•  

    W San Paulo, złodziej zauważył łatwą zdobycz na przednim siedzeniu samochodu, w którym za kierownicą siedziała bezbronna kobieta. Bez wahania wybił szybę i próbował ukraść jej torebkę. Okazało się, że kobieta była uzbrojona i służyła w żandarmerii wojskowej...
    #bron #strzelectwo #logikarozowychpaskow #prawo #policja #brazylia pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com 18+

  •  

    Ostatnio mam małe wakacje w Rio i nie mam głowy do konsekwentnego pisania, ale cały czas żyję i nie zamierzam przestać opisywać brazylii ;)

    Dziś wjechał nowy tekst na blog - sytuacja sprzed kilku dni. Powiem tylko, że pierwszy raz ktoś celował do mnie z karabinku.
    link do historii - http://waytoeldorado.pl/czego-robic-faveli-czyli-prawie-zginalem/

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #oswiadczenie
    Dla tych co mają insta - @1726miguel pokaż całość

  •  

    Browar PINTA kontynuuje piwne wojaże – tym razem jego ekipa zawitała do Brazylii, gdzie póki co uwarzyła dwa piwa. Wspólnie z DUM Cervejaria chłopaki uwarzyli porter bałtycki z dodatkiem brazylijskiego kakao. Polskim akcentem w tym projekcie są natomiast polskie odmiany chmielu – Iunga i Oktawia. Drugim piwem będzie brown IPA uwarzone w kooperacji z Browarem Wensky, ale o tym piwie póki co wiemy tyle co nic.

    https://www.chmielnik-jakubowy.pl/polsko-brazylijski-porter-baltycki/

    #pinta #piwo #craftbeer #piwnewiesci #brazylia #porterbaltycki

    fot. Browar PINTA/Facebook
    pokaż całość

  •  

    Spacerek po brazylijskich plażach - oprowadza Sergio Mendes.
    #muzykabrazylijska #bossanova #muzyka #brazylia

    źródło: youtube.com

  •  

    Kto chce pocztowke z Brazylii? :)
    Kończy sie moja przygoda w tym goracym państwie (na szczescie bo tesknie za Polską) i z chęcią wyślę z 10 pocztówek dla paru Mirków i Mirabelek.
    Po co pocztówka w erze mailii pomyślisz? Wyobraz sobie jak bedziesz wracal zmęczony życiem z pracy,otworzysz skrzynke pocztową,pisze do Ciebie Lidl,Biedronka,Netia,dobija cie to jeszcze mocniej,patrzysz dalej,promocja tosteròw i pralek,Rolexòw z USA na ktore Cie nie stać i nagle widzisz...pocztoweczke taką piekną. Ogladasz ją sobie chwile,podziwiasz az dochodzi do Ciebie myśl ile ona musiala przemierzyc kilometrow,ze az ocean pokonala tylko i wylacznie dla Ciebie. Sasiedzi zaczna wychodzic z mieszkan i ogladac,beda chcieli dotykac ale nie dasz im bo to Twoja pocztowka. Zaczna Ci tez mowic dzien dobry z szacunkiem no bo jak ktos dostaje pocztowke to musisz byc gość. Przechodzacemu sasiadowi Januszowi z zazdrosci az wypadnie siatka pelna od jego spierdolenia i zacznie sie chwalic,ze on tez kiedys dostawal pocztowki za komuny,w 1984 z RFN od Jedrzeja, w ,2004 tez dostal na święta ale bedziesz sie czul lepszy bo Ty dostales w 2017 I to z Brazylii.
    A mi jak bedzie milo jak napiszesz mi "doszła" bo jako samotny Mirek dawno nie sprawilem by cos/ktos doszlo ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Z ciekawosci poczytasz w toalecie w necie o Brazylii,dowiesz sie,ze gdy u nas lato to u nich zima bo to inna pòłkula,ze mowi się tu po portugalsku a nie po hiszpansku,ze kochaja tu kawe i nawet dzieci je piją a w domach rzadko kto ma dywan.Zabłysniesz kiedys w towarzystwie.

    Jak chcesz pocztowke to daj komentarz,wybiore przynajmniej pare osob,odezwe sie na priv o adres :)

    Zalaczam zdjecie ostronosa,ktory zaczął poprawiac mi kadr bo kiepski ze mnie fotograf.

    Milego dnia!

    #rozdajo #brazylia #podrizujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Powiem Wam Mirki,ze Polska to naprawde fajny kraj.Jestem juz 3 tydzien w Brazylii i cholernie tesknie za Polską.
    Nikt tutaj praktycznie nie zna angielskiego a u nas nawet dzieciaki jako tako rozumieja. Bogactwo tanczy tutaj sambe z przerazajaca bieda.U nas tez nie jest kolorowo ale tutaj czasem az sie plakac chce patrzac na biedne dzielnice/fawele.
    Ludzie czasem zachowuja się jak dzikusy.
    W metrze to jest walka,jest jak w dzungli (albo gorzej ,jak w chlewie obsranym gownem).Ludzie pchaja sie tam jakby placono im za jazde metrem.jak chcesz wyjsc z wagonu to naucz sie przepychac.Nie ma jak u nas,ze najpierw ludzie wychodza a potem wchodza.
    Slaby tu internet,piwo niesmaczne.Kobiety ladne ale nie ma jak słowianki.
    Oczywiscie jest wiele pozytywow,magia niektorych miejsc,piekna fauna I flora,malpki se mozna spotkac na drzewach ale z kazda chwila utwierdzam sie w przekonaniu jaka Polska jest zajebista.
    Wiele musimy zmienic ale mamy gory,lasy,morze,dobra gospodarke no i rozwijajacych sie ludzi (oprocz Rafonixa).

    Zalaczam zdjecie z troche #pokazmorde gdzie szukam w oddali odpowiedzi na pytanie kiedy zaczalem byc mentalna stuleja.
    Pozdrawiam Mirki,doceniajcie Polske.Benc elo

    #podrozujzwykopem #brazylia #feels
    pokaż całość

    źródło: IMG_0877.JPG

  •  

    Kto się w Brazylii NIE odnajdzie ? - waytoeldorado.pl

    Dostaję czasem pytania o to czy warto przyjechać do Brazylii i jak wygląda życie tutaj. Na oba staram się odpowiadać każdym kolejnym tekstem, kłopot w tym, że odpowiedź na to pierwsze zawsze będzie moją opinią wydaną na podstawie moich potrzeb, moich oczekiwań, mojego stylu życia i tego kim jestem. Czas napisać kilka słów o tym jaki typ osoby NIE ma szansy odnaleźć się w Brazylii.

    Po pierwsze – cierpliwość i luz.

    Zdarza ci się narzekać na szybkość i zawiłość załatwiania formalnych spraw w Polsce ? To teraz pomnóż to razy trzy i dodaj do tego na koniec rzut kością, który decyduje o tym czy coś się ostatecznie załatwi czy nie, suma tego działania to właśnie Brazylia.

    Nie przejmowanie się terminami, godzinami, dokładnością informacji, nieznajomość języków poza portugalskim, pomyłki odnośnie wymaganych dokumentów i tym podobne to ulubione rozrywki brazylijskich urzędników.

    Zresztą nie tylko urzędników bo wszyscy brazylijczycy tacy są i nigdy nie można być pewnym, czy ostatecznie uda nam się ogarnąć to czego akurat potrzebujemy. Tutaj nawet kupno biletu na autokar do innego miasta potrafi być uciążliwe. Mały przykład – kilka razy w okienku linii autokarowej, gdzie sprzedają bilety, obsługa zadowoliła się moim dowodem osobistym ale zdarzało się też, że koniecznie chcieli paszport. Od pewnego momentu nauczony doświadczeniem zawsze brałem i paszport i dowód. Pewnego razu gdy przyszedłem kupić bilet, po prostu nikogo nie było w okienku mimo że teoretycznie było otwarte. Ostatecznie nigdzie wtedy nie pojechałem.

    Zasada jest taka – za każdym razem kiedy stajesz się zbyt pewny siebie (bo przecież sprawdziłeś wszystko 5 razy) Brazylia pokaże ci gdzie twoje miejsce – jeśli chcesz sobie być europejski, bądź ale nie tutaj. Tutaj w Brazylii musisz robić wszystko na ostatnią chwilę (albo lekko po), nie przejmując się terminami, godzinami i wymogami formalnymi. O dziwo – stosując tę zasadę zawsze udawało mi się załatwić to czego potrzebowałem.

    Jeśli nie masz w sobie cierpliwości i przejmujesz się każdym detalem – w Brazylii będziesz się męczył patrząc na niektóre bezmyślne zachowania brazylijczyków. Przy wchodzeniu do metra nie zdziw się jeśli osoba przed tobą wejdzie do pociągu i po prostu nagle stanie 20 centrymetrów od drzwi, blokując wejście tobie. To tutaj norma, tak samo jak noszenie parasoli w taki sposób, żeby każdy przechodzący obok człowiek musiał robić uniki niczym Maywether na ringu.

    Takie sytuacje zdarzają się tutaj co chwila i nie wynikają nawet ze złośliwości samych brazylijczyków, większość z nich po zwróceniu uwagi wyraźnie poczułaby się głupio i przeprosiła. Oni po prostu… Są mało rozgarnięci jeśli chodzi o kontakt z otoczeniem i tylko nie przejmując się tymi detalami da się tutaj egzystować.

    Po drugie – ekstrawertyzm i emocje.

    Pisałem już tutaj, że życie w Brazylii to w bardzo dużej mierze kontakt z innymi ludźmi. Brazylijczycy są na tyle chaotyczni, że często jedynym sposobem aby znaleźć informację, na której nam zależy to nawiązywanie kontaktu i pytanie się ludzi wprost.

    Źle pooznaczane przystanki i ogólny chaos informacyjny, który tutaj panuje da się oswoić jedynie będąc w kontakcie z kimś, kto orientuje się w interesującej nas sprawie. Dla brazylijczyków to żaden problem, bo każdy z nich ma naprawdę rozwiniętą sieć kontaktów. Pozakładane grupy na whatsappie (uczelniane, rodzinne, imprezowe itp.) to najszybsza i bardzo brazylijska metoda, żeby pozostać dobrze poinformowanym. Jednak jeśli jesteś typem osoby, która męczy się w kontaktach z innymi ludźmi, Brazylia będzie dla ciebie uciążliwa na dłuższą metę.

    Tym bardziej, że tutejsi ludzie bardzo szybko zbijają dystans między sobą. Wyobrażasz sobie buziaczki na powitanie przy wchodzeniu na siłownię ? W Polsce nigdy, tutaj – zaczęło mi się to ostatnio zdarzać. Z jednej strony może wydawać się to trochę dziwne, ale ma też swoje plusy. Kiedy już w jakimś miejscu ludzie zaczną cię kojarzyć (jak mnie na wspomnianej osiedlowej siłowni) możesz być spokojny o to, że jeśli na przykład ktoś będzie miał urodziny i przysienie ciasto – nigdy nie zostaniesz pominięty. Brazylijczycy generalnie są bardzo skłonni do dzielenia się wszystkim i jeśli chciałbyś posiedzieć tutaj dłużej utrzymując dobre kontakty z ludźmi a masz w sobie nutkę egoisty – lepiej się jej pozbądź.

    Kolejna sprawa to emocje.

    Mieszkańcy tego zalanego słońcem kraju żyją w troszkę innym wymiarze niż my. Tutaj często logika schodzi na dalszy plan, zaraz za emocjami i trzeba umieć to doceniać.

    Brazylia jest idealnym miejscem dla ludzi, którzy w życiu cenią sobie silne emocje, często z różnych końców skali i myślę, że głównie za to ją tak polubiłem. W Polsce wszystko jest… równe, neutralne. Żyjąc tam tak naprawdę nigdy nie odczuwasz prawdziwego strachu, prawdziwej spontaniczności, prawdziwej ulgi czy szczęścia. Kiedy się cieszysz, cieszysz się trochę, bo twoje życie nagle nie zmieni się o 180 stopni, kiedy się boisz, boisz się trochę, bo naprawdę ciężko tam zginąć. Trudno to będzie pojąć komuś kto spędził całe życie w Europie i ja też bym kiedyś tego do końca nie zrozumiał. Dopiero po przyjeździe tutaj moja skala emocji poszerzyła się w każdą ze stron.

    Jeśli cenisz sobie wygodne, spokojne życie bez niespodziewanych przygód (dobrych i złych) – omijaj Brazylię szerokim łukiem. Jeśli – jak mnie, napędzają cię emocje, jeśli rozumiesz, że żeby docenić życie czasem trzeba bać się je stracić, jeśli podnieca cię myśl, że nie wiesz czego spodziewać się w każdym nowym miejscu, które odwiedzisz, jeśli umiesz rzucić się na coś bez kalkulacji i patrzeć zdziwiony, gdzie cię to prowadzi, jeśli umiesz docenić też tą gorszą stronę życia, żeby potem cieszyć się z tej lepszej i w końcu jeśli interesują cię prawdziwe kobiety – możliwe, że tutaj odnalazłbyś swoje miejsce.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki #oswiadczenie
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Sao Thome das Letras - brazylijski hippyland cz. 2.
    - waytoeldorado.pl

    Na razie przy opisie Sao Thome skupiłem się właściwie tylko na ludziach, a prawda jest taka, że gdyby na tym kończyły się zalety tego miejsca pewnie nawet bym o nim tutaj nie wspominał.

    To, co sprawia, że miasteczko jest tak ciekawym dla mnie odkryciem jest mieszanka bezproblemowych, przyjaznych ludzi, naprawdę pięknej natury i energii, którą emanuje to miejsce. Chodząc po kamiennych uliczkach Sao Thome człowiek ma wrażenie, że nagle spośród betonowych chaotycznie zabudowanych ulic, często obklejonych ciasno dookoła favelami znalazł się w samym środku baśni. Przy tym wszystkim cały czas ma się uczucie że mimo dużej ilości hotelików, pousad i pokoi do wynajęcia całe to miejsce żyje spokojnie swoim życiem nie ekscytując się za bardzo turystami. Wygląda to tak jakby turyści byli tu tylko dodatkiem, który pozwala mieszkańcom żyć po swojemu. Przyjechałem tutaj poza sezonem i po kilku dniach czułem się jakbym był częścią tego miejsca, każde wyjście z pousady oznaczało spotykanie znajomych twarzy, które po jakimś czasie witały mnie jak starego sąsiada. Wrażenie zupełnie odwrotne do tego czego doświadczamy zwykle w typowych miastach turystycznych jak nasze polskie Zakopane, gdzie człowiek czuje się jak ranna antylopa próbująca schować się przed stadem sępów i gdzie jasno widać podział MY i ONI, czyli my klienci, próbujący nie dać się naciągnąć i oni - górale próbujący wydymać nas na byle oscypku.

    Całe to uczucie baśniowości wzmaga się jeszcze bardziej po opuszczeniu murów miasta i wejściu, na którąkolwiek z tras wyjazdowych.

    Chociaż trasy wyjazdowe to chyba złe określenie, tak naprawdę jest jedna trasa wylana betonem prowadząca do miasta oddalonego o ok. 40 kilometrów, która biegnie wśród wzgórz będących też źródłem kamieni - surowca, z którego powstaje większość okolicznych budynków. Z drugiej strony miasteczka mamy zwyczajną wsiową drogę wyglądającą jak udeptana glina, która prowadzi do kilku pięknych wodospadów rozmieszczonych w promieniu kilkunastu kilometrów, kilku jaskiń, malutkiej wioseczki i sporej ilości campingów o dwuznacznych nazwach typu “grzybki” (miasteczko znane jest jak już wspominałem z luźnego podejścia do miękkich narkotyków, marihuany czy właśnie grzybków, do których nawiązania można znaleźć dosłownie wszędzie). Ciężko to wyjaśnić słowami, ale samo wyruszenie tą glinianą trasą na kilkugodzinny spacer ma w sobie coś co uspokaja. Może to fakt, że w ciągu prawie całego dnia spotkałem na trasie ledwie kilkoro ludzi, a może chodzi o dziwną przyjemność jaką daje oglądanie tak nasyconego różnymi kolorami krajobrazu (od czerwonej, glinianej drogi biegnącej często wzdłóż intensywnie zielonej, wylewającej się nad trasę dżungli do jasnozielonych pastwisk ulokowanych na wzgórzach poznaczonych wielkimi głazami czy w końcu po dojściu odpowiednio daleko – widoku dolin, które wyglądają bardziej jak kamienista sawanna). W każdym razie trzeba przyznać jedno – Sao Thome i okolice mają klimat.

    Wspominałem o wodospadach.

    Jest ich tutaj w okolicy kilkanaście, w różnej odległości, do niektórych dojście jest proste, do części trzeba zasięgać języka, kluczyć po pastwiskach albo wspinać się po skałach. Te drugie są najczęściej dużo ciekawsze i na nich spotykałem ludzi sporadycznie.

    Jeden z mniejszych wodospadów mieści się na odludziu, koło przyczepy lokalnego rzemieślnika tworzącego rzeczy z kamienia. Chcę o tym człowieku wspomnieć, bo wydaje mi się, że tryb życia jaki prowadzi jest mokrym snem każdego introwertyka lubiącego naturę. Jak już wspomniałem mieszka kilka kilometrów od reszty zabudowań małej wioseczki Sobradinho. Jakieś 30 metrów od wodospadu postawił małą kamienną chatkę a obok niej przyczepę, która jest jego pracownią. Cały dzień obrabia kamienie i tworzy z nich zarówno pamiątki dla turystów jak i całą gamę rzeczy, z których się tutaj po prostu korzysta jak np. kamienne podkłady do pieczenia pizzy lub steków używane przez tutejsze restauracje, kamienny grill czy kubki. Kiedy raz na jakiś czas na horyzoncie pojawią się turyści oglądający wodospad, w razie potrzeby zamienia się w barmana we własnym mini barku doklejonym do pracowni. Jego jedynymi kompanami na stałe są pies i cross, który jeśli trzeba zapewnia mu szybką komunikację z resztą świata. Jego jedynym zobowiązaniem – potrzeba zarobienia na proste życie, które prowadzi.

    Takich właśnie ludzi ciągnie do Sao Thome, prostych, ceniących sobie życie bez stresów wielkiego miasta.

    Chciałbym napisać coś więcej o przyrodzie w Sao Thome, ale chyba nie ma to sensu. Żaden opis przyrody nigdy nie będzie na tyle ciekawy, żeby naprawdę zainteresować, zwłaszcza w dobie internetu kiedy każdy może odpalić sobie google grafika i znaleźć na drugim końcu świata zdjęcia jeszcze ciekawszych miejsc niż opisywane. Człowiek tak naprawdę docenia naturę dopiero kiedy ma szansę ją poczuć na żywo. Wtedy nawet mazurskie jezioro o zachodzie słońca wpływa na nas dużo mocniej niż najlepsze zdjęcie norweskich fiordów, dlatego zamiast opisu zostawię kilka zdjęć i przejdę do ostatniego o czym chciałbym opowiedzieć odnośnie Sao Thome.

    Magia.

    Nie wiem skąd się to tutaj wzięło, ale ludzie w Sao Thome... Wierzą w gnomy, wiedźmy i ufo. Ciężko ucieć od łączenia tego faktu z ich zamiłowaniem do narkotyków, ale podobno często tutaj widują dziwne rzeczy. W sklepach z pamiątkami, na ulicach czy w nazwach obiektów co chwila widać nawiązania do zjawisk paranomalnych. Trochę to śmieszne ale Sao Thome nawet wykształciło swoją własną modę łącząc motywy bajkowych istot z motywami typowo hipisowskimi i indiańskimi i tak można tutaj znaleźć koszulki upstrzone jaskrawymi kolorami i narysowanymi skrzatami, albo gnomy chodzące po łące i zbierające magiczne grzybki. O dziwo mieszkańcom naprawdę zdarza się chodzić w podobnych rzeczach.

    Jeśli chciałbyś obejrzeć więcej zdjęć z Sao Thome zapraszam TUTAJ.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Na Twitterze pojawił się ciekawy post ze zdjęciem na temat Daniego Alvesa.
    Betonowe łóżko, odrapane ściany. Zresztą na jego oficjalnej stronie internetowej też jest zdjęcie tego pokoju. Tam mieszkał zanim zaczął zawodowo grać w piłkę. Pomimo tego, że jakoś za nim nigdy nie przepadłem to mam do niego spory szacunek, że udało mu się przebić tak wysoko nie mając kompletnie nic na starcie.

    „Nie potrzebuję pieniędzy ani aplauzu, tylko zdrowie, dobre łóżko, porządny materac i dużo entuzjazmu.” Dani Alves

    #pilkanozna #brazylia #juventus #seriea
    pokaż całość

  •  

    Sao Thome das Letras - część 1 - http://waytoeldorado.pl/

    Przyznam szczerze, że nie chciałem robić z mojego bloga przewodnika turystycznego. Dużo ciekawszymi rzeczami do opisywania są sami brazylijczycy i histore, które serwuje mi co jakiś czas ten dziki kraj, jednak zdarza mi się trafiać w tak ciekawe miejsca, które jednak nie generują ciekawych opowieści, że mimo wszystko mam ochotę to przedstawić chociaż w małym stopniu.

    Tym bardziej, że najczęściej w internecie (nigdy nie sprawdzałem przewodników papierowych) nie mogę znaleźć nawet wzmianki o części z tych miejsc. Ja się o nich dowiaduję od brazylijczyków podróżujących po kraju, więc wątpię, że jakiś turysta z Polski przyjeżdzający tutaj na dwa tygodnie trafi do nich sam.

    Jednym z takich miejsc jest właśnie Sao Thome das Letras. Małe miasteczko w stanie Minas Gerais, mniej więcej w połowie drogi między Sao Paulo a Rio de Janeiro. Wikipedia mówi o nim tylko gdzie leży i ile osób tam mieszka i jeżeli miałbym planować wycieczkę po Brazylii, w życiu nie zwróciłbym uwagi na tę mieścinkę pośrodku niczego. Samo to, że się tam znalazłem było przypadkiem. Pojechałem trochę w ciemno mając w głowie plan spędzenia jednej, maksymalnie dwóch nocy i powrotu do Sao. Ostatecznie zostałem ponad tydzień i przed wyjazdem zbierałem numery do ludzi oferujących wynajem domów i pokoi, a na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią pojawiła mi się nowa pozycja – conajmniej miesięczna ucieczka od życia w Sao Thome.

    Dobra, ale co tam naprawdę tam jest i dlaczego uważam to miejsce za ewenement w skali Brazylii ?

    Trzy rzeczy – Ludzie, natura, magia.

    Już od samego przyjazdu o 6 rano kiedy jeszcze słońce nie zdążyło wstać, rzuciło mi się w oczy, że okolice terminalu autokarowego różnią się od reszty miejsc, które odwiedziłem w Brazylii. Wszystko zbudowane z kamienia, domy, ulice, sklepy. Na początku nie zwróciłem na to uwagi, bo wszędzie trafi się bardziej zadbana czy wystylizowana uliczka, ale idąc cały czas w głąb w poszukiwaniu jakiegoś noclegu, krajobraz się w ogóle nie zmieniał. Cały czas szedłem ulicami wyłożonymi kamieniami i mijałem domy też ułożone z kamieni. Okazało się, że okolice Sao Thome są miejscem wydobycia jakiegoś dziwnego rodzaju kamieni nadającego się idealnie jako budulec. Są one tutaj tak tanie, że służą jako główny materiał pod budowę.

    Sam ten fakt nadaje miastu unikalny wygląd, którego się w Brazylii nie spodziewałem a najlepsze jest to, że to dopiero początek.

    Ludzie.

    Wchodzę do padarii, małego brazylijskiego sklepo-barku, w którym można wypić kawę i zjeść proste śniadanie przy okazji zaopatrując się w podstawowe produkty spożywcze. Jestem jedynym klientem, mojego wejścia od strony ulicy ciężko nie zarejestrować, a mimo to kobieta za ladą nie kłopocze się jakimkolwiek ruchem. Siedzi jak siedziała i ogląda telewizję. Możnaby pomyśleć, że wszedłem do polskiego urzędu i zaraz zostanę obrzucony obrażonym spojrzeniem księżniczki ale nie. Moje podejście do lady i powitanie sprawia, że pracownica padarii obraca się co prawda bardzo powoli, ale uśmiechnięta tym naturalnym uśmiechem człowieka, który ma na wszystko w życiu czas. Zagaduję ją i chwilę rozmawiamy, po czym pytam się o jakiś produkt. Ona na chwilę wpada w zamyślenie, prosi mnie żebym poczekał i… Wychodzi na zaplecze (cały czas bardzo wolno) zostawiając na ladzie w zasięgu mojej ręki swój telefon i jakieś klucze. Wraca po kilku minutach podając z uśmiechem to o co prosiłem.

    Jedna ze specjalności miasteczka Sao Thome są słodkie, smakowe nalewki w pełnym przekroju smaków. Można znaleźć tutaj wszystkie kombinacje owocowe (marakuja, banan, truskawka, arbuz i wiele innych) ale i różne inne wymysły typu “nalewka wiedźmy”,”nalewka ET” lub na bazie chilli.

    Idę jedną z głównych uliczek i zauważam banner reklamowy “pinga no bambu 3 reais”, postanawiam wpaść i spróbować tych wymysłów podawanych w ciętym kawałku bambusa. Już za bramą dostrzegam kilku mężczyzn w trakcie rozpijania jednej z flaszek, rozmawiają o niczym lekko podniesionym głosem, w którym czuć oznaki podpicia. W Polsce właśnie teraz wchodziliby w fazę obserwacji, kto się na nich spojrzy w zły sposób. Widzę, że mnie zauważyli więc narzucam sobie gotowość do zareagowania w razie spięcia. Podchodzę do lady i zatrzymuje się myśląc, którą wybrać, jednocześnie cały czas widzę, że zerkają na mnie z boku co jakiś czas. W końcu jeden z nich coś do mnie mówi. Odwracam się i widzę rękę z wyciągnięta butelką.

    – Stary weź sobie figówkę, jest naprawdę zajebista i dziś w promocji !

    Po czym nie pytając bierze swój kawałek bambusa, polewa szczodrze i wciska mi w rękę. Pogadaliśmy chwilę o tym że nie jestem stąd, zamówiłem i poszedłem w swoją stronę. Sao Thome jest jednak naprawdę małym miasteczkiem i potem kilka razy spotykałem ich w różnych miejscach, za każdym razem z daleka machali pytając:

    – Cześć gringo, wszystko w porządku ?



    Następnego dnia wracam do miejsca z nalewkami próbować innych smaków. Zamawiam pingę w bambusie za 3 reale i wyciągam banknot 50. Właściciel zerka obojętnie i rzuca, że nie ma wydać. Kiedy zaczynam szukać po kieszeniach drobnych mówi tylko:

    – Doooobra, zapłacisz przy okazji.



    Trzeciego dnia po przyjeździe przychodzi do mnie właściciel pousady, w której się zatrzymałem.

    – Jak ci się tutaj mieszka ?

    – Dobrze, jest naprawdę spoko.

    – Bo wiesz, nie ma teraz ruchu w ogóle, bo jest poza sezonem i pomyślałem sobie, że jeśli wolisz zamiast tego pokoju to możesz zajać domek tu obok. Tam miałbyś swoją kuchnię i więcej miejsca. Daj znać jakbyś miał ochotę.

    – A po ile ten domek ?

    – Zapłacisz tyle na ile się umówiliśmy na wstępie.

    Od następnego dnia mieszkałem w domku z dwoma pokojami, kuchnią, łazienką i salonem. Po cenie, którą ustaliliśmy po przyjeździe czyli z doliczoną od początku zniżką (miałem spać w innym miejscu, które okazało się zamknięte więc dostałem taką samą cenę jaką miałem zapłacić tam).



    Tacy są prawie wszyscy w Sao Thome. Leniwi, ale bezproblemowi, mili, pomocni i przyjacielscy. Tutaj nikomu nie spieszy się z niczym, zawsze jest czas. Zachowują się jakby byli upaleni co w wielu przypadkach jest prawdą, bo miasteczko znane jest z luźnego podejścia do marihuany i magicznych grzybków. W całym mieście roi się od hipisów i naprawdę dziwnych typów jak mężczyzna, który chodzi bez butów i całymi dniami przesiaduje w miejskim parku koło kamiennego budynku zwanego piramidą, gdzie sprzedaje komponowaną przez siebie muzykę i przedstawia się jako “filozof ziemii”.

    Jeśli chciałbyś obejrzeć więcej zdjęć z Sao Thome zapraszam TUTAJ.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    #gif #brazylia #heheszki
    tymczasem w brazylijskim supermarkecie

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Mirki I mirabelki pozdrawiam z Brazylii. Zima tutaj ale cieplo. Piekny kraj ale niebezpieczny. Zlodziejaszki czyhaja na ulicy by wyrwac cos ci z rąk I uciec. Prawie tak stracilem aparat.
    Chcialbym cos tu kupic I zrobic #rozdajo. Co lepiej? Pamiatki,dobra kawe? Bec

    #brazylia #pokazmorde

  •  

    Część 6 i ostatnia mojej podróży z Buenos Aires do Sao Paulo po tym jak nie wpuszczono mnie za granicę Brazylii na lotnisku.
    ...

    Po kilku dniach spędzonych na szukaniu sposobu żeby wydostać się z miasteczka będącego granicą między Paragwajem a Brazylią (a także głównym miejscem przemytu broni i narkotyków między tymi krajami), w końcu udaje mi się znaleźć sposób aby się stamtąd wyrwać.

    Tekst można znaleźć TUTAJ.

    Jeśli ktoś ominął poprzednie części, linki z krótkim opisem poniżej:

    Część pierwsza - Ku mojemu zdziwieniu nie zostaję wypuszczony z lotniska i szczęściem udaje mi się uniknąć aresztu dla nielegalnych imigrantów.
    Część druga - Znajduję sposób aby nie zostać deportowanym i kupuję bilet do Buenos Aires.
    Część trzecia - Przejeżdzam Argentynę i Paragwaj, przemykam się do Brazylii bez wizy po czym nie mogę wydostać się z przygranicznego miasteczka słynącego z przemytu i ciemnych interesów.
    Część czwarta - Próbuję wyjechać z miasteczka ale wszystkie sposoby zawodzą.
    Część piąta - Oswajam się z sytuacją i zaczynam doceniać emocje, które daje mi ta przygoda.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel

    P.S. dziś znowu łapię busa do Foz, żeby uporządkować sprawy wizowe więc pewnie wjedzie jakaś relacja na zaniedbywany dotąd fanpage ;)
    pokaż całość

  •  

    Część 5 mojej podróży do Sao Paulo.

    Już po przejechaniu nielegalnie przez granicę brazylijską, dalej bez pomysłu na wydostanie się z przygranicznego miasteczka słynącego z przemytu broni i narkotyków. Kończą mi się jakiekolwiek pieniądze ale pojawia szansa na wyjazd.

    Zapraszam tutaj

    Poprzednie części można znaleźć tutaj - 1,2,3,4

    A i tym razem zachęcam zamiast do obserwowania mnie tutaj na wykopie to do lajkowania fanpage'a, teraz go zaniedbuję ale jak już wrzucę całą historię z dojazdu do Sao Paulo zamierzam tam zacząć wrzucać trochę inne rzeczy niż na samego bloga.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Dziś 4 część mojej podróży do Sao Paulo, tym razem niespodziewany zwrot akcji.

    Post można znaleźć tutaj

    Część poprzednia tutaj.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Udało mi się uwinąć z redagowaniem 3 odcinka mojej podróży z Buenos Aires do Brazylii - w tej części nielegalne forsowanie granicy paragwajsko-brazylijskiej :)

    wpis można znaleźć TUTAJ.

    jeśli nie widziałeś części poprzedniej, możesz ją znaleźć TUTAJ.

    Zapraszam też na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Dziś druga część mojej przygody, czyli jak uniknąłem brazylijskiego aresztu dla nielegalnych imigrantów po tym jak policja nie wpuścila mnie za granicę Brazylijską.

    Wpis można znaleźć TUTAJ.

    Jeśli nie widziałeś części pierwszej, możesz ją znaleźć TUTAJ.

    Zapraszam też na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

    •  

      @Lemink: turystyczne kontroluja dopiero przy przekraczaniu granicy ciudad/foz. miejskie czasem przelatuja bez kontroli, ale tez mi sie zdarzylo raz naciac na przeswietlanie plecaka przy przejezdzie. generalnie w tym kraju wszystko to wielki spontan i przypadek ;)

    •  

      @miguel1726: mi sie udało w obie strony przejechać bez dokumentów. Nie specjalnie, of kors - zapomniałem z kwatery w Foz. Jednak wątpie by się szczypali w przypadku złapania.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Dokładnie 8 miesięcy temu stworzyłem to konto zamieszczając pierwszy wpis na mikroblogu. Wpis dodałem siedząc na lotnisku pod Sao i czekając na samolot, po tym jak policja federalna nie wpuściła mnie poza granicę Brazylii.

    Wpis można zobaczyć tutaj

    Droga, którą wtedy przeszedłem okazała się dużo dłuższa i ciekawsza niż myślałem. Po powrocie do domu usiadłem więc i spisałem wszystko co mnie tam spotkało. Nie publikowałem tego dotychczas nigdzie, zostawiłem te kilkanaście stron dla siebie, ale myślę, że nadszedł dobry czas żeby się historią podzielić z większym gronem.

    Chciałbym aby jedynym miejscem, gdzie można znaleźć to opowiadanie był mój blog, więc tutaj jedynie zamieszczam link.

    Część pierwsza - TUTAJ

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Jak znaleźć mieszkanie w Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    Od kiedy publikuję tutaj posty zdarza mi się dostawać mejle i prywatne wiadomości od ludzi zainteresowanych odwiedzeniem Brazylii.

    Najczęściej przewijają się tam pytania odnośnie rzeczy, które trzeba sprawdzić przed przyjazdem jak na przykład ceny życia, pytania o bezpieczeństwo czy trudność załatwienia wizy. Pomyślałem sobie, że skoro ktoś jest tematem zainteresowany – wyjdę naprzeciw zapotrzebowaniu i zacznę serię postów z poradami dla ludzi, którzy rozważają podróż do Brazylii, obojętnie czy na tydzień, miesiąc czy całe życie.

    Dziś zajmę się najważniejsza sprawą dla każdego imigranta i turysty – dachem nad głową, czyli...

    Gdzie najlepiej znaleźć mieszkanie lub pokój dla siebie.

    Kilka słów wstępu.

    Jak zawsze przypominam, że Brazylia to wielki kraj. Tak duży, że mówiąc o czymkolwiek w jego kontekście, nie warto uogólniać. To samo tyczy się cen jedzenia, życia czy wynajmu. Z reguły mówi się, że najdroższym regionem jest stan Sao Paulo i miasto Rio de Janeiro i na tych dwóch miejscach skupie się najmocniej w dzisiejszym poście.

    4 sposoby

    Dobrnąłeś tutaj czyli masz motywację do odwiedzenia Brazylii, teraz kwestia kluczowa – na ile czasu chcesz tu przyjechać i ile masz do wydania na ten cel.

    Jeśli nie masz tutaj znajomych, wiesz że twój pobyt nie przedłuży się ponad trzy miesiące i nie masz zbytniej ochoty łykać tysięcy kilometrów podróżując po kraju –

    najlepszym wyjściem będzie airbnb.

    Po pierwsze kontakt z wynajmującym mieszkanie/pokój czyli z kimś kto tutaj mieszka i zna brazylijskie realia będzie dla ciebie na wagę złota. Jeśli do tego nie operujesz brazylijską odmianą portugalskiego – bez komunikatywnego tubylca będziesz błądził niczym dziecko we mgle próbując załatwić najprostsze sprawy jak kupienie karty sim (musi ją kupić Brazylijczyk podając swój numer CPF) czy złapanie dobrego autobusu.

    Po drugie - cenowo (licząc ze zniżkami za dłuższy pobyt) airbnb potrafi wyjść przyzwoicie jak na tutejsze standardy, tym bardziej jeśli nie jedziemy sami i koszty wynajmu możemy rozłożyć na kilka osób. Najtańszą opcję w Sao Paulo znalazłem za ok 600 złotych, górnej granicy nie ma, ale sporo sensownych ofert zamyka się w pułapie 1500 zł.

    Airbnb to chyba najwygodniejsza, najprostsza i najmniej wiążąca ręce opcja.

    Ale nie najtańsza.

    Jeśli warunki naszej podróży są podobne do tych opisanych na przykładzie powyżej ale do tego chcemy wydać jak najmniej pieniędzy i lubimy, kosztem prywatności, być bardziej mobilni i spontaniczni – możemy poszukać hostelu.

    Plusami hostelów jest obsługa, która już zna odpowiedzi na pytania, które będziemy chcieli zadać, najczęściej śniadanie w cenie noclegu (co kiedy liczymy się z każdym wydanym realem może mieć znaczenie), wifi i kilka innych udogodnień oraz...

    Towarzystwo.

    Z tym bywa różnie, ale jest szansa, że trafiając w dobre miejsce nasza podróż nabierze kolorów. Nie mam z hostelami zbyt dużego doświadczenia ale zauważyłem, że omijając te najpopularniejsze wśród zagranicznych turystów, najbardziej nowocześnie zorganizowane i wybierając mniejsze, bardziej kameralne w magiczny dostajemy dostęp do wielu nowych możliwości. Nagle nie jest kłopotem znalezienie towarzystwa do wyjścia na imprezę, ogarnięcie blantów czy poznanie damskiej części znajomych mieszkających z tobą w hostelu (Brazylijczycy spoza danego miasta czasem traktują hostele jak akademik – mieszkając w nich dłuższy czas).

    Cenowo wychodzi bardzo różnie, najtańsze można znaleźć od 20 reali (ok. 25 złotych).

    Problemem w hostelach jest brak prywatności i tutaj nie trzeba dodawać nic więcej. Nie każdemu to pasuje i tyle.

    Kolejnym sposobem na znalezienie czterech ścian i łóżka jest sposób bardzo popularny wśród studentów czyli...

    Wynajęcie miejsca w nieoficjalnym „akademiku”.

    Często tutaj spotkać można oferty wynajmu łóżka we współdzielonym pokoju w mieszkaniu przystosowanym pod większą ilość osób. Takie „akademiki” nazywają się tu republicami i zwykle dzielą się na męskie i żeńskie. Ogłoszenia, które dotyczą republik najczęściej znaleźć można na zamkniętych grupach na facebooku (np. Republicas de Sao Paulo) a ich cena to śrrdnio od ok. 300 do 700 reali za miesiąc (ok. 370 – 860 złotych).

    Największym plusem jest cena, minusem to, że nie wiadomo z kim będziemy dzielić pokój, brak prywatności i podział obowiązków domowych. Jest to całkiem dobry sposób, żeby zahaczyć się tutaj za małe pieniądze ale wymaga albo wielkiej determinacji albo obycia się z Brazylijczykami.

    Ostatnim ze sposobów jest zwyczajny wynajem mieszkań i pokoi, ale to wraz z cenami dla różnych dzielnic i części Brazylii w następnym poście.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    AMA - życie w Brazylii

    Na wstępie przepraszam tych, którzy mnie tutaj śledzą, za ostatnie przestoje w nowych tekstach. Od ponad tygodnia mam kłopoty techniczne z internetem, a do pisania używam telefonu bo czekam na naprawę laptopa.

    Do rzeczy. Dostawałem od jakiegoś czasu prośby o zrobienie AMA na temat życia w Brazylii, dzisiaj mając dzień wolny planuje takie wrzucić jako znalezisko około godziny 20 czasu polskiego.

    Oczywiście otaguje je jako #waytoeldorado ale myślę, że wrzucenie tutaj informacji i zawołanie pod znaleziskiem każego, który zaplusuje ten wpis będzie dobrym dopełnieniem. Także jeśli ktoś nie chce przegapić - zachęcam do plusowania.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

    źródło: DSC_0879.jpg

  •  

    Kolejna porcja rzeczy, których nie wiedziałeś o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    Ostatnio przy opisie ciekawych rzeczy odnośnie życia w Brazylii, skupiłem się na małych codziennych zachowaniach, które turystę z Europy mogą mocno zdziwić.

    Dzisiejszy tekst poświęcę rzeczom bardziej praktycznym z punktu widzenia odwiedzającego ten kraj, czyli cenom.

    Nie będzie to jednak ani obiektywna lista najpotrzebniejszych do życia rzeczy, ani ceny produktów, z którymi każdy przyjezdny się tutaj zetknie. Jedynym kryterium jakie wziąłem pod uwagę przy doborze było zaskoczenie, które wywołała u mnie informacja o tym co za chwile opiszę.

    Jeżeli interesuje cię temat, a ominąłeś poprzedni tekst – możesz nadrobić wchodząc tutaj.

    Do rzeczy.

    Ceny narkotyków.

    Tematem narkotyków w Brazylii jeszcze się zajmę więc tutaj tylko kilka słów tła zanim przejdę do właściwej informacji. Każdy kojarzy, że klimat Brazylii różni się znacznie od Europejskiego. Wpływ ma to na wiele rzeczy i jedną z nich są oczywiście rośliny. Uprawa roślin w Brazylii spokojnie może trwać cały rok, a hodowcy (czy tam rolnicy) nie muszą się martwić o przymrozki niszczące plony. Po prostu idealne miejsce do uprawy wielu gatunków roślin – także tych, które po odpowiednim potraktowaniu mogą stać się narkotykami czyli marihuany i koki. Stąd też cena, która w Brazylii różni znacznie od ceny w naszym umiarkowanym klimacie. Dla porównania – w Polsce cena grama marihuany to ok 40-50 złotych, tutaj jest to średnio 5 reali (zaokrąglijmy do jakichś 6 złotych). Różnica spora ale chyba bardziej zaskakuje cena brazylijskiej kokainy. U nas za gram kokainy, który w drodze do Europy traci bardzo na czystości ludzie płacą około 300 złotych, tutaj w Brazylii cena, z którą się zetknąłem to 30-50 reali (40-60 złotych). W hurcie jeszcze taniej co skłania domorosłych przemytników do prób przewozu kokainy do Europy na różne kreatywne sposoby.

    Cło i ceny importowanej elektroniki.

    Brazylia jest naprawdę wielkim krajem. Na tyle dużym, że może pozwolić sobie na próbę bycia niezależną od innych w jak największym stopniu. Nie interesuje się polityką i nie jestem ekspertem w temacie ale wierzę, to właśnie ta próba ochrony własnego rynku skłoniła rząd do wprowadzenia bardzo wysokich ceł importowych (nawet 60%) na niektóre produkty. I tak na przykład cena nowego iphona 7, wersja z 32 gb wynosi tutaj około 4000 złotych, u nas w Polsce – 2600 złotych. Podobna zasada tyczy się wielu elektronicznych rzeczy firmowanych logami zagranicznych firm, więc jeśli na przykład przed wyjazdem do Brazylii zepsuje ci się aparat i myślisz, że dobrym wyjściem będzie kupienie nowego tutaj na miejscu – zapomnij.

    Nutella

    Może to wydać się dziwne, ale ten umiarkowanie popularny w Polsce krem orzechowy tutaj w Brazylii robi prawdziwą karierę. Stoiska dedykowane jednemu z flagowych produktów Ferrero, znaleźć można w galeriach handlowych, a sama Nutella ma w Brazylii status luksusowej słodyczy co odbija się też na cenie. Słoik zawierający 650 gram kremu tutaj w sklepie kosztuje 38 reali (jakieś 48 złotych), w Polsce – około 15 złotych.

    Warto o tym pamiętać i jeśli jedziemy do Brazylii mając już tu jakichś znajomych, wziąć ze sobą kilka słoików Nutelli na prezenty. Brazylijczycy kochają słodkie rzeczy jak nic innego i na pewno docenią ten gest.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego w Brazylii potrzebujesz portugalskiego - www.waytoeldorado.pl

    Zanim w mojej głowie pojawiła się realna wizja wyjazdu do Brazylii byłem pewien, że brazylijczycy używają języka hiszpańskiego.

    Wyjeżdżając w żadnym wypadku nie ratowało to mojej sytuacji, bo hiszpański znałem w takim samym stopniu co portugalski – w zerowym, ale o hiszpańskim słyszałem chociaż, że jest dosyć prosty do nauki.

    Kiedy już postawiłem swoje stopy na brazylijskiej ziemi i naokoło nagle znaleźli się sami dziwnie szeleszczący ludzie zrozumiałem dopiero, że nauka nawet podstaw języka nie będzie tak prosta jak sobie to wyobrażałem. Sytuację pogarszał fakt, że prawie nikt tutaj nie gada po angielsku. W sklepach, w urzędach, nawet na policji federalnej (zajmującej się sprawami imigracyjnymi) naprawdę ciężko jest znaleźć kogoś kto w jakimkolwiek stopniu ogarnia jakiś język poza portugalskim i ewentualnie hiszpańskim.

    No cóż, przyjechałem z zamysłem powrotu do Polski po dwóch miesiącach, więc na początku wizja przesiedzenia tych kilkudziesięciu dni bez bliższych kontaktów z tubylcami mnie nie przerażała.

    Tym bardziej, że miałem tu kilka osób, z którymi byłem się w stanie porozumiewać w języku angielskim czy nawet polskim. Poza tym nie oszukujmy się – w cywilizowanym świecie da się przeżyć nie znając nawet języka danego kraju, wystarczy trzymać się tego co znamy, umieć czytać symbole i mniej więcej logicznie myśleć. Nic trudnego.

    Nie wziąłem pod uwagę jednej rzeczy – Brazylia ma tyle wspólnego z cywilizowanym światem co afrykańscy watażkowie z pokojową nagrodą nobla.
    Od chwili kiedy fartem znalazłem tutaj swój pierwszy dom na faveli z brazylijską rodziną, która jedyny kontakt z angielskim miała oglądając spiracone amerykańskie filmy z portugalskimi napisami, a z którą porozumiewałem się używając tłumacza google kiedy akurat przypadkiem internet nie szwankował, zrozumiałem, że teraz będzie tylko pod górkę.

    I kolejny raz miałem rację.

    Brazylia jest miejscem gdzie zanika logika a zasady są płynne i często wynikają z uczucia potrzeby wprowadzenia jakichkolwiek. Logika w działaniu tutaj nie jest potrzebna z jednego prostego powodu – latynosi czerpią energię z kontaktów z innymi ludźmi.

    Dlatego brazylijski przystanek autobusowy na przedmieściach wygląda często jak drewniany słupek bez ŻADNEJ informacji, a czasem nie wygląda w ogóle, bo go po prostu nie ma, mimo że komunikacja miejska tam staje. Nie wiesz gdzie zatrzymuje się autobus ? Zapytaj się kogoś, co za problem. Wsiadłeś już do autobusu i nie ma rozkładu, a ty nie masz pojęcia jak wygląda punkt, w którym miałeś wysiąść ? Zapytaj kierowcy, co za problem. Stoisz na przystanku i nie wiesz kiedy przyjedzie twój autobus bo nie ma żadnej informacji ? Nie, tutaj akurat nie musisz pytać bo tego nikt nie wie, po prostu poczekaj – będzie jak przyjedzie. We wszystkich innych przypadkach brazylijczycy wychodzą z założenia, że zawsze jak nie są czegoś pewni, można popytać ludzi wokół.

    Tyczy się to nie tylko komunikacji miejskiej, ten kraj opiera się na plotkowaniu, rozmawianiu i budowaniu relacji z innymi.

    Dlatego jeśli przyjeżdżasz tu pooglądać budynki, poopalać się na plaży, pozwiedzać ciekawą okolicę czy zabawić się na karnawale – poczujesz może dziesięć procent potencjału Brazylii. Prawdziwym skarbem tej spalonej słońcem ziemi są ludzie, którzy tu mieszkają i emocje, które mogą dostarczyć kontakty z nimi, a do tego potrzeba chociaż podstaw języka portugalskiego.

    Jasne, jak się dobrze poszuka można znaleźć brazylijczyków, którzy gadają po angielsku ale z moich obserwacji (i nie tylko moich) wynika, że większość tych operujących językami obcymi jest... Jakaś taka mniej brazylijska.

    Zwykle tubylcy podkreślają, jak fajnym miejscem dla nich jest ich własny kraj i jak bardzo go kochają mimo niełatwego życia. Gdy nawiązujemy kontakt z brazylijczykiem znającym angielski często ma się wrażenie, że przez krajowe kompleksy stara się nam pokazać, że on jest inny niż reszta stąd i w sumie to do Brazylii nie pasuje. Dlatego nie polecam budować opinii o tym kraju na tym co mówią brazylijczycy, którzy stąd wyjechali, lub których poznaliście przez internet i gadacie z nimi po angielsku.

    Niestety jedyną opcją poznania tego kraju i poczucia prawdziwego ducha ameryki łacińskiej i jej, jest przyjazd tutaj i rozmawianie z nimi w ich własnym języku.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Uliczne jedzenie w Brazylii cz.2 - www.waytoeldorado.pl

    Ostatnim razem kiedy poruszałem temat brazylijskiego streefoodu opisałem najpopularniejsze danie, które spotkać można na tutejszych ulicach – coxinhię. Dziś czas na odbicie w inną stronę bukietu smakowego i wspomnienie o czymś, czego w Polsce nie spotkałem.

    Jeśli interesuje cię ten temat i ominąłeś poprzedni tekst, możesz nadrobić wchodząc tutaj.

    Dobra, do rzeczy, czas na...

    Tapiokę.

    Czyli skrobię z manioku w formie mąki albo małych granulek. Spokojnie, przed zagłębieniem się w temat aby go tutaj lepiej przedstawić wyraz maniok też mi się z niczym nie kojarzył, mimo że kilka gdzieś go już słyszałem. Gdyby ktoś położył przede mną zdjęcia kilku warzyw i kazał wskazać maniok, nie bardzo wiedziałbym, które wybrać jako faworyta. Sama nazwa brzmi dosyć zastanawiająco i kiedy już poszukamy informacji o nim, możemy czuć lekki zawód, że ta tajemnicza, typowo brazylijska roślina jadalna wygląda po prostu jak zwykły korzeń. Nie jestem jednak ani botanikiem ani kucharzem więc nie będę zagłębiał się w techniczne szczegóły odnośnie manioku i przejdę do sedna, czyli do tego co brazylijczycy robią z tapioką.

    Jak już wspomniałem tapioka ma formę mąki lub małych granulek I mimo że sama w sobie nie jest potrawą to stanowi bazę lub dodatek do naprawdę wielu brazyłijskich przysmaków. Dodawana może być do zup, ciast, deserów, makaronów, chleba i wszędzie tam, gdzie potrzeba jakiegoś neutralnego w smaku zagęszczacza nadającemu charakterystyczną lekko gumowatą konsystencję.

    Dobra, tapioka to dodatek do różnych dań ale w jaki sposób łączy się to ze streetfoodem ?

    Ta magiczna mąka ma jeszcze jedną ciekawą właściwość. Podgrzana na suchej patelni skleja się w ładny biały placek i z racji neutralnego smaku pasuje do całego przekroju najróżniejszych rzeczy, które można włożyć do środka i złożyć niczym taco. Na ulicach Brazylii można kupić tapiokę z czekoladą, owocami, mlekiem skondensowanym i wiórkami kokosowymi ale też z kurczakiem, serem, jajkami, szynką i wszystkim co akurat przyjdzie kucharzowi do głowy. Właściwie wszystkie dania, których bazą jest placek z tapioki to bardzo szybkie, łatwe i niewymagające dużego nakładu pracy ani specjalnego miejsca przekąski. Dlatego też tapioka to częsty asortyment wózkarzy przygotowujących ich najprostszą formę z jednym lub dwoma składnikami, ale też spotkać ją można w barach, gdzie serwowana jest z większą ilością dodatków.

    Im głębiej zagłębimy się w temat tapioki, tym robi się ciekawiej. Jakiś rok temu trafiłem przypadkiem na coś w rodzaju festiwalu ulicznego jedzenia, gdzie na stoisku z tapioką widziałem placki z dodatkiem mmsów czy nutelii. Tapioka to rzecz z dużym potencjałem do eksperymentowania, jako ciekawostkę powiem, że jeśli zdarzyło ci się pić bubble tea to wiedz, że te dziwne żelowe kulki w różnych smakach to właśnie wygotowana w syropie tapioka.

    Na koniec jeszcze dwa słowa o smaku.

    Jak już wspomniałem sama tapioka właściwie nie ma smaku, za to jej plusem jest ciekawa konsystencja. Dobrze przygotowana powinna mieć gumowatą, dosyć miękką oraz nie wysuszoną formę. Sam ten fakt sprawia, że w człowieku wzrasta ciekawość jak tapioka swoją konsystencją wzbogaci znane mu już smaki. Jeśli będziecie mieli okazję kupić gdzieś w Polsce tapiokę – warto spróbować. Tym bardziej, że to naprawdę zdrowe, pozbawione glutenu i nieuczulające źródło węglowodanów.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Górnicy i garimpeiros podczas gorączki złota w kopalni Serra Pelada w Brazylii.
    1980 r.

    W szczycie pracowało w niej około 100 tysięcy górników i garimpeiros. W skandalicznych warunkach, w których kwitła przemoc, śmierć i prostytucja.
    Na dole kamieniołomu napełniano worki o wadze od 30 do 60 kilogramów, a następnie worki te wynosiło się na wysokość około 400 metrów na drewnianych drabinkach, gdzie urobek był przemywany.
    Średnio pracownicy dostawali 20 centów za każdy worek, jeśli złoto się w nim znajdowało.
    Tysiące nieletnich dziewcząt sprzedających swoje wdzięki za kilka ziaren złota, oraz 60-80 morderstw co miesiąc, to nieodłączny obraz towarzyszący gorączce złota.

    Foto 1
    Foto 2
    Foto 3
    Foto 4

    #historia #fotohistoria #brazylia #goraczkazlota #niemoje
    pokaż całość

  •  

    3 rezczy, których nie wiedziałeś o Brazylii - www.waytoeldorado.pl

    Chyba każdy orientuje się, że Brazylia leży na tyle daleko od Polski, że i mentalność ludzi musi być trochę inna.
    Wraz z mentalnością zmienia się sposób życia czy nawet sposób załatwiania najprostszych codziennych pierdół, tak pospolitych, że wykonując je nawet nie zwracamy uwagi jak to robimy. Im bardziej nie zwracamy uwagi na te małe codzienne rzeczy – tym bardziej potem zdziwieni jesteśmy, że gdzieś na drugim końcu świata ludzie robią je o 180 stopni inaczej. Dziś porcja właśnie takich rzeczy, o których ja przed przyjazdem nie miałem pojęcia, a które zdziwiły mnie na tyle, że pomyślałem o nich, jako o wartych opisania.

    1. Przechodzenie na czerwonym świetle.

    Nie jestem pewien czy to obowiązuje w całej Ameryce Łacińskiej ale wiem, że tyczy się części jej krajów, a na pewno Brazylii - nikt tutaj nie czeka z przejściem przez ulicę na zielone światło. Niecierpliwi z natury latynosi nie lubią po prostu stać i patrzeć na jakieś głupie światełka ustawione przy pasach, zwykle zgodnie z wrodzonym charakterem wolą zaryzykować slalom między jadącymi i trąbiącymi autami.

    Czasem mam wrażenie, że brazylijczycy starają się z każdej prostej, codziennej czynności uczynić grę, w której chcą dojść do perfekcji dla samych siebie, czerpiąc szczerą radość z tego, że tym razem wyszło. Tyczy się to tak samo prowadzenia autobusu, biegu do metra aby wyprzedzić zamykane drzwi jak i właśnie przechodzenia między rozpędzonymi samochodami. Z moich obserwacji wynika, że wypracowali oni dwa sposoby dostawania się na drugą stronę ulicy, które sprawdzają się najlepiej. Pierwszy to sposób na froggera, czyli wypatrzenie największej przerwy między samochodami i bieg do pierwszej bazy – na środek jezdni oddzielający pasy w innych kierunkach, a potem powtórzenie manewru już aż do końca. Drugi sposób to sposób na przyjemniaczka, czyli jedną nogą wchodzimy na ulicę i staramy się łapać kontakt wzrokowy z kierowcami aut. Jeśli wyczujemy słabą jednostkę, która nie udaje, że nas nie widzi – podnosimy kciuk w górę i pewnie wchodzimy przed maskę z uśmiechem jakby to było oczywiste, że on nas i tak chciał puścić.

    2. Gwizdanie na ludzi

    Kiedy zaraz po przyjeździe do Brazylii siedziałem w barze i pierwszy raz gwizdnął na mnie ktoś z obsługi, byłem zdziwiony jego chamstwem. Dopiero potem zorientowałem się, że tutaj – w zatłoczonym, pełnym latynoskiego gwaru i chaosu mieście, gwizdanie i syczenie to najlepszy sposób na zwrócenie na siebie uwagi.

    Nie jest to w żaden sposób obraźliwe, chociaż jest raczej domeną prostszej części społeczeństwa.

    3. Brazylijczycy po 60 roku życia podróżują po kraju autokarami za darmo

    Bardzo miły gest ze strony rządu dla mieszkańców. Powiedział mi o tym niedawno starszy brazylijczyk jadący tym samym autokarem do miasta oddalonego od Sao Paulo o 13 godzin jazdy. Najpierw podszedłem do informacji z niedowierzaniem, bo wiem, że brazylijczycy często mówią różne rzeczy, które okazują się nie do końca tak różowe jak oni chcieliby je widzieć. Po dojechaniu jednak sprawdziłem w internecie i okazało się, że to prawda. Każdy autokar podróżujący po kraju ma przewidziane dwa miejsca darmowe dla osób powyżej 60 roku życia, jeśli te są zajęte, istnieje dla nich możliwość wykupienia normalnego miejsca za pół ceny.

    Może na pierwszy rzut oka nie robi to wrażenia, ale kiedy zdamy sobie sprawę z tego jak wielka jest brazylia i z faktu, że na przykład kurs z Sao Paulo do Manaus (ok. 3900 km) kosztuje powyżej 600 reali, a sam przejazd trwa prawie trzy dni możemy się zdziwić. Do tego w tak dalekich kursach zawsze w autokarze jest dostęp do wody, a i czasem można trafić jedzenie – na upartego możnaby zamieszkać w autokarach.

    Zapraszam na blog, gdzie można znaleźć resztę tekstów o brazylii - www.waytoeldorado.pl

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Brazylijski streetfood - www.waytoeldorado.pl

    Od przyjazdu tutaj siłą rzeczy kilku brazylijskich potraw spróbowałem i mam jedno ale za to dosyć ważne przemyślenie.

    Poza świetnymi stekami brazylia zawodzi w temacie jedzenia. Najlepsze rzeczy, które tutaj jadłem nie pochodziły z kuchni brazylijskiej, flagowe potrawy brazylijczyków jak np. feijoada (gulasz z fasoli z dodatkiem mięsa) są niezłe, ale to wszystko co dobrego można o nich powiedzieć. Generalnie da się tutaj wyżywić bez kręcenia nosem ale na kulinarne orgazmy nie ma się co nastawiać.

    Jeść jednak trzeba codziennie, więc i mi przy opisywaniu życia w brazylii wypadałoby nie pomijać tej ważnej części dnia.

    Z drugiej strony nie spróbowałem tu jeszcze wszystkiego i nie czułbym, że jestem w tym temacie bardzo kompetentny, wymyśliłem więc inne rozwiązanie. Na razie tradycyjną kuchnię brazylijską zostawię w spokoju (może kiedyś do tego wrócę) i skupię się na tym, przy opisie czego nie trzeba specjalnie szukać, bo stoi właściwie na każdym rogu.

    Na brazylijskim streetfodzie.

    Gotowe do spożycia jedzenie sprzedawane w małych barkach, padariach (baro-sklepach) lub wprost z ulicy to w Brazylii bardzo popularna rzecz. Duża część brazylijczyków, którym nie chce się gotować lub nie mają na to czasu zastępuje swoje śniadanie kupionym za kilka reali w drodze do pracy zestawem sycących salgados.
    Salgados czyli słone przekąski to bardzo szeroka kategoria jedzenia. Często zaliczane są do niej nie tylko wytwory kuchni brazylijskiej ale także chipsy i właściwie wszystko to, co nie jest słodkie, co można wziąć w rękę i zjeść poza domem. Pomijam wiedzę brazylijczyków o żywieniu i popularny tutaj pomysł, aby zastępować normalny posiłek śmieciowym żarciem typu chipsy (czy nawet co widziałem kilka razy, rozkruszonym makaronem z zupki chińskiej), nie chcę tego komentować. Dla większej przejrzystości przyjmijmy, że mówiąc salgados mam na myśli jedynie tradycyjne brazylijskie przekąski serwowane w barach, padariach czy z wózków na ulicy, a których niekwestionowaną królową jest…

    Coxinha (koszinia)

    Czyli rozdrobnione kawałki kurczaka (czasem z dodatkami) w cieście, usmażone na głębokim oleju. Zanim powiem więcej o samej coxinhii dwa słowa o wspomnianych kawałkach kurczaka. Ciekawe jest, że tutaj mięso z kurczaka występuje w dwóch formach, zawsze jest to albo cały kurczak (ew. Jakaś jego część), albo rozdrobnione kawałki wyglądem przypominające poszarpane włókna. Tą drugą formę można znaleźć tutaj we wszystkim, tak w coxinhach jak i w pizzy więc nie zdziw się jeśli zamawiając w brazylii pizze z kurczakiem, nie będziesz mógł go tam zidentyfikować.

    Dobra, wracając do coxinhii.

    Kształtem najczęściej przypomina krople wody, jest sycąca i naprawdę tłusta. Jak smakuje coxinha ? Prosto, jak kurczak w cieście smażony na głębokim oleju, żadnej filozofii. Jest całkiem dobra, ale podczas jedzenia można wychwycić pewną prawidłowość. Kiedy jesteś w połowie pierwszej, myślisz już nad zamówieniem dwóch kolejnych. Podczas jedzenia drugiej zastanawiasz się nad tym czy zmieścisz trzecią, ale kiedy tylko zaczynasz jeść trzecią zaczynasz wzrokiem szukać śmietnika albo bezdomnego, żeby oddać mu to tłuste ścierwo. Cenowo stoi różnie, od jednego reala w zaprzyjaźnionym punkcie niedaleko miejsca gdzie mieszkam, przez około trzy reale na dworcach lub na ulicy, do jakichś 5 na punktach postojowych linii autokarowych.

    Uwaga, ruszyłem dziś z własnym blogiem pod adresem www.waytoeldorado.pl
    Będę publikował na mirko i na blogu, zapraszam jednak pod mój adres, bo tam mam dużo większe możliwości edycji, dodawania zdjęć itp. Odświeżyłem także większość starszych tekstów wprowadzając poprawki, lepsze zdjęcia, podłączając instagrama oraz wtyczkę z soundcloud z brazylijską playlistą, którą będę powiększał z czasem. Jeśli doceniasz moją pracę - polajkuj profil na fb !

    P.s. zapraszam też do tekstu odnośnie cen w brazylii, który współtworzyłem -
    http://www.wykop.pl/link/3696323/ceny-w-brazylii-kraju-pilki-noznej-i-faveli/

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

  •  

    Brazylijski dom cz. 2

    Wybaczcie mały przestój – byłem w innym mieście odcięty od komputera.

    W poprzednim tekście wspominałem m.in. o brazylijskich rozwiązaniach jeśli chodzi o łazienkę więc czas powiedzieć o czymś bez czego w ogóle nie byłoby łazienki – o wodzie.

    Od jakiegoś czasu w Sao Paulo kłopoty z wodą w kranie pojawiają się rzadko, ale kilka lat temu przerwy w jej dostawie były tak oczywiste jak radykalizacja muzułmanów w Europie wraz ze wzrostem ich ilości. Ciężko jest żyć bez wody, a jeszcze ciężej jest żyć bez niej w kraju, gdzie upały występują przez większą część roku.

    Wyobraź sobie, że wracając po 8 godzinach pracy w 35 stopniach celcjusza nie możesz nawet wziąć zimnego prysznica. No właśnie, brazylijczycy też sobie tego nie wyobrażali więc wymyślili system, który chociaż w małym stopniu uniezależnił ich od problemów z dostawami wody do ich domów – położyli na dachu kilkusetlitrową beczkę, która podłączona jest do sieci wodociągowej, a z której dopiero potem każdy kran w domu ściąga wodę. Jest to z jednej strony wygodne ale z drugiej pojawiają się jakieś obawy o czystość wody, która stoi w beczce. Nigdy nie widziałem jej badań (kto by tutaj cokolwiek badał) więc ciężko mi powiedzieć czy to może w jakiś sposób szkodzić, ale na pewno psuje walory smakowe nadając wodzie posmak plastiku. W każdym razie fakt umieszczania tych plastikowych, niebieskich zbiorników na dachach można łatwo wyłapać na każdym zdjęciu, gdzie w oddaleniu możemy zobaczyć panoramę przedmieść miast.

    Pisałem już, że domy tutaj stoją bardzo blisko siebie – najczęściej są wręcz do siebie przyklejone ściana w ścianę. Z powodu ograniczonej ilości miejsca oraz dużej ilości osób mieszkających na przedmieściach budowane tutaj domy są raczej wąskie i zaprojektowane tak, aby nie zmarnował się niepotrzebnie żaden cenymetr wolnej przestrzeni. Dlatego też w wystrój brazylijskiego domu już na stałe zapisały się metalowe, strome schody na planie koła prowadzące na wyższe piętro lub piętra.

    Właśnie, piętra to kolejna rzecz, o której można powiedzieć, że ma ją tutaj prawie każdy dom. Brazylijczycy najczęściej mieszkają ze swoimi dużymi rodzinami – tam gdzie się da, budowane są po prostu oddzielone ścianą od siebie budynki (trochę jak polskie bliźniaki, ale z zewnątrz wyglądające jak jedna bryła), tam gdzie miejsce na to nie pozwala – dom zaczyna piąć się w górę. Z tego powodu najczęściej jedno piętro to mus, kolejne - miły dodatek.

    Jest jeszcze jedna rzecz, którą brazylijczycy uwielbiają i starają się wcisnąć gdzie tylko się da – duże tarasy. Najczęściej umieszczane są na dachu domu i pozwalają zagospodarować trochę miejsca na imprezy czy po prostu leżenie w hamaku i prawdę mówiąc nie dziwie się ich popularności bo są miejscem, gdzie leżąc w hamaku z panoramą pobudowanych chaotycznie przedmieść miasta w tle i obserwując falujące na wietrze palmy poczujemy ducha brazylii najmocniej.

    Na zdjęciu - tarasy i "beczki" na wodę, o których pisałem.

    #waytoeldorado #podrozujzwykopem #podroze #brazylia #ciekawostki
    Dla tych co mają insta - @1726miguel
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #brazylia

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:2,0:0