#anonimowemirkowyznania
Aby dodać anonimowy wpis wypełnij formularz na stronie http://mirkowyznania.eu.

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Boga nie ma. Co mnie skłoniło do wygłoszenia takiego wniosku? Kilka miesięcy obserwacji mojego około rocznego dziecka, mojego ojca i relacji między nimi miało na mnie silniejszy wpływ niż msze, sakramenty, szkoła katolicka i wszystkie dysputy prowadzone pomiędzy wierzącymi i niewierzącymi, na które trafiałem przez całe dotychczasowe życie.
    Dla kogoś stojącego zupełnie z boku to co napiszę może się wydać oczywiste i wręcz głupie. Dla mnie spostrzeżenie, które zaraz opiszę stanowiło bodziec tak silny, że pozwoliłem sobie w taki a nie inny sposób sformułować pierwsze zdanie tego wpisu.
    Już spieszę z wyjaśnieniami. Moje dziecko jest w takim okresie rozwoju, że przepada za różnego rodzaju książeczkami ze sztywnymi kartami. Wyszukuje w nich zwierząt, dzieci, przedmiotów, radośnie naśladując wydawane przez nie dźwięki „Muuu”, „Bee”, „Pipipi”.
    Co ma z tym wspólnego mój ojciec?
    Mój ojciec jest człowiekiem szalenie wierzącym. Gdy tylko zauważył sympatię wnuczki do książek, od razu przygotował dla niej stos religijnych publikacji przygotowanych właśnie dla najmłodszych. Od tego czasu priorytetem w ich spólnym czytaniu nie jest książka pokazująca jak wygląda krowa, czy świnia, ale zakupiona przez niego biblia mówiąca kim był Abraham, Noe, jak Dawid pokonał Goliata. Jako wsparcie czekają inne religijne publikacje z aniołami, matką Jezusa i treściami modlitw, którymi już roczne dziecko powinno być uświadamiane, że żyje w prawdziwie bożym świecie.
    Co w tym złego? W sumie nic, albo wszystko. Dziecko zwyczajnie chłonie wszystko to, co podsuną mu dorośli. Po kilku latach takiej indoktrynacji, gdzie pierwsza od elementarza przerabiana jest biblia dla najmłodszych nie ma możliwości, aby jakikolwiek kilkulatek nie przejawiał dziecięcej, czystej wiary we wszystko co mu wpojono.
    Gdyby zamiast biblii była książka wprowadzająca do dowolnej innej religii lub wierzenia, to w połączeniu z wmawianiem dorosłego który jest niewątpliwym autorytetem dla dziecka, można uformować w nim wiarę w dowolną rzecz na długie lata.
    Jeszce kilka miesięcy temu w ogóle nie myślałem w ten sposób. Teraz jestem ogromnie zażenowany sytuacją, kiedy zamiast kart pokazujących dziecku jak wygląda świat, podstawia się pod nos anioły i modlitwy.
    I tak siedzę i patrzę jak się bawią. Słucham tych wszystkich religijnych historii i modlitw i patrzę na pękającego z dumy tatę, który cieszy się, że dziecko chętnie z nim te głupoty przegląda.
    Już przeczuwam to potajemne przekazywanie wiary kiedy moje dziecko powie dziadkowi, że tata powiedział, że to są tylko takie stare wierzenia przekazywane z pokolenia na pokolenie.
    Wybaczcie anonimowość, ale chyba nie jestem jeszcze aż tak gotowy.
    #wiara #gimboateizm #ateizm #bekazkatoli

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki poradźcie...
    Mam brata, tzn nie jestem już całkiem pewny.

    Żeby nie przedłużać. Gość od młodości sprawiał kłopoty. W wieku lat 16 okradł rodziców z całej kasy jaką przez lata swojej tyry w gówno januszexach odkładali na samochód. Podpierdalał im pieniądze na raty, aż w końcu ukradł wszystko, ile tylko mieli. Do końca się nie przyznał. Dopiero kiedy spuściłem mu konkret wpierdol to zadzwonił do swojej pindy, która przynisła jakąś resztę, co im zostało, resztę przejebali na zabawę.

    Potem okradł człowieka, u którego wynajmowałem mieszkanie, który był przyjacielem naszej rodziny. Jak zginął im laptop kilka dni po 'pomocy' jaką otrzymałem od brata w przeprowadzce, to zaraz wiedziałem co jest grane. Ukradł, sprzedał, kasę przewalił. Wstyd potworny.

    Kradł moje ciuchy, moje prezenty, moje pieniądze.

    Zasmakował już łatwej kasy, więc dalej poszła dilerka i to gruba. Trawa, speed, tablety. Był takim idiotą, że jak mu powtarzałem, że zobaczysz tych twoich kumpli jak któryś wpadnie, to sprzeda was wszystkich i nawet sie nie obejrzysz; oczywiście się śmiał, bo był ważny, miał kasę i nowe buty nike, itp. Oczywiście stało sie jak mówiłem, a mój brat przerywając szkołę srednią spierdolił do Danii.

    W tzw między czasie nabrał jeszcze wszelkich możliwych kredytów na jakieś 30 tyś, których część musieli z emerytury spłacać moi rodzice.

    Wydawało się, że będzie już ok. Nie było. Od opisanych wyżej wydarzeń minęło 10 lat. Od tego czasu uzależnił się od alkoholu i hazardu. Pracując 10 lat nie ma NIC. Przyjeżdża tu co kilka miesięcy, już najebany. Będąc pięć dni cały czas imprezuje leżąc na cycu naszych biednych rodziców. Skutek jest taki, że żre i pije, przewala wszystko,a na odjazd bierze jeszcze pieniądze od ojca, całą torbę żarcia i sztangę fajek.

    Zero skruchy, zero skrupułów.. Za każdym razem staraliśmy się wszyscy pomóc na wszelki możliwy sposób. Oczywiscie będąc z nami był potulny, zgodny, przyjacielski, ale to zawsze były tylko pozory, bo jak tylko się odwrócliśmy, to liczył się tylko jego interes. Ciągłe kłamstwa, manipulacje, pożyczanie kasy, obietnice itp

    Ostatnio przebrała się miarka. Nasza siostra miała ślub. Nie przyjechał nakłamał, że coś tam, coś tam. Zerwał kontakt, nie zdzwonił, nie powiadomił. NIC. Ojciec pół nocy wydzwaniał, matka i siostry całe wesele w dupie. KOSZMAR. Nie było wiadomo co się dzieje, odezwał się po dwóch dniach, że policja go zatrzymała i takie tam gówna.

    Wkurwiłem się i powiedziałem na forum rodziny, że ten człowiek przestał dla mnie istnieć i to samo polecam wszystkim w koło. Całe życie tylko nas wykorzystywał, tylko brał. Nie przeprosił ani razu za swoje złodziejstwo i problemy. Nie zająknął się nigdy słowem, żeby oddać, to co ukradł lub to co spłacali za niego rodzice. Robił masę bardzo złych rzeczy, nam, ludziom, którzy zawsze starali mu się pomóc. Dziś wiem, że to był błąd.
    Co robić Mirki ? Ja nie widzę innej opcji jak olać cżłowieka, bo nie mam wątpliwości, że znowu sie pojawi za jakiś czas, pełen skruchy i kolejny raz nas wyrucha. Dodam, ze raz, niedawno, dał się namówic na AA, po tym jak w pierwszy dzień po przyjeździe zjechał przy stole na ziemie, taki był najebany. Wytrzymał tydzień. Ukradł mamie nalewki jakie sobie porobiła i zwinął sie do kumpla...

    Masakra..

    #alkoholizm #pytanie #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: mam podobnego "przyjaciela", manipulanta i kłamcę. To co zrobił swojej rodzinie było podobnie z tym, że nie był uzależniony od alkoholu. Typ ma kredyty pożerowane przez matkę i brata, dziecko niepełnosprawne, za które nie płaci alimentów, kasę brał nawet od mojej matki itd. Ostatnio odezwał się do mnie jego kolega z baraku w którym mieszkał pracując i żyjąc w Holandii. Powiedział, że potrzebuje mój numer telefonu bo Piotrka złapali i siedzi i by chciał zadzwonić. już nie odpisałem, bo wiem, że bym musiał mu pomóc za którą to pomoc nie otrzymałbym nic a jeszcze bardziej bym tylko na tym stracił. nauczyłem się, że takich znajomości, którym trzeba ciągle dawać a nic nie otrzymuje się w zamian są złe i trzeba je wyrzucić w przeszłość. pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: calkowicie odetnij gnijaca noge bo inaczej gangrena przejdzie na pozosyalea zdrowa czesc organizmu

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy monogamia przez całe życie jest w dzisiejszych czasach skrajnie trudno dostępną egzotyką? Rozumiem przez to zawarcie jednego związku na całe życie i utrzymywanie kontaktów seksualnych tylko w nim. Odrzucam zatem wszelki seks pozamałżeński, a przedmałżeński dopuszczam tylko w związku, który zamierza się scementować małżeństwem. Jestem przekonany, że jeśli tylko trafią na siebie dwie właściwe osoby, to jest to najlepszą gwarancją trwałego małżeństwa i szczęścia w życiu (w którym przecież i tak zawsze będą mniejsze lub większe przeszkody). Mam 22 lata i choć nie jestem #przegryw, to nigdy nie uprawiałem seksu ze wspomnianego powodu (a wielokrotnie miałem okazję). Wielu postrzega mnie jako kogoś niespełna rozumu lub wręcz idiotę, wmawia mi mentalne średniowiecze i tak dalej. Żyjemy w czasach, gdy przeróżne nietypowe zachowania seksualne są coraz powszechniej akceptowane, a coś tak oczywistego jak monogamia jest wyśmiewana. Przecież wielką mocą człowieka jest posiadanie rozumu! To właśnie rozum odróżnia człowieka od zwierząt i to rozum pozwolił stworzyć cywilizację! Nie mówcie więc, że hipergamia jest czymś naturalnym. Może i jest, ale cywilizacja od zawsze dąży do porządkowania zwierzęcych instynktów w człowieku. Dlaczego zatem współcześnie następuje pod tym względem powrót do prehistorii?

    Czuję, że w tym wieku dzwoni ostatni dzwonek, bym znalazł kogoś, z kim będę mógł być na całe życie. To zadanie arcytrudne, ale wierzę w sukces. Nie każdemu zależy w pierwszej kolejności tylko na zaspokojeniu instynktów, szczególnie osobom bardziej wrażliwym. Obawiam się jednak, że za 10-15 lat ludzie tacy jak ja będą bez szans - i dotyczy to obu płci. Powszechne staje się tracenie dziewictwa i prawictwa już w wielu nastoletnim i posiadanie wielu partnerów seksualnych. Jak trafi się ktoś z silną wolą i sztywnymi zasadami, to będzie miał duży problem. Wyłowienie tej jedynej osoby o tych samych poglądach w morzu hedonistycznych "ruchaczy" może graniczyć z cudem. Quo vadis?
    #rozowepaski #niebieskiepaski #stulejacontent #tfwnogf #zwiazki #seks #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      PospolitaObywatelka: @nama: prawda, że niesygnalizowane i nie poddane rozmowie głębokie niezadowolenie z seksu może zniszczyć związek.

      Nie zgodzę się natomiast z hipotezą, że seks przedmałżeński zagwarantuje w przyszłości dobry seks. Bo od roku do kilku lat od początku znajomości człowiek rucha się jak królik, więc nie sprawdzisz. Potem bywa różnie.

      Może lepiej zwracać uwagę na potencjalnego partnera charakter, umiejętność rozmowy, wyznawane wartości i życiowe ogarnięcie?

      Co innego, jeśli po prostu chcesz seksu tu i teraz, a nie potem. Wtedy ok.

      Druga strona uprawiania seksu z większa liczbą osób jest taka, że partnerki są różne i zostają wspaniałe wspomnienia. O których z opowiadaniem żonie czy mężowi bywa różnie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

      I jeszcze jedno. Zaznaczam, że to może zależeć od osoby: im masz więcej partnerów / partnerek, tym mniejsze przywiązanie do męża / żony. Wynika to z doświadczenia i przyzwyczajenia. Różne rzeczy już nie robią takie dużego wrażenia jak na początku.

      Mając taką perspektywę i wiedząc jak to wygląda, niektórzy doświadczeni mężczyźni szukają potem na żonę dziewic.

      Zaakceptował: sokytsinolop}
      pokaż całość

    •  

      OstraKaczka: Większość ludzi się nie zastanawia nad swoim zachowaniem tylko działa, płynie z tłumem, kopiują zachowania innych ze swojego otoczenia. Koleżanki się umawiają z chłopakami? Czyli ja też muszę. Wszyscy kumple ruchają i rozmawiają o seksie? Widocznie "tak trzeba". Jak stado owiec, tego nie przekonasz. Jeśli jesteś wierzący, to po prostu idź na pielgrzymkę, do oazy lub coś w tym stylu. Jeśli nie, to przykro mi, po prostu masz przesrane.

      Zaakceptował: sokytsinolop}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak żyć? Tak, po prostu, mam pytanie jak kurwa żyć w tym kraju?
    Piszę nieco wkurwiony, bo zapożyczyłem się u rodziców na kupno gruza do dojazdów do pracy. Teraz ten gruz stoi u mechanika z zesranym na amen silnikiem i muszę wyłożyć 2,5 tysiąca na naprawę (swap silnika w gruzie za 6 tysięcy).
    Jeżdżę MPK, bo nie mam kasy na naprawę, wydajemy z różową 1400 zł na wynajem obskurnej kawalerki, nie mamy mieszkań po rodziców, aut, gotówki w prezencie też na osiemnastkę żadne z nas nie dostało.
    Co prawda dopiero wchodzimy w rynek pracy, a różowa jeszcze jest na stażu, ale nie wyobrażam sobie tego.
    Czego sobie nie wyobrażam?
    Kupna mieszkania, auta droższego niż takie za 10k, jedzenia dobrych rzeczy, a i moje marzenia o ślicznym zegarku poszły w pizdu, bo nas nie stać.
    Jak kurwa to wszystko ugryźć? Nie jestem półgłówkiem, ale wszystko mnie dołuje, bo znajomi dookoła śluby biorą, mieszkania kupują, a my od trzech miesięcy odłożyliśmy 600 zł.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ale mnie zona wkurwia....Pracuje 4 h na dzien, przyjezdza i zajmuje sie dzeickiem, Ja zapierda.lam od 9 do 19 na wszystko co mamy. Ona zarabia jebane grosze. Pozniej w weekend musze usiasc zajac sie firma, podatkami, pracownikami, papierologia a a ona z morda, ze mnie nie widuje. To kur.wa znajdz lepsza prace, wtedy nie bede musial zapierd.lac za nas dwoje. I wtedy zaczyna sie dantejska scena, ze zna wiele par, ale nikt tak weekendu nie spedza i ze zamykam sie w 4 scianach i tylko firma, firma, firma.... Gdyby nie ta firma zarlibysmy spady z dzwew jablkowych w Tarczynie, a anie obiadki w restauracji. ALe mnie nosi, zeby jej powiedziec, ze skoro jej tak zle to moze wypierda.lac.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #chwalesie
    Za 2 godziny ma do mnie przyjechac chlopak, z ktorym bedzie to 5 spotkanie. Sernik upieczony, cukierki czekaja, herbata w szafce czeka, mam tez wino. Do tej pory trzymal mnie tylko za kolano. Jaram sie niesamowicie bo to moje pierwsze randki od roku. Mam nadzieje ze nic sie nie spierdoli.
    #zwiazki # rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nikomu nie życzę tego przez co teraz przechodzimy z #rozowypasek.
    Od prawie trzech miesięcy szczęśliwi przyszli rodzice.
    Tydzień temu okazało się że serce nie bije. Od trzech tygodni...

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    z tej strony #rozowypasek

    Chcę poznać Waszą opinię, bo nie wiem, co mam robić a wydaje mi się, że opinia koleżanek nie jest obiektywna.
    Z moim #niebieskipasek jesteśmy (byliśmy) razem prawie 2 lata i wydaje mi się, że dobraliśmy się dość dobrze (introwertycy, #programista15k, lubimy górki, narty i rowery)
    Jak ktoś umie w #mbti to ja jestem INTP, on ISTJ.
    Problem w tym, że mimo upływu czasu i tego, że dobrze nam się układa na praktycznie każdej płaszczyźnie (tak, są #seksy regularnie i z urozmaiceniami), nie usłyszałam nigdy tego, że jestem dla niego ważna, że dobrze się ze mną czuje, nie wspominając o jakiejkolwiek deklaracji miłości.
    Jestem dość uczuciową osobą, dlatego mocno to się na mnie odbija, ale nie zapytam go wprost o czucia, bo uważam, że to powinno wyjść od niego naturalnie.
    Przez cały okres związku nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest ze mną, bo generalnie wypada mieć jakąś dziewczynę, a ja jestem wystarczająco ok (mała szatynka z brązowymi oczami, a wiem, że on uwielbia wysokie, niebieskookie blondynki) i nie trzeba za mnie płacić.
    Jego wielką słabością są zakupy, zanim mnie poznał potrafił kupę siana wydawać na markowe ciuchy, a mnie strasznie zniechęca taka próżność faceta i mu o tym kiedyś powiedziałam. Podczas ostatnich zakupów, lista 3 konkretnych rzeczy do kupienia wydłużyła ten proces do 6h. W pewnym momencie, kiedy znowu wszedł do jakiegoś sklepu z butami zapytałam go podniesionym głosem, czy ma zamiar wchodzić do każdego sklepu i spędzić w galerii cały dzień. Wtedy on się obraził, w samochodzie krzyczał, że beznadziejnie jeżdżę, a w domu powiedział, że mam się zastanowić nad tym związkiem, skoro nie potrafię zaczekać na swojego chłopaka 10 minut. Potem poprosiłam żeby się przesunął (stał mi na drodze do szafy), to odmówił, bo powiedział, że jest U SIEBIE. (Płacimy za mieszkanie, które nie jest jego, po równo, zakupy też robimy na przemian).

    W tym momencie nie wytrzymałam, bo to mi dało obraz tego związku. Nie ma słowa "my", jest on, U SIEBIE i jestem ja, jakaś współlokatorka z przypadku.
    Powiedziałam mu wtedy, że zgodnie z jego życzeniem zastanowiłam się nad związkiem i nie chcę już tego dłużej ciągnąć. Liczyłam, że zapyta czemu, a ja rozwinę temat uczuć, jednak nic takiego się nie stało. Wzruszył ramionami i powiedział "ok".
    Do końca listopada muszę się wyprowadzić, jednak podobna sytuacja miała miejsce w lipcu i wtedy nie wytrzymałam, rozpłakałam się i zaproponowałam, abyśmy dali sobie ostatnią szansę.

    Mija tydzień cichych dni i on nawet nie spróbował zaczynać rozmowy, więc dajcie mi kopa proszę, żebym się nie rozbeczała, tak jak wtedy, tylko wyniosła z godnością walizki i zakończyła związek z człowiekiem, który mnie nie kocha, a najpewniej nawet nie lubi

    #zwiazki #feels #milosc #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Spotkałem się z byłą w piątek wieczór w pokoju, który wynajmuje (mieszka grubo ponad 300 km). Po co? Chciałem się przekonać na własne oczy czy rzeczywiście nic do mnie nie czuje tak jak sie zarzekała. Przywiozłem %% by obgadać dlaczego się posypało między nami (nie ukrywam, że tego dnia jeszcze czułem coś do niej). Gdy już była lekko dziabnięta rozwiązał jej się język i zaczęła więcej opowiadać o #bolecnaboku (oficjalnie koledze) co robiła gdy wyjechałem szukać roboty w większym mieście. Wczesniej nie byla skora do opisywania wydarzen z nim zwiazanych, jedynie tyle, ze jest fajny, lepiej sie z nim spedza czas, wiecej zarabia, ale pod zadnym pozorem jej sie nie podoba wizualnie (to ostatnie w sumie jest prawda, bo gosc jest brzydki jak noc, ale pewnie nadrabia charakterem i kasa). W tym momencie oczy mi sie otworzyły i powiedziałem jej wprost, że jest kurwą i zdradziła mnie. Oczywiście zarzekała się, że to nie to i mam paranoje (whatever). Wkurwieni cala sytuacja poszlismy spac (2 rozne lozka). Tak sie złożyło, że wstałem wczesniej niż ona i wpadl mi pomysl do glowy by za oklamywanie mnie przez ostatnie kilka miesiecy założyc haslo na bios i windowsa. Jak pomyslalem tak zrobilem i zawinalem sie. W poludnie zorientowala sie, ze ma zablokowany komputer i zaczely sie telefony oraz wiadomosci z pogrozkami o zgloszeniu sprawy na policje. Jezeli chodzi o jej wspolokatorow to nikt mnie tam nie widzial, sam nie wiem jak to sie zlozylo. Osobiscie czuje sie swietnie po czyms takim, bo wystarczajaco duzo nerwow przez nia stracilem oraz czasu na proby naprawy zwiazku. Sprzet nie jest zniszczony tylko zablokowany i mysle, ze pierwszy lepszy serwis uporalby sie z oblokowaniem go za $$$.
    #zwiazki #rogacz

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie umiem się cieszyć, jestem sam, a nie chcę wychodzić z domu, w pracy nie chce mi się angażować, całe dnie spędzam na graniu na kompie. W związku się nie układa. Nic jej nie pasuje, ciągle porównuje mnie do innych, ciągle czegoś oczekuje. Nie mam na nic sił, jestem przepełniony samotnością mimo bycia w związku, bo ten związek mnie męczy, ciągle "zobacz", "czemu ty nie", "może w końcu", "bo ty jesteś". Znajomych żadnych. Poza pracą, gdzie prawie każdy jest ode mnie starszy o jakieś... Dużo lat.
    Kurwa. Dawni znajomi zniknęli, nie umiem, nie chcę ale chcę znaleźć nowych, ona zmieniła się nie do poznania. Z kochanej i wyrozumiałej na roszczeniową i wymagającą. O co tu chodzi...

    #zwiazki #przemyslenia #depresja #samotnosc #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Dostałem ci ja pare dni temu 0.5 MDMB(drag) i mocno wystrzelony stymulantami chciałem iść spać . Nie mogłem znaleźć benzo ale znalazłem tego zjebanego sampla i jakimś cudem lufkę której nie widziałem z 2 miesiące. Pościeliłem sobie łóżko wielkie kurwa wyro, przygotowałem lufe odmierzyłem łepek od zapałki podzielony na dwa. Na wszeli wypadek gdybym nie mógł już wstać z wyra i bylo mi zimno nalozylem skarpetki. Poszło wapo i co się stało? Westerplatte kurwa 39' niemcy z wszystkich dział trafili prosto w moją głowę. Pamiętam tylko że padłem na ziemię bo siła grawitacji wzrosła jakoś 10 krotnie chociaż pościelone łóżko było ok 2m ode mnie nie udało mi się do niego dojść. Okna też mi się nie udało zamknąć. Słyszałem jak lufa się toczy gdzieś ale chuj jedno oko w lewo drugie w prawo. Trwało to może 2minuty bo uszło ze mnie życie aż mnie rano pies lizaniem ryja nie obudził ciesząc się chyba że żyje i siostra witając mnie radośnie "ładnie cie już pokurwiło menelu jebany". W nocy musiało mi być tak zimno że się nakryłem dywanem z podłogi mając wyrko 2m od siebie.
    #anonimowemirkowyznania #ciekawostki #narkotykizawszespoko #niechwalesie #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Po raz kolejny widze w goracych wysrywy jakiegos adepta #programowanie #programista15k ze kurłaaa, tylko z PASJOM, ze łot kołyski, a nie po butkampie xD

    Przez lata ogladalem wybitnych specjalistow, ktorzy jak tylko dostali troche lepsza pensje od sprzataczki (a te 10 lat temu to nie bylo takie trudne w tej branzy), to czuli sie panami swiata i wszystkich wokolo traktowali jak gowno, a najbardziej wlasnie sprzataczki w firmach czy studencikow przychodzacych na rozmowy. O rany, rozmowy, jak sie juz tacy wybitni specjalisci dorwali do rekrutacji xD Wiekszy "bul dupy" niz na wypoku, nikt nigdy nie byl wystarczajaco dobry.
    A Polska to wiadomo, tak jak kiedys, tak i teraz robi za tani ale lepszy niz indyjski outsourcing dla zachodu - jezu jak takie wybitne pajace jechali w delegacje do Berlina - wszyscy w firmie wiedzieli, wszyscy slyszeli, uradowani chodzili na miesiac przed i miesiac po. Z duma opierdalali wszystkich innych ktorych nie lubili, czyli w zasadzie wszystkich ktorzy nie podzielali kuc-lifestyle, ze ONI Z KLIJENTEM TO ustalili tak czy inaczej, ze TAK SOBIE KLIENT ZYCZY.
    I mozna bylo zmienic firme, ale to niczego nie zmienialo - tacy pajace i w korpo, i w malych startupach. Glowna zasada - im wiecej mieli wladzy, tym gorzej. Ale prawdziwy festiwal spierdolenia to sie zaczynal, jak zarobki doszly do momentu gdy oplacalo sie B2B - kazdy prawie prezesem zostawal, komputery na firme, samochody na firme - najnowsze interpretacje podatkowe dolaczyly do grona dozwolonych tematow, obok dlaczego bez PROGRAMISTOW ta firma upadnie, dlaczego caly swiat stoi otworem przed PROGRAMISTAMI, dlaczego kazdy kto nie umie programowac to debil, oraz dlaczego nikt poza nimi sie na PROGRAMOWANIU nie zna, najczesciej lacznie z polowa ich "kolegow" z pracy.

    A najlepsze, ze wiekszosc z nas, i ci narzekacze i wybitne kuce opisane powyzej, od juniora do seniora, cale zycie napierdala CRUDy i tego typu gotowce. Czasem z dodatkowym tłistem typu wysłanie mejla, czasem bez. Gotowe biblioteki które robią czarną robotę i własna inwencja to kombinowanie co tam wpisac, zeby hehe, kompilator nie przeszkadzal. Przez lata zmienialy sie tylko narzedzia, i roznica taka, ze kiedys wybitni pasjonacji kopiowali z ksiazek, a teraz kopiuja ze stacka. Ze kiedys kopiowali kilometry XMLa do mavena czy make, a teraz kopiuja zgrabny kod do gradle czy innego npma. Cale zycie korzystanie rozwiazan stworzonych przez kogos innego - czy to kompilatory, maszyny wirtualne czy przegladarki. Nigdy w pracy zawodowej nie pisaliscie jakiegokolwiek algorytmu, chyba, ze za algorytm uznamy "znajdz element w tablicy".
    A przepraszam, teraz w modzie byg dejta - juz nie nosql wiec wszystko do mongo, tylko teraz hadoop + spark, co prawda 2MB danych i skopiowane ze stacka "how to read csv file into spark", no ale ego w kosmos. Ciagla nauka przeciez, od kolyski xD

    Pare lat temu wyjechalem z tego grajdołu i szczerze mowiac dopiero to otworzylo mi oczy jak bardzo toksyczna jest ta branza w Polsce. Jasne, zarobki sa lepsze ale nie sa to juz wielokrotnosci. A po pracy ludzie zajmuja sie swoimi sprawami, a nie kucowaniem i co ciekawe, nie uwazaja ze jak nie masz 20 projektow na githubie robionych po godzinach to jestes nikim xD

    Takze moi drodzy - uczcie sie z udemy, uczcie sie z ksiazek, albo wcale sie nie uczcie, i nie przejmujcie sie pierdoleniem idiotow. Programowanie to praca jak kazda inna - oczywiscie, wiadomo, trzeba miec jakies predyspozycje zeby odniesc sukcesy, ale bez przesady.
    Ale nie dajcie sobie wmowic, ze to tajemna wiedza dla wybranych, albo ze ci wybrancy ktorzy na was narzekaja posiadaja nadludzka wiedze i kompiluja kod oczami. Jakby to co o sobie mowia mialo chociaz 50% pokrycia, to dawno by siedzieli w Kaliforni albo innej Szwajcarii #pdk i robili narzedzia, jezyki, platformy i biblioteki, a nie biernie korzystali 5 lat pod tym, jak swiat przeszedl na cos innego.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @kebab-case: nie spotkałeś się ze słynnymi tekstami wypowiadanymi na poważnie, że chcąc się przebranżowić z innego zawodu na junior programistę to tak jakby chcieć się przebranżowić na neurochirurga, albo astronautę? xD

      albo dobre są te teksty, że jak ktoś chce zacząć klepać kod z powodu dobrych zarobków to "czemu nie zostanie piłkarzem, albo gwiazdą rocka tam są jeszcze lepsze zarobki"

      Na grupach programistów z ofetami pracy czasem zdarza się, że jakiś początkujący napisze wpis, że szuka stażu i jest on finansowany, że pracodawca nie ponosi kosztów zatrudnienia to mu zaraz kuce dają popalić, że "SAMA TWOJA OBECNOŚĆ TO OGROMNE KOSZTY DLA FIRMY JAK POWIESZ RAZ DZIENNIE POWAŻNYM DEVELOPEROM DZIEŃ DOBRY TO ZAJMIESZ IM 1MIN, KTÓRA W PRZELICZENIU NA WARTOŚĆ CZASU PROGRAMISTÓW MOŻE WYNOSIĆ KOSZT 4000$ MIESIĘCZNIE"
      pokaż całość

    •  

      @szary2: na poważnie się z czymś takim się spotkałem. Może pomyliłeś pasty z rzeczywistością xd

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej. Witam, mam pewien problem. Wczoraj wieczorem zabawiałem sie intensywniej (pierwszy raz tak) ze swoją różową. Oboje jestesmy dorosli. Problem w tym, że trochę poleciało jej do srodka. Twierdzila, że okres będzie miec we wtorek, bo 19 wrzesnia miala poprzedni. Natomiast spóźniał jej sie o 4 dni. W tym wypadku chyba się przekłada. Czy 8 dni przed okresem są dni płodne? Czy warto się zakupić pigułę EllaOne?
    Pomóżcie mirki. :/

    #zwiazek #ciaza #niebieskipasek #zwiazki #sex

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Stulejarstwo to jest stan umsyłu... Gdy chodziłem do gimnazjum, to miałem dwie dziewczyny. Obie mocne 8-9/10. Teraz mam 25 lat i po tych dwóch nie miałem żadnej innej dziewczyny. Nawet nigdy nie uprawiałem seksu... "Chodziłem" z nimi w tedy tylko dlatego, że to one wszystko zainicjowały, a ja w zasadzie to nie musiałem się w ogóle starać. Kilka innych dziewczyn w gimnazjum i później w liceum mówiło mi, że się we mnie "bujają/bujały". A ja co? Jebany stulejarski umysł i zdala od kobiet, bo potrafiałem się sam zadowolić. Dosłownie bałem się kobiet... Teraz gdy jestem na #nofap od miesiąca, to dopiero teraz czuję prawdziwe pożądanie do kobiet i mój umysł przełącza się na poszukiwanie samicy, by rozładować napięcie. Chyba odkryłem swój powód stulejarstwa... Ja pierdolę... Jak ja teraz mam nadrobić te stracone 10 lat, gdy się ruchało i tworzyło związki? Wszystkie 8+/10 ruchały się już z kilkoma różnymi facetami, a teraz ja wpadnę bez doświadczenia i skończę w pięc sekund? I tak właśnie moje spierdolenie zatacza koło... Jeszcze chcę zaznaczyć, że nie piszę tego by się chwalić - w końcu piszę to anonimowo. Piszę to bo, kurwa, bo to mnie przytłacza, a potrafię to tylko napisać anonimowo, bo jestem strasznie zamknięty w sobie i ciężko jest mi się otworzyć w rozmowie na żywo. Ciekawi mnie bardzo opinia kobiet na ten temat. Jakie mają zdanie na temat takiego osobnika? Masz 25 lat. Czterech partnetów za sobą. Setki stosunków, a tu przychodzi taka pizda i kończy w pięć sekund... Ja pierodle. Musiałem to z siebie wyrzucić.

    #pytanie #zwiazki #rozowepaski #pytaniedorozowychpaskow #niebieskiepaski #seks #psychologia #niewiemjaktootagowac

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    jak mi was żal, ze tak przeżywacie spotkania z dziewczynami, te dramatyczne posty "idę dziś na randkie, co zrobić żeby nie uciekła"
    pomyślcie trochę, traktujecie tę biedną dziewoję z całą waszą desperacją jak jedyną kobietę na ziemii, jak waszą jedyną szansę
    i ona to czuje i jest przerażona
    analizujecie każdy jej ruch, każde słowo, przezywacie dramaty godne dzieł zebranych Słowackiego
    wyciągacie dramatyczne wnioski, że całą rasa żeńska jest taka owaka i gdzie ten mój biedny siusiak się podzieje? ;(
    dlaczego młodzi teraz tacy są? zapytaj się ojca jak poznał matkę i przestać być taki melodramatyczny i psychopatyczny
    #dobrarada #podrywajzwykopem #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć. Sama nie wiem już co zrobić, czuje się podle i zażenowana. W styczniu urodziłam chłopca. Mieszkamy z rodzicami partnera (oddzielne wejście, dogadujemy się bez kłopotu, budujemy sie a dom ku wykończeniu). Oczko w głowie partnera, me z resztą tez. Ciąża przebiegała książkowo, poród również. Nie przytyłam duzo więc szybko spadło. Partner zawsze dawal mi odczuć że mu się podobam, że mam ładna figurę. Jednak w czasie połogu zaczęłam szybko chudnąć. Jestem dość wysoka a więc nie wygląda to zbyt dobrze. Jestem dla ciebie krytyczna, staram się zdrowo przytyć. Dbam o dom, jest czysto, facet ma zawsze ugotowany ciepły posiłek gdy wróci z pracy. Ale do rzeczy. Leży teraz obrażony w oddzielnym pokoju (takim jakby składziku dosłownie, jest tam wszystko) bo nie chciałam kochać się podczas okresu. Nie mam na to ochoty, dziecko jak to dziecko jest absorbujące a ja zmęczona, cały dom na mojej głowie bo panicz nie może po sobie wstawić nawet głupiej szklanki do zlewu. Jest obrażony bo jak mogłam odmówić seksu kiedy mam okres. Nie jestem kloda, po prostu boli mnie brzuch, nie mam ochoty. Pierwsze dni nie należą do przyjemnych. A więc partner siedząc jeszcze w salonie kiedy powiedziałam, że nic z tego bo nie mam ochoty podczas gdy wyszłam do łazienki włączył sobie porno. Oczywiście tak abym słyszała.. weszłam, powiedziałam że jest bezczelny ale on się tylko zaśmiał twierdząc "patrz jaka mają figurę nie to co ty". Chyba nie muszę dodawać że oczywiście skończył. Po wszystkim chyba tak urażony nie przyszedł do pokoju do mnie i dziecka tylko właśnie ulokował się w "składziku". Czy ja naprawdę jestem jakaś nienormalna odmawiając w ten sposób? Nie wiem co zrobiłam źle. Nie chce mi się nawet patrzeć na niego po tej sytuacji. A "teściowa" oczywiście będzie jutro drążyć temat a czemu się nie odzywacie a po co a jak.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @Winsomegirl: watpie, ze znajdzie kolezanke do mieszkania z malym dzieckiem. A rodzine ma sie rozna, moze nie znalezc miejsca u rodzicow. Ale tak, jest mozliwe przejsc przez to i jesli autorka posta sie na to zdecyduje to trzymam kciuki

    •  

      Robicie z tego zeksu coś wielkiego, a na dodatek nie jesteście świerzakami, nie wiesz o tym że jak partner ma ochotę to można go zaspokoić innymi rzeczami, a nawet trzeba, to działa w obie strony, jak ty będziesz chciała, a on nie będzie chciał bo ogląda telewizje i zmęczony to ściągasz gacie i bierzesz co chcesz,a on niech se ogląda dalej, zachowujecie się jak obcy ludzie, to jest normalne że nie zawsze się zsynchronizujecie, jeżeli nie jesteś w stanie się poświęcić dla niego, a on dla ciebie to zacznijcie nad tym pracować i nie dopuszczajcie do sytuacji kiedy każde z was będzie załatwiać sprawy na własną rękę, zawsze niech to robi partner bo się od siebie odsuniecie.
      @AnonimoweMirkoWyznania:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    czy uwazacie, ze w powiedzeniu podczas #seks chlopakowi, zeby wzial mnie jak dziwke jest cos zlego xD? on sie obraził i mowi, ze nie spodziewal sie czego takeigo po mnie, a ja sie czuje jak gowno. Chwile o tym pogadalismy, ale on twierdzi, ze nie moze mnie w ten sposob traktowac (a mi chodzilo tylko w lozku, a nie w zyciu xD) Nie wiem co teraz, mi czegos brakuje, ale szanuje tez jego poglady. Nie wiem co robic.

    #zwiazki #logikarozowychpaskow czy #logikaniebieskichpaskow ?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, vexevir +18 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W telegraficznym skrócie - różowy wraca z pracy i wyłącza telefon, przycisza powiadomienia, zmienia hasła, telefon nagle zabiera nawet do toalety itp. Okazało się (przyznała się), że jakiś koleś ją podrywa, zaprasza na kawę ;-) W naszym związku zaczęło się psuć wcześniej z niezależnych od nas powodów, ale do przejścia. Jako facet (?) wziąłem te problemy na swoje barki, przez co odbiło się to na mojej psychice, ona nie widziała problemu. Zacząłem być nerwowy. SMS od kolesia/si nie pomagały o czym pewnego dnia jej powiedziałem, że to doprowadzi tylko do jednego. Nie posłuchała, wręcz przeciwnie broni ich bo mówi że jak ma nie odpisywać skoro sami do niej piszą. Nie poznaję jej, dlatego podejrzewam, że odreagowuje stres, tak jak ja stałem się nerwowy. Co dalej? Zależy mi na niej, ona chyba nie widzi nic złego w tym co robi, jest opiekuńcza, dba o dom, w tej materii nic się nie zmieniło ale jednak spędza mi to sen z powiek, tym bardziej jak wiem, że widzi się z nim w pracy.

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #zdrada

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Słaby bait, ale odpiszę potomnym. To jest kobieta, więc myśli emocjami i spełnieniem swoich oczekiwań. Jeśli jej oczekiwania nie są w danej chwili spełniane (jak to jest opisane w tym przypadku), to wybiera inny target, który te oczekiwania potencjalnie spełni lub na daną chwilę zaspokaja (oczami wyobraźni). Ktoś, kto podrywa taką kobietę ma gdzieś jej życie, odczucia czy status, a kieruje się wyłącznie żądzą chwili (zaruchać raz czy dwa). Tak działa ten świat. Tak działają małżeństwa :) Heh, chciałbym poznać racjonalną kobietę w tym świecie... pokaż całość

    •  

      OP: Co zatem według Ciebie jest mocnym "baitem". Wiesz sam czytałem od czasu do czasu w gorących wpisy na podobne tematy i nie wierzyłem. Ale nie ważne... Z resztą Twojego wpisu się zgadzam

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam poważny problem z moim #rozowypasek. Oboje mamy po 25 lat, ona jeszcze studiuje(podyplomowka z ekonomii), ja prowadzę własną firmę, raz zarabiam 2k innym razem 7k ale najważniejsze, że z roku na rok coraz wyższe zarobki i możliwości rozwoju.

    Moja różowa jest bardzo atrakcyjna, dobrze wykształcona i wysportowana, ma olbrzymie powodzenie i wielu znajomych.

    Problem jest z moim prawkiem, a raczej to ona ma z tego powodu straszne kompleksy. Zdawałem ok 10 razy i odpuściłem, źle się czuje za kółkiem, stwarzam zagrożenie na drodze. Świadomie zrezygnowałem z prawka bo dla mnie jazda to potężny stres a nie przyjemność. Moja różowa nie może tego zrozumieć i przy każdej kłótni mi to wypomina. No bo jak to facet bez prawka i auta? Dla niej to nie do pomyślenia. Ciągle mi robi wyrzuty, pomimo iż i tak w 99% miejsc wolę jechać komunikacją a nie stać w korki, w słoneczne dni jeżdżę na rowerze bo to jedna z moich pasji. Ona ciągle wyskakuje mi z jakimiś śnieżnymi argumentami, że kiedyś coś jej się stanie i trzeba będzie ja gdzieś zawieść to będzie problem. Ja odpowiadam, że stać mnie na ubiera i żeby nie narzekała. Potem gada coś o dzieciach (ustaliliśmy, że chcemy mieć dzieci ok 30 więc za 5 lat, kolejny argument z dupy).

    To jeszcze bym przeżył ale czasami jak się na mnie zezłości to śmieje się że mnie przy swoich znajomych na imprezie. Jej koleżanki oczywiście przyznaja jej rację i same pytają się mnie dlaczego jeszcze nie mam ani prawka ani auta, natomiast koledzy raczej mają to w dupie, jeden nasz wspólny kolega nawet stwierdził, że przecież nie każdy musi mieć prawko i auto.

    Jeśli chodzi o pozostałe apsekty życia układa nam się idealnie, seks jest świetny, na codzien sis dogadujemy, no ale przy każdej kłótni ten temat powraca. Ona jest też typem osoby, która musi stawiać na swoim co sprawę komplikuje.

    Nie chcę z nią ot tak zrywać ale też denerwuje mnie coraz bardziej fakt, że ona pomimo moich próśb nie chce zaakceptować sprawy tak jak jest. Coraz częściej mam dosyć przez to tego związku, pomimo iż jest więcej fajnych niz przykrych chwil. #zwiazki #seks #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siemanko,
    w sumie sama nie wiem po co to piszę, ale może muszę się komuś wygadać.

    Będzie długo, raczej #feels i pewnie #logikarozowychpaskow.

    Z niebieskim jesteśmy rok po ślubie. Kiedy braliśmy ślub obydwoje pracowaliśmy, ale 3 miesiące po ślubie on rzucił robotę. Nie mając nic innego na oku, nie mowiąc już nawet o pewnej alternatywie.
    Ja wtedy pracowałam, mieszkaliśmy u moich rodziców, w jednym pokoju 12m2... W czasie tego bezrobocia kupił samochód za 30k za nasze wszystkie pieniądze z wesela. To jego słodkie bezrobocie trwało 7 miesięcy.
    W końcu dostał pracę, taką jaką chciał. Wynajęliśmy mieszkanie, niby wszystko ok.
    Ale nie minęło od tamtej chwili nawet 3 miesiące, a niebieski znowu zaczyna kwękolić o tym, jaka ta praca zła i niedobra, że ma dość. Codziennie nie chce mu się wychodzić z domu. Wraca zły, nic go nie obchodzi, tylko żeby się nażreć i grać w pieprzonego LOLa.

    Nie wiem nawet jak to ująć... Cały czas mnie gnoi, mówi, że jestem leniwa i nic nie robie. Krytukuje mnie na każdym kroku: mój wygląd (rano jest zazdrosny o to jak wyglądam idąc do pracy, a wieczorem wytyka każdą fałdkę i pieprzony strój po domu), moje włosy, makijaż. Śledzi mój każdy krok. Wie ile ziemniaków zjadłam na obiad, ile filiżanek kawy wypiłam w ciągu dnia. Liczy każdą wydaną przeze mnie złotówkę z pieniędzy, które zarobiłam. A wydaję głównie na żarcie dla niego i na pieprzony samochód. Od roku nic sobie nie kupiłam. Do fryzjera nie chodzę, na paznokcie nie chodzę, bo robię to sama. O paznockie też się czepia, bo to takie moje małe hobby, które odrywa mnie od pracy w korpo - spędzam nad nimi ok 3h co 2-3 tygodnie. To oczywiście też mu nie pasuje.
    I co z tego wszystkiego? Moja samoocena sięgnęła w tym momencie dna, a może nawet niżej.

    On dawniej taki nie był. Nie wiem jak mam mu pomóc? A może sobie pomóc?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      Jak dorosły facet, w małżeństwie, mający budować rodzinę i dbać o jej utrzymanie, zamiast kształtować swoją przyszłość i doświadczenia zawodowe to gra w LOLa.. To sorry, ale wyszłaś za mąż za dzieciaka o mentalnosci gimbusa.

      @Norkey: Abstrahując od tego co napisała opka o swoim męże to co złego jest w tym że ktoś sobie lubi pograć po pracy? Twoim zdaniem ma cały dzień zapierdalać czy ewentualnie relaksować się w sposób uznany przez większość społeczeństwa czyli oglądać tv? pokaż całość

      +: wormik
    •  

      @Banek5000
      A gdzie ja napisałem że to coś złego? Tylko sądząc po wydźwięku tego wpisu który autorka napisala to sądzę że to główne zajęcie jej męża po pracy a to już uważam za dziecinade. Abstrahując że że wszystkich osób które znam, to tylko kuzynostwo lat gimbaza gra jeszcze w LOLa - ale to już moja subiektywna opinia.

      Sam napisałem że lubię też odpalić swoją konsole, pograć w Fife albo w CoD, ale to w formie relaksu i bardziej w weekend. W tygodniu zdarza się, ale to maks godzina, bo pewnym wieku robią się inne priorytety, takie jak praca, związek, znajomi realizowanie się sportowo etc. Itp.

      W sytuacji jej męża, to raczej bardziej skupilbym się na dążenie do tego żeby swoją sytuację poprawić - takie jak szukanie lepszej pracy, czy doszkalanie się a nie granie w LOLa.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    27 lvl here, bezrobotny od 3 lat, mieszkam sam z mame, mieszkanie 180 m2, podzielone na części, mame też nie chodzi do typowej pracy, utrzymuje nas z "dóbr pasywnych" NIE SOCJAL, ani alimenty, spokojnie, majątek wypracowywany wielopokoleniowo.

    Nie mam żadnych ambicji, ni celów do spełnienia, gra zwana życiem mnie rozczarowała i szybko znudziła, pewnie myślicie, że rozpieszczony, zepsuty gówniarz itd. niczego raczej nie brakowało, ale nadmiarem też nie byłem psuty. Myślę, że dużo w moim podejściu to zasługa ojca, którego tak naprawdę nie było, w każdym razie zawsze patrzył tylko na siebie, mimowolnie robię dokładnie tak samo, lekko się żyje bez zobowiązań.

    Póki co toleruję ten styl życia, a jak uznam, że już wystarczy, to się po prostu zapierdolę, w sumie już mam to jako-tako przemyślane. Oczywiście nie zrobię tego przed śmiercią matki, nie zniosłaby tego, a ja nikomu złego nie chcę czynić, tym bardziej własnej matce. Poza nią nie czuję bym sobie, światu, czy komukolwiek był coś winny, a "łaska wiary" na mnie nie spłynęła, więc ludzkie zabobony też mnie nie krępują, wyjdę kiedy uznam, że już czas. Polecam ten styl życia, cytując klasyka: gdyby nie myśl o samobójstwie już dawno bym się zabił. To tak pesymistycznie wygląda, ale ja już w sumie jestem ciekawy tylko jednej rzeczy, tego co jest po śmierci, czy w ogóle coś jest, tak więc idea śmierci nie przeraża mnie, tylko wyzwala i interesuje, jako coś co trzeba zbadać. Choć nie uważam żebym się pod to kwalifikował, ale taguję depresja, bo widziałem tam podobne przemyślenia. Zawsze się dziwię, że aż tylu osobom pasuje ten jedyny obowiązujący system: szkoła, praca, emerytura i śmierć często w bólach, utracie godności i obsranej pielusze, ale rozumiem też, że człowiek tak naprawdę nie do końca ma moc wyboru. Kto wielu ile ludzi by się ot tak zapierdalało gdyby nie religia i groźba piekła, wtłaczanie młodych przez starych w zobowiązania, zakładanie rodziny itd.

    #depresja #samobojstwo #przemyslenia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      OP: @gravitygravity zapisz sie na studia..
      @kwasnydeszcz a to nie lepiej iść do jakieś pracy, zrobić sobie studia

      skończyłem gównokierunek, nic konkretnego po nim nie potrafię, nie mam potencjału, ani zainteresowań na poważne studia.

      @indeeed mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, jak pomyślę ilu ludzi oddałoby wszystko za możliwość życia w zdrowiu, życia, którym tak wielu ludzi ot tak sobie gardzi i chce je sobie odebrać, bo np chce zbadać hehe ideę śmierci. Świat jest taki piękny, tyle rzeczy można zobaczyć, tylu wrażeń zaznać, tylu różnych ludzi poznać, jak można tego nie doceniać. :/ To jest takie niesprawiedliwe.

      ogólnie świat jest niesprawiedliwy, widzisz, oni oddaliby wszystko za ten schodek, a gdyby ich życie inaczej się potoczyło, to pewnie mówiliby o "oddaniu wszystkiego" za życie powiedzmy Dana Bilzeriana, a on być może tylko na pokaz szczęśliwy oddałby wszystko za.. itd. Jest na pewno wielu chorych ludzi, którzy są szczęśliwi, bycie chorym to pomimo wszystkich minusów karta ulgowa, nic nie musisz, nie wymaga się od ciebie, to nie ma żadnego związku.

      @ropucha_paskowka dzięki za selekcję, obejrzę

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: kwasnydeszcz}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Drzemka_w_cieniu_drzew
      pokaż całość

    •  

      gra zwana życiem mnie rozczarowała i szybko znudziła, pewnie myślicie, że rozpieszczony, zepsuty gówniarz itd. niczego raczej nie brakowało, ale nadmiarem też nie byłem psuty. Myślę, że dużo w moim podejściu to zasługa ojca, którego tak naprawdę nie było, w każdym razie zawsze patrzył tylko na siebie, mimowolnie robię dokładnie tak samo, lekko się żyje bez zobowiązań.

      Zawsze się dziwię, że aż tylu osobom pasuje ten jedyny obowiązujący system: szkoła, praca, emerytura i śmierć często w bólach, utracie godności i obsranej pielusze, ale rozumiem też, że człowiek tak naprawdę nie do końca ma moc wyboru. Kto wielu ile ludzi by się ot tak zapierdalało gdyby nie religia i groźba piekła, wtłaczanie młodych przez starych w zobowiązania, zakładanie rodziny itd.

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Miej na tyle godności, żeby problem zauważyć w sobie, a nie we wszystkim dookoła. To nie system jest niesprawiedliwy, to nie życie jest zbyt nieciekawe dla takiego burzliwego łowcy wrażeń jak Ty. To Ty mimo zaspokojonych bezwysiłkowo wszystkich podstawowych potrzeb nie jesteś w stanie znaleźć w tym życiu niczego, co nadałoby mu jakieś znaczenie i sens. Gardzisz ludźmi decydującymi się na założenie rodziny, szukającymi sensu w religii czy pracy, ale koniec końców to nie oni szukają uwagi na portalu ze śmiesznymi obrazkami ogłaszając, że chcą się kiedyś tam może zajebać. Tylko Ty.

      Niestety, tak to już chłopcze jest, że po niektóre rzeczy trzeba się ruszyć z wygodnickiej dupy. Trochę mi Cię żal, bo podejrzewam że to nie przypadek, że masz takie podejście do egzystencji skoro ani Ty ani nawet Twoja matka nie musieliście nigdy wykonać jakiegokolwiek wysiłku żeby zdobyć cokolwiek. Niestety wychodzisz z błędnego założenia, że jak ktoś Ci żarcie podstawiał pod papę przez całe życie, to teraz ktoś Ci jeszcze za darmo podsunie sens istnienia. Swoją winę możesz ewentualnie częściowo przenieść na rodziców, ale na pewno nie na "rozczarowującą grę zwaną życiem", co za żałośnie narcystyczne podejście, ja pierdolę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kurwa mać mirki, pracuję od września w szkole jako nauczyciel angielskiego i dodatkowo organizuję zajęcia pozalekcyjne. Szkoła bardzo lubi się chwalić różnymi rzeczami na swojej stronie internetowej , więc szkolny "informatyk" poprosił, żebym podesłał mu trochę zdjęć z prowadzonych przeze mnie zajęć. No to wysyłam w zipie, żeby nie załączać pojedynczo fotek. Wyobraźcie sobie, że ten pożal się boże informatyk nie wie co ma zrobić z plikiem zip i mi truje dupę żebym wysłał "normalnie". Dlaczego polscy nauczyciele totalnie nie umieją w komputery, nie mówię tu o ludziach którzy mają po 60 lat, tylko takich np. 40latków, którzy raczej mieli w życiu okazję zapoznać się z technologią:(

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć,
    Jak wytłumaczyć #rozowej że jest jestem facetem prostym, jak mówię A to znaczy dokładnie tyle i nie więcej co A itp. Sytuacja z wczoraj: wpadamy do Home&You po prezent dla znajomej - mieliśmy wymyślony, szukaliśmy sklepu - niestety pudłu - tu nie ma. W H&Y promocja na pościel. No więc różnowa mówi, że w sumie pościel by nam się jeszcze jedna przydała. Ok, skoro by się przydała to spoko. Idziemy, wybiera na wieszaczku, wybiera i pokazuje mi swój wybór:
    - Może ta, co Anon?
    - Jasne, może być...
    Niestety, poza wieszaczkiem na półce takiej nie ma. Znajduje drugą: pytanie, odpowiedź, na półce nie ma.
    - To może mi pomożesz?
    - Kochanie, dla mnie ważne żeby ta pościel nie "gryzła" i ja będę zadowolony. Przecież wiem, że Ty lepiej wybierzesz coś co nam będzie wizualnie pasować.
    Nie zadowoliła ją taka zdanie, ale szuka dalej... Już jej się pomysł kończą więc jej mówię:
    - Ale wiesz, że jak dzisiaj nie kupimy to nic się nie stanie...
    Cisza... 30 sekund i wychodzi szybkim krokiem ze sklepu coś mamrocząc, chwilę później słyszę jedynie, że "dobrze, kupimy jak nie będzie promocji, będzie drożej".
    No dobrze, to kupimy - jaki problem? Prawda?
    Otóż w gównoburzy się dowiedziałem, że ja to stoję w sklepie i mam wyjebane, że w zasadzie to tylko Ona się troszczy o to, żeby u nas była fajnie i nie po to Ona czeka kilka miesięcy na promocję, żebym jej teraz mówił, ze nie musimy nic kupować.

    No kurde, ja naprawdę jestem prosty. Jak mówię, że "nic się nie stanie jak nie kupimy" wiedząc iż "nam się przyda" - a nie że jest nam konieczna dzisiaj to to znaczy tylko tyle co powiedziałem - nie ma tu miejsca na dorabianie filozofii itp.
    Czy to źle, że w kwestii wyboru koloru i wzoru oddaję jej pełną dyspozycję? Czy to, że stoję z rękami w kieszeniach lub z założonymi to znaczy że nic mnie nie obchodzi i się nudzę? Przecież oglądam, odzywam się, szukam wzrokiem na półkach.
    - Bo tak samo z wybieraniem mebli, od kilku dni nie możemy się zdecydować na kolory.
    (kilka dni wcześniej jak zobaczyłem na www jakie są dostępne to zaproponowałem kompletny zestaw kolorów dla każdego mebla - pokazałem nawet fotkę jak to może wyglądać, bo znalazłem taką - "o ja to takich kolorów nawet nie brałam pod uwagę". No ok, jak nie to nie, przestałem w ogóle myśleć o takim stylu. Wczoraj dostałem kilka wariantów - posegregowałem je od najlepszego do najgorszego z zastrzeżeniem, że kolor ściany może mi przestawić kilka pozycji - co się stało po podstawieniu innego koloru ściany - wyszło że najlepszy mi to taki jak jej jeden z najlepszych dwóch. Niestety dodałem, że: ale uważam, że Ty masz lepsze oko do kolorów, więc co byś wybrała to będzie ok. Efekt? Nie obchodzi mnie to, tylko Ona wybiera kolory i dba o to żeby było przyjemnie)

    Pytanie do #rozowepaski : czy to ja źle się komunikuję czy może moja różowa nie może zrozumieć, że ja funkcjonuję inaczej niż ona?

    PS. Jesteśmy ze sobą 4 lata a znamy się 10.
    PS2. #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: Letoo, lubie-sernik +23 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Uciekłam z domu aby zacząć nowe życie. Z dala od krzyku rodziców, nadopiekuńczości i wiecznej kontroli. Dodaję, że mam 24 lata, a w domu czułam się jak dwunastolatka.
    Matka pewnie nigdy nie wybaczy mi, że nic jej nie powiedziałam, z jakimi wewnętrznymi demonami się borykałam.
    Ojciec zwali całą winę na matkę, jak zawsze. Zrobi aferę na całą rodzinę i wyzwie mnie od dziwek.
    Jak uporać się z myślami, uspokoić się i zacząć od nowa?

    #dom #depresja #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      anonim: Bardzo dobrze zrobiłaś, w sumie nie mam nic więcej do dodania oprócz tego, że od toksycznych ludzi trzeba się natychmiast odcinać, nawet kiedy to są twoi rodzice. Niestety mnie matka ani ojciec nie potrafili wychować, no chyba, że ciągłe bicie można nazwać wychowaniem, bo to zwykła tresura. Jest mi przykro, że mnie musieli wychować obcy ludzie. Powodzenia, dużo się zmieni w Twoim życiu na plus. Niech Twoi rodzice zmądrzeją. Jeżeli nie zmądrzeją, nie wracaj do nich. Skoro nie czują smutku ani żalu z powodu Twojego odejścia, to Ty też nie powinnaś tego czuć.

      Zaakceptował: kptant}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @smk666, @Garztam
      pokaż całość

      +: benetti
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: no warto iść na swoje w tym wieku, szczególnie jak coś nie pasuje nam w domu rodzinnym, ale po co robić przesadną dramę i uciekać nagle, bez informacji ? Jakaś forma "kary" dla rodziców ? Z wpisu wynika, że w sumie matka jest Bogu ducha winna, ojciec pewnie frustrat, no ale żadna patologia. Wg mnie niedojrzałe zachowanie, zresztą w świetle prawa i zdrowego rozsądku nieodpowiedzialne, po 48h mogą zgłosić zaginięcie. Takie rzeczy się omawia, choćby w krótkiej, oschłej rozmowie, rodzice powinni Cię wymeldować/zgłosić w spółdzielni, że z nimi nie mieszkasz itd. No chyba, że za dużo sobie dopowiedziałem po tym wpisie i ta "ucieczka" to tylko figura retoryczna.

      Jeszcze wykopki poklepujące po plecach i uciszające innych "nie zaznałeś takiego życia, więc nie wiesz, co piszesz", a OPka to prawdopodobnie obrażona na rodziców za ich "nadopiekuńczość" (znam ten typ, 20-kilka lat i wkurwia się, jak rodzice zadzwonią w nocy spytać, gdzie jest) niedojrzała dziewczyna, która po nieudanej przygodzie z chłopakiem i tak wróci z podkulonym ogonem. Albo i nie, czego jej życzę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zarobki #oszczedzanie #budzetdomowy
    Widzę, że został wczoraj poruszony temat: Czy na poziomie 5 tys netto / miesiąc to mało czy dużo? Hmm… ciężko stwierdzić, na pewno jest tak,że im więcej mamy, tym więcej wydajemy. Ja z różowym operuję na budżecie ok 8 k netto / mc (nie mamy dzieci ani psa). Dużo czy mało? Może dla was to się wydać dziwnie ale szału nie ma, wystarczy to na normalne życie no ale ciężko mówić o jakimś grubym oszczędzaniu czy wielkich luksusach.
    -Kredyt + wszystkie opląty za swoje M zżera nam ok 2000 zł / mc,
    -paliwo u mnie + sieciówka różowego ok 400-600 zł/mc (zależy ile się jeździ)
    -amortyzacja samochodu – sytuacja tutaj jest typowa, mamy za mało żeby kupić sobie nowe auto, także trzeba naprawiać to które jest, a że zawsze się coś zjebie lub po prostu auto trzeba raz w roku ubezpieczyć to wychodzi średnio dodatkowo +- 300 zł/mc (wiele osób nie jest świadomych tego, jak dużo idzie czasem na samochód)
    -urządzanie domu – a to farba a to jakiś dodatek czy mebel – 200, 300, 400 zł? - zależnie od możliwości (na chwile obecną, pomimo tego, że mieszkamy sobie to nadal jest spory worek, a remonty jeszcze czekają)
    -raty (lodówka, pralka) – 300 zł
    -do tego dochodzi sporo na jedzenie, myślę że ok 1500-2000 zł. Dużo? Mało? Nie wiem. Nam to tak wychodzi mniej więcej, tj. grubsze zakupy raz w tygodniu po ok 200-300 zł + zakupy na kosmetyki, które liczę osobno + drobne zakupy w tygodniu typu pieczywo/mleko czy tam kawa w pracy. Z jednej strony nie odmawiamy sobie lepszej (normalnej) jakości produktów, z drugiej patrzymy na promocję tak jak większość ludzi.
    -czasem knajpa/kino (powiedzmy raz w miesiącu) – 100 zł
    w tym momencie mamy już widełki 5000-6000 zł,
    -do tego dochodzą inne wydatki takie jak zwykł fryzjer raz w mc, czasem lekarz czy leki; w sezonie są wesela znajomych/kuzynostwa (taki to okres ok 30’stki-w tym roku były 3 i na każde wypadało pójść), na urlop też wypada sobie odłożyć (żadne nie dostaje wczasów pod gruszą czy tam dużych premii od pracodawcy, także jakoś tak wyszło, że na urlopie nie zwiedzamy ciepłych krajów). Inne luksusy też kosztują. Na zakupy ubraniowe nie chodzimy z nudów tylko z potrzeby, niby możemy sobie pozwolić na zakupy lepszych butów czy kurki na zimę ale taki dodatkowy wydatek już się kalkuluje w głowie. Potem jeszcze własny budżet - każde z nas ma trochę gotówki na swoje zachcianki / hobby lub po prostu ciuła na prezent dla drugiej osoby. Poza tym przez cały rok są co chwile urodziny, rocznice, święta… W taki oto sposób jest wydawany nadmiar gotówki, który niby pozostaje i jeśli na koniec miesiąca uda się odłożyć z 1000-1500 zł to jest dobrze. Potem czasem i tak przychodzi grubszy wydatek i połowa tego co się zaoszczędziło w przeciągu ostatnich miesięcy idzie np. na zakup komputera, który akurat się po latach zepsuł.

    I tak to właśnie wygląda, to co wcześniej oszczędzaliśmy na zakup mieszkania (a trwało to sporo), to teraz nam idzie na raty i urządzanie + człowiek chce w końcu odrobinę poluźnić pasa. Czy dalibyśmy radę żyć za mniej? Na początku pewnie by było ciężko ale pewnie tak, kwestia przyzwyczajenia, choć zastanawiam się nad tym jak dawałem radę te kilka lat temu wyżyć za 2-2,5k miesięcznie, płacąc samemu 800 zł za stancję na wstępie XD Mam też znajomych, którzy radzą sobie za 4-5 k miesięcznie i dają radę żyć przyzwoicie z dzieckiem, z drugiej strony mieszkają na wynajmie za 1400 zł... Temat rzeka, w sumie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    Z drugiej jednak strony jeszcze kilka lat temu każde z nas było na swoim garnuszku, zarabiało mniej, wynajmowało stancję no i jakoś sobie radziło. Tyle, że wtedy nie było mowy o własnym mieszkaniu, i ogólnie zakupy był w biedronce XD także takie polaki robaki troche. Poza tym muszę stwierdzić, że w przeciągu ostatnich lat wszystko zajebiście podrożało. Jedzenie, kosmetyki, leki... wszystko! ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kocham się w kobiecie starszej odemnie o 5 lat, dzieli nas około 200km. To nie dużo, jestem w stanie dla niej się przeprowadzić by nie był to klasyczny związek na odległość.
    Moja miłość ma już dzieci, jest po rozwodzie.
    Problem jest w tym ze Ona traktuje mnie bardziej jak przyjaciela, chociaż wiem że, całkiem niedawno czuła do mnie coś więcej ale wtedy to ja zjebalem, ze strachu.
    Przez ten czas Ania, tak Ją nazwijmy na potrzeby tego wyznania zdystansowała się z uczuciami w moim kierunku. Czuje jednak ze to uczucie w niej całkiem nie wygasło.
    Przez właściwie moją zazdrość jakieś dwa tygodnie temu pokłocilismy się i Ania nie odzywała się do mnie przez ponad tydzień, udało się pogodzić ale Ona twierdzi że teraz ma do mnie mniejsze zaufanie, nie jestem do końca przekonany czy słusznie no ale Kobiety nie zrozumiesz.
    Chciałbym Was Mirki i Mirabelki właściwie zapytać o radę. Ania twierdzi że nie jest gotowa na spotkanie - jest wstydliwa i aktualnie odchudza się (podejrzewam że robi to po to aby mieć pewność że na żywo również będzie mi się podobać). Ania nie lubi kwiatów a dowiedziałem się tego dopiero po tym jak wysłałem Jej bukiet poprzez pocztę kwiatową, chciałem być romantyczny i sprawić że się uśmiechnie gdy go dostanie ale niestety raczej tak nie było, ponieważ tylko poinformowała mnie ze doszedł (domyslila się ze to odemnie). Wewnątrz jestem romantykiem i napisałem dla niej nawet wiersz misłosny, spodobał jej się i po tym wszystko nawet ładnie szło do przodu, tj. Pisała w takim stylu który lubię, pokazywała częściej zdjeciaj jak wygląda danego dnia itp. Niestety po kłótni o której wspomnialem wcześniej, unika ze mną kontaktu a może nie tyle co unika a ogranicza do minimum. Mamy wspólna pasję jaką są gry komputerowe i nie ukrywam że wcześniej graliśmy zawsze razem. Czy to w Lige Legend czy inne coś. Teraz nie zaprasza mnie do wspólnej gry i gra z osobami za którymi nie przepadam (bo jestem zazdrosny ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Kilka dni temu nawet wspominałem o tym ze chciałbym ją odwiedzić i poznać osobiście ale powiedziała że nie jest gotowa, dziś rozmawiając z naszym wspólnym kolegą dzięki któremu poznałem Anię dowiedziałem się że, w jakiejś tam grupie chcą się spotkać na jakimś evencie, Ania podobno również wyraziła chęć aby spotkać się z nimi, gdzie kilka dni wcześniej mówiła mi że nie jest gotowa na żadne spotkania, bardziej tu pytanie do różowych, bo nie umiem tego ogarnąć. Ze mną nie chce się spotkać ale z jakimiś kolegami już jest chętna,o co może jej chodzić?
    Myślicie że powinienem odwiedzić ja niespodziewanie przed tym eventem czy lepiej nie? Bardzo mi na niej zależy i nie chciałbym stracić szansy(╥﹏╥)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć mireczki, ostatnio dość często są poruszane tematy z programowaniem, więc i ja ponarzekam. Jestem programistą Java z kilkuletnim doświadczeniem i od jakiegoś czasu prowadzę rekrutacje techniczne. No i mam olbrzymi problem z wyłowieniem sensownych kandydatów. Z roku na rok CV przychodzi coraz więcej, obecnie jest to kilkaset CV, ale znaleźć sensownego pracownika to naprawdę jest problem. A raczej to ja mam problem, bo nie wiem jak skutecznie odsiać beznadziejnych kandydatów od potencjalnych juniorów. Można w czym przebierać, ale jednocześnie poziom juniorów drastycznie spada.

    Jeśli chodzi o naszą firmę to zarząd w końcu dojrzał do odpowiednich decyzji i stwierdzili, że lepiej zapłacić większe stawki i znaleźć odpowiedniego pracownika, zamiast brać pierwszego lepszego, płacić mniej i douczać. Dlatego postanowiliśmy poszukać osób, które pomimo braku doświadczenia będą w stanie samodzielnie realizować jakieś proste taski, a nie latać co 5 minut z każdym problemem do innych.

    Na początku postawiliśmy wyłącznie na studentów informatyki. Była to zarazem jedna z najlepszych i najgorszych opcji, dlaczego? Ponieważ znalazło się kilka naprawdę ogarniętych osób, które programowały kilka lat i posiadali świetnie umiejętności względem innych kandydatów. Najgorsza, ponieważ masa z nich tak naprawdę nic nie umiała i myślała, że mając papierek "prestiżowej" uczelni nie muszą nic umieć a dostaną pracę za dużą kasę. Szczerze mówiąc to nawet jakiś bootcampowicz czasami miał dużo większą wiedzę niż taki roszczeniowy studenciak.

    No właśnie przechodząc do bootcampowiczów to naprawdę jest dramat co ci ludzie wyczyniają. Nigdy nie miałem uprzedzeń do ludzi po kursach, bo to źródło nauki jak każde inne, aczkolwiek takiej nieznajomości podstaw programowania to jeszcze nigdy nie widziałem. Ludzie niby z jakimiś projektami kursowymi, jakieś ćwiczenia powrzucane, przychodzi rozmowa, a kandydat nie potrafi zrobić prostego ifa albo zrobić pętli w pętli. Po kilku takich delikwentach zmiana decyzji - zero zapraszania takich absolwentów kursów ludzi na rozmowę.

    No ale dobra, kilku dobrych studentów, bodajże 2 albo 3 udało nam się zatrudnić, ale musieliśmy zmienić taktykę. Postanowiliśmy sprawdzać na szybko "portfolio" innych pracowników, jakieś małe projekty itd. Oczywiście studia to dalej był wymóg koniecznie, ale tym razem nie byliśmy nastawieni konkretnie na informatykę,po prostu jakikolwiek ukończony kierunek lub w toku. No i tak patrząc na te projekty to szybko można było poprzebierać, bo po większości było widać, że jakoś nieudolnie pokopiowane, łatwo było zorientować się czy ktoś coś zrobił samemu czy po prostu przekopiował z tutoriala. No ale przyszło co do czego, zapraszamy delikwenta z dobrymi projektami na rozmowę. Kilka prostych zadanek typu ciąg fibbonaciego, tabliczka mnożenia z odpowiednim formatowaniem, fizzbuzz, na koniec napisanie małego REST API w oparciu TDD/BDD oraz z użyciem podstawowych wzorców projektowych. No niestety, mało kto potrafił cokolwiek zrobić.

    Dawaliśmy tez trochę trudniejsze zadanka do domu, do napisania jakiś mały sklepik z wykorzystaniem różnych narzędzi, zadanko dosłownie na 3-4 godziny, 90% kandydatów nie przysyłało odpowiedzi.

    Naprawdę już sam nie wiem jak mamy się zabrać za tą rekrutację. Co nam z tych kilkuset CV, jak wyłowienie dobrej osoby to miesiące zmarnowej pracy i olbrzymie koszta dla firm przy szukaniu odpowiednich pracowników. Seniorów mamy, regularów mamy, ale potrzeba nam dosłownie kilku juniorów do paru projektów, które są zbyt błahe dla seniora i spokojnie osoba bez doświadczenia mogła by je robić.
    #programowanie
    #naukaprogramowania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      @CukrowyWykop:
      Akurat tutaj się zgodzę koleżko. Wśród młodych w PL faktycznie panuje tendencja pro-kapitalistyczna i przez to wielu emigruje bo w Polsce cięzko o prowadzenie biznesu, ale czy to źle? Znam masę przedsiębiorczych rodaków w UK, które szastają i przejmują rynek nieruchomości goniąc lokalnych rdzennych angielskich lordów. Może dlatego ,że własnie u nas panuje przekonanie że nic sie nie da za darmo, na wszystko trzeba zapracować właśnie tyrając,będąc odpowiedzialnym i przede wszystkim ryzykując ,bo chcąc nie chcąc bogactwo bierze sie z ryzyka. pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ty w Space X pracujesz? Bo ostatnio mam naprawdę dość rozmów rekrutacyjnych. Kurwa, Codility, Hackerranki, zadanie do domu na 4 wieczory (przecież to tylko mały sklepik!), cały dzień rozmów w biurze (!), cuda, wianki. A przychodzi co do czego, to kupokod i padlina, ratuj, panie, napraw, idź na spotkanie, wytłumacz, nikt tego nie umie zrobić. No jak wszyscy hackerranki robią, to mnie wcale nie dziwi, że rzeczywistych problemów nie potrafią ruszyć. Ja się tylko pytam, po co jest okres próbny? Aż takie biedne firmy macie, żeby nie móc na ten miesiąc wziąć dwóch czy trzech i zobaczyć, jak sobie radzą na żywo? pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ja pierdole. Dlaczego jak mi nie zależy i olewam najlepsze laski to same się łaszą i kontroluje każdy aspekt znajomosci, kumple zazdroszczą, a jak mi taka 6-7/10 w głowie zawróci i mi zacznie na niej zależeć to robie się pizda nie facet, jaja i serce od razu na tacy podane i za chwile wszystko się jebie. Kolejny raz to samo, romantyk jebany. #zwiazki #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Oddaję regularnie krew bo staram się wierzyć że to dobro kiedyś do mnie wróci (a nie powodzi mi się w życiu, jestem z rozbitej rodziny i jestem wrakiem człowieka, mam ogromną dawkę pecha w moim życiu, ale nie będę się nad tym rozwijał). W każdym razie mam legitymację honorowego krwiodawcy i mogę korzystać z przywilejów.

    Dziś jednak byłem w przychodni, mimo moich zaburzeń lękowych jąkającym się głosem zapytałem kto teraz wchodzi, po czym dodałem że teraz ja wchodzę z uwagi na legitymację. Stare baby zaczęły na mnie wrzeszczeć, a mi się zrobiło przykro i smutno to je przeprosilem i spierdoliłem do domu. I tak się stało że tej wizyty nawet nie odbyłem bo mi było wstyd tam siedzieć (╯︵╰,)

    Jak przestać być takim ludzkim gównem i spierdoliną jak ja?

    #przegryw #krwiodawstwo #gorzkiezale #zdrowie #nfz #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chciałabym się odnieść do znaleziska o tym, że rodzina 2+2 ma budżet na poziomie 5 tysięcy miesięcznie, a także tego sporu, czy to dużo, czy mało.

    Sytuacja jest następująca. Ja zarabiam 3300 na rękę, niebieski 2200. Mamy do utrzymania siebie i dużego psa. Mieszkamy w Lublinie. Mamy niewielki kredyt na mieszkanie i jeden samochód. Nie mogę powiedzieć, żebyśmy biedowali, wystarcza na bieżące potrzeby i nie muszę szukać szynek w promocji. Ale jednocześnie trudno jest też zbudować jakieś porządne oszczędności, o zakładaniu rodziny nawet nie wspominając. Naprawy w domu czy ubezpieczenie samochodu to duży wydatek, który nas boli i nie jest to kwota, którą szastamy lekko. Ubrania kupuję sobie bardzo rzadko, właściwie tylko wtedy, gdy potrzebuję - nie chodzę na zakupy hobbistycznie. Nie maluję się, więc w drogerii kupuję tylko podstawowe rzeczy i środki czystości - nie mam półki zapchanej kosmetykami. Kupuję średnio jedną książkę w miesiącu, ale też patrzę, gdzie mogę mieć taniej. Może ze dwa razy w miesiącu wyjdziemy gdzieś na miasto.

    Mogę powiedzieć, że na pewno nie oszczędzam na jedzeniu. Od dziecka byłam nauczona, że lepiej kupić mniej dobrej jakości żarcia niż kilo szynki za 10 złotych. Tutaj wydatki na pewno są spore, ale też dużo gotuję w domu, bo lubię wiedzieć, co mam na talerzu. Drugim sporym ciężarem finansowym jest pies, ale jest to ciężar wzięty na siebie świadomie. Nie liczyłam tego dokładnie, ale miesięcznie na psa wydajemy około 300-400 zł. Mam też umiarkowane wydatki związane ze zdrowiem - przyjmuję obecnie dwa leki i czasami muszę się wybrać prywatnie do lekarza (około 100 zł miesięcznie za wizytę).

    Podsumowując: na codziennie życie wystarcza w miarę spokojnie, ale to naprawdę nie są kosmiczne zarobki za które można założyć rodzinę, odkładać na emeryturę i jeszcze najlepiej opłacać wszystko prywatnie (żłobki, lekarzy, itd.). Zwłaszcza teraz, gdy wszystko drożeje w zastraszającym tempie. A w życiu nie chodzi też o to, żeby się licytować, kto przeżyje za mniej i kto pierwszy dobiegnie do kapci z promocji w Lidlu.

    Ot, krótkie podsumowanie na szybko.

    #zarobki #lublin #pieniadze #finanse

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak potraktowalibyście pracodawcę, który w trakcie rozmowy rekrutacyjnej kłamał?
    Mam na myśli warunki finansowe, zakres obowiązków, szkolenia itd.

    W moim przypadku coś takiego strasznie mnie zraża, a w momencie kiedy takie rzeczy wychodzą, tracę zainteresowanie pracą i szukam kolejnej gałęzi. Po prostu nie jestem już w stanie traktować takiego człowieka/takiej firmy poważnie.

    Zdarzyło mi się to u poprzedniego pracodawcy, gdzie po okresie próbnym nie dostałem umówionej podwyżki, a jej brak tłumaczono wewnętrznymi zasadami (korpokołchoz). Nie przeszkodziło to w znacznym zwiększeniu mi obowiązków, bo w teamie pojawiły się ciążowe l4. Od tego dnia motywacja do pracy spadła praktycznie do zera, każdy dzień był wewnętrzną walką o pójście do pracy, aż w końcu się poddałem i rzuciłem papierami.
    Zmieniłem pracę i znów to samo. Naobiecywano mi złote góry, a w rzeczywistości firma jest z poprzedniej epoki. Ze względu na wewnętrzną epidemię grypy, przesunięto mnie do innego zespołu, w którym zresztą wcale nie chciałem pracować. Dzisiaj okazało się, że ta zmiana potrwa znacznie dłużej, a może nawet na stałe. Bo wiecie - świeży umysł, świeże podejście itd itp. Kiedy rozmawiałem z przełożoną i przypomniałem jej zapewnienia z rozmowy (gdzie jasno ustaliliśmy, że interesuje mnie tylko stanowisko X i żadne inne nie wchodzą w grę), ta się wszystkiego wyparła. No wkurwiłem się niemiłosiernie, a ze względu na panującą epidemię grypy w firmie jestem aktualnie na l4 i rozsyłam papiery na lewo i prawo.

    No i powiedzcie mi teraz szczerze?
    Czy ja jestem roszczeniowy, czy po prostu się szanuję?
    Macie jakieś doświadczenia i porady? Na rynku pracy jestem jeszcze świeży, a zapytać nie mam kogo...
    #korposwiat #pracbaza #praca #januszebiznesu

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Lekki przegryw here. Od ponad miesiąca pracuję w #korposwiat. Wg mnie tak średnio mi idzie. Robię to co mam robić dość powoli, a poza tym męczy mnie ta dynamiczność 90% współpracowników. Dlatego mam dwa pytanka:
    1. Czy jest tu ktoś, komu korpo nie przedłużyło umowy po okresie próbnym? Jeśli tak, to dlaczego?
    2. Wszędzie zachwalają korpo, że jak na polskie warunki dają wypłaty dobre i na czas, nie ruchają na hajs itp. Czy jest tu ktoś, kto sam zrezygnował z korpo i poszedł do innej pracy? Jeżeli tak, to do jakiej?

    pokaż spoiler Nie mogę zadać tego pytania z własnego konta, bo jak się okazało pracuję z jedną mirabelką. W rzeczywistości jest z niej dynamina 5/10, a na mirko atencjonuje się jaką to nie jest spierdoliną 2/10. Boję się ujawnić, bo jeszcze mnie gdzieś podjebie i będą problemy xd.

    #pracbaza

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #wychodzeniezprzegrywu jest możliwe, choć trwa długo. Najważniejsze to odrzucić swoje uprzedzenia. Byłem typowym przegrywem od gimnazjum, który nie miał nigdy dziewczyny, choć nie bałem się z nimi gadać, ale to było raczej w takiej formie że ciągle żartowałem. Miałem wiele lat pryszcze plus oczywiście kompleks małego członka (11,7 cm). Od liceum byłem tak zwanym #betaorbiter jednej z lasek. Można powiedzieć, że jedna z top off the top w liceum (ja chodziłem do technikum) . Oczywiście ona w tamtym czasie traktowała mnie jako kolegę, a zaczynała swoje bliższe znajomości z facetami z podobnej półki. Przez liceum i studia miała kilku chłopaków, jednych krócej ( #chad którym nie zależało) innych dłużej. Na szczęście to były inne czasy, i nie była #karyna , a zwyczajna dziewczyna ze wsi, które korzystała trochę z tego że jest śliczna i może przebierać.
    Po studiach zaczęła się że mną spotykać i wiecie co? Dziś jestem jej mężem, mamy dwoje dzieci. Ona po ciążach nadal ma mega cialo. Nauczyła mnie into #sex i bardzo podbudowa tym moje ego. Oczywiście na ego wpłynęła też dobra praca programisty, z niezła kasa itp. Ja mam to głęboko w D.. Że nie jestem jej pierwszym, bo jestem teraz szczęśliwym mężem i ojcem. Dodatkowo kasa pozwoliła mi lekko poprawić żeby, a pewność siebie która we mnie zbudowała pozwala mi teraz brylowac w towarzystwie bez kompleksów.
    Przeżyłem nawet ostatnio fajna mini satysfakcję. W jej liceum mieli imprezę absolwentów i ja ją podwozilem. W tym samym czasie podjechał koleś z którym ona dawno dawno przeżyła pierwszy raz. Koleś podjechał starym rdzewiejącym Subaru i jak zobaczył mnie z nia jak ja odprowadzam I nasze auto i ją to szczęka mu opadła. Zostawiłem żonke na imprezie, a wracając cała drogę śmiałem się z miny tego kolesia.
    #przegryw
    #chwalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zwiazki #seks
    Różowa lvl 26
    Niebieski lvl 30
    Staż związku 7 lat.
    Czuje się jak gówno a moja samoocena poleciała w dół.

    Częstotliwość seksu w naszym związku określiłabym na kilka razy w tygodniu. Maksymalna przerwa, która zdarza się stosunkowo rzadko to 2 dni. Czasem co drugi dzień a czasem 4-5 dni pod rząd. Uwielbiam zadowalać męża, wręcz kocham te iskry w jego oczach więc nigdy nie miałam problemów by spełniać jego fantazje. Wręcz przeciwnie, sprawia mi to ogromną przyjemność. Głębokie gardło? No problemo, udostępnij sprzęt i się nauczę. Anal? Daj mi się przygotować i jedziemy. Korki, dildosy, wibratory, opaski, kajdanki, seksowna bielizna - mam tego całą szafę i nic się nie marnuje. Nasz seks często trwa 2-3h gdzie duża część czasu to zabawa naszymi ciałami i wzajemne sprawianie sobie przyjemności. Czasem też szybki numerek w aucie przed wizytą u teściów czy wypadem do kina.
    Niebieski często mnie komplementuje. Mówi, że każdy marzy o takiej żonie, że jest szczęściarzem. Wydawało mi się, że w łóżku jest nam naprawdę super. A jednak chyba nie do końca... Okazuje się, że ten jeden/dwa dni przerwy to taka katorga dla mojego męża, że musi sobie popatrzeć na lalunie z internetu, jarać się nimi i sobie do nich trzepać. Jak sobie pomyślę, że szykuje się ponad godzinę, żeby wyglądać jak najlepiej, obskakuje go i spełniam każdą zachciankę a on jutro będzie sobie walił do jakiejś panny to rzygać mi się chce. Wszystko byłoby ok, gdybym ja nie mogła go zadowolić, olewała lub leżała jak kłoda i tylko wypinała dupę traktując to jak przykry obowiązek.
    Zaczynam popadać w kompleksy, mimo że jestem zadbaną, szczupłą dziewczyną a za czasów szkolnych byłam fotomodelką. Myślałam, że nie straszę wyglądem a teraz zaczynam się nad tym zastanawiać.
    Oczywiście rozmawiałam o tym z mężem, ale on nie widzi problemu. Ma ochotę sobie zwalić to włącza porno i sobie wali. To nic przecież nie znaczy, że najpierw wybiera sobie panne która mu się podoba a później trzepie sobie do jej dupska gdy zaledwie wczoraj robiłam wszystko by go zadowolić.

    Od roku mówię mu, że brakuje mi czułości z jego strony. Że potrzebuje jej trochę więcej. Jest zrozumienie, obietnica poprawy a później luj z tym, bo on nie potrafi, bo daje z siebie wszystko co może mi dać w sferze uczuciowej. To jak? Mam postąpić tak jak on i skoro on mnie nie zadowala mimo swoich starań to kij z nim znajdę sobie w internecie jakiegoś anonka, który będzie mnie wspierał i z którym będę mogła się dzielić swoimi uczuciami 24/h? A później pisać czy smsować i twierdzić, że to nic takiego, bo przecież skoro ja potrzebuje więcej niż on potrafi mi dać to wezmę to od kogoś innego. Przecież to nie zdrada, jedynie rozmowa i zaspokojenie swoich potrzeb.
    Wiecie co? Rzygam już seksem i tym wszystkim.
    Wypłakałam się a teraz idę piec ciasto i robić pieprzony obiad dla faceta, któremu nie wystarczam jako kobieta.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      Hejokanoidek: W masturbacji człowiek skupia się na sobie i na własnej przyjemności. Koleś dba o własne doznania, a sensem seksu jest jednak podzielenie uwagi i skupianie się także na drugiej osobie, trzeba coś z siebie dać dla dobra tej drugiej osoby. Skoro ma obok dodatkowe wygodne zadowolenie skupione na sobie, to się przyzwyczaja i to się odbija też w pozostałych sferach życia. W masturbacji nie musi się wysilać na czułości, tak mu wygodniej gdy mu się nie chce być czułym. Jest po prostu uzależniony od porno i masturbacji, bo nie da się inaczej wytłumaczyć że gość który ma seks niemal na zawołanie, spełnianie wszelkich fantazji, potrzebuje jeszcze dodatkowych bodźców i rozładowań w tej sferze. Koleś powinien to odstawić, a jak nie potrafi to powinien się leczyć, mówię to zupełnie poważnie. Ja bym tego nie lekceważył, i nie sprowadzałbym tego do niewinnych zachowań fizjologicznych które nie mają nic wspólnego ze zdradą. Ślubował Ci wierność, a wierność to też oddanie swojej seksualności w całości Tobie, a nie dogadzanie sobie patrząc na jakąś porno-aktorkę. Oczywiście to nie samo co zdrada, ale na pewno jest to jakieś niedochowanie wierności które jak widać rozbija jedność w związku. Zacznij być bardziej stanowcza bo Ci się związek będzie sypał kamyczek po kamyczku, aż po latach zostaną ruiny. I nie że straszę, tylko trzeba reagować.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Dżizaz, skoro narzucacie sobie takie tempo, to i taśmociąg plemników wskoczył na wyższy poziom. Nic dziwnego, że ziomek nie trzyma dwóch dni.

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak na wstępie napiszę, że to nie jest zarzutka to darujecie sobie komentarze typu "1/10, bo odpisałem", "masz dziecko, ogarnij się", "podjąłeś już kiedyś decyzję, to bądź konsekwentny" etc.

    Moja sytuacja wygląda następująco: mam dziecko i żonę od kilku lat, razem jestem z nią ponad 1/3 mojego życia. Generalnie między nami jest stabilnie. Nigdy nie było jakiejś wielkiej namiętności, po prostu z przyjaźni zrodził się związek a potem ślub, po jakimś czasie dziecko.

    Ojcostwo jest super, ale małżeństwo już nie tak bardzo. Pewnie też dlatego, że ja od siebie daje za mało, ale już może coraz mniej chce dawać z siebie cokolwiek. Po prostu przy sobie przebywamy, wspieramy się, ale nie ma szału. Szarość dnia. Ta perspektywa trochę mnie dobija, że tak statycznie mam przeżyć resztę swojego życia. Nie chodzi tylko o łóżko, także o plany zawodowe moje, jej.

    Jest to jedyna dotychczas w moim życiu kobietą, ale ciągnie mnie na bok. Nic konkretnego, ale po podświadomie chciałbym spróbować z inną. Z drugiej strony nawet nie wiedzialbym jak się do tego zabrać, bo mimo dziecko i małżeństwa bardziej pasuje do #przegryw mimo że podobam się laskom 9-10/10.

    Nie jestem chadem, raczej takim gawędziarzem 8/10, mocny w gadce, ale jak przychodzi co do czego, to nie "żyje chwilą" i unika sytuacji, w których moglyby runąć określone sobie wcześniej zasady.

    No właśnie czy ja mam prawo realizować swoje potrzeby kosztem mojej rodziny? Boli mnie to jak cholera. Ostatnio byłem na imprezie, tylko tańczyłem z laską, ale coś mnie wzięło, by poprosić o nr telefonu, dała bez wahania. Ale c,y jak do niej nie napiszę, z zaproszeniem na kawę, spotkanie, czy to już nie będzie przejście przez Rubikon i równia pochyła do rozpierdolenia rodziny. Z drugiej strony mam się gryźć w sobie i nie spróbować, żyć tak jak żyję?

    Tak nie wyszalalem się za młodu, tak być może za szybko decyzja o ślubie. Z kolejnej strony nie wyobrażam sobie nie wychowywać dziecka, albo toczyć spór jak kolega co walczy o dziecko. Moja żona to super dobry człowiek, kobieta, matka, ale ja chyba do niej coraz mniej czuję. Jestem chujem, bo ona poświęciła mu dużo, a mi się teraz w dupie przewraca. Nie wyobrażam sobie z kolei rozwodu, alimentów.
    Słyszałem rady typu, masz rodzinę, podymaj , ale nie niszcz tego co masz, nie rób tego dziecku. Nie potrafiłbym żyć w kłamstwie czy prowadzić podwójne życie.

    Nie chodzi o jakieś tindery czy inne Badoo

    Poza żona i dzieckiem żadnej dalszej i bliższej rodziny nie mam, więc że facto decydując się na taką inbę zostałbym sam, przeciwko wszystkim. Warto? Co robić? Nawet nie mam za bardzo z kim o tych moich rozterkach pogadać, psycholog mógłby jakoś pomóc?

    #zwiazki #niebieskiepaski
    #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski
    #rozwod #dzieci #

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      BliskiBarman: Osoba z komentarza powyżej nie mogąca zaufać facetom, bo razem z matką doznaly strasznej krzywdy ze strony ojca, że nie żył w celibacie to typowy przykład programowania dzieci by odczuwały negatywne emocje wpojone przez rodzica.

      Mialaś schizy nie z powodu ojca tylko z powodu histerii uprawianej przez matkę. U mnie matka nie miała problemów z rozwiązłością ojca, traktowała ją z przymrużeniem oka i tworzymy szczęśliwą rodzinę. Teraz rodzice mimo starszego wieku zdecydowali się na jeszcze kolejne dziecko i są ze sobą szczęśliwi. Kwestia priorytetów. Moja rodzina nauczyła mnie, że związek jest czymś o wiele większym niż pilnowaniem kłódki na majtkach.

      Obecnie jestem w szczęśliwym związku i jakby ktoś mi powiedział, że mam uciec od faceta tylko dlatego, bo np. z ciekawości chciał zobaczyć jak to jest spróbować za pieniądze analu, którego sama nie mam zamiaru z nim próbować to bym padła ze śmiechu, że są ludzie, którzy mogą uznać to za powód do rozpadu rodziny.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Salagama, @Roxelll, @Macias990, @jako_tako, @Blutwurst
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ciekawe czy stary by był taki wyrozumiały, jakby mama szalała na prawo i na lewo. i czy ty byłbyś taki dumny z niej, jak z tatusia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (119)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki dobrze robię? Strasznie pokłóciłem się z dziewczyną, mam auto w naprawie i ona mnie woziła do pracy, dodam że mam dosyć daleko. Do niedzieli, najpierw mówiła że mnie zawiezie, ale potem stwierdziła że się umówiła z koleżanką i mam sobie jakiś transport załatwić. Nic nie załatwiłem, więc pojechałem na rowerze, nie jeżdżę na co dzień więc, byłem wykończony, gdy jej o tym powiedziałem napisała "przyjadę po Ciebie, nie pracuj za ciężko". Potem jak jej powiedziałem przed końcem o której kończę to stwierdziła że jedzie po pracy do koleżanki bo i tak kończę wcześniej a ona dopiero godzinę po mnie. Zrobiłem sobie przerwę na maka i w sumie skończyłem tak samo, napisałem jej o tym, ale nie zaproponowała że mnie jednak zawiezie do domu, a ja się nie chciałem narzucać czując się jak kula u nogi. Wracając do domu zeszło mi powietrze, było już ciemno, i z lasu napisałem do niej jaka jest moja sytuacja, totalnie mnie olała. Szedłem do domu prowadząc rower 15km przez jakieś chaszcze bo tak mnie google maps poprowadziło. Jak już doszedłem do domu to zadzwoniła z pytaniem czy ma przyjechać, a ja odparłem że nie.

    Poczułem się jak gówno i straciłem wiarę w sens tego związku, bo chyba nie chcę być z kimś kto ma mnie w dupie i nie mogę liczyć na pomoc tej osoby. Nie wyobrażam sobie tego w drugą stronę, nigdy bym nie poszedł z kolegami zamiast zawieźć ją tak daleko do pracy.

    Dobrze zrobiłem? Nawrzucała mi że to moja wina bo powinienem wziąć taksówkę a nie zgrywać twardziela. Do tego powyciągała jakieś gówno typu "kiedyś kazałeś mi iść 5km samej bo Ci się nie chciało po mnie przyjechać". W dzień i po to żeby się spotkać 2 godziny wcześniej, bo wracałem służbowym samochodem.

    Niesamowicie mnie denerwuje że zamiast mi pomóc wolała ploteczki z koleżanką/koleżankami/bolcem na boku. Mam rację czy to ja odwalam szajz?

    #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      Punkt siedzenia zależy od punktu patrzenia.
      Nie normalnym jest sytuacja w której nie możesz liczyć na pomoc drugiej osoby, z drugiej strony opisales sytuację w której sam ją olałes, niezależnie czy było jasno czy ciemno i ile musiała iść - więc wniosek taki, że sami wzajemnie się olewacie, więc pytanie czy jest sens tego.

    •  

      OP: @Norkey: To było po to bo chciałem się z nią zobaczyć szybciej o 2 godziny bo w służbówce zejście z trasy nie przejdzie, miałbym problemy. Musiałbym wracać do pracy i po nią, więc spytałem czy podejdzie kawałek i się zgodziła. Nie sądzę żeby to było to samo.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej,

    Bardzo proszę o pomoc :)
    U członka mojej rodziny został wykryty nowotwór przełyku, niestety jest on już w zaawansowanym stanie z przerzutami na wątrobę.
    Jutro mamy mieć dokładne wyniki badań i na pewno będzie przeniesienie do specjalistycznego szpitala.
    Czy ktoś może polecić/odradzić jeden z poniżysz szpitali?
    * Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego SUM w Katowicach
    * Szpital Uniwersytecki w Krakowie
    * Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie
    * Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II

    Liczę na Waszą pomoc!

    #krakow #katowice #szpital #nowotwory #rak #lekarz

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ale się wkurwiłem czytając ten post: https://www.wykop.pl/wpis/35751067/anonimowemirkowyznania-zalesie-smuteczek-zwiazki-r/
    a szczególnie komentarze pod nim.

    Sytuacja jest bardzo podobna do mojej tylko z innej strony. W wieku 21 lat poznałem dziewczynę w grupie na studiach. Świetnie nam się żyło, po 2 latach zamieszkaliśmy razem. Po skończeniu studiów oświadczyłem jej się, a ona te oświadczyny przyjęła. Nawet chwaliła się przed koleżankami pierścionkiem, wyglądało wszystko fajnie. Siłą rzeczy planowaliśmy ślub, tym bardziej że bardzo dobrze sobie radziliśmy w sprawach finansowych. Ja miałem coś ok. 3500zł netto, a ona niewiele mniej. Na początku wydawało mi się, że ona chce tego ślubu tak samo jak ja. Potem zaczęło wychodzić, że jednak nie... Że jeszcze nie teraz, "pomyślimy o tym za miesiąc/3/6/rok". Ja czekałem. Ale gdy minęło 1,5 roku od oświadczyn to chciałem jasnej deklaracji. Ona powiedziała dokładnie to samo co OP tamtego wpisu. Ona musi się wyszaleć, że za szybko spadły na nią obowiązku, na początku trudne studia, a potem od razu praca.
    Rozstałem się z nią, choć było mi z tym bardzo ciężko. Pierwsza dziewczyna, pierwsze rozstanie, wiecie jak to jest.
    Wiem, ze ona od razu po rozstaniu zaczęła imprezować. Trochę mnie to zabolało, szczególnie jak widziałem jej fotki z imprez na fb. Nawet nie wiedziałem, że tak ją ciągnie do imprez.

    Ja żyłem dalej, praca, dom, praca, dom. Od czasu do czasu grałem w planszówki ze znajomymi.
    Po ok. 3 miesiącach od rozstania zacząłem się spotykać koleżanką z pracy. Tutaj nie będę się rozpisywał, ale jesteśmy małżeństwem od 3 lat, a za pół roku przychodzi nasz pierwszy bobas na świat :D

    Czyli sytuacja łudząco podobna do tej z wpisu. Ale dlaczego ten były facet był w tamtym wpisie tak zbesztany?

    Ten twój były wcale nie był taki fajny. Skoro tak szybko po rozstaniu juz sobie znalazł żonę i dziecko. Widać wcale cie tak mocno nie kochał. (95 plusow)
    o to to. Był jak te laski co to rzucają wieloletniego faceta bo zwleka ze ślubem i pół roku później są niby szczęśliwymi żonami z dzieckiem. Ch##j z kim, ważne by obrączka. Ciężko uznać takiego człowieka za dojrzałego. (82 plusy)
    gdzie ty takiech debili znajdujesz? Jeden naciska jak debil, drugi zlewa jak debil, boże ze skrajności w skrajność ...
    Poprzedniemu chyba bardziej zalezalo na slubie i dziecku samym w sobie niz na zrobienie tego z konkretna osoba. Podejrzanie szybko sie rozkrecil. Nie mowie, ze trzeba byc rok w zalobie, ale zaczecie czegos, a slub na szybko- to co innego


    jego wina że sobie chciał życie ułożyć? Jeszcze jakieś komentarze, że na pewno ten ex z historii zdradzał ją bo sobie tak szybko nową znalazł.

    #zwiazki #gorzkiezale #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, LongWayHome +23 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki jak poradzić sobie z #nerwica i #depresja
    W domu jako dziecko przeżyłem awantury, krzyk, strach co moim zdaniem zapoczątkowało nerwicę. Szkołe jakoś przeszedłem, ale już wtedy pewne sytuacje mnie mocno stresowały. Studia zacząłem ale szybko zrezygnowałem bo właśnie nie radziłem sobie z nerwami i stresem. Dziś mam problemy z podjęciem najprostszej pracy.
    Zwyczajne codzienne zadania czasami to ogromne wyzwania np. wysłanie paczki na poczcie. Przed załatwieniem tak błahej sprawy mogę się zastanawiać gdzie podejść, jak zapytać, dodatkowo będąc cały wytelepany i przestraszony.
    Za mną parę rozmów o pracę, mimo że, były to najprostsze gównoprace, za najmniejszą krajową nikt mnie nie zatrudnił. Widać gołym okiem na rozmowie stres i spięcie, dodatkowo dochodzi zalanie potem, trzęsące się dłonie i nogi, jąkanie.
    Nawet przepełniony autobus miejski wywołuje u mnie nerwicę.
    Ma lub miał podobne problemy jakiś Mirek? Są jakieś leki bez recepty które chociaż trochę obniżą mój lęk czy wizyta u psychologa to konieczność. Jak sobie z podobnymi problemami poradziliście?
    Coraz bardziej się obawiam, że mi to nie przejdzie, a w przyszłości nie poradzę sobie z dorosłymi życiem.
    O tym, że z takimi objawami nigdy nie mialem różowej i podobnie w kontakcie z nimi się zachowuje to w sumie nie ma co wspominać.
    #depresja #nerwica #nerwicalekowa #przegryw #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: Sun_Tzu, ahog +4 innych
    •  

      @8848npm Wiem, ze tak powinno być. Ale w głowie jest taka ciemna zasłona, która trzyma te złe myśli. Czasami udaje się w jakiś dziwny sposób zmienić myślenie że czujesz się silny i nie masz lęku. Ale to rzadkie chwile i coraz trudniejsze do utrzymania.

    •  

      PrzyjemnyDaniel: Ja tak mam. Mnie nerwica trzymie cały dzień, nie tylko przed wyjściem na zewnątrz. Siedzę w domu przed komputerem i też mam objawy nerwicowe: zimne kończyny, pocenie. Masz może też tak, że co wieczór ok godz. 22, naglę objawy nerwicy maleją.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 23 lvl i jestem zawieszony w próżni między przegrywem a wygrywem.
    Jestem studentem uczelni technicznej. Generalnie w wolnej chwili idę tyrać do pracy żeby zarobić trochę szekli a następnie je chomikuje bądź inwestuje w siebie (szkolenia, kursy, studia) bądź hobby (fury, komputery). Na imprezy chodzę stosunkowo rzadko, ale jak idę to jestem jak dzik (w pozytywnym znaczeniu).
    Jeśli chodzi o przebywanie wśród ludzi to nie mam jakiś wielkich problemów. Nie mniej jednak lubię przebywać w swoim zaciszu (niekoniecznie piwnicy).
    Tyle tytułem wstępu. Mam problem z #rozowypasek -ami gdyż targa mną wewnętrzny konflikt, który sformułuje następującym pytaniem: Jaki jest sens wchodzenia w związek z drugą osobą?
    Otóż jestem od pięciu lat singlem. Z jednej strony nie chcę mieć partnerki dla samego "posiadania" czy grzmocenia bądź przymusu społecznego bo znajomi czy rodzeństwo ma już swoją połówkę. Z drugiej strony chciałoby się mieć towarzyszkę bo z czasem egzystencja na tym padole będzie nudnawa a pozostanie w całkowitej samotności na dłuższą metę doprowadzi człowieka do szaleństwa.
    Nie mam problemów z kontaktem z płcią piękną. Niejednokrotnie miałem sytuacje gdzie samą rozmową dochodziłem do takiego etapu gdzie laska z którą nawiązałem kontakt zaczęła dawać "znaki" i wówczas świadomie nie reagowałem. W ekstremalnych przypadkach gdzie laska sama wychodzi z inicjatywą do wejścia w związek to po prostu kulturalnie dawałem jej do zrozumienia żeby sobie darowała. Za „łatwe” dziewczyny to w sumie odprawiałem już na samym starcie.
    Generalnie nie jestem w stanie zrównoważyć emocji i rozumu gdyż ten drugi bierze górę. Nie mniej jednak zdaję sobie sprawę że na dłuższą metę będzie to dla mnie zgubne.
    Chłodnym okiem spoglądając na to, to uważam że to wszystko jest tylko chemia i psychologia. Jeśli chodzi o chemię (a właściwie o kontakty seksualne z nią związane) to wychodzę z założenia że jest to nieodzowny element wszystkich żyjątek na planecie ziemia służący jako utrzymanie gatunku, czyli w kwestii biologii ważna rzecz. Nie mniej jednak w moim odczuciu jest to po prostu czynność nagradzana wydzieleniem hormonów powodujących przyjemność. Tak samo jak z jedzeniem tyle że bez uprawiania seksu da się żyć.
    W przypadku psychologii i hierarchii społecznej to każdy ogarnięty wie że kobiety to niezłe aktorki i manipulatorki. Tu chciałbym tu zwrócić uwagę na istotną rzecz. Dlaczego kobiety mają predyspozycje do „grania” i manipulowania? Otóż uważam że jest to kolejny czynnik służący do przetrwania i utrzymania gatunku oraz zapewnienia bezpieczeństwa sobie jak i potomstwu. Chodzi mi o to że trzeba jakoś zachęcić chłopa żeby „zapylił” kobietę aby ta wydała potomstwo a następnie zachęcić go do pozostania przy niej w celach ochrony siebie jak i dzieci. Jako ochronę mam na myśli zapewnienie dachu nad głową oraz wyżywienie. No i do tego na końcu jeszcze zapewnienie szeroko pojętej rozrywki czy prezentów.
    Z drugiej strony powyższe aspekty mimo wszystko nie przekreślają tego że chciałbym mieć kogoś u boku.
    Piszę to w sumie dla swoistego „katharsis” bo trochę ta sytuacja mnie już wkurza.
    #spierdolenie #stulejacontent #przegryw #przemyslenia #rozkminy #normictwo #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    •  

      @parhelia: Ale niekoniecznie trzeba tworzyć w tym celu rodzinę. Jest kilka alternatyw.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie musisz mieć partnera, nie musisz tworzyć rodziny, w zasadzie to nic nie musisz. Jeśli chcesz być z kimś tylko po to, żeby nie być samotnym, to nie tędy droga - bo wtedy będziesz samotny będąc jednocześnie w związku, a to jest (przynajmniej w mojej opinii) gorsze niż starokawalerstwo. Z drugiej strony żyjąc tylko dla siebie istnieje duża szansa, że "stracisz" szczęście. Mimo wszystko ludzie lubią być dobrzy dla innych ludzi i dbać o innych (choć niektórzy ograniczają się w tym do dbania o własne geny). Żeby tworzyć długi i szczęśliwy związek z kimkolwiek, to chemia jest potrzebna tylko do zapłonu, bo partner powinien być przede wszystkim Twoim przyjacielem. pokaż całość

      +: NukeOps
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Nie mniej jednak w moim odczuciu jest to po prostu czynność nagradzana wydzieleniem hormonów powodujących przyjemność. Tak samo jak z jedzeniem tyle że bez uprawiania seksu da się żyć.
      I co, również nie jesz aby nie dać się instynktom? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, jestem właśnie kilka tysięcy kilometrów od domu i muszę się wam wygadać. Od 3 lat jestem zakochany po uszy w pewnej dziewczynie - jak się możecie spodziewać, bez wzajemności ( ͡° ʖ̯ ͡°) Przez ten czas spędziliśmy wiele wspólnych chwil, najpierw po prostu jako znajomi, potem udało się przenieść tę znajomość na kolejny poziom, ale usłyszałem, że musimy zostać przyjaciółmi. Nie potrafiłem się z tym pogodzić, więc po krótkiej przerwie znowu do niej napisałem, spotkaliśmy się i tak to poszło... nasze spotkania zawsze kończyły się przynajmniej całowaniem. Jednak znowu wyszło jak za pierwszym razem. Rozsądni ludzie, a ja za takiego się uważam, pewnie daliby sobie spokój. Ale ja nie potrafiłem... więc po jakimś czasie znowu wszystko było po staremu. Byliśmy razem na wspólnym wyjeździe, przespaliśmy się, a potem już z górki... spotykaliśmy się regularnie, spaliśmy ze sobą, zostawialiśmy u siebie na noc. Byłem cały w skowronkach, nie docierało do mnie, że chyba w końcu mi się udało. Mówiła mi, że dobrze jej ze mną.

    Trafił mi się wtedy wyjazd służbowy, na dosłownie 2-3 miesięce - nie mogłem odmówić, a jako dojrzały facet uważam, że tyle można poczekać. Pożegnaliśmy się, powiedziała mi, że będzie tęsknić... Na początku często ze sobą rozmawialiśmy, potem z jej strony entuzjazm opadł, aż przestała się do mnie odzywać. Usłyszałem w końcu, że to jednak nie to, a ona ostatnio spotkała się z kimś ( ͡° ʖ̯ ͡°) Czuję się, jakby mój świat legł w gruzach. Po raz kolejny, ale tym razem już chyba definitywnie. Nie potrafię się odnaleźć. Czuję się okropnie... jestem bezradny. Nie mogę się pogodzić z faktem, że wszystko co robię, wszystkie moje starania były nic nie warte. Nie potrafię przestać o niej myśleć, cały czas liczę na to, że to jednak zły sen... że wrócę do domu, i znowu będzie dobrze. Jestem słaby w te klocki, nie wiem kiedy znowu będę w stanie komuś zaufać i powiedzieć co czuję... boje się kolejny raz zostać odrzuconym.

    Rzućcie jakimś dobrym słowem, pocieszcie mnie jakoś. Większość życiowych problemów spływa po mnie jak po kaczce, potrafię sobie radzić z problemami, ale dzisiaj jestem załamany... Jestem właśnie w miejscu, gdzie pewnie sporo z was chciałoby być. A ja siedzę zamknięty w czterech ścianach, leżę na łóżku i gapie się w sufit. Nie mam siły gdziekolwiek wyjść.

    Dla tych co przeczytali moje wypociny chcialbym zrobić małe #rozdajo - wylosuję kogoś, komu wyślę pocztówkę. Nie powiem skąd, niech to będzie niespodzianka. Może chociaż komuś innemu poprawie humor, bo sobie nie potrafię.

    #zwiazki #przegryw #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Według Jordana Petersona, jeśli masz 3 spośród tych problemów - brak pracy, brak znajomych, brak partnera, poważny problem zdrowotny - to jest właściwie niemożliwe, żeby ci pomóc. Mam wszystkie. Chyba czas się w końcu zajebać. #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    •  

      @PreT: ja to nie muszę nawet pytać

    •  

      GrubaPani: 3 lata temu miałam wszystkie z tych problemów. Przez to miałam problemy ze snem i depresję. Ciężko jest w takich sytuacjach snuć plany na przyszłość (tym bardziej jeśli zaczynasz snuć fantazje o tym jak przejeżdża cię ciężarówka). Mi pomogło spisywanie na kartce rzeczy, które mam zrobić. Na początku bardzo błache bo nie chciało mi się nawet ruszać
      Czyli np na jutro:
      - wyślę co najmniej 2 CV
      - wyjdę na spacer
      - zrobię pranie

      Łatwe rzeczy ale samo skreślanie daje satysfakcję. Bezrobocie ssie - do szukania pracy czasem trzeba się zmusić, tym bardziej jeśli ktoś ma opory przed rozmową telefoniczną z obcymi osobami

      Zaakceptował: kptant}
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    dlaczego chłopcy myslą, że dziewczyny mają takie ciekawe zycie, ze ciągle pytają co słychać? "jak mija DZIONEK"? Na 99% mija mi tak samo jak Tobie, jem kanapkę, coś czytam, wracam z Lidla. Nie wiem dlaczego, ale itrytuje mnie to codzienne co słychać? Czego wy sie spodziewacie w odpowiedzi? i nie, nie pochlebia mi ,ze ktoś pyta. nie, nie należę do osób ,które lubią opowiadać o swoich przygodach, o tym, że ktoś na mnie krzywo spojrzał, że koleżanka tamto. Jaka jest dobra odpowiedź na "jak mija dzionek"? Jak odpowiadam, "dobrze", "może być" to chłopcy odbierają to jako coś dziwnego. Nie wiem z kim wcześniej mieli do czynienia, ale chyba z bajkopisarkami z tysiąca i jednej nocy.
    Jeżeli dzięki temu postowi choc jedna osoba przestanie pytać obcej osoby jak mija dzionek to było warto to napisać. #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, drlect3r +4 innych
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: to jest podstawowa forma zagadywania ludzi, od tysięcy lat. służy do nawiązania kontaktu i znalezienie wspólnej płaszczyzny do rozmowy np.
      - co słychać?
      - a wracam z sobie z lidla
      - o ja tez mam lidla blisko siebie ale chodzę do biedronki bo mają tam lepsze mrożonki
      - a jak nie lubie mrożonek, jadam tylko świeże warzywa ze względu na olej palmowy.

      Jak ma zaczynac rozmowę? "Co sądzisz o mrożonkach?" A może byłoby prościej gdybys nie musiała w ogóle nic mówić tylko chłopak by Cię obskakiwał i wysyłał dowcipy na podstawie huj wie kurwa czego.
      CIekawe jak ty zaczynasz rozmowy xD Pozatym faktycznie możesz być zwyczajnie nudna, bo większość ludzi na pytanie "co słychać" potrafi odpowiedzieć coś interesującego lub dowcipnego, niezaleznie od tego czy akurat przeżywa przygodę życia czy nie.
      pokaż całość

    •  

      CharyzmatycznyMarzyciel: @potegaklamstwa: tutaj bardziej chodzi o to, że oni spodziewają sie jakijś szczegółowej odpowiedzi, akurat tak mam z kolegą, który non stop pyta o mój dzionek, i po iluś odpowiedziach z mojej strony zarzuca mi, że sie nie otwieram
      moim zdaniem chodzi o to, że zna tylko kobiety gaduły, które trują tyłek o pierdołach i i uwazają, że ich chodzenie do sklepu jest fascynujące i każda ich przygoda jest godna opowiedzenia (wszyscy znamy takie kobiety) i ja w porównaniu z nimi się "nie otwieram" zresztą on mi opowiada jakieś szczegóły a ja sie nie odwzajemniam swoimi9 szczegółami, wysłucham, coś grzecznie odpowiem, ale nie dodaje swoich bzdurek, choć już zaczynam pisać, że gotuję obiad, ale dla mnie takie rozmowy to strata czasu, zamiast pisać, że gotuję obiad wolę go w spokoju gotować i nie zdawać relacji

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @lubie-sernik
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #zalesie #smuteczek #zwiazki
    Różowy pasek here. Miraski żale się;/ w wieku 31 się rozwodzę. 2 lata małżeństwa i 2,5 roku związku poszło się je...ć. Zjebałam sobie życie na własne życzenie. Pozostaję się tylko cieszyć że nie mamy dzieci. Od liceum spotykałam się z naprawdę fajnym niebieskim. Był tylko rok różnicy miedzy nami, więc wspólne imprezy, wspólni znajomi, wspólne pasje. Potem studia w innych miastach ale dawaliśmy radę. Nie było zdrad i fochów. Pochodziliśmy z jednego miasta i praktycznie w każdy wolny czas oboje jechaliśmy na weekend do rodziców i tam się spotykaliśmy. Było jak w bajce. Studia skończyliśmy w tym samym czasie, zamieszkaliśmy razem. Tylko że ja po ciężkich studiach lekarskich potrzebowałam trochę odsapnąć na stażu, wreszcie mieć czas na imprezy, chociaż odrobinę odpocząć i się ciut wyszaleć. Mój niebieskipasek natomiast po lubelskiej polibudzie (poliwódzie) dostał dosłownie pierdolca potrzeby stabilizacji, ślubu i dzieci right now. Nie było tygodnia w tej naszej sielance aby nie wspomniał że tylko nam brakuje do szczęścia tuptających małych stupek. Średnio raz w miesiącu woził mnie gdzieś tam pokazywać sale ślubną. Chciałam tego samego ale za rok maksymalne 2. W sumie do przewidzenia jak to się skończyło. Ja pod naciskami nie wytrzymałam, on nie chciał czekać. Równo rok od zamieszkania razem zwróciłam mu pierścionek i się rozstaliśmy. W czerwcu. W sierpniu mój ex niebieski już się z kimś zaczął spotykać, w grudniu się oświadczył, w maju był ślub. Dosłownie dziewięć i pół miesiąca póżniej urodziła mu się córka. Dostał dokładnie to czego tak pragną. W jakimś k...a zawrotnym ekspresowym tempie, byle do celu. Ja swoje odpłakałam i zaczęłam żyć na nowo. Na specjalizacji poznałam mojego męża, również lekarza. Było miło, kolorowo, ślub i wspólne plany. Dosłownie stawał na głowie aby mnie zadowolić i uszczęśliwić. Sielanka skończyła się dokładnie 2 tyg po ślubie, mąż zmienił się nie do poznania. Oschły zimny człowiek. Nagle jak filip z konopi. Przestał się jakkolwiek starać, zero zainteresowania mną tłumaczył przemęczeniem po dyżurach. Jakoś przez ponad dwa lata narzeczeństwa nie był taki strasznie zmęczony. Zero zainteresowania seksem ze mną, rozmową, wspólnym obiadem, czymkolwiek. Usiłowałam go jakoś naprawić mimo że wiem że od sierpnia cierpi na poważną wadę postawy (dupa na boku..). Robiłam wszystko co tylko mogłam kosztem siebie i bliskich aby moje małżeństwo miało jakiś sens. Dzisiaj się właśnie poddałam. Przyniosłam anginę z pracy, leżę i zdycham 3 dzień, mąż wrócił rano z dyżuru, ani cześć ani jak się czujesz. Na obiad był umówiony ze znajomymi na mieście. Poprosiłam go tylko aby przełożył na godzinę później bo naprawdę fatalnie się czuje i potrzebuje aby zabrał (naszego wspólnego)psa do weterynarza bo wymiotuje od rana i kupił mi jogurt. Powiedział nie. Nie ma czasu, nie chce mu się, idzie na miasto i jak mi tak zależy na jogurcie i psie to na pewno się jakoś zwlekę z łóżka i sama dam radę. I tak drodzy państwo z 39 'C gorączką spakowałam strategiczne rzeczy do przetrwania i rzeczywiście dałam radę zwlec się z łóżka, wynająć hotel, umówić się jutro na oglądanie mieszkania oraz telefonicznie skonsultować ze znajomym adwokatem.
    Zamieniłam świetnego chłopca na to coś nazywane jeszcze moim mężem za imprezy i wyszalenie się.. Takiej głupiej baby to drugiej chyba nie ma. A moja miłość z liceum ma się świetnie i jest szczęśliwy mimo szybkiego małżeństwa i potomka. Tylko ja zrujnowałam sobie życie na swoją własną prośbę. Dziękuje za uwagę. Przepraszam że tak długo. Nie powielajcie moich błędów. A no i tak nie mieszajcie wina z antybiotykiem bo takie uzewnętrzniania się wychodzą.. Pozdrawiam

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Być może was zastanawia czemu Kościół radykalnie nie potępia pedofilii, skąd te przenosiny do innych parafii, te pobłażliwe wypowiedzi w mediach. Czemu ich to nie oburza, jak każdego normalnego człowieka? Wyobrażacie sobie, że jakiś działacz lewicowy okazuje się mieć nazistowskie pamiątki w domu i cała lewica go broni, zamiast chcieć go zlinczować? Czemu Kościół momentalnie nie wszczyna własnych śledztw, żeby wyplenić zgniły owoc ze swoich szeregów, skoro "tylko mały procent księży to gwałciciele"? Ja wam powiem czemu.

    Miałem kumpla, który startował na księdza i po 3 latach zrezygnował z seminarium. Mówił mi ciekawe rzeczy, jak na przykład o powyższym. Czemu księża są tacy pobłażliwi? To przez celibat. Jesteś sobie latami takim księdzem, a każdy ksiądz to mimo wszystko chłop. I oni wszyscy wiedzą, jak jest ciężko wytrzymać. Więc jak taki ksiądz, który ma co dzień kontakt z dziećmi i w końcu zaczyna mu odbijać jak przegrywowi na nofapie. I jak inni księża słyszą o takim przypadku, to ich pierwszą reakcją jest współczucie dla "swojego", który przeżywał to samo co oni. Tak jak policjanci bronią innych policjantów, lekarze innych lekarzy, urzędnicy urzędników itp.

    Więc spytacie - to czemu nie zniosą celibatu? Odpowiedź jest prosta: bo to jedyny powód, dla którego mają specjalny status w społeczeństwie. Gdyby księża mogli ruchać jak każdy, to dla tych wszystkich starych bab też nagle staliby się zwykłymi chłopami. Skończyłby się ten nabożny szacunek i poważanie, status wioskowego czarodzieja. I skończyłaby się kasa i fanatyzm. Pastorzy w USA nie są otoczeni takim kultem jak księża w Polsce. Nawet nie ma porównania. I tak się kręci koło spierdolenia... #bekazkatoli

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Sytuacja z dzisiaj:
    Zwijam kable od kamerek które wcześniej monitorowały co się dzieje w domu a teraz je sprzedaję.
    Ja (do dziewczyny): Teraz będzięsz mogła bez problemu przyjmować swoich bolców, zawsze to 200 zł będzie.

    Wpadła w furię i nie chce przyjąć przeprosin za ten żart.
    Tylko zażartowałem, aż takiego można mieć kija w tyłku by tego nie zrozumieć?

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kurwica mnie już strzela. Jak znaleźć prace junior programisty w Warszawie? Ostatnio jakiś kuc na wykopie stwierdził, że nie będąc studentem PW/UW nie ma szans już na bycie programistą. 4programmers podobnie, tylko, że tam czytam, że obecnie na wejście w rynek jest za późno, bo chętnych jest za dużo i firmy mogą przesiewać CV wybierając samych studentów topowych uczelni. Masakra, jak przez 2 lata marketingu szkół programowania wejście na rynek pracy zostało tak utrudnione. Byłem na targach pracy ostatnio i firmy poszukujące studentów, uwaga, szukają ludzi z doświadczeniem.

    Czy naprawdę nikt nie rozumie, że to całe poletko IT to outsourcing i jak nie będą przybywać nowi ludzie to się wszystko stąd zawinie? Co za pokurwiony rynek. Januszerka ta sama co w innych zawodach. "noo mlask mlask kwiiiii bardzo fajne CV, rozmowa super, ale nie masz doświadczenia więc spierdalaj...aaa.. pierwsza praca? no nie masz doświadczenia wykurwiaj" a potem "ehh nie ma pracowników, no skąd mam ich wziąć bo te studenty nic nie potrafią". Mam kolegów studentów 2-3 rok różnych uczelni: PW/UW/WIT/PJATK i problem jest ten sam - nikt nie chce studentów, a co dopiero samouków. Coraz mniej ludzi na roku pracuje. Coraz częściej spotykam przypadki, gdzie dopiero ktoś po magisterce prace znajduje. Jak się wyróżnić w takim tłumie przebranżawiaczy?

    #programowanie #pracait #pracbaza #januszebiznesu #naukaprogramowania

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  

      @kabdul: A to, chodziło mi o ogół, LO, tech, studia zresztą też.
      Po pierwsze klasyfikacja przedmiotów jest z ubiegłego wieku, wykładane jest wszystko, czy to jest potrzebne? żaki uczą się bardzo dużo, a tak naprawdę nie uczą się niczego, takich ludzi z wiedzą "all know" jest potrzebny naprawdę promil.
      Zamiast tego powinno byś maksymalne skupienie się na jednej praktycznej dziedzinie.

      Wiedza z innych dyscyplin tyko fakultatywnie i bardziej nastawiona na początku na naukę samodzielnego wyszukiwania inf. z każdej innej dziedziny, czy dyscypliny i samo ćwiczeń, ale to jako substytut.
      pokaż całość

    •  

      @miszczu90: Po pierwsze klasyfikacja przedmiotów jest z ubiegłego wieku, wykładane jest wszystko, czy to jest potrzebne? żaki uczą się bardzo dużo, a tak naprawdę nie uczą się niczego, takich ludzi z wiedzą "all know" jest potrzebny naprawdę promil. Zamiast tego powinno byś maksymalne skupienie się na jednej praktycznej dziedzinie.

      Na moich studiach były takie przedmioty jak: podstawy programowania(c/c++), programowanie obiektowe(java), bazy danych, zaawansowane bazy danych, sieci komputerowe, inżyniera oprogramowania, programowanie wysokopoziomowe(java), technologie webowe(html/css/js + java/jsp), programowanie współbieżnie, sztuczna inteligencja, systemy rozproszone, aplikacje chmurowe, angielski. Oprócz tego masa niskopoziomowych przedmiotów, sieci, linux

      Ty po prostu nie rozumiesz idei studiów. Studia nie mają dopasowywać się do technologii bo jest to niemożliwe. Studia mają dać ci solidne podstawy, których nie znajdziesz w internie. Podstawy, po których samemu będziesz mógł zacząć się uczyć w danej dziedzinie. To, że wielu Polskim uczelniom się to nie udaje to jest sprawa bardzo słabych profesorów. Studia w swoich założeniach miały przekazywać unikatową wiedzę, stricte inżynierską i ogólną, której zadaniem jest poszerzenie horyzontów, a nie nauka klepania CRUDa czy stronki do WordPressa.
      Czy studia spełniają swoją rolę? Większość tak, dlatego że po studiach możesz zostać:
      - programistą niskopoziomowym
      - programistą wysokoziomowym
      - bazodanowcem
      - sieciowciem
      - adminem
      - specjalistą od AI
      A ty chcesz od studiów, aby zrobić z nich drugi bootcamp. Studia to nie zawodówka ich celem nie jest nauka programowania w celu umożliwienia tobie pracy. Studia mają właśnie pokazać ci, że jest coś więcej niż CRUD i JavaScript, że nie wszystko opiera się na webówce. Studia dają ci podstawową wiedzę na temat różnych dziedzin, ale specjalizować się i uczyć w danej dziedzinie musisz sam. Przestańcie wymagać od studiów nauki do konkretnych zawodów - to nigdy nie był cel studiów.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (83)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To jest nawet zabawne, że w domu i w szkole wszyscy widzieli we mnie potencjał a ja okazałem się być kretynem i ostatecznie zostałem nikim. xD
    #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

    +: lubie-sernik, LAU-RA +9 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak mam interpretować zachowanie swojego niebieskiego? Kiedyś potrafił mnie macać po cyckach i niemalże wkładać mi rękę w majtki w parku, co mnie wręcz wkurzało. Sam mnie całował i obejmował. Teraz jak go przytulę to się wyrywa/odsuwa, albo mówi "weź". Z własnej inicjatywy mnie nie pocałuje, jak ja zainicjuję to pocałuje, ale tuż przed zrobi dziwną minę. Kiedyś kiedy do niego przychodziłam to przytulałam go na powitanie i często przechodziliśmy od razu do seksu, bo zaczynał mnie rozbierać i całować.

    Powiedziałam mu to wszystko i w sumie się do tego nie odniósł. Wcześniej tylko wspomniał, że krępuje go jak ktoś go przytula, ale nigdy tak nie było. Jak mam to wszystko rozumieć?

    #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikaniebieskichpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Miałem bardzo nieprzyjemną sytuacje z kontrolerką #polregio w #poznan i chce napisac skarge. W skrocie:
    Opryskliwa kontrolerka zrobila zdjecie mojej legitymacji i nie pozwolila odmowic mandatu. Myslicie ze taka wiadomosc bedzie odpowiednia?

    Witam,
    Piszę w związku z nieakceptowalnym zachowaniem jednej z Pań kontrolujących bilety w Waszych pociągach. Pani legitymująca się numerem ***** sprawdzała bilety na trasie Poznań-Oborniki Wielkopolskie. Pani wystawiła mi mandat, ponieważ według niej pieczątka szkoły była nieczytelna. Rozumiem, miała do tego prawo. Jednakże sposób, w jaki zachowała się później jest skandaliczny. Pani kontroler poinformowała mnie, że nie ma możliwości nie przyjęcia mandatu, ponadto również nie jest możliwa płatność kartą. Następnie Pani bez mojej zgody zrobiła zdjęcie mojej legitymacji, swoim prywatnym (!) telefonem. Poinformowana, że istnieje coś takiego jak ochrona danych osobowych, zaczęła swoje tłumaczenia nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości. Poproszona o usunięcie zdjęcia odmówiła. Sprawa nadaje się do nagłośnienia, bo takie zachowanie absolutnie nie powinno mieć miejsca, a osoby które nie szanują innych ludzi i sądzą, że mogą sobie pozwolić na tak wiele nie powinny mieś styczności z ludźmi, a szczególnie z młodymi osobami, bo szacunek należy się każdemu.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kptant
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

    •  

      Prowadzę ostatnio sporo korespondencji z osobami odpowiedzialnymi za RODO. Głównie są to adresy rodo@firma.pl. Wiem, że pojedyncza osoba jest odpowiedzialna za ten zakres, ale nie znam płci. Trudno wybrać odpowiedni zwrot - pozostaje tylko liczba mnoga, co też brzmi dziwnie.
      Czasem chcemy nieco skrócić dystans i ww forma jest zbyt oficjalna, ale "cześć" jest niedopuszczalne. I tak dalej.


      Krótko mówiąc dostrzegam braki w naszym języku i przy całym szacunku do językoznawców uważam, że ta zmiana (która I TAK zachodzi w naszym języku), jest uzasadniona.

      @maciejg: takie jedno ładne przywitanie mamy, brzmi "dzień dobry" ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    •  

      @Limonene albo "dobry wieczór". Oh, wait... ;)

    • więcej komentarzy (11)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #anonimowemirkowyznania

0:0,0:4,0:3,0:3,0:12,0:4,0:3,0:5,0:0,1:7,0:3,0:0,0:1,0:1,0:5

Archiwum tagów