#anonimowemirkowyznania
Aby dodać anonimowy wpis wypełnij formularz na stronie http://mirkowyznania.eu.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czuje się podle...

    No ok, jestem żonaty ale nie układa nam się, mamy dwoje dzieci, żyjemy jakoś tak obojętnie obok siebie i jakoś to trwa. Co to normalny seks już nie pamiętam, co to pocałunek również, od dwóch lat sypiam na kanapie w salonie.
    Niedawno zmieniłem pracę i mam fajną szefową. Nie to żebym ja wpadł jej w oko ale dziewczyna jest po prostu cudowna - to ciało, twarz, aparycja, pewność siebie, "zadziorny charakter". Pracujemy w sporym korpo. Ona ubiera się bardzo kobieco i jak na matkę kilkuletniego dziecka wygląda lepiej niż niejedna studentka... Jak się pozbyć fascynacji nią i przestać myśleć jeśli codziennie ją widzę, spotykam, rozmawiam - i widzę to co tak cholernie kusi? Raz miałem nawet erotyczny sen z nią w roli głównej ;(

    #seks #zwiazki ♯praca #malzenstwo ♯zdrada ♯korpo ♯korposwiat ♯pracbaza #boldupy #przegryw #firstworldproblems

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Prawdopodobnie gdy to czytacie nie ma mnie już tym świecie. Opisuję tą historię ku przestrodze innym młodym użytkownikom takich miejsc, może nie tym którzy szukają tylko seksu, ale tym którzy są tak samo wrażliwi jak ja. Może i „starsi” odnajdą w tym cząstkę siebie i przez chwilę spojrzą na sprawę z innego punktu widzenia. Może pozwoli to uniknąć sytuacji, która się wydarzyła. Proszę nie usuwać tej wypowiedzi. Chciałbym aby była to forma ostrzeżenia dla innych. Proszę również o nie odpisywanie w moim kierunku i tak tego już nigdy nie przeczytam. Może będzie w tej historii trochę szaleństwa, może mnóstwo głupoty, a może strachu. Może rozdzierającego wnętrze krzyku błagającego o pomoc, a może najzwyczajniej zwykłej słabości. Żyjemy w czasach w których świat mocno przyśpieszył, cnota stała się przedmiotem do pośmiewiska, a oszustwo i okrucieństwo powodem do dumy. Możliwe, że byłem słaby a taki już jest los słabych osobników. Silniejszy czyli samiec alfa wypiera te słabsze, a ci słabi umierają, przecież taka jest natura, czy można ją o to winić?

    Nie bardzo wiem od czego mógłbym zacząć swoją historie, aby pokazać to co chciałbym pokazać. Gdybym napisał że wszystko zaczęło się od tej dziewczyny byłoby to kłamstwem. Trwało to już dużo wcześniej. Gdy wchodziłem w dorosłe życie myślałem, że wszystko będzie inne, karmiony bajkami i filmami o miłości, honorze i sprawiedliwości sądziłem, że będzie to przepełnione tym wszystkim. Zderzenie z rzeczywistością było bardzo brutalne. Wszystko jakby było fikcją hollywood i nie miało żadnego pokrycia z rzeczywistością. Zamiast sprawiedliwości i honoru spotykałem ludzi niewrażliwych całkowicie na krzywdy innych. Nie potrafiłem nigdy tego zrozumieć jak można przechodzić obojętnie obok ludzkiego cierpienia, a zamiast miłości dostałem porcję kłamstw.

    I tu pojawiła się prostytucja, zniesmaczony i zdemotywowany całkowicie życiem szukałem czegoś co pozwoliłoby mi się oderwać od rzeczywistości. Chciałem całkowicie pozbyć się uczuć, stać się jak ci których codziennie mijałem na ulicy. Szybko uzmysłowiłem sobie iż jest to niemożliwe, a moje kolejne spotkania kończyły coraz bardziej gorszym nastrojem, ale przez chwilę przecież czułem się kochany. Tylko, że ta chwila zawsze się kończyła wtedy gdy kończył się czas za który się płaci. Może nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że za każdym razem gdy przychodziłem smutny lub płakałem na spotkaniu dostawałem „sztuczne zainteresowanie moimi problemami”, które kończyło się zaraz po mijającym czasie, a rozpoczynało się znów na kolejnym spotkaniu. Było to okropne. Nigdy nie rozumiałem jak można kłamać w takich sprawach i jak karmić człowieka złudną nadzieją pomocy nie oferując mu nawet kilku minut „darmowej rozmowy” aby mu pomóc.

    W końcu z czasem przerodziło się to w paniczne proszenie o pomoc, przecież nastolatek przychodzący do prostytutki i tulący się do niej z strasznie ponurym nastrojem to nie jest codzienność. Z czasem uznałem, że jakakolwiek rozmowa nie ma już sensu skoro i tak będę oszukiwany i spotkania zaczęły wyglądać już tak, że po seksie jedyne co robiłem to tuliłem się do dziewczyny i chowałem głowę w jej piersi i tak do końca spotkania bez żadnego słowa. Na końcu każdego spotkania spojrzenie ze łzami w oczach i jeszcze jedno przytulenie z całego serca jakby ktoś rozdzierał moje serce.

    Skrajny moment tego wszystkiego przybrał moment w którym odwiedziłem ją po raz pierwszy. Gdy otworzyła mi drzwi i usłyszałem jej słodki głos „Hej, jestem Natalia, jak masz na imię? Wyglądasz bardzo młodo, ile masz lat? Ok, nie będzie ci przeszkadzać że mam 22lata?”. Oczywiście nie wyglądała aby miała 22 lata, bliżej było jej 30 niż 20. Kolejne kłamstwo, poczułem się bardzo źle, ale wiedziałem, że już jest za późno. Było w niej coś czego nigdy dotąd nie spotkałem. Miałem do niej już nigdy nie wracać, ale pokusa była zbyt silna. Nie chodziło o seks, nigdy o to nie chodziło, nie chodziło też o jej wygląd, bywało dużo ładniejszych kobiet z którymi miałem okazję sypiać, nigdy nie potrafiłem sobie na to odpowiedzieć. To był chyba jej głos i oczy.

    Gdy wróciłem do niej po raz drugi spotkanie przebiegło prawie identycznie tak samo. Seks, a potem reszta czasu spędzona na przytulaniu prawie bez słowa. Gdy wychodziłem spojrzałem jej w oczy i się przytuliłem z całego serca. Zapytała się mnie czy ktoś kiedyś bardzo mnie skrzywdził. Nie odpowiedziałem jej nic, zostały mi może 3 minuty do końca spotkania. Nie potrafiłbym tego powiedzieć od tak, a przecież nie poświęciłaby mi dodatkowego czasu na wysłuchanie mnie, przecież jeszcze żadna tego nie zrobiła. Zresztą nikomu nigdy o tym nie opowiadałem, więc dlaczego ona miałaby się czymkolwiek różnić.

    Niestety zaraz później kontakt się urwał, nie odbierała już ode mnie. Chciałem zadzwonić z innego numeru i się zapytać czy zrobiłem coś nie tak skoro już ode mnie nie odbiera i że bardzo mi zależy na spotkaniu z nią. Nie odbierała, więc napisałem smsa. O dziwo zaproponowała mi godzinę i umówiłem się z nią za pomocą smsa. Gdy przyjechałem na miejsce zapytałem się czy jest zła za to co zrobiłem i poprosiłem aby nie krzyczała na mnie. Odpowiedziała, że była zajęta i nie mogła odebrać, nie odpowiedziałem nic. Po chwili usłyszałem „Jesteś bardzo wrażliwym chłopakiem, to nie chodzi o twój wygląd, nie chcę ci zrobić krzywdy”. Nie wiedziałem czy to kolejne kłamstwo. Po wszystkim gdy się do niej przytuliłem usłyszałem, że ma wyrzuty sumienia gdy to ze mną robi.

    Kolejne spotkanie przebiegło w pewnym stopniu dość dziwnie, była zła. Uprawialiśmy seks przez 40 minut, a ja nie mogłem dojść. W końcu stwierdziła, że ona już nie może i mogę już do niej nigdy nie przyjść, ale ona nie może dalej. Powiedziałem, że faktycznie może być zmęczona i nie nalegałem dalej. Gdy chciałem się do niej przytulić, odsuwała się ode mnie. Czułem, że już raczej nie odbierze ode mnie.

    Gdy przyszedłem do niej po raz kolejny, spotkanie przebiegło tragicznie. Po 10 minutach seksu stwierdziła, że ona nie może uprawiać ze mną seksu bo jestem dla niej za młody i budzę w niej instynkt macierzyński. Było mi bardzo smutno, przytuliłem się tylko do niej i prawię się rozpłakałem. Zaczęła się dopytywać dlaczego tak się zachowuje i czy ktoś kiedyś mnie bardzo skrzywdził.. po tym wszystkim nie miałem ochoty na żadną rozmowę. Czułem się oszukany, mój nastrój, który wskazywał na to jakbym miał się zaraz powiesić nawet nie wywołał w niej odrobiny skruchy.

    Załamałem się całkowicie, z początku próbowałem zaznać ukojenia u innych dziewczyn, ale nie potrafiłem. Kontakt był z nią bezskuteczny. Była nieugięta i zawsze było nie spotkamy się. Z czasem żeby normalnie spać zacząłem jeść tabletki nasenne, które umożliwiały mi jakieś funkcjonowanie. Spędziłem pól roku opychając się tabletkami i śpiąc całymi dniami myśląc o samobójstwie, nie potrafiłem się po tym wszystkim pozbierać. Tak bardzo ją kochałem, a ona nawet nie chciała spotkać się ze mną za pieniądze. Ciągle w głowie miałem wypowiedzi innych użytkowników w jej temacie. Czułem się jak ostatni śmieć, który jest nikim. Najgorsze były koszmary po nocach, śnili mi się jej klienci i to, że czekam pod jej blokiem, a ona się ze mnie śmieje, że się w niej zakochałem i te wszystkie wypowiedzi w jej temacie. To, że nigdy nie potrafiłem jej tego dać, bo byłem za młody.

    Gdy minęło pół roku i odważyłem się wyjść pierwsze co zrobiłem pojechałem do niej. Spotkanie było poniżej krytyki. Gdy wyszedłem, nie wiedziałem kompletnie co mam zrobić. Napisałem do niej smsa o tym wszystkim co się stało, była na mnie wściekła, bo ją z czymś kiedyś okłamałem. Zapytała się mnie czy może mi w jakiś sposób pomóc. Powiedziałem, że to bez znaczenia skoro traktuje mnie w taki sposób i już nigdy się nie zobaczymy.

    Kilka dni później nie potrafiłem tego dłużej już znieść, poprosiłem ją o pomoc. Wysłałem jej sms’a z prośbą o pomoc i napisałem całą prawdę, dlaczego tak było. Zaproponowała mi spotkanie na kawę, aby porozmawiać. Z początku chyba źle mnie zrozumiała, bo całe spotkanie zaczęło się od rozmowy na inny temat. Myślałem, że gdy prześpię się z nią tak jak inni „użytkownicy tego forum” to mi przejdzie i będę wreszcie mógł się jakoś pozbierać i pozbyć się jednego problemu, którym był miłość do niej. Po kilku godzinach udało mi się ja namówić na spotkanie pod warunkiem, że po spotkaniu pojedziemy do psychologa i „załatwimy” mój drugi problem, który tyczył się odwiedzania prostytutek i szukania u nich „ciepła”.

    Oczywiście gdy nastał dzień spotkania zapomniała o tym całkowicie. Gdy przyjechałem do niej i czekałem pod jej klatką nie było jej. Przyszła po 5 minutach z psem i stwierdziła, że całkowicie zapomniała, ale spotkanie się odbędzie tak jak mi obiecała, tylko że nie może jechać ze mną bo ma już inne plany. Gdy było już po wszystkim myślałem, że przyniesie mi to ukojenie, niestety tak nie było. Oczywiście musieliśmy zaraz się pożegnać bo bardzo się jej śpieszyło.

    Zdziwiło mnie bardzo dlaczego tak postąpiła i jak można zapomnieć o takim czymś zapewniając, że na 100% znajdzie na to czas. Nie dała mi nigdy nawet swojego prywatnego numeru, musiałem rozmawiać z nią przez jej telefon służbowy. Nie podała mi swojego prawdziwego imienia. Pod koniec spotkania usłyszałem, że nie zostanę z tym samym i abym się nie martwił i możemy pojechać tam innym razem. Umówiłem się z nią na zwykłą rozmowę.

    Gdy nastał czas spotkania, dostałem wiadomość 30 minut przed, że dziś nie może, ale nie przeszkodziło to się umówić na spotkanie sponsorowane. Sądziłem, że wtedy z nią porozmawiam. Oczywiście gdy czas się skończył, musiałem wyjść. Sądziłem, że może znajdzie te 5-10minut na zwykłą rozmowę. Myliłem się. Pozwoliła mi jedynie pójść ze sobą jeszcze do sklepu, ale nie chciałem z nią rozmawiać w taki sposób, w biegu. Zapytałem się jej czy kiedykolwiek będę mógł z nią normalne porozmawiać i czy się w ogóle kiedyś jeszcze zobaczymy i czy nie będzie jak kiedyś, że przestanie ode mnie odbierać. Umówiliśmy się na spotkanie i obiecała mi, że nie będzie i mam przestać wymyślać takie farmazony.

    Gdy byłem prawie na miejscu, dostałem smsa, że innym razem. Dziś nie może. Byłem tak już wszystkim zmęczony i załamany, że nie potrafiłem nic zrobić. Nie miałem gdzie wracać. Usiadłem pod jej blokiem i spędziłem tak 14h czekając na nią, gdy wróciła. Była wściekła na mnie, usłyszałem, że zachowuje się jak psychopata. Załamany całkowicie odszedłem.

    Kilka godzin później napisałem jej, że po co to wszystko było skoro jedyne co ze mnie ma to moje cierpienie i czy naprawdę sprawia jej to przyjemność. Odpisała mi tylko, że nie miała telefonu służbowego przy sobie i wystraszyła się, że zrobię jej krzywdę, chociaż nigdy nie wiem skąd miała takie podstawy do myślenia. Nawet gdy mnie oszukała i nie chciała uprawiać ze mną seksu na spotkaniu, a mimo to pieniądze zabrała, jedyne co wtedy zrobiłem to przytuliłem się do niej, więc dlaczego miałbym kiedykolwiek jej coś zrobić? Powiedziała, że może mnie wspomóc, ale jeśli pójdę do psychologa, bo ona jest dziwką i to oczywiste, że mi nie pomoże i psycholog mi pomoże. Poczułem się jak totalny śmieć oszukiwany po raz kolejny.

    Umówiłem się nawet z psychologiem, ale gdy poszedłem nie miałem odwagi tam wejść, była jedyną osobą z która kiedykolwiek o tym rozmawiałem, usiadłem na ławce i wysłałem do niej kilka smsów. Skłamałem, opisałem jej przebieg spotkania. Uwierzyła, napisała mi że jest bardzo szczęśliwa i, że znajdzie dla mnie czas aby porozmawiać i abym się nie martwił bo będzie wszystko dobrze.

    Oczywiście gdy nastał czas spotkania, gdy byłem w drodze znów dostałem smsa, że wypadło jej spotkanie z klientem. Nie wytrzymałem i napisałem jej wszystko co o tym sądzę i, że to jest koniec i że mam dość tego pastwienia się nade mną i moimi uczuciami i, że lepiej będzie jak mnie zabije, bo to co robi jest gorsze niż śmierć. Pojechałem do innej, myślałem, że mi to pomoże, ale było jeszcze gorzej, chociaż „zaopiekowała się mną” jak mało która.

    W nocy do mnie napisała, że jest bardzo zajęta prywatnie i służbowo i, że może odwołać dla mnie jutro klienta i mogę przyjść do niej na spotkanie za pieniądze. Nie chciałem, odmówiłem, miałem tego już dość. Napisałem, że się jej boję i nigdy nie czułem się tak zaszczuty. Zadzwoniła do mnie, rozmawialiśmy chyba przez 4 godziny do 5 nad ranem. Umówiliśmy się znów na normalne spotkania, powiedziała, że wszystko będzie dobrze i mam przestać ją oskarżać o takie rzeczy bo to tylko mój wymysł wyobraźni i ona taka nie jest.

    Następnego dnia przypomniały mi się jej słowa odnośnie tego, że ona uważa iż potrzebuje się komuś wygadać. Napisałem jej, że to nigdy nie chodziło o rozmowę tylko o wsparcie, że potrzebuję kogoś kto pozwoli mi wydostać się z tego i pozwoli uwierzyć mi w ludzi. Kogoś kto ze mną od czasu do czasu porozmawia i mnie przytulic mówiąc, że wszystko będzie dobrze i świat nie jest taki zły, aż się pozbieram, a nawet jeśli to niech będzie już za pieniądze, ale nich mnie nie zostawia z tym samym.––

    W odpowiedzi dostałem tylko: „Nie będę się tulić do kogoś jeśli nie czuję tego czegoś, tulenie = miłość”. Odpisałem jej, że nie o takie tulenie mi chodzi i, że na spotkaniach pozwalała mi się tulić. W odpowiedzi dostałem „to było 5% przytulania, dla mnie przytulenie jest bardziej intymne niż seks, nie wszystko da się kupić”. Poczułem się oszukany i upodlony, napisałem jej, że po co to wszystko i czy naprawdę sprawiało jej to przyjemność, manipulowanie i oszukiwanie mnie, że mam tego dość i nie chcę już dłużej żyć, że zabiłbym się pod jej drzwiami gdyby to coś zmieniło, ale ona by jeszcze na mnie napluła i wyciągnęła mi pieniądze z kieszeni. Chyba wtedy przesadziłem. Byłem kompletnie zrozpaczony.

    Od tamtej pory już nigdy nie odpisała na żadną wiadomość, a za każdym razem gdy dzwoniłem z innego numeru i słyszała mój głos, od razu się rozłączała. Kupiłem jej nawet misia, Kłapouchego, postać z bajki Kubusia Puchatka. Każdy kto oglądał wie czym charakteryzowała się ta postać i co reprezentowała. Wrzuciłem jej go na balkon, myślałem, że może mi wybaczy moje słowa i oskarżenia, chociaż nigdy nie miałem pewności czy ona mną manipulowała czy to kwestia mojego braku zaufania doprowadziła do takiej sytuacji.

    Początkowo próbowałem załagodzić wszystko u innych dziewczyn, myślałem, że to mnie uleczy, ale za każdym razem było co raz gorzej. Ostatnia dziewczyna którą odwiedziłem, była dla mnie tak cudowna, pierwszy raz poczułem się przy niej jak mężczyzna, ale dla mnie było już zbyt późno. Jak to ona stwierdziła „dlaczego jesteś tak nastawiony negatywnie do siebie, przecież tobie nic nie brakuje, wiem, że nie musisz w to wierzyć, ale nie mówię tego żeby coś ugrać tylko taka jest prawda”.

    Mój ponury nastrój nie pozwalał raczej złudzeń co do mojego nastroju, ale była cudowna, tylko że wszystko i tak toczyło się wokół tamtej. Koszmary się nasiliły, coraz więcej znów o niej myślałem, aż znów wróciłem do faszerowania się lekami, aby nic nie czuć. Błagałem ją o rozmowę, o to aby mi to wszystko wyjaśniła. Odpisała mi tylko, żebym dał jej święty spokój i, że ma tego dość i, że mam przestać do niej pisać. Przestałem do niej pisać, myślałem, że może jej przejdzie po pewnym czasie, ale ponowna próba kontaktu skończyła się całkowitym brakiem odpowiedzi.

    Ostatecznie nigdy nie potrafiłem znieść tego, że gdy ja płakałem ona pierdoliła się z innymi, nigdy nie zrozumiem co się wtedy stało. Nigdy nie zrozumiem tego wszystkiego. Być może to kwestia nieporozumienia, być może mojego braku zaufania, być może „dziwkarskiego braku empatii”. Zrozumiałbym to gdybym miał chociaż 30lat, albo nawet 25 lat, ale mi do tego brakuje jeszcze dużo. Byłem dopiero dzieckiem, moja psychika nie była ukształtowana tak samo jak osoby dorosłej, a ona postąpiła jakby nie miała serca.

    Jeśli doszedłeś do końca tej opowieści prawdopodobnie nie ma mnie już, a to jest ostatnia rzecz, którą chciałem się podzielić. Proszę o nieusuwanie tej wypowiedzi. Niech to będzie przestroga ku innym młodym ludziom decydującym się na korzystanie z usług prostytutek, jak i tym mającym różne problemy. Myślałem, że sobie z tym poradzę, ale mnie to przerosło. Jeśli nawet jedna osoba na tym skorzysta i uratuje jej to życie to będzie coś. Dla mnie było już za późno. Nie wierzę w życie po śmierci, więc prawdopodobnie jestem otoczony pustką, tak jak gdyby nigdy nic nie istniało. Zero problemów, zero zmartwień, zero uczuć. Zwykłe nic.

    Więc drogi czytelniku, interpretację pozostawiam Tobie. Może byłem zwykłym szaleńcem, może chłopakiem z problemami, może słabym dzieciakiem który powinien tak skończyć. Nigdy nie potrafiłem sobie z tym poradzić, aż w końcu to wszystko pękło. Byłem pozostawiony sam sobie, a moja jedyna nadzieja, którą była ona okazałą sia złudna i fałszywa.

    Gdyby kiedykolwiek moja rodzina trafiła na tą wypowiedź, chcę aby nikt nie obwiniał tej dziewczyny o to co się stało. To nie jest jej wina, było wcześniej już źle. Była jedyną, której o tym opowiedziałem. Wiedziałem w jakie miejsce przychodzę i czego mogę się spodziewać. Nigdy nie sądziłem, że skończy się to tak. Moją ostatnią wolą jest to aby nikt z moich bliskich nigdy jej o to nie osądzał. Prawdopodobnie się to stanie, wystarczy spojrzeć w telefon i zobaczyć smsy z prośbą o pomoc pod jej numer. Nie pozostawia to raczej żadnych złudzeń.

    Ci którzy czytają to forum, na pewno wiedzą o kogo chodzi. Pisałem w jej temacie dwukrotnie i dwukrotnie usunięto moją wypowiedź. Samo zwracanie się do niej o pomoc było bardzo ciężkie, ale nieważne. To już bez znaczenia. Nigdy nie chciałem nic od niej więcej. Nie chodziło o bycie razem, nie chodziło o seks, jedynie o pomoc, odrobinę wsparcia przez pewien czas, potem bym zniknął szczęśliwy i wyleczony.

    Jeśli dotarłeś, dotarłaś do końca pozostaje mi tylko zadać jedno pytanie: Co ty byś zrobił/zrobiła?

    Mam nadzieję, że odnajdzie się w tym zarówno płeć męska jak i płeć, która świadczy takie usługi.

    Czy to wszystko jest tego warte? Czy będąc mężczyzną/chłopakiem warto jest powierzać swoje uczucia w takich miejscach i łudzić się, że my i nasze problemy są dla nich ważne? Wszystko przecież kiedyś mija i kończy się, a jak to przyjmiemy? Przecież sami tego nawet nie wiemy. Bynajmniej ja nigdy nie potrafiłem sobie z tym poradzić.
    #seks #feels #divyzwykopem

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: NowyJa
    pokaż całość

    +: TauCeti, Dej_mu_na_zimnym +48 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mój chłopak nie dochodzi we mnie podczas seksu.
    Potrafi skończyć tylko wtedy, kiedy zrobi to ręką sam sobie, bo ja oczywiście nie potrafię "utrzymać odpowiedniego tempa".
    Jesteśmy razem od dwóch lat i nie spuścił się we mnie ani razu!
    Jestem tym bardzo sfrustrowana, nie czuję się kobietą, nie mam ochoty na seks bo czuję się jakbym nie mogła go zaspokoić. Wolałabym, żeby kończył w dwie minuty niż nie kończył w ogóle i musiał zaspokajać się ręcznie i spuszczać mi się na brzuch czy plecy.
    Leżę tylko jak placek i czekam aż sobie zjedzie na ręcznym. Rzygać mi się chce.
    Taki seks jest beznadziejny. Odechciewa się wszystkiego. Zaczynam łapać się na myślach że chcę go zostawić przez nieudane życie seksualne, ale przecież go kocham. Nie wiem co robić.
    Po cholerę biorę te tabletki to nie wiem.
    Z poprzednimi partnerami było wszystko ok. On twierdzi, że nie jest w stanie zapewnić sobie podczas stosunku takiego tempa i takiego uścisku jaki daje mu ręka i mówi, że to wina bardzo częstej masturbacji którą praktykował od lat zanim mnie poznał. Kłamie?

    #seks #zwiazki #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      no ale przecież dziewczyna o zupełnie innej sytuacji pisze, niż to, co opisujesz, prawda?

      @KrzLis: tak. Odpisuję tylko na pod-temat, który się wywiązał, jeśli dobrze pamiętam, z Twojej wypowiedzi.

    •  

      Wezmę może uporządkuję, bo zaraz się sam zgubię w tym pod-wątku. ;)

      Opka zapytała, czy by nam, niebieskim, przeszkadzało, gdyby partnerka nie dochodziła podczas stosunku:

      Aha, czyli gdyby Twoja kobieta od dwóch lat NIGDY nie doszła podczas seksu a jedyny orgazm miałaby wtedy, gdy sama robi sobie palcówkę to wcale nie czułbyś się do dupy i że zawodzisz jako mężczyzna?

      Przyjmując, że chodzi o seks tradycyjny, nie orale, anale i tak dalej:

      Mój chłopak nie dochodzi we mnie podczas seksu.

      Wyjaśniam, o co mi chodziło: nie, nie czuję, że zawodzę jako mężczyzna, bo moja partnerka i ja, od samego początku naszego związku, doprowadzamy do jej orgazmu tylko i wyłącznie zabiegami oralnymi. Jej to bardziej (dużo bardziej ( ͡° ͜ʖ ͡°)), niż wystarcza, więc nie mamy absolutnie problemu z tym, że ona nie dochodzi pochwowo podczas "zwykłego" stosunku.

      Z tego, co zdążyłem się dowiedzieć po rozmowach ze znajomymi i wypowiedziach w necie, brak ograzmu pochwowego/trudność w dochodzeniu doń, jest zupełnie normalną rzeczą, bo większości kobiet wystarcza orgazm łechtaczkowy.

      Jeśli o mnie chodzi - ja też nigdy nie kończę w środku, nawet, gdy uprawiamy seks z zabezpieczeniem - ale to bardziej ze względów bezpieczeństwa.

      Mi to pasuje, mojej partnerce też, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego wykopki sugerują, że powinienem mieć z tym jakiś wielki problem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (41)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czołem. Nie będzie to post o inteligencji kobiet, problemach miłosnych, ani zaletach prostytutek. Mam 15 lat, pochodzę z chrześcijańskiej rodziny z konserwatywnymi podglądami. W pierwszej klasie gimnazjum pewnego dnia uznałem, iż wiara w katolickie dogmaty jest bez sensu, a wysłuchiwanie księży głoszących, jakie mam ustalać priorytety w swoim życiu jest śmieszne. Przebywając w kościele i słuchając kazań osób w podeszłym wieku, które potępiają rozwój technologii i nauki, tłumacząc się Bogiem coraz skrajniej wkraczałem w ateizm. Do kościoła chodziłem z przymusu, nie dlatego, iż wierzę.

    Moi rodzice nie rozumieją mojej "wiary" w istotę trascendentną, która nie jest Bogiem przedstawianym w wielu księgach religijnych. Chociaż czy to jest wiara? - prawdopodobnie nie. Ja w sumie bardziej mam podglądy agnostycyzne, sam nie wiem, kto stworzy świat i czy jest to istota trascendentna, czy jest to słońce czy latający potwór spaghetti - w sumie mnie to nie obchodzi. Dlaczego mam chcić istotę, której nie znam dlatego że mnie stworzyła? A wracając do rodziców - a dokładniej rodziny - tu się zaczyna najgorsze. Wzywanie księdza do dyskucji (która opiera się na jedynym argumencie księdza ad hominem - "Za młody jesteś, by o takich rzeczach mówić. Idź poczytać biblię, i pamiętaj, każdy ateista dozna kary")
    Za kazdym razem jak jadę do którejś z babć, wiem co będzie. Mówienie jak ich zawodzę tym wszystkim, jak to tradycja katolicka jest psuta (haha, jak mój syn będzie wychowany w rodzinie ateistycznej, to mam mu zabraniać katolicyzmu?), że bez boga to do proga i wywoływanie u mnie wyrzutów sumienia. Nawet dzięki temu doznałem nerwicy natręctw (cholera, nawet nie myślałem, że mam nerwicę. Nawet nigdy się nie przejmowałem tym, dopóty nie doznałem łysienia na tle stresowym)

    To jest żart, że istnieje pewna organizacja, która przez tyle lat manipuluje ludźmi wchłaniając im do głów wartości, tłumacząc się bogiem i przykazaniami.

    Co polecalibyście robić na moim miejscu? Jestem wkurzony patrząc na to wszystko dookoła. Ciągłe podcinanie nogi z powodu wyznań. Babcine "To Ty zawiniłeś. Popatrz na swoją kuzynkę - w Służby Maryjnej robi, nie to co ty, szatanie"

    #wiara #wyznania #kosciol #ateizm

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania co polecam - nie przejmować się :) a przynajmniej staraj się nie brać do siebie opinii rodziny które wynikają z uprzedzeń i dogmatyzmu. Pomysl o tym co właściwie oni chcą osiągnąć, zmusić cię do wiary? Przez zastraszanie że ateiści będą ukarani? No super religia bulwo skoro wierzysz w nią ze strachu XD
      Czytaj, dowiaduj się i wyrabiaj opinie, powodzenia :)

    •  

      OP: @elegantia_galia
      Cholera, akurat posiadam ferie, a w szkołach gimnazjalnych jest rozłam na trzy (nawet cztery) przedmioty szkolne, ale dzięki za troskę mistrz i troskę o moją edukację.
      @robertx
      Witam Robercie, akurat bunt a własne wyznanie to zupełnie coś innego, jednakże być możliwie miałeś okazję ujrzeć przypadek odejścia od wiary z powodu nastoletniego buntu, co wpłynęło na Twój pogląd w tej w sytuacji, co jak najbardziej rozumiem, gdyż sam miałem stycznośc z takimi sytuacjami... - jednakże istoty które odeszły z powodu buntu zazwyczaj nie wkładają znacznej chęci w poznanie różnych opinii na dany temat oraz nie oglądają ani nie czytają różnych książek na temat religii i wyznań. W większości przypadków te osoby nie wierzą "Bo tak nie chcą" - co i tak jest lepszym argumentem niż Ad Hominem.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowypasek here, samotny, szukajacy zwiazku. Pisze, bo mam problem z nowo poznanymi facetami. Ostatnio, juz drugi raz mi sie zdarzylo ze facet, dopiero na etapie poznawania, (kiedy i ja zaczelam okazywac ze mi zalezy) - zaczal rzucac erotyczne aluzje, czasem dosyc niesmaczne.
    Zaznaczam, ze ja otwarcie deklaruje ze szukam zwiazku, a nie przygod.
    Ostatnio na messengerze napisal mi cos w stylu "ze jak kazda kobieta mialabym ochote sie wypiac" (w sensie wypiac dupe, do seksu).
    I wedlug niego to byl wstep do dalszej rozmowy o seksie, a raczej chyba mojej gotowosci do deklaracji ze chce go uprawiac.
    Jestem zmieszana, odebralam to jako brak szacunku, wydaje mi sie ze jesli facetowi zalezy powaznie na dziewczynie to stara sie wypasc jak najlepiej i okazac sie z jak najlepszej strony, z doza szacunku, taktu i szarmancji. Albo moze ja jestem przerwazliwiona i jakas naiwnie dealistyczna i po prostu faceci tak maja ( ͡° ʖ̯ ͡°) nie wiem juz co o tym myslec.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od jakiegoś czasu nurtuje mnie takie pytanie.

    Jak wszyscy wiemy, najcześciej drugiej połówki szuka się po wyglądzie, nie jest to żadną tajemnicą, że pierwszą rzeczą jest właśnie wygląda.

    No i mamy tak:
    Niebieski szuka ładnej różowej.
    Różowy szuka przystojnego niebieskiego.

    A jak to wygląda w związkach homoseksualnych?

    Nie, to nie bajt, po prostu ciekawi mnie to.

    No bo patrzcie. Oglądając zdjęcia z parad czy ogólnie tam gdzie się pojawiają pary homoseksualne zazwyczaj wygląda to tak:

    Ładna różowa + jakaś gruba, zaniedbana, 1/10 locha. Wiecie, te feministyczne "nie, ty zrób mi kanapkę" i ogólnie kudły pod pachami, gówniane tatuaże, okropne fryzury albo w ogóle opierdolona na łyso no i zresztą sami wiecie jak wygląda taka typowa feministka-lesbijka. No ale w wielu przypadkach jej partnerką jest taka niczego sobie dziewczyna.

    Nie mi oceniać, ale po prostu chciałbym się dowiedzieć, czy w związkach lesbijskich wygląd schodzi całkowicie na drugi plan, czy jest was tak mało że bierzecie co popadnie? Czy to może tylko na pokaz?

    Bo z drugiej strony mamy gejów. I tutaj sytuacja wygląda o wiele inaczej.
    Geje zaś w przeciwieństwie do lesbijek to nieźle wyglądający mężczyźni(no homo) chodzi mi o to, że zadbani, w dobrej formie i ogólnie widać że przykładają wagę do swojego wyglądu.

    I tutaj jak w przypadku kobiet, moje pytanie brzmi, co z tymi gejami-grubasami? Tymi zaniedbanymi tak jak heteroseksualni faceci, co jedynym celem w życiu jest harnaś po robocie na budowie i kebab na obiad? Chodzi mi o tych stereotypowych grubasów-przegrywów.

    Mają tak samo przerąbane w szukaniu związku jak normalne grube przegrywy? Czy w środowisku homo jest im łatwiej?

    Od razu odpowiem na pytanie, które się pewnie pojawi.

    Nie, nie jestem grubym przegrywem, którego nie chce żadna kobieta, który pomyślał sobie że może w środowisku homoseksualnym miałby większe szanse na związek ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Taka zwykła, ludzka ciekawość.

    #zwiazki #seks #homoseksualizm #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Znacie te studentki, nie? xD Szalone studenckie zycie, wtorek ladies night, studencki czwartek, sobota imieniny kota, biforek domówka, afterek padaczka w akademiku #pdk, zna je każdy i co miesiąc widzisz je z innym kolesiem. Te znajomości stają na różnym etapie, ale wszyscy wiedzą, że są dość rozrywkowe i otwarte.
    Przychodzi piąty rok studiów, czas się uspokoić i znaleźć kogoś na stałe i nagle zaczyna kręcić ze spokojnym, nowym gościem w kręgu znajomych, albo tym, który był "na końcu kolejki", bo pozostali skorzystali tyle ile chcieli bez pakowania się w to, czego nie chcą.
    Widzisz jak świeża para grzecznie trzyma się za ręce, ona wydaje się bardziej oziębła niż w przypadku poprzednich znajomości, albo kiedy ona po raz kolejny mówi mu "wiesz, że nie lubię tańczyć", ale ty pamiętasz, że rok temu była inna i gnijesz wewnętrznie xD Po pół roku oświadczyny, jak się kochają to chuj z nimi, ale #rozowepaski wy to robicie, bo naprawdę już wam się tak nie chce, czy nie chcecie pokazywać się z tej zabawowej strony nowemu matiemu, bo uważacie, że zacznie coś podejrzewać/on taką chce?
    Aha, nie mówię że jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale do wpisu skłoniło mnie zaobserwowanie trzeciej bliźniaczej sytuacji w moim otoczeniu.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ja i mój cumpel mamy od niedawna dosyć dziwne... hobby. Nagrywamy z ukrytej kamerki sexy z naszymi różowymi po czym spotykamy się przy piwku i wspólnie oglądamy, komentujemy i trochę się chwalimy ;) Uważacie, że to poważny odchył od normy czy dobry kumpelski fun?
    #truestory #nocnazmiana #anonimowemirkowyznania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    Co myślicie o takiej zabawie?

    • 401 głosów (17.53%)
      To zajebista sprawa! Chyba też tak spróbuję.
    • 1887 głosów (82.47%)
      Jesteście chorzy, idźcie się leczyć zboki jedne!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tldr: Zdradzila mnie dziewczyna

    Nie wiem nawet jak zaczac, jestem rozstrzesiony do teraz... Moja dziewczyna zostala zaproszona na wieczor panienski do Wloch. Jakies okazje byly bo to zima i nie ma sezony i dosyc tanio wyszlo. Wrocila i w zasadzie o niczym bym sie nie dowiedzial gdyby nie moj podejrzliwy znajomy, ktorego dziewczyna rowniez tam byla. Odkryl, ze jego dziewczyna zdradzila go. Przyszedl do mnie i pocieszalem go ale cos mnie tknelo, ze moze to nie tylko jego to zrobila. Generalnie przycisnalem byla mojego kolegi, a ona byla juz taka podkurwiona ze wygadala sie, ze moj rozowy robil loda jakiemus Wlochowi.

    W jendym momencie stracilem grunt pod nogami. Zawalilo mi sie nagle wszystko w jednej sekundzie. Kochalem ja tak bardzo, wydawalo mi sie ze idealnie do siebie pasujemy. Tyle wspolnych wspanialych chwil, tyle cudownych wspomnien... Zawsze mi sie wydawalo, ze aby doszlo do zdrady musi sie cos psuc w zwiazku, u nas tego nie bylo, przynajniej wedlug mnie. Zadnych sygnalow, nic. Jeszcze przed wylotem zazartowalem zeby grzecznie sie tam zachowywala to mnie pocalowalo i mowila, ze tylko ja sie licze i zebym nawet nie myslal w ten sposob.

    Czuje sie z tym fatalnie, nigdy nikomu nie zaufalem tak bardzo jak jej. Oczywiscie na poczatku udawala, ze nic nie bylo, ze tamta klamie ale po ilus godzinach klotni w koncu pekla i wybuchnela placzem. Mowila, ze nie chciala, ze to byl impuls, ze podpily itd. Zachowalem spokoj, nie wyzywalem jej ani nic z tych rzeczy. Po prostu zamilczalem na chwile bo nie wiedzialem co powiedziec Dopoki nie powiedziala mi tego ona ciagle jakas chyba wewnetrzna nadzieja we mnie byla, ze to jednak klamstwo. Ze ona by mi tego nie zrobila. Powiedzialem jej, ze zranila mnie i ze to koniec, ze naprawde ja kochalem i zycze jej zeby kiedykolwiek ktos ja pokochal tak bardzo jak ja.

    Niestety ale nadal ja kocham chociaz wiem, ze nie ma juz odwrotu. Nie chce do niej wracac pomimo ze ciagle sie ze mna kontaktuje i chce bym zmienil decyzje. Nie ulegne jej pomimo tego ze nadal ja kocham, nie jestem w stanie zyc z ta swiadomoscia czego sie dopuscila.

    Co gorsze wydaje mi sie, ze zawazylo to na moich przyszlych relacjach z kobietami. Nie wiem czy kiedykolwiek, kotrejkolwiek bede w stanie zaufac. Moj obraz kobiet zostal calkowicie wypaczony (wiem, ze to niesprawiedliwe ale nic na to nie poradze). To tak bardzo boli...

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #milosc #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ja się chciałem zapytać mieszkańców #krakow - macie Wy rozum i godność człowieka? Jakieś pół roku się wprowadziłem do Krakowa, wykupiłem sobie strefę mieszkańca ale rejestracja dalej nie na krakowskich numerach bo stwierdziłem, że bez sensu przejerestrowywać specjalnie a meldunek mam w innym mieście to nie ma problemu bo mogę na żonę co ma w Krakowie.
    I zaczęło się- średnio co kilka dni kartka na szybie, że proszę tu nie stawać itp. Strefa widoczna wykupiona za przednią szybą ale problem dla ludzi bo na blachach nie ma KR. Na dodatek w paru miejscach jak właściciele odjeżdżają to poustawiane jakieś taborety albo prowizoryczne pachołki, żeby tylko miejsce było jak wróci z pracy.ostatnio wróciłem z zakupami wielkimi i pod klatką taboret. To przestawiłem bo nie będę z siatami 200m szedł i zaparkowałem- zaraz baba z okna z ryjem, że to jej męża miejsce i że prosze tu nie stawać. Powiedziałem, że jak chce to niech w urzędzie sobie za parę stów wykupi na własnośc wtedy bedzie mogła sobie zajmować. Oczywiście na drugi dzień kartka na szybie, że jeszcze raz to lakier porysują.
    Albo stanie jakiś palant krzywo a Ty koło niego bo inaczej nie da rady, potem on odjeżdża i plują się do Ciebie, że krzywo stoisz.
    Normalnie w Krakowie jak w lesie. Ja rozumiem, że jest problem z miejscami ale kto poerwszy ten lepszy a Janusze mają ból dupy o to, że ktoś ma inne literki na rejestracji niż oni. Chyba będzie trzeba zacząć walczyć ich bronią i po straż miejską dzwonić za każdym razem jak palą w tym swoim piecyku bo dym leci o zapachu palonej gumy.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ej, mirki ma problem z #rozowepaski Poznalsimy sie w barze, bylismy juz na 3 randkach i idzie bardzo spoko, tylko jest jeden maly problem ( ͡° ͜ʖ ͡°). Nie wiem jak ona sie nazywa XD bo przedstawilsimy sie w barze ale nie doslyszalem i glupio mi bylo pytac 3 razy XDD. Nie ma facebooka ani nic takiego. Moim znajomym tez za bardzo nie mam jak jej przedstawic bo dopiero co sie przeprowadzilem do nowego miejsca i nikogo tu za bardzo nie znam. Co zrobic zeby jeszcze raz sie przedstawila i zeby nie wyjsc na debila? XD

    pokaż spoiler #kiciochpyta #pytanie #logikaniebieskichpaskow #zwiazki


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zapytaj, kiedy ma imieniny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      U nas na osiedlu była dokładnie taka akcja :D koleś miał ksywe Sid i kiedys padlo na mnie zeby isc do niego po pilke ktora zabral ze soba. Niespodziewanie otworzyla jego mama a ja taki klasyczny facepalm i mowie- yyyy jest Pani syn sid? XD

      @Emiloov: Ja nadal mam znajomych, których imion czasem nie znam, tym bardziej nazwisk, nie wiem gdzie mieszkają xD Po prostu mają ksywy, a na fb to różnie ludzie są ponazywani czasem XD Po 3 latach dowiedziałem się, że "ksywa" jednego kolegi to w sumie jego nazwisko. Akcja z piłką też klasyk.

      Z jednej strony dobrze, jakby ktoś pytał to nie powiem bo nie wiem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (68)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Paradoksalnie to obecna partia rządząca zaczęła na szeroką skalę korzystać z usług trolli internetowych. Odpowiednia propaganda w znacznej mierze przyczyniła się do wygranej w ostatnich wyborach, po prostu wyczuto odradzające się nastroje patriotyczne i wykorzystano je do tworzenia odpowiedniej narracji i wizerunku.
    To samo jest teraz. W ostatnich tygodniach w wielu miejscach w internecie możecie przeczytać o ogromnym problemie nieuczciwych przedsiębiorców i o tym jak skutecznie radzi sobie z nimi obecna władza. Niestety jest to część ogromnej kampanii mającej na celu stworzenia kolejnej grupy wrogów publicznych czyli przedsiębiorców. Nie sądzicie, że trochę za dużo tych spraw wypływa, żeby uważać to za przypadek?
    Nie łudźcie się, że „bloger od Ptaka” czy nasz wykopowy ekspert od vatowców to przypadkowi ludzie, którzy wzięli się za edukację ludzi lub wywlekanie brudów. Są to z góry zaplanowane akcje i ci autorzy dostają za to wynagrodzenie #60groszyzawpis
    Bloger od Ptaka opisywał coś o czym wszyscy wiedzieli od lat. Kontrole się zdarzały, choć wykrycie tego typu wykroczeń skarbowych zawsze było bardzo trudne – ot detaliczny handel gotówkowy i nic się w tym temacie nie zmieni. Ci, którzy handlowali na ogromną skalę już dawno się stamtąd zwinęli, osoby bez firm lub z działalnościami pozakładanymi na słupy. Po dupie oczywiście dostaną ci najbardziej uczciwi, którzy na fali społecznego przyzwolenia będą najbardziej maglowani, aż w końcu dzielny urzędnik znajdzie niezaksięgowaną fakturę z 2015 i będzie można odtrąbić sukces. Ile w tych postach było hejtu na osoby, które prowadzą działalność. Ile obelg się posypało. Ile skupiania się na wyglądzie typu „wyniosła paniusia”. A wszystko to, żeby odpowiednio nastroić społeczeństwo do przedsiębiorców. Nie jest tajemnicą kim jest elektorat obecnej władzy. Dla tych ludzi cały czas prywaciarz i badylarz to część codziennego słownictwa i wiele nie trzeba, żeby rozbudzić odpowiednie nastroje.
    No i oczywiście znak rozpoznawczy tych trolli – używanie skrótu „KAS”, „KAS-y”(Krajowa Administracja Skarbowa). Oczywiście zawsze z wielkimi literami. Powiedzcie mi skąd prosty chłopak, który rzekomo sprzedaje szmaty po Łodzią nagle z taką elokwencją nazywa urzędników skarbowych? Nigdy nie słyszałem tego określenia w języku potocznym. Prześledźcie sobie komentarze pod znaleziskami pod kątem występowania tego skrótu. Potem sprawdźcie na czym polega aktywność tych kont.
    To samo w przypadku naszego eksperta od VAT. Gościu, który może odwalał staż na jakimś niskim stanowisku w lokalnym urzędzie skarbowym nagle okazuje się ekspertem, który zna kulisy największych spraw. Z jego opowieści można wywnioskować, że pracuje jednocześnie we wszystkich UKS, ABW, CBA, CBŚ i prokuraturze. Do tego osobiście zna wszystkich organizatorów karuzel vatowskich, jego koledzy byli słupami, prezesami, dupami gangsterów, prowadzili bary, gdzie wymyślano karuzele, a sam jeździł cysternami. W rzeczywistości jego historie nie zawierają żadnej tajemnej wiedzy, są zbiorem przeredagowanych artykułów z rzepy czy gp, historii z książek np. Turalińskiego (polecam, śmieszne anegdoty oderwane od rzeczywistości) czy historyjek mitomanów z rożnych zakamarków internetu. Także to zwykły mitoman, który trafił na podatny grunt i możliwe że dostaje pieniądze za te wypierdki.
    Parę razy kisnąłem jak zaraz po doniesieniach medialnych pisał „właśnie dostałem informację, że rozpoczęto aresztowania”, „nie mogę powiedzieć skąd, ale właśnie dowiedziałem się, że KAS-y rozpoczęły kontrolę”, kiedy faktycznie miało to miejsce kilka dni wcześniej.
    Także Mireczki, sprawdzajcie, weryfikujcie i nie łykajcie wszystkiego co czytacie, bo ktoś może mieć jakiś wyższy cel w pisaniu tego co czytacie.

    #vatowcy #afera

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki bylo juz chyba wiele watkow w podobnym temacie, ale stwierdzilem ze i ja napisze... Nadmienie na wstepie ze "nie ma bolca na boku". Z moim #rozowypasek nie uklada nam sie najlepiej, wszystko od momentu narodzin dziecka. Jestesmy ze soba juz 11 lat nasz #gowniak to 3 lvl. Seks to dla niej najgorsze zlo jakie moze byc, a ja jako facet wiadomo potrzebuje. Nie okazuje mi zadnych uczuc, nie cieszy sie z prezentow, kwiatow etc, a jak przychodze do niej i zaczynam cos dzialac to slysze "nie teraz moze jutro, moze wieczorem". Twierdzi ze jest zmeczona i nie ma na nic sily. Zasypia o 20 z mlodym i wstaje o 6. Ja od paru miesiecy spie w salonie, nie chce spac przy niej zeby mnie nie kusilo i przede wszystkim zebym po raz kolejny nie zostal odrzucony, bo strasznie boli. Salon to i tak nadzieja ze przyjdzie do mnie i ... Chociaz sie przytuli ale oczywiscie na marzeniach sie konczy. W sobote w koncu na ten temat porozmawialismy (po tygodniowym nie odzywaniu sie do siebie, szczegolnie z mojej strony bo mialem tego wszysykiego juz serdecznie dosyc- moze glupie i szczeniackie) i powiedziala "to prawda odsunelam cie na dalszy plan, a to uczucie to juz nie to samo co bylo", odnosnie seksu powiedziala "po prostu mi sie niechce, nie czuje tej potrzeby". Nie wiem co mam robic. Caly czas o tym mysle kocham ją jak i mlodego ponad wszystko, zycie bym za nich oddal .... A tu taki zonk :( wspomnialem ze nie ma bolca na boku... Przefilowalem wszystko co moglem, telefon sluzbowy, prywatny, laptopa sluzbowego, prywatnego, maile, prywatne sluzbowe...tego tak dobrze ukryc sie nie da. Pocieszcie chociaz .... Albo i nie jak chcecie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wiem, że pewnie powiecie, że #logikarozowychpaskow etc, ale chyba po prostu tak jesteśmy skonstruowane ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #rozowypasek here, lvl 26, duże miasto. Pracuję w #korposwiat od ponad pół roku. Podoba mi się taki Jarek. Zdarzało nam się czasem wspólnie chodzić na obiad, albo grać w jednej drużynie w kręgle na wyjściu firmowym.
    Zaprosił mnie wprost na randkę, powiedziałam "nie", bo wiadomo - chciałabym, żeby postarał się bardziej. No ale on odpuścił ( ͡° ʖ̯ ͡°) No i co teraz mam zrobić? Czemu on nie skumał o co chodzi?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Będzie trochę żali i trochę o tym, że ostatnio obserwuję na mirko pewien trend do obwiniania chujowych genów o swoje niepowodzenia z kobietami.
    Dużo osób stwierdza, że są brzydcy dlatego, że ich rodzice też są brzydcy i dostali słaby zestaw genów.
    Ja powiem wam, że nawet mając atrakcyjnych rodziców, można mieć pecha i jednak urodzić się brzydkim ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Ja lvl20, studiuję, pracuję. Oczywiście całe życie #tfwnogf ale w sumie to nie typowy #przegryw, tylko to w sumie w moim życiu jest jego elementem. Ogólnie jestem raczej zadowolony z życia, tylko... no właśnie, coraz częściej zaczynam czuć, że gdybym miał koło siebie jakąś panią to byłoby bardzo miło, no po prostu czuję, że kogoś takiego mi brakuje. Niby mam przyjaciół, znajomych, rodzinę, ale chciałbym jeszcze kobietę. Ale wychodzi, że nie dla mnie to.
    Co do tych genów na początku - moi rodzice za młodych lat byli bardzo atrakcyjni; ojciec typowy chad wg. wykopków - 190, ta słynna silna linia szczęki, brak zakoli, do tego alvaro, bo z tego co wiem to bajerował w uj i trochę laseczek za lat liceum i studiów. Matka też na powodzenie nie narzekała, miała je aż w nadmiarze. W sumie do dzisiaj nie pomylę się, jeśli nazwę ich nadal atrakcyjnymi, tak obiektywnie, biorąc pod uwagę ich kategorię wiekową. No bo w sumie większość mężczyzn już przed/około 30 ma problemy z zakolami, łysieniem czy siwizną. Ojciec pomimo że jest dobrze po 50 ma gęste, kręcone czarne włosy, praktycznie zero siwizny, jedynie kilka siwych włosków na gęstej brodzie. Matka tak samo bdb się trzyma, żadnej nadwagi, mało zmarszczek, do teraz faceci czasem się za nią obejrzą. Z tego wyszła dwójka dzieci - siostra, też bardzo ładna i nigdy nie narzekała na powodzenie. No i ja, na którego żadna dziewczyna nawet nie raczyła spojrzeć nigdy, bo jestem po prostu brzydki. Nie odziedziczyłem po rodzicach urody nawet w 10%.
    To się nazywa pech. Jedyne co, to wzrost podobny do ojca (185), ale to by było na tyle. Twarz w ogóle nie jest atrakcyjna, taka nijaka, przypomina właśnie typową polak fejs, tyle że nie mam zakoli.
    Żeby zrekompensować sobie chujową twarz, zacząłem kilka lat temu trenować na siłowni. No ale oprócz tego zawsze podobały mi się sylwetki kulturystów i chciałem tak wyglądać. Miałem niezłe efekty nawet naturalnie, ale potem doszły do tego #sterydyzawszespoko i masa zwiększyła się jeszcze bardziej, oczywiście ta mięśniowa, aktualnie przygotowuję się do pierwszych zawodów, ale to nie ma znaczenia dla historii.
    Od jakiegoś czasu rodzice wypytują mnie o dziewczyny. No to ja im otwarcie mówię, że nigdy mnie żadna nie chciała, bo jestem brzydki. Wiadomo, jak to rodzice, że wcale nie, że sama się znajdzie itd. Ojciec nie rozumie, jak mogę mieć takie problemy. Nie dziwne, bo ktoś, do kogo laski same potrafiły szukać numeru u jego kolegów i same dzwonić z propozycjami spotkań, raczej nie będzie wiedział jak się czuje. Wiem, że ojciec chce dobrze, ale kiedy z nim gadam na ten temat, to wygląda to dosłownie jak w #rozwojosobistyznormikami. Rozmowa z matką wygląda bardzo podobnie. Siostra też coś tam mi zaczyna wjeżdżać z takimi tematami. Zawsze mieliśmy niezły kontakt, to powiedziałem jej, co mnie gniecie. Ona to samo co rodzice. Nie ogarniają, że atrakcyjni ludzie nigdy nie zrozumieją brzydkiego i nie będą w takiej sytuacji.
    To jakby ktoś, kto od małego pływał w pieniądzach miał tłumaczyć bezdomnemu, że hajs to nie wszystko i nie ma znaczenia. Śmieszne, prawda?
    Próbowałem też into internety, ale po tym jak laska dostawała zdjęcie, kontakt dziwnym trafem się urywał, chociaż wcześniej gadka się kleiła. Tinder? 0 matchy po miesiącu, badoo to samo.
    Ogólnie trochę przykra sprawa, kiedy twoi koleżcy mają jako takie powodzenie, a ty jako jedyny z nich nigdy nic, bo jesteś najbrzydszy.
    Prawictwo straciłem z #roksa krótko po 18 urodzinach, to był taki prezent od samego siebie, stanie się mężczyzną. Niby spoko te całe seksy, później byłem jeszcze kilka razy, ale trochę to przereklamowane moim zdaniem. Chociaż gdyby nie to, pewnie jeszcze długo byłbym prawixem, o ile kiedykolwiek przestałbym nim być.
    Wracając do tematu z genami - zrozumiałe jeszcze, jak rodzice niezbyt atrakcyjni, to i potomek podobnie. Ja natomiast nie wiem, jak mogło się odjebać takie coś jak u mnie - rodzice atrakcyjni, ja brzydki straszecznie (・へ・). To jest dopiero pech i #przegryw i tym bardziej mogę nazywać genetykę kurwą.
    #tfwnogf #przegryw #zalesie #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki po trzydziestce, pytanie do Was:
    czy w tym śmiesznym kraju można po trzydziestce poznać wierną kobietę bez dziecka, zaburzeń hormonalnych i typowej #logikarozowychpaskow ?
    teoretycznie wymagania nie są wygórowane, ale nie pisałbym tego gdyby tak było
    wiem, że mocno przespałem tworzenie poważnych związków ("związków" i pojedynczego FWB nie liczę), ale czy to oznacza, że mam teraz być do końca życia samotny, albo męczyć się z jakąś karyną?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki i Mirabelki, chciałbym podzielić się z wami moją historią, mianowicie kilka lat temu moi dobrzy znajomi, którzy byli parą ze stażem sięgającym prawie 10 lat przechodzi kryzys związkowy. Jako, że znaliśmy się już długo próbowałem im pomóc, bo naprawdę uważałem, że pasują do siebie i szkoda by było aby po latach tak po prostu się rozeszli. Rozmawiałem z nimi doradzałem co, mogą zmienić aby ich związek się nie rozpadł.

    Wszystko wydawało się spoko, aż do pewnego wieczora kiedy dostałem sms-a od jego dziewczyny czy by mogła wpaść wieczorem, bo czuje potrzebę wygadania się. Długo się nie zastawiając napisałem do mojego kumpla czy wie o tej wizycie, po chwili odpisał mi, że wie i nie widzi problemu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Byłem tym lekko zdziwiony, ale uznałem, że możemy spotkać w 4 oczy i pogadać. Tak więc wybiła godzina w progu mojego mieszkania zjawia się owa niewiasta, patrzę normalnie ubrana, delikatny makijaż, nic szczególnego wyglądała "normalnie", także zaczęliśmy rozmawiać, wiadomo najpierw o jakiś totalnych głupotach aby po jakimś czasie przejść do meritum tego spotkania czyli ich związku.
    Przez kolejne 2 godziny słuchałem narzekań w zasadzie na wszystko co może z związkiem być związane od rzeczy totalnie błahych aż do tematów łóżkowych,jako, że rozmowa miała jeszcze trochę potrwać stwierdziłem, że pora wyjść na papierosa.

    I to co ujrzałem, gdy wróciłem zaskoczyło mnie chyba bardziej niż katastrofa pod Smoleńskiem, mianowicie dziewczyna mojego przyjaciela leży na kanapie w pół rozpiętej koszuli i pyta się czy bym jej nie pomógł bo ona już dłużej tak nie może. ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Dodając do tego fakt, iż jakieś kilka minut wcześniej dowiedziałem się, wszystkiego dotyczącego jej życia seksualnego, pierwsza moja( dobra nie moja wiadomo jak w takiej sytuacji reaguje każdy facet ) myśl była gdzieś na poziomie kanapy, może stołu, ewentualnie podłogi, ale po chwili przyszło otrzeźwienie, iż jednym seksem, zaprzepaszczę znajomość, która trwa bardzo długo. Dlatego najbardziej spokojnie i stanowczo jak potrafiłem powiedziałem jej, że najwyższa pora aby wróciła już do swojego chłopaka.

    Tydzień później nie byli już parą, owa niewiasta znalazła sobie innego, a ja do tej pory dziękuje sobie za to iż powstrzymałem się tego wieczoru i nadal mogę spojrzeć w oczy sobie jak i przyjacielowi z którym mam bardzo dobry kontakt do dnia dzisiejszego. A z tej całej sytuacji po latach mamy niezła bekę przy każdym możliwym spotkaniu.

    Kurtyna.

    #zdrada
    #logikarozowychpaskow
    #logikaniebieskichpaskow
    #zwiazki
    #rozowepaski
    #bolecnaboku

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ostatnimi czasy sporo randkuję, głównie za pomocą portali randkowych i spotykam się z dziwnym zachowaniem kobiet. Mianowicie: większość z tych, z którymi rozmawiałem twierdziło, że chce relacji na poziomie partnerstwa z facetem, chce być tak samo traktowana bez względu na płeć, są przeciwne patriarchalizmowi itp. Myślę sobie, że fajnie, podoba mi się no i zbliża się koniec randki przychodzi kwestia płacenia. Mam swoje zasady, a mianowicie stawiam tylko dziewczynom z którymi jestem oficjalnie w związku, na etapie spotykania i poznawania się uznaję zasadę płacę tylko za pierwszą randkę jako że ja zapraszam a za kolejne informują o płaceniu 50/50, ponieważ po prostu nie znam tej drugiej osoby i nie mam ochoty stawiać danej dziewczynie tylko dlatego że "ona jest kobietom i jej się należy". Dla mnie jest obcą osobą, którą dopiero poznaję więc nie widze powodu dla którego mam "sponsorować" każdą randkę, zabierać w różne miejsca i starać się a po wszystkim jej się znudzi i nic z tego nie będzie. Niektóre dziewczyny mógłby uznać moją chęć "postawienia" za nachalną próbę przekupienia jej i po prostu mogłaby czuć, że jest coś mi dłużna, no i dodatkowo mówi o partnerstwie i równym traktowaniu więc logiczne jest dla mnie, że równe traktowanie oznacza również to że każde płaci za siebie.

    Dlatego zazwyczaj delikatnie wplatam w rozmowę tekst, że dzisiaj płacę ja a następnym razem ty albo że składamy się na to. Nie mówię po ile po prostu informuję, że składamy się na XYZ. No i tutaj zaczyna się problem bo z jednej strony dziewczyny mówią o partnerstwie, o takim samym traktowaniu a z drugiej strony reagują olbrzymim oburzeniem na to, że wyrażam chęć płacenia po połowie, większość po prostu bulwersuję się pod koniec randki i urywa kontakt, pomimo tego, że na randce bawiliśmy się świetnie.

    Nie rozumiem więc tego czy to całe równe traktowanie i związek na zasadzie partnerstwa to jest takie wybiórcze? Że jeśli chodzi o płacenie na randce, podwiezienie autem to jednak facet ma zawsze stawiać ale jeśli chodzi np: o obowiązki domowe to ma być partnerstwo i podział obowiązków? Ja już się w tym wszystkim pogubiłem serio bo wychodzi na to, że tam gdzie kobietom korzystnie to ustalą inne zasady a jak tylko ktoś śmie je podważyć to się okazuje, że nie jestem dżentelmenem tylko sknerą i burakiem.
    Dla mnie to są jakieś podwójne standardy. Dla mnie nie jest problemem zapłacić za swoje kobietę za każdym razem - ale za kobietę, z którą jestem już w związku, która znam i mam wobec niej plany, ufam jej itp. Na taką kobietę mogę wydawać całą pensję ale skoro na etapie poznawania kobieta wymagań bezwzględnego stawiania no to jest dla mnie dziwne. No to albo mamy równość płci i zabieramy przywileje kobietom albo rozróżnienie i każdy robi swoje - facet płaci a kobieta odwdzięcza się czymś innym.

    Rozmawiałem z jedną koleżanką na ten temat i stwierdziła, że to facet powinien płacić zawsze za każdym razem jeśli jest dżentelmenem i już. Argumentowała to tak że to kobieta traci czas spotykając się z facetem, traci czas i pieniądze na ubieranie się w kiecki, malowanie itp. No dobra ale przecież jako facet ja też tracę czas na spotkanie, też stosuję różne kremy do rąk, twarzy, lepszy szampon, droższy perfum itp. Też staram się ubierać dużo lepszej jakości ciuchy niż na odzień w dodatku zwracam uwagę o szczegóły czy czasami nie ma jakiejś plamy czy dobrze się wyprało, czy jest dobrze wyprasowane itp.

    W dodatku nie rozumiem dlaczego nieudana randka ma sugerować, że to jest wina faceta. Przecież to może wynikać z tego, że spotykają się dwie osoby o innych światopoglądach i wina nieudanej randki wynika raczej z niedopasowania charakterów a takie przerzucanie winy, że to wina w 100% faceta to trochę dziecinne jak dla mnie. Niejednokrotnie nie spodobały mi się niektóre randki z kobietami ale nigdy nie uważałem, że to ich wina, tylko że po prostu nadajemy na innych falach i mamy inne oczekiwania.
    Więc kobieta traci:
    1) Czas na randce
    2.) Czas na przygotowanie się do randki
    Facet:
    1) Czas na randce
    2.) Czas na przygotowanie się do randki
    3.) Pieniądze

    Szczytem jak dla mnie była koleżanka z pracy, z którą miałem koleżeńskie relacje ale widziałem, że jej się podobam. Pewnego dnia rozmawialiśmy tak po prostu i padła propozycja pójścia do kina - nikt nikogo nie zapraszał ale po prostu razem wymyśliliśmy, że fajnie byłoby się przejść więc inicjatywa obustronna. Przychodzimy do kina, wszystko fajnie, idziemy do kas stwierdziłem, że skoro nikt nikogo nie zapraszał to jest to każdy płaci za siebie, kupiłem sobie bilet i jedzenie a ona bezczelnie pyta się gdzie jej bilet? Ja pytam jej się no jak to nie kupiłaś sobie? A ona mi mówi, że nie wzięła kasy i myślała, że jej kupię... Dziewczyna, która była tylko i wyłącznie moją koleżanką.

    Tak więc pytanie do was gdzie tu jest logika w tym wszystkim? Dlaczego w naszym społeczeństwie przyjęło się, że facet musi zawsze płacić za kobietę na każdej randce bo inaczej to cham i burak? Przecież jesteśmy dla siebie obcymi osobami, obcym ludziom w autobusie nie kupuję biletów.
    Przecież gdy spotka się facet i dziewczyna na randkę to obydwie strony chcą się poznać?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    KURWA MAĆ. Mało inteligentne stwierdzenie, ale bardzo wymowne i przyciągające uwagę, więc zacznę od niego, a może więcej osób zdecyduje się, żeby przeczytać taką ścianę tekstu. Od razu zaznaczam, że nie jest to żadna pasta i wylewam tutaj swoje gorzkie żale, bo nie potrafię sobie z tym poradzić.

    Często spotykam się ze stwierdzeniami, że rodziców ma się jednych (czego nie neguję, sama prawda, ale z pozostałą częścią tego zdania nie zgadzam się) i że za to należy ich szanować, kochać, uwielbiać. Mam pokochać i uwielbiać osoby, które uwielbiają robić mi pod górkę i za każdym pierdolonym razem podcinają mi skrzydła? Mam szanować osoby, które za każdym razem, gdy mam inne zdanie niż oni starają się mnie zbłaźnić nie używając konkretnych argumentów, ograniczając się do wyzwisk i ubliżających słów? Zdaję sobie sprawę z tego, że możecie mnie w tej chwili uznać za zbuntowanego, rozpieszczonego 19-latka, który ukształtował swój światopogląd w patologicznym środowisku internetowym, które jest teraz bardzo popularne, ale tak nie jest i w sumie to nie mam żadnych dowodów, żeby wam to udowodnić - jeśli już teraz założyliście, że taki jestem to możecie sobie darować dalsze czytanie. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym kochać swoich rodziców, jak bardzo chciałbym mieć z nimi normalne relacje, jak bardzo chciałbym czasami im powiedzieć o sytuacji, która mnie gnębi. Aktualnie jest to niemożliwe, każda próba poważnej rozmowy z nimi kończy się na heheszkach i robieniu ze mnie debila. Gdy obserwuję relacje moich rówieśników ze swoimi rodzicami to często mnie to przytłacza, staję się zazdrosny i jest mi po prostu przykro, że u mnie nie jest podobnie. Problem pojawił się, gdy przestałem im przytakiwać w każdej możliwej sytuacji i zacząłem myśleć samodzielnie, starając się kształtować własne zdanie. Na początku ich docinki nie były tak toksyczne i przykre jak są teraz, więc raczej podchodziłem do tego z dystansem i nie brałem tego do siebie, niemniej jednak odkąd zacząłem spotykać się z dziewczyną, z którą jestem 2 lata w związku ich debilne komentarze na mój temat stopniowo zaczęły robić się coraz bardziej smutne i męczące dla mnie. Nie wiem z czego to wynika, ale zauważyłem, że ten proces nasiliła moja mama, która zaczęła być coraz bardziej złośliwa nawet dla mojej niewinnej, neutralnej dziewczyny. Moja różowa na początku naszej znajomości i spotkań bardzo polubiła moich rodziców, a z miesiąca na miesiąc narastająca złośliwość mojej rodzicielki doprowadziła do sytuacji, w której moja partnerka zmuszała się do przyjazdów do mnie, bo nie chciała, żeby było mi przykro. Tłumaczyliśmy sobie, że to zwykła zazdrość i każda matka przez to przechodzi, gdy jej syn znajdzie sobie dziewczynę, z którą będzie ona musiała podzielić się swoim dzieckiem. Żyliśmy w nadziei, że w końcu wszystko to minie i będziemy mogli normalnie rozmawiać z moimi rodzicami, ale nadzieja jest matką głupich i od ponad roku poprawy nie widać, a nawet jest jeszcze gorzej. Po jakimś czasie moja dziewczyna zaczęła się żalić, że nie czuje się komfortowo w moim domu, boi się tekstów mojej mamy, że wydaje jej się, że jest tutaj niemile widziana. Z początku tłumaczyłem jej, że tak nie jest i że trochę przesadza, a każdą głupią sytuację u mnie w domu zrzucaliśmy na zazdrość mojej mamy i jakoś dalej żyliśmy sobie w przekonaniu, że będzie lepiej. Przejrzałem na oczy dopiero dzisiaj, gdy usłyszałem chyba najbardziej przykrą rzecz w swoim życiu z ust mojego ojca, który nie dawał oznak, że nie lubi mojej partnerki i docinki ograniczał tylko do mojej osoby. Jeśli chcecie bardziej zagłębić się w temat to przeczytajcie spoilery, a jeśli nie macie na to czasu i chęci to zjedźcie niżej i czytajcie to, czego nie wsadziłem w spoiler - przechodzę tam od razu do rzeczy i w sumie kontynuuję myśl z tego akapitu.

    pokaż spoiler Wydaje mi się, że moi rodzice wychodzą z założenia, że kupią sobie u mnie szacunek za pieniądze i rzeczy materialne, które mi dają. Nie pochodzę z biednej rodziny - moi rodzice posiadają duży i ładny dom, w wakacje latają wylegiwać się na słońcu za granicę, w garażu stoją dwa auta, jedzenia nigdy nam nie brakuje i nie musimy ciąć wydatków, żeby przeżyć miesiąc, więc jak na rodzinę z małego miasta jesteśmy naprawdę dobrze usytuowani. Rodzice mają dobrze płatne prace, co prawda fizyczne, ale ich zarobki na pewno wynagradzają im cały wysiłek. Naprawdę cieszę się, gdy dostanę od nich pieniądze na nową bluzę albo spodnie, czy też gdy podarują mi za nic kilka dyszek, ale nie zastąpi to tego, czego mi brakuje - zrozumienia, szacunku i wsparcia z ich strony. Mam wrażenie, jakby starali się oni zrobić ze mnie niewolnika - "ja dam ci teraz 50 zł, a ty myśl, tak, jak ja tego chcę". Najgorszy jest brak prywatności i terror, który wprowadza moja mama. Rozumiem, że do dorosłości jest mi daleko i tak naprawdę to gówno wiem o życiu, ale nie mam też 10 lat, żeby moja mama wchodziła do mnie do pokoju, grzebała w moich rzeczach, wyrzucała moje prywatne przedmioty do kosza, bo dla niej są bezużyteczne, a resztę wpierdalała do szafek. Robi się przez to nieporządek, nigdy nie wiedziałem gdzie co jest w moim pokoju, a za każdym razem jak miałem do niej pretensje i prosiłem, żeby nie grzebała i nie przestawiała moich prywatnych rzeczy padał tekst: "nie moja wina, że masz syf w pokoju". Każda prośba o szanowanie mojej prywatności kończyła się zdaniem, że jest to jej dom i będzie robiła co chce, a ja jak mi coś nie pasuje to mogę się wyprowadzić, bo mam w końcu 18 lat i jestem w pełni samodzielny, odpowiedzialny. Skutek przyniosła awantura, która wywiązała się z faktu, że zacząłem zamykać drzwi na klucz, który zresztą podebrałem z ich pokoju, bo mój własny został skonfiskowany - w końcu wszystko co jest w tym domu jest własnością mojej matuli... Usłyszałem wtedy jakim jestem kretynem, popierdoleńcem, nieudacznikiem i że niczego nie potrafię docenić, a jak skończę szkołę to do dupy pójdę, a nie na studia, bo mnie wyrzucą z domu i przestaną utrzymywać. Niczego nie podkoloryzowałem, każde wymienione słowo padło w moją stronę, a w sumie to było ich jeszcze więcej, ale ciężko słucha się furii własnej matki, która nazywa cię w ten sposób i nie da się wszystkiego zapamiętać.


    pokaż spoiler Nie pamiętam kiedy ostatni raz usłyszałem z ich ust, że mam rację, że podoba im się mój pomysł, moje zainteresowania i moje zdanie. Z każdym innym - nawet z rodzicami mojej dziewczyny, którzy bardzo mnie lubią i wspierają bardziej niż moi prawdziwi rodzice - jestem w stanie nawiązać wartościową, merytoryczną dyskusję na różnorodne tematy, która nie skończy się na wyzwiskach i awanturze, a tymczasem moi rodzice za każdym razem starają się zrobić ze mnie debila. Każdy ambitniejszy temat zawsze kończy się awanturą, z tego też względu po jakimś czasie zacząłem takich unikać, ale nie jest to wcale wyjście z tej sytuacji i nie wyobrażam sobie, żeby rozmawiać z nimi całe życie o dupie Maryny i udawać, że wszystko mi pasuje. Najgorzej zawsze było z tematami o polityce. Nigdy im nie powiedziałem, że ich poglądy są głupie, durne, a jedynie co mogło zostać przez nich źle odebrane to fakt, że sugerowałem im, żeby czasami pooglądali czy też poczytali inne źródła informacji niż tylko TVP. Jak odważyłem się podważyć to, co usłyszeli z ust dziennikarzy Wiadomości to za każdym razem słyszałem, że jestem idiotą, że oglądam tych sprzedawczyków z TVN'u i bronię złodziei z PO i PSL. Nie będę tłumaczył ani argumentował swoich poglądów politycznych, bo nie w tym rzecz, ale dodam tylko, że są one dalekie od stwierdzenia mojego ojca, popartego na oślep przez moją mamę, która nie interesuje się polityką, więc myśli tak jak jej mój tata każe. Ostatnio chciałem wyprowadzić mojego ojca z błędu przy moim bracie i mamie, co skończyło się znowu wyśmianiem mnie i stwierdzeniu, że jestem nienormalny, a żaden gnój nie będzie go pouczał (HALYNA SŁYSZAŁAŚ GNOJA? BĘDZIE OJCA UCZYŁ JAK CO DZIAŁA). Kiedy próbowałem poprzeć swoje zdanie źródłem informacji to nawet nie dopuszczał on do siebie myśli, że może być inaczej niż mu się wydaje i nie chciał tego słuchać. Nie potrafi przyznać się do błędu, jego duma mu na to nie pozwala, a już na pewno nie zrobi tego przy mojej mamie i młodszym bracie - w końcu to on jest głową rodziny i zawsze ma rację, nikt nie może podważyć jego autorytetu w tym domu. Chodziło po prostu o inflację, więc raczej każda definicja tego procesu dąży do tego samego wniosku, a tymczasem mój ojciec stwierdził, że w Internecie piszą głupoty i żebym tego nie czytał. Nie będę się zagłębiał w szczegóły, ale jest to świeża sytuacja, która idealnie pokazuje jaki stosunek ma do mnie mój własny ojciec, o czym więcej dalej.


    pokaż spoiler Aktualnie kończę liceum i logiczne jest, że chcę iść na studia i dalej się kształcić. Gdy stałem przed wyborem szkoły ponadgimnazjalnej rodzice stwierdzili, że na studiach mi pomogą, że mają możliwości to mnie wykształcą i że będę miał lepiej, niż oni kiedyś. Świetna sytuacja, ale tylko w teorii. Im bliżej zakończenia liceum, tym bardziej żałuję, że nie poszedłem do zawodówki czy też technikum. Nie dlatego, że sobie nie daję rady czy już nie chcę iść na studia, ale wynika to z tego, że moje zainteresowania i pasje nie są wspierane przez moich rodziców i każdy mój pomysł jest dla nich głupi i bez sensu, a najlepiej by chyba było jakbym poszedł po liceum od razu do roboty. Ojciec cały czas marudzi mi o studiach oficerskich, bo jego zdaniem po żadnych innych nie znajdę pracy i rozwijanie swoich pasji jest bez sensu - lepiej jest pójść tam, gdzie cię w ogóle nie ciągnie, a później cierpieć całe życie, że robi się to, czego się nienawidzi, ale będzie mieszkanie i pieniądze. Nie potrafi zrozumieć, że wojsko to nie moja bajka, nie interesuje mnie to, a już na pewno nie chciałbym spędzić tam całego swojego życia. "Bo tam to mieszkania dajo, płaco za studiowanie, dobra pensja jes, emerytura po 20 latach służby". No zajebiście, mam się męczyć całe życie, bo ktoś mi kurwa da mieszkanie i emeryturę po 20 latach służby. Ostatnio zaczął mi wysyłać jakieś durne memy, których logika ogranicza się do tego, że wszyscy studenci to kretyni i gówno w życiu osiągną - nawet nie wiem skąd on je bierze. Zaraz ktoś stwierdzi, że mam bezwartościowe zainteresowania, które pieniędzy mi nie dadzą i zmarnuję tylko kilka lat na rozwijaniu ich na studiach. Nie, nie są to zainteresowania, po których będę musiał klepać biedę (lubię fizykę, matematykę i geografię, więc możecie sobie wywnioskować sami kim chciałbym kiedyś być), ale nawet jeśli tak by było to wolałbym robić to, co lubię i liczyć każdy grosz, niż męczyć się i narzekać dookoła jaką mam zjebaną robotę, a wszystko to dla dobrych pieniędzy. Nie odbierzcie tego jako pychę i narcyzm, ale po prostu chcę uniknąć zbędnych zarzutów, że zamierzam zmarnować kilka lat swojego życia na gównokierunku. W każdym razie: gdybym 3 lata temu wiedział, że znajdę się w takiej sytuacji to wolałbym pójść do zawodówki i szybciej się usamodzielnić, niż słuchać głupiego gadania moich rodziców i dopierdalania mi na każdym kroku, że nic w życiu nie osiągnę. Możecie mi nie wierzyć, ale jest to naprawdę przykre i demotywujące :)))


    pokaż spoiler Kolejnym przykładem jakimi ludźmi są moi rodzice jest fakt jakie zdanie mają o rodzinie mojej dziewczyny, z której nikogo nie znają. Bardzo często pada argument, że jak mi się nie podoba u mnie w domu to mogę się spakować i iść mieszkać do rodziców mojej różowej. Niby nic takiego, ale w sytuacji, kiedy za "mój debilizm" obwiniają moją dziewczynę i całą jej rodzinę jest to naprawdę przykre. Nie wiem skąd w nich tyle nienawiści i z czego to wynika. Często słyszę złośliwe teksty na temat mojej różowej i jej rodziny, a motywów tej durnej złośliwości nigdy nie mogę zrozumieć. Polega to najczęściej na tym, że moja mama porównuje sytuacje z naszego domu do sytuacji w domu mojej dziewczyny i wypytuje się o to, dorzucając ironiczne i debilne zdania. "Ochhh, to u nich tak wspaniale jest? No to nieźle, nieźle, oni to jednak są super!". Mam wrażenie, że jest to jakiś kompleks - nie chciałbym tak myśleć, ale tylko to nasuwa mi się na myśl. Dodam, że w rodzinie mojej dziewczyny są sami "prawnicy i lekarze", jak to się mówi, a tymczasem w mojej rodzinie mało kto poszedł w ogóle na studia. Mam wrażenie, jakby uważali się za gorszych, a to tylko dlatego, że nie mają magistra przed imieniem i nazwiskiem. Nigdy tak nie myślałem i moim zdaniem o wartości człowieka nie decyduje jego tytuł, a wydaje mi się, że moi rodzice tak myślą, przez co popadają w kompleksy i lubią pognoić studentów i ludzi po studiach. Rodzice mojej dziewczyny często interesują się tym, co słychać u moich rodziców, składają im życzenia na święta, a tymczasem moi rodzice z niewiadomych przyczyn po prostu ich nie lubią i nie szanują.


    pokaż spoiler Każde moje skrytykowanie ich działania (bez zbędnej agresji), jest odbierane jako ofensywne i od razu zaczyna się kłótnia, bo przecież ja nie mogę mieć racji, jestem tylko ich gówniarzem, a oni są nieomylni (a raczej chcieliby być). Zacząłem interesować się tematem smogu, wpadłem na kilka artykułów jak jemu zapobiegać, po czym doszedłem do wniosku, że źle korzystamy z naszego pieca, który należy do tych "proekologicznych". Według moich rodziców nie ma chyba znaczenia jak się użytkuje taki piec, bo przecież jest "proekologiczny" i przez to niczego nie trujemy. Jak im wytłumaczyłem na czym polega ekologiczne spalanie węgla czy drewna to zaczęli się śmiać, że chyba tylko idioci rozpalają od góry, a oni nie po to płacili tyle za nowy "proekologiczny" piec, żeby teraz robić sobie pod górkę i dalej będą palić tak jak im jest wygodnie. Po tej akcji za każdym możliwym razem dopierdalali mi, że starałem się im wyjaśnić taką "głupotę". Pewnego razu zapytałem dlaczego zamiast zakręcenia kaloryfera wolą otwierać wieczorem okno i wdychać ten śmierdzący dym z kominów z naszego osiedla, to od razu się zaczęło: "NO TAK HEHE PRZECIEŻ TRUJEMY WSZYSTKICH DOOKOŁA PRZECIEŻ NIE UMIEMY PALIĆ W PIECU DYM TAKI SZKODLIWY A JAKOŚ ŻYJEMY HEHE NIE PO TO PALĘ ŻEBY KALORYFERY MIEĆ ZIMNE HEH, U *imię mojej dziewczyny* TO SIĘ PALI TYLKO GAZEM BO TAM TO BURŻUAZJA I SIĘ PRZELEWA". Chyba każdy zrozumie, że brak w tym logiki i nie muszę tego tłumaczyć. Niby taka niewinna sprawa, ale jak robią z ciebie wiecznie debila to takie rzeczy działają na człowieka jak płachta na byka.


    Co mnie skłoniło do napisania tego? Sytuacja z dzisiaj, w której mój ojciec ładnie skomentował co myśli o mojej dziewczynie, która nigdy mu niczym nie zawiniła. Zaczęło się od tego, że jedliśmy obiad i zapytałem, czy nie umówiliby mnie prywatnie do ortopedy, bo mam problemy z plecami i chciałbym coś z tym zrobić, bo nie mogę spać po nocach i jest to dla mnie uciążliwe w ciągu dnia. Na kasę chorych latałem kilka miesięcy po specjalistach, po czym w końcu neurolog stwierdził, że żadne ćwiczenia korekcyjne mi nie pomogą i przepisał jakąś sznurówkę, która miała wspomóc mój kręgosłup, której zresztą rodzice mi nie zafundowali, bo wyszli z założenia, że jak więcej się poruszam (czytaj: więcej pozapierdalam z drewnem i węglem) to mi przejdzie. Dodam tylko, że mojemu bratu kupują pas do pompy insulinowej "dla sportowców" za 250 zł, kiedy dobry pas i etui na pompę można dostać za 80 zł, więc raczej z braku pieniędzy ta sytuacja nie wynika. Z tego pytania zrodziła się awantura przy rodzinnym obiedzie, podczas której usłyszałem już milionowy raz jaki jestem popierdolony, że za dużo od nich wymagam a nic od siebie nie daję, ale gdyby na tym się to skończyło to w sumie bym to zignorował - już się na to uodporniłem. Ostatnie dwa dni moja dziewczyna spędziła u mnie, obyło się bez żadnych głupich komentarzy w jej kierunku, bo w sumie to unikaliśmy obecności moich rodziców jak ognia. Robimy to odkąd zauważyłem, że pytania i teksty kierowane do mojej partnerki są po prostu złośliwe i nie wiem co mają na celu poza sprawieniem przykrości. Momentem kulminacyjnym było zdanie, w którym mój nakręcony ojciec stwierdził, że moja dziewczyna ma na mnie zły wpływ i nie ma on zamiaru jej więcej widzieć w tym domu. Jeszcze chyba nigdy nie zrobiło mi się tak przykro. Nie mogę zrozumieć dlaczego w moich rodzicach jest taka nienawiść w stosunku do mojej dziewczyny i jej rodziny, co opisuję dokładniej w czwartym spoilerze. Moja dziewczyna nigdy nie była złośliwa dla żadnego członka mojej rodziny, zawsze starała się zrobić dobre wrażenie, interesowała się co słychać u moich rodziców, dziadków, ciotek czy też kuzynów, zawsze była życzliwa i miła. Za każdym razem, gdy ich zirytuję to całą winę zrzucają na moją różową, ewentualnie na jej rodzinę i robią to nawet wtedy, kiedy nie ma ona z tym nic wspólnego, co zresztą widać w opisanej sytuacji. Nie potrafię zrozumieć skąd się to wzięło, tym bardziej, że reszta mojej rodziny bardzo ją lubi i interesuje się co u niej słychać, zawsze jak ją widzi to ją zagaduje, a tymczasem moi rodzice nie potrafią nawet jej tolerować.

    Przykro mi jest, że nie mam ze strony moich rodziców ani grosza zaufania i wsparcia. Nie pamiętam kiedy ostatni raz usłyszałem od nich, że są ze mnie dumni czy że podobają im się moje osiągnięcia, a słyszę tylko wieczne narzekanie. Wcale nie zwracają uwagi na pozytywne rzeczy, które mi wychodzą, ale jeśli coś mi nie wyjdzie to od razu jest rozmowa na ten temat, z której nic pozytywnego nie wynika - zawsze jestem głupi, idiotyczny i nawet nie pomyślą, żeby mnie wesprzeć i dodać otuchy. Nie zwrócą uwagi na to, że mam zajebiste oceny w szkole, a zamiast tego przypierdolą się, że nie byłem na WFie, bo to mój zasrany obowiązek i HUR DUR WYRZUCĄ MNIE ZE SZKOŁY. Nie zwrócą uwagi na to, że staram się im pomóc jak tylko potrafię, podczas gdy ich lepszy młodszy syn gra całymi dniami na komputerze, a zawsze jak odmówię pomocy z różnych względów to zaczyna się wykład na temat tego jaki jestem niewdzięczny i że na moją pomoc mogą liczyć tylko wtedy, gdy czegoś od nich potrzebuję. Największą przykrość sprawił mi chyba fakt, że mentalności moich rodziców już chyba nic zmieni i dalej będą mieli taki stosunek do świata i innych osób - wszystko czego nie rozumieją jest dla nich głupie, wszystko niezgodne z ich zdaniem jest debilne, a oni są idealni i nie dopuszczają do siebie myśli, że ktoś może uważać inaczej niż oni i być jednocześnie mądrym, wartościowym człowiekiem. Chciałbym, żeby moi rodzice otworzyli oczy i zauważyli w końcu swoje wady i przestali przypierdalać się do innych o co tylko mogą. Męczę się z tym, bo od dłuższego czasu czuję się we własnym domu jak intruz, pasożyt, którego nikt tutaj nie potrzebuje. Bardzo cenię sobie rodzinę i uważam, że jest ważna w życiu każdego człowieka, ale w takiej sytuacji ciężko jest mi szanować rodziców, kiedy oni są tak do mnie nastawieni. Bez nich nie byłoby mnie tutaj, bez nich bym nie istniał, ale tylko dlatego mam tolerować to jaki mają do mnie stosunek? Spędziłem na pisaniu tego 4 godziny, ale w sumie to nie żałuję, bo nic pożytecznego bym nie zrobił ze względu na fakt, że sytuacja z dzisiejszego obiadu nie dawałaby mi spokoju, tak chociaż wylałem swoje żale i poniekąd mi ulżyło. W sumie to nie wiem w jakim celu żalę się neutralnym osobom w Internecie, ale po prostu czuję się przez moich rodziców jak śmieć i nie potrafię zrozumieć stwierdzenia, że rodziców się szanuje bez względu na wszystko, bo ma się ich tylko jednych i bez nich by nas tutaj nie było.

    #gorzkiezale #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    4 miesiące spotykałam się z facetem poznanym na mirko. Nie układało nam się w łóżku i w życiu, wiec powiedziałam mu, że to koniec. Teraz rozpowiada wszystkim jak to mnie zostawił bo byłam dla niego niedobra. Facet 26 lat. Ja pierdole #niebieskiepaski #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem świeżo po rozstaniu. Dosłownie. Jakieś dwie godziny. Oczywiście zawiodłem ja, całując sie z jakąś chujową lochą po pijaku, do wszystkiego od razu się przyznałem, ale kobieta postanowiła ze mną sie rozstać. Macie jakieś sposoby jak sobie dać radę po takim rozstaniu w którym ewidentnie zawiodłem ja? Nadal bardzo ją kocham i za nią tęsknię. Tym bardziej że w momencie mojego odpału był peak naszej miłości. Jestem kurwa beznadziejny.
    #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czasami mam pokusę żeby wrócić do Polski i robię co mogę, żeby wybić to sobie z głowy. Zwykle wystarczy jak rozpijemy po 0,7 z Mirkiem, ale tym razem postanowiłem być oryginalny.
    Złożyłem lipną aplikację do polskiego oddziału globalnej korpo na stanowisko biurwy średniego szczebla (nie podam nazwy, bo pozwala zidentyfikować firmę).
    O dziwo, umówili się na pierwszy etap rekrutacji - telefoniczne "interwju" po angielsku. Po formalnej części rozmowy zaproponowałem przejście na polski, bo pani z działu "ejcz ar" strasznie się męczyła. Luźna gadka o firmie, o zarobkach (całkiem niezłe) i zaproszenie na rozmowę do firmy (2 etap wyścigu szczurów).
    Niestety, tu pojawił się problem, bo pani kazała przynieść ze sobą certyfikat z angielskiego, min. CAE, ale lepiej CPE.
    - Ale ja nie mam żadnego certyfikatu, proszę pani.
    - Przecież pan rozmawia po angielsku.
    - No, rozmawiam, bo umiem, ale certyfikatów nie mam.
    - My wymagamy, zwykle każdy, kto umie po angielsku, ma certyfikat.
    - Przecież właśnie rozmawialiśmy po angielsku. Poza tym, dostarczyłem skan dyplomu ukończenia studiów magisterskich z najwyższą oceną. To chyba najlepszy dowód znajomości języka?
    - Wymagamy certyfikatu, bo to dowód znajomości języka.
    - Macie tam w biurze dwóch Irlandczyków i Amerykanina. Czy oni też musieli dostarczyć certyfikaty?
    - Oni już byli zatrudnieni w firmie kiedy przyjechali do nas.
    Pani chłodno się ze mną pożegnała i poinformowała, że w tej sytuacji nie przechodzę do dalszego etapu rekrutacji, co zostanie potwierdzone "na mejla asapem." W ten sposób straciłem szansę na dobrą pracę w Polsce, z powodu nieznajomości angielskiego. Utknąłem w Anglii, nie mogę wrócić do Polski, bo nie mam certyfikatu CAE.

    #korposwiat #pracbaza #uk #emigracja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: daaniel121, RedWizard +979 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chciałbym poznać Waszą opinię na temat rozwodów/rozstań z fajnymi osobami, którym jednak czegoś brakuje.

    Jesteśmy w związku 15 lat, małżeństwem od prawie 5-ciu. Dwójka dzieci. Ja pracuję, żona nie, zajmuje się dzieciakami i domem. Dogadujemy się, nie ma awantur, kochamy się i dobrze poznaliśmy przez tyle lat. Sex też bardziej niż spoko, nie szukam przygód czy kobiet na boku. Dzieci mają szczęśliwy dom, niczego więcej im nie trzeba. Od kilku lat jednak czegoś mi brakuje. Możecie powiedzieć, że mi odbija z powodu kryzysu wieku średniego, ale to było coś czego brakowało mi od zawsze. Nie kombinowałem wcześniej bo byłem zbyt zajęty pracą i budową firmy i swoje potrzeby odkładałem "na kiedyś". Teraz kiedy to "kiedyś" nastało, nie mogę ich realizować. Dlaczego?

    Żona nie tyle jest typem domatora co osoby, która sama nie chce wychodzić ze strefy komfortu i jednocześnie twierdzi, że martwi się o drugą osobę na tyle, że nie chce żeby ona też to robiła. Mamy kasę na podróże po całym świecie, mamy też na to czas. Ona nie chce, a jak już uda się ją na coś namówić to popularne kierunki na kilka dni. Im bliżej i mniejsze ryzyko tym lepiej. Do tego zawsze mam wrażenie, że "ciągnę ją za sobą". Prawie zerowy entuzjazm, wyszukiwanie problemów, blokowanie ryzykowniejszych rozrywek itp. Ja za wszystko płacę, ja wszystko ogarniam i czuję się jak nauczyciel na wycieczce szkolnej, tylko tam dzieciaki przynajmniej potrafią go docenić jak jest fajny. Chciałbym pojechać gdzieś z kimś na zasadach partnerskich, wspólnie przeżywać i cieszyć się otoczeniem.

    Chcę lecieć do USA - nie ma szans, nawet nie ma dyskusji o wizie. Azja? Australia? Zapomnij. Na propozycje z mojej strony, że w takim razie może skoczę sam lub z jakimś znajomym od razu pojawia się kategoryczne NIE, albo "rób co chcesz" wypowiedziane głosem matki 15-latka.

    Lubię sport, tylko przy jego uprawianiu za każdym razem mam wyrzuty z jej strony. Jedziesz na rower? Ktoś Cię potrąci, jesteś skrajnie nieodpowiedzialny! Idziesz na siłownię? Zrobisz sobie krzywdę! Rajdy? Licencja pilota? Taaa, jasne. Czuję po prostu, że ciągnie mnie w dół swoim pesymizmem. Zawodowo mnie mocno wspiera, ale kiedy chcę zrobić cokolwiek innego to wsparcie się kończy i zaczynają się pretensje.

    I teraz siedzę zablokowany, moja jedyna rozrywka to wykop czy inny netflix mimo, że spokojnie mogę sobie na hobby czy podróże wydawać z 10-15 tys zł na miesiąc. Nie jest to fortuna, ale pozawala na uzyskanie jakiejś satysfakcji z życia. I teraz co? Robienie wszystkiego wbrew niej, dopuszczanie awantur albo dąsów w domu i przy dzieciakach? Rozwód? Rozwalić rodzinę, która ma szczęśliwy dom tak długo jak nikt nie rusza z niego tyłka bo mamusia nie pozwala tatusiowi lecieć samolotem? No jak to brzmi ;). Zresztą sam przed sobą miałbym wyrzuty sumienia wiedząc, że straciłem codzienny kontakt z dzieciakami tylko dlatego, że zachciało mi się powyciskać na siłowni.

    Wszystko brzmi śmiesznie i wygląda na to jakbym nie nosił spodni. Zapewniam Was, że w 90% spraw je noszę. Żona po prostu jest mocno znerwicowana. Jednocześnie jak się domyślacie, na każde wspomnienie o terapii czy lekach pojawiają się dąsy i oskarżenia, że robię z niej wariatkę i że to mi odbiło, bo zamiast siedzieć jak wszyscy na tyłku to mi się zachciało "młodzieżowych rozrywek".

    Rozwiedlibyście się na moim miejscu? Nie pytam wykopków co zrobić i nie szukam tu ostatecznego rozwiązania. Chcę poznać opinie innych osób. Najchętniej innych rodziców/ludzi w związku, bo wiem, ze z perspektywy studenta odpowiedź jest tylko jedna ;).

    Sprawa męczy mnie już kilka lat, rozmów inicjowałem wiele. Zawsze ja kapituluję bo chcę zachować spokój w domu i radość dzieciaków. Ja ich serio kocham i sporo dla nich poświęciłem. Żona nie musiała nigdy pracować, nawet przed dziećmi. Zawsze nas utrzymywałem, mogła robić co chciała. Teraz kiedy mnie stać chciałbym też mieć coś od życia i czuję, że jak nic się nie zmieni to to życie stracę. Nie potrafię czerpać satysfakcji tylko i wyłącznie z życia rodzinnego, chociaż to właśnie poradził mi jeden przyjaciel. Że mając rodzinę powinienem nauczyć się czerpać radość tylko i wyłącznie z niej, tak aby do szczęścia nie były mi potrzebne inne rzeczy.

    A może to ja się nadaję na terapię, żeby się tego nauczyć?

    #zwiazki #dzieci #rozwod #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #seks #zwiazki

    Czy możliwe jest zapłodnienie przez petting (palcówkę)? Ręce były myte kilka razy mydłem i gorącą wodą, więc chyba jak były jakieś plemniki to powinny być zabite?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam poważny problem. Trudno mi o nim pisać, bo wiem, że nie wszyscy uwierzą w moją rację. Jednak muszę to zrobić, bo sposób, w jaki państwo polskie mnie potraktowało może przydarzyć się każdemu i musicie być świadomi, że takie rzeczy się dzieją. Chodzi o to, że zostałem wrobiony w chorobę psychiczną. Opowiem w skrócie swoją historię. Zaczęło się od tego, że nie powiodło mi się na studiach. Zdarza się. Wróciłem wtedy do domu rodzinnego, gdzie spotkało mnie wrogie przyjęcie. Z rodzicami kłóciłem się od zawsze. Oni są dość dziwni - fanatyczni katolicy (ja jestem ateistą), mają nerwicę, ojciec ma osobowość anankastyczną, są strasznie uparci, z niską inteligencją emocjonalną i zwyczajnie głupi. Jako, że nie miałem wykształcenia i mieszkałem na małej wsi było mi bardzo trudno wystartować na rynku pracy, chociaż starałem się jak mogłem. Długo byłem bezrobotny. Czas zajmowało mi programowanie, nauka angielskiego i przeglądanie Wykopu. Rodzice zawsze bardzo interesowali się tematem zaburzeń psychicznych, sporo o tym czytali, było to ich obsesją. Twierdzili, że mam depresję i fobię społeczną i że to z tych powodów mi się nie powodzi. Może i byłem przegrywem, ale psychicznie czułem się dobrze. Z biegiem czasu kłótnie między mną a rodzicami narastały. Doszło do tego, że sprawa trafiła na policję. Tam rodzice powiedzieli, że mam zaburzenia psychiczne i że ich zdaniem powinienem się leczyć psychiatrycznie. Te same bzdury powtórzyli na prokuraturze. Prokurator spisująca zeznania dodatkowo wszystko wyolbrzymiła i dodała coś od siebie. Wyszedł z tego obraz postaci naprawdę zaburzonej. Zostałem wezwany na badanie psychiatryczne. Na badaniu mówiłem, że rodzice złożyli o mnie fałszywe zeznania i że nie taka jest prawda. Psychiatra mi nie uwierzył, uznał to za urojenia paranoiczne i stwierdził mi schizofrenię paranoidalną. I tak, w krótkim czasie z człowieka, któremu rodzice wmawiają depresję stałem się schizofrenikiem. Prokuratura wniosła do sądu wniosek o przymusowe leczenie mnie w szpitalu psychiatrycznym. Wtedy wziąłem pożyczkę chwilówkę i uciekłem za granicę, znalazłem tam pracę. Od tamtej chwili minął już rok. W międzyczasie odbyło się ponowne badanie psychiatryczne, ale i tym razem psychiatra miał dostęp do tych niefortunnych zeznań moich rodziców. Psychiatra jak to psychiatra musiał coś znaleźć. Tym razem doszukał się u mnie schizofrenii prostej. Jest to choroba psychiczna, w której nie występują urojenia i omamy, a jedynie objawy negatywne takie jak apatia, anhedonia, brak motywacji. Ogólnie człowiekowi nic się nie chce, na nic nie ma siły. Ale ja na pewno się tak nie czuję.

    Zostałem wrobiony w chorobę psychiczną przez rodziców, prokuraturę i psychiatrów. Wiem już, że tym ludziom nie da się niczego wytłumaczyć. Zwłaszcza, że jestem uznany za chorego psychicznie przez co nikt nie traktuje mnie poważnie. W psychiatrii nie obowiązuje domniemanie niewinności. Na każdego można coś znaleźć. Wkrótce odbędzie się kolejna rozprawa o zamknięcie mnie w psychiatryku i nafaszerowanie mnie dragami. Nie mam jak się przed tym obronić. Pisałem pisma, w których argumentowałem swoją rację, ale zostały one zignorowane, a psychiatra uznał je za akt agresji z mojej strony i potwierdzenie, że jestem niebezpieczny. Trudno mi pojąć jak prokuratura i psychiatrzy mogą tak niszczyć życie niewinnemu człowiekowi. Oni zważają tylko na to, aby to, co podpisują było poprawne formalnie. Nie ma tam nikogo, kto zechciałby pomyśleć i zauważyć, że ta sprawa nie ma sensu. Spodziewam się, że niektórzy z was będą wierzyć psychiatrom i powiedzą, że ja po prostu nie zdaję sobie sprawy ze swojej choroby. Ale jednak jest inaczej. To psychiatra podczas krótkiej rozmowy nie jest w stanie poznać wszystkich szczegółów z życia człowieka i pyta tylko o to, co pasuje do jego tezy.

    Obecnie mieszkam za granicą. Nie wiem czy sąd będzie mnie tu ścigał czy nie. Sam nie wiem co robić. Może coś poradzicie? Napisałem ten post, aby wam uświadomić jak działają w Polsce policja, prokuratura i sąd oraz jak działa psychiatria. Ja pewnie się uratuję, jestem dorosły i zaradny. Jeśli będzie trzeba to ucieknę choćby na inny kontynent. Ale ilu jest w Polsce takich ludzi, którzy zostali wrobieni przez prokuraturę i psychiatrów w chorobę psychiczną a nie zdołali się obronić?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Na fali "afery" Ptaka naszło mnie na przemyślenia i wspomnienia odnośnie oszustwa i złodziejstwa w Polsce (w moim otoczeniu, żeby nie było).
    Nigdy nie dostałem paragonu od:
    -mechanika (czterech różnych)
    -za pizzę i kebab (kilka pizzerii)
    -za przejazd busem dwóch firm przewozowych (regularnie przez lata)
    -za zakupy na Allegro od kilkudziesięciu sprzedawców, firm (na jakieś 400 zakupów)
    -od handlarzy na targu
    Najlepsze, że w przypadku busów i pizzerii złodziej okrada złodzieja, bo pracownicy część kasy chowają do własnej kieszeni, czego jestem pewien na 100%.
    Do 19. roku życia pracowałem w wakacje w różnych firmach - nigdy żadnej umowy, raz pracowałem nawet nie wiem, za jaką stawkę (wypłacono), raz okradł mnie pan przedsiębiorca budowlany na 1500zł (pomyślcie, co to znaczy dla ucznia 1500zł zarobione w wakacje). Błędy młodości.
    W obecnej pracy dwóch współpracowników kradnie drobne rzeczy, o czym większość wie, ale nikt nic nie mówi. Kierownik innego działu również kradnie pośrednio, przez np. sprzedaż "złomu" firmowego do skupów.
    Wszyscy płaczą jak to im źle, a nie raz słyszałem szczere opowieści jak to za komuny święto zakładowe, sztuczne ognie przed wejściem, a z tyłu tylko samochody podjeżdżały i wywozili wszystko, co się dało unieść. Niezależnie od stanowiska, na każdym szczeblu. Z tego, co obserwuję, dzisiaj niewiele się zmieniło. Ci ludzie nadal żyją i nauczyli swoje dzieci dokładnie tego samego. Mentalność komuny jest nadal obecna - coś jest firmowe, czyli niczyje, więc można zajebać albo zniszczyć.

    Wzburzyłem się, ale gardzę takimi zakłamanymi złodziejskimi kurwami, które jeszcze śmią płakać, jak to im w Polsce źle, bo podatki, skarbówka, zusy itd.. Tam pracują takie same śmiecie jak wy i dobrze wiedzą, co robicie, stąd takie przepisy.
    Przykro mi tylko, że uczciwi mają przez was mękę. W mojej rodzinie byliśmy inaczej wychowywani. Może biedni, ale nigdy po cudze łap nie wyciągaliśmy. Na pewno finansowo nam się to nie opłaciło, ale teraz dostrzegam, że są zasady, których nie kupi się żadnymi pieniędzmi.
    Nie ma czegoś takiego jak "okazja czyni złodzieja". Jak ktoś jest złodziejem to i po cudze 10gr sięgnie.
    Pozdrawiam uczciwych i z zasadami, a wam złodziejskie śmiecie, chuj w dupę.
    #polska #pracbaza #oswiadczenie #patologiazewsi #patologiazmiasta #januszebiznesu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Słuchajcie co teraz wam opowiem.
    Wstęp

    pokaż spoiler Jestem #niebieskipasek 24 lvl. Od kilku lat mam olbrzymi problem z trądzikiem. Wydałem kilka tysięcy na leczenie, byłem u kilkunastu dermatologów, byłem u kosmetyczki, endokrynologa i dietetyka. Moja skóra przeszła Armageddon kilka razy. Brałem wszystko od tabletek bez recepty po maści robione na zamówienie w aptece po twarde antybiotyki - tetrasyl i najsilniejszy lej na ten syf: izotek. Po tym ostatnim miałem skórę wyleczoną na jakiś rok - pół roku całkowicie, leczenie było trudne i cały ten lek ma sporo skutków ubocznych. W między czasie byłem chory na coś innego przez co brałem masę leków i antybiotyków - moje nerki i wątrobą są przez to poniszczone i nie mogę przejść ponownej kuracji anty-trądzikowej tabletkami. Jestem aktualnie na jedynej diecie, której szczerze nienawidzę ale jest ona jedyną jaką mogą mieć aby w miarę normalnie wyglądać - jest to dieta wegańska - głównie warzywa, owoce. Zero mięsa cukru, fast foodów, kaw, narkotyków, alkoholi itp.


    Do sedna - wyszło mi niestety ponownie kilka syfów w 5-6 miejscach na twarzy aczkolwiek nie wygląda to ładnie. Wygląda to strasznie odrażająco bo są to duże czerwone plamy wyglądające jak diody LED. Wyglądam naprawdę fatalnie więc stwierdziłem że coś z tym trzeba zrobić. Znalazłem w internecie korektor męski do wyprysków. Nakłada się takie coś na twarz i wygląda jak człowiek. Na początku trochę bałem się to brać bo myślałem, że inne niebieskie paski będą sadzić teksty w stylu: ty pedale itp. Trochę bałem się reakcji innych ludzi ale stwierdziłem, że nie ma co się przejmować lepiej wyglądać normalnie. I co się okazało - żaden niebieskie nie zareagował źle - większość miała to to totalnie gdzieś, tylko jeden mój kumpel robił sobie ze mnie jaja ale w końcu mu się znudziło. Natomiast różowe paski przeszły same siebie. No co jak co ale po różowych oczekiwałem zrozumienia w końcu wiele z nich same nakłada tony szpachli na twarz i innych kosmetyków aby przykryć niedoskonałości.

    Pracuje w #korpo i pewnego dnia w pracy podchodzi do mnie jeden z różowych pasków i się przygląda a po chwili pyta czy czegoś używam. Nie myśląc odpowiedziałem że tak. Chwilę normalnie pogadaliśmy i odeszła a na drugi dzień zaczęła się drama. Wszyscy, dosłownie wszyscy w pracy się ze mnie śmiali jak gdzieś przechodziłem. Jedna różowa z pracy z która byłem umówiony na randkę (było blisko do #seksy) odwołała spotkanie bez powodu i zaczęła unikać. Co chwile ktoś komentował i rzucał teksty w stylu: "coś ci się rozmazało", "zapomniałeś ubrać rurki" i inne takie obraźliwe teksty, wszystko to za sprawą różowej.

    Czy to nie jest hipokryzja ze strony różowych pasków? Same przecież używają tony kosmetyków, kredek, podkładów, pudrów i nie wiadomo czego na swoją twarz a ja nałożyłem dosłownie kilka kropek w kilku miejscach na twarzy w dodatku tak, że nie rzucało się w oczy. Czy to coś złego, że chce wyglądać normalnie i używam kosmetyków? Przecież nie maluję całej twarzy tylko kilka punkcików. Obawiałem się reakcji ze strony facetów a to różowe okazały się bestiami.

    #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #gownowpis #bekazpodludzi #bekazrozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, muszę podzielić się z Wami pewną historią, która wydarzyła się na prawdę - także #takbylo i #truestory. Jakieś trzy lata temu rozstałem się z dziewczwyczną, z którą byłem prawie dwa lata. Dla mnie to było na prawdę długo, tym bardziej, że znaliśmy się już od gimnazjum. Strasznie to przeżywałem, pomimo tego, że sam postanowiłem wyjść z propozycją zakończenia naszego związku. Był to okres, gdy oboje poszliśmy na studia. Ona miała dość luźne rozpoczęcie roku: ciągłe integracje, imprezy. Zakończyliśmy związek, ale jak to bywa, ciężko później wrócić do normalnego trybu zycia. Podczas jednego z wypadów ze znajomymi na piwo, kumpel wyszedł z newsem, że założył konto na tinder, później drugi przyznał, że też ma. W tej sytuacji i ja założyłem tam konto. Na początku zauważyłem, ze ciężko rozpocząć rozmowę ze zmatchowaną dziewczyną - o co spytać? Jak leci? Skąd jest? Co studiuje? - No proszę... Średnio szła mi moja kariera tinderkowa, ale mineło ok pół roku od zakończenia związku, już mniej się tym przejmowałem. Zdarzyło mi się spotkać z kilkoma dziewczynami poznanymi na tinder, z dwiema do dziś się kumpluję i wyskoczę gdzies, ale raczej nikt na nic szczególnego nie liczy. Choć nie w tym rzecz. Mam też słabość do dziewczyn z SGH - są to zazwyczaj na prawdę bardzo ładne dziewczyny, wesołe i mądre. Nie chcę uogólniać, ale tak juz mam. Pewnego wieczoru scrollowałem fejsbuka i trafiłem na post z polubionej strony SGH i zdjecie jednej dziewczyny - dla zachowania pewnego stopnia anonimowości będę ją nazywał Paulina. Paulina była bardzo ładna, miała ciemne, długie włosy. W poście opisali ją, jako kierowniczkę jednego z projektów organizowanych na uczelni. Zaimponowało mi to i chciałem ją poznać. Był to tez okres gdy oglądałem intensywnie serial HIMYM i postać Barney'a bardzo mi imponowała (te absurdalne pomysły na podryw). Wtedy postanowiłem, że napiszę do niej przez fejsbuka. Tak też zrobiłem. Pojawia się pytanie wtedy, ja zacząć rozmowę - spytałem po prostu: "Czy zostaniesz moją żoną?". Słabe - wiem, ale nie miałem wteyd lepszeog pomysłu. Nawiązała się rozmowa, spytała czy się znamy - odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie, ale chętnie zrobię coś, żeby to zmienić. Zaczęła pytać jak ją znalazłem... Postawcie sie na jej miejscu - moje zachowanie było creepy XDDD i do dziś nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem. Oczywiście nie dała się zaprosić na kawę, zanim nie dowie się, jak ją znalazłem. W tym momencie do akcji wkracza karuzela mojego spierdolenia - pisze do kumpla, o jakąś pojebaną akcję godną Barney'a (tak, on tez oglądał HIMYM). Wtedy ten nakręcił się i wymyślił historię o tym, że uwielbiam podróże, byłem na Florydzie, poznałem szamana, dał mi napój i straciłem przytomonośc. Później obudziłem się, szaman przysłał jakąś kobietę ze zdjeciem, które mi przekazała i powiedziała, że będę wiedział o co chodzi. Nie wiedziałem o co chodzi. Potem scrollując fejsbuka trafiłem na jej zdjęcie i wiedziałem, że muszę się z nią spotkać. #nocozapojebanaakcja #muszesieprzejsczzazenowania gdy sobie o tym przypomne. Gdy wysłałem to, nie wierzyłem, że odpisze i miałem nawet w pewnym momencie taką nadzieję, bo to było totalnie.... ahhh. Postawcie się na jej miejscu XDDDDD. Ale... odpisała. Napisała, że w takim razie musi się zgodzić na kawę, ale ona wybierze miejsce - wybrała Hard rock cafe. Okazała się faktycznie przesympatyczną dziewczyną, mądrą i słuchała też podobnej muzyki. Spędziliśmy tam chyba 2 lub 3h. Czas leciał wolno, nie wiedziałem o czym z nią rozmawiać :|. Często to ona zaczyała temat, ja odpowiadałem, pytałem jak to wygląda u niej. Starałem się czasem wymyślić jakiś nowy, ale marnie to szło. Wypiliśmy po dwa piwa, wtedy trochę łatwiej szła rozmowa, choć też bez szału. Do dziś, gdy wspominam to spotkanie, nie jestem w stanie uwierzyć, że po tygodniu sama napisała z zapytaniem o kolejne. Ja oczywiście napisałem, że chętnie, ale po sesji. Nie byłem w stanie poogdzic sie ze swoim poziomem stulejarstwa i nie przypomniałem się. Więcej się nie spotkaliśmy i nie rozmawialiśmy nawet. Zgodnie z prawem dżungli, ona ma już chłopaka i chyba dobrze im ze sobą.
    Post ten napisałem dla reszty samców omega i beta, że jeśli nawet tak marne teksty jej nie odrzuciły na tyle, że sama napisała, to jest szansa jeszcze dla nas.
    #tinder #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    mireczki, jeżeli ktoś był dosłownie jebany przez całe życie - od najmłodszych lat do 20 kilku to czy jest nadzieja na zmianę? Kiedyś się oszukiwałem że "oo, inna szkoła, towarzystwo" będzie lepiej. Gówno prawda. Nieważne gdzie się pojawimy, zawsze ten sam scenariusz - nienawiść ze strony ludzi mimo że nic im się nie zrobiło.

    I jak tu wykrzesać pewność siebie, skoro od małolata była ona skutecznie podcinana.. I wtedy nawet takie głupie czynności, jak wyjście z domu staje się wyzwaniem..

    Kiedyś człowiek miał plany, był ambitny. Ale to wszystko chuj jeżeli ma się to robić wyłącznie dla siebie, i z nikim nie możesz dzielić się szczęściem..

    Jedyne co mnie obecnie podbudowuje to doświadczenie wyniesione z prowadzenia własnej firmy. Teraz pokładam nadzieje w siłowni. Jeżeli to nawet niczego nie da, to dalsze życie traci sens..

    #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #tfwngf #stulejacontent
    Ja lvl 27, tej nocy nastąpił ten mityczny pierwszy raz. Nie zostanę czarodziejem :) Samo doznanie fizyczne całkiem przyjemne, ale to uczucie spełnienia i rozkosz dana kobiecie bezcenne. Pijcie ze mną kompot, a dzisiaj w nocy powtórka (ʘ‿ʘ)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Gdzieś na portalu pojawił się wpis o tym jak to kobiety nie są roszczeniowe i złe , nie dobre, i że jakim prawem kobieta z dzieckiem ma jakieś wymagania co do partnera, bo taka to już powinna brać każdego najlepiej brudasa bez pracy (a broń boże żeby więcej zarabiał bo inaczej będzie ją i to NIE SWOJE dziecko musiał biedak utrzymywać) , najkorzystniej jak będzie to gość któremu trzeba służącej , sprzątaczki kucharki a w nocy goracej kochanki. (Bo mamusia nie nauczyła samodzielności) i w ogóle jakim prawem kobiety mają jakiekolwiek wymagania co do ewentualnego partnera , przecież to przywilej dla Panów. Bardzo po tym wpisie widać jak ,, niektórzy" Panowie mają spaczony obraz rzeczywistości.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Gadanie o tym jaki to seks jest przyjemny i że sprawia rozkosz obu stronom to największy bait świata. Jako różowy nigdy nie miałam orgazmu z żadnym facetem, a nawet nie było mi dobrze. Przy masturbacji dochodzę zawsze i wielokrotnie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak sobie radzić z ciągłbym napięciem seksualnym?
    Całe liceum chodziłam wiecznie napalona, cieżko było mi się na czymś skupić, cały czas myślałam o seksie, każde spotkanie z chłopakiem niezależnie gdzie byliśmy (las/centrum hadlowe/park...) kończyło się seksem/oralem/palcowaniem. Po prostu jak zwierze.
    Nie mogłam się skupić na niczym, w okresie przedmaturalnym zdarzało mi się masturbować kilka razy dziennie mimo, że owinnam była się skupić ma maturze.
    Później zowliniłam. Wynalazłam jakiś program ćwiczeń-dietay cud i mimo, że wcześniej nie ćwiczyłam to sypałam wedle przepisu białko tak jak kazali, jescze w dodatku do diety białkowej.
    No i zupełnie staneło. Null. Nie wadziło mi zo za specjalnie, nawet było lepiej, bo mogłam się skupić na nauce, pracy i tak dalej, ale momentami całkowity brak "mokrego" uczucia był aż frustrujący (gdy chłopak chciał ja byłam troszkę oziębła, mimo robienia jemu przez pół godziny dobrze oralnie, co zawsze działało na mnie mocno, dalej byłam sucha).
    Myślałam, że pewnie przeszedł mi okres młodzieńczego rozochocenia i majac ponad 20 lat już po prostu trochę wyciszyłam się.. Ginekolog nie widziała problemu.. ale na jakimś forum dla uprawiających sport przeczytałam, że facetom po odżywkach (źle dobrane/przedwkowane) też zdarza się mieć flaka przez jakiś czas i trzeba odczekać, bo coś tam w wątrobie - cóż może podobnie działa to u kobiet?
    I po roku, przez ostatnie dwa miesiące zaczęło wracać do normy. Stopniowo, coraz bardziej i znowu - jak nie widzę chłopaka potrafię przez 2h dziennie oglądać porno, a później jeszcze w nocy nie spać i powtarzać to samo. :|
    Znowu mam problem, znowu jestem przez to niedospana, znowu jak widzę się z partnerem to przez cały weekend z łóżka nie wychodzimy i ogrnaiczamy czas ze znaomymi.na imprezach i tak dalej, bo cały czas spędzamy na seksie.
    Teraz on jeszcze ma dużo pracy w firmie to nie widzimy się w ogóle.
    Znowu mam tak, ze posyłam takie spojrzenia, że więcej do mnie zagaduje na ulicy, a zupełnie nie robie tego celowo :|
    Nie wiem co robić? Istnieje jakiś środek gaszący to? Może znowu nażreć się tych białek i znowu mieć spokój? Tak chcę się uspokoić, bo to męczące i czasochłonne.
    nofapchallenge na mnie nie działa, jest tylko gorzej. Porno? Trochę niestety apetyt rośnie w miare jedzenia? Seks, czasami spokój na cąły dzień, a czasami mimo wszystko możemy jak króliki. (╥﹏╥)
    Pomocy? Miał ktoś coś takiego?
    #logikarozowychpaskow #seks #nofapchallenge #masturbacja #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      tacotopisala: @VCO1 przecież depiluję się, nie jestem feministką a przy takich potrzebach raczej wolę swojego zachęcać niż odstraszać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po prostu mam mocne cebulki, ale włosów nie da się ich nawet prównać z męskimi włosami, bo i tak są "delikatniejsze". Skóre też mam taką dosyć delikatną i ogólnie jestem delikatna jak kobieta.
      Siostry maja tak samo. Cytologia wychodziła mi spoko.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      Zrób cytologię, możesz mieć policystyczne jajniki, stąd nadmiar hormonu

      @VCO1: Tworzysz jakąś nową medycynę? Cytologia nie należy do badań wykonywanych w diagnostyce zespołu policystycznych jajników.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem pełen podziwu za artykuł https://archive.fo/wDdrG - to jest mistrzostwo. Pięknie się to czyta będąc uczciwym przedsiębiorcą. Nie dało się lepiej opisać patologii która się tam odbywa codziennie.

    Też chcę zabrać głos, ale nie mam tyle odwagi co autor bloga. Napiszę więc krótko i na temat:

    Jestem tam codziennie służbowo. Nie mogę napisać jako kto pojawiam się na większości hal. Autor nie wspomniał o jednej z ważniejszych rzeczy. Wysyłkach przez lokalną firmę kurierską. Już dawno się zastanawialiśmy z chłopakami jak oni to wszystko zorganizowali.

    Sprawa wygląda tak: Wysyła się paczkę za pobraniem do klienta (odbiorcy hurtowego) gdzieś w polsce. w paczce naturalnie nie ma faktury VAT. I zawsze zastanawiałem się jak to jest że skarbówka nie ściga takich kurierów, przecie jakieś wykazy mają czy coś. Otóż nie na ptaku! Tam dostaje się 'numerek' i jak wraca pobranie to idzie się do boksu kurierów i z numerkiem odbiera kasę. Nawet nazwiska się nie podaje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    I wiecie ile takich paczek codziennie wychodzi? Matematykę zostawiam wam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Druga sprawa - jakiś czas temu modny był monitoring na ptaku. Każdy boks praktycznie miał kamerę lub dwie i wielki telewizor na ścianie. Już jest wszystko zdjęte - bo żeby czasem skarbówka obrotu i tłumu ludzi o 5 rano nie widziała :D jak skarbówka przychodzi o 12:00 to jest już luz i zawsze można powiedzieć, że jest bieda i handel stoi ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Autorze! Nie poddawaj się! Dla mnie to patolnia i złodziejstwo. Oni szczycą się że prowadzą wielkie biznesy, PISu nienawidzą na każdym boksie i obwiniają wszystkich za wszystko tylko nie siebie!!!!!!!!

    P.S. To stanowisko oficjalne z CH Ptak to powinno być otagowane jako satyra ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja rozumiem bronić swoich kontrahentów, ale tak kłamać? Kto tam ma milionowe obroty oficjalnie? Chyba sam ptak ( ͡º ͜ʖ͡º) I nie pierdolcie że autor jest niepełnosprawny umysłowo - on się po prostu o siebie boi. Ja potwierdzam wszystko co jest w artykule związanego z facebookiem i ptakiem, że jest tak na 100%, a w dodatku autor nie wspomniał o wielu innych rzeczach, które mam nadzieję jeszcze wypłyną. A pani rzeczniczka ptaka to wspomina chyba tylko o tych firmach 'po drugiej stronie' drogi. Ja rozumiem bo tam są Daglasy, Kazary itp. Nie podejrzewam tych spółek o takie janiepawlenie w dzyndzla.

    P.S. 2: Jak będę widział, że afera się rozkręca i interesują się tym poważne media to sam wyjdę z ukrycia i zeznam pod przysięgą co dzieje się na wszystkich halach. Obserwuję to od 3 lat i z podziwu wyjść nie mogę.

    #vatowcy #ptak #aferaptakowa #podatki #januszebiznesu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    źródło: darexim.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pytanie w szczególności do #niebieskiepaski i trochę do #rozowepaski.
    Miałem kobietę, narzeczoną. Rozstaliśmy się w dość niemiłym klimacie. W każdym bądź razie dobrze się stało i jestem teraz mega szczęśliwszym człowiekiem.
    Pierścionek zaręczynowy mi oddała. Teraz pytanie czy oświadczylibyście się pierścionkiem "po byłej" gdybyście mieli nową wybrankę? Jak to w ogóle wygląda w oczach #rozowepaski?
    Dodam, że nie zarabiam kokosów, starcza na normalne życie, ale na nowy pierścionek mnie nie stać.
    Co o tym myślicie?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #truestory i jednoczesnie #protip
    #zwiazki #seks #heheszki

    tldr:

    pokaż spoiler Pamietajcie: po ostrej szamie nigdy zabaw oralnych!


    Leżymy kiedyś z #rozowa po oszamaniu jakiegoś hindusa. Minelo juz nawet sporo czasu od tej szamy (z godzinka, moze dwie). Jest milo, leci jakis film, przytulanie.
    Film sie znudzil, i #rozowa przeszla do ofensywy.
    Uczucie zajebiste, leze jak krol, ale coraz bardziej cos zaczyna mi nie pasowac.
    Nigdy tak szybko nie zapierd**lem pod zimny prysznic xD
    a mieszkalismy jeszcze wtedy z druga para, ale w sumie walilo mi wtedy czy mnie przykukaja na waleta, czy nie xD

    #rozowepaski myjcie zeby przed zabawa x] no chyba ze chcecie komus zrobic na zlosc, to tez macie 2 #protipy tutaj xD

    pokaż spoiler z anonimowych bo kilku znajomych moze to przegladac i chce uniknac smieszkow xD


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, serce mi się łamie.
    Mama po raz kolejny poprosiła mnie o pożyczkę. Kwota spora - 1000 zł. Mam już doświadczenie w pożyczaniu jej pieniędzy - często jest to pożyczka na zawsze. Na drugim roku studiów już pożyczyłam jej taką samą kwotę i nie zobaczyłam jej z powrotem. Mama mówi, że do spłaty długu zostało jej niewiele - 5 tys zł, ale jeśli do poniedziałku nie prześle tego tysiąca, to dojdą jej 2 tys. kosztów sądowych.

    I myślałam o tym dużo i dyskutowałam z partnerem i sama nie wiem. Najbardziej boli mnie to, że te długi nie wynikają z jakiejś trudnej sytuacji losowej, tylko z własnej głupoty i braku edukacji finansowej - wiecie: chwilówki i te sprawy na jedzenie, potem kredyt konsolidacyjny itd. Ten przykład idzie niestety w świat -mój brat i siostra mimo, że są dorośli, nie pracują, żyją na zasiłkach. Mama pracuje jako jedyna, zajmuje się niepełnosprawną siostrzenicą (bo siostra się jej wyrzekła, wybrała butelkę zamiast dziecka), schorowaną babcią i bratem, który w zeszłym roku miał problemy psychiczne. Ciągnie ten wózek sama, stąd te moje wyrzuty, czy jej pomóc. Na nie przemawia argument, że ojciec kilkukrotnie wyciągał ją z chwilówek, a ta robi to znowu. Powinna kopnąć brata i siostrę do roboty, a o wszystkich trudnościach finansowych rozmawiać z swoim mężem, a nie pożyczać od dzieci lub brać jakieś gównokredyty.

    Jeszcze po studiach sama nie miałam dobrych nawyków - co miesiąc czyściłam konto do zera. Jestem uzależniona od podróży - chciałam gdzieś jechać, to na hura szłam do 10 dodatkowych prac, sprzedawałam ksiązki i jechałam. I tak w kółko. Dopiero z obecnym chłopakiem coś zaczęło się w mojej głowie zmieniać - ciągle kłóciliśmy się o kasę, bo mimo że zarabiałam coraz więcej, to ciężko mi było dociągnąć do pierwszego. Zaczęłam przerabiać różne wpisy jak oszczędzać, założyłam konto oszczędnościowe, planuję budżet i w ten sposób pomału udaje mi się odkładać na większe rzeczy - ze spokojniejszą głową i na fajniejszym standardzie życia. Na chwilę obecną te 1000 zł to lwia część moich oszczędności - jeśli nie dostanę ich z powrotem, to nie będę musiała bardzo ograniczyć swój majowy wyjazd na Islandię.

    Stwierdziłam jednak, że dam Mamie szansę.
    Podesłałam jej wczoraj maila, że ok, mogę jej pieniadze pożyczyć, ale tylko do 2.03 (zaręczała, że wtedy odda) i przed pożyczką musi przerobić 2 tygodnie kursu "Pokonaj swoje długi" Michała Szafrańskiego. Dostałam odpowiedź, że wczoraj w nocy, że bardzo chętnie ten kurs zrobi, ale w weekend, bo jutro idzie do pracy (7-19), a pieniądze muszą być zaksięgowane do poniedziałku. Zmieniłam czas do 1 tygodnia (to jest 2,5 h pracy). Czekam na odpowiedź, ale widze, że mama się miga. Boję się, że jak wyślę jej te pieniądze dzisiaj, to na obiecywaniu i zaręczaniu się skończy.

    Serce mi się lamie i już prawie wysyłam te pieniądze, ale z drugiej strony z jakiej racji mam podsyłać swoje 3 miesięczne oszczędności komuś, kto nie chce poświęcić 2-3 h na poprawienie swojej beznadziejnej sytuacji? Pożyczę, może doczekam się zwrotu, a za jakiś czas znów dostanę telefon.

    Mirki, dobrze robię? Jak byście postąpili w podobnej sytuacji?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    Czy pożyczać pieniądze?

    • 69 głosów (25.46%)
      Tak, ale tylko jeśli zrobi kurs
    • 61 głosów (22.51%)
      Tak, przecież to Twoja mama, łożyła lata na Ciebie
    • 141 głosów (52.03%)
      Nie, bo się nie nauczy nigdy
    •  

      @2xpapanalepiku: Za co? Ja żadnej umowy z rodzicami nie podpisywałem na spłodzenie i wychowywanie mnie. Usługa niezamówiona jest niewiążąca.

      Tutaj matka wykazała się skrajnym brakiem odpowiedzialności i zaradności, dostała nie tylko pieniądze wcześniej, ale teraz również wyciągnięta dłoń w faktycznym spłaceniu długów, którą wygląda na to, że odrzuca. Dostała też ostrzeżenie. Także sorry, ale gówno mnie teraz już obchodzi, jak bardzo zapierdalała przy mnie całe życie. pokaż całość

    •  

      @Hound: jesteś niedojrzałym gówniarzem i tylko mam ci do powiedzenia

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od jakiegoś czasu czytam #zwiazki czy #seks i najczęściej muszę się przejść po pokoju z zażenowania, czytając porady wykopków.

    Ostatnio pojawiło się trochę wątków dotyczących problemów w związkach, głównie z seksem.

    Oczywiście wykopki od razu ubrali swoje peleryny ekspertów i dały swoje niesamowite rady, które są guzik warte. Serio.

    Wypiszę kilka przykładów z paru ostatnich dni. Będzie długo.

    Przykład numer jeden.

    Jakiś czas temu mirek wyżalił się, że seks uprawia raz na 3 miesiące z żoną.
    Dla mnie to nie jest normalne, widocznie coś jest na rzeczy bo seks jest ważny w związku.

    Poza oczywistościami typu "szluf" czy "bolec na boku" pojawił się odpowiedzi, że TO JEST CAŁKIEM NORMALNE W ZWIĄZKU.

    Serio? Normalne? Seks 10x w ciągu 5 lat? To dla was jest normalne w związku?
    Nie, to nie jest normalne i jeśli jego żona nie ma "bolca na boku" to coś jest nie tak, coś co wymaga interwencji seksuologa czy psychologa, jeśli rozmowa nie pomaga. A jeśli nie chce to widocznie w związku coś się zepsuło, możliwe, że znudziła się mężem, ale z powodu dzieci, utraty mieszkania, bankomatu czy coś taka osoba się trzyma męża, ALE TO NIE JEST NORMALNE.

    Jeśli w twoim związku tak się dzieje, to nie udawaj że to jest normalne, a tym bardziej nie wmawiaj komuś tego samego. Bo taka osoba później myśli, że skoro u kogoś jest identycznie to musi to być normalne w długoletnim związku i nic z tym nie robi, a POWINIEN.

    Przykład numer 2.

    Często pojawia się temat masturbacji, jedna strona jest zwolennikiem i wypisuje miliony zalet, druga strona zaś robi całkowicie odwrotnie, czyli wypisuje miliony wad. No jest jeszcze trzecia strona, ta religijna, ale ich akurat na wykopie mało, chociaż się zdarzają.

    Nie tak dawno mirek napisał o zaletach masturbacji i o tym, jak dzięki regularnemu marszczeniu freda jego życie seksualne się o wiele polepszyło, że może o wiele dłużej, co bardzo ucieszyło jego partnerkę i ich życie seksualne weszło na wyższy poziom.

    Jak zwykle, peleryna eksperta narzucona na plecy i lecimy w wątek.

    Wykopki wydały wyrok, że nie mogło się polepszyć jego życie seksualne, bo masturbacja tak nie działa. Nie licząc wyzywania od przegrywów, kłamców którzy nigdy nie uprawiali seksu i innych najgorszych.

    Próba dojścia dlaczego tak uważają, spełzła na niczym. JA TAK MÓWIĘ WIĘC TAK MUSI BYĆ.

    Ludzie się masturbują od zawsze i będą to zawsze robić, chociaż według wykopków, każdy przestanie jeśli zarucha, a jak się masturbuje będąc w związku, to jest przegrywem i najlepiej co by zrobił to by się mógł zabić. Szczerze? Mi się wydaje, że to własnie wy jesteście tymi przegrywami, którzy swoje żale próbuja przelać na kogoś innego, ale to tak nie działa.

    Przykład numer trzy.

    Mirabelka wyżaliła się, że chłopak ją zostawił, kiedy ta po wielu miesiącach w końcu zdobyła się na odwagę i powiedziała mu o swoim fetyszu.
    Jej niebieski ją zostawił, bo nie akceptował tego typu zabaw(wiązanie czy lekkie bdsm, nie pamiętam dokładnie bo to jakoś w listopadzie/grudniu było opisywane)

    Dziewczynie było smutno, ale to zrozumiała bo nie każdego takie zabawy podniecają, ale opisała to bo mogła, w końcu po to jest mikro.

    Co w takiej sytuacji zrobiły wykopki? Zjechały tą biedną dziewczynę jak najgorszego szlaufa, zboczonej, a nawet chorej psychicznie..
    Dlaczego? Bo dziewczyna lubi ostrzejszą zabawę w łóżku? Tylko kilka osób stawiło się w jej obronie.

    Wczoraj wykopek pisał o tym, że seks z jego dziewczyną jest nudny i nieciekawy.
    Jemu oczywiście też się dostało, że naoglądał się porno i mi odjebało bo SEKS TAK NIE WYGLĄDA W PRAWDZIWYM ŻYCIU.

    To nie tak, że seks nie wygląda jak w porno, seks tak nie wygląda W WASZYM PRZYPADKU.

    Skoro dla was seks to 2 pozycje i koniec zabawy nie znaczy, ŻE JEST TAK DLA KAŻDEGO.

    Każdy człowiek ma swój gust, każdy człowiek lubi coś innego. To jest NORMALNE.
    No chyba, że chodzi o takie już mega ekstremalne rzeczy jak pedofilia, nekrofilia, zoofilia czy inne tego typu moralnie nieakceptowalne oraz po prostu spierdolone rzeczy, to nie jest normalne i trzeba leczyć, ale pomińmy to bo ja nie o tym.

    Wykopek napisał, że chciałby coś więcej, no ale według wykopków NIE MA WIĘCEJ.

    Jest tylko zwykły seks, a reszta to wypaczony obraz seksu przez porno(do tego odniosę się na końcu) no ale tak nie jest.
    Skądś jednak biorą się te wszystkie fetysze i zboczenia. Skoro producenci porno robią film z 10 osobowym gangbangiem to robią go głównie dla ludzi, których podnieca taka forma seksu. Pewnie z 90% wpisujących w wyszukiwarkę na stronie porno "asian amateur gangbang" jest fanem azjatek oraz gangbangu. Skoro kogoś to podnieca to dla niego to jest NORMALNE i pewnie sam chciałby w tym uczestniczyć. Te 10% to pewnie ludzie, którzy tam trafili przypadkiem lub lubią to oglądać, ale sami by się na taką formę aktywności nie zdecydowali.

    Ja wiem to po sobie, wiem co mnie podnieca, wiem w czym chciałbym uczestniczyć, a w czym nie.
    Tacy już jesteśmy my, ludzie.

    Nie jest jednak tak, że skoro w czyimś związku seks ogranicza się do klasyka i czasami lodzika to jest to OBRAZ PRAWDZIWEGO SEKSU.
    Skoro wam to wystarcza to OK, o to chodzi w związku, żebyście oboje byli szczęśliwi, ale jak komuś to nie wystarcza, to nie znaczy że ta osoba jest NIENORMALNA. Jest całkowicie normalna, po prostu ma inne potrzeby od was. Tyle. Nie ma tutaj żadnej kuźwa filozofii.

    I na koniec przykład numer cztery, czyli to niesławne porno.

    Od wielu lat ludzie się kłócą, czy porno jest dobre czy złe. Skoro kłócą się dwie strony, to dla jednych jest dobre, a dla drugich złe.

    No ale wróćmy do tematu.

    Na wykopie porno jest synonimem zła, czymś co wypacza JEDYNY SŁUSZNY OBRAZ SEKSU.

    Przecież to jest jakiś kurde absurd. To, że seks pokazany w porno różni się od tego w prawdziwym życiu to wiemy, ale czy na pewno?

    Zacznę od tego, że film porno to produkcja filmowa, tak samo jak inne filmy. One mają przedstawić z pozoru normalne rzeczy w lepszym, bardziej efektownym stylu.

    Porno jest robione dla ludzi, ale o tym pisałem już wcześniej.

    Chodzi mi o to, że porno wcale tak bardzo się nie różni od życia.
    To, że dla wielu ludzi zwykł seks jest wystarczający nie znaczy, że to co pokazują w porno nie ma miejsca.
    Dla wielu z was może to być szok, ale ludzie uprawiają seks w taki sposób, jaki widzicie w porno. Te wszystkie fetysze i

    Dzięki porno można odkryć swoje ukryte fetysze i wiecie co? To nie jest nic złego, to nie jest żadne spierdolenie. Oglądanie porno może przynieść wiele korzyści. Dziś możesz nie wiedzieć, że podnieca cię coś, co jutro zobaczysz w pornosie. Odkryjesz po prostu kolejną cząstke siebie, w końcu człowiek rozwija się całe życie czyż nie?

    Dla wielu wykopków pewne rzeczy to czysta abstrakcja. Skoro w ich życiu pewne zachowania nie mają miejsca, to są całkowicie przekonani, że takie rzeczy po prostu nie istnieją, że nikt tego nie robi. To jest cholernie błędne myślenie. Coś, co mnie tutaj bardzo denerwuje, ale nie bardziej niż..

    WMAWIANIE TEGO KAŻDEJ OSOBIE, KTÓRA CHCE COŚ W SWOIM ŻYCIU ZMIENIĆ I TO JEST GŁÓWNY POWÓD TEGO POSTA.

    Dlaczego staracie się robić z ludzi dziwaków, przegrywów tylko dlatego, że coś nie ma miejsca w waszym życiu? Dlaczego uważacie, że ktoś nie adaje się do związku z kobietą, bo nudzi go zwykły seks? Dlaczego dajecie ludziom takie gówniane rady, które tylko mogą pogorszyć i stan, ich samoocenę, zatrafić ich pewność siebie tylko dlatego, ŻE W WASZYM ŻYCIU PEWNIE ZJAWISKA NIE MAJĄ MIEJSCA?

    Jeśli ktoś lubi BDSM, to nie znaczy że naooglądał się porno i mu się poprzestawiało w głowie, tylko znaczy to, że go to podnieca. Jego organizm, jego umysł osiąga największe podniecenie w momencie uprawiania seksu w trym BDSM.

    A nie, że takiej osobie się TYLKO WYDAJE ŻE GO TO PODNIECA bo naooglądał się porno i ma WYPACZONY OBRAZ SEKSU.

    Dajcie ludziom żyć jak chcą. Skoro nie macie nic do powiedenia to olejcie wątek, a nie róbcie z osoby wariata tylko dlatego, że w lóżku woli więcej niż zwykłe popychanie w przód i w tył.

    Ja sam, dzięki porno odnalazłem w sobie wiele, dzięki czemu seks jest dla mnie dziś 100x lepszy od tego, co robiłem w wieku 20 lat. Dziś ma 38 lat, wcale mi nie przeszło, nie wyrosłem z tego, nadal uwielbiam swoje fetysze.Moja żona jest ulepiona z tej samej gliny, nasze fetysze są takie same, tak się w sumie poznaliśmy, bo oboje szukaliśmy osoby, która lubi to samo, a że jednocześnie się zakochaliśmy w sobie i kochamy nadal, to jest tylko wielki wygryw.

    Mimo to, nadal oglądamy porno, nadal odkrywamy coraz to nowsze rzeczy. Oczywiście nie zawsze się zgadzamy, ale nie tkwimy w martwym punkcie, gdzie dla wielu wykopków z pod tagu #seks #zwiazki seks raz na miesiąc jest "NORMALNYM, DOROSŁYM ŻYCIEM, A NIE WYPACZONYM PRZEZ PORNO ŚWIATEM FANTAZJI NASTOLATKA, PRAWICZKA"

    Dlatego prosze was, jak macie dawać takie gówno rady ludziom, to nie piszczie lepiej nic.
    #seks #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ostatnio pojawia się wiele historii o problemach z segzem ze strony #rozowepaski. Zdaję sobie sprawę z tego, że często to własnie kobiety tracą zainteresowanie sprawami łóżkowymi, ale dziś dla odmiany chciałabym Wam opowiedzieć, dlaczego moje pożycie seksulane umarło śmiercią tragiczną w dużej mierze z winy #niebieskipasek. Złożyło się na to kilka elementów, ale być może któryś z Mireczków nieświadomie popełnia któryś z nich i zmiana tego uchroni go od celibatu. Z góry uprzedzam, że nie szukam porady, chcę się po prostu wyżalić, będzie krótko i na temat (no i jestem ciekawa co na ten temat powiedzą stulejki, (oprócz tego, ze sama na pewno jestem grubą, zaniedbaną lochą), może być zabawnie XD).

    1. Zaniedbanie - partner nabrał kształtów typowego tatuśka z wystającym od piwa brzuchem. Nie miało dla niego znaczenia w co się ubiera i jak wygląda. Bardzo stracił w moich oczach jeśli chodzi o atrakcyjność. Nie pomagało zachęcanie do wspólnej aktywności fizycznej itd.
    2. Brak higieny - temat rzeka, był czas kiedy niebieski brał kąpiel wyłącznie przed planowanym zbliżeniem. Zwracanie uwagi (nawet delikatne) spotykało się z dużą agresją.
    3. Brak innych kontaktów fizycznych - głupie przytulanie wyłącznie, gdy chciał uprawiać seks.
    4. Brak komplementów - jakichkolwiek, mimo wszystko, są ważnym elementem uwodzenia.
    5. Gburowatość - niebieski bardzo często był nieprzyjemny, opryskliwy - dla niego nie było to żadnym problemem a mnie odbierało ochotę na cokolwiek.

    Aha, pieróg na boku na pewno nie wchodził w grę.

    #zalesie #zwiazki #seks #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    pokaż całość

    •  

      NiewidomyTyran: @AnonimoweMirkoWyznania: Tak bardzo to! Byłam z takim kilka lat, tylko że w tamtych czasach zaczytywałam się jakimś gównem i stawiałam seks za coś w rodzaju obowiązku w związku. Sama nie czerpałam z tego praktycznie żadnej przyjemności, a jego takie rzeczy nie interesowały. Był w stanie nawet narzekać na mój wygląd (pryszcze przy problemach hormonalnych) w momencie, kiedy o siebie naprawdę dbałam, a on był coraz grubszy, miał problem nawet z umyciem zębów, cerę również daleką od ideału i często przetłuszczone włosy (kuc). Nie będę wymieniać rzeczy, które od niego nie zależały, ale tu też szału nie było. Równocześnie przeszkadzało mu to, że używam kosmetyków pielęgnacyjnych, które zresztą kupowałam za swoje pieniądze. Bogatsza o odrobinkę doświadczenia, rozstałabym się z kimś takim bardzo szybko. Niedbanie o siebie będąc w związku to jest po prostu brak szacunku dla partnera. O higienie już nawet nie wspominam.
      Ale tak naprawdę dotarło do mnie to wszystko dopiero, kiedy związałam się z kompletnym przeciwieństwem. Z jednej strony ogromnie żałuję zmarnowanych lat, ale z drugiej nie mogę się nacieszyć moim narzeczonym.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: niedoczynność tarczycy i wywalona przez to prolaktyna. Klasyk. Spadek libido, gburowatość, "nic mi się nie chce, nawet umyć dupska" to typowe objawy.

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    mikro( ͡° ͜ʖ ͡°)wyznanie
    Moja sytuacja:
    1. 197cm wzrostu 110kg sylweta no taka 6/10 jak sie wytnie bedzie 8/10
    2. Twarz 8/10 różowe się oglądają
    3. 41cm w bicu
    4. 21y old
    5. Dobra gadka, ponadprzeciętna inteligencja
    6. Dużo zainteresowań, tych męskich, tych mniej męskich też
    7. Marzenia, ambitne cele, do których dążę
    8. I tu kurwa pojawia się przegranie życia: 10cm przy 11cm obwodu w erekcji kutasa, kutas na śpiocha 4-5cm wygląda jak pieczarka, jaja małe, przedtem stuleja ofc. chirurg załatwił sprawę, wyglądam jak przerośnięty michu anioł na sterydzie
    9. Prawiczek, patrz punkt 8. + najgorsze jest to że różowe wyobrażają sobie armatę w moim spodzieniu a tam koreańska pieczara.

    Goals:
    1. Mieć różową do końca życia taką 6-9/10
    2. Wierzyć w medycynę estetyczną i dostać drugie życie w postaci kutangi z której nie spadnie durex czy inny unimil

    Oczywiście ciężka depresja, psycholog, myśli samobójcze - odkąd zachciało się ruchać bardzo (roksa odpada, na przypale)

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu
    Jakieś rady samce, bo kurwa deprecha i brak chęci do życia realtalk, Bóg zrobił mnie na swoje podobieństwo jebany

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Będzie #smutek i będą #gorzkiezale Rozmowa na ten temat mi nie idzie, ale gdzieś muszę to z siebie wyrzucić...
    Dziś pierwszy raz zmarło mi dziecko na sali operacyjnej. A miał to być fajny, spokojny dzień, póki nie zadzwonił telefon. Zanim dobiegłam chłopczyk już wjeżdżał na salę. Nie jestem teraz pewna, chociaż wydarzyło się to kilka godzin temu, ale wydaje mi się, że pojękiwał z bólu gdy wwoziliśmy go i podłączaliśmy do aparatury. A jeszcze nie można mu było znaleźć tej cholernej żyły do wkłucia obwodowego żeby podać leki, zanim lekarz wykona centralne. Jak już się wszystko udało, to momentalnie gdy chirurdzy otworzyli brzuch spadło ciśnienie, bradykardia i to był koniec właściwie. Pomimo leków jego organizm przestał walczyć. Poza tym gdybyście widzieli te jelita... Miał wstrząs septyczny. Przytargałam nawet aparat do usg aby upewnić się, że serce nie chce ruszyć, chociaż ciągle go masowaliśmy...było widać, że jedyne co, to drgały lekko zastawki, a serduszko umiera. Gdy to mam przed oczami łzy same płyną po policzkach. Wiem, że powinnam się przyzwyczaić, że takie sytuacje będą się zdarzały, że taka praca pielęgniarki, ale dzisiaj właśnie serce mi pęka i czuję tak przenikający smutek, gdy przypomnę sobie jego zasiniałą twarzyczkę i nieruchomy mięsień sercowy na ekranie usg. Co za cholerna niesprawiedliwość, że dzieci też musza cierpieć i umierać. Jeszcze bardziej dobija fakt, że z tego co niestety usłyszałam to te dziecko było opuszczone przez rodziców. Jeśli faktycznie był opuszczony i niekochany, to szkoda, że nie dowie się, że ktoś walczył o niego do końca i że na pewno go nie zapomni.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam problem.

    Jestem ze swoją dziewczyną już 5 lat, powoli myślę o tym, że chciałbym się jej oświadczyć, ale właśnie jest jedno ale, a tym ale jest nasze pożycie seksualne.

    Odkąd tylko pamiętam, to zawsze było one takie zwykłe, standardowe. Wiecie, trochę gry wstępnej, seks i koniec.
    Problem sprawia moja partnerka, ona po prostu nie chce i nigdy nie chciała żadnego urozmaicenie w seksie.

    To nie tak, że kochamy się raz na jakiś czas. Seks uprawiamy w miarę regularnie, ale zawsze tak samo. Ta rutyna i ta nuda jest dla mnie coraz bardziej przytłaczająca.

    Wiele razy próbowałem o tym rozmawiać, spróbować ją zaintersować czymś czy coś, ale niestety nic to nie dało. Zawsze kiedy dawałem jakiś pomysł na spróbowanie czegoś nowego to dostawałem odmowę.

    Z początku myślałem, że po prostu się tego wstydzi, ale to nie to.
    Zawsze kiedy pytałem ją, czy ona chce coś zmienić, jakoś to urozmaicić, ulepszyć to i tak była odmowa.

    Rozmowy nie przyniosły żadnego skutku, ona po prostu nie ma żadnych chęci na nic innego poza zwykłym seksem. Nawet jej mówiłem, że zaakceptuje wszystko nie ważne jakby porąbane to było(bdsmy i inne) żeby tylko spróbować coś w niej ruszyć, bo może po prostu z jakiegoś powodu nie chciała mi tego powiedzieć, ale i tak wszystko to jak krew w piach. Teraz jestem przekonany, że ona najzwyczajniej w świecie nie ma żadnych fetyszy czy ogólnie chęcie na coś innego, poza tym zwykłym, nudnym seksem w 2, czasami 3 pozycjach..

    Irytuje mnie to wszystko, bo nie będę oszukiwał, taki standardowy seks przestał mi wystarczać. Chciałbym czegoś nowego, czegoś ciekawszego, lepszego i martwie się, że z nią nie będzie mi to dane.

    Od tego wszystkiego na razie zacząłem walić gruchę do pornosów jak za czasów nastoletnich. To nie tak, że przestała mnie podniecać czy coś w tym stylu, nadal jest dla mnie numerem 1, ale co ja mogę, kiedy nie czuję radości podczas seksu jak i satysfakcji po. Zwalenie konia do pornola daje mi więcej doznań, niż seks z moją ukochaną.

    Martwi mnie to, że może mi to w końcu przestać wystarczać i pójdę na dziwki czy inne panny z roksy, ale wiem też, że taka zdrada by mi nie dała żyć, pewnie w ciągu kilku dni bym się przyznał do wszystkiego i na 99% by mnie zostawiła. Straciłbym wszystko dla chwili przyjemności.

    Kocham ją nad życie, ale wiem że tej skały nie ruszę :/

    Był ktoś z was w podobnej sytuacji? Macie jakieś rady co jeszcze mógłbym zrobić?
    #zwiazki #seks

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      Chce urozmaicenia, a nie nudnego seksu w 3 pozycjach od 5 lat. Klasyk, piesek i czasami

      @AnonimoweMirkoWyznania: moim zdaniem porno zawdzięcza dużą popularność właśnie nudą w związku. Porno pozwala na najbardziej wyuzdane fantazje których człowiek i tak by nie zrealizował lub nie chciał zrealizować. Jeśli miałbym udzielić rady jakiejś, to z tego co obserwuje to kobiety mają tendencje do obracania kota ogonem. Twoja się nawet rozpłakała, że Cię nie zaspokaja. Ciekawi mnie jakby zareagowała jakbyś dał jej do zrozumienia/powiedział że to ty ją nie zaspokajasz. Może pomogło by postawienie sprawy nie to co ty chcesz od niej ale to co ona mogła by chcieć od Ciebie.

      @iighlaq_alhabl: uzależnienie od porno to poważna sprawa natomiast takie podejście jak twoje też jest złe. Twierdzisz, że jak ktoś chce czegoś więcej to od razu jest zboczeniec uzależniony, który nie kocha. Co by jej się stało jakby ubrała np pończochy do seksu ? Co by jej się stało jakby powiedziała co lubi czego nie lubi ? Nie żyjemy w XX wieku żeby mówienie choćby o seksie to był temat tabu, nie wolno mówić wspominać. Najlepiej traktować, że nie istnieje.
      pokaż całość

    •  

      @kwaz1: ale skoro juz 5 lat jest z nią, to juz po miesiacu pownien wiedziec czy to kłoda czy nie

    • więcej komentarzy (57)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rekrutacja #apel #rekruterzy #hr #korpo #pracbaza
    Mój mały apel do rekruterów, szczególnie działających w obszarze #krakow i w obszarze #ssc #bpo

    Moi drodzy,
    zacznijcie szanować kandydatów i myśleć, gdy przesyłacie oferty. Macie przecież dostępy do widełek płacowych w poszczególnych firmach, bo większość bierze udział w benchmarkach. Czemu więc wysyłacie oferty pracy z niższym wynagrodzeniem do kandydatów? Jak mam zmienić pracę, jeżeli wiem że firma X płaci gorzej na danym stanowisku niż moja obecna, a na „seniora” nie mogę zaaplikować, bo mają wymóg np. 5 lat doświadczenia? Nikt o zdrowych zmysłach mający dobrą atmosferę w pracy nie porzuci jej na rzecz pracy z niższym wynagrodzeniem i gorszymi benefitami.

    Odpowiadajcie na wiadomości! Prosicie kogoś o przesłanie CV, podanie nr telefonu i przestajecie się odzywać, chociaż CV to powielenie profilu na Goldenline czy Linkedin. Czyżby przecinek był w złym miejscu?

    Słuchajcie kandydatów! (i czytajcie ustawienia Linkedin). Jeżeli kandydat pisze, że szuka pracy w dziale AP z j. włoskim, to po kiego czorta proponujecie mu pracę w dziale audytu? Albo kandydat pisze, że chce umowę na czas nieokreślony, to czemu wysyłacie mu oferty na zastępstwo, albo na kontrakt?

    Przestańcie stosować slogany i kalki - przynajmniej wobec ludzi, którzy w tym biznesie siedzą od lat. Stwierdzenie „międzynarodowe środowisko” „dynamiczna organizacja” „równość i brak dyskryminacji” „udział w interesujących projektach” mogą być atrakcyjne, dla kogoś kto spędził lata u Janusza biznesu i dynamiczne środowisko to dla niego, kiedy Janusz odjeżdża swoim Audi A6, a międzynarodowe środowisko to gdy Ukraincy z pobliskiej budowy wpadną zrobić zakupy. Serio, siedząc w tym biznesie prawie 10 lat ma mi imponować międzynarodowe środowisko? W domyśle - pisanie maili po całym świecie i telefon od managera z Jukeja raz za czas.

    Ograniczajcie ctrl + c, ctrl + v - szczególnie to widać, przy zwrotach grzecznościowych. „Szanowny Panie” w stosunku do kobiety brzmi śmiesznie. Tak samo jak „Panie Adrianno” w stosunku do Pana Adriana…

    I na koniec - dzięki nam macie pracę, szanujcie nas. Bez was specjaliści sobie poradzą, bez nas wasze stanowiska staną się bezużyteczne.

    A wiecie, że ludzie między sobą gadają który rekruter jak traktuje ludzi i potem olewają tych, którzy strzelają faux pas?

    PS. Żeby nie było w komentarzach wypowiedzi, że "bez nas to nie miałbyś pracy" - miałbym, nie jestem skazany na pracę tylko w korpo, bo mam coś więcej niż papierek ujotu z zakresu socjologi czy psychologii...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Około 3 lata temu zerwałem z dziewczyną, uznaliśmy ze mając inne oczekiwania zbyt wiele razem nie zdziałałmy, ja i tak planowałem wyjeżdżac na drugi koniec polski, ona chciała zostać w swojej malej miescinie.

    Przez te 3 lata nie byłem w żadnym związku. Ciężko się wkręcić w nowym miescie w nowe towarzystwo i w nowych znajomych jedynie gdy przyjezdzasz do nowej pracy. Pierwszy rok minął bardzo szybko, dużo spraw na głowie, dużo pracy, było tego sporo, nie miałem dla siebie czasu prywatnego. Pozniej zacząłem chodzić na randki bo w sumie fajnie by było kogoś znaleźć. Były to średnio 2 randki na miesiąc z roznymi dziewczynami, byly tez przerwy ktore trwaly po miesiac lub dwa miesiace. Jak juz poznalem jakąś interesującą to na niej sie skupiałem - jestem monogamista i nie potrafie poswiecac czasu na wiele innych dziewczyn, ba, ten czas i tak jest u mnie bardzo ograniczony. Początki były ciekawe, bo wchodziłem w to jak w maslo, podobało mi się poznawanie nowych dziewczyn. Były też ciekawe bo podchodzilem do nich w sposob optymistyczny. Poznawałem w tym okresie kilka ciekawych dziewczyn. Z jedną utrzymywalem kontakt przez 2 tygodnie, z drugą 3. Były też takie randki ktore konczyly sie po pierwszym spotkaniu. W tym okresie 3 lata były może dwie, góra trzy dziewczyny które zawrocily mi w berecie, ale nic z tego nie wyszło, a powodów było wiele. W jednej pokładałem duże nadzieje i gdy juz bylem pewien ze nasza relacja przekroczy pewną bariere, okazało się że wpakowala mnie do friendzona.

    Ponawiałem więc poszukiwania ale bez skutku. Nie jestem brzydki, nie jestem tez nieogarnięty, pracuje w swojej dzialalnosci, a na status spoleczny narzekac nie moge, w skrocie nie jestem jakims piwniczakiem, znam swoją wartość ale też z natury jestem skromnym facetem ktory potrafi o siebie odpowiednio zadbać. Zaczęły pojawiać się momenty desperacji, no bo umawiać się tak często i nie znaleźć nikogo? Coś musi byc ze mną nie tak chyba? Zacząłem siebie nie doceniać a to przekladało się na kiepskie wyniki w pracy, zaczałem tłumaczyć sobie że może po prostu nie zasługuje na żadną. Byłem nawet u prywatnego psychologa na kilka godzin który w tej kwestii starał się mi pomóc ... i pomogl ale tylko na pol miesiaca.

    Najlepszym lekarstwem dla mnie okazała się praca. Wróciłęm do pracy. Pracowałem w firmie od rana do 18, wracalem do domu na 19 i tak w kółko przez pół roku a że swoją prace lubie to czas leci bardzo szybko. Zero myślenia o zyciu prywatnym.

    Ochlonąłem potem na jakiś czas i te zle samopoczucie nagle przepadło, czulem sie i czuje sie nadal taki pogodzony z tym faktem ze ciezko bedzie mi kogos znalezc. Wróciłem do ponownych poszukiwan ... które już nie były takie intrygujące jak wcześniej. Nie mam już tego poczucia że musze kogoś znaleźć. Bardziej dominuje myślenie lub przekonanie które brzmi "a po co mam się znowu w to pchać? po co mam się starać? po co mi to?". Byłem w ostatnim miesiacu na 2 randkach z nowymi dziewczynami. Po prostu się na nich nudzilem mimo ze jakis kontakt slowny miedzy nami byl. Utrzymywalismy ze sobą kontakt, ale gdy zauwazylem ze dziewczyna kompletnie mnie olewa, to sobie odpuscilem brnięcie w to. Potem poznałem kolejną z którą miałem podobnie, ja dawałem od siebie troche, rozmawiałem i na swoj sposob "bajerowałem", a potem nagle emocje opadły i kobieta wcześniej mega podekscytowana i podjarana pisząca niemal codziennie i budząca mnie smsem, olewa kontakt tak po prostu a jej słowa w stylu "kiedy sie spotkamy?" zmieniły się w słowa "no nie wiem, dam Ci jeszcze znać potem w srode".

    Uswiadomilem sobie że aplikacje randkowe troche zepsuły moje postrzeganie związków, wypaliłem się z poczuciem tego że chce kogoś mieć. Z drugiej strony uswiadomily mi też to jakie wymagające stały się niektóre (nie wszystkie) kobiety w dobie dzisiejszego dobrodziejstwa technologicznego i jak bardzo podchodzą obojetnie do nowych relacji, bo przeciez po co sie angażować jak trafi sie przecież taki ktory zbajeruje i bardziej zaintryguje.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    O kurwa japierdole, Mirki, co się właśnie odjaniepawliło... Naściągałem polskich map do Trainz i wyszło, że trochę elementów mi brakuje, to zacząłem ich szukać po internecie. No i znalazłem na vk link do paczki zawierajacej akurat większość tego, co potrzebowałem ale pomysłowy rusek zamiast jak inni wrzucić to na yandex to dał to na depfile (płatny hosting). Więc skopiowałem ten link i wszedłem na stronę z "debrid" w nazwie (no te stronki co wrzuca się link do pliku na płatnym hostingu a oni ci go za darmo generują i aby go sciagnąć musisz przeklikac kilka stron z captchą.). No i po przeklikaniu tych reklam i sciagnięciu pliku wchodzę w folder Pobrane a tam zamiast "kuidy.rar" (kuid - nazwa plików w Trainz) jest ważący połowę mniej plik "debrid_jakieś-cyfry.zip". Otwieram a tam masa jpgów, klikam na pierwszego i moim oczom ukazuje się nagie zdjęcie na oko 12-13-letniej dziewczynki. Na następnych dwóch to samo.
    Kurwa, siedzę teraz cały zesrany i cykam się, czy mi jutro/pojutrze/za tydzień bagiety na chałupę wpadną w związku z tym. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #gorzkiezale #zalesie #japierdole

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Macie pomysł co zrobić z taką idiotką...
    Powiedziałam w pracy że jestem w ciąży.
    Na co właścicielka powiedziała: szkoda, liczyliśmy że jesteś bezpłodna...
    Potem powiedziała żebym wykorzystała urlop przed pójściem na zwolnienie, bo MUSZĘ, powiedziałam "szefowej" ze nie muszę tego wykorzystać a ta powiedziała że po ciąży mogę nie wracać bo dla mnie miejsca już nie będzie.
    Mam normalnie umowę o pracę na czas nieokreślony chyba jako jedyna. Reszta zapierdziela na umowy zlecenia i przyjmują resztę kasy pod stołem.
    Za to co mówi mam zamiar ją zgłosić do PIP i nie tylko, bo ta Grażyna biznesu nie chce zatrudniać więcej dziewczyn do opieki nad dziećmi, aktualnie na 120 dzieci w przedszkolu jest tylko 6 dziewczyn do pracy.
    #januszebiznesu #pracbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

    •  

      @Furiat: i’m out bo dajesz popis logiki januszy biznesu. Naucz się ze tu jest cywilizacja ziomek bo zginiesz

    •  

      @martwy_kotek: miej w dupie ze Polacy jebia państwo na social. Miej gdzieś ze to oni wymuszają na pracodawcy dawanie pod stołem bo musza spełnić jakieś widełki dochodu na gospodarstwo domowe i sami tobie precyzyjnie wyliczają ile masz im godzin wpisać a resztę pod stołem chcą. No i na koniec zignoruj to ze w takich mocarstwach światowych jak USA czy Chiny niema macierzyńskiego. Napewno oni w w sumie 1/3 populacji sie myli. Napewno to polskie pokomunistyczne pokolenia maja racje. My mamy racje tylko biedni jesteśmy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (62)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zwiazki #takbylo #truestory
    Właśnie zakończyłem trzeci związek. Za każdym razem zrywałem niedługo przed wizytą u okulisty. Może i śmiesznie, ale to prawda. Przypadek? To wszystko przez okulistów. Jak sypią się wam związki to zastanówcie się, czy to nie była wina jakiegoś okulisty. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Pozdrawiam Cię, jeśli to czytasz (・へ・)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moje życie jest od kilku dni wypełnione pustką, też tak macie? Bezbrzeżny smutek, brak zajęcia, też tak macie? Nie mam kolegów, też tak macie? Jest jakaś szansa na poprawę? @zwei

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Znajoma rozstała się tydzień temu z facetem po prawie 7 latach stabilnego (bez awantur, przemocy i zrywania) związku, z czego większość czasu mieszkali razem. Powód? Poznała jakiegoś gościa na szkoleniu w nowej pracy i po kilku tygodniach się zakochała z wzajemnością.

    Powiedziała mu o tym nowym facecie, ten (ex) od razu uznał, że nie ma już czego ratować. Podzielili się mniej więcej po równo tym co mieli wspólne i każdy poszedł w swoją stronę.

    Reakcja jej rodziny:

    - "Widocznie to nie była miłość skoro on o Ciebie w ogole nie walczył"
    - "Skoro on się nie spieszył do ślubu ani się nie zaręczył przez ten czas to znaczy, że nie traktował tego na poważnie"
    - "Już wcześniej wiedzieliśmy że to nie wypali i się rozstaniecie, bo on zachowywał się arogancko i nie lubiliśmy go"
    - "Wszystko przez to, że nie myśleliście o dzieciach" (oboje kilka lat przed 30)
    - "Nie wyszło bo traktowaliście się bardziej jak kumple niż para"

    PS. Oczywiście było też trochę krytyki w jej stronę, ale reakcje takie jakby 3/4 winy było po jego stronie xD

    #zwiazki #zdrada #rozowepaski #niebieskiepaski #cotusieodjebalo #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @SpokojnyPan: idz zjedz bigos (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      +: Ellesar
    •  

      @KinmanDoriana: nie wiem gdzie mieszkasz ale dzis to baby sie pruja bardziej od nas. Sam znam przynajmniej kilka ktore doprawily rogi swoim parterom (co najlepsze dalej z nimi sa).

      Juz nie mowiac o paniach typu borderline.

      Ozen sie z taka i mozesz sobie szubienice szykowac bo zniszczy cie psychicznie. Ty bedzisz jak jelen zasuwal w robocie a ona romansiki w pracy, na tinderze itd. A jak zdradzi to bedzie twoja wina i tak.

      Oczywiscie masz racje w okolicach 30 wiele z nich "madrzeje", chce sie "ustatkowac" ale podyktowane jest to ich radykalnie malejaca atrakcyjnoscia i spadajaca mozliwoscia zostania matka. Nie miej zludzen ze sa ku temu jakies inne powody.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #anonimowemirkowyznania

0:0,0:0,0:2,0:13,0:1,0:0,0:0,0:0,0:8,0:1,0:6,0:17,0:0,0:11,0:1

Archiwum tagów