•  

    Niniejszym oświadczam, że zmiana antydepresantów to chujnia i kupa, depresja to suka, a borderline to kurwiszon jakich mało.

    Jest okropnie, jestem rozchwiana emocjonalnie i mam dysocjację. Mam napady szaleńczego głodu na przemian z niechęcią do jedzenia. Mam flashbacki najgorszych chwil w życiu. Mam ochotę zerwać kontakt ze wszystkimi - tak na wszelki wypadek, żeby mnie nikt więcej nie skrzywdził; nikt mnie nie zostawi, jeżeli to ja odejdę pierwsza.

    Niech już to wszystko minie :( jedyne, czego teraz chcę to szybko się przestawić.

    #gownowpis #depresja #borderline #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      A wiesz co? Dałaś mi do myślenia. Chyba już wiem, czemu zerwałam kontakty z 98% znajomych ( ͡° ʖ̯ ͡°) trzymaj się

    •  

      @betterbeworthit witam towarzyszkę w niedoli!
      Same here.
      Mi zmiana leków pomogła, sertralina mi ostro zaszkodziła, 5 tygodni wyjęte z życia, od kiedy biorę esticil jest lepiej.
      Ja nie utrzymuje kontaktów bo mimo że w chuj nie chce to mimowolnie (tak jakbym siedział w sobie i nie miał kontroli) pierdole głupoty, nie chce się ośmieszać.
      Jakbyś chciała, to pisz pw, chętnie wysłucham co Cię boli i sam się pozale.
      pokaż całość

  •  

    Nienawidze skurwysynów!
    często powtarzam sobie w myślach
    nie umiem sprecyzować
    tych skurwysynów.
    Zamknij morde debilu!
    idę i mówię pod nosem
    niestety tym debilem
    jestem właśnie ja.
    Sobota godzina 7 rano
    drę morde jak pojebany
    czy to był sen czy rzeczywistość?
    pale szluga i idę dalej spać
    #przegryw #borderline #depresja #poezja #psychologia #psychiatria #pomocy pokaż całość

  •  

    #heheszki #memy #humorobrazkowy #bipolar trochę tez #alternatywka bo każda jest inna i ma #borderline albo innego bipolara

    źródło: 1F8D0642-DDCB-4B11-9D54-25AA761A7CCB.jpeg

  •  

    #chcepogadac #przegryw #discord #depresja #psychologia #borderline #logikarozowychpaskow

    Nieoficjalne porady psychologiczne, mało profesjonalne diagnozy, najgorsza opieka lekarska w tej części Europy. Zapraszamy do poradni psychologicznej "Border" już dziś!

    https://discord.gg/kBx84tj
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

  •  

    Któryś chętny na alternatywne płodne Julki i Karynki z borderem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #tinder #patologiazewsi #borderline

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2019-08-22-10-49-02.png

  •  

    #logikarozowychpaskow #borderline #zwiazki

    #rozowypasek co 2gi dzień ma focha. Nie taki na 5 minut tylko kurwa płacz i weź spierdalaj nie podchodz.

    -Znajoma skomentuje mój wpis na fb? Ta zaczyna ją od szmat wyzywać i pierdolic kocopoly, że ruchac się jej chce ale obraża się na mnie. Na mnie bo ktoś mi komentarz na fb napisał.
    -Wychodzimy z psem, mój szczeniak podlatuje do innego pieska i co? Ta obrażona bo właścicielka jest KOBIETA i znowu foch.
    -Idę z psem do weta? Co znowu do tych dziwek poszedłes? Foch.
    -Rozmawiam na mess z jakimkolwiek przedstawicielem płci żeńskiej, chuj tam nawet moja 40 letnia znajoma od psów. Foch.
    Dziś mi zaczęła stawiać ultimata, że się wyprowadzi jak ich nie spełnie.
    Powiedziałem, ze jej w takim razie pomoge i zacząłem ja pakować w worki, pojechała spać do koleżanki. Pierdole takie cyrki, wole być sam. Jeszcze mi z tekstem wylatuje, że mam ja w dupie i się nie staram.
    Wkurw niesamowity
    pokaż całość

  •  

    Ehh Mirki, jakie to wszystko nędzne - ciężko pracuję, biorę leki, chodzę na terapię, jestem jedną wielką naklejką "dzielny pacjent", a i tak przychodzi moment, w którym moja własna niedoskonałość mnie dogania. Zaplanowałam sobie kilka dni na luzie, żeby odpocząć po poprzednich, intensywnych tygodniach, a tu taki chuj - jestem zbyt zmęczona, żeby się zrelaksować i zamiast tego się sypię. Chcę wyjść na kawę, a za chwilę nie chcę, chcę iść na siłownię, a za chwilę nie chcę, #chcepogadac , a za chwilę jednak nie chcę... Kocham ludzi, a za chwilę jednak nie, jestem szczęśliwa sama, a za chwilę jednak nie... Borderline, ty kurwo, oddawaj mi mój spokój i równowagę ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #gorzkiezale #psychologia #borderline #gownowpis #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś natknąłem się na bardzo mądry wpis na jednym forum. Chciałbym się podzielić. Długie ale warto, może komuś pomoże w poprawie związku i życia.

    #zwiazki #borderline #depresja #rozowepaski #niebieskiepaski

    Mowa o związkach osób z “trudnych domów”. Temat ważny dlatego, bo świadomość problemu bardzo często nie przychodzi nigdy. Ja wiem, że to temat niewygodny i medalu się nie spodziewam, ale uważam, że ktoś na tym forum musi tego dotknąć. Znam takich, którzy dekadami bezrefleksyjnie niszczą życie sobie i najbliższym nigdy nie docierając do przyczyn.
    Na temat szeroko pojętego “lęku przed bliskością” powstały opasłe tomiszcza. Nie zamierzam tu zgłębiać problemu, skupię się na wyjaśnieniu w wielkim skrócie istoty relacji “bpd/dda - partner”, a i to, jak sądzę, otworzy oczy wielu użytkownikom forum. Bo wiem, że nie jeden z tych, którzy zakładają tutaj “śmieszne” tematy jest jedną ze stron w tej chorej, nierównej i odwiecznej walce skrzywdzonych przez dzieciństwo osobowości.
    Mianowicie. Dzieciństwo w domu z alkoholem, przemocą lub po prostu brakiem zdrowej miłości skutkuje kilkoma poważnymi konsekwencjami, które odbijają się czkawką do śmierci. “Dorosłe dzieci” z nieszczęśliwych rodzin są nazywane dorosłymi dziećmi bo w okresie kształtowania się osobowości przeszły koszmar, zostały dorosłe w momencie, w którym nauczyły się chodzić, nigdy nie mogły być dziećmi i zostały dziećmi na wieki. Są dotknięte poważną usterką inteligencji emocjonalnej i skazane na dożywotnią walkę ze swoimi wiatrakami.
    To wygląda mniej więcej tak:
    1. Brak wykształconego trwałego poczucia własnej wartości. Dziecko czerpie to poczucie odbijając się w oczach rodziców, latami dziesiątki razy dziennie dostając feedback. Akcja - reakcja. Dzieciak, którego “traktowano” niezależnie od zasług albo wpadek, był naprzemian powodem wszyskich nieszczęść i jedynym promykiem słońca w rodzinie - nie wie, kim jest jako dorosły. Dzieciak, który służył do rozgrywek między rodzicami, do wzajemnego wzbudzania poczucia winy (“zobacz, co robisz dziecku!”), traktowany instrumentalnie - nie wie, kim jest.
    2. Niezdolność do samodzielnego decydowania i brak wiary w słuszność własnych ruchów. W momencie, w którym wpierdol albo cukierek przychodzi zupełnie niezależnie od zachowania dzieciaka - dorosłe dziecko nie wie, co jest właściwe, a co nie. Za co czeka nagroda, za co kara. Co prowadzi do przodu, a co do tyłu. Do tego dochodzi wielka niespójność i niekonsekwencja w postępowaniu rodziców, wobec siebie nawzajem i wobec dzieciaka. Dorosły dzieciak nie wie, jaki jego czyn pociągnie jaki skutek, więc panicznie unika podejmowania wszystkich decyzji. Dorosły dzieciak, którego rodzice byli skrajnie nieodpowiedzialni - nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje życie i decyzje.
    3. Niewiara w zdrową, opartą na zdrowych zasadach miłość. A może bardziej nieznajomość tej miłości? Tam, gdzie dzieciak tej miłości nigdy nie widział, gdzie rodzice odnosili się do siebie bez szacunku, gdzie nie było zaufania, gdzie było milion niespełnionych obietnic - dorosły dzieciak nie ufa, nie umie szanować, nie umie obiecywać i nie umie dotrzymywać obietnic. Miłość definiuje jako pasmo niespełnionych nadziei, koszmar niedotrzymanych obietnic, uzależnienie od drugiej osoby, które zawsze przynosi ból przerywany nielicznymi chwilami ulgi. Wraz z rosnącym uczuciem rośnie paranoiczny strach przed “wchłonięciem” przez partnera, pozbawieniem prawa do samostanowienia i wolnej woli. Dorosły dzieciak o niczym tak nie marzy, jak o "miłości jak z filmu", ale nie umie się do niej zbliżyć nawet o krok - bo dlań na taką miłość jest miejsce tylko w filmach i książkach.
    4. Egoizm. W domu dzieciaka naczelnym priorytetem było przetrwanie. Tam, gdzie latały meble dzieciak robił wszystko, żeby nie dostać w łeb. Dorosłe dziecko troszczy się o siebie i swoje dobro ma na uwadze, bo ma zakodowane, że nie można liczyć na nikogo. Po prostu 100% uwagi poświęca obsłudze siebie. Egoizm z kolei jest blisko spokrewniony z następnym punktem programu.
    Brak empatii. Tam, gdzie potrzeby dziecka nie były dostrzegane, gdzie musiało się zajmować samym sobą i samemu o siebie troszczyć - tam dorosłe dziecko jest pochłonięte bez reszty troską o samego siebie. Jego system emocji i uczuć jest tak rozchwiany i tak odmiennie zbudowany, że zwyczajnie nie jest w stanie wczuć się w uczucia i emocje drugiej osoby.
    5. Nieumiejętność rozmowy o uczuciach i nazywania uczuć. Uczucia to skodyfikowane, okiełznane emocje. Dzieciak, który słyszał “kocham” i za 5min. dostawał w łeb, albo który słyszał “kocham cię, ale...” - nie wie, co to znaczy “kocham”. Dzieciak, który nie miał prawa do przeżywania złości, radości ani niczego innego - odmawia sobie tego prawa w dorosłym życiu. Zwyczajnie, boi się swoich emocji i boi się czuć. Nie umie być spontaniczny, z trudem przychodzi mu zabawa i czerpanie radości ze zwykłych rzeczy.
    6. Mechanizm projekcji. Dorosły dzieciak przypisuje swój sposób spostrzegania wszystkim. Zwyczajnie nie wie, jak to jest inaczej i jak można inaczej, mając w środku rozpierdol nie do ogarnięcia przypisuje identyczny rozpierdol najbliższym. Gubi się w tym, co i czyja jest winą, kto i za co ponosi odpowiedzialność. Często potrafi wszystkie niepowodzenia relacji projektowac na partnera - stąd tak pięknie odwraca ogonem i po najgorszym syfie potrafi pełny przekonania dowodzić, że “to jego wina!”
    7. Samotność w tłumie. Dzieciak, który wiecznie się czuł inny - czuje się inny do końca życia. Każde spotkanie towarzyskie, gdzie są obcy to dla niego koszmar, również w dorosłym życiu. Nawet small talks urasta do rangi przedsięwzięcia, bo dorosły dzieciak z prędkością światła przekłada sygnały (wyraz twarzy, ton głosu, treść słów) rozmówcy i przekłada to na swój język, dekoduje. Szuka zagrożenia, pobiera próbki, co o nim myśli rozmówca, rozpaczliwie stara się zdeszyfrować intencje tego rozmówcy i sprostać jego wymaganiom. Wiem z przekazów ustnych, że to potrafi być bardzo wyczerpujące.
    8. Mechanizm zyskiwania akceptacji i poczucia własnej wartości. Dorosły dzieciak stara się dowiedzieć kim jest, wciąż i od nowa. Opiera tą wiedzę na reakcjach otoczenia, buduje siebie odbijając się w relacjach z ludźmi. Jest cholernie uprzejmy i uczynny, żeby być postrzeganym jako wartościowy. Stara się dobrze wypaść wszędzie i zawsze, zamaskować wszystkim - wyglądem, zachowaniem, uprzejmością - obraz siebie, który ma w sobie. Czyli obraz okrutnie chujowego, bezwartościowego człowienia.
    9. Pustka. W momentach braku bodźców, braku punktów sysemu odniesienia dorosły dzieciak odczuwa ssanie. To jest chyba mniej więcej coś na kształt utraty siebie - dorosły dzieciak nie ma w sobie klarownego siebie, często działa tzw. “mechanizm dysocjacyjny”, czyli swoiste rozszczepienie osobowości. To równie trudne do opisania, jak czarna dziura, więc zainteresowanych odsyłam do źródeł.
    10. One-two, one-two, it’s just a test! Owszem, dorosłe dziecko testuje wciąż i cały czas. Testuję konsekwencję, spójność, siłę, a przede wszystkim trwałość Waszego uczucia. To są testy bez końca, bo strach przychodzi zawsze i od nowa. Strach przed tym, że udajecie kimś, kim nie jesteście, żeby zdobyć zaufanie, zawłaszczyć, ubezwłasnowolnić, podeptać i zniszczyć. Trzeba naprawdę cudu, żeby zdobyć zaufanie osoby, która od dziecka nie ufa nikomu, bo nie mogła zaufać rodzicom, od których była jako dziecko kompletnie zależna.
    Kolejność przypadkowa, pewnie o czymś zapomniałem. To powinno wystarczyć, żeby partnerzy “wyjątkowo trudnych kobiet” cokolwiek zrozumieli z ich “pojebstwa”. A cisi, którzy pochodzą z nieszczęśliwych rodzin może też zobaczą w tych punktach coś znajomego. Może stąd, szanowni juzerzy, Wasze kobiety zachowują się zupełnie irracjonalnie w momentach, w których jest “sielanka”? One po prostu są wiecznie gotowe na wpierdol, a mechanizm działa prosto: wbrew sobie niszczą relację i zabijają w sobie miłość, zanim wykiełkuje. Uciekają, zanim się od Was uzależnią, minimalizują ryzyko straty. Dlatego jak jest zbyt sielsko - musi przyjść rozpierdol. Zwyczajnie wyprzedzają wyimaginowane fakty, czekając na Wasze “odejdź, nie potrzebuję cię” - mówią to pierwsze. Prowokują Was do odejścia, żeby przyspieszyć nieuniknione i ukrócić sobie cierpienia.
    W ten sposób można zrozumieć wiele pozornie irracjonalnych sytuacji, chociażby “moja dziewczyna nie chce ze mną wychodzić na imprezy, ale mi zabrania”. Nie chce - bo koszmarnie się czuje w obcym towarzystwie, a zabrania - bo twkąc w przekonaniu o własnej nieprzydatności i beznadziei sra w gacie, że za moment znajdziecie sobie “normalną dziewczynę” i będzie pozamiatane. Zostanie na świecie sama jak palec.
    Dlaczego dla swoich bliskich jest uczynna i oddana bez reszty, z nikim nie ma konfliktów, a swojemu najbliższemu facetowi regularnie robi piekło? A dlatego, że tamci jej nie zagrażają. Nie boi się straty, nie musi niszczyć, bo nie czuje się od nich zależna, więc tam jest bezpieczna. Nie musi testować i wystawiać na próbę, bo nie ma ryzyka, że powierzy odpowiedzialność za siebie w ich ręce. Pozostając bezkonfliktowa, wesoła i uczynna - zbuduje bezpieczny obraz siebie, zyska akceptację.
    A teraz - druga strona medalu.
    W związkach z takimi partnerami w większości przypadków lądują i trwają ci, którzy również mają problem ze sobą. Taka relacja to sposób na odwrócenie uwagi od swojego syfu, a także często podświadomy sposób na unikanie zobowiązań oraz bliskiego związku. W rzeczywistości takie krucjaty, lokowanie uczuć w partnerach, z którymi prawdopodobieństwo wejścia w dojrzały związek jest bliskie zeru to identyczne unikanie bliskości, jak to, które jest codziennością dda/bpd i innych skrzywdzonych przez dom rodzinny "wynalazków". Mechanizm inny, ale cel ten sam. Dda/bpd staną na głowie, żeby rozpiździć swój związek, a im bardziej się zaangażują - tym szybciej i bardziej spektakularnie zaczynają zwiewać. Aż do zdrady i spowodowania nienawiści w partnerze, a co!
    Co na to partnerzy? Często też niedokochani w dzieciństwie rozpaczliwie próbują ten związek ratować, pozwalają na łamanie granic, potem popadają w swoiste współuzależnienie i krok po kroku lokują swoje poczucie własnej wartości w kimś, kto regularnie z tego poczucia robi samolociki i wyrzuca przez okno. Nie robią nic innego, starają się wiecznie i od nowa ZASŁUŻYĆ na miłość i udowodnić swoją wartość arcytrudnym podbojem. Ach, to taka gra, gierka. Jedno udowadnia sobie i partnerowi, że nie potrzebuje, że nie zasługuje na uczucie i jest niezdolne do związku - a drugie zesrywa się, żeby udowodnić sobie i partnerowi, że zasługuje na trwałą, stabilną i dojrzałą miłość. U jednego świadoma ucieczka przed bliskością współistnieje z podświadomym pragnieniem tej bliskości, u drugiego świadome dążenie do bliskości współistnieje z podświadomą ucieczką od dojrzałego związku. Trudne? Skupcie się!

    Koniec smutny i oczywisty - ten, kto chce zburzyć i uciec i tak dopnie swego, każdym nakładem sił. A ten, który szukał miodu w dupie przepierdoli z kretesem zostając z rozbitą do reszty osobowością, często niezdolny w ogóle do zaangażowania, a nierzadko niezdolny do funkcjonowania bez terapii/leków. I powie sobie “zniszczyły mnie kobiety” podczas gdy prawda jest taka, że zniszczył się sam. Nieświadomość własnych deficytów go zniszczyła.
    "Naszą rolą jest zaprowadzić taką dziewczynę do lekarza. Uświadomić, że ma problem i potrzebuje terapii.
    Ale jeśli zostaniesz na dłużej i wejdziesz w rolę opiekuna / lekarza, zniszczysz siebie."
    napisał ktoś tam gdzieś tam i na to właśnie zacząłem odpisywać. Owszem, dużo w tym racji. Fajnie uświadomić komuś problem i skłonić go do próby rozwiązania. Ograniczając się do roli opiekuna/lekarza się nie da, nie tędy droga - to też prawda. Ale zostawić? Nie tak prosto

    "Miłość" między takimi indywiduami jest faktycznie bardzo silna, choć ni-chu-ja nie odpowiada klasycznej definicji tego pięknego uczucia. To raczej wzajemne uzależnienie od siebie, relacja występuje jako generator bardzo silnych emocji, a obie strony rozpaczliwie w sobie nawzajem poszukują akceptacji i poczucia własnej wartości.
    Ale oprócz tego syfu jest wielkie, mistyczne porozumienie i to nie przypadek. Obie osobowości wiąże na wieki podobna, niesłychanych rozmiarów wrażliwość i bardzo często ponadprzeciętna inteligencja. Często łoże płonie, z nikim tak dobrze nie gadało się o filmach, nikt inny nie zauważyłby w tym samym momencie tego śmiesznego śmiecia na ziemi, nikt nie poczułby tego zapachu. Tak jest, jest swoista metafizyka, wielki romantyzm i te sprawy. Często śmiech do łez, często momenty melancholii, zwariowane akcje, dramaty, komedie, tragedie. Jest intensywnie, ale wciąż to wszystko to bardziej zlepek chwil, niż coś trwałego - i obie strony to czują. Takie relacje faktycznie prawie nigdy nie przeobrażają się w trwały związek.
    Rzadko bo rzadko, ale zdarza się wyjątek od tej smutnej reguły. Musi równocześnie zaistnieć kilka sprzyjających okoliczności. Przede wszystkim - refleksja. Dobrze, jak przyjdzie w tym samym czasie do obojga partnerów, ale w ogóle dobrze, jeżeli w ogóle przyjdzie Padnie pytanie: “dlaczego tak się między nami dzieje?” na które trudno odpowiedzieć “bo nie pasujemy do siebie!”. Z prostego powodu: wszystko, poza awanturami, nieporozumieniami i wojnami wskazuje na to, że paradoksalnie nikt inny nie pasowałby bardziej.
    Wtedy CZASAMI, raz na milion przychodzi śwadomość, zanim przyjdzie rozpierdol. Któraś ze stron zaczyna szukać odpowiedzi. A dysponując ponadprzeciętną inteligencją - znajduje. W pewnym momencie dorosły dzieciak zaczyna czytać i mówi sobie “o kurwa... to o mnie...”. I świat staje na głowie, bo nagle sytuacje sprzed lat wskakują na swoje miejsca. Bardzo często jest tak, że partner pierwszy dokopuje się do wiedzy tajemnej i podsuwa mądrości dorosłemu dzieciakowi, oboje się dowiadują, o co chodzi z tą całą sinusoidą stanów ducha i szarpaniną.
    To wyśmienicie, ale tu musi zaistnieć druga okoliczność: partner musi również sobie zdać sprawę z własnych deficytów. Popatrzeć w siebie i spytać siebie, dlaczego jego koledzy zakładają rodziny, a on żyje na huśtawce bez jasnego jutra. No i zadać sobie szczere pytanie - czy umiałby kochać swoją niegrzeczną dziewczynę, gdyby nagle “znormalniała”.
    Gwarantuję Wam, że 99% tych, którzy trwają w arcytrudnej relacji szybciutko by się w cudowny sposób odkochała, gdyby nagle partnerka zyskała stabilność, zdjęła zbroję i odstawiła ośmiokątny miecz. Dlaczego - wszystko już napisałem. Ten układ jest funkcjonalny dla obu stron, obie tak samo uciekają przed bliskim związkiem, tyle że jedno spierdala ile sił, a drugie realizuje się w gonitwie zdobywając niezdobyte.
    Wierzę, że taka miłość ma szansę, ale tylko pod jednym warunkiem: symultanicznie rosnącej samoświadomości obu stron i równoległej walki ze swoimi słabościami. Wszystko się da, chociaż to kurewsko ciężka droga, przekuć chore uzależnienie od emocji w dojrzały związek. Dorosnąć w trakcie i przy sobie, równolegle. To niesamowicie trudne, bo trzeba się powoli i mozolnie pozbyć wszystkich mechanizmów, które doskonale opanowane umożliwiały w miarę bezpieczne przetrwanie w tym obcym świecie. Trzeba się rozebrać na kawałki i zbudować od nowa. W większości przypadków to lata terapii.
    Mówi się, że nikogo nie można zmienić pierdoląc mu nad uszami. Na pewno nie tędy droga do cudownej przemiany dorosłego dziecka w odpowiedzialnego, szanującego i ufającego partnera. Za to wiele można zmienić zmieniając siebie samego. I mnóstwo zyskać odzyskując siebie samego w sobie. Relacja - przetrwa albo nie, a Ty, szanowny userze, jeżeli nałogowo wpierdalasz się w tzw. “trudne związki” - bez pracy nad sobą wpierdolisz się w następny i kolejny. I jeszcze jeden.
    pokaż całość

    •  

      @sayonez mniej więcej mój przypadek. Ostatnio rozstałem się z dziewczyną. Wcześniej wszystko super i nagle zaczęły się problemy, aż w końcu się zwinęła bo ,,ona już tego nie czuje". A ja zagubiony nie wiem co się kurwa dzieje i nie poznaję człowieka, z którym się związałem. Podłe traktowanie, olewczość, czepianie się jakichś bzdur, brak dostrzegania pozytywów, tego co było dobre, manipulowanie i zaognianie na siłę.
      Laska ewidentnie z problemami wyniesionymi z domu. Brak stabilności emocjonalnej, egoizm, zmienność. Niby wcześniej już dostawałem małe sygnały, że coś jest nie halo pod kopułą ale ogólnie wszystko było bardzo dobrze. A ja? Głupek, który próbuje to ratować bo się zaangażował i boi się straty osoby, którą mieniła się na początku.
      pokaż całość

    •  

      @sayonez: rel strasznie, szczególnie 3 i 4 punkt

    • więcej komentarzy (6)

  •  
    Muodyhuopiec1919

    +6

    Kilka lat używałem gg. Tylko jedna dziewczyna chciała się ze mną spotkać.
    Mało tego sama chciała przyjechać z daleka do mnie.
    Ogólnie wysyjała mi różne zdjęcia a nawet filmy na ktôrych robiła sobie dobrze.
    Problem w tym że chyba miała bordera.
    Była strasznie nieufna.
    Skończyło się to tak że gdy strzeliła focha to ja nie wytrzymałem.
    Wszędzie ją zablokowałem. Nienawidzę fochów. To zwykła manipulacja.
    Z wyglądu była tak 7/10
    Jedyna dziewczyna która się mną zainteresowała mimo tego że jestem kurewsko nudny miała prawdopodobnie borderline
    #przegryw #foreveralone #gg #gadugadu #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #borderline #spotkanie
    pokaż całość

    źródło: 4D4AB369-DFF6-489B-A78B-9E2DF717D058.jpeg

  •  
    Muodyhuopiec1919

    +6

    Gdzie znajdę dziewczynę borderke?

    Potrzeba mi silnych emocji i aby różowa mnie kochała jak nikt inny
    #przegryw #borderline #bordercollie #foreveralone #milosc #zwiazki #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #pytanie pokaż całość

    źródło: 58E6AAC7-CC73-466E-90B1-34FCA6869CA0.jpeg

  •  

    O takie rzeczy proszę mówić zamiast "wyjdź do ludzi, zacznij biegać"!
    #psychologia #depresja #feels #borderline #dwubiegunowaafektywna #chad #schizofrenia #fobiaspoleczna

    źródło: Screenshot_2019-04-12-14-45-46-367_com.instagram.android.png

  •  

    Co do urodzin siostry,najebałem się wjebałem się w konwersacje z borderką chyba ją zniszyłem bo na koniec imperezy pewność siebie mi dało sprawdzenie długość penisa 16,5cm (gruby jak kiełbasa) urodzinowej wzięła butelkę rozbiła pod domemi chciała się ciąć bo ją chłopak zostawił,kurwisko kleiło się do takiego chada 190 na kolana dla niego siadała oczywiście jak jej chłopak przyjechał po nią to mu otym powiedzaiłem xD to wpis do którego ten nawiązuje
    #przegryw #borderline #p0lka #logikarozowychpaskow
    #przegryw https://www.wykop.pl/wpis/39681575/siostra-ma-dzis-urodziny-zaprosila-mnie-nie-miala-/
    pokaż całość

    źródło: 28xp-pepefrog-articleLarge.jpg

  •  

    Siostra ma dziś urodziny zaprosiła mnie (nie miała wyjścia bo robi je w domu) będą jej koleżanki boje się że rozpierdole jej impreze przez jej popierdolone koleżanki borderki z którymi się wdam w polemikę anone trzymajcie kciuki żeby żadna nie wyłapała lepa na morde.
    #przegryw #stulejacontent #rownouprawnienie #borderline #spierdolenie #impreza #truestory pokaż całość

    źródło: 28xp-pepefrog-articleLarge.jpg

  •  

    1. Bądź mną.
    2. Obudź się z dobrym humorem oraz z poczuciem, że tego dnia wiele osiągniesz.
    3. Jedź do pracy.
    4. Usłysz w radiu, że już niedługo dzień kobiet.
    5. Zacznij wspominać zeszły dzień kobiet. Jak spędzałeś go z kobietą swojego życia. Ale Ty nie byłeś facetem jej życia (╥﹏╥)
    6. Atak paniki, smutek i mnóstwo negatywnych emocji z powodu wspomnień, bo wiesz, że to już nie wróci.
    7. Łyknij Xanax w samochodzie w drodze do pracy.
    8. Dzień już zepsuty od rana...

    Pewnie znów będę się upijał jak w walentynki (╯︵╰,) Już mija trzeci miesiąc, a wciąż nie mogę się pozbierać ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #depresja #borderline #rozstanie #feels
    pokaż całość

    •  

      @Niedozdarcia: Staram się, aby mi głupstwa nie przychodziły już do głowy (。◕‿‿◕。) Bo jestem po trzech lekkich (w sensie, że nikt nie musiał mnie ratować) próbach samobójczych. Słaba skuteczność, 0/3, nawet tego nie potrafię xd I jak dojdzie do jeszcze jednej to psychiatra już mi zapowiedziała, że nie ma zmiłuj, trafię do szpitala. Jakbym był na UOP to spoko, ale jestem na B2B i szpital jest mi bardzo nie na rękę, bo to oznaczałoby, że nie zarabiałbym, a wątpię, że w szpitalu przyjęliby mnie z laptopem, abym zdalnie pracował ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    •  

      @Helenus: Podziwiam cie stary,ja też jestem po rozstaniu ktore było 2 miesiące temu.Staram sobie jakoś radzić,oglądam dziesiątki filmów odnośnie zerwań.Za tydzień mam psychoterapeutę bo sam mam ataki paniki i każdy dzień sprawia mi ciągle trud bo automatycznie mysli wracają do niej.Najgorsze są jednak wieczory i poranki xD

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jeśli ktoś ma z Was blizny po samookaleczeniu i chciałby je zakryć to powstała świetna akcja w której tatuażyści wykonają tatuaż na bliznach jedynie za zwrot kosztów materiału.

    Tutaj więcej info : https://www.instagram.com/p/BujhpHFh-67/

    Oraz na ich insta story i w zakładce zakryj blizny.

    #tatuaze #depresja #psychologia #borderline #dwubiegunowosc #bipolar #tatuazeboners
    pokaż całość

    źródło: autoagresja.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tez tak macie ze czasami czujecie mega przyplyw pewnosci siebie, np. wychodzicie od barbera, zalozyliscie nowy ciuch, sluchacie ulubionego kawalka w pogodny dzien w swoim BMW tak ze bylibyscie nawet w stanie zagadac do OBCEJ #rozowypasek a czasami czujecie sie po prostu jak ludzki smiec, przypominacie sobie ze nie ruchacie ani nawet nie macie czegos tak podstawowego jak powodzenie u kobiet i nie jestescie w stanie w zaden sposob przywrocic tego dobrego stanu? To juz jakis #borderline? #depresja #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    W dzień kobiet ma się odbyć w Mazowieckim Instyticie Kultury wystawa promowana takim jak na picrelu plakatem- ból dupy feministek o tą garść statystyk komentarzach- bezcenny.

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=10213570738882646&id=1227884356&comment_id=10213574999869168&notif_t=feedback_reaction_generic&notif_id=1551372624728008&ref=m_notif

    #feminizm #bekazlewactwa #mgtow #borderline
    pokaż całość

    źródło: Screenshot_20190227-161728.png

  •  

    kurwa mircy, z tym moim pierdolonym borderline nigdy chyba nie będę miał poważniejszego związku XD początkowe fazy są zajebiste, czuję się jakbym mógł mieć każdą, bo mam wyjebane, aż tu nagle zaczyna mi zależeć i PSTRYK kurwa uruchamia się mój spierdolony umysł, wieczne schizy, wahania nastrojów i w końcu albo ja to pierdolę, bo nie wytrzymuję psychicznie, albo laska nie wytrzymuje, bo nie wie o co tak naprawdę mi chodzi. #podrywajzwykopem #borderline #depresja pokaż całość

  •  

    Jak dobrze że jest coś takiego jak muzyka, bo mogę tym zagłuszać myśli. W innym wypadku już dawno bym pierdolnął.

    #depresja #wyznanie #borderline #gownowpis

  •  
    Muodyhuopiec1919

    +7

    Dziewczyna z border collie to najgorszy odpad człowieka. Powinno się je zamykać w obozach koncentracyjnych. Nie należy współczuć dziewczynom mającym border collie, tylko osobom z jej otoczenia. Szkodliwe ścierwo. #borderline #bordercollie #rozowepaski #logikarozowychpaskow #zwiazki #psychologia #psychiatria pokaż całość

    źródło: 261E7DB5-BFCD-4D0E-B8BB-781D6AB911AB.jpeg

  •  

    update mojego ostatniego wpisu odnośnie #depresja i #borderline - zapisałem się do psychiatry a dzisiaj łyknąłem kilka tabletek ziołowych i tropki, wyluzowały mnie. Trochę lepiej się czuję.

    Zapisałem się również na siłownię, od jutra zaczynam chodzić. 3 razy w tygodniu, zobaczymy czy to zadziała. Dodam, że nei będę leciał na jakiejś specjalnej diecie. Chcę być po prostu zdrowy i dać sobie trochę ruchu, nie mam zamiaru jakoś organizować połowę pieniędzy na odżywki i tak dalej. Tak mi kurewsko przykro, że na tym świecie są ludzie tak pokrzywdzeni, a nawet gorzej ode mnie. Chciałbym wam wszystkim pomóc, żeby było po prostu nam kurwa dobrze. Mam nadzieję, że moje wpisy spowodują że ktoś zacznie coś ze sobą robić, bo ja robię zanim to weźmie nade mną przewagę. Nie dam się tak łatwo rozpierdolić. #chwalesie pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Miałem kiedyś dziewczynę. Jak na prawdziwego kuca przystało, więc nie czytajcie wyborczej - gówno prawda 24 godziny na dobę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Cztery lata związku, choć kilka razy to już miałem ochotę rzucić ją i wyjechać w Bieszczady. To się nie stało, bo pewnego dnia to ja zostałem zostawiony. Loszkę nazwijmy Antonią (za twórczością Dema).

    Awantura była o pierdołę. Co prawda laska wkurwiała mnie już cały krótki dzień. Pracowałem, by skończyć rzeczy przed długim łikendem (pracę miałem częściowo z domu) - na który ostatecznie nie wyszedł plan wyprawy na tydzień w upaińską dzicz. Zaczęła mieć pretensje o byle co, np. "nie zrobiłeś mi herbaty - teraz to już nie chcę". Nie minęło jeszcze południe a zdążyliśmy już przerobić teksty kalibru od "chciałabym być z Tobą w ciąży" do "Ty mnie nie kochasz" po kilka razy. Punktem kulminacyjnym było (przypadkowe) wylanie przez nią herbaty na moją pracę. Wkurzyłem się i skomentowałem, obraziła mnie, że się źle zachowuję, więc wybuchnąłem no i się rozpłakała. Była wściekła i potem zachowywała się jakbym nie istniał. Wzięła plecak i wyszła, rzuciła tylko "to już koniec, mam dość"

    I tak miała wracać do domu, więc w sumie bez różnicy. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Potem wpadał kumpel po obiedzie, to mu mówię, że w sumie to może właśnie odwiedza pięknego kawalera, i czy jego koleżanki wciąż są mną zainteresowane. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Hehe. Żart nawet dobry, bo kiedyś jego była mnie podrywała XD
    Chciałem, aby tym razem to Antonia do mnie się odezwała jako pierwsza jak już ochłonie. Więc spokojnie czekam. I się nie odzywam dopóki się nie ogarnie.

    Dwa dni milczenia, gdy podczas trwania związku to czasem byłem (smsami) bardziej bombardowany niż Drezno w '45. Dziwne. Długo. Stąd odezwał się we mnie stulejarz - widmo braku ruchania zaczęło być realne. Może zacząłem się martwić - pomyślałem, że może znowu wpadła w ten stan w którym jest jej już tak głupio, że nawet jej wstyd się odezwać. Dzwonię. Gunwo. Dzwonię znowu. Odrzuca. Jeszcze raz. Odrzuca. Myślę - ki chuj? To piszę smsa o co chodzi, ale zanim napisałem, to czytam (między innymi):

    nie dzwoń do mnie, próbuję sobie ułożyć moje życie na nowo

    Po trzech tygodniach nieudanego i rozpaczliwego "ogarnięcia sytuacji" postanowiła, że "obiecała mi jeszcze jedno spotkanie, więc ono się odbędzie". Nie byłem zadowolony z takiego podejścia, ale lepsza taka propozycja niż inna. Wiadomo, emocje. Poczekam aż ochłonie. Ogarnę to jakoś. Dobry pretekst aby się w ogóle spotkać, porozmawiać jak zwykle. Myślę, że skoro zaprosiła, to może pożegnanie, może próba rozmowy i zaczęcia związku na nowo. Ja też za bardzo reagowałem ostatnio. Teraz byłem spokojniejszy. Tak myślałem. Przyszedłem. Wtedy jeszcze mi zależało. Ale z drugiej strony miała co chwila humory, zmieniała nastroje. Raz mi pisze, że mnie lubi i fajnie by było się zobaczyć a potem pisze mi jakieś teksty, że nie powinniśmy pisać bo nie jesteśmy już razem. Robiła wszystko aby mnie do siebie zniechęcić, a ja głupi wciąż się o nią martwiłem i starałem.

    Wszedłem razem z nią. Zaczęła gotować brokuły na kolację, na pytanie czy jestem głodny powiedziałem, żeby gotowała tylko dla siebie. Naprawdę miałem wtedy dni z kiepskim apetytem. A kolejne zarzuty psuły mi nastrój dalej. Wyrzucała z siebie, że w związku czuła się niekochana, niedoceniania, że dawała z siebie dużo a ja nic. I że myślę tylko o sobie, no i tradycyjne: "bo ty się nie zmienisz". Nie będę oszukiwać, ani podporządkować związku niestabilnej kobiecie. Zresztą i tak dużo już dla niej robiłem, aby czuła się lepiej, więc już nie wiem czego kurwa chce. "Ty się nawet nie chcesz zmienić!!". Nie zmienię się. Taki jaki byłem na samym początku, taki jestem teraz. Potem poszedł tekst: "popatrz na inne kobiety, było Ci ze mną za dobrze (...) nie okazywałeś mi szacunku

    Jakiego szacunku, pytam. Wytłumacz mi, co masz na myśli.

    "Nie mam siły Ci takich rzeczy tłumaczyć. Jesteś dorosłym facetem, a nie moim dzieckiem! Dorosły facet, a go trzeba uczyć: szacunku w związku, dostrzegania rzeczy! Nie będę Cię uczyć tego cały czas, to jest męczące!”.

    Projekcja jak skurwysyn. Mówię, pytam, z czym ma problem i niech daje mi przykłady. To mówi o jej siostrze - leniwej maniurze, która zmusza chłopaka do robienia wszystkiego na jej zawołanie. "Ale to świetny chłopak, jest taki zdolny". I że "nawet projekty robią razem".
    JPRDL, chłopak robi zaocznie informatykę w szkole pedagogicznej (ma w nazwie Uniwersytet xddd) a dziewczyna jest po humanie w małomiasteczkowym liceum (on w sumie też), studiuje stosunki (xD) międzynarodowe (XDD) i jej zdolności komputerowe są dobre tylko w fotoszopowaniu zdjęć (i przyznam, że to akurat dobrze robi). Super studia kurwo xd, super związek XD To już rozumiem dlaczego podobno to jedyna informatyka po której nie przyjmują ludzi do pracy jako programistów.

    Mówię, że przecież wybiera jeden (patologiczny) przykład ze swojego otoczenia, no i to nie ma sensu taka "praca" razem. Tłumaczyłem jej już kiedyś, że inne rzeczy się robi razem dla wspólnego spędzenia czasu, a praca to praca. To nie ma po prostu sensu. Schodzę na inne jej bliskie przykłady, więc sugeruję, że co do relacji w związku może też popatrzeć na swoich rodziców, i na przykład jej mamę, która dba o całą rodzinę.

    O chuj. Już łatwiej chodzić po górach w Bośni i Hercegowinie niż z nią po tematach do rozmowy, prościej trafić na coś, co nie wybuchnie. To się dowiedziałem. Wybuchła, że jak śmię, jak mogę, że jak wybieram ten przykład to tylko potwierdza, że chcę ją zniewolić i chcę zaprowadzić patriarchat. Bo jej matka się poświęciła dla dobra rodziny a ona tak nie chce.

    Matka jest typowo nadopiekuńcza dla całej rodziny. W związku z tym robi dla nich wszystko, przygotowuje, załatwia, pilnuje, dzwoni, pyta, sprawdza, planuje kariery itp. Prawdopodobnie wynika to z jakichś lęków, że jak coś nie jest w jej kontroli to się czuje niepewnie. Z dalszych patologii jej matce ojciec zabrania wychodzić z domu bo jest zazdrosny. Sam nigdzie nie wychodzi ze znajomymi (nie ma ich za dużo xD), tylko czasem wychodzi nikt nie wie gdzie xD. Bywa, że wyjeżdża na tygodnie do jakiejś roboty czy innej meliny. Wtedy dzwoni często i losowo, aby sprawdzić, czy matka siedzi w domu. No i wiadomo, każdy go śledzi. W internetach ogląda wyłącznie teorie spiskowe. Więc wszędzie widzi ruskich agentów - z czego Korwina najbardziej. xD Rozmowy z niedoszłym teściem też były dobre, jak już na takie tematy zbaczaliśmy. Kiedyś go pytam, skoro chce wolnego rynku, to dlaczego głosuje na pis. A bo Korwin to ruski agent, a PiS to patrioci (XDDD). To mówię, niech da przykłady. Ze swojej strony wymieniam ustawy w których pis jawnie rucha tak, że aż kukle swędzą. Oczywiście było "aa bo ktoś mówił, tak mi się wydaje", "to nie do końca tak", "a Korwin mówi takie pozytywne rzeczy o Rosji, a nie że to banda złodziei i terrorystów". To zagłębiam się, co dokładnie powiedział. I co by chciał aby powiedział, bo niech pamięta, że to Rosja ma arsenał atomowy a nie my. Potem dowiedziałem się od Antonii, że "atakowałem jej tatę" i "to było dla niej nieprzyjemne".

    No nic. Ugotowało się. Dała mi brokuła. Powiedziałem raz jeszcze, zgodnie z prawdą, że nie mam apetytu. Wzięła sobie. Zaczęła przygotowywać na talerzu, wycisnęła cytrynę. I ostatecznie dała mi tego brokuła. Powiedziałem, że nie trzeba, ale jak już tak nalega, to może uda mi się trochę go zjeść. Wyjęła drugiego brokuła na drugi talerz, ale nie było cytryny w tej resztce. Ja się pytam, czy nie chce cytryny. Powiedziała, że nie. No to ja, że jej wycisnę. Ona, żebym nie wyciskał, bo tam jest resztka itp. i sama zrobi to bardziej estetycznie. Aha - myślę! Super, zapunktuję, wycisnę jej brokuła i zdam jakiś szit-test. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Jak już zacząłem wyciskać, wciąż mówiła, że nie trzeba. Na sam koniec, gdy zadowolony odstawiłem resztkę wymemłanej cytryny usłyszałem, że powinienem był jej dać mój talerz w mojej sytuacji. Dlaczego? Bo moja część jest lepsza. A miłość to ciągłe wychodzenie sobie na przeciw.

    I Ty tego nigdy nie zrozumiesz. Dlatego nie pasujemy do siebie i nigdy nie będziemy razem”.

    Olśniło mnie. No nie zrozumiem. Tak więc się okazało, mój ponad czteroletni związek rozpadł się z powodu nawciskanych loszce przez matkę pierdół o brokule. Ogarnąłem się. Może znajdzie chłopaka, który będzie zawsze zamieniał talerze. “Proszę, oto z miłości przygotowałam Ci jedzenie. Ale to Ty musisz mi je dać i spytać czy nie jestem głodna, abym mogła sprawdzić, czy o mnie dbasz"

    #brokul #cytrynka #copy #pasta #milosc #logikarozowychpaskow #loszki #borderline #zaburzeniepogranicza #domyslsie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: trashman, m...c +7 innych
  •  
    A...................y via Wykop Mobilny (Android)

    +19

    TOP 3 #rozowepaski na #mirko
    1. @LadyMartini - może wiele osób się nie zgadzac z tym ale ja lubię kobiety z gatunku #curvy na pornhubie. Widziałem ją kilka razy nago na #showup i muszę wam powiedzieć że nigdy nie zapomnę tego widoku. Kobieta o idealnych kształtach. Jedyny minus to to, że dała mnie na #czarnolisto chociaż zawsze pisałem tylko to że mi się zajebiście podoba. No i trochę nie podoba mi się że potrafi iść z facetem do łóżka już na drugiej randce :/
    2. @Hannahalla - co prawda nie jest 10/10 jak pani wyżej ale nadrabia wszystko humorkiem i niesamowitymi zdolnościami kucharskimi. Wiele razy marzyłem o tym by poleżeć wraz z nią w budyniu. Gdybym miał polecić hanie lub lejdi swojemu synowi to powiedziałbym: "lejdi to kobieta idealna do uprawiania gorącej miłości a Hania? Synek taka to trzeba na żonę brać"
    3. @kwasnydeszcz - fajna, niewysoka o bujnych kształtach czyli tak jak lubię. Trochę przeszkadza mi że jest takim #borderline ale ma to swój urok. Myślę że można nad tym popracować. Największy minus to to że trochę za bardzo lubi #alkohol oraz nie goli pusi :/

    #oswiadczenie #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Odezwa do różowych. W imieniu płci męskiej apeluję o zachowanie pełnej zgodności między zdjęciami, a stanem faktycznym... Za mną kolejne spotkanie i kolejne rozczarowanie. Co Wy macie w głowach xD Może jest jakieś logiczne (ale logiczne, a nie Wasze) wytłumaczenie takiego stanu rzeczy. Kończę znajomości po pierwszym spotkaniu, bo nie ma szans na chemię przy takim nazwijmy to plot twiście xD

    pokaż spoiler INB4 jeśli nie jesteś w stanie znieść jej kiedy wygląda tak jak na spotkaniu, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na nią kiedy wygląda jak na zdjęciach ( ͡º ͜ʖ͡º)


    Przy okazji, to co wykopki lubią najbardziej - mam ideolo przykład #logikarozowychpaskow połączonej z #borderline, trochę długie, więc nie wiem czy jest sens się produkować jeśli nie ma zainteresowania, dajcie znać.

    #tinder
    pokaż całość

    +: x...........x, patrzpan +29 innych
  •  
    e....t

    +16

    kiedy nawet spotify wie, że jesteś borderline XD
    #psychologia #borderline #heheszki #humorobrazkowy #gownowpis

    źródło: 49603517_584681285335612_947949524754628608_n.png

    +: b.........4, j....2 +14 innych
  •  

    Jak jesteś ko9beitą, to możesz być brzydka, z paskudnym charakterem, chora na #borderline i #spierdolenie, a i tak znajdziesz faceta. Przecięztny facet ma problem ze znalezieniem normalnej partnerki, a co dopiero chory/brzydki/;biedny.

    A wiecie, czemu tak jest? BO cipa jest więcej warta niż tysiąc fiutów.
    #p0lka #logikarozowychpaskow #rozowepaski #alvaro #klaudiusz pokaż całość

    +: w...............z, Lucider5 +7 innych
  •  

    Zastanawiam się czy ja kiedykolwiek będę szczęśliwa. W sumie odkąd pamietam nie byłam miałam tylko chwile w których było dobrze. Zaczęłam terapię, wszystko się trochę uspokoiło ale nie na tyle żeby moc coś ze sobą zaplanować. Mną kierują emocje, obecne pragnienia. Potrzebuje uwagi jak małe dziecko. Nienawidzę tego. Wyobrażacie sobie dorosłego człowieka, który powie wszystko tylko żeby dostać więcej uwagi? Zrobi ci najgorsze rzeczy po to żebyś na niego nakrzyczał bo przestał czuć, ze się go kocha. Cała ja. W jednym tygodniu wydaje mi się, ze jestem panem świata, ze mogę wszystko a później przychodzi dół i to tak duży, ze najchętniej nie wychodziłabym z domu. Nie chce mi się chyba dłużej tak żyć. #zalesie #psychologia #dwubiegunowosc #borderline #gorzkiezale pokaż całość

  •  
    c.............l via Android

    +6

    #borderline (・へ・)

    źródło: 1544997873916.jpg

    +: A....r, dobryboze +4 innych
  •  

    #borderline #tfwnogf #zwiazki

    Po dwóch latach związku z dziewczyną borderline postanowiłem definitywnie odciąć się od niej. W czwartek bylem u psychologa, aby ktoś mi pomógł poukładać sobie w głowie. W sumie sama rozmowa pozwoliła mi spojrzeć na te wszystko z innej perspektywy. Mam mieć jedno spotkanie z psychologiem co tydzień. A co do mojej byłej zablokowałem ją na telefonie i komunikatorach. Zostalo mi jeszcze odesłać jej rzeczy, ale w sumie mam chęć wyjebać wszystko do kosza. Wczoraj miałem pierwszy kryzys bo siedziałem sam w mieszkaniu i za dużo myślem, w końcu to brat musiał ze mną pogadać. Pod jego namową zapisałem się na #szybkierandki akurat to traktuje jak zabawę bo na razie to za wcześnie na kogoś nowego, ale chetnie pogadam z kimś nowym. Chce też iśc na siłownie, żeby mieć jakieś dodatkowe zajęcia po pracy.

    Rada dla innych jak się dowiesz że Twoja baba ma borderline to szybko uciekaj. W koncu i tak nie dasz rady.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć mirki.

    Piszę w nawiązaniu do swojego anonimowego sprzed miesiąca.
    Byłem wczoraj w poradni u psychiatry. Trochę mu poopowiadałem, jak się czuję, co podejrzewam, trochę o swoim życiu. Zadał mi parę pytań, całość trwała jakoś 45-50min.
    Bardzo szybko i zdecydowanie przedstawił mi diagnozę.

    Osobowość rozchwiana emocjonalnie typu borderline. (╥﹏╥)

    Gdybym nie siedział, to nogi by mi się ugięły. Straszny cios. Ostatnie czego się spodziewałem, albo może nie dopuszczałem tego do siebie. Bo jeszcze parę miesięcy czytałem definicje, przypisując to swojej ex. A teraz dziwię się jak mogłem być tak ślepy. Lekarza trafiłem bardzo w porządku i raczej ufam jego osądowi. za 3tyg kolejna wizyta u niego, jestem też w kolejce do psychoterapii. Dostałem SSRI i lek mający zniechęcić mnie do picia alkoholu, dodatkowo kupiłem sobie jeszcze witaminę D3. Od jutra zaczynam leczenie. Czeka mnie mnóstwo pracy i ciężki czas. (╯︵╰,) Mam nadzieję, że jakoś to będzie.

    pokaż spoiler Wołam plusujących mój poprzedni wpis. @waciak @lubie-sernik @lwonly @Basteq @malomaligno @ChceNadMorze @laicik @Idefix @hipotrofia @Cronox @yaceck


    #depresja #borderline #zdrowie #medycyna #psychologia #psychiatria #zalesie #gorzkiezale #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

  •  

    mam pytanko czy to co odpierdala polak na tym tagu, czyli 1. zakladanie nowych kont 2. straszenie wykopkow pozwami xdd, 3. odpowiadanie smiejacym sie mu w twarz wykopkom ze on wcale nie jest adrianem xd 4. usuwanie konta/wpisow to nie jest dowod na to ze ten typ ma borderline? przeciez to sa jaja w chuj jak on faluje i zmienia zdanie co kilka minut xd
    #danielmagical #adrianpolak #borderline pokaż całość

  •  

    Gościu wczoraj pisał ale nie wiem czy na #anonimowemirkowyznania czy normalnie na #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow ze mu typiara odpierdala szopki jakby była #borderline fochy z dupy, odwracanie kota ogonem itd, usunął czy co? Jak to znaleść, istotne w sumie. #pytanie #pytaniedoeksperta #kiciochpyta pokaż całość

  •  

    #chcepogadac na PW z #rozowypasek który jest #borderline i jakoś to leczy... Lub z kimś kto w jakiś sposób ogarnia ten temat

    #psychiatria #psychologia #rozowepaski

  •  

    Chcecie #coolstory o powalonym #rozowepaski ?

    No to lecimy.

    W liceum miałem "fankę", która zachowywała się jak te powalone stalkerki z amerykańskich filmów. Długo była moją zwykłą koleżanką, potem nagle trafiła ją strzała amora i się zaczęło.
    Takie rzeczy jak 60 smsów dziennie czy 10 telefonów dziennie to drobnostka, o której nie ma sensu gadać.
    Była chorobliwie zazdrosna. Robiła wszystko by zakumplować się z każą moją koleżanką (a było ich sporo, zarówno w podbazie, gimnazjum i liceum byłem w klasach gdzie było około 25 dziewczyn i z 6 chłopaków, więc samo wyszło) i opowiadać jej głupoty na mój temat. Powód? Wierzyła, że w ten sposób wszyscy się ode mnie odwrócą i będę skazany na nią.
    Na jej nieszczęście jedna z jej lepszych koleżanek była też moją. I mi dosyć szybko poznałem jej planik.
    Ogólnie kiedyś się wygadała, że wszystkie by "utopiła".
    Dalej: wymyśliła sobie próbę gwałtu. Była bardzo przekonująca, serio. Ten typ co umie płakać na zawołanie. Oczywiscie pocieszenia pobiegła szukać u mnie.
    Oczywiście próbowała mnie zachęcać łóżkiem bym z nią był
    Potem: ona chciała BYĆ MNĄ. Dosłownie. Nagle lubiła to co ja, interesowała się tym co ja, miała takie same poglądy jak ja, wstąpiła do wszystkich grup do jakich należałem. Nie miała już żadnej indywidualności. Jak się dowiedziała przypadkowo, że lubię blondynki i kolor niebieski, to w jeden weekend zmieniła całą stylówkę z zielonej na niebieską i przefarbowała się z rudego na blond.
    Czułem się dosłownie osaczony.
    I to trwało dwa lata.
    W końcu sama dała sobie spokój. Trochę dlatego, że była rok młodsza a ja poszedłem na studia i mogłem jej łatwiej unikać.
    Jaki koniec?
    W 2014 startowałem u siebie w wyborach samorządowych. Miałem cudowne 500 głosów (xD), ale no. Miałem "fanpejdza" na FB (xD). I nagle pewnego dnia widzę jak ona mnie zalajkowała.
    Aż mnie coś zmroziło.
    Na szczęscie się nie odezwała już.
    #logikarozowychpaskow #borderline (?)
    pokaż całość

  •  

    ehh po roku ponad związku i próby "ratowania" kogoś z depresji, problemów psychicznych i po prostu doła w życiu spowodowanego wychowaniem i patologią w rodzinie zdałem sobie sprawę z faktu, że to nie ma sensu.

    nie wiem co mam robić, związek z #borderline to piekło. najgorsze, że to mój pierwszy związek w życiu (mam 19 lat, dziewczyna prawie 18), strasznie jestem przywiązany i naprawdę darzę ją silnym, prawdziwym uczuciem ale widzę jak bardzo mnie męczy ten związek... co chwile "awantury" o jakieś durnoty, budzę się a pierwsze o czym myślę to nie śniadanie tylko "ciekawe czy będzie miała dzisiaj dobry czy zły humor".

    jakaś paranoja. najgorsze, że wiem że cierpię a nawet nie potrafię się przełamać żeby to zakończyć. ona u mnie mieszka (tak naprawdę praktycznie uciekła ze swojego patologicznego domu do mnie), kocham ją mocno, nawet nie wyobrażam sobie tego żeby z nią porozmawiać o zerwaniu, a co dopiero to zrobić. przecież ona nie może wrócić do tej patologicznej pojebanej rodziny, gdzie traktują ją jak śmiecia i męczą ją psychicznie.

    paradoksalnie robi na mnie to samo co jej rodzina pojebów robiła na niej. męczy mnie psychicznie i fochami wymusza na mnie abym robił zawsze to co ona chce.

    gdy mówię jej o tym, że mnie takie coś rani i nie czuję się kochany tylko wręcz przeciwnie to płacze, przeprasza, mówi że sama nie wie czemu tak robi, że nie powinienem być z nią w związku bo tylko mnie niszczy, że nigdy nie chciała być taka jak jej matka a tak się zachowuje i sama nie wie czemu.

    kocham ją mocno (╯︵╰,), wiele przeżyliśmy, znaleźliśmy wspólną więź po tym gdy okazało się, że obydwoje mamy przeszłość z toksyczną rodziną. z tym, że ja potrafiłem wyjść z tego, a ona dalej tkwi myślami w toksycznej przeszłości zamiast zapomnieć o tym i to porzucić... zacząć żyć od nowa.

    jak mam porzucić kogoś kogo kocham, kogoś kto ma za sobą próby samobójcze, kogoś kogo cierpienie powoduje, że ja cierpie... wiem że ona mnie krzywdzi ale nie potrafię, po prostu nie wiem co mam robić.

    doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że najprawdopodobniej najlepszym rozwiązaniem jest zakończenie tego związku, ale jak ja mam to zrobić. nie wyrzucę jej przecież na ulicę a na dodatek sam sercem nie chcę kończyć tego.

    najgorsze jest to, że gdy kumplom o tym opowiadam to wszyscy mi mówią, że nic złego nie robię. opowiadają mi, że z takich powodów jakie ja opisuję ich byłe są właśnie byłymi. i to mnie tylko dobija bo ja naprawdę ją kocham a coraz bardziej wszystko wskazuje na to, że ten związek musi się zakończyć abym nie zwariował.

    powoli zacząłem wychodzić z #depresja... pierwszy raz znalazłem prawdziwych przyjaciół, zacząłem nad sobą pracować i kiedy wszystko szło dobrze to myślałem, że poznanie jej, ta miłość to kolejny krok ku górze i szczęściu, a w rzeczywistości wyszło na odwrót...

    pierwsze kilka miesięcy były cudowne a teraz czuję się jak kiedyś gdy miałem bardzo depresyjne myśli.

    mam dopiero 19 lat, nie chcę aby ktoś mnie ograniczał w momencie gdy powinienem najbardziej korzystać z młodości, a tak się czuję...

    pewnie zaraz zostanę zbesztany od cip i pantofli, ale kurewsko trudno jest przestać kogoś kochać... nawet gdy cie rani. mózg ci mówi spierdalaj jak najdalej a serce ci każe zostać bo pamiętasz wszystkie dawne chwile, które były wspaniałe, nawet pomimo tego że były one bardzo dawno a teraz jest źle
    #zwiazki #feels
    pokaż całość

  •  
    p............c via Android

    +7

    aaAAaa

    zaczelo sie

    pokaż spoiler alez to bedzie przejazdzka


    #borderline #psychologia #feels

    GIF

    źródło: rarepepedirectory.com (299KB)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie pamiętam mojego kodu do OP z tego wpisu:
    https://www.wykop.pl/wpis/31271397/anonimowemirkowyznania-moja-zona-lvl-33-nie-chce-u/
    ale pooznaczam kilku zainteresowanych na dole.
    Rozstałem się z żoną 2 tygodnie temu, wyprowadziłem się w ciągu 24h ze wszystkimi swoimi rzeczami z 8 lat związku (mieszkanie było jej) do przestronnej kawalerki z wydzieloną sypialnią. Mieszkanie jest wspaniałe.
    Jak na razie żyje mi się dobrze, czuję ogromną ulgę. Rozstanie przebiegło znacznie spokojniej niż to sobie wyobrażałem. Mam wrażenie, że w momencie, kiedy uświadomiła sobie, że to definitywny koniec, cała jej agresja i objawy borderline nagle zniknęły, jak ręką odjął. Płakała bardzo długo i często płacze jak z nią rozmawiam. Wygląda to na "prawdziwy płacz" i smutek, w porównaniu do jej wcześniejszych niekontrolowanych wybuchów emocji kiedy próbowałem z nią o czymś poważnie porozmawiać. Nagle zaczęła mnie słuchać i respektować... Kontaktujemy i widujemy się czasami, w sprawie rozwodu, wspólnych rzeczy, czy drobiazgów, których zapomniałem.
    Zaczęła mnie przepraszać za wszystko zaraz po rozstaniu i przeprasza aż do teraz jak rozmawiamy, za ciągłe krzyki, brak seksu, brak szacunku. Powiedziała, że ona widziała to wszystko, to jak się starałem, dbałem o nią, ale ona nie potrafi mi się odwdzięczyć, nie potrafi inaczej reagować. Przepraszała, że nie potrafi inicjować seksu ani o nim rozmawiać i mówiła, że widziała, że jest mi z tym ciężko, i nie wiedziała, dlaczego nie potrafi moich zachęt przyjąć. Odparłem krótko, że w tym rozstaniu raczej chodzi o całokształt, a jeśli chodzi o libido, to można nad nim pracować dietą, terapią itd., ale na to już za późno. Powiedziała, że byłem najlepszym kochankiem jakiego miała w życiu, kiedy to jeszcze robiliśmy. Że ona ma poczucie zawodu i przegranej.
    Starałem się jednak już dalej nie komentować jej przeprosin za wszystko i wyznań bo już nie jestem zainteresowany jej poprawą, a teraz po wyprowadzce widzę zero szans na jakieś dawanie szans czy powroty. Nie widzę z nią swojej przyszłości. Odpowiadam jej więc lakonicznie, ale staram się z empatią i kulturalnie.
    Powiedziała, że liczyła na to że jednak już zawsze będziemy razem i "coś się wydarzy", co sprawi, że będzie lepiej.
    Czasem mam ochotę jej mentalnie przyłożyć za takie teksty i za to jak mnie traktowała, ale widzę że mocno cierpi i nie chcę jej dobijać. Uważam, że za jej sposób bycia w dużej mierze odpowiedzialni są rodzice i ich skopany związek przeniosła na nasze małżeństwo.
    Ktoś powiedział mi ostatnio po tym jak opisałem szczegółowo sytuację (a ta osoba zna moją żonę i jej zachowanie), że jedyną winą, jaką u mnie widzi, to że nie potrafiłem się przemóc i spróbować przebić przez jej krzyki żeby nią trochę potrząsnąć. Ale ja myślę, że nie było o co walczyć.

    Kiedy siedzę tak sam w mieszkaniu nie jest mi gorzej, niż kiedy siedziałem z nią i bałem się odezwać czy krzywo spojrzeć żeby się nie wydarła. Wpadają znajomi, albo ja do nich, albo idziemy do miasta - odświeżam stare znajomości. Jeszcze częściej chodzę na siłownię, biegam, rozwijam też kilka innych zapomnianych pasji i wziąłem na klatę jeszcze więcej zleceń w pracy niż kiedykolwiek, i wszystko idzie w dobrym kierunku.
    Mam trochę problemów z zasypianiem w nowym miejscu niestety, tego posta piszę w nocy. Lepiej mi się śpi na kanapie niż na niewygodnym nowym łóżku z wynajętego lokalu. Ale jutro w planach małe przemeblowanie żeby to zmienić.
    Podobno mężczyźni odczuwają rozstanie znacznie później, niż kobiety. Myślę, że u mnie nie nasili się żadna tęsknota, a jeśli już to tylko uczucie samotności. Jedyne co wtedy zrobię to jeszcze bardziej skupię się na swoich pasjach i jeszcze bardziej dokręcę śrubę na bieżni. Może aż do odcięcia żeby sprawdzić swoje limity.
    O powrocie nie ma mowy.

    #seks #zwiazki #logikarozowychpaskow #pomocy #psychologia #seksuologia #borderline
    @Rabbitzrondelkiem @StefanBadyl @Vaerlin @yurubus @SilentMouse @obraza_majestatu @Ravciu @szpongiel @lubielizacosy @Vanderwill

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    •  
      s..........1

      +1

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Przeczytałam Twój wpis i mogę rzec tylko jedno. Jesteś bardzo w porządku - wobec siebie i wobec niej. Podziwiam Twoją dojrzałość, rozsądek i brak zawziętości, mimo że przecież cała sprawa kosztowała Cię wiele bólu, cierpienia, frustracji i zawodu. Masz poukładane w głowie, a to mówi mi że dasz radę - znajdziesz szczęście i satysfakcję z życia. Głowa do góry Mirku i z fartem. Powodzenia!

      ps.napisałam tę samą wiadomość przez konwersacje/mirkowyznania ale nie wiem jak to cholerstwo działa, a skoro mnie zawołałeś do wpisu uważam, że powinnam odpowiedzieć, ale nie wiem czy po 3 tygodniach wątek jest aktywny.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (34)

  •  

    To uczucie, gdy twoja dziewczyna ma bordera.

    pokaż spoiler #borderline #pdk #heheszki #border #psy

    źródło: panzwierzak.pl

    +: r.............a, annlupin +8 innych
  •  

    3 raz wybieram nowe studia, dwa kierunki rzuciłam - moje piękne borderline w pełnej krasie
    #studia #studbaza #filologiaangielska #depresja #borderline

    +: makamele, z......4 +6 innych
    •  

      @hamtaro ciekawe, na co wracasz? Ja po dwóch latach na szczeyscie dalej uważam, że rzucenie psychologii było dobrym wyborem

      +: hamtaro
    •  

      @un_espoir: slawistyka -> filologia rosyjska -> powrót na slawistykę. Materiał podobny, inne wydziały jednak, wszystko zachowane jeśli chodzi o moje zainteresowania, ale jak coś już mi się na początku nie podoba, to zniechęcam się i męczę. A wracam na stare studia tylko dlatego, że były bardziej znośne niż filologia rosyjska i czułam się tam całkiem dobrze, teraz nie umiem wytłumaczyć, dlaczego się tak zachowałam (początkowo "niby" chodziło mi o skupieniu się tylko na rusycystyce), za bardzo sobie wkręcam też, że się nie nadaję, potem znowu mam gdzieś te studia i nie chcę studiować i się tak miotam jak pomiot szatana. Na szczęście przyjmują mnie na drugi rok, nie tracę zbyt wiele, ale nie rozumiem za bardzo własnego zachowania, zmienności i wahań, więc im się poddaje¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

      +: s..........1
    • więcej komentarzy (40)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Muszę się gdzieś wygadać bo jest mi okrutnie smutno. Wczoraj skończyłam swój 6letni związek z #niebieskiepaski. Ale w sumie najlepiej zacznę od początku. Mam 21 lvl. Wychowywałam się w bogatej ale patologicznej rodzinie. Mój tata pił. W swoim repertuarze miał dwa rodzaje scen: pierwszy scenariusz to ten, w którym ja i moja byłyśmy gnębione, wyzywał się na nas psychicznie, wciąż oskarżał o swoje niepowodzenia i grał na moich dziecięcych emocjach zrzucając wszystko co zle na moja matkę. W tych chwilach najczulszym co od niego słyszałam było, ze jestem jebanym pasożytem. Niestety, większość swojego życia wzrastałam w tak marnym poczuciu własnej wartości. Drugi scenariusz to ten, w którym to mój ojciec odpalał się na dobrego tatusia i jeździliśmy na zakupy wracając 3 taksówkami do domu po tym jak mój ojciec był prawie wyniesiony ze sklepu przez ochronę. Tu pojawiał się wstyd. Poza patologicznym ojcem byłam takze molestowana. Mój przyrodni starszy brat robił sobie moim kosztem różne rzeczy o których bardziej lub mniej chce mówić. Tak czy siak od tamtego czasu moje ciało było dla mnie nic nie warte, często brzydziłam się siebie i uważałam, że ono to jedyne co innych we mnie interesuje. Tak czy siak w błagalnym akcie o uwagę, jako dziecko nie sprawiałam problemów, chciałam żeby ktoś w końcu zauważył to ze jestem dobra. Niestety, w takim działaniu miałam swój koniec bo prawdopodobnie przez to nie otrzymałam wtedy pomocy, na która zaslugiwalam. Moi rodzice się rozwiedli a ja w końcu dałam im odczuć samą siebie. Niestety przez całe życie towarzyszy mi pustka i smutek. Wiec kiedy tylko poszłam do gimnazjum zaczęły się moje libacje alkoholowe, pierwsze narkotyki. Żeby pokazać wam skale moich działań, raz upiłam się do tego stopnia, ze moi rodzice postanowili zmienić mi szkole po tym jak zabierali mnie z jednego z PKP w stanie totalnego bezwładu do domu. Szkołe zmieniłam. Rok szkolny dobiegł jakiś końca a ja w trakcie wakacji zakochałam się w chłopaku o 4 lata ode mnie starszym. Wydawał mi się smutny - jak ja. Kilkugodzinne rozmowy przerodziły się w konwersacje bez końca. Słuchałam go coraz bardziej czując, ze to jest ktoś kto mnie uratuje. On na moje nieszczęście dobrze o tym wiedział i przy okazji imprez wykorzystywał to dając mi nadzieje, mówił, ze mnie kocha by zaraz po wytrzeźwieniu zerwać ze mną kontakt. Za każdym razem nie wiedziałam co znów złego zrobiłam, dlaczego nie można mnie kochać ale dzielnie czekałam na jakikolwiek kontakt. On wracał, po miesiącu, po dwóch ale wracał a ja udawałam, ze wcale nie jest mi źle na rzecz jego obecności. Wolalam słuchać jak to nie jest to i jesteśmy przyjaciółmi. Trwało to kilka lat. Aż w końcu po tym jak moja już ex przyjaciółka go olała dostałam zaproszenie na wesele jego kuzyna. Poszłam i było jak zawsze. Ja byłam okrutnie zakochana i myślałam, ze może tym razem coś się zmieni. W poniedziałek po weselu dostałam sms'a w którym napisał mi " w piątek idziesz dogadać szczegóły a w poniedziałek masz dziewczynę" Jak ja wtedy płakałam, czułam się jakbym pana boga za nogi złapała. W końcu mi się udało. W końcu mam kogoś kto mnie kocha, kogo kocham ja. Niestety moja sielanka nie trwała za długo bo niedługo po tym zaczął traktować mnie jak obcą osobę, aż ostatecznie napisał mi "sorry nie kocham cię, chciałem spróbować myślałem, ze to się zmieni. tyle". Niestety po tej wiadomości ja już się nie podniosłam, 3 tygodnie patrzenia w sufit czy płaczu. Chciało mi się spać ale nie mogłam bo nocami śniły mi się koszmary, w których znów byłam przez niego upokarzana. W szkole się nie pojawiłam. Kiedy to spakowałam się i wyprowadziłam do mojej babci moja mała wraz z nią załatwiły mi psychiatrę. Lvl 16 pierwsza stwierdzona depresja. Leczyłam się wtedy rok. W niedługim okresie dostałam mieszkanie w spadku i zrobiłam imprezę. Bardzo zależało mi na tym by się sprawdzić tak wiec na rzeczona imprezę zaprosiłam mojego PRZYJACIELA. Kiedy przyjechał ja czułam, ze nic się nie zmieniło a on znów postanowił mnie "kochać". Tak minęły mi kolejne dwa lata zabawy w których to tylko coraz więcej piłam i brałam. Chciałam poczuć a na trzeźwo nie mogłam. Chciałam żeby ktoś, w końcu powiedział dość ale niestety nikt nigdy tego nie zrobił. W moje 18 urodziny zrobiłam imprezę. Na której to moja miłość postanowiła mi powiedzieć znów o swojej wielkiej miłości. To był pierwsz raz kiedy ja będąc pod wpływem jakiegos gowna trzeźwo pomyślałam na trzeźwo i nic nie odpowiedziałam. Tym razem wydawało się być prawdziwie, byłam szczęśliwa, niestety po kilku tygodniach usłyszałam ze to nie to, ze nie jest gotowy. Ja jak zawsze uśmiechałam się powstrzymując płacz by tylko po jego wyjściu rozwyc się jak dziecko. Poszłam na imprezę a mój ówczesny kolega zaproponował, ze pogadamy i mam przyjechac. Żeby określić mój stan upojenia dodam, ze było to gdzieś w okolicach 3 bełta. Nie mogłam przestać płakać. Na początku faktycznie mnie pocieszał żeby później na koniec uwalić na mnie swoje cielsko. Mnie nikt nie zapytał czy tego chce, ale w mojej głowie od dziecka istniało poczucie, ze mnie się nie pyta. Rano czułam obrzydzenie, chciałam udawać, ze nic się nie wydarzyło, znów czując do siebie wstręt. Kilka dni później wrócił mój #niebieskipasek. Kochałam go, wiec nie wiedziałam jak mu to powiedzieć, bałam się, ze znów go stracę. Tak wiec postanowiłam, ze po prostu będę jeszcze lepsza co mniej więcej równało się z godzeniem się na wszystko co robił, na olewanie mnie na rzecz 3 tygodniowych melanży z kolegami. On wciąż na mnie srał a ja wierzyłam, ze to miłość. Zostawił mnie jeszcze kilka razy a w moim życiu zawsze znalazł się ktoś kto pod maską mojego ramienia do płaczu, wykorzystywał mnie. Co ważne, zawsze byłam kims rzuconym. Gdybym kiedykolwiek wiedziała, ze niebieski wróci w żadnym z tych miejsc prawdopodobnie nigdy bym się nie pojawiła. Co gorsza tamten czas był ciągłym impulsem. Byleby poczuć. Cokolwiek. Na chwile. Czułam się coraz gorzej w międzyczasie potajemnie przed rodzina lecząc się mniej lub bardziej psychiatrycznie. Diagnozy były różne: od depresji po zaburzenia jedzenia, po zaburzenia które ciężko stwierdzić ze względu ma mój młody wiek. W końcu nie pamietam dziś miesiąca ale wiem, ze było to w okolicach wielkanocy. Przestalam sobie ze sobą radzić, kiedy po spędzonym razem weekendzie on wracał do domu. Ja wpadałam w histerie bałam się zostać sama, miałam wrażenie, ze pokój robi się coraz wiekszy a ja jestem na świecie zupełnie sama. Błagałam żeby został niestety, jedyną reakcją była złość. W niedługim czasie traktował mnie jak scierwo, unikał, prowokował kłótnie, aż w końcu wpadł w kolejny cug alkoholowy w którym to zapomniał o moim istnieniu. Po dwóch tygodniach zagroziłam mu ze jeśli potrwa to choć chwile dłużej kończe te szopkę. Niestety zdało się to na nic. Zerwałam w moim życiu pojawił się równie smutny chłopak co ja - tak samo jak ja byl w trakcie rozstania. Znaliśmy się od dłuższego czasu bo jego dziewczyna była moja przyjaciółka. Rozmawialiśmy całymi nocami a on w końcu jak nikt nigdy powiedział mi, ze jestem wspaniała. Zabierał mnie na randki, gotował mi i jak nikt mówił mi, ze jestem śliczna. Kiedy było mi zle był jedyna osoba, która jechała z drugiego końca miasta żeby chociaż trochę poprawić mój humor. Niestety w międzyczasie do gry wróciła moja przyjaciółka, która za wszelka cenę chciała go zmanipulować. Czułam się zagrożona i pomimo, ze wiedziałam, ze tak właśnie to powinno wyglądać, ze chyba to jest właśnie ta miłość, która uskrzydla. Mimo wszystko poszłam na imprezę bez niego, na której pojawił się mój były. Który za wszelka cenę próbował mnie zdenerwować. W końcu nie dałam rady i doprowadziłam się do stanu, w którym czułam, ze zaraz umrę i poszłam się położyć. On znalazł mnie i jak nigdy wcześniej obiecał ze przestanie pic, ze zamieszka ze mną, ze zrobi wszystko o co od zawsze go prosiłam. Nagle byłam najpiękniejsza, najlepsza. On wiedział jak mnie urobić. Zgodziłam się, powiedziałam mu, ze się z kims spotykałam a wtedy zaczęło się piekło. Raz po imprezie spałam a on przeszukał mi cały telefon, totalnie mnie zniszczył. Wypłynęło wszystko co ukrywałam. Wplątał w to moja rodzine. Ja znów trafiłam do psychiatry. Tym razem usłyszałam BORDERLINE. Bylo mi ciężko, zle ale nadal utrzymywaliśmy kontakt, ja całą winę wzięłam na siebie. W jego rozumowaniu został zdradzony a ja zgodziłam się na to pójść byle go nie stracić. Po kilku tygodniach ciągłego atakowania, wyzywania on postanowił się wprowadzić pod warunkiem podjęcia przeze mnie leczenia. Od razu się zgodziłam. Jednocześnie on odebrał mi cała prywatność, maile, hasła, wszystko. Straciłam znajomych bo wszystkich obraził. Przez pierwsze 4 miesiące było wspaniale, robiłam wszystko by był zadowolony, kochałam go i chciałam żeby o tym wiedział. Dom na błysk a ja w międzyczasie robiłam kolacje na 2 dania. Po 4 miesiącach strzał, zaczął mi znów wyrzucać moje "zdrady" a ja mając dość siebie byłam przekonana, ze skoro skrzywdziłam tak bardzo kogoś kogo kocham to nie powinnam żyć. Jestem pasożytem, nic nie wartą osobą. Wzięłam 80 tabletek, jakiś okropny mix wszystkich psychotropów które miałam. I tu najgorsze. Pomimo, ze nie chciałam zyc bardzo się tej śmierci bałam. Kiedy tylko zaczęło mnie bujać, ja wpadłam w histerie. Wtedy rozmawiałam z moim ojcem któremu powiedziałam, ze go kocham i przepraszam oraz żeby przeprosił wszystkich za mnie. Wtedy on pierwszy raz zareagował.Byl na jakimś wyjeździe służbowym daleko ode mnie ale zadzwonił do matki, która zabrała mnie na sor. Na początku krzyczała. Później kiedy poszłam już na płukanie żołądka byłyśmy osobno. Jak się okazało ilości, która przyjęłam nie dało się od tak wypłukać i musiałam być transportowana na toksykologie. Kiedy to wbijali mi już te wszystkie igły a za chwile miałam dostać rurę w gardło by coś oddychało za mnie poprosiłam aby moja mama do mnie weszła. Wtedy, chyba wszystko stało się znów dobre między nami. Głaskała mnie po głowie. A ja nigdy nie czułam takiego żalu o to co zrobiłam. Obudzilam się już w szpitalu. Po całym tym ekscesie wszyscy udali ze nic sie nie stało. Życie toczyło się dalej a ja w trybie natychmiastowym trafiłam na terapie. W domu wciąż było to samo, ja zła, ja szmata, kurwa, dziwka. Chciałam zeby mnie kochał wiec to wszytko znosiłam. W walentynki znów odszedł ale ja już byłam mocniejsza, zgodziłam się na powrót tylko jeśli podejmie leczenie. Usłyszał od lekarza, ze jeśli nie podejmie leczenia to skończy ze schizofrenią i wiecie co? DIAGNOZA MU SIĘ KURWA NIE SPODOBAŁA. Także z leczenia znów wyszło gowno. Zerowa zmiana. Ja podczas terapii coraz bardziej zaczynałam widzieć ze te okropne rzeczy które o sobie myśle to nie prawda. Ale jego ciagle wmawianie mi jaka jestem, co robię, przytaczanie argumentów sprzed kilku lat mnie zabijało. Bałam się powrotow do domu bo nigdy nie wiedzialam w jakim humorze go zastanę. Będziemy się kochać czy obrzucać błotem. Moje dobre dni kończyły się jego używaniem sobie na mnie i obrzucaniem mnie wyzwiskami, piciem a później zrzucaniem tego na mnie ze to przeze mnie tak pije pomimo ze robił to samo zanim się poznaliśmy. Kiedy zacZelam być dumna z tego kim jestem on wciąż mnie upokarzał. Aż do wczoraj, pomimo ze gdzieś przyzwyczaiłam się do wszystkich nałożonych zakazów do inwigilowania mnie, wczoraj zarządał bilingów telefonicznych. Na dobra sprawę mogę to zrobić ale ja już nie chce, nie chce związku opartego na proszeniu o miłość, ciągłego zrzucania mnie na gorsza pozycje w związku. Wczoraj usłyszałam ze albo daje bilingi i cos tam mam i jest to koniec albo są one czyste a on mi się oświadczy. Z tym, ze ja już ani tych oświadczyn ani takiego życia nie chce. Kocham go ale chyba pierwszy raz mniej niż kocham samą siebie.
    #feels #zwiazki #rozowepaski #depresja #borderline #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Oh trafił mi się kolejny rycerz, tym razem aktualny facet mojej byłej. Powiedziała mu, że ją kiedyś uderzyłem, a ten nazwał mnie śmieciem i że mam nierówno pod kopułą. I wiecie co? Przywaliłbym jej drugi raz. Laska miała problem z trawą, kiedy odstawiała zaczynały się jazdy i wyżywanie na mnie. Jazdy bym opisał jako borderline + agresja. W końcu zwątpiłem (po bardzo wielu próbach, wiele znosiłem i starałem się pomóc, niestety sam byłem po wypadku i pptrzebowałem wsparcia psychicznego a ona wysysała ze mnie całą energię) wiedziałem że dłużej nie wytrzymam w takiej chujni i trzeba się wyprowadzić. Wiedziałem że to nie będzie łatwe, miałem sporo swoich rzeczy u niej w mieszkaniu a oczywiste było, że ona tak łatwo na to nie pozwoli . Na szczęście wykorzystałem moment i na prędce wyniosłem co wartościowsze rzeczy. Została ostatnia walizka plus parę toreb z ciuchami/pierdołami i głośniki. Kiedy skapnęła sie co jest grane zaczęła się jazda, zamknęła drzwi na klucz i nie chciała mnie wypuścić, zaczęła skakać po moich torbach i walizcę kiedy zacząłem ja odpychać od moich rzeczy rzuciła się na mnie z pazurami do twarzy, więc odruchowo dostała z otwartej na uspokojenie... Pamiętam te minę do dzisiaj , wielce zdziwiona ze oddał. Tak kurwa #rozowepaski jezeli zaczynacie bic sie jak facet to dostaniecie w pysk poniewaz tracicie przywilej kobiety/damy w tym momencie. Co to do kurwy nedzy za pojebana zasada w spoleczenstwie? Mam dac sie pobic kobiecie bo nie moge jej oddac? Jej chlop tak mi ruszyl gula ze sam powinien dostac plaskacza na odmulenie. Rycerze jebani. On pewnie ma moim miejscu zwinalby sie w kulke i skamlał 'prosze, nie bij mnie juz zostaw'. Tfu! Po wszystkim kiedy wynosilem reszte rzeczy miala jeszcze sile zeby wziac moje rzeczy i nalac wody do butow i wyrzucic jak dla psa na klatke. Ja juz bylem spokojny bo wiedzialem ze ten koszmar zaraz sie skonczy. Jak wsiadlem do auta lapy mi sie trzesly i jeszcze przez dlugi czas dochodzilem do siebie... #zwiazki #niebieskiepaski #borderline

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów