•  

    Zapewne duża część z Was nie wie, że uczniowie tokijskiej polonistyki wydają swoją gazetkę, zatytułowaną "Cześć!". Właśnie ukazał się kolejny jej numer, który przeczytać możecie w tym miejscu.

    Poprzednie numery znajdziecie przeczesując ich fanpage na Facebooku.

    #ciekawostki #japonia #polonistyka #azja #jezykiobce #jezykpolski
    pokaż całość

  •  

    Uwaga uwaga! Ogłaszam, że dworzec kolejowy w #poznan ma na świecie solidnego konkurenta pod względem niedostosowania budynku do pełnionej funkcji ;)

    Żeby skorzystać z nowego budynku dworca w Astanie (#kazachstan), trzeba pokonać trzy pary schodów ruchomych, szeroki balkon, na którym wieje tak, że ledwo da się iść, wjechać na wysokość mniej więcej czwartego-piątego piętra, a potem... zjechać w dół na perony ( ಠ_ಠ)

    Poza tym budowa dworca, leżącego pośrodku szczerego pola, znacznie skomplikowała korzystanie z kolei. Z wielu powodów...

    Ale co tam - ważne, że nazwa nowej stacji nawiązuje do imienia prezydenta kraju :D

    Cały artykuł na ten temat jest tutaj, a tutaj - znalezisko. Zapraszam :)

    #ciekawostki #zainteresowania #swiat #kolej #pociagi #pociagiboners #azja
    pokaż całość

    źródło: 2519b.jpg

  •  

    Z archiwum "W mroku historii":

    TYGRYSICA Z CHAMPAWAT

    Na przełomie XIX i XX wieku, w spokojnym dotąd regionie na pograniczu nepalsko-indyjskim, wśród miejscowej ludności zapanował strach. Tygrysica z Champawat w ciągu kilku lat zaatakowała i zabiła co najmniej 436 osób. Mężczyźni, kobiety i dzieci ginęli jeden po drugim, często wyciągani przez dziką bestię prosto ze swoich łóżek. Nawet nepalskie wojsko nie potrafiło powstrzymać tych krwiożerczych łowów.

    Dziką wściekłość bestii i jej agresję przypisywano złym mocom i demonom. Kres tej tragedii położył dopiero słynny brytyjski „Łowca ludojadów” James "Jimmy" Corbett, który po wielu trudach nie tylko zabił zwierzę, ale również odkrył prawdziwy powód ataków tygrysicy na ludzi.

    Przez kilka lat bestia grasująca u stóp Himalajów skutecznie unikała kul myśliwych i zastawianych na nią pułapek. Z ataku na atak stawała się coraz bardziej zuchwała, a ludzie ze strachu barykadowali się w swoich chatach. To jednak nie powstrzymywało tygrysicy z Champawat przed kolejnymi polowaniami.

    Mieszkańcy Nepalu i Indii Brytyjskich byli sparaliżowani strachem i bezradni – zwłaszcza, że tygrysica kierowała się nie tylko uczuciem głodu, ale i osobistą zemstą za wyrządzoną jej przez ludzi krzywdę…

    (...)

    > "Drewniane, rozlatujące się chałupy nie były skutecznym bastionem, chroniącym domowników przed zewnętrznym zagrożeniem. Żądna ludzkiej krwi samica nie miała najmniejszych problemów z dostaniem się do ich środka. Rozbijała okna lub drzwi, po czym wyciągała przerażonych ludzi z ich chat. Dorosłym mieszkańcom przegryzała gardło, dzieci najczęściej ginęły od silnego uderzenia łapą, które w mgnieniu oka łamało im karki.

    > Łącznie ofiarami tygrysicy z Champawat padło oficjalnie 436 osób. O tylu zabitych wspominają oficjalne rejestry, jednak ofiar mogło być znacznie więcej, ponieważ nie wszystkie ataki zostały zgłoszone i ujęte w dokumentacji z tego okresu. Niekiedy mówiło się nawet o tym, że ofiar mogło być nawet ponad 600."

    Cały artykuł o bestii z Champawat można przeczytać tutaj:

    "Tygrysica z Champawat"

    Na zdjęciu:
    James "Jimmy" Corbett z upolowaną przez siebie "bestią z Champawat"

    #wmrokuhistorii #historia #azja #zwierzaczki #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #swiat #ciekawostkihistoryczne #koty
    pokaż całość

  •  

    Mireczki! Pijcie ze mną kompot. Ruszam w świat, jak Cejrowski na stopach, no tak prawie, bo autostopem, ale do Azji, na sam koniec, z Polski!
    Nawet udało mi się w międzyczasie znaleźć swoją drugą połówkę, więc szykują się podwójne kłopoty ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Moje 5 letnie Marzenie w końcu będę mógł zrealizować. Właśnie załatwiam wizy do Rosji i Chin i za około 2 tygodnie ruszamy, jaram się max.
    Nie wiem czy pokonamy zimę, która na pewno nas spotka gdzieś pomiędzy Kazachstanem a Kirgistanem, ale już czuję się wygranym, spróbowałem! Podjąłem się realizacji swojego największego marzenia. To jest cudowne uczucie.

    Teraz do sedna. Podróż to trochę taki jedziec bez głowy i wiekszego planu, nie mamy zadnej trasy czy miejsc, które chcemy odwiedzić. Co Wy na to, by zostać częścią mojego projektu i wskazać, zaproponować Mirkowe miejsca, które byście chcieli odwiedzić lub po prostu chcecie abym tam spróbował dojechać? Wy wskazujecie miejsce, a ja tam próbuje dojechać i robię zdjęcie z @ wykopowym nickiem lub nagrywam video :) Co wy na to?

    Jeśli Was coś takiego zainteresuje to w tym tygodniu wrzucam wstępną trase przez kraje ( około 12 krajów) a Wy wrzucacie swoje pomysły i miejsca w obrębie naszej drogi. Najciekawsze, najgłupsze i najbardziej zakręcone propozycje postaramy się zrealizować. Plusujacych ten post będę wołać do współtworzenia wykopowej trasy. To jak? Jedziecie z nami Mireczki?

    W odnośniku nasze promo wyjazdu.

    pokaż spoiler https://youtu.be/WdhMualH5Vg


    #podroze #autostop #glupiewykopowezabawy #mirekautostopem #azja #youtube #lutkowestopy #mikroreklama #swiat
    pokaż całość

  •  

    Kolejny wpis z cyklu #flashbackizwietnamu

    Poszedłem do sklepu po #piwo, ale bez przekąsek to nie to.

    Wietnamczycy walą glutaminian chyba do wszystkiego (nie zdziwiłbym się, jakby ładowali go nawet do butelkowanej wody), więc nie mogę codziennie opierdzielać jeszcze paki chipsów krewetkowych, czy innych tego typu wynalazków, bo zgniją mi zęby i wyrosną kopyta.

    Nie jestem koniem/Ewą Chodakowską, żeby do browara chrupać seler i marchewkę, zresztą na dziale owocowo-warzywnym można się władować na minę, ale o tym będzie kiedyś osobny wpis. Z szybkich gotowców została tylko lodówka z garmażerką. Na szczęście Chińczycy nie zapuszczają się w te rejony sklepu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Głodny i spragniony nałożyłem szybko 2 kopiaste łychy łakoci i poleciałem do pani wagowej, w końcu samodzielne zważenie zakupów i naklejenie etykietki grozi kalectwem lub śmiercią (w Wietnamie komunizm, więc sporo ludzi wykonuje prace uznawane w PL za niepotrzebne).

    W melinie czekał zapas zimnych Saigonów, dlatego niezwłocznie zabrałem się za degustację. Przyjemna aksamitna tekstura, środek o konsystencji nadzienia ze śmiejżelek i cudowny orzechowo-zbożowy smak pieszczący podniebienie niczym stado malutkich motylków (。◕‿‿◕。) Nawet nie umiem sobie wyobrazić, jak zajebiście muszą smakować na ciepło i z odrobiną soli. Tego wieczoru zeżarłem cały zapas, a następnego dnia poleciałem po więcej.

    pokaż spoiler poczwarki jedwabników oceniam na 10/10!


    #gotujzwykopem #jedzenie #azja #podroze
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry.
    Właśnie jadę sobie wolnym pociągiem po Syczuanie, z Chengdu do Zhangjiajie. Czeka mnie jeszcze ponad 15 godzin na hard sleeper'ze. Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego dnia. :)
    #dziendobry #podrozujzwykopem #podroze #chiny #azja

  •  

    Big C w Nha Trang to skrzyżowanie wietnamskiego Tesco i galerii handlowej. Jak widać na załączonym obrazku, nie jest łatwo ogarnąć to rozumem.

    Zaczyna się już na parkingu- niby płatny dla samochodów i motocykli, ale nie ma problemu, żeby za darmo zaparkować tuż przed wejściem do sklepu na środku chodnika. A w środku cuda na kiju: wypchany struś i krokodyle, mężczyźni palący fajki pod czujnikami dymu i zraszaczami przeciwpożarowymi (oczywiście niedopałki i popiół lądują na podłodze), kino grające najnowsze zachodnie blockbustery, sklepy z podróbkami itp.

    Ale dopiero po wejściu do hipermarketu rozpętuje się piekło, a wszystko dzięki najliczniejszej nacji świata. Chińscy turyści zachowują się jak u siebie, czyli jak bydło ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zastawianie przejść wózkami, krzyki na pół sklepu, wjeżdżanie z bara w Wietnamczyków i oczywiście mistrzowskie "zachowywanie twarzy" (chociaż dla mnie to palenie głupa, o czym niżej).

    Jadę wózkiem główniejszą alejką marketu,dojeżdżam do prostopadłej, z której wyłania się Chinka 40-50 lat. W tym momencie mój wózek zajmuje całą wolną przestrzeń. U nas czeka się 2 sekundy i przechodzi jak człowiek, ale niektóre oczywiste rozwiązania zdają się być niemożliwe do przyswojenia przez obywateli Państwa Środka. Co robi chińska baba?

    Nie zwalniając idzie przed siebie i zaczyna napierać na mój wózek od boku. Na wymowne "przepraszam" nawet się nie ogląda... Pozostaje mi chińskie rozwiązanie, próbuję utrzymać pojazd na kursie, ale Chinka nadal prze. Pytam ją grzecznie, czy przypadkiem kurwa nie jest ślepa. I tu następuje ratowanie sytuacji w wydaniu chińskim: kobieta zerka na mnie i biegiem w panice ucieka w zupełnie inną alejkę udając, że mówiłem nie do niej ¯\_(ツ)_/¯

    Poprzednie i nadchodzące wpisy pod #flashbackizwietnamu

    #azja #wietnam #pokazmorde #emigracja #chiny
    pokaż całość

  •  

    Coraz więcej miast w Azji zaczyna wyglądać jak Hong Kong czy Tokio.
    #azja #architektura

    źródło: embed.jpg

  •  

    Pierwsza noc po zakupie motocykla w #wietnam skończyła się tropikalną ulewą, którą trzeba było przespać na stole pod wiatą na jakiejś wsi. Byłem zajechany jazdą jak śledź po sztormie, więc komfort noclegu oceniam na 11/10, wschód słońca pośród pól ryżowych wynagrodził wszelkie niedogodności.

    W dżungli spotkałem słodkiego #smiesznypiesek, który obudził lepiej niż miejscowa kawa.

    Wprowadzenie: miesiąc temu rzuciłem robotę w PL i wyjechałem szukać szczęścia w Wietnamie. Wpisy wrzucam pod tagiem #flashbackizwietnamu

    #podroze #azja #pajaki
    pokaż całość

    •  

      @Niestabilny: uwierz mi, że najpaskudniejszy to jest tutaj syf zostawiany przez samych Azjatów (╯︵╰,)

      Srają do mórz i rzek, palą śmieci i wyrzucają pod siebie, wszystkie plaże (oprócz niektórych resortowych) zawalone syfem, dzikiej przyrody w Wietnamie praktycznie brak (tygrysy najprawdopodobniej już wyginęły, ostatniego nosorożca zabili w 2010, krokodyle syjamskie reintrodukowane tylko w 2 jeziorach w jednym parku narodowym), niewielkie spłachetki dżungli, wycinki, polowania i kłusownictwo w rezerwatach i parkach narodowych itp.

      W domu to najwyżej spotkasz wielkie karaluchy i niegroźne jaszczurki, więc bez obaw.
      pokaż całość

    •  

      W domu to najwyżej spotkasz wielkie karaluchy i niegroźne jaszczurki, więc bez obaw.

      @Spearo: no to git ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Siema Mirki i Mirabelki!

    Od miesiąca jestem w Wietnamie, kupiłem motocykl, a teraz próbuję ogarnąć pracę, żeby zostać tu na dłużej.

    Przyleciałem do Sajgonu (faktycznie niezły Sajgon, bonus w komentarzu), obecna lokalizacja: Nha Trang. Psów i kotów jeszcze nie jadłem, ale próbowałem jajek na twardo z kaczuszką w środku. Chętnych do odkrywania Wietnamu zapraszam do obserwowania #flashbackizwietnamu

    PS Czy jest opcja usunięcia timestamp ze zdjęć z kamerki xiaomi bez oficjalnej apki, czy czeka mnie żonglowanie kartami i telefonem?

    PPS Oba zdjęcia z Ho Chi Minh City
    #azja #wietnam #pokazmorde #emigracja #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: YDXJ1212.jpg

    •  

      @Spearo Otwierales już konto bankowe w Wietnam? Jak taka procedura wygląda?

    •  

      @Marcinowy: nie otwierałem, bo jeszcze nie mam pracy. Trzeba mieć pozwolenie na pracę, legalną robotę i wizę pracowniczą, bez tego nie otworzysz konta i (teoretycznie) nie wytransferujesz pieniędzy z Wietnamu.

      W Sajgonie (i pewnie innych dużych miastach) są bitcoinowe bankomaty i punkty, w których można wyprowadzić kasę za granicę za pomocą BTC (i chyba innych krypto); są też nieoficjalne usługi zwykłych przelewów przez pośredników, ale nie znam dokładnie tematu.

      Nie ma problemu z przelewami przychodzącymi i obsługą polskich/zagranicznych kart w zwykłych bankomatach/terminalach.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Po dwóch tygodniach w Himalajach naszła mnie myśl że może miło by było komuś coś stąd dać, dlatego też organizuję dziś #rozdajo . Zasady tradycyjne, zieloni i lubie-sernik* udziału nie biorą, zwycięzcę któremu wyślę widokówkę z gór wylosuję. Nie chcę obiecywać kiedy bo z internetem i jego szybkością jeśli już jest to różnie tu. Wy pewnie już jesteście po obiedzie z #familiada , ja natomiast tutaj już się gotuję do spania. Powodzenia koledzy i koleżanki.

    *bo ma bana xDDDD :(
    #azja #podroze #podrozujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Różnica między hotelem 5* w Europie a gdzieś w Azji (w tym wypadku Bombaj) w przypadku gdy zachorujecie.

    Europa, Mediolan:

    - zamówimy Ci doktora do pokoju ale płacisz mu bezpośrednio (170EUR)
    - zdychasz i nie masz siły na nic ale niestety prawo zabrania nam kupować lekarstw dla ciebie, nawet paracetamolu, musisz dymac w poszukiwaniu apteki gdy masz 40+ gorączki a na zewnątrz temp 40...
    - jeździsz uberem jak głupi do 3 aptek żeby skompletować leki, każda jazda z 15 EUR

    Indie, Bombaj:

    - zamawiają doktora do pokoju,
    - fuck mam za mało w gotowce, ale doktor mówi easy jego wizyta będzie na room bill (30 USD)
    - doc wypisuje receptę i zabiera ja na dół do concierge,
    - po godzinie dostarczają mi zestaw leków do pokoju, w tym antybiotyk ;)

    #azja #indie #ciekawostki #medycyna #podroze
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @dawidrams: Stosowanie "przetestowanego" antybiotyku przy każdej okazji to najlepszy sposób na wyhodowanie sobie we własnym organizmie smakowitych bakterii które przeżyły niezaleczoną infekcję. Szczególnie przy Twoim scenariuszu to jest najlepsza droga do zapalenia płuc z bakteriami na które nie działają właśnie najpopularniejsze antybiotyki uzywane ambulatoryjnie (bo jest ich kilka na krzyż, jak przestaną działać -cyliny to jest cefuroksym i dalej to kombinowanie) i trzeba je leczyć w szpitalu;) pokaż całość

    •  
      pletwowalbym_jakas_szara_mysz

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Owoce startfruit (w Indonezji nazywane belimbing, w Polsce dostępne jako karambola).

    Są to owoce powszechnie uprawiane w krajach Azji Południowo-Wschodniej. Swoją nazwę zawdzięczają charakterystycznemu kształtowi, po przecięciu przypominają pięcioramienną gwiazdę. Starfriut mają orzeźwiający, cytrusowy, słodko-kwaśny smak, nie posiadają ogryzka i są jadalne w całości razem ze skórką, wystarczy tylko odciąć te brązowe krawędzie. Swoją drogą czym ciemniejsze krawędzie tym dojrzalszy owoc, owoce niedojrzałe są zielone na bokach.
    Niektórzy Indonezyjczycy posypują je solą przed jedzeniem, ja preferuje je w naturalnej postaci.

    Miasto Depok gdzie mieszkam (znajdujące się na południe od Dżakarty) nazywane jest indonezyjską stolicą starfruitów gdzyż tu znajdują się jego największe uprawy. Startfriut jest symbolem miasta i w wielu miejscach Depoku można znaleźć rzeźby i inne dekoracje poświęcone tym owocom.
    Na lokalnym bazarku zapłaciłem 20 tyś. rupi (4.90 zł) za kilogram owoców. Sezon na nie dopiero się zaczyna, za parę tygodni powinny jeszcze bardziej stanieć.

    #azja #indonezja #owoce #jedzzwykopem #ciekawostki
    #sennajawie <--- mój tag i fanpage o życiu w Indonezji
    Mój fanpage
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #pogoda #upaly #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Mimo, że początek października to w Indonezji początek pory deszczowej to wyspę Jawę nawiedziła niespodziewana fala upałów. Ma to związek z położeniem kuli ziemskiej względem słońca które sprawia że półkula południowa jest bardziej nasłoneczniona niż północna.
    Wczoraj w Dżakarcie było 37C, a temperatura odczuwalna to 41C. Dziś jest trochę chłodniej, w południe było tylko 35*C i według prognoz takie upały utrzymają się jeszcze przed miesiąc.
    Temperatury są naprawdę nie do zniesienia, bez mocnego kremu z filtrem UV nie da się wyjść z domu. Przez te upały spaliłem już dwa wiatraki w domu, przy takiej pogodzie wiatraki chodzą praktyczne 24h na dobę.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2018-10-10-18-49-02-220_com.accuweather.android.png

  •  

    Zdalne pozdro z Everest Base Camp, który był głównym celem naszej wycieczki (Epic Tibet -> 16 osób z różnych stron świata ruszyło rowerem przez Tybet). Brygada dojechała cała i zdrowa (a ja niestety w Szanghaju ze złamanym obojczykiem więc zostaje mi tylko oglądanie zdjęć, na szczęście 2019 już za rogiem). Dzisiaj transfer do Lhasa, jutro krótka przejażdżka i trochę turystyki pieszej, w środę powrót do Szanghaju i do domu.

    Jakby ktoś chciał więcej info albo (co lepsze) wybrać się z nami w przyszłym roku to walcie śmiało!

    #rower #chiny #tybet #azja #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #jedzzwykopem #sennajawie

    Nie ma to jak rozgrzewająca porcja mie ayam na deszczowe, Indonezyjskie wieczory

    Podstawą mie ayam jest makaron typu noodle, który zawsze jest przygotowany ręcznie i jest naprawdę przepyszny nawet bez żadnych dodatków, każdy szanujący się lokal na swoją sekretną recepturę na makaron. Tutaj do makaronu dostałem jeszcze kawałki kurczaka, szpinak wodny i słone krakersy, w oddzielnej miseczce jest bulion warzywny. W Indonezji to zawsze zupa jest dodatkiem do makaronu, a nie odwrotnie dlatego dostaje się jej dosłownie odrobinę, a podawana jest oddzielnie, bo wiele osób lubi jeść makaron "na sucho", wtedy bulion można zostawić. Do popicia tradycyjnie była słodka, mrożona herbata.

    Mie ayam to jedno z najpopularniejszych dań na Jawie, sprzedają to zarówno małe, uliczne stragany jaki i luksusowe restauracje. Potrawa ta pochodzi z Chin ale podbiła Indonezję i jest tu dostępna w dziesiątkach odmian gotowanych z wykorzystaniem lokalnych, Indonezyjskich przypraw i składników. W Dżakarcie za porcję trzeba dać od 10 do 15 tysięcy rupi (2.40 zł do 3.60 zł), w mniejszych miastach np. Yogyakarcie widziałem to nawet za 5 tysięcy rupi (1.20 zł)
    pokaż całość

  •  

    @wypADy_travel:

    Pakse jest odwiedzane przede wszystkim z 2 powodów: żeby przejechać się motorkiem po bajecznym płaskowyżu Bolaven oraz żeby wspiąć się na górkę nad Mekongiem, na której czuwa gigantyczny posąg Buddy (Phou Salao).

    Płaskowyż Bolaven znajduje się na wysokości 1300 m n.p.m. i… (fanfary!!!) jest tu o 5 stopni chłodniej! A w nocy temperatura spada nawet do 10 stopni! Cudnie i rześko! Niestety pogoda lubi też tu być bardzo zmienna i często w ciągu 5 sekund piękne słońce zmienia się w ogromną ulewę. Wiemy z doświadczenia ;) Pierwszy raz mieliśmy okazję przyodziać nasze płachty przeciwdeszczowe. Jazda na skuterku podczas ulewy boli! A najbardziej bolą oczy, gdy uderzają w nie krople. A na drogę patrzeć trzeba… Jestem ciekawa, czy ktoś już wymyślił okulary w wycieraczkami, to byłby hit! :D

    Bolaven słynie z cudnych wodospadów, plantacji kawy (jedynie miejsce w Laosie!) i przepięknych, magicznych widoków! Nie mam na myśli tylko natury, ale też zabudowę i przede wszystkim życie. Mogłabym siedzieć tam godzinami patrząc na wesoło biegające dzieciaki, podziwiać cudne domy na palach, wzdychając do wschodów i zachodów słońca. Niebo w Azji jest wyjątkowe.

    Trochę informacji praktycznych. Płaskowyż najlepiej pokonywać na skuterku. Cena wypożyczenia jest tu niestety wyższa niż w Wietnamie: 50 000 kipów (ok. 22 zł) za półautomat lub 80 000 (ok . 35 zł) za automat. Do wyboru macie 2 opcje: duża (400 km) lub mała (200 km) pętla. Pierwsza zajmuje 4 dni, druga 2. My zdecydowaliśmy się na krótszą opcję. Nasze pośladki nie dałyby rady dłużej na skuterku ;). Mała pętla jest też stosunkowo łatwa i bezpieczna. W przypadku dłuższej pętli możecie natrafić na niebezpieczne momenty, nawierzchnia bywa śliska lub kamienista. Po drodze mijacie mnóstwo pięknych wodospadów. Każdy płatny około 10 000 (4,5 zł) plus 5 000 (2 zł) za skuter . My zobaczyliśmy tylko niektóre z nich: Tad Fane (mega wow!), Tad Champee, Tad Thang, Tad Soung, Tad Phasouam i Tad Maak Ngaew. Nocleg na trasie kosztuje około 30 000 (13 zł). Najlepiej szukać na miejscu , pytać po domach, negocjować ceny :). Najlepiej stołować się w gar kuchniach lub na targach (danie za średnio 2,5 zł). Świeżo, tanio, a przede wszystkim pysznie! :)

    Przystankiem obowiązkowym na trasie jest kawa u pana Vienga (Katu Homestay), który ma własną plantację, selekcjonuje każde ziarenko i ma meeeegaaaa wygodne, bambusowe hamaki :D. Pan Vieng troszkę nas nastraszył pokazując zdjęcie złamanego mostu, przez który mieliśmy się przedostać. Poprzedniego wieczoru przeładowana ciężarówka z maniokiem cudem nie spadla do rzeki, pokonując most i przy okazji łamiąc go. Take rzeczy są tu ponoć na porządku dziennym, daliśmy radę :D

    A tymczasem jedziemy do krainy 4000 wysp na Mekongu. Laos jest cudny!

    #podrozujzwykopem #podroze #azja #laos #wypady
    pokaż całość

  •  

    W Xinjiang czas ostrej papryki. W autonomicznym regionie Ujgurów trwa czas zbiorów i suszenia.

    #earthporn #chiny #azja #ciekawostki #papryczki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Siedzę na lotnidku w Moskwie czekając na lot do Delhi to wam opisze co sadze o odwiedzonych przeze mnie miastach w Azji. Tez pod katem #tinder. Tak naprawdę napisałem to w trakcie lotu no ale dopiero teraz mogę zapostowac. Lubię pisać podczas lotu bo najszybciej zabija mi to czas jak umysł jest mocno zajęty.

    Da Nang - na zdjęciach wyglada pięknie, sporo ludzi wypowiadało się pozytywnie jako miejsce do życia dla ekspstow. Rzeczywistość? Ja się zawiodłem i po tygodniu miałem dość. Ładne plaże i niezbyt zatłoczone plaże i tyle. Większość miasta to niska zabudowa, brak jakiegoś fajnego centrum gdzie można by się z buta poruszać, wszędzie trzeba by jeździć Grabem, albo mieć skuter. Język angielski mało przydatny, niewiele panien jest się w stanie dogadać, apki randkowe świecą pustkami i ciężko było tak jakaś ładna znaleźć. Jako miejsca na dłuższy pobyt na pewno bym nie wybrał.

    HCMC - moje ulubione miasto w Wietnamie i jedno z lepszych w Azji. Dużo francuskiej postkolonialnej architektury. Miasto rozwija się w szalonym tempie, jak byłem 2 lata temu to pełno było tam bezdomnych, śmieci na ulicach, a jak wróciłem po 2 latach to widzę ze jest znacznie czyściej, nie widać bezdomności czy biedy, drogie samochody, sporo ładnie ubranych ludzi. I to pomimo tego ze miesięczny zarobek na niskim stanowisku to $$100 a młodzi wykształceni po studiach w korpo dostają $200, $500 to już gruba ryba musi byc. Kończą właśnie budowę najwyższego wieżowca w Wietnamie, Landmark 81, będzie jeden z z najładniejszych w Azji. I co ciekawe jak gadałem z agentka to już od $1200 miesięcznie będzie można tam wynająć co jest śmieszna cena w porównaniu ile za takie coś byśmy zapłacili w innych miastach Azji, nawet Bangkoku. Dobre i tanie jedzenie, chyba największa liczba sky barów w Azji w tym kilka naprawdę świetnych. Ruch nie jest tragiczny, zanieczyszczeń tez nie ma tak dużo jak np w Hanoi. Na ulicach ciagle dominują skutery. Panny sa znacznie bardziej chętne na międzycywilizacyjne przygody i mówią dobrze po angielsku. A jak ktoś nie chce bawić się w tindery to może iść do SPA w hotelu albo do dystryktu japońskiego i tam mu zrobią dobrze na różne sposoby.

    Tokio - jak dla mnie szczyt Azji. Moja pierwsza podróż do Azji to była Japonia. Jak wylądowałem po 13 godzinnym locie z Zurychu to byłem wzruszony do tego stopnia ze jadąc pociągiem z Narity do Tokio się popłakałem z wzruszenia. Patrzyłem na japońskie drzewa kłaniające się od podmuchów wiatru i czułem niesamowitą magię. Miasto które ma podobno ponad 100000 restauracji, gdybyście jedli każdy posiłek w innej to w ciągu roku odwiedzicie tylko 1000. Sama jazda metrem dawała mi wielką przyjemność, w ciągu dnia robiłem pieszo średnio ponad 20 kilometrów a rekordowo ponad 30, przez tydzień. Obserwowanie jak to miasto tętno życiem, majestatyczne. Jadąc szinkansenem wkurwiałem się ze to tak szybko jedzie bo pooglądał bym sobie dłużej widoki xD. Z Fukuoka do Tokio wracałem zaledwie 6 czy 7 godzin. Krajobrazy hipnotyzują a ruch pocisku usypia. Prędkość czuć dopiero jak się idzie do kibla bo nie da się iść prosto tylko trzeba lekko balansować. Wrócę do Tokio ponownie i odwiedzę tez kilka mniej znanych miast, mam nadzieje ze ta magia będzie taka sama.

    Hanoi - tutaj krótko powiem ze nie Polecam. Przez większość roku zachmurzenie i smog, dodatkowego w zimie może być zimno i deszczowo. Brak nowoczesnej części miasta. Stary dystrykt ma klimat, ale na kilka dni wystarczy. Od zajebania skuterów, a z racji ze miasto jest dosyć rozsypane to trzeba brać grab/taxi żeby się poruszać między ważniejszymi dystryktami. Słabiutko z angielskim, dziewczyny niezbyt chętne do kontaktów, ale pan w hotelu proponował ze mi moga przywieść dziewczynę, albo zabiorą mnie za miasto do jakiegoś przybytku. Na plus bardzo tani wynajem i kilka hipsterskich dzielnic z masą kawiarni, gdzie od biedy można by mieszkać. Fajny klimat wąskich uliczek porośniętych jakimś bluszczem, ludzie wozacy na rowerach i skuterach zwierzątka i jedzonko.

    Seul - byłem słabo przygotowany do odwiedzenia tego miasta, niezbyt podeszło mi jedzenie i czasami strasznie dużo czasu zajmowało mi znalezienie jakiejkolwiek restauracji gdzie mógłbym zjeść coś innego niż grill. Jest czysto, jest bogato, fajne metro, architektura. Można z miasta iść w góry, nie ma turystów za dużo. Tinder do wyjebania, każda laska sie czegoś wlasnie uczy, albo musi iść juz spać bo rano trzeba wczesnie do Czebola wstać. Typowa Korea. Życie nocne niezbyt nastawione na obcokrajowcow, w Tokio pod tym względem znacznie lepiej. Raczej nie wybrał bym tego miasta do życia z własnej woli.

    Bangkok - nie lubię ;)

    Kuala Lumpur - a idź w chuj. Same burki na tinderze i chyba kolekcja najbrzydszych kobiet jakie widziałem w żuciu. Oprócz 2 wież i tej mniejszej nie ma w tym mieście nic, dodatkowo jest ono any ruchu pieszemu wiec gg przechodzić przez ulice, zapomniało im się zrobic przejść i sygnalizacji i pot tym względem jest masakra. Na plus tanie hotele, jedne z tańszych pieciogwiazdkowcow na świecie. W sumie nie wiem co by mnie miało skłonić do powrotu tam, poza przesiadkami.

    Bali - turystyczny hell hole wymieszany z pięknymi świątyniami i gęstym pradawnym animistycznym klimatem z elementami hinduizmu i buddyzmu wyrażający się w obrzędach, muzyce i klimacie. Indonezyjczycy mówią za Bali to wyspa bogów i duchów i większość wierzy ze ta wyspa jest naprawdę magiczna i żyją tu duchy. W sezonie koszmarnie drogo, noclegi w dobrych hotelach sporo powyżej 1000 złotych za dobę, $200 dziennie można lekką ręka zostawić klubach jak się idzie z panną. Pierwszy raz trafiłem akurat jak było tanio bo poza sezonem i styczeń gdzie jest 27 dni deszczowych ( ͡° ͜ʖ ͡°) napierdalalo ostro przez większość czasu. Urodzaj jeśli chodzi o kobiety, jak ktoś lubi białe to ma tysiące turystek z USA Europy czy AUS, do tego wiele dziewczyn z pozostałych części Indonezji przylatuje tutaj tracić dziewictwo z białymi chłopakami bo jest to dla nich jedyne miejsce gdzie moga zobaczyć dotknąć i połknąć białego.

    Jakarta - nie lubię tego miasta. Kilka dzielnic biznesowych, ogromna powierzchnia tak ze między jakimiś atrakcjami czy klubami trzeba sobie godzinę w taxi spędzić. Większość miasta to niska zabudowa, taka gettowa, sporo drutu kolczastego wokół posesji, a w hotelach i centrach handlowych ochrona z bronią. Dosyć szarawo przez smog i gęsta zabudowę niewiele widać. Podobają mi się oryginalne wieżowce z elementami antycznymi, jakieś kolumienki itp. Wyglada to bardzo bogato. Alkohol bardzo drogi jak na Azje, nawoływanie do modlitwy z meczetu zawsze daje ciarki na plecach i polskie dziwne kościelne to przy tym nic. Za to sporo pięknych kobiet i rzucają się na białych chłopaków jak szczerbaty na suchary. Normą jest ze laska ba pierwsze spotkanie przyjedzie do waszego hotelu/Airbnb ;)

    Manila - najgorszy ruch uliczny, kiedyś 5 kilometrów na spotkanie jechałem ponad 3 godziny uberem xD. Szczególnie w deszczu który często to miasto odwiedza. Miasto lubię bo wybudowali dużo wieżowców i tanio można tam wynająć. Dzielnica BGC jest budowana ns wzór Singapuru i to widać. Makati za to można z Hong Kongiem pomylić. Jak ktoś lubi tego typu tematy to można fajnie pomieszkać za 1/5 tego co trzeba wydać w HK czy SG. Panny mówią najlepiej po ang z całej Azji, do tego bardzo chętne na białego bolca, który jest tutaj towarem mocno deficytowym. Dużo pięknych kobiet, natomiast BMI jest trochę za wysoko jak dla mnie, większość dziewczyn chociaż będą bardzo ładne i seksowne to ms chociaż trochę tzw rice belly czyli niewielka oponkę ba brzuchu. Znaleźć laske typu fit z bardzo wąska talia i płaskim wyrzeźbionym brzuchem bardzo ciężko znaleźć. Na plus za to kształty dupy i ud, cycki tez czasami maja. Nie sa gold diggerkami a nawet jak sa to przez wszechobecna biedę ich wymagania sa tak małe ze parsknięcie śmiechem. Często widać super laski z ochydnym starcami z Europy wiec chyba możecie sobie wyobrazić co tam się dzieje z młodym zdrowym chłopem z Europy, który jeszcze jako tako wyglada. Laski sa bardzo agresywne i jak zacząłem wrzucać zdjęcia z dziewczyna z Indonezji to jakieś randomoe Filipinki które znałem tylko z Tindera/IG i coś tam z nimi kiedyś popisałem zaczęły szkalowac moja nowa pannę xD, pisać ze jest brzydka i na mnie nie zasługuje.

    #azja #podroze #azjatki #tinder #dreamofasia
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mimo ze mam zone i #gowniak to i tak czuje sie #przegryw i chce wyjechac na #filipiny na #podryw . Odpale tam #tinder i bede mial branie. Ile musze wziac #kredyt zeby tam a #azja rozpoczac nowe zycie. I chce sie tez dowiedziec jakjest tam z #wiza . To nie zaden #bajt ani #pasta . Baba mnie wkur... i nie chce na nia i bachora marnowac zycie .!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    @wypADy_travel:

    Autostop w Laosie to wyzwanie! :D w ciągu 9 godzin udało nam się ujechać zaledwie 240 km. Ale nie poddajemy się! Dzisiejszy cel osiągniety. Jesteśmy w Pakse. Muszę przyznać że od pierwszej chwili, od pierwszych sekund, gdy tylko przekroczyliśmy granicę, pokochałam Laos. Ten kraj jest piękny, dziki, autentyczny, nie zniszczony turystyką, nikt nie atakuje, nikt nie nagabuje, cudo! Oczywiście to pierwsze wrażenie i oby trwało! :)

    I wszędzie wesołe "Sabaidee!", czyli laotańskie cześć! :)

    #podrozujzwykopem #podroze #wypady #azja #laos #ciekawostki #autostop
    pokaż całość

  •  

    Wpis przedstawiający naszą wizytę na Polach Śmierci oraz w Więzieniu S-21 w Kambodży. Pol Pot jest odpowiedzialny za śmierć dwóch milionów rodaków - nawet jednej czwartej populacji kraju. Tortury, mordy, głodowanie - to wszystko było na porządku dziennym w celu zbudowania komunistycznej utopii.

    Dodałem znalezisko z moim wpisem na blogu. Wyjątkowo ciężki temat, ale myślę, że warto go przeczytać. Trzeba mieć świadomość, jacy zbrodniarze chodzili po świecie. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nigdy nie zostali ukarani.

    Jeśli chcecie, to kopnijcie, zapraszam do czytania!

    https://www.wykop.pl/link/4564407/wizyta-na-polach-smierci-slady-krwawych-rzadow-pol-pota-w-kambodzy/

    Zapraszam do obserwowania tagu #chrapki, gdzie co jakiś czas będę publikował posty związane z życiem w Azji, ciekawostki, zdjęcia, anegdoty.

    Warto również obserwować profil na #instagram, gdzie codziennie będziemy wrzucać zdjęcia z naszych podróży.

    Nasz blog znajdziecie pod adresem chrapki.pl

    **Fanpage na fejsie**

    #podroze #kambodza #azja #ciekawostkihistoryczne #historia #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #tworczoscwlasna
    pokaż całość

    źródło: IMG_5028.jpg

  •  

    MORDERCZE KROKODYLE Z RAMREE

    Pod koniec II wojny światowej niewielka birmańska wysepka Ramree stała się w styczniu 1945 roku miejscem lądowania brytyjskiego desantu. Kilka jednostek komandosów, pułk pancerny oraz indyjska dywizja piechoty miało za zadanie odbić wyspę z rąk broniących jej Japończyków.

    W ciągu miesiąca od rozpoczęcia operacji przybysze otoczyli wojsko Japońskie. Obrońcy wyspy ignorowali kolejne wezwania do poddania się i 19 lutego przedarli się na wybrzeże Ramree. Cały oddział znalazł się bagnisty teren o długości 16 kilometrów. To właśnie w tym miejscu doszło do niewyobrażalnej tragedii...

    Pod osłoną nocy Brytyjczycy postanowili przeprowadzić ostateczny atak. Wycofujący się Japończycy ugrzęźli w bagnach, znaleźli się tym samym w śmiertelnej pułapce. Odgłos wymiany ognia wybudził zamieszkujące ten teren krokodyle różańcowe (na zdjęciu) - największe żyjące współcześnie gady. Samce tego gatunku mogą osiągać ponad 6 metrów długości i ważyć nawet 1400 kg. Bestie, czując zapach krwi rannych żołnierzy, wyruszyły na polowanie.

    Według naocznych świadków (na których powoływał się później brytyjski dokumentalista Bruce Wright), w przerwach pomiędzy wystrzałami i eksplozjami, słyszano krzyki Japończyków, pożeranych przez wielkie gady i charakterystyczny, szorstki odgłos szelest ocierających się o siebie krokodylich ciał.

    W ciemnościach krew rozczłonkowanych żołnierzy wabiła kolejne drapieżniki. Obserwujący tą tragedię przerażeni Brytyjczycy i Hindusi wstrzymali ogień. Nawoływali Japończyków do wyjścia na brzeg. Rzucali im liny lub podawali długie konary. Uwięzieni wśród krokodyli japońscy żołnierze, kierując się swoim kodeksem honorowym, nie chcieli jednak dobrowolnie oddać się w ręce swoich wrogów. Wybierali śmierć w bagnie.

    Od czasu do czasu rozbrzmiał pojedynczy wystrzał. Jedni strzelali do gadów, inni popełniali samobójstwo. Zdarzały się również przypadki, kiedy Brytyjczycy dobijali rannych Japończyków, znajdujących się w paszczach krokodyli.

    O świcie niemal wszystkie gady oddaliły się. Brytyjczycy ujrzeli wtedy teren pełen rozczłonkowanych ciał oraz stada sępów, które zleciały się, aby dokończyć krwawą ucztę.

    Wstępnie oszacowano, że noc na bagnach przeżyło jedynie 20 Japończyków. Poważnie ranni zdecydowali oddać się do brytyjskiej niewoli.

    Wydarzenia, które miały miejsce na birmańskiej wyspie trafiły do Księgi Rekordów Guinnessa pod ponurym tytułem: „Największe masowe zabójstwo dokonane przez krokodyle na ludziach”, jednak historycy bardzo sceptycznie podchodzą do podawanej tam liczby 900 Japończyków zabitych przez krokodyle. Nie wiadomo, ilu ludzi faktycznie stało się ofiarami gadów. Przyjmuje się, że nie więcej niż 300 osób, co i tak jest liczba ogromną...

    #wmrokuhistorii #historia #azja #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #swiat #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #zwierzaczki
    pokaż całość

    źródło: Ramree.jpg

  •  

    Przychodzę na dworzec w Hanoi, żeby zostawić plecak w przechowalni bagażu. Idę do biura dla obcokrajowców, wyłuszczam swoją sprawę. Znudzona Wietnamka dzwoni po koleżankę i pokazuje, żeby iść za nią.

    Ta druga prowadzi mnie do szafki, każe włożyć plecak, daje kluczyk, po czym wyciąga kalkulator i pokazuje na nim 100.000 dongów (szesnaście złotych). Ja robię wielkie oczy i protestuję, bo to wcale niemało jak na tutejsze warunki.

    Kobieta kasuje kwotę i wbija inną – 70.000. Mówię, że nie mam tyle i pokazuję jej w ręku drobne sześćdziesiąt tysięcy. Bierze.

    Coś mi jednak w tym wszystkim śmierdzi, więc wracam do biura i pytam znudzoną Wietnamkę, ile powinno kosztować zostawienie bagażu. Ta chwyta za telefon i dzwoni do koleżanki bagażowej:
    – Cing ciang ciong, long hue? („Cześć Nguyen-Grażyna, ile kazałaś płacić temu frajerowi?”)
    – Niamh bang sin don. („Sześćdziesiąt tysięcy”)

    Znudzona odwraca się do mnie: – Sixty thousand, bye.

    Wietnamczycy mają fantazję, trzeba przyznać. W żadnym kraju nie spotkałem się z takim natężeniem codziennych oszustw. Zapraszam do lektury pełnego tekstu na ten temat. A tu - znalezisko :)

    Na zdjęciu dworzec w Hanoi, widziany z wnętrza wagonu sypialnego.

    #truestory #coolstory #heheszki #podroze #podrozujzwykopem #azja #wietnam #oszukujo #janusze
    pokaż całość

    źródło: 371b.jpg

  •  

    #azja #indonezja #coolstory #sennajawie

    Pisałem kiedyś o pracowniku Ministerstwa Obrony Narodowej Indonezji, który zniszczył mi skuter, dziś będzie o Indonezyjskim ministrze, który zablokował mi wejście do kina.
    https://www.wykop.pl/wpis/29446119/tl-dr-wojskowy-z-indonezyjskiego-ministerstwa-obro/

    Na początek dygresja:
    Kino znajdujące się w centrum handlowym Grand Indonesiazorganizowało fajną promocję - dwa bilety w cenie jednego. 60 tysięcy rupi (14.00 zł) za dwie osoby to naprawę świetna cena.
    Grand Indonesia to jedno z najbardziej luksusowych i ekskluzywnych miejsc w stolicy, królują tu same drogie marki pokoju Gucci, Dolce Gabbana, Chanel, Louis Vuitton i Rolex, co przyciąga całą Dżakarcą śmietankę, w tym lokalnych polityków. Oczywiście kino znajdujące się na ósmym piętrze też nie odstaje swoim luksusem. Królują tu marmury i ręcznie rzeźbione drewno. Całość bardziej przypominała lobby luksusowego hotelu niż zwykle kino. To pierwsze kino jakie kiedykolwiek widziałem w którym jest podział na klasy! Oprócz „klasycznych” kinowych foteli w klasie normalnej, jest jeszcze klasa Gold gdzie siedzi się na kanapach i klasa Velvet. Bilety na tę najdroższą kosztują 220 tysięcy od osoby (54 zł), ich zakup uprawia do czekania na seans w osobnym pomieszczeniu, a na sali kinowej dostaje się pełnowymiarowe łóżko z poduszkami i kocem, więc można delektować się filmem na leżąco.

    Mój seans miał rozpocząć się o 18.05 ale na salę weszliśmy dopiero o 18.40. Powodem opóźnienia była... rządowa delegacja która zorganizowała sobie prywatny seans filmowy w najbardziej luksusowym kinie w Dżakarcie. Wśród około 50 osób moja żona rozpoznała Wiranto - Ministra do spraw bezpieczeństwa i Agus Surya Bakti - najważniejszego Generała indonezyjskich sił zbrojnych. Ich film się skończył, zapaliły się światła, a polityczna śmietanka dalej siedziała na swoich fotelach i ani myślą o wyjściu z sali kinowej.
    Ludzie, którzy przyszli na seans zaczęli się niecierpliwić, bo stanie 40 minut z popcornem pod drzwiami sali i czekanie na film to żadna frajda, niektórzy zaczęli się buntować i rzucać mięsem w stronę obsługi. Bileterzy poza przepraszaniem i rozdawaniem darmowej wody dla oczekujących niewiele mogli zrobić, bo przecież nie wyrzucą ministra z kina. Dopiero o 18.40 politycy łaskawie zaprzestali okupacji sali kinowej i opuścili
    ją z pełnym zdziwieniem z powodu zamieszania na zewnątrz. Nie wiem czy to miała być jakaś forma przeprosin ale film puszczono nam bez reklam na początku.
    Moim zdaniem całość była fatalnie zorganizowana, kino dysponuje aż 11-toma salami kinowym, dlaczego musieli organizować ten polityczny wiec akurat na tej, na której mieli zaplanowane pokazy to nie mam pojęcia ¯\_(ツ)_/¯
    pokaż całość

  •  

    Mireczki,
    W Polsce jesień, przesyłam Wam trochę słońca z samego południa Wietnamu, nadmorskiego Vung Tau, gdzie najesz się do syta za 4-5zł, byna kosztuje 3,5 za litr, a słońce i piasek na plaży są bezcenne.
    Btw. Nauczyłam się jeździć na skuterze w minutę, a brak lusterek i kasków to tutaj standard.
    A tak trzymają kuraki (psy też) żeby nie pouciekały.
    Uszanowanko!
    #podrozujzwykopem #smiesznypiesek #azja #heheszki #chillout #taniepodrozowanie #pokazmorde
    pokaż całość

  •  

    #swiat #pytanie #ankieta #glupiewykopowezabawy #arabiasaudyjska #azja #armenia

    Tag do obserwowania --> #herbyeuromirko

    #83
    Trzydziesty trzeci dzień konkursu na najlepsze godło/herb państw historycznych

    Tutaj link na challonge do śledzenia wyników w fazie pucharowej --> https://challonge.com/pl/historicalcoatofarms2

    Głosować można 24 godziny, w przypadku remisu przedłużam głosowanie do 48 godzin.

    Jedenasty pojedynek 1/24 finału: Królestwo Hidżazu vs Demokratyczna Republika Armenii
    pokaż całość

    źródło: 3.png

    Który herb bardziej Ci się podoba?

    • 320 głosów (36.45%)
      Królestwo Hidżazu
    • 558 głosów (63.55%)
      Demokratyczna Republika Armenii
  •  

    Szczęśliwego Święta środka jesieni!

    Dziś jest 15 dzień ósmego miesiąca kalendarza księżycowego (czyli pełnia). Cały chiński świat obchodzi święto środka jesieni. Odpowiednik naszych dożynek, czyli święta poświęconego żniwom.
    Standardowo je się wtedy ciastka księżycowe, a miasta udekorowane są różnymi oświetlonymi figurami i lampionami. W Chinach to dzień wolny od pracy.

    Na zdjęciu jedna z instalacji w Ogrodach przy Zatoce w Singapurze. Przedstawia ona Smoczą Bramę - lóngmén 龍門. Wg wierzeń taoistycznych to mityczna brama, po przejściu której ryba (karp, na zdjęciu po prawej) staje się smokiem (po lewej). Symbolizuje osiągnięcia jakiegoś ważnego celu w życiu. Np. zdobycie dużych pieniędzy - tak mi to znajoma Chinka wyjaśniła.

    #ciekawostki #azja #chiny #singapur
    pokaż całość

  •  

    #swiat #pytanie #ankieta #glupiewykopowezabawy #holandia #austria #europa #irak #azja

    Tag do obserwowania --> #herbyeuromirko

    #84
    Trzydziesty trzeci dzień konkursu na najlepsze godło/herb państw historycznych

    Tutaj link na challonge do śledzenia wyników w fazie pucharowej --> https://challonge.com/pl/historicalcoatofarms2

    Głosować można 24 godziny, w przypadku remisu przedłużam głosowanie do 48 godzin.

    Dwunasty pojedynek 1/24 finału: Niderlandy Austriackie vs Królestwo Iraku
    pokaż całość

    źródło: 1.png

    Który herb bardziej Ci się podoba?

    • 360 głosów (54.63%)
      Niderlandy Austriackie
    • 299 głosów (45.37%)
      Królestwo Iraku
  •  

    Mireczki pojechałem dzisiaj rano na rowerze się przejechać pod #malezja.
    Dotarłem aż do przejścia granicznego co widać ładnie na zdjęciu (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Polecam takie wyprawy z rana!

    #mtb #trail #enduro #singapur #azja #krajobraz #widoki

    źródło: embed.jpg

  •  

    Mirki, Mirabelki, pozdrowienia z Malezji, wyspa Langkawi ( ͡º ͜ʖ͡º) #podrozujzwykopem #podroze #azja #fotografia #mojezdjecie

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #kino #sennajawie

    To uczucie gdy jadąc do pracy trafiasz w sam środek planu zdjęciowego najpopularniejszej Indonezyjskiej telenoweli xD

    Miejsce to nazywa się „komplek habibie”.
    Nazwa tego osiedla pochodzi od nazwiska Jusufa Habibie – byłego prezydenta Indonezji, który mieszkał tutaj do czasu objęcia prezydentury w 1998 roku. Oryginalnie to miejsce miało inną nazwę, dopiero z czasem miejscowi zaczęli to nazywać osiedlem Habibiego i tak zostało do dziś.

    Osiedle w większości składa się z drewnianych, tradycyjnych domów, ponadto w pobliżu znajduje się niewielkie jezioro. Miejsce jest naprawdę ładne i z tego powodu upodobały je sobie Indonezyjskie studia filmowe. Jeżdżę tędy codziennie i średnio 2-3 razy w tygodniu widzę tu rozstawione kamery. Zazwyczaj ekipy wynajmują domy od lokalnych mieszkańców i kręcą filmy w środku, ale od czasu do czasu zdarzają się zdjęcia w plenerze z wykorzystaniem przebiegającej przez osiedle drogi tak jak to widać na filmie poniżej i wtedy można zobaczyć „na żywo” jak powstają filmy. Kręci się tu wiele lokalnych seriali jaki i pełnometrażowych produkcji.

    Na moim filmie poniżej widać zdjęcia do „Dunia terbalik” (Odwrócony świat). Jest to jeden z najpopularniejszych seriali w Indonezji oglądany codziennie przez dziesiątki milionów ludzi i dostępny również w telewizji w Malezji i Singapurze. Aktor w pomarańczowej koszulce który dosiadł się na drugi motor to Agus Kuncoro – prawdziwa, Indonezyjska mega-gwiazda. Sam serial to komedia religijna, opowiada o grupie mężczyzn, których żony wyjechały za granicę i teraz oni sami muszą zająć się domami i dziećmi. Wszyscy bohaterowie są muzułmanami, a serial pokazuje ich jako fajtłapy i ciamajdy które mają problem z podstawowymi zadaniami jak pranie i gotowanie, aktorzy w każdym zdaniu wypowiadają „salamualeikum” nawet jeśli dialog dotyczy krojenia ciasta, co według Indonezyjczyków jest chyba bardzo zabawne, bo serial z miesiąca na miesiąc bije rekordy popularności. Dla człowieka urodzonego w Europie ten poziom humoru jest tak absurdalny i dziwny, że nie da się tego oglądać bez poczucia zażenowania.
    Z resztą wszystkie tutejsze seriale i talk-show jest dla mnie niejadalne z powodu hermetycznego humoru. Podobnie jak z japońskim teleturniejami - trzeba się urodzić w tym kraju i w tej kulturze żeby to zrozumieć.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #swiat #pytanie #ankieta #glupiewykopowezabawy #moldawia #europa #mongolia #azja

    Tag do obserwowania --> #herbyeuromirko

    #78
    Trzydziesty dzień konkursu na najlepsze godło/herb państw historycznych

    Tutaj link na challonge do śledzenia wyników w fazie pucharowej --> https://challonge.com/pl/historicalcoatofarms2

    Głosować można 24 godziny, w przypadku remisu przedłużam głosowanie do 48 godzin.

    Szósty pojedynek 1/24 finału: Mongolska Republika Ludowa vs Hospodarstwo Mołdawskie
    pokaż całość

    Które godło/herb bardziej Ci się podoba?

    • 338 głosów (58.58%)
      Mongolska Republika Ludowa
    • 239 głosów (41.42%)
      Hospodarstwo Mołdawskie
  •  

    #swiat #pytanie #ankieta #glupiewykopowezabawy #iiirzesza #niemcy #europa #filipiny #azja

    Tag do obserwowania --> #herbyeuromirko

    #76
    Trzydziesty dzień konkursu na najlepsze godło/herb państw historycznych

    Tutaj link na challonge do śledzenia wyników w fazie pucharowej --> https://challonge.com/pl/historicalcoatofarms2

    Głosować można 24 godziny, w przypadku remisu przedłużam głosowanie do 48 godzin.

    Czwarty pojedynek 1/24 finału: III Rzesza vs I Republika Filipińska
    pokaż całość

    źródło: 1.png

    Które godło bardziej Ci się podoba?

    • 1803 głosy (85.53%)
      III Rzesza
    • 305 głosów (14.47%)
      I Republika Filipińska
  •  

    #jemprzeciez <- mój tag z pysznym jedzeniem

    Dziś na kolację proponuje tajską kuchnię. Ale nie jakieś tanie smażone makarony, czy niezdrowe curry, a bardzo smaczną rybę na parze w sosie limonkowym. Do tego sałatkę z zielonego mango i dzika kapusta kailan w sosie sambal (to już mniej tajskie:) To tego oczywiście pyszny, pachnący jaśminowy ryż.

    Ryba to seabass, wg. google translate po polsku to ... seabass :)

    #jedzenie #jedzzwykopem trochę #foodporn #azja
    pokaż całość

  •  

    #azja #indonezja #ciekawostki #skutery #motocykle #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji

    Skutery i motocykle to najpopularniejszy środek transportu w Indonezji, w 2018 roku w tym kraju zarejestrowanych było 91 milionów jednośladów. Są tanie, zużywają mało benzyny, a dzięki braku zimy można je użytkować przez okrągły rok, w Indonezji nie są traktowane jak zabawki czy hobby ale jako pojazdy do poruszania się na co dzień. Ja sam użytkuję tu skuter, kupiłem go pod koniec 2016 roku i do tej pory zrobiłem nim już ponad 30 tysięcy kilometrów. Z tej okazji postanowiłem napisać 30 ciekawostek o kupowaniu i użytkowaniu skutera w Indonezji.

    1. W Indonezji nie istnieje podział na motocykle i skutery. Wszystko co ma dwa koła i silnik nazywane jest po prostu „motor”, nie ważne czy mówimy o małym, plastikowym pierdziku, sportowym Ducati czy Harley Davidsonie. Słowo „skuter” nie występuje w tutejszym słowniku.

    2. Jest jedna kategoria prawa jazdy która pozwala poruszać się na wszystkich jednośladach niezależnie od pojemności silnika.

    3. Trzy najpopularniejsze marki to Honda, Yamaha i Suzuki. Indonezyjczycy uważają chińskie skutery za nic nie warty szmelc i kupują tylko te Japońskie. To samo dotyczy samochodów, dlatego 80% aut w Indonezji to Toyota i Honda.

    4. Wszystkie wyżej wymienione marki maja swoje fabryki w Indonezji, dzięki czemu skutery tutaj są bardzo tanie. Najtańszy skuter 110cc można kupić już za 16 milionów, rupi (4 tysiące złotych), skutery 125cc zaczynają się od 20 milionów rupi (4900 zł), a skutery 150cc od 25 milionów rupi (6100 zł). Oczywiście ceny te dotyczą markowych, japońskich skuterów. Przykładowo Yamaha Nmax w Polsce kosztuje 12 tysięcy złotych, tutaj można ją dostać za 26 milionów rupi – 6300 zł. Najpopularniejsze są skutery 110cc i 125cc, mniejszych nikt nawet nie sprzedaje.

    5. Serwisy też są bardzo tanie. Podstawowy przegląd skutera z regulacją hamulców w ASO Hondy kosztuje 75 tysięcy rupi (18.40 zł), wymiana oleju 40 tysięcy rupi (9.80 zł). Myjnia to 10 tysięcy (2.45 zł), napompowanie obu opon 6 tysięcy (1.47 zł), raz w trasie odpadło mi lusterko, w ASO zamontowali mi je z powrotem za darmo.

    6. Z powodu tego, że na rynku dominują tylko trzy marki to wszędzie stoją zapakowane identyczne skutery i weź tu znajdź swój w rzędzie kilkuset czarnych Hond na czarnych felgach i z czarnym kaskiem wiszącym na czarnej kierownicy. Wiele osób przykleja jakieś kolorowe naklejki co pozwala łatwiej odnaleźć swój pojazd. Ja wykorzystuje różowy kask mojej żony, który jest dobrze widoczny z daleka. Przydaje się też dobra pamięć i zmysł orientacji.

    7. Od każdego pojazdu płaci się co roku podatek – w moim przypadku to 280 tysięcy rupi (68 zł). Podatek nazywa się “pajak” i jest chyba najbardziej skomplikowanym podatkiem jaki świat widział. Do wyliczenia wysokości podatku uwzględnia się min. takie rzeczy jak wartość pojazdu, rok produkcji, pojemość silnika, moc silnika, popularność danego modelu na rynku (czym większa tym gorzej), miejsce zarejestrowania (stolica, duże miasto, małe miasto, tereny wiejskie) oraz region (w Dżakarcie wysokość podatku jest inna niż na Bali czy Sumatrze). W przypadku samochodów dochodzi jeszcze przeznaczenie pojazdu (osobowy, bus, ciężarówka, taxi), to czy pojazd jest prywatny czy służbowy, ilość drzwi oraz rodzaj nadwozia (SUV, hatchback, combi czy cabriolet itp.). Jeśli ktoś posiada dwa lub więcej pojazdy i oba są tej samej marki to to też podnosi kwotę podatku. Mając dwa skutery Hondy płaci się więcej niż gdyby miało się jedną Hondę i jedną Yamahę, to samo dotyczy samochodów. Nie pytajcie gdzie tu logika. Do wyliczania wysokości podatku używa się kalkulatorów online lub aplikacji na telefon, jakbym chciał ręcznie wyliczyć wysokość podatku dla mojego skutera to by mi 60-cio kartkowy zeszyt nie wystarczył.

    8. Tablice rejestracyjne jak i dowód rejestracyjny są wydawane tylko na 5 lat. Po tym czasie należy wyrobić nowe ALE trzeba żeby dostać nowe tablice trzeba mieć opłacony wspomniany wcześniej podatek za wszystkie ubiegłe lata. Stąd na rynku wtórnym można znaleźć skutery nawet za 200-300 zł, ktoś kupuje motor, nie płaci corocznej daniny i po pięciu latach zaległy podatek + karne odsetki przewyższają wartości pojazdu.

    9. Tablice rejestracyjne mają wybitą datę ważności, stąd policja może łatwo wyłapać osoby które nie płacą podatku i jeżdżą na nieważnym dowodzie rejestracyjnym. U mnie jest to „10-21” czyli tablice rejestracyjne mam ważne do października 2021 roku.

    10. Duża ilości jednośladów na ulicach wymusza budowanie specjalnej infrastruktury. I tak są oddzielne parkingi dla jednośladów, oddzielne dystrybutory na stacjach benzynowych, oddzielne myjnie i serwisy, oddzielne pasy ruchu, na wszystkich autostradach w kraju obowiązuje zakaz wjazdu jednośladami. Nawet Google Maps oferuje opcję wybrania czy będziemy poruszać się jednośladem czy samochodem i wyznacza inną trasę.
    Wyjątkiem są niektóre luksusowe hotele w Dżakarcie np. Marriott czy Hilton oraz niektóre drogie restauracje i centra handlowe w stolicy do których obowiązuje ZAKAZ wjazdu na jednośladach. Oni uznają, że jak kogoś stać na pobyt w ich hotelu albo kolacje w ich restauracji to na pewno stać go też na samochód bo „tylko plebs jeździ na motorach”. W Dżakarcie nazywa się to dyskryminacją motocyklistów (diskriminasi sepeda motor) i jest ona niestety nieoficjalnie wspierana przez władze miasta. O samej dyskryminacji można stworzyć oddzielny wpis, bo jest to naprawdę skomplikowany temat.

    11. W Indonezji istnieją specjalne pralnie kasków. Chociaż „pralnia” to za dużo powiedziane, najczęściej jedynie pryskają perfumami w środku żeby oszukać klienta. Raz mi rozerwali gąbkę która wypełnia kask, tak więc nie polecam, kask lepiej myć samemu.

    12. Poruszając się jednośladem należy mieć odpowiedni strój – pełne buty, długie spodnie lub spódnice, bluzkę z długim rękawem, bluzę lub kurtkę oraz kask. Za jazdę w klapkach i krótkich spodenkach można dostać mandat.

    13. Parkując skuter gdziekolwiek na mieście kask i kurtkę zostawia się na kierownicy – nikt tego nie kradnie. Nie raz zdarzyło mi się zostawić torbę z zakupami na skuterze i jeszcze nigdy nic mi nie zginęło.

    14. Niewiele domów tutaj ma garaż, więc na noc wjeżdża się skuterem do domu i parkuje go w korytarzu lub kuchni.

    15. Czasami w godzinach szczytu ciężko znaleźć miejsce na parkingu, wtedy parkuje się gdzie popadnie. Normalnym jest, że żeby wyjechać swoim skuterem spod sklepu najpierw muszę przesunąć osiem innych.

    16. Ochrona na parkingach zajmuje się nie tylko pilnowaniem. Za drobny „napiwek” pokażą wolne miejsce, pomogą z przedstawianiem skuterów żeby ułatwić wyjazd, a gdy pada deszcz rozłożą plastikowy worek na siedzeniu.

    17. W Indonezji nie ma badań technicznych pojazdów ale policja lubi robić uliczne łapanki i często jeździ z lawetami. Pojazdy niesprawne, takie które nie mają tablic lub świateł są pakowane na lawetę i wywożone na policyjny parking.

    18. Z resztą kontrole policji sprowadzają się tylko i wyłącznie do sprawdzania stanu technicznego, dokumentów i ważności tablic rejestracyjnych. Nigdy nie widziałem żeby policja kontrolowała prędkość, wątpię czy policjanci tutaj w ogóle mają radary na wyposażeniu. Nigdy też nie sprawdzą trzeźwości, co nie dziwi, bo Indonezja to w większości muzułmanie, problem z pijanymi kierowcami jest naprawdę niewielki.

    19. Ubezpieczenie nie jest obowiązkowe jednak większość ludzi kupuje skutery i motory na raty i wtedy dostaje się ubezpieczenie OC/AC i ubezpieczenie od kradzieży w pakiecie. Ciekawe, że nie trzeba mieć prawa jazdy żeby mieć ubezpieczenie.

    20. Nie ma też obowiązku chodzenia na kursy żeby przystąpić do egzaminu na prawo jazdy, na egzamin można iść kiedy człowiek uzna że jest gotowy, oczywiście szkoły nauki jazdy są ale tylko dla samochodów. Nigdy nie widziałem szkoły nauki jazdy motorem.
    Sam egzamin składa się tylko z jazdy po placu między pachołkami, na egzamin na samochód trzeba jeszcze ruszyć pod górkę z ręcznego i zaparkować równolegle oraz prostopadle. Trzeba również zdać egzamin teoretyczny typu A B C D ze znajomości przepisów, dla mnie było szokiem jak dowiedziałem się, że w tym kraju istnieje jakiś kodeks ruchu drogowego i są z niego egzaminy! Ja po dwóch latach nadal nie wiem ile wynoszą tu ograniczenia prędkości, bo nigdzie nie ma znaków.

    21. Kierowcy samochodów w Indonezji są dość kulturalni. Normalnym jest zostawianie przynajmniej pół metra odstępu między samochodami gdy stoi się w korku jak również zostawianie odstępu między samochodem a krawężnikiem. W ten sposób kierowcy skuterów mogą łatwo ominąć korek.

    22. W Indonezji bardzo dużo się trąbi. Dzieje się tak, bo skuter jest bardzo mały i gdy jedzie się za samochodem, omija inne pojazdy w korku, wymija jakąś przeszkodę lub gdy przy skrzyżowaniu rosną krzaki to osoba na skuterze jest zupełnie niewidoczna. W szczególności gdy jedzie się za ciężarówką lub autobusem, to kierowca nie ma szans zobaczyć w lusterku małego skuterka. Trąbi się, żeby ostrzec innych kierowców. Jeśli dojdzie do wypadku i świadkowie zeznają, że motocyklista nie zatrąbił wyjeżdżając z bocznej uliczki policja automatycznie przyklepie mu karę za spowodowanie stłuczki.
    Istnieją różne formy trąbienia - do ostrzegania używa się krótkich, jednosekundowych sygnałów, gdy chce się pokazać swoje niezadowolenie – klakson przytrzymuje się dłużej.

    23. Odwrotnie niż w Polsce, tutaj mrugnięcie długimi światłami oznacza dosłownie “won mi z drogi”. Tak więc jeśli zdarzy się wam być w Indonezji, jeździć skuterem i na rondzie lub skrzyżowaniu zobaczycie samochód, który na was mruga długimi, nie znaczy to, że on chce wam ustąpić pierwszeństwa tylko coś zupełnie coś odwrotnego...

    24. Najbardziej mnie denerwuje, że Indonezyjczycy kompletnie nie umieją używać świateł. Gdy tylko zapada zmrok to absolutnie każdy jeździ na długich światłach, nawet w mieście gdzie drogi są oświetlone. Niektórzy artyści włączają jeszcze światła przeciwmgłowe, montują LEDy w zderzakach i jeżdżą tak oświetleni niczym choinka w boże narodzenie wypalając oczy wszystkim wokół. Aż mam ochotę kupić jakiś mocny reflektor, zamontować go na kierownicy i też walić światłem po oczach tym osłom.

    25. W ciągu całego mojego pobytu w tym kraju widziałem kilkadziesiąt upadków ze skutera. Zawsze gdy ktoś się wywróci to w przeciągu kilkunastu sekund zbiegają się ludzie, pomogą podnieść skuter, przesuną ofiarę na pobocze, jeden przynosi wodę żeby zmyć krew, ktoś inny zadzwoni po ambulans. Będą też siedzieć z ranną osobą, opatrzą rany i będą do niej ciągle gadać żeby nie straciła przytomność, jeśli obrażenia są niewielkie to nawet odprowadzą ją do domu. Indonezyjczycy są bardzo honorowi i pomocni.

    26. Bardzo częsty jest widok całych rodzin na jednym skuterze – dwoje dorosłych i dwoje, troje a nawet czworo dzieci to nie problem! Również bardzo popularne jest montowanie małych wózków na skuterach i sprzedawanie z nich jedzenia.

    27. Nie ma takiej rzeczy jakiej Indonezyjczyk nie byłby w stanie przewieźć skuterem – skrzynki z warzywami, worki z ryżem, butle gazowe, dwumetrowe rury, dywany, meble, pralki, lodówki, materiały budowlane. Prawdziwe mistrzostwo to gość na skuterze, mały dzieciak z tyłu, w ustach papieros, prowadzi jedną ręką, bo w drugiej trzyma telefon, a między kolanami ściska butle propan-butanu.

    28. Dzieci są od małego przyzwyczajone do jazdy skuterem, już 2-3 latek bez problemu jest w stanie samodzielnie utrzymać się na siedzeniu gdy jedzie z rodzicem, a w wieku 10 lat wielu dzieciaków samodzielnie jeździ skuterami chociaż nie dosięgają nogami do ziemi i na światłach muszą schodzić ze skutera i go trzymać. Oczywiście nie jest to legalne ale kto by się przejmował.

    29. Najgorszy okres do jazdy skuterem to pora deszczowa. Z jednej strony bardzo silne wiatry osiągające nawet 60 km/h które są w stanie przewrócić lub zepchnąć z drogi jadący jednoślad, z drugiej strony lokalne podtopienia dróg przez które łatwo można zalać silnik. Ile to razy musiałem szukać objazdów, wtedy przydaje się znajomość “jalan tikus” - szczurzych dróg, którymi można objechać zalane miejsca. Pisałem o tych drogach ostatnio:
    https://www.wykop.pl/wpis/35260865/azja-indonezja-drogi-ciekawostki-sennajawie-jalan-/

    30. W tym kraju obowiązuje jedna zasada której należy się BEZWZGLĘDNIE trzymać – zasada „kto większy ten pierwszy”. Zawsze pierwszeństwo mają najpierw ciężarówki i autobusy, potem duże samochody osobowe, małe samochody osobowe, a dopiero potem skutery i motocykle. Na końcu jadą rowery, wózki z jedzeniem i piesi. Widząc duży pojazd lepiej się zatrzymać i go przepuścić, nie ma znaczenia kto teoretycznie ma pierwszeństwo. 3/4 ciężarówek w Indonezji jest przeładowana, ma niesprawne hamulce i łyse opony, gdy jedzie się obok takiego kolosa skuterem to serce podchodzi do gardła.
    pokaż całość

  •  

    #swiat #pytanie #ankieta #glupiewykopowezabawy #austrowegry #europa #austria #wegry #europa #azja #kambodza

    Tag do obserwowania --> #herbyeuromirko

    #75
    Trzydziesty dzień konkursu na najlepsze godło/herb państw historycznych

    Tutaj link na challonge do śledzenia wyników w fazie pucharowej --> https://challonge.com/pl/historicalcoatofarms2

    Głosować można 24 godziny, w przypadku remisu przedłużam głosowanie do 48 godzin.

    Trzeci pojedynek 1/24 finału: Królestwo Kambodży vs Austro-Węgry
    pokaż całość

    źródło: 2.png

    Które godło/herb bardziej Ci się podoba?

    • 249 głosów (22.25%)
      Królestwo Kambodży
    • 870 głosów (77.75%)
      Austro-Węgry
  •  

    – Osiemnaście lat tu mieszkam – mówi pan Ałybek, przycinając drzewo przed domem. – Ale już niedługo. Wiosną będą burzyć te domy pod budowę wieżowców.
    – Nie żal panu?
    – No pewnie, że mi żal… Ale trzeba. Kraj się rozwija…
    – Dostanie pan chociaż dobre odszkodowanie za ziemię?
    – Nie wiem. Państwo będzie decydować – Ałybek uśmiecha się nieśmiało, ukazując szereg złotych zębów.

    Rozmawiamy na jednej z ostatnich ulic starej części dzielnicy. Ulica jest zresztą słowem mocno na wyrost – to raczej wydeptana w śniegu śnieżynka, wijąca się pomiędzy nielicznymi pozostałymi tutaj domami, ruinami wcześniej wysiedlonych chatek, chaotycznie skleconymi garażami i drewnianymi sławojkami. A za granicą tego pejzażu wyrastają dwudziestopiętrowe wieżowce mieszkalne, bogato zdobione złoconymi ornamentami. Nowoczesna stolica łapczywie zagarnia kolejne hektary.

    Nieuchronne zniszczenie dotknie tę dzielnicę bardzo szybko, bo jej położenie nie pozwala na pozostawienie drewnianych chatek przy życiu. Zaledwie czterysta metrów od domku pana Ałybeka wznoszą się reprezentacyjne budynki Pałacu Niepodległości i Pałacu Kreatywności. Tuż za nimi – obsadzony kwiatami Monument Narodu Kazachskiego. To samo centrum stolicy, w której nie może być miejsca na bylejakość. Dlatego pozostałości starej dzielnicy obudowano metalowymi płotami, zasłaniającymi mało reprezentacyjne zakątki. Przyjezdni, jadący tędy z nowego dworca kolejowego, nie zobaczą sławojek i studni. Potężny płot opowie im najwyżej o przyszłym bogactwie, przemilczy zaś obecną biedę.

    Zapraszam do przeczytania mojej opowieści o Astanie, mieście, w którym pałace sąsiadują z drewnianymi sławojkami :) Pełen tekst tutaj, a tutaj jest znalezisko.

    #podroze #swiat #kazachstan #azja #podrozujzwykopem #ciekawostki #urbanistyka #architektura #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: 2394d.jpg

  •  

    W poniedziałek i środę musiałem jechać do Bangkoku poużerać się z biurokracją – przede wszystkim z nieudolną polską ambasadą. No ale nie o tym chcę pisać – trafiłem na najlepszych taksówkarzy ever, w życiu bym nie dotarł w takie rejony miasta, gdyby nie oni :D

    Wyszedłem wkurzony w poniedziałek z tajskiego ministerstwa, bo przez brak współpracy ze strony naszej ambasady nie mogłem oddać dokumentów niezbędnych do otrzymania rocznej wizy. Miałem już zamawiać motorkowego Graba (taki malezyjski Uber, tylko na tyle duży, że pół roku temu wykupił Ubera w tej części Azji), ale już tego dnia się trochę zraziłem do ich kierowców

    Do ministerstwa wiózł mnie największy nieogar. Najpierw odbierał mnie przez 15 minut, choć w aplikacji widziałem, że jest ledwo kilkaset metrów ode mnie. Potem jechałem z nim ponad godzinę, miał motor bez zawieszenia, podczas jazdy ciągle trzymał w jednej ręce telefon żeby ogarnąć gdzie jechać i przez to wpadał w prawie każdą dziurę. Dwa razy zawracał, bo się zgubił. Jak zakończył kurs, to z minutę rozprostowywałem nogi.

    Wychodząc z ministerstwa, zobaczyłem z boku na chodniku grupkę motorkowych taksówkarzy. Sprawdziłem, ile zapłacę w Grabie za kurs na dworzec autobusowy. 170 bahtów. Pytam ich, za ile mnie zawiozą. 200 bahtów. Spoko, możemy jechać. Co ciekawe, dwa tygodnie wcześniej jak Aga miała problemy z zamówieniem Graba z tego miejsca, to chcieli ją zawieźć za 500 :P

    Nie spodziewałem się, że tak da się jeździć. Gość zaraz na starcie musiał zmienić kierunek na kilkupasmowej ulicy. Nie czekał do miejsca na nawrotkę, tylko wbił na betonowy pas oddzielający jezdnię i odbił w przeciwnym kierunku. Chwilę potem zjechał z ulicy na wąski chodnik i wbił między płot a fundament wiaduktu. Mieścimy się na centymetry, kulę kolana, żeby o nic nie zahaczyć. Zaraz zjeżdżamy jakąś wydeptaną ścieżką prosto w slumsy – pełno chatek trzymających się na słowo honoru, biegają jakieś dzieci, obok płynie brudny kanał. Nagle skręca prosto w ten kanał i przejeżdża na drugą stronę po betonowych płytach. Zaraz jedziemy gdzieś pod górę, wbijamy w szparę między barierkami i nagle jesteśmy na autostradzie, a wokół znowu są wysokie apartamentowce :D Ciśniemy na pełnej, trzymam kask żeby mi nie spadł z głowy, po paru minutach zjeżdżamy i już jesteśmy na miejscu! Zero korków, ani jednych świateł po drodze, zupełnie inny Bangkok niż zawsze :D

    Dzisiaj w dobrym humorze wychodzę z ministerstwa, bo w końcu się udało załatwić papierkowe sprawy. Bez wahania idę do ziomeczków na motorkach. Kierowca z poniedziałku rozpoznaje mnie, mówi, że dzisiaj zawiezie mnie jego kolega. Upewniam się o cenę.

    - 180.
    - O, spoko.
    - Taniej, dzisiaj bez skrótu, deszcz napadał.

    Oho, czyli pewnie kanał nieczynny :D No nic, jedziemy. Wydawało się, że tym razem będzie bez jakichś ciekawych przygód. Minęliśmy punkt, gdzie w poniedziałek był „zjazd na austostradę”. Nawet stanęliśmy na jednych światłach na dobre pół minuty. Chwilę potem jednak kierowca odbił w jakąś boczną dróżkę jednokierunkową, przejechał kawałek pod prąd i wyjechaliśmy przy torach kolejowych. Ruszył drogą wzdłuż nich i tym razem znalazłem się w dzielnicy przemysłowej. Po bokach pełno fabryk, ciężkich maszyn i pojazdów. Chwilę potem znów odbijamy w jakąś boczną dróżkę i przejeżdżamy prosto przez plac budowy, chyba jakiegoś biurowca. Znów kilka bocznych dróżek, wyjazd na główną drogę biegnącą obok autostrady i już jesteśmy na miejscu. Niby trwało to trochę dłużej niż w poniedziałek, ale kierowca bez wahania też dostał 200 bahtow.

    Aż szkoda, że już prawdopodobnie nigdy nie będę miał okazji się z nimi przejechać :D

    A na zdjęciu jakiś losowy wieżowiec uchwycony dziś rano ;)

    Zapraszam do obserwowania tagu #chrapki, gdzie co jakiś czas będę publikował posty związane z życiem w Azji, ciekawostki, zdjęcia, anegdoty.

    Warto również obserwować profil na #instagram, gdzie codziennie będziemy wrzucać zdjęcia z naszych podróży.

    Nasz blog znajdziecie pod adresem chrapki.pl

    **Fanpage na fejsie**

    #podroze #tajlandia #azja #ciekawostki #emigracja
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Blitzkrung: Nie, został przejęty przez Graba w całej Azji Południowo-Wschodniej. Ja i tak korzystałem tylko z Graba, bo można było gotówką płacić.
      Gdy wróciliśmy w marcu z tripa po Wietnamie i Kambodży, w Bangkoku miałem wrażenie, że ceny przewozów poszły nieco w górę. No i miałem rację, przez brak konkurencji Grab dosyć ostro podrożał :/ Jeden Polak z Singapuru mówił mi, że wcześniej płacił 5 USD za dojazd do pracy, a teraz 8. pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #azja

0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:2,0:1,0:0,0:0,1:0

Archiwum tagów