Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Hej Astromirki!

    Jest wtorek, 28 lipca, a to znaczy, że pojawia się pierwszy zestaw zadań Wakacyjnej Astronomicznej Ligi Zadaniowej!

    Zgodnie z zapowiedzią, Liga składać się będzie łącznie z ośmiu zestawów, pięć zadań w każdym, a publikacja nowego zestawu będzie w każdy wtorek. Czas na nadesłanie odpowiedzi: jeden tydzień od dnia publikacji.

    Zadania będą publikowane:
    1) na Mirko pod #kosmoliga
    2) na stronie www Ligi Zadaniowej: Kosmoblog.pl/liga
    3) na facebooku

    Odpowiedzi proszę wysyłać na kosmoliga@gmail.com LUB do mnie na Wykopie w wiadomości prywatnej.

    Wraz z odpowiedziami na pytania, bardzo proszę o podpisanie się pseudonimem, żebym mógł opublikować punktację w klasyfikacji generalnej.

    Osoba, która na koniec Ligi będzie miała łącznie najwięcej punktów, otrzyma ode mnie skromny astronomiczny upominek. Będzie nim mała książeczka "O kometach i meteorach", 1955, Konrada Rudnickiego.

    Przechodzimy do zestawu zadań!

    Pierwszy zestaw zadań:

    1. Słońce - "płonąca kula gazowa oddalona o miliony mil". Źródłem energii naszej gwiazdy dziennej jest zamiana wodoru w hel, w trakcie której część materii jest zmieniana w energię. Znając jasność Słońca, wylicz, ile kg materii wyświeca i traci ono w ciągu jednej sekundy. Porównaj wynik z utratą masy przez Słońce w drodze wywiewania swojej materii w wietrze słonecznym (milion ton na sekundę). [max 3 pkt]

    2. Bardzo masywna gwiazda w trakcie ciągłej obserwacji zaczęła przechodzić stadium supernowej. Zakładając, że dysponujemy absolutnie doskonałymi odbiornikami, w jakiej kolejności zaobserwujemy informację o tym wydarzeniu? Odbiorniki do dyspozycji odbierają: 1) fotony (światło) 2) fale grawitacyjne, 3) neutrina. [max 2 pkt]

    3. Paweł i Gaweł założyli się, który z nich pierwszy zaobserwuje wschód Słońca w Krakowie w dniu równonocy jesiennej. Paweł pojechał do Obserwatorium Astronomicznego UJ i czekał na wschód Słońca na tarasie Fortu. Gaweł, który mieszka w Nowej Hucie, wybrał się na kopiec Wandy, na szczycie którego czekał na wschód. Zakładając, że obydwa punkty obserwacyjne są na tej samej wysokości nad poziomem morza oraz posiadają czysty, równy horyzont, ustal, który z nich zobaczy Słońce wyłaniające się znad horyzontu jako pierwszy. O ile wcześniej jeden z nich zaobserwuje Słońce? Wynik podaj w sekundach. [max 3 pkt]

    4. Które z wymienionych gwiazdozbiorów istnieją i są widoczne na polskim niebie? Smok, Pompa, Wilk, Ryba Południowa, Mały Wóz, Delfin, Źrebię, Góra Stołowa, Wąż Wodny, Plejady [max 3 pkt]

    5. [Zadanie praktyczne] Saturn i Jowisz są obecnie bardzo blisko siebie na niebie. Za niedługo odległość między nimi na niebie będzie mniejsza niż odległość między księżycami Jowisza. Podaj najbliższą datę, kiedy te dwie planety będą tak blisko siebie na polskim niebie. Możesz pomylić się o jeden dzień. Jakie inne wydarzenie astronomiczne ma miejsce w tym samym czasie? [max 4 pkt]

    Termin nadsyłania odpowiedzi na powyższe zadania: poniedziałek, 3 sierpnia 2020, 23:59 CEST

    Wołam moich wiernych obserwatorów spod #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dodatkowo: #astronomia #kosmos i może #ciekawostki, bo odpowiedzi na powyższe pytania to same ciekawostki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Życzę dobrej zabawy!
    pokaż całość

    źródło: zestaw1.png

  •  

    Hej Astromirki,
    Kolejny #spacerponiebie jest już online. Wędrówka po lipcowo-sierpniowym niebie trwa kwadrans. Przypomnę tylko, że format "podcastu" jest taki, by Spacer był słuchany bezpośrednio pod gwiazdami :).

    Link do youtube: [Youtube]

    Link do wpisu na Kosmoblogu, gdzie jest transkrypt: [Kosmoblog.pl]

    Link do eksperymentu na Spotify: [Spotify]

    Kolejne dwa odcinki powinny wyjść za tydzień. Jeden będzie leniwą wędrówką po niebie sierpniowym, jak zwykle z ciekawostkami o tym, na co się patrzymy. Drugi będzie przewodnikiem po Perseidach - jak patrzeć, gdzie patrzeć i co tak naprawdę widzimy.

    Jestem niesamowicie zaskoczony Waszą reakcją na poprzedni wpis. Dziękuję Wam za wsparcie na Patronite! Podziękowania zarówno dla subskrybentów, jak i dla anonimowego darczyńcy. Daliście mi nie tylko pomoc materialnie, ale i potężną dawkę energii do mojego morale.

    Mam nadzieję, że ten i kolejne "Spacery" spełnią Wasze oczekiwania :)

    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #podcast #gruparatowaniapoziomu (?)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki,
    W szkole, kiedy miało się urodziny, przychodziło się do klasy z workiem cukierków. Szanując tę świecką tradycję, dziś przychodzę do Was z cukierkiem ( ͡° ͜ʖ ͡°). Proponuję Wam wspólną zabawę: Wakacyjną Astronomiczną Ligę Zadaniową.

    Liga Zadaniowa będzie opierała się na cotygodniowym zestawie około czterech pytań oraz jednego zadania. Każdemu z nich przypisana będzie maksymalna liczba punktów, które będzie można uzyskać. Uczestnicy Ligi będą wysyłać do mnie odpowiedzi na specjalnie utworzony adres email lub na PW na mirko. Punkty otrzymane z każdego zestawu będą sumowały się każdemu uczestnikowi w Klasyfikacji Generalnej. Ten, kto uzyska sumarycznie najwięcej punktów na zakończenie Wakacyjnej Ligi Zadaniowej, zostanie zwycięzcą! Oprócz powszechnego poszanowana i nieśmiertelnej chwały na mirko, Zwycięzca otrzyma ode mnie skromny astronomiczny upominek, który wyślę pocztą.

    Organizację Ligi Zadaniowej wyobrażam sobie następująco:
    - Publikacja pierwszego zestawu: 28 lipca
    - Publikacja ostatniego zestawu: 8 września
    - Publikacja zadań w każdy wtorek.
    - Publikacja na mirko będzie pod tagiem #kosmoliga
    - Czas na wysłanie odpowiedzi: jeden tydzień, tj. do 23:59 polskiego czasu w poniedziałek
    - Do zabawy można dołączyć w dowolnym momencie
    - Udział w zabawie jest bezpłatny

    Zadania Ligi będą zamieszczane na moim kosmoblogu, na mirko oraz na przypadkowo utworzonym fanpejdżu na FB. Przypadkowo, bo prowadziłem sobie nieopublikowany fanpage w celu, uhm, eksperymentalno-terapeutycznym, po czym przy zmianie nazwy strony Facebook mi go z automatu opublikował (wraz z tygodniową blokadą na od-opublikowanie). Stwierdziłem, że "niech się dzieje co chce" i zostawiłem go opublikowanym. Póki co, nikt nie wie o jego istnieniu, więc FB go i tak nikomu nie wyświetla ( ͡° ͜ʖ ͡°). Adresem podzielę się wraz z pierwszym zestawem zadań.

    Przy okazji ogłoszenie odnośnie "podcastu": jutro na mirko pojawi się kolejny Spacer Po Niebie (tu link dla niezorientowanych). Gorące podziękowania dla trójki Mirków, którzy do tej pory okazali mi wsparcie na Patronite. W tych szalonych czasach każda złotówka jest niesłychanie cenna i oznacza wielki przyrost morale. Jestem wdzięczny za to, co się działo do tej pory.

    Zrobię wszystko, żeby zabawa była sprawiedliwa i jednocześnie nieco pouczająca ( ͡º ͜ʖ͡º). Jednakże, jeśli macie jakieś propozycje lub uwagi, bardzo proszę, żebyście się nimi podzielili. Nie bez powodu piszę o Lidze z tygodniowym wyprzedzeniem :).

    Czekam na Wasz odzew!

    A tymczasem wołam obserwujących moją #astronomiaodkuchni (już prawie 3k obserwujących tag ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚)
    Oraz, obowiązkowo: #astronomia #kosmos #liganauki i może #gruparatowaniapoziomu się nie obrazi za zawołanie
    pokaż całość

    źródło: waliza.png

  •  

    Kometa C/2020 F3 NEOWISE jest wciąż dobrze widoczna na zdjęciach. Dziś po nocce nastawiłem aparat w azymut Kapelli i zupełnie bez przygotowania strzeliłem w ciemno jedno zdjęcie. Nie jest to astrofoto klasy @namrab, ale widać, że ta kometa faktycznie istnieje i ma się dobrze!

    Komecianego kłaczka ledwo widać, bo w chwili robienia zdjęcia był niespełna pięć stopni nad horyzontem. W ciągu najbliższych dni będzie się wspinać coraz wyżej, ale do końca tego miesiąca jej blask solidnie spadnie.

    #neowise #kometa #astronomia #kosmos

    --------------------------
    Mała aktualizacja dla śledzących wydarzenia związane z gwiazdą anty-nową karłowatą pod #astronomiaodkuchni:
    - W tej chwili poza mną nie zgłosił się żaden obserwator, który by zbierał krzywe blasku tego dziwnego obiektu
    - Obiekt zwiększa amplitudę zmienności blasku i zalicza nagłe osłabienia, po których następuje powolny wzrost
    - Zaczynam współpracę ze specjalistą z Japonii, który być może będzie mógł coś więcej zrobić z naszym dziwolągiem
    --------------------------

    A teraz idę spać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Udanej niedzieli!
    pokaż całość

    źródło: neowise.png

  •  

    Człowiek może i się starzeje, ale za kazdym razem jak prowadzę obserwacje, to cieszę się jak małe dziecko. Praktycznie nic się nie zmieniło. Za niespełna dwa tygodnie mam szczęśliwą, trzynastą rocznicę pierwszych, samodzielnych obserwacji na profesjonalnym teleskopie w profesjonalnym obserwatorium astronomicznym. Pamiętam, jakby to było wczoraj ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kopułę otwierało się kierownicą, przestawiało się ją ręcznie, za pomoca korbki, a teleskop o średnicy jednego metra trzeba było nastawić po mapie nieba, a nie jakimś fęsi-szmęsi automatów i Go-To. Tak miło mi się o tym wspomina, aż dołączę poniżej zdjęcie "ja i mój pierwszy teleskop" :).

    Dziś w planach jest obserwacja układu kontaktowego z Krakowa w tym samym czasie, kiedy obserwuje go teleskop na orbicie Ziemi. A nad ranem, jeśli tylko pozwoli pogoda, robię monitoring "antynowej karłowatej", o której pisałem parę dni temu na mirko i na moim blogu. Niebawem dam znać, co z tego wszystkiego wyszło.

    Trzymajcie kciuki!

    #astronomiaodkuchni <--- do obserwowania

    poza tym: #astronomia #kosmos #pracbaza

    --------------------------------------------------------------

    PS: a co wy robiliście #13lattemu ?
    pokaż całość

    źródło: kosmoblog.pl

  •  

    Piątkowy nius z półświatka #astronomiaodkuchni
    Dzisiejszej nocy doniesiono o odkryciu nowej mgławicy o zmiennym blasku. Drobny obszar nieba ciemny niczym worek węgla, rozświetlił się tak, że przez teleskop wyglądał jak kometa.

    Gennadiy Borisov, amator astronomii, który odkrył drugą międzygwiazdową kometę 2I/Borisov, poinformował poprzez Denisa Denisenko o odkryciu pojaśnienia części mgławicy TGU H642. Obserwacje wykonane w nocy 21/22 czerwca ukazały coś, co Borisov uznał wstępnie za kometę (kiedy masz młotek, wszystko wokół wygląda na gwoździa). Po przeszukaniu archiwalnych zdjęć z dawnych wielkich przeglądów nieba Borisov i Denisenso doszli do wniosku, że zaobserwowanym jasnym kłaczkiem jest sam fragment mgławicy. Jak zdołali ustalić, ten sam obszar był zupełnie ciemny w 2011 roku, ale w 2014 był już nieco jaśniejszy.

    Mgławica sama z siebie nie powinna zmieniać swojego blasku. Jeśli tak się dzieje, to znaczy, że coś tę mgławicę zaczęło oświetlać. Powyższa dwójka poszukiwała jakiegoś obiektu o zmiennej jasności w odległości pół minuty łuku od pojaśnionego obszaru, ale nic nie znaleźli. Informacja o odkryciu zamieszczona została jako Telegram. Czymkolwiek by ten obiekt nie był, wychodzi na to, że obecnie widzimy w mgławicy jego echo świetlne.

    Tej samej nocy, Bringfried Stecklum, niemiecki astronom specjalizujący się w materii międzygwiazdowej, zamieścił odpowiedź, że znalazł możliwe źródło pojaśnienia mgławicy. Całkiem prawdopodobne, że powodem całego zamieszania jest IRAS 21363+6638, obserwowany do tej pory wyłącznie raz, w podczerwieni.

    Stecklum zaproponował, że biorąc pod uwagę zachowanie źródła w znanej przeszłości oraz jego położenie w gęstej mgławicy, mamy do czynienia z obiektem typu FU Oriona, czyli czymś, co jeszcze nie jest gwiazdą, bowiem w jego jądrze nie zachodzi jeszcze fuzja wodoru w hel, ale już gwiazdę z zewnątrz przypomina. Taki obiekt jest otoczony przez spory dysk powoli opadającej na niego materii. Obiekty tego typu znane są z ekstremalnych, szybkich pojaśnień. Tłumaczy się je przez opadnięcie części materii z dysku na gwiazdę, co skutkuje wzrostem temperatury, szczególnie w okolicach jej biegunów magnetycznych. Można sobie wyobrazić to zjawisko jako połączenie upadku gazowych meteorytów oraz skrajnie silnej zorzy polarnej. Pozostawiam tutaj link do animacji obiektów FU Orionis wykonanej przez NASA.

    Można by pomyśleć, że dowiadujemy się o istnieniu materii opadającej na jeszcze-nie-gwiazdę, gdzieś daleko w gwiazdozbiorze Cefeusza tylko dlatego, że astronom-amator zaobserwował przypadkiem jasny kłaczek na niebie. Jednak w rzeczywistości na strzał Steckluma w stronę zmiennej typu FU Orionis złożyły się obserwacje wielu specjalistycznych instrumentów produkowanych i używanych przez astronomów przez ostatnich kilkadziesiąt lat. Do analizy "jasnego kłaczka" użyto między innymi skanów przeglądu nieba ze szklanych klisz Palomaru z lat '50, podczerwonych obserwacji satelitarnych IRAZ z lat '80, zdjęć z wieloletniego przeglądu nieba DSS, obserwacji podczerwonych misji WISE oraz NEOWISE, zdjęć szerokiego przeglądu nieba PanSTARSS a nawet zdjęć wykonanych przez satelitę PLANCK.
    Wszystkie te dane są publicznie dostępne, więc jeśli ktoś z Was przypadkiem zobaczy kiedyś jakiś kłaczek na niebie tam, gdzie go nie powinno być, to... wiecie co macie robić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Poniżej zamieszczam gif ze zdjęciem wykonanym przez Borisova (2020) oraz ze zdjęciem z Palomar (1991) dla porównania.

    Miłego weekendu!

    --------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    --------------------------------------------------------------------------
    Poza tym: #astronomia #ciekawostki #kosmos #gruparatowaniapoziomu #nauka
    pokaż całość

    GIF

    źródło: borisov_has done_it_again.gif (158KB)

  •  

    Dzisiejszonocne obserwacje uważam za sukces. Udało mi się przeprowadzić obserwacje mojego obiektu jednocześnie z obserwatorium orbitalnym TESS, dzięki czemu będę miał materiał do kalibracji danych z teleskopu kosmicznego. To z kolei pozwoli na wykorzystanie pełnego potencjału wielomiesięcznej fotometrii rzeczonego całkiem interesującego układu kontaktowego. Tym bardziej fajnie, że nikt wcześniej nie obserwował jeszcze tego obiektu.

    Klasycznie: czym są układy kontaktowe? To takie obiekty, który składają się z dwóch gwiazd orbitujących się wzajemnie, ale będących tak bardzo blisko siebie, że stykają się wzajemnie i pozostają w stabilnym fizycznym kontakcie przez kilka miliardów lat. Gwiazdy w takim układzie współdzielą zewnętrzną otoczkę wymieniając się masą i energią. Potężne pole magnetyczne steruje przepływami materii, przez co na powierzchni układów kontaktowych można obserwować (pośrednio obserwować) wielkie plamy gwiazdowe. A moim konikiem jest badanie, jak to pole magnetyczne sobie w tych gwiazdach ewoluuje w czasie.

    Piękna to była noc. Nie zapomnę jej nigdy. Autobus do Obserwatorium mi zwiał i ledwie zdążyłem z podpięciem wszystkiego przed zapadnięciem zmroku. Potem przyszło mocne zachmurzenie i polowałem na dziury w chmurach. Potem mapy radarowe wskazywały, że znad Rzeszowa nadciąga jakaś ulewa, więc byłem gotowy wszystko pozamykać. Koniec końców, z pewną dozą ryzyka, ale i przy sporym szczęściu, złapałem maksimum blasku (obydwie gwiazdy w układzie odwrócone bokiem) oraz płaskodenne minimum (czyli całkowite zaćmienie jednej gwiazdy przez drugą). A wszystko w czterech szerokopasmowych filtrach fotometrycznych, za pomocą których będę w lipcu kalibrował dane z obserwatorium TESS. Już teraz mogę powiedzieć, że zbadany przeze mnie obiekt ma dwie gwiazdy, których stosunek mas wynosi w przybliżeniu 0.15, tj. jedna jest jakieś 7x bardziej masywna od drugiej. Co ciekawe, nawet przy tak ekstremalnych stosunku mas, obydwie mają takie same temperatury powierzchni (wspólna otoczka).

    A teraz czas pozamykać teleskop i zjechać rowerem do domu. Miłego dnia!

    #astronomiaodkuchni <<< do obserwacji

    #pracbaza #nocnazmiana #astronomia
    pokaż całość

    źródło: images.fineartamerica.com

  •  

    Ale mega sprawa z frontu astronomii gwiazdowej! Całkiem prawdopodobne, że obserwuje się własnie "antynowa karłowata", która może uchylić rąbka tajemnicy powstawania tego typu obiektów.

    W tej chwili trwa ściemnianie "gwiazdy" J2054 (w rzeczywistości w katalogach stoi ona jako ASASSN-V J205457.73+515731.9). Nasz bohater jest tak zwanym "kandydatem na nietypowo jasny układ kataklizmiczny" ( ͡° ͜ʖ ͡°). Znaczy to, że najpewniej składa się z dwóch gwiazd-karłów: białego i czerwonego. O ile biały karzeł to gwiazda, która już dawno powinna być na emeryturze, tak czerwony karzeł jest gwiazdą w sile wieku, coś jak nasze Słońce, ale o masie nawet trzy razy mniejszej od naszej Dziennej Gwiazdy. Bliskość obydwu gwiazd powoduje, że siły pływowe wraz z siłą Coriolisa powoli acz sukcesywnie obierają czerwonego karła z jego zewnętrznych warstw wodoru i zrzucają je na pobliskiego białego emeryta. Całość odbywa się przez pośrednictwo dysku akrecyjnego, czyli struktury dyskowej otaczającej białego karła. W "normalnych" układach kataklizmicznych typu "nowe karłowate" raz na jakiś czas w dysku zgromadzi się za dużo materii, co wywoła nagły wzrost temperatury i jego rozbłysk. W "antynowych karłowanych" jest na odwrót. Przepływ materii z czerwonego dawcy jest bardzo powolny, dlatego układ jest w permanentnym "stanie ściszonym". Jednakże raz na ruski rok dzieje się coś dziwnego: czerwony karzeł wstaje z kolan, transfer masy ustaje, a dysk wokół białego karła dramatycznie ciemnieje. I własnie to prawdopodobnie dzieję się teraz z gwiazdą J2054.

    Co jest jednak wybitnie ciekawe to to, że J2054 siedzi w "bow-shock nebula" (znajdź który dobry polski odpowiednik, I dare you, I double dare you). Jest to obłok międzygwiazdowy, przez który przechodzi gwiazda. Połączenie oddziaływania magnetycznego, wiatrów gwiazdowych i prędkości gwiazdy względem gazu rzeczonego obłoku powoduje, że na czele jej ścieżki powstają fale uderzeniowe. Znamy na dziś tylko kilka takich obiektów, które są "antynowymi karłowatymi" i tak się składa, że część z nich siedzi idealnie w takich "bow-shock nebula". Przykładem niech będzie BZ Cam, który był w APODzie 20 (!) lat temu. Co ciekawe, te "antynowe karłowate", które mają potwierdzone stowarzyszone "bow-shock nebula" mają wszie taką samą jasność absolutną. Przypadek?

    I teraz wisienka na torcie. J2054 siedzi na brzegu swojego obłoku "bow-shock". Również na brzegu, ale z innej strony, siedzi przeciętnie jasna gwiazda TYC 3587-837-1 (dla nas: TYC35). Dzięki obserwacjom ultraprecyzyjnego obserwatorium GAIA wiemy, że obydwie gwiazdy znajdują się w podobnej odległości od nas oraz poruszają się w podobnym tempie, oddalając się od centrum "bow-shock nebula". Denis Senisenko z Obserwatorium Sternberg w Moskwie wyliczył (i dziś opublikował), że obydwie gwiazdy były ekstremalnie blisko siebie około 6450 lat temu. Możliwe zatem, że to właśnie interakcja TYC35 oraz J2054 spowodowała erupcję na którymś z obiektów i w ten sposób powstał sam obłok, który dziś obserwujemy jako "bow-shock nebula"!

    Czy inne "antynowe karłowate" siedzą w swoich "bow-shock nebula" dlatego, bo w przeszłości miały spotkanie III stopnia z inną gwiazdą? Czy samo istnienie "antynowych" jest wywołane poprzednią interakcją z przelatującym obiektem? Dlaczego nikt tego jeszcze nie zbadał?! (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Oh wait, dlatego bo dopiero dziś się dowiedzieliśmy o ich istnieniu. (ʘ‿ʘ)

    W sumie takie badanie przeszłości interakcji między gwiazdami jest banalne i nadaje się na czyjąś pracę licencjacką. Nie żebym miał za dużo czasu, bo już teraz nieoficjalnie mentorzę dwóm pracom, ale jakby ktoś chciał wskazówki jak to zrobić, a jest na II roku astro, to moje PW jest otwarte.

    Jako obrazek wstawiam obserwacje archiwalne "bow-shock nebula" z J2054 oraz TYC35. Kompozyt RGB powstał następująco: podczerwień (filtr i) jest na czerwono (R), wodór (H{alfa}) jest na zielono (G), a czerwień (filtr _r) jest na niebiesko (B). Robimy kolorki z tego co mamy ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Źródełka:
    - http://www.astronomerstelegram.org/?read=13824
    - http://www.astronomerstelegram.org/?read=13825
    - http://www.astronomerstelegram.org/?read=13829
    - https://academic.oup.com/mnras/article/305/1/225/985941
    - https://apod.nasa.gov/apod/ap001128.html

    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu (?)
    pokaż całość

    źródło: scan.sai.msu.ru

    •  

      @wislowunsz: No i teraz pytanie: czy "bow-shock nebula" należy tłumaczyć na: "mgławicę dziobowouderzeniową"?

      +: Lolaq
    •  

      @Al_Ganonim: Rozumiem, że mgławica rozwija się w obszarze szoku końcowego. W nazewnictwie można odwołać się do dwóch konwencji - uznać za główne zjawisko mgławice lub szok/falę uderzeniową niezależnie od rozwinięcia. W pierwszym przypadku byłaby to "mgławica łuku uderzeniowego" lub "mgławica szokowa". W drugim przypadku to jedynie "łuk fali uderzeniowej" bez wyróżnienia, czy uwidoczniony mgławicą ( tym bardziej, że bez mgławicy zwykle jest niewidoczny i wszystkie znane przypadki są tak ujawnione).
      Zresztą określenie to już od paru lat widuję w artykułach, więc może się przyjąć przez uzus.

      Można się tu odwołać do przypadku zjawiska meteorologicznego "granica odpływu" (outflow boundary), która w innym ujęciu jest formą mikrofrontu chłodnego. Można by mówić o "chmurach przedszkwałowych " ale uznano tu za główne zjawisko przepływ chłodnego powietrza zaznaczony linią chmur a nie chmury przy nim powstałe.

      Można też pójść w stronę neologizmów aby oderwać się od określeń zwyczajowych, nazywając zjawisko "mgławica astropauzalna", aby zaznaczyć, że powstała w strefie zderzenia wiatru słonecznego z kosmicznym, co obejmowałoby też przypadki nie będące łukami.
      pokaż całość

      +: Fake_R
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Właśnie sobie uświadomiłem, że brązowe gwiazdy nie istnieją. Co ciekawe, gwiazdy w kolorze magenta (czy jak kto woli w kolorze fuksji) jeszcze można sobie wyobrazić za fizycznie możliwe, ale brązowych nijak się zrobić nie da.

    Moje rozumowanie jest następujące:

    Brązowy kolor istnieje wyłącznie pozornie. W rzeczywistości jest to ciemny pomarańcz, który przybiera barwę brązową dopiero, kiedy znajduje się na tle czegoś jasnego (to fakt). Gwiazdy mają to do siebie, że zazwyczaj znajdują się na tle... niczego, więc mają za sobą wyłącznie czarne tło. To uniemożliwia oku wygenerowanie koloru brązowego.

    #astronomiaodkuchni - bo siedzę w robocie na nocce i liczę pociemnienie brzegowe dla moich gwiazdek. Jest to tak fascynujący temat, że myśli wędrują mi do brązowych gwiazd :P

    #przemyslenia #astronomia #kosmos #ciekawostki (?)
    pokaż całość

    źródło: i.redd.it

  •  

    Hej Astromirki,

    Postanowiłem, że podzielę się z Wami transkrypcją "Spaceru po niebie", który wczoraj udostępniłem na Mirko. Teraz macie dostęp do kompletu ( ͡° ͜ʖ ͡°). "Spacer" w wersji mówionej i pisanej. Możecie poczytać o tym, która z jasnych gwiazd na niebie prawdopodobnie pochodzi spoza naszej Galaktyki, która jest układem podwójnym z pulsującym towarzyszem, a także gdzie patrzeć, by dostrzec układ sześciu gwiazd krążących wokół siebie.
    Udanego piątku!

    #astronomiaodkuchni <-- moje materiały okołoastronomiczne
    #spacerponiebie <-- tag wyłącznie o "Spacerze..."

    ### Spacer po niebie ### Maj - Czerwiec 2020 ###

    Jeśli spojrzycie w majowe lub czerwcowe niebo jeszcze przed północą, w kierunku południowym zobaczycie wysoko bardzo jasną, złotawą gwiazdę. To Arktur. Arktur jest jedną z moich ulubionych gwiazd na wiosennym niebie, bo łatwo go znaleźć i służy za dobry punkt odniesienia w orientacji między gwiazdozbiorami. Arktur sam w sobie jest dość ciekawym czerwonym olbrzymem. Znajduje się jakieś 37 lat świetlnych stąd, co znaczy, że jego światło leciało do nas właśnie 37 lat. Pomyślcie sobie, że jeśli ktoś urodził się 37 lat temu, to w tej chwili na Ziemię pada światło wysłane przez Arktura dokładnie w chwili jego narodzin. To dopiero daje do myślenia. Wydawałoby się, że Arktur jest zwykłą gwiazdą, o masie około jednej masy Słońca i wieku około siedmiu miliardów lat. Jednak to co go wyróżnia, to jego niebywale duża prędkość, z jaką się porusza względem nas. Co ciekawe, w otoczeniu Słońca jest cała grupa gwiazd, która porusza się podobnie jak Arktur. Istnieje teoria, że cała ta grupa gwiazd powstała w galaktyce karłowatej, która została wchłonięta przez naszą Drogę Mleczną. Możliwe więc, że patrząc na Arktura obserwujecie w tej chwili gwiazdę, która urodziła się poza naszą Galaktyką, a dziś gości w naszej okolicy. Jego spora prędkość względem Słońca powoduje, że Arktur przemieszcza się po niebie w skali czasowej podobnej do czasu istnienia naszej cywilizacji. Gdybyśmy mieli zdjęcie nieba z czasów starożytnych, zobaczylibyśmy, że znajdował się on wtedy w widocznie innym miejscu na niebie, patrząc oczywiście względem innych gwiazd. Był wtedy nieco, tu w cudzysłowie, "na lewo i w górę", bliżej centrum gwiazdozbioru Wolarza, którego, nomen omen, jest on najjaśniejszą gwiazdą. Wolarza łatwo rozpoznacie na niebie. Przypomina on długi trójkąt z bardzo ostrym kątem o wierzchołku zaczepionym właśnie w Arkturze. Widzicie te względnie jasne, żółtawe gwiazdy na lewo i powyżej Arktura? Jakby wystawić dłoń z rozpostartymi palcami, to odległości między tymi gwiazdami a Arkturem jest podobna do rozpiętości dłoni. Tak w przybliżeniu. Oto gwiazdozbiór Wolarza.

    Jeśli macie dobry widok na południową część nieba, to rzućcie teraz okiem poniżej Arktura. Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Arkturem a horyzontem będzie dość jasna, biało-niebieska gwiazda. To najjaśniejsza gwiazda w Pannie. Przywitajcie Spikę. Spika jest w rzeczywistości nie jedną gwiazdą, ale dwiema, które orbitują wokół wspólnego środka masy. Są tak blisko siebie, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć ich oddzielnie za pomocą oka i teleskopu. To dzięki obserwacjom spektroskopowym jesteśmy w stanie dowiedzieć się, co słychać u Spiki. Wiemy na przykład, że obydwie gwiazdy okrążają się wzajemnie raz na cztery dni, większa z tych dwóch gwiazd pulsuje. Jednakże tych pulsacji nie jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem. Jeśli widzicie teraz, że Spika migoce, to jest to spowodowane przechodzeniem jej światła przez atmosferę Ziemi. Spika leży około 250 lat świetlnych stąd. Jeśli oglądamy ją teraz w roku 2020, to światło, które teraz pada do naszych oczy zostało wysłane około 1770 roku, czyli w czasach, kiedy było zakładane Obserwatorium Astronomiczne w Krakowie. Można by rzecz, że Obserwatorium w Krakowie obchodzi teraz swój Jubileusz Spiki. Jak już wspomniałem, Spika jest najjaśniejszą gwiazdą w Pannie. Pannę tworzą gwiazdy ponad Spiką, a pod Wolarzem. Czy jesteście gotowi na dalszą podróż? Jeśli tak, to jedziemy dalej.

    Na prawo od Panny, już na południowo-zachodnim niebie, znajduje się wielki trapez z przeciętnie jasnych gwiazd. Najjaśniejsza z gwiazd w tym trapezie jest dość łatwa do znalezienia. Spójrzcie raz jeszcze na linię łączącą Arktura i Spikę. Teraz trzeba będzie popatrzeć niemalże prostopadle na prawo od Spiki. W odległości nieco większej od tej dzielącej Arktura i Spikę leży dość jasna biało-niebieska gwiazda. Siedzi ona w prawym dolnym rogu płaskiego trapezu. Tą gwiazdą jest Regulus, a wielkim trapezem jest Lew. Jeśli macie bujną wyobraźnię, to możecie spróbować dostrzec, że Regulus jest jedną z przednich łap lwa, a tuż nad trapezem, z jego prawej strony, wystaje głowa lwa w postaci haczyka złożonego z trzech lub czterech gwiazd. Regulus, podobnie jak Spika, nie jest pojedynczą gwiazdą. Jest układem podwójno-podwójnym, czy też poczwórnym. Za pomocą amatorskiego teleskopu jesteśmy w stanie zobaczyć dwie gwiazdy tworzące Regulusa - są to w rzeczywistości dwa układy podwójne. Tylko jeden z nich jest widoczny z Ziemi jako dwie osobne gwiazdy. Ale do tego potrzebne są już naprawdę solidne teleskopy.

    Przeniesiemy się teraz wysoko w górę. W okolicy zenitu znajdziecie znajomy asteryzm, Wielki Wóz. Jest to chyba najłatwiejszy do znalezienia kształt w historii obserwacji astronomicznych. Wielki Wóz jest częścią gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy, a jego dyszel jest... długim ogonem niedźwiedzia. Nie wiem kto sobie wyobrażał kształty gwiazdozbiorów po raz pierwszy, ale chyba ta osoba nie widziała na oczy ogona niedźwiedzia. W każdym razie, zerknijcie na dyszel wielkiego wozu. Ci o dobrym wzroku dostrzegą, że nad środkową gwiazdą dyszla, Mizarem, znajduje się druga, o wiele słabsza gwiazda. Tą gwiazdą jest Alcor. Przez ponad sto lat dyskutowano, czy Mizar i Alcor są ze sobą związane grawitacyjnie, to znaczy, czy stanowią jeden wielki układ podwójny. Ostatnie badania sugerują, że jest to całkiem prawdopodobne. Czyni to układ Miraza i Alcora najstarszym obserwowanym układem podwójnym. Co ciekawe, przez teleskop Mizar daje się rozbić na dwie osobne gwiazdy. One też krążą wokół siebie. I jakby tego było mało, każda z nich jest układem podwójnym. Jesteście gotowi na więcej? Alcor to też układ podwójny. Mamy więc układ podwójno-podwójny (Mizara), wokół którego orbituje układ podwójny (Alcor). Spójrzcie na Mizara i Alcora raz jeszcze i wyobraźcie sobie ten wspaniały taniec sześciu gwiazd pełen piruetów i przekładańców ukryty w dwóch niepozornych kropkach na niebie.

    Kierujemy się powoli do punktu wyjścia. Zerknijcie raz jeszcze na Wielki Wóz. Jego ugięty dyszel wskazuje parabolicznie na znaną nam złotą gwiazdę. Tę samą gwiazdę, od której zaczęliśmy spacer po niebie. Lądujemy znów u naszego dobrego znajomego, Arktura. Na koniec spróbujmy objąć niebo wzrokiem raz jeszcze. Znajomy żółty Arktur, poniżej niebieskawa Spika, na prawo Regulus, a ponad wszystkim Wielki Wóz z Mizarem i Alcorem.

    Następnym razem wybierzemy się na wschód od Arktura. A tych najbardziej niecierpliwych zachęcam, by samodzielnie spróbowali odnaleźć gwiazdozbiór Herkulesa, trudny dla początkujących do zlokalizowania z miasta.

    Do usłyszenia następnym razem.

    ############################

    #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: spacer-maj-czerwiec-2020.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Miałem pisać o tym już wcześniej, ale zjadły mnie inne obowiązki. W połowie maja nagrałem "Spacer po niebie". Jest on nagraniem audio celującym w odsłuchiwanie nocą pod rozgwieżdżonym niebem. Przez niespełna 10 minut opowiadam o tym, co widać w danej chwili na niebie. Dorzucam przy okazji nieco ciekawostek i uczę odnajdywać się na sferze niebieskiej.

    Nagranie powstało spontanicznie, bez zaplecza sprzętowego. Tylko ja i mikrofon (+redukcja szumów w Audacity). Co prawda podczas "Spaceru" mówię o niebie majowym, ale śmiało można wykorzystać to nagranie jako przewodnik po niebie teraz w czerwcu. Jedynie należy mieć na uwadze, że gwiazdy będą przesunięte na zachód.

    Planuję wypuścić kolejne "Spacery" w częstością raz na miesiąc. Jeśli będę miał warunki, to "Spacer" czerwcowo-lipcowy powstanie do końca tego tygodnia. Nagrania będą zamieszczane na tym samym kanale na Youtube oraz na moim kosmoblogu. Na Mirko również będę wrzucał powiadomienia, chociaż pewnie z drobnym poślizgiem.

    Jestem świadom błędów technicznych i niedoróbek w nagraniu ( ͡° ͜ʖ ͡°). Wraz z kolejnymi epizodami powinno być już znacznie lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■.

    Zainteresowanych będę wołał jak zwykle na moim tagu: #astronomiaodkuchni
    Nagrania będą dodatkowo otagowane: #spacerponiebie - to dla tych, których nie interesuje moja pozostała działalność okołoastronomiczna

    Jestem ciekaw jaki będzie Wasz odzew ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #audiobook #youtube
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Wiesz, że już jest późno, kiedy nawet gnuplot zaczyna marudzić ze zmęczenia.

    Problem w tym, że ciężko rozszyfrować wygenerowany błąd, gdyż po wpisaniu: "Cairo is unhappy" wyskakują niemalże same artykuły o zamieszkach w Egipcie ( ͡° ʖ̯ ͡°).

    Przypominają mi się stare d̶o̶b̶r̶e czasy, gdy będąc jeszcze na studiach chciałem przyuczyć się do egzaminu z astrofizyki i bezmyślnie wpisałem w google "hot stars". Możecie się domyślić wyników.

    Minęła 3:00 w nocy. Pora kończyć wartę i iść do łóżka. Udanego poniedziałku!

    #astronomiaodkuchni #nocnazmiana #heheszki
    pokaż całość

    źródło: cairoisunhappy.png

    •  

      @Al_Ganonim: Google: "Cairo is unhappy: out of memory" - dostaniesz trzy linki {oni to wiedzą, Kocie}. Wiem, że mając z tym do czynienia, na pewno wiesz, jak ogarniać google, więc piszę to pewnie sobie - a muzom. Ale nieważne.
      Rozczytałem odrobinę to, co tam ludzie popisali i mam teraz dodatkowe potwierdzenie argumentów w dyskusji z bałwanami, którzy wypisują moje ulubione bzdury, typu "Linux to nadsystem, jest prosty i bezproblemowy, i wystarczy znać podstawy".

      Otóż, uwaga!

      The point is, right now you might have a program that fails and prints
      a totally bogus error message:

      cairo is unhappy: out of memory


      BADUM TSS

      Czyli:
      -Ten błąd nie mówi wcale, że brakło pamięci, tylko że albo brakło pamięci, albo nie brakło pamięci - gratuluję twórcom doskonałego error handlingu. To mnie odrzuciło lata temu od GIMPa - coś się wysypało, nie wiesz co i szukaj wiatru w polu.
      - Są całe trzy strony z jako-takim opisem sytuacji. Czyli: Nikt nie debugował, błąd na tyle rzadki, że można między bajki włożyć rozwiązanie, bo jego odtworzenie może się sprowadzać do twojego konfigu i będzie graniczyło z cudem.

      W rezultacie jsteś zostawiony samemu sobie i zaczyna się typowa, linuxowa rzeźba w goofnie:
      - Pobierz źródła.
      - Jak jeszcze nie umiałeś, to naucz się programowania
      - Naucz się debugowania
      - Naucz się dwóch powyższych we właściwym języku programowania.
      - God fuckin' dammit, masz złą wersję kompilatora, która - jako jedyna - miała bug, sprawiający, że przy linkowaniu biblioteki dupa_maryni.dll zwracny był błąd "Marynia has no ass." Dowiedziałeś się o tym po trzech dniach pytania na różnych linuxowych forach. Ba, dowiedziałeś się, co to jest usenet i do czego służy. Program, który próbujesz naprawić, jest jednym z czterech, które korzystają z tej biblioteki i które ujawniły istnienie tego błędu. Gratuluję, twój nick jest już rozpoznawalny w świecie Linuxa.
      - Jak uda ci się poprawić, dopisz się do jakiejś grupy linuxowych programistów, chociaż jesteś tylko kierowcą busa Warszawa- Radzyń, a Linuxa zainstalował ci syn dla beki.
      - Zasugeruj łatkę
      - Po 3 miesiącach odpowiedź: "Projekt nie jest już wspierany, użyj {tutaj coś kompletnie innego i nie to, czego potrzebujesz}"
      - Gie gie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Jest taki jeden artykuł naukowy, który cytuję w swoich pracach z prawdziwą przyjemnością. Artykuł został opublikowany przez Petera Eggletona w 1983 roku i, wyjąwszy tytuł wraz abstraktem, zawiera się na jednej stronie A4. Jednak to nie jego długość jest powodem mojego ciepłego stosunku do tego artykułu. Nie jest to też fakt, że jedyną naukowo wartościową treścią jest podanie w nim analitycznego przybliżenia efektywnego promienia powierzchni Roche'a (na którym to przybliżeniu, swoją drogą, po dziś dzień opiera się cała masa publikacji związanych z gwiazdami podwójnymi). Peter Eggleton znalazł to przybliżenie analityczne dzięki pracy na nowym komputerze, Apple II Plus, który kupiła mu żona. W uznaniu jej wkładu, Peter zamieścił w artykule podziękowanie dla swojej małżonki. I to właśnie ten fakt powoduje, że jest mi bardzo miło wracać do jego pracy.

    #astronomiaodkuchni #ciekawostki #nauka
    pokaż całość

    źródło: eggleton.png

    •  

      @Lipathor: Do Paczyńskiego. Jego nazwisko było przekręcane w wielu publikacjach. W paru nawet zostało przytoczone na kilka różnych sposobów. Sam Paczyński pracował przy modelach ewolucji gwiazd w ciasnych układach podwójnych oraz miał swój wkład w badanie układów kontaktowych. Układ podwójny AW UMa bywa niekiedy nazywany "Gwiazdą Paczyńskiego", bowiem on odkrył jej zmienność; przez lata myślano że to jest układ kontaktowy, a teraz wychodzi na to, że jednak jest półrozdzielony z dziwacznym minidyskiem. Całkiem fajna historia. pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: Przypomniało mi to o F.D.C. Willardzie, współautorze pracy naukowej w dziedzinie fizyki niskich temperatur. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt że był kotem, a jako współautor kopie artykułu podpisywał odciskiem łapki (ʘ‿ʘ)

      "Amerykański fizyk i matematyk Jack H. Hetherington, pracujący na Michigan State University, postanowił w 1975 r. opublikować wyniki swoich badań na temat fizyki niskich temperatur w czasopiśmie naukowym Physical Review Letters. Jego kolega, któremu przekazał kopię pracy, zwrócił uwagę, że Hetherington napisał tekst w pierwszej osobie liczby mnogiej. Ponieważ Physical Review Letters dopuszczała taką formę tylko wtedy, gdy praca została napisana przez co najmniej dwóch autorów, naukowiec znalazł sposób, aby uniknąć korekty rozprawy w pierwszej osobie liczby pojedynczej lub poszukiwania współautora[1]. W czasach kiedy komputerowe procesory tekstu nie były jeszcze w użyciu, korekta pracy oznaczała przepisanie jej całej na maszynie, na co Hetherington nie miał ochoty[2][3].

      Hetherington miał kota syjamskiego wabiącego się Chester, którego ojcem był Willard. Obawiając się, aby znajomi nie rozpoznali imienia jego zwierzęcia, uznał że lepszym rozwiązaniem będzie posłużenie się inicjałami. Ponadto naukowiec zdawał sobie sprawę z tego, że Amerykanie posiadają co najmniej dwa imiona, dlatego wykorzystał nazwę gatunkową kota domowego. W ten sposób utworzył nazwisko F.D.C. Willard[1], odpowiednio: F.D. – skrót od Felis domesticus, C. – Chester, imię kota Hetheringtona, Willard – imię ojca Chestera[2], syjamskiego kota mieszkającego w Aspen. " - z Wikipedii
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Wpis nr 34 do osobistego loggera podróży. Drogi pamiętniczku, utknąłem w płaskim wszechświecie. [...]

    Wczoraj w celach terapeutycznych ( ͡° ͜ʖ ͡°) nagrałem czytanie tekstu, który zamieściłem na mirko równo dwa miesiące temu. Nagrań jest na kanale jeszcze kilka, choć tematyka jest bardzo niejednorodna. Zamierzam zrobić wersje audio moich tekstów spod #astronomiaodkuchni, które zamieszczałem tutaj jakieś cztery lata temu i obecnie nie ma z nich użytku. To jest jednak wciąż plan na przyszłość, bowiem dziś mam do zrealizowania jeszcze inne projekty, które z mikrofonem mają niewiele wspólnego. Ciekawi mnie, czy było zainteresowanie takimi czytanymi tekstami. Chyba przekonam się dopiero po wrzuceniu któregoś online. Dam znać pod tagiem #astronomiaodkuchni.

    A tymczasem - utknąłem w płaskim wszechświecie.

    #tworczoscwlasna #audiobook (?) #scifi #kosmos
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki,
    Ponownie gorące info - tym razem z frontu walki o "Wielką Kometę 2020". Jak donoszą najnowsze obserwacje, kometa Atlas C/2019 Y4 z wysokim prawdopodobieństwem właśnie się rozpadła.

    Gorące doniesienia z dziś, tj. 6 kwietnia 2020, godz. 19:12 czasu polskiego. Quanzhi Ye (z Univ. Maryland) oraz Qicheng Zhang (z Caltechu) opublikowali telegram z informacją o "prawdopodobnej dezintegracji" komety C/2019 Y4. Obserwacje z drugiej połowy wczorajszego dnia ukazały wydłużenie pseudo-jądra komety wzdłuż osi jej warkocza. Mówimy o "pseudo-", ponieważ nie wygląda już ono jak pojedynczy, zwarty obiekt, jakim jest jądro komety. Jak donoszą autorzy telegramu, kształt obiektu zgadza się z wstrzymaniem produkcji pyłu, co jest spodziewane przy nagłym rozerwaniu się jądra. Bazując na najnowszych danych, obserwujemy, że orbita komety uległa zmianie, którą można przetłumaczyć na zboczenie z oryginalnej trajektorii z dodatkową prędkością 5-10 m/s. Ten dodatkowy kopniak mógł być zadany właśnie przez rozerwanie się komety (o czym można doczytać w innym "telegramie", ale dopiero po zalogowaniu).

    Na poniższym obrazie znajduje się porównanie obserwacji tej komety przed rozerwaniem (z lewej) i po (z prawej). Zdjęcie zostało wykonane 60-cm teleskopem publicznego programu obserwacyjnego Ningbo Education Xinjiang Telescope (NEXT). Obserwatorium Xingming znajduje się w Chinach i jest operowane przez astronoma-amatora Gao Xing pod egidą Chińskiej Akademii Nauk.

    Niusy, notki, ciekawostki pod moim tagiem: #astronomiaodkuchni

    #astronomia #ciekawostki #kosmos
    pokaż całość

    źródło: near.earth

  •  

    Hej Astromirki,
    Gorące info, prosto z astronomicznych telegramów ( ͡° ͜ʖ ͡°). Wygląda na to, że międzygwiazdowa kometa 2I/Borisov właśnie się rozsypuje.

    David Jewitt (Univ. of California) właśnie opublikował telegram z informacją o obserwacjach komety Borisov. Widać wyraźną separację pomiędzy uprzednio pojedynczym jądrem komety na dwa niezależne fragmenty. Coś takiego mogło się wydarzyć przez szybką rotację komety, chociaż nasze chłopaki z Obserwatorium w Krakowie przewidzieli, że takie wydarzenie może mieć miejsce z około 1% prawdopodobieństwem (tu link do ich publikacji w Nature Astronomy). Kometa musiała więc być bardzo naruszona w momencie największego zbliżenia się do Słońca, w grudniu 2019 roku, przez co jej wewnętrzna struktura została osłabiona, a to przełożyło się na zwiększenie prawdopodobieństwa jej rozsypania się. Poniżej foto z obserwacji Davida Jewitta.

    #astronomiaodkuchni

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: www2.ess.ucla.edu

  •  

    Hej Astromirki,
    Włosi ogłosili rewelacyjne odkrycie, że obserwowana przez nich asteroida jest w rzeczywistości układem podwójnym asteroid, ale "zapomnieli wspomnieć", że wstępne odkrycie nastąpiło siedem lat wcześniej w Szwajcarii.

    Planetoida (7132) Casulli krąży sobie wewnątrz Pasa Planetoid. Posiada spłaszczoną, eliptyczną orbitę (e=0.21), okres obiegu wokół Słońca równy niemalże 3,5 lat oraz... posiada kompana. (7132) Casulli jest więc układem podwójnym \o/. Główny składnik ma około pięć razy większą średnicę od swojego towarzysza. Obydwa krążą wokół wspólnego środka masy układu z okresem 36,5 godziny. Większy składnik posiada okres rotacji zaledwie 3,5 godziny, co sugeruje, że posiada on sferoidalny kształt.

    Czy można powiedzieć, że (7132) Casulli ma w istocie... księżyc? Wydaje się to niepoprawne, bo przecież rozmiary obydwu składników są tak różne! Czy aby na pewno? Zerknijmy na Księżyc i Ziemię. Stosunek ich średnic jest 0,27, to znaczy że Ziemia jest tylko 3,7 razy większa w średnicy od Księżyca. Spójrzmy teraz na Plutona: ta największa z karłowatych planet kręci fikołki wraz ze swoim o połowę mniejszym księżycem, Charonem. Kiedyś co odważniejsi astronomowie mówili o tandemie Pluton-Charon jako o układzie podwójnym. Dziś mówi się tak standardowo, chociaż kolokwialna stwierdzenie "Charon, księżyc Plutona" jest wciąż żywe. To co, "księżyc", czy "mniejszy składnik układu"?

    Trzeba przyznać, że przykład z Ziemią i Księżycem był trochę nie fair. Porównywać należy przecież masy obiektów, a nie ich średnice. Sęk w tym, że nie znamy mas składników układu (7132) Casulli. Niby można spróbować je oszacować przy użyciu praw Keplera i zakładając ich średnia gęstości, ale ja się tego nie mam zamiaru podejmować. Może ktoś z czytających?

    Koniec końców, odpowiedź na pytanie "czy to księżyc?" nie jest oczywiste dla układów ze stosunkami mas składników tak bliskich jedynce. Łatwiej stwierdzić to dla Księżyców Galileuszowych i króla planet Układu Słonecznego, Jowisza. Jego księżyce są tak małe, że Jowisz niemalże nie czuje ich grawitacji. Gdyby nie to, że czochrają go po magnetosferze i rysują mu zorze polarne na biegunach, nie wiedziałby o ich istnieniu. Wracając jednak do asteroid, utarło się mówić o "układach podwójnych", a "asteroidy z księżycem" są dopuszczalne jako legalny chwyt marketingowy, że ktoś przeczytał twój plakat konferencyjny lub napisał o twoim badaniu w renomowanym czasopiśmie naukowym, jak Daily Mail lub Buzzfeed. Niemniej, całkiem fajna sprawa.

    Co z naszymi bohaterskimi Włochami? Napisali telegram o odkryciu, tak jak to się standardowo robi. Potem dopiero, na swojej stronie internetowej zamieścili kopię telegramu z notką prostująca na końcu, że "zapomnieli w telegramie napisać o tym, że odkrycia dokonała już wcześniej inna grupa ze Szwajcarii". Tłumaczyli, że "obserwacje z 2013 roku nie oddały pewnego modelu układu podwójnego". Niby OK, ale takie rzeczy pisze się obowiązkowo w notce o odkryciu. A jeśli się o tym zapomni napisać, to pisze się erratę, która jest od razu publikowana. Żeby było weselej, równoległe z Włochami obserwacje pod kątem potwierdzenia podwójnej natury obiektu (7132) Casulli prowadzono z Czech. I potwierdzono. Tyle tylko, że czekano z ogłoszeniem potwierdzenia, najpewniej do czasu publikacji artykułu naukowego, a Włosi wysłali po prostu telegram. Można i tak. Mnie też parę razy ubiegli ludzie pracujący nad tym samym pisząc po prostu telegram, znam to uczucie.

    (7132) Casulli jest układem podwójnym. Krąży w przeciętnej odległości 2,3 AU od Słońca i gdyby zakładać, że składa się z wyłącznie jednego obiektu, to jego średnica wynosiłaby blisko dziewięć kilometrów. Amatorzy astronomii z teleskopami o średnicy od 30 cm wzwyż mogą śmiało próbować zaobserwować ten obiekt. Wystarczy wejść na stronę JPL CalTechu i wyszukać współrzędne obiektu wpisując jego nazwę: "Casulli".

    Czystego nieba życzę!

    PS: Jako obrazek do wpisu posłużyła mi grafika przedstawiająca wyobrażenie układu podwójnego asteroid wykonana przez ESA.

    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    Ostatnie pięć wpisów:
    - Zaplamiona gwiazda o ekstremalnej zmienności [news]
    - Drogi pamiętniczku, utknąłem w płaskim wszechświecie [opowiadanie]
    - Zorze polarne na gwiazdach [nius]
    - Wybuch supernowej oraz rozchodzenie się echa świetlnego [nius]
    - Odkrycie pięciu planet i ośmiu kandydatów na planety wokół pobliskich czerwonych karłów [nius]
    -----------------------------------------------------------------------------

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: esa.int

    •  

      @wislowunsz: @WernerR: Dzięki piękne :)

      @wislowunsz: Nie wydaje mi się żebyś cokolwiek pomieszał. To co napisałeś jest w istocie poprawne. Jest też nieoficjalne. Wedle mojej wiedzy, obecnie nie mamy jednej, uzgodnionej definicji "księżyca". Za to ta, którą podałeś, bardzo mi się podoba.

    •  

      @1qazxc1: @Al_Ganonim: Księżyc księżyca to klasyczny przypadek problemu trzech ciał. Są teoretycznie w miarę stabilne układy tego typu, na przykład księżyc na dosyć odległej orbicie i krążący wokoło niego mniejszy na bardzo małej, który przez to dużo silniej odczuwa jego grawitację niż grawitację właściwej planety. To w zasadzie sytuacja planet z księżycami, krążącymi wokół słońca. Taki mały sub-księżyc mógłby krążyć na przykład wokół Febe, księżyca Saturna na odległej orbicie. Najbliższy duży satelita krąży cztery razy bliżej Saturna, więc nie ma tak dużego wpływu. Febe ma średnicę 200 km więc sfera, w której jej przyciąganie przeważa jest spora; wiele planetoid z księżycami jest mniejszych. Z księżyców Jowisza satelitę mogłaby mieć na przykład Pazyfae. pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Hej Astromirki,
    Dzisiejszy nius z #astronomiaodkuchni. Właśnie ogłoszono zaobserwowanie olbrzymiej, zaplamionej gwiazdy "o ekstremalnej zmienności". Poczytajcie o tym jako pierwsi.

    Przechodząc od razu do rzeczy: odkrycia dokonano przy użyciu sieci teleskopów działających w projekcie ASAS-SN (All Sky Automated Survey for SuperNovae). Dane obserwacyjne dla tego obiektu spływały od 2015 roku, ale wtedy jeszcze nie było wiadomo, że jest to obiekt nietypowy. Gwiazda była bowiem już wcześniej skatalogowana jako względnie jasny punkt na niebie (V magnitudo jest 11,7), został przydzielony jej numer katalogowy, wyznaczone współrzędne, kilka (mniej lub bardziej ciekawych) parametrów i... w sumie to tyle. Dopiero po kilku latach obserwacji zauważono, że obiekt zachowuje się dziwnie jak na swoje (mniej lub bardziej ciekawe) parametry. Tak oto nikomu dotychczas nieznany obiekt ASASSN-V J180944.67-445127.5 zaczął robić karierę.

    Gwiazdą zainteresowała się międzynarodowa grupa badaczy z Ohio State University (siedziba ASAS-SN), University of Hawaii, Carnegie Observatiores, Universidad Diego Portales oraz Peking University. Przy użyciu danych z obserwatorium orbitalnego GAIA ustalono, że obiekt znajduje się w odległości około 8,3 kiloparseka. To jest nieco ponad 27 000 lat świetlnych stąd. Znając dystans do obiektu, jego jasność obserwowaną oraz szacunkową ilość pyłu międzygwiazdowego w kierunku patrzenia ustalono, że gwiazda ma jasność absolutną około M(V)=-3,4. Znaczy to tyle, że posada ona jasność 1400 Słońc. W katalogu GAIA ten obiekt posiada temperaturę około 5330 K, co w połączeniu z ustaloną wcześniej jasnością plasuje go w rodzinie jasnych olbrzymów. Jest to niezbyt popularna grupa gwiazd siedząca okrakiem między standardowymi olbrzymami oraz spektakularnymi nadolbrzymami. Szacując na oko z jasności oraz barwy obiektu można wywnioskować, że jego rozmiary są rzędu kilkudziesięciu Słońc. Czy to dużo? Przeciętnie, jak na gwiazdę na etapie ewolucji żółtego jasnego olbrzyma*. Co jest jednak nietypowe, to to, jak zmienia swój blask.

    J1809, jak ją nazwiemy w skrócie, posiada niejednorodny rozkład jasności na swojej powierzchni. Innymi słowy, z jednej strony jest bardziej jasna, niż z drugiej. Wszystkie takie fenomeny są wrzucane do jednego worka z napisem: "plamy gwiazdowe". Plamy te są większymi kuzynami plam słonecznych i zazwyczaj produkowane są przez silne i aktywne pole magnetyczne gwiazdy. Do kompletu należałoby dodać jeszcze plamy chemiczne, dziwolągi konwektywne oraz "pseudoplamy" będące zaiste wędrującym węzłem specjalnego typu pulsacji w gwiazdach. Nie wchodząc w dalsze dygresje, mówiąc o plamach gwiazdowych najczęściej myśli się o plamach pochodzenia magnetycznego. Czy tak też jest w przypadku J1809? Jeśli tak, to musiałyby to być potężne ( ͡° ͜ʖ ͡°) plamy rozciągające się na znaczną część gwiazdy.

    Obserwacje wskazują, że gwiazda zmienia swój blask cyklicznie z okresem 37,8 dnia. Jeśli jej zmienność jest faktycznie spowodowana obecnością plam, to znaczy że długość cyklu może być utożsamiona z okresem rotacji gwiazdy. Mamy więc żółtego, jasnego olbrzyma, który rotuje leniwie wokół własnej osi i jest mocno niejednorodnie pokryty plamami. Mało tego: zaplamienie zmienia się w czasie. Jak widać na krzywej blasku z ASAS-SN, jej zmienność blasku praktycznie eksplodowała w lutym 2019 roku (zmienność w V jest prawie 0,4 magnitudo). Jak twierdzą autorzy odkrycia, takie zachowanie jest bardzo nietypowe dla pojedynczych dużych, żółtych gwiazd z plamami.

    Ale czy to aby na pewno są plamy? W tej chwili wtrącam swoje spekulacje. Co prawda algorytm klasyfikujący zmienność określił, że na ponad 95% jest ona spowodowana plamami, ale przecież to jest tylko algorytm. Taki okres zmian blasku oraz taka amplituda jest dość typowa dla gwiazd pulsujących z rodziny klasycznych cefeid. Gdyby się okazało, że dystans do gwiazdy jest źle oszacowany lub jej temperatura jest inna niż w katalogach, można by pokusić się na usadowienie obiektu w tak zwanym "pasie niestabilności". Jest to nazwa dla obszaru na wykresie przedstawiającym jasność absolutną gwiazd względem ich temperatury (tudzież barwy). Pas niestabilności zamieszkany jest przez gwiazdy pulsujące, a J1809 nawet przy obecnie ustalonych parametrach siedzi tuż pod nim, nieco "na prawo". Wykonałem profesjonalny materiał multimedialny obrazujący to zagadnienie astrofizyczne używając najlepszego dostępnego w tym momencie narzędzia [klik]. Sporo gwiazd pulsujących jest znanych z modulacji amplitudy swoich pulsacji, więc nagłe zmiany aktywności zmian blasku wcale nie byłyby takie dziwne. A jednak, to tylko moje spekulacje.

    * Chociaż, jakby się na to nie patrzeć, gdyby gwiazda była większa, byłaby też jaśniejsza LUB chłodniejsza, więc nie byłaby już żółtym jasnym olbrzymem. Ustalmy zatem, że rozmiary gwiazdy nie są porywające w kosmicznej skali.

    Jakby ktoś był bardziej zainteresowany tematem, komunikat o odkryciu nietypowej gwiazdy jest dostępny tutaj.

    Jako obrazek dołączam krzywe blasku j1809 z ASAS-SN: z lewej jest filtr V, z prawe filtr g, u dołu krzywe blasku, a u góry krzywe sfazowane, tj. wyrażone w fazie orbitalnej (części cyklu).

    Standardowo: #astronomia #kosmos #ciekawostki oraz, wiadomo:
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: astronomy.ohio-state.edu

  •  

    Drogi pamiętniczku, utknąłem w płaskim wszechświecie.

    Ze wszystkich wszechświatów w jakie mogłem trafić, znalazłem się akurat w płaskim. Grawlator nie działa, skok Panzena nie wchodzi w rachubę, a tachigraf pokazuje same bzdury. Jedyny plusem jest fakt, że mam do czynienia z zupełnie dziewiczym wszechświatem z nienaruszonymi zapasami pierwotnych neutrin. A jak wiadomo, pierwotne są najlepsze.

    Pierwsze co mnie uderzyło po przybyciu, to stała fotonowa. Fale EM poruszają się tu we wszystkich trzech wymiarach czasowych z taką samą, fenomenalną prędkością. Całe szczęście dla mnie, bo to znaczy łatwiejszą produkcję paliwa. Grawlator co prawda jest bezużyteczny w płaskich wszechświatach, ale akurat ten konkretny wszechświat siedzi w dość aktywnym obszarze. Jeśli czytasz mój pamiętnik i też tu utknąłeś, to: 1) zgubiłem pamiętnik, 2) czeka cię wizyta w wyspowym halo i 3) nie waż się czytać o wizycie na Berlonie. Wszyscy kiedyś byliśmy młodzi. Znaczy, prawie wszyscy. Buchwaki się nie liczą. Nie zrozum mnie źle, nie mam nic przeciwko buchwakom, ale sam wiesz, pętle w drugim podczasie są co najmniej nie fair.

    W każdym razie, znalazłem gradient w wyspowym halo. Echo sąsiednich wszechświatów jest tu dość wyraźne. W efekcie napięcie czasoprzestrzeni jest około pięć razy większe niż w przypadku używania zwykłych zagęszczeń energii. A tej, oj tak, jest tu sporo. Ta szalona stała fotonowa doprowadziła do zgromadzenia kolosalnych ilości energii w dość małych obszarach. Co prawda są one wciąż w 99.9% puste, ale ekstrakcja nie powinna być zbyt trudna. Notka na przyszłość: UF-188 jest potencjalnie strzałem w dziesiątkę. Gdyby tylko łatwiej było się stąd wydostać...

    Siedzę tutaj utknięty od kilku dobrych cykli i nie mam wiele do roboty oprócz obserwacji. Jak wszędzie do tej pory, czas biegnie w jednym kierunku, entropia preferuje wzrost, a konfiguracja węglowa najłatwiej się samoreplikuje. Smutny to wszechświat, w którym znalazłem do tej pory tylko jedno ognisko węglaków. Jakby się na to nie patrzeć, jak niskie muszą być szanse, by w takim dziwnym wszechświecie znaleźć tylko jedno ognisko? A może po prostu inne jeszcze nie powstały, nie wiem. Nie jestem w stanie ustalić odległości od teraz do Startu. Za płasko. Trzeba będzie przestroić widemerko żeby sprawdzić namnażanie się czasoprzestrzeni. Jeśli by się okazało, że minęło dopiero dziesięć milionów cykli od Startu, to może węglaki nie miały jeszcze szansy na powstanie wszędzie dookoła. A skoro już mowa o tym jednym ognisku, to podglądnąłem ich sieć informacji (która, swoją drogą, jest całkiem nieźle rozwinięta, jak na taki młody twór). Przypominają mi się legendy o naszych początkach, o tym jak największym problemem było pozyskiwanie energii do podtrzymania podstawowych funkcji. Nie ma co, sielanka to to nie była. Ale jakoś się udało. Kto wie, może im też się uda. O ile zdążą przed Trachem, bo ta stała fotonowa jest niesamowita.

    Myślę, że będę w stanie zrestartować grawlator. Będzie to kosztowało trochę energii, ale jak już wspominałem, jej zagęszczenie tutaj jest miejscami śmiesznie wysokie. Pewnie przyczynię się przez to do powstania miariady czasospadów. Trudno. Ryzyko zawodowe pantrasera. Ten wszechświat nie ucierpi, zasady nie będą złamane, a węglaki będą miały hehe zagwozdkę, co tak im niebo stochastycznie mruga krótkimi fotonami. Niestety, bez tego nie uda mi się wykonać skoku, a do tego nie możemy dopuścić. Kryzys energoneutrinowy sam się nie rozwiąże.

    Jeśli faktycznie czytasz mój pamiętnik i chcesz się stąd wydostać, oto co według mnie możesz zrobić. Po pierwsze, napięcie czasoprzestrzeni w halo wyspowym. Musisz podpiąć się w pierwszym i trzecim czasowym do centrum i brzegu tak, żeby zmaksymalizować strumień między cząstkami czasoprzestrzeni. Nie powinno być to trudne, jeśli trenowałeś w PanPatranie i miałeś kursy algebry u Derhegena (rocznik '283 pozdrawia). Zbieraj ładunek do zapasowego pojemnika. Jeśli masz dość materiałów, możesz przyspieszyć proces pracując na wielu halo. Tylko nie przeginaj ze strumieniem, bo skierujesz część ładunku na centralny czasospad i stracisz towar, a węglaki zobaczą strugi wylatujące z wysp. Lepiej żeby jeszcze nie wiedzieli. Sprawdzaj na bieżąco tachigrafem, czy pojemnik jest pełny. Kiedy nadejdzie pora, restartujesz grawlator i dajesz mu iskrę, następuje zapłon i w tym momencie robisz skok. A przynajmniej taka jest teoria. W przeciwnym razie powstanie mikroczasospad i tyle z podróżowania. Cóż, do odważnych świat należy.

    Powodzenia,
    B.

    #opowiadanie #kosmos #nudnakwarantanna #tworczoscwlasna
    Pozwolę sobie powiadomić tych, którzy obserwują mój tag: #astronomiaodkuchni, pomimo że fikcja raczej nie była do tej pory jego częstym gościem.
    pokaż całość

    źródło: niezaszybkostrumieniuj.jpg

  •  

    Zorze polarne na gwiazdach :O

    Trzy lata temu pisałem w #astronomiaodkuchni o nowej metodzie odkrywania exoplanet za pomocą obserwacji zórz polarnych na innych gwiazdach. I parę dni temu zostało opublikowane odkrycie planety pozasłonecznej właśnie w ten sposób! Poniżej dwa słowa o tym wydarzeniu :).

    Kilka dni temu międzynarodowa grupa astronomów ogłosiła zaobserwowanie zorzy na gwieździe. Obserwacje wykonano jedynym w swoim rodzaju radiointerferometrem LOFAR. Rzeczony instrument to sieć współgrających ze sobą anten rozsianych po Europie (w tym z trzema specjalistycznymi odbiornikami w Polsce). Jak zaobserwować słabe świecenie zorzy na gwieździe? Radiowo.

    LOFAR jest obecnie jedynym instrumentem, za pomocą którego można obserwować bardzo niskie częstotliwości. W zakresie światła widzianym przez LOFARa gwiazdy są praktycznie niewidoczne. Wydawałoby się, że można je zaobserwować jedynie w trakcie jakichś silnych rozbłysków. Takie świecenie w częstotliwościach radiowych (na przykład 150 MHz) może być jednak spowodowane również przez stałą, ale za to ekstremalną aktywność magnetyczną gwiazdy. Znanym jest, że taki fenomen występuje często w małych, chłodnych gwiazd zwanych czerwonymi karłami. Grupa specjalistów z LOFARa pracowała własnie nad tymi niewielkimi, ale bardzo kapryśnymi gwiazdami. Jeden z obiektów okazał się być bardzo interesujący.

    Gwiazda GJ 1151 (Gliese 1151), leżąca zaledwie 26 lat świetlnych stąd, wysyłała dodatkowe sygnały radiowe porównywalne ze świeceniem spotkanym już wcześniej u... Jowisza. Nasz Gazowy Olbrzym posiada bardzo specyficzne zorze polarne, które powstają wyłącznie przez interakcję z jego czterema Księżycami Galileuszowymi. Mechanizm w uproszczeniu przypomina dynamo, w którym główną rolę gra magnetosfera Jowisza oraz prądy generowane przez wędrujące w niej księżyce, które nie są elektrycznie obojętne. W efekcie powstaje silne napięcie między Jowiszem a księżycem i płynie strumień cząsteczek wzdłuż linii pola magnetycznego Jowisza. Tak jak w przypadku Ziemi, na Jowiszu cząsteczki prowadzone przez magnetosferę są kierowane do jego biegunów magnetycznych. Tak zderzają się z wierzchnimi warstwami atmosfery i świecą tworząc "gorącą plamę" w obserwacjach. A jako że księżyce ruszają się na orbicie, "gorąca plama" przesuwa się po powierzchni Jowisza zostawiając za sobą jasny ślad. Atmosfera Jowisza jest dosłownie orana przez jego księżyce. Świecenie to jest naprawdę dobrze widoczne w częstotliwościach radiowych. To samo ma miejsce na czerwonym karle Gliese 1151.

    Grupa z LOFARa sprytnie rozegrała ogłoszenie o swoim odkryciu. Jednocześnie pojawiły się dwa rzetelne artykuły naukowe. Pierwszy, w Nature Astronomy, o tym, że zostały zaobserwowane sygnały na czerwonym karle i że jest to zorza polarna. Drugi artykuł został opublikowany w Astrophysical Journal Letters i mówi o tym, że obiektem generującym zorzę na czerwonym karle nie może być gwiazda, brązowy karzeł, ani gazowy olbrzym, tylko musi być to planeta o minimalnej masie około 5,6 mas Ziemi. Nowoodkryta exoplaneta znajduje się bardzo blisko swojej gwiazdy macierzystej. Jej czas obiegu wokół GJ 1151 wynosi zaledwie osiem godzin. Z racji niewielkiej odległości od gwiazdy, planeta jest najpewniej zwrócona do GJ 1151 ciągle tą samą stroną, a jej powierzchnia jest smagana nieustannym wiatrem gwiazdowym, bombardowana wysokoenergetycznymi rozbłyskami oraz roztapiana od wewnątrz przez siły pływowe.

    A więc stało się! Pierwsza odkryta exoplaneta dzięki obserwacjom zorzy na innej gwieździe! Co za czasy!

    #ciekawostki #astronomia #gruparatowaniapoziomu
    Poza tym, wiadomo:
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko na #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: scx2.b-cdn.net

  •  

    Sekwencja zdjęć z Hubble'a przedstawiająca wybuch supernowej oraz rozchodzenie się echa świetlnego. Obróbka zdjęć i animacja autorstwa Judy Schmidt. Miejsce wydarzenia: galaktyka Centaurus A (NGC 5128). Supernowa otrzymała numerek katalogowy: SN 2016 ADJ.

    To co widać jest zanikającym rozbłyskiem supernowej (czerwony blask). Niebieskawy pierścień to fala światła, która przechodzi przez kolejne warstwy materii międzygwiazdowej otaczającej supernową. Światło wędrując przez tę materię odbija się od niej częściowo i jest kierowane do obserwatora. Stąd nazwa: "echo świetle". Nie należy mylić tego z rozszerzaniem się pozostałości po supernowej, bo jest to zupełnie inna rzecz. Bazując na opisie filmu autorki, echo świetlne zaczęło być widoczne około miesiąc po pierwszej detekcji supernowej, a cała sekwencja zdjęć przedstawia półtora roku obserwacji.

    Jednym z moich ulubionych przykładów echa świetlnego jest to, które powstało po wybuchu obiektu V838 Monocerotis. Gif tutaj. To tez nie jest ekspansja gazów i pyłów z wybuchu, tylko powiększająca się sfera światła z rozbłysku, która przechodzi przez kolejne warstwy materii międzygwiazdowej. V838 Mon jest o tyle ciekawy, że jego wybuch był spowodowany najpewniej zlaniem się dwóch gwiazd, które wcześniej trwały w stabilnym układzie kontaktowym. A ci, którzy śledzą mój #astronomiaodkuchni wiedzą, że układy kontaktowe to mój konik ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jakiś czas temu pojawił się artykuł o przewidywanym zlaniu się innego układu kontaktowego w 2022 roku, ale niedawno został on zweryfikowany negatywnie. Okazało się, że przy jego przygotowaniu użyto danych z "literówką", która przesunęła jeden punkt obserwacyjny w czasie o 12 godzin, a to z kolei wyprodukowało bardzo intrygujące wyniki sugerujące, że układ się powoli scala. Tak się jednak nie dzieje, gwiazdki się kręcą, zaćmiewają, wymieniają materią, energią, polem magnetycznym, Coriolis je skrzywia, grawitacja rozciąga i tak się żyje powoli na tej galaktycznej wsi.

    Jeszcze innym ciekawym przykładem echa świetlnego jest rozchodzenie się fal świetlnych spowodowanych zmianami blasku gwiazdy pulsującej RS Puppis. Tutaj gif z animacją.

    Czystego nieba!
    #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Hej Astromirki, łapcie gorącego niusa, o którym jutro będzie pewnie głośniej w mediach ( ͡° ͜ʖ ͡°).
    Właśnie opublikowano odkrycie pięciu planet i ośmiu kandydatów na planety wokół pobliskich czerwonych karłów.

    Nowoodkryte planety noszą nazwy katalogowe odziedziczone po swoich gwiazdach macierzystych. Wszystkie badane czerwone karły pochodzą z katalogu Gliese, w którym obiekty posiadają przedrostek GJ i numerek. Z kolei planetom dodaje się po nazwie gwiazdy małe litery: b, c, d... i tak dalej. Przechodząc do rzeczy, odkrytymi planetami są:

    GJ 180 d
    Trzecia planeta w znanym już układzie planetarnym gwiazdy GJ 180. Nowa planeta jest Super-Ziemią, a jej masa wynosi co najmniej 7.5 masy Ziemi (aby skonkretyzować niusa celowo pomijam niepewności pomiarowe). Planeta okrąża swoją gwiazdę raz na 106 dni w średniej odległości 0.31 AU (1 AU = 150 mln km). Odległość jest podana jako średnia, bowiem orbita jest ekscentryczna (spłaszczona, mocno eliptyczna, jajowata, jak kto woli - ale wciąż mniej jajowata niż orbita Merkurego). Dla porównania, Merkury krąży wokół Słońca w średniej odległości 0.39 AU. Przy czym należy pamiętać że Słońce ma rozmiary... jednego Słońca (tj. 1,4 mln km średnicy), podczas gdy czerwone karły mają rozmiary pomiędzy 0.1 a 0.6 rozmiarów Słońca. Ta planeta znajduje się w strefie zamieszkiwalności (Habitable Zone - znajdźcie lepszą nazwę), więc, teoretycznie, może tam być woda w stanie ciekłym.

    GJ 229A c
    Druga planeta w krążąca wokół gwiazdy GJ 229A. Czemu "A"? Bo GJ 229 to układ dwóch gwiazd: czerwonego karła, "A" i orbitującego go brązowego karła, "B" (gwiazda, której nie wyszło -> lektura na później). GJ 229A c ma minimalną masę nieco ponad 7 mas Ziemi i też znajduje się w strefie zamieszkiwalności! Rok na tej planecie trwa 122 dni, a odległość od gwiazdy wynosi średnio 0.34 AU.

    Obydwie powyższe planety znajdują się na tyle blisko Słońca, że będzie można zaobserwować je bezpośrednio przez teleskop, jak tylko JWST wreszcie wystartuje (lub jeśli E-ELT go ubiegnie).

    GJ 422 b
    Ta planeta jest pierwszą odkrytą planetą krążącą wokół gwiazdy GJ 422. Masa minimalna planety wynosi 11 mas Ziemi, rok na niej trwa zaledwie 20 dni, a średnia odległość od gwiazdy macierzystej to tylko 0.11 AU. Panie i panowie, Mamy piekielnego neptuniaka.

    GJ 433 d
    Trzecia znana planeta krążąca wokół GJ 433! Jej minimalna masa wynosi tylko pięć mas Ziemi, okres orbitalny wynosi 36 dni, a średnia odległość od jej wersji Słońca to 0,18 AU. Oprócz niej wokół GJ 433 krąży jeszcze planeta "b" o masie co najmniej sześciu mas Ziemi w odległości 0.054 AU (!) oraz planeta "c" o masie ponad 44 mas Ziemi w odległości ponad 3,5 AU od gwiazdy centralnej. Dokładnie tak, planety są nazwane, licząc w kolejności od gwiazdy: b, d, c. Nazwy są przyznawane w kolejności odkrycia, a nie w szeregu odległości od gwiazdy. To czasami jest co najmniej mylące.

    GJ 3082 b
    Ostatnia odkryta planeta ma co najmniej 8 mas Ziemi, jej wędrówka wokół gwiazdy trwa tylko 12 ziemskich dni, a jej średnia odległość od GJ 3082 wynosi ledwie 0.08 AU. Mamy do czynienia z Ognistą Super-Ziemią.

    Przy okazji mała uwaga: wszystkie powyższe czasy są podane w dobach ziemskich, nie dobach na danej planecie. Wszystkie te nowoodkryte planety krążą tak blisko swoich gwiazd, że najprawdopodobniej doszło u nich do tzw. rotacji synchronicznej. Jeśli ktoś już słyszał tę nazwę, to pewnie kojarzy, że zwykle ludzie używają jej aby przekazać, że planeta doba na planecie jest równa jej okresowi orbitalnemu (czyli że planeta jest zwrócona do gwiazdy wciąż tą samą stroną). A to nie jest koniecznie prawda. Mamy do czynienia z planetami na orbitach mocno ekscentrycznych, więc dyssypacja energii przez siły pływowe doprowadzi u nich do rezonansu między okresem rotacji a okresem orbitalnym. Dokładnie tak jak to się ma z Merkurym! Merkury potrzebuje 88 dni na okrążenie Słońca, ale obrócenie się wokół własnej osi (jeden merkuriański dzień) trwa tam dokładnie dwa razy dłużej. Mamy więc rezonans 2:1. Na odkrytych planetach może (raczej: musi!) być podobna sytuacja.

    Obrazek poniżej to radosna twórczość na licencji artystycznej. Jak ktoś chce poczytać oryginalny artykuł naukowy o odkryciu tych planet, odsyłam do Arxiva, gdzie sam ten artykuł znalazłem (a miałem iść spać). Kopia tego wpisu znalazła się też na moim blogu: https://kosmoblog.pl/

    No i wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------

    Poza tym wołam: #astronomia #kosmos #ciekawostki i może #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: czerwone i brazowe karly lubia byc razem.jpg

  •  

    Ale się Mirko pozmieniało! Pamiętacie te czasy, jak tag #astronomia było zapchany każdego wieczoru pytaniami o "tę jasną kropkę na południu"? Wenus zaczęła bić po oczach już tydzień temu, a na Mirko cisza. Nic straconego, Wenus będzie coraz wcześniej i coraz lepiej widoczna aż do kwietnia. W maju przypomni sobie, że ma się trzymać bliżej Słońca i w trymiga ucieknie z wieczornego nieba. Od lipca ranne ptaszki będą mogły śledzić ją po drugiej stronie nieba o wschodzie Słońca. Ale to czeka nas dopiero za pół roku.

    Tymczasem, w redakcji #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°) zmiany, zmiany, zmiany. Zmuszony sytuacją ekonomiczną dokonałem przeprowadzki, chociaż wciąż w obrębie Krakowa. Istnieją niezerowe szanse na zatrudnienie za granicą, więc zmieniły się też priorytety. Zbieram ekipę z różnych krajów, żeby zbudować sieć obserwatorów rozrzuconych po świecie i tym samym móc obserwować więcej ciekawych obiektów naraz. Jednym z ważniejszych wątków współpracy jest umożliwienie studentom dojścia do pracy naukowej już w pierwszych etapach studiowania. Wyobrażam sobie, że grupy studentów wyjeżdżałyby do obserwatoriów za granicę (i vice versa), pracowały przy danych oraz szkoliły się w procesie powstawania artykułów naukowych. Chciałbym dać im możliwość bycia współautorem publikacji naukowych, tak jak to jest na wielu zachodnich uczelniach. Taki mam cel. Czy się uda go osiągnąć? Mam nadzieję.

    Sam spędziłem pół grudnia w obserwatorium na Słowacji zbierając dane. Szczęśliwie udaje mi się zawiadywać już w tej chwili małą, ale sprawną grupą operującą teleskopami w Polsce, Czechach, na Słowacji, w Niemczech, Włoszech oraz w Argentynie, w Stanach i na Kanarach. Niebawem czeka mnie wyjazd na Węgry i na Ukrainę, żeby rozmawiać o rozszerzeniu mojej grupy o kolejnych ochotników. Słowem, robota jakoś idzie do przodu.

    Z takich naukowych wątków, to uchylę rąbka tajemnicy (jeszcze nie publikowane wyniki). Po sprostowaniu kilku błędów w podręczniku "do moich gwiazd" udało mi się odtworzyć analitycznie drobne fenomeny obserwacyjne. Do tej pory udowadniałem słuszność moich twierdzeń wyłącznie na bazie obserwacji i obliczeń numerycznych. Teraz mam model analityczny, czyli mogę przedstawić teorię za pomocą wzorów. Model układów kontaktowych nabrał nowych, pulchnych kształtów!

    Oprócz tego, wczoraj wieczorem przy okazji analizy moich obserwacji z 2013 i 2015 roku przypadkowo odkryłem dwie nowe gwiazdy zmienne. Nie wiem, które to już na liście. Straciłem rachubę. Ich zmienność jest podobna do tej gwiazdy zmiennej, której Mirko nadało nazwę JKM 476 parę lat temu. W tej chwili mogę zdradzić tylko tyle, że amplituda ich zmienności jest mała, rzędu 0.1 magnitudo, a krzywe blasku wyglądają tak, jak dla gwiazd pulsujących lub dla układów podwójnych, które orbitują pod bardzo małym nachyleniem względem obserwatora na Ziemi, przez co nie widać zaćmień. W takich układach zmienność bierze się z faktu, że gwiazdy odkształcają się wzajemnie przez oddziaływanie grawitacyjne i przypominają kręcące się jajka. Trzeba będzie zrobić obserwacje tych obiektów w wielu filtrach fotometrycznych, żeby stwierdzić, jaka jest ich faktyczna natura.

    Na koniec wiadomość o moim dawnym blogu. Domena obserwator.eu okazała się być dla mnie za droga (kupiłem wraz z hostingiem u nie tego dostawcy co trzeba), co spowodowało przenosiny na nowy adres. Mam zamiar uporządkować moje artykuły tak, by były w jednym miejscu. Tym miejscem jest Kosmoblog. Strona jest w tej chwili bardziej dla mnie, żebym przywrócił sobie nawyk systematycznego pisania. Niemniej, jeśli macie znajomych w szkołach lub w firmach, które myślą o zamówieniu pogadanki okołoastronomicznej, polecam się ( ͡° ͜ʖ ͡°). W obecnej sytuacji ekonomicznej łapię się każdej fuchy, bowiem każde parę groszy się liczy. Tym bardziej, jeśli mam w spokoju przetrwać w rozpoczęcia kolejnego projektu badawczego, jakoś na jesień.

    Jako ładny obrazek do wpisu zamieszczam moją fotkę obserwatorium na Słowacji, gdzie byłem miesiąc temu.

    Czystego nieba!

    PS: o Betelgezę się nie martwcie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: obs_kol_sedlo.jpg

  •  

    Taki Księżyc ustrzeliłem wczoraj między obserwacjami układu podwójnego gwiazd a monitoringiem blazaru. To jest pojedyncza klatka, bez składania oraz kalibracji. Może kiedyś obrobie to zdjęcie, ale watpię :). W komentarzu fragment foty z wykadrowanymi kraterami.

    Kamerą była Apogee Alta F42 zamontowana na teleskopie Cassegraina 6500/500.

    Bezchmurnego nieba!

    -> #astronomiaodkuchni

    + #astronomia #kosmos #astrofoto (?)
    pokaż całość

    źródło: bade.space

  •  

    I cyk, kolejne odkrycie gwiazdy zmiennej do kolekcji.

    Jest 5:15 rano, siedzę w Obserwatorium od 10:00 (przed południem wycieczka była do oprowadzenia), obserwacje skończą się po 7:00. Kawa już nie działa. Orion towarzyszy leniwie sunąc po niebie.

    Obiekt zaplanowany na dziś ładnie się prowadzi, zmienność jest dokładnie taka, jak bym chciał. W tej chwili, razem ze mną obserwacje tego obiektu prowadzi jeszcze obserwatorium orbitalne TESS. Będzie super kalibracja danych i badanie całych czterech miesięcy zmienności :).Uwielbiam przyszłość. Znaczy, dzisiejszość.

    A co do tej nowoodkrytej gwiazdy zmiennej, to znajdowała się nieopodal mojego głównego obiektu w polu widzenia teleskopu i jej blask nagle zaczął spadać. Wygląda to jak układ zaćmieniowy, tj. spadek blasku spowodowany jest przez zaćmienie jednej gwiazdy przez drugą (to wydarzenie nie jest związane z moim głównym obiektem). Nie mam na razie żadnych przesłanek co do parametrów tego nowo odkrytego układu zaćmieniowego, bowiem blask kropki w teleskopie wciąż spada. Nie ma szans na wyznaczenie okresu orbitalnego z tych obserwacji. Trzeba będzie wyciągnąć to z danych z TESS. Tak, TESS też teraz ogląda ten obiekt, przy okazji. Jedyne co wydaje się pewne to to, że obydwa składniki układu są od siebie na tyle oddalone, że ich wzajemne siły pływowe nie powodują u siebie odkształceń; innymi słowy, składniki są w miarę kuliste. Czyli... nie wiem jeszcze nic prócz tego, że blask maleje. Brawo ja.

    Z drugiej strony, spadek blasku wydaje się być podzielony na dwie części o różnym nachyleniu. Można by stąd wnioskować co nieco o pociemnieniu brzegowym gwiazd. Zobaczymy, czy dane mi będzie dojść do minimum blasku przed wschodem Słońca. Jeśli nie, to będzie krucho. Nie wiadomo, kiedy znowu będzie taki spadek blasku. Przecież ta gwiazda we wszystkich katalogach widnieje jako gwiazda o stałym blasku. Czort wie, czy znów kiedykolwiek będę miał szczęście i trafię na kolejne zaćmienie tego obiektu.

    Zmiana blasku nowej zmiennej jest w załączniku poniżej. Krzywa wyrysowana na czas pisania notki. Oś pionowa: magnitudo różnicowe, tj. im mniejsza wartość, tym jaśniej. Oś pozioma: czas w godzinach (bez poprawki heliocentrycznej).

    Odniosę się do pytań z poprzedniego wpisu w najbliższym czasie. To był zwariowany tydzień.

    Udanego dnia, Astromirki :-]

    Mój tag: #astronomiaodkuchni

    Poza tym: #astronomia #ciekawostki #kosmos #pracbaza #oauj
    pokaż całość

    źródło: 191016.png

  •  

    Hej Astromirki, ale fart! Strzał w dziesiątkę! Gwiazda właśnie mi weszła w stan całkowitego zaćmienia :D

    Niedziela wieczur i humor popsu... oh wait ( ͡° ͜ʖ ͡°) Niby tak, ale nie do końca. Niedziela i zaplanowane obsy! Dziś Słońce zachodziło planowo o 18:03 (co nie jest trywialne; czasami w Krakowie zdarzało się, że zachód Słońca następował przed zachodem Słońca, bo smog). Teleskop przygotowany, kalibracja wykonana, obiekt do monitoringu nastawiony... I nagle chmurwy. Przeczekałem godzinę i zdecydowałem zmienić obiekt na coś jaśniejszego. Mam mój własny katalog 250 obiektów do badań, więc jest w czym przebierać.

    Stwierdziłem, że do wschodu Słońca mam tylko siedem godzin, więc muszę mieć coś bardzo krótkookresowego (na pierwszy strzał idą u mnie układy podwójne, w których gwiazdy okrążają się wzajemnie z okresem krótszym od dziesięciu godzin). Nagle moją uwagę przykuł Rodzynek. Tak, ten sam, który był za jasny na standardowe obserwacje, ten sam, który był niemożliwy do obserwacji na wiosnę i ten sam, którego odkładałem "na później" od czterech lat. Rodzynek wymagał sprawdzenia, czym on właściwie jest.

    Ta ostatnia niedziela. Dziś cię obserwujemy (Rodzynku). Dziś sklasyfikujemy (Rodzynka). Już nadszedł czas.

    Szybkie nastawy kamery tak, by zdjęcie gwiazdy nie było przepalone; szybki skok pod kopułę i przesunięcie teleskopu; szybka kontrola ruchów kopuły i... start! Kropki spływają na wykres. Od tego momentu mogłem już tylko kontrolować pracę instrumentu oraz czekać cierpliwie. Przez pierwsze pół godziny obiekt wydawał się nie zmieniać jasności, ale doświadczenie mówiło, że mogłem mieć po prostu pieskie szczęście i trafić na maksimum jasności i nie widzieć zdobnych zmian blasku. Kolejne pół godziny później jasność zaczęła spadać. A więc jednak byłem w maksimum, ha! Bardzo dobrze. Czyli wszystko działa. Kropka na zdjęciu była więc dwiema gwiazdami, które ustawione były do mnie bokiem (czemu więc jedna kropka? Bo gwiazdy w tym układzie są bardzo blisko siebie, a w tej chwili sprawdzam, czy znajdują się w fizycznym kontakcie). Teraz, kiedy jasność kropki spadała, znaczyło to, że jedna z gwiazd w układzie powoli chowała się za drugą. Nieco później blask zmienił się w charakterystyczny sposób, który sugeruje jedno: układ jest tak ustawiona względem Ziemi, że jedna z gwiazd chowa się w całości za drugą! To pociąga za sobą, że jedna z gwiazd jest zdecydowanie większa od drugiej. Dla mnie to jest wspaniała wiadomość, bowiem Rodzynek wygląda na idealnego przedstawiciela obiektów, które są moim głównym przedmiotem profesjonalnych zainteresowań. Do tego, jest niesamowicie jasny, więc łatwo go będzie obserwować innymi technikami w innych obserwatoriach.

    Aktualnie trwają dalsze obserwacje. Jeśli tylko pogoda pozwoli, za dwie godziny będę mógł stwierdzić, czy gwiazdy się stykają oraz jaka jest ich temperatura. Kolejną godzinę później będę mógł określić, czy na powierzchni gwiazd znajdują się jakiś plamy gwiazdowe. Ostatecznie nad ranem powinienem mieć komplet danych potrzebnych do podjęcia poszukiwania fizycznych parametrów opisujących ten układ. Ale radocha!

    Trzymajcie kciuki za pogodę, by była wspaniała, za instrumenty, by działały bez szwanku i za mnie, żebym nie przysnął rano w Stodwójce, która będzie mnie zwoziła rano do domu. Obrazkiem pod wpisem jest wykres jasności Rodzynka na moment rozpoczęcia pisania tego tekstu. Oś pionowa to jasność (magnitudo, czyli in mniejsza wartość, tym jaśniejszy obiekt), a oś pozioma to czas (w dniach).

    Pozdrowienia :)

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #pracbaza, do tego #krakow, bo to w nim się wszystko dzieje,

    no i wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: rodzynek.png

  •  

    Hej Astromirki, szybki nius. Mamy drugą Omuamuę w Układzie Słonecznym.

    Ekipa z naszego Obserwatorium w Krakowie (Piotr Guzik, Michał Drahus, Wacław Waniak) wraz ze swoimi współpracownikami z innych instytutów parę godzin temu opublikowali telegram o przeliczeniu orbity dla rzeczonego obiektu. Chłopaki wykorzystali do badań teleskopy na La Palmie i na Mauna Kea. Wygląda na to, że mamy do czynienia z międzygwiezdną kometą. Jej oznaczenie robocze jest: gb00234. Na pewno będziecie o tym słyszeć w mediach przez następne miesiące, więc więcej info będzie później. W szczególności będzie gorąco w grudniu, kiedy gb00234 będzie w peryhelium (niespełna 2 AU od Słońca).

    Na pewno będzie pytanie, czy ten obiekt nie mógł się wybić z, na przykład, obłoku Oorta i tu przywędrować. Z tego co wiem, raczej nie. Posiada on nadwyżkę prędkości w liczbie 30 km/s, a dla obiektów z obłoku Oorta taka nadwyżka nie powinna być większa od 3 km/s. Poza tym, Oumuamua miała nadwyżkę w liczbie 26 km/s. Jak ktoś chce poczytać więcej o tym, odsyłam do źródeł anglojęzycznych pod terminem: hyperbolic excess velocity.

    Obiekt został zaobserwowany po raz pierwszy przez Gennady Borisova w Obserwatorium Krymskim 30 sierpnia. Foto obiektu załączam poniżej (jest w samym środku zdjęcia). Nowa międzygwaizdowa kometa wystepuje pod równoległą nazwą C/2019 Q4 (Borisov).

    #astronomia #kosmos #ciekawostki
    #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: Interstellar-comet-Gennady-Borisov.jpg

  •  

    Hej Astromirki,

    Pora na #astronomiaodkuchni z Bostonu.

    Jestem w tej chwili na konferencji TESS, obserwatorium orbitalnego, które jest spadkobiercą i rozszerzeniem misji Kepler. Nie wiem jakim cudem, ale niemalże wszystkie niusy z ostatnich dwóch tygodni dotyczące TESS zostały całkowicie pominięte przez media w Polsce. Wiem, że pojawiło się tu info o nowoodkrytym układzie z trzema planetami, ale czy słyszeliście o odkryciu planety posiadającej trzy słońca?

    W poniedziałek Jennifer Winters przedstawiła wyniki prac nad LTT 1445A - niewielką gwiazdką leżącą niespełna siedem parseków stąd (ciut ponad 22 lata świetlne). LTT 1445A orbituje wokół układu podwójnego LTT 1445BC. Okazuje się, że wokół LTT 1445A krąży planeta o promieniu 1,4 promienia Ziemi. Żeby potwierdzić hipotezę tranzytów potencjalnej planety, Team Winters użył kilku solidnych teleskopów (m.in. samego TESS oraz Mearth) oraz przetworzył dane z użyciem specjalnie przygotowanych algorytmów SPOC (a te, nomen omen, we środę omawiał ich współtwórca, Jon Jenkins, który kończąc wystąpienie pozdrowił wszystkich trekkowskim rozcapirzeniem palców mówiąc byśmy "żyli długo i mieli produktywne obserwacje"). Jakby tego było mało, do badania samych gwiazd w układzie LTT 1445ABC użyty był ośmiometrowej średnicy teleskop GEMINI, teleskop CTIO/SMARTS oraz wysoce precyzyjny spektroskop TRES. Z kolei informacja o masie planety została znaleziona z użyciem spektroskopu HARPS, operowanego przez Europejskie Obserwatorium Południowe w obserwatorium La Silla. Jak widzicie, potrzeba potężnej ilości danych oraz instrumentów, żeby móc powiedzieć coś konkretnego o gwiazdkach i orbitujących je planetach.

    Z tego co teraz wiadomo, planeta orbitująca LTT 1445A jest superziemią o masie 2.2 masy Ziemi, z widełkami +1.7/−2.1 masy Ziemi. Dziwią Was te niepewności? Niemal wszystkie exoplanety mają podobnie niepewności pomiarowe dla masy, tylko że w artykułach popularnonaukowych o tym się nie pisze. Mniejsza z tym. Od teraz będę pisał już tylko średnie wartości, bez widełek. Planeta krąży w odległości około 0,04 jednostki astronomicznej od swojego "słońca", a jej okres orbitalny ("rok" na tej planecie) wynosi 5,4 ziemskiego dnia. Strasznie krótko! Planeta jest niesamowicie blisko swojej gwiazdy, ale też sama gwiazda jest niewielka. Jej rozmiary i masa wynoszą jedną czwartą tego, co ma nasze Słońce, a ilość energii jaką wypromieniowuje, wynosi zaledwie 1% słonecznej.

    Planeta jest jednak zbyt blisko swojej gwiazdy macierzystej, by orbitować zupełnie swobodnie. W układzie gwiazda-planeta doszło do rotacji synchronicznej. Jedna doba na planecie trwa tyle, co rok. Innymi słowy, planeta jest zwrócona w stronę gwiazdy wciąż tą samą stroną. Można się pokusić o zabawę słowną i powiedzieć, że dzień słoneczny, czyli to co mamy urzędowo na zegarkach, trwa tam nieskończenie długo. Są miejsca na planecie, gdzie słońce jest ciągle w zenicie, gdzie nie ma go przez cały czas oraz takie, gdzie panuje permanentny zachód słońca. Wydawałoby się, że jest to wyśmienite miejsce dla romantyków. Zakładając, że wytrzymają brak atmosfery oraz skalistą powierzchnię. Dodatkowo, uproszczone wyliczenie wskazuje, że na planecie panuje temperatura 330 stopni Celsjusza. To może stanowić pewną niedogodność.

    Planeta otrzymała wymyślną nazwę: LTT 1445Ab. Niezbyt fascynująca nazwa dla Tatooine na sterydach. TLL 1445Ab krąży wokół pomarańczowatej gwiazdki, która z kolei krąży wokół układu podwójnego LTT 1445BC złożonego z dwóch gwiazd jej podobnych. Jeden obrót wokół układu podwójnego zajmuje jej około 250 lat. To znaczy, że na planecie LTT 1445Ab jednak można rozróżnić dzień od nocy! Co pół ichniego roku (tj. co ~3 dni na Ziemi) w "nocy" na niebie świecą dwie gwiazdy układu podwójnego LTT 1445BC. Gwiazdy układu LTT 1445BC okrążają się wzajemnie z okresem 36 ziemskich lat. A jeśli Team Winters założył poprawnie, że wszystkie składniki LTT 1445ABC orbitują w jednej płaszczyźnie, to raz na 18 lat planeta LTT 1445Ab doświadcza w "nocy" zaćmienia w LTT 1445BC. W szczególności, że jedna z tych gwiazd jest bardzo żółta, a druga jest wściekle czerwona. To dopiero musi być widok.

    Tymczasem ja muszę się zbierać, bo praca wre. Na obiad zgadaliśmy się na układanie nowego mini-katalogu problematycznych układów podwójnych. Okazuje się, że jest nas tu paru, którzy mamy jakieś gwiazdy-potworki w swoich obserwacjach. Teraz łączymy siły.

    Udanego weekendu!

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu, no i wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------

    PS: Jak chcecie poczytać artykuł naukowy, to tu jest źródło: https://arxiv.org/abs/1906.10147
    PSS: Do północy polskiego czasu trwa otwarta część konferencji, którą możecie oglądać pod linkiem: https://app.sli.do/event/xegkdc0n/livestream
    PSSS: A tu możecie zadawać pytania panelistom: https://app.sli.do/event/xegkdc0n/live/questions
    pokaż całość

    źródło: svs.gsfc.nasa.gov

  •  

    Hej Astromirki!

    Dziękuję Wam za wspólne zrealizowanie mirkoprojektu na #istotakosmiczna! Lektorzenie było fajną zabawą, a regularne wysyłanie klipów okazało się całkiem motywujące do dalszej zabawy. Jestem zmotywowany tym bardziej, że jedynym krytycznym komentarzem było, że klipy są za krótkie. Lektorzyć więc będę w przyszłości, a czytane teksty będą autorskie i dłuższe. Dziękuję Wam raz jeszcze! Dodatkowo podziękowania ślę w kierunku pani Eweliny Zambrzyckiej, współautorki "Człowieka...", która najwyraźniej odczytała w moim profilu na mirko, że zbieram pocztówki i wysłała mi jedną od siebie. Bardzo miły gest :). Pocztówka już wisi nad moim biurkiem w Obserwatorium.

    Teraz to, na co większość z Was czeka ( ͡° ͜ʖ ͡°), czyli losowanie książki. Zliczyłem wszystkie plusy do moich wpisów spod #istotakosmiczna - było ich 1066. Liczba Unikalnych Plusujących wyniosła 666 (przypadek?). Terminal maszyny losującej był pusty, nastąpiło zwolnienie blokady i Zaawansowany System Losujący wskazał użytkownika @Rave77! Drogi @Rave77, jeśli chcesz, by wysłano Ci książkę "Człowiek, istota kosmiczna", wyślij mi proszę na PW adres korespondencyjny.

    Pozostałe dwie książki już znalazły swoich nowych właścicieli. Mam potwierdzenie, że jedna już na pewno dotarła. Poza tym, trójka mirkowych wieszczy otrzyma obiecane pocztówki. Czwórka, jeśli @KubaGrom zdecyduje się podać mi na PW jakiś adres, żebym mógł mu tę pocztówkę z MIT wysłać ;).

    W tym miejscu muszę napisać jeszcze obiecane sprostowanie. W poprzednim wpisie poinformowałem, że Skylab była pierwszą stacją kosmiczną, na której pracowali ludzie na orbicie. Nie jest to prawda. Pierwszą stacją, czyli orbitującą Ziemię puszka, do której przylecieli w innej rakiecie ludzie, był Salut 1. Nie była to szczególnie szczęśliwa stacja, gdyż jedyna misja, która dostarczyła ludzi na jej pokład, zakończyła się śmiercią śmiałków, a sama Salut 1 musiała być szybko zdeorbitowana. Niemniej, był to pierwszy krok w stronę budowy stacji orbitalnych. Nie należy o tym zapominać.

    Tymczasem ja wracam do pracy. Musze jeszcze dokończyć kilka tekstów przed wylotem, a następnie przygotować się do samej podróży. Skrobnę coś na mirko już z Bostonu. Wypatrujcie kolejnych wpisów pod #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dobrego czwartku!

    PS: jako obrazek do wpisu dołączam foto, które zrobiłem w czasie sprzątania w forcie w Obserwatorium w 2010 roku. To były fajne, ale i dziwne studenckie czasy ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    #astronomia #kosmos #istotakosmiczna
    pokaż całość

    źródło: Medal of Honor Student Assault.jpg

  •  

    Hej Astromirki!

    Skylab była pierwszą stacją kosmiczną, w której faktycznie przebywali ludzie podczas pracy na orbicie Ziemi. Każdy z astronautów miał w niej swój osobisty pokoik o powalających rozmiarach niewielkiej szafki, w której znajdował się śpiwór, a prywatność była zapewniana przez własną kotarę. Kameralna kawalerka, blisko do pracy, cicha okolica, czynsz 20 milionów dolarów na dobę za osobę plus media.

    Skylab zakończyła swój żywot wchodząc (planowo) w atmosferę Ziemi i rozbijając się (nieplanowo) na powierzchni planety. Jedno z australijskich hrabstw wystosowało nawet mandat dla NASA za zaśmiecanie terenu. O tym i o innych wydarzeniach związanych z deorbitacją Skylab jest moje dzisiejsze lektorzenie. Czytany przeze mnie fragment książki "Człowiek, istota kosmiczna" jest krótki, a i z dniem dzisiejszym kończy się mój mirkoprojekt zamieszczania tu czytanek z tej pozycji. Do lektorzenia powrócę, ale już z dłuższymi tekstami, na początku sierpnia. Wszystko będzie pod #astronomiaodkuchni.

    Ostatnie przypomnienie: każdy oddany plus pod którymkolwiek z moich wpisów pod #istotakosmiczna bierze udział w losowaniu wyżej wymienionej książki! Wynik losowania jutro (czwartek) po 13:01.

    Poprzednie lektorzenia można znaleźć pod tagiem #istotakosmiczna oraz na moim soundcloudzie. Przyszłe lektorzenia będą już na platformach podcastowych.

    Udanej środy!

    #astronomia #kosmos #ciekawostki, no i wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki!

    Rosjanie wpadli na genialny pomysł zasilania swoich satelitów szpiegowskich reaktorami jądrowymi. I nie mowa tu o elektrowniach na radioizotopy, jakie znajdują się w łazikach marsjańskich. Te satelity miały reaktory atomowe z prawdziwego zdarzenia, pręty paliwowe, płyn chłodzący, no całe oporządzenie. Tylko grafitu nie było (nie, nie było #pdk).

    Cała impreza z wysyłaniem reaktorów na orbitę trwała 20 lat licząc od końca lat '60. Oczywiście coś musiało pójść nie tak i jeden z satelitów spadł na Ziemię. Rosjanie skazili ponad 120 tysięcy kilometrów kwadratowych w Kanadzie. Ale to jeszcze nic. Satelity miały wyrzucać pręty paliwowe pod koniec działania tak, by uleciały one na wysoką orbitę. I tutaj problem pojawił się dwojaki. Po pierwsze, jeden z satelitów źle wystrzelił pręty paliwowe i rozbryzgał napromieniowany płyn chłodzący po orbicie. W tej chwili na orbicie niespełna 1000 km nad Ziemią krążą tysiące zamrożonych kropli radioaktywnego chłodziwa o czasie połowicznego rozpadu 264 lata. Po drugie, wszystkie prawidłowo wystrzelone pręty paliwowe co prawda są na wyższych orbitach Ziemi, ale powoli opadają...

    Możecie sami poczytać o tych wydarzeniach w Internecie. Projekt nazywał się "RORSAT". Między innymi o nim jest w książce "Człowiek, istota kosmiczna", która będzie losowana pomiędzy wszystkimi plusującymi którykolwiek z moich wpisów spod #istotakosmiczna. Losowanie w ten czwartek.

    Standardowo, dołączam moje krótkie lektorzenie ( ͡° ͜ʖ ͡°). Fragment w/w książki o tym projekcie. Całe trzy minuty gadania. Dłuższe autorskie klipy audio będę wrzucał po powrocie z konferencji, jakoś na początku sierpnia.

    Poprzednie czytanki były o: (1) Diamentach w kosmosie, (2) Kupowaniu działek na Marsie, (3) HARP i strzelaniu w jonosferę oraz (4) Ziemi i Marsie.

    Dobrego wieczoru :)

    #astronomia #kosmos #ciekawostki, no i wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki!

    To wcale nie jest tak, że ja szkaluję Marsa (#). Wiem, że niektórzy nie uwierzą, ale to nie tak (#). To nie jego wina, że jest mały, czerwony i ma cienką atmosferę. W sumie, to ten ostatni przymiot robi całkiem ciekawe efekty, gdyby stanąć na marsjańskiej powierzchni. Pewnie wiedzieliście zdjęcia z Marsa, które zostały przesłane przez któryś z łazików. Niebo jest tam blado-pomarańczowe. Wygląda to prawie tak jak na Ziemi, ale podczas zachodu Słońca. Swoją drogą, zachodom Słońca na Marsie towarzyszy nie pomarańczowe, ale błękitne niebo. Zupełnie na odwrót niż u nas.

    Jako załącznik do dzisiejszego wpisu dodaję bardzo krótkie czytanie porównujące Ziemię i Marsa. Prawilnie przypominam, że każdy oddany plus na którykolwiek z moich wpisów spod #istotakosmiczna w ten czwartek bierze udział w losowaniu książki "Człowiek, istota kosmiczna".

    Poprzednie czytania były o: diamentach w kosmosie, kupowaniu działek na Marsie, oraz o HARP i strzelaniu w jonosferę.

    A teraz dwie informacje dla śledzących #astronomiaodkuchni:
    1) Ponieważ odzew na nagrania był naprawdę pozytywny, podjąłem decyzję o nagrywaniu dłuższych klipów. Część planu obejmuje wykonanie audio do moich poprzednich wpisów spod tego tagu. Dowiedziałem się o istnieniu google podcast i paru innych miejsc, więc może moje gadanie będzie łatwiej dostępne :). Myślę, że dodam co nieco po powrocie z konferencji, tj. na początku sierpnia.
    2) Informacja bardzo od kuchni: pijcie ze mno kompot, gdyż dziś mój wiek stał się sześciobitowy ( ͡° ͜ʖ ͡°). Nie odpowiadałem na mirko przez ostatnie trzy dni, bo i trochę roboty było, ale też ostatnie dwa dni świętowałem osiągnięcie tak okrągłej rocznicy. Więc no. Fajnie :D.

    Miłego poniedziałku!

    #astronomia #kosmos #ciekawostki #mirkokosmos oraz ku pamięci #kosmicznapropaganda

    Poza tym, wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki!

    Był taki projekt rozpoczęty w latach '60, podczas którego zbudowano działo strzelające na wysokość 180 kilometrów. Naukowy powód projektu był taki, by badać jonosferę. Oczywiście równolegle był motyw wojskowy pod w postaci opracowywania pocisków ponaddźwiękowych. Były pomysły, by zrobić z tego wyrzutnię rakiet orbitalnych albo broń dalekiego rażenia, a we wszystko wplątani byli Amerykanie, Kanadyjczycy i Saddam Husajn ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Dziś trzecie czytanie: o projekcie HARP. Znów całe cztery minuty. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Przypominam, że każdy plus oddany pod którąkolwiek z moich czytanek spod #istotakosmiczna bierze udział w losowaniu książki "Człowiek, istota kosmiczna". Losowanie w najbliższy czwartek, po zakończeniu zamieszczania klipów.

    Wcześniej było o diamentach w kosmosie oraz o kupowaniu działek na Masie. Udanego piątku!

    #astronomia #kosmos #ciekawostki i chyba nawet #ciekawostkihistoryczne

    Poza tym, wiadomo,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

    •  

      @M_Szopen_TM: A co ma wiek do rzeczy, odnieś się to faktów, że ludzie są tak robieni w balona, jakieś spacexy, jakieś nasa, a własnym zmysłom nie ufają i myślą ,że księżyc to taka fajna skałka magicznie się unosząca w "kosmosie" . Zróbcie trochę poszukiwań to przestaniecie w takie bajeczki wierzyć.

    •  

      @Gnxx: powiedziałem ci co:
      problemy z odróżnieniem teorii spiskowych od rzeczywistości. "Zróbcie trochę poszukiwań" czyli pierdolcie setki lat pracy setek tysięcy naukowców i uwierzcie filmom z żółtymi napisami na youtube, które zostały zrobione przez idiotów bez szkoły w nadziei na zysk na debilach. Brzmi jak plan.

      +: L..............e
    • więcej komentarzy (24)

  •  

    Hej Astromirki,

    Mam dla Was drugie nagranie! Dziś czytam fragment książki "Człowiek, istota kosmiczna" o kupowaniu działek na innych planetach oraz o kupowaniu nazw dla gwiazd. Całe cztery minuty ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Wczoraj zamieściłem krótkie czytanie o diamentach w kosmosie. Dwa egzemplarze książki już znalazły swoich nowych właścicieli. Trzecia ksiażka będzie przekazana osobie, która zaplusuje chociaż jeden z wpisów, w których czytam jej fragmenty. Wpisy będą się pojawiać pod tagiem #istotakosmiczna aż do najbliższej środy włącznie.

    Z kolei dla śledzących #astronomiaodkuchni mam ciekawostkę, że przypadkiem przyuważyłem, że jeden z badanych przeze mnie układów podwójnych gwiazd może znajdować się najprawdopodobniej w gromadzie kulistej. Ta konkretna gromada dość łatwa do znalezienia na niebie, jest "trochę na lewo" od Wegi, w konstelacji Liry (tudzież Lutni, jak kto woli). Leży około 14000 lat świetlnych od Ziemi, a to znaczy, że jak się na nią patrzy, to widzi się obraz sprzed... 14000 lat. Pierwsze zgrubne wyliczenia pokazały, że mój układ podwójny leży 14400 lat świetlnych stąd, aczkolwiek jest dość spora niepewność pomiarowa. Trzeba by to sprawdzić dokładniej. Posiadanie układu kontaktowego w gromadzie kulistej byłoby o tyle ciekawe, że da się szacować wiek gromady, a stąd wiek gwiazd. Można więc ułożyć modele ewolucyjne do tego konkretnego układu podwójnego, żeby wyjaśnić, jak to się stało, że teraz jego gwiazdy są w fizycznym kontakcie. Można też prowadzić badania w drugą stronę: przyłożyć model ewolucji takiego układu kontaktowego, spróbować oszacować jego wiek i sprawdzić, czy zgadza się on z wiekiem innych gwiazd w tej gromadzie kulistej. Jeśli nie, to być może gromada kulista przechodziła przez kilka etapów aktywności gwiazdotwórczej, co byłoby mega ciekawe. Alternatywnie, model szacowania wieku ukłądu podwójnego jest do bani :P. Ale to da się na szczęście jakoś zweryfikować.

    No dobra, to wracam do pracy, a Wam życzę miłego dnia :)

    #astronomia #kosmos #ciekawostki, no i, oczywiście,
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki!
    Tak jak zapowiadałem wczoraj na #astronomiaodkuchni, mam dla Was niespodziewaję ( ͡° ͜ʖ ͡°). W związku z nią będzie #konkurs, #rozdajo oraz mały mirkoprojekt. Do rzeczy!

    Dziś premierę ma nowa książka o podboju kosmosu. "Człowiek, istota kosmiczna" jest wywiadem Eweliny Zambrzyckiej z byłym szefem Polskiej Agencji Kosmicznej, Grzegorzem Broną. Autorzy rozmawiają o historii astronautyki, o mniej lub bardziej znanych projektach wojskowo-badawczych, a także o samej astrofizyce i przyszłych misjach kosmicznych. Grzegorz Brona odpowiada na bardzo szerokie spektrum pytań: spora część książki poświęcona jest komercjalizacji misji kosmicznych, w tym górnictwu w kosmosie, jest o historii podboju Marsa, locie na Księżyc, o pomysłach na zorganizowanie życia poza Ziemią, pojawia się nawet aspekt science-fiction ze skalą Kardaszewa ;). Bardzo podoba mi się forma przeplatania rozdziałów całą rzeszą krótkich historyjek i anegdot, które napisane lekkim piórem urozmaicają już ciekawą rozmowę.

    I tu przechodzimy do mojego mirkoprojektu. Zachęcony uprzejmym odzewem parę miesięcy temu, stwierdziłem, że spróbuje sił jako czytacz. Zaprzęgłem do pracy mikrofon, który stoi na moim biurku w Obserwatorium i wybrałem kilka fragmentów to przeczytania. Przygotowałem sześć klipów - sześć oddzielnych historyjek, które znaleźć można między rozdziałami książki. Każdego dnia, startując od dziś, będę zamieszczał na Mirko po jednym nagraniu. Wpisy z nagraniami znajdą się pod tagami #istotakosmiczna oraz moim własnym, #astronomiaodkuchni.

    Teraz słuchajcie. Wydawca książki zgodził się na rozdanie tu trzech egzemplarzy! Tym sposobem dochodzimy do #rozdajo. Zasady takie jak zazwyczaj: jedna książka zostanie wysłana do osoby wylosowanej spomiędzy tych, którzy zaplusują ten wpis. Losowanie odbędzie się przez #mirkorandom między plusami danymi do czwartku, godziny 13:01.

    Drugą książkę otrzyma osoba, która wygra konkurs popularności. W poprzednim wpisie wspominałem o wybieraniu nazwy dla polskiej planety pozasłonecznej. Inicjatywa powiązana jest ze stuleciem istnienia Międzynarodowej Unii Astronomicznej (link). Robimy zabawę: wymyślcie jakąś dobrą nazwę i napiszcie ją w komentarzu do tego wpisu. Autor nazwy, która dostanie najwięcej plusów otrzyma książkę! Chociaż znając Mirko oraz umożliwianie Wam nadawania nazwy ciałom niebieskim przez konkurs popularności, spodziewam się, że wygra "Cebulia" albo "Nacoto Pocoto" :P. Niezależnie od konkursu na Mirko, zachęcam Was, żebyście podsyłali swoje propozycje do konkursu IAU (link). Nazwy do oficjalnego konkursu można nadsyłać do końca lipca, a konkurs na Mirko zakończy się jutro o 13:01. Kto do tego czasu wymyśli najbardziej plusowaną nazwę, wygrywa "Człowieka, istotę kosmiczną".

    Co z trzecią książką? Tutaj dam szansę wszystkim, którzy będą okazję natknąć się na którykolwiek z sześciu najbliższych wpisów z moim czytaniem. Jeśli zostawisz plusa pod którymkolwiek z wpisów, wchodzisz do puli losowania. We czwartek, 25 lipca o 13:01 zbiorę wszystkie plusy z moich wpisów spod #istotakosmiczna i wylosuję jednego szczęśliwca, który dostanie ostatni egzemplarz książki. Tak, jeśli zaplusuje się więcej niż jeden wpis, będzie się miało większą szansę na bycie wylosowanym.

    Oczywiście, jeśli przez jakąkolwiek kombinację wydarzeń ktoś miałby otrzymać dwie książki, losowanie przeprowadzę ponownie, by inni mieli szansę cieszyć się z nowej pozycji na półce. Książkę można tez zakupić samodzielnie u wydawcy (link).

    No dobrze. Zasady wyłożone, zaczynamy!

    PS: udało się Wam zobaczyć wczoraj zaćmienie Księżyca?

    PPS: W związku z tym, że całkiem sporo osób pytało o powrót mojego bloga (łącznie na Mirko i w wiadomościach bezpośrednio do mnie), nie pozostaje mi nic innego jak ponowić starania, żeby przywrócić go i kontynuować wpisy :). Potrzebuję tylko nieco czasu, by to wszystko ogarnąć. Jak już pisałem, za nieco ponad tydzień wyjeżdżam i muszę się do wyjazdu dobrze przygotować.

    I chyba wypadałoby zawołać #kosmos #astronomia #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

    +: Nedved, s..........e +151 innych
  •  

    Hej Astromirki!
    Najwyższa pora odświeżyć #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■ Od tej środy ruszy mirkoprojekt niespodziewajowy, o którym będzie więcej w późniejszej części wpisu. A na początek: o nowościach na niebie i na ziemi.

    Po pierwsze: za dwa tygodnie wyjeżdżam do MIT. Będę tam prezentował wyniki prac nad gwiazdami kontaktowymi, które były obserwowane przez kosmiczny teleskop Keplera. Zamierzam użyć danych z teleskopu kosmicznego TESS do kontynuacji badań, a konfa na której będę, ma być właśnie poświęcona temu instrumentowi. Zbieram zamówienia na pocztówki ( ͡° ͜ʖ ͡°). Zrobimy z tego zabawę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Wyślę pocztówki do pierwszych trzech osób, które w komentarzach wyrażą chęć otrzymania kartki oraz napiszą krótką rymowankę do słów "astronom", "MIT" i "kosmos" :)).

    Po drugie: Dziś (wtorek) mamy częściowe zaćmienie Księżyca (link). Szczęśliwcy z bezchmurnym niebem mogą oglądać przyciemniony Księżyc na południowym niebie, nisko nad horyzontem. Najlepszy efekt będzie trwał od 22:00 do 1:00 w nocy naszego czasu. Zachęcam, bo to fajnie wygląda :)

    Po trzecie: odkopałem się z papierkologii i mam nieco więcej czasu na prowadzone przeze mnie od dziesięciu lat drobne prace powiązane z historią polskiej astronomii \o/. Z przyjemnością poopisuję ciekawe eksponaty, które są obecnie na wystawce historycznej w Obserwatorium w Krakowie, a także omówię dokumenty, które od czasu do czasu dają się znaleźć w przeróżnych aktach. Jednym z ciekawszych jest list, który chcąc ocalić od zapomnienia, oprawiłem i mam w gabinecie. List jest nadany 3 czerwca 1881 roku z Waszyngtonu do profesora Franciszka Michała Ignacego Karlińskiego, który od 1862 roku przez 40 lat szefował naszemu Obserwatorium. Najbardziej frapujący jest fragment listu dotyczący właśnie Obserwatorium, a mówiąc ściślej, jego nazwy. W liście można przeczytać o "Imperial Royal Observatory of Cracow". Uważny czytelnik może teraz się zastanawiać, skąd przydomki "Imperial" oraz "Royal" przy obserwatorium w Krakowie, podówczas niewielkim, galicyjskim mieście. Rozwiązanie zagadki jest proste, jeśli przypomnimy sobie, że wszystkie instytucje uniwersyteckie wcielonego po rewolucji krakowskiej Wielkiego Księstwa Krakowskiego do Austrii były domeną Franciszka Józefa I. Wszystkie własności Cesarza nazywane były jako "Cesarsko-Królewskie" (w oryginale: K.u.K. - Kaiserlich und Königlich). Stąd też nasze krakowskie Obserwatorium nosiło miano Cesarsko-Królewskiego Obserwatorium. Do dziś wokół Fortu Skała, na terenie którego stoi obecnie Obserwatorium, znaleźć można ponumerowane słupki graniczne z inskrypcją "K.u.K.", które wytyczały ongiś teren ściśle Cesarski z ziem gminnych. Wiem, bo odwiedzam je regularnie, fotografując i opisując ich stan. Niesamowite były to czasy, rok 1881, kiedy to w Krakowie w Szkole Sztuk pięknych wykładał Matejko, w Sukiennicach powstawało własnie Muzeum Narodowe, za rok miała rozpocząć swą pracę konna kolej żelazna zwana tramwajem, a przy ulicy Kopernika 27 operowało Cesarsko-Królewskie Obserwatorium Astronomiczne.

    Wracamy teraz ze słodkich odmętów historii na skrzyżowanie teraźniejszości z przyszłością :). Po czwarte: wybieramy imię dla polskiej planety pozasłonecznej (link). Mało kto wie, ale jedna z gwiazd w naszej galaktyce nosi nazwę Kopernik. Jej stara nazwa to 55 Cancri, a krąży wokół niej pięć planet. Całkiem fajna sprawa. A teraz mamy możliwość wybrania polskiej nazwy dla planety BD+14 4559 b. Planeta jest jowiszopodobna, a jej odkrywcami są Andrzej Niedzielski, Grzegorz Nowak, Monika Adamów i Aleksander Wolszczan Cała inicjatywa związana jest z obchodami stulecia Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Pomyślcie nad jakąś dobrą nazwą, bo z tym będzie związana jutrzejsza niespodziewajka ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Niespodziewajka połączona będzie z moimi skromnymi próbami sprzed niespełna trzech miesięcy. Kto obserwuje tag #astronomiaodkuchni ten powinien pamiętać, co tam kiedyś kombinowałem. Liczę, że wystarczy, jak obserwujecie ten mój autorski tag, bo powinniście dostawać wtedy powiadomienia o nowych wpisach. Chyba nie będzie potrzeby tworzenia listy do wołania? Dajcie znać, jak to wygląda z Waszej strony.

    Jako obrazek do tego wpisu zamieszczam foto listu, o którym pisałem wyżej. Zdjęcie robione ziemniakiem, jakim jest mój telefon, bo aparat zostawiłem w domu. trzymajcie kciuki za dobrą pogodę, bo zaćmienie będzie! No i przy okazji trwają w tej chwili obserwacje. Jakiś układ kataklizmiczny właśnie "eksplodował" i kolega w tej chwili nastawia na niego teleskop. jeśli ktoś miał w gimnazjum przyrodę zamiast astrofizyki (#pdk), to tu opisałem kiedyś z czym zacz: (link).

    PS: Jakby ktoś chciał pocztówkę z każdego mojego wyjazdu, podjąłem się wysyłania osobom wspierającym moje działania na Patronite (link).

    Standardowo: #astronomia #kosmos #ciekawostki może też i #nauka
    Poza tym, wiadomo:
    -----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko na #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: karlinski.png

  •  

    Hej Astromirki,

    Dziś nad ranem nagrałem kolejne Gadanie Nocą. Tym razem krócej, bo i roboty w Obserwatorium było zdecydowanie więcej. Opowiadam o naszym teleskopie Grubb, który w tym roku obchodzi 145. urodziny. Od 90 lat służy obserwacjom Księżyca w Krakowie. Aby tradycji stało się zadość, dziś również uruchomiłem go i skierowałem na Srebrny Glob.

    Doszedłem też do wniosku, że dobrze będzie uregulować pojawianie sie kolejnych pogaduch. Czwartkowe popołudnia wydają się być całkiem dobrą porą na wypuszczanie kolejnych odcinków. Za dwa dni kolejny materiał.

    A tymczasem oddaję w Wasze ręce i uszy czwarte Gadanie :).

    Standardowo: #astronomia #kosmos #ciekawostki oraz #krakow
    Playlisty: [Soundcloud], [Spotify]

    --------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    --------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki,

    Ale się porobiło! Wszyscy gadają o pierwszym zdjęciu czarnej dziury! Powstało na temat już tyle materiałów wysokiej jakości, że postanowiłem nie spamować tematu kolejnym opracowaniem. Co jest dla mnie tu najciekawsze to to, że potwierdza się cała nasza dotychczasowa wiedza. I to w najbardziej ekstremalnych warunkach! To wydarzenie jest podobnej rangi do potwierdzenie istnienia bozonu Higgsa oraz pierwsza bezpośrednia detekcja fal grawitacyjnych: potwierdzenie poprawności naszych teorii. Został zbudowany wspaniały instrument, który teraz będzie polepszany i będzie można się spodziewać jeszcze lepszych i nowszych odkryć :).

    Zamiast pisać o czarnych dziurach, przygotowałem podczas moich ostatnich obserwacji trzecie Gadanie Nocą. Tym razem opowiadam o obserwatoriach orbitalnych oraz o tym, co obserwujemy przy okazji odkrywania planet pozasłonecznych.

    Dla wszystkich spragnionych wiedzy o czarnych dziurach ( ͡° ͜ʖ ͡°) zamieszczam poniżej trzy linki do moich wybranych wpisów na mirko w temacie:

    1) Jak zmierzyć masę czarnej dziury?

    2) Obserwacje układu dwóch supermasywnych czarnych dziur (Kraków, wiosna 2016)

    3) Obserwacje rozbłysku kwazara (z Krakowa, grudzień 2017)

    Dajcie proszę znać, czy mirko jest wciąz zainteresowane takim kątetem ( ͡° ͜ʖ ͡°). Bo mikrofon mam juz na stałe zainstalowany, a i klawiaturę trzeba rozgrzać. Wołam tradycyjnie #astronomia #kosmos #ciekawostki i niestandardowo #laptopdlaganonima Ach, no i posłuchałem rad z komentarzy i założyłem podcast na Spotify oraz na Soundcloud.

    Wiadomo,
    ----------------------------------------------------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    ----------------------------------------------------------------------------
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki,

    Właśnie rozpoczynam kolejną nocę w Obserwatorium w Krakowie i tym razem udało się nagrać dwa słowa w niemalże jednym ciągu dla Was :). Lecę pod kopułę wszystko nastawić, bowiem pogoda się zrobiła wspaniała - wbrew zapowiedziom prognoz polskch i niemieckich.

    Dziękuję za miłe przyjęcie ostatnim razem! Dziś nieco na szybko, bo czas nagli! Jest nieco wspominek, trochę o planowanej misji kosmicznej oraz o tym, co dziś jest w planach do obserwacji. Ciao! :)

    #astronomiaodkuchni #astronomia
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

  •  

    Hej Astromirki,

    Robota wre, gwiazdki się obserwują, a obok mnie na biurku stoi sobie mikrofon. Stwierdziłem, że sobie pogadam dla zabawy :) Jeszcze tego nigdy nie robiłem, więc gadanie jest o wszystkim i o niczym. O obserwacjach, o teleskopach, o tym co teraz jest na niebie i trochę wygłupów głosem :). Jestem już nieco zmęczony, więc zapewne będzie to słychać, no ale przecież to tylko zabawa.

    BTW, wrzuciłem na soundcloud bo nie znam innego miejsca do zamieszczania takich rzeczy.

    Pozwolę sobie przywitać mój tag ^^ #astronomiaodkuchni oraz kolegów astromirków z #astronomia Dobrej nocy i dobrego dnia!
    pokaż całość

    źródło: soundcloud.com

    +: H................s, donpedroleone +73 innych
  •  

    Astromirki,

    Trzymajcie kciuka dziś wieczorem, żeby mi się głos nie urwał, bo zaczynają się regularne zajęcia z młodzieżą z astronomii w krakowskim Jordanie, a u mnie przeziębienie i chrypa mocno. Ratują mnie maliny i miód od przyjaciela, ale półtorej godziny gadania cięgiem może dać się we znaki. I będzie pół godziny gadania i godzina szeptania ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    A dobrze by było mieć sprawne gardło. Dziś będzie o wyszukiwaniu informacji, weryfikacji źródeł w Necie, o katalogach i kilku podstawowych narzędziach używanych przez astronomów w artykułach naukowych. A wszystko będzie się kręciło wokół tej gwiazdy, co to wokół której niby armada kosmitów lata ( ͡° ͜ʖ ͡°). Jeśli wszystko się uda, to młodzi wybiorą sobie dziś obiekt do semestralnego projektu obserwacyjnego. Pamiętacie JKM476? Dla zapominalskich [link]. Ona będzie jednym z kandydatów do obserwacji. Drugą będzie inna odkryta przeze mnie gwiazda zmienna, ale ta jeszcze nie posiada nazwy innej niż katalogowa.

    A na miłego dnia podrzucam po niżej foto z dzisiejszego APODu: galaktyka eliptyczna po przejściach.

    #astronomia #pracbaza #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: apod.nasa.gov

  •  

    Sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza. Obiekt najpierw jaśniał, potem osłabł i teraz ma stały blask. Bieżący wykres blasku poniżej.

    Ale mam szczęście! Wygląda na to, że miałem obserwować jeden układ zaćmieniowy, a w gratisie dostałem drugi :). Ta zmiana blasku w górę i w dół bierze się z tego, że obydwie gwiazdy w układzie podwójnym są mega-blisko siebie, przez co działają na siebie mocno pływami grawitacyjnymi i się mocno zniekształcają. Przez to jest ciągła zmiana blasku, w miarę jak się gwiazdy wzajemnie okrążają. Jak obydwie są "obok siebie" z punktu widzenia obserwatora na Ziemi, to jest maksimum blasku. Jak jedna chowa się za drugą, to jest minimum blasku (widać wtedy blask tylko jednej gwiazdy). Dokładnie to dzieje się właśnie w tej chwili: ta płaska część blasku z prawej strony wykresu oznacza, że jedna gwiazda schowała się w całości za większym składnikiem układu i teraz jej nie widać. Mało tego! to płaskodenne minimum blasku trwa już jakiś czas, więc różnica w rozmiarach gwiazd musi być naprawdę spora. Co za tym idzie, musi być spora różnica w ich masach. Właśnie takie układy badam na co dzień, więc dzisiejsze odkrycie jest strzałem w dziesiątkę :D.

    Jest jeszcze coś. Amplituda zmian wydaje się być ekstremalnie mała. Dla pewności wyciąganych wniosków trzeba będzie poczekać do drugiego minimum blasku, czyli kiedy ten mniejszy składnik układu będzie tranzytował na tle większego. Jeśli minima będą za podobnej głębokości, to znaczy że tak mała amplituda jest niefizyczna. Znaczy, tak, jest, hipotetycznie, możliwe, że ten obiekt jest ultra-ekstremalnym przypadkiem układu kontaktowego, ale w to wątpię. Takie coś byłoby zbyt mało prawdopodobne. Bardziej realnym wytłumaczeniem tak małej amplitudy zmian jest, że w układzie znajduje się trzecia jasna gwiazda, która jest nieco dalej od układu podwójnego i nie daje zaćmień, ale daje sam blask. Takie "trzecie światło" z łatwością spłaszczy amplitudą zmian układu podwójnego, bo przecież przez teleskop te wszystkie trzy gwiazdy są widoczne jako jedna kropka i ich blask się sumuje.

    Wracam do kontrolowania kopuły. Chyba dziś zjadę do domu dopiero po wschodzie Słońca :))

    Pierwszy wpis z dzisiaj i wprowadzenie: [klik]

    Wołam @Kulturalny_Jegomosc90: bo pytał o rozwój wydarzeń ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #astronomia #ciekawostki #pracbaza
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    pokaż całość

    źródło: urus-zmalau-i-lezy.png

    +: Uyak, a.....i +86 innych
  •  

    Hej Astromirki,

    Nocna zmiana zaczęła się wyśmienicie. Od pierwszych zdjęć zebranych przez teleskop widać, że w obserwowanej przeze mnie okolicy jest jakaś nieznana do tej pory gwiazda zmienna. Jestem bardzo ciekaw, czy uda się złapać całą jej zmienność w ciągu następnych dziesięciu godzin pracy.

    Noc powinna być spokojna. W planach jest obserwacja nieprzebadanego jeszcze układu dwóch gwiazd orbitujących wokół siebie tak blisko, że składniki układu stykają się powierzchniami. Gwiazdy kręcą się jedna wokół drugiej z okresem orbitalnym niewiele dłuższym od dziewięciu godzin (dla przypomnienia, okres orbitalny Ziemi wokół Słońca to około 365 dni). Wizja artystyczna takiego układu jest poniżej.

    Zasadniczą zmianą w stosunku do ostatnich lat jest fakt, że mam towarzystwo w Obserwatorium \o/. Na drugim teleskopie pracuje żwawo grupka studentów po przeszkoleniu. Dzielnie dają radę, chłopaki, nawet znajdują obiekty i udaje się im robić fajne obserwacje :).

    Dodatkowo na dziś w planach jest przygotowanie danych z poprzednich nocy. Trzeba będzie skrobnąć skrypt i zaktualizować tabelki w katalogu. Nad ranem zrobię jeszcze monitoring jednej gwiazdki, bo wybuchła, a nie widnieje nigdzie w katalogach jako zmienna. Ponieważ dobrze by było wiedzieć co tam się stało, zerkam na nią co kilka dni. Może wreszcie się uspokoi i zgaśnie.

    Dobrej nocy!

    #astronomiaodkuchni #astronomia #pracbaza
    pokaż całość

    źródło: ichef.bbci.co.uk

  •  

    Moi drodzy,

    Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w nowej ustawie znosi status dyscypliny naukowej dla astronomii.
    Ten ruch wrzuca całą naukę astronomii do jednego worka z fizyką i biofizyką. To spowoduje, że dla wszystkich tych nauk będzie jedna pula finansowania, a nie jest zapewnione, że dotychczasowe pule, przyznawane osobno, zsumują się. Podobny los czeka również pula pieniędzy przyznawana w grantach badawczych. Obcięcie finansowania oznaczać będzie całkowite uziemienie polskiej astronomii. Dodatkowo, nie będzie można się bronić w naszym kraju z tytułem astronoma. Na domiar złego, reperkusji może być więcej.

    W związku z tym, Polskie Towarzystwo Astronomiczne (PTA) oraz grupy astronomów z polskich uniwersytetów komunikowały się z Ministerstwem, przedstawiając jak niekorzystne są planowane zmiany. Ministerstwo zmiany jednak chce wprowadzić bez względu na stanowczy sprzeciw całego środowiska astronomicznego w Polsce.

    W tej chwili PTA przygotowało petycję, którą może podpisać każdy zainteresowany. Link do petycji został wysłany dziś rano i traktujemy ją jako niemalże ostatnią linię obrony. Termin konsultacji społecznych mija w ten piątek. Uprzejmie proszę wszystkich chętnych o wpisanie się oraz przekazanie informacji dalej.

    Link do petycji: https://www.pta.edu.pl/petycja/

    Link do nowego aktu prawnego: legislacja.rcl.gov.pl/ (PDF)

    Link do znaleziska na Wykopie: https://www.wykop.pl/link/4501759/ratujmy-polska-astronomie/

    Cytując fragment tekstu z petycji:

    Współcześni polscy astronomowie kontynuują [...] wspaniałą tradycję z wielkim powodzeniem umacniając markę jaką jest Polska Astronomia. Dowodem jest statystyka prowadzona w światowym serwisie Web of Science, według której poziom cytowalności prac naukowych polskich astronomów jest o ok. 25% wyższy od średniego poziomu światowego. Podkreślamy, że jest to jedyna dyscyplina w Polsce, która lokuje się tak wysoko w światowych rankingach.

    Bardzo Wam dziękuję za wsparcie w imieniu swoim oraz Kolegów.

    #astronomia #kosmos #polska #wydarzenia #astronomiaodkuchni #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      @Nicolai: Ja też, pracuję/pracowałem z kilkoma doktorami czy doktorantami, każdy miał jakiś epizod pracy na uczelni i każdy twierdził to samo.
      Zresztą doświadczenia moje czy mojej różowej podczas studiów na krakowskiej polibudzie i AGH prowadzą do jednego wniosku - obecnie publiczna uczelnia w Polsce istnieje głównie po to żeby dać pracę jej pracownikom. A jej metodologia pracy to nepotyzm.

      Co do samej astronomii nie mam zdania, ale bazując na tym co myślę o samych uczelniach całkiem normalne wydaje mi się, że kwiczą skoro główny cel istnienia jest zagrożony. Szczególnie kiedy nie widzę argumentów poza "bo nam zabierajo". Tak to działa w socjaliźmie, jak trafnie zauważyłeś.
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: uuuuuuuu nie zgadzają się pieniążki mimo łatania luk vat

    • więcej komentarzy (81)

  •  

    Hej Astromirki,

    Nius z kuluarów astronomii ( ͡° ͜ʖ ͡°). Układ kataklizmiczny przeszedł przez fazę rozbłysku na powierzchni białego karła i teraz wchodzi w etap świecenia mgławicy. Powstała „nowa neonowa”. Obserwacje V392 Per przeprowadzone były 9 sierpnia 2018 w Obserwatorium Asiago we Włoszech przez mojego byłego nauczyciela ze szkoły obserwacyjnej, Paolo Ochnera. A teraz do rzeczy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).

    Wszystkie gwiazdy są zmienne. Niektóre zmieniają swoją jasność cyklicznie, jak Słońce, a inne nieregularnie. Są jednak takie obiekty, które swój blask zmieniają w sposób dramatyczny w postaci potężnego rozbłysku. Takie obiekty zwane są zmiennymi kataklizmicznymi, a ich chyba najlepiej znanym przykładem są wybuchające gwiazdy, supernowe. Do klasy zmiennych kataklizmicznych należą też obiekty będące w rzeczywistości układem dwóch gwiazd obiegających się wzajemnie po bardzo ciasnych orbitach. Okres obiegu jednej gwiazdy wokół drugiej może trwać nawet półtorej godziny. Jedną z tych gwiazd jest zwykła gwiazda, zazwyczaj podobna do Słońca, ale z reguły mniej masywna. Drugą zaś jest biały karzeł. Ten ostatni jest pozostałością po bardziej masywnej gwieździe, której żywot dobiegł końca. Gwiazda ta odrzuciła swoje zewnętrzne warstwy i w imię kosmicznego ekshibicjonizmu odsłoniła swoje gorące wnętrze. Biały karzeł jest w istocie nagim rdzeniem gwiazdy; tym samym, w którym kiedyś zachodziły reakcje termojądrowe i przemiana wodoru w hel (a w niektórych, bardziej masywnych przypadkach, później helu w węgiel, tlen i więcej). W białym karle nie ma już miejsca na reakcje termojądrowe, więc świeci on jedynie tą energią, którą nagromadził w czasie bycia normalną, zdrową gwiazdą. Jego obecność w ciasnym układzie z towarzyszącą mu zwyczajną gwiazdą, daje mu jednak szansę na przebłysk młodości.

    W układach kataklizmicznych biały karzeł przejmuje część materii z jego gwiazdy-towarzysza. Typowo jest to gwiazda nieco mniej masywna od Słońca, na przykład czerwony karzeł, chociaż istnieją całe klasy układów kataklizmicznych, gdzie białym karłom towarzyszą czerwone olbrzymy. Te jednak nie są powiązane z wydarzeniem mającym miejsce w V392 Persei. W tym konkretnym układzie siły pływowe z domieszką sił Coriolisa powoli obierają czerwonego karła z materii, zupełnie tak jakby obierać ze skórki jabłko. Zebrana materia, którą jest głównie wodór, jest kierowana w okolice białego karła. Dochodzi do różnych form akrecji, czyli opadania materii i jej zbierania się na zewnętrzu dawnej gwiazdy. Kiedy zebrana materia przekroczy krytyczną masę, warunki na powierzchni białego karła są wystarczające do rozpoczęcia fuzji wodoru w hel. To wydarzenie jest bardzo gwałtowne. W ciągu sekund biały karzeł z kosmicznego żużlu staje się ponownie członkiem rodziny żywych gwiazd. Zasadniczą różnicą jest fakt, że reakcje termojądrowe mają miejsce wyłącznie na jego powierzchni i nie posiada on zewnętrznych warstw, jak jego kompan. Ściśle rzecz biorąc, reakcje termojądrowe rozpoczynają się u podstawy uzbieranej cienkiej warstewki materii. Wskutek tego, energia wyprodukowana w procesie termojądrowego spalania rozwiewa ledwie zakumulowaną otoczkę. Zewnętrze gwiazdy zaczyna się rozdymać.

    Nagły wzrost jasności powoduje, że uprzednio słabo widoczny punkt na niebie teraz staje się wyraźnie widoczny. Wygląda on zupełnie jak nowa gwiazda, która pojawiła się na niebie. To z tego powodu te wydarzenia noszą łacińską nazwę „nova” i nie mają innego polskiego odpowiednika, jak… nowa. Dziś oczywiście wiemy, że nie jest to nowa gwiazda, tylko cały ciąg zdarzeń, który wymaga obecności dwóch gwiazd, z czego jednej cokolwiek zużytej, ale nazwa pozostała.

    Proces rozświecenia białego karła nazwany jest błyskiem powierzchniowym ze względu na prędkość rozchodzenia się frontu reakcji termojądrowej. Już w ciągu pierwszych pięciu minut od zainicjowania reakcji, cała powierzchnia białego karła zamienia się w jednostajnie działający nuklearny piec. Stabilizacja produkcji helu z wodoru następuje szybciej niż w pół godziny. Te skale czasowe są imponujące, jeśli weźmie się pod uwagę, że biały karzeł jest rozmiarami podobny do Ziemi. To tak, jakby w ciągu kilku minut całą naszą planetę pokryły pożary. Z tą różnicą, że na powierzchni białego karła reakcje termojądrowe doprowadzają do temperatur rzędu 220 milionów Kelwinów.

    Maksimum produkcji energii z procesów termojądrowych trwa tylko kilka godzin. Rozgrzewanie oraz przeświecanie najbardziej zewnętrznych części gwiazdy trwać będzie jeszcze kilka dni.To własnie tyle czasu zajmuje białemu karłowi osiągnięcie maksymalnej jasności w świetle widzialnym. Innymi słowy, pomimo nagłego, szybkiego pojaśnienia trwającego minuty, gwiazda będzie stawała się jeszcze nieco jaśniejsza w skali tygodnia. Mniej więcej tyle zajmuje osiągnięcie równowagi między ilością produkowanej energii, a ilością wyrzucanej dookoła materii.

    Najprostszy model przewiduje, że po pierwszych kilku godzinach od rozpoczęcia rozbłysku, kokon rozdętych zewnętrznych otoczek wodorowych posiada rozmiary około stu promieni Słońca. Wygląda on podobnie jak gwiazda-olbrzym o typie spektralnym A. Z tą różnicą, że wewnątrz niego znajduje się oryginalny, obecnie szalejący światłem biały karzeł oraz jego gwiazda-kompan. Temperatura „powierzchni” takiego obiektu wynosi nie więcej jak 12’000 K. Bardziej złożone modele przewidują, że towarzysząca białemu karłowi chłodna gwiazda będzie wchodziła w interakcję z okalającą ją teraz nową, gorącą materią. Tak się powinno dziać w szczególności, gdy z okolicy białego karła materia będzie unoszona w sposób ciągły i jednostajny. Dokładnie tak, jak ma to miejsce w ciągu kolejnych dni i tygodni świecenia nowej. Wynikiem działania orbitującej gwiazdy na wszechogarniający ją zewnętrzny wiatr gwiazdowy będzie zniekształcenie nowo tworzącego się obłoku wokół układu kataklizmicznego. Gwiazda-kompan będzie kosmicznym gorsetem założonym na kiełkującej mgławicy.

    Ewolucja nowej po osiągnięciu maksymalnej jasności dzieli się na trzy zasadnicze etapy. Pierwszym jest wyświecanie energii przez centralny obiekt. Ten etap trwa od jednego do około trzech miesięcy, zależnie od wielu czynników związanych z samym układem kataklizmicznym. W jego trakcie nowa słabnie o około pięć magnitudo, czyli stukrotnie. W tym czasie z białego karła wysyłany jest wiatr gwiazdowy, który napędza i podgrzewa materię zebraną wokół niego. Materia ta jest zalążkiem wspomnianej wcześniej mgławicy. Po pewnym czasie jasność białego karła spada na tyle, że zasilana wiatrem gwiazdowym mgławica zaczyna dominować w świetle widzialnym. Nowa wchodzi w etap mgławicowy. W tym etapie jest obecnie V392 Persei.

    Etap mgławicowy jest kluczowy w rozpoznawaniu typu nowej (obraz przedstawia mgławicę planetarną Klepsydra, podobną do powstającej mgławicy w V392 Per, a strzałka na obrazku pokazuje kierunek patrzenia na mgławicę z Ziemi). To teraz najwięcej świecenia pochodzi od pierwiastków uniesionych z białego karła. Wbrew pozorom, nie jest to wyłącznie wodór. Reakcje termojądrowe zapewniają dobre mieszanie się składników, więc w mgławicy znajdują się wszystkie pierwiastki, które były w samym białym karle. W przypadku nowej V392 Persei, ogromna ilość światła pochodzi od zjonizowanych atomów neonu. Oznacza to, że biały karzeł był od początku białym karłem tlenowo-neonowym. Wydaje się więc, że nie jest to pierwsza eksplozja nowej w tym układzie. Astronomowie Hachisu i Kato, którzy reprezentują japońskie uczelnie, szacują w swojej pracy z 2017 roku, że potrzeba kilku tysięcy wybuchów nowych w tym samym układzie, by ze standardowego węglowo-tlenowego białego karła zrobić białego karła tlenowo-neonowego. Czy to znaczy, że V392 Persei wybuchała już tysiące razy w przeszłości? Praktycznie wszystkie modele gwiazd nowych przewidują, że układy kataklizmiczne mogą przechodzić przez etap nowej raz na kilkaset tysięcy lat. Scenariusz wielokrotnej nowej jest więc całkiem prawdopodobny. Co ciekawe, istnieje cała klasa układów kataklizmicznych przechodzących przez fazę nowej co kilkadziesiąt… lat. Takie obiekty znane są jako nowe powracające (lub rekurentne, jeśli stosować kalkę z angielskiego).

    Nowa w Perseuszu posiada bardzo dobrą historię obserwacji z jednego, nadzwyczajnego powodu. V392 Per ma od lat status układu kataklizmicznego. Do tej pory jednak jej natura odpowiadała klasie obiektów znanych jako nowe karłowate. One tez są ciasnym układem podwójnym, ale w nich rozbłysk nie pochodzi z białego karła, a z samej materii, która na niego opada. Znamy tylko kilka takich układów, które należały do klasy nowych karłowatych i stały się nowymi klasycznymi. V392 Per jest bardzo rzadkim okazem, w którym zaobserwowano nie tylko takie przeobrażenie, ale też którego głównym pierwiastkiem świecącym jest neon.

    W tej chwili oczekujemy na rozpoczęcie trzeciego etapu nowej (na zdjęciu pozostałość po nowej GK Per). Będzie on oznaczony przez zanik promieniowania rentgenowskiego z białego karła i obcięcie wiatru gwiazdowego. Mgławica straci zasilanie, po czym będzie świeciła coraz słabiej. Bazując na innych znanych nowych neonowych, można szacować, że nastąpi to za jakieś pięć miesięcy. Modele nowych przywidują, że układ kataklizmiczny po kolejnych kilku(nastu) latach powinien wrócić do swojej wyjściowej jasności. V392 Persei może zachować się jednak nieco inaczej. Możliwe, że po krótkim czasie wróci on ponownie do bycia nową karłowatą. Gdzie szukać przyczyny takiego stanu rzeczy? W tej chwili poruszamy się na granicy wiedzy z zakresu układów kataklizmicznych. Możliwe, że w tym konkretnym układzie towarzyszem białego karła nie jest czerwony karzeł, ale wyewoluowany czerwony olbrzym. Wtedy należałoby zwrócić się ku klasie układów zwanych gwiazdami symbiotycznymi, co, ze względu na bardzo krótki okres orbitalny, czyniłoby z V392 Per bardzo nietypowego członka tej rodziny.

    Kochani Czytelnicy, ten wpis zamieściłem również na moim nowym blogu: Eksplozja na białym karle i powstanie nowej neonowej.
    -----------------------------------
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
    -----------------------------------
    Ogłoszenie na środę:

    Za tydzień będę na zjeździe Międzynarodowej Unii Astronomicznej we Wiedniu. Wysyłam pocztówki osobom, które mnie aktywnie wspierają. Za miesiąc będę na konferencji na Słowacji, z której też będę wysyłał kartki. Póki co, wysyłam do wszystkich.
    -----------------------------------

    Poza tym: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: nowa-neon.png

    +: M....s, haussbrandt +58 innych
  •  

    Hej Astromirki,

    Kilka dni temu wróciłem z konferencji o chłodnych gwiazdach ( ͡° ͜ʖ ͡°), Cool Stars 20, która miała miejsce w Bostonie.

    Konferencja przyciągnęła rekordową liczbę 500 astronomów z całego świata. Obserwatorzy, modelarze, teoretycy, gwiazdorzy, karlarze, planetkowcy i słoneczniki. Jednym z tematów, które przewijały się niezależnie od pochodzenia astronoma był fakt, że niektóre gwiazdy są za duże. Jak się okazuje, jedne z najmniejszych „normalnych” gwiazd jakie istnieją,czerwone karły, mają, przeciętnie, 10% większą średnicę, niż wynikałoby to z modeli teoretycznych. Nie ma jednego, najlepszego pomysłu, dlaczego tak się dzieje, ale są poszlaki obwiniające za taki stan rzeczy aktywność magnetyczną. Modele przeważnie nie uwzględniają wpływu pól magnetycznych na rozmiar gwiazdy, więc to może być to. Klasycznie, trzeba więcej badań.

    Innym popularnym wątkiem były obserwacje i modelowanie granul gwiazdowych oraz ich wpływ na pomiary prędkości radialnych gwiazd. Temat jest dość interesujący, bowiem posiadamy już instrumenty zdolne do badania tak drobnych przesunięć widma promieniowania. W telegraficznym skrócie opiera się to na tym, że w gwiazdach chłodnych najbardziej zewnętrzną warstwą jest płaszcz konwektywny, który bulgoce jak kipiąca grochówka.

    Taki stan rzeczy pociąga za sobą ciekawe konsekwencje. W miarę jak bąbelek gorącej plazmy wypływa na powierzchnię plazmy, obserwator widzi, że materia bąbelka przesuwa się w jego kierunku, a to, z efektu Dopplera, przesuwa jej światło odrobinę w stronę promieniowania bardziej energetycznego. To z kolei powoduje, że obraz jest nieco bardziej niebieski. Efekt jest jest absurdalnie mały i kompletnie zaniedbywalny dla gołego oka, ale jest jak najbardziej detektowalny przez superczułe instrumenty, jakimi się posługujemy w dzisiejszych czasach. Oczywiście plazma po ochłodzeniu na powierzchni gwiazdy zaczyna powoli opadać do wnętrza gwiazdy, co skutkuje nieznacznym przesunięciem dopplerowskim jej światła ku czerwieni. Sumarycznie, co ważne, dominujący na przesunięcia dopplerowskie jest ten pierwszy ruch, ku powierzchni. Na Słońcu odpowiada to przeciętnemu poniebieszczeniu o około 1 m/s. Co ciekawe, obecność plam gwiazdowych tłumi ruchy konwekcyjne i, co za tym idzie, zmniejsza rzeczony efekt przesunięcia ku niebieskiemu. Przez chwilę zastanawiałem się, jak by kombinacja tych efektów wyglądała w przypadku moich gwiazd, które mają potężne plamy oraz bardzo silne pola magnetyczne oraz konwektywną otoczkę. Po chwili jednak sobie uświadomiłem, że przecież te gwiazdy rotują z prędkością powierzchniową rzędu 200 km/s, więc metr na sekundę w tę czy w tę będzie kompletnie nie do zaobserwowania.

    Pełny opis i fotorelacja z mojej podróży, grillu w MIT, dobrym piwie w Bostonie oraz z samej konferencji znajduje się na moim nowym blogu.

    Przy okazji chciałem podziękować Mirkom, którzy już zaczęli mnie wspierać na Patronite. Sprawdzajcie pocztę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Następny wyjazd mam na zjazd Międzynarodowej Unii Astronomicznej do Wiednia za tydzień.

    Pozdrowienia!

    #astronomiaodkuchni #astronomia #ciekawostki

    Poniżej foto - panorama Bostonu, - jakie zrobiłem ostatniego dnia w Stanach.
    pokaż całość

    źródło: obserwator.eu

    •  

      Żeby był jeden elektron, musiałaby być wcześniej przestrzeń, więc tak, masz rację.

      @Al_Ganonim Ja zakładam, że próżnia jest wieczna i jak materia mogła się w niej pojawić później tak to co określasz mianem przestrzeni istniało zawsze, chociaż nie jest to tak do końca przestrzeń bo do jej zaistnienia potrzebne są minimum dwa punkty materialne zaistniałe w próżni, których odległość od siebie na osiach xyz określamy jako przestrzeń (kosmiczną).
      Podobnie jest gdy włączysz jakiś program do tworzenia obrazów w przestrzeni trójwymiarowej np. CAD to ta przestrzeń istnieje od początku. Nie ma tylko grafiki, którą musi wykreować inżynier pracujący z tym programem.

      Wracając do czasu (bo nie pamiętam czy już o tym pisałem) to podobnie jak pole magnetyczne, które jest dziełem wirujących elektronów (w znacznie mniejszym stopniu odpowiada za nie okrążanie jądra atomu) może być on następstwem jakichś oddziaływań wynikających chociażby z ciągłego ruchu cząstek elementarnych. Wszystkie reakcje chemiczne zachodzą wolniej w niskich temperaturach więc można pokusić się o stwierdzenie, że w niskich temperaturach czas biegnie wolniej lub nawet zamiera. Nie pamiętam już ale chyba usało się zejść gdzieś w laboratorium z temperaturą poniżej 0K i w takiej temperaturze ruch cząstek elementarnych ustał. Czy zatem nadal możemy mówić tu o upływie czasu skoro nie ma na to najmniejszych oznak? Z naszej perspektywy czas biegnie nadal ale w tym zamarznientym układzie uważam, że nie. Tak samo mogli byśmy mierzyć moment narodzin wszechświata czy początek czasu. Problem w tym, że nasza perspektywa wtedy nie istniała.
      pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim Odpiszesz coś czy zostawisz mnie samego z tymi przemyśleniami? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    Hej Astromirki,

    Tak jak zapowiadałem, wracam do swojej aktywności w Internecie. Wciąż będę pisał pod #astronomiaodkuchni na Mirko, jednak poczyniłem kroki, które zmuszą mnie do bycia bardziej regularnym w tworzeniu nowych treści: założyłem blog.

    Moja stronka się dopiero rozwija, ale już teraz wrzuciłem na nią prosty kalkulator-ciekawostkę, ile ma się lat na danej planecie. - - - > Link tutaj [klik!] < - - -. Czy macie jakieś ulubione ciała niebieskie, które mógłby dopisać do kalkulatora? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mogą być nawet fikcyjne. Jestem otwarty na propozycje.

    Jeszcze jeden detal. Kalkulator liczy, kiedy na Ziemię padnie światło gwiazdy, które świeciło w chwili, kiedy się narodziliście. Dostajecie informację o tym, jaka to gwiazda i jak mocno świeci. Innymi słowy, jak przychodziliście na świat, to pewna gwiazda wyświecała fotony w kierunku Ziemi, te fotony leciały na Ziemię przez cały czas Waszego życia i mogą być zaobserwowane, dajmy na to, dzisiaj. Ponieważ gwiazd jest skończona ilość w okolicy Słońca, to może się zdarzyć, że takie światło padnie dopiero w przeciągu kilkunastu dni. Trzeba mieć szczęście lub być cierpliwym... albo po prostu wrócić do kalkulatora za jakiś czas ;).

    Poza kalkulatorem, na blogu znajdą się teksty zarówno już kiedyś opublikowane, jak i zupełnie nowe. Zdecydowałem się na zamieszczenie dawnych artykułów z prostego powodu: wpisy sprzed trzech, czterech lat na Mikroblogu są głęboko zakopane, a moje teksty, np. te o składzie gwiazd się raczej nie przeterminują. Spokojna głowa, będę tworzył wciąż nowe materiały, część dopasowana specjalnie dla Mirko, więc nie ma stracha że zniknę ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mam nadzieję, że pomożecie mi w twórczości przez zadawanie pierdyliarda pytań pod każdym wpisem tutaj. Z doświadczenia wiem, że to jest najlepszy bodziec do powstawania nowych wpisów.

    Główną częścią nowej stronki jest mój dziennik obserwacyjny, w którym opisuję postępy moich prac oraz relacje z wyjazdów. Swoją drogą, pojutrze wylatuję do Bostonu na konferencję o chłodnych gwiazdach. Trzymajcie kciuki!

    Na koniec ważna informacja: postanowiłem dołączyć do Patronite! Praca naukowa zabiera dużo czasu, ale żeby się utrzymać w Krakowie i prowadzić jeszcze popularyzację, muszę podejmować dorywcze prace. Wsparcie z Patronite pozwoliłoby mi w spokoju tylko pracować oraz tworzyć nowe treści bez podejmowania niepotrzebnych zajęć pozwalających wyłącznie na dopięcie budżetu. Przy odpowiednim wsparciu chciałbym rozpocząć podcast, czyli coś zupełnie nowego w moich działaniach popularyzatorskich.

    OK, wieści jest jeszcze cała masa, ale najwyższy czas wracać do roboty ( ͡° ͜ʖ ͡°). Mam pełno rzeczy do przygotowania przed wyjazdem.

    Klasycznie,
    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Dodatkowo: #astronomia #kosmos #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: tylebylodni.png

    •  

      @Paterr_S: Ponad 10 magnitudo... hmm, to może być problem. Jednak trzeba będzie zaprząc teleskop.

      Za to mogę sprzedać info, że to jest dość ciekawa gwiazda, jest mała, chłodna i ma bardzo duże plamy gwiazdowe. Tak właściwie, to te plamy są tak duże, że widać zmiany blasku gwiazdy w miarę, jak gwiazda się kręci. Wyobraź sobie, że jak na Słońcu byłyby tak duże plamy,to na Ziemię co miesiąc by padało ~10% mniej światła ( ಠ_ಠ). pokaż całość

    •  

      @Al_Ganonim: zarąbista rzecz ten kalkulator. Dodałbyś jeszcze czas obiegu Sedny? Uwielbiam Sednę ;) PS. Dodaję do zakładek i życzę powodzenia, bo rozwój i promocja bloga to obecnie niełatwe zajęcie (też bloguję)

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #astronomiaodkuchni
    Znowu zachmurwiło. Zaraz nie wytrzymie.

    Siedzę już czwarty tydzień w obserwatorium astronomicznym na Słowacji. Mam do dyspozycji metrowy teleskop, dwa małe celestrony (35 cm) i półmetrowy teleskop Planewave. Byłoby idealnie, gdybym miał jeszcze pogodę. Jak na złość, miałem tylko kilka nocy ze względnie czystym niebem. Za mało, jak na moje potrzeby. Jest jeszcze cień szansy, bo prognozy na noc z niedzieli na poniedziałek są względnie dobre. Pal sześć, że w poniedziałek rano stąd wyjeżdżam. Wyśpię się w autobusie. Albo w pociągu. Albo w autobusie. Mam trzy przesiadki do Krakowa. Gorzej że tej nocy temperatura może spaść nawet do -20 stopni. Całe szczęście, mam termofor.

    Dzisiaj chociaż sobie pooglądałem okultację Aldebarana przez Księżyc. W sumie to fajna historia z obserwacjami zakryć gwiazd. Już dawno temu się okazało, na sekundę przed zniknięciem za tarczę Księżyca, gwiazda jaśnieje i podobnie się dzieje w trakcie wychodzenia zza tarczy. (tu wykres jasności w czasie w trakcie odkrywania). Ciekawa rzecz, bo to pojaśnienie bierze się z dyfrakcji Fresnela i można dzięki niemu policzyć rozmiary gwiazdy, jej pociemnienie brzegowe i kilka innych parametrów. Byli i tacy, co odkrywali dzięki zakryciom, że dana gwiazda to tak naprawdę dwie gwiazdy, które orbitują wokół siebie tak blisko, że normalnie tego nie widać. Powstało nawet sporo gazet poświęconym tylko obserwacjom zakryciowym: Journal of Occultation Astronomy, Occultation Newsletter, Journal of Occultation and Eclipses i inne. Trochę przypomina to Pratchetta, który w "Piekle pocztowym" ustami Stanley'a wymieniał periodyki poświęcone szpilkom.

    Z takich rekordów, to jeśli dobrze pamiętam, metodą zakryciową odkryto układ potrójny gwiazd. Po tym wydarzeniu policzono, że można by, tak w sumie, odkrywać towarzyszy gwiazd nawet 15 magnitudo słabszych od tych gwiazd widocznych podczas zakrycia. Z polskiego na nasze, różnica 15 magnitudo to tyle co milion razy mniej. Nie dziwne, że ludzie zaczęli mieć chrapkę na odkrywanie w ten sposób planet pozasłonecznych. Chyba nic jeszcze z tego nie wyszło, bo trzeba mieć fotometr, który zlicza fotony na bieżąco, tj. z czasem ekspozycji rzędu milionowych części sekundy. A że takie rzeczy już istnieją, to może i się coś odkryje za niedługo (w 2013 roku wydziałem testy instrumentu o rzekomej stabilności czasowej rzędu femtosekundy).

    Zaczął sypać śnieg, więc idę wyłączyć montaże teleskopów. Dobrze że zamknąłem daszki odpowiednio wcześniej. Foto poniżej jest sprzed paru dni. Też chmury.

    Jak tylko będzie chwila wolnego, będę opowieści będą lądowały pod moim tagiem: #astronomiaodkuchni

    Pozdrowienia z Vihorlatu.
    pokaż całość

    źródło: noniewyczymie.jpg

  •  

    Kiedy wszyscy już sobie poszli, zrobiłem zdjęcie. Dla zabawy, bez obróbki, prosto z monochromatycznej kamery. Ręce mi zgrabiały z zimna, więc od razu pozamykałem teleskop i udałem się pod drugą kopułę, gdzie trwają moje własne obserwacje. Mam w sterowni grzejnik, więc odtajam sobie spokojnie. Zaraz przepinam się na drugi komputer i przenoszę się do gabinetu, gdzie czeka na mnie kawa i cwibak. Szkoda tylko że na polu tak zimno i smog.

    Warto było dziś zarezerwować nockę. Pogoda akuratna do badania mojego układu podwójnego. Dodatkowo, w polu widzenia znajduje się gwiazda zmienna nazwana przez Was JKM 476, więc będzie można sprawdzić też co u niej.

    Wracam do roboty :)
    Miłej nocki

    PS: Foto przedstawia centrum Mgławicy w Orionie. Kamerą był SBIG STL - 6303E, czas ekspozycji: 60 sek., filtr R; teleskop Maksutow o zwierciadle 35 cm, ogniskowa 330 cm.

    #astronomia #pracbaza #astrofoto #astronomiaodkuchni
    pokaż całość

    źródło: m42a.jpg

    +: K...............t, P.........r +132 innych
  •  

    Rozbłysk kwazara OK 630

    Dwie noce temu otrzymałem telegram z informacją o nietypowym rozbłysku kwazara leżącego obecnie 14 miliardów lat świetlnych stąd. Obiekt okazał się być tak jasny, że mogłem go zaobserwować naszym małym teleskopem z Krakowa. Dziś opisuję, co się prawdopodobnie wydarzyło 9.27 miliarda lat temu.

    O jasnościach dwa słowa

    Kwazary dzielą się na te mniej i bardziej kapryśne. Przynajmniej tyle nam się wydaje: część z nich przejawia większe lub mniejsze zmiany jasności w ciągu nocy. Zazwyczaj takie zmiany badane są za pomocą radioteleskopów, bowiem kwazary najłatwiej obserwuje się za pomocą fal radiowych. Jedynie część z nich jest na tyle jasna, by były widoczne z Ziemi za pomocą małych teleskopów. Małych, czyli takich o średnicy zwierciadła między pół a jednym metra. Z Krakowa prowadzimy monitoring około tuzina kwazarów. Wszystkie mają magnitudo pomiędzy 16 a 15 w zakresie długości światła, które ludzkie oko pojmuje jako kolor czerwony. 16 magnitudo to jasność około 10000 razy słabsza od tej, którą potrafi zarejestrować ludzkie oko przy idealnie ciemnym niebie. 16 magnitudo mają gwiazdy typu Słońca leżące w naszej galaktyce, jakieś 5000 lat świetlnych stąd, obserwowane z Ziemi. Kwazary leżą jednak pojedyncze miliardy lat świetlnych stąd, dlatego fakt, że mają 16 magnitudo w filtrze R (czerwonym) jest imponujący.

    O kwazarach słów więcej

    Kwazary to złożone obiekty i istnieją ich różne rodzaje. W centrum zawsze jest galaktyka. Rdzeń galaktyki utworzony jest przez rotującą wokół własnej osi supermasywną czarną dziurę, dysk materii kręcący się wokół niej oraz otaczający wszystko torus (oponkę) gazów i pyłów. Dysk, zwany akrecyjnym, zasila czarną dziurę w masę. Materia spływa na czarną dziurę, ale nie wszystko jest przez nią wchłonięte. Część materii zostaje wystrzelona: ekstremalnie wysokoenergetyczne cząstki i promieniowanie wylatują z prędkościami podświetlnymi z centrum Galaktyki pod postacią strugi, którą w astronomicznym żargonie nazywamy dżetem (z angielskiego "jet", co w języku polskim oznacza... strugę). W zależności od tego, pod jakim kątem patrzymy na ten przedziwny obiekt, widzimy różne formy na niebie. Jeśli patrzymy z boku, to widać rozciągające się dżety, a oponka pyłu zasłania okolice czarnej dziury. Takie obiekty nazywamy "radiogalaktykami". Jeśli patrzymy pod takim kątem, że dżet świeci nam po oczach, to zdecydowana większość promieniowania pochodzi od samej strugi. Takie obiekty nazywamy blazarami. Jeśli jednak obiekt jest pod takim kątem, że świeci na nas częściowo struga, a częściowo świecą nieprzysłonięte przez oponkę okolice czarnej dziury z dyskiem, to takie obiekty nazywane są kwazarami. Zasadniczo, blazary są zaliczane do rodziny kwazarów, a w ogólności wszystkie te obiekty stanowią jedną grupę. Podstawą tej grupy jest zawsze Aktywne Jądro Galaktyki (AGN - Active Galactic Nucleus) obserwowane z różnych stron. Dobre zobrazowanie kwazaru widać na zdjęciach wykonanych przez teleskop Hubble'a. Na zbliżeniu widać okolicę supermasywnej czarnej dziury, okolice dysku i torus pyłowy.

    Zmienna jasność dżetów

    Czasami bywa tak, że jakiś niesforny obłok materii zasili dysk akrecyjny, co doda wysokoenergetycznego paliwa czarnej dziurze i do dżetu dostanie się więcej energii. Najlepiej widać to na zdjęciach dżetu kwazara NGC 3862 (źródło: Meyer et al., 2015, Nature) lub na pięciu latach zdjęć dżetu galaktyki M87 w postaci animacji (źródło: John Biretta/STSI). Źródła paliwa mogą być różne. Na przykład w blazarze OJ 287 sa dwie czarne dziury. Mniejsza z nich orbituje wokół większej, przebija jej dysk akrecyjny co parę lat i to ta wybita materia zasila dżet. Zainteresowanych odsyłam do mojego wpisu sprzed roku.

    OK 630, czyli kwazar z telegramu

    7 grudnia wyszedł telegram z obserwatorium Fermi-LAT, które zaobserwowało znacznie pojaśnienie jednego z kwazarów w dziedzinie promieniowania gamma (wysokie energie). Ten obiekt był znany już wcześniej ze swojej zmienności w domenie radiowej (niskie energie). Jego pełna nazwa to 3FGL J0921.8+6215, ale skrótowo operuje się nazwą FSRQ OK 630. FSRQ znaczy "Flat Spectrum Radio Quasar", czyli jest to taki kwazar, którego jasność jest z reguły dość duża. W szczególności, że jego redshift wynosi z=1.446, czyli jego światło pokonało 9.27 miliarda lat, od chwili wysłania aż po moment jak wpadło mi do teleskopu. Realnie, w tej chwili kwazar znajduje się nieco ponad 14 miliardów lat świetlnych stąd (dystans jest większy, bo Wszechświat się rozszerza). W przeszłości wykorzystywano zmienność jasności tego kwazara do badania, na przykład, rozkładu materii międzygwiazdowej. Okazało się bowiem, że częściowo ta zmienność promieniowania nie pochodzi ze zmienności blasku samego kwazara, tylko jest zmieniana przez materię naszej galaktyki oraz fakt, że Ziemia kręci się wokół Słońca (czyli pozycja obserwatora się zmienia w cyklu rocznym). Wyszły z tego bardzo ciekawe badania, które doprowadziły do rozwoju czegoś, co nazywa się "pogodą międzygwiazdową". Teraz jednak kwazar zrobił coś zupełnie nowego: pojaśniał o ponad 3 magnitudo i stał się łatwo widoczny w zakresie optycznym. Tuż po przeczytaniu wiadomości od Fermi-LATu skierowałem teleskop na obiekt. Kwazar był tak jasny, że z początku miałem problemy z ustaleniem, czy widzę go na zdjęciu. Na mapach jest bowiem ledwo widocznym pyłkiem, a na zdjęciu był całkiem duża kropą. Obserwacje wykonałem w całym spektrum widma optycznego (filtry od niebieskiego aż pod bliską podczerwień). Widać było wyraźnie, jak zmienia się blask dżetu, którym kwazar bił po oczach. Teraz będę czekał na kolejną czystą noc w Krakowie, by znów sprawdzić jego jasność. Nie wiadomo bowiem, jak będzie się on zachowywał w ciągu godzin, dni i tygodni.

    Co to obrazu kwazara, to nie wygląda on dokładnie tak, jak w wizji artysty. W przypadku obserwacji optycznych jest on... kropką - taką jak inne gwiazdy. Tutaj wykonano jego zdjęcie w podczerwieni w stanie przed rozbłyskiem. Kwazar to ta ledwo widoczna pchełka na samym środku. Dla porównania, zdjęcie wykonane przeze mnie w czasie rozbłysku jest tutaj. Rzecz jasna, OK 630 jest obserwowany na falach radiowych ze znacznie lepszą rozdzielczością. Pod tą kropką kryje się bowiem obraz galaktyki oraz wylatującego z niej dżetu. Tutaj link do mapy konturowej z obserwacji radiowych VLBA. Zaznaczone są tam skupiska materii wewnątrz dżetu (nazwy C1-C9; źródło Wielkość tej struktury to skala milisekund łuku, podczas gdy wielkość kropki na moim zdjęciu to pojedyncze sekundy łuku. Nie dziwne więc, że dżet jest niewidoczny. Dodam tylko, że kropka na zdjęciach z Fermi-LAT ma rozmiary wielu setek sekund łuku (około 0.1 stopnia).

    Co dalej? Q&A

    W tej chwili obserwatoria rozsiane po świecie prowadzą monitoring tego kwazara w przeróżnych domenach promieniowania: od gamma, przez Rentgena, optyczne, milimetrowe, aż po radiowe. Możliwe, że uda się ustalić, jaki był powód pojaśnienia obiektu. Najpewniej jednak, coś bardzo wydajnie zasiliło okolice najbardziej wewnętrznych granic dysku akrecyjnego i nastąpił rozbłysk. Część materii mogła być przekazana do dżetu i dalej być propagowana aż po jego zakończenie (tak zwany "płat" lub "lob"). Jeśli ta druga wersja jest bardziej poprawna, to znaczy, że obserwowane było pojaśnienie pochodzące od samego dżetu. Nie należy jednak zapominać o przypadku OJ 287, gdzie podobne pojaśnienie było spowodowane interakcją drugiej supermasywnej czarnej dziury z dyskiem akrecyjnym tej pierwszej. Póki co, nie można powiedzieć wiele więcej. Obserwacje rozbłysku wciąż trwają.

    Taka praca, co zrobisz. jak na jakiś czas trafia się coś ciekawego. A to kwazar strzeli, a to gwiazda zniknie, albo układ kataklizmiczny wyprodukuje supergarby. Ostatnio pojawiła mi się wielka chłodna plama na powierzchni dwóch gwiazd, które się wzajemnie stykają. Pal sześć, że się pojawiła, ale się jeszcze przemieszcza. Temat na inny raz.

    Zachęcam do zadawania pytań. W wolnej chwili odpowiem. Może znów będzie czas na napisanie czegoś więcej :). Jak zwykle, zapraszam do obserwowania tagu, bowiem

    Takie rzeczy tylko w #astronomiaodkuchni ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Miłego weekendu!
    #astronomia #kosmos #ciekawostki

    PS: Jako obrazek daję wizję artystyczną ;) AGNu.
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      @Al_Ganonim: z ciekawości, bo nie mogę go namierzyć w sieci - jakby postawić obok siebie OK 630 I Drogę Mleczną, jak by się prezentowały w kontekście wielkości (tj. promienia - chociaż w sumie masy też jestem ciekawy)

    •  

      @TymekB z tego co rozumiem to kwazar to specyficzna galaktyka. Czyli kwazar nie wybuchnie bo to nie jest pojedynczy obiekt tylko miliardy gwiaz w galaktyce ktore zasilaja super czarna dziure ktora to emituje jet.

      Ten jet mogby być niebezpieczny ale odleglosci miedzy galaktykami sa zbyt duzej aby na siebie w ten sposob oddzialywac, a przynajmniej na nasza droga mleczna nie ma w swoim pobliżu takiego kwazara (galaktyki) który na nasza drogę mleczną mogłby oddziaływać.

      Tyle mojej wiedz z astrofazy
      pokaż całość

      +: TymekB
    • więcej komentarzy (22)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #astronomiaodkuchni

0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów