•  

    Nie było jeszcze filmu, na którym się tak zawiodłam.

    Tyle niespójności.. A o Interstellar mówili, jaki to on nierealny. Wiem, wiem. Film "hollywoodzki", ale nie tego oczekiwałam. Pitt może i grał dobrze, jednak niektóre monologi sprawiały, że nie byłam w stanie na niego popatrzeć.
    Dobra obsada nie jest wyznacznikiem dobrego filmu, tutaj chyba stawiano na podniesienie oceny o 2 punkty za każdego znanego aktora.
    Muzyka na plus, momentami fajne widoki, ale minusów jest za dużo.
    Fajny jest opis użytkownika Filmwebu, który ocenił film na 3. Trafnie.

    pokaż spoiler nocnymk: ocenił(a) ten film na: 3 . Co jest dobrego w scenariuszu: typ leci na marsa aby zadzwonić do ojca (z ziemi sie nie da), leci z nim kolo ktory na wstępie się źle poczuł i dalej nie leci, po drodze zabija losowo piratów, zabija rozwscieczoną małpę (?), pozniej wchodzi po drabince PRZEZ DYSZE SILNIKA do startującej juz rakiety (WTF), tam lecą znajomi jednak chcą go tez zabić, dalej sam kieruje rakietą i z bombą atomową w ręku idzie do ojca aby mu przemowic do rozsadku. Ten po 30 sekundach rozmowy chce wracać, choć sam zabił całą załogę bo chciała wracac. Pozniej jednak nie chce wracać i kolunio wraca sam.. Na plus obsada, scenografia, efekty, muzyka.. ale kto to pisał dzizas?


    Film nie był zły. Lubię takie ciągoty, czasami przynudzające. W zasadzie nie można spodziewać się spektakularnych wybuchów w kosmosie.
    Ale kurła, Major wchodzi sobie po metalowych wspornikach w górę rakiety, kiedy ta już startuje. Kosmos.
    Pawiany zabiły 26 osób.
    Pitt magicznie dowiaduje się prawdy o ojcu krok po kroku coraz więcej. Okej. Ale czemu jest to na zasadzie "proszę bardzo, tu trochę o pana ojcu".

    Rozumiem, że to trochę film psychologiczny. Ale był za bardzo przewidywalny.

    Trochę smutłam, bo kocham dobre sci-fi. Ale oprócz muzyki nie było tam zbyt wiele dobrego.

    #adastra #film
    pokaż całość

  •  

    Ad Astra - opinia po seansie (bez spoilerów)

    Byłem dziś w kinie na Ad Astra - chyba jedynym filmie Sci-Fi, na jaki faktycznie czekałem w tym roku. Z trailerów zapowiadało się świetnie, a pierwsze opinie też były całkiem dobre, więc oczekiwania miałem dość wysokie.

    Co wyszło? No niestety, nie do końca to, na co liczyłem.

    Zacznę od sposobu promocji filmu i tego, co rzeczywiście dostajemy. Trailery, które widziałem były pełne akcji. Plakat też raczej sugeruje, że będzie to thriller lub przygodówka. A tymczasem, Ad Astra to spokojny, momentami nieco rozwleczony dramat, z pojedynczymi scenami okazji. Owszem, dobrymi, jednak pojedynczymi, stanowiącymi może 5-10% filmu (nie, żebym miał coś do wolnego tempa akcji. Uwielbiam Odyseję Kosmiczną, nowego Blade Runnera czy Moon).

    Reszta fabuły, mimo zdawałoby się, sporego rozmachu oraz rozbicia wydarzeń na wiele planet, baz i statków jest dość skromna, bardzo skupiona na pojedynczym bohaterze i jego psychice. Niestety, nie są to rozważania ani odkrywcze, ani jakoś szczególnie porywające.

    Sam finał też trochę rozczarowuje. Początek filmu zapowiada coś dużego, ciekawego, a kończy się skromnie, małoskalowo i raczej nie byłem jedynym widzem z uczuciem pewnego niedosytu. W ogóle, można odnieść wrażenie, że Ad Astra to taki miks gatunkowy, gdzie początek jest w zupełnie innym klimacie niż końcówka.

    Aha, no i cały wątek z wizytą na pewnej stacji kosmicznej jest zupełnie zbędny, wręcz niedorzeczny i trochę psuje klimat filmu. W sumie nie tylko ten wątek można by bez żadnych szkód wciąć, ale akurat on najbardziej rzuca się w oczy.

    Ok, ale żeby nie było, że tylko marudzenie. Film jest przepiękny wizualnie. Naprawdę, parę "kosmicznych" ujęć jest po prostu fantastycznych i jak ktoś lubi takie widoczki, to będzie oglądał z zachwytem. Również statki kosmiczne i inne scenografie bardzo mi się podobały. W skali hard - soft SF, film jest zdecydowanie bliżej tego pierwszego, choć oczywiście nie uniknięto błędów.

    Muzyka ok, klimat też niezły, szczególnie w pierwszej części filmu.

    Niestety, film raczej hitem nie będzie. Jest chaotyczny, rozwleczony, nie potrafi stworzyć ani ciekawych postaci, ani opowiedzieć wciągającej historii z satysfakcjonującym finałem. Wizualnie ładny, ale poza tym - średniak.

    #film #filmy #scifi #adastra
    pokaż całość

    •  

      @hard1: zdjęcia, efekty, muzyka jak najbardziej na plus. Ale nie cierpię jeśli ktos chce mnie oszukać trailerami. Dla mnie główna oś tegoż filmy (problemy z akceptacją zniknięcia ojca jakby nie było) w formie praktycznie wzniosłych myśli Paulo Cohelio (i takiegoż zakończenia) jest w ogóle nie do przyjęcia. Spodziewałem się czegoś innego. Swoją drogą w podobnym klimacie trochę były już trzy poprzednie filmy: Interstellar (również relacja z ojcem, który postanowił odlecieć), Gravity (wątek córki Sandy Bullock) no i First Man (jak w Grawitacji wątek córki) - wszystko było tak połączone, że oglądało się to przednio i z zachwytem, a tutaj... kompletna nuda i na prawdę płytki odniesienia i konkluzja. No sorry. Strasznie się zawiodłem i zwyczajnie czuję się oszukany. A dla tych wszystkich, którzy mimo wszystko chcą zobaczyć ten #film w #imax - nie ma ani jednej sceny w tym formacie, cały czas pasy na górze i na dole. 2/10 - bo mnie oszukali. pokaż całość

      +: hard1
    •  

      @birdland: Gdyby tailer miał być w prawdziwym klimacie filmu, to pewnie liczba zainteresowanych wizytą w kinie spadłaby dramatycznie.
      W ogóle, mam odczucie, że Ad Astra jest dziełem kompromisu. Tak, jakby ktoś powiedział reżyserowi "dobra, dostaniesz te 200 mln dolarów na film, ale do tej swojej wizji musisz dorzucić trochę akcji, bo inaczej się nie sprzeda).
      No i w efekcie mamy w jednej strony filozofowanie o samotności i relacjach z ojcem, a z drugiej kosmiczne małpy i pościgi księżycowymi łazikami, co tak na prawdę można by bez żadnej szkody dla fabuły wyciąć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #sepecharecenzuje Ad Astra (2019)

    Bardzo ciekawy byłem tej produkcji, nie powiem. Bo rozmach i wizję Interstellara wspominam do dziś z bijącym sercem. Ale w Ad Astrze tej wizji niestety zabrakło, nawet jeśli na efekty specjalne nie poskąpili.

    +Pittowi poświęcono 90% czasu. To dobrze i źle. Bo na filmowego Cliffa Bootha zawsze patrzy się znakomicie, ale... (Patrz - nr 1)
    +oprawa audiowizualna. Muzyka zbyt jednostajna, ale na kadry narzekać nie można. Przepiękne zdjęcia, żywe i pełne artystycznej wizji.
    +podkreślenie największej ludzkiej wady - chciwości (wojny na księżycu, księżycowy Mad Max, mmm)
    +i przygnębiająca wizja naszej przyszłości (dla mnie wielce prawdopodobna). Bardziej siedzenie w klitkach na Marsie.
    +trochę taki miks gatunków, czasem to wielkie wtf, ale w gruncie rzeczy daje radę

    -ogromna waga przywiązana do szczegółowego ukazania psychiki bohatera. Zabieg, który może sporo dać, ale jednocześnie łatwo go spaprać, co też się stało. Te wtrącenia nie są najlepsze.
    -bardzo, bardzo dużo podobieństw do wspomnianego Interstellara. Sam pomysł niemal identyczny
    -Tommy Lee Jones cienki, podobnie jak reszta obsady (poza Bradem, oczywista)
    -mnóstwo głupotek i idiotycznych pomysłów w scenariuszu

    No i co mam powiedzieć, 6.5/10. Ad Astra sprawia wrażenie przepisanego zadania domowego, w którym ktoś pozmieniał kilka rzeczy, coby facetka się nie połapała. Ale dla facetki (to jest współczesnego widza) to trochę za mało. Cóż, przynajmniej mam taką nadzieję...

    #kino #adastra #bradpitt #scifi #dramat #kosmos #recenzja #film
    pokaż całość

    źródło: 1569013789589.JPG

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów