•  

    2 228 - 1 = 2 227

    Tytuł: Triumf Endymiona
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: Sci-fi
    ★★★★★★★★★☆

    Opinia pozbawiona będzie spojlerów, a jeśli takowy się znajdzie, uprzedzę o nim i zakryję go w odpowiedni sposób.


    Dan Simmons znów to ze mną zrobił. Za pierwszym razem udała mu się ta sztuka w obu częściach Hyperiona. Później nastąpiło to w Endymionie. Po długiej, niemal dwuletniej przerwie przy Terrorze. A teraz znowu- i chyba najmocniej- czytając, a właściwie przeżywając, Triumf Endymiona. D. Simmons wziął moje uczucia i rozszarpał ten mętlik, segregując go tak, jak trzeba aby był w pełni responsywny i chłonny na wszystkie impulsy emocjonalne jakie do mnie dochodzą. Dawno jednak przy książce nie poczułem nostalgicznego poczucia katharsis, wpadającego w rezonans z moim umysłem im bliżej końca tego dzieła byłem. A dzieło, jakim jest Triumf Endymiona IDEALNIE spinający całą tetralogię Hyperiona, jest czymś niepodważalnie wybitnym.
    Jeśli ktoś miał przyjemność czytać cokolwiek Dana Simmonsa wie, jak bardzo plastycznym i przy okazji barwnym językiem się posługuje- nic nie stoi na przeszkodzie zapadnięciu w sen zimowy przy czytaniu, gdyż wszystkie opisywane zdarzenia są niemal namacalne i czujemy się tak, jak ich uczestnicy. Właściwie w książce, szczególnie ostatnim tomie, możemy podpiąć się w pewien sposób do tych wydarzeń jako obserwatorzy,

    pokaż spoiler co stosownie możemy uzasadnić fabularnie

    Jeśli taki poziom immersji jest nam niezbędny do pełnego odczuwania tego, co czytamy.
    Natłok informacji jest tak idealnie wyważony, że nie zdążymy poczuć się przytłoczeni, gdyż Simmons w taki sposób poświęca nam dany czas na zaznajomienie się z nową sytuacją, że zawsze czujemy się idealnie w tempie powieści, nigdy z tyłu. Ani razu, pomimo pewnej złożoności wątków (szczególnie na początku i w środku dylogii Endymiona) nie czułem zagubienia. Pozorne prowadzenie równoległych sobie osi fabuły przebiega niczym po sznurku, co jest zasługą świetnego stylu Simmonsa. Również pewne punkty rozwiązań fabuły, pod koniec poszczególnych części, idealnie zbierały całość informacji i przedstawiały nam, zawierając dodatkowe kluczowe elementy, których wcześniej brakowało a moglibyśmy się ich tylko domyślić. Brzmi banalnie, jednak dla mnie, czytającego pierwsze dwa Hyperiony 2 lata temu, były błogosławieństwem, bo dokładnie przybliżały nam co się wtedy działo i jaki był tych wydarzeń faktyczny wpływ…
    A właśnie tajemnic, które są ustawicznie w tej części rozwiązywane i rozwiewane przed nami, jest cała masa. Po przeczytaniu 3 tomu twierdziłem, że niezbyt warto czytać tą drugą dylogię- słabsza forma pisarza, mniej ciekawa oś fabularna no i tylko kilka punktów wiążących fabułę 1 i 2 dylogii (będących jednak fundamentem powieści) to za mało, żeby brać się za 4 tom jeśli ma być, prawdopodobnie, słabszy. Po przeczytaniu 4 tomu wiem z cała pewnością, że absolutnie TRZEBA skończyć całość, aby Hyperiona i Upadek Hyperiona odebrać klarowniej niż po przeczytaniu tylko dwóch tomów. Rozwiązania i dopełnienia doczekają niemal WSZYSTKIE najmniejsze nawet wątki, i każdy będzie zrobiony to w sposób w jaki was usatysfakcjonuje.
    Jedynym moim zarzutem są mocno przegadane rozdziały w górach Tien Szanu na początku pobytu, jak i przegadane fragmenty na starej ziemi na samiuśkim początku. Możliwe, że zabrakło mi akcji na początku która popchnęła by mnie bym z rozpędem wjechał w nawet te najgorsze dłużyzny powieści- a tych zapewne według wielu, nie ustrzegł się Simmons. Naiwnym może się wydać również pewien fabularny zwrot

    pokaż spoiler mianowicie to z kim Enea ma dziecko, bo właściwie od początku każdy z nas zapewne podejrzewał, że tym człowiekiem jest Endymion, do którego ta wyjdzie z przeszłości do przyszłości po wojnie z Paxem etc.

    Ale można zrzucić to na to, iż naszym narratorem jest średnio rozgarnięty prowincjonalny ex-żołnierz, więc mógł to być specjalny zabieg Simmonsa. W końcu sam Endymion zauważa, że (przytaczam z pamięci) „Wszyscy wiedzą wszystko wcześniej przede mną”.
    Podsumowując, cała tetralogia Hyperiona i Endymiona jest jednością, niezbędną (jeśli przypadła nam do gustu ta pierwsza część) do pełnego zrozumienia i przeżycia tej historii podwójnie na nowo. Bo właściwie dylogia Endymiona odradza historię jego poprzednika zupełnie tak, jak krzyżokształt.
    Pozdrawiam mirki i polecam piekielnie wam tę serię, rzadko zdarza się na trafienie czegoś tak spójnego i pięknego, satysfakcjonującego po przeczytaniu jak mało co.
    „Raz na zawsze pojąłem, że nieśmiertelni nie potrafią kochać- ani życia, ani drugiej osoby; zdolność ta dana jest tylko tym, co żyją krótko, w wiecznym cieniu straty i śmierci.”
    #ksiazki #czytajzwykopem #scifi #dansimmons #bookchallenge 7/24
    Dzięki @luris za krypto zmotywowanie do ukończenia, choć sam nawet nie wiesz że to zrobiłeś.

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    2 352 - 1 = 2 351

    Tytuł: Myszy i Ludzie
    Autor: John Steinbeck
    Gatunek: literatura piękna,
    ★★★★★★★★☆☆

    Lennie i George podróżują po Californii szukając miejsc, gdzie potrzebne są ręce do pracy w dobie wielkiego kryzysu lat 30-tych. Pierwszy z nich, wielki przygłup z gorącym sercem jest swoistą kulą u nogi zdolnego i mikrego George'a, który obiecał kiedyś, że będzie go bronił i opiekował się nim cokolwiek by mu się nie przytrafiło.. Mężczyźni, wplatając się w wir wydarzeń muszą uciekać i najmują się do rancza, gdzie następuje główna akcja i finał historii. Jak potoczyły się losy dwóch przyjaciół na śmierć i życie? Steinbeck odpowiada na to i wiele innych pytań na zaledwie 120 stronach swojej przełomowej powieści.
    Lekkość pióra od razu przypadła mi do gustu, co, jak później odkryłem, niezbyt spodobała się jego zagorzałym przeciwnikom po wręczeniu mu literackiej nagrody nobla, gdyż ich zdaniem pisał aż nazbyt prosto. Sama historia przedstawia życie i losy wieśniaków na bezdrożach Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu amerykańskiego snu, który coraz to bardziej doskwiera im i gorączkowo przypomina o sobie będąc nowotworem jak i motorem napędowym ich marnego życia.
    Uniwersalność przekazu przypomina zupełnie Jądro Ciemności, które również zaliczam do grona ponadczasowych książek, jednak książka Steinbeck'a nie wyprzedziła swoich czasów- ona zakleszczyła je niczym w bursztynie, dając na nich jasny pogląd i zdanie, które możemy bez problemu odnieść do szarej rzeczywistości. Bo niby jakim cudem marzenie każdego z nas może zostać spełnione? Niby jakim sposobem ciężka praca do upadłego może dawać owoce w postaci spełnienia i szczęścia?
    Bardzo cieszę się, że sięgnąłem po to dzieło tym bardziej, że z wielkiej trójcy "Na wschód od Edenu" i "Gron Gniewu" jest uważane za najmniej ambitne.

    #ksiazki #czytajzwykopem #wkc #bookchallenge 3/24

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: theatrecloud.com

  •  

    2413 - 1 = 2 412

    Autor: Jacek Piekara
    Tytuł: Ani słowa prawdy
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★★☆☆☆

    Bardzo lekkie, łatwe i przyjemne. Czyta się szybko, poszczególne opowiadania są na tyle krótkie, że bez problemu można je łykać w pojedynczych posiedzeniach. Do tego widać, że starano się naszpikować ją humorem (a przynajmniej puszczaniem oczka do czytelnika). Idealna rzecz do zresetowania się pomiędzy ambitniejszymi pozycjami, ale nawet tutaj może delikatnie razić to jak bardzo ekstra jest główny bohater. Najsilniejszy, najsprytniejszy, najmądrzejszy i w ogóle - niesie to za sobą ten problem, że nawet kiedy autor próbuje uwikłać go w jakąś intrygę, albo rzucić w szpony niebezpieczeństwa, to czytelnik nawet przez sekundę nie da sobie wmówić, że grozi mu realne niebezpieczeństwo. Z tym, że ja właśnie czegoś takiego szukałem, kiedy mi tę książkę polecono, i jeśli ktoś właśnie tego typu pozycji szuka, to i ja z takim zastrzeżeniem polecam.

    #bookchallenge [1/24]
    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    Mirki, to ja też się pochwalę :) Życiowy rekord, 68 książek w rok.
    W komentarzu chociaż kilka ostatnich. Nie zwalniamy tempa, chociaż do 52 chcę dobić w tym roku :)

    #bookchallenge #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #52ksiazki

    źródło: aa.png

    +: r.......n, ialath +33 innych
  •  

    #ksiazki #bookchallenge #czytajzwykopem

    troche zmogły mnie lektury szkolne, a czytac na powaznie zaczalem od wakacji, kiedy dostalem kindla. niemniej, ksiazkowo, czuje ze to byl dobry rok

    chetnie przyjmuje polecajki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Opera Snapshot_2018-01-01_132857_www.goodreads.com.png

  •  

    Planowałem przeczytać 24 książki, a skończyło się jedynie na 19. W 2018 roku atakuję 30!
    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge

    źródło: Books.JPG

  •  

    W tym roku padł osobisty rekord! Głównie sci-fi, zabrałem się za Malazańską Księgę Poległych (2 tomy) oraz Ziemiomorze (2 tomy), ale nad kontynuacją obydwu jeszcze się zastanawiam. Nie zdążyłem się wyrobić z "Problemem Trzech Ciał" i "Astrofizyką dla zabieganych", w trakcie czytania których jestem, przejdzie na następny rok ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cel na 2018? Pobić tegoroczny rekord.

    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Beztytułu.jpg

  •  

    Czas na podsumowanie książkowe. Udało się, setka przekroczona, życiówka wykonana. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #ksiazki #czytajzwykopem #bookchallenge

    źródło: 2017 E.jpg

  •  

    2 872 - 1 = 2 871

    Tytuł: Przyszła na Sarnath Zagłada. Opowieści niesamowite i fantastyczne
    Autor: H.P. Lovecraft
    Gatunek: fantastyka, sci-fi, horror
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Wydany w 2016 roku przez Vesper zbiór opowiadań H.P. Lovecrafta uzupełniający zbiór poprzednio wydany również przez Vesper- "Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści".

    Mistrz grozy pisze jak zawsze. Po wspaniałym zbiorze "Zew Cthulhu" i uzupełniającym "Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści" przyszedł czas na bardzo przeciętny i nierówny zbiór "Przyszła na Sarnath Zagłada". Mimo, iż uważam się niejako za fana jego stylu i tego co pisze, nie mogłem przebrnąć przez opowiadanie "Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka". Mimo, iż rozłożyłem sobie te opowiadania w czasie bo jak wiadomo "za dużo HPL szkodzi dawkowane naraz" przysypiałem na co drugim z nich. Są tutaj naprawdę perełki takie jak "Zeznanie Randolpha Cartera", "Reanimator Herbert West", "Pod Piramidami" czy "Opuszczony Dom". Wszystkie opowiadania dziejące się niejako w świecie "krainy magyji" były dla mnie miałkie i nudne, może poza tytułowym. Jeśli klimat "Widma nad Innsmouth" jest Ci najbliższy zapewne te opowiadania wymienione przeze mnie będziesz czytał z rozrzewnieniem. Jeśli wolisz klimat fantastyczny i w ogóle wątki zgoła odmienne w jego stylu od horroru- to jest coś bardziej dla Ciebie.
    Polecam ale tylko tym, którzy czytali jego wcześniejsze książki wydane w PL.
    #czytajzwykopem #ksiazki #horror #lovecraft #bookchallenge 10/24

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: hplovecraft.pl

  •  

    Pan Lodowego Ogrodu tomy I-IV
    Ocena: 6.5

    Najbardziej nierówne fantasy jakie czytałem. Były epizody, w których pół tomu jednego dnia. Były też takie, gdzie wydawać by się mogło że akcja jest kluczowa i powinna galopować a czytało się te fragmenty źle i były one nudne. Zmarnowany potencjał postaci Filara, zmarnowany potencjał Cyfral. Właściwie 4tom nie powinien być tak długi (bo dłużył się tam gdzie potrzebna była akcja albo inna narracja) a najlepiej, gdyby poprzednie były trochę grubsze kosztem zostawienia tego w trylogii. Zawiodłem się bardzo słabą końcówką.
    Jeżeli chodzi o całą serię- Opowieść Filara nabierała tempa z każdym tomem i w trzecim moment kulminacyjny był naprawdę skopany (nie mówiąc jak bardzo jego historia w 4 została olana).
    Trudno powiedzieć czy polecam.. warto najpierw zainteresować się innymi seriami niż akurat tą. Jest bardzo nierówno, dłużyzny są z gatunku tych słabych, nic nie mówiących o świecie (ten świat żyje tylko w buńczucznych opisach Grzędowicza, bo ciągle sam musiałem sobie przypominać, że ten grajdoł trzyma się jakiejś kupy, jest jakaś polityka etc.) za to w momentach gdzie jest ciekawie (niewola Filara) naprawdę szybko i dobrze się to czyta. Pan Jarosław jest zdecydowanie lepszy w opisywaniu historii pomniejszych, kreowanie wielkiego żyjącego świata i intryg wychodzi mu fatalnie.
    #ksiazki
    #bookchallenge 7/24 (ciekawe jak to zrobię xD)
    A jakie jest wasze zdanie ?
    pokaż całość

    •  

      @Croudflup: czytałam strasznie dawno temu, ale pamiętam, że wtedy sam początek wydawał mi się bardzo klimatyczny, z tymi wioskami pochłanianymi przez mgłę i takim poczuciem zagubienia w obcym świecie, no a potem to gdzieś zginęło, w ogóle świat, który Grzędowicz opisywał w ostatnim tomie, to był zupełnie inny świat niż ten z pierwszego ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @megan_: dokładnie. Zgadzam się w stu procentach. Świat z pierwszego tomu to był taki klaustrofobiczny, wioskowy klimat beznadziei i przeżywania z dnia na dzień. Vukko który nie wiedział co i jak się odbywa, zagubiony. No klimat Vukka w 1tomie nie podrabialny. Końcówka to jakiś żart niestety :(

      +: megan_
    • więcej komentarzy (9)

  •  

    3 347 - 2 = 3 345

    Tytuł: Wiatr przez dziurkę od klucza
    Autor: Stephen King
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Spodziewałem się jakiejś opowieści poszerzającej historię Rolanda i jego drużyny, a tymczasem jest to w zasadzie opowiadanie dość luźno osadzone w uniwersum mrocznej wieży. Roland z osi czasu głównego cyklu, opowiada historię ze swojej młodości. Ale to nie jest takie proste, bo w tej opowieści wspomina, jak to on sam wówczas opowiadał komuś jeszcze inną historię. I to właśnie ta opowieść, opowiadana przez młodego Rolanda, zajmuje większą część książki. Historia ta nie ma w sumie nic wspólnego z głównym wątkiem fabularnym i przypomina raczej książkę przygodową, niż to co do tej pory King serwował. Czyta się to nieźle, ale ja jestem rozczarowany wiązaniem tego z mroczną wieżą, że już o traktowaniu tego jako części sagi nawet nie wspomnę.

    Tytuł: Robot
    Autor: Adam Wiśniewski Snerg
    Gatunek: sf
    ★★★★★★★☆☆☆

    Jedna z tych książek, które warte są przeczytania nawet jeśli nie dla fabuły, to dla stylu w jakim są napisane. Sposób prowadzenia narracji, monologi bohatera, tematyka dialogów i użyte słownictwo świadczą o niesamowitej erudycji autora i czyta się to po prostu świetnie. Co do samej fabuły muszę przyznać, że mnie nie porwało, ale naprawdę w tym konkretnym przypadku to w ogóle nie przeszkadza. Kolejny raz okazało się, że niepotrzebnie bałem się klasyków polskiej fantastyki.

    #bookmeter #bookchallenge [5/24]
    pokaż całość

  •  

    3 397 - 3 = 3 394
    Tytuł: Brandon Sanderson**
    Autor: Z mgły zrodzony**
    Gatunek: fantasy**
    ★★★★★★★★☆☆

    Ciekawy świat z unikalnym podejściem do "supermocy", satysfakcjonująca główna fabuła przeplatana równie interesującymi historiami poszczególnych postaci, no i wyraziści bohaterowie obdarzeni charyzmą. Sanderson to jednak jest klasa. Całość nie ma może rozmachu "archiwum burzowego światła", jednak to bardzo solidna fantastyka. Największe zdziwienie budzi tutaj to, że jest to część większej sagi, a opowieść wydaje się być zamknięta.

    Tytuł: Mroczna Wieża (tom 7)
    Autor: Stephen King
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Najbardziej nierówna seria z jaką miałem do czynienia. Zaczyna się słabo, potem jest lepiej, następnie rewelacyjnie, po czym poziom spada, żeby na koniec odbić się od dna i z rozpędu podlecieć nieco w górę. Jeśli ktoś dobrnął w okolice tomu piątego, to "Mroczna Wieża" jest wyraźnie lepsza i warto całość dla przyzwoitości skończyć. Co nie zmienia faktu, że ogólnie jestem rozczarowany. Zarówno "Mroczną Wieżą" jako cyklem, jak i częścią siódmą tegoż cyklu.

    Tytuł: Mitologia nordycka
    Autor: Neil Gaiman
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★★☆☆☆

    Miałem do czynienia z paroma rzeczami luźno opartymi na motywach mitologii nordyckiej i sama tematyka bardzo mi się podobała, na tyle że chciałem się nieco wgłębić. Problemem okazało się to, że jakoś nie mogłem znaleźć czegoś, co wydawałoby się być przynajmniej niezłym, a jednocześnie osadzonym w tych klimatach. Z kolei poważne opracowania czytało mi się nieprzyjemnie, a sama Edda poetycka mnie zwyczajnie nudziła. I nagle na horyzoncie pojawił się Gaiman - którego całkiem lubię - i zdawało się, że dostarczy to czego szukam. I w sumie dostarczył. Świat bogów i najważniejsze aspekty samej mitologii wydają się być dobrze nakreślone (na tyle, na ile jestem w stanie to ocenić), ale stanowią tylko tło dla perypetii samych bogów. W zasadzie jest to zbiór raczej mało poważnych, wesołych opowiastek z ich życia, przedstawionych nieco jako bajki z morałem. Styl jest mocno uwspółcześniony, więc Thor z Lokim rozmawiają ze sobą prawie jak ziomeczki spod bloku. No, może nie do końca, ale jednak brakowało mi tutaj nieco powagi i stylizacji. Co nie zmienia faktu, że czyta się to naprawdę lekko i przyjemnie i moim zdaniem jest warte przeczytania.

    #bookmeter #bookchallenge [3/24]
    pokaż całość

    +: budgie, n.......i +7 innych
    •  

      @ryhu: ogólnie to 1 tom "Z mgły..." rzeczywiście ma konstrukcję (kończ bez niedosytu albo sprawdź, co dalej się stanie). Ja poszedłem dalej i się nie zawiodłem tym bardziej, że ta oś fabularna Vin całkowicie kończy się wraz z 3 tomem więc- polecam.

  •  

    3 431 - 1 = 3 430

    Tytuł: Na Zachodzie bez zmian
    Autor: Erich Maria Remarque
    Gatunek: antywojenna
    ★★★★★★★★☆☆

    Erich wraz z grupą przyjaciół ze szkolnej ławki, za namową nauczyciela, wstępują w szeregi armii cesarskiej. Młodzi chłopcy wypełnieni nadzieją na uratowanie swojej ojczyzny i szybką wojnę z której wrócą jeszcze tego samego roku zastają świat zniszczenia i śmierci, który bezpowrotnie odbija na nich swoje piętno. Dzieciaki stają się weteranami którzy muszą być odporni na śmierć choć ta nigdy nie jest czymś łatwym.
    Najbardziej wpłynęły na mnie dwa fragmenty- ten, gdzie leży w leju z żołnierzem francuskim i toczy wewnętrzną walkę o swoje człowieczeństwo i ten, gdzie wraca do domu. Wojny będą bo każdy lubi przesuwać jednostki na mapie i w wyobraźni. Każdy, kto nie tworzy tych jednostek i nie widzi, jak giną jego przyjaciele z dzieciństwa w bestialski sposób.
    Bardzo podobne pióro do Grudzińskiego, "Inny Świat" bardziej mi przypadł choć opowiada o czymś zupełnie innym, ale to także polecam.
    Dla zachęty dodam, że książka w Niemczech była ówczas palona na stosach za swój pacyfistyczny (tchórzowski według Goebbelsa) wydźwięk, a sam Remarque oskarżany był o żydowskie pochodzenie a jego siostra (już w trakcie 2 wś) skrócona o głowę (sam Erich uciekł do USA w latach 30-tych).

    #bookchallenge 3/24 #ksiazki

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    3616 - 1 = 3615

    Tytuł: Studnia Wstąpienia
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek: fantastyka, fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Zrywasz się z podłogi obudzony przez krzyki dochodzące z ulicy. Słyszysz swoich przyjaciół, skaa,
    skandujących "Ostatni Imperator zabity!". Nie do końca rozumiejąc, wychodzisz z chaty i
    dostrzegasz Kredik Shaw w płomieniach..


    Sanderson jest mistrzem pióra. Odkąd przeczytałem jego Drogę Królów będącą, wraz z kontynuacją, moją ulubioną książką ufam mu jak żadnemu innemu pisarzowi. Dan Simmons zawiódł gdy wgłębiłem się po genialnej dylogii Hyperiona w świat opanowany przez Pax setki lat później. Choć zawiódł to nieodpowiednie słowo- znudził. Zbyt mało zwrotów akcji, samej akcji, za mało Hyperiona w tej dylogii Endymion.. Ale nie o tym mowa. Brandon to maszyna produkująca najlepsze fantasy jakie przyszło mi czytać. Momentów gdzie dostajemy gęsiej skórki w serii ABŚ jest dziesiątki (!). Z Mgły Zrodzony musiał być słabszy, gdyż nie jest możliwe dla mnie stworzenie drugiego tak kompletnego, wciągającego świata (nawet w tym samym uniwersum). I jest. Jest słabszy, ale mimo to pierwsza część oferowała kilka wzniesień pulsu i ciarek, a druga jest w tym jeszcze lepsza.
    Jeśli lubicie Brandona zapewne macie już tę serię za sobą, a jeśli nie to musicie to przeczytać. Jeśli z Brandonem nie mieliście do czynienia to bierzcie się za czytanie bo drugiego takiego autora po prostu nie ma.

    #ksiazki #bookchallenge 1/24 #bookmeter

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    3 983 - 1 = 3 982

    Tytuł: W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka
    Autor: Mark Hodder
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 528
    Cykl: Burton i Swinburne (tom 1) - chociaż wydaje się, że ta konkretna opowieść zamknęła się w całości w tym tomie

    ★★★★★★★★☆☆

    Bardzo mi się podobało. Czyta się naprawdę przyjemnie, całość jest lekka, dynamiczna i po prostu wciąga. Fabularnie czuć nieco detektywistyczny klimat, a rzecz osadzona jest w steampunkowym Londynie XIX wieku wśród dżentelmeńskich elit ówczesnego społeczeństwa. Autor na warsztat wziął legendę o tytułowym "skaczącym Jacku" i spróbował ją wyjaśnić od strony SF - z początku nauki w tej fantastyce jest więcej, potem mniej i autor mocno odpływa, ale ogólnie udało się to bardzo dobrze. Wyszło zadziwiająco spójnie i logicznie - w ramach wykreowanego świata - i naprawdę satysfakcjonujące jest obserwowanie jak po kolei poszczególne elementy wskakują na swoje miejsce i pasują do reszty układanki. O samej opowieści w sumie nie sposób napisać, tak aby czegoś nie zdradzić, ale intryga poprowadzona jest bardzo zmyślnie - główny wątek rozwiązuje się równym tempem poprzez szereg mniejszych pobocznych historii, które wyjątkowo dobrze do całości pasują i nie ma się wrażenia, że są jakimś sztucznym zapychaczem. Polecam.

    #bookchallenge [32/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: cdn.virtualo.pl

  •  

    3 984 - 1 = 3 983

    Tytuł: Inne pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 528
    Cykl: nie dotyczy, jednostrzałówka

    ★★★★★★★★☆☆

    Ciekawostka. Normalnie podczas czytania, zastanawiam się co będzie dalej. Tutaj, bardziej od tego co będzie, interesowało mnie to "jak" będzie. Fabuła jest, i to niezła, bohaterowie charakterystyczni, a świat (światy?) kreowane przez autora są oryginalne i mają rozmach, ale to wszystko schodzi na dalszy plan wobec tego, jak ta książka jest napisana. Styl wypowiedzi, język, słownictwo po prostu poraża, daje wrażenie obcowania z czymś wyjątkowym i dodatkowo wtłacza w całość. Nie wiem w sumie co tutaj napisać, "forma" tej książki jest niesamowita i nawet, jeśli się komuś nie spodoba, to zdecydowanie jest warta przeczytania choćby ze względu na jej ogólną unikatowość.

    #bookchallenge [31/24] #bookmeter
    pokaż całość

    +: rudy2007, M.............i +23 innych
  •  

    4 075 - 1 = 4 074

    Tytuł: Mechaniczny
    Autor: Ian Tregillis
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 464
    Cykl: wojny alchemiczne, tom 1/3

    ★★★★★☆☆☆☆☆

    Zmarnowany potencjał. Iskierka fajnego pomysłu w postaci tytułowych mechanicznych, przyćmiona przez wszystko dookoła. Mamy tutaj świat, który najbliżej można chyba określić steampunkiem, zdominowany przez jedno państwo - Holandię, której opiera się znana z odwagi i waleczności Francja (to chyba taki żart, ze strony autora). Holandia swoją potęgę zbudowała dzięki mechanicznym - maszynom, ożywionym za pomocą alchemii. Może nawet nie tyle "ożywionym", co takimi do których przywiązano świadomość, a może i duszę. Są to maszyny obdarzone własną wolą i zdolne do myślenia, kontrolowane przez więzy zwane "geas" - sprzeciwienie się wydanemu poleceniu wywołuje u nich potworny, nie do zniesienia, ból. I na tym zalety się kończą. Największym problemem są tutaj postaci - dawno nie czytałem nic, gdzie bohaterowie byli by tak nudni, płascy i po prostu odpychający. Zżyć się tutaj nie mogłem z nikim. Jedyną postacią obdarzoną jakąkolwiek charyzmą jest główny bohater, mechaniczny imieniem Jax. Dalej mamy księdza Vissera - ma to być bohater pozytywny, do tego taki, który ma u czytelnika wzbudzić współczucie i podziw dla bohaterstwa, bo autor rzuca w niego jedną tragedią za drugą. Jednak jest on tak strasznie irytujący - non stop użala się nad sobą, płacze, ma myśli samobójcze, robi z siebie męczennika, zarzuca sobie tchórzostwo i nic z tym wszystkim nie robi - że życzyłem mu śmierci, kibicowałem w samobójstwie i miałem nadzieję że się go szybko pozbędą. Reszta postaci jest tak bardzo nijaka, że nawet nie zapamiętałem ich imion. Źli są źli, biją, krzyczą, torturują i w pogardzie mają życie i wolną wolę, ale wszystko im się udaje. Dobrzy są szlachetni, honorowi i w ogóle, ale to łatwowierni idioci i jeśli cokolwiek w ich planie może się nie udać, to się nie uda. Fabuła jest tutaj strasznie powolna, główny wątek ledwo rusza z miejsca i tonie w pustych opisach, albo zapychaczach w stylu scen ucieczek i walki (te akurat czyta się nieźle, tj. jak już uciekają to nie sposób przerwać nie dowiedziawszy się czy uciekli, ale czuć że jest to wepchnięte na siłę) zupełnie jakby autor przyszedł do wydawnictwa z pomysłem na ciekawą powieść, a oni kazali mu to rozciągnąć do trylogii. Kwestia wolnej woli i jej pozbawienia, tego co definiuje człowieka - świadomość i wolna wola, czy cielesna powłoka, jest ledwo nakreślona. I to w czarno białej tonacji. Z jednej strony Francuzi, którzy by chcieli traktować mechanicznych na równi z ludźmi, z drugiej Holendrzy traktujący ich jak śmieci i niewolników, których nie obchodzą ich cierpienia wywoływane przez geas. Niby to alchemicy oszukują społeczeństwo mówią, że to przecież tylko maszyny, ale ciężko kupić tak tanią wymówkę czytając to w dzisiejszych czasach, gdzie mamy obrońców roślin, robaczków i bojowników o prawa zwierząt. Nie sposób nie poczuć jak sztuczne jest to holenderskie społeczeństwo, gdzie nie istnieje żaden pluralizm i nikt, pomimo obcowania na co dzień z mechanicznymi, nie potrafi dostrzec w nich człowieczeństwa - a zdaje się, że to ma być tutaj osią, wokół której kręci się całe założenie, bo autor z lubością opisuje nam pogardę z jaką są traktowani i serwuje barwne opisy katuszy jakie przeżywają. Strasznie jestem rozczarowany. Chętnie bym się dowiedział co będzie dalej i jak to się skończy, ale nie czuję się na siłach żeby przebić się przez kolejne dwa tomy tak nijakiego i rozwodnionego materiału.

    #bookchallenge [29/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: wsqn.pl

  •  

    4 230 - 1 = 4 229

    Tytuł: Przez ciemne zwierciadło
    Autor: Philip K. Dick
    Gatunek: powieść
    Stron: 376
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★★★☆☆

    Historia życia na haju, pustej egzystencji i upadku - powolnego tracenia zmysłów i zdrowego rozsądku. Opowieść, gdzie nic nie jest tym czym się wydaje, niektóre rzeczy okazują się podwójnymi (i więcej) zwrotami akcji. Fabuła, w której wątki potrafią zmienić się ze zdania na zdanie, a czytelnik nie wie, czy to z własnej nieuwagi się pogubił i nie wie co jest czym, a może to autor celowo wprowadza chaos by oddać proces myślowy wypranych narkotykami mózgów? I to wszystko na koniec spięte w ciężkim, mocnym zakończeniu. Zakończeniu, które w pewnym momencie wspomina o możliwości powrotu głównego bohatera do normalnego życia, ale jednak tego wątku nie ciągnie. I niby może przez to wydawać się ucięta, ale przez to potęguje tylko wrażenie bycia pionkiem w większej rozgrywce, co jak najbardziej wpisuje się w klimat całości. Polecam.

    #bookchallenge [27/24] #bookmeter#bookchallenge
    pokaż całość

    •  

      @MissCthulhu: nie miałem chyba żadnych dedykacji, nie kojarzę przynajmniej... Co do filmu, to tak właśnie myślałem żeby go sobie obejrzeć, bo niby widziałem, ale w zasadzie to tak tylko zerkałem jednym okiem podczas robienia czegoś innego, no i za wiele to nie zrozumiałem. Teraz będę miał inne podejście. A co do dorobku autora to się w sumie nie mam co wypowiadać, bo czytałem tylko "ubika", który mnie zmiótł z podłogi, i "człowieka z wysokiego zamku", który z kolei tak średnio mi podszedł. pokaż całość

    •  
      M.........u

      +1

      @ryhu: Skoro Ubik zmiótł z podłogi, to Trzy stygmaty Palmera Eldritcha powinny tym razem wyrzucić zdolność logicznego myślenia przez okno i przedtem ją wykręcić niczym szmatkę. ;) Czyli - bardzo, bardzo polecam!

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    4 328 - 1 = 4 327

    Tytuł: 451° Fahrenheita
    Autor: Ray Bradbury
    Gatunek: dystopia
    Stron: 240
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★☆☆☆☆

    Najbardziej podobał mi się sam początek, dosłownie pierwsze klika stron. Przemyślenia strażaka na temat swojej pracy, niby wszystko się zgadza, aż tu nagle następuje mały zwrot akcji. Strasznie sprytnie napisane i bardzo się cieszę, że nie czytałem opisu z okładki bo zepsułoby mi to całą tę radochę. Kawałek dalej też jest nieźle, wizja wypłowiałej, wypranej z emocji przyszłości, pojedyncza postać niepasująca do reszty - zapowiadało się ciekawie. Niestety później wszystko zamienia się w czołobitny pean na cześć książek i czytelnictwa, fabuła podąża w kierunku, którego kompletnie nie oczekiwałem. I to niestety nie dlatego, że mamy jakiś zaskakujący zwrot akcji, tylko część wątków zostaje brutalnie urwana w mało satysfakcjonujący sposób i całość wskakuje na kompletnie inne tory. W ogóle druga część książki sprawiła na mnie wrażenie niespójnej z początkiem i urwanej. Nie żeby była to jakaś bardzo zła książka, bo czyta się nieźle i można się przy tym dobrze bawić, po prostu mi osobiście nie odpowiada kierunek w jaki autor popchnął akcję i uważam to, za zmarnowanie ogromnego potencjału jaki wyczuwałem na początku historii. Eh, rozczarowałem się.

    #bookchallenge [24/24] #bookmeter
    pokaż całość

    •  

      @rdza: O, gdzieś mi się kisi "Przedrzeźniacz" na kupce wstydu w najodleglejszych odmętach pamięci czytnika, będę musiał go odkurzyć i nadać wyższy priorytet. Dzięki, bo w sumie to nie kojarzę kompletnie o czym to miało być, pamiętam tylko że wyłowiłem go z "artefaktów" i potem zapomniałem.

    •  

      Dzięki, bo w sumie to nie kojarzę kompletnie o czym to miało być, pamiętam tylko że wyłowiłem go z "artefaktów" i potem zapomniałem.

      @ryhu: Ja zupełnie przypadkiem sięgnęłam i wdarł mi się w głowę nie głównym wątkiem a całym mnóstwem perełek rozsypanych w historii:) Daj znać jak przeczytasz, jestem ciekawa jak Ci się spodoba.

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    4343 - 1 = 4342

    Tytuł: Stalowy Szczur
    Autor: Harry Harrison
    Gatunek: przygodowa w świecie sf
    Stron: 152
    Cykl: Stalowy Szczur, tom 1/12 (albo może 3/12, bo są niby dwa prequele)

    ★★★★★★★☆☆☆

    Przyjemne. Trzyma fajne tempo, potrafi wciągnąć, jest kilka ciekawych zwrotów akcji i charakterystyczny bohater będący cwaniakiem, geniuszem z analitycznym umysłem i planem na każdą sytuację, a i potrafiącym dać skutecznie oponentowi po mordzie, jak trzeba. Nic ambitnego, ale sympatyczna i lekka rozrywka - w swojej klasie daje radę i o ile ktoś lubi takie klimaty, to będzie się na pewno nieźle bawił.

    #bookchallenge [22/24] #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    4 363- 1 = 4 362

    Tytuł: Golem
    Autor: Gustav Meyrink
    Gatunek: powieść
    Stron: 275
    Cykl: nie dotyczy

    ★★★★★★★☆☆☆

    Kolejny dowód na to, żeby nie bać się klasyki. Sięgnąłem licząc na coś bardziej w klimatach fantastycznych, licząc na rozwinięcie mitologii golemów i w ogóle jakąś żydowską magię. Tego w zasadzie tutaj nie ma, bo stanowi tylko tło do snucia dość mrocznej i onirycznej opowieści, gdzie nie do końca wiadomo co dzieje się naprawdę, a co tylko w głowach poszczególnych bohaterów. Całość raczej klimatem przypomina "Zbrodnię i karę", a sam tytułowy golem nie występuje tutaj jako ożywiany magią potwór z gliny, a jest bardziej personifikacją ludzkich wyobrażeń tego, co dzieje się w żydowskiej dzielnicy praskiego getta. Naprawdę przyjemnie się czyta i chętnie przerzuca kolejne strony, żeby rozwikłać poszczególne wątki. Na dodatkową pochwałę zasługuje tutaj sposób w jaki jest to napisane - język jakim operuje autor wprowadza niesamowity klimat i aż co jakiś czas musiałem się pochylić nad samym kunsztem doboru poszczególnych słów. Zazwyczaj nie przepadam za stylizacjami i celowe postarzenie języka, wrzucanie łaciny i inne tego typu zabiegi zaburzają mi rytm czytania, nie pasują do reszty i wydają się być wrzucone na siłę. Podobnie odbieram nawet większość tekstów z tamtej epoki, po prostu mi tamten nie odpowiada. Tutaj czytało mi się rewelacyjnie, a to przecież rzecz napisana 101 (!) lat temu i kompletnie nie czuć, żeby język był archaiczny, tylko taki jakiś... szlachetny. Polecam, choć może nie dla samej fabuły, to dla klimatu i całości doznania.

    #bookchallenge [21/24] #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    4 518 - 2 = 4 516

    Tytuł: Malowany człowiek [Księga I i II]
    Autor: Peter V. Brett
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 824 (Księga I: 504; Księga II: 320]
    Cykl: Cykl Demoniczny, tom 1/5 (obecnie 5, bo chyba autor wciąż pisze)

    ★★★★★★★☆☆☆

    Dużo dobrego słyszałem i czytałem. Książka chwalona za oryginalny świat, świeżość i mrok (w gatunkach niektórzy nawet "horror" podają. Założenie klasyczne, czyli cywilizacja plus minus na poziomie średniowiecza i magia. Do tego akcję śledzimy z perspektywy trójki bohaterów, których wątki ewidentnie dążą do zazębienia się. Pomysłem na całość są tutaj demony, które zasadniczo opanowały świat. Nie da się ich zabić, pałają nienawiścią do ludzi i niszczą wszystko na swojej drodze. Ludzkość miałaby kompletnie przerąbane, gdyby nie dwie rzeczy: Po pierwsze to że demony boją się słońca i za dnia znikają - przenikają do jakiegoś innego wymiaru tylko po to, żeby w nocy powrócić w tysiącach i siać spustoszenie. Rzeczą drugą są runy, dzięki którym można wznosić magiczne osłony, przez które potwory przejść nie mogą. Miejskie mury są nimi zamalowane, dzięki czemu miasta w ogóle stoją, jednak ludzkość jest w zasadzie uwięziona w osadach znajdujących się pod nieustannym oblężeniem. A wystarczy kilka niezakonserwowanych runów, żeby bestie przedarły się przez zasłonę i aż do wschodu słońca burzyły i mordowały do woli. Wymusza to szereg ciekawych konsekwencji: problem z podróżowaniem do miejsc oddalonych o więcej niż dzień drogi, utrudniony przepływ dóbr i informacji, izolacja osad w których nie ma nic cennego i nie ma po co ryzykować tam podróży, ludzkość pogrążona w marazmie, poddająca się oblężeniu, pozbawiona woli walki i licząca jedynie na jak najmniejsze straty. I na tle tak przyjaznego świata śledzimy losy trzech bohaterów, którzy z jakichś powodów nie godzą się na obecny stan rzeczy. Bohaterowie na początku są dziećmi i całość jest wówczas taka nieco baśniowa, ale wraz z ich dorastaniem dostajemy nieco mroczniejszy klimat (choć "horror" to tutaj zdecydowana przesada). Czyta się lekko i przyjemnie, historie poszczególnych postaci są interesujące i dość równe - nie ma tak, żeby któryś odbierać jako zapychacz wśród tych właściwych i przeplatanie wątków nie męczy. Całość sprawia wrażenie dość spójnej i przemyślanej i liczę na to, że tak jest faktycznie. W swojej kategorii rzecz na pewno warta przeczytania.
    Dodatkowe podziękowania należą się polskiemu wydawcy, który postanowił zadbać o to, żebym na pewno wyrobił się z zakładanymi w wyzwaniu 24 książkami w roku i postanowił podzielić tę w oryginale jedną książkę, na dwie osobne zawierające poszczególne tomy, dzięki czemu z 16 wskakuję od razu na 18 - jesteście wporzo!

    #bookchallenge [18/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: swiatksiazki.pl

    •  

      @ryhu: Pierwszy "cykl" - licząc po tytułach, jest skonstruowany bardzo dobrze. Ale każda kolejna część traci impet, zaczynają dochodzić jakieś wielkie gry polityczne i stare przepowiednie. Ogólnie chyba do końca drugiego cyklu warto, potem już marnuje się czas.

  •  

    4 523 - 1 = 4 522
    Tytuł: Koniec eksperymentu „Arka” (Koniec akcji "Arka")
    Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
    Gatunek: sf
    Stron: 144
    ★★★★★★★☆☆☆

    Chyba najbliższym opisem tego, co mnie spotkało podczas lektury, będzie nieco naciągane porównanie: po skończeniu tej książki czułem się tak, jak zaraz po przebudzeniu kiedy z głowy ulatują resztki fabuły przyjemnego snu. O czym to było? Co tutaj się wydarzyło? Do końca nie wiadomo, ale pozostaje wrażenie, że było fajnie. Polecam.

    #bookchallenge [16/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: bookhunter.pl

  •  

    4 697 - 1 = 4 696

    Tytuł: Słowa światłości
    Autor: Brandon Sanderson
    Gatunek: fantasy
    Cykl: Archiwum burzowego światła (tom 2)
    liczba stron: 960
    ★★★★★★★★☆☆

    Mam problem z opisaniem wrażeń, bo to jest rewelacyjna książka i godna kontynuacja, ale mam też do niej sporo zastrzeżeń. Ale są to zastrzeżenia z perspektywy moich wygórowanych oczekiwań po poprzedniczce, w której akcja pod koniec pędziła tak, że zarwałem nockę by ją skończyć. Sanderson stworzył niesamowicie oryginalny i rozbudowany świat pełen ciekawych pomysłów, który tutaj został tylko pogłębiony. I bez wątpienia uniwersum to największy atut. Fabuła jako całość też jest rewelacyjna i godna poprzedniczki. Ja czepiać zamierzam się tempa. Wątek Kaladina spowalnia momentami okropnie, bohater w swoim zacietrzewieniu w nienawiści do jasnookich zachowuje się jak kretyn i podejmuje decyzje, o których czytelnik od razu wie, że są błędne. Szetha jest mało, do tego nie wyjaśniono historii która za nim stoi. Nowe wątki odebrałem miejscami jak wtrącenia, żeby nie powiedzieć "zapychacze". Jest ich na tyle mało, że nie da się w nich rozsmakować, a jednocześnie na tyle dużo, żeby wybić z rytmu reszty opowieści. Historie Kholinów za to trzymają dobry, równy poziom i tutaj nie mam zastrzeżeń, a Shallan to najjaśniejszy punkt tej książki - z przyjemnością można obserwować jej rozwój i przemianę z nieporadnej dziewczynki, do kogoś kto potrafi wziąć swój - i nie tylko swój - los w swoje ręce, do tego dodatkowo pokreślony satysfakcjonującym wyjaśnieniem jej losów z przeszłości. Na koniec dochodzi do wyczekiwanego zazębienia wątków, rzucone zostaje światło na kierunek, w jakim może podążyć całość, nie zabrakło też zwrotu akcji. Gdyby tylko całość była nieco bardziej treściwa i chudsza o jakieś 100-150 stron to nie miałbym pewnie żadnych zastrzeżeń. Mam tylko nadzieję, że Sanderson nie popadnie w tę przedziwną chorobę, która zmusza autorów poczytnych serii do tego, że każda kolejna część w serii musi być grubsza od poprzedniej, bo szkoda rozwadniać tak rewelacyjny materiał.

    #bookchallenge [15/24] #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    4 806 - 1 = 4 805

    Tytuł: Służby specjalne
    Autor: Patryk Vega
    Gatunek: literatura faktu
    Cykl: nie dotyczy
    Stron: 368
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Trochę rozczarowanie. Dlaczego? Bo opis sugeruje coś innego niż we wcześniejszych "złych psach". Tymczasem tej odmienności jest tutaj bardzo mało - na początku i na końcu. Początek to wojsko i werbunek do służb, świetnie się czyta. A potem? A potem w ramach przykrywki każą mu się zaciągnąć do... policji i ponad połowa treści to dokładnie to samo co w poprzednich książkach. Wciąż ciekawe historie, wciąż nieźle się to czyta, ale już ten klimat zaczyna nudzić, zwłaszcza kiedy spodziewało się czegoś innego. Końcówka nieco ratuje całość. Opowieści snute z perspektywy policyjnego emeryta, kwestie dorabiania sobie przy ochronie statków, praca jako prywatny detektyw czy ochroniarz, a w tle byli już przełożeni chcący "dojechać" byłego podwładnego - to jest właśnie to, czego chciałbym więcej. Może się spodobać komuś, kto z twórczością Vegi nie miał do tej pory do czynienia, ale dla osoby, która czytała "złe psy" to po prostu więcej tego samego.

    #bookchallenge [14/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    4 817 - 1 = 4 816

    Tytuł: Boży bojownicy
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Gatunek: fantastyka
    Stron: 587 (wg internetu, u mnie ebook)
    Cykl Trylogia husycka, tom 2 (na 3 - jakby komuś słowo "trylogia" było nieznane)
    ★★★★★★★☆☆☆

    Więcej tego samego, poziom też ten sam. Wciąż ich łapią, oni wciąż jakoś uciekają. I tyle. Świeżych pomysłów jakichś tu nie ma, rewolucji fabularnych w sumie też. Ale o dziwo wciąż działa tj. wciąż jest to takie lekkie, przyjemne i dość wciągające "niby nic". Sapkowskiemu udało się w jakiś sposób zaserwować więcej dokładnie tego samego - powtarzalnych schematów. Jednak jakimś cudem napisanych tak, że nie nudzą. Jeśli komuś podobała się część poprzednia, to i ta się spodoba. No chyba, że poprzedniczka wynudziła i tutaj liczycie na poprawę i rozwój, to raczej można dać sobie spokój. Coś tylko czuję, że trzeci raz tym samym mogę się nieco znużyć, mam nadzieję że trójka jakoś się wyrywa z dotychczasowych schematów.

    #bookchallenge [13/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    4 849 - 1 = 4 848

    Tytuł: Milion lat w jeden dzień
    Autor: Greg Jenner
    Gatunek: literatura faktu
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Jest to w zasadzie zbiór lekkich ciekawostek, tych mniej i bardziej interesujących. Chociaż nie, to nie jest uczciwy podział. Bardziej chodzi tutaj o ciekawostki "wartościowe" i te kompletnie bzdurne. I tych drugich jest zdecydowanie więcej, ale takie było chyba założenie tej książki - opowiadać o pierdółkach. Mamy więc omówienie tego, jak na przestrzeni wieków zmieniała się budowa łóżka, żeby być mniej gościnną dla pcheł; jako to ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby pastę do zębów robić z cukru, dlatego królowi Francji tak śmierdziało z japy, że żona kąpała się perfumach bo nie wytrzymywała smrodu; albo że ciemny lud uwierzył w "częste mycie skraca życie" i celowo zatykano sobie łojem pory w skórze. Całość jest spięta w historyjkę o dniu przeciętnego człowieka, na zasadzie "budzisz się rano i wstajesz z łóżka. No właśnie, łóżko zostało wynalezione blablaba. A potem myjemy zęby. Mycie zębów znane było już babilończykom blabla". Autor stara się operować lekkim językiem, często puszcza oko do czytelnika, rzuca jakimś żartem - niby fajnie, ale jakoś mi się ten styl niespecjalnie podobał, trochę taki wymuszony ten luz się wydaje. Mimo to polecam, bo lubię pierdoły. Pamiętajcie tylko żeby nie oczekiwać od tej pozycji wartościowej wiedzy.
    #bookchallenge [12/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: publio.pl

  •  

    5 049 - 2 = 5 047

    Tytuł: "Hyperion" i "Upadek Hyperiona".
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: SF

    Nawet nie będę ich rozdzielał i osobno opisywał. I tak bym nie potrafił opisać jaki to cykl hyperioński świetny. Ja tutaj nie potrafię nic negatywnego powiedzieć. Hyperion jest super. To jest książka, dzięki której zacząłem w zasadzie czytać i do dziś jest to moje ulubione SF i jedna z ulubionych książek w ogóle. Opowieść każdego z pielgrzymów jest rewelacyjna, Chyżwar ("dzierzba" ssie) to jedna z najlepszych postaci wymyślonych przez człowieka, postać od której aż bije mistycyzm i potęga. Świat poraża rozmachem, erudycja i wyobraźnia Simmonsa wgniata w fotel - jak on sobie swobodnie rzuca jakimiś wymyślonymi terminami na rzeczy dziejących się tutaj na piątym planie, których używa tylko raz, by nigdy więcej do nich nie powrócić - mistrzostwo. Jest to chyba trzeci raz, jak wracam do czegoś, co już kiedyś czytałem. Chciałem sprawdzić czy jest aż tak dobre, jak to zapamiętałem. Jest. Albo nie - nie jest, bo jest nawet lepsze niż zapamiętałem. Bo wiedząc, co będzie później dostrzegam teraz te niepozorne ziarenka, które Simmons zasiewa, żeby wykiełkowały w kolejnych dwóch częściach. Hyperion jest super. Czytajcie Hyperiona.

    pokaż spoiler Ocenę daję, żeby była. Jakby bardzo trzeba było, to Hyperion bym wycenił na 9, a upadek na 8. Ale jako całość, seria wraz z Endymionem ma u mnie 10/10.

    Nawet nie będzie obrazka, tylko będzie futurystyczny trailermusic z obrazkiem statku kosmicznego ostrzeliwującego się z orbity obcej planety, bo Hyperion wymaga rozmachu.
    #bookchallenge 10/24 #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    5 050 - 1 = 5 049

    Tytuł: Władca much
    Autor: William Golding
    Gatunek:
    ★★★★★★★★☆☆

    Dalszy ciąg mojego przepraszania się pozycjami uchodzącymi za klasyki. Kolejny raz okazuje się, że nie warto być hipsterem. Książka jest świetna, napisana w taki sposób że aż by się chciało - jako dorosły - znaleźć się wśród tych gówniarzy i zrobić z nimi porządek. Czytelnik od razu wie, kto będzie tym złym. Od początku wiadomo, że zła decyzja skończy się źle. Ale tutaj to chyba tak właśnie miało być. Jako dorosły obserwujesz błędy popełniane przez ocalałe dzieci i śledzisz rozwój wydarzeń, żeby dowiedzieć się jak bardzo źle to wszystko się skończy i obserwować postępującą degradację człowieczeństwa. Goldingowi na pewno udało się tutaj wytworzyć u czytelnika szczerą niechęć do czarnych charakterów, a ja lubię jak książka wyzwala u mnie jakieś emocje. Bardzo się cieszę, że tę pozycję nadrobiłem.

    #bookchallenge 8/24 #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    5 107 - 1 = 5 106

    Tytuł: Upadek Hyperiona
    Autor: Dan Simmons
    Gatunek: sci-fi, fantastyka
    ★★★★★★★★★☆

    Dylogia Hyperiona wywołała u mnie piorunujące wrażenie. Nie będę się rozwodził nad 1 tomem (którego wciągnąłem w kilka dni) gdzie zaprezentowana historia i świat były podane w nieziemsko przystępnej formie. Druga część nie zachęcała. Akcja ruszyła szybko ,a później bardzo zwolniła (wszystko na przestrzeni 40 procent książki) ale od tych około 45% ruszyła z kopyta i do końca nie zwolniła.
    Autentycznie przeżywałem to, co się tam działo. Każdy bohater (co dziwne najbardziej w jedynce lubiłem Kassada, w dwójce miał najmniej do zaoferowania) wnosił bardzo dużo. Duże zagmatwanie czasowe (niektóre rzeczy działy się o wiele wcześniej, nim domknięto ich wątek w ostatnim rozdziale na ten temat), które jednak ogarnąłem (te 60% przeczytałem jednego dnia) ale nie zdziwię się, jak ktoś kto zostawił książkę w połowie miał potem trudności ze zrozumieniem co się dzieje.

    Polecam absolutnie każdemu, bo to dylogia idealna. Zamyka wszystkie wątki, zostawiając jednocześnie nowe pytania (których drążyć nie musimy, jeśli chcemy odpocząć od serii) na Endymiona. Samemu zresztą jest się bardzo ciekawym,co się tam wydarzy (niektórych rzeczy można się domyślić, np. dlaczego wybrano kogoś na dane stanowisko a nie inną osobę i co za tym stoi). Wielki jest Dan Simmons, a chyba jeszcze większy John Keats, który był jego muzą.
    Chwała Hyperionowi!

    #bookchallenge [10/30]

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    5 288 - 1 = 5 287

    Tytuł: Piknik na skraju drogi
    Autor: Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
    Gatunek: SF
    ★★★★★★★★★☆

    Rewelacja. Nieco bałem się do tego podchodzić, bo wiedziałem że jest uznawane za klasyka. Klasyk sf z 1972r? Spodziewałem się ciężkiego kalibru i "klasyczności" w stylu "Zbrodni i kary". Tymczasem czyta się to świetnie i kompletnie nie czuć w niej "starości", równie dobrze by mogła być napisana współcześnie. Historia jest wciągająca, bohater przesympatyczny, a całość dynamiczna i zwięzła. Świat stalkerów wciąga od samego początku, a poruszana tematyka człowieczeństwa i moralności jest niby ledwie nakreślona, ale czuć że to wszystko jest przemyślane i aż chce się więcej. Chyba najlepszym określeniem jakie mi przychodzi do głowy do opisania tej książki, jest "satysfakcjonujący". Jedyny niedosyt jaki pozostaje, to że kończy się tak szybko. Zdecydowanie polecam.

    #bookchallenge [6/14] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: proszynski.pl

    •  

      @jast: W obu wydarzenia dzieją się w zonie w której są artefakty. jak sama zona powstała nie jest istotne.
      Artefaktów szukają stalkerzy.
      To oczywiste,że nie można było zrobić gry identycznej jak książka bo byłaby za nudna.

    •  

      To oczywiste,że nie można było zrobić gry identycznej jak książka bo byłaby za nudna.

      @1marcin1: Że co?

      Twórcy gry celowo sobie pożyczyli parę nazw od Strugackich i tyle. I nic dziwnego, bo nawet przed grą teren skażony i wysiedlony wokół Czarnobyla nazywany był Zoną a ludzi wynoszących wbrew zakazom złom i różne fanty z Czarnobyla i Prypeci też nazywano stalkerami. Stalkerów masz też w uniwersum Metro 2033/4/5 a to już totalnie inna bajka. pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    5 289 - 1 = 5 288

    Tytuł: Baśniobór
    Autor: Mull Brandon
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Słyszałem sporo pozytywnych opinii i spodziewałem się rozsądnego, bajkowego fantasy. I w sumie dostałem, z tym że tej bajkowości nie doceniłem. To nawet nie jest "bajka". To jest "bajeczka". Dla dzieci. Tych najmniejszych, malutkich. Harry Potter to przy tym dark fantasy. Autor tego w żaden sposób nie ukrywa, na końcu są nawet opracowane przykładowa zagadnienia, na jakie mogą sobie dzieci podyskutować w klasie, więc w sumie to ja jestem osioł, bo sam nie wiem czego oczekiwałem. Klasyka: rodzeństwo, rezolutna starsza siostra i bojowy młodszy brat jadą do tajemniczych dziadków, którzy mają magiczny ogród. Ogólnie to sielanka, dobro zawsze zwycięża, ale zło też na świecie istnieje i lubi płatać niecne figle. Rzecz lekka łatwa i przyjemna, potrafi zainteresować, ale ostatecznie jest tak przecukrzona, że może zemdlić. Mnie zemdliło. I choć złe to nie jest, to dla mnie to w sumie takie nic i po kolejne sięgać nie zamierzam. Jest czekolada - fajnie zjeść od czasu do czasu, ale w sumie to pusta kaloria. Chociaż w swojej klasie jest bardzo dobre i jakbym miał dziesięć lat to na pewno by mi się podobało, ale jako rzecz czytana przez kogoś starszego to się specjalnie nie broni. Czyli dokładnie tak jak powinno być.
    #bookchallenge [5/24]

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: T...i, DeWuKa +4 innych
    •  

      @Mike_Ainsel: To co byś polecił, najchętniej z pojedynczych opowieści, bo nie mam raczej zamiaru ładować się w kolejną serię (za dużo mam niepokończonych)?

    •  

      @ryhu: Ja uwielbiam wszystkie! Te najbardziej dla dzieci, ale zdatne do przeczytania dla dorosłych, już wymieniłem. "Nigdziebądź" jest o Londynie-pod, to jego pierwsza samodzielna książka, co dziwne napisana na podstawie serialu o tym samym tytule.
      "Dobry omen" jeżeli lubisz Pratchetta to napisali to wspólnie. Parodia "Omenu" filmu o antychryście.
      "Chłopaki Anansiego" niektórzy uważają za kontynuacje "Amerykańskich bogów"(prawdziwa druga część to opowiadanie "Władca górskiej doliny"). Książka dzieje się prawdopodobnie w tym samym świecie co AB, ale jest znacznie lżejsza od niej. Polecam dla odprężenia. Rzadko zdarza mi się wracać do książek, do tej wracam dla poprawy nastroju.
      Są jeszcze komiksy jego autorstwa a w tym jego najważniejsze dzieło "Sandman"
      pokaż całość

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (8)

  •  
    a...............a

    +12

    5 376 - 1 = 5 375

    Tytuł: What If? A co, gdyby?
    Autor: Randall Munroe
    Gatunek: literatura faktu, popularnonaukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Naprawdę miłe doświadczenie, dawkowałem ją w przerwach (dojazdy, poranna kawa, przed snem, na tronie) i fajnie było się dowiedzieć, co się stanie jak spadnie mi na łeb wielka kropla deszczu i jak daleko popłynę z tego tytułu. Polecam motzno.
    ps1: przypisy są świetne i polecam czytać na czytniku tak, jak i jażem to, nie chwaląc się, uczynił.
    ps2: jeśli w papierze też są przypisy ale na dole strony to jesteście rozgrzeszeni.
    ps3: pozdrowienia dla tego, co zadziałał na moją podświadomość(Mirko) i postanowiłem ją wciągnąć.
    #bookchallenge 5/30
    #bookmeter
    #czytajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    5 377 - 1 = 5 376

    Tytuł: Amerykańscy bogowie
    Autor: Neil Gaiman
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Kompletnie nie wiedziałem czego się tutaj spodziewać, wiedziałem tylko że książka jest dość głośna - pamiętam jak w okolicach premiery co chwilę leciały jej reklamy w radiu, odczytywano ją na antenie, rozdawano w nagrodach. Po cichu liczyłem na coś o mitologii nordyckiej, no i tego to raczej tutaj (poza nawiązaniami) nie znajdziemy. Jest na pewno specyficzna: prowadzi jednocześnie wiele wątków i czasem jest przekombinowana, ale jednocześnie wątek główny jest całkiem spójny, a całość emanuje dość mrocznym, mistycznym klimatem (chociaż miejscami ten klimat jest "na siłę"). Mam mieszane uczucia, bo w większych ilościach mnie męczyła i szybko czułem przesyt, ale po jakimś czasie wracałem do niech naprawdę chętnie i dobrze się bawiłem. Trafia na moją listę rzeczy, które warto przeczytać choćby po to, żeby mieć na jej temat swoją opinię, bo ciężko ją zaszufladkować. I chociażby z tego względu polecam, mimo to że niekoniecznie wysoko ją oceniam.

    #bookchallenge [4/24] #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: upolujebooka.pl

    +: a...............a, ashardin +6 innych
    •  

      @arkadiusz-molenda: sam motyw jest fajny - za chwilę co nieco na temat założeń fabuły, bez spoilerów - świat ogarnięty konsumpcjonizmem, w którym siła bogów jest uzależniona liczbą wyznawców. A że ameryka to kraj złożony z imigrantów, to przywieźli oni ze sobą masę religii i masę bogów, z czego niektórzy są tak zapomniani, że muszą pracować jak ludzie, żeby mieć z czego żyć. Do tego nadciąga wojna zapomnianych bogów klasycznych, z "nowymi", takimi jak np "bóg telewizji". Fabuła prowadzona z perspektywy człowieka, który z jakiegoś powodu został w to wciągnięty, w charakterze ochroniarza i pomagiera jednego z bóstw. Do tego dość długo nie wiadomo co jest prawdą, a co fikcją, sztuczką, czy prawdziwą magią. A całość podlana dość ciężkim klimatem. Polecam, bo dość oryginalna sprawa. pokaż całość

    •  

      @ryhu: Problemem jest dla mnie to, że ci bogowie... są zbyt ludzcy. Ot evrydaymeni, czy niziny społeczne - nic ciekawego. Może gdyby ich moce i "boskość" były bardziej widoczne i uwypuklone, walka z zapomnieniem bardziej uwypuklona. Tak jest zbyt zwyczajnie.

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (1)

  •  
    a...............a

    +15

    5 511 - 3 = 5 508

    Tytuł: 451° Fahrenheita
    Autor: Ray Bradbury
    Gatunek: sci-fi, fantastyka, antyutopia
    ★★★★★★★★★☆

    Nie jest wskazane, abym opisywał cokolwiek. Nigdy nie wiadomo, czyje mieszkanie spłonie, i kto będzie na celowniku strażaków przez ten wpis. Przez to, że niechcący wplotę tutaj jakieś ideologiczne przesłanki, filozoficzne wywody jakie zawierała ta książka, a ucierpicie wy i wasze umysły karmiąc się czymś, co nie jest domyślnym ich pokarmem, oficjalnym i akceptowalnym niemal na całym świecie w każdej warstwie społecznej.
    Dzieło Bradbury'ego idealnie zamyka moją "trylogię" antyutopii (Rok 1984, Nowy wspaniały świat) i idealnie się w nie wpasowuje, będąc przy tym najbardziej prawdopodobnym kierunkiem w jakim podąża ludzkość, a właściwie ta już jedną nogą w tej wizji się zawiera. Szczerze polecam, potrafi namieszać w głowie oraz wywołać miłe uczucie nawołujące do zdobywania coraz większych pokładów wiedzy na jakiś temat.

    Tytuł: Serce oskarżycielem
    Autor: Edgar Allan Poe
    Gatunek: horror
    ★★★★★★★☆☆☆

    Mężczyzna nie potrafi znieść oka starca, które ciągle na niego patrzy. Opracowuje plan wyzwalający go od nienawistnego spojrzenia, jednak czy aby na pewno jego obawy są słuszne?
    Poe nakreślił na kilku stronach obraz psychologiczny, którego niektórzy nie potrafią osiągnąć po stronach kilkuset. Mistrz w swoim fachu, a to opowiadanie temu dowodzi.

    Tytuł: Rzeźnia numer pięć
    Autor: Kurt Vonnegut
    Gatunek: Literatura piękna
    ★★★★★★★★☆☆

    Coś, co zdawało się mieć z każdą następną stroną swój koniec w bombardowaniu Drezna, tylko oscyluje w okół tego wydarzenia, a skupia się na różnych aspektach okrucieństwa wojny. Ukazanie swojej wizji oczami Pilgrima wyszło moim zdaniem Vonnegutowi świetnie, a podzielenie książki na części podróży kosmicznych i odbijania piłeczki poprzez możliwość "podróży w czasie" przez naszego bohatera po swoim życiu (względem elementów lub sytuacji przypominających mu coś podobnego z odmiennego okresu w życiu) świetnie wpływa na odbiór dzieła jako manifestu antywojennego (gdzieniegdzie można wpaść na sformułowanie "największego" choć jestem ostrożny i nie chcę takich określeń używać).
    Polecam, powoduje, że chce się dowiedzieć na ten temat więcej. Wzrasta zainteresowanie tematem 2WŚ a szczególnie z perspektywy obiektywnego obserwatora, nie faworyzującego ideologicznie żadnej ze stron.

    #bookmeter

    pokaż spoiler ksiazki

    #bookchallenge 4/30
    pokaż całość

    źródło: d.gr-assets.com

    +: eloar, D....a +13 innych
  •  
    a...............a

    +21

    5 706 - 1 = 5 705

    Tytuł: Byłem asystentem Dr Mengele
    Autor: Miklós Nyiszli
    Gatunek: literatura faktu, wojenna
    ★★★★★★★☆☆☆

    Powieść węgierskiego lekarza anatomopatologa przedstawia zbrodniczą działalność "Anioła Śmierci" od kuchni. Po trafieniu do obozu zagłady w Oświęcimiu, Nyiszli zostaje uratowany dzięki dogłębnej znajomości sztuki lekarskiej. Zostaje najbliższym asystentem dr Mengele. I chociaż wielu z jego braci w niedoli łudzi się na pomyślną przyszłość, nasz doktor porzuca wszelką nadzieję na ocalenie po opuszczeniu wagonu pociągu na rampie.

    Nie jest to książka idealna- każdy rozdział ma jakąś odrębną historię, czyta się to jak pamiętnik, jednak brakowało mi bardzo wielu szczegółów, które chciałbym poznać. Można usprawiedliwić to tym, że autor chciał, żeby czytelnik miał ogólne pojęcie o masowych mordach jakie dokonywano na obszarze niemieckich obozów koncentracyjnych. Opisy jednak nie uderzają zbyt mocno, chociaż niektóre, bez upiększeń, brzmią i tak bardzo drastycznie (najbardziej zabolała mnie historia kalekiego ojca i syna). Myślę, że bardzo dobrze wprowadza i zachęca do poznawania historii 2 wojny światowej od tej właśnie strony.
    Polecam mocno, choć nie spodziewajcie się absolutnej grozy. Potrafi jednak sprawić, że przestaje się myśleć o pozytywnych aspektach wojny- po prostu takich nie ma.
    Pozdrawiam.

    #bookchallenge 1/30 Coś słabo będzie chyba w tym roku. #ksiazki #czytajzwykopem

    #bookmeter
    edit: poprawiłem liczenie chyba.
    edit2: wróciłem licznik bo naprawił ktoś już (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    5 830 - 1 = 5 829

    Tytuł: Pieśń Susannah (Mroczna Wieża, tom VI)
    Autor: King Stephen
    Gatunek: fantastyka
    ★★★★☆☆☆☆☆☆

    Mroczna Wieża to chyba najbardziej nierówna seria, jaką dane mi było i będzie przeczytać. Pierwsza część jest średnia i kompletnie nie zachęca do sięgnięcia po resztę. Później dzieje się magia i kolejne dwie książki są rewelacyjne, kolejna dobra i jeszcze jedna niezła. A potem jest "Pieśń Susannah" i jest tak słabo, jak jeszcze nigdy dotąd. Być może mam zafałszowany obraz, bo jak nietrudno się domyślić, główną bohaterką jest Odetta Detta Mia Susannah This Isnn't Even My Final Form Holmes Dean, której szczerze nienawidzę. Moim zdaniem to najbardziej irytująca postać z jaką miałem do czynienia i męczy mnie ona okrutnie. Do tego całe te jej perypetie można by streścić w kilku zdaniach i w zasadzie akcja w tej książce nie rusza się prawie wcale. W większości to rozmowy różnych jaźni zamieszkujących w głowie naszej ulubionej murzynki, która z niewiadomych powodów zmienia też rasę i kolor skóry. No i rzecz druga, o której słyszałem przed rozpoczęciem lektury i bałem się od początku, bo na kilometr trąci kiczem, czyli spotkanie bohaterów z pewną postacią ze świata rzeczywistego. O dziwo jest to rozwiązane całkiem nieźle, ale z drugiej strony to nietrudno się pozytywnie wyróżnić na tle tak słabej reszty. Mam tylko nadzieję, że w finałowej części powtórzy się to, co na samym początku i po rzeczy słabej dostanę znów coś, dla czego zarwę nockę.

    #bookchallenge [2/24]

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    5 867 - 1 = 5 866

    Tytuł: Sezon Burz
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Gatunek: fatasy
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Nie rozumiem fenomenu wiedźmina. Dla mnie jest to po prostu dobra seria. "Tylko" dobra. Nie potrafię się nią zachwycać i uważam że jest przereklamowana i przeceniana, kiedy przedstawia się ją jako arcydzieło (choć opowiadania bardzo sobie cenię). Dlatego też nie spieszyło mi się z czytaniem "Sezonu Burz", ale w końcu nadszedł jego czas, bo potrzebowałem czegoś jednorazowego jako przerwy pomiędzy seriami. I jak wyszło? Nierówno. Dziwnie.
    Fabuły to tutaj raczej nie ma - coś się niby dzieje, ale jest to szereg sztampowych wiedźmińskich zdarzeń z których żadne nie wydaje się podczas czytania istotne. Równie dobrze by je można pominąć, albo poprzestawiać ich kolejność i niespecjalnie cokolwiek by to zmieniało dla głównego wątku. Z kimś tam Geralt rozmawia, ktoś go o coś prosi, łapie, więzi, ucieka, walczy - nic ciekawego, wszystko było w identycznej formie w sadze.
    Postaci są drętwe i bez charakteru. Język jakim Sapkowski operuje, jest miejscami tak przekombinowany, tak bardzo na siłę stylizowany na średniowieczny, że jest to wręcz komiczne. Jakieś wtrącenia z łaciny i szyk przestawny, brzmi to strasznie sztucznie. Do tego dużo taniego seksu, gówna i opisów pierdzenia. Naprawdę? Naprawdę jemu się wydawało, że ktoś z przyjemnością przeczyta kilka stron na temat srania, pierdzenia i żarcia fasoli? Nie wiem, czy to miało być śmieszne, czy o co chodzi, ale wyszło strasznie niesmacznie. Czuć, że cała książka to zapychacz.
    Ale wiecie co? Mimo wszystko dobrze się bawiłem przy lekturze. Ciężko powiedzieć dlaczego, bo niby każdy element tej powieści, oceniany z osobna jest taki sobie. Ale w połączeniu to jakoś tak dobrze działa. No i jedna rzecz - dialogi. Nie wiem jak on to robi, ale u Sapkowskiego rewelacyjnie wychodzą interakcje miedzy postaciami. Nie ma znaczenia co to za postaci, ani to o czym mówią, tylko to jak mówią. Gdyby on kiedyś posadził w pokoju Geralta i ze trzy inne postaci i napisał książkę składającą się tylko z ich rozmów to dopiero byłoby świetne.

    [1/24] #bookchallenge

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

  •  

    6 097 - 1 = 6 096

    Tytuł: Beksińscy. Portret podwójny
    Autor: Magdalena Grzebałkowska
    Gatunek: biografia/autobiografia/pamiętnik
    ★★★★★★★★★☆

    Opis książki
    Książka o dwóch znanych Beksińskich - Zdzisławie, niesamowitym artyście oraz jego synu, Tomaszu, dziennikarzu muzycznym.
    Już przed rozpoczęciem lektury wiedziałam, że historia rodziny Beksińskich będzie ciekawa, ale nie spodziewałam się tego, że byli oni aż tak 'pokręconymi' ludźmi. Odnoszę wrażenie, że żaden członek tej rodziny nie był do końca normalny, najbliższy normalności, moim zdaniem, prawdopodobnie był Zdzisław. Co do Tomka, nie wiedziałam o nim zbyt wiele, teraz wiem, że był bardzo, ale to bardzo trudnym człowiekiem, który wykańczał bliskich mu ludzi.

    Jeśli chodzi o samą książkę, napisana została w bardzo przystępny sposób, jak na biografię zawierającą tak wiele dat, nazwisk, szczegółów z życia bohaterów. Mimo ogromu tych detali, lektura nie męczy. Autorka wykonała kawał naprawdę dobrej roboty tworząc biografię Beksińskich.

    Lektura obowiązkowa dla fanów twórczości Zdzisława Beksińskiego, dzięki niej na pewno można nieco inaczej spojrzeć na jego twórczość. Książka momentami dołująca, ale warto po nią sięgnąć!

    15/25
    #bookchallenge
    #beksinski

    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    6 145 - 1 = 6 144

    Tytuł: Nim zawisną na szubienicy [Pierwsze prawo, tom 2/3]
    Autor: Joe Abercrombie
    Gatunek: fantasy
    ★★★★★★★★☆☆

    Rewelacja. Dawno nie spotkałem serii, w której część druga byłaby tak wyraźnie lepsza od pierwszej, która i tak była dobra. Bohaterowie są wyraziści, z charakterem i łatwo ich polubić. Akcja toczy się bardzo dynamicznym tempem, a Abercrombie genialnie stosuje zabieg przeplatania dziejących się równocześnie historii, serwując je nam po jednym rozdziale. Robi to na tyle umiejętnie, że ani nie sposób się pojedynczym wynudzić, a są one jednocześnie dość treściwe żeby posunąć akcję do przodu. No i kończą się w taki sposób, że naprawdę ma się chęć od razu sięgnąć po kolejny. I tak we wszystkich trzech wątkach. Autor pięknie dawkuje nam elementy głównej intrygi, na tyle żeby nie znudzić wodzeniem za nos, a jednocześnie tak mało, że rozpala ciekawość. Na tyle, że już jestem w trakcie czytania ostatniego tomu - a rzadko mi się zdarza, żeby pochłaniać serię ciągiem, bo dość szybko doznaję przesytu konkretnego świata. Tutaj mi mało. Zdecydowanie polecam i coś czuję, że chyba znalazłem moją ulubioną trylogię fantasy.

    Komplementarny trailermusic dla dopełnienia klimatu książki: https://youtu.be/2adbILDntC8?t=2m18s

    Nie wiem o co chodzi z "treścią wpisu" w tym dziwnym skrypcie do odejmowania, więc w sumie to test - pierwszy raz się dołączam do tego dziwnego bookmetera. (ooo, przeskoczyło z góry na dół!!!)

    W czelendżu 36/36 - mission accomplished.
    #bookchallenge

    #bookmeter

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    +: a...............a, HaHard +5 innych
  •  

    Bazar złych snów - Stephen King

    Lubię Kinga. I jak tak czytam powszechne na niego narzekania, że jarać się nim można co najwyżej w podstawówce, to nie wiem, czy to ja jestem taki mało wybredny, czy ci krytycy na siłę kreują się na hipsterów i nic co popularne, się im po prostu podobać z zasady nie może. No, ale ja nie o tym. Opowiadania - to jest to co u niego lubię najbardziej, a zbiór "Nocna Zmiana" to jedna z moich ulubionych książek w ogóle (jest tam kilka naprawdę ponadprzeciętnych pomysłów), więc tym bardziej się na "Bazar" cieszyłem. I słusznie. Dostajemy 21 opowiadań, część z motywem paranormalnym, część bez. Jest kilka ciekawych pomysłów, wywołujących u czytelnika "wow, tego się nie spodziewałem", ale szczerze, to nie ma tutaj żadnego rewelacyjnego tekstu. Żadnego bardzo słabego też nie ma, po prostu całość jest zwyczajnie, rzemieślniczo "zaledwie" dobra. Obiektywnie trzeba przyznać, że na pewno nie jest to ten zbiór, który miałby kogoś do Kinga zachęcić i na pewno nie polecałbym go na początek, ale mi lektura dała kupę frajdy i naprawdę dobrze się przy nim bawiłem, wciągając jedno opowiadanie za drugim, w tempie ekspresowym. A to sobie w książkach cenię najbardziej, dlatego z premedytacją naciągam skalę i ośmielam się nazwać "Bazar..." bardzo dobrym. Chociaż z bazarem, jak to z bazarem - trzeba się dużo targować, a ja się z Kingiem targować nie potrafię i całkiem możliwe, że przepłaciłem. I nie żałuję.

    [35/36]
    #bookchallenge #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: stephenking.pl

    +: H.......d, Fizz +6 innych
    •  

      @ryhu: dla mnie jest tak, że King pisze zarówno książki wybitne, średnie i po prostu gówniane. Każdą trzeba rozpatrywać indywidualnie, bo on jest bardzo nierównym pisarzem. Ale zgadzam się, że dużo osób już stwierdza, że jedna książka Kinga im się nie spodobała i narzekają na niego, że taki fatalny pisarz, nie rozumiem jak można go lubić itp. Jakbym ja zaczęła i skończyła swoją przygodę z Kingiem przeczytawszy tylko "Podpalaczkę" albo "Stukostrachy" to też bym miała o nim pewnie niezbyt dobrą opinię. Moim zdaniem on po prostu tworzy za dużo, ale takie uroki pracoholizmu. pokaż całość

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Blackout - Marc Elsberg

    W sumie, to ciężko stwierdzić czym ta książka miała być. Samo założenie - cywilizacja nagle odcięta od energii elektrycznej, ludzie którym z dnia na dzień zaczyna brakować wszystkiego, od żywności po środki higieniczne - no to może być ciekawe. Tyle, że z takim pomysłem trzeba coś zrobić. Osobiście liczyłem na skupienie się na zwykłych ludziach, na coś w klimatach post apo - człowiek obracający się przeciw drugiemu człowiekowi za butelkę wody i kromkę chleba, stawianie siebie i swojej rodziny ponad solidarność międzyludzką i inne mroczniejsze rzeczy, których raczej należałoby się spodziewać w takiej sytuacji
    Tutaj tego w nie ma. No, może jest, ale "poza kadrem", w śladowych ilościach i nie dotyczy głównych bohaterów. Ta książka jest napisana tak, jakby autor tylko czekał na propozycję z hollywood i skonstruował całość tak, żeby dała się łatwo przerobić na sztampowy, półtoragodzinny średniej klasy film kinowy. Jest zła organizacja, nieporadny rząd, ze dwie kompletnie banalne i niepotrzebne sceny akcji, jakaś tam "tragedia" - ktoś umiera, ale tak bardzo jest to nieistotne dla fabuły, że chodziło chyba tylko o to, żeby po prostu ktoś umarł, no bo jednak tematem jest katastrofa, to ktoś umrzeć musi, nie? No i są bohaterowie. Nawrócony super haker geniusz, który rozgryza spisek w 5 sekund, ale nikt mu nie wierzy, i jest nieodzowna postać kobieca dziennikarka na tropie całej afery, która rzecz jasna musi wejść z nim w romans. Oboje żywcem wyrwani z podręcznika "jak tworzyć postaci, które wszyscy już widzieli miliard razy". Do tego głównie zajmują się siedzeniem biurach i cały blackout w zasadzie ich nie dotyczy. Nuda. "Akcja" jest poszatkowana: śledzimy rozwój wydarzeń w kliku miejscach jednocześnie w formie poprzeplatanych ze sobą rozdziałów trwające od dwóch, do dwudziestu stron. Coś ciekawszego zaczyna się dziać grubo za połową książki. No i "dziać" to za dużo powiedziane - pojawia się promyk nadziei, że zbliża się coś, co napędzi akcję, co oczywiście nigdy nie następuje. Potem jest już tylko zakończenie, które autor napisał chyba na kolanie, żeby tylko jakoś to wszystko pozamykać. Ogólnie nie polecam, męczyłem się z tą książką około pół roku licząc na ciekawą wizję świata po katastrofie, a dostałem mieszaninę najbardziej utartych schematów i banałów. Da się to przeczytać, tylko że raczej nie ma po co. 4/10

    [31/36]
    #bookchallenge #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @ryhu: też już dawno czytałem ale kojarzę, że tak :) weź tylko pod uwagę, że rzecz dzieje się w stanach więc trochę odjazdów jest :) no i to wciąż nie będzie stricte postapo bo całość też tylko obejmuje niewielki wycinek czasowy od momentu rozpoczęcia akcji.

      +: ryhu
    •  

      @ryhu: Nie jestem ekspertem, ale potrafię sobie wyobrazić, że unifikacja wszystkiego może do tego doprowadzić Zresztą co jakiś czas jest atak, a to na strony ministerstw, czy była kiedyś kwestia mowa w mediach o ataku na elektrownie atomowa w Iranie bodajże (nie pamiętam dokładnie) - "wpuszczenie robaka do systemu". Także to nie jest takie nieprawdopodobne. Polecam ksiązkę - Co nas nie zabije - ciąg dalszy MIlleniu - jest tam tez trochę o tym. Ale podobnie z zachowaniami ludzi w kryzysie - też to moga być jakieś przypuszczenia jak by się zachowywali. Nikt tego nie wie, dopóki się to nie wydarzy. pokaż całość

      +: ryhu
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    6 423 - 2 = 6 421

    Tytuł: Mapa i terytorium
    Autor: Michel Houellebecq
    Gatunek: Literatura piękna obca
    ★★★★★★★★☆☆

    Opis książki
    Jeszcze nigdy nie czytałam książki, w której autor powieści jest jednym z jej bohaterów. Wyszło z tego coś bardzo ciekawego i innego od wszystkiego co dotychczas miałam okazję przeczytać.
    'Mapa i terytorium' opowiada o francuskim artyście. Jed Martin zajmuje się fotografią oraz malarstwem. Michel Houellebecq jest postacią drugoplanową, jednak ma bardzo duży wpływ na życie głównego bohatera.
    Powieść czyta się łatwo, mimo długich opisów dotyczących 'świata sztuki'. Autor często dotyka trudnych tematów, ale robi to w taki sposób, że nie męczy tym czytelnika, wręcz przeciwnie, wzbudza zainteresowanie i zachęca do głębszej refleksji.

    Miałam ochotę przeczytać coś Houellebecq'a już od dłuższego czasu, dlatego gdy pojawiły się nowe wydania jego książek długo nie czekałam tylko postanowiłam w końcu coś kupić.
    Wiem jedno, moja przygoda z tym Francuzem dopiero się rozpoczęła, na pewno przeczytam jego inne książki.

    Tytuł: Dziewczyna z pociągu
    Autor: Paula Hawkins
    Gatunek: Literatura sensacyjna, kryminał, horror
    ★★★★★★☆☆☆☆

    Opis książki
    Zaciekawił mnie ten tytuł bo od jakiegoś czasu czytałam opinie jaka to świetna książka, sam Stephen King nie mógł się od niej oderwać itp.
    Książkę czyta się szybko i przyjemnie, nie dłuży się. Fabuła też niczego sobie - kobieta jeżdzi codziennie pociągiem do pracy do Londynu, obserwuje domy znajdujące się przy torach oraz ludzi w nich mieszkających.
    Ogólnie nie jest źle, dobra książka. Jednak ktoś kto już przeczytał w swoim życiu niejeden thriller zauważy, że gdzieś już coś podobnego czytał, więc trochę mnie dziwi ta cała otoczka wokół tego tytułu. Jak dla mnie wszystkie te zachwyty są trochę na wyrost.

    13/25
    14/25
    #bookchallenge
    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    #bookchallenge #bookmeter #ksiazki

    6 461 - 10 = 6 451

    Znów trochę się uzbierało.

    Tytuł: Z zimną krwią
    Autor: Truman Capote
    Stron: 372
    Licznik: 42/48
    Opis wydawcy:"Z zimną krwią" to pionierska próba nowego pisarstwa, dokument zbrodni popełnionej przez dwóch
    recydywistów na czteroosobowej rodzinie farmera z Kansas. Wydarzenie to zostało szczegółowo opisane, podobnie jak śledztwo, pościg za mordercami, proces i zachowanie przestępców w sądzie i więzieniu aż po egzekucję. Capote po mistrzowsku przedstawia godny Ajschylosa motyw zbrodni i kary, zmuszając czytelnika do refleksji na temat źródeł zła.
    Opinia: Przygnębiające, mroczne, angażujące. Warte polecenia.

    Tytuł: Wybrałem wolność. Życie prywatne i polityczne radzieckiego funkcjonariusza
    Autor: Wiktor Krawczenko
    Stron: 528
    Licznik: 43/48
    Opis wydawcy: Niezwykła autobiografia, której tytuł Wybrałem wolność nabrał znaczenia symbolicznego, stając się mottem wszystkich uciekinierów ze Związku Radzieckiego i krajów demokracji ludowej. Wiktor Krawczenko (Victor Kravchenko), piastujący wysokie stanowiska w radzieckim przemyśle i aparacie państwowym, w czasie II wojny światowej wyjechał do Waszyngtonu, delegowany do Radzieckiej Komisji Zakupów, i tam w 1944 roku poprosił nieoczekiwanie o azyl. Wiadomość o tym znalazła się na pierwszych stronach wszystkich amerykańskich gazet. Dwa lata później opublikował swoje sensacyjne wspomnienia, nad którymi, jak pisze, pracował „miesiąc po miesiącu w ciężkiej atmosferze prześladowania i zagrożenia życia”. Książka stała się bestsellerem w Stanach Zjednoczonych, a także w Europie, gdzie przełożono ją na kilka języków. W 1966 roku Krawczenkę znaleziono martwego w jego mieszkaniu z raną po kuli w głowie. Według oficjalnej wersji popełnił samobójstwo.
    Opinia: Jedna z ciekawszych autobiografii jakie miałem okazję czytać. Świetne uzupełnienie dla Archipelagu Gułag.

    Tytuł: Gdzie Ci mężczyźni
    Autor: Philip G. Zimbardo, Nikita D. Coulombe
    Stron: 378
    Licznik: 44/48
    Opis wydawcy: Czy mianem „słabej płci” na pewno powinniśmy określać dziś kobiety? System edukacji promuje uczennice, kryzys rodziny i psychiczna nieobecność ojców pozbawia chłopców ważnego wzorca. Wirtualna rzeczywistość jest dla młodych mężczyzn substytutem relacji, pornografia nieudolnie zastępuje edukację seksualną. Czy kobiety, coraz śmielej realizujące swoje cele i osiągające sukcesy w wielu sferach życia, znajdują w dzisiejszych mężczyznach godnych siebie partnerów? Czy matki, ojcowie, partnerki, nauczyciele, i wreszcie sami mężczyźni, mogą przeciwdziałać upadkowi męskości?
    Opinia: Całkiem ciekawa, ale bez rewelacji.

    Tytuł: Psychologia wojny
    Autor: Leo Murray
    Stron: 294
    Licznik: 45/48
    Opis wydawcy: Ta książka łączy pochodzące z pierwszej ręki relacje z różnych bitew z wynikami badań naukowych w
    dziedzinie psychologii walki zbrojnej, które oferują niesamowity wgląd w to, co wojna jest w stanie zrobić z umysłem
    człowieka. Nie mówi o generałach i strategiach, lecz skupia się na najniższym poziomie taktycznym – koncentruje się na
    zwykłych żołnierzach, którzy stają twarzą w twarz do walki z żołnierzami nieprzyjaciela. Pokazuje, co i dlaczego dzieje się
    w głowie człowieka, który ma zabijać i który sam może zostać zabity i ma tego pełną świadomość. Podpowiada, jak wykorzystać ludzkie reakcje, aby odnieść zwycięstwo, a zarazem uchronić ludzkie życie.
    Opinia: Nudy. Kilka ciekawych informacji, które dałoby się streścić w formie felietonu. Dużo wodolejstwa, cała masa
    danych bez źródeł i badań. Chyba pierwsza książka w tym roku, przy której miałem wrażenie, że tracę czas.

    Tytuł: Straż! Straż!
    Autor: Terry Pratchett
    Stron: 302
    Licznik: 46/48
    Opis wydawcy: Służba na Straży Nocnej bynajmniej nie należy do zajęć zapewniających splendor i powszechny szacunek, a cóż dopiero mówić o dowodzeniu tą formacją. Niestety, kapitan Vimes nie ma wyboru, szuka więc pociechy na dnie butelki, jego dwóm podwładnym nie pozostaje zaś nic
    innego jak starannie unikać miejsc, gdzie może zostać popełnione jakiekolwiek przestępstwo. Wszyscy zdążyli przywyknąć do tej sytuacji, lecz pewnego dnia wybucha potworne zamieszanie: oto do Ankh-Morpork przybywa gigantyczny krasnolud Marchewa i postanawia zostać najlepszym strażnikiem w historii miasta - akurat wtedy, gdy do miasta przybywa smok.
    Powieść tłumaczy, dlaczego z pewnych względów można to uznać za zdarzenie pozytywne, z innych za negatywne. Marchewa nie ma co do tego wątpliwości.
    Opinia: Nie wiem, czy to ja się zmieniłem, czy Pratchett. 10 lat temu wchodziło jak w masło, teraz trochę się
    wynudziłem. W każdym razie lekka, miła i błyskotliwa literatura.

    Tytuł: Paradyzja
    Autor: Janusz Andrzej Zajdel
    Stron: 196
    Licznik: 47/48
    Opis wydawcy: Paradyzja to kolonia orbitalna, która od stu lat nie utrzymuje kontaktów z Ziemią. Jej mieszkańcy stworzyli własny, idealny ustrój społeczny. Ziemianie podejrzewają jednak, że władze kolonii naruszają fundamentalne prawa
    człowieka. Ziemski inspektor wysłany, żeby zbadać na miejscu sytuację, zastaje świat skrajnie różniący się od tego, co
    głosi oficjalna propaganda. Wszechobecna cenzura i bezlitosny system wymuszania lojalności zmusza obywateli do stosowania wręcz kabaretowych sposobów komunikacji. Ogarnięty paranoją rząd nie chce nawet ujawnić położenia sztucznej planety.
    Opinia: Świetna historia z zaskakującym zakończeniem. Jedna z najmocniejszych pozycji w polskiej literaturze sci-fi.

    Tytuł: Ostatnie życzenie
    Autor: Andrzej Sapkowski
    Stron: 332
    Licznik: 48/48
    Opis wydawcy: -
    Opinia: Wciągające, dobrze napisane i dowcipne fantasy. W sam raz na relaksujący wieczór z książką. Moje pierwsze
    podejście do Sapkowskiego i z pewnością nie ostatnie.

    Tytuł: Wyścig tajemnic
    Autor: Daniel Coyle, Tyler Hamilton
    Stron: 320
    Licznik: 49/48
    Opis wydawcy: Wyścig tajemnic to wybuchowa historia, która wstrząsnęła sportowym światem. Jest odważnym świadectwem Tylera Hamiltona, najbardziej zaufanego porucznika Lance’a Armstronga i byłego numeru jeden wśród kolarzy. Hamilton spędził dziesięć lat w samym centrum kolarskiego kotła, przebywając drogę od amatora do bohatera, i stał się kluczowym świadkiem jednej z największych afer dopingowych w historii sportu.

    Zdobywca prestiżowego tytułu
    THE WILLIAM HILL SPORTS BOOK OF THE YEAR
    Opinia: Fatalny tytuł, rewelacyjna treść. Najlepsza książka o sporcie z jaką miałem do czynienia i jedna z lepszych o
    charakterze wspomnieniowym. Czyta się na jednym oddechu. Doskonale opisuje, jak doszło do tego, że ludzie w większości
    odrzucający ideę dopingu, ostatecznie decydowali się na udział w jednej z największych dopingowych afer w historii sportu.
    Polecam wszystkim, nie tylko pasjonatom kolarstwa.

    Tytuł: Kobiety z bloku 10. Eksperymenty medyczne w Auschwitz
    Autor: Hans Joachim Lang
    Stron: 304
    Licznik: 50/48
    Opis wydawcy: Porażająca opowieść o eksperymentach medycznych, dokonywanych na kobietach w Auschwitz.
    Ta historia nie została dotąd należycie zbadana i opisana. Przez blok 10 w Auschwitz, gdzie dokonywano zbrodniczych
    eksperymentów medycznych, przeszło około ośmiuset kobiet. Przeżyło trzysta. Część z nich opowiedziała autorowi, co im
    robiono. Kim był niesławny profesor Clauberg, „specjalista” od sterylizacji? Jak działało jego „laboratorium”? Jakie metody
    stosowali i co „badali” inni pseudo-lekarze? Historia ofiar, katów, sadystycznych „operacji” i codzienności obozu opisana
    na podstawie badań archiwalnych i rozmów z ofiarami.
    Opinia: Książka napisana w nieciekawy sposób, słaba językowo, chwilami nudnawa. Z drugiej strony wstrząsająca i angażująca emocjonalnie. Można przeczytać, chociaż wydaje mi się, że fani tematu z pewnością znajdą ciekawsze pozycje.

    Tytuł: 100 rzeczy, które każdy projektant powinien wiedzieć o potencjalnych klientach.
    Autor: Susan M. Weinschenk
    Stron: 244
    Licznik: 51/48
    Opis wydawcy: Dowiedz się, jak pracuje mózg Twojego klienta Jak myślą konsumenci? W jaki sposób podejmują decyzje? Co sprawia, że klikają myszką, dokonują zakupu i robią dokładnie to, co chciałbyś, aby robili? Talent i umiejętności to tylko połowa sukcesu. Aby Twoje projekty rzucały wszystkich na kolana, potrzebna Ci wiedza dotycząca tego, jak działa ludzki mózg.
    Opinia: Tytuł wprowadza w błąd, ponieważ chodzi o użytkownika, a nie o klienta w sensie handlowym. Pomijając ten
    szczegół, książka okazuje się pełna wartościowej treści. 100 konkretnych, przydatnych informacji, wraz z przykładami i
    źródłami. Całość wciąga tak, że chwilami czyta się niemal jak beletrystykę. Doskonałe dla początkujących i zaawansowanych UXowców/grafików/projektantów. Bardzo polecam.
    pokaż całość

    +: b......a, rudy2007 +5 innych
  •  

    6 551 - 3 = 6 548

    Tytuł: Uwikłanie
    Autor: Zygmunt Miłoszewski
    Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
    ★★★★★★★★☆☆

    Opis książki
    Naprawdę dobra książka! Wciągająca fabuła, ciekawa 'zagadka' zabójstwa do rozwiązania. Akcja toczy się w Warszawie, która jest opisywana przez autora w interesujący sposób. W pierwszej części trylogii dowiadujemy się dużo o głównym bohaterze - prokuratorze Teodorze Szackim. Poznajemy jego różne oblicza - męża, ojca, a przede wszystkim 'stróża prawa'.

    Tytuł: Ziarno prawdy
    Autor: Zygmunt Miłoszewski
    Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
    ★★★★★★★☆☆☆

    Opis książki
    Kolejna część cyklu o Szackim. Równie sprawnie napisana co pierwsza, jednak irytował mnie ten wątek żydowski - było tego zdecydowanie za dużo. Prokurator Szacki jak zwykle mistrz ciętych ripost i ostrego języka. Moim zdaniem Sandomierz nie stanowił interesującego tła wydarzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się bardzo przyjemnie. Przez moment, czytając opis 'snu o Hitlerze', zastanawiałam się co autor brał podczas pisania tej powieści ;)

    Tytuł: Gniew
    Autor: Zygmunt Miłoszewski
    Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
    ★★★★★★★★☆☆

    Opis książki
    Ostatnia część serii, ale równie interesująca co poprzednie. Bardzo mroczna. Akcja powieści toczy się w szarym i ponurym Olsztynie. Szacki tym razem zajmuje się sprawami dotyczącymi przemocy wobec kobiet. Ciekawie skonstruowana fabuła, im dłużej czytałam 'Gniew' tym bardziej chciałam wiedzieć jak będzie wyglądać zakończenie. Już na pierwszych stronach dowiadujemy się co zrobi prokurator pod koniec książki, dlatego też byłam bardzo ciekawa co go do tego 'sprowokowało'. Bardzo dobra książka, mocne 8/10, byłoby 9 gdyby nie otwarte zakończenie, które przyznam, że trochę mnie rozczarowało.

    Podsumowując, przeżyłam bardzo miłe zaskoczenie jeśli chodzi o Miłoszewskiego, autor się zrehabilitował w moich oczach po 'Bezcennym' i w końcu dało się go czytać.

    Nie sposób oczywiście nie wspomnieć o głównym bohaterze cyklu, prokuratorze Teodorze Szackim. 'Sherlock Holmes' kryminalistyki, który brawurowo rozwiązuje sprawy kryminalne. Z każdą częścią widzimy jak destrukcyjny wpływ na życie Szackiego ma jego praca. Naprawdę świetnie stworzona postać - ukłony dla Miłoszewskiego!!
    Nie można zapomnieć również o innych bohaterach, którzy są ciekawie nakreśleni i każdy z nich ma jakiś wpływ na fabułę. Poza tym genialne opisy miast, dzięki którym można wsiąknąć w fabułę i śledzić poczynania bohaterów.
    Forma w jakiej zostały napisane książki, mam na myśli rozpoczynanie każdego rozdziału od dokładnej daty oraz krótkiej notatki o tym co się wydarzyło danego dnia: na świecie, w kraju i w mieście, pomaga wczuć się czytelnikowi w klimat trwającego śledztwa.
    Polecam trylogię wszystkim fanom kryminałów, w końcu coś polskiego na 'światowym' poziomie ;)

    10/25
    11/25
    12/25
    #bookchallenge

    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    6 651 - 1 = 6 650

    Tytuł: Wayward Pines. Szum
    Autor: Blake Crouch
    Gatunek: Literatura sensacyjna, kryminał, horror
    ★★★★★★★☆☆☆

    Opis z Matras.pl:

    Agent specjalny Ethan Burke przybywa do Wayward Pines w stanie Idaho w poszukiwaniu dwóch zaginionych funkcjonariuszy. Tuż po tym, jak przekracza granice miasta, rozpędzona ciężarówka taranuje jego auto. Burke traci pamięć. Nie wie, kim jest i gdzie się znajduje. Szybko jednak zauważa, że w miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, a kontakt ze światem zewnętrznym jest niemożliwy. Ethan ma nowy cel: przetrwać.

    Przyjemna książka. Od początku dzieje się w niej bardzo dużo, dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta. Gdy ją zaczęłam byłam przekonana, że czytam jakiś thriller, w pewnym momencie okazało się, że jednak się myliłam i co jakiś czas przychodziło mi tylko na myśl 'WTF?!' :) Nic nie jest w niej takie jak by mogło się wydawać. Dopiero po skończonej lekturze doczytałam, że autor pisząc tę powieść cały czas miał w głowie serial Twin Peaks, więc prawdopodobnie stąd towarzyszący mi podczas czytania mindfuck. Końcówka mnie delikatnie zawiodła, liczyłam, że fabuła powędruje w nieco inną stronę.
    Ogólnie książka godna polecenia, nie jest to jakieś arcydzieło, ale raczej książka 'dla odprężenia'. Teraz będę musiała się zabrać za kolejne części, bo zżera mnie ciekawość jak się prezentuje serial na ich podstawie.

    8/25
    #bookchallenge

    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    6 783 - 1 = 6 782

    Tytuł: Ślepnąc od świateł
    Autor: Jakub Żulczyk
    Gatunek: literatura polska
    ★★★★★★★★☆☆

    Opis z Matras.pl:

    „Ślepnąć od świateł” to doskonale skonstruowana powieść, przedstawiająca życie w wielkim mieście. Główny bohater staje przed wyborem: rozpocząć dorosłe życie jak tysiące jego poprzedników, czy wyłamać się ze schematu i żyć tak, jak sam pragnie? Podejmując słuszną dla niego decyzję zostaje dostawcą kokainy, przemierzając miasto nocą, uciekając prze wierzycielami i poszukując uniwersalnych prawd o miłości, zaufaniu oraz zdradzie. Jakub Żulczyk to młody i utytułowany pisarz oraz felietonista. Debiutował w roku 2006 powieścią „Zrób mi jakąż krzywdę”. Współpracował z takimi czasopismami jak „Wprost”, „Playboy” czy „Przekrój”. Jest również zwycięzcą międzynarodowego konkursu Young Euro Connect.

    'Ślepnąc od świateł' to bardzo zgrabnie napisana książka. Gdy zaczęłam ją czytać bałam się, że będzie 'zlepkiem' ładnych i często mądrych cytatów, coś w stylu Coelho. Na szczęście się pozytywnie zaskoczyłam! Książka ta jest bardzo konkretna, czytając ją z łatwością można 'wsiąknąć' w klimat mrocznej Warszawy i świat narkotyków.
    Powieść opisuje tylko kilka dni z życia handlarza narkotyków, ale dzieje się w ciągu nich tak wiele, że momentami ciężko nadążyć za akcją - duży plus! Dzięki temu się nie nudziłam i mniej więcej od połowy powieści 'pochłaniałam' ją jak najszybciej się dało, żeby tylko dowiedzieć się co się stanie. Dawno żadna skończona książka nie pozostawiła mnie z takim dziwnym, ciężkim do opisania uczuciem.

    Od jakiegoś czasu unikałam powieści polskich autorów, tylko skupiałam się na literaturze obcej. Wydaje mi się, że muszę to naprawić i zacząć czytać nasze rodzime powieści.
    Czytające Mirki, możecie mi polecić jakieś dobrze napisane polskie książki? Gatunek nieistotny, ale fajnie jakby potrafiły 'wgnieść' w fotel ;)

    7/25
    #bookchallenge

    #bookmeter
    pokaż całość

  •  

    #bookchallenge #bookmeter #ksiazki

    6 966 - 9 = 6 957

    Trochę się nazbierało, zatem nadrabiam zaległości.

    Tytuł: Futu.re
    Autor: Dymitr Głuchowski
    Stron: 640
    Licznik: 33/48
    Opis wydawcy: Pokonaliśmy śmierć. I co dalej?
    Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość.
    Ziemię zaludniają piękne, tryskające zdrowiem i nieznające śmierci istoty.
    Lecz każda utopia ma swoje cienie.

    Opinia: Pozytywne zaskoczenie. Książka dojrzalsza i bardziej przemyślana od Metra. Niejednoznaczny moralnie bohater, zwroty akcji, jest w tym wszystkim jakaś myśl. Gdzieś spotkałem się z opinią, że Głuchowski ma parcie na wielkie dzieło, przez co niebezpiecznie skręca w stronę patosu i wielkich słów. W pełni się z tym zgadzam. Gdyby nie nadmiar patosu i nieco natrętnej emocjonalności, byłoby świetnie.

    Tytuł: Mike Tyson. Moja prawda
    Autor: Larry Sloman, Mike Tyson
    Stron: 632
    Licznik: 34/48
    Opis wydawcy: Niewinny, oskarżony o gwałt i skazany na 3 lata więzienia. Tam czytał Hrabiego Monte Christo i przygotowywał się do zemsty. Był tak wściekły, że nie pamięta, w jaki sposób odgryzł Holyfieldowi kawałek ucha. Zarobił na ringu kilkaset milionów dolarów, a mimo to zbankrutował. Zdobył tysiące kobiet, wlewał w siebie alkohol w ilościach przemysłowych, a do walk stawał naćpany i otępiony lekami. Ale był. Ostatnim prawdziwym królem boksu. Nieźle jak na „czarnucha z przyczepy”.

    Nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa. Doskonale opisana życiowa droga Bestii, która biła tak mocno, jak nienawidziła.

    Opinia: Książka o przemianie. O tym jak jednocześnie będąc na szczycie, można być na dnie. Napisana lekko i ciekawie. Polecam nie tylko fanom dyscypliny.

    Tytuł: Inna Rzeczpospolita jest możliwa! Widma przeszłości, wizje przyszłości
    Autor: Jan Sowa
    Stron: 295
    Licznik: 35/48
    Opis wydawcy: Dlaczego w Polsce jest źle? Czy można to zmienić?
    Minęło ćwierćwiecze od transformacji ustrojowej w Polsce. Choć różne dane wskazują na całkiem dobrą kondycję polskiej gospodarki, społeczeństwo nie jest w najlepszym stanie. Młodzi ludzie masowo emigrują, spada liczba urodzeń, instytucje publiczne są nieefektywne, brakuje poczucia wspólnoty między Polakami, a na scenie politycznej rozgrywa się pełen afer medialny spektakl. Czy istnieje wyjście z tej sytuacji? Jan Sowa, autor szeroko komentowanej książki Fantomowe ciało króla, pokazuje źródła tego stanu rzeczy, obala mity na temat polskiej historii, poddaje błyskotliwej i krytycznej analizie dominujące w Polsce nurty polityczne: konserwatyzm oraz neoliberalizm, i w przystępny sposób wskazuje, że istnieje też trzecia droga.

    Opinia: Po rewelacyjnym Fantomowym ciele króla spodziewałem się czegoś równie mocnego. Jednak Inna Rzeczpospolita sytuuje się już bliżej publicystyki niż nauki. Ciekawa lektura, ale za mało konkretu.

    Tytuł: Głód
    Autor: Knut Hamsun
    Stron: 190
    Licznik: 36/48
    Opis wydawcy: Główny bohater – literat, którego imienia czytelnik nie poznaje – przemierza ulice, parki, cmentarze i rozmaite zaułki dziewiętnastowiecznej Christianii. Nie może znaleźć stałej pracy, zalega z czynszem. Nie je od kilku dni, ledwo trzyma się na nogach. Jego cierpienia dodatkowo potęgują wrodzona duma i wstyd. Uwaga Hamsuna koncentruje się przede wszystkim na odczuciu głodu, braku nadziei i wynikających z nich konsekwencji zarówno fizycznych, jak i psychicznych. Fascynujący monolog wewnętrzny z opisami marzeń, urojeń i obsesji doskonale obrazuje odmienny stan świadomości człowieka, którego każdy dzień sprowadza się do wegetacji na granicy życia i śmierci.

    Opinia: Powieść niepokojąca i angażująca. Mimo oszczędnie poprowadzonej fabuły nie nudzi. To mój pierwszy kontakt z Hamsunem i z pewnością nie ostatni.

    Tytuł: Dziennik powstańca
    Autor: Zbigniew Czajkowski-Dębczyński
    Stron: 250
    Licznik: 37/48
    Opis wydawcy: 'Dziennik powstańca' autor poświęcił poległym kolegom. Opisuje w nim wybrane akcje konspiracyjne (podczas okupacji uczył się na tajnych kompletach w gimnazjum im. Lelewela; od 1942 roku działał w konspiracji AK, w organizacjach harcerskich: BS (Bojowa Szkoła), zajmującej się m.in. małym sabotażem, oraz GS (Grupy Szturmowe), jednak większość książki dotyczy walk na Starym Mieście w sierpniu 1944 roku. Jest też epizod wrześniowy – przejście kanałami do Śródmieścia, gdzie w rejonie Politechniki Autor walczył do końca Powstania.

    Opinia: Bez patosu i ckliwych fragmentów. Niemal pozbawiony emocji opis wstrząsających wydarzeń. Czyta się szybko, całość do połknięcia w jeden wieczór.

    Tytuł: Starość Aksolotla
    Autor: Jacek Dukaj
    Stron: b/d
    Licznik: 38/48
    Opis wydawcy: „Starość aksolotla” to fascynująca postapokaliptyczna wizja świata, w którym kosmiczny kataklizm sterylizuje Ziemię ze wszystkiego, co żywe. Nielicznym ludziom na chwilę przed katastrofą udaje się przekopiować scyfryzowane umysły w hardware. Pogrążeni w nostalgii ocaleńcy tworzą cywilizację po cywilizacji, życie po życiu i ludzkość po ludzkości.

    Opinia: Błyskotliwe rozważania podane w nieco męczący, oniryczny sposób. Spodziewałem się czegoś lepszego, pełniejszego. Niemniej pozycja warta uwagi.

    Tytuł: Od tragedii do farsy
    Autor: Slavoj Žižek
    Stron: 274
    Licznik: 39/48
    Opis wydawcy: Dwa wydarzenia wyznaczają początek i koniec pierwszej dekady XXI wieku–atak z 11 września 2001 i kryzys finansowy z 2008 roku. Co przyniosło nam to niepełne dziesięciolecie? Przede wszystkim ujawniło słabość wmawianych nam ideologicznych przesądów.

    Od tragicznych wydarzeń 11 września do ciągle trwającego globalnego kryzysu ekonomicznego… i z powrotem. Slavoj Žižek w brawurowy sposób bada dzisiejszą ideologię i możliwości wyrwania się z jej uścisku, na przekór liberalno-demokratycznemu szantażowi.

    Opinia: Trudna lektura, pełna rozważań z pogranicza filozofii, psychologii i socjologii. Miałem nadzieję na kompletne przedstawienie problemów wraz z ewentualnymi konkretnymi rozwiązaniami, jednak Od tragedii do farsy okazało się raczej zbiorem luźnych myśli afirmujących komunizm, jako jedyną drogę dla cywilizacji.

    Tytuł: Nawyk samodyscypliny
    Autor: Neil Fiore
    Stron: 224
    Licznik: 40/48
    Opis wydawcy: Odkładając działanie na później, skupiasz się na swoim lęku przed jego rozpoczęciem lub zakończeniem. Kulisz się, słysząc świst mijających Cię terminów, i nie myślisz już nawet o tym, by DZIAŁAĆ! Jednak to może się zmienić i na pewno tak właśnie się stanie, kiedy wypróbujesz ćwiczenia zawarte w tej książce.

    Opinia: Nawet niezłe jak na literaturę tego typu. Jeśli masz problem z odkładaniem obowiązków, warto przeczytać.

    Tytuł: Grafika wektorowa
    Autor: Von Glitschka
    Stron: 248
    Licznik: 41/48
    Opis wydawcy: W książce "Grafika wektorowa. Szkolenie podstawowe" znany ilustrator, Von Glitschka prezentuje systematyczny proces tworzenia grafik wektorowych, którego opanowanie stanowi o różnicy między profesjonalistami a nieudolnymi amatorami w branży graficznej. Pokazuje, jak wykorzystać rysunkowe zdolności do tworzenia kształtów, jak konstruować eleganckie, pełne gracji krzywe i jak pieczołowicie rozmieszczać punkty kontrolne w każdym wykonywanym projekcie.

    Opinia: Opis metod pracy z wektorami. Dobre dla początkujących, ewentualnie do uzupełnienia warsztatu dla średniozaawansowanych.
    pokaż całość

  •  

    7 000 - 1 = 6 999

    Tytuł: I nie było już nikogo
    Autor: Agatha Christie
    Gatunek: powieść kryminalna
    ★★★★★★★★☆☆

    Opis z Matras.pl:

    Dziesięć osób podejrzanych o morderstwo zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy ginie druga z nich, pozostali zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest dziełem zabójcy.
    Najpopularniejsza powieść Agaty Christie, znana wcześniej pod tytułem "Dziesięciu małych Murzynków"


    Aż wstyd się przyznać, ale jest to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść Christie (i już wiem, że nie będzie ostatnia!). Nie zawiodłam się na niej. Lektura 'prosta, łatwa i przyjemna'. Ciekawie napisana książka, rzeczywiście do końca nie wiadomo kto jest mordercą. Polecam ją, wszystkim, którzy lubią kryminalne zagadki.

    6/25
    #bookchallenge

    #bookmeter
    pokaż całość

    +: b......a, Vivec +5 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów