•  

    #asoiaf #plio #got #gameofthrones #heheszki
    To by było na tyle, jeśli chodzi o Wichry Zimy ¯\_(ツ)_/¯

    pokaż spoiler Nie ma zimy, nie ma wichrów. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: i.4cdn.org

  •  

    Kończy się okropny dla fanów Pieśni Lodu i Ognia rok - 2019. Życzę wszystkim, aby nadchodzący 2020 rok był dużo lepszy, obyśmy poznali datę wydania Wichrów Zimy, oby wszystko, co złego zostało nam wyrządzone przez dwójkę pewnych panów odeszło w zapomnienie i zostało usunięte z oficjalnego kanonu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    Wszystkiego najlepszego dla Was wszystkich nie ważne czy jesteście z rodu Starków, Baratheonów, Lannisterów, Tyrellów, Martellów, Gryejoyów, Arrynów, Mormontów, Targaryenów czy innych Lordów z całego Westeros, których nie wymieniłem. Wszystkim życzę wszystkiego dobrego w nadchodzącym 2020 roku (。◕‿‿◕。)
    #got #graotron #gameofthrones #asoiaf #sylwester
    pokaż całość

    źródło: thatshelf.com

  •  

    To jest prawdziwy fragment scenariusza z ostatniego odcinka Gry o Tron, który został nominowany do Emmy.

    JA PIERDOLĘ
    #got #film #seriale #codokurwy #graotron #asoiaf pokaż całość

    źródło: scontent.flcj1-1.fna.fbcdn.net

  •  

    1 063 - 1 = 1 062

    Tytuł: "Gra o Tron"
    Autor: Georg R.R. Martin
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★★★★★

    Właśnie przeczytałem "Gre o Tron" (swoją drogą pobiłem tym samym swój rekord w czytaniu, 60 stron przez 13 dni ʕ•ᴥ•ʔ). Moje odczucia; książkę czytało się dobrze, większych różnic między książką, a pierwszym sezonem nie zauważyłem.

    Czy zmieniło się zmieniło nastewienie do niektórych postaci po przeczytaniu książki?
    - Jon i Arya jak w serialu, tak i w książce, moje ulubione postacie.
    - Sansa nie jest tak wkurzająca jak w serialu.
    - Za to Danka zaczyna mnie wkurzać, typowa księżniczka, która wysługuje się innymi, sama niczego nie zrobi, przez pół czasu marudzi, działy z nią są w większości nudne, sytuacje na szczęście ratuje ser Jorah.

    No i jeszcze po przeczytaniu książki dostrzegłem kilka szczegółów, których nie zauważyłem przy oglądaniu serialu, jak na przykład to, że Podrick jest kuzynem Ser Ilyna Payna, niby nic wielkiego ale jednak ;)

    pokaż spoiler No i mam wrażenie, że Rhaegar, jak i Rickon są bardziej znaczącymi postaciami w przeciwieństwie do serialu, w którym to te postacie były pokazane tylko pobieżnie.


    pokaż spoiler PS Danka jeszcze mnie wkurzyła tym, jak postąpiła z Mirri Maz Duur (ง ͠° ͟ل͜ ͡°)ง


    #got #graotron #plio #asoiaf #gameofthrones #ksiazki #czytajzwykopem #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: 1562450061366.jpg

  •  

    Plusujcię książkowy żelazny tron, przy którym serialowy to jakaś popierdółka.
    #got #ksiazki #seriale #plio #asoiaf

    źródło: 128dd13cb0d19a4a2c7ce8f5a2974b51.jpg

  •  

    Panie Martin wydaj pan w końcu te wichry ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #asoiaf #got

    źródło: 20b313b96b7db1f40b399a3dbc2689b5935de977_hq.jpg

  •  

    Szkoda że Tyrion nie powiedział tego w serialu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #got #plio #ksiazki #asoiaf

    źródło: 3050160-ruber-jorg-tyrion-lannister-the-imp.jpg w529h697 (1).jpg

  •  

    Dobry post na subreddicie /r/asoiaf odnośnie tego jak brak młodego gryfa wpłynął na nieścisłości w fabule, polecam poczytać - link do oryginału
    A tutaj skrót po polsku:
    - zarżnięty wątek Dorne, Doran zmarnowany jako postać;
    - bezcelowy Varys;
    - brak realnej opozycji dla Danki w Westeros - przez to dostajemy 3 zasaadzki na morzu przez Eurona, 360 no scope na Rhaegalu i Cersei otrzymującą wsparcie Złotej Kompanii;
    - bezcelowy i głupi Tyrion;
    - Danka zmieniająca się w kilka odcinków z "wyzwólmy niewolników" do "BURN ALL THE BABIES". Miałoby to więcej sensu gdyby Kings Landing było zdobyte przez Gryfa i gdyby był on kochany przez lud (w przeciwieństwie do Cersei, która raczej nie powinna być przez nikogo kochana);
    - Jamie popsuty bo Cersei przetrwała zbyt długo;
    - Cersei cały sezon spędziła grylując na balkonie - powinna zginąć krótko po wysadzeniu septu. Po tym wydarzeniu powinny powstać jakieś żółte kamizelki i prowadzić regularne zamieszki na ulicach. Gdyby wtedy Aegon wbił do Kings Landing i pomógł obalić rządy Cersei to byłby uwielbiany przez ludzi;
    - Littlefinger zarżnięty, ponieważ nie miał nic sensownego do roboty. Gdyby istniał Aegon wspierany przez Varysa, moglibyśmy dalej otrzymywać rozbudowaną partię szachów między Varysem i Littlefingerem. Paluszek mógłby np. próbować zmanipulować Danke do spalenia Czerwonej Twierdzy (palca później mogłaby zastąpić Sansa jeśli jej wątek jest prowadzony w tym kierunku);
    - brak słoni w zaopatrzeniu Złotej Kompanii Kappa;
    - brak wątku Quentyna Martella (a w szczególności jego śmierci) czyni moment ujeżdżania smoka przez Jona mniej istotnym;
    - zbyt mało polityki w sezonie 7 i 8, szczególnie tej z Dorne i Reach. Gdyby 2-3 królestwa wsparły Aegona, ciągle odnosilibyśmy wrażenie że Westeros to coś więcej niż Winterfell, KL i Dragonstone.
    - Długa Noc trwała 2 odcinki, natomiast sprawy w KL będą trwać 3. Aegon wcześniej pojawił się w Dorne i Danka prawdopodobnie musiałaby najpierw załatwić sprawę z nim, a potem dopiero pomóc Jonowi załtwić sprawę z nieumarłymi.

    Ja nie ze wszystkim się zgadzam co jest napisane w tym poście, ale wiele rzeczy nabiera sensu. Oczywiście można by to też naprawić w inny sposób, ale teraz przynajmniej mamy jakieś pojęcie po co grubasowi był młody gryf :D.
    #got #gameofthrones #asoiaf #przemysleniazdupy
    pokaż całość

  •  

    George R. R. Martin zakończył prace nad 6 i 7 książką cyklu Pieśni Lodu i Ognia, ale...
    dogadał się z Benioffem i Weissem, że nie opublikuje ich, dopóki nie dobiegnie końca serial HBO.
    Mówi o tym serialowy Barristan Selmy (Ian McElhinney).

    Mówiłem wam o tym od dawna. :)

    https://www.youtube.com/watch?v=FeftoI3c81c&feature=youtu.be&t=1901
    #got #gameofthrones #graotron #asoiaf #plio #ksiazki #fantasy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Co do kurwy. Smoczy ogień dostał teraz mocy lasera że przecina mury?

    #got #gameofthrones #graotron #asoiaf

    +: Filippa, n...o +30 innych
  •  
    F...............r

    +18

    D&D kind of forgot how to write a good script

    Już się nie mogę doczekać kolejnego odcinka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #gameofthrones #graotron #plio #asoiaf #heheszki

    źródło: dd.png

  •  

    A wrzucę sobie ¯\_(ツ)_/¯ piszę dla siebie bo nie umiem pisać ale mogę w sumie wrzucić bo czm nie, większe głupoty ludzie piszą

    Gra O Tron - Prolog (Will)

    W pierwszym rozdziale sagi poznajemy trzech zwiadowców Nocnej Straży którzy tropią grupę Dzikich. Dwóch z nich, Will i Gared, to doświadczeni zwiadowcy: Will służy w Straży od 4 lat, Gared od ponad 40. Ich dowódcą jest ser Waymar Royce, 18-letni chłopak wysłany na Mur z powodu bycia trzecim synem lorda - w Westeros późniejsze dzieci arystokracji są wysyłane na Mur podobnie, jak w rzeczywistości były wysyłane do kościoła. Will informuje swojego dowódcę o odnalezieniu grupy martwych Dzikich, jednak Royce mu nie wierzy - Will raportuje, że nie widział nigdzie krwi, a obozowisko nie wyglądało na złupione co mogłoby wskazywać na jakąś bitwę. Mimo sugestii weteranów aby wrócić na Mur, Royce chce osobiście zobaczyć ciała i razem z Willem udają się do wrogiego obozu. Ku zaskoczeniu Willa ciała Dzikich zniknęły. Podczas gdy Will wypatruje na drzewie znaków ewentualnego ogniska wroga, Royce zostaje zaatakowany przez Innych. Jakiś czas potem przerażony Will schodzi z drzewa i powstały z martwych Royce dusi go.

    Widząc akcję oczami Willa odnosi się wrażenie, że Royce to dupek. Zarozumiały żółtodziób który próbuje wymusić respekt drwiących z niego podwładnych nie budzi sympatii, jednak chwila zastanowienia pozwala zrozumieć, że decyzje dowódcy były logiczne. Dzicy musieli jakoś umrzeć - brak krwi i porządek w obozie wyklucza śmierć z powodu ataku zwierząt lub innych Dzikich, co pozostawia hipotermię jako jedyne sensowne wyjaśnienie. Jednak zapytany Will sam przyznaje, że ostatnio pogoda nie była na tyle mroźna by ktokolwiek przygotowany mógł umrzeć z zimna. To nie ma sensu! Logicznym rozwiązaniem jest zbadać sprawę głębiej. W tej erze Inni byli legendą dla mieszkańców Winterfell, a co dopiero dla kogoś z południa... Waymar, będący w NS dopiero od pół roku, bał się zostać pośmiewiskiem - szlacheckie pochodzenie nie jest w NS atutem, lekko mówiąc ("It is hard to take orders from a man you laughed at in your cups") - a co gdyby zupełnie zawiódł na swojej pierwszej misji bo wcale nie martwi Dzicy wróciliby pod Mur? Waymar prawdopodobnie od dzieciństwa był przygotowywany na zwiadowcę i nie wyobraża sobie niespełnienia swojego pierwszego zadania (chociaż w szkoleniu pojawiły się braki, bo Royce wybrał złego wierzchowca na tę misję).

    Czytelnik natomiast dzięki oczom Willa (i ogólnym oczekiwaniom towarzyszącym pierwszemu rozdziałowi książki fantasy) wie dużo więcej od Royce'a. Will i Gared czują niepokój, zupełnie nienaturalny dla doświadczonych zwiadowców. Mają wrażenie, że są obserwowani. Wiemy, że coś jest nie tak. Relacja Willa o cieplejszej niedawnej pogodzie stoi w sprzeczności z licznymi opisami postępującego chłodu wokół bohaterów. Inni są wprowadzeni świetny sposób, niemożliwy do oddania w TV:

    The Others made no sound.

    Royce'a trzeba docenić, że w obliczu potężnego strachu nie uciekł przed Innymi, lecz stanął do walki. I w tym momencie warto wspomnieć o pewnej rzeczy - Waymar Royce jest wysokim, przystojnym mężczyzną (Sansa się w nim zakochała od pierwszego wejrzenia!) smukłej postury o szarych oczach. W następnym rozdziale Martin opisuje Jona Snowa - Waymar wygląda zupełnie jak Jon. Czy Inni szukali Starka? (Zapraszam do przeczytania ciekawej teorii)[https://www.reddit.com/r/asoiaf/comments/3ol77p/spoilers_all_spoilers_all_a_cold_death_in_the/]. Royce walczy z jednym Innym, natomiast kolejni pojawiają się dopiero, gdy pewnym jest, że Strażnik nie jest w stanie im jakkolwiek zagrozić. W książkach Inni są dużo bardziej cywilizowani niż w serialu, posiadają język (i oczywistym jest, co zostało powiedziane w tym momencie):

    The Other said something in a language that Will did not know; his voice was like the cracking of ice on a winter lake, and the words were mocking.

    The watchers moved forward together, as if some signal had been given. Swords rose and fell, all in a deathly silence. It was cold butchery. The pale blades sliced through ringmail as if it were silk. Will closed his eyes. Far beneath him, he heard their voices and laughter sharp as icicles.

    Czytając zauważam też, że stalowy miecz nie rozpada się na kawałki po pierwszym zetknięciu z bronią Innego (w przeciwieństwie do serialu). Pojedynek bardziej przypomina test, sprawdzian umiejętności przeciwnika. Broń rozpada się dopiero pod wpływem specjalnego ataku, po czym Waymar zostaje zabity jak zwierzę, bo nie okazał się być tym, kogo szukali Inni. A, i zapomniałem wspomnieć więcej o mieczu Royce'a:

    and drew his longsword from its sheath. Jewels glittered in its hilt, and the moonlight ran down the shining steel. It was a splendid weapon, castle-forged, and new-made from the look of it.

    Piękny miecz. Czy Inni sądzili, że była to valyriańska stal? ...

    Śmiesznym momentem jest okrzyk bojowy - Za Roberta! - Royce'a. Osoba czytająca po raz pierwszy może pomyśleć sobie, że PLiO będzie typowym fantasy, gdzie jakiś szlachetny król będzie musiał sprostać siłom nadprzyrodzonym. Potem poznajemy Roberta xD

    W rozdziale jest zawarty ogrom informacji o NS. Wysyłani są do niej przestępcy, kolejni synowie arystokracji, istnieją braki w zaopatrzeniu, w organizacji brakuje dyscypliny, a Royce jako syn lorda jest traktowany preferencyjnie - wydawać się może, że to nawet za dużo faktów - jednak styl Martina jakoś chroni przed wrażeniem bycia przytłoczonym.

    Koniec końców to łatwy do znielubienia na pierwszy rzut oka Waymar Royce okazuje się być najlepszym Strażnikiem spośród całej trójki, a jego ocena całej sytuacji trafna. To on stawia czoła przeciwnikowi, podczas gdy Will kryje się na drzewie a Gared dezerteruje. Już w pierwszym rozdziale przekonujemy się że pierwszoosobowa narracja nie przedstawia faktów, a subiektywne odczucia bohatera przez którego oczy widzimy świat. W porównaniu do prologu, pierwszą scenę serialu uważam za dużo gorszą - za pomocą filmu nie można oddać tyle, co książką.

    Na koniec jeszcze artykulik o beznadziejności polskiego tłumaczenia o którym sam się przekonałem gdy zacząłem czytać po polsku - https://gameplay.pl/news.asp?ID=84606 Jak miałem 14 lat to nie zwracałem uwagi na takie rzeczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #asoiaf #asoiafreread (tylko pierwszy taguję got i asoiaf, potem się wyniosę na swój tag)
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Ok, serial doszedł do takiego momentu, że właściwie wszystko wiadomo. Wprawdzie zostały jeszcze dwa odcinki do końca, ale spojlery (które już częściowo się potwierdziły) generalnie zamykają historię: Nighty zginął, finałowym bossem będzie Euron, Cersei zginie, Danka zwariuje, na tronie siądzie Sansa/Bran/Gorąca Bułka (to akurat już mniej ważne). O ile droga do zakończenia historii to w dużej mierze fanfic D&D, o tyle uważam, że główne wydarzenia serialu będą z grubsza pokrywać się z tym co Martin napisał (albo nie napisał) w dwóch ostatnich tomach sagi. Przede wszystkim mam tu na myśli pokonanie Innych i Eurona jako ostatecznego przeciwnika, ale też wcześniejsze wydarzenia (same wydarzenia, nie ich okoliczności czy droga do nich), które miały miejsce po zakończeniu Tańca ze Smokami: inwazja Daenerys na Westeros z Dothrakami pod pachą, wskrzeszenie Jona i jego prawdziwa tożsamość, spalenie Shireen i upadek Stannisa czy też wybuch w Wielkim Sepcie. Zapraszam więc na...

    Długa Noc - część XIX - Finale

    Nie będzie to odpowiedź na pytania 'kto wygra, kto zasiądzie na Żelaznym Tronie, kto umrze/przeżyje'. Trudno też określić rolę Dzieci Lasu czy Ludzi Bez Twarzy w ostatecznej rozgrywce - materiał książkowy zwyczajnie nie daje aż tylu podpowiedzi, a i serial niespecjalnie w tym pomaga (lub zwyczajnie rozjeżdża się z kluczowością niektórych wątków, tak Bran, patrzę na ciebie). Podobnie jest z gromadką postaci z drugiego planu - uważam, że do ostatecznej rozgrywki stanie Jon, Daenerys i Euron, zaś reszta bohaterów zginie lub zostanie zmarginalizowana. Identycznie jest zresztą w ostatnich sezonach serialu - najważniejsze wydarzenia dotyczą właśnie tych postaci (tak, Eurona w duecie z blondyną), zaś pozostałe stanowią tło. Także wybaczcie fani Tyriona, Littlefingera, ser Cebuli czy Smarków - albo nie doczekają ostatecznego starcia, albo będą się mu tylko przyglądać i ewentualnie wypłyną ponownie na powierzchnię, gdy już wszystko będzie pozamiatane i pozostanie tylko zgasić światło.

    Punktem wyjścia była analiza pierwszej Długiej Nocy. Ludzkość prowokowała Pannę Zrobioną ze Światła swoimi zbrodniami, których kulminacją była Krwawa Zdrada, czyli zamordowanie Ametystowej Cesarzowej Nissy Nissy przez jej brata lub męża - Krwawnikowego Cesarza Azora Ahai, w efekcie którego zniszczony został jeden z księżyców Planetos, smocze jaja ukryte w naturalnym satelicie spadły na Krainy Cieni, a Azor Ahai stworzył Światłonoścę. Panna Zrobiona ze Światła odwróciła wówczas swoje oblicze od świata ludzi i pozwoliła Lwu Nocy na ukaranie ludzkości. Nie wiadomo czym lub kim jest Panna i jej małżonek Lew Nocy aka Wielki Inny. Można ją utożsamiać ze słońcem (słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia wg yitiyskiej legendy), ale jej prawdziwa natura jest nieznana. Można spekulować, że to ona i Wielki Inny stworzyli ludzi, jako że byli rodzicami pierwszego władcy Wielkiego Cesarstwa Świtu, Boga na Ziemi. Rolą Lwa Nocy wydaje się być biczem bożym w rękach Panny, żywiołem, który ma karać ludzkość.

    Samego Azora Ahai trudno uznać za bohatera bez skazy. To jego działania były bezpośrednią przyczyną Długiej Nocy. Pytanie czy były to działania celowe, mające wywołać Długą Noc i dać okazję do starcia z Lwem Nocy. A może... Ktoś posłużył się nim, żeby wpuścić lodowe demony do królestw ludzi?

    Jeśli tak, to ten ktoś znalazł nowe narzędzia. I to ten ktoś jest prawdziwym wrogiem ludzi, a nie Wielki Inny.

    Długa Noc 2.0

    W Westeros najpierw panował szalony władca, który dla własnej uciechy palił ludzi. Przyczynił się do wybuchu wojny domowej, która pochłonęła tysiące istnień, w tym i tych najbardziej niewinnych jak jego wnuki. Po nim na tronie zasiadł król pijak, po którego śmierci wybuchła kolejna wojna domowa. W niej, oprócz tradycyjnego wyżynania się na polach bitew, doszło do morderstw na ślubach, wybijania całych rodów, porwań, otruć i gwałtów. W tym samym czasie w Essos wielki khal ruszył na żer by dać swemu synowi tron na innym kontynencie. Później jego khaleesi wykorzystując czarnomagiczny rytuał przyzwała ponownie smoki, a jej niekonwencjonalne metody rządzenia doprowadziły do cierpień tysięcy. W końcu w samym Yi Ti, okaleczonej pozostałości Wielkiego Cesarstwa Świtu, cesarz nie ma realnej władzy, a jego państwo jest w kawałkach. W różnych miejscach Dalszego Wschodu, w Asshai, K'Dath czy Neferze, dochodzi do niewyobrażalnych rzeczy. Wszystko to można porównać do tego, co działo się za panowania Krwawnikowego Cesarza tuż przed Długą Nocą.

    Księżyc, w sposób symboliczny, został zniszczony po raz kolejny w momencie gdy Daenerys ponownie przyzwała smoki do tego świata:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon.

    Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    She heard a crack, the sound of shattering stone. (...) And there came a second crack, loud and sharp as thunder (...) The third crack was as loud and sharp as the breaking of the world.

    Pozostaje zamordowanie Nissy Nissy i stworzenie Światłonoścy. Daenerys już to zrobiła - zabiła swojego męża i wykorzystała jego królewską krew do odrodzenia smoków. Musi to zrobić jeszcze Jon - książę, którego obiecano. I można stwierdzić, że już to nastąpiło - było to przelanie krwi Nocnej Straży i Wolnych Ludzi, a przede wszystkim swojej ukochanej Ygritte podczas pierwszej próby stworzenia Światłonoścy. Próby nieudanej, więc musi nastąpić kolejna. Kogo będzie musiał poświęcić Jon? Czy będzie musiał zabić Daenerys? Sansę? Kogoś innego?

    Będzie potrzebny jeszcze jeden element. Ktoś, kto otworzy Innym drogę do królestw ludzi.

    Krwawnikowy Cesarz Euron Ahai

    W podzielonej na trzy części analizie losów i planów Eurona wskazywałem, że w interesie Wroniego Oka jest wpuszczenie Innych do Westeros. Nawet mając tak potężne artefakty jak smoczy róg czy zbroja z valyriańskiej stali (a potencjalnie także róg Joramuna i Świt) oraz kontrolę nad krakenem i - chcę w to wierzyć - jednym ze smoków Daenerys, jest jednak za słaby na podbicie całego kontynentu - zwłaszcza, że Żelazne Wyspy są najmniejszym i jednym z mniej ludnych królestw. Owszem, może zdobyć panowanie na morzu, może zdobyć portowe miasta, ale ma zwyczajnie za mało ludzi by okupować cały kontynent. Ale gdyby była jakaś siła, która mogłaby znacząco zredukować ludność Westeros, a resztę zmusić do uznania Eurona za swojego wybawcę... Wybawcę, za którego plecami stoi jedyne i jedyne prawdziwe bóstwo Planetos:

    Beside him stood a shadow in woman’s form, long and tall and terrible, her hands alive with pale white fire.

    Euron użyje rogu Joramuna do zniszczenia Muru i wpuszczenia Innych. Ci - w jego planach - wybiją znaczną część ludności Westeros. Wówczas Wronie Oko wjedzie na białym koniu ze Świtem w dłoni i pokona Innych. Chyba że... Inny Azor Ahai powstrzyma Innych już na Północy, w zamku, którego nazwę można tłumaczyć jako Upadek Zimy. Wówczas do ostatecznego starcia o los ludzkości staną Euron, Jon i Daenerys. Westeros będzie uratowane nie wtedy, gdy pokonany zostanie Wielki Inny, ale wtedy, gdy pokonana zostanie postać, która od zarania dziejów nim steruje.

    Tylko dlaczego Azorów jest trzech? Cóż, spośród wielu prób wyjaśnienia etymologii tego imienia najbardziej trafia do mnie Aži Dahāka, płonący smok.

    A przecież smok ma trzy głowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #gotologia #asoiaf #plio #gotologia2
    pokaż całość

  •  
    F...............r

    +29

    Zostały dwa odcinki to jeszcze je dociągnę, ale na to co się wyrabia w serialu to szkoda gadać. Ja już tylko czekam, żeby George to dokończył jakoś sensownie.

    #got #graotron #gameofthrones #asoiaf #plio

    źródło: got.png

  •  

    GRRM powinien się wkurzyć, dokończyć książki jak najszybciej się da i może za 10 lat zobaczymy porządny remake w 100% zgodny z materiałem. Pieśń Lodu i Ognia zasługuje na lepsze zakończenie.
    #got #graotron #asoiaf

  •  

    Nic mnie bardziej nie zmotywowało do ponownego przeczytania #asoiaf niż ostatni odcinek #got i przecieki z dzisiejszego ( ͡° ͜ʖ ͡°) polecam wszystkim

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Do Wszystkich którzy twierdzą że Targarienowie są odporni na ogień, Martin wyraźnie temu zaprzeczył.
    #got #asoiaf #plio

    źródło: 1556933399893.jpg

  •  

    Skoro w serialu wątek Nocnego Króla się zakończył to chciał bym się podzielić moją teorią na temat książkowych losów NK, a może bardziej archetypu tej postaci. Bo nie można utożsamiać jego książkowej wersji z serialową (choć sądzę że istnieją pewne punkty wspólne dla ich obu.
    Mianowicie w książce NK pojawia się tylko i wyłącznie w opowieściach Starej Niani. Jest on 13 lordem dowódcą Nocnej Straży. Który za pomocą magii przejmuje kontrole nad załoga Nocnego Fortu, pojmuje za żonę martwą kobietę a dzieci oddaje Innym/Białym Wędrowcom. Co sprawia że uważam iż Euron wejdzie w buty tej postaci? Mianowicie:
    - Większość opowieści Starej Niani ma swoje odzwierciedlenie w książkach np.: jej opowieści o Dzikich czy kucharzu który podał pasztet ze współtowarzyszy, każe to sugerować że wszystkie jej historie wcześniej czy później znajdą się w pewien sposób na karcie powieści
    - Euron posługuje się magią by kontrolować załogę swojego statku „Ciszy” a także wydaje się że posiada pewną kontrole nad swoim bratem Victorianem.
    - Cała jego załoga jest niemowami tak jak w opowieściach Starej Niani
    Teraz wkraczamy na grząski grunt bazujący na domysłach i teoriach innych osób bądź tych wynikających z serialu, ale w mojej ocenie prawdopodobnych, zaczynając od początku:
    - G.R.R. Martin zapowiedział że nie będzie u niego postaci które są ze swojej natury złe a każda postać będzie miała swoją historię która do tego prowadzi. Wynikało by z tego że również i Inni/Biali Wędrowcy będą ją mieli (w przeciwieństwie do serialu), a Euron który jawi się jako główny antagonista wydaję się do tego idealny
    - Euron w wizji Aerona, pod wpływem działania „Cienia Wieczoru” wyjawia swój cel. Chce mianowicie stworzyć swój świat na gruzach poprzedniego którego będzie bogiem. Co zadaje się wpasowywać w cele Białych Wędrowców.
    - Nocny Król poją za żonę martwą kobietę, według „Świata lodu i Ognia” kobieta ta miała być wskrzeszeńcem przez nekromantów z północnych krain którzy parali się tą sztuką. Euron pragnie niezwykłej żony. W wizjach „Mokrej Czupryny” zasiada on z kobietą o bladej skórze która zdaje się płonąć(migotać? zależy jak przetłumaczyć). Wiemy według przepowiedni że Cersei ma umrzeć zabita przez „Młodszego Brata”, ale wiemy też że Qubern para się nekromancją i ciągle według kart powieści rozwija swoje umiejętności
    - Przykład układu człowieka z Innymi widzieliśmy na przykładzie Crastera, który im oddawał swoich synów w zamian za spokój. Jednak Craster został zamordowany przez członków Nocnej Straży. Co pozostawia furtkę dla nowego sojusznika. Wiemy też że sam Euron traktuje swoich synów jak to zostało przedstawione na kratach powieści jako psów. Wobec czego raczej nie będzie maił problemów z przekazaniem jego przyszłego potomstwa Białym Wędrowcom.
    - Serialowy NK dosiada Viseroina którego zdobył w wyniku wypraw Denerys za mur. Jednak w książce „Ogień i Krew” G.R.R. Maritina smok nie chce przekroczyć linii muru, prawdopodobnie w wyniku magii która go otacza. Pomimo to Euron na kartach książki posiada róg który ma dawać władze nad smokami i wysyła go wraz ze swym bratem do Danerys, który pomimo początkowej nie chęci do myśli za dęcia w róg coraz bardziej tego pragnie. Co może sugerować że to zrobi i połączy krew Greyjowów ze smokiem.
    - W pewnym momencie 5 tomu Euron wypowiada słowa „Skąd wierz że nie potrafisz latać, jeśli nigdy nie próbowałeś” takie same słowa przekazuje Branowi, Trójoka Wrona. Co sugeruje że Brynden Rivers starał się nawiązać kontakt z Wronim Okiem. Co zainspirowało tego drugiego do zgłębiania tajników magii. W wyniku czego Euron będzie szukał swojego dawnego mistrz za murem, a tym samym doprowadzi do wydarzeń znanych z 6 sezonu GOT w wyniku których ginie Hodor a Bran musi uciekać.
    - I wreszcie według jednej z fanowskich teorii róg który odnajduje Jon Snow koło „Pięści Pierwszych Ludzi” jest Rogiem Jormuna, który według legend posiada moc zniszczenia Muru. Jon ów przedmiot przekazuje Samowi., który wyruszą wraz z nim do Oldtown, w pobliżach którego grasuje Euron. Który może zdobyć róg i obalić mur chroniących ludzi przed innymi.
    Wszystko to jest oczywiście tylko moja teorią, ale wielość przesłanek każe sugerować mi że tak właśnie G.R.R Martin pokieruje losy historii na kartach jego powieści. Z checią podyskutuje na temat tego co przedstawiłem.
    Mogą być błędy co do nazw, przyznam szczerze że nie chciało mi się ich wszystkich weryfikować.

    #got #asoiaf #graotron #gameofthrones #ksiazki #seriale
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Dekada snucia teorii, rozbierania całej fabuły na części, po czym Arya wskakuje na Nocnego Króla i go rozwala. Fest.
    A drobnomieszczaństwo w tym momencie: REEEEEEEE wam to nie idzie dogodzić! HBO nie można krytykować!
    #got #graotron #asoiaf #seriale

    źródło: i.4cdn.org

  •  

    bądź Rhaegerem
    czytaj sobie książki
    ohui.jpg inni są prawdziwym zagrożeniem
    hmm ta przepowiednia o azorze ahai wygląda legit
    czas połączyć ogień i lód
    uwiedzenie lyanny stark, wielka wojna, utrata tronu Targeryenów
    dobra, jest syn, nowy azor ahai, uratuje nas, warto było


    A CHUJ W TO, JEBNIJ ARYĘ ZNIKĄD XD

    #got #plio #asoiaf #gameofthrones pokaż całość

    źródło: pmcvariety.files.wordpress.com

  •  

    Najśmieszniejsze jest to, że Danka nie ma praw do tronu dlatego, że Jon istnieje, ona nigdy tych praw nie miała ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Kiedyś rozpisywałem się o tym pod tagiem #gotologia, tutaj opiszę to w skrócie:
    - w efekcie Wielkiej Rady w 101 roku po Podboju kobiety i ich dzieci zostały wyłączone z sukcesji Żelaznego Tronu (próba złamania tego prawa doprowadziła do Tańca Smoków, wielkiej wojny domowej, która przyczyniła się do wymarcia smoków i wybicia połowy Targaryenów).
    - w efekcie Wielkiej Rady w 233 roku po Podboju wprowadzono kolejną zasadę: jeśli następca tronu zmarł za życia władcy, to kolejnym następcą staje się brat poprzedniego następcy, a nie jego dzieci.
    - Po śmierci Aerysa Szalonego i Rhaegara władcą Siedmiu Królestw (z punktu widzenia Targaryenów) został więc Viserys, a nie dzieci Rhaegara.
    - Po koronacji Viserysa w Vaes Dothrak pozornie wymiera męska linia Targów, ale...
    - w książce jest Aegon Targaryen, pierwszy syn Rhaegara, który automatycznie został nowym władcą (Aegon VI).
    - w serialu i książce jest Jon Snow aka Aegon Targaryen, drugi syn Rhaegara, który w serialu jest pierwszy w kolejce do tronu (i też winien nosić imię Aegon VI). W książce również może być pierwszy do tronu, jeśli książkowy Aegon jest Blackfyrem...
    -... i w takim przypadku wskakuje on na miejsce numer 2 - Blackfyre'owie są boczną linią Targaryenów i ich męscy potomkowie mają większe prawa do tronu niż kobiety - o ile Aegon jest Blackfyrem w linii męskiej, w przeciwnym wypadku wypada z gry...
    -... a na jego miejsce na białym koniu wjeżdża Jedyny Prawdziwy Król Stannis Baratheon - Baratheonowie również są boczną linią Targaryenów.
    Podsumowując - Danka w żadnym momencie książki/serialu nie miała praw do tronu, bo ZAWSZE był męski potomek Targaryenów (choćby z bocznej linii) i ona, i jej dzieciaki na Żelazny Tron mogą sobie najwyżej popatrzeć, nie dla psa, dla pana Jona to ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
    #got #graotron #gameofthrones #asoiaf #plio
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wszyscy rozkminiają budzenie się martwych Starków do życia, a przecież Nighty może wjechać do krypt po prostu z buta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Trzy tysiące lat temu królowie za Murem, bracia Gendel i Gorne, poprowadzili Wolnych Ludzi na południe przez kompleks tuneli i jaskiń, który leżał pod Murem (w jaskiniach tych seksili się Jon i Ygritte) - przejście to odkrył Gorne i po dziś dzień w opowieściach frifolków nosi ono jego imię. Przy wyjściu po południowej stronie czekał już jednak król Północy i oczywiście Wolni Ludzie dostali w papę, a oficjalnie obaj bracia zginęli w walce z siłami Starków. Jednak według frifolków Gendel przeżył i zdołał uciec z niedobitkami z powrotem do tuneli. Nie znał ich jednak tak dobrze jak brat i zwyczajnie zgubił się. Podobno do tej pory jego potomkowie żyją w tunelach i żywią się tymi, którzy również się tam zgubili.

    Inna legenda, już z czasów po Podboju, mówi o Baelu Bardzie, który został obrażony przez lorda Starka i w zemście zakradł się do Winterfell, gdzie udając śpiewaka uwiódł i porwał jedyną córkę lorda. Młoda lady Stark - wraz z małym bękartem - odnalazła się kilka miesięcy później i stwierdziła, że ukrywała się w... kryptach Winterfell.

    pokaż spoiler Historia miała ciąg dalszy - bękart został kolejnym lordem i zabił swojego ojca podczas kolejnej inwazji frifolków na południe.


    Krypty Winterfell mają być większe od samego zamku, a najniższy poziom oficjalnie jest zawalony. Podobno z krypt prowadzi tunel ciągnący się daleko na północ...
    #got #graotron #gameofthrones #asoiaf #plio w sumie dam #gotologia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Zastanawiam się nad prawdopodobnymi scenariuszami bitwy o Winterfell i zakończeniem serii w ogóle...

    1) Złota Kompania ex machina zjawia się w ostatniej chwili by pomóc w walce z White Walkers. Być może wykorzystają Wildfire z Kings Landing (okaże się, że to Bran "wwargował" się w Mad Kinga, gdy ten krzyczał "burn them all!" - podobna sytuacja co w przypadku Hodora i "hold the door!"). Cersei będzie uwielbiana, Danka wpadnie w szał, a jej smoki zwęglą Kings Landing.

    2) Night King zwycięża. Zabija Brana, przez co świat ludzi "traci swoją pamięć" (trochę przygotowuje nas na to 2 odcinek...). Jon zostaje (z jakiegoś powodu) nowym Night Kingiem, wycofuje swoją armię truposzy i zapobiega Długiej Nocy.

    3) Siły Winterfell odpierają atak armii Night Kinga, ale zostają stłamszone przez Złotą Kompanię. Cersei zostaje zadźgana przez Aryę zamaskowaną jako Tyrion. Na tronie zasiada Littlefinger (okaże się, że to nie on zginął, a jakiś wynajęty człowiek bez twarzy), do czasu osiągnięcia odpowiedniego wieku przez dziecko Cersei. Północ wypowiada im wojnę.

    4) Night King zwycięża i jednoczy królestwa. Nie ma więcej wojen. ;) Wydaje mi się to równie prawdopodobne, co zwycięstwo Obrońców Winterfell nad NK i Cersei z jej Złotą Kompanią.

    Zakończenie ma być, jak wiadomo, słodko-gorzkie. Co może być słodkie? Zwycięstwo ludzi. Gorzkie? Ogromny koszt, którym obarczone będzie zwycięstwo.
    O jakim koszcie więc mowa?
    Spodziewam się częściowego zwycięstwa Night Kinga (śmierć Brana?), ale ostatecznego zwycięstwa ludzi (choć większość bohaterów zginie). Nie wiem czy po Cersei ktokolwiek jeszcze zasiądzie na tronie (jeśli tron w ogóle przetrwa).
    Wojny jak się toczyły, tak będą trwały nadal.

    #got #gameofthrones #asoiaf #plio
    pokaż całość

    źródło: dvsgaming.org

    +: Juran, V....n +5 innych
  •  

    Czy posiadacie konkretne postacie, które według was zostały najlepiej odwzorowane/zapadły wam w pamięć/ zostały zagrane świetnie przez aktorów/ miały idealną charakteryzację? Moimi ulubionymi są te trzy, które spełniają wszystkie kryteria:
    Khal Drogo - świetny występ Jasona, idealna charakteryzacja, odwzorowanie postaci z książek 10/10.
    Olenna - świetna w serialu jak i w książkach. 10/10
    Tywin - gra aktorska nie do zapomnienia, postać kradnąca każdy moment na ekranie, wzbudza emocje.
    #got #graotron #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  

      @lubie_ogorki_kiszone: a czemu głupiutka Cersei w książce? Serio pytam, bez złośliwości. Według mnie książkowa cersei jest dużo lepsza bo raz, że większa ilość postaci = większa ilość intryg, a dwa książkowa wersja równie często "wygrywa" co dostaje pstryczki w nos, co mi się bardzo podoba. Bo w serialu jej wszystko wychodzi, tak jak Dance i momentami robi się to nudne. W ogóle podoba mi się to, że książka przedstawia dogłębnie postacie. I tak jak serialowcy uważają Cersei za zwykłą sukę, tak ktoś kto uważnie czytał książki wie, że nie bez powodu taka jest i to życie ją taką ukształtowało. Szczerze mówiąc kompletnie się nie dziwię jej postępowaniu, nawet gdzieś tam ją rozumiem. Miała i ma ch*jowe życie, momentami mi nawet jej żal. Ale tylko momentami bo zaraz sobie przypominam, że ona ma po prostu problem ze swoim życiem i się pogubiła. pokaż całość

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    "I don't think Dan and Dave's ending is going to be that different from my ending,"
    Tylko pozostaje jedno pytanie. Kiedy poznamy to zakończenie. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf

    źródło: youtube.com

  •  

    Ramsay czy to w książce, czy w serialu jest zwykłym wymoczkiem w porównaniu do książkowego Eurona Greyjoya. To jakby zestawić pospolitego rzezimieszka z Hannibalem Lecterem.

    Ostatnio odświeżyłem sobie trochę Pieśń Lodu i Ognia oraz opublikowane rozdziały z Wichrów Zimy i przypomniało mi to jaką Euron jest interesującą postacią i jak ciekawy jest jego wątek. Smoczy Róg, zbroja z Valyriańskiej stali, dziwne stosunki z kapłanami/czarownikami wszystkich religii, potencjalne czarnoksięstwo, przygotowania do ataku na Stare Miasto w celu wdarcia się do jakiejś tajemnej wiedzy przechowywanej w Cytadeli, nadchodząca bitwa z westeroską flotą, wysłanie Victoriana po smoki i Daenerys. Ależ jestem ciekawy co z tego wyniknie. To klasyczny psychopata, a więc łączy okrucieństwo, inteligencję i ambicję.

    #graotron #got #piesnloduiognia #asoiaf
    pokaż całość

    +: f..............a, oko_ci_skoko +7 innych
    •  

      @wjtk123:

      Książka - Euron jest interesującą postacią i jak ciekawy jest jego wątek. Smoczy Róg, zbroja z Valyriańskiej stali, dziwne stosunki z kapłanami/czarownikami wszystkich religii, potencjalne czarnoksięstwo, przygotowania do ataku na Stare Miasto w celu wdarcia się do jakiejś tajemnej wiedzy przechowywanej w Cytadeli, nadchodząca bitwa z westeroską flotą, wysłanie Victoriana po smoki i Daenerys

      Serial - chuj kurwa napierdalamy się

      Mnie najbardziej rozjebalo w serialu jak zdobył sobie poparcie w pyke. Przyjechał, zabił ich króla, pocisnął im jakieś złote góry i już wszyscy są za nim
      pokaż całość

      +: S.....w, mnichal +1 inny
    •  

      @wjtk123: czytałem gdzieś o teorii dotyczącej tego, że Pieśń Lodu i Ognia w pewnym sensie składa się z trzech części, podział wygląda mniej więcej tak:

      I część: Gra o tron, Starcie Królów, Nawałnica Mieczy - znienawidzony (przez czytelnika) antagonista: Joffrey Baratheon - tematyka: królowie, wojna, polityka "miedzynarodowa".

      II część: Uczta dla wron, Taniec ze smokami - znienawidzony (przez czytelnika) antagonista: Ramsay Snow/Bolton - tematyka: upadek instytucji państwa feudalnego, skutki społeczne, generalnie "źli ludzie na wolności robią złe rzeczy"

      III część: Wichry Zimy, Sen o wiośnie - znienawidzony (przez czytelnika) antagonista: Euron "Wronie Oko" Greyjoy - tematyka: magia, żywi vs martwi, ostateczna walka dobra ze złem

      Lubię tak myśleć o tym cyklu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

      +: S.....w, Cyniczny_Lepralikon
    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Dobra, nie chce mi się czekać na łaskę ze strony moderacji ( @Moderacja shame on you) i odzyskanie tagu, więc zakładam rezerwowy tag #gotologia2 --> zapraszam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°) - zwłaszcza, że gotowy wpis leży i gnije od kilku dni, a kolejny już się pisze (chociaż trochę zejdzie zanim się pojawi).

    pokaż spoiler Jak wrzucę tylko na stary tag, to większość obserwujących może go nie zobaczyć, bo nie jestem jego autorem (tzn. jestem, ale pod innym nickiem XD), także będę po prostu używał dwóch tagów - wińcie moderację, nie mnie.

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVIII - Przegląd wojsk

    Tęskniliście? Bo ja trochę zacząłem, wróciła mi wena do pisania i 'ssanie' żeby dokończyć całą analizę. Wprawdzie z częstotliwością kolejnych wpisów będzie tak sobie (wykończenie domu mnie wykańcza, a w przyszłym roku dojdzie mi gorączka przedślubna), ale przecież w świecie Lodu i Ognia wleką się wszyscy, począwszy od Innych, przez Stannisa na Północy, a kończąc na samym Martinie.

    Wprawdzie w ankiecie dałem do wyboru jeszcze Cytadelę, ale przypomniałem sobie, że na fsgk.pl pojawił się już kiedyś wpis o maesterach, który z grubsza pokrywa się z tym o czym chciałem napisać. Główna siedziba zakonu posłuży zapewne jako źródło wiedzy i artefaktów dla kilku bohaterów, a działania maesterów jeśli już będą miały na coś wpływ, to na polityczną część rozgrywki o Westeros.

    Po siedemnastu wpisach analizujących przyczyny, przebieg i konsekwencje Długiej Nocy pora na zbliżenie się do finału, którym będzie druga Wojna o Świt. Niewątpliwie jest to dogrywka pierwszego starcia, z aktorami grającymi podobne role. I na przegląd obsady zapraszam poniżej.

    Gracze polityczni

    W Westeros możemy wyróżnić główne stronnictwa, którym zagrożenie zza Muru, smoki Daenerys i szeroko pojęta magia nie spędzają snu z powiek. Stronnictwa te są uwikłane w ciągłą Grę o Tron, konflikt, który zdaje się dogasać, ale w Wichrach Zimy wybuchnie ze zdwojoną mocą.

    Sojusz Lannisterów i Tyrellów pod szyldem Baratheonów przeżywa ciężkie chwile. Fundamenty władzy małego Tommena są bardzo chwiejne, ostatni opiekunowie mogący utrzymać chłopca na tronie - Tywin i Kevan - umierają na bełt w trzewiach. Władzę w stolicy zapewne na powrót przejmie Cersei (wskazuje choćby na to opublikowany rozdział Aryi z Wichrów), jednak jej pozycja i reputacja po spacerze z septu Baelora są słabe jak nigdy dotąd. Władzę królowej regentki na każdym kroku będą podważać Tyrellowie, którzy wydają się mieć przewagę jeśli chodzi o wpływy w stolicy. Sami Lannisterowie są już wyczerpani wojną. Wojna z Północą, okupacja Dorzecza, starcie ze Stannisem - to wszystko sprawia, że Lwy z Casterly Rock są coraz bardziej zależne od swoich sojuszników. Tyrellowie wydają się być zaś u szczytu potęgi. Potęgi pozornej i iluzorycznej w obliczu inwazji Żelaznych Ludzi na Reach oraz możliwej zdrady Tarlych, Rowanów i Hightowerów (zawsze popierających Targaryenów) - każdy z tych rodów jest w stanie obalić Róże z Wysogrodu. Ich armia jest wprawdzie silna i w praktyce nienaruszona, ale rozrzucona po Reach, Krainach Burzy oraz stolicy i okolicach.

    Wielki Wróbel jest obecnie najbliższym zagrożeniem dla Lannisterów i Tyrellów. Ma w garści dwie królowe, ma ogromny wpływ na pospólstwo, ma też prywatną armię - może i małą, ale fanatyczną. Cersei zdoła mu się jednak wymknąć - nie chce mi się wierzyć w serialowe rozwiązania, ser Robert Strong zmiażdży dowolnego rycerza, który stanie do Próby Walki. Margaery z kolei nie jest istotnym graczem, ale skazanie jej na poważniejszą karę będzie oznaczać starcie z armią, którą przygnał do stolicy Mace Tyrell. Ostatecznie książkowy Wróbel może podzielić los serialowego Wróbla - zginie w eksplozji dzikiego ognia, a Cersei dokona zemsty za jej upokorzenie. Jaką rolę odegra więc Wiara? Pokaże Cersei jako krwiożerczą władczynię, którą należy usunąć, a na tronie posadzić kogoś godniejszego.

    Tym godniejszym władcą będzie Aegon Targaryen. Wspierany przez Varysa, Złotą Kompanię, niezadowolonych lordów z Reach i niechybnie także Dornijczyków książe jedzie właśnie autostradą do Żelaznego Tronu. Koniec Burzy wpadnie w jego ręce w wyniku zdrady Mathisa Rowana. Wrzący kocioł w stolicy w końcu wybuchnie, a Lannisterowie i Tyrellowie zostaną obaleni. Nowym królem zostanie Aegon VI, z królową Arianne u boku. Jak długo potrwa jego władza? Tak długo, jak w Westeros nie pojawi się jego wkurzona ciotka na równie wkurzonej jaszczurce.

    Czwartym do brydża jest wielki szuler o małym paluszku - Petyr Baelish. Jego uwaga jest skupiona w nieco innym kierunku. Poprzez śmierć Słowiczka i małżeństwo Sansy z Haroldem Hardyngiem połączy w jeden sojusz Dolinę, Dorzecze i Północ. Armia Doliny w drodze do Winterfell zdobędzie zapewne siedzibę Littlefingera - Harrenhal - a następnie ruszy odzyskać dziedzictwo Sansy. Być może po drodze zginie zbędny już Hardyng. Plan Baelisha nie doczeka się jednak pełnej realizacji. Pewna panna zabije giganta w śnieżnym zamku, jak przepowiedziała Duch z Wysokiego Serca.

    Są jeszcze Boltonowie. Ale nie na długo. Są jeszcze Freyowie. Ale nie na długo.

    Gracze polityczno-magiczni

    ... czyli ci uwikłani w Grę o Tron, ale nie stosujący wyłącznie intryg i stali, by zdobyć żelazny stołek. Jednego z nich szeroko opisałem już tutaj. Buszujący na południu Wronie Oko zdobędzie wiedzę z Cytadeli i Róg Joramuna od Sama Zabójcy. Na południu jest jeszcze jeden ciekawy artefakt, który pięknie pasuje do dwóch rogów i valyriańskiej zbroi - Świt, który spoczywa w Starfall. Czy da się być większym złodupcem?

    Kierując się na Północ mijamy Dorzecze, gdzie z kolei buszuje Bractwo bez Chorągwi, a raczej to co z niego zostało. Zostało jednak dość, by zafundować Freyom i Lannisterom Krwawe Gody 2.0. Co potem? W końcu lady Stoneheart skończą się Boltonowie/Freyowie/Lannisterowie do wieszania.

    Docieramy pod Winterfell, gdzie Jedyny Prawdziwy Król szykuje się do walki z siłami Boltonów. Stannis oczywiście zdobędzie twierdzę Starków - Martin nie skaże go na tak żałosny los jak duet D&D. Ale czy ją utrzyma, czy porwie za sobą Północ - nie. Odrodzenie Jona Snow zwolnionego z przysięgi, odnalezienie Rickona, powrót Sansy z armią Doliny - Starków jest tylu, że południowy król nie jest im do niczego potrzebny. Fałszywy Azor Ahai zresztą też nie.

    Ostatnim graczem miotającym się między magią i polityką jest Matka Smoków. Choć jej dotychczasowe zachowanie sprawia, że życzyłbym jej dożywocia w Dosh Khaleen, to jednak nadal tli się we mnie nadzieja, że Daenerys przypomni sobie o swoim rodzinnym motto. Nie oszukujmy się, Danka wytrze podłogę khalem Tanio i wróci z Drogonem do ruin Meereen. Na bitwę już nie zdąży, ale pogorzelisko i kradzież smoka/smoków przez Victariona sprawi, że w Zatoce Niewolniczej na powrót zapanuje Ogień i Krew.

    Gracze magiczni

    ... czyli ci, dla których walka o Żelazny Tron jest kompletnie nieistotna - ich uwaga jest w pełni skupiona na nadchodzącej Długiej Nocy. Na pierwszym miejscu mamy tu oczywiście Melisandre. Potężna kapłanka R'hllora (chociaż mająca problemy z odczytywaniem wizji) doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia zza Muru. Jednakże skuteczność jej działań jest taka sobie. Przede wszystkim błędnie wytypowała Azora Ahai - Stannis, choć jest świetnym strategiem, po prostu nie ma tej magii, nie spełnia warunków przepowiedni i zwyczajnie nie jest w stanie porwać za sobą Westeros. Błędne interpretowanie tego, co Melisandre widzi w ogniu (i to nagminne!), również sprawia więcej problemów niż pożytku - chociaż może to uratować w przyszłości życie prawdziwemu Azorowi Ahai.

    A prawdziwym Azorem Ahai jest oczywiście Jon Snow. Chwilowo martwy, ale nie ma wątpliwości, że wszystkie jego działania są umotywowane zatrzymaniem inwazji Innych. Być może w międzyczasie będzie musiał uwikłać się w Grę o Tron i sięgnąć po swoje dziedzictwo (serialowy Król Północy, ale i też najprawdopodobniej jedyny prawowity władca Siedmiu Królestw).

    Wśród graczy magicznych należy oczywiście wymienić jeszcze Brana i Bloodravena i Ludzi bez Twarzy.

    Reszta świata

    A co z resztą świata? W Essos nie ma potęgi wystarczającej do obrony Pięciu Fortów - Yi Ti jest w stanie rozkładu, a Dothrakowie zapewne ruszą do Westeros razem ze smoczą królową. Na horyzoncie nie widać żadnego Wielkiego Cesarstwa Świtu z nieprzebranymi ilościami mięsa armatniego. Główni gracze albo już stąd uciekli, albo zaraz to zrobią. W ogóle zastanawiam się czy Martin wziął pod uwagę to co wydarzy się na tym mniej ważnym kontynencie i czy w ogóle ten temat będzie poruszany? W końcu większość informacji o Długiej Nocy w Essos pochodzi ze ŚLiO, a nie sagi. Chyba że... Daenerys zostanie w Essos i będzie walczyć z inwazją Innych na Dalszym Wschodzie! Byłby to niesamowity plot twist wywracający fabułę serialową.

    ---------------------------

    Podsumowując:
    - Sojusz Lannisterów i Tyrellów jest niezwykle kruchy, oba rody muszą odpierać wrogie inwazje (Eurona na Reach i Aegona na Krainy Burzy).
    - Wielki Wróbel sprawi wiele kłopotów Różom i Lwom, ale ograniczy się to do stolicy.
    - Prędzej czy później do Gry włączy się na całego Dorne, a siły Martellów mogą być języczkiem u wagi.
    - Dolina również niedługo wejdzie do wojny, co może mieć nieznane skutki dla wszystkich innych graczy.
    - Boltonowie przegrają ze Stannisem i zwyczajnie wymrą (ostatnimi przedstawicielami rodu są Roose i Ramsay).
    - Freyów czeka zemsta za Krwawe Gody, jeśli w ogóle przetrwają, to znów będą ograniczeni tylko do Bliźniaków i okolic.
    - Maesterowie być może mają jakiś plan, ale bliskie zdobycie Cytadeli przez Żelaznych Ludzi utnie głowę hydrze.

    - Euron realizuje swój własny plan, po drodze chce zdobyć Żelazny Tron, ale on jest tylko przystankiem na drodze po władzę nad całym światem.
    - Bractwo bez Chorągwi namiesza jeszcze w Dorzeczu, ale nie zdziwię się jeśli finalnie resztki Bractwa spotka los serialowy (czyli niedobitki ruszające na Północ walczyć z Innymi).
    - Daenerys w końcu ogarnie się i wprowadzi w życie rodowe zawołanie, być może po drodze spali np. Volantis, również znane z niewolnictwa.

    - Jon Snow wróci do życia i dalej będzie próbował powstrzymać Innych.
    - Melisandre powinna mu w tym pomóc, albo chociaż nie przeszkadzać.
    - Pomoc na pewno zaoferuje Bran, a być może także Arya (czyli rozwiązanie serialowe).

    - A co z pozostałymi POVami? Każdy będzie miał do odegranie swoją rolę (zwłaszcza Jaime i Tyrion oraz Greyjoyowie), ale raczej to nie oni będą nadawać bieg kolejnym wydarzeniom.

    I tak, w tym momencie pora na finał. Rozstrzygnięcie Gry o Tron i Drugą Wojnę o Świt.

    pokaż spoiler Żeby nie było, że oszukuję, zajawka kolejnej części:
    Zacznijmy od Essos, bo tamtejsze wątki są najbliższe rozwiązania, a sam kontynent zniknie z kart powieści - wszystkie rozstrzygnięcia będą zapadały w Westeros. Stety niestety finał wydarzeń w Meereen i okolicach będzie zbliżony do serialowego - Daenerys przejmie kontrolę nad Dothrakami, pozostawi za sobą zgliszcza Zatoki Niewolniczej i wróci odzyskać swoje dziedzictwo. Oczywiście przebieg będzie bardziej rozbudowany. Na koniec Tańca Smoków Dany i Drogon zostają otoczeni przez khalasar khala Tanio, w serialu Dany została złapana sama i tylko z pomocą Daario och Darioo i Lorda Friendzone zdołała skłonić Władców Koni do posłuszeństwa. Rozwiązanie było takie sobie, myślę, że sam całkiem wyrośnięty smok i spalenie przez niego któregoś khala z obstawą (pewnie khala Tanio) wystarczy do wzmocnienia najlepszej piechoty świata najdzikszą kawalerią świata. Chociaż osobiście nieobraziłbym się, gdyby Danka za wszystkie swoje głupoty została odstawiona do Dosh Khaleen i tam spędziła resztę swojego życia.


    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    Halo @Moderacja, ja wiem że święta i w ogóle, ale fajnie byłoby odzyskać swój tag #gotologia, zwłaszcza że mam gotowy wpis do wrzucenia (。◕‿‿◕。)

    Pozwolę sobie jednorazowo zawołać ludzi spod innych tagów gotowskich, może to coś pomoże #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf pokaż całość

  •  
    S........1

    +36

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVII - Światłonośca Jona Snow

    Ten wpis będzie krótszy niż poprzednie, gdyż chwilowo martwy Lord Dowódca Nocnej Straży nie kryje przed nami większych tajemnic. Jest oczywiste, że Jon nie jest bękartem Neda Starka, tylko synem jego siostry Lyanny i księcia Rhaegara - potwierdza to zarówno serial (zupełnie nieprawdopodobne byłoby, gdyby serial i książka różniły się w tak istotnym punkcie fabuły), a jeśli ktoś chce poczytać o książkowych argumentach 'za', to zapraszam tutaj. Wobec tego, że Aegon Samozwaniec jest prawdopodobnie Blackfyrem, to Jon jest jednocześnie prawowitym władcą Siedmiu Królestw. Z drugiej strony Jon został wyznaczony przez Robba na następcę, więc może także wysuwać swoje roszczenia do korony Północy. W końcu Jon nie będzie zbyt długo martwy. Spośród różnych hipotez co do jego powrotu można wyróżnić:

    - Pocałunek życia od Melisandre lub innego czerwonego kapłana (sposób prezentowany wcześniej przez Thorosa i Berica, popierany serialowym zmartwychwstaniem Jona).
    - Spalenie Shireen w celu uratowania Azora Ahai (wg Melisandre Stannisa, w rzeczywistości Jona, książkowe spalenie Jedynej Prawdziwej Księżniczki zostało potwierdzone przez Martina).
    - Ukrycie duszy Jona w ciele Ducha (w chwili śmierci Jon wypowiada imię swojego wilkora, sposób ten może łączyć się z dwoma poprzednimi, dzięki czemu nie utraci zbyt wiele ze swojej natury w przeciwieństwie do Berica i lady Stoneheart, przeniesienie duszy zmiennoskórego do zwierzęcia zaprezentował Varamyr Sześć Skór).
    - Obsydianowy kołek, za pomocą którego Dzieci Lasu prawdopodobnie stworzyły Zimnorękiego.
    - Wskrzeszenie przez Innych (bo czemu nie?).

    Oczywiście na poważnie rozważałbym tylko trzy pierwsze opcje, być może wymieszane ze sobą. Niewątpliwie Jon odzyska życie i pozna swoją prawdziwą tożsamość, a jest jedynym kandydatem, który spełnia wszystkie warunki przepowiedni o księciu, którego obiecano oraz legendy o Azorze Ahai. Przypomnijmy je sobie pokrótce:

    - Jon jako jedyna* znana postać łączy w sobie Lód i Ogień, krew ostatnich królów Pierwszych Ludzi i Valyrian. Jest zmiennoskórym i nic nie stoi na przeszkodzie, by był smoczym jeźdźcem.
    - Pochodzi z linii Aerysa Szalonego i jego siostrożony Rhaelli, a według Dzieci Lasu tylko potomkowie tej pary mogą być obiecanym księciem.
    - Jest przebudzonym smokiem z kamienia - bękartem, który nie zdawał sobie sprawy z prawdziwego pochodzenia od ostatniego rodu smoczych jeźdźców i potomków boskich władców Wielkiego Cesarstwa Świtu, ale który niedługo pozna swoją prawdziwą tożsamość.
    - Krótko po urodzeniu Jona - lub nawet w trakcie porodu - jego wuj Ned zabija Arthura Dayne'a, w którego herbie jest spadająca gwiazda. Krwawiąca gwiazda jest jednym ze zwiastunów narodzin Azora Ahai.
    - Po raz kolejny krwawiąca gwiazda pojawia się tuż przed 'idami murowymi'. Olbrzym Wun Wun masakruje ser Patreka z Królewskiej Góry, który w herbie również miał gwiazdę.
    - W chwili śmierci Jona pojawia się dym z jego ran oraz sól w łzach Bowena Marsha i innych zdrajców.

    *Tak, wiem, jest Bloodraven, ale jednak krew Starków wydaje się być czystsza i silniejsza od Blackwoodów z Dorzecza, którzy mocno wymieszali się z Andalami.

    Zatrzymajmy się na chwilę przy śmierci Lorda Dowódcy:

    Couldn't they see the giant had been cut? Jon had to put an end to this or more men would die. They had no idea of Wun Wun's strength. A horn, I need a horn. He saw the glint of steel, turned toward it. "No blades! " he screamed. "Wick, put that knife..."
    ... away, he meant to say. When Wick Whittlestick slashed at his throat, the word turned into a grunt. Jon twisted from the knife, just enough so it barely grazed his skin. He cut me. When he put his hand to the side of his neck, blood welled between his fingers. "Why? "
    "For the Watch." Wick slashed at him again. This time Jon caught his wrist and bent his arm back until he dropped the dagger. The gangling steward backed away, his hands upraised as if to say, Not me, it was not me. Men were screaming. Jon reached for Longclaw, but his fingers had grown stiff and clumsy. Somehow he could not seem to get the sword free of its scabbard.
    Then Bowen Marsh stood there before him, tears running down his cheeks. "For the Watch." He punched Jon in the belly. When he pulled his hand away, the dagger stayed where he had buried it.
    Jon fell to his knees. He found the dagger's hilt and wrenched it free. In the cold night air the wound was smoking. "Ghost," he whispered. Pain washed over him. Stick them with the pointy end. When the third dagger took him between the shoulder blades, he gave a grunt and fell face-first into the snow. He never felt the fourth knife. Only the cold...


    Wick i Bowen zachowują się tak jakby wcale nie chcieli zabijać swojego Lorda Dowódcy. Zachowują się tak, jakby ktoś zmusił ich do tego. Na Murze i na północ od niego są tylko trzy osoby zdolne, by opanować wolę innego człowieka - Melisandre, Bloodraven i Bran. Każdej z tych postaci zależało na zabiciu Jona - każdej z tego samego powodu. Bloodraven - i siłą rzeczy Bran - zdają sobie sprawę z wyjątkowości Jona. To Duch z Wysokiego Serca, jedno z ostatnich Dzieci Lasu na południe od Muru, przepowiedziało, że obiecany książę musi być dzieckiem Aerysa i Rhaelli. To prawdopodobnie Dzieci Lasu i Bloodraven przyczyniły się do romansu Lyanny i Rhaegara. Melisandre mogła zaś w końcu poprawnie odczytać wizje i zrozumieć, że Azorem Ahai jest Jon, a nie Stannis. I to właśnie Jona trzeba uwolnić z wiążącej go przysięgi o służbie w szeregach Nocnej Straży. Służbie, którą zakończyć mogła tylko śmierć. Stąd też przed śmiercią Jona pojawia się krwawiąca gwiazda, a w chwili śmierci także dym i sól. Śmierć Jona Snowa jest w rzeczywistości odrodzeniem Azora Ahai. Jeśli macie jeszcze wątpliwości, to przyjrzyjcie się temu, o czym Jon śni:

    Jon was armored in black ice, but his blade burned red in his fist. As the dead men reached the top of the Wall he sent them down to die again.

    Azor Ahai w zbroi z valyriańskiej stali, ze Światłonoścą w rękach, zabija upiory na szczycie Muru. Trudno o bardziej sugestywny opis. Wiemy kto ma zbroję, pozostaje tylko znaleźć dla Jona odpowiedniego Światłonoścę.

    Światłonośca nr 1

    Jon już dawno temu zaczął nieświadomie majsterkować przy stworzeniu broni przeciwko inwazji Innych. Tą bronią miała być Nocna Straż:

    Night gathers, and now my watch begins. It shall not end until my death. I shall take no wife, hold no lands, father no children. I shall wear no crowns and win no glory. I shall live and die at my post. I am the sword in the darkness. I am the watcher on the walls. I am the fire that burns against the cold, the light that brings the dawn, the horn that wakes the sleepers, the shield that guards the realms of men. I pledge my life and honor to the Night's Watch, for this night and all the nights to come.

    Przysięga Nocnej Straży stawia ją dosyć wysoko jeśli chodzi o kandydatów na Światłonoścę. Azor Ahai wykuwał pierwszy miecz przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy, po czym próbował zahartować go w wodzie. Miecz niestety rozpadł się na kawałki. Taki sam los spotyka Nocną Straż. Jon stara się wzmacniać swój zakon, poświęca swój honor by szpiegować za Murem, w końcu zdradza ukochaną by uratować Mur. Wykuwa swojego Światłonoścę w ogniu bitwy o Czarny Zamek, składa ofiarę krwi z przyjaciół i wrogów, jednak Nocna Straż nie wytrzymuje hartowania. Tym hartowaniem jest próba zawarcia pokoju między NS a Wolnymi Ludźmi. I tak jak rozgrzany miecz rozpada się po kontakcie z lodowatą wodą, tak Nocna Straż zabija drugiego z rzędu Lorda Dowódcę po połączeniu się z armią dzikich zza Muru, co niechybnie doprowadzi do bratobójczych walk między zwolennikami i przeciwnikami Jona.

    Światłonośca nr 2

    Skoro Nocna Straż nie wypaliła, a kamienny smok odrodził się w postaci Jona Targaryena, to pozostaje najbardziej oczywisty Światłonośca - miecz. Mieczem tym prawdopodobnie nie jest Świt - kolejny oczywisty kandydat. Wprawdzie bardzo fajnie pasuje, gdyż jest mieczem stworzonym na modłę oręża władców Wielkiego Cesarstwa Świtu i być może ma właściwości Światłonoścy (świeci się, płonie, daje ciepło, podpala wrogów), ale musielibyśmy niesamowicie nagimnastykować się, żeby Świt - artefakt należący wyłącznie do rycerzy z rodu Dayne'ów - znalazł się w rękach targaryeńskiego księcia. Dodatkowo Światłonośca jest prototypem miecza valyriańskiego, z ciemnej stali nasyconej królewską krwią.

    Skoro musimy szukać miecza valyriańskiego, to Jon takowy już posiada. Jednak Długi Pazur na razie nie pokazał niczego ponad zwykły valyriański miecz. Dodatkowo nie jest mieczem Targaryenów, a Mormontów. Miecz jego rodu wprawdzie znajduje się za Murem - prawdopodobnie ma go Bloodraven i jest to wspominana w poprzednim wpisie Mroczna Siostra. Z tą z kolei problem jest taki, że nigdy nie dzierżył jej władca. Znanymi wojownikami, którzy władali tym orężem jest królowa Visenya, książę Daemon, Aemon Smoczy Rycerz i w końcu sam Bloodraven. A skoro Światłonośca był mieczem cesarza skąpanym w cesarskiej krwi, to jedynym kandydatem spełniającym podobne warunki jest...

    Światłonośca nr 3

    Miecz pierwszego władcy Siedmiu Królestw. Miecz pierwszego Zdobywcy. Miecz Aegona Targaryena. Blackfyre. A jego przemiana w Światłonoścę mogła dokonać się niecałe trzysta lat temu, po śmierci Aegona Zdobywcy. To wtedy na stosie pogrzebowym króla położono jego miecz. W smoczym ogniu i krwi Targaryena, Valyrianina i potomka boskich władców Blackfyre przybrał barwę jeszcze ciemniejszą, niż wcześniej. Władali nim później inni królowie, władali nim bękarci, w końcu miecz zaginął w Essos, ale właśnie tam odnajduje się ponownie. W skrzyniach z imbirem, które Illyrio Mopatis przekazał w prezencie Aegonowi Targaryenowi. W skrzyniach, które obecnie znajdują się gdzie w Krainach Burzy. Pytanie, kiedy i jak trafi w ręce prawowitego właściciela.

    Ok, wypada wyjaśnić to szerzej. W 2005 r. Martin odczytał rozdział Tańca ze Smokami. W scenie, której Illyrio przekazuje towary i Tyriona Haldonowi, półmaester zaczyna mówić po valyriańsku. Tyrion - z którego perspektywy widzimy tą rozmowę - rozumie tylko trzy słowa: królowa, smok i miecz. Fragment z tymi słowami ostatecznie nie znalazł się w finalnej wersji książki, jednak możemy przyjąć to za mocną wskazówkę, że w skrzyni jest Blackfyre, który został zabrany do Essos przez Bittersteela i tam też zniknął.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +34

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVI - Zielony jasnowidz

    Po Valyrianach, smokach i Ludziach bez Twarzy wracamy wreszcie do Westeros, by odkryć jaką rolę do odegrania ma duet Bran & Bloodraven. Młody Stark jest niewątpliwie jednym z głównych bohaterów sagi, a jego czysto magiczny wątek wydaje się być kluczowy w nadchodzącym starciu Lodu i Ognia. Wyruszmy więc w długą podróż za Mur, którą wcześniej przebyli dwaj panowie B.

    Krwawy kruk

    Bloodraven jest bardziej postacią historyczną niż współczesną. Urodził się jako Brynden Rivers w 175 AC (tak, ma około 125 lat, co prawdopodobnie czyni go najstarszym człowiekiem w Westeros, a może i na świecie). Jego ojcem był Aegon IV Niegodny, władca znany z miłosnych podbojów i spłodzenia dziesiątek bękartów, zaś matką jedna z faworyt króla, Melissa Blackwood. Młody Brynden był od urodzenia na swój sposób wypaczony - był albinosem z czerwonym znamieniem na twarzy w kształcie kruka (stąd wziął się jego przydomek - Bloodraven), który musiał ukrywać swoje ciało przed światłem słonecznym.

    Brynden wyrósł na silnego wojownika. W pewnym momencie otrzymał Mroczną Siostrę, legendarny miecz Targaryenów, którym wcześniej władał jego stryj, sławny Aemon Smoczy Rycerz. Bloodraven preferował jednak łuk z czardrzewa. W efekcie Brynden nie tylko pochodził zarówno od Valyrian (po ojcu), jak i Pierwszych Ludzi (po matce*), to jeszcze władał orężami stworzonymi z materiałów ściśle związanych z obiema rasami.

    *Blackwoodowie, chociaż od wieków żyją w Dorzeczu, są najprawdopodobniej rodem z Północy (świadczy o tym chociażby ich herb z czardrzewem). Podróż w drugą stronę odbyli za to Manderly'owie.

    Od czasów młodości Bloodraven był skonfliktowany ze starszym bratem Aegorem Riversem (jego matką była wcześniejsza faworyta Aegona IV, Barba Bracken). Powodów ich wzajemnej nienawiści było kilka - Bloodraven wychowywał się na królewskim dworze, zaś Bittersteel (taki przydomek przyjął później przyszły założyciel Złotej Kompanii) został wygnany do siedziby Brackenów. Oprócz tego dwaj bracia pożarli się o przyrodnią siostrę, Shierę Morską Gwiazdę, która wybrała Bloodravena na swojego kochanka. Do tego doszła odwieczna wojna Brackenów i Blackwoodów. W efekcie w momencie wybuchu Pierwszej Rebelii Blackfyre'ów Bittersteel wybrał czarnego smoka, zaś Bloodraven czerwonego.

    W trakcie kulminacyjnej bitwy na Polu Czerwonej Trawy Bloodraven stracił oko w walce z Bittersteelem, lecz później osobista gwardia Bryndena - Zęby Kruka - zabiła Daemona Blackfyre'a i jego dwóch synów, co rozstrzygnęło bitwę i zakończyło rebelię. W ramach zasług Bloodraven został namiestnikiem i starszym nad szeptaczami u kolejnego władcy, swojego bratanka Aerysa I.

    W czasie swoich rządów Bloodraven musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, ale to materiał na inną opowieść. Dość powiedzieć, że jako zabójca krewnych podejrzewany o praktykowanie magii, namiestnik nie cieszył się popularnością. Wówczas też o Bloodravenie powstała zagadka 'Ile oczu ma lord Bloodraven? Tysiąc i jedno.' Tysiąc, bo wydawał się wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w królestwie - wyjaśnić to można tym, że Bloodraven najprawdopodobniej jest zmiennoskórym, jak każdy zielony jasnowidz, i wykorzystywał do tego kruki. Jedno - bo zostało mu tylko jedno po walce z Bittersteelem. W kolejnej Rebelii Blackfyre'ów Bloodraven zdobył smocze jajo - po szczegóły odsyłam do opowiadań o Dunku i Aegonie. W końcu po zdradzieckim zamordowaniu kolejnego syna Daemona Blackfyre'a (Bloodraven pozwolił Aenysowi wziąć udział w II Wielkiej Radzie i zagwarantował mu bezpieczeństwo) został zesłany do kolonii karnej na Murze.

    Nocna Straż z radością przyjęła doświadczonego wojownika. Po kilku latach służby Bloodraven został Lordem Dowódcą (239 AC). Jednak w 252 AC zaginął za Murem. W tym momencie on, Mroczna Siostra i smocze jajo zniknęły z kart historii na długie pięćdziesiąt lat. Podobnie jak jego ukochana i być może ich córka, Mellony.

    Trójoka wrona

    Bloodraven powraca jako pół człowiek, pół ent, przesiadujący w ostatniej jaskini Dzieci Lasu gdzieś za Murem. W ciągu minionych dziesięcioleci musiał więc przebyć tą samą drogę co Bran - najpierw wizje zsyłane we śnie, później rozwój umiejętności jasnowidzenia i kontroli innych stworzeń, w końcu wyprawa za Mur i odnalezienie swojego mentora. Bloodraven dotarł jednak do ówczesnego zielonego jasnowidza mając już co najmniej 77 lat. Nawet biorąc pod uwagę, że scalenie się z czardrzewem wydłużyło jego życie, to i tak nie zostało mu wiele czasu:

    Most of him has gone into the tree ... He has lived beyond his mortal span, and yet he lingers. For us, for you, for the realms of men. Only a little strength remains in his flesh.

    Możemy więc śmiało założyć, że jednym z najważniejszych zadań Bloodravena było znalezienie kolejnego chętnego na spędzenie reszty życia jako warzywo podłączone do drzewonetu. Jego wybór padł na Eurona Greyjoya. Jednak Wronie Oko nie był najszczęśliwszym kandydatem - gwałciciel i morderca braci kiepsko nadawał się na ucznia. Czy przez kolejne 20-30 lat Bloodraven szukał kogoś innego? Póki co trudno powiedzieć. Być może we współpracy z Dziećmi Lasu przynił się do romansu Rhaegara i Lyanny, dzięki czemu krew Valyrian i Pierwszych Ludzi połączyła się ponownie w ciele Jona Snowa.

    Bloodraven w końcu doczekał narodzin Brandona Starka, a śpiączka wywołana upadkiem z wieży pozwoliła mu dostać się do umysłu chłopca.

    Skrzydlaty wilk

    Postać Brana jest doskonale znana - w końcu to jedna z głównych postaci sagi, nie licząc prologu to jego rozdział rozpoczyna całą historię. Nie będę więc analizował wszystkich przygód chłopca (w tym i wielu legend rzucających światło na historię Westeros), a skupię się na umiejętnościach, które prawdopodobnie nabędzie najpotężniejszy zmiennoskóry w historii (ups, spojler).

    Po pierwsze - telepatia. Trójoka wrona wkracza do umysłu leżącego w śpiączce Brana i pokazuje mu teraźniejszość:

    Bran looked down, and felt his insides turn to water. The ground was rushing up at him now. The whole world was spread out below him, a tapestry of white and brown and green. He could see everything so clearly that for a moment he forgot to be afraid. He could see the whole realm, and everyone in it.

    He saw Winterfell as the eagles see it, the tall towers looking squat and stubby from above, the castle walls just lines in the dirt. He saw Maester Luwin on his balcony, studying the sky through a polished bronze tube and frowning as he made notes in a book. He saw his brother Robb, taller and stronger than he remembered him, practicing swordplay in the yard with real steel in his hand. He saw Hodor, the simple giant from the stables, carrying an anvil to Mikken’s forge, hefting it onto his shoulder as easily as another man might heft a bale of hay. At the heart of the godswood, the great white weirwood brooded over its reflection in the black pool, its leaves rustling in a chill wind. When it felt Bran watching, it lifted its eyes from the still waters and stared back at him knowingly.

    He looked east, and saw a galley racing across the waters of the Bite. He saw his mother sitting alone in a cabin, looking at a bloodstained knife on a table in front of her, as the rowers pulled at their oars and Ser Rodrik leaned across a rail, shaking and heaving. A storm was gathering ahead of them, a vast dark roaring lashed by lightning, but somehow they could not see it.

    Po drugie - jasnowidzenie. Trójoka wrona oprócz teraźniejszości pokazuje także przyszłe zagrożenia:

    He looked south, and saw the great blue-green rush of the Trident. He saw his father pleading with the king, his face etched with grief. He saw Sansa crying herself to sleep at night, and he saw Arya watching in silence and holding her secrets hard in her heart. There were shadows all around them. One shadow was dark as ash, with the terrible face of a hound. Another was armored like the sun, golden and beautiful. Over them both loomed a giant in armor made of stone, but when he opened his visor, there was nothing inside but darkness and thick black blood.

    Cienie możemy dość łatwo zidentyfikować. Pierwszy z nich to Ogar, który na swój sposób pomógł obu siostrom. Drugi to Jaime w swojej złotej zbroi, który przyczynił się do poważnego zranienia Neda - w efekcie jego plany (między innymi wysłanie córek na Północ) legły w gruzach. Trzeci to oczywiście Góra, którego bezgłowy trup występuje w postaci ser Roberta Stronga.

    Trójoka wrona ponadto pokazuje też tak odległe miejsca jak Kraina Cienia, ponad którą krążą smoki. Co ważniejsze, Bran widzi także swoje przeznaczenie:

    Finally he looked north. He saw the Wall shining like blue crystal, and his bastard brother Jon sleeping alone in a cold bed, his skin growing pale and hard as the memory of all warmth fled from him. And he looked past the Wall, past endless forests cloaked in snow, past the frozen shore and the great blue-white rivers of ice and the dead plains where nothing grew or lived. North and north and north he looked, to the curtain of light at the end of the world, and then beyond that curtain. He looked deep into the heart of winter, and then he cried out, afraid, and the heat of his tears burned on his cheeks.

    Now you know, the crow whispered as it sat on his shoulder. Now you know why you must live.
    'Why?' Bran said, not understanding, falling, falling.
    Because winter is coming.


    Plugawy wilk

    Umiejętności Brana zaczynają się rozwijać, gdy w Winterfell pojawia się Jojen Reed. Nie jest on wprawdzie zielonym jasnowidzem, ale ma szeroką wiedzę na ich temat, wie wiele o zmiennoskórych, a przede wszystkim śnią mu się zielone, prorocze sny. Sny zsyłane przez Bloodravena. Potwierdza to choćby fakt, że jeden z tych snów zawiódł Brana i spółkę do Nocnego Fortu, za którym czekał na nich Zimnoręki.

    Bran zaczyna coraz częściej mieć wilcze sny. W pewnym momencie przenosi się nawet do czardrzewa rosnącego daleko za Murem i pojawia się w wilczym śnie Jona:

    When he closed his eyes, he dreamed of direwolves.
    There were five of them when there should have been six, and they were scattered, each apart from the others. He felt a deep ache of emptiness, a sense of incompleteness. The forest was vast and cold, and they were so small, so lost. His brothers were out there somewhere, and his sister, but he had lost their scent. He sat on his haunches and lifted his head to the darkening sky, and his cry echoed through the forest, a long lonely mournful sound. As it died away, he pricked up his ears, listening for an answer, but the only sound was the sigh of blowing snow.
    Jon?
    The call came from behind him, softer than a whisper, but strong too. Can a shout be silent? He turned his head, searching for his brother, for a glimpse of a lean grey shape moving beneath the trees, but there was nothing, only...
    A weirwood.
    It seemed to sprout from solid rock, its pale roots twisting up from a myriad of fissures and hairline cracks. The tree was slender compared to other weirwoods he had seen, no more than a sapling, yet it was growing as he watched, its limbs thickening as they reached for the sky. Wary, he circled the smooth white trunk until he came to the face. Red eyes looked at him. Fierce eyes they were, yet glad to see him. The weirwood had his brother‟s face. Had his brother always had three eyes?


    Młody Stark w końcu zaczyna kontrolować swoje umiejętności i świadomie wchodzi w umysł swojego wilkora. Jojen ostrzega chłopca przed zbyt długim przebywaniem w zwierzęciu, gdyż Bran może po prostu stracić swoją tożsamość, która zleje się z Latą. Ponadto Bran wprawdzie potrafi znaleźć się w ciele wilkora, ale nie potrafi nad nim panować.

    Jojen nie ostrzega jednak Brana przed gorszymi rzeczami, które może zrobić będąc zmiennoskórym. O trzech plugastwach, o których wspomina Varamyr Sześć Skór:

    To eat of human meat was abomination, to mate as wolf with wolf was abomination, and to seize the body of another man was the worst abomination of all.

    Bran zaczął od końca - opanowanie Hodora, upośledzonego mężczyzny - udało mu się dosyć gładko. Oczywiście na początku Bran wykorzystywał Hodora tylko gdy zaszła konieczność uciszenia go i nie zdradzenia kryjówki w Koronie Królowej czy podczas walki z upiorami. Jednak już w jaskini Dzieci Lasu Bran eksploruje groty z pomocą swojego przyjaciela. Chłopak też często pożywia się w ciele Laty - zarówno zwierzęcym, jak i ludzkim mięsem. Możliwe zresztą, że Bran dopuścił się kanibalizmu również we własnym ciele:

    The ranger killed a pig. Coldhands stood beside the door, a raven on his arm, both staring at the fire. Reflections from the flames glittered off four black eyes. He does not eat, Bran remembered, and he fears the flames.
    "You said no fire," he reminded the ranger. "The walls around us hide the light, and dawn is close. We will be on our way soon."
    "What happened to the men? The foes behind us?"
    "They will not trouble you."
    "Who were they? Wildlings?"
    Meera turned the meat to cook the other side. Hodor was chewing and swallowing, muttering happily under his breath. Only Jojen seemed aware of what was happening as Coldhands turned his head to stare at Bran. "They were foes."
    Men of the Night' s Watch. "You killed them. You and the ravens. Their faces were all torn, and their eyes were gone." Coldhands did not deny it. "They were your brothers. I saw. The wolves had ripped their clothes up, but I could still tell. Their cloaks were black. Like your hands."


    Ostatniego plugastwa Bran na razie nie popełnił. Pamiętajmy jednak, że w nowym stadzie Laty jest wilczyca, zaś w jaskini Dzieci Lasu jest Meera. W jaki sposób Bran złamie ostatni zakaz? Znając Martina zapewne w ten najgorszy.

    Drzewonet

    Najciekawszą umiejętnością zielonych jasnowidzów jest drzewonet. Wystarczy wpiąć swoje swoje ciało w korzenie czardrzewa i już ma się dostęp do wspomnień wszystkich innych drzew serc na świecie. Trzeba jeszcze tylko zjeść papkę z nasion czardrzewa - przy czym całkiem prawdopodobnym składnikiem tej potrawy jest ludzka krew. W każdym razie Bran pałaszuje ze smakiem swoją porcję i odlatuje w odmęty wspomnień drzewa serca z bożego gaju w Winterfell:

    Bran closed his eyes and slipped free of his skin. Into the roots, he thought. Into the weirwood. Become the tree. For an instant he could see the cavern in its black mantle, could hear the river rushing by below. Then all at once he was back home again. Lord Eddard Stark sat upon a rock beside the deep black pool in the gods wood, the pale roots of the heart tree twisting around him like an old man's gnarled arms. The greatsword Ice lay across Lord Eddard's lap, and he was cleaning the blade with an oilcloth.
    "Winterfell, " Bran whispered.
    His father looked up. "Who's there?" he asked, turning... and Bran, frightened, pulled away. His father and the black pool and the godswood faded and were gone and he was back in the cavern, the pale thick roots of his weirwood throne cradling his limbs as a mother does a child. A torch flared to life before him.


    Bran cofnął się w czasie, ale próba komunikacji z ojcem nie powiodła się. Słowa Brana były tylko szeptem wiatru, ledwie słyszalnym. Podobnie dzieje się, gdy w bożym gaju pojawia się Theon, a jednocześnie korzysta z niego Bran:

    And in the heart of the wood the weirwood waited with its knowing red eyes. Theon stopped by the edge of the pool and bowed his head before its carved red face. Even here he could hear the drumming, boom DOOM boom DOOM boom DOOM boom DOOM. Like distant thunder, the sound seemed to come from everywhere at once. The night was windless, the snow drifting straight down out of a cold black sky, yet the leaves of the heart tree were rustling his name. "Theon," they seemed to whisper, "Theon."

    Drzewonet nie tylko pozwala widzieć co dzieje się w różnych miejscach, ale także cofać się daleko w przeszłośc. Bardzo daleko:

    ... but then somehow he was back at Winterfell again, in the gods-wood looking down upon his father. Lord Eddard seemed much younger this time. His hair was brown, with no hint of grey in it, his head bowed. "… let them grow up close as brothers, with only love between them," he prayed, "and let my lady wife find it in her heart to forgive…"
    "Father." Bran's voice was a whisper in the wind, a rustle in the leaves. "Father, it's me. It's Bran. Brandon."
    Eddard Stark lifted his head and looked long at the weirwood, frowning, but he did not speak. He cannot see me, Bran realized, despairing. He wanted to reach out and touch him, but all that he could do was watch and listen. I am in the tree. I am inside the heart tree, looking out of its red eyes, but the weirwood cannot talk, so I can' t. Eddard Stark resumed his prayer. Bran felt his eyes fill up with tears. But were they his own tears, or the weirwood's? If I cry, will the tree begin to weep? The rest of his father's words were drowned out by a sudden clatter of wood on wood. Eddard Stark dissolved, like mist in a morning sun.


    - Ned po powrocie z wojny z małym Jonem na rękach modli się udane życie rodzinne. Biorąc pod uwagę niechęć lady Stark do siostrzeńca swojego męża, Ned słabo się modlił.

    Now two children danced across the godswood, hooting at one another as they dueled with broken branches. The girl was the older and taller of the two. Arya! Bran thought eagerly, as he watched her leap up onto a rock and cut at the boy. But that couldn't be right. If the girl was Arya, the boy was Bran himself, and he had never worn his hair so long. And Arya never beat me playing swords, the way that girl is beating him. She slashed the boy across his thigh, so hard that his leg went out from under him and he fell into the pool and began to splash and shout. "You be quiet, stupid," the girl said, tossing her own branch aside. "It's just water. Do you want Old Nan to hear and run tell Father?" She knelt and pulled her brother from the pool, but before she got him out again, the two of them were gone.

    - Dziecięce zabawy Lyanny (była bardzo podobna do Aryi) i Benjena (z czwórki rodzeństwa tylko on był młodszy od Lyanny).

    After that the glimpses came faster and faster, till Bran was feeling lost and dizzy. He saw no more of his father, nor the girl who looked like Arya, but a woman heavy with child emerged naked and dripping from the black pool, knelt before the tree, and begged the old gods for a son who would avenge her.

    - Zero pomysłów, przejrzenie drzewa genealogicznego Starków nie podsunęło mi żadnej wskazówki.

    Then there came a brown-haired girl slender as a spear who stood on the tips of her toes to kiss the lips of a young knight as tall as Hodor.

    - Duncan Wysoki i Stara Niania (hej, Hodor nie wziął swojego wzrostu znikąd!)

    A dark-eyed youth, pale and fierce, sliced three branches off the weirwood and shaped them into arrows. The tree itself was shrinking, growing smaller with each vision, whilst the lesser trees dwindled into saplings and vanished, only to be replaced by other trees that would dwindle and vanish in their turn.

    - Prawdopodobnie Brandon Snow, bękarci brat ostatniego króla Północy, który szykował trzy strzały na trzy smoki Aegona Zdobywcy.

    And now the lords Bran glimpsed were tall and hard, stern men in fur and chain mail. Some wore faces he remembered from the statues in the crypts, but they were gone before he could put a name to them.

    - Poprzedni królowie zimy.

    Then, as he watched, a bearded man forced a captive down onto his knees before the heart tree. A white-haired woman stepped toward them through a drift of dark red leaves, a bronze sickle in her hand. "No," said Bran, "no, don't, " but they could not hear him, no more than his father had. The woman grabbed the captive by the hair, hooked the sickle round his throat, and slashed. And through the mist of centuries the broken boy could only watch as the man's feet drummed against the earth... but as his life flowed out of him in a red tide, Brandon Stark could taste the blood.

    - A to ciekawe, bo może to być właściwie ktokolwiek z rodu Starków. Stawiam jednak na małżonkę Nocnego Króla.

    Na tym kończy się materiał książkowy. Musimy przyjrzeć się serialowej scenie, która jako jedna z dwóch w ostatnich sezonach została oficjalnie potwierdzona przez Martina.

    Hold the door!

    Śmierć Hodora była jedną z najmocniejszych scen serialu. Bran i Bloodraven oglądają pożegnanie małego Neda, który wyjeżdża do Doliny, by tam wychowywać się pod okiem Jona Arryna. W międzyczasie Nocny Król robi wjazd do jaskini Dzieci Lasu. Te padają jak muchy, Bloodraven ginie, a Meera, Hodor i nieprzytomny Bran uciekają tylnym wejściem. Wówczas dzieje się coś dziwnego. Bran jest nadal podpięty do drzewonetu, ale jednocześnie wchodzi w umysł Hodora. Umysły małego Hodora i dużego Hodora mieszają się, przez co mały Hodor słyszy i powtarza okrzyki Meery (Hold the door!), jednak ciałem znajduje się nadal w Winterfell. W końcu umysł chłopca zostaje trwale uszkodzony i jest w stanie powtarzać tylko zniekształcone hasło, które słyszy w chwili śmierci duży Hodor. Wszystkiemu przygląda się Bran, który nadal jest podpięty do drzewonetu.

    Muszę przyznać, że cała scena wprowadza niemałe zamieszanie, a przede wszystkim stoi w sprzeczności z tym, co wcześniej mówi Bloodraven:

    "Winterfell. I was back in Winterfell. I saw my father. He's not dead, he's not, I saw him, he's back at Winterfell, he's still alive."
    "No," said Leaf. "He is gone, boy. Do not seek to call him back from death."
    "I saw him." Bran could feel rough wood pressing against one cheek. "He was cleaning Ice."
    "You saw what you wished to see. Your heart yearns for your father and your home, so that is what you saw."
    "A man must know how to look before he can hope to see," said Lord Brynden. "Those were shadows of days past that you saw, Bran. You were looking through the eyes of the heart tree in your godswood. Time is different for a tree than for a man. Sun and soil and water, these are the things a weirwood understands, not days and years and centuries. For men, time is a river. We are trapped in its flow, hurtling from past to present, always in the same direction. The lives of trees are different. They root and grow and die in one place, and that river does not move them. The oak is the acorn, the acorn is the oak. And the weirwood… a thousand human years are a moment to a weirwood, and through such gates you and I may gaze into the past."
    "But," said Bran, "he heard me."
    "He heard a whisper on the wind, a rustling amongst the leaves. You cannot speak to him, try as you might. I know. I have my own ghosts, Bran. A brother that I loved, a brother that I hated, a woman I desired. Through the trees, I see them still, but no word of mine has ever reached them. The past remains the past. We can learn from it, but we cannot change it."


    Czy Bloodraven okłamał Brana by powstrzymać go przed mieszaniem w przeszłości? Czy też może mentor nie zdawał sobie sprawy z tego jak wielki potencjał skrywa jego uczeń? Wcześniejsze próby skontaktowania się z kimś poprzez czardrzewo nie do końca się udały, jednak zarówno Ned, jak i Theon, coś słyszeli. Jon oczami Ducha widział zaś twarz Brana zamiast tej typowej dla drzew serc. Możliwe jest więc danie jakiegoś znaku poprzez drzewonet. Sytuacja z Hodorem jest tu jednak wyjątkowa, gdyż Bran jest przy nim zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Myślę, że jest to konieczne by w poważniejszy sposób wpłynąć na przeszłość, stąd też odrzuciłbym hipotezę, że to Bran namieszał w głowie Aerysowi Szalonemu (mógł to jednak zrobić Bloodraven, który był już trójoką wroną w czasach ostatniego targaryeńskiego króla). Pętla czasowa dotyczy zaś tylko Hodora. Pytanie jaka będzie reakcja książkowego Brana na fakt, że spowodował upośledzenie swojego przyjaciela. Przestanie gmerać w przeszłości i ograniczy się do roli biernego obserwatora, czy będzie próbował naprawić co zepsuł, przy okazji psując jeszcze więcej?

    Ostatni i ostateczny zielony jasnowidz

    Bran niewątpliwie przerośnie Bloodravena. Jest młodszy i już dysponuje mocami swojego mentora. Potrafi pojawiać się w snach, potrafi zmieniać przeszłość, jest potencjalnie najpotężniejszym zmiennoskórym na świecie. Widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nadal ma u boku najbardziej doświadczonego człowieka na kontynencie. Co może pójść źle?

    Przede wszystkim Bran i Bloodraven mogą być narzędziami w rękach Dzieci Lasu. W jednym z wcześniejszych wpisów wspominałem, że ich intencje są nie do końca jasne. Być może rzeczywiście pogodzili się z praktycznym wymarciem swojej rasy i chcą już tylko uratować chociaż ludzi. Być może jednak chcą wykorzystać dwie wrogie sobie rasy i odzyskać dla siebie Westeros. A być może Bran zacznie działać na własną rękę i nieświadomie pomoże w czymś Innym, co wyjaśni dziwne wizje Melisandre?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment... but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Koniec końców Bloodraven utożsamia się z ciemnością, a Melisandre ze światłem:

    The strongest trees are rooted in the dark places of the earth. Darkness will be your cloak, your shield, your mother's milk. Darkness will make you strong.

    Melisandre laughed again. “You are lost in darkness and confusion, Ser Davos.”
    “And a good thing.” Davos gestured at the distant lights flickering along the walls of Storm‟s End. “Feel how cold the wind is? The guards will huddle close to those torches. A little warmth, a little light, they‟re a comfort on a night like this. Yet that will blind them, so they will not see us pass.” I hope. “The god of darkness protects us now, my lady. Even you.”
    The flames of her eyes seemed to burn a little brighter at that. “Speak not that name, ser. Lest you draw his black eye upon us. He protects no man, I promise you. He is the enemy of all that lives. It is the torches that hide us, you have said so yourself. Fire. The bright gift of the Lord of Light.”


    Załóżmy jednak tą optymistyczną wersję, w której dwaj panowie B nie staną po stronie Innych. Bran jest ogromnym wsparciem sam w sobie (widzimy to zresztą także w serialu, gdzie zapewnia rekonesans z powietrza). Od Bloodravena ma smocze jajo, dzięki cofaniu się dowolnie daleko w przeszłość może zdobyć wszelką wiedzę na temat smoków. W końcu może przejąć władzę nad smokiem. Cały plan jest bardzo podobny do tego, który prawdopodobnie wprowadzają w życie Ludzie bez Twarzy. W obu przypadkach ten plan ma jednak wielką dziurę. Smoki nie urosną z dnia na dzień, nawet kilkuletnie smoki Daenerys są uznawane za stosunkowo małe w porównaniu do dawnych bestii Targaryenów. A inwazja Innych niedługo zapuka w Mur. Pozostaje więc wiedza, ogromne możliwości Brana i... Mroczna Siostra. Jeden z dwóch legendarnych mieczy Targaryenów, które wrócą w ręce najmłodszego z rodu.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +38

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XV - Ludzie bez Twarzy

    Valar morghulis

    Geneza

    'The Nine Free Cities are the daughters of Valyria that was,' the kindly man taught her, 'but Braavos is the bastard child who ran away from home. We are a mongrel folk, the sons of slaves and whores and thieves. Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'


    Korzenie martinowskiego bractwa asasynów wywodzą się wprost z Czternastu Płomieni Valyrii. Pierwszy Człowiek bez Twarzy przyznał Dar niewolnikowi modlącemu się o śmierć. W tym momencie powstał nie tylko zakon skrytobójców, ale też niebezpieczna religia, dla której zadawanie śmierci stało się sakramentem, ofiarą dla Boga o Wielu Twarzach.

    Jakiś czas po przyznaniu pierwszego Daru valyriańscy niewolnicy wysłani morzem do Sothoryos zbuntowali się, przejęli okręty i popłynęli na północno-wschodni skraj Essos, gdzie poprowadziły ich pochodzące z Jhogos Nhai księżycowe śpiewaczki. Tam, w lagunie ukrytej w mgle, niewolnicy założyli Braavos, które przez wiek budowało swoją potęgę. 111 lat po założeniu miasta ujawniono jego istnienie Valyrianom i zapłacono im odszkodowanie za przejęte okręty (choć nie zapłacono za zbiegłych niewolników). Smoczy lordowie byli widocznie zajęci ważniejszymi sprawami (wojny z Rhoynarami? ostatnie walki z Ghiscarczykami?) i machnęli ręką na istnienie miasta byłych niewolników. Samo niewolnictwo nie istnieje w Braavos - pierwsze i najważniejsze prawo tego miasta jest ściśle przestrzegane po dziś dzień.

    W wielokulturowym Braavos, gdzie każda religia była szanowana i tolerowana, siedzibę założyli Ludzie bez Twarzy.

    Dom Czerni i Bieli

    Dom zbudowany na kamienistym pagórku, zbudowany z ciemnoszarego kamienia, bez okien, z czarną dachówką. Z drzwiami z białego czardrzewa i czarnego hebanu, z księżycową twarzą z tych samych materiałów. Już same drzwi pozwalają nam popuścić wodze fantazji - tajemnicze połączenie czardrzewa z Północy i hebanu z egzotycznych, leżących daleko na południu Wysp Letnich? Księżycowa twarz mająca odnosić się do księżycowych śpiewaczek? Dlaczego drzwi z tych samych materiałów znajdują się w pracowni Tobho Motta w Królewskiej Przystani, który przekuł Lód na Wdowi Płacz i Wiernego Przysiędze? Czy chodzi o odwieczną wojnę Lodu i Ognia, R'hllora i Wielkiego Innego, która rozpoczęła się powstaniem rysy na twarzy księżyca w momencie utworzenia Światłonoścy?

    Za drzwiami znajdują się kolejne tajemnice. Na parterze znajduje się basen z trucizną i wiele posągów różnych bóstw. Lyseńska Płacząca Kobieta, hebanowa rzeźba Lwa Nocy, yitijskiego odpowiednika Wielkiego Innego, Zakapturzony Wędrowiec, Blade Dzieciątko Bakkalon, synonim epidemii toczącej Meereen, Księżycowa Panna, Nieznajomy i Król Merlingów. O niektórych z nich nie wiemy nic, o niektórych wiemy niemal wszystko, a łączy ich jedno:

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'
    'And many names,' the kindly man had said. 'In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?'
    'No,' she would answer. 'All men must die.'


    Wiele religii z Westeros i Essos ma bóstwa dobre i złe, reprezentujące życie i śmierć. W Domu Czerni i Bieli znajdujemy posągi tylko tych, o których wiemy, że są 'złymi' bogami (Lew Nocy aka Wielki Inny, Król Merlingów aka Utopiony aka demon Wielkiego Innego, Bakkalon, Nieznajomy, Czarny Kozioł z Qohoru żądający codziennej ofiary z krwi) lub tych, którzy kojarzą się ze śmiercią. Nie ma tu przypadku - Bóg o Wielu Twarzach, którego wyznają Ludzie bez Twarzy, jest bogiem śmierci.

    W dwóch podziemnych poziomach znajdują się sypialnie kapłanów, akolitów i służby. Na ostatniej znanej kondygnacji ukryte są twarze zabrane zmarłym, których Ludzie bez Twarzy używają w swojej zabójczej pracy.

    Dary Boga o Wielu Twarzach

    Pomimo mroku i tajemnicy okrywającej Dom Czerni i Bieli, Ludzie bez Twarzy są szanowaną i poważaną organizacją. Na codzień kapłani i akolici pełnią rolę braavoskiego Charona - do ich siedziby przychodzą ludzie chcący umrzeć, tam piją zatrutą wodę z basenu, po czym bezboleśnie umierają. Twarze zmarłych są później zdzierane ze zwłok i składowane na trzecim poziomie Domu, a dobytek znaleziony przy/na zmarłym przejmuje gildia.

    Głównym źródłem zarobku jest jednak zabijanie na zlecenie. Wystarczy wypowiedzieć imię i zapłacić cenę. Ta jest ustalana indywidualnie na podstawie zamożności zleceniodawcy, trudności w dosięgnięciu celu oraz znaczenia osoby, która miała otrzymać Dar. Stąd też Littlefinger nie zgodził się na wynajęcie Ludzi bez Twarzy by zamordować Daenerys (Roberta zwyczajnie nie było stać na opłacenie zabójstwa księżniczki i khaleesi w jednym), a Euron musiał oddać smocze jajo znalezione w ruinach Valyrii by pozbyć się Balona.

    Ludzie bez Twarzy mają ściśle określone reguły wykonywania misji. Mogą zostać przydzieleni wyłącznie do zabicia osoby, której nie znają. Mogą zabić tylko i wyłącznie swój cel, nikogo więcej. Najlepiej jeśli śmierć będzie wyglądała na wypadek. Sposób ofiarowania Daru jest często dowolny i w gruncie rzeczy zależy od preferencji i możliwości zabójcy.

    Zanik Ja

    Oprócz długiego treningu obejmującego różnorakie dziedziny (nauka języków, wiedzy o świecie, znajomości trucizn, sztuki walki i zabijania, skradania się i ukrywania, wyostrzania zmysłów) jedna rzecz jest najistotniejsza by stać się Człowiekiem bez Twarzy - zapomnieć o sobie i swoich bliskich, zatracić swoją tożsamość i twarz, stać się Nikim. W efekcie Ludzie bez Twarzy wydają się być pozbawionymi emocji maszynami do zabijania. Wyjątkiem jest tu zachowanie Jaqena H'ghar w momencie gdy Arya wypowiada jego imię:

    'Speak the name, and death will come. On the morrow, at the turn of the moon, a year from this day, it will come. A man does not fly like a bird, but one foot moves and then another and one day a man is there, and a king dies.' He knelt beside her, so they were face-to-face, 'A girl whispers if she fears to speak aloud. Whisper it now. Is it Joffrey?'
    Arya put her lips to his ear. 'It's Jaqen H'ghar.'
    Even in the burning barn, with walls of flame towering all around and him in chains, he had not seemed so distraught as he did now. 'A girl... she makes a jest.'
    'You swore. The gods heard you swear.'
    'The gods did hear,' There was a knife in his hand suddenly, its blade thin as her little finger. Whether it was meant for her or him, Arya could not say. 'A girl will weep. A girl will lose her only friend.'
    'You're not my friend. A friend would help me.' She stepped away from him, balanced on the balls of her feet in case he threw his knife. 'I'd never kill a friend.'
    Jaqen's smile came and went. 'A girl might... name another name then, if a friend did help?'
    'A girl might,' she said. 'If a friend did help.'
    The knife vanished. 'Come.'


    Dodatkowo Jaqen nagina zasady swojego zakonu - Bóg o Wielu Twarzach miał otrzymać trzy ofiary, ni mniej, ni więcej, bo Arya uratowała przed śmiercią właśnie trzy osoby - Rorge'a, Kąsacza i samego Jaqena. Zabójca zgadza się jednak jej pomóc w zamian za cofnięcie wypowiedzianego imienia, a w efekcie ginie znacznie więcej osób niż powinno:

    'I take back the name.' Arya chewed her lip. 'Do I still have a third death?'
    'A girl is greedy.' Jaqen touched one of the dead guards and showed her his bloody fingers. 'Here is three and there is four and eight more lie dead below. The debt is paid.'
    'The debt is paid,' Arya agreed reluctantly. She felt a little sad. Now she was just a mouse again.


    Generalnie jednak Ludzie bez Twarzy zdają się nie mieć moralnych rozterek w związku z zabiciem innego człowieka. Podobnych rozterek nie widać z czasem u Aryi, dla której zabijanie staje się czymś zupełnie normalnym. O ile jeszcze zabicie przypadkowego chłopaka w Królewskiej Przystani poruszyło dziewczyną, o tyle już w Harrenhal podaje Jaqenowi kolejne cele, a w końcu sama z zimną krwią zabija strażnika. Mimo to Arya nadal nie potrafi stać się Nikim, przy dawnej tożsamości trzyma ją Igła i wilcze sny z Nymerią w roli głównej.

    Podsumowując, Ludzie bez Twarzy są groźną sektą, która z zabijania uczyniła sakrament, a od swoich członków wymaga pozbycia się tożsamości. Wyznają Boga o Wielu Twarzach, który w praktyce jest bóstwem śmierci, obecnym w niemal każdej religii Planetos. Oczywistym kandydatem na tego boga jest Wielki Inny. Ale. Jest jedno wielkie ALE.

    Czerwone bóstwo śmierci?

    'A man pays his debts. A man owes three.'
    'Three?'
    'The Red God has his due, sweet girl, and only death may pay for life. This girl took three that were his. This girl must give three in their places. Speak the names, and a man will do the rest.'


    Przyznam szczerze, że pojawienie się R'hllora totalnie odwraca moje wstępne hipotezy dotyczące Ludzi bez Twarzy. Zakładałem, że Ludzie bez Twarzy, prawdopodobnie wrogowie Valyrian i na pewno wyznawcy boga śmierci, staną po stronie Innych - dość samobójczo, ale w końcu śmierć jest dla nich miłosiernym zakończeniem życia na tym łez padole jakim jest Planetos. W końcu sam miły staruszek wśród imion Boga o Wielu Twarzach jednym tchem wymienia Lwa Nocy i Nieznajomego! O co więc chodzi Jaqenowi? Pomyłka? Śmierć w ogniu jako ofiara dla konkretnie R'hllora, a nie boga śmierci w ogólności?

    Na razie nie rozstrzygajmy po której stronie stoi bractwo asasynów. Przyjrzyjmy się bliżej opowieści miłego staruszka o pierwszym Człowieku bez Twarzy:

    'Who was he?' Arya blurted, before she stopped to think.
    'No one,' he answered. 'Some say he was a slave himself. Others insist he was a freeholder's son, born of noble stock. Some will even tell you he was an overseer who took pity on his charges. The truth is, no one knows. Whoever he was, he moved amongst the slaves and would hear them at their prayers. Men of a hundred different nations labored in the mines, and each prayed to his own god in his own tongue, yet all were praying for the same thing. It was release they asked for, an end to pain. A small thing, and simple. Yet their gods made no answer, and their suffering went on. Are their gods all deaf? he wondered... until a realization came upon him, one night in the red darkness.
    'All gods have their instruments, men and women who serve them and help to work their will on earth. The slaves were not crying out to a hundred different gods, as it seemed, but to one god with a hundred different faces... and he was that god's instrument. That very night he chose the most wretched of the slaves, the one who had prayed most earnestly for release, and freed him from his bondage. The first gift had been given.'
    Arya drew back from him. 'He killed the slave?' That did not sound right. 'He should have killed the masters!'
    'He would bring the gift to them as well... but that is a tale for another day, one best shared with no one.'


    Pierwszy Człowiek bez Twarzy nie zabija z zemsty, nie zabija Valyrian. Zabija, bo niewolnik modli się do swojego boga o śmierć, o zakończenie cierpienia. Więcej, Ludzie bez Twarzy nie mają prawa decydować kto ma żyć, a kto nie:

    And are you a god, to decide who should live and who should die? We give the gift to those marked by Him of Many Faces, after prayers and sacrifice.

    W działaniach Ludzi bez Twarzy nie ma więc motywu zemsty na Valyrianach, nawet biorąc pod uwagę ich prawdopodobny udział w Zagładzie Valyrii. Zabijają ludzi, bo tak każe ich religia, zabijają tych, za których śmierć w ten czy inny sposób zapłacono, zabijają tych, których naznaczy Bóg o Wielu Twarzach. To, że przy okazji wybijają niemal do nogi potomków R'hllora nie ma znaczenia - zniszczenie Valyrii i śmierć smoków są wliczone w cenę sprowadzenia nowego Azora Ahai.

    Sam R'hllor jest równie dobrym kandydatem na boga śmierci co Wielki Inny. Melisandre i Moqorro palą ludzi w ofierze właśnie Czerwonemu Bogu. R'hllor nie jest w niczym lepszy od Wielkiego Innego, z perspektywy ludzi może wydawać się 'dobry' tylko dlatego, że stoi po ich stronie. Ale czy Ludzie bez Twarzy stoją po stronie R'hllora? To pytanie jest nadal otwarte.

    Znamy ogólne motywy asasynów, czas na przeanalizowanie ich roli w nadchodzącej Długiej Nocy.

    Trzech asasynów

    Pierwszym Człowiekem bez Twarzy, jaki pojawia się na kartach książki, jest Jaqen H'ghar. Wiemy, że krótko po rozpoczęciu sagi znalazł się w lochach Królewskiej Przystani. Stamtąd wyciąga go Yoren, który zbiera rekrutów do Nocnej Straży po całym Westeros. Konwój Yorena kieruje się na Mur, po drodze ma zahaczyć o Winterfell, gdzie Yoren planuje zostawić Aryę. Konwój Yorena zostaje jednak rozbity przez oddział ser Amory'ego Lorcha, a Jaqen trafia do Harrenhal i przyłącza się do Dzielnych Kompanionów. Po spłaceniu długu u Aryi kieruje się do Cytadeli w Starym Mieście. Jako Alchemik zabija nowicjusza Pate'a i przejmuje jego tożsamość. W samej Cytadeli szybko awansuje na asystenta arcymaestera Marwyna (obok Allerasa, czyli Sarelli Sand, córki Oberyna).

    Przyjrzyjmy się miejscom, które odwiedza - lub ma odwiedzić - Jaqen. Najpierw Królewska Przystań z warownią Maegora i smoczą jamą, stajnią dla bestii Targaryenów. Potem Winterfell - starożytny zamek z porządną biblioteką i jednym z miejsc, gdzie smok Jaehaerysa I mógł znieść jajo. Następnie Mur - potężne księgozbiory Czarnego Zamku i Nocnego Fortu oraz ponownie możliwe jajo smoka, nie tylko to zniesione przez Vermithora, ale być może także to pozostawione przez Bloodravena (zdobył je w trakcie drugiej rebelii Blackfyre'ów). Los rzuca go jednak do Harrenhal - największego zamku Westeros, spalonego 300 lat wcześniej przez Baleriona. W końcu Jaqen dociera do Cytadeli, siedziby maesterów, miejsca, w którym można znaleźć wiedzę na każdy temat. Zwłaszcza na jeden konkretny:

    Tyrion had read much and more of dragons through the years. The greater part of those accounts were idle tales and could not be relied on, and the books that Illyrio had provided them were not the ones he might have wished for. What he really wanted was the complete text of The Fires of the Freehold, Galendro's history of Valyria. No complete copy was known to Westeros, however; even the Citadel's lacked twenty-seven scrolls. They must have a library in Old Volantis, surely. I may find a better copy there, if I can find a way inside the Black Walls to the city' s heart. He was less hopeful concerning Septon Barth's Dragons, Wyrms, and Wyverns: Their Unnatural History. Barth had been a blacksmith's son who rose to be King's Hand during the reign of Jaehaerys the Conciliator. His enemies always claimed he was more sorcerer than septon. Baelor the Blessed had ordered all Barth's writings destroyed when he came to the Iron Throne. Ten years ago, Tyrion had read a fragment of Unnatural History that had eluded the Blessed Baelor, but he doubted that any of Barth's work had found its way across the narrow sea. And of course there was even less chance of his coming on the fragmentary, anonymous, blood-soaked tome sometimes called Blood and Fire and sometimes The Death of Dragons, the only surviving copy of which was supposedly hidden away in a locked vault beneath the Citadel.

    Wszystkie powyższe wiążą się ze smokami, smoczymi jajami i wiedzą na temat latających miotaczy płomieni. Pozwala to wysnuć prosty wniosek. Ludzie bez Twarzy chcą mieć smoka. Potrzebują tylko sposobu ich wykluwania (bo jajo już mają - Euron płaci nim za zabicie Balona) lub... sposobu ich zabijania. Stąd też Jaqen porzuca kierunek północny i kieruje się prosto do Cytadeli.

    Kolejnym Człowiekiem bez Twarzy, który wykonuje istotną misję jest... Missandei! Tą postać na czynniki pierwsze rozebrał już Dael, więc w tym momencie polecam zatrzymać się i przeczytać linkowaną teorię. Zastanawiające jest to, że mała skryba próbuje odsuwać od Daenerys potencjalnych kandydatów na męża. Daenerys staje wówczas przed wyborem - ślub z Hizdahrem i władanie Meereen lub porzucenie marzeń o wyzwoleniu Zatoki Niewolniczej. Daenerys wybiera to pierwsze, pomimo prób Missandei, które mogły wreszcie wypchnąć Matkę Smoków z gnuśnego siedzenia na końcu świata.

    Dodatkowo zachowanie małej skryby wskazuje na to, że Ludzie bez Twarzy stoją po stronie Valyrian, albo chociaż tej konkretnej Valyrianki - Missandei miała wiele okazji by pozbyć się Daenerys i jej smoków. Mimo tego zawsze stała po stronie khaleesi.

    Trzecim Człowiekiem bez Twarzy, póki co nie do końca świadomym swojej roli, jest Arya Stark. Utalentowana zabójczyni ma jedną umiejętność, która stawia jej potencjał ponad każdym innym asasynem - wargowanie. Arya powoli zaczyna kontrolować tą umiejętność (wykorzystuje koty by 'widzieć ich oczami' gdy czasowo traci własny wzrok) - na tym większe uznanie zasługuje fakt, że nauczyła się tego samodzielnie (Bran trenował bycie zmiennoskórym pod okiem Jojena). Na razie jeszcze trochę jej brakuje do młodszego brata, ale można być prawie pewnym, że Arya będzie kontrolować coraz większe i silniejsze stworzenia. Bo nie wierzę, że Martin wprowadził tą umiejętność, by Starkowie lepiej dogadywali się ze swoimi wilkorami albo wykorzystywali słabych na umyśle ludzi. Na potężnych wargów czekają smoki.

    W obliczu sprzecznych informacji od Jaqena i miłego staruszka trudno ostatecznie stwierdzić po której stronie stoją (lub staną) Ludzie bez Twarzy. Ich dotychczasowe działania wskazują jednak na to, że będą walczyć przeciwko Innym. Ich rolą jest bycie 'rezerwowym Azorem Ahai'. Skoro Światłonoścą mogą być smoki, to z jednej strony asasyni chcą mieć własnego, a z drugiej starają się chronić te już żyjące i próbują pchnąć ich matkę do Westeros, gdzie rozegra się ostateczna wojna z Innymi.

    Podobnie jak Targaryenowie znali tylko bardzo ogólny plan swojego przodka - lub nie znali go w ogóle, a do konkretnych działań (ucieczka do Westeros i założenie tam królestwa, przyczynienie się do Zagłady) pchały ich przepowiednie i 'znaki z nieba', tak Ludzie bez Twarzy mają tylko zarys głównego celu swojej organizacji. Jeśli tak jest, to nie dziwi ich błądzenie i wyznawanie boga śmierci, mieszanie R'hllora i Wielkiego Innego. W końcu oba bóstwa są dwiema stronami tej samej monety. Pytanie brzmi: kto rzuca tą monetą?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +8

    Fire & Blood vol 1 (historia Targaryenów) w tym roku, potem Winds of Winter (nie wiadomo czy w tym roku czy w kolejnym czy kiedy), potem Fire & Blood vol 2. O Dream of Spring cisza. (klik)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf

    pokaż spoiler Gotologia się pisze, nie bijcie, spodziewałem się, że wybierzecie w ankiecie Jaśka, którego miałem przygotowanego do pisania XD
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +37

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIV - Smoki

    Byli Valyrianie, pora na smoki. Wszyscy wiedzą o co chodzi, więc dziś bez wstępu przechodzimy do rzeczy.

    Pochodzenie

    “He told me the moon was an egg, Khaleesi,” the Lysene girl said. “Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun. That is why dragons breathe flame. One day the other moon will kiss the sun too, and then it will crack and the dragons will return.”

    “Have you ever seen a dragon?” she asked as Irri scrubbed her back and Jhiqui sluiced sand from her hair. She had heard that the first dragons had come from the east, from the Shadow Lands beyond Asshai and the islands of the Jade Sea. Perhaps some were still living there, in realms strange and wild.

    Sądząc po ocalałych fragmentach Historii nienaturalnej, septon Barth z pewnością badał różne legendy dotyczące pochodzenia smoków, oraz tego, jak Valyrianie nauczyli się nad nimi panować. Oni sami twierdzili, że smoki zrodziły się z Czternastu Płomieni. Natomiast według qartheńskich legend na niebie wisiał ongiś drugi księżyc, który pewnego dnia pękł jak jajo, wypalony przez słońce, i wyłonił się z niego milion smoków. W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty - wszystkie z nich niewiarygodnie starożytne - utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai'i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.

    Ta sprawa jest jasna. Smoki pochodzą ze zniszczonego przez Azora Ahai księżyca. Gros szczątków satelity Planetos spadł na Krainy Cienia, które od ośmiu tysięcy lat odczuwają skutki bombardowania magicznymi odłamkami. Po Długiej Nocy Azor Ahai wszedł w posiadanie smoczych jaj będąc w Asshai (był jego założycielem) i przetransportował je do świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomienii Valyrii - miejsca, w którym stworzył Światłonoścę. Mam wątpliwości* co do tego, że trafiły tam smoki jako takie - gdyby tak było, Valyrianie rozpoczęliby swoją ekspansję natychmiast, a nie po dłuższym czasie od zakończenia Długiej Nocy. W każdym razie Azor Ahai pozostawił swoim potomkom jaja i wskazówkę jak je wykluć. Starożytne zapiski mówiące jak wykluć smoki znaleziono setki lat później dla Aegona V. Rytuał, w którym użyto magicznego ognia i królewskiej krwi nie powiódł się jednak i doprowadził do tragedii w Summerhall. Smoki udało się wykluć dopiero jego prawnuczce Daenerys, a o ożywieniu kamiennego smoka w identyczny sposób mówi także Melisandre:

    From his king's blood and his untainted fire, a dragon shall be born.

    Magiczny ogień i królewska krew powtarzają się zawsze w odniesieniu do Światłonoścy i smoków. Ogień Czternastu Płomieni, dziki ogień, w końcu ogień połączony z magią i ludzką ofiarą z Mirri Maz Duur, ogień wzmocniony magią Melisandre - do tej wyliczanki idealnie pasuje sam smoczy ogień, równie niszczycielski jak wyżej wymienione. We wszystkich próbach mamy do czynienia także z królewską krwią - Ametystowa Cesarzowa, Targaryenowie, khal Drogo, Edric Storm - wszyscy w komplecie byli władcami lub ich dziećmi. Schemat jest wystarczająco wyraźny, by zacząć rysować znak równości między Światłonoścą a smokami.

    Jednak wykluć smoka to jedno, a opanować go to coś całkiem innego.

    *Nie zdziwiłbym się, gdyby legenda o smokach została zniekształcona przez samego Azora Ahai. W każdym razie pozostałe elementy do siebie pasują - smoki pochodzą z Cienia, zostały sprowadzone do Valyrii przez ostatniego przedstawiciela boskiej linii władców WCŚ.

    Jak wytresować smoka

    Smoki to dzikie - choć inteligentne - bestie. Nie dziwne więc, że kilka sztuk uciekło Valyrianom zanim ci zdołali zapanować nad księżycowymi stworami:

    ... nasze historie i legendy mówią, że w Westeros również żyły kiedyś smoki, i to na długo przed przybyciem Targaryenów. Jeśli rzeczywiście wyłoniły się z Czternastu Płomieni, musiały przed udomowieniem rozprzestrzenić się po znacznej części znanego świata. W rzeczy samej, są na to dowody, albowiem kości tych stworzeń znaleziono na położonej na dalekiej północy wyspie Ib oraz w dżunglach Sothoryos.

    Jednym z podstawowych warunków opanowania smoka jest posiadanie valyriańskiej krwi. W całej znanej historii Planetos nie ma wzmianki o żadnym jeźdźcy, który nie był związany z Valyrianami. Przed Zagładą jedynymi, którzy kontrolowali smoki byli Valyrianie, nawet smok na dworze cesarza Yi Ti należał do jego valyriańskiej małżonki. Po Zagładzie wśród jeźdźców mamy wyłącznie Targaryenów, Velaryonów i bękarty obu rodów. Valyriańska krew nie jest jednak czynnikiem gwarantującym opanowanie smoka, o czym boleśnie przekonał się Quentyn Martell. Otwartą kwestią jest także to czy valyriańska krew musi być wystarczająco czysta. Szanse na opanowanie smoka mógłby mieć wówczas np. Stannis (Baratheonowie są boczną, bękarcią linią Targaryenów) czy pozostali Martellowie (Maron Martell poślubił niegdyś księżniczkę Daenerys Targaryen, córkę Daerona II - na tym opierał swój plan Quentyn).

    Sama valyriańska krew nie wystarczy. Smoka należy jeszcze skłonić do współpracy, a zrobić to można na trzy sposoby.

    I am Dragonbinder ... No mortal man should sound me and live ... Blood for fire, fire for blood.

    Smoczy, piekielny róg. Valyrianie używali takich rogów, by przypisać smoka do swojej linii krwi. Róg jest dosłownie smoczy, z ozdobami ze złota i valyriańskiej stali, z sentencjami wyrytymi w języku Valyrian - jedną z takich sentencji jest ta zacytowana poniżej. Po Zagładzie rogi Valyrian przepadły, jednak jeden uchował się u czarnoksiężników z Qarthu, którzy chcieli za jego pomocą wywrzeć zemstę na Daenerys. Róg został jednak przechwycony przez Eurona i wraz z Victarionem dotarł do pierwotnego celu - Zatoki Niewolniczej i smoków Daenerys. Użycie rogu w pobliżu smoków ma zmusić je do posłuszeństwa wobec pana rogu. Wprawdzie jest nim obecnie Victarion, ale wystarczy zamordowanie Żelaznego Kapitana (choćby przez niewolnicę, którą dostał od brata), by władza nad smokiem (lub smokami) przeszła w ręce Wroniego Oka.

    Zastanawiająca jest wzmianka o śmiertelnikach, którzy po zadęciu w róg umierają. Wskazuje ona na to, że Valyrianie używali rogów za pośrednictwem niewolników - podobnie jak planuje zrobić to Victarion. Krew za ogień, ogień za krew to oczywiście odniesienie do połączenia magii ognia i krwi, której używanie jest ściśle związane ze smokami. W ten sposób dwukrotnie przywrócono im życie, w ten sposób powstał Światłonośca. Zawołanie rodowe Targaryenów - Ogień i Krew - jest zresztą kalką tej frazy.

    Mimo to na rozkaz Viserysa włożono im do kołysek smocze jaja i ze wszystkich trzech wykluły się smoki: Vermax, Arrax oraz Tyraxes.

    Targaryeński zwyczaj wkładania smoczych jaj do kołysek okazał się nadzwyczaj owocny. Smok dorastał razem ze swoim przyszłym jeźdźcem i od początku tworzyła się między nimi więź. Z niektórych jaj jednak nie wykluwały się smoki, zaś po Tańcu Smoków skuteczność tej metody spadła do zera, choć nadal obdarowywano nowonarodzone książęta i księżniczki smoczymi jajami - aż w końcu skończyły się.

    Dany hit him. "No," she screamed, swinging the lash with all the strength that she had in her. The dragon jerked his head back. "No," she screamed again. "NO!" The barbs raked along his snout. Drogon rose, his wings covering her in shadow. Dany swung the lash at his scaled belly, back and forth until her arm began to ache. His long serpentine neck bent like an archer's bow. With a hisssssss, he spat black fire down at her. Dany darted underneath the flames, swinging the whip and shouting, "No, no, no. Get DOWN!" His answering roar was full of fear and fury, full of pain. His wings beat once, twice... and folded. The dragon gave one last hiss and stretched out flat upon his belly.

    Ostatnią metodę zaprezentowała Daenerys. Dopóki smoki były małe, dopóty słuchały się matki. W Meereen Daenerys oddała się romansom i nieudolnym rządom, zaś pozostawione samym sobie smoki zupełnie zdziczały (Drogon przez dłuższy czas był na gigancie, Rhaegal i Viserion dostali szlaban dopóki nie uwolnił ich Quentyn). W końcu Daenerys musiała porzucić pomysł bezstresowego wychowania swoich dzieci i uciec się do metody siłowej.

    Gdy już uda się opanować smoka, będzie on wierny swojemu jeźdźcowi aż do jego śmierci - dopiero wtedy inna osoba może spróbować okiełznać smoka. Ta więź ma nawet głębszy wymiar - smok i jeździec nawzajem mogą wyczuwać swój ból i nawet śmierć.

    Ostatni sezon serialu niestety pokazał mało realistyczne (w realiach sagi oczywiście) sposoby podróży i walki z użyciem smoków - Valyrianie zakładali na bestie specjalne siodła i uprzęże, zaś jeźdźcy zakładali na siebie zbroje. Niestety w zamian dostaliśmy Daenerys w kiecce jeżdżącą na Drogonie na oklep.

    Smoki jak wino - im starsze tym lepsze

    Ciekawą zaletą smoków jest wzrost ich potęgi z każdym rokiem ich życia. Smok - o ile ma dość miejsca i pokarmu - może rosnąć aż do śmierci. Cały czas twardnieje jego pancerz, cały czas staje się silniejszy, a jego ogień gorętszy i bardziej niszczycielski (Balerion był w stanie stopić kamień i stal). Smoka trudno połamać, gdyż smocza kość jest czymś w rodzaju elastycznej, lekkiej stali. Ponadto - co dość oczywiste - jest odporny na zwykły ogień, ale już smoczy ogień może zrobić mu krzywdę. Analogicznie dziki ogień powinien być w stanie spalić bestię, wrzucenie smoka do wulkanu również powinno załatwić sprawę (łatwo powiedzieć, trudniej zrobić). W końcu smoki mogą żyć nawet ponad 200 lat.

    Niewątpliwie smoki są ściśle powiązane z magią. W końcu pochodzą z magicznego księżyca pełnego smoczych jaj, którego upadek na Planetos skaził Krainy Cienia na tysiące lat. Najistotniejsze jest to, że potęga smoków wydaje się być skorelowana z porami roku i siłą magii. Po wymarciu smoków w 153 AC zimy stały się dłuższe i chłodniejsze, a lata krótsze - tak jakby Lód i Wielki Inny zaczęli zyskiwać przewagę nad Ogniem i R'hllorem. Magia na całym świecie osłabła, ale jej moc ponownie wzrosła po odrodzeniu smoków za sprawą Daenerys - oczywiście stwierdzenie to ma zastosowanie do magii ognia - wzrosły możliwości Melisandre i Gildii Alchemików, a także pośledniejszych czarowników jak ten z Qarthu (nie wiemy jak przez 150 lat zachowywała się magia lodu, ale prawdopodobnie wymarcie smoków podziałało na nią pozytywnie).

    Zwyczaje 'rozpłodowe' smoków pozostają w sferze spekulacji. Jeśli będziemy wierzyć maesterowi Aemonowi to smoki mogły dowolnie zmieniać swoją płeć w zależności od potrzeb (przy okazji jest to mocna wskazówka do przepowiedni używających języka Valyrian - nieistotna jest płeć valonqara czy obiecanego księcia). Osobiście skłaniam się bardziej ku hipotezie, że smoki są po prostu bezpłciowe i rozmnażają się metodą partenogenezy, choć nie wszystkie mogą znosić jaja. Często jednak wiąże się płeć smoka z płcią jeźdźca.

    Śmierć smoków

    Smoki są oczywiście śmiertelne. Niewiele z nich zmarło ze starości - można tu wymienić oczywiście Baleriona, Srebrnoskrzydłą, Blask Jutrzenki, prawdopodobnie także Owcokrada i Kanibala (cztery ostatnie smoki były jedynymi, które przetrwały Taniec Smoków) oraz oczywiście ostatniego smoka, który wykluł się już po wojnie domowej i zdążył znieść pięć jaj, a jego śmierć oznaczała wymarcie smoków na kolejne 150 lat.

    Smoki słabły od lat. Coraz mniejsze i coraz słabsze gnieździły się w Smoczej Jamie. Na początku Tańca Smoków żyło dwadzieścia smoków, wojnę domową przeżyły cztery, później wykluł się jeszcze jeden, ale niezwykle słaby. W końcu wszystkie, które przetrwały, zmarły za panowania Aegona III zwanego Zgubą Smoków. Najprostszym wyjaśnieniem jest właśnie ograniczenie rozwoju bestii, które trzymano w Smoczej Jamie. Jak wspominałem powyżej, smoki mogą rosnąć aż do śmierci, ale muszą mieć do tego miejsce (dlatego Rhaegal i Viserion - zamknięte w piwnicy - są mniejsze od Drogona, który cały czas żył na wolności). Mogło się to przełożyć na gorszą jakość kolejnych pokoleń bestii i ich jaj. Dodajmy do tego bratobójczą wojnę, w której zmuszono smoki do walki ze sobą i puf, smoki wymierają.

    Jest też oczywiście hipoteza o wrogich działaniach maesterów, którzy chcą zniszczyć magię na świecie. Smoki, symbol i paliwo magii ognia, mogły być w jakiś sposób podtruwane przez maesterów, a szturm pospólstwa na Smoczą Jamę i wybicie smoków w niej żyjących również mógł być inspirowany przez Cytadelę. Jeśli tak było, to maesterowie zrobili tylko przysługę Wielkiemu Innemu. Być może to wtedy Inni zaczęli wybudzać się z trwającego tysiąclecia snu.

    W poprzednim wpisie wspominałem także o możliwym braku kompatybilności smoków i Westeros. Być może ich wymarcie było naturalnym skutkiem życia na kontynencie, na którym smoki czuły się obco lub po prostu echem Zagłady Valyrii.

    Smocze dzieci

    Śmierć Rhaego przyniosła mnóstwo pytań dotyczących powiązań między smokami i Targaryenami. Choć wiele westeroskich rodów przyjmuje przydomki odnoszące się do ich herbów - Lwy, Wilkory, Jelenie, Róże itd., to tylko w przypadku Targaryenów nazywanie się smokami ma sens. Rhaego jednak nie był pierwszą 'hybrydą człowieka i smoka'. Nie wiadomo czy Valyrianie nie przeprowadzali jakichś wynaturzonych eksperymentów, nie wiadomo czy przed Podbojem wśród Targaryenów nie rodziły się mutanty. Pierwszym znanym 'szczęśliwcem', który takowe spłodził był Maegor Okrutny - jeden z najgorszych władców Westeros, despota i tyran. Trzeci targaryeński król nie był w stanie spłodzić zdrowego potomstwa z żadną z kilku żon - Ceryse Hightower była bezpłodna, Alys Harroway urodziła bezokiego potworka, Elinor Costayne również urodziła dziecko bez oczu (za to z małymi skrzydłami), zaś Jeyne Westerling przebiła je wszystkie - kolejny Maegor Jr nie miał rąk i nóg, za to był (była? było?) hermafrodytem. W końcu inna królowa - Tyanna z Wieży - przyznała się na torturach, iż zatruła wszystkie dzieci Maegora w łonach ich matek. Król mimo to nie zdołał już spłodzić kolejnego dziecka, a westeroski odpowiednik Henryka VIII został w końcu zastąpiony na Żelaznym Tronie przez jego bratanka Jaehaerysa, który dla odmiany miał trzynaścioro dzieci.

    Kolejnym przypadkiem smoczego dziecka jest Visenya, córka Rhaenyry i jej stryja Daemona. Dziewczynka urodziła się martwa i zdeformowana, z dziurą w klatce piersiowej zamiast serca oraz grubym smoczym ogonem. Rhaenyra przy porodzie wykrzyczała coś w rodzaju klątwy:

    Monster, monster, get out, get out, GET OUT!

    Istotne są tu okoliczności przedwczesnego porodu. Przez długie lata księżniczka Rhaenyra była jedynym dzieckiem Viserysa I, ojciec w końcu oficjalnie ogłosił ją swoją dziedziczką wbrew prawom ustanowionym za czasów poprzedniego władcy, Jaehaerysa I, według których kobiety nie miały prawa dziedziczyć Żelaznego Tronu. Później Viserysowi urodził się jednak syn z drugiego małżeństwa, Aegon, który zgodnie z prawami dziedziczenia powinien zostać kolejnym królem. W chwili śmierci Viserysa stronnictwo Aegona przejęło władzę w stolicy i ogłosiło go królem. Rhaenyra była wówczas na Smoczej Skale, a wieści o koronacji młodszego brata przyspieszyły poród, o co Rhaenyra obwiniła jej wrogów, którzy ukradli jej obiecaną przez ojca koronę (Rhaenyra krótko potem zresztą koronowała się na królową, co rozpoczęło Taniec Smoków). Jest to jednak przypadek nieco odmienny od Maegora, który nie był w stanie spłodzić żadnego zdrowego dziecka. Rhaenyra już wcześniej urodziła pięciu synów: trzech w trakcie małżeństwa z Laenorem Velaryonem - w rzeczywistości ich ojcem był Harwin Strong, dwóch zaś - późniejszych królów Aegona III i Viserysa II - miała ze swoim stryjem Daemonem Targaryenem, który miał także dwie córki z drugiego małżeństwa.

    Po narodzinach Rhaegara (259 AC) Aerys Szalony miał problemy ze spłodzeniem zdrowych dzieci. Jego siostrożona Rhaella dwukrotnie poroniła (263 AC, 264 AC), urodziła martwą dziewczynkę (267 AC), chłopca który przeżył tylko pół roku (269 AC), kolejne martwe dziecko (270 AC), poroniła jeszcze raz (271 AC) i urodziła jeszcze jednego chorowitego chłopca, który zmarł po kilku miesiącach życia (273 AC). Aerys oskarżył wówczas żonę o niewierność i odrzucił swoje ojcostwo wobec wszystkich martwych dzieci. Jednak w 274 AC urodził się kolejny słaby chłopiec, który również przeżył tylko kilka miesięcy. Aerys oskarżył o to i zamordował kilka osób, jednak ostatecznie odbył pokutę i przestał zdradzać żonę. W 276 AC urodził się Viserys, który przeżył wystarczająco długo, by zostać dwukrotnie koronowanym (raz na Smoczej Skale, raz w Vaes Dothrak), a osiem lat później także Daenerys.

    Wszystkie trzy przypadki mają kilka wspólnych cech. Za każdym razem w przypadku śmierci dzieci trójka rodziców (Maegor, Rhaenyra, Aerys) oskarżała inne osoby. Za każdym razem śmierć dzieci nastąpiła w momencie, gdy rodzic był w jakiś sposób niegodny. Maegor ukradł tron dzieciom swojego starszego brata Aenysa, Rhaenyra chciała pozbawić korony swojego młodszego brata Aegona, Aerys popadał w odmęty szaleństwa i zdrady wobec żony. Przy czym przypadek Aerysa jest o tyle nietypowy, że po etapie poronień i martwych dzieci udało mu się spłodzić dwójkę dzieci, które dożyły wieku dorosłego (zdrowie psychiczne Viserysa i Daenerys to inna sprawa). Co ciekawe inny władca, który negatywnie zapisał się w historii Westeros - Aegon IV Niegodny - doczekał się dwójki dzieci i hordy bękartów.

    Inne wyjaśnienie może być bardziej magiczne. Być może rzeczywiście dzieci Maegora były zawczasu mordowane przez Tyannę, być może Rhaenyra przeklęła swoją córkę w momencie, gdy wydała ją na świat. Jednak w przypadku Aerysa magicznych powiązań nie widać, ale też nie wiadomo nic o tym, by jego dzieci rodziły się zdeformowane lub ze smoczymi cechami (inb4 Tyrion). Pozostaje więc przeanalizowanie krótkiej historii Rhaego.

    W rytuale magii krwi Daenerys poznaje przyszłość swojego syna:

    As swift as the wind he rides, and behind him his khalasar covers the earth, men without number, with arakhs shining in their hands like blades of razor grass. Fierce as a storm this prince will be. His enemies will tremble before him, and their wives will weep tears of blood and rend their flesh in grief. The bells in his hair will sing his coming, and the milk men in the stone tents will fear his name. The prince is riding, and he shall be the stallion who mounts the world.

    Gdyby przepowiednia spełniła się, blady strach padłby na oba kontynenty. Niestety dla Rhaego tuż po wydarzeniach z Vaes Dothrak - i rozpoczęciu przygotowań do inwazji na Westeros - wszystko zaczęło się sypać. Zraniony Drogo wprawdzie został załatany przez Mirri Maz Duur, ale olał dalsze leczenie, co doprowadziło go na skraj śmierci. Przy czym kwestią otwartą jest to, czy Maegi w ogóle planowała uleczyć khala. Byłoby to wbrew jej żądzy zemsty za zniszczenie jej wioski, wbrew jej chęci uratowania innych wiosek przed największym khalasarem w historii:

    “It was wrong of them to burn my temple,” the heavy, flat-nosed woman said placidly. “That angered the Great Shepherd.”
    “This was no god’s work,” Dany said coldly. If I look back I am lost. “You cheated me. You murdered my child within me.”
    “The stallion who mounts the world will burn no cities now. His khalasar shall trample no nations into dust.”


    Zresztą już samo zabicie khala wystarczyłoby do zneutralizowania zagrożenia ze strony Rhaego - khalasar nie poszedłby za dzieckiem:

    “Princess, hear me. The Dothraki will not follow a suckling babe. Drogo’s strength was what they bowed to, and only that. When he is gone, Jhaqo and Pono and the other kos will fight for his place, and this khalasar will devour itself. The winner will want no more rivals. The boy will be taken from your breast the moment he is born. They will give him to the dogs...”

    Mirri Maz Duur korzysta jednak z naiwności Daenerys i doprowadza także do śmierci Rhaego. Tutaj z pewnością możemy stwierdzić, iż Maegi kłamała mówiąc, że Rhaego był martwy od dawna - Daenerys przez dłuższy czas czuła ruchy dziecka, także tuż przed wejściem do namiotu, gdzie Maegi przeprowadzała rytuał magii krwi. Jasne jest także to, że Mirri zabiła Rhaego, by uzdrowić Drogo - to, że zostawiła go w stanie warzywa to inna sprawa. To właśnie czarna magia użyta przez Maegi doprowadziła do śmierci Rhaego i zdeformowania jego ciała:

    Monstrous. Twisted. I drew him forth myself. He was scaled like a lizard, blind, with the stub of a tail and small leather wings like the wings of a bat. When I touched him, the flesh sloughed off the bone, and inside he was full of graveworms and the stink of corruption.

    Rhaego jest identycznym przypadkiem co dzieci Maegora czy córka Rhaenyry. Trucizny Tyanny, przekleństwo Rhaenyry, w końcu rytuał magii krwi wykonany przez Maegi - trzy magiczne sposoby, które wypaczyły dzieci Targaryenów.

    Odrodzenie smoków

    “Dragon’s eggs, from the Shadow Lands beyond Asshai,” said Magister Illyrio. “The eons have turned them to stone, yet still they burn bright with beauty.”

    Trzy smocze jaja, z czasem skamieniałe. Prezent od Illyrio Mopatisa stał się jednym z najbardziej nielogicznych ruchów na szachownicy w momencie gdy ujawniono istnienie Aegona. Nieświadomy istnienia sekretnych zaręczyn Arianne Martell i Viserysa, Illyrio próbował wykorzystać dzieci Aerysa do ściągnięcia Dothraków do Westeros (czy jako spełnienie umowy sprzedaży Daenerys czy jako zemsta za jej zamordowanie). Przy okazji rodzeństwo miało służyć jako zasłona dymna, na której skupiła się uwaga Roberta Baratheona. Jednocześnie przygotowywano Aegona do władania Siedmioma Królestwami i zawarto układ ze Złotą Kompanią. Skoro Aegon (niezależnie czy jest prawdziwym Aegonem czy nie) był od początku głównym pretendentem duetu Illyrio-Varys, to dlaczego smocze jaja dostała Daenerys, która w całym planie była z góry spisana na straty? Sprzedaż jaj pozwoliłaby Aegonowi na powiększenie swojej armii, zachowanie ich wzmacniało zaś jego legitymizację jako Targaryena (hej, patrzcie, mam smocze jaja od dziadka!). Chyba, że... chodziło od początku o wyklucie smoków, do czego Aegon mógł nie być zdolny! W takim wypadku musielibyśmy założyć, że Aegon został znaleziony na polu kapusty. Jako Targaryen winien mieć równe szanse na obudzenie smoków, jako Blackfyre również. Nastoletnia Daenerys nie wyróżniała się zaś w żaden sposób, by ofiarować jej tak wielki skarb - tym bardziej, że wysyłano ją na Morze Dothraków. Jej bezpieczeństwo było uzależnione od khala Drogo, w przypadku jego śmierci lub niedyspozycji Daenerys znalazłaby się na łasce jego braci krwi. Jeśli Illyrio rzeczywiście liczył na wyklucie smoków, to równie dobrze mógł postawić cały swój majątek w cyvasse, takiego miał farta. Chyba, że...

    “May the Lord of Light shower you with blessings on this most fortunate day, Princess Daenerys,” the magister said as he took her hand.

    Już w jednym z pierwszych rozdziałów dowiadujemy się, że Illyrio jest wyznawcą R'hllora aka Azora Ahai! Mógł poznać przepowiednie i zinterpretować je na korzyść Daenerys. Niestety, gdyby rzeczywiście tak było, to Illyrio powinien pozbyć się Viserysa i postawić wszystko na Daenerys i potencjalne wyklucie smoków (ewentualnie jeszcze wydać ją za Aegona, jak później planowano uczynić). Dodatkowo Illyrio i Varys póki co są graczami czysto politycznymi, nieświadomymi zagrożenia zza Muru, a ich ambicją jest władanie Westeros z cienia za Żelaznym Tronem. Przyznaję się bez bicia - nie jestem w stanie rozgryźć motywacji Illyria, bo trudno mi uwierzyć w tak ogromną hojność wobec przynęty na Baratheonów. Nie dość, że jaja były warte fortunę, to jeszcze sprowadzenie ich z Krain Cienia (jeśli Illyrio nie kłamał) lub odszukanie jaj, które zaginęły w Westeros (było ich kilka) lub zdobycie ich w jeszcze inny sposób musiało być bardzo kosztowne. Wątpliwe, by Illyrio kombinowałby aż tak bardzo, by dać Daenerys ładny prezent ślubny. Myślę, że lepiej byłoby gdyby Martin pozostał przy pierwotnym planie, według którego Daenerys znalazła jaja na pustyni lub Morzu Dothraków.

    W każdym razie Daenerys jaja dostała, smoki zaczęły się budzić, a sny, które przeżywała Dany w połogu, oraz rozmowa z Maegi na temat magii krwi naprowadziły ją na sposób wyklucia smoków. Mimo to Mirri Maz Duur wątpi w magiczne umiejętności Daenerys:

    Bound hand and foot, Mirri Maz Duur watched from the dust with disquiet in her black eyes. “It is not enough to kill a horse,” she told Dany. “By itself, the blood is nothing. You do not have the words to make a spell, nor the wisdom to find them. Do you think bloodmagic is a game for children? You call me maegi as if it were a curse, but all it means is wise. You are a child, with a child’s ignorance. Whatever you mean to do, it will not work. Loose me from these bonds and I will help you.”

    Daenerys dosknale wie co chce zrobić i w jakim celu przygotowuje stos dla Drogo:

    Ser Jorah took her arm. “My queen, Drogo will have no use for dragon’s eggs in the night lands. Better to sell them in Asshai. Sell one and we can buy a ship to take us back to the Free Cities. Sell all three and you will be a wealthy woman all your days.”
    “They were not given to me to sell,” Dany told him.


    Dopiero gdy Maegi zostaje przywiązana do stosu zaczyna rozumieć co za chwilę się wydarzy:

    “You will not hear me scream,” Mirri responded as the oil dripped from her hair and soaked her clothing. “I will,” Dany said, “but it is not your screams I want, only your life. I remember what you told me. Only death can pay for life.” Mirri Maz Duur opened her mouth, but made no reply. As she stepped away, Dany saw that the contempt was gone from the maegi’s flat black eyes; in its place was something that might have been fear.

    W końcu pojawia się znak, na który czekała Daenerys:

    Dany looked and saw it, low in the east. The first star was a comet, burning red. Bloodred; fire red; the dragon’s tail. She could not have asked for a stronger sign.

    Czerwona kometa, zwiastun Azora Ahai, zapowiedź odrodzenia Wojownika Ognia po zakończeniu długiego lata i przebudzeniu Wielkiego Innego:

    There will come a day after a long summer when the stars bleed and the cold breath of darkness falls heavy on the world.

    Daenerys wkracza w płomienie, w dym ze stosu i łzy przelane przez śmierć syna i męża...

    Another step, and Dany could feel the heat of the sand on the soles of her feet, even through her sandals. Sweat ran down her thighs and between her breasts and in rivulets over her cheeks, where tears had once run.

    When the red star bleeds and the darkness gathers, Azor Ahai shall be born again amidst smoke and salt to wake dragons out of stone.

    Azor Ahai odradza się po raz kolejny. Najpierw na Smoczej Skale, morskim wulkanie pełnym dymu i soli, później w stosie pogrzebowym khala... i wyciąga z nich swojego Światłonoścę. Smoki.

    When the fire died at last and the ground became cool enough to walk upon, Ser Jorah Mormont found her amidst the ashes, surrounded by blackened logs and bits of glowing ember and the burnt bones of man and woman and stallion. She was naked, covered with soot, her clothes turned to ash, her beautiful hair all crisped away . . . yet she was unhurt. The cream-and-gold dragon was suckling at her left breast, the green-and-bronze at the right. Her arms cradled them close. The black-and-scarlet beast was draped across her shoulders, its long sinuous neck coiled under her chin. When it saw Jorah, it raised its head and looked at him with eyes as red as coals.

    In this dread hour a warrior shall draw from the fire a burning sword. And that sword shall be Lightbringer, the Red Sword of Heroes, and he who clasps it shall be Azor Ahai come again, and the darkness shall flee before him.

    Nieprzypadkowo mieszam tu opis odrodzenia smoków i legendy o Azorze Ahai. Smoki rzeczywiście są Światłonoścą, a Daenerys Azorem Ahai. Zbawcą, który symbolicznie po raz kolejny zniszczył Księżyc:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon.

    Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    She heard a crack, the sound of shattering stone. (...) And there came a second crack, loud and sharp as thunder (...) The third crack was as loud and sharp as the breaking of the world.

    Jednak tak jak smoki są raz smokami, a raz smoczycami, tak jak Krwawnikowy Cesarz raz jest mężczyzną, a raz kobietą, tak i Azor Ahai odrodził się w dwóch osobach.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  
      S........1

      0

      @l3chu: chodzi mi o nauczenie się kontroli nad wargowaniem w ogóle, a nie rozwijanie jej przez zakazane plugastwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) W serialu wilkory za szybko znikają ze sceny, chociaż interakcje Robba i Szarego Wichru kojarzę z paru scen. Ale takiego Rickona nie było prawie w ogóle (w książce widać jego więź z Kudłaczem), Arya nie mogła mieć wilczego snu z Nymerią, bo wycięto LSH, a na Ducha zabrakło kasy (zresztą z tego powodu w idiotyczny sposób pozbyto się Kudłacza i Laty). pokaż całość

    •  

      @Snufkin_91: wiem, czytalem, że mieli do wyboru wilkory albo smoki i wybrali smoki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (22)

  •  
    S........1

    +48

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIII - Valyrianie

    Spośród wszystkich ras występujących w książkach i serialu najciekawsi są niewątpliwie Valyrianie. Podstawowy powód jest jeden i wszyscy wiemy o co chodzi - smoki. Za tym idą kolejne powody - stworzenie potężnego imperium, jego upadek, eksodus Targaryenów i podbój Westeros. Oprócz tego Valyrianie są z pewnością magiczną rasą, która otrzymała także dar jasnowidzenia. I choć Valyrianie jako tacy pojawili się dopiero po Długiej Nocy, to ich pozostałości odegrają niebagatelną rolę w kolejnej Wojnie o Świt. W końcu są potomkami pierwszego Azora Ahai.

    Smoki z kapelusza (?)

    I nie ma w tym cienia przypadku. We wcześniejszych wpisach kilkukrotnie sygnalizowałem pochodzenie Valyrian od władców WCŚ. Martin pokazał nam ich już w pierwszym tomie sagi, podczas snu Daenerys tuż przed wykluciem smoków:

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Wygląd 'duchów' jest typowo valyriański - bardzo jasne włosy i oczy w niestandarowych kolorach, które odpowiadają przydomkom kolejnych cesarzy. W dłoniach zaś trzymają miecze bladego ognia, pierwowzory Świtu stworzonego przez pierwszego Dayne'a (również potomka prehistorycznego imperium). Drugą wskazówkę mamy w legendzie o Krwawnikowym Cesarzu Azorze Ahai:

    And so for thirty days and thirty nights Azor Ahai labored sleepless in the temple, forging a blade in the sacred fires.

    Mowa tu oczywiście o świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomieni, potężnych wulkanów, które w ostateczności sprowadziły Zagładę (nie mylić z Długą Nocą, chodzi o kompletne zniszczenie Valyrii w wyniku jednoczesnej erupcji wszystkich wulkanów). Łącząc fakty - Valyrianie pochodzą od najbliższej rodziny i stronników Krwawnikowego Cesarza. Osiedlili się w miejscu, w którym ich władca stworzył Światłonoścę, miecz na którym wzorowane są ostrza z valyriańskiej stali. Być może sam Azor Ahai osiadł w Valyrii po wygraniu Bitwy o Świt. W każdym razie jakiś czas po Długiej Nocy Valyrianie dorwali się do smoków i zaczęli podbijać wszystko dookoła (zapewne z braku narzędzi ekspansji rzeczywiście mogli przez jakiś czas zajmować się wypasaniem owiec).

    Wiemy skąd pochodzą Valyrianie, pytanie w jaki sposób zdobyli kontrolę nad smokami. Hipotez dotyczących pochodzenia tych bestii jest kilka - pochodzą z Krain Cienia (a pierwotni jeźdźcy smoków wspaniałomyślnie podzielili się smokami i wiedzą na ich temat z Valyrianami), przybyły ze zniszczonego księżyca, Valyrianie znaleźli smocze jaja w Czternastu Płomieniach lub wyhodowali smoki z wiwern. Ostatnia z hipotez jest westeroskiego pochodzenia, więc pozwolę sobie ją z góry odrzucić, zaś pozostałe trzy połączyć w jedną. Księżyc zniszczony przez Krwawnikowego Cesarza w przededniu Długiej Nocy zapewnił Planetos potężną dostawę smoczych jaj. Czystym przypadkiem trafiły one do Krain Cienia, które w ten sposób zyskały swoją niesławną nazwę (ogromny deszcz magicznych meteorytów doprowadził do trwającej tysiąclecia zimy nuklearnej). Podczas budowy Asshai Krwawnikowy Cesarz wszedł w posiadanie smoczych jaj, które przetransportował do Czternastu Płomieni, mając nadzieję, że zdoła je tam wykluć. Sposób pierwszego wyklucia smoków (pierwszego w ogóle lub pierwszego po długim czasie) odkryli jednak dopiero jego potomkowie - należy użyć magicznego ognia i ofiary z królewskiej krwi (którą potomkowie cesarza niewątpliwie posiadali).

    Dokładna historia oswojenia smoków, podbojów Valyrian i powstania ich imperium to temat na osobną opowieść. Skupmy się na trzech przepowiedniach ściśle związanych z Valyrianami, które zdefiniują ich rolę w ostatecznej wojnie z Wielkim Innym.

    Przeklęte złoto i westeroska zagłada

    Włości Valyrii były drugim największym imperium w historii Planetos (po WCŚ oczywiście). Swoim zasięgiem obejmowały niemal całą zachodnią część Essos (nie licząc Braavos i okolic), sam valyriański półwysep oraz wybrzeża Zatoki Niewolniczej. Valyrianie przejęli także ghiscarskie kolonie na Wyspach Bazyliszkowych i w Sothoryos. W trakcie swoich podbojów Valyrianie zniszczyli równie potężne imperia Ghiscarczyków i Rhoynarów. Granice Włości wydawały się ciągle rozszerzać. Jednak z jakiegoś powodu Valyrianie nie interesowali się Westeros, zakładając swoje placówki tylko na kilku małych wysepkach u wschodniego wybrzeża sąsiedniego kontynentu. Pytanie dlaczego? Westeros podzielone na szereg królestw było dość łatwym łupem, co udowodnił Aegon Targaryen mając zaledwie trzy smoki. Odpowiedź sugerują nam maesterzy:

    W starożytnych czasach bogactwu ziem zachodu dorównywał głód Włości Valyriańskich, wiecznie spragnionych szlachetnych metali, nie ma jednak dowodów na to, by smoczy lordowie kiedykolwiek kontaktowali się z władcami Skały, czy to Casterly’ami czy Lannisterami. Septon Barth spekulował na ten temat odnosząc się do valyriańskiego tekstu, który od jego czasów zaginął. Sugerował, że czarnoksiężnicy z Włości przewidzieli, że złoto z Casterly Rock może ich przywieść do zguby. Arcymaester Perestan wysunął inne, bardziej prawdopodobne przypuszczenie, że Valyrianie dotarli w starożytnych latach aż do Starego Miasta, ale spotkała ich tam jakaś wielka klęska albo tragedia, która sprawiła, że unikali odtąd całego Westeros.

    Och, oczywiście, że pierwszy Valyrianin dotarł niegdyś do Starego Miasta, ba, zbudował tam nawet wielką fortecę z czarnego kamienia i stoczył decydującą bitwę z Innymi. Czy spotkała ich tam tragedia? Niekoniecznie - co najwyżej ponieśli ogromne straty w Bitwie o Świt (co pośrednio mogło się przyczynić do upadku WCŚ). Jednak faktem jest, że Essos ze swoją zaporą w postaci Pięciu Fortów i przyszłego Złotego Imperium Yi Ti tuż za nimi było zabezpieczone. Westeros - z Murem czy bez - było znacznie łatwiejszym celem dla kolejnej inwazji Innych. W analizie poświęconej Murowi wskazywałem, że dziwne jest zbudowanie go z lodu i skał, a nie ze skutecznego czarnego kamienia. Czy Azor Ahai rzeczywiście chciał zrobić z Westeros kolejne pole bitwy z Innymi i ostrzegł swoich potomków, by trzymali się od tego miejsca z daleka, ewentualnie wkroczyli ze swoimi smokami w odpowiednim momencie podobnie jak desant armii Wielkiego Cesarstwa Świtu w Starym Mieście pozwolił pokonać Innych?

    Być może jest też bardziej magiczny powód. Nie zapominajmy, że Westeros należało do Dzieci Lasu, ich magia panowała nad kontynentem przez tysiąclecia, a Pierwsi Ludzi przejęli wiarę w starych bogów (a w praktyce w dusze zmarłych Dzieci Lasu, które skryły się w czardrzewach). Magia wody i lodu, która jest domeną Dzieci Lasu nie jest kompatybilna z magią ognia - wystarczy przypomnieć sobie historię wojen Valyrian i Rhoynarów. Co za tym idzie smoki ściśle związane z magią ognia nie czuły się komfortowo w Westeros - nieprzypadkowo ich ulubionym miejscem pozostawała Smocza Skała, w której jest wulkan. Być może o to chodziło Valyrianom: smoki nie zdołałyby na dłuższą metę przetrwać na zachodnim kontynencie, co w ostateczności się sprawdziło - smoki wyginęły około 150 lat po Podboju. Pomimo wielu prób udało się je odrodzić dopiero w bardziej 'kompatybilnym magicznie' Essos, na dodatek stosunkowo blisko Krain Cienia - ojczyzny smoków.

    Przyjrzyjmy się jeszcze hipotezie septona Bartha. Złoto jako takie nie wydaje się być szczególnie groźne (Viserys Targaryen pozdrawia), bardziej niebezpieczne jest to, co za złoto można kupić - tutaj polecam zapoznać się z teorią DaeLa o Targaryenach wynajmujących Ludzi bez Twarzy, którzy doprowadzili do Zagłady. Wytłumaczenie może być tutaj jeszcze prostsze - w końcu to Lannisterowie dobili Targaryenów. To Jaime zabił Aerysa Szalonego, to Tywin rozkazał splądrować stolicę i zamordować dzieci Rhaegara (podobny los spotkałby też Daenerys i Viserysa, gdyby nie uciekli na Smoczą Skałę). Targaryenowie uciekając na kontynent mogli tym samym przypieczętować los ostatnich Valyrian. A skoro jesteśmy przy Targaryenach...

    Daenys Marzycielka

    Dwanaście lat przez Zagładą Valyrii (114 lat przed Podbojem) Aenar Targaryen sprzedał swe ziemie we Włościach i Krainach Długiego Lata, po czym przeniósł się z całym swym bogactwem, wszystkimi żonami, niewolnikami, smokami, braćmi, siostrami i kuzynami na Smoczą Skałę, posępną wyspiarską cytadelę zbudowaną u stóp dymiącej góry na wąskim morzu. (...) Targaryenowie z pewnością nie zaliczali się do najpotężniejszych rodów smoczych lordów i rywale uznali ich ucieczkę za kapitulację oraz dowód tchórzostwa. Jednakże dziewicza córka lorda Aenara, późniejszym znana jako Daenys Marzycielka, przewidziała, że Valyrię zniszczy ogień. Gdy po dwunastu latach Zagłada rzeczywiście nadeszła, ze wszystkich smoczych lordów ocaleli jedynie Targaryenowie.

    Tak zwane smocze sny są stosunkowo częstym zjawiskiem u Targaryenów, zwłaszcza po wyginięciu smoków. Daemon Blackfyre przewidział śmierć swoich braci na Polu Czerwonej Trawy, Daeron Targaryen śnił o powrocie smoków, podobnie jak jego brat maester Aemon. W końcu smoki wyśniła sobie Daenerys (Tyrion też o nich marzył, co jest jednym z argumentów za tym, że jego ojcem jest Aerys Szalony). Wróćmy jednak do Daenys. Ona, jej ojciec Aenar i jej brat-mąż Gaemon są najstarszymi Targaryenami znanymi z imienia (Aegon Zdobywca jest prapraprawnukiem Gaemona i Daenys). Biorąc pod uwagę powyższy cytat ze ŚLiO nie ma co się dziwić - Targaryenowie w Valyrii byli może na poziomie westeroskich Freyów albo nawet niżej. Z jednej strony ich ucieczka (razem z Velaryonami i Celtigarami, którzy przenieśli się do Westeros jeszcze wcześniej) rzeczywiście jest motywowana chęcią uniknięcia Zagłady, z drugiej strony Valyrianie mogli odczytać to także jako próbę złamania odwiecznego tabu i poważniejszego zainteresowania się Westeros, co wspierałoby linkowaną powyżej teorię o wynajęciu Ludzi bez Twarzy w celu zniszczenia Włości. Jednak przeczy temu zachowanie Targaryenów po samej Zagładzie:

    Okręty Velaryonów, a także innego sprzymierzonego z nimi valyriańskiego rodu, Celtigarów ze Szczypcowej Wyspy, dominowały nad środkową częścią wąskiego morza, podczas gdy Targaryenowie władali niebem dzięki smokom. Mimo to w ciągu pierwszego stulecia po Zagładzie Valyrii (słusznie zwanego Stuleciem Krwi), ród Targaryenów z reguły spoglądał na wschód, nie na zachód, i nie wykazywał większego zainteresowania sprawami Westeros.

    Mając smoki i silną flotę już pierwsi Targaryenowie w Westeros mogli rzucić na kolana cały kontynent - w końcu dość gładko dokonał tego Aegon. Mimo to dopiero praprapraprawnuk Aenara zdecydował się na inwazję. Powody rozpoczęcia Podboju są dosyć dziwne. Najsilniejszym królem na kontynencie był wówczas Harren Czarny, władca Żelaznych Wysp i Dorzecza (to on zbudował Harrenhal). Zagrożony przez niego był król burzy Argilac Durrandon, który miał tylko córkę. Zaproponował on Aegonowi sojusz i rękę swojej córki, zaś Targaryen miał otrzymać ziemie między Okiem Boga a Czarnym Nurtem. Oczywiście Argilac nie posiadał tych terenów, gdyż Żelaźni Ludzi odebrali je jego dziadkowi Arrecowi. Aegon miał podbić swój posag i stworzyć bufor między żelaznym królestwem a Krainami Burzy. Aegon nie był frajerem i nie dał się naciąć na tak śmieszną propozycję. W zamian zaoferował przyjęcie także północnych krańców Krain Burzy (obecnie znajdują się pod bezpośrednim zwierzchnictwem Żelaznego Tronu) i połączyć małżeństwem Argellę Durrandon i swojego bękarciego brata Orysa Baratheona. Argilacowi trochę nie spodobała się ta propozycja i odesłał Aegonowi ucięte ręce targaryeńskiego posła. W tym momencie Aegon przestał się patyczkować:

    Zamiast wysłać odpowiedź Aegon wezwał na Smoczą Skałę swych przyjaciół, chorążych i najważniejszych sojuszników. (...) Lord Aegon i jego siostry naradzili się z nimi, a następnie udali do zamkowego septu, by pomodlić się do westeroskich Siedmiu, choć Aegona nigdy dotąd nie uważano za zbyt pobożnego. Siódmego dnia z wież Smoczej Skały wyfrunęła chmara kruków, mających zanieść słowa lorda Aegona Siedmiu Królestwom Westeros. Ptaki wysłano do siedmiu władców, do Cytadeli w Starym Mieście, do lordów wielkich i małych. Wszystkie niosły tę samą wiadomość: od dzisiaj w Westeros będzie tylko jeden król.

    'Hej siostry, chodźcie podbijemy cały kontynent, bo jeden król (i to nawet nie ten najpotężniejszy) mi nabruździł!' Podbicie Krain Burzy byłoby całkowicie zrozumiałe, ale co mu zawiniło Dorne czy Północ? Co takiego stało się w sepcie, że Aegon zdecydował się na Podbój? Zastanawiająca jest też obecność septu na Smoczej Skale, gdyż Valyrianie generalnie gardzili bogami i uważali się za równych im. Jednakże...

    The burning gods cast a pretty light, wreathed in their robes of shifting flame, red and orange and yellow. Septon Barre had once told Davos how they‟d been carved from the masts of the ships that had carried the first Targaryens from Valyria. Over the centuries, they had been painted and repainted, gilded, silvered, jeweled.

    Wynikałoby z tego, że Targaryenowie nawrócili się - oficjalnie lub nie, w pełni lub częściowo (biorąc pod uwagę poligamię i kazirodztwo) - na Wiarę jeszcze przed narodzinami Aegona. Przeskoczmy na chwilę do końcowego etapu Podboju, już po zniszczeniu Harrenhal i Polu Ognia - do Starego Miasta i koronacji Aegona (zwróćcie też uwagę na przejście Hightowerów - potomków WCŚ - na stronę Aegona):

    Gdy jednak Aegon Targaryen zbliżył się do Starego Miasta ze swym zastępem, zastał otwarte bramy oraz lorda Hightowera czekającego, by złożyć mu hołd. Okazało się, że gdy do miasta dotarły pierwsze wieści o Lądowaniu Aegona, Wielki Septon zamknął się w Gwiezdnym Sepcie na siedem dni i siedem nocy, szukając przewodnictwa bogów. (...) Siódmego dnia Starucha uniosła w końcu swą złotą lampę i oświetliła przed nim drogę. Jego Wielka Świątobliwość zobaczył, że jeśli Stare Miasto stawi Aegonowi zbrojny opór, z pewnością strawią je płomienie, a Wysoka Wieża, Cytadela i Gwiezdny Sept legną w gruzach. Manfred Hightower, lord Starego Miasta, był ostrożnym i pobożnym człowiekiem. (...) Gdy Wielki Septon opowiedział lordowi o wizji zesłanej mu przez Staruchę, ten zdecydował, że nie będzie stawiał oporu Zdobywcy. (...) Trzy dni później w Gwiezdnym Sepcie Jego Wielka Świątobliwość osobiście namaścił Aegona siedmioma olejami i ogłosił go Aegonem z rodu Targaryenów, królem... (bla bla bla - dop. Snufkin)

    Siedem, siedem, siedem... Najpierw Aegon i jego siostry przez siedem dni medytują na Smoczej Skale, a potem Wielki Septon robi to samo przez siedem dni w Gwiezdnym Sepcie. O związkach między Wiarą i Kultem Gwiezdnej Mądrości stworzonym przez Azora Ahai wspominałem już wcześniej. Czyżby Aegon dostał jakiś znak, że już pora przenieść smoki do samego Westeros? I dlaczego?

    Książę, którego obiecano

    Wszystko zbiega się w tym jednym punkcie. Legendę obiecanego księcia rozkładałem na czynniki pierwsze tutaj, więc ograniczę się do końcowej konkluzji. Podczas pierwszej Długiej Nocy zbawca był jeden - czy nazwiemy go Ostatnim Bohaterem, czy Azorem Ahai, czy jeszcze inaczej. Po pokonaniu Innych jego państwo Krwawnikowego Cesarza rozpadło się, a on sam wraz z rodziną i stronnikami oraz sporą ilością smoczych jaj przeniósł się do Valyrii. Jego potomkowie odkryli sposób na wyklucie smoków i w identycznym rytuale, w jaki został stworzony Światłonośca, doprowadzili do ożywienia zionących ogniem bestii. Z czasem Valyrianie podbili sporą połać Essos, ale byli wierni zakazowi swojego przodka, by nie atakować Westeros, gdy nie nadejdzie odpowiednia pora. Poprzez prorocze sny uratował się ród, z którego po kilku stuleciach miał zrodzić się kolejny Azor Ahai, książę, którego obiecano. Tym rodem byli Targaryenowie, którzy po stuleciu otrzymali kolejny znak - należy zagnieździć się w Westeros, nawet kosztem utraty smoków i upadku swojego rodu, byle tylko sprowadzić na świat kolejnego zbawcę.

    Kim w końcu będzie ten zbawca, czy będzie tylko jeden, jaka będzie jego płeć, jaką rolę odegrają smoki i czy będą nowym Światłonoścą, jak bardzo namiesza Cytadela i Bractwo Asas... Ludzie bez Twarzy, dlaczego Euron to jednak ten dobry (( ͡° ͜ʖ ͡°)), co wyniknie z Brana i Bloodravena i pewnie jeszcze paru rzeczy, które wymyślę po drodze - dowiecie się tego z kolejnych wpisów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +33

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XII - Stare Miasto i Hightowerowie

    Jedno z największych miast Westeros nieprzypadkowo nazywane jest Starym. Jego korzenie sięgają Ery Świtu, być może czasów sprzed przybycia Pierwszych Ludzi. Maester Jellicoe ukuł hipotezę, według której miasto zostało stworzone przez 'starsze rasy' - potwierdza to obecność fortecy z czarnego kamienia, która była ostatnią twierdzą ludzkości w Westeros podczas Wojny o Świt. Możemy śmiało założyć, że forteca i port zostały zbudowane przez władców Wielkiego Cesarstwa Świtu jako przyczółek w Westeros. Można równie śmiało założyć, że przypłynęli oni krótszą drogą przez Morze Zachodzącego Słońca (czyli odbyli podróż w odwrotnym kierunku niż Kolumb).

    Skoro sam teren u ujścia Miodowiny ma tak starożytną historię (na Wyspie Bitwy stoczono w końcu Bitwę o Świt!), to i władający miastem ród Hightowerów należy prześwietlić pod podobnym kątem. Z pomocą przychodzi kolejna maesterska hipoteza - Yandel uważał, iż Hightowerowie pochodzą od pierwszych mieszkańców Starego Miasta, żeglarzy i kupców zamieszkujących te tereny jeszcze przed przybyciem Pierwszych Ludzi. Hightowerowie - wówczas znani jeszcze pod innym nazwiskiem - rezydują w końcu od wieków w fortecy na Wyspie Bitwy! Mamy więc kolejny ród - obok Dayne'ów ze Starfall - który możemy w prosty sposób połączyć z przedwieczną rasą władającą WCŚ.

    Jak wspomniałem powyżej, Hightowerowie stali się Hightowerami dopiero po Długiej Nocy. Wówczas rozpoczęli budowę drewnianych wież na fundamencie czarnej fortecy. Pierwsze cztery budowle nie były zbyt okazałe, dopiero piąta, Wysoka Wieża, zbudowana w całości z kamienia, została uznana za siedzibę godną wielkiego rodu. Stąd też pochodzi nazwisko władców Starego Miasta. Warto nadmienić, że Wysoką Wieżę zaprojektował Brandon Budowniczy lub jego syn (również Brandon), a sama historia jej budowy bardzo przypomina Koniec Burzy - zamek kilkukrotnie burzony i budowany od nowa. Sama Wysoka Wieża jest najwyższą budowlą Westeros, wyższą nawet od Muru. Podobno w pogodne dni ze szczytu Wieży można zobaczyć właśnie Mur.

    Królowie z Wysokiej Wieży

    Hightowerowie po kądzieli pochodzą od Gartha Zielonorękiego. Jego córka, Meris, największa piękność ówczesnego Westeros, była główną nagrodą w pierwszym turnieju rycerskim w historii kontynentu. Zwycięzcą został Szary Olbrzym, Argoth Kamiennoskóry (nie wiadomo czy w rzeczywistości był olbrzymem, czy też człowiekiem postury Góry), ale Meris poślubiła króla Uthora zanim Garth oddał jej rękę Argothowi. Sam Kamiennoskóry resztę życia spędził pod Starym Miastem żądając swojej nagrody, ale nigdy jej nie otrzymał.

    W każdym razie Uthor z Wysokiej Wieży jest pierwszym znanym królem z dynastii Hightowerów i twórcą budowli z jego przydomku (oczywiście do spółki z którymś Brandonem Starkiem). Uthor i Meris mieli dwóch synów - Urrigona* i Peremore'a. Ten drugi nosił przydomek Wypaczony, gdyż urodził się chory, z uschniętym ramieniem i krzywym kręgosłupem. Przez większość swojego krótkiego życia nie opuszczał łoża, ale był niezwykle ciekawy świata i przyjmował u siebie wszelakich mędrców, kapłanów, artystów, ale także magów. Po jego śmierci Urrigon przekazał spory kawałek ziemi 'pieszczoszkom Peremore'a' - w ten oto sposób powstała Cytadela i zakon maesterów.

    *Zwróćcie uwagę na to imię! Tak samo nazywał się brat Balona, Wroniego Oka i Mokrej Czupryny - przypadek? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba taki sam jak obecność fortecy z czarnego kamienia w Starym Mieście i tronu z czarnego kamienia na Żelaznych Wyspach.

    W ciągu jednego stulecia Stare Miasto było trzykrotnie łupione - przez Dayne'ów, Hoare'ów i Gardenerów. Jeden z kolejnych władców, Otho II, postanowił więc otoczyć miasto potężnym kamiennym murem (do tej pory Stare Miasto dysponowało tylko drewnianą palisadą). Koszty budowy fortyfikacji okazały się tak znaczne, że Stare Miasto wygrzebało się z długów dopiero trzy pokolenia później, ale przynajmniej było bezpieczne. Ostatnim królem był Lymond Morski Lew, który odparł inwazję Żelaznych Ludzi, a jeńców zagonił do pracy przy wzmacnianiu murów Starego Miasta. Ostatecznie zawarł mariaż z Gardenerami i złożył im hołd lenny.

    Wasale Wysogrodu

    Potęga Hightowerów została zbudowana przez lorda Jeremy'ego i jego syna Jasona. Pomnożyli bogactwo rodu, wspierali kupców i rozbudowali flotę. Jason dodatkowo przebudował Wysoką Wieżę, tak że jej wysokość wzrosła o trzydzieści metrów. Lord Jeremy jest znany też z dość ciekawego stwierdzenia:

    Highgarden defends our backs, so we are free to gaze outward, to the sea and the lands beyond.

    Czy miał na myśli po prostu Essos i Wyspy Letnie jako szansę dla kupców, czy też odnosił się do historii swego rodu, który przybył zza morza?

    Kluczowych dla historii Hightowerów było czterech lordów z okresu inwazji Andalów. Dorian odsunął swoją żonę i ożenił się z andalską księżniczką. Jego wnuk Damon Pobożny przyjął Wiarę i zbudował siedem septów w Reach, zaś jego syn Triston stworzył Gwiezdny Sept, budowlę z czarnego bazaltu, która stała się siedzibą Wielkiego Septona do czasu zbudowania Septu Baelora w Królewskiej Przystani. W końcu kolejny lord, Barris, podarował Wielkiemu Septonowi pierwszą kryształową koronę. Najwidoczniej Hightowerowie postąpili identycznie jak Gardenerowie i zasymilowali się z Andalami, w kolejnych latach stając się głównym oparciem dla Wiary.

    Kolejnym ciekawym Hightowerem jest lord dowódca Nocnej Straży Runcel. Chciał przekazać Czarny Zamek i dowodzenie nad Nocną Strażą swojemu bękartowi, co niemal doprowadziło do zniszczenia zakonu. Czysta chęć władzy i słabość lorda dowódcy czy może coś więcej?

    Wasale smoków

    W momencie inwazji Aegona Zdobywcy Starym Miastem władał lord Manfred Hightower, ostrożny i pobożny człowiek. Po rozpoczęciu Podboju Wielki Septon zamknął się na siedem dni w Gwiezdnym Sepcie, gdzie pościł i modlił się. Po wyjściu z Septu ogłosił, iż objawiła mu się Starucha, która nakazała poddać Stare Miasto Targaryenom - w przeciwnym wypadku zostanie zniszczone za sprawą smoczego ognia. Ile w tym boskiej interwencji, a ile zwykłej logiki - nie wiadomo. Zastanawiające jest jednak to, że Hightowerowie właściwie stanęli po stronie Aegona jeszcze przed Polem Ognia, jeszcze gdy połączone siły Gardenerów i Lannisterów mogły stawić czoła inwazji. Przypadek czy część większego planu mającego ułatwić ściągnięcie Valyrian na kontynent?

    Manfred w każdym razie był lojalnym wasalem Targaryenów i nawet zaproponował Aegonowi rękę swojej córki. Zdobywca nie przyjął oferty, jednak ćwierć wieku później wnuczka Manfreda, Ceryse, poślubiła Maegora Okrutnego. Ich burzliwy związek (próby spłodzenia potomka, zdrady, rozstania, powroty i w końcu niejasna śmierć Ceryse) to temat na osobny wpis, podobnie jak rebelia Wiary Wojującej, w której czynny udział brali lord Martyn, ojciec Ceryse, i jego brat Morgan - obaj (być może z pomocą swojej ciotki Patrice) najprawdopodobniej zamordowali Wielkiego Septona, który sprzeciwił się Maegorowi, ale ostatecznie Martyn poparł młodego księcia Jaehaerysa w jego staraniach w obaleniu pierwszego z szalonych targaryeńskich władców.

    W czasie Tańca Smoków Hightowerowie stali po stronie Aegona II - co nie było dziwne, biorąc pod uwagę, że jego matka Alicent pochodziła z Wysokiej Wieży. Lord Otto, dziadek Aegona, był także jego namiestnikiem, został jednak zdymisjonowany i zabity jako zdrajca przez Rhaenyrę. Wspierając stronnictwo zielonych walczyli (i często ginęli) również inni członkowie rodu - lord Ormund, ser Gwayne, ser Bryndon i ser Hobert.

    Hightowerowie przez kolejne laty byli cały czas blisko związani z Targaryenami - zawierali małżeństwa, namiestnikowali (lord Jon u Aegona IV) i bronili (Gerold Biały Byk, słynny dowódca Gwardii Królewskiej za Jaehaerysa II i Aerysa Szalonego). Po upadku smoków wydają się jednak nieco znikać ze sceny... Pozornie.

    Starzec ze Starego Miasta

    Obecnym lordem jest Leyton Hightower, zwany Starcem ze Starego Miasta. Postać doprawdy tajemnicza, gdyż nikt go nie widział od ponad dekady - oficjalnie przebywa na szczycie Wysokiej Wieży. W rzeczywistości władzę sprawują (i przygotowuję się na odparcie inwazji Wroniego Oka) jego synowie - Baelor Jasny Uśmiech (obecnie nadzoruje rozbudowę floty), Garth Szara Stal (zajmuje się szkoleniem nowych oddziałów), Gunthor (przygotowuje obronę portu) i Humfrey (wysłany do Lys by ściągnąć do Westeros okręty z Wolnych Miast). Większość córek Leytona jest żonami rycerzy i lordów z Reach. Skupmy się na tych ciekawszych. Lynesse jest żoną lorda Friendzone, Joraha Mormonta, wszak właściwie jest konkubiną kupieckiego księcia z Lys, Tregara Ormollena (misja Humfreya opiera się właśnie na koneksjach Lynesse). Najistotniejsza jest jednak najstarsza córka Leytona, Malora Szalona Dziewica, o której nie wiemy nic oprócz tego, że przebywa z ojcem na szczycie Wysokiej Wieży, jak wiemy z rozmowy Sama z jednym z kapitanów floty Starego Miasta:

    Samwell: The Hightower must be doing something.
    Captain: Lord Leyton's locked atop his tower with the Mad Maid, consulting books of spells. Might be he'll raise an army from the deeps. Or not.


    Otwiera to przed nami szerokie pole do spekulacji. Czy Hightowerowie rzeczywiście parają się magią pod nosem Cytadeli? Co może oznaczać sprowadzenie armii z głębin? Pierwsze skojarzenie to rasa Głębinowców - Merlingów, przodków Żelaznych Ludzi, ale nie ma to większego sensu, biorąc pod uwagę wieloletnią wrogość Hightowerów i Żelaznych Ludzi. Może to po prostu luzem rzucona uwaga bez żadnego głębszego sensu?

    A może Leyton i Malora wcale nie siedzą w Wysokiej Wieży, a pod murami Końca Burzy? Może wcale nie noszą swoich lordowskich tytułów, a te bardziej kapłańsko-naukowe, jak półmaester i septa? Teoria godna rozważenia, choć fakt, że Tyrion rozszyfrował tożsamość Gryfów, a nie odgadł kim jest Haldon i Lemore nieco ją osłabia. Poparcie Hightowerów dla Targaryenów jest jednak zgodne z ich długą historią lojalności wobec smoczej dynastii.

    Hej, ale to koniec? A gdzie Cytadela? Cóż, maesterowie zasługują na oddzielny wpis. Na koniec zostawiłem jednak wisienkę na torcie. Przypatrzcie się herbowi Hightowerów i ich zawołaniu rodowemu, a potem połączcie to z ich pochodzeniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: awoiaf.westeros.org

  •  
    S........1

    +35

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XI - Mur i Nocna Straż

    Od pojawienia się Innych w prologu Gry o Tron i zobaczenia Muru oczami Jona było pewne, że to właśnie ta niesamowita budowla będzie miejscem pierwszego wielkiego starcia ludzkości i Innych. W końcu sam serial to potwierdził w ostatnim odcinku siódmego sezonu. Inni w jakiś sposób będą musieli przekroczyć największą fortyfikację wzniesioną rękami ludzi (z pomocą Dzieci Lasu i olbrzymów) - czy to używając nieumarłego smoka, czy w jakikolwiek inny sposób.

    Mur powstał tuż po Długiej Nocy. Architektem był Brandon Budowniczy, siłę roboczą dostarczyły olbrzymy, a odpowiednie zaklęcia Dzieci Lasu. W efekcie powstała ogromna ściana z ziemi, kamienia i lodu wysoka na ponad dwieście metrów i ciągnąca się w poprzek kontynentu na odległość niemal pięciu tysięcy kilometrów. Na całej długości zbudowano także dziewiętnaście zamków - praktycznie bezbronnych od południa, gdyż ich załogi z założenia miały nie mieszać się w sprawy królestw ludzi.

    Wzrok Nocnej Straży winien być bowiem zawsze skierowany na północ. To tam czyha zagrożenie. Historia Nocnej Straży jest bardzo dobrze znana - powstała przed Bitwą o Świt, przegnała Innych z powrotem do Krain Wiecznej Zimy, a członkowie tego starożytnego zakonu obsadzili Mur. Przez osiem tysięcy lat Nocna Straż broniła głównie jednych ludzi przed drugimi, raz musiała ogarnąć opętanego przez Innych Lorda Dowódcę, a w końcu jej siła i prestiż stopniały do tego stopnia, że jej członkowie są przyjmowani jak leci - czy tego chcą czy nie. Niestety dla ludzkości ten moment nadszedł w mało sprzyjających okolicznościach.

    Tyle z przedstawionych w sadze faktów. Pora rozprawić się z mitami narosłymi wokół popularnych Nocników i ich siedziby.

    Lokalizacja i Wolni Ludzie

    Mur jest oczywiście martinowskim odpowiednikiem Wału Hadriana, rzymskiego muru, który przecinał w poprzek Brytanię. Aerys Szalony miał w planach stworzenie drugiego, mniejszego Muru na dalszej północy, co jest echem Wału Antonina. O ile jednak Wolnych Ludzi można uznać za westeroskich Piktów, o tyle Mur nie został przecież stworzony by bronić ludzi z Północy przed ludźmi z dalszej Północy, co sam przyznaje Jeor Mormont:

    The Night's Watch has forgotten its true purpose, Tarly. You don't build a wall seven hundred feet high to keep savages in skins from stealing women. The Wall was made to guard the realms of men ... and not against other men, which is all the wildlings are when you come right down to it. Too many years, Tarly, too many hundreds and thousands of years. We lost sight of the true enemy.

    Zastanawiające jest dlaczego część ludzi została po drugiej stronie - a raczej wyniosła się na drugą stronę, gdyż po Długiej Nocy większość Północy była wyludniona. Wspomnienie o Innych było świeże i o wiele rozsądniej byłoby zostać po tej lepszej stronie Muru. Jasne, byli renegaci, którzy szukali tam szczęścia, byli pewnie dezerterzy z Nocnej Straży. Można oczywiście zakładać, że z czasem pamięć o Długiej Nocy zaczęła się zacierać, a ludzie zaczęli migrować za Mur w poszukiwaniu lepszego losu - w końcu klimat nie różni się aż tak bardzo od tego na Północy, powstało też Hardhome, które stanowiło szansę dla co obrotniejszych. Nie wyjaśnia to jednak dlaczego od tysięcy lat Wolni Ludzie uparcie organizują kolejne inwazje na południe. W 226 AC Raymun Czerwonobrody przegrał z połączonymi siłami Starków i Umberów w bitwie nad Długim Jeziorem, trzy tysiące lat przed wydarzeniami z sagi bracia Gendel i Gorne użyli jaskiń pod Murem i starli się z Królem Północy, wcześniej Bael Bard zginął z ręki swego syna, bękarciego lorda Starka, nad Zamarzniętym Brodem, a jeszcze wcześniej Rogaty Lord użył magii by przekroczyć Mur. Po co migrować za Mur i później próbować siłą przedostać się z powrotem? Biorąc pod uwagę, że Inni byli w stanie uśpienia przez osiem tysiącleci, jedynie inwazję Mance'a Raydera można tłumaczyć chęcią ucieczki przed Innymi za Mur.

    Ciekawa jest też historia ich zatargów z Nocną Strażą. Jeszcze krótko po Długiej Nocy Wolni Ludzie sprzymierzyli się ze Starkami by pokonać Nocnego Króla i uwolnić Nocną Straż. Później jednak narosła między nimi wzajemna nienawiść, chociaż niekiedy pomagają sobie i handlują we Wschodniej Strażnicy. Oczywiście kolejne starcia między obiema grupami nie pomagały, ale też przecież Nocna Straż nie powstała by walczyć z innymi ludźmi. Zastanawiające jest dlaczego NS i Starkowie nie próbowali ułożyć w miarę przyjaznych relacji z Wolnymi Ludźmi, co byłoby z korzyścią dla obu stron.

    Wszystko powyższe zmusza nas do zadania sobie pytań: dlaczego Mur stoi w tym konkretnym miejscu, dlaczego jest wyraźną granicą między Północą a Północą, dlaczego oddzielił Pierwszych Ludzi od Pierwszych Ludzi? Dlaczego Nocna Straż, mająca z założenia bronić ludzi, zaczęła z niektórymi walczyć tylko dlatego, że znaleźli się po nieodpowiedniej stronie Muru?

    Jednoznacznej odpowiedzi na te pytania nie ma. Można snuć różne domysły, choćby i takie, że Mur jest granicą między królestwami ludzi a terenami Innych, granicą, która została ustanowiona między walczącymi stronami po Długiej Nocy, zaś Nocna Straż miała pilnować przestrzegania paktu. Niestety bez kolejnych okruszków pozostawionych tu i ówdzie przez Martina nic pewnego nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

    Magiczny lód

    Z linkowanej powyżej analizy Wojny o Świt wiemy, że Nocna Straż powstała jeszcze w trakcie Długiej Nocy. Nietrudno jest wyobrazić sobie jej genezę - ludzie organizowali patrole i straże, by nie obudzić się jako upiory kontrolowane przez Innych. Panowała wieczna noc, stąd i nazwa - Nocna Straż. W Bitwie o Świt czarni bracia u boku wojsk WCŚ i niedobitków Pierwszych Ludzi odegrali znaczącą rolę i to oni ostatecznie przegnali Innych do Krain Wiecznej Zimy. Jako zaprawieni w bojach wojownicy dostali zaszczytną fuchę obrony kontynentu z pomocą wielkiej lodowej ściany... Bzzzzt, lodowej? 'Hej, postawmy sobie lodową fortecę, te lodowe potwory, które prawie nas wybiły w ostatniej wojnie, na pewno nie będą w stanie się przebić!' Ma to tyle samo sensu co pochodzenie Pana Światła z miasta, w którym światła nie ma.

    Oczywiście w Mur wplecione są zaklęcia Dzieci Lasu, które mają wzmacniać zaporę. Wiemy o dwóch przypadkach, gdy ich magia została użyta przeciwko wrogom z dalekiej północy. Pierwszy z nich to wodny młot spuszczony na Przesmyk - ta próba była z jakiegoś powodu nieudana, chociaż wcześniej Dzieciom Lasu udało zatopić się Ramię Dorne - pas lądu łączący Westeros i Essos. O przyczynach trudno dyskutować - być może magia Innych w jakiś sposób zakłóciła rytuał, być może coś po prostu poszło nie tak. Drugi przypadek to bariera chroniąca jaskinię Dzieci Lasu, przez którą nie mogą przejść ani upiory Innych, ani Zimnoręki. Nie wiadomo jednak, czy ta ochrona działa także na samych Innych - serial mógłby wskazywać na to, że Inni są w stanie przełamać barierę. Jedna rzecz jest w każdym razie pewna - Dzieci Lasu użyły magii krwi, podobnie jak podczas uruchamiania wodnego młota:

    You know nothing, Jon Snow. This wall is made o' blood.

    Ostatecznym zabezpieczeniem jest Nocna Straż. Choć nie jest to powiedziane wprost, to właśnie od siły Nocnej Straży zależy udana obrona Muru przed wrogami:

    Jon Snow glanced up at the Wall, towering over them like a cliff of ice. A hundred leagues from end to end, and seven hundred feet high. The strength of the Wall was its height; the length of the Wall was its weakness. Jon remembered something his father had said once. A wall is only as strong as the men who stand behind it. The men of the Night's Watch were brave enough, but they were far too few for the task that confronted them.

    Jon ma na myśli tylko 'wojskową' wartość Nocnej Straży. Ta oczywiście nie jest zbyt wielka, ale w połączeniu z walorami Muru w ostateczności pozwala utrzymać fortyfikacje do czasu odsieczy Stannisa. Skupmy się jednak na 'moralnej kondycji' czarnych braci. Początkowo był to elitarny zakon, pełen rycerzy oddanych sprawie. Z czasem przekształcił się w coś w rodzaju kolonii karnej, miejsca dla przestępców i wyrzutków. Właściwie Nocna Straż szybko zaczęła się 'gubić' - już trzynasty Lord Dowódca został opętany przez Inną. W linkowanym powyżej tekście o Zimnorękim wspomniałem zresztą kilka innych przypadków z historii zakonu, gdzie dochodziło do rzeczy - delikatnie mówiąc - niezbyt chwalebnych. Kulminację takich wydarzeń mamy w sadze - Nocna Straż jest cieniem samej siebie sprzed lat, dwóch kolejnych Lordów Dowódców zostało zdradzonych i zamordowanych, dochodzi do bratobójczych walk. Jeśli moc Muru jest rzeczywiście uzależniona od mocy Nocnej Straży i przestrzegania przysięgi składanej przez czarnych braci, to Mur jest obecnie papierową tarczą.

    Wróćmy jeszcze na moment do wałkowanych przez kilka kolejnych wpisów budowli z czarnego kamienia. Zastanawiające jest, że Azor Ahai, który dowodził wojskami ludzi w Bitwie o Świt, nie wsparł Westeros odpowiednią ilością czarnego kamienia do zbudowania jakiejkolwiek fortecy na Północy. Pięć Fortów dowiodło swojej skuteczności w ochronie rubieży WCŚ przed Lwem Nocy i jego demonami, Mur póki co dowiódł, że jako tako jest w stanie powstrzymać szturm dzikusów z dzidami. Brak wystarczającej ilości budulca to zbudowania fortyfikacji w poprzek kontynentu? Czy też może chęć zrobienia z Westeros pola bitwy dla kolejnego starcia z Innymi?

    Upadek Muru

    Wprawdzie w serialu Mur upadł i sobie głupi ryj rozwalił #pdk, ale nie jestem do końca przekonany, że Martin zafunduje nam (skądinąd dość epicką) powtórkę. Przede wszystkim książkowy wątek Daenerys i jej smoków jest sto lat za Nocnikami. Nie zapominajmy, że póki co jest ona gdzieś w niewoli na Morzu Dothraków, a przed nią jest przejęcie khalasarów, puszczenie z dymem Zatoki Niewolniczej, przejęcie Żelaznej Floty lub zbudowanie własnej i dotarcie do Westeros. Wątki na Północy mają znacznie większą dynamikę, niby Martin może przeciągać wątek Stannisa, kluczyć i opóźniać wstąpienie Jona na tron Króla Północy (którym notabene jest), ale hej, zostały dwie części książki, a do domknięcia jest co najmniej kilkanaście wątków. Zresztą sama wyprawa za Mur (i Jona i spółki, i Daenerys ze smokami) była dosyć głupim i infantylnym pomysłem, zwłaszcza, że na Murze Jon trzyma dwa trupy, wystarczy wyjąć je z zamrażarki i pokazać publiczności w Królewskiej Przystani. Przejrzyjmy więc pokrótce inne opcje na zniszczenie/pokonanie/przejście Muru przez Innych.

    Pierwszą opcją jest osłabienie magii chroniącej Mur poprzez degrengoladę Nocnej Straży. Może to też mieć charakter bardziej prozaiczny, ten który na myśli miał Jon - NS jest za mała i za słaba by zatrzymać inwazję Innych. A oni już jakoś sobie poradzą - moim faworytem jest usypanie schodków z upiorów na modłę zombie-drabiny z World War Z ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Druga opcja jest nieco związana z pierwszą, a także serialową teorią. Magia Dzieci Lasu osłabnie (również z osłabieniem mocy Nocnej Straży), a Bran zostanie w jakiś sposób połączony z Wielkim Innym. Gdy Bran przekroczy Mur, dostęp tam będą mieli także Inni, a słynne 'Hold the door' będzie miało miejsce przy Czarnej Bramie w Nocnym Forcie.

    Trzecia opcja, dość prozaiczna, to po prostu ogień. Smoczy lub dziki - wszystko jedno. Niszczycielską moc tego żywiołu widzieliśmy i w książce, i w serialu.

    Czwarta opcja, jeszcze bardziej prozaiczna, to Inni obchodzący Mur dookoła. No bo kto im zabroni zamrozić sobie kawałek kry lodowej, albo przespacerować się po dnie?

    Piąta, która moim zdaniem jest tą właściwą - Róg Joramuna w rękach Eurona Greyjoya. Tak jak Azor Ahai sprowokował inwazję Lwa Nocy, tak Euron Greyjoy będzie tym, który wpuści Innych do Westeros, a następnie pokona ich, zbawi świat i ukształtuje go wedle własnego uznania.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +28

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - najbardziej nielubiane postacie z sagi

    Tydzień temu chwaliliśmy, dziś hejtujemy. Przed państwem dziesięć postaci, przy których zgrzytam zębami niczym Stannis.

    10. Pycelle 'Wielki Lizus'
    Chyba nie ma bardziej włażącej w tyłek Lannisterom postaci. Przyczynił się do wpuszczenia Tywina do Królewskiej Postaci i złupienia stolicy, gdy rebelia Roberta była już właściwie zakończona zwycięstwem buntowników. Nie uratował otrutego Jona Arryna (jego śmierć była na rękę i złotym bliźniętom, i Tywinowi, chociaż truciznę podała Lysa), zapewne dobiłby Roberta gdyby dzik nie zmasakrowałby go w wystarczającym stopniu. Odwiedziny Shaggi i Tyriona w komnatach Wielkiego Maestera były bardzo satysfakcjonujące, a późniejsza śmierć z ręki Varysa i jego ptaszków nie poruszyła mnie w najmniejszym stopniu.

    9. Edmure Tully 'Mistrz łucznictwa i wykonywania rozkazów'
    Upić się do tego stopnia, by nie być w stanie uprawiać seksu ze służebną dziewką (czy kogo tam miękka ryba miała na oku XD) to jedno, ale nie trafić z łuku w pływający stos pogrzebowy wielkości kilku krów to zupełnie co innego. Największy popis dał jednak pod Kamiennym Młynem, gdzie pośrednio upupił całą kampanię wojenną swojego siostrzeńca i zapewnił zwycięstwo Lannisterom i Tyrellom podczas bitwy o Królewską Przystań. Brawo, brawo.

    8. Lysa Arryn 'Madka'
    Że też bogowie pokarali Jona Arryna taką żoną... Chorująca na pieluszkowe zapalenie mózgu Lysa zatruła ostatnie lata życia swojego męża, zniszczyła jego następcę i jeszcze chciała wysłać na lot krajoznawczy Siedmiu ducha winną Sansę. Traktowanie uwięzionego Tyriona też chyba naruszało jakieś konwencje praw jeńców?

    7. Balon Greyjoy 'Bezmózgi Kraken'
    Jego imię czytane wprost po polsku idealnie oddaje poziom jego intelektu:

    przegraj wojnę
    oddaj jedynego syna jako zakładnika do totalnie odmiennego kulturowo królestwa
    miej ból odwłoka, bo syn nie jest wychowany tak jak chciałeś


    Decyzje polityczne Balona też wołają o pomstę do Utopionego. Najpierw rzucił się na cały kontynent będąc lordem leżących na głęboki zadupiu wysepek. Kilkanaście lat później rzucił się na kilkunastokrotnie (co najmniej...) większe królestwo, które chciał pokonać zajmując dwa czy trzy zamki. Oczywiście w obu przypadkach nie osiągnął nic. A kraken, który myli się dwa razy, trafia na pizzę frutti di mare.

    6. Robb Stark 'Król, który stracił głowę (i Północ)'
    Zastanawiałem się kto jest głupszy - ojciec czy syn - i jednak wyszło mi, że ojciec, chociaż syn też nieźle dawał do wiwatu. Zdradzić jednego z najpotężniejszych wasali, bo trzeba być honorowym i poślubić córkę wrogiego lorda, bo się z nią przespało, a w efekcie przegrać wojnę, stracić głowę i zniszczyć swoje królestwo - no to trzeba być idiotą albo Starkiem. Mamusię też mógłby ogarnąć, bo i ona mocno mu nabruździła - ale o tym poniżej.

    5. Viserys Targaryen 'Tańczący z Dothrakami'
    Nie było bardziej żałosnej postaci niż Viserys. Poniewieranie siostrą, dzikie fantazje o oddaniu Daenerys hordzie Dothraków i ich koniom, w końcu beznadziejny zmysł polityczny, według którego khal khalów będzie kłaniał się jakiemuś patałachowi z jednym rycerzem u boku. Grożenie Drogo i Daenerys w Vaes Dothrak było kulminacją kretynizmu Viserysa. Ale koronę w końcu zdobył.

    4. Ned Stark 'Mistrz Intrygi'
    Echhh... Święty Ned od honoru. Wiadomo przez kogo Robb był jaki był. Młodego Wilka jeszcze od biedy można tłumaczyć wiekiem, dojrzałego faceta i lorda całej Północy nie tłumaczy nic. A ograł go lord owczych bobków i blondyna, którą później ograł Wielki Wróbel prowadzący program Boso przez Westeros. Na sam koniec oszukał go jeszcze jeden z większych tłumoków królestwa czyli Joffrey, chociaż tutaj sytuacja Neda i tak była już beznadziejna. No niestety, jak się nie umie grać w Grę o Tron, to się nie gra w Grę o Tron, tylko siedzi w Winterfell i czeka na nadchodzącą zimę. Przymykanie oka na poniewieranie Jona przez Catelyn również chwały mu nie przynosi.

    3. Brienne Tarth 'Brienne Nudziara'
    Pół biedy gdy Ślicznotka stanowiła tło dla przemiany Jaime'a. Gdy dostała własne rozdziały musieliśmy zmierzyć się z dreptaniem po krzakach Dorzecza. Brienne jest po prostu nudna do bólu i nie rekompensują tego nawet jej nadzwyczajne umiejętności w machaniu mieczem.

    2. Daenerys Targaryen 'Zrodzona w Plot Armorze, Nieogarnięta, Wyzwolicielka z Ciekawych Wątków, Królowa Zepsutych Postaci'
    Ja po prostu nie rozumiem jak można zniszczyć tak genialnie zapowiadającą się postać. Wyklucie smoków było jedną z najbardziej epickich scen w całej sadze, a przygody Stasia i Nel (czyli Lorda Friendzone i samej Danki) również były całkiem przyjemne. Qarth, Astapor - zwłaszcza Astapor - no kurczę, naprawdę kibicowało się wtedy Daenerys. Ale jej przemiana w skrzyżowanie Abrahama Lincolna i Matki Teresy z Kalkuty to jakieś nieporozumienie. Oczekiwałem Ognia i Krwi, a nie załamywania rąk nad bezużytecznymi niewolnikami. Olania smoków na rzecz boskiego Daario och Daario nie zdzierżę. Scena z przyjęciem Quentyna na meereeńskim dworze (Daenerys stwierdziła, że gdyby to Gerris Drinkwater był księciem Dorne, to łaskawie rozważyłaby jego kandydaturę na męża, bo jest przystojniejszy od Quentyna) dowiodła tego, że Danka jest w głębi duszy karynowatą nastolatką, a nie prawdziwą Matką Smoków.

    1. Catelyn Stark 'Rodzina, Obowiązek, Hipokryzja'
    Matka-Polka-Westeroska, największa hipokrytka kontynentu. Ned oficjalnie zdradzający żonę jest ukochanym Nedem, a starym bogom ducha winny Jon jest znienawidzonym i poniewieranym bękartem. Uwolnienie Jaime'a z niewoli było chyba najbardziej debilną decyzją w całej sadze. Ja po prostu nie rozumiem jak bardzo zaślepioną osobą trzeba być, żeby sabotować wysiłek wojenny całej Północy i Dorzecza. Później jeszcze próbowała zablokować legitymizację Jona i uznanie go za dziedzica Robba ('Walić to, że nie masz dzieci, twoi bracia oficjalnie nie żyją, jedna siostra jest zaginiona, a druga jest żoną Lannistera. Weź na dziedziców jakichś randomów z Doliny, a nie bękarciego brata, których wychował się na Północy'). Po śmierci rozumu jej nie przybyło, ale lepsza jest ślepa furia i zemsta na losowych Freyach/Lannisterach/Boltonach, niż jęczenie i jędzowatość.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +53

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część X - Wojna o Świt

    Osiem tysiącleci przed inwazją Aegona rozpoczęła się noc trwająca pokolenie, noc jakiej ludzkość jeszcze nie zaznała. Azor Ahai, plugawy Krwawnikowy Cesarz, zamordował swoją siostrę i żonę Nissę Nissę, Ametystową Cesarzową, by zdobyć magiczny miecz, Światłonoścę, i stanąć do walki ze swym przodkiem, Lwem Nocy. Jednak Lew Nocy i jego żona, Panna Zrobiona ze Światła, postanowili zniszczyć ludzkość...

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego...

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość...

    Ciemność ogarnęła jednak nie tylko Wielkie Cesarstwo Świtu...

    Lomas Obieżyświat w swych Cudach stworzonych przez człowieka opisuje spotkanie z potomkami Rhoynarów w Festiwalowym Mieście Chroyane. Znają oni historie o ciemności, podczas której Rhoyne skurczyła się i zniknęła, skuta lodem aż po miejsce gdzie łączy swe wody Selhoru...

    Napisano też, że w Asshai istnieją roczniki opowiadające o podobnej ciemności...

    Długa Noc dotarła także do Westeros...

    Fear is for the winter, my little lord, when the snows fall a hundred feet deep and the ice wind comes howling out of the north. Fear is for the long night, when the sun hides its face for years at a time, and little children are born and live and die all in darkness while the direwolves grow gaunt and hungry, and the white walkers move through the woods...

    Thousands and thousands of years ago, a winter fell that was cold and hard and endless beyond all memory of man. There came a night that lasted a generation, and kings shivered and died in their castles even as the swineherds in their hovels. Women smothered their children rather than see them starve, and cried, and felt their tears freeze on their cheeks...

    ... a wraz z nią pojawili się oni. Inni.

    In that darkness, the Others came for the first time. They were cold things, dead things, that hated iron and fire and the touch of the sun, and every creature with hot blood in its veins. They swept over holdfasts and cities and kingdoms, felled heroes and armies by the score, riding their pale dead horses and leading hosts of the slain. All the swords of men could not stay their advance, and even maidens and suckling babes found no pity in them. They hunted the maids through frozen forests, and fed their dead servants on the flesh of human children...

    Rozpoczęła się Wojna o Świt. Wojna o przetrwanie.

    Essos

    Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai dysponował całą potęgą Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dysponował Pięcioma Fortami, potężnymi fortecami z tajemniczego czarnego kamienia. W Krainach Cienia i Sothoryos stworzył również dwa ogromne miasta z tego samego budulca - Asshai i Yeen - do których mógł się wycofać w razie porażki. Przede wszystkim jednak miał Światłonoścę, czerwony miecz bohaterów, wykuty w Czternastu Płomieniach Valyrii i zahartowany w królewskiej krwi Nissy Nissy. Jednak czy starł się w bezpośrednim pojedynku ze swym przodkiem, Lwem Nocy? Nie wiemy. Wiemy jednak, że to on (a może ona?) zakończył Długą Noc w Essos.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesującą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jedynie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Kim jest kobieta z ogonem małpy?

    Bloodstone Emperor. Krwawnikowy Cesarz. Heliotropowy Cesarz.

    Bloodstone to angielska nazwa heliotropu, błędnie nazywanego krwawnikiem. To już wiemy z analizy poświęconej ostatniemu władcy WCŚ. Jednak heliotrop to także roślina. Jednym z jej gatunków jest heliotropium curassavicum, zwany nadmorskim heliotropem, słonym heliotropem, przepiórkową rośliną lub... chińską pietruszką (WCŚ i Yi Ti to martinowski odpowiednik Chin) lub... małpim ogonem!

    A płeć? W przepowiedniach nie ma znaczenia. Książę, którego obiecano, czy księżniczka, którą obiecano, młodszy czy młodsza valonqar - to bez znaczenia.

    Lew Nocy został w jakiś sposób powstrzymany. Widocznie nie służy mu tajemniczy czarny kamień pochodzący z kosmosu. Ale w Westeros inwazja Innych trwała w najlepsze.

    Westeros

    Jedna rzecz jest pewna. Główny zastęp Wielkiego Innego nie uderzył na Westeros. W legendach Starej Niani, w starożytnych księgach biblioteki Czarnego Zamku, nie ma najmniejszej wzmianki o istnieniu przywódcy Innych, istoty dalece potężniejszej niż Inni.

    Zastęp Innych ruszył z Krain Wiecznej Zimy, położonych na północnym biegunie Planetos. Po drodze nie zwiększył znacząco swojej siły - mroźne tereny dalekiej Północy były w dużym stopniu niezamieszkane. Jednak to wystarczyło, by zdobyć ufortyfikowane wzgórze zwane Pięścią Pierwszych Ludzi. Inni parli na południe, a ich armia rosła z każdym zabitym człowiekiem.

    Kolejną zaporą, która miała zatrzymać Innych, była Fosa Cailin. Dzieci Lasu po raz kolejny wykonały magiczny rytuał i użyły swojej najpotężniejszej broni - wodnego młota. Jednak tym razem nie udało im się zalać Przesmyku, podzielić Westeros na dwie części i oddzielić się od Innych wielkim akwenem wodnym. Los Pierwszych Ludzi i Dzieci Lasu wydawał się być przesądzony.

    Jednak wtedy pojawił się on. Ostatni bohater.

    Yet here and there in the fastness of the woods the children still lived in their wooden cities and hollow hills, and the faces in the trees kept watch. So as cold and death filled the earth, the last hero determined to seek out the children, in the hopes that their ancient magics could win back what the armies of men had lost. He set out into the dead lands with a sword, a horse, a dog, and a dozen companions. For years he searched, until he despaired of ever finding the children of the forest in their secret cities. One by one his friends died, and his horse, and finally even his dog, and his sword froze so hard the blade snapped when he tried to use it. And the Others smelled the hot blood in him, and came silent on his trail, stalking him with packs of pale white spiders big as hounds...

    Ostatni bohater zdołał jednak uratować się - być może z pomocą Dzieci Lasu - i wraz z pierwotnymi mieszkańcami Westeros znalazł sposób na pokonanie Innych...

    The armor of the Others is proof against most ordinary blades, if the tales can be believed, and their own swords are so cold they shatter steel. Fire will dismay them, though, and they are vulnerable to obsidian. I found one account of the Long Night that spoke of the last hero slaying Others with a blade of dragonsteel. Supposedly they could not stand against it.

    Tylko... skąd wziął się miecz ze smoczej stali w Westeros? Valyria jeszcze nie istniała, nie był to więc miecz valyriański. Wiemy jednak o innym orężu, który powstał w identyczny sposób, jak miecze valyriańskie - za pomocą magii ognia i krwi. Wiemy o Światłonoścy.

    Ostatnie niedobitki ludzi i Dzieci Lasu skryły się w fortecy Wielkiego Cesarstwa Świtu na południowym krańcu Westeros. W jedynym mieście kontynentu założonym przez największe imperium w dziejach Planetos - w Starym Mieście. Na Wyspie Bitwy. Pierwszej i najważniejszej bitwy w dziejach ludzkości. Bitwy o Świt.

    To właśnie fortecę z tajemniczego czarnego kamienia zaatakowali Inni w ostatnim akordzie Wojny o Świt. To stamtąd Krwawnikowy Cesarz, Azor Ahai, ostatni bohater ludzkości, poprowadził swoje wojska uzbrojone w obsydian. To tam jeden z Mieczy Poranka ze Świtem w dłoni dał ludzkości decydujące zwycięstwo. To stamtąd szarża pierwszych członków Nocnej Straży przepędziła ostatnich Innych na Północ.

    Wojna o Świt zakończyła się. Ludzkość zwyciężyła. Ale Inni przetrwali przez kolejne osiem tysiącleci. I właśnie zbliżają się do Muru. Nienaturalnie wielkiej budowli zbudowanej aby... No właśnie. Po co?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: 2.bp.blogspot.com

  •  
    S........1

    +33

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część IX - R'hllor i inne bóstwa

    Light our fire and protect us from the dark, blah, blah, light our way and keep us toasty warm, the night is full of terrors, save us from the scary thing, and blah blah blah some more.

    - żarliwa modlitwa Tyriona do R'hllora

    Pan Światła w pełnej krasie pojawia się dopiero w drugim tomie sagi. Wówczas poznajemy legendę o Azorze Ahai i dowiadujemy się o wiecznej wojnie R'hllora z Wielkim Innym. Wiara w Boga Ognia od tego momentu jest coraz liczniej reprezentowana w Westeros, swych wyznawców zdobywa i w Dorzeczu, i na Północy, a z rodziałów Davosa, Jona i Melisandre mamy okazję poznać praktycznie wszystkie dostępne informacje na temat R'hllora. Skupię się więc na kilku elementach tej religii, które budzą najwięcej zastrzeżeń i mogą rzucić więcej światła na Długą Noc.

    Czerwone bóstwo znikąd

    Pierwszym zastrzeżeniem do R'hllora jest uboga historia religii czerwonych kapłanów. Spójrzmy na inne kulty Westeros. Wiara w Siedmiu ma całą mitologię począwszy od Hugora ze Wzgórza, pierwszego króla Andalów koronowanego przez Ojca. Mamy bardzo szeroko opisaną historię inwazji Andalów i Wiary w Westeros, wypieranie starych wierzeń i w końcu zinstytucjonalizowanie Wiary oraz wybory Wielkiego Septona. Starzy bogowie byli zakorzenieni w Westeros przed przybyciem Pierwszych Ludzi, po Pakcie praktycznie cały kontynent nawrócił się na wiarę Dzieci Lasu, a później Północ zdołała oprzeć się Andalom i Siedmiu. Utopiony jest uznawany za przodka Żelaznych Ludzi, obdarzył względami Szarego Króla, a jego kult w pełni utrzymał się na Żelaznych Wyspach pomimo kilkukrotnych prób wciśnięcia tam Siedmiu.

    Jaka jest historia R'hllora? Wiemy tylko o jego wiecznej walce z Wielkim Innym i o przepowiedni powrotu Azora Ahai. A potem puff, wyznawcy czerwonego boga magicznie rozplenili się po Essos, gdzie stworzyli potężny i zorganizowany kult. Tej dziury obejmującej kilka tysiącleci nie zasypał żaden z kapłanów R'hllora. Ani Melisandre, która bardzo chętnie opowiada o czerwonym bóstwie przy każdej okazji, ani Thoros czy Moqorro, którzy też odgrywają poważną rolę w sadze. Zastanawiające jest, że mamy tylko jedno zaczepienie dotyczące najwcześniejszej historii R'hllora. Skoro Wielki Inny jest istotą liczącą sobie co najmniej 23 tys. lat (8 tys. lat od Długiej Nocy odjąć ok. 15 tys. lat od powstania Wielkiego Cesarstwa Świtu), to R'hllor powinien istnieć równie długo (hej, w końcu są w stanie 'wiecznej wojny'). Jednak w dziejach Planetos pierwszą wzmianką związaną z Panem Światła jest Azor Ahai, postać żyjąca w okolicach Długiej Nocy, czyli 8 tys. lat temu. Ze ŚLiO wiemy, że w WCŚ wierzono tylko w dwa bóstwa - Pannę Zrobioną ze Światła i Lwa Nocy (czyli Wielkiego Innego). O R'hllorze w odniesieniu do tamtych czasów nie wspomina nikt.

    Oczywiście można tutaj zauważyć podobieństwo między R'hllorem (Panem Światła), a Panną Zrobioną ze Światła, jednak jest to podobieństwo pozorne. Panna Zrobiona ze Światła jawi się raczej jako siła/istota/wstaw-inne-ciekawe-określenie równoważąca Lwa Nocy, a nie walcząca ze swoim mężem/kochankiem (przypominam, że założyciel i pierwszy władca WCŚ był ich dzieckiem). Dodatkowo to ona spuszcza ze smyczy Wielkiego Innego:

    Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    Wszystko to prowadzi do dość prostej konkluzji. Odwieczna wojna R'hllora i Wielkiego Innego to bujda. R'hllor nie objawił się na tysiąclecia przed Długą Nocą, tylko tuż przed nią. A skoro cały jego kult obraca się wokół odrodzonego na nowo Azora Ahai, to wniosek jest jeden. R'hllor i Azor Ahai to jedna i ta sama osoba.

    Płonące serce Pana Światła

    Kolejnym zastanawiającym elementem jest symbol R'hllora. Płonące serce wziął sobie na swój herb Stannis. Pierwsze skojarzenie jest dosyć oczywiste:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart

    Płonące serce to symbol utworzenia Światłonoścy, utworzenia płonącego oręża poprzez wbicie go w serce człowieka. Ale jest to też symbol magii krwi i ognia, którą tak chętnie posługują się kapłani i wyznawcy R'hllora. Melisandre żąda ofiary z Edrica Storma by obudzić kamiennego smoka, Victarion poświęca pojmanych ludzi R'hllorowi by zapewnić sobie korzystne wiatry, rycerze Stannisa chcą spalić Ashę i Theona by poprawić warunki atmosferyczne w okolicach Winterfell. Magia krwi i ognia jest też szeroko wykorzystywana przez Valyrian: tworzenie valyriańskiej stali z pomocą smoków i ofiar z niewolników, nieudana próba wyklucia smoków przez Aegona V, odrodzenie smoków za sprawą Daenerys - o pochodzeniu Valyrian i ich związkach z Azorem Ahai szerzej pisałem tutaj.

    Sam tytuł 'Pan Światła' również jest mocno mylący. Legenda o Azorze Ahai i początki kultu R'hllora pochodzą z Asshai, miasta - o ironio - pogrążonego w mroku, którego mury z tajemniczego czarnego kamienia piją światło. O wiele trafniejszy jest inny przydomek R'hllora - Bóg Płomienia i Cienia, który lepiej koreluje z jego pochodzeniem z Krain Cienia. A skoro już przy cieniach jesteśmy...

    There are no shadows in the dark. Shadows are the servants of the light, the children of fire. The brightest flame casts the darkest shadows.

    Ciekawe jest także porównanie przydomków R'hllora i Wielkiego Innego. Pan Światła - Pan Ciemności, Płonące Serce - Lodowa Dusza, Bóg Płomienia i Cienia - Bóg Nocy i Strachu. Świetnie oddaje to dualistyczną naturę kultu czerwonego bóstwa i idealnie pasuje do motywu przewodniego sagi - Pieśni Lodu i Ognia.

    Same cienie odgrywają niebagatelną rolę i pokazują, jaką potęgą dysponują czerwoni kapłani. Zabójcy spłodzeni przez Stannisa i Melisandre pozbawili życia Renly'ego i ser Cortnaya Penrose'a. Mają oni jednak swoje ograniczenia. Stannis nie ma już sił na trzeciego zabójcę, Davos nie zgodził się na udział w tym 'przedsięwzięciu', a Melisandre z jakichś powodów nie zaproponowała tego innym mężczyznom. Poza tym magia Dzieci Lasu nie pozwala im na przekroczenie niektórych barier:

    But here... this Storm‟s End is an old place. There are spells woven into the stones. Dark walls that no shadow can pass - ancient, forgotten, yet still in place.

    Stawia to Dzieci Lasu i starych bogów w opozycji do R'hllora. Sama Melisandre odczytuje zresztą swoją wizję Bloodravena i Brana w jednoznaczny sposób:

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Warto zauważyć, że kapłani R'hllora uznają inne bóstwa - starych bogów, Utopionego - za sługi Wielkiego Innego. Zastanawiająco mało uwagi poświęcają najpopularniejszej religii Westeros.

    Jeden bóg, jedno królestwo, jeden król

    Mowa oczywiście o Siedmiu. Wprawdzie Melisandre uważa ich za fałszywe bóstwa (a właściwie bóstwo, gdyż Siedmiu to jedno bóstwo o siedmiu aspektach), ale też tylko raz daje rzeczywisty pokaz wrogości wobec nich. Mowa oczywiściu o spaleniu ich posągów z septu na Smoczej Skale. Rytuał ten miał jednak poważniejsze znaczenie niż tylko desakracja świątyni - symbolizował odejście Stannisa i jego dworu od Siedmiu (przy czym sam Stannis jest ateistą, z czym się nie kryje) oraz odrodzenie Azora Ahai. Sama Melisandre nie waha się współpracować z Davosem i uznawać go za prawdziwie oddanego sługę Stannisa. Afronty wobec Wiary są rzeczywiście drobne w porównaniu z jawnym przyrównaniem duetu Bloodraven-Bran z czempionami Wielkiego Innego przez Melisandre czy określeniem Utopionego jako sługi Pana Ciemności przez Moqorro. Już ostrzej na temat R'hllora wypowiedział się Wielki Wróbel:

    Lord Stannis has turned from the truth of the Seven to worship a red demon, and his false faith has no place in these Seven Kingdoms.

    W analizie poświęconej Krwawnikowemu Cesarzowi zwracałem uwagę na wiele podobieństw między Kultem Gwiezdnej Mądrości a Wiarą - polecam w tym momencie powrót do dwóch ostatnich akapitów tego wpisu. Przeczytaliście? Wspaniale ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak widać obie religie są dość zbieżne, a dodajmy do tego jeszcze wspomianą siedzibę Dondarrionów - pamiętacie gwiaździsty płaszcz Lorda Błyskawicy? Cóż, jestem prawie pewny, że Kult Gwiezdnej Mądrości i Wiara mają wspólne korzenie. A skoro u ich podstawy stoi Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai, po Długiej Nocy znany jako R'hllor... To mamy trzy religie pochodzące od tego samego założyciela! I tak jak Siedmiu jest w rzeczywistości jednym bóstwem, tak te trzy kulty zwracają się do tego samego bóstwa i stoją w opozycji do 'stronnictwa ciemności', czyli Wielkiego Innego, starych bogów i Utopionego.

    Pamiętacie analizę planów Eurona Greyjoya? W podsumowaniu napisałem, że Euron w ostatecznym rozrachunku okaże się krwawym zbawcą Westeros. Podobnym zbawcą był Azor Ahai, ostatni i najkrwawszy władca Wielkiego Cesarstwa Świtu. I podobnym zbawcą byłby R'hllor, głodne bóstwo ognia, które pożąda ludzkich ofiar. Po stronie ludzkości będzie więc stała prawdziwa bestia, a jej starcie z Wielkim Innym będzie wojną zła ze złem.

    Mokry sen zwolenników Stannisa można streścić hasłem stanowiącym przeróbkę znanego nazistowskiego sloganu. Przy czym tym 'jednym bogiem' niekoniecznie musi być R'hllor.

    In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    I tak dotarliśmy do końca analiz poświęconych przyczynom i głównym aktorom Długiej Nocy. Pora ruszyć do przodu - w kolejnych częściach przyjrzymy się faktycznemu przebiegowi Długiej Nocy i Bitwie o Świt, zakończeniu ciemności i skutkom wygranej przez ludzkość wojny, aż w końcu dojdziemy do próby przewidzenia planów Martina i odkrycia kluczowej tajemnicy sagi - jak będzie wyglądać kolejna Długa Noc.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +34

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - ulubione postacie z sagi

    Gdzieś tam w którejś ankiecie rzuciłem taki pomysł, a to fajny materiał na luźne wpisy, które nie zajmą mi wiele czasu i może trochę rozruszają dyskusje pod tagiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ograniczam się do postaci ze ścisłego PLiO, więc odpada całkiem sporo ciekawych targaryeńskich królów i książąt. Nie przedłużając:

    10. Thoros z Myr 'Pijany Kapłan'
    No jak tu nie lubić gościa, który wygrywa turnieje płonącym mieczem? Postać Thorosa to jednak także głębsza historia. Najpierw jest kapłanem bez powołania, który oddaje się uciechom i zostaje pijackim kumplem króla Roberta. Później odzyskuje wiarę i jest kluczową postacią w partyzantce Dorzecza. W końcu po śmierci swojego kompana Błyskawicy i przejęciu władzy przez lady o kamiennym sercu ponownie zaczyna wątpić i tracić ducha. Mam nadzieję, że w książce pokaże jeszcze coś ciekawego i jego rola nie skończy się na śmierci za Murem.

    9. Jaqen H'ghar 'Więzień-Zabójca-Alchemik-Nowicjusz'
    Jedna z najbardziej tajemniczych postaci sagi. Nie wiadomo z jaką misją opuścił Braavos, nie wiadomo jak trafił do celi w Królewskiej Przystani. Wiadomo za to, że pięknie zaprezentował nam możliwości Ludzi bez Twarzy i pchnął Aryę w kierunku jej przeznaczenia. Wątek jego działań w Cytadeli może być jednym z najciekawszych w Wichrach Zimy. W co gra martinowskie bractwo asasynów? Chciałbym to wiedzieć!

    8. Drogo 'Khal Khalów'
    Facet z czterdziestoma tysiącami Dothraków pod sobą budzi respekt. Nie przegrał żadnej bitwy, ogarnął Daenerys (wtedy była jeszcze fajna). Koronacja Viserysa i obietnica podboju Westeros były za to jednymi z najmocniejszych scen pierwszego tomu sagi. Tylko tej głupoty po zranieniu żal. Z Drogo u boku Danka byłaby już dawno w Westeros. Warto wspomnieć także o świetnej serialowej kreacji khala - Jason Momoa naprawdę dał radę.

    7. Bronn 'Łotr znad Czarnego Nurtu'
    Najemnik o czarnym sercu. Świetny i chytry wojownik o ciętym języku. Lojalność jest dla niego niczym. Najpiękniejsze były jednak jego działania, gdy bezpośrednio nie pojawiał się na kartach książki - strollowanie Cersei i szybkie przejęcie zamku swojej żony było majstersztykiem. Od najemnika przez rycerza i dowódcę gwardii królewskiego namiestnika do tytułu lordowskiego i własnego zamku - całkiem niezła kariera. Oby i w serialu doczekał się swojego zamku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    6. Davos Seaworth 'Cebulowy Rycerz'
    W sadze nie ma ludzi bez skazy - nawet powszechnie szanowana i lubiana przez fanów sagi Cebulka ma plamy na swoim honorze. Karierę zrobił jeszcze lepszą niż Bronn - od przemytnika przez rycerza aż po lorda i królewskiego namiestnika. Jako jedyny może strzelić kontrolnego liścia Stannisowi (w przenośni oczywiście...). To chyba ta postać, której śmierć zaboli najbardziej.

    5. Doran Martell 'Trawa z Dorne'
    Gracz przez duże G. Przez kilkanaście lat tworzył misterny plan zemsty na Lannisterach. Najbardziej cierpliwa postać całej sagi, która jest gotowa czekać dekady, by osiągnąć cel. Gładko ograł Tywina i chyba jest jedyną postacią, która jest w stanie ograć Varysa czy Littlefingera. Jeśli nie zawiedzie go Arianne, to Dornijczycy mogą być jednymi ze zwycięzców Gry o Żelazny Tron. Jeśli Martin zafunduje mu tak żałosny los jak scenarzyści serialu, to osobiście powiodę na jego posiadłość tłum z pochodniami i widłami!

    4. Jaime Lannister 'Złota Ręka'
    Od szui do bohatera (najbardziej kojarzy mi się ze... Snapem z Harry'ego Pottera). Ale nawet jako ten zły Jaime był fajnym czarnym charakterem. Jak trzeba było wyrzucić gówniaka za okno to go wyrzucił, jak trzeba było rozmówić się z Nedem to się rozmówił. Nawet po przemianie spowodowanej stratą ręki nie stracił jaj i miał zamiar zafundować kolejnemu dzieciakowi lot nad murami Riverrun. Szkoda tylko, że w serialu tak późno uwolnił się z sideł Cersei. Podsumowując - kolejna ciekawa postać z głębszą historią i motywami.

    3. Stannis Baratheon 'Stannis the Mannis'
    Jedyny Prawdziwy Król. Gość, który szczękami byłby w stanie skruszyć Mur. Stannisowi książkowemu oddano już wiele hołdów - niech miejsce w pierwszej trójce będzie jednym z nich. O serialowym fanatyku i podnóżku Melisandre postarajmy się zapomnieć.

    2. Oberyn Martell 'Żmija z Dorne'
    Prawdziwy człowiek renesansu. Studiował w Cytadeli, został mistrzem trucizn, założył własną kompanię najemniczą, odchował gromadkę córek. Kolejna bardzo charyzmatyczna postać. Szkoda tego momentu arogancji w walce z Górą.

    1. Euron Greyjoy 'Amfetaminowy Pirat'
    Czy mogło być inaczej? Przy moim oddaniu do najczarniejszych charakterów i najgorszych zakończeń - nie. Euron jest najmroczniejszą postacią sagi. Gwałciciel, bratobójca, królobójca - być może w przyszłości także bogobójca. Psychopata i ćpun w valyriańskiej zbroi. Nawet serialowy Euron zaskarbił sobie sympatię mimo marności jego pierwszych scen. Postać której kibicuję najbardziej - obok Wielkiego Innego oczywiście ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co o tym myślicie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak wygląda wasz top 3/5/10? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +84

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VIII - Inni

    Inni, Białe Cienie, Biali Wędrowcy, Zimni Bogowie. Od samego początku sagi czekamy na ich inwazję. Czekamy na rozwiązanie zagadki, która pojawiła się w prologu Gry o Tron. Czekamy, aż nadejdzie ciemność, zimno i śmierć.

    Niewątpliwie główni aktorzy Długiej Nocy i największe zagrożenie dla królestw ludzi najbardziej rozpalają wyobraźnię fanów PLiO. Są niezrozumiałym zagrożeniem, może nawet żywiołem, o którym wiemy bardzo mało. Nie znamy ich motywów, historii, celów. Pojawili się osiem tysiącleci temu i niedługo pojawią się ponownie.

    Nie będę w tym miejscu analizował informacji z serialu - uważam, że poszedł on swoją drogą, a Inni są kimś/czymś znacznie więcej niż tylko efektem nieudanego eksperymentu Dzieci Lasu. Wskazują zresztą na to różne uproszczenia, chociażby Nocny Król jako Wielki Inny (totalnie dwie różne postacie z różnych momentów historii Westeros).

    Kim więc są?

    Upiory

    Spośród istot ciągnących z dalekiej północy możemy wyróżnić ich trzy rodzaje:
    - Wielkiego Innego, domniemanego przywódcę Innych
    - Samych Innych, Białych Wędrowców etc.
    - Upiory, czyli ożywionych martwych
    Zacznijmy od dołu drabinki. Upiory są sługami Innych, ożywionymi trupami bez własnej woli, za to z żądzą zabijania. Zachowują jednak cząstkę pamięci - Othor wiedział gdzie szukać kwater Lorda Dowódcy, zaś Thistle potrafiła rozpoznać Varamyra Sześć Skór, mimo że jego dusza znajdowała się już w jego wilku. W każdym razie są idealnymi żołnierzami - posłuszni, wytrzymali (są w stanie przetrwać najgorsze rany, w końcu są martwi) i podatni tylko na ogień. Są jednak prawdopodobnie odporne na smocze szkło (Sam nie zdołał nim zabić Małego Paula). Są też oczywiście ożywione zwierzęta - konie czy niedźwiedzie - ale wydają się działać na identycznych zasadach co ludzkie upiory.

    Inni

    Biali Wędrowcy to główne zagrożenie dla ludzi. O ile główną siłą upiorów jest liczebność i wytrzymałość, o tyle Biali Wędrowcy mogą zostać zabici tylko za pomocą obsydianu lub smoczej stali. Nie da się z nimi walczyć zwykłym mieczem - rozpada się w starciu z kryształowym, lodowym orężem Innych. Są w stanie ożywiać zmarłych jako swoje sługi, tworzyć niewyobrażalne rzeczy z lodu (m. in. wielkie pająki), zamieniać ludzki noworodki w kolejnych Białych Wędrowców, ale także obcować płciowo z ludźmi i płodzić pół-ludzkie istoty. Nienawidzą ciepła i ognia, nienawidzą żywych istot.

    Po Długiej Nocy kilkukrotnie ujawniali swoją obecność. A to wysłali przedstawicielkę na Mur, by uwiodła Lorda Dowódcę, a to sprzątną patrol zwiadowców z Nocnej Straży. Niestety póki co nie mają szczęścia do grubasów z kawałkiem smoczego szkła.

    Wielki Inny

    Skupmy się teraz na Wielkim Innym, gdyż to on jest kluczem do rozwikłania zagadki. W poprzednich częściach kilkukrotnie sygnalizowałem, że istnieje wiele podobieństw między Wielkim Innym a Lwem Nocy, yitijskim bóstwem i ojcem pierwszego władcy WCŚ. Tak jak Wielki Inny był i jest (domniemanym) przywódcą inwazji na Westeros, tak Lew Nocy był i jest głównym zagrożeniem na Dalszym Wschodzie Essos. Obaj byli przeciwnikami ludzi podczas Długiej Nocy. Przeciwko nim zbudowano potężne fortyfikacje - Mur w Westeros i Pięć Fortów w Essos. Zbyt wiele podobieństw, by można było mówić o pomyłce. Wielki Inny i Lew Nocy to ta sama postać.

    O Lwie Nocy wiemy nadspodziewanie dużo. Pisałem o nim szerzej w poprzednich częściach, więc ograniczę się szybkiego przypomnienia w postaci cytatów ze ŚLiO i sagi:

    Na początku (...) cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (...) tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła

    Żaden opis Yi Ti nie mógłby być kompletny bez wzmianki o Pięciu Fortach (...) Niektórzy twierdzą, że zbudował je Perłowy Cesarz* u zarania Wielkiego Cesarstwa, by zabronić Lwu Nocy i jego demonom wstępu do krainy człowieka...

    *Syn Boga na Ziemi i wnuk Lwa Nocy.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jednie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację*, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    *Chodzi o zamordowanie Ametystowej Cesarzowej przez jej brata Krwawnikowego Cesarza.

    Beyond her was a man with a lion's head seated on a throne, carved of ebony.

    - rozdział Aryi, tuż po wejściu do Domu Czerni i Bieli.

    The Weeping Woman was the favorite of old women, Arya saw; rich men preferred the Lion of Night, poor men the Hooded Wayfarer.

    - Arya o preferencjach wyznawców Boga o Wielu Twarzach.

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common."
    "Him of Many Faces."
    "And many names," the kindly man had said. "In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him . . . else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    - opowieść mentora Aryi o początkach Ludzi bez Twarzy.

    Mamy więc reprezentację boga śmierci, ale też coś w rodzaju bicza bożego na ludzi. Widoczna jest też jego zależność od Panny Zrobionej ze Światła, czyli po prostu słońca. Najpierw musi nadejść Długa Noc, dopiero wówczas Lew Nocy będzie w stanie 'uwolnić swój gniew'. Ważną wzmianką jest ta o Pięciu Fortach. Zostały one zbudowane za panowania Perłowego Cesarza, kilka tysięcy lat przed Długą Nocą, co znaczy, że Lew Nocy był zagrożeniem już znacznie wcześniej. A przede wszystkim - fakt, że Lew Nocy był ojcem pierwszego władcy WCŚ (samo cesarstwo powstało wg moich szacunków jakieś 15 tys. lat przed wydarzeniami z sagi, czyli 7 tys. lat przed Długą Nocą), wyklucza stworzenie Innych przez Dzieci Lasu w odpowiedzi na inwazję Pierwszych Ludzi.

    O ile westeroskie legendy nie wspominają o przywódcy Innych, o tyle kolejne informacje o nim dostajemy od Melisandre i Moqorro. Według kapłanów czerwonego boga R'hllor i Wielki Inny są jedynymi bóstwami. Wszelkie inne bóstwa: Utopiony Bóg, starzy bogowie Północy i tak dalej, są sługami Wielkiego Innego. Wielki Inny symbolizuje ciemność, zimno i śmierć - świetnie pokrywa się to z atrybutami Lwa Nocy, który pojawia się wraz Długą Nocą.

    Pojawia się w tym momencie pytanie, czy Wielki Inny jest tak naprawdę zły. Z punktu widzenia mieszkańców Planetos oczywiście tak. Zastanówmy się jednak. W Westeros najpierw panował szalony władca, który dla własnej uciechy palił ludzi. Przyczynił się do wybuchu wojny domowej, która pochłonęła tysiące istnień, w tym i tych najbardziej niewinnych jak jego wnuki. Po nim na tronie zasiadł król pijak, po którego śmierci wybuchła kolejna wojna domowa. W niej, oprócz tradycyjnego wyżynania się na polach bitew, doszło do morderstw na ślubach, wybijania całych rodów, porwań, otruć i gwałtów. W tym samym czasie w Essos wielki khal ruszył na żer by dać swemu synowi tron na innym kontynencie. Później jego khaleesi wykorzystując czarnomagiczny rytuał przyzwała ponownie smoki, a jej niekonwecjonalne metody rządzenia doprowadziły do cierpień tysięcy. W końcu w samym Yi Ti, okaleczonej pozostałości Wielkiego Cesarstwa Świtu, cesarz nie ma realnej władzy, a jego państwo jest w kawałkach. W różnych miejscach Dalszego Wschodu, w Asshai, K'Dath czy Neferze, dochodzi do niewyobrażalnych rzeczy. Czy taki świat zasługuje na istnienie?

    Lew Nocy vs Krwawnikowy Cesarz

    Zastanawiające jest przedstawienie Lwa Nocy jako wroga ludzkości jeszcze przed Długą Nocą. Niestety za mało wiemy o tym okresie, a samo przypisanie Pięciu Fortów do Perłowego Cesarze jest obarczone sporym marginesem błędu. Możemy przypuszczać - o czym pisałem w czwartej części analizy - że twórcą Asshai i Yeen jest Krwawnikowy Cesarz. Co jeśli Pięć Fortów również jest jego dziełem? Wówczas mroczny władca WCŚ, który wywołał Długą Noc, jawi się w nieco innym świetle. Odwróćmy na chwilę całą jego historię. Co jeśli Krwawnikowy Cesarz specjalnie sprowokował Długą Noc, by zmierzyć się z Lwem Nocy i uratować świat? Co jeśli legenda o Azorze Ahai jest prawdziwa i rzeczywiście poświęcił on swoją siostrę i/lub żonę w obmierzłym rytuale by pokonać Lwa Nocy i uwolnić ludzkość od wiszącego nad nią miecza Damoklesa? Co jeśli to Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai jest odwiecznym wrogiem Lwa Nocy, Wielkiego Innego?

    Wszystkie nitki łączą się w jednym punkcie. R'hllor.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: awoiaf.westeros.org

  •  
    S........1

    +34

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VII - Dzieci Lasu

    Przed nami siódma część analizy, więc wypadałoby zrobić małe podsumowanie. Wiemy gdzie i kiedy wystąpiła Długa Noc oraz co mogło doprowadzić do takiego zjawiska w rzeczywistości. Poznaliśmy głównego sprawcę Długiej Nocy - Krwawnikowego Cesarza Azora Ahai - i prześledziliśmy jego pochodzenie do kilku pokoleń wstecz. W końcu dotarliśmy do westeroskich potomków Wielkiego Cesarstwa Świtu - Dayne'ów i Targaryenów. Pora więc wrócić na kontynent, na którym w większości dzieje się saga.

    Znaczenie Dzieci Lasu, tych, którzy śpiewają pieśń ziemi, póki co nie jest do końca jasne. Wydają się być pozytywnymi postaciami, wymierającą rasą, której pozostało już tylko trwanie w podziemiach. Jednak wizerunek miłych elfów może być mylący, a Dzieci Lasu mogą odegrać kluczową rolę w ostatecznej rozgrywce - i to niekoniecznie po stronie ludzkości.

    Dzieci Lasu, obok olbrzymów, są uważane za pierwotną humanoidalną rasę zamieszkującą Westeros. Nie wiadomo czy są rzeczywistymi tubylcami czy też przybyli z innego miejsca. W momencie przybycia Pierwszych Ludzi siedziby Dzieci były rozsiane po całym kontynencie nie licząc Dorne i Żelaznych Wysp - w końcu w obu tych krainach trudno o lasy. Mimo że nie znały pisma, to przekazywały historie swego ludu we własnym języku, Prawdziwej Mowie.

    Pomimo drobnej postury, Dzieci Lasu nieźle radziły sobie i w walkach z olbrzymami, i w walkach z ludźmi. Używały broni z obsydianu i czardrzewa, a przede wszystkim władały potężną magią. Kontrolowały zwierzęta, znały sztukę wargowania, potrafiły rozmawiać ze zmarłymi. W swoich szeregach miały zielonych jasnowidzów, zaś twarze wyryte w czardrzewach pozwalały im szpiegować swoich wrogów. A co najważniejsze - potrafiły wykonać rytuał znany jako wodny młot.

    Przybycie Pierwszych Ludzi około roku 12000 BC było ogromnym zagrożeniem dla Dzieci Lasu. Ludzie byli więksi i silniejsi, mieli broń z brązu i ogień, a ich apetyt na ziemię rósł z każdą kolejną grupą, która przekroczyła pas lądu między Dorne a Essos. Dzieci były spychane coraz bardziej na północ i zachód, aż w końcu zdecydowały się na użycie swojej wunderwaffe.

    Wodny młot podejrzanie przypomina wszelkie czarnomagiczne rytuały, z którymi mieliśmy do czynienia w sadze. Setki zielonych jasnowidzów zebrały się na Wyspie Twarzy lub w Fosie Cailin i złożyli ofiarę z tysiąca pojmanych ludzi - a być może także własnego potomstwa. Wodny młot zamienił Ramię Dorne w Złamane Ramię Dorne i archipelag Stopni, a lądowe połączenie między Westeros a Esso przestało istnieć. Na powstrzymanie ludzi było już jednak za późno - wprawdzie nie mogli już przemieszczać się do Westeros (Pierwsi Ludzie nie znali się na żegludze), ale było ich wystarczająco wielu w Westeros.

    Mimo wszystko ten pokaz siły zrobił wrażenie na ludziach. Około roku 10000 BC podpisali oni Pakt, który zakończył wojny między Pierwszymi Ludźmi a Dziećmi Lasu. Dzieci zachowały lasy, ludzie mogli do woli zajmować tereny niezalesione, nad przestrzeganiem Paktu czuwał święty zakon Zielonych Ludzi, który rezydował na Wyspie Twarzy - w miejscu zawarcia pokoju. Zakończyła się Era Świtu, rozpoczęła się Era Herosów.

    Z czasem Pierwsi Ludzie przyjęli wiarę w święte drzewa, a zwyczaj modlenia się do czardrzewa z wyrytą twarzą przetrwał na Północy przez kolejne tysiące lat. Trzeba przyznać, że pokojowe współistnienie przyniosło wiele korzyści obu stronom. Pierwsi Ludzie lepiej nadawali się do walki z olbrzymami, zaś magiczne umiejętności Dzieci Lasu znalazły poważanie wśród ludzi. To Dzieci nauczyły ludzi korzystać z kruków. Nieprzypadkowo też ród władający okolicami Fosy Cailin (jednej z głównych siedzib Dzieci obok Wyspy Twarzy) - Reedowie - zna sztuki przypisywane Dzieciom Lasu. I to sztuki najpotężniejsze - wprawdzie umiejętność wargowania w przypadku Howlanda Reeda jest tylko domniemana, ale już zielone sny jego syna Jojena są w stu procentach prawdziwe. Dodatkowo Dzieci Lasu przyłożyły rękę do potężnych fortyfikacji takich jak Koniec Burzy czy Mur.

    Długa Noc i inwazja Andalów

    Aż w końcu zapadła ciemność, a z nią przybyli Inni. Wrogowie wszystkiego co żywe.

    Pierwsi Ludzie i Dzieci Lasu walczyli ramię w ramię. Dzieci po raz kolejny sięgnęły po wunderwaffe i próbowały zalać okolice Fosy Cailin - najwęższe miejsce Westeros. Niestety ze średnim skutkiem (hej, polaliście wodą lodowe istoty), bowiem nie udało się podzielić kontynentu, a jedynie stworzyć ogromne bagna. W końcu jednak Ostatni Bohater i Dzieci Lasu wpadli na pomysł użycia smoczego szkła, obsydianu. Inni dostali łomot w Bitwie o Świt i uciekli na daleką północ. Zwycięzcy postawili ogromne ogrodzenie, zatrudnili ochronę w czarnych kubraczkach i dalej żyli długo i szczęśliwie.

    Pojawiały się jednak zadrażnienia. Nieprzypadkowo Dzieci Lasu przesuwały się coraz bardziej na północ - nawet za Mur. To Dzieci Lasu wspierały Króla Wargów w jego wojnie ze Starkami. Wprawdzie nadal zaopatrywały Nocną Straż w obsydian, ale coś zaczęło się popsuć w stosunkach między Dziećmi a ludźmi.

    Szansę na utrzymanie pokojowych stosunków ostatecznie pogrzebali Andalowie. Ich nie obchodził Pakt, mieli ze sobą stal i zaczęli walczyć z Dziećmi Lasu i Pierwszymi Ludźmi. Nie pomogły magiczne umiejętności Dzieci, nie wystarczył sojusz Durrandonów z Dziećmi z Dorzecza, w końcu andalski król Erreg Bratobójca wyciął święty gaj na Wysokim Sercu, a Dzieci uciekły na północ. Wraz z nimi zniknęła Stara Wiara - inwazję Siedmiu powstrzymała dopiero niezdobyta od południa Fosa Cailin i bagna Przesmyku.

    Dzieci Lasu znikają ze sceny...

    Bran, the children of the forest have been dead and gone for thousands of years. All that is left of them are the faces in the trees.

    Wprawdzie maester Luwin nie ma racji, ale faktem jest, że Dzieci Lasu zniknęły. Zapewne jakieś resztki w postaci zakonu Zielonych Ludzi przetrwały na Wyspie Twarzy, być może część wymieszała się z rodami z Przesmyku, z pewnością żyją jeszcze za Murem. Skupmy się więc na tych trzech głównych miejscach i czwartym pobocznym, o którym wspominałem powyżej - Wysokim Sercu.

    Wyspa Twarzy leży na największym jeziorze Westeros - Oku Boga. Wszystkie drzewa na wyspie mają wyryte twarze. Pieczę nad nimi sprawuje zakon Zielonych Ludzi. Znana jest także legenda o Zielonym Królu, który władał jeziorem w Erze Herosów. Ważniejszy jest fakt, że Wyspa Twarzy jest jednym z miejsc, z którego można aktywować wodny młot. Dodatkowo to tutaj przypłynął Howland Reed podczas sławnego turnieju w Harrenhal (vide historia o Rycerzu Roześmianego Drzewa).

    Fosa Cailin jest drugim istotnym punktem. Leży na Przesmyku, wśród ruin stoi jeszcze Wieża Dzieci. Jej szczyt jest zniszczony, a pozostałości rozsiane wokół wieży - moim zdaniem to efekt drugiego wodnego młota, mniej udanego, gdyż nie udało się całkowicie zalać okolicy. Co ciekawsze, Fosa Cailin jest zbudowana z czarnego bazaltu - pamiętacie ]Krwawnikowego Cesarza i jego czarne kamienie[(https://gotologia.blogspot.com/2017/11/duga-noc-czesc-iii-krwawnikowy-cesarz-i.html)?

    Skoro jesteśmy w okolicach Dorzecza, to odwiedźmy jeszcze Wysokie Serce. Rolę tego miejsca - a właściwie ostatniej i jedynej lokatorki wzgórza - szerzej opisywałem tutaj. Duch z Wysokiego Serca z jakiegoś powodu nakłonił Targaryenów do małżeństwa Aerysa Szalonego ze swoją siostrą. Z małżeństwa tego zrodził się książę, którego obiecano.

    ... ale niedługo na nią wrócą

    Siedziba Dzieci Lasu za Murem wskazuje nam prawdziwe intencje naszych małych elfów. Wprawdzie wydają się być one jak najbardziej dobre, ale czy na pewno tak jest?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment … but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    Wizja Melisandre w jednoznaczny sposób pokazuje Bloodravena (drewniana biała twarz, tysiąc czerwonych oczu - Bloodraven jest albinosem, a za czasów jego namiestnikowania w Królewskiej Przystani mawiano, że ma tysiąc i jedno oko, co odzwierciedlało jego varysowe umiejętności w odkrywaniu wszelkich sekretów) i Brana (chłopiec z twarzą wilka).

    He sees me. Bloodraven musi władać doprawdy wspaniałą magią, skoro jest w stanie wedrzeć się w wizje jednej z najpotężniejszych kapłanek R'hllora. Ale czy jest wrogiem Melisandre? (a może ojcem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)) Kapłani R'hllora nieźle radzą sobie z identyfikacją zagrożeń - oczywiście pierwszym z brzegu przykładem jest sama Melisandre, która przewidziała zamach maestera Cressena w prologu Starcia Królów. Ale jeszcze lepszy jest w tym Moqorro:

    "Your Drowned God is a demon," the black priest Moqorro said afterward. "He is no more than a thrall of the Other, the dark god whose name must not be spoken."

    Czy Bloodraven jest sługą Innych? Melisandre wydaje się nie mieć wątpliwości...

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face … they were his servants, surely … his champions, as Stannis was hers.

    Oczywiście Melisandre nie zawsze w stu procentach poprawnie interpretuje swoje wizje. Tak było chociażby z Alys Karstark, któa została pomylona z Aryą Stark. Jednak zawsze jest w nich ziarno prawdy. Podobnie jest i tutaj. Dzieci Lasu nie są sługami Innych, ale niewątpliwie grają póki co w jednej drużynie.

    Prześledźmy jeszcze raz ich historię. Najpierw (co oczywiste) walczą z ludźmi, jednak po podpisaniu Paktu następują dwa tysiąclecia pełnego pokoju między dwiema rasami. W czasie Długiej Nocy walczą z Innymi, pomagają przy budowie Muru, ale później ich stosunki z ludźmi zaczynają się psuć. Pojawiają się konflikty, Dzieci Lasu przenoszą się za Mur. To dość zastanawiające. Skoro zbudowano Mur, to spodziewano się powrotu Innych (ergo nie zniszczono ich, a tylko przepędzono do Krain Wiecznej Zimy). Dlaczego więc Dzieci Lasu przeniosły się do rejonu najbardziej zagrożonego inwazją Innych?

    Oczywiście stosunki z ludźmi ostatecznie zostały zniszczone podczas inwazji Andalów. Przepędzenie resztek Dzieci Lasu z krain na południe od Przesmyku, zniszczenie świętego gaju - to wystarczyło, by znienawidzić ludzkość. I wystarczy, by zbratać się z wrogiem - Innymi - do przepędzenia najeźdźców okupujących od tysiącleci tereny Dzieci Lasu. Trzeba ich tylko na siebie napuścić, zawczasu zachomikować dość obsydianu i dać obu stronom narzędzia do wzajemnej eksterminacji.

    Jaka jest w tym wszystkim rola Innych i jakie są zapatrywania Wielkiego Innego na deal z Dziećmi Lasu? O tym w kolejnej części analizy. Jaka jest w tym rola Bloodravena i Brana - mam nadzieję, że w którejś z następnych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Serial
    No cóż, trzeba jeszcze wytłumaczyć się z serialowych Dzieci Lasu, które stworzyły Nocnego Króla. Krótko mówiąc - w serialu nie było czasu na przedstawienie wszystkich legend Essos i Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dostaliśmy więc uproszczoną historię o Dzieciach Lasu tworzących złych Innych w celu obrony przed ludźmi i o dobrym Azorze Ahai, który uratował świat (i zrobi to ponownie jako Jon Snow na smoku z białowłosą królową u boku, którzy poświęcą swoje życie). Naprawdę wierzycie, że Martin sprzeda nam (o ile zdąży) zakończenie w stylu Władcy Pierścieni?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +13

    Dobra Mirki, widzę że zainteresowanie tagiem trochę siadło, więc pyk ankieta badania nastrojów.
    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf #gotologia

    Kontynuować pisanie pod tagiem #gotologia?

    • 22 głosy (20.18%)
      Rzuć to wszystko i wyjedź za Mur
    • 87 głosów (79.82%)
      Ciśnij dalej jak Stannis po Żelazny Tron
  •  

    Jaki jest westeroski odpowiednik znanego ludowego porzekadła "kupując kebaba osiedlasz Araba"?

    pokaż spoiler Nocując u Crastera osiedlasz white walkera.

    #heheszki #pdk #plio #asoiaf #got #gameofthrones

  •  
    S........1

    +23

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VI - Dayne'owie i starożytne miecze

    Ród Dayne'ów, niegdyś królów Torrentine, od początku sagi budzi ogromne zainteresowanie, chociaż póki co jego rola wydaje się być raczej drugoplanowa. Poznajemy Asharę, prawdopodobną ukochaną Neda i domniemaną matkę Jona Snow, która popełniła samobójstwo krótko po upadku Targaryenów. Arthur nosił zaszczytne miano Miecza Poranka i zginął z ręki lorda Starka. Młody Edric Stark, obecny lord Starfall, jest członkiem Bractwa bez Chorągwi, zaś jego ciotka Allyria była zaręczona z Lordem Błyskawicą. W końcu Gerold, Ciemna Gwiazda, bierze udział w nieudanym spisku księżniczki Arianne i pozbawia Myrcellę ucha.

    W historii Westeros przewinęło się kilka istotnych postaci z tego rodu. Król Samwell Gwiezdny Ogień złupił Stare Miasto, zaś Vorian Miecz Wieczoru został pokonany przez Nymerię i odesłany na Mur. Jego krewniak, Davos Miecz Poranka, został trzecim mężem rhoynarskiej księżniczki. Joffrey był kolejnym, który złupił Stare Miasto, zaś Ulrick był jeszcze jednym Mieczem Poranka. W końcu lady Dyanna została żoną króla Maekara I.

    Początkowo dość powszechnie przypuszczano, że Dayne'owie są Valyrianami - lub chociaż ich bliskimi kuzynami. Pogląd ten opierano na fakcie, iż, trójka znanych z wyglądu Dayne'ów - Ashara, Edric i Gerold - miała/ma fioletowe oczy. Dodatkowo Edric i Gerold mają bardzo jasne, niemal srebrne włosy (ten drugi z czarnym pasemkiem). Ostatecznie Martin stwierdził, że Dayne'owie nie pochodzą od Valyrian, a są po prostu Pierwszymi Ludźmi, co zamykałoby temat. Jednak zostawia to dość mocno uchylone drzwi.

    Rasy Lodu i Ognia

    Właściwie jest to temat na osobny wpis, więc w dużym skrócie: w Westeros istnieją obecnie cztery główne 'rasy' ludzkie: Pierwsi Ludzie, którzy przybyli na kontynent ok. roku 12000 BC; Andalowie, którzy rozpoczęli swoją inwazję między 6000 BC a 2000 BC; Rhoynarowie, których przywlekła ze sobą Nymeria w 700 BC; aż w końcu Valyrianie, którzy założyli swoją kolonię na Smoczej Skale w 326 BC. Dayne'owie datują początki swojego rodu na ok. 10000 BC wprawdzie wpasowują się w chronologię (Pierwsi Ludzie przybyli najpierw do Dorne po istniejącym wówczas lądowym połączeniu między Westeros a Essos), ale w typowy wygląd Pierwszych Ludzi już nie. Weźmy choćby Starków czy inne rody Północy - posiadające najczystszą krew Pierwszych Ludzi na południe od Muru. Weźmy Wolnych Ludzi - nie przypominają za bardzo Valyrian, prawda? Przedstawiciele typowo andalskich rodów - Arrynów czy Tyrellów - również nie posiadają valyriańskiego wyglądu, nie wspominając już o Rhoynarach. Ba, Dayne'owie nie są podobni nawet do innych Dornijczyków:

    All three sorts seemed well represented in Doran’s retinue. The salty Dornishmen were lithe and dark, with smooth olive skin and long black hair streaming in the wind. The sandy Dornishmen were even darker, their faces burned brown by the hot Dornish sun. They wound long bright scarfs around their helms to ward off sunstroke. The stony Dornishmen were biggest and fairest, sons of the Andals and the First Men, brownhaired or blond, with faces that freckled or burned in the sun instead of browning.

    Pozostają więc tylko Valyrianie, z którymi nie licząc Dyanny Dayne'owie się nie mieszali. Valyrianie... lub ich przodkowie.

    Jasne miecze

    “And now it begins,” said Ser Arthur Dayne, the Sword of the Morning. He unsheathed Dawn and held it with both hands. The blade was pale as milkglass, alive with light.

    Świt, oprócz nietypowego wyglądu Dayne'ów, jest drugą przyczyną ich wyjątkowości. Miecz wykuty z serca meteorytu nie przypomina ani zwykłego stalowego oręża, ani jeszcze bardziej znanych ostrzy valyriańskich. Jednocześnie Świt ma właściwości najlepszych mieczy Valyrian - niesamowitą ostrość i lekkość.

    Nietypowa jest także tradycja dzierżenia tego oręża - nie przechodzi on z lorda na lorda, ale jest tak jakby własnością całego rodu i tylko najbardziej godni Dayne'owie mają prawo nim władać i nosić zaszczytny tytuł Miecza Poranka. Są też okresy, w których żaden z Dayne'ów Świtu nie używa - tak jest chociażby od śmierci ser Arthura pod Wieżą Radości.

    Świt wydaje się być idealnym kandydatem na Światłonoścę i taki wariant rozważał już DaeL. Oczywiście niemal wszystkie elementy tutaj do siebie pasują, ale tylko przy założeniu, że Azor Ahai miał dobre intencje, a Światłonośca rzeczywiście pozwolił mu zakończyć Długą Noc. Jak wiemy z poprzedniej części analizy wcale tak nie musiało być. Dodatkowo założeniu, że Azor Ahai jest zbawcą oznacza, że zbawcą jest ktoś najprawdopodobniej ktoś z dwójki Targaryenów - Jon lub Daenerys. Musielibyśmy się mocno nagimnastykować, żeby powiązać ich z Dayne'ami (Jon jako syn Ashary i Neda? Danerys jako córka Arthura i Rhaelli?). Jest jeszcze ewentualnie opcja, że któreś z nich dostanie Świt na podobnej zasadzie jak Jon dostał Długi Pazur od Jeora Mormonta.

    Jeśli jednak Świt nie jest Światłonoścą, to czym jest?

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Dokładnie tak! Takie same miecze dzierżyli w dłoniach starożytni cesarze WCŚ, których zobaczyła we śnie Daenerys Targaryen niedługo przed wykluciem smoków. Ich wygląd pasuje zarówno do Valyrian, jak i do Dayne'ów. Mamy więc brakujące ogniwo - Dayne'owie są w rzeczywistości potomkami władców największego imperium w dziejach. Razem z Pierwszymi Ludźmi dotarli do Westeros, gdzie wykuli miecz z serca spadającej gwiazdy i założyli swoją siedzibę.

    A Valyrianie? Również wywodzą się z WCŚ. Ale z nieco innej gałęzi.

    Ciemne miecze

    Dualizm jest dość częstym motywem w sadze (choćby R'hllor vs Wielki Inny), nie inaczej jest w przypadku mieczy. Valyriańska stal jest ciemna w odróżnieniu od mlecznobiałego Świtu. Nazwy targaryeńskich mieczy - Mroczna Siostra i Blackfyre (Czarny Ogień) - są nacechowane negatywnie, podczas gdy Świt jest obietnicą słońca i światła. Zresztą większość valyriańskich oręży ma kiepsko kojarzące się imiona - Jad Serca, Smętna Dama, Zmierzch, Czerwony Deszcz, Wdowi Płacz, Lament czy w końcu Twórca Sierot.

    Sam proces tworzenia valyriańskich mieczy jest zresztą bardzo podobny do tego, w którym powstał Światłonośca. Obecnie jedynie kowale z Qohoru potrafią przekuwać valyriańską stal tak aby nie straciła ona swoich właściwości (vide Lód, Wdowi Płacz i Wierny Przysiędze). Maester Pol odkrył w jaki sposób to się dzieje - qohoriccy kowale poświęcają życie niewolników przy wykuwaniu oręża. Jestem przekonany, że jest to zapożyczenie od Valyrian, którzy niewolników mieli pod dostatkiem. Mamy więc ogień i krew, potrzebne do stworzenia magicznego oręża.

    Skoro tak, to Valyrianie jak najbardziej mogą pochodzić od jednego z władców WCŚ. Od ostatniego i najbardziej mrocznego władcy. Krwawnikowego Cesarza, Azora Ahai, który pierwszego Światłonoścę wykuł w Czternastu Płomieniach Valyrii i zahartował w sercu swojej siostry i żony.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: awoiaf.westeros.org

    +: r........o, masowe-duraczenie +21 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów