•  

    Dasz Wiarę? Odc. 74, w którym czcimy świętego Buddę.

    LINK DO BLOGA Z LEPSZYM FORMATOWANIEM I ŹRÓDŁAMI

    Każdy zna Buddę, tak tego z wielkim “B” na początku. Ciężko nie znać prekursora jednej z największych tradycji religijno - filozoficznych. Tym bardziej, że akurat ta tradycja (czy raczej tradycje) cieszy się uznaniem i zainteresowaniem nawet wśród osób, którym daleko do religijnej wiary. Siddharta Gautama (bo tak się nazywał, budda to tytuł) był jednak celebrytą na długo przed nastaniem mody na zen czy Dalajlamę. Jego postać przeniknęła także do innych indyjskich religii. Bardzo możliwe, że już w starożytności (na pewno w średniowieczu) był czczony w tradycjach wedycznych jako wcielenie Wisznu. Osoba Buddy na dobre zapisała się w zbiorowej wyobraźni Indusów, niezależnie od religii. Proces ten powtórzył się w innych miejscach i Budda jest cenioną postacią w dalekowschodnich kulturach.

    Taoiści uznali Gautamę za wcielenie Laozi (założyciela taoizmu). W Japonii “honji suijaku” mówi (w uproszczeniu), że bóstwa z rdzennych wierzeń to tak naprawdę buddowie ukazujący się Japończykom w zrozumiałych dla nich formach aby przygotować ich na właściwy buddyzm. Wymownym przykładem znaczenia Buddy w religiach Dalekiego Wschodu jest historia manicheizmu. Misjonarze działający w Chinach uznali, że najlepszą strategią jest przedstawianie swoich nauk jako buddyzmu, a Maniego jako Buddy Światła. Sukces był tak duży, że kler buddyjski pisał specjalne broszury przestrzegające wiernych i wymógł na cesarzu zakaz konwersji. Motyw Buddy jako wielkiego nauczyciela przetrwał w Azji do dzisiaj i tamtejsze nowe ruchy religijne także się doń odwołują (np. Ahmadiyya czy bahaici).

    Kariera Gautamy nie ogranicza się jednak do Dalekiego Wschodu. Dotarł on także na Zachód. I nie mam tutaj na myśli Wattsa, zen, New Age czy ruchu mindfulness. Budda zrobił karierę na Zachodzie wcześniej jako… chrześcijański święty! Co!? Andrzej na głowę upadłeś! Jak niby miałby on być chrześcijańskim świętym skoro nie był chrześcijaninem? Nie był nawet wyznawcą boga YHWH żeby być honorowanym na tej zasadzie jak Mojżesz czy Eliasz. To wszystko prawda, ale to nie przeszkodziło Buddzie doczekać się kultu. Jak to możliwe? Wiemy już, że był on ważną figurą dla ludzi Dalekiego Wschodu i Azji Środkowej. W lokalnych kulturach krążyło wiele historii o życiu Gautamy. Wiele z nich było sprzecznych, ale pewne motywy były bardziej popularne i częściej opowiadane niż inne.

    Powtarza się wątek Buddy jako członka rodu królewskiego. Powszechna była też historia przepowiedni mówiących, że Gautama będzie wielkim władcą lub ascetą. Znana jest też próba odcięcia młodego Buddy od przeciętnych ludzi. Rodzice obawiali się, że kontakt z niedolą poprowadzi ich syna do zostania ascetą. Budda wymykał się jednak z pałacu i oglądał życie zwykłych ludzi. Nie potrafił zrozumieć czemu jest w nim tyle cierpienia. Pchnęło go to do duchowych poszukiwań. Zrezygnował z życia jako książe i udał się na nauki u różnych guru, mnichów i joginów. Gdy okazały się one niepełne, stworzył własną naukę i praktykę - czyli buddyzm. Nie wiemy jak, ale te historie w nieco zmienionej formie przedostały się w średniowieczu do świata chrześcijańskiego jako opowieść o Barlamie i Jozafacie.

    Być może stały za tym syriackie kościoły, które miały liczne wspólnoty w Indiach. Teorii jest jednak więcej. Niektórzy twierdzą, że opowieść schrystianizowali nie indyjscy, a bliskowschodni chrześcijanie, którzy jako poddani kalifatu mieli rozliczne kontakty z tłumaczonymi na arabski indyjskimi tekstami. Inni wskazują na manichejczyków, którzy jako wyznawcy religii łączącej chrześcijaństwo, mazdaizm i buddyzm byli idealnymi kandydatami na tworzenie synkretycznych wierzeń. Opowieść o świętych Barlamie i Jozafacie stała się popularna wśród bliskowschodnich chrześcijan na przełomie tysiącleci. Podobieństwa w tej opowieści są uderzające do wymienionych wcześniej popularnych motywów z legend mających opisywać życie i początek duchowej drogi Siddharty Gautamy.

    Opowieść zaczyna się od opisu panowania króla Abennara, który miał być władcą części Indii. Był on przywiązany do tradycyjnej religii i nie podobała mu się misjonarska działalność chrześcijan. Chcąc temu przeciwdziałać posunął się nawet do prześladowań. Pewnego dnia kapłani przepowiedzieli mu, że jego jedyny syn, Jozafat, sam zostanie chrześcijaninem. Władca postanowił więc odseparować syna od świata zewnętrznego. Nakazał zamknąć go w pałacu i zabronił opuszczania jego murów. Jozafat był jednak bardzo ciekawy otoczenia i pomimo zakazów wymykał się do miasta i spotykał z poddanymi. Jako królewski syn nie doświadczył biedy, więc zderzenie z życiem zwykłych ludzi było dlań szokiem. Nie mógł zrozumieć czemu na świecie jest tyle cierpienia. Popadł przez to w kryzys egzystencjalny.

    To była jednak część bożego planu. Bóg posłał wówczas do niego mnicha Barlaama przebranego za kupca. Za pomocą alegorii Barlaam przedstawia księciu chrześcijaństwo. Jozafat uznaje to za naukę tłumaczącą jego rozterki i przyjmuje chrzest. Abennar dowiaduje się o konwersji syna i próbuje różnych sztuczek aby wrócił do starej wiary. Bóg jednak czuwa i to władca idzie w ślady potomka. Po jego śmierci Jozafat zrzeka się władzy, zostaje mnichem i razem z Barlaamem praktykuje surową ascezę. Gdy umierają zostają ogłoszeni świętymi, a ich ciała stają się przedmiotem kultu. W czasach w których opowieść ta pojawiła się na Bliskim Wschodzie (VIII - XI wiek) krytyka historyczna czy mitologia komparatywna w zasadzie nie istniały. Nic dziwi więc, że wielu uznało te podania za prawdę.

    Najstarsza zapisana wersja legendy pochodzi z Gruzji, a datuje się ją na X wiek. W XI wieku mnisi z Atos przetłumaczyli ją na grekę, a kilka lat później pojawiła się wersja łacińska. Historia stała się popularna między innymi dlatego, że Europa przeżywała w średniowieczu okresy fascynacji daleką Azją. Mnożyły się legendy o rzekomych chrześcijańskich władcach na Wschodzie, którzy czekają tylko na znak żeby wspólnie z krzyżowcami zaatakować muzułmanów i odbić Jerozolimę. Teksty kopiowano i włączano do hagiografii (popularny w historycznych kościołach gatunek opisujący cudowne żywoty świętych), które czytali także świeccy. Barlaam i Jozafat pojawili się w słynnej średniowiecznej Złotej Legendzie, znanym i szeroko rozpowszechnionym zbiorze hagiografii.

    Duchowni wschodnich kościołów włączyli Barlaama i Jozafata do kalendarzy liturgicznych już w X/XI wieku. Łacińscy duchowni zrobili to samo w okolicach XIII wieku. Barlaam i Jozafat byli zatem czczeni oficjalnie. W końcu ich autentyczność potwierdziło także papiestwo, które starało się uporządkować kwestie kultu świętych i ich kanonizacji. Na polecenie Grzegorza XIII wydano w XVI wieku Martyrologium Rzymskie, które od tamtej pory jest oficjalnym, potwierdzonym przez Watykan spisem świętych. Liturgiczne wspomnienie Barlaama i Jozafata przypada w nim na 27 listopada. Prawosławni honorują ich zaś 26 sierpnia (greckie cerkwie) lub 19 listopada (ruskie cerkwie). I tak niczego nieświadomi chrześcijanie przez wieki modlili się i czcili Jozafata i Barlama.

    Pierwszym, który zauważył podobieństwo z historiami Buddy był wenecki skryba kopiujący teksty Marco Polo (który poświęcił jeden z fragmentów Gautamie). Chrześcijanie wyciągnęli z tego wniosek, że to historia Buddy jest zniekształconą historią Jozafata (co jest niemożliwe bo Budda jest datowany na od 300 do 500 lat przed Jezusem). Pierwszym człowiekiem, który zauważył, że może być dokładnie na odwrót był orientalista Steinschneider w XIX wieku. Pełne opracowanie tematu wykazujące czemu Steinschneider ma rację było jednak dziełem de Laboulaye’a. Poza analizą samej historii przedstawił tezę, że Jozafat to zniekształcona wersja buddyjskiego tytułu “bodhisattwa” oznaczająca osobę, która już osiągnęła oświecenie, ale zdecydowała się pozostać w cyklu wcieleń aby pomagać innym.

    Zauważono, że w arabskiej wersji jest mowa o Buddasafie. De Blois opisał proces powolnej zamiany w arabskim z Buddasafa na Yudasafa. Ten z kolei przełożono na gruzińskiego Iodasafa, który w grece odwzorowano, korzystając z hebrajskiego, jako Ioasafa. Tłumacz na łacinę przełożył z kolei Iosafa na Jozafata. Wszystkie formy imienia, które tu podałem są zapisane fonetycznie. Nie jestem lingwistą i nie chciałem się bawić w szlaczki, których nie rozumiem ani ja, ani czytelnik. Odkrycia lingwistów i orientalistów nie uszły uwadze kręgów katolickich. Encyklopedia Katolicka przyznaje wprost, że to podanie o Barlaamie i Jozafacie to legenda oparta na buddyjskich opowieściach o Gautamie, ale martyrologium rzymskie cały czas wymienia ich jako świętych, więc ich kult nadal obowiązuje.

    Internet jest pełen pytań czy można łączyć praktyki buddyjskie z byciem chrześcijaninem. Zazwyczaj odpowiedź brzmi nie. Ciekawe jednak jakie zdanie w temacie mieliby święci Barlaam i Jozafat.

    #daszwiare #religia #buddyzm #ciekawostki #zainteresowania #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    •  

      Interesuje mnie natomiast pojęcie boddhisatwy i jak jest rozumiane i używane przez buddystów, a jest własnie tak jak colega @Dreampilot napisał

      @niedoszly_andrzej: To znaczy jest faktycznie tak, że bodhisattwa jest to istota która powstrzymuje się przed wejściem w nirwanę, póki wszystkie istoty nie osiągną oświecenia. Natomiast to czy bodhisattwa jest istotą "w pełni oświeconą", czy tez taka która jest "zaledwie o krok od oświecenia" to już czcza filozoficzna dyskusja. Zwłaszcza że różni nauczyciele róznie mówią o oświeceniu i o ile w dawnych tekstach buddyjskich oświecenie było czesto przedstawiane jako "punkt", tzn. było "zerojedynkowe" rozróznienie: ktoś albo nie jest oświecony, albo jest oświecony, to teraz oswiecenie bardziej traktuje się jako pewne kontinuum, i mogą być rózne "stopnie" oświecenia, mozna być oświeconym "bardziej" lub "mniej". Są też pojęcia nagłego i powolnego oświecenia, itd. pokaż całość

    •  

      @raj: @niedoszly_andrzej:

      Pozwolę sobie wkleić notę o bodhisattvie za Princeton Dictionary of Buddhism:

      bodhisattva. (P. bodhisatta; T. byang chub sems dpa’; C. pusa; J. bosatsu; K. posal 菩薩). In Sanskrit, lit. “enlightenment being.” The etymology is uncertain, but the term is typically glossed to mean a “being (SATTVA) intent on achieving enlightenment (BODHI),” viz., a being who has resolved to become a buddha. In the MAINSTREAM BUDDHIST SCHOOLS, the Buddha refers to himself in his many past lifetimes prior to his enlightenment as a bodhisattva; the word is thus generally reserved for the historical Buddha prior to his own enlightenment. In the MAHĀYĀNA traditions, by contrast, a bodhisattva can designate any being who resolves to generate BODHICITTA and follow the vehicle of the bodhisattvas (BODHISATTVAYĀNA) toward the achievement of buddhahood. The Mahāyāna denotation of the term first appears in the AṢṬASĀHASRIKĀPRAJÑĀPĀRAMITĀ, considered one of the earliest Mahāyāna sūtras, suggesting that it was already in use in this sense by at least the first century BCE. Schools differ on the precise length and constituent stages of the bodhisattva path (MĀRGA), but generally agree that it encompasses a huge number of lifetimes—according to many presentations, three incalculable eons of time (ASAṂKHYEYAKALPA)—during which the bodhisattva develops specific virtues known as perfections (PĀRAMITĀ) and proceeds through a series of stages (BHŪMI). Although all traditions agree that the bodhisattva is motivated by “great compassion” (MAHĀKARUṆĀ) to achieve buddhahood as quickly as possible, Western literature often describes the bodhisattva as someone who postpones his enlightenment in order to save all beings from suffering. This description is primarily relevant to the mainstream schools, where an adherent is said to recognize his ability to achieve the enlightenment of an ARHAT more quickly by following the teachings of a buddha, but chooses instead to become a bodhisattva; by choosing this longer course, he perfects himself over many lifetimes in order to achieve the superior enlightenment of a buddha at a point in the far-distant future when the teachings of the preceding buddha have completely disappeared. In the Mahāyāna, the nirvāṇa of the arhat is disparaged and is regarded as far inferior to buddhahood. Thus, the bodhisattva postpones nothing, instead striving to achieve buddhahood as quickly as possible. In both the mainstream and Mahāyana traditions, the bodhisattva, spending his penultimate lifetime in the TUṢITA heaven, takes his final rebirth in order to become a buddha and restore the dharma to the world. MAITREYA is the bodhisattva who will succeed the dispensation (ŚĀSANA) of the current buddha, GAUTAMA or ŚĀKYAMUNI; he is said to be waiting in the tuṣita heaven, until the conditions are right for him to take his final rebirth and become the next buddha in the lineage. In the Mahāyāna tradition, many bodhisattvas are described as having powers that rival or even surpass those of the buddhas themselves, and come to symbolize specific spiritual qualities, such as AVALOKITEŚVARA (the bodhisattva of compassion), MAÑJUŚRĪ (the bodhisattva of wisdom), VAJRAPĀṆI (the bodhisattva of power), and SAMANTABHADRA (the bodhisattva of extensive practice). In Western literature, these figures are sometimes referred to as “celestial bodhisattvas.” ¶ In Korea, the term posal also designates laywomen residents of monasteries, who assist with the menial chores of cooking, preserving food, doing laundry, etc. These posal are often widows or divorcées, who work for the monastery in exchange for room and board for themselves and their children. The posal will often serve the monastery permanently and end up retiring there as well. pokaż całość

    • więcej komentarzy (24)

  •  

    "Ja się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć..."
    #buddyzm
    #bekazpisu #medytacja

    źródło: dudda-buddyzm-medytacja.png

  •  

    Chodź, patrz
    Na praw­dzi­we kwia­ty
    Bo­le­sne­go świa­ta.

    #japonia #wiosna #buddyzm #haiku

    źródło: FB_IMG_16195141099874474.jpg

  •  

    " Indescribable Bliss: A Sleeping Millionaire

    Let us imagine that there is a multimillionaire or millionairesse
    who has available to him or her all the imaginable sense
    pleasures. One day this person is having a nice, sound sleep.
    While he or she is sleeping, the chef has been at work, cooking
    an array of delicious food and arranging it on the table.
    Everything is quite in order in the full splendor of the
    millionaire’s mansion.Now the chef becomes impatient. The food is getting cold and
    the chef wants the owner of the house to come down and eat.
    Let us say that the chef sends the butler to wake up the
    millionaire. What do you think? Will the millionaire leap joyfully
    from bed and come down to eat, or does the butler run the risk
    of being clobbered?

    When this millionaire is in a deep, sound sleep, he or she is
    blissfully oblivious to the surroundings. No matter how beautiful
    the bedroom, he or she does not see it. No matter how beautiful
    the music that is piped throughout the house, he or she is deaf
    to it. Fine fragrance may waft through the air, but he or she is
    oblivious to it. He or she is not eating, that is clear. And no
    matter how comfortable and luxurious the bed may be, he or
    she is completely unaware of the sensation of lying upon it.

    You can see that there is a certain happiness in sound sleep
    which is not connected with sensate objects. Anyone, rich or
    poor, may wake up from sound sleep and feel wonderful. One
    may gather, then, that some sort of happiness exists in that
    sleep. Though it is difficult to describe, it cannot be denied. In
    the same way, the noble ones who have touched fulfillment of
    Dhamma know of a kind of happiness that can neither be
    denied nor fully described, but which we know by deductive
    reasoning actually exists.

    Supposing it were possible to have deep, sound sleep forever.
    Would you want it? If one does not like the kind of happiness
    that comes with sound sleep, it may be difficult to have a
    preference for nibbāna. If one does not want the happiness of
    nonexperience, one is still attached to the pleasure of the
    senses. This attachment is due to craving. It is said that craving
    actually is the root cause of sense objects.
    The Root of All Trouble

    Suffering will always follow craving. If we care to look closely at
    the situation on this planet, it will not be difficult to see that all
    the problems in this world are rooted in the desire for
    sense-based pleasures. It is on account of the continual need to
    experience these pleasures that families are formed. Members
    of the family have to go out and toil through the day and night to
    get money to support themselves. It is on account of the need
    for pleasure that quarrels occur within the family, that neighbors
    do not get along well, that towns and cities are at loggerheads,
    that states have conflict, that nations go to war. It is on account
    of sense-based pleasures that all these hosts of problems
    plague our world, that people have gone beyond their
    humanness into great cruelty and inhumanity.

    Singing the Praises of Nonexperience

    People may say, “We are born as human beings. Our heritage
    is the whole field of sense pleasures. What is the point of
    practicing for nibbāna which is the annihilation of all these
    pleasures?”

    To such people one might ask a simple question. Would you be
    prepared to sit down and watch the same movie again and
    again and again throughout the day? How long can you listen to
    the sweet voice of your loved one without interruption? What
    happened to the joy that you got from listening to that sweet
    voice? Sense pleasures are not so special that we do not need
    a rest from them sometimes.

    The happiness of nonexperience or nonsensate experience far
    exceeds the happiness that comes through sense pleasures. It
    is much more refined, much more subtle, much more desirable.

    In fact, deep sleep is not exactly the same as nibbāna! In sleep,
    what is occurring is the life continuum, a very subtle state of
    consciousness with a very subtle object. It is because of the
    subtlety of the object that sleep seems to be nonexperience. In
    fact, the nonsensate happiness of nibbāna is a thousand times
    greater than what is experienced in the deepest sleep.

    Due to their great appreciation for nonexperience, non-returners
    and arahants continually resort to nirodha samāpatti, the great
    cessation attainment, whereby neither matter, mind, mental
    factors, nor even that most subtle form of matter, mind-borne
    matter, occur. When the non-returners and arahants emerge
    from this state, they sing the praises of nonexperience."
    z In This Very Life by Sayadaw U. Pandita
    #filozofia #medytacja #buddyzm #antynatalizm
    pokaż całość

    •  

      @well_being: Wkurza mnie ten angielski, więc przetłumaczyłem przy pomocy słownika deepl na polski. Uwagi mile widziane jako, że ani nie umiem jakoś super angielskiego, ani nauk Dhammy.

      Nieopisana błogość: Śpiący Milioner

      Wyobraźmy sobie, że istnieje multimilioner lub milioner, który ma dostępne dla niego lub dla niej wszystkie wyobrażalne zmysłowe przyjemności. Pewnego dnia ta osoba ma miły, zdrowy sen.
      Podczas gdy on lub ona śpi, szef kuchni pracuje, gotując wachlarz pysznego jedzenia i układa je na stole.
      Wszystko jest w porządku w pełnej przepychu rezydencji milionera.
      Teraz szef kuchni zaczyna się niecierpliwić.
      Jedzenie jest coraz zimniejsze i szef kuchni chce, aby właściciel domu zszedł i zjadł.
      Powiedzmy, że kucharz wysyła lokaja, aby obudził milionera.
      Co o tym sądzisz? Czy milioner wyskoczy radośnie
      z łóżka i zejdzie na dół, by zjeść, czy też lokaj ryzykuje, że zostanie pobity?

      Kiedy ten milioner jest w głębokim, zdrowym śnie, jest błogą nieświadomością otoczenia. Nieważne jak piękna sypialnia, on lub ona nie widzi jej. Nieważne jak piękna muzyka, która rozbrzmiewa w całym domu, on lub ona jest głuchy na nią.
      Piękny zapach może unosić się w powietrzu, ale on lub ona jest nieświadomy tego.
      On lub ona nie je, to jest jasne. I nieważne jak wygodne i luksusowe może być łóżko, on lub ona jest całkowicie nieświadomy doznań płynących z leżenia na nim.

      Widzicie, że w zdrowym śnie jest pewne szczęście, które nie jest związane z obiektami zmysłowymi. Każdy, bogaty czy biedny, może obudzić się ze zdrowego snu i czuć się wspaniale. Można się więc domyślać, że pewien rodzaj szczęścia istnieje w tym śnie. Choć trudno to opisać, nie da się temu zaprzeczyć.
      W ten sam sposób, szlachetni, którzy dotknęli spełnienia Dhammy wiedzą o pewnym rodzaju szczęścia, któremu nie można ani zaprzeczyć, ani w pełni opisać, ale dzięki rozumowaniu dedukcyjnemu wiemy, że w rzeczywiście istnieje.

      Przypuśćmy, że byłoby możliwe mieć głęboki, zdrowy sen na zawsze.
      Czy chciałbyś tego? Jeśli ktoś nie lubi tego rodzaju szczęścia który przychodzi ze spokojnym snem, może mu być trudno mieć preferencję dla nibbāny. Jeśli ktoś nie chce szczęścia płynącego z braku doświadczenia, wciąż jest przywiązany do przyjemności zmysłów. To przywiązanie wynika z łaknienia. Jest powiedziane, że pożądanie jest główną przyczyną powstawania obiektów zmysłowych.
      Źródło wszystkich kłopotów.

      Cierpienie zawsze będzie podążać za pragnieniem.
      Jeżeli uważnie przyjrzymy się sytuacji na tej planecie, nie będzie trudno zauważyć, że wszystkie
      problemy na tym świecie mają swoje korzenie w pragnieniu przyjemności opartych na zmysłach.
      To właśnie z powodu ciągłej potrzeby doświadczania tych przyjemności, powstają rodziny. Członkowie rodziny muszą wychodzić z domu i trudzić się przez dzień i noc, aby zdobyć pieniądze na swoje utrzymanie.
      To właśnie z powodu potrzeby przyjemności, występują kłótnie w rodzinie, sąsiedzi nie dogadują się dobrze, miasta i miasteczka są skłócone, państwa są w konflikcie, narody idą na wojnę. To właśnie z powodu przyjemności opartych na zmysłach, wszystkie te zastępy problemów nękają nasz świat, że ludzie wykroczyli poza swoje człowieczeństwo w kierunku wielkiego okrucieństwa i nieludzkości.

      Śpiewanie pochwał braku doświadczenia

      Ludzie mogą powiedzieć: "Rodzimy się jako istoty ludzkie. Naszym dziedzictwem
      jest całe pole przyjemności zmysłowych. Jaki jest sens
      praktykowanie dla nibbāny, która jest unicestwieniem wszystkich tych
      przyjemności?"

      Takim ludziom można zadać proste pytanie. Czy bylibyście
      gotowi usiąść i oglądać ten sam film raz za razem przez cały dzień?
      ponownie i ponownie przez cały dzień? Jak długo możesz słuchać
      słodkiego głosu ukochanej osoby bez przerwy? Co
      stało się z radością, którą czerpałeś ze słuchania tego słodkiego głosu? Przyjemności zmysłowe nie są tak wyjątkowe, żebyśmy nie potrzebowali czasem od nich odpocząć.

      Szczęście płynące z braku doświadczenia lub doświadczenia bezsensownego znacznie przewyższa szczęście płynące z przyjemności zmysłowych. To jest o wiele bardziej wyrafinowane, o wiele bardziej subtelne, o wiele bardziej pożądane.

      W rzeczywistości, głęboki sen nie jest dokładnie tym samym co nibbāna!
      We śnie,to co się dzieje to kontinuum życia, bardzo subtelny stan świadomości z bardzo subtelnym obiektem.
      To właśnie z powodu subtelności obiektu, sen wydaje się być nie-doświadczaniem. W rzeczywistości, bezsensowne szczęście nibbāny jest tysiąc razy większe niż to, które jest doświadczane w najgłębszym śnie.

      Ze względu na ich wielkie uznanie dla braku doświadczenia, niepowracający
      i arahanci nieustannie uciekają się do nirodha samāpatti, osiągnięcia wielkiego ustania, dzięki któremu ani materia, ani umysł, ani czynniki mentalne, ani nawet ta najsubtelniejsza forma materii, materia unoszona przez umysł, nie występuje. Kiedy niepowracający i arahanci wyłaniają się z tego stanu, śpiewają pochwały braku doświadczenia."

      z "Jeszcze w tym życiu" autorstwa Sayadaw U. Pandita
      pokaż całość

  •  

    Czy katolickie piekło istnieje i oznacza wieczne fizyczne cierpienie porównywane do smażenia jak to było opisywane w średniowieczu czy jest to po prostu stan ducha? I jak można nie nazwać sadystą Boga który skazuje swoje dzieci na wieczne męki? Np. w buddyźmie też są okropne piekła ale pobyt w każdym z nich może być co prawda bardzo bardzo długi, ale jednak jest to skończony czas i po nim następuje już lepsze wcielenie po odpokutowaniu win.

    #religia #katolicyzm #chrzescijanstwo #pytaniedoeksperta #przemyslenia #filozofia #buddyzm
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

    •  

      W religii i filozofii zachodu dominującym paradygmatem jest poszukiwanie Prawdy, dążenie do Prawdy i stąd ostatecznie wyłoniła się współczesna nauka.Natomiast mędrcom Indii nie dawało spokoju pytanie (w uproszczeniu): “Jak osiągnąć trwałe szczęście i wyzwolenie z cierpienia” i wokół tego pytania skupia się cały wysiłek intelektualny filozofii indyjskich.

      @Dreampilot: Tak naprawdę nie ma różnicy między jednym a drugim, bo osiągnięcie trwałego szczęścia i wyzwolenie z cierpienia jest możliwe tylko poprzez poznanie prawdy i do tego zmierza ścieżka buddyjska :)
      Różnica jest natomiast w tym, o jaki rodzaj prawdy chodzi i jakimi sposobami się jej poszukuje :)
      Filozofia zachodnia skupiała i skupia się na poszukiwaniu prawdy o świecie "zewnętrznym" (używając tego określenia trzeba pamiętać o całej umowności - z punktu widzenia buddyjskiego - podziału na "zewnętrzne" i "wewnętrzne"), i usiłuje do tej prawdy dotrzeć na drodze wyłącznie intelektualnego rozumowania. Prawda, której poszukuje, ma przy tym charakter dość abstrakcyjny ("akademicki", które to słowo stało się już niemal przysłowiowym zwrotem) i nie przekłada się w prosty i bezpośredni sposób na polepszenie jakości ludzkiego życia w aspekcie psychicznym. Nauka zachodnia bardzo długo zresztą w ogóle nie interesowała się "wnętrzem" człowieka, psychologia jest przecież bardzo młodą dziedziną wiedzy. Także i zachodnia religia nie zajmowała się szczególnie "wnętrzem" człowieka, poprzestając na wprowadzeniu niezbyt dobrze wyjaśnionego pojęcia "duszy" oraz nakazowo-zakazowej etyki określającej w sposób arbitralny, co jest "grzechem".
      Wschód, a w szczególności buddyzm tymczasem skupia się przede wszystkim na takiej prawdzie, która ma praktyczne zastosowanie dla zmiany jakości naszego życia, prawdzie o naszym umyśle i jego funkcjonowaniu. Poznanie tej prawdy odbywa się też w większości na drodze pozaintelektualnej. Biorąc pod uwagę niedualistyczny charakter podejścia buddyjskiego, poznanie prawdy o "wnętrzu" człowieka jest też nierozdzielnie połączone z poznaniem prawdy o jego "zewnętrzu".
      pokaż całość

    •  

      @raj:

      Tak naprawdę nie ma różnicy między jednym a drugim, bo osiągnięcie trwałego szczęścia i wyzwolenie z cierpienia jest możliwe tylko poprzez poznanie prawdy i do tego zmierza ścieżka buddyjska :)

      Może niezbyt jasno się wcześniej wyraziłem ale w Indiach też chodzi o poznanie prawdy z tą różnicą iż ona ma tylko funkcję soteriologiczną.Dla mnie pewne rzeczy są oczywiste i staram się pisać zwięźle bez ściany tekstu i nie podkreśliłem tego wystarczająco :)

      W mojej wypowiedzi odwołuję się do wywodu wybitnego religioznawcy Mircea Eliade z jego ważnego dzieła "Joga.Nieśmiertelność i wolność" gdzie pisze (str. 20):

      “Można stąd zrozumieć, jak się dla myśli indyjskiej przedstawia podstawowy problem wszelkiej filozofii – poszukiwanie prawdy.Dla myśli indyjskiej prawda nie stanowi wartości sama przez się; staje się ona wartością dzięki swej funkcji soteriologicznej, gdyż znajomość prawdy pomaga człowiekowi się wyzwolić.Najwyższym celem mędrca indyjskiego jest nie posiadanie prawdy, a wyzwolenie, zdobycie wolności absolutnej.Ofiary, jakie filozof europejski gotów jest ponieść dla zdobycia prawdy i dla niej samej – ofiarę z wiary religijnej, ambicji światowych, majątku, wolności osobistej, a nawet życia – mędrzec indyjski poniósłby jedynie dla zdobycia wolności.”

      Eliade wskazuje że cel filozofowania jest inny w Europie a inny w Indiach gdzie chodzi o osiągnięcie stanu wyzwolenia.W myśli indyjskiej poznanie jest tylko narzędziem do uzyskania wolności i odnosi się do poznania więzów wiążących istoty w kołowrocie wcieleń.Więc jest to poznanie w określonym zakresie zgodnie z indyjską wizją świata, gdzie założeniem jest – “jesteśmy uwikłani w proces reinkarnacji i cierpimy więc poznajmy co nas wiąże aby wyzwolić się”.

      Jak to się odnosi do buddyzmu indyjskiego i theravady?

      We wczesnym buddyzmie należy rozpoznać dharmy (jedynie realnie istniejące elementarne składniki rzeczywistości) oraz kleśa (skazy, uciążliwości) i to jest w zasadzie cała istota poznania.A ponadto osiągnąć doskonałość w moralności i w skupieniu (są to trzy rodzaje praktyk – moralność [sila], koncentracja [samadhi] oraz mądrość, poznanie [prajna]).Wtedy można osiągnąć stan arhata (dosł. godny dostąpienia nirvany po śmierci).

      Późniejsza mahayana wprowadziła wiele nowości doktrynalnych i tylko częściowo odniosłem się do nich wyżej w komentarzu skierowanym do kolegi kubako.

      Oczywiście w vipassanie chodzi o naoczne widzenie rzeczy, jakiś rodzaj poznania pozarozumowego ale jak to w buddyzmie indyjskim wszystko jest mocno obłożone scholastyką.Realizuje się trzy charakterystyki czyli wszystko zgodnie z buddyjskim frameworkiem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Czytam sobie wykłady Ajahna Brahma i zawsze po czytaniu robię się spokojniejszy, wszystko wydaje się prostę. Szkoda, że ten stan jest ciężko utrzymać.
    #medytacja #buddyzm

    źródło: 1604489603_5fa29183a9b20.jpg

  •  

    #prettyugly - obserwuj, czarnolistuj, ignoruj. ja ci nie będę mówić co masz robić.

    autor: Anton Ovchinnikov

    --

    dziś jantry. tak po prostu.

    pokaż spoiler #art #sztuka #grafika #ilustracja #buddyzm
    pokaż całość

    źródło: Anton Ovchinnikov_01.jpg

  •  

    Ktoś z was tworzył mandale? Mam takie przemyślenie że całe nasze życie jest w sumie taką mandalą. Tworzymy ją w sumie nie wiadomo po co, dla samego tworzenia. Z tą różnicą że to nie my decydujemy kiedy zostanie wymazana. Myśle że chodzi po prostu o to żeby próbować stworzyć jak najpiękniejszą ale nie przejmować sie za bardzo jakimiś tam błędami i nie popadać z ich powodu w paranoje, błędy zdarzają sie każdemu, przecież robimy to pierwszy raz a te błędy są i tak mało istotne. Chociaż trzeba pamiętać że każdy inny człowiek też tworzy swoją i każdy wzajemnie na swoją mandale oddziałuje, trzeba też starać sie żeby nikomu nie zepsuć tej jego a zamiast tego dorzucić jakiś ładny kamyczek ze swojej i tak samo odrzucać to co rzucają nam w naszą Ci którzy jej tworzyć nie potrafią i co w niej być nie powinno. To dość proste wszystko ( ͡° ͜ʖ ͡°) #buddyzm #filozofia #filozofiadlajanuszy #przemyslenia pokaż całość

    źródło: artyferia.pl

  •  

    Są trzy rzeczy, dzięki którym można rozpoznać mądrą osobę. Które trzy?
    Widzi ona swoje błędy takimi jakie są. widząc - stara się je poprawić, a gdy inni przyznają się do swoich własnych - wybacza im.

    Accaya Sutta (AN.03.004 - Mowa o przebaczeniu)

    #dailyphilosophy
    #buddyzm

  •  

    Łatwo widzi się błędy cudze,
    lecz własne dostrzec z trudem,
    Błędy innych rozdmuchuje się niczym ziaren plewy
    a własne skrywa się jak oszust, któremu nie wyszedł sztos lewy.
    Kto zawsze szuka błędów u innych,
    kto ciągle jest podirytowany
    ten rozwija tylko swe własne skazy,
    daleko mu do usunięcia umysłu wady.

    Dhammapada (Dhp.252-253 - Podstawy Dhammy)

    #dailyphilosophy #buddyzm
    pokaż całość

    +: mrwhite0, siedem_zyczen +12 innych
  •  

    Zastanawialiście się dlaczego #stoicyzm nie znajduje się w programie nauczania szkół, tak jak #buddyzm w Azji? Przecież to skutecznie zardziloby choć w części na zajoba jaki trawi i coraz mocniej będzie trawił młodzież zachodu.
    Chodzi o to żeby hodować społeczeństwo nastwionw wyłącznie na posiadanie, na konsumpcję?
    Czy chodzi o obawę przed dalszym wyparciem idei Kościoła?

    #przemyslenia
    pokaż całość

    •  

      @KrolWlosowzNosa: w Polsce raczej nie ma na to szans bo kościół bałby się że jeszcze ludzie znajdą wytchnienie w czymś innym niż w ich religii.

    •  

      @KrolWlosowzNosa: w polskim programie nauczania brakuje niestety większej ilości przedmiotów (jak choćby podstawy ekonomii), nie tylko nauczania stoickiego. Na szczęście każdy może w swoim środowisku propagować postawy zgodne z myślą stoicką i tym samym małymi krokami zmieniać sposób postrzegania świata przez tych ludzi.

      Gdy ci to dane, dąż naprzód, a nie oglądaj się na to, czy ktoś o tym będzie wiedział. Nie spodziewaj się nadejścia rzeczypospolitej Platońskiej. Lecz bądź zadowolony, jeżeli choć krok robisz najmniejszy. I tego bądź przekonania, że w tym wypadku nic nie jest małe.

      W dziesięciu dniach bogiem zdawać się będziesz tym, dla których teraz jesteś zwierzem i małpą, jeżeli powrócisz do zasad i służby rozumu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Bardzo dobry film.
    Laponia. Miejsce gdzie uzyskuje się najlepsze w świecie wyniki w leczeniu epizodu psychotycznego, w większości bez leków, bez nawrotów.
    Opieką, zrozumieniem, otwartością, ogólnie - dobrocią..( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Mało tego, u większości pacjentów stosowanie leków, utrudniało powrót do psychicznego dobrostanu

    #psychiatria #psychologia #zdrowie i nieco #buddyzm pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nie powinno się innych winić, ani innymi pogardzać, nigdy nigdzie, bez względu na powód. Nie życzcie krzywdy innemu, ani z gniewu ani z rywalizacji.

    Dvayatanupassana (Snp. 038 - Mowa o podwójnym postrzeganiu)

    #dailyphilosophy
    #buddyzm

  •  

    Umysł poprzedza wszelki stan rzeczy,
    umysł kieruje, umysł kreuje,
    Kto z pogodą w umyśle cokolwiek mówi bądź czyni,
    do szczęścia go jeno wiedzie,
    niczym nieodzowny cień.

    Dhammapada (Dhp.2 - Podstawy Dhammy)

    #dailyphilosophy #buddyzm

  •  

    Nauki Buddy skupiają się na 4 szlachetnych prawdach.

    Druga Szlachetna Prawda mówi, iż przyczyną wszelkiego cierpienia jest przywiązanie. Gdy przyjrzymy się cierpieniu mentalnemu, szybko zauważymy, w jaki sposób jest ono tworzone przez przywiązanie. Gdy pragniemy czegoś, czego nie możemy zdobyć, jesteśmy rozczarowani i sfrustrowani. Gdy nastawiamy się, że ktoś spełni nasze oczekiawania, lecz tak się nie dzieje, odczuwamy zawód i złość. Nawet jeśli pragniemy czegoś, co jest osiągalne, to także nie zawsze prowadzi do zadowolenia, bowiem szybko odczuwamy znudzenie tę rzeczą, tracimy zainteresowanie i zaczynamy chcieć czegoś innego.
    Druga Szlachetna Prawda uczy, że otrzymanie tego, czego się chce, nie gwarantuje szczęścia - zamiast bez końca walczyć o zaspokajanie swoich pragnień, postaraj się raczej zmodyfikować swoje chcenie. Pragnienie odbiera nam zadowolenie i radość. Należy odróżniać nasze potrzeby, od pragnień i panować nad zachciankami. Potrzeby mogą zostać zaspokojone, w przeciwieństwie do naszych pragnień, które są niczym bezdenna przepaść. Pewne potrzeby są zasadnicze, pozostałe pragnienia winny z czasem zostać rozpuszczone. Na dobrą sprawę, jaki jest cel życia? Nieustanne dążenie ku czemuś, czy bycie szczęśliwym tu i teraz?

    #dailyphilosophy

    #buddyzm #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Nauki Buddy skupiają się na 4 szlachetnych prawdach.

    Pierwsza Szlachetna prawda głosi, że życie jest cierpieniem. Żyć znaczy cierpieć. Nie jest możliwe, by żyć bez doświadczania bólu, czy zmartwień. Musimy znosić fizycznie cierpienie w postaci chorób, zranień, zmęczenia, starości i w końcu śmierci. Musimy też stawić czoła cierpieniu mentalnemu - takiemu jak samotność, niezadowolenie, strach, skrępowanie, rozczarowanie, gniew i tak dalej.

    #dailyphilosophy

    #buddyzm #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @Wypoks @KrolWlosowzNosa : Pierwsza Szlachetna Prawda o Cierpieniu:
      Narodziny są dukkha, starzenie się jest dukkha, śmierć jest dukkha; rozpacz, lament, ból i napięcie są dukkha; powiązanie z niechcianym jest dukkhą; rozłąka z upragnionym jest dukkha; nie osiągnięcie pożądanego jest dukkha. Pokrótce, pięć znikających zespołów jest dukkha

      Druga Szlachetna Prawda o Przyczynie Cierpienia:
      Pragnienie, które tworzy dalsze stawanie się – któremu towarzyszy namiętność i zachwyt, znajdujące rozkosz to tu, to tam – pragnienie zmysłowej przyjemności, pragnienie stawania się, pragnienie niszczenia się.

      Trzecia Szlachetna Prawda o Ustaniu Cierpienia:
      [Wygaśnięcie cierpienia to] całkowite zaniknięcie i ustanie, wyrzeczenie się, zaniechanie, wyzwolenie, puszczenie pragnienia.

      Czwarta Szlachetna Prawda o Ścieżce Prowadzącej do Ustania Cierpienia:
      [Sposobem praktyki wiodącej do wygaśnięcia cierpienia jest] dokładnie ta Szlachetna Ośmioaspektowa Ścieżka – właściwy pogląd, właściwe postanowienie, właściwa mowa, właściwe działanie, właściwy żywot, właściwe dążenie, właściwe skupienie, właściwa medytacja.
      pokaż całość

    •  

      @raj: dzięki, super wpis

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Mądrość jest doskonalona przez moralne postępowanie, zaś moralne postępowanie przez mądrość. Gdzie jest pierwsza, tam zawsze jest też i druga. Osoba postępująca moralnie posiada mądrość, mądra zaś - postępuje moralnie. Połączenie tych dwóch nazywane jest najwznioślejszą na świecie rzeczą.

    Samannaphala Sutta (DN.02 - Mowa o owocach życia w odosobnieniu)

    #buddyzm #filozofia

    #dailyphilosophy
    pokaż całość

  •  

    Henry Ford o reinkarnacji:

    Przyjąłem teorię reinkarnacji, gdy miałem dwadzieścia sześć lat... Religia nie miała mi nic do zaoferowania... Nawet ciężka praca nie mogła dać mi pełnej satysfakcji. Praca jest daremna, jeśli doświadczeń zgromadzonych obecnie, nie możemy spożytkować w następnym życiu. Zetknięcie z koncepcją reinkarnacji było dla mnie niczym odnalezienie uniwersalnego planu. Zdałem sobie sprawę że istnieje możliwość, iż będę miał szansę rozwinąć swoje pomysły. Czas przestał być ograniczony. Nie byłem już niewolnikiem w rękach zegara. Geniusz to doświadczenie. Niektórzy (mylnie) sądzą, że jest to dar bądź talent, a to jest owoc doświadczenia wyniesionego z poprzednich żyć. Niektórzy posiadają dusze starsze niż inni i w związku z tym wiedzą więcej... Odkrycie koncepcji reinkarnacji dało mi wewnętrzny spokój... Jeśli zachowacie zapis tej rozmowy, spiszcie ją, aby umysły ludzi znalazły ukojenie. Chciałbym przekazać innym spokój, jaki daje perspektywa długiego życia.

    #buddyzm #filozofia

    #dailyphilosophy
    pokaż całość

  •  

    Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Przekroczy ona osobowego boga i odrzuci dogmaty oraz teologię. Będzie opierać się na religijnym zrozumieniu, wypływającym z doświadczania natury i duchowości, jako pełnej znaczenia jedności. Temu opisowi odpowiada buddyzm. Jeśli istnieje jakakolwiek religia, która jest w stanie podołać współczesnym wymaganiom nauki, jest nią buddyzm.

    Albert Einstein - The Collected Papers of Albert Einstein, Vol. 5: The Swiss Years: Correspondence, 1902-1914

    #buddyzm #filozofia

    #dailyphilosophy

    wołam @Maciejo94 @lukaszmarynczak, @siedem_zyczen,
    pokaż całość

    +: L..............4, lubie-sernik +18 innych
  •  

    Buddyzm

    Kesamutti Sutta (AN.03.066 – Mowa w Kesamutti)

    Kalamowie, nie podążajcie za tym co mówią inni, ani za tradycją, nie podążajcie za pogłoskami, ani świętymi tekstami, nie podążajcie za logicznymi wywodami, ani przekonującymi wnioskowaniami, nie podążajcie za pozornymi analogiami, ani za czymś, co jest zgodne z waszymi poglądami, nie podążajcie za czymś tylko dlatego, że jest prawdopodobne, ani poprzez wzgląd na coś popartego autorytetem nauczycieli. Lecz gdy samodzielnie dostrzegacie: „to jest właściwe, nie przynosi wstydu, chwalone jest przez mądrych ludzi, a obserwowanie i praktykowanie tego wiedzie do pomyślności i szczęścia”– wtedy, Kalamowie, śmiało podążajcie za tym.

    #filozofia #buddyzm

    #dailyphilosophy
    pokaż całość

  •  
    r.....0

    +8

    #glodowka obecnie początek 3 dnia, wrażenie, że zeszła woda z brzucha a jelita wydają sie puste, i rzeczywiście po zmierzeniu 82 cm czyli 1,5 centymetra mniej w pasie, przy lekkim wciągnieciu brzucha które teraz jest przyjemne i naturalne jest jeszcze mniej.

    Wczoraj było osłabienie, wrażenie, że ciężej serce bije, tak jakby to był większy wysiłek dla całego organizmu ale jednocześnie relaksowało i było przedmiotem uważności świadomości.

    Dzisiaj czuje się już normalnie, lżejszy i bardziej rześki niz w czasie bez poszczenia ale to dopiero początek dnia więc jeszcze nie wiem czy to się utrzyma.

    #medytacja #buddyzm jakby ktoś znał ciekawe pozycje do poczytania w tych tematach(dostępne w internecie), które by mogły pomóc w dostąpieniu oświecenia to fajnie jakby się podzielił, obecnie czytam sobie "złudzenie istnienia" wydaje sie sensowne

    Ostatni mój wpis zebrał małą ilość plusów więc nie wiem czy jest sens abym codziennie zdawał relacje, jak się pojawi coś nowego/zrezygnuję/dostąpię oświecenia to wtedy coś o tym napiszę

    #oswiecenieprzegrywachallenge #wychodzimyzprzegrywu #przegryw
    pokaż całość

  •  

    Czasami na fazach psylocybinowych spisuje sobie moje tripowe przemyslenia na temat ludzkiego umysłu, swiadomosci, podswiadomosci i innych tego typu zagadnien.

    Co smieszne, niekiedy okazuja sie one prawda, gdy np. pare dni pozniej czytam o badaniach naukowych jakiejs kobiety z poprzedniego wieku. O tyle to dziwne, ze przed zaczeciem mojej przygody z psychodelikami, nigdy sie tymi tematami nie interesowalem, wiec nie mialem jak tej wiedzy nabyc.

    Oczywiscie to, ze jakies tam wnioski, ktore wynioslem z psylocybinowej sesji, zgadzaja sie z wnioskami naukowcow, nie znaczy, ze wszystko co sobie wydedukujemy pod wplywem psychodelicznego paliwa musi byc prawda.

    Ale sila naszego umyslu jest spora, co udowadniaja techniki Wima Hofa lub inne, typowo medytacyjne.

    Ogolnie mam takie przekonanie, ze religia i praktyki buddyjskie (czy ogolnie wschodnie) moglyby przyniesc swiatu wiele dobrego, gdyby srodowiska naukowe zabraly sie do rzetelnego ich zbadania. Ja osobiscie traktuje je jak instrukcje dotyczace roznych mechanizmow, ale ubrane w religijne szaty. Juz samo kontrolowanie temperatury swojego ciala mogloby uratowac wiele istnien, gdyby powszechnie tych technik nauczano.

    Nawet teoria wielkiego wybuchu i wielkiego kolapsu pasuje do hinduskiego pojecia boga. Według nich bóg to wszechswiat, a okres istnienia naszego wszechświata, to po prostu wdech (rozszerzanie sie wszechswiata zapoczatkowane wielkim wybuchem) i wydech (czyli kurczenie sie wszechświata, wielki kolaps).

    Oczywiscie to by znaczylo, ze religie ze wschodu zostaly zapoczatkowane przez ufoludkow, ktorzy chcieli nam w ten sposob zostawic jakies wskazowki, z ktorych moglibysmy skorzystac gdy nasza cywilizacja rozwinie sie do odpowiedniego momentu, co juz jest totalnym sajens fikszyn, ale czy niemozliwym? Moim zdaniem calkiem realnym, gdyby kosmici byli humanitarna rasa, ktora nie chciala bezposrednio wplywac na prymitywnych ludzi.

    Jest jeszcze wersja bardziej fantasy - kroniki akashy rzeczywiscie istnieją i dzieki glebokiej medytacji mozemy z nich czerpac wiedze. To bylaby ciekawsza opcja, ale niestety raczej bez szans.

    #psychodeliki #medytacja #psylocybina #psychologia #buddyzm #hinduizm #podswiadomosc #narkotykizawszespoko #kosmici
    pokaż całość

    +: beztroski_pampuch, kubako +10 innych
  •  

    Bardzo dobry tekst na te 'zbyt szybkie' czasy...

    Odpuszczenie..

    Omawiamy Pierwszą Szlachetną Prawdę — istnienie cierpienia — która staje się coraz bardziej oczywista, kiedy siedzicie tutaj kontemplując swoje ciało i umysł. Bądźcie świadomi tego, co się dzieje: możecie spostrzec, iż w chwili, kiedy przechodzą dobre myśli lub przyjemność fizyczna, pojawia się szczęście, a skoro wystąpi ból bądź negatywizm — następuje rozpacz. A zatem możemy spostrzec, że zawsze nawykowo próbujemy osiągnąć, zatrzymać bądź pozbyć się jakichś warunków. Druga Szlachetna Prawda mówi o byciu świadomym istnienia trzech przejawów pożądania, jakie odżywiamy: pożądania przyjemności zmysłowych1, istnienia2 bądź pozbywania się rzeczy3; i o tym, jak one powstają stosownie do warunków. Penetracja Trzeciej Szlachetnej Prawdy ma na celu zrozumienie, iż to, co się pojawia ustaje. Stajemy się świadomi ustania, puszczania, i w ten sposób rozwijamy Czwartą Szlachetną Prawdę: Prawdę Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki — właściwego zrozumienia, właściwych intencji, właściwej mowy, właściwego działania, właściwego sposobu życia, właściwego wysiłku, właściwej uważności i właściwej koncentracji — mówiąc innymi słowami, ścieżkę świadomości.

    Aby być świadomym, musimy zastosować zręczne środki, ponieważ z początku pozostajemy pomieszani. Mamy skłonność wyobrażać sobie świadomość pojęciowo i usiłujemy stać się świadomym, sądząc że świadomość jest czymś, co jesteśmy zobowiązani otrzymać lub osiągnąć, albo usiłować rozwinąć; lecz sam ten zamiar, sama konceptualizacja sprawia, iż stajemy się niedbali. Kontynuujemy nasze wysiłki, aby stać się uważnym, zamiast po prostu być świadomym umysłu, jak stara się on zostać uważnym i jak usiłuje osiągnąć ten stan podążając za trzema przejawami pożądania, które kreują nasze cierpienie.

    Praktyka „odpuszczania” jest wyjątkowo efektywna dla umysłów ogarniętych obsesją nałogowego myślenia: redukujecie waszą praktykę medytacyjną do zaledwie jednego słowa4 — odpuszczanie — zamiast usiłować rozwijać jedną praktykę, a następnie odmienną; osiągnąć to, po czym zagłębiać się w coś innego; zrozumieć jeszcze coś innego, i czytać sutty5, i studiować Abhidhammę6... a później nauczyć się języka palijskiego tudzież sanskrytu… dalej Madhyamiki i Prajňa Paramity… uzyskać wyświęcenie w tradycji Hinajany, Mahajany, Wadżrajany… pisać książki oraz zyskać status wybitnego autorytetu w kwestiach buddyjskich. Zamiast zostać światowej sławy ekspertem od buddyzmu, korzystającym z zaproszenia na międzynarodowe konferencje buddyjskie, po prostu odpuście, odpuście, odpuście.

    Przez niemal dwa lata nie robiłem nic innego — za każdym razem, kiedy usiłowałem pojąć bądź rozpracować zjawiska, powtarzałem sobie: „odpuść, odpuść” — aż pragnienie ucichło. A zatem upraszczam wam życie, ratując was od ugrzęźnięcia w nieprawdopodobnej masie cierpienia. Nie ma niczego bardziej przygnębiającego od uczestniczenia w międzynarodowych konferencjach buddyjskich! Niektórzy z was mogą żywić pragnienie zostania Buddą naszej ery, Maitreją, promieniejącym miłością na cały świat — lecz zamiast tego, sugeruję być zwykłą dżdżownicą pozwalającą odejść pragnieniu promieniowania miłością na cały świat. Bądźcie po prostu dżdżownicą, która zna wyłącznie dwa słowa: „odpuść, odpuść”. Rozumiecie przecież, że nasz pojazd jest mniejszy, to hinajana, a zatem dysponujemy tylko tymi prostymi, dotkniętymi ubóstwem praktykami!

    W medytacji kwestią istotną jest pozostawać stałym i stanowczym w praktyce, zdeterminowanym osiągnąć oświecenie. Nie zarozumiałym lub pochopnym, ale stanowczym, nawet jeśli droga jest wyboista. Przypomnijcie sobie o Buddzie, Dharmie i Sandze i pozostańcie z tym — odpuśćcie rozpacz, odpuśćcie cierpienie, odpuście ból, zwątpienie; wszystko, co się pojawia i znika, do czego nawykowo lgniemy, i z czym się identyfikujemy. Utrzymujcie to „odpuszczanie” niczym trwały refren w waszym umyśle, tak aż zacznie się ono pojawiać samo z siebie, niezależnie od tego, gdzie się znajdujecie.

    Z początku winni jesteśmy zadręczać tym nasze umysły, ponieważ nasze umysły posiadają obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju nieużytecznych zjawisk: troski o to lub tamto, zwątpienia, złości, mściwości, zawiści, strachu, otępienia, niezliczonych odcieni głupoty. Dysponujemy chorobliwymi umysłami, które są ogarnięte obsesją na punkcie spraw, jakie wywołują nasze cierpienie i jakie doprowadzają do trudności w naszym życiu. Nasze społeczeństwo nauczyło nas jak zapełniać umysł; zapchać go ideami, uprzedzeniami, żalami, przewidywaniami i oczekiwaniami — to społeczeństwo parające się napełnianiem naczyń. Spójrzcie na księgarnie w Oksfordzie, wypełnione po brzegi wszelkimi informacjami, jakie pragnęlibyście zapewne poznać, opublikowanymi w niezwykle przyjemnych oprawach z obrazkami oraz ilustracjami… Albo możemy zapełnić nasze umysły oglądaniem telewizji, pójściem do kina, czytaniem gazet… To dobry sposób na zapełnienie waszych umysłów — ale przyjrzyjcie się temu, co się drukuje w gazetach! Odwołują się one do niższych ludzkich instynktów i działań — wszystko na temat przemocy, wojen, korupcji i perwersji, a także plotki.

    Wszystko to posiada wpływ na umysł. Dopóki nasze umysły owładnięte są obsesją na punkcie faktów, symboli i konwencji, wówczas jeżeli jeszcze coś w nie upchniemy, stają się one zupełnie zablokowane i nie pozostaje nam nic innego, jak oszaleć. Możemy wyjść z domu i upić się — to w końcu forma odpuszczenia! Jak sądzicie, po co są puby? Tam wolno nam opowiadać do woli o wszystkich sprawach, jakie pragnęliśmy wypowiedzieć, lecz nie mieliśmy czelności uczynić tego na trzeźwo. Możemy zachowywać się irracjonalnie, głupio, śmiać się i hasać, ponieważ „byłem pijany, byłem pod wpływem alkoholu”.

    Kiedy nie pojmujemy natury zjawisk, jesteśmy bardzo podatni na sugestię. Widzicie, jak w naszym społeczeństwie sugestia wpływa na nastolatków. Teraz mamy do czynienia z generacją punk-rocka — każdy w tym pokoleniu myśli o sobie jako o punku i adekwatnie się zachowuje. Cała moda jest kwestią sugestii — w przypadku kobiet, nie jesteś piękna, jeżeli nie ubierasz się w pewien określony sposób. Filmy kinowe proponują pełen asortyment przyjemności zmysłowych, i zastanawiamy się, że może powinniśmy spróbować czegoś, może coś tracimy, jeśli tego nie doświadczamy… Teraz jest naprawdę fatalnie, gdyż nikt już nie wie, co jest piękne a co okropne. Ktoś twierdzi, że harmonia jest kakofonią, i jeśli nie macie o tym pojęcia a stale ulegacie sugestiom, uwierzycie w to. Nawet, jeżeli z początku nie będziecie w to wierzyć, zacznie to wpływać na wasz umysł i poczniecie myśleć: „Może tak właśnie jest, może niemoralność jest moralnością a moralność — niemoralnością”.

    Czujemy się zobowiązani wiedzieć o wszystkim — aby zrozumieć i starać się przekonać innych. Słuchacie moich mów, czytacie książki, i pragniecie opowiedzieć innym o buddyzmie — po odosobnieniu możecie nawet poczuć się nieco ewangeliczni — ale odpuśćcie sobie nawet chęć opowiadania innym. Kiedy czujemy entuzjazm, zaczynamy narzucać się innym ludziom, ale w medytacji pozwalamy odejść pragnieniu wpływania na innych, zanim pojawi się właściwy ku temu czas — po czym dzieje się to naturalnie zamiast w wyniku agresywnej ambicji.

    Tak więc wykonujecie czynności, które tego wymagają i odpuszczacie je. Kiedy ludzie mówią wam, że powinniście przeczytać tę książkę, i inną, zapisać się na taki kurs i jeszcze inny… studiować język palijski i Abhidhammę… uczęszczać na wykłady z historii buddyzmu, logiki buddyjskiej… i tak dalej w tym stylu… odpuśćcie, odpuśćcie. Jeśli zapełnicie wasze umysły kolejnymi konceptami i opiniami, spotęgujecie tylko waszą skłonność do zwątpienia. Tylko poprzez naukę, jak oczyścić umysł, będziecie potrafili napełnić go wartościowymi ideami; a wiedza, jak opróżnić umysł wymaga olbrzymiej dozy mądrości.

    Tutaj, podczas tego odosobnienia medytacyjnego, przekazuję wam wskazówki służące za zręczne środki. Nawyk „odpuszczania” jest rzeczywiście zręczny — skoro będziecie go stale powtarzać, kiedykolwiek pojawi się myśl, będziecie świadomi jej pojawienia. Pozwolicie odejść wszystkiemu, co się poruszy — lecz jeśli coś nie ustąpi, nie starajcie się na siłę. Praktyka „odpuszczania” jest sposobem oczyszczania umysłu z jego obsesji i negatywizmu; stosujcie ją łagodnie, acz z determinacją. Medytacja jest zręcznym środkiem puszczania zjawisk, umyślnym opróżnianiem umysłu, tak byśmy mogli ujrzeć jego klarowność — oczyszczaniem go w taki sposób, aby można umieścić w nim właściwe myśli.

    Obdarzacie wasz umysł szacunkiem, a zatem jesteście bardziej ostrożni wobec tego, co tam umieszczacie. Jeśli posiadacie atrakcyjny dom, nie wychodzicie na zewnątrz, nie zbieracie wszystkich śmieci z ulicy i wnosicie ich do środka; przynosicie przedmioty, które upiększą go i uczynią zeń miejsce orzeźwiające oraz urocze.

    Jeśli będziecie się z czymś identyfikować, niech to nie będą warunki śmiertelne, przemijające. Zrozumcie czym jest identyfikacja — badajcie wasz umysł, aby wyraźnie ujrzeć nietrwałą i uwarunkowaną naturę myśli, pamięci, świadomości zmysłowych oraz odczuć. Skierujcie waszą świadomość na zjawiska powolniejsze, na ulotność wrażeń cielesnych; zbadajcie ból i postrzeżcie go w kategoriach żywej energii, zmiennego stanu. Kiedy ogarnie was ból, emocjonalnie można odnieść wrażenie, iż jest on permanentny, ale to tylko iluzja uczuć — pozwólcie im wszystkim odejść. Nawet jeśli doświadczycie wglądu, nawet jeśli zrozumiecie wszystko wyraźnie — pozwólcie odejść wglądowi.

    Kiedy umysł jest pusty, postawcie pytanie: „Kim jest ten, który odpuszcza?”. Zadajcie pytanie, spróbujcie odkryć, kto to jest, co to jest, co odpuszcza. Pielęgnujcie ten stan niewiedzy używając słowa „Kto?”, „Kim jestem?”, „Kto odpuszcza?”. Pojawi się stan niepewności; pielęgnujcie go, pozwólcie mu się przejawić… i dochodzi do głosu pustka, próżnia, stan niepewności, w którym umysł po prostu pozostaje czysty i nieokreślony.

    Będę podkreślał to prawidłowe zrozumienie, właściwe nastawienie, prawidłowe intencje, bardziej po to, aby uprościć wasze życie, abyście nie angażowali się w działania niezręczne i złożone. Abyście nie wiedli egzystencji nierozważnej, eksploatując innych i nie żywiąc szacunku ani wobec siebie, ani ludzi w waszym pobliżu. Rozwijajcie wskazania jako standard, i rozwijajcie nekkhamma7 — wyrzeczenie tego, co niezręczne i zbędne — a następnie odpuśćcie mentalnie chciwość, odpuśćcie nienawiść, odpuśćcie ułudę.

    Nie oznacza to, że powinniście żywić awersję wobec tych warunków; pozwólcie im odejść, kiedy zorientujecie się, iż jesteście do nich przywiązani. Kiedy odczuwacie cierpienie, pytacie: „Dlaczego cierpię?”, „Dlaczego jestem nieszczęśliwy?”. Ponieważ do czegoś lgniecie! Ustalcie, do czego lgniecie, dotrzyjcie do źródła. „Jestem nieszczęśliwy, ponieważ nikt mnie nie kocha”. To może być prawdą, może nikt was nie kocha, ale nieszczęśliwość wypływa z pragnienia, aby ludzie was kochali. Nawet jeżeli was kochają, to i tak stale będziecie cierpieć sądząc, że inni ludzie są odpowiedzialni za wasze szczęście albo cierpienie. Ktoś mówi: „Jesteś największym człowiekiem na świecie!” — a wy skaczecie z radości. Ktoś mówi: „Jesteś najobrzydliwszą istotą, jaką spotkałem w moim życiu!” — i wpadacie w przygnębienie. Pozwólcie odejść przygnębieniu, odpuśćcie szczęście. Utrzymujcie normalną praktykę: żyjcie uważnie, etycznie, i żywcie wiarę w odpuszczanie.

    Istotnym jest, abyście zrozumieli, że nikt z nas nie jest bezbronną ofiarą losu — lecz jesteśmy nią, dopóki pozostajemy pogrążeni w ignorancji. Dopóki jesteście pogrążeni w nieświadomości, pozostajecie bezbronnymi ofiarami ignorancji. Wszelkie przejawy niewiedzy podlegają narodzinom i śmierci, bez wątpienia odejdą — to wszystko uwięzione jest w cyklu śmierci i ponownych narodzin. A kiedy odejdziecie, czekają was ponowne narodziny — możecie być tego pewni. A im bardziej nierozważnie prowadzicie wasze życie, tym gorsze będą warunki odrodzenia.

    A zatem Budda nauczał drogi przełamania tego cyklu, i wiedzie ona poprzez świadomość, poprzez zrozumienie łańcucha zamiast przywiązywania się do niego. Gdy pozwolicie odejść całemu cyklowi, wówczas nie wyrządzi on wam już krzywdy. Pozwólcie odejść cyklowi, pozwólcie odejść narodzinom i śmierci, stawaniu się. Odpuszczanie pragnienia jest rozwijaniem Trzeciej Szlachetnej Prawdy, która prowadzi do Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki.

    Ajahn Sumedho

    #buddyzm #medytacja #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Bo mu zajebie
    #buddyzm

    źródło: JPEG_20210115_133738_7209650751733540500.jpg

  •  

    W sumie to troche ma racje ten Alan Watts, że czasem trzeba odpuścić, żeby znowu wrociło to co dobre w życiu, tak jak podczas oddychania: wziecie wdechu, który reprezentuje dobre rzeczy - i wzięcie wydechu, które reprezentuje rzeczy z tym niezwiązane. Ciekawe
    #ciekawostki #medytacja #buddyzm

    źródło: youtu.be

  •  

    Choć istnieje ogrom wykładów i dokumentów o #buddyzm to filmy fabularne są rzadkością w naszym kręgu kulturowym.Ostatnim obrazem zachodniego twórcy nawiązującym do buddyzmu o którym mi wiadomo to “Kundun” Martina Scorsese z 2004 r. Jednak niedawno obejrzałem dobry film z tą religią w tle i chciałbym go Wam polecić.

    "Xuanzang" (2016) to chińsko-indyjski film przygodowo-historyczny który był chińskim kandydatem do Oskarów w kategorii filmów zagranicznych lecz nie zdobył nominacji.Przedstawia pielgrzymkę do Indii mnicha i tłumacza Xuanzang'a który na początku dynastii Tang w czasie siedemnastoletniej podróży Jedwabnym Szlakiem (628-645 n.e.) dotarł do Indii, studiował m.in. na wielkim uniwersytecie-klasztorze Nalanda i wrócił szczęśliwie do Chang'an z kopiami sanskryckich tekstów buddyjskich. Po powrocie napisał "Tang Records of the Western Regions" dziennik podróży który poszerzył naszą wiedzę o indyjskiej starożytności a w XIX w. był pomocny brytyjskim archeologom w ponownym odkryciu świętych miejsc buddyzmu.Następnie Xuanzang mocno zaangażował się w tłumaczenia buddyjskich klasyków aż do śmierci.

    Film rozpoczyna się klimatycznym wstępem przedstawiającym osobę Alexandra Cunningham'a który bardzo zasłużył się dla archeologii Indii.Cunningham wykorzystywał "Tang Records…" Xuanzang'a (oraz inne źródła) do odnajdywania starożytnych stolic i miejsc związanych z buddyzmem.
    Film przedstawia podróż Xuanzang'a przez Jedwabny Szlak i Indie w ogólnym zarysie co jest zrozumiałe w konwencji filmu fabularnego.To nie dokument tylko obraz skierowany do masowego odbiorcy choć i tak tu i ówdzie film idzie w szczegóły np. który tekst będzie studiował Xuanzang czy jaka jest różnica pomiędzy hinayaną a mahayaną.Jednak, jak można było się spodziewać po produkcji chińskiej, jego najmocniejszą stroną jest warstwa audio-wizualna."Xuanzang" nie jest może wizyjnym arcydziełem na miarę "Hero" (2002) ale jest na co popatrzeć. Piękne krajobrazy, świątynie i starożytne miasta przyciągają oczy. Widzimy komputerową rekonstrukcję dawnego Chang'an (Xi'an), Nalandy, są migawki z Bodh Gaya (miejsce oświecenia Buddy), grot Ellory i Ajanty. Również dźwiękowo jest dobrze.Słychać muzykę etniczną, bębny i dzwony, mantry, czasami pojawia się wokal podobny do kultowego wokalu Lisy Gerrard z “Gladiatora” (i innych filmów).To wszystko nadaje temu obrazowi epickiego charakteru.Na terenach chińskich słychać język mandaryński a w Indiach mnisi rozmawiają w sanskrycie a zwykli ludzie, jak mi się wydaje, w hindi co dodaje autentyzmu.
    Ostatnia sekwencja filmu to pięknie zaśpiewana “Sutra Serca” po chińsku w tłumaczeniu Xuanzang’a oraz graficzne podsumowanie jego podróży.

    Jako osoba zainteresowana buddyzmem, Indiami i Chinami przeniosłem się na dwie godziny w inny czas i miejsce.I ta podróż była piękna.Jak kogoś interesuje ta tematyka na pewno nie będzie zawiedziony…

    Film można oglądać wprost na YouTube w jakości HD z angielskimi napisami ale niestety z reklamami:

    https://www.youtube.com/watch?v=ulDzLjz0wdw&t=3582s

    Ci z Was których zainteresuje osoba Xuanzang’a i jego podróż powinni obejrzeć ten film dokumentalny chińskiej telewizji CCTV.To długi dokument (ok. 5 godz. w pięciu częściach) przedstawiający wiele szczegółów które siłą rzeczy nie mogły zostać zawarte w filmie fabularnym.Część pierwsza:

    https://www.youtube.com/watch?v=AVEJzp4h_MY

    Można powiedzieć że Nalanda była pierwszym uniwersytetem świata (V-XII w. n.e.) i największym w Indiach gdzie studiowano przede wszystkim religię ale również ówczesną astronomię i medycynę.Wartościowy dokument na temat Nalandy i Xuanzang’a:

    https://www.youtube.com/watch?v=7dOFpGz_sWE

    Osoby zainteresowane Jedwabnym Szlakiem powinny obejrzeć jeden z lepszych seriali dokumentalnych o Dalekim Wschodzie jaki zrealizowano -- “Silk Road I” (1980) produkcji japońskiej telewizji NHK oraz CCTV.Jak dla mnie absolutny klasyk z przepiękną muzyką Kitaro (Silk Road [1980]).Pierwsza część:

    https://www.youtube.com/watch?v=8qer5yTyYvI

    #indie #chiny #film #kino
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Dreampilot: Z opisu rozumiem, że to raczej film na temat buddyjskiego folkloru niż buddyzmu :) Ale chętnie obejrzę.
      Jeżeli chodzi o filmy fabularne na temat buddyzmu, to ja bardzo polecam koreański film "Dlaczego Bodhidharma wyruszył na wschód". Jest na YT, wystarczy wygooglać angielski tytuł. Celowo nie wrzucam linka, bo już parę razy mi się zdarzyło, że jak wrzuciłem link do pełnego filmu na YT, to jakieś boty od praw autorskich się do tego dobrały i film został wkrótce usunięty... pokaż całość

    •  

      @raj: Głównym wątkiem jest podróż Xuanzang'a ale są też nawiązania do buddyjskiej doktryny i filozofii wplecione w fabułę i jest ich nawet sporo ale nie ma rozwinięcia tychże wątków jak na np. wykładach ponieważ jest to superprodukcja skierowana do masowego widza.

      Dziękuję za polecenie filmu.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    A się pochwalę, bom zadowolona, że mam własną. Uplotłam sylwestrową male z intencją na nowy rok ʕ•ᴥ•ʔ jaspis dalmatyński, lawa i biały koral. Żadnych szaleństw, bo na pierwszą nie chciałam się wykosztować i korzystałam z tego co było w lokalnym sklepie. Bardzo dobre ćwiczenie medytacyjne gdy sznurek się strzępi, igła big eye gubi a dziurka w koraliku nagle jakaś mniejsza - i postaraj się nie zaklnąć ( ͡º ͜ʖ͡º) Trochę mnie nauczyła i już, jak sroka, planuję kolejne - lepsze.
    Zdjęcie takie, bo się chcę nauczyć w 2021 insta foteczek ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    #buddyzm #medytacja #diy #bizuteria
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210101_180506_148.jpg

  •  

    moze ktos chce nowy rok rozpoczac od lektury rozwijajacej #ksiazki ja przeczytalem polecam, a ze do niej nie wroce raczej to pomyslalem, ze zrobie #rozdajo takie wprowadzenie do #buddyzm czy ogolnie wschodniego podjescia do zycia:

    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/112883/droga-zen

    jutro o 20 losuje jedna osobe z plusujacych, kazdy bierze udzial, bo nie widze potrzeby by nas segregowac tutaj :)

    wysylka paczkomatem na moj koszt
    pokaż całość

    źródło: zen.jpg

  •  

    Dasz Wiarę? Odc. 66, w którym znajdujemy w końcu czas, żeby usiąść na spokojnie ze śramaną.

    Zapraszam do czytania na blogu (tymczasowy adres)

    Termin “śramana” pojawiał się tu kilka razy, ale nigdy się nad nim nie pochyliliśmy. No, nurt w religiach indyjskich, równoległy do wedycznego i cyk, pora na CSa. Nadrobimy to zaniedbanie. Zaczniemy od wpisu o początkach. Śramana to “osoba pracująca nad osiągnięciem wyższego/duchowego celu”. Termin oznaczał zatem jednostkę, ale z racji tego, że było ich sporo i często łączyły się w grupy, to zaczęto tak nazywać pewien nurt w indyjskiej religijności. Charakteryzował się odrzuceniem autorytetu Wed (kanon tekstów religijnych), hierarchii kapłańskiej i rytualnych ofiar. Zamiast tego proponował skupienie się na praktyce, podkreślał duchowy potencjał każdego człowieka i jego odpowiedzialność za rozwój tegoż potencjału.

    Istnieje wiele teorii mających tłumaczyć genezę śramany i jej odrębność od tradycji wedycznych (czyli tych nurtów, które na piedestale stawiały Wedy, dominację kapłanów i rytuały). Omówimy “protestancką reformację”, “reakcję autochtoniczną” i “Wielką Maghadę”. Teoria “reformacji” była swego czasu bardzo popularna wśród zachodnich badaczy. Głosi ona, że w starożytnych Indiach zaszedł proces podobny do obserwowanego w średniowiecznej Europie. Oficjalna religia, zdominowana przez grupę kapłanów zwanych braminami, stała się rytualistyczna, elitarna i “odległa” od wiernych, przez co nie spełniała wymagań tych, którzy chcieli czegoś więcej niż odbębnienie nakazanych czynności kultowych.

    Faktycznie - główny nurt indyjskich wierzeń I połowy I tysiąclecia p.n.e. był oparty o rytualne ofiary oraz zmonopolizowany przez kapłanów posługujących się zbiorem tekstów spisanych w sanskrycie, którego nie rozumiał nikt poza nimi. Żeby dany rytuał był ważny, musiał odbyć się w zgodzie z przepisami rytualnymi i w obecności kapłana. Kapłanem zaś zostawało się tylko z urodzenia. Obraz ten (poza dziedzicznym kapłaństwem) pasuje jak ulał do kościoła późnego średniowiecza, z jego skupieniem na rytuałach (liturgie z sakramentami), nadrzędną rolą kleru (jedyni szafarze sakramentów, które są niezbędne do zbawienia) posługującego się językiem którego nikt poza nimi nie rozumie (łacina).

    Podobnie jak w średniowiecznej Europie obok głównego nurtu istniały poboczne grupki, które inaczej rozkładały akcenty. Głosiły one konieczność zaangażowania, praktyki i przestrzegania zasad w codziennym życiu, odrzucenia/ograniczenia roli “duchowej arystokracji” (poglądu, że z racji urodzenia czy miejsca w hierarchii jest się z automatu bardziej zaawansowanym duchowo) oraz zwiększania przystępności dla tzw. “zwykłych ludzi”. W ujęciu tych hipotez u źródeł śramany leży próba reformy wedycznej religii i jest ona czymś w rodzaju Lutra w sari (albo nawet bez, bo niektóre grupy miały bardzo radykalne podejście do posiadania czegokolwiek na własność).

    Teoria “autochtonicznej reakcji” zasadza się na poglądzie, że śramana jest kontynuacją religii Indii sprzed podboju subkontynentu przez Ariów. Skoro Ariowie przynieśli ze sobą religie wedyczne i narzucili je podbitym, to prawdopodobnie śramana, ustawiająca się w opozycji, była pierwotnie inną tradycją religijną. Studia nad irańskimi Ariami zdają się potwierdzać, że religia Ariów była oparta na czynnościach kultowych, a ich poprawne wykonanie było kluczowe, inaczej nie dałyby pożądanego efektu. Skoro i w tradycjach wedycznych i u irańskich Ariów przewodnią rolę odgrywają rytuały, a nie np. praca jednostki nad rozwojem duchowym, to wspiera to teorię o autochtonicznym pochodzeniu śramany.

    Opisane wyżej teorie mają swoje mocne strony, ale mają także słabe. Na przykład - skoro śramana to zupełnie inna tradycja religijna, to dlaczego dzieli z wedycznymi tak dużo pojęć, postaw i poglądów? Chodzi tu na przykład o wiarę w reinkarnację, karmę, mokszę czy kult tych samych bóstw. Silnie akcentowana praca jednostki nad duchowym rozwojem? W tradycjach wedycznych także nie brakowało ascetów, których wysiłki skierowane były na osiągniecie oświecenia. Mowa tu o sannjasinach. Ich życie nie różniło się za bardzo od ideału śramany. Sannjasini stawiali na pogłębioną kontemplację i skromność, aby wyzwolić się z iluzji życia i zobaczyć sprawy takimi jak są naprawdę.

    Zwolennicy teorii reformacji często podnoszą argumenty, że teksty buddyzmu czy dżinizmu (tradycji, które wyłoniły się ze śramany) zostały spisane w prakrytach. Wedy spisane były zaś w sanskrycie, języku którego nie znał nikt poza kapłanami (braminami). Ładnie pasuje to do protestantów tłumaczących z łaciny na języki narodowe, prawda? Problem w tym, że okazało się, że te prakryty prawdopodobnie wcale nie były “językami ludu”, a ich znajomość (pali w buddyzmie i ardhamaghadi w dżinizmie) ograniczała się tylko do wykształconych wiernych tych tradycji. Kolejnym problemem jest też to, że dżiniści i buddyści także używali sanskrytu.

    Istnieje sporo przesłanek potwierdzających teorie reformacji i reakcji, ale wątpliwości jest dużo. Stąd próby “harmonizacji”, mieszania teorii. Niemal pewne, że pierwotna religia Ariów była rytualistyczna, a tradycje kontemplacyjne to inne wpływy. Śramana dzieli jednak zbyt wiele z tradycjami wedycznymi, by uznać ją za wcześniejszą religię Indii. Reformacja? Fakt, śramana dzieli pochodzenie z Wedami, ale zmiany są chyba zbyt radykalne jak na tę samą religię w innej formie. Np. kult bóstw zostaje, ale rdzeniem jest oświecenie jednostki - oświecony stoi nad bogami. Ojciec protestanckiej reformacji, Wiklef, przedkładał jednostkową świętość nad np. hierarchię, ale uświęcającym był Bóg, a uświęcony nie stawał ponad nim.

    Przykładem teorii harmonizującej jest wspomniany “model Wielkiej Maghady”. Twierdzi, że śramana wywodzi się z tego samego korzenia co tradycje wedyczne, ale na pewnym etapie ich drogi się rozeszły. Czemu? Na przykład w wyniku powstania kilku społeczności Ariów. Po podboju subkontynentu zasiedlili oni różne jego regiony i wspólna kultura zaczęła rozwijać się inaczej, na podobnej zasadzie, jak Słowianie w Czechach mają inną kulturę niż Słowianie w Rosji. Tłumaczy to istnienie różnic, ale i dużą ilość podobieństw między obydwiema tradycjami - były kiedyś jednym, ale po prostu wyewoluowały w inną stronę z uwagi na różne warunki, inne rozłożenie akcentów, lokalne wpływy, politykę i historię.

    Autorem tej teorii jest pan Bronkhorst, badacz cywilizacji tak zwanej Wielkiej Maghady. Jego zdaniem ojcami śramany są Ariowie którzy zasiedlili północno-wschodnią część Indii. Podobnie jak kuzyni z północnego zachodu, darzyli dużym szacunkiem ascetów i mistyków, ale ten nurt cieszył się u nich jeszcze większym wzięciem. Budda i Mahawira urodzili się i działali na terenach z grubsza odpowiadających rzeczonej Wielkiej Maghadzie. Niektórzy zaprzeczają pochodzeniu tej kultury od Ariów, ale patrząc na buddyzm i dżinizm ciężko nie zauważyć wpływów Wed. Wspomniałem już o karmie, samsarze czy mokszy, ale to nie jedyne części wspólne.

    Pisma buddyjskie i dżinijskie przywołują też te same bóstwa. Indra, jeden z ważniejszych wedyjskich bogów, jest przedstawiany jako opiekun Buddy i Mahawiry. Jak jednak wyjaśnić krytykę części tradycji wedycznych? Tradycje nie są monolitami - zazwyczaj istnieją w nich reformatorskie skrzydła, odrzucające pewne ich elementy. W samych Wedach zdarzają się teksty krytykujące np. uprzywilejowanie kapłanów. Bronkhorst dodaje też, że mogło się to stać w wyniku tarć klasowych w Wielkiej Maghadzie. Podział kastowy społeczeństw Ariów był płynny i zmieniał się w zależności od czasów i regionu. Tradycja jest w końcu rzeczą płynną, a nie ustanowioną raz na zawsze.

    Zdaniem Bronkhorsta braminom nie udało się zmonopolizować życia religijnego w Wielkiej Maghadzie z powodu oporu kasty znanej jako kszatrija (coś jak szlachta w Europie) i to doprowadziło do odrębności śramany. Jakie mamy przesłanki popierające tę tezę? Na przykład takie, że Budda i Mahawira pochodzili ze szlachty, a nie z rodzin kapłańskich. Mahawira miał nawet zostać poczęty jako bramin, ale Indra uznał, że to się nie godzi i przeniósł płód do ciała szlachcianki Trisali. Ponadto dżinijskie i buddyjskie teksty ociekają wojskową nomenklaturą. Dżinista znaczy “zwolennik Jiny”, czyli Zdobywcy. Ascetów przedstawiano często jako wojowników walczących nie z fizycznym wrogiem, ale z duchowymi wyzwaniami.

    Motyw “rycerza” doskonalącego się w walce pasował do motywu mnicha doskonalącego się na drodze do oświecenia. Był to alternatywny model religijności do głoszonego przez braminów utrzymujących, że duchowy potencjał jest przede wszystkim kwestią urodzenia i ludzie z innych kast nie są w stanie im dorównać. Właśnie - mówi się, że śramana odrzucała system kastowy. Prawda jest taka, że kasty funkcjonowały u dżinistów i (rzadziej, ale jednak) buddystów. Odrzucenie kast miało raczej wymiar religijny (każdy człowiek może być oświecony), a nie społeczny. Podobne zastrzeżenie należy poczynić przy poglądzie dotyczącym rzekomego odrzucenia Wed.

    Bo co to za odrzucenie Wed, skoro śramana dzieli z nimi sporą część wierzeń? O wiele trafniejsze byłoby powiedzenie, że śramana odrzucała pogląd, iż sama znajomość Wed i idący za tym fakt bycia braminem cokolwiek zmienia. Buddzie przypisuje się słowa “Ani nie jest się braminem przez urodzenie, ani przez urodzenie nie jest się niebraminem. Postępowanie czyni braminem, jak i czyni niebraminem”. I tutaj dochodzi do tego, co Bronkhorst uważa za clou - odrębność śramany zasadza się przede wszystkim na odrzuceniu tych elementów tradycji wedycznych, które czynią z nich religie zrytualizowane i zmonopolizowane przez braminów, w których inne kasty spadają do roli służebnej, całkowicie zależnej od kapłanów.

    I tak na przykład śramana odrzucała rytualne ofiary, a wręcz uznała je za barbarzyństwo i położyła silny nacisk na ahmisę (brak przemocy). Oprócz czysto moralnych czynników łatwo zauważyć motywację ideologiczną. Ofiary trzeba składać w określony w Wedach sposób, a znają je tylko bramini i tylko oni mogą składać ofiary. Podtrzymywanie przekonania o konieczności składania ofiar umacnia i cementuje pozycję braminów. Rytualne ofiary należy zatem odrzucić. Czy wierzenie w mokszę/nirwanę wzmacnia braminów? Nie, bo przecież jest ona efektem starań jednostki, a nie kwestią odprawienia stosownych rytuałów.

    Zdaniem teorii Bronkhorsta śramana wyłoniła się jako odrębny nurt w wyniku różnic regionalnych. Nie odrzuca ani spojrzenia na te ruchy jako próby reformacji, ani jako efektu synkretyzmu. Godzi te poglądy i dodaje do miksu katalizator w postaci zmian społecznych w Wielkiej Maghadzie i idącej za nimi odmiennej hierarchii. Czy jednak tak było naprawdę? W końcu to, że coś dobrze tłumaczy dane zjawisko, nie jest dowodem na prawdziwość tego “cosia”. Na to pytanie nie ma rozstrzygającej odpowiedzi, ale znajomość tych niepotwierdzonych teorii może nam pozwolić lepiej zrozumieć to, co faktycznie wiemy ze źródeł. I przyda się gdy będziemy omawiać kolejne, historyczne ruchy określane zaliczane do śramany.

    #daszwiare #religia #buddyzm #indie #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #zainteresowania
    pokaż całość

    •  

      @niedoszly_andrzej: Dobry artykuł, przeczytałem z zainteresowaniem.Raczej nie będziemy wiedzieć jak było.Pewnym argumentem na rzecz teorii o autochtonicznych wpływach jest znalezienie w ruinach Harrapy i Mohendżo Daro glinianych pieczęci przedstawiających postać siedzącą w jednej z pozycji medytacyjnych jogi.Te cywilizacje były już dość zaawansowane (te dwa wymienione miasta w II tyś. p.n.e. posiadały systemy kanalizacji!!), zapewne posiadające swoje religie i jest niemożliwością aby Ariowie, jako ludy koczownicze, ich częściowo nie wchłonęli.Tubylcy mogli mieć swój system nazwijmy go proto-jogi.Choć z drugiej strony techniki wchodzenia w trans czy medytacji były znane w każdej kulturze.
      To co wiemy na pewno to to że w pewnym okresie zainteresowanie spekulacją filozoficzno-soteriologiczną i technikami medytacyjno-ascetycznymi objęło również kręgi bramińskie o czym świadczą najstarsze Upaniszady które zostały ułożone na krótko przed Buddą.Wg źródeł buddyjskich dwóch nauczycieli medytacji których uczniem był Budda było właśnie braminami.Śramanowie, asceci i medytujący wszelkiej maści albo akceptowali system wedyjski lub nie.Ponadto w źródłach buddyjskich znajdujemy opis Sześciu Wielkich Samanów okresu Buddy i okazuje się że niektórzy z nich głosili materializm i agnostycyzm.To świadczy o tym że był to okres wielkiej aktywności intelektualnej, początków filozofii i poszukiwań duchowych.
      Tak na dobrą sprawę można by znaleźć argumenty popierające zarówno hipotezę reformacji, autochtoniczną jak i harmonizującą.

      Sorki że się przyczepiam ale w artykule są dwa niedociągnięcia które mnie raziły choć to drobiazgi.
      Piszemy wedyjski podobnie jak buddyjski itp.
      Luter jako mężczyzna z pewnością wybrałby dhoti a nie sari.

      Czekam na kolejną odsłonę :)
      pokaż całość

    •  

      Raczej nie będziemy wiedzieć jak było.Pewnym argumentem na rzecz teorii o autochtonicznych wpływach jest znalezienie w ruinach Harrapy i Mohendżo Daro glinianych pieczęci przedstawiających postać siedzącą w jednej z pozycji medytacyjnych jogi.

      @Dreampilot: tak, ale nikt raczej nie przeczy, że wierzenia przedaryjskie miały wpływ na religie wedyczne i śramanę. Chodzi o to, że śramany nie można nazwać kontynuacją tych tradycji "w czystej formie", bo dzieli za dużo z wedycznymi.

      To co wiemy na pewno to to że w pewnym okresie zainteresowanie spekulacją filozoficzno-soteriologiczną i technikami medytacyjno-ascetycznymi objęło również kręgi bramińskie o czym świadczą najstarsze Upaniszady które zostały ułożone na krótko przed Buddą.
      A to prawda, właśnie na Upaniszady wskazują autorzy twierdzący, ze obydwie tradycje są ze sobą spokrewnione.

      Tak na dobrą sprawę można by znaleźć argumenty popierające zarówno hipotezę reformacji, autochtoniczną jak i harmonizującą.
      IMO to jest właśnie miks, tak jak różne teorie harmonizujące twierdzą. Pewnie była to kwestia zmian społecznych, spakdu po wcześniejszych wierzeniach, różnej ewolucji wierzeń i praktyk Ariów jak i chęci reformy religijnej.

      Luter jako mężczyzna z pewnością wybrałby dhoti a nie sari.
      To był żart ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Cicho na tagu, więc coś ruszę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    W mojej opinii najlepsza mowa jaką kiedykolwiek słyszałem, jaką czytałem czy w ogóle doświadczyłem.. Ajahn Chah.
    Ostatnie 8-10 min to życie w jednej kropli.

    do poczytania
    http://sasana.wikidot.com/rozumiejac-dukkha

    #medytacja #buddyzm #psychologia pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Chciałem polecić quality content po angielsku na temat #filozofia #religia #mistycyzm

    https://www.youtube.com/c/SeekersofUnity/playlists

    Szczególnie osobom zainteresowanym klimatami w rodzaju #panteizm #taoizm #buddyzm itp pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Nigdy nie wyszukuję tego typu treści na Youtube, ale z jakiegoś powodu co jakiś czas takie rzeczy wyskakują mi w polecanych filmach.

    Zaryzykuje stwierdzenie, że gdyby każdy przegryw wysnuł odpowiednie wnioski ze słów tego mnicha i zastosował je do swojego życia to święty tag umarłby śmiercią naturalną...

    #przegryw #psychologia #buddyzm #wychodzimyzprzegrywu #depresja pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, po odejściu z rynku randkowego i rezygnacji ze #zwiazki postanowiłem poszukać innego sposobu na spełnienie swoich podstawowych potrzeb dotyczących społecznej akceptacji, statusu, bycia chcianym i "zaopiekowanym", romantycznie pożądanym i kochanym. Jakby na to nie spojrzeć, przez tysiące lat istnieli mężczyźni o niższym statusie społecznym z pewną świadomością zagadnień typu #blackpill, którzy spędzali całe życie w izolacji - musieli więc wpaść na dobre sposoby, by uczynić je maksymalnie szczęśliwym.

    W jakim stopniu praktyka medytacyjna pozwala na zaspokojenie albo usunięcie głodu wyżej wymienionych potrzeb? Czy mogą w tym pomóc takie praktyki jak metta (loving-kindness)? Być może warto wzbogacić je jakimiś suplementami albo substancjami psychoaktywnymi (tam, gdzie są legalne)? I tak przy okazji - samotność/izolacja są oczywiście bardzo dużym obciążeniem dla zdrowia, podobnym do papierosów i gorszym niż otyłość. Jak myślicie, czy poza poprawą samopoczucia taka medytacja (wspomagana bądź nie) pomoże zmniejszyć te ryzyka zdrowotne?

    #buddyzm #medytacja #psychologia #suplementy #narkotykizawszespoko #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f9eec840860c8092cf498d2
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: i.kym-cdn.com

    •  

      W jakim stopniu praktyka medytacyjna pozwala na zaspokojenie albo usunięcie głodu wyżej wymienionych potrzeb ?

      Dość często popełniany błąd; zadający pytanie przyjmuje założenie że 'praktyka medytacyjna' jest 'po coś' . Dlaczego ? najczęściej - jego umysł stale fokusuje się na tym co zna = 'świecie fizyki , przez ' to czego doświadcza w 'codziennym życiu' [ w tym wypadku jakichś braków/niedostatków ]
      Postanawia sobie COS w nim poprawić za pomocą medytacji . Tymczasem medytacja to pojazd na drodze do duchowości i metafizyki czyli czegoś caaaałkiem innego ;) . Jakkolwiek są pewne 'punkty wspólne obu światów' , to nie warto się na nich koncentrować ani do nich dążyć.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    W #francja wyniku opublikowania przez satyrycznym tygodnik #charliehebdo
    jakiś prześmiewczych rysunków dotyczących #islam i #muzulmanie, do głosu doszli wyznawcy tej religii pokoju w skutek czego w dwóch atakach terrorystycznych trzy osób poniosły śmierć będąc zaszlachtowane przez nożownika, a kilka zostało rannych.
    To w Nicei, a w Avinionie policji udało się terrorystę zastrzelić, zanim skrzywdził jakieś niewinne osoby. Oczywiście w momencie ataku wykrzykiwali "Allahu Akbar.
    Przynajmniej wiadomo, kto i w czyim imieniu morduje.

    Charlie Hebdo nieraz naśmiewał się z różnych Religi, takich jak #chrzescijanstwo #buddyzm #judaizm czy inne i zgadnijcie ile osób w wyniku tych naśmiewań zginęło? Zgadza się. Zbyszek ZERO, to dobra odpowiedź.
    Dodatkowo nie słyszałem jakieś ogólnej fali oburzenia, czy to przez wiernych danej religii, czy też przez przedstawicieli wyznań - w przeciwieństwie do islamistów.

    https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2020-10-29/atak-nozownika-w-nicei-jedna-osoba-nie-zyje-kilka-jest-rannych/

    #religia #zydzi #muzulmanie #terroryzm #dzbanywiary
    pokaż całość

    źródło: 1604106606811.jpg

  •  

    Akcja: Wyślij kartkę świąteczną do więźniów

    Drodzy Członkowie i Sympatycy "Przebudzonych",

    Po raz kolejny w tym nieustannym cyklu zbliżamy się do końca roku i tradycyjnie będziemy obchodzić Święta Bożego Narodzenia. Wszyscy z różnej perspektywy będziemy to przeżywać. Jako Buddyści chcemy się włączyć w ten ważny okres powtarzając akcję wysyłania kartek świątecznych do osadzonych w Zakładach Karnych.

    Na co dzień zajmujemy się tymi, którzy są odseparowani od społeczeństwa. Nie osądzamy ich - zrobił to już wymiar sprawiedliwości. Traktujemy ich jak ludzi, którzy kiedyś też mieli rodziny i życie, a ich wybory sprowadziły ich do niewyobrażalnie ciężkiej sytuacji.
    Samo bycie odseparowanym jest ciężkim wyzwaniem, ale separacja w więzieniach jest czymś bez porównania o wiele bardziej tragicznym!

    Stąd też po raz kolejny nasza akcja wysyłania kartek świątecznych do więźniów. Zachęcamy do wzięcia udziału i podzielenia się życzliwością z tymi, którzy są pozbawieni jakiegokolwiek ciepła w relacji z drugim człowiekiem.
    To nie jest buddyjska akcja - jest ponad tym. To akcja od ludzi do ludzi. Przesyłanie uniwersalnych życzeń wsparcia i motywacji do pracy nad sobą.. - a oddźwięk za murami więzień jest niesłychany!

    W tym roku akcję będzie prowadzić Paulina:
    paulina.mierzwiak11@gmail.com

    Piszcie więc! Powiedzcie ile kartek chcecie wysłać. Podamy Wam imiona więźniów. Wy przesyłacie na nasz adres wszystkie kartki spakowane razem w jednej kopercie (dodajcie proszę do każdej z nich znaczek). My jako stowarzyszenie - dopisujemy resztę adresu. Dzięki temu dane więźnia jak i wysyłającego pozostają anonimowe dla obustronnego bezpieczeństwa.

    W ubiegłych latach odzew był ogromny i będziemy wdzięczni za znaczki, które mogą być już bezpośrednio naklejone na kartki...

    Kartki można wysyłać do samych świąt, nie będzie więc za późno poprosić o imiona skazanych nawet przed samym Bożym Narodzeniem. Będziemy je przesyłać tak długo, jak długo będą one przychodzić do nas.

    Adres Stowarzyszenia:

    Stowarzyszenie "Przebudzeni"
    ul. Jelenia 38/29
    54-242 Wrocław

    W razie pytań czy wątpliwości piszcie śmiało:
    Paulina: paulina.mierzwiak11@gmail.com

    Wesołych Świąt!
    #wiezienie #zen #buddyzm #religia #chrzescijanstwo #medytacja #pomagajzwykopem #swieta #akcje
    #kartkadowiezienia
    pokaż całość

  •  

    Jeden z najstarszych buddyjskich posągów w Korei ... posąg Mistrza Hee Laanga (IX-X w. / Klasztor Haeinsah), nosił czerwone kasa.
    #buddyzm #zen #medytacja #sztuka #korea

    źródło: 1603452555491.jpg

    •  

      @stowarzyszenie_przebudzeni:

      Jeszcze raz się nie zgodzę jakoby szkoła Theravady miała udział w przeniesieniu buddyzmu na daleki wschód.Theravada była tylko jedną z kilkunastu szkół wczesnego buddyzmu indyjskiego.Termin “Theravada” nie jest terminem określającym te szkoły tylko uczeni określają je obecnie tak jak oni sami siebie nazywali czyli Śravakayana.Można je też nazwać hinayana ale ten termin jest krzywdzący więc obecnie się go nie używa.

      Wspominasz o Malanata więc przeanalizujmy.“The Princeton Dictionary of Buddhism” podaje:

      Malananda
      (C. Moluonantuo; J. Marananda; K. Maranant’a 摩羅難陀). Reconstructed proper name of the Serindian monk who in 384 brought Buddhist scriptures and images to the Korean kingdom of Paekche (traditional dates 18 BCE–668 CE) from the Eastern Jin dynasty (265–420 CE) in China; his name is also reconstructed as *Kumāranandin. Mālānanda arrived in the Paekche capital via sea to an elaborate reception by the Paekche court and King Ch’imnyu (r. 384–385), suggesting that he came as part of an official mission from the Eastern Jin. In 385, under the auspices of the royal court, Mālānanda established a Buddhist monastery in the Paekche capital and ordained ten young men as monks, the first recorded instance of Buddhist ordination on the Korean peninsula.

      Wynika z tego że Malananda był mnichem z Serindii (obecnie chiński Xinjiang) ale sądząc po jego sanskryckim imieniu wydaje mi się iż mógł pochodzić ze starożytnej Ghandary.A w tym rejonie były obecne takie szkoły buddyjskie jak (za Wikipedią):

      Karosthi inscriptions indicate the existence of the following Buddhist schools in Gandhāra; the Kasyapiya, the Dharmaguptaka, the Sarvastivada and the Mahasamghika.[23] Richard Salomon has attributed most of the Gandhāran texts to the Dharmaguptaka school who were a major Buddhist school in the region.[24] During the Chinese pilgrim Faxian's visit to the region, he reported that most monks where practicing non-Mahayana forms of Buddhism.[25] However there is also plenty of textual and artistic evidence for the existence of Mahayana in Gandhāra.[26][27]

      Wyszczególnione są wczesne szkoły ale brak jest szkoły Theravadinów.
      Jak wiadomo transmisja buddyzmu do Chin i dalej do Korei miała miejsce z Ghandary przez Jedwabny Szlak (chodź nie tylko).Misjonarze z ghandaryjskich szkół buddyjskich wymienionych powyżej przenieśli buddyzm do Chin.I jeśli szkoła Theravady w tym rejonie nie była reprezentowana to należy założyć że nie przeniknęła na daleki wschód.Theravadinowie jako szkoła byli mocni na południu Indii co doprowadziło do “opanowania” przez nich Cejlonu i dalej Azji południowo-wschodniej.

      Aleksander Wielki nie przyczynił się do przeniesienia buddyzmu do Grecji.Kiedy wycofał się po nie do końca zwycięskiej kampanii jego generałowie którzy pozostali na zajętych terenach zachodnich Indii tworzyli tam państwa greckie w których dominującą religią był buddyzm.

      To nie kupcy byli misjonarzami ale mnisi którzy podróżowali razem z kupcami w strzeżonych karawanach.Tak bym to widział :)

      @biliard

      Masz rację co do Bodhidharmy, w historiach o nim nie wiadomo co jest prawdą a co fikcją.Najstarsze źródło mówi tylko że taka osoba odwiedziła Luoyang a kolejne późniejsze źródła przypisują mu coraz więcej dokonań.Choć w każdej legendzie jest ziarenko prawdy więc mogło być tak że cudzoziemski mnich o tym imieniu udał się z Luoyang do pobliskiej Shaolin Si gdzie osiadł na 9 lat medytując w grocie.Shaolin jest tylko ok. 50 km od Luoyang a i grota istnieje naprawdę.

      Na zdjęciu wejście do owej groty :)
      pokaż całość

      źródło: DSC_0395.JPG

      +: biliard
    •  

      @Dreampilot dziękuję za podzielenie się tym. Tam co do theravady to może mocno uprosilem ale owszem miałem na myśli pokrewne szkoły. Pozostałe informacje bardzo cenne

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Ciekawy pogląd Michała Kicińskiego, jednego z założycieli CDProjekt, twórcy "Wiedźmina", jednego z najbogatszych Polaków:

    Wierzy pan w reinkarnację?

    – To nie jest kwestia wiary – wiem, że nie jestem tu pierwszy raz. Jako człowiekowi twardo stąpającemu po ziemi zajęło mi trochę czasu przekonanie się o tym. Musiało mi się to ułożyć w głowie. Pierwszy raz poczułem to w Indiach, podczas medytacji. Pojawiały mi się obrazy z poprzednich wcieleń. Miałem wrażenie, że je sobie wymyślam, że to fragmenty jakichś filmów, wspomnień, marzeń. Dziwne flashbecki, wyraziste czarno-białe stop-klatki. Gdy potem stałem z miseczką po jedzenie, poczułem, że robiłem to już tysiące razy. To było bardzo silne uczucie. Rozpłakałem się. Zapytałem nauczyciela, co się ze mną dzieje, co mi się wyświetla? Odpowiedział, żebym za tym nie szedł, bo to nie służy medytacji, jest ubocznym efektem koncentracji. Ale wtedy zrozumiałem, że smutek i ta melancholia, które mam od dziecka, to konsekwencja czegoś, czego nie dokończyłem w poprzednim życiu. Depresja odeszła w chwilę. To było uwalniające. Wspomnienie poprzednich wcieleń wyjaśnia historie, które dzieją się w tym życiu. Pomaga zrozumieć, dlaczego mam taki, a nie inny charakter, skłonności, predyspozycje. Możliwości i ograniczenia.

    #reinkarnacja #duchowosc #buddyzm #hinduizm #wiara
    pokaż całość

    •  

      @TurboDynamo:

      to wszystkie te doświadczenia to tylko iluzje umysłu i nie przywiązywałbym do tego uwagi tak jak Kiciński.

      Są różne interpretacje.Na przykład wg sutt palijskich czyli najstarszych tekstów buddyjskich jakimi dysponujemy, sam Budda poznał przeszłe wcielenia w trakcie medytacji.Był to jeden z wglądów na drodze do Nirvany.Jeśli sutty o tym wspominają to znaczy że ten etap był istotny. pokaż całość

    •  

      @TurboDynamo: to prawda. Początkowe stadium wiedzy, że nie jesteś swoją myślą daje chwilowe, berdzo euforyczne 'wyzwolenie'. Potem ego/umysł, pompowany przez lata na stanowisku nad cesarza nie poddaje się już tak łatwo. I w tym miejscu chyba wszyscy tu jesteśmy, czasem bliżej czasem dalej od drzwi klatki. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Jakiś czas temu pisałem, że odszedł Czcig. HaeCho najczcigodniejszy patriarcha zakonu Taego.
    https://www.wykop.pl/wpis/51804275
    Dziś mija 49 dniowe Kido w jego intencji. Ceremonie odprawiane na jego cześć i pomagające zmarłemu w przejściu.
    Postawiono również stupę która dzisiaj odkryto. W środku umieszczone zostały Sari opisane we wczesniejszym wpisie.
    Stupa znajduje się w kompleksie świątynnym sonamsa na południu Korei.
    Namu Amithabul!
    #buddyzm #zen #medytacja #korea
    pokaż całość

    źródło: 1602947301071.jpg

  •  

    #buddyzm #zen #medytacja trochę #dragonball ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Przyjęcie wskazań przez nowego mnicha w Chinach.

    źródło: 1601917297990.jpg

    •  

      Podobno Budda nauczał aby nie przeginać w dążeniu do Celu , taka przypowieść mi się kojarzy : Mój chłopcze, uczyłeś się kiedyś gry na harfie. Wiesz, że nie można grać, jeśli struny są naciągnięte zbyt mocno lub za słabo. Aby wydobyć czysty dźwięk z instrumentu, trzeba odpowiednio napiąć jego struny. Zmierzanie ku Oświeceniu jest jak strojenie harfy. Nie osiągniesz tego, jeśli za słabo lub zbyt mocno napniesz struny swego umysłu. Bądź rozważny i działaj mądrze
      za https://yogamudra.pl/2015/07/07/przypowiesc-o-harfie/
      pokaż całość

    •  

      @matabora w sensie nawiązujesz do przesadnej ascezy i praktyk okaleczających ciało? Tak masz zdecydowanie racje. Choćby ze względu na wymieniona przez Ciebie drogę środka przesadne praktyki nie są dobre. Dlatego mała blizna jako coś co będzie stale przypominać o wskazaniach jest ok. Ale nie ma co popadać w fanatyzm

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    " życiowy #przegryw zostaje mnichem studiującym sutry,
    #przegryw wśród mnichów studiujących sutry zostaje mnichem zen
    #przegryw wśród mnichów siedzących zen zostaje w końcu mistrzem zen" - koreańskie #powiedzenia #buddyzm #zen
    #medytacja #korea #cytaty pokaż całość

  •  

    "jeśli chcesz sprawdzić swoje oświecenie - spędź weekend ze swoją rodziną" - powiedzenie zen
    #zen #buddyzm #religia #oswiecenie #cytaty

  •  

    Daniel Goleman i Richard Davidson prowadząc jedne z badań nad medytacją sprowadzili do USA z Tybetu 'grupę kontrolną' bardzo doswiadocznych medytaujacych (ponad 10 tys h). Poddawali ich szeregowi badań i testów, na drugim końcu ich świata, w innej rzeczywistości kulturowej, w zupełnie obcym otoczeniu. W czasie każdego z badań sprawdzano u nich poziom hormonu stresu, kortyzolu. Ku wielkiemu zdumeniu autorów badania, żadne z dostępnych w amerykańskich szpitalach i uniwersytetach urządzeń nie bylo w stanie wyłapac poziomu tego hormonu . Dopiero rekalibracja aparatury wyłapywała kortyzol na poziomach tak niskich jakich nie widziano nigdy wcześniej.
    Uznano to za naukowy dowód Trwałej przemiany, prawdziwiej otwartej obecności.
    Pełni wolności, trwałego , szczerego, nieporuszonego Spokoju.

    Badanie pochodzi z doskonałej książki, poleconej mi tutaj - Trwała przemiana. Obiektywne i naukowe spojrzenie na medytację. Książka o tyle wartościowa, że z naukowym tłem podkreśla to co często trudno znaleźć we wszystkich apkach, poradnikach czy stronach internetowych o medytacji, traktujących ja tylko jako metodę redukcji stresu. Autorzy podkreślają, że prawdziwa zmiana w umyśle jest możliwa tylko jeśli obok treningu medytacyjnego, utrzymujemy zasady moralne w codziennym życiu. Cnota, współczucie, wybaczenie, szczodrość i odrzucenie gniewu względem czegokolwiek, redukowanie pożądania i pełna otwartość i uważność względem chwili obecnej. To jest dopiero pełnia wiedzy na Drodze i brama do trwałej przemiany.

    Miłej niedzieli ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #medytacja #buddyzm #nauka #ksiazki
    pokaż całość

    źródło: file-20170926-13681-l8jjl1.jpg

    •  

      @KubaGrom: niemal w każdym badaniu, w grupie kontrolnej były osoby niemedytujace. Samych asów zaś badano i w czasie medytacji i bez niej. Kortyzol to skrajny przykład.
      Np osłabienie połączenia między korą czołową, a ciałem migdałowatym (więc obniozny lęk i niepokój), podejście do fizycznego bólu, czy zmiany w obszarze odpowiedzialnym za poczucie Ja, były obserwowane u niemal wszystkich medytujących, nawet tych z kilkutygodniowym doświadczeniem.
      Nie o to jednak chodziło badaczom. Sednem pracy była trwała przemiana. Możliwość utrzymania pozytywnych cech jak najdłużej i bez względu na okoliczności, a to jest dokładnie powiązane z czasem poświęconym na formlna praktykę medytacji i utrwalane postawą poza czasem spedzonym 'na poduszce'.
      pokaż całość

    •  

      @KrolWlosowzNosa Niemal całodniowa medytacja na łonie natury, życie z tego co dadzą Ci ludzie, brak problemów i wędrowanie podziwiając piękne widoki. Niech Ci mnisi przyjadą na miesiąc do Polski i zróbmy potem badania xD

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Do końca tygodnia powinienem otrzymać z drukarni kalendarze na 2021. Pierwszy rok na wykopie więc pewnie zrobię jakieś #rozdajo tylko niech się najpierw pojawia.
    Lubię okres jesień-zima bo wtedy robimy chyba najwięcej ciekawych programów jak akcja wysyłania kartki z życzeniami na święta do więźnia.
    Na zdjęciu kalendarz z tego roku. Zachowujemy wzór również na kolejny.
    #wiezienie #zen #medytacja #buddyzm #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: 1600796096945.jpeg

  •  

    Wyobraźcie sobie, że na stopa zabiera was mnich, który zgadza się przenocować was w swoim domku na prowincji i zabiera na lokalny festiwal tańca. A kolejnego dnia jeszcze pokazuje zabytkowe świątynie w okolicy. Czasami wydaje mi się, że jestem w czepku urodzony! Więcej w wideo => https://youtu.be/pyj3AZ2GZwg

    #podroze #podrozujzwykopem #birma #turystyka #azja #buddyzm pokaż całość

    źródło: mnich.jpg

  •  

    Na kasa (wierzchnia szata mnisia) są naszyte dwa symbole. Feniks i zająć. Yin i yang księżyc i słońce. Prajna (mądrość) i samattha (metody praktyki) Dualizm tworzący jedność.
    To tradycyjny czerwony wzór kasa noszony od początku buddyzmu w Korei. Podczas podziału zakonu chogye na dwa odrębne. Chogye zachował nazwę i przyjął brązowe kasa bez emblematów za to zakon taego zmienił nazwę ale zachował czerwone kasa.
    #buddyzm #zen #koreapoludniowa #korea #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: 1600358158831.jpg

  •  

    Ludzie wpadają w pułapkę ucząc się #medytacja - uczą się pojęć i dogmatów obecnych w buddyzmie. Pieprzą o jakiś ćakrach czy innym gównie, a... wystarczy usiąść i szukać samemu.
    #buddyzm

    •  

      @Neganx m.in. założyłem sobie za cel prostować takie dziwactwa. Niestety ludzie chcą żeby to było coś ezoterycznego inaczej to nie jest pociągające gdy dowiesz się że nie ma w tym nic niezwykłego. Trochę w tym wina nauczycieli którzy albo chcieli sprzedać buddyzm ciekawie albo mieli ograniczony prosty angielski język i nie umieli wszystkiego dobrze wyjaśnić.
      Tyle lat minęło a buddyzm na zachodzie dalej nie ma porządnego rdzenia tylko kolorowa otoczke pokaż całość

    •  

      @stowarzyszenie_przebudzeni: można podziękować Tholle, Spinozie i innym 'guru', którzy na buddyzmie zbudowali jakieś mikro $ekty. Pamiętam jak jarało mnie podejście Tholle, ale po słuchaniu i przeczytaniu jego wskazówek doszedlem do wniosku, że gość w kółko powtarza to samo. Bądź obecny w tej chwili, i koniec i finito. Ani jak, ani co dalej, tylko setki stron tekstu zbudowane na jednym frazesie.
      Spiniza, to już wogole kolo jak z klipu Jezus he knows me.
      Z jednej strony to oki, bo może coś u niektórych zdziała, ale i tak dla większości nie do przeskoczenia będzie stworzenie podwalin z etyki, przebaczenia i szczodrości. Na zachodzie to już nie takie proste ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    -Czy medytacja może zastąpić wizytę u psychologa i pomoc w zaburzeniach jak depresja?

    -odpowiedz może nie jest taka jakiej byś chcial. Medytacja pomaga nam wziąć odpowiedzialność na samego siebie we wszystkim co robimy. Stając się bardziej świadomi lepiej rozumiemy że zrzucanie winy i odpowiedzialności na inne osoby, czynniki czy rzeczy nie ma sensu i to my sami musimy twardo iść przez życie i brać wszystkiego konsekwencje. To nie oznacza że medytacja może zastąpić wizytę u specjalisty ale może pomóc w byciu szczerym do siebie samego. To sprawia że czasem łatwiej powiedzieć sobie 'jestes w takim stanie że potrzebujesz wizyty u psychologa. Koniec wymówek! Zapisuje się do specjalisty i biorę się za siebie. Mam problem i widzę to'.

    Dodatkowo zawsze doradzam aby w takich przypadkach konsultować swoje podejście do medytacji i to co medytacja nam przynosi z psychologiem. Bez psychologa i dobrego nauczyciela medytacja równiez może tylko pogłębić nasze negatywne stany. Wpadniemy w jeszcze większą iluzje i gonitwę myśli.

    Często chcemy żeby medytacja była jakimś cudownym lekiem na wszystko. Ona w rzeczywistości jest bardzo prosta... A w konsekwencji właściwie praktykowana jest również lekiem na wszystko. Droga do dojrzałych zachowań i wyborów... Ale to nie cudowny stan i wewnętrzną energia sprawi że twoje życie będzie lepsze. Bądź fair sam ze sobą. Tylko tyle.
    #medytacja #buddyzm #zen #depresja
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #buddyzm

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów