•  

    Sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza. Obiekt najpierw jaśniał, potem osłabł i teraz ma stały blask. Bieżący wykres blasku poniżej.

    Ale mam szczęście! Wygląda na to, że miałem obserwować jeden układ zaćmieniowy, a w gratisie dostałem drugi :). Ta zmiana blasku w górę i w dół bierze się z tego, że obydwie gwiazdy w układzie podwójnym są mega-blisko siebie, przez co działają na siebie mocno pływami grawitacyjnymi i się mocno zniekształcają. Przez to jest ciągła zmiana blasku, w miarę jak się gwiazdy wzajemnie okrążają. Jak obydwie są "obok siebie" z punktu widzenia obserwatora na Ziemi, to jest maksimum blasku. Jak jedna chowa się za drugą, to jest minimum blasku (widać wtedy blask tylko jednej gwiazdy). Dokładnie to dzieje się właśnie w tej chwili: ta płaska część blasku z prawej strony wykresu oznacza, że jedna gwiazda schowała się w całości za większym składnikiem układu i teraz jej nie widać. Mało tego! to płaskodenne minimum blasku trwa już jakiś czas, więc różnica w rozmiarach gwiazd musi być naprawdę spora. Co za tym idzie, musi być spora różnica w ich masach. Właśnie takie układy badam na co dzień, więc dzisiejsze odkrycie jest strzałem w dziesiątkę :D.

    Jest jeszcze coś. Amplituda zmian wydaje się być ekstremalnie mała. Dla pewności wyciąganych wniosków trzeba będzie poczekać do drugiego minimum blasku, czyli kiedy ten mniejszy składnik układu będzie tranzytował na tle większego. Jeśli minima będą za podobnej głębokości, to znaczy że tak mała amplituda jest niefizyczna. Znaczy, tak, jest, hipotetycznie, możliwe, że ten obiekt jest ultra-ekstremalnym przypadkiem układu kontaktowego, ale w to wątpię. Takie coś byłoby zbyt mało prawdopodobne. Bardziej realnym wytłumaczeniem tak małej amplitudy zmian jest, że w układzie znajduje się trzecia jasna gwiazda, która jest nieco dalej od układu podwójnego i nie daje zaćmień, ale daje sam blask. Takie "trzecie światło" z łatwością spłaszczy amplitudą zmian układu podwójnego, bo przecież przez teleskop te wszystkie trzy gwiazdy są widoczne jako jedna kropka i ich blask się sumuje.

    Wracam do kontrolowania kopuły. Chyba dziś zjadę do domu dopiero po wschodzie Słońca :))

    Pierwszy wpis z dzisiaj i wprowadzenie: [klik]

    Wołam @Kulturalny_Jegomosc90: bo pytał o rozwój wydarzeń ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #ciekawostki #pracbaza
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    Nocna zmiana zaczęła się wyśmienicie. Od pierwszych zdjęć zebranych przez teleskop widać, że w obserwowanej przeze mnie okolicy jest jakaś nieznana do tej pory gwiazda zmienna. Jestem bardzo ciekaw, czy uda się złapać całą jej zmienność w ciągu następnych dziesięciu godzin pracy.

    Noc powinna być spokojna. W planach jest obserwacja nieprzebadanego jeszcze układu dwóch gwiazd orbitujących wokół siebie tak blisko, że składniki układu stykają się powierzchniami. Gwiazdy kręcą się jedna wokół drugiej z okresem orbitalnym niewiele dłuższym od dziewięciu godzin (dla przypomnienia, okres orbitalny Ziemi wokół Słońca to około 365 dni). Wizja artystyczna takiego układu jest poniżej.

    Zasadniczą zmianą w stosunku do ostatnich lat jest fakt, że mam towarzystwo w Obserwatorium \o/. Na drugim teleskopie pracuje żwawo grupka studentów po przeszkoleniu. Dzielnie dają radę, chłopaki, nawet znajdują obiekty i udaje się im robić fajne obserwacje :).

    Dodatkowo na dziś w planach jest przygotowanie danych z poprzednich nocy. Trzeba będzie skrobnąć skrypt i zaktualizować tabelki w katalogu. Nad ranem zrobię jeszcze monitoring jednej gwiazdki, bo wybuchła, a nie widnieje nigdzie w katalogach jako zmienna. Ponieważ dobrze by było wiedzieć co tam się stało, zerkam na nią co kilka dni. Może wreszcie się uspokoi i zgaśnie.

    Dobrej nocy!

    #astronomiaodkuchni #astronomia #pracbaza
    pokaż całość

    źródło: ichef.bbci.co.uk

  •  

    Moi drodzy,

    Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w nowej ustawie znosi status dyscypliny naukowej dla astronomii.
    Ten ruch wrzuca całą naukę astronomii do jednego worka z fizyką i biofizyką. To spowoduje, że dla wszystkich tych nauk będzie jedna pula finansowania, a nie jest zapewnione, że dotychczasowe pule, przyznawane osobno, zsumują się. Podobny los czeka również pula pieniędzy przyznawana w grantach badawczych. Obcięcie finansowania oznaczać będzie całkowite uziemienie polskiej astronomii. Dodatkowo, nie będzie można się bronić w naszym kraju z tytułem astronoma. Na domiar złego, reperkusji może być więcej.

    W związku z tym, Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz grupy astronomów z polskich uniwersytetów komunikowały się z Ministerstwem, przedstawiając jak niekorzystne są planowane zmiany. Ministerstwo zmiany jednak chce wprowadzić bez względu na stanowczy sprzeciw całego środowiska astronomicznego w Polsce.

    W tej chwili PTA przygotowało petycję, którą może podpisać każdy zainteresowany. Link do petycji został wysłany dziś rano i traktujemy ją jako niemalże ostatnią linię obrony. Termin konsultacji społecznych mija w ten piątek. Uprzejmie proszę wszystkich chętnych o wpisanie się oraz przekazanie informacji dalej.

    Link do petycji: https://www.pta.edu.pl/petycja/

    Link do nowego aktu prawnego: legislacja.rcl.gov.pl/ (PDF)

    Link do znaleziska na Wykopie: https://www.wykop.pl/link/4501759/ratujmy-polska-astronomie/

    Cytując fragment tekstu z petycji:

    Współcześni polscy astronomowie kontynuują [...] wspaniałą tradycję z wielkim powodzeniem umacniając markę jaką jest Polska Astronomia. Dowodem jest statystyka prowadzona w światowym serwisie Web of Science, według której poziom cytowalności prac naukowych polskich astronomów jest o ok. 25% wyższy od średniego poziomu światowego. Podkreślamy, że jest to jedyna dyscyplina w Polsce, która lokuje się tak wysoko w światowych rankingach.

    Bardzo Wam dziękuję za wsparcie w imieniu swoim oraz Kolegów.

    #astronomia #kosmos #polska #wydarzenia #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      @Nicolai: Ja też, pracuję/pracowałem z kilkoma doktorami czy doktorantami, każdy miał jakiś epizod pracy na uczelni i każdy twierdził to samo.
      Zresztą doświadczenia moje czy mojej różowej podczas studiów na krakowskiej polibudzie i AGH prowadzą do jednego wniosku - obecnie publiczna uczelnia w Polsce istnieje głównie po to żeby dać pracę jej pracownikom. A jej metodologia pracy to nepotyzm.

      Co do samej astronomii nie mam zdania, ale bazując na tym co myślę o samych uczelniach całkiem normalne wydaje mi się, że kwiczą skoro główny cel istnienia jest zagrożony. Szczególnie kiedy nie widzę argumentów poza "bo nam zabierajo". Tak to działa w socjaliźmie, jak trafnie zauważyłeś.
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: uuuuuuuu nie zgadzają się pieniążki mimo łatania luk vat

    • więcej komentarzy (81)

  •  

    Hej Astromirki,

    Nius z kuluarów astronomii ( ͡° ͜ʖ ͡°). Układ kataklizmiczny przeszedł przez fazę rozbłysku na powierzchni białego karła i teraz wchodzi w etap świecenia mgławicy. Powstała „nowa neonowa”. Obserwacje V392 Per przeprowadzone były 9 sierpnia 2018 w Obserwatorium Asiago we Włoszech przez mojego byłego nauczyciela ze szkoły obserwacyjnej, Paolo Ochnera. A teraz do rzeczy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).

    Wszystkie gwiazdy są zmienne. Niektóre zmieniają swoją jasność cyklicznie, jak Słońce, a inne nieregularnie. Są jednak takie obiekty, które swój blask zmieniają w sposób dramatyczny w postaci potężnego rozbłysku. Takie obiekty zwane są zmiennymi kataklizmicznymi, a ich chyba najlepiej znanym przykładem są wybuchające gwiazdy, supernowe. Do klasy zmiennych kataklizmicznych należą też obiekty będące w rzeczywistości układem dwóch gwiazd obiegających się wzajemnie po bardzo ciasnych orbitach. Okres obiegu jednej gwiazdy wokół drugiej może trwać nawet półtorej godziny. Jedną z tych gwiazd jest zwykła gwiazda, zazwyczaj podobna do Słońca, ale z reguły mniej masywna. Drugą zaś jest biały karzeł. Ten ostatni jest pozostałością po bardziej masywnej gwieździe, której żywot dobiegł końca. Gwiazda ta odrzuciła swoje zewnętrzne warstwy i w imię kosmicznego ekshibicjonizmu odsłoniła swoje gorące wnętrze. Biały karzeł jest w istocie nagim rdzeniem gwiazdy; tym samym, w którym kiedyś zachodziły reakcje termojądrowe i przemiana wodoru w hel (a w niektórych, bardziej masywnych przypadkach, później helu w węgiel, tlen i więcej). W białym karle nie ma już miejsca na reakcje termojądrowe, więc świeci on jedynie tą energią, którą nagromadził w czasie bycia normalną, zdrową gwiazdą. Jego obecność w ciasnym układzie z towarzyszącą mu zwyczajną gwiazdą, daje mu jednak szansę na przebłysk młodości.

    W układach kataklizmicznych biały karzeł przejmuje część materii z jego gwiazdy-towarzysza. Typowo jest to gwiazda nieco mniej masywna od Słońca, na przykład czerwony karzeł, chociaż istnieją całe klasy układów kataklizmicznych, gdzie białym karłom towarzyszą czerwone olbrzymy. Te jednak nie są powiązane z wydarzeniem mającym miejsce w V392 Persei. W tym konkretnym układzie siły pływowe z domieszką sił Coriolisa powoli obierają czerwonego karła z materii, zupełnie tak jakby obierać ze skórki jabłko. Zebrana materia, którą jest głównie wodór, jest kierowana w okolice białego karła. Dochodzi do różnych form akrecji, czyli opadania materii i jej zbierania się na zewnętrzu dawnej gwiazdy. Kiedy zebrana materia przekroczy krytyczną masę, warunki na powierzchni białego karła są wystarczające do rozpoczęcia fuzji wodoru w hel. To wydarzenie jest bardzo gwałtowne. W ciągu sekund biały karzeł z kosmicznego żużlu staje się ponownie członkiem rodziny żywych gwiazd. Zasadniczą różnicą jest fakt, że reakcje termojądrowe mają miejsce wyłącznie na jego powierzchni i nie posiada on zewnętrznych warstw, jak jego kompan. Ściśle rzecz biorąc, reakcje termojądrowe rozpoczynają się u podstawy uzbieranej cienkiej warstewki materii. Wskutek tego, energia wyprodukowana w procesie termojądrowego spalania rozwiewa ledwie zakumulowaną otoczkę. Zewnętrze gwiazdy zaczyna się rozdymać.

    Nagły wzrost jasności powoduje, że uprzednio słabo widoczny punkt na niebie teraz staje się wyraźnie widoczny. Wygląda on zupełnie jak nowa gwiazda, która pojawiła się na niebie. To z tego powodu te wydarzenia noszą łacińską nazwę „nova” i nie mają innego polskiego odpowiednika, jak… nowa. Dziś oczywiście wiemy, że nie jest to nowa gwiazda, tylko cały ciąg zdarzeń, który wymaga obecności dwóch gwiazd, z czego jednej cokolwiek zużytej, ale nazwa pozostała.

    Proces rozświecenia białego karła nazwany jest błyskiem powierzchniowym ze względu na prędkość rozchodzenia się frontu reakcji termojądrowej. Już w ciągu pierwszych pięciu minut od zainicjowania reakcji, cała powierzchnia białego karła zamienia się w jednostajnie działający nuklearny piec. Stabilizacja produkcji helu z wodoru następuje szybciej niż w pół godziny. Te skale czasowe są imponujące, jeśli weźmie się pod uwagę, że biały karzeł jest rozmiarami podobny do Ziemi. To tak, jakby w ciągu kilku minut całą naszą planetę pokryły pożary. Z tą różnicą, że na powierzchni białego karła reakcje termojądrowe doprowadzają do temperatur rzędu 220 milionów Kelwinów.

    Maksimum produkcji energii z procesów termojądrowych trwa tylko kilka godzin. Rozgrzewanie oraz przeświecanie najbardziej zewnętrznych części gwiazdy trwać będzie jeszcze kilka dni.To własnie tyle czasu zajmuje białemu karłowi osiągnięcie maksymalnej jasności w świetle widzialnym. Innymi słowy, pomimo nagłego, szybkiego pojaśnienia trwającego minuty, gwiazda będzie stawała się jeszcze nieco jaśniejsza w skali tygodnia. Mniej więcej tyle zajmuje osiągnięcie równowagi między ilością produkowanej energii, a ilością wyrzucanej dookoła materii.

    Najprostszy model przewiduje, że po pierwszych kilku godzinach od rozpoczęcia rozbłysku, kokon rozdętych zewnętrznych otoczek wodorowych posiada rozmiary około stu promieni Słońca. Wygląda on podobnie jak gwiazda-olbrzym o typie spektralnym A. Z tą różnicą, że wewnątrz niego znajduje się oryginalny, obecnie szalejący światłem biały karzeł oraz jego gwiazda-kompan. Temperatura „powierzchni” takiego obiektu wynosi nie więcej jak 12’000 K. Bardziej złożone modele przewidują, że towarzysząca białemu karłowi chłodna gwiazda będzie wchodziła w interakcję z okalającą ją teraz nową, gorącą materią. Tak się powinno dziać w szczególności, gdy z okolicy białego karła materia będzie unoszona w sposób ciągły i jednostajny. Dokładnie tak, jak ma to miejsce w ciągu kolejnych dni i tygodni świecenia nowej. Wynikiem działania orbitującej gwiazdy na wszechogarniający ją zewnętrzny wiatr gwiazdowy będzie zniekształcenie nowo tworzącego się obłoku wokół układu kataklizmicznego. Gwiazda-kompan będzie kosmicznym gorsetem założonym na kiełkującej mgławicy.

    Ewolucja nowej po osiągnięciu maksymalnej jasności dzieli się na trzy zasadnicze etapy. Pierwszym jest wyświecanie energii przez centralny obiekt. Ten etap trwa od jednego do około trzech miesięcy, zależnie od wielu czynników związanych z samym układem kataklizmicznym. W jego trakcie nowa słabnie o około pięć magnitudo, czyli stukrotnie. W tym czasie z białego karła wysyłany jest wiatr gwiazdowy, który napędza i podgrzewa materię zebraną wokół niego. Materia ta jest zalążkiem wspomnianej wcześniej mgławicy. Po pewnym czasie jasność białego karła spada na tyle, że zasilana wiatrem gwiazdowym mgławica zaczyna dominować w świetle widzialnym. Nowa wchodzi w etap mgławicowy. W tym etapie jest obecnie V392 Persei.

    Etap mgławicowy jest kluczowy w rozpoznawaniu typu nowej (obraz przedstawia mgławicę planetarną Klepsydra, podobną do powstającej mgławicy w V392 Per, a strzałka na obrazku pokazuje kierunek patrzenia na mgławicę z Ziemi). To teraz najwięcej świecenia pochodzi od pierwiastków uniesionych z białego karła. Wbrew pozorom, nie jest to wyłącznie wodór. Reakcje termojądrowe zapewniają dobre mieszanie się składników, więc w mgławicy znajdują się wszystkie pierwiastki, które były w samym białym karle. W przypadku nowej V392 Persei, ogromna ilość światła pochodzi od zjonizowanych atomów neonu. Oznacza to, że biały karzeł był od początku białym karłem tlenowo-neonowym. Wydaje się więc, że nie jest to pierwsza eksplozja nowej w tym układzie. Astronomowie Hachisu i Kato, którzy reprezentują japońskie uczelnie, szacują w swojej pracy z 2017 roku, że potrzeba kilku tysięcy wybuchów nowych w tym samym układzie, by ze standardowego węglowo-tlenowego białego karła zrobić białego karła tlenowo-neonowego. Czy to znaczy, że V392 Persei wybuchała już tysiące razy w przeszłości? Praktycznie wszystkie modele gwiazd nowych przewidują, że układy kataklizmiczne mogą przechodzić przez etap nowej raz na kilkaset tysięcy lat. Scenariusz wielokrotnej nowej jest więc całkiem prawdopodobny. Co ciekawe, istnieje cała klasa układów kataklizmicznych przechodzących przez fazę nowej co kilkadziesiąt… lat. Takie obiekty znane są jako nowe powracające (lub rekurentne, jeśli stosować kalkę z angielskiego).

    Nowa w Perseuszu posiada bardzo dobrą historię obserwacji z jednego, nadzwyczajnego powodu. V392 Per ma od lat status układu kataklizmicznego. Do tej pory jednak jej natura odpowiadała klasie obiektów znanych jako nowe karłowate. One tez są ciasnym układem podwójnym, ale w nich rozbłysk nie pochodzi z białego karła, a z samej materii, która na niego opada. Znamy tylko kilka takich układów, które należały do klasy nowych karłowatych i stały się nowymi klasycznymi. V392 Per jest bardzo rzadkim okazem, w którym zaobserwowano nie tylko takie przeobrażenie, ale też którego głównym pierwiastkiem świecącym jest neon.

    W tej chwili oczekujemy na rozpoczęcie trzeciego etapu nowej (na zdjęciu pozostałość po nowej GK Per). Będzie on oznaczony przez zanik promieniowania rentgenowskiego z białego karła i obcięcie wiatru gwiazdowego. Mgławica straci zasilanie, po czym będzie świeciła coraz słabiej. Bazując na innych znanych nowych neonowych, można szacować, że nastąpi to za jakieś pięć miesięcy. Modele nowych przywidują, że układ kataklizmiczny po kolejnych kilku(nastu) latach powinien wrócić do swojej wyjściowej jasności. V392 Persei może zachować się jednak nieco inaczej. Możliwe, że po krótkim czasie wróci on ponownie do bycia nową karłowatą. Gdzie szukać przyczyny takiego stanu rzeczy? W tej chwili poruszamy się na granicy wiedzy z zakresu układów kataklizmicznych. Możliwe, że w tym konkretnym układzie towarzyszem białego karła nie jest czerwony karzeł, ale wyewoluowany czerwony olbrzym. Wtedy należałoby zwrócić się ku klasie układów zwanych gwiazdami symbiotycznymi, co, ze względu na bardzo krótki okres orbitalny, czyniłoby z V392 Per bardzo nietypowego członka tej rodziny.

    Kochani Czytelnicy, ten wpis zamieściłem również na moim nowym blogu: Eksplozja na białym karle i powstanie nowej neonowej.
    -----------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------
    Ogłoszenie na środę:

    Za tydzień będę na zjeździe Międzynarodowej Unii Astronomicznej we Wiedniu. Wysyłam pocztówki osobom, które mnie aktywnie wspierają. Za miesiąc będę na konferencji na Słowacji, z której też będę wysyłał kartki. Póki co, wysyłam do wszystkich.
    -----------------------------------

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: nowa-neon.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Kilka dni temu wróciłem z konferencji o chłodnych gwiazdach ( ͡° ͜ʖ ͡°), Cool Stars 20, która miała miejsce w Bostonie.

    Konferencja przyciągnęła rekordową liczbę 500 astronomów z całego świata. Obserwatorzy, modelarze, teoretycy, gwiazdorzy, karlarze, planetkowcy i słoneczniki. Jednym z tematów, które przewijały się niezależnie od pochodzenia astronoma był fakt, że niektóre gwiazdy są za duże. Jak się okazuje, jedne z najmniejszych „normalnych” gwiazd jakie istnieją,czerwone karły, mają, przeciętnie, 10% większą średnicę, niż wynikałoby to z modeli teoretycznych. Nie ma jednego, najlepszego pomysłu, dlaczego tak się dzieje, ale są poszlaki obwiniające za taki stan rzeczy aktywność magnetyczną. Modele przeważnie nie uwzględniają wpływu pól magnetycznych na rozmiar gwiazdy, więc to może być to. Klasycznie, trzeba więcej badań.

    Innym popularnym wątkiem były obserwacje i modelowanie granul gwiazdowych oraz ich wpływ na pomiary prędkości radialnych gwiazd. Temat jest dość interesujący, bowiem posiadamy już instrumenty zdolne do badania tak drobnych przesunięć widma promieniowania. W telegraficznym skrócie opiera się to na tym, że w gwiazdach chłodnych najbardziej zewnętrzną warstwą jest płaszcz konwektywny, który bulgoce jak kipiąca grochówka.

    Taki stan rzeczy pociąga za sobą ciekawe konsekwencje. W miarę jak bąbelek gorącej plazmy wypływa na powierzchnię plazmy, obserwator widzi, że materia bąbelka przesuwa się w jego kierunku, a to, z efektu Dopplera, przesuwa jej światło odrobinę w stronę promieniowania bardziej energetycznego. To z kolei powoduje, że obraz jest nieco bardziej niebieski. Efekt jest jest absurdalnie mały i kompletnie zaniedbywalny dla gołego oka, ale jest jak najbardziej detektowalny przez superczułe instrumenty, jakimi się posługujemy w dzisiejszych czasach. Oczywiście plazma po ochłodzeniu na powierzchni gwiazdy zaczyna powoli opadać do wnętrza gwiazdy, co skutkuje nieznacznym przesunięciem dopplerowskim jej światła ku czerwieni. Sumarycznie, co ważne, dominujący na przesunięcia dopplerowskie jest ten pierwszy ruch, ku powierzchni. Na Słońcu odpowiada to przeciętnemu poniebieszczeniu o około 1 m/s. Co ciekawe, obecność plam gwiazdowych tłumi ruchy konwekcyjne i, co za tym idzie, zmniejsza rzeczony efekt przesunięcia ku niebieskiemu. Przez chwilę zastanawiałem się, jak by kombinacja tych efektów wyglądała w przypadku moich gwiazd, które mają potężne plamy oraz bardzo silne pola magnetyczne oraz konwektywną otoczkę. Po chwili jednak sobie uświadomiłem, że przecież te gwiazdy rotują z prędkością powierzchniową rzędu 200 km/s, więc metr na sekundę w tę czy w tę będzie kompletnie nie do zaobserwowania.

    Pełny opis i fotorelacja z mojej podróży, grillu w MIT, dobrym piwie w Bostonie oraz z samej konferencji znajduje się na moim nowym blogu.

    Przy okazji chciałem podziękować Mirkom, którzy już zaczęli mnie wspierać na Patronite. Sprawdzajcie pocztę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Następny wyjazd mam na zjazd Międzynarodowej Unii Astronomicznej do Wiednia za tydzień.

    Pozdrowienia!

    #astronomiaodkuchni #astronomia #ciekawostki

    Poniżej foto - panorama Bostonu, - jakie zrobiłem ostatniego dnia w Stanach.
    pokaż całość

    źródło: obserwator.eu

    •  

      Żeby był jeden elektron, musiałaby być wcześniej przestrzeń, więc tak, masz rację.

      @Al_Ganonim Ja zakładam, że próżnia jest wieczna i jak materia mogła się w niej pojawić później tak to co określasz mianem przestrzeni istniało zawsze, chociaż nie jest to tak do końca przestrzeń bo do jej zaistnienia potrzebne są minimum dwa punkty materialne zaistniałe w próżni, których odległość od siebie na osiach xyz określamy jako przestrzeń (kosmiczną).
      Podobnie jest gdy włączysz jakiś program do tworzenia obrazów w przestrzeni trójwymiarowej np. CAD to ta przestrzeń istnieje od początku. Nie ma tylko grafiki, którą musi wykreować inżynier pracujący z tym programem.

      Wracając do czasu (bo nie pamiętam czy już o tym pisałem) to podobnie jak pole magnetyczne, które jest dziełem wirujących elektronów (w znacznie mniejszym stopniu odpowiada za nie okrążanie jądra atomu) może być on następstwem jakichś oddziaływań wynikających chociażby z ciągłego ruchu cząstek elementarnych. Wszystkie reakcje chemiczne zachodzą wolniej w niskich temperaturach więc można pokusić się o stwierdzenie, że w niskich temperaturach czas biegnie wolniej lub nawet zamiera. Nie pamiętam już ale chyba usało się zejść gdzieś w laboratorium z temperaturą poniżej 0K i w takiej temperaturze ruch cząstek elementarnych ustał. Czy zatem nadal możemy mówić tu o upływie czasu skoro nie ma na to najmniejszych oznak? Z naszej perspektywy czas biegnie nadal ale w tym zamarznientym układzie uważam, że nie. Tak samo mogli byśmy mierzyć moment narodzin wszechświata czy początek czasu. Problem w tym, że nasza perspektywa wtedy nie istniała.
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim Odpiszesz coś czy zostawisz mnie samego z tymi przemyśleniami? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Hej Astromirki,

    Tak jak zapowiadałem, wracam do swojej aktywności w Internecie. Wciąż będę pisał pod #astronomiaodkuchni na Mirko, jednak poczyniłem kroki, które zmuszą mnie do bycia bardziej regularnym w tworzeniu nowych treści: założyłem blog.

    Moja stronka się dopiero rozwija, ale już teraz wrzuciłem na nią prosty kalkulator-ciekawostkę, ile ma się lat na danej planecie. - - - > Link tutaj [klik!] < - - -. Czy macie jakieś ulubione ciała niebieskie, które mógłby dopisać do kalkulatora? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mogą być nawet fikcyjne. Jestem otwarty na propozycje.

    Jeszcze jeden detal. Kalkulator liczy, kiedy na Ziemię padnie światło gwiazdy, które świeciło w chwili, kiedy się narodziliście. Dostajecie informację o tym, jaka to gwiazda i jak mocno świeci. Innymi słowy, jak przychodziliście na świat, to pewna gwiazda wyświecała fotony w kierunku Ziemi, te fotony leciały na Ziemię przez cały czas Waszego życia i mogą być zaobserwowane, dajmy na to, dzisiaj. Ponieważ gwiazd jest skończona ilość w okolicy Słońca, to może się zdarzyć, że takie światło padnie dopiero w przeciągu kilkunastu dni. Trzeba mieć szczęście lub być cierpliwym... albo po prostu wrócić do kalkulatora za jakiś czas ;).

    Poza kalkulatorem, na blogu znajdą się teksty zarówno już kiedyś opublikowane, jak i zupełnie nowe. Zdecydowałem się na zamieszczenie dawnych artykułów z prostego powodu: wpisy sprzed trzech, czterech lat na Mikroblogu są głęboko zakopane, a moje teksty, np. te o składzie gwiazd się raczej nie przeterminują. Spokojna głowa, będę tworzył wciąż nowe materiały, część dopasowana specjalnie dla Mirko, więc nie ma stracha że zniknę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mam nadzieję, że pomożecie mi w twórczości przez zadawanie pierdyliarda pytań pod każdym wpisem tutaj. Z doświadczenia wiem, że to jest najlepszy bodziec do powstawania nowych wpisów.

    Główną częścią nowej stronki jest mój dziennik obserwacyjny, w którym opisuję postępy moich prac oraz relacje z wyjazdów. Swoją drogą, pojutrze wylatuję do Bostonu na konferencję o chłodnych gwiazdach. Trzymajcie kciuki!

    Na koniec ważna informacja: postanowiłem dołączyć do Patronite! Praca naukowa zabiera dużo czasu, ale żeby się utrzymać w Krakowie i prowadzić jeszcze popularyzację, muszę podejmować dorywcze prace. Wsparcie z Patronite pozwoliłoby mi w spokoju tylko pracować oraz tworzyć nowe treści bez podejmowania niepotrzebnych zajęć pozwalających wyłącznie na dopięcie budżetu. Przy odpowiednim wsparciu chciałbym rozpocząć podcast, czyli coś zupełnie nowego w moich działaniach popularyzatorskich.

    OK, wieści jest jeszcze cała masa, ale najwyższy czas wracać do roboty ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mam pełno rzeczy do przygotowania przed wyjazdem.

    Klasycznie,
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Dodatkowo: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: tylebylodni.png

    •  

      @Paterr_S: Ponad 10 magnitudo... hmm, to może być problem. Jednak trzeba będzie zaprząc teleskop.

      Za to mogę sprzedać info, że to jest dość ciekawa gwiazda, jest mała, chłodna i ma bardzo duże plamy gwiazdowe. Tak właściwie, to te plamy są tak duże, że widać zmiany blasku gwiazdy w miarę, jak gwiazda się kręci. Wyobraź sobie, że jak na Słońcu byłyby tak duże plamy,to na Ziemię co miesiąc by padało ~10% mniej światła ( ಠ_ಠ). pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: zarąbista rzecz ten kalkulator. Dodałbyś jeszcze czas obiegu Sedny? Uwielbiam Sednę ;) PS. Dodaję do zakładek i życzę powodzenia, bo rozwój i promocja bloga to obecnie niełatwe zajęcie (też bloguję)

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #astronomiaodkuchni
    Znowu zachmurwiło. Zaraz nie wytrzymie.

    Siedzę już czwarty tydzień w obserwatorium astronomicznym na Słowacji. Mam do dyspozycji metrowy teleskop, dwa małe celestrony (35 cm) i półmetrowy teleskop Planewave. Byłoby idealnie, gdybym miał jeszcze pogodę. Jak na złość, miałem tylko kilka nocy ze względnie czystym niebem. Za mało, jak na moje potrzeby. Jest jeszcze cień szansy, bo prognozy na noc z niedzieli na poniedziałek są względnie dobre. Pal sześć, że w poniedziałek rano stąd wyjeżdżam. Wyśpię się w autobusie. Albo w pociągu. Albo w autobusie. Mam trzy przesiadki do Krakowa. Gorzej że tej nocy temperatura może spaść nawet do -20 stopni. Całe szczęście, mam termofor.

    Dzisiaj chociaż sobie pooglądałem okultację Aldebarana przez Księżyc. W sumie to fajna historia z obserwacjami zakryć gwiazd. Już dawno temu się okazało, na sekundę przed zniknięciem za tarczę Księżyca, gwiazda jaśnieje i podobnie się dzieje w trakcie wychodzenia zza tarczy. (tu wykres jasności w czasie w trakcie odkrywania). Ciekawa rzecz, bo to pojaśnienie bierze się z dyfrakcji Fresnela i można dzięki niemu policzyć rozmiary gwiazdy, jej pociemnienie brzegowe i kilka innych parametrów. Byli i tacy, co odkrywali dzięki zakryciom, że dana gwiazda to tak naprawdę dwie gwiazdy, które orbitują wokół siebie tak blisko, że normalnie tego nie widać. Powstało nawet sporo gazet poświęconym tylko obserwacjom zakryciowym: Journal of Occultation Astronomy, Occultation Newsletter, Journal of Occultation and Eclipses i inne. Trochę przypomina to Pratchetta, który w "Piekle pocztowym" ustami Stanley'a wymieniał periodyki poświęcone szpilkom.

    Z takich rekordów, to jeśli dobrze pamiętam, metodą zakryciową odkryto układ potrójny gwiazd. Po tym wydarzeniu policzono, że można by, tak w sumie, odkrywać towarzyszy gwiazd nawet 15 magnitudo słabszych od tych gwiazd widocznych podczas zakrycia. Z polskiego na nasze, różnica 15 magnitudo to tyle co milion razy mniej. Nie dziwne, że ludzie zaczęli mieć chrapkę na odkrywanie w ten sposób planet pozasłonecznych. Chyba nic jeszcze z tego nie wyszło, bo trzeba mieć fotometr, który zlicza fotony na bieżąco, tj. z czasem ekspozycji rzędu milionowych części sekundy. A że takie rzeczy już istnieją, to może i się coś odkryje za niedługo (w 2013 roku wydziałem testy instrumentu o rzekomej stabilności czasowej rzędu femtosekundy).

    Zaczął sypać śnieg, więc idę wyłączyć montaże teleskopów. Dobrze że zamknąłem daszki odpowiednio wcześniej. Foto poniżej jest sprzed paru dni. Też chmury.

    Jak tylko będzie chwila wolnego, będę opowieści będą lądowały pod moim tagiem: #astronomiaodkuchni

    Pozdrowienia z Vihorlatu.
    pokaż całość

  •  

    Kiedy wszyscy już sobie poszli, zrobiłem zdjęcie. Dla zabawy, bez obróbki, prosto z monochromatycznej kamery. Ręce mi zgrabiały z zimna, więc od razu pozamykałem teleskop i udałem się pod drugą kopułę, gdzie trwają moje własne obserwacje. Mam w sterowni grzejnik, więc odtajam sobie spokojnie. Zaraz przepinam się na drugi komputer i przenoszę się do gabinetu, gdzie czeka na mnie kawa i cwibak. Szkoda tylko że na polu tak zimno i smog.

    Warto było dziś zarezerwować nockę. Pogoda akuratna do badania mojego układu podwójnego. Dodatkowo, w polu widzenia znajduje się gwiazda zmienna nazwana przez Was JKM 476, więc będzie można sprawdzić też co u niej.

    Wracam do roboty :)
    Miłej nocki

    PS: Foto przedstawia centrum Mgławicy w Orionie. Kamerą był SBIG STL - 6303E, czas ekspozycji: 60 sek., filtr R; teleskop Maksutow o zwierciadle 35 cm, ogniskowa 330 cm.

    #astronomia #pracbaza #astrofoto #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: m42a.jpg

    +: Perkele93, K...............t +131 innych
  •  

    Rozbłysk kwazara OK 630

    Dwie noce temu otrzymałem telegram z informacją o nietypowym rozbłysku kwazara leżącego obecnie 14 miliardów lat świetlnych stąd. Obiekt okazał się być tak jasny, że mogłem go zaobserwować naszym małym teleskopem z Krakowa. Dziś opisuję, co się prawdopodobnie wydarzyło 9.27 miliarda lat temu.

    O jasnościach dwa słowa

    Kwazary dzielą się na te mniej i bardziej kapryśne. Przynajmniej tyle nam się wydaje: część z nich przejawia większe lub mniejsze zmiany jasności w ciągu nocy. Zazwyczaj takie zmiany badane są za pomocą radioteleskopów, bowiem kwazary najłatwiej obserwuje się za pomocą fal radiowych. Jedynie część z nich jest na tyle jasna, by były widoczne z Ziemi za pomocą małych teleskopów. Małych, czyli takich o średnicy zwierciadła między pół a jednym metra. Z Krakowa prowadzimy monitoring około tuzina kwazarów. Wszystkie mają magnitudo pomiędzy 16 a 15 w zakresie długości światła, które ludzkie oko pojmuje jako kolor czerwony. 16 magnitudo to jasność około 10000 razy słabsza od tej, którą potrafi zarejestrować ludzkie oko przy idealnie ciemnym niebie. 16 magnitudo mają gwiazdy typu Słońca leżące w naszej galaktyce, jakieś 5000 lat świetlnych stąd, obserwowane z Ziemi. Kwazary leżą jednak pojedyncze miliardy lat świetlnych stąd, dlatego fakt, że mają 16 magnitudo w filtrze R (czerwonym) jest imponujący.

    O kwazarach słów więcej

    Kwazary to złożone obiekty i istnieją ich różne rodzaje. W centrum zawsze jest galaktyka. Rdzeń galaktyki utworzony jest przez rotującą wokół własnej osi supermasywną czarną dziurę, dysk materii kręcący się wokół niej oraz otaczający wszystko torus (oponkę) gazów i pyłów. Dysk, zwany akrecyjnym, zasila czarną dziurę w masę. Materia spływa na czarną dziurę, ale nie wszystko jest przez nią wchłonięte. Część materii zostaje wystrzelona: ekstremalnie wysokoenergetyczne cząstki i promieniowanie wylatują z prędkościami podświetlnymi z centrum Galaktyki pod postacią strugi, którą w astronomicznym żargonie nazywamy dżetem (z angielskiego "jet", co w języku polskim oznacza... strugę). W zależności od tego, pod jakim kątem patrzymy na ten przedziwny obiekt, widzimy różne formy na niebie. Jeśli patrzymy z boku, to widać rozciągające się dżety, a oponka pyłu zasłania okolice czarnej dziury. Takie obiekty nazywamy "radiogalaktykami". Jeśli patrzymy pod takim kątem, że dżet świeci nam po oczach, to zdecydowana większość promieniowania pochodzi od samej strugi. Takie obiekty nazywamy blazarami. Jeśli jednak obiekt jest pod takim kątem, że świeci na nas częściowo struga, a częściowo świecą nieprzysłonięte przez oponkę okolice czarnej dziury z dyskiem, to takie obiekty nazywane są kwazarami. Zasadniczo, blazary są zaliczane do rodziny kwazarów, a w ogólności wszystkie te obiekty stanowią jedną grupę. Podstawą tej grupy jest zawsze Aktywne Jądro Galaktyki (AGN - Active Galactic Nucleus) obserwowane z różnych stron. Dobre zobrazowanie kwazaru widać na zdjęciach wykonanych przez teleskop Hubble'a. Na zbliżeniu widać okolicę supermasywnej czarnej dziury, okolice dysku i torus pyłowy.

    Zmienna jasność dżetów

    Czasami bywa tak, że jakiś niesforny obłok materii zasili dysk akrecyjny, co doda wysokoenergetycznego paliwa czarnej dziurze i do dżetu dostanie się więcej energii. Najlepiej widać to na zdjęciach dżetu kwazara NGC 3862 (źródło: Meyer et al., 2015, Nature) lub na pięciu latach zdjęć dżetu galaktyki M87 w postaci animacji (źródło: John Biretta/STSI). Źródła paliwa mogą być różne. Na przykład w blazarze OJ 287 sa dwie czarne dziury. Mniejsza z nich orbituje wokół większej, przebija jej dysk akrecyjny co parę lat i to ta wybita materia zasila dżet. Zainteresowanych odsyłam do mojego wpisu sprzed roku.

    OK 630, czyli kwazar z telegramu

    7 grudnia wyszedł telegram z obserwatorium Fermi-LAT, które zaobserwowało znacznie pojaśnienie jednego z kwazarów w dziedzinie promieniowania gamma (wysokie energie). Ten obiekt był znany już wcześniej ze swojej zmienności w domenie radiowej (niskie energie). Jego pełna nazwa to 3FGL J0921.8+6215, ale skrótowo operuje się nazwą FSRQ OK 630. FSRQ znaczy "Flat Spectrum Radio Quasar", czyli jest to taki kwazar, którego jasność jest z reguły dość duża. W szczególności, że jego redshift wynosi z=1.446, czyli jego światło pokonało 9.27 miliarda lat, od chwili wysłania aż po moment jak wpadło mi do teleskopu. Realnie, w tej chwili kwazar znajduje się nieco ponad 14 miliardów lat świetlnych stąd (dystans jest większy, bo Wszechświat się rozszerza). W przeszłości wykorzystywano zmienność jasności tego kwazara do badania, na przykład, rozkładu materii międzygwiazdowej. Okazało się bowiem, że częściowo ta zmienność promieniowania nie pochodzi ze zmienności blasku samego kwazara, tylko jest zmieniana przez materię naszej galaktyki oraz fakt, że Ziemia kręci się wokół Słońca (czyli pozycja obserwatora się zmienia w cyklu rocznym). Wyszły z tego bardzo ciekawe badania, które doprowadziły do rozwoju czegoś, co nazywa się "pogodą międzygwiazdową". Teraz jednak kwazar zrobił coś zupełnie nowego: pojaśniał o ponad 3 magnitudo i stał się łatwo widoczny w zakresie optycznym. Tuż po przeczytaniu wiadomości od Fermi-LATu skierowałem teleskop na obiekt. Kwazar był tak jasny, że z początku miałem problemy z ustaleniem, czy widzę go na zdjęciu. Na mapach jest bowiem ledwo widocznym pyłkiem, a na zdjęciu był całkiem duża kropą. Obserwacje wykonałem w całym spektrum widma optycznego (filtry od niebieskiego aż pod bliską podczerwień). Widać było wyraźnie, jak zmienia się blask dżetu, którym kwazar bił po oczach. Teraz będę czekał na kolejną czystą noc w Krakowie, by znów sprawdzić jego jasność. Nie wiadomo bowiem, jak będzie się on zachowywał w ciągu godzin, dni i tygodni.

    Co to obrazu kwazara, to nie wygląda on dokładnie tak, jak w wizji artysty. W przypadku obserwacji optycznych jest on... kropką - taką jak inne gwiazdy. Tutaj wykonano jego zdjęcie w podczerwieni w stanie przed rozbłyskiem. Kwazar to ta ledwo widoczna pchełka na samym środku. Dla porównania, zdjęcie wykonane przeze mnie w czasie rozbłysku jest tutaj. Rzecz jasna, OK 630 jest obserwowany na falach radiowych ze znacznie lepszą rozdzielczością. Pod tą kropką kryje się bowiem obraz galaktyki oraz wylatującego z niej dżetu. Tutaj link do mapy konturowej z obserwacji radiowych VLBA. Zaznaczone są tam skupiska materii wewnątrz dżetu (nazwy C1-C9; źródło Wielkość tej struktury to skala milisekund łuku, podczas gdy wielkość kropki na moim zdjęciu to pojedyncze sekundy łuku. Nie dziwne więc, że dżet jest niewidoczny. Dodam tylko, że kropka na zdjęciach z Fermi-LAT ma rozmiary wielu setek sekund łuku (około 0.1 stopnia).

    Co dalej? Q&A

    W tej chwili obserwatoria rozsiane po świecie prowadzą monitoring tego kwazara w przeróżnych domenach promieniowania: od gamma, przez Rentgena, optyczne, milimetrowe, aż po radiowe. Możliwe, że uda się ustalić, jaki był powód pojaśnienia obiektu. Najpewniej jednak, coś bardzo wydajnie zasiliło okolice najbardziej wewnętrznych granic dysku akrecyjnego i nastąpił rozbłysk. Część materii mogła być przekazana do dżetu i dalej być propagowana aż po jego zakończenie (tak zwany "płat" lub "lob"). Jeśli ta druga wersja jest bardziej poprawna, to znaczy, że obserwowane było pojaśnienie pochodzące od samego dżetu. Nie należy jednak zapominać o przypadku OJ 287, gdzie podobne pojaśnienie było spowodowane interakcją drugiej supermasywnej czarnej dziury z dyskiem akrecyjnym tej pierwszej. Póki co, nie można powiedzieć wiele więcej. Obserwacje rozbłysku wciąż trwają.

    Taka praca, co zrobisz. jak na jakiś czas trafia się coś ciekawego. A to kwazar strzeli, a to gwiazda zniknie, albo układ kataklizmiczny wyprodukuje supergarby. Ostatnio pojawiła mi się wielka chłodna plama na powierzchni dwóch gwiazd, które się wzajemnie stykają. Pal sześć, że się pojawiła, ale się jeszcze przemieszcza. Temat na inny raz.

    Zachęcam do zadawania pytań. W wolnej chwili odpowiem. Może znów będzie czas na napisanie czegoś więcej :). Jak zwykle, zapraszam do obserwowania tagu, bowiem

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Miłego weekendu!
    #astronomia #kosmos #ciekawostki

    PS: Jako obrazek daję wizję artystyczną ;) AGNu.
    pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: z ciekawości, bo nie mogę go namierzyć w sieci - jakby postawić obok siebie OK 630 I Drogę Mleczną, jak by się prezentowały w kontekście wielkości (tj. promienia - chociaż w sumie masy też jestem ciekawy)

    •  

      @TymekB z tego co rozumiem to kwazar to specyficzna galaktyka. Czyli kwazar nie wybuchnie bo to nie jest pojedynczy obiekt tylko miliardy gwiaz w galaktyce ktore zasilaja super czarna dziure ktora to emituje jet.

      Ten jet mogby być niebezpieczny ale odleglosci miedzy galaktykami sa zbyt duzej aby na siebie w ten sposob oddzialywac, a przynajmniej na nasza droga mleczna nie ma w swoim pobliżu takiego kwazara (galaktyki) który na nasza drogę mleczną mogłby oddziaływać.

      Tyle mojej wiedz z astrofazy
      pokaż całość

      +: TymekB
    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Astromirki, ale sie porobilo.
    Mialem juz konczyc zmiane i nagle wiadomosc z obserwatorium Fermi, ze kwazar im wybuchl.

    Teraz, zamiast sie gapic w Mglawice w Orionie przez nasz maly, 35-cm teleskop Maksutowa, obserwuje kwazara. Jego swiatlo lecialo na Ziemie 9.27 miliarda lat :O. Poniewaz od czasu jak wyslal do nas swiatlo swego rozblysku (9.27 mld lat temu) Wszechswiat zdazyl sie nieco rozszerzyc, to w tej chwili lezy on 14.1 miliarda lat swietlnych od nas.
    Wybaczcie brak polskich znakow. W pracowni nie mam komputera z polska klawiatura.

    Tego niusa pozwole sobie wrzucic w moj bardzo zaniedbany tag ( ͡° ͜ʖ ͡°) #astronomiaodkuchni

    Jako obrazek dodalem artystyczna wizje kwazara. W rzeczywistosci, przez teleskop wyglada on nieco mniej porywajaco.

    Pozdrowka z #krakow dla #astronomia i #kosmos ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Bede tu siedzial do rana, pilnujac niesfornych gwiazdek.
    pokaż całość

    •  

      @GhostxT: Drogi na skróty nie ma (chyba że tunele czasoprzestrzenne ze Star Treka), za to droga po obwodnicy... jest. Można zakrzywić drogę światła używając jakieś super wysokiej masy (gromada galaktyk powinna wystarczyć ), przez co foto, który miał oryginalnie przelecieć tysiące lat świetlnych obok nas został skierowany prosto w nas. Takie coś nazywa się soczewkowaniem grawitacyjnym i jest bardzo często obserwowane dla odległych obiektów. Jeśli mnie pamięć nie myli, to własnie dzięki temu odkryto GN-z11.

      Bardzo często powtarzam, że astro to jedna z najprostszych dziedzin, jakie są. Pracują tu zazwyczaj ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że Wszechświat jest wystarczająco skomplikowany i nie ma po co sobie utrudniać życia wymyślaniem skomplikowanym hipotez i nazw dla nowo odkrytych obiektów. Stąd mamy takie nazwy jak: "Wielki Wybuch", "plamy na Słońcu", "czarna dziura", "biały karzeł" itp itd ;)
      pokaż całość

      +: GhostxT
    •  

      Pracuję na linuxie bez praw admina i braku polskiej klawiatury

      @Al_Ganonim: Ach tak, nie wiem dlaczego założyłem, że korzystasz z Windowsa. Przepraszam :)

    • więcej komentarzy (70)

  •  

    Przygotujcie się, zima nadchodzi. Przed chwilą oglądałem Wielką Mgławicę w Orionie przez teleskop Maksutowa. Po raz pierwszy w tym sezonie.

    Nadszedł ten czas, kiedy Wielki Wóz stanął na dyszlu, pomarańczowy Arktur w Wolarzu zachodzi, Siedem Sióstr śmieje się na mnie z góry, a Kasjopea udaje M, chociaż jest W :). Nadszedł ten czas, kiedy można zrobić przerwę w środku pracy, tak około 2:00 w nocy, udać się pod jeden z wolnych teleskopów i zapolować na obiekty Messiera. Wczoraj nastawiłem też teleskop, aby podglądnąć układ dwóch gwiazd, z których jedna jest bardzo gorąca (niebieska), a druga chłodna (pomarańczowa). Dziękuję, Panie Łabędziu za układ Albireo. I za Gromadę Wieszak też!

    Mgła podniosła się na tyle, że zmuszony jestem zakończyć pracę na dzisiaj. Udało się zarejestrować aż trzy układy podwójne gwiazd, których składniki się wzajemnie zaćmiewają co kilka godzin. Piękna sprawa, jak wyobrażam sobie jak dwie gwiazdy podobne do Słońca okrążają się wzajemnie z okresem orbitalnym równym dziewięć godzin (dla perspektywy: Ziemi zajmuje to 365.25 dni).

    Autobus odjeżdża z pętli u podnóża mojego wzgórza za 15 minut. Lepiej żebym się zbierał, bo nie zdążę. A nie po to się przeprowadzałem pod Błonia, żeby się spóźniać teraz na Stodwójkę :). Dobrego dnia wszystkim!

    Na zdjęciu stockowe foto Wielkiej Mgławicy w Orionie, nie moje. Aparat wezmę dopiero jutro do pracy.

    #astronomia #pracbaza #krakow #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: s3.amazonaws.com

  •  

    Hej Astromirki z pięknego #krakow,

    Wawel. Jowisz. Saturn. Teleskop.

    Jutro (czwartek); 21:00 - 23:00; nieopodal Smoka Wawelskiego będę przeprowadzał pokazy nieba przez teleskop. Pokazy całkowicie darmowe. Ostatnie w lipcu.

    Link do galerii zdjęć z poprzednich pokazów: [klik na FB]

    BTW, jakbyście planowali jutro wpaść, to nie obrażę się, jeśli też będzie cyknięta jakaś fotka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Im więcej rozgłosu, tym lepiej!

    Tak, jutro też napiszę przypominajkę.

    #astronomia #kosmos #oauj
    Wołam też #astronomiaodkuchni, bowiem jutrzejsze pokazy będą ostatnią okazją w lipcu do kuknięcia w teleskop. Jutro już nie będę wołał tagu, żeby nie spamować.
    pokaż całość

    źródło: ksg-vol2.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Tak tylko informuję, że będę dziś pod Wawelem z teleskopem od 21:00 do 23:00.
    Polując na dziury w chmurach będę pokazywał Jowisza, Saturna i Księżyc. Powinno być widać też księżyc Saturna, Tytana. Na pewno będą widoczne Księżyce Galileuszowe - Europa, Ganimedes i Kalisto. Io będzie akurat schowany za Jowiszem.

    Jakby kto chciał wpaść, będę nieopodal Smoka Wawelskiego. Rzecz jasna, wszystko za darmo.

    BTW, ktoś czytał ten artykuł w Uranii o planetach piekielnych? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #krakow #astronomia oraz #astronomiaodkuchni, bo pewnie pogadamy o kosmopierdołach na miejscu :-}
    pokaż całość

    źródło: ksg-vol2.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Jest taki teleskop, który mi się podoba. Ma zwierciadło o średnicy czterech metrów i żeby zmienić w nim aparaturę, trzeba do niego wleźć do środka.

    Teleskop nazywa się AAT (Anglo-Australijski Teleskop), siedzi w Side Spring w Australii pod super-ciemnym niebem, a zamontowany na nim jest instrument o nazwie SAMI. SAMI to gratka dla astronoma badającego galaktyki. Jeśli jest jakaś galaktyka, którą widać na niebie jako obiekt rozciągły (znaczy, nie jako kropkę), to za pomocą tego instrumentu można przebadać każdy jej fragment z osobna. W tej sposób można zmierzyć, jak się zachowują poszczególne części tej samej galaktyki. Na przykład można zmierzyć rozkład prędkości w tej galaktyce. To prowadzić to informacji o masie galaktyki. Poza tym można stwierdzić, w na jakim etapie aktywności gwiazdotwórczej znajduje się dana galaktyka. Jest masa rzeczy, które można posprawdzać i przetestować.

    Na filmiku niżej widać jak astronom wchodzi do ogniska głównego teleskopu, gdzie zmienia maskę obiektów. Ta płytka z wydrążonymi dziurkami odpowiada mapce obiektów, które będą obserwowane przez teleskop. Innymi słowy, z całego pola widzenia obserwowane będą tylko te miejsca, gdzie są interesujące obiekty - i to własnie tam są dziurki w płytce. Do maski wtykane są światłowody, które poprowadzą blask konkretnych obiektów dalej, do spektroskopu. Spektroskop rozbija światło poszczególnych części galaktyk na małe tęcze. To właśnie te tęcze (profesjonalnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) zwane widmami) są badane przez astronomów pod kątem rozmieszczenia w nich linii spektralnych, kształtu linii, ich natężenia itp itd. Linie są fajne, bo pochodzą od konkretnych pierwiastków i związków chemicznych, a ich kształt i rozmieszczenia są dyktowane przez konkretne zjawiska fizyczne. Mamy więc podane na tacy, co i gdzie się dzieje. Fajne.

    Przykładowe wyniki dla jednej z galaktyk są na obrazku [tutaj].
    Od lewej: 1) obraz optyczny galaktyki, 2) całościowe światło z galaktyki widziane przez instrument, 3) prędkości gwiazd w tej galaktyce (na czerwono - gwiazdy odsuwające się od obserwatora, na niebiesko - lecące do obserwatora), 4) świecenie wodoru, 5) kierunek ruchu plazmy w galaktyce (kolory jak u gwiazd). Widać jak na dłoni, że galaktyka się kręci, bo pół niej idzie w stronę obserwatora, a drugie pół się oddala. Widać też, jak szybko się kręci która jej część. Superowe :)). Pytania? ;)

    Filmik został podany przez Lopeza-Sancheza na jego Twitterze. W ogóle polecam obserwować gościa, bo pisze o bieżących, ciekawych rzeczach z domeny twardej astro.

    Na koniec - ogłoszenie duszpasterskie: 9 czerwca mam kolejny wykład popularnonaukowy w OA UJ. Miejsca rozeszły się w dwie godzin po otwarciu rezerwacji ( ͡º ͜ʖ͡º), ale wiecie jak to jest, przyjdziecie, dostawi się krzesełko, powinno być OK. Tylko jakbyście mieli przyprowadzić tabun znajomych, to lepiej najpierw skrobnąć mi PW lub maila.

    Udanego tygodnia!

    #astronomia #ciekawostki #oauj
    ------------------------------------------
    #astronomiaodkuchni <<< autorski tag; wiele się działo, wiele się dzieje, będzie więcej opisów
    ------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki,

    Krótka piłka - chyba mamy dobry model opisujący zmiany blasku gwiazdy WTF (ta gwiazda KIC 8462852). To ten obiekt, co media mówią, że sfera Dysona i kosmici.

    Wczoraj pojawił się artykuł (Ballasteros et al.) przewidujący kolejne zaćmienia (+ periodyczność i okres orbitalny 12 lat). Wygląda na to, że byłaby tam zwykła gwiazda + masywna planeta z pierścieniem (niby jak Saturn, ale przeskalowane). Dodatkowo w punktach Lagrange'a obłoki asteroid, tak jak planetoidy Trojańczycy i Ateńczycy w układzie Słońce-Jowisz.

    Obrazek poglądowy poniżej. Bardzo mi sie podoba ten model! Jest prawdopodobny, robi predykcje, jest testowalny (!) i wcale nie taki skomplikowany.

    Przypomnę tylko, że punkty Lagrange'a to takie miejsca w układzie dwóch masywnych ciał, gdzie mozna umieścić jakieś testowe, małomasywne ciało i ono tam pozostanie, nawet jeśli układ tych dwóch ciał bedzie sobie leciał, kręcił się itd.

    No, to wracam do roboty ( ͡° ͜ʖ ͡°) Fajne info, kurcze.

    #astronomia #ciekawostki #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

    +: teluch, O....Y +211 innych
  •  

    Hej krakowskie Astromirki,

    Tak wyglądało słońce widziane przez Obserwatorium Orbitalne SDO/NASA. Z lewej strony tarczy widać wschodzący poświatę żarzącą się zza brzegu Słońca - to młody obszar aktywny, który będzie doskonale widoczny w nadchodzącym tygodniu. Z kolei na prawym brzegu tarczy widać śliczną pętelkę materii uniesionej z gwiazdy przez jej silne pole magnetyczne - to protuberancja.

    Taki obraz będzie można zobaczyć na własne oczy dziś, przez specjalny teleskop słoneczny Coronado. Rozstawiam instrumenty astronomiczne pod Wawelem około 16:00. Każdy będzie mógł zerknąć :)

    Jakby co, będziemy nieopodal Smoka Wawelskiego, na deptaku z gwiazdami. Stoimy tam do 22:00. Po zachodzie Słońca obserwujemy Jowisza i jego Księżyce :)

    Korzystajcie z okazji, bo pogoda w tym miesiącu jest bardzo kapryśna! A stać będziemy tylko do 23 maja przy dobrych warunkach.

    Przekażcie wiadomości innym zainteresowanym :)

    Info na FB || Strona www obserwacji

    Do zobaczenia pod Smokiem!

    #krakow #astronomia #slonce #ciekawostki #oauj
    Oraz obowiązkowo zawołam mój tag: #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    Szybka wiadomość, pogoda się poprawiła, idę wystawić teleskop pod Wawel!
    Około 20:30 powinienem już tam być z małym Celestronem. Będę obserwował Księżyc, Jowisza i księżyce Jowisza.

    Jakby kto chciał wpaść, będę nieopodal Smoka Wawelskiego, na deptaku z gwiazdkami.

    Przypominam adres stronki: http://www.oa.uj.edu.pl/wawel/

    #astronomia #krakow #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: wawel-napisy.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Po dwóch miesiącach starań, udało mi się doprowadzić plan do realizacji. Mogę już oficjalnie ogłosić, że Obserwatorium Astronomiczne UJ organizuje otwarte pokazy nieba w #krakow pod samym Wawelem :). Będziemy polować na dobrą pogodę w każdy wtorek, środę i czwartek do 23 maja.

    Jeśli tylko pogoda pozwoli, będę rozstawiał teleskopy o 16:00 na Bulwarze Czerwieńskim, na deptaku z gwiazdami, obok Smoka Wawelskiego. Do dyspozycji będziemy mieli teleskop słoneczny "Coronado" do obserwacji protuberancji oraz filamentów na Słońcu oraz teleskop Celestron do obserwacji Jowisza, od zachodu Słońca aż do 22:00. Jeśli Słońce nie spłata nam figla i nie schowa swoim plam, to będziemy obserwować dodatkowo plamy słoneczne Celestronem z nałożonym filtrem słonecznym. A jak będą chmury, będę do dyspozycji przechodniów. Można pogadać o studiach astro na UJ, o pracy astronoma w Krakowie albo, jak kto woli, o #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Od razu zaznaczam, że w najbliższy wtorek i środę (tj. dziś i jutro) pogoda będzie bardzo niesprzyjająca. Trzymajcie kciuki za pogodę we czwartek. Może wtedy byśmy wtedy się zobaczyli!

    Informacja o tym, czy stoimy danego dnia, jest na stronie: http://www.oa.uj.edu.pl/wawel/

    Jakby kto chciał koniecznie pytać na mikroblogu o pokazy, o to, czy stoimy danego dnia itp, proponuję używać tagu #astrowawel

    To co, wpadniecie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #slonce

    PS: będę miał przejściówkę na Nikona i Canona ( ͡° ͜ʖ ͡°) Można próbować podpiąć się do teleskopu. Tak tylko mówię.

    PPS: Autorem foty poniżej jest Tomasz Chochół

    PPPS: Oryginalne info puściłem na FB. Zachęcam do podawania dalej ;). Informacje o tym, że stoimy będą też na stronie FB Astronomia w Krakowie
    pokaż całość

    źródło: wawel-napisy.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Chociaż na co dzień jestem astronomem zapatrzonym w układy podwójne gwiazd zaćmieniowych, moim hobby jest historia Krakowa oraz historia krakowskiej astronomii. Prócz absolutnie wspaniałych anegdot z życia krakowskich astronomów, zdarza mi się znaleźć też ciekawostki dotyczące miejsca, w którym obecnie znajduje się moje Obserwatorium. Tym miejscem jest Fort Skała. Miejsce owiane legendami o ukrytych przejściach (real foto - byłem w nich), korytarzykach, zagubionych wartownikach etc, zdaje się obrastać w legendy i współczesnych dziejopisarzy. Niesiony nutką fantazji postanowiłem zabawić się pewnego dnia w detektywa mistycznych powiązań, o czym napisałem już jakiś czas temu, na mikroblogu (link).

    Dla czystej zabawy (bo przecież nie biorę takich rzeczy na poważnie, jakżeby tak; umysł trzeba mieć otwarty... ale nie otwarty tak bardzo, by rozum wypadł) rozpocząłem zabawy z mapą. Jak się szybko okazało, moje Obserwatorium (OA) leży (link) na jednej linii z kopcem Kościuszki oraz wzgórzem Wawelskim, a stosunek odległości między tymi punktami wynosi akurat... Złote Cięcie, czyli liczbę Fi. Mało tego, na jednej linii moje OA leży również z kopcem Piłsudskiego oraz z dawnym miejscem słowiańskiego kultu, obecnie spalonym kościołem na Woli. Stosunek odległości między tymi punktami... znów wynosi Fi. Pomijam już takie detale, jak fakt, że dawny kopiec Esterki znajduje się również na linii Kopiec Kraka - Wawel oraz na linii Obserwatorium - kopiec Piłsudskiego. Stosunki odległości między kopcami a Obserwatorium też są równe między wyżej wymienionymi liniami. Mniejsza z tym. Pewnie przypadek.

    W krótkim czasie w Internecie dopadł mnie artykuł o moim Forcie Skała (link). Był to tekst w dość sceptycznym tonie, napisany przez Białczyńskiego. Autor ten znany jest w gronie ludzi zainteresowanych krakowskim mistycyzmem, a tutaj mógłby uchodzić za użytkownika tagu #imperiumlechitow. Białczyński, cytując innego dziejopisarza mistycyzmu krakowskiego, pisał o legendzie, w której to, proszę się nie śmiać, Aleksander Wielki miał chwilowo zasiąść w zamku na Srebrnej Górze. Dla tych którzy nie wiedzą, Srebrna Góra to obecna rezydencja klasztoru Kamedułów w Krakowie, a którego jedno ze wzniesień jest... lokalizacją Fortu Skała. Rzeczony zamek miał być oryginalnie siedzibą Hermana, rzekomo legendarnego pierwszego władcy ludów germańskich. Herman, German, tudzież w niemieckim... Herhammel miał zatem mieć zamek w miejscu Fortu Skała.

    Aby nie pozostać gołosłownym, posłużę się cytatem za znanym w dziedzinie dziejopisarzem Juliuszem Prawdzic-Tellem (dla niedowiarków, link). Polecam zwrócić uwagę na powiązanie Herhammela z alternatywną wymową, gdzie g zastępuje h:

    Nazwa Germanowie-GERMANIE pochodzi od zapodanego przez Greków zamku GARGAMELL na Srebrnej Górze, gdzie rezydował dobrotliwy król-OBŻARUCH z wielkim orlim nosem, którego można identyfikować z Leszkiem Złotnikiem. [...] Gargamell był polskim zamkiem KRÓLEWSKIM do zburzenia go przez Jana Luksemburskiego, na skutek czego Władysław Łokietek zarekwirował Biskupi Wawel.

    (zachowałem pisownię oryginalną)

    Zanim machniecie ręką (bo turbosłowianizm mocno), zerknijcie jeszcze na cytat od samego Czesława Białczyńskiego:

    Etymologicznie wszystko się zgadza bo już u Herodota była to Gargaria, zaś – Gargarianie byli sąsiadami Amazonek nad Morzem Azowskim i Czarnym, i mieli z nimi potomstwo, jak on twierdzi. Gargaria to nic innego jak Harharia (Ha[r]charzy). Hara – góra, Haria – Kraj Górzysty KHARpatia. Ger-mania, Harmonżja-Harmania (Germania-Żermania-Jermania lub Hermania) – lub Jar(o)mania – Harmania. Harmanryk – jeden z władców Gotów (Gątów-Getów = Dachów-Daków). Wharat-Bharat – kraj pochodzenia Ariów (Hariów) znanych z Wed Hinduistów.

    ... oraz, cytując dalej Białczyńskiego:

    […] Która to Germania pochodzi od zamku Gargamella na krakowskich Bielanach, gdzie był zamek Królewski, po zniszczeniu którego przez Jana Luksemburskiego Łokietek zarekwirował biskupi Wawel a zamek Królewski przebudowano na cytadelę.

    Rzecz jasna, nie muszę nikomu wspominać, że po dziś dzień w gwarze śląskiej chachar oznacza problematycznego włóczęgę, łobuza, a nawet pogardliwie: pijusa, co idealnie pasuje do pejoratywnego opisu kłopotliwych sąsiadów ówczesnych Słowian po stronie zachodniej.

    Jakież było moje zaskoczenie, że obecna siedziba mojego szacownego Obserwatorium Krakowskiego w przeszłości miała być rezydencją legendarnego ojca-założyciela ludów germańskich. Owszem, wiedziałem o historii fortu Skała. Sądziłem jednak, że jego położenie jest czysto strategiczne, a nie że Austro-Węgry chcą zatrzeć ślady pra-polskich włości zamkowych. Niesamowite. Ale prawdziwie szokujące miało dopiero nadejść.

    Prawdziwa nazwa miejsca, w którym znajduje się obecnie Obserwatorium UJ, to Fort 38 Śmierdząca Skała ([link](https://pl.wikipedia.org/wiki/Fort_38_„Skała”) - nota o prawdziwej nazwie w wiki jest ode mnie). Tak, wiem, śmieszki-heheszki, mamy śmierdzącą skałę. Nawet sam Janusz Bogdanowski, znany specjalista od krakowskiej Twierdzy (autor książki p.t. "Warownie i Zieleń Twierdzy Kraków" (link)), próbuje znaleźć etymologię nazwy we wzgórzu porośniętym smardzami (Smardzowa Skała?) lub w pobliskich bielańskich bagniskach, które faktycznie miały śmierdzieć na całą okolicę. Tych jednak, którzy się interesują fortami, nie powinna zdziwić informacja, że forty bywały nazywane dwójimiennie: od nazwy okolicznego, dominującego ośrodka administracyjnego oraz od nazwy lokalizacji dzieła obronnego. Polecam w tej chwili rzucić okiem na mapy okolicy Fortu sprzed 1904 roku. Tak, mili państwo, pobliska wieś Kryspinów nosiła, do całkiem niedawna, nazwę... Śmierdząca. Taka to jest etymologia nazwy: Śmierdząca Skała. "Śmierdząca" jest rzeczownikiem, a nie przymiotnikiem. A wystarczyło zerknąć na mapę!

    Zapraszam teraz do krótkiego zagłębienia się w pochodzenie nazwy owej wsi. "Śmierdząca" nie pochodzi, w żadnym razie!, od jakichkolwiek śmierdzących lokalizacji. Czytelnicy dzieł Kraszewskiego oraz Mickiewicza powinni bez chwili wahania znaleźć relację między tą z pozoru dziwną nazwą a zawołaniem na stan wolnego chłopstwa jeszcze w późnym średniowieczu. W staropolskim to właśnie smerd zwany był wolnym chłopem (link). I rzeczywiście, Kryspinów zarządzany był przez sołtysa, wybieranego naczelnika wsi wolnych chłopów zasiedlających te tereny. A myśleliście że postać Smerdy Jajecznego to wzięła się skąd, co? Właśnie od tychże staropolskich smerdów.

    Tak jest. W miejscu Fortu Skała znajdował się zamek Gargamella. A u jego stóp znajdowała się wioska Smerdów (wizualizacja). Wszystkie elementy układanki zaczynają formować się w logiczną całość. Odległości układające się wielokrotnie w Złote Cięcie, mityczne postaci, usuwanie dowodów przez imperia... A jeśli dodamy do tego rzekome powiązania twórcy Smerfów (Pierre Culliforda, znanego lepiej jako Peyo) z europejską lożą masońską Wielkiego Wschodu Belgii... No cóż, interpretację pozostawiam Wam. Przedstawiłem jedynie fakty.

    Tak oto wyglądała moja krótka podróż w odmęty okołokrakowskiej mistyki związanej z nieopodal położonym Sowińcem, Srebrną Górą oraz rzekomym zamkiem Hermana. Resztę odkryć pozostawiam Wam, mili czytelnicy. Czy jeszcze gdzieś kryje się magiczna liczba Fi? A może i w innych, jak by sie wydawało, bajeczkach dla dzieci, tkwi ziarnko prawdy? Mam tylko nadzieję, że moje Obserwatorium nie ma nic wspólnego z Hatifnatami. Tym bardziej, że w chwili pisania tego tekstu siedzę w samym sercu Fort Skała.

    Z serdecznymi pozdrowieniami,
    Strapiony codziennością
    Wasz

    --------------
    Pozwolę sobie użyć własnego tagu: #astronomiaodkuchni
    A poza tym: #krakow i moze #ciekawostki
    --------------

    Poniżej moje foto kopuły na dachu Fortu; w tle Księżyc i Wenus.
    pokaż całość

    źródło: oa.uj.edu.pl

  •  

    Hej Astromirki,

    Słońce świeci, ptaszek ćwierka, ktoś by chciał w teleskop zerkać? ( ͡° ͜ʖ ͡°) W tę niedzielę zapowiada się całkiem fajna pogoda. Co wy na to, żeby spotkać się o 12:00 i zrobić piknikowe łażenie po terenie? Pokażę teleskopy i będę miał uruchomiony teleskop słoneczny. To takie małe cudo z filtrem H-alfa (znaczy, Słońce na czerwono będzie).

    Spotkalibyśmy się około 12:00, ciacho jakieś, oranżadka i przed 13:00 wycieczka dla zainteresowanych. Teleskopy, radioteleskopy, fort i odwiedziny w moim Wihajsterium, gdzie mam różne astroszpeje ( ͡° ͜ʖ ͡°) sprzed lat. Chciałbym skończyć przed 16:00, bo jakoś wtedy wyjeżdża ostatni autobus spod OA.

    To co, kto chętny na teraz? Bo zrobić takie samo spotkanie za tydzień, też w niedzielę, to też jest możliwe.

    Mały spam moim własnym tagiem: #astronomiaodkuchni
    A potem: #oauj i niech bedzie #krakow

    FAQ:
    - mamy parking
    - można dojechać pod bramę autobusem linii 102
    - wstęp darmowy
    - uprzejmie proszę o info, ile osób z wami przyjdzie
    - ul. Orla 171

    Poniżej zdjęcie, jakie zrobiłem dzisiaj w robocie:
    pokaż całość

    źródło: oauj170328.jpg

    +: 1..........0, aktez98 +57 innych
  •  

    Hej Astromirki,

    Ostatnie dni i tygodnie były bardzo intensywne. Kolejnego weekendu nie było, bo trzeba było pracować. I wiecie co? Rzucam to wszystko i jadę w Bieszczady.

    Dokładnie tak. W poniedziałek o 7:40 wsiadam w autokar z tablicą Ustrzyki Dolne, tam łapię Arrive do Lutowisk, idę z plecakiem w las i... Osiadam w Chacie Socjologa w Otrycie. Przez cały tydzień będę do dyspozycji w schronisku, gdzie daję prelekcje o gwiazdach ( ͡° ͜ʖ ͡°). Szkoły przyjeżdżają na opowiastki i przy dobrej pogodzie jakieś nocne obsy z lokalnym teleskopikiem.

    Trochę przeraża mnie ilość projektów, w których teraz powinienem się produkować (takie zobligowanie) w świetle tego, że przez tydzień będę odcięty od świata. Internetu nie da się nosić we wiaderku ( ͡° ʖ̯ ͡°). Dobrze że zgrałem sobie memy na dyskietki.

    No. To trzymajcie kciuki żeby dzieciaki mnie nie zjadły już pierwszej nocy :)).

    Opowiem co się działo w sferze okołoastronomicznej jak tylko znów będzie dostęp do sieci. Do zobaczenia za tydzień!

    PS: tak, można wpaść jako zwykły turysta w weekend ( ͡° ͜ʖ ͡°). W niedzielę zjeżdżam do Krakowa jakimiś busami około południa. Więcej info -> [link].

    Pozwolę sobie zaspamować tym wpisem własny tag: #astronomiaodkuchni
    A poza tym... #rzucamwszystkoijadewbieszczady #bedziesmiesznie #logout
    pokaż całość

    źródło: bieszczady.land

  •  

    Hej Astromirki,

    Dziś wpis pod #astronomiaodkuchni, który będzie poświęcony obiektom znanym jako dwubiegunowe mgławice planetarne. Krótko, bo ten temat będę też poruszał na moim wykładzie, o którym ogłoszenie znajdziecie na końcu wpisu ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Postanowiłem skrobnąć da słowa o tych obiektach, ponieważ niedawno widać było wpisy na mirko z ich pięknymi obrazkami, a na dodatek dziś w APODzie pojawiło się zdjęcie mgławicy Zgniłe jajko (nie wiem kto te nazwy wymyśla).

    Na początek: nazwa "mgławica planetarna" nie ma nic wspólnego z planetami. To pozostałość historyczna po tym, jak kiedyś sądzili, że z takich tworów powstają układy gwiazd z planetami wokoło. Jak się jednak okazało, sytuacja jest zgoła odwrotna (#). Te twory powstają wraz ze "śmiercią gwiazdy". Mówiąc ściślej, w chwili kiedy skończą się warunki do przemiany pierwiastków w rdzeniu gwiazdy, jej centrum zaczyna się grawitacyjnie zapadać, a jej zewnętrzne otoczki rozdymają się i są ostatecznie rozrzucone we wszystkie kierunki. Dlaczego zatem niektóre mgławice są... dwubiegunowe?

    Hipotezy, które mają jakikolwiek sens i poparcie obserwacyjne są dwie. Z czego jedna jest moja ulubiona, a drugiej nie bardzo chce mi się ufać ( ͡° ͜ʖ ͡°). Niemniej, przedstawię obydwie. Obie bowiem bazują na prostym pomyśle, że te dwubiegunowe mgławice powstają przez rozrzucenie otoczki gwiazdy, wokół której znajduje się dysk/torus/oponka z pyłu. Ten pyłowy dysk blokuje możliwość rozrzucania materii "starej" gwiazdy po bokach i kieruje ją wyłącznie "w górę i w dół". W ten sposób mają tworzyć się piękne, symetryczne struktury (coś w ten deseń). A skąd dysk? Tu zaczyna się rozszczepienie na dwie kompletnie różne hipotezy.

    Pierwsza, którą omówię pobieżnie, to pomysł że dysk bierze się "z fizyki końcowego stadium ewolucji gwiazd, o którym jeszcze mało wiemy" (#). Czyli że taka jest natura gorących, masywnych gwiazd, które kończą zużywać swoje paliwo do fuzji nuklearnej i rozdymają się poza stadium czerwonego nadolbrzyma. Nieco lepszą wersją tej hipotezy jest ta, która mówi o tym, że gwiazdy naprawdę bardzo masywne tak szybko przechodzą w stadium czerwonego nadolbrzyma, że materiał, który się ostał po produkcji gwiazdy jeszcze sobie dryfuje dookoła niej. Czyli że nie zdążyły się jeszcze utworzyć planety i dysk protoplanetarny wciąż jest gruby optycznie (znaczy, nie przepuszcza światła). Znamy gwiazdy z takimi dyskami (link do wiki o Fomalhaut), więc to ma nawet sens. Niemniej to by pasowało wyłącznie do gwiazd bardzo masywnych.

    Drugą hipotezą, moją ulubioną, jest ta, że gwiazda rozdymająca się wchodzi w skład układu podwójnego. Czyli że "od zawsze" nie było tam jednaj gwiazdy, a były dwie. Przez to, że w płaszczyźnie orbitalnej znajduje się druga gwiazda, może dochodzić do ciekawych procesów oddziaływania materii ekspandującej otoczki oraz gwiazdy towarzyszącej. Może dochodzi do tworzenia się tak zwanych "dżetów" w układach symbiotycznych, które inicjują powstawanie dysku na wstępnych etapach "ewolucji" mgławicy dwubiegunowej. Może dochodzić do utworzeni się tak zwanego dysku ekskrecyjnego (czyli przeciwieństwa dysku akrecyjnego), w którym materia jest kierowana przez gwiazdę towarzyszącą i skupiana w płaszczyźnie orbity układu podwójnego. Może dochodzić do tak zwanego procesu rozbierania gwiazdy z jej zewnętrznych otoczek przez gwiazdę towarzyszącą, gdzie przez obecność "lepkości materii" i odbierania momentu pędu z układu, materia jest dystrybuowana wokół gwiazd, znów w płaszczyźnie ich orbit. A najfajniejszy jest fakt, że układy podwójne wcale nie wymagają obecności dysku pyłowego do rozrzucania materii gwiazdy "w górę i w dół". Cały proces może bowiem polegać na rzeźbieniu ekspandującej otoczki przez orbitującego wokół "starej" gwiazdy towarzysza. Wyglądałoby to tak, jak na tym szkicu.

    Co najważniejsze, obserwuje się układy podwójne siedzące w centrach mgławic dwubiegunowych. Takie wnioski zostały wysunięte w stosunku do mgławicy Motyl, mgławicy Eta Carinae, mgławicy Mrówka i wielu innych. Niestety, centrum tych obiektów jest z natury przesłonięte przez... Dysk pyłowy, więc ciężko jest badać co się znajduje w środku (czy to jest gwiazda solo, czy układ podwójny). Niemniej, coraz więcej dowodów przemawia na korzyść hipotezy ciasnych układów podwójnych jako progenitorów mgławic drubiegunowych.

    A poza tym, ten kto był już kiedyś na moim wykładzie wie, że jak coś wygląda dziwnie i nie pasuje do prostego opisu, to znaczy że to jest układ podwójny ( ͡° ͜ʖ ͡°). Systemy podwójne i wielokrotne gwiazd są wszędzie. Tak, wszędzie widzę układy podwójne. Jestem świadom mojego nałogu, ale nie mam zamiaru z nim walczyć.

    Co do samego wykładu, to tak jak pisałem przedwczoraj, w ten piątek prowadzę Wieczór z Gwiazdami w OA UJ w Krakowie (ul. Orla 171). Start o 18:30. Wykład potrwa pewnie z godzinę, a potem idziemy oglądać teleskopy. Pogody CHYBA nie będzie, więc raczej nie zobaczymy nic przez teleskopy. Wstęp wolny. Jest gdzie zaparkować. Jedyna uwaga: sala jest na ~50 osób, a zapisało się już 70. Może ktoś nie przyjdzie i będzie wolne miejsce ;). Możecie wpaść, ale proszę się liczyć że może być ciasno. Wyrzucimy stoły, dodamy krzesła.

    Tematem referatu będzie niebo widziane oczami astronoma obserwatora, czyli co jest gdzie na niebie, jak są odległości, jak to jest, że galaktyka w Andromedzie jest szeroka na siedem tarcz Księżyca, a prawie jej nie widać... i inne. Całość będzie się kręciła wokół ewolucji gwiazd. Od Mgławic aż po czarne dziury. I trochę ewolucji Wszechświata też, bo czemu nie.

    Standardowo, zachęcam do obserwowania mojego tagu.
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Na obrazku poniżej: mgławica Klepsydra. Też dwubiegunowa.

    A poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    W najbliższy piątek, tj. 17 lutego, w Obserwatorium Astronomicznym w #krakow będę prowadził Wieczór z Gwiazdami. O godzinie 18:30 zaczynam referatem pt.: "Niebo. Inaczej". Opowiem o tym, jak widzi niebo zawodowy astronom obserwator. Mam nadzieję przedstawić Wam to, jak widzi gwiazdy ktoś, kto z nimi przebywa na co dzień, oraz jak wygląda niebo bez zaśmiecenia światłem. Tematem przewodnim będzie ewolucja gwiazd i kosmosu w ogólności. usłyszycie ode mnie dwa słowa o zwykłych gwiazdach, pulsarach, czarnych dziurach ( ͡° ͜ʖ ͡°), pulsujących białych karłach, rożnych rodzajach mgławic oraz co można w nich znaleźć.

    Zasadniczą różnicą między tym, a wszystkimi innymi Wieczorami, będzie zupełnie nietypowa sytuacja towarzysząca referatowi ( ͡° ͜ʖ ͡°).Już trzy osoby zadeklarowały się przyjść z... ciastami. Chcąc pociągnąć tę nową świecką tradycję, ugotuję setkę cukierków-krówek na ten Wieczór ( ͡° ͜ʖ ͡°). Słowem, kto pierwszy, ten lepszy!

    Zachęcam Was do przyjścia na mój wykład. Dodatkowo, zachęcam do przyjścia z własnoręcznie przygotowanymi dobrociami :D Napiszcie mi proszę w komentarzu poniżej, czy wpadniecie z ciastem. Gwarantuję talerzyki i widelce!

    W przypadku idealnym zaprosiłbym Was na pogaduchy o kosmosie przy filmach i winie, ale do tego stopnia jeszcze się nie zbliżymy przez najbliższe kwartały. Wiecie jak to jest... Wszystko trzeba na legalu, oficjalnie. Dlatego zaczynam od zachęty przyniesienia ze sobą domowego wypieku!

    W sumie, to każdy odwiedzający nas na Wieczorze powinien się zarejestrować. W praktyce jednak, ponieważ impreza jest kompletnie darmowa, zdarza się, że i połowa zarejestrowanych osób nie przychodzi. Coś mi mówi, że będzie dużo wolnego miejsca. Przybywajcie tłumnie. Wystarczy że mi napiszecie tutaj, że macie zamiar wpaść. Niezobowiązująco. Żebym tylko przygotował miejsce siedzące.

    Po referacie zazwyczaj jest oprowadzanie i obserwacje przez teleskop Maksutow. W piątk jest możliwośc braku pogody. Niemniej, oprowadzę Was po Obserwatorium, pokażę wszystkie instrumenty, a tych najbardziej zainteresowanych ciekawostkami astronomicznymi, wezmę do naszego mini-muzeum, gdzie pozbierałem szpeje używane przez astronomów przez ostatnie 100 lat. Tam mogę Wam pokazać maca z 1990 roku, dysk (bardzo)twardy z lat 70tych, obiektywy, okulary, filtry, klisze fotograficzne szklane, fotopowielacze, fotometry, monochromator, komputery AT/XT i inne ciekawostki... oraz wziąć Was do podziemi fortu 38 Skała.

    Nawet nie wspominam o tym, że będę do dyspozycji i będę zobowiązany odpowiadać na wszelkie pytania dotyczące czarnych dziur, przyszłości życia na Ziemi i Wszechświata w ogólności. Tylko się nie zdziwcie, jeśli odpowiem "nie wiem" :D.

    Wołam wszystkich zainteresowanych moim tagiem: #astronomiaodkuchni, tagiem #krakow, #astronomia i #kosmos, a na potrzeby ciast(k)owego spotkania w najbliższy piątek... #gastronomiaodkuchni :D

    Mam nadzieję Was zobaczyć już za parę dni!
    Pozwolę sobie przypomnieć o imprezie we środowe popołudnie używając tych samych tagów.

    Do zobaczenia!
    pokaż całość

    GIF

    źródło: reactiongifs.com (4.37MB)

  •  

    Hej Astromirki,

    Krótki wpis pod #astronomiaodkuchni :). Odnośnie zdjęcia mgławicy, które wrzuciłem dziś w nocy: na obrazie jest tylko centralny fragment M42. Cała mgławica jest o wiele większa. Bąbel gazowo-pyłowy, który jej towarzyszy jest porównywalny na niebie z całym asteryzmem Oriona.

    Te trzy gwiazdy, które widzicie na moim zdjęciu to nie jest Pas Oriona, jak ktoś zauważył ;). Kiedy popatrzycie na zdjęcie Mgławicy w całej okazałości, to te same trzy gwiazdy z mojego zdjęcia będą widoczne, na przykład tutaj [klik] w samym środku, ustawione pionowo. Tak, to te trzy maciupkie gwiazdki w centrum.

    Nieopodal M42 jest inny fragment tego kompleksu, który posiada bardzo rozpoznawalny kształt: to jest Mgławica Koński Łeb. Na obrazie z Digital Sky Survey wygląda to tak [klik]. Te trzy gwiazdy w u góry zdjęcia (te super-jasne) to już jest Pas Oriona.

    A żeby ulokować to wszystko na niebie, to zerknijcie na zdjęcie poniżej. To jest foto z wczoraj, robione przy kopule teleskopu Grubb w OA UJ w Krakowie.

    Polecam obserwować dziś niebo. Mają być bardzo dobre warunki. M42 zobaczycie już przez lornetkę. Możecie próbować nawet z centrum miasta - dojrzycie wtedy taką słabawą mgiełkę. Ale to ona! :)

    Odnośnie samej M42, to jest to miejsce gdzie powstają nowe gwiazdy, oddalona o jakieś 1300 lat świetlnych od Słońca. Jej fizyczne rozmiary sięgają około 30 lat świetlnych średnicy. Gwiazdy widoczne w jej centrum są młode, bardzo gorące i bardzo masywne. To właśnie ich światło odbija się od mgławicy i powoduje, że widzimy tyle szczegółów w barwie stalowo-niebieskiej. Światło gwiazd podgrzewa i jonizuje obłok wodorowy (wodór jest głównym składnikiem M42) do nawet 10'000 Kelwinów w okolicy gwiazd, co powoduje, że sama mgławica też świeci. Różne pierwiastki świecą w różnych barwach. Kolor czerwony pochodzi od samego wodoru (głównie od linii spektralnej H-alfa).

    Dziś też skoczę do Obserwatorium cyknąć fotkę :). Kto wie, może uda się złapać Koński Łeb.

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #ciekawostki #astronomia #orion
    pokaż całość

    źródło: orion.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Strasznie dużo czasu minęło, wiele się wydarzyło po drodze i będzie trzeba nadrobić luki w #astronomiaodkuchni. Bez zbędnych ceregieli, dziś nius obserwacyjny (sprzed zaledwie dwóch nocy). Pamiętacie gwiazdę pulsująca, którą przypadkowo odkryłem? Nadaliście jej nazwę - JKM 476 [wpis 1], [wpis 2], [wpis 3]. Właśnie trwa najlepszy sezon obserwacyjny dla tego obiektu, a ja, przy okazji innej pracy, zrobiłem kontrolne badanie, czy gwiazda zachowuje się w porządku.

    Taki los astronoma-obserwatora: kontrolować, czy gwiazdy dobrze pulsują, czy się normalnie wzajemnie zaćmiewają, czy nie dochodzi do patologii pomiędzy nimi, a ich planetami, ot noc jak każda inna. Ostatnie dwie noce poświęciłem badaniom okresowym układu kontaktowego, czyli takiego układu dwóch gwiazd, w którym obydwa składniki pozostają w fizycznym kontakcie (oczywiście). Całkiem prawdopodobne, że kiedyś w przyszłości obydwie gwiazdy złączą się w jedną gwiazdę, podobnie jak układ KIC 9832227, o którym może słyszeliście całkiem niedawno [-> link].

    Na niebie, nieopodal mojego układu kontaktowego siedzi słaba kropka, która nie wadzi nikomu. Kropka ta okazuje się zmieniać swoją jasność w dość krótkim czasie. Jak się pewnie już domyślacie, ta kropka to JKM 476. Jest to gwiazda pulsująca, najprawdopodobniej z rodziny tak zwanych "Delta Scuti", znanych też jako "cefeidy karłowate". Zanim przyuważyłem że pulsuje, widniała jako zwykła kropka w katalogach gwiazd. Jej nazwa w tych katalogach to, na przykład, USNO-B1.0 1576-0149634. W moim zbiorze gwiazd zmiennych miała przez jakiś czas nazwę KRp073a, dlatego stwierdziłem że można by jej sprezentować imię z prawdziwego zdarzenia. Kiedy dałem Wam tę możliwość, padały propozycje: "Seba", "Benek", "Plusare Majoris", ale ostatecznie wygrała znana wszystkim opcja. Trzeba teraz z tym handlować.

    Jak się okazuje, nasza gwiazda pulsuje z różną amplitudą w różnych barwach. JKM 476 pulsuje bardziej na niebiesko, niż na czerwono. Zrobiłem taki [wykres], na który naniosłem zmienność blasku tej gwiazdy w czasie, w różnych filtrach. Wykresy w różnych filtrach zostały poprzesuwane w pionie tak, żeby minima blasku były na tej samej wysokości. JKM 476 jest zupełnie przeciętną gwiazdą, której jasność jest wystarczająca do bycia zaobserwowaną przez teleskopy o klasie od 30cm średnicy wzwyż. Może się jednak zdarzyć, że obserwując w czerwieni, JKM 476 ledwie osiągnie próg widoczności. Może być też tak, że jeśli będzie się obserwowało ze zbyt krótkim czasem ekspozycji kamery, gwiazda zniknie w szumie tła.

    JKM 476 to typowy pulsator. Gwiazda faktycznie zmienia swoją objętość w czasie. Jej okres pulsacji wynosi 6 godzin, 25 minut i 36 sekund (dla ciekawskich, wyznaczone Lombem-Scarglem [-> periodogram]). Pulsacje są spowodowane przez ciśnienie fotonów wewnątrz gwiazdy. JKM 476 jest bowiem nieco starym obiektem i wokół jądra zaczął mu się odkładać hel. Warstwa tego helu jest nieprzezroczysta dla fotonów wewnątrz gwiazdy i w ten sposób buduje się pod tą warstwą energia. Kiedy energii jest wystarczająco dużo, hel się jonizuje, fotony są uwalniane, powierzchnia gwiazdy staje się bardzo gorąca, gwiazda zaczyna puchnąć, a my na niebie widzimy wzrost blasku małego punkcika. W miarę jak gwiazda puchnie, energia wynoszona przez fotony rozkłada się po coraz to większej powierzchni, gwiazda robi się bardziej żółta niż niebieska i maksimum blasku się kończy. W chwili, gdy gwiazda jest niemalże największa, my obserwujemy drogę do minimum blasku [ -> wykres]. Taki niby paradoks. Dla tych co lubią wzory, przypominam, że jasność jest proporcjonalna do temperatury w czwartej potędze, a do powierzchni w zaledwie drugiej potędze. I paradoks znika.

    Policzyłem na szybko, że temperatura efektywna powierzchni JKM 476 w chwili maksimum blasku wynosi około 17200 Kelwinów. W minimum zaś, temperatura wynosi około 14300 Kelwinów. Znaczy to, że ten pulsator co 6.5 godziny zmienia swoją temperaturę powierzchniową o 3000 Kelwinów. To bardzo dużo, bo typowa temperatura powierzchniowa takich gwiazd wynosi około 12'000 Kelwinów. Co ciekawe, zmiany jasności tego obiektu sięgają 22% w zakresie widzialnym. Przykładowo, Słońce za jakiś miliard lat ma zwiększyć swoją jasność o około 10%, co spowoduje, że na Ziemi nie będzie warunków do życia. JKM 476 raczej nie jest przyjazna życiu w obecnym etapie swojego rozwoju. A jakby ktoś pytał, to tak, wziąłem pod uwagę ilość pyłu między nami a tym obiektem i obliczenia biorą pod uwagę ekstynkcję międzygwiazdową.

    W zeszłym roku policzyłem też, że nasz obiekt jest oddalony o około 17000 lat świetlnych (+/- 1000 lat świetlnych). Będę musiał zweryfikować te obliczenia. Ale coś czuję że nie wynik nie zmieni się bardziej niż 50%. Szacunki są zgrubne, a ja wciąż nie mam jakichś bardziej precyzyjnych danych.

    Będę musiał kończyć, bo siedzę w pracy i ciągle mnie wołają żeby coś zrobić. Na chwilę obecną to tyle, ale postaram się wyłapać jakieś wolne chwile do skrobnięcia czegoś pod #astronomiaodkuchni. Zachęcam do obserwowania (zarówno nieba, jak i tagu).

    Z drobnych ogłoszeń: w ten piątek jest Wieczór z Gwiazdami w OA UJ Kraków. Oprowadzam po OA. Zapraszam. A 17 lutego na kolejnym Wieczorze z Gwiazdami daję wykład i również oprowadzam. I również zapraszam. Mirki zainteresowane wykładem popularnonaukowym dedykowanym dla mirko w OA UJ? Zbierać się w grupę i pisać ;). Obserwacje przy dobrej pogodzie jak najbardziej.

    Jako obrazek do wpisu dodaję poglądowy szkic, jak wygląda gwiazda pulsująca w miarę jak zmienia się jej krzywa blasku.

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    A poza tym: #astronomia #ciekawostki #jkm476 #kosmos #pracbaza #krakow #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    GIF

    źródło: astronomynotes.com (10KB)

    •  

      @ziuaxa: Tak, wygląda to logicznie, owszem.

      Statystycznie ujmując, w danym przekroju pojawi się przeciętnie, dajmy, 100 fotonów na sekundę. Będą więc takie obszary tego przekroju, w których fotony się nie pojawią (a ładniej byłoby powiedzieć, że parametr zderzenia będzie zbyt mały, by doszło to absorpcji fotonu przez detektor znajdujący się w tym przekroju). Przy czym trzeba jeszcze pamiętać, że na daną powierzchnię pada ileś fotonów na sekundę, czyli w ciągu każdej kolejnej sekundy jest szansa, że na detektor padnie jakiś foton z tego odległego emitera.

      Nawiązując do Twojego przykładu: w ciągu jednej sekundy padną dwa fotony na powierzchni rozciągającej się od Berlina do Moskwy. A w ciągu kolejnej sekundy padną kolejne dwa fotony, z czego którym może wpaść na Warszawę. To dlatego operuje się nazwą "strumień".

      Inny przykład może obejmować "dobroć" detektora. Jak wybuchła supernowa w pobliskiej galaktyce karłowatej, to na Ziemi zarejestrowaliśmy zaledwie siedem neutrino, pomimo że przez detektor przelatywało ich miliardy.
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: Rzeczy, którydch nie wiedziaem. Szczególnie ostatnie zdanie. Dzieki mirasku ;)

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Coś było bardzo nie tak. Jeszcze kwadrans temu, czyli zanim zacząłem pisać ten tekst. Siedzę już drugi tydzień, dzień w dzień, przy biurku po dniach i nocach, piję jeszcze więcej kawy niż zwykle, śpię jeszcze mniej niż zwykle. Jutro ostatni dzień. Październik to maraton konferencyjny, więc robię 24/7, a do tego jeszcze nadprogramowe stresy. Było źle, ale teraz się przestraszyłem.

    Przez dobre 20 minut słyszałem ciche, przytłumione niskie dźwięki. Szybkie uderzenia, jakby kto kotlety tłukł, ale tony zdecydowanie niższe. Na klatce schodowej - cisza. W pokojach obok - cisza. Jak próbowałem pracować - dźwięki. Musiałem sprawdzić na polu - cisza. Wyszedłem na balkon po głęboki oddech czystym, krakowskim powietrzem i dopiero tam uspokoili mnie przyjaciele.

    Tuż naprzeciwko balkonu świeciła na mnie Kapella. Od razu poznałem zwiastunkę jesieni. Zupełnie jakbym zagubiony spojrzał na mapę i znalazł się w domu. Przecież znam Kapellę doskonale: znam jej siłę blasku, znam jej wiek, pamiętam jej kolor tak dobrze, jakby był kolorem oczu kochanej dziewczyny. Wiem, że to co teraz na mnie świeci, zostało wysłane 42 ziemskie lata temu. W tym czasie mój ojciec chodził jeszcze do podstawówki, a mnie jeszcze w planach nie było. Chociaż, przecież, dla samego światła to wszystko jedno, bo dla światła czas jakby nie istnieje. Jakby.

    Obok Kapelli, tuź nad dachem kamienicy zaczęła wyzierać czerwona kropka. To Aldebaran, który śpieszył się ze mną przywitać. Zbój spuchnięty, tak pięknie na pomarańczowawo świecący, a tak często pomijany na niebie. To co się stało na powierzchni Aldebarana w chwili moich urodzin, zobaczę dopiero jak będę przechodził na emeryturę. Fajnie go zobaczyć. Dobrze że wciąż tam jest.

    Nad nim: mała chmurka, jasna, słabo widoczna spod krakowskiego Szkieletora. To Plejady. Młodzi gniewni; żyj szybko, umieraj młodo. Gorące olbrzymy, które będą mi towarzyszyły w pracy przez całą zimę. Jeden z obowiązkowych przystanków na niebie dla wycieczek w obserwatorium. Wycieczki lubią Plejady. Ja też.

    Zadarłem głowę wysoko, niemalże w zenit. Kasjopea. Andromeda. Gdzieś tam jest galaktyka taka jak nasza Droga Mleczna. Mógłbym palcem pokazać, gdyby nie to, że na polu zimno i trzymam ręce w kieszeni. A jednak galaktyki nie widać, bo światła miasta przeszkadzają. Fajna ta Kasjopea. Gwiazdozbiór jak litera W, który jest dla mnie pierwszym punktem zaczepienia na jesiennym i zimowym niebie. Będziemy się widzieć jak wrócę znów do Polski.

    Niebo mnie uspokaja. Wiem co się tam dzieje. Uwielbiam jak mnie zaskakuje i daje mi powody do pracy. Za 36 godzin wyjeżdżam na ponad dwa tygodnie spotkań i dyskusji o tym, jak katalogować gwiazdy. Wreszcie będzie można mówić o tym, co się faktycznie robi.

    Podziękowałem przyjaciołom na niebie, chociaż nie wymieniłem wszystkich w tym tekście. Wiem, że za kilka godzin zobaczę Kastora i Polluxa, Betelgezę i Bellatrix, a jeśli znów zarwę nockę, to poczekam na balkonie na Rigela i może nawet Syriusza. A kto wie, może jeszcze zostanie mi nieco sił na przywitanie Jowisza.

    Już jest dobrze. Mogę wracać do pracy. Nic dziwnego nie słyszę, mogę się skupić. Dobrze jest mieć coś stałego w życiu. Żeby to chociaż były te gwiazdy na niebie, które dodają mi sił.

    #astronomiaodkuchni

    pokaż spoiler Ja wiem że wpis zdecydowanie inny od pozostałych z tagu, a jednak nie mogłem tego trzymać w sobie. Celowo nie umieszczam więcej tagów. Będzie więcej energii, wrócą normalne wpisy. Niebawem.
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,
    Mało kto wie, ale mamy teleskop na Księżycu. Mało tego, mamy też teleskopy na Antarktydzie. Zapraszam pod #astronomiaodkuchni do poczytania kilku słów o tym, co te teleskopy tam robią.

    Przy okazji: ten wpis jest pod honorowym patronatem firmy Spacex. W związku z powyższym, wspomnę także o tym, jak teleskopy mogą się przydać w nawigacji międzyplanetarnej, o której coraz to głośniej (bo NASA, bo SpaceX). Oficjalne info jest załącznikiem do tego wpisu.

    Teleskop na Księżycu stoi od 14 grudnia 2014 roku. Jest częścią chińskiego lądownika Change3 (pierwszego instrumentu, który "miękko" wylądował na Księżycu od 37 lat). Jego oficjalną nazwą jest Lunar-based Ultraviolet Telescope ([pic rel]) i jak się już domyślacie z nazwy, za jego pomocą prowadzone są obserwacje w nadfiolecie. Ponieważ na Księżycu noc trwa dwa tygodnie, możliwe jest wykonywanie długoczasowych ciągów obserwacyjnych, co jest szalenie ciekawe dla m.in. obserwatorów gwiazd zmiennych. Ja sam byłem bardzo podekscytowany pierwszymi danymi z obserwacji gwiazd podwójnych. W szczególności ciekawe dla mnie były te z gwiazdami kontaktowymi, bowiem one w nadfiolecie wyglądają zgoła inaczej niż w okolicy pasma czerwonego, jak to obserwujemy z Ziemi. Jednym z takich obiektów był V921 Her, układ który (nieoficjalnie) podejrzewamy o bycie rozdzielonym, a tylko udającym układ kontaktowy. Krzywa blasku wygląda tak: [pic]. Dokładność obserwacji jest kiepska, bo teleskop ma jedynie 15-cm zwierciadło. Ot, mały teleskop podwórkowy, który wygląda tak: [pic]. Po lewej teleskop widziany od tyłu, a po prawej jego montaż. Teleskop cały czas funkcjonuje i zbiera blask gwiazd, galaktyk, asteroid i czego dusza zapragnie.

    Taka ciekawostka, LUT nie jest pierwszym teleskopem na Księżycu. Pierwszym był teleskop UVC (Far-Ultraviolet Camera/Spectrograph), którego używali astronauci w trakcie misji Apollo 16. Teleskop był w pełni manualny. Wykonano nim około 200 zdjęć przeciętnej jakości w trakcie pobytu na Księżycu. Jednym z tych zdjęć jest Ziemia w nadfiolecie [pic]. Tu kolory są nałożone sztucznie. Ta gorąca plama to Ziemia oświetlona przez Słońce. Te pasy widoczne po ciemnej stronie Ziemi to zorza widziana w nadfiolecie.

    Zanim wrócimy na Ziemię, po drodze czeka jeszcze jeden teleskop: ISERV, który od 2012 roku znajduje się na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Ten instrument jest zwykłym "sklepowym" Celestronem o średnicy apertury 23 cm. W 2013 roku teleskop razem z montażem kosztował 2500 dolarów. Tutaj [pic] widać go na zdjęciu obok Chrisa Hadfielda już na ISS. ISERV, pomimo że pochodzi z projektu HyperStar, nie jest zapatrzony w gwiazdy. Tym teleskopem fotografowana jest Ziemia. Przykładowe zdjęcie: lodowiec w Chile [pic] - polecam otworzyć w nowej karcie. A tutaj promo misji na [youtube]. Znów ciekawostka: ISERV robi trzy zdjęcia na sekundę, każde o polu 19 km x 11 km.

    Jest na Ziemi takie obserwatorium, w którym obserwuje się dokładnie te obiekty, które mnie interesują, internet ma taki transfer, jaki mnie interesuje, a noc trwa kilka miesięcy. A jednak chyba nie chciałbym znaleźć się w nim na dłuższą metę. Stacja Kunlun jest obserwatorium stojącym niemalże na biegunie południowym, na szerokości geograficznej 80 S. Kunlun znajduje się na wyżynie Dome A, tj. na wysokości 4000 m npm., gdzie temperatura lubi spadać do -90 stopni Celsjusza. To jest najbardziej suche miejsce na Ziemi. Idealne do robienia astronomii, tragiczne dla samego astronoma. Nie ma szans żeby uprawiać tam romantyczną astronomię siedząc z okiem przy lunecie. Wszystkie tamtejsze teleskopy są w pełni zrobotyzowane. Projekt nazywa się AST3, jakby ktoś chciał poczytać więcej [pdf]. Średnica apertury teleskopów wynosi pół metra, co pozwala na prowadzenie dość precyzyjnych obserwacji wielu gwiazd zmiennych. Wielu, bowiem każdy teleskop jest w systemie Schmidta (zwierciadło ma 67 cm), co pozwala uzyskać szerokie pole widzenia. Tu foto z ustawiania pierwszego teleskopu w 2012 roku: [pic]. Przez fakt występowania tam długich nocy, ciągi obserwacyjne trwają całe tygodnie. Dwa lata temu w moje ręce wpadły dane obserwacyjne z takiego ciągu. Rewelacyjna sprawa! Coś jak dane z misji Kepler, ale można było wykonać absolutną oraz względną fotometrię, co jest nieocenione przy studiowaniu krótkoczasowej ewolucji magnetycznej ciasnych układów podwójnych. Piękna rzecz. Oczywiście, stacja jest chińska. Oni ostatnio pakują takie pieniądze w astro, że wypadałoby zacząć uczyć się ich języka. Tyle z dygresji :). Jak ktoś jest zainteresowany twardą nauką, to tutaj przykładowa publikacja z obserwacji gwiazd zmiennych: [klik], a tutaj prezentacja sprzed kilku lat o tym, jak te teleskopy miały wyglądać: [pdf].

    Oczywiście ciekawych instrumentów jest więcej. Jak chociażby prekursor chińskich półmetrówek na Antarktydzie, zestaw czterech 14-cm teleskopów CSTAR (też w Kunlun). Oprócz tego mamy teleskopy krążące na orbicie wokół Ziemi (Hubble, Swift, WISE), w tym dwa polskie: Lem i Heweliusz, mamy teleskopy krążące wokół Słońca (Spitzer, Kepler), mamy też takie siedzące w wybranym miejscu między Ziemią z Słońcem, w tzw. punkcie L2 (GAIA, Herschel, LISA Pathfinder). Są też jeszcze teleskopy zawarte na sondach kosmicznych, jak Voyager 1 i 2, Rosetta, Cassini, Juno i innych. A nam wciąż mało. I słusznie.

    Pytanie tylko, czy warto stawiać teleskopy na Księżycu? Jeśli potrafimy na tyle precyzyjnie projektować i używać obserwatoria orbitalne, to może stacje księżycowe nie posiadają już kuszących cech. Przecież łatwiej jest ustawić teleskop na orbicie, niż wylądować nim na Księżycu. I do tego te misje serwisowe! Z drugiej strony, na Księżycu jest stabilne podłoże i nie trzeba zużywać paliwa do utrzymania teleskopu w jednej pozycji, przez co żywotność teleskopów powinna być większa. IMO duże teleskopy księżycowe wrócą do łask dopiero, gdy na Srebrnym Globie pojawią się pierwsze stałe bazy, żeby technik mógł wyjść kiedy trzeba i stuknąć młotkiem w co trzeba. A kto wie, może to się wydarzy za niedługo? Co sądzicie o takich teleskopach?

    Obiecałem jeszcze skrobnąć o teleskopach w służbie nawigacji statków kosmicznych. Obecnie nawigacja opiera się na astrometrii, tj. badaniu pozycji gwiazd i planet. W miarę oddalania się od Ziemi, precyzja wyznaczania pozycji statku kosmicznego spada. Zostało zaproponowane (już dawno temu, ale dla przykładu, tutaj: [pdf]) aby do nawigacji zaprzęgnąć... pulsary. Teleskopy rentgenowskie potrafią obserwować sygnały pulsarów w wielką dokładnością czasową. Gdyby użyć kilku dobrze usytuowanych pulsarów, można by wyznaczyć położenie statku w dowolnym miejscu Układu Słonecznego z dokładnością do pięciu kilometrów. Wszystko dzięki precyzji sczytywania czasu nadejścia pulsów światła z pulsara. Mechanizm działania jest dziecinne prosty: w zależności od położenia w Układzie Słonecznym statek będzie bliżej pewnych pulsarów, a dalej od innych. Co za tym idzie, droga którą będzie musiało pokonać światło (i pulsy) pulsarów, będą różne dla różnych położeń statku. Ponieważ prędkość światła jest skończona, to i czas nadejścia sygnałów będzie zależny od położenia w Układzie Słonecznym. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że nawigacja pulsarowa mogłaby umożliwić precyzyjne loty poza Układ Słoneczny. Co więcej, automatyzacja całego procesu pozwoli na wykonywanie w pełni autonomicznych misji, bez konieczności wprowadzania korekt z centrum kontroli lotów. Jeden zasadniczy problem to obecne rozmiary oraz masa teleskopów rentgenowskich. Przy dzisiejszej technologii są one za duże, przez co ich użycie byłoby kompletnie nieekonomiczne. Ale może kiedyś...?

    Ogłoszenia parafialne:
    - 30 września sonda Rosetta zderzy się z kometą 67p
    - 30 września mamy Noc Naukowców w OA UJ w #krakow, zapraszam, bo oprowadzam po obserwatorium [tutaj plan zabawy]
    - [bez daty] oczekujcie niusów o Proxima b. Jest szansa że w krótkim czasie dowiemy się czegoś o atmosferze tej planety

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu i nawet #heheszki
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

    •  

      @MasterSoundBlaster:

      A Stany nie wpompują w nią kasy? Bo to przypadkiem nie firma państwowa?
      AFAIK -- nie.

      To firma ze Stanów, ale normalnie w rękach prywatnych. Jest notowana na giełdzie:
      http://www.nasdaq.com/symbol/irdm

      To wszystko to jednak taki off-topic. Istotne jest to, że @Al_Ganonim mówił o komunikacji, którą zapewnia Iridium (co było słuszne). Kłopoty firmy, o których słyszał, też były prawdziwe. I dodatkowa warstwa tych kłopotów była spowodowana eksplozją Falcona. Tyle że nie bezpośredniol Wybuchły nie satelity Iridium, tylko inny, ale Falcony przez to są uziemione zapewne na parę miesięcy i satelity Iridium nie mogą zostać wyniesione. A bieżąca konstelacja na orbicie trzyma się już trochę na gumę do żucia i taśmę klejącą. Tzn. część satelitów zostanie tam jeszcze z 10 lat zapewne i pozostanie w sprawności, ale po tylu latach służby normalne jest, że część z nich będzie się po prostu psuła. Jest to przewidziane w projekcie i wszelkie luki mają uzupełnić satelity zapasowe. Tyle że te już praktycznie się pokończyły, tj. zostały wykorzystane. Dlatego trzeba wynieść nowe ASAP. pokaż całość

    •  

      @Sh1eldeR:

      Jest notowana na giełdzie:
      A to świadczy o tym, że musi być prywatna? Firmy państwowe nie mogą być notowane na giełdzie?

      To wszystko to jednak taki off-topic.
      Ale nie mów mi o tym czy słusznie o to spytałem czy nie xD Co do reszty to powielasz wcześniejszy wątek i nie musisz tego robić, bo dobrze zrozumiałem za pierwszym razem :)

    • więcej komentarzy (30)

  •  

    Hej Astromirki,
    Z ciekawości policzyłem sobie, jakie ciśnienie wytwarza ekspansja Wszechświata wewnątrz mojej głowy.

    Do zabawkowego modelu wziąłem że stała Hubble'a w centrum mojego obserwowalnego Wszechświata (znaczy, między moimi oczami) jest 67 km/s/Mpc. Dla uproszczenia obliczeń przyjąłem że moja głowa jest sferyczna i wypełniona próżnią. Promień wewnętrzny czaszki dałem 10 cm, grubość kości 1 cm, a gęstość czaszki przyjąłem równy gęstości wody. Mając tak realistyczne założenia wziąłem się do szybkich obliczeń.

    Czasoprzestrzeń ekspanduje wewnątrz mojej głowy z prędkością 2.17 * 10^(-19) m/s (względem środka czaszki). Postanowiłem nie liczyć różnicy w prędkości ekspansji Wszechświata po wewnętrznej i zewnętrznej stronie kości. Z lenistwa.

    Czasoprzestrzeń ekspandując ciągnie ze sobą materię, która jest w niej zawieszona. To znaczy, że ciśnienie, jakiemu musi sprostać moja głowa jest zależne od jej rozmiarów i masy kości (przypominam tylko, że zakładamy że nie mam mózgu). Stąd wychodzi, że ciśnienie wywierane na wewnętrzną część mojej głowy jest około 2.4*10^(-18) Pascala. Niemniej, coś mi w obliczeniach nie pasowało, więc potraktowałem problem mechaniką płynów. Policzyłem, że ciśnienie dynamiczne wewnątrz mojej głowy, które bierze się z rozszerzania się czasoprzestrzeni wynosi 2.35 * 10^(-21) bara, czyli cztery miliony tryliardów mniej niż standardowe ciśnienie atmosferyczne. [mózg uratowany]

    Myślę, że nie mogę obwiniać ekspansji Wszechświata za moją migrenę. Co gorsza, ten wynik jest równy 15 * 10^(-19) mmHg, czyli Wszechświat sam z siebie też nie może być odpowiedzialny za moje wysokie ciśnienie. Peszek.

    Kiedyś, w odległej przyszłości, Wszechświat być może będzie ekspandował z taką prędkością, że ciśnienie by głowę rozerwało, ale to tego czasu już chyba nie będzie istniał żaden organizm, który się czymś takim miałby przejmować.

    W sumie, gdybym miał czaszkę z gumy, to z powodu ekspansji Wszechświata powiększałaby się w każdej sekundzie o rozmiar około jednego elektronu. Całkiem niegroźne. W ciągu całego mojego życia (będzie 67 lat, #taktyczniejakwnormandii), głowa urosłaby mi o jakiś 1 nanometr. Dobrze to policzyłem? Chyba dobrze. Od samych tych obliczeń głowa spuchła mi bardziej niż od ekspansji Wszechświata.

    A jakby komuś takie obliczenia wydawały się zupełnie nieważne ( ͡° ʖ̯ ͡°), to tylko wspomnę że są całe studia kosmologiczne nad tym, jak się ma rozszerzanie Wszechświata oraz ciemna energia i ciemna materia do struktury gwiazd. Owszem, gwiazdy są nieco większe od głowy astronoma, ale wciąż, w skali kosmicznej, to orzeszki.

    Jako obrazek dołączam grafikę z DeviantArt.

    Musiałem. #astronomiaodkuchni
    #kosmos #heheszki #ciekawostki
    pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: Czy to prawda że na studiach kosmologicznych można na wszystkie pytania odpowiadać "z powodu ciemnej energii" i zdać?

    •  

      @WuDwaKa: Dodaj jeśli chcesz :) Moją domeną jest mirko ^^

      @kontrowersje: No właśnie nie. Materia na krótkich dystansach jest związana oddziaływaniem elektrosłabym (elektromagnetyzm trzyma cząsteczki przy sobie), które w krótkich skalach przezwycięża siłę, która się bierze od rozszerzania się czasoprzestrzeni.

      Na większych dystansach i w bardzo masywnych systemach, grawitacja tak silnie spala obiekty, że rozszerzanie się Wszechświata też nie zwiększa dystansu między nimi.

      Dopiero w bardzo dużych skalach (pomiędzy odległymi galaktykami) ekspansja Wszechświata jest na tyle znacząca, że obiekty oddalają się od siebie.

      @Izaro: tak, oprócz pytania: "gdzie ma pan indeks?"
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Hej Astromirki,
    Jest taka nowa metoda odkrywania planet pozasłonecznych. Wygląda na to, że da się ustalić, czy wokół danej gwiazdy krąży planeta tylko i wyłącznie dzięki temu, że na tej planecie są... zorze polarne. Zapraszam do #astronomiaodkuchni

    Pewnie już wszyscy słyszeli o tym, że Io (jeden z czterech Księżyców Galileuszowych) oddziałuje z magnetosferą Jowisza (trywialne). Io, księżyc tłamszony przez pływy grawitacyjne Jowisza oraz pozostałych księżyców jest bardzo aktywny iologicznie. To znaczy, ciągle tam wybuchają wulkany. W efekcie, Io jest dawcą cząstek takich jak elektrony, protony, lekkie jony, które są wyrzucane w przestrzeń. Te cząstki są wyłapywane przez magnetosferę Jowisza i kierowane jak po sznurku w stronę jego biegunów. Kiedy cząstki zderzają się z jonosferą i w ogóle z górnymi partiami atmosfery Jowisza, powstają piękne zorze. Oprócz tego mechanizmu, samo pole magnetycznie księżyców jest w interakcji z magnetosferą Jowisza, co też powoduje pojawianie się zorzy. W miarę jak księżyce orbitują wokół Jowisza, zorza na biegunie gazowego olbrzyma się przesuwa [filmik/youtube]. Wygląda to tak, jakby zorza była rysowana przez księżyce. #jonosfera #zaorane

    Zorze polarne są głośne radiowo. To znaczy, ze gdyby skierować antenę na zorzę, to będzie się słyszało charakterystyczne dźwięki na charakterystycznych długościach fali. Oczywiście mówiąc "słyszało" mam na myśli odbierze się sygnał radiowy, który można w łatwy sposób przetworzyć na dźwięk. W przypadku Ziemi będzie to kombinacja sygnałów odbitych od jonosfery (pioruny, radiostacje) oraz rozbłysków od cząstek wpadających z zewnątrz [filmik/youtube]. W przypadku gazowych olbrzymów, cała magnetosfera jest pełna ciekawych sygnałów. Na przykład tu Saturn, na nagraniu z sondy Cassini: [plik wav] oraz tu nagranie z sondy Juno wpadającej w magnetosferę Jowisza: [link do SoundCloud]. Zorze polarne na gazowych olbrzymach są jeszcze głośniejsze. W sumie, gdyby obserwować takiego Jowisza na odpowiednich częstotliwościach, to najwięcej sygnału pochodziłoby właśnie od jego zórz. Zorze polarne na gazowych olbrzymach świecą w promieniowaniu X oraz w dalekim nadfiolecie. To promieniowanie, przez pośrednie procesy, jest odpowiedzialne za dużo szumu na dłuższych falach - produkuje sygnał radiowy.

    Wiedząc powyższe, astronomowie zaczęli sprawdzać, jaka będzie szansa zaobserwowania takiego sygnału radiowego z zorzy gazowego olbrzyma orbitującego zwykłą gwiazdę typu słonecznego. I tu uwaga: zarówno gwiazda, jak i planeta będą widoczne jako jedna kropka na niebie. Trudność polega na rozplątaniu sygnału z zorzy i sygnału z gwiazdy. Is such a thing even possible? Yes it is ( ͡° ͜ʖ ͡°). Okazało się, że dla planet leżących w odległości do 160 lat świetlnych jest to całkiem prawdopodobne [źródło]. Sygnał z zorzy może być widoczny ponad sygnał z samej gwiazdy macierzystej, pod warunkiem, że ma się odpowiedni sprzęt. A taki sprzęt niedawno został wybudowany w Polsce.

    Niedawno w Łazach pod Krakowem została oficjalnie otwarta nowa stacja radioteleskopu kolejnej generacji [więcej info]. LOFAR jest interferometrem, który składa się z wielu pojedynczych placówek rozmieszczonych głównie w Holandii i w Niemczech. Od niedawna LOFAR rozrósł się o trzy placówki w naszym kraju. Każda z placówek składa się z dwóch pól specjalizujących się z różnych zakresach częstotliwości: 30 - 80 MHz oraz 120 - 240 MHz [pic rel]. Te zakresy promieniowania nie były wcześniej dostępne, a potrzebna technologia jeszcze nie istniała. A technologia jest kosmiczna. Te niższe częstotliwości odbierane są przez szereg dipoli składających się... z trzymaka, siatki bazowej i czterech linek [pic rel]. Takich stacji jest kilkadziesiąt, obserwują niebo jednocześnie i produkują transfer nawet 20 GB/sek.

    Podsumowując, jeszcze 30 lat temu wydawało nam się że nie mamy wystarczająco precyzyjnych narzędzi do odkrywania planet pozasłonecznych. Wtem, w 1992 roku, okazało się że jesteśmy w stanie odkrywać planety wokół pulsarów. W trzy lata później odkryto planetę badając ruch względny gwiazdy. Później zaczęły powstawać wielkie programy na potężne teleskopy. Jeszcze później zaczęliśmy wysyłać teleskopy w kosmos tylko po to, żeby obserwować sygnały z gwiazd, wokół których orbitują planety. A teraz, na ramionach gigantów, zaczniemy odkrywać planety używając do tego kijków wbitych w ziemię. Uwielbiam postęp :)

    Jako obrazek do wpisu dołączam gif z animacją, jak rusza się zorza na Jowiszu. Widać bardzo dobrze, jak Io rzeźbi jonosferę Jowisza (ta jasna kropa z prawej).

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    #ciekawostki #astronomia #kosmos #planety #piszezamiastpracowac
    pokaż całość

    GIF

    źródło: d1o50x50snmhul.cloudfront.net (1.67MB)

    +: C................c, Diego19 +188 innych
    •  

      @Al_Ganonim: uwielbiam Twoje teksty - świetnie prowadzisz wykład, dzięki czemu nawet dla niezorientowanej osoby wszystko jest proste i logiczne. Tak trzymać!

      Ale skoro już mowa o tej detekcji - skoro to pozwala tylko na wykrywanie gazowych olbrzymów krążących wokół gwiazd bliższych niż 160 lat świetlnych, to czy to cokolwiek zmienia w temacie wykrywania takich planet? Tzn. czy nie da się wykryć takich układów prosto dotychczasowymi metodami? pokaż całość

      +: cebula85, V....z +1 inny
    •  

      @Al_Ganonim: 2,5*10^12 (2500 Gigawatów) to niewiele biorąc pod uwagę odległości - przecież to raptem mniej więcej tyle co globalna produkcja elektryczności na Ziemi (o ile się gdzieś nie pomyliłem) Tym bardziej ta metoda odkrywania planet robi wrażenie

      +: V....z, jeloo +1 inny
    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Astromirki, co ja właśnie tu dostałem! Pocztówka ze Stanów od jednego z Was :))
    @Out0fControl poza kontrolo ( ͡° ͜ʖ ͡°) Radoche mam wielką :)) Dzięki śliczne!

    Siedzę w tej chwili w Obserwatorium, nikogo nie ma, cicho, ciemno, tylko ja. Aż dziwne. Pogoda żyleta (jak na Kraków), księżyc zaraz zajdzie i warunki na maksimum Perseidów będą idealne. Przygotowałem już aparat na montażu i bedę focił. Może uda się zrobić ładną długą ekspozycję ze spadającymi gwiazdami.

    Mały speakpeek po niedawnej konferencji Binary Stars in Cambridge:

    - układy biały karzeł + gwiazda neutronowa to nie to samo co układy gwiazda neutronowa + biały karzeł ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - zeby znaleźć dobry model układu podwójnego gwiazd można z powodzeniem stosować algorytm ewolucji ptaków
    - ponad 25% obserwowanych gwiazd w gromadach ewoluuje w "dziwny sposób"
    - planety mogą bezproblemowo istnieć w układach potrójnych gwiazd
    - obiekty Thorne-Żytkow są bardzo... i tu nie wiem, bo wyszedłem po kawę
    - układy kontaktowe (znaczy moja kariera) chyba nie istnieją.

    Na teraz to tyle, bo zaczyna się powoli maksimum roju. Biorę laptopa żeby mieć jakąś muzykę, moszczę się w kocu na ławce i gapię się w niebo :).

    Do zobaczenia niebawem w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #astronomia #ciekawostki

    PS: 26 sierpnia mamy setny Wieczór z Gwiazdami w OAUJ - 18:30, ul. Orla 171. Będę oprowadzał, tak tylko mówię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS2: @koostosh, @pstjepan, skasowałem tamten wpis. Było w nim za mało astro (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    Pozdrowienia z obserwatorium na Przełęczy Kolonickiej! Siedzę w tej chwili przy granicy Słowacko-Ukraińskiej [pic rel]. Rozpocząłem ostatnią noc obserwacji na teleskopie VNT (Vihorlatský Národný Teleskop), który posiada zwierciadło główne o średnicy jednego metra. Dla bardziej dociekliwych: efektywna ogniskowa wynosi dziewięć metrów.

    Tak jak pisałem wcześniej pod #astronomiaodkuchni, robię specjalnie fotki obserwatorium i okolic :). Teleskop wygląda tak: [foto]. To u góry teleskopu to prosty dekiel z dykty, który się mocuje po to, by śmieci i kurz nie osiadały wewnątrz teleskopu. Jak widać na zdjęciu, cały teleskop jest zdecydowanie za duży jak na kopułę, w której się znajduje. Jak mam jakiś obiekt po północnej części nieba, to tubus teleskopu wystaje przez szczelinę kopuły. Dokładnie tak jak w kreskówkach. Takie pozycje są trudne do obserwowania, bo szczelina jest niewiele szersza od tubusu teleskopu i trzeba kontrolować pozycję kopuły ręcznie co kilkanaście minut. Ale i tak jest nieźle, bo kopuła jest sterowana elektronicznie. Jak tu byłem na moich pierwszych praktykach, dekadę temu, to kopułę kręciło się... ręcznie. Za pomocą metalowej korby. Parę dni temu zrobiłem filmik z kręcenia kopułą. Jak się stoi pod teleskopem i kopuła się kręci, to ma się wrażenie że to teleskop się przechyla, a nie kopuła stoi w miejscu. Można dostać kręćka ( ͡° ͜ʖ ͡°). [Filmik dostępny jest tu: klik].

    Cały ten teleskop jest, tak w sumie, zupełnie manualny. Kręci się nim za pomocą pilota, Gwiazdy trzeba znaleźć na niebie po mapie, patrząc się w celownicę i szukaczyk. Pole widzenia kamery w ognisku teleskopu wynosi zaledwie 8 minut łuku. Dla porównania, dwie ostatnie gwiazdy w dyszlu Wielkiego Wozu są oddalone od siebie o 420 minut łuku. To znaczy, że pole widzenia kamery w "moim" teleskopie jest aż 52 razy mniejsze. Trzeba się nauczyć dobrze orientować po słabych gwiazdach i mieć cela :).

    Dziś na metrówce obserwuję białego karła o dźwięcznej nazwie GD 358 ( ͡° ͜ʖ ͡°). Obserwujemy go w mini kampanii przez kilkanaście dni. Ten biały karzeł pulsuje w tak zwanych "modach nieradialnych", co znaczy że jego powierzchnia ulega ciekawym asymetrycznym deformacjom w krótkim czasie (minuty, godziny). Te pulsacje są przez nas obserwowane już wiele lat, ale parę dni temu jedna pani astronom zauważyła że ich okres nagle się zmienił. Wypadałoby więc sprawdzić co się dzieje, bo to nie jest dobre że białemu karłowi niespodziewanie spóźnia się okres ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    Oprócz metrówki mam do dyspozycji jeszcze dwa mniejsze teleskopy. Obydwa Celestrony klasy ~30 cm obserwują moje sztandarowe gwiazdy do doktoratu, tj. układy kontaktowe z aktywnością magnetyczną. Noc dziś krótka, ale tak dobrałem obiekty żeby zebrać jak najwięcej wartościowych danych.

    W wolnej chwili robię fotki nieba. Mamy naprawdę dobrą pogodę. Sprzed dwóch dni jest takie zdjęcie [klik] i takie zdjęcie [klik]. Obydwie fotki to pojedyncze klatki z poprawionymi poziomami. I jeszcze takie "spadające gwiazdy": [klik]. Oprócz samej astro mam jeszcze przygody z towarzyszem [klik]. Ponoć był dziki, ale mnie najwyraźniej zaufał, bo po dwóch dniach zaczął za mną łazić i teraz nie odstępuje mnie na krok. Creepy [pic rel]. Rok temu było ich piętnaście!

    A jak byłem tu dwa miesiące temu, to nagrałem krótki filmik o tym, jak wygląda teleskop VNT. Musiałem się streszczać, żeby nie zeżarło transferu przy uploadowaniu (bo Internetu to tu jak na lekarstwo) [link do filmiku].

    Na koniec ogłoszenie parafialne o tym, że już 24 lipca przyjeżdżam na konferencję do Cambridge. Jeśli znalazłby się uczynny Astromirek, który by mi dał dach nad głową, byłbym bardzo szczęśliwy ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jakby co, rezerwację w guesthousie mogę odwołać do 17 lipca :>

    Musze lecieć skontrolować kopułę w metrówce. Ciao :)

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Zapraszam do obserwowania tagu i/lub profilu. Tysiąc kont nie może się mylić ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #astronomia #pracbaza #ciekawostki #kosmos
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    Jak mnie tu dawno nie było! Należy nadrobić zaległości. W tym wpisie #astronomiaodkuchni przedstawię wam jako pierwszym nieopisany dotąd obiekt, który w tej chwili badamy (my, czyli Polacy, Japończycy, Czesi, Hiszpanie, USAnianie, Słowacy i Anglicy). Wspomnę też przy okazji o otwarciu pod Krakowem nowej stacji radioastronomicznej. A ponieważ znalazłem się w nietypowej sytuacji, to na końcu wpisu będę miał pytanie i prośbę do Astromirków z #cambridge #uk. Zaczynamy od opowieści o zaćmieniu, którego nie było.

    W pierwszych dniach czerwca przeczytałem telegram z informacją, że gwiazda rozbłysła. Wiadomość jedna z wielu, bowiem z telegramów korzysta mnóstwo ekip monitorujących supernowe. Ten obiekt był jednak inny. Pod skróconą nazwą kodową J1621 kryje się układ dwóch gwiazd, które orbitują się wzajemnie, pokonując pełen obrót orbitalny co 0.2 dnia. Tak jest, dwie gwiazdy orbitują wokół siebie z okresem krótszym niż 5 godzin. Dotychczasowe obserwacje dostarczały bardzo skąpych informacji. Wydawało się, że układ jest ułożony pod takim kątem, że dla obserwatora na Ziemi gwiazdy raz po raz się niemal zasłaniają [gif rel]. Co więcej, wydawało się, że obydwa składniki to zwyczajne gwiazdy położone ekstremalnie blisko siebie - układ był kandydatem na tzw. układ kontaktowy, czyli że składniki są w fizycznym kontakcie, ale wirują tak szybko że się nie zlewają [pic rel]. Czerwcowy telegram mówił o pojaśnieniu, które znaczyłoby tylko jedno: gwiazdy rozpoczęły łączyć się w jeden obiekt i mamy mniej niż dobę na podjęcie obserwacji.

    Zlanie się dwóch gwiazd w układzie kontaktowym i narodziny nowej gwiazdy to nie lada gratka dla obserwatora takiego jak ja. Całe moje naukowe życie zajmuję się gwiazdami kontaktowymi, a zlanie się (w żargonie: "merger") było zaobserwowane do tej pory tylko raz [więcej info dla dociekliwych - ArXiv]. Takie wydarzenie doprowadziło do powstania tzw. "czerwonej nowej", wydarzenia bardzo rzadkiego w całej historii obserwacji. Czerwone nowe były już obserwowane parę razy, ale tylko raz widzieliśmy jak obydwie gwiazdy zlewają się w jedną. We wszystkich innych przypadkach obserwacje były po czasie i można było zaobserwować tylko finalny etap czerwonej nowej. Nie mamy nawet dowodu, żeby w innych przypadkach czerwone nowe były spowodowane przez merger układu kontaktowego. Klasyczne "we need more data" #pdk.

    Obserwacje zacząłem w Obserwatorium w Krakowie, parę godzin po otrzymaniu telegramu. Aż do 1:00 nad ranem układ nie przedstawiał ciekawych zmienności blasku aż nagle! jasność spadła o dobre 60%. Pierwsza myśl: cholera, teleskop najechał na kopułę. Pobiegłem do teleskopu mantrując "tylkoniekopuła, tylkoniekopuła, tylkoniekopuła". Całe szczęście, teleskop patrzył idealnie w środek szczeliny, tj. nie było żadnego błędu obserwacyjnego. To co w takim razie się stało? Przecież nikt się nie spodziewa, żeby tuż przed mergerem nastąpił taki dramatyczny spadek jasności. Kwadrans później nastąpiło coś równie nieoczekiwanego - blasku układu niemal od razu powrócił do pierwotnego poziomu. Mili państwo, to było zaćmienie.

    Nie ma opcji, żeby w układzie kontaktowym nastąpiło takie wydarzenie. Zaćmienie w kształcie ostrej litery V oznacza że gorący składnik układu został obserwatorowi przesłonięty przez coś zdecydowanie bardziej chłodnego. Taki wykres zmienności blasku jest typowy dla układów rozdzielonych, a pojaśnienie tego rodzaju spotyka się w znanych układach typu "U Geminorum". Po dłuższych konsultacjach z innymi obserwatorami, po przeanalizowaniu danych spektroskopowych oraz po kolejnych nockach było już pewne, że naszym obiektem jest dziwna odmiana układów znanych jako "nowa karłowata" (popularna nazwa dla m.in. typu U Geminorum). W takich systemach też mamy dwie gwiazdy, ale jedna z nich jest zwyczajowo mniejsza od Słońca (nazwijmy ją "typu K"), a drugą gwiazdą jest biały karzeł. Fizyka tego układu powoduje, że gwiazda typu K jest obierana z wierzchnich warstw, tak jak obiera się jabłko ze skórki. Ta obrana materia jest zrzucana w stronę białego karła, a ponieważ cały układ się kręci, to wokół białego karła tworzy się dysk materii powoli na niego opadającej [pic rel]. Taki dysk akrecyjny jest zasilany przez materię z gwiazdy K i kiedy uzbiera się odpowiednio dużo masy, dysk wpada w stan niestabilny, szybko się nagrzewa i rozbłyskuje blaskiem wielu Słońc. Po rozbłysku dysk się uspokaja, obiecuje że to był ostatni raz, znów grzecznie przyjmuje materię z gwiazdy K i cały cykl rozpoczyna się od nowa. Poznaliście właśnie czym są układy kataklizmiczne.

    J1621 to dziwny układ kataklizmiczny. Będąc w rozbłysku, blask całego układu obserwowany przez teleskop jest bardzo typowy. Gwiazda typu K, orbitując, cyklicznie przesłania obserwatorowi gorący dysk akrecyjny, co widzimy jako ostre, V-kształtne, głębokie minimum blasku. Jednak jak rozbłysku nie ma, to blask całego układu zmienia się periodycznie, sinusoidalnie, zupełnie tak jakby był to układ typu kontaktowego. Mało tego! Poza rozbłyskiem tam, gdzie było V-kształtne minimum, blask maleje teraz mniej, niż w pół okresu orbitalnego później [tu mój wykresik]. Wychodzi na to, że poza rozbłyskami dysk akrecyjny jest znacznie chłodniejszy od gwiazdy K. Podejrzewamy, że kształt i rozmiary dysku akrecyjnego są tutaj bardzo nietypowe. Sam biały karzeł siedzący w centrum dysku jest raczej nudny i typowy. Ot, bogu ducha winna gwiazda przypadkiem znajdująca się w samym środku kosmicznego bajzlu.

    Moje badania stoją teraz przed ciekawym problemem. Skoro ten układ kataklizmiczny tak dobrze udaje bycie układem kontaktowym, to ile z "moich" tysięcy kandydatów na układy kontaktowe to wstrętni oszuści? Chodzi mi po głowie metoda na weryfikację, ale to sobie pozostawię może na kiedy indziej ;).

    - - - - -

    Z innej beczki, Astromirki, miałem wspomnieć o nowej stacji radioastronomicznej. Pod Krakowem, w Łazach, została własnie otwarta stacja radioastronomii bardzo niskich częstotliwości. Jest ona częścią całej sieci radiointerferometru LOFAR rozmieszczonego po niemal całej Europie. LOFAR otwiera okno obserwacyjne na bardzo słabo poznane dotąd częstotliwości fali radiowej. Więcej można znaleźć [tutaj].

    - - - - -

    Na koniec tak zupełnie z #astronomiaodkuchni. Pod koniec tego miesiąca prezentuję nasze badania nad J1621 na konferencji w Cambridge. Dowiedziałem się jednak o tym dopiero niedawno i na szybko próbuję wszystko dopiąć. Bardzo mi ciężko znaleźć miejsce do nocowania podczas konferencji w przystępnej cenie. Czy jest ktoś z #cambridge, kto dałby mi, awaryjnie, dach nad głową na czas konfy? Mam być tam od 24 do 30 lipca. Poszukuję noclegu w guesthouse'ach, ale nie ma już niczego wolnego w cały tym terminie. Jest ktoś, kto by mnie chociaż na kilka dni...? Jestem prosty w obsłudze, niewymagający itp. itd. Musze mieć tylko jak dość do Budynku Hoyle'a [mapa] na 9:00 rano. Mogę przywieźć z Polski coś jak chcecie.

    Dzięki Wam bardzo za kolejne wspólne spotkanie pod tagiem :). Fajnie było też spotkać niektórych z Was na żywo w OA na ostatnim Wieczorze z Gwiazdami. W ten poniedziałek wyjeżdżam na obserwacje na Słowację, biorę aparat, wiec będę wrzucał foty, jak zwykle, z teleskopowania :).

    Jako obrazek do wpisu wrzucam wizję artystyczną układu kataklizmicznego. Nie wiem dlaczego autor zrobił gwiazdę-dawcę w kolorze niebieskim, skoro to są zazwyczaj chłodne gwiazdy, ale... ładnie wygląda ( ͡° ͜ʖ ͡°). Podobnież zaznaczone orbity wydają się spiralnie zacieśniać, co owszem ma miejsce w takich układach, ale zajmuje to... bardzo, bardzo dużo czasu.

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #liganauki
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,

    Słuchajcie, taka spontaniczna akcja. Właśnie mija dziewięć lat mojego konta na wykopie. Oprócz tego, ilość obserwujących moje konto niedawno przekroczyła magiczną barierę: ponad tysiąc osób. Trzeba to jakoś uczcić ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Zapraszam wszystkich, astrofili i nie tylko, na niedzielny wieczór w Obserwatorium Astronomicznym w Krakowie. Pogoda tego dnia ma być rewelacyjna: ciepło i niemal bezchmurnie. Tego dnia na Słońcu będzie bardzo dobrze widoczna plama słoneczna, a po zachodzie Słońca będzie okazja oglądać Jowisza przez jeden z naszych teleskopów. Proponuję taki plan:

    od 17:00 - Obserwacje Słońca przez trzy różne teleskopy: filtr Baadera oraz filtr h-alfa (czyli plamy i protuberancje, jeśli te drugie będą).
    18:30 - Spacer po Obserwatorium dla ciekawskich: odwiedziny teleskopów Maksutow, Grubb, radioteleskopów i wejście do Fortu 38 Skała.
    od 20:00 - Otwieramy teleskop Maksutowa i polujemy na Jowisza
    do ~22:30 - obserwacje nieba przez teleskop (Jowisz, M13, co tam się jeszcze napatoczy).

    Wstęp darmowy. Na obserwacje Słońca i zwiedzanie zapraszam wszystkich Astromirków, bordo, rodziny z dziećmi, programistów15k i ich dziewczyny, zielonki, pomarańczki, sreberka... A przede wszystkim tych, którzy obserwują mój tag: #astronomiaodkuchni

    Oczywiście możecie przyjść w dowolnym momencie spotkania i wyjść w dowolnym momencie. Ktoś chce tylko na Słońce? Proszę bardzo. Tylko na Jowisza? Zapraszam po zachodzie Słońca. Jedyne o co poproszę, to informacja czy planujecie wpaść. Możecie zapowiedzieć się w komentarzu pod tym wpisem lub wysyłając mi pw. Info o ilości osób, która z Wami przyjdzie będzie mile widziana.

    FAQ:
    - Gdzie: OA UJ, ul. Orla 171, Kraków
    - Kiedy: niedziela, 22 maja 2016
    - Godziny: 17:00 - 22:30
    - Ostatni autobus linii 102 odjeżdża spod OA o 23:20
    - Tak, możesz przyjść z kimś
    - Tak, przyniosę ciastka
    - Tak, bezpłatnie
    - Tak, mamy parking
    - Mars, Saturn i Księżyc będą dobrze widoczne dopiero po 23:00, więc będą raczej niewidoczne na spotkaniu
    - Tak, można przyjść z kocem i zrobić sobie wieczorny piknik

    Jakby się ktoś nie załapał, a chce przyjść do OA w tygodniu, to możemy się umówić na powtórkę w czerwcu. Jeśli będzie zainteresowanie, to mam gotowe referaty popularnonaukowe o Wszechświecie, czarnych dziurach, planetach pozasłonecznych itd. Możemy się kiedyś umówić na referat popularnonaukowy + zwiedzanie OA i obserwacje. Ale to kiedyś, w czerwcu.

    Alternatywnie, jutro mamy standardowy Wieczór z Gwiazdami. Też możecie wpaść na zwiedzanie, też będę się tam kręcił. Będzie można zobaczyć Księżyc przez teleskop.

    To co, obserwacje bez zobowiązań? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Do was mówię, #krakow i okolice ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    +: t3m4, Jackey +184 innych
  •  

    Astromirki, uważajcie,

    W poniedziałek będzie można kupić Gazetę Wyborczą, do której będą dorzucone okulary z folią słoneczną. Na stronie Agory stoi, że te okulary służą do obserwacji tranzytu Merkurego, który będzie się odbywał tego samego dnia. Uwaga! Przez te okulary nie zobaczycie tranzytu! Merkury będzie zbyt mały by dostrzec go okiem uzbrojonym wyłącznie w filtr. Nawet jeśli ktoś, kto ma sokoli wzrok, będzie chciał znaleźć Merkurego na tarczy Słońca, to zobaczy ekstremalnie małą kropkę. Ja sam nawet nie będę próbował.

    I tu druga uwaga. Żeby nikomu nie przyszło do głowy patrzeć przez lornetkę/teleskop mają założone okulary na oczy. Teleskop/lorneta skupiają światło Słońca do takiego stopnia, że wypali dziurę w cienkiej folii filtru i stracicie wzrok! Filtr słoneczny nakłada się na obiektyw teleskopu, czyli tam gdzie światło do teleskopu wpada. Ten filtr musi pokrywać całą aperturę teleskopu, inaczej stracicie wzrok. Te okulary są za małe by przerabiać je na filtr do obiektywu lornetki/teleskopu. Nie róbcie tego!

    Czy warto kupować takie okulary? Cóż, jeśli się jest wygodnym, to tak, można je kupić i mieć "na zaś". Wyborcza z okularami kosztować ma 10 PLN. Z drugiej strony, możecie kupić w każdym sklepie z teleskopami (serio, to nie heheszki) za 8 PLN kawałek folii słonecznej (Folia Baadera tudzież "Mylar") w kawałku 10x10 cm. Z takiego kawałka możecie zrobić nawet trzy takie okulary.

    Przekażcie znajomym amatorom tranzytów żeby nie próbowali obserwować w okularach przez teleskopy/lornetki. Może stać się tragedia. Już lepiej żebyście przyszli do nas na któryś z profesjonalnych pokazów. Sprawdźcie tez, czy gdzieś w Waszej okolicy nie ma obserwatorium.

    Wybaczcie spam. Info o okularach w Wyborczej doszło do mnie dopiero przed chwilą.

    #astronomia #obserwacje #bhp #astronomiaodkuchni #tranzyt #uwaga #wyborcza
    pokaż całość

    źródło: eye-shop.eu

  •  

    Hej Astromirki,

    W poniedziałek będzie miał miejsce tranzyt Merkurego. Mała czarna kropka będzie przesuwała się na tle tarczy Słońca ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tranzyt będzie można obserwować od ~13:00 do ~19:50. W związku tym wydarzeniem, astronomy w Krakowie przygotowały otwarte pokazy w różnych częściach miasta. Za free. I tak:

    - Na Małym Rynku będzie Uniwersytet Pedagogiczny z teleskopem słonecznym.

    - W Bieżanowie obserwacje prowadzi PTMA (można się przejść na ul. Górników 29).

    - W Niepołomicach pokazy przygotowało MOA. Tu polecam gorąco, bo zaplanowali cały dzień różnych akcji okołotranzytowych.

    - ... A my w Obserwatorium Krakowskim otwieramy bramę o 14:00 i robimy dzień wolnego wstępu dla amatorów tranzytu ;). Przygotuję dla chętnych trzy teleskopy uzbrojone w odpowiednie filtry. Jeden z nich, tzw. Coronado, będzie podpięte do kamerki i zrobimy transmisję live. Wstęp wolny, więc chętnych zapraszam na ul. Orlą 171. Pokazy będą trwały do około 18:00-19:00, choć to wszystko zależy i tak od pogody.

    Właśnie, jak z pogodą? Meteo mówi że będzie słonecznie ale deszczowo ( ͡º ͜ʖ͡º). Znaczy, ruletka. Nie zdziwcie się jak napotkacie teleskop pod parasolem.

    Uwaga: nigdy nie patrzcie na Słońce bezpośrednio, nieprzygotowani. Ani gołym okiem, ani przez teleskop ani przez lornetkę. Przydymione szkiełka tez nie wchodzą w rachubę. Płyty CD tez nie. Klisze fotograficzne tez nie. Klisze RTG... raczej tez nie. Winyle prędzej, ale lepiej też nie. Tylko profesjonalne filtry lub odpowiednio przyciemniona płyta spawalnicza. Taka folia słoneczna, profesjonalna, w pełni bezpieczna, to wydatek zaledwie kilku złotych. Nie bawcie się w półśrodki, bo stracicie wzrok.

    To co, do zobaczenia na tranzycie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #astronomia #ciekawostki #krakow
    A ponieważ mam przygotować te pokazy w OAUJ i będzie okazja się spotkać, to #astronomiaodkuchni

    Poniżej filmik, jak ten tranzyt mniej więcej będzie wyglądał. Nie zwracajcie uwagi na godziny. Są jakieś dziwne, amerykańskie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki,

    W lutym pojawił się artykuł naukowy o odkryciu planety, która orbituje wokół gwiazdy, która orbituje wokół gwiazdy, która orbituje wokół gwiazdy ( ͡° ͜ʖ ͡°). Tak jest, nie ma żadnego błędu. Odkryto Tatooine na sterydach: masywną planetę z trzema "słońcami". Planeta została nazwana KELT-4Ab. Krótki opis, o co chodzi:

    Obiekt KELT-4 to układ trzech gwiazd: KELT-4A, KELT-4B i KELT-4C, który przez przeciętny teleskop wygląda jak zwykła, pojedyncza kropka. Dodajmy, że była to zawsze kropka na tyle nudna, że nikt nie zwracał na nią uwagi. Od kilkudziesięciu lat wydawało się, że pod kropką na niebie kryją się jedynie dwie gwiazdy (KELT-4B i C były uważane za jedną i oznaczane były przez "B"). Dziś wiemy lepiej. KELT-4B i KELT-4C to układ dwóch gwiazd orbitujących wokół siebie w takiej odległości, jak Saturn krąży wokół Słońca (10 jednostek astronomicznych). Obydwie gwiazdy są mniej masywne od Słońca. Wokół nich, w odległości 328 jednostek astronomicznych (około 9 razy tyle co od Słońca do Plutona) krąży KELT-4A: gwiazda nieco bardziej masywna od Słońca i zarazem jaśniejsza od obydwu gwiazd, wokół których orbituje. To wokół tej jasnej gwiazdy krąży planeta.

    Planeta znajduje się w odległości zaledwie 0.043 jednostki astronomicznej od swojej gwiazdy macierzystej. To 10 razy bliżej niż Merkury ma do Słońca. Masa planety wynosi 0.9 masy Jowisza, ale jej promień wynosi aż 1.6 promienia Jowisza. Mamy do czynienia z "rozdętą gazową planetą", której atmosfera została nagrzana i rozszerzona przez znajdującą się ekstremalnie blisko gwiazdę.

    KELT-4Ab okrąża swoje "słońce" raz na trzy dni, co z Ziemi jest widoczne jako spadek blasku kropki na niebie. Planeta tranzytuje bowiem na tle swojej gwiazdy macierzystej (tak jak Merkury będzie przechodził na tle tarczy Słońca 9 maja, dla obserwatora na Ziemi). Jeśli dysponuje się teleskopem i kamerką, można próbować to zaobserwować. Spadek blasku wynosi zaledwie 1%, jednak układ KELT-4 posiada jasność aż 10 magnitudo (we filtrze V), co czyni go bardzo łatwym obiektem do obserwacji tranzytu planety z Ziemi.

    Jeśli komuś się spodobała informacja i chciałby podzielić się z innymi, zrobiłem znalezisko: [klik!].

    Link do publikacji naukowej: [klik!]

    Na koniec ogłoszenie parafialne: jeden z naszych kolegów Astromirków jutro rozpoczyna przygodę w Południowej Ameryce, gdzie będzie odwiedzał największe obserwatoria świata. Możecie spodziewać się relacji podróży w drugiej połowie kwietnia. Szczegółów celowo nie zdradzam. Wpisy będziecie mogli znaleźć pod tagiem: #astronomiaodkuchni

    Pozdrowienia z Obserwatorium w Krakowie :)

    #astronomia #ciekawostki #kosmos #planety #nauka
    No i skoro podałem link do znaleziska, to muszę użyć #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: space.com

  •  

    Hej Astromirki,

    Poprzednie dwa wpisy #astronomiaodkuchni poświęcone były mojemu przypadkowemu znalezieniu nowej gwiazdy pulsującej, której to imię mieliście zaproponować i wybrać w ankiecie. Czas głosowania się skończył, podaję wyniki ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Drogie Astromirki, szanowny M.Białku, wysoki Mikroblogu,
    W ankiecie oddanych zostało 4958 głosów. Najwięcej, bo aż 2238 głosów (co daje 45%), oddanych zostało na nazwę JKM4.76. Głosów przeciwko nie było, a wstrzymało się 483624 osób (zakładając że każdy zagłosował tylko raz, a przecież wam ufam ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Nowoodkryta gwiazda pulsująca będzie nazwana w kolejnych wpisach JKM4.76. Ta sama nazwa zostanie również użyta jako zamiennik w katalogu, który prowadzę.

    Dla tych, którzy nie czytali wcześniejszych wpisów, a chcą się na szybko dowiedzieć, co to jest za gwiazda:

    pokaż spoiler Czas zmian, amplituda jasności oraz kształt krzywej blasku (wykresu) sugerują, że jest to typowa przedstawicielka gwiazd pulsujących typu delta Scuti. JKM4.76 pulsuje z okresem 0.267766 dnia, co oznacza że znajduje się około 17'000 lat świetlnych od Ziemi. Z dokładnością do około tysiąca lat świetlnych. Nasza gwiazda jest niespełna trzy razy masywniejsza od Słońca. Średnia temperatura jej powierzchni wynosi około 11'000 stopni Celsjusza (+/- 1000 stopni C), ale waha się ona razem z pulsacjami gwiazdy. Gwiazda faktycznie pulsuje, to znaczy że zmienia cyklicznie swój rozmiar, temperaturę i jasność powierzchniową. JKM4.76 co 6,5 godziny zmienia swoją jasność o całe 22%.


    Sezon obserwacyjny dla tego obiektu przypada na jesień i zimę. Mam jeszcze sporo własnych nieskalibrowanych danych obserwacyjnych do przerobienia, więc kiedy się ogarnę z materiałem, dam znać. Najciekawsze będzie jak uda się pokazać zmiany koloru gwiazdy w trakcie pulsacji.

    No to mirko ma swoją pierwszą dedykowaną gwiazdę zmienną. Się porobiło.

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    #astronomia #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: oa.uj.edu.pl

  •  

    Hej Astromirki,

    Dwa dni temu pisałem o moim przypadkowym okryciu nowej gwiazdy pulsującej [link]. Zaproponowałem Wam wybranie nazwy dla tej gwiazdy i obiecałem utworzyć ankietę z pięcioma najbardziej plusowanymi propozycjami.Lud przemówił ( ͡° ͜ʖ ͡°), poniżej zamieszczam ankietę. Ostatnią propozycję wybrałem sam spomiędzy nazw, które padły w komentarzach. Głosy podliczę w noc z piątku na sobotę.

    Gwiazda będzie obserwowana ponownie w sezonie jesiennym i zimowym. Mirko będzie informowane o ewentualnych odkryciach.

    Przy okazji: padło pytanie,czy wokół tej gwiazdy mogą krążyć planety podobne do Ziemi i czy może być na nich życie. Tak, wokół takiej gwiazdy pulsującej jak najbardziej mogą krążyć planety skaliste. Czy może się na nich rozwinąć życie? Z tym może być już trochę gorzej. Teoretycznie mogłoby powstać życie zanim ta gwiazda zaczęła pulsować. Dziś, zmiana blasku tej gwiazdy wynosi aż 22% co 6.5 godziny. Tak zwana ekosfera, czyli obszar otaczający gwiazdę, w którym mogą się znajdować planety podtrzymujące wodę w stanie ciekłym, będzie gwałtownie się przesuwał, kurczył i rozszerzał. Wątpię, by była taka planeta, która byłaby zdolna utworzyć lub podtrzymać życie w takich warunkach. Gdyby zwiększyć promieniowanie ze Słońca o 10%, to Ziemia przestałaby się znajdować w takiej ekosferze i mielibyśmy problem. Prawdę mówiąc, Słońce planuje coś takiego zrobić w przeciągu jednego miliarda lat.

    Zwrócono mi uwagę, że życie mogłoby się rozwijać pod lodową powierzchnią w globalnych oceanach, jak to hipotetycznie może mieć miejsce na księżycu Jowisza, Europie lub księżycu Saturna, Enceladusie. W takim wypadku w ogóle nie trzeba się przejmować ekosferą, ale życie będzie ograniczone do środowiska wodnego pod powierzchnią satelity.

    Jako obrazek załączam wizję artystyczną planety skalistej krążącej wokół gwiazdy pulsującej ;). Pulsacje są zaznaczone ciemniejszymi kreskami wewnątrz gwiazdy. Jakby ktoś chciał dowiedzieć się więcej o metodach badań pulsacji gwiazd, czyli o asterosejsmologii, zapraszam do mojego dawnego wpisu: [klik!].

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Ponadto: #astronomia #kosmos #nazwijgwiazde #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: scitechdaily.com

    Jak powinna się nazwać nowoodkryta mikroblogowa gwiazda pulsująca?

    • 1068 głosów (22.84%)
      Seba
    • 153 głosy (3.27%)
      Plusare Majoris vel Plusar.
    • 563 głosy (12.04%)
      Plusare Mirkoris
    • 1991 głosów (42.58%)
      JKM4.76
    • 901 głosów (19.27%)
      Benek
  •  

    Hej Astromirki,

    Przez przypadek odkryłem nieznaną dotychczas gwiazdę pulsującą. Siedziała akurat obok obiektu, który badałem przez ostatnie dwa miesiące, dlatego zaobserwowała się sama, przy okazji. Na co dzień nie zajmuję się gwiazdami pulsującymi, więc nie mam przygotowanej dla niej nazwy.Czy chcielibyście nadać jej imię...?

    Robocza nazwa to KRp073a. Sami widzicie, wymaga zmiany. Gwiazda znajduje się w gwiazdozbiorze Wielkiej Niedźwiedzicy i widać ją z Polski przez cały rok. Jej przeciętna jasność o 13.8 magnitudo (filtr R), to znaczy że można ją dostrzec przez niewielki teleskop. Pełna zmiana jasności wynosi 0.25 magnitudo (filtr R) i następuje cyklicznie z okresem 6 godzin 26 minut. Obserwowałem tę gwiazdę od stycznia do marca [mapka] i przez ten czas udało mi się zaobserwować sumarycznie cały cykl zmiany blasku (wykres na dole).

    [[Jeśli jesteś zainteresowany samym nadawaniem imienia, przewiń na dół :). Przez następnych cztery tysiące znaków opisuję, czym jest nowo odkryta gwiazda.]]

    Zmiana blasku jest asymetryczna: blask szybciej rośnie niż maleje. Czas zmian, amplituda jasności oraz kształt krzywej blasku (wykresu) sugerują, że jest to typowa przedstawicielka gwiazd pulsujących typu delta Scuti. Gwiazdy tego rodzaju pulsują w bardzo przewidywalny sposób: jeśli zna się okres pulsacji gwiazdy, to można wyznaczyć jej jasność absolutną. Dzięki temu można poznać, jaka jest do niej odległość. KRp073a pulsuje z okresem 0.267766 dnia, co oznacza że znajduje się około 17'000 lat świetlnych od Ziemi. Z dokładnością do około tysiąca lat świetlnych. Światło, które teraz pada na Ziemię, zostało wysłane z tej gwiazdy 15'000 lat przed naszą erą. Na Ziemi kończyła się wtedy epoka lodowcowa, Sahara była bujnym ogrodem, a ludzkość dopiero co udomowiła świnie ᕦ(òóˇ)ᕤ.

    Nasza gwiazda jest niespełna trzy razy masywniejsza od Słońca. Średnia temperatura jej powierzchni wynosi około 11'000 stopni Celsjusza (+/- 1000 stopni C), ale waha się ona razem z pulsacjami gwiazdy. Gwiazda faktycznie pulsuje, to znaczy że zmienia cyklicznie swój rozmiar, temperaturę i jasność powierzchniową. KRp073a co 6,5 godziny zmienia swoją jasność o całe 22%. To bardzo dużo. Dla porównania, Słońce za około miliard lat zwiększy swoją jasność o 10%, przez co Ziemia nie będzie się już nadawała do zamieszkania (wypadniemy ze "strefy zamieszkiwalności"), za to na Marsie będzie całkiem przyjemnie.

    Patrząc wyłącznie na zmianę blasku, nie jestem w stanie odczytać wieku gwiazdy. Co więcej, nie mogę określić jej temperatury i odległości z większą dokładnością, niż podałem powyżej. Nie znam też jej metaliczności, dlatego nie mogę być pewny, jaki to jest konkretny rodzaj delta scuti. Może być tak, że to jest gwiazda bardzo stara, należąca do tzw. "drugiej populacji" i należy do podtypu SX Phe, przed co moje szacunki odległości, masy i temperatury będą już w ogóle nie pasowały. Typowo gwiazdy typu SX Phe mają okres zmienności zamykający się w dwóch godzinach, a amplituda zmian sięga aż 0.7 magnitudo, dlatego pozwoliłem sobie założyć, że KRp073a nie należy do tego podtypu. Są też inne podtypy: AI Vel, gamma Doradus, HADS... Ich typowe parametry tez nie pasują do naszej gwiazdy. Wygląda na to, że trafiłem na klasyczną cefeidę karłowatą (zbiorcza nazwa dla typowych delta Scuti).

    Gwiazda typu delta Scuti pulsuje, bo w jej wnętrzu odłożył się hel. Hel w gwieździe nagromadził się w procesie syntezy tego pierwiastka z wodoru (tu zapraszam do moich poprzednich wpisów na ten temat: wnętrze Słońca oraz czerwony olbrzym). Warstwa helu zaległa na jednej głębokości w gwieździe, tam została podgrzana przez promieniowanie gwiazdy i uległa zjonizowaniu. Hel po zjonizowaniu staje się nieprzezroczysty dla fotonów, dlatego na powierzchnię gwiazdy zaczyna docierać mniej energii. Po pewnym czasie pod warstwą nieprzezroczystego helu zbiera się tyle energii, że helowa otoczka jest rozpychana na zewnątrz, energia jest uwalniana, a gwiazda jaśnieje. Co ciekawe, gwiazda jest najgorętsza tuż po tym, jak osiągnęła najmniejszy rozmiar, za to jak jest najbardziej rozdęta, to jej temperatura bardzo szybko spada [pic rel]. Takie cefeidy klasyczne mają okres pulsacji rzędu miesiąca. Naszej KRp073a cały ten proces zajmuje wyłącznie 6,5 godziny.

    Gwiazd pulsujących jest multum. Co jakiś czas w polu obserwacji znajdzie się jakaś gwiazda zmieniająca jasność. Czasem są to gwiazdy pulsujące, a czasem układy dwóch gwiazd, które się wzajemnie zaćmiewają. Ponieważ gwiazdy pulsujące nie leżą w mojej specjalizacji, to nie przygotowałem sobie szablonu z nazwami dla takich odkryć. KRp073a jest chyba pierwszą taką gwiazdą pulsującą, do której mam komplet danych fotometrycznych, a której nie robiłem na zamówienie. Chcesz wymyślić imię dla gwiazdy? Proszę bardzo ;). Zachęcam do wymyślania nazwy w komentarzach! We środę wybiorę pięć nazw, które zbiorą najwięcej plusów i w następnym wpisie zagłosujecie na ostateczną nazwę w ankiecie. Wychodzi na to, że mirko będzie miało pierwszą gwiazdę plusującą ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Chciałbym dać pierwszeństwo w nadawaniu imienia gwieździe wszystkim tym, którzy obserwują mój tag lub mój profil. Z tego powodu ten wpis będzie oznaczony wyłącznie moim tagiem: #astronomiaodkuchni

    Jeszcze nie obserwujesz? Obserwuj. Warto. Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    - - - - - - - - -

    Jakby ktoś był zainteresowany:
    - tutaj więcej o gwiazdach typu delta Scuti [ENG],
    - tutaj o delta Scuti używanych do pomiarów odległości do Wielkiego Obłoku Magellana [ENG]

    - - - - - - - - -
    pokaż całość

    źródło: oa.uj.edu.pl

    +: psposki, b..........1 +475 innych
  •  

    Szósta rano. Koniec pracy. Dziś pracowały trzy teleskopy jednocześnie. Kalibracja wykonana, można wsiadać na rower i wracać do domu.

    Dla tych co śledzą moje ostatnie wpisy: udało się doobserwować ten układ podwójny (TYC <<numerki>>), który mi chmury ostatnio przesłoniły. Do tego zostały zrobione jeszcze dwa inne układy podwójne gwiazd. Pełen sukces :).

    Zdradzę na teraz tyle, że jednym z obiektów z dzisiejszej nocy był tak zwany układ z gorącym podkarłem. Tam są dwa gwiazdy, każda pięć razy mniejsza od Słońca, ale jedna z nich ma temperaturę około 30'000 Kelwinów, a druga około 4'000 Kelwinów. Chłodna gwiazda jest podgrzewana owiewana fotonami od tej gorętszej gwiazdy, przez co układ jest... nietrywialny. Dodatkowo, obserwuję ten układ od 2011 roku i mamy podejrzenie [źródło], że wokół niego krąży nieudana gwiazda, czyli brązowy karzeł o masie nie mniejszej jak 31 mas Jowisza. Dzisiejsze obserwacje miały na celu dostarczyć danych do zweryfikowania m.in. tej hipotezy.

    Udanego weekendu, Astromirki :). A ja wsiadam na rometa i zjeżdżam się przespać :).

    #praca #obserwatorium #astronomia oraz obowiązkowo, #astronomiaodkuchni <-- zapraszam do obserwowania!
    pokaż całość

    źródło: oa.uj.edu.pl

    +: tiris, j.............k +164 innych
  •  

    Hej Astromirki,
    Siedzę teraz w obserwatorium w Krakowie. Włączyłem kamerę, przygotowałem program i nastawiłem obserwacje. Teleskop obserwuje teraz kropkę na niebie. To nie jest taka zwykła kropka: jej jasność właśnie w tej chwili spada o jakieś 20%. Niebawem jasność spadnie do pewnego poziomu, na którym utrzyma się przez niespełna godzinę, po czym znów urośnie. Kropka znana jest jako TYC 4384-235-1, a kryją się pod nią dwie gwiazdy. Ale po kolei.

    Czasami zapominam, jak niesamowite jest to co widzę na żywo przez kamerę. Nawet nastawianie 50-cm teleskopu Cassegraina [pic sprzed 2 godzin] zdarzy się spowszednieć. Na wykresie przyrastają kolejne punkty, wykres się zmienia wraz z upływem czasu, by ostatecznie i tak wylądować w eksperymentalnym programie modelującym układy gwiazdowe. Wtedy wraca mi świadomość co widzę i co to znaczy. Każda punkt odłożony po kolejnym zdjęciu to jasność kropki na niebie. W przypadku obiektu TYC 4384-235-1 pod kropką schowały się dwie gwiazdy, które są ekstremalnie blisko siebie. Jak blisko? To własnie chcę zbadać. Istnieje podejrzenie, że są to dwie gwiazdy podobne do Słońca, które dotykają się swoimi fotosferami (brzegami). Taki układ jest stabilny, bo gwiazdy orbitują wokół siebie z wielką prędkością tak, że na siebie nie spadają i się nie mogą połączyć.

    Właśnie widzę, że jasność kropki na niebie maleje. To niesamowite wrażenie wiedzieć, że blask kropki słabnie, bo jedna z gwiazd zaczyna przelatywać przed drugą gwiazdą. Obserwuję w tej chwili zaćmienie! Jeden cykl orbitalny tego układu trwa niespełna siedem godzin, więc w ciągu nocy zobaczę co najmniej dwa zaćmienia.

    To, jak głębokie jest zaćmienie, jak długo trwa oraz jaki ma kształt, pozwala mi zauważyć bardzo ciekawą rzecz: jedna z gwiazd jest około 10 razy bardziej masywna od drugiej. Ta mniej masywna gwiazda jest mniejsza, dlatego raz na siedem godzin widzę zaćmienie, którego minimum ma prawie stały blask. Dzieje się tak dlatego, bo mniejsza gwiazda jest przez jakiś czas zupełnie schowana za większą. Po kolejnych trzech godzinach nastąpi kolejne zaćmienie, ale jego kształt będzie już inny: mniejsza gwiazda przeleci na tle większej gwiazdy. Jasność większej gwiazdy nie jest równomierna, więc gdy mniejsza gwiazda przeleci na tle jaśniejszej części gwiazdy większej, to całościowy spadek blasku będzie największy. Z takiego koncypowania mogę oszacować stosunek mas, parametry orbity oraz temperatury obydwu gwiazd.

    Jest jeden czynnik, który może zaburzyć moje wnioskowanie: obecność jakiejś trzeciej gwiazdy w tym układzie, która znajduje się nieco dalej od tych dwóch i nie podlega zaćmiewaniu. Jej światło też będzie miało swój wkład do blasku kropki, które widzę w tej chwili przez teleskop.

    Skąd mam wiedzieć, czy tam się znajduje coś trzeciego? Nie posiadając precyzyjnych obserwacji spektroskopowych (do których potrzeba naprawdę dużego teleskopu) mogę zrobić tylko jedno: obserwować tę kropkę przed dłuższy czas, na przestrzeni miesięcy. Jeśli znajduje się tam jakiś trzeci obiekt (gwiazda lub planeta) i orbituje ona wokół układu zaćmieniowego, to będzie on oddziaływał grawitacyjnie na ten układ. Kiedy ta gwiazda będzie bliżej mnie, to układ będzie dalej. Jeśli ta dodatkowa gwiazda będzie dalej ode mnie, to układ będzie bliżej (Tak jak Pluton i Charon [pic] - tutaj Pluton odgrywa rolę mojego układu podwójnego). Ruszanie się układu zaćmieniowego da się łatwo zweryfikować, bo wystarczy mierzyć, w jakim czasie następowały zaćmienia. Same zaćmienia fizycznie nie zmienią swojej okresowości, ale zmieni się droga, którą mu pokonać światło z tego układu do mojego teleskopu. Jak układ będzie dalej, to światło będzie miało dłuższą drogę do przebycia, przez co ja zaobserwuję, że zaćmienie nastąpiło pozornie później. Kiedy układ będzie bliżej, to sytuacja będzie odwrotna. Jak sobie pomierzę czas występowania zaćmień, to zobaczę, że układają się w jakiś okresowy kształt (na przykład sinusoidę). To jest jedyna metoda, którą mogę użyć mając pod ręką tylko mały teleskop Cassegraina.

    Oczywiście jest pewien haczyk. Ziemia kręci się wokół Słońca. To znaczy, że światło z tego układu podwójnego co pół roku może mieć aż o 15 minut świetlnych dłuższą drogę, bo Ziemia raz będzie na orbicie "z lewej strony Słońca", a po pół roku "z prawej strony". Średnica naszej orbity do jakieś 15 minut świetlnych (300 mln km), więc sami widzicie. Ten szkopuł omijam licząc czas tak, jakbym siedział na Słońcu ;). W ten sposób matematycznie pozbywam sie ruchu Ziemi.

    Kropka jest w tej chwili w minimum blasku [pic]. Minimum ma płaskie dno i jest relatywnie płytkie, więc wnioskuje, że to jest całkowite zaćmienie. Mniejsza gwiazda w tej chwili jest schowana za tą większą. W tym momencie to mojego teleskopu pada wyłącznie światło z tej większej gwiazdy (i, kto wie, może z tego trzeciego składnika, o którego istnieniu nikt jeszcze nie wie). Za kilkanaście minut mniejsza gwiazda zacznie wychodzić zza większej i blasku kropki ponownie rozpocznie mozolną wędrówkę na wykresie w górę.

    Muszę kończyć wpis, żeby się wziąć za analizowanie archiwalnych obserwacji :). Fajnie było się podzielić przemyśleniami ;). Tak wygląda, widzicie, #astronomiaodkuchni

    Zapraszam wszystkich do śledzenia tagu!Może niebawem będziemy mieli już tagi autorskie? Zobaczymy :)

    Pod wpisem zobaczycie filmik z animacją takiego układu niemal-kontaktowego. Jak na grę (Elite Dangerous) to model jest całkiem niezły ;). Uwaga na głośną muzykę.

    #astronomia #praca #ciekawostki #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki,
    Mam niusa! Obserwujemy właśnie układ dwóch czarnych dziur, które strzelają w Ziemię elektronami rozpędzonymi do niemal prędkości światła. Strumień elektronów jaśnieje, jedna czarna dziura ma masę miliardów Słońc, a druga orbituje wokół niej i przebija jej dysk akrecyjny swoją precesującą orbitą. Układ w tej chwili jest wystarczająco jasny, że da się mu zrobić zdjęcie teleskopem ~30 cm z miasta. Ten wpis będzie o obiekcie OJ287.

    OJ287 na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła gwiazda. Ale po przebadaniu jej spektroskopem nie znajdziemy nic, co będzie przypominało gwiazdę. Stąd się wzięła nazwa dla tego typu obiektów: quasi-star, czyli kwazar. Standardowy kwazar, jaki znajdziecie w każdym katalogu z kwazarami, to złożony obiekt związany z centrum galaktyki aktywnej. Jak pewnie kojarzycie, w centrum galaktyki typowo znajduje się supermasywna czarna dziura. Spokojne galaktyki, jak nasza Droga Mleczna, wokół centralnej czarnej dziury mają dużo pustej przestrzeni i normalnie orbitujące gwiazdy. W przypadku galaktyk aktywnych w pobliżu centralnej czarnej dziury nagromadziło się dużo materiału, który opada na nią pod postacią dysku. Taki dysk nazywamy akrecyjnym [pic rel]. Ponieważ w bezpośrednim sąsiedztwie czarnej dziury panuje ekstremalne pole magnetyczne, część materii nie opada na czarną dziurę, tylko zostaje wystrzelona w okolicy jej biegunów. To tam pole magnetyczne jest najbardziej skręcone, przez co wystrzeliwane cząstki lecą w bardzo wąskiej strudze, którą w astronomii nazywamy profesjonalnie strugą (czy też, jak ktoś woli z angielskiego, dżetem, co po polsku znaczy struga). Jakby oglądać całe to zjawisko z boku, tj. patrząc na dysk akrecyjny z brzegu, a na strugi prostopadle, to zobaczymy coś, co nazwiemy radiogalaktyką [pic rel]. Jeśli popatrzymy na tę strukturę pod nieco innym kątem, tak że będziemy widzieć jednocześnie dysk i podstawę dżetu nachylone podobnie, to możliwe że zobaczymy tzw. galaktykę FR I lub FR II. A jeśli popatrzymy się na cały obiekt tak, że dżet będzie nam bił po oczach, a dysk akrecyjny będzie widoczny w całej krasie, to będzie to blazar lub kwazar. Uogólniony model wygląda tak [img].

    OJ287 to nie jest normalny kwazar. Jego galaktyka macierzysta jest galaktyką po przejściach (w żargonie mówie się na to merdżer od ang. merger). Bliżej nieokreślony czas temu były to dwie galaktyki, które zderzyły się ze sobą. Teraz mamy jedną wielką galaktykę typu merger (złącznik? połączeniowa? fuzyjna? Podoba mi się fuzyjna), która w swoim centrum ma dwie supermasywne czarne dziury: jedna o masie 18.4 miliardów Słońc, a druga o masie, bagatela, 140 milionów Słońc. [źródło]. Ta masywniejsza czarna dziura ma wokół siebie dysk akrecyjny i produkuje dżety (jeden z tych dżetów jest skierowany w Ziemię). Wokół niej orbituje druga czarna dziura i dwa raz w 12-letnim cyklu orbitalnym przebija jej dysk akrecyjny (raz w jedną, raz w drugą stronę). W czasie jak ta mała supermasywna czarna dziura przechodzi przez dysk akrecyjny większej supermasywnej czarnej dziury, gaz w dysku zostaje podgrzany do 300'000 Kelwinów i przez kilka dni świeci mocnej od samego dżetu. To wydarzenie obserwowaliśmy w grudniu. W miarę jak mniejsza czarna dziura leciała sobie dalej, dysk zaczął wypełniać ubytek okoliczną materią zasypując dziurę z lokalną prędkością dźwięku, co w połączeniu samą kolizją zdestabilizowało nieco dysk. Teraz na centralną czarną dziurę opada nierównomierna ilość materii, przez co dżet świeci raz mocniej, raz słabiej. Cztery dni temu dżet rozbłysnął prawie najsilniej w całej stuletniej historii obserwacji OJ287 [źródło]. Nasz podwójny kwazar jest w tej chwili tak jasny, że można go zobaczyć przez duży teleskop okiem (tak, to jest bezpieczne patrzeć na strugę czarnej dziury gołym okiem) albo zrobić mu zdjęcie przez mniejszy teleskop. Jeśli ktoś ma aparat fotograficzny i teleskop ~30 cm, może spróbować zrobić mu zdjęcie. Współrzedne i mapkę mogę podać w komentarzach.

    Skąd my to wszystko wiemy? Z obserwacji i modelowania. OJ287 jest obserwowany intensywnie od połowy lat '90 i już wtedy został wysunięty model z dwiema czarnymi dziurami [źródło]. Model ten przewidział pojaśnienia OJ287 w roku 2005, 2007 i teraz w grudniu, 2015. W przypadku pierwszych wydarzeń, moment pojaśnienia zgadzał się co do tygodnia. W przypadku kolejnego pojaśnienia, nastąpiło ono z dokładnością do sześciu godzin względem modelu. Model potrafi więc przewidywać zachowanie blasku obiektu z taką dokładnością, z jaką przewidujemy ponowne nadejście komety Halleya (czyt. bardzo dużą). Ale przewidywanie samego czasu pojaśnienia to mało.
    Model przewiduje, że pierwszym pojaśnieniem w cyklu będzie pojaśnienie od przebicia dysku, a potem będą pojaśnienia od większej aktywności strugi. W grudniu zaprzęgliśmy obserwatoria radiowe, optyczne i rentgenowskie, żeby badały, jakie jest widmo promieniowania przewidywanym pojaśnień. I wiecie co? Pierwsze pojaśnienie wyglądało dokładnie jak pojaśnienie dysku (obniżona polaryzacja i widmo bremsstrahlungu, czyli promieniowania termicznego ośrodka optycznie cienkiego), a kolejne trzy pojaśnienia wyglądały dokładnie tak, jak powinien wyglądać powiększony blask dżetu (zwiększona polaryzacja i widmo synchrotronowe, czyli promieniowania relatywistycznych cząstek przyspieszanych w polu magnetycznym). Warto dodać, że w tym modelu mniejsza czarna dziura ma orbitę bardzo spłaszczoną (ekscentryczność e=0.663), znaczy mocno eliptyczną, a na dodatek cała orbita się kręci (precesja orbity; 39 stopni na cykl orbitalny!) [animacja]. Te wszystkie przewidywania zgadzają się z obserwacjami. Dla dociekliwych: [źródło].

    OJ287 jest w czołówce najmasywniejszych znanych czarnych dziur. To jest ultra-relatywistyczny układ podwójny, który idealnie nadaje się do testowania Ogólnej Teorii Względności. Na przykład, niedawno przeanalizowano zachowanie tego układu i wysnuto, że potwierdza on teorię, że "czarne dziury nie mają włosów" [źródło]. Sprowadza się to do tego, że każdą czarną dziurę faktycznie można opisać w pełni używając wyłącznie jej trzech parametrów: masy, ładunku elektrycznego oraz momentu pędu.
    Inny przykład: fale grawitacyjne. Gdyby z tego układu nie były emitowane fale grawitacyjne, to rozbłyski były spóźnione nawet o parę tygodni. Model bierze pod uwagę emisję fal grawitacyjnych i rozbłyski następują wtedy, kiedy powinny. Także ten obiekt jako kolejny potwierdził istnienie fal grawitacyjnych już w 2008 roku [źródło].

    Na koniec pytanie: czy nasza Droga Mleczna też może wyprodukować taki dżet? Teoretycznie tak. W 2010 roku zaobserwowano enigmatyczne struktury wychodzące z Drogi Mlecznej. Nazwane "Bąblami Fermiego" wielkie rezerwuary energetycznych cząstek najprawdopodobniej powstały w procesie podobnym do emisji dżetów dwa miliony lat temu. Jedyna różnica byłaby taka, że supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki nie jest aż tak super-supermasywna (zaledwie 8 milionów mas Słońca), a w jej okolicę zawędrował samotny obłok wodorowy. Wskutek spotkania czarna dziura zamiast pfffffffttttt! zrobiła pryk... i zanim dżet na dobre się utworzył, dżetowe paliwo się skończyło.

    Ach, no i jakby ktoś szukał, to OJ287 jest na współrzednych (J2000) RA 08 54 48.87 DEC +20 06 30.64 [źródło].

    Tyle.

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Zapraszam do obserwowania tagu!

    A poza tym #astronomia #kosmos #ciekawostki A może i nawet #fizyka i #gruparatowaniapoziomu wraz z #nauka
    pokaż całość

    źródło: a.abcnews.go.com

    +: Animu, k....t +445 innych
    •  

      @Al_Ganonim: czy to po prostu coś na zasadzie badania objętości, gęstości takiego obiektu, w zależności od odległości od Ziemi, itd?

    •  

      @mikolvjek: Pierwsze estymaty (1996 [pdf]) dawały masę głównej czarnej dziury 16.6 +/- 1.5 * 10^9 mas Słońca Późniejsze wyliczenia bazujące na większej ilości bardziej precyzyjnych danych mówiły już o masie 18.4 * 10^9 mas Słońca i zostały uznane za zgodne z szacunkami numerycznymi, które mówiły o masie "około 18 * 10^9 mas Słońca" [pdf]. Obliczenia prowadzi się bazując na różnych wskaźnikach. Jedną metodą jest oszacowanie energii rozbłysku, stąd wzięcie masy mniejszej czarnej dziury i dalej z rozwiązania problemu orbity otrzymuje się masę głównej czarnej dziury (to stąd te 18.4 mld MSol). Inną metodą jest oszacowanie, jaką musi mieć masa główna czarna dziura, aby utrzymał się wokół niej zadany dysk akrecyjny (stąd wyszło te ~18 mld MSol). Jeszcze inna metodą jest użycie korelacji między jasnością galaktyki we filtrze K a estymowaną masą czarnej dziury (stąd wyszło mniej niż ~18 mld MSol, ale ta galaktyka to merger, więc korelacja nie musi działać).

      @Elthiryel: Tak bym strzelał, ale nie mogę odpowiedzieć z całą pewnością, bo nie znam zbyt dobrze dynamiki takich układów.

      @mariecziek: Ten obiekt przechodzi swoje czwarte pojaśnienie w przeciągu ~2 miesięcy. Obserwacje z przeciągu ostatniego tygodnia mówią, że obiekt wciąż jaśnieje, ale już w mniejszym tempie. Nie mamy pojęcia, kiedy zacznie słabnąć, czy słabnięcie będzie drastyczne i czy nastąpi kolejne pojaśnienie w krótkim czasie. Kolejne przejście czarnej dziury przed dysk jest szacowane na lipiec 2019.
      @mariecziek: @StinkyWinky: Dołączam poniżej zdjęcie OJ287, które zrobiłem dokładnie tydzień temu. To jest ta kropka zaznaczona profesjonalnie w Paintcie:
      pokaż całość

      źródło: oj287_obs.jpg

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Hej Astromirki,
    Trochę się wydarzyło w przeciągu ostatnich kilku tygodni. Pojawiła się hipoteza dziewiątej planety, która potem została osłabiona; exoplaneta KIC 8462852 (ta z rzekomą sfera Dysona) okazała się słabnąć na jasności przez ostatnie sto lat; zostały opublikowane obliczenia, że młoda Ziemia zderzyła się z Theią w czołówce, zamiast pod kątem; a jeszcze dzisiaj o godzinie 16:30 czeka nas konferencja LIGO, poświęcona doniesieniom o bezpośredniej detekcji fal grawitacyjnych.
    W cieniu tego wszystkiego siedzi mój ostatni wpis pod tagiem #astronomiaodkuchni, z którego nie jestem dumny. Obiecałem Wam rzetelny content, a napisałem tekst w pośpiechu i przedstawiłem w nim coś, co nie jest matematycznie zgodne z Ogólną Teorią Względności. Nieszczęśliwie dla mnie, po kliknięciu "wyślij" wyszedłem z domu na Finał Wielkiej Orkiestry bez przeczytania ponownie co napisałem. Leży mi to bardzo na sumieniu, mam poczucie winy i muszę Was przeprosić za marny wpis. Zrobię wszystko, żeby coś takiego już nigdy się nie powtórzyło.

    Tutaj w pracy od ponad dwóch miesięcy dzieją się ciekawe rzeczy, o których chciałem pisać. Nie pisałem wcześniej z powodu ilości pracy oraz... Ponieważ myślałem że Nowy Wykop trwale popsuł powiadomienia. Dopiero dzisiaj zwrócono mi uwagę, żebym sprawdził ustawienia konta. Faktycznie miałem wszystko odznaczone. Widzę że mirko działa, wypok działa, więc biorę się za pisanie.

    Ponieważ nie śledziłem kosmotagów na mirko i nie odwiedzałem głównej, nie wiem co było już poruszane. Jak macie pytania lub propozycje, piszcie proszę w komentarzach do tego wpisu. Ja tymczasem wspomnę tylko o gwieździe, wokół której rzekomo krąży obca cywilizacja: KIC 8462852.

    Jakiś czas temu media podchwyciły wstępną wersję publikacji, w której autor zbadał jasność gwiazdy KIC 846 na przestrzeni ostatnich 100 lat. Tytuły niusów były jednoznaczne i bezlitosne: to nie komety krążą wokół gwiazdy z dziwnie zachowującym się blaskiem! Skąd taki pomysł? Stąd, że w artykule źródłowym [link] autor zauważył, że osłabienie jasności gwiazdy o 0.17 magnitudo w skali 100 lat wymagałoby przesłonięcia gwiazdy przez około 650 tysięcy komet, każda o średnicy 200 kilometrów. Ta, wydawałoby się, potężna ilość komet spowodowała, że nawet New Scientist zamieściło artykuł [link] skreślający komety jako źródło dziwnych sygnałów w krzywej blasku gwiazdy. Dodatkowo, autor oryginalnego artykułu twierdzi, że taki spadek jasności w skali 100 lat jest nietypowy dla gwiazd typu spektralnego F (nieco gorętsze od Słońca).

    Muszę sprostować dwie rzeczy: Po pierwsze, jakby poskładać do kupy 650 tysięcy komet o średnicy 200 km każda, to powstanie kula śniegu, z której można ulepić dwie i pół planety Ziemie. To wcale nie jest tak dużo. Owszem, obserwacje sugerują [link], że w wewnętrznym Pasie Kuipera Układu Słonecznego znajduje się nie więcej obiektów jak 20% masy Ziemi, jednak obserwacje obarczone są silnym efektem selekcji. Modele teoretyczne wymagają z kolei, żeby w obszarze Pasa Kuipera znajdowało się nawet ~30 mas Ziemi [pdf]. Weźcie jeszcze pod uwagę, że komety składają się z brudnego lodu i mają mniej zwartą budowę od ciężkiej planety Ziemi, która składa się ze skał i metali. To oznacza, że komety mogą zawierać mniejszą masę w tej samej objętości, co próbka Ziemi. Na koniec, gwiazda KIC 846 jest nieco masywniejsza od Słońca, co sugeruje, że powstały wokół niej dysk protoplanetarny był też bardziej masywny od dysku, który otaczał nasze młode Słońce. W tym świetle te 650 tysięcy komet nie wydaje się już wcale taką straszną liczbą.

    Po drugie, co jest ważniejsze, te 650 tysięcy komet to było wyliczenie autora, który chciał uzasadnić 100-letnie stopniowe i ciągłe osłabienie blasku gwiazdy. Te komety musiały się nagromadzać stopniowo przez 100 lat, żeby odjąć 0.17 magnitudo blasku. Przypomnę teraz, że hipoteza komet pojawiła się, gdy w wykresie blasku gwiazdy w czasie (krzywa blasku) znaleziono krótkoczasowe, głębokie i bardzo zwarte ubytki. To kształt tych ubytków blasku, ich rozmieszczenie w czasie oraz ich głębokości wpasowały się bardzo dobrze w hipotezę komet. Nikt nigdy nie sugerował na poważnie, że KIC 846 słabnie na jasności w skali 100 lat, bo jest przesłaniana przez coraz więcej komet.

    Podsumowując: hipoteza komet wokół KIC 846 jest wciąż aktualna, a dotychczasowe doniesienia prasowe to tylko kaczka dziennikarska.

    Do zobaczenia znów w #astronomiaodkuchni już niebawem. Jeśli ktoś jeszcze nie obserwuje, zapraszam do obserwowania. Może niebawem wejdą w życie prywatne tagi...? Ja tymczasem wpis zamieszczam z samego rana, kończąc dyżur w obserwatorium i z nadzieją, że tekst dotrze do jak największej ilości obserwujących.

    Jeszcze dziś postaram się opisać najnowsze wyniki naszej pracy nad obserwacją podwójnej supermasywnej czarnej dziury (którą obserwowałem dwa dni temu i wciąż poluję na pogodę w Krakowie).

    #astronomia #ciekawostki i #oswiadczenie a na koniec #kosmos
    pokaż całość

    źródło: s3.amazonaws.com

    +: enforcer, j..........7 +581 innych
    •  

      @Al_Ganonim: Niefortunne wyrażenie, zdaje sobie sprawę z tego, że ich istnienie zostało przewidziane znacznie wcześniej a teraz nie trafili na nie przypadkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Po prostu zastanawia mnie jakie niesie to ze sobą konsekwencje, bo szał jaki zapanował (grubo ponad 6500 na głównej reddita, chyba jakoś koło 8 nawet) sugerowałoby że gigantyczne.

    •  

      @petozaur: Fale grawitacyjne, a dokładniej ujmując, skutek ich emisji, był zaobserwowany już w 1974 roku w parze gwiazd neutronowy z pulsarem. W 1993 roku nawet za te obserwacje i potwierdzenia istnienia fal grawitacyjnych został przyznany Nobel. Teraz był szum, bo po raz pierwszy w historii udało się takie fale w ogóle bezpośrednio zaobserwować. Został zarejestrowany sygnał, który zgadzał się z szalenie wielką precyzją, z modelem opisującym kolizję dwóch czarnych dziur. Obserwacje sygnału fali grawitacyjnej pozwala na badanie części Wszechświata, która była niemożliwa do zgadania za pomocą fal elektromagnetycznych. Można testować OTW z jeszcze większa precyzją, można badać dynamikę kolizji czarnych dziur, można badać nawet samą naturę czasoprzestrzeni. Tylko dzięki temu jednemu wydarzeniu, dzięki tym obserwacjom pierwszego sygnału dowiedzielismy się, że słuszne były przewidywania, w których dwie czarne dziury łącząc się w jedną wypromieniowują jakieś 5% swojej masy w postaci fal grawitacyjnych. To niebanalne odkrycie. Jak już się przekonaliśmy, że umiemy obserwować fale grawitacyjne, możemy wziąc się za budowe innych detektorów, które będą skierowane ku obserwacjom fal grawitacyjnych o mniejszej częstotliwości. Będziemy wtedy badać układy czarnych dziur, gwiazd neutronowych, może nawet odkryjemy wreszcie czym są Gamma Ray Bursty. A takie ekstremalne detektory być może pozwolą zaglądnąć w kształt fal grawitacyjnych wyemitowanych w tuż po Wielkim Wybuchu. Fale grawitacyjne to zupełnie nowe okno na świat. Tak jakbyśmy się nauczyli obserwować fotony raz jeszcze. pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Hej Astromirki,

    Widzę że coraz więcej piszecie o tym, że gwiazda już wybuchła, tylko jej światło jeszcze do nas nie dotarło. Albo że widzimy obraz galaktyki sprzed 65 milionów lat. To nie jest do końca tak. Stwierdzenie, że "patrząc w kosmos patrzymy w przeszłość" jest romantycznym chwytem marketingowym, którego używa się w popularyzacji spłycając istotę rzeczy. Zapraszam do niedzielnego odcinka #astronomiaodkuchni, najbardziej poczytnego tagu o astronomii na mikroblogu, w którym mówię jak jest ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Cały temat można zamknąć w jednym zdaniu: Informacja nie może poruszać się z prędkością większą od prędkości światła w próżni, a prędkość światła w próżni jest skończona. Wszechświat opisywany przez Ogólną i Szczególną Teorię Względności jest czterowymiarową czasoprzestrzenią, w której znajduje się materia i energia. Jakiekolwiek zmiany materii, energii lub geometrii czasoprzestrzeni mogą być nośnikiem informacji. Z tego powodu, nie mogą poruszać się z prędkościami większymi od prędkości światła w swoim otoczeniu. Informacja o płynięciu czasu, który jest jednym ze składników czasoprzestrzeni, też porusza się z prędkością światła. To znaczy, że nie istnieje coś takiego jak czas absolutny albo uniwersalny układ odniesienia.

    Przyjęło się mówić, że jeśli patrzymy na galaktykę Andromedy, widzimy ją taką, jaką była 2.5 miliona lat temu. Brzmi to logicznie, skoro jest oddalona o 2.5 miliona lat świetlnych, czyli światło wysłane z tej Galaktyki potrzebuje 2.5 miliona lat, żeby do nas dolecieć. Byłoby to w porządku, gdyby nie fakt, że używana tu logika posługuje się czasem absolutnym. Owszem, od czasu emisji światła z Andromedy upłynęło 2.5 miliona lat, ale tylko i wyłącznie dla obserwatora znajdującego się w Andromedzie.

    Ogólna i Szczególna Teoria Względności mazasadniczy problem z fotonami. Einstein potrafił opisać niemal wszystko we Wszechświecie używając niezależnych od siebie obserwatorów, którzy poruszają się z prędkością inną niż c. Z próbą podpięcia obserwatora do lecącego fotonu, cały opis bierze w łeb: Wszechświat staje się nieskończenie krótki, czas przestaje istnieć, czasoprzestrzeń staje się niemal jednowymiarową kreską i w ogóle jest źle. Słowem: nie da się patrzeć na Wszechświat będąc fotonem. Fotony same z siebie nie "potrzebują czasu, żeby gdzieś dotrzeć". Jak to robią fotony? W tej chwili nie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie. Spokojnie, nasi najlepsi ludzie pracują nad tym problemem ;).

    Skutki tego są dramatyczne. Jeśli informacja przechodzi z obserwatora do obserwatora wyłącznie z prędkością światła, a prędkość światła jest skończona, to każdy obserwator we Wszechświecie ma swój własny odbiór rzeczywistości. Jeśli widzimy światło Andromedy, to widzimy ją taką, jaka ona istnieje w tym momencie. Dla nas. Tak, mamy świadomość, że światło potrzebowało 2.5 miliona lat na pokonanie dystansu dzielącego nas od Andromedy, ale musimy pamiętać, że to było 2.5 miliona lat dla kogoś znajdującego się w Andromedzie, a nie dla nas. Można nawet stwierdzić, że rzeczywistość Andromedy potrzebowała 2.5 miliona lat, żeby do nas dotrzeć i stać się naszą rzeczywistością w naszym czasie.

    Inny przykład to wybuch Betelgezy. Czy Betelgeza już wybuchła? Dla nas na Ziemi nie. Dla obserwatora stojącego obok Betelgezy - kto wie. Czy dla nas wybuch już nastąpił, tylko informacja jeszcze nie zdążyła przelecieć (dzieli nas 640 lat świetlnych)? Nie. Wybuch, dla obserwatora na Ziemi, nastąpi w chwili gdy pierwsze światło z wybuchu Betelgezy dotrze na Ziemię.

    Patrząc na nocne niebo widzimy Wszechświat taki jaki jest w tym momencie dla obserwatora na Ziemi. Te odległe gwiazdy i galaktyki istnieją w tym momencie, bo ten moment ma miejsce tu na Ziemi. Nasza wyobraźnia sięga Betelgezy i możemy ją sobie wyobrazić teraz wybuchającą i wyobrażamy sobie te fotony, które lecą ponad 600 lat na Ziemię, ale to jest wyłącznie wyobrażenie. W dodatku błędne. W rzeczywistości nie możemy wyprzedzić fotonów, które ograniczają prędkość rozchodzenia się informacji.

    Ktoś może sobie wyobrazić dwóch obserwatorów: jeden na Marsie, drugi na Ziemi. Dajmy na to, że Mars znajduje się pomiędzy Ziemią i Betelgezą. Betelgeza wybuchnie i to obserwator na Marsie pierwszy dostrzeże eksplozję. Czy to nie znaczy, że obserwator na Ziemi widzi wybuch z opóźnieniem? Oczywiście! Ale to nie znaczy, że dla obserwatora na Ziemi Betelgeza wybuchła wcześniej, niż doleciała do niego informacja o wybuchu. Żeby tak było, to obserwator z Marsa musiałby zarejestrować wybuch, polecieć na Ziemię z prędkością większą od prędkości światła i powiedzieć o wybuchu obserwatorowi na Ziemi. A to jest niemożliwe. Dopiero po zarejestrowaniu wybuchu obydwaj obserwatorzy mogą porównać swoje wyniki i powiedzieć, że dla tego na Marsie wybuch nastąpił wcześniej. Będzie to wyłącznie potwierdzeniem tezy, że prędkość światła jest skończona, a informacja propaguje się z prędkością światła.

    Na koniec łamacz głowy: jeśli teraz widzimy galaktyki, które wysłały do nas światło miliardy lat temu (względem obserwatorów w tych galaktykach) i dla nas jest to obecną rzeczywistością, to co ze światłem wyemitowanym tuż po... Wielkim Wybuchu? Pal sześć światło. Sama informacja, w dowolnym kształcie, będzie nośnikiem rzeczywistości. Jeśli widzimy, że 13.6 miliarda lat świetlnych od nas jest ściana neutralnego wodoru (rejonizacja, 380 tysięcy lat po Wielkim Wybuchu), to znaczy że ona dla nas teraz tam jest. Po prostu to, że miało miejsce 13.6 miliarda lat temu, a co znajduje się (używając odpowiedniego dla nas ukłądu współrzędnych) 13.6 miliardów lat świetlnych stąd, dla nas dzieje się w tym momencie. Jeśli 13.7 miliarda lat świetlnych od nas następuje Wielki Wybuch, to znaczy, że dla nas on teraz trwa. Nie tu, nie w galaktyce obok, ale 13.7 miliarda lat świetlnych od nas. Wielki Wybuch wciąż trwa. Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler Nie bądźcie źli lub złośliwi jeśli ktoś Wam będzie mówił o tym, że widzimy obraz gwiazd czy galaktyk z przeszłości. Z punktu widzenia obserwatora w tych galaktykach to prawda. Inna sprawa, że OTW nie jest oczywistą teorią i w celach popularyzacji trzeba czasem stosować pewne uproszczenia. Możecie swobodnie dalej mówić, że "światło potrzebowało xxx lat żeby do nas dotrzeć"


    Jako obrazek dodałem wizualizację tego, co teoretycznie się działo we Wszechświecie "w przeszłości"... A co się dzieje dla nas w tej chwili ;).

    ------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Poza tym: #kosmos #ciekawostki i może #betelgeza
    pokaż całość

    źródło: fizyka.net.pl

    •  
      K............a

      +2

      Bardziej ująłbym to tak, że czas istnieje jako kolejny wymiar fizyczny, natomiast my w przeciwieństwie do pozostałych wymiarów nie potrafimy pojąć go przestrzennie tylko poruszając się w nim dostrzegamy jego upływ, który jest z jego punktu widzenia ruchem po jego osi.
      Długość, szerokość, wysokość, czas. Cztery strzały określające kierunek. Tak jak trzeci wymiar możesz próbować zobrazować sobie na dwuwymiarowej kartce, tak obiekt czwartego wymiaru możesz próbować rzutować na oś trójwymiarową, z tym, że będzie on ułomny i pozbawiony sensu. Istota dwuwymiarowa nie potrafiłaby sobie zobrazować trójwymiarowego obiektu rzutowanego w jej dwuwymiarowym świecie. My nie zobrazujemy sobie obiektu czterowymiarowego w naszym trzecim wymiarze, choć możemy próbować bo wchodzimy z nim w bezwładną interakcję. Możemy tylko dostrzegać obiekty czwartego wymiaru w pewnym punkcie osi czasu. Rzuty. Z jednej perspektywy.


      @JBFC: To mi przypomina "Hiperprzestrzeń" Micho Kaku, i tesseract (hipersześcian) z filmu Interstellar. :)
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: Totalnie nic z tego nie zrozumiałem ale plus dla Ciebie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (151)

  •  

    Jest 6 września 2095 roku. Kilka minut temu wybiła północ. W Krakowie panuje bezwzględna cisza, chociaż nikt nie śpi. Na ulicach nie ma samochodów, nie jeżdżą autobusy ani tramwaje, wszystkie latarnie się świecą. Puste budynki oświetlane przez reflektory patrolujących helikopterów stoją jak dumne pomniki, czekając. Tej nocy oczy całego świata skierowane na opuszczone miasto. O 1:50 lokalnego czasu w Kraków uderzy asteroida.

    Już miesiąc wcześnie było wiadomo, że obiekt 2010RF12 zderzy się z Ziemią gdzieś na szerokości geograficznej 50 N. Tydzień później szacunki wskazywały na długość geograficzną 15-25 E. Tydzień przed kolizją pewne było, że zderzenie nastąpi gdzieś w aglomeracji krakowskiej. Rzecz jasna, media informacyjne od miesięcy żyły tylko tym wydarzeniem. W ostatnich dniach pojawiły się grafiki prezentujące skalę potencjalnych zniszczeń [klik!] w przypadku uderzenia meteorytu w samo centrum miasta (kolejne okręgi są szacunkowym obszarem zniszczeń: wewnętrzny obejmuje uszkodzone budynki, a wewnątrz zewnętrznego fala uderzeniowa wybije wszystkie szyby w oknach). Skalista asteroida o masie ponad tysiąca ton wybuchnie w powietrzu, tuż przed uderzeniem w ziemię, wyzwalając energię równoważną pół kilotony TNT.

    Czy to tylko fatalistyczna wizja mało prawdopodobnej przyszłości? Nie do końca. Asteroida 2010RF12 istnieje naprawdę. Znajduje się na liście ponad 500 obiektów wysokiego ryzyka, tj. takich których szansa na kolizję z Ziemią jest większa niż 0.00000001%. Obiekt 2010RF12 zbliży się do Ziemi na odległość kilkudziesięciu kilometrów od powierzchni właśnie 6 września 2095 roku. Prawdopodobieństwo zderzenia wynosi 6.25%. To bardzo dużo. Co z innymi zagrażającymi nam obiektami?

    Inna asteroida, 410777 2009FD, zbliży się do Ziemi 29 marca 2185 roku. Szansa na kolizję wynosi tylko 2.7 ‰, ale ten obiekt ma średnicę 470 metrów. Dla porównania, 2010RF12 ma jedynie 9 metrów. Meteoryt czelabiński miał około 17 metrów średnicy. Jeśli 410777 2009FD zderzy się z Ziemią, kolizja wyzwoli energię większą od jednej megatony TNT. To jest porównywalne z największymi wybuchami bomb jądrowych. W tym świetle 2.7 ‰ staje się niebezpiecznie wielką wartością.

    Europejska Agencja Kosmiczna parę dni temu zaktualizowała listę Obiektów Bliskich Ziemi ("NEO") uzupełniając ją do ponad 13500 pozycji. 507 z nich to obiekty wysokiego ryzyka, które znamy względnie dobrze. Jak się jednak okazuje, część obiektów możemy odkryć dopiero wtedy, jak już wlecą w atmosferę Ziemi, czyli nieco za późno. Tak było w przypadku meteorytu czelabińskiego. Nie wspominając nawet o katastrofie tunguskiej.

    Czasami mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu. Przykładowo, w 1972 roku nad USA oraz Kanadą widać było wielki bolid [klik!]. Tego dnia 10-metrowej średnicy asteroida US19720810 ślizgiem przez atmosferę minęła Ziemię w odległości 57 kilometrów. Bardzo niedawno, bo w 2006 roku, nad liczącym 13 milionów mieszkańców Tokio przeleciał 100-kilogramowy kosmiczny głaz, który minął metropolię w odległości zaledwie 71 kilometrów. Obiekt odbił się od atmosfery i poleciał dalej. Być może kiedyś znów się z nim spotkamy.

    Zdecydowana większość obiektów nam zagrażających to asteroidy z grupy Apollo. W jej skład wchodzą małe ciała niebieskie krążące względnie blisko Słońca. Pośród tych małych obiektów można znaleźć zarówno okruchy o średnicy pojedynczych metrów, jak i takie, które są odpowiedzialne za powstanie krateru Barringera [klik!] (USA) albo kraterów Clearwater [klik!] w Quebecku (Kanada). Szacuje się, że codziennie na Ziemię opada ponad 200 ton kosmicznych śmieci. Większość takiego pyłu nie dociera do powierzchni, ale co większe kawałki zdarzające się co kilka lat, jak najbardziej mogą. Zobaczcie sami, jak wiele tego się dookoła nas kręci: [krótki film] (autorem animacji jest Scott Mannley; tak, ten od Kerbali).

    Stajemy przed poważnym pytaniem: jak się obronić przed zagrożeniem? Przede wszystkim, trzeba wiedzieć o istnieniu niebezpiecznego obiektu. Na szczęście, w półświatku astronomicznym rośnie moda na badanie Obiektów Bliskich Ziemi i przeznacza się coraz więcej funduszy na rozwój programów odkrywających i badających bliskie asteroidy. Rośnie również świadomość społeczna: nawet KGHM w swoich długoterminowych planach uwzględnia rozwój technologii pozyskiwania surowców z asteroid (chociaż brzmi to dziś jak mrzonka science-fiction). Aby oddalić zagrożenie, można próbować wyposażyć asteroidę w żagiel słoneczny [klik!]. Wiatr słoneczny powinien powoli zmienić trajektorię niebezpiecznego obiektu. Inną opcją jest pomalowanie asteroidy na czarno tak, żeby trajektoria obiektu była zmieniona przez efekt Jarkowskiego. Pomysłów jest wiele. Należy zacząć je testować, by móc wziąć sprawy w swoje ręce, nim będzie za późno.

    Na koniec słowo pocieszenia: już we wrześniu tego roku planowana jest pierwsza misja zaprojektowana od początku do końca do zbadania jednego z obiektów wysokiego ryzyka. NASA wysyła sondę na asteroidę Bennu. W tym roku wszyscy śledzimy misję Osiris-Rex!

    Poniżej załączam obrazek przedstawiający bolid widziany nad Warszawą 30 stycznia 1868 roku. 9-tonowy meteoryt spadł 60 km na północ od miasta, uprzednio rozsypując się na prawie 70 tysięcy kawałków. Dziś znany jest jako meteoryt Pułtusk.

    ----------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Ponadto: #astronomia #kosmos #ciekawostki a nawet trochę #opowiadanie :)
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,
    Za tydzień czeka nas wigilia Bożego Narodzenia. Sprawdziłem dla Was, co w tym roku będzie pierwszą gwiazdką, przy której tradycyjnie rozpoczyna się kolacja wigilijna.

    W tym roku sytuacja na sferze niebieskiej faworyzuje aż trzy obiekty do bycia pierwszą gwiazdką. Najjaśniejszym punktem na niebie tuż po zachodzie Słońca (15:45) będzie Merkury. Ta planeta będzie jednak bardzo nisko nad horyzontem. Merkury, posiadając jasność -0.7 magnitudo, podąży za Słońcem zachodząc już o 17:00. Zobaczyć go będą mogli tylko ci, który mają dobry widok na zachód nieba i będą wypatrywać żółto-pomarańczowego diamenciku w bladej łunie Słońca świecącego spod horyzontu.

    Przez cały wieczór, aż do 20:00, najjaśniejszą gwiazdą będzie Wega (0.03 magnitudo). To właśnie ona będzie najprawdopodobniej wybrana pierwszą gwiazdką, bo będzie ją łatwo znaleźć. W Wigilię po zachodzie Słońca Wega będzie po zachodniej części nieba, w połowie drogi między horyzontem a zenitem. Nieco bliżej zenitu zobaczycie inną jasną gwiazdę, Deneb, a bliżej południowo-zachodniego horyzontu będzie widoczny Altair. Te trzy jasne gwiazdy tworzą nieformalną formację (asteryzm) zwaną Trójkątem Letnim. Wszystkie trzy gwiazdy bardzo łatwo można znaleźć na niebie nawet z centrum miasta.

    Ostatnim obiektem, który może pretendować do bycia gwiazdką wigilijną jest Kapella (0.08 magnitudo). Kapellę znajdą ci, którzy mają okna wychodzące na wschód. Znajdziecie tę gwiazdę dosyć łatwo: trzeba będzie popatrzyć nieco "na lewo i do góry" od Księżyca, który tego dnia będzie w pełni. Księżyc wzejdzie w chwili zachodu Słońca, więc szukajcie go nisko nad horyzontem po wschodniej stronie nieba. Dla ułatwienia dołączam poniżej mapę nieba w Wigilią na godzinę 16:00 (źródło).

    Na upartego, "po prawej stronie" Księżyca będzie jeszcze widoczny Aldebaran (0.9 magnitudo). Jest to gwiazda nieco słabsza, ale bardzo charakterystyczna: świeci na pomarańczowo. Ciekawostka: Aldebaran jest gwiazdą o masie podobnej do Słońca, temperaturze 30% niższej od Słońca, ale promieniu 45 razy większym od Słońca, co plasuje go w gronie czerwonych olbrzymów. W tym roku opublikowano pracę, w której proponuje się obecność planety 6 razy masywniejszej od Ziemi, która krąży wokół pulsującego Aldebarana.

    Spóźnialscy mogą wybrać jako pierwszą gwiazdkę wybrać Syriusza (-1.5 magnitudo), którego wschód nastąpi około 20:00. Syriusza nie sposób będzie przegapić. To będzie najjaśniejsza, migocząca, biało-niebieska kropka świecąca po południowej części nieba.

    Ciekawostka: Wega, która najpewniej będzie wybrana przez większość jako pierwsza gwiazdka, jest oddalona od Ziemi o około 235 milionów milionów kilometrów. Światło Wegi, które będziecie wypatrywać w tę Wigilię, zostało wysłane 25 lat temu, czyli w 1990 roku. To znaczy, że światło, które wysyła do nas Wega w tej chwili dojdzie do nas dopiero na Wigilię 2040 roku!

    Udanych łowów na pierwszą gwiazdkę ;).
    Pozdrowienia z Obserwatorium!

    Obserwuj #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #wigilia #ciekawostki #swieta
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki!
    Piszę do Was z #pracbaza. No bo gdzie można spędzać lepiej czas w piątkowy wieczór, jak nie w robocie ;). Dziś mamy szkolny Wieczór z Gwiazdami, a ja będę za ~15 minut oprowadzał. Trzymajcie kciuki żeby dzieci z podstawówki mnie nie zadeptały ;).

    Jeśli chodzi o czystą #astronomia, to całkiem niedawno wykonałem monitoring dwóch bardzo ciekawych układów gwiazd. Obydwa układy składają się z dwóch gwiazd, każda o promieniu sześć razy mniejszym od promienia Słońca. W każdym układzie jedna gwiazda jest typowa, czyli chłodna (temperatura powierzchni to zwyczajowe ~4000 Kelwinów), a druga jest nadzwyczaj gorąca (temperatura powierzchni to w niektórych przypadkach ponad 35000 Kelwinów, a gwiazdy-rekordzistki osiągają około 75000 Kelwinów!). Gwiazdy te krążą bardzo blisko siebie. Zasadniczo, można by cały taki układ zamknąć w sferze o wielkości naszego Słońca. Te gorące gwiazdy to tak naprawdę rdzenie gwiazd "po przejściach", które zostały obdarte z otoczki wodoru.

    Obserwacje takiego układu to ciekawa sprawa. Widać, jak światło gorętszej gwiazdy odbija się od powierzchni tej chłodniejszej gwiazdy i pada na obserwatora. Krzywa blasku jest mocno wygięta w górę tam, gdzie zazwyczaj nie powinno być zmian blasku innych, niż zaćmienia. Rzućcie okiem na wykres, który zrobiłem bazując na moich ostatnich obserwacjach: Głęboki spadek blasku to zaćmienie gwiazdy gorętszej przez chłodniejszą, a dwa mniejsze spadki blasku to zaćmienie chłodniejszej gwiazdy przez gorętszą. Przyrost blasku bierze się właśnie z tego efektu odbicia światła, który opisałem wyżej. A dziura w obserwacjach wzięła się stąd, że do kopuły wleźli mi studenci. Miałem z nimi robić jakieś ćwiczenia, czy coś.

    No, lecę oprowadzać wycieczkę. Odezwę się niebawem :) Obserwujcie #astronomiaodkuchni!

    #ciekawostki #kosmos #gwiazdy #wykopwykresklub
    pokaż całość

    źródło: lc1.png

  •  

    Hej Astromirki,

    W wykopalisku siedzi właśnie znalezisko o zmierzonej prędkości wiatru na planecie pozasłonecznej HD 189733b. Wychodzi na to, że mamy wiatr na planetach skalistych (np: Ziemia, Wenus), planetach gazowych (np: Saturn, Neptun) księżycach (Tytan), prawdopodobnie planetach karłowatych (Pluton), gorących Jowiszach (np: HD 189733b), a nawet na brązowych karłach (2MASSJ22282889-431026). Ale czy jest wiatr na powierzchni gwiazd?

    Jeśli słyszeliście kiedyś o czymś takim jak wiatr gwiazdowy, to jest on zupełnie innym zjawiskiem, niż wiatr na powierzchni ciał niebieskich. Wiatr gwiazdowy to rzadka plazma, która jest wyrzucana ze gwiazdy i napędzana na drodze różnych procesów w kierunku od gwiazdy. Nie jest to więc coś, co nazwalibyśmy takim klasycznym wiatrem, który wieje równolegle po powierzchni ciała niebieskiego. Więc właśnie: czy na takim Słońcu może wiać wiatr?

    Problematycznym może się okazać fakt, że Słońce nie ma czegoś takiego jak powierzchnia. To, co widzimy na większości zdjęć jako tarcza słoneczna to fotosfera, czyli taka część gwiazdy, z której mogą uciec fotony w przestrzeń kosmiczną. Fotosfera, jak i cała zwyczajna gwiazda, składa się z gorącej plazmy (polecam swoje wcześniejsze wpisy na ten temat: [1], [2]), której zachowanie można opisywać tak jak ciecz. W związku z tym, różne części powierzchni Słońca kręcą się z różnymi prędkościami. Jedna doba dla obserwatora "stojącego na" równiku Słońca będzie trwała 24,5 dnia. Ta sama doba dla obserwatora "stojącego" tuż koło bieguna Słońca będzie trwała już niemal 36 dni! Przy czym "doba" na Słońcu określana jest względem górowania jakiejś arbitralnej gwiazdy na niebie (Ziemia się nie nadaje jako punkt odniesienia, bo orbituje wokół Słońca i doba określania przez położenie Ziemi byłaby dłuższa). [Obrazek]

    Jakby tego było mało, Słońce kręci się z różnymi prędkościami na różnych głębokościach. Tak, prędkość rotacji jest też funkcją promienia Słońca. Jądro Słońca (od 0.0 do 0.25 promienia Słońca) kręci się ze stałą prędkością i jego "doba" wynosi około ~7 dni (+/- 2 dni). Następna część Słońca (rozciągająca się do około 0.7 promienia Słońca) kręci się jak bryła sztywna ze stałą prędkością i jej "doba" wynosi ~27 dni. Powyżej 0.7 promienia Słońca rozciąga się już strefa konwektywna, której prędkość rotacji jest zależna od promienia oraz szerokości astrograficznej (czyli odległości od równika). Całą sytuację dość dobrze obrazuje ten rysunek: [klik!]

    Można się uprzeć i traktować tę różną rotację w górnych częściach Słońca jako swoisty... wiatr. Tym bardziej, że gęstość materii słonecznej powyżej 0.7 promienia Słońca jest zdecydowanie mniejsza od wody (obrazek dla dociekliwych). Wtedy, obserwator "stojący" na powierzchni drugiej wewnętrznej warstwy Słońca (0.7 promienia Słońca) widziałby wiatr materii Słońca wiejący nad jego głową z prędkością ~2700 km/h, jakby stanął na równiku. Jakby ten sam obserwator stanął wewnątrz Słońca (0.7 promienia Słońca) w okolicy jego osi obrotu, to zobaczyłby nad głową wiatr materii słonecznej wiejący z prędkością, bagatela, 300 km/h. Byłby to jednak wiatr bardzo, bardzo wielkoskalowy. Wydaje mi się, że te ruchy materii lepiej byłoby porównać do prądów morskich, niżeli do wiatru. Wciąż pozostajemy z pytaniem: czy "stojąc" na "powierzchni" Słońca będziemy mogli poczuć rześką, słoneczną bryzę?

    Jeśli ktoś lubi wiatr o temperaturze niespełna 5700 stopni Celsjusza, to może śmiało próbować szczęścia na Słońcu. Nie będzie to jednak wiatr wywołany różnicami ciśnienia atmosferycznego, jak to mamy na Ziemi. Ruchy plazmy w fotosferze Słońca podlegają w pełni działaniu lokalnego pola magnetycznego. Istnieje coś takiego jak fale Alfvena, które wprawiają w ruch cząsteczki na powierzchni Słońca. Taki zorganizowany ruch słonecznej plazmy mógłby być śmiało traktowany jako rodzaj wiatru. Byłby to zatem zefir plazmy tysiąc razy rzadszej od powietrza o prędkości kilku lub kilkunastu kilometrów na sekundę (czyli jakieś 5'000-70'000 kilometrów na godzinę). Oczywiście wszystko w obrębie fotosfery Słońca znajduje się w ciągłym ruchu: a to dyktatura pola magnetycznego, a to konwekcja termiczna, a to ruchy turbulentne, a to rozbłyski z rekoneksji pola... Nawet same fotony potrafią tam mocno napierać na materię Słońca, że rozdmuchują ją w kosmos (to widać w szczególności w gwiazdach typu Wolfa-Rayeta [klik!]).

    Jednak żeby być ścisłym, trzeba oddać sprawiedliwość wiatrom konwekcyjnym. Na przykład takie wiatry zwrotnikowe (pasaty) są wywoływane przez ochładzanie się i ogrzewanie wielkich mas powietrza między równikiem Ziemi, a jej zwrotnikami. Można próbować to porównywać do komórek konwecyjnych w fotosferze Słońca. Te komórki są widoczne na zdjęciach Słońca jako granule. Przeciętny rozmiar takiej granuli to między 1000 a 2000 kilometrów średnicy. Ze cztery powierzchnie Polski by tam weszły. Granule żyją dość krótko. Typowy czas życia to kilkanaście minut. Dla przykładu, pasaty na Ziemi wieją powierzchni około 3000 km, a ich czas trwania jest niemal nieprzerwany (chociaż pewnie można wyznaczyć jakiś charakterystyczny czas życia. Potrzebuję kogoś z meteo, żeby mi pomógł. Niech ktoś?)

    Ostatecznie, od fotosfery wzwyż, dla gwiazdy typu słonecznego nie dostrzegamy wiatrów podobnych do tych gdzie indziej. Na Słońcu dominuje wiatr skierowany od jego powierzchni pionowo w kosmos. Jest on tak silny, że zwykłe poziome wiatry nie mają okazji się rozwinąć. Jeśli zdecydujemy się zaliczyć ruchy konwekcji w granulach do rodzaju wiatru, to i tak będzimy musieli znaleźć się w samej fotosferze, aby ich doświadczyć. Tuż nad fotosferą, czyli w chromosferze i w koronie spotkamy wyłącznie wiatr słoneczny uciekający od gwiazdy.

    Możemy za to szukać klasycznych wiatrów w gwiazdach będących składnikami układów podwójnych. Są takie układy podwójne, w których jedna gwiazda jest ekstremalnie gorąca i ogrzewa swoją gwiazdę-towarzysza. Spodziewamy się, że na oświetlanej gwieździe-towarzyszu będą występowały wiatry "dobowe", czyli podobne do tych z planety HD 189733b. Mamy jednak jeszcze kawał drogi przed nami, żeby rozwiązać to zagadnienie.

    Całe szczęście "powierzchnia" Słońca jest tak bogata w przeróżne struktury sterowane temperaturą i magnetyzmem, że wystarczy odrobina wyobraźni aby dostrzec obłoki, smugi, mgły i spienione zachodnim wiatrem fale. Spójrzcie na te fotografie Słońca!

    foto 1
    foto 2
    foto 3
    foto 4
    foto 5
    foto 6
    foto 7
    foto 8
    foto 9
    foto 10

    (autorem zdjęć jest J.P.Brahic)

    Taka ciekawostka na koniec: Przez jakis czas w XVIII wieku myślano, że Słońce tak naprawdę jest ciemne, tylko spowijają je jasne chmury. Plamy słoneczne były wtedy tłumaczone jako dziury między tymi świecącymi chmurami. pic rel. Pojawiały się pomysły, żeby używać teleskopów aby podglądać przez "dziury w chmurach słonecznych", czy na powierzchni Słońca nie żyją Słoneczni Ludzie.

    Na zdjęciu poniżej widać fotosferę Słońca. Prawdziwe zdjęcie. Autor: J.P.Brahic.
    _______________________________________________
    Artykuły, ciekawostki, praca w zawodzie. Prawdziwie #astronomiaodkuchni Zapraszam do obserwowania!
    Poza tym: #ciekawostki #astronomia #kosmos #slonce
    pokaż całość

  •  

    Hej Astromirki,
    Pamiętacie gwiazdę KIC 8462852? To ta, wokół której rzekomo orbitują kosmici ( ͡° ͜ʖ ͡°). W piątek będę opowiadał o tej gwieździe w Obserwatorium Krakowskim. Powiem dwa słowa o tym, jak odkrywa się planety pozasłoneczne, pokażę jak wygląda, od kuchni, wykrywanie komet pozasłonecznych oraz pierścieni exosaturnów, a na końcu przedstawię, dlaczego KIC 846 sprawia astronomom problemy. Zapraszam - wstęp wolny. Po referacie oprowadzę wycieczkę po terenie Obserwatorium i jeśli będzie ładna pogoda, poobserwujemy niebo przez teleskopy.

    Gdzie: Kraków, ul. Orla 171, Obserwatorium Astronomiczne UJ (Fort Skała)
    Kiedy: Piątek, 20-11-2015, 18:30
    Dodatkowe info: Strona WWW

    (nie sugerujcie się brakiem wolnych miejsc. Kupa ludzi rezerwuje miejsce i bezpardonowo nie przychodzi, przez co mamy blokadę)

    Jedyne o co proszę, to półoficjalna deklaracja, czy się przyjdzie i jeśli tak, to z iloma osobami (może być wiadomość na priv). Wiadomość o frekwencji będzie ważna dla osób przygotowujących salę.

    pokaż spoiler Możecie przygotować sobie pytania na po-wykładzie ;). Tematyka dowolna.


    pokaż spoiler Wolelibyście orbitować wokół stu czarnych dziur wielkości kaczki, czy wokół jednej kaczki wielkości czarnej dziury? (ʘ‿ʘ)


    #astronomia #kosmos #krakow
    #astronomiaodkuchni <<< zapraszam do obserwowania własnego tagu
    pokaż całość

    źródło: byk.oa.uj.edu.pl

  •  

    Hej Astromirki,
    Przed chwilą skończyłem monitoring blasku układu kataklizmicznego. Kilka dni temu był wybuch i teraz jasność spada zdecydowanie wolniej, niż normalnie. Wygląda na to, że był to wstępny rozbłysk przez superwybuchem. Monitoring jest konieczny, żeby wyłapać trudne do zaobserwowania supergarby we wczesnym stadium rozwoju.

    A teraz po ludzku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Układ kataklizmiczny to nic innego jak dwie gwiazdy bardzo blisko siebie: jedną gwiazdą jest biały karzeł, a drugą jest czerwony karzeł. Czerwony karzeł to zwykła, małomasywna gwiazda zużywająca wodór do produkcji helu. Typowo o połowę mniej masywna od Słońca. Swoją drogą, Słońce jest nazywane żółtym karłem, bo znajduje się w gronie gwiazd zużywających wodór, ale jeszcze nie zużywających helu. Inaczej się ma z białymi karłami. Te obiekty są pozostałościami po średnio- lub małomasywnych gwiazdach. Same już nic nie zużywają (nic nie "palą") i świecą wyłącznie zgromadzoną wcześniej energią. Czerwone karły są nieco mniejsze od Słońca, a białe karły są porównywalne rozmiarami z Ziemią (czyli ich średnica jest 100 razy mniejsza od średnicy Słońca).

    Biały karzeł i czerwony karzeł znajdują się bardzo, bardzo blisko siebie. Cały układ można by zamknąć wewnątrz naszego Słońca. Na pewnym etapie ewolucji takiego układu podwójnego, siły grawitacji oraz Coriolisa zaczynają zdzierać materię z czerwonego karła i kierują ją na białego karła. Czerwony karzeł jest obierany z materii tak jak jabłko jest obierane ze skórki.

    Najciekawsze jeszcze przed nami! Materia zdarta z czerwonego karła nie trafia bezpośrednio na białego karła, tylko tworzy wokół niego dysk materii. To dopiero z tego dysku materia powoli opada na białego karła. Ten dysk nazywany jest dyskiem akrecyjnym. W miarę jak coraz więcej materii z czerwonego karła opada w kierunku białego karła, dysk akrecyjny nabiera masy oraz gęstości. Dochodzi do krytycznej sytuacji, w której energia zgromadzona w dysku doprowadza dysk do eksplozji! Nie jest to eksplozja chemiczna, tylko wielki i dramatycznie szybki przyrost temperatury i jasności. Czasami taki wybuch następuje na zewnętrznych krańcach dysku i rozprzestrzenia się do środka dysku, a czasami jest dokładnie na odwrót. W jednych układach rozjaśnienie zaczyna się od zewnątrz, a w innych układach pojaśnienie zaczyna się od wewnętrznego krańca - tego położonego blisko białego karła. To pojaśnienie dysku akrecyjnego może dać blask sto razy przekraczający blask gwiazd w tym układzie! Takie wydarzenie nazywamy wybuchem lub superwybuchem (w zależności od siły pojaśnienia i jego czasu trwania).

    Podczas superwybuchu dysk staje się niestabilny i się bardzo szybko rozrasta. W pewnym momencie dysk jest "przycinany" przez te same ograniczenia, które obierały czerwonego karła z materii. W efekcie dysk jest zniekształcany i zaczyna przypominać nieco skręcony, wydłużony naleśnik. Co więcej, ten naleśnik kręci się z inną prędkością, niż pozostały układ. Skutkuje to tym, że obserwator na Ziemi patrzy się czasami na dłuży bok naleśnika dysku, a czasami patrzy na ten krótszy bok. Jak się pewnie domyślacie, dłuższy bok daje więcej światła, niż krótszy bok (bo widać więcej świecącej powierzchni), dlatego obserwator widzi raz po raz więcej i mniej światła dochodzącego z układu kataklizmicznego podczas superwybuchu. Te pojaśnienia biorące się z faktu obserwowania dłuższego boku dysku noszą nazwę supergarbów. Dysk jest inaczej zniekształcony na początku superwybuchu, w jego trakcie i pod jego koniec. Dlatego właśnie na początku superwybuchu obserwuje się inne supergarby, niż w trakcie jego trwania lub pod jego koniec.

    Widzicie teraz, jak ciężko jest upolować te wczesne supergarby. Superwybuch następuje bardzo szybko i zazwyczaj nie zdążymy się zorientować, że trzeba dany układ zacząć obserwować. Superwybuchy następują raz na kilka-kilkanaście miesięcy, co jeszcze bardziej utrudnia sprawę. W przypadku obiektu, który obserwowałem dzisiaj, układ kataklizmiczny dał nam podpowiedź, że superwybuch może nastąpić w przeciągu najbliższych dni. To dlatego to wydarzenie jest nie lada gratką dla obserwatora :).

    Idę nastawiać teleskop na blazara. Pozdrowienia!

    #astronomia #kosmos #praca #pracbaza #oauj #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #nauka
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    (zachęcam do obserwowania tagu!)
    pokaż całość

    źródło: astrosurf.com

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #astronomiaodkuchni

Archiwum tagów