•  

    1 071 - 1 = 1 070 Dlaczego nie działa skrypt do odejmowania?

    Tytuł: Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
    Autor: Robert M. Wegner
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Wegner znów to zrobił, pomimo braku formy która tak cholernie sprzyja jego sposobowi snucia powieści.
    Absolutnie świetne jest to jego brudne, krwiste i poważne uniwersum. Kupuję to całym sercem.

    #ksiazki #bookchallenge 10/24 #fantasy #czytajzwykopem #wykopkindleclub #fantastyka
    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: i.gr-assets.com

  •  

    1 080 - 3 = 1 077

    Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód
    Autor: Robert M. Wegner
    Gatunek: fantasy, dark fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Wegner znów to zrobił. Drugi tom opowiadań z Meekhanu zaprzyjaźnia nas z Kailean- członkinią czaardanu emerytowanego bohatera wojennego Laskolnyka, oraz Altsinem- złodziejaszkiem z portowego miasta Ponkee-Laa. Oboje z tych bohaterów, jak i wszyscy ich towarzysze i przeciwnicy, to po prostu genialne napisane postaci i dawno w fantasy nie czułem aż tak dużego przywiązania do historii przedstawionej w uniwersum- a ta, naprawdę, jest gigantyczna. nie wiem jak Wegner ma zamiar to dalej zaspajać, ale jestem w 3/4 Nieba ze Stali i nadal mu się to udaje, choć forma historii w opowiadaniach podobała mi się minimalnie bardziej.
    Nic tylko czytać, bo Wegner na ten moment to jeden z top 3 moich ulubionych pisarzy fantasy, i nie plasuje się na ostatnim miejscu podium.

    Tytuł: Papillon
    Autor: Henri Charriere
    Gatunek: przygodowa, biografia
    ★★★★★★★★☆☆

    Charriere napisał książkę, w której zawarł wszystkie swoje przygody od zniewolenia do wybawienia w Ameryce Południowej. Pomimo bardzo topornego stylu (szczególnie na początku), zaczynamy po prostu lubić tego młodego niepokornego francuza i kibicujemy mu całym sercem. Opowieść o tym, że wolność to nie tylko stanie po drugiej stronie więziennych krat ale coś znacznie więcej.

    Tytuł: Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2018
    Autor: wielu autorów
    Gatunek: weird fiction, sf, horror
    ★★★★☆☆☆☆☆☆

    Zbiór opowiadań zainspirowanych prozą samotnika z Providence. Czaiłem się na nią ponad pół roku, wysłali mi zaraz po dodruku za 60zł. To była najbardziej przepłacona książka w moim życiu. Fatalne opowiadania, wybijają się może 4, a żadne z nich nie jest nawet przyjemne i zaskakujące. Zawód na całej linii, nikomu nie polecam.

    #ksiazki #bookchallenge 9/24 #fantasy #horror #weirdfiction #czytajzwykopem #wykopkindleclub #fantastyka
    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    •  

      Jeśli oczekiwałeś jakichś macek dla dzieci, to chyba musiałeś coś źle przeczytać.

      @lukkru: macek dla dzieci (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Nie czytałem absolutnie ani jednego z tych klasycznych autorów jakich wymieniłeś, ale polecane mi to było właśnie z powodu mojej sympatii do pana HPL.

      Poczekaj, ale czy to zmienia postać tego, że ten zbiór jest po prostu zły? Przecież tak jak napisałem, 80% opowiadań kupy się nie trzyma i nie da się ich skończyć . pokaż całość

    •  

      @Croudflup:

      Poczekaj, ale czy to zmienia postać tego, że ten zbiór jest po prostu zły? Przecież tak jak napisałem, 80% opowiadań kupy się nie trzyma i nie da się ich skończyć .

      W mojej opinii tak nie jest, ale o opiniach nic nie pisałem, po prostu zwróciłem ci uwagę, że ten zbiór jako całość w żadnym wypadku nie jest "inspirowany prozą samotnika z Providence". Sny Umarłych 2019 to zbiór polskiego weird fiction, a Lovecraft pisał pulpową odmianę tego gatunku (może poza kilkoma opowiadaniami, jak "Muzyka Ericha Zanna"), i jedynie taki jest związek. Kto ci polecał ten zbiór i dlaczego, nie moja rzecz, w każdym razie w poście jest błąd. pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    1 416 - 1 = 1 415

    Tytuł: Niezwyciężony
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: Hard sci-fi, horror
    ★★★★★★★★☆☆

    Nikt nie powiedział mi, przed moim pierwszym kontaktem z Lemem, że pisze on tak sugestywne horrory filozoficzne o podłożu sci-fi. Myślałem, zanim przystąpiłem do lektury, że jego dziełom bliżej do soft sci-fi gdzie przemyślenia filozoficzne idą w parze z sielanką fabularną, ale są tak fenomenalne, że ta nie kłuje w oczy a wręcz pasuje. Czuję się, jakbym dostał obuchem przez łeb i to nie raz, a conajmniej kilka.
    Niezwyciężony to powieść o misji ratunkowo-badawczej na nieznanej planecie, na której z niewiadomego powodu tętni życie ale jedynie morskie- lądy pozostają wysuszone jak skórka od jabłka zostawiona na słońcu, sporowiatałe przez liczne kratery, wąwozy i doliny. Ekipa badawcza statku kosmicznego wychodzi na ląd w dwóch celach- główny to znalezienie zaginionego krążownika, cel poboczny zbadanie co u licha stało się z całą florą i fauną planety.
    Styl Lema jest niepodrabialny. Nie miałem do czynienia z kimś, kto w tak piękny sposób włada naukowymi i fantastycznymi pojęciami w taki sposób, że czytelnik chociaż nie musi do końca rozumieć tego jak działa to czy tamto, to czuje przyjemne mrowienie na karku i impuls w umyśle, że jednak to wszystko ma sens i wystarczy ogólne pojęcie aby czerpać przyjemność całymi garściami. Jeśli ktoś czytał Zajdla to powinien spodziewać się, że wizja filozoficzna będzie przerażająca i moim zdaniem ta podana w książce zakrawa o horror- same zdarzenia są tak bardzo przesiąknięte tym gatunkiem, że czułem się jakbym czytał mistrza tego właśnie gatunku !
    Słuchałem audiobooka (1 w swoim życiu ) z audioteki i ma taki klimat, gra dźwięków jest tak wspaniałą, że nie wiem jakbym mógł inaczej przeczytać to dzieło. Książka mimo wszystkich zalet ma pewne dłużyzny, zawiłe opisy tam gdzie nie są potrzebne dlatego nie dałem wyższej oceny. To dopiero początek mojej przygody z Lemem ale niewątpliwie będzie ona kontynuowana! Tym którzy czytali Niezwyciężonego polecam też Cylinder van troffa który najbardziej przypominał mi klimatem dzieło mistrza sci-fi.

    #bookchallenge 6/24 #ksiazki #czytajzwykopem #wykopkindleclub #scifi #hardscifi #lem #fantastyka

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: wydawnictwoliterackie.pl

  •  

    1 427 - 1 = 1 426

    Tytuł: Odwrócony Świat
    Autor: Christopher Priest
    Gatunek: sci-fi
    ★★★★★★★★★☆

    Nie miałem żadnych oczekiwań wobec tej książki- z Priestem nie spotkałem się wcześniej (a przynajmniej tak myślałem, widziałem film na podstawie jego książki-Prestiż, który abstrahując od tematu był genialny) a o niej samej nic nie wiedziałem poza ogólnym zarysem fabularnym, który przypadł mi do gustu.
    Nie rozpisując się- książka jest wybitna, bohater żywy jak u nikogo, potrafimy się z nim od razu utożsamić bo on sam prowadzi nas i siebie samego za rączkę po tym nieprzyjaznym dla nikogo świecie.
    Sama książka ma mnóstwo tajemnic serwowanych nam od samego początku, kilka zwrotów akcji i momenty kulminacyjne które nie potrafiły mnie odspoić od niej niemal do samego końca- przeczytałem ją na dwa posiedzenia.
    Jeśli lubicie temat relatywistyki, astronomii i czasu i spędzacie czasami chwile na to, aby spróbować przyswoić sobie niejedną hipotezę na ten temat będzie miała dla was podwójną wartość- jest tutaj przedstawiony świetny koncept świata i uzasadnienie tego wszystkiego powiązane właśnie z tymi pojęciami.
    Naprawdę na próżno szukać mi wad w tej książce i ja takowych nie widzę, nie dałem dziesiątki bo mnie nie złamała całkowicie, ale poletko jakie zostawia do przemyśleń na temat odczuwania, percepcji tego świata jak i sytuacji analogicznej w stosunku Miasto-reszta świata a My-kosmos jest nieograniczone. Niesamowicie mi się podobała i polecam każdemu fanowi sci-fi ale i literatury #popularnonaukowa , sam czytałem ją zaraz po "krótkiej historii czasu" i jestem wdzięczny bo mam większą perspektywę na to, co tam się działo.
    Nie polecam czytać opisu z okładki.
    #bookchallenge 5/24 #ksiazki #czytajzwykopem #scifi #fantastyka #artefakty #wykopkindleclub

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    1 436 - 1 = 1 435

    Tytuł: Krótka historia czasu
    Autor: Stephen Hawking
    Gatunek: popularnonaukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Stephen Hawking to jeden z największych umysłów w historii ludzkości. Pomijając wszystkie jego zasługi w nauce (głównie kosmologii, matematyce i fizyce teoretycznej) żył ponad 50 lat ze stwardnieniem zanikowym bocznym- chorobie, przy której daje się pacjentom 2-3 lata życia. Co nie zostałoby by odkryte i udowodnione do dziś gdyby nie jego wkład, gdyby żył tyle ile mu przewidywano?
    "Krótka historia czasu" to jego pierwsza książka popularnonaukowa, które hurtem znalazła się w bestsellerach british sunday times przez rekordowe 237 tygodni (dane z wiki). To był rok 1988 i jestem ciekaw, czy poza jakąś książką Sagana jeśli takową wydał komukolwiek wcześniej z gatunku się to udało. Już teraz legendarne dzieło opisuje to, nad czym Hawking spędził całe swoje życie- wszechświat i jego osobliwości.
    Samą książkę uznaję jako chyba najmniej przystępną z tych, które czytałem z gatunku. Nie było ich wiele, zaledwie kilka- ale taki wszechświat w twojej dłoni miał śmieszny próg wejścia i czytało się to jak powieść (no może do teorii strun, musiałem tam intensywnie myśleć) gdyż autor nierzadko pozwalał sobie na chwilę przerwy żartem, zabawnym przykładem czy refleksją. Tutaj tak, mimo fenomenalnej nutki sarkazmu cechującego Hawkinga, nie było. Sam uważam, że bez podstawowej wiedzy na temat fizyki nie ma co się zabierać za tę książkę, i to nie ma na celu nikogo obrazić- sam orłem z fizyki nie byłem na studiach, ale doceniłem podstawy które umiałem i to, że rozumiałem niektóre podstawowe kwestie rządzące światem z definicji. Hawking pomimo obiecania nam, że pojawi się w książce tylko jeden wzór, rzuca nas na głęboką wodę i te wzory podaje po prostu słownie (sprytne!). Jeśli ktoś naprawdę mocno nie ogarnia ale chce to przeczytać- zacząłbym od końca książki, gdzie opisane są pokrótce żywoty Einsteina-Galileusza-Newtona i jest legenda z pojęciami i ich jednozdaniowymi definicjami.
    Odbiłem się na jakiś czas od tej książki po 100 stronie (przy tłumaczeniu o ciągłości wzrostu entropii i czasu na początku, definicjami) ale po powrocie wszystko łyknąłem- do samego końca mówi nam o tym i o wizji przyszłości, więc można odpocząć i przyswoić wszystko powoli.
    Jako ciekawostkę dodam, że w czasie pisania przez niego książki nie zaobserwowano jeszcze bozonów Higgsa bo nie istniał CERN, a o których mówi całkiem sporo w tej książce.
    Podsumowując nie jestem ani mądrym fizykiem, ani hobbistą fizykiem, lubię jednak takie książki- udaje im się wywołać ambiwalentne uczucia. Z jednej strony czuję niesamowity podziw zarówno do odkrywców, naukowców jak i wszechświata i tego,w jaki sposób on działa- z drugiej strony odczuwam niepokój, czy nasze umysły są w stanie opisać i zaproponować teorię wszystkiego która zmieniłaby absolutnie wszystko. Skoro nie potrafimy zrozumieć jednego wymiaru w przód, to czy możemy zrozumieć miejsce, w którym może istnieć ich nieskończona ilość?
    #bookchallenge 4/24 #fizyka #nauka #hawking #ksiazki #popularnonaukowe #czytajzwykopem #wykopkindleclub

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: media.merlin.pl

  •  

    1 520 - 1 = 1 519

    Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ-Południe
    Autor: Robert M. Wegner
    Gatunek: fantastyka, dark fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Polska fantastyka ma się dobrze. Dziś byłoby już głupio napisać, że stoi tylko Sapkowskim albo Grzędowiczem (i fatalną serią Pana Lodowego Ogrodu). Jak nie Cykl Inkwizytorski Piekary, tak mamy Ziemiańskiego i Achaję, Ćwieka, Kossakowską (nie czytałem nikogo wymienionego w tym zdaniu) i brany na ruszt cykl Opowieści z Meekhańskiego Pogranicza Roberta Wegnera. I choć zawsze wątpiłem, że uda się nam zrobić fantastykę częściowo epicką i taką, która stawia sprawę globalnie to ten cykl będący trzecim, który zaczynam (po Wiedźminie i PLO) już od początku daje nam po łbie uzmysławiając, że takie są właśnie jego aspiracje.
    Przygody Kennetha i jego kompanii (Północ), którzy toporami i czekanami przebijają się do naszej świadomości, jak i Yatecha z Issaram (Południe) niekiedy czyta się jednym tchem. Miałem takie odczucie, że część północy czytałem wolniej, ale bardziej podobała mi się jako odrębne opowiadania jednej całości; za to część południa chciałem pochłonąć jak najszybciej, bo każde kolejne opowiadanie pozostawia zbyt dużo niedomówień i chce się skończyć tę historię i poznać losy bohaterów. Jak możecie wywnioskować, książka dzieli się na dwie części i 8 opowiadań po 4 na każdą część. Każde opowiadanie tak naprawdę mogłoby być nazwane rozdziałem, bo summa summarum składa się na jednolitą całość.
    Świat przedstawiony żyje, potrafimy go ogarnąć i zrozumieć nie wracając do stron wcześniejszych gdy tracimy wątek. Są momenty szybkiej akcji (które w opowiadaniu "wszyscy jesteśmy meekhańczykami" są powalające, opis bitwy najlepszy jaki kiedykolwiek czytałem) ale są również takie, gdzie głównie toczy się jedynie rozmowa (walna część "Szkarłat na płaszczu") a nawet głównym motywem jest wątek miłości ("ponieważ kocham cię nad życie"). Wszystkie, bez wyjątku, są napisane niemal mistrzowsko i nie chce mi się wierzyć jak Wegner pierwszym tomem zachęca do sięgnięcia po resztę. Dla mnie to jest klasa światowa (mówię o piórze).
    Magia przedstawiana jest inaczej niż w fantastyce której czytałem do tej pory. Żeby nie zdradzać wam za dużo, działa podobnie jak Uroczyska w PLO ale robi to lepiej, jaśniej i bardziej mrocznie.
    Jeśli szukacie naprawdę dobrego fantasy (ja po rozczarowaniu Dawcą Przysięgi Sandersona czuję się jakby mi Wegner kubeł lodowatej głowy na łeb wylał, że się da, że tu w PL się da), mocnego i bezlitosnego pióra, niesamowicie wciągającego uniwersum i bohaterów z którymi możecie się utożsamić- czytajcie. Po pierwszym opowiadaniu powinniście się wciągnąć, ale po drugim- zakochać.

    #ksiazki #czytajzwykopem dzięki @Irritum: za twoją recenzję ponad tydzień temu :) #bookchallenge 3/24 #fantasy #fantastyka #croudflupczyta

    #bookmeter #wykopkindleclub

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    1 542 - 1 = 1 541

    Tytuł: Kosmiczne Zachwyty
    Autor: Neil deGrasse Tyson
    Gatunek: popularnonaukowa
    ★★★★★★★☆☆☆

    Kim jest Tyson (ten naukowy czarnoskóry jak lubią mirki pisać) przedstawiać nie trzeba, ale zrobię to gwoli przypomnienia- Neil jest astrofizykiem odpowiadającym za wyniesienie serialu Kosmos legendarnego Sagana na łono XXI wieku i z tego ja go głównie znałem (i kilku uszczypliwych i bardzo trafnych tweetów które cyklicznie wstawia). Jego pierwszej książki na polski rynek nie czytałem ("Astrofizyka dla zabieganych") ale zamierzam, jednak w odległej przyszłości. Dlaczego? A no dlatego, że "Kosmiczne Zachwyty" bądź co bądź są dziełem osoby o lekkim piórze, która trudne zagadnienia potrafi obrać w proste frazesy i przykłady (moim zdaniem nawet za proste i zbyt ogólnikowe) jednak jeśli ktoś obejrzał Cosmos: A Spacetime Odyssey i przeczytał coś tematycznego wcześniej- w moim przypadku "Wszechświat w twojej dłoni" który uważam za o wiele bardziej dokładniejszy, skrupulatniejszy i co za tym idzie- trudniejszy w przyswojeniu- będzie fragmentami miał wrażenie, jakby dany temat mielił już co najmniej kilkukrotnie. ALE w takich książkach zawsze dobre są takie sytuacje, w moim odczuciu, z tego względu, że informacje się nam utrwalają (a ja mam spory problem z zapamiętywaniem tego wszystkiego). Gdybym miał dalej wymieniać wady byłoby to brak graficznych przykładów- niemal zupełny (niemal, bo mamy kilka podkreślonych słów z dużej litery...) i bardzo ogólne podejście do tematu. Czasami odjedzie z rozmyślaniami, i jak we wcześniej wspomnianym "Wszechświat..." działało to świetnie bo szedł z nurtem, tak tutaj szybko wraca do tematu.
    Poza tym- sporo anegdotek, naprawdę lekkie pióro i dobry humor i po prostu całkiem sporo wiedzy ogólnej o zjawiskach zachodzących na Ziemi jak i poza nią.

    Bardzo polecam, ale jeśli zjadasz takich książek kilka w roku to może cię znudzić.

    #pokazksiazki #ksiazki #bookchallenge 1/24 #astronomia #kosmos bez kindle ale obiecałem, że będę tagował każdą xD #wykopkindleclub

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    1 578 - 1 = 1 577

    Tytuł: Męskie sprawy
    Autor: Agata Jankowska, Michał pozdał
    Gatunek: Wywiad, poradnik
    ★★★★★★★☆☆☆

    Kawał dobrej książki-wywiadu o mężczyznach i ich problemach, obawach, seksualności, tacierzyństwie i innych aspektach życia w których po stronie obu płci są same stereotypy sterujące naszym myśleniem. W wielu punktach poczułem mocne zaskoczenie bo nie zdawałem sobie sprawy z kilku syndromów a raczej ich powodów. Trochę irytowały mnie przypowiastki pacjentów bo zawsze w takich fragmentach mam przeczucie że autor pisze je pod stawiana tezę. Ogólnie na plus i każdy świadomy mężczyzna powinien ją przeczytać.
    A kobieta spróbować bo jest naprawdę krótka i szybko się czyta a dostarcza sporo wiedzy o relacjach damsko męskich i nie tylko. Polecam
    #ksiazki #poradnik #rozwojosobisty #bookchallenge 20/24

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.znak.com.pl

    +: Asia24164, W.....0 +8 innych
  •  

    1 696 - 1 = 1 695

    Tytuł: Sapiens. Od zwierząt do bogów
    Autor: Yuval Noah Harari
    Gatunek: popularnonaukowa
    ★★★★★★★★★☆

    ,,Przez tysiące lat filozofowie, myśliciele i prorocy pomstowali na pieniądz i nazywali go korzeniem wszelkiego zła. W rzeczywistości jednak pieniądz jest najwyższym przejawem ludzkiej tolerancji. Pieniądz żywi mniej uprzedzeń niż język, przepisy państwowe, normy kulturowe, wierzenia religijne i zwyczaje społeczne. Pieniądz to jedyny stworzony przez ludzi system zaufania, który potrafi niwelować niemal każdą różnicę kulturową i nie dyskryminuje ze względu na religię, płeć, rasę, wiek czy orientację seksualną. Dzięki pieniądzom nawet nieznający i nieufający sobie ludzie mogą skutecznie kooperować''

    To tylko jeden z naprawdę wielkiej księgi wartościowych cytatów, jakie możemy sobie tu i ówdzie znaleźć. Książka jest świetnym kompendium, ogólnym a zarazem dociekliwym, o tym dlaczego i w jaki sposób ludzkość rozwijała się aby być w tym miejscu w którym jest teraz.
    Polecam zdecydowanie każdemu! Otwiera umysł na naukę w ogóle i zachęca do bardzo głębokiego researchu, przez który lektura ciągnie się leniwie ale zbiera bardzo sowite żniwo.
    Świetny prezent na święta mógłby to być :)

    #ksiazki #bookchallenge 16/24 trzeba przycisnąć :P #czytajzwykopem #nauka polecam bardzo ! Mnie zachęciło okrutnie do zgłębiania wiedzy z różnych zakresów. #wkc

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: images.gr-assets.com

  •  

    1 890 - 1 = 1 889

    Tytuł: Dawca Przysięgi
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★★★☆

    Kontynuacja fenomenalnej serii B. Sandersona, dwóch najlepszych książek jakie te kilka lat temu dane mi było przeczytać. Jak wypada na tle poprzedniczek? Ocenię całość jako jedno.
    Ciągle ma się wrażenie poznawania tego świata, za każdym zakamarkiem kryje się coś innego i ciągle musimy by skupieni. Pomimo ogromnej ilości stron, jeśli ktoś chce dogłębnie znać Roshar i jego wszystkie fortele, musi przeczytać w skupieniu każdą z nich. Na tym etapie przygody z Cosmere (przy tej części ABŚ powinno się już wszystkie inne książki Sandersona przeczytać dotyczącego tego uniwersum) sporo może nam umknąć jeśli w odpowiednich momentach nie wytężymy szarych komórek.
    Co do historii Dalinara to nie wciągnęła mnie tak, jak historia Kaladina, ale była unikatowa i miała swoje momenty tak jak każda z pozostałych historii (nie zaskoczyła mnie tak mocno jak część poświęcona Shallan) a także na dobre zbliżyły nas do jego postaci. W moim przypadku z liderem, którego część opowieści czytałem z wypiekami na twarzy-Kaladinem, znalazłem się w pewnym etapie 3 tomu na rozstaju dróg i wybrałem ścieżkę prowadzącą do Dalinara i jego rodziny, której to wątki stały się zdecydowanie ciekawsze i prowadzone z większą werwą.
    Schemat powieści jest taki sam jak w każdej książce Brandona, bez wyjątków. Na końcu czeka nas bitwa czy tego chcemy, czy nie. Czekam na ekranizację bo wchodzimy w erę w której coraz bardziej możliwe będzie zrealizowanie z sercem przynajmniej "Z mgły zrodzonego". Może po 2020r.?
    Sama część ma najwięcej dłużyzn ze wszystkich, i tylko w tym tomie przeszkadzały mi one ale nie zatrzymały tempa mojego czytania, po prostu polubiłem ten styl chyba na dobre. Brakowało mi tej.. Mocy i epickości, które w poprzednich tomach powodowały u mnie falę emocji przy wypowiadaniu przysiąg bohaterów choćby. Tutaj pomimo nieprawdopodobnie napisanych fragmentów miałem problem z takim samym wczuciem się w epickość sytuacji, a na tym ABŚ stoi.
    Polecam każdemu fanowi Brandona, serii ABŚ, ale to prawdopodobnie minimalnie słabszy tom od poprzedniczek. Myślę, że dlatego, że Sandersonowi najlepiej wychodzi z robieniem z zera bohatera i od pewnego momentu czytelnik traci po prostu "Dreszcz" który towarzyszył mu na początku historii. "Podróż ponad celem" to nie tylko część słów przysięgi świetlistych, ale i motto, którym zdecydowanie kieruje się Brandon pisząc te wspaniałe książki. Polecam !
    #ksiazki #czytajzwykopem #fantastyka #bookchallenge 12/24

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: static.intelimedia.pl

  •  

    2 228 - 1 = 2 227

    Tytuł: Triumf Endymiona
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: Sci-fi
    ★★★★★★★★★☆

    Opinia pozbawiona będzie spojlerów, a jeśli takowy się znajdzie, uprzedzę o nim i zakryję go w odpowiedni sposób.


    Dan Simmons znów to ze mną zrobił. Za pierwszym razem udała mu się ta sztuka w obu częściach Hyperiona. Później nastąpiło to w Endymionie. Po długiej, niemal dwuletniej przerwie przy Terrorze. A teraz znowu- i chyba najmocniej- czytając, a właściwie przeżywając, Triumf Endymiona. D. Simmons wziął moje uczucia i rozszarpał ten mętlik, segregując go tak, jak trzeba aby był w pełni responsywny i chłonny na wszystkie impulsy emocjonalne jakie do mnie dochodzą. Dawno jednak przy książce nie poczułem nostalgicznego poczucia katharsis, wpadającego w rezonans z moim umysłem im bliżej końca tego dzieła byłem. A dzieło, jakim jest Triumf Endymiona IDEALNIE spinający całą tetralogię Hyperiona, jest czymś niepodważalnie wybitnym.
    Jeśli ktoś miał przyjemność czytać cokolwiek Dana Simmonsa wie, jak bardzo plastycznym i przy okazji barwnym językiem się posługuje- nic nie stoi na przeszkodzie zapadnięciu w sen zimowy przy czytaniu, gdyż wszystkie opisywane zdarzenia są niemal namacalne i czujemy się tak, jak ich uczestnicy. Właściwie w książce, szczególnie ostatnim tomie, możemy podpiąć się w pewien sposób do tych wydarzeń jako obserwatorzy,

    pokaż spoiler co stosownie możemy uzasadnić fabularnie

    Jeśli taki poziom immersji jest nam niezbędny do pełnego odczuwania tego, co czytamy.
    Natłok informacji jest tak idealnie wyważony, że nie zdążymy poczuć się przytłoczeni, gdyż Simmons w taki sposób poświęca nam dany czas na zaznajomienie się z nową sytuacją, że zawsze czujemy się idealnie w tempie powieści, nigdy z tyłu. Ani razu, pomimo pewnej złożoności wątków (szczególnie na początku i w środku dylogii Endymiona) nie czułem zagubienia. Pozorne prowadzenie równoległych sobie osi fabuły przebiega niczym po sznurku, co jest zasługą świetnego stylu Simmonsa. Również pewne punkty rozwiązań fabuły, pod koniec poszczególnych części, idealnie zbierały całość informacji i przedstawiały nam, zawierając dodatkowe kluczowe elementy, których wcześniej brakowało a moglibyśmy się ich tylko domyślić. Brzmi banalnie, jednak dla mnie, czytającego pierwsze dwa Hyperiony 2 lata temu, były błogosławieństwem, bo dokładnie przybliżały nam co się wtedy działo i jaki był tych wydarzeń faktyczny wpływ…
    A właśnie tajemnic, które są ustawicznie w tej części rozwiązywane i rozwiewane przed nami, jest cała masa. Po przeczytaniu 3 tomu twierdziłem, że niezbyt warto czytać tą drugą dylogię- słabsza forma pisarza, mniej ciekawa oś fabularna no i tylko kilka punktów wiążących fabułę 1 i 2 dylogii (będących jednak fundamentem powieści) to za mało, żeby brać się za 4 tom jeśli ma być, prawdopodobnie, słabszy. Po przeczytaniu 4 tomu wiem z cała pewnością, że absolutnie TRZEBA skończyć całość, aby Hyperiona i Upadek Hyperiona odebrać klarowniej niż po przeczytaniu tylko dwóch tomów. Rozwiązania i dopełnienia doczekają niemal WSZYSTKIE najmniejsze nawet wątki, i każdy będzie zrobiony to w sposób w jaki was usatysfakcjonuje.
    Jedynym moim zarzutem są mocno przegadane rozdziały w górach Tien Szanu na początku pobytu, jak i przegadane fragmenty na starej ziemi na samiuśkim początku. Możliwe, że zabrakło mi akcji na początku która popchnęła by mnie bym z rozpędem wjechał w nawet te najgorsze dłużyzny powieści- a tych zapewne według wielu, nie ustrzegł się Simmons. Naiwnym może się wydać również pewien fabularny zwrot

    pokaż spoiler mianowicie to z kim Enea ma dziecko, bo właściwie od początku każdy z nas zapewne podejrzewał, że tym człowiekiem jest Endymion, do którego ta wyjdzie z przeszłości do przyszłości po wojnie z Paxem etc.

    Ale można zrzucić to na to, iż naszym narratorem jest średnio rozgarnięty prowincjonalny ex-żołnierz, więc mógł to być specjalny zabieg Simmonsa. W końcu sam Endymion zauważa, że (przytaczam z pamięci) „Wszyscy wiedzą wszystko wcześniej przede mną”.
    Podsumowując, cała tetralogia Hyperiona i Endymiona jest jednością, niezbędną (jeśli przypadła nam do gustu ta pierwsza część) do pełnego zrozumienia i przeżycia tej historii podwójnie na nowo. Bo właściwie dylogia Endymiona odradza historię jego poprzednika zupełnie tak, jak krzyżokształt.
    Pozdrawiam mirki i polecam piekielnie wam tę serię, rzadko zdarza się na trafienie czegoś tak spójnego i pięknego, satysfakcjonującego po przeczytaniu jak mało co.
    „Raz na zawsze pojąłem, że nieśmiertelni nie potrafią kochać- ani życia, ani drugiej osoby; zdolność ta dana jest tylko tym, co żyją krótko, w wiecznym cieniu straty i śmierci.”
    #ksiazki #czytajzwykopem #scifi #dansimmons #bookchallenge 7/24
    Dzięki @luris za krypto zmotywowanie do ukończenia, choć sam nawet nie wiesz że to zrobiłeś.

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: tsholl.files.wordpress.com

  •  

    2 352 - 1 = 2 351

    Tytuł: Myszy i Ludzie
    Autor: John Steinbeck
    Gatunek: literatura piękna,
    ★★★★★★★★☆☆

    Lennie i George podróżują po Californii szukając miejsc, gdzie potrzebne są ręce do pracy w dobie wielkiego kryzysu lat 30-tych. Pierwszy z nich, wielki przygłup z gorącym sercem jest swoistą kulą u nogi zdolnego i mikrego George'a, który obiecał kiedyś, że będzie go bronił i opiekował się nim cokolwiek by mu się nie przytrafiło.. Mężczyźni, wplatając się w wir wydarzeń muszą uciekać i najmują się do rancza, gdzie następuje główna akcja i finał historii. Jak potoczyły się losy dwóch przyjaciół na śmierć i życie? Steinbeck odpowiada na to i wiele innych pytań na zaledwie 120 stronach swojej przełomowej powieści.
    Lekkość pióra od razu przypadła mi do gustu, co, jak później odkryłem, niezbyt spodobała się jego zagorzałym przeciwnikom po wręczeniu mu literackiej nagrody nobla, gdyż ich zdaniem pisał aż nazbyt prosto. Sama historia przedstawia życie i losy wieśniaków na bezdrożach Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu amerykańskiego snu, który coraz to bardziej doskwiera im i gorączkowo przypomina o sobie będąc nowotworem jak i motorem napędowym ich marnego życia.
    Uniwersalność przekazu przypomina zupełnie Jądro Ciemności, które również zaliczam do grona ponadczasowych książek, jednak książka Steinbeck'a nie wyprzedziła swoich czasów- ona zakleszczyła je niczym w bursztynie, dając na nich jasny pogląd i zdanie, które możemy bez problemu odnieść do szarej rzeczywistości. Bo niby jakim cudem marzenie każdego z nas może zostać spełnione? Niby jakim sposobem ciężka praca do upadłego może dawać owoce w postaci spełnienia i szczęścia?
    Bardzo cieszę się, że sięgnąłem po to dzieło tym bardziej, że z wielkiej trójcy "Na wschód od Edenu" i "Gron Gniewu" jest uważane za najmniej ambitne.

    #ksiazki #czytajzwykopem #wkc #bookchallenge 3/24

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: theatrecloud.com

  •  

    2413 - 1 = 2 412

    Autor: Jacek Piekara
    Tytuł: Ani słowa prawdy
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★★☆☆☆

    Bardzo lekkie, łatwe i przyjemne. Czyta się szybko, poszczególne opowiadania są na tyle krótkie, że bez problemu można je łykać w pojedynczych posiedzeniach. Do tego widać, że starano się naszpikować ją humorem (a przynajmniej puszczaniem oczka do czytelnika). Idealna rzecz do zresetowania się pomiędzy ambitniejszymi pozycjami, ale nawet tutaj może delikatnie razić to jak bardzo ekstra jest główny bohater. Najsilniejszy, najsprytniejszy, najmądrzejszy i w ogóle - niesie to za sobą ten problem, że nawet kiedy autor próbuje uwikłać go w jakąś intrygę, albo rzucić w szpony niebezpieczeństwa, to czytelnik nawet przez sekundę nie da sobie wmówić, że grozi mu realne niebezpieczeństwo. Z tym, że ja właśnie czegoś takiego szukałem, kiedy mi tę książkę polecono, i jeśli ktoś właśnie tego typu pozycji szuka, to i ja z takim zastrzeżeniem polecam.

    #bookchallenge [1/24]
    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Mirki, to ja też się pochwalę :) Życiowy rekord, 68 książek w rok.
    W komentarzu chociaż kilka ostatnich. Nie zwalniamy tempa, chociaż do 52 chcę dobić w tym roku :)

    #bookchallenge #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #52ksiazki

    źródło: aa.png

    +: r.......n, ialath +34 innych
  •  

    To i ja się pochwalę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Miało być 40, wyszło 26 i wciąż jest dobrze.
    #ksiazki #bookchallenge

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017readingchellenge.jpg

    +: r......7, dziekuje +4 innych
  •  

    #ksiazki #bookchallenge #czytajzwykopem

    troche zmogły mnie lektury szkolne, a czytac na powaznie zaczalem od wakacji, kiedy dostalem kindla. niemniej, ksiazkowo, czuje ze to byl dobry rok

    chetnie przyjmuje polecajki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Opera Snapshot_2018-01-01_132857_www.goodreads.com.png

  •  

    Planowałem przeczytać 24 książki, a skończyło się jedynie na 19. W 2018 roku atakuję 30!
    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge

    źródło: Books.JPG

  •  

    W tym roku padł osobisty rekord! Głównie sci-fi, zabrałem się za Malazańską Księgę Poległych (2 tomy) oraz Ziemiomorze (2 tomy), ale nad kontynuacją obydwu jeszcze się zastanawiam. Nie zdążyłem się wyrobić z "Problemem Trzech Ciał" i "Astrofizyką dla zabieganych", w trakcie czytania których jestem, przejdzie na następny rok ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cel na 2018? Pobić tegoroczny rekord.

    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Beztytułu.jpg

  •  

    Czas na podsumowanie książkowe. Udało się, setka przekroczona, życiówka wykonana. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge

    źródło: 2017 E.jpg

  •  

    2 872 - 1 = 2 871

    Tytuł: Przyszła na Sarnath Zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne
    Autor: H.P. Lovecraft
    Gatunek: fantastyka, sci-fi, horror
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Wydany w 2016 roku przez Vesper zbiór opowiadań H.P. Lovecrafta uzupełniający zbiór poprzednio wydany również przez Vesper- "Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści".

    Mistrz grozy pisze jak zawsze. Po wspaniałym zbiorze "Zew Cthulhu" i uzupełniającym "Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści" przyszedł czas na bardzo przeciętny i nierówny zbiór "Przyszła na Sarnath Zagłada". Mimo, iż uważam się niejako za fana jego stylu i tego co pisze, nie mogłem przebrnąć przez opowiadanie "Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka". Mimo, iż rozłożyłem sobie te opowiadania w czasie bo jak wiadomo "za dużo HPL szkodzi dawkowane naraz" przysypiałem na co drugim z nich. Są tutaj naprawdę perełki takie jak "Zeznanie Randolpha Cartera", "Reanimator Herbert West", "Pod Piramidami" czy "Opuszczony Dom". Wszystkie opowiadania dziejące się niejako w świecie "krainy magyji" były dla mnie miałkie i nudne, może poza tytułowym. Jeśli klimat "Widma nad Innsmouth" jest Ci najbliższy zapewne te opowiadania wymienione przeze mnie będziesz czytał z rozrzewnieniem. Jeśli wolisz klimat fantastyczny i w ogóle wątki zgoła odmienne w jego stylu od horroru- to jest coś bardziej dla Ciebie.
    Polecam ale tylko tym, którzy czytali jego wcześniejsze książki wydane w PL.
    #czytajzwykopem #ksiazki #horror #lovecraft #bookchallenge 10/24

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: hplovecraft.pl

  •  

    Pan Lodowego Ogrodu tomy I-IV
    Ocena: 6.5

    Najbardziej nierówne fantasy jakie czytałem. Były epizody, w których pół tomu jednego dnia. Były też takie, gdzie wydawać by się mogło że akcja jest kluczowa i powinna galopować a czytało się te fragmenty źle i były one nudne. Zmarnowany potencjał postaci Filara, zmarnowany potencjał Cyfral. Właściwie 4tom nie powinien być tak długi (bo dłużył się tam gdzie potrzebna była akcja albo inna narracja) a najlepiej, gdyby poprzednie były trochę grubsze kosztem zostawienia tego w trylogii. Zawiodłem się bardzo słabą końcówką.
    Jeżeli chodzi o całą serię- Opowieść Filara nabierała tempa z każdym tomem i w trzecim moment kulminacyjny był naprawdę skopany (nie mówiąc jak bardzo jego historia w 4 została olana).
    Trudno powiedzieć czy polecam.. warto najpierw zainteresować się innymi seriami niż akurat tą. Jest bardzo nierówno, dłużyzny są z gatunku tych słabych, nic nie mówiących o świecie (ten świat żyje tylko w buńczucznych opisach Grzędowicza, bo ciągle sam musiałem sobie przypominać, że ten grajdoł trzyma się jakiejś kupy, jest jakaś polityka etc.) za to w momentach gdzie jest ciekawie (niewola Filara) naprawdę szybko i dobrze się to czyta. Pan Jarosław jest zdecydowanie lepszy w opisywaniu historii pomniejszych, kreowanie wielkiego żyjącego świata i intryg wychodzi mu fatalnie.
    #ksiazki
    #bookchallenge 7/24 (ciekawe jak to zrobię xD)
    A jakie jest wasze zdanie ?
    pokaż całość

    źródło: logo3_148440_20170211013812.jpg

    •  

      @Croudflup: czytałam strasznie dawno temu, ale pamiętam, że wtedy sam początek wydawał mi się bardzo klimatyczny, z tymi wioskami pochłanianymi przez mgłę i takim poczuciem zagubienia w obcym świecie, no a potem to gdzieś zginęło, w ogóle świat, który Grzędowicz opisywał w ostatnim tomie, to był zupełnie inny świat niż ten z pierwszego ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @megan_: dokładnie. Zgadzam się w stu procentach. Świat z pierwszego tomu to był taki klaustrofobiczny, wioskowy klimat beznadziei i przeżywania z dnia na dzień. Vukko który nie wiedział co i jak się odbywa, zagubiony. No klimat Vukka w 1tomie nie podrabialny. Końcówka to jakiś żart niestety :(

      +: megan_
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    3 347 - 2 = 3 345

    Tytuł: Wiatr przez dziurkę od klucza
    Autor: Stephen King
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Spodziewałem się jakiejś opowieści poszerzającej historię Rolanda i jego drużyny, a tymczasem jest to w zasadzie opowiadanie dość luźno osadzone w uniwersum mrocznej wieży. Roland z osi czasu głównego cyklu, opowiada historię ze swojej młodości. Ale to nie jest takie proste, bo w tej opowieści wspomina, jak to on sam wówczas opowiadał komuś jeszcze inną historię. I to właśnie ta opowieść, opowiadana przez młodego Rolanda, zajmuje większą część książki. Historia ta nie ma w sumie nic wspólnego z głównym wątkiem fabularnym i przypomina raczej książkę przygodową, niż to co do tej pory King serwował. Czyta się to nieźle, ale ja jestem rozczarowany wiązaniem tego z mroczną wieżą, że już o traktowaniu tego jako części sagi nawet nie wspomnę.

    Tytuł: Robot
    Autor: Adam Wiśniewski Snerg
    Gatunek: sf
    ★★★★★★★☆☆☆

    Jedna z tych książek, które warte są przeczytania nawet jeśli nie dla fabuły, to dla stylu w jakim są napisane. Sposób prowadzenia narracji, monologi bohatera, tematyka dialogów i użyte słownictwo świadczą o niesamowitej erudycji autora i czyta się to po prostu świetnie. Co do samej fabuły muszę przyznać, że mnie nie porwało, ale naprawdę w tym konkretnym przypadku to w ogóle nie przeszkadza. Kolejny raz okazało się, że niepotrzebnie bałem się klasyków polskiej fantastyki.

    #bookmeter #bookchallenge [5/24]
    pokaż całość

    źródło: wydawnictwoalbatros.com

  •  

    3 397 - 3 = 3 394
    Tytuł: Brandon Sanderson**
    Autor: Z mgły zrodzony**
    Gatunek: fantasy**
    ★★★★★★★★☆☆

    Ciekawy świat z unikalnym podejściem do "supermocy", satysfakcjonująca główna fabuła przeplatana równie interesującymi historiami poszczególnych postaci, no i wyraziści bohaterowie obdarzeni charyzmą. Sanderson to jednak jest klasa. Całość nie ma może rozmachu "archiwum burzowego światła", jednak to bardzo solidna fantastyka. Największe zdziwienie budzi tutaj to, że jest to część większej sagi, a opowieść wydaje się być zamknięta.

    Tytuł: Mroczna Wieża (tom 7)
    Autor: Stephen King
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Najbardziej nierówna seria z jaką miałem do czynienia. Zaczyna się słabo, potem jest lepiej, następnie rewelacyjnie, po czym poziom spada, żeby na koniec odbić się od dna i z rozpędu podlecieć nieco w górę. Jeśli ktoś dobrnął w okolice tomu piątego, to "Mroczna Wieża" jest wyraźnie lepsza i warto całość dla przyzwoitości skończyć. Co nie zmienia faktu, że ogólnie jestem rozczarowany. Zarówno "Mroczną Wieżą" jako cyklem, jak i częścią siódmą tegoż cyklu.

    Tytuł: Mitologia nordycka
    Autor: Neil Gaiman
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★☆☆☆

    Miałem do czynienia z paroma rzeczami luźno opartymi na motywach mitologii nordyckiej i sama tematyka bardzo mi się podobała, na tyle że chciałem się nieco wgłębić. Problemem okazało się to, że jakoś nie mogłem znaleźć czegoś, co wydawałoby się być przynajmniej niezłym, a jednocześnie osadzonym w tych klimatach. Z kolei poważne opracowania czytało mi się nieprzyjemnie, a sama Edda poetycka mnie zwyczajnie nudziła. I nagle na horyzoncie pojawił się Gaiman - którego całkiem lubię - i zdawało się, że dostarczy to czego szukam. I w sumie dostarczył. Świat bogów i najważniejsze aspekty samej mitologii wydają się być dobrze nakreślone (na tyle, na ile jestem w stanie to ocenić), ale stanowią tylko tło dla perypetii samych bogów. W zasadzie jest to zbiór raczej mało poważnych, wesołych opowiastek z ich życia, przedstawionych nieco jako bajki z morałem. Styl jest mocno uwspółcześniony, więc Thor z Lokim rozmawiają ze sobą prawie jak ziomeczki spod bloku. No, może nie do końca, ale jednak brakowało mi tutaj nieco powagi i stylizacji. Co nie zmienia faktu, że czyta się to naprawdę lekko i przyjemnie i moim zdaniem jest warte przeczytania.

    #bookmeter #bookchallenge [3/24]
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    +: budgie, n.......i +8 innych
    •  

      @ryhu: ogólnie to 1 tom "Z mgły..." rzeczywiście ma konstrukcję (kończ bez niedosytu albo sprawdź, co dalej się stanie). Ja poszedłem dalej i się nie zawiodłem tym bardziej, że ta oś fabularna Vin całkowicie kończy się wraz z 3 tomem więc- polecam.

  •  

    3 431 - 1 = 3 430

    Tytuł: Na Zachodzie bez zmian
    Autor: Erich Maria Remarque
    Gatunek: antywojenna
    ★★★★★★★★☆☆

    Erich wraz z grupą przyjaciół ze szkolnej ławki, za namową nauczyciela, wstępują w szeregi armii cesarskiej. Młodzi chłopcy wypełnieni nadzieją na uratowanie swojej ojczyzny i szybką wojnę z której wrócą jeszcze tego samego roku zastają świat zniszczenia i śmierci, który bezpowrotnie odbija na nich swoje piętno. Dzieciaki stają się weteranami którzy muszą być odporni na śmierć choć ta nigdy nie jest czymś łatwym.
    Najbardziej wpłynęły na mnie dwa fragmenty- ten, gdzie leży w leju z żołnierzem francuskim i toczy wewnętrzną walkę o swoje człowieczeństwo i ten, gdzie wraca do domu. Wojny będą bo każdy lubi przesuwać jednostki na mapie i w wyobraźni. Każdy, kto nie tworzy tych jednostek i nie widzi, jak giną jego przyjaciele z dzieciństwa w bestialski sposób.
    Bardzo podobne pióro do Grudzińskiego, "Inny Świat" bardziej mi przypadł choć opowiada o czymś zupełnie innym, ale to także polecam.
    Dla zachęty dodam, że książka w Niemczech była ówczas palona na stosach za swój pacyfistyczny (tchórzowski według Goebbelsa) wydźwięk, a sam Remarque oskarżany był o żydowskie pochodzenie a jego siostra (już w trakcie 2 wś) skrócona o głowę (sam Erich uciekł do USA w latach 30-tych).

    #bookchallenge 3/24 #ksiazki

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: zste.myslenice.pl

  •  

    3616 - 1 = 3615

    Tytuł: Studnia Wstąpienia
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek: fantastyka, fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Zrywasz się z podłogi obudzony przez krzyki dochodzące z ulicy. Słyszysz swoich przyjaciół, skaa,
    skandujących "Ostatni Imperator zabity!". Nie do końca rozumiejąc, wychodzisz z chaty i
    dostrzegasz Kredik Shaw w płomieniach..


    Sanderson jest mistrzem pióra. Odkąd przeczytałem jego Drogę Królów będącą, wraz z kontynuacją, moją ulubioną książką ufam mu jak żadnemu innemu pisarzowi. Dan Simmons zawiódł gdy wgłębiłem się po genialnej dylogii Hyperiona w świat opanowany przez Pax setki lat później. Choć zawiódł to nieodpowiednie słowo- znudził. Zbyt mało zwrotów akcji, samej akcji, za mało Hyperiona w tej dylogii Endymion.. Ale nie o tym mowa. Brandon to maszyna produkująca najlepsze fantasy jakie przyszło mi czytać. Momentów gdzie dostajemy gęsiej skórki w serii ABŚ jest dziesiątki (!). Z Mgły Zrodzony musiał być słabszy, gdyż nie jest możliwe dla mnie stworzenie drugiego tak kompletnego, wciągającego świata (nawet w tym samym uniwersum). I jest. Jest słabszy, ale mimo to pierwsza część oferowała kilka wzniesień pulsu i ciarek, a druga jest w tym jeszcze lepsza.
    Jeśli lubicie Brandona zapewne macie już tę serię za sobą, a jeśli nie to musicie to przeczytać. Jeśli z Brandonem nie mieliście do czynienia to bierzcie się za czytanie bo drugiego takiego autora po prostu nie ma.

    #ksiazki #bookchallenge 1/24 #bookmeter

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: Lumetik, r......7 +6 innych
  •  

    3 983 - 1 = 3 982

    Tytuł: W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka
    Autor: Mark Hodder
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 528
    Cykl: Burton i Swinburne (tom 1) - chociaż wydaje się, że ta konkretna opowieść zamknęła się w całości w tym tomie

    ★★★★★★★★☆☆

    Bardzo mi się podobało. Czyta się naprawdę przyjemnie, całość jest lekka, dynamiczna i po prostu wciąga. Fabularnie czuć nieco detektywistyczny klimat, a rzecz osadzona jest w steampunkowym Londynie XIX wieku wśród dżentelmeńskich elit ówczesnego społeczeństwa. Autor na warsztat wziął legendę o tytułowym "skaczącym Jacku" i spróbował ją wyjaśnić od strony SF - z początku nauki w tej fantastyce jest więcej, potem mniej i autor mocno odpływa, ale ogólnie udało się to bardzo dobrze. Wyszło zadziwiająco spójnie i logicznie - w ramach wykreowanego świata - i naprawdę satysfakcjonujące jest obserwowanie jak po kolei poszczególne elementy wskakują na swoje miejsce i pasują do reszty układanki. O samej opowieści w sumie nie sposób napisać, tak aby czegoś nie zdradzić, ale intryga poprowadzona jest bardzo zmyślnie - główny wątek rozwiązuje się równym tempem poprzez szereg mniejszych pobocznych historii, które wyjątkowo dobrze do całości pasują i nie ma się wrażenia, że są jakimś sztucznym zapychaczem. Polecam.

    #bookchallenge [32/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: cdn.virtualo.pl

    +: r......7, Dragnipur +9 innych
  •  

    3 984 - 1 = 3 983

    Tytuł: Inne pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 528
    Cykl: nie dotyczy, jednostrzałówka

    ★★★★★★★★☆☆

    Ciekawostka. Normalnie podczas czytania, zastanawiam się co będzie dalej. Tutaj, bardziej od tego co będzie, interesowało mnie to "jak" będzie. Fabuła jest, i to niezła, bohaterowie charakterystyczni, a świat (światy?) kreowane przez autora są oryginalne i mają rozmach, ale to wszystko schodzi na dalszy plan wobec tego, jak ta książka jest napisana. Styl wypowiedzi, język, słownictwo po prostu poraża, daje wrażenie obcowania z czymś wyjątkowym i dodatkowo wtłacza w całość. Nie wiem w sumie co tutaj napisać, "forma" tej książki jest niesamowita i nawet, jeśli się komuś nie spodoba, to zdecydowanie jest warta przeczytania choćby ze względu na jej ogólną unikatowość.

    #bookchallenge [31/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    +: r......7, M.............i +24 innych
  •  

    4 075 - 1 = 4 074

    Tytuł: Mechaniczny
    Autor: Ian Tregillis
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 464
    Cykl: wojny alchemiczne, tom 1/3

    ★★★★★☆☆☆☆☆

    Zmarnowany potencjał. Iskierka fajnego pomysłu w postaci tytułowych mechanicznych, przyćmiona przez wszystko dookoła. Mamy tutaj świat, który najbliżej można chyba określić steampunkiem, zdominowany przez jedno państwo - Holandię, której opiera się znana z odwagi i waleczności Francja (to chyba taki żart, ze strony autora). Holandia swoją potęgę zbudowała dzięki mechanicznym - maszynom, ożywionym za pomocą alchemii. Może nawet nie tyle "ożywionym", co takimi do których przywiązano świadomość, a może i duszę. Są to maszyny obdarzone własną wolą i zdolne do myślenia, kontrolowane przez więzy zwane "geas" - sprzeciwienie się wydanemu poleceniu wywołuje u nich potworny, nie do zniesienia, ból. I na tym zalety się kończą. Największym problemem są tutaj postaci - dawno nie czytałem nic, gdzie bohaterowie byli by tak nudni, płascy i po prostu odpychający. Zżyć się tutaj nie mogłem z nikim. Jedyną postacią obdarzoną jakąkolwiek charyzmą jest główny bohater, mechaniczny imieniem Jax. Dalej mamy księdza Vissera - ma to być bohater pozytywny, do tego taki, który ma u czytelnika wzbudzić współczucie i podziw dla bohaterstwa, bo autor rzuca w niego jedną tragedią za drugą. Jednak jest on tak strasznie irytujący - non stop użala się nad sobą, płacze, ma myśli samobójcze, robi z siebie męczennika, zarzuca sobie tchórzostwo i nic z tym wszystkim nie robi - że życzyłem mu śmierci, kibicowałem w samobójstwie i miałem nadzieję że się go szybko pozbędą. Reszta postaci jest tak bardzo nijaka, że nawet nie zapamiętałem ich imion. Źli są źli, biją, krzyczą, torturują i w pogardzie mają życie i wolną wolę, ale wszystko im się udaje. Dobrzy są szlachetni, honorowi i w ogóle, ale to łatwowierni idioci i jeśli cokolwiek w ich planie może się nie udać, to się nie uda. Fabuła jest tutaj strasznie powolna, główny wątek ledwo rusza z miejsca i tonie w pustych opisach, albo zapychaczach w stylu scen ucieczek i walki (te akurat czyta się nieźle, tj. jak już uciekają to nie sposób przerwać nie dowiedziawszy się czy uciekli, ale czuć że jest to wepchnięte na siłę) zupełnie jakby autor przyszedł do wydawnictwa z pomysłem na ciekawą powieść, a oni kazali mu to rozciągnąć do trylogii. Kwestia wolnej woli i jej pozbawienia, tego co definiuje człowieka - świadomość i wolna wola, czy cielesna powłoka, jest ledwo nakreślona. I to w czarno białej tonacji. Z jednej strony Francuzi, którzy by chcieli traktować mechanicznych na równi z ludźmi, z drugiej Holendrzy traktujący ich jak śmieci i niewolników, których nie obchodzą ich cierpienia wywoływane przez geas. Niby to alchemicy oszukują społeczeństwo mówią, że to przecież tylko maszyny, ale ciężko kupić tak tanią wymówkę czytając to w dzisiejszych czasach, gdzie mamy obrońców roślin, robaczków i bojowników o prawa zwierząt. Nie sposób nie poczuć jak sztuczne jest to holenderskie społeczeństwo, gdzie nie istnieje żaden pluralizm i nikt, pomimo obcowania na co dzień z mechanicznymi, nie potrafi dostrzec w nich człowieczeństwa - a zdaje się, że to ma być tutaj osią, wokół której kręci się całe założenie, bo autor z lubością opisuje nam pogardę z jaką są traktowani i serwuje barwne opisy katuszy jakie przeżywają. Strasznie jestem rozczarowany. Chętnie bym się dowiedział co będzie dalej i jak to się skończy, ale nie czuję się na siłach żeby przebić się przez kolejne dwa tomy tak nijakiego i rozwodnionego materiału.

    #bookchallenge [29/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: wsqn.pl

    +: r......7, Wajdelota +7 innych
  •  

    4 230 - 1 = 4 229

    Tytuł: Przez ciemne zwierciadło
    Autor: Philip K. Dick
    Gatunek: powieść
    Stron: 376
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★★★☆☆

    Historia życia na haju, pustej egzystencji i upadku - powolnego tracenia zmysłów i zdrowego rozsądku. Opowieść, gdzie nic nie jest tym czym się wydaje, niektóre rzeczy okazują się podwójnymi (i więcej) zwrotami akcji. Fabuła, w której wątki potrafią zmienić się ze zdania na zdanie, a czytelnik nie wie, czy to z własnej nieuwagi się pogubił i nie wie co jest czym, a może to autor celowo wprowadza chaos by oddać proces myślowy wypranych narkotykami mózgów? I to wszystko na koniec spięte w ciężkim, mocnym zakończeniu. Zakończeniu, które w pewnym momencie wspomina o możliwości powrotu głównego bohatera do normalnego życia, ale jednak tego wątku nie ciągnie. I niby może przez to wydawać się ucięta, ale przez to potęguje tylko wrażenie bycia pionkiem w większej rozgrywce, co jak najbardziej wpisuje się w klimat całości. Polecam.

    #bookchallenge [27/24] #bookmeter#bookchallenge
    pokaż całość

    źródło: get-2.wpapi.wp.pl

    •  

      @MissCthulhu: nie miałem chyba żadnych dedykacji, nie kojarzę przynajmniej... Co do filmu, to tak właśnie myślałem żeby go sobie obejrzeć, bo niby widziałem, ale w zasadzie to tak tylko zerkałem jednym okiem podczas robienia czegoś innego, no i za wiele to nie zrozumiałem. Teraz będę miał inne podejście. A co do dorobku autora to się w sumie nie mam co wypowiadać, bo czytałem tylko "ubika", który mnie zmiótł z podłogi, i "człowieka z wysokiego zamku", który z kolei tak średnio mi podszedł. pokaż całość

    •  
      M.........u

      +1

      @ryhu: Skoro Ubik zmiótł z podłogi, to Trzy stygmaty Palmera Eldritcha powinny tym razem wyrzucić zdolność logicznego myślenia przez okno i przedtem ją wykręcić niczym szmatkę. ;) Czyli - bardzo, bardzo polecam!

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    4 292 - 1 = 4 291

    Tytuł: Policjanci. Za cenę życia
    Autor: Rafał Pasztelański, Joanna Pasztelańska
    Gatunek: reportaż
    Stron: 384
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★☆☆☆☆☆

    Trochę kłamliwy opis, sugerujący emocjonujące opisy akcji policyjnych... a tego prawie tam nie ma. Książka ta jest bardziej czymś w rodzaju księgi pamięci ku czci opisanych w niej, poległych policjantów (i z tej perspektywy jest napisana naprawdę rzetelnie). Rozdziały są budowane na zasadzie krótkiej informacji o osobie w stylu "Jacek był dobrym człowiekiem, miał żonę, dzieci i plany na wakacje", opisy feralnego dnia "to miał być dzień jak każdy inny: wstał rano, kupił bułki, pocałował żonę na do widzenia. Wieczorem mieli iść do cioci na imieniny". Potem opis samej akcji, a następnie kilkanaście stron reakcji rodziny, kolegów z pracy i znajomych na wieść o śmierci - "nie mogłem uwierzyć, że to prawda", "nogi się pode mną ugięły" itp. Schemat jest zachowany w każdej historii. Problemem jest moim zdaniem to, że tych reakcji i - moim zdaniem - mało interesujących opisów zainteresowań i charakteru każdego z policjantów, jest za dużo w stosunku do samej akcji. Opis sugeruje opowieści o bohaterstwie i poświęceniu, a w większości przypadków jest to bardziej znalezienie się w złym miejscu i w złym czasie. Do tego, to są to raczej historie powszechnie znane. Sam się nie za bardzo policją interesuję, a nie słyszałem o dosłownie dwóch. Każdy chyba zna "magdalenkę", głośny przypadek strażnika więziennego który ostrzelał radiowóz, czy historię z zeszłego roku, kiedy policjant po służbie, na urlopie, utonął próbując wyciągnąć kogoś z wody. Przy całym szacunku dla poległych i nie umniejszając ich zasług, to książka dla czytelnika oczekującego czegoś w rodzaju "Złych psów" Vegi, będzie raczej nudna. Moim zdaniem niepotrzebnie jest przedstawiana, jako opis ciekawych akcji policyjnych. To tak, jakby (niezły) filmowy dramat o policjantach, reklamować jako film akcji - widz oczekujący rozrywki może poczuć się oszukany. Albo to ja już mam przesyt po książkach o wojsku i policji.

    #bookchallenge [26/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    4 328 - 1 = 4 327

    Tytuł: 451° Fahrenheita
    Autor: Ray Bradbury
    Gatunek: dystopia
    Stron: 240
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★☆☆☆☆

    Najbardziej podobał mi się sam początek, dosłownie pierwsze klika stron. Przemyślenia strażaka na temat swojej pracy, niby wszystko się zgadza, aż tu nagle następuje mały zwrot akcji. Strasznie sprytnie napisane i bardzo się cieszę, że nie czytałem opisu z okładki bo zepsułoby mi to całą tę radochę. Kawałek dalej też jest nieźle, wizja wypłowiałej, wypranej z emocji przyszłości, pojedyncza postać niepasująca do reszty - zapowiadało się ciekawie. Niestety później wszystko zamienia się w czołobitny pean na cześć książek i czytelnictwa, fabuła podąża w kierunku, którego kompletnie nie oczekiwałem. I to niestety nie dlatego, że mamy jakiś zaskakujący zwrot akcji, tylko część wątków zostaje brutalnie urwana w mało satysfakcjonujący sposób i całość wskakuje na kompletnie inne tory. W ogóle druga część książki sprawiła na mnie wrażenie niespójnej z początkiem i urwanej. Nie żeby była to jakaś bardzo zła książka, bo czyta się nieźle i można się przy tym dobrze bawić, po prostu mi osobiście nie odpowiada kierunek w jaki autor popchnął akcję i uważam to, za zmarnowanie ogromnego potencjału jaki wyczuwałem na początku historii. Eh, rozczarowałem się.

    #bookchallenge [24/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: zkamerawsrodksiazek.pl

    +: r......7, Wajdelota +7 innych
    •  

      @rdza: O, gdzieś mi się kisi "Przedrzeźniacz" na kupce wstydu w najodleglejszych odmętach pamięci czytnika, będę musiał go odkurzyć i nadać wyższy priorytet. Dzięki, bo w sumie to nie kojarzę kompletnie o czym to miało być, pamiętam tylko że wyłowiłem go z "artefaktów" i potem zapomniałem.

    •  

      Dzięki, bo w sumie to nie kojarzę kompletnie o czym to miało być, pamiętam tylko że wyłowiłem go z "artefaktów" i potem zapomniałem.

      @ryhu: Ja zupełnie przypadkiem sięgnęłam i wdarł mi się w głowę nie głównym wątkiem a całym mnóstwem perełek rozsypanych w historii:) Daj znać jak przeczytasz, jestem ciekawa jak Ci się spodoba.

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    4342 - 1 = 4341

    Tytuł: Miecz Pólnocy
    Autor: Luke Scull
    Gatunek: fantasy
    Stron: 545
    Cykl: Ponura drużyna, tom 2/2 - póki co, seria nie jest skończona, cholera wie ile tego ma być.

    ★★★★★☆☆☆☆☆

    Poprzedniczka była książką przeciętną - niezłą, ale w sumie to niewyróżniającą się niczym szczególnym, ot fantasy jakich wiele. Z tym, że świat wykreowany przez autora miał potencjał i liczyłem na to, że "Ponura drużyna" okaże się zaledwie wprowadzeniem do właściwej opowieści. Podchodziłem zatem do "miecza północy" ze sporymi oczekiwaniami, które nie zostały spełnione. Dużo wątków z poprzedniczki nie zostało wyjaśnionych - niby jest to bezpośrednia kontynuacja, a ma się wrażenie że spora część wydarzeń nam umknęła. Autor przechodzi nad tym do porządku dziennego i rozpoczyna w zasadzie nowe wątki dla kilku postaci. I w sumie ciężko się w tym połapać, kiedy akcja równocześnie dzieje się z perspektywy wielu osób, z których każda nazywana jest raz imieniem, innym razem przydomkiem, kiedy indziej po funkcji jaką pełni, albo tytułem - momentami nie wiedziałem, czy wciąż czytam losy tego samego bohatera, czy to o kogoś innego chodzi. Akcja mnie nie wciągnęła, wydawało mi się to wszystko sztucznie pogmatwane, pełne nienaturalnych zbiegów okoliczności i wymuszonych zwrotów, a losy poszczególnych postaci mnie w zasadzie nie za bardzo obchodziły. Nie ma czego polecać.

    #bookchallenge [23/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: r......7, Wajdelota +5 innych
  •  

    4343 - 1 = 4342

    Tytuł: Stalowy Szczur
    Autor: Harry Harrison
    Gatunek: przygodowa w świecie sf
    Stron: 152
    Cykl: Stalowy Szczur, tom 1/12 (albo może 3/12, bo są niby dwa prequele)

    ★★★★★★★☆☆☆

    Przyjemne. Trzyma fajne tempo, potrafi wciągnąć, jest kilka ciekawych zwrotów akcji i charakterystyczny bohater będący cwaniakiem, geniuszem z analitycznym umysłem i planem na każdą sytuację, a i potrafiącym dać skutecznie oponentowi po mordzie, jak trzeba. Nic ambitnego, ale sympatyczna i lekka rozrywka - w swojej klasie daje radę i o ile ktoś lubi takie klimaty, to będzie się na pewno nieźle bawił.

    #bookchallenge [22/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    +: r......7, laTorbaDiBorba +15 innych
  •  

    4 363- 1 = 4 362

    Tytuł: Golem
    Autor: Gustav Meyrink
    Gatunek: powieść
    Stron: 275
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★★☆☆☆

    Kolejny dowód na to, żeby nie bać się klasyki. Sięgnąłem licząc na coś bardziej w klimatach fantastycznych, licząc na rozwinięcie mitologii golemów i w ogóle jakąś żydowską magię. Tego w zasadzie tutaj nie ma, bo stanowi tylko tło do snucia dość mrocznej i onirycznej opowieści, gdzie nie do końca wiadomo co dzieje się naprawdę, a co tylko w głowach poszczególnych bohaterów. Całość raczej klimatem przypomina "Zbrodnię i karę", a sam tytułowy golem nie występuje tutaj jako ożywiany magią potwór z gliny, a jest bardziej personifikacją ludzkich wyobrażeń tego, co dzieje się w żydowskiej dzielnicy praskiego getta. Naprawdę przyjemnie się czyta i chętnie przerzuca kolejne strony, żeby rozwikłać poszczególne wątki. Na dodatkową pochwałę zasługuje tutaj sposób w jaki jest to napisane - język jakim operuje autor wprowadza niesamowity klimat i aż co jakiś czas musiałem się pochylić nad samym kunsztem doboru poszczególnych słów. Zazwyczaj nie przepadam za stylizacjami i celowe postarzenie języka, wrzucanie łaciny i inne tego typu zabiegi zaburzają mi rytm czytania, nie pasują do reszty i wydają się być wrzucone na siłę. Podobnie odbieram nawet większość tekstów z tamtej epoki, po prostu mi tamten nie odpowiada. Tutaj czytało mi się rewelacyjnie, a to przecież rzecz napisana 101 (!) lat temu i kompletnie nie czuć, żeby język był archaiczny, tylko taki jakiś... szlachetny. Polecam, choć może nie dla samej fabuły, to dla klimatu i całości doznania.

    #bookchallenge [21/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    4 518 - 2 = 4 516

    Tytuł: Malowany człowiek [Księga I i II]
    Autor: Peter V. Brett
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 824 (Księga I: 504; Księga II: 320]
    Cykl: Cykl Demoniczny, tom 1/5 (obecnie 5, bo chyba autor wciąż pisze)

    ★★★★★★★☆☆☆

    Dużo dobrego słyszałem i czytałem. Książka chwalona za oryginalny świat, świeżość i mrok (w gatunkach niektórzy nawet "horror" podają. Założenie klasyczne, czyli cywilizacja plus minus na poziomie średniowiecza i magia. Do tego akcję śledzimy z perspektywy trójki bohaterów, których wątki ewidentnie dążą do zazębienia się. Pomysłem na całość są tutaj demony, które zasadniczo opanowały świat. Nie da się ich zabić, pałają nienawiścią do ludzi i niszczą wszystko na swojej drodze. Ludzkość miałaby kompletnie przerąbane, gdyby nie dwie rzeczy: Po pierwsze to że demony boją się słońca i za dnia znikają - przenikają do jakiegoś innego wymiaru tylko po to, żeby w nocy powrócić w tysiącach i siać spustoszenie. Rzeczą drugą są runy, dzięki którym można wznosić magiczne osłony, przez które potwory przejść nie mogą. Miejskie mury są nimi zamalowane, dzięki czemu miasta w ogóle stoją, jednak ludzkość jest w zasadzie uwięziona w osadach znajdujących się pod nieustannym oblężeniem. A wystarczy kilka niezakonserwowanych runów, żeby bestie przedarły się przez zasłonę i aż do wschodu słońca burzyły i mordowały do woli. Wymusza to szereg ciekawych konsekwencji: problem z podróżowaniem do miejsc oddalonych o więcej niż dzień drogi, utrudniony przepływ dóbr i informacji, izolacja osad w których nie ma nic cennego i nie ma po co ryzykować tam podróży, ludzkość pogrążona w marazmie, poddająca się oblężeniu, pozbawiona woli walki i licząca jedynie na jak najmniejsze straty. I na tle tak przyjaznego świata śledzimy losy trzech bohaterów, którzy z jakichś powodów nie godzą się na obecny stan rzeczy. Bohaterowie na początku są dziećmi i całość jest wówczas taka nieco baśniowa, ale wraz z ich dorastaniem dostajemy nieco mroczniejszy klimat (choć "horror" to tutaj zdecydowana przesada). Czyta się lekko i przyjemnie, historie poszczególnych postaci są interesujące i dość równe - nie ma tak, żeby któryś odbierać jako zapychacz wśród tych właściwych i przeplatanie wątków nie męczy. Całość sprawia wrażenie dość spójnej i przemyślanej i liczę na to, że tak jest faktycznie. W swojej kategorii rzecz na pewno warta przeczytania.
    Dodatkowe podziękowania należą się polskiemu wydawcy, który postanowił zadbać o to, żebym na pewno wyrobił się z zakładanymi w wyzwaniu 24 książkami w roku i postanowił podzielić tę w oryginale jedną książkę, na dwie osobne zawierające poszczególne tomy, dzięki czemu z 16 wskakuję od razu na 18 - jesteście wporzo!

    #bookchallenge [18/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: swiatksiazki.pl

    •  
      N..u

      +2

      @ryhu: Pierwszy "cykl" - licząc po tytułach, jest skonstruowany bardzo dobrze. Ale każda kolejna część traci impet, zaczynają dochodzić jakieś wielkie gry polityczne i stare przepowiednie. Ogólnie chyba do końca drugiego cyklu warto, potem już marnuje się czas.

  •  

    4 523 - 1 = 4 522
    Tytuł: Koniec eksperymentu „Arka” (Koniec akcji "Arka")
    Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
    Gatunek: sf
    Stron: 144
    ★★★★★★★☆☆☆

    Chyba najbliższym opisem tego, co mnie spotkało podczas lektury, będzie nieco naciągane porównanie: po skończeniu tej książki czułem się tak, jak zaraz po przebudzeniu kiedy z głowy ulatują resztki fabuły przyjemnego snu. O czym to było? Co tutaj się wydarzyło? Do końca nie wiadomo, ale pozostaje wrażenie, że było fajnie. Polecam.

    #bookchallenge [16/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: bookhunter.pl

  •  

    4609 - 1 = 4608

    Tytuł: Lux Perpetua
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 564
    Cykl Trylogia husycka, tom 3
    ★★★★★★★☆☆☆

    Jeszcze więcej tego samego. Wciąż ich łapią, a oni wciąż uciekają. I wciąż dobrze się to czyta, ale dalej nie jest to nic szczególnie ambitnego. Zakończenie kilku wątków jest mało satysfakcjonujące, brak opisów co i jak - niby można twierdzić, że daje to czytelnikowi pole do własnej interpretacji, ale akurat tutaj zdecydowanie chciałbym wiedzieć co na myśli miał autor. Ogólnie przyjemna seria, lekka i wciągająca. Do tego napisana z humorem i pełna postaci, które łatwo polubić. Aż się ma nadzieję, że wszystko dla bohaterów skończy się happy endem, bo nie da się im życzyć źle.

    #bookchallenge [15/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: supernowa.pl

  •  

    4 697 - 1 = 4 696

    Tytuł: Słowa światłości
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek: fantasy
    Cykl: Archiwum burzowego światła (tom 2)
    liczba stron: 960
    ★★★★★★★★☆☆

    Mam problem z opisaniem wrażeń, bo to jest rewelacyjna książka i godna kontynuacja, ale mam też do niej sporo zastrzeżeń. Ale są to zastrzeżenia z perspektywy moich wygórowanych oczekiwań po poprzedniczce, w której akcja pod koniec pędziła tak, że zarwałem nockę by ją skończyć. Sanderson stworzył niesamowicie oryginalny i rozbudowany świat pełen ciekawych pomysłów, który tutaj został tylko pogłębiony. I bez wątpienia uniwersum to największy atut. Fabuła jako całość też jest rewelacyjna i godna poprzedniczki. Ja czepiać zamierzam się tempa. Wątek Kaladina spowalnia momentami okropnie, bohater w swoim zacietrzewieniu w nienawiści do jasnookich zachowuje się jak kretyn i podejmuje decyzje, o których czytelnik od razu wie, że są błędne. Szetha jest mało, do tego nie wyjaśniono historii która za nim stoi. Nowe wątki odebrałem miejscami jak wtrącenia, żeby nie powiedzieć "zapychacze". Jest ich na tyle mało, że nie da się w nich rozsmakować, a jednocześnie na tyle dużo, żeby wybić z rytmu reszty opowieści. Historie Kholinów za to trzymają dobry, równy poziom i tutaj nie mam zastrzeżeń, a Shallan to najjaśniejszy punkt tej książki - z przyjemnością można obserwować jej rozwój i przemianę z nieporadnej dziewczynki, do kogoś kto potrafi wziąć swój - i nie tylko swój - los w swoje ręce, do tego dodatkowo pokreślony satysfakcjonującym wyjaśnieniem jej losów z przeszłości. Na koniec dochodzi do wyczekiwanego zazębienia wątków, rzucone zostaje światło na kierunek, w jakim może podążyć całość, nie zabrakło też zwrotu akcji. Gdyby tylko całość była nieco bardziej treściwa i chudsza o jakieś 100-150 stron to nie miałbym pewnie żadnych zastrzeżeń. Mam tylko nadzieję, że Sanderson nie popadnie w tę przedziwną chorobę, która zmusza autorów poczytnych serii do tego, że każda kolejna część w serii musi być grubsza od poprzedniej, bo szkoda rozwadniać tak rewelacyjny materiał.

    #bookchallenge [15/24] #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: vignette3.wikia.nocookie.net

  •  

    4 806 - 1 = 4 805

    Tytuł: Służby specjalne
    Autor: Patryk Vega
    Gatunek: literatura faktu
    Cykl: nie dotyczy
    Stron: 368
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Trochę rozczarowanie. Dlaczego? Bo opis sugeruje coś innego niż we wcześniejszych "złych psach". Tymczasem tej odmienności jest tutaj bardzo mało - na początku i na końcu. Początek to wojsko i werbunek do służb, świetnie się czyta. A potem? A potem w ramach przykrywki każą mu się zaciągnąć do... policji i ponad połowa treści to dokładnie to samo co w poprzednich książkach. Wciąż ciekawe historie, wciąż nieźle się to czyta, ale już ten klimat zaczyna nudzić, zwłaszcza kiedy spodziewało się czegoś innego. Końcówka nieco ratuje całość. Opowieści snute z perspektywy policyjnego emeryta, kwestie dorabiania sobie przy ochronie statków, praca jako prywatny detektyw czy ochroniarz, a w tle byli już przełożeni chcący "dojechać" byłego podwładnego - to jest właśnie to, czego chciałbym więcej. Może się spodobać komuś, kto z twórczością Vegi nie miał do tej pory do czynienia, ale dla osoby, która czytała "złe psy" to po prostu więcej tego samego.

    #bookchallenge [14/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: Postronny, M..............................o +5 innych
  •  

    4 817 - 1 = 4 816

    Tytuł: Boży bojownicy
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 587 (wg internetu, u mnie ebook)
    Cykl Trylogia husycka, tom 2 (na 3 - jakby komuś słowo "trylogia" było nieznane)
    ★★★★★★★☆☆☆

    Więcej tego samego, poziom też ten sam. Wciąż ich łapią, oni wciąż jakoś uciekają. I tyle. Świeżych pomysłów jakichś tu nie ma, rewolucji fabularnych w sumie też. Ale o dziwo wciąż działa tj. wciąż jest to takie lekkie, przyjemne i dość wciągające "niby nic". Sapkowskiemu udało się w jakiś sposób zaserwować więcej dokładnie tego samego - powtarzalnych schematów. Jednak jakimś cudem napisanych tak, że nie nudzą. Jeśli komuś podobała się część poprzednia, to i ta się spodoba. No chyba, że poprzedniczka wynudziła i tutaj liczycie na poprawę i rozwój, to raczej można dać sobie spokój. Coś tylko czuję, że trzeci raz tym samym mogę się nieco znużyć, mam nadzieję że trójka jakoś się wyrywa z dotychczasowych schematów.

    #bookchallenge [13/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    4 849 - 1 = 4 848

    Tytuł: Milion lat w jeden dzień
    Autor: Greg Jenner
    Gatunek: literatura faktu
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Jest to w zasadzie zbiór lekkich ciekawostek, tych mniej i bardziej interesujących. Chociaż nie, to nie jest uczciwy podział. Bardziej chodzi tutaj o ciekawostki "wartościowe" i te kompletnie bzdurne. I tych drugich jest zdecydowanie więcej, ale takie było chyba założenie tej książki - opowiadać o pierdółkach. Mamy więc omówienie tego, jak na przestrzeni wieków zmieniała się budowa łóżka, żeby być mniej gościnną dla pcheł; jako to ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby pastę do zębów robić z cukru, dlatego królowi Francji tak śmierdziało z japy, że żona kąpała się perfumach bo nie wytrzymywała smrodu; albo że ciemny lud uwierzył w "częste mycie skraca życie" i celowo zatykano sobie łojem pory w skórze. Całość jest spięta w historyjkę o dniu przeciętnego człowieka, na zasadzie "budzisz się rano i wstajesz z łóżka. No właśnie, łóżko zostało wynalezione blablaba. A potem myjemy zęby. Mycie zębów znane było już babilończykom blabla". Autor stara się operować lekkim językiem, często puszcza oko do czytelnika, rzuca jakimś żartem - niby fajnie, ale jakoś mi się ten styl niespecjalnie podobał, trochę taki wymuszony ten luz się wydaje. Mimo to polecam, bo lubię pierdoły. Pamiętajcie tylko żeby nie oczekiwać od tej pozycji wartościowej wiedzy.
    #bookchallenge [12/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: publio.pl

  •  

    5 049 - 2 = 5 047

    Tytuł: "Hyperion" i "Upadek Hyperiona".
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: SF

    Nawet nie będę ich rozdzielał i osobno opisywał. I tak bym nie potrafił opisać jaki to cykl hyperioński świetny. Ja tutaj nie potrafię nic negatywnego powiedzieć. Hyperion jest super. To jest książka, dzięki której zacząłem w zasadzie czytać i do dziś jest to moje ulubione SF i jedna z ulubionych książek w ogóle. Opowieść każdego z pielgrzymów jest rewelacyjna, Chyżwar ("dzierzba" ssie) to jedna z najlepszych postaci wymyślonych przez człowieka, postać od której aż bije mistycyzm i potęga. Świat poraża rozmachem, erudycja i wyobraźnia Simmonsa wgniata w fotel - jak on sobie swobodnie rzuca jakimiś wymyślonymi terminami na rzeczy dziejących się tutaj na piątym planie, których używa tylko raz, by nigdy więcej do nich nie powrócić - mistrzostwo. Jest to chyba trzeci raz, jak wracam do czegoś, co już kiedyś czytałem. Chciałem sprawdzić czy jest aż tak dobre, jak to zapamiętałem. Jest. Albo nie - nie jest, bo jest nawet lepsze niż zapamiętałem. Bo wiedząc, co będzie później dostrzegam teraz te niepozorne ziarenka, które Simmons zasiewa, żeby wykiełkowały w kolejnych dwóch częściach. Hyperion jest super. Czytajcie Hyperiona.

    pokaż spoiler Ocenę daję, żeby była. Jakby bardzo trzeba było, to Hyperion bym wycenił na 9, a upadek na 8. Ale jako całość, seria wraz z Endymionem ma u mnie 10/10.

    Nawet nie będzie obrazka, tylko będzie futurystyczny trailermusic z obrazkiem statku kosmicznego ostrzeliwującego się z orbity obcej planety, bo Hyperion wymaga rozmachu.
    #bookchallenge 10/24 #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    5 050 - 1 = 5 049

    Tytuł: Władca much
    Autor: William Golding
    Gatunek:
    ★★★★★★★★☆☆

    Dalszy ciąg mojego przepraszania się pozycjami uchodzącymi za klasyki. Kolejny raz okazuje się, że nie warto być hipsterem. Książka jest świetna, napisana w taki sposób że aż by się chciało - jako dorosły - znaleźć się wśród tych gówniarzy i zrobić z nimi porządek. Czytelnik od razu wie, kto będzie tym złym. Od początku wiadomo, że zła decyzja skończy się źle. Ale tutaj to chyba tak właśnie miało być. Jako dorosły obserwujesz błędy popełniane przez ocalałe dzieci i śledzisz rozwój wydarzeń, żeby dowiedzieć się jak bardzo źle to wszystko się skończy i obserwować postępującą degradację człowieczeństwa. Goldingowi na pewno udało się tutaj wytworzyć u czytelnika szczerą niechęć do czarnych charakterów, a ja lubię jak książka wyzwala u mnie jakieś emocje. Bardzo się cieszę, że tę pozycję nadrobiłem.

    #bookchallenge 8/24 #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: esensja.stopklatka.pl

  •  

    5 107 - 1 = 5 106

    Tytuł: Upadek Hyperiona
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: sci-fi, fantastyka
    ★★★★★★★★★☆

    Dylogia Hyperiona wywołała u mnie piorunujące wrażenie. Nie będę się rozwodził nad 1 tomem (którego wciągnąłem w kilka dni) gdzie zaprezentowana historia i świat były podane w nieziemsko przystępnej formie. Druga część nie zachęcała. Akcja ruszyła szybko ,a później bardzo zwolniła (wszystko na przestrzeni 40 procent książki) ale od tych około 45% ruszyła z kopyta i do końca nie zwolniła.
    Autentycznie przeżywałem to, co się tam działo. Każdy bohater (co dziwne najbardziej w jedynce lubiłem Kassada, w dwójce miał najmniej do zaoferowania) wnosił bardzo dużo. Duże zagmatwanie czasowe (niektóre rzeczy działy się o wiele wcześniej, nim domknięto ich wątek w ostatnim rozdziale na ten temat), które jednak ogarnąłem (te 60% przeczytałem jednego dnia) ale nie zdziwię się, jak ktoś kto zostawił książkę w połowie miał potem trudności ze zrozumieniem co się dzieje.

    Polecam absolutnie każdemu, bo to dylogia idealna. Zamyka wszystkie wątki, zostawiając jednocześnie nowe pytania (których drążyć nie musimy, jeśli chcemy odpocząć od serii) na Endymiona. Samemu zresztą jest się bardzo ciekawym,co się tam wydarzy (niektórych rzeczy można się domyślić, np. dlaczego wybrano kogoś na dane stanowisko a nie inną osobę i co za tym stoi). Wielki jest Dan Simmons, a chyba jeszcze większy John Keats, który był jego muzą.
    Chwała Hyperionowi!

    #bookchallenge [10/30]

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    5 288 - 1 = 5 287

    Tytuł: Piknik na skraju drogi
    Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
    Gatunek: SF
    ★★★★★★★★★☆

    Rewelacja. Nieco bałem się do tego podchodzić, bo wiedziałem że jest uznawane za klasyka. Klasyk sf z 1972r? Spodziewałem się ciężkiego kalibru i "klasyczności" w stylu "Zbrodni i kary". Tymczasem czyta się to świetnie i kompletnie nie czuć w niej "starości", równie dobrze by mogła być napisana współcześnie. Historia jest wciągająca, bohater przesympatyczny, a całość dynamiczna i zwięzła. Świat stalkerów wciąga od samego początku, a poruszana tematyka człowieczeństwa i moralności jest niby ledwie nakreślona, ale czuć że to wszystko jest przemyślane i aż chce się więcej. Chyba najlepszym określeniem jakie mi przychodzi do głowy do opisania tej książki, jest "satysfakcjonujący". Jedyny niedosyt jaki pozostaje, to że kończy się tak szybko. Zdecydowanie polecam.

    #bookchallenge [6/14] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: proszynski.pl

    •  

      @jast: W obu wydarzenia dzieją się w zonie w której są artefakty. jak sama zona powstała nie jest istotne.
      Artefaktów szukają stalkerzy.
      To oczywiste,że nie można było zrobić gry identycznej jak książka bo byłaby za nudna.

    •  

      To oczywiste,że nie można było zrobić gry identycznej jak książka bo byłaby za nudna.

      @1marcin1: Że co?

      Twórcy gry celowo sobie pożyczyli parę nazw od Strugackich i tyle. I nic dziwnego, bo nawet przed grą teren skażony i wysiedlony wokół Czarnobyla nazywany był Zoną a ludzi wynoszących wbrew zakazom złom i różne fanty z Czarnobyla i Prypeci też nazywano stalkerami. Stalkerów masz też w uniwersum Metro 2033/4/5 a to już totalnie inna bajka. pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    5 289 - 1 = 5 288

    Tytuł: Baśniobór
    Autor: Mull Brandon
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Słyszałem sporo pozytywnych opinii i spodziewałem się rozsądnego, bajkowego fantasy. I w sumie dostałem, z tym że tej bajkowości nie doceniłem. To nawet nie jest "bajka". To jest "bajeczka". Dla dzieci. Tych najmniejszych, malutkich. Harry Potter to przy tym dark fantasy. Autor tego w żaden sposób nie ukrywa, na końcu są nawet opracowane przykładowa zagadnienia, na jakie mogą sobie dzieci podyskutować w klasie, więc w sumie to ja jestem osioł, bo sam nie wiem czego oczekiwałem. Klasyka: rodzeństwo, rezolutna starsza siostra i bojowy młodszy brat jadą do tajemniczych dziadków, którzy mają magiczny ogród. Ogólnie to sielanka, dobro zawsze zwycięża, ale zło też na świecie istnieje i lubi płatać niecne figle. Rzecz lekka łatwa i przyjemna, potrafi zainteresować, ale ostatecznie jest tak przecukrzona, że może zemdlić. Mnie zemdliło. I choć złe to nie jest, to dla mnie to w sumie takie nic i po kolejne sięgać nie zamierzam. Jest czekolada - fajnie zjeść od czasu do czasu, ale w sumie to pusta kaloria. Chociaż w swojej klasie jest bardzo dobre i jakbym miał dziesięć lat to na pewno by mi się podobało, ale jako rzecz czytana przez kogoś starszego to się specjalnie nie broni. Czyli dokładnie tak jak powinno być.
    #bookchallenge [5/24]

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: T...i, DeWuKa +5 innych
    •  

      @Mike_Ainsel: To co byś polecił, najchętniej z pojedynczych opowieści, bo nie mam raczej zamiaru ładować się w kolejną serię (za dużo mam niepokończonych)?

    •  

      @ryhu: Ja uwielbiam wszystkie! Te najbardziej dla dzieci, ale zdatne do przeczytania dla dorosłych, już wymieniłem. "Nigdziebądź" jest o Londynie-pod, to jego pierwsza samodzielna książka, co dziwne napisana na podstawie serialu o tym samym tytule.
      "Dobry omen" jeżeli lubisz Pratchetta to napisali to wspólnie. Parodia "Omenu" filmu o antychryście.
      "Chłopaki Anansiego" niektórzy uważają za kontynuacje "Amerykańskich bogów"(prawdziwa druga część to opowiadanie "Władca górskiej doliny"). Książka dzieje się prawdopodobnie w tym samym świecie co AB, ale jest znacznie lżejsza od niej. Polecam dla odprężenia. Rzadko zdarza mi się wracać do książek, do tej wracam dla poprawy nastroju.
      Są jeszcze komiksy jego autorstwa a w tym jego najważniejsze dzieło "Sandman"
      pokaż całość

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (8)

  •  
    a...............a

    +13

    5 376 - 1 = 5 375

    Tytuł: What If? A co, gdyby?
    Autor: Randall Munroe
    Gatunek: literatura faktu, popularnonaukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Naprawdę miłe doświadczenie, dawkowałem ją w przerwach (dojazdy, poranna kawa, przed snem, na tronie) i fajnie było się dowiedzieć, co się stanie jak spadnie mi na łeb wielka kropla deszczu i jak daleko popłynę z tego tytułu. Polecam motzno.
    ps1: przypisy są świetne i polecam czytać na czytniku tak, jak i jażem to, nie chwaląc się, uczynił.
    ps2: jeśli w papierze też są przypisy ale na dole strony to jesteście rozgrzeszeni.
    ps3: pozdrowienia dla tego, co zadziałał na moją podświadomość(Mirko) i postanowiłem ją wciągnąć.
    #bookchallenge 5/30
    #bookmeter
    #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    5 377 - 1 = 5 376

    Tytuł: Amerykańscy bogowie
    Autor: Neil Gaiman
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Kompletnie nie wiedziałem czego się tutaj spodziewać, wiedziałem tylko że książka jest dość głośna - pamiętam jak w okolicach premiery co chwilę leciały jej reklamy w radiu, odczytywano ją na antenie, rozdawano w nagrodach. Po cichu liczyłem na coś o mitologii nordyckiej, no i tego to raczej tutaj (poza nawiązaniami) nie znajdziemy. Jest na pewno specyficzna: prowadzi jednocześnie wiele wątków i czasem jest przekombinowana, ale jednocześnie wątek główny jest całkiem spójny, a całość emanuje dość mrocznym, mistycznym klimatem (chociaż miejscami ten klimat jest "na siłę"). Mam mieszane uczucia, bo w większych ilościach mnie męczyła i szybko czułem przesyt, ale po jakimś czasie wracałem do niech naprawdę chętnie i dobrze się bawiłem. Trafia na moją listę rzeczy, które warto przeczytać choćby po to, żeby mieć na jej temat swoją opinię, bo ciężko ją zaszufladkować. I chociażby z tego względu polecam, mimo to że niekoniecznie wysoko ją oceniam.

    #bookchallenge [4/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: upolujebooka.pl

    +: a...............a, ashardin +7 innych
    •  

      @arkadiusz-molenda: sam motyw jest fajny - za chwilę co nieco na temat założeń fabuły, bez spoilerów - świat ogarnięty konsumpcjonizmem, w którym siła bogów jest uzależniona liczbą wyznawców. A że ameryka to kraj złożony z imigrantów, to przywieźli oni ze sobą masę religii i masę bogów, z czego niektórzy są tak zapomniani, że muszą pracować jak ludzie, żeby mieć z czego żyć. Do tego nadciąga wojna zapomnianych bogów klasycznych, z "nowymi", takimi jak np "bóg telewizji". Fabuła prowadzona z perspektywy człowieka, który z jakiegoś powodu został w to wciągnięty, w charakterze ochroniarza i pomagiera jednego z bóstw. Do tego dość długo nie wiadomo co jest prawdą, a co fikcją, sztuczką, czy prawdziwą magią. A całość podlana dość ciężkim klimatem. Polecam, bo dość oryginalna sprawa. pokaż całość

    •  

      @ryhu: Problemem jest dla mnie to, że ci bogowie... są zbyt ludzcy. Ot evrydaymeni, czy niziny społeczne - nic ciekawego. Może gdyby ich moce i "boskość" były bardziej widoczne i uwypuklone, walka z zapomnieniem bardziej uwypuklona. Tak jest zbyt zwyczajnie.

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  
    a...............a

    +17

    5 511 - 3 = 5 508

    Tytuł: 451° Fahrenheita
    Autor: Ray Bradbury
    Gatunek: sci-fi, fantastyka, antyutopia
    ★★★★★★★★★☆

    Nie jest wskazane, abym opisywał cokolwiek. Nigdy nie wiadomo, czyje mieszkanie spłonie, i kto będzie na celowniku strażaków przez ten wpis. Przez to, że niechcący wplotę tutaj jakieś ideologiczne przesłanki, filozoficzne wywody jakie zawierała ta książka, a ucierpicie wy i wasze umysły karmiąc się czymś, co nie jest domyślnym ich pokarmem, oficjalnym i akceptowalnym niemal na całym świecie w każdej warstwie społecznej.
    Dzieło Bradbury'ego idealnie zamyka moją "trylogię" antyutopii (Rok 1984, Nowy wspaniały świat) i idealnie się w nie wpasowuje, będąc przy tym najbardziej prawdopodobnym kierunkiem w jakim podąża ludzkość, a właściwie ta już jedną nogą w tej wizji się zawiera. Szczerze polecam, potrafi namieszać w głowie oraz wywołać miłe uczucie nawołujące do zdobywania coraz większych pokładów wiedzy na jakiś temat.

    Tytuł: Serce oskarżycielem
    Autor: Edgar Allan Poe
    Gatunek: horror
    ★★★★★★★☆☆☆

    Mężczyzna nie potrafi znieść oka starca, które ciągle na niego patrzy. Opracowuje plan wyzwalający go od nienawistnego spojrzenia, jednak czy aby na pewno jego obawy są słuszne?
    Poe nakreślił na kilku stronach obraz psychologiczny, którego niektórzy nie potrafią osiągnąć po stronach kilkuset. Mistrz w swoim fachu, a to opowiadanie temu dowodzi.

    Tytuł: Rzeźnia numer pięć
    Autor: Kurt Vonnegut
    Gatunek: Literatura piękna
    ★★★★★★★★☆☆

    Coś, co zdawało się mieć z każdą następną stroną swój koniec w bombardowaniu Drezna, tylko oscyluje w okół tego wydarzenia, a skupia się na różnych aspektach okrucieństwa wojny. Ukazanie swojej wizji oczami Pilgrima wyszło moim zdaniem Vonnegutowi świetnie, a podzielenie książki na części podróży kosmicznych i odbijania piłeczki poprzez możliwość "podróży w czasie" przez naszego bohatera po swoim życiu (względem elementów lub sytuacji przypominających mu coś podobnego z odmiennego okresu w życiu) świetnie wpływa na odbiór dzieła jako manifestu antywojennego (gdzieniegdzie można wpaść na sformułowanie "największego" choć jestem ostrożny i nie chcę takich określeń używać).
    Polecam, powoduje, że chce się dowiedzieć na ten temat więcej. Wzrasta zainteresowanie tematem 2WŚ a szczególnie z perspektywy obiektywnego obserwatora, nie faworyzującego ideologicznie żadnej ze stron.

    #bookmeter

    pokaż spoiler ksiazki

    #bookchallenge 4/30
    pokaż całość

    źródło: d.gr-assets.com

    +: eloar, D....a +15 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów