#anonimowemirkowyznania
Aby dodać anonimowy wpis wypełnij formularz na stronie http://mirkowyznania.eu.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tldr: żale starej panny, bo nie może chłopa znaleźć ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Hej. Mam 28 lat i samotność mnie dobija. Nigdy nie byłam w żadnym związku, zawsze myślałam, że to jeszcze nie teraz, najpierw nauka, skończę studia, znajdę dobrą pracę i potem znajdę faceta. Niestety tak się nie stało.
    Pewnie doradzicie mi tindera albo badoo. Otóż próbowałam, ale z racji tego, że jestem katoliczką te aplikacje wydają mi się bez sensu. Wszyscy faceci tam oszukują. Każdy udaje bratnią duszę. Piszę, że słucham muzyki rockowej i interesuję się astronomią, to facet jakimś przypadkiem interesuje się tym samym. W dodatku słucha tych samych zespołów. I tak kilka "matchy" z rzędu, wydaje mi się to dziwne. Ten tinder to był tylko taki eksperyment, chciałam sobie tylko podbić tym ego. Dużo dopasowań, każdy prawi komplementy i chce się spotkać, wiecie o co chodzi.

    Próbowałam portali katolickich, ale tam faceci dzielą się na trzy typy:
    - z przeszłością, dziećmi, czasem rozwodem za sobą.
    - faceci, którzy udają katolików, a tak naprawdę chcą tylko za przeproszeniem "zaruchać".
    - faceci, którym brak inicjatywy. Ciągle ja ciągnę temat, ja zapraszam na randkę. Ok, nie mam problemu zaprosić na pierwszą randkę, nawet na drugą, ale jeśli tylko ja mam ciągle zapraszać to sorry... odpuszczam.
    Poznałam też jednego fajnego faceta, który był dla mnie idealny. Był sympatyczny, miły, lubił dzieci. Nie wyglądał jakoś super, taki typowy informatyk z brzuchem piwnym, okularami i zakolami, ale z twarzy był taki hmm... że jak się patrzyło na niego to widać, że jest dobrym człowiekiem. Miał też bardzo ładny głos.
    Niestety po kilku randkach stracił mną zainteresowanie. Ostatnio widziałam, że dodał zdjęcie na facebooku z jakąś dziewczyną w wieku 22-24 lat. No cóż, musiał uznać ją za lepszą ode mnie. Nie mam do niego żalu.

    Wiecie co najbardziej boli? Że dawniej miałam szansę na szczęśliwy związek. Na studiach było dwóch fajnych facetów zainteresowanych mną, ale ja byłam bardzo nieśmiała i nie umiałam pokazać, że też mi zależy. Zawsze też byłam skoncentrowana na nauce. Teraz gdy widzę, że są oni po ślubie, mają dzieci to serce mi się kraje.

    W pracy nie znajdę nikogo, bo wszyscy mężczyźni katolicy w moim wieku są już po ślubie.
    Staram się ubierać atrakcyjnie, sukienki, szpilki, dbam o siebie. Wydaje mi się, że jestem ładna, ale może mam zbyt wysoką samoocenę.
    Na żywo zdarza się, że ktoś do mnie podbije. Ale znów... zwykle są to jakieś samce alfa, a nie normalni faceci.
    O klubach to nawet nie wspominam, byłam raz i jakiś facet uznał, że po 2min tańczenia może mnie już swobodnie łapać za tyłek.

    Czasem mam wrażenie, że więcej jest kobiet wierzących niż mężczyzn i dlatego tak ciężko jest mi kogoś znaleźć. Kiedy jeszcze byłam na studiach to chodziłam do wspólnoty akademickiej. Kobiet było ze 2x więcej niż mężczyzn. Wiele par tam powstało, mnie się nie udało, bo jakoś zawsze bałam się gadać z chłopakami, szczególnie jeśli któryś mi się podobał.

    Nie mam dużych wymagań. On może być chudy, gruby (ale bez przesady), byle nie był zbyt umięśniony. Nie musi mieć 185cm, wystarczy że będzie miał 165cm, bo mam tyle samo. Nawet mogę porzucić szpilki, jeśli będzie mu przeszkadzać, że jestem od niego wyższa. Zresztą co do tego wzrostu to chyba nawet niższy by mi nie przeszkadzał, tylko że raczej nie widuję tak niskich facetów, więc nie wiem.
    Właściwie to byleby był dobrym człowiekiem, miał te same poglądy co ja i dbał o siebie, nie musi być przystojny, z bujnymi włosami i zarostem.

    Ciekawa jestem czy są tutaj na mirko kobiety z podobnym problemem. Jak sobie radzicie z samotnością? Może czas się pogodzić, że chyba nie znajdę faceta i nie uda mi się założyć rodziny? Tak mnie to boli, że często płaczę gdy widzę szczęśliwe pary z dziećmi. Dlaczego ja tego nie mogę mieć?

    Czasem chciałabym tylko mieć się do kogoś przytulić i opowiedzieć co tam u mnie w pracy...

    #tfwnobf #katolicyzm #podrywajzwykopem #rozowepaski #gorzkiezale #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy zadzwonić i donieść do pewnej kancelarii, że jakiś dwóch głąbów z tej kancelarii komentowało w autobusie sprawę pewnej klientki tej kancelarii i jeden z nich czytał sobie jej akta? Stałam akurat nad nimi i wszystko słyszałam i wszystko czytałam z akt, bo jeden z nich czytał jej dokumenty a ze ja stałam nad nim to sobie czytałam razem z nim. Wiem praktycznie wszystko, czego dotyczy sprawa, kto składał pozew, kto jest pozwanym, zeznania świadków, zeznania stron, wiem jaka kancelaria reprezentuje ich klientkę, no praktycznie wszystko. A nie tylko ja to słyszałam, inni pasażerowie też. Jechaliśmy z 20 min. przez ten czas usłyszałam i przeczytałam dużo interesujących rzeczy. Mało tego, oni podczas rozmowy bez problemu używali nazwiska klientki, jej męża, komentowali sobie ich życie i tą sprawę. Widać, że oni raczej młodzi, jacyś stażyści, praktykanci, nie wydaje mi się żeby to byli już aplikanci, bo za młodo wyglądali. Sytuacja miała miejsce dzisiaj. Dzwonić do kancelarii?

    #kiciochpyta #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @mus_tang: Akurat komunikacją często można szybciej się przemieścić, a w biznesie czas jest na wagę złota. W NY miliarderzy jeżdżą w metrze obok meneli. Choć autobusów to się oczywiście nie tyczy, bo te poruszają się tymi samymi drogami co samochody i muszą się zatrzymywać :P

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: możliwe ze to studenci z jakiejś uniwersyteckiej kliniki prawa. Nie ma nic strasznego w rozmowie o sprawie jako pewnego rodzaju kazusie - dopóki nie pojawiają się dane umożliwiające ustalenie tożsamości stron. Moim zdaniem warto poinformować ich patrona lub przełożonego bo mogą kiedyś komuś krzywdę w ten sposób zrobić. Tylko na grzecznie - tak żeby się nauczyli, a nie zjebali sobie karierę w całości.

      pokaż spoiler Inb4 jestem adwokatem
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pracowałem w kilku krajach #europa, a przedtem oraz ponownie od roku pracuję w #polska. Wpis jest spowodowany tym, że wkurwia mnie, jak słyszę, jak #polak narzeka na polską #medycyna #sluzbazdrowia. Wobec tego napiszę co nieco o tym, co spotkało mnie w innych krajach. I tak:

    #francja - socjalistyczny system, łatwo się dostać do rodzinnego, mega trudno do specjalisty. Problem taki, że rodzinni niekompetentni jak jasna cholera - choćby maść z alkoholem przepisana mi na problem skórny, na który alkohol szkodzi.

    #szwajcaria - system prywatny, można do każdego wejść od razu, operacje od razu, wszystko od razu itd. Haczyk - zawsze, ale to ku**a zawsze, okazywało się, że tego akurat moje ubezpieczenie nie obejmuje. I wcale nie kupiłem najtańszego ubezpieczenia, tylko buliłem jak za zboże. Usunięcie zmiany skórnej - spoko, każdą można, ale dziwnym trafem akurat tej konretnej nie. Wizyta u okulisty - spoko, ale tylko w kantonie na drugim końcu kraju i dymaj przez Alpy. I tak na każdym kroku - sytem opiera się na ubezpieczycielach wypierających się wszystkiego, a jedynie pobierających składki z wielką gorliwością.

    #austria - pieprzony nacjonalizm na każdym kroku. Polaka nie chcieli leczyć, bo nie lubią. Koniec kropka. Możesz sobie mieć ubezpieczenie, ale przyjdź za miesiąc bo nie ma terminów, a w ogóle my tutaj mówimy tylko po niemiecku i wypier***aj nauczyć się języka i wróć, może jak będziemy mieli dobry humor, to przyjmiemy.

    #uk #wielkabrytania, a konkretniej #anglia - łatwo do rodzinnego, trudno do specjalisty, kolejki. Na zabiegi - kolejki. Rodzinny wszystko, ale to wszystko, leczy przeciwbólowymi. Boli mało? Paracetamol, biedaku robaku. Boli bardzo - ketoprofen, bulwo.

    Wróciłem do Polski i odetchnąłem z ulgą, #nfz serio nie jest taki zły.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: przyjezdzaja sie leczyc do polski bo pojscie do zagranicznego lekarza przekracza ich mozliwosci jezykowe i finansowe

    •  

      podam dwa przykłady ze swojego życia - mam pewną przypadłość - zdarza się się w mym oku skleja się siatkówka z rogówką. podobno to bardzo rzadka przypadłość i normalnie jeżeli już to człowiekowi pojawia się raz na życie. W moim przypadku jest inaczej - do tej pory miałem 3 ataki.

      Jak to się objawia?
      Masz koszmarny ból oka i głowy, a światło cię po prostu zabija. nawet w nocy nosisz ciemne okulary.
      leczenie - jeżeli się uda to wkrapiasz lekarstwo które rozkleja ci oko. jeżeli masz pecha to wbijają ci igłę w oko...

      I teraz - atak pierwszy raz zdarzył się w PL
      w tamtym czasie mieszkałem na pięknej Kaszubskiej wsi - najpierw pojechałem do okulisty do Bytowa - tam gościu powiedział mi że muszę pojechać do Słupska. ponieważ wizyta w Bytowie swoje trwała, jazda do Słupska też to na oddziale znalazłem się o 10 wieczorem,
      Najpierw dowiedzieliśmy się że oddział jest zamknięty i nie przyjmują pacjentów. Chcieli nas wysłać do innego oddziału na ostry dyżur. Dopiero po dłuższej rozmowie i tłumaczeniach że już byłem u okulisty i to on nas przysłał zostałem wpuszczony do środka - lekarka przyszła po po godzinie i zakropliła mi oczy bez słowa wyjaśnienia, bez żadnego słowa wyszła na kolejne pół godziny. Po tym przyszła i stwierdziła że zadziałało i że muszę brać lekarstwa co 4 godziny .... i daje mi receptę ... sobota, godzina 23.... pytam się gdzie w Słupsku jest apteka 24 godzinna?
      Nie ma....

      kobieta mówi mi że najbliższa jest w Gdańsku...

      Czyli teraz po nocy mam jechać ze Słupska do Gdańska po lekarstwa a potem kolejne 2 godziny do domu....

      Jeżeli nie weźmiesz lekarstwa - oczy znowu się skleją i masz przerypane.....
      po dłuższej rozmowie dostałem od lekarki "resztówki" lekarstwa które mi miały wystarczyć na dwa dni...

      sytuacja w Szkocji -
      zaczęły się bóle oczu - pojechałem do okulisty - gościu tłumaczy mi co to może być i że muszę pojechać do szpitala - sam dzwoni do szpitala i umawia mnie do specjalisty -
      jedziemy do szpitala (Dundee) w rejestracji już wiedzą że mam być przyjęty - zakładają mi teczkę i idę do poczekalni
      a tam tłumy.... po chwili podchodzi do mnie pielęgniarka i bierze mnie na wstępne badania - w trakcie tłumaczy co będzie się działo, jak wygląda procedura i ile to może potrwać.
      po półgodzinie czekania idę do lekarza - szybkie badanie - potwierdzenie rozpoznania - tłumaczenie co i jak będziemy robić - i zakraplamy oczy.
      jeżeli zakroplenie nie zadziała (trzeba czekać na rezultat pół godziny) będzie powtórne zakroplenie - jeżeli to nie pomoże to nakłują mi oko - jeżeli to nie pomoże to zostanę na noc w szpitalu....
      całość twa dość długo dwa razy zakraplane oczy - i tak okazuje się że zostajemy już tylko my - lekarz kończy dyżur w sali przyjęć - więc przenoszą mnie na poziom szpitalny - wciąż nie ma rezultatu i właśnie lekarz mówi mi że szykują łóżko na operacje wkłuwania ...
      przy ostatnich badaniach okazuje się jednak że jest poprawa i nie warto robić zabiegu - zawsze to pewne ryzyko)

      i teraz - lekarz mnie pyta czy ktoś jest ze mną? czy może prowadzić samochód bo jak nie to wyślą mnie do domu karetką
      dostaję zestaw lekarstw na najbliższe 5 dni i receptę na kolejny czas (całkowicie darmowe)
      umawia mnie na wizytę kontrolną za dwa tygodnie i daje numer telefonu na jego oddział - jeżeli będzie coś nie tak - mam dzwonić i bezpośrednio przyjechać na oddział okulistyczny (bez kolejek)

      Dostaje cały harmonogram spotkań z lekarzami i informację jak długo całość powinno nam zająć....

      pyta się czy potrzebuję zwolnienie z pracy i dostaję wolne na następne 5 dni.

      wszystko to ON pyta i ON sprawdza czy rozumiem jak cała sytuacja wygląda

      po czym pielęgniarz sadza mnie na wózek i odwozi na parking....

      Różnica jest taka że w PL lekarz był zmęczony, albo jej się nic już nie chciało i miała mnie generalnie gdzieś - ot ktoś u kogo trzeba wykonać zabieg im szybciej - tym lepiej

      w Szkocji lekarz mnie prowadził przez wszystkie etapy, rozmawiał ze mną i sprawdzał czy rozumiem co się dzieje -
      nie płaciłem za wizyty, za zabieg czy za lekarstwa (w sumie kropliłem oczy przez ponad 80 dni... )

      inny przykład?
      w PL na operację kolana mój sąsiad dostał termin... za 6 lat!!! tutaj (Szkocja) znajoma czekała 3 miesiące całkowicie bezpłatnie....

      jeżdżę do Polski do dentysty - bo po prostu jest taniej - ale i dlatego że znam dentystkę od wielu, wielu lat.

      ale okulista? taniej i lepiej tutaj
      ginekolog? moja lepsza połowa twierdzi że w życiu nie pójdzie znów do tych rzeźników w PL....

      tutaj? bez problemu...

      tu jest po prostu - PO LUDZKU.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem z #niebieskipasek kilka miesięcy, i jego siostra się wychodzi za mąż pod koniec września. Młodzi sobie wymyślili, że świadkowie będą jednocześnie swoimi osobami towarzyszącymi. I tak jego siostra wybrała jego i swoją psiapsółę, jej przyszły mąż odpowiednio swoich. Czyli - mój niebieski idzie z laską wybraną przez jego przyszłego szwagra. Wychodzi na to, że ja w tym weselu nie wezmę udziału a on będzie z jakąś laską bawił się całą noc. I nie wiem jak do tego podejść, czy ja histeryzuję i #logikarozowychpaskow mi się łączy z zazdrością, czy takie coś jest w porządku i powinnam to zostawić dla siebie.
    On na początku się sprzeciwiał, ale nie chce robić siostry przykrości i koniec końców na to poszedł.

    #zwiazki #zalesie #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr LSD zmieniło mi życie

    Cześć, tytułem wstępu. Bliżej mi do 30-tki. W telegraficznym skrócie jako nastolatka władowałam się w tzw. złe towarzystwo i używki, czego efektem były pobyty w ośrodkach wychowawczych i ponad rok Monaru, który opuściłam w wieku 18 lat. O ile używki były sporadycznie, tak wyszła depresja, nerwica lękowa. W późniejszym okresie dwie próby samobójcze. Był terapie, z mniejszymi lub większymi efektami, jednak uzależniłam się od benzo. Kto przechodził, wie jakie to piekło. Jeszcze rok temu czułam się w pułapce, niby człowiek coś tam ze sobą robił (paradoksalnie udało mi się uzyskać specjalistyczny zawód, ale z pracą w takich stanach nie zawsze dawałam radę), ale wciąż - pustka, kilkanaście razy dziennie myśli samobójcze, ataki paniki itd. itd. Piszę, że rok temu, bo pewna sytuacja zaczęła odmieniać ten stan. Na jesień 2017 roku, to był całkiem względny okres jak na mnie - chodziłam regularnie do pracy - zarzuciłam LSD, nie pamiętam dawki. Trip był wyjątkowy - dosłownie spojrzałam na całe swoje życie z boku i jakkolwiek to dziwnie zabrzmi, odkryłam piękno świata. Cieszyłam się kolorami liśćmi, zapachem drzew, zamglonymi tramwajami. Na drugi dzień czułam, że chcę zmiany, ale wiecie, tłumaczyłam sobie, że nadal jestem pod wpływem, motywacja minie, a ja nadal będę w dupie, jak byłam. Zimą przerzuciłam się na microdossing, dosłownie zniknęły ataki paniki, uczucie kłucia i duszenia w klatce piersiowej, a ja po raz pierwszy naprawdę czułam, że... chcę żyć. Jakoś w tym czasie odstawiłam całkowicie benzo. Rano budziłam się nie z jakąś ogromną przyjemnością, ale po prostu czułam się normalnie, bez natłoku emocji i wymienionych wcześniej objawów. Microdossing trwał jakoś do końca lutego, potem dwa miesiące przerwy bez jakichkolwiek kwasów, leków. Nie osiągnęłam spektakularnych efektów może dla kogoś z boków, ale dla mnie to jak osiągnięcie Mont Everestu - pracowałam (i pracuję) regularnie od jesieni, rozpoczęłam kurs żeby się doszkolić. Nie jestem szczęśliwa non stop, ale po raz pierwszy coś robię ze sobą, mam konkretne plany, zaczęłam też rozwijać swoje pasje. Jakby coś w głowie się poprzestawiało, na dobre. :)

    Od kwietnia sporadycznie wrzucam karton (max dwa razy w miesiącu), nie żeby osiągnąć maksymalnego tripa, zarzucam max do 100 mikrogramów, jeżdżę wtedy na rowerze, cieszę się światem, rozmyślam dużo o sobie i życiu :) Nie namawiam nikogo spod tagu #depresja czy #nerwica do podobnych sposobów, chciałam jedynie podzielić się swoją historią.

    #narkotykizawszespoko #lsd

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr Jak wyrwać się z zaklętego kręgu gównoprac?
    Jest sobie mirek. Studiował on coś, co w praniu okazało się nikomu nieprzydatnym gównokierunkiem. Żadnych kwalifikacji nie ma, a za coś żyć trzeba. Poszedł więc do gównopracy. A w gównopracy jak to w gównopracy - słaba pensja i współpracownicy (głównie sebolstwo, janusze itp.). Jak zmienić pracę? Nie widać sensu robienia jakichś kursów, bo co da sam kurs? Oferty pracy wszędzie wymagają wcześniejszego doświadczenia, a ewentualne staże przeznaczone są tylko dla studentów. Jedynie inne gównoprace chętnie biorą. Co robić? Tylko emigracja albo uczenie się latami kucowania po godzinach i pisanie gównoapek na Githuba by kiedyś załapać się na juniora w IT wchodzą w grę? Bo korporacje jakoś nie są chętne do zaoferowania mi posady klepacza w Excelu, a wg niektórych mirków w dużych miastach SSC/BPO biorą każdego kto umie w Excela i angielski.
    #przegryw #praca #kariera #corobic #pytanie #wychodzimyzprzegrywu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Myślę, że w dobie ostatnich wyznać o #programista15k i o ludziach pytających jaki kurs wybrać jestem zobowiązany do napisania tego wyznania.
    TLDR: wydałem 12k na kurs,który mi nic nie dał.
    Mam 26 lat, 2 lata temu ukończyłem studia na kierunku mechanika i budowa maszyn. Jeśli chodzi o ten kierunek to jest to zakała wśród kierunków technicznych, daje tyle samo co ukończenie humanistycznego gówno-kierunku. Przez pół roku bujałem się w pierwszej lepszej pracy z branży, ale stawka była tak okrutnie mała i brak możliwości awansu zadecydowały o tym, że postanowiłem się przebranżowić.

    Tak się składa, że miałem kolegę absolwenta informatyki i gdy widziałem, jak dobrze mu się powodzi to aż mnie skręcało. Pech chciał, że trafiłem też reklamę kursów programowania. Szarlatani obiecali w 3 miesiące od 0 uczynić ze mnię programiste 15k, który miał odrazu znaleźć prace i zarabiać grube siano. Bez dłuższego myślenia zwolniłem się z pracy i zacząłem przygotowywać się do kursu, który miał mnie kosztować 12k z czego 8k miałem wlasnych oszczędnosci a 4k pożyczyłem od rodziców. Po miesięcznym przygotowaniu umiałem już pętle i instrukcje warunkowe, jakaś prosta konsolowa aplikacja typu kalkulator czy kwiaciarnia napisana.

    Na kursie jak to na kursie - ciśniecie z materiałem, opowieści o zarobkach seniorów javy, jak to brakuje programistów. Oprócz mnie 11 innych naiwniaków łasych na kasę jak ja, ludzie na różnych życiowych zakrętach. Kodowaliśmy ostro po 8 godzin dziennie + praca własna w domu, ale prowadzący tak szybko przechodzili dalej, że mało z tego kursu finalnie wyniosłem.Być może jakaś zaawansowa osoba szybko by się połapała, ale 3/4 z nas bezmyślnie przepisywała z ekranu/od siebie bo nie było czasu na zrozumienie.Pod koniec aplikacja w grupie pisana pod okiem "mentora", jednak czasu było tak mało, że nie starczyło czasu na tłumaczenie, po prostu gdy czegoś nie wiedzieliśmy dostawaliśmy gotowy kod od 'mentora', pomimo iż teoretycznie miała to być samodzielna praca.
    Pod koniec oczywiście rozmowa z HR, przygotowywanie pod rozmowy o prace - po prostu dostaliśmy gotowca na większość pytań + przerobiliśmy kilka typowych zadań rekrutacyjnych.

    Kurs zakończony, myślałem że pracę zdobędę ot tak. Jakie było moje zdziwienie, gdy wysłałem przez 3 miesiące ponad 100 CV i dostałem tylko 2 zaproszenia na rozmowę, dowiedziałem się, iż konkuruje z kilkoma studentami - oczywiście się nie dostałem. W międzyczasie coś tam kodowałem po 2-3 godzinki dziennie od niechcenia, ale z każdym dniem motywacja spadała. Po 3 miesiącach postanowiłem wrócić do pracy i uczyć się wieczorami korzystając z książek i dokumentacji i wiecie co wam powiem? Na tym kursie nie było nawet 50% tego, co znajdziecie w dobrej książce, o dokumentacji nie wspominając. Ucząc się z książką przez 3 miesiące ogarnałem więcej niż przez cały okres kursu.
    Po kursie ogólnie kodowałem z 9 miesięcy wieczorami, napisałem 2 małe aplikacje samemu od A do Z i pracę dostałem po ponad roku czasu nauki programowania.
    Z tego co się dowiedziałem, po 6 miesiącach od kursu prace dostały 3 osoby na 12 kursantów.

    Dlatego chce was przestrzec moi drodzy - wszystko co tutaj ostatnio czytacie jest prawdą. Wanna-be programistów są setki na jedno miejsce, ludzie w CV deklarują chęć pracy za darmo. Z tego co wiem problemy mają nawet studenci informatyki i wiele z nich skończy na bezrobociu, czasy gdy potrzebni byli programiści się skończyli.
    Nie dajcie się omamić reklamami jak ja i nie bądźcie frajerami - w 3 miesiące to można conajwyżej nauczyć się jazdy na hulajnodze a nie programowania. Dobry kurs nie zastąpi wam konieczności sięgania do książek i dokumentacji - to jest must have. Jeśli chcecie być teraz programistami to lepiej sobie odpuśćie i spójrzcie na oferty pracy - oferty staży tylko dla studentów ostatnich lat, oferty pracy tylko dla ludzi z rocznym doświadczeniem. Jak jest jakaś oferta na entry level musicie konkurować z setkami innych absolwentow, studentów informatyki i samouków a 90% z nich postanie bezrobotna, 10% z nich wygra w tym wyścigu szczurów.

    Zastanówcie się 3 razy, żaden kurs programowania nie jest wart więcej niż dobra książka, nie bądźcie takimi frajerami jak ja.

    #naukaprogramowania
    #java
    #programista15k
    #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @lukaszzz: Po 5-ciu latach na uczelni i prawie 5-ciu latach jako konstruktor uważam, że zarabiam całkiem dobrze, na tyle dobrze, że już bardzo trudno o kolejną podwyżkę. Ale okazuje się, że moje zarobki są zupełnie osiągalne dla ogarniętego junior developera, ale co najważniejsze, sufit jest bez porównania wyższy, co dodatkowo motywuje do rozwoju. Dlatego od jakiegoś czasu każdą wolną chwilę spędzam na programowaniu, by niedługo wejść w IT. Zwłaszcza, że programowanie nie jest dla mnie trudniejsze niż projektowanie mechaniczne ( ͡º ͜ʖ͡º) pokaż całość

    •  

      @konan_barabarzynca: na zachodzie nie ma takich dysproporcji w zarobkach, u nas dopiero zaczyna sie trend podwyzek wsrod zawodow technicznych. Uwazam ze w branzy inz mech prog wejscia jest znacznie wyzszy niz w jakakolwiek deweloperke, devops czy inne pokrewne. Nie znajduje to odzwierciedlenia w zarobkach, ale tylko glupi by sie obrażał na to jak świat wyglada :)

    • więcej komentarzy (50)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kobiety zwodzą, że nie liczy się wygląd tylko charakter, powtarzały tak zawsze jak byłem ulaną pryszczatą bulwą. Problem problem z nawiązywaniem nowych znajomości z kobietami. Wystarczyło schudnąć 30kg, pójść na siłownię na jakiś czas, wyleczyć ryj z trądziku, regularnie chodzić do fryzjera i automatycznie zaczęły kręcić się w pobliżu. Wszystko to w pół roku. Minął miesiąc od osiągnięcia celu a ja jestem w szczęśliwym związku, w dodatku inny różowy pasek wyznał mi miłość (⌒(oo)⌒)
    Więc przegrywa nie mówcie że się nie da tylko weźcie się za siebie bo wszystko jest możliwe, swój los macie w swoich rękach ʕ•ᴥ•ʔ
    #rozowepaski #zwiazki od #przegryw do #wygryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    ---------------------- SIEDMIOLETNI MIREK PROSI O POMOC WSZYSTKICH Z WAS ----------------------

    Bardzo proszę potraktuj to poważnie. Jeśli nie jesteś w stanie doradzić merytorycznie to pomóż "+" dla większego zasięgu i być może znajdzie się ktoś kto przeżył coś podobnego lub jakiś Twój znajomy ma doświadczenie które może mi/nam pomóc.

    Długo myślałem nad tym aby dodać ten wpis z prywatnego konta czy jednak za pośrednictwem anonimowych. Decyduję się póki co na to drugie rozwiązanie bo znając mentalność niektórych ludzi tutaj nie chciałbym być szykanowany.

    Do rzeczy:
    Moja wspaniała i silna kobieta od jakiegoś czasu niestety choruje. Mając lvl26 pokonała jednego raka lecz zmaga się obecnie z drugim :( Leczenie oczywiście już trwa od jakiegoś czasu i guz zmniejszył się tak jak pierwszy, czyli w sposób umożliwiający jego wycięcie. Rokowania są bardzo dobre aczkolwiek zmagamy się dalej z pierwszą operacją ponieważ rzutuję ona na nasze życie, a w zasadzie bardziej na jej ponieważ czuje Ona, że zawodzi mnie na całej linii (chodzi o życie seksualne).

    Tutaj proszę o wyrozumiałość gdyż próbuję to ogarnąć, aczkolwiek lekarzem nie jestem i jest to dla mnie ciężkie do ogarnięcia.
    Podczas operacji na kręgosłupie wycinającej pierwszy "problem" lekarze musieli podjąć trudną decyzję. Mogli oni uratować tylko jedno z najważniejszych ?ścięgien/mięśni/nerwów?, ponoć nazywa się to H1, H2 i H3, lecz ciężko znaleźć mi informację na ten temat ponieważ ciągle pojawiają się głupie materace!
    Uratowali "H1" aby mogła chodzić i względnie dobrze się poruszać (nadmierna aktywność, chociażby truchtanie odpada).
    H2 i H3 niestety nie są "połączone" co powoduje że ma ograniczone czucie od pasa w dół. Od niedawnego czasu próbujemy uskutecznić seks choć lekarze nam mówili, że prawdopodobnie ona nie poczuje już nic, żaden nerw nie będzie w stanie dać pozytywnego czy negatywnego bodźca.
    Niestety ich teoria się sprawdza, partnerka nie odczuwa żadnego czucia w momencie kiedy jestem w niej co powoduje dla niej bardzo mocny dyskomfort. Próbowaliśmy różnych pozycji, różnych rzeczy ale niestety czucia brak. Na moją prośbę nauczenia się "nowej" samej siebie, różowa spróbowała zabawiać się sama ze sobą i udało jej się raz dojść lecz czuła tylko sam orgazm. Wszystko w trakcie robiła mechanicznie, nie czuła przyjemności oprócz samego orgazmu :(

    Byłbym bardzo rad jeśli ktoś zmaga lub zmagał się z podobnym problemem i mógłby podzielić się doświadczeniem. Dla Nas ta sytuacja jest całkowicie nowa i nie wiemy jak ją ugryźć. Kochana różowa podupadła dosyć mocno psychicznie ponieważ w jej mniemaniu nie może mnie zaspokoić i obawia się, że ją zostawię co oczywiście jest wierutną bzdurą bo ma mnóstwo cech które uwielbiam!

    Szanuje zasady dotyczące na tym portalu i proszę nocną od razu o wybaczenie za tagowanie. Długo myślałem żeby dodać ten wpis ale w końcu się zdecydowałem, zrozumcie kolegę w potrzebie, proszę!

    #onkologia #seks #rak #kiciochpyta #pytanie #niewiemjaktootagowac

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Często różowe tutaj piszą, że gdy się "zarucha" to to nic nie zmieni.
    Jestem innego zdania. Na własnym przykładzie:
    Krótko o mnie. Od ok. 18 roku życia przeszkadzało mi prawictwo, to że nigdy nie miałem dziewczyny. W dodatku miałem tylko 6 matchy w miesiąc na tinderze. Czułem się jak gówno, moja samoocena była równa 0. Często myślałem o pójścu na roksę. Raz nawet zadzwoniłem, ale okazało się że dziewczyna przyjmuje w tym samym bloku co kolega, a to mnie zniechęciło.
    Ostatnio pojechałem z kolegami na woodstock. Poznałem tam ładną dziewczynę z podobnym gustem muzycznym i zainteresowaniami co ja. Nie, nie ruchaliśmy się tam. Okazało się, że jest z tego samego miasta co ja. Od woodstocku pisaliśmy na fb, trochę się spotykaliśmy. Z nią przeżyłem swój pierwszy raz kilka dni temu i było naprawdę fajnie. Nadal się spotykamy liczę na poważny związek :D

    Czuję się szczęśliwszy, mam dużą motywację do życia. A jeszcze kilka miesięcy temu nie akceptowałem swojej twarzy, chciałem się zabić z tego powodu.

    Dlatego #rozowepaski nie pierdolcie że po pozbyciu się prawictwa nic się nie zmieni, bo zmieni się bardzo dużo. Naprawdę kamień spadł mi z serca od tego, czuję się takim normalnym człowiekiem. Wcześniej czułem się jak podczłowiek, mimo że w moim wieku prawictwo nie jest aż takie rzadkie (mam 20 lat). Mimo to siedzi to we łbie i tak rzuutje na samoocenę, że to jest tragedia. Szczególnie jak czytam posty różowych o tym, że nie chcą się bawić w nauczycielkę i prawiczek od razu "out".

    from #przegryw to #wygryw :D #seks #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      JAPKO: Oj no wiadomo, że coś tam zmienia, bo schodzi z człowieka presja, ciśnienie, a i samoocena chwilowo może skoczyć. Chodzi raczej o to, że sam ten fakt nie rozwiąże wszystkich problemów, nie sprawi, że magicznie staniesz się bardziej wartościowym człowiekiem. Niektórzy po prostu twierdzą, że gdyby mieli dziewczynę i seks, to wszystko inne też by się ułożyło. A tak nie jest, bo może jeden problem znika, ale jak ktoś jest bezrobotnym użalającym się nad sobą piwniczakiem, to trzeba czegoś więcej niż ruchanka, żeby się zmienić. Aczkolwiek seksy i różowe mogą dać niezłego kopniaka motywacyjnego, żeby ogarnąć swoje życie. Choć prawda jest taka, że najpierw powinno się mieć uporządkowane inne aspekty w życiu, a później brać za związki, bo najgorsze co można zrobić, to opierać całe swoje szczęście na drugiej osobie,

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ja żałuje, że zrobiłem to z nieodpowiednia osobą, ale co ja mogłem...

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    MIrki spod tagu #przegryw ,myślicie że przegraliście życie bo nie macie kogo zabrać jako osobę towarzysząca na weselu? To jest nic, posłuchajcie mojej historii. Podniesie was na duchu.

    Mam dobrego kumpla z dzieciństwa, przystojny, wygadany, ma dużo koleżanek, kobiety go uwielbiają. Mieszkamy obecnie w innych miastach, jednak kontakt mamy regularnie, dzięki jemu moje stosunki z kobietami szły ciut do przodu. Na jednej z imprez poznałem jego przyjaciółkę z roku (później się dowiedziałem, że był z nią w fwb, ale to takie mały szczegół) Powiedziałem kumplowi, że mam niedługo wesele i nie mam z kim iść (heh jakie zaskoczenie ( ͡º ͜ʖ͡º)). Naciskał na mnie, żebym wziął Anie (typowa ekstrawertyczka)

    Tak się stało, zaprosiłem ją, wydaje że była hmm średnio chętna, kiedy powiedziałem mojemu kumplowi że z nią chyba nie wypali wyjście, dostałem po niecałym dniu wiadomość od niej, że z może ze mną iść. Jak sobie możecie wyobrazić, zacząłem w głowie tworzyć jakieś romantyczne historię :), jak to będzie pięknie na tym weselu itd. Była to bardzo ważna impreza dla mnie, ponieważ żenił się mój najstarszy brat. Wesele miało być dla mnie takim kamieniem milowym w relacjach damsko-męskich.

    Do koperty dałem 600zł, musiałem kupić nowy garnitur (ten zakup na +, ponieważ zawsze się przyda), ja zostałem sam na weselu, a ona bawiła się z jakimś obcym typem, mnie traktowała jak piate koło u wozu. Takiego uczucia zażenowania i wstydu wpośród najbliższych nigdy nie czułem. Jak tak można? Nie mogła poprostu odmówić, a nie odstawiać takie szopki? #rozowepaski jak tak kurde można poniżać człowieka?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kisnę sam z siebie xD Zmontowałem filmik o swoich zajawkach. Może i średnio jest się czym chwalić a i montaż pozostawia wiele do życzenia ale i tak jestem zadowolony :D
    Proszę rozsiąść się wygodnie, przymrużyć oko i przygotować się na dużo machania nożem motylkowym ( ͡° ͜ʖ ͡°) W tle moja ulubiona piosenka czyli The Strokes - Under cover of darkness. Enjoy.

    pokaż spoiler Kojarzących mnie proszę o niekrzyczenie "No elo Anon XD"

    xd
    #deskorolka #balisong #gitara #hobby #zainteresowania #pokazmorde #tworczoscwlasna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    źródło: streamable.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Po ponad trzech latach związku oświadczył mi się chłopak. Zarabia około 13 tys na miesiac. Kupil sobie niedawno auto za 40 tys i motocykl za 30 tys. Na pierscionek wydal 4 tys. Czy to oznacza że jest sknerą w stosunku do mnie? Co sądzicie? Dodam, że wszystkie wspólne wydatki dzielimy mniej więcej po połowie, mimo ze ja zarabiam na razie 3 tys na miesiac.

    #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zareczyny

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Micry, próbowano mnie zgwałcić. Nie wiem co robić . W wyniku stresu poszłam się upić. Trafiłam do pubu byłam wstawiona. Barman nie sprzedał nie chciał sprzedać mi piwa. Ostatni moment pamietam ze dałam mu tel do ładowania. Pamietam gościa który jakby był obok mnie. Nic z nim nie gadałam. Pamietam moment przy barze a potem ze ocknelam siew tym pubie w ciemnym pomieszczeniu bez spodni i ten koleś tez bez próbował mi wsadzać . Wytrwałam się on zwiał . Ja uciekłam wzięłam tel. Nie pamietam bymz nim gadała ani Piła . Rano poszłam do giną po tabletkę po. Wcześniej się umyłam, niestety. Jestem dziewica gin nie stwierdził uszkodzenia błony , jedynie otarcie na wardze sromowej ze próbował mi wsadzić ale bolało bo dziewica. Ja nie wiem comam teraz zrobić . Mam siniak na nadgarstku i ramieniu ale już to znikło zrobiłam tylko fotę . Czy iść na policję czy co. Tabletkę wzięłam 16 h po tym zdarzeniu.pamietam to jak przez mgle

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Swoją drogą, to był niedawno podobny post dziewczyny zgwałconej rzekomo przez swojego współlkatora. Czy ktoś wie co dalej ze sprawą?

      Problem w tym, że im więcej takich postów się pojawia, tym większa jest znieczulica, bo już nie wiadomo co jest prawdą, a co nie.

    •  

      @djtartini1: Ten wpis moze byc akurat prawdziwy, ale nie w kontekscie gwaltu, bo osoba, ktora go napisala, napisala tez wczesniej, ze upila sie spotkala obcego typa i przez samotnosc poszla z nim do domu. W domu tez zasnela z powodu duzej ilosci alkoholu i nie pamietala czy ja "zgwalcil". Takze upija sie do nieprzytomnosci i klei do facetow, i pozniej moralniak czy komus nie popuscila.

      +: RezuNN
    • więcej komentarzy (29)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam nową dziewczynę, niedawno zaczęliśmy razem sypiać, gdy poszliśmy do łóżka po raz pierwszy to trochę czułem się jakbym walczył. Ja chce nas zakryć, a ona tę kołdrę ściągała, w końcu uległa ale nadal dziwnie się czułem z tym. Kolejny raz i kolejny było podobnie, aż w końcu zapytała jaki JA mam problem z tym, że w czasie seksu chce być zakryty, a dla mnie to jest całkowicie normalne i z każdą moją poprzednią dziewczyną tak było że uprawialiśmy seks pod kołdrą. Mam wrażenie, że naoglądała się za dużo porno.
    A jak to jest u was? #ankieta #zwiazki #seks #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    Seks w łóżku pod kołdrą czy bez?

    • 20 głosów (1.74%)
      Tak, zawsze pod kołdrą
    • 7 głosów (0.61%)
      Zwykle tak
    • 81 głosów (7.04%)
      Pół na pół
    • 175 głosów (15.20%)
      Zwykle odkryci
    • 685 głosów (59.51%)
      Bez kołdry.
    • 183 głosy (15.90%)
      Seks? Dla normika to!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej kochani!
    Na wstępie napiszę, że mam 19 lat. Moja mama zmarła gdy byłam mała, a tata zmarł niedawno. Pomyślicie dlaczego Wam o tym piszę, a właśnie dlatego: mój tata miał długi i to solidne, na szczęście uchroniłam się przed tym odrzucając po nim spadek, jednakże mama też nie była święta. Kiedy zmarła, miałam 10 lat i byłam nic nie świadomym dzieckiem, mój ojciec jako iż często pił, włóczył się po melinach i miał mnie w dupie to olał to, że jako mój prawny opiekun powinien się zrzec tych długów za mnie, sam za siebie też się nie zrzekł (bo z tego co wiem długi pierw schodzą na małżonka, dopiero potem na dzieci). I w tym największy problem, bo nie wiem co robić. Mój ojciec zmarł, a więc długi spadają na mnie. Pracuję, ledwo starcza mi na życie i opłaty. Dług jest bardzo duży i z pewnością do śmierci nie zdołałabym tego spłacić, rozmawiałam z prawnikiem to powiedział że 'nieznajomość prawa szkodzi i że mój ojciec powinien się tego za mnie zrzec, teraz to nic nie zrobisz'. Może jest tu ktoś kto miał podobną sytuację i jednak coś wymyślił? Dzieciństwa nie miałam, a nie chce żeby moje dorosłe życie tak się zaczynało, pomocy mirki i mirabelki ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #rodzina #dlugi #doroslosc #jakzyc #polska #rozowypasek #pomocy #prawnik

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zwiazki #seks #rozowepaski

    Mam pytanie do mirków którzy mają już za sobą "tak" na kobiercu.
    Po jakim czasie od ślubu żona postanowiła rozpoczać z Wami współżycie?
    Od ślubu minęlo 5 tygodni a znamy się ok. 1,5 roku. Przy mojej próbie inicjacji czegoś ona mówi że jeszcze nie jest gotowa ale żebym się nie martwił i wkrótce skonsumujemy ten związek. Wszystko jest w porządku, kochamy się ciągle tak samo tylko nieco mnie niepokoi ten długi okres po ślubie. Co jeśli jest chora co uniemożliwia kochanie się? Zaczynam się martwić.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    tl;dr Rynek juniorów w Polsce dogorywa. Jest źle a będzie gorzej.

    To będzie kolejny wpis z perspektywy osoby technicznej która bierze udział w rekrutacjach. Jak wiadomo jest lato czyli większość firm otwiera programy stażowe bądź otwiera juniorskie stanowiska. To ten czas kiedy panie z HRu biorą w dłoń łopaty bo zaczynają tonąć w makulaturze. Cóż, powiem dość dosadnie. Mamy dość. Dość do takiego stopnia, że to ostatnia rekrutacja która była jawną i więcej ogłoszenia na pewno nie wstawimy. Po prostu się nie da. CV przychodzi MNÓSTWO.

    Ludzie są tak zdesperowani, że piszą listy motywacyjne w których deklarują pół, a nawet rok pracy za darmo. Kolejna sprawa to ludzie po szkołach programowania. Jak mamy wybrać kiedy przychodzi 20CV z tej samej szkoły, z takim samym portfolio i CV na jedno kopyto? Dosłownie armia klonów. Tu podałem ich jako przykład, bo czy chcecie czy nie, większość firm widząc szkołe programowania wysyła takie CV do kosza. W 2014 roku dostawaliśmy średnio 100-140CV. Obecnie było to około 550 na dwa/ może trzy miejsca stażowe/juniorskie. Ostatecznie skreśliliśmy wszystkie CV samouków i zostali sami studenci infy i kierunków pokrewnych - sorki samoucy, przy takim spanie trzeba ustanowić jakieś kryteria. Nikt nie zaprosi 200 osób na rozmowe techniczną bo byśmy cały rok rekrutowali.

    Wiem jak wygląda przyszłość specjalistów, ale rynek juniorski w Polsce został całkowicie zniszczony i zalany ludźmi. Gorzej jest chyba tylko w testowaniu oprogramowania, gdzie teraz otwierają specjalne szkolenia dla mam a zainteresowanie tym jest ogromne. Większość ludzi z którymi rozmawiałem nie chce wystawiać ogłoszenia. Po prostu wracają do schematu polowania na studentów na różnych wydziałach. Inaczej rekrutacja przestaje mieć sens.

    Jeżeli chcesz uczyć się programowania to wyobraź sobie, że szkoły programowania mają takie zainteresowanie, że otwierają oddziały w takim Białymstoku gdzie firm jest mało. Co 6 tygodni wypuszczają MASĘ osób która rusza w poszukiwaniu pracy spamując cefałkami. 3x tyle ludzi miesięcznie odkrywa pasje do programowania i zaczyna się uczyć. Ja tutaj nikogo nie zniechęcam a przedstawiam fakty. To żaden placz po prostu spojrzenie osoby która stoi z boku, od czasu do czasu rekrutuje i rozmawia z HR z innych firm. Przesycenie Panowie i Panie.

    #programowanie #naukaprogramowania #pracait #pracbaza #programista15k #testowanieoprogramowania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirko, bo mnie coś skręca, gdyż nie wiem co robić.
    Jestem różowa. Przez dwa miesiące spotkałam sie z gościem, który wydawal sie być mną zainteresowany. Wychodził z inicjatywa, chodziliśmy na randki, byl zainteresowany i tak dalej, no wszystko szło w dobrym kierunku.
    Niedawno wyjechal ze swoimi znajomymi na krótki wypad.
    No i wrócił w tym tygodniu. Nie odzywa sie, jak sie spotkaliśmy to widzilam, ze ma mnie gdzieś, nie odzywal sie praktycznie przez cale spotkanie. Dopóki ja sie nie odezwę, to ten sie nie odzywa.
    Moje pytanie: warto z nim porozmawiac, ze mi sie podoba, czy zaakceptować fakt, ze ma mnie gdzieś i sie juz nie odzywać do niego?
    Oboje lvl 25

    #zwiazki #pytanie #problemy #niebieskiepaski #rozowepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Poklociłam się dzisiaj z moim chłopakiem i los chciał, że dostałam sraczki. Zaczyna się zabawnie ale moje rozkminy zaczęły być poważne. Wkręciłam sobie, że to on po złości podał mi w czymś środek na przeczyszczenie. W pierwszej chwili chciałam mu to powiedzieć, zapytać się czy to zrobił ale z racji tego, że nie chciałam dalej się kłócić to odpuściłam. Po głębszej analizie stwierdziłam, że moje myśli są przecież głupie, że nie zrobiłby tego. Ale jak tylko znowu z mojego brzucha wydobyły się dźwięki świadczące o sraczce on zaczął coś pisać na komputerze i się śmiać do monitora. I wszystko na nowo. Znowu w mojej głowie pojawił się scenariusz, że chwali się koledze jak to mnie załatwił.
    Całe szczęście im dłużej o tym myślę tym głupsze mi się to wydaje. Jednak to nie jedyna taka sytuacja.
    Kiedyś jak spóźniał mi się okres wkręciłam sobie, że którejś nocy potajemnie włożył we mnie palce w spermie. Kurwa jak o tym teraz myślę to wydaje się to absurdalne ale wtedy naprawdę miałam takie myśli, którymi się z nim podzieliłam. Oczywiście mnie wyśmiał, a okres wrócił.
    Jeszcze wcześniej ubzdurałam sobie, że moi rodzice mu zapłacili by był ze mną bo mieli podejrzenia, że jestem homo. To mnie akurat długo trzymało.
    O chorobliwej zazdrości nawet nie wspomnę, bo w mojej głowie zdradził mnie już tyle razy, że chyba kobiet ma świecie tylu nie było. Najgorzej, że nie mam żadnych dowodów, a jedynie poszlaki.
    Nie tyczy się to tylko związku ale tez sytuacji rodzinnych. W podstawówce kiedy wyjechałem na wycieczkę moja matka zrobiła przemeblowanie w moim pokoju. Jak wróciłam wpadłam w niesamowity szał, że zrobiła to tylko po to by szperać w moich rzeczach.
    Przeszukiwanie pokoju w poszukiwaniu kamer? Norma jak z nimi mieszkałam. A najgorzej jak któryś z nich powiedział do mnie coś czego nie mógł wiedzieć...
    Najgorzej, że faktycznie przez moją matkę byłam wielokrotnie okłamywana nawet w najprostrzych rzeczach gdzie próbowała mi wmówić, że ta wieprzowina na obiad to kurczak. Albo jak chroniła siostrę przed awanturą ze mną za zabranie moich rzeczy bez pytania. Albo jak widziałam jak przeszukuje pokój mojej siostry. Więc część z tych moich obaw, że zostałam okłamana się potwierdza, a część nie wiem. W mojej głowie jestem ciągle okłamywana.
    Tyczy się to też pracy gdzie ktoś porusza jakiś problem, a ja potem cały dzień myślę, że to było o mnie, że to ja coś zjebalam. I się stresuję.
    To, że ktos się z czegoś śmieje jak jestem w pobliżu też biorę do siebie i wydaje mi się, że to ze mnie.
    I wiecie, łatwo mi się o tym pisze teraz, jak myślę racjonalnie to te wszystkie problemy banalizuję, nie zastanawiam się nad tym, zapominam że w ogóle tak myślałam. Ale jak tylko coś mi się nie zgadza to znowu zaczynam sobie wkręcać, kłócę się z matką, z chłopakiem, oskarżam ludzi, że zrobili mi coś po złośliwości.
    Nie wiem co mam o tym myśleć ostatecznie. Chciałabym powiedzieć, że przecież na codzień mi to mnie przeszkadza, że tak nie mam. Ale to tylko dlatego, że w tej chwili tak nie mam. A niech znowu dostanę sraczki po kłótni albo znowu ktoś się krzywo spojrzy i wszystkie te myśli wracają.
    Ponoć ludzie nie zdają sobie sprawy z chorób psychicznych, a ja jakby nie było widzę, że mam jakiś problem. Może wszyscy tak mają tylko tak jak ja to bagatelizują?
    #psychologia #psychiatria

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #tinder #podrywajzwykopem #logikarozowychpaskow #rakcontent
    facet, 28 lat, dobra praca, wiele zainteresowań, liczne podróże, poczucie humoru, zadbany wyglad, jak się wyprostuje to mam te 180cm - teoretycznie dobra partia nie? Powinienem móc wybierać przynajmniej wśród szczupłych. Umówiłem się dziś z laską z bardzo dużą nadwagą. Wiedziałem o tym, już mi to przestało przeszkadzać. Podczas pisania dowiedziałem się, że w sumie to niczym się takim nie interesuje, nie była nawet poza granicami kraju, lubi sobie pospacerować od czasu do czasu - dobra, nie przeszkadza mi to, trudno. Powinno pójść gładko nie? Podczas spotkania chyba tylko ja mówiłem, ja zaczynałem tematy, ja dopytywałem. Ona łaskawie coś odbąkiwała. Nawet taka dziewczyna mnie nie chce, to jest jakiś dramat. Powinna na klęczkach zasuwać do Częstochowy za to ze ktos taki zwrocil na nia swoja uwage (i nie, nie mam wybujalego ego, wiem jak duzo mi brakuje, staram sie ciagle nad soba pracowac, ale badzmy no obiektywni). Pomyslcie jak nasrane musza miec w takim razie wszystkie te szczuple i ladne dziewczyny.

    pokaż spoiler no dobra, z twarzy jestem 3/10, co chyba zamyka temat :/


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W wykopie najgorsze jest to, że armia debili potrafi zniszczyć niemal wszystko co dobre w tym portalu dla jakichś nic nie znaczących plusów. Parę tagów jest już niemal obowiązkowych na czarnej, polityka gdzie wszystko jest czarno-białe (prawak albo lewak, spidermanmeme.jpg), patostreamy, pedofilskie anime, a ostatnimi czasy coraz więcej tego trzeba czarnolistować. Najpierw memy z nosaczem które wymknęły się spod kontroli tak że bezbeki zaczęły zasrywać gorące. Później zmuszony byłem dodać na czarno tag mecz, bo nie da się czytać tych januszowych wysrywów, ciągłe kłótnie o jakieś gównokluby i nawet nie da się niczego przeczytać, albo kolejne bezbeki czyli memy z Lewym i Messim śmigające co 5 sekund. Później przegrywy zaczęły robić z wykopu prywatny folwark, jakieś gigachady, co chwila jakieś pierdolenie o tym jacy to oni biedni i przegrani mimo że siedzą na dupie i nic ze sobą nie robią, napadanie na kobiety bo przecież ich obowiązkiem jest danie dupy najgorszemu przegrywowi jakiego znajdą, oczywiście szukać należy w piwnicy bo oni nawet nie wychodzą z domów. Teraz glupiewykopowezabawy przeżywają szturm gimbazy (albo nawet podbazy) z tymi ich śmiesznymi cyferkami. A na koniec kurwa wszystko zasrane gównoateizmem, sam jestem ateistą ale nie muszę żebrać o plusy na portalu ze śmiesznymi obrazkami dodając 1242155 wpis o tym że hehe wiecie że Boga nie ma? Ktoś chce bronić swojej iście żelaznej logiki ośmieszając się non stop takimi samymi wpisami dla kilku kliknięć w zielony plusik?

    Kurwa jak tak dalej pójdzie to naprawdę ten portal stoczy się na dno, o ile już się nie stoczył, potrzeba blokowania całych tagów bo kilka gimbusów znalazło sobie zabawę, dlaczego moderacja nic z tym nie robi? Jedni srają na drugich całymi dniami i nagle to jest w porządku a za zdjęcie kosmity lecą bany?

    Na szczęście jest jeszcze tag programowanie czytaj "hejka dajcie najłatwiejszy do nauki język i czy w 2 miesiące znajdę pracę?"

    Czasem mam wrażenie że serio średnia wieku tutaj to jakieś 14.

    #zalesie #gorzkiezale #wykop #oswiadczenie nie będę tagował tymi wszystkimi tagami wymienionymi powyżej i zniżał się do waszego poziomu, do tego napiszę z anonima żebym nie był oceniany przez pryzmat prawactwa/lewactwa/subów/stażu/czegokolwiek zechcecie się przyjebać, i tak coś pewnie znajdziecie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie żebym nie zgadzał się z tym co piszesz, ale takie utyskiwanie czytałem tutaj 2 lata temu, 5 lat temu, a nawet i 8 lat temu. I za każdym razem wieszcze wykopowe wieściły, że Wykop upada i jak tak dalej pójdzie to osiągnie dno. I za każdym razem to dno jest przesuwane niżej. Pytanie gdzie tak naprawdę jest to dno? Standardy się nie zmieniły, a po prostu zmienili się ludzie i tematy na jakie piszą te wysrywy. A administracja ma to zawsze w dupie, bo nie liczy się kontent, a po prostu wyświetlenia, których te wszystkie patusy generują bardzo dużo. I tak się kręci to życie na wykopie od wielu lat i nic się nie zmienia, a aby wymóc jakąkolwiek reakcję na adminach, to potrzebna jest taka rozpierdówa jaka była w trakcie afery zbożowej. :)

      Tak więc pozostaje albo to ignorować i znajdować tu coś dla siebie, albo po prostu olać ten portal - to tylko jeden serwis, a do tego bardzo niskiej jakości, więc nie ma co płakać jak za utratą złotego cielca.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    facet odrzuci zaloty kobiety
    "Trudno, nie ten to inny."

    kobieta odrzuci zaloty faceta
    "A to szmata, woli puszczać się z chadami a mi, miłemu chłopakowi, nawet nie da szansy." chlip, chlip

    Taka prawda xD #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie mogę sobie wybaczyć jednej poważnej rzeczy i nie wiem kogo mam za to obwiniać, czy siebie czy matke. Kiedy miałem 10 lat, byłem w szpitalu żeby brać hormon wzrostu, pewnie bym wtedy urósł więcej, ale miałem straszne lęki i nie mogłem wytrzymać, płakałem cały czas. Miałem wytrzymać chyba tydzień, a udało mi się 2 dni, po czym matka mnie wypisała, bo płakałem. Czy naprawdę nie mogła mnie po prostu tam zostawić? Chociażbym miał może teraz troche lepszą sytuacje... Myślicie że to moja wina, przez to że płakałem i byłem głupim dzieckiem, czy mama powinna zrobić wszystko, abym tam został? Obecnie przez to że nie brałem hormonu mierzę 162cm i mam małe palce jak 10 latek.

    #depresja #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski #tfwnogf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 24 lata i często oddawałam wcześniej krew na #krwiodawstwo
    W listopadzie 2016 roku poszłam oddać i wszystko było normalnie.
    W kwietniu 2017 roku moja krew nie została przyjęta, bo wstępne wyniki wykazały zakażenie hiv. Krew została wysłana na dokładniejsze badania, które oczywiście wykazały, że jestem zdrowa. Dostałam bana na oddawanie krwi na pól roku.
    Poszłam w listopadzie i sytuacja dokładnie ta sama. Znów był ban.
    Byłam ostatnio i to samo.
    Jestem oczywiście zdrowa, nie mam hiv co wykazują dokładniejsze badania.

    Lekarz uważa, że albo to jakaś choroba autoimmunologiczna, albo jakiś stan zapalny albo 'taka pani natura'. On uważa, że wszystko jest okej, że mam 3 razy pod rząd w przeciągu półtora roku wynik fałszywie dodatni przy hiv.

    A jednak jeśli mam jakiś stan zapalny, albo chorobę to chciałabym wiedzieć. Podstawowe wyniki krwi mam w normie, ale nie wiem, czy szukać dalej. Z innych objawów to często jestem zmęczona bez powodu, ale nie wiem czy mogę to łączyć.

    Powinnam się martwić tym, że stale mi wychodzi wynik fałszywie dodatni? Może powinnam się przebadać pod jakąś inną chorobą? Mam się stawić znów za pół roku. Lekarz uważa, że może mi przejdzie to i wynik tak po prostu przestanie się fałszować.
    Wolałabym jednak sprawdzić inne drogi, może jestem na coś chora i ta choroba fałszuje wynik.

    #zdrowie #medycyna #pomocy #lekarz

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dzisiaj chciałbym poruszyć temat seksu z Ukrainkami i Białorusinkami, z racji tego, ze posiadam doświadczenie to coś napiszę. Może się komuś przyda. Mój poprzedni wpis https://www.wykop.pl/wpis/28589259/anonimowemirkowyznania-duzo-mirkow-pisze-na-wykopi/
    Dla tych którym nie chce się czytać mojego poprzedniego wpisu, mam kuzynostwo na Ukrainie i na Białorusi, byłem tam kilkanaście razy, więc jakieś rozeznanie posiadam.

    HIV? A co to jest?
    Jeżeli przespałeś się kiedyś z dziewczyną z Ukrainy, Białorusi bez zabezpieczenia to radzę iść zrobić test na hiv. Jeżeli będziesz kiedyś w sytuacji, że będziesz mieć okazje uprawiać seks z dziewczyną z tamtych rejonów to tylko i wyłącznie z prezerwatywą bez jakichkolwiek minetek.
    W Polsce chyba nie ma osoby powyżej 16 stego roku życia, która nie słyszałaby o hiv i o tym jakie niesie niebezpieczeństwo seks bez zabezpieczenia. Wiem, że trudno sobie to wyobrazić ale tam jest całe mnóstwo osób, które nie ma pojęcia czym jest hiv i nigdy o nim nie słyszały i nie mówię tu o jakiś matołach, które ledwo co skończyły zawodówkę tylko o normalnych ludziach. Ja pytanie co to jest ten hiv słyszałem z co najmniej 30 razy a może i więcej. Praktycznie każda dziewczyna z którą szedłem do łóżka nie wiedziała co to jest, nawet nie martwiły się o choroby weneryczne. U facetów jest jeszcze gorzej, ci to w ogóle niczym się nie przejmują bo jak będzie wpadka to to nie ich problem zresztą zawsze można iść i usunąć. Tam edukacja seksualna nie istnieje. Oni nie mają pojęcia o podstawowych rzeczach. Nie dziwi mnie fakt, że tam aborcja jest legalna bo gdyby nie była to byłoby mnóstwo dzieci poczętych przez przypadek.
    Sam mam wśród swoich znajomych kolegów, którzy sypiali z Ukrainkami czy Białorusinkami, które przyjechały do Polski. Ich chwaleniu się nie było końca, że one takie ładne i wykształcone, jak mówiłem co i jak to byli przekonani, że ta ich dziewczyna na pewno jest inna, no bo przecież po studiach więc mądra. Szybko zmieniali zdanie jak one pytały się ich co to jest hiv i że się nigdy nie badały na żadne choroby weneryczne... Wtedy następował popłoch, ze może coś złapali. Inna sprawa, że sami wykazali się głupotą zgadzając się na seks bez zabezpieczenia z obcą laską ale nie o tym ten wpis.

    Prezerwatywa? A po co?
    Nie dajcie się namówić na seks bez zabezpieczenia, nie tylko ze względu na choroby weneryczne ale ze względu na wpadkę. Ja miałem mnóstwo sytuacji gdzie laski chciały się bzykać bez zabezpieczenia i miały tez w tym swój cel żeby po prostu zaciążyć.
    Jeżeli widzą, że jesteś zamożny to nie ma bata, spora część z nich będzie liczyć na wpadkę i nie mówię tu o kobietach mających 30 lat tylko o dziewczynach mających np. 22. No nie oszukujmy się, ale w Polsce 22 latki raczej nie myślą o tym żeby zaciążyć. Tam kobiety bardzo liczą na to żeby znaleźć bogatego faceta, zajść z nim w ciąże, urodzić i wieść dostatnie życie. Tam nawet nie za bardzo one się z tym kryją. Aborcja jest legalna ale trudno wam będzie nakłonić dziewczynę która doskonale wie, że macie pieniądze i będziecie łożyć na dziecko. Wizja zmiany życia jest dla nich bardzo kusząca, zwłaszcza że jesteście obcokrajowcami.
    Także jeżeli idziesz do łóżka z niewiastą z tamtych stron i nie chcesz zostać ojcem to zakładaj prezerwatywę.

    Jedna noc nie czyni z nas pary.
    To co bardzo mi przeszkadzało to to, że po jednej nocy spędzonej razem duża część z nich uważała, że jest to wstęp do bycia razem albo jakiejś głębszej relacji. Zaczęło się wypisywanie, propozycja spotkań albo i nawet okazywanie zazdrości do innych kobiet, które ze mną rozmawiały. Nie wiem czy to nie wynika z ich charakteru bo Ukrainki są bardzo zaborcze i zazdrosne. Jakoś nie za bardzo mogły zrozumieć, że poznając się tego samego dnia i pójście wieczorem do łóżka nie oznacza, że ja planuje się z nimi wiązać. Czasami wynikały z tego problemy bo np. jak wracałem do Polski to one myślały, że będziemy dalej kontynuować znajomość i miały do mnie pretensje że tak nie będzie i zarzucały mi, że je wykorzystałem. Później nauczyłem się już co i jak.

    Agencje do szukania mężów z zagranicy.
    Wiem, że to trochę nie na temat ale napiszę o tym bo to jest bardzo ciekawe. W Białorusi i na Ukrainie powstały specjalne agencje, które szukają tamtejszym kobietom mężów z zagranicy. Przedział wiekowy dziewczyn jest duży od 19 lat aż do 60. Więc każdy znajdzie coś dla siebie. Kobiety, które się tam zgłaszają mają jeden cel, znaleźć sobie bogatego obcokrajowca, urodzić mu dziecko i wieść fajne i dostatnie życie. Natomiast mężczyźni, którzy się tam zgłaszają mają też jeden cal, znaleźć sobie młodą, ładną żonę, która urodzi im dziecko i będą mogli się nią pochwalić przed innymi.
    W sumie mam takie mieszane uczucia co do tych agencji. Z jednej strony tak patrząc na to to dwie strony wiedzą dobrze i są świadome o co w tym wszystkim chodzi, bez żadnego ściemniania – one chcą mieć wygodne życie u boku bogatego faceta, oni natomiast młode, ładne żony, ale z drugiej to wszystko jest pozbawione żadnych jakiś głębszych emocji, taka świadoma transakcja wiązana. Niby rozsądne rozwiązanie dla takich ludzi jak oni ale jednak świadomość, że zostało się wybraną bo jest się ładną i młodą oraz wybranym po prostu bogatym jest trochę smutna dla mnie. Dużo mężczyzn korzystających z tych agencji jest Niemcami, Brytyjczykami i Norwegami. No a dziewczyny no to wiadomo, prawie cały przekrój społeczeństwa, nie tylko ładne i młode chcą wyrwać bogatego faceta ale tez i te, które są przeciętne i starsze też mają nadzieję, ze coś uda im się złowić. Każdy na coś liczy :).

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #seks #ukraina #bialorus

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kolejny wpis od smutnej stulejki, nic ciekawego tak naprawdę.
    Jestem #przegryw . Ale nie przegryw w stylu: jestem niski/brzydki/łysy i to jest źródłem moich wszelkich niepowodzeń, ja jestem przegrywem umysłowym. Od kiedy pamiętam odczuwam silną nienawiść do własnej osoby. Od zawsze życie spędzam w izolacji, nie miałem żadnych znajomych przez cały okres szkolny, potem przez całe studia, a teraz nie mam ich w pracy ani poza nią. Każdy kontakt międzyludzki wzbudza u mnie głęboki wstyd i strach. Wstydzę się tego kim jestem i jaki jestem. Mój umysł każe mi myśleć o sobie jak o człowieku gorszej kategorii, o kimś kompletnie nic nie wartym. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś mógłby mnie polubić czy uznać za wartościową osobę. Nigdy nie istniały i nie istnieją dla mnie żadne kontakty z płcią przeciwną. Uważam siebie za kompletne zaprzeczenie wszystkich cech, które kobiety postrzegają za atrakcyjne. Jestem człowiekiem wzbudzającym obrzydzenie i godnym pogardy, więc brak powodzenia wydaje się być czymś oczywistym i naturalnym.
    Nie umiem znaleźć żadnej dobrej pracy. Każda rozmowa kwalifikacyjna to katorga, kończąca się oczywiście porażką. Pomimo życia w jednym z większych miast Polski, pracuję za niewiele ponad minimalną i ledwo wiążąc koniec z końcem, bo po prostu musiałem przyjąć jedyną ofertę pracy jaką kiedykolwiek otrzymałem. Wszystkie wyzwania mnie przerastają, wszystko wydaje się być poza moim zasięgiem.
    Czuję się jakbym gnił od środka. Zgnilizna mnie powoli truje, wylewa się ze mnie. Sama moja egzystencja jest dla mnie na tyle dużym ciężarem, że kiedy życie dołoży mi jeszcze jakieś poważniejsze niepowodzenie, nie jestem w stanie się już podnieść. Mam za sobą kilka epizodów depresyjnych leczonych psychiatrycznie i jest praktycznie pewne, że czekają mnie kolejne. Moje życie skazuje mnie na spędzanie każdej chwilę z osobą, której nienawidzę najbardziej na świecie.
    Od lat próbowałem przywdziewać różne maski. Niestety wysportowane ciało, modne ubrania, drogie perfumy, dobrzy fryzjerzy czy topowe kosmetyki nie są niestety w stanie ukryć tego kim jestem. Wyjście pobiegać nie przynosi rezultatów ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    W zasadzie nie oczekuję od Was jakichś porad czy wsparcia, po prostu chciałem się tylko trochę wyżalić.
    Pozdrawiam

    #stulejacontent #wychodzimyzprzegrywu #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ehh, zacząłem niedawno szukać pracy i właśnie uświadomiłem sobie w jakiej dupie jestem. Gównolicencjat z gównouczelni którym mogę podetrzeć sobie anus i w zasadzie kilkuletni brak doświadczenia zawodowego z powodu problemów zdrowotnych here. Żadnych konkretnych umiejętności nie mam, bo w 2018 znajomość angielskiego na nikim wrażenia nie robi; coś tam umiem podłubać przy komputerach (hardware i software), ale nie na tyle by móc to jakoś spieniężyć. Zrobiłem ładne CV, trochę je podkolorowałem (wymyślone gównoprace zagranico i na czarno, bo inaczej nikt nie zatrudni kogoś kto miał kilka lat przerwy po studiach) i zacząłem szukać ofert. I co? Na jakieś "lepsze" (biurowe) stanowisko nie mam szans, bo wszędzie chcą doświadczenia, nawet w salonie fioletowego operatora, a o gównostanowisku w korpo nawet nie mam co marzyć. Na te w mojej ocenie bardziej gówniane stanowiska biurowe składałem aplikacje, ale póki co bez odzewu. Są jakieś staże, ale do nich trzeba posiadać status studenta albo być świeżym absolwentem. Składałem też do roboty fizycznej, i tak: albo gównopensja z której nie wyżyję w dużym mieście (obecnie mieszkam w zadupiu z którego chcę się wyprowadzić) albo płaca taka sobie, ale jebie się w niej na 3 zmiany, co z moim zdrowiem nie bardzo jest po drodze. Zostaje jedynie słuchawka wychodząca i nękanie dziadków prezentacjami garnków lub ponaglanie do spłaty chwilówek. Przejebane.
    Tak, wiem że nikt kokosów na start mi nie da, ale nie o to chodzi. Nie jestem już najmłodszy i obawiam się, że jak wejdę w gównoprace tak już z nich się nie wygrzebię. Swoje CV trzeba budować już od początku studiów, ale za późno to zrozumiałem. Człowiek był młody, głupi, skąd miałem wiedzieć jak to powinno wyglądać, tym bardziej że w domu mentalna komuna motzno i nie miałem z kogo brać przykładu (wg moich starszych wciąż papier>doświadczenie, zupełnie jak w okresie przemiany ustrojowej). Gdybym mógł cofnąć czas, to poszedłbym na studia do dużego (a nie mniejszego) miasta, wybrałbym kierunek techniczny i szukał jakiegoś zaczepienia w branży poprzez praktyki, biura karier itp. Ale czasu nie cofnę i muszę brać to co jest... Nie wiem jak to będzie, daję sobie parę lat i w międzyczasie uczę się niemieckiego, bo jak mam ugrzęznąć w gównopracach to wolę ugrzęznąć u hansa za ojro niż u janusza za cebuliony.
    #przemyslenia #gorzkiezale #przegryw #praca

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zwiazki #depresja
    Od 3 lat jestem z dziewczyną (ona 20lvl,ja 23) i od jakiegoś czasu czuje że ogranicza mnie ten związek ,mimo to że kocham ją i ona widzę też jest we mnie zapatrzona jak w obrazek. Mam problem,bo czuję że kiedy tylko zamieszkamy razem to wszystko się spierdoli a ja będę żył z przeświadczeniem,że tylko zmarnowałem ten czas . Aktualnie pracuje na produkcji(3k netto srednio) więc szału nie ma ,ale do sedna. Kiedy byłem sam czułem w sobie jakoś więcej życia i samozaparcia,gdzie przy niej to wszystko mi się troche ulotniło. Wiele rzeczy przestało mnie cieszyć.Potrafiłem zapierdalać 3km z buta na siłkę w szopie, po 10h tyrki na wykończeniówce ,nie ważne czy mróz czy deszcz.Wracałem do domu o 18,jadłem obiad i kierunek na trening,a teraz? Mam pełno siłowni pod nosem a kupiłem karnet i byłem tylko 2 razy. Uczyłem się na własną rękę programowania,robienia bitów i grafiki komputerowej ale nie miałem z jej strony żadnego wsparcia żeby iść w to dalej i tak z biegiem czasu wszystko odstawiłem w kąt,bo były tylko pretensje że poświęcam jej mało czasu itd. Widzę, że nie ma w niej zbyt wiele ambicjii i to mnie martwi. Zastanawiam się poważnie czy brnąć w to dalej,bo narasta we mnie frustracja ,kiedy nie mogę zająć się sobą,ale też wiem że bez niej byłoby mi ciężko. Co myślicie o sytuacji?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Podróżuje z żoną i dziecmi po Azji, dwa miesiące. Plan jest jeden; pokazać dzieciom świat. Reszta to pełna improwizacja. Dzisiaj bylem w salonie China Mobile w Szanghaju ponieważ chcialem sobie w Chinach założyć kartę SIM dla systemu platnosci wechat pay. W Chinach jest tak że malo kto mówi po angielsku i oczywiście w tym salonie nikt też po angielsku nie operował. W takich sytuacjach patent mam taki, że poprostu podchodzę do młodych ludzi i pytam czy mowia po angielsku. Pomagaja też translatory na androida jednak najlepiej znaleźć sobie takiego lokalnego tlumacza jak coś zalatwiasz.

    Zagadalem do mlodego goscia który okazał się być tajwańczykiem. Przyszedl do salonu kupic karte SIM bo tą co ma teraz starczy mu na kilka dni. Ja potrzebowałem karty na dwa, trzy dni. Powiedział mi że mi ją poprostu da :) Miedzyczasie zaczelismy rozmawiać. Zainteresowal sie skad moj pomysl na podroz. Zgodnie z prawdą powiedzialem mu ze wlasnie realizuje moje marzenia okazalo się że on też przybył do Szanghaju zrealizować swoje marzenia, wlasnie zakładała swoją restauracje. Wiecie co pomogło zrealizować nasze marzenia?

    Bitcoin :)

    Wszystko zaczelo sie od tego ze jak mi powiedzial ze jest z Tajwanu to zapytalem czy wie co to są kryptowaluty. Usmiechnal sie i powiedzial ze wie. Torchę na ten temat pogadaliśmy okazało się że gość zarobił na wczesnej inwesytcji oraz na arbitrażu jaki przez moment mieli tajwańczycy (wtajemniczeni więdzą o co chodzi). Sprzedawaliśmy w tym samym momencie. Listopad-Grudzień 2017 roku i teraz oboje realizujemy swoje marzenia.

    Dla wszystkich którzy teraz panikują i się wyprzedają: Don't buy bitcoins. It's going to crash ... again - https://www.youtube.com/watch?v=XbZ8zDpX2Mg :)

    #bitcoin #oswiadczeniezdupy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Drodzy Przyszli programiści,

    Piszę do Was tę wiadomość dlatego, że w ostatnim czasie bardzo wiele się mówi o krainie mlekiem i miodem płynącą jaką jest IT. Sam nie jestem gwiazdą programowania ale poświęcam na to dużo czasu i w pracy i poza nią. Niestety coraz częściej spotykam się z osobami, które mimo ukończonych studiów IT nie są w stanie napisać zwykłej pętli, nie mają podstaw żadnych... Przychodzi taka osoba często do pracy bo skończyła studia, wymagania ma kosmiczne i... nagle się okazuje, że jest ściana i taką osobę trzeba odstawić. Rozumiem, że każdy chce godnie żyć i zarabiać nie martwiąc się o jutro ale nie dajcie sobie ludzie wmówić, że programowanie to sposób na życie. To wyrzeczenia i setki godzin spędzone w miesiącu przy komputerze. A osoby, które po prostu nie mają predyspozycji się męczą i narzekają.

    Powodzenia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #it #programowanie #programista15k

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    źródło: pobierak.jeja.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Zauważyłem ciekawą rzecz na wykopie.
    Starsze pokolenia bagatelizowały zawsze chorobę, jaką jest depresja. Teksty, uznawane przez nas za śmieszne i memiczne, padały kiedyś regularnie: "przestań być smutny", "wyjdź do ludzi", "idź pobiegaj" i wiele, wiele innych. Może nie dosłownie w takiej formie, ale intencje były dokładnie takie - nic Ci nie jest, ogarnij się. Od jakiegoś czasu na wykopie, w społeczeństwie również, ludzie przestają śmiać się z depresji jako wymysłu, a zaczynają ją traktować poważnie. Co miało na to wpływ? Wiele czynników, popularyzacja tej choroby, uświadamianie ludzi o jej istnieniu, stanowisko różnych środowisk medycznych i wszystkich podobnych. Coś by się jeszcze do tej listy znalazło. Wszyscy zaczęli to traktować poważnie, rozumieć (przynajmniej częściowo) na czym polega i że nie należy tego wyśmiewać ani szkalować. Co robią ludzie, którzy z depresji wyszli? Pomagają innym, których dotknął ten sam problem, wspierają, uświadamiają społeczeństwo, czasami pozostają neutralni.
    Czemu to wszystko piszę? Dzisiaj w gorących pojawił się wpis jednej różowej, w którym pisze że brzydzi się grubasami. W komentarzach pojawiło się wiele głosów jak to grubasy są obleśne, gardzicie nimi. Co ciekawe, wiele plusów zdobyły komentarze o treści "mam to samo, byłem gruby, już nie jestem, gardzę grubasami". To chyba wy najbardziej powinniście rozumieć, jak męczące to jest, jak wiele rzeczy jest wtedy trudniejszych, jak ciężko jest zacząć i potem utrzymać zupełnie inny tryb życia, niż przez ostatnie lata. Pojawiło się również kilka głosów "idź pobiegaj", "wystarczy mniej żreć i pobiegać" itp. Przecież to jest dokładnie takie samo rozumowanie, jakie panuje wśród starszych pokoleń na temat depresji - zwykły zaścianek mentalny i brak próby zrozumienia problemu.
    Odnosząc się jeszcze do wpisu różowej i kilku komentujących. Byliście grubi i teraz gardzicie grubasami których widzicie? Skąd wiecie że oni nie są teraz na etapie odchudzania? W przypadku osób mocno zapuszczonych to może trwać latami. Nie wiem również skąd przekonanie że jeżdżenie po takich osobach ich do czegoś zmotywuje? Przecież to działa zupełnie odwrotnie. "Chudnę już rok, dieta, sport, mnóstwo czasu i wyrzeczeń, a nadal jestem nazywany wstrętnym grubasem, po co mi to wszystko było?" Takie myślenie pojawiało się i u mnie, gdy schodziłem ze swojej wagi. Zaczynałem od 125kg, zbiłem do 78 i w tych okolicach utrzymuję się już ponad 4 lata. Kiedy pojawiały się momenty, w których miałem ochotę pieprznąć wszystko i mieć gdzieś? Właśnie jak słyszałem takie głosy. "idź pobiegaj"... Przecież biegam kur** od roku! (no dobra, pływam)
    Ciekawym zjawiskiem jest również pomijanie procesu stawania się otyłą osobą. Jeśli ktoś był gruby od dziecka, nie zależało to od niego, tylko od głupiego podejścia rodziców. Dziecko do czasu gimnazjum nie jest jeszcze w pełni świadome konsekwencji otyłości. Potem w okresie gimnazjum-liceum nie zawsze jest w stanie zaprzeć się i schudnąć - w tym wieku dopiero kształtujemy silną wolę, uczymy się dyscypliny i pojawiają się pierwsze poważne wyrzeczenia. To jest czas, w którym nadal dojrzewamy i rozwijamy się, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie/mentalnie. Oczywiście istnieje wiele innych przyczyn otyłości, problemy psychiczne, społeczne, rodzinne, często popychają ludzi do jedzenia. Po prostu, masz ochotę się nażreć, bo tylko wtedy czujesz chwilę przyjemności. Kilka procent to oczywiście choroby, ale o tym chyba nie trzeba nawet wspominać.
    Przypominam, że otyłość jest uznawana prze WHO za chorobę. Z tym nawet nie polemizujcie.
    Dlaczego w takim razie jedną chorobą pogardzacie, a nad drugą się litujecie i pochylacie? Czemu na szkalowanie jednej pozwalacie, a drugiej już nie?
    Do osób z historią podobną do mojej (w tym OPka tamtego wpisu oraz ochoczo komentujący): jeśli udało wam się wyjść z tej trudnej sytuacji, jaką jest niewątpliwie otyłość, pomóżcie innym. Jeśli macie znajomego, który boryka się z podobnymi problemami, zaproponujcie mu dobrego dietetyka, podrzućcie jakieś smaczne posiłki z dobrym makro, zróbcie cokolwiek. Nie mówię o włażeniu z butami w czyjeś życie i uszczęśliwianiu go na siłe. Moja droga do prawidłowego BMI rozpoczęła się przez zwykłą rozmowę z kumplem (zrzucił wtedy ponad 20 kg) przy piwie i pizzy. Rozmowa była o najlepszej pizzeri w mieście i jakimś cudem dostałem od niego przepis na twarogowy spód do pizzy. Od tego się zaczęło. Zrozumiałem że zdrowe może też być smaczne. Potem już sam zacząłem szukać jakichś zdrowszych produktów zastępczych. Nigdy nie chodziłem głodny, jadłem tyle samo, tylko o wiele zdrowiej i mniej kalorycznie. Nie tym sposobem? To innym. Jak już wyżej wspominałem, otyłość mogła powstać z powodów psychicznych, może poradzić rozmowę z psychologiem? Znam jedną osobę, która zaczęła się odchudzać właśnie przez terapię.
    Do wszystkich "ulańców": jestem z wami, bo wiem jakie to gówno potrafi być męczące.
    Nie wiem jak to otagować... #zalesie #gorzkiezale #otylosc #dieta #dietetyka #pomocy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    jak poradzić sobie z tym, że nie we wszystkim podobam się mojemu chłopakowi? jestem z chłopakiem od 4 miesięcy, ale wiem że nie wszystko się mu we mnie podoba, np. piersi. mam raczej małe, a on woli duże. widzę jak kręcą go wielkie cycki a jak ja się rozbiorę to ani go ziębi ani grzeje. mogę zrobić operację, ale mam obawy bo to jednak zabieg który może skończyć się różnie. druga rzecz to nogi. on lubi długie a ja mam 159 cm wzrostu i ciężko żebym sobie je wydłużyła. on mi się bardzo podoba. nie ma takiej cechy która mi nie odpowiada. zachwycam się nim a mam wrażenie, że ja jego już nie bo nie wyglądam tak jak on by chciał.
    psycholog? warto się wybrać?
    #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      4d32446f14: @m0rgi: poza tym nie czuje sie przy nim komfortowo bo wiem ze nie podniecam go tak w 100%. Moj byly uwielbial male cycki i to ze jestem niska. To mnie bardzo cieszylo i zawsze sie przez to staralam dla niego bo czulam jak bardzo mu sie podobam. Nasze zycie lozkowe przez to bylo tez super i obydwoje bylismy bardzo zadowoleni bo ja nie mialam przy nim zadnych kompleksow. Bardzo kobieco sie przy nim czulam. Teraz to czasami mi obojetne czy mam bieliznę erotyczna czy zwykle majtki i stanik bo i tak nie wygladam tak jakby on chcial pewnie.

      Zaakceptował: kwasnydeszcz}
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zastanow sie czy chchesz byc z kims kto uzywa slowa "cyce" xD serio. Faceci sa rozni i lubia rozne rzeczy, ale najwazniejsze bys przy nim sie czula super i by dodawal ci pewnosci siebie. Bo to wplywa na inne aspekty zwiazku. Jesli twoje kompleksy sie przy nim poglebiaja, to daj sobie spokoj i znajdz kogos kto na sam widok kawalka twojego cycka bedzie mial ochote na mala psote (✌ ゚ ∀ ゚)☞ nie ma nic lepszego niz uczucie, ze kogos tak mega krecisz... i nie trzeba wygladac niewiadomo jak by zaznac tego uczucia ;) pokaż całość

    • więcej komentarzy (46)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wczoraj gadałem z takim kolegą z pracy. Bardzo przystojny facet, 30 lat, po rozwodzie. Kontakt z dziećmi tylko w weekendy, płaci wysokie alimenty, które nie wie na co idą. Tragedia jakaś, a to oczywiście ex-żona go zdradziła.
    Krotko po rozwodzie ruchal wszystko co popadnie, a od kilku lat odpuścił i zajął się własnymi pasjami.

    Pomyślałem sobie, że skoro taki przystojny facet może zostać totalnie wyruchany przez kobietę to co może otrzymać od kobiety 25letni brzydki prawiczek? Chyba tylko poniżenie, zdrady itp.

    Dlatego ja sobie odpuszczam i wszystkim #tfwnogf polecam to samo. Ta gra nie jest dla nas, bo już od początku przegraliśmy. Pozdro :)

    #zwiazki #przegryw #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Programuję od podstawówki.
    W zawodzie 5 lat doświadczenia.
    Mam dość.
    Mam dość uczenia się technologii które nie są istotne po paru latach.
    Mam dość robienia kolejnych gównoprogramów dla pana Niemca.
    Mam dość klepania gównotasków.

    Najwięcej frajdy ale i najmniej pieniędzy miałem na początku kariery - kiedy pracowałem przy rzeczach związanych z przetwarzaniem sygnału. Niestety, w Polsce ośrodków z ciekawymi projektami jest mało i robienie ambitnych rzeczy nie przekłada się na ambitną wypłatę. Polska to jeden wielki software house dla projektów których nikt nie chciał robić na zachodzie.

    Nie szanuję ludzi z IT. Mam szczerze mówiąc dość ich towarzystwa.
    Spierdolenie w tym fachu jest tak niesamowite, że czuję się wiecznie w piwnicy.
    Nie szanuję ich wiedzy i ich "mądrości" bo ilość dzbanów jakich spotkałem dotychczas w IT sprawia, że słysząc "programista" zakładam z góry jakieś spierdolenie mentalne - nadmierną polityczność, brak empatii, skrajny narcyzm, chłoporozumizm (jeżeli umiem programować to znaczy, że jestem ekspertem we wszystkim), nadmiernie poważne podejście do religii (skrajny katolicyzm, czasem pierdolenie o tym, że każdy kto wierzy jest idiotą).

    Czy ktoś z was miał tego typu odczucia? W co technicznego celować z umiejętnościami programowania żeby ominąć spierdolenie? Może jakieś firmy (zawsze jest opcja, że miałem pecha)?

    #programowanie #programista15k

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy i Mirabele,
    Za dwa miesiące ślub z moją ukochaną różową (wiecie październik, kolorowe drzewa, jeszcze w miarę pogoda... no będzie sielanka w jej założeniach). Wpadłem na szatański plan, aby trochę zaskoczyć przyszłą Panią M.F. kiedyś M.M. i wszystkich zgromadzonych. Mianowicie chciałbym zakombinować z pierwszym tańcem. Udało już mi się namówić wybrankę na piosenkę w tle (Ed Sheeran - Perfect). I tu pojawia się szatańskość planu... otóż chciałbym zmontować i wyświetlić podczas tańca film, wiecie, jakieś wspólne zdjęcia, fotki z wyjazdów czy filmiki z imprez i sytuacji na których jesteśmy (że niby ładny obrazek miłości w tle)... ale w pewnym momencie, a dokładnie na początku drugiej zwrotki chciałbym żeby wyświetlił się film... ze śpiewającym i grającym na gitarze tą piosenkę do samego końca mną dokładnie rzecz ujmując. Ma miłość wie że właśnie uczę się grać na gitarze elektrycznej (o akustyku nie wie a na nim bym zagrał ( ͡° ͜ʖ ͡°)) więc liczę na pełne zaskoczenie. Moje wokale uważam za średnie ale jestem w stanie nie przesypiać nocek żeby nagrać to idealnie zarówno ze względu na wokal jak i grę na gitarze (przez znajomego znajomego mam dostęp do porządnego studia nagrań i kilki fajnych kamer, więc nie będzie lipy kręconej telefonem). Nie będę ukrywał że jestem trochę romantykiem i słysząc ostatni wers tej piosenki (You look perfect tonight) widzę siebie patrzącego jej głęboko w oczy, właśnie podczas tego tańca i chciałbym żeby poczuła że to słowa moje a nie Eda w tle. Oczywiście już mamy lekkie podejście pod próby tańca i do końca będę cisnął z normalną wersją piosenki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Myślicie że to dobry pomysł? Jest w tym planie jakaś dziura która spowoduje że różowa się wkurwi i stwierdzi że spierdoliłem całe wesele bo ona sobie pierwszy taniec wyobrażała inaczej i nie ma w nim miejsca na planowaną spontaniczność? Czy jednak uważacie coś takiego za krok ekstra i raczej jej sie spodoba? Wiem że to sprawa osobista każdego człowieka jak zareaguje... ale wam by się spodobało jakby wasza druga połówka tak was zaskoczyła? Wiem, że spora część ludzi tu nawet jeszcze nawet nie miała okazji trzymać kobiety za rękę... ale nawet wam kochane piwniczaki pozwalam wyobrazić sobie taką sytuację i dać jakąś odpowiedź ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #slub #zwiazki #malzenstwo #pytaniedoeksperta #logikarozowychpaskow #kobietybezserca

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: TheMan
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    Przejdzie?

    • 678 głosów (46.57%)
      Że Cie nie opuszczę aż do śmierci
    • 778 głosów (53.43%)
      Rozwód dzień później
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kurde co ja czytam, żeście się tego gówna naczytali i kogo nasłuchali że tak bardzo napieprzyło się wam w głowach z tymi chadami...

    #przegryw #bekazprzegrywow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Niebieski lvl 28 here.

    Czasami zastanawiam się, skąd w społeczeństwie ten ból dupy o zdrady - okej, w przypadku wypłynięcia czegoś takiego na światło dzienne i dowiedzeniu się o fakcie przez zdradzanego taka osoba jest skrzywdzona, ale jeśli nic nie wyjdzie na jaw?

    Jak dla mnie wilk syty i owca cała - nie pasuje Ci coś w związku (nie oszukujmy się, w 95% przypadków chodzi o seks)? Robisz skok w bok i spełniasz swoje pragnienia, jednocześnie czerpiąc z relacji ze swoją partnerką (lub partnerem) to, co Wam faktycznie wychodzi (poczucie humoru, wspólne pasje, korzyści finansowe itp.).

    Wiem, że to #niepopularna opinia, ale sam zdradzałem swoje „stałe” partnerki wielokrotnie i póki to nie wychodziło na jaw (a wychodzi w 1 przypadku na 10), to były wręcz zadowolone ze związku (obecna nadal jest i tak - też dorabiam jej rogi i ona o niczym nie wie).

    Jeżeli ma się pewne doświadczenie w sprawach łóżkowych, to kobieta nawet nie zauważy, że coś jest nie tak (da się ją zaspokoić bez większej przyjemności dla siebie wiedząc, że „na boku” czeka na Ciebie coś o wiele lepszego - wręcz jest to podniecające).

    Idealna korelacja czynników seks-cała reszta związku trafia się bardzo rzadko i stąd wynikają zdrady (które jak dla mnie nie są wcale złem wcielonym - wręcz przeciwnie, chciałbym ich powszechnej akceptacji).

    Polecam ten styl życia, zamiast płakania do miłości rodem z „Romeo i Julii” czy filmu „Titanic”, bo takie historie zdarzają się w życiu cholernie rzadko.

    #zwiazki #seks #milosc #zdrada #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, historia którą tutaj opiszę jest na 100000% autentyczna i jest trochę dowodem na to, że zło wraca.

    Wrzesień roku 2007 - idę do liceum, nawet dobrego, mającego renomę w okolicy. Kończyłem raczej podrzędne gimnazjum więc umiałem mniej, niż moi koledzy po prywatnych gimnazjach z czesnym na poziomie miesięcznego dochodu moich rodziców. W tym liceum trafiłem na panią (imiona zmienione) Annę. Anna jest około czterdziestoletnim archetypem najgorszej możliwej nauczycielki - drze się bez powodu, losuje w dzienniku zawsze te same numery (jak zadanie proste to ulubieńców, jak kurewsko trudne to tych, którzy jej podpadli - oczywiście na ocenę), drze twarz z połowy holu, wstawia jedynki do dziennika za wszystko ale przede wszystkim gnoi uczniów. Ja miałem nieprzyjemność jej podpaść i można powiedzieć, że zniszczyła mi młodość: twierdziła, że nie wie jak się dostałem do liceum, że do zawodówki na kucharza powinienem iść bo "nawet wyglądam" (miałem parę kg za dużo, efekt chorej tarczycy jak się później okazało), że liceum to nie miejsce dla takich jak ja i rodzice powinni się mnie wstydzić za mnie. Na wywiadówkach nawet moi rodzice ledwo wytrzymywali. W tamtym momencie byłem kompletnym dnem emocjonalnym i nauka w tym stanie była niemożliwa, byłem stuleją, przegrywem a jak poprosiłem dyrektora szkoły o przeniesienie do klasy gdzie pani Anna nie uczy to zostałem oddelegowany "do książek a nie siania zamętu w szkole". Na domiar złego, jak rozpocząłem drugą klasę do szkoły przyszła Kinga, rok młodsza ode mnie córka Anny. Była szkolną terrorystką, osobą, którą po angielsku określa się jako bully. Oczywiście była objęta protekcją Anny, a za jej przewinienia (tłuczenie luster w wc, mazanie po wszystkim) obrywali wszyscy, tylko nie ona. A jako, że liceum było dość prestiżowe kary były spore, z relegowaniem włącznie. Tuż po osiągnięciu 17 lat przeniosłem się do LO dla dorosłych co wydawało mi się wtedy końcem świata - marna szkoła dla nieudaczników. Przegrałem życie. Amen.

    Ale było zupełnie inaczej - tam poznałem Roberta, zdolnego designera który wylądował w szkole zaocznej z braku czasu na siedzenie w szkole - on już pracował. Od słowa do słowa zgadaliśmy się, że interesujemy się podobnymi rzeczami i mógłbym mu pomóc w projektach (on był dobrym grafikiem i niezłym frontendowcem, ja się zająłem backendem). Jakimś cudem zdobyliśmy spore zlecenie (później się okazało, że cudem były plecy ojca Roberta, urzędnika) i w wieku lat 18 i 2 miesięcy zakładałem z Robertem spółkę. Liceum skończyłem, matura zdana na 80% (po LO zaocznym!) i w całości skoncentrowaliśmy się na pracy. Ogarnialiśmy coraz więcej projektów, do zespołu dołączali coraz to kolejni ludzie. Firma kwitła, w wieku 20 lat kupiłem nowe auto z salonu (Golfa, ale zawsze coś) tylko moje życie nie - wciąż czułem się zniszczony przez tę jędzę. Emocjonalne dno. Miałem jakieś tam dziewczyny ale no nie umiałem. Nieważne.

    To był maj pachniała Saska... No nie, nie było to w Warszawie. Ale był maj 2008 roku i kręciłem się w okolicach liceum żeby, czysto po męsku, spotkać tą babę i się z nią rozmówić. To znaczy: jeździłem w kółko nabierając odwagi, nie pierwszy raz zresztą xD. Ale około kilometr od szkoły widzę, że stoi Kinga. Osobiście ją znałem słabo, ale postanowiłem ją poderwać - to by był dla Anny cios. Szkolne zero z jej córką.

    Ale życie okazało się jeszcze łaskawsze. Podjechałem, otwieram okno i nawijam jakąś tam bajerę (zauważyłem, że mnie nie poznała), nawijam nawijam a ona mi przerywa, pyta czemu się spóźniłem i czy mam gumki!!!! Okazało się, że córka postrachu szkoły została cichodajką, divą, prostytutką lub kurwą - jak kto woli - i czeka na klienta. 300 metrów od domu, kilometr od szkoły gdzie wszyscy ją znali. Na początku mnie zamurowało ale szybko powiedziałem, że zapomniałem, ale pojedziemy do żabki i się ogarnie. Szybko pojechaliśmy do "apartamentu na godziny" (miałem ogarnięty, bo współlokatorzy niestety nie zawsze chcieli współpracować) i wydymałem Kingę, córkę mojego szkolnego kata, płacąc jej jeszcze za to 150zł (w 2008 roku tyle to kosztowało). Potem regularnie się z nią jeszcze spotykałem i za każdym razem, kiedy kończyłem jej na twarzy lub w ustach czułem, jak ta część mnie, którą zabiła Anna, ożywa. Fakt, stałem się złym człowiekiem, ale najgorsze (dla Anny) dopiero miało nadejść.

    Namówiłem Kingę na gangbang. "Namówiłem" oznaczało 1500 polskich złotych (wtedy to było dużo). Zapłaciłem też kilku kolesiom (no oni zbyt dużo nie wzięli xD) za to, żeby ją sponiewierali i pstryknęli ukradkiem kilka zdjęć. Zdjęć, które potem ktoś Annie uprzejmie doniósł. Ojej. Awantura, wywalenie córeczki z domu, płacze i dramy na pół miasta. Cała społeczność liceum trąbiła o tym. Anna była skończona, Kinga? Ona się tu już raczej nie pojawi.

    Koniec historii można by się spodziewać, że będzie dramatyczny, no ale nie jest. Jeszcze. Anna co prawda praktycznie się wyrzekła córki, ale ta się przeprowadziła do Warszawy, w zeszłym roku wyszła za mąż i urodziła syna. W zasadzie ułożyła sobie życie.

    Zgadnijcie do kogo zaadresowałem kopertę (do rąk własnych) ze zdjęciami tego gangbangu?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    Czy jestem złym człowiekiem?

    • 29 głosów (60.42%)
      Jeszcze jak
    • 7 głosów (14.58%)
      Tak
    • 12 głosów (25.00%)
      A jakże!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wicie co jest najśmieszniejsze w tych słynnych #przegryw, a szczególnie wśród #programista15k? Że są totalnymi dzbanami i mentalnymi gównami. Dlaczego? Już tłumaczę.

    Czytam o tym, że Amazon to obóz pracy, że jest wyzysk, a co w komentarzach?

    ktoś im kazał tam pracować?
    sami podpisali umowę, więc o co chodzi?
    widocznie są za głupi, by wykonywać inną robotę


    Część z tych osób udziela się na tagach, gdzie mówią, jakie to "p*lki to c0000rvy", że nie ruchają i czemu tak jest. No przecież co za problem? Widocznie jesteś na to zbyt tępy i brzydki, skoro nawet ten patus z Kalisza, z mordą 1/10 ruchał, a ty, inteligent kurwa jego mać, nie.

    Nie każdy może być kim chce, niektórzy nie mają wyjścia i muszą się podejmować takich prac, z różnych przyczyn. Sami płaczecie, że jesteście nieakceptowani i wyśmiewani przez społeczeństwo, a jeśli ktoś ma gównorobotę, to z ofiar zamieniacie się w oprawcę. Ludzie, którzy powinni najlepiej wiedzieć, że nie każdy rodzi się z ładną mordą by wygrywać życie, nie potrafią zrozumieć, że też nie każdy rodzi się z predyspozycjami do kucowania i ląduje w Amazonie. A te wasze pierdolenie, że "wystarczy znaleźć lepszą pracę" jest na tym samym poziomie co "wyjdź do ludzi i idź pobiegać".

    #gownowpis #zalesie #przegryw #tfwnogf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      Pierwsze słyszę, że programiści 15k udzielają się pod tagiem przegryw obrażając kobiety xD zwykle czytam też, że ci ludzie się żalą na: brak pracy, albo chujową robotę, brak samochodu, czy mieszkania itp. bo "loszki to coorvy i musisz mieć mieszkanie i w ogóle być przy kasie skoro jesteś brzydki" xd

    •  

      Czytam o tym, że Amazon to obóz pracy, że jest wyzysk, a co w komentarzach?

      ktoś im kazał tam pracować?
      sami podpisali umowę, więc o co chodzi?
      widocznie są za głupi, by wykonywać inną robotę


      ...

      Nie każdy może być kim chce, niektórzy nie mają wyjścia i muszą się podejmować takich prac, z różnych przyczyn

      @AnonimoweMirkoWyznania: to jak nie możesz byćkim chcesz i nie masz wyjścia i idziesz do roboty gdziekolwiek gdzie jest obóz pracy i wyzysk, ale nikt ci jednak nie kazał tam pracować i podpisałeś umowę to morda w kubeł i zapierdalaj na Pana, bo widocznie smutna prawda jest taka, że to jest twoje miejsce w łańcuchu pokarmowym i musisz to zaakceptować. Oczywiście możesz iść płakać na vikop.ru, a nawet zrobić strajk i może nawet coś z tego wyjdzie, ale jest też szansa, że gówno z tego wyjdzie, bo Sasha będzie chętny pracować z taką kasę, więc może lepiej czasami siedzieć cicho. Nie każdy rozdaje karty.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    No dobra, coś wam powiem mirki z tagu #przegryw #stulejacontent #tfnogf #zwiazki itd itp

    Strasznie narzekacie na swój wzrost. Co chwile wpisy i użalanie się nad sobą od rana no nocy bo nie macie 1.9m.
    Weźcie się ogarnijcie!!

    Ludzie wiążą się ze sobą nie tylko na podstawie wzrostu, tego czy mają zakolac zy nie, oddychają nosem itd.
    Dla przykładu mój ex nie miał nawet 165cm a ja mam 171cm. Zawodowo strzelał fikołki, miał, małego benka, a do tego nie śmierdział kasą. Nawet auta nie miał, a z gęby był przeciętny.
    I kurde panienki za nim latały stadami!

    Z góry wyjaśnię- nie zerwałam z nim z powodu wzrostu czy rozmiaru, a przez jego zdradę.

    Nie miał jakiejś superowej gadki mistrza podrywu, nie był też demonem sexu.
    Co takiego miał w takim razie? Każda (nawet ja) znajdowała w nim coś co je ujęło. A to ładne oczy, a to że znał kilka języków, a to że mimo braku kasy zaskoczył zabraniem w ciekawe miejsce gdzie nie trzeba wyskakiwać z gotówki, był czuły, w łóżku nadrabiał innymi technikami itd itd. Przede wszystkim w dupie miał swój wzrost! Był pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem mimo iż życie dało mu w kość.
    Aktualnie ma żonę, dwoje dzieci, i o dziwo nigdy jej nie zdradził. Nadal mamy kontakt ze sobą choć oboje już dawno życie sobie ułożyliśmy.

    Więc skończcie biadolić i zmieńcie swoje podejście bo z aktualnym to będziecie gnić w samotności, a jak się jakaś jednak znajdzie to szybko ucieknie.

    Na marginesie mam lekko ponad 30lat więc mam też nieco więcej doświadczenia życiowego niż spora część z was przesiadujących na tych tagach.

    Z fartem. A jak nie to terapia.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Doradźcie bo moja dziewczyna przesadza, obraziła się a ja nie czuje się winny bo nic złego nie zrobiłem. Poszło o instagrama i o moje komentarze. Ćwiczę i wrzucam zdjęcia na swój profil, przeglądam często różne osoby, które też ćwiczą w tym inne dziewczyny. Zdarza się, że komentuje ich zdjęcia, kilka razy napisałem jakiejś komentarz typu ładna pupa, świetny pośladek, nieźle wyrzeźbione ciało :) itp. Czy posiadając dziewczynę i pisząc takie komentarze zachowuje się źle? Bo tak usłyszałem od mojej dziewczyny. Jest zła i obrażona bo według niej w niewłaściwy sposób komentuje zdjęcia innych kobiet i cały czas siedze i przeglądam ich zdjęcia. Nasza relacja jest świeża, spotykamy się od 4 miechów, mamy po 30 lat więc żadne z nas niedojrzałe dzieciaczki.
    Zależy mi na niej ale chyba nie robię nic złego przeglądając zdjęcia innych kobiet i jak je komentuje. Ona mówi, że komenty typu ładna pupa z mojej strony są niefajne i czy ja byłbym zadowolony gdyby ona w taki sposób kmentowała innych mężczyzn. I że moje zachowanie świadczy o tym, że nie okazuje jej szacunku i pokazuje innym naszym znajomym, że podobają mi się inne kobiety i moje komentarze są nie na miejscu. A właśnie, bo to moje koleżanki, które mają insta jej o tym powiedziały. Ona też ćwiczy, ale nie ma instagrama. Ona się mnie pyta czy ja naprawde nie czuje, że zachowuje się nie fair wobec niej ale szczerze powiedziawszy nie czuję tego. Z resztą, żadna mojej poprzednia dziewczyna nie zwracała na to uwagi. Poza tym zarzuca mi, że mam gdzies jej uczucia bo ona powiedziała mi że moje zachowanie ją boli i przeszkadza a ja to kompletnie zignorowałem i nie zamierzam zmieniać swojego zdania. Nie mozemy dojść do porozumienia z tym tematem, tzn. ona się nie odzywa a ja nie czuje się winny.
    Robię coś złego czy to jednak ona przesadza?

    #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mój ojciec to człowiek bardzo religijny - zawsze zaprzecza temu, że religia to rzecz zła i opium dla ludu, często narzeka na antyreligijność, twierdzi, że ateiści nie mają celu i są zagubieni przez brak boga chrześcijańskiego (XDDD) a Dawkinsa nie chce czytać ze względu na antyteizm, pomimo że często mu to mówię (i nie jestem nachalny, temat jest poruszany jedynie gdy w trakcie rozmowy zacznie ktoś inny temat o religii, mi się rzadko zdarza poruszyć ten temat)
    Tak, ja wiem, że brzmię jak taki typowy człowiek, co narzeka na to, że ktoś ma inne poglądy, jednakże coś jest na rzeczy, gdy bliska ci osoba jak taka fanatyczna w tej sprawie.

    I tu mam pytanie do mirków spod tagu #bekazkatoli, co mam począć z takim zachowaniem ojca? Przemilczeć I czekać aż się przekona do zła w religii, czy mu wypominać ile złego religia zrobiła?

    I nie, nie będę odpowiadał na zdania w stylu ''Ale co ci przeszkadza, że ktoś w coś wierzy!!!'', bo w ten sposób usprawiedliwiacie czyny jakie religia wyrządziła ludziom i światowi.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dodaję z anonimowych ze względu na prywatność - nie chcę by mnie jakoś zidentyfikowano ( ͡º ͜ʖ͡º) A na wykopie bardzo dużo ostatnio kłótni i wojenek między ateistami i katolikami, to może przykład z własnego życia, z pierwszej ręki. Pokazujący minimalnie dlaczego ja sam powoli odchodzę od wiary w Boga i katolicyzmu.

    Moja mama jest katechetką - uczy religii w jakiejś szkole podstawowej. Wiele razy wspominała, że coraz mniej dzieci jest w szkole (i na religiach - niż demograficzny), ale jeszcze częściej mówiła, że coraz mniej dzieci chce uczestniczyć w jakichś chórach czy pomagać przy jakichś obrzędach. Ale ja nie o tym, chociaż wnioski z tego jakieś możecie wyciągnąć. ;)

    W każdym razie - mam brata. Głupi on trochę, ale serce ma dobre. Spotykał się z taką dość chujową niunią, która groziła mu, że się potnie, jak on ją zostawi. No więc głupi zawsze wracał, aż ta sprytnie wykminiła, że jedyny sposób, by go zatrzymać to zrobić gówniaka. No i zrobili gówniaka - teraz dziecinka fajna, porozmawia, pobawi się, ale jaki burdel się odpierdalał po tym, jak zaciążyła, to głowa mała.

    Moja mama od razu powiedziała "Słuchaj, mnie ślub ani wesele nie obchodzi, ta kobieta nie jest dobra dla Ciebie, dziecko najważniejsze, nie musicie się pobierać, coś się wymyśli". Co na to mamusia tej dziewczyny? "KURWA ŚLUB TRZEBA I WESELE, CO SOMSIEDZI POWIEDZO, JAK JA HALINCE W OCZY SPOJRZĘ ŻE DZIECKO NIEŚLUBNE, CHRYSTE PANIE BÓJCIE SIĘ BOGA" i tym podobne wysrywy. Córeczka wychowana w ten sam sposób niestety, więc najważniejsze to co ludzie pomyślą. No i wzięli kredyt na ślub i wesele. Ona bezrobotna, on 1800zł/msc w Polsce B. Długi u Providenta, Vivusa itd... ale najważniejsze, że ślub wzięli i że dziecko jest ślubne, nie? :) Chociaż jak 500+ weszło to mimo wszystko się ucieszyli...

    Nieraz braciak po głębszych kielonkach wódki na imprezie rodzinnej miał taką smutną minę - nie mówi on za dużo, ale mam wrażenie, że w wieku 22 lat inaczej chciał sobie życie ułożyć (teraz już ma 26).

    No ale, nie moje życie. Ja wiem jedynie, że żal brata, ale podziwiam mamusię za każdym razem jak o tym pomyślę, bo to było po prostu zdrowo-rozsądkowe myślenie, a nie jakieś zabobony w imię wiary (i to w jej przypadku dość silnej wiary).

    #religia #gimboateizm #bekazkatoli #ateizm #katolicyzm

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @Liwiia: Chciałabym zapytać, bo szczerze nie wiem: jeśli brat i dziewczyna zrobili dziecko nie mając ślubu i tego ślubu następnie nie wezmą, ale nie będą ze sobą mieszkać (i tym samym uprawiać seksu), to dostaną rozgrzeszenie wg. kościoła?

      Poza tym podejrzewam, że "jawna sprzeczność" tyczy się zachowania matki OPa, która powinna nalegać na ślub, żeby było "po Bożemu". Stąd z resztą moje pytanie powyżej, czy można wrócić do stanu "po Bożemu" bez ślubu tych dwojga. pokaż całość

    •  

      @LoveLight: Trudno mi powiedzieć, ale myślę, że tak, bo przecież osoby popełniające grzechy nieczyste tyle że bez konsekwencji w postaci dziecka też nie dostawałyby rozgrzeszenia

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dowiedziałam się, że mnie zdradził na początku naszego związku. Przed zupełny przypadek. Cały mój świat się zawalił. Za dwa tygodnie mamy ślub i wesele. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jestem wrakiem...
    Przeczytałam wiadomości jakie ta dziewczyna mu napisała. Musiał ktoś jej przekazać, że bierzemy ślub.
    Nie wylogował się z fb na moim laptopie. Zapikało i myślałam, że to coś do mnie. Zobaczyłam nowe okno rozmowy i przeczytałam całość...
    Dla mnie nie ma różnicy czy seks czy spotykanie się na randki. Zdrada to zdrada, jej forma najmniej mnie boli...
    Zostawiłam mu kartkę i smsa z informacją, że o wszystkim wiem. Zabrałam kilka potrzebnych rzeczy i jestem w hostelu... Zablokowałam go gdzie się da. Nie chcę z nim rozmawiać. Ta rozmowa była jednoznaczna a dziewczyna pisała długie wiadomości ze szczegółami. Z tego wywnioskowałam o jaki czas chodzi. Byliśmy razem od kwietnia a ona pisała o wakacjach, lecie. Wysłała nawet ich wspólne zdjęcie. Kontekst się zgadza, zgadzają się takie szczegóły jak to, że kupił wtedy nowy samochód (pisała o jego marce i że pamięta jaki był wygodny i super) i zgadzały się jego 23 wtedy urodziny o których również wspomniała.
    Nie wrócę tam, to jego mieszkanie. Ja również mam własne ale jest wynajęte... Nie wiem co ze sobą począć. Czuje ból w każdym kawałku ciała...
    To już jest koniec, nie ma do czego wracać. Mam swój honor i godność. Ale to nie sprawia, że czuje się lepiej albo mniej boli. Jest mi okropnie, czuje się jak wrak.
    Zostawiłam mu na tej kartce, że żadnego ślubu nie będzie. Ze swoimi gośćmi poradzę sobie, poproszę mamę o odwołanie ich... Jedyne co mi zostało to zabrać swoje rzeczy. Więcej tematów do rozmowy nie ma, nie chce dokładać sobie więcej bólu. Koniec związku i rozpad wszystkiego...

    #zwiazki #uczucia #zdrada #depresja #slub #smutek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od długiego czasu przez vikop przetacza się dyskusja pt. "czy warto być programistom ?" ( ͡° ͜ʖ ͡°) O ile jeszcze z 5 lat temu można było uzyskać w miarę sensowne porady, teraz przeważa raczej podejście typu: "junior to robi teraz za 2k albo za darmo", "+30 lat to już niestety za późno na zabawę w programowanie", "za dużo chętnych" itp.

    Od zawsze jestem przedsiębiorcą. Jeżeli ktoś nie wie co to znaczy, to już tłumaczę - ryzykujesz własne pieniądze bez żadnej gwarancji zarobku. Czasem zarabiasz, w większości jesteś na zero, czasem tracisz. Postanowiłem się przebranżowić, bo w obecnych czasach prowadzenie firmy to już nie jest to samo co 50 lat temu - w sensie zbudowałeś coś tam i do emerytury to jest twój chleb. NIE. Trendy się zmieniają szybko i nawet jak coś teraz dobrze idzie, to za rok może zrobić taką stratę że pochłonie cały zysk.
    Wybór padł oczywiście na IT. Bo to jest teraz trend rosnący.

    Koszty informatyków są pojebane i nie jest to słowo na wyrost. Przykład pierwszy z brzegu - za "łordpresa" z wtyczką seo za 10$ (a mówimy tu TYLKO o firmowej wizytówce kontakt, o firmie, fotki itp) cena to 3-5 k netto, jak życzysz sobie pozycjonowanie bez żadnych gwarancji to dolicz rocznie kolejne 3-7k rocznie jako abonament no i hosting który "okazyjnie z polecenia" kosztuje po 110 pln netto/mc bo "jest bezpieczny". Jeżeli tworzymy jakikolwiek większy system, np. obiegu dokumentów, ewentualnie coś co wylicza klientowi jakąś cenę, przetwarza dane itp.to od razu trzeba przygotować się na wielokrotność 5 cyfrowych kwot. A to tylko przecież ułamek kosztów które trzeba ponieść.
    Nie mając walizki piniondzów (i nie mówię o nominałach 10 pln) na tzw. informatyków w ogóle nie ma co podchodzić do tematu.

    Jako przedsiębiorca miałem najpierw podejścia w czysto biznesowy sposób, tj. najpierw próbowałem kupić działające startupy z branż które mnie interesują, ale najczęściej okazywało się, że mamy "skomplikowany system luster", który sprowadzał się o kilku formularzy php+mysql i jakiegoś kodu co robi jedno czy dwa polecenia no i mamy cenę 60k ewentualnie słynne 15k za zainstalowanie przerobionego skryptu open source. Są też startupy za miljony monet ale zasada często pozostaje ta sama. Oczywiście chuja kogo obchodzi czy po sprzedaży będzie to działać czy nie, a pomysł zwykle jest oparty na wizji programisty "jak by to mogło wspaniale być" a nie na rzetelnej analizie czego potrzebują klienci. Liczy się tylko żeby to sprzedać komukolwiek. Więc 2 - 3 takie zakupy, i już jesteś lżejszy o 100 tysięcy, a w zamian masz namiastkę czegoś, co zgodnie ze statystyką powstających firm w tej branży udaje się 1 raz na 20 prób.
    Pozdrawiam tym samym kilku użytkowników wykopu-"programistów", od których próbowałem zakupić różne pomysły ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale ich wygórowane mniemanie doprowadziło do jakiś absurdalnych żądań. Teraz oczywiście po tych pomysłach nie ma nawet śladu, albo dogorywają śmiercią w konwulsjach. Zajebisty biznes zrobiliście. Może za bardzo się sugerowaliście tym, że na vikopie napisali wam, że wasz pomysł jest pomysłem "za milijon?" hehe. Pycha, kroczy przed upadkiem. Nic nowego. Pamiętam wtedy ból dupy innych "programistów" którzy z zazdrości wtedy chyba aż połamali ręce na klawiaturach, twierdząc że łoni by zrobili to 100x lepiej. To w nawiązaniu do powszechnej opinii o tym że programiści sobie nawzajem pomagają i są czystym naturalnym dobrem, które tworzy i buduje wartościową społeczność. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Więc konkluzja jest taka - chcesz zarabiać na IT, musisz robić to samodzielnie, bo koszty wejścia są super, ale to super wysokie. Aktualna sytuacja na tzw "rynku" praktycznie wyklucza założenie jakiejkolwiek firmy (nie mylić z jednoosobową działalnością gospodarczą i 1 fv w mc dla tego samego klienta) z zakresu IT próbując zrobić to podobnie jakbyśmy zakładali "w klasycznej branży" typu: produkcja, fizyczne usługi itp - czyli inwestujesz trochę, zarabiasz, potem coraz więcej i więcej a na końcu po wytrwałej pracy masz efekt.
    W IT jest tak: inwestujesz dużo i masz wysokie prawdopodobieństwo wtopy. Zatem 95% zwykłych przedsiębiorców nie da rady finansowo temu podołać. Teraz już wiecie skąd się biorą informatycy za 2k ? Z oszczędności. I będzie ich coraz więcej. Zwykłych roboli, którzy nabrali się na bajeczkę #15k

    Pozostało zatem nauczenie się wszystkiego samemu. Szczęśliwie internet jest pełny dobrych materiałów, najlepszych wykładów i nikt nie sprawdza czy masz dobrą uczelnię (wiadomo jak nie masz infy na polibudzie, to nawet nie podchodź do tematu #pdk), no i całej masy życzliwych, co drżą o swoje dupska i zniechęcają innych.

    Może to co napisałem będzie przestrogą i inspiracją dla innych.

    #biznes #programowanie #naukaprogramowania #pieniadze

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    czy jechanie samemu z kumplem na #wakacje to przypał? Kupilismy se Hiszpanie za 2,5k na tydzien, bo ekipa nam sie posypała więc stwierdzilismy ze wyjebane i jedziemy sami. Rozowego nie mam więc nie mam innego wyboru. Wiem ze wiekszosc jezdzi w parach chlop + dziewczyna. Troche chyba chujowo to bedzie wygladac czy nie?

    #wyjazd #urlop #wycieczka

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Zkropkao_Na
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki. Jak zaciągnąć faceta do łóżka? Pytam poważnie.
    Gdyż ten jest wyjątkowo nieśmiały.
    A ja nie wiem jak go zagadać żeby wyszło spotkanie z bonusem.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od miesiąca planuję napisać ten wpis. Dzisiaj chyba w końcu się odważę.

    Jeśli koleżanka ma konto na wykopie to przypał straszny.

    Krótko o mnie: mam 24 lata, jestem taki 3,5/10 - 4/10 wg mirabelek z wykopu, więc realnie pewnie jeszcze mniej. Zawsze odrzucany przez dziewczyny, w liceum miałem jedną dziewczynę, która była trochę gruba. Potem schudła, faceci zaczęli się za nią oglądać i wymieniła mnie na lepszy model. Wiem jak to jest gdy jest się brzydki, żadna nigdy nie zagada, brak matchy na tinderze, nie da się z nikim umówić. Przynajmniej koleżanki mówią, że wyglądam uwaga uwaga

    pokaż spoiler sympatycznie

    ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Ale przynajmniej jestem mężczyzną i wielu jest podobnych do mnie. Ba, mam wielu kolegów w wieku 23 - 26 , ktorzy są prawiczkami i żyją całkiem szczęśliwie. Podróże, gry, praca, znajomi i tak jakoś sobie żyjemy ;)

    Jakieś 3 miesiące temu jechałem sobie busem do mojego rodzinnego miasta. Jechała również taka dziewczyna, którą kojarzyłem z liceum. Gdybym miał kiedykolwiek wskazać jak wygląda dziewczyna 1/10 to wskazałbym ją. Bóg ją pokarał jeśli chodzi o wygląd. Wielkie odstające uszy jak u Sminema, garbaty nos, wysokie czoło, męska sylwetka (szerokie ramiona, praktycznie brak piersi, bioder i pupy), do tego trądzik i szeroko rozstawione oczy.
    Beznadziejnie się czuję gdy muszę tak o niej pisać, ale chciałem ją opisać żebyście wiedzieli o co chodzi.

    Tak sobie pomyślałem jak ona miała przejebane w liceum. Pamiętam, że koleżanki z klasy się z niej śmiały. Pamiętam, że jak się zaczęła malować to się dopieprzali do niej, że jej nawet makijaż nie pomoże, jak była bez to wtedy że nie dba o siebie. Koledzy też lepsi nie byli. Smutne to było. Ja jej za bardzo nie znałem, bo chodziliśmy do innych klas, a byłem bardzo nieśmiałym chłopakiem i nigdy nie zagadywałem do dziewczyn z innych klas.

    Ja często myślę jak to przystojni mają dobrze w porównaniu do brzydkich facetów. Ale porównajcie sobie ładną dziewczynę która jest co chwilę zagadywana, lepiej traktowana zarowno przez kobiety jak i mezczyzn do bardzo brzydkiej kobiety do ktorej raczej nikt nie zagada, a jej wyglad bedzie mial negatywny wplyw na postrzeganie w pracy. Pracuje w IT i czesto to widze, ze facet moze wygladac jak chce, ale ladna kobieta ma zawsze lepiej, a brzydka duzo duzo gorzej.

    I wiecie co? Pomyślałem, że przysiądę się do niej i spytam czy mnie kojarzy z liceum i sobie pogadamy. Tym busem jadę 1,5h więc trochę przypał jakby gadka nie siadła xD
    Okazało się że nawet pamięta moje imię, zrobiło mi się miło. Ja jej imienia nie pamiętałem. Okazało się, że to bardzo miła dziewczyna z fajnymi zainteresowaniami, fotografia, gry, rysunek. Spoko się gadało i te 1,5h minęło szybko.
    Ale wiecie co jest najlepsze? Miałem takie wrażenie, że ona naprawdę się ucieszyła, że ją zagadałem. Normalna dziewczyna to by się wkurwiła, że jakiś creep ją zaczepia (nieraz mnie to spotkało...).

    Dodałem ją do znajomych na fb i często pisaliśmy ze sobą. Ona coraz bardziej się otwierała przede mną, często pisała o swoich problemach, że jestem jedyną osobą, z ktora utrzymuje regularny koleżenśki kontakt i nie chcialaby tego stracić. Sporo o depresji, chodzeniu do psychologa, braku akceptacji siebie, własnego ciała itd. Ja jestem bardzo empatycznym i wrażliwym chłopakiem, bardzo mi jest miło że mogę jej pomóc. Czasem wyskakujemy razem do baru czy do restauracji. Ona sama wstydzi się nawet pójść do McDonalda bo boi się, że każdy patrzy się na nią i myślą o tym, że ona jest brzydka. Ma mega kompleksy.
    Chyba śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi teraz.

    Tak wiem, pewnie większość oczekuje teraz że będziemy razem i taka super historia z happy endem. No nie do końca. Mimo to, że tak ją lubię i mamy wspólne zainteresowania to nie czuję pożądania do niej. Wiecie, jeśli by chciała seksu to po koleżeńsku bym jej to dał, bo uważam że każdy powinien mieć szansę na seks bez względu na wygląd. Akurat tematu seksu nie było, chyba nie jest to dla niej ważne. Ale kiedyś powiedziala, ze chcialby raz w zycu kogos pocalowac no to mowie ze nie ma problemu xd Ja akurat lizalem czasem pijane karyny z klubu, wiec bylo spoko porownujac do karyn xd.

    W każdym razie czasem czuję, że jestem powierzchownym dupkiem skoro aż tak ppatrzę na wygląd. Dziewczyna 10/10 jeśli chodzi o charakter, zainteresowania, a jednak nie chcę z nią być. Może kiedyś dorosnę do tego, że charakter >>> wygląd?
    Z drugiej strony kto wie czy ona by mnie chciala? Moze lubi przyjazn ze mna i nie chcialaby nigdy nic wiecej? Często sie zali ze nikt nigdy sie nia nie zainteresuje, nigdy nie zalozy rodziny, a bardzo by chciala itp. Ale wprost nigdy nie zapytala czy bym nie zechciall z nia byc.

    #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #przegryw #tfwnogf #tfwnobf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mireczki i Mirabelki!
    Naszła mnie taka refleksja na temat dzisiejszego świata...rozrywki...(marnej IMO)
    Nie wiem już sam, czy ze mna jest coś nie tak, czy te czasy są coraz bardziej spierdolone.

    Byłem ostatnio w klubie, wiecie, młodzież, troche starsi, ogólnie średnia wieku około 25 lat, różny przekrój osób, był to przeciętny klub w średnim Polskim mieście. Większość osób najebana, dzikie seksi densy na parkiecie
    wszyscy sie do siebie ślinią jak popierdoleni, kręcenie tyłkiem, łapanie za cycki i tyłek. Mimo, że nie wylewałem za kołnież czułem się mocno zażenowany, czułem że kompletnie mi to nie pasi, że to nie mój klimat,
    że to jakiś poziom mega niskiej rozrywki, gdzie napalone atencjuszki wypinają do każdego dupe, a sebki tylko czekają żeby złapać za tyłek.
    Super impreza kurwo! Niech bas napierdala, a my bawmy się bez hamulców do porzygu, ruchania po kiblach itd. Myślałem, że trochę potańczę, pogadam ze znajomymi itp. Niestety ten widok odrzucił mnie do tego stopnia, że nie poszedłem na parkiet, a ze znajomymi nie pogadałem bo muzyka napierdałał
    tak mocno, że ciężko było cokolwiek usłyszeć.

    Czy tylko mnie odrzuca takie klubowe życie? Czy tylko ja myślę, że to taki kurwidołek dla napalonych chłopaczków i atencyjnych szmulek? Czy może dzis to całkiem normalne i na tym polega zabawa wyzwolonej, nowoczesnej imprezy?

    Osobiście wole iść pogadać ze znajomymi do dobrego baru/ogródka, gdzie można wypić coś dobrego i w spokoju pogadać a parkiet jest oddalony o tyle, że muzyka nie zagłusza rozmowy.
    A najbardziej mnie rozśmiesza jak ktoś mówi ze idzie do klubu szukać dziewczyny/chłopaka. Serio kurwa? Po tym co zaobserwowałem sądzę, że można tam co najwyżej znaleźć szybki seks, ale miłości szukać w takim szambie to chyba szczyt naiwności.

    Powiedzcie czy to mi odjebało i powinienem zluzować poślady, czy macie podobnie i idziecie na przekór pop kulturze plastikowego szajsu, szukacie innej rozrywki, szukacie partnerów z dala od nocnego życia itd.?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #anonimowemirkowyznania

0:0,0:2,0:0,0:7,0:5,0:2,0:1,0:2,0:6,0:7,0:2,0:0,0:3,0:7,0:4

Archiwum tagów