•  

    Słyszeliście kiedyś o 7 gwiazdkowych hotelach ?
    50 tyś złotych za jedną noc ? Musiałem to sprawdzić! Tylko jak to zrobić bez pieniędzy? Na krzywy ryj! :D

    Odwiedzone miejsce to Hotel Empire w Sułtanacie - Brunei.
    Mało osób wie o istnieniu tego Mikro Państwa położonego na polach ropy, a ja sam odkryłem je przez przypadek.. szukając muzułmańskich skejtów podczas tripa autostopem po Azji ;)

    Jak się spodoba to wrzucę więcej filmów z przygód w Brunei ;)
    Dla zainteresowanych więcej znajdziecie na fb:

    https://www.facebook.com/podrozzamilion/

    Pozdro dla cierpliwych ;)

    #travel #przypal #podroz #vblog #polak #cebula #trip #autostop #brunei #podroz #smieszne #travelling #blogger #fun #podrozzamilion #fotografia #fotograf #wideoblog #azja #hotel #nakrzywyryj #zajawa #podrozzamilionzdjec
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Kiedy myślałem, że już nic mnie w Indonezji nie zdziwi... Facet wiezie lodówkę... motorem. W dodatku to chyba była przesyłka priorytetowa, bo zapieprzał że ledwo go dogoniłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Sorry za jakość, ciężko się robi zdjęcia w nocy jadąc skuterem


    #indonezja #azja #motocykle #cotusieodpierdala #sennajawie pokaż całość

    •  

      @fuji: Z tą wolnością to się zgodzę. Ludzie wożą sobie lodówki i meble i nikt się tym nie przejmuje, widziałem dzieci jeżdżące na przyczepie za samochodem, sam jeździłem na pace pick-upa i nikt mnie nie aresztował.
      Często jest tak, że masz drogę 2 pasy w jedną i 2 pasy w drugą stronę. Gdy jest korek to droga zmienia się w 3 pasy w jedną i jeden pas dla ruchu przeciwnego, ludzie na legalu jeżdżą pod prąd, czasem nawet policja macha lizakiem żeby zjechać na ten trzeci pas xD
      Zdarza mi się jeździć pod prąd na rondach czy przyjeżdżać na czerwonych światłach gdy jest pusta droga, wyprzedzanie w terenie zabudowanym, nawet w mieście jest dozwolone, podobnie jak jazda poboczem i pasami awaryjnymi, tutaj można robić rzeczy za które w Polsce straciłbym prawko.

      Indonezyjczycy nie mogą uwierzyć, że w Europie ludzie zatrzymują się o północy na czerwonym świetle żeby nie dostać mandatu, że w Europie ludzie wloką się przez pół miasta za autobusem, bo jest zakaz wyprzedzania, albo żeby przewieźć stół musisz mieć samochód, bo za przywiązanie stołu do motoru straciłby dowód rejestracyjny, dla Azjatów to nie do pomyślenia.

      Jak to przyjechałem to Azjatycki ruch drogowy wydawał mi się zupełnie chaotyczny, teraz wiem, że w tym chaosie jest cała masa nieoficjalnych zasad i dużo wolności.
      pokaż całość

      +: fuji
    •  

      @wyindywidualizowanyentuzjasta Ruch drogowy w Azji >> Ruch drogowy w Europie

      Podoba mi się to, że jeżdżą wolniej i płynniej. Nie ma jak w PL, że za3,14erdalam główną to mam bezwzględne pierwszeństwo a jak mi zajedziesz to przyspieszę i walnę żeby dać Ci nauczkę. Tutaj sie ruch na skrzyżowaniu płynnie przeplata. Jak zmieniają pasy to nie skokowo w 0.00034 sekundy tylko powoli i płynnie zeby skuterom dać czas na reakcję, tak samo skręt w lewo czy w prawo.

      Wszystkim mówię, że na skuterze w tym calym chaosie i tak czuje sie tutaj 100 razy bezpieczniej niż na motocyklu w Polsce. Widziałem trochę stłuczek ale nigdy takiego armagedonu jaki zrobi passat wyprzedzający na trzeciego i walący czołówkę przy 150km/h...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Lasy w Japonii.
    Większość kojarzy Japonię z wysoki drapaczami chmur i betonowymi miastami, podczas gdy większość kraju pokrywają lasy! Lasy w Japonii stanowią aż 67% powierzchni kraju, dla porównania- w Polsce tylko 29%.
    Tym bardziej to ciekawe, że gęstość zaludnienia w Japonii to aż 336 osób/km2 czyli 2,7 raza więcej niż Polska.
    Poniżej las na wyspie Hokkaido zimą.

    Więcej np tu: https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_forest_area

    #japonia #las #ciekawostki #przyroda #polska #natura #azja #lesnictwo #swiat
    pokaż całość

    źródło: wpnature.com

  •  

    #indonezja #azja #jedzenie #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Big meal po Indonezyjsku, za wszystkie dania na tym stole dałem ~24 zł

    ✓ “gurame asem manis” - ryba gurami z warzywami w sosie słodko-kwaśnym
    ✓ “ayam goreng mentega” - kurczak duszony na maśle
    ✓ “kankung” - wodny szpinak smażony z czosnkiem
    ✓ “cap cay” – zestaw warzyw gotowanych na parze
    ✓ 2x ryż
    ✓ 2x kakao lub sok (do wyboru)
    ✓ “es kacang merah” czyli lody na bazie czerwonej fasoli
    ✓ “es teler” czyli deser lodowy z owocami I wodą z kokosa
    W menu było to opisane jako zastaw na romantyczną kolację dla dwóch osób ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

  •  

    Dobry wieczór nocna( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Zawsze marzyła mi się Azja.Od dawna planowałem by polecieć w tamte strony aczkolwiek nigdy nie potrafiłem podjąć 100% decyzji.Dopiero w tym roku zakupiłem bilety na trasie Ateny-Singapur i w 100% zdecydowałem się na wyjazd. Dokładnie za 2 miesiące ruszam w roczną podróż po Azji.Kraje które odwiedzę to:

    -Singapur
    -Tajlandia
    -Kambodża
    -Wietnam
    -Tajwan
    -Hongkong
    -Filipiny
    -Korea Południowa
    -Malezja
    -Indonezja
    -Australia (Perth)
    -Sri Lanka,Iran oraz Z.E.A

    Chciałbym zapytać czy są może jakieś Mirki bądz Mirabelki które odwiedziły któryś z powyższych krajów?

    Czy ktoś korzystał z Couchsurfing w tych rejonach? Czy działa tam sprawnie? (Słyszałem że nie ma większego problemu np:w Indonezji) Tak zdaję sobie sprawę że noclegi są za grosze ale od czasu do czasu chciałbym pomieszkać z lokalsamii ,uwielbiam poznawać nowych ludzi i kultury( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jakieś fajne miejscówki których nie znajdę w przewodnikach?

    Skybary z naprawdę zajebistym widokiem?

    Miejsca na których się zawiedliście i takie które zrobiły na was wrażenie?

    Najpopularniejsze Scamy na które muszę uważać?

    Jakieś porady,tricki sugestie?

    Byłbym bardzo bardzo wdzięczny za pomoc( ͡° ͜ʖ ͡°) Może pomożesz? #feuernaemigracji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Czytałem sporo blogów,rozmawiałem ze znajomymi którzy odwiedził tamte rejony dowiedziałem się dużo ciekawych rzeczy aczkolwiek każda wiedza jest przydatna.Żeby było łatwiej to dodam że podróż raczej niskobudżetowa (ale nie będę jechał na totalnej cebuladeals) gdzie czas mnie nie goni.Trasę będę ustalał na bieżąco wg cen biletów,pogody itp itd. Fotografuje hobbistycznie więc interesują mnie wszystkie fajne miejsca (te z pięknymi widokami,betonowe dżungle,dzielnice grafiti itp itd.)

    Za każde cenne rady odwdzięczę się pocztówkami( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #podroze #podrozujzwykopem #pytanie #oswiadczenie #chwalesie #azja

    I z góry przepraszam że taguje na nocnej( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #indonezja #azja #heheszki #sennajawie <mój tag o Indonezji

    Dobra nazwa producenta to podstawa by przyciągnąć klienta. Ciekawe czy planują export do Polski? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Wiecie co jest śmieszne?
    Jebani hipokryci.
    Azjata taki głupi hehe lata wszędzie z aparatem hehe i nagrywa wszystko hehe.
    A każdy biały jak tylko pojedzie do takiej np. Japonii to nagrywa wszystko, wszystko kurwa!
    Nagrywa jak wpierdala byle danie w restauracji - oczywiście z timelapsem i muzyczką w tle.
    Nagrywa każdy nawet najbardziej standardowy produkt w sklepie, bo hehe patrzcie jaki to jestem obeznany.
    Nawet kibel każdy pierdolony jutjuber musi nagrać bo przecież u mnie ludzie muszą zobaczyć, że ja też taki widziałem i wiem, że to kibel a nie wodopój.
    Nóż sam się w kieszeni otwiera i tyle.

    #przemyslenia #podroze #japonia #chiny #azja #wykop #zalesie
    pokaż całość

    •  

      @allthethings Kto niby? Sześćdziesięcioletni Polak nagrywa nibu wszystko jak jest na wycieczce, jak to robią azjaci? Chyba tylko półmózgi pragnące atencji od wrzucania swoich wypocin w internet.

    •  

      @Zawsze_Jest_Pora: ale jak zobaczysz europejsko wyglądającego turystę, gdziekolwiek by to nie było, dzierżącego wielką lustrzankę Canona albo Nikona to na 80% jest Polakiem. Większość innych turystów używa smartfonu albo małego kompakta, mało kto biega z wielkimi lustrzankami.

      Nie napisałem tego żeby komuś wytknąć palcem ale z własnego doświadczenia. Jak kupowałem aparat (kompakt kupiłem, nie lustrzanke) to na polskich forach albo opiniach sklepowych panuje atmosfera jak z Elektrody. Tragedia po prostu. Jak ktoś kupuje aparat fotograficzny w Polsce i poradzi się w polskim internecie lub sklepie to prawie na pewno kupi dużą lustrzanke.

      // nie mówię tu o profesjonalnym fotografowaniu
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Prawdopodobnie padłem ofiarą próby wymuszenia odszkodowania.

    Jest sobie szosa przez las. Długa, prosta droga, bez zakrętów, górek czy skrzyżowań na której spokojnie można wyciągnąć 100 km/h. Droga znajduje się na lekkim odludziu i poza godzinami szczytu, a szczególnie w weekendy jest praktycznie pusta.
    Jadący przede mną samochód zupełnie bez powodu zjechał do środka jezdni po czym gwałtownie zahamował, mimo, że był to w miarę nowy samochód miał niedziałające światła stopu. Ja też zacząłem hamować, jednak nie wyrobiłem się i przy prędkości ok. 20 km/h uderzyłem w tył tego samochodu, od razu wystawił głowę i pyta mnie “dlaczego tak szybko jeżdżę i jak się dogadujemy?”.
    Płacić jakiemuś pajacowi za zderzak nie zamierzam, bić się w środku lasu też nie, z policją mi nie podrodze (brak Indonezyjskiego prawka) to zacząłem mu uciekać. Gonił mnie przez 3 kilometry aż zjechałem na zamknięte osiedle domków jednorodzinnych pilnowane przez ochronę, mnie wpuścili jego nie.
    Jeśli to nie była próba wymuszenia to nie wiem jak to nazwać? Na szczęście jedyne straty z mojej strony to porysowany błotnik. Do teraz mi się łapy trzęsą.

    #coolstory #azja #indonezja #sennajawie
    pokaż całość

  •  

    Takie tam stoisko z gazetami w Japońskim odpowiedniki żabki. W większości sklepów czasopisma (czy tam bardziej książki) są zaklejone, tak że nie da sie tak zupełnie bezkarnie ich przeglądać.

    #ciekawostki #azja #japonia #chinskiebajki #manga

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #azjatyckaowca #chiny #usa #trump #geopolityka #azja

    Jedna ze zdecydowanie najważniejszych wizyt prezydenta USA Donalda Trumpa podczas jego kadencji – pierwsza podróż do Azji Południowo-Wschodniej, gdzie w ciągu dziesięciu dni (5-14.11) odwiedzi 5 krajów: Japonię, Koreę Południową, Chiny, Wietnam oraz Filipiny. Tekst troszeczkę spóźniony, jako że w tym momencie jesteśmy właśnie na półmetku wizyty (kończy się piąty dzień), tyle że akurat pierwsze cztery dni były dla mnie najmniej interesujące, jako że dotyczyły przede wszystkim umocnienia sojuszników w kwestii napięć z Koreą Północną. Teraz wkraczamy w o wiele ważniejsze dla mnie tematy – bardzo istotny dla USA temat wyrównania bilansu handlowego z Chinami oraz ważny dla całego regionu temat jakiego wsparcia od USA oczekiwać mogą mniejsze państwa azjatyckie w rywalizacji z Chinami. Pierwsze cztery dni były poświęcone w dużej mierze tematowi Korei, obecnie, jako że Trump jest już w Chinach, na pierwszy plan wychodzi bilans handlowy (a także próby wpłynięcia na Koreę za pomocą Chin, ostatnie cztery dni będą głównie poświęcone ostatniemu zagadnieniami, jako że odbędą się wtedy dwa najważniejsze wydarzenia: szczyt APEC w Wietnamie oraz szczyt Azji Wschodniej na Filipinach.

    Pierwszą rzeczą, bardzo mocno wyróżniającą się w okresie tuż przed i w trakcie wyprawy to to, że z amerykańskich słowników wyrzucono pojęcie „Asia-Pacific”, zamiast niego pojawia się określenie „Indo-Pacific”. Różnica może pozornie niewielka, ale tak naprawdę bardzo wiele mówiąca: w tym pierwszym przypadku na pierwszy plan wychodzą dwa kraje, leżące naprzeciwko siebie: Chiny i USA. Ten drugi przypadek z kolei obejmuje zasięgiem obszar obu oceanów, co automatycznie dołącza do grona potęg Indie, a skoro one już się tam znalazły, nie ma przeszkód by na liście pojawiła się również Japonia. Grono krajów obejmujących ten obszar zamyka Australia. W ten sposób zamiast postawienia naprzeciwko siebie dwóch krajów, mamy sytuację w której pięć krajów będzie pilnowało „wolnego i otwartego regionu Indo-Pacyfiku”, z czego cztery z nich są niezbyt przyjaźnie nastawione do ewentualnej ekspansji Chin i jakichkolwiek agresywnych posunięć. Określenie „Indo-Pacific” po raz pierwszy pojawiło się w życiu w okolicach rok 2010, po czym bardzo szybko zostało zaadaptowane przez ówczesną Sekretarz Stanu, Hillary Clinton. Obecna administracja podążyła tym tokiem i zaczęła go używać na arenie międzynarodowej, całkowicie zapominając o poprzednim. Oczywiście Chinom nie jest to w smak, czego przykłady widać chociażby po dalszym używaniu przez tamtejszych polityków określenia „Asia-Pacific”: https://pbs.twimg.com/media/DOEFfC-VQAERS_l.jpg.

    Co bardzo istotne, podczas tej wizyty Trumpa w Azji ma zostać w dokładniejszy sposób nakreślona strategia, jaką USA będą się posługiwały w stosunku do partnerów z Azji Południowo-Wschodniej. Do tej pory region ten był marginalizowany w polityce zagranicznej mocarstwa na rzecz Europy i Bliskiego Wschodu. Sygnał do zmian dał Barack Obama ze swoim „piwotem na Azję”, jednakże w dużej mierze był to tylko sygnał, nie poszły za tym czyny. Dotychczasowa polityka obecnego prezydenta USA można powiedzieć że tylko pogorszyła sytuację – wycofanie się z TPP czy mówienie „America First”, a co za tym idzie, wycofywanie się z angażowania się w światową politykę nie sprzyjało nabrania zaufania. Jeszcze bardziej pogorszyć zaufanie do USA mógł planowany wylot prezydenta Trumpa przed szczytem Azji Wschodniej, co symbolicznie oznaczałoby oddanie przywództwa w regionie Chinom – na szczęście administracja zreflektowała się i Trump na szczycie się pojawi. Zobaczymy jakie szczegóły dotyczące sojuszników zostaną ujawnione i czy doczekamy się wreszcie spójnej strategii USA dotyczącej regionu.

    Sam wybór krajów do których Trump się uda jest bardzo wiele mówiący – o ile Japonia, Korea Pd i Chiny nie są żadnym zaskoczeniem i można było je stawiać w ciemno, o tyle Wietnam jeszcze do niedawna nie był zbyt ciepło nastawiony do USA, nastawienie zmieniła rywalizacja o Morze Południowochińskie, gdzie Wietnam staje się najważniejszym elementem opierającym się ekspansji Chin na Morzu, Filipiny zaś od czasów objęcia władzy przez Rodrigo Duterte zdecydowanie przestawiły swoje zainteresowanie z USA na Chiny, które stają się ich najważniejszym partnerem, nawet pomimo sporów terytorialnych. Zobaczymy czy spotkanie dwóch badboyów coś w tej materii zmieni.

    Co do bilansu handlowego, to trudno oczekiwać radykalnych zmian. Jeszcze podczas wizyty przywódcy Chin Xi Jinpinga w USA w kwietniu tego roku ogłoszony został plan 100-dniowy, w wyniku którego bilans miał zostać znacznie zrównoważony – rezultaty były delikatnie mówiąc przeciętne. Teraz mówi się o tym, że w tym tygodniu mają zostać ogłoszone umowy o wartości nawet 250 mld USD, szczegółów jednak na razie brak. Z tego co czytałem jednak, nawet jeśli takie umowy udałoby się podpisać, najprawdopodobniej w dalszym ciągu w większości nie byłaby to przepustka do szerszego otwarcia dostępu do chińskiej gospodarki, na czym Amerykanom najbardziej zależy. Jednym z większych punktów miałaby być umowa dotycząca sprzedaży Chinom skroplonego gazu. Zobaczymy na szczegóły poszczególnych transakcji.

    Co można do tej pory powiedzieć o tej wizycie? Przede wszystkim świetnie że wreszcie nastąpiła, bo była to najwyższa pora. Z tego co obserwowałem, pierwsze dni wskazywały na to, że Trump odrobinę się ogarnął i zgarniał całkiem dużo pozytywnych opinii dotyczących stanowiska w sprawie Korei, zachęcającego do bezpośrednich negocjacji (co, nie oszukujmy się, jest jedyną drogą zażegnania konfliktu – albo to, albo USA muszą zaakceptować posiadanie przez Koreę broni nuklearnej. Jakkolwiek to zabrzmi, cieszy że skończył już obrażać Kim Dzong Una i chce wziąć się realnie do pracy. Poza tym przemówienie w koreańskim parlamencie także stało na niezłym poziomie – co prawda w dużej mierze, podobnie jak w Polsce, mówił głównie o wiedzy dotyczącej poszczególnych faktów historycznych i zaangażowania USA, niemniej takiego pokazu Korea najwyraźniej potrzebowała. Nie obyło się bez wpadek, ale to nieodłączna cecha prezydenta Trumpa – takich jak mówienie, że „naród wojowników” powinien był zestrzelić rakietę przelatującą nad Japonią, gdyby kupił potrzebną im broń od USA czy nieznajomość japońskiej konstytucji. Sam Trump, pomimo natłoku zadań i sporego jet laga prezentuje się w porządku, chociaż to wszystko jest odczuwalne podczas jego przemówień.

    Z ciekawostek: pomimo że w Chinach nie można Twitter objęty jest cenzurą, Trump twittuje bez problemu
    Drugą ciekawostką jest fakt, którego ja osobiście bardzo zazdroszczę: w środę prezydent Trump chciał polecieć do strefy zdemilitaryzowanej przy granicy z Koreą Północną, wsiadł więc do śmigłowca i udał się w stronę granicy. 5 minut przed planowanym lądowaniem wskutek gęstej mgły śmigłowiec po prostu zawrócił z Trumpem na pokładzie – oczywiście bez żadnych awantur. Zupełne przeciwieństwo polskiego tupolewizmu. Podziwiam.

    Kontynuacja tematu wkrótce.

    ______

    Na koniec mała prywata - jeśli ktoś jest z Warszawy i byłby zainteresowany, to dziś o godzinie 19 na SGH odbędzie się spotkanie mojego koła naukowego poświęcone tematowi ostatniego kongresu w Chinach, polecam: https://www.facebook.com/events/1304447102995038/
    pokaż całość

    •  

      @niggerinthebox: Poza tym piszę dla Centrum Studiów Polska-Azja, ale tam bardziej rzeczowo, tu pozwoliłem sobie na dosyć duży luz, chociażby nie obejmując całości wyjazdu tylko tę część która mnie bardziej interesuje czy mniej potoczne słownictwo ;) Może kiedyś zrobię coś swojego na facebooku, ale do tego raczej daleka droga, przede wszystkim muszę się duuużo jeszcze nauczyć i regularniej pisać. Tutaj jest całkiem wygodne miejsce do bardziej swobodnego przelania myśli ;) pokaż całość

    •  

      @sage_Slav: z własnych obserwacji przekazów medialnych, od dziennikarzy, od specjalistów w temacie. Sorry, ale nie da się zaprzeczyć temu, że Trump nie potrafi prowadzić polityki zagranicznej - pomijam fakt, że w rok od wygrania wyborów w sumie nikt nie wie jak ona dokładnie ma wyglądać. Pisanie na Twitterze o "rocket manie" no nie jest poważnym traktowaniem kogokolwiek, a zwłaszcza osoby, która już ma w ręku broń jądrową. Podczas tej wizyty z tego co obserwowałem, Trump nikogo nie obraził, nie wygadywał aż takiej ilości rzeczy trudnych do zaakceptowania z punktu widzenia dyplomacji jak wcześniej - pod tym względem mówię że się ogarnął.
      Właśnie problem z Trumpem polega na tym, że on czasem nie poprzedza swoich słów analizami. Przykład z Rexa Tillersona:

      Tillerson let out a short sigh. “Look, on the president’s tweets,” he said, “I take what the president tweets out as his form of communicating, and I build it into my strategies and my tactics. How can I use that? How do I want to use that? And in a dynamic situation, like we deal with here all the time — and you can go walk around the world, they’re all dynamic — things happen. You wake up the next morning, something’s happened. I wake up the next morning, the president’s got a tweet out there. So I think about, O.K., that’s a new condition. How do I want to use that?” Tillerson continued: “Our strategies and the tactics we’re using to advance the policies have to be resilient enough to accommodate unknowns, O.K.? So if you want to put that in an unknown category, you can. It certainly kind of comes out that even I would say, ‘I wasn’t expecting that.’ But it doesn’t mean our strategies are not resilient enough to accommodate it.”.
      Źródło: https://www.nytimes.com/2017/10/17/magazine/rex-tillerson-and-the-unraveling-of-the-state-department.html

      To twitty Trumpa są wpasowywane w strategię przez urzędników, a nie że polegają one na wcześniejszej strategii. Zresztą czy przypadkiem sam Trump nie mówił, że nie lubi ekspertów, że długie analizy go nudzą, że woli polegać na instynkcie?

      “I’m speaking with myself, number one, because I have a very good brain and I’ve said a lot of things."; “But my primary consultant is myself and I have a good instinct for this stuff.".
      Źródło: https://www.politico.com/blogs/2016-gop-primary-live-updates-and-results/2016/03/trump-foreign-policy-adviser-220853

      Jakie Twoim zdaniem są inne rozwiązania jak tylko zaakceptowanie sytuacji w której Korea Pn ma broń nuklearną, zaś w wyniku działań dyplomatycznych napięcie powoli spada? Ktokolwiek wierzy że Kim z własnej woli może się pozbyć broni za gwarancje amerykańskie, po czym US go zostawi w spokoju? Bo na pewno nie Hussein czy Kaddafi. Jedyna droga ucieczki dla Korei to ucieczka w przód i Kim doskonale sobie z tego zdaje sprawę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Powroty z pracy.

    Zapraszam do śledzenia autorskiego tagu z centrum Dalekiego Wschodu - Tajwanu #bambusowylas

    #tajwan #azja #dalekiwschod #motoryzacja #ciekawostki #zdjeciednia #zdjecia #fotografia #swiat pokaż całość

    źródło: IMG_4390.JPG

  •  

    Miraski, właśnie kupiliśmy z niebieskim bilety do Tajlandii, na święta i sylwestra pełnych dobrego żarcia, rozpusty, niebiańskich plaż i słońca. Z dala od rodziny ;>
    Jakieś rady? Pierwszy raz będziemy w Azji :3
    #tajlandia #podrozujzwykopem #azja

  •  

    #azjatyckaowca #filipiny #isis #azja #geopolityka

    Dziś trochę inaczej, bo tłumaczenie tekstu z filipińskiej prasy, dotyczącego szczegółów walki w Marawi na Filipinach, które pokazuje w jak trudnych warunkach była prowadzona walka z Państwem Islamskim.

    Mała prywata: razem z moim kołem studenckim organizujemy wydarzenie poświęcone kongresowi w Chinach, jeśli ktoś będzie miał czas w ten czwartek o 19:00 w Warszawie to zachęcam :) https://www.facebook.com/events/1304447102995038/

    ____

    http://www.polska-azja.pl/filipiny-wewnatrz-tuneli-betonowej-dzungli-marawi/

    Artykuł jest tłumaczeniem reportażu jednego z filipińskich dziennikarzy, Raffy'ego Tima, który miał możliwość odwiedzenia obszarów walk w Marawi, opisującego taktykę walk terrorystów w mieście.

    Źródło i więcej zdjęć: http://www.gmanetwork.com/news/news/specialreports/631937/inside-enemy-tunnels-and-the-concrete-jungle-of-marawi/story/

    To był mój trzeci raz wewnątrz strefy walk. Ale zgodnie ze słowami członków Trzeciego Batalionu Scout Ranger którym towarzyszyłem, to będzie pierwszy raz, kiedy dziennikarz będzie miał okazję zobaczenia systemu tuneli, których wrogowie używali do zabawy w kotka i myszkę podczas odbijania miasta Marawi. Dla dziennikarzy, którzy zajmowali się bitwą o Marawi, centralna strefa walk była w dużej większości zagadką. Opowieści mówiące o tym, w jaki sposób terroryści używali rozległych sieci tuneli oraz umocnionych pozycji snajperskich, by utrzymać Marawi przez niemalże pięć miesięcy, nigdy tak naprawdę nie zostały niezależnie zweryfikowane. Aż do teraz.

    Scout Rangers zaprowadzili mnie do dwupiętrowego budynku, gdzie przez kilka tygodni snajperzy wstrzymywali postępy wojsk wewnątrz miasta. Powiedzieli, że nie mogli nawet przejść przez ulicę ze względu na pochodzący z tego budynku ostrzał z granatników M203 oraz broni snajperskiej.

    Raz spróbował jeden z żołnierzy. Dostał w ramię, kula wyszła przez jego twarz, druzgocąc mu szczękę. Żołnierze, mając znaczną przewagę siły ognia, wystrzeliwali w kierunku budynku pociski z czego tylko mogli, dopóki snajperski ogień nie ucichł. Ale gdy tylko weszli do tego budynku, snajper ponownie się odezwał. To wtedy prowadzący oddział zauważył małą dziurkę w najdalej oddalonej ścianie pokoju dziennego, wypluwającą ogniki pocisków w jego kierunku. Pomimo ostrzału odpowiedział ogniem, czym zmusił przeciwnika do przerwania strzelaniny. Równocześnie do budynku weszli kolejni żołnierze, którzy także zaczęli ostrzeliwać małą dziurkę w ścianie. I nastała cisza.

    Żołnierze uważnie szli do przodu, mając nadzieję, że przeciwnik po drugiej stronie ściany został albo zabity, albo chociaż poważnie raniony. Ale zgodnie z tym, jak byli uczeni podczas szkolenia - zagrożenie nie zostało zażegnane dopóki nie otworzysz drzwi i nie zobaczysz ciała swojego przeciwnika. Zanim dotarli do małych drzwi, prowadzących do gniazdka snajpera, będącym komórką pod schodami, musieli oczyścić jeszcze jeden pokój. Dopiero wtedy delikatnie uchylając małe drzwi jeden z żołnierzy wrzucił granat do środka. Chwilę po wybuchu znaleźli się w środku. Ale snajpera wewnątrz już nie było.

    Mając w pamięci relację żołnierzy, wszedłem do domu przez dziurę w ścianie. Możliwe, że snajper tu operujący był bojownikiem pochodzącym zza granicy, zgodnie z ich słowami. Ci tak zwani dżihadyści byli rozmieszczeni na strategicznych pozycjach, ich gniazda snajperskie znajdowały się zwykle blisko dróg ucieczki pozwalających im na zmianę pozycji bez ujawniania swojej obecności na powierzchni w terenie. Zagraniczni bojownicy, jak mówili żołnierze, byli bardzo wysoko cenieni przez grupę terrorystyczną.

    Kiedy wszedłem do pomieszczenia będącego gniazdem snajperskim, poczułem delikatny zapach prochu strzelniczego zmieszanego z wilgocią gleby. Półtora metra od wspomnianej wcześniej dziurki w ścianie znajdowało się wydrążone w betonowej posadzce wejście do tunelu. Ziemia wykopana podczas jego utworzenia była zapakowana w worki i służyła jako osłony. Tunel był płytki, jedynie półtora metra głębokości. Na dnie rozdzielał się na dwie odnogi. Żołnierz oznajmił, że jedna z nich prowadziła do domu znajdującego się wzdłuż tej ulicy, druga zaś do wyjścia znajdującego się z tyłu budynku. Zaprowadzili mnie tam. Wejście było wystarczająco duże bym mógł kucnąć. Po 2,5 metrach tunel rozdzielał się na dwie części: jedna prowadziła do budynku, druga zaś prowadziła do pobliskiej ulicy, gdzie znajdowała się relatywnie nowa nitka kanalizacji. Nie ośmieliłem się pójść dalej. Tunel nie został jeszcze ostatecznie oczyszczony.

    Wyobrażając sobie ostatnie chwile zanim budynek został zajęty przez wojsko, snajper mógł użyć tunelu albo do przeniesienia się do pobliskiego domu, albo też do kanalizacji. Cała operacja zajęcia domu zajęła dwa dni i całą kompanię żołnierzy specjalnych. Ich wrogowie – nie mniej niż pięciu, ale też nie więcej niż dziesięciu – wszyscy uciekli. Kiedy wyszliśmy z terenu, żołnierze zaprowadzili mnie do pobliskiego domu, który został doszczętnie spalony, za wyjątkiem tylko betonowych ścian. Powiedzieli mi, że tuż przed tym, jak opanowali budynek snajpera, wybuchł pożar rozprzestrzeniający się na pobliskie budynki – taktyka terrorystów, która zdaniem żołnierzy wykorzystywana była do osłony ich ucieczki i uniemożliwiania wojskom rządowym używania pozycji snajperów jako pozycji obronnych. Wreszcie wydostaliśmy się na ulicę, gdzie żołnierze wskazywali na otwór w linii kanalizacji. Musieliśmy to zrobić, powiedzieli, jako że była to szansa na zatrzymanie uciekających terrorystów. Ale wrogowie wymknęli się. Był to jako klasyczny przykład w jaki sposób udawało im się umykać i utrzymać miasto przez ponad cztery miesiące.

    Wsiedliśmy na wojskową ciężarówkę i przejechaliśmy do innej części Marawi. Krążąc wokół zawalonych budynków i doszczętnie spalonych domów zaczynało się robić jasne jak trudna była bitwa mająca na celu odzyskanie miasta. Ciężarówka zatrzymała się niedaleko komisariatu policji w Marawi. Było to jedno z pierwszych miejsc, które zostało zaatakowane przez terrorystów na samym początku w końcówce maja. Tuż obok znajdował się przewrócony minaret znajdujący się przy czymś, co jeszcze niedawno było meczetem. Cała struktura zawaliła się i wszystkie budynki dookoła obróciły się w gruzy. Żołnierze mówili, że meczet zawalił się z względu na naruszenie ścian poprzez wielokrotne odpalanie granatników przez terrorystów znajdujących się wewnątrz budynku. Jak powiedzieli, terroryści, atakując znajdujące się na zewnątrz czołgi, strzelali swoimi RPG z wnętrza meczetu poprzez otwory snajperskie. Niektóre przeszły, ale inne eksplodowały wewnątrz ścian meczetu. Żołnierze przyznali również, że kolejną przyczyną jego zawalenia się mogła być bomba zrzucona z samolotu FA-50, która uderzyła bezpośrednio w sąsiadujący z nim budynek.

    To była scena z prawdopodobnie jednej z najbardziej intensywnych bitew podczas całego pięciomiesięcznego oblężenia miasta. Nie służąc w tym sektorze miasta, Trzeci Batalion Scout Rangers otrzymał rozkaz zaatakowania meczetu by pomóc 51 Batalionowi Piechoty. Jednostka ta otrzymała bardzo poważne rany kiedy próbowała go oczyścić, jako że ponad 40 jej żołnierzy zostało ranionych w ciągu tylko jednego dnia. Kiedy oddział Scout Rangers przybył, ranni żołnierze jeden po drugim zostali ewakuowani - za wyjątkiem jednego z nich. Żołnierz leżał bez ruchu na otwartej przestrzeni, jakakolwiek próba jego uratowania była niweczona przez ostrzał z wnętrza meczetu. Nawet pomimo stwierdzenia zgonu żołnierza, oddział Scout Rangers nie chciał zostawić ciała. Powstał plan.

    Droga do meczetu zostanie wydarta poprzez budowę muru z worków z piaskiem i beczek po oleju wypełnionych ziemią. Osłaniani przez ogień z czołgu oraz swoich snajperów, żołnierze dotoczyli beczki na otwartą przestrzeń, postawili je w pionie, po czym umieścili worki z piaskiem na górę. Pomimo ciągłego ostrzału przez snajperów oraz z broni automatycznej, żołnierze kontynuowali działanie – mur stawał się coraz dłuższy i wyższy. Po niemal trzech dniach, znaleźli się już na tyle blisko meczetu, że mogli do niego bezpiecznie wkroczyć. Terroryści, stojąc twarzą w twarz z elitarnymi wojskami których nie zdołali zatrzymać, wycofali się do piwnicy. Kiedy żołnierze w końcu unieśli ciało swojego kolegi, ze strony terrorystów nie padł ani jeden strzał, jako oznaka respektu wobec wysiłku wroga mającego na celu odzyskanie go z powrotem. Bo jako żołnierze, nie powinni byli nikogo pozostawić za sobą. Kiedy dym się przerzedził, snajper z jednostki osłaniający swoim ogniem całą operację ratunkową leżał martwy. Pocisk trafił go w klatkę piersiową.

    Kiedy wkraczałem do meczetu, ściany już nie było. Żołnierze musieli ustawić czołg tuż przy meczecie by wspomógł operację oczyszczania budynku. Przeszliśmy przez sterty gruzu i weszliśmy do niewielkiego pomieszczenia w zawalonym budynku, gdzie przywitały nas rozkładające się zwłoki kota. Meczet został zniszczony, ale pierwsze piętro było dużej części nienaruszone. Później zaprowadzili mnie do piwnicy. Panowały tam egipskie ciemności, rozświetlane jedynie poprzez nasze latarki, które pokazywały nam drogę podczas lawirowania między kawałkami betonu, osobistymi przedmiotami i meblami, porozrzucanymi po całym podziemiu. Dowódca kompanii z którym tam byłem powiedział, że to miejsce było usiane improwizowanymi ładunkami wybuchowymi kiedy weszli tam po raz pierwszy, jednakże terroryści nie zdołali ich zdetonować kiedy uciekali. Wewnątrz, jeden z żołnierzy wskazywał na kolejne tunele, jeden z nich wciąż z matą do spania w jego wnętrzu. Tunel został wykopany tuż przy ścianie łączącej się z innymi budynkami. Oczyszczenie całego bloku budynków z terrorystów zajęło im kolejne dwa tygodnie. Jako że Scout Rangers trenowali głównie w dżungli, naukę oczyszczania budynków nabywali bezpośrednio w praktyce.

    Spod ziemi wyłoniliśmy się około 50 metrów od miejsca w którym weszliśmy do tunelu. Tuż przed nami znajdowały się ruiny Padianu, niegdyś rozległego starego rynku. Żołnierze powiedzieli, że to była jedna z kluczowych przyczyn dlaczego terroryści zdołali przeżyć tu przez pięć miesięcy. Rynek był wypełniony setkami stoisk sprzedających wszystko – od podstawowych towarów po artykuły spożywcze a nawet leki. A jako że w niedługim czasie miał się rozpocząć Ramadan, większość stoisk z jedzeniem otrzymała już swoje dostawy produktów na sprzedaż. Terroryści mieli pod ręką wszystko czego tylko potrzebowali.

    Kiedy kontynuowaliśmy podróż do miejsca gdzie zostali zabici przywódcy terrorystów, Hapilon oraz Omar Maute, usłyszałem kilka eksplozji oraz wymian ognia. To tylko część trwającej operacji oczyszczania miasta, powiedzieli żołnierze. Na obrzeżach miasta, gdzie terroryści znajdowali się u kresu odbijania miasta, zatrzymaliśmy się. Przez radio został nadany komunikat by wszyscy w tym rejonie się ukryli. Nastąpi duża eksplozja. W budynku, gdzie znaleźliśmy osłonę, dwie duże dziury w betonowej podłodze wskazywały na próbę wykopania tunelu przez terrorystów, jednakże miały one zaledwie niecały metr. Do ostatniej minuty próbowali oni używać swojej taktyki.

    Po jednej stronie pokoju leżały nieużyte trzy skrzynki koktajlów Mołotowa, zrobione z butelek po napojach gazowanych. Żołnierze powiedzieli, że takie butelki jak te, wypełnione benzyną, były używane przez terrorystów na szeroką skalę w płonących budynkach, albo takich domach, z których musieli uciekać. W niektórych przypadkach terroryści używali takich metod to podpalania domów w których znajdowali się żołnierze. Dwóch żołnierzy, którzy oczekiwali na pomoc, zginęło właśnie w taki sposób.

    Dziesięć minut później, usłyszałem przytłumioną, ale ogłuszającą eksplozję. Wtedy wreszcie dostaliśmy sygnał umożliwiający nam kontynuowanie jazdy.

    Na drodze, w miejscu gdzie dwójka najważniejszych terrorystów została zastrzelona, dwa czołgi wciąż pozostawały na straży. Teren nie został jeszcze dokładnie oczyszczony. Dwójka żołnierzy, która uprzątała z drogi ciała terrorystów, początkowo nie zdawała sobie sprawy że mężczyźni leżący z twarzą w ziemi byli tak ważnymi obiektami. Dopiero kiedy obrócono ciała rozpoznali Hapilona. Scout Rangers byli z tą twarzą doskonale zaznajomieni – w końcu przez długi czas polowali na lidera grupy Abu Sayyaf w dżunglach na wyspach Sulu i Basilian. I ostatecznie wojska rządowe dopadły swoje cele z dala od dżungli, będących terytorium Hapilona – w betonowej dżungli Marawi.

    Kiedy opuszczaliśmy obszar, jeden z żołnierzy skomentował, że to takie proste mówić, że w operacji odbicia Marawi zginęła zbyt duża liczba sił rządowych, dokładnie 165 żołnierzy. Ludzie mówią, że zajęło to wojsku zbyt dużo czasu, a zniszczenia były zbyt duże. Ale ich tu nie było, powiedział. Byliśmy tu my. I wygraliśmy.

    Później dowiedziałem się, że kiedy byłem w mieście, przynajmniej jeden budynek wciąż był zajęty przez 5-8 terrorystów. Ponad tydzień po zabiciu Hapilona i Omara Maute oraz dni po zadeklarowaniu przez wojsko zakończenia operacji, walki wciąż nie ustały. Źródło mówi, że przez cztery dni żołnierze próbowali pozbyć się terrorystów ukrywających się w piwnicy jednego z budynków w rejonie, gdzie sam się znajdowałem. Najpierw za pomocą gazu łzawiącego, później granatami a nawet IEDami, w końcu palącymi się oponami. Wciąż jednak gdy żołnierze próbowali wejść do budynku, witani byli seriami z broni automatycznych. Zostało zaproponowane rozwiązanie – zburzyć cały budynek. Źródło nie powiedziało, czy zostało to wykonane. Armia zaprzeczyła, że taki pomysł został przeprowadzony. Eksplozje w części miasta jeszcze niedawno pogrążonej w walce były kontrolowanymi detonacjami niewybuchów oraz IEDów, stwierdzono. Wtedy przypomniałem sobie o ogłuszającej eksplozji kiedy byłem w mieście. Bitwa może się skończyła, ale tajemnice całego obszaru walk wciąż pozostają.
    pokaż całość

  •  

    Owoce i soki na stoisku w Singapurskiej dzielnicy Geylang. Cena 2-4 zł za owoc, 5-9 za sok.

    Takich stoisk jest bardzo dużo, chociaż nie we wszystkich można kupić sok. Mimo, że owoce na kawałki wychodzą sporo drożej niż jakby kupić w supermarkecie, ale dużo wygodniej kupić np. ćwiartkę ananasa już obraną i gotową do jedzenie niż bawić się w kupno całego ananasa, odbieranie krojenie itd.
    Soki są zwykle robione na świeżo. Cena z cennika to wersja z lodem. Za mniejszą ilość albo brak lodu trzeba dopłacić 50-70 centów.

    Polecam sok ananasowo papajowy.

    #ciekawostki #azja #singapur #owoce #jedzenie #jemprzeciez
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  
    Soju via iOS

    +11

    Patrzcie co złapałem, Mireczki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Mam swoją Turkish Ambassy.

    #heheszki #dziwnewykopowezabawy #turcja #kakroucz #karaluchy #tajwan #azja #bambusowylas

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wąwóz Skaczącego Tygrysa - kanion na rzece Jangcy. Znajduje się w prowincji Junnan, pomiędzy miastami Lijiang i Shangri-la. Wzdłuż wąwozu prowadzi malownicza trasa, w sam raz na dwudniową wyprawę. W komentarzu wrzucę jeszcze ze dwie fotki.

    #ciekawostki #azja #chiny #podroze #podrozujzwykopem #gory pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #azja #japonia #wojna #natura #sztuka #przyroda Prawie 400-letnie Drzewo Bonsai, które przetrwało Wybuch Hiroszimy.

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @Fix: Poznajcie historię prawie 400-letniego drzewka bonsai, które stało się symbolem przyjaźni między dwoma skonfliktowanymi dawniej narodami.

      Dla historii tego drzewka bonsai ważne są cztery daty: 1625, 1945, 1976 oraz 2001.

      To właśnie w 1625 roku zostało posadzone w Japonii. Obecnie jednak znajduje się w Narodowym Arboretum Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie. Jak tam się znalazło?

      Mistrz bonsai Masaru Yamaki wybrał jeden ze swoich najcenniejszych okazów i przekazał go Stanom Zjednoczonym w 1976 roku. Drzewko stało się częścią daru Japończyków dla Amerykanów z okazji obchodów 200-lecia wybuchu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych - czytamy na stronie Narodowej Fundacji Bonsai.

      W marcu 2001 roku do arboretum przyjechało dwóch wnuków Masaru - Shigeru oraz Akira, którzy przedstawili jego pełną historię. Do tego czasu nikt z pracowników muzeum nie zdawał sobie sprawy, że drzewko przetrwało atak atomowy na Hiroszimę.

      Rodzina Yamaki znajdowała się niewiele ponad 3 km od miejsca, w którym 6 sierpnia 1945 roku zrzucono bombę atomową. W domu, w którym się ukryli, było również drzewko bonsai. Rodzina Yamaki zajmowała się drzewkiem przez pięć pokoleń, zanim zostało ono przekazane Stanom Zjednoczonym - podaje National Geographic.

      W wywiadzie dla stacji telewizyjnej VOA News jeden z pracowników arboretum przypomniał historię związaną z darczyńcą. Masaru Yamaki kilka lat po tym jak przekazał bonsai, przybył do Waszyngtonu. Stanął wtedy przed drzewkiem i zaczął płakać, kustosz zapytał wtedy przez tłumacza, czy wszystko jest w porządku. Yamaki odpowiedział wtedy:

      Tak, drzewko jest tutaj szczęśliwe.


      Muzeum podkreśla, że roślina jest darem, który symbolizuje przyjaźń między dwoma skonfliktowanymi niegdyś narodami.
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Rzeka Yulong, na wysokości miasteczka Yangshou, niedaleko Guilin, w prowincji Guangxi

    Widok zobrazowany na rewersie banknotu 20 juanów (renminbi)

    #ciekawostki #azja #chiny #podrozujzwykopem #podroze

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Góra Fudżi (Fuji-san) 3776 m.n.p.m, najwyższa góra Japonii

    Opowiem dzisiaj jak udało mi się na nią wejść.

    Był koniec września 2015 roku, podróżowałem wtedy po Japonii. Planując podróż nie sprawdziłem, że istnieje coś takiego jak oficjalny sezon, kiedy szlaki na Fudżi są otwarte. Okazało się, że do Japonii przyjadę już po zakończeniu sezonu (który wypadał wtedy jakoś w połowie września).
    Niemniej będąc już na miejscu poznałem gościa, co powiedział, że koniec sezonu nie jest wiekszym problemem i jak najbardziej można na górę się wybrać także i po. Oczywiście z ciut wiekszym przygotwaniem, bo wszystkie chatki i schroniska są zamknięte, i część znaków usunięta.

    Do miasteczka niedaleko góry - Kawaguchiko - dotarłem 29 września. Noc spędziłem w jednym z hosteli dedykowanym miłośnikom góry, wtedy już dość pustym. Miałem dużo szczęścia - okazało się, że do końca września jeżdżą jeszcze autobusy w takich porach, że będę miał 8h na zrobienie całej trasy. Mimo, że z map wychodziło, że potrzeba ponad 9h to obsługa hostelu powiedziała, że jak się sprężę to zdążę. Niby mogłem jakoś kombinować własny transport - wynająć auto albo zamówić taksówkę, ale, że podróżowałem sam to wyszło by mnie koszmarnie drogo.

    Następnego dnia rano okazało się, że szczęście mnie nie opuszcza. W przeciwieństwie do dnia wczesniej (i jak potem okazało do dnia później) kiedy było pochmurnie w padał przelotnych, tego dnia pogoda zapowiadała sie bardzo dobrze.
    Po śniadaniu skoczyłem szybko nad jezioro zrobić zdjęcie, to co na dole.
    Potem ruszyłem na pierwszy autobus (coś ok 9) i równo o 10 rano byłem na tzw. V stacji, zwanej Subaru (2305 m.n.p.m). Wśród paru innych osób z autobusu ruszyłem szlakiem Yoshida na szczyt.
    Jako, że kondycję mam przeciętną to naprawdę starałem się trzymać tempo i nie robić za dużo postojów. W pewnym momencie strasznie wymarzłem i musiałem szyko ubrać się we wszystko co miałem. Pierwszy raz byłem tak wysoko, wcześniej najwyżej chodziłem po Tatrach. Fudżi, jest trochę jak z powieści Tolkiena, samotną górą, przez co człowiek wystawiony jest caly czas na dość silny wiatr, który pod koniec września jest bardzo zimny - na szczycie było koło zera.
    Monitorowałem cały czas godzinę i trochę zaczynałem się martwić czy zdążę. Po jakiś 3.5 godzinach spotkałem kogoś schodzącego, który powiedział mi że już niedaleko do szczytu. Po w sumie ok. 4h dotarłem na szczyt, gdzie spotkałem poznanych wcześniej na szlaku 3 gości z Argentyny oraz Japończyka, który pokazywał, że to jego któreśset wejście w życiu (czy nawet ponad 1000, nie pamiętam) - był przewodnikiem.
    Miałem może z 10 minut żeby nacieszyć sie wodokiem, po czym ruszyłem na dół. Dokładnie po 7h20m od wyjścia byłem z powrotem na stacji V i spokojnie mogłem czekać na ostatni autobus (odjeżdżał o 18) oglądając zachód słońca.

    Muszę przyznać, ze wyprawa naprawdę udana. Mam nadzieję że będę miał okazję jeszcze tam wrócić.

    #ciekawostki #azja #japonia #gory #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    W Indonezji właśnie zaczął się sezon na mango, te owoce są wszędzie. Z 12 odmian dostępnych w sklepie wybrałem 5 - mango: hijau, harum manis, gedong, gedong gincu i indramayu. Najlepsze są te żółte: tak słodkie, że buzie wykręca. Wszystkie poniżej 3 zł za kilogram (。◕‿‿◕。)

    #azja #indonezja #owoce #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    •  

      @wyindywidualizowanyentuzjasta: hmm żółtej mówisz? Właśnie te zwykle są czerwonawe bardziej niż żółte. Ich jest mniej i są dużo droższe. Tanio można dostać takie jak na zdjęciu poniżej. Jest też wersja cała zielona tych ze zdjęcia. Właściwie innych nie widuję.

    •  

      @kotbehemoth: Zauważ że pierwsze mango które wkleiłeś jest male i okrągłe, te drugie stockowe jest duże i podłużne. To dwa inne gatunki. Mango podłużne ale zielone to jeszcze inny gatunek, a te dwu kolorowe to jeszcze inny. Twoje mango i te żółte z mojego zdjęcia to to samo. Rodzajów mango są dziesiątki tak jak rodzajów jabłek, w Indonezyjskich sklepach każda odmiana leży w oddzielnych skrzynkach i jest podpisana więc łatwo wybrać swoje ulubione, w Polsce mango są zazwyczaj pomieszane na jedej kupie, nawet opisy na etykietach nie zgadzają się z tym co jest w środku. pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Stary pomost i kutry rybackie na wyspie Olkhon na jeziorze Bajkał

    Niestety zdjęcie słabe bo miałem tylko telefon. Niemniej Bajkał i okolice moim zdaniem są przepiękne.

    #ciekawostki #azja #rosja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #sennajawie

    W wielu Azjatyckich krajach popularne są różne krewny, balsamy i żele do ciała które mają wybielić skórę.
    Kusi mnie, żeby zacząć smarować tym jedną rękę lub nogę, ciekawe czy po miesiącu będzie jaśniejsza od drugiej? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    #azjatyckaowca #azja #chiny #softpower #geopolityka

    Dziś będzie długo, ale mimo wszystko temat niezmiernie ciekawy, obejmujący bardzo wiele różnych tematów, które mogą dać nieco inne spojrzenie na chińskie działania na arenie międzynarodowej. Tekst pierwotnie był esejem na studia, ale w sumie jest on na tyle przystępny, że żal było nic z nim dalej nie zrobić ;) A inspiracją do niego były... chińskie pandy ;)

    Źródła do znalezienia tutaj:
    http://www.polska-azja.pl/m-gdanski-zmiana-postrzegania-wizerunku-panstwa-na-postawie-soft-power-chin/

    Chiński softpower

    Postrzeganie państwa przez inne podmioty to jedna z kwestii mających absolutnie kluczową rolę w ich działalności na arenie międzynarodowej. Przed długie lata była on jednakże ignorowana – największe znaczenie miała czysta siła militarna, która pozwalała osiągać wybrane cele. Zmianie ta sytuacja uległa dopiero niedawno, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Obecnie o wizerunek danego państwa dbają nie tylko przedstawiciele dyplomatyczni na danym obszarze, ale również rządy poprzez różne programy i media, a także zwykli obywatele. Ten okres przemian wykorzystały także Chiny, które równocześnie z przemianami wewnątrz kraju rozpoczęły intensywną kampanię poza granicami swojego państwa w taki sposób, by odmienić swój wizerunek. Jakimi metodami posługują się chińskie władze i jakie są skutki ich działań? Czy ostatnie lata intensywnej promocji i poniesione koszty zwróciły się w postaci większej sympatii do Chin? Na początku tego eseju przedstawię podstawy teoretyczne komunikacji międzynarodowej i soft power w szczególności, zwłaszcza z chińskiego punktu widzenia. Następnie przedstawię kilka dróg, jakimi posłużyły się chińskie władze w promocji swojego państwa i zmienieniu wizerunku Chin na zdecydowanie przyjaźniejszy społeczności międzynarodowej, zaś na końcu ocenię skutki tych działań na podstawie ocen i sympatii zmierzonych za pomocą sondaży, a także czy te zmiany mogły być pochodną nie tyle odmienienia wizerunku, co poprawy sytuacji w kraju, zmierzonej za pomocą międzynarodowych rankingów i wskaźników.
    Komunikację międzynarodową można podzielić na trzy części: najwyższy szczebel, czyli standardowa dyplomacja, najniższy szczebel, czyli działalność obywateli chińskich i prywatnych organizacji na równoległym poziomie, a także szczebel pośredni, dzięki któremu państwo może komunikować się z obywatelami innych krajów, czyli dyplomacja publiczna. O ile dwie pierwsze formy komunikacji było obecne niemalże od zawsze, a jedynie uległy intensyfikacji w wyniku zglobalizowanego świata, o tyle ta trzecia jest zupełnie nowym konceptem który ujrzał światło dzienne w roku 1965 dzięki pracy E. Gulliona. Z kolei w roku 1990 wszystkie te formy komunikacji scalił w formie środka do osiągnięcia jednego celu J. Nye – tym celem była soft power, która miała być przeciwieństwem hard power, będącej militarną lub ekonomiczna zdolnością do wpływania na innych graczy. W związku z tym samą soft power charakteryzuje się jako zdolność do wpływania na innych za pomocą takich środków jak atrakcyjność kultury, wartości czy polityki .
    W Chinach te teorie trafiły na podatny grunt, szczególnie wśród tamtejszego środowiska akademickiego, m.in. ze względu na bliskość chińskich idei harmonijnego świata, czy też pozwalało w łatwy sposób złagodzić zaniepokojenie świata Chinami. Zwracało ono uwagę na to, że po okresie zamknięcia kraju do połowy lat 70. ubiegłego wieku światowa opinia o Państwie Środka była bardzo niekorzystna, wiążąca się głównie z wojowniczą przeszłością i strachem zachodu przed komunizmem. Naukowcy wskazywali, że użycie publicznej dyplomacji mogłoby odmienić ten wizerunek. Pierwsze działania w tym celu wykonał Deng Xiaoping dokonując otwarcia i modernizacji kraju, które jednakże zostały zastopowane przez wydarzenia z placu Tian’anmen. Następna fala zainteresowania była związana ze stworzeniem terminu soft power przez J. Nye w latach 90. XX wieku, jednakże dopiero w latach 2003-2004 liderzy Komunistycznej Partii Chin zaczęli dostrzegać korzyści, jakie soft power może ze sobą nieść. Wtedy też w wyniku przedstawienia tejże koncepcji na sesji obrad Politbiura powstały dwa pierwsze artykuły, które zostały opublikowane przez chiński rząd. Bardzo głębokim orędownikiem działań związanych z soft-power byli przede wszystkim były sekretarz generalny Chińskiej Partii Komunistycznej, Hu Jintao, oraz obecny sekretarz Xi Jinping. Wejście do leksykonu Partii soft power zawdzięcza właśnie byłemu prezydentowi Hu Jintao, który w roku 2007 na 17 Kongresie KPC użył tego terminu w swoim oficjalnym wystąpieniu – co warte zauważenia, nastąpiło to we fragmencie poświęconym roli kultury w dążeniu do osiągnięcia socjalizmu z chińską twarzą. Obecny prezydent, Xi Jinping, zmienił akcenty i nałożył większy nacisk na pozycję państwa i relacje międzynarodowe, co będzie widoczne w przypadku niektórych jego pomysłów.
    Sam termin soft power w Chinach jest dosyć trudny do zdefiniowania – w języku mandaryńskim spotyka się cztery możliwe translacje tego wyrażenia: ruan shili (软实力), ruan quanli (软权力), ruan liliang (软力量), a także ruan guoli (软国力). Cząstka ruan tłumaczy się jako przymiotnik „miękki, słaby”, zaś li oznacza „siłę fizyczną, energię, wigor, moc”. Pozostała cząstka wraz z li pozwala scharakteryzować o jakiej sile jest mowa. Obecnie największą popularnością wśród naukowców i polityków cieszy się ta pierwsza wersja, czyli ruan shili, jednak sama mnogość możliwych translacji pokazuje, że termin nie jest rozumiany w ten sam sposób w Chinach, co w państwach kultury zachodniej. Przyjmuje się, że soft power jest nierozerwanie związany z siłą państwa i ma jej służyć. W związku z tym partyjni dygnitarze uważają tę ideę jako środek do przekazywania swojej propagandy zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Jednymi z najważniejszych urzędów zajmujących się tym zjawiskiem są państwowa State Council Information Office (SCIO) oraz partyjna Communist Party’s Office of External Publicity, działająca w utajnieniu. Celami tych organizacji są rozwijanie planów dla publicznej dyplomacji, monitorowanie zagranicznych mediów, prowadzenie wytycznych dla krajowych mediów i ich cenzurowanie, w tym także Internetu. Głównymi celami chińskiej dyplomacji publicznej są:


    - międzynarodowa akceptacja chińskiego modelu systemu politycznego i samej polityki Chin,
    - bycie widzianym jako stabilny, godny zaufania oraz odpowiedzialny partner gospodarczy, a obecnie także jako potężna gospodarka, o której nie można zapominać, ale jednocześnie nie należy się jej obawiać,
    - bycie widzianym jako godny zaufania i odpowiedzialny członek społeczności międzynarodowej, który jest w stanie dołożyć swoją cegiełkę do tworzenia pokoju na świecie,
    - rozpoznawalność i szacunek za wyjątkową kulturę, która czerpie jeszcze ze starożytności.
    Prościej te cele w wywiadzie wyjaśnił Zhou Hanmin, odpowiedzialny za organizację targów EXPO w Szanghaju w roku 2010: „Czym jest dyplomacja publiczna? To stosunkowo proste. Są dwa cele przyciągania obywateli innych krajów by zobaczyli naszą wystawę. Pierwszym jest to, żeby więcej osób mogło nas poznać. Drugim zaś sprawienie, żeby ludzie nas polubili.” Rzeczą, która w przypadku Chin zdecydowanie się wyróżnia, jest fakt nałożenia priorytetu na realizowanie polityki wewnętrznej, nawet w przypadku polityki zagranicznej – tak więc to chiński soft power ma na celu wzmocnienie pozycji wewnętrznej, a nie odwrotnie, jak to ma zazwyczaj wyglądać.
    W ciągu ostatnich lat można było zobaczyć kilka różnych dróg którymi władze chińskie starały się działać w sposób miękki. Były i są to m.in. Instytut Konfucjusza, Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w roku 2008, międzynarodowe media, zmiana symboli i sloganów kojarzących się z Chinami czy najnowsza inicjatywa chińskich władz, czyli „Jeden pas, jedna droga” (One Belt, One Road). Zgodnie z chińskim rozumieniem do soft power należy zaliczyć także m.in. działalność floty morskiej, która działa w pobliżu wybrzeży Somalii, jednakże w naszym zachodnim rozumieniu tej idei flota jest zaliczana do środków hard power.

    Wykorzystanie kultury i sportu
    Pierwszym przykładem próby oddziaływania na otoczenie zewnętrzne za pomocą miękkich środków było ustanowienie w 2004 roku Instytutu Konfucjusza, mającego pełnić podobną rolę co British Council, Instytut Goethego czy Maison Française dla odpowiednio Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Francji. Pierwszy taki instytut został utworzony w listopadzie 2004 roku w Seulu (pięć miesięcy wcześniej powstał pilotażowy ośrodek w Taszkencie w Uzbekistanie); przez następne 3 lata ich liczba wzrosła do 210 w 64 państwach. W chwili obecnej działa łącznie około 500 placówek na całym świecie . Celami ich założenia są m.in. zaspokojenie rosnącego popytu na naukę języka chińskiego, rozpowszechnianie wiedzy o języku i kulturze Chin, wzmacnianie edukacyjnej i kulturalnej wymiany między pozostałymi państwami a Chinami, oraz pogłębianie relacji z nimi. Instytuty pełnią także ważną rolę dla społeczności chińskich na danych terenach i obustronnie z tego korzystają (tj. zarówno obywatele, jak i Instytuty). Z danych dotyczących przystępowania do chińskich testów językowych widać, że liczba osób uczących się tego języka wzrasta w bardzo szybkim tempie: o ile w roku 2005 było to około 118 tys., o tyle już pięć lat później wzrosła do 750 tys. osób. Poza dbałością o kulturę chińską poza granicami swojego kraju, Instytuty pełnią także ważną z punktu widzenia polityki zagranicznej funkcję marginalizowania znaczenia Republiki Chińskiej czyli Tajwanu.
    Niemalże od samego początku pojawienia się Chin na arenie międzynarodowej, jeszcze za czasów panowania dynastii przed okresem Republiki Chińskiej, symbolem, który najczęściej kojarzono z Chinami był smok. Taki wizerunek przetrwał przez bardzo długi czas, bo aż do początku XXI wieku. Zmiana nastąpiła dopiero w okresie zafascynowania się dyplomacją publiczną, bo w roku 2006, kiedy to Wu Youfu, wiceprezydent Shanghai Public Relations Association, zasugerował zmianę tego symbolu na pandę, która miałaby lepiej obrazować łagodność i pokojowe nastawienie do Chin. Sugestia ta wzbudziła bardzo duże oburzenie w chińskich środowiskach, które bały się, że w dążeniu do westernizacji kraju i jego wizerunku, utraci on swój niepowtarzalny rodowód. Ostatecznie jednak zmiana ta została zaakceptowana, co widać po dziś dzień. Anglojęzyczne profile najważniejszych chińskich mediów (np. China Daily) są wręcz zalewane informacjami, zdjęciami, filmami i tym podobnymi komunikatami związanymi z tymi zwierzętami. Zdecydowanie pozytywnie należy ocenić spójność tego środka z planowanym komunikatem, mówiącym o pokojowym nastawieniu Państwa Środka.
    Jedną z coraz bardziej popularnych metod przemawiania do społeczności międzynarodowej jest wykorzystywanie sportu – szczególnie częste w ostatnich latach w przypadkach państw autokratycznych. Jednym z pierwszych takich państw, które wykorzystało tę drogę były Chiny, które podjęły się organizacji Igrzysk Olimpijskich 2008 w Pekinie. Skupiając się na możliwości nawiązania kontaktu z odbiorcami podczas IO, na pewno należy szczególną rolę zwrócić na ceremonię otwarcia, która pozwala przedstawić kulturę danego państwa, co w przypadku chińskiego soft power odgrywa bardzo dużą rolę. Dość powiedzieć, że ceremonię obejrzało na całym świecie około 35 mln osób, zaś całość igrzysk olimpijskich według badań obserwowało 4,7 mld osób, co stanowiło około 70% ludności na całym świecie. Przekaz, jaki Chiny pokazały, zarówno podczas samej ceremonii otwarcia igrzysk, jak i całości wydarzeń sportowych odbywających się na nowoczesnych arenach, mówił bardzo wyraźnie o państwie, które czerpiąc z bardzo pięknej i bogatej historii, patrzy w przyszłość w kierunku harmonijnego świata. Taki był cel tego przedsięwzięcia: ukazanie Chin, jej kultury i społeczności w bardzo pozytywnym świetle, co akcentowało atrakcyjność tego państwa. Od tego czasu Państwo Środka zaangażowało się także w wiele innych przedsięwzięć sportowych, wyróżnić można m.in. Igrzyska Azjatyckie, Uniwersjadę czy Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce podczas których Chiny także dawały bardzo podobny przekaz.

    Narzędzia propagandy
    Chińskie władze bardzo mocno wykorzystują znaczenie mediów dla propagowania swojego przekazu – zwłaszcza dzięki temu, że sprawują całkowitą kontrolę nad rynkiem medialnym w tym kraju, zaś cenzura nie pozwala na ujawnianie niepożądanych informacji. Wiadomości w kilku najważniejszych językach świata udostępnia chińska agencja prasowa Xinhua. Głównymi przekaźnikami państwowych informacji są: najważniejszy dziennik Chińskiej Republiki Ludowej czyli People’s Daily, ukazujący się również w kilku zagranicznych edycjach a także dwie anglojęzyczne gazety: China Daily oraz Global Times. Chińska telewizja CCTV ma w swojej ofercie kanały w sześciu zagranicznych językach: angielskim, francuskim, hiszpańskim, rosyjskim, arabskim i japońskim. Międzynarodowym zasięgiem może pochwalić się China Radio International. To wszystko składa się na bardzo kompleksowy zbiór możliwości przekazywania chińskiego punktu widzenia zgodnie z linią, wyznaczoną przez biuro polityczne Partii, czego nie ukrywają chińscy urzędnicy. Same media bezpośrednio kontrolowane są przez dwa państwowe organy: General Administration of Press and Publications oraz State Administration of Radio, Film and Television, oba zaś podporządkowane są kontroli Central Propaganda Department.

    Ekonomiczne znaczenie
    Przez lata chiński soft power charakteryzowała zasada przedstawiania państwa w kontekście pokojowego wzrostu (hépíng juéqǐ) – miało to stanowić przeciwieństwo do historycznie szybko rosnących Niemiec czy Japonii, które jednocześnie swoim wzrostem potęgi powodowały zagrożenie dla stabilności dotychczasowego układu sił. W ostatnich latach, szczególnie w okresie prezydentury Xi Jinpinga, hasło to zaczęło się przekształcać w pokojowy rozwój, postęp, a wraz z nim niezwykłej popularyzacji wśród najwyższych chińskich urzędników nabrało hasło win-win strategy, w której to obie strony mają odnosić korzyść – takim projektem jest chociażby Belt and Road Initiative czyli najważniejszy pomysł obecnego prezydenta Chin, Xi Jinpinga, mający na celu odbudowanie starożytnego szlaku jedwabnego poprzez inwestycje prowadzone w krajach Azji, Europy, Oceanii i wschodniej Afryki. Łącznie do projektu dołączonych zostało około 60 państw. Najważniejszą częścią B&RI mają być chińskie inwestycje w infrastrukturę drogową, kolejową, portową, energetyczną i specjalistycznie transportową, na przykład dla surowców energetycznych. Łącznie cały program jest szacowany na około 5 bln USD, przez co przez samego Xi Jinpinga uważany jest za „projekt stulecia”. Pomimo, że twórca koncepcji soft power nie widział w jej definicji miejsca dla inwestycji ze względu na jej bezpośredni charakter wpływania na inne państwa, to chińska próba odczytania tego hasła jest niezwykle szeroka i takie inwestycje się w niej znajdują.
    Od momentu wkroczenia Chin na globalne rynki, półki w sklepach w wielu krajach na świecie zalane zostały przez produkty z napisem Made in China, oznaczającym wyprodukowanie danego przedmiotu w Chinach – najczęściej jednak te towary były bardzo niskiej jakości, wykonywane przez słabo opłacanych pracowników w tamtejszych fabrykach. W związku z tym do produktów z Chin przyczepiona została etykieta rzeczy słabej jakości. Od kilku lat prowadzone są działania mające odwrócić to niekorzystne skojarzenie (m.in. kampania telewizyjna prowadzona poza granicami Chin w roku 2009). Ma temu służyć także będący analogią do konsensusu waszyngtońskiego tak zwany Beijing Consensus, który pokazać innym krajom rozwijającym się inną ścieżkę rozwoju z wysokim poziomem wzrostu gospodarczego i pomyślną redukcją ubóstwa wśród miejscowej ludności. Dzielenie się swoją dającą dobre rezultaty polityką pomaga budować dobry obraz chińskiej gospodarki. W ślad za tym idzie również strategia zamiany sloganu Made in China na Created in China, co w ubiegłych latach zostało zapowiedziane przez ministrów Chin odpowiedzialnych za przemysł. W ramach tego planu do 2025 roku Chiny mają zbudować sobie marki rozpoznawalne na całym świecie i kojarzące się z dobrą jakością (już teraz można wymienić m.in. Lenovo, Huawei czy Xiaomi), co w zamierzeniu ma powodować pożegnanie negatywnych konotacji związanych z chińskimi produktami.

    Działalność międzynarodowa
    Elementem chińskiego soft power jest również aktywna działalność w zakresie pomocy międzynarodowej oraz w organizacjach międzynarodowych. Warto wymienić przede wszystkim misje pokojowe z ramienia ONZ, w których chińscy wysłannicy stanowią największą część spośród wszystkich państw na świecie, czy inne środki wspierające rozwój biedniejszych państw z całego świata, zarówno w charakterze finansowym, jak i celowym, czego przykładem są m.in. statki medyczne. Wszystko to ma na celu ochronę narodowych interesów i zdobycie pozytywnej reputacji, co za tym idzie, poprawienie wizerunku. Innymi przykładami działalności międzynarodowej jest zakładanie międzynarodowych grup i organizacji o charakterze regionalnym i globalnym, takich jak BRICS, SCO (Szanghajska Organizacja Współpracy, mająca na celu umacnianie bezpieczeństwa w regionie Azji) oraz AIIB (Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, służący do wspierania rozwoju infrastruktury na terenie Azji, czym dopełnia inicjatywę Nowego Jedwabnego Szlaku; ponadto uważany jest za możliwego konkurenta do międzynarodowych instytucji stworzonych przez USA czyli Banku Światowego oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego). Wszystko to służy wzmacnianiu znaczenia państwa w regionie i na świecie oraz ugruntowanie pozycji Chin jako kraju chętnego do współpracy i działania na arenie międzynarodowej.
    Do chińskiego soft power tamtejsi badacze i politycy zaliczają również flotę morską. Dlaczego? Dla Chińczyków flota jest swojego rodzaju przekaźnikiem statusu międzynarodowego. Statki umożliwiają niesienie pomocy humanitarnej czy wpłynięcie do portu w obcym kraju i zaprezentowanie swojej potęgi. W ten sposób temu elementowi brutalnej, wojskowej siły, nakłada się maskę dobroci i partnerstwa. Służą temu m.in. statki szpitalne, które znajdują się wśród okrętów należących do chińskiej floty morskiej. Jednym z najbardziej znanych jest okręt Peace Ark, który wielokrotnie udzielał pomocy leczniczej do krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej. Podobny wizerunek silnego państwa, które dąży do zachowania pokoju i harmonii na świecie jest uzyskiwany poprzez uczestnictwo w misjach zwalczających piractwo w rejonie Rogu Afryki u wybrzeży Somalii. Inną metodą, która jednakże łączy ze sobą dyplomację publiczną z dyplomacją na najwyższych szczeblach jest wpłynięcie okrętów danego państwa do portu innego państwa. Chiny korzystają z tej możliwości nader często, w tym roku m.in. na Filipinach, co było okazją zarówno do spotkań wysłanników obu państw, ale także zaprezentowania swojej mocy właśnie poprzez pokazanie okrętów w pokojowej misji – to kolejny dowód na bardzo mocno przemyślaną kampanię soft power w Chinach.

    Percepcja Chin na arenie międzynarodowej
    Biorąc od uwagę wszystkie te działania, należy teraz ocenić w jaki sposób zmienia się percepcja Chin przez społeczność międzynarodową. Biorąc pod uwagę wyniki badań przeprowadzanych przez Pew Research Center oraz Gallup można stwierdzić, że od kilkunastu lat pozostaje ona bez większych zmian – największy odsetek osób mających pozytywny stosunek do Chin jest w krajach rozwijających się, zaś najmniejszy w państwach europejskich oraz najbliższych sąsiadach Chin, naznaczonych wspólną i krwawą historią. Średnia dla wszystkich badanych państw świata wynosi około 45-50%, Polska nie odbiega wiele od średniej, ponieważ pozytywny stosunek do tego państwa wyraziło 42% ankietowanych, co w okresie 12 lat oznacza zmianę +5 p.p. W samych USA te wartości są zbliżone (44% PEW, 50% Gallup), co jednak warto zauważyć, bo jest to zaskakujący trend, przez ostatnie lata ocena chińskiej gospodarki, zarówno w chwili obecnej, jak i w przypadku ocen przyszłościowych, delikatnie spadła.
    Dlaczego zatem pomimo bardzo intensywnych działań na rzecz wzmocnienia chińskiego soft power nie daje ono znacznego poprawienia wizerunku Chin w oczach obywateli krajów z całego świata? Powodów jest przynajmniej kilka. Pierwszym z nich jest to, że informacje płynące z Chin często jednoznacznie uważane są za czystą propagandę. Absolutna kontrola nad treściami wypływającymi z Chin czy bezpośredni nadzór nad środkami komunikacji powodują, że zaufanie ludzi zza granicy do tych mediów jest bardzo niskie. Drugim ważnym powodem jest to, że pomimo zmian zachodzących w Chinach, chociażby w zakresie rozwoju gospodarczego czy walki z ubóstwem, w rankingach tworzonych przez organizację na całym świecie, a obrazujących poziom życia ich obywateli nie widać dużej różnicy. Wymienić tu można m.in. Human Developing Index, gdzie na przestrzeni 12 lat (rok 2003, czyli sprzed dążenia do wzmocnienia soft power i 2015, czyli najnowsze możliwe) Chiny spadły z pozycji 85 na 90 , Index of Economic Freedom, gdzie Chiny utrzymały przez 11 lat (2006-2017) 111 pozycję czy ranking World Press Freedom Index, gdzie nastąpił spadek ze 163 miejsca na 176 (przy dodaniu 12 nowych państw do rankingu) . Podobnie wskaźniki Human Freedom Index, który pokazuje Chiny jako 11 kraj od końca od względem jakości życia , a także Corruption Perception Index, w którym w ciągu 11 lat pozycja Chin zmieniła się o 1 pozycję w dół . Jedynie symboliczną zmianę na korzyść odnotowano we wskaźniku Gini’ego, obrazującego stopień rozwarstwienia dochodu w społeczeństwie – jednak wciąż jest to jeden z najwyższych wyników na świecie . Wzrosty w ciągu ponad dekady nastąpiły jedynie w wypadku indeksów poświęconych tylko i wyłącznie gospodarce: chociażby awans o 15 miejsc w 11 lat w rankingu Doing Business , znalezienie się na 28 pozycji z 46 w rankingu The Global Competitiveness Report w ciągu 13 lat czy też na przestrzeni 10 lat awans w rankingu Global Innovation Index o 7 pozycji na miejsce 22 .
    Jakie mogą być jeszcze powody braku sukcesu w polityce chińskiej? Trzecim i moim zdaniem najważniejszym powodem jest niespójność działań władz Chińskiej Republiki Ludowej. Działania prowadzone na korzyść Chin są przeplatane wiadomościami niedobrymi, takimi jak chociażby niedawna śmierć w więzieniu laureata pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo, napięcia związane z ruchami prodemokratycznymi w Hongkongu, brutalne rozprawianie się ze sprzeciwem Tybetańczyków i Ujgurów z Xinjiangu oraz częste napięcia z sąsiadami na obszarach przygranicznych (przede wszystkim Indie, Japonia i kraje basenu Morza Południowochińskiego). To wszystko przeciwdziała dążeniom władz z Pekinu w zapewnieniu, że Chiny są krajem miłującym pokój i niestanowiącym dla niego zagrożenia.

    Wnioski
    Podsumowując, trudno jest uważać politykę Chin skierowaną w kierunku soft power za udaną. Pomimo niezwykłych środków przeznaczanych na ten cel (zdaniem Davida Shambaugha jest to około 10 mld USD rocznie – więcej niż USA, Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Japonia razem wzięte) Chiny nie osiągają wymiernych efektów z nich wynikających. Nie oznacza to jednak, że sytuacja nie zmieni się w przyszłości – w wyniku procesów demograficznych coraz większą część społeczeństwa będą tworzyć osoby niepamiętające wydarzeń z placu Tiananmen czy wcześniejszego okresu komunizmu, będą za to wychowane w dużej mierze na obecnej popkulturze, którą Chiny mogą niedługo zacząć wykorzystywać w podobny sposób jak Japonia. Należy także pamiętać o coraz liczniejszych społecznościach chińskich na całym świecie (jak chociażby studenci w USA – Chińczycy stanowią już największy odsetek osób z zagranicy). W związku z tym moim zdaniem póki co działania chińskie w ramach soft power należy uznać za toporne i niedostosowane do odbiorców. Jednakże wraz z reagowaniem chińskich władz na wymagania obecnego świata, przede wszystkim jego zachodniej części, jak i oddolnym naciskiem chińskich migrantów na społeczności które zamieszkują, sytuacja może się odmieniać na korzyść Chin – jest to jednakże długa droga, której nie może przeszkodzić żadne niekorzystne dla wizerunku państwa z perspektywy innych krajów – w przeciwnym wypadku podobnie jak obecnie, chińskie starania mogą przynieść niemalże zerową korzyść.
    pokaż całość

  •  

    Bąbelkowa herbata (bubble tea), mleczna earl grey z perłami, galaretką ziołową i kremem budyniowym, Singapur, cena ok. 11 zł

    Tak jak zapowiadałem piszę o fenomenie bubble tea. Bąbelkowa herbata (bubble tea) pochodzi z Tajwanu. Tą nazwą ogólnie określa się różnego rodzaju napoje (zwykle na bazie herbaty) sprzedawane na dedykowanych stoiskach lub w małych sklepach. Są głównie 2 warianty (mleczna i owocowa), ale obecnie wybór jest naprawdę ogromny. Np. są opcje z taką jakby gęstą słodką śmietanką u góry, nie wiedzieć czemu określane jako "cheese".

    Zwykle przy kupnie wybiera się smak, ilość cukru, ilość lodu i najważniensze - dodatki. Nazwa "bubble tea" pochodzi od popularnego dodatku jakim są tzw. perły (pearls) robione z tapioki. Mają one formę małych kulek w konsystencji przypominających żelki. Popularnym dodatkiem jest też galaretka na bazie ziół (grass jelly).

    W Tajwanie jest bardzo dużo miejsc sprzedających taką herbatę. Czasami potrafią na rogi ulicy być 3 stoiska obok siebie. Często ludzie kupują od razu dla całej rodziny. Mi zdarzyło się po zamówieniu czekać np prawie 10 minut bo się okazało, że ludzie kręcący się wokół sklepiku to właśnie ludzie oczekujący na zamówienie - często po 5-6 kubków na raz. Któzy następnie z siatkami wsiadali na skuterki i wracali do domu.

    Popularną marką dostępną w wielu krajach wschodniej Azji, a także i w Ameryce Północnej jest Gong Cha. W Singapurze niedawno wykupiona przez sieć LiHo - właśnie z tej siedzi jest herbata na zdjęciu.

    W komentarzu wrzucam przykładowe menu.

    #ciekawostki #jedzenie #herbata #azja #singapur #tajwan #jemprzeciez
    pokaż całość

    źródło: bubbletea.jpg

  •  

    Zestaw z kurczakiem San Bei a do tego herbata z mlekiem i ziołową galaretką, Singapur, cena około 55 zł

    Kupione w tajwanskiej restauracji. Niestety jakościowo bardzo daleko od pysznego moimi zdaniem jedzenia z Tajwanu.
    Kurczak San Bei pochodzi z chińskiej prowincji Jiangxi, ale jest popularny na Tajwanie. Bardzo popularna jest też herbata - np taka z mlekiem i galaretką (grass jelly) albo z żelkami (pears, bubbles). Właśnie od tych żelek nazywana jest zwykle bubble tea - kiedyś coś więcej napiszę o tym fenomenie.

    #ciekawostki #jedzenie #azja #singapur #tajwan #jemprzeciez <- mój tag o jedzeniu (głównie azjatyckim)
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Proszę o wykopanie transmisji na żywo ceremonii pogrzebowej króla Tajlandii Bhumibola Adulyadeja. Możecie zobaczyć jak wygląda jeden z najdroższych pogrzebów w historii ludzkości.

    https://www.wykop.pl/link/3985989/ceremonia-pogrzebowa-krola-bhumibola-adulyadeja/

    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #azja #tajlandia #swiat pokaż całość

  •  

    Makaron biang biang, Singapur, cena prawie 16zł

    Jest to typowa chińska potrawa pochodząca z prowincji Shaanxi. Jest to ręcznie robiony gruby i bardzo dlugi makaron, przez co dość trudno się go je pałeczkami. Podawany na ostro, z warzywami i, opcjonalnie, mięsem.

    Co ciekawe chiński znak biáng, używany do zapisania nazwy to jeden z bardziej skomplikowanych znaków w chińskim alfabecie. W chińskim uproszczonym składa sie z 43 kresek (w tradycyjnym 57). Z tego co się dowiedziałem mało który Chińczyk umie go bezbłędnie z pamięci napisać. W komentarzu wkleję jak wygląda.

    #ciekawostki #jedzenie #azja #singapur #chiny #jemprzeciez
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Kryzys humanitarny na granicy Birmy i Bangladeszu. Władze tego drugiego ogłosiły że liczba uchodźców przekroczyła już milon ludzi

    #neuropa #azja #wiadomosci

  •  

    #azjatyckaowca #chiny #azja #geopolityka

    No i wszystko wiadomo: Xi Jinping, Li Keqiang, Li Zhanshu, Wang Yang, Wang Huning, Zhao Leji i Han Zheng

    Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy - wszyscy w wieku 60 i powyżej, co oznacza brak jednoznacznego następcy Xi Jinpinga

    •  

      Pełna lista członków Biura Politycznego:

      Xi Jinping (Party General Secretary, Standing Committee member)
      Li Keqiang (Standing Committee member)
      Li Zhanshu (Standing Committee member)
      Wang Yang (Standing Committee member)
      Wang Huning (Standing Committee member)
      Zhao Leji (Standing Committee member, Central Commission for Discipline Inspection chief)
      Han Zheng (Standing Committee member)
      Ding Xuexiang
      Wang Chen
      Liu He
      Xu Qiliang (Central Military Commission Vice-chairman)
      Sun Chunlan jedyna kobieta
      Li Xi
      Li Qiang
      Li Hongzhong
      Yang Jiechi
      Yang Xiaodu
      Zhang Youxia (Central Military Commission Vice-chairman)
      Chen Xi
      Chen Quanguo
      Chen Miner
      Guo Shengkun
      Huang Kunming
      Cai Qi
      Hu Chunhua
      pokaż całość

    •  

      @bojowonastawionaowca A może Ci nie zamierza przechodzić na emeryturę zgodnie z reformą Denga?

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    #azjatyckaowca #chiny #azja #geopolityka #gruparatowaniapoziomu

    Właśnie zakończył się 19 kongres Chińskiej Partii Komunistycznej. Najważniejsze rozstrzygnięcie nastąpi dopiero jutro, jako że świeżo wybrany Komitet Centralny będzie dopiero głosował nad kandydaturami do Biura Politycznego i Stałego Komitetu Biura Politycznego - przywitanie się nowego SKBP ma nastąpić jutro dokładnie o 11:45 chińskiego czasu (czyli 5:45 czasu polskiego).

    Niemniej, co już wiadomo? Ujawniono listę 204 członków Komitetu Centralnego: http://news.xinhuanet.com/politics/19cpcnc/2017-10/24/c_1121846551.htm i nie znalazł się na niej Wang Qishan (69 lat), bliski współpracownik Xi Jinpinga, obecnego lidera CPK, co do którego było dużo plotek, że może utrzymać swoje wysokie stanowisko w partii mimo przekroczenia już nieoficjalnego wieku emerytalnego 68 lat. Inną niespodzianką jest brak Li Yuanchao, wiceprezydenta Chin, członka Biura Politycznego, mającego zaledwie 66 lat - on także straci swoją pozycję. Ponadto przynajmniej na pierwszy rzut oka niespodzianek większych nie ma

    Inną bardzo istotną kwestią jest sprawa konstytucji CPK - Xi Jinpingowi udało się wpisać swoją doktrynę do konstytucji jako "guiding ideology" już po pierwszej swojej kadencji, co oznacza że jest pierwszym chińskim przywódcą od czasów Mao Zedonga, któremu udało się zamieścić swoją doktrynę jeszcze za czasów rządów (ideologia Deng Xiaopinga została wpisana po jego śmierci w 1997 roku, zaś Jiang Zemin i Hu Jintao wpisali swoje doktryny po swoich drugich i ostatnich kadencjach). Jej pełna nazwa to "Xi Jinping Thought on Socialism with Chinese Characteristics for a New Era". Jak widać, udało mu się wpisać do konstytucji także swoje imię, w związku z czym od teraz każdorazowy atak na Xi w łonie partii będzie oznaczał również atak na całą partię i jej ideologię, co, cóż, nie jest zbyt mądre jeśli ktoś chce zdobyć wyższą pozycję w partii. Sama ta długa nazwa pojawiła się w otwierającym kongres przemówieniu Xi Jinpinga tydzień temu i automatycznie stała się jednym z najczęściej używanych wyrażeń. Minister edukacji zapowiedział już, że ta ideologia będzie sumiennie wbijana do głów chińskich uczniów: http://www.scmp.com/news/china/policies-politics/article/2116504/brains-chinas-children-xi-jinpings-thought-become

    W związku z ewolucją Chin w ciągu ostatnich kilkunastu lat, nieaktualna stała się już podstawowa sprzeczność, której chińskie władze próbują stawić czoła. Do tej pory opisywano ją jako "the ever-growing material and cultural needs of the people and backward social production", teraz jednakże, w związku z rozwojem chińskiej gospodarki i podwyższeniem jakości życia mieszkańców kraju, aktualną sprzecznością stało się "the contradiction between unbalanced and inadequate development and the people's ever-growing needs for a better life".

    Do konstytucji został także wpisany Nowy Jedwabny Szlak: "[...] following the principle of achieving shared growth through discussion and collaboration, and pursuing the Belt and Road Initiative, [...]".

    Podsumowując ten krótki komentarz, dla Xi Jinpinga ten kongres okazał się być bardzo dużym sukcesem, najważniejsze postulaty zostały wypełnione, jesteśmy świadkami narodzin nowej ery w historii nowożytnych Chin z niepodważalną pozycją Xi na czele. Cały kongres wypełniony był litanią słów chwalących obecnego lidera za jego poczynania, tu pokrótce wypisane określenia opisujące jego osobę przez chińskich urzędników, usłyszane przez jednego z reporterów w ciągu dwóch dni: https://pbs.twimg.com/media/DMk-bQlXcAAohsh.jpg:large A jutro truskawka na torcie, jak mówi klasyk, i wybór najważniejszych osób w partii.
    pokaż całość

    •  

      @bojowonastawionaowca: A co ze zniesieniem zakazu transferu chińskiego kapitału poza granice Chin?
      Wiem, że miano o tym dyskutować na Kongresie, a jest to dość istotna kwestia dla chińskich przedsiębiorców, którzy wykupili np. europejskie firmy i muszą je "doinwestować".

    •  

      @MagnaPomerania: z tego co ja obserwowałem to nie zauważyłem jakiejś wzmianki szczególnie na temat kontroli kapitału. Co prawda w swoim przemówieniu początkowym Xi mówił o tym, że Chiny będą bardziej otwierały się na świat, że barier musi być coraz mniej, ale jednocześnie Partia będzie sprawowała nad wszystkim kontrolę - wiadomo jak to bywa z takimi przemówieniami ;) Niemniej nie wydaje mi się, żeby zaszły w tej sprawie większe zmiany, jako że Xi robił już niemałe czystki w partii i jego polityka gospodarcza jest od jakiegoś czasu obowiązująca, nawet pomimo różnic frakcyjnych. Jego człowiek od ekonomii (Liu He) ma szansę awansować wyżej, do Biura Politycznego, w związku z czym będzie miał większą władzę do dyspozycji, dostanie także jakieś odpowiedzialne stanowisko. Niestety trudno jest mi coś powiedzieć o jego poglądach na ekonomię, ale nie wydaje mi się by były jakoś szczególnie różne od tego, co mniej więcej działo się obecnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę chęć Xi Jinpinga trzymania wszystkiego za twarz. Także raczej polityka kontroli kapitału bez zmian, zwłaszcza że widać że działa, jako że ostatnio w końcu odnotowano wzrost rezerw walutowych. Myślę że więcej będzie można powiedzieć chociażby po kolejnych Plenach czy kiedy będzie wiadomo co z wyborem nowych ludzi w rządzie, jako że chociażby zmieni się prezes chińskiego banku centralnego i jak będzie wyglądała ich współpraca tudzież przeciąganie liny między nimi. Kongres był bardziej w celu szerokiej oceny polityki, ewentualnego zaakceptowania nowej i wyboru ludzi, na konkretne dyskusje nad rozwiązaniami przyjdzie jeszcze czas. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Siedziba Nazistowskiej Partii Tajwanu, oddział regionalny w Kaohsiung

    #ciekawostki #heheszki #tajwan #chiny #azja

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @fuji hehe dzięki za te historie :) faktycznie wydają sie trochę mało ogarnięci

      nie zainteresowani otaczającym ich światem i czymś więcej niż jedzenie i spanie
      Czasem się zastanawiam, czy takie podejście nie jest lepsze :) zwłaszcza w porównaniu do wszystkich zmartwień, polską polityką itd

      +: fuji
    •  

      @kotbehemoth Na pewno są bardziej szczęśliwi niż Polacy bo po prostu biorą życie takim jakie jest :) Polak nawet jak ma dobrze to i tak będzie analizował, kombinował, narzekał i szukał dziury w całym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #religia #azja #ciekawostki #indonezja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Świątynie Hinduskie, Buddyjskie, Konfucjuszów to mój ulubiony typ świątyń. Mają w sobie coś tajemniczego. Ta na zdjęciu poniżej została wybudowana zaledwie 20 lat temu a wygląda jakby miała co najmniej 200 lat. Nie wiem jak oni to robią, że ich świątynie wyglądają staro nawet jak są nowe.

    Świątynia poniżej znajduje się zaledwie kilometr od głównej jednostki Indonezyjskich anty-terrorystów, jest własnością armii i została zbudowana z państwowych pieniędzy dla wyznawców Hinduizmu służących w Indonezyjskiej armii i policji. Przypominam, że Indonezja to kraj w którym 80% obywateli wyznaje Islam.
    pokaż całość

  •  
    Soju via iOS

    +17

    Pozdrawiam z jadącego 300 km\h pustego Shinkansena, Mirki.

    #shinkansen #pociagi #azja #dalekiwschod #bambusowylas #tajwan #noc #rozkminy #smutki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Najebani pewnie jeszcze śpią, trzeźwi powoli się budzą, a ja postanowiłem przelecieć się na krótka trzygodzinna wycieczkę do Tajpej.

    Niestety pocztówek nie dałem rady wysłać, bo jak wspomniałem - czasu bardzo mało.

    Pozdrawiam cieplutko z Tajwanu cumple i cumpelki (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #upiornyzagranico #podroze #podrozujzwykopem #wykopocztowka #tajwan #azja pokaż całość

  •  

    #skutery #motocykle #ciekawostki #azja #indonezja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Indonezja motocyklami stoi
    Każda rodzina w Indonezji ma obowiązkowo przynajmniej jeden czy dwa motocykle. W maju tego roku padł prawdziwy rekord. W ciągu jednego miesiąca w kraju sprzedano w tym pół miliona nowych jednośladów! Komunikacja publiczna prawie nie istnieje za wyjątkiem dużych miast, więc dla wielu skuter czy motor to podstawowy środek transportu. Taka ilość motocykli wymaga specjalnej infrastruktury. Praktycznie każdy hipermarket, bank czy większa restauracja ma specjalny parking tylko i wyłącznie zarezerwowany dla motocykli. Poniżej jeden z takich parkingów pod hipermarketem w pobliżu mojego domu. Cały teren jest ogrodzony, są kamery, ochrona, przy wyjeździe sprawdzane są wyrywkowo dowody rejestracyjne, a przy szlabanie znajduje się kamera skanująca tablice rejestracyjne. Wszystko w celu zabezpieczenia przed kradzieżą. Niektóre sklepy stosują metodę z numerkami – przy wjeździe dostaje się dwa plastikowe numerki – jeden przyczepia się do kierownicy motocykla, drugi bierze ze sobą i oba należy oddać przy wyjeździe. Prawie jak w szatni w teatrze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cel ten sam – uniknięcie kradzieży. Takie parkingi nie są niestety darmowe. W zależności od regionu w Indonezji kosztują od 500 rupiah za godzinę (w małych miastach), 2000 rupiah tu gdzie mieszkam aż do 6000 rupiah w Jakarcie. W przeliczeniu jest to od około 13 groszy do 1.6 zł/h. Ceny dla samochodów są dwa razy wyższe. Wszystkie duże sklepy w Dżakarcie mają płatne, ogrodzone parkingi.
    Ten parking ze zdjęcia jest stosunkowo mały, widziałem jeszcze większe – zadaszone, a nawet piętrowe parkingi podziemne gdzie jeden czy dwa poziomy są przeznaczone tylko i wyłącznie dla jednośladów.

    Tu dochodzimy do kwestii, która w Indonezji jest bardzo denerwująca. Na małych parkingach w pobliżu lokalnych sklepów, poczty czy barów, gdzie nie ma takich zabezpieczeń pojawiają się samozwańczy parkingowi. Często gdy jeszcze sklep jest w budowie już przychodzą panowie z wąsem i taboretem pod pachą by zarezerwować sobie miejscówkę. Praktycznie 90% parkingów w Dżakarcie jakie widziałem jest przez nich okupowana. Wygląda to tak, że siedzi 2-3 facetów i żądają pieniędzy od każdego motocykla lub samochodu za parkowanie, czasem bywają bardzo natrętni chociaż nie agresywni. Zdarza się, że taki parkingowy przynosi folię i przykrywa skutery przed deszczem lub pomaga manewrować gdy parking jest mocno zastawiony to jeszcze daje im kasę, ale denerwuje mnie gdy taki stary dziad drzemie na taborecie za krzakiem ale tylko wyjmij kluczyki z kieszeni to zaraz przyleci z mordą, że “pilnował skutera i dawaj mi kasę”. Tymczasem ja przez pół godziny siedziałem w restauracji przy oknie i widziałem, że on nawet ani razu głowy zza krzaka nie wychylił. Dla wielu takie żebractwo to jedyny dochód, siedzą codziennie, od rana do wieczora na tych samych parkingach i ludzie dają im kasę na odwal, bo jak często robi się zakupy w jednym miejscu i raz nie da się im pieniędzy to następnym razem mogą porysować samochód, zniszczyć motor lub przymknąć oko na złodzieja.
    pokaż całość

    •  

      @vader05: Większość rodzin zmienia skutery co 2 - 3 lata. Skuter to nie samochód, dla takiego małego silniczka 25-30 tyś kilometrów przebiegu to max, potem trzeba robić remont albo wymieniać silnik, co zazwyczaj jest nieopłacalne. Przy codziennym eksploatowaniu taki przebieg można nabić nawet w ciągu jednego roku. Motory z większymi silnikami wytrzymują dłużej ale są droższe w zakupie i w utrzymaniu. Czasem spotykam stare, japońskie maszyny z lat '80 i '90 utrzymane w dobrej kondycji i szanuję mocno ich właścicieli. Jest dużo gratów wśród samochodów, jednoślady są w większości nowe.
      W Indonezji nie istnieje pojęcie złomu, zajechane skutery są sprzedawane na części lub przerabiane na zasilanie do pras, pomp lub kompresorów i w użytkowane jeszcze tak długo aż tłok nie wyleci przez rurę wydechową.
      pokaż całość

      +: vader05
    •  

      @kotbehemoth: Sama idea nie jest nowa. Jak byłem pierwszy raz w Dżakarcie w 2014 to przy każdym sklepie, dworcu i w większym skrzyżowaniu stało po kilkanaście skuterów to wynajęcia, nazywało się to ojek. Większość z nich działała na własną rękę ale były też jakieś korporacje z możliwością zamówienia po zadzwonieniu ale system był kulawy. Gojek wszedł niemal na gotowe, wystarczyło napisać apkę i usprawnić system, w Dżakarcie czasem jeszcze można spotkać ojeki nie będące częścią Gojeka. Jest jeszcze Grab i Uber które też oferują zamawiane skutera przez appkę. Ostatnio zaczęli oferować dowóz jedzenia, paczek, listów, a nawet można zamówić małego dostawczaka i przewieźć nim meble czy lodówkę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Wczoraj przeszła ustawa która ma uregulować ten system, moto-taksówek jest więcej niż użytkowników, niektórzy kierowcy mają tylko 1-2 kursy dziennie, przez resztę dnia stoją i korkują drogi, pojawił się wymóg posiadania ubezpieczenia dla pasażera, pensji minimalnej, ograniczenie czasu pracy kierowców oraz plan stawki minimalnej i maksymalnej za kilometr które będą ustalane przez samorządy. Zmiany na pewno wymiotą masę kierowców, do tej pory firmy zatrudniały każdego kto się zgłosił, nie patrząc na zapotrzebowanie rynku.

      Jak interesuje cię temat to poczytaj o Piotrze Jakubowskim, Polaku, który był jednym z założycieli Go-jeka.
      https://www.mumbrella.asia/2016/05/qa-with-go-jek-cmo-piotr
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    #azjatyckaowca #azja #mjanma #myanmar #birma #rohingja #geopolityka #ciekawostki

    Teraz krótko, bo wciąż pracuję nad Marawi.

    Od kilku tygodni głośno jest o konflikcie w Mjanmie dotyczącym ludu Rohingja. Nie będę się dłużej rozpisywał (jeszcze, bo oczywiście że mnie to kręci i kiedyś coś na ten temat napiszę) na ten temat, poza tym że jest on naprawdę skomplikowany - zresztą (jeszcze) się na tym nie znam. ;) Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, która pomimo ciepłego i wilgotnego klimat jest ogromna. To zdjęcie z raportu The Asia Foundation przedstawiające grupy zbrojne w Mjanmie i gdzie są one obecne. Wnioski dotyczące uspokojenia sytuacji w kraju pozostawię Wam. Dopowiem tylko, że taka rozmaitość różnych grup jest w wielu krajach tego regionu całkiem normalna - chociażby na Filipinach na południowych wyspach.

    Cały raport dostępny jest do przeczytania tutaj: https://asiafoundation.org/wp-content/uploads/2017/10/ContestedAreasMyanmarReport.pdf

    Tak jak napisałem, mam nadzieję, że temat jeszcze pojawi się w moich tekstach, z tym że później, kiedy cały hype na kongres KPC minie, kiedy może Rodrigo Duterte się choć trochę ogarnie i przestanie wyczyniać swoje cuda.
    pokaż całość

  •  

    Co jak co ale ten Pan mimo że w polityce mu nie wyszło to obecnie dużo działa w kwestii promocji polskich produktów na rynku azjatyckim, a przez to i wizerunku naszego kraju; zatem kto szanuje pana Janusza niech pierwszy rzuci plusem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler Obecnie jest prezesem Izby Przemysłowo-Handlowej Polska Azja

    #polska #azja #piechocinski #gospodarka
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Para pozłacanych żelaznych wisiorków (64 cm, 1,4 kg), Tybet XIV/XV wiek. Bardzo ładne roślinne motywy.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #azja #sztuka #artefaktnadzis #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    #azjatyckaowca #chiny #azja

    Przemówienie Xi Jinpinga otwierające Kongres przekroczyło już 3h, były lider Chin, Jiang Zemin, spojrzał już na swój zegarek przynajmniej kilkanaście razy, spora część sali ledwie na oczy patrzy, słowo "comrads" padło już setki razy, ale zabawa trwa dalej :D Dobrze że trzeba co kilka minut klaskać, bo inaczej byłoby naprawdę kiepsko.

    Gdyby ktoś miał ochotę, to oczywiście polecam: https://www.youtube.com/watch?v=Kqn5iI35wEw

    A tak podobno ma wyglądać mapa myśli z dzisiejszego przemówienia:
    pokaż całość

  •  

    #azjatyckaowca #azja #geopolityka #chiny #kambodza i też #gruparatowaniapoziomu za namową

    Zanim część właściwa, mały wstęp - stwierdziłem (też za namową, pozdrawiam @Kate123) że warto będzie stworzyć własny tag: #azjatyckaowca .
    Dlaczego akurat właśnie ten temat? Bo Azja ma przyszłość - tak można powiedzieć najprościej. Ale też nie byłoby mnie tutaj gdyby nie moje studenckie koło naukowe SKN Stosunków ze Wschodem na SGH (bo wciąż studiuję) i think-tank z którym współpracuję (Centrum Studiów Polska Azja), dlatego mam nadzieję że nie będziecie mieli za złe, jeśli raz na jakiś czas pod tym tagiem będę też wrzucał ciekawe rzeczy, wydarzenia, etc., naturalnie powiązane z tematem. Nie wszystko to co piszę i co bym chciał napisać mieści się w zakresie CSPA, czasem to rzeczy zbyt lekkie, czasem niewystarczająco pogłębione żebym chciał je tam publikować - myślę, że to będzie dobre miejsce żeby takie rzeczy wrzucać, żeby się nie marnowały. Zasada będzie prosta: moje autorskie rzeczy wrzucam w całości (te dłuższe, które wrzucam na stronę CSPA będą się tu pojawiały z opóźnieniem - z naturalnych przyczyn - ale też w całości). To co nie moje, albo co znajdę ciekawego, ale zwyczajnie się na tym nie znam żeby na ten temat coś napisać, będę wrzucał z linkiem i krótkim opisem. Rzeczy autorskie raczej niezbyt często, może raz w tygodniu, czasem częściej, czasem rzadziej, natomiast co do krótszych rzeczy to wszystko zależy od tego, co będzie ciekawego. Jeśli znajdziecie coś ciekawego z regionu to też śmiało wrzucajcie pod tag, każdemu się może przydać :)
    Zakres terytorialny będzie prosty - Azja Południowo-Wschodnia, czyli od Indonezji poprzez Chiny i Półwysep Indochiński aż po Indie, może nawet Pakistan jak coś będzie powiązanego. Raczej bez Korei i Japonii, bo to nie mój świat jest i nie moje kredki ;)
    Będę się starał być maksymalnie rzeczowy i operować na faktach, a nie na moich ocenach i sympatiach, które ewentualnie będę sobie zostawiał na komentarze pod postem - chociaż jak czytałem ten tekst, to chyba mocno widać moją sympatię, no ale trudno.

    Mam nadzieję że będzie się Wam podobało i że zarówno Wy, jak i ja, będziemy mieli okazję się sporo nowego nauczyć (bo ja tego wszystkiego wciąż się uczę). Jeśli widzicie błędy to śmiało wytykajcie, niestety nie jestem nieomylny, jeśli macie pytanie to też śmiało, fajnie by było gdyby wywiązywała się dyskusja, bo to by dawało najlepszą okazję do zdobywania przeze mnie wiedzy o czymś, czego mogłem nie zauważyć i daje kopa do dalszego zgłębiania tematu.

    Po paru(set - nie umiem pisać zwięźle :D ) słowach wstępu - enjoy, dzisiaj Kambodża i sytuacja polityczna w tym kraju (miało się pokazać na stronie CSPA, ale że strona póki co leży, to niech tekst się nie marnuje), jutro najprawdopodobniej mój jeden z moich dwóch koników czyli Filipiny i (nie)dokończone odzyskanie Marawi. Miłego czytania :)

    _______________________________

    Prawo do autorytaryzmu

    Rządząca Kambodżą od 30 lat partia Cambodian People’s Party, kierowana przez Hun Sena, stanęła w obliczu możliwej porażki w nadchodzących w przyszłym roku wyborach parlamentarnych. Najważniejszym rywalem stała się Cambodia National Rescue Party, która pięć lat temu zjednoczyła opozycyjne frakcje i stanęła w szranki z długoletnim obozem rządzącym, o mały włos nie wygrywając wyborów w roku 2013 ze stratą nieco ponad 4 punktów procentowych. Oznaczało to najsłabszą pozycję partii Huna Seny od wielu lat i to nawet pomimo twierdzeń o sfałszowanych wyborach podnoszonych zarówno przez krajowych, jak i zagranicznych obserwatorów. W następstwie wyborów w kraju nastąpiły aresztowania niektórych polityków opozycji, które miały na celu osłabienie ich pozycji i powrót do niezagrożonej dominacji partii CPP. Jednakże tegoroczne czerwcowe wybory regionalne pokazały, że ta taktyka okazała się być błędna – CNRP w dalszym ciągu ukazała swoją bardzo silną pozycję, przegrywając te wybory zaledwie o 7 punktów procentowych, co zwiastowało duże emocje polityczne przynajmniej do przyszłego roku, kiedy to mają nastąpić wybory do krajowego parlamentu. Jednakże Hun Sen i jego partia nie zamierzali dopuścić do wystąpienia ryzyka utraty władzy – postanowili zaatakować.

    Pierwszy zwiastun pojawił się tuż przed czerwcowymi wyborami, kiedy to Hun Sen pojawił się na scenie podczas kampanii wyborczej – to rzecz do tej pory niespotykana, jako że i sama partia nigdy nie miała problemów z wygraniem wyborów. Ten rok, po zaskoczeniu sprzed czterech lat, jest jednak inny. Hun Sen otwarcie powiedział, że te wybory to bitwa o przyszłość i przetrwanie kraju: „Żeby zapewnić pokój i kontynuować rozwój kraju, jedyną możliwością jest wygrana CPP na wszystkich szczeblach”; „Żeby zabezpieczyć życie milionów, nie powstrzymamy się nawet od wyeliminowania 100 czy 200 osób, jako że w naszej historii widzieliśmy bardziej gorzkie scenariusze” - mowa rzecz jasna o reżimie Czerwonych Khmerów. Historia pokazała, że scenariusz poświęcenia kilkuset ludzi już raz zdał egzamin – w roku 1997 zakończył etap dwuwładztwa partii CPP i FUNCINPEC i wzmocnił pozycję Hun Sena, od tamtej pory niezagrożoną.

    Prawo

    Na początku lipca parlament Kambodży przegłosował ustawę, która miała zabronić obywatelom skazanym za przestępstwo jakichkolwiek związków z polityką krajową . W myśl nowego prawa zabronione miało być wykorzystywanie przez partie polityczne zdjęć, nagrań audio i wideo oraz tekstów pisanych przez takie osoby. Opozycja alarmowała, że prawo to zostało skonstruowane w taki sposób, żeby uderzyć właśnie w nią - były lider opozycyjnej frakcji, Sam Rainsy, prowadzi czynną działalność opozycyjną z Francji ze względu na liczne wyroki nałożone na niego przez kambodżańskie sądy za zniesławienie i podburzanie społeczeństwa przeciwko władzy. Powody tych wyroków zdaniem wielu są umotywowane politycznie – Sam Rainsy wielokrotnie oskarżał członków partii rządzącej o korupcję, a także zabijanie przeciwników politycznych, takich jak Kem Ley czy Chea Vinchea. Partii, która użyłaby materiałów sporządzonych przez osobę skazaną, grozi pięcioletnie zawieszenie, a nawet rozwiązanie – co w naturalny sposób uderza w opozycyjną partię CNRP i jedną z najbardziej popularnych twarzy tej partii. Nie chcąc by jego działalność w jakikolwiek sposób zaszkodziła partii, jeszcze przed uchwaleniem nowego prawa Sam Rainsy zrezygnował ze stanowiska wiceprezesa partii, co nie przeszkadza mu w dalszym ciągu być aktywnym w mediach społecznościowych.

    Media

    Kolejnym krokiem ku ograniczeniu wolności słowa w Kambodży były groźby zamknięcia jednego z najważniejszych kambodżańskich mediów, The Cambodia Daily, którą w sierpniu 2017 roku oskarżono o wieloletnie zaległości podatkowe o łącznej wartości 6,3 miliona USD. Gdyby kwota ta nie została zapłacona w ciągu 1 miesiąca, gazecie groziło zamknięcie i podjęcie kroków prawnych w celu wyegzekwowania tych środków. Jako że kwota ta, słowami samych autorów była „astronomiczna”, tuż przed upłynięciem terminu w poniedziałek 4 września The Cambodia Daily zakończyła swoją działalność wraz z wydaniem ostatniego numeru swojej gazety. Słowa na okładce (zdjęcie na dole) nie pozostawiały złudzeń: „Przejście do absolutnej dyktatury”. The Cambodia Daily była jednym z niewielu niezależnych kambodżańskich mediów, która potrafiła poruszać tematy niepożądane przez władzę, takie jak korupcja, ochrona środowiska czy prawa człowieka. Ostatecznie, po ponad 24 latach działalności, została zmuszona do zamknięcia. Inne niezależne media, które starały się przekazywać wiadomości nie będące bezkrytycznym powielaniem rządowych źródeł, takie jak utrzymujące się z amerykańskich pieniędzy Radio Free Asia czy Voice of America’s Khmer, a także dziesiątki innych, pomniejszych radiostacji, albo wycofało się z nadawania w kraju, albo ich licencje zostały zawieszone z dnia na dzień.

    Rozprawa z opozycją

    We wrześniu doszło także do zaaresztowania lidera opozycji, Kema Sokhy, którego oskarżono o zdradę stanu. Oficjalnym zarzutem miało być zaplanowanie operacji wraz ze swoimi poplecznikami oraz obcokrajowcami, który miał zaszkodzić Kambodży. Domniemanie miał on współpracować wraz z Amerykanami w celu obalenia premiera Hun Sena. Został on o północy aresztowany w swoim domu najprawdopodobniej bez niezbędnego upoważnienia, zakuty w kajdanki i w eskorcie ponad 100 policjantów wysłany do więzienia znajdującego się kilkaset kilometrów dalej, niedaleko wietnamskiej granicy. Co prawda był on chroniony immunitetem, jednakże zgodnie z twierdzeniami kambodżańskich władz został złapany na gorącym uczynku – a to oznacza uchylenie immunitetu. Jest to często wykorzystywana furtka przez rządowe władze w wypadku niepokornych parlamentarzystów, stosowana jeszcze za czasów reżimu Czerwonych Khmerów. Za to przestępstwo grozi zgodnie z prawem od 15 do 30 lat pozbawienia wolności. Zarzuty były umotywowane nagraniem opublikowanym w Internecie w roku 2013, w którym Sokha mówi, że amerykańscy i kanadyjscy akademicy i eksperci doradzają mu w sprawie politycznej strategii. Tym samym stał się trzecim parlamentarzystą z opozycji w ciągu tej kadencji, który znalazł się za kratkami, zaś liczbę osób powiązanych z opozycją łącznie wówczas szacowano na kilkadziesiąt. Hun Sen zagroził, że jeśli znajdą się dowody świadczące o tym, że CNRP może być powiązana z tymi zarzutami, partia może zostać rozwiązana.

    Rząd zagroził również, że ktokolwiek będzie miał powiązania z Sokhą dotyczące tej sprawy, także zostanie aresztowany. W związku z tymi groźbami ponad połowa parlamentarzystów największej opozycyjnej partii w obawie przed własnym losem opuściła kraj, skąd mogłaby się starać wywierać wpływ na społeczność międzynarodową – między innymi wiceprezydent partii CNRP, Mu Sochua, znana z walki z przemytem ludźmi i w obronie praw człowieka. Wiele osób powiązanych z opozycją zostało aresztowanych, by, jak mówi premier, nie pozwolić na kolejną „kolorową rewolucję” - osoby te miały dążyć do wzniecenia anarchii na ulicach miast.

    Na początku października, powiązane z rządzącą CPP monarchistyczna partia FUNCINPEC, a także malutka Cambodian Youth Party, złożyły wnioski do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o rozwiązanie CNRP w związku z oskarżeniami ciążącymi na liderze tej partii i domniemanych próbach obalenia rządu. Możliwość taka została wprowadzona w lutym tego roku za sprawą kontrowersyjnej ustawy . Wnioski te zostały już przesłane przez ministra do Sądu Najwyższego, który zadecyduje o losie partii opozycyjnej. Od 9 października CNRP ma 20 dni na odpowiedź na te wnioski, po czym Sąd Najwyższy podejmie decyzję od przyszłości partii, od której zgodnie z prawem nie może się odwołać. Po ewentualnym rozwiązaniu partii, zwolnione miejsca w parlamencie miałyby przypaść pozostałym partiom znajdującym się w parlamencie – zgodnie z błyskawicznie złożonymi do parlamentu wnioskami. Z dużą dozą prawdopodobieństwa tak też się stanie, jako że kambodżański wymiar sprawiedliwości jest podporządkowany tamtejszym władzom.

    Ograniczenie działalności NGOsów

    Władze Kambodży wydały także zdecydowaną walkę organizacjom pozarządowym. Zgodnie z prawem przez nich uchwalonym, każdy NGO, jeśli chce podjąć jakąś działalność, musi o niej poinformować rządową lub terytorialną administrację w minimum trzy dni przed planowaną aktywnością. Co prawda pozwolenie nie jest wymagane, zaś ewentualne zablokowanie aktywności obwarowane jest wyjątkowymi okolicznościami, jednakże podobnie jak w przypadkach wyżej wymienionych, ta furtka jest stosunkowo często wykorzystywana. Ścisła kontrola działalności NGOsów pozwala również na surowe karanie, włącznie z usuwaniem organizacji z rejestrów, za najmniejszy pretekst dany urzędnikom – taki jak szeroko pojęte działanie na niekorzyść społeczności.

    Co dalej?

    Pomimo apeli zarówno opozycji, jak i międzynarodowych organizacji zajmujących się prawami człowieka do podjęcia stanowczych kroków w sprawie łamania praw człowieka oraz demokratycznych zasad, społeczność międzynarodowa nie doprowadziła do wejścia w życie żadnych kar – jedyną odpowiedzią było potępienie obecnych działań partii rządzącej przez niektóre państwa. Chiny, będące największym sojusznikiem Kambodży i krajem najsilniej z nią powiązanym pod względem finansowym, wyraziły z kolei wyrazy wsparcia dla rządu Hun Sena.
    Jak więc wygląda przyszłość demokracji w Kambodży na chwilę obecną? Nie da się uniknąć ciemnych barw – nie wydaje się możliwe by opozycyjna partia uniknęła rozwiązania. A wraz z liderem w więzieniu oraz wieloma członkami poza granicami kraju, będącymi pozbawieni możliwości bezpiecznego powrotu do kraju, odbudowanie na nowo struktur może być niezwykle trudne. Biorąc pod uwagę zmonopolizowanie przekazu informacji przez władzę, to nawet jeśli takie struktury udałoby się stworzyć, to odbudowanie poparcia na równie wysokim poziomie wydaje się być niemożliwe. Społeczność międzynarodowa nie jest skora do jakichkolwiek działań mających na celu chociażby uderzenie w najwyższych członków rządu i partii rządzącej. Nic więc dziwnego że Hun Sen nie ukrywa radości ze swojego zwycięstwa, mówiąc, że paryskie porozumienie pokojowe z roku 1991 ustanawiające demokrację jest martwe. W roku 2013 premier Kambodży powiedział, że ma zamiar wygrać jeszcze przynajmniej trzy najbliższe wybory powszechne (2013, 2018 i 2023), po czym w wieku 74 lat udać się na emeryturę. Obecne wydarzenia pokazują, że ta przepowiednia najprawdopodobniej się spełni – nawet jeśli te wybory będą miały coś wspólnego z demokracją tylko i wyłącznie nazwą.
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #azja

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,1:0