sowieckim 3. Korpusem Pancernym i 8. Gwardyjskim Korpusem Pancernym);
    - 1 Dywizja Pancerno-Spadochronowa Hermann Göring (starła się z sowieckim 3. Korpusem Pancernym);
    - 4. Dywizja Pancerna (starła się z sowieckim 3. Korpusem Pancernym);
    - 5 Dywizja Pancerna SS Wiking (starła się z sowieckim 3 Korpusem Pancernym i 125. Korpusem Strzeleckim);
    - 3 Dywizja Pancerna SS Totenkopf;

    na przedpolach wschodniej części Warszawy odepchnęły chwilowo i powstrzymały natarcie wyczerpanych i potrzebujących uzupełnień, jak już nadmieniono - 3 Korpusu Pancernego, 8 Gwardyjskiego Korpusu Pancernego i 16. Korpusu Pancernego z radzieckiej 2 Armii Pancernej nacierającej od strony Lublina przez Dęblin - najdalej wysuniętej na zachód szpicy 1 Frontu Białoruskiego.

    27 Lipca - Grupa bojowa Franeck - skupiała do 29 lipca wszystkie siły niemieckie biorące udział w bitwie (skład - 73 DP, elementy HG, + elementy 27 Pułku Pancernego)
    30 Lipca - Grupa Kosmann - od 30 lipca otrzymała zadania dotychczas realizowane przez grupę Franeck na kierunku warszawskim (skład - elementy 19 DPanc). W tym czasie 73 DP operowała samodzielnie na zachód od tej grupy razem z 1131 BGren, zaś dywizja HG została wycofana na północ (odskok realizowany przez 48 h)
    30-31 Lipca - Wycofana na północ dywizja HG (60% dywizji) tworzy Grupę Bojową Marki i walczy frontem na płn-wsch
    30 Lipca - Grupa dywizji "Wiking" (5 DPanc SS) wchodzi do walki od wschodu
    30-31 Lipca - Grupa Kalner (19 DPanc) wchodzi do walki od płn-wsch
    2 sierpnia - Grupa Christern (4 DPanc) wchodzi do walki od płn-wsch
    2-3 sierpnia - Grupa "Totenkopf" (3 DPanc SS) wchodzo do walki od płn-wsch
    4-5 sierpnia - Grupa Gaudecker (4 DPanc) wchodzi do walki od płn-wsch

    Dokumenty sowieckie dotyczące walk na przepolach Warszawy są zebrane tutaj:

    http://militera.lib.ru/docs/da/terra_poland/03.html

    W bitwie po obu stronach wzięło udział około 1000 czołgów – ponad połowa została zniszczona w walce. Operacja Bagration zapoczątkowana 22.06.1944, na dobre utraciła swój impet.

    Odwód Stawki rozlokowany był bezpośrednio za wojskami czynnych frontów - tak na przykład 61 armia znajdowała się w odległości kilkudziesięciu kilometrów od linii frontu, bezpośrednio za armiami czynnymi 2 Frontu Białoruskiego.
    Wojska 2 Frontu Białoruskiego nacierały na północ od nacierającego na Warszawę 1 Frontu Białoruskiego. 28 lipca 1944 roku dowódca 2 Frontu Białoruskiego otrzymał dyrektywę Stawki nr 220161, w której nakazano mu:

    1.Rozwijać natarcie, wykonując główne uderzenie w ogólnym kierunku na Łomżę, Ostrołękę, z zadaniem nie później niż 8 – 10 sierpnia opanować rubież Augustów, Grajewo, Stawiski, Ostrołęka i uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu rzeki Narew w rejonie Ostrołęki.
    2.Po wypełnieniu wskazanego zadania silnie umocnić się celem przygotowania się do wtargnięcia do Prus Wschodnim w ogólnym kierunku Mława, Malbork. Mieć na uwadze natarcie częścią sił z rejonu Mławy na Olsztyn.

    Wydając powyższą dyrektywę Stawka najwyraźniej przewidywała znaczące wzmocnienie 2 Frontu Białoruskiego, o czym świadczy przesuniecie znajdującej się od 30 lipca w odwodzie Stawki 61 armii do rejonu na południe od Białegostoku, w niewielkiej odległości związkami i odwodami 2 Frontu Białoruskiego.
    Tymczasem jednak nie doszło do wzmocnienia 2 Frontu Białoruskiego. 61 armia (wzmocniona w międzyczasie – między 5 a 6 sierpnia – 80 korpusem piechoty) pozostała w odwodzie Stawki do 13 września... Tym samym nie doszło do realizacji dyrektywy nr 220161 i wyparcia Niemców z północnej Polski. Zadania wyznaczone wojskom 2 Frontu Białoruskiego nie były też całkowicie nierealne i nie do osiągnięcia (w każdym bądź razie nie jawiły się takimi Stawce, skoro takie właśnie zadania postawiła). Natomiast z jakichś powodów (z jakich?) je zarzucono. W efekcie związki i oddziały, które winny były zasilić 2 Front Białoruski (w tym przede wszystkim 61 armia) pozostały w drugim rzucie... Ciekawe dlaczego?

    Moim zdaniem Stalinowi nie zależało ani na Warszawie, ani na Lublinie, ani na żadnym innym mieście. Celem operacji brzesko - lubelskiej (czy też brzesko - siedleckiej, jak ją pierwotnie określano) nie było zdobycie takiego czy innego miasta, ani też takiego czy innego terytorium. Celem tejże operacji było zamknięcie w kotle i zniszczenie niemieckiej 2 armii. Pierwotnie pierścień okrążenia wokół niej miał zostać zaciśnięty w rejonie na zachód od Brześcia, ale z przyczyn nie mających nic wspólnego z realizacją celów strategicznych w następstwie dyrektywy nr 220149 z 21 lipca 1944 roku 2 armia pancerna oraz 8 armia gwardii, miast na Siedlce, skierowane zostały na Lublin (Stalin bowiem chciał, by jeszcze przed przyjazdem Mikołajczyka do Moskwy jego wojska zajęły Lublin, jako siedzibę Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i w ten sposób postawić Mikołajczyka oraz Anglosasów przed faktem dokonanym). W ten sposób rozwarto zaciskający się pierścień okrążenia wokół 2 armii. Oczywiście, Stalin rozprawę z 2 armią odłożył w czasie, ale bynajmniej jej nie poniechał. Taki też był cel operacji warszawskiej, stanowiącej niejako kontynuację operacji brzesko - lubelskiej.

    Tutaj należy pochylić się nad kilkoma ważnymi sprawami. 28 lipca 1944 roku marsz. Konstantin Rokossowskij, dowódca 1 Frontu Białoruskiego, otrzymał z Kwatery Głównej dyrektywę nr 220162, w której nakazano mu wykonać uderzenie na Warszawę i najdalej 5 - 8 sierpnia zdobyć Pragę i uchwycić przyczółki na Narwi w rejonie Pułtuska i Serocka. Lewe skrzydło wojsk 1 Frontu Białoruskiego miało forsować Wisłę w rejonie Dęblina, Zwolenia i Solca i ze zdobytych przyczółków zwrócić się w stronę północno - zachodnią. W dalszej kolejności miano rozwinąć natarcie na Łódź i Toruń. W dyrektywie tej czytamy:

    1. Po opanowaniu Brześcia i Siedlec prawym skrzydłem frontu rozwijać natarcie w ogólnym kierunku na Warszawę z zadaniem, aby nie później jak 5 - 8 sierpnia opanować Pragę i uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu Narwi w rejonie Pułtuska i Serocka. Lewym skrzydłem Frontu uchwycić przyczółek na zachodnim brzegu Wisły w rejonie: Dęblin - Zwoleń - Solec. Uchwycone przyczółki wykorzystać dla wykonania uderzenia w kierunku północno - zachodnim, zwinąć obronę nieprzyjaciela wzdłuż Narwi i Wisły i tym samym zabezpieczyć forsowanie Narwi przez lewe skrzydło 2 Frontu Białoruskiego i Wisły armiami centralnego zgrupowania swojego Frontu. Następnie mieć na uwadze natarcie w kierunku Torunia i Łodzi.
    2. Od godz. 24.00 29 lipca ustalić następujące linie rozgraniczenia: z 2. Frontem Białoruskim do Różana poprzednia, dalej przez Ciechanów, Brodnicę, Grudziądz; z 1 Frontem Ukraińskim do Końskich - poprzednia, dalej Piotrków, Ostrów.

    29 lipca 1944 roku Stawka skierowała do marszałka Rokossowskiego dyrektywę nr 220166, w której wyjaśniła, że także pozostałe armie Frontu, winny podjąć próbę sforsowania Wisły:

    Rozkaz Stawki o forsowaniu rzeki Wisły i uchwyceniu przyczółków wymienionych w rozkazie dla armii nie należy pojmować w ten sposób, że inne armie winny siedzieć z założonymi rękami i nie próbować sforsować Wisły. Dowództwo Frontu obowiązane jest maksymalnie zaopatrzyć w środki przeprawowe te armie, w pasie których Wisła winna być sforsowana w myśl z rozkazu Stawki. Jednakże i inne armie w miarę możliwości także powinny sforsować Wisłę. Przywiązując duże znaczenie do sprawy forsowania Wisły, Stawka zobowiązuje Was do podania do wiadomości wszystkich dowódców waszego Frontu, że żołnierze i dowódcy, którzy wyróżnią się przy forsowaniu Wisły, zostaną udekorowani najwyższymi odznaczeniami do otrzymania tytułu Bohatera Związku Radzieckiego włącznie.”

    Po otrzymaniu dyrektywy nr 220162 dowództwo 1 Frontu Białoruskiego przystąpiło do redagowania rozkazów dla poszczególnych związków i oddziałów. Nie znamy ich w szczegółach, ale na podstawie tego, co wiemy, jesteśmy w stanie odtworzyć ich zasadnicze zarysy. Otóż plan zakładał trzy elementy:

    - przeprawienie się przez Wisłę i prowadzenie natarcia w ogólnym kierunku ujścia Narwi do Wisły siłami 69 armii (wzmocnionej 11 korpusem pancernym), 8 armii gwardii oraz 1 armii WP;
    - opanowanie Warszawy siłami 2 armii pancernej, 47 armii oraz 2 gwardyjskiego korpusu kawalerii;
    - wykonanie głębokiego włamania siłami 65 armii (wzmocnionej 1 gwardyjskim korpusem pancernym) oraz armii 48 i 70 i prowadzenie natarcia w kierunku Dolnej Narwi i sforsowanie jej w rejonie Serock, Pułtusk.

    Zamiarem radzieckiego dowództwa - jak widzimy - było zamknięcie w kotle w rejonie na wschód od Warszawy bądź na północ od niej (w międzyrzeczu Wisły i Bugo – Narwi), a następnie zniszczenie, tych związków niemieckich, które uniknęły zagłady w rejonie Brześcia (uzupełnionych jednostkami, które w międzyczasie dotarły celem ich wzmocnienia). Pomocnicze zadanie miała do wykonania 28 armia, która to nacierać miała na szerokim froncie, wiążąc walką nieprzyjaciela, i która to do 4 sierpnia 1944 roku miała wyjść na rubież Sokołów Podlaski, Węgrów, Mińsk Mazowiecki. Zasadniczy odwód Frontu stanowiły 4 i 7 gwardyjskie korpusy kawalerii.

    Istotną rolę miało tu do odegrania prawe skrzydło 1 Frontu Białoruskiego. Dowódca 65 armii gen. Paweł Batow w artykule „Сражение за наревский плацдарм” napisał:

    28 lipca, w drugiej połowie dnia, zadzwonił do mnie dowódca 1 Frontu Białoruskiego marszałek Związku Radzieckiego K. K. Rokossowskij. Po wymianie pozdrowień zacząłem referować położenie, ale on przerwał mi i powiedział:
    - Pawle Iwanowiczu, przyjeżdżajcie do sztabu Frontu, tutaj zreferujecie położenie i odpowiemy sobie na szereg ważnych pytań.
    Dobrze znałem Rokossowskiego: do sztabu Frontu wzywał on bardzo rzadko, wyłącznie w celu zadania ważnych operacyjnych pytań lub w celu wydania rozkazów do nowego zadania bojowego.
    Powiadomiwszy szefa sztabu armii generała M. W. Bobkowa oraz członka rady wojennej generała N. A. Radeckiego, wyjechałem do sztabu Frontu.
    - Bardzo dobrze, że przyjechaliście tak wcześnie – powiedział Rokossowskij – Dostaliśmy dyrektywę Naczelnego Dowództwa na rozwinięcie dalszego natarcia – kontynuował bez jakiegokolwiek wprowadzenia – Usiądźcie, Pawle Iwanowiczu, i zapoznajcie się z dyrektywą.”

    W tym momencie generał Batow zapoznał się z treścią dyrektywy nr 220162, w myśl której jego armia miała do 5 - 8 sierpnia sforsować Narew w rejonie Serock - Pułtusk. Ale wróćmy do relacji generała Batowa:

    „- A teraz popatrzcie na mapę – powiedział Rokossowskij – Na prawym skrzydle Frontu trzy armie: 48, 65 i 70. Wasza armia znajduje się w centrum. W celu wykonania dyrektywy Stawki i uchwycenia przyczółka na zachodnim brzegu Narwi, do którego przywiązujemy ważne operacyjno – strategiczne znaczenie, konieczne jest zadanie potężnego ciosu i w rozwinięcie prowadzonego w szybkim tempie natarcia. Po uchwyceniu przyczółka w rejonie Pułtuska i Serocka odkrywają się szerokie możliwości i perspektywy. Natarciem z tego przyczółka możemy obejść Warszawę z północnego – zachodu, a także wyjść ku wschodnim Prusom.
    - Dowództwo Frontu postanowiło nałożyć realizację tego zadania na 65 armię, zajmującą wygodną pozycję operacyjną – powiedział na zakończenie dowódca Frontu
    .”

    W związku z powyższym marsz. Rokossowskij przekazał tego dnia pod rozkazy gen. Batowa dwa dodatkowe korpusy: 46 korpus piechoty oraz 1 gwardyjski korpus pancerny, w istotny sposób wzmacniając tym siły 65 armii.

    Tymczasem 2 sierpnia bądź w nocy 2/3 sierpnia 1944 roku związki rosyjskie otrzymały rozkaz zmiany kierunku natarcia. Dowódca 28 armii gen. Aleksandr Łuczyńskij pisze:

    Dowódca 1 Frontu Białoruskiego, gen. armii K. K. Rokossowski, za główny cel 28 armii wyznaczył Wyszków i odpowiednio do tego określił prawą linię rozgraniczenia z 65 armią, od Sokołowa Podlaskiego na północ, wzdłuż Liwca, aż do jego ujścia do Bugu.”

    Analogiczny rozkaz odnośnie zmiany kierunku natarcia otrzymała sąsiednia 65 armia. Gen. Paweł Batow w swych wspomnieniach („В походах и боях”) napisał:

    Dywizje nasze sforsowały Bug z marszu. Za nami pozostała granica państwowa. Maszerujemy na terenach Polski. Ludność wita nas radośnie. ... Pas natarcia armii przebiega nieco na północ od stolicy [Polski]. Wojska były już na rubieży Ciechanowiec, Janów [winno być - Sokołów] Podlaski, kiedy dowódca Frontu rozkazał nam rozwinąć się frontem na północ.”

    Z kolei 48 armia, nacierająca na skrajnym prawym skrzydle 1 Frontu Białoruskiego, otrzymała rozkaz przyhamowania natarcia. W opracowaniu „Памяти ветерану 48-й армии” czytamy:

    „Na rozkaz dowódcy armii wojska wstrzymały natarcie i rozpoczęły przygotowania do przełamania jego [tj. nieprzyjaciela] obrony, do czego przede wszystkim potrzebny był czas - na podwiezienie amunicji. Dopiero 8 sierpnia wojska wznowiły natarcie.”

    Ale marszałek Rokossowskij otrzymał nie tylko rozkaz zmiany kierunku natarcia, ale także pozbawiony został siedmiu dywizji piechoty, a także szeregu bojowych jednostek wzmocnienia, zabezpieczenia bojowego oraz oddziałów i urządzeń tyłowych. Rzecz dotyczy 80 korpusu piechoty, który wyłączony został ze składu 65 armii i włączony do znajdującej się od 30 lipca w odwodzie Stawki 61 armii, oraz całej 70 armii (ta ostatnia w następstwie interwencji w Stawce rady wojennej 1 Frontu Białoruskiego po kilku dniach została „zwrócona” Rokossowskiemu).

    Niewykluczone, że dyrektywa Stawki (której treść pozostaje w szczegółach nieznana) zawierała też rozkaz wstrzymania się z natarciem na Warszawę, aczkolwiek w tym przypadku możemy mówić jedynie o hipotezie.

    Nie wiem, jakie dokładnie motywy kierowały Stalinem, kiedy zabierał Rokossowskiemu 70 armię oraz 80 korpus piechoty i nakazywał (zatwierdzał?) zmianę kierunku natarcia poszczególnych związków operacyjnych podległych 1 Frontowi Białoruskiemu. Nie wiemy też, jaki przewidywał dalszy rozwój wydarzeń... Faktem jest, że operacja warszawska została przerwana, zanim na dobre weszła w fazę realizacji...

    Ale jak by się to skończyć mogło – czyli gdyby powstanie 1 sierpnia ostatecznie nie rozpoczęło, a front przez następne pół roku stałby, tak jak stał w rzeczywistości, na linii Wisły - nikt mądry nie pokusił się nawet o stworzenie takiego scenariusza, bo swoją drogą jest to po prostu wróżenie z fusów. Można się jednak obawiać, że Niemcy, zagrożeni "partyzantką miejską” na swoich bezpośrednich tyłach, jednak pokusiliby się o przeprowadzenie pacyfikacji lewobrzeżnej Warszawy i przynajmniej częściowo wysiedlili mieszkańców z takiego, co tu kryć skrajnie wrogo nastawianego do żołnierzy w mundurach feldgrau, prawie milionowego miasta (niekoniecznie musiałaby to być zresztą partyzantka miejska oddziałów AK – przypominam, że na drugim brzegu Wisły, w tak zwanym Polskim Sztabie Partyzanckim znajdowali się wtedy i być może paradowali nawet w polskich mundurach, tacy spece od wysadzania dużych miast, jak "król minierów” Specnazu płk NKWD Starinow - człowiek który we wrześniu 1941, po wkroczeniu Niemców do Kijowa wysadził w powietrze przy pomocy radiowo odpalanych ładunków właściwie cały kijowski Kreszczatik, a nieco później kilka reprezentacyjnych kwartałów w śródmieściu Charkowa. Swoją drogą, to jednym z efektów tych wybuchów, była zarządzona przez Niemców w ramach akcji odwetowej, wielka masowa egzekucja kijowskich Żydów w Babim Jarze, gdzie ofiar było jednak pewnie więcej, niż tych która pochłonęła rzeź Woli.

    Na zdjęciu: Mapa działań radz. 2.APanc. (z ksiażki Radziewskiego)

    Sama książka jest tutaj:

    http://militera.lib.ru/science/radzievsky_ai/index.html

    #gruparatowaniapoziomu #historia #polska #bagration #1944 #powstaniewarszawskie
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: s11.gif

    +: H-B-C, s................g +24 innych
  •  
    b.......8

    +12

    Przy okazji rocznicy dzisiejszej hekatomby - hashtagi, Insta, #pamietamy1944, #powstaniewarszawskie - szanuję, kultywuję. Szkoda jednak, że przy kolejnych rocznicach powstań śląskich czy powstania wielkopolskiego brak jest takiej pompy, jak w przypadku świętowania #1944. A przecież powstanie wielkopolskie i powstania śląskie były w przeciwieństwie do warszawskiego, co do zasady, wygranymi. Szkoda, że w mediach stanowią jednak margines.

    #historia
    pokaż całość

  •  
    D.........o

    +22

    Ze względu na zbliżającą się hucznie 73 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego oraz co za tym idzie, martyrologiczną kampanię w duchu polskiego romantyzmu jaka co roku sączy się z polskich przekazów medialnych, pragnę coś napisać.

    Powstanie Listopadowe 1830 r. a Powstanie Warszawskie 1944 r.

    W Królestwie Polskim, które powstało na Kongresie Wiedeńskim 1815 r. na mocy porozumienia państw koalicji antynapoleońskiej, w 1828 roku została w Warszawie założona Szkoła Podchorążych Piechoty. Już od samego początku jej istnienia zawiązała się wśród podchorążych tajna organizacja, która za cel postawiła sobie powstanie zbrojne i wyzwolenie Królestwa Polskiego spod zwierzchnictwa Rosji . Na czele organizacji stanął podporucznik Piotr Wysocki. O terminie wybuchu powstania zadecydowało informacja, jaka dotarła do podchorążych, że car Mikołaj I zamierza wykorzystać wojsko Królestwa Polskiego do tłumienia ruchów wolnościowych w Europie Zachodniej, jakie poczęły rozprzestrzeniać się tam po wybuchu rewolucji lipcowej 1830 r. we Francji, którą sprowokowały dekrety króla Karola X ograniczające swobody obywatelskie, m. in. wolność prasy, prawa wyborczego obywateli, rozwiązanie Izby Deputowanych. Powstanie zbrojne rozpoczęło się wieczorem 29 listopada 1830 r napaścią na Belweder. Celem tego działania był zamach na Wielkiego Księcia Konstantego. Niestety ktoś dobrze poinformowany o takim planie, uprzedził go i dlatego zdołał on zbiec. Chociaż nie udało się pełne zaskoczenie i grupa sprzysiężonych oficerów i podchorążych działała bez szerszego zaplecza, jednak dzięki wsparciu ludu warszawskiego zdołano opanować słynny, zbrojeniowy Arsenał oraz Warszawę. Sukces był połowiczny, bo wojska Wielkiego Księcia Konstantego opuściły stolicę bez strat, wycofując się do Wierzbna.

    Oto, jak przygotowali wybuch powstania listopadowego w 1830 r. młodzi podchorążowie, nie do końca jeszcze dobrze wykształceni w sztuce wojskowości oraz pod dowództwem równie młodego, bo zaledwie 33-letniego podporucznika, który nie miał żadnego doświadczenia wojennego. W porównaniu z nimi dyplomowani oficerowie z szarżami pułkowników i generałów, którzy przygotowywali i doprowadzili do wybuchu powstania warszawskiego w 1944 r. są po prostu ignorantami, żeby nie użyć bardziej dosadnego i obraźliwego określenia o ich wiedzy i kompetencjach z zakresu wojskowości. Przecież wszyscy oni przeszli wojenną Kampanię Wrześniową 1939 r. i musieli w niej doświadczyć z jak zdeterminowanym i bezwzględnym wrogiem wyposażonym w najnowsze zdobycze ówczesnej techniki wojskowej, niedoświadczeni i źle uzbrojeni powstańcy będą musieli się zmagać. Prawdopodobnie żaden z nich nie wyniósł z tej kampanii nauki dla siebie, bo po prostu nie walczył, a ukrywał się jak szczur, żeby tylko przeżyć. Wszyscy oni zresztą to samo zrobili w czasie powstania. Żaden z nich nie poszedł na barykady i nie walczył! Wszyscy bezpiecznie zadekowali się i przeżyli powstanie!

    Ze względu na rolę, jaką przywódcy powstania odegrali w zagładzie Warszawy oraz w wymordowaniu około 200 tysięcy jej ludności, podejmowane nieustannie próby uczynienia z powstania pomnika chwały narodu polskiego, delikatnie mówiąc, są wielkim nieporozumieniem. Przyszłe pokolenia Polaków i tak go odrzucą. Będzie to bowiem dla nich symbol, jeśli nie zdrady narodowej spowodowany rodzimą agenturą wysługującą się śmiertelnemu wrogowi narodu, to wstydliwej, bezdennej głupoty dowódców działającej w podziemiu Armii Krajowej oraz zbrodni dokonanej na narodzie polskim faktycznie bratnimi rekami!

    Na zdjęciu kat Powstania Warszawskiego - SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski (1899-1972), dowódca tzw. Korpsgruppe von dem Bach w trakcie tłumienia Powstania Warszawskiego.

    #gruparatowaniapoziomu #powstaniewarszawskie #historia #ciekawostkihistoryczne #polska #warszawa #1944
    pokaż całość

    źródło: Bundesarchiv_Bild_183-S73507,_Erich_von_dem_Bach-Zelewski (1).jpg

    •  

      @DonVincento powstanie listopadowe było szalonym błędem, ale modli nikłe szanse na powodzenie, powstanie styczniowe bylo szaleństwem, ale przyniosło chociaż zniesienie pańszczyzny, a represje dotknęły głównie samych uczestników, a dowódcy walczyli i ginęli ramię w ramię ze swoimi żołnierzami, powstanie warszawskie zaś... Ach, szkoda gadać

    •  

      O powstaniach z listopada i stycznia dosyć ciekawie opowiadał Grzegorz Braun i polecam posłuchać. Za powstanie warszawskie Okulicki, Komorowski i resztatych mord powinna zostać powieszona za jaja. Dla walczących wieczny szacunek oczywiście.

      +: Freakz
  •  
    g.....e via iOS

    +8

    Pewnie rozpetam gownoburze, ale pytam grzecznie i neutralnie.

    Ponadczasowy spór, a zbliża się rocznica wiec zadam pytanie na temat którego dyskutuje się od lat:

    Czy Powstanie Warszawskie było potrzebne? Z jednej strony zginął kwiat polskiej młodzieży, poeci tacy jak Gajcy czy Baczyński. Zabytki zostały zrównane z ziemia (jak cała Warszawa). Z drugiej strony nie chcieli umierać na kolanach, chcieli odbić Warszawę nim przyjdą rosyjskie wojska.

    Co sądzicie? Dyskutujcie.

    #powstaniewarszawskie #w #godzinaw #1944
    pokaż całość

  •  

    #heheszki #1944 #modameska #ubierajsiezwykopem

    Fajna koszulka na prezent dla dziadka?

    źródło: 67525a7f4f23.jpg

    •  

      @xeeeeeeenu: To, o czym wspominasz nie ma powiązania z logiką- to tak zwany ciężar dowodu. I jeśli już, to na nim to ciąży. Na ten moment nie chce mi się tego szukać, ale wieczorem do tego wrócę. Ale może zawołaj też duskhorizon, by uargumentował swoje tezy?

    •  

      @fraulein_: Nie wiedziałem jaki jest stosunek autora do tego zdjęcia ale komentarze dosyć dobitnie to pokazały. Serio? Osoba starsza, dobrze ubrana tak jak w takich chwilach należy potrafi uczcić taką wyniosłą datę. W tle młodzież, zero kultury, kolorowe koszuleczki i śpiewanie przyśpiewek o komunistach samemu paląc czerwone race. Najeżdżanie na hehe lewicowe media samemu zachowując się jak ostatni wieśniak. Prawa strona w formie pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Times Square
    #fotohistoria #1944

    źródło: 67.media.tumblr.com

    +: dertom, l.........t +7 innych
  •  

    Ranni żołnierze niemieccy (podczas operacji Dragoon) jako jeńcy czekający na pomoc medyczną w punkcie zbiórki.
    #zdjeciazwojny #fotohistoria #iiwojnaswiatowa #1944

    źródło: 65.media.tumblr.com

  •  

    Przy okazji dzisiejszej wizyty w Warszawie odwiedziłem muzeum powstania warszawskiego i muszę powiedzieć że to jedno z najciekawszych muzeów, w którym kiedykolwiek byłem. Jestem pod wielkim wrażeniem, jeśli ktoś jeszcze nie był to polecam.
    #muzeumpowstaniawarszawskiego #1944 #warszawa #muzeaboners

    źródło: C360_2016-03-31-11-37-50-579.jpg

  •  

    Rynek starego miasta 1944-2015

    #fotografia #warszawa #polska #1944

    źródło: warszawa.jpg

    +: M........i, Nyja +231 innych
  •  

    niemieccy żołnierze podczas oblężenia Leningradu w #1944 - wyjątkowa #fotografia w kolorze
    #historia #niemcy #zwiazekradziecki #drugawojnaswiatowa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria pokaż całość

    źródło: tumblr_nm4a4eZlCT1qigaa4o1_1280.jpg

  •  

    A malkontenci dupa cicho

    #powstaniewarszawskie #1944 #historia

    źródło: IMG_20150802_100457.jpg

    •  

      @some1: Wkurwia mnie takie pierdolenie. Prawda jest taka, ze powstanie warszawskie nic, ale to absolutnie nic pozytywnego nam nie dało. Same straty. A najgorsze jest to, ze jego wynik można było bardzo łatwo przewidzieć jeszcze zanim się zaczęło. To sowietom zależało na takim przebiegu wydarzeń, bo dzięki temu mieli potem łatwiej nas "wyzwalać".

    •  

      @some1: niechby sobie Stalin twierdził co chciał. przy życiu pozostałaby rzesza światłych obywateli z których ponad 10% chciała za ten kraj umierać. Komuna padłaby i tak i tak, a przy życiu owych pewnie szybciej. Prawdę o AK za komuny i tak mało kto słyszał, więc wypłynęłaby potem. A dziś Warszawa prócz centrum biznesowego Europy Środkowej, byłaby również pięknym miastem o walorach turystycznych, przez co i inna gałąź gospodarki stolicy byłaby bardziej rozwinięta. Porównajcie sobie ulice biednej Warszawy pod względem ilości podróżujących z USA, Europy Zachodniej, Azji i Australii, do np. linii: Wiedeń, Bratysława, Budapeszt i wracają rykoszetem Kraków i potem prawilnie Praga. Ta linia mogłaby przecież równie dobrze wyglądać tak: Wiedeń Praga Kraków Warszawa Poznań Berlin. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    1 sierpnia, 17:00. Zawsze wzrusza. Co rok zastanawiam się jak bym się zachował będąc w tamtym miejscu i czasie. Chwała bohaterom!
    #powstaniewarszawskie #warszawa #1944

  •  

    Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

    Mój sposób na oddanie hołdu - syreny zasilane z 12V, jedna pobiera 8A i wydaje dźwięk o głośności 110dB
    #elektronika #powstaniewarszawskie #1944 #warsawuprising #godzinaw

    źródło: 2015-08-01 12.43.22.jpg

  •  

    Mirki pamiętajcie o jutrzejszej rocznicy :)
    #1944 #warszawa #powstaniewarszawskie

    źródło: polska_walczacalogo-wallpaper-10654925.jpg

  •  

    Japoński kamikaze uderza w USS Essex #1944 #ciekawostki

    GIF

    źródło: i.imgur.com (4.33MB)

  •  
    m.......r

    +13

    Opowiem Wam małe #coolstory #chwalsie na temat #powstaniewarszawskie #1944

    W roku bodajże 1940 z Poznania do Warszawy zostaje przeniesiona część mojej rodziny: pradziadek (jeden Powstańców Wielkopolskich), jego żona i mój dziadek. Prababcia dostała pracę, jako pomoc u dentysty. Był to jedyny dentysta w dzielnicy, który przyjmował Polaków, a nazywał się Hugo Schneider. Mężczyzna podobno bardzo spokojny i uprzejmy, jego głównym zadaniem było leczenie niemieckich żołnierzy, ale tak jak napisałem, Polaków również leczył. Dzięki temu, miał wiele kontaktów, które umożliwiły mojej rodzinie wyjść z miasta spokojnie.
    W momencie rozpoczęcia Powstania Warszawskiego mój dziadek miał 15 lat. Był ministrantem w lokalnej parafii, niestety nie wiem jakiej. Wstąpił do Szarych Szeregów (nie wiem ile lat tam służył wcześniej) i pełnił rolę łącznika. Biegał z pocztą kanałami, po ruinach czy kilkukrotnie pod ostrzałem - babcia wspomina o jednym, ale mogło być ich więcej. Otrzymał medal za uratowanie ludzi z kościoła - jako ministrant znał architekturę danego budynku bardzo dobrze. Niemcy podczas łapanek zagnali sporą grupę Polaków do pomieszczenia pod ołtarzem (nie znam ilości osób) i zastawili wejście, aby ci ludzie nie mogli wyjść. Dziadek wraz z kilkoma innymi ministrantami odkopał po odjeździe niemieckich żołnierzy wyjście tyle, awaryjne. Otrzymał za to medal, który z pewnością do dziś jest u mojej Babci.
    Pradziadek na czas Powstania Warszawskiego musiał wyjechać, nie wiem dokładnie z jakiego powodu i nie uczestniczył w nim. Z tego co wiem, żałował dość mocno. Cała rodzina po wojnie wróciła do Poznania, ale z tego co wiem osobno.
    Nie, Dziadek nie został ranny, najprawdopodobniej nie strzelał, a po wojnie udzielał się umiarkowanie w Armii Krajowej (z racji na prześladowania i historię powstańczą), żeby dopiero móc lepiej wspierać działania AK w latach 1980-2000.

    Powstanie Warszawskie rozpoczęło się 70 lat temu. W 70 rocznicę siedzę w Niemczech, gdzie rozmawiam z rodowitymi Niemcami na ten temat. Kilka lat temu miałem możliwość rozmawiać z synem wymienionego wyżej dentysty (zmarł w zeszłym roku), który był bardzo dobrym znajomym naszej rodziny. Wyrażał za każdym razem wielki szacunek względem osób uczestniczących tam i udał się nawet z moim Dziadkiem do Warszawy, gdzie ów Dziadek pokazywał mu drogi, którymi kanałami biegał z pocztą. Byli rówieśnikami (Dziadek 1929, owy Pan 1932). Aktualnie siedzę w pewnej knajpie z żoną ów Pana, gdzie ludzie ze stolika obok wyrażają swój podziw dla męstwa osób uczestniczących w Powstaniu.

    Do czego zmierzam ? Niemcy nieraz mają więcej szacunku do tych ludzi, niż niejeden Polak. Grób dziadka został okradziony kilka lat temu, jak i pradziadkowie wyrwano dwukrotnie krzyż z brązu z nagrobka. Taki właśnie szacunek mają niektórzy.
    Poza tym, jeśli macie możliwość, pytajcie się dziadków którzy przeżyli wojnę, co robili. Jest mi głupio, że byłem mały i nie chciałem nawet rozmawiać na temat wojny.

    P.s. Wiele osób interesuje się historią i II wojną światową, stąd też jeśli znaci osoby, które zbadały historię Powstania, proszę o kontakt. Na stronie 1944.pl mój Dziadek nadal żyje, a informacje zawierają tylko jego pseudonim. Pewnie nie był nikim ważnym, ale robił to z potrzeby.

    #polska #poznan #warszawa
    pokaż całość

  •  

    "Drapacz chmur Prudential stał się bohaterem najsłynniejszego zdjęcia z czasów Powstania. Fotografia ta jest dziś rodzajem ikony, bezbłędnie kojarzonej ze zrywem warszawian w 1944 roku.
    28 sierpnia Niemcy ostrzeliwali budynek z ciężkich moździerzy. Wtedy to powstała seria zdjęć Sylwestra Brauna "Krisa", ukazująca eksplozję pocisków i ogarniający wieżowiec pożar.
    - Niemcy walili w okolice placu Napoleona. Byłem przekonany, że celem ataku stanie się gmach Prudential, górujący nad miastem niczym wieża. Na jego górnych piętrach usadowił się punkt obserwacyjny AK - opowiadał fotograf podczas wystawy swych prac w 1979 roku."

    Jerzy S. Majewski, Tomasz Urzykowski "Przewodnik po powstańczej Warszawie"
    #fotohistoria #historia #1944 źródło #powstaniewarszawskie <- zachęcam do obserwowania, mogę gromadzić tego więcej.
    pokaż całość

    źródło: fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net

  •  

    "Niemcy w walce z Powstańcami używają ciężkich wyrzutni rakietowych, zwanych przez Warszawiaków szafami lub krowami z uwagi na charakterystyczny dźwięk startujących pocisków. "Krowy" miotają rakietowe pociski burzące i zapalające. Ostrzał zaczynają pociski burzące, które zabijają samą siłą podmuchu. Ludzie znajdujący się w polu rażenia pocisków zapalających zamieniają się w żywe pochodnie, oblepione mieszanką zapalającą. "Krowy" powodują ogromne zniszczenia w zabudowie oraz straty w ludziach. Na ulicach Warszawy pojawiają się plakaty ostrzegające przed nimi."
    Grzegorz Jasiński, Paweł Ukielski "Przewodnik po Muzeum Powstania Warszawskiego", Warszawa 2011
    więcej takiego contentu dla zainteresowanych #fotohistoria #powstaniewarszawskie #1944 #historia
    pokaż całość

    źródło: scontent-b-lga.xx.fbcdn.net

  •  

    "Kanały okazały się niezastąpioną drogą ewakuacyjną, a po raz pierwszy użyto ich w tym celu już 7 sierpnia na Ochocie. Grupa powstańców broniąca tzw. Reduty Wawelskiej (pomiędzy ul. Wawelską, Pługa, Mianowskiego i Uniwersytecką) wycofała się niewielkim kanałem o przekroju sto dziesięć na sześćdziesiąt centymetrów. Właz kanału był jednak pod ostrzałem, wobec tego zrobiono do niego przekop (!) z jednego z budynków. Ewakuacja zakończyła się sukcesem, w ciągu sześciu godzin z otoczonej placówki zniknęło osiemdziesięciu trzech powstańców. Niemcy nie ukrywali zdziwienia, gdy po zdobyciu reduty nie zastali w niej obrońców."
    Sławomir Koper "Miłość w Powstaniu Warszawskim", Warszawa 2013
    #fotohistoria #powstaniewarszawskie #1944 źródło
    pokaż całość

    źródło: scontent-a-ams.xx.fbcdn.net

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów