#anonimowemirkowyznania
Aby dodać anonimowy wpis wypełnij formularz na stronie http://mirkowyznania.eu.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Coraz bardziej wkurza mnie moje życie i chce zostać sam. Mam 25 lat i moje życie wygląda jak udręka starego zgreda. Pon - pt. Nudna Praca 7.30-15.30 a potem dom. Kobieta którą kocham zaczyna mnie wkurwiać. Wiecznie ma do mnie pretensje a że patrzę w telefon a nie na serial a że w weekendy do późna oglądam "te gówna na YouTube" i nie chodzę z nią spać (od niedzieli do czwartku chodzę spać równo z nią o 23 ale w weekend lubię posiedzieć). Robotę w domu robię - myję gary, pomagam w sprzątaniu podłóg, okien i kibli, odpalam pralkę, wieszam pranie i robię wszystkie te nudne rzeczy. A różowa i tak jojczy i to zawsze od razu kominikuje się krzykiem jak jej matka do jej ojca. Nie ma ostrzeżenia tylko od razu awantura i słucham jaki to jestem nieporadny i nieogarnięty mimo, że wiem, że to bzdura. Poza tym jednak to cudowna kobieta, z którą się w wielu rzeczach ale jej czepialstwo jest nieznośne. Idę na rower. - źle, leżę na kanapie - źle. Nie zarabiamy majątku ale też nie biedujemy ale było by lepiej, lecz ona ciągle wymyśla jakieś graty do domu i przeróbki a jak ja chcę coś kupić to "po co Ci?". Nie mam żadnych bzdurnych gadżetów. Telefon.za kilka stówek i tyle. Chciałem kupić konsolę ale mi zabroniła.

    Mam już dość, nie mam żadnego zapału do życia. Chciałbym być sam, robić co chcę, żyć jak chcę. Wynająłbym sobie pokój czy kawalerkę i ruszył tirem w świat. Kocham podróżować. Mieliśmy jechać do londynu ale nie "bo ja nie wydam 1500zl na weekend". Powiedziałem, że jadę sam to wpadła w szal, że jak to bez niej?. No kurwa takto, że życie mam jedno a chcę zobaczyć świat.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jechałem dzisiaj rowerem od rodziny do domu, jadę... i nagle widzę z naprzeciwka jakieś babska w wieku gdzieś 30lat z facetem które idą całą ścieżką, mówię przepraszam głośno i wyraźnie, one to mają w dupie i dalej ględzą, więc jestem zmuszony nacisnąć na dzwonek na rowerze, i nagle co? Baba się obraca i mówi " Jezus maria, uważaj trochę co? " Ja mówię to dlaczego Pani idzie ścieżką dla rowerzystów? Ale zaraz zaczyna drzeć mordę na głos że " ALE WYSTARCZYŁO POWIEDZIEĆ TO BYM SIĘ PRZESUNĘŁA!!! " Ja tłumaczę że powtarzałem 3 razy, zaraz facet dołącza się do rozmowy typowy Seba IQ -50 i mówi czy mam jakiś problem i że zaraz może mi dać prezent o nazwie w mordę... Odjechałem nie reagując po prostu do domu, akcja działa się z godzinę temu, kurwa, i to nie jest pierwszy raz. Powinna być kara przynajmniej 200zł za chodzenie na ścieżce dla rowerzystów i na odwrót :) #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Heheszki. Pare lat temu olała mnie laska z którą się spotykałem, było fajnie.Kochałem ją. Pierwszy raz i długo jeszcze do zadnej tego czegos nie poczuje. Trochę z mojej winy tak a nie inaczej się to potoczyło, bo byłem trochę #przegryw ale głównie dlatego ze była głupia. Wiecie, łobuz kocha najbardziej, musi być dobrze zbudowany, wysoki i te inne chujozy o których sie mówi. Do takiego tez poszła. Chodzil na siłownie, był wysoki, przystojny. Jej ideał. Bolała mnie ta sytuacja ale wziąłem się za siebie. To mnie zmotywowało. Po kilku latach mam zajebistą pracę jak na wiek i polskie standardy. Dobry samochód za kilkadziesiąt tysięcy na który dzięki dobrej pracy zarobiłem w 2 lata, sam, odkładając. Siłownia, co raz lepsza sylwetka. Znajomi którzy dawno mnie nie widzieli propsują jak się zmieniłem. Poznałem mnóstwo zajebistych dziewczyn, a za niedługo planuję wakacje na jakiś Seszelach. Najlepsze jest to, ze on zrobił jej bachora, ich związek juz nie jest tak zajebisty jak na początku, kłócą się, on ją zdradza, ma w dupie dziecko, zaniedbał się, nie ma pracy, a ona dobija się do mnie widząc co osiągnąłem. A ja mam to w dupie. NIESAMOWITE uczucie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dziś miałem trzecią z rzędu sprawę o alimenty. Konkubina chce 1300 zł, a ja daje 500 ponieważ córce kupuje wszystko co potrzebuje, ubrania, spędzam z Nią aktywnie czas jak jest u mnie. Niczego jej nie brakuje. Jej zdaniem utrzymanie 7 latki wynosi miesięcznie 2600 zł. Pod koniec sprawy powiedziałem że nie będę darmozjadów i nierobów utrzymywał, chodzi mi o Nią i jej konkubenta. Ona pracuje na pół etatu i zarabia 1620 zł, więc czy przekracza jej dochód aby otrzymywać 500+? Po każdej sprawie nie widzę córki po półtora miesiąca, a chciałbym Ja mieć co weekend aby konkubina nie miała większych kosztów, czyli opieka naprzemienna. Jutro ogłoszenie wyroku. Ale tak się nie da bo jej partner nie pozwala na to i po każdej sprawie jak tylko wyjdę z sądu wypisuje do mnie strasząc mnie itd. Co mam w takiej sytuacji robić?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowypasek here, jestem 10 lat po maturze więc dobiegam 30-stki, ale dobrze pamiętam czasy licealne jak i gimbaze - jak wtedy wyglądaliśmy, jak się ubieraliśmy, jaka była wtedy modeska. I powiem wam że gdy zdarza mi się przeglądnąć fb dzisiejszej gimbazy czy licbazy (akurat mam kuzynki w tym wieku na fb, najpierw zainteresowały mnie ich wspólne fotki, potem przejrzałam profile ich znajomych) - to jestem w szoku jak DOBRZE wyglądają dzisiaj licealiści. I mówię głównie o facetach, bo dziewczyny generalnie zawsze jakoś się starały i ładnie wyglądały. Patrzę i nie wierzę - ładnie ubrani, zadbane twarze, zadbane, lśniące WŁOSY, staranna fryzura - kiedy ja pamiętam że u nas w licbazie był modny metal i biegały kuce w poplątanych włosach, a reszta typowy t-shirt i fryzura na brak fryzury czyli sam sobie przejechałem maszynką po głowie. Nawet widzę że mają tę świadomość i dbają o sylwetkę, bo większość jest proporcjonalna, nie zapuszczona, (owszem zdarzają się suchoklatesy) a część nawet widać że już buduję sylwetkę i robi siłowo. 10 lat i jest mega odmiana, atrakcyjność dzisiejszych nastolatków wzrosła nieporównywalnie. I tak mimo wszystko się zastanawiam - jak to ma się do waszej teorii że po 30+ będziecie ruchać na prawo i lewo i 20-latki które same będą się wam pchały w objęcia? Kiedy obok wyrosło pokolenie tak zadbanych, naprawdę atrakcyjnych dla rówieśniczek młodzików? No i przede wszystkim jak to jest z wami, bo jak patrzę na cześć swoich męskich kolegów- rówieśników to Ci co ZAWSZE byli przystojni rzeczywiście w okolicach 30-stki (jeśli się nie zapuszczają) są bardziej męscy, atrakcyjni. Ale oni już byli PRZYSTOJNI. Natomiast reszta - zaczyna już powoli lekko łysieć i jeszcze "zaradza" temu w ten sposób że goli głowę na zapałkę, co dodaje +10 do januszostwa, a o lekkim już nabywaniu piwnego brzuszka nie wspomnę.
    I żeby nie było że patrzę tylko przez pryzmat fb czy instagrama - na ulicy również zauważam tę tendencję. Tak przystojnych 18-20 latków nie było "za moich czasów" ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #przegryw #zwiazki #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ruchałem się z 5 mirabelkami na wykopie.

    Wiem, że większość wpisów z anonimowych to baity, ale nie tym razem. Chciałem się podzielić wnioskami na temat kobiet w tej społeczności, bo dużo można powiedzieć o laskach z tindera (a własciwie to na tinderze są 3 rodzaje lasek- ruchawice, atencjuszki i szare myszki które nie potrafią sobie poradzić w życiu), ale to co się tutaj odpierdala to jest jakaś jedna wielka mistyfikacja xD

    Pierwszą mirabelkę poznałem z komentarzy na głównej. Rozmowa sama się potoczyła, potem parę pw i jakoś tak poszło że wymieniliśmy się po tygodniu zdjęciami i spotkaliśmy się w jej mieście (pojechałem samochodem 50 km do jej miasta). Chyba jedyna normalna dziewczyna, ładne piersi, buzia 7/10. Seks był na pierwszym spotkaniu i do dzisiaj czasem piszemy.

    Reszta? Ja pierdolę xD

    Z jedną się spotkałem to zrobiła oczy jakby na loterii wygrała. Tu muszę powiedzieć, że kiedyś byłem strasznie chudy, ale przystojny (tak często słyszałem). Miałem kompleksy ale spędziłem 2 lata na siłowni i wykorzystałem geny w 100%. Miałem kompleksy i czułem się niechciany, bo tak było. Ale to otworzyło mi oczy- liczy się wygląd panowie, a romantyzm nie istnieje, to coś czym tłumaczymy popęd seksualny ale brzydko to wszystko tak spłycać więc kobiety (i niektóre przegrywy) dodają do tego jakieś wątki uczuciowe żeby nie było przypału. Wracając do NIEJ- średnia z wyglądu, ale jak tylko zobaczyła że ma szanse na mnie usiąść, zaczęła odpierdalać takie cyrki, że aż mi się jej żal zrobiło, więc koniec końców doszło do kopulacji. Potem zerwałem kontakt- nie jakoś chamsko, tylko powiedziałem że nie szukam związku. Powiedziała że ją wykorzystałem xD

    I na tym można chyba skończyć opis całej reszty. Jedna mi powiedziała, że nigdy nie będę szczęśliwy, ale patrząc na nią i jej desperację to bym obstawiał to raczej u niej. Wszystkie mają wspólną cechę- to zwykłe dziewczyny, które nie mają problemów, ale są leniwymi dupami na które trzeba zwrócić uwagę bo inaczej im sie nie chce. No i trzeba wyglądać jak z okładki magazynu Men's Health, szkoda że same wyglądają jak zwykłe laski z serii fake taxi.

    Jedna, której imię rymuje się z Asia myślała, że stworzymy związek czy coś bo czuje się jakbym ją rozumiał xD Ciekawe czy bym ją tak rozumiał gdybym nie miał ładnej twarzy i wypukłej klaty. Jedyne co rozumiałem to jej zajebiście fajne cycki 75D (moja pierwsza miłość takie miała).

    Także panowie, nie potrzebujecie tindera, można wyrywać na spokojnie tutaj, rynek nie jest taki mały. Gorzej jak jest brzydka, ale wbrew pozorom to się tutaj rzadko zdarza- chyba że jest gruba, to wtedy odpuszczamy, a zasada też jest taka, że jak laska na zdjęciu jest trochę bardziej nabita, to możemy spokojnie dodać +5 kg żeby otrzymać stan aktualny. Dodam, że pisałem z około 15 dziewczynami, także mam 30% skuteczność czyli nie jest źle.

    Dodam jeszcze że nie ma co pisać z popularnymi laskami tutaj, bo im sie w dupach poprzewracało. Może boją się o swoja opinię na jakimś wykopie, ale ubolewam że nie mogłem zagościć w jednej z popularniejszych użytkowniczek tutaj, bo to naprawdę niezła laska.

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Straciłem przyjaciela

    Na początku szkoły średniej poznałem fajnego gościa. Po czasie nawiązałem z nim relacje i zostaliśmy kumplami. On stulej, nigdy nie trzymał dziewczyny za rękę, większość czasu przed komputerem, z domu wychodził raz na rok. Raz nawet jak miał kupić mi i sobie bilet na pociąg to zaraz po kupnie zadzwonił do mnie z przerażeniem czemu dostał tylko jedne bilet a kupił dwa xD Gość totalnie niezaradny, dosłownie dwie lewe ręce do roboty. Naprawiałem mu auto za co nie chciałem ani grosza a jeszcze ponosiłem koszty typu szpachla, pianka, jakiś płyn chłodniczy. On nawet nie umiał klucza nasadkowego używać. Pomagałem mu też w remoncie pokoju, załatwiłem mu robotę u znajomego, gdzie zbierałem za niego opierdol bo się obijał. Polubiłem go, chciałem go wyciągnąć z tej stulejarności. Umawiałem go z jakimiś dalszymi znajomymi, ale on oczywiście potrafił wszystko spierdolić, nawet jak jedna zaczęła się do niego dobierać to on dosłownie wybiegł z mieszkania XDD I tak nam minęły 4 lata "przyjaźni", z czasem zaczął wychodzić na ludzi. Technikum nie zdał przez co na studia nie idzie. Niedawno chciał gdzieś wyjść, więc stwierdziłem, że spoko, wybierzemy się do większego miasta gdzie mam studiować. Złożę dokumenty na uczleni a potem się poszlajamy po mieście. No i tak też zrobiliśmy. Tyle, że po wizycie na uczelni owy kolega trochę posmutniał, zrobił się markotny, nie wiem.

    Tak się składa, że miałem z nim na tyle dobre relacje, że wiedział o mojej zdradzie dziewczyny z którą wtedy byłem. Wiem, że zrobiłem arcy chujowo, biję się w pierś, ale no mleko się wylało. On o tym wiedział. Pod wieczór tego samego dnia dostałem telefon od dziewczyny. Już się dowiedziała. Rozumiecie? Ten (gruba wiązanka ale aż za duża pewnie żeby anonimowe przepuściły) gnojek jej się wygadał. To ja mu pomagam, jak kumpel, bo on to lewus, robote mu załatwiam, auto naprawiam no cuda wianki a on mi takie coś? Bo był zazdrosny że ja już ide na studia a on 4 klasę powtarza?

    No i teraz myślę, jak się na nim zemścić. Oczywiście on sam mi się przyznał, że to on mnie sprzedał. Fanem przemocy nie jestem i chociaż wybił bym mu wszystkie zęby to nie zamierzam go nawet dotykać. Mam natomiast nagrania, screeny gdzie pisze jak to by nie pozapinał kilka swoich koleżanek z którymi nadal ma kontakt. Mało tego mam screeny jak wyzywa swoją matkę i ojca (ciężcy katolicy, ojciec janusz). Matkę od dziwek, ojca od najgorszych. Gdybym wręczył jego ojcu taką kartkę ze screenami to by go z domu wyjebali. Co robić w takiej sytuacji? Oboje 20 lvl. Drukować te screeny i dać jego ojcu, porozsyłać do jego znajomych jego sprośne fantazje czy tak to zostawić?

    #pytanie #zwiazki #feels #przyjaciele #zdrada #corobic

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jakim cudem gość mnie wystalkował?
    Pisaliśmy ze sobą na tinderze, mam tam zdjęcia całkowicie inne niż na fejsie, znał tylko moje imię, miejsce pracy i uczelnie. Nie jestem w żadnej grupie pracowniczej albo uczelnianej aby tam szukać po imieniu. Nie mam podpiętego insta pod tindera. Miasto bardzo duże, więc nie było to łatwe. Możliwe jest, że fakt że ja weszłam mu na profil (ma podpięte social media pod tindera) sprawiło że mu mnie zasugerowało? Trochę się przeraziłam. #tinder #pytanie #stalking #niewiemjaktootagowac

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tonący brzytwy się chwyta, ale niech będzie. Chyba nic nie tracę.

    Piszę z anonimowych, bo nie mam konta na wykopie, choć regularnie czytam mirko. Tak samo wygląda sytuacja osoby, której to wyznanie się tyczy. Zdecydowałam się to napisać, bo bardzo bym sobie życzyła, żeby ten post znalazł się w gorących, dając tym samym możliwość tej osobie, przeczytania go. Jeśli się nie uda, trudno. Może samo spisanie tego okaże się być dla mnie wystarczająco oczyszczające.

    Wszystko zaczęło się mniej więcej w połowie stycznia 2015 roku. Jesienią przeniosłam się na studia drugiego stopnia do zupełnie nowego dla mnie miasta. Miałam złamane serce, choć wtedy myślałam jeszcze, że decyzja o zmianie miejsca zamieszkania jest próbą walki o tę relację. Nie wyszło.

    No, ale jak już zostałam taka sama w tym nowym otoczeniu, to potrzebowałam towarzystwa. Zanim na studiach przebiłam się przez te grupki koleżeńskie, które się potworzyły w trakcie studiów pierwszego stopnia (zdecydowana większość ludzi na roku robiła magistra z tego samego kierunku; łącznie ze mną, te nowe osoby można było zliczyć na palcach jednej ręki), musiałam radzić sobie inaczej.

    Takim oto sposobem znalazłam się na czacie erotycznym. Dzisiaj już nawet nie wiem, skąd pomysł na to miejsce, no, ale stało się. W ten sposób poznałam Pana M. Przez wzgląd na miejsce poznania, pierwsza rozmowa była dość odważna i bardzo bezpośrednia. Pozwoliłam sobie na dużo, po raz pierwszy w życiu zresztą. Tylko rozmowa. Żadnych zdjęć, gdyby ktoś miał wątpliwości.
    Jakkolwiek nie planowałam kontynuować znajomości, więc się tym nie przejmowałam. Bez pożegnania zamknęłam czat i się wylogowałam. Jeszcze tego samego wieczoru, choć już po upływie dobrych paru godzin, ciągle chodził mi on po głowie. Trochę miałam wyrzuty sumienia, że poszłam sobie tak bez słowa; ponadto czułam, że trafiłam na fajnego towarzysza rozmowy, a takich ze świecą szukać w tym miejscu. No to znowu się zalogowałam i szukałam tego, dobrze znajomego mi pseudonimu. Wciąż go doskonale pamiętam. Bo wciąż go tam szukam.

    Pan M., mimo że zirytowany moją ucieczką, przystał na propozycję przeniesienia się w dogodniejsze miejsce do komunikowania się. W tym momencie już wiedzieliśmy, że dzieli nas kilkaset kilometrów, ale żadne z nas na nic nie liczyło, więc było to bez znaczenia.
    Bardzo szybko złapaliśmy dobry kontakt, rozumieliśmy się w wielu kwestiach i mieliśmy raczej zbliżony światopogląd. Kiedyś mu wyznałam, że czuję się strasznie samotna, że jakiś czas wcześniej ktoś mnie mocno zranił i nie umiem się po tym pozbierać. Powiedział, że mogę go traktować jako lekarstwo. No to zaczęłam.

    I tak mijały dni i tygodnie i chyba już nawet miesiące. Często rozmawialiśmy, czasami codziennie, nierzadko dzień w dzień. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, trochę o sobie nawzajem, o studiach, miejscach zamieszkania. Mnóstwo było w naszych rozmowach erotyzmu i bezpośredniości. Intymności, zaufania. Na pewno nie było tabu. Różne rzeczy robiliśmy razem... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ale to były tylko rozmowy tekstowe. Żadnych połączeń wideo. Jeszcze. No, czasem tam jakaś fotka się trafiła.

    Po mniej więcej pięciu miesiącach takiej znajomości, z pewnych sobie znanych względów, postanowiłam zerwać znajomość. Wyjaśniłam, dlaczego i się pożegnaliśmy. Mijało lato, dużo o nim myślałam. W listopadzie 2015 zaczęłam szukać w internecie. Znalazłam. Wznowiliśmy kontakt.

    Zdaje się, że to był ten moment, kiedy zaczęłam uzależniać się od mojego lekarstwa. Bardzo dużo gadaliśmy, często do bardzo późnych godzin nocnych. Trochę się razem zabawialiśmy... tak... czysto erotycznie. Kiedy zbliżało się Boże Narodzenie, poprosił mnie o kilkanaście dni przerwy. Zgodziłam się, odliczałam. Po nowym roku czułam, jakby miał dla mnie mniej czasu. Zdaję sobie sprawę z tego, że taka znajomość na pewno była mocno absorbująca. Ile można poświęcić czasu jakieś randomowej lasce z drugiego końca Polski? Oboje mieliśmy szkołę, rodzinę, znajomych i na pewno masę innych obowiązków i zajęć. Wiem.

    W tym czasie chyba trochę już zaczęłam grymasić. Bałam się, że on może mnie zostawić, chciałam jakoś temu zapobiec. Wiedziałam, że to tylko internet, wystarczy się wylogować i ma się święty spokój. Łatwo zerwać kontakt. Swoją nieudolną walką o chęć podtrzymania znajomości najpewniej tylko go do siebie zraziłam.

    Na majówkę 2016 roku wyjechałam ze znajomymi. Po powrocie chciałam z nim pogadać - napisałam i czekałam na odpowiedź. Minął dzień, drugi, trzeci. Zero odpowiedzi. Sądziłam, że jest zajęty. Nadszedł dzień jego urodzin (wciąż obracamy się w maju 2016), chciałam złożyć życzenia. Nie odpisał. Rozmawialiśmy na komunikatorze, ale mieliśmy też wcześniej kontakt mailowy. Zatem spróbowałam napisać maila. Po chwili przyszła wiadomość zwrotna, że adresat wiadomości nie istnieje. Uczucie, jakie wtedy mną ogarnęło najbardziej obrazowo porównać do sytuacji, gdy ktoś zakłada Ci na głowę worek foliowy. Takie nagłe wzmożone zapotrzebowanie na tlen przy jednoczesnym, ogromnie utrudnionym jego dopływie.
    Pan M. zupełnie zapadł się pod ziemię. Szukałam go w różnych miejscach w internecie, co do których wiedziałam, że tam bywa. Bezskutecznie.

    Po kilku tygodniach pojawiły mi się spore problemy w rodzinie. Do tego doszła jeszcze praca magisterska, obrona, kolejna przeprowadzka, szukanie pracy... Myślałam o nim, ale nie tak nałogowo. Moją głowę wypełniało też sporo innych spraw.

    I tak mijały tygodnie i miesiące.

    Nadszedł maj 2017 roku. Któregoś wieczoru, zupełnie się nie spodziewając, dostałam wiadomość od niego. Napisał, bez gwarancji, że będę chciała z nim w ogóle rozmawiać. Chciał pogadać, przeprosić za swoje zachowanie sprzed roku.
    12 miesięcy bez żadnego kontaktu. Zero informacji, a ten się zjawia jak grom z jasnego nieba.
    Po tak długim czasie nie miałam już żalu, złość mi przeszła. Chciałam rozmawiać. Chciałam go mieć w swoim życiu. I znowu się zaczęło.

    Dziwna to znajomość, bo nigdy się nie spotkaliśmy i nawet tego nie planowaliśmy. Dużo o sobie wiedzieliśmy, rozmawialiśmy bez tabu o bardzo intymnych rzeczach. Był moim przyjacielem i powiernikiem największych sekretów. Doradzał i wspierał.
    Ale przez fakt, że wrócił do mnie po tym roku, zaczęłam chyba żywić jakąś nadzieję, że kiedyś się spotkamy i może coś z tego będzie. Zdaje się, że dałam mu odczuć, że na coś liczę. Może się przestraszył, może nie umiał już tego kontynuować. Może żałował, że wrócił. A może wrócił tylko po to, żeby przeprosić i tym samym uspokoić swoje wyrzuty sumienia, że zachował się jak dupek.

    Nigdy nie rozmawialiśmy o celu tej znajomości, długości jej trwania. Bo w sumie, to ileż można? Pisać z kimś, bądź co bądź, nieco obcym. Kontakt wyłącznie internetowy i wyłącznie pisany.

    No i mniej więcej w połowie września 2017 roku przestał się odzywać. Zapadł się pod ziemię. Bez słowa. Bez pożegnania. Bez wyjaśnienia. Bez przeproszenia.

    Obecnie nie mam z Panem M. żadnego kontaktu. Wciąż wchodzę na ten cholerny czat, na którym się poznaliśmy. Wpisuję w listę dostępnych użytkowników jego login - nie ma, więc wychodzę. W maju bieżącego roku był dostępny. Napisałam. Odpisał. Mniej więcej w trzecim zdaniu się zdradziłam, że ja to ja i już przestał odpisywać.
    Było to dwa dni przed moimi urodzinami. Wyłam tej nocy w poduszkę.

    Domyślam się, że skoro on zerwał kontakt i dotąd go nie odnowił, to po prostu go nie chce. Z sobie tylko znanych powodów. Co nie zmienia faktu, że strasznie się z tym męczę. Jest lipiec 2018 roku i wciąż dopada mnie to uczucie, kiedy brakuje mi powietrza.
    Żywię się jakąś złudną nadzieją, że wróci do mnie jeszcze raz. Potrzebuję chociaż jednej rozmowy.

    Nikt o tej znajomości nie wie, nie chcę nikomu znajomemu o tym mówić. Nie chcę pocieszycieli, ani potrząsania mną i pukania się w głowę, że zadurzyłam się w wytworze z internetu i powinnam się zająć czymś pożyteczniejszym, albo znaleźć sobie faceta, to mi przejdzie.
    Nie umiem sobie sama z tym poradzić. Próbowałam zająć myśli, zająć sobie swój czas do maksimum. Jedna praca, druga praca, sport, wyjazdy. Worek foliowy na głowie zawsze wraca.

    Mam 80% pewności, że Pan M. dwa tygodnie temu się ożenił. Nawet jeśli to prawda, to nie zmienia mojego stanowiska, że potrzebuję jednej jedynej rozmowy.
    Właściwie nie wiem, czy to aż 80% pewności, bo różne rzeczy razem robiliśmy, ale to dlatego, że oboje - jak sądziłam - byliśmy wolni. Ja nie byłam w związku. Myślałam, że on też. Wiadomość o ślubie byłaby, mimo wszystko, sporym zaskoczeniem.

    Bardzo bym chciała, żeby ta osoba, która powinna, przeczytała tę wiadomość. Wiedziała, że to o niej piszę. Obrazek jest przynętą i to ona wie, dlaczego.
    Bardzo proszę o możliwość rozmowy.
    Za długo się znaliśmy i zbyt mocno lubiliśmy, żeby tak to kończyć.

    Zostawiam maila, na którym będę czekać na wiadomość. W celu weryfikacji podaj, proszę swoją i moją datę urodzenia. To odcedzi białorycerzy-pocieszycieli.
    Nie mówcie, proszę, że niepotrzebnie daję sobie nadzieję i będę czekać na wiadomość. Bez tego też czekam. Strasznie mnie to męczy.

    twojeawokado@wp.pl

    Wiem, że Mundial, mecze, finał... Może to wyznanie nie zginie i dotrze do tej osoby, do której bym najbardziej chciała, żeby dotarło. Inna sprawa, czy ta osoba zrobi z nią to, co bym chciała...

    #anonimowemirkowyznania #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    źródło: ekoeki.org

    •  

      do zamknięcia tego potrzebowałabym jego zdecydowanego "spadaj"

      Zawsze lepiej jest kiedy relacja jest zakończona w sposób oczywisty. Bez konkretnej kropki nad i sprawia to ułudę, że nie wszystko stracone, szczególnie dla osoby zakochanej (a nią bez wątpienia jesteś). Jak coś nie ma zakonczenia sprawia, że dręczy, to jak sącząca się rana. Wyrzucenie go z głowy na pewno też utrudnia fakt, ze już raz zerwaliście kontakt bez pożegnania, a on po czasie się odezwał sam, więc to może utwierdzać Cię w przekonaniu, że sytuacja jak najbardziej może się powtórzyć, stąd to Twoje czekanie czy tam nadzieja. Jak się nie ma pewności to się żyje różnymi scenariuszami, to pochłania myślenie, a myślenie czas, a czas podtrzymuje uczucie. Musisz przyjąć jakaś wersję wydarzeń w swojej głowie, np. taką, że to urwanie kontaktu jest dosłownym "spadaj, ta relacja nie jest dla mnie".

      Jakby nie był zawsze taki milutki, to byłoby mi teraz łatwiej.

      Zakochanie to zakochanie i nawet jeśli byłby wredny to nie do końca byłabyś w stanie to zauważyć. Uczucie zniekształca nam odbiór innych osób, więc zawsze ten ktoś będzie wychodził na plus, póki silnie mieszają nam w głowie hormony. Nie ma też znaczenia to, że zakochałaś się w wyobrażeniu, a nie w osobie realnej. Tak samo cierpisz (jak nie gorzej, bo więcej ma on plusów w Twojej głowie niż miałby realny partner), i tak samo będziesz musiała przejść "żałobę", aby sobie z tym poradzić i ruszyc dalej. I dlatego też tak się zachowujesz, tonący brzytwy się chwyta, a zakochany... chyba czasami też.

      Mnie nurtuje jednak kilka pytań. Jak to się stało, że nie spotkaliscie się? Nigdy nie mignęła choćby w żartach propozycja zobaczenia się na żywo? Nigdy nie było propozycji zatelefonowania? Czy on dawał Ci jakieś znaki, ze nie chce i dlatego nie odważyłaś się zaproponować spotkania?
      Gdyby się odezwał to myślisz, że coś by to faktycznie zmieniło (oprócz faktu, że napisałby, że nie chce się z Toba kontaktować, co już de facto wiesz)? Jesli ułożył sobie życie to myślisz, ze mogłabyś dalej swobodnie z nim pisac? Albo inaczej-chciałabyś w takiej sytuacji utrzymywać z nim kontakt? Co być oczekiwała po takiej relacji?
      pokaż całość

    •  

      OP: @lezkaniebieska ja kilkukrotnie delikatnie sugerowałam opcję spotkania się. Brałam to pod uwagę i z całą pewnością tego chciałam. Bywałam w jego miejscowości, bo mam tam znajomych. Nigdy nie pociągnął tematu. Sądzę, że dla niego było to wykluczone.
      O ile informacje, które mi o sobie powiedział, były prawdziwe - wzrasta prawdopodobieństwo odkrytego przeze mnie scenariusza, że serio jest od niedawna żonaty. Niby to jest dla mnie nieprawdopodobne wyczyniać takie rzeczy, mając dziewczynę czy narzeczoną, ale cóż... Widocznie zbyt ślepo wierzę w ludzi.
      Szczerze powiedziawszy, to gówno, za przeproszeniem, by zmieniło, gdyby się odezwał. Nie wiem, co miałabym mu powiedzieć. A on, zdaje się, nie ma mi już nic do powiedzenia.
      Relacja była naprawdę bliska i długa, dał mi się poznać jako wartościowy człowiek, więc nie chciałabym wchodzić między jego i jego partnerkę. Gdybym wiedziała, że jest zajęty, to bym nie wchodziła w taki układ.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @jurek-xd, @JW26
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nieszkodliwość masturbacji to jedno z największych i najgorszych kłamstw naszych czasów. Mówi się wręcz o jej pozytywnych właściwościach prozdrowotnych i o dobrym oddziaływaniu na seksualność, ale to są prawie całkowicie bzdury. Na dodatek trudno znaleźć informacje na temat próby wyjścia z nałogu jakim jest trzepanie sobie kapucyna. Na stronach, które w teorii zawierają poradniki o zdrowiu, znajdują się jakieś głupie artykuły o technikach masturbacji dla kobiet i mężczyzn oraz o tym jak może urozmaicić seks.
    Tak, jestem uzależniony od masturbacji. Z nałogiem walczę już od pewnego czasu. Najdłużej udało mi się wytrzymać tydzień. Potem coś pękło, uznałem, że czemu by nie. Zbyt wysokie napięcie i musiałem to zrobić. Po wszystkim czułem się jak śmieć. Nie tylko miałem żal do siebie. Najzwyczajniej w świecie byłem ociężały i nie miałem na nic ochoty. Nic produktywnego nie byłem w stanie zrobić w tym czasie.
    Na dodatek widzę jak masturbacja źle wpływa na mój popęd seksualny. Mam partnerkę z którą uprawiamy seks, ale jeśli jestem dzień po masturbacji, to trudno mi się podniecić. Bardziej kręci mnie walenie sobie do pornosów, niż seks z partnerką.
    Jak wspomniałem, pomocy brak. Do napisania tego wyznania skłoniła mnie wizyta u seksuologa. Kobieta wysłuchała mnie, czyli tego co Wam napisałem wyżej, a potem powiedziała, że to normalne i masturbacja nie ma nic do rzeczy, że jest normalna. Wysłuchałem jej, powiedziałem, że dziękuję za takie rady i wyszedłem.
    Mam nadzieję, że uda mi się rzucić ten destrukcyjny dla organizmu nałóg.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kisnę z ludzi, którzy opisują tu swoją sytuację w skrajnie nieobiektywny sposób i liczą na porady od wykopków. Jeśli nie umiesz opisać problemu obiektywnie, to nie myśl, że ludzie ci obiektywnie doradzą.
    Moja dziewczyna kłóci się ze mną o każde głupstwo, ostatnio wybuchł wielki konflikt, bo zapomniałem poskładać ubrań. Myślicie że z nią coś nie tak?
    No przecież że z nią.
    A z drugiej strony taka sytuacja może wyglądać tak
    Mój chłopak to straszna fleja. Mieszkamy w kawalerce, więc każdy metr kwadratowy jest na wagę złota, a ten nawet ubrań po sobie nie posklada tylko rzuci na ziemię tak, że potem nie można nawet krzesłem ruszyć. Co ciekawe, jest bezrobotny, więc ma cały dzień na sprzątanie.

    A wy, drogie mireczki, opisujecie tu swoje wybrakowane historie i myślicie, że ktokolwiek jest w stanie powiedzieć wam czy macie rację, albo znaleźć remedium na problem
    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Strasznie kisne z tych ameb umyslowych na #instagram. Laska 10/10 z 5k followersow zaczyna cie obserwowac (gdy sam masz 30stu obserwujacych) liczac, ze tez ja zaobserwujesz po czym po paru godzinach usuwaja sledzenie xD Oczywiscie nigdy tego nie robie bo gardze tymi atencyjnymi kurwiszczami ale ten portal zrzesza tyle tego zywego gowna ze az glowa mala xD Dobre sa tez te, ktore wpisuja sobie w relacjach „#depresja”, „lonelyness”, „nikt mnie nie lubi” czekajac na stulejarzy ktorzy beda je pocieszali xD Istny #rakcontent #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    We wtorek moje ostatnie podejście do #zwiazki, przynajmniej na jakiś czas ostatnie. Wkurwia mnie już, że po paru spotkaniach czuje się, że jestem loszce potrzebny, bo jej sie nudzi i potrzebuje kurwa orbitera, który będzie zabawiał. Nie mam chyba szczęścia, bo ostatnio na takie trafiam. A z ryja jestem mocne 7/10, więc wszystkie karyny aż lgną. Tylko ja chce mieć też z kim porozmawiać. Kogoś, kto mnie wesprze i kogo ja będę mógł wesprzeć. Kogoś, kto zrozumie moje wewnętrzne spierdolenie, którego nie pokazuje na codzień. Dlatego wyglądam jak typowy normik.
    A nie chuj kurwa zrobiłam paznokcie i byłam u psiapsi a co u cb.
    Pomijam już karuzele spierdolenia ze strony tych z dzieckiem. Ja chyba wyglądam dla nich jak milion dolarów, no ja pierdole.
    Także, wtorek zapowiada się ciekawie. Z dziewczyną dobrze mi się rozmawia, nie jest pusta. Jak się zawiodę, to wypierdole na amen wszystkie te #tinder #badoo i zostaję wolnym strzelcem.
    I na koniec zostaje jeszcze kwestia dobrej koleżanki, zagorzałej katoliczki, która jest chyba jeszcze gorszą spierdolinką ode mnie. Chce sie spotkać czasem, rzuca czułe spojrzenia, buziaczek na dzień dobry i do widzenia, a jak wyjadę z lekkimi podtekstami i zasugeruję cos oczywistego to ,,ja nikogo nie szukam'' i robi się wstydliwa xD #dziewicaconfirmed
    Wish me luck.
    #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tl:dr Janusz przedsiębiorczości odmówił nam noclegu bo cytuje „niepełnosprawny pobrudzi mu ściany”

    Mam w rodzinie osobę niepełnosprawna (porusza się na wózku) i do tej pory spotkaliśmy się z tego powodu z różnymi problemami ale to co przytrafiło się w Zakopanem przerasta kalibrem wszystkie te sytacje.

    W skrócie szukając noclegu zawsze pytamy czy obiekt jest dostosowany do osób na wózkach itd. Jest to normalna procedura. Tym razem nie było inaczej, po rozmowie z właścicielem „pensjonatu” w Zakopanem wszystko wyglądało spoko, pokój na parterze i szerokie wejścia, wszystko ok. Zapłaciliśmy zaliczkę i cieszymy się, ze udało znaleźć się nocleg nie tylko blisko centrum ale i w mire dobrej cenie. Do dzisiaj.

    Dzwoni właściciel i mówi, ze jednak on nas nie przyjmie bo „niepełnosprawny może porysować lub pobrudzić mu ściany” a dodatkowo „wózek może uszkodzić mu futryny”

    Nigdy do tej pory nie spotkałem się z takim chamstwem. To chyba tyle jeśli chodzi o nasze wakacje w polskich górach. Czekam tylko na potwierdzenie zwrotu zaliczki.

    #niepelnosprawni #polska #zakopane #gory #januszebiznesu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie pamiętam mojego kodu do OP z tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/31271397/anonimowemirkowyznania-moja-zona-lvl-33-nie-chce-u/
    ale pooznaczam kilku zainteresowanych na dole.
    Rozstałem się z żoną 2 tygodnie temu, wyprowadziłem się w ciągu 24h ze wszystkimi swoimi rzeczami z 8 lat związku (mieszkanie było jej) do przestronnej kawalerki z wydzieloną sypialnią. Mieszkanie jest wspaniałe.
    Jak na razie żyje mi się dobrze, czuję ogromną ulgę. Rozstanie przebiegło znacznie spokojniej niż to sobie wyobrażałem. Mam wrażenie, że w momencie, kiedy uświadomiła sobie, że to definitywny koniec, cała jej agresja i objawy borderline nagle zniknęły, jak ręką odjął. Płakała bardzo długo i często płacze jak z nią rozmawiam. Wygląda to na "prawdziwy płacz" i smutek, w porównaniu do jej wcześniejszych niekontrolowanych wybuchów emocji kiedy próbowałem z nią o czymś poważnie porozmawiać. Nagle zaczęła mnie słuchać i respektować... Kontaktujemy i widujemy się czasami, w sprawie rozwodu, wspólnych rzeczy, czy drobiazgów, których zapomniałem.
    Zaczęła mnie przepraszać za wszystko zaraz po rozstaniu i przeprasza aż do teraz jak rozmawiamy, za ciągłe krzyki, brak seksu, brak szacunku. Powiedziała, że ona widziała to wszystko, to jak się starałem, dbałem o nią, ale ona nie potrafi mi się odwdzięczyć, nie potrafi inaczej reagować. Przepraszała, że nie potrafi inicjować seksu ani o nim rozmawiać i mówiła, że widziała, że jest mi z tym ciężko, i nie wiedziała, dlaczego nie potrafi moich zachęt przyjąć. Odparłem krótko, że w tym rozstaniu raczej chodzi o całokształt, a jeśli chodzi o libido, to można nad nim pracować dietą, terapią itd., ale na to już za późno. Powiedziała, że byłem najlepszym kochankiem jakiego miała w życiu, kiedy to jeszcze robiliśmy. Że ona ma poczucie zawodu i przegranej.
    Starałem się jednak już dalej nie komentować jej przeprosin za wszystko i wyznań bo już nie jestem zainteresowany jej poprawą, a teraz po wyprowadzce widzę zero szans na jakieś dawanie szans czy powroty. Nie widzę z nią swojej przyszłości. Odpowiadam jej więc lakonicznie, ale staram się z empatią i kulturalnie.
    Powiedziała, że liczyła na to że jednak już zawsze będziemy razem i "coś się wydarzy", co sprawi, że będzie lepiej.
    Czasem mam ochotę jej mentalnie przyłożyć za takie teksty i za to jak mnie traktowała, ale widzę że mocno cierpi i nie chcę jej dobijać. Uważam, że za jej sposób bycia w dużej mierze odpowiedzialni są rodzice i ich skopany związek przeniosła na nasze małżeństwo.
    Ktoś powiedział mi ostatnio po tym jak opisałem szczegółowo sytuację (a ta osoba zna moją żonę i jej zachowanie), że jedyną winą, jaką u mnie widzi, to że nie potrafiłem się przemóc i spróbować przebić przez jej krzyki żeby nią trochę potrząsnąć. Ale ja myślę, że nie było o co walczyć.

    Kiedy siedzę tak sam w mieszkaniu nie jest mi gorzej, niż kiedy siedziałem z nią i bałem się odezwać czy krzywo spojrzeć żeby się nie wydarła. Wpadają znajomi, albo ja do nich, albo idziemy do miasta - odświeżam stare znajomości. Jeszcze częściej chodzę na siłownię, biegam, rozwijam też kilka innych zapomnianych pasji i wziąłem na klatę jeszcze więcej zleceń w pracy niż kiedykolwiek, i wszystko idzie w dobrym kierunku.
    Mam trochę problemów z zasypianiem w nowym miejscu niestety, tego posta piszę w nocy. Lepiej mi się śpi na kanapie niż na niewygodnym nowym łóżku z wynajętego lokalu. Ale jutro w planach małe przemeblowanie żeby to zmienić.
    Podobno mężczyźni odczuwają rozstanie znacznie później, niż kobiety. Myślę, że u mnie nie nasili się żadna tęsknota, a jeśli już to tylko uczucie samotności. Jedyne co wtedy zrobię to jeszcze bardziej skupię się na swoich pasjach i jeszcze bardziej dokręcę śrubę na bieżni. Może aż do odcięcia żeby sprawdzić swoje limity.
    O powrocie nie ma mowy.

    #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow #pomocy #psychologia #seksuologia #borderline
    @Rabbitzrondelkiem @StefanBadyl @Vaerlin @yurubus @SilentMouse @obraza_majestatu @Ravciu @szpongiel @lubielizacosy @Vanderwill

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @GoSiulKa: @Martiniquaa: z ciekawości - osoba ze zdiagnozowanym borderline, ma zachowania borderline tylko w stosunku do partnera z którym jest w związku, czy do innych osób, np. bliskiej rodziny też?

    •  

      @spere: Nie wiem czy to jest reguła, ale w moim przypadku tak było. Nękanie mnie, niszczenie psychiczne, awantury, bicie, upokarzanie. Tylko po to by później powiedzieć ze nie potrafi inaczej wychowywać. No ale mój brat był już święty. Z tym, że on jest do niej bardzo podobny z charakteru. Ja jestem wykapany ojciec. Może to dlatego.

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 26 lat. Dzisiaj jest 25. rocznica śmierci mojego ojca. Mama wyszła ponownie za mąż, ojczym, że tak powiem „wychowywał jak swoje”, tak więc odkąd sięgam pamięcią zawsze był przy mnie ktoś do kogo mówiłem „tato”. Od zawsze też wiedziałem, że to nie mój prawdziwy ojciec, że ten zginął w wypadku samochodowym, ale gdy byłem młodszy nie miało to dla mnie większego znaczenia. Inna sprawa, że nigdy nie umiałem z nikim o tym rozmawiać, w podstawówce zmieniłem nazwisko na to ojczyma, żeby nie musieć tłumaczyć innym dzieciakom czemu nazywam się inaczej niż mama czy brat. Pamiętam w sumie tylko jedną sytuację z dzieciństwa, gdy mnie to ruszyło – gdy dowiedziałem, się, że urodziłem się dokładnie w jego urodziny, totalnie się wtedy rozkleiłem. Zresztą nadal nie potrafię o tym rozmawiać, tylko kilku najbliższych znajomych w ogóle o tym wie. Wynika z tego w sumie tyle, że bardzo niewiele o nim wiem – widziałem parę starych zdjęć, czytałem jeden zachowany list, kilka anegdotek, wszystkie zebrane jakoś przez tych dwadzieścia parę lat, nigdy w wyniku jakiejś dłuższej rozmowy. Z mamą mam świetny kontakt, ale ten temat jest dla mnie jak tabu, trochę ze względu na nią, trochę ze względu na mnie.
    Nie wiem kiedy zaczęło mnie to obchodzić, może po prostu dorosłem do tego, może przez rozwód rodziców i praktycznie zerwanie kontaktu z ojczymem. Ale od jakiegoś czasu zdarza mi się więcej o nim myśleć, może i tak nie za często, bo zwłaszcza w takie dni jak Wszystkich Świętych czy rocznica śmierci, ale jednak. Ot nachodzi taka refleksja, melancholia, uczucie, którego nie umiem do końca nazwać, jakaś tęsknota, za kimś kogo w sumie nie znałem, żal i gniew, że odszedł i nie dał się poznać…
    Gdybym miał możliwość jakoś zmienić przeszłość, wpłynąć na tamto wydarzenie, pewnie bym się nie odważył, nie zaryzykowałbym swojego dotychczasowego, znanego mi życia, które w sumie całkiem nieźle się ułożyło, ale…
    …ale mimo tego wszystkiego, w jakiś swój, może i dziwny sposób, kocham Cię Tato. Spoczywaj w pokoju.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: szkoda, że z anonimowych, takich rzeczy nie wolno się wstydzić. Uczucie jak najbardziej zrozumiałe, trzymaj się cumplu.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: masz jak najbardziej prawo wypytać mamę i rodzinę o swojego biologicznego ojca. Nie będzie to dla nich tak bolesne jak ci się wydaje, pamiętaj, że minęło już wiele lat. W pewnym wieku człowiek zaczyna się interesować swoimi przodkami i jest to normalne. Na pewno jest więcej informacji o nim. Jak nie chcą gadać to sam przeprowadź śledztwo, dobrze by było się dobić np do parafii przy której mieszkał, stamtąd dowiedzieć się do jakiej szkoły chodził, w tej szkole może żyje jeszcze ktoś kto go uczył/znał i może są archiwalne zdjęcia i świadectwa, a może da się znaleźć listę uczniów z jego klasy i wyciągnąć jakiegoś jego kolege czy koleżankę na kawę czy piwo. Bo czemu by nie. Na pewno nikt słysząc że jesteś jego synem ci nie odmówi pomocy w poznawaniu jego historii, pytanie tylko czy masz w sobie dość motywacji żeby to robić. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, bardzo poważne i krótkie pytanie:
    Jaki jest kurwa sens, aby dalej ciągnąć tę egzystencję?

    Nienawidzę swojego życia.
    Nienawidzę.
    W spoilerach moja historia, o ile komuś chce się czytać te wysrywy.

    pokaż spoiler Moi rodzice rozwiedli się jak miałem 7 lat. Nawet tego nie przeżyłem, bo ojciec i tak miał zawsze mnie totalnie w dupie, nigdy się mną nie przejmował, ani nie poświęcał mi czasu. Traktował mnie jak powietrze. Ale z matką się strasznie żarli i kombinowali ciągle jakby tu drugiemu dojebać. No i wykorzystywali do tego mnie. Różne pojebane akcje z policją, gdzie matka zmuszała mnie, abym kłamał na ojca, a z drugiej strony ojciec, aby pokazać jaki z niego święty, to ciągał mnie na siłę do kościoła, zmusił do bycia ministrantem, gdzie padłem ofiarą molestowania przez księdza (nikt o tym nie wie, to mój największy sekret).


    pokaż spoiler Jakby tego było mało, to matka zaczęła pić jak miałem 8 lat. Straciła pracę, przez co w domu nie było pieniędzy na jedzenie. Zdarzały się takie okresy, gdzie nawet przez 5 dni pod rząd nic nie jadłem, przez co mam do dzisiaj masę problemów ze zdrowiem (serce, stawy, kościec) i przez co jestem pieprzonym karakanem, który jest najniższy w rodzinie. ! Ten okres głodu przypadł na wiek 8-12 lat i nigdy już tego nie nadrobiłem. Na domiar złego matka prała mnie kablem, albo wieszakiem totalnie bez powodu. I tak dopóki nie miałem 14 lat i nie zacząłem się bronić. Pamiętam nieraz jak zapłakany pytałem ją za co to, a słyszałem tylko ,,Gdyby nie wy to moje życie byłoby dużo lepsze!", albo ,,Nigdy nie powinieneś się rodzić, ch...". No i niejednokrotnie wypominała mi jaką to ona nie jest wspaniałą matką, bo daje mi jeść i mnie urodziła. Dzięki ty k..., nigdy nie chciałem się rodzić.


    pokaż spoiler Nigdy też nikt nie był ze mnie dumny. Bo i po co miałby być? W drugiej gimnazjum miałem średnią 5,6 i przyszedłem z tym świadectwem do domu. I co usłyszałem? ,,Stać cię na więcej". I napluła mi (dosłownie) na efekt mojej całorocznej pracy, aby podkreślić mi jak to co osiągnąłem jest nic niewarte.
    Gdy z dziadkiem, a więc jedyną osobą od której otrzymywałem jakieś uczucie w tej rodzinie, gadałem o swoich pasjach, to ona uciszała mnie krzycząc, że mam zjebany głos i nie może go słuchać. Do dzisiaj przez to mam opory przed odzywaniem się do nowych ludzi, bo boję się reakcji na mój głos. :/


    pokaż spoiler Ale wiecie co? Nie poddałem się wtedy. Przy świeczkach w nocy siedziałem i uczyłem się, bo już jako bachor wiedziałem, że tylko edukacją mogę wyrwać się z tego syfu. Siedziałem i uczyłem się jak pojebany. Nocami przy świeczkach (w domu często prądu nie było), albo z latarką pod kołdrą, bo matka darła się, że spać jej tym światłem nie daję.
    Czytałem też biografie ludzi którzy osiągnęli sukces w życiu, a pochodzili z totalnych nizin jak ja. Inspirowało mnie to i dawało motywacje.


    pokaż spoiler No i w liceum podniosłem się i wyszedłem na ludzi. Stałem się najpopularniejszym dzieciakiem w klasie, pomimo że byłem biedakiem i karakanem. Wszystko dzięki ciężkiej pracy nad sobą. Ćwiczyłem mowę ciała, rozmowy, wystąpienia publiczne. Uczyłem się wszystkiego siedząc i oglądając lepszych od siebie, bądź też czytając o tym masę książek.
    I w liceum się zakochałem. Poznałem dziewczynę której oddałem całe swoje serce. Byłem niesamowicie szczęśliwy. Myślałem, że ktoś mnie wreszcie pokocha i doceni. I co? I gówno. Laska miała borderline. 6 lat się z nią męczyłem, a kochałem ją jak nikogo dotąd. Zostawiła mnie jako totalny wrak człowieka. Straciłem wszystkich znajomych, straciłem pasje, straciłem siebie. Przestałem się rozwijać, a studia ciągnąłem tak aby, aby. Na koniec stałem się typkiem, który leżał całymi dniami, płakał, gapił się w sufit i nie robił totalnie nic. Ten najgorszy etap trwał pół roku. W końcu postanowiłem pójść wyleczyć depresję. Terapia gówno dała, tego pierdolenia nie dało się słuchać. Biorę od miesiąca tabletki. Tylko, że mam wrażenie, że to oszukiwanie się.


    pokaż spoiler I niby ułożyłem swoje życie. Poprawiłem się w każdym aspekcie, znalazłem nowych znajomych, pokonałem fobię społeczną, no i jako tako ustawiłem się finansowo. Zacząłem też ćwiczyć crossfit. Tylko co kurwa z tego!?! Moje życie to dalej porażka. Choroba afektywna dwubiegunowa to wyrok na całe życie.
    Z ryja jestem przystojny, no ale co z tego? Przy 168 cm mogę zapomnieć o tym, że będę jakimś chadem, nawet jak przykokszę. Ba!, nawet dzisiaj pisałem z laską, która pisała mi jaki to z ryjca nie jestem przystojny i, że ,,hihihi, a jak przypakujesz, to w ogóle będziesz mega". Cóż, jak dowiedziała się jaki to ze mnie wykurwisty gigant, to momentalnie zmieniła ton wypowiedzi, a nawet zaczęła się ze mnie wyśmiewać. I żeby to pierwszy kurwa raz. Uwielbiam Was kobiety, poważnie. Myślicie, że nie chciałbym w dzieciństwie jeść normalnie, aby chociaż być wzrostu swojego ojca, który jest ode mnie wyższy o równo 10 cm (i tak to jest mój ojciec, nawet badania genetyczne robił w okresie rozwodu z matką, aby alimentów nie płacić)? Albo wyśmiewanie, że jestem nieco dziwny w zachowaniu, albo też zbyt emocjonalny, albo wręcz słaby. Myślicie, że chciałem mieć tak zjebane dzieciństwo? Myślicie, że nie wolałbym być kochany przez rodziców i móc żyć w miarę OK warunkach?


    pokaż spoiler Ale kogo to kurwa obchodzi.
    ,,Hihihihi, karzeł zrób fikołka."
    ,,Nie bądź taka pizda i nie smutaj."
    ,,Ty to zawsze bierzesz wszystko do siebie."
    Wiecie co, wy wszyscy, którzy tak mówicie? Spierdalajcie, nie w wiecie jak to jest być mną.


    Obecnie rozważam za i przeciw ciągnięcia dalej tego spierdolonego czegoś, co niektórzy nazywają życiem. Jaki jest sens tłuc się ciągle sam ze sobą? Jaki jest sens pokonywać problemy, których sam nie stworzyłem? Aby coś sobie udowodnić? Nie mam czego sobie udowadniać, wiem, że jak chcę to potrafię i ma mam na to masę dowodów. Tylko po co?
    I czym kurwa zawiniłem jako dzieciak, że to wszystko mnie spotkało?
    No czym?

    #depresja #dwubiegunowaafektywna #wysryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    +: Mirek_z_wyklopu, Wykopowicz666 +14 innych

    Ciagnąć dalej to życie?

    • 90 głosów (67.67%)
      Tak. (Proszę o argumenty)
    • 43 głosy (32.33%)
      Nie.
    •  

      @niepokonany_baklazan: Ja pluję na takie baity, i ludzi którzy je łykają. Moderacja powinna albo z miejsca odrzucać posty o chęci samobójstwa, albo z miejsca zgłaszać je na policję z numerem IP z którego powstał post z informacją o zagrożeniu życia. Portal ze śmiesznymi obrazkami to nie miejsce na szukanie sensu istnienia.

    •  

      Jaki jest kurwa sens, aby dalej ciągnąć tę egzystencję?

      @AnonimoweMirkoWyznania: Sens jest taki, ze naumierac jeszcze sie zdazysz. Nie spiesz sie.
      W miedzyczasie nigdy nie wiesz co zycie Ci przyniesie.
      Jesli jest Ci chwilowo bardzo zle, to sobie odpocznij, zezryj 50 mikrogramow LSD-25, etc.
      Samoboj ma sens w niewielkiej liczbie sytuacji zyciowych, kiedy zbytnio cierpisz i nie ma nadziei na poprawe. Wez mnie - od pol roku jem codziennie opiaty z powodu dolegliwosci zdrowotnych. Nie jest to powod wystarczajacy zeby sie poddac!
      Na bol fizyczny sa dobre leki. Na bol psychiczny jest zmiana osobista, a na odpoczynek od niego LSD-25. To nie zart.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowepaski miejcie wy trochę rigczu. Jakiś czas temu poznałem jedną loszkę na #tinder. Pisało się z nią fajnie, więc zapadła decyzja o spotkaniu. Zdjęcie miała tylko twarzy (nie wiem czemu dałem się na to nabrać) więc nie wiedziałem jaką będzie miała figurę. Jednak po tej twarzy nie spodziewałbym się tego co miało nastąpić. Na wczorajsze spotkanie przyszła POTĘŻNA locha. W dodatku spocona i śmierdząca tym potem. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby po tym rozmowa się idealnie kleiła. Nie mam wymagań z kosmosu, liczyłem na „szarą myszkę dla anonka”, a przykulał się wyżarty szczur. Myślę, że ze zwykłej przyzwoitości i szacunku dla czyjegoś czasu warto byłoby napomknąć coś o swojej tuszy, albo szukać tylko wśród podobnych do siebie. Ja nie mam nadwagi, jestem zadbany, podobno przystojny i na randki chodzę czysto i elegancko ubrany. Wspominam o tym, bo dziewoja dość, że wyglądała jak wyglądała, to jeszcze była ubrana w bardzo nieciekawe, powyciągane ubrania i miała tluste włosy. Sorry, ale samą osobowością wszystkiego nie da się nadrobić. W dodatku mając określone wymagania w stosunku do płci przeciwnej (a jakże, panienka miała ich całkiem sporo) należałoby samemu reprezentować jakieś minimum. Mam nadzieję, że masz tu konto i to przeczytasz, dziewczyno z #krakow
    #logikarozowychpaskow #bekazrozowychpaskow #patologiazewsi #zalesie #zwiazki #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow i niestety #ulanekurwy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie rozumiem jak w towarzystwie można krytykować swoją drugą połówkę i moi kumple obrazili się na mnie bo śmiałem zwrócić im uwagę że krytykują swoje dziewczyny, żony i obrazili się na mnie. Od jakiegoś czasu mam nowych znajomych, ponieważ przeprowadziłem się z narzeczoną do nowego miasta, właściwie w mowym mieście mam 2 całkeim dobrych znajomych i oni zapoznali mnie z swoimi znajomymi. Byłem z nimi już na kilku wypadach ale na tych spotkaniach czuję się jakbym trafił do jakiegoś klubu narzekaczy. Niby jakieś tematy typu sport, praca itp się pojawiają ale bardzo szybko dochodzi do rozmów o drugich połówkach i zaczyna się narzekanie, co jakaś dziewczyna czy żona nie zrobiła, a jak zrobiła to źle, że ona narzeka, że coś tam. Szczerze? Już nie moge tego słuchać. Rozumiałem to tak do 3 czy 4 spotkania ale tak jest za każdym razem jak się spotykamy. Czasmi narzekają mniej czasmi trochę więcej ale zawsze ten temat jest poruszany. Nie wiem czy ja jestem jakiś wyjątkiem ale ja nigdy w towarzystwie nie narzekałem na swoją dziewczynę, uważam, że to o mnie nie świadczy dobrze, tak samo wiem, ze moja dziewczyna w swoim towarzystwie tez nie narzeka na mnie. Mamy zasady, ze takie sprawy załatwiamy między sobą a nie gadamy między ludźmi jacy to my nie jesteśmy.
    Zaczęło się od tego, ze oni zaczęli się mnie też dopytywać o moją dziewczynę i odniosłem takie wrażenie, że nawet tylko czekali kiedy wreszcie coś o niej negatywnego powiem. Kiedy powiedziałem im, ze po pierwsze nie ma niczego takiego co na mógłbym narzekać a nawet jak bym miał to i tak nie zrobiłbym tego w towarzystwie bo to źle by o mnie świadczyło a poza tym oni sami narzejakąć na swoje partnerki wystawiają sobie bardzo złe świadectwo no bo jak to o nich swiadczy skoro tak jak twierdzą mają dziewczyny czy żony same marudy, zrzędy, kłótnice itp? Sami wybrali sobie takie kobiety to niech teraz się z nimi męczą ale w ciszy a nie że na każdym spotkaniu jest lament jakie to one nie są złe. I co sie stało? Nagle wszyscy hurr durr jak możesz mówić tak o mojej dziewczynie?! No myślałem, że padnę. Przed chwilą był potok słów jakie to ona sa złe i nagle z pretensjami do mnie jak ja mogłem ich skrytykować. Są to ludzie w moim wieku czyli około 30 lat a zachowują się jak dzieci.
    I już kilka razy spotkałem się z czymś podobnym w innym towarzystwie, te ciągłe narzekanie a jak już człowiek zwróci uwagę że taka osoba co to narzeka na swoją drugą połówkę w towarzystwie źle robi to nagle ta osoba me pretensje. Moja dziewczyna tez miała kilka takich sytuacji że jej koleżanki narzekały na swoich facetów, jak im zwróciła uwagę to też był foch. Po co ludzie gadają takie rzeczy wśród innych ludzi? Jak dla mnie to takie trochę licytowanie się kto ma w życiu gorzej.

    #zwiazki #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Co sądzicie o takiej sytuacji w #praca.

    Jest u mnie w #korpo dziewczyna dokładna, skrupulatna, ale niestety nieśmiała i niezbyt bystra. W dodatku ma cechę, która zmienia pracę w korpo w piekło: jest mało odporna na krytykę. Wrzucono ją w projekt, w którym dziewczyna ewidentnie nie czuje się pewnie. Na spotkaniu projektowym nie umiała się odnaleźć, odpowiadać na pytania, brakowało jej wiedzy i zorientowania. Więc chyba żeby zrozumieć dokładnie całą sytuację, zaczęła rozpisywać sobie swoje zagadnienie w pliku, którego potem chciała wysłać do wszystkich.

    I wtedy jej przełożony zaczął jej cisnąć, że po co to robi, wszyscy wiedzą, o co chodzi, niepotrzebnie komplikuje i dokłada sobie sama roboty, tworząc wielkie arkusze. Koleżanka odpowiedziała, że robi to po części dlatego, że takie zadanie otrzymała na spotkaniu projektowym, a po części dlatego, że to pomoże jej samej zrozumieć całą sytuację. Szef tej dziewczyny cisnął jej dalej, że niepotrzebnie, że sprawa jest prosta, nie trzeba jej wyolbrzymiać. Broniła się dalej, ale chyba nie umiała go przegadać, i w końcu doszło do tego, że po prostu rozpłakała się i wyszła do toalety. Poszłam za nią, ale nie chciała z nikim gadać. Potem powiedziała mi tylko, że przełożony jej wyjaśnił, że chciał dla niej dobrze, żeby nie miała dodatkowej roboty, ale w sumie może robić jak chce, skoro to jej pomoże zrozumieć, że on nie narzuca, ale jeszcze nieraz będzie miała taką sytuację, że będzie krytykowana, nawet jeśli będzie miała 100% racji, takie życie.

    Czuję mega niesmak po tym wszystkim. Chciałabym jej pomóc, ale nie wiem jak. W dodatku najlepsze jest to, że wszyscy po niej cisną, że jest mało pewna siebie i prawie się nie odzywa, ale po tej akcji w ogóle mnie nie dziwi, że taka jest... Przykre ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #korposwiat

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @Annaroth: w końcu to korpo, zostanie szefem jest uzależnione od słomy wystającej z butów, podobnie utrzymanie się w tym wariatkowie dłużej niż kilka miesięcy. xD

    •  

      EleganckaDziewczyna: Ostatnio miałam sytuacje gdzie się rozpłakałam przed szefem właśnie z bezsilności. Siedziałam w pracy już 11tą godzinę ( w piątek!), bo kierownik projektu nie potrafił mi powiedzieć co mam tego dnia dokończyć. Zarzucał tylko dodatkowe zadania, a jak coś pytałam to przewracał oczami. Ja dalej robiłam swoje, chociaż nie wiedziałam co ma być skończone. Zadań było z 10, niewykonalne tego dnia. Byłam u tego kierownika ze 3 razy, zbywał mnie, bo był zajęty innym projektem. I wtedy 18:30, chciałam iść do niego ostatno raz, patrzę a jego biuro puste. Poszedł sobie kurwa do domu. Poszłam zatem do szefa i się jego spytałam co mam zrobić, bo mogę siedzieć do północy, a i tak nie skończę. No i po prostu pękłam. Na szczęście szef zareagował spoko, zadzwonił do tego kierownika bez mówienia, że byłam u niego i wypytał co musi być zrobione. Siedziałam mimo wszystko do 21:30, ale przynajmniej wiedziałam co jest grane. Też uznaję to za słabość i tak nie powinno się zachowywać w pracy, ale z drugiej strony po tylu godzinach napieprzania w pracy znosić humory kierownika, bo sam ma zapieprz to też nie jest wporządku. Ludzka sprawa, zdarza się. Jedni wybuchną rzucając laptopem o ścianę, a inni wpadną w płacz.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siemanko Mireczki, nie chce sie ujawniac, bo sie wstydze wiec z anonimowego. Forma do oceny trenuje krotko, ale codziennie. 1 dzien ciezary, 1 dzien aeroby i tak w kolo. Interesuje mnie tylko opinia rozowych :) prawie 190cm wzrostu, jakies 82kg.

    #rozowepaski #pokazforme #mikrokoksy #silownia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: preview.ibb.co

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Miruny, nikomu nic nie wydawało się bardziej pewne niż mi to, że moja kobieta będzie ze mną już zawsze. 12 lat znajomości 7 lat razem, no nic nie mogło pójść nie tak, byliśmy wzorem dla innych. No i poszła sobie. Jakbym uslyszal najgorszy wyrok.
    Nie wiem co z sobą robić, nie wyobrażam sobie teraz właściwie niczego, jakby mi w piękny statek kosmiczny przypierdolila asteroida.
    Żeby nie zwariować, postanowiłem w ogóle nie dopuszczać myśli o tym. Najgorsza jest przesladująca myśl, że te wszystkie lata to było oszustwo, każde wspomnienie z nią, wszystko.

    Węgierki, nie róbcie tego nigdy nikomu, niech ja będę ostatnim co musi przez to przechodzić

    #przegryw #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Miałem tak z pierwszą żoną. Gdy odeszła, po miesiącu, zobaczyłem co to znaczy żyć pełnią życia. Teraz dziękuje jej za to. Czasem coś co wydaje się złe, oznacza początek dobrego :) Trzymaj się!

    •  

      OP: Dzięki Mirabelki i Mircy za Wasze komentarze. Nigdy bym nie pomyślał, że nawet banał typu "nie ty pierwszy, nie ostatni" bedzie czymś o co mogę się teraz oprzeć na chwilę.

      @Sepia nawet go wzięliśmy niedawno!
      NiebieskiN: wygląda to u mnie bardzo podobnie, gdyby tylko wyciąć drugiego niebieskiego (chyba. Mojego związku byłem pewny bardziej chyba niż kulistości ziemii, a teraz to już własnej nawet księgowej nie ufam :( ). Mieliśmy też krótką próbę wrócenia do siebie, ale zanim przestałem się bić z myślami tymi samymi, o których napisałeś, próba się skończyła.

      @everybodyfrytki Dokładnie tak, i właściwie tego dotyczyły te moje nieprecyzyjnie przekazane wypociny. Jeszcze kilka miesięcy temu były wielkie plany i deklaracje. Z drugiej strony trudno byłoby mi wskazać 'dobry' moment na odejście, a przecież odejść ma prawo. Sam nie wiem ile czasu wcześniej musiałaby się zakończyć sielanka i te wszystkie zapewnienia o wielkich uczuciach żebym uznał, że odchodząc postąpiła słusznie i nie mam żalu.

      @taki_sobie_mirek @Zyciejaksen_ To prawda, napewno somsiad ma gorzej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Czekam więc niecierpliwie aż zacznie się to życie pełnią życia. Pewnie już jutro, albo od raczej od poniedziałku. Albo z okrągłym nowym miesiącem!

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, piszę z anonimowych żeby sprawdzić, czy wszystko jest ze mną w porządku.

    A więc od początku. Jest taka moja koleżanka, która jest 10/10 i bardzo mi sie podoba, ale bez wzajemności. Jestem bardzo wysoko w friendzonie. Na tyle wysoko, że robimy sobie z nią prezenty na święta (w tym przypadku bożonarodzeniowe). Ja jej kupiłem skromny prezent, ona kupiła mi skromny prezent i tyle. W jej prezencie natomiast znajdował się jej włos. Wiecie co zrobiłem? Wziąłem go i schowałem z podpisem "DNA GABRIELI" z nadzieją, że kiedyś będzie można odtworzyć człowieka z DNA.

    Czy wszystko ze mną w porządku?

    #pytanie #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nosz kur....
    1.Nie wychodzi matura, idziesz na gównokierunek bo starzy chcą się chwalić synem magistrem dziurą w dupie.
    2.W trakcie studiów poprawiasz maturę ale nie dostajesz się na wymarzony kierunek bo brakuje ci kilka punktów (dosłownie). Powodem tego stanu są wyższe progi punktowe ponieważ obecnej władzy akurat wtedy się zachciało zmiany w edukacji. Tak skutecznie zmieniali, że leśne dziadki dalej uczą materiału sprzed 30 lat... Ogólnie rok życia w plecy.
    3.W międzyczasie walcz z nałogiem, z którym przegrywasz,
    4.Zakochujesz się w dziewczynie ale odpuszczasz bo się okazuje że szukała bolca na boku (przepraszam płeć piękną za to określenie),
    5.Startujesz na drugi stopień wymarzonego kierunku ale się nie dostajesz ponieważ również brakuje ci punktów,
    6.Na staż również się nie dostajesz bo zabrakło czasu na dokształcenie z powodu dojazdów. Nawet jeżeli będę się starał o pracę w wymarzonej branży to znając życie się nie dostanę bo w tym chlewie nie mam odpowiedniego dyplomu i hr odrzuci propozycję.
    7.Rodzina ciebie najeżdża ponieważ twój brat jest geniuszem, zarabia niezłe pieniądze, a ty przy nim jesteś życiową pokraką. Gdy on studiował to nikt mu pretensji nie sypał, mało tego wspierałeś go finansowo dostosowywałeś się do niego, bo to brat i z myślą że pomoże w potrzebie. Takiego...
    8.Dorzuć do tego problemy zdrowotne i kolejną operację za którą musisz zabulić ponieważ na nfz się może za 10 lat dostaniesz. Rodzina mądrzejsza od lekarza, usg i twierdzi że zdrowy jak byk jesteś.... nawet mi się nie chce tego komentować.
    9.Wyjazd za granicę nie wypalił. Wszystko ustalone, ale w ostatniej chwili osoba od której jesteś zależny mówi ci nie, bo nie.
    Nie wierzę już w żadne szczęście, przez ostatnie dziesięć lat to tylko pech, nic mi nie wyszło po myśli, a na dodatek coraz bardziej to ryje łeb. Ponoć młodość to najlepsze lata życia. Nie miałbym pretensji do siebie gdybym siedział na dupie i nic nie robił, ale ja ciągle się staram i pracuję na zmianę, a jest coraz gorzej. Ostatnio obudziłem się rano i zacząłem płakać ponieważ koszmar był bardziej pozytywny od mojej realnego życia. W sumie brakuje tylko raka do kompletu. Biorąc pod uwagę ilość niepowodzeń i problem ze zdrowiem, to ta opcja wydaje się dość realna. Nie wiem już co robić, dałem ciała na każdym polu i tyle. Jedni rodzą się wygrani, drudzy przegrani. Nie wymagam od Was niczego mądrego, ale docenię każdą bystrą radę. Musiałem gdzieś to wylać aby jakoś się zdrzemnąć przez te kilka godzin, bo nie mam już komu.

    #przegryw #zycie #pech #stulejacontent

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam dość tej patologii wokół siebie.

    Ojciec - chory chłop. Emeryt ale całe życie bez większych ambicji - 1000zł netto emerytury. Matka - leser i leń do kwadratu. CV dziurawe jak ser szwajcarski, obecnie bez pracy, rok przed emeryturą. Przewidywana emerytura - 800zł netto + ma długi nie wiem jakie, bo się nie chwali ale widziałem pisma od komornika nie raz, na pewno jest to kilkadziesiąt tys. Żyjemy na mieszkaniu socjalnym, jak jakieś robaki (chociaż jak byście tu weszli, to nie widać, że socjal bo odwaliłem remont, wiec mam panele, normalne okna PCV, normalną kuchnie a na ścianach gładzie. W łazience mam płytki a nie grzyb - no normalna cywilizacja, ale jak tu było jeszcze jakiś czas temu to kuźwa lepiej nie pytajcie. Przez 1.5 roku nie mieliśmy lodówki bo jedną matka sprzedała a zanim zarobiłem 1000zł na lodówkę to trochę minęło).

    I już mam dość. Moja różowa zresztą też. Matka poszła do pracy na stragan z truskawkami i owocami. Skończyło się po 6 tygodniach. Już jest bez grosza przy duszy. Opłaty ma kosmiczne przez samą siebie, bo czynsz tutaj to 200zł i w tym jest nawet 6m3 wody. Rachunki za prąd 250zł+ za 2 miesiące, bo non stop telewizor włączony. Oczywiście proponowałem telewizję naziemną, nawet przez jakiś czas była - NIE - ABONAMENT W NC+ niby 50zł ale jednak. Telefony? Chyba tylko po to, by odrzucać połączenia od windykacji ale są - jeden na abonament. 35zł ale jednak.

    A w lodówce co? Światło. Chyba, że ja - anon debil napełnię lodówkę. A napełnię bo chcę normalnie jeść. Nie po to mam dwie prace, żeby wpieprzać pasztet profi za 1,5zł. No to kupię dobrą szynkę, sera smacznego, jakieś kabanoski. Ile z tego zjem? 10% bo ich się nie da wykarmić.

    Przeprowadzka przyklepana w 3 miesiące ale ja chcę ogarnąć rodziców. Ale już jest chyba za późno. Matka tylko czeka na emeryturę ale nie pomyślała co zrobi jak ojciec umrze a ojciec ma nowotwór. Znaczy obecnie nie ma ale wiecie jak jest ze złośliwymi - rok, dwa, pięć i wraca. Już 3 osoby w moim otoczeniu tak miały i skończyło się w piachu. I co? Zostanie z 800zł dochodu? Oczywiście zero wdzięczności z jej strony - zarabiam niewiele ponad 3k na rękę ale tak na prawdę prawie nic nie odkładam. A bo to gaz zimą, a bo to coś się spieprzy. Wręcz wymaga. Ostatnio zrobiłem akcję - jestem na redukcji jeśli chodzi o masę to też jem raczej mało ale dbam o wartościowość produktów. Mam dużo twarogów, sery pleśniowe, wspomniane szyneczki, serki wiejskie i inne nabiały i co? Najlepsze znika w mig. Toteż stwierdziłem, że w dupie to mam. Nie kupuję nawet srajtaśmy a w lodówce mam tylko twaróg i dżem na kolację. Śniadania przerzuciłem do pracy - tam trzymam te "lepsze" i już kręcenie nosem niby koło mnie ale do mnie, że "o jej ja nie mam pieniędzy a w lodówce tylko twaróg". Trudno - wpieprzaj twaróg myslę sobie. Matka się odgraża, że jak się wyprowadzę to pozwie mnie o alimenty. Nic na nią nie mam poza tym, że jest leniwa. Mówi mi tylko, że dzieci jej przyjaciół pomagają rodzicom i potrafią "pożyczyć im 2000!" ale nie bierze pod uwagę faktu, że ja zrobiłem jej remont, by żyła jak człowiek, że inwestuję w to mieszkanie, które nigdy nie będzie moje ("OJCIEC WYKUPI!!!") - gówno wykupi nawet jak by dostał po 5 latach bonifikatę 95% (podobno jest taka opcja ale nie zagłębiałem się).

    Boję się wynieść a termin mam określony. Jak mnie pozwie i sąd dowali mi 1500zł alimentów na matkę to zdechnę z głodu na prawdę. Nie stać mnie na utrzymanie dwóch domów. Dodatkowo moi rodzice są na maksa kłótliwi, wiecznie im coś przeszkadza. Spadł mi widelec to matka się wydarła "WSZYSTKO MI ZNISZCZYSZ A POTEM SIĘ WYNIESIESZ!!!!!". Nie do zniesienia. Mam już tego po dziurki w nosie. Mam wrażenie, że przez to spada moja wydajność w pracy i nie mam radości z życia. Ojciec bierze na \stałe leki - niby 20-50zł ale jednak regularnie. Wiecie jednak na co mają kasę ZAWSZE? - Na papierosy. Mój ojciec raka miał typowego dla palaczao\ papierosów, prosi się o nawrót ale przecież "to nie od tego, teraz nic mi już nie pomoże".

    To takie przykre. Nie chcę ich znać ale ich kocham bo to moi rodzice. Boję się odejść bo jak sąd mi dowali alimenty to się skicham. Chory ojciec + matka na emeryturze bez opcji na zarobek - idealna sytuacja dla sądu i MOPS'u, by wytargać z kasę tego niedobrego syna, który odwrócił się na pięcie i odszedł. Mam jakieś tam rachunki na remont ale tylko na materiały, bo robotę robiłem sam. Ja nie mogę zrozumieć mentalności moich rodziców. Jak tata był zdrowy to prowadzili jakieś koślawe biznesy, głównie w gastronomii. Ale się zwinęli. Ojciec generalnie w swojej lodobudce spędzał po 12h latem, nie można mu odmówić. Ale moja matka to taki leń, że szok. Jak byłem dzieckiem to była wymówka by nie pracować - "bo mam dziecko", moi dziadkowie łożyli na nią kasę i jakoś tam się żyło a ojciec pracował. Jak byłem starszy to mnie posłała do przedszkola (prywatnego a jakże - za hajs dziadków) a sama poszła do pracy ale ją wywalili bo raz na 3 miesiące zaglądała do kieliszka ... NA TYDZIEŃ!. Poszła się leczyć, niby już nie pije ale wciąż pamiętam zapach wódy i to, że przez tydzień nikt mnie nie oprał, nie pomógł jak byłem szkrabem.

    :( Nie mam sił!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki,
    mamy w oracy stazystke, cholera jasna, cudo dziewczyna, no jak ja zobaczylem to az mnie zamurowało. Mega fajnie sie z nia rozmawia, czuje ze "cos" jest na rzeczy, jak jade do domu to tesknie za nia, czuje scisk w brzuchu, najcudowniejsze uczucie na swiecie. Nie zrobilem zadnego kroku zeby z tego cos bylo poniewaz...mam zone

    #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ależ mnie denerwuje to, że porno jest robione pod mężczyzn.
    Wy macie aktorki do wyboru do koloru, szczupłe, przeciętne, umięśnione, grube, otyłe, z małym biustem, średnim, dużym, wysokie i niskie. W dodatku z roku na rok jakość aktorek jest co raz lepsza, aktorki są coraz naturalniejsze itd.
    A wybór aktorów? Od lat ten sam typ... Sami mięśniacy jak np. słynny łysy z brazzers. Chcesz obejrzeć seks młodej dziewczyny z młodym chłopakiem? Zapomnij. Co prawda są młodzi, fajnie wyglądający aktorzy jak np. Jordi El nino czy jak mu tam, ale jest on brany tylko do filmów ze starymi babami. No i są oczywiście młode aktorki, ale zwykle grają z jakimiś starymi facetami po trzydziestce. Może jestem jakaś dziwna, ale tacy dużo starsi są dla mnie aseksualni, wolałabym obejrzeć kogoś kto mógłby być moim kolegą ze studiów, a nie prawie ojcem.
    A już zupełnie najchętniej to obejrzałabym kogos podobnego jak pan ze zdjęcia(。◕‿‿◕。)

    Dobrze, że jeszcze są kamerki to się czasem znajdzie jakaś perełka, ale tak to szkoda gadać.

    #pornografia #porno #rozowepaski #niebieskiepaski #zalesie #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, rzecz sie dzieje w #uk - pracuje w biurze i ostatnio musialem natluc sporo nadgodzin zeby sie wyrobic. Chcialem sie spytac Was o opinie co sadzicie o zaistnialej sytuacji.

    Ogolnie jestem wielkim przeciwnikiem nadgodzin i w tym przypadku zgodzilem sie bo mielismy luzne spotkanie w ktorym szef wyznal, ze jesli bedzie trzeba to nadgodziny sa do dyspozycji i sa dodatkowo platne (wczesniej mowilem, ze nie ma szans dokonczyc roboty w wyznaczonym czasie bez 16 godzinnych zmian). Skonczylo sie na ok dwoch tygodniach pracy od okolic 8 do 20 i okolo 20h w weekend. Na pysk szef mowi ok ok przejebane sorry ze musiales tyle pracowac wyslij mi maila z iloscia godzin i zobaczymy co da sie zrobic. Dodam ze atmosfera w robocie jest calkiem ok, nikt na nikogo nie wrzeszczy, bledy sa przyjmowane ze spokojem (w odroznieniu od poprzednich prac) i nie ma pod tym wzgledem na co narzekac.

    Tak tez zrobilem - wymienilem ilosc godzin i po kilku minutach zaraz dostalem info, ze nadgodziny platne sa ale teraz jest w sumie zakaz na robienie nadgodzin od szefowstwa z gory (ostatnio rzekomo jakies problemy finansowe pojawily sie ze wzgledu na otwieranie zbyt wielu biur w calym kraju, a niewystarczajacej ilosci robot wygranych przez firme). Powiedzial ze albo nieoficjalnie bedzie trzeba wziac urlop za przepracowane nadgodziny albo sprobuje jeszcze cos zdzialac. Tydzien mija nic sie nie odzywa upomnialem sie znowu.

    Tym razem dostalem maila z zalaczonym dyrektorem zespolu ktory brzmi jak ponizej:

    _Thanks XYZ

    Apologies for the delay in responding.

    We appreciate your hard work recently and the significant input from the X Team to hit our many deadlines. Some late evenings are necessary during busy periods and are usually not deemed overtime, although working weekends is excessive and we appreciate your commitment to delivering the project. Regarding overtime as I previously mentioned, all overtime (money) needed to be prearranged and unfortunately this is still the stance.

    Therefore we need to come to an informal arrangement and you take a couple of days off at your convenience. Hopefully this is ok but please do let me know if you are not happy with this arrangement._

    Teraz jaki mam problem - "nadgodziny wieczorne nie sa rozpatrywane jako nadgodziny bo czasem biznes tego wymaga zeby dluzej pracowac wieczorami by dostarczyc projekt na czas" O-o. Czy ja jestem jakis jebniety lub roszczeniowy czy to jest jakas pojebana akcja i januszowanie? Ciekawe jak oni by zareagowali jakbym przychodzil do roboty na 11 i mowil "no nie rozpatrujmy tego jako spoznienia bo takie rzeczy sie zdarzaja w celu zaopatrzenia pracownika w wystarczajaca ilosc snu"...

    Jestem dosc krotko na rynku pracy i ogolnie lubie swoja robote ale nie na tyle, by narazac swoje zycie osobiste i relacje z zona i by siedizec jak opetany od 8 do 20 w robocie dzien w dzien i napierdalac na mercedesa jakiegos Johna... Jak powinienem sie zachowac - morda na klodke i cieszyc sie ze mam robote ktora w gruncie rzeczy jest fajna (gdyby tylko nie te terminy) czy powinienem wyrazic niezadowolenie ktore tak naprawde do niczego nie doprowadzi?

    #praca #pracbaza #korpo #korposwiat #uk #emigracja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jakieś czas temu, wyprowadziłem się ze swojego rodzinnego miasteczka by zamieszkać ze swoim #rozowypasek w mieście, w którym ona obecnie studiuje. I tak po 4 latach w swojej poprzedniej pracy złożyłem wypowiedzenie. Wcześniej pracowałem w średniej wielkości firmie jako stolarz meblowy. Pomimo typowych pracowniczych narzekań co jakiś czas, pracowało mi się całkiem przyjemnie. Zgrani ludzie, robota bez ciśnienia, nigdy nie było problemów z hajsem czy urlopem. Zacząłem się rozglądać za pracą w podobnej branży w większym mieście. Jako, że miałem już pewne doświadczenie w tym fachu myślałem, że nie będzie tak źle.

    Rozsyłam cv, jest telefon, jadę na rozmowę. Właściciel gość przed 30tką, typowa gadka jaka to firma nowoczesna i rozchwytywana na rynku, że zamówień pełno, że praca 8 lub 10h dziennie, wolne weekendy, na początek umowa na najniższą krajową, ale reszta pod stołem. Po pierwszych 2 tygodniach pracy możliwa podwyżka zależnie od moich umiejętności i normalniejsza umowa . Kombinacje od początku, ale myślę sobie co tam, spróbuję, najwyżej zrezygnuję. Prócz mnie pracowały tam jeszcze 3 osoby, biuro i szef.

    Przez pierwsze 3 tygodnie na moje pytania odnośnie podpisania umowy słyszę tylko, że "jutro/po weekendzie/za 3-4 dni będzie". Pytam gościa który pracuje już tam od paru miesięcy na centrum cnc jak się sprawa ma, a ten mi mówi że przez cały ten czas robi na czarno, ale z wypłatami nie ma problemu. No kurwa. W całej firmie umowę ma tylko 3 pracowników nie licząc 2 dziewczyn z biura - główny majster, starsza pani (jest matką szefa, która figuruje w papierach jako właściecielka firmy a jest zwykłą sprzątaczką xD) i szef (który pewnie figuruje jako zwykły robol, chodziły słuchy, że to po to by unikać alimentów xD).

    Ok myślę, pierdole, rezygnuje. I tu przegrałem sprawę. Zamiast od razu zrezygnować z tej patologii postanowiłem dopracować sobie jeszcze 1,5 miesiąca u janusza. Dlaczego? Po 1,5 miesiąca miałem wakacyjny wyjazd ze swoją dziewczyną, a potem kolejną przeprowadzkę na inne mieszkanie. Doszedłem do wniosku, że tyle wytrzymam i nie będę musiał szukać kolejnej pracy gdzie chwilę po zatrudnieniu musiałbym wziąć od razu urlop żeby to wszystko sobie poukładać. A tak będę miał wolny miesiąc i na wakacje i na organizacje przeprowadzki.

    I zaczęło się. Janusz wygrał przetarg na produkcję mebli dla jednej z większych uczelni w Krakowie. Przetarg na 200tys, meble wszelkiego rodzaju liczone w dziesiątkach i czas na realizację, produkcję, montaż i odbiór lekko ponad miesiąc. I to wszystko na barkach 3 pracowników (sprzątaczki nie liczę). W międzyczasie brał jeszcze innych ludzi na czarno, ale ci odchodzili po paru dniach, góra 2-3 tygodniach. Od początku było wiadomo, że to nie ma prawa się udać. I tak zaczęło się jebanie po 11-15h dziennie.
    Dodatkowo janusz projektując meble do ok 20 różnych pomieszczeń nie rozdzielił je na pokoje tylko wrzucił w "1 plik", tak że centrum cnc wycinało pomieszane części do poszczególnych mebli, przez co czas na ich skompletowanie rozciągnął się ponad normę (żeby nie marnować płyt hehe). Oczywiście to, że nie wyrabialiśmy z zamówieniem to wyłącznie wina pracowników. Wymyślił że trzeba nas zmotywować i zaproponował premię – 2% od ceny przetargu do rozdziału na pracowników jeśli wyrobimy się w czasie. Dodając do tego że może nam się wydawać, że to mało ale w skali roku uzbierało by się ze 3k xD. Myślałem że skisnę. Za jego plecami każdy wielce zażenowany, ale nikt w twarz mu słowa nie powiedział. Nie liczyłem na żadne premie, bo i tak wkrótcę mnie tu nie ma, więc w sumie miałem wyjebane i słuchałem tego bełkotu bez większych emocji.
    Najlepsze było to że gość był niesamowitym chamem i wulgarną amebą i często dawał temu upust. Przy gadce motywacyjnej mówił cyt: "Bo wszyscy mamy chuje! Wszyscy mamy kutasy! I co robimy?! Dupczymy baby! A jak dupczymy to jesteśmy prawdziwymi chłopami! A chłopy mają ROBIĆ!" xDDD Gość 28 lat.
    Często wybuchał napadami agresji i darł ryja do ludzi. W sensie tak naprawdę darł ryja. O to że się obijamy jak on nie patrzy, że ktoś przy pracy popełnił błąd i trzeba poprawiać, że drzwi do socjalnego uchylone a nie zamknięte, że śmieci się nazbierały w koszu. Przynajmniej 2 razy w tygodniu wyglądał jak nabuzowany beta samiec któremu zaraz pęknie dupa. Dodając do tego tony prymitywnego seksizmu (jego wypowiedzi na temat kobiet głównie ograniczały się do tego, że te dają na lewo i prawo i nie można im ufać) wyłaniał się wizerunek życiowej stulei z za bardzo wybujałym ego, która jakimś cudem się czegoś dorobiła.
    Pierwsza wypłata ok. Jeszcze tylko trochę męczarni. Drugi miesiąc dobiega końca, oczywiście nie wyrobiliśmy się na odbiór przetargu i zaczęto mu naliczać kary. Często dały się słyszeć teksty jaki on biedny, sam mówił że nie wie skąd ma wziąć pieniądze na wypłaty (co nie przeszkadzało w zamawianiu materiału i robieniu w międzyczasie mebli do swojego prywatnego domu). Na 2 dni przed odejściem z tej gówno pracy nie wytrzymałem. W czasie montażu na uczelni szef przyjebał się do mnie, że zbyt długo mi schodzi z montowaniem kuchennych szafek w jednym pomieszczeniu i zaczęły się jego pyskówki w moją stronę. Że nie potrafię sobie z tym poradzić i mam się wziąć za coś innego, bo to porażka w moim wykonaniu (wcześniejsze 3 kuchnie, które sam montowałem były bezproblemowe, ale teraz okazuje się, że to chuj i nie potrafię). I tak od słowa do słowa napięcie rośnie.

    W końcu nie wytrzymałem. Mówię że mam gdzieś tą jego gówno firemkę i jego stosunek do pracowników i że odchodzę. Biała gorączka over 9000. Krzyk, że jak chce to mogę już odejść. - O niczym bardziej nie marzę. Jebnąłem robotą, wyszedłem z uczelni, wróciłem na zakład przebrałem się i pojechałem do domu. Na odchodne dostałem tylko tekst, że po wypłatę mam się zgłosić do 5tego.
    W międzyczasie zamieniłem ostatnie 2 słowa z majstrem, gościem od cnc, nowym kolesiem i Gruzinem, którzy pracowali tam na czarno od 2tyg. Wszyscy jak jeden mąż (prócz Gruzina bo nie rozumiał po polsku), że mam rację, że szef pojebany, że musi to być zajebiste uczucie olać to i po prostu wyjść. No spoko, ale jakoś nikomu nie paliło się pójść za mną i znając życie pewnie dalej tam pracują.
    Tak czy siak mija weekend dzwonię do janusza, żeby umówić się na odbiór pieniędzy. Zero odzewu, nie odbiera, nie oddzwania, nie odp na smsy. I tak parę dni. Chciałem się umówić na konkretną godzinę bo wiedziałem że na chybił trafił mogę się z nim rozminąć jeśli będzie akurat gdzieś w terenie. W końcu jadę pod zakład – szefa nie ma, tel ciągle głuchy -_- Przyjeżdżam następnego dnia o 6 rano – wtedy na pewno będzie. Jest. Przekazuje mu listę godzin.

    I tu zaczyna się kolejne spierdolenie. Zaczyna tekstem, że go oszukałem(!!!) . Że mówiłem że mam doświadczenie w pracy na stolarni, ale on widział ostatniego dnia, że sobie nie radzę i z tego względu nie zapłaci mi sumy na jaką się umawialiśmy (i jaką miałem w pierwszym miesiącu) tylko obniży mi stawkę godzinową(!!!).

    Gość który:


    - zatrudnia ludzi na czarno, bez umów.
    - nie płacąc obowiązujących składek i świadczeń.
    - bez obowiązkowych badań lekarskich.
    - bez szkolenia bhp.
    - łamiący kodeks pracy i prawo.
    - wymagający od pracowników pracy po średnio 12h dziennie przez 6 dni w tygodniu.
    - zmieniający stawki pracownikowi w dniu wypłaty bez wcześniejszego powiadomienia.
    - śmiejący się z kary 15k od inspekcji sanitarnej za niedostosowaną łazienkę zakładową.
    - w firmie której właścicielką jest sprzątaczka a nie faktyczny właściciel.
    - i która to firma figuruje w sieci pod 3 różnymi adresami, ale żaden z nich nie jest adresem faktycznego zakładu.
    I taki gość mówi mi że to JA jestem OSZUSTEM! No Kurwa (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    W taki sposób złodziej okradł mnie na parę stówek ciężkiej pracy. Zdaję sobie sprawę, że dużo w tym mojej winy. Zamiast od razu pierdolić janusza, zgłosić go do odpowiednich organów i odejść, zostałem. Na dodatek nie mam żadnego papierka, że w ogóle tam pracowałem. Kajam się, nigdy więcej nie popełnię podobnego błędu. Mam nauczkę na przyszłość.

    Zastanawiam się jeszcze jak najlepiej to dalej rozegrać. Wysłałem do janusza list polecony za potwierdzeniem odbioru z przedsądownym wezwaniem do zapłaty zaległej dla mnie kwoty. A nuż trochę się obsra i zapłaci. Ale z tego co widzę od paru dni zostawione zostało awizo i list jest do odbioru w placówce pocztowej niedaleko zakładu. Nie sądzę żeby został w ogóle odebrany.

    W drodze są też zgłoszenia do PiP'u, mogę pozostać anonimowy, ale jaką mam pewność czy taka kontrola cokolwiek dała. A nie mam ochoty bawić się z tym pajacem na drodze sądowej.


    Prócz PiP'u jest jeszcze jakiś sposób jak najlepiej dosrać złodziejowi i tej patologicznej firmie?
    Dla poczucia sprawiedliwości, może trochę z zemsty. Ot tak, po prostu by w Polsce żyło się lepiej ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #januszebiznesu #praca #stolarnia #oszusci #pracbaza #patologiazmiasta #krakow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem w 3 miesiącu ciąży i mam olbrzymi problem z przeklinaniem mojego niebieskiego.
    Często jak mi coś opowiada czy w domu czy w miejscu publicznym to wtrąca jakąś kurwę czy inny wulgaryzm.
    Ja nie chcę, żeby moje dziecko wychowywało się w bluzgach i miało w domu takie słownictwo.
    Staram się upominać męża jak mogę, żeby chociaż się panował bo wstyd mi jak przy wybieraniu marchewek w Tesco rzuci jakąś soczystą kurwą czy innym ja pierdolę podczas opowiadania czegoś, że aż matki z dziećmi się obracają z pogardą i złością.
    Boję się, że skoro nie widzi że nie powinno się tak zachowywać wśród starszych czy dzieci to przy naszym dziecku też tak będzie.
    Proszę go już wiele razy, żeby próbował nad tym panować, zaproponowałam że oboje postaramy się wyeliminować rynsztokowy język poprzez zastosowanie metody "za każde przekleństwo 2 zł do skarbonki". Uznał, że to jest idiotyczne i dziecinne.
    Ja natomiast nie miałam w domu przekleństw, moi rodzice cechują się wysoką kulturą osobistą. Bardzo jestem im za to wdzięczna i dumna z takich rodziców.
    Rozumiem, że można czasem przekląć, sama od czasu do czasu używam wulgaryzmów ale nigdy nie robię tego w towarzystwie starszych, dzieci czy w miejscu publicznym, a jedynie wśród znajomych czy przy mężu adekwatnie do sytuacji.
    Potrafię wyeliminować ten paskudny nawyk całkowicie z mojego życia.
    Nie wiem już co robić. Mój mężczyzna jest cudowny i kocham go nad życie, czasem jednak uszy więdną od tego słownictwa. A przeklinanie przy dziecku nasuwa mi tylko skojarzenia z patologią z którą absolutnie nie chcę być utożsamiana ani mieć jej pod własnym dachem.

    #zwiazki #pytanie #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    źródło: ciekawe.org

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, potrzebuję opinii ludzi z boku.
    Miałam wczoraj spinę z niebieskim, napisałam mu potem "No. Tylko chciałam się dowiedzieć ile jestem warta. I się dowiedziałam.
    Za wszystko cię przeprosiłam i to dla mnie koniec tematu. Wyciągnęłam wnioski, pewnych rzeczy robić już nie będę albo je ograniczę. I to wszystko. A teraz idę spać. Dobranoc"
    On mi na to odpisał "Ogarnij sie blagam. Mowisz jakbys byla kurwa".
    Ja uważam, że porównał mnie w tej wiadomości do kurwy i z nim nie rozmawiam. On natomiast twierdzi, że nie zrobił nic złego bo "Piszesz caly czas o tym "ile jestes warta", a pewna wartosc to maja tylko pewne kobiety, wiesz jakie."
    Czy ja przesadzam, niesłusznie się o to obraziłam? Czy o co chodzi?
    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, jestem z niebieskim 6 lat, od dwóch razem mieszkamy. Oboje lvl 23. On dobra praca, rozwojowa, ponad 5k na rękę. Ja w obecnej pracy na dniach dostanę awans i umowę na czas nieokreślony - 3,5k netto, jednak praca jest dosyć chujowa, z samych nadgodzin które będę musiała robić wyjdę ok 500-700zl więcej. Dodatkowo dużo stresu, chujowy przełożony. Rozglądam się za czymś lepsZym, ale wiadomo, wszystko to trwa. Oboje jeszcze studiujemy zaocznie, ale ostatni rok nam został, obrona na wiosnę. W przyszłym roku chcielibyśmy kupić mieszkanie, hajs na kredyt spokojnie się odkłada, została tylko kwestia znalezienia odpowiedniego lokum i teraz pojawia się pytanie czy może w obecnej sytuacji końcem roku nie zacząć się starać o dziecko? Ja wiem że mnie tu zjedziecie, bo wiadomo to mirko. Bardziej mi może chodzi o różowe ktore już mają swoją rodzinę, bądź takich Mirków. Ja to widzę tak.
    Plusy: młody wiek, więc szybko odchowane, mamy warunki finansowe,( jak zmienie teraz pracę to będzie gorzej dostać kredyt, bo nie będę miała umowy na czas nieokreślony pewnie przez kolejny rok w nowej firmie, w tej pracuje już 2 lata i ostatnie pół roku zaczął się robić taki dramat i ludzie odchodzą, nerwówka + praca po 10-11h dziennie), czuje już instynkt macierzyński, niebieski mówi że się boi ale raczej jest też na tak, etap szalenia już dawno za nami, żyjemy już jak dorośli ludzie

    Minusy: no wiadomo, komentarze ludzi ze pewnie wpadka, obrona na studiach w ciąży, przeprowadzka do nowego mieszkania też w ciąży albo juz z małym bobasem, gorsze wakacje XD, no i zostaje kwestia co zrobić z tym dzieckiem po roku macierzyńskiego, obie babcie pracujące w dodatku 30km od miejsca gdzie mieszkamy, moja mama pójdzie za 3 lata na emeryturę, może lepiej podejść do tego czysto racjonalnie o wstrzymać się z pomysłem dziecka do tego czasu?

    Na studiach i w pracy widzę mnóstwo dziewczyn, które mają więcej nawet niż jedno dziecko, domy budują, studiują, pracują i dają sobie świetnie radę a ja jednak czuje strach. Pewnie zawsze się go czuje, jak rozmawiam z innymi to zwykle mówią że człowiek się bał, s trzeba się było wcześniej na to zdecydowac. Co wy myślicie? Proszę o wypowiedzi już dzieciate osoby, które mają faktyczny podgląd na sytuację

    #macierzynstwo #niebieskiepaski #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, potrzebuję waszej opinii - i proszę, nie bierzcie tego za bait XD
    Jestem związany z różową (ona lvl 20, ja 22) od 3 lat - związek jak związek, były gorsze momenty, ale na co dzień jest naprawdę super.
    Mój ojciec prowadził dobrze prosperującą firmę związaną z wypożyczaniem samochodów itd - zmarł 2 lata temu, przez co część obowiązków objąłem ja, a część brat. Miałem iść na studia, niestety wiedziałem że nie udałoby mi się wszystkiego ze sobą pogodzić, więc wybrałem pracę, do której już wcześniej przygotowywał mnie tata (dla tych, co myślą że 22 latek nie dałby rady ogarniać takich obowiązków). W każdym razie, uznaję to za dobry wybór, na zarobki naprawdę nie mogę narzekać bo w przeciągu 3 miesięcy zamierzaliśmy otwierać kolejny oddział w tej samej miejscowości, gdzie różowa zamierzała studiować - przez co mógłbym się tam z nią przeprowadzić bez problemu.
    Dzisiaj, oświadczyła mi, że nie chce, abym miał tylko maturę, i że źle się czuje z świadomością że nie mam wyższego wykształcenia - chce abym przekonał brata że otwieranie kolejnego oddziału to zły pomysł, żebym znalazł kogoś na moje miejsce, i poszedł na studia
    No myślałem że zdębieje XD
    Co najgorsza, mówiła to całkowicie poważnie, i nie wiem czy za pare dni mi nie jebnie ultimatum, ona i studia, czy bez niej i firma
    Ja swoje stanowisko już przyjąłem, ale chce poznać wasze opinie, może jednak to ja się myle ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Stary, albo laska Cię szanuje i wspiera w Twoich decyzjach i wyborach (nawet jeśli jej nie odpowiadają) albo nie jest warta tego by z nią być. Kobieta ma być wsparciem, motywacją, pomocą i podporą, może doradzać, ale nigdy nie narzucać swoich racji jak masz żyć.

      pokaż spoiler p.s. irytuje mnie zaściankowe myślenie, że jakiś świstek sprawia, że będziesz bardziej wartościowym człowiekiem
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania najgorsze jest to, że jeśli posłuchasz dobrej rady i pójdziesz na studia żeby mieć wykształcenie w razie czego gdyby coś się stało z firmą, to zostaniesz z dziewczyną dla której liczy się papier i możliwość pozwolenia się tytułem uczelni wyższej z powodu jakiegoś durnego stereotypu czy czegokolwiek co jej w głowie siedzi

    • więcej komentarzy (68)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Historia wydarzyła się naprawdę...

    Pochodzę z małej miejscowości. W jedynej, znajdującej się w niej parafii znajdowało się dwóch księży. Niezastąpiony, niezmienny ksiądz proboszcz, oraz ksiądz wikariusz. Proboszcz jak to proboszcz, na swoim stanowisku niezmiennie od wielu lat, natomiast wikariusze zmieniali się przeważnie co roku. Jednym z ostatnich księży wikariuszów był 31 letni mężczyzna chory na raka kręgosłupa, praktycznie bez szans na wyleczenie. Prawdopodobnie ze względu na chorobę, ksiądz proboszcz zdecydował że Wikariusz zostanie na posłudze na kolejny rok.

    Kilka kilometrów od parafii mieszkało małżeństwo z 14 letnią córką. Rodzina, jak to często na polskiej wsi bywa, pobożna, a przy tym zupełnie normalna i spokojna. Nikt nie przeczuwał tego co nastąpi. Jak się niedawno okazało, matka z rodziny, o której wcześniej wspomniałem, od dłuższego czasu była w domu nieobecna myślami.

    W poprzednim tygodniu z czwartku na piątek lub z piątku na sobotę matka w nocy zniknęła z domu. Nikt nie wiedział co się z nią stało. Mniej więcej około północy mąż, widział jak jego żona leży na łóżku z ich córką. Po jakimś czasie usłyszał jak ktoś wychodzi z domu, było słychać szczekanie psa. Potem wszystko ucichło. Po jakimś czasie poszedł do sypialni, jednak jego żony nie było w łóżku. Zaniepokojony, zaczął jej szukać po całym domu. Gdy to nie dało żadnych rezultatów rozszerzył poszukiwania na najbliższą okolicę. W związku z tym, że żona przez dłuższy okres czasu nie zachowywała się normalnie, zaczął myśleć o najgorszym. Zaczął myśleć, że jego żona popełniła samobójstwo. Jednak nie znalazł nigdzie ciała, nic zatem nie potwierdziło jeszcze jego najgorszych przeczuć. Ale rzeczywistość okazała się być jeszcze gorsza.

    Jak w większości parafii, tak i w tej w soboty w późnych godzinach popołudniowych odbywa się niedzielna msza. Tym razem jednak na kazaniu ludzie dowiadują się, że Wikariusza nie ma już dłużej z nimi. Wierni świadomi jego złego stanu zdrowia przeczuwają najgorsze, Proboszcz zaś zaczyna czytać list napisany przez Wikarego. Ku zaskoczeniu, w liście wikariusz opisuje, że rezygnuje z kapłaństwa. Stwierdza w nim, że nigdy nie uważał się za dobrego księdza i nie chce oszukiwać ludzi nie będąc tak naprawdę sobą. Przeprasza również, że żegna się w taki a nie w inny sposób, ale dla niego taki sposób jest prostszy. Wikariusz zniknął z plebanii tego samego dnia, w którym zniknęła matka 14 letniej córki.

    Nie potrzeba było zatrudniać Rutkowskiego - i bez jego kwadratowej głowy detektywistycznej szybko powiązano ze sobą zniknęcie Wikarego i matki. Znaleziono również list napisany przez matkę, w którym to przeprasza, że ucieka z domu, ale nie czuje już więcej miłości do swojego męża i nie może tak już dłużej żyć. Ma nadzieję, że córka jej wybaczy to co zrobiła. I jeśli w przyszłości będzie miała taką ochotę to może zamieszkać razem z nią i... Wikarym (czy na plebanii u Proboszcza - nie wiadomo) xD.

    Tak, nie zmyślam, okazało się że przyczyną jej nieobecności w domu a następnie ucieczki z niego była miłość do księdza Wikarego xD. Okazało się, że tej nocy uciekli razem, prawdopodobnie za granicę, ale tego nikt do końca tak naprawdę nie wie xD.

    No ale zaraz zaraz, przecież to nie ma sensu kosmaty92! Przecież Wikary jest ciężko chory i nie zostało mu dużo życia, przecież to nie ma sensu aby 42 letnia kobieta, wiązała się w 31 letnim, ciężko chorym księdzem. No tak nie do końca... Proboszcz nie przeczytał na mszy całego listu od Wikarego, a tylko jego fragment. I to ten mniej ciekawy xD

    Po tym, gdy list od matki został znaleziony przez męża, ten niezwłocznie udał się na plebanie, na której ujrzał dalszą cześć listu.
    Ogólnie w wielkim skrócie, cała choroba Wikarego to był jeden wielki przekręt xD. Mężczyzna wstąpił do zakonu i wymyślił chorobę, tylko ze względu na możliwość ucieczki przed odpowiedzialnością karną. Okazało się, że przed całym jego seminarium, miał dziewczynę z którą był w ciąży, niestety ta zginęła w wypadku samochodowym w którym on był kierowcą. A on chcąc się uchylić od odpowiedzialności zrobił to co zrobił.

    Tak więc skończyło się na tym, że ksiądz (xD) i matka uciekli razem z Polski (prawdopodobnie), nie mówiąc o tym nikomu xD. No i teraz pewnie będą żyć długo i szczęśliwie xD.
    Krążą plotki, jakoby matka miała być z księdzem (xD) w ciąży, ale czy to prawda to już tylko oni wiedzą.

    Historia jak z telenoweli, ale wydarzyła się naprawdę xD.

    No i weź tu człowieku zaufaj różowemu paskowi xD

    No a Proboszcz biedaczyna tak się przejął sytuacją, że trafił do szpitala z powodu wylewu (bez "xD" bo walczy o życie i w sumie to go najbardziej szkoda w tym wszystkim).

    #logikarozowychpaskow #logikaczarnychpaskow #truestory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powiedzcie mi czy to ja jestem jakiś zjebany czy firma w której pracuję? Zatrudniłem się w małej firmie gdzie robię modele 3D. Pierwszy raz pracuję w zespole, wcześniej pracowałem sam (freelancer). Oprócz mnie jest jeszcze 6 innych grafików, wszyscy mamy ten sam "status" i pensję (dowodzący zespołem nie jest grafikiem). I z ogłoszenia, i z rozmów później wynikało, że moja praca to przyjść, dostać concepty i opisy, zrobić modele i cześć, do domu. Tymczasem ciągle jest mi dawane do zrozumienia, że mam się dzielić wiedzą z innymi pracownikami, że mam im podpowiadać jak wiem jak coś zrobić szybciej itp. No nie umawiałem się na to. Uważam, że ja sprzedaję swój czas, a nie umiejętności. Wiedza i ogólnie know-how są ZNACZNIE więcej warte niż czas. Uczyłem się ponad 10 lat, żeby umieć tyle co umiem, wydawałem swoje pieniądze na kursy, sam analizowałem modele ludzi z internetu, poświęcałem swój czas na wyszukiwanie rozwiązań problemów i teraz ja mam im oddać w 5 minut coś, na co ja musiałem poświęcić czasami i miesiąc, żeby się dowiedzieć? No chyba ktoś tu się z dupą na mózgi pozamieniał i nie jestem to ja. Ja nawet nie mam emocjonalnego stosunku do tych ludzi i firmy, ja tam przychodzę zarobić pieniądze na życie. #pracbaza #it #grafika

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    Czy powinienem dzielić się wiedzą ze współpracownikami?

    • 1429 głosów (59.10%)
      Tak
    • 989 głosów (40.90%)
      Nie
    •  

      @mus_tang: Istotą pracy jest wykonywanie zadań określonych w umowie. Czego nie ma w umowie, nie ma w obowiązkach pracownika. Tyle w sądzie wystarczy, po to są umowy.
      Well, prawnikiem nie jesteś, bo byś o tym wspomniał 10x, a poza tym widać, żeś nawet na szkoleniu BHP żadnym nie był, na którym takie tematy są umawiane przez specjalistów kodeksu pracy w większości firm :D

    •  

      @wanderlust00: @mus_tang: Pomińmy kłótnie o prawo. Przecież jeśli op jest rzeczywiście taki dobry to mógłby sobie wytargować warunki jakie chce - wystarczy powiedzieć magiczne zdanie "jeśli nie to się zwalniam". Tylko konsekwencje tego byłyby takie, że popsułby sobie stosunki z współpracownikami.

      Dlatego nie pracuje się z ludźmi gorszymi od siebie, jak jesteś najlepszy w zespole to trzeba się zwalniać bo to zawsze będzie relacja pasożytnicza. OP był naiwny bo nie wiedział jak działa życie.

      Są zespoły które jasno sobie nie życzą juniorów u siebie międzyinnymi z tego powodu co op i jest to jasne.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (96)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tldr: moja różowa przestała się spotykać z kimkolwiek po związaniu się ze mną.

    Po kolei: ja lvl 23, ona 20. Jesteśmy razem ponad pół roku. Jest to pierwszy związek mój jak i jej.
    Dużo pracuję. Ponad 10h dziennie, gdyż oprócz zwykłej pracy pomagam mamie przy prowadzeniu gospodarstwa. Ona skończyła szkołę średnią, aktualnie nie robi nic. Dosłownie. Siedzi cały dzień w domu, ogląda gównoprogramy w tv. Czasem wyjdzie gdzieś z siostrą. Gdy się poznaliśmy, miała kilka przyjaciółek, jednak stopniowo przestała się z nimi spotykać. Zostałem tylko ja i siostra.
    Jest to dla mnie o tyle problematyczne, że mam mało czasu na życie prywatne, a różowa chciałaby, żebym każdą wolną chwilę poświęcał jej. Nie przepada za spotkaniami w gronie nawet kilku osób, kilka razy idąc po mieście próbowała uniknąć spotkania z moimi znajomymi idącymi z naprzeciwka. Zawsze gdy mówię, że idę ze znajomymi/zostaje w domu/chcę pobyć sam daje mi do zrozumienia, że powinienem ten czas spędzić z nią. Czuję wtedy wyrzuty sumienia.

    Pytam o szkołę, mówi że chce iść do policealnej. Nie robi nic w tym kierunku by się tam dostać. Matury też nie zdała. Mówiła że chce załatwić pracę sezonową na wakacje. Też nic nie robi żeby ją dostać.

    Mirki co mam robić? Mimo tego co napisałem, jest naprawdę dobrą dziewczyną, nieskażona #logikarozowychpaskow, ani żadna księżniczka z niej. Zawsze stara mi się pomagać, czy to w domu czy w garażu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Próbowałem z nią na ten temat pogadać, bezskutecznie, zawsze twierdzi że przesadzam i wcale tak nie jest.

    #zwiazki #rozowepaski #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @ImYourPastClaire: To, że nie zdała matury to akurat jest najmniejszy problem w tym wszystkim. Można ją poprawić, poza tym i bez matury może się nauczyć jakiegoś dobrego zawodu i nieźle zarabiać, nie każdy musi robić karierę w korpo. Bardziej martwiące jest to, że dziewczyna piwniczy i nic nie robi, a nawet z jakąś jedną koleżanką nie próbuje utrzymać znajomości. Dziewczyna prawdopodobnie ma depresję i powinna iść do psychologa, bo takie totalne piwniczenie nie jest do końca normalne.
      Autor też nie sprecyzował kiedy ona skończyła szkołę średnią, jak w tym roku to nie ma jeszcze jakiejś tragedii-może liczy, że uda jej się zdać maturę w sierpniu i potem zdecydować co do końca chce robić, a nie pracuje bo woli się dobrze przygotować do matury, a rodziców stać by ją utrzymywać.

      @ButtHurtAlert: Dokładnie, zauważyłem że na wykopie najpopularniejszą radą na problem w związku jest rozstanie się. A przecież związek polega m.in. na wzajemnym wspieraniu się. OP może najpierw powinien poważnie z nią porozmawiać i spróbować pomóc.
      Oczywiście nie piję do tego konkretnego przypadku, bo OP oczywiście ma też wystarczający powód by się rozstać i to od niego zależy co zrobi. O rozstaniu to często piszą stuleje, którzy myślą, że związek=szczęście, a nie wiedzą że w takiej relacji dochodzą też inne problemy no i oczywiście Mirabelki, które kierują się logiką różowych pasków.
      pokaż całość

    •  

      OstryRozbójnik: @ButtHurtAlert mnie niebieski rzucil bo skonczyla mi sie umowa w pracy i tak mnie to zalamalo ze w ogole nie mialam na nic ochoty. No i nagle sie okazalo ze skoro ja mam zly humor, jestem smutna a on chce sie cieszyc, wychodzic i juz nic nie czuje do mnie

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Krafti
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (51)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirko jest bardzo dziwnym miejscem. To co w realu jest rzadkością, na mirko jest czymś częstym.
    Ja konkretnie mówię o płaceniu za randki. Niemal każda mirabelka tutaj płaci za siebie albo raz chłopak raz ona. W każdym razie tak, żeby było sprawiedliwie.
    Kurła, gdzie znaleźć takie kobiety jak wy?
    Nie wiem czy źle trafiam, ale niemal każda dziewczyna z którą się umawiam wyznaje albo zasadę: "Kto zaprasza ten płaci" albo "Facet płaci".
    Różnice są żadne, bo dziewczyny wyznające pierwszą zasadę prawie nigdy nie zapraszają, więc i tak wychodzi, że facet płaci.

    Wczoraj pokłóciłem się o to z dziewczyną, z którą się spotykałem. 7 randek, wszystkie sponsorowane przeze mnie. Powiedziałem, że jeśli mnie traktuje poważnie to moglibyśmy się kosztami randek dzielić po połowie.
    A ona na to, że:
    -jestem facetem, więc powinienem płacić
    -mam lepiej płatną pracę. Ja zarabiam 3500, ona 1700 (czy ile tam na minimalnej wychodzi). No to ok, dzielmy się 67% / 33%. Nie zgodziła się
    Na końcu powiedziała, że jakby miała płacić za spotkania to ona ma w dupie takie coś i woli siedzieć w domu, że możemy nigdzie nie wychodzić, jeśli MNIE nie stać XD

    No jak mnie to wkurwia to szok. Gdyby to tylko jedna taka była, ale ja ciągle trafiam na takie. Może ze dwie na kilkanaście się trafiło takich, że mialy na tyle rigczu i empatii, że płaciły za siebie albo chociaż proponowały, ale reszta to szkoda gadać.
    Nie jestem taki, żeby skakać koło dziewczyny. Jak mam być z kimś takim to wolę być sam. Nie wiem... może ona ma na moje miejsce kilku takich, którzy będą płacić i jeszcze dziękować, że łaskawa księżniczka im szparki popuści. Jeśli tak to mam w dupie takie związki, nie jestem desperatem.

    #randkujzwykopem #logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zazdroszczę i szanuję ludzi, których praca jest pożyteczna. Ratownicy medyczni, budowlańcy, instalatorzy, konstruktorzy, strażacy...

    Ja mam to mityczne "klikanie w komputer" za 2800 na rękę, z którego w sumie nic nie wynika, mogę sie opierdalać całymi dniami i nikt nie zauważy. Nawet nie wiem, w czym mogłabym być dobra. Nienawidzę tego stanu, ale nie mam wykształcenia do żadnego zawodu, który uważam za ciekawy. Bardzo szybko się też nudzę. Robiłam różnego rodzaju kursy. Łapałam prace dorywcze, żeby zobaczyć, co mnie interesuje, i jak już osiągnę jakiś cel, to natychmiast wydaje mi się bezwartościowy.

    Przejebane.

    #pracbaza #praca #zalesie #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @byl_sobie_aniol no nie wiem ja jak mam kiepski dzień w robocie to nie mam chęci na nic i najchętniej to bym chciał żeby mnie coś zatłuklo tu na miejscu i nawet na zrobienie sobie jedzenia nie mam ochoty a co dopiero na jakąkolwiek inną aktywność, a jak dobry dzień to wszystko ogarniam...

    •  

      zdepresjowana: Mam to samo, tylko zarabiam 2500zł.
      Żadnego celu w życiu, w pracy nikt by pewnie nie zauważył, że mnie nie ma.
      Codziennie zastanawiam się w którą stronę iść, czy nie wrócić na studia i się ukierunkować na jakieś finanse...

      Smutek i ból.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    Mirki spod tagu #nofapchallenge

    Jestem kobietą i mam ten problem co Wy... mam 25 lat, Porno od kiedy pierwszy raz zobaczyłam przypadkiem jako dziecko i się zaczęło. Wszelka erotyka, zdjęcia, filmy, gazetki, opowiadania, gry. Czyli wszystko przy czym się można masturbować to była moja pasja, szukałam tego wszędzie. Naprawdę ostra obsesja.
    Przekłada się to na mój zapał w łóżku, ale... Wyrobiłam sobie death grip w wersji damskiej.

    Nie dochodzę w normalnym stosunku, jedynie kiedy partner robi mi palcem lub językiem, a i tak muszę sobie ostro w głowie odtwarzać jakieś sceny i strasznie to musi być mechaniczne...
    Najwięcej wytrzymałam z 4-5 tygodni i po tym czasie facet popieścił mnie z 10 sekund palcem i odleciałam.
    Teraz walczę, ale nie daje rady dłużej niż trzy dni...
    Piszę to, bo czytam Wasze zmagania i czuję to samo...
    Zobaczę jakąś seksowną kobietę pod nsfw (mam na czarnej), albo nawet scenę w filmie, czy ktoś coś powie i już w głowie wchodzę na xvideos...

    Dlatego co jakiś czas napiszę tutaj co u mnie, może ktoś wymyśli jakiś śmieszny tag? :D
    A może ktoś ma jakąś receptę?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moze ja przesadzam, ale mirko pomóż, czy jeśli niebieski ma konto na portalach typu badoo i tinder i pisze sobie z dupami to to nie jest do końca w porządku? Dla mnie to jest patologia, on twierdzi ze to nic złego, ze wymienił kilka wiadomości... Wg mnie samo posiadanie konta tam, będąc w związku, to jakies nieporozumienie. Twierdzi, ze jest szczęśliwy ze mną i wchodził tam z nudów.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozowepaski #mlodziez #niebieskiepaski #przemyslenia #przemysleniazdupy

    Moje przemyślenia na temat dzisiejszej młodzieży. Opowiadam na podstawie życia, tindera, rówieśników mojego młodszego brata, tego co widzę w necie itp. Młode różowe 16-20 są obecnie strasznie na jedno kopyto. Biegną za pustą instagramową modą bez większej refleksji. Każda ma vansy, każda ma spodnie z wysokim stanem i każda ma białą koszulkę z napisem LEVIS. Młode dziewczyny mają zakodowany strasznie zachodni styl świecenia dupą. Robią sobie zdjęcie gdzie dupa/cycki są na 1 planie. Zdziwilibyście się że 18latka na Tinderze świeci nagością. Zseksualizowanie oraz sprowadzenie roli kobiety do rzeczy którą się po prostu rucha. Same się godzą na coś takiego. Na tinderze jest dość duża różnica między dziewczynami co mają 24-25 lat a młodymi siksami. Powiedziałbym że jest to wręcz przepaść. Większość hobby tych lasek to "pizza, netflix, chill, macdonald'. Zwykłe idealne, nieskazitelne trybiki systemu. Nie chcę brzmieć jak janusz ale dziewczyny z mojego pokolenia grały na gitarze, coś sobą reprezentowały, miały hobby. Teraz większość tych młodych żyje tylko po to żeby oddychać w rytm zachodnich korporacji. Vans + Apple + Levis i jesteś KIIMŚ. Serio. Mam wrażenie jakby miały zakodowane wzorce od których nie mogą się odbić. Nie widzą alternatyw. Chcą być alternatywne, więc idą do Zary, kupują dżinsową kurtkę z nadrukiem i już są wielce niespotykanym okazem. Rzygać mi się chce jak widzę dzisiejszy świat, gdzie ważne jest nie BYĆ a MIEĆ. To smutne że ludzie tacy są.

    Dla równowagi znam kilka dziewczyn które się mega kumate mimo młodego wieku. Większość z nich to wychowane na wsi w Polsce B "dziopy" które wyniosły z domu od matki wzorce jak żyć wg reguł.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Zawsze tak było, jest i pewnie będzie. Ameryki nie odkryłaś. Byłaś młodsza, więc patrzyłaś na wszystko z perspektywy młodzieży, ale przypomnij sobie, jak starsi narzekali na totalne ogłupienie ówczesnego młodego pokolenia. I tak samo dzisiaj Ty narzekasz. Jest jeszcze inna, generalna zasada - większość ludzi jest głupia i tę głupotę widać najbardziej. Tak więc, nie wchodząc głębiej w środowisko ludzi młodych można odnieść wrażenie, że wszyscy są tacy sami i że wszyscy są ogłupieni, jednak taka jest tylko większość (z reguły ta najbardziej krzykliwa i wyróżniająca się) i nie ma tu znaczenia to, czy ktoś jest ze wsi, czy z miasta. pokaż całość

    •  

      ost: > "jest dość duża różnica między dziewczynami co mają 24-25 lat a młodymi siksami. Powiedziałbym że jest to wręcz przepaść."

      O ile ogólnie zgadzam się z tym, co napisałeś, to nie wiem, skąd wnioski zawarte w zacytowanym fragmencie. Z moich obserwacji wynika, że o laskach w wieku 24-25 można napisać dokładnie to samo. Ja różnicę widzę dopiero u kobiet, które zbliżają się do 30 lvl.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć. Mam dylemat moralny. Napisałem prace inżynierska za moją byłą już dziewczynę. Przez cały okres studiów pomagałem jej zdawać wiele przedmiotów. W skrajnym wypadku nawet robiąc za nią projekty. W pracy okolo 60% jest całkowicie mojego autorstwa. Wiadomo człowiek nie chciał sie kłócić i pomagał drugiej osobie.
    Nauczyłem ja wiele rzeczy. Szczerze mówiąc utrzymywałem ja 6 miesiecy, żeby dostała pierwsza prace w zawodzie.
    Jak się dzisiaj okazało znalazła sobie kogoś zaraz po oddaniu pracy do systemu. Jak przypadkiem sie okazało zdążyli uprawiać już seks. Za tydzień jest obrona tej pracy. Co zrobilibyście na moim miejscu?
    Pozwolić obronić pracę i olać ten kwas czy donieść i odegrać się za tak nieczyste zagranie (wygospodarowanie czasu na jej pisanie kosztowało mnie bardzo dużo wyrzeczeń i kłótni z moja eks)
    #prawo #studia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ewidentnie Cię wykorzystała. Podpierdol ją i nie miej litości. Zawołaj mnie do następnego wpisu i trzymam kciuki, żeby ją uwalili.

    •  

      OP: @AnonimoweMirkoWyznania: Ja wiem, że to szok ale wchodząc w zwiazek nikt nie daje gwarancji że będziecie razem do grobowej deski. Jesteś z kimś i robisz to co uważasz za stosowne i moralne, pracując dla swojego pracodawcy też powinieneś pracować na rzecz dobra firmy mimo że zapewne i tak z niej odejdziesz albo ona z Ciebie zrezygnuje więc mógłbyś robić tylko niezbędne minimum.
      Wiesz jak to wygląda? Pomogę jej zrobić studia, zdobyć tytuł co jest niemoralne bo w zamian coś dostane, a w przyszłości ona doda więcej do naszego budżetu, a jak się okazało że ona nie chce z Tobą być to nagle wielkie oburzenie ze dostanie coś na co nie zasługuje. No i nie zasługuje, trzeba było o tym pomyśleć robiąc za nią projekty i odmawiając tego co robiłeś kiedy jeszcze Cie chciała. Teraz wychodzisz po prostu na sfrustrowanego chłopca który chce się mścić.

      OP- Tutaj z niechęcią się z Tobą zgodzę. Jestem sfrustrowanym facetem który postanowił się w końcu rozliczyć i nie tracić do siebie reszty szacunku. Po co odpuszczać sytuacje w której ktoś przestaje odbierać telefony, gdy przyjeżdżasz do niej rozmawiasz 5 min przed klatka z jasnym jadem w glosie, pomieszanym z obojętnością? Gdy czekając godzinę w okolicy okazuje się że wychodzi z przyjacielem, który u niej nocował? To mówi wprost o tym że to było zaplanowane od jakiegoś czasu. Takie akcje nie dzieją się w dzień czy dwa. (przypominam drugą stronę medalu - ja siedzący po nocach piszący tą inżynierkę w tym samym czasie)

      @HaSSaN: To już nie ma absolutnie znaczenia. Dowodów jeśli chodzi o komunikatory/zdjęcia jest dostatek. Zdjęcia w pracy - chyba jeśli jesteś autorem to posiadasz nieprzycięte oryginały? Jeśli masz sprzęt w pracy - umiesz udowodnić że go robiłeś i masz przede wszystkim kody źródłowe do wszystkiego. - jeśli Jeśli dopne swego chętnie podzielę się jak się to potoczyło

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @jurek-xd, @utlv_, @OzaweNakashi, @Greczyn364, @azamat, @Creamfields, @nolimitofspace
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (90)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej.

    Jak to się u was zaczęło z chodzeniem na divy? Może zrobimy taki wpis, gdzie każdy opisze swoją historię? Myślę, że będzie ciekawie.

    Jeśli o mnie chodzi to pierwszy raz przeżyłem w burdelu w wieku 16 lat. Poszedłem tam razem z dwoma starszymi kolegami, jeden miał 18 (Marek) a drugi 19 (Jan). Obaj spoko ziomki, zawsze graliśmy razem w gałę. Skąd pomysł w ogóle? Ten starszy chłopak był prawiczkiem, a ten młodszy miał w przeszłości kilka dziewczyn. Ja oczywiście też byłem prawiczkiem, takim bardzo niepewnym siebie, nie miałem zbyt wielu koleżanek.
    Marek powiedział, że jak poruchamy sobie to będziemy bardziej pewni siebie, będzie nam łatwiej i w końcu poznamy co to ten słynny S E K S.

    Wziałem wtedy 400zł, bo nawet nie wiedziałem jakie są ceny. Pieniądze z bierzmowania to były XD
    Bałem się, że mnie nie wpuszczą, ze względu na to że byłem niepełnoletni, ale nie sprawdzali nic.

    W środku musieliśmy zamówić sobie coś, żeby oglądać dziewczyny. Najtańszy drink kosztował 22zł xD One tańczyły na rurze i można było sobie wybrać tą, z którą chcemy się bzikać. Tak ze dziewczyny 3 tańczyły, a reszta chodziła i zagadywała klientów. Dziewczyny były topless, to był pierwszy raz jak widziałem nagie piersi na żywo :D Zagadała do mnie taka jedna młodziutka, fajnie się z nią rozmawiało, chociaż ja byłem mega zestresowany. W końcu niepewnym głosem spytałem jakoś tak: "A za ile z tobą można uprawiać seks?".
    Dziewczyna się trochę zaśmiała. Powiedziała, że 300zł i mam ją na godzinkę do dyspozycji. Wzięła mnie za rękę (widzicie #przegryw -y? Wystarczą 3 stówy i można potrzymać xDD) i doprowadziła do pokoju. Ładnie tam było, luksus.
    Oznajmiła, że muszę wziąć prysznic (taka zasada, u dziwek przyjmujących prywatnie też tak jest) i najchętniej ona też by wzięła. Spytała czy nie mam nic przeciwko żebyśmy razem skorzystali z prysznica na raz, żeby nie tracić czasu. Oczywiście, że się zgodziłem. Oj cudownie było. Mogłem sobie pomacać co chciałem, ona mi przez chwilkę loda robiła, jakieś 2min i wystrzeliłem.
    Potem na łóżku to wiadomo, standardowe pozycje bez udziwnień. Zdziwiłem się, że to jest takie proste. Tzn. myślałem, że nie będę wiedział jakie ruchy wykonywać czy coś tam, a w końcu jak włożyłem to szło z automatu. Tym razem już dłużej wytrzymałem.
    Doskonale mi z nią było. Ona ciągle uśmiechnięta, twarz taka niewinna, piękne oczy, jędrne cycki. Jedyne czego żałowałem to, że nie mogłem się z nią całować.
    Jak potem skończyłem to się spytała czy dam radę trzeci raz. Ja straciłem ochotę, pozostały czas, czyli jakieś 15min rozmawiałem z nią.

    Nie żałuję tej przygody. Było super, zyskałem pewność siebie i śmiałość do dziewczyn dzięki temu.
    Potem miałem dwie dziewczyny w okresie liceum. Na studiach też sobie radziłem. Teraz jestem sam od pół roku. Jakoś tak od 17 roku życia do teraz, czyli 23 zawsze miałem kogoś. Wiadomo, były jakieś kilkumiesięczne przerwy, ale ta pół roczna jest zdecydowanie najdłuższa.
    Kilka miesięcy temu zacząłem chodzić na roksy znowu. To już nie ta frajda co przy pierwszym razie za gówniarza, ale nie narzekam.
    Seksu z dziwkami nie ma co porównywać do seksu z dziewczyną. Nie uważam, że jedno jest lepsze od drugiego, po prostu patrzy się na to z innej strony.
    Z dziwkami liczy się profesjonalizm, czy dobrze robi loda, czy dobrze ujeżdża. Można z dziwką dużo poeksperymentować. Może źle trafiałem, ale moje dziewczyny raczej były mało chętne na inne seksy niż (mineta -> lód -> misjonarz -> cowgirl -> doggy -> spać), chociaż czasem nalegałem. Rimmingu nie chciały ani czynnie ani biernie, watersports nie, bondage też nie. Ale jedna lubiła anal :D
    Z dziwką to zależy tylko czy ma w ofercie. Idealnie by było gdyby moja przyszła dziewczyna nie miała nic przeciwko żebym chodził na dziwki od czasu do czasu, ale o taką raczej trudno.

    Z takich ciekawostek to rok temu wyjechałem z trójką kolegów do Tajlandii na 3 tygodnie. Co pobzikaliśmy za darmo i za pieniądze to nasze. Polecam każdemu samotnemu zamiast płakać na tagu #przegryw :)

    #seks #divyzwykopem zawołam #tfwnogf bo pewnie niektorzy panowie korzystaja ;)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr Nadziana laska nie chce zapłacić znaleźnego należnego wg. polskiego prawa.

    Poszedłem sobie ostatnio do parku w #warszawa, bo dobrze mi się ostatnio leży na trawie z piwerkiem w ręce i Sapkowskim w słuchawkach. Patrzyłem dookoła jak ludzie marnują czas w podobny sposób, zazwyczaj stadnie. Jedna grupka dziewczyn przykuła moją uwagę. Nie były brzydkie, ale przyciągnęła mnie nie ich uroda tylko przebijające się przez słuchawki piski i darcie mordy najebanych dziewuch. Coś tam tańczyły, śpiewały itp. W końcu sobie poszły gdzieś dale o 200 m do innej grupy ludzi.
    Oczywiście syf na ławce na której siedziały niemiłosierny, ale pod ławką... torebka. Rozejrzałem się dookoła, nikt nawet na ten syf nie chciał spoglądać, więc podszedłem i wziąłem pakunek. W środku okazało się, że jest telefon (iphone 6s), portfel w którym jest stówa i parę drobniaków razem z dowodem, legitymacją studencką i prawkiem. Na początku trochę się bałem podejść do tych dziewczyn, bo #przegryw mocno, a za chwilę gdzieś całkiem zniknęły. Nie chciałem jej brać, ale z drugiej strony przecież jak zostawiłbym tą torebkę to ktoś inny ją by sobie przywłaszczył. Także wziąłem ją do domu.
    W domu mi współlokatorka mówi, że to torebka majkelkors jest i kosztuje z 8 stów XD nie wiem, na co komuś torebka o wartości telefonu, ale co kto lubi XD
    Stówę z portfela może i bym zachował, a resztę wyjebał, ale złapałem schizę, że przecież ktoś zaraz namierzy jej telefon, a potem gdzie był nawet jak go porzucę i dojdą do tego że byłem z nim u mnie na chacie (nie wiem czy tak się da, ale są programy przecież do lokalizacji w telefonie na stałe).
    No i wygooglowałem co trzeba zrobić jak się znajdzie kogoś rzeczy i okazało się, że w takiej sytuacji należy się znaleźne w wysokości 10% wartości. W tym wypadku około 200 zł.
    Nie miałem jak ustalić adresu tej laski, więc zgodnie z prawem oddałem całość w Biurze Rzeczy Znalezionych z zaznaczeniem, że domagam się znaleźnego.
    I ta laska dzwoni wczoraj, bo dali jej namiary w Biurze komu ma zwrócić należne i mówi, że mi nie zapłaci, bo jest biedna ale że dziękuje i czy tak może być XDDDD Człowiek chce być uczciwy, ale jak widać nie można oczekiwać tego z drugiej strony. Powiedziałem, że oczekuję jednak znaleźnego to się rozłączyła. Idę jutro to zgłosić z powrotem do Biura i zobaczę co mi powiedzą, bo mają czynne do 16:00 i dziś już nie da rady.
    A wy co byście zrobili, może trzeba od razu do sądu? Przecież jakieś zasady obowiązują i gdyby nie ja mogłaby tych rzeczy nigdy nie odzyskać.

    #prawo #maszprawo #pytanie #zalesie i troche #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moja dziewczyna, na złość albo po to żeby mnie upokorzyć albo z jeszcze inne nieznanego mi powodu, podarowała mi w prezencie dildo i nie odzywamy się do siebie już 6 dni.
    Spotykamy się od 2 miesięcy, ja 29 lvl, ona 28. W łóżku jest dobra, naprawdę. Ostatnio zaproponowałem głębokie gardło ale powiedziała nie. Ok, trochę byłem zawiedziony bo te głębokie gardło w porównaniu z tym co robi w łóżku jest dosłownie niczym. Jakiś czas temu zaproponowałem znowu ale znowu nie bo ona tego nie lubi. Zastanawiałem się co zrobić żeby ją namówić bo może jednak w ogóle tego nie robiła i może boi się. Więc była 3 próba i już się pokłóciliśmy. Powiedziała, że okazuje jej brak szacunku bo chce ja namówić do czegoś czego ona nie lubi i ze to jest okropne zachownie z mojej strony bo wyraźnie powiedziała nie dwa razy i teraz trzeci raz a ja dalej naciskam. Że jej to nie sprawia przyjemności a przeciez o to chodzi w seksie żebyśmy robili co to daje nam przyjemność i ona nie ma zamiaru przekładać swojego komfortu nad moją zachciankę. Na co ja odparłem, ze ja w jednej sprawie w łóżku poświęciłem się dla niej i że zrobiłem coś co do końca mi się tez nie podobało ale chciałem zeby ona miała satysfakcje (nie pytajcie o co chodzi bo to i tak nie jest istotne w tej historii). Na co ona stwierdziła, że ona nawet nie miała pojecia że ja zrobiłem coś wbrew sobie bo nawet o tym jej nie powiedziałem wsześniej tylko teraz i że nie powinienem robic coś wbrew sobie co nie daje mi żadne przyjemności w seksie i to nie działa tak, ze skoro ja coś zrobiłem wbrew sobie to ona ma też to robić i że musiałaby upaść na łeb żeby rozumować tak jak ja. (czyli inaczej mówiąc nazwała mnie idiotą, nie wprost ale o to jej chodziło). I że powinno się uszanować druga osobę skoro ona nie ma ochoty na coś. I na tym się rozmowa skończyła, bo ona powiedziała że idzie do domu.
    Następnego dnia napisała do mnie czy moze wpaść do mnie i przyniosła mi prezent. Po odpakowaniu go okazło się, ze jest to duże dildo i powiedziała że skoro tak bardzo chce ją zmusić do czegoś na co ona nie ma ochoty to ona kupiła mi dildo żebym najpierw poćwiczył na sobie i zobaczył jak to jest. Dodała że dildo odpowiada mniej wiecej rozmiarowu mojego penisa i życzyła mi miłych doznań i żebym żebym ćwiczył dokładnie bez żadnego oszukiwania, czyli mam wkładać do samego końca. Czy to jest normalne zachowanie? No chyba nie...
    Przysięgam, ze nigdy nikt mnie tak niewyprowadził z równowagi jak ona w tamtej chwili a jestem człowiekiem dość opanowanym. Poprostu myślałem, że chwyce ja za raamie i siła wyproszę za drzwi. Coś tam jeszcze pogadała i na koniec miała czelność powiedzieć żebym napisał jej jak tam moje doznania i bolące gardło.
    To był 6 dni temu, od tamtej pory nie piszemy do siebie, właściwie to ja nawet nie wiem czy my jestesmy ze soba i czy w ogóle warto byc z taką dziewczyną która w "prezencie" daje mi taką rzecz i życzy miłej zabawy. Dać jej kosza czy jakoś wyjaśnić ta sytuacje?

    #zwiazki #seks #niebieskiepaski #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jaką higienę powinien wykonać mężczyzna tuż po stosunku i ściągnięciu prezerwatywy? Chodzi o to by było bezpiecznie i nie doszło do zapłodnienia. Od razu pod prysznic nawet bez przytulania partnerki?
    I tak w ogóle to jak wygląda kwestia higieny postosunkowej u osób uprawiających seks poza domem np. na świeżym powietrzu, czy w aucie?

    #seks #higiena #niebieskiepaski #rozowepaski #prezerwatywy #antykoncepcja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wczoraj wieczorem zakończył się mój 4 letni związek. Powód? Moja wciąż ukochana doszła do wniosku że nie jest szczęśliwa w związku i mnie już nie kocha. Powiedziała jednak że jeżeli jesteśmy sobie przeznaczeni to i tak będziemy razem, zapytałem czy wyobraża sobie że będzie jak w filmach że za 10 lat wpadniemy przypadkiem na siebie i miłość zaskoczy? Odpowiedziała że może nawet za pół roku. Szczerze? Świat mi się zawalił, w weekend miałem się wybrać do jubilera po pierścionek zaręczynowy. Wciąż ją bardzo kocham i kompletnie nie wiem co dalej...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      Wciąż ją bardzo kocham i kompletnie nie wiem co dalej...

      @AnonimoweMirkoWyznania: zawsze mnie zastanawia jak dwie osoby będące w związku mogą mieć tak odmienne wyobrażenie o tym związku, że jednak odchodzi, a druga kupuje pierścionek zaręczynowy. Nie komunikujecie się ze sobą w ogóle? Czy jakim innym cudem się to dzieje?

    •  

      @InsaneMaiden: dzisiaj jest dodane wyznanie, w którym w komentarzu laska napisała, że ona pisała niebieskiemu ze teskni, kocha ale ogolnie to nie chciala z nim byc i go zostawila. Nie widzi w tym co robila nic dziwnego bo przeciez tylko mu wyznawala milosc a to nie jest rownoznaczne z mowieniem tego, ze chcesz z kims nadal byc. moze skad wlasnie rozne spojrzenie na zwiazek.
      przez pojebana #logikarozowychpaskow
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jest dziwnie... Chociaż pewnie dla niektórych z Was nie będzie to niezwykły przypadek. Do rzeczy. Podnieca mnie moja teściowa i to bardziej niż powinna. Do tego stopnia, że czasem nie chce mi się uprawiać seksu z żoną, a wolę sobie pójść do toalety na pamięciówkę. Za każdym razem, gdy widzę ją w obcisłych ubraniach to mi odbija. Albo gdy znajdziemy się na plaży czy gdziekolwiek, gdzie mogę zobaczyć jej sutki przebijające się przez ubranie. Mam nadzieję, że nie widać tego jak się przyglądam. Na wasze rady za specjalnie nie liczę, bo domyślam się, że to nienormalne i raczej muszę jakoś w sobie stłumić (mam nadzieję, że w końcu się zestarzeje, albo upasie i samo mi przejdzie :D) Jedno mnie ciekawi - #rozowepaski i w sumie #niebieskiepaski które były w takiej sytuacji też - jest jakaś szansa, żebym ją uwiódł i przeleciał, czy to tylko w filmach takie rzeczy? Ja mam 28 lat, ona 48. Niby normalna rodzina, wszystko jak należy, ale przecież chyba kobiety też mają jakieś fantazje i ciągoty? Jak myślicie?
    #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Jesteś OPie popierdolony, ale tylko po części.

      Mi również bardzo odpowiadają starsze kobiety w wieku ok 40-45, uczyło mnie w szkole kilka fantastycznych, zadbanych i dobrze wyglądających babek, które wzbudzały niezdrowe myśli o młodego szczyla, więc matka Twojej żony może również wzbudzać pożądanie. Ale próba uwiedzenia swojej teściowej? XD Ja sam gdybym miał żonę, to bym się w myślach za takie pomysły skarcił, o amorach nie wspominając. Nie idź tą drogą, to już nie jest Twoja dziewczyna, a Twoja żona.

      Ale trzeba przyznać, że polskie mamuśki często wyglądają o wiele lepiej od nastolatek, które z kolei wyglądają jakby były z jednej fabryki.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Wal śmiało! W rodzinie nic nie zginie!

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    1. Pierwszą kwestią jaką poruszę jest odpowiedź dlaczego wpis dodaję anonimowo. Dodaję ten wpis anonimowo ponieważ utknąłem w pętli banana xd mianowicie miałem tutaj konto do którego zapomniałem hasła (do maila również), więc założyłem nowe. Na nowym koncie dostałem perma za multi xD niestety nie umiem tego odkręcić xD
    #moderacjacontent

    2. Kwestia druga, czyli o tym jak stałem się obiektem ataków homofobicznych będąc osobą w 100% heteroseksualną niezwiązaną w jakikolwiek sposób z ruchami #lgbt
    Mianowicie często grywam w taką grę o nazwie #curvefever po uzbieraniu odpowiedniej ilości coinsów można swojej postaci (wężowi) kupić kolor. Ja zdecydowałem się na tęczowy. Kojarzył mi się z radością a mój 8 letni siostrzeniec stwierdził, że tęczowy jest najlepszy bo ma w sobie wszystkie kolory (całkiem fajna teoria). Niestety mojej sympatii do tego ubarwienia niepodzielają pewni gracze z którymi przychodzi mi się mierzyć. Nie zdarza się to często ale niestety co jakiś czas, jestem obrażany na gejmowym czacie w sposób chyba wiecie jaki( ͡° ͜ʖ ͡°) grzecznie ujmując - homofobiczny. Najbardziej przykre jest to, że takie obelgi naczytałem się tylko i wyłącznie ze strony naszych rodaków. Rozumiem, że gra polega na rywalizacji, że ktoś może przegrywać i puszczają mu nerwy (w zasadzie nie rozumiem bo gry służą dobrej zabawie ale wiem, że ludzie przejawiają takie zachowania) niestety ale bywałem niejednokrotnie atakowany "od razu" za posiadany kolor przypinano mi łatkę "pedała" tudzież "lewaka" xD zdarzało się, że taki delikwent przez całą grę wjeżdżał swoim wężem w mojego xD polował na mnie, a bywało tak, że byłem atakowany przez kilka osób jednocześnie. Zrozumiałem jak czują się osoby dyskryminowane. Do tej pory byłem życiowym oportunistą i skoro byłem hetero to nie interesowały mnie kwestie tzw równych praw, bo to nie była moja sprawa... ale teraz już jest ( ͡° ͜ʖ ͡°) LGBT macie moje poparcie w 100%, na każdym kroku będę bronić osób dyskryminowanych ze względu na orientację.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    +: byl_sobie_aniol, vind +7 innych
Ładuję kolejną stronę...

Popularność #anonimowemirkowyznania

0:0,0:0,0:2,0:2,0:0,0:11,0:6,0:2,0:2,0:1,0:1,0:8,0:6,0:0,0:2

Archiwum tagów