•  

    Rozpierdala mnie fakt, że w kraju, w którym facet idzie do więzienia za trzy miesiące niepłacenia alimentów, są ludzie którzy krzyczą, że prawa reprodukcje KOBIET są ograniczone.

    Kobieta jak chce to może pojechać do Czech, da parę złotych i szybko wraca, nie było tematu, nikt jej do więzienia nie wsadzi.

    A facet musi przez ćwierć wieku płacić, nawet jeśli nie chciał dziecka, nawet jeśli kobieta celowo go oszukała w kwestii antykoncepcji, NAWET JEŚLI ZOSTAŁ WROBIONY W CUDZE DZIECKO I NAWET JEŚLI ZOSTAŁ ZGWAŁCONY.

    (Tak, prawo przewiduje taką sytuację, kobieta, która doświadczyła gwałtu z którego wynikła ciąża, może sobie zrobić aborcję, mężczyzna w analogicznej sytuacji może co najwyżej stulić dziub i pokornie płacić przez 26 lat na gówniaka, do którego zrobienia został ZMUSZONY siłą bądź podstępem.)

    No ale wiadomo, w Polsce panuje dyskryminacja kobiet, dlatego mężczyznom trzeba dojebać jeszcze bardziej, tworząc parytety i dodatkowe punkty dla kobiet na uczelniach.

    A później lewica się dziwi czemu ma poparcie mniejsze niż ten znienawidzony Korwin, który chce odebrać kobietom prawa wyborcze i wskrzesić Hitlera, a najbardziej na lewo w sejmie jest centrowe PO.

    #bekazpodludzi #bekazlewactwa #4konserwy #neuropa #aborcja #feminizm
    pokaż całość

    •  

      @Lawrence_z_Arabii: Ale ja sie nie fochne bo w zasadzie masz racje. Moze nie zgadzam sie do konca co do tego poboru. Po wojnach zazwyczaj nastepuje bum porodowy i kobiety nagle chca rodzic dzieci, natura sobie zawsze jakos poradzi...jak dostanie szanse. Wysylanie kobiet na front jest nielogiczne bo bedzie ona rozniez gorszym i mniej wytrzymalym zolnierzem chociaz kiedy wojna faktycznie dzieje sie pod naszymi oknami, kobiety rowniez walcza i rowniez gina. Nie ma sensu jednak niepotrzebnie ich narazac jezeli chce sie myslec o przetrwaniu.
      Czy chciala bym wrocic do starych czasow? Nie. Nie chciala bym rowniez by wybuchla wojna ale gdyby tak sie stalo to sila rzeczy cofniemy sie do starych czasow.

      Natomiast w kwesti aborcji to sie nie wypowiem bo osobiscie jestem jej przeciwniczka, przynajmniej tak zwanej aborcji na zyczenie. Kobiety jednak dokonuja aborcji i to sie raczej nie zmieni tak jak nie zmieni sie fakt, ze wiekszosc mezczyzn ktorzy nie chca miec z dzieckiem nic wspolnego alimentow placic nie bedzie. Obie sprawy sa niby nielegalne a jednak maja miejsce o co wiec sie klucimy? Ze kobiety dokonuja aborcji mimo, ze nie moga a mezczyzni nie placa alimentow mimo, ze powinni?
      pokaż całość

    •  

      Po wojnach zazwyczaj nastepuje bum porodowy i kobiety nagle chca rodzic dzieci, natura sobie zawsze jakos poradzi...

      @pannazuzanna: Nie zawsze. Dotychczasowe boomy były, bo miliony mężczyzn wracało z frontów do żon, narzeczonych itd. a antykoncepcja praktycznie nie istniała.

      W Polsce należy dodać masowe osiedlanie się ludzi ze wsi w miastach, co znacznie podnosiło ich poziom życia.

      A nie bardzo wiem co ma do tego natura, gdy kobiety masowo łykają sztuczne hormony mające na celu oszukać organizm, że już są w ciąży, a mężczyźni oddzielają się od kobiet w czasie stosunku warstwą lateksu. Od lat już nie żyjemy w naturalnym środowisku.

      Wysylanie kobiet na front jest nielogiczne bo bedzie ona rozniez gorszym i mniej wytrzymalym zolnierzem chociaz kiedy wojna faktycznie dzieje sie pod naszymi oknami, kobiety rowniez walcza i rowniez gina.

      Jest logiczne z punktu widzenia równouprawnienia. A zdrowa kobieta z pewnością lepiej sobie poradzi niż chorowity, czy otyły mężczyzna, który też bierze się do wojska.

      Alternatywą jest bardzo duża obniżka podatków dla poborowych, bo jeśli tylko część ludzi ma chronić ojczyznę, a najpewniej zginąć, to powinna mieć nagrody i przywileje. No ale zaraz podniesie się krzyk feministek, że to wprowadza nierówność.

      Nie ma sensu jednak niepotrzebnie ich narazac jezeli chce sie myslec o przetrwaniu.

      Nawet bez wojny wyginiemy jako naród w ciągu 150-200 lat, więc nie ma mowy o żadnym przerwaniu. Zresztą, co obchodzi tych co chcesz wysłać na śmierć, jak sobie poradzi grupa? Przecież będą ginąć ci, co nie mają nawet dzieci, czyli chłopcy w wieku od 18 do 25 lat, bo o mężczyznach w tym wieku nie ma mowy w większości przypadków.

      W ZSRR na II wojnie światowej zginął cały rocznik mężczyzn 1921. Została ich mniej niż setka z ponad miliona. Co byś im przed wojną powiedziała?

      "Będziecie zdychać w okopach, rozrywani przez pociski, miny, paleni ogniem z miotaczy, torturowani przez nazistów, ale chociaż inni przeżyją."

      Czy chciala bym wrocic do starych czasow? Nie. Nie chciala bym rowniez by wybuchla wojna ale gdyby tak sie stalo to sila rzeczy cofniemy sie do starych czasow.

      W jaki sposób się cofniemy? I co to da tym tysiącom mężczyzn zabitych w pierwszych dniach wojny? Czemu oni mają się zgodzić iść samemu na śmierć, skoro do tej pory dostawali od państwa tyle samo, albo nawet mniej niż kobiety, dla których robi się specjalne programy pomocowe w edukacji i zdobywaniu pracy, a teraz muszą zginąć za te państwo, a kobiety nie?

      Myślisz, że ktoś z nich, oprócz głupich sebków, zgodzi się na takie coś?

      Kobiety jednak dokonuja aborcji i to sie raczej nie zmieni tak jak nie zmieni sie fakt, ze wiekszosc mezczyzn ktorzy nie chca miec z dzieckiem nic wspolnego alimentow placic nie bedzie. Obie sprawy sa niby nielegalne a jednak maja miejsce o co wiec sie klucimy? Ze kobiety dokonuja aborcji mimo, ze nie moga a mezczyzni nie placa alimentow mimo, ze powinni?

      O to, że kobiet nie karze się za dokonanie aborcji, a mężczyzn za niepłacenie alimentów już tak. Albo obie rzeczy powinny być karalne, albo obie zwolnione z kar.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Czy wiesz, że znasz osobiście mniej więcej 70 kobiet, które miały aborcję?

    Większość zrobiła to nielegalnie. A na pewno prawie wszystkie zrobiły to z powodów innych niż dopuszczane przez obecną ustawę. Serio. Znów przychodzi taki moment, że przydają się liczby, żeby się trochę zakotwiczyć w rzeczywistości. Jest takie badanie CBOSu “Doświadczenia aborcyjne Polek” z 2013 roku. Przypomnę najważniejsze wnioski z tego badania:

    - Od 25% do 35% dorosłych Polek dokonało w swoim życiu przynajmniej jednej aborcji.

    - To oznacza od 4 do 5,5 mln kobiet, które przerwały ciążę w ciągu ostatnich 40-50 lat, czyli mniej więcej 100-135 tys. aborcji rocznie (tak, przed 1993 rokiem było ich pewnie więcej niż 135 tys., po 1993 roku jest ich pewnie mniej niż 100 tys.).

    - Kobiety o poglądach prawicowych częściej przyznawały się do dokonania aborcji niż kobiety o poglądach lewicowych.

    - Aborcji dokonało 39% kobiet, które oceniały swoje warunki materialne jako złe, ale też 23% kobiet oceniających je jako dobre.

    - Wśród chodzących do kościoła kilka razy w tygodniu, ciążę przerwało 28% kobiet.

    - Wśród młodszych kobiet aborcji było mniej (18-24: 10%, 25-34: 15%, ale 35-44 już 31%), co jednak częściowo tłumaczy się tym, że zdążyły zajść w mniej ciąż do momentu badania (a częściowo zaostrzeniem prawa, które oczywiście nie mogło pozostać zupełnie bez wpływu).

    I co z tego? A to: większość kobiet najwyraźniej nie przyznaje się do tego, że dokonały aborcji (gdyby było inaczej, pewnie byś o tym słyszał/a), ale to nie znaczy, że tych aborcji nie ma. Skoro mamy niecałe 1000 legalnych aborcji, a kilkadziesiąt tysięcy nielegalnych, to najwyraźniej żadne prawo ani zakazy religijne nie powstrzymują kobiet przed przerywaniem ciąży. Te kilkadziesiąt tysięcy nielegalnych aborcji rocznie przeprowadza się najwyraźniej z powodów niespełniających przesłanek wynikających z ustawy - gdyby je spełniały, kobiety wolałyby chyba użyć legalnej drogi (ale o to mogę pokłócić się w komentarzach). To by oznaczało, że większość aborcji nie wynika z gwałtu, zagrożenia życia matki, zespołu Downa, ale z faktu, że kobieta z różnych powodów po prostu nie chce lub nie może mieć (kolejnego) dziecka. Jakie to mogą być powody?

    - bo faktycznie sama nie chce
    - bo mąż nie chce i stawia ultimatum
    - bo bliscy zmuszają (zwłaszcza w sytuacjach, kiedy kobieta jest na ich utrzymaniu)
    - bo zajście w ciążę to pewna strata pracy
    - bo nie może, bo ciąża ją zabije albo spowoduje poważny uszczerbek na zdrowiu, ona nie chce czekać na „wskazania medyczne”, bo jest pewna, że się pojawią
    - i tak generalnie: bo każda antykoncepcja czasem zawodzi.

    No dobra, a skąd te 70 kobiet?

    How many people do you know? Policzono, że człowiek (a właściwie Amerykanin, ale nie mam lepszych danych) zna średnio 611 osób - zaokrąglam do 600. Średnio połowa z nich to kobiety. Mniej więcej 83% ma więcej niż 18 lat – daje 249 kobiet. 25-35% dokonało aborcji (weźmy środek przedziału - 30%) – 75.

    A, pewnie sobie myślisz “no nie, mhm, moje znajome to są inne, wyjątkowe, bo one tototo”: Co? Wszystkie głosują na prawicę? Proszę - do ostatniego kroku podstawiamy odpowiednią liczbę z tabelki na stronie 7 komunikatu CBOS - 36% - prawie 90 przerwało ciążę.

    Nie znasz żadnej kobiety starszej niż 35 lat? Wciąż jakieś 30 miało aborcję.

    Wszystkie chodzą do kościoła kilka razy w tygodniu? 69 aborterek.

    “Przecież to moja matka” - Cóż, jeśli ma ponad 55 lat, to masz prawie 40% szans, że miała jakąś aborcję. Przypominam, ponad 95% z nich zrobiło to z powodów innych niż wymienione jako dopuszczalne w obowiązującej ustawie. No i teraz masz dwa wyjścia:

    - Pierwsze: Powiedz im wszystkim, że są egoistycznymi kurwami. Tutaj od razu propozycja posta na fb: “Do wszystkich znajomych, które miały aborcję: Jesteście egoistycznymi kurwami!”

    - Drugie: Przestań upraszczać rzeczywistość i zastanów się, co powoduje, że każdego roku na aborcję decyduje się kilkadziesiąt tysięcy kobiet ze wszystkich grup społecznych, reprezentujących różne opcje polityczne i światopoglądowe. Co nam to mówi o naszej rzeczywistości społecznej; o złożoności ludzkich sytuacji życiowych; o naszej polskiej katolickiej dulszczyźnie; o rozdźwięku między poglądami głoszonymi a faktycznym zachowaniem w sytuacji bez wyjścia; o rzeczywistej powszechności poglądu, że płód od chwili poczęcia jest człowiekiem i ma duszę; o osobistej wolności w praktyce?Może Ty też jesteś za aborcją, tylko jeszcze nikt nie postawił Cię w sytuacji, w której musiał(a)byś wybierać.Może Twoja babcia, matka, ciocia, siostra, najlepsza przyjaciółka, może nawet córka miała aborcję, ale nigdy Ci się do tego nie przyzna, bo boi się, że wybierzesz pierwsze rozwiązanie.

    #neuropa #aborcja #4konserwy
    pokaż całość

    •  

      @PasozytZawiadaka: Przecież ja przez całe życie nie poznałem tylu kobiet xD

    •  

      To by oznaczało, że większość aborcji nie wynika z gwałtu, zagrożenia życia matki, zespołu Downa, ale z faktu, że kobieta z różnych powodów po prostu nie chce lub nie może mieć (kolejnego) dziecka. Jakie to mogą być powody?

      - bo faktycznie sama nie chce
      - bo mąż nie chce i stawia ultimatum
      - bo bliscy zmuszają (zwłaszcza w sytuacjach, kiedy kobieta jest na ich utrzymaniu)
      - bo zajście w ciążę to pewna strata pracy
      - bo nie może, bo ciąża ją zabije albo spowoduje poważny uszczerbek na zdrowiu, ona nie chce czekać na „wskazania medyczne”, bo jest pewna, że się pojawią
      - i tak generalnie: bo każda antykoncepcja czasem zawodzi.


      @PasozytZawiadaka: Moim zdaniem to mało tych powodów, a raczej - nie wymieniłeś najważniejszych. Najważniejszą różnicą między obecną ustawą, a tą z okresu PRL jest wykreślenie z listy "przyczyn ekonomicznych" jako legalnego powodu aborcji - a to jest IMO dość istotny powód...

      Badania pokazują (dużo było też wykopalisk na ten temat), że w obecnym pokoleniu "młodych" sporo mieszka z rodzicami do 30 r. ż. a nawet dłużej... A jak nie mieszkają z rodzicami, to każdy chyba wie, ile kosztuje wynajem mieszkania w dużym mieście? Przed 30 ciężko jest się dorobić własnego mieszkania bez kredytu, a dla wielu rodzin jest to podstawowy warunek powiększenia rodziny...

      No bo wyobraźcie sobie teraz: być abstynentami i nie uprawiać seksu do 30. r. ż. (bo każda antykoncepcja może zawieść) vs zrobić sobie bobo i mieszkać z rodzicami i dzieckiem z powodu słabej sytuacji materialnej, vs vegetować, bo z przeciętnej pensji, ale bez żadnych oszczędności - koszta wynajmu / kredytu - koszta życia to niewiele już zostaje?

      Innym bardzo istotnym, a nie uwzględnionym w ustawie powodem może być zajście w ciążę akurat wtedy, kiedy związek się sypie... i co - zostać razem "bo dziecko"? ( ͡° ͜ʖ ͡°) To się na ogół dobrze nie kończy... Jeszcze bardziej dramatyczną sytuacją może być taka, w której partner umiera... w PL niestety zdarza się, że mężczyźni umierają młodo i przed 40. schodzą na zawały... nie zazdroszczę kobiecie, która akurat zaciążyła, a jej partner miał jakiś wypadek przy pracy i zmarł (╥﹏╥) A zgodnie z ustawą nie ma opcji, by usunąć taką ciążę, bo nie pochodzi ona z gwałtu ani nie zagraża życiu czy zdrowiu...

      No ale już pomijając takie dramatyczne przypadki, to uważam, że sensownie byłoby przywrócić aborcję z powodów ekonomicznych - w końcu "nie sztuka urodzić, sztuka wychować" - a to wychowanie niestety kosztuje.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Merkel była dziś,wlasciwie wczoraj ,już po północy w niemieckiej telewizji państwowej,ponad 90 minut odpowiadała na pytania widzów w studio .Pytania nie były wcześniej ustalone. Osiemnastoletnia dziewczyna z zespołem Downa spytał a się Merkel jak może dopuścić że takie osoby jak ona można w Niemczcech usuwać nawet w późnej ciąży? Merkel dobrze wybrnela odpowiadając że to decyzja rodziców i wiele lat temu jej partyjny kolega starał się o skrócić czas w którym można by dokonać takiej ciąży.

    #ciekawostkizniemiec

    #ciaza #aborcja #polityka
    pokaż całość

  •  

    [...] Jeden z prolajferow podbiegł do mnie (idę z 2 dzieci, jedno płacze, drugie jest w szoku) i zaprasza mnie do podpisania wsparcia dla zakazu aborcji - podziękowałam i kieruje się do strony przeciwnej. Pan zaczął krzyczeć "wasza mama chce zabijać dzieci takie jak wy"... [...] No i moja 5cio letnia córka na dobranoc spytała mnie, czy na pewno nikt jej nie zabije. Bo ona nie chce. Teraz siedzę i rycze jestem załamana
    Beata Olek, Warszawa

    (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    #prolife #prawackalogika #aborcja #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    - Dlaczego nie możesz oszukać abortowanego zarodka?
    - ?
    - Bo się wczoraj nie urodził

    #czarnyhumor #heheszki #aborcja #suchar

  •  

    Obrońcy życia go nienawidzą. Jedną aktualizacją dokonał dziesiątek aborcji. [ZOBACZ JAK]

    pokaż spoiler Dziecko się zresetowało.

    #heheszki #aplikacje #prolife #programowanie #aborcja

    •  

      owszem,jest taka możliwość,ale podczas porodu mogą wystąpić jakieś komplikacje

      @qwertty321: Jak i podczas aborcji, czy każdego innego zabiegu. Oczywiście nikt nie wymaga w tym momencie heroicznej postawy matki by ratować dziecko zamiast niej podczas porodu.

      Do adopcji też jest dużo dzieci ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Na noworodki jest więcej chętnych niż dzieci.

    •  

      @anwaldt: znowu te chuje pod Batorym, nie pierwszy raz w tym roku tam stali. Nie wiem jak bardzo omamionym religia trzeba być, aby w taki sposób głosić swoje racje

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Na koniec dnia taka perełka. Dziś w Koszalinie nasz projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie podpisał poseł Stefan Niesiołowski. Okazuje się, że na zmianę poglądów nigdy nie jest za późno. Pamiętacie pana posła? Był współzałożycielem ZChN (Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego), które walczyło na początku lat 90. o wprowadzenie zakazu aborcji i mocno wspierało hierarchię kościelną w życiu publicznym. To m.in. panu posłowi zawdzięczamy obecnie obowiązujące restrykcyjne prawo antyaborcyjne. Dziś pan poseł poparł #ratujmykobiety :-)

    #polska #neuropa #4konserwy #polityka #aborcja
    pokaż całość

  •  

    Siostra zakonna, lekarka, feministka, zwolenniczka eutanazji, aborcji, komunistka i przeciwniczka szczepień

    Poranek, centrum Barcelony. Rozmawiamy w samochodzie, bo siostra Teresa nie ma gdzie zaparkować. Krążymy więc w poszukiwaniu miejsca.

    http://www.fronda.pl/a/zakonnica-chce-legalizacji-aborcji-i-eutanazji-oraz-zniesienia-kapitalizmu,30971.html

    Dopiero 9.30, a jest to już drugi wywiad siostry dzisiaj.

    Przyjechałam prosto z radia. Słyszałaś?

    Nie, byłam w drodze.

    Szkoda, bardzo dobra ta dziennikarka. Rozmawiałyśmy o niepodległości Katalonii. Potem mam kolejny wywiad, w telewizji.

    A o której siostra wstała?

    Dzisiaj późno, o siódmej. Spałam u matki w Barcelonie, bo nie zdążyłam wczoraj dojechać do zakonu [klasztor leży na szczycie góry Montserrat, 60 km od Barcelony]. Jechałam na spotkanie na temat niepodległości, ale po drodze trafiłam na wypadek. Jako lekarka mam obowiązek udzielić pierwszej pomocy, więc zostałam z kierowcą, póki nie przyjechała karetka.

    Intensywne życie.

    Tak, ale tylko raz w miesiącu. Od października mieszkam w Berlinie. Uniwersytet Humboldta zaprosił mnie na wykłady z teologii feministycznej. Dobrze się złożyło, bo chciałam uciec od tego zamieszania wokół mojej osoby. Przyjeżdżam co miesiąc do Barcelony, rozmawiam z dziennikarzami, biorę udział w spotkaniach. Ale mam też wreszcie momenty ciszy i spokoju. Gdyby nie one, w ogóle nie miałabym nic do powiedzenia.

    Mało jest takich zakonnic jak siostra. Liderek zabierających publicznie głos.

    Wielu ludzi niewłaściwie pojmuje swoją lojalność wobec Kościoła - jako milczenie.

    Może milczą, bo boją się dostać knebel?

    Myślę, że dzięki nowemu papieżowi powieją w Kościele nowe wiatry. Już wieją. Watykan orzekł niedawno, że lokalne konflikty powinno się rozwiązywać na miejscu, a nie skarżyć się papieżowi. I dobrze. Papież nie jest centralną agencją kontroli. Poza tym każda osoba należąca do Kościoła ma prawo myśleć, co tylko chce. Nie ma w nim miejsca na mentalną policję. OK, parkujemy.

    Ulubiona kawiarnia siostry jest zamknięta, więc siadamy w pierwszym lepszym ogródku. "W głębi, bo inaczej będą nam przeszkadzać" - mówi. Jak na zawołanie pojawia się mężczyzna, który ściska jej dłoń i życzy powodzenia. Paru młodych chłopaków krzyczy z daleka po katalońsku: "Endavant, Forcades!" (Naprzód, Forcades!).

    Zwolennicy niepodległości Katalonii siostrę uwielbiają.

    Tak, ale nie chodzi tylko o niepodległość. Stoję na czele ruchu [Procés Constituent], który oprócz tego, że opowiada się za niepodległym państwem, działa też na rzecz zmiany społecznej.

    Czyli?

    Społeczeństwa, w którym władza ekonomiczna nie stałaby ponad polityczną. Niepodległa Katalonia - tak, ale nie taka, która jest dla odmiany rządzona przez banki. Tylko wtedy możliwa jest prawdziwa demokracja. Inaczej mamy dyktaturę finansową.

    Wywłaszczenie prywatnych banków, skrócenie dnia pracy, likwidacja przywilejów politycznych, państwo bez armii. Chce siostra rewolucji?

    To nie rewolucja, to zdrowy rozsądek. Ze słowem "rewolucja" jestem ostrożna. Mówię: zrobimy rewolucję, a potem będziemy ją robić od nowa. Nad demokracją trzeba pracować cały czas. Tylko wtedy damy radę stawić czoło nadużyciom kapitalizmu.

    Na czym polega problem z kapitalizmem?

    To problem natury etycznej. Zwolennicy kapitalizmu przedstawiają się jako obrońcy wolności i definiują ją tak: "Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja". Ta definicja promuje rywalizację i indywidualizm. Jeśli ja chcę więcej, ty będziesz mieć mniej. Wolę definicję anarchistów: "Nie będę wolna, dopóki wszyscy nie będą wolni". Kapitalizm mówi o wolności, ale nigdy w swojej historii nie pracował na rzecz wolności wszystkich, tylko małej uprzywilejowanej grupy. Druga sprawa: zasada maksymalnego zysku. Jest na przykład coś takiego jak planowane starzenie. Wiesz, co to jest?

    Nie.

    Produkowanie rzeczy tak, żeby się szybko zepsuły. Rajstop, żarówek, drukarek, telefonów. Tworzy się w ten sposób mało inteligentne ekonomicznie społeczeństwo z górami odpadów, z którymi nie wiadomo, co począć. Chcę innego systemu.

    Jakiego?

    Nazwijmy go roboczo ekonomią kooperacyjną. Systemu, w którym byłoby miejsce dla indywidualnej inicjatywy, ale który opierałby się na współpracy i uniemożliwiał kumulację kapitału w rękach wąskiej grupy. Własność prywatna - tak, ale jeszcze lepiej zbiorowa grupowa własność prywatna jak w spółdzielniach, których członkowie sprawiedliwie dzielą się zyskami. Poza tym kontrola nad podatkami. Teraz, gdy wielkie firmy mają więcej władzy niż państwo, to niemożliwe. Wiesz, że gdyby skutecznie zająć się ściganiem oszustw podatkowych w Hiszpanii, nie byłyby potrzebne cięcia budżetowe?

    To nie utopia. Wiemy, jak zmienić świat na lepsze. Brakuje tylko politycznej woli.

    Czy to rola benedyktynki - walczyć o nowy system?

    W latach 60. i 70. Kościół był pionierem, jeśli chodzi o obronę praw społecznych i ekonomicznych. To on upomniał się o płacę minimalną w USA. Teraz wydaje się, że katolika definiuje jego stosunek do antykoncepcji, homoseksualizmu i pigułki "dzień po". Panuje w Kościele rodzaj moralności, który mówi, że zdrada to większy grzech niż wyzysk ekonomiczny. Nie wydaje mi się, żeby to była właściwa perspektywa.

    No, ale zakonnica na czele ugrupowania politycznego?

    To nie partia, to platforma społeczna, który skupia wiele różnych ugrupowań i nurtów. Poza tym nie kandyduję w wyborach.

    To co siostra robi?

    Przyszła do mnie grupa ludzi poszukujących twarzy dla ruchu, który właśnie tworzyli. Kogoś znanego, kto podzielałby ich idee.

    Zapytałam samą siebie: czy ma to sens, żebym była w polityce, będąc zakonnicą? Z Biblią w ręku odpowiedziałam sobie, że tak. Ewangelia wymaga od nas, żebyśmy się angażowali społecznie. Przecież już Mojżesz postawił się politycznej i ekonomicznej potędze, jaką był faraon, żeby wyzwolić swój lud z niewolnictwa. Ale musiałam to skonsultować z przeoryszą. Nie była zachwycona. Powiedziała: "Porozmawiaj z biskupem". Miała pewnie nadzieję, że się nie zgodzi i będzie miała problem z głowy (śmiech). On odparł szczerze: "Nie widzę tego". Nie jest jednak człowiekiem autorytarnym, więc decyzję zostawił mnie.

    "Zapytajmy w takim razie o zdanie inne siostry" - powiedziała ze skwaszoną miną przeorysza. Jest nas w zakonie 35 i mamy pełny pluralizm. Lewica, prawica, nacjonalistki katalońskie, antynacjonalistki. Jedne powiedziały: cudownie. Inne, że nie ma mowy. Stanęło na głosowaniu. Decyzja była taka: wesprzeć ruch - tak, kandydować w wyborach - nie.

    A co z siostrami, które były przeciw?

    Wciąż są przeciw (śmiech). Piękne w życiu wspólnoty jest to, że chociaż masz swoje zdanie, kiedy przychodzi do podejmowania decyzji, akceptujesz wolę większości. Niektóre siostry cierpią z powodu mojej aktywności, ale ja też cierpię z powodu innych rozwiązań. To demokracja w praktyce.

    Lubi siostra wsadzać kij w mrowisko? To, co siostra mówi, często wzbudza emocje.

    Mam zmysł wyłapywania sprzeczności. Często zapala mi się w głowie żaróweczka: oho, coś tu się nie zgadza. Mówię, co myślę, i nie kieruję się przynależnością do żadnej grupy ani instytucji. Dlatego brzmi to świeżo. Ludzi przyciąga to, że mówię, iż można robić rzeczy inaczej. Nie idealnie, ale lepiej.

    Na przykład?

    Weźmy medycynę - temat, na którym dobrze się znam. Jestem lekarką z wykształcenia i obroniłam doktorat ze zdrowia publicznego.

    W 2009 roku byłam przeciwna szczepieniom przeciw świńskiej grypie. Uważam, że rzekoma pandemia była wymysłem firm farmaceutycznych, które chciały zarobić na szczepionkach. Nawiasem mówiąc, zainspirowała mnie Ewa Kopacz. Bardzo ją podziwiam. Polska jako jedyna w Europie stawiła czoło korporacjom farmaceutycznym i nie kupiła szczepionek. I co? Mieliście tyle samo albo mniej zachorowań niż inni, chociaż straszyli was, że poumieracie. Jest też inny aspekt tej historii. Światowa Organizacja Zdrowia mówi: "wielka epidemia", "stan alarmowy". Po czym daje patent na szczepionkę czterem firmom. Tak nie może być. Jeśli sytuacja jest rzeczywiście poważna, wszystkie laboratoria w kraju powinny się zabrać do produkowania darmowych szczepionek. Interesy czterech firm nie mogą być ważniejsze niż zdrowie milionów ludzi.

    Film, w którym wyjaśniam, dlaczego jestem przeciw szczepionkom na świńską grypę, obejrzało na YouTubie 1,2 mln osób. To samo może nastąpić w polityce. Kiedy zacznie się rewolucja, nikt jej nie powstrzyma.

    Siostra chce robić rewolucję, ale czy do zakonu nie idzie się po to, żeby się trochę zdystansować od świata?

    Jestem zakonnicą, bo wezwał mnie Bóg. Nigdy się nie zatrzymałam się i nie powiedziałam sobie: chcę się zdystansować od hałasu świata. Wtedy mogłabym wyjechać na wieś, ale powołanie religijne działa inaczej. Niczego nie kalkulujesz.

    Tak naprawdę na początku myślałam: co ja tam będę robić? Miałam 28 lat, kończyłam medycynę, robiłam praktyki w szpitalu w USA i równocześnie studiowałam teologię na Harvardzie. Chciałam się zajmować bioetyką. Byłam zadowolona z życia, moja kariera nabierała rozpędu. Przytrafiło mi się jednak coś nieoczekiwanego. Coś, co, jak sądzę, pochodziło od Boga. Sądzę, bo papierów na to nie mam.

    Może na Sądzie Ostatecznym stanę twarzą w twarz z Jezusem, a on mi powie: "To nie ja cię wezwałem" (śmiech). Ale mam już na to odpowiedź. Powiem: "Myślałam, że to ty, i to mi wystarczyło".

    Wyrastała siostra w religijnej rodzinie?

    A gdzie tam! Do kościoła chodziliśmy tylko przy okazji chrztów i innych uroczystości rodzinnych. Zwykle przychodziliśmy spóźnieni i stawaliśmy gdzieś z tyłu. Mówili mi: "Kościół katolicki to przestarzała instytucja jak monarchia. Wciąż istnieje, ale jest skazany na wymarcie, nie ma nic ciekawego do zaoferowania". To nie był wojujący antyklerykalizm, raczej obojętność.

    Dziadek cytował swojego ojca: "Ludzie chodzą na mszę, żeby myśleć o złu, które wyrządzą" (śmiech). Ojciec mawiał: "Dzięki Bogu, jestem ateistą".

    Kiedy matka postanowiła mnie zapisać do szkoły średniej prowadzonej przez zakonnice, powiedziałam więc: "Do zakonnic? Nigdy!".

    Dlaczego do zakonnic?

    W Hiszpanii trwała transformacja i nauczyciele ciągle strajkowali. Mama nie chciała, żebym z tego powodu straciła rok, więc wysłała mnie do sióstr.

    To był dla mnie nowy świat. Jeszcze w czasach Franco skończyłam katalońską podstawówkę. Uczyli nas nie tylko języka, który oficjalnie był zabroniony, ale też kultury demokratycznej, mieliśmy zgromadzenia, głosowania, debaty. Kiedy trafiłam do sióstr, myślałam z rozpaczą: gdzie ja jestem? Przezywali mnie "czerwona", komunistka.

    W drugiej klasie mieliśmy weekendowy wyjazd. Pojechałam, bo nikt mnie nie uprzedzał, że będzie o Bogu. Tematem spotkania miał być sens życia, a ja miałam 15 lat i byłam spragniona takich rozmów. Drugiego dnia przyszedł facet w dżinsach - potem okazało się, że jezuita - i powiedział, że porozmawiamy o Jezusie z Nazaretu. Na tablicy wypisał cytaty z Biblii do odszukania. Nie wiedziałam, co to jest i że na przykład "Łk" to Łukasz.

    Usiadłam z Biblią pod jabłonią. Bardzo symboliczne, prawda? I przydarzyło mi się TO.

    TO, czyli co?

    Czytałam i byłam coraz bardziej oburzona. Poczułam się oszukana, że przez 15 lat nikt mi nie powiedział, że istniał ktoś taki jak Jezus!

    Dlaczego?

    Pamiętam, że myślałam mniej więcej tak: przychodzi Bóg i mówi rzeczy, które wydają mi się fantastyczne. O miłości bliźniego, biedzie, sprawiedliwości. Zabijają go, ale okazuje się, że jego miłość jest silniejsza od nienawiści, i to nadaje sens całemu światu. A ja o tym nic nie wiem!

    No dobrze, wymyślam to teraz, bo tak naprawdę pamiętam tylko totalny szok. Zakochałaś się w kimś kiedyś nagle? To właśnie tak wyglądało. To najbardziej uczciwe, co mogę powiedzieć.

    Jaka wtedy siostra była?

    Pełna energii. Krytyczna. Nie wychowano mnie w szacunku dla autorytetów. Mój ojciec nigdy nie chciał odgrywać tej roli, woli ironizować, żartować, robić przytyki. Matka może trochę bardziej, ale ma duże poczucie humoru. Grałam na gitarze, chciałam się angażować. Z przyjaciółmi założyliśmy grupę Ekologia i Pacyfizm. W centrum Barcelony zrobiliśmy "Pogrzeb choinki", krytykowaliśmy wyrzucanie drzewek świątecznych na śmietnik. Hiszpania wstępowała wtedy do NATO, więc w całym mieście malowaliśmy murale: "Nie dla NATO, nie, nie nie!" (śmiech).

    Jezuita, który prowadził weekendowe spotkanie, był członkiem ruchu Chrześcijanie dla Socjalizmu. Trafiłam do parafii w biednej dzielnicy, gdzie wierni pomagali imigrantom, organizowali narady, walczyli o lepsze życie w dzielnicy. To cudowne, tak chcę żyć - myślałam.

    To do niego siostra poszła, kiedy uciekła z domu.

    Skąd wiesz?

    Przeczytałam w jakimś wywiadzie.

    Poszłam do niego tylko dlatego, że byłam odpowiedzialna za zbieranie funduszy na wycieczkę. "Uciekam z domu, więc przyszłam oddać pieniądze" - oświadczyłam mu. Przekonał mnie, żebym wróciła.

    Pokłóciła się siostra z rodzicami?

    Tak. Rodzice byli już wtedy po rozwodzie, matka drugi raz wyszła za mąż. Miałam konflikty z jej mężem. Jak przystało na nastolatkę, widziałam w starych wszystko, co najgorsze. Oni myśleli z kolei, że wpadłam w szpony sekty. Kiedy szłam do parafii, mówili: "Zostaw to, co ty wyprawiasz". Broniła mnie siostra: "Niech robi, na co ma ochotę!". Ale obyło się bez wielkich dramatów. Rodzice poszli do parafii i zobaczyli ludzi godnych zaufania. Zaczęli mnie lepiej rozumieć. Prawdziwy szok przeżyli dopiero wtedy, kiedy zdecydowałam się wstąpić do zakonu. Ale to było już wiele lat później.

    Drugi raz rozmawiamy w Berlinie, na Wydziale Teologii Uniwersytetu Humboldta. Tym razem siostra Teresa przyjeżdża na szarej damce. "Jak autochtonka" - śmieje się. Kolor roweru pasuje do jej popielato-czarnego welonu.

    Co robi benedyktynka na protestanckim uniwersytecie?

    Tradycją wydziału jest zapraszanie katolickich teologów. Nie jestem tu jednak po to, żeby przedstawiać katolicki punkt widzenia, tylko żeby zastąpić profesorkę, która tak jak ja zajmuje się teologią feministyczną.

    Katedra teologii i gender studies. Ciekawie się składa, bo w Polsce trwa wojna Kościoła z "ideologią gender".

    Kiedy Kościół posługuje się tym hasłem, pokazuje, że kompletnie nie rozumie tej debaty. W teologii musi istnieć taka perspektywa, choć ja bym ją raczej nazwała feministyczną. Musi, bo uwrażliwia wierzących na ważne kwestie.

    Jakie?

    Wynosimy z dzieciństwa pewne schematy myślowe i emocjonalne związane z płcią. Sprowadzają się z grubsza do tego: kobieta jest tą, która opiekuje się innymi, mężczyzna jest tym, który opiekę przyjmuje. Jeśli w dorosłym życiu kierujemy się wzorcami z dzieciństwa, jesteśmy niedokończonym, niedojrzałym projektem osoby, także w relacji z Bogiem, który jest ponad płcią.

    Można się jednak z nich wyzwolić. Jeśli nie umrzesz, nie będziesz żył - mówi Ewangelia. Pośród rzeczy, które muszą umrzeć, bo blokują duchowy rozwój, jest kurczowe trzymanie się roli przypisanej płci. To widać u mistyków - używają rodzaju męskiego, żeńskiego, jest im to obojętne, ponieważ poruszają się w innym wymiarze, tam, gdzie płeć nie ma znaczenia, bo liczy się tylko to, że każdy z nas jest niepowtarzalną cząstką.

    W perspektywie duchowej gender płeć społeczna i kulturowa to trampolina, od której mogę się odbić wyżej. Do życia bardziej nago, w zgodzie z czymś, co nie ma formy.

    Można być lepszym katolikiem, znając tematykę gender?

    Oczywiście! Nie można żyć w XXI wieku i mówić o duchowości, nie biorąc pod uwagę seksualności i płci. W historii chrześcijaństwa była tendencja do platonizacji, myślenia, że ciało jest więzieniem dla duszy. Ale to nie jest zgodne z korzeniami naszej religii. Przecież Jezus też miał ciało.

    Na pytanie, czy gender ma coś wspólnego z teologią, odpowiadam: jak najbardziej. Odpowiada na pytanie, kim jesteśmy.

    To wymiar metafizyczny, a konsekwencje praktyczne?

    Nie ma żadnego sensu ograniczanie funkcji z powodu płci - w żadnej instytucji, z Kościołem na czele. Oczekuję więc od nowego papieża, żeby powołał kobiety na kardynałów.

    Powiedział jednak niedawno, że nie popiera kapłaństwa kobiet.

    Ale kardynał to funkcja administracyjna, nie ma więc żadnego problemu, żeby były nimi osoby, które nie mają święceń. To przykład, który pokazuje, że problem nie leży w teologii, ale w społeczeństwie i strukturach władzy.

    Nie ma też zresztą żadnych przeszkód, żeby kobiety były kapłanami. Stwierdziła to już komisja biblijna za czasów Pawła VI, kiedy w Kościele anglikańskim wyświęcano na kapłanki pierwsze kobiety. Papież stwierdził jednak, że to nie jest dobry moment, co podtrzymali Jan Paweł II i Benedykt XVI. Teologicznych argumentów jednak brak, więc uważam, że Watykan w końcu zmieni zdanie.

    Papież Franciszek ma na swoim biurku oficjalną petycję z prośbą o to, by powołał kobiety na kardynałów. Wiem, bo ja też ją podpisałam.

    To w ogóle możliwe - być zakonnicą i feministką? Jest w końcu siostra częścią strasznie patriarchalnej instytucji.

    Nie uważam, żeby bycie zakonnicą i feministką było dziwne. Dziwne jest być zakonnicą i nie być feministką.

    Kościół jest patriarchalną, mizoginistyczną i archaiczną instytucją i potrzebuje radykalnej odnowy. Ale jest też grupą ludzi wiernych Ewangelii, a ja uważam, że feminizm to bycie wierną Ewangelii. Dlatego czuję się w nim jak w domu. W całej jego historii pojawiały się nasiona prawdziwej równości. Coraz lepiej znana jest postać Marii Magdaleny. Wiele wskazuje na to, że była taką samą apostołką jak inni i że też zakładała wspólnoty religijne. Wymazano ją jednak z historii.

    Ale to tylko nasiona. Przez dwa tysiące lat nie przyniosły wielkich owoców.

    Wierzę w to, że życie w zgodzie z Ewangelią ma sens. Nie tylko wierzę, ale mi się ono podoba, nawet jeśli to życie z walką w tle. Ale po co mamy ręce, jeśli nie po to, by wziąć się do roboty? Byłoby cudownie, gdyby nagle zniknęły konflikty, ale wtedy bylibyśmy już w raju.

    Nie prościej byłoby reformować Kościół z zewnątrz?

    Na zewnątrz czułam takie same albo i większe ograniczenia. W szpitalu i na uniwersytecie - dwóch środowiskach, które znam - seksizm jest bardzo obecny. To było dla mnie trudniejsze do zniesienia niż mizoginia w Kościele.

    Na przykład?

    Cały ten stereotypowy erotyzm. "Gdybym nie miał zajętych rąk, tobym cię dotknął" - mówił chirurg z mojego szpitala do pielęgniarek. Komplementowanie kobiet za wygląd. Szklany sufit. Niby nigdzie nie ma zinstytucjonalizowanej mizoginii jak w Kościele, ale w Hiszpanii wśród wykładowców na wydziale medycyny jest tylko 13 proc. kobiet. Średnia pensja kobiet w Hiszpanii w 2011 roku była o 16,4 proc. niższa od tego, co zarabiają mężczyźni.

    Te same sprawy, o które trzeba walczyć w środku Kościoła, są na zewnątrz. W Kościele znalazłam dużo zdrowsze relacje między kobietami i mężczyznami, na przykład w relacjach z zakonnikami z Montserrat, którzy mieszkają 3 km od naszego klasztoru. Zero lekceważenia, wyższości, tylko zdrowa przyjaźń równych sobie ludzi.

    Ale kiedy wstąpiła siostra do zakonu, miała siostra problemy ze zrobieniem doktoratu tylko dlatego, że była kobietą. Oni mogli się uczyć.

    Masz rację, nie pomyślałam o tym. Wiesz dlaczego? Bo problem dawno zniknął. Teraz nie mam żadnych ograniczeń naukowych. Mało tego, gdybym była zakonnikiem, byłoby mi teraz trudniej. Oni są bardziej na cenzurowanym. W męskim zakonie na Montserrat jest szkoła teologiczna, która ma oficjalną linię nauczania. Muszą się do niej dostosować.

    Droga siostry do zakonu była dość nietypowa.

    Szukałam miejsca, gdzie mogłabym się przygotować do egzaminu ze specjalizacji na medycynie. Trafiłam do zakonu na Montserrat, który udostępniał swoje pomieszczenia takim jak ja. Chciałam się zaszyć w męskim zakonie, ale nie mieli już miejsc. Na siostry patrzyłam trochę z góry, bo myślałam, że to wspólnota. jak by to powiedzieć. mało stymulująca intelektualnie.

    Tam, pośród notatek, wkuwania do egzaminu i codziennych modlitw, usłyszałam, że wzywa mnie Bóg.

    Tak po prostu?

    Dla mnie samej to był wstrząs. Objawienie pod jabłonią, gdy miałam 15 lat, to jedno, ale życie w zakonie? Nie wyobrażałam sobie życia w celibacie. Na dodatek było to zawodowe samobójstwo. Od 11 lat studiowałam, a teraz chciałam to wszystko wyrzucić na śmietnik i zostać mniszką zajmującą się malowaniem ceramiki. A ja przecież nawet nie umiem malować!

    Podejrzewałam, że to może być wymówka, żeby nie wkuwać do egzaminu. W głębi duszy wiedziałam jednak, że to coś więcej. Poszłam do przeoryszy i powiedziałam, że chcę wstąpić do zakonu. Ona: "Ty?". I dostała ataku śmiechu. Kiedy się uspokoiła, dała mi radę: "Najpierw skończ studia, a potem porozmawiamy". Miałam stypendium na kolejne dwa lata na Harvardzie, ale byłam gotowa je rzucić. Przeorysza, kobieta mądra i praktyczna, przekonała mnie, że jeśli to naprawdę głos Boga, to za dwa lata nie zniknie. Dodała też: "Jeśli młody zakonnik chce się uczyć, jest fiesta. U nas to nie takie łatwe. Na wszelki wypadek, gdyby biskup się nie zgodził na twoje studia, lepiej skończ je teraz, zanim włożysz habit".

    Wróciła siostra po dwóch latach?

    Tak. Pierwsze pół roku było jak miesiąc miodowy. Potem zaczęłam dostrzegać ograniczenia tego życia. To była intelektualna pustynia. Malowałam garnuszki i myślałam: umrę tu! Bolały mnie plecy, zbladłam, zaczęłam tracić na wadze. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie popełniłam błędu swojego życia.

    Uwierało mnie życie bez celu. Z życia, w którym ciągle podążasz za nowymi celami, żyjesz od projektu do projektu jak ten osiołek goniący za marchewką, przestawić się na takie, którego jedynym celem jest żyć. Świetnie, ale jak? Największą torturą było półtorej godziny cichej modlitwy, kiedy nie mogłam się niczym zająć.

    Uratowało mnie pisanie listów do Jezusa.

    ?

    Zawsze zaczynały się od tego samego pytania: "Panie, jak się mam?". Wydaje się to idiotyczne, ale ja naprawdę nie miałam pojęcia, jak się mam. Wiedziałam, że istnieje świat wewnętrzny, ale myślałam, że składa się z myśli. Ignorowałam emocje. Zamykałam więc oczy i zaczynałam badanie. Napięcie w klatce piersiowej. Żołądek - ciepły? Zimny? Jaki ma kolor? Czasem zaczynałam płakać. Albo się wściekałam. Próbowałam to racjonalizować, ale zrozumiałam, że nie chodzi o rozum, tylko o otwarcie przestrzeni dla uczuć.

    Nietypowa forma modlitwy.

    Nie wiem, czy to była modlitwa, ale czułam, że muszę nad sobą popracować. Stawić czoło wewnętrznym demonom. Mimo to wciąż czułam się egzystencjalnie znudzona. Kiedy mistrzyni nowicjuszek pytała mnie: "Tereso, wyobrażasz sobie siebie tutaj za dziesięć lat?", robił mi się supeł w gardle, bo w ogóle sobie tego nie wyobrażałam. Myślałam: dotrwam do ślubów, a potem zobaczymy.

    Kiedy pozbyła się siostra wątpliwości?

    Po jakichś siedmiu latach, w okolicy ślubów wieczystych. Jednak już po dwóch latach przeszłam decydującą próbę. Zakochałam się. Związek był możliwy, gdybym opuściła zakon, wszystkie drzwi były otwarte. Stwierdziłam jednak: nie jest to dla mnie ważniejsze. Zostaję.

    Potem zakochałam się jeszcze zresztą dwa razy.

    Jak się zakochuje zakonnica?

    Normalnie. Jak każdy. Uczucia to uczucia. Są emocje, jest pożądanie, zdajesz sobie sprawę, że tęsknisz za pocałunkiem, przytulaniem.

    Mówi już o tym święta Teresa z Ávili w swojej książce "Droga do doskonałości" z XVI wieku. Tytuł IV rozdziału to: "Kiedy zakonnica zakochuje się w spowiedniku". Jak widać, problem nie jest nowy. Święta Teresa potwierdza: to normalne. I mówi, że nie ma potrzeby zmieniać spowiednika, bo siostra znowu się zakocha. Ale, dodaje Teresa, lepiej mu nic nie mówić (śmiech).

    A siostra o tym komuś mówiła?

    Zawsze o tym otwarcie rozmawiałam z mistrzynią nowicjuszek i przeoryszą. To dojrzałe osoby. Mistrzyni była przeszczęśliwa. "Teraz będziesz mogła podjąć naprawdę wolną decyzję - mówiła. - Bo wiesz, bycie zakonnicą to albo wolny wybór, albo w ogóle nie ma sensu".

    Można otwarcie mówić o miłości, będąc zakonnicą?

    Trzeba. Kobiety w zakonach są poddane wielkiej presji, idealizuje się je. To bardzo źle.

    Zakonnica jako istota aseksualna.

    Nie tylko bez płci, ale też bez gniewu, gwałtownych uczuć. A tak nie jest. Zakonnica to pełny człowiek, odczuwający czasem agresję, mający porywy i pragnienia, także seksualne. Z całym tym "balastem" doświadcza wezwania Boga i decyduje się na życie we wspólnocie, by dać świadectwo pewnym wartościom. Ale pozostaje normalną osobą.

    Jak sobie siostra poradziła z zakochaniem?

    Nauczyłam się nie absolutyzować swoich uczuć. "Bez paniki, za dwa lata się zobaczy" - jak mi na samym początku powiedziała przeorysza.

    Rzeczywiście, emocje opadały i wszystko wracało do normy. Najważniejsze było to, że nigdy nie czułam nacisków. Sama doszłam do tego, że zakochanie - pięknie, ale ja spróbuję zostać tu, gdzie jestem. Po pierwszych ślubach, kiedy byłam jeszcze trochę blada, przeorysza zapytała: "Tereso, może chciałabyś się zająć pracą intelektualną?".

    Udało się.

    Kiedy cierpiałam przy ceramice, myślałam sobie, że są dwie opcje. Albo wszechmocny Bóg mnie zmieni i będę szczęśliwa, malując dzbanuszki, albo zmieni zakon i będę mogła się zająć tym, czym chcę. Stanęło na opcji numer dwa. Zrobiłam dwa doktoraty, z medycyny i teologii. Mój głos coś znaczy i cieszę się z tego. Intelektualna praca to moje powołanie.

    To, co siostra mówi, wzbudza często kontrowersje. Za poglądy na temat aborcji dostała siostra reprymendę z Watykanu.

    Mówiłam tylko, że widzę ją jako decyzję nierozłączną z wolnością osobistą matki. Dopóki płód nie może przeżyć poza jej ciałem, to do niej należy odpowiedzialność moralna i decyzja o jego przyszłości.

    Ilustruję to przykładem ojca, którego syn potrzebuje przeszczepu nerki. Ojciec może być dawcą i to jest moralnie słuszne. A co, jeśli nie chce? Zmusimy go? Kościół mówi: nie. Moje pytanie brzmi: dlaczego w tym wypadku szanujemy jego wolę i decyzję dotyczącą własnego ciała, a w przypadku kobiety w ciąży - nie? Człowiek, osoba ludzka, nie może być nigdy środkiem, by uratować kogoś innego.

    A co z ochroną życia poczętego?

    W żadnym razie nie kwestionuję ochrony życia. Pytanie nie dotyczy tego, czy aborcja jest czymś złym, czy dobrym. To zawsze coś negatywnego. Problemem jest wybór mniejszego zła. Zmuszanie kobiety, by donosiła ciążę, której nie chce, i przyznawanie państwu władzy, by ją karało, nawet zamknęło w więzieniu - to jest większe zło. Kościół powinien jasno bronić życia, ale trzymać się z daleka od rozwiązań prawnych. Chodzi w końcu o interioryzację wartości, a nie lęk przed karą.

    Co to oznacza w praktyce?

    Jestem za regulacją kwestii aborcji. Okoliczności, które ją uzasadniają, to: gwałt, poważne uszkodzenia płodu, zagrożenie życia matki.

    A co, jeśli zdrowa kobieta chce się pozbyć ciąży?

    Nie popieram tego, żeby państwo mogło ją za to wysłać do więzienia.

    A to, by umożliwiło jej przeprowadzenie zabiegu?

    Tak, jeśli odbywa się to w pierwszych tygodniach ciąży. Żadne państwo nie może sobie przypisać prawa do zmuszenia kobiety, by została matką.

    Jak się ma do tego przykazanie "nie zabijaj"?

    Nie przekonuję, żeby Kościół przestał szanować życie, które się zaczyna. Podkreślam: aborcja jest zawsze czymś negatywnym. Mówię tylko, że w skomplikowanej strukturze społecznej, w jakiej funkcjonujemy, ochrona determinacji matki jest mniejszym złem. Alternatywą jest przemoc wobec kobiety, często żyjącej w kontekście, który sam w sobie jest pełen przemocy.

    Równocześnie trzeba pracować nad przemianą społeczeństwa. Nad tym, jak postrzegane są relacje między mężczyznami i kobietami. Wciąż słyszę głos jednej z moich pacjentek w USA, która przekonywała mnie: "Nie mogę powiedzieć swojemu chłopakowi, żeby użył prezerwatywy, bo on tego nie zrozumie". Trzeba upowszechniać wiedzę o antykoncepcji.

    A co z pigułką "dzień po"?

    To rozwiązanie w przypadkach przemocy. W USA oferowaliśmy ją w ramach protokołu wszystkim ofiarom gwałtu. Kobieta musi mieć oczywiście wybór. Jest przecież możliwość, że uzna ciążę za błogosławieństwo, nawet jeśli jest efektem gwałtu. Jak w Ewangelii: z przemocy może urodzić się miłość. Musi to być jednak wolny akt, inaczej to pogwałcenie jej wolności i godności.

    Jakie ma siostra poglądy na homoseksualizm?

    Magisterium Kościoła jest dziś w tej sprawie niekonsekwentne. Mówi: nie ma nic złego w tym, że pociągają cię osoby tej samej płci. Grzechem jest dopiero realizacja pragnienia seksualnego. Jeśli homoseksualizm sam w sobie nie jest zły, dlaczego czymś złym mają być pocałunki, uściski? To nie do utrzymania. Chciałabym, żeby Kościół uznał, że to nie tylko coś akceptowalnego, ale prawdziwe błogosławieństwo. To, że istnieją osoby, które przełamują binarny podział na męskie i kobiece, to dar w świetle tego, co mówiłam o gender i rozwoju duchowym. To bardzo pozytywne, że nie ma tylko jednego sposobu, by kochać.

    Kościół mówi jednak, że to wbrew naturze.

    Argument jest taki, że dwaj mężczyźni albo dwie kobiety się nie uzupełniają. Jeśli weźmiemy pod uwagę budowę narządów płciowych, to może nie, ale przecież to jakaś mechaniczna, zwierzęca wizja seksualności. Czy kiedy "Pieśń nad pieśniami" mówi o relacji erotycznej jako przejawie miłości Boga, ma na myśli biologiczną reprodukcję? Dopasowanie organów? Czy może raczej otwarcie się na inną osobę, intymny kontakt, w którym odzwierciedla się Boska miłość? To jest sakrament i tego jak najbardziej mogą doświadczyć osoby homoseksualne.

    Czy z takimi poglądami można przetrwać w Kościele? W Polsce na wielu niepokornych księży i zakonników albo nałożono nakaz milczenia, albo sami odeszli z Kościoła.

    Myślę, że gdybym była księdzem albo zakonnikiem, spotkałabym się z surowszą reakcją. Dlaczego? Bo przywiązuje się większą wagę do tego, co mówi mężczyzna.

    Brzydko mówiąc, góra siostrę olewa, bo siostra jest kobietą?

    Sytuacja na pewno byłaby inna, gdybym była kapłanem albo uczyła teologii. Teraz daję lekcje w swoim klasztorze, ale nie wykładam w żadnej szkole, tylko tu, w Berlinie, na protestanckim uniwersytecie. Nie można pozbawić mnie stanowiska, bo go nie mam.

    Trzeba jednak coś wyjaśnić. Wszystkie tematy, które tu poruszamy, to kwestie niezwiązane z dogmatami. Ja się z wszystkimi dogmatami w stu procentach zgadzam. Trzeba pozwolić, żeby Kościół ewoluował w sprawach niedogmatycznych. Zmiany były zawsze. Pomyśleć, że Kościół stał kiedyś na straży stanowiska, że niewolnictwo to część planu Bożego. Albo że kobiety powinny być podporządkowane mężczyznom.

    Nie martwi się siostra, że kiedyś jednak każą jej być cicho?

    Był czas, kiedy z różnych instancji docierały do mnie sygnały, że jestem problemem. Siostry pytały: "Co robimy, jak przyjdzie nakaz milczenia?". "Najpierw poczekajmy, czy w ogóle przyjdzie" - odpowiadałam. Nie przyszedł. Na razie.

    Co by siostra zrobiła, gdyby jednak przyszedł?

    Nie uważam, żeby moje słowo było nieodzowne w świecie. Ale musiałabym to przemyśleć, zobaczyć, co da się zrobić, co na to wspólnota. I trochę powalczyć. Potraktowałabym to jak wyzwanie sportowe.

    Czuję jednak, że napięcie opadło, odkąd papieżem został Franciszek. Jakby wszyscy zamarli w oczekiwaniu, w którym kierunku to wszystko pójdzie. Już nie myślą o mnie: problem, częściej myślą: a może to obowiązująca tendencja? W Kościele wszystkie zmiany przychodzą z dołu. Chodzi tylko o to, czy na górze jest osoba, która chce słuchać. Jan XXIII taki był i wydaje się, że Franciszek też.

    Nie wścieka się czasem siostra, że zmiany tak powoli następują? Mówiła siostra, że zakonnice nie są święte, więc gniew ją chyba czasem dopada.

    Nie, bo punktem odniesienia jest dla mnie to, co dzieje się poza Kościołem. Świat na zewnątrz potrzebuje takiej samej reformy. Nie tylko w kwestii równouprawnienia, ale także równości ekonomicznej, systemu politycznego.

    Kiedy myślę o Kościele, nie myślę o instytucji, tylko o małych, anonimowych miejscach, gdzie ludzie słuchają tego, co usłyszałam ja, kiedy miałam 15 lat. Wszystko, co mnie w życiu inspiruje, dostałam właśnie tu. Jego strukturę trzeba zmienić, owszem, bo jest patriarchalna i archaiczna. Ale ja też jestem częścią tej struktury. Aktywną cząstką.

    Jest siostra szczęśliwa?

    Tak. Spokojna. Można to nazwać pokojem wewnętrznym. Z drugiej strony jestem coraz bardziej nieprzewidywalna.

    Bardziej radykalna?

    Wolna. Coraz łatwiej przychodzi mi mówienie tego, co myślę. A że moje poglądy mogą się czasem wydać nietypowe, trudno.

    W Hiszpanii oskarżają siostrę o to, że lubi być w centrum uwagi.

    Nie jestem święta. Wiem, że muszę uważać, bo jeśli za bardzo mnie chwalą, w końcu w to uwierzę. Ale to działa też w drugą stronę: krytyka mnie bardzo boli. To znak, że mam jeszcze spore pole do rozwoju.

    Kończymy? Zrobiło się późno, a ja muszę jeszcze dokończyć artykuł o fałszywych demokracjach.

    Przy przygotowywaniu wywiadu korzystałam z książki "Diálogos con Teresa Forcades" Eulálii Tort (wyd. Ediciones DAU, Barcelona)

    #nauka #medycyna #teologia #aborcja #eutanazja
    pokaż całość

  •  

    Marksistowska hipokryzja, dno intelektualne i moralne w pigulce:

    moje cialo, moja wlasnosc, moj wybor

    wlasnosc prywatna to zlo, musi zostac zniesiona

    #neuropa #4konserwy #akap #libertarianizm #komunizm #aborcja

  •  

    Dziennikarstwo w PL które lubi gadać o fake newsach będąc przy tym ich fabryką.
    Mam nadzieje, że ksiądz dr Oko ich pozwie a hajs będą musieli wpłacić na jakąś organizację #prolife
    #aborcja #fakenews #4konserwy

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      plod to nie dziecko. to zlepek nic nieznaczacych komorek, ktore kiedys moze bedzie pelnoprawna istota

      @Dead_Inside:

      1. Przyznasz jednak, że ten "zlep komórek" zaczyna zycie człowieka?

      2. Co to jest"pełnowartościowe życie człowieka"- proszę zdefiniować to pojęcie. Skoro zapłodnienie jest POCZATKIEM ludzkiego zycia, to czy można powiedzieć, że na jakimkolwiek etapie ontogenezy jest ono bezwartościowe? ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

      +: look997
    • więcej komentarzy (75)

  •  

    "Gdy nazista chciał zabić Żyda, to mógł to zrobić w świetle prawa, bo w końcu Żyd to nie człowiek. Gdy plantator chciał zabić niewolnika, mógł to zrobić w świetle prawa, bo w końcu niewolnik to jego własność.
    Dziś zwolennicy aborcji domagają się prawa dla siebie. Jakie argumenty posiadają? Moje ciało i mogę z nim robić co chcę, a dziecko w łonie to nie człowiek."

    #nauka #aborcja #czlowiek
    pokaż całość

    •  

      KIEDY ZACZYNA SIĘ LUDZKIE ŻYCIE?

      Dobry film pokazujący, kiedy zaczyna się życie człowieka. Tego typu animacje, to znakomite narzędzia edukacyjne, dzięki którym nie trzeba być biologiem, żeby zrozumieć, że ludzkie życie zaczyna się w chwili zapłodnienia. Każdy, kto przyjmie tą prawdę naukową do wiadomości, zrozumie, że uczeni, którzy twierdza inaczej, lub zapewniają, że aborcja - za wyjątkiem przypadków, gdy zagrożone jest życie matki - nie jest morderstwem, nie zasługują na miano prawdziwych naukowców i lekarzy.

      http://naprotechnologia.wroclaw.pl/przysiega-hipokratesa-a-obecne-przyrzeczenie-lekarskie/

      [.....] Hipokrates za życiem

      Przejdźmy jednak do sedna sprawy. Hipokrates bardzo stanowczo i jednoznacznie wypowiada się na temat życia ludzkiego. Uważa, że lekarz ma chronić chorych i sprzeciwiać się zabijaniu, nawet na własne życzenie pacjenta; a także ma sprzeciwiać się zabiciu małego człowieka, uzależnionego w swoim rozwoju od matki. Z całą świadomością potępia eutanazję i aborcję.

      [.....]

      Przysięga Hipokratesa

      1. Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.

      2. Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, PODOBNIE NIE DAM TEŻ NIGDY NIEWIEŚCIE ŚRODKA NA PORONIENIE.

      3. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.

      4. Nie będę kroił, nawet cierpiącego na kamień, lecz pozostawię to mężom, którzy rzemiosło to wykonują.

      5. Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.

      6. Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.

      7. Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mię los przeciwny dotknie.
      pokaż całość

      źródło: youtube.com

    •  

      Opowiada były aborcjonista - Przebieg aborcji.

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    w ogóle prawaki są pocieszne, do wojny pierwsze gdzie giną miliony, karę śmierci chcą, ale zabić zarodek co nie ma jeszcze nawet ikry świadomości czy darować dziecku cierpienia przez całe swoje istnieje, to jest już ku-wa problem i nagle mają szacunek do życia, wszystko z d-py strony

    #bekazprawakow #prawackalogika #neuropa #aborcja

  •  

    Bądź Zandbergiem
    Miej ukąszenie Heglowskie lvl 1953
    W zasadzie to zbieraj pieniądze od członków partii Razem na integracyjne wyjazdy do mauzoleum Lenina, gdzie wspólnie krzyczycie „Precz z komuną!!!”, by nieboszczyka sprowokować, aby ten się rzucił i zagryzł was do samej kości.
    Wracacie do Polszy pokąszeni jak nigdy
    Tydzień później członkowie, członkinie i członkinki partii umierają w tajemniczych okolicznościach
    Zakażenie bakteryjne
    Idziesz na NFZ
    Rok później dostajesz się i mówisz, że Lenin Cię pogryzł
    Skierowanie na badania psychologiczne
    Przypał w mediach, Fakt donosi „Członkinistowie partii Razem pokąsani przez Lenina leczą się w prywatnych gabinetach”
    Odpierasz zarzuty, mówiąc, że nawet osoby chore psychicznie mają swoje prawa
    Dodajesz, że Kaczorro jest chory psychicznie i trzeba go pozbawić praw
    Zyskujesz poparcie, bo zajmujesz się osobami chorymi psychicznie motzno, zbierasz djengi i ojro na ich leczenie
    Czyli leczysz je z prywatnych pieniędzy
    Poparcie leci w górę, masz swoich ludzi na imprezach kulturowych
    Na WOŚP przyjeżdżają kulawi komuniści, robią pogo, ginią ludzie
    Kaczorro delegalizuje WOŚP. Wychodzisz na ulicę, poparcie jak nigdy
    Rozpisane zostają wcześniejsze wybory
    Wygrywasz.
    Przeprowadzasz reformy – darmowe tabletki antykoncepcyjne dla wszystkich kobiet
    Wszystkie kobiety je wpierdalają, dzieci się nie rodzą, więc chcesz sprowadzić inżynierów z Somalii
    Sfrustrowane Seby ruchają Ukrainki za ojczyznę. Dokonuje się fuzja i rodzi się dużo mutantów Brajanów i Siergiejów (Siergjanek) i Dżesiki ze Swietłanom (Swietłika).
    W Sebach włącza się instynkt samozachowawczy i gdy Swietłana zaciąży, to idą na skrobankę w koszulkach Śmierć Wrogom Ojczyzny.
    Przyjeżdżają inżyniery z Pustynnego Zadupia Demokratycznego, 2mln. Zyskujesz ich głosy poparcia
    Reformy cz2 – zwierzęta mają prawa. Piszesz specustawę o tym, że kot Kaczorra nie jest zwierzęciem.
    Dojebywujesz 70% podatku na wszystko. Pomijasz wyroby kulinarne z bliskiego wschodu. Kebaby tańsze od chleba.
    Powstają gangi kulinarne: Frakcja Prodemokratyczna na czele z Gessler pierwszego dnia dokonuje szturmu na Kaszubskie pole ziemniaków. Gessler prowadzi szturm tak motzno, że pod swoim ciężarem wbija faszystowskie ziemniaki dalej w głąb ziemi. Zdziera paznokcie w celu wygrzebania ich
    Kaszuby podejmujo kontrofensywę – rzucają mąką w bojówkarzy i dzwonią na policje, bo mówią, że jacyś biali ludzie im ziemniaki kradną i to są rasiści bo są biali jak ściana.
    Dzień żałoby narodowej, Gesslerowa spałowana przez policje. Napuchła tak, że w szpitalu wypierdalają wszystkich z oddziału, by mogła leżeć na trzech łóżkach, na każdym po równo. Partia funduje największy pomnik dla niej w historii.
    Na ustach wszystkich temat otyłości, oni też mają prawa a towar jest prawem.
    Darmowe jedzenie dla chudych, które wcześniej zabrałeś grubym, którzy stają się chudzi, a tamci chudzi grubi
    Korwin zszokowany, bo mówi, że z tym „Żreć i żyć” to taka metafora była


    jak się spodoba to będzie cdn, polityczne pasty na zlecenie 8)

    #pasta #razizm #razem #seba #korwin #polityka #uchodzcy #aborcja #kaczynski #gessler #ukraina #lenin
    pokaż całość

  •  

    Ja już kupiłem zgrzewkę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #aborcja #bekazlewactwa #woda

  •  

    Aborcje w USA za różnych prezydentów, ciekawe dane:

    https://www.reddit.com/r/dataisbeautiful/comments/6g0sdj/usa_abortion_rate_by_presidential_administration/

    Generalnie - za rządów katoli ilość aborcji nie spada, za rządów "lewaków" spada drastycznie.

    #neuropa #ciekawostki #aborcja #bekazprawakow #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio odwiedził mnie kuzyn Amerykanin polskiego pochodzenia, który przyjechał do Polski wraz z swoją narzeczoną nawijamy ja Valeria, której rodzice pochodzą z któregoś z krajów latynoskich, chociaż ona sama urodziła się również w USA. Mój kuzyn w Polsce był trzeci raz, natomiast jego narzeczona po raz pierwszy.
    Oprowadzałem ich trochę po Krakowie, opowiadałem o legendach, ciekawostkach, przedstawiałem im polska kuchnie, a także starałem się przedstawić mentalność Polaków i pokazać jak żyjemy sobie w naszej ojczyźnie. Generalnie bardzo im się podobała Polska i mówili że na pewno tu wrócą.
    W trakcie zwiedzania Krakowa, w którymś z kościołów natchnęliśmy się na obraz Jezusa Miłosiernego. Zacząłem więc opowiadać o św. Faustynie i że ten obraz ma swoje korzenie w Krakowie. Zaczęliśmy rozmawiać o cudach i wtedy Valeria opowiedziała mi historię swojej mamy i poniekąd swoją.
    Mama Valerii gdy była z nią w ciąży, poszła do lekarza na badania, ten powiedział jej że dziecko najprawdopodobniej będzie miało zespół Downa, będzie niewidome i pewnie będzie miało jakieś inne wady. Lekarz zasugerował natychmiastową aborcję.
    Jednakże jej mama zawzięła się i powiedziała że ją urodzi. Jak pewnie się domyślacie żadna diagnoza nie sprawdziła się, a Valeria jest jedną z najbardziej pozytywnie nastawionych ludzi do świata i pracuje w jednej z największych agencji marketingowych w USA.
    Takie historie to chyba najlepszy dowód, na to że aborcja to nie jest dobre wyjście.

    #aborcja #wiara #dzieci #krakow #kosciol #prolife
    pokaż całość

    •  

      Ostatnio odwiedził mnie kuzyn, Amerykanin polskiego pochodzenia, który przyjechał do Polski wraz z swoją narzeczoną - nazwijmy ją Valeria, której rodzice pochodzą z któregoś z krajów latynoskich, chociaż ona sama urodziła się również w USA. Mój kuzyn w Polsce był trzeci raz, natomiast jego narzeczona po raz pierwszy.
      Oprowadzałem ich trochę po Krakowie, opowiadałem o legendach, ciekawostkach, przedstawiałem im polską kuchnię, a także starałem się przedstawić mentalność Polaków i pokazać, jak żyjemy sobie w naszej ojczyźnie. Generalnie bardzo im się podobała Polska i mówili, że na pewno tu wrócą.
      W trakcie zwiedzania Krakowa, w którymś z kościołów natknęliśmy się na obraz Jezusa Miłosiernego. Zacząłem więc opowiadać o św. Faustynie i że ten obraz ma swoje korzenie w Krakowie. Zaczęliśmy rozmawiać o cudach i wtedy Valeria opowiedziała mi historię swojej mamy i poniekąd swoją.
      Mama Valerii, gdy była z nią w ciąży, poszła do lekarza na badania, a ten powiedział jej, że dziecko najprawdopodobniej będzie miało zespół Downa, będzie niewidome i pewnie będzie miało jakieś inne wady. Lekarz zasugerował natychmiastową aborcję.
      Jednakże jej mama zawzięła się i powiedziała że ją urodzi, choćby nie wie co. Aż do samego porodu, kilka razy dziennie modliła się do Boga prosząc o zdrowie dla swojej córki.
      Jak pewnie się domyślacie, diagnoza sprawdziła się, Valeria ma downa, jest ślepa i na dodatek paskudna w chuj.
      Takie historie to chyba najlepszy dowód na to, że aborcja to czasem najlepsze wyjście.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (41)

  •  

    Ale fajna rodzinno-wakacyjna atmosfera na Monciaku dziś ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #heheszki #humorobrazkowy #aborcja #sopot #trojmiasto #prolife

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    TVP Wycięła wystep piosenkarki o niewłaściwych poglądach!

    W środę w nocy TVP2 wyemotowała koncert "nowOsiecka", podczas którego znani artyści wykonywali piosenki Agnieszki Osieckiej.

    Wśród wykonawców byli m.in. Brodka, L.U.C, The Dumplings oraz Natalia Przybysz z Raphaelem Rogińskim. Tę ostatnią dwójkę usunięto

    Natalia Przybysz z Raphaelem Rogińskim (razem tworzą zespół Shy Albatross) podczas "nowOsieckiej" wykonali "Urodę" z repertuaru Wandy Warskiej. Koncert odbył się 27 listopada 2016 r. w sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Został zarejestrowany przez TVP i wyemitowany w nocy z 3 na 4 maja o godz. 0.50.

    TVP wycięła występ Natalii Przybysz, która niedawno przyznała się do dokonania aborcji.

    Gdzie my żyjemy? #katotaliban

    Kulisy sprawy w artykule:

    WYKOP: http://www.wykop.pl/link/3727121/tvp2-wycielo-z-emisji-koncertu-wystep-natalii-przybysz/

    pokaż spoiler #neuropa #tvpis #tysiacurojenniezaleznychmediow #bekazkatoli #bekazprawakow #bekaznarodowcow #bekazpodludzi #niewykopujwpolityceiniezaleznej #media #socialmedia #mikroreklama #rozowepaski #aborcja #cenzura
    pokaż całość

    •  

      @sal3m: Nie, Pani Natalia Przybysz przeszła zabieg aborcji, taki sam jak usunięcie wyrostka. Zygota to nie człowiek. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poza tym, to nie był koncert o aborcji by chore katole cokolwiek musiały wycinać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @mlodocian:

      Szkoda,że nie zastanawiasz się gdzie my żyjemy jak lewackie stacje telewizyjne wybielają arabów dokonujących zamachów i jako obywatelstwa sprawców piszą zawsze te, które ledwo co dostali :)

      Nie zastanawiam się bo to prywatne stacje i niech sobie robią co chcą, jak ludzie przestaną oglądać to stacje te zbankrutują i padną.

      Telewizja publiczna jest własnością wszystkich i jest dotowana z budżetu, na który składam się równiez ja. To nie to samo.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Każdy lekarz ma prawo do odmowy przeprowadzenia zabiegu przerywania ciąży bez podawania przyczyn.Jedyny wyjątek :gdy zagrożone jest zdrowie i życie kobiety

    Jeden z ordynatorow oświadczył że w jego szpitalu nie będę przeprowadzone zabiegi przerywania ciąży. A gdzie to wszystko ?W Niemczech w których przeprowadza się rocznie około 100 000 zabiegów przerywania ciąży.

    Link do artykułu o klinice w której ordynator podjął taka decyzję :
    http://www.taz.de/!5378291/

    Tutaj § 12 który wspomina o prawie lekarzy do odmowy przerywania ciazy:
    https://www.gesetze-im-internet.de/beratungsg/BJNR113980992.html

    #ciekawostkizniemiec mój autorski tag o Niemczech

    #aborcja #prawo #neuropa #rozowepaski #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    Jeżeli twój szef łamie #prawo - jest ratunek w Biurze Interwencji Prawnej. Dostępne są wzory pism, zgłoszenie do PIP, itd.
    #pracbaza #praca
    ---
    A jeżeli widzisz gdzieś szokujące plakaty sponsorowane przez środowiska “anti-choice”, sprawdź akcję "Szantaż z dala od szpitala". Tu również dostępne wzory pism, fakty i mity - nie tylko na temat wspomnianych plakatów, ale i klauzuli sumienia
    #aborcja #apteka #farmacja #rozowepaski (węgierki #pdk)
    ---
    A jeśli gdzieś w Twoich okolicach lokalna władza koleguje się ze skrajną prawicą - możesz to zgłosić tutaj. Jest tworzona baza flirtów neofaszystów, antysemitów i prawicowych bojówkarzy z władzą.
    #neuropa #bekaznarodowcow
    ---
    #razem #partiarazem #socdem #polityka #polska

    pokaż spoiler Przypominam też łaskawie o Duda-pomocy przed wyborami, czy jeszcze działa? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    "Aborcja" w języku migowym. Adekwatnie ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #gif #aborcja #jezykiobce

  •  

    Czytam książkę Cejrowskiego i tu wypowiada się na temat aborcji. Zgadzam się w 100%.

    #cejrowski #poglady #aborcja

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    http://www.wykop.pl/link/3669157/popularna-komentatorka-tomi-lahren-zwolniona-za-poglady-na-temat-aborcji-ang/

    Konserwa zwalnia za poglądy pro choice. Oczywiście wedle #4konserwy winne zwolnienia lewactwo bo wcześniej popierała Trumpa. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    #bekazprawakow #neuropa #polityka #aborcja
    pokaż całość

  •  

    Czy poziom wykopu osiągnął już dno?

    Magdalena Ogórek kontra mloda zwolenniczka aborcji u Pospiszalskiego

    Martyna Równiak używa logicznych argumentów, że na uniwersytecie nie ma miejsca na wykłady skrajnych działaczy pro-life jak Rebecca Kiessling, która odstawia dramatyczny emocjonalny cyrk na uczelniach, jak i w żadnych książkach medycznych nie określa się płodu, ani zarodku dzieckiem, więc takie stwierdzenia nie powinny mieć miejsca.

    Co otrzymuje jako kontrargumenty od Ogórek i Godek? Jakiś bełkot o tym, że Kiessling była na uniwersytetach w innych krajach, więc w Polsce też powinna i inny niemerytoryczny typowy pro-lifeowy bełkot.

    A co sądzą o tym wykopki? Jakie argumenty?

    Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie, ale z tymi zrytymi feministkami to przeważnie tak jest - im brzydsza, tym bardziej wkurwiająca, nielogiczna i chamska.

    Jakoś nie wierzę, że ktoś zgwałcił tą grubą feministkę

    Ta przy kości to chyba "teścia" w dupe daje...

    Niech zgadnę, gruba jest za aborcją ?

    Ogórek mnie zawiodła - dostała jak na tacy pekajaca z nienawisci feminazistke.

    Poziom rodem z ze szkolnego autobusy we wczesnym gimnazjum.

    pokaż spoiler Może niedługo zaczną bronic teorii płaskiej ziemi, bo przeciwnik tej teorii nie jest miss modelem?


    #bekazprawakow #neuropa #bekazpisu #aborcja #feminizm
    pokaż całość

    •  

      @Clefairy: Masz i skończ zrzędzić- prof. dr hab., genetyk, fizjolog, były prezes i członek honorowy Polskiego Towarzystwa Genetycznego. Pracuje w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie: "Jeśli mówimy o organizmach, które rozmnażają się płciowo, takich jak ssaki, to nowy organizm danego gatunku powstaje przez połączenie plemnika z komórką jajową. Plemnik wnika do komórki i powstaje nowa sytuacja biologiczna – utworzona jest zygota, będąca nowym organizmem w początkowym stadium. Organizm ten dalej rozwija się samoistnie, tzn. według własnego programu, zawartego wewnątrz swojej komórki-zygoty. Od tego momentu do później starości organizm taki pozostaje w tej samej relacji ze środowiskiem, czyli bierze z niego proste substancje pokarmowe, tlen, wodę i wydziela produkty przemiany materii. Zatem z punktu widzenia biologii początek organizmu ma miejsce w momencie zapłodnienia.
      Ale kiedy można powiedzieć, że rozwijający się organizm jest już człowiekiem? Bo na razie jesteśmy na etapie kilku komórek, które dopiero zaczynają się dzielić.
      To już jest bardzo młody człowiek. Bo ten zarodek, nawet w postaci kilku komórek, to zarodek ludzki. Nie istnieją „zarodki w ogóle”. Zawsze mamy do czynienia z zarodkiem jakiegoś organizmu: kozy, krowy lub człowieka. Jest to młoda istota, która zachowuje tożsamość do późnej starości. Zawsze jest to ten sam byt, chociaż nie taki sam. Ale przecież każdy z nas jest trochę inny dziś, niż był wczoraj. Te różnice, które zachodzą z dnia na dzień, nie są oczywiście tak spektakularne, jak te obserwowane na przestrzeni całego rozwoju. Biologia nie dysponuje żadnym zestawem kryteriów, które mogłyby określić fazę przedludzką i ludzką. Nie dostarcza argumentów, na podstawie których można by powiedzieć, że od pewnego momentu jakościowo ta istota całkowicie się zmienia. W rozwoju człowieka, jak i innych organizmów, jest pełna ciągłość.
      Istnieje różnica zdań w tej kwestii?
      Niektórzy uważają, że człowiek jest dopiero od tego momentu, gdy następuje implantacja zarodka do macicy. Ale co to jest implantacja? Jest to uzyskanie przez ten organizm możliwości dostępu do pokarmu, co u ssaka w ten sposób się odbywa. Czy więc można uważać, że ludzki zarodek nie jest człowiekiem, jeśli nie jest implantowany? W przypadku ptaków ten zarodek jest umieszczony w jaju, czyli – można powiedzieć – w supermarkecie z żywnością. Zarodek kury jest kurą od początku jego powstania, a zarodek człowieka człowiekiem dopiero po implantacji? Wysuwa się wiele propozycji odnośnie do tego, kiedy rozwijający się organizm staje się człowiekiem. Każda z tych propozycji musi z konieczności określać cechę lub zestaw cech, jakie trzeba posiadać, aby być uznanym za istotę ludzką. Zaczyna się wtedy opisowo definiować człowieka. Jeśli uznajemy np. świadomość za taką cechę, to czy człowiek nieprzytomny, który nie ma świadomości, jest jeszcze człowiekiem, czy już nie? Najbardziej oczywisty sposób określenia momentu, kiedy zaczyna się człowiek, to po prostu jego zaistnienie. On powstaje i nie trzeba żadnego dodatkowego zestawu cech.
      Czyli człowiek istnieje od pierwszego podziału komórki?
      Nie. Już w momencie wniknięcia plemnika uruchamiają się procesy, które są sterowane według programu zawartego wewnątrz tej komórki. Oczywiście, można się spotkać z argumentacją, że zapłodnienie to nie jest moment, tylko proces. Ten proces kiedyś się jednak kończy. Można się zatem zgodzić, że człowiek jest już wtedy, gdy jądro plemnika połączy się z jądrem komórki jajowej. Ale nadal jest to na poziomie jednej komórki. Niewiele to pomoże w argumentowaniu za „opóźnieniem” uczłowieczenia." http://www.magazynfamilia.pl/artykuly/Ludzki_zarodek_czyli_czlowiek,489,111.html
      pokaż całość

    •  

      @Marbarella: no to mają z czym walczyć rzeczywiście xD
      Dziwna sprawa że kobiety lubią być obiektami seksualnymi( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja bym oddał wszystko za dobry ryj. Całe życie i praca to jest kompensacja dobrej mordy. Jeżeli urodziłes/aś się z dobrym ryjem to życie stoi przed tobą otworem, jedynie mogą cię wyśmiać koleżanki/koledzy we wczesnej podbazie, a potem od gimnazjum do 40 masz sznur uganiających się kobiet/facetów. To jest prawdziwe szczęście, nie do porównania z pieniędzmi czy też inteligencją.
      W feminizmie przez zniesienie rożnych barier, które tylko z pozoru są głupie, dochodzi do podtrzymania zasady
      ryj=wszystko
      Co jest strasznie destruktywne, bo drugi koleś może się starać(lub tez kobieta, tutaj akurat odnosi się to do 2 płci), ale jego wysiłki nie zostaną nagrodzone. Próbuje raz, drugi, dziesiąty, czasem po tym się poddaje, czasem setny...a człowiek do dobrej mordzie ma wszystko za pierwszym razem, zupełnie bez wysiłku.
      Tylko gdyby wyświetlili to na ekranach hasłem "RYJ TO WSZYSTKO RESZTA TO HUI" to naprawdę, wielu osobom mogłyby pęknąć dupy. Zarzucam klasyka dla wyjaśnienia procesów fizykochemicznych( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #warszawa #aborcja #polityka #nauka #neuropa
    dobre wieści( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dziś biuro prasowe UW poinformował, że spotkanie z panią Rebeccą Kiessling nie odbędzie się. "W formule zaproponowanej przez Studenckie Koło Nauk o Państwie i Prawie „Pro Patria” wydarzenie miałoby formę promowania określonego stanowiska światopoglądowego, a nie dyskusji akademickiej. Jeśli organizatorzy zaproponują zmiany w programie, tak by spotkanie nie było jednostronne, lecz miało charakter akademicki, to wydarzenie to będzie się mogło odbyć w późniejszym terminie" pokaż całość

    źródło: wa.jpg

    •  

      @lavinka: Tylko nietolerancja laktozy może być kłopotliwa, ale jak powiedziałem większość Europejczyków posiada enzym do trawienia jej, natomiast kazeina (jedno z białek mleka) jest trawiona przez podpuszczkę, która występuje tylko u dzieci do 3 toku życia. Nie jestem w tej kwestii specjalistą, ale możesz mieć pewne alergie choć nigdy nie słyszałem o takiej reakcji na fasolę.

      Sam nie badałem tego, powołuje się na innych, którzy twierdzą, że samoświadomość rozwija się do 18 miesiąca. Nie przesądzam, ale to zdaje się kwestia dostrzegania swojego ciała, odrębności i podobieństwa do analogicznych ludzi. Cały ten wywód zacząłem żeby dowieść, że ludzie rozwijają się przez wiele lat, przechodząc różne etapy, zyskując i tracąc pewne cechy, które nie determinują ich człowieczeństwa.
      pokaż całość

    •  

      @O5KAR: Rozwój osobowości i samoświadomości nie wyklucza jej istnienia. Nie ma czegoś takiego, że "pyk" i już jesteśmy świadomi. Ja doskonale pamiętam czasy, kiedy miałam mniej niż dwa lata i zaręczam Ci, że byłam doskonale samoświadoma. Zresztą ten problem występuje u dzieci autystycznych. Wewnątrz swojego umysłu są zupełnie normalnymi ludźmi, ale problemy z komunikacją nierzadko sprawiają, że uważa się ich za umysłowo upośledzonych (niektórzy rzeczywiście są, ale nie wszyscy). To, jak się komunikujemy między sobą, bardzo wpływa na wzajemną ocenę. Dlatego niemowlakom odbiera się prawo do decydowania. A jednak nie. Jest taka metoda żywienia dzieci, nazywa się Baby Lead Weaning. Po prostu stawia się przed dzieckiem różne produkty i pozwala decydować o ilości i o tym, co zje. Badano w ten sposób dzieci w latach 60 i okazało się, że wybierały (mówimy o dzieciach młodszych niż rok, a starszych niż pół roku) niby bezmyślnie - po miesiącu zapisu każdego kęsa - naukowcom wyszło, że ich dieta była doskonale zbilansowana. Nawet jeśli przez trzy dni dziecko jadło tylko jajko. pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Najbardziej w feminizmie boli mnie aborcja. Nie rozumiem dlaczego feministki uzurpują sobie to prawo i uważają, że zakaz aborcji godzi w prawa kobiet.

    Myśląc o naszej naturze i resztkach zwierzęcego instynktu jaki nam został to zawsze wydawało mi się, że głównym motorem napędowym dla kobiet jest posiadanie i wychowanie dziecka. Zostanie matką. Żadne zwierze nie pomyśli o aborcji i nie wybierze swojego życia nad życie potomstwa. Potomstwo zawsze jest ważniejsze od rodzica.

    Jeśli chodzi o wymierne korzyści dla kobiet to legalna aborcja jest korzystna dla mężczyzn, którzy dzieci mieć nie chcą i nie zależy im na silnej relacji. W kwestii posiadania nie można twierdzić, że płód należy do kobiety ponieważ został stworzony z komórki rozrodczej kobiety i mężczyzny. Uzurpowanie sobie posiadania płodu na wyłączność jako właśności kobiety jest błędne.

    Pomijając kwestie prawne to chodzi o zwykłą ludzką wrażliwość. To co prawda subiektywne odczucie, ale jeśli kobieta jest w ciąży to usunięcie płodu wydaje mi się naprawdę straszne. Kobiety są podobno bardziej wrażliwe od mężczyzn, ale jakoś ja się wzdrygam się na myśl, że 10 tygodniowy płód może zostać wyssany i wywalony do śmietnika.

    Żeby nie było uważam że obecne prawo jest w porządku. Trochę bez ładu, ale to takie luźne przemyślenia.
    #aborcja #neuropa #4konserwy #feminizm
    pokaż całość

  •  

    Widział ktoś ostatnio Rzeplińskiego w TVN24?

    "redaktor" Pochanke chyba zapomniała że Rzepa jest konserwatystą i zaczęła go wypytywać o feminizmy i aborcje..
    Boże... jeszcze nigdy nie widziałem żeby ktoś się tak jąkał w TV xDD

    #polityka #4konserwy #neuropa #tklive #trybunalkonstytucyjny #aborcja #feminizm #bekazlewactwa pokaż całość

    •  

      @erbo: Ta Pochanke to jakaś idiotka, jej argumenty się kupy nie trzymają. Kobieta ma mniejszą emeryturę, bo pracuje 5 lat krócej, a żyje 5 lat dłużej niż mężczyzna.

      Dowaliła się także do sektora publicznego, w którym to kobiety zajmują się często innymi rzeczami niż mężczyźni. Mówiła coś o 23 latkach (wtf).

      Rzepliński miota się aby nie stracić elektoratu i nie narazić się opozycyjnej TV.
      Szkoda że nie powie wprost że należy bronić wolności wyboru, a ta chce zmuszać lekarzy do działania przeciw własnym przekonaniom. Jestem za rejestracją takich lekarzy, aby kobieta miała świadomość do jakiego lekarza idzie.
      Ups. takie listy już są:http://pliki.gazetalubuska.pl/pdf/1deklaracjawiary.pdf

      Szydło dobrze podsumował.
      Widać że woli mówić o polityce niż o swoich przekonaniach w sprawie aborcji, równości, praw człowieka.
      pokaż całość

      +: erbo
    •  

      Niech ktoś zrobi znalezisko! To jest super!

      @Kocham_Koty: Od razu ci zakopią. Rzepliński za bardzo się tutaj ośmieszył jako sędzia i prezes TK xD

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Zastanawiam się jakie podejście maja ludzie spod tagu #wegetarianizm #weganizm do #aborcja ?

    Mój przyjaciel wczoraj przyznał mi się ze jego dziewczyna wegetarianka od 13 lat, utrzymujaca diete weganska a wrecz witarianska od 4 lat, kiedyś byla w ciąży i usunęła. Jezeli tak bardzo zależy im na życiu braci mniejszych to czy zabijanie wlasnego dziecka nie jeest hipokryzja i #logikarozowychpaskow?
    #bekazwegetarian
    pokaż całość

    •  

      @bokorus: OK, też już nie odpowiem, bo żeby odpowiedzieć w pełni musiałbym napisać jeszcze dłuższy komentarz niż twój, prostujący to co napisałeś. Bądź co bądź ten komentarz jest manipulacją. Zarzucasz mi rozmowę nie na temat, gdy wyrwałeś poszczególne zdania i tezy bez całego kontekstu - wystarczy tylko przeczytać twój pierwszy komentarz, w którym walisz ogólnikami, aby stwierdzić, że odnosiłem się do konkretnych twoich zarzutów, a nie do koleżanki Dorotki.

      W skrócie:
      tak wiem, co to jest relatywizm moralny, również jestem relatywistą, nie musisz mi tego tłumaczyć. Co nie oznacza, że wszystkie systemy wartości są równie właściwe, logiczne i tak samo dobrze można je uzasadnić (nic nie pisałem o prawdziwości moralności). Przykład: ot chociażby ktoś może stwierdzić że zabijanie innych zwierząt niż ludzie jest złe, a zabijanie ludzi dobre...

      Do większości tez się nie odniosę, bo to zwyczajne okładanie chochoła.
      pokaż całość

    •  

      @InsaneMaiden: Odczuwanie bólu to nie jest jedyne kryterium.

    • więcej komentarzy (112)

  •  

    Trzeba iść na rękę lewakom i rozwiązać ich dwa palące problemy - homoseksualizm i aborcję.
    Wprowadzić wyłącznie możliwość zawierania związków jednopłciowych, zniknie konieczność stosowania aborcji.

    #lewactwo #aborcja

    •  

      +: WykopekWitoldL272, WykopekNikodemY71, WykopekAda9Q2, WykopekAgnieszka, WykopekAnitaI523, WykopekSoniaH3, WykopekKazimierzYJ87, WykopekHelena4, WykopekSabinaN2R7, WykopekAdolf37, WykopekKlaudia14

      @kosowiczJan: ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #aborcja

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0