Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Skończyłem przerabiać Terapię Richardsa dla fobii społecznej, zajęło mi to pół roku. Czuję się jak #wygryw

    Level 28 here, fobię i depresję miałem odkąd pamiętam. W szkole gnębiony kozioł ofiarny, w domu niewiele lepiej. Za każdym razem, gdy mijałem grupki młodzieży kręciło mi się w głowie i nogi ze strachu robiły mi się po prostu jak waty, co było skutkiem poniżania i wyśmiewania mnie w szkole przez rówieśników. Nieustanne problemy z koncentracją, czarne widzenie przyszłości, wieczne bycie niewyspanym, unikanie jakichkolwiek relacji społecznych to była dla mnie norma. Siedziałem w swojej piwnicy, potrafiłem po kilka tygodni nie wychodzić z domu. Relacje z kobietami nie istniały, odezwanie się do dziewczyny na ulicy było niemożliwością. Samo robienie zakupów w markecie było dla mnie niewyobrażalnie stresującą czynnością, wracałem do domu modląc się, żeby nikt mnie nie zaczepił. Samo pójście do nieznanego miejsca budziło we mnie strach. Nie potrafiłem nikomu spojrzeć w oczy.

    Przez wiele lat rozważałem #samobojstwo, ale nigdy się na to nie odważyłem. Kilkakrotnie zmieniałem leki u psychiatry, ale nic mi one nie dawały poza byciem cały czas sennym. Psycholog, do którego zapisała mnie kiedyś matka nie był w stanie mi pomóc. Jakiś czas temu szukając wyjścia z tej sytuacji zarejestrowałem się na pewnym forum dla ludzi z fobią społeczną. Tam po raz pierwszy przeczytałem o Terapii Richardsa. Rezultaty wyglądały obiecująco. Czytałem dalej, zbierając dużo informacji, a po jakimś czasie pobrałem pdf z tłumaczeniem i rozpocząłem jej przerabianie. Początki były niełatwe, trochę ciężko było mi skupić się na ćwiczeniach, ale czytałem i robiłem ćwiczenia 2 razy dziennie. Do tego doszła medytacja, którą trzeba zacząć w 3 tygodniu. Na początku słuchałem różnych nagrań, ale nie umiałem się skupić na słowach lektora. Ktoś z forum polecił mi technikę relaksacyjną zwaną treningiem autogennym. To był strzał w 10. Efekty były coraz lepsze, choć nie od razu przyszły. Połączenie tych dwóch zaczęło procentować. Udało mi się wytrwać i doprowadzić terapię do końca.

    Jak się czuję? Nie da się tego opisać. Choć fobia społeczna nie ustąpiła całkowicie, to po prostu mam przekonanie graniczące z pewnością, że w przyszłym roku będę zdrowy. Czuję się znacznie swobodniej, a różnica jest najbardziej odczuwalna właśnie wśród ludzi. Nie mam już w głowie tej gonitwy negatywnych myśli, przestałem się nad sobą użalać i martwić na zapas, a wszelkie negatywne uczucia są znacznie słabsze niż wcześniej i dużo łatwiejsze do wyeliminowania. Czuję, że zaczynam kontrolować moje życie, a ja zamiast żałować straconego na fobię czasu zaczynam nie tylko być ciekawy długofalowych skutków terapii, ale przede wszystkim niesamowicie się cieszyć, że mi się to udało. Niedługo zaczynam kurs prawa jazdy, odkładam pieniądze na wyprowadzkę do miasta wojewódzkiego, ostatnio po raz pierwszy koledzy z pracy zaprosili mnie na piwo w sobotę, czułem się wśród nich komfortowo, a od poniedziałku odnoszą się do mnie dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Na ulicy coraz częściej uśmiechają się do mnie nieznajome kobiety. Ostatnio coraz lepiej się wysypiam, mam więcej energii i chęci do robienia produktywnych rzeczy. Życie nabiera barw.

    Walczcie o siebie Mirki. Naprawdę nie warto tracić czasu na dołowanie się negatywnymi myślami.

    #przegryw #depresja #wychodzimyzprzegrywu #fobiaspoleczna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5e7eb98679b6c666e7bf73
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów