Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Wczoraj zacząłem podejrzewać u siebie boreliozę i chciałbym przekazać Wam co mnie zaniepokoiło, żebyście wiedzieli bo możecie kiedyś potrzebować tej wiedzy tak jak ja.
    ▶️Zauważyłem na bocznej części uda rumień wędrujący - poszerzający się owalny/okrągły dobrze odgraniczony rumień, który zwykle lepiej wybarwiony jest na brzegach niż w centrum - w miejscu ugryzienia kleszcza który ugryzł mnie 13 czerwca.
    ▶️Rumień pojawia się zazwyczaj po 2 tyg. (od 3 do 180 dnia)
    ▶️ średnica większa niż 5 cm (poniżej 5 cm nie można rozpoznać choroby)
    ▶️rumień pojawia się w 80% przypadkach boreliozy i jest pierwszą fazą choroby
    ▶️ nieleczona borelioza może powodować m.in zapalenie m. sercowego (!), zapalenie stawów, przewlekłe zanikowe zapalenie skóry kończyn oraz inne w tym zajęcie przez boreliozę ośrodkowego układu nerwowego!

    Od razu poszedłem do lekarza rodzinnego, który potwierdził rumień wędrujący. Teraz mam antybiotyk (doksycyklina) przez 20 dni i mam nadzieję, że będzie to koniec.

    #borelioza #medycyna #zdrowie oraz #przyroda i #turystyka bo sezon :)
    pokaż całość

    źródło: rumien-wedrujacy.jpg

  •  
    W.........z

    +6

    Przeszedłem się 30 min. 60 min. pojeździłem polonezem i jestem wycieńczony jak bym pracował fizycznie cały dzień. Całkowicie nie mam sił już nie wspominając o tym jak wszystko mnie boli.
    A jak jadłem antybiotyki to potrafiłem śmigać po 6 km. dziennie, pracować przed kąkuterem, zrobić zakupy iść na siłkę i jeszcze wieczorem miałem tyle sił, że mógłbym ogródek przekopać.
    Nie życzę nikomu #borelioza
    #przegryw
    pokaż całość

    źródło: pobrany plik (9).jpg

  •  
    W.........z

    +11

    Jednak serduszkonsie nie uspokoilo. Nie mogr spac bo mi zle pika. :(
    #przegryw #borelioza

    źródło: comment_jPKs2lhPnTXm6zKr2eqmOLjqvyCsJb3w,w400.jpg

    +: Dawid96, F..........Y +9 innych
  •  
    W.........z

    +8

    Dzisiaj boli trochę mniej i serduszko mi się uspokoiło.
    #przegryw #borelioza

    źródło: pobrany plik (8).jpg

  •  
    W.........z

    +10

    W ciągu miesiąca koroną zaraziło się 500 Polaków. Ilu z nich się wyleczy? Pewnie większość.
    Tymczasem rocznie w Polsce 10 tys. Polaków zaraża się boreliozą (oficjalne dane) czyli srednio po 800 miesiecznie. Ile z tych 800 się wyleczy? Pewnie większość. Ilu zostanie z tego powodu inwalidami w ciągu 20 lat albo zginie?
    Jeśli krętki nie zaatakują serca to zazwyczaj choroba szybko nie zabije. Wpiszą w kartotece "samobójstwo" bo tak często kończą chorzy, którzy nie pogodzili się z codziennym bólem, wycieńczeniem fizycznym bez powodu, z porażeniem kończyń, mgłą umysłową, chorobami psychicznymi, utratą możliwości normalnego funkcjonowania w społęczeństwie.
    Tak samo kobieta chora na koronawirusa dostała sepsy przed śmiercią to w akcie zgonu nei wpisali powodu "koronawirus" tylko "sepsa" boreliozowcom wpiszą "samobójstwo" / "zapalenie mięśnia sercowego" / ... .
    #przegryw #koronawirus #borelioza #medycyna #lekarz
    pokaż całość

  •  
    W.........z

    +21

    Z lekarzy zrobiono urzędników. Nie wolno już im leczyć tak jak chcą tylko mają robić to tak jak jest w urzędniczych dokumentach nawet jeśli wizyta jest prywatna i pacjent chce niestandardowego leczenia.
    Choruję na przewlekłe choroby odkleszczowe i przez ostatnie lata brałem antybiotyki co kilkanaście miesięcy, gdy mi się pogarszało. Mam lęki, że jak kiedyś za ileś lat znów mi się pogorszy i będę potrzebował znów antybiotyków to ich nie dostanę. Tydzień temu już mi odmówiono na prywatnej wizycie. Zapłaciłem ponad 100 zł za nic. Nie dostałem żadnego leku. Prawdopodobnie przez e-recepty. Lekarze się boją urzędników.
    Stawy, oczy, pęcherz, mózg to jeszcze nic... Najgorsze było jak choroba zajęła mi kiedyś serduszko.

    Czy w razie gdy za X lat zacznę zamieniać się w roślinkę to będę mógł liczyć chociaż na Wasze dobre słowo pocieszenia?

    pokaż spoiler z drugiej strony mam wielką nadzieję, że jakoś to będzie. Będę stosował teraz ziółka (notabene UE pracuje nad tym by zakazać stosowania ziół bez recepty!!!) oraz kategorycznie przestrzegał diety bez cukru i alkoholu. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiał wracać do antybiotyków.


    #przegryw #borelioza #lekarz #medycyna #nfz #polityka #konfederacja
    pokaż całość

    źródło: pobrany plik (8).jpg

    +: S.........s, tyrytyty +19 innych
  •  
    r............s

    +15

    #kleszcze #borelioza #zdrowie #nsfw

    uważajcie na kleszcze- wprawdzie sezon się skończył, ale być może nadal jakaś pijawka w was tkwi i urosła do niebotycznych rozmiarów. zwłaszcza #rozowepaski jeśli urosły wam piersi - sprawdźcie czy nie stało się to za sprawą Ixodida

    źródło: images.luscious.net 18+

    +: TrollingMasterNinja, f................c +13 innych
  •  

    Od lat cierpię, straciłem dwie prace przez swoje problemy zdrowotne, pieniądze które zbierałem od pierwszej pracy po to aby wyjechać bądź otworzyć firmę, wydałem na lekarzy, badania rożne terapie i na życie kiedy nie mogłem z łóżka wstać.
    Byłem leczony już 2,5 roku na #borelioza (pozytywny test western bolt).(Diagnoza obalona rok temu przez jednego dr. zakaźnego - kumaty koleś)
    6 miesięcy temu okazało się że miałem zjebane leczenie kanałowe w 2 zębach wykonane 10 lat temu(od ok 7 mam problemy od 5 cierpię).
    Lekarze zamiast badać(nieważne czy nfz czy prywatnie) poddają się a ja mam często problemy z mówieniem, najbardziej dokuczają mi:
    -zaburzenia osobowości
    -zaburzenia świadomości(myślenia,zachowania)
    - uczucie choroby lokomocyjnej
    -osłabienie(jestem lewostronny a mam słabszą lewą stronę niż prawą, czasami aż mi mięśnie przeszkadzają, są za ciężkie)
    - męczenie się
    -bóle mięśni, stawów
    -niezdarność,problemy z koordynacją
    -zaburzenia ostrości wzorku
    -nadwrażliwość skórna
    -trudności w rozumieniu mowy i doborze słów
    -zaburzenia pamięci, dezorientacja czasowo-przestrzenna(np. wiem że mam odkurzyć, ale stoję nad odkurzaczem i nie wiem jak nawet mam go włączyć i co zrobić)
    - problemy ze snem
    -bóle głowy zamiast uczucia zmęczenia
    -bóle brzucha
    -dreszcze
    -fale gorąca i pocenie się
    - częste uczucie jak przy grypie

    Łącznie całość kosztowała mnie już ponad 112 tys zł, w tym moje 86 tys zł a pozostałe jestem zadłużony, z zainteresowania/zamiłowania jestem informatykiem(10 lat exp. zaw. a oprócz tego od 95 siedzę w komputerach, pametam jak q basic na atari z Bajtka się gry przepisywało),uważam że nie ma rzeczy niemożliwych w IT, niektóre wymagają tylko czasu, uwielbiam się rozwijać(i tu problem bo niektóre banalne teksty muszę czytać 6 razy i mam problem ze zrozumieniem), nad skryptami muszę czasami siedzieć dużo czasu(gdy jest źle ze mną) a gdy jest dobrze zajmuje mi to 5 minut.

    Miałem już 2 razy Rezonans Magnetyczny, i raz Tomografię Komputerową, niby wszystko jest ok.
    Sam zrobiłem pełno badań od chorób wenerycznych, cukrzyce i cała masa.

    Byłem przez większość lekarzy odsyłany do psychiatry i to psychiatra pchnął mnie do dentysty(mimo że wcześniej byłem już u 3) i że wie że mam dość już lekarzy ale muszę.., dzięki niemu znalazłem kolejnego laryngologa, i się okazało że mam coś z komórkami sitowia(coś w ten deseń), to psychiatra stwierdził że mam mocny stan zapalny(między innymi na mnie nie działa THC).
    Leczę się oczywiście na #depresja (bo jak jej tu nie mieć przy takim podejściu służby zdrowia) ale mało co to pomaga, kiedy tak jak dzisiaj nie wiem jak mam zabrać się za obiad, nie ogarniam tego najchętniej bym chciał umrzeć w końcu to też jest wyjście.

    Pieniędzy już nie mam, aktualnie na koncie mam -1498 zł(bank się upomina- nic dziwnego), na karcie debetowej -3100 zł, -121 zł w orange. i Brak pracy.

    Za kasę z debetowe(pogrążając się bardziej) zrobiłem sobie tydzień temu badanie ANA - wynik dodatni.

    Gdybym wiedział, jak będzie to z kasy(tej początkowej) bym kupił sobie jakiegoś priusa przerobił go na gaz i poszedł na taksówkę przynajmniej jakaś prace nie wymagająca myślenia(bez obrazy).

    Chętnie bym poszedł do pracy bo uwielbiam rozwiązywać problemy, pomagać ludziom(chociaż mam trzaski), jednak moje zdrowie nie pozwala,nie pozwala mi dzisiaj nawet funkcjonować, nie stać już mnie na następne badania, z jednej strony bym chciał pomocy, z drugiej wiem że jest dużo osób które mają większe problemy i cierpienie niż ja.

    Póki co mojej żonie o wyniku testu ANA nie będę mówić, sama 3 lata temu miała zdiagnozowany nowotwór złośliwy i ma wycięta tarczyce - póki co jest dobrze.
    pokaż całość

    źródło: ANA.jpg

  •  

    Dzisiaj miałem lekką bekę z dziewczyny i polskiej służby zdrowia. Byliśmy na wsi i z jakiś traw przyplątał się jej kleszcz ¯\_(ツ)_/¯ Dziewczyna miastowa to się zaraz przejęła, że borelioza i w ogóle że zaraz będzie chora ( #logikarozowychpaskow ) i że jedziemy do szpitala, żeby jej to wyjęli. Ja mówię, że jej go wyjmę bo akurat jestem ze wsi to nie raz wyjmowałem kleszcze z różnych miejsc czy tam z psów. Ale ta się uwzięła i nie. No to dobra.

    Pojechaliśmy do szpitala, czekaliśmy z 30 minut do gabinetu zabiegowego. Wchodzimy, siedzą jakieś dwie młode pielęgniareczki. Dziewczyna mówi jaka sytuacja, że kleszcz i w ogóle. Pielęgniarka jedna wziała coś tam do odkażania i się pyta drugiej: Klaudia, wyjmowałaś kiedyś kleszcza? Ja już w środku beka, bo ani pielęgniarki nie wiedzą jak to się wyrywa - a w oczach różowej widać panikę i strach. xdd z pięć minut tego kleszcza wyrywały :P

    #zdrowie #kleszcze #borelioza #medycyna
    pokaż całość

    źródło: pobierak.jeja.pl

  •  

    Drogie Mirki!

    Wymuskany, możliwie merytoryczny materiał o boreliozie i innych chorobach przenoszonych przez kleszczezawitał na wykopie : ) i YouTube.

    FILM o Choróbskach odkleszczowych

    Jeżeli jesteście zainteresowani wywoływaniem do moich leśnych materiałów? Dajcie znać na PRV lub zapiszcie się do MirkoListy- do niedawna myślałem, że to MIKROlista... w czasach irca byłbym lamerem. :D

    Pozdrawiam serdecznie i biorę się do wołania zapisanych : )
    Piotr

    #horzelaopowiada #kleszcze #borelioza #owady #choroby
    pokaż całość

  •  

    Byłem dziś u mojej lekarki pierwszego kontaktu i przy okazji wspomniałem o kleszczach i boreliozie. Mówię, jej że "na pewnym forum" ludzie piszą, że po jednym jedynym kleszczu w swoim życiu mają już wszystkie objawy boreliozy, latają z kleszczami po laboratoriach, sępią od swoich lekarzy antybiotyki "profilaktycznie" itd. Sam łapię od 10 do 30 kleszczy rocznie stąd moje pytanie do lekarki. Bo może mam, a nie wiem że mam? Powiedziała coś bardzo ciekawego, otóż antybiotyki na urojoną boreliozę robią więcej złego niż dobrego. Przy braku objawów boreliozy (a nigdy ich nie miałem) tego typu działania są bardzo szkodliwe. Sama diagnostyka boreliozy daje zresztą niepewne wyniki. A mnie już na vikop zdiagnozowali kilka razy. #medycyna #borelioza #kleszcze pokaż całość

    •  

      @Jonn: kurna kilka lat już nie miałem kleszcza. Ale w życiu nie latałem po lekarzach i żyję po dziś dzień. Po prostu dzisiaj ludzie są przewrażliwieni przez te internety.

    •  

      @Jonn: A co sądzisz o wypowiedzi lekarza, który od wielu lat zajmuje się leczeniem Boreliozy? LINK

      Wiesz ile lat w Polsce mija zanim zdiagnozują Ci boreliozę bo ja znam kilka przypadków gdzie trwało to latami dzięki właśnie takim lekarkom, które na studniach miały jeden wykład o boreliozie albo wcale.

      Badania nad zwierzętami wykazały, że w niecały tydzień po zainfekowaniu
      krętek boreliozy może być głęboko osadzony w ścięgnach, mięśniach, tkankach, w sercu i w
      mózgu.


      Mnie też ugryzło wiele kleszczy ale kiedy mój różowy zachorował zrobiłem sobie badanie na przeciwciała IGG i IGM i oczywiście mam je ale poniżej wskaźnika określającego że mam Boreliozę. Tylko nikt Ci nie powie, że krętki są bakteriami beztlenowymi i w organizmie dobrze dotlenionym przechodzą w stadium przetrwalnikowe i opisane są przypadki zachorowania po kilkunastu latach od ugryzienia. Borelia ujawnia się przy osłabieniu układu odpornościowego i jak chcesz posłuchać prawdziwych relacji zarażonych to wejdź na kanał Michała Szebestika i zobacz sobie jak to wygląda i co jak się diagnozuje u nas w szpitalach.
      To że ludki więcej o chorobie dowiadują się z internetów i fejsbuków to nie jest przypadek. Lekarz jak nie potrafi Cię zdiagnozować, a objawy mu nie pasują do schematu to lądujesz u psychiatry na psychotropach i tak się kończy wiele przypadków...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Pamiętajcie i uważajcie na siebie!

    #zdrowie #borelioza #boreliozatochujoza

    źródło: scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Hej Mirki, dzisiaj znalazłem na sobie kleszcza. Nie chodziłem po żadnych zaroślach, więc nie mam pojęcia skąd się wziął. Myślę, że z racji cudownej pogody i spędzania wielu godzin na świeżym powietrzu warto przypomnieć o profilaktyce, żeby później nie musieć zmagać się z przykrymi efektami ugryzienia.

    #kleszcze #zdrowie #medycyna #borelioza

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: militaria.pl

  •  

    #borelioza #kleszcze

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Jak ja tych kurew nienawidzę, to wy nawet nie wiecie. #borelioza #neurologia

    źródło: Ixodes_scapularis.jpg

    •  

      @KapitanJaszczurka: Badanie kleszcza metodą PCR w celu wykrycia DNA Borrelia spp. należy do metod diagnostycznych, których przydatności klinicznej nie potwierdzono, ale są popularne wśród pacjentów i promowane przez stowarzyszenie chorych na boreliozę ILADS (The International Lyme and Associated Diseases Society) oraz zainteresowane ekonomicznie laboratoria = służą do nabicia kabzy laboratorium ;)

      Podejmowanie decyzji na podstawie wyników uzyskanych za pomocą niezalecanych i niezwalidowanych metod diagnostycznych (czyt. PCR kleszcza) jest ryzykowne tak dla pacjenta, jak i lekarza. Załóżmy na przykład, że wynik badania kleszcza metodą PCR jest ujemny i podejmujemy decyzję, by nie leczyć pacjenta. Decyzja może być błędna z dwóch powodów:
      1. niedostateczna czułość metody – wynik fałszywie ujemny
      2. jednoczesne ugryzienie przez inne kleszcze, które nie były badane.

      W przypadku uzyskania dodatniego wyniku i na tej podstawie rozpoczęcia leczenia pacjenta istnieją następujące możliwości popełnienia błędu:
      1. niedostateczna swoistość metody – wynik fałszywie dodatni
      2. zakażenie kleszcza nie dowodzi, że doszło do przeniesienia choroby; z badań wiadomo, że ryzyko zakażenia zależy od czasu żerowania kleszcza – jeżeli ekspozycja na kleszcza jest krótka, nie dochodzi do transmisji boreliozy i leczenie jest zbędne
      3. badanie PCR wykrywa materiał genetyczny, natomiast nie umożliwia odróżnienia aktywnego, zaraźliwego zakażenia od np. obecności resztek DNA nieżywych drobnoustrojów.

      [za https://www.mp.pl/pytania/pediatria/chapter/B25.QA.19.1.26. ]

      tl;dr Tak naprawdę nie ma sensu badać kleszcza, to tylko badania pcr które ci powiedza czy kleszcz był nosicielem czy nie, wiec płacisz tylko za swój komfort psychiczny jaki dostajesz z wynikiem negatywnym kleszcza xD popyt=podaż, prosta ekonomia ;) ważne jest to czy ty jesteś zarażona, pierwszy strzał badań - Borrelia przeciwciała IgG i IgM, i dopiero kiedy któreś wychodzi dodatnie lub wątpliwe - zlecane jest borrelia IgG lub IgM metodą western blot i masz wynik potwierdzenia.
      pokaż całość

    •  

      @pingwinke: u mnie akurat nie trza było robić badań. Miałąm srogi rumień po ugryzieniu....miesiąc antybiotyków. Teraz borelioza znów się uaktywniła.

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (79)

  •  

    Dajcie plus bo może pomóc kilku osobą

    TL:DR

    pokaż spoiler Rzekoma borelioza(pozytywny test western bolt) okazał się niezrobionym kanałem w uśmierconym zębie


    2012 złe samopoczucie , osłabienie, ogólne zmęczenie ból pleców - lekarz rodziny "... narzekasz jak stary dziadek"
    2013 pierwsze zawężenie pola widzenia(bo bokach ciemno) po 20 minutach przeszło
    2014 potężny ból głowy, nie idzie nic zrobić, diagnostyka leży, neurolog że mi się neurony przegrzały dlatego miałem zawężenie pola widzenia a aktualne bóle głowy to migrena, oprócz tego przytępienie na umyśle problemy ze zrobieniem podstawowych czynności
    2014 za sugestią nowego lekarza rodzinnego zrobiony test western bolt na boreliozę - wynik pozytywny(no cóż co roku 6 kleszczy mam)
    2015 styczeń dostałem się do zakaźnika, po objawach i teście na bank borelioza - stwierdził lekarz(no oprócz tego miałem w całym życiu ok 70 kleszczy , zaś w wieku 14 lat rumień-wówczas dermatolog stwierdził nie ma co się martwić przejdzie)

    Objawy:
    - Osłabienie, nie taka sama wydajność jak kiedyś
    - Szybkie męczenie się
    - Problemy z myśleniem , z organizacją, wizualizacją, wsadzenie naczyń do zmywarki było niczym skonstruowanie bomby atomowej
    -Odrealnienie
    -problemy ze snem, sen był ale krótki i bardzo płytki, najdrobniejszy szmer wybudzał
    - Bardzo silne bóle
    - silny ból głowy podczas potrząsania
    - przewlekłe zapalenia jelita, żołądka, przełyku

    2015luty rozpocząłem kurację antybiotykami (ILADS), ogólnie tendencja zwyżkowa jeśli chodzi o samopoczucie, dowiedziałem się dzięki temu że to co uważałem za normalne, normalne nie jest, średnio co 2 -3 miesiąc podczas leczenia miałem strzały normalnego samopoczucia, coś cudownego

    Pierwsza najlepsza poprawa nastąpiła po Acyzyna + Rimpaficyna + metronidazol
    Objawy (które nie wiedziałem że są jakimiś objawami)
    - Mocna potliwość bez powodu
    - dreszcze
    - problemy z pamięcią
    - złość / zmienność nastrojów
    - mówienie odwrotności.(w świadomość miałem że powiedziałem dobrze, a w rzeczywistości powiedziałem co innego :/)
    - problemy z mówieniem i wyrażaniem tego co mam w głowie
    - swędzenie całego ciała
    - opadnięta lewa strona twarzy

    2016 doszły bóle stawowo mięśniowe jak i osłabienie lewej strony ciała(jestem leworęczny a tu prawa rękę stała się silniejsza niż lewa)

    2017lekarz stwierdził ze kończymy z leczeniem bo nic więcej nie osiągnie
    kolonoskopia/gastroskopia
    zostało tylko przewlekłe zapalenia żołądka - nie brałem leków które mi gastrolog przepisał bo mnie bardziej po nich brzuch bolał

    jestem w czarnej dupie ale już nie w jelicie cienkim :)
    zmniejszył się opad kącika ust po lewej stronie, jak i opad powieki po lewej stronie, myślenie nie jest ekstra ale jest lepiej jak i nie mam tak często bólów głowy
    Pojawił się niedowład lewej strony, wziąłem na pałę metronidazol i minął po 3 dniach.

    Jazda na ziołach i szukanie po innych lekarzach, najlepsze rady wmawiasz sobie pan, idź pan do psychiatry :/
    - wizyta u psychiatry: zaburzenia adaptacyjne - nie mogę się do bólu przyzwyczaić
    2018 Rada od jednego zakaźnika, sprawdzić zęby, rada od prywatnego psychiatry w poznaniu(kurde najlepszy lekarz z jakim miałem do czynienia), ma pan ewidentny stan zapalny musi pan to znaleźć, zęby + zatoki

    2018zdjęcie patomorfologiczne - 5 zębów do roboty, ale brak źródła bakterii beztlenowych ( w latach 2015-2017 byłem u dwóch dentystów-ma Pan ekstra zęby)

    Doszły kłucia w klatce piersiowej( ciśnienie średnio to 121/88/73) - podobno to nerwo-bóle

    2019 marzec - podczas robienia zęba numer 6 dentysta odkrył dodatkowy kanał, który był zasłonięty przez wypełniony już kanał dlatego tez nie było tego widać na zdjęciu.
    Bingo.
    Było to tydzień temu, na głowie odczuwam delikatna poprawę jeśli chodzi o organizację pracy, nie męczę się aż tak bardzo(wczoraj jechałem z robota aż miło)

    Dalej są bóle stawowe i sen jeszcze nie jest najlepszy(stawy bolą i się budzę).
    Zobaczymy w dłuższej perspektywie

    Zrobiłem CBCT, tylko na nim by było widać ten kanał, więc jeśli ktoś mówi tobie że masz boreliozę zrób mimo wszystko CBCT.

    Jakie badania robiłem w między czasie,:
    -chlamydia
    - traschomatis
    -pneumonia(przy której się uparłem)

    z czym się meczę:
    -łupież - po szamponach schodzi tylko na krótki czas
    -grzybica na palcach u nogi (schodzi po posmarowaniu Clotrimazolum GSK) - ale na jakiś czas
    - podobnie zaczerwienia wyskakują pod nosem(schodzą po posmarowaniu Clotrimazolum GSK) - ale na jakiś czas
    Jeszcze jest zmęczenie
    problemy ze snem ale zmniejszone

    zioła które mnie trzymały przy życiu:
    -wrotycz - najlepszy ze wszystkich
    -lapacho
    - tarczyca bajkalska
    -szczeć

    Wiem że może to być trochę nieskładnie napisane, ale jeszcze mi brakuje sporo w zdrowiu i jeszcze potrzebuje dobrego lekarza diagnosty który mnie wyprostuje.
    Napisałem to aby pomóc wielu błędnie diagnozowanym osobą.

    W miarę możliwości odpowiem na pytania

    #borelioza #kleszcze #leczenie #diagnostyka #sluzbazdrowia
    pokaż całość

    +: login-jest-zajety, M...........a +13 innych
  •  
    a.........o

    +67

    Leżę aktualnie w szpitalu. Borelioza się ukłoniła. Dziś rano dojebali mi na salę dziadka. Wrzucił od razu do automatu kasę na 24 godziny TV (jest płatna). Gość od rana napierdala TVPinfo. Kurwa jakie to jest pranie mózgu, to aż trudnio słuchać. A ten aż się gotuje na tym wyrze w typowo pisowsko-partriotycznym stylu. Chuj mnie strzela, ale słuchawki na uszy, laptop i mnie nie ma. Nie chcę starszego Pana zranić merytoryczną dyskusją na argumenty. Chociaż prędzej Pan by się wkurwił i zaczął bluzgać (typowe). Ale jutro zajebię 24 godziny TV i wpierdolę TVN24 dla odmniany. Chuj, sam nie oglądam ani jednego, ani tym bardziej drugiego, ale niech się typ pomęczy. Może on zacznie dyskusję. Wtedy go chyba z zawałem wywiozą na kardiologię z zakaźnego. Teraz też leży i się śmieje sam do siebie na jebanym wyrze, bo PO to komuchy i dają tylko miliarderom. Rączki, kurwa, zaciera z radości.
    #szpital #polityka #borelioza #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Mireczki i Mirabelki piszę do Was bo może ktoś z Was miał podobny problem zdrowotny i jest mi w stanie pomóc.
    Wszystko zaczyna się ok. 5 lat temu. Nagle z dnia na dzień zaczynają boleć mnie wszystkie stawy, jestem zmęczony, chce mi się spać. Trafiam do reumatologa, który podejrzewa RZS. Wyniki krwi wszystkie ok: lekko podwyższone OB i dodatni czynnik reumatoidalny. Przeciwciała ANA w normie. Stamtąd trafiam do szpitala reumatologicznego w Ustroniu. Po badaniach i dwunastodniowym pobycie dostaję wypis, a w nim: "nieokreśłone zapalenie wielostawowe". Dostałem sulfasalazynę. Brałem leki przez okres ok. 2 dwóch lat. Było mi po nich lepiej na tyle, że reumatolog kazała je odstawić i zgłosić się gdy się pogorszy. Tak sobie żyłem: bolały mnie stawy, ale dało się żyć. W międzyczasie od leków dostałem zapalenia wątroby, które po dwóch tygodniach udało się pokonać dietą i ostropestem.
    Ok, dwa lata temu zaczął mnie boleć brzuch: wzdęcia, gazy, biegunki. Trafiłem do gastrologa, który podał Xifaxan i zlecił kolonoskopię. Badanie nie wykazało niczego. Po antybiotyku problemy zniknęły na ok. pół roku. Lekarz powiedział, że to zespół jelita drażliwego. Od tego czasu biorę dziennie kwas masłowy (Debutir) i jakoś da się żyć.
    Prawdziwa jazda zaczyna się ok. 1,5 miesiąca temu. Najpierw przeczulica klatki piersiowej, później całego ciała, uczucie kłucia na ciele, parestezje. Po dwóch dniach w nocy dostałem silnych skurczy mieśni tak że nie mogłem spać. Trafiam do lekarza POZ, który wysyła mnie na SOR, a ci spuszczają mnie na drzewo. Trafiam do neurologa, który podejrzewa SM i wysyła mnie do szpitala w Ochojcu. Tam wykluczają SM i po 8 dniach wypuszczają bez diagnozy. Wszystkie wyniki w normie, witaminy też. Dostaję Pregabalinę i do domu. Wracam do neurologa, który dopisuje jeszcze Baclofen. Leki nie pomagają, wprawdzie czuję się lepiej, ale od tamtego czasu mam straszną męczliwość mieśni. Mam zakwasy po wejściu na drugie piętro. W międzyczasie miałem robione dwa testy Elisa na boreliozę- oba negatywne. Lekarze stanowczo ją wykluczają, ale ja wykonuje na własną rękę test Western- Blot, który wychodzi graniczny dla przechodzonej boreliozy. Mój neurolog twierdzi, że to nie może być to na 100%. Lekarz rodzinny zleca USG jamy brzusznej i RTG klatki piersiowej- również wszystko w porządku.

    Nie mam już siły, nikt nie jest w stanie mi pomóc. W internecie wyczytałem dużo o metodzie ILADS, ale nie wiem co o tym myśleć. Jedni twierdzą, że to szarlatanizm, drudzy że pomaga. Nie wiem co robić? Próbować iść dalej w boreliozę?

    Wiem, że na mirko są osoby chore na różne choroby, są też lekarze. Proszę o kilka plusów by zwiększyć zasięg wpisu. Może ktoś zna podobny przypadek?

    #choroby #borelioza #mirkosm #stwardnienierozsiane #medycyna #chorujzwykopem
    #skalarchoruje
    pokaż całość

  •  

    #krwiodawstwo #borelioza #zalesie
    Bylem dziś oddać krew, pierwszy raz od 13 lat. Ale niestety nie oddałem jej, bo pomimo tego że nie było jej wymienionej w ankiecie, to przyznałem się w gabinecie, że w zeszłym roku leczyłem się na boreliozę. Dostałem bana na oddawanie krwi na 2 lata liczone od zakończenia leczenia, więc krew będę mógł oddać dopiero w grudniu 2019 roku, o ile przyjdę z zaświadczeniem z oddziału chorób zakaźnych, że jestem już wyleczony.
    Ogolnie to trochę mnie zdołowali, bo miałem motywację by oddawać krew regularnie. No ale cóż poradzę, takie przepisy widocznie.
    Na pocieszenie dostałem legitymację i pani wbiła mi tam moją donację z 2005 roku.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @potatowitheyes: mogę, ostatnio pisałem o tym na mirko- okazało się, że będąc na wycieczce w Tajlandii przejeżdżałem przez obszar uznany za potencjalnie zagrożony malarią, więc przez 12 m-cy nie mogę oddawać. Wszystko na podstawie ankiety, żadnego badania kierunkowego, wszystkie badania podstawowe w należytym porządku, wszystkie wskaźniki prawidłowe.
      @MehowM: w nawiązaniu do tego co wyżej- mi lekarz (w stacji krwiodawstwa i krwiolecznictwa) powiedział, że jak chcę oddawać krew to za ~100zł mogę sobie u nich prywatnie zrobić badanie, które skróci okres 'kwarantanny' z roku do 4 m-cy jeśli wykluczy potencjalną chorobę. Dla mnie to jest dopiero kpina- wg wykresów na stronie krwiodawstwa mojej grupy krwi praktycznie nie ma, ale jak chcę ją oddać to mogę im zapłacić za badanie żeby móc ją oddać wcześniej (czyli także więcej, bo robię to w miarę regularnie), tak jakby to dla mnie był profit. Chyba, że ktoś liczy wartość tych 8 czekolad, które zawsze oddaję w pracy, bo nie jadam czekolady to pewnie ze 20zł... pokaż całość

    •  

      @MehowM: "a tu na podstawie jakiejs smiesznej ankietki w ktorej mozesz zaznaczyc co chcesz dopuszczaja cie lub nie do oddania krwi."

      Skojarzyło mi się z tym co mówił Cejrowski, w stanach w urzędach składasz oświadczenie i urzędnik przyjmuje to za prawdę (za krzywoprzysięstwo są wysokie kary), u nas jest mentalność że obywatel musi składać zaświadczenie jak coś chce załatwić.
      Ostatnio w kontekście polaków w Wielkiej Brytanii i Brxitu mówili że jednym z wymogów jest złożenie oświadczenia o niekaralności.

      Dla mnie kpiną jest składanie zaświadczenie do wszystkiego, na formularzu masz:
      "Oświadczam, że w zgodzie z moim sumieniem i posiadaną wiedzą podane wyżej informacje o przebytych
      chorobach i obecnym stanie zdrowia są prawdziwe i dokładne."
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Kurwa nienawidzę kleszczy, na chuj to żyje? Takie małe gówienka, wchodzą Ci w skórę i pasożytują. Jeżeli istnieje Bóg to nieźle chciał ludzi tym wkurwić. Gdybym mógł wykonać holocaust na jednym gatunku czegokolwiek, to byłyby te paskudztwa.

    No wyobraźcie to sobie. Pijecie sobie na działeczce, miło się bawicie. Po powrocie do domu zaczynasz czuć coś w odbycie (kleszcze lubią ciepłe miejsca). No nie wyciągniesz tego, to musisz iść do kogoś (jeżeli potrafi to wyciągnąć, bo oczywiście trzeba te gówna jakoś wykręcać), albo na SOR. Przecież to przypał, idziesz do chirurga czy chuj wie kogo i mówisz że coś masz w odbycie xD (ten tam pewnie nie może powstrzymać się z beki) Po zażenowaniu okazuje się że zachorowałeś na boleriozę i masz przejebane. Zaniżona odporność i takie tam. W ogóle dzięki kleszczu, ty chuju. Z nienawiści do kleszczy tak zostałem wychowany. #boldupy #kleszcze #borelioza #przegryw #oswiadczenie pokaż całość

    źródło: chuj_jebany.jpg

  •  

    Już niedługo rozpoczęcie sezonu na kleszcze. Uważajcie na siebie mireczki i w gonitwie za Koźlarzem Babką nie zapomnijcie o odpowiednim ubiorze ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #oswiadczenie #borelioza #zdrowie #las #humorobrazkowy #heheszki #nsfw

    źródło: i.imgflip.com

  •  

    Cześć Mirki i Mirabelki,

    Dopadła mnie nie wiadomo skąd #borelioza więc od kilku dni jestem #chorujzwykopem

    Wiem, że nocna i w ogóle to nie tagujemy ale od miesiąca tułałem się po lekarzach i dostałem tyle różnych diagnoz, że gdyby nie moje uparcie i w sumie sugestia siostry, to nie wiem co bym zrobił.

    Zdiagnozowali mi w #szczecin
    - alergie
    - nerwice
    - depresje
    - refluks
    - wrzody
    - hipochondrie

    Skończyłem sesje, wróciłem do domu i zrobiłem sobie jeszcze kilka wyników, w tym na helicobakter i nic nie wyszło. Dorzuciłem do tego test na borelie i strzał w dziesiątkę.

    Jest ciężko, nie pamiętam nawet aby kiedyś ugryzł mnie kleszcz, tym bardziej w ostatnim czasie - a infekcja wg. wyników wygląda na świeżą.

    Dostałem doksycyklinę 2 x 100mg na 14 dni i skierowanie do specjalisty.

    Koszalin - nie odbierają
    Wałcz - nie odbierają
    Szczecin Arkońska- zaproponowali mi 2020 rok ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Szukam prywatnie, ale szczerze mówiąc nie wiem co robić. Pierwsze #herksy już mam za soba. Kiepskie uczucie, dy wszystkie objawy choroby na raz atakują i nawet nie wiesz czemu. Te małe kurfie spiralki umierają i wydzielają toksyny. Wyniki nie były straszne, jest szansa, ale muszę dostać się do specjalisty chorób zakaźnych a nie znam dobrego.

    Poleci ktoś kogoś w zachodniopomorskim?

    Dajcie trochę plusów do walki z tymi kurwiami, bo nie da się z tym normalnie funkcjonować. Jeszcze #wykopandroid nie działa i wywala, to już w ogóle tragedia.

    Tym czasem idę zajarać, bo spać to mi się nie chce.
    pokaż całość

  •  

    #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #nofapchallenge #dziennikwyjsciazprzegrywu

    Elo mireczki,

    Kontynuuję tradycję swoich cotygodniowych wpisów.

    Powiedziałem, że będę ganiać po lekarzach i tak zrobiłem. Jak pisałem, mam kłopoty ze stawami. Bolą mnie czasem nadgarstki, łokcie, rzadziej barki. Do tego wszystko strzela - zwłaszcza w lewym kolanie mnie to niepokoi, bo przy każdym zgięciu. Trochę smęty polecą teraz, można przewinąć ten i następny akapit. Miałem wykrytą testami #borelioza - Elisa IGG i WB IGG i IGM pozytywne. Leczona doxycycliną przez 3 tygodnie. Ból kolan ustąpił jak ręką odjął - gorzej z łokciami i nadgarstkami. Lekarka stwierdziła, że po sprawie i jak nadal boli, to trzeba innych przyczyn szukać. Robiłem w zeszłym tygodniu test CD57. Limfocyty CD57+CD3- , których ilość spada przy boreliozie były u mnie w normie (142). Przy czym niektórzy podają, że zdrowi powinni mieć >200. Doszukałem się oryginalnego papera, w którym podają, że przewlekle chorzy mają poziom koło 60 +/- 30, więc test wskazuje na to, że wyleczona. Robiłem też WB jakoś niedługo po wyleczeniu, to też negatywny. Ktoś jakimś doświadczeniem może się podzielić?

    Podobno od zepsutych zębów też takie objawy mogą być. Tu akurat jest bardzo źle. Byłem u dentysty - 10 do leczenia, przynajmniej 4 do wyrwania. Raz już byłem, mam umówione kolejne 2 wizyty - może jakoś w 2 miesiące się z tym uporam. Potem chcę sobie jeszcze jebnąć aparat, bo też mam krzywe. Byłem też u fizjoterapeuty-masażysty. Ziomek stwierdził, że jestem typowym polskim chłopakiem i brakuje mi luzu. Zalecił ćwiczyć z rolerem i łykać magnez jak młody pelikan. Generalnie widzę, że nie jest najlepiej u mnie z układem ruchu. Chodziłem ponad rok na siłkę, więc wyleczyłem się z bycia suchoklatesem, ale chyba trochę to zjebałem, bo mam niezbalansowane mięśnie (100kg w przysiadzie, a nie umiem się podciągnąć xD). Np. w udzie mam bardzo silny mięsień ten na zewnątrz i od spodu, a słaby zewnętrzny (chyba jako efekt zbyt dużego wypychania kolan na zewnątrz przy przysiadach - myślałem, że robię dobrze). Jest tego więcej, ale nie chce mi się wszystkiego opisywać. Ktoś ma jakiś pomysł co najlepiej z tym zrobić? Idealnie byłoby pozbyć się tego niezbalansowania. Ćwiczeń się nie boję, ale potrzebuję dobrze ułożyć sobie program. Powinienem iść do jakiegoś lekarza medycyny sportowej? Swoją drogą, jak wrócę kiedyś do ćwiczeń siłowych, to pójdę chyba w kalistenikę - wydaje się, że ciężej sobie coś takiego zrobić.

    Sprawiłem sobie też trochę nowych ubrań. W każdym poradniku wyjścia z przegrywu o tym mówią, no to czemu nie :> nic specjalnego, ale w sumie całkiem nieźle pasują, to nawet nie mam poczucia wyrzucenia hajsu w błoto. Fryzury nie zrobię żadnej, bo za krótkie włosy. Trochę też nie mam pomysłu co z tą czupryną zrobić. Jakoś za 2 miesiące się zobaczy.

    Jeszcze parę słów o tinderze. Słyszałem, że nowe konta mają jakiegoś boosta. Postanowiłem to sprawdzić - usunąłem konto i założyłem jeszcze raz (na nowym telefonie, bo akurat zmieniałem) i kurwa faktycznie to działa. W sumie czuję się jakbym odblokował jakiś ukryty level. Po paru dniach mam 12 matchy. Nawet da się pogadać z tymi dziewczynami - normalnie jak nie tinder. Może nie jest jakoś fenomenalnie, ale znacznie lepiej niż ostatnio. Nie wiem, może też lepsze zdjęcia mam - dodałem takie, na których wyglądam jakbym był fajny, chociaż imo wyglądam na nich źle albo wcale (zasłonięty ryj).

    Ah ze zmian na lepsze, to zacząłem sobie gotować. Mam wrażenie, że lepiej się po prostu czuję jak jem coś zrobione samemu z półproduktów - nawet z marketu, niż kupując gotowe żarcie, nawet jak ma być zdrowe. Planuję kontynuować, choć z umiarem - czasem gównożarcie trzeba zjeść.
    pokaż całość

  •  

    O kruci mirki patrząc na dotychczasowe doświadczenie moje i moich znajomych z leczeniem pod skrzydłami NFZ to jest świetne że oddałem ponad 6l. krwi. Bez kolejek u dowolnego lekarza specjalisty. KAŻDEGO. Miesiąc czekania do ortopedy? Nie ma problemu, przyjmiemy Pana w najbliższy czwartek... wróć, często jest to walka. Ale jak to, nie przyjmiemy Pana itp, itd. Dopiero interwencja NFZ pomaga. Nawet najświeższa sprawa. Dostałem we wrześniu skierowanie do poradni chorób zakaźnych, terminy na luty, oczywiście nie da się wcześniej, nawet z legitymacją, telefon do NFZ - niech Pan przyjdzie w najbliższy poniedziałek. Mircy, oddawajcie krew to raz, a dwa to znajcie swoje prawa. Polecam i pozdrawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #zdrowie #nfz #borelioza
    pokaż całość

  •  

    Mirki, OP delivered. Moja historia w temacie #borelioza

    Zgodnie z tym co obiecałem w komentarzu pod tym znaleziskiem, opisuję historię mojego zachorowania na boreliozę. Od ukąszenia przez kleszcza, poprzez leczenie, aż po wyjście z choroby. Temat myślę że jak najbardziej na czasie bo tych pełzających małych kurwiów (kleszczy w sensie ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) jak na złość nie ubywa w przyrodzie, a być może wręcz przeciwnie.

    Ogólnie to nie jest to historia tylko o chorowaniu, ale też o tym jak pojebana jest miejscami służba zdrowia, jak pojebane bywa środowisko lekarskie, jak bardzo altmed miejscami przypomina sektę i jak łatwo jest czasami dać się zmanipulować osobom które żerują na zdesperowanych pacjentach.

    Wpis jest BARDZO długi i nieźle się napracowałem żeby poskładać to wszystko w całość, zwłaszcza że nie są to dla mnie łatwe sprawy. Ale jeżeli chociaż jednej osobie ma to pomóc w ewentualnym rozpoznaniu i wyjściu z choroby to jestem pewien że warto było to napisać.
    Jest o tym jak złapałem kleszcza, o objawach, o moich doświadczeniach z ILADS, o leczeniu konwencjonalnym i o kilku innych rzeczach które pewnie wyjdą w czasie pisania wpisu. Ogólnie mógłbym pewnie o tym wszystkim napisać książkę, ale postaram się zmieścić w tych kilku-kilkunastu minutach czytania. Mam nadzieję że taką ścianą tekstu nie popsuję wypoku.

    Początek opisywanej przeze mnie historii miał miejsce 5 lat temu, więc być może niektóre rzeczy już mi się trochę mylą, ale sens jest zachowany.

    WSTĘP:
    Zacznę może od tego że w życiu złapałem naprawdę sporo kleszczy, zwłaszcza jak miałem <15 lat. Większość wakacji spędzałem na wsi u dziadków - lasy, pola, łąki itd. W rekordowym tygodniu złapałem chyba 8 sztuk. No i jakoś tak się szczęśliwie złożyło że żaden z nich nie zaraził mnie niczym paskudnym.

    Później miałem przerwę w łapaniu tego dziadostwa - przez kilka lat żodyn mnie nie użor. Żodyn. Do czasu. Pamiętam dokładnie kiedy ugryzł mnie feralny skurwesyn. Spałem pod namiotem jak była chyba najzimniejsza noc sierpniowa ever, w miejscu w którym byłem były 2 stopnie. Leżałem już w śpiworze i poczułem że mam wbitego kleszcza, nie miałem pod ręką nic dezynfekującego więc po prostu go wyciągnąłem, zabiłem i poszedłem spać. Nie przywiązywałem do tego zbyt wielkiej wagi bo miałem ich już dziesiątki.

    OBJAWY:
    Pierwszym objawem który prawdopodobnie był objawem rozwijania się choroby były objawy grypopodobne jakieś 5-6 tygodni po ukąszeniu. 38 stopni, okropnie ciekło mi z nosa, bolące kości, czułem się jak gówno - generalnie typowe objawy grypy czy innej anginy, nie przejąłem się tym zbytnio. Nie byłem nawet u lekarza, no bo w sumie co by mi powiedział.

    Jakieś 2-3 miesiące po ukąszeniu zaczęła się niezła karuzela. Generalnie borelioza ma różne objawy, spektrum jest bardzo szerokie. Niektórych bolą stawy, inni mają kłopoty neurologiczne, inni są zmęczeni itd. Chyba nie ma objawu który byłby jednoznacznie przypisany do boreliozy (poza rumieniem, ale o nim później). Tak więc czasami zajebiście trudne jest wpadnięcie na to co ci tak naprawdę dolega, bo objawy są podobne do grypy, SM, tarczycy i tysiąca innych chujstw.

    U mnie od samego początku choroby weszło na układ nerwowy. Zaczeło się od kłopotów ze wzrokiem - miałem problemy ze skupieniem wzroku, cały czas ciężko mi było skoncentrować spojrzenie na czymkolwiek. Cięzko jest mi to wytłumaczyć, ale wydawało mi się jakbym nie był w stanie przyswoić szczegółów otaczającego mnie świata (jak grałem na komputerze to ustawiałem detale na minimum bo jak było ich więcej to myślałem że oszaleję). Patrzyłem i nie widziałem co się do końca dzieje.

    Niedługo potem do problemów ze wzrokiem dołączyły problemy z koncentracją i myśleniem w ogóle. Miałem bezustanne problemy ze skupieniem się. Przeczytanie ze zrozumieniem artykułu z gazety przestało być dla mnie możliwe - czytałem po kilka razy tą samą linijkę bo nie zauważałem że już ją przeczytałem, jak dochodziłem do końca tekstu to zapominałem co było na początku. Proste czynności takie jak obsługa pralki wymagały ode mnie nie lada uwagi, we wszystko co wymagało myślenia musiałem wkładać nieporównywalnie więcej wysiłku niż przedtem. Miałem poczucie jakby cały czas umysł przesłaniała mi mgła. Żeby się przez nią przebić musiałem dokonywać naprawdę nie lada wysiłku. Ogólnie miałem problem z przyswajaniem bodźców - wzrok, słuch, dotyk, wszystko było dla mnie nieprzyjazne i nie byłem w stanie tego przyswoić i przetworzyć. Trudno mi to porównać do czegokolwiek, ale czułem się jak człowiek którego owinięto grubą kołdrą i kazano rozpoznawać co się dzieje dookoła. Albo jak ktoś zamknięty w szklanym akwarium - niby wiadomo co się dzieje, ale wszystko jest wytłumione i dochodzi jakby z oddali.

    Kolejnym objawem który przyszedł niedługo potem i również towarzyszył mi do samego końca choroby było ciągłe poczucie potwornego zmęczenia. Gdy akurat miałem rzut to nie miałem siły na nic. Całymi godzinami siedziałem w fotelu, ciągle w tej samej pozycji, skulony i oglądałem jakieś pierdoły na YT, ewentualnie po prostu patrzyłem w ścianę bo nawet na komputer nie miałem energii. Ogólnie z całego okresu choroby pamiętam głównie uczucie obezwładniającego zmęczenia. Każda czynność była połączona z oczekiwaniem na moment w którym będę mógł siąść i odpocząć. Starałem się prowadzić w miarę normalne życie, chodziłem do szkoły i miałem różne dodatkowe aktywności (wolontariat, spacery z psami, sport), ale wszystko to było powiązane z ciągłym walczeniem ze sobą i motywowaniem się.

    Ale ale, chwila, @Heart co ty gadasz? Wolontariat i sport? Przecież podobno cały czas byłeś zmęczony? No więc już odpowiadam.

    Pisałem o rzutach (pewnie nie jest to fachowa nazwa, ale tak to nazywałem). Choroba przychodziła falami. Tydzień czułem koszmarnie zmęczony i siedziałem w fotelu, a potem przez trzy tygodnie czułem się w miarę w porządku (co nie znaczy że okay - po prostu jakoś funkcjonowałem). Dwa tygodnie złego samopoczucia, po czym tydzień relatywnie dobrego. I tak się dział życia cud. Jak miałem rzut to siedziałem jak warzywo i gniłem, jak mi przechodziło to wychodziłem z piwnicy i starałem się sobie wmawiać że nie jest ze mną tak źle i że w sumie to nic poważnego mi się nie dzieje.

    Poza tym co opisałem było jeszcze wiele innych, pomniejszych objawów. Miałem momenty w których było mi okropnie gorąco i się pociłem. Mimo mrozu na dworze (lub jeśli ktoś woli, na polu) otwierałem okno i siedziałem przy otwartym tak długo aż mame nie przyszła z pytaniem co tak ciągnie od moich drzwi od pokoju. Bolały mnie stawy, zwłaszcza biodra i kolana. Bolała mnie głowa. Cały czas miałem dziwne poczucie derealizacji, jakby to co się dzieje wokół mnie w ogóle mnie nie dotyczyło. Miałem zawroty głowy i kłopoty z orientacją. Drętwiały mi kończyny bez powodu.

    Te objawy utrzymywały się przez jakieś półtora roku, do momentu w którym podjąłem leczenie antybiotykami.

    NIETRAFIONE DIAGNOZY:
    Przez te półtora roku zanim zacząłem się leczyć nie siedziałem oczywiście z założonymi rękami. Przewinąłem się przez gabinety wielu różnych lekarzy z najróżniejszych specjalizacji. Najpierw poszedłem do okulisty. Kiedy zorientowaliśmy się że prawdopodobnie nie jest to kwestia przemęczenia i stresu, zaczęliśmy chodzić po wszelkiej maści szpitalach i przychodniach.
    Zacząłem od neurologa, podejrzenie - stwardnienie rozsiane. Ja pierdolę. Ogólne badania + pilne skierowanie na rezonans magnetyczny. Na szczęście okazało się że na tym polu nic mi nie jest poza krzywą przegrodą nosową.
    Miałem zrobiony komplet badań na wszystkie możliwe niedobory jakie można sobie wymyślić. Niczego mi nie brakowało, poza rozumem i godnością człowieka oczywiście, ale akurat to nie jest refundowane (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Do tego komplet badań u kardiologa. EKG, Holtery, przepływy, dotlenienia, inne takie cuda na kiju. Kardiolog rozłożył ręce, nic mi nie jest.
    Rzeczy w stylu tarczyca, cukier na różne możliwe sposoby, EEG, mocz, pasożyty, nietolerancje pokarmowe, alergie już nawet nie liczę. Mam gdzieś na pamiątkę cały segregator wyników badań z których wynika jednoznacznie że jestem zdrów jak koń.

    Paradoksalnie, z każdym kolejnym odebranym dobrym wynikiem badania coraz bardziej się martwiłem. No bo jak nikt nie wie co mi jest, a czuję się fatalnie to co mam z tym fantem zrobić?

    Poza robieniem badań podejmowałem też różne inne kroki. Zmiana diety, próba wykluczenia różnych produktów pokarmowych które mogłyby powodować podobny odczyn (gluten, mleko itd.), suplementacja tego czego mogłoby mi brakować, wychodzenie do ludzi i bieganie, ziółka, niestety wszystko jak krew w piach. Część z tych rzeczy nie miała za bardzo sensu, ale jak przez rok robisz badania i nic z nich nie wychodzi to naprawdę zaczynasz się chwytać każdego możliwego sposobu który daje cień szansy na poprawę samopoczucia.

    MOJA PRZYGODA Z ILADS:
    W takich sytuacjach, gdy główny bohater jest już dość głęboko w dupie i zamierza się poddać, zazwyczaj wkracza ON, cały na biało. Nie inaczej było w tym przypadku.
    W czasie gdy chorowałem przeszło mi przez myśl, że być może mam boreliozę. Poszedłem z tym podejrzeniem do lekarza rodzinnego. Nie wdając się w szczegóły, ten mnie nieco wyśmiał i powiedział że jak wyniki mam dobre to żebym się nie przerażał. Uznał też że skoro nie miałem rumienia wędrującego to nie ma co się przejmować, bo nie jest to borelioza. Dał skierowania na badanie tarczycy czy inne gówno które już dawno miałem zrobione.

    W moim filmie zwanym życiem, kowbojem na białym koniu był lekarz leczący borelkę zgodnie z metodą ILADS. W czasie gdy byłem chory moja mama robiła intensywny research którego celem miało być znalezienie przyczyny mojej niedoli. No i jak się pewnie domyślacie, trafiła na trop pod tytułem "borelioza".

    I teraz uwaga: ilość rzeczy które zostały napisane, zmyślone i wydedukowane na temat boreliozy przekracza ludzkie pojęcie. Myślę, że stwierdzenie, że dorobek internetowych znawców boreliozy dorównuje dorobkowi antyszczepionkowców, wcale nie będzie wielką przesadą. W necie roi się od forów poświęconych boreliozej na których ludzie wylewają całe potoki szamba na siebie nawzajem, na lekarzy, na służbę zdrowia. Są wątki leczenia przy wykorzystaniu medycyny alternatywnej, ziołolecznictwa, naturoterapii, biorezonansu, jest sprawa teorii spiskowych, iluminatów, toksyn, a jakby dobrze poszukać to pewnie i płaskiej ziemi. Ważną rolę odgrywa tutaj forum powiązane z pewną gazetą której nazwy przez miłosierdzie nie wymienię ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mało tego, są prywatne fora lekarzy stosujących metody odmienne od metod klasycznych na których intensywnie się oni udzielają.

    Jaka jest w tym wszystkim rola ILADS?
    ILADS jest amerykańską organizacją propagującą alternatywną metodę leczenia boreliozy. Zdaniem tej organizacji, konwencjonalne metody leczenia boreliozy (czytaj: 28 dni na antybiotyku, a jeżeli nie pomoże to antybiotyki dożylnie w szpitalu) są niewystarczające i nieskuteczne. Uważają oni, że borelioza jest chorobą której nie da się w taki sposób wyleczyć, a co najwyżej zaleczyć. I że nawet jeżeli ktoś odczuje poprawę po stosowaniu terapii konwencjonalnej, to w rzeczywistości jest to jedynie chwilowa zmiana samopoczucia wynikająca z zabicia tych najbardziej aktywnych bakterii. Część patogenów bowiem przetrwała i czeka w uśpieniu aby po jakimś czasie spowodować nawrót choroby. Co więcej, te bakterie które przetrwały zyskały odporność na antybiotyki, w związku z czym wybicie ich czymkolwiek innym niż napalm lub pirożel jest niemożliwe ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jako alternatywę dla 4-tygodniowej antybiotykoterapii ILADS proponuje stosowanie ogromnych (generalnie jak to określił lekarz zakaźny u którego się leczyłem, przekraczających ludzkie pojęcie) dawek kilku antybiotyków naraz. Osoba leczona tą metodą przyjmuje naraz 3 albo i 4 różne antybiotyki i to nie z gatunku tych na anginę. Poza antybiotykami konieczne jest przyjmowanie leków przeciwgrzybiczych (bo podobno przy tej dawce ma się prawie pewność nabawienia się grzybicy jelit), specjalna dieta, zapisywane są całe góry (nie żartuję z tymi górami) suplementów i do tego masa najróżniejszych dodatkowych środków wspierających leczenie i odporność. Nie muszę chyba dodawać, że te "najróżniejsze dodatkowe środki" nie są uznanymi przez środowisko medyczne lekami, tylko raczej znanymi z altmedu suplementami w stylu wyciąg z pestek grejpfruta, ewentualnie maść z futra z pupy skunksa. No dobra, z tą maścią żartuję, ale dostałem polecenie przyjmowania wyciągu z pestek grejpfruta przez cały czas poprzedzający leczenie.

    Taka forma leczenia jest stosowana aż do momentu całkowitego ustąpienia objawów + jakaś ilość czasu dla pewności, ja się spotkałem z terminem 3 miesiące od poprawy samopoczucia. Do tego jednym z założeń terapii jest to, że nie wolno jej przerywać tak długo aż lekarz prowadzący na podstawie badań nie uzna że już jest się wyleczonym. O tych badaniach jeszcze później coś będzie.

    CO MOIM ZDANIEM JEST NIE TAK Z ILADS:
    Jak pewnie się domyślacie, nie zdecydowałem się na leczenie się tą metodą.
    Bynajmniej nie ze względu na brak skuteczności, bo myślę że tego nie można tej metodzie odmówić. No bo generalnie jak musisz zabić komara siedzącego na ścianie to możesz jebnąć w niego bombą wyburzeniową. Cel osiągniesz, komar będzie martwy. Tyle że przy okazji zniszczysz połowę miasta.

    Antybiotyki w takich dawkach powodują spustoszenie w organizmie. Cierpi głównie układ pokarmowy, ale nie tylko - po takim leczeniu które nieraz trwa rok-dwa (bo tyle czasem mija do ustąpienia objawów boreliozy) niestety zdarza się że człowiek jest wrakiem. Tutaj trzeba uczciwie przyznać że ILADS nie ukrywa tego, że ta forma leczenia ma bardzo silne skutki uboczne, dostałem nawet broszurę informującą o możliwych niekorzystnych efektach leczenia.

    To akurat jestem w stanie im wybaczyć - można nie wierzyć w to, że klasyczne metody nie przynoszą skutku, w niektórych przypadkach przewlekle chorych może to być nawet prawdą.

    Mam zastrzeżenia do czegoś zupełnie innego: do kurewskiego robienia ludziom wody z mózgu, którego sam padłem ofiarą. I ciągle jest mi wstyd że tak połknąłem zarzutkę.
    Po zrezygnowaniu z usług lekarza prowadzącego leczenie ILADS zrozumiałem że podstawową rzeczą którą się tam robi jest przekonanie pacjenta że wszystkie inne metody leczenia są gówno warte, to jest punkt który jest niezbędny żeby można było zacząć. Że to tylko zaleczanie, że istnieją przetrwalniki, że konieczne jest leczenie tak długo aż całkowicie nie ustąpią objawy, że państwowa służba zdrowia to niedoedukowane konowały, że nie zależy im na tym żeby wyleczyć tylko żeby zaleczyć, że NFZ chodzi tylko o to by obywatel wracał do pracy, że nie chcą przepisywać leków bo są drogie, że nie mają aktualnych badań naukowych, że borelioza na tyle szybko mutuje że nie nadążają za chorobą, że w Polsce to nikt się nie zna na borelioze i tylko na zachodzie są w stanie skutecznie to leczyć itd. Jeżeli przeczytacie to zdanie na jednym oddechu to wiecie jak mniej więcej się poczułem kiedy mi to wszystko delikatnie sugerowali (bo nie walili prosto z mostu oczywiście). Do tego kreowana jest taka nieco magiczna otoczka leczenia. Badania poprzedzone są braniem wspomnianego już wyciągu z grejpfruta, jest sporo zaleceń które w sumie jak się zastanowić nie mają sensu, ale trzeba ich przestrzegać itd. Kolejną rzeczą która jest BARDZO mocno podkreślana jest to, że leczenie jest uciążliwe i może nieść efekty uboczne. Jest ono jednak niezbędne żeby wyzdrowieć i jego przerwanie sprawi że wszystko pójdzie przysłowiowemu psu w dupę i że nigdy nie będziemy zdrowi.

    I to wszystko rzeczywiście działa. Jak spotkacie kogoś kto się leczy/leczył metodą ILADS, to jest bardzo duża szansa że on da się za to pokroić. Wiem, bo sam bym się dał. Sam uważałem że lekarze gówno wiedzą i z politowaniem czytałem ten fragment artykułu na Wikipedii gdzie było napisane o 28 dniowym leczeniu. Ten mechanizm działa trochę jak sekta, tym co się w to wciągną bardzo trudno jest otworzyć oczy na to, że BYĆ MOŻE nie mają racji.

    No a jaki jest sens tego wszystkiego? Zabrzmi to pewnie foliarsko, ale myślę że po prostu hajs. Chciałbym wierzyć, że lekarz nie robił tego dla pieniędzy, ale ciężko jest mi to przyjąć nie uznając jednocześnie że gwałcę zasady logiki.

    Wizyty u lekarzy leczących zgodnie z ILADS nie są refundowane, wszystko jest w 100% prywatne. Jak przychodziłem na wizyty, to zasada była następująca: jedna wizyta = jedno zlecenia badania. I tym sposobem zrobienie 5 badań - ELISA, Western Blot w dwóch mianach, jakieś badanie z wysyłaniem krwi do Niemiec i jeszcze dwa badania, już nie pamiętam jakie, zajęło mi 5 wizyt. Każda z nich kosztowała swoje. Mało tego, ELISA i Western Blot miałem już zrobione, z czego ELISĘ 2 razy. Lekarz powiedział, że on ich nie weźmie pod uwagę bo raz że nie brałem przez miesiąc wyciągu z pestek grejpfruta, a dwa że on chce żeby było zrobione w tym laboratorium które on poleca. Taka była zasada, przed każdym badaniem dostawałem dokładne zalecenie gdzie mam je zrobić.
    Nie muszę chyba wspominać że badania są drogie. To z wysyłaniem krwi kosztowało 500 złotych. Po otrzymaniu wyników przychodziłem na wizytę, lekarz patrzył na wyniki przez kilka minut, coś zanotował po czym wysyłał na kolejne badanie.

    Całość ciągnęła się miesiącami (!), a przypominam że choroba postępowała i czułem się coraz gorzej. Jak na ostatniej wizycie na której u niego byłem zapytałem wkurwiony dlaczego nie zlecił mi wszystkich badań naraz tylko odwlekał moment zlecenia leczenia, to odburknął coś niewyraźnie i powiedział coś w stylu że on bada objawy po kolei.

    Co by było gdybym się zdecydował na leczenie? Zakładając że przebrnąłbym już przez te wszystkie wizyty i zaczął brać antybiotyki, czekałoby mnie wielomiesięczne branie leków, leków przeciwgrzybiczych i suplementów oraz stosowanie specjalnej diety. Koszty całości? Nie wiem dokładnie, może tysiące a może dziesiątki tysięcy, zależy jak długo się kto leczy. Czas leczenia jest gęsto przeplatany wizytami (nie pamiętam jak często, ale z tego co pisał ten lekarz na forum to mniej więcej raz w miesiącu) i kontrolnymi badaniami. Przerwać leczenia oczywiście nie wolno, bo kto przerwie ten największy zbrodniarz wojenny i odrzuca szansę na pokonanie choroby.

    Ogólnie z perspektywy czasu zauważyłem tam bardzo dużo mechanizmów które powodują uwikłanie chorego w cały ten chory system. Zaczynając od indoktrynacji i budowania poczucia że wszyscy inni się mylą, poprzez podporządkowywanie życia chorego chorobie i leczeniu (specjalna dieta, góry drogich leków, ciągłe badania), aż po budowanie bariery przeciwko wyjściu z systemu. Stąd to moje porównanie do sekty które gdzieś we wpisie się pojawiło.

    Na koniec rozdziału o ILADS chciałbym dodać że być może nie wszyscy lekarze leczący tą metodą to pazerne na hajs coorvy i że być może tylko ja na takiego trafiłem. W końcu z całą pewnością to duża organizacja i ciężko im weryfikować praktyki każdego członka. Chciałem tylko uczulić na pewne kwestie które moim zdaniem są tutaj ważne, żeby nie dać się wkręcić w jakieś chore układy, tak jak ja się dałem.
    Nie chcę też teraz wdeptywać w ziemię tych którzy decydują się na ILADS - przewlekła borelioza jest na serio ciężką chorobą z której nie jest prosto wyjść i w związku z tym jestem w stanie uwierzyć w to, że standardowa terapia może nie dawać od razu spodziewanych efektów.

    ŚWIATEŁKO W TUNELU:
    No dobra, tak się rozpisałem nad tym co było złe i nieprzyjemne w mojej chorobie że pewnie się zastanawiacie jak w ogóle mi się udało to przeżyć xD

    No więc historia wyjścia z choroby okazała się być dużo mniej skomplikowana niż na początku myślałem. Jak już się otrząsnąłem z tego co mi zaserwowano w przychodni leczącej metodą ILADS to poszukałem kogoś kto mnie z tego wyleczy, nie robiąc ze mnie jednocześnie bankomatu z którego wyciąga hajs na willę na Kanarach.

    Zostałem skierowany do szpitala zakaźnego i trafiłem do lekarza który zajmował się głównie boreliozą. Ten szybko ale skutecznie wyłuszczyl mi na czym stoję. Żeby nie rozwlekać, to co powiedział można by było streścić w kilku punktach:
    - borelioza nie jest taka straszna jak ją malują. Jest ciężka dla pacjenta i nieleczona rozwala życie, ale da się z niej wyjść
    - nie jest wymagane branie antybiotyków przez 2 lata. Zazwyczaj przepisuje się na 28 dni, jeżeli to nie pomoże to bierze się pacjenta na oddział zakaźny gdzie ma podawane duże dawki antybiotyków dożylnie, póki się sytuacja nie poprawi
    - większość chorób które mogłyby towarzyszyć boreliozie leczy się i tak przy pomocy tych samych leków, więc jeżeli nie masz borelki tylko coś pokrewnego to i tak powinno się to udać wyleczyć
    - doktor cały-na-biało u którego się leczyłem jest szarlatanem który tworzy magiczną otoczkę wokół choroby. Okazało się że zakaźnik dobrze go kojarzy z opowieści pacjentów i zna jego metody
    - krętki boreliozy nie są otoczone cystami uniemożliwiającymi ich wykrycie, a przynajmniej nic o tym nie wiadomo współczesnej nauce. Nie jest też więc zasadne picie wyciągów z grejpfruta który miałby owe cysty rozbijać (w ogóle to lekarz parsknął śmiechem jak mu powiedziałem o tych pestkach)
    - krętki boreliozy nie są niemożliwe do zauważenia pod mikroskopem
    - laboratoria zajmujące się badaniami na boreliozę mają różne standardy wyznaczania czy ktoś jest zdrowy czy nie. Stwierdził że jest w stanie podać mi laboratoria w których wyjdzie mi że jestem zdrowy i te w których wyjdzie mi że jestem chory, nie wiem czy to prawda, ale to by trochę tłumaczyło dlaczego wyniki badań wychodziły mi raz dodatnie a raz ujemne
    - jako że jest problem z rzetelnością badań to on mi przepisze badanie u nich w szpitalu i jak zrobię to wtedy się zastanowimy co dalej (już nie pamiętam czy za to badanie płaciłem czy nie)

    Po kilku dniach miałem wyniki badań. Wyszedł wynik na granicy - ponad normę, ale bez jednoznacznie dodatniego wyniku. Zakaźnik powiedział że w takiej sytuacji po prostu będziemy leczyć na podstawie objawów. Jako że czułem się naprawdę beznadziejnie to od razu zapisał antybiotyk. Dostałem doksycyklinę na 28 dni z zaleceniem żeby po antybiotykoterapii zrobić ponownie badania i przyjść na wizytę kontrolną.

    WYJŚCIE Z CHOROBY:
    Zacząłem brać antybiotyk. Nie było żadnych fajerwerków - ot po prostu z czasem zaczynałem się czuć coraz lepiej. Zmęczenie przeszło, objawy zdecydowanie zelżały. Po 28 dniach czułem znaczącą poprawę samopoczucia i wreszcie zacząłem żyć jak człowiek a nie egzystować.

    Nie od razu było wszystko idealnie. Przez długi czas miałem jeszcze później kłopoty z koncentracją, trochę kłopotów z pamięcią. Z choroby wyszedłem z bagażem w postaci zaburzeń nerwicowo-depresyjnych. Nie wiem na ile jest to wina tego że układ nerwowy, w tym mózg, dostał po dupie. Być może była to kwestia tego że przez prawie dwa lata żyłem w ciągłym stresie, niepewności, poczuciu beznadziei, musząc się przymuszać do wszystkiego i praktycznie nie mając przyjemności z życia. Z tego też się już udało wyjść, nie bez pomocy oczywiście.

    I na koniec sprawa która być może jest tutaj najważniejsza:
    Z tego co wiem to jedynym wskaźnikiem który daje 100% pewności że się ma boreliozę jest rumień wędrujący. Nie występuje on jednak u każdego chorego. Różne są statystyki, spotkałem się zarówno z takimi które mówią że rumienia dostaje 80% jak i z takimi które mówią że ma go 20% pacjentów.
    Dobrze jest więc nie uznawać automatycznie że jak nie mieliśmy rumienia to nie mamy boreliozy. Oczywiście trzeba tutaj zdrowego rozsądku.

    PODSUMOWANIE:
    Nie napisałem wszystkiego co bym chciał bo wtedy już w ogóle nikt by tego nie przeczytał.

    Zaznaczam od razu że nie jestem lekarzem, jestem prostym kucem parającym się IT. Nie piszcie proszę do mnie z prośbą o zinterpretowanie Waszych objawów czy wyników badań bo się na tym nie znam ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Chciałem po prostu opisać moje doświadczenia licząc na to, że być może jeżeli ktoś kiedyś również znajdzie się w trudnej sytuacji to mu to pomoże pozbierać myśli, zaplanować działania, być może uchroni od wdepnięcia w jakieś szambo. Albo że jak ktoś zachoruje i mu będzie smutno na serduszku to że go trochę moja historia podniesie na duchu.

    Na wypadek gdyby było zainteresowanie wpisem to może siądę i napiszę jakieś TL;DR dla tych którzy są leniwymi bulwami ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Zdjęcie kleszcza nie moje, wstawiam dla atencji

    #borelioza #zdrowie #kleszcze #gruparatowaniapoziomu i trochę #feels

    pokaż spoiler "Fun" fact: miesiąc temu użarł mnie kleszcz, siedzę trochę osrany i czekam aż będzie czas żeby zrobić badanie
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      Mam podobny problem tylko wydaje się, że trochę bardziej złożony i niestety na razie bez happy endu. Mam takie same objawy od dawna - mgłę umysłową, problemy z koncentracją, drętwienie palców, dłoni, nóg, częsty ból gardła, ostatnio straszne lecą mi włosy z głowy, mam jakieś kłucia twarzy, mrowienia, stany lękowe, pieczenie głowy, ogromne zmęczenie, takie, że czasem nie jestem w stanie podnieść się z łóżka, zapominanie słów itd. Generalnie moje życie ostatnio to dramat.

      Dwa lata temu brałem doskycykline przez 7 dni na gardło i czułem się jakby ktoś mi stopniowo włączał mózg. Jak przestałem ją brać to wszystko wróciło. Powiedziałem o tym laryngologowi, ale zignorował temat. Po kilu miesiącach miałem wycięte migdałki i podaną amoksycylinę przez 2 tygodnie. Znowu wszystko ustało i miałem spokój na kilka miesięcy, a po kilku miesiącach wszystko zaczęło stopniowo wracać.

      Robiłem sobie różne badanie i wszystko mam w normie - morfologię, tomografię, wątrobę, nawet kiłę czy HIV. Jakiś czas temu wpadłem na informacje o borelioze i zrobiłem sobie na nią badania bo niby wszystko by się zgadzało. Elisa ujemna. WB w IGG jeden pasek dodatni i jeden wątpliwy czyli cały test ujemny.

      Objawy nie przechodziły, a wręcz z dnia na dzień było coraz gorzej. Stwierdziłem, że pójdę do internisty opowiem mu o wszystkim i poproszę o przepisane doksycykliny. Dała mi Unidox na 20 dni 2x1. Znowu wszystkie obajwy stopniowo zaczęły się cofać. Pamiętam, że jak zacząłem w tym czasie oglądać film to niemal się nie popłakałem ze szczęścia, że tak go oganiam i wszystko rozumiem. Zaczynałem czuć, że wracam do życia. Kiedy po 20 dniach odłożyłem doksycyklinę znowu wszystko wróciło. Niektóre objawy wróciły od razu, niektóre pojawiały się stopniowo. To było ponad miesiąc temu i czuję, że jest co raz gorzej.

      Dla mnie wszystko wskazuje na to, że mam to gówno, ale badania mam ujemne. Zakaźnik mi mówi, że nie mam boreliozy bo badania by ją wykazały, inni lekarze, że to nerwy itd. Nerwy i nagle wszystko magicznie przechodzi po doksycykline? Niektórzy twierdzą, że to placebo, ale w ciągu tych kilku lat jadłem inne antybiotyki jak Dalacin C czy Klacid po których nie miałem polepszenia, a było wręcz gorzej. Z tego co wiem antybiotykami wyboru na boreliozę jest Doksycyklina lub Amoksycylina. Poza tym 2 lata temu jak brałem pierwszy raz doksycyklinę, nawet nie wiedziałem tak naprawdę co to za antybiotyk i nie wiedziałem nic o boreliozie.

      Niestety moja historią zaczyna przypominać setki innych z for, które wolałbym unikać szerokim łukiem.

      Byłem u lekarza ILADS. Nie do końca mi się podobało wszystko o czym ona mi mówiła i oczywiście czuć, że dużo ich teorii jest naciągana. Zleciła mi jakieś badania KKI i stwierdziła, żebym je zrobił u Pana W. który jest guru ILADS w Polsce. Czytałem o tych badaniach i to nie jest oczywiście nic oficjalnego i ich skuteczność można poddawać w wątpliwość, ale ja w mojej sytuacji naprawdę nie wiem co mam robić. Dałbym sobie spokój z tą boreliozą gdybym nie miał takiej poprawy po doxy, a w tym wypadku wydaje mi się, że po prostu muszę drążyć ten temat. I teraz wygląda na to, że jestem staje się ofiarą systemu bo nikt oficjalnie nie będzie mnie leczył przez to, że oficjalne badania mam ujemne. Wychodzi więc na to, że jedynym wyjściem z sytuacji oddanie oddanie się w ręce ILADS.

      Zawsze z dużą niechęcią podchodziłem do alternatywnych nurtów medycznych, szczególnie tak kontrowersyjnych. Nie rozumiałem, ludzi którzy się na to decydują, a wychodzi na to, że stanę się jedną z nich.

      Serio, nie wiem co ja mam robić, ale jeżeli nie zrobię niczego to czuję, że zawali mi się życie zarówno zawodowe i prywatne bo tak się nie da funkcjonować.
      pokaż całość

      +: ego44
    •  

      @pila89: hej, mam kilka pytań, odblokujesz pv?

    • więcej komentarzy (241)

  •  

    Dajcie kilka plusów na pocieszenie. Wyciągnąłem dzisiaj z siebie kleszcza w 3 kawałkach. Przed zgonem na pewno zrobił mi na złość i się we mnie zrzygał zagrażając boreliozą. Kurwa. #kleszczetochuje #borelioza #medycyna

  •  

    Moi drodzy pragnę podziękować wszystkim ludziom z wykopu, którzy wpłacili pieniądze na zrzutkę założoną na leczenie Pauliny, mojej córki. To już 225 osób.... Jesteście super :) https://zrzutka.pl/pwfh78
    #pomagamypaulinie #stwardnienierozsiane #borelioza #zdrowie #wykop #mirko #niebieskiepaski pokaż całość

    źródło: 16196002_1516520845026558_2007714885225250529_n.jpg

    +: Z..............e, szczupak_ziemny +442 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Siedzę i łzy mi lecą, dorosły facet który ma dziecko i żonę, przez chorobę ranię wszystkich wokół, najbardziej moją żonę, raz się czuje dobrze a raz źle, już 2 lata z nią walczę i tracę całkowicie nadzieję jeszcze dziecko mnie trzyma przy życiu, ale już mam dość, teraz jadę na Unidox pojawiły się znowu problemy ze snem, potworne bóle głowy, uczucie zmęczenia jest rarytasem nie docenianym przez was wszystkich ja zamiast zmęczenia odczuwam ból głowy, budzę się rano i nie jestem zaspany i zmęczony tylko budzę się otwieram oczy i czuje ból, pierdolony wielki ból, nie mogę myśleć, wybuchy złości, zmiany zdania i nie panujesz nad tym, bóle mięśni i stawów przy tym wszystkim wydają się marnością.
    Szczerze i ten ból cały jest marnością, najbardziej boli mnie serce, wręcz mi się kraja, widząc jak mocno przez swoje zachowanie nad którym nie mam kontroli ranie moją żonę, wiem że cierpi przeze mnie. Kiedy choroba odpuszcza jestem cudownym mężem(na pewno lepszym niż gdy mnie przydusi choroba), ale już mam dość więcej jest złego niż dobrego.
    Moja żona nie wie jak ma zemną rozmawiać chcę iść do jakiejś poradni rodzinnej, i co mi tam powiedzą czego nie wiem(tak sam kiedyś pomagałem wielu osobą, a psychologia i behawioryzm był moim zainteresowaniem). Nie dziwię się jej wcale, jak bym był na jej miejscu też bym tak kombinował.
    Moja własna matka w szczycie mojej choroby powiedziała że się nie zdziwi jeśli weźmie ze mną rozwód, własna matka, która wczoraj ze mną się licytowała jak powiedziałem że odczuwam zmęczenie i bardzo bym się pragnął położyć spać bo to uczucie jest rarytasem, a ona na to ja zmęczenie odczuwam cały czas, nie położyłem się spać, klika godzin później zmęczenie zamieniło się w ból głowy do nie zniesienia, i tyle z przespanej nocy, boli cały czas. Doceniajcie zmęczenie bo jest rarytasem i wysypiajcie się bo później będzie za późno (jak byłem młodszy mówiłem ,wyśpię się po śmierci i właśnie tego teraz pragnę najbardziej).
    Do tego wszystkiego u mojej małżonki zdiagnozowano miesiąc temu nowotwór złośliwy, a ja nie mogę jej wesprzeć bo odpierdala mi przez chorobę, pragnę bardzo a nie mogę.
    Już kiedyś myślałem i planowałem samobójstwo jako wypadek, nawet wydałem 5tys na ubezpieczenia na 1mln co by jakoś rodzinę zabezpieczyć,......... jednak zamiast w drzewo autem trafiłem między i wylądował w polu.
    Nie ma siły, zrobię ubezpieczenie na 2 mln, mam przyszykowany biznes plan, jak pomnożyć te pieniądze(biznes planów mam wiele różnych[jeśli opis rodzaju biznesu można tak nazwać], które szykowałem sobie zanim mnie choroba zaatakowała, które miałem wykonać później). Mam dość ranienia mojej żony.

    A tak bardzo bym chciał tylko zrozumienia, nie współczucia zrozumienia od strony rodzinny, prawdziwego zrozumienia, no i zdrowia dla mojej małżonki, bo dla siebie nie ma już nadziei, mimo że przez chorobę uwierzyłem w Boga to jestem tylko marnym człowiekiem i po ludzku już nie ma siły.
    Nawet nie wiem po co piszę tutaj,czuje że muszę, i tak to nie ma sensu, może pragnę jakiejś pomocy, liczę na cud, zanim podejmę kroki.

    #wyznanie #samobojstwo #borelioza #mikromodlitwa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    +: s.............a, yourgrandma +23 innych
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nalewka ze szczeci albo jakis wyciąg (dawkowanie 3 razy łyżka dziennie, nie krople), tak samo warto dodać czystek.
      Antybiotyk niszczy bardziej i osłabia niż borelioza, z reszta stosowany tak długo to się nie dziwie. Prawdopodbnie depresja jest wzmacniana złym stanem układu trawiennego, a kichy wysyłają przekaz do mózgu.
      Można dołożyc jeszcze kilka innych nalewek ziołowych, ale to jest zależne od stanu i postaci choroby. Nie deprecjonuj ich działania i znaczenia, które społeczeństwo ma za nic.
      pokaż całość

      +: ArtyQ
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zostaw doksycykline (unidox) ona zwieksza bezsennosc. poza tym po takim czasie walki nie powinno sie raczej stosowac tego antybiotyku,zwlaszcza jesli zle reagujesz. Zmien lekarza, bo to ktos o marnej wiedzy Ci to przepisal. NAJWAZNIEJSZE TO TRZEBA WZMOCNIC UKLAD TRAWIENNY,a nie go oslabiac antybiotykami. W razie czego mozesz sie normalnie odezwac do mnie na pw. gwarantuje dyskrecje.

      +: ArtyQ
    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Wstydźcie się złamasy. A Ty @robertt1969 się trzymaj Mireczku!

    #pomagamypaulinie #stwardnienierozsiane #borelioza #wykop #listahanby

    źródło: Przechwytywanie.PNG

    +: c.......N, xandra +6 innych
  •  

    witam wszystkich :) pozwoliłem sobie zaktualizować stronę mojej córki Pauliny, której wielu z Was pomogło. Jeśli macie ochotę to przeczytać to zapraszam pod adres http://paulina-komarnicka.mastech.vot.pl/co-u-pauliny/
    #pomagamypaulinie #stwardnienierozsiane #borelioza #wykop #wykopefekt #pomagajzwykopem pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów