•  

    No i bęc! Jestem czysta (。◕‿‿◕。)

    Właśnie wyszłam z antydepresantów i od tygodnia nie biorę ani gramika #escitalopram. Dobrze sypiam, więc #trittico też poszło w odstawkę. Nie jest to koniec mojej walki, bo jeszcze kontynuuję terapię, ale jest dobrze.

    Dokładnie rok temu zaliczyłam potężną załamkę, która kazała mi od razu zapisać się do psychiatry. Miałam to szczęście, że w ten sam dzień udało mi się umówić do lekarza, który przepisał mi leki (nie od razu, sam mnie się pytał, jak chce podejść do tematu, a wiedziałam, że walczyłam samodzielnie dosyć długo z #depresja i tu muszą wejść już większe działa). Na dodatek nie zbywał mnie - wysłuchał od początku do końca.

    Kolejne moje szczęście to takie, że leki za pierwszym strzałem się u mnie sprawdziły. Aż sama zaczęłam myśleć, czy to czasem nie #placebo bo w końcu wiele jest tutaj na wykopie historii Mirków, którzy dobierają leki latami...

    Myślę, że mój sukces zawdzięczam i lekom, które pozwoliły mi normalnie funkcjonować i wstawać rano, i terapii, która pozwoliła mi zobaczyć wiele moich życiowych sytuacji z kompletnie innej strony.

    Kurwa, jak sobie przypomnę, w jakim stanie byłam dokładnie rok temu, to teraz jest wręcz zajebiście! (ʘ‿ʘ)

    #chwalesie #depresjowypierdalaj #antydepresanty
    pokaż całość

  •  

    Dowodem na to, że czuję się lepiej, jest to, że wróciłam do kuchni. Piekę ślimaczki drożdżowe, gotuję gęste zupy, eksperymentuję z farszami do naleśników, babeczkami, mięsiwami czy pastami. Teraz na celowniku mam "tort" przygotowywany na... kocie urodziny :D Tak, idę na urodziny kota i mam frajdę z tego, że przygotowuję calzone z nadzieniem z tuńczyka w kształcie ryby. Sprawia mi to ogromną frajdę :) #gotujzwykopem

    A jeszcze niedawno żyłam na pudełkach z Pyszne.pl, które konsumowałam (bądź nie, bo zdarzało mi się nie jeść całymi dniami) prosto z łóżka. Zdarzało mi się nie wychodzić z domu nawet przez 10 dni, teraz wychodzę na pobliski targ i niestraszne mi są szybkie zakupy.

    #depresja mija, a ja czuję się po prostu lepiej, a #antydepresanty idą w odstawkę - jestem w fazie zejścia z nich, ale kontynuuję #psychoterapia bo jeszcze sporo pracy przede mną, aby dziadostwo nie wróciło i mnie znowu nie załamało :)
    pokaż całość

  •  

    Lata ogarniania diety, siłowni, suplementacji, odstawienia alkoholu i trawy, nofap, wychodzenia do ludzi i nic. Dopiero wkręcające się mi się ostatnio #antydepresanty sprawiły, że znowu czuję jakąś wewnętrzną radość życia którą myślałem, że na zawsze utraciłem. #depresja

  •  

    Juhu, muszę się pochwalić! Od grudnia 2017 schudłam łącznie 20 kg! Moja waga jest teraz taka jak przed 5 laty. Cholernie się cieszę, bo podejmowałam się różnych diet i aktywności i chuja mi się udawało. Miałam nawet badania na tarczycę, które wykazały jakieś anomalie, ale bez postawienia diagnozy. Miałam je powtórzyć, ale wkroczyły #antydepresanty i póki je biorę, nie ma co się badać.

    Jak mi się udało? Wyjebałam z głowy wszelkie diety. Przestałam wmuszać w siebie śniadania, po których zdarzało mi się nawet wymiotować (poczytajcie o glikemii), przestałam jeść z zegarkiem w ręku, bo dochodziło do takich absurdalnych sytuacji, że bałam się wyjść z domu, bo ominie mnie posiłek, a przecież jabłka czy batona nie mogę jeść, bo dieta zbilansowana i wymagająca garkowania i pojemników, a nie zawsze mogłam pojemnik wyciągnąć.

    Czułam się niewolnikiem diety.

    Jak jem? Nadal zdrowo, pilnuję tego, co kupuję i jak gotuję. Jakbym miała ocenić moje posiłki, to przypominają trochę #keto i dietę na #insulinoopornosc Nie jest to zamysł celowy, jest to po prostu wynik moich obserwacji i tego, po czym najlepiej się czuję i co dodaje mi energii. Jem wtedy, kiedy jestem głodna - czasem jest to 2 razy, czasem 3 razy na dzień. Gotuję sobie sama, nie boję się tłustego mięska (go wręcz uwielbiam), warzywa zawsze u mnie rządziły, węgle i zboża już mniej, wróciła tłusta śmietana, bo już jogurtów naturalnych miałam dość. Słodyczy, jak nie było tak, nie ma, tak samo cukru czy gazowanych napojów, bo je już dawno wyeliminowałam z życia (i nie tęsknię). Czasem zdarzy się ciacho czy piwo, ale zawsze jest to nagroda, czyli odbywa się bez wyrzutów sumienia.

    Chudnę tak nawet 1-1,5 kg na miesiąc. Co najważniejsze, bez wyrzeczeń, bez katowania się, bez straty włosów i paznokci. Z uśmiechem na twarzy, bo wreszcie słucham swojego ciała i jem właściwie tak samo, jak jadłam za dzieciaka w swoim rodzinnym domu. Wtedy byłam szczupła, ale przez widzenie w siebie grubasa zaczełam się odchudzać i doprowadziłam też do takiego jo-jo, którego nie umiałam powstrzymać.

    Teraz część kontrowersyjna: chudnięcie kopnęło szczególnie po rozpoczęciu leczenia na depresję (październik 2018). Przy moich tabsach skutkiem ubocznym jest przybieranie na wadze, ja zaczęłam chudnąć już po 2 tygodniach brania (wtedy „jednorazowo” zeszło 2 kg). Mój psychiatra stwierdził, że byłam przypadkiem grubasa psychosomatycznego. Mimo diet nie wierzyłam, że schudnę, bo w końcu tyle razy próbowałam, a się nie udawało. Czy to z dietami 2600 kcal i treningami na siłowni, czy to z south beach i znowu treningami. Przy moich problemach z psyche nagle dieta stała się drugorzędna i jak to lekarz stwierdził: "mózg w tej kwestii przynajmniej odpuścił".

    Nie zalecam brania tabletek na chudnięcie, bo one nie są 'magiczną pigułką', a są przypisywane w konkretnych przypadkach, a mój jest po prostu przypadkiem dziwnym, nieuwzględnionym w ulotce :) Zwracam uwagę na pewien mechanizm. A nawet tutaj na mirko słyszałam, że to niemożliwe, że tyle robię (dieta, treningi z trenerem co 2 dni, a w 6 miesięcy zeszło ledwo 10 kg), a tak mało mi z wagi leci. Że oszukuję i nie wiadomo co. Przez takie ocenianie i pierdololo zapętlałam się bardziej i moje wysiłki były mniej efektywne. Doszło do tego, że jak widziałam kilka gramów na wadze więcej, to zwyczajnie przestawałam jeść (bo się tyje od żarcia, co nie? A ja pewnie oszukuję i wpierdalam po kątach, więc najlepiej nie jeść, wtedy będę chuda – fuck logic, wiem). W końcu przestałam słuchać innych i zaczęłam słuchać przede wszystkim siebie.

    Robię nadal swoje. To jest ruszam się, bo normą są dla mnie spacery 5 km, doszedł również basen, czyli aktywności, które lubię. Przy lepszej pogodzie dojdzie rower.

    Najbardziej mnie cieszy to, że taki wynik osiągnęłam bez katorżniczej diety. Bez ustalania jadłospisu, bez liczenia kalorii, bez wrzeszczącego trenera z boku, bez wizyt u dietetyka i wywalania kasy (wywaliłam 2 tysie łącznie na konsultacje....). Cieszy podwójnie, że spadek jest na tyle stabilny, że skóra pozostaje jędrna (cycki też), poprawiła się też jej kondycja i śmiało mogę poczekać kolejne półtora roku przy takim tempie aż osiągnę wymarzoną wagę.

    Tak tylko chciałam się podzielić :) Bez zachęcania do robienia tego, co ja, bo nie robię nic specjalnego :) Bez zdjęć porównawczych, bo zwyczajnie nie mam. Znajomi mówią, że tych 20 kg tak u mnie nie widąć, ale prawda jest taka, że to się rozłożyło po całym ciele - nawet łydki mam szczuplejsze, nie wspominając o twarzy i brzuchu. Ciuchy zmniejszyły się o 2 rozmiary.

    Jakaś rada dla innych grubasów? :) Nie poddawać się w szukaniu najlepszego stylu życia dla siebie i przede wszystkim wsłuchanie się w swój organizm, a nie pierdololo Mirków czy innych cudotwórców diet. Każdy z nas jest inny, istnieją wprawdzie pewne prawidłowości i dobre praktyki, ale to nasz organizm powinien na pierwszym miejscu. A on umie sygnalizować, jak coś mu nie pasuje, lub co jest dla niego wręcz stworzone :)

    #dieta #odchudzanie #mirkokoksy
    pokaż całość

    •  

      @camilio: to ci mówi że.pewnie masz jakiś problem z psycha/stresem/radzeniem.sobie z problemami wpierdala nie słodyczy często wiąże się z problemami psychicznymi jedząc cukier chwilowo czujemy się szczęśliwi i dlatego go lubimy żreć. Znam to z doświadczenia. Trzeba zająć się rozwojem jakieś pasji hobby by dawała radość wtedy zamienisz słodycze na to co cie jara. Czasami ciężko to zrozumieć tylko ludziom lub się przyznać lub zajmuje to za długo.

      Bardzo możliwe że zajadasz problemy ( ͡° ͜ʖ ͡°) jeśli jesz więcej niż potrzebujesz.
      pokaż całość

      +: J.........................m
    •  

      @mustika: nieee, mam całą listę badań i w końcu trafiłam do dobrego endo, który nie zbagatelizował tego, z czym przyszłam. Zwłaszcza że w rodzinie są problemy z tarczycą i nawet niestety przypadki otyłości olbrzymiej. ..

      @camilio: a jedz, na zdrowie! Potem tylko to wybiegaj :D

      będę uważać przy odstawianiu, bo już zostałam uprzedzona, że może zwiększyć się łaknienie, ale nie po to tyle lat pracuję nad sobą, by się rzucać na lodówkę. W domu "podejrzanej" żywności nie mam, będę wpierniczać marchew :D pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    #depresja #antydepresanty #leczsiezwykopem
    Dzisiaj mija setny dzień brania przeze mnie antydepresantu Citaxin.

    Myśli samobójcze całkowicie zniknęły -10/10
    Problemy z zaśnięciem - trochę łatwiej zasnąć, ale to nie zasługa leku - 2/10
    Chęć do życia wróciła - 8/10
    Libido - trochę spadło i ciężej dojść - 4/10

    Po około trzech latach oszukiwania się, że mi przejdzie i roku intensywnych myśli samobójczych wróciłem do gry.
    Byłem u psycholga na NFZ - idź pobiegaj, falubaz #pdk
    Byłem u psychologa prywatnie (200 wizyta - centrum WWA) - po godzinie monologu - "hmm, ma Pan problem. To bedzie wymagało dlugiej i bolesnej psychoanalizy" Nope.
    Poszedłem do Dr. Krzyśka z przychodni do, którego chodzę z katarem i innymi przypadlosciami typu wysypka na fiucie.
    Po krótkim wywiadzie przepisał mi jakis lek na depresję, ale nazwy nie pamietam. Nie mogłem się po nim wyszczac i miałem suche orgazmy, a to coś czego facet w sile wieku nie chce doświadczać. Rano trzesly mi się ręce. Odstawilem po tygodniu, ale bylem zdeterminowany żeby się wyleczyc i wrocilem do Krzycha z reklamacja.
    Posłuchał, podumał i przepisał wyżej wspomniany Citaxin.
    Wniosek: szok i niedowierzanie, że po kilku latach katorgi tak łatwo to ustapilo pod wplywem taniego leku od lekarza pierwszego kontaktu.
    Wszystkim niezdecydowanym polecam schować dumę do kieszeni i poszukać pomocy. Jak nie znajdziecie - szukajcie dalej. Kiedyś się uda. PEACE!
    pokaż całość

  •  

    Przegrywy

    Rozumiem osoby, które mają wyraźny problem ze swoją twarzą, ale są operacje plastyczne. Albo osoby, które są niskie. Ale większość osób może pójść do fryzjera i zrobić sobie modną fryzurę, zapuścić zarost, kupić fajne ciuchy, pochodzić na siłownię (efekt wymaga czasu) i zrobić sylwetkę. Czy Wy naprawdę myślicie, że jak dziewczyny 8/10 będą same Was podrywać, obmacywać na imprezach, klepać po tyłku i przystawiać się to zmieni się coś w Waszym życiu? Poza tym, że będziecie mieli większą ilość seksu to tak naprawdę nic. Co prawda samoocena rośnie.

    Czy niektórzy są tak naprawdę ograniczeni, że myślą, iż posiadanie ponad 180 cm wzrostu, posiadanie zarysowanej szczęki, super fryzury, super muskulatury, pewności siebie itd. sprawi, że nagle Wasze życie odmieni się? Odpowiadam: nie.

    Wiecie dlaczego? Bo każdemu wiecznie czegoś będzie brakować. Myślicie, że regularne uprawianie seksu sprawi, że nagle wszystko będzie super? Budzisz się rano po imprezie i poza tym, że "zaliczyłeś" nic się nie zmienia. Naprawdę chcecie potem spotykać się z kobietą, którą tydzień wcześniej zaliczył inny chad?

    Poniżej macie zdjęcie jak można zmienić się w przeciągu kilku lat. Można nawet zostać misterem świata jak pokazuje przykład tego Pana.

    Chcę Wam uświadomić, że bycie chadem bez poczucia, że człowiek spełnia się, realizuje i udają mu się pewne rzeczy w życiu sprawia, że tak samo jest podatny na depresję czy inne problemy. Jak wszystko układa się w życiu to jest super. Ale nawet jak jesteś chadem, spierdolisz sobie studia, zostaniesz bezrobotny to mentalność masz krótką jak mało kto. I nawet nie ma znaczenia, że podrywają Ciebie laski co najmniej 8/10. Masz zniszczoną psychikę.

    Bo co z tego, że jesteś przystojny, wysportowany, inteligentny jak wciąż bez wykształcenia i nie zarabiasz dobrego szmalu?

    Ludzie, zacznijcie od siebie. Jak nie macie siły to zacznijcie się leczyć. Do psychiatry możecie pojechać nawet kilkadziesiąt km dalej. Jak nie zaczniecie patrzeć normalnie na świat to nic się nie zmieni. Ja sam w końcu zdecydowałem się na leczenie, bo stwierdziłem, że nie mam wyjścia. Bo wiem, że nic się nie zmieni. I nawet jak Ci kobiety prawią komplementy to i tak w głębi duszy czujesz się fatalnie. Nie polecam tego stanu. Bo jak czasami odmówisz seksu to zaraz przypną Ci łatkę geja.

    #chad #depresja #antydepresanty #przegryw
    pokaż całość

    źródło: stylehighness.files.wordpress.com

    +: k.....1, G......2 +4 innych
    •  
      C...............a via iOS

      0

      @theonlytime: ale czy zawsze chodzi o seks? Może po prostu chodzi o stworzenie normalnego związku, którego niektórzy nie mogą mieć.
      I nie mówię tu o trollach spod tego tagu.
      Ja nie pisze, aby o siebie nie dbać i leżeć w kacie i płakać. Wręcz przeciwnie, tylko są pewne aspekty urody, których nie poprawisz zdrowa dieta itp. Tu jesy potrzebna operacja plastyczna, a czasami nie jedna, tylko nie każdy ma na nią pieniądze, a zwykła praca nie jest w stanie pomoc w pokryciu kosztów.
      Zgodzę się tylko z Tobą w kwestii leczenia psychiatrycznego.
      pokaż całość

    •  

      @CzerwonaPorzeczka:
      Bo ludzie o podobnym poziomie urody powinni szukać osób o podobnym poziomie urody. Naukowo jest udowodnione, że każdy szuka maksymalizacji. Ale naturalna ręka rynku sprawia, że nie jest to możliwe do realizacji.
      Można wyjechać na kilka miesięcy za granicę. Znam ludzi, którzy spędzając pół roku za granicą byli w stanie odłożyć nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. I to nie była jakaś wymagająca praca.

      Najpierw niech zaczną od leczenie psychiatrycznego. To podstawa. Każdy ma jakieś urazy, wady itd. U niektórych nie są tak widoczne i wymagają tylko korekty. U innych większych nakładów. Co nie zmienia faktu, że leżenie i płakanie w poduszkę nic nie zmieni. Trzeba iść do lekarza, bo po to są. Ja też mam swoje problemy. Ale wiem, że mogę sam je rozwiązać. A rozwiążę je sam tylko wtedy, kiedy mój mózg będzie w neutralny sposób patrzeć na świat. Tyle.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    5 dzień z #escitalopram i #trittico W końcu czuję polepszenie nastroju, zniknął stres, żołądek się rozsupłał, więc mogę zjeść coś więcej niż 1 jogurt na dzień. W głowie też się przejaśniło. Cieszę się bardzo, bo nie było drastycznych efektów ubocznych, oprócz szumów usznych, otępienia i gubienia słów, lekkich drgawek i ataków lęku (a mogły być myśli samobójcze z podejmowanym działaniem w tym kierunku). Niby na efekty czeka się nawet 2 tygodnie, ale jak 5 dzień już tak wygląda obiecująco, to ja się bardzo cieszę. Niestety jeszcze mam problemy ze snem, ale dobijam już do 6 godzin snu (z przerwami).

    W końcu wstałam rano z uśmiechem na ustach i miałam siły, by posprzątać wokół siebie i siebie też ogarnąć (ʘ‿ʘ) Nie wiem, czy to też nie wpływ słońca za oknem albo spotkania wczoraj ze znajomymi, bo przy tej chorobie cholernie ważne jest, aby nie być samemu. #depresja #antydepresanty #samotnosc #bezsennosc #escipram
    pokaż całość

  •  

    Ehhh i kolejna tabletka zaraz będzie łyknięta a w życiu nadal chujowo.

    #antydepresanty #przegryw #depresja

    +: w.....g, Piasqun +4 innych
  •  
    o...............y via Android

    +6

    Wenlafaksyna to mój skarb. 300mg postawiło mnie na nogi. Różowe, szykujcie swoje pochwy na moje żądło. Czuję, że mogę prawie wszystko. Już raz odstawilem ją i wpadłem w ciężką depresję. Teraz już jej nie odstawię. Chuj, że mam flaka. Wolę robić palcówy do końca życia, niż czuć się jak gówno.

    To jest niezwykły lek. Potrafię całą noc doskonalić siebie, a po jakichś 4 godzinach snu iść do pracy.

    #antydepresanty #depresja #wychodzimyzprzegrywu #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Miałam to napisać z anonimowych, ale co tam.
    Wydaje mi się, że powoli dojrzewam do pójścia do psychiatry. Historia mojej depresji to osobna sprawa, ale ten post ma być o czym innym: odczuwam złość i rozczarowanie sobą na myśl, że miałabym wylądować na prochach, kolejna ofiara całego tego syfu. Mam wrażenie, że to taka choroba cywilizacyjna i że życie mnie pokonało jeszcze przed trzydziestką, a antydepresanty będą taką szyderą z moich wszelkich wyobrażeń, planów i samooceny. Czuję, że leki to będzie przypieczętowanie mojej porażki, wiecie, o co mi chodzi?

    Jest tu jakaś mądra głowa od takich problemów?

    #depresja #psychologia #psychiatria #antydepresanty #terapia #gorzkiezale
    pokaż całość

    •  
      P......l

      0

      @BarkaMleczna: Nie rozumiem dlaczego wszyscy uwazaja prochy za zla rzecz. Skoro maja ci pomoc to co w tym zlego? Ja mam 17 lat i niedlugo tez dostane prochy od psychiatry i nie jest dla mnie to powod do wstydu. Wstydzic powinny sie osoby ktore naduzywaja alkoholu, pala dwie paczki fajek dziennie i niszcza sobie zdrowie, a nie osoba, ktora bierze leki zeby poprawic swoje zdrowie.

    •  

      @Naxster: Bo to się naprawdę wszystko popierdoliło. Wiem, że przed nami były wojny, Wielka Depresja (he he) lat trzydziestych i w ogóle niby teraz jest miodzio tak w skali czasów, ale cóż...
      @Naxster: Juz w poprzednich latach miewałam takie bardzo łagodne objawy, ale ostatnie pół roku to jakiś absolutny koszmar. Ale troche też przeraża mnie płacenie za te wszystkie wizyty, bo przecież nie na NFZ ;/
      @Perminal no i ja wiem, że Ty masz rację i kiedyś podobnie ludziom doradzałam, ale czasami swoich własnych rad słucha się najmniej. Tak czy siak, chyba czytanie waszych komentarzy trochę pozwala spojrzeć na to z innej perspektywy, a to już coś.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    No to jedziemy
    #antydepresanty #leki #depresja #alkohol

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    +: n.......l, XdupekX +5 innych
  •  

    #depresja #przegryw #antydepresanty Kombo leków Sertralina + Wellbutrin jest zajebiste pod tym względem, że np. jak masz weekend to poddajesz się serotoninowej zamule, chilloutowi, a jak trzeba np. wstać do roboty, to moment i dostajesz zastrzyk energii większy niż normalnie, bo Wellbutrin jest inhibitorem wychwytu zwrotnego noradrenaliny i dopaminy. Dodatkowym plusami są - zwiększona odporność na ból, większa śmiałość do ludzi i zmniejszony apetyt. Polecam mocno wszystkim przegrywom i depresantom. W moim przypadku życie bez leków to nie życie. pokaż całość

    +: v3ctor, s.....r +6 innych
  •  

    #antydepresanty #depresja Ja pierdole, na tej kombinacji antydepresantów poznałem wreszcie co to znaczy mieć pasję. Cały dzień spędzony na jamowaniu i sklejaniu utworu, a po wszystkim zajebiście z siebie zadowolony. Uzależnienie od internetu się nie odezwało w ogóle. Nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem, może jako dzieciak trochę zanim wszystko się spierdoliło, ale nie w tym stopniu.

  •  

    Witam

    Założyłem to konto, żeby się żalić i radzić. Mam 30 lat. Moje dotychczasowe życie było raczej słabe.

    Około 2 lata temu poszedłem do psychologa i psychiatry. Okazało się (co w sumie było do przewidzenia), że mam #depresja. Przyjmuję #antydepresanty (najpierw citalopram, obecnie escitalopram) oraz #nootropy (piracetam). Terapię farmakologiczną przerywałem parę razy (gdy kończyły mi się tabletki, a nie chciało mi się iść po receptę). Od kilku miesięcy jednak nieprzerwanie biorę leki, bo psychiatra powiedział, że przerywając przyjmowanie leków niweczę całe leczenie. Psychoterapię zakończyłem jakoś tak niechcący. Myślę czasem o zaczęciu jej od nowa, ale nie mogę się zdecydować.

    Nigdy nie miałem dziewczyny i w sumie to mój największy problem. Nie chodzi mi nawet o seks, lecz o to, że w ogóle nie wiem, jak się postępuje z kobietami.

    Jeszcze trochę tagów, żeby nabić wyświetleń: #tfwnogf #przegryw #foreveralone (+samokrytyka #atencyjnyniebieskipasek)

    Tyle na pierwszy wpis. Reszta może później - jeśli będzie zainteresowanie.
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów