•  

    581983 - 310 = 581673

    16 sierpnia 2017
    Trzysta! Z Mazur przez Warmię do Gdyni

    https://www.strava.com/activities/1137165897

    Ostatni, najdłuższy etap wyprawy. Zaczęło się spokojnie, mazursko, rześko. Po wjeździe na Warmię zaczęły się podjazdy i gorsze drogi. Podjazdy zrobiły się konkretne, dłuższe. Temperatura również się wydłużyła:) Warmia od Wipsowa do Dobrego Miasta to bardzo ładne widoczki. W Elblągu zaczęło się wyczekiwanie na nieuchronny deszcz. Dopadł mnie za Malborkiem. Do Gdańska tylko padało, czasem mocniej. W Sopocie zrobiła się mega ulewa, która trwała praktycznie aż do domu. Ale przetrwałem, rower i bagaż też. Kolejna trzysetka zaliczona!

    Statystyki:

    Dystans: 310 km
    Czas: ◷12:39:13
    Średnie tempo: 2:27 min/km
    Średnia prędkość: 24,48 km/h
    Kalorie: 10755 kcal
    Średni puls: ❤131.3bpm
    Maksymalny puls: ❤162bpm

    W tym tygodniu to już 925km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #300km
    pokaż całość

    źródło: 6.jpg

  •  

    584007 - 215 = 583792

    Łubudubu nr. 2 czyli Tylko cieniasy planują trasy;P

    "Pojade se do Wadowic i wracam" :)

    W rzeczonym mieście uznałem że mi mało i nie ma co wracać tą samą trasą więc pojechałem do Andrychowa...
    gdzie uznałem że z Kęt przez Oświęcim też mam fajną drogę więc Kęty...
    gdzie uznałem że w sumie dawno w Międzybrodziu nie byłem...
    gdzie uznałem że w Żywcu też już jakiś czas nie byłem, warto by podjechać i wracać przez Tresną...
    A będąc w Żywcu uznałem że może by przez Bielsko pojechać bo tamtędy jeszcze nie jechałem... I stamtąd już na pewno do Wilamowic i do domu... Do Wilamowic nie dojechałem bo pomyliłem trasę:) Ale też było fajnie:)
    Zeszło troche ponad 10h w tym jazdy 9 godzin netto.

    W tym tygodniu to już 418km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #nieplanujetrasynarowerbopoco

    Jeszcze taka mała obserwacja... Kiedy zaczynałem jeździć w tamtym roku nie przyszło mi do głowy że dam rade takie trasy robić:)
    I możecie pogratulować bo od miesiąca nie palę zupełnie:) Jednak lepiej na rower iść niż wdychać to paskudztwo:) Tak, cały zeszły rok i pół tego jeżdziłem jako palacz... Różnica po rzuceniu ogromna.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    585859 - 331 = 585528

    Ten wpis. Bo dodałem, ale gdzieś tag #rowerowyrownik zginął i nie dodało się.

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km (nr 6)

  •  

    586831 - 302 = 586529

    Pierwsze trzysta w życiu i poprawa poprzedniego rekordu o 56 kilometrów :D

    Nauczka na przyszłość, nigdy nie jeść w domu podczas takiej jazdy bo się zasiedziałem i potem kadencja 60 to maks co mogłem osiągnąć przez ponad godzinę xD

    Statystyki:

    Dystans: 302 km
    Czas: ◷11:43:24
    Średnie tempo: 2:19 min/km
    Średnia prędkość: 25,73 km/h
    Kalorie: 14660 kcal
    Średni puls: ❤159.5bpm
    Maksymalny puls: ❤192bpm

    W tym tygodniu to już 358km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #300km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    588533 - 212 = 588321

    Wszędzie :)

    pewnie coś koło 100 km z @s2ym3k

    https://www.strava.com/activities/1135432219

    W tym tygodniu to już 413km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #impanaszosie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20170815_165854.jpg

  •  

    589442 - 263 = 589179

    Dzisiejsza trasa. Życiówka poprawiona o 30km i druga trasa ponad 200km w tym roku, więc jest zadowolenie i mega zmęczone nogi...

    pokaż spoiler Nie spodziewałem się takiego wyniku ;D


    https://www.strava.com/activities/1135439712

    #szosa #wykoptribanclub

    Statystyki:

    Dystans: 263 km
    Czas: ◷08:59:02
    Średnie tempo: 2:03 min/km
    Średnia prędkość: 29,25 km/h
    Kalorie: 5,192 kcal

    W tym tygodniu to już 263km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    589664 - 222 = 589442

    Dzisiejsza jazda po gminy i po rekord długości dystansu. Po cichu liczylem na 300km, ale dyspozycja dnia była słaba i ostatecznie skończylo sie na 222km (rekodr poprawiony o 21km).

    #rowerowyrownik #100km #200km (nr 2)

  •  

    590746 - 210 = 590536

    Kofirajd do Lanckorony, obadać podjazd na nowej drodze koło zapory w Świnnej Porębie i zaliczyć gminę Koszarawa.
    3/4 trasy z bolącym kolanem. To samo co w maju ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #rowerowyrownik #szosa #mortalszosuje #100km #200km (nr 16) pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: lancko.jpg

  •  

    594525 - 201 = 594324

    Chyba poniedziałek czy coś ;)

    https://www.strava.com/activities/1133782629

    W tym tygodniu to już 201km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #impanaszosie

  •  

    596949 - 288 = 596661

    jeden z celów na ten sezon zaliczony - Kraków zdobyty.
    Wyjazd przed 3 z Uniejowa, gdzie akurat byłem na działce, by zdążyć na 4.30 do Szadku, gdzie umówiony byłem z @Zelazko_MPM, który jako jedyny z #rowerowalodz postanowił towarzyszył mi w podróży. Spodziewaliśmy się, że będzie zimno nad ranem, ale rzeczywistość przerosła oczekiwania. Temperatura chwilami spadał do 10 stopni i mimo, że w okolicach Widawy zaczęło wychodzić słońce sytuacja się nie poprawiła. Długiego rękawu pozbyłem się dopiero około 15, gdy zaczęły się górki za Częstochową.

    Droga do Częstochowy mijała bez problemów w dość dobrym tempie, więc doszedłem do wniosku, że czas pozwala na wjechanie do Częstochowy, którą miałem w założeniu ominąć, i wizytę w McDonaldzie. Niestety przed samą Częstochową zaczyna kropić deszcz, a później okazuje się, że droga, która była na mapie nie istnieje, a druga droga okazała się placem budowy autostrady A1. A więc zgodnie z zasadami @metaxy, że każda wyprawa musi mieć odcinek terenowy jedziemy przez plac budowy. Następnie błądzenie po Częstochowie by dotrzeć w końcu do McDonalda i się posilić przed dalszą drogą.
    Później odprowadzam @Zelazko_MPM na dworzec PKP i przebijając się przez Częstochowę ruszam dalej.

    Niestety zaczyna się nerwówka, bo zaczynam mieć obawy, że przez to, że prawie godzinę straciłem na Częstochowę nie zdążę na ostatni bezpośredni pociąg do Łodzi. A dodatkowo za chwilę zaczynają się górki, do których w centralnej Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni. Na szczęście jeszcze trochę siły w nogach było i z każdym kilometrem sytuacja z czasem wydawała się coraz lepsza i szansa na dojechanie na pociąg wydawała się coraz bardziej realna. Niestety na sam koniec zostało przebicie się na dworzec, a że nie znam Krakowa zaczęło się błądzenie, ale ostatecznie udało się na 5 minut przed planowanym odjazdem pociągu dotrzeć na dworzec.

    Wyprawa udana bo udało się poprawić życiowy rekord, a dodatkowo zaliczyć 17 nowych gmin do #zaliczgmine, ale gdyby tę trasę pojechać na 2 dni udałoby się jeszcze coś zobaczyć.
    No i tę wyprawę potraktowałem trochę jako sprawdzenie czy w ogóle w obecnej formie mam szansę przejechać Rajd Wokół Tatr - co prawda będzie na nim trochę więcej przewyższeń, ale dystans krótszy, więc może się uda. Żałuję tylko, że nie było czasu na dokręcenie do 300 km.

    @Zelazko_MPM dzięki za towarzystwo!

    #200km po raz drugi w tym roku
    #rowerowalodz #rowerowykrakow #wykoptribanclub

    Statystyki:

    Dystans: 288 km
    Czas: ◷11:29:58
    Średnie tempo: 2:23 min/km
    Średnia prędkość: 25,06 km/h
    Kalorie: 10904 kcal

    W tym tygodniu to już 288km!
    #rowerowyrownik #ruszlodz #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    597332 - 208 = 597124

    Niedzielna ustawka z Feniksem Tychy. W sumie i tak zamierzałem w połowie odbić gdzieś w Beskid, bo sama feniksowa runda to za mało. Nadarzyła się ku temu dobra okazja po tym, jak dołączył do nas przypadkowy kolarz z pytaniem, czy ktoś jedzie na Kocierz. Ja mogę, ja! :)
    Podjechaliśmy więc sobie razem na przeł. Targanicką i rzeczony Kocierz, a dalej już sam udałem się do McD w Żywcu. Po zestawie trochę ociężały pojechałem w kierunku Żaru. Zgodnie z przewidywaniami na górze siedzieli sobie @Marcin_od_Tribana i @Ola_od_Meridy 乁(♥ ͜ʖ ͡♥)ㄏ
    Po szybkich konsultacjach w sprawie trasy zdecydowaliśmy, że pojedziemy razem przez Przegibek, bo Ola jeszcze nie była. Za takie dwa konkretne podjazdy musiała być odpowiednia nagroda, więc oni do maka w Bielsku, a ja przez Straconkę kierunek dom. W sumie nie do końca, bo jeszcze trochę na około, żeby dokręcić do dwustu.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km (nr 15)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: feniks.jpg

  •  

    600172 - 122 - 210 = 599840

    W tym tygodniu to już 811km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km #100km #200km

  •  

    601904 - 10 - 44 - 206 = 601644

    https://www.strava.com/activities/1127744501
    https://www.strava.com/activities/1128598295 - dwa krótkie przejazdy z piątku

    https://www.strava.com/activities/1131819224 - i niedzielna wycieczka nad zalew

    #wykoptribanclub

    Statystyki:

    Dystans: 10 km
    Czas: ◷00:40:22
    Średnie tempo: 4:03 min/km
    Średnia prędkość: 14,79 km/h
    Kalorie: 824 kcal

    Dystans: 44 km
    Czas: ◷01:59:18
    Średnie tempo: 2:42 min/km
    Średnia prędkość: 22,18 km/h
    Kalorie: 1830 kcal
    Średni puls: ❤119.9bpm
    Maksymalny puls: ❤161bpm

    Dystans: 206 km
    Czas: ◷09:30:48
    Średnie tempo: 2:46 min/km
    Średnia prędkość: 21,66 km/h
    Kalorie: 8361 kcal
    Średni puls: ❤124.8bpm
    Maksymalny puls: ❤152bpm

    W tym tygodniu to już 763km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: joxi.net

  •  

    602879 - 61 - 83 - 48 - 261 - 204 = 602222

    Weekendowo w Częstochowie.
    Sobota - Wyjazd 6:00. Cel Częstochowa 170km, wyjazd z kuplami, ja na szosie oni na mtb. Pierwsze 2h pogoda straszna wiatr, deszcz.. dobrze że jeszcze gradu nie było, kolejne godziny jakoś się poturlaliśmy w zachmurzeniu. Będąc już w Częstochowie obiadek dość obfity, kumple pojechali do hotelu a ja jeszcze zrobiłem rundkę po okolicach i zaliczyłem kilku gmin.
    Niedziela - Po śniadaniu wyjazd o 8:30 od razu piękny intensywny deszczyk padał, doskonale się zapowiada dzień... nom stop w #wmordewind. Na 110km dość spory kawałek szutrowej drogi. I tak po ciężkich zmaganiach dojechaliśmy do celu. :)
    Ogólnie wyjazd na plus, szkoda że pogoda trochę nie dopisała.
    #zaliczgmine 147+32

    Statystyki:

    Dystans: 61 km
    Wertykalnie: 579m(↑270m/↓309m)
    Czas: ◷02:19:20
    Średnie tempo: 2:17 min/km
    Średnia prędkość: 26,16 km/h
    Kalorie: 1803 kcal

    Dystans: 83 km
    Wertykalnie: 589m(↑284m/↓305m)
    Czas: ◷03:06:06
    Średnie tempo: 2:14 min/km
    Średnia prędkość: 26,78 km/h
    Kalorie: 2486 kcal

    Dystans: 48 km
    Wertykalnie: 304m(↑158m/↓146m)
    Czas: ◷02:07:37
    Średnie tempo: 2:40 min/km
    Średnia prędkość: 22,38 km/h
    Kalorie: 1342 kcal

    Dystans: 261 km
    Wertykalnie: 2094m(↑1098m/↓996m)
    Czas: ◷10:52:17
    Średnie tempo: 2:29 min/km
    Średnia prędkość: 24,03 km/h
    Kalorie: 7647 kcal

    Dystans: 204 km
    Wertykalnie: 1553m(↑717m/↓836m)
    Czas: ◷08:40:25
    Średnie tempo: 2:33 min/km
    Średnia prędkość: 23,48 km/h
    Kalorie: 5894 kcal

    W tym tygodniu to już 657km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: DSC_0289.JPG

  •  

    603290 - 207 = 603083

    Łubudubu!

    Z #jaworzno do województwa Świętokrzyskiego przez Pilicę i Żarnowiec. Powrót jakimiś lokalnymi autostradami na wschód od Wolbromia (Miechów i okoliczne włościa)
    Pierwszy raz na #szosa (Merida Scultura 300) Ależ to leci! Zostało jeszcze podregulować to i owo i będzie git:) Rama XL, mam długie nóżki ale krótkie rączki więc kierownica wydawała się być tak daleko...:) Podniesienie siodełka załatwiło sprawę (jeszcze tylko lekko wyregulować kierownicę, ale to już jutro, dziś odpoczywam z piwem i chipsami:)

    PS. Z licznika niby wyszło 210 ale podaję odległość z GPSa żeby była motywacja do pokonania takiego dystansu znowu:)

    W tym tygodniu to już 298km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: s22.postimg.org

  •  

    605064 - 202 = 604862

    https://www.strava.com/activities/1130041682

    Dzisiejsza rekreacja i zwiedzanie. Cały czas powtarzające się podjazdy i zjazdy z górek. Burza próbowała złapać w lesie ale udało się uciec. Nawet jakiś pseudocyclocross udało się zrobić i o dziwo większe zagrożenie dla opon spotkało mnie tu ze strony DDR niż jakichś wiejskich szlaków i kamienistych polnych dróg.

    #rowerowylublin

    Statystyki:

    Dystans: 202 km
    Czas: ◷08:23:57
    Średnie tempo: 2:29 min/km
    Średnia prędkość: 24,10 km/h
    Kalorie: 8487 kcal

    W tym tygodniu to już 443km!
    #rowerowyrownik #ruszlublin #100km #200km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: naforum.zapodaj.net

  •  

    606333 - 222 = 606111

    Kilometry z lipca ( ͡º ͜ʖ͡º)

    W tym tygodniu to już 222km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

  •  

    611577 - 410 - 280 = 610887

    Maraton Karpacki Hulaka 2017 ukończony!

    Ale tym razem nie zacznę od relacji, a chciałbym poprosić Was o pomoc w opracowaniu strategii, ale również o plusy, które pomogą mi dotrzeć do większego grona użytkowników, rozsianych przecież po całej Polsce.

    Już niebawem (19 sierpnia) startuję w Maratonie Rowerowym Dookoła Polski. W ciągu 10 dni trzeba pokonać w trybie samowystarczalnym 3142 km. Więcej szczegółów na stronie Maratonu

    Jeszcze rok temu nawet bym nie wpadł na to, by w czymś takim wystartować. Jednak gdy we wrześniu 2016 ukończyłem Maraton Północ – Południe i tym samym zdobyłem kwalifikację do startu w MRDP, zacząłem rozmyślać, czy może jednak stawić czoła wyzwaniu. Rozpocząłem zagłębianie tematu, kolejny raz przeczytałem relacje uczestników edycji z 2013 roku (maraton odbywa się raz na 4 lata) i końcem roku podjąłem decyzję – jadę. Od tamtej pory, czyli ostatnich 8 miesięcy, duża część mojego życia podporządkowana była przygotowaniom do tego startu. Drobne modyfikacje sprzętu, testowanie ekwipunku itp. Poznałem kilka nowych osób ze światka polskiego ultrakolarstwa, popodglądałem, powymieniałem doświadczenia i chłonąłem dobre rady.

    Aktualnie jestem własnie na etapie planowania strategii. Najłatwiejszym rozwiązaniem, byłoby podzielenie trasy na odcinki i wcześniejsza rezerwacja noclegów, a następnie sukcesywna jazda od punktu do punktu. Jednak kto czasem śledzi moje wpisy, to pewnie orientuje się, że to zdecydowanie nie mój styl jazdy ;) Wolę poddać się przygodzie i spontanicznie reagować na konkretne sytuacje / warunki.

    Początkowo rozważałem wieźć ze sobą namiot, ale ostatecznie zdecydowałem się na sam śpiwór oraz lekki dmuchany materac, bo i tak waga całego zestawu jest daleka od optymalnej. Szczególne znaczenie będzie to miało na górskim odcinku pomiędzy Przemyślem a Świeradowem, liczącym ponad 1100 km.
    Z grubsza licząc, każdej nocy mogę sobie pozwolić na 3, maksymalnie 4 godziny snu, na rzeczonym materacu i w śpiworze. W przypadku złych warunków, dużego zmęczenia itp. będę na bieżąco szukał bardziej cywilizowanych warunków.

    I tu przejdę do meritum – chciałbym z Wasza pomocą stworzyć sobie listę:

    - potencjalnych miejscówek, gdzie mógłbym w miarę spokojnie i bezpiecznie przenocować w takim zestawie. Mogą to być przydrożne wiaty, opuszczone budynki, pola biwakowe itp. Być może ktoś ma również sprawdzoną "noclegownię", gdzie mógłbym za niewielką opłatą skorzystać z kawałka podłogi i łazienki. Oczywiście jak najbliżej wytyczonej trasy ;)

    - znanych i polecanych lokali gastronomicznych. Jeśli ktoś zna i może polecić restaurację czy bar, leżący na trasie lub w jej pobliżu, to proszę o informację. Najbardziej pożądane są takie z domowym jedzeniem, gdzie oferuje się danie dnia itp. Chodzi o to żeby było szybko i smacznie, ale przede wszystkim bezpiecznie, bo zatrucie pokarmowe mogłoby oznaczać konieczność wycofania się z udziału.

    Bezpośredni link do trasy: https://ridewithgps.com/routes/23843164

    Jeśli ktoś chciałby podopingować, to chętnie zamienię słówko na trasie. Jednak w mojej kategorii dłuższa jazda z innymi kolarzami jest zabroniona, już nie wspominając o jeździe „na kole”. Ale jadąc obok siebie można będzie chwilę pogawędzić :) Te zasady są dla mnie priorytetem i na pewno będę się ich trzymał.

    Z kolei jeśli ktoś zechciałby śledzić poczynania uczestników sprzed komputera, nie opuszczając piwnicy, to też jest taka możliwość, bo każdy zawodnik będzie wyposażony w urządzenie przesyłające na żywo dane o lokalizacji.

    Mapa z położeniem będzie dostępna na stronie trackcourse.com (obecnie jeszcze nieaktywna).
    Maratończyków obowiązuje również relacja sms, za pomocą których trzeba będzie potwierdzić każdy z 41 punktów kontrolnych znajdujących się na trasie. Można też będzie wysyłać tam swoje aktualne, przemyślenia i odczucia ;) Będą pojawiać się pod profilem każdego z uczestników. Moje powinny być tutaj:

    http://mrdp.pl/zawodnik/marceli-byczek-2017

    Z kolei tutaj powinny pojawiać się po kolei wszystkie sms:

    http://mrdp.pl/relacja-online

    A tutaj będą mogli udzielać się kibice (obecnie są tam jeszcze wpisy z edycji 2013):

    http://mrdp.pl/komentarze

    Postaram się również czasem dodać swoje odczucia, sytuację i marudzenie pod swoim tagiem. Zainteresowanych zapraszam więc do obserwowania -> #byczysnarowerze

    Moja Strava: https://www.strava.com/athletes/7485043

    Tag jest ciągle żywy i raz na kilka tygodni wrzucam pod nim relacje z dłuższych wyjazdów i ultramaratonów.

    Jakie mam ambicje?

    Moim głównym i jedynym celem jest ukończenie trasy Maratonu w wymaganym limicie 10 dni. Jest to dla mnie olbrzymie wyzwanie i główną walkę będę toczył z samym sobą. Średnio na dobę trzeba będzie pokonać prawie 320 km. Niestety nie można sobie trasy podzielić na takie odcinki, bo jak wspominałem trasa wiedzie przez całe polskie góry, gdzie wyrobienie takiego dystansu przez 4 dni z rzędu, mając już ponad 1000 km za sobą jest arcytrudne i stać na to tylko garstkę wyjadaczy, którzy będą rywalizować między sobą o podium.

    Jak widać czas jest tak wyżyłowany, że w zasadzie wystarczy dłuższa chwila słabości i szanse na ukończenie gwałtownie maleją, a w raz z nimi morale. A poza przygotowaniem fizycznym to właśnie psychika będzie grać olbrzymią rolę. Dlatego każde dobre słowo jest mile widziane i może pomóc mi w osiągnięciu celu :)

    Z góry dzięki!

    #rower #kolarstwo #polska

    A poniżej relacja z Karpackiego Hulaki, czyli prawie 700 km wybitnie górskiej trasy bez wypłaszczeń ;)

    Karpacki Hulaka to nowy pomysł na imprezę w stylu ultra. Jej organizatorem jest Krzysiek Sobiecki. Formuła trochę odbiega od tych wg których jeździłem dotąd, jednak zdecydowanie przypadła mi do gustu ;)

    Zasady były dosyć proste: jazda solo, całkowita samowystarczalność i do przejechania 7 obowiązkowych segmentów, każdy w innej części Karpat:

    Beskid Mały
    Beskid Makowski
    Beskid Niski i Pogórza
    Beskid Śląski
    Beskid Wyspowy
    Pasmo Babiogórskie
    Podhale

    Trasę pomiędzy poszczególnymi segmentami, każdy sobie dobierał sam. Godzinę startu również każdy wybierał dowolnie, byle wraz z czasem finiszu zawrzeć się w trzech wyznaczonych dobach (pt-nd).

    Już dobre 2 tygodnie przed startem wyrysowałem sobie trasę, zapisałem w Garminie i zacząłem planować strategię. Wg śladu do przejechania miałem 660 km i prawie 9000 metrów w pionie. Pierwotnie planowałem start w sobotę wcześnie rano, jednak gdy zaczęły do mnie docierać powyższe cyfry, postanowiłem wyruszyć w piątek na noc - na wcześniej nie pozwalała mi praca.

    Początkowo chciałem jechać na lekko, jednak pomyślałem, że może być to świetna okazja do sprawdzenia ekwipunku jaki planuję zabrać na tegoroczny MRDP. Wiedziałem, że będzie to dodatkowy i w tym przypadku znaczący balast, bo trasa miała być wybitnie górska. Uświadomiłem sobie jednak, że w sierpni będę musiał z nim pokonać 5 razy tyle kilometrów, z których prawie 1/3 (ok 1100 km) będzie przebiegać po polskich górach.

    Tym sposobem uzbrojony w śpiwór, materac i wszystkie łachmany, około godziny 19 zajeżdżam na ulicę Staromostową w Krakowie, gdzie znajduje się lokal o nazwie "Punkt Docelowy" wyznaczający miejsce startu.

    Już na początek niespodzianka - gdy chcę napełnić bidon wodą z izotonikiem, orientuję się, że zgubiłem zakrętkę. Musiała być niedokręcona i na krakowskich brukach po prostu sobie uciekła. Postanowiłem wyruszyć na poszukiwania, więc przejeżdżam całą trasę do dworca jeszcze raz (a w zasadzie dwa razy). Niestety nie udało się znaleźć zguby, więc kupuję jakieś Oshee z dziubkiem, który przekładam do 1,5l butli z woda mineralną. Strasznie to nieporęczne, ale ostatecznie będzie mi służyć aż do mety.

    Ostatecznie lekko wkurzony startuję o godzinie 20 i ruszam w stronę Wieliczki, by na pierwszy rzut zaliczyć segment w Beskidzie Wyspowym. Ruch samochodowy spory. Co chwilę łapią mnie czerwone światła, co mnie dodatkowo denerwuje, bo nie mogę się rozkręcić. Myślę nawet czy ta cała akcja ma sens ;)

    W samej Wieliczce ślad ładuje mnie na jakiś stromy brukowy podjazd, czyli pierwszy ze skrótów na którym się tak naprawdę traci :) Za Dobczycami wjeżdżam na właściwy segment. Początek drogi zamknięty (przebudowa mostu), jednak można się przedostać dalej kładką dla pieszych. Od teraz muszę być czujny, bo przez nieuwagę przy planowaniu, mój ślad nie prowadził dokładnie po tym wymaganym. Zorientowałem się w dzień startu i nie miałem już możliwości wgrania właściwego. Dlatego już w pociągu przejrzałem na Street View właściwy wariant i teraz odtwarzam go z pamięci. W sumie mam aż 3 korekty, ostatnia przed Żegociną.

    Ostatni posiłek jadłem po południu w domu, więc już około północy zajeżdżam już na stację na Hot Doga i przyodziewam nogawki itp. Dotąd dało się spokojnie jechać na krótko. Za Uściem Gorlickim wita mnie świt, a także dzika zwierzyna przecinająca mi drogę.

    Jako cel na pierwszy dłuższy odpoczynek obieram sobie McD w Nowym Sączu. Jestem trochę za wcześnie, więc korzystając z chwili czasu rozbieram się znów na krótko, choć jest jeszcze dosyć rześko. Niedaleko mnie zbiera się grupa kibiców na wyjazd do Warszawy. Do śniadania słucham więc w kółko powtarzanej popularnej przyśpiewki o Legii ;)

    Za mną 2 segmenty, więc pora skierować się w kierunku Podhala. Oznacza to prawie 100 km wspinania się pod górę, z małym wyjątkiem w okolicy Jeziora Czorsztyńskiego. W Tylmanowej mijam się z jadącym z naprzeciwka Krzyśkiem, czyli wspomnianym organizatorem całego zamieszania, ale jednocześnie jednym z uczestników. Krzysiek startował w piątek rano, więc większą część trasy ma już za sobą. Chwila pogaduszek, wymiana wrażeń i żegnamy się. Tuz za Krościenkiem zatrzymuję się na szybki rosół i małą toaletę. Teraz zaczyna się już właściwy podjazd na kulminacyjny punk segmentu podhalańskiego, czyli przełęcz na Hali Głodówka. Rok temu była tu meta maratonu Północ – Południe w którym brałem udział, jednak tym razem trzeba jechać dalej ;) Teraz wybija mi tutaj równe 300 km, wtedy było to 990.
    Niestety jest sobota w pełni, więc ruch na drogach jest duży. W połączeniu ze słońcem i niedospaniem, ciągle wyprzedzające auta drażnią mnie podwójnie. Kończy mi się prowiant, więc na zjeździe do Poronina, w Murzasichle, robię postój. Jestem tak wygłodzony, że chciałbym kupić wszystko po kolei. Do picia biorę 3 różne napoje, w tym sok pomidorowy. Nie mogę się również oprzeć ogórkowi małosolnemu ;)

    Od Poronina zaczynam wymagający podjazd pod Ząb, czyli najwyżej położoną miejscowość w Polsce. Tutaj ruch już mniejszy, a widoki na tatrzańskie szczyty cieszą oko i duszę. Porządną kolację planuję zjeść w Czarnym Dunajcu, gdzie mam sprawdzony lokal z dobrymi obiadami. Gdy tak sobie jadę i już rozmyślam o menu, nagle uświadamiam sobie, że przecież zaraz wyjeżdżam z Podhala, a nie zaliczyłem jeszcze obowiązkowego odcinka pod Obidową! Zerkam na mapę i wszystko jasne – minąłem zjazd, a że była to tylko „odnoga”, to nadal byłem na właściwym kursie, co uśpiło moją czujność. Szybka kalkulacja i wychodzi 16 km gratis. Trudno, trzeba wracać.

    Gdy zaliczam szczyt podjazdu i zatrzymuję się pod Rdzawką, okazuje się że Czarny Dunajec to w zasadzie nie jest mi po drodze, więc postanawiam wejść do baru oferującego obiady. Jestem ostatnim obsłużonym klientem, więc decyzja słuszna, bo później mógłbym zostać skazany na hot-dogi, które mi się już mocno przejadły podczas poprzednich maratonów. Niestety ziemniaków brak, a na frytki nie mogę patrzeć, ale udaje mi się zamówić dużą porcję ryżu, grillowaną pierś z kurczaka i zestaw surówek, uprzednio rozgrzewając żołądek porządną michą pomidorowej. W końcu trochę „normalności” ;)

    Dobrze odżywiony ruszam z powrotem w kierunku Jabłonki. Teraz zacznę jazdę po znanych mi terenach – celowo tak ułożyłem kierunek trasy, by w jej drugiej części, gdy zmęczenie jest największe, czuć się jak u siebie ;)

    Zgodnie z przyjętą strategią, przed samym zachodem słońca planuję znaleźć jakiś kąt, gdzie mógłbym się przespać około 3 godzin w śpiworze. Od Zubrzycy rozpoczyna się długi podjazd na Przełęcz Krowiarki, więc okoliczności dobre – po wyjściu z ciepłego śpiwora będę mógł się od razu rozgrzać jadąc pod górkę. Po lewej mijam jakiś plac budowy. Chwilę się przyglądam, planuje nawet zagadać ochroniarza, ale zauważam kamery, więc jadę dalej. Zajeżdżam na tyły szkoły, gdzie ubieram się cieplej, obserwując przy tym okolicę. Obiekt również wyposażony jest w monitoring, ale nie mogę przecież jeździć z miejsca na miejsce bo szkoda czasu. Teraz 20 dmuchnięć w materac i już leżę pod zadaszonym wejściem do budynku. Budzik ustawiam na 3 godziny i w końcu nadszedł czas odpoczynku.

    Jeszcze dobrze nie zamknąłem oczu, gdy słyszę jakąś grupę młodzieży która rozsiada się na ławce 20 metrów ode mnie. Jest już ciemno więc nie zauważają mnie, jednak ich śmiechy i rozmowy nie pozwalają mi zasnąć. Słucham więc sobie i oceniam towarzystwo. Raczej niegroźne młodziki - przyszli napić się piwa i spalić jakieś chwasty – mam nadzieję że zrobią co mają do zrobienia i sobie pójdą, więc zatykam uszy i próbuję zasnąć. Po około godzinie jeden z nich dostrzega mój rower. Podchodzą we dwóch i świeca we mnie latarkami z telefonów. „Ty ktoś tu leży!” „Dobra, zostaw go, niech śpi”.

    Miałem nadzieję że po tym zbiorą się trochę szybciej, lub chociaż będą odrobinę ciszej. Niestety po powrocie do grupy stwierdzili tylko „ktoś tam śpi” i toczyli dyskusję dalej bez żadnych pohamowań ;)

    Na chwilę udaje mi się zasnąć, a gdy się budzę, to nikogo już nie ma. Patrzę na zegarek – spałem max godzinę, ale minęły prawie całe założone trzy. A pośpię jeszcze ze dwie, w końcu spokój… Zaraz, zaraz, halo - przecież nie o to w tym chodzi. Zwijam majdan i marznąc wsiadam na rower aby kontynuować podjazd u podnóży Babiej. Po chwili we wsi zaczynają wyć syreny. Jest pierwsza w nocy, ale nikogo to chyba nie interesuje. A wyją głośno i bardzo długo. Po pewnym czasie mija mnie jednostka straży pożarnej.

    Na parkingu pod Przełęczą Krowiarki sporo samochodów i turystów (jak na tę porę). No tak, jest weekend i ludzie przyjechali podejść na Babią na wschód słońca. Trochę mnie wkurzają, bo patrzą na mnie oślepiając mnie tymi swoimi czołówkami. Na szczycie popełniam błąd, bo przed tym długim i przecież znanym mi dobrze ponad 15 km zjazdem do Zawoi nie ubrałem kurtki. Wytelepało mnie nieźle. Na dziurawym podjeździe pod Stryszawę trochę się rozgrzewam i na szczycie przyodziewam się przed kolejnym zjazdem. Da dole jest czynna stacja, niestety samo okienko i ciepłej strawy brak. Zjadam 7 Days i ruszam dalej. Brak snu daje się we znaki. Postanawiam uciąć sobie jeszcze drzemkę przed samym wschodem. Na jednym z przystanków udaje się przespać jeszcze kilka minut, ale chłód szybko stawia mnie na nogi. Czuję się dużo lepiej więc jadę dalej.

    W okolicy Huciska ślad wprowadza mnie w jakieś szutrowe ścieżki. Nie chcę ryzykować i zawracam na główną i sprawdzoną drogę. Gdy docieram do Żywca jest już jasno. Świt wita mnie w tym samym miejscu co podczas niedanego Tour de Silesia. W Węgierskiej Górce klasycznie już postój na Hot Doga. Ogarniam toaletę i zaczynam kolejny raz w tym roku wspinaczkę pod Ochodzitą. Tym razem jednak, postanawiam sprawdzić wariant którym przyjdzie mi jechać podczas MRDP, czyli przejazd przez wieś Szare, ze „słynnymi” stromymi płytami na końcówce podjazdu.

    Za Koniakowem zaczyna się właściwy segment Beskidu Śląskiego. Jest zaledwie kilka minut po godzinie 8, a odczuwalna temperatura zdradza już, że pozostałe niespełna 200 km do mety nie będzie sielanką. Pod zameczek prezydencki docieram prze Stecówkę wąskimi i przyjemnymi asfaltami. Na jednym z podjazdów wypatruję nawet zabłąkane 10 zł ;)

    Podjazd pod Przełęcz Salmopolską bardzo mi się dłuży. Na jednym z zawijasów przebieram się na krótko. Zjazd do Szczyrku i dalej do Bielska idzie sprawnie. Tutaj dłuższa przerwa na posiłek, tankowanie i ruszam w kierunku Straconki, skąd zaczyna się obowiązkowy, ale dobrze mi znany podjazd na Przełęcz Przegibek w Beskidzie Małym. Drzewa dają sporo cienia, więc jeszcze jedzie się dosyć przyjemnie. Szybki zjazd do Międzybrodzia i przez zaporę zmierzam w kierunku Porąbki. Stąd jeszcze podjazd pod Wielką Puszczę ze stromą ścianką w pełnej lampie i rozpoczynam przerzut krajówkami przez Andrychów i Wadowice, w okolice Beskidu Makowskiego. Ciężki to odcinek – duży ruch samochodowy i jazda w pełnym słońcu, w godzinach gdy doskwiera ono najbardziej.

    Z niecierpliwością wyczekuję Makowa Podhalańskiego, skąd w końcu odbiję na dwa ostatnie, lecz bardzo wymagające podjazdy. Pierwszy prowadzi pod Makowską Górę. Jadę go w tym kierunku pierwszy raz, ale wchodzi jako tako, bo w większej części jest zacieniony. Od strony Jachówki jest bardziej wymagający. Na ostatnim podjeździe (tzw. „Hujówce”), z Bieńkówki do Batorówki piekarnik piękny. Przy mocnym nachyleniu toczę się kilka km/h w pełnym słońcu, więc nawet chłodzenie powietrzem nie funkcjonuje ;)

    Gdy w końcu docieram na szczyt, pozostaje zjazd i ostatnia prosta aż do Krakowa. Za Skawiną, pomimo że jest już po godzinie 18, termometry wskazują chore liczby.

    Na metę docieram chwile przed 19. Od startu upłynęło więc 46h48m. Licznik wskazuje 690 km, z przewyższeniem w okolicach 10000m. Zwycięzca, czyli Daniel Śmieja, potrzebował tych godzin zaledwie 34,5 – wielkie gratulacje. Czas dla mnie nieosiągalny, jednak nie on był dla mnie najważniejszy w tym starcie. Z pewnością mogłem z niego urwać sporo jadąc na lekko i przede wszystkim nie zarywając dwóch nocy. Udało mi się jednak sprawdzić ekwipunek i znów lepiej poznać reakcje swojego organizmu wystawionego na długotrwały wysiłek. Pozostaje mieć nadzieję, że zdobyte doświadczenie zaprocentuje podczas startu w MRDP :)

    Link do całego albumu

    Strava: https://www.strava.com/activities/1109949002

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km
    pokaż całość

    źródło: snag.gy

  •  

    612550 - 252 = 612298

    Wyjedź wcześniej to wrócisz wcześniej powiedziel :)
    https://www.strava.com/activities/1125521533

    W tym tygodniu to już 429km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #impanaszosie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20170809_190014_979.jpg

  •  

    613681 - 210 = 613471

    Wczorajszy/dzisiejszy wypad nad Turawę i pierwsza całonocna jazda. Przyjemny chłód nocy, absolutna cisza i kompletnie puste drogi-fajnie było :)

    W tym tygodniu to już 210km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: Turawa.jpg

  •  

    615740 - 331 = 615409

    Małe chwalę się... Podczas wyprawy udało się wygrać Distance Challenge (dawniej MTS) na Stravie. Wygląda na to, że jako pierwszemu Polakowi. Tym milej. Na wyprawie było 8238km w miesiąc, ale nie był to miesiąc kalendarzowy. Na szczęście 7284km wystarczyło.

    "Podczas wyprawy" to nieścisły termin, bo 1-24 lipca zahaczało o wyprawę. 25-31 to już w połączeniu z pracą, weselem w weekend, więc najłatwiej nie było, ale udało się.

    Sama trzysetka w temperaturze 32-34 stopnie, ergo:

    Wskazania termometru przebijemy dziesięciokrotnie i to nie jest nasze ostatnie słowo!
    Start z domu rodzinnego, bo niedaleko w weekend miałem wesele kumpla. Najpierw 50km samemu czekając aż kolega z liceum będzie wolny, potem zabrałem go i zrobiliśmy razem kolejne 50km do Brzostka. On do domu, ja boczkiem na Tarnów. Tam dużo w te i na zad serwisówkami przy A4, bo czekałem na kolegę z Tarnowa, który wracał dopiero do domu z pracy. Razem ze 30km, rozdzielamy się i miał po mnie do Puszczy wyjechać @kiwacz, ale, ku mojej rozpaczy, nie zrobił tego za to spotkałem jakiegoś koleżkę ze Stravy to zrobiliśmy razem choć 10km.

    Z Puszczy jadę prosto do domu, zabieram lampki, przebieram się w czyste szmaty, bo po całym dniu w upale średnia przyjemność jeszcze dokręcać w nich w nocy. Na wałach spotykam grupkę, która zrobiła sobie night ride, więc z nimi kawałeczek i w domu na liczniku 331km. Jak się potem okazało 130km więcej niż było wymagane, aby wyprzedzić Kanadyjczyka, który jechał z zachodniego na wschodnie wybrzeże Kanady i też trzepał konkretne dystanse.

    Sierpień zapowiada się mało rowerowy. Pracować trzeba.

    Strava

    #100km #200km #300km (nr 6) #metaxynarowerze
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: distance-challenge.jpg

  •  

    618361 - 202 = 618159

    Znowu po Beskidzie, bo za bardzo wiało i zrezygnowałem z zaplanowanej trasy ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #rowerowyrownik #100km #200km (nr 14)

  •  

    624071 - 406 = 623665

    Słowacka wyrypa z @bynon'em.

    Pobudka w sobotę o 3.00 w nocy, kawa, śniadanie itd. i parę minut po czwartej wyjeżdżam. @bynon rusza o tej samej porze, ale z Krakowa. Miejsce spotkania mamy ustalone w Makowie Podhalańskim. Bez zbytniego kombinowania jadę najprostszą trasą przez Wadowice.
    Zgrywamy się prawie idealnie, bo czekam na Adama tylko kilka minut, zajadając się w tym czasie naleśnikiem z serem. Postanawiamy ominąć Krowiarki i sprawdzić podjazd od strony Bystrej Podhalańskiej. Ostatni odcinek przez las bardzo fajny, z mocniejszą końcówką. Godna polecenia alternatywa dla "oklepanej" Zawoi i Krowiarek. W Chyżnem zarządzamy sobie przerwę na hot doga, uzupełnimy bidony i na wszelki wpadek kupujemy też po kilkanaście ojro.

    Będąc już na Słowacji, głównymi drogami kierujemy się do Zuberzeca, gdzie zaczyna się podjazd do atrakcji dnia, czyli Tatliakowego Jeziora. Cały ten odcinek jest mocno oblegany, głownie przez pieszych turystów. Niecały kilometr przed szczytem Adam miał awarię, ale ponieważ jechałem pierwszy, nie zauważyłem tego. Na górze myślałem, że może trochę osłabł i przyjedzie za kilka minut. Porobiłem zdjęcia nad jeziorkiem, ale jego nadal nie było. Zjechałem kawałek w dół i zastałem go na poboczu, gdy próbował wyciągnąć łańcuch spomiędzy kasety i szprych. Chwilę to zajęło, ale operacja się udała, chociaż nie mógł używać największej i najmniejszej zębatki.
    W pewnym miejscu podczas zjazdu odbiliśmy jeszcze na drugi mniejszy podjazd, ale niestety kończył się ślepo w lesie. Na pocieszenie zastaliśmy tam źródełko z pyszną, zimną wodą.

    Znaleźć w weekend otwarty sklep na Słowacji nie jest rzeczą łatwą. Udaje nam się to dopiero w miejscowości Dlha nad Oravą. Uzupełniamy bidony i utracone kalorie, i gdy już mamy się zbierać, Adam postanowił "poprawić" hak przerzutki. Pomysł ten miał niestety fatalne skutki, bo skończyło się owego haka złamaniem... A że zapasowego nie było, pozostało zadzwonić do domu po wóz techniczny. Żegnamy się więc i w dalszą drogę wyruszam sam.
    Najpierw główną drogą wzdłuż Oravy, a następnie przecinam wschodnią część Małej Fatry. Widokowo świetnie, ale niestety nie mam żadnych zdjęć z tego odcinka. Temperatura dobiła do 35 stopni, było cały czas pod górę, a telefon ostatnio wożę w woreczku strunowym, bo obiektyw paruje od potu i prostu nie chciało mi się go wyciągać.

    Trochę się obawiałem co tam @bynon na tej trasie jeszcze zaplanował, ale nie było źle. Jedna poważniejsza, ale bardzo przyjemna ścianka na drodze z Zazrivy do Orawskiej Leśnej, a kawałek dalej bardzo szybki zjazd do Nowej Bystrzycy.
    Na odcinku pozostałym do granicy zrobiłem dwa krótkie postoje, w tym jeden w "Zmarzlinach u Huga", gdzie przydały się kupione rano eurasy. Na polską stronę przejeżdżam w Zwardoniu. Jedną z opcji dla tej trasy był powrót pociągiem, ale nie skorzystałem i postanowiłem dokręcić te sto kilometrów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Tak więc drogami serwisowymi wzdłuż S1 do Milówki i wizyta w pierwszym napotkanym sklepie, bo z piciem już było cienko. Spotkałem tam starsze małżeństwo z Katowic. Byli żywo zainteresowani różnymi aspektami tak długich tras: czy tyłek nie boli od całodziennego siedzenia, czy plecy nie bolą od leżenia na lemondce itp. I najważniejsze "Ile kosztuje taki rower?". Was też ludzie o to pytają? Bo mnie się zdarza dosyć często.
    Posiedzieli, pogadali ale trzeba jechać. Gdzie? Do McD w Żywcu oczywiście! Posilony zestawem mogłem już na spokojnie kręcić standardową trasą przez Międzybrodzie i Porąbkę. Nie zapomniałem też o zdjęciu na zaporze, żeby trasa się liczyła ;) W domu byłem kwadrans po dziesiątej, czyli wcześniej niż gdybym jechał pociągiem. Wiedziałem, że będzie się opłacało.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km #300km #400km (nr 2)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wyrypa.jpg

  •  

    628823 - 245 = 628578

    Dzisiaj idealna pogoda, chłodno - 15 stopni o piątej rano (。◕‿‿◕。)
    Jednak jadąc na coś dłuższego zawsze warto przyłożyć się do rozgrzewki i nie oszczędzać się bo średnia i tak spadnie oraz wszystko będzie boleć po jakimś czasie a co z tego że wydolnościowo człowiek czuje się dobrze jak wszystko boli. Z jedzeniem też nauczka żeby dzień wcześniej nic ciężkiego nie jeść w dużej ilości, Laremid i jazda xD
    Krótka przejażdżka z @galonim który pokazał fajny klasztor, pic rel.

    Jeżdżąc na #rower polecam wyłączyć podwójne tapnięcie powodujące wybudzenie telefonu bo sam może na #112 zadzwonić jak mi ;f

    Statystyki:

    Dystans: 245 km
    Czas: ◷10:17:44
    Średnie tempo: 2:30 min/km
    Średnia prędkość: 23,84 km/h
    Kalorie: 11404 kcal
    Średni puls: ❤151.1bpm
    Maksymalny puls: ❤188bpm

    W tym tygodniu to już 533km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    630737 - 110 - 321 = 630306

    Pierwszy dystans to przedpracowa runda, nic wartego wspomnienia bo runda objeżdżona do porzygu.
    Drugi dystans to już atak na personalny rekord długości (264km). Wyjechałem z domu o 9 więc trochę późno mając w perspektywie jazdę przez 12h + jakieś przerwy. Luźno licząc wychodzi, że jakieś 2h jazdy będzie po zmroku co powoduje dodatkowy dreszczyk emocji związany ze szwankującą na ostatnim najtrajdzie latarką.
    Wracając do początku. Prognozy były obiecujące, znikomy wiatr słabnący z biegiem czasu oraz popołudniowe opady. Nie powinno być źle. Kilkanaście kilometrów po starcie zdałem sobie sprawę, że nieuniknione będzie zajechanie do domu po power bank bo garmin mógłby nie wytrzymać, a wiadomo jak nie ma na #strava to się nie liczy.
    Pierwsze 130km to dobrze znana runda wokół jeziora Lough Neagh. Poszło całkiem sprawnie, nie zatrzymywałem się wcale plus dokręciłem do 150 i zameldowałem się w domu. Napełniłem bidony, zjadłem, spakowałem latarkę, ładowarkę i co wg mnie miało zbawienny wpływ na dalszy przebieg zrobiłem sobie automasaż na rollerze i porozciągałem się.
    Dalej kierowałem się na południe, gdzie trasa już coraz bardziej się fałdowała. W miejscowości Poyntzpass odkryłem ścieżkę z zadowalającą nawierzchnią wzdłuż kanału Canal Bank, którą dojechałem aż do Newry. 16km bez ruchu samochodowego pozwoliło się trochę wyluzować i napawać otaczającymi krajobrazami. Dalej nie było kolorowo, przebicie przez miasto i jazda dramatycznym pasem serwisowym to prawdziwa udręka, co zrobisz. Następnie kierowałem się już w góry z zamiarem po raz trzeci w krótkiej karierze "zdobyć" zaporę Spelga Dam. Podjazd ma 5km ze średnim nachyleniem 6% a długimi momentami jest 9% i więcej. Na razie to jest jedyne miejsce gdzie umarłem by po chwili zmartwychwstać na zjeździe. Zostało jeszcze kilka sztywnych aczkolwiek krótkich podjazdów i dostaje się na drogę A2 ciągnącą się wzdłuż Morza Irlandziekiego. Szybkie zakupy na stacji i w drogę do Newcastle, gdzie na plaży żegnam zachodzące słońce. 50km do miejsca zamieszkania upływa całkiem sprawnie. Koło domu mam 300km na liczniku i wtem pojawiła się myśl, żeby przebić rekord o jakaś równą liczbę i pada na 50km. Muszę dokręcić 15km co robię katując kilkakroć te same ulice. Koniec końców wyszło 320 bo czemu nie?

    Jedzenie i picie:
    - 4,5L izotoników,
    - 8 bananów,
    - 4 małe batoniki Mars.

    Statystyki:

    Dystans: 110 km
    Czas: ◷03:57:56
    Średnie tempo: 2:09 min/km
    Średnia prędkość: 27,85 km/h
    Kalorie: 5582 kcal
    Średni puls: ❤148.2bpm
    Maksymalny puls: ❤187bpm

    Dystans: 321 km
    Czas: ◷12:19:36
    Średnie tempo: 2:18 min/km
    Średnia prędkość: 26,02 km/h
    Kalorie: 14991 kcal
    Średni puls: ❤139.8bpm
    Maksymalny puls: ❤179bpm

    W tym tygodniu to już 634km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km [60] #100km #200km #300km #wykoptribanclub
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: zdjęcia.jpg

    •  

      @poratujPan: Gratuluję życiówki i coś czuję, że jeszcze czterysta padnie w tym roku ;)

      #300km

      @poratujPan: #300km (nr 1). Tyle jechać i zapomnieć sobie to później oznaczyć ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Mortal84 Dzięki :) O kurde widzisz, po edycji posta miałem uczucie, że o czymś zapomniałem. Tutaj się nie pogubię w obliczeniach :D. Celem na okres letni jest 1x 400km więc mam trochę czasu jeszcze :)

  •  

    634323 - 225 = 634098

    Opole - Oświęcim - Kraków
    Wiślana Trasa Rowerowa do Zatora jest cudem, chciałbym taką kiedyś z Opola do Brzegu, bo wały już są.

    W tym tygodniu to już 542km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #200km

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    634816 - 206 - 41 = 634569

    Do domu na wesele sprzed tygodnia. Nie mam nawet czasu policzyć, które to 200km. Będę się martwił przy kolejnym wpisie. No i 41km z rana przed weselem, bo na więcej brakło czasu.

    #rowerowyrownik #100km #200km

  •  

    639857 - 204 - 112 - 104 = 639437

    Poniedziałkowy wyjazd z @Marcin_od_Tribana do Szczyrku na Tour de Pologne.

    Ruszamy jakoś po 10, bo też nie ma się co śpieszyć, skoro na Salmopolu peleton miał być dopiero ok. 17.30. Standardowo kierunek przez Międzybrodzie. Przed Szczyrkiem łapie nas deszcz, który przeczekujemy pod wiaduktem. Dalej drogi też mokre, ale w sumie szybko schną.
    Na Salmopolu robimy tradycyjnego kofibrejka w karczmie i jedziemy do Wisły zgodnie z trasą etapu. Podczas podjazdu pod zameczek prezydencki spotykamy pierwszych kibiców, którzy zajmują już co lepsze miejscówki. Z Kubalonki świetny zjazd do Wisły i z powrotem do góry, na Salmopol.
    Zasiadamy przy piwie i czekamy na przyjazd peletonu. Zanim pojawiają się na szczycie, znajdujemy sobie miejsce przy trasie, żeby mieć ich na wyciągnięcie ręki.
    Gdy już przejechały wszystkie wozy techniczne, przenosimy się na drugą stronę podjazdu i spokojnie oglądamy relację na telefonie. Przyłącza się do nas masażysta Sky'a i częstuje nas żelami. Kilka innych osób też dołącza do wspólnego śledzenia poczynań na etapie.
    Trochę nam tam jeszcze schodzi, bo musimy czekać aż przejadą ostatni zawodnicy i dopiero możemy ruszyć w dół do Szczyrku.
    Nie wiem czy to zasługa tych Sky'owych żeli, czy perspektywa McD w Bielsku, ale Marcin dostaje takiego powera, że po drodze wyprzedzamy wszystkich kolarzy, a sam też muszę się przykładać, żeby utrzymać się na jego kole :D
    Po kolacji w rzeczonym McD już "na spokojnie" wracamy do domu. Nie obyło się rzecz jasna bez dokręcania, bo coś mało km miałem na liczniku.

    We wtorek setka na zaporę w morderczym upale. Jakoś tak jeszcze po drodze "skręciło mi się" na Przegibek... Dobrze, że powrót był z wiatrem w plecy. 3 litry płynów na 100 km. Tyle chyba jeszcze nigdy nie wypiłem.
    Po południu pojechałem odebrać Orbeę z serwisu. Rama poklejona i pomalowana. Na pierwszy rzut oka w ogóle nie poznać, że coś było robione.

    Na środę planowałem trasę bardzo wcześnie rano, żeby uniknąć upału, ale jednak zmieniłem zdanie. Już wieczorem czułem, że mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Więc zamiast na rowerze, zawiozłem rower. Bo oprócz ramy ucierpiała też tylna przerzutka. Ale to już było zadanie dla lokalnego serwisanta, pana Mariana.
    Dziś odbieram i będzie pierwsza jazda od tragicznego zakończenia wyprawy pod koniec lipca.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykoptribanclub #100km (nr 42 i 43) #200km (nr 13)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: TdP.jpg

  •  

    647612 - 304 - 104 = 647204

    Urlop czas start!

    Prawie cały zeszły tydzień odpuściłem, żeby odpocząć przez zbliżającym się urlopem, bo jednak trochę jeżdżenia się szykuje ;) Na dobry początek góry. Ale czy ktoś spodziewał się czegoś innego?
    Zbiórka o 7.00 tradycyjnie u mnie na skrzyżowaniu. Stawili się: @Arczi-S, @Marcin_od_Tribana, @Limon2g oraz Vito i Adrian ze Stravy. Przed Brzeszczami dołącza do nas @Kuchasz, który wystartował o 5 rano z Krakowa.

    W takim składzie nie jedziemy jednak zbyt długo. W Straconce Arczi z kolegami odbijają na Przegibek (zawsze spoko), bo niestety nie mają całej soboty na jeżdżenie, a nasza czwórka kieruje się w stronę Szczyrku. Na podjeździe pod Salmopol Marcin narzucił mocne tempo, którego jednak nie wytrzymałem i wtoczyłem się na górę prawie 2 minuty później niż on i @Kuchasz. Mimo wszystko PR wpadł, ale podjeżdżało mi się raczej kiepsko.
    W karczmie robimy coffee brejka, a następnie zjeżdżamy w stronę Wisły. Pisałem to już kilka razy, ale napiszę jeszcze raz. Ten zjazd po nowym asfalcie to jest mistrzostwo świata! Żeby nas jeszcze ciężarówka po drodze nie przyblokowała, to już w ogóle byłaby rewelacja. A dziś jedzie tam Tour de Pologne. I my też tam będziemy ;)
    W Wiśle skręcamy nad jezioro Czerniańskie, foto na zaporze i jedziemy wzdłuż Czarnej Wisełki do Stecówki. Świetna turystyczna dróżka, polecam.

    Dalej przez Istebną w stronę granicy i mała pętelka po czeskiej stronie, żeby przejechać kapitalny leśny odcinek do wsi Herczawa. Przy okazji zaglądamy też na trójstyk granic, ale ta miejscówka ogólnie szału nie robi. Z Jaworzynki doliną Krężelki (oj, tu też jest pięknie) aż do drogi S1, później kilometrowa ścianka (10% już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś) i bardzo fajny zjazd przez Nieledwię do Milówki. Tam też zarządzamy sobie przerwę w Biedronce i posileni ciśniemy z wiatrem do Żywca na maka.
    Było kilka wariantów dalszej trasy, ale ostatecznie wszyscy zgodzili się jechać z moim pierwotnym planem, który zakładał sprawdzenie podjazdu w Sopotni. Wyjeżdżając z Żywca niestety mamy mały wypadek. Przed przejściem dla pieszych @Kuchasz nie wyhamował i wpadł w @Limon2g. Wszystkie straty tj. zdarty łokieć, lekko rozcięta dłoń i potargana owijka po stronie @Kuchasz'a... Na szczęście twardy z niego zawodnik, więc tylko przemył rany wodą i kategorycznie stwierdził, że jedzie dalej.

    Później już bez żadnych przygód pokonujemy zaplanowane podjazdy i w Andrychowie żegnamy się. @Kuchasz dokręca do trzystu (jeszcze raz gratuluję życiówki), a my przez małopolskie wsie kierujemy się do domu. Odprowadziłem chłopaków, a mimo to i tak sam musiałem dokręcać. Co jak co, ale trójka z przodu wygląda znacznie lepiej ;)

    W niedzielę tylko popołudniowa setka dookoła jeziora Goczałkowickiego. Połowa w upale i pod wiatr, więc w sumie nie było takiego luzu, na jaki liczyłem.

    #mortalszosuje

    #rowerowyrownik #szosa #wykoptribanclub #100km (nr 41) #200km #300km (nr 5)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: czasstart.jpg

  •  

    651327 - 13 - 13 - 13 - 103 - 250 - 13 - 22 - 17 - 16 - 15 - 18 = 650834

    Tydzień pracbazy i dwa dłuższe wypady czyli wtorkowy OTR (miał być lajtowy a skończyło się pogonią za peletonem) oraz środowa próba życiówki zakończona urwaną szprychą (nr 4 ad 2017)

    Statystyki:

    Dystans: 103 km
    Czas: ◷03:49:32
    Średnie tempo: 2:13 min/km
    Średnia prędkość: 26,96 km/h
    Kalorie: 5509 kcal
    Średni puls: ❤123.5bpm
    Maksymalny puls: ❤172bpm

    Dystans: 250 km
    Czas: ◷08:46:06
    Średnie tempo: 2:06 min/km
    Średnia prędkość: 28,52 km/h
    Kalorie: 12123 kcal
    Średni puls: ❤123.8bpm
    Maksymalny puls: ❤154bpm

    W tym tygodniu to już 493km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: imgur.com

  •  

    656910 - 300 = 656610

    Zbombowany Mario, życiówka Kasi i mega ekipa :)

    W tym tygodniu to już 675km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #impanaszosie

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20170729_110857.jpg

  •  

    658643 - 233 = 658410

    Dzisiejszy wypad. Pogoda świetna, wiatr bardzo nie dawał się we znaki.

    Trzeba częściej jeździć dalej :D Kielecczyzna już mi się obyła ;D

    https://www.strava.com/activities/1107094080

    Statystyki:

    Dystans: 233 km
    Czas: ◷08:44:34
    Średnie tempo: 2:15 min/km
    Średnia prędkość: 26,60 km/h
    Kalorie: 9752 kcal

    W tym tygodniu to już 233km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #szosa #wykoptribanclub

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    źródło: zmniejszacz.pl

  •  

    659830 - 201 = 659629

    #100km (nr. 3) #200km (nr.1) #szosa

    Pojechałem z Torunia na Wybrzeże samochodem, pierwszy dzień cały czas lało, dzisiaj od rana słoneczko, to wyciągnąłem rower z samochodu i jazda
    Mała przejażdżka po Półwyspie Helskim i kręcenie się po okolicy, żeby dobić do 200 km - udało się. Bez SPD :)
    W połowie półwyspu złapała mnie ulewa, ale schowałem się pod wiatą na pół godziny i elegancko :)

    W ramach ciekawostek - mam szosę od miesiąca, zrobiłem dopiero 600 km na niej - wcześniej kilka lat bez roweru

    Miłego wieczoru!

    Statystyki:

    Dystans: 201 km
    Wertykalnie: 872.2m(↑365.9m/↓506.3m)
    Czas: ◷08:30:53
    Średnie tempo: 2:32 min/km
    Średnia prędkość: 23,57 km/h
    Kalorie: 6391 kcal

    W tym tygodniu to już 201km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    •  

      mam szosę od miesiąca, zrobiłem dopiero 600 km na niej - wcześniej kilka lat bez roweru

      @czarekn: W takim razie mocno gratuluję takiej dwusetki.

      btw: widzę, że numerujesz sobie trasy jak niektórzy równikowicze :) Numerujemy:
      - dystanse z danego roku
      - setki osobno, dwusetki osobno itd. (żeby nie dublować)

      Powodzenia!

  •  

    664634 - 100 - 221 - 151 - 101 = 664061

    Statystyki:

    Dystans: 100 km
    Czas: ◷03:44:37
    Średnie tempo: 2:14 min/km
    Średnia prędkość: 26,82 km/h
    Kalorie: 5126 kcal
    Średni puls: ❤127.9bpm
    Maksymalny puls: ❤180bpm

    Dystans: 221 km
    Czas: ◷08:56:53
    Średnie tempo: 2:26 min/km
    Średnia prędkość: 24,65 km/h
    Kalorie: 10756 kcal
    Średni puls: ❤133.8bpm
    Maksymalny puls: ❤189bpm

    Dystans: 151 km
    Czas: ◷05:51:00
    Średnie tempo: 2:19 min/km
    Średnia prędkość: 25,76 km/h
    Kalorie: 6738 kcal
    Średni puls: ❤131.6bpm
    Maksymalny puls: ❤185bpm

    Dystans: 101 km
    Czas: ◷03:22:07
    Średnie tempo: 2:00 min/km
    Średnia prędkość: 29,92 km/h
    Kalorie: 5260 kcal
    Średni puls: ❤148.5bpm
    Maksymalny puls: ❤183bpm

    W tym tygodniu to już 573km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km [56] #100km [57] #200km [5] #100km [58] #100km [59] #wykoptribanclub
    pokaż całość

  •  

    666205 - 34 - 53 - 101 - 200 = 665817

    100- CR + dokręcenie z Arczim
    200- Na czołgi do Czech z @Arczi-S i @Mortal84

    Statystyki:

    Dystans: 34 km
    Czas: ◷01:09:02
    Średnie tempo: 2:00 min/km
    Średnia prędkość: 29,92 km/h
    Kalorie: 1700 kcal

    Dystans: 53 km
    Czas: ◷01:54:55
    Średnie tempo: 2:09 min/km
    Średnia prędkość: 27,78 km/h
    Kalorie: 2227 kcal

    Dystans: 101 km
    Czas: ◷03:12:44
    Średnie tempo: 1:54 min/km
    Średnia prędkość: 31,51 km/h
    Kalorie: 4961 kcal

    Dystans: 200 km
    Czas: ◷07:14:04
    Średnie tempo: 2:10 min/km
    Średnia prędkość: 27,67 km/h
    Kalorie: 9513 kcal

    W tym tygodniu to już 388km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    666466 - 261 = 666205

    Sobotni wypad na trójstyk granic PL-CZ-SK

    Start z Katowic, przelot przez Pszczynę i Bielsko (tu przeszkadzał wiatr). Podjazd od Bielska na Przegibek, następnie katowanie się w słońcu pod Nowy Świat. Już zapomniałem jak może dać w kość ten podjazd - raz w roku warto sobie odświeżyć ;)

    Następnie postanowiłem sprawdzić wariant trasy z Milówki do Jaworzynki, jaki zaproponowałem dla odcinka MRDP w tej okolicy. Z Żywca jadę więc przez Wieprz do Węgierskiej, a dalej przez Milówkę do Rajczy i Soli. W okolicy Zwardonia wjeżdżam na bardzo przyjemny odcinek leśny (patrz foto), prowadzący aż do Jaworzynki. Krótka wizyta na trójstyku i podjazd pod Ochodzitą już w pełnym popołudniowym słońcu. Wycisk był srogi.

    Do Milówki wracam wariantem obecnym MRDP przez wieś Szare. W Międzybrodziu spotykam się z @Mortal84 który uskutecznia po pracy zaporę do porzygu i wspólnie wracamy już klasycznie w swoje rejony.

    Strava: https://www.strava.com/activities/1096515755

    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: preview.ibb.co

  •  

    671656 - 215 - 39 - 21 - 9 - 12 - 15 - 15 - 15 - 12 - 16 = 671287

    Nudne pracodomy oraz wtorkowy OTR vel Criterium de Rączna. Bardzo przyjemne doświadczenie i kolejna lekcja pt. "nigdy nie puszczaj koła i kasuj te luki choćby skały srały" :-)
    Na odmianę w sobotę z samego rana czyli 5.00 trasa z kumplem w stronę Rz. Parę górek w okolicach Nowego Wiśnicza coby nie klepać ciągle płaskimi serwisówkami.
    Dziś mini rozjazd wokół komina

    Statystyki:

    Dystans: 215 km
    Czas: ◷07:17:49
    Średnie tempo: 2:02 min/km
    Średnia prędkość: 29,50 km/h
    Kalorie: 10552 kcal
    Średni puls: ❤143.2bpm
    Maksymalny puls: ❤179bpm

    Dystans: 39 km
    Czas: ◷01:17:15
    Średnie tempo: 1:57 min/km
    Średnia prędkość: 30,62 km/h
    Kalorie: 2120 kcal
    Średni puls: ❤164.2bpm
    Maksymalny puls: ❤189bpm

    Dystans: 21 km
    Czas: ◷00:43:06
    Średnie tempo: 2:03 min/km
    Średnia prędkość: 29,03 km/h
    Kalorie: 1314 kcal

    Dystans: 9 km
    Czas: ◷00:22:38
    Średnie tempo: 2:24 min/km
    Średnia prędkość: 24,86 km/h
    Kalorie: 488 kcal
    Średni puls: ❤135.8bpm
    Maksymalny puls: ❤158bpm

    Dystans: 12 km
    Czas: ◷00:27:16
    Średnie tempo: 2:21 min/km
    Średnia prędkość: 25,42 km/h
    Kalorie: 1064 kcal

    Dystans: 15 km
    Czas: ◷00:40:18
    Średnie tempo: 2:45 min/km
    Średnia prędkość: 21,74 km/h
    Kalorie: 583 kcal

    Dystans: 15 km
    Czas: ◷00:42:15
    Średnie tempo: 2:47 min/km
    Średnia prędkość: 21,48 km/h
    Kalorie: 1150 kcal

    Dystans: 15 km
    Czas: ◷00:40:35
    Średnie tempo: 2:37 min/km
    Średnia prędkość: 22,90 km/h
    Kalorie: 1208 kcal

    Dystans: 12 km
    Czas: ◷00:30:09
    Średnie tempo: 2:28 min/km
    Średnia prędkość: 24,24 km/h
    Kalorie: 972 kcal

    Dystans: 16 km
    Czas: ◷00:39:21
    Średnie tempo: 2:27 min/km
    Średnia prędkość: 24,38 km/h
    Kalorie: 1264 kcal

    W tym tygodniu to już 369km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #200km
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    675710 - 303 = 675407

    Nie wiem, co ten jutup nie chce filmu ze Zdjęć wczytać... Niech będzie tak, a do wpisu siepnę jakąś mozaikę https://photos.app.goo.gl/dfysjkzU6ncF30MI3

    Od jakiegoś czasu chodziła mi myśl, żeby coś takiego zrobić. Choć to była początkowo abstrakcja, to utrzymywałem jako-taką formę i co jakiś czas dystanse > 100 km. Czerwcowe i lipcowe dnie są długie, więc też sprzyjały wyzwaniu. Pozostała kwestia pogody. W piątek padało, w niedzielę miało padać (faktycznie padało i ma padać:)), zaś w sobotę było "okienko". Choć trochę zastanawiały mnie prognozowane opady konwekcyjne, ale ostatecznie nie padało.
    Pobudka o 2, wyruszyłem o 2.45 (trochę długo się ogarniałem:)). Pierwsza część trasy - jakieś 145 km, to jazda we mgle. Początkowo robiło to wrażenie, zwłaszcza w nocy i przejazdy przez las, czy aleje. Później zaczęło to doskwierać, bo woda osadzała się na ubraniach, na ciele i okularach, które co chwilę trzeba było przecierać. W końcu urwał się nosek (tak się to nazywa?). No, ale jakoś dałem radę:)
    Celem był Czatolin, gdzie znajduje się pomnik upamiętniający zrzut cichociemnych - wśród nich był Jan Piwnik "Ponury". W okolicy mam sporo miejsc upamiętniających działania jego Zgrupowań Partyzanckich "Ponury". Powoli je odwiedzam i ogólnie poszukuję takich miejsc:) W sumie nie wiem dlaczego, ale w jakiś sposób mnie to fascynuje:)
    Powrót w spacerowym tempie. Zrobiło się upalnie, po jakimś czasie zaczął też doskwierać brak snu. 15 minut przerwy jednak pozwoliło na kontynuowanie jazdy.

    Ogólnie podróż bez większych przygód i niespodzianek. Cieszę się, że mogłem zobaczyć nowe miejsca. Z takich miejsc, które warto odnotować (a nie robiłem fotek) to kościoły we Wrzosie, Klwowie, Makowie
    pałace w Rylsku Dużym, Dębowej Górze.
    Od Nowego Kawęczyna do Skierniewic jest droga rowerowa (czy cpr) z jebaniutkej kostki brukowej. JPDLe:/ To chyba powstało niedawno... Na szczęście "tylko" 5 km po tym jechałem.

    Miałem też po trasie Lipce Reymontowskie i widziałem domek, gdzie mieszkał pisarz:) Jest tam też ciekawa, drewniana kaplica cmentarna i muzeum z MIG 17 i jakimiś działkami:)

    Na filmiku:
    0:00 - tak "wyglądały" początkowe godziny jazdy. Tu akurat po godzinie 4, przy Zalewie Domaniowskim
    0:02 - tajemnicza figura chyba w Rylsku Dużym (czy to św. Roch? Nie wiem:))
    0:04 - Czatolin, pomnik upamiętniający zrzut cichociemnych
    0:09 - rozległy gościniec prowadzący do Lipców Reymontowskich, na kolejnej fotce domek Reymonta i MIG 17
    0:15 - kolejka w Spale
    0:16 - dość popularny urbex w Inowłodzu (niestety już praktycznie nie ma co oglądać). Też nie było na to czasu. Zrobiłem tylko tę fotkę i ruszyłem dalej.
    0:18 - kapliczka słupowa w Drzewicy, prawdopodobnie przedpotopowa. Jeszcze 3 mi takie zostały do odwiedzenia w okolicy:) przy okazji #kapliczki #kapliczkiboners
    0:25 - zamek w Drzewicy
    0:29 - kapliczka słupowa w Skrzyńsku, trochę młodsza - (1699 rok:))

    W tym tygodniu to już 441km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #300km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    678591 - 303 - 37 - 30 = 678221

    Zaległe sprzed tygodnia gdzieś.
    303 km w czasie 13h czyli średnia ok. 23 km/h. Dla mnie całkiem ok., a było w tym troszkę zwiedzania i wolnej jazdy po centrum miasta.

    W tym tygodniu to już 370km!
    #rowerowyrownik #100km #200km #300km

  •  

    681045 - 308 = 680737

    Ostatnio nic nie wrzucam, bo jeżdżę tyle co nic :(, ale dziś zdarzyła się okazja na większy wypad :).
    @impa szkoda, że Cię nie było!

    Statystyki:

    Dystans: 308 km
    Czas: ◷09:42:48
    Średnie tempo: 1:53 min/km
    Średnia prędkość: 31,73 km/h
    Kalorie: 6749 kcal
    Średni puls: ❤145.8bpm
    Maksymalny puls: ❤170bpm

    W tym tygodniu to już 308km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km #200km #300km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: dgtzuqphqg23d.cloudfront.net

  •  

    681698 - 203 - 32 - 14 = 681449

    Pierwsza w życiu dwusetka na rowerze szosowym (Triban 520): 202,7 km ze średnią 25,67 km/h, z której jestem zadowolony. Była to trasa dookoła powiatów krotoszyńskiego i ostrowskiego w południowej Wielkopolsce. Następna dwusetka już niedługo :)

    Wrzucam też dwa krótkie przejazdy z tygodnia: rowerem trekingowym po Wrocławiu.

    W tym tygodniu to już 417km!

    #rowerowyrownik #100km #200km
    pokaż całość

  •  

    682102 - 9 - 204 = 681889

    9 to wczorajszy, nieco rozszerzony pracodom.
    https://www.strava.com/activities/1096102620
    Dzisiaj wyjazd o 8. Jechał się świetnie, do 100km miałem ciągle niesamowitą frajdę. Potem okazało się że najtańsze bokserki powodują ból dupy. No i zaczęła boleć głowa, kark, ale jedziemy. Od około 150km drastyczny spadek średniej spowodował wmodewind.I taka powolna agonia do końca.
    Zahaczyłem jeszcze o Sopot, do różowej, ale przeciskanie się przez to bydło to dramat. Nie warto tam się pchać bez solidnego powodu.
    A poza tym... bez żadnych emocjonujących zdarzeń. Zjadłem 2x sevendays, 1 bułka z serem, 2x izotonik z biedrnki, puszka koli i 1l soku pomarańczowego jeżeli kogoś to interesuje.
    #rowerowetrojmiasto

    Statystyki:

    Dystans: 204 km
    Czas: ◷09:14:41
    Średnie tempo: 2:43 min/km
    Średnia prędkość: 22,05 km/h
    Kalorie: 10167 kcal

    W tym tygodniu to już 411km!
    #rowerowyrownik #ruszgdansk #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    690711 - 430 = 690281

    Wyjazd wczoraj o 3 rano. Do Dębicy jechał ze mną Kona i nowy kolega Marcin. Dostawa paczki do Krakowa to tylko pretekst do jazdy... i pojechałem. Taka trasa to cenne doświadczenie, przyda się na przyszły rok.
    Trasę planowałem specjalnie po płaskim, bo przeczuwałem, co może się dziać na takim dystansie. Pogoda była na prawdę super. Z zapowiadanych upałów po 35 stopni było trochę mniej, może poniżej 30 :D Wiatru jakiegoś bardzo mocnego nie było. Bardzo się ucieszyłem z tego powodu. Jakoś na 250-270km zaczęło mnie boleć prawe kolano, pewnie po 50 km jakoś przeszło. Ale na około 350km powróciło razem z lewym, do tego chłód nadchodzącej nocy i brak nakolanników nie pomagał. Końcówkę przejechałem byle przejechać.

    W tym tygodniu to już 430km!
    #rowerowyrownik #ruszrzeszow #100km #200km #300km #400km #zaliczgmine +23
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: c1.staticflickr.com

  •  

    693449 - 203 = 693246

    Urlopowe zwiedzanie okolicy.
    W gratisie dom podcieniowy.
    #200km

    W tym tygodniu to już 203km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    696217 - 79 - 50 - 20 - 306 = 695762

    czwartek - 79km - GK z wykopkami ( @masash, @ingvarr_zaag, @oskar1100 i ktoś jeszcze ale nie pamiętam :D), modliłem się żeby nie spaść z rowerka
    piątek - 50km - miała być delikatna jazda z @rdza, ale przyjechał @masash i @Mikkeler i plany się poszły ...
    sobota - 20km - jakiś tam rozjazd
    niedizela - 306 km - 3h snu i grupowa wycieczka na pizzę do Puław, pierwsze 300km w życiu, jechało się całkiem przyjemnie chociaż ból nogi odpuścił dopiero po 120 kilometrach.

    Statystyki:

    Dystans: 79 km
    Czas: ◷02:35:03
    Średnie tempo: 1:57 min/km
    Średnia prędkość: 30,64 km/h
    Kalorie: 4261 kcal

    Dystans: 50 km
    Czas: ◷01:37:27
    Średnie tempo: 1:57 min/km
    Średnia prędkość: 30,54 km/h
    Kalorie: 2686 kcal

    Dystans: 20 km
    Czas: ◷00:40:19
    Średnie tempo: 2:01 min/km
    Średnia prędkość: 29,55 km/h
    Kalorie: 2086 kcal

    Dystans: 306 km
    Czas: ◷09:48:17
    Średnie tempo: 1:55 min/km
    Średnia prędkość: 31,17 km/h
    Kalorie: 14990 kcal

    W tym tygodniu to już 455km!
    #rowerowyrownik #ruszwarszawa #100km #200km #300km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    697927 - 217 = 697710

    petla tatrzanska solo
    https://www.strava.com/activities/1086716645

    pogoda bardzo zmienna - od gorąca w krótkim rękawku do drgania z zimna w ultralighcie i rękawkach, chwilę pokropiło przez co zimno szczególnie w kolana na zjazdach przy 11 stopniach.

    oczywiście obowiązkowy stop w Duo Stanok na gulasz z knedlikami i fasolową za 3,80 ojro.

    W tym tygodniu to już 217km!
    #rowerowyrownik #100km #200km
    pokaż całość

  •  

    698363 - 4 - 4 - 4 - 7 - 32 - 221 = 698091

    Jazdy z tygodnia, a na deser niedzielna życiówka.

    Pobudka o 5:30, zjadam przygotowane wcześniej śniadanie, uruchamiam licznik o 6:10. Pierwszą połowę trasy wytyczyłem przez różne wioski, omijając drogi wojewódzkie z małymi wyjątkami prawie do samego Konstantynowa. Przychodzi mi też omijać masę dziur na niektórych fragmentach dróg :/ W Konstantynowie, w parku, robię pierwszą dłuższą przerwę. Wcinam jednego banana, po czym ruszam do Janowa Podlaskiego. Tam najpierw zajeżdżam do Zamku Biskupiego, robię zdjęcie, a następnie udaję się od razu do stadniny koni. Na miejscu spędzam kilkanaście minut przyglądając się konikom i całemu kompleksowi. Zajeżdżam jeszcze do sklepu w Janowie uzupełnić zapasy. Na dalszym odcinku, który biegnie do Białej Podlaskiej, dopada mnie mały kryzys. Po drodze mam zaplanowane jeszcze dwie miejscówki - Zaborek i Roskosz. Po odwiedzeniu pierwszej zastaję tabliczkę, że obiekt nie jest przeznaczony do zwiedzania, zza krzaczorów nic nie widzę, asfalt się skończył, więc odpuszczam i ratuję się zdjęciem na tle okolicznego zbiornika. Po kilkunastu kilometrach docieram do Roskoszy, tam akurat trwa jakiś mały festyn. Fotka na tle pałacu i jazda do Białej Podlaskiej, gdzie zaplanowałem mały obiad i oglądanie dworca PKP oraz zespołu pałacowo-parkowego Radziwiłłów. Po tym wszystkim zostaje mi jeszcze pokonać ok. 80 km, z czego ponad 50 km to bezmyślne kręcenie i zmaganie z wiatrem na krajowej dwójce. Całą wycieczkę zamykam przed 17:00. Podsumowując, było fajnie, obeszło się bez incydentów, ale na ten rok życiówek już mi wystarczy :D

    W tym tygodniu to już 272km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km (nr 11) #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Konstantynów-Janów-Biała-Podlaska.jpg

  •  

    701567 - 46 - 13 - 325 - 6 = 701177

    Drobnica plus życiówka z piątku - w sumie 338,5 km - razem z dojazdem na pociąg do Modlina.

    Już od jakiegoś czasu planowałem szarpnąć się na dystans 300+ km. Jako że lubię tereny północnej Polski, to pomyślałem o trasie do Gdańska. Na początku tygodnia przyszła mi torba Apidury i mogłem urzeczywistniać plany.

    Zacząłem pobudką o 2:30 (po 4 godzinach snu), żeby zdążyć na pierwszy pociąg z Centralnego do Modlina. Było bardzo zimno, ale trzymałem niezłe tempo po mieście i jakoś nie zmarzłem za bardzo, ale oczywiście na pierwszy pociąg się spóźniłem :) Kilka minut przed 5 rano dotarłem do Modlina i wystartowałem na północ.
    Całą trasę planowałem tak, żeby nie musieć nawigować i nie przejmować się czy aby na pewno trafię na asfaltową drogę - najchętniej wybierałem drogi wojewódzkie plus krajowe, ale tych ostatnich starałem się unikać ze względu na większy ruch. Dodatkowo całą trasę zaplanowałem tak, żeby mieć plan B - cały czas być względnie blisko do linii kolejowej, żeby wsiąść w pociąg w razie defektu. Fragment do Ciechanowa znałem już wcześniej, także już wiedziałem czego się spodziewać, dalej to widziałem tylko fragmenty na GSV.
    Pierwsze 60 km wpadło bardzo szybko - do Ciechanowa miałem lekko tylny lub boczny wiatr. Później było gorzej, bo już jechałem bardziej w kierunku północno-zachodnim, głównie pod wiatr. Krajobraz robił się ciekawszy wraz z kilometrami - pojawiło się więcej podjazdów i zjazdów, nie tak jak w mazowieckim, gdzie jest tylko płasko. Właściwie przez pierwsze 150 km zrobiłem w sumie 40 minut przerw - tylko i wyłącznie na jedzenie. Mniej więcej po tych 150 km pojawiły się pierwsze oznaki odcinania prądu - półgodzinna drzemka załatwiła sprawę i znowu mogłem jechać. Trafiłem na jednocześnie bardzo dobrą i złą pogodę - mimo że miałem cieplejsze ubrania, to od 5 do mniej więcej 12 marzłem, ale z drugiej strony nie było ostrego słońca, które mogłoby mnie wykończyć.
    Kolejną większą przerwę musiałem zrobić przed Sztumem - znowu organizm domagał się regeneracji - tym razem potrzebowałem już 45 minut drzemki. Dalej aż do Tczewa jechało mi się bardzo lekko. Problemy zaczęły się właśnie tam. W mieście były jakieś remonty i ciężko było trafić na DK 91, a sama jazda drogą krajową też nie należała do najprzyjemniejszych - na części było szerokie pobocze asfaltowe, ale dużo fragmentów to były ścieżki/chodniki i właściwie tak wyglądał dojazd do Gdańska. Gdybym miał robić tą trasę jeszcze raz, to poszukałbym jakiegoś alternatywnego wjazdu do Gdańska, ten nie należy do najszybszych, jeśli nie jedzie się cały czas jezdnią.
    Na koniec została mi "truskawka na torcie" czyli podjazdy w Gdańsku. Po 310 km, gdy było już ciemno i zimno wchodziły gorzej niż fatalnie. A jak potem spojrzałem na Stravę, to okazało się że to były największe podjazdy na trasie.

    Co do wrażeń, to spodziewałem się, że będę się fatalnie czuł jak dojadę, a następnego dnia nie będę w stanie chodzić. Rzeczywistość okazała się łaskawsza i właściwie nic mnie nie bolało, bez większych problemów następnego dnia wsiadłem na rower żeby dojechać na stację. Jeśli chodzi o trasę, to zastanowiłbym się nad zmienieniem fragmentu od Tczewa do Gdańska, bo tam straciłem bardzo dużo czasu.
    Oprócz tego mogę polecić torbę którą miałem. Zapakowałem w nią wszystko do roweru (nawet wziąłem zapasową oponę), rzeczy do spania i inne przydatne drobiazgi i jeszcze zostało miejsca. Dopóki nie wkłada się tam ciężkich rzeczy na koniec, to nie czuć jej w trakcie jazdy. Na jednym postoju przełożyłem na tył ciężkie zapięcie, żeby móc je szybko wyciągnąć, to na stojąco jak jechałem, to zaczęło mi trochę bujać tyłem, mimo że wszystko na sztywno przyczepiłem do roweru.

    Dodaję tag #rowerowetrojmiasto, bo w końcu udało mi się tam dojechać :)
    #wykoptribanclub

    https://www.strava.com/activities/1083533994

    Statystyki:

    Dystans: 46 km
    Czas: ◷01:38:10
    Średnie tempo: 2:07 min/km
    Średnia prędkość: 28,24 km/h
    Kalorie: 1988 kcal

    Dystans: 13 km
    Czas: ◷00:31:41
    Średnie tempo: 2:25 min/km
    Średnia prędkość: 24,74 km/h
    Kalorie: 723 kcal

    Dystans: 325 km
    Czas: ◷13:23:36
    Średnie tempo: 2:28 min/km
    Średnia prędkość: 24,30 km/h
    Kalorie: 15830 kcal

    Dystans: 6 km
    Czas: ◷00:13:17
    Średnie tempo: 2:21 min/km
    Średnia prędkość: 25,46 km/h
    Kalorie: 179 kcal

    W tym tygodniu to już 390km!
    #rowerowyrownik #ruszwarszawa #100km #200km #300km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    702421 - 406 = 702015

    Tour de Silesia 377km

    Sobota, punkt 5 autem razem z @Arczi-S wyruszamy na maraton, po drodze spotykamy się jeszcze z znajomymi z stravy- Vitem i Adrianem. Na miejscu jesteśmy chwilę po 6, czyli mamy prawie 1h30min czasu na przygotowanie się, o 7 (nauczony już thriatlonowym doświadczeniem) dociera Mieszko - ostatni z planowanej ekipy. Startujemy chwilę przed ósmą, do pierwszego punktu nie jedziemy może jakimś zabójczym tempem, ale mijamy sporo osób, które dołączają się do nas, w tym momencie byłem pełen podziwu, bo niektórzy jechali na MTB. Grupa robiła się coraz większa, osobiście tego nie lubię chyba że jadę na przedzie, na szczęście trafił się zjazd, a prowadził Adrian z Arczim którzy postanowili podkręcić tempo do około 55km/h i takim sposobem z kilkunastoosobowej grupy zrobiła się gdzieś ośmioro, i w tym składzie dotarliśmy do PK1. Chwila przerwy i ruszamy dalej. Jest już nas tylko 6, dołączył do nas Paweł z Krakowa, tym składem jedziemy aż do mety. Droga do PK2 obyła się bez żadnych ekscesów, mijamy kilku maratończyków, możemy podziwiać skutki nawałnicy która przeszła dzień wcześniej przez Śląsk. Do PK2 docieramy z średnią 31km/h wydaje się nam że to sporo, ale jak się potem dowiemy to jednak jesteśmy leszcze ;D Po raz kolejny chwila przerwy i ruszamy- jako jedni z ostatnich. PK3 znajduje się dopiero za 100km, po drodze mijamy kilku maratończyków, a po jakichś 30km od PK2 łapiemy grupę około 20 osób, jedziemy za nimi +/- 10km. Przed przejazdem kolejowym zrobiło się jakoś dziwnie ciasno/niebezpiecznie (przynajmniej dla mnie) dlatego postanawiam podjechać na czoło peletonu, trochę mnie poniosło i kawałek odjechałem. Po chwili dołączył do mnie Adrian i powiedział żebym lekko zwolnił, bo przecież nie znam trasy, coś w tym było, bo jedyne co mam na kierownicy to licznik i latarkę ;D Na szczęście nie musiałem zwalniać, bo za Adrianem puściła się cała nasza grupa+ 2os z peletonu, reszta która została podobno trochę na nas klęła ;D Na szczęście, albo i nieszczęście łapią nas na światłach w Mikołowie, ale zaraz po wyjeździe z centrum Mikołowa peleton trochę się wydłużył bo zachciało nam się między sobą ścigać, jedni na podjeździe inni na zjazdach.

    pokaż spoiler Masz przed sobą jeszcze 280km? Pościgaj się trochę! Przecież to nie może być zły pomysł :D


    W Katowicach czeka na nas żona Mieszka z zapasami, więc odłączamy się od peletonu, którego już nigdy nie będzie nam dane dogonić. Po chwili przerwy ruszamy z powrotem. W tym momencie odbijamy od sugerowanej trasy i robimy ją zamiast w lini prostej to po łuku tak aby na koniec wyszło 400km. Do PK3 docieramy 15:43:34 CEST. Ruszamy 20min później, do kolejnego punktu(żywieniowego) jest zaledwie 20km, a to na tym odcinku najbardziej zmokliśmy... Na PŻ zostałem bardzo mile zaskoczony, całą drogę była mowa o makaronie, także za 30zł wyobrażałem sobie bardziej makaron z gara na jakimś parkingu ;D a tu kurczak z ryżem i surówkami (wszedł jak złoto) i to do tego w zajeździe rowerowym :D Godzina przerwy i dalej w trasę. Po chwili łapie nas deszcz/mżawka także morale trochę spadają. Po 40km w deszczu jakieś 5km przed punktem kontrolnym w Wieprzu trochę się rozpogadza jednak nie wystarcza to do całkowitego wyschnięcia. Kolejna "chwila" przerwy. Arczi pisze do @Mortal84 który jedzie dłuższy dystans i dostajemy informacje że te dziki po PK2 mają średnią ustawkową - 36km/h... My natomiast wsiadamy znowu na siodło. Za tym PK zaczynają się góry, My postanawiamy ominąć Kocierz przez Porąbkę na rzecz zdjęcia na zaporze :D Niestety Bóg chyba tego nie chciał, bo Mieszko złapał pana w szytce... próbowaliśmy naprawić ją taśmą szkota jednak nie przyniosło to jakichkolwiek pozytywnych rezultatów ( ͡° ʖ̯ ͡°) Szybka narada i wyszło na to że Mieszko dzwoni do żony po nowe koło, a my w piątkę jedziemy czekać do Maka w Żywcu. Po 2 godzinach dociera do nas Mieszko, szybkie jedzenie w Maku i ruszamy dalej. Jako że była już prawie północ żona Mieszka zaoferowała nam że może przez pare km jechać za nami i oświetlać trasę (ʘ‿ʘ)

    pokaż spoiler Jak ktoś zna miejsce gdzie szukać takiej żony to bardzo proszę o namiary.


    20 minut po północy jesteśmy na przedostatnim punkcie kontrolnym, teraz wchodzimy już tylko po pieczątkę i ruszamy od razu dalej, a i tak to było za wolno bo w nocy było chłodno i jak ruszyliśmy to było czuć mróz.
    Od Milówki zaczynają się jakieś odczuwalne podjazdy.

    Góry nocą to jest kompletnie inna bajka, raz że nie widać ile podjazdu jeszcze zostało, a dwa akurat była pełnia, w dolinach mgła, a cisza jak makiem zasiał, aż żal że nie dało się zrobić jakiegoś ładnego zdjęcia. Kto jeszcze nie był nocą w górach to serdecznie polecam :D Trochę inaczej jest z samą jazdą, podjazdy to jest przyjemność bo człowiek się męczy i jest ciepło, a na zjazdach to nie dość że temperatura jest niska to jest jeszcze zimniej z powodu zjazdu i do tego dziur za bardzo nie widać.

    Druga w nocy- zjeżdżamy z Istebnej do Wisły, droga jest nowa ale nie oświetlona, na szczęście convoy daje rade i zjeżdżamy bez większego problemu.
    Pod koniec zjazdu z Adrianem w kompletnych ciemnościach w oddali widzimy jakiś dwóch ładnie mówiąc idiotów którzy nie dość że są cali czarni to do tego bez oświetlenia... Dopiero po kilku sekundach zaczailiśmy że za nami z zza zakrętu wyjechało auto a ci idioci to nasze cienie...
    W Wiśle po 50km żona Mieszka wraca do domu, a my ruszamy w stronę Ustronia gdzie robimy kolejną "chwilową" przerwę na stacji gdzie były wygodne fotele i co najważniejsze było ciepło. Oko zaczęło już mi się trochę zamykać mimo wypitej dużej kawy.
    Po godzinnym odpoczynku o 4 rano ruszamy do Cieszyna, ruch praktycznie zerowy a jest już jasno także jedynie mróz przeszkadza, ale z nim musimy się męczyć już aż do mety. W Cieszynie tylko szybka pieczątka i "pędzimy" do mety z średnią 20km/h, ten odcinek był chyba najbardziej męczący, 50km w 2 i pół godziny.
    7:05 jesteśmy na mecie - można wyłączyć strave ;D

    Czas samej jazdy- 15h36min : Czas od startu do mety 23h

    Takim oto sposobem te chwilki przerwy dały nam 8godzin ;D

    Także podsumowując: Maraton bardzo mi się podobał mimo deszczu zimna i zmęczenia było warto! W przyszłym roku o ile będę w stanie wybieram się znowu, tyle że nie wiem jeszcze na jaki dystans, ale na to mam czas :D

    pokaż spoiler A, no i rekord pobity o 170km :D


    Statystyki:

    Dystans: 406 km
    Czas: ◷15:36:38
    Średnie tempo: 2:18 min/km
    Średnia prędkość: 26,00 km/h
    Kalorie: 20378 kcal

    W tym tygodniu to już 406km!
    #rowerowyrownik #ruszkatowice #100km #200km #300km #400km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    703474 - 200 = 703274
    W sobotę @Mortal84 zapytał o jakąś normalną trasę (Mortal84 i normalna trasa – hahahaha). Zaproponowałem wyjazd do Czech po czołg. Znalazłem miejsce gdzie tuż za naszymi granicami w Darkovicach znajdują się umocnienia wojenne, bunkry i czołgi. Super miejscówka, będzie trzeba tam jeszcze kiedyś pojechać jak będzie trochę więcej czasu i objeździć tamte tereny. Dodatkowo zobaczyliśmy też pałac z polem golfowym w Silherovicach. Na powrocie szybki popas na znanej restauracji i wracamy tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. W Studzionce Mortal84 odbija na Bielsko aby zaliczyć zaporę i odkurzyć Przegibek a ja z Limon2g jedziemy do domu.
    #rowerowyrownik #szosa #100km #200km (nr 4)
    pokaż całość

    źródło: 20170716.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #200km

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0