•  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    Kim rasowo jest Polak?
    Otóż Polacy są rasowo typowym wybitnie zmieszanym narodem, podobnie jak np. Finowie są takim.
    W Europie, przyjmując pewną klasyfikację, mamy obecnie cztery główne typy rasowe: nordyczny, laponoidalny, śródziemnomorski i armenoidalny. Właściwie przedstawicieli czystych ras można policzyć na palcach, wszyscy są jakąś tam mieszaniną. Typowy Polak jest mieszańcem nordyczno-laponoidalnym z przewagą typu nordycznego.
    O typie rasowym decyduje ok. 60 cech wyglądu, głównie twarzy i czaszki, ale powiedzmy tylko o niektórych.

    Charakterystyka typu nordycznego (główna koncentracja w południowej części Skandynawii): Nordyk jest wysokiego wzrostu, smukłej budowy ciała; włosy faliste, jasnoblond; skóra dość silnie owłosiona; oczy jasne; głowa wydłużona, twarz pociągła, nos wąski, wysklepiony.

    Charakterystyka typu laponoidalnego (główna koncentracja w północnej części Skandynawii oraz w Rosji): wzrost bardzo niski do niskiego, budowa słaba; krótkie nogi, długi tułów i ręce; włosy czarne do ciemnobrązowych, proste, bardzo słabe owłosienie ciała, oczy brązowe, skóra żółtawa, twarz bardzo krótka, dość szeroka, nos słabo wydatny, wklęsły, koniuszek zadarty.

    Mieszanką tych dwóch typów jest większość Polaków.

    Więcej informacji w artykułach Prof. Krzysztofa Borysławskiego.

    Poniżej Laponki w strojach Ludowych z północy Norwegii.

    #ciekawostki #antropologia #nauka #polska #swiat #europa #biologia #europa
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Wielokrotnie naukowcy przeprowadzali badania na temat związku fizycznych właściwości ciała z inteligencją. Wyniki wydają się być zaskakujące:

    - Osoby o gęstszym owłosieniu ciała mają wyższą inteligencję
    - Osoby o dużej głowie mają wyższą inteligencję
    - Osoby o jasnych oczach mają wyższą inteligencję niż osoby o ciemnych
    - Osoby o niebieskich oczach mają wyższą inteligencję niż osoby o brązowych
    - Osoby o blond włosach mają wyższą (!) inteligencję niż osoby o innych kolorach włosów - mowa o naturalnym kolorze. Farbowane blondynki i tak pozostają najgłupsze.
    - Osoby o dłuższym "kciuku" i "wskazującym" palcu u stóp są inteligentniejsze niż osoby o podobnych długościach palców u stóp

    Ale jeszcze ciekawe są efekty powiązania tych wyników z danymi antropologicznymi.
    Otóż, wychodzi na to, że rasy północnoeuropejskie, dokładniej nordycka i celtycka, są najinteligentniejszymi rasami ludzkimi. Jakoże nauka udowodniła, że #rasizmzawszespoko, możemy zająć się selekcją naturalną, czyli mechanizmem, który sprawił, że wśród populacji Islandii udział genów norweskich wynosi około 60%, a genów irlandzkich - 30%. Mogłoby to oznaczać, że selekcja naturalna zadziałała niczym jakaś nazistowska zasada kontrolowanego łączenia "wyższych" ras i uczyniła Islandczeków jednym z najinteligentniejszych narodów świata. I faktycznie, dane demograficzne na to wskazują, choć nie są jednoznaczne - według tych samych danych najwyższy iloraz inteligencji na Ziemi posiadają Chińczyki. Zapewne wiecie, że chodzi o jakość chińskich testów IQ, ale jest to teoria zbyt "nieprofesjonalna" żeby odnosić ją do badań naukowych.

    #ciekawostki #antropologia #islandia #chiny #rasizmzawszespoko #ciekawostka #nadtag
    pokaż całość

  •  

    Paleomezaliansy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przejrzałem archiwum Archeowieści i wybrałem moim zdaniem najciekawsze streszczenia dotyczace krzyżowania się przodków ludzi współczesnych z ludźmi typu archaicznego (Homo erectus/ ergaster, neandertalczycy). Ostatnie streszczenie pochodzi ze 'Świata Nauki'.

    https://archeowiesci.pl/2011/09/19/zaskakujaco-prymitywna-czaszka-jak-na-swoj-wiek/

    Nowoczesne analizy czaszki odkrytej w 1965 r. w Nigerii dostarczyły kolejnych dowodów na to, że ewolucja ludzi była bardziej złożonym procesem, niż to sobie wyobrażaliśmy.

    Już kilkadziesiąt lat temu antropolodzy badający czaszkę odkrytą w schronisku skalnym Iwo Eleru zauważyli, że ma ona dość prymitywne cechy, z których najbardziej rzucały się w oczy wydatne wały nadoczodołowe. Nie jest to co prawda jakaś niezwykła cecha. Takie wały mieli neandertalczycy i Homo erectus. Jednak datowanie radiowęglowe leżącego obok czaszki węgla drzewnego wskazywało, że znalezisko ma zaledwie około 13 tys. lat, a więc pochodzi z czasów, gdy na Ziemi powinni być już tylko w pełni wykształceni Homo sapiens.
    Niedawno zagadkową czaszką zainteresował się międzynarodowy zespół naukowców. Używając nowoczesnych technik (m.in. obrazowania trójwymiarowego) ponownie przebadali czaszkę.
    Okazało się, że jej cechy morfologiczne rzeczywiście lokują ją między współczesnymi ludźmi a wymarłymi już neandertalczykami i Homo erectus. Analizy wykazały też, że czaszka ta nie mieści się w zakresie różnorodności współczesnych przedstawicieli naszego gatunku. Najbardziej przypomina czaszki mieszkańców Afryki sprzed 117-126 tys. lat oraz bardzo wczesnych Homo sapiens z izraelskich stanowisk Skhul i Qafzeh (około 120-80 tys lat).
    Tymczasem czaszka z Nigerii na pewno nie jest tak stara. By mieć pewność co do jej wieku, badacze przeprowadzili datowanie metodą szeregu uranowego próbek samej czaszki. Dały one wyniki w zakresie 16,3-11,7 tys. lat temu, a więc w pełni potwierdziły wcześniejsze datowania.
    Zdaniem badaczy czaszka ta jasno pokazuje, że pojawienie się współczesnego Homo sapiens nie spowodowało nagłego zniknięcia bardziej prymitywnych populacji ludzi. W rzeczywistości był to proces dużo bardziej złożony. Bardzo możliwe, że przez długi czas grupy różnie zaawansowanych ludzi żyły obok siebie i mogły krzyżować się między sobą, co sugerują niedawne badania genetyczne.
    Jak podkreślają badacze, czaszka ta symbolizuje nasz brak wiedzy o ewolucji ludzi w zachodniej Afryce, gdzie znaleziono bardzo mało skamieniałości.

    https://archeowiesci.pl/2006/10/31/potomek-neandertalczyka-i-homo-sapiens/

    Przebadanie szczątków prehistorycznego człowieka, które znaleziono w Rumunii w 1952 roku, przyniosło sensację. Czaszka, żuchwa i łopatka sprzed 30 tysięcy lat mają zarówno cechy homo sapiens (człowieka współczesnego) jak i neandertalczyka.

    https://archeowiesci.pl/2007/01/17/kolejny-mieszaniec/

    Czaszkę mającą cechy charakterystyczne dla neandertalczyków i Homo sapiens znaleźli naukowcy w rumuńskiej jaskini Pestera cu Oase (Jaskini z Kośćmi). Ich zdaniem to kolejny dowód na to, że oba gatunki ludzi współżyły ze sobą. Swoje odkrycie opublikowali w PNAS.

    https://archeowiesci.pl/2016/02/18/bardzo-wczesne-harce-z-neandertalczykami/

    Neandertalska kobieta, która żyła w górach Ałtaj na Syberii 50 tys. lat temu, miała w swoim DNA geny pochodzące od Homo sapiens. Odkrycie to wzmacnia przekonanie, że obie grupy ludzi mieszały się ze sobą wielokrotnie.

    https://archeowiesci.pl/2011/05/09/naukowcy-skasowali-jeden-gatunek-czlowieka/

    Czaszka znaleziona w 1994 r. w pobliżu miejscowości Ceprano niedaleko Rzymu stanowiła dla badaczy sporą zagwozdkę, gdyż nie za bardzo pasowała do znanych gatunków ludzi. Uznano ją więc za pozostałość po kolejnym gatunku – Homo cepranensis. Najnowsze badania wykazały jednak, że należy ją przypisać Homo heidelbergensis. Tym samym Homo cepranensis przejdzie do historii nauki, chyba że ktoś stanie w jego obronie.

    https://archeowiesci.pl/2014/07/13/naukowcy-chca-skasowac-jeden-z-kluczowych-gatunkow-czlowieka-subskrypcja/

    Homo heidelbergensis miał być wspólnym przodkiem Homo sapiens i neandertalczyków. Niektórzy badacze uważają jednak, że w ogóle nie istniał.

    https://archeowiesci.pl/2013/10/18/czaszki-z-gruzji-moga-skasowac-kilka-gatunkow-czlowieka/

    Przeciwnicy dzielenia wczesnych Homo na liczne, niewiele różniące się, gatunki otrzymali niezwykle silny argument. W słynnym gruzińskim Dmanisi znaleziono w jednym miejscu pięć czaszek z tego samego okresu, które bardzo się od siebie różnią.

    http://www.swiatnauki.pl/8,1108.html
    Badania DNA sugerują, że wczesny Homo sapiens krzyżował się z innymi gatunkami ludzkimi, a proces ten mógł odegrać kluczową rolę w naszych sukcesach ewolucyjnych.

    Choć trudno to sobie dziś wyobrazić, przez większą część naszej historii rodowej dzieliliśmy Ziemię z wieloma innymi gatunkami ludzkimi. Jeszcze przed 40 tys. lat obok Homo sapiens żyły takie gatunki jak neandertalczycy czy karłowate H. floresiensis. Przez dziesięciolecia naukowcy zastanawiali się, co doprowadziło do powstania gatunku H. sapiens i dlaczego tylko on pozostał dziś na Ziemi. W dużej mierze dzięki badaniom genetycznym z lat 80. ubiegłego wieku jedna z hipotez zdobyła sobie uprzywilejowaną pozycję. Głosi ona, że człowiek anatomicznie nowoczesny narodził się w Afryce, a następnie skolonizował resztę Starego Świata, całkowicie zastępując inne, archaiczne gatunki Homo. Ale pytanie, dlaczego ta nowa forma człowieka nie ma dziś na świecie żadnej konkurencji, pozostawało bez odpowiedzi. Być może najeźdźcy wybili napotykanych „tubylców”, może okazali się od nich sprytniejsi lub bardziej konkurencyjni albo po prostu zostawiali po sobie więcej potomstwa. Jakkolwiek było, jedno wydawało się pewne: eliminacja okazała się całkowita i po tych archaicznych Homo nie pozostał żaden genetyczny ślad.

    Ten model niedawnego pożegnania z Afryką (dosł. „niedawnego afrykańskiego zastąpienia” – Recent African Replacement), jak się go określa, pozostawał w zasadzie niewzruszonym paradygmatem ewolucji człowieka współczesnego w ciągu ostatnich 25 lat. Ale dziś staje się coraz bardziej oczywiste, że będziemy musieli się z nim rozstać. Ostatnie sukcesy technik sekwencjonowania DNA pozwoliły naukowcom zgromadzić ogromną kolekcję danych genetycznych, zarówno w odniesieniu do ludzi żyjących, jak i gatunków wymarłych. Analiza tych danych, z wykorzystaniem coraz doskonalszych narzędzi obliczeniowych, jasno pokazuje, że nasze dzieje rodowe były daleko bardziej złożone, niż się dotąd wydawało. Okazało się, że dzisiejsi mieszkańcy Ziemi są nosicielami genów neandertalskich i innych archaicznych gatunków Homo, co świadczy, że wcześni przedstawiciele Homo sapiens krzyżowali się ze swymi kuzynami, a owoce tych krzyżówek zachowały płodność i były w stanie przekazać swoje genetyczne dziedzictwo przez tysiące pokoleń. Odkrycia te nie tylko zburzyły dotychczasowe poglądy na nasze pochodzenie, ale pozwalają też stawiać pytania o zakres tego krzyżowania, o miejsce, gdzie się ono dokonywało, i o ewentualne korzyści z tych związków dla naszego gatunku.
    Więcej w miesięczniku „Świat Nauki” nr 06/2013 »

    #nauka #biologia #ciekawostki #antropologia
    pokaż całość

  •  

    Czaszki z TALGAI i z KOW SWAMP - Polityczna poprawność przeciwko obiektywnej prawdzie naukowej.

    Bez wnikania w zasadność, lub nie tych datowań uczeni twierdzą, że ludzie żyli w Australii już około 40-50 000 lat temu (inni, że nawet wcześniej!). Ustalili, że Australia w swojej historii była zasiedlana w kilku falach mirgacji przez przybyszów z innych rejonów świata - inni twierdzą, że nie była tak izolowana do przybycia tam Europejczyków jak zakładano. Wielu wybitnych antropologów, jak (nieżyjący) Alan Thorne i Milford Wolpoff w anatomii Aborygenów widzi cechy, jakie charakteryzowały dawnych ludzi określanych mianem Homo erectus. Była to bardzo zrożnicowana morfologicznie gałąź rodzaju ludzkiego, której przedstawiciele zamieszkiwali Azję, Europę i Afrykę. Wielu paleoantropologów jest przekonanych, że przodkowie Aborygenów w czasie wędrówki przez wyspy indonezyjskie kojarzyli się z zamieszkującymi tam ludźmi zwanymi Homo erectus z Jawy:https://pl.wikipedia.org/wiki/Sangiran bo to właśnie cechy ich anatomii są widoczne u Aborygenów. Jak wspomniałem uczeni twierdzą, że Aborygeni z anatomią nieodróżnialną od współczesnych rodzimych Australijczyków - co wiadomo z zapisu kopalnego - żyli na kontynencie Australijskim już dziesiątki tysięcy lat temu, dlatego dziwi, że znalezione czaszki w Talgai i Kow Swamp, które mają bardzo wyraźne cechy Homo erectus, datowane są jedynie na 13 i 10 000 lat! Fakt ten dowodzi, że ludzie o tak wyraźnych cechach Homo erectus żyli jeszcze niedawno oraz tego, że erektusy z Jawy (być może nie tylko z Jawy) mieli znaczny wkład w kształtowaniu puli genetycznej Aborygenów. Wiele ostatnich odkryć dowiodło, że wszyscy ludzie poza rdzennymi Afrykanami posiadają neandertalskie geny, co dowodzi, że neandertalczycy należeli do tego samego gatunku, co człowiek współczesny: [1] Inne badania genetyków dowodzą, że przodkowie ludzi współczesnych krzyżowali się z innymi przedstawicielami ludzi tzw. archaicznych w tym z Homo erectus/ ergaster: http://www.swiatnauki.pl/8,1108.html , a więc czaszki z Talgai i Kow Swamp dostarczają dodatkowych dowodów na jedność ludzkiego gatunku. Innymi słowy na to, że wszyscy żywi i kopalni ludzie zawsze stanowili ten sam, wysoce zróżnicowany morfologicznie gatunek. Obraz taki nie podoba się wielu antropologom i dlatego zignorowali istnienie czaszek z Talgai i Kow Swamp, lub usiłują im nadać inny status niż mają. Np. twierdzą, że ich podobieństwo do Homo erectus z Jawy jest czysto przypadkowe, albo że ich specyficzna anatomia nie stanowi dziedzictwa po Homo erectus, tylko jest wynikiem deformacji. Pod tym adresem można znaleźć rzetelną krytykę tych poglądów oraz tego, że ich autorzy uparcie próbują zamieść pod dywan fakty wynikające z istnienia tych czaszek: http://www.canovan.com/HumanOrigin/kow/kowswamp.htm
    CZASZKA z TALGAI. Czaszka ta znaleziona została w Queensland w 1886 roku. Przechowywana była w prywatnym domu aż do roku 1914, kiedy to na kongresie nauki w Sydney głośno obwieszczono jej istnienie. Potem jednak zapadła się w mrok niepamięci, aż do 1948 roku, kiedy N.W.G. MacIntosh, profesor anatomii na uniwersytecie w Sydney, rozpoczął lata pracowitych badań nad nią.
    „Science News" (z 20 kwietnia 1968, str. 381) w redakcyjnym komentarzu pisały: „Ze swoim cofniętym czołem, ze swoją wysuniętą do przodu twarzą, wydatnymi łukami brwiowymi oraz wielkimi kłami (czaszka Talgai) ma w sobie wiele cech charakterystycznych dla tak zwanego Człowieka jawajskiego. Homo erectus ... A tymczasem są to szczątki czternastoletniego aborygeńskiego chłopca, który żył i umarł w Queensland 13.000 lat temu i który należał do gatunku Homo sapiens”. W informacji tej czytamy ponadto: „Doniosłość tego odkrycia polega na tym. że wskazuje ono, iż Homo erectus i Homo sapiens mogły być tym samym gatunkiem”.
    KOW SWAMP. W kilka lat po opublikowaniu owego sprawozdania na temat czaszki Talgai, A.G. Thorne oraz P.G. Macumber odkryli szczątki ponad trzydziestu osobników na obszarze Kow Swamp, Australia, Victoria. Wiek ich określono na dziesięć tysięcy lat.
    W roku 1972 „Nature" (nr nr 238-316) zamieścił szczegółowe sprawozdanie na temat tych szczątków, które będąc szczątkami ludzkimi, ujawniają jednak archaiczne rysy czaszek, co sugeruje przetrwanie w Australii gatunku Homo erectus aż do tak niedawnych czasów jak okres sprzed 10.000 lat.”

    Na koniec jeszcze o definiowaniu gatunku. Wśród wielu antropologów istnieje pod tym względem istna wolna Amerykanka. Jedni twierdzą, że kiedy dwie populacje krzyżują się ze sobą i owocem tego kojarzenia jest płodne potomstwo, to mamy do czynienia z tym samym gatunkiem. Tak jest w przypadku ludzi współczesnych, neandertalczyków i Homo erectus, bo jakby było inaczej, to geny tych dawnych ludzi nie przetrwałyby w naszych genomach. Nawet specjacja nie jest mechanizmem powstawania nowych gatunków, ponieważ nawet jak dwie populacje koni czy ryjówek przestają się ze sobą krzyżowań, to w dalszym ciągu mamy do czynienia z końmi czy ryjówkami, a nie NIEkońmi i NIEryjówkami. Pomiędzy przodkami ludzi wpółczesnych i ludźmi archaicznymi nie powstała bariera rozrodcza, a ich potomstwo okazało się płodne, więc na jakiej podstawie nazywa się je hybrydami? Uczeni zwolennicy mnożenia bytów ponad miarę poprzez tworzenie różnych gatunków ludzi, zignorowali widoczną zmienność w obrębie ludzkiego gatunku i stworzyli sobie swoje własne, arbitralne kryteria tworzenia odrępnych taksonów ludzkich. Więcej można o tym przeczytać TUTAJ: https://www.wykop.pl/wpis/27313743/neandertalczycy-i-o-mnozeniu-bytow-ponad-miare-pal/ TUTAJ:
    http://kosmos.icm.edu.pl/PDF/2000/375.pdf TUTAJ: https://www.wykop.pl/wpis/27206019/wielki-spor-o-malego-czlowieka-hobbita-z-flores-ci/ TUTAJ:https://www.wykop.pl/wpis/27248631/pochodzenie-i-ewolucja-czlowieka-o-h-habilis-http-/

    i TUTAJ:

    Dokładniej zbadano allometrię i ontogenezę neandertalczyka. Mieści się w zakresie znanej nam wiedzy o ludziach współczesnych. Innymi słowy: wiedza genetyczna koreluje z anatomiczną. Należymy do tego samego gatunku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://science.sciencemag.org/content/357/6357/1282

    [1]

    Effects of Neanderthal DNA on Modern Humans

    http://www.the-scientist.com/?articles.view/articleNo/50571/title/Effects-of-Neanderthal-DNA-on-Modern-Humans/&utm_campaign=NEWSLETTER_TS_The-Scientist-Daily_2016&utm_source=hs_email&utm_medium=email&utm_content=57092996&_hsenc=p2ANqtz--MQvIX82Gp0C8_kzT9dxFIsbFpbtwCfUg6QUbSo37rwfuxaaDtbtQ1VVqJRxZlfZIvYq4EjgU73jv1Cjl5ZEkrkLgAfw&_hsmi=57092996//#.WdfKRKINUSg.facebook

    #nauka #antropologia #paleoantropologia #gatunek #australia #ciekawostki @Sierkovitz
    pokaż całość

  •  

    Piersi. Boski odprysk ewolucji - Po co kobietom piersi?

    Kobiecie do skutecznego wykarmienia potomstwa wcale nie potrzebne są dużych rozmiarów piersi. Inwestowanie przez organizm w tak dużych rozmiarów narządy jest z punktu widzenia hipotezy Darwina zwykłym marnotrawstwem. Niektórzy tą anomalię z punktu widzenia ewolucji usiłują tlumaczyć hipotezą doboru płciowego, ale przecież mężczyźni gustują w różnych rozmiarach biustu.

    http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129155,13805140,Boski_odprysk_ewolucji.html

    Naukowcy w celach badawczych odwiedzili klub nocny. Porównywali liczbę mężczyzn nagabujących kobiety przed włożeniem przez nie lateksowych wkładek powiększających biust i po

    Rozmowa z: Agnieszką Żelaźniewicz z Katedry Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego

    Wojciech Moskal: No i po co wam te piersi?

    Agnieszka Żelaźniewicz: Do końca nie wiadomo. Z jednej strony to proste - żeby karmić dzieci. Ale w takim razie dlaczego wszystkie mamy piersi, nawet jeśli akurat nie karmimy?

    Bo my, mężczyźni, je uwielbiamy?

    - To za mało, by rozwiązać naszą ewolucyjną zagadkę.

    Wśród ssaków naczelnych jesteśmy jedynym gatunkiem, który cechuje się tak wyraźnie zaznaczonym dymorfizmem płciowym w obrębie gruczołów sutkowych. Tylko u kobiet piersi powiększają się w czasie rozwoju płciowego i pozostają widoczne do końca życia. Z biologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia nie ma to żadnego sensu - ot, zbędny wydatek energetyczny.

    U samic pozostałych naczelnych gruczoły sutkowe powiększają się pod wpływem hormonów dopiero w ciąży i zanikają, kiedy matka odstawi młode od piersi.

    U nas też tak było?

    - Ponieważ dzielimy korzenie ewolucyjne ze współczesnymi małpami, można przypuszczać, że u przodków Homo sapiens było podobnie. A potem jakiś bodziec spowodował, że piersi pozostają widoczne przez większą część życia kobiety.

    Istnieje hipoteza, że winny jest seks. W odróżnieniu od innych zwierząt samiec Homo sapiens patrzył podczas stosunku na piersi samicy. Jak w słynnej scenie w "Walce o ogień" Jeana-Jacques'a Annauda, gdy bohater po raz pierwszy kocha się z kobietą twarzą w twarz, a nie od tyłu. To miał być kamień milowy w naszej ewolucji.

    - To błędna hipoteza - człowiek wcale nie jest takim wyjątkiem. Szympansy bonobo też uprawiają seks we wszystkich możliwych konfiguracja i pozycjach.

    Czyli po co wam piersi?

    - Potencjalnych odpowiedzi jest wiele.

    Dorothy Einon z University College w Londynie uważa, że są one przystosowaniem do klimatu. Nasi przodkowie zamieszkujący Afrykę byli narażeni na stres temperaturowy, a duże piersi mogły działać jak chłodząca płetwa zwiększająca powierzchnię ciała i chroniąca rozwijający się płód przed gorącem.

    To jednak mogłoby sugerować, że kobiety żyjące w cieplejszym klimacie mają większe piersi, a tak nie jest.

    Inni badacze skupiają się na laktacji i opiece nad dzieckiem. Większe piersi mogą ułatwiać proces karmienia mlekiem i pozwalają matce na trzymanie dziecka w dogodniejszy sposób. Większa ilość tkanki tłuszczowej w obrębie gruczołów piersiowych może również ogrzewać mleko, zastępując futro naszych przodków.

    Jeżeli jednak to byłoby kluczowe dla przetrwania potomstwa, duże piersi byłyby znacznie bardziej powszechne.

    Część naukowców sugeruje, że stale powiększone piersi są produktem ubocznym innych procesów ewolucyjnych. Prof. Bogusław Pawłowski kierujący Katedrą Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego uważa, że piersi u kobiet pojawiły się już u Homo erectus. Impulsem miało być ochłodzenie klimatu.
    Piersi: Historia naturalna i nie

    Słynny amerykański humorysta i zdobywca Nagrody Pulitzera Dave Barry powiedział kiedyś, że ''kobiece piersi istnieją po to, by robić z mężczyzn głupców''. Zdaniem Florence Williams dziś równie dobrze można by powiedzieć, że piersi są po to, by głupców robić z dzieci.

    Kiedy sama karmiła, jej mleko zawierało duże ilości nadchloranów - jednego z podstawowych składników paliwa rakietowego. Williams nie jest jednak żeńskim odpowiednikiem Supermana, lecz jedynie amerykańską dziennikarką naukową i pisarką. Jej mleko nie różniło się wcale od mleka innych Amerykanek. Oprócz tłuszczów, białek i witamin zawiera ono pestycydy, detergenty, kosmetyki i wiele innych elementów kojarzących się raczej z podręcznikiem chemii organicznej, a nie z poradnikiem dla przyszłych matek. Tkanka tłuszczowa piersi chłonie toksyny jak gąbka.

    ''A wszystkie one obniżają przecież IQ dzieci'' - pisze Williams w swojej książce ''Breasts: A Natural and Unnatural History''.

    Zdrowie, zanieczyszczenie środowiska i ich wpływ na kobiece piersi (choć nie tylko kobiece - Williams opisuje przypadki raka sutka rozpoznanego u amerykańskich żołnierzy stacjonujących w jednej bazie w Karolinie Północnej) należą do najważniejszych tematów poruszanych w książce.
    br<>Williams zaczyna od postawionego również w powyższym wywiadzie kluczowego pytania: po co kobietom piersi? Jej książka to kompendium tego, co wiemy o kobiecych piersiach. Momentami może nieco subiektywne, ale czy to naprawdę przeszkadza?

    Bez względu na pochodzenie piersi niewątpliwie są dziś symbolem kobiecości i piękna. Najważniejszym?

    - Nie. Z badań wiadomo, że mężczyzna w pierwszej kolejności ocenia stosunek wagi ciała do wzrostu - popularne BMI - oraz WHR, czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder.

    Jaki jest ideał WHR?

    - 0,7, czyli mniej więcej 60 cm w talii i 90 cm w biodrach. Oczywiście chodzi tutaj o proporcję, a nie o idealne wymiary. Jeżeli kobieta ma więcej tkanki tłuszczowej, ale jej dystrybucja jest zgodna ze wskaźnikiem WHR bliskim 0,7, to jest równie atrakcyjna jak jej szczuplejsza koleżanka.

    Jeżeli dołożymy obwód piersi, mamy słynne 90-60-90?

    - Tak i z ewolucyjnego punktu widzenia ma to sens - wszystkie te wskaźniki są silnie determinowane przez hormony płciowe i przez to mogą informować mężczyznę o płodności.

    I kobiety świetnie o tym wiedzą?

    - No jasne. Podkreślają piersi, nosząc odpowiednio dobrane, modelujące biustonosze i wydekoltowane bluzki czy zakładając buty na wysokim obcasie wymuszające postawę ciała eksponującą biust. Chirurgia plastyczna piersi to miliardowy biznes. W internecie są tysiące ofert i sposobów bezoperacyjnego powiększania biustu.

    Ale pamiętajmy, że zainteresowanie piersiami jest obserwowane nie tylko w kulturze zachodniej, w której kobiety okrywają piersi ubiorem, przez co mogą one stanowić dla mężczyzn silniejszy bodziec. Są one seksualnym wabikiem również w kulturach, w których kobiety ich nie zasłaniają. Mężczyźni z plemienia Janomamów zamieszkującego tereny Brazylii i Wenezueli, mimo że kobiety cały czas chodzą tam nago, uważają ich piersi za ponętne. Podobnie jest u Buszmenów Gwi zamieszkujących centralny region Kalahari w Botswanie.

    Piękne, ponętne, pociągające. Czyli duże?

    - Nie do końca. Oprócz wielkości dla mężczyzn bardzo ważnym czynnikiem jest symetria. To sygnał czysto biologiczny. Piersi zaczynają się gwałtownie powiększać podczas dojrzewania pod wpływem hormonalnej burzy i innych czynników mających związek ze środowiskiem. Jeżeli powiększają się równomiernie, to dla mężczyzny sygnał, że kobieta ma dobre geny zdolne oprzeć się potencjalnie szkodliwemu środowisku.

    Co ciekawe, badania wydają się potwierdzać tę hipotezę, pokazując, że kobiety zamężne oraz posiadające przynajmniej jedno dziecko mają średnio bardziej symetryczny biust niż te niezamężne i bezdzietne.

    Z innych badań wiadomo, że kobiety cechujące się dużą asymetrią piersi są bardziej narażone na rozwój nowotworu tego narządu.

    Inne ważne sygnały dla mężczyzn to kształt i kolor sutków świadczące o dojrzałości płciowej.

    Czy rozmiar rzeczywiście ma znaczenie?
    B, C, D, E
    To rozmiary piersi pokazane na powyższej ilustracji. Ale przecież można nazwać je dużo ładniej: piegi, naleśniki z wisienką, okruszki, petitki, cycuszki, piersiątka, pączusie, cytrynki, jabłuszka, cycki, pieszczoszki, pomidory, płuca, uszy, jaśki, poduszki, bufet, bufory, bimbały, melony, arbuzy, balony, cyce, zderzaki, duże niebieskie oczy, donice, cycory, dzwony, smoki

    To jakie piersi podobają się mężczyznom?

    - Naukowcy prześcigają się w oryginalności studiów nad męskimi preferencjami. Prowadzono badania w klubie nocnym, porównując liczbę mężczyzn, którzy nagabywali kobietę przed włożeniem lateksowych wkładek powiększających piersi i po. Okazało się, że liczba zainteresowanych mężczyzn była większa, kiedy kobieta miała większy biust. Inne badania pokazały, że mężczyźni chętniej zatrzymywali auto i byli gotowi zaoferować pomoc, jeżeli autostopowiczka miała większe piersi.

    Pani też to badała. W "Archives of Sexual Behavior" wspólnie z prof. Pawłowskim opublikowaliście pracę poświęconą temu, jak mężczyźni oceniają atrakcyjność kobiecych piersi w zależności od swojej strategii seksualnej.

    - W naszym eksperymencie udział wzięło 128 mężczyzn, studentów z wrocławskich uczelni, w wieku 19-29 lat. Podzieliliśmy ich na dwie grupy - stosujących strategię krótkoterminową i długoterminową. Krótkoterminowi to ci, którzy są otwarci na szybkie związki, bez zobowiązań, z wieloma partnerkami, z którymi nie chcą się wiązać. Długoterminowi - wszystko na odwrót.

    Czyli dranie kontra niedranie?

    - Dranie kontra tatusiowie (śmiech).

    Kazaliśmy im porównywać i oceniać pięć rozmiarów biustów - od A do E, oglądanych z przodu, z boku i z półprofilu.

    Obie grupy jako najbardziej atrakcyjne oceniły średnie i duże rozmiary - C i D. Różnice pojawiły się za to przy ocenie piersi w rozmiarze E. Otóż mężczyźni krótkoterminowi ocenili je znacznie wyżej niż panowie stosujący strategię długoterminową.

    Potwierdza to nasze wcześniejsze obserwacje, że strategia seksualna osobnika znacząco wpływa na jego preferencje wobec potencjalnego partnera. Mężczyźni krótkoterminowi cenią przede wszystkim atrakcyjność fizyczną, podczas gdy długoterminowi przywiązują również dużą wagę do cech lojalności, wierności i zaangażowania.

    Dlaczego większe piersi mają być atrakcyjniejsze?

    - Mogą być sygnałem płodności i prawdopodobieństwa zajścia w ciążę. Badania pokazują, że kobiety o większych piersiach i wąskiej talii cechują się wysokim poziomem hormonów płciowych - 17-ß-estradiolu i progesteronu - co oznacza większą szansę na zapłodnienie. Estrogeny zmieniają pH szyjki macicy i powodują, że otoczka komórki jajowej jest łatwiejsza do przejścia dla plemnika. To nie wyjaśnia, dlaczego u kobiet pojawiły się duże piersi, ale tłumaczy, dlaczego mężczyźni uważają duże piersi za atrakcyjniejsze.

    Obecnie prowadzimy również badania mające na celu sprawdzenie, czy wielkość i symetria piersi oraz ich zmiany w czasie ciąży mają związek z kondycją biologiczną dziecka i laktacją.

    Ale może uważając duży biust za atrakcyjny, to my doprowadziliśmy do jego pojawienia się u kobiet?

    - Biologów ewolucyjnych interesuje, dlaczego mężczyźni zaczęli uważać powiększone piersi za atrakcyjne. Przecież jeżeli powiększone gruczoły sutkowe u naczelnych sygnalizują, że samica jest w końcowym okresie ciąży lub w trakcie laktacji, to jest ona niepłodna i z punktu widzenia reprodukcji nieatrakcyjna.

    Bardziej prawdopodobne jest, że stale powiększone piersi pojawiły się jako efekt uboczny podwyższonego poziomu estrogenów determinujących dystrybucję tkanki tłuszczowej u kobiet. Wielkość piersi może również być wskaźnikiem ilości tkanki zapasowej. Większe piersi są zbudowane przede wszystkim z tkanki tłuszczowej, a więc mogą być wskaźnikiem odżywienia kobiety, jej zdolności do zdobycia pokarmu oraz poczęcia, utrzymania ciąży i wykarmienia dziecka.

    A dlaczego mężczyźni lubią piersi duże, ale nie nazbyt duże?

    - Czasami bardzo duże piersi mogą świadczyć o jakichś kłopotach ze zdrowiem. Poza tym piersi nadal muszą spełniać swoją podstawową funkcję - karmienia dzieci. A kobiety o nazbyt dużym biuście miewają problemy z laktacją. Pierś produkuje największą ilość mleka w ósmym miesiącu po porodzie. Wydaje się wręcz, że tłuszcz przeszkadza w jego swobodnej produkcji i gruczoł nie może w pełni funkcjonować, póki nie pozbędzie się nadmiaru tkanki tłuszczowej.

    Kolejna rzecz - wiek. Piersi powiększają się z wiekiem, a z biologicznego punktu widzenia najcenniejsze są kobiety młodsze, bo mają przed sobą więcej lat życia reprodukcyjnego.

    Bardzo duże piersi mogą też sugerować mężczyźnie, że ma do czynienia z kobietą w ciąży.

    Z badań wiadomo też, że kobiety z bardzo dużymi biustami są często oceniane jako bardziej rozwiązłe, bardziej aktywne seksualnie i mające więcej partnerów. Panie z mniejszymi piersiami mają opinię skromniejszych i wierniejszych. Co ciekawe, takie przekonanie jest powszechne zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Dla tych ostatnich może jednak stanowić ono sygnał ostrzegawczy, choćby przed tym, że mogą nieświadomie wychowywać nie swoje dziecko.

    I kobiety powiększające piersi chirurgicznie nie wybierają megarozmiarów?

    - W USA wykonuje się co roku ok. pół miliona operacji biustu. Z tego ponad 355 tys. to zabiegi powiększania, a 150 tys. zmniejszania. To jasno wskazuje, że w tym wszystkim nie chodzi o jak największe piersi, ale raczej o dążenie do ideału.

    Zmniejszanie piersi to zresztą osobna sprawa. Bardzo duży biust wiąże się często z problemami zdrowotnymi, np. z kręgosłupem. Wiele zabiegów zmniejszania piersi wykonuje się ze wskazań medycznych i w większości krajów - w tym w Polsce - są one refundowane.

    Mimo wszystko 355 tys. zabiegów rocznie tylko w USA robi wrażenie. Amerykanie najwidoczniej lubią wielkie biusty. Z niektórych badań wiadomo, że gdy Europejczycy zwracają uwagę na twarz kobiety, jej biodra czy pośladki, dla Amerykanów biust jest najważniejszy. Wyjaśnieniem tego zjawiska ma być słynna hipoteza "matczynego cycka w ustach"...

    - (śmiech) Rzeczywiście, jest taka hipoteza postawiona przez wybitnego etologa Irenäusa Eibla-Eibesfeldta, choć nie udało jej się na razie udowodnić. Brak karmienia piersią w dzieciństwie i brak kontaktu z piersią matki miałyby powodować chęć rekompensaty w dorosłym życiu. W latach 60. i 70. w USA zaczęto usilnie propagować karmienie niemowlaków mlekiem w proszku. To był wręcz społeczny nakaz i wiele kobiet mu ulegało. Skutek był taki, że wyrosło pokolenie, które nie miało nigdy w ustach maminego cycka.

    A nas to ominęło.

    - To przykład na to, że czasami dobrze jest być trochę bardziej konserwatywnym i nie spieszyć się z wprowadzeniem w życie nowinek, szczególnie tych medycznych. Zanim Europa zdążyła przekonać się do teorii o rzekomej wyższości karmienia mlekiem w proszku, została ona obalona. Europejskim mężczyznom nikt więc matczynego cycka nie zabierał i według tej hipotezy to dlatego europejskie kobiety nie muszą dziś biegać do chirurga plastycznego jak ich koleżanki zza oceanu.

    #nauka #biologia #fizjologia #antropologia #ewolucja #piersi #darwin
    pokaż całość

    •  

      jaka tam znowu zagadka, po prostu laski z duzymi piersiami sie bardziej podobaly bo wiekszy biust uchodził za dający więcej mleka nawet jesli w praktyce wcale tak nie musi byc. Takue kobiety wydawaly sie lepszym towarem na matke dziecka wiec im mialy wiekszy biust tym wieksza szansa na zaplidnienie i przekazanie genow i tak kobietom urusl biust. Ciesze się, że moglem pomoc.

    •  

      jaka tam znowu zagadka, po prostu laski z duzymi piersiami sie bardziej podobaly bo wiekszy biust uchodził za dający więcej mleka

      @SklepMiesny: Niektórzy tą anomalię z punktu widzenia ewolucji usiłują tlumaczyć hipotezą doboru płciowego, ale przecież mężczyźni gustują w różnych rozmiarach biustu.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Jedność ludzkiego gatunku!

    http://www.swiatnauki.pl/8,1108.html

    "Badania DNA sugerują, że wczesny Homo sapiens krzyżował się z innymi gatunkami ludzkimi, a proces ten mógł odegrać kluczową rolę w naszych sukcesach ewolucyjnych.

    Choć trudno to sobie dziś wyobrazić, przez większą część naszej historii rodowej dzieliliśmy Ziemię z wieloma innymi gatunkami ludzkimi. Jeszcze przed 40 tys. lat obok Homo sapiens żyły takie gatunki jak neandertalczycy czy karłowate H. floresiensis. Przez dziesięciolecia naukowcy zastanawiali się, co doprowadziło do powstania gatunku H. sapiens i dlaczego tylko on pozostał dziś na Ziemi. W dużej mierze dzięki badaniom genetycznym z lat 80. ubiegłego wieku jedna z hipotez zdobyła sobie uprzywilejowaną pozycję. Głosi ona, że człowiek anatomicznie nowoczesny narodził się w Afryce, a następnie skolonizował resztę Starego Świata, całkowicie zastępując inne, archaiczne gatunki Homo. Ale pytanie, dlaczego ta nowa forma człowieka nie ma dziś na świecie żadnej konkurencji, pozostawało bez odpowiedzi. Być może najeźdźcy wybili napotykanych „tubylców”, może okazali się od nich sprytniejsi lub bardziej konkurencyjni albo po prostu zostawiali po sobie więcej potomstwa. Jakkolwiek było, jedno wydawało się pewne: eliminacja okazała się całkowita i po tych archaicznych Homo nie pozostał żaden genetyczny ślad.

    Ten model niedawnego pożegnania z Afryką (dosł. „niedawnego afrykańskiego zastąpienia” – Recent African Replacement), jak się go określa, pozostawał w zasadzie niewzruszonym paradygmatem ewolucji człowieka współczesnego w ciągu ostatnich 25 lat. Ale dziś staje się coraz bardziej oczywiste, że będziemy musieli się z nim rozstać. Ostatnie sukcesy technik sekwencjonowania DNA pozwoliły naukowcom zgromadzić ogromną kolekcję danych genetycznych, zarówno w odniesieniu do ludzi żyjących, jak i gatunków wymarłych. Analiza tych danych, z wykorzystaniem coraz doskonalszych narzędzi obliczeniowych, jasno pokazuje, że nasze dzieje rodowe były daleko bardziej złożone, niż się dotąd wydawało. Okazało się, że dzisiejsi mieszkańcy Ziemi są nosicielami genów neandertalskich i innych archaicznych gatunków Homo, co świadczy, że wcześni przedstawiciele Homo sapiens krzyżowali się ze swymi kuzynami, a owoce tych krzyżówek zachowały płodność i były w stanie przekazać swoje genetyczne dziedzictwo przez tysiące pokoleń. Odkrycia te nie tylko zburzyły dotychczasowe poglądy na nasze pochodzenie, ale pozwalają też stawiać pytania o zakres tego krzyżowania, o miejsce, gdzie się ono dokonywało, i o ewentualne korzyści z tych związków dla naszego gatunku."

    #antropologia #genealogia #nauka #biologia #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: threeTypes6.png

  •  

    W erze wypadków i zamachów uświadamiających kruchość życia to dość niesamowite jak się pomyśli, że człowiek należy do najwytrzymalszych zwierząt w stosunku do masy ciała.

    Pomijając w ogóle fakt, że jesteśmy najgroźniejszymi drapieżnikami tej planety, którzy wytworzyli unikatowe dla siebie sposoby polowania - pułapki, broń i moje ulubione - polowanie przez podążanie (ang. pursuit predation ; polega na podążaniu za ofiarą wytrwale do jej zamęczenia.) Poza nami na lądzie potrafią to do pewnego stopnia likaony i na dużo mniejsze dystanse lwy. Zwierzęta, szczególnie drapieżne, potrzebują więcej, niż my kalorii i dłuższego odpoczynku, więc horda homo po prostu za nimi podążała. Zwierzę widząc nas w pobliżu odskakiwało na pewna odległość wykorzystując swoją prędkość, ale kiedy zatrzymało się odpocząć, lub zapolować zza horyzontu wyłaniała się banda naszych dalekich kuzynów o czołach pochyłych jak u lodowca i mogła się tak wyłaniać dotąd, aż zestresowany, głodny i zamęczony drapieżnik padał, albo nie miał siły na ucieczkę i obronę. Wysoka skuteczność, żadnej walki, tryumf nieustępliwości i zorganizowana nad pierwotną siłą - przerażająca perspektywa.

    Ludzie są też cholernie wytrzymali. Dla większości zwierząt, nawet naczelnych, złamania po osiągnięciu dojrzałości są wyrokiem śmierci. Nie dla człowieka - nasze odporne ciała potrafią zacerować się na tyle sprawnie, że możemy wrócić, czasem nawet do pełnej, sprawności.

    Dużo różnorodność genetyczna i dość skomplikowane układy odpornościowe sprawiają, że szanse epidemii na wybicie całej populacji ludzkiej są dość niewielkie, podczas gdy dla innych zwierząt to duże zagrożenie. Gdybyśmy tylko, jak nietoperze, byli niepodatni na burzę cytokin ( w dużym uproszczeniu: wykrycie infekcji prowadzi do produkcji pewnych białek, które z kolei pobudzają produkcję białych krwinek, których duże stężenie w patologiczny sposób zwiększa produkcje tych białek - cytokin i mamy sprzężenie zwrotne dodatnie), która zabijała nas poprzez wyłączenie płuc zalanych płynami i pozostałościami komórek żernych np. podczas grypy hiszpanki to tu też bylibyśmy w ścisłej czołówce.

    Rodzaj ludzki to cholernie skuteczne, trudne do zabicia drapieżniki. Pomyśl o tym następnym razem, jak poczujesz się zdołowany.
    #biologia #antropologia #prehistoria
    pokaż całość

  •  

    Europa a nie Afryka kolebką ludzkości? Co wynika z sensacyjnego znaleziska na Krecie

    Naukowcy, wśród nich Polacy, donoszą bowiem o odkryciu wyjątkowo „ludzkich” odcisków stóp, których wiek i lokalizacja – ok. 5,6 mln lat, na Krecie – podważają tradycyjną wizję rozwoju naszej linii rodowej.

    Czy to są ludzkie ślady? Pewne jest jedno, uczeni probują naginać fakty do własnego światopoglądu i szukają rozgłosu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    http://wyborcza.pl/7,75400,22311315,pierwszy-czlowiek-polskie-tropy-na-krecie.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

    Artykuł, który ukazał się właśnie w czasopiśmie "Proceedings of the Geologists' Association", może być punktem zwrotnym w paleoantropologii, czyli nauce o pochodzeniu człowieka

    Naukowcy, wśród nich Polacy, donoszą bowiem o odkryciu wyjątkowo „ludzkich” odcisków stóp, których wiek i lokalizacja – ok. 5,6 mln lat, na Krecie – podważają tradycyjną wizję rozwoju naszej linii rodowej.

    Mogą one sugerować, że nasza historia nie zaczęła się w Afryce, jak dotąd zawsze uważano, i że (pra)ludzie porzucili drzewa i zaczęli chodzić na dwóch nogach już ponad 5 mln lat temu.


    Dlaczego to takie ważne?
    Co dwie ręce, to nie cztery

    Cofnijmy się w czasie o ponad 200 lat. Pod koniec XVIII w. niemiecki anatom Johann Friedrich Blumenbach dokonał pierwszego naukowego rozróżnienia wśród naczelnych i wydzielił dwie grupy, które nazwał Quadrumana i Bimana, czyli czworo- i dwuręczne. Do tej pierwszej należały wszystkie gatunki małp zwierzo- i człekokształtnych, do tej drugiej tylko jeden gatunek – my. Ten podział utrzymał się przez kilkadziesiąt lat, o Bimana mówił też w swym „Pochodzeniu człowieka” Karol Darwin.

    Zauważmy – mówiąc o małpach i ludziach Blumenbach nie używa pojęć czworo- i dwunożne, ale mówi o rękach (dłoniach). Dlaczego?

    >Homo sapiens. Ojciec i matka nieznani

    Otóż tym, co odróżnia nas najbardziej od małp, jest budowa stóp – małpy mają stopy zbudowane podobnie jak dłonie, my – nie. Budowa małpich stóp jest de facto powtórzeniem anatomii ich dłoni – w obu przypadkach mamy do czynienia z chwytnymi palcami i odwiedzionym dużym palcem (kciukiem, paluchem) służącym do obejmowania gałęzi.

    Tylko ludzie, ze wszystkich naczelnych, mają stopy przystosowane wyłącznie do chodzenia – nasz wielki palec (paluch) utracił swą chwytność (zachowaną jeszcze u noworodków) i skierował się do przodu, co dobrze widać właśnie na odciskach stóp.

    Naszych tropów nie sposób pomylić z tropami innych naczelnych.


    Ten prosty, opisowy sposób rozróżniania ludzi od małp od dawna nie jest już stosowany, lecz nie stracił aktualności – dziś, gdy znamy już wiele kopalnych form przedludzkich, tym lepiej wiemy, że to nie wielki mózg, wytwarzanie narzędzi, język czy kultura charakteryzują naszą linię rodową (bo wszystkie te cechy pojawiły się późno w ewolucji homininów), ale właśnie sposób poruszania się i odmienna budowa stóp i dłoni – my zaczynaliśmy od dwunożności, małpy pozostały na drzewach i żadna nie przyjęła naszego stylu lokomocji.
    Brakuje tropów

    Inaczej niż w przypadku tropów dinozaurów, odciski stóp małp i wczesnych ludzi (homininów) skrajnie rzadko zachowują się w materiale kopalnym. Powód jest prawdopodobnie taki, że małpy żyją na drzewach i rzadko schodzą na ziemię, a wczesne homininy nigdy zapewne nie były zbyt liczne i też przez kilka milionów lat trzymały się blisko leśnych środowisk. Chętnie wchodziły na drzewa, np. w razie niebezpieczeństwa lub na noc.

    >Homo na drzewie. Rodowym

    Dlatego ich stopy przez długi czas zachowały jeszcze chwytność i przeciwstawność palucha – choć kości stóp znamy niewiele, to taką właśnie budowę stóp miała np. znaleziona niedawno w Etiopii Ardi (Ardipithecus ramidus), sprzed ok. 4,4 mln lat, a pewnie i o milion lat młodsza Lucy (budowa jej stóp nie jest znana, ale równoczasowy okaz Little Foot z RPA też charakteryzował się odwiedzionym paluchem).

    Tym dziwniejsze są najstarsze znane dotąd odciski praludzkich stóp, pochodzące ze stanowiska Laetoli w Tanzanii i liczące sobie ok. 3,7 mln lat. Wyglądają niemal dokładnie jak nasze, choć są dużo mniejsze.


    Kto je pozostawił? Ich lokalizacja i datowanie wskazywałyby na współplemieńców Lucy (Australopithecus afarensis), ale ich ludzki charakter sugeruje raczej jakiegoś bezwzględnego dwunoga. Nasze drzewo rodowe jest jeszcze bardzo słabo poznane i każdy rok przynosi nowe sensacyjne znaleziska. Nie jest więc wcale wykluczone, że obok wciąż przywiązanych do drzew australopiteków przed ponad 3 mln lat żyły już homininy, które z lasami zerwały na dobre.

    I dlatego też tak sensacyjne jest ostatnie znalezisko z Krety.
    Oko wyjątkowego turysty

    Jego autorem jest znany polski tropiciel tropów dinozaurów (głównie) Gerard Gierliński, który trafił na nie po raz pierwszy w 2002 r. podczas turystycznego pobytu na Krecie, w północno-zachodniej, rzadziej odwiedzanej części wyspy, nad samym brzegiem morza, w pobliżu miejscowości Trachilos. Odsłaniają się tam płytkomorskie osady z późnego miocenu i na jednej z płyt Gierliński dostrzegł intrygujące zagłębienia, które zwróciły jego uwagę (przed nim musiały je widzieć tysiące osób, ale nie każdy ma oko tropiciela).

    Choć zrazu nie powiązał ich z naczelnymi (szczegóły, zwłaszcza w pełnym słońcu, nie były widoczne), zaintrygowany powrócił w to miejsce kilka lat później.

    Tropów było dużo i należały do wielu osobników. Były niezbyt czytelne, ale na tych najlepiej zachowanych rzucała się w oczy najważniejsza i najbardziej niespodziewana w tym miejscu i czasie cecha – to były odciski pięciopalczastych stóp, z paluchem skierowanym do przodu.


    I były tylko stopy – istoty które je pozostawiły najwyraźniej nie podpierały się rękami. Musiały więc być dwunożne i najpewniej wyprostowane (bo chodzenie na dwóch nogach w pozycji pochylonej jest mechanicznie bez sensu).

    Tropy z Trachilos
    4 ZDJĘCIA
    Tropy z Trachilos Fot. Gerard Gierliński

    Kto chodzi w ten sposób i pozostawia takie odciski stóp? Odpowiedź jest oczywista – homininy, a i to pewnie tylko te bardziej zaawansowane.

    Tylko co taki przedstawiciel Bimana robił na Krecie ponad 5 mln lat temu?
    Ewolucja metodą prób i błędów

    Do zbadania tropów z Trachilos powołany został międzynarodowy (choć głównie polski) zespół, w skład którego poza Gierlińskim weszli jeszcze Grzegorz Niedźwiedzki (obecnie z Uppsali w Szwecji), amerykański ichnolog (badacz kopalnych śladów) Martin Lockley, Athanassios Athanassiou i Charalampos Fassoulas (badacze z Grecji), Zofia Dubicka (Uniwersytet Warszawski), Andrzej Boczarowski (m.in. Uniwersytet Śląski i JuraPark w Krasiejowie), a także Matthew Bennett (badacz kopalnych śladów człowieka) i szwedzki paleontolog Per Ahlberg (też z Uppsali).

    Efektem ich pracy jest pełna inwentaryzacja (w postaci cyfrowej i fotograficznej) kreteńskich tropów, analiza kontekstu geologicznego stanowiska w Trachilos, dokładne datowanie troponośnych warstw i – to najważniejsze, ale i najbardziej ryzykowne – próba interpretacji tych śladów w odniesieniu do ewolucyjnej historii człowieka.

    >Wszyscy jesteśmy Azjatami?

    Ale właśnie – czy tropy z Trachilos na pewno mają związek z tą historią? To prawda, dziś żadne zwierzę nie porusza się w ten sposób i dotąd milcząco zakładano, że pierwsza małpa, która zeszła z drzew i stanęła na dwóch nogach, była - niemal z definicji - założycielem naszej linii rodowej, czyli kladu (gałęzi) zwanego Hominini.

    Ale tak nie musiało być, a nawet – w zgodzie z niektórymi koncepcjami ewolucyjnymi – niemal na pewno tak nie było. W ewolucji istnieje zasada, którą streścić można lapidarnym powiedzeniem: „wczesne eksperymentowanie i późniejsza standaryzacja”. Dobrze opisuje ono sposób powstawania największych wynalazków ewolucyjnych.

    Ewolucja nie jest kierunkowa i nie jest kierowana, a więc wszelkie jej innowacje powstają stopniowo i metodą prób i błędów – zanim pierwsze dinozaury wzbiły się w powietrze (czyli powstały pierwsze ptaki), w niektórych ich liniach pojawiły się pióra (niesłużące zrazu do fruwania), w innych puste (pneumatyczne) kości, powstały formy szybujące lotem ślizgowym (zarówno z jedną, jak i z dwiema parami skrzydeł).

    I wielokrotnie też te wczesne eksperymenty były przerywane – znamy wiele wtórnie nielotnych dinozaurów, które zrezygnowały z tej tak pozornie obiecującej innowacji. Wiele więc dinozaurów próbowało, ale ostatecznie wszystkie dzisiejsze ptaki pochodzą od jednej standardowej ich linii.


    Z hominizacją musiało być podobnie.
    Powrót na drzewa

    W epoce mioceńskiej, pod koniec której powstały pierwsze prawdziwe homininy, żyło wiele małp człekokształtnych, znacznie więcej niż dziś, i zajmowały dużo większe obszary, w tym całą południową Europę, południową Azję i Afrykę (polecam w tym miejscu książkę „Prawdziwa planeta małp” Davida Beguna, która niebawem ma się ukazać na naszym rynku). Wiele z nich wykazywało mniej lub bardziej homininowe cechy (z samej Grecji opisano w marcu 2017 r. szczątki tak bardzo ludzkiej małpy Graecopithecus freybergi sprzed około 7 mln lat, że autorzy sugerują, iż mógł to być najstarszy przedstawiciel naszej linii rodowej).

    >Wspólny przodek człowieka i szympansa mieszkał w Europie, nie w Afryce?

    Większość z tych małp żyła na drzewach, ale tam, gdzie lasów było mniej, a otwartych terenów więcej (jak właśnie w Europie czy na niektórych obszarach Azji) część z tych małp mogła eksperymentować z dwunożnością, nie stając się przez to koniecznie homininami.

    I część z tych dwunożnych małp mogła później znów wrócić na drzewa – być może tak właśnie należy odczytywać historię kladu orangutanów, a może nawet i szympansów (o ile ich wspólny przodek z nami był już dwunożny, co wydaje się prawdopodobne).


    Autorzy bardzo starannie analizują wszystkie homininowe cechy odcisków stóp z Trachilos (na przykład budowę ich palców), a także takie, które niekoniecznie do homininowego wzorca pasują (na przykład budowę pięty, znacznie węższej od naszej, czy sporo krótszej i raczej płaskiej podeszwy). Porównują je z odciskami innych możliwych kandydatów (małp zwierzo- i człekokształtnych, różnych gatunków Homo i australopiteków, a także niedźwiedzi) i konkludują, że wzorzec homininowy pasuje tu najbardziej.

    Analizują też dwa możliwe scenariusze ewolucyjne tego znaleziska – że są to ślady pierwszego prawdziwego hominina, w dodatku spoza Afryki, lub że jest to przykład równoległej (konwergentnej) ewolucji jakiejś europejskiej małpy człekokształtnej, która w obliczu kurczących się lasów spróbowała swoich sił na sawannie.

    Nie kryją jednak swej większej sympatii dla tej pierwszej opcji, zgodnie z dość powszechną praktyką przy odkryciach wczesnych homininopodobnych szczątków – dziś o palmę pierwszego hominina w Afryce walczą co najmniej trzy znaleziska – ardipitek, sahelantrop i orrorin. Każdy z ich odkrywców chciałby w swym okazie widzieć naszego protoplastę.
    Wyjście na ląd i zejście z drzew

    Nie ma na razie szans na rozstrzygnięcie tego sporu, choć opcja nr 2 wydaje mi się bardziej prawdopodobna – jeśli rzeczywiście było wiele prób hominizacji, to łatwiej trafić na jedną z tych nieudanych niż tę jedyną, która się powiodła.

    Tak się składa, że wśród autorów pracy o tropach z Krety jest Grzegorz Niedźwiedzki, który już wcześniej musiał się zetknąć z bardzo podobnym problemem. Jest on bowiem odkrywcą i współautorem pracy o najstarszych tropach kręgowców lądowych (tetrapodów) z kamieniołomu Zachełmie pod Kielcami.


    Czy te najstarsze tropy z okresu dewońskiego (sprzed 395 mln lat) są rzeczywiście śladami pierwszego tetrapoda, który zapoczątkował linię prowadzącą do wszystkich kręgowców lądowych, w tym także Homo sapiens?

    >Z morza wyszliśmy pod Kielcami

    Mamy tu ten sam dylemat co w przypadku pierwszego hominina – w okresie dewońskim żyło bardzo dużo ryb trzonopłetwych i wiele z nich eksperymentowało z wychodzeniem na ląd. Większość tych prób musiała być nieudana (a część tych pionierów szybko wróciła do morza) w tym sensie, że dziś wszystkie czworonogi pochodzą od tej jednej, która patrząc ex post, odniosła sukces. Ale wszystkie były ważne i tylko razem pokazują, jak w historii życia dochodziło do powstawania największych i najbardziej brzemiennych w skutki innowacji.

    Niezależnie więc, czy istota z Trachilos była pierwszym homininem, czy też nie, a autor tropów z Zachełmia pierwszym tetrapodem, to odkrycie śladów ich stóp dokumentuje dwa kluczowe wydarzenia naszej ewolucji: wyjście na ląd i zejście z drzew. Każde z nich bez wątpienia wymagało bardzo wielu prób. I każde okazało się przełomem w historii życia na Ziemi.
    Konferencje prasowe we wtorek i środę

    Państwowy Instytut Geologiczny - Państwowy Instytut Badawczy (PIG-PIB) zaprasza na konferencję prasową poświęconą "odkryciu najstarszych ze znanych na świecie śladów praludzi". Odbędzie się we wtorek 5 września o godz. 11 w siedzibie PIG-PIB w Warszawie przy ul. Rakowieckiej 4 – w gmachu Muzeum Geologicznego w Sali nr 15 (wejście od ul. Wiśniowej).
    W środę 6 września konferencję prasową na ten temat organizuje także stowarzyszenie Delta - odbędzie się ona o godz. 11 w Zapiecku Bałtowskim w Bałtowie, woj. świętokrzyskie (stowarzyszenie Delta było jednym ze sponsorów opisywanych badań).


    *Dr Marcin Ryszkiewicz jest geologiem, ewolucjonistą i popularyzatorem nauki, pracuje w Muzeum Ziemi PAN w Warszawie

    #nauka #paleontologia #ciekawostki #antropologia
    pokaż całość

  •  

    Hans Egede, nazywany apostołem Grenlandii dotarł tamże w 1721r. i rozpoczął swoją działalność misyjną. Jednak nie nauczał zamieszkałych tam Norsów, którzy rzekomo mieli tam mieszkać, jako potomkowie przybyłych tam pod koniec Xw. Wikingów. Egede napotkał Inuitów i to na nich skupił swoje zainteresowanie. Przełożył na tubylczy język(inuicki) teksty chrześcijańskie. Jednak musiał dokonać pewnych koniecznych zabiegów w swoich tłumaczeniach. Mianowicie, Inuici nie znają chleba, nie mają o nim żadnego wyobrażenia.
    Z tego powodu w tekście modlitwy Ojcze nasz, fragment chleba naszego powszedniego... przełożył na daj nam naszą codzienną fokę...
    #grenlandia #religia #chrzescijanstwo #antropologia #inuici
    pokaż całość

    •  

      @nicky_santoro: Ależ to słabe, banalne przełożenie skomplikowanej symboliki. Nie pytam, jak to wyglądało przy wyjaśnianiu innych zagadnień. Z drugiej strony "krzewiciele prawdy" zazwyczaj nie odnotowywali interpretacji ich własnych wyjaśnień, przyjmując wszystko na dobrą monetę. Po prostu niektórzy nie są dysponowani do przekładów międzykulturowych.

  •  

    LUCY spadała z drzewa – nie tylko ‚rodowego’ człowieka :) Oraz: ‚Jedność ludzkiego gatunku’ -Nieuzasadniona krytyka ‚Serwisu ewolucyjnego’ mojego wpisu sprzed 11 lat.

    Tutaj jest cały artykuł: https://bioslawek.wordpress.com/2017/05/29/lucy-spadala-z-drzewa-nie-tylko-rodowego-czlowieka/

    "[.....]
    KILKA SŁÓW O HIPOTEZIE MAŁPY WODNEJ

    Według zwolenników hipotezy małpy wodnej pionowa postawa u ludzi wyewoluowała w wodzie. Jak wiadomo wyobrażenie sobie możliwości istnienia przejściowej, a zarazem funkcjonalnej postawy ciała u czworonożnej małpy ewoluującej w hominida (formy przejściowej) przekracza teoretyczne możliwości anatomów. Wodne środowisko miałoby między innymi pomagać w takiej transformacji, a właściwości wody, która miała rzekomio wypierać ciało małpiego przodka człowieka, jak się zapewnia niwelowały bolesne skutki takiej ewolucji. Hipotetyczny przodek człowieka w ćwierć, czy połowie drogi od czworonożności do dwunożności (do pionowej lokomocji) posiadałby postawę, która uniemożliwiałaby takiej istocie ani sprawne chodzenie na czeterech kończynach, ani na dwóch. W wodzie rzeczywiście taki kaleki organizm móglby czuć się nieco swobodniej, ale przecież kiedyś musiał z niej wychodzić, by się ogrzać [zwłaszcza, że rzekomo stracił sierść], wyspać czy rozmnożyć (choć porody naczelnych, ludzi, możliwe są pod wodą). I co wtedy? Padłby łatwym łupem każdego drapieżnika, ponieważ jego zdeformowana anatomia uniemożliwiałaby mu skuteczną ucieczkę czy obronę. Poza tym nawet w wodzie tego typu kalectwo uniemożliwiałoby życie takiej istocie.

    Choć inwalidom w stanie nieważkości jest łatwiej się poruszać, to jednak w tym przypadku małpia postawa zatrzymana w ćwierć, lub połowie drogi do pionowej, jaką charakteryzują się ludzie mogłaby nawet sprawić, że „małpa wodna”, by się po prostu utopiła, a co tutaj dopiero mówić o skutecznej opiece nad potomstwem i doprowadzeniu go do wieku rozrodczego poza tym w wodzie też nie brakuje drapieżników, a po tak latwy łup, to i wiele drapieżników lądowych, w tym kotów by się na to zdobyło. Możnaby przytoczyć więcej problemów związanych z hipotezą małpy wodnej, ale tyle tego jest, żeby dnia zabrakło. Na przykład wniknijmy w jeden szczegół odnośnie poprzedniej argumentacji. Łatwo się pisze o ewolucji ludzkiego kręgosłupa, ale bez wnikania w szczegóły. Nigdy się nie mówi o trudnościach, to znaczy że jego wady naprzykład polegające na wadliwych wygięciach czyniących z niego „resor” mogą spowodować kalectwo. Chodzi oczywiście o kifozę i lordozę umożliwiające nam chodzenie w pionowej postawie! Jakże więc ludzki kręgosłup, tak czuły na wszelkie zmiany anatomiczne narząd mógł ewoluować STOPNIOWO?

    W tego typu pomysły może uwierzyć całkowity laik, który nie rozumie funkcji i różnic pomiędzy małpim i ludzkim kręgosłupem, a można je poznać czytając książkę ‚Blizny po ewolucji’ Elaine Morgan, to na początek. Albo z innej beczki; wiele cech ludzkich musiałoby ewoluować z małpich jednocześnie, ponieważ inaczej nie dałyby przewagi selekcyjnej. Jaka była szansa na powstanie za jednym zamachem tylu korzystnych mutacji? Jaka korzyść w usprawnianiu kręgosłupa, jeżeli nie ewoluowałaby miednica, czy kończyny dolnie?

    To tak w zarysie, bardziej szczegółowo analizował te problemy profesor Piotr Lenartowicz w książce, na którą daję namiary „Ludy czy malpoludy”.

    Warto się lepiej zastanowić dlaczego stworzono hipotezę małpy wodnej. Kiedy w popularnych programach opowiada się ludziom o ewolucji człowieka od małpy, to z reguły zaczyna się od rzekomo dwunożnych australopiteków, całkowicie pomijając wyjaśnienie, jak ta dwunożność mogłaby STOPNIOWO wyewoluować od czworonożnej lokomocji. Inaczej jest w hermetycznym środowisku fachowców zajmujących się tymi kwestiami. Tam takie problemy są szeroko dyskutowane! Zdając sobie sprawę z nieprzebytych trudności i niemożliwości stworzenia szczegółowego modelu teoretycznego stopniowej ewolucji ludzkiej postawy z małpiej, wymyślono hipotezę małpy wodnej. Jednak, jak widać jest to zwykła bajeczka do łatania dziur, ponieważ i w tym przypadku nie można stworzyć modelu naukowego. Małpy człekokształtne potrafią się okazjonalnie poruszać na dolnych kończynach, ale nie przychodzi im to łatwo. Woda rzeczywiści ułatwia orangutanowi taki rodzaj lokomocji, ale przecież orangutan, to nie forma przejściowa, u której ewolucja byłaby zatrzymana w ćwierć lub połowie drogi w stronę ludzkiej lokomocji. Dlatego też autor komentarza popełnił błąd logiczny ze złej analogii, a skoro wywód jest oparty na błędzie logicznym, to tym samym nie można powiedzieć, że jest on naukowy."

    #antropologia #paleoantropologia #paleontologia #paleobiologia #biologia #nauka
    pokaż całość

  •  

    Kolejna małpa (południowa) wylatuje z linii rodowej "prowadzącej" do H. sapiens? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tym razem Australopitek Sediba. "Nie był przodkiem człowieka, tylko gatunkiem siostrzanym. Był podobny do australopiteka africanusa".

    Ten sam scenariusz, co zwykle: 1) Entuzjastyczne przyjęcie znaleziska i okrzyknięcie bezpośrednim przodkiem 2) Publikacje, filmy, wywiady, a co za tym idzie zarabianie ciężkiej forsy. 3) Dokładniejsze badania, czy raczej bardziej obiektywne, i koniec kariery na rynku idei naukowych (7 lat trwała ta kariera). Podręczniki do korekty i przejście nad wszystkim do porządku dziennego. Tak rzekomo działa nauka w przekonaniu niektórych naukowców, którzy tym twierdzeniem jedynie usprawiedliwiają brak odpowiedzialności za własne słowa i rażącą nierzetelność.

    http://www.sciencemag.org/news/2017/04/famous-ancestor-may-be-ousted-human-family

    "A famous 'ancestor' may be ousted from the human family

    NEW ORLEANS, LOUISIANA—A remarkably complete skeleton introduced in 2010 as “the best candidate” for the immediate ancestor of our genus Homo may just be a pretender. Instead of belonging to the human lineage, the new species of Australopithecus sediba is more closely related to other hominins from South Africa that are on a side branch of the human family tree, according to a new analysis of the fossil presented here last week at the annual meeting of the American Association of Physical Anthropologists.[.....]"

    #nauka #antropologia #paleoantropologia #australopiteki #australopiteksediba #biologia #przekrety
    pokaż całość

    •  

      W końcu dopuścili do analiz naukowców, któtrzy przeprowadzili obiektywne badania - dostrzegli to, czego nie chcieli widzieć ich poprzednicy. Ludzie muszą zrozumieć, że na świecie jest setki tysięcy antropologów, paleoantropologów, prymatologów, zajmujących się pochodzeniem człowieka, a materiał do badań zmieściłby się w jednej trumnie. Innymi słowy tylko nieliczny wybrańcy mają do niego dostęp, a pozostałe setki tysięcy muszą polegać na ich interpretacjach i "replikach" zwanych rekonstrukcjami. Tak się w tym przypadku ustala konsensus naukowy( ͡° ͜ʖ ͡°) Z uwagi na to, że przełomowe znaleziska są wielką rzadkością, każdy paleoantropolog, któremu uda się coś naprawdę interesującego odkopać nadaje swemu znalezisku szczególne znaczenie. Tym samym jego nazwisko utrwala się w literaturze naukowej, jest później często cytowany, jego wnioski (bez względu na to, jak prawdziwe czy bzdurne) są tysiące razy cytowane, jako jeden z możliwych punktów widzenia. To jest nauka, a zarazem biznes, w którym uczestniczą uczciwi naukowcy, jak i patologiczni kłamcy. Historia pokazała, że biologia ewolucyjna, a już wybitnie ta jej część, która dotyczy genezy nasz ego gatunku, jest pełna przeinaczeń, oszustw, plagiatowania. Oczywiście to samo można powiedzieć o różnych formach kreacjonizmu, ale kreacjoniści nie publikują w renomowanych czasopismach, które sponsorują podatnicy( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

      +: Freakz
  •  

    Homo naledi okazał się nie być małpopodobnym przodkiem człowieka, tylko człowiekiem.

    Tutaj cały artykuł: http://www.bbc.com/news/science-environment-39710315?SThisFB

    Początkowo zakładano, że żył około 2 000 000 lat temu (inni twierdzili, że nawet wcześniej). Teraz twierdzą, że chodził po ziemi 200 000 lat temu. Oliwa sprawiedliwa i na wierzch wypływa, ale odkrywcy kości tego człowieka zdążyli już narobić szumu medialnego i zgarnąć niezłą kasę. Załączam dotychczasową "rekonstrukcję". Kolejny raz się okazało ile naukowości zawierają takie rysunki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #antropologia #biologia #paleoantropologia #odkrycia #przekrety
    pokaż całość

  •  

    "LUDZKIE ZOO" - Niesławne karty z historii cywilizacji Zachodu!

    "Francuski film przypomina mało znany epizod historyczny, kiedy pod koniec XIX wieku ludzie z egzotycznych zakątków świata stanowili atrakcję wystawienniczą.
    Zanim powstała telewizja i masowa turystyka, niewiele było sposobów na poznawanie świata. To, co nieznane, pokazywano na wystawach. Trafiały na nie rzadkie zwierzęta, egzotyczne przedmioty, ale również ludzie. Z czasem stało się normą, że przybysze z innych lądów eksponowani byli jak laboratoryjne okazy – przenoszo ich razem z wioskami, a nawet zwierzętami. Mieli żyć na oczach publiczności według własnego obrządku i tradycji. Takie wystawy w Paryżu, Chicago, Londynie czy Nowym Jorku przyciągały zwiedzających jak magnes. Byli wśród nich także koronowani władcy.

    Film rekonstruuje historię Ota Benga, pigmeja z Kongo, który pojawił się jako eksponat na światowej wystawie w USA w 1904 roku. Znalazł się tam za sprawą podróżnika Phillipsa Vernera.
    – Dziadek kupił jego wolność za zwój drutu kolczastego i trochę soli – wyjaśnia wnuk Vernera.Ota Benga okazał się człowiekiem interesu: pobierał opłaty za fotografowanie, kupował i palił cygara. Wkrótce tak przywykł do życia w obcym kraju, że powrót do rodzinnego Konga okazał się porażką. Po licznych perypetiach Benga ponownie trafił do USA, tyle, że tym razem gorzej potoczył się jego los. Został wystawiony w zoo w nowojorskim Bronksie w jednej klatce z małpami i tabliczką – „brakujące ogniwo", wywołując sensację. W ciągu jednego dnia przyszło go obejrzeć 40 tysięcy ludzi. Gorsze jednak, że przekonanie o dominacji białej rasy legitymizowało rasizm. Jego skutki – jak poucza historia i film – były tragiczne."

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludzkie_zoo

    "Ludzkie zoo (ang. Human zoo); nazywane również "etnologiczną ekspozycją" lub "Wioskami Murzynów" (ang. Negro Villages) – XIX i XX-wieczna publiczna wystawa ludzi, głównie w ich naturalnym lub "prymitywnym" stanie. Podczas wystaw podkreślano głównie kulturalne różnice pomiędzy pokazywaną rdzenną ludnością a przedstawicielami zachodniej cywilizacji. Większość umieszczanych w takich miejscach przedstawicieli miejscowej ludności (głównie Afrykanów) była utożsamiana z istotami znajdującymi się na poziomie ewolucji pomiędzy wielkimi małpami a praprzodkami Europejczyków. Z tych powodów "etnograficzne zoo" były krytykowane jako wysoko poniżające i rasistowskie."

    http://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/historia-ludzkich-zoo-czarna-karta-europejskiej-historii,35,809

    "Ciemna strona wystaw światowych

    Na wystawach tych, by – dosłownie – "nadać im więcej życia", oprócz przywożonych z odległych zakątków przedmiotów pokazywano również przedstawicieli egzotycznych, dzikich ludów. Niczym na współczesnych wystawach EXPO rekonstruowane były wówczas wioski tubylcze, w których zniewolonych ludzi wystawiano na pokaz. Z czasem coraz częściej kazano im również odgrywać scenki rodzajowe, by tańcem, walkami czy pozorowanym zdobywaniem pożywienia dostarczali dodatkowej rozrywki rozochoconym i dumnym z siebie Europejczykom.

    Do historii przeszła zwłaszcza wystawa światowa w Paryżu z 1878 r., na której po raz pierwszy zbudowano ogromne wioski, w których "wystawiono" aż 400 tubylców z francuskich kolonii w Azji, Afryce i Oceanii.

    Z czasem ludność przywożona z innych kontynentów, prezentowana jako dzika, prymitywna i nieokrzesana, okazała się tak przykuwającą ciekawość "cywilizowanych" Europejczyków, że konieczne stało się organizowanie oddzielnych wystaw tylko z jej udziałem. W ten sposób powstały ludzkie zoo, które zazwyczaj tworzone były w tradycyjnych ogrodach zoologicznych.

    Wystawy takie nie ominęły także terenów dzisiejszej Polski. Jako "pokazy ludów etnicznych" organizowało je wrocławskie zoo, urozmaicając m.in. nauką jazdy konnej, strzelania z łuku czy rzucania dzidą. Wystawa Tunezyjczyków z lipca 1904 r. ustanowiła nawet niepobity do dziś rekord frekwencji, gdy w ciągu dziewięciu godzin ogród zoologiczny odwiedziło 41 tys. zwiedzających."

    #stanyzjednoczone #usa #ameryka #nazizm #hitler #prezydenci #kolonisci #dolary #chciwosc #rasizm #prawo #dyskryminacja #pseudonauka #antropologia #podroze #zoo #ludzkiezoo #pigmeje #afryka #europa
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Mówią, że nie należy oceniać człowieka po wyglądzie, ale sami wiecie, że patologię ludzie najczęściej mają wypisaną na twarzy albo może lepiej powiedzieć - na mordzie. Które czynniki decydują o tym, że ktoś jest patusem z ryja? Alkohol? FAS? Przecież nikt nie rodzi się patusem tylko nim zostaje - dzieci takim rodzinom są często odbierane i trafiają do normalnych rodzin normalnych i zostają normalnymi ludźmi. Jeśli nie mają FAS itp to mają normalną twarz, a taka sama osoba gdyby została w pierwotnej rodzinie i wyrosłA na patusa, to miałaby patologiczną mordę. Od czego to zależy?

    #patologiazewsi #pytanie #antropologia
    pokaż całość

    źródło: 500.jpg

  •  

    #archeologia #odkrycia #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #antropologia #nauka

    Archeologowie zrekonstruowali w najdrobniejszych szczegółach twarz człowieka sprzed ponad 1400 lat.

    Świetnie zachowany szkielet odnaleziono w Ross-Shire (Wzgórza Szkocji), w jaskini na półwyspie Black Isle. Znajdował się on w pozycji ze skrzyżowanymi nogami, które obciążono ogromnym kamieniem. Udało się nie tylko ustalić kim był pochowany, ale również jak doszło do jego śmierci. Rekonstrukcji twarzy zmarłego i jego historii dokonał zespół badaczy ze szkockiego Uniwersytetu Dundde w Centrum Anatomii i Identyfikacji Ludzi (CAHID), przy wykorzystaniu najnowocześniejszych urządzeń do sądowego zestawu narzędzi rekonstrukcyjnych: skanery 3D Artec Eva i Space Spider.

    Szkielet należy do młodego mężczyzny z grupy plemion zamieszkujących ziemie obecnej Szkocji (na północ od rzek Forth i Clyde) - Picti, z łać. "pomalowani". Wojownicy Piktów mieli zwyczaj malować i tatuować ciała. Plemiona te żyły w późnej epoce żelaza i wczesnym okresie średniowiecza,około 270-900r. n. e. i zniknęli z historii nagle. Eksperci sugerują, że prawdopodobnie połączyli się z południowymi Szkotami, a pisemną historię obu klanów scalono.

    Na podstawie datowania radiowęglowego kości ustalono, że mężczyzna zginął między 430 i 630 CE.
    Analiza wykazała ogromne pęknięcia na jego twarzy i czaszce, które wskazują na co najmniej pięć ciężkich, zadanych tępym narzędziem ciosów.
    Wg lidera projektu i antropologa sądowego prof. Dame Sue Black: pierwsze uderzenie złamało zęby po prawej stronie, drugie - kij użyty do walki przez przeciwnika zmiażdżył lewą szczękę. Trzecim urazem było wgięcie tyłu czaszki spowodowane upadkiem na twarde podłoże, być może kamień. Czwarty uraz powstał poprzez wprowadzenie tej samej broni z jednej strony czaszki i wyprowadzenie jej z drugiej. Piąty zaś zdaje się w ogóle nie nawiązywać do wcześniejszych czterech. Prawdopodobnie użyto innego narzędzia do zadania ogromnego ciosu, znacznie różniącego się wielkością od poprzednich, w górną część czaszki.
    Co do powodów tej śmierci nadal się spekuluje. Być może człowiek ten zginął na skutek konfliktów interpersonalnych, a możliwe że był ofiarą złożoną w kulcie religijnym.

    Źródło:
    http://www.iflscience.com/health-and-medicine/forensics-reconstruct-the-face-of-a-man-brutally-murdered-1400-year-ago/

    O tej historii można poczytać również tutaj:
    http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-4234440/Brutally-murdered-1-400-year-old-Pict-face-recreated.html
    pokaż całość

    źródło: m2now.co.nz

  •  

    Choć upadek dawnych wartości wywołuje przerażenie, człowiek nowożytny nie chce mu przeciwdziałać. Charakteryzuje go bowiem pewien fundamentalny brak zaufania do świata. Uważa on, że nie można polegać na niczym, czego nie przeniknął i nie osądził jego rozum. Jest racjonalistą w specyficznym, scjentystycznym sensie. Wiedzieć znaczy dlań: móc przeprowadzić dowód. Zazwyczaj jednak okazuje się, że to, co najważniejsze dla życia, same podstawy funkcjonowania w tym świecie, nie są w stanie sprostać temu wymogowi. Świat nie jest wystarczająco racjonalny. Człowiek dąży więc do zrozumienia mechanizmów jego funkcjonowania i przebudowania go zgodnie ze wskazaniami rozumu.

    S. Pelc, Nowożytność i bunt przeciw Bogu, [w:] Homo Viator. Teksty i studia nad antropologią filozoficzną w średniowieczu, red. M. Karas, Kraków 2009, s. 187.

    #filozofia #antropologia #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Czaszka przebita gwoździem egzekucyjnym

    W 1870 r. w pokładzie piasku przy cegielni Horowicza – w okolicy drogi z Piotrkowa do Byków – znaleziono w sposób przypadkowy czaszkę ok. czterdziestoletniego mężczyzny przebitą prawie 40-centymetrowym żelaznym gwoździem.
    Liczni badacze – szczególnie do lat 80. XX w. – wiązali czaszkę z zabiegami antywampirycznymi, których w przeszłości niejednokrotnie dokonywano na zmarłych. Tezę tę lansował m.in. w swojej książce W kręgu upiorów i wilkołaków [Łódź 1981, s. 50-51] prof. Bohdan Baranowski. Powtarzana jest również obecnie, głównie w tekstach o charakterze sensacyjnym, publikowanych na rozlicznych serwisach internetowych.
    Jak dowiódł badacz archeologii prawnej, prof. Witold Maisel – przeszywający czaszkę gwóźdź nie ma nic wspólnego z rytuałami magicznymi. Jest gwoździem egzekucyjnym. Za jego pomocą czaszkę, oddzieloną po śmierci od korpusu ukaranego, przybito w widocznym miejscu do szubienicy. Uczyniono to w celu prewencji ogólnej – widok ten miał odstraszać potencjalnych złoczyńców. Co więcej – teorię potwierdza fakt, iż w miejscu znalezienia czaszki wykonywano niegdyś wyroki Trybunału [Archeologia prawna Polski, Warszawa-Poznań 1982, s. 183-184].

    Czaszka – jako depozyt Polskiej Akademii Umiejętności – znajduje się w zbiorach Muzeum Antropologicznego przy Zakładzie Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


    więcej zdjęć

    #archeologia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #krakow #antropologia #artefaktnadzis
    pokaż całość

    źródło: dawnypiotrkow.pl 18+

  •  

    #antropologia #biologia #historia #ciekawostki

    Anglojęzyczny termin coffin birth lub z niem. Sarggeburt oznaczający dosł. „trumienny poród” albo też „poród pośmiertny”, definiowany jest w literaturze jako „wydalenie martwego płodu w następstwie śmierci ciężarnej matki, gdy jej zwłoki noszą wyraźne ślady rozkładu”. Zjawisko to następuje zazwyczaj od 48 do 72 godzin po śmierci wskutek nagromadzenia się gazów gnilnych, które – wytwarzając ciśnienie w jamie brzusznej – powodują wynicowanie macicy i w efekcie – pośmiertny „poród”. Termin funkcjonuje oczywiście w języku polskim, choć próżno szukać bogatej literatury na ten temat.

    Takie przypadki miewały miejsce w historii zarówno przed jak i po złożeniu zwłok matki do trumny, w sytuacjach ekshumacji zwłok, a także po ich wydobyciu z wody. Zjawisko porodu pośmiertnego czasem pociągało za sobą przypuszczenia o pochówku za życia lub niewłaściwych praktykach medycznych/położniczych, a także o próbie dokonania aborcji przez samą ciężarną.

    Przypadki „porodów trumiennych” są szeroko znane i opisane co najmniej od XVI wieku, przy czym – należy podkreślić – są to relacje o niepotwierdzonej rzetelności. U Goulda i Pyle’a czytamy o przypadku kobiety powieszonej przez Hiszpańską Inkwizycję w roku 1551, z której łona – po czterech godzinach wiszenia na szubienicy – wypadło dwoje dzieci. W 1630 zmarła na epilepsję kobieta „urodziła pośmiertnie” po dwóch dniach od zgonu, a w 1633 roku w Brukseli inna – po czterech dniach. Kolejny przypadek autorzy cytują z 1861 roku – „trumienny poród” nastąpił po 60 godzinach od zgonu matki. Współcześnie opisy przypadków „porodu post-mortem” możemy znaleźć w periodykach naukowych z zakresu medycyny sądowej i antropologii sądowej.

    Znacznie trudniejsze zadanie niż lekarze sądowi mają archeolodzy i bioarcheolodzy, biedzący się nad identyfikacją grobów matek, które mogły „urodzić” pośmiertnie i bardzo ostrożnie stawiają wnioski w takich przypadkach. Znalezienie szkieletu matki i niemowlęcia czy płodu w jednym grobie nie jest dostatecznym dowodem na wysunięcie takiej tezy – konieczne jest odpowiednie rozmieszczenie szczątków oraz ich położenie względem siebie. Dowodem jest odnalezienie kompletnych kości płodu ułożonych poniżej oraz wzdłuż wyjścia macicy, a głowa płodu powinna znajdować się w pozycji przeciwnej do matki.

    Taki przykład podaje J. Appleby, który zbadał przypadek „porodu pośmiertnego” na cmentarzu z połowy XIX wieku na Mauritiusie, gdzie chowano byłych niewolników lub wyzwoleńców. Z kolei C. Wells podaje kilka przykładów z czasów starożytnych – zbadany w 1910 roku przypadek szkieletów kobiet egipskich, w których stwierdzono zdeformowane miednice oraz główki płodów obecne w jamie miednicy, średniowieczny przypadek z duńskiego Aebelholt oraz pochówek z Kingsworthy z czasów wczesnosaksońskich, gdzie odkryto szczątki płodu znajdujące się w połowie poza ciałem matki. D. Sayer i S. D. Dickinson zbadali zaś w 2011 roku ciekawy przypadek na wczesnoanglo-saksońskim cmentarzu w Cambridgeshire.
    pokaż całość

    źródło: lisak.net.pl 18+

  •  

    Bardzo ciekawy film dokumentalny o badaniach nad DNA, z którego można dowiedzieć się, że: Wszystkie organizmy na Ziemi miały wspólnego przodka. Człowiek jest spokrewniony z muchomorem plamiastym, a nasz wspólny przodek żył na ziemi 750 000 000 lat temu. Genom człowieka i szympansa pokrywają się ze sobą w 99%.

    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #dna #biologia #antropologia pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Wikińskie wojowniczki - prawda czy mit?

    Od ponad 100 lat archeolodzy odkrywają na terenie Skandynawii groby, w których w okresie wikińskim złożono kobiety z bronią. Czy były to wojowniczki? Odpowiedzi na to pytanie szuka archeolog, dr Leszek Gardeła z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego.

    Wojownicze wikińskie kobiety zostały w ostatnich latach spopularyzowane w kulturze masowej w cieszącym się dużym zainteresowaniem serialu "Vikings". Do tej pory na obszarze Danii, Szwecji i Norwegii naukowcy odkryli ok. 20 grobów z IX-X w., w których złożono kobiety z bronią. Najczęściej zmarłej towarzyszy topór, rzadziej groty strzał lub włócznie. Czy fakt, że kobiety złożono z bronią świadczy o tym, że jej używały za życia i aktywnie parały się wojaczką?

    "To jest podstawowe pytanie, jakie każdy archeolog zajmujący się śmiercią musi wciąż zadawać - na ile forma grobu i złożone w nim przedmioty świadczą o tym, co dana osoba robiła za życia" - opowiada w rozmowie z PAP dr Leszek Gardeła, który przeanalizował wszystkie skandynawskie groby kobiece z okresu wikińskiego, w których odkryto broń.

    Podkreśla, że groby nie muszą być lustrami życia. "Są raczej czymś w rodzaju złożonych miraży, które nawiązują do tego, kim czuła się dana osoba, jak postrzegali ją żałobnicy oraz jak chcieli ją zapamiętać podczas ceremonii pogrzebowych - wyjaśnia dr Gardeła. Dlatego, zdaniem badacza, należy być bardzo ostrożnym przy szybkiej i prostej próbie interpretacji.

    "Niestety, w żadnym ze znanych przypadków nie udało się podać przyczyny zgonu zmarłej - badacze nie przyjrzeli się do tej pory pod takim kątem kobietom pochowanym z bronią. Dlatego nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy np. poległy w czasie walki" - dodaje dr Gardeła. W jego ocenie to właśnie w szczątkach kostnych drzemie ogromny potencjał do przyszłych badań. Dzięki nowym analizom osteologicznym można będzie spróbować poznać nie tylko przyczynę zgonu kobiet, ale też ich pochodzenie.
    "To ważne, bo z antycznych źródeł pisanych wynika, że za matecznik archetypowych Amazonek, czyli wojowniczych kobiet, uznać należy okolice Morza Czarnego - Scytię. Co ciekawe, w kilku przypadkach w Skandynawii w kobiecych grobach odkryto broń podobną do tej znanej z Europy Wschodniej" - wyjaśnia archeolog.

    Czy broń złożona wraz z kobietami do grobu była używana? Czy nosi ślady walki? Odpowiedzi na te pytania mogłyby rzucić nowe światło na to, kim były pochowane kobiety. Niestety, do tej pory naukowcy nie wykonali analiz specjalistycznych pod tym kątem.

    "Broń jest silnie skorodowana i tylko analizy mikroskopowe mogłyby dać nam odpowiedź na to pytanie. To wszystko jest nadal przed nami" - uważa dr Gardeła.
    Niewykluczone, że kobiety pochowane z bronią mogły być wieszczkami lub innymi osobami związanymi z magią - to propozycja naukowca na choć częściowe rozwiązanie zagadki. W jednej ze staroislandzkich sag ("Ljósvetninga saga") zachowała się opowieść o kobiecie, która przepowiadała przyszłość. Jako magicznego atrybutu używała... topora. Na prośbę o podanie przyszłych losów jednego z bohaterów sagi, uderzyła toporem w taflę jeziora. Pod wpływem tego działania woda przybrała czerwony kolor, który był zwiastunem złych wydarzeń. Warto dodać, że wieszczka nie tylko używała broni, ale nosiła spodnie i hełm.

    "W tym przypadku topora użyto ewidentnie w kontekście rytualnym. Być może epizod ten wyjaśnia znaczenie niektórych toporów w grobach kobiecych - to najczęściej występująca broń składana wraz z kobietami" - przekonuje archeolog.

    Naukowiec zastrzega jednak, że opowieść ta, podobnie jak inne, w których wspomniano kobiety z bronią pochodzi z czasów o kilkaset lat młodszych niż epoka wikingów, stąd nie wiadomo, na ile jest wiarygodna. W źródłach staroislandzkich, szczególnie w tak zwanych sagach legendarnych, oprócz wojowniczych i pięknych Walkirii występują smoki, trolle czy... latające dywany. „Tam kobiet-wojowniczek jest mnóstwo - uczestniczą w pełnym rynsztunku w ekspedycjach, prowadzą nawet całe armie do ataku” - opisuje dr Gardeła. Co ciekawe, w wielu sagach legendarnych powtarza się następujących schemat: kobiety od najmłodszych lat preferują towarzystwo i zabawy z mężczyznami. Od siedzenia w domowych pieleszach, przędzenia i tkania - wolą przebywać wśród dzikiej natury. W końcu decydują się opuścić dom rodzinny i dołączyć do grup wikińskich, które plądrują zamorskie krainy. Jedna z nich, słynna Hervor z "Hervarar sagi", zmienia w tym celu wygląd i imię na męskie. Kolejno zyskują sławę, a nawet zaczynają przewodzić wojownikom.

    "Każda historia ma podobne zakończenie. Wojowniczka w pewnym momencie zakochuje się i opuszcza wojaczkę, osiada i zakłada rodzinę" - mówi dr Gardeła.

    Dzieje świata wikińskiego można śledzić też na podstawie nieco bardziej wiarygodnych sag Islandczyków, czyli epickich dzieł opiewających losy skandynawskich osadników na Islandii. W nich naukowcowi nie udało się znaleźć ani jednego przypadku uczestniczenia kobiet-wojowników w ekspedycjach wikińskich.

    "Jest za to relacja dotycząca jednej z pierwszych osadniczek wikińskich w Nowym Świecie, która musi obronić się przed atakiem Indian. Wskazuje ona, że ówczesne Skandynawki używały broni raczej w sytuacjach losowych i incydentalnych" - zaznacza dr Gardeła.

    Na ok. pół miliona odkrytych grobów z okresu od VIII do XI w. na terenie Skandynawii, tylko w około 20 odkryto szczątki kobiet z bronią - było więc to zjawisko marginalne. Naukowiec nie wyklucza jednak, że kobiety-wojowniczki istniały w świecie wczesnośredniowiecznej Skandynawii. Jego zdaniem prawdopodobne jest również, że uzbrojenie umieszczone w grobie oznaczało, że były to osoby parające się magią - świadczyło to, w ocenie dr. Gardeły, o "przekraczaniu granic płci w kontekście rytualnym, a broń stanowiła atrybut siły i władzy, zarówno w sensie dosłownym jak i symbolicznym".

    "W określonych okolicznościach mogło być to zjawisko kulturowo usankcjonowane. W świecie wikingów, wbrew pozorom, kobiety odgrywały bardzo ważną rolę" - uważa. „Co nie zmienia faktu, że ubranie spodni przez kobietę mogło zakończyć się rozwodem” - kończy.
    PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

    obrazek: Artystyczna rekonstrukcja grobu kobiecego A505 z Trekroner-Grydehøj, Dania. Rys. Mirosław Kuźma

    #historia #ciekawostki #wikingowie #kobiety #skandynawia #antropologia #etnografia #archeologia
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Kiedyś śmierć inaczej obchodzono. Rodzina myła ciało i ubierała zmarłego. Były Puste Noce. W obrzędach wielkopolskich (według Oskara Kolberga i Wojciecha Burszty - etnografów) cała wieś się zbierała i piła wódkę nad trumną. Uważano, za stosowne, aby przez dni spoczywania zmarłego aż do czasu pogrzebu, nad nim czuwać a każdy kto go znał, musiał go pożegnać. Modlił się nad nim krótko i kończąc wychodził ze słowami "Zostań z Bogiem". A jak ktoś bym ze zmarłym skłócony koniecznie musiał prosić go o przebaczenie i symbolicznie dotknąć trumny bo „jak się dotknie nieboszczyka, to potem na oczach nie stoi”. Śmierć była ostatnim ETAPEM (który Arnold van Gennep określił jako Rite De Passage).

    Zwyczajna” śmierć jest coraz mniej obecna w kulturze. Ludzie nie umierają w obecności rodziny, lecz na oddziałach szpitalnych, trumna ze zmarłym nie stoi już trzy dni w domu, lecz bliscy odwiedzają zmarłego w kaplicy. Według antropolog kultury, Joanny Tokarskiej-Bakir: „Dzisiejsza kultura ze swoim kultem młodości, bodaj nieśmiertelności, boi się śmierci jak diabeł święconej wody. Świat, który nie wierzy już w żadną prawdę, który ma wszystko za maskę i pozór, przed tą najbardziej nieuchronną z prawd broni się jak może.

    #katolicyzm #etnografia #antropologia #smierc #ciekawostki #grobbing #wszystkichswietych #zaduszki
    pokaż całość

  •  

    Najdokładniejsze drzewo genealogiczne ludzkości, polecam do pooglądania.

    W skrócie: w ramach projektu The Simons Genome Diversity Project pobrano materiał genetyczny od ok. 300 osób z całego świata. Takie rzeczy już były, ale zwykle było to np. po 20 osób z 15 różnych populacji. Teraz są tu 142 różne populacje z wszystkich kontynentów. Rozdzielczość tego badania jest fenomenalna!

    Autorzy pracy walnęli drzewo genealogiczne, ja je nałożyłem na mapę świata, żeby było coś miłego dla oka.

    http://www.wykop.pl/link/3409983/najdokladniejsze-drzewo-genealogiczne-ludzkosci-cnwn8/

    #zainteresowania #liganauki #ligamozgow #gruparatowaniapoziomu #nauka #antropologia #conowegownejczer
    pokaż całość

    źródło: mapamini.jpg

  •  

    Między 1892 a 1954 rokiem do Ameryki przypłynęło, najpierw parowcami a później samolotami, 12 milionów ludzi.
    W Polsce zabory i ludzie płynęli gdzieś w podłodze statku a potem za komuny lecieli być może jako stewardesy.
    I chyba ten Kovalsky się znikąd nie wziął.
    Tak se myslę.

    a foto stąd.

    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historiajednejfotografii #emigracja #usa #historia #etnografia #antropologia #kultura
    pokaż całość

  •  

    Wydaje się, że rozwiązałem jedną z największych zagadek ludzkosci (ʘ‿ʘ) #chwalesie
    Znacie to, jesteście w knajpie, na koncercie, na grillu grunt że w większym mieszanym gronie i nagle jakiemuś #rozowypasek zechce się siku. Oznajmia to głosno i szuka towarzyszki. Ale kuhwa czemu?! Czemu Seba nie zmawia się z Mateuszem na wspólną wyprawę do łazienki?!
    Na warsztat wziąłem 37 znajomych mi kobiet w wieku 17-41 lat. Drążyłem temat dogłębnie i oto odpowiedź:

    pokaż spoiler bo tak się jedna od drugiej uczą

    Sztafeta pokoleń biegnie, a wraz z nią podawany jest nawyk wspólnego sikania po prostu. Jedna poprosi drugą, to druga poprosi trzecią.
    Co do samego sikania razem jest kilka szkół:
    - pilnowanie drzwi po drugiej stronie drzwi
    - pilnowanie drzwi i zamiana (szybko by tron nie ostygł)
    - wejście do jednego boxu toalety
    Co do znaczenia sikania razem:
    Jest to odpowiednik męskiego brudzia. Kobiety które idą sikać razem dają sobie nawzajem sygnał przyjaźni i pokojowych zamiarów.

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #logikarozowychpaskow #rozowepaski #takaprawda #kultura #antropologia
    pokaż całość

  •  

    #conowegownejczer uderza po raz trzeci. :)

    Tym razem:
    * pływamy w oceanie wirusów; wyszło potężne badanie "biosfery" wirusowej plus bardzo makabryczne, przypadkowe odkrycie największego wirusa świata w laboratorium biotechnologicznym;
    * ziemio-podobna planeta wokół Proximy Centauri i czemu mnie to nie rusza;
    * DNA pierwszych rolników oraz ile naprawdę nas łączy z neadertalczykami;
    * miękkie roboty z własnym napędem - wydrukowana 3D ośmiornica z własną logiką, zasilaniem napędem itd - wszystko mięciutkie.

    http://popnauka.pl/ocean-wirusow

    #biologia #biotechnologia #astronomia #antropologia #robotyka #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Świetny tekst o przyczynach dzisiejszego odchylenia społeczeństw w stronę populizmu pisany przez historyka-antropologa. Szkoda tylko, że z cholernie przykrą puentą ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    My point is that this is a cycle. It happens again and again, but as most people only have a 50–100 year historical perspective they don’t see that it’s happening again. As the events that led to the First World War unfolded, there were a few brilliant minds who started to warn that something big was wrong, that the web of treaties across Europe could lead to a war, but they were dismissed as hysterical, mad, or fools, as is always the way, and as people who worry about Putin, Brexit, and Trump are dismissed now.

    This cycle, the one we saw for example from the Treaty of Versaille, to the rise of Hitler, to the Second World War, appears to be happening again. But as with before, most people cannot see it because:
    1. They are only looking at the present, not the past or future
    2. They are only looking immediately around them, not at how events connect globally
    3. Most people don’t read, think, challenge, or hear opposing views
    Trump is doing this in America. Those of us with some oversight from history can see it happening. Read this brilliant, long essay in the New York magazine to understand how Plato described all this, and it is happening just as he predicted. Trump says he will Make America Great Again, when in fact America is currently great, according to pretty well any statistics. He is using passion, anger, and rhetoric in the same way all his predecessors did — a charismatic narcissist who feeds on the crowd to become ever stronger, creating a cult around himself. You can blame society, politicians, the media, for America getting to the point that it’s ready for Trump, but the bigger historical picture is that history generally plays out the same way each time someone like him becomes the boss.


    Link do całości

    #publicystyka #antropologia #historia #spoleczenstwo #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

    •  

      @starface: niestety muszę zgodzić się z @pek - tekst jest wyjątkowo słaby. Krytyka Trumpa nie jest żadną manipulacją, a wręcz powiedziałbym, że jest odidealizowana (w przeciwieństwie do jego obrońców, którzy nie patrzą na realne interesy, a po prostu zawsze popierają konserwatystów) - ale głównym problemem tekstu jest próba tworzenia analogii historycznych, które są kompletnie nieuprawnione, natomiast działają na wyobraźnie.

      Szkoda.
      pokaż całość

      +: flamel
    •  

      @CrtZ:

      Krytyka Trumpa nie jest żadną manipulacją
      Pewnie, że nie jest, ale mi chodziło o to, że manipulacją w tym artykule jest sugerowanie jak to Trump chce zniszczyć NATO albo zawrzeć sojusz z Rosją.
      Ja nie widzę wielkich różnic między Trumpem a Clinton jeśli chodzi o wizję polityki zagranicznej Stanów, bo każdy z nich będzie musiał działać w pewnych ramach ustalonych przez Busha i Obamę (nie będą mogli po prostu wyjść z Bliskiego Wschodu i udawać, że nigdy ich tam nie było), a także przez ofensywę Chin na Pacyfiku. Zresztą czy to nie Clinton przyczyniła się do słynnego zwrotu ku Azji? Jeśli w interesie USA będzie dogadać się z Rosją przeciw Chinom, to ani Trump, ani Clinton nie zawahają się ani sekundy.

      NYT niedawno zrobił wywiad z Trumpem, m.in. o NATO i polityce zagranicznej - tu jest zapis rozmowy. Trump rzuca cały czas ogólnikami jak to on, ale warto przeczytać jego własne słowa, zamiast wciągać je przepuszczone i przeinaczone przez filtr lewicowych mediów.

      Jeśli chodzi o mnie, to cicho trzymam kciuki za Trumpa, bo po prostu Clinton to kolejna arogancka przedstawicielka interwencjonistycznej lewicy "wolnorynkowej", opłacana przez oligarchów i robiąca z nimi wały dzień i noc. Mam nadzieję, że Trump ją zgnoi tematem TTIP ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Konserwatyzm raczej nie ma tu nic do rzeczy - zresztą czy Trump jest konserwatystą?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    zobaczcie o jakim ciekawym #eksperyment Calhouna mówili dzisiaj w #sonda

    Eksperyment, który, jak przysłowiowe jabłko Newtona, powinien oświecić ludzkość. Niestety do tej pory jednak nie oświecił, a stało się to raczej nie z niewiadomych powodów, lecz dlatego, że pewne grupy społeczne nie chcą do tego dopuścić...

    Ośmiu myszom zapewniono doskonałe warunki życia - miały bezproblemowy dostęp do wszystkiego co było im potrzebne do życia. Liczebność populacji rosła, by po pewnym czasie zacząć maleć aż do całkowitego wymarcia. Eksperyment trwał cztery lata. Powtarzano go kilkukrotnie na myszach i szczurach, a wynik zawsze był ten sam:

    Nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował wymarcie populacji.
    Na wstępie do opisu eksperymentu John Calhoun stwierdził - Dużo będę mówił o myszach, lecz głównie chodzi o odniesienie tego procesu do ludzi...

    CZYTAJ I MYŚL

    Co o tym sądzicie? Nas też to czeka? Patrząc na naszą demografię, nie napawa mnie to optymizmem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #nauka #ciekawostki #spoleczenstwo #antropologia #amerykanscynaukowcy #wszyscyumrzemy
    pokaż całość

  •  

    Krótki wywiad z wybitnym profesorem UJ, niezwykła postać, w artykule trafne uwagi na temat współczesnego - utylitarnego i biurokratycznego podejścia do nauki.

    Patrzącym w niebo ( #astronomia ) polecam zapoznanie się z jego pracami z archeoastronomii

    #nauka #studbaza #antropologia #filozofia

    http://www.nauka.uj.edu.pl/aktualnosci/-/journal_content/56_INSTANCE_Sz8leL0jYQen/74541952/114152915
    pokaż całość

  •  

    W grudniu 1991 roku, Richard Dawkins wygłosił cykl bożonarodzeniowych wykładów o ewolucji dla młodzieży. W swoim pięcioczęściowym cyklu wykładów Dawkins opowiadał o tym jak rozwijało się życie na Ziemi i jak poznawaliśmy ten proces, dojrzewając powoli do lepszego zrozumienia otaczającego nas świata.

    Gorąco polecam gdyż wykłady prowadzone są bardzo przystępnym językiem i zawierają dużo ciekawych przykładów. Wszystko zawiera polskie napisy.

    Część 1 - Budząc się we wszechświecie
    Część 2 - Projekty i projektoidy
    Część 3 - Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa
    Część 4 - Ultrafioletowy ogród
    Część 5 - Geneza celu

    #ewolucja #nauka #biologia #antropologia #dawkins #ciekawostki #wyklady #science
    pokaż całość

    źródło: hqdefault.jpg

  •  

    Zaskakującego odkrycia dokonali naukowcy z University of California, którzy badali rytm dobowy w społecznościach zbieracko-łowieckich. Prawdopodobnie nasi przodkowie sypiali krócej od nas.
    Krótki artykuł w sam raz na niedzielę - > Według naukowców wcale nie śpimy krócej niż nasi przodkowie
    W komentarzu całość tekstu

    Badacze z University of California w Los Angeles śledzili losy członków społeczności zbieracko-łowieckich Hadza w Tanzanii, Ju/'hoansi San (znaki w nazwie plemienia oznaczają kliknięcia i mlaski) w Namibii i Tsimané w Boliwii. Okazuje się, że rytm dobowy w pierwotnych społecznościach nie odbiega szczególnie od rytmu dobowego mieszkańców miast w krajach uprzemysłowionych. Podobnie do nas łowcy-zbieracze zasypiają kilka godzin po zachodzie słońca. Tyle że śpią... nieco krócej niż my.

    #nauka #ciekawostki #antropologia #liganauki #biologia #sen #ligamozgow #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

  •  

    Rdzenni Amerykanie należą do najliczniejszej i najbardziej zróżnicowanej grupy ludności, a w sensie antropologicznym zaliczani są, co jest ciekawostką, do rasy żółtej. Nazwani przez Kolumba Indianami, zamieszkują obie Ameryki i dziś są w znacznym stopniu zasymilowanymi członkami wieloetnicznych i wielokulturowych społeczeństw.

    Zróżnicowanie indiańskich plemion jest tak wielkie, nawet wśród Indian Ameryki Północnej, że ich systematyka wymagałaby obszernego opisu - skupię się więc na kilku ciekawostkach.

    Najpopularniejszym, najpowszechniej znanym plemieniem są Siuksowie, którzy zamieszkiwali centralne tereny Wielkich Równin. Byli chyba najliczniejszym i najbardziej wojowniczym narodem Ameryki.

    Najbardziej znanymi Indianami, według ankiet przeprowadzonych w USA, są wodzowie Lakotów: Siedzący Byk oraz Szalony Koń. Na dalszych miejscach uplasowali się Geronimo, wódz Apaczów i Tecumseh, wódz Szaunisów.

    Indianie doczekali się też pomników swoich bohaterów - największy z nich upamiętnia wodza Lakotow, Szalonego Konia.

    Jaki symbol nadaje każdej zabawie w Indian kolorytu? Oczywiście, pióropusz - temat rzeka, opiszę go niedługo, natomiast teraz wspomnę jedynie, że pióropusz jaki znamy, to pióropusz Siuksów.

    Siouxowie nazywali siebie Ochéthi Sakowi, co znaczy tyle co "Siedem Ognisk". Te siedem ognisk to szczepy Lakotow, Yankton, Yanktonai, Wahpeton, Wahpekute, Sisseton i Mdewkanton.
    Sama nazwa "Sioux" pochodzi od slowa Nadouessioux uzywanego przez Francuzow zamieszkujacych Kanade. Jest to przekrecona wersja slow nadoüessioüak i naadowesiwag pochodzacych z grupy jezykowej Algonkinow. W Polsce są znani jako Siouxowie, Siuxowie i Sjuksowie.

    www.cia.gov.pl
    The American Indian and Alaska Native Population: 2010 (US Census Bureau)
    _http://indianistyka.x10host.com/_
    #ciekawostki #indianie #antropologia #ameryka
    pokaż całość

    źródło: tapeciarnia.pl

  •  

    Druga część tekstu o pochodzeniu Słowian, o stanowisku antropologii i wątpliwościach demograficznych wobec dominującej od końca lat 70. koncepcji: http://www.wykop.pl/link/2793517/pochodzenie-slowian-cz-2-antropologia-i-watpliwosci-demograficzne/

    #nauka #liganauki #historia #slowianie #mikroreklama #antropologia pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...