•  

    #pomocy #alewtopa #heheszki ale tak trochę

    nie wiem co zrobić. A Wy co byście zrobili na moim miejscu?

    źródło: jpg.png

  •  

    Wczoraj byłem się spotkać z moim starym Mireczkiem z licabazy i opowiadał mi dobrą historię xD

    Mireczek po studiach wyjechał do Stolycy i tam też poszedł do pracbazy. Mniej więcej pod koniec roku dzwoni jego kolega poznany na jakimś szkoleniu i mówi mu, że jest pól etatu do czerwca u niego i potrzebują kogoś z jego skillami i doświadczeniem. Dwa dni w tygodniu po cztery godzinki. Hajs też się zgadzał, więc Mireczek się nie zastanawiał.
    Było to koło piątku, więc poszedł w miasto i w jednym klubie poznał loszkę wg niego tak 7/10. Loszka go bajerowała, opowiadała o studbazie jak to beznadziejnie i w ogóle. Coś wypili i koniec końców wylądowali u niego na kwadracie, a tam wiadomix #seksy.

    Mireczek idzie w poniedziałek do #pracbaza, wchodzi do pokoju swojego teamu i patrzy, a tam w pierwszym rzędzie siedzi #rozowypasek, który brał u siebie na kwadracie.

    Czy wspomniałem, że ta praca do uczenie w licbazie w klasie maturalnej w zastępstwie?

    #przegryw #alewtopa #zaruchanie #facepalm2000
    pokaż całość

  •  

    jak miałem 15 lat i chodziłem srać, mój stary cały czas niby to przypadkiem kręcił się koło kibla i ciągle pytał: a co tam tak cicho, czemu cię nie słychać? jak pierwszy raz nie odpowiedziałem, to zaczął walić w drzwi i krzyczał: dlaczego milczysz, co się stało?przeklinał i wrzeszczał, że zaraz wyrwie drzwi z zawiasów. also, stary mnie opieprzał jak srałem i nie spuszczałem wody, ale nie normalnie już po sraniu, a od razu po wyjściu gówna. twierdził, że inaczej mu śmierdzi i potem mi powtarzał: zobacz, ja jak sram to od razu spuszczam wodę, więc ty też tak rób! kiedyś usiadłem na kiblu i słyszę, że ojciec stoi gdzieś koło drzwi, no to wytarłem tyłek i stanąłem na czworaka na podłodze, a mamy bardzo szeroką szczelinę pod drzwiami, no i ja patrzę w tę szczelinę, a tam stary stoi na czworaka i też się patrzy i mnie pyta: ty co? pojebany jesteś? co ty tam robisz? ojciec cały czas pije jakieś zioła, żeby często srać, po 5 razy dziennie chodzi do kibla, a potem mówi, że go dupa piecze. I do tego pierdzi. taka chujoza, prawdziwa historia, nie trolluję.
    #alewtopa
    pokaż całość

  •  

    Wszystko zaczęło się od tego, że postanowiłem iść do szkoły artystycznej.

    Był taki okres w moim życiu, gdy po prostu Informatyka i programowanie zaczęły mnie nudzić. Wypalenie?
    W końcu robiłem to od tylu lat... podążanie za inną życiową pasją? Może...

    Ten moment, gdy każdy dzień w pracy powoduje, że to bez sensu. Że nie chcecie tego więcej robić.
    Chcecie to wszystko rzucić i robić coś innego. I nawet nie liczą się pieniądze. Chcecie normalnie żyć, bez stresu, bez błędów w kodzie, bez stresujących projektów.

    Byłem wtedy w trakcie studiów Informatycznych. Pracowałem dodatkowo w wolnym czasie jako programista. Więcej w przerwie semestralnej (w Niemczech trwa ona 2 miesiące), a w czasie trwania semestru pisałem albo kod w domu, albo chodziłem do firmy, gdy akurat miałem dzień wolny od zajęć (1-2 razy w tygodniu w zależności od semestru).

    I wydaje mi się, że wtedy to było za dużo. Spędzałem średnio nad kodem 8-14 godzin.

    I chyba to wszystko eskalowało. Bo jednak jeszcze w wolnym czasie rozwijałem inne pasje (muzyka, malowanie).

    Pewnego czwartku podszedłem do szefa i powiedziałem, że w piątek nie przyjdę, bo muszę załatwić rzeczy na uczelni (kłamstwo). W poniedziałek przyszedłem do pracy i powiedziałem, że ze względu na studia nie mogę pogodzić pracy z nauką (kłamstwo drugie).

    Akurat był początek kolejnego semestru... kilka projektów uwaliłem. Nie dałem rady ich skończyć.
    Rozwiązywanie problemów nie szło tak dobrze jak wcześniej... wypaliłem się.

    Więc siadłem się i zacząłem rysować. Dużo. Studia postanowiłem nie tyle przerwać, co po prostu przestałem chodzić na zajęcia.

    W kwietniu było sprawdzenie Portfolio przez nauczycieli szkoły artystycznej. Było to pewnego rodzaju ASP.
    Szkoła ta uczyła Mody, Fotografii oraz Designu Mediów. A w czerwcu miały być egzaminy.

    Miałem 2 miesiące. 2 miesiące aby nauczyć się grafiki i zbudować portfolio od zera.

    Więc zamiast programować, rysowałem. Gdybym wiedział co to teraz, wtedy... zapewne byłoby lepiej... ale nie wybiegajmy z historią do przodu.

    Poszedłem pod koniec kwietnia na te sprawdzenie Portfolio... i... tam stała ona. Wiem, że to trochę dziwne, że za każdym razem jak coś się dzieje w moim życiu, to trafia się przy okazji jakaś dziewczyna. Ale wydaje mi się, że po prostu tego typu historie lepiej zapamiętuję. Podchodzę do nich bardziej... emocjonalnie.

    Byłem wcześnie. Nauczyciele mieli być o 11, a ja byłem o 10.

    Więc stała ona wraz z innymi uczestnikami "dni otwartych". I miałem ochotę zagadać. Bardzo. Ale nie miałem odwagi.
    I macie czasem takie momenty w swoim życiu: "Zagadać i się ośmieszyć, czy może nie zagadać i zostawić sprawę w spokoju?"

    Więc tak stałem słuchając muzyki na słuchawkach. Nagle... mówię sobie dość. Ściągnąłem słuchawki udałem się w jej stronę... po czym przeszedłem obok jej i postanowiłem udać się do łazienki. Oczywiście nie musiałem iść do łazienki, ale głupio by to wyglądało jakbym obok niej nagle zawrócił.

    W łazience przemyłem twarz zimną wodą. Spojrzałem w lustro. Zimna woda nie wiele pomogła, bo moja twarz się zarumieniła. Złapałem dwa duże wdechy. Wyszedłem z łazienki i zamiast iść pod salę wyszedłem na zewnątrz.

    Spojrzałem na ekran telefonu. Pół godziny. Nie mogłem wrócić pod salę. Nie dałbym rady stać obok niej. Albo przynajmniej w odległości 5 metrów od niej. Poszedłem do stołówki kupiłem wodę. Napisałem do znajomych.

    I to chyba są te najgorsze momenty, gdy macie czas, ale nie wiecie co w nim zrobić.

    Pochodziłem po korytarzu uczelni. 2 minuty przed czasem udałem się pod salę. Profesor już był w środku.

    Jak wygląda coś takiego? Spotyka się w sali około 40-80 kandydatów. Co godzinę zmienia się profesor. Każdy chce oddać swoje Portfolio, a udaje się około 20-40 osobom. Na niektóre portfolio schodzą 2 minuty, na inne 15.

    I to też jest walka. Pokazać swoje portfolio i się ośmieszyć jak się nie spodoba, czy może nie pokazać wcale i opuścić budynek bez "wiedzy" na temat naszych umiejętności? Jednak tym razem zebrałem się na odwagę.

    Mi się udało to zrobić u profesora od ilustracji. Dał mi kilka rad dobrych rad, więc postanowiłem przez kolejne 2 miesiące popracować nad pracami. Była też ona... pokazała swoje prace jako jedna z ostatnich uczestniczek.

    I... ja wtedy wyszedłem z tego budynku w przeświadczeniu, że sztuka jest głupia, bez sensu. Czarny kwadrat na białym tle. Co? Wycinanki, kolorowanki, dziwny design, dziwne postacie. Czułem się obco. To trochę jak skok do basenu pełnego kisielu. A ciężko się odnaleźć w takim środowisku, jeżeli jesteś umysłem ścisłym.

    Dla ciebie to jest piękne, co "estetyczne" i "harmoniczne", a nie rzeczy "prowokujące". A uwierzcie mi. Prac z rzeczami prowokującymi było dużo. Bardzo dużo.

    Po skończonych "portfolio review" poszedłem zobaczyć prace studentów, którym się udało w zeszłym roku.
    I wtedy wydawało mi się, że dostanie się na te studia będzie łatwe... jak bardzo się myliłem.

    A co z "tajemniczą" dziewczyną, do której nie miałem odwagi zagadać? Powiedzmy, że dostałem koleją szansę, aby do niej zagadać... i ją wykorzystałem.

    Ale o tym napiszę innym razem.
    ----------------------------------------

    Tag do historii: #wtoparezixa

    #alewtopa #coolstory #sztuka #studia
    pokaż całość

  •  

    To było ponad 10 lat temu, ale pamiętam jakby wydarzyło się wczoraj.
    Bujałem się wtedy po mieście moim Cinquecento, szary metalik. Moje pierwsze auto kupione mi przez mamę zaraz po otrzymaniu prawka. // Dzięki mamo

    Często-gęsto nocowałem u swojego ówczesnego różowego, która mieszkała na takim strzeżonym osiedlu z bramą na pilocika, którego niestety nie posiadałem. Tak więc za każdym razem zostawiałem wehikuł przed ogrodzeniem osiedla. Z biegiem czasu to miejsce zostało nieoficjalnym "moim" miejscem parkingowym i inne biedaki bez pilotów do bramy zaakceptowały ten fakt, że to właśnie ja tam parkuję. Także miejsce codziennie zostawiane dla mnie. Ale przejdźmy do rzeczy.

    Któregoś pięknego poranka wychodzę z psem różowego na spacer i widzę, że 3 kolesi odkręca mi koło od mojego pięknego, szaro-metalicznego Fiacika, kupionego przez mamę za jej krwawicę. Jako, że jestem raczej wybuchowy, to momentalnie krew napłynęła mi do oczu i sekundę później podleciałem już w trybie Super Sayan do tych trzech typów z pytaniem: "Co wy tu kurwa robicie?!!?!".

    W tym momencie kolesie strasznie się wystraszyli, a jeden z nich zdołał wydusić z siebie tylko: "No... Koło zmieniamy". Wtedy dopiero mój mózg zaczął łączyć fakty...
    Bo przecież ten szary metalik to nie mój szary metalik. I kołpaki też jakieś mniej dizajnerskie. No i w ogóle TO NIE MOJE AUTO!

    Tak jakoś dziwnie wyszło, że dzień wcześniej jak przyjechałem do różowego to moje stałe miejsce było zajęte, a nazajutrz, gdy wychodziłem z piesełem na spacer to spotkałem tych gości, którzy złapali gumę w ich Cinquecento i musieli się zatrzymać akurat w tym miejscu...

    Chłopaki, jeżeli któryś z was teraz to czyta to przepraszam, ale na serio myślałem, że kradniecie mi felgi.

    #alewtopa
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Pisałem to spory kawałek temu, ale myślę, że się nada ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    Byłem gówniakiem, niski lvl, poniżej 10. Rodzicielka wchodzi mi do pokoju i mówi, że koniec zabawy transformersami, mam iść do kościoła. Daje mi wyprasowaną, białą koszulę, czesze ładnie włoski, daje 5zł na tacę i wypuszcza z domu. Wchodzę do kościoła, siadam na tyłach za filarem, msza leci. Idzie ksiądz z tacą, znajduje mnie za filarem, wystawia tacę, a ja uśmiecham się głupio i odchodzi. Wychodząc z kościoła, biorę keczupowe czitosy, siadam przy piaskownicy i pochłaniam wszystkie przeglądając kapsle pokemonów, które mi się trafiły. O zbijak z Wenozarem, ale wygryw, niech tylko Mati się dowie co trafiłem. Idąc do domu, coś sobie ubzdurałem, że jakiś wywiad, FBI i matka z pewnością wie, że pieniądze na tace, zainwestowałem w te pyszne kukurydziane skurwesyny. Żeby nie dostać w dupę, pierwsze co zrobiłem po wejściu do domu, to przyznałem się ze łzami w oczach, że kupiłem czitosy. Matka zabrała mi kapsle i dostałem w dupę. Mówi, że mam iść do spowiedzi teraz, bo to grzech i nie wpuszczą mnie do nieba. Nigdy wcześniej nie byłem u spowiedzi, nie wiedziałem nawet co trzeba mówić. Przerażony jak nigdy siadam przy budce i mówię księdzu, że przejadłem kasę na tacę. Ksiądz mówi, że lipa i teraz nie wpuszczą do nieba, więc muszę naprawić błąd. Powiedział, żebym teraz zapracował na 5zł i przyszedł dać na tacę tak jak Mama kazała + cztery zdrowaśki. Nie wiedziałem jak leci zdrowaśka, więc klęknąłem przed ołtarzem i ruszałem tylko ustami. Gdy wróciłem do domu, powiedziałem Mamie, że muszę zarobić 5zł i zanieść na tacę. Rodzicielka wyciąga z szafy odkurzacz i mówi, że mam posprzątać w mieszkaniu. Posprzątałem, dostałem 5zł na tacę i wyszedłem na wieczorną mszę z zamiarem naprawienia swojego błędu. Naprawiłem, tym razem kupiłem serowe. To była udana niedziela (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #alewtopa
    pokaż całość

  •  

    #truestory #coolstory #medycyna

    Gdzieś w 2007/8 roku - czasy #podbaza, 10 lat miałem - na jednym ze szczepień pielęgniarka zauważyła, że mam zapadnięty mostek i natychmiast wysłała do lekarza.

    Minęło parę lat, jedna rehabilitacja, kilka razy echo serca i w sierpniu 2014 pierwsza (w tej sprawie) wizyta w CZD u chirurgów. Myk, szewska klatka piersiowa, klasyk. Zrobimy ci korekcję, termin podamy niedługo.

    Do czasu podania terminu była jeszcze jedna rehabilitacja (w CZD) i wizyta u genetyków. W styczniu termin - 20 maja 2014.

    Koło 13-14 V info, że operacja przełożona na trzy dni później, 23 (już na oddziale, rano przed operacją) info że operacja przesunięta na 26 V. Dzień Matki.
    O ile wcześniej nie byłem do końca przeciwny tej operacji, to teraz miałem pewność, że coś pójdzie nie tak (zresztą ja mam szczęście - w 2008 przyciąłem palec w pociągu, a miałem 10 lat). Ale uspokajali, że najlepiej w Polsce, że najbezpieczniej (bo tam kamerkę wprowadzają do środka i widzą co i jak - operacja met. Nussa)

    pokaż spoiler Guess what się odwaliło?


    pokaż spoiler Uszkodzili mi prawy przedsionek i prawą komorę serca.


    pokaż spoiler Z medycznego punktu widzenia z dnia 25 V - nie żyję. A na serio - przeżyłem to jako pierwszy na świecie, inni umierali na stołach operacyjnych.


    Otaguję to #alewtopa, ale na decyzję jakiegoś wpływu nie miałem bo podwiek byłem.
    pokaż całość

  •  

    Z życia wzięta historia, kiedyś będąc na poprawinach wesela mojego ziomka, które odbywały się pod gołym niebiem (czerwiec) uchwyciłem okiem wąsatego Janusza. Janusz ów był pijany w sztok, tańczył z rozpiętą koszulą zza której figlarnie wystawał sporych rozmiarów bebzol, a u jego boku tańczyła pani Januszowa podobnie już zrobiona. Janusz już przełączył się w tryb ślimaka, mocząc wszystko dookoła swoim potem. Gdy go zobaczyłem, powiedziałem do mojego kompana przy kieliszku
    -Ej stary, patrz tych :D

    pokaż spoiler -...To moi rodzice
    - eee ale się dobrze bawią!


    #alewtopa
    pokaż całość

  •  

    Za każdym razem jak przypominam sobie tę sytuację robi mi się jakoś wstyd.

    Mając 12 lat - w ówczesne wakacje - bardzo podobał mi się pewien chłopak. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ważyłam jakieś 15 kilogramów więcej od obiektu moich westchnień.

    Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale... oglądając telewizję zobaczyłam, jak piękne i szczupłe kobiety na pokazach mody noszą takie "przykrótkie" bluzeczki, odsłaniające pępek. Zapytałam wtedy mojej mamy, czy ma taką bluzkę, bo chciałabym ją przymierzyć.
    Na moje nieszczęście - miała.
    Kilka dni później napisałam liścik do mojego ukochanego (miał domek letniskowy oddalony o jakieś 15 minut drogi), wrzuciłam za jego bramę i czekałam. Było w nim zaznaczone miejsce, godzina i data spotkania. Nie napisałam od kogo ma ten liścik.
    Dzień później (tak, właśnie wtedy miało odbyć się spotkanie) ubrałam bluzeczkę mamy, jakieś krótkie spodenki (nawet nie chcę sobie przypominać jak musiałam wyglądać ("Bareron? Z okurarami?" #pdk)). Miejscem spotkania był stawek, obok którego (jak się później dowiedziałam) pobliska hurtownia zabawek wysypywała czerwony barwnik, a później zasypywała to ziemią.

    Dotarłam na miejsce i zaczęłam się stresować, chodząc w tę i we wtę. Lubiłam łapać żaby i kijanki (miałam nawet duży, dwulitrowy słoik zapełniony właśnie kijankami, które niestety już dawno poumierały. Ale jeszcze tego nie wiedziałam), więc schyliłam się i zaczęłam obserwować taflę lekko zamulonego stawu.
    Nie poczułam tego jak noga zaczęła mi się zsuwać w dół. Przecież tylko kucałam na piasku, co mogło się złego stać?
    Otóż moja prawa noga wsuwała się w ziemię, pod którą był - rozmiękczony już przez wodę - czerwony barwnik.
    Na nogach miałam granatowe trampki, takie najtańsze z białymi sznurówkami. Prawy but dzięki mojej nieuwadze stał się ohydnym, brudnoczerwono-granatowym czymś. Noga zatopiła się w barwniku do wysokości kolana.

    W momencie kiedy już wyciągnęłam nogę i wycierałam ją pobliskimi liśćmi z trzciny właśnie przybył mój ukochany :::::::)))))))

    Wyobrazcie sobie grubą dziewczynkę z odstającym brzuchem, która ma czerwoną do kolana nogę. W dodatku wtarłam też trochę barwnika w moje krótkie spodenki, dzięki czemu całe były w czerwonych planach ::). Twarz też była brudna :)

    Szkoda mi trochę tej mnie sprzed tych prawie 15-stu lat, pamiętam że on zaczął się śmiać, potem wytykał mnie palcami (ciekawe czy przez to, ze byłam czerwona, czy dlatego, że byłam brzydka, gruba i czerwona). Na moje szczęście kilka lat później mocno schudłam, wyglądałam jak mała kobieta dzięki moim atutom #pdk i mogłam o tym zapomnieć.

    Pozdrawiam Oskara. Nie czytaj tego.

    #alewtopa
    pokaż całość

  •  

    Mirki jakie jaja! Szedłem sobie dzisiaj spokojnie przez rondo Śródka no i idę na tramwaj ale nagle patrzę i widzę że chyba dawno nie widziany kumpel po drugiej stronie ulicy. No to staję na światłach i czekam aż będzie zielone i jak już się zmieniły światła to podchodzę do gościa a to nie on był :DDDD

    #alewtopa #fail #coolstory #truestory #heheszki #poznan pokaż całość

  •  

    Przytrafiła mi się wczoraj bardzo paranormalno-kryminalna historia.

    W mojej klatce mieszkała pani Ela, słusznego wieku kobieta, która kiedyś pracowała podobno jako księgowa w administracji osiedla ale od jakichś 20 lat była na emeryturze i tylko z okna księgowała podwórkowych sebów na policję za walenie browarów. Jak byłem mały to jeszcze ogarniała i potrafiła nas ganiać po całym osiedlu za kopanie piłką o ścianę ale ostatnie kilka lat to już ledwo chodziła, przestała poznawać sąsiadów i w końcu spadła z rowerka kilka miesięcy temu. Dostała zawału jak wchodziła po schodach i tak ją sztywną znalazł sąsiad. W sumie nic dziwnego, że jej serce nie wytrzymało tego dymania po schodach bo ważyła ze 150 kilo. Wielka była jak kontener.

    No i teraz się zaczyna najdziwniejsze bo wczoraj przyszedł do mnie listonosz z listem poleconym z uczelni (że mnie wypierdalają jak się potem okazało) a jako, że ten listonosz u nas śmiga po dzielni już z 10 lat to zawsze się z nim zamieni dwa słowa jak przyjdzie, bo to taki janusz-śmieszek co emerytki zawsze spyta o stawy a facetom opowie jakiś świński kawał xD No to gadam z listonoszem, pytam czy dużo pracy jeszcze czy już kończy i do domu a on mówi, że moja klatka ostatnia tego dnia i zaraz leci do brata na wódkę tylko musi jeszcze emeryturę pani Eli zanieść. Mówię mu, hehe panie pan to jesteś jajcarz nie xD a on, że owszem, pożartować lubi ale z emeryturami żartów nie ma bo tam się wszystko musi zgadzać jak w szwajcarskim zegarku, bo jak coś się nie zgodzi to mu po pensji polecą. No to mówię, że przecież Ela pół roku już w grobie, to jak on jej zamierza emeryturę dać chyba na cmentarz zanieść i pod lastryko włożyć, jeszcze sąsiad przechodził to też potwierdził, że ona już dawno martwa.

    Listonosz na nas z mordą, że jak kurwa martwa jak on jej miesiąc temu emeryturę przynosił i osobiście mu odbiór kwitowała. Tłumaczymy mu z sąsiadem jak komu dobremu, że panie, pan chyba jakąś wódkę dzisiaj już piłeś z tym bratem bo Ela to już przed Wszystkich Świętych ducha oddała na tychże schodach, po których pan stąpasz. Własnoręcznie ją sąsiad znalazł i na karetkę zadzwonił, każdy w klatce to powie. A listonosz, że chyba sobie kpimy z niego i on nawet ma przy sobie pokwitowanie jeszcze i może poświadczyć nim, no i faktycznie wyciąga papier z datą 04.03.2014 i podpisem Eli, że 1370zł emerytury przyjęła.

    Tego już było za wiele i się wszyscy zlękliśmy nie na żarty co tu się odpierdala. Jak zmarli z grobów wstają i pobierają świadczenia to się przecież cały ZUS rozpierdoli w piździec. A jak ZUS pizgnie to i poczta bo przecież emerytury i renty to dla nich połowa roboty.
    Mówię, panowie, idziemy do Eli komisyjnie i sprawdzimy o co chodzi. Jak będzie żywa to ją opierdolimy za te żarty a jak martwa to emeryturę bierzemy na trzech i dupa cicho. No to poszliśmy, tłuczemy w drzwi ale nikt nie otwiera no to mówimy z sąsiadem, że pani listonoszu jak to jajca były to panu mordę obijemy a on, że przecież by Eli podpisu nie fałszował bo to jest z miejsca kryminał i on w dodatku jest urzędnikiem państwowym, zaufania publicznego osobą.

    Nagle słyszymy, że zamek się otwiera w drzwiach i wychodzi Elka we własnej, grubej osobie. Już nawet długopis ma w ręce żeby kwitować odbiór pieniędzy. Z sąsiadem to aż na półpiętro spierdoliliśmy taki nas strach wziął. Ela łapę po pieniądze wyciąga a listonosz, że mówił przecież żyje i kto tu jest pijany i kto komu w mordę da za dowcipy głupie. My lecimy do Eli i pani Elu, żądamy wyjaśnień bo przecież pan Staszek tutaj panią przed Wszystkich Świętych jeszcze martwą znalazł. Ale Elka jebana nic nie mówi tylko głową jakoś tak kręci, twarz ręką zasłania. Złapałem ją za chabety i krzyczę już rozgorączkowany, co się kurwa dzieje, co. A ona do mnie takim grubym głosem żebym ją puścił chuju. No to już było widać, że coś jest nie tak, sąsiad doskoczył i się zaczęła szamotanina, Elka mnie chciała w mordę dać ale nie trafiła i dostał listonosz, to już we trzech ją szarpiemy. Nagle jej spod ubrania poduszka wypada, potem druga, peruka z głowy spada, Elka się rozprostowała jakoś i już jest wyższa ode mnie- myślę, ja pierdole chyba się transformuje w coś i mnie kurwa zeżre żywcem. Odskoczyliśmy od niej, patrzymy, a to normalny facet przed nami stoi, tylko umalowany. Był to aktory teatralny i telewizyjny Artur Żmijewski, który ewidentnie podszywał się pod nieboszczkę żeby wyłudzać emeryturę. Wygląda na to, że będąc odtwórcą roli ordynatora Burskiego w emitowanym od 1999 serialu Na Dobre i Na Złe wykorzystał swoje znajomości w kręgach okołomedycznych żeby załatwić, że akt zgonu Eli nie został wysłany do do ZUS.

    Postawiliśmy Żmijewskiemu ultimatum, że albo dzwonimy po policję albo wypierdala i nigdy więcej się u nas na osiedlu nie pokazuje a on mówi, że dobra dobra po co te nerwy panowie, już sobie idzie przecież nie ma co robić scen. Jak już wychodził to jeszcze go listonosz zawołał żeby jeszcze autograf dał dla żony bo jest fanką Ojca Mateusza. No to Żmijewski, że jasne nie ma sprawy, cokolwiek pan zechce, i mu autograf dał. Tylko zauważyłem, że mu listonosz do tego autografu podsunął pokwitowanie za emeryturę, i teraz pewnie te 1370 z bratem przepija.

    #truestory #alewtopa #zdarzylosienaprawde ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry, Wykopowicze!

    Wydawnictwo Insignis Media przekazało nam 10 książek Ale wtopa!, które z przyjemnością oddamy w Wasze ręce. Nie będzie to jednak klasyczne rozdajo, mamy dla Was zadanie! I to wcale nie łatwe! ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Opowiedz nam o swojej największej życiowej wtopie, jaką udało Ci się popełnić! Możesz to zrobić tutaj pod naszym wpisem, albo - jeśli uważasz, że Twoja historia zasługuje na osobny wątek - wykorzystaj do tego tag #alewtopa Autorów dziesięciu najlepszych historii nagrodzimy wspomnianymi książkami :-)

    pokaż spoiler Na Wasze historie czekamy do jutra (23.02), do godziny 18:00, listę zwycięzców podamy w piątek do godziny 16:00 :-))


    Powodzenia! (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    [Edit 24.02.2017 - lista nagrodzonych ] ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #czytajzwykopem #wykop #ksiazkiwykopu #konkurs #insignis
    pokaż całość

    źródło: Ale Wtopa.jpg

  •  

    KTO DZISIAJ TŁUMACZYŁ SZEFOWI CZYM JEST MIRKO BO ZOSTAŁ ZŁAPANY NA GORĄCYM UCZYNKU BO JAK DEBIL ZOSTAWIŁ WŁĄCZONEGO FIREFOXA Z WYPOKIEM ?

    1. JA

    #tagujetogowno #alewtopa #praca #tylkomirko #tylewygracczytyleprzegrac

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów