•  

    Tak, IPN znowu to robi.

    Zamiast rzetelnie pisać o historii, woli powtarzać wygodne i łechcące narodowe ego mity.

    "AK była największą podziemną armią w okupowanej Europie" - twierdzi IPN z okazji 77 rocznicy powołania tej formacji.

    Naprawdę? No to sprawdźmy.

    Szacunki do liczebności Armii Krajowej są różne. Nie wchodząc już w szczegóły, przypomnijmy, że wahają się mniej więcej od 250 do 390 tysięcy żołnierzy.

    To rzeczywiście potężna i budząca podziw siła, ale warto jednak pamiętać, że w tym samym czasie w okupowanej Jugosławii działała inna olbrzymia, podziemna armia, NOV, czyli Narodowa Armia Wyzwolenia.

    Ta, według różnych szacunków liczyła ponad 600 tysięcy, a według niektórych nawet 800 tysięcy żołnierzy.

    Albo ktoś ma więc straszliwe problemy z liczeniem, albo Jugosławia nie leży w Europie, albo może podczas wojny wcale nie była okupowana

    Uczciwość, a także uzasadnione wątpliwości co do rzeczywistej wielkości obu formacji partyzanckich, nakazywałyby pisać na przykład, że AK była jedną z największych armii podziemnej Europy. Albo na przykład - największą obok partyzantki jugosłowiańskiej.

    Naprawdę, jest szereg metod na oddanie hołdu Armii Krajowej. Można choćby przypominać jej ideowe dziedzictwo, można przypominać, że AK walczyła o demokrację, swobody obywatelskie i sprawiedliwą redystrybucję dóbr.

    Ale niektórzy wolą powtarzać głównie infantylne mity. Tak bardzo łechce to przecież narodową dumę!

    Źródło: Przywróćmy pamięć o Patronach Wyklętych

    #historia #polska #bekazprawakow #ciekawostkihistoryczne #ipn #armiakrajowa #ciekawostki #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

  •  

    75 Rocznica likwidacji Kata Warszawy Franza Kutschery.
    08:50 - na pozycjach.
    09:06 - sygnał, trzaskać!
    Franz Kutschera, dowódca SS, szef Policji, oprawca okupowanej przez Niemców Warszawy - zlikwidowany.
    #iiwojnaswiatowa #historia #warszawa #armiakrajowa

    źródło: xxx.jpg

    •  

      @Pshemeck: Nie rozumiem zachwytów nad takimi akcjami, ludzie którzy to robili doskonale wiedzieli że Niemcy wezmą za to odwet. Dlaczego ówczesna dzbany nie liczyły się z możliwym odwetem na ludności cywilnej?

      Wg Wikipedii:

      1 lutego na Pawiak przywieziono ok. 200 mężczyzn (przeważnie poniżej 20 lat) oraz kilkanaście kobiet aresztowanych w związku z zamachem na Kutscherę[78]. W nocy z 1 na 2 lutego, Niemcy aresztowali kolejne 385 osób w kasynie gry w al. Szucha 29. Część z nich przewieziono na Pawiak, a część do obozu na ul. Skaryszewską (kilkanaście później zwolniono)[79][78]. Prawdopodobnie część z nich została rozstrzelana następnego dnia podczas egzekucji represyjnych[79].

      Na drugi dzień po zamachu, 2 lutego 1944, w pobliżu miejsca akcji, pod zniszczonym we wrześniu 1939 pałacykiem Rzyszczewskich (Al. Ujazdowskie 21) na rogu Alej i ul. Chopina[72], ok. godz. 11.00 Niemcy rozstrzelali 100 mężczyzn przywiezionych z Pawiaka. Kolejnych 200 Polaków zamordowano tego samego dnia w ruinach getta[80][81][82].

      Czy zamach na jednego zbrodniarza wart był śmierci tylu ludzi?!
      pokaż całość

    •  

      @rewolwer: w ciągu 5 miesiecy jego panowania zgineło 5 tyś ludzi z czego 1200 rozstrzelano na ulicach. prawie 90% publicznych egzekucji było za jego panowania.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Dziś w wieku 93 lat zmarł mój dziadek Mieczysław Pieńkowski, żołnierz Armii Krajowej, pseudonim „Miecz” ☹️ #armiakrajowa

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    Warto posłuchać wywiadu z Lucjanem Krogulcem pseudonim "Lutek", ostatnim żołnierze z oddziału legendarnego majora "Ponurego". Podporucznik zmarł wczoraj rano. Bardzo chciał zobaczyć ten reportaż.

    https://www.wykop.pl/link/4764295/

    #mikroreklama #historia #iiwojnaswiatowa #armiakrajowa #patriotyzm #ciekawostki #bron #gruparatowaniapoziomu #swietokrzyskie pokaż całość

    źródło: img.youtube.com

  •  

    Białorusini zażądali usunięcia tablicy poświęconej poległym i pomordowanym przez NKWD żołnierzom AK umieszczonej w kościele w Sołach na Białorusi.
    Wrzucam to pod uwage tym, którzy bezmyślnie powtarzają retorykę prorosyjskich aktywistów jakoby to wyłącznie Polska odpowiadała za złe stosunki z Białorusią.

    Nie można wykluczyć, że należy to powiązać z usuwaniem pomników radzieckich w Polsce. Rosjanie przeciwstawiają się temu i czasem robią to wspólnie z państwami byłego ZSRR.
    No i chyba jednak mamy zatargi historyczne z Białorusią. Nawet na Ukrainie mimo poważnych sporów nie posuneli się tak daleko aby wysyłać pismo z żądaniem usunięcia, a tylko sugerowali, że na Ukrainie też są nielegalne upamiętniania.
    Dlatego tak radykalny krok ze strony Białorusi może dziwić bo przecież jestesmy podobno w okresie ocieplenia stosunków. Nasze władze wypuściły sporo pozytywnych słów w kierunku Łukaszenki. Być może jednak Rosjanie mają większy dar przekonywania. A może powód jest inny. Jakiś raczej jest, bo nie myśle żeby to był przypadek. Nie w tak scentralizowanym państwie.
    Komitet parafialny nie zamierza wypełnić nakazu.

    Białoruskie służby ideologiczne zażądały usunięcia z kościoła Matki Bożej Różańcowej we wsi Soły tablicy ku czci poległych żołnierzy 9. Oszmiańskiej Brygady Armii Krajowej. Tablica została zawieszona w kościele staraniami kombatantów jeszcze w 1993 roku.

    Wcześniej z kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Jozafata Kuncewicza w Sopoćkiniach usunięta została wystawa przedstawiająca szereg zdjęć gen. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego. Zostały zawieszone one jeszcze w 2009 roku. Warto zaznaczyć. że generał Olszyna-Wilczyński we wrześniu 1939 roku został zamordowany przez Sowietów w okolicach Sopoćkiń i spoczywa na cmentarzu w tej miejscowości.

    Jest oczywiste, że sytuacja w Sołach jest testem. Jeżeli się uda usunąć tablicę 9 Oszmiańskiej brygady to podobny los czeka dziesiątki innych tablic upamiętniających żołnierzy Armi Krajowej i powojennego podziemia niepodległościowego, które znajdują się w kościołach na terenie Białorusi.

    Dla tych kto nie jest na bieżąco: na Białorusi nadal obowiązują stalinowskie wyroki wydane na żołnierzy AK, oficjalnie są oni nadal uważani za bandytów, w szkolnych podręcznikach mówi się o AKowcach mordujących cywili i palących wsie.

    źródło fb klik

    #bialorus #historia #armiakrajowa #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

  •  

    69 lat temu komuniści zamordowali ostatniego dowódcę AK na ziemi nowogródzkiej, Anatola Radziwonika ps. "Olech".

    70 lat temu po rocznych torturach rozstrzelany został ostatni komendant główny NSZ, Stanisław Kasznica.

    Cześć Ich pamięci!

    #historia #zolnierzewykleci #nsz #armiakrajowa #patriotyzm pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Oto Stanisław Likiernik, polski Żyd, egzekutor Kedywu Armii Krajowej (likwidacja szmalcowników i konfidentów). Jeden z wielu polskich Żydów w szeregach AK. Współwłaściciel kamienicy przy Noakowskiego obrabowany przez mafię reprywatyzacyjną związaną z warszawskim ratuszem i HGW.

    Pan Stanisław, po kilkudziesięciu już latach na emigracji, oburzał się za nazywanie go „polskim Żydem” i żądał, by go określano jako „Polak żydowskiego pochodzenia”.

    #armiakrajowa #reprywatyzacja #hgw #warszawa #historia #zydzi #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Powstaniec z Miotaczem Ognia Typu K - bronią zaprojektowaną i produkowaną w warunkach konspiracyjnych. Wyprodukowano około 400 sztuk tej broni, ale niestety wiosną 1944 r. Niemcy odkryli magazyny w których przechowywana była większość egzemplarzy. W chwili wybuchu powstania w rękach AK pozostało tylko około 30 sztuk.

    Inną ciekawą konstrukcją są butelki zapalające wytwarzane przez powstańców: Do szyjki butelki przylepiano woreczek ze środkiem chemicznym - po rzuceniu i stłuczeniu butelki reagował z kwasem siarkowym dodanym do mieszanki, co powodowało automatyczny zapłon substancji. Dzięki temu używanie tej broni było odrobinę bezpieczniejsze i dużo skuteczniejsze, gdyż nie było konieczności ręcznego zapalania ,,lontu", który ograniczał czas na użycie butelki.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #powstaniewarszawskie #bron #militaria #armiakrajowa
    pokaż całość

  •  

    75 lat temu, 18 stycznia 1943 roku miała miejsce jedna z najbardziej spektakularnych akcji polskiego podziemia w czasie II wojny światowej, a mianowicie odbicie więźniów przetrzymywanych w pińskim więzieniu przez Gestapo.

    Brawurowa akcja cichociemnego Jana Piwnika -znalezisko

    #mikroreklama #2wojnaswiatowa #historia #drugawojnaswiatowa #historiapolski #armiakrajowa #nowastrategia
    pokaż całość

  •  

    Co się wczoraj dowiedziałem to aż do tej pory nie mogę uwierzyć.

    Ostrzegam, że może być troszkę długo, ale w mojej opinii warto.

    Pojechałem na weekend do domu i przy lekko procentowej rozmowie z rodzicami zeszlismy tematem na II Wojnę Światową.

    W 1940 roku we wsi Blizna (woj. Podkarpackie) rozpoczęto budowę zakładów technologicznych produkujących rakiety V1 i V2. Z racji tego, Niemcy okupujący te tereny utworzyli we wsi obok (Pustków) obóz pracy przymusowej. Zesłano tam ludzi ze wszystkich okolicznych wiosek do pracy, ale przez to, że Ci się tak jakby "zgodzili" pracować to pozwalano im mieszkać we własnych domach. Sam obóz jednak wykorzystywano do przetrzymywania Żydów , jeńców sowieckich i "niewygodnych" Polaków.

    Następstwem tego było sprowadzenie na nasze tereny, oficerów niemieckich, inżynierów, geodeta, którzy mieli za zadanie nadzorować i wspierać powstawanie powyższych miejsc.

    I teraz do sedna. Jeden z oficerów niemieckich wraz ze swoją żoną wybrali dom mojego pradziadka Piotra na miejsce do zamieszkania. Szczęście chciało, że moi przodkowie się zgodzili i dodatkowo pracowali "dobrowolnie" dla Niemców więc ich nie wysiedlono do obozu a pozwolono zatrzymać jeden mały pokoik (Pradziadkowie i czwórka dzieci).

    Z opowiadań rodziców dowiedziałem się, że Piotr to miał jaja jak arbuzy i to w dodatku ze stali.

    W trakcie trwania okupacji, gdy jego dom był zajęty przez Niemca, on w tym czasie przechowywał na strychu Żydów, Polaków, żołnierzy Armii Krajowej, którzy byli ścigani przez wroga i musieli się ukrywać. W myśl zasady, że pod latarnią zawsze najciemniej, pradziadek przechował tam kilkanaście różnych osób. Wiąże się z tym jedna historia, którą przytaczał nieżyjący już dziadek. Ci ludzie, którzy byli przetrzymywani na strychu, musieli w jakiś sposób załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne. Że sytuacja była jaka była i wyjść ze strychu nie mogli to robili wszystko tam, następnie wyrzucali to przez okienko za dom. Długo nie było trzeba czekać aż żona tego Niemca zaczęła się strasznie skarżyć na to co widziała leżącego w ogrodzie jak i na zapach. Pradziadek wtedy wziął na oczach jej i jej męża swoje dzieci (w tym mojego dziadka) i strasznie im zlał tyłki, zwalając winę na nich i grożąc donośnym głosem (aby było słychać na strych), by nigdy więcej się to nie powtórzyło. Dzięki temu podejrzeń więcej nie było, że w domu mogą być dodatkowi lokatorzy, a kara dla dzieci to była niska cena w porównaniu z tym co mogło ich spotkać, gdyby się wszystko wydało.

    Kolejna z historii mówi o tym, że ten Niemiec trzymał w stodole swoje prywatne auto. Nie jeździł nim za często bo na roboty, zawsze po niego przyjeżdżali wojskowymi samochodami więc stało ono i się kurzyło. Z racji tego, że często do naszego domu przyjeżdżali jacyś inżynierowie i geodeci jak wspomniałem na początku to pradziadek starał się podsłuchać jak najwięcej, zapamiętać mapy, które udało mu się zobaczyć, przepisać listy lub rozkazy jeśli jakieś znalazł. Wszystkie te materiały dostarczał do Armii Krajowej, która miała swoje dowództwo w miejscowości oddalonej o jakieś 15 km. Korzystając z faktu, że Oficera nie było całymi dniami w domu, jego żona często wyjeżdżała w podróże to Piotr "pożyczał" sobie jego prywatne auto i raz na jakiś czas jeździł z powyższymi znaleziskami. Oczywiście drogi wtedy były inne i szybko się zorientowano, że auto jest używane po tym, że było brudne. Tutaj mój dziadek z rodzeństwem odegrali ponownie swoją niezwykle ważną rolę, a raczej można powiedzieć, że ich tyłki. Cała wina spadła na nich, że jako młodzi chłopcy są bardzo ciekawi czegoś takiego jak samochód i widzą to pierwszy raz. Dlatego też podczas zabawy postanowili wypchać auto na podwórko i bawić w kierowców, przez co się wybrudziło.

    Były też inne historie, już mniej związane z moim pradziadkiem. Poprzez fakt, że Ci ludzie mieszkali u mojej rodziny, kilka wydarzeń przybrało taki obrót, że w innych okolicznościach mogło by mnie tutaj z wami dzisiaj nie być.

    Pewnej nocy, banda pijanych żołnierzy niemieckich robiła straszne rozruby w okolicy. Wpadali do domów, zabijali domowników, gwałcili jeśli było kogo, kradli dobytek i podpalali domy. W taki sposób potraktowano kilka sąsiedzkich budynków. Gdy wpadli no mojego domu rodzinnego i napotkali się na oficera z żoną, szybko ich przygoda się skończyła, a mój pradziadek w raz ze wszystkimi ocaleli bez szwanku.

    Z kolei jakiś czas później, córka mojego pradziadka została złapana podczas łapanki na ulicach pobliskiego miasta. Od razu wrzucono ją do bydlęcych wagonów pociągu i wysłano do Oświęcimia. Jak tylko się o tym dowiedzieli to żona tego oficera gdzieś pojechała, po kilku godzinach wróciła a następnego dnia Stenia (bo tak był córce mojego pradziadka) wróciła do domu cała i zdrowa.

    Jest to zaledwie część historii jakie się tam działy. Jeśli się spodoba to mogę podpytać i jeszcze coś opisać w wolnej chwili. Niestety ta część mojej rodziny, która mogłaby coś więcej pamiętać i opowiedzieć, już nie żyje. Żałuję, że nikt nie nagrał lub nie spisał opowieści mojego dziadka lub jego rodzeństwa kiedy jeszcze było to możliwe. Dla mnie jest to kawał ogromnej historii i chciałbym, żeby kiedyś moje dzieci wiedziały jakie rzeczy się tu działy i jak każdy walczył jak potrafił o wolną Polskę.

    Na koniec dodam, że za to co wyżej i wiele innych rzeczy mój pradziadek Piotr został odznaczony orderem. Niestety gdzieś zaginął i nie udało mi się dowiedzieć jakim. Z tego co pamiętają rodzice to było to wysokie odznaczenie.

    #iiws #wspomnieniapradziadka #okupacja #podkarpacie #armiakrajowa
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  
      s.........1

      0

      @WhatTheFuckOrange: Może i nie, ale coś mi się zdaje, że one i tak dostawały klapsy jak coś przeskrobały ;) gdyby naprawdę od tego zależało nasze życie i naprawdę bym musiał coś takiego zrobić (typu jakiś Niemiec każde mi je zlać, bo ma taki kaprys, a jak nie to kulka w łeb), to co innego, ale pewnie i tak by mi nie wyszło tak jak trzeba, bo zwyczajnie nie potrafiłbym dać ostrego wpierdolu niewinnym dzieciom. Mam blokadę przed krzywdzeniem dzieci. Nie wiem, ręka by mi drżała, poryczałbym się, zemdlałbym i tak dalej. Po prostu nie odegrałbym takiej roli jak jego pradziadek, kombinowałbym z darciem mordy i z pasem w ręku i tyle. Tak samo jak jakiś SS-man kazałby mi zgwałcić żonę sąsiada, to też bym nie dał rady, bo by mi zwyczajnie nie stanął i pewnie bym się porzygał. Albo jak kazałby mi zabić kogoś z mojej rodziny, też bym nie dał rady. I nie jestem pizdą, bo bandziora na ulicy czy włamywacza chcącego zabić moją rodzinę bym zajebał bez mrugnięcia okiem. pokaż całość

    • więcej komentarzy (101)

  •  

    NSZ tak samo, jak komuniści, i z podobnych powodów, zostali postawieni poza nawias Polski Podziemnej. Polska Podziemna przyjęła zasady demokracji i postępu społecznego i położyła je jako fundament niepodległości. NSZ wyznawał ideologię faszystowską, wrogą demokracji i postępowi społecznemu, komunizm niósł uzależnienie Polski od Rosji i metody polityczne tak bliźniaczo podobne do faszystowskich, że również nie mógł się znaleźć w organizacji, która kierowała walką narodu polskiego w czasie tej wojny. To są fakty znane każdemu. To jest także jeden z fragmentów, ustalających ideową treść dziedzictwa ostatniej epopei narodu polskiego. Propaganda reżimowa usiłuje tę treść zniekształcić i plamą NSZ zamącić blaski legendy dla pokolenia, które dopiero dorasta. ~ Zygmunt Zaremba, współprzewodniczący Rady Jedności Narodowej.

    Przyjęcie przez aklamację oznacza, że nikt z opozycji - Platformy i Nowoczesnej, nie sprzeciwił się uchwale.

    #polityka #historia #nsz #hitler #armiakrajowa #neuropa #nowoczesnapl #platformaobywatelska #razem #partiarazem
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      Typowa zagrywka młodokomuszków-propagandystów: wziąć cytat z jednego typa z RJN, w której była reprezentacja najróżniejszych nurtów politycznych, a typ był z komunizującego wówczas PPS i ogłosić to jako prawdę objawioną, względnie stanowisko władz państwa podziemnego. A o akcji scaleniowej NSZ z AK słyszeli?

    •  

      @falszywy_prosty_pasek: a to, że AL i inni zdrajcy kolaborowali z komunistycznymi nazistami (i odpowiadają za śmierć setek tysięcy niewinnych osób) to wszystko spoko i tacy jak ty siedzą cicho, hipokryci pierdoleni. Przypomnę, że nazistowskie komuchy zamordowały kilka razy więcej ludzi niż nazistowskie Niemcy. Nadmienię, że niemiecki terror trwał ~ 6 lat a teror sowieckich nazistów trwał od 1945 aż do 1989, przez 44 lata!

      Aha, co do samej kolaboracji - przecież BŚ przekazywała np. gestapo czy SS zdrajców, komunistów, dawnych przyjaciół nazistów. Głównie chodziło o bydło z NKWD, ale trafiały się też ścierwa z AL czy innych komuszych przybudówek. Naturalnie współpraca z nazistami na innym polu to zdrada, ale wydawanie ścierw komuszych nazistom niemieckim to akurat spoko, szkoda, że więcej tego bydła nie przekazali, może dziś takich jak ty by nie było.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Aby manipulować opinią społeczną publikowane są także tu i ówdzie różne listy od rzekomych powstańców i żołnierzy AK, rozczarowanych, oburzonych i pognębionych przez obecną władzę rzekomo niesprawiedliwą dezubekizacją. Nie dajmy się "zbałwanić do kwadratu"! Oto jedna z takich historii: list zasłużonego kombatanta i jego wnikliwa analiza. Humpty & Dumpty zaprasza ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Balwanianie do kwadratu

    "Kiedy przed lat pierwszy raz przeczytałem „Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” ze zgrozą ujrzałem, jak bardzo chyląca się ku upadkowi c. i k. monarchia przypomina otaczający mnie wówczas świat. Dzisiaj, przede wszystkim za sprawą „totalitarnej” opozycji, dostrzegam jeszcze więcej podobieństw. Wiadomość, która w zamyśle miała zaćmić łzami oczy wszystkich, poza narodowcami i tzw. betonem kaczofaszystowskim:

    Mam 95 lat i jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany. Ojciec mój był w wojskach gen. Hallera, walczył z bolszewikami i był odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1940 r. został aresztowany przez Gestapo i zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Ja przedostałem się do Warszawy i w 1943 r. zostałem zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej w „dywizjonie 1806″, który był oddziałem konspiracyjnym 1 pułku strzelców konnych. W czasie Powstania Warszawskiego walczyłem w batalionie „Ruczaj”. Zostałem ciężko ranny na polu walki. Później był lazaret dla jeńców wojennych w Zeithain, długie 5 miesięczne leczenie i Stalag IV B w Muhlbergu. Do kraju, ze względu na obawę przed aresztowaniem przez NKWD wróciłem w 1946 r. Po studiach medycznych pracowałem w szpitalu jako chirurg. Bez przesady uratowałem życie około 500 chorym..." #armiakrajowa #narodowcy #medycyna #dezubekizacja #pkp #4konserwy
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Było na głównej ponad rok temu, ale dzisiejsza lektura biogramu Łukasza Cieplińskiego i innych skłoniła mnie do przypomnienia o tym "człowieku"

    Na więziennych protokołach z egzekucji największych polskich bohaterów XX stulecia widnieje po kilka podpisów. Także człowieka, który pociągał za spust. To on, starszy sierżant Piotr Śmietański, dowódca plutonu egzekucyjnego mokotowskiego więzienia, strzelał choćby do Witolda Pileckiego.

    Pan w sile wieku z charakterystycznym wąsem, wzorowanym być może na pierwszym obywatelu - towarzyszu Bierucie, nieśmiało uśmiecha się z fotografii, która jest jedynym znanym zdjęciem mokotowskiego kata. Na pozór nic nie wskazuje na to, że uwieczniona na kliszy postać to egzekutor, który "eliminował" wielkie osobistości polskiej konspiracji. Towarzyszył straceńcom w ich ostatniej drodze, będącej skutkiem jednej wielkiej sądowej farsy. Dowodził plutonem egzekucyjnym, ale strzelał samotnie - w miejscu, które uchodzi za symbol stalinowskiego terroru.

    Ideowy hydraulik?
    Piotr Śmietański był prawie rówieśnikiem bohaterskiego rotmistrza, którego pozbawił życia. Urodził się 27 czerwca 1899 roku w Zawadach koło Warszawy w rodzinie robotniczej. Wczesne lata życia późniejszego kata są stosunkowo mało znane - wiadomo jednak, że w 1917 roku, podczas I wojny światowej, założył mundur wojskowy - najprawdopodobniej cesarskiej armii niemieckiej. Rok później, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zamienił go na mundur z orzełkiem. Wziął udział w wojnie z bolszewikami.

    Po demobilizacji osiadł w Warszawie z zamiarem znalezienia pracy. Nie było łatwo, wszak ukończył zaledwie cztery klasy szkoły podstawowej, nie zdobywając konkretnego fachu. Poszedł jednak w ślady ojca i zaczął zarabiać fizyczną pracą. Udzielał się w związku zawodowym. Wtedy też związał się ze środowiskiem komunistów (Komunistycznej Partii Robotniczej Polski), prowadzących agitację wśród "robotniczej braci".

    W kolejnych latach Śmietański postanowił się ustatkować. Pracował jako hydraulik (musiał się wcześniej dokształcić), założył rodzinę. Ograniczył kontakty z komunistami, za które w Polsce międzywojennej groziły surowe kary. Przed wybuchem II wojny światowej zaliczył jeszcze krótki epizod członkostwa w Polskiej Partii Socjalistycznej.
    Piotr Śmietański - oprawca wielu polskich bohaterów.
    Piotr Śmietański - oprawca wielu polskich bohaterów.•IPN
    W czasie okupacji dalej mieszkał w Warszawie, z krótką przerwą na pobyt na prowincji. Trafił nawet na Pawiak, oskarżony - jak wynika z relacji córki - o kradzież (za: Sz. Hermański, P. Wróblewski, "Piotr Śmietański 1899-1950, kat z Mokotowa", [w:] Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989, 2012, nr 1).

    W 1943 roku związał się z Polską Partią Robotniczą i prawdopodobnie jako jej działacz doczekał wyzwolenia Warszawy. 17 stycznia 1945 roku, czyli dzień wkroczenia do stolicy wojsk sowieckich zapamiętał na długo - właśnie wtedy rozpoczął pracę w warszawskiej bezpiece. Po roku został przeniesiony do Aresztu Śledczego przy ul. Rakowieckiej, podlegającego bezpośrednio Wojewódzkiego Urzędowi Bezpieczeństwa Publicznego.

    Sadysta na etacie
    Zanim został katem (w oficjalnej nomenklaturze będąc najpierw do dyspozycji szefa, a później jako "oficer do zleceń"), pełnił różne funkcje - wywiadowcy, referenta, oddziałowego, agenta zaopatrzenia. Jeszcze nie ochłonął na nowej posadzie, a już zdradzał oznaki sadyzmu i demoralizacji.

    O jego postępującej niestabilności emocjonalnej świadczy fakt, że został nawet dyscyplinarnie ukarany za zastraszanie więźniów. Według relacji, Śmietański miał w stanie wskazującym wchodzić do cel, bić osadzonych i wymachiwać bronią, głosząc przy tym pod ich adresem groźby pozbawienia życia. Nie ten jedyny raz więzienny strażnik był przywracany do porządku. Wiadomo, że miał w zwyczaju "wyżywać się" na zwyczajnych obywatelach (a nawet córce!), np. przebywając ot tak, na ulicy.

    Przełożeni jednak przymykali oczy na wybryki niezrównoważonego Śmietańskiego, wszak człowiek, który bez skrupułów celował w więźniów, musiał być na wagę złota.

    25 maja 1948 roku był dla egzekutora zwykłym dniem pracy. Trzeba było wykonać zadanie, a przy okazji... zainkasować 1000 złotych. Co z tego, że późnym wieczorem - robota to robota. Około 21.30 Śmietański zastrzelił Pileckiego. Widzieli to pozostali zgromadzeni: wiceszef Naczelnej Prokuratury Wojska Polskiego mjr Stanisław Cypryszewski, naczelnik więzienia – por. Ryszard Mońko, lekarz por. dr Kazimierz Jezierski, a także ksiądz kpt. Wincenty Martusiewicz.
    Protokół wykonania wyroku śmierci na rotmistrzu Pileckim. Widoczny podpis st. sierż. Śmietańskiego.
    Protokół wykonania wyroku śmierci na rotmistrzu Pileckim. Widoczny podpis st. sierż. Śmietańskiego.•IPN
    Kat Pileckiego i innych - m.in. mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory" i jego podwładnych, niedługo jednak cieszył się zdrowiem. Już w 1949 roku władze wiezienia wysłały go na urlop w związku z powikłaniami w przebiegu gruźlicy. Choroba okazała się śmiertelna - Śmietański zmarł w sanatorium MBP w Korczakowie na Dolnym Śląsku 23 lutego 1950 roku. Pochowano go na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Takiego "szczęścia" - godnego pochówku - nie miały ofiary kata z Mokotowa, wrzucone niedbale do dołów śmierci.

    ABC egzekucji
    Jak przebiegały egzekucje, w których wielokrotnie brał udział kat z Mokotowa? Ofiary tzw. mordów sądowych, czyli wyroków fasadowych sądów komunistycznych, były na ogół zabijane strzałem w tył głowy. Innym rodzajem egzekucji, rzadziej stosowanym w przypadku więźniów politycznych, było powieszenie. Wiadomo, że tak zginął gen. Emil August Fieldorf "Nil".

    Skazańców prowadzono do specjalnego bunkra za magazynem odzieżowym bądź też zabijano ich w celi obok korytarza prowadzącego do niesławnego X pawilonu. Wyroki wykonywano też w piwnicach.

    Zasady egzekucji regulował Kodeks Wojskowego Postępowania Karnego (KWPK), w szczególności specjalny okólnik z 1947 roku. Skazaniec miał być przywiązany do palika przy murze, kilka metrów dalej powinien stać złożony z 5 osób pluton egzekucyjny. Śmierć miała być zadawana poprzez strzały salwą, celowano w serce ofiary.
    Rotmistrz Witold Pilecki podczas procesu pokazowego. Marzec 1948 roku.
    Rotmistrz Witold Pilecki podczas procesu pokazowego. Marzec 1948 roku.•Fot. PD-Polish / "Głos Ludu" / wikimedia.org
    Strzały jak w Katyniu
    Przepisy nijak się jednak miały do rzeczywistości. Zazwyczaj wyroki śmierci wykonywano naprędce - szybkim strzałem w kierunku odwróconej ofiary. Często - jak w przypadku Śmietańskiego - w pojedynkę. W przeważającej ilości wypadków celowano w potylicę - tak samo mierzyli funkcjonariusze NKWD w Katyniu w 1940 roku.

    Szef Departamentu Służby Sprawiedliwości MON płk Henryk Holder, IX 1946

    W szczególności wykonywanie wyroków odbywa się częstrokroć w więzieniach nieomal na oczach innych więźniów. Samo pozbawienie życia skazańca odbywa się poprzez oddanie znienacka strzału, często w kark delikwenta, ciało zagrzebywane jest w pobliżu.


    Lakoniczne wzmianka o grzebaniu ciał gdzieś "w pobliżu" wymaga doprecyzowania. Do 1948 roku ofiary "polityczne" z więzienia mokotowskiego były na ogół chowane na cmentarzu na Służewie. Po tej dacie, w związku z koniecznością wyznaczenia nowego miejsca pod pochówki, zamordowanych niedbale grzebano na polu więziennym (tzw. Łączka) cmentarza komunalnego na Powązkach, który w latach 60. włączono do graniczącej z nim nekropolii wojskowej.

    http://natemat.pl/166757,ten-czlowiek-strzelal-do-najwiekszych-polskich-bohaterow-kim-byl-kat-z-mokotowa-ktory-zabil-rotmistrza-pileckiego

    #historia #iiwojnaswiatowa #armiakrajowa #prl #komunizm
    pokaż całość

    +: s.....r, oydamoydam +6 innych
  •  

    Wczoraj - 14.02 2017 - miałą miejsce 75 -ta rocznica powstania Armii Krajowej

    Powstała z przemianowania Związku Walki Zbrojnej (powstałego w listopadzie 1939) rozkazem Wodza Naczelnego Polskich Sił Zbrojnych gen. Władysława Sikorskiego z dnia 14 lutego 1942 roku[3]. Ostatecznie uznany został tym samym wojskowy charakter siły zbrojnej podziemia, armii jak podkreślał Sikorski w rozkazie: wszystkich żołnierzy w służbie czynnej w Kraju.

    Dziwnym trafem "patriotyczna" władza nie zorganizowała niemal żadnych obchodów tego pięknego jubileuszu.

    Było "Światełko dla Żołnierzy AK" i "Walentynki z Ojczyzną"

    Centralne obchody tej rocznicy - 14 i 19 lutego - zorganizuje w Warszawie Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych wspólnie z weteranami AK i harcerzami.

    Miejmy nadzieje, że chociaż 5 dni po czasie (19-ego) ktoś się wykaże, bo aż smutno.

    Co w ramach tej rocznicy pokazało się na Wykopie?

    Jedno poważniejsze znalezisko jakiejś smutnej zielonki, które do dziś nie dobiło do 100 wykopów. WSTYD #4konserwy, po prostu wstyd.

    WYKOP: http://www.wykop.pl/link/3605091/dzis-75-rocznica-powstania-armii-krajowej-troche-historii/

    #neuropa #historia #wykop #armiakrajowa #wojsko #mikroreklama #oswiadczenie #polska #wydarzenia
    pokaż całość

    źródło: expresselblag.pl

    +: T.........r, rebel101 +7 innych
  •  

    Nowy materiał Rossija24 o Armii Krajowej.

    https://www.youtube.com/watch?v=RrRU4M1zUP8

    W skrócie -
    -W Polsce zamiast rzeczywistych oswobodzicieli gloryfikuje się AK. A przecież niektóre oddziały Armii Krajowej współpracowały z Gestapo i dopuszczały się jawnego terroru na sympatykach komunizmu. Jest tez teza, że to nie tylko antykomunizm nimi kierował, ale rusofobia. Cytuje sie raport gdy żołnierze AK po napaści na wieś torturowali przebywających tam robotników i chłopów łamiąc im ręce i nogi a potem zabijajac. Inne cytaty mówią o wymordowaniu sowieckich żołnierzy wracajacych z niemieckiej niewoli oraz zabiciu rannych partyzantów radzieckich.

    Potwierdza się moja teza, że Rosjanie w każdej chwili akcentując to co im pasuje mogą przeprowadzić wobec AK negaytwyną kampanię i pokazywac tę formację w sposób zbliżony do UPA.
    Niech ktoś podrzuci to na Kresy.pl oni lubią robić artykuły nawet z mniejszych ukraińskich mediów to pewnie takiego materiału z wielkiej rosyjskiej tv nie pominął.

    #rosja #rosyjskiemediaopolsce
    #ukraina #armiakrajowa
    pokaż całość

  •  

    Świętujemy dziś siedemdziesiątą piątą rocznicę utworzenia Armii Krajowej. Powstała ona 14 lutego 1942 roku z przekształcenia Związku Walki Zbrojnej i stanowiła siły zbrojne Polskiego Państwa Podziemnego.
    Dlaczego wstawiam tę grafikę? Dziś chyba wszystkie partie (i nie tylko) polityczne (oprócz PiS) upamiętniły w jakiś sposób tę rocznicę. Jednak nie wszyscy pamiętają, jakie cele przyświecały Polsce Walczącej. A były one - no cóż, lewackie.

    pokaż spoiler Grafika: W tle znajduje się zdjęcie Polaka malującego na ścianie znak Polski Walczącej. Nagłówek głosi: "75 lat temu powstała Armia Krajowa". Poniżej zamieszczono tekst o następującej treści: "Armia Krajowa i Polskie Państwo Podziemne walczyły o wyzwolenie Polski spod okupacji i domagały się radykalnych reform społecznych. / Testament Polski Walczącej zakładał m.in. sprawiedliwy podział dochodu społecznego, samorząd pracowniczy i silną rolę związków zawodowych. / Wolność, Równość, Niepodległość!".

    Źródło.
    Cały testament można przeczytać TUTAJ.
    Zacytujmy:

    „8. Uspołecznienie własności wielkokapitalistycznej i zorganizowanie sprawiedliwego podziału dochodu społecznego.
    9. Zapewnienie masom pracujących współkierownictwa i kontroli nad całą gospodarką narodową oraz warunków materialnych zabezpieczających byt rodzinie i osobisty rozwój kulturalny.
    10. Swoboda walki dla klasy robotniczej o jej prawa w ramach nieskrępowanego ruchu zawodowego.
    11. Sprawiedliwe przeprowadzenie reformy rolnej (…).”

    #partiarazem #razem #polityka #historia #armiakrajowa #historiapolski
    pokaż całość

  •  

    Zmarł generał Gryf - Janusz Brochowicz.
    Wielki bohater oraz człowiek, który starał się popularyzować historię, komunikować z młodymi na bieżąco chociażby poprzez facebooka. Wielka szkoda...

    nie zrobiłem nic niezwykłego, wykonałem to, co do mnie należało

    W dniu dzisiejszym w wieku 96 lat odszedł do Pana
    Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. Gryf, gen. bryg. w st. spoczynku
    Urodzony 17 września 1920 roku w Wołkowysku na Grodzieńszczyźnie. /ówczesne woj. Białostockie/. Matka Jadwiga z Piechocińskich, ojciec Stanisław – profesor literatury i języków nowoczesnych na USB w Wilnie i UJ w Krakowie. Wykształcenie pobierał w Warszawie i w Wołkowysku, maturzysta rocznik 1938. Działacz harcerski, uczestnik Światowym Zlotów Sakutingu w Goedelo na Węgrzech (1933) i w Spale (1935). W 1938 r. zdobył St. Harcerza Rzeczypospolitej. W maju 1939 wstępuje do 76 pp. w Grodnie. Jako podchorąży uczestniczy w kampanii wrześniowej na linii obrony pod Stołpcami. Tam dostaje się do niewoli sowieckiej, zostaje skazany na śmierć. Z grupą skazańców odesłany koleją na Wschód, ucieka z transportu, ostatecznie przedostaje się na obszar GG. Zaprzysiężony dla ZWZ-AK w kwietniu 1940 r. w Puławach, pracuje w działaniach wywiadowczych na tyłach armii niemieckiej na lini Wisły. Zdekonspirowany, w 1942 r. zostaje skierowany do oddziałów leśnych na Lubelszczyźnie. W marcu 1944 r. zostaje włączony w skład oddziału Kedywu AK „Parasol”. Przez okres poprzedzający wybuch Powstania Warszawskiego prowadzi zajęcia z młodzieżą z w ramach „Agricoli”. Krótko przed Powstaniem dowodził akcją na aptekę na Krakowskim Przedmieściu, przejmując znaczną ilość zaopatrzenia medycznego dla przyszłego powstania. W Powstaniu Warszawskim dowodził m. in. obroną Pałacyku Michla na Woli, na Cmentarzu Kalwińskim ciężko ranny. 13.08 awansowany do stopnia podporucznika i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V kl. Ewakuowany kanałami do Śródmieścia. Od 5 października w niewoli. Internowany w obozie jenieckim w Murnau, pozbawiony pomocy lekarskiej, po wyzwoleniu obozu skierowany ostatecznie do Szkocji, gdzie ponad rok po zranieniu zostaje zoperowany. Zgłasza się do służby w stacjonującej w Szkocji Bryg. Spadochronowej gen. Sosabowskiego,. Po demobilizacji otrzymuje od gen. Bora zezwolenie na dalszą służbę w armii brytyjskiej, w elitarnym 3 Pułku Elżbiety II. oraz w wywiadzie. Wielokrotnie odznaczony najwyższymi odznaczeniami brytyjskimi. Po zakończeniu służby 15 lat pracuje w brytyjskiej szkole kadetów, wspaniale porozumiewa się z młodzieżą.
    W 2002 r. Po 58 latach tułaczki wrócił na stałe do Polski. Od pierwszych chwil włączył się bardzo aktywnie w pracę środowiska niepodległościowego, a także służył swą wiedzą i umiejętnościami młodzieży harcerskiej i wojskowej. Udzielił dziesiątków wywiadów prasowych, odbył wiele spotkań z młodzieżą harcerską, z oficerami i żołnierzami jednostek bojowych komandosów. Jego wspomnienia w 60. Rocznicę Powstania posłużyły dla realizacji widowiska TVP3 „Pałacyk Michla, Żytnia Wola…”, ,a także wielu wywiadów telewizyjnych, prasowych oraz 5 filmów telewizyjnych, Reż. Arkadiusz Gołębiewski zrealizował z nim film-dokument pt. „Generał Gryf.” Niezastąpiony w kontaktach z obcokrajowcami, którym w jęz. angielskim i niemieckim opowiadał o naszej historii. W wyniku takich spotkań powstała m.in.książka o Powstaniu Warszawskim w języku japońskim.
    W lutym 2007 r. odsłonięte zostało przy ul. Wolskiej 40 upamiętnienie walk „Parasola” o Pałacyk Michlerów. W 65. Rocznicę akcji na aptekę Wendego, którą dowodził, M. Warszawa ufundowało tablicę, upamiętniającą tę akcjęji, 31 lipca 2007 roku Rada M. St. Warszawy przyznała mu godność Honorowego Obywatela Warszawy
    Został uhonorowany licznymi polskimi i brytyjskimi odznaczeniami wojennymi i wojskowymi. Wśród polskich najważniejsze to: Virtuti Militari V kl., dwukr. Krzyż Walecznych, Krzyż Kampanii Wrześniowej 1939 roku, Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Partyzancki, Warszawski Krzyż Powstańczy, Krzyż Oficerski, Komandorski i Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, Od czerwca 2009 włączony w skład Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari. Członek Komitetu Honorowego Obchodów 70. Rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Patronował licznym uroczystościom patriotycznym. Honorowy Członek Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, przyjaciel JW. GROM. Ogromnie popierał inicjatywę utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej i zachęcał młodzież do wstępowania w jej szeregi. Wielki, ale skromny Bohater, przedstawiciel pokolenia niezwykle skrzywdzonego przez historię i zły los. Jak inni spośród nich miał zwyczaj mówić o sobie: „nie zrobiłem nic niezwykłego, wykonałem to, co do mnie należało” Cześć Jego pamięci! Cześć i chwała Bohaterom!.


    #smutno #iiwojnaswiatowa #bohater #armiakrajowa #ak #historia
    pokaż całość

    +: i...k, daray89 +4 innych
  •  

    W Białorusi kończąprodukcję filmu sławiącego bohaterska walkę NKWD z polskimi bandytami. A minister zaangażowany w produkcje podczas jednego ze świąt stał na trybunie honorowej w historycznym mundurze NKWD.
    W białoruskich podrecznikach młodzież przeczyta, że AK zajmowała się mordowaniem tysięcy cywili przy pominieciu watku walki z okupantem ( czyli ocena gorsza niż Wjatrowycza z ukrainskiego IPN, który nie odmawia bohaterstwa AK) .
    Ciekawe czy reakcja polskich patriotów bedzie chociaż zbliżona do tej w kierunku Ukraińców.
    Czy beda np. protesty przeciwko stypendiom dla Białorusinów ( niektóre kilkukrotnie przewyższaja 950 zł tak wypominane Ukraińcom z Kartami Polaka).
    Czy bedzie fala hejtu z żądaniami zmiany polityki historycznej Białorusi?

    Film o "bandytach z AK" już w marcu na ekranach białoruskich kin

    W oficjalnej białoruskiej historiografii Armia Krajowa jest przedstawiana jako skrajnie reakcyjna i wroga Białorusinom siła. W szkołach dzieci są nauczane o tym, że działalność AK sprowadzała się do mordowania cywilów.

    Ofiarami akowskiego terroru padło 10 tys. obywateli Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Przede wszystkim byli to cywile, rodziny partyzantów oraz przedstawiciele białoruskiej inteligencji” – można przeczytać o AK-owcach w podręczniku „Historii Białorusi” dla dziesiątej klasy.

    „Ślady na wodzie” to pierwszy białoruski film poświęcony powojennej walce z podziemiem antykomunistycznym. Uzyskał status kina narodowego i jest w całości finansowany z państwowego budżetu.

    Szef MSW od lat jest zaangażowany w prowadzenie białoruskiej polityki historycznej. Z jego inicjatywy w podległym mu ministerstwie wprowadzono kult sowieckiego NKWD. Na wszystkich komisariatach odnowiono tablice pamiątkowe ku czci funkcjonariuszy NKWD zabitych w walkach z podziemiem antykomunistycznym. Na defilady z okazji dnia zwycięstwa w II wojnie światowej Szuniewicz wkłada czasem mundur NKWD.

    #bialorus #historia #armiakrajowa
    #4konserwy
    pokaż całość

  •  
    j............n

    +16

    #historia #iiwojnaswiatowa #polska #harcerstwo #armiakrajowa

    27. września oddajemy hołd nie tylko Polskiemu Państwu Podziemnemu. To również dzień utworzenia Szarych Szeregów.

    Szare Szeregi to kryptonim Związku Harcerstwa Polskiego działającego w konspiracji od 27 września 1939 r. Były one najliczniejszą młodzieżową organizacją konspiracyjną, która w połowie 1944 r. skupiała ponad 15 tys. członków, w tym ok. 7 tys. harcerek.

    Pierwotnie nazwa Szare Szeregi odnosiła się jedynie do Organizacji Harcerzy. Na czele Głównej Kwatery Harcerzy "Pasieki" stał naczelnik. Funkcję tę pełnili kolejno: Florian Marciniak "Nowak" (IX 1939 - V 1943), Stanisław Broniewski "Orsza" (V 1943 - X 1944) oraz Leon Marszałek "Jan" (X 1944 - I 1945). Znajdujący się pod okupacją kraj został podzielony w ramach struktury organizacyjnej Szarych Szeregów na Polskę centralną (Generalne Gubernatorstwo), Polskę zachodnią (tereny wcielone do Rzeszy) i Polskę wschodnią (tereny wcielone do ZSRR).
    Poza Warszawą aktywnie działały m.in. w Radomiu, Gdyni, Krakowie i na Śląsku. Rozwiązane zostały 17 stycznia 1945 roku.

    Pierwszą akcją bojową było wysadzenie torów kolejowych pod Kraśnikiem, w ramach akcji Wieniec II, w noc sylwestrową 1942-1943.
    Na przełomie sierpnia i września 1943 r. z warszawskich GSz utworzono podległy Kedywowi batalion "Zośka". GSz wykonywały akcje dywersyjno-sabotażowe, odbijały więźniów, przeprowadzały zamachy na wysokich rangą funkcjonariuszy SS i policji. Wykonywaniem zamachów zajmowała się III kompania batalionu "Zośka", nosząca kryptonim "Agat", później "Pegaz".

    Dziełem harcerzy z "Agata" był m.in. zamach na Franza Kutscherę - szefa policji i SS dystryktu warszawskiego. W marcu 1943 r. Szare Szeregi przeprowadziły owianą legendą zbrojną akcję pod Arsenałem, w której z rąk gestapo odbici zostali polscy więźniowie, wśród nich m.in. Jan Bytnar "Rudy".

    W czasie Powstania Warszawskiego bataliony Szarych Szeregów walczyły w szeregach Armii Krajowej. Najmłodsi, Zawiszacy, zapewniali łączność walczącym oddziałom oraz stanowili większość obsady osobowej powstańczej poczty polowej.

    Chwała Bohaterom!
    pokaż całość

    źródło: p2.wawalove.pl

    +: s....i, d.....u +14 innych
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

      +: j............n
    •  
      j............n

      0

      @qba3: Tego nie wiedziałem, dzięki!
      Prawdopodobnie tak było, w końcu w czasie okupacji niemieckiej wszelkie stowarzyszenia i organizacje (poza np teatrem czy kabaretem) były zakazane, a żaden kraj nie miał takiej struktury podziemnej jak Polska. A skoro mieliśmy takie wspaniałe społeczeństwo, które było w stanie zorganizować się w obliczu narodowej tragedii, to tym bardziej harcerstwo, jako krzewiciel kultury i tradycji, poczuwało się do walki za Ojczyznę. pokaż całość

  •  
    j............n

    +19

    #historia #iiwojnaswiatowa #armiakrajowa #polska

    27. września - rocznica utworzenia Polskiego Państwa Podziemnego

    W nocy z 26 na 27 września 1939 roku powstała w oblężonej Warszawie Służba Zwycięstwu Polski – konspiracyjna organizacja wojskowa, mająca prowadzić walkę przeciw okupantom.
    13 listopada 1939 roku została ona przekształcona w Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), podlegający rządowi emigracyjnemu. 14 lutego 1942 roku generał Władysław Sikorski przekształcił ZWZ w Armię Krajową (AK). Jej Komendantem Głównym został generał Stefan Rowecki, wybitny teoretyk walk miejskich. Utworzenie AK miało służyć scaleniu wszystkich grup wojskowych w jedną organizację, podległą rządowi RP na uchodźstwie.

    Jesienią 1941 roku do ZWZ należało 40 tysięcy żołnierzy, pod koniec 1942 roku AK liczyła ich już około 200 tysięcy. Była największą podziemną armią w okupowanej Europie. Jednakże większość żołnierzy nie przeszła regularnego szkolenia, a w dodatku mieli oni zaledwie 53 tysiące sztuk broni (z czego tylko 6% broni maszynowej).

    Główne zadanie Armii Krajowej polegało na gromadzeniu sił do uderzenia w chwili załamania się Niemiec. Akcje zbrojne prowadziły bowiem do okrutnych represji – hitlerowcy rozstrzeliwali kilkudziesięciu Polaków za każdego zabitego Niemca. Dopiero pod koniec 1942 roku AK nasiliła działalność dywersyjną: atakowała niemieckie posterunki, wykolejała transporty wojskowe przeznaczone na front wschodni, wysadzała mosty, odbijała więźniów.

    Ruch oporu w okupowanej Polsce obejmował prawie wszystkie dziedziny życia. Dlatego tajne struktury podporządkowane rządowi emigracyjnemu nazywano po wojnie Polskim Państwem Podziemnym. Drugiego takiego państwa nie było w całej Europie.

    Po upadku powstania warszawskiego stolicą Polskiego Państwa Podziemnego została Częstochowa.
    pokaż całość

    źródło: goluchow.pl

  •  

    Żołnierze AK:

    Stać nas na odwagę cywilną, by przeciwstawić się Antoniemu Macierewiczowi, jeżeli on pewnych rzeczy nie rozumie

    http://m.onet.pl/wiadomosci/trojmiasto,hdgkl6#tw=info

    #neuropa #4konserwy #polityka #bekazpisu #armiakrajowa #kombatanci pokaż całość

  •  

    Jak ja byłem na Kleczkach we Wrocławiu przez te parę miesięcy, to koło dwieście ludzi rozstrzelali, takich
    młodych chłopaków. Strzelali bez dania racji. To było takie dziadostwo, że świat pojęcia nie ma. Skąd wiedzieliśmy o
    tych egzekucjach: na tym samym oddziale była gilotyna; jak my szli na spacer, to koło niej można było iść. Gilotyna
    była później zlikwidowana, ale były magazyny i moja grupa z okna z trzeciego piętra widziała, jak w tych magazynach
    ich strzelali. Pod mur postawili tą kobietę w ciążyi tego Idziego, i innych. Ja to widziałem. Ile tam było: dwadzieścia,
    trzydzieści metrów. Na tą egzekucję KBW przyszło podpite. I nie, że sędzia odczytał wyrok. Wyprowadzili, oczy
    zawiązane i karabinami jak tylko mogli, tak siekli. A gdzie ich potem wywozili, czy ktoś mógł zwłoki zabrać, czy to
    ogłosili gdzieś komuś, to nic nie było wiadome.

    Fragment relacji mojego ś.p. wójka z czasów więzienia komunistycznego w roku 1946 - siedział za AK.
    #kleczkowska #wroclaw #ub #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zolnierzewykleci #armiakrajowa #ak #kbw #mordercy
    pokaż całość

  •  

    #blackmetal #metal #muzyka #armiakrajowa
    Zespół całkowicie holenderski, nagrał kawałek o Armii Krajowej. Tekst jest po Polsku.

    źródło: youtube.com

  •  

    Most III. Operacja, która nie mogła się udać

    Wiosną 1944 roku AK zdołała przechwycić niewybuch rakiety V2. Wyciągnięty z bagna pocisk zdementowano i przesłano do Warszawy w celu analizy. W okupowanej stolicy zdecydowano, że zdobyczny egzemplarz należy dostarczyć aliantom. Ambitny plan napotkał jednak szereg nieoczekiwanych trudności...

    Więcej: http://www.wykop.pl/link/3321849/most-iii-operacja-ktora-nie-mogla-sie-udac/

    #ciekawostki #technologia #historia #iiwojnaswiatowa #rakiety #armiakrajowa
    pokaż całość

  •  
    N....h

    +14

    Prawie 105 mln zł w 2,5 minuty. Akcja "Góral" - 12 sierpnia 1943 r.

    Roman Kiźny, dowódca Akcji Góral

    Do akcji „Motor” przystąpił w sile 43 żołnierzy i 2 łączniczek. Pierwsza próba miała miejsce 5 sierpnia. W chwilę po otrzymaniu telefonicznej informacji „ciocia wyjechała” żołnierze „Poli” obsadzili stanowiska, a wydzielony zespół przeciął w studzienkach ulicznych kable łączące bank z posterunkiem policji i Gestapo. Akcję trzeba było jednak odwołać, bo nie stawili się trzej „steniści”. Przecięcie kabli wywołało gwałtowną reakcję Niemców: zarządzono ostre pogotowie straży bankowej, pięć minut później w Banku Emisyjnym zjawili się policjanci z bronią maszynową, a po kolejnych dwóch minutach zajechało Überfallkommando (jednostka alarmowa żandarmerii). Transport, pod silną eskortą, opuścił bank i dotarł do miejsca przeznaczenia.

    Banknot okupacyjny o nominale 500 zł, czyli tzw. góral

    Po tym nieudanym „wystawieniu” akcji dokonano pewnych zmian planu, rezygnując z przecinania kabli. Na polecenie mjr. „Kalinowskiego” (Jana Kiwerskiego) dowódcą akcji został por. „Pola”, a ppor. „Jurek” miał pełnić rolę zastępcy. 11 sierpnia „Michał II” powiadomił, że następnego dnia ma odejść do Krakowa następny duży transport pieniędzy. Cały oddział „Poli” postawiono w stan gotowości, a on sam 12 sierpnia o godz. 8 objechał samochodem miejsce akcji i trasy odskoku. O godz. 9 telefon z banku zapowiedział, że transport odejdzie po godz. 10. Pozycje obsadzono o 9.45, po ponownej zakonspirowanej informacji. Główny element akcji, czyli atak na transport i zdobycie pieniędzy, miał nastąpić przy Senatorskiej, między Miodową a Placem Zamkowym. Na wąskiej, brukowanej „kocimi łbami” jezdni, stał zaparkowany duży, odkryty samochód ciężarowy, tzw. „kitajec”. Na przednich błotnikach siedzieli dowodzący, „Pola” i „Jurek”, a na skrzyni uzbrojeni w steny „Jawor”, „Doman” i „Andrzej”. Naprzeciw (Senatorska 3), na schodkach sklepu elektrotechnicznego, siedzieli „Strażak”, „Andrzejek” i „Sacharyniarz”, a nieco dalej, w sklepie warzywnym, „Lotnik”, „Balon” i „Nowicjusz” (wszystkich sześciu z „Kosy”, ich zadaniem było opanowanie ciężarówki z pieniędzmi). W korytarzu domu Senatorska 7 znajdowała się grupa, która miała zaatakować eskortę w samochodzie osobowym. Byli to pchor. „Biały”, „Podkowa”, „Zając” i „Jim”. Druga część tej grupy („Tadeusz”, „Szyb” i „Czarny”) siedziała w kawiarence kilka domów dalej. Cały teren był obstawiony patrolami osłony. Jej dowódca, pchor. „Maciek” (Sławomir Bittner) miał stanowisko pod Kolumną Zygmunta.

    Plan sytuacyjny akcji.
    Legenda: 1) Roman Kiźny „Pola” – dowódca akcji; 2) Jerzy Kleczkowski „Jurek” – zastępca dowódcy; 3) Arnold Kubański „Jawor”; 4) Stanisław Zołociński „Doman”; 5) Andrzej Żupański „Andrzej”; 6) Kazimierz Skrobik „Strażak”; 7) Andrzej Suchanek „Andrzejek”; 8) Mieczysław Skrobik „Sacharyniarz”; 9) Jerzy Leszczyński „Lotnik”; 10) Stefan Smarzyński „Balon”; 11) Tadeusz Cackowski „Nowicjusz”; 12) Klaudiusz Stysło „Biały”; 13) Jan Popowski „Podkowa”; 14) Zygmunt Grabowski „Zając”; 15) Jerzy Wolszczan „Jim”; 16) Tadeusz Żupański „Tadeusz”; 17) Bronisław Grun „Szyb”; 18) Marek Szymański „Czarny”; 19) Bogdan Gawrońsky „Davy”; 20) Antoni Jabłoński „Wąsaty”; 21) Zbigniew Skoworotko „Jaro”; 22) NN „Wilk”; 23) NN „Kozioł”

    Oczekiwane samochody przybyły na miejsce akcji o 10.17. Miały zapewne jechać Miodową do Krakowskiego Przedmieścia, bo zatrzymały się na skrzyżowaniu, lecz – widząc barierki oznaczające roboty drogowe – skręciły w Senatorską. Jadący jako pierwszy samochód ciężarowy ZOM zwolnił, by minąć tarasującego przejazd „kitajca”, a wówczas na jezdnię wytoczył się dwukołowy wózek z pustymi skrzynkami, tarasując całkowicie przejazd (wózkiem kierował pchor. „Jarko”, Zbigniew Skoworotko). Samochód ZOM gwałtownie zahamował znajdując się na równi ze skrzynią „kitajca”. W tym momencie por. „Pola” dał strzałem w dach szoferki sygnał do ataku, a „steniści” dosłownie rozstrzelali znajdujących się w ciężarówce niemieckich policjantów. W chwilę później wskoczyli tam bojowcy z grupy rewindykacyjnej i wyrzucili na bruk zabitych i rannych Niemców (tylko jeden z nich zdołał oddać niecelną serię z peemu). W ten sam sposób wybito załogę osłony w samochodzie osobowym. W czasie ataku ranny w pachwinę został „Balon”. Niespodziewanie pojawił się, przejeżdżający samochodem przez Plac Zamkowy, oficer Wehrmachtu, który zdołał oddać jedną serię nim został zabity przez polskich żołnierzy osłony. Zginęło także dwóch policjantów niemieckich nadbiegających od strony pałacu Brühla.

    Cała akcja trwała – od strzału „Poli” do odjazdu samochodu ZOM z pieniędzmi – 2,5 minuty. Straty po stronie polskiej to ranny (oprócz „Balona”) w udo „Doman”; poległo też trzech pracowników Banku Emisyjnego, zaś czterech innych odniosło rany. Straty strony niemieckiej to sześciu ludzi eskorty, dwóch policjantów zastrzelonych na Senatorskiej i oficer Wehrmachtu (według policji zginęło sześciu Niemców i tylu samo zostało rannych). Uprowadzono samochód z łączną sumą ponad 106 mln złotych, co w przeliczeniu według ówczesnego czarnorynkowego kursu wynosiło ponad milion USD.

    Samochód z pieniędzmi, w eskorcie dwóch własnych ciężarówek, żołnierze „Kosy” uprowadzili do zakonspirowanego punktu w małym domku ogrodnika przy ulicy Sowińskiego 47 na Woli, gdzie czekał „Bratek”. Tam worki z pieniędzmi ukryto w specjalnie wykopanym rowie w szklarni i zasypano ziemią, w której „Bratek” nasadził flance begonii. 14 sierpnia przewieziono „skrzynki z warzywami” i „kosze z pomidorami” do „meliny nr 2” na Śliskiej, gdzie podczas liczenia pieniędzy wyszło na jaw, że brakuje około 1,5 miliona złotych. Wszczęto nawet śledztwo w tej sprawie, ale okazało się, że wstępnie liczono tylko worki, co mogło być przyczyną błędu.

    Niemcy zareagowali błyskawicznie. W kilka minut po akcji cały teren został zamknięty kordonem policji, zaczęto też przesłuchiwać pracowników banku. W związku z tym jednak, że niemiecki komisarz Banku Emisyjnego podlegał bezpośrednio generalnemu gubernatorowi, śledztwo przejęło Gestapo z Krakowa, co skomplikowało sprawę, bo warszawski oddział policji bezpieczeństwa, znacznie lepiej znający miejscowe warunki, stracił zainteresowanie w wykryciu sprawców i odzyskaniu pieniędzy.

    Plakat niemiecki oferujący 5 mln zł. za wskazanie sprawców napadu z paskiem dolepionym przez AK z treścią „10 milionów złotych każdemu, kto wskaże następny taki transport”

    Okupanci opublikowali w codziennej prasie ogłoszenia, w których zachęcali do przekazywania wszelkich informacji mogących się przyczynić do złapania uczestników napadu. Za ich wskazanie obiecywano nagrodę w wysokości 5 mln złotych. 26 sierpnia na murach Warszawy pojawiły się także wielkie czerwone plakaty podpisane przez komendanta SD o podobnej treści. W odpowiedzi polski ruch oporu zarządził akcję wysyłania setek anonimów od rzekomych świadków podających mylne informacje. Jeden z zabawniejszych donosów jakie wtedy wpłynęły do Gestapo pochodził od naocznego rzekomo świadka obiecującego zdać szczegółową relację z wydarzenia. Kiedy agenci udali się na wskazany przez świadka adres „Warszawa, plac Zamkowy 1" ujrzeli króla Zygmunta III spoglądającego na nich ze swojej kolumny.

    Wkrótce potem na niemieckich obwieszczeniach pojawiły się także dolepione paski papieru, które przebijały niemiecką ofertę: „Dajemy 10 milionów złotych za wskazanie następnego, podobnego transportu”. „Góral” był jednak jedyną akcją tego typu. Niemcy, wyciągnąwszy wnioski z porażki, obstawiali trasy kolejnych transportów bankowych pieniędzy patrolami żandarmerii. Wszystkie konwoje były ponadto osłaniane przez wozy pancerne, a nawet czołgi.

    Puszczenie w obieg zdobytych na Senatorskiej pieniędzy nie było trudne, bo komórka konspiracyjna w banku od dawna prowadziła w skarbcu akcję podmiany pieniędzy, dzięki czemu w zdobytym transporcie znajdowały się banknoty z różnych emisji, a więc nie można było wskazać serii tych, które w całości znalazły się w rękach AK.

    Sukces Armii Krajowej oraz nieudolność Niemców stała się obiektem żartów warszawiaków. Akcji Góral oraz Akowskiej dezinformacji funkcjonariuszy Gestapo satyryczny wiersz pt. „Świadek naoczny” poświęcił Aleksander Maliszewski. Ukazał się on w wydawanym podczas okupacji dzienniku „Demokrata” w 1943 roku.

    Świadek naoczny
    Siedzi ptaszek na drzewie,
    policji się dziwuje,
    że też żaden z nich nie wie,
    gdzie się świadek znajduje.


    Gdy huknęły wystrzały,
    świadek mrugnął „To oni”,
    mieczem drogę pokazał,
    krzyżem pogoń zasłonił,


    Któż to zabrał miliony?
    Ot, dopiero zagadka.
    Świadek mrugnął: „To oni”,
    Zapytajcie się świadka.


    pokaż spoiler źródło:wikipedia


    #historia #iiwojnaswiatowa #zdjeciazwojny #fotohistoria #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #akcjepolskiegopodziemia #armiakrajowa
    pokaż całość

  •  
    N....h

    +512

    3 sierpnia 1946 roku Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał na karę śmierci niespełna 18-letnią Danutę Siedzikównę, pseudonim Inka.

    Piotr Szubarczyk z IPN w Gdańsku, oceniając proces "Inki", pisał: "Wyrok śmierci na sanitariuszkę był komunistyczną zbrodnią sądową, zarazem aktem zemsty i bezradności gdańskiego UB (od którego realnie zależał wyrok) wobec niemożności rozbicia oddziałów mjr. 'Łupaszki'. Szwadron 'Żelaznego+, w którym służyła 'Inka', był szczególnie znienawidzony przez gdański WUBP z powodu licznych, udanych akcji na placówki UB, m.in. brawurowy rajd przez powiaty starogardzki i kościerski 19 maja 1946 r., podczas którego opanowano kilka posterunków milicji i placówek UB, likwidując sowieckiego doradcę PUBP w Kościerzynie, kilku funkcjonariuszy UB i ich konfidenta".

    28 sierpnia 2016r. w Gdańsku, odbędzie się wspólny pogrzeb Danuty Siedzikówny, ps. Inka, i Feliksa Selmanowicza, ps. Zagończyk – poinformował w środę w komunikacie IPN.

    Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie koło Narewki, na skraju Puszczy Białowieskiej. Wychowała się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Ojciec Wacław Siedzik, jako student Politechniki w Petersburgu, w 1913 r. został zesłany na Sybir za uczestnictwo w polskiej organizacji niepodległościowej. Kilkadziesiąt lat później w lutym 1940 r. został aresztowany przez NKWD i zesłany do katorżniczej pracy w kopalni złota w rejonie Nowosybirska. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski pomimo wycieńczenia przedostał się do armii tworzonej przez gen. Władysława Andersa. Zmarł w 1943 r. Pochowany został na cmentarzu polskim w Teheranie. Matka "Inki" Eugenia współpracowała z Armią Krajową. W listopadzie 1942 r. aresztowało ją Gestapo. We wrześniu 1943 r., po ciężkim śledztwie, w czasie którego była torturowana, Niemcy zamordowali ją w lesie pod Białymstokiem.

    Po śmierci matki, mając zaledwie 15 lat, Danuta razem z siostrą Wiesławą złożyła w grudniu 1943 r. przysięgę i wstąpiła do AK. Następnie odbyła szkolenie sanitarne. Po wkroczeniu Armii Czerwonej w 1944 r. podjęła pracę kancelistki w nadleśnictwie Hajnówka.

    W czerwcu 1945 r. wraz z innymi pracownikami nadleśnictwa została aresztowana przez grupę NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja, "Konusa", podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza, "Łupaszki". W oddziale "Konusa", a potem w szwadronach por. Jana Mazura, "Piasta", i por. Mariana Plucińskiego, "Mścisława", pełniła funkcję sanitariuszki. Przez krótki czas jej przełożonym był por. Leon Beynar, "Nowina", zastępca mjr. "Łupaszki", znany później jako historyk i publicysta Paweł Jasienica.

    Na przełomie 1945 i 1946 r., zaopatrzona w dokumenty na nazwisko Danuta Obuchowicz, podjęła pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w pow. Ostróda. Wczesną wiosną 1946 r. nawiązała kontakt z ppor. Zdzisławem Badochą, "Żelaznym", dowódcą jednego ze szwadronów "Łupaszki". Do lipca 1946 r. służyła w tym szwadronie jako łączniczka i sanitariuszka, uczestnicząc w akcjach przeciwko NKWD i UB. W czerwcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne dla szwadronu. 20 lipca 1946 r. została aresztowana przez funkcjonariuszy UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku.

    Po ciężkim śledztwie 3 sierpnia 1946 r. skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku.

    W akcie oskarżenia znalazły się zarzuty udziału w związku zbrojnym, mającym na celu obalenie siłą władzy ludowej oraz mordowania milicjantów i żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarzucono jej m.in. nakłanianie do rozstrzelania dwóch funkcjonariuszy UB podczas akcji szwadronu "Żelaznego" w Tulicach pod Sztumem. Zdaniem dr. hab. Piotra Niwińskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, autora życiorysu "Inki" w słowniku biograficznym "Konspiracja i opór społeczny w Polsce": "Siedzikówna była cichą, trzymającą się z tyłu dziewczyną, sanitariuszką. Jak można było oskarżyć ją o wydawanie poleceń zabijania żołnierzy? Zachowały się relacje funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW) i milicjantów, których ona opatrywała po potyczkach z partyzantami AK".

    W grypsie przesłanym z więzienia Siedzikówna napisała: "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Zdanie to - według historyków - nie tylko odnosi się do przebiegu śledztwa, lecz także do odmowy podpisania przez "Inkę" prośby o ułaskawienie. Prośbę taką do prezydenta Bolesława Bieruta skierował za nią jej obrońca. Bierut nie skorzystał z prawa łaski.

    Prokurator Wacław Krzyżanowski, który dla 17-letniej dziewczyny zażądał kary śmierci, był oskarżany przez Instytut Pamięci Narodowej o udział w zbrodniach komunistycznych, został jednak uniewinniony przez sąd.

    Danutę Siedzikównę zabił 28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 strzałem w głowę dowódca plutonu egzekucyjnego z KBW. Wcześniejsza egzekucja z udziałem żołnierzy nie udała się. Żaden nie chciał zabić "Inki", choć strzelali z odległości trzech kroków.

    pokaż spoiler źródło: nowahistoria.interia.pl


    #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #historia #komunizm #chwalabohaterom #armiakrajowa
    pokaż całość

    +: w.......k, trollasek +510 innych
    •  

      skazana została na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku

      @Nebayh: jest znane nazwisko sędziego/składu sędziowskiego i czy znane jet jak potoczyły się ich losy

    •  

      @stan-tookie-1:

      Brak nazwisk, brak informacji zarówno o tych co nie chcieli zabić „Inki” jak i mordercy Siedzikówny, jego nazwisko szczególnie powinno być znane.

      Oskarżyciel: Wacław Krzyżanowski został pochowany z honorami wojskowymi. Żaden prezydent pookrągłostołowej Polski nie pozbawił go za bandytyzm komunistyczny stopnia wojskowego, sąd uznał go za niewinnego a Komendant Garnizony w Koszalinie zafundował mu pogrzeb z honorami wojskowymi.

      Sądowi przewodniczył major Adam Gajewski, przedwojenny prawnik (absolwent KUL). Po ochotniczym wstąpieniu do LWP w 1944 r. został sędzią wojskowym, skazującym w procesach politycznych. Później został radcą prawnym Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych w Gdańsku. Zmarł w 1972 r., został pochowany na Cmentarzu Oliwskim.

      W składzie sędziowskim towarzyszyli mu kpr. Wacław Machola i kpt. Kazimierz Nizio-Narski. Ten drugi w czasie wojny był oficerem niemieckiej Kriminalpolizei (Kripo), członkiem Polskojęzycznej Grupy Gestapo powołanej przez Alberta Forstera do germanizacji Pomorza. Później został skazany za zatajenie tego faktu na osiem lat więzienia.

      Wszyscy ci „sędziowie” mieli pełną świadomość bezprawności swoich działań: niepełnoletnią dziewczynę skazali bez dowodów. Na wykonanie wyroku „Inka” czekała zamknięta w izolatce. Wysłaną przez obrońcę prośbę o łaskę do Bieruta „sąd” zaopiniował negatywnie. Nie miała ona i tak żadnego znaczenia – wyrok na Siedzikównie wykonano, nim do Gdańska dotarła odmowna odpowiedź Bieruta.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  
    N....h

    +99

    Amnestia dla żołnierzy podziemia. Pułapka zastawiona na AK-wców - 2 sierpnia 1945 r.

    35-45 tys. żołnierzy podziemia ujawniło się i złożyło broń po ogłoszonej przez komunistów amnestii z 2 sierpnia 1945 r. Zamiast obiecanego powrotu do normalnego życia, ujawniających się AK-owców czekały aresztowania lub zsyłka do Związku Sowieckiego.

    Aresztowania żołnierzy Armii Krajowej przez NKWD odbywały się od początku 1944 r., wraz z zajmowaniem przez Armię Czerwoną terytorium przedwojennej Polski.

    Podczas letniej ofensywy sowieckiej 1944 r., w trakcie której na Kresach Armia Krajowa prowadziła skierowaną przeciwko Niemcom akcję "Burza", często dochodziło do współdziałania polskiego podziemia z oddziałami Armii Czerwonej. W ten sposób doszło m.in do wyzwolenia spod niemieckiej okupacji Wilna i Lwowa. Natychmiast jednak po pokonaniu Wehrmachtu, Sowieci dokonywali aresztowań przedstawicieli Państwa Podziemnego, dowódców AK i rozbrajali polskie oddziały.

    Szeregowych żołnierzy zmuszano do wstępowania do armii gen. Zygmunta Berlinga, a opornych zamykano w obozach.
    Podobnie NKWD zachowywało się na terenach po zachodniej stronie Bugu, na których gospodarzem formalnie był powołany przez Moskwę Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Tuż po powstaniu, PKWN przekazał NKWD i sowieckim sądom wojskowym uprawnienia do aresztowania, sądzenia i skazywania wszystkich podejrzanych o prowadzenie podziemnej działalności.

    Dekretem z 24 sierpnia 1944 r. PKWN nakazał rozwiązanie na wyzwolonych od Niemców obszarach kraju wszystkich powstałych w okresie okupacji organizacji wojskowych.

    31 sierpnia 1944 r. ogłoszono kolejny dekret PKWN - o karaniu faszystowskich zbrodniarzy oraz zdrajców narodu polskiego. Na jego podstawie skazano później tysiące żołnierzy Armii Krajowej i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego, zarzucając im współpracę z Niemcami. 7 października 1944 r. powołano Urząd Bezpieczeństwa, będący narzędziem komunistycznego terroru w terenie, a na podstawie dekretu PKWN z 30 października 1944 r. o ochronie państwa kara śmierci groziła za sprzeciwianie się reformie rolnej, za niedoniesienie władzy o przygotowywanym przestępstwie lub za posiadanie radia bez zezwolenia.

    Do lata 1945 r. do więzień w Polsce i sowieckich obozów trafiło kilkadziesiąt tysięcy przeciwników władzy komunistycznej lub osób za takie uznanych. W podstępny sposób uwięzionych zostało 16 przywódców Polski Podziemnej, z ostatnim komendantem Armii Krajowej gen. Leopoldem Okulickim, skazanych w czerwcu 1945 r. w moskiewskim procesie na długoletnie więzienia.

    W lipcu 1945 r. NKWD i komunistyczna bezpieka dokonały tzw. obławy augustowskiej, mordując i grzebiąc z nieustalonym do dziś miejscu 600. z kilku tysięcy schwytanych żołnierzy AK i cywilów.

    2 sierpnia 1945 r. nowo powołany Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej ogłosił dekret o amnestii dla żołnierzy i działaczy podziemia. Pretekstem stała się pierwsza rocznica manifestu PKWN.

    Złagodzenie terroru przez komunistów odbywało się w myśl propagandowej hasła o "normalizacji życia w kraju". Amnestia miała dotyczyć przestępstw popełnionych przed 22 lipca 1945 r. Na zgłoszenie się do UB i zdanie broni przewidziano miesiąc.

    Z amnestii, według różnych szacunków, skorzystało 35-45 tys. członków podziemia. Ci, którzy w nadziei na powrót do normalnego życia, po latach ukrywania się i walki z Niemcami, zdecydowali się na ujawnienie, wpadli w perfidnie zastawioną pułapkę. Uzyskane spisy posłużyły bezpiece do stworzenia ewidencji zawierającej dane niekomunistycznej konspiracji.

    Rozpoczęły się aresztowania i sfingowane procesy żołnierzy podziemia. Zagrożeni aresztowaniem byli AK-owcy, którzy ujawnili się z powodu amnestii, zostali pchnięci do podjęcia walki - tym razem jako Żołnierze Wyklęci.

    pokaż spoiler źródło: nowahistoria.interia.pl


    #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #zolnierzewykleci #armiakrajowa
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

  •  
    N....h

    +12

    Nocą z 25 na 26 lipca została przeprowadzona akcja „Most III”, polegająca na dostarczeniu kurierów Rządu RP na uchodźstwie na tereny okupowanej Polski i w drodze powrotnej zabranie elementów zdobytego nad Bugiem pocisku V-2 oraz kurierów.
    Na zdjęciu: Schematy rakiet V1 i V2 z raportu AK

    Do przeprowadzenia akcji wyznaczony został 267 Dywizjon RAF. Samolot Dakota (KG-477 „V”), którego załogę tworzyli:

    pierwszy pilot – flight lieutenant George Culliford
    drugi pilot – porucznik Kazimierz Szrajer z 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia
    nawigator – flying officer J.P. Williams
    radiooperator – flight sergeant J. Appelby

    wystartował z lotniska Campo Casale we Włoszech o godzinie 19:28.

    Lot miał kryptonim „Wildhorn III”. Do zapadnięcia zmroku Dakota była eskortowana przez Liberatora B-24 ze 1586 Eskadry Specjalnego Przeznaczenia KG-827 „U” pilotowanego przez Bolesława Korpowskiego. Pierwotnie do tego zadania wyznaczone zostały dwa B-24 jednak jeden z nich z powodów technicznych nie wystartował. 23 minuty po północy Dakota wylądowała na lądowisku „Motyl”, które znajdowało się pomiędzy wsiami Wał-Ruda, Zabawa i Jadowniki Mokre w pobliżu Tarnowa.

    Dakota należąca do 267 Dywizjonu RAF

    Do okupowanej Polski przylecieli: Kazimierz Bilski ps. „Rum”, Jan Nowak ps. „Zych”, Leszek Starzyński ps. „Malewa” i Bogusław Wolniak ps. „Mięta”.

    W operacji „Most III” przerzucono z okupowanej Polski do Brindisi we Włoszech Jerzego Chmielewskiego, Józefa Retingera, Tomasza Arciszewskiego ps. „Stanisław”, Tadeusza Chciuka-Celta oraz Czesława Micińskiego. Planowanym uczestnikiem był Antoni Kocjan (były więzień Auschwitz-Birkenau, nr obozowy 4267), który miał osobiście dostarczyć zdobytą 20 maja 1944 w okolicach wsi Sarnaki rakietę V2 wraz z dokumentacją do Wielkiej Brytanii, ale z powodu aresztowania przez Gestapo zastąpił go Jerzy Chmielewski ps. „Rafał” (także były więzień Auschwitz-Birkenau).

    Michał Kasza z Niwisk, komendant gminny Batalionów Chłopskich, który zebrał i dostarczył 13 części rakiety, w tym jedną o specjalnym przeznaczeniu, otrzymał podziękowanie od Komendy Głównej Armii Krajowej.

    Start samolotu z lądowiska nie odbył się bez przeszkód. Podmokły grunt sprawił, że samolot zakopał się w nim. Dwie próby ruszenia maszyny zakończyły się niepowodzeniem. W zaistniałej sytuacji rozważano zniszczenie samolotu. Po rozładowaniu maszyny, podkopano koła i podłożono pod nie deski, po ponownym załadunku Dakota z powodzeniem wzbiła się w powietrze. Ponieważ w trakcie prób uwolnienia samolotu uszkodzono przewody hydrauliczne, po starcie załoga nie mogła schować podwozia, udało się to dopiero podczas przelotu nad Tatrami.

    We Włoszech samolot wylądował o 5:43 nad ranem. Cała akcja, łącznie z pobytem na ziemi w Polsce trwała 10 godzin i 15 minut. Nowozelandzki pierwszy pilot, George Culliford, został za tę akcję odznaczony Orderem Virtuti Militari.

    Pomnik we wsi Zabawa z okazji 60-lecia akcji „Most III”

    Operację zabezpieczał oddział AK „Urban”, w którym był m.in. Adam Gondek. Dowódcą zabezpieczenia lądowiska „Motyl” był kapitan Władysław Kabat ps. „Brzechwa”. W sumie całą akcję zabezpieczało ponad 400 osób.

    Relacja Władysława Kabata

    pokaż spoiler źródło:wikipedia


    #historia #iiwojnaswiatowa #zdjeciazwojny #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #armiakrajowa
    pokaż całość

    +: s...........t, queenmorrison +10 innych
  •  
    N....h

    +10

    Powstańcy na barykadzie przegradzającej Sienną u zbiegu z Wielką (obok dziewczyny żołnierze z plutonu "Narocz" Batalionu "Parasol"). Ujęcie w kierunku Marszałkowskiej.
    #zdjeciazwojny #iiwojnaswiatowa #fotohistoria #armiakrajowa #powstaniewarszawskie

  •  

    Nieudany zamach AK na dowódcę SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie Wilhelma Koppego. - 11 lipca 1944 r.

    Wilhelm Koppe został skazany na śmierć wyrokiem Kierownictwa Polski Podziemnej za bezwzględne represje i masowe zbrodnie na Polakach i Żydach.
    Zamach, mimo iż został starannie przygotowany, nie udał się, gdyż ostrzelany samochód Koppego zdołał uciec z miejsca zdarzenia. Koppe został tylko ranny, zginęło natomiast kilku towarzyszących mu Niemców.

    Wydzielona grupa z oddziału dyspozycyjnego AK „Parasol”, dowodzona przez Stanisława Leopolda ps. „Rafał”, na przełomie czerwca i lipca 1944 przyjechała do Krakowa, gdzie wspólnie z Kedywem przygotowywała się do przeprowadzenia zamachu i rozpoznawała teren operacji.

    Początkowo akcję miano wykonać 5 i 7 lipca 1944, jednak nieoczekiwanie Koppe zmienił stałą trasę przejazdu. W końcu 11 lipca 1944 przed godziną 9 rano grupy uderzeniowe batalionu AK Parasol ostrzelały samochód na ulicy Powiśle u wjazdu na plac Kossaka w Krakowie, przy jednoczesnej próbie zablokowania Mercedesa Koppego przez samochód Chevrolet 4t. prowadzony przez Mieczysława Janickiego ps. „Otwocki” i Chevroleta 3/4 t. Stefana Dyża ps. „Pikuś”.
    Dwa inne samochody czekały na placu Kossaka, aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę Koppemu – był to Mercedes 170 prowadzony przez Bogusława Niepokoja ps. „Storch” oraz BMW Jana Bernatowicza ps. „Bartek”.

    Mimo silnego ostrzału samochód Koppego ominął blokadę i skręcił w ulicę Zwierzyniecką, oddalając się z miejsca zdarzenia. Podczas akcji zabitych zostało kilku Niemców, w tym oficer SS – osobisty adiutant Koppego. Sam Koppe został ranny i przeżył zamach. Jedna z grup uderzeniowych batalionu AK „Parasol” miała rannego, jednak podczas ucieczki z Krakowa w kierunku północnym została zaatakowana przez żandarmów niemieckich koło wsi Kąty. W tej potyczce zginęło czterech żandarmów, w tym jeden oficer; AK-owcy stracili jednego rannego. Potem doszło do kolejnego starcia, tym razem z żołnierzami Wehrmachtu we wsi Udórz położonej na północ od Wolbromia. W wyniku tego starcia AK poniosła duże straty – na miejscu zginęło dwóch żołnierzy, kolejnych pięcioro odniosło rany. Troje spośród nich trafiło do niemieckiej niewoli. Zostali oni poddani torturom, a następnie zamordowani.

    pokaż spoiler źródło:wikipedia


    #historia #iiwojnaswiatowa #ciekawostki #armiakrajowa #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: info-pc.home.pl

  •  

    Armia Krajowa i Sowieci zajmują Wilno - 13 lipca 1944 r.

    Zwieńczeniem akowskiej operacji "Ostra Brama" było zajęcie Wilna. Żołnierze Armii Krajowej odbili stolicę Wileńszczyzny z rąk Niemców wraz z czerwonoarmistami.

    W ramach rozpoczętej w nocy z 6 na 7 lipca 1944 roku operacji "Ostra Brama" udział wzięło około 10 tysięcy żołnierzy Armii Krajowej z Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego. Akcją dowodził podpułkownik Aleksander Krzyżanowski "Generał Wilk".

    Sami Polacy nie mieli jednak szans zwyciężyć nie tylko lepiej wyekwipowanych, ale też liczniejszych (około 17 tysięcy żołnierzy) Niemców. Podjęte współdziałanie z wyposażoną w ciężki sprzęt i górującą liczebnie Armią Czerwoną przyniosło jednak efekt.

    Walki trwały do 13 lipca, kiedy to na Wieża Giedymina na Górze Zamkowej, czyli w najwyższym punkcie Wilna, podchorąży Jerzy Jensch i kapral Artur Rychter zawiesili biało-czerwoną flagę. Niemcy natychmiast ostrzelali wzgórze z ciężkich moździerzy, ale nieskutecznie. Polacy i Sowieci zgasili ostatnie punkty niemieckiego oporu wieczorem. W bitwie o Wilno śmierć poniosło około 5 tysięcy Rosjan, 4 tysiące Niemców i ponad 500 Polaków.

    Jeszcze dzień po bitwie Sowieci robili "dobra minę do złej gry". Obiecali Polakom utworzenie samodzielnej jednostki z akowskich oddziałów z Okręgów Wileńskiego i Nowogródzkiego i zapewniali, że pomogą w ich zaopatrzeniu w broń.
    Jednak gdy podpułkownik Krzyżanowski został zaproszony przez sztabowców Armii Czerwonej na odprawę, by uzgodnić szczegóły współdziałania wojskowego, został aresztowany i uwięziony. Podobny los spotkał innych oficerów i żołnierzy Armii Krajowej, co było preludium dalszego losu polskich oddziałów niepodległościowych.

    pokaż spoiler źródło:nowahistoria.interia.pl


    #fotohistoria #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #armiakrajowa
    pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #armiakrajowa

0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów