•  

    #braciawniewierze!

    Jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości dlaczego Kościół (i środowiska z nim powiązane, czyli PiS czy obecnie nawet, o zgrozo, TVP! - tak, doczekaliśmy się ukościelnionej telewizji) tak namiętnie szkalują Owsiaka... I nie, nie chodzi o kasę (chociaż pewnie trochę też).

    Owsiak jest dla Kościoła zagrożeniem największym z możliwych, uosobobieniem najgorszego ich koszmaru. Pokazuje, że nie potrzeba Jezusa, aby być dobrym, że można stworzyć coś megapozytywnego nie odwołując się do Jezusa, Boga, Ewangelii, że można jednoczyć ludzi także poza Kościołem, że Kościół nie ma monopolu na bycie dobrym i można się bez niego obyć.

    I jest dla nich milion razy gorsze od tego, że ludzie czytają szatańskiego Harry Pottera i Dawkinsa, że jakieś pedalskie pary chodzą po ulicach, że dzieciaki wyznają kult szatana 31 października i że nieczułe babsztyle robią sobie aborcje. Nawet te szatańskie bezbożne przystanki Woodstock, gdzie młodzież pieprzy się po krzakach (na dodatek - wyobraźcie to sobie! - Z PREZERWATYWĄ!), chleje litrami alkohol i wstrzykuje sobie marihuanę aby śmielej taplać się w błocie nie są tak straszne jak WOŚP. Bo te haloweeny, woodstocki i aborcje to aberracje, których Kościół nie lubi, ale nie stanowią dla niego zagrożenia. WOŚP to wyłom w systemie, to coroczny krok do laicyzacji społeczeństwa, pustych świątyń, równie pustej tacy i pustej przyszłości kapłanów.

    #owsiak #wosp #kosciol #polityka
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Od czasu do czasu niektórzy próbują argumentować, że nauka to też rodzaj wiary. Wierzymy przecież w rzeczy niewidoczne gołym okiem, niedoświadczalne na co dzień, takie jak chmura elektronowa, Wielki Wybuch, czarne dziury czy kod DNA pomimo tego, że nikt z nas tego na oczy nie widział. Wierzymy w to, że Ziemia ma 4,6 mld lat, w to, że Słońce jest jedną z mnóstwa gwiazd, że mitochondria napędzają każdą naszą komórkę, że prędkości światła nie można przekroczyć itp. Dlaczego zatem jesteśmy tacy uparci i nie chcemy uwierzyć w Boga?

    Problem wynika z wieloznaczności słowa "wiara" w języku polskim. Zawsze mówię, że językiem idealnym do wyrażania swoich idei jest język angielski, a to z racji tego, że jedno słowo w języku polskim posiada często kilka odpowiedników w języku angielskim o różnych odcieniach znaczeniowych (sztandarowy przykład: house/home - niby to samo, ale jednak coś zupełnie innego). Anglicy mają więcej słówek na wszystko, jest to język (wbrew powszechnej opinii) dość trudny, ale jednak mają prościej w tym sensie, że kiedy coś mówią, są przez drugą osobę dobrze zrozumiani.

    Podobnie jest właśnie z wiarą - jest "faith" i "belief". Pierwsze odnosi się bardziej do wiary w sensie religijnym (chociaż możemy tym słowem też wyrazić zaufanie do drugiego człowieka) i jest raczej nieweryfikowalne, drugie to też wiara, ale bardziej w sensie "przekonanie" i zazwyczaj istnieje jakiś sposób na weryfikację tezy, w którą ktoś wierzy (belief).

    Zatem wiara w to, że modlitwa wyleczy mnie z choroby to faith. Natomiast wiara w to, że proponowany przez lekarza lek na moją chorobę zadziała to belief.

    W związku z tym, że i "faith" i "belief" to po polsku wiara, przełożenie w ładny sposób tego mema na polski to wyzwanie, chociaż pewnie ktoś już to zrobił:

    #religia #ateizm #dawkins
    pokaż całość

    źródło: azquotes.com

    •  

      Pytanie zatem, dlaczego praktycznie cała planeta akceptuje empiryzm, w tym to, że istniejemy i to, że istnieje świat poza nami (czy ten fizyczny, czy w postaci jakiejś symulacji, itd), a co do przekonań około-religijnych panuje zupełna swoboda i nie widać jakichś ograniczeń?

      @Racjonalnie: Nie wiem, może ewolucyjne i kulturowe uwarunkowania. Tyle że to bez znaczenia dla meritum, bo jak mi się zdaje, doszliśmy w końcu do porozumienia, że empiryzmu nie można udowodnić/zweryfikować, tylko wierzyć w prawdziwość jego założeń.
      Popularność poglądu stanowi o jego prawdziwości? Notabene teza o popularności empiryzmu jest wywiedziona z empirii ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      Niezależnie od tego, czym "to co istnieje" jest, empiryzm jest powszechny, ale modeli religijnych praktycznie nieograniczona liczba.

      Mieszasz trochę. Empiryzm jest powszechny (jeśli założymy empiryzm, bo inaczej nie ma jak stwierdzić jego powszechności ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Religia, ujęta ogólnie, też jest powszechna. Rodzajów empiryzmu jest wiele, podobnie jak wyznań religii.

      A tak poważnie, to religia zakorzeniona jest w empiryzmie, wszak argument z objawienia czy doznań mistycznych to argumenty empiryczne, bo odwołują się do ludzkiego doświadczenia. Nie jest to empiryzm typu pozytywistycznego czy klasycznego, ale nadal empiryzm.

      Modele te, chociaż mogą być wewnętrznie spójne, to między sobą są sprzeczne (zarówno w założeniach jak i we wnioskach: właściwości Boga / Bogów, innych światów, nieśmiertelnej duszy, dodatkowych bytów, itd) - nie przeszkadza im to jednak występować równolegle.

      Nie dziwne, skoro wyznawcy każdego z nich są przekonani o swojej racji.

      Empiryzm z całymi swoimi wadami i ograniczeniami potrafi utrzymać się w jednej wersji - tu mam na myśli to, że nie mamy kilku modeli np. nauki, gdzie w jednej Mars istnieje, a w innej nie, itd. Nie chodzi o mnogość hipotez naukowych do przetestowania - producenci samochodów nie budują silników według różnych wersji fizyki (gdzie w jednej spalanie benzyny daje energię, a w innej spalanie tego samego paliwa wpływa np. na zmniejszenie pola grawitacyjnego).

      Tylko nie wiem (choć nie twierdzę od razu, że to błąd), czy zestawienie empiryzmu czy nauki z mnogością wyznań religijnych ma sens. Może trafniej byłoby uznać, że religia, ujęta ogólnie, jest modelem tego samego rzędu, co nauka. Bo nieprawdą jest, że wyznania różnią się wszystkim. Wszystkie posiadają przynajmniej kilka wspólnych założeń. Głównym z nich jest postulat istnienia świata pozafizycznego. Z drugiej jednak strony przyznaję ci rację, że nawet jeśli uznamy tak, jak proponuję, to wewnątrz nauki panuje większa jedność. Mimo wszystko odbiegamy tutaj już od meritum, choć w ciekawym kierunku, i nie mam teraz czasu, aby to odpowiednio przemyśleć (sesja).

      Jak traktowalibyśmy grupę modeli, gdzie na kwestie 1 dostajemy różne, sprzeczne ze sobą odpowiedzi i w dodatku nie da się wyłonić modelu, który opisuje to dobrze? Przecież odpowiedź moglibyśmy wówczas równie dobrze uzyskać poprzez rzut monetą.

      W zasadzie to nie otrzymujemy sprzecznych odpowiedzi, a sprzeczne hipotezy, których nie sposób zweryfikować aktualnie. Wszystkie religie jednak zakładają możliwość weryfikacji swoich hipotez, tylko że na ogół lokują tę możliwość poza tym życiem ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      Widać, że modele religijne są takie jakieś "inne"

      No są, nie twierdziłem, że są takie same. Twierdziłem, że wszyscy, choćby i najbardziej zdeklarowani ateiści, scjentyści, pozytywiści etc. są zmuszeni wierzyć w coś bez dowodów, a rozróżnienie między "faith" a "belief" jest sztuczne i na siłę. Wiara w prawdziwość modelu nie jest tym samym co model, więc teraz dyskutujemy już o czymś innym. Bardzo chętnie, ale to po egzaminach ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      pokaż całość

    •  

      @Turysta_Onanista:

      Popularność poglądu stanowi o jego prawdziwości?

      Nie, zdecydowanie nie.

      a rozróżnienie między "faith" a "belief" jest sztuczne i na siłę

      To jak przejdziemy do dalszego tematu, to może coś się wyklaruje, bo jestem otwarty na "przedefiniowanie" ;)

      Bardzo chętnie, ale to po egzaminach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Jasne, to powodzenia, nie męczę już :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #braciawniewierze!

    Oglądanie House'a zawsze sprawiało mi dużo radości. Obejrzałem wszystkie odcinki... ale chyba w całym serialu żadna #cietariposta doktora nie sprawiła mi tyle frajdy, co ta:

    #drhouse #religia #ateizm

  •  

    #braciawniewierze!

    Zbliża się coroczny festiwal hipokryzji pt. "kolęda". Już pal licho księdza, który przychodzi niby na "na wspólną modlitwę oraz poświęcenie i pobłogosławienie domu", a naprawdę sami wiemy po co. Ludzie chcą, niech wpuszczają, ich dom, ich czas, ich kasa.

    Niemniej jednak jest to dla mnie źródło beki z ludzi, którzy tego właśnie dnia muszą ("muszą", ale tak naprawdę na własne życzenie) szczególnie intensywnie udawać katolików. Iluż to ja znam takich, których ksiądz tylko raz do roku widzi (na kolędzie właśnie), ale wpuścić do domu muszą, kopertę dać muszą i tylko trzęsą gaciami żeby ksiądz nie zapytał o to, czy planują ślub, bo przy trójce dzieci to by już wypadało.

    Trzeba przypomnieć sobie jak te modlitwy lecą, kolędy jakiejś się nauczyć, niektórzy nawet specjalnie na tę okazję krzyżyk na ścianę kupili, żeby tak jakoś dziwnie przy księdzu nie wyglądało.

    Ciekawe jak by wypadli w poniższej ankiecie.

    #religia #kosciol #ateizm #koleda #bekazkatoli #bekazpodludzi
    pokaż całość

    źródło: ankieta.png

  •  

    #braciawniewierze!

    Uwielbiam przepowiednie Jackowskiego. Tyle, że w odróżnieniu od czytelników "Faktu", ja czytam zawsze pod koniec roku przepowiednie nie na przyszły rok, ale na ten, który akurat się kończy.

    Przepowiednie są niekończącym źródłem beki. I nie, nie jest tak, że się nie sprawdza - sporo się "sprawdza", ale dlatego, że jest bełkotliwa i ogólnikowa; część Jackowski po prostu interpoluje na podstawie bieżących wydarzeń - ja też mogę przewidzieć na przyszły rok jakieś narastające konflikty z uchodźcami w tle, zamachy terrorystyczne w Niemczech, kolejne przestrzenie władzy publicznej zawłaszczane przez PiS czy pogróżki ze strony Rosji. Do tego nie trzeba jasnowidza.

    Tak więc Panie i Panowie - przepowiednie Jackowskiego na rok 2017, sami oceńcie ile z tego się sprawdziło:

    Grozi nam wojna, ale nie z Rosją
    2016 rok był ostatnim w miarę spokojnym rokiem w Europie. To, co stanie się w 2017 r. spowoduje, że nie będziemy czuli się bezpiecznie. Zagrożenie wojenne jest bardzo poważne. Od dawna powtarzam, że wojna zacznie się od konfliktu zlokalizowanego blisko naszego kontynentu, a konflikt ten rozleje się na kraje europejskie. Nadal to mówię. Bardzo czujnie powinniśmy patrzeć na to, co dzieje się w Syrii i na Bliskim Wschodzie, bo wpłynie to na Europę. W moim odczuciu to, co dzieje się w tych rejonach, to pewien międzynarodowy plan, a Putin włożył tam kij między tryby i przez to realizacja tego planu stanęła w miejscu. Radziłbym zwracać też uwagę na ruchy Turcji, bo mam przeczucie, że coś tam jeszcze rozgorzeje. Jeżeli syryjski rząd upadnie, w Europie zacznie się wojna. Z kolei Rosja i Putin absolutnie nam nie zagrażają. Moim zdaniem prezydent Rosji wcale nie zamierza atakować Polski ani państw bałtyckich.


    Zmasowane ataki w Europie
    Dojdzie do kolejnych zamachów na naszym kontynencie. Na dany sygnał w Europie zaczną się zmasowane ataki terrorystyczne, które zresztą moim zdaniem też są wpisane w plan tego, co dzieje się na świecie. Kryzys z uchodźcami też jest według mnie częścią planu. Oczywiście uchodźcy to również nieszczęśliwi ludzie uciekający przed wojną, ale do Europy przeszły też terrorystyczne bojówki i było to celowe działanie.


    Zamachy i kryzys w Europie
    Nie minie długi czas, nim Ukraina coraz częściej zacznie spoglądać w kierunku Rosji, widząc w niej ratunek. Dlaczego? Nie będzie mogła patrzeć na Europę, bo 2017 r. przyniesie bardzo poważne wstrząsy w Unii. Będziemy mówić, że jest ona w stanie rozpadu, choć jeszcze całkiem się nie rozpadnie. Dwa duże państwa UE, ale nie Polska, postawią Unię pod ścianą. Będzie musiała natychmiast decydować, czy dalej istnieje, ale dzieli się na części słabszą i mocniejszą, czy też się rozpada. Unia bardzo się pogubi w 2017 i to będzie dla Polaków największy kataklizm, także ekonomiczny. Nie czuję wstrząsów w Kościele, a papieża Franciszka czeka dość długi pontyfikat. Co do USA, czuję, że wybór Donalda Trumpa na prezydenta jest szansą dla świata. Ma to związek z tym, że Ameryka uwikłała się w wiele konfliktów na świecie. Trump będzie uspokajał tę sytuację.


    Stalowe rządy PiS, odrodzenie lewicy
    Ku zmartwieniu wielu ludzi i radości pewnej ich części, PiS będzie miał się w 2017 roku dobrze. Na pewno nie dojdzie do obalenia rządu. Opozycja osłabnie, KOD będzie miał mniejsze poparcie i chcąc się ratować, spróbuje przekształcić się z ruchu demokratycznego w coś w rodzaju partii politycznej. Dla Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej przewiduję mierne poparcie. Bardzo uaktywni się SLD, powróci Aleksander Kwaśniewski i wyjdzie z pewnymi propozycjami. Będzie chciał stworzyć środek między PO czy partią Ryszarda Petru a PiS-em. Jednak PiS wygra następne wybory, choć będzie rządził w koalicji. Rząd zachowa swój sztywny elektorat, w dużej mierze kupiony przez 500+. 2017 rok będzie czasem stalowych rządów PIS-u.


    Wiosna przyjdzie szybko
    Zima tego roku będzie bardzo zmienna. Niebawem w Polsce na pewien czas zrobi się biało po wielkiej fali śnieżyc. Może się to zdarzyć na początku roku, na przełomie grudnia i stycznia. Jednak zima zelżeje już w drugiej połowie stycznia i nie wróci w lutym, dość szybko nadejdzie wiosna. Lato będzie niestety deszczowe, podobne do poprzedniego.


    Wynalazki
    W 2017 r. dojdzie do rewolucyjnego odkrycia naukowego. Zostanie wynaleziony nowy nośnik informacji. Zdawałoby się, że już teraz mamy idealną komunikację, a tymczasem zostanie odkryty nowy sposób komunikowania się i to będzie przełomowe technologicznie odkrycie.


    #bekazpodludzi #jasnowidz #jackowski #zjawiskaparanormalne #racjonalizm
    pokaż całość

  •  

    Radujmy się #braciawniewierze, albowiem kilku dni mój tag awansował w hierarchii Wykopu i jest tagiem autorskim. Oznacza to m.in. iż mam prawo do ustawienia grafiki w belce. Nie mam zbytnio na nią pomysłu, więc jeżeli ktokolwiek podsunie coś ciekawego, będę wdzięczny.

    A dla was na dziś - taki piękny obrazek, jak zawsze ze złośliwym podtekstem.

    #autorskietagi #tagiautorskie
    pokaż całość

    •  

      @prawa_reka_sorosa: chyba jednak nie. Nie lubię tej grafiki, bo ona zrównuje jak gdyby wiarę z różnego typu przestępstwami - a nie jest ona niczym złym samym w sobie, a jedynie objawem pewnego rodzaju braku krytycznego spojrzenia na świat.

      Gdyby to jeszcze było "nie wierzę, ale pomimo tego nie zabijam i nie kradnę, wiara nie jest mi potrzebna, abyć być dobrym" - wtedy byłoby to akceptowalne.

      Ale ja tu raczej widzę "Patrzcie, jaki jestem wspaniały! Nie zabijam, nie kradnę; jeszcze więcej: nie wierzę!".

      Nie, nie pasuje do mojej filozofii.
      pokaż całość

    •  

      @haes82: Raczej chodzi o to ze wiara (np. chrześcijaństwo) rości sobie monopol jeżeli chodzi o moralność. Zapewne nie raz słyszałeś argument "bez boga to ludzie by tylko gwałcili i mordowali".

      No ale spoko, to w końcu Twój tag :)

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #braciawniewierze!

    Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach.
    Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok.


    Oto słowo boże

    Źródło: Łk 20, 46-47 i powtórzone praktycznie dosłownie Mk 12, 38-40

    #religia #katolicyzm #jezus #chrzescijanstwo

    pokaż spoiler wiem, że wyrwane z kontekstu - ale nawet w kontekście wygląda niezbyt dla katolików zabawnie (chociaż zapewne, jak zawsze, znaleźli już cudowny sposób na obrócenie kota ogonem) - niezaprzeczalnie jednak: Jezus w tej przemowie krytykuje tych, którzy z religii stworzyli sobie narzędzie do realizacji własnych egoistycznych celów. Wiele wskazuje na to, że pod tym względem chrześcijaństwo wróciło do punktu zerowego...o ile kiedykolwiek go opuściło.
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś obiecana druga część wpisu o #gimboateizm, łatce tak chętnie nam przypinanej (miało być w piątek, ale problemy natury osobistej mnie od tego oderwały, a wczoraj, 11 listopada był wpis okolicznościowy). Pisałem, że łatka ta jest wyrazem pewnego rodzaju bezsilności adwersarza, a także iż bardziej mnie ona śmieszy niż martwi.

    Dziś zastanowimy się co może, a co nie powinno być nazwane gimboateizmem.

    Czym w takim razie jest gimboateizm? Ja na początku spotykałem się z tym określeniem tylko w jednym kontekście (i tylko ten jeden jest dla mnie słuszny, sam go nawet czasem z ubawieniem używam) - chodzi o młodzież w wieku gimnazjalnym (ewentualnie licealnym), która deklaruje się jako ateistyczna. Oczywiście chodzą na religię (mama zmusza), co niedzielę walą do kościoła (mama każe), ale twierdzą, że są ateistami. Na religii walą księdzu/katechecie głupie teksty, zadają niewygodne (prowokujące) pytania. Taki "ateizm" zasługuje w pełni na miarę gimboateizmu, jest bowiem przede wszystkim bardzo płytki (gimboateista pójdzie do bierzmowania, któtko potem zostaje chrzestnym swojego bratanka, z dużym prawdopodobieństwem weźmie ślub kościelny, a już na pewno ochrzci swoje dzieci). Oczywiście żaden z takiego gimbusa katolik - po prostu kolejny hipokryta, czujący co prawda pismo nosem i wiedzący o co w tym wszystkim chodzi, jednak nie czujący odwagi ani potrzeby powiedzieć twardego "nie" - kiedy przychodzi do konkretów, ugina się tak, jak wymaga tego sytuacja, a z czasem z gimboateisty staje się hipokatolikiem (interpretacja innych hipokatolików: mądrzeje).

    Przy okazji: "hipokatolik" - dopiero przed chwilą uknułem sobie ten termin, a już mi się podoba. Jest to z jednej strony katolik-hipokryta, ale z drugiej - grecki przedrostek "hipo-" oznacza coś poniżej normy - zatem "hipokatolik" to taki, którego postawa nie spełnia norm wymaganych przez Kościół Katolicki, ale który zarazem hipokrytycznie twierdzi, że jest katolikiem. Będę z tego określenia korzystał częściej.

    Głupawy gimbus-ateista jest postacią tak karykaturalną i zabawną, że jego przeniknięcie do powszechnej świadomości było tylko kwestią czasu. Kwestią czasu był też moment, kiedy nastąpi rozszerzenie tego znaczenia. No i dzięki temu praktycznie każdy, kto rozpoczyna jakąś antyreligijną krucjatę w Internecie, naraża się na nazwanie gimboateistą. Owszem, niektórzy robią to lepiej, niektórzy raczej nieudolnie (mieszanie do tego polityki to dobry przykład; wskazywanie na pedofilię w Kościele i homoseksualizm wśród księży też raczej jest jak strzał kulą w płot, bo pomimo ważkości tematów - szczególnie pierwszego - są to jednak tematy bardzo dalekie od meritum i nie mające NIC wspólnego z myślą ateistyczną). Boli mnie jednak, że strach przywołać Dawkinsa albo też uderzyć w tę czy tamtą doktrynę aby nie zostać zwyzywanym od gimbusa.

    Zresztą co tam strach... ja tam wszystkich hipokatolików wyzywających mnie od gimboateisty biorę na klatę, nie przerażają mnie. A że 100 takich staje przeciwko mnie... no cóż, cytując Einsteina (de facto też bliższego ateizmowi niż jakiejkolwiek sformalizowanej religii): gdyby mieli rację, wystarczyłby jeden.

    Na koniec - prezentacja "argumentów" typowego mirka spod znaku #gimbokatolicyzm. Ten sam poziom argumentacji, ta sama logika, to samo rozumowanie,ten sam poziom intelektualny jak gimboateiści.

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #dziendobry #braciawniewierze!

    Dziś świętujemy #dzienniepodleglosci, ale przy okazji - dzień św. Marcina, nieodłącznie związany z paradą po poznańskiej ulicy i wszyscy wpieprzają #rogale (przynajmniej u nas w Pyrlandii).

    I właśnie o tym pomówimy króciutko. Powtórzę za Wikipedią (jakby co pełna wersja artykułu tu):

    Tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, gdy podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub w zastępstwie – z ciasta zwijanego w wole rogi. Kościół przejął ten zwyczaj, łącząc go z postacią św. Marcina. Kształt ciasta interpretowano jako nawiązanie do podkowy, którą miał zgubić koń świętego.

    Oczywiście, żadna to nowość, świąt i zwyczajów pogańskich przykrytych przez #kosciol swoją nową lepszą ideologią (na zasadzie: nie możesz zniszczyć pogańskiego zabobonu, to go wykorzystaj do swoich celów) jest multum, w skali świata pewnie liczyć to można już na setki - ale że akurat ta konkretna tradycja też do nich należy szczerze mówiąc nie wiedziałem.

    #ciekawostkihistoryczne #11listopada

    Smacznego!
    pokaż całość

    •  

      @Hans_Olo: @haes82: prawda, piekarz upiekł rogale na wspomnienie św. Marcina, dawał biednym, a bogatym sprzedawał po Mszy

    •  

      @haes82: Tu ważna jest kwestia definicji, ale byłbym skłonny przyjąć, że wszystkie obrzędy i ceremonie religijne są "pogańskie". Każde święto i sakrament wymyślił człowiek. Niby dla Boga.

      Chrześcijanie, uzewnętrzniając swoje egoistyczne zapędy, ubzdurali sobie, że to co oni wymyślili jest lepsze. Bo Bóg, w swojej nieskończonej sprawiedliwości, ich lubi bardziej, oni mają rację, tylko ich namaścił, zatem ich obrządki są dla niego najfajniejsze. Reszta jest be.

      Tu zadziałał prosty mechanizm: Jak przekonać innych ludzi do jedynej właściwej wiary, więc i obrzędów? Można ich zachęcić wybijaniem jedynek młotkami, co chętnie praktykowano. Można też lekko zmodyfikować te ich "pogańskie" - wtedy łatwiej pogodzą się ze swoją "nową" wiarą.

      Na zasadzie. "Oh, bezbożnicy! Tańczycie wokół ogniska dla fałszywych Bogów! Patrzcie i uczcie się - macie tańczyć wokół ogniska dla prawdziwego, jedynego (naszego) Boga".
      Po co to? Szamani od zawsze byli uprzywilejowani. Mieli wygodne, często dostanie życie (do dzisiaj tak jest). Lepiej więc żeby nasi mieli władzę i zyski materialne. A nie jacyś, o zgrozo, pogańscy. Tfu!
      Czas załatwił resztę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś o dość rozpowszechnionym argumencie na temat tego, w co i dlaczego ludzie wierzą. Wiem, bardzo rozpowszechniony (każdy się z nim zetknął, a wielu z nas, w tym i ja, doszło do niego samodzielnie i odkryło go na nowo niezależnie od tego, ilu ludzi zrobiło to przedtem), wyświechtany potężnie, a jednak wierzących - jego użycie (podobnie jak kilku innych) od razu powoduje pewnego rodzaju agresję. Jego użycie to niemal proszenie się o agresję słowną ze strony katolików w postaci nazwania gimboateistą. Bo na rzeczową dyskusję rzadko można liczyć.

    Dlaczego? Kilka powodów. Po pierwsze, argument jak rzekłem wielokrotnie w różnych miejscach powtarzany sprawiać może wrażenie, że oto gimbus odkrył, znalazł gdzieś w odmętach netu i triumfalnie rzucił, aby zatkać usta katolom. Jaki prymityw! Dlaczego nie odwołuje się do Kanta, czemu nie polemizuje ze świętymi Kościoła, gdzie tutaj dyskusje na temat odkryć naukowych, socjologicznych, wywiadów ze współczesnymi filozofami? A ten takim czymś rzuca!

    Drugim powodem jest pewien dyzonans poznawczy. Rzeczone "gimboargumenty" (dorzucam kilka innych: jeżeli Bóg istnieje, dlaczego jest na świecie tyle zła? Dlaczego Bóg nie objawi się i nie zamknie mordy wszystkim niedowiarkom? Czy ludzie, którzy urodzili się w regionach, gdzie nie mają szansy poznać Jezusa pójdą do piekła? Dlaczego Jezus bardziej przejmuje się czyjąś masturbacją niż ratowaniem dzieci w Afryce? Czy Jezus faktycznie poświęcił życie, skoro i tak zmartwychwstał i siedzi sobie w niebie? Dlaczego nauka Kościoła w tak wielu miejscach rozchodzi się z Bilbią?) w ilości ledwie kilku w zasadzie dla myślącej sprawy zamiatają i orzą całą sprawę. Wierzącemu albo zamykają gębę, albo też spychają do pozycji obronnej "bo ty nic nie rozumiesz, to nie tak... (tu padają coraz bardziej absurdalne i sprzeczne argumenty)". Bardzo szybko pojawia się dysonans poznawczy - jeżeli fakty przeczą wierzeniom, to tym gorzej dla faktów. I trzeba szybko jakoś zasłonić, ukryć (nawet przed samym sobą) swoją hipokryzje. Najprościej - przez uznanie, że rozmówca jest bezmyślnym prowokatorem próbującym nieudolnie przesłonić prawdziwy obraz rzeczy. Słowem - jest gimboateistą.

    wpis zainspirowany tym wpisem z blogu kwantowo.pl

    Więcej o #gimboateizm - jutro

    #wiara #religia #ateizm #racjonalizm
    pokaż całość

    •  

      @haes82:
      Jak tylko słyszę wojujących ateistów to aż sam wątpię w istnienie Boga.

      Nie jest ważne czy to jest grupa ludzi wierzących czy lubiących kotlety schabowe. Po prostu wiara jest też pewnego rodzaju kulturą, wyrosłą na mądrościach przodków.

      Sam perwiastek boski dla ateisty można pominąć, ale lekceważyć dużą grupę ludzi i nazywać i przynajmniej nie zastanowić się co ze sobą niosą, jest ignorancją. pokaż całość

      +: jozemjo
    •  

      Po prostu wiara jest też pewnego rodzaju kulturą, wyrosłą na mądrościach przodków.

      @ukradlem_ksiezyc: która często jest już bardzo nieaktualna, a przyjmowanie tych mądrości za dogmat, jest postawą szkodliwą

      Sam perwiastek boski dla ateisty można pominąć, ale lekceważyć dużą grupę ludzi i nazywać i przynajmniej nie zastanowić się co ze sobą niosą, jest ignorancją.

      @ukradlem_ksiezyc: nie wypowiem się za resztę, bo ateista ateiście nie równy, ale w moim przypadku ateizm wynika z właśnie dogłębnego zastanowienia się co za sobą niesie wiara.

      Biblia jest księgą pełną wątpliwe moralnych stwierdzeń, jasne, zawiera też dobre rzeczy, ale ponieważ Biblię traktuje się jako prawdę objawioną, przeszkadza to w rzetelnym zastanowieniu się nad jej wartością.

      Na miejscu wszechpotężnej i wszechwiedzącej istoty, na pewno rozwiązałbym to lepiej i swoją jedyną namacalną wiadomość dla ludzkości (przykro mi, ale doświadczenia osobiste wierzących nie są dla mnie nic warte), napisałbym tak, aby każdy człowiek mógł się do niej odnieść, zawarłbym tam instrukcję prawidłowego sposobu myślenia i determinowania moralności, coś uniwersalnego, z czym będzie musiał zgodzić się każdy człowiek myślący.

      Zamiast tego mamy książkę ewidentnie napisaną przez ludzi żyjących dawno temu, z takimi smaczkami jak kamienowanie czarownic, potępianie aktywnego homoseksualizmu z jednoczesnym brakiem stanowczego potępienia niewolnictwa, okrucieństwa wobec zwierząt oraz pełno różnych sprzeczności. Kto jak kto ale Bóg powinien wiedzieć że taka książka będzie nieaktualna za kilka tysięcy lat, a dodatkowo przez wyżej wymienione problemy w niej, nie będzie traktowana poważnie przez ludzi których świat nie kończy się na wiosce obok.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (72)

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś będzie długo. Mam świadomość, że długie posty na tym tagu kończą z 3-4 plusami (i tyloma pewnie czytelnikami), a takie "500+" to dostają głównie memy, ale może ktoś mimo wszystko przeczyta. W końcu jakiś poziom trzymać trzeba i nie samymi memami człowiek żyje.

    Zanim zrecenzuję pewną książkę, przedstawię krótko autora, którego w mojej opinii warto poznać. Hoimar von Ditfurth (1921-1989) to niemiecki lekarz, ale tak naprawdę - erudyta, który wydał szereg książek popularnonaukowych. Szczególnie znany jest z "kosmicznej" trylogii ("Dzieci Wszechświata", "Na początku był wodór", "Duch nie spadł z nieba"), w których opisuje po kolei powstanie życia Ziemi, ewolucję człowieka oraz rozwój i działanie mózgu. Pisze pasjonująco, szczegółowo i rzetelnie, stawiam go osobiście na równi z Dawkinsem (momentami mam wrażenie, jakbym właśnie Dawkinsa czytał), a kto czytał np. "Krótką Historię Prawie Wszystkiego" Brysona i mu się podobało, na pewno spodoba mu się i Ditfurth. Jedyna wada - książki troszkę przestarzałe, część koncepcji pewnie już wyparta albo znacznie posunięta do przodu, a na pytania, które stawia autor odpowiedzi istnieją już od dawna. Ale i tak warto.

    Dziś jednak skupimy się na książce "Nie tylko z tego świata jesteśmy". Tym razem Ditfurth bierze na warsztat odwieczny konflikt między nauką, a wiarą. Twierdzi, że da się te dwa światy pogodzić, ale do sprawy podchodzi niczym naukowiec. W książce nie ma ŻADNEGO odwołania do Biblii czy innej świętej księgi, nie pada nazwa „Jezus”, „Jahwe”, „Allah” czy „Budda” – wszystkie zmianki o wierze (nawet nie religii tylko wierze właśnie!) są bardzo ogólnikowe, dotyczące wszystkich ewentualnych wierzeń.

    Na początku sporą część zajmuje polemika z krytykami teorii ewolucji (jak zawsze w takich wypadkach – miazga i masakra, bo z argumentami kreacjonistów rozprawić się delikatnie nie idzie). Sam autor przyznaje później że tak szczegółowo rozprawił się z kreacjonistami aby czytelnik we właściwym świetle patrzył na niego w kontekście tego, co napisze dalej – że jest entuzjastą nauki i zwolennikiem metod naukowych, a nie jakimś religijnym oszołomem. Dziwaczna ta asekuracja, szczególnie, że dalej nadal autor pisze bardzo rozsądnie i tylko jakiś skrajnie antyreligijny oszołom mógłby mu zarzucić bezpodstawną obronę wiary.

    Bo, tak szczerze mówiąc, niewiele tej obrony wiary tutaj jest. Rozważania na ten temat autor zaczyna od Kanta i wskazania, że istnieją rzeczy na zawsze niedostępne naszemu umysłowi. Następnie rozwija kantowskie argumenty - wskazuje, że są pewne przesłanki do tego, aby nie przekreślać istnienia sił wyższych. Co ciekawe, robi to ogólnie nie wychodząc raczej poza ramy nauki (np. udowadnia, że mózg ludzki z racji swojej budowy, historii i celu, w jakim wyewoluował nie jest - i nigdy nie będzie - w stanie wytłumaczyć (albo chociaż ujrzeć) całej otaczającej nas rzeczywistości i niewykluczone, że poza granicami naszego ograniczonego pojmowania jest coś jeszcze. Muszę przyznać, że nawet mnie, zagorzałego ateistę, ten argument (w książce wielokroć powtarzany i rozwijany w różnych kierunkach) troszkę poruszył i dał do myślenia.
    Drugim argumentem jest samo istnienie świadomości – autor wskazuje, że wyewoluowanie jej jest dość zagadkowe i być może nie było tu przypadku (aczkolwiek nie wskazuje wyraźnej alternatywy w postaci Boga ani choćby jakiejś ogólnikowej „siły wyższej”).

    I… to właściwie wszystko, co Dittfurth ma w obronie wiary. Sporo ma za to do powiedzenia w sprawie zbyt zagorzałych wierzących – jasno i wyraźnie stoi w opozycji jakiegokolwiek kwestionowania osiągnąć nauki. Co zostało udowodnione, to zostało udowodnione i od tego wara! – niemal krzyczy autor. Niby krytykuje monizm materialistyczny, jednak tak naprawdę wyraźnie stoi po jego stronie (sam pewnie nawet nie zdając sobie z tego sprawy). Podkreśla, że podejście pozytywistyczne jest jedynym słusznym w stosunku do wyjaśniania świata i nawet zaznaczenie, że do spraw wiary należy szukać innego podejścia niewiele zmienia, bo i tak wiarę spycha gdzieś tam w świat, do którego i tak nauka nie ma dostępu, zastrzegając sobie jednak prawo wejścia i do niego jeżeli kiedykolwiek osiągnięcia nauki pozwolą nam dostrzec to, czego z racji mierności naszych zmysłów, przyrządów i ograniczeń mózgu póki co dostrzec nie możemy.

    Krótko: autor chciał pogodzić naukę i wiarę, ale po dogłębnym przeanalizowaniu tematu stwierdza, że w jakiejkolwiek poważnej dyskusji o wierze wspominać nie wypada (wyśmiewać też nie) i niech ludzie debatują sobie o niej do woli pod warunkiem, że nie będą kwestionować nauki (ujmuje to niby inaczej i dużo delikatniej, ale ja takie właśnie wnioski z książki widzę).

    Widać jednak troszkę (pomimo wyraźnie naukowego zacięcia i próbie osadzenia wierzeń religijnych w świecie zdominowanym przez doświadczenia, dowody, wnioski i logiczne myślenie), że Ditfurth jest po prostu kolejnym wierzącym, który rozpaczliwie próbuje znaleźć miejsce dla swojej wiary w tym świecie. I chociaż jego argumenty do mnie trafiają i dają do myślenia, to jednak bardzo zabolało mnie jego praktycznie natychmiastowe i bez próby dyskusji odrzucenie (a nawet wyśmianie) zasad antropicznych i istnienia wielu wszechświatów, które pięknie tłumaczą pewien aspekt świata bez Boga.
    Tym, którzy Ditfurtha już znają - polecam "Nie tylko z tego świata jesteśmy" jako uzupełnienie i rozszerzenie jego poprzednich książek. Pozostali lepiej niech zaczną od czegoś innego, bo książka, chociaż dobra, nie do końca reprezentatywna na tle innych jego dzieł.

    Jak dla mnie – książka wybitna w tym temacie, do przeczytania dla każdego, kto w swoim życiu styka się i z nauką i z wiarą (czyli w sumie dla absolutnie każdego).

    #nauka #ksiazki #religia #ateizm #wiara #ksiazkipopularnonaukowe #ditfurth
    pokaż całość

    •  

      podałeś mi żadnego argumentu gdzie Biblia jest sprzeczna z nauką

      @Handyman:
      1) Niemożliwe jest, aby morze rozstąpiło się na dwie części podczas przechodzenia przez nie grupy ludzi
      2) Niemożliwe jest, aby krzew przemawiał do człowieka
      3) Nieznana jest technologia, która 2000 lat temu pozwalała zamieniać wodę w wino (dzisiaj niestety też nie)
      4) Człowiek nie przeżyje trzech dni wewnątrz wieloryba
      5) Nie ma wystarczająco dużo tlenu wodoru na Ziemi, aby naszą planetą warstwą grubą na kilkadziesiąt metrów

      To tak z głowy na szybko. Jak nie wystarczy, to deklaruję się dziś wieczorem rzucić 100 (słownie: sto) kolejnych.
      pokaż całość

      +: Ex3, Obiad
    •  

      @haes82: Tu akurat podałeś przykłady cudów a nie normalnych zjawisk zachodzących w przyrodzie. Sama Biblia zaznacza że to są cuda. Z punktu widzenia Boga takie rzeczy są możliwe, zresztą wiele współczesnych wynalazków dla ludzi żyjących wieki temu też by uznało że takie rzeczy są niemożliwe a są i istnieją. Jeżeli myślisz że w nauce odkryliśmy już wszystko to zapewniam cię że to zaledwie 0,0000001 procent tego co jeszcze odkryjemy. Zobacz co kryje się za fizyką kwantową tam to dopiero są cuda. pokaż całość

      +: Waffel
    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #braciawniewierze!

    Zasłyszana rozmowa dwóch pań (w związku z mszą na cmentarzu 1 listopada):
    - Ksiądz przed składką mówił, że składka będzie przeznaczona na pokrycie budowy nowych chodników na cmentarzu
    - Co za bezczelny i pazerny chuj, przecież bierze kasę za miejsce na cmentarzu, bierze od kamieniarza przy stawianiu pomnika 10% jego wartości - to powinno iść na utrzymanie cmentarza. Gdzie ta kasa idzie? (tu padają różne propozycje, od samochodu po mieszkanie dla córki, bo takową "nasz" ksiądz rzekomo posiada)
    - No właśnie, nie powinien brać tej kasy, ALE WRZUCIŁAM TE DWA ZŁOTE. W końcu wszyscy z tego korzystamy.

    Moi drodzy, dzięki takiemu właśnie podejściu parafian (uwielbiam podkreślać, że używam tego słowa w zupełnie innym znaczeniu niż "mieszkaniec parafii", a zainteresowanych odsyłam do słownika - uśmiejecie się ostro) Kościół ma się tak, jak się ma. Jeżeli ktoś w tak durnej sprawie nie umie zaprotestować choćby przez niewrzucenie pieniądza, nie zaprotestuje w żadnej innej.

    Zaczynam tracić nadzieję. Ludzie, niezależnie od płytkości swojej wiary nigdy nie odejdą od Kościoła, jeszcze tysiąc lat będą płacić księdzu na każde żądanie i pod najbardziej wydumanym pretekstem, unieszczęśliwiając siebie i narzekając na to, jak są robieni w balona i unieszczęśliwiając jednocześnie cały naród kolejnymi wymysłami sukienkowych, podczas gdy ta pazerna organizacja nadal będzie puszyć się, a jej funkcjonariusze - opływać w dostatki w oparach ludzkiej głupoty.

    A ten mem pasuje chyba tutaj jak nigdzie indziej:

    #kosciol #religia
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś pierwszy listopada - dzień wciąż przez niektórych (nawet wierzących) niepoprawnie nazywany "świętem zmarłych". Przypominam prawilnie, że zgodnie z nauką Kościoła Rzymskokatolickiego dziś obchodzimy Dzień Wszystkich Świętych.

    W takim dniu jakoś nie mam sumienia dokopywać tym, którzy jeszcze w różnego rodzaju nierealistyczne byty wierzą. Śmierć jest tym, co dotyka każdego z nas niezależnie od wyznawanej wiary i tego, czy w ogóle jakąś się wyznaje - najpierw pośrednio poprzez smutek i żal po tym, jak po kolei odchodzą bliskie i ważne dla nas osoby, a w końcu któregoś dnia i bezpośrednio.

    Rzucę jedną tylko krótką refleksją - często #gimbokatolicyzm zarzuca nam, że odrzucamy Boga, bo tak jest wygodnie. Żadnych nakazów, zakazów, niedziela wolna dla siebie i dla rodziny, odrzucenie norm moralnych - to wg części katolików nasza motywacja.

    Nie uświadamiają sobie oni, jak trudnym jest ateizm szczególnie w obliczu śmierci. Świadomość, że zmarła bliska osoba jest zmarła na zawsze i nieodwołalnie, że nigdy nie połączymy się z nią w niebie, że pożegnanie nie jest pożegnaniem aż do momentu naszej śmierci, ale pożegnaniem ostatecznym jest ciężka. A świadomość, że po nas nic nie zostanie, że w momencie śmierci umierają nasze marzenia, wspomnienia, nasza osobowość i zostajemy wyłączeni ze świata, a jedyne, co po nas zostaje to pożerana przez robaki kupa mięsa, a nie żadna dusza radująca się w niebie i oczekująca na resztę towarzystwa - to najbardziej przerażający aspekt niewiary.

    Nie dziwota, że wielu ludzi w obliczu ciężkiej choroby i zbliżającej się śmierci ucieka w wiarę, co bardzo często przywołują nasi oponenci ("taki kozak, a prosił o ostatnie namaszczenie i katolicki pogrzeb!"). Bo właśnie wiara jest wygodniejszym i łatwiejszym rozwiązaniem w takiej sytuacji. Do ateizmu trzeba odwagi.

    Śmierć jest ostateczna, a życie tutaj jest wszystkim, co mamy. Wykorzystajmy je właściwie.

    #smierc #ateizm #1listopada #wszystkichswietych #religia
    pokaż całość

    źródło: img1.dmty.pl

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś tak znienawidzone przez ortodoksyjnych katolików Haloween. Zahaczymy oczywiście o ten temat, ale jednak tylko pośrednio.

    W ostatniej dyskusji (i wielu innych widzianych przeze mnie) na temat Haloween pojawia się wątek bliższych nam kulturowo świąt, które są zapomniane, a które warto kultywować zamiast Haloween. Dwa hasła pojawiają się najczęściej: Dziady i Andrzejki.

    Z Andrzejkami ktoś ostro poleciał, bo przecież żadne to święto zapomniane (są w Polsce coroczne i nie tak rzadkie bale Andrzejkowe, a każdy chyba chociaż raz z życiu robił wróżby z wosku czy też inne wróżby; szkoły i przedszkola zawsze o tym pamiętają). Zwyczaj nie jest rdzennie polski, przybył do nas prawdopodobnie z Grecji. Zawiera w sobie element zabobonu (wróżenie), ale jako że wszystko jest pod patronatem ŚWIĘTEGO Andrzeja, patrona Grecji, Rosji i Szkocji (w tej ostatniej Andrzejki są nawet świętem narodowym) Kościół się nie czepia i czepiać się nie będzie. I nie, nie mam nic przeciwko Andrzejkom - tylko prostuję kilka niedomówień.

    Zupełnie inaczej rzecz ma się z Dziadami. Zwyczaj kompletnie pogański, bez ani krzty jakiejś zadumy chrześcijańskiej (oczywiście, odpowiednio naciągając, można ubrać to święto w chrześcijańskie szaty, co już z niejednym pogańskim świętem zrobiono kiedy nie udało się go wytępić; obchodzenie Dziadów "szczęśliwie" dla Kościoła jednak zaniknęło i nie trzeba było go przerabiać). Co ciekawe, dzień tej uroczystości przypada na noc 31 paź/1 lis (drugi był w maju), idealnie zatem współgra terminowo i z Haloween i Dniem Wszystkich Świętych. Obecnie wytępiony praktycznie całkowicie (zapewne dzięki współgraniu z dniem wszystkich świętych i tą samą "tematyką"), jeżeli ktokolwiek go gdzieś jeszcze praktykuje to głównie jako ciekawostkę historyczną czy widowisko, co przyznaję - zdarza się (znam szkołę, która robi to co roku, ale nie dziwota, skoro znajduje się blisko zrekonstruowanego grodu z czasów pierwszych Piastów, gdzie zresztą wszystko się odbywa).

    Dziady, jakkolwiek stanowią ciekawą alternatywę dla Haloween, są moim zdaniem... zbyt odległe nam kulturowo. Ponad 1000 lat izolacji współczesnych Polaków od przedchrześcijańskich Słowian sprawia, że mało kto z nas czuje potrzebę kultywowania tego zwyczaju, a nawet jeżeli, to nie bardzo wiadomo jak to robić - brak wzorców, brak "oprawy", brak tradycji w narodzie. Wszystko dawno temu umarło, a jakiekolwiek ewentualne obchody są sztuczne i na siłę. Ośmielę się rzec (z żalem), że dzięki globalizacji i przenikaniu kultur obecne Haloween jest nam bliższe od dziadów, których reanimacja byłaby bardzo trudna.

    Jestem jednak bardzo ciekaw reakcji Kościoła na ewentualne wskrzeszenie tego święta - czy argumenty takie jak "kult śmierci" czy "pogańskie zwyczaje" też byłyby tak głośno podnoszone? Czy też pojawiałyby się memy "zamiast przywoływać duchy, idź się pomódl za babcię"?

    #haloween #dziady #religia
    pokaż całość

    •  

      @RevSlav: dziękuję za sprostowanie. Po avatarze i loginie domyślam się, że mam do czynienia z ekspertem. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle tyle do powiedzenia, że info nie było z czapy, tylko czerpałem z Wikipedii - nie po raz pierwszy mnie zawiodła.

      jesienią ''dziady'' obchodzono w noc z 31 października na 1 listopada, zwaną też Nocą Zaduszkową, Zaduszki, Zaduszki jesienne, Święto zmarłych], co było przygotowaniem do jesiennego Święta Zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 listopada (zależnie od faz księżyca). pokaż całość

      +: RevSlav
    •  

      @haes82: Staram się sprzątać różne tego typu kwiatki z wiki, niestety nie zawsze wszystko wyłapię/starczy czasu ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      +: haes82
    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #braciawniewierze!

    Nasza liczba dziś sięgnęła setki. Dziękuję wszystkim za rzeczowe komentarze, wsparcie, dużo ciekawych informacji, troszkę humoru i mile spędzone chwile na czytaniu. Moje serce rośnie z radości odwrotnie proporcjonalnie do waszej wiary!

    Oczywiście, w tej setce trzeba uwzględnić także jakiś odsetek osób wierzących które obserwują tag, aby podważać nasze tezy - i powiem szczerze: bardzo dobrze! Lubię kiedy mamy DYSKUSJĘ (a mamy, nierzadko na wysokim poziomie!), a nie kółko wzajemnej adoracji pt. "popatrzcie, jacy ci katole są głupi" (co niestety bardzo wyraźnie widać na ateistycznych grupach facebookowych). Powiem więcej: dzięki takim, jak Wy, moje poglądy uległy nieznacznej deradykalizacji.

    Dziękuję wszystkim, także rzeczonym "dywersantom", "sabotażystom" i "piątej kolumnie" - wszyscy (poza bezmózgami obu opcji, bo niestety bo obu stronach się zdarzają) są bardzo mile widziani!

    Jeżeli macie jakieś opinie, pochwały, żale, propozycje co do przyszłości i kierunku tagu - dziś jest chyba dobry moment na taką właśnie dyskusję.

    Aż bym chciał was z tej okazji poczęstować ciastkiem! I oby jak najszybciej do drugiej setki!

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    •  

      @haes82: Napis na obrazku w punkt. Znajomy ksiądz mi zarzucał, że odrzucając religię tak naprawdę zabijam w sobie wolność i nie jestem prawdziwie wolny. Szkoda, że od tamtego czasu czuję się właśnie wolny i cieszę się życiem, polecam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: haes82
    •  

      @the_white_crystal: bo oni mają takie specyficzne podejście do wolności. Aby być wolnym trzeba najpierw się zniewolić Kościołem (to znaczy to jest moja interpretacja, tyle z tego pojąłem; oni to jakoś tam mają na to jakieś inne, pokrętne wytłumaczenie tego). Doczytaj sobie wolność "od czegoś" i "do czegoś". Ja niestety powiedziałem w pewnym momencie "dość", przekroczyło to niestety moje możliwości pojmowania; to znaczy, żeby nie było, Heglowski koncept dwóch wolności rozumiem. Ale jego kościelnej interpretacji już nie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #braciawniewierze!

    Zaczyna się coroczna spina Kościoła w sprawie #halloween. Argumenty absurdalne, te same, co zawsze - powiązanie z odbywającym się w tę samą noc święto satanistycznym, pieprzenie o kulcie śmierci, pogańskich zwyczajach i wreszcie rzekoma inwazja obcej kultury (jakby już teraz nie osaczała nas ze wszystkich stron).

    Za moich czasów Halloween nie było, nie miałem przyjemności uczestniczyć w tej zabawie (chociaż przy różnych okazjach za duchy i inne takie się z kolegami przebieraliśmy, dla zabawy). Osobiście zwisa mi to, nie będę umierał za to święto, chociaż uważam ogólnie za sympatyczne (zapas cukierków w domu dla dzieciaków jak co roku będzie!), a cały magiczny klimat bardzo do mnie przemawia. Podobnie zresztą, bądźmy sprawiedliwi, jak klimat niektórych świąt czy pieśni kościelnych. Można nie wierzyć, można być daleko od tego, ale nie zmienia to faktu, że jakiś tam urok w tym jest.

    Postawa Kościoła jednak mnie bardzo śmieszy i zastanawia. Co to jest? Prawdopodobnie (podobnie jak z np. WOŚP) panika przed tworzeniem szeroko popieranych pozakościelnych zwyczajów i organizowania się ludzi - bo było, nie było, odciąga to ludzi od walki o zbawienie, różańca, modlitwy. Popularyzacja takiego haloween to kolejny krok laicyzacji społeczeństwa, czyli zmniejszenia wpływów kościoła. I takie podszyte strachem o własną pozycję "non possumus!" będziemy niestety słyszeć co roku.

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    źródło: luxome.co.uk

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś dla oddechu muzycznie. Jedna z najpiękniejszych piosenek w historii, istna poezja dla ucha.

    Lennon o swojej piosence:
    The concept of positive prayer ... If you can imagine a world at peace, with no denominations of religion—not without religion but without this my God-is-bigger-than-your-God thing—then it can be true ... the World Church called me once and asked, "Can we use the lyrics to 'Imagine' and just change it to 'Imagine one religion'?" That showed [me] they didn't understand it at all. It would defeat the whole purpose of the song, the whole ide

    We "and no religion too" w różnych coverach przybierał różne postacie - bywało, że wierzący piosenkarze zamiast tego śpiewali "and one religion too", a bywało nawet "and all religion's true".

    #religia #ateizm #muzyka #thebeatles #johnlennon
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #braciawniewierze!

    Oto credo ateisty pochodzące z #fronda. Niby ma być prześmiewcze, ale jednak się z nim identyfikuję. Może poza tą rzekomą bezkarnością, bo wiemy przecież, że istnieje coś takiego jak sumienie (tak, tak - ateiści też je mają!), organy ścigania, organy sprawiedliwości no i ludzka pogarda, które to hamują przez bezeceństwami nieporównywalnie skuteczniej od groźby jakiejś tam wydumanej kary po śmierci.

    Wierzę w Wielki Wybuch, Sprawcę wszechrzeczy z niczego, Stworzyciela przestrzeni i czasu, materii i energii, i w pierwszą Komórkę, która poczęła się z ciepłej kałuży z natchnienia pioruna.
    Wierzę w jego córkę Ewolucję, która w rozumie ożyła po wiekach niewoli i poczęła teorię wspólnego przodka, dobór naturalny i płciowy, którego dziełem stał się Rozum. Wierzę w nieskończoność postępu i że moje wątpliwości wyjaśnią potomności.
    Wierzę w uczucia jako związek chemii i że mój żywot kończy się na ziemi, w czarnych dziur obcowanie, ciału dogadzanie, w strach przed ułomnością i złych czynów bezkarnością. Amen."


    #religia #ateizm
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Przedstawiam Wam pałeczkę krwawą - bakterię wytwarzającą czerwony pigment. Bakteria uwielbia wręcz skrobię. Resztę zostawiam bez komentarza.

    #nauka #religia #ateizm

    •  

      @haes82:
      1. Namaluj obraz z tą bakterią (najlepiej o tematyce katastrofy smoleńskiej).
      2. Powieś w kościele.
      3. Gdy przychodzi wilgoć, zaczyna obraz krwawić.
      4. TVP, TRWAM i korespondenci z Watykanu przybywają.
      5. Stajesz się sławny na cały świat, gdyż ludzie się cieszą ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      6. Ktoś robi badania.
      7. Wychodzi na to, że mamy do czynienia z bakterią, ale ks. Rydzyk i Natanek przekupują naukowców (jakoś trzeba opłacić studia).
      8. Imba trwa dalej i jeździsz na różne spotkania w środowiskach duchownych (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      9. Kasa się zgadza ( ͡€ ͜ʖ ͡€)
      10. Baluj duszo ma, piekła nie ma! ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)
      11. Gdy opuszczasz ten świat, piszą o tym w podręcznikach do religii XD
      12. Profit (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      pokaż całość

    •  

      Dalej można poczytać. Bakterii nie da się pomylić z mięśniem sercowym.

      @DywanTv: A jednak ufoludki nas odwiedziły ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: biliard
    • więcej komentarzy (50)

  •  

    #braciawniewierze!

    W wykopalisku pojawił się dziś artykuł o rzekomym udowodnieniu życia po śmierci.

    Sam artykuł tak naprawdę nie mówi nic konkretnego (a już na pewno niczego nie udowadnia). Niemniej jednak uważam, że Bracia (nie mówimy tu o tych spod znaku #gimboateizm, do który często się nas porównuje) powinni być otwarci na nowe fakty i dowody oraz wyciągać z nich wnioski. Jeżeli któregoś dnia okaże się, że życie po życiu istnieje, przyjmę to i odpowiednio przebuduję swój światopogląd. Póki co jest jedynie szereg poszlak, a do każdej z nich można postawić jakąś naukową hipotezę. Boga póki co mieszać w to nie trzeba.

    Zresztą, pamiętajmy: nawet gdyby istniało udowodnione ponad wszelką wątpliwość życie po śmierci, tunel, doświadczenia wyjścia z ciała, dowodzi to jedynie tego, że nasze życie się nie kończy, że jest jakiś ciąg dalszy naszego życia. Stąd już krok do ewentualnego istnienia Boga. Podkreślam jednak: NIC nie zostało jeszcze udowodnione. Nie jest nawet blisko tego.

    Jednak ci spod znaku #katolicyzm - przestrzegam przed bardzo często przez was popełnianym błędem logicznym: w żaden sposób to nie dowodzi tego, że Chrystus jest synem Boga, urodził się z dziewicy, wstąpił na ziemię, zmarł za nasze grzechy, zmartwychwstał, że Maryja została wniebowzięta, a kawałek wafelka jest święty dlatego, że kapłan go trzyma w dłoniach mówiąc odpowiednie słowa. NIC Z TYCH RZECZY.

    Zawsze powtarzam: od ateizmu do uznania istnienia Boga jest spora droga (rzekłbym: bardzo, bardzo daleka), ale od uznania istnienia Boga do dogmatów chrześcijańskich droga jest taka, jak co najmniej stąd do centrum mgławicy Andromedy.

    #ateizm #religia #zyciepozyciu #chrzescijanstwo
    pokaż całość

    •  

      @haes82: ten tytuł to mocny clickbait. Lepszy byłby "Życie istnieje 3 minuty dłużej niż myśleliśmy", czy coś w tym stylu.

      Nawet jeśli okaże się to prawdą, to nie ma to nadal niczego wspólnego z prawdziwością jakichkolwiek wierzeń religijnych. Po prostu byłby to kolejny krok nauki w zrozumieniu świata, tyle, aż tyle.

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś kontemplować będziemy tajemnicę niezbyt chwalebną, ale chyba radosną (dla katolików jednak - bolesną). Masturbację.

    W katolickiej nowomowie przywykło nazywać się to "samogwałtem". Jak wynika z nazwy jest to sytuacja, w której człowiek sam siebie gwałci. Z jednej strony nie chce tego robić, wie, że to jest złe, że to grzech, ale nałóg jest nałogiem, opiera się, długo walczy ze sobą, w końcu jednak nie wytrzymuje, robi to z obrzydzeniem, potem siebie nienawidzi i czuje się źle i jest zły na siebie... nawet w lustro nie chce spojrzeć żeby tego zboczeńca nie widzieć. To jest samogwałt. I jest zły.

    Jeżeli ktoś radośnie wali konia dla przyjemności bez wyrzutów sumienia, to nazywa się to onanizm. I na pewno jest mniej szkodliwy psychicznie niż samogwałt. Nie, że to wychwalam, polecam, zachęcam - ale prawda jednak taka, że nikt nikogo nie gwałci.

    Podsumowując: problem samogwałtu dotyczy tylko katoli, którzy sami siebie unieszczęśliwiają swoim podejściem. Reszta onanizujących się uprawia "samoseks".

    #masturbacja #religia #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze!

    Ogłoszenia duszpasterskie: niedawno przybyła nam "konkurencja"(a tak naprawdę to wsparcie) - tag #dlaczegoateizm w którym udziela się mirek @racjonalnie. Zachęcam wszystkich Braci do śledzenia tagu, czytania i komentowania.

    #religia #ateizm

    Dziś temat który wypłynął troszkę z tematu wczorajszego - czy to na wierzącym czy niewierzącym spoczywa konieczność wyprowadzenia dowodu swojej tezy? Myślałem, że temat dawno zamknięty i nawet nie ma co poruszać (a to, co teraz rzucę, jest powszechnie znane), ale jednak nie. Po raz kolejny mamy zaszczyt gościć w naszym skromnym tagu pana Bertranda Russela. Specjalnie dla tych, którzy jeszcze mają wątpliwości:
    pokaż całość

    źródło: czytadelko.pl

    •  

      @Handyman no aż mi to ciężko czytać. Jezus Chrystus był "dawno temu i nieprawda". Jakie masz korzyści z jego śmierci? Gdybym ja był WSZECHMOGĄCY to bym już ukrócił te cierpienia. Co to znaczy "w odpowiednim czasie"? Co z tymi którzy do tej pory się nie zalapali? Zero sprawiedliwości.

    •  

      Z tymi co się nie załapali będzie tak:
      Dzieje 24:15 
      Mam też w Bogu nadzieję, którą również oni mają, że nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych.

      Ja wiem że ty byś zrobił to lepiej ale Bóg odpowieda tak:
      Izajasza55:8
       Bo myśli moje nie są myślami waszymi
      ani wasze drogi moimi drogami -
      wyrocznia Pana.
      9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
      tak drogi moje - nad waszymi drogami
      i myśli moje - nad myślami waszymi.

      Co nam daje śmierć Jezusa? Poniżej kilka obietnic:
      Izajasza25:8 
      raz na zawsze zniszczy śmierć.
      Wtedy Pan Bóg otrze
      łzy z każdego oblicza,
      odejmie hańbę od swego ludu
      na całej ziemi,
      bo Pan przyrzekł.
      Izajasza 35:5 
      Wtedy przejrzą oczy niewidomych
      i uszy głuchych się otworzą.
      6 Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń
      i język niemych wesoło krzyknie.
      Bo trysną zdroje wód na pustyni
      i strumienie na stepie
      Apokalipsa Jana 21:4 
      I otrze z ich oczu wszelką łzę,
      a śmierci już odtąd nie będzie.
      Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
      już [odtąd] nie będzie,
      bo pierwsze rzeczy przeminęły

      I tak możemy dyskutować dalej ale nie lepiej samemu sięgnąć po Biblie i zobaczyć co jest tam zapisane zamiast biadolić na Boga? Wstyd że w chrześcijańskim kraju człowiek musi tłumaczyć tak podstawowe i oczywiste nauki biblijne. Co ty chcesz przekazać swoim dzieciom? Tęczowe nauki? aborcje? eutanazje? Tylko ja się liczę tu i teraz? Żyć żeby się nażreć? /za klasykiem/
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

    •  

      Nie można więc twierdzić, że w całym wszechświecie nie ma Boga, czy jakiejkolwiek innej siły wyższej, skoro nie znamy całego wszechświata.

      @Lawrence_z_Arabii: oczywiście, że nie.

      Tyle tylko, że większość religii postuluje nie tylko samo istnienie Boga, ale też i uszczegóławia jego opis w sposób, który wydaje się, delikatnie rzecz mówiąc naciągany, na dodatek sugeruje, iż ów Bóg potrzebuje takiego czy innego czczenia, która ta sugestia również powstała w wyniku objawienia czy innej nienaukowej metody.

      Naukowo rzecz ujmując - z "Hipotezą Boga" jest kilka problemów. Pierwszy to definicja tego Boga, postulowanego w różny sposób przez różnych ludzi tę hipotezę stawiających. Drugi to jej niedowodliwość - niewiele jest przesłanek sugerujących, że to w ogóle jest możliwe (chociaż różne teorie symulowanego wszechświata itp. mogą dać troszkę do myślenia). Największym problemem jest jednak źródło tej hipotezy - nie postawili jej naukowcy chcący w ten sposób wyjaśnić jakieś zjawisko, ale ludzie, którzy desperacko pragną, aby była ona prawdziwa.

      Jakkolwiek trudno jednoznacznie odrzucić tę hipotezę (zdanie "Boga nie ma" faktycznie może śmierdzieć jakąś próbą osądu bez całkowitego rozeznania sprawy), to jednak przyznać trzeba, iż zdaje się ona być skrajnie nieprawdopodobna. Tak mocno, że do momentu pojawienia się nowych okoliczności (o ile się pojawią) trzeba ją odłożyć na półkę.
      pokaż całość

    •  

      nie postawili jej naukowcy chcący w ten sposób wyjaśnić jakieś zjawisko,

      @haes82: ależ oczywiście, że postawili je naukowcy, a raczej nauko-filozofowie, bo w tamtych czasach nauka się jeszcze nie oddzieliła od filozofii.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    #braciawniewierze!

    Przyznaję, że #teologia jest dla mnie dziedziną ludzkiej działalności (bo nie nazwę tego "dziedziną wiedzy", a już na pewno nie "nauką"), której zwyczajnie nie pojmuję. Jak dla mnie zbyt wiele faktów z kapelusza, niespójności, wewnętrznych sprzeczności, wiązania rzeczy zupełnie z sobą niepowiązanych. Nie będę dziś znęcał się nad dogmatem trójcy świętej (który godzi w fundament jakiejkolwiek nauki ścisłej: logikę matematyczną, konkretnie prawo sprzeczności), nie pytam o mnóstwo rzeczy, których nie ma w biblii, a występują w katolicyzmie.

    Dziś kieruję pytanie, pytanie fundamentalne, będące w samym centrum chrześcijaństwa - tak chyba bardziej do tych spod znaku #katolicyzm - nie ogarniam następującej rzeczy: dlaczego składa sobie ofiarę z samego siebie aby samego siebie przebłagać za nasze grzechy? Jaki sens ma taka ofiara? O co w tym w ogóle chodzi?

    Jak to działa? Czy za grzech MUSI być ofiara, bez niej Bóg nie przebaczy? I to dlatego zdecydował, że skoro ofiara ma być, to najlepiej jeżeli złoży ją z samego siebie? Nie mógł po prostu przebaczyć ludziom, uwolnić ich od grzechu?

    I co z tego, że Bóg umiera, skoro i tak zmartwychwstaje, wkracza do nieba i wszystko zostaje na etapie status quo? Co to za ofiara, jakie poświęcenie? Jedyne uzasadnienie (zapewne nieprawidłowe), jakie widzę, to chęć Boga do przekazania nam wiadomości: "o, patrzcie, jakim jestem dobrym Bogiem! Widzicie, poświęcam się dla was! I jakim jestem wszechmocnym! Nic mnie nie pokona!".

    Obawiam się, że i tak mnie nie przekonacie (a już na pewno nie chcę przekonać was, nie tym razem) - niemniej jednak próbuję ułożyć sobie to wszystko w jakąś spójną, logiczną (na tyle, na ile to możliwe) całość i mimo wszystko chcę poznać sens tej, zdawałoby się, kompletnie bezsensownej gry. Obawiam się jeszcze gorszej rzeczy: że po wytłumaczeniach w głowie będę miał jeszcze większy mętlik.

    Ale mimo wszystko czekam na odpowiedzi. Ufam, że pozostali Bracia w Niewierze również - można w to wierzyć, można nie wierzyć, ale warto poznać bliżej kulturę, która tak szczelnie ze wszystkich stron nas otacza.

    #religia
    pokaż całość

    •  

      @haes82 Jezus pokazał, że cierpienie ma sens. Zresztą wielu doktorów Kościoła, świętych mistyków mówiło, że nic tak nie uświęca innych i siebie jak cierpienie. Dwóch rzeczy aniołowie nam zazdroszczą: 1. Tego, że możemy cierpieć i ofiarować te cierpienia Bogu w intencjach. 2. Tego, że możemy przyjmować Ciało i Krew Jezusa w Komunii Św.
      Dlaczego Bóg poświęcił siebie samego na ofiarę? Z Miłości do ludzi to zrobił. Przypominam, że po grzechu pierworodnym żaden człowiek po śmierci nie trafił do nieba, do Boga. Dopiero po Zmartwychwstaniu zostaliśmy odkupieni najświętszą krwią Jezusa i ludzie mogą być zjednoczeni z Bogiem.

      Boga chcesz zrozumieć? Ja jestem wierzącym katolikiem ale to jest tak wielkie i przerasta mnie, że wiara daje mi 100% pewności o tym co mówię i piszę. Najwięksi świeci, którzy chodzili po Ziemi nie mieli takiego poznania Boga, jak najwięksi grzesznicy, którzy poznali Boga już w niebie a to wszystko dzięki miłosierdziu.
      pokaż całość

    •  

      Dwóch rzeczy aniołowie nam zazdroszczą: 1. Tego, że możemy cierpieć i ofiarować te cierpienia Bogu w intencjach. 2. Tego, że możemy przyjmować Ciało i Krew Jezusa w Komunii Św.

      @Le_Kuak: a skąd takie rewelacje? Źródło biblijne czy pozabiblijne? Objawienie? Dogmat?

      Nie chcę Cię przekonać, tylko wyjaśnić. Ja widzę w tym ogromną logikę.

      @Daxxx: Ciężko mnie przekonać w tej kwestii. Niemniej jednak Twoje wyjaśnienia, jakkolwiek nie przekonały mnie, to jednak rozjaśniły o co w tym chodzi. Na takie właśnie posty liczyłem zamieszczając wpis.

      Później dopiero zorientowałem się, że ktoś skaczący w ogień aby ratować drugiego człowieka robi coś większego - wie, że jak umrze to na zawsze, a nie na 3 dni będąc nieśmiertelnym Bogiem.

      @Racjonalnie: myślę dokładnie tak samo. Nawet więcej - jezeli taki człowiek ma świadomość, że umrze, albo przeżyje ileś tam lat z bliznami i w bólu, a na dodatek bez nagrody w postaci życia wiecznego - bohater level ∞.

      @RedWizard: @agondonter: Cóż, co do zasady to macie rację. Ale nie o to mi chodziło i nie była to żadna prowokacja. Te wyjaśnienia traktuję bardziej jako wyjaśnienie trudnego rozdziału jakiejś książki fabularnej - rozumiem o co chodzi, ale nadal wiem, że to fikcja.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś na gościnnym występie pojawia się u nas jeden z największych umysłów w historii - Bertrand Russel. Polecam też jego esej "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem".

    #ateizm #religia, z racji postaci taguję też #nauka

    źródło: 0000.jpg

  •  

    #braciawniewierze!

    Dziś znów o papieżu - tekst Mariusza Gawlika (znanego szerzej jako Mariusza Agnosiewicza) z portalu racjonalista.pl

    Dla tych, którym nie chce się czytać (tekst długawy, ale do zniesienia) - rzucam dwa dość wyraziste fragmenty ze wstępu do artykułu.

    Jan Paweł II stał się polskim bożkiem a jego „legalna" krytyka sprowadza się do powtarzania innej „prawdy": Polacy tyle mówią o papieżu, a nie znają nauczania naszego wspaniałego Rodaka. Tak jakby pomiędzy jednym a drugim „szoł" było miejsce na jakąś subtelną i głęboką myśl.

    (...) całe szczęście, że Polacy nie przejmują się zanadto „nauką" papieża i że są jedynie bałwochwalcami. Wyraźnie muszę podkreślić, że nie jest przedmiotem mojej troski dylemat, czy Wojtyła był „wielkim papieżem". Kościół jest w swojej istocie instytucją szkodliwą, więc „wielki papież" nie niesie ze sobą automatycznie społecznego dobra.

    #religia #ateizm #papiez #janpawel2
    pokaż całość

    •  

      @Boltooon

      To że ludzie w Afryce umierają na AIDS to tez zasługa kk, bo przecież za zabezpieczanie się idzie się do piekła
      Tam gdzie misje prowadzi KK problem AIDS zanika. Jednak KK bardzo w swym nauczaniu za grzech uznaje cudzołóstwo, a wstrzęmięźliwość seksualna i stały partner to najlepszy sposób na choroby przenoszone drogą płciową.

      Tysiące gwałconych przez księży dzieci
      Bez kozyry powiem miljonyyy xD

      Tego, że kk opiera się na badaniach naukowych to nawet nie skomentuję.
      Najlepszym przykładem jest aborcja- KK odrzucił swoje naucznie pod wpływem faktów naukowych. Kościół ponadto przyjmuje ewolucje.
      Poza tym sobie zobacz ile ośrodków badawczych, Uniwerytetów ma Kościół- myślisz że one są żeby sobie być xD

      Hitler był katolikiem, kościół nie zrobił nic by go powstrzymać przed dalszym poszerzaniem władzy.
      Hitler był poganinem. Encyklika Mit brennender Sorge- 1937.
      pokaż całość

    •  

      @ImInLoveWithTheCoco: Nie będę rozmawiać z kimś, kto nabija się z ludzkiego cierpienia. Jeśli naprawdę sądzisz, ze molestowanie przez księży to pojedyncze przypadki to nie chce mi się nawet z tobą dyskutować ignorancie

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #braciawniewierze!

    Z okazji rocznicy wyboru JP2 na papieża dziś będzie poważnie i długo. Może za długo dla niektórych.

    Jak zapewne domyśliliście się, jestem osobą niewierzącą. Głęboko niewierzącą, odrzucającą z całą stanowczością nie tylko Kościół Katolicki ze swoją pokręconą teologią, aniołkami, objawieniami, roratami, litaniami, różańcami i dogmatami, ale i chrześcijaństwo w ogóle. Nie chcę teraz się rozpisywać, bo nie o to chodzi (i tak wpis jest za długi) ale napiszę tylko tyle, że jeżeli w ogóle mam jakiekolwiek przebłyski wiary, to jedynie jakiś cień wątpliwości odnośnie tego, że coś takiego jak Bóg jednak istnieje – ale nawet jeżeli tak, to nie widzę powodu, aby w jakikolwiek sposób łączyć go z niedzielnymi rytuałami odprawianymi w ogromnych budynkach przez panów w czarnych sukienkach.

    Z tej właśnie perspektywy Jan Paweł II (czy papież, jakikolwiek) jest dla mnie oczywiście nikim. Jest jedynie przywódcą głoszącej absurdalne hasła organizacji religijnej zrzeszającej ponad miliard ludzi grupy, która swoją energię życiową zamiast na zrobienie czegoś pożytecznego poświęca na siedzenie w zimnym kościele, mamrotaniu paciorków, czytaniu (i pisaniu) bezwartościowych rozważań na temat tego, czy gadanie do powietrza i nazywanie go „Świętym Antonim” jest równie wartościowe jak gadanie do powietrza i nazywanie go „Jezusem” i czy odnosi ten sam skutek. Zatem sorry, niezależnie od liczby napisanych encyklik, wygłoszonych homilii, wyświęconych biskupów i nawróconych niewiernych, Jan Paweł II nie ma szans na zdobycie mojego szacunku tą drogą. Wręcz przeciwnie, gdybym miał go tylko tymi kategoriami oceniać, powiem wprost – byłby dla mnie absolutnym zerem.

    Jest jednak coś więcej. Mam bardzo ambiwalentny stosunek do głęboko wierzących. Teoretycznie są oni idiotami, intelektualnymi ofermami, które zamiast szukać drogi do spełnienia życiowego, pojednania i harmonijnego współżycia z otaczającymi ludźmi, poświęcają bez sensu i wbrew logice swój czas i uwagę na zupełnie zbędne rzeczy, jak np. przesiadywanie w kościele w oczekiwaniu na to, aż kapłan podniesie kawałek andruta i kielich rozwodnionego wina.

    Usprawiedliwić to można chyba tylko wychowaniem ich w taki, a nie inny sposób – osoba, wychowywana w katolickiej rodzinie i poddawana 12-letniej, de facto obowiązkowej katechezie, nawet jeżeli posiada wysokie IQ i zdolność samodzielnego myślenia, z dużym prawdopodobieństwem będzie głęboko wierzyła w to wszystko, w co wierzą katolicy. Nawet jeżeli w innych sprawach zachowują podziwu godny rozsądek. I to jest właśnie powód, dla którego Jana Pawła II nie mogę tak jednoznacznie wyśmiać za jego wierzenia i za to, że całe życie poświęcił nie tylko na mamrotaniu „Oddaję się Maryi”, ale też i na tym, że przekonywał do swoich poglądów innych.

    Z drugiej strony – Jan Paweł II był osobą wybitną. Miał wiele talentów, głównie tych z gatunku humanistycznych. Jego książek i poezji nie skomentuję, bo są nasiąknięte tym, co do mnie zupełnie nie przemawia (chociaż z drugiej strony jest autorem wielu dość głębokich sentencji, które przyswoić może nawet i osoba niereligijna) , ale bez dwóch zdań miał talent aktorski, poteżną charyzmę pozwalającą zjednywać sobie ludzi, dar przekonywania, poczucie humoru i wszystko to, co sprawiało, że jako człowiek był lubiany wszędzie, gdzie się pojawił. Urodzony przywódca. Do tego – rzadko spotykany talent językowy, pozwalający władać mniej lub bardziej biegle co najmniej kilkunastoma językami. Jestem przekonany, że gdyby stworzyć taki humanistyczny odpowiednik testów IQ, to rozwiązując go, Karol Wojtyła wyszedłby poza skalę. Właśnie jego nieprzeciętna osobowość, talent i inteligencja sprawiają nie tylko, że nie potrafię spojrzeć na tę postać pogardliwie, ale też i patrzę na niego z podziwem – intelektualnym tytanem, dokonywał bowiem rzeczy, które dla wielu ludzi pozostają co najwyżej w sferze marzeń (a wielu jest takich, którzy nawet nie śmią marzyć o dorównaniu mu w niektórych sprawach). Jeżeli dołożyć do tego jeszcze działalność w okresie komunizmu (zanim jeszcze został papieżem, bo żadna to sztuka postawić się polskiej władzy mając już potężne plecy w Watykanie; a nawet więcej – samemu będąc tymi plecami), otrzymujemy obraz bardzo ciekawej postaci.

    Jan Paweł II ma dla mnie pewne dodatkowe, wyjątkowe znaczenie. Właśnie on jest postacią, dzięki której nie patrzę na wierzących (w każdym razie nie zawsze) jak na intelektualne ameby i idiotów, nie potrafiących dodać dwa i dwa. Jeżeli taki intelekt jak Karol Wojtyła nie dał się uwieść tej ideologii i nie tylko dał się w to wkopać, ale też całe życie poświęcił na przekonywaniu do niej innych – oznacza to, że inni wierzący też mogą objawiać racjonalne podejście w innych dziedzinach życia i wysoki poziom intelektualny.

    Przyczyna, dla której nawet profesorom zdarza się zawiesić w pokoju obrazem Maryi, przejść w niedzielę do kościoła albo zamówić mszę w jakiejś intencji nadal dla mnie jest nie do końca jasna – ale właśnie dzięki Janowi Pawłowi II potrafię zachować jakiś szacunek nie tylko dla takiej osoby, ale i dla faktu, że w takie rzeczy wierzy. Jeżeli wybitny umysł dał się dogłębnie zindoktrynować, to zdarzyć może się każdemu. Absolutnie każdemu.

    Nie do końca jasny jest też dla mnie powód, dla którego absolutna większość Polaków uznaje papieża za idola i nawet nie podejmuje wysiłku znaleźć na jego wizerunku ciemnych plam, zaś osoby niekoniecznie jego osobą zachwycone i próbujące przekonać do swoich racji innych z automatu są na cenzurowanym. Nawet osoby o spłyconej religijności (a nawet spora grupa niewierzących!) niezależnie od swoich poglądów na temat pazernego kleru, wydumanych dogmatów i braku sensu uczestnictwa we wszelakich nabożeństwach – wszyscy ci o Papieżu niczego złego powiedzieć sobie nie dadzą. Można z Polakami dyskutować o filozofii, Bogu, Kościele, o wierze i niewierze, można wymieniać sporne poglądy, przekonywać się do swoich racji – ale od papieża wara! Jak to u Gombrowicza – Jan Paweł II wielkim Polakiem był i nas zachwyca – a jeżeli kogoś nie zachwyca, to widocznie jest mało inteligentny.

    Jak napisałem, mnie ta postać nie razi. Ale też nie widzę wielkich powodów do zachwytu, a już na pewno nie do ekstatycznego bezkrytycznego uwielbienia. Widocznie jestem wybitnie mało inteligentny. Trudno. Dobrze mi z tym.

    No i okolicznościowy mem (związku z tematem proszę samemu się domyślić)

    #religia #ateizm #janpawel2 #papiez może jeszcze troszkę #wykopobrazapapieza
    pokaż całość

    źródło: 00000.jpg

    •  

      bojąc się dyskusji na ten temat i broniąc się przed nią.

      @KacasPiesel: które fragmenty tekstu niby o tym świadczą?

    •  

      @haes82: skrót myślowy, przepraszam
      nie chodziło mi o ciebie, chodziło mi o ten fragment:

      Nawet osoby o spłyconej religijności (a nawet spora grupa niewierzących!) niezależnie od swoich poglądów na temat pazernego kleru, wydumanych dogmatów i braku sensu uczestnictwa we wszelakich nabożeństwach – wszyscy ci o Papieżu niczego złego powiedzieć sobie nie dadzą. Można z Polakami dyskutować o filozofii, Bogu, Kościele, o wierze i niewierze, można wymieniać sporne poglądy, przekonywać się do swoich racji – ale od papieża wara! Jak to u Gombrowicza – Jan Paweł II wielkim Polakiem był i nas zachwyca – a jeżeli kogoś nie zachwyca, to widocznie jest mało inteligentny. pokaż całość

      +: haes82
    • więcej komentarzy (2)

  •  

    #braciawniewierze!

    Zgodnie z konkordatem w szpitalach, gdzie jest powyżej 70 łóżek, MUSI (!) być zatrudniony kapelan, przynajmniej na część etatu. Przy 300 łóżkach musi być pełen etat. Przy pełnym etacie taki kapelan zarabia 4000 zł brutto.

    Ja rozumiem, że w szpitalach niektórym są potrzebni kapelani (a raczej wydaje im się, że są potrzebni). Ale taki kapelan niech czyni posługę albo w ramach tego, co dostaje z parafii/kurii, albo niech pobiera opłaty od tych "potrzebujących" (ciekawe jak bardzo by zmalała wtedy ich ilość...).

    #ateizm #religia #sluzbazdrowia #szpital
    pokaż całość

    źródło: 000.jpg

  •  

    #braciawniewierze!

    Na zachodzie po każdym zamachu islamistycznym dorośli i zdawałoby się dojrzali ludzie rysują kredą na chodnikach jakieś bazgroły, jakby to miało na coś wpływ i w czymś miało pomóc. I Polacy śmieją się z nich. Polacy są mądrzejsi. Oh, wait!

    #religia #ateizm #rozaniecbezgranic

    •  

      @kuba560x: Ogólnie Zachód (rozumiany dość szeroko) ma problem sam ze sobą, jest tam wyraźny kryzys wartości. Nie chcę wymądrzać się do co tego na ile związane jest to z chrześcijaństwem - narody zachodnie wyraźnie odchodzą może nie tyle od tej religii (bo podobnie jak spora część Polaków odeszli od niej dawno temu), co od jej celebrowania. Troszkę dziwne i śmieszne dla mnie są np. ZAKAZY noszenia krzyżyków (co próbowano robić we Francji) przy jednoczesnej tolerancji dla noszenia burek (dopiero teraz od tego się odcinają).

      Problemem nie jest moim zdaniem odejście od chrześcijaństwa (Czechy zawsze lubię stawiać jako wzór - u nich religia jest w kompletnym odwrocie, a problemów z islamem jakoś nie mają), co raczej przyzwolenie na różne coraz głupsze wymysły tzw. lewactwa. Owszem, zwarty chrześcijański naród z lewactwem jakoś sobie poradzi, ale nie sądzę aby to była najlepsza (a już na pewno nie jedyna) droga.

      Promowanie wartości rodzinnych, narodowych, apelowanie do rozsądku, pokazywanie do czego prowadzi agresywny islam - TAK.

      Ogłupianie społeczeństwa wiarą w to, że Jezus nad nami czuwa, tylko musimy go odpowiednio poprosić - NIE.
      pokaż całość

    •  

      Z tym że Polacy nie robią tego po zamachach xD

    • więcej komentarzy (38)

  •  

    #braciawniewierze!

    Już wkrótce rusza akcja odmawiania różańca wzdłuż granic Polski. Podczas gdy katolicy będą oddawali się temu kompletnie bezproduktywnemu zajęciu, Kościół Latającego Potwora Spaghetti proponuje dużo bardziej wartościową akcję - oddawania krwi (w intencji Polski) oraz składników krwi (w intencji świata). Jeżeli mieszkasz w Warszawie lub okolicach, możesz przyłączyć się do akcji i zamiast klepać paciorek, zrobić coś NAPRAWDĘ wartościowego.

    Dla mnie akcja mistrzostwo - organizatorzy po pierwsze sprawili, że każdy z nas może komuś realnie pomóc, powiększyć wiecznie deficytowy zasób krwi, mieć poczucie zrobienia czegoś dobrego. Po drugie jednak - wyśmiali dyskretnie całą akcję różańca, proponując w tym samym czasie coś, co realnie pomoże Polsce i Polakom i po czym zostanie (przynajmniej na kilka tygodni) realny ślad w postaci krwi, a nie tylko duma i puszenie się z racji odklepanych paciorków.

    https://klps.pl/nowosci/spotkaniaeventy/item/1504-rozaniec-do-granic-krew-do-stolicy.html

    #ateizm #religia #rozaniec #krwiodawstwo #latajacypotworspaghetti #fsm
    pokaż całość

    źródło: klps.pl

  •  

    @haes82: #braciawniewierze! Dziś uraczę was, nietypowo, mądrością nie autorstwa jakiegoś bezbożnika, ale najprawdziwszego w świecie kardynała, św. Roberta Bellarmina. Jestem pod wrażeniem jak trafnie przeanalizował i porównał on prawdopodobieństwo dwóch faktów.

    Skąd on wiedział, że stopień niedorzeczności tych dwóch twierdzeń jest identyczny? Trafił w sedno, aktualne do dziś!

    #ateizm #religia
    pokaż całość

  •  

    #braciawniewierze! Dziś dla Was przygotowałem tę oto mądrość płynącą z najgłębszych, można wręcz rzec piekielnych, czeluści Internetu.

    #ateizm #religia

  •  

    #braciawniewierze!

    Wczoraj spotkałem się z różnymi poglądami na temat tego, czym się różni branie czegoś na wiarę od naukowego podejścia. Z niektórymi jak najbardziej mogę się zgodzić (ciekawy post @nonomnismoriar, który wskazuje, że wierzymy w odkrycia dlatego, że WIERZYMY naukowcom i to też pewna forma wiary - chociaż moim zdaniem zasadniczo inna).

    Więcej emocji u mnie wzbudzają posty porównujące kulistość Ziemi do istnienia Boga (w końcu jednego ani drugiego większość z nas nie widziała na własne oczy). Tak samo z kwarkami, fotonami itp - nie widzimy ich, ale wiemy (WIERZYMY!) że istnieją. Dlaczego zatem mamy nie wierzyć w Boga? Poglądy tego typu są z naukowego punktu widzenia bardzo ciekawe i godne bliższemu przyjrzeniu się, a wnioski z tego bardzo przysłużyłyby się nauce - przy czym nie winien tego robić geograf, fizyk czy astronom, ale raczej psychiatra.

    Prawda jest taka, że nie wszystko widzimy/słyszymy, ale istnieją różne pośrednie metody, dzięki którym możemy nie tylko opisać dane zjawisko w dokładny sposób nie pozostawiający wątpliwości, ale także na podstawie takiej "niewidzialnej" metody przewidzieć co się stanie z pewnymi obiektami pod wpływem niewidzialnych sił - i sprawdza się to w 100%. Mało tego: możemy postulować istnienie pewnych sił, zjawisk czy obiektów zanim ktokolwiek potwierdzi, że one faktycznie istnieją (jak było z pierwiastkiem technetem, czarnymi dziurami czy bozonem Higgsa). Tak działa metoda naukowa - nie wszystko musimy WIDZIEĆ, aby wiedzieć, że istnieje. Ale oprócz widzenia istnieje jeszcze szereg innych metod aby coś znaleźć i opisać - Bóg niestety odporny jest na każdą z nich.

    Dziś rzucam zatem to - kolejny dowód na to, jak niektórzy rozumują.

    #ateizm #racjonalizm #religia #nauka
    pokaż całość

    •  

      @haes82: W pewnym sensie się z Tobą zgadzam, ale źle się do tego zabierasz. Większość ateistów źle się do tego zabiera. Kościół to obrońca Boga. Gdy atakuje się Boga, umacnia się pozycje kościoła. Ateiści uparcie atakują Boga. Od podważania jego istnienia, przez poddawanie w wątpliwość jego teoretycznych działań, aż po wyśmiewanie go. W ten sposób nic nie da się osiągnąć. Chcąc poddać pod wątpliwość jakąkolwiek organizacje religijną najlepiej wytykać jej błędy - i tu się zgadzam z tym, że najlepiej pobudzać jej członków do myślenia - ale tu ponownie atak w stylu "księża gwałcą małe dzieci i są złodziejami" nie da żadnego pozytywnego skutku. Lepiej jest chociażby zadawać pytania w stylu: "Czy Bóg wybrałby sobie ulubieńców i tylko z nimi dzielił się wiedzą, skoro TY wierzysz, że każdy człowiek jest dla niego tak samo ważny?" ( ͡° ͜ʖ ͡°) nie przekonasz nikogo od razu, a już na pewno nie przekonasz nikogo do porzucenia wiary samej w sobie, bo wbrew temu co twierdzisz, wiara nie przynosi emocji rzekomo. To, że Ty ich nie odczuwasz i nie potrzebujesz, nie znaczy, że one nie są prawdziwe, czy że w ogóle ich nie ma. pokaż całość

      +: haes82
    •  

      @puddin: dziękuję, bardzo cenne, wartościowe i naprawdę dużo wnoszące przemyślenia. Nie zastosuję się na pewno do tego od razu, nie przenikło jeszcze to do mnie wystarczająco, ale na pewno te słowa wcześniej czy później jakoś zaoowocują. Dziękuję jeszcze raz!

      +: puddin
    • więcej komentarzy (52)

  •  

    #braciawniewierze! Wczorajszy post - pomimo zamieszczonego spoilera nad obrazkiem - nie został niestety zrozumiany przez właściwie i odebrany został jako wyśmianie tych najbardziej wierzących chrześcijan chcących czcić swojego boga w sposób GODNY.

    A nie o to chodziło. Tych głęboko wierzących 5-10% Polaków mimo wszystko szanuję, a swoje bezbożne posty adresuję raczej do tych niewierzących, wahających się oraz do tych, którzy mają powierzchowną wiarę z domieszką hipokryzji, aby się w końcu obudzili.

    Dlatego też teraz, specjalnie dla niekumatych, skrócona wersja autorstwa @tygrysekk, sama esencja wczorajszego posta - mam nadzieję, że tym razem nie będzie nieporozumień.

    #ateizm #religia
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #braciawniewierze! oto kolejna porcja mądrości:

    pokaż spoiler Nie chodzimy do kościoła WCALE. Jest tyle innych możliwości


    #ateizm #religia

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20375769_712917955566419_1765583134453294198_n.jpg

    •  

      @tajemniczygosc: co do antykoncepcji to jeżeli nie wierzysz to Kościół tego ci nie zabrania.

      Co do eutanazji. Samobójcy też chcą się zabić, dlaczego ich się ratuje?

      Jak te rzeczy kładziesz na tej samej półce co mordowanie to jestem jeszcze bardziej zszokowany niż na początku.

      Nie wkładaj mi w usta słów, których nie powiedziałem

      Pedofili nie mam zamiaru bronić. Bronić chcę tych, którzy z miejsca są brani jako pedofile a nimi nie są. Przypisywanie komuś łatki pedofila, bo: "procent pedofili jest wysoki" wśród księży (nie wiem, nie sprawdzałem) jest nie fair, nie sądzisz? Wkurza mnie to, że dla społeczeństwa ksiądz = pedofil, a sam dobrze wiesz, że tak nie jest.
      pokaż całość

    •  

      @Queltas: > Co do eutanazji. Samobójcy też chcą się zabić, dlaczego ich się ratuje?

      Czy ty trolujesz?bo te porównania kompletnie nie mają sensu i są niesprawiedliwe. Myślę że w głębi duszy o tym wiesz... Broń sobie życia ale szanuj jednostkę.

      Nie mówię że ksiądz to pedofil. Ale w kościele są pedofile. Wieczny celibat i chore dogmaty niszczą człowieka więc może dlatego odsetek pedofilii w miejscu gdzie ich nie powinno być w ogóle jest tak wysoki. Pedofile w społecznościach patologicznych nikogo nie będą tak dziwić jak w kościele bo skoro to instytucja BOŻA i wysyła się tam dzieci to nic dziwnego że jest to pietnowane. Dlaczego nie ma afer pedofilskich w szkołach, wśród lekarzy, czy gdziekolwiek? Może to wszystko, czyli kościół, religia i znany wam katolicki bóg jest stworzony przez człowieka? Całe życie układasz pod zasady szarlatanow którzy chcą mieć wpływ na całą ludzkość z... jakiego kurwa powodu? Wiesz jakie są statystyki pedofilskie w Australii? To chore i o czymś świadczy. Religia rodzi się w mózgu i wpływa źle na człowieka dlatego kiedyś za teorie heliocentryczne palono na stosie. Dobrze ze teraz się czasy zmieniły bo by ucinano rękę za masturbacje pokaż całość

    • więcej komentarzy (134)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów