•  

    Posągi Buddy w grotach Yungang niedaleko miasta Datong w chińskiej prowincji Shanxi

    Kompleks zawiera około 250 różnej wielkości grot o różnym stopniu udekorowania. Znajduje się z nich w sumie około 50 tys. rzeźb Buddy. Najmniejsze mają kilka centymetrów, największe ok. 17 metrów. Rzeźby powstawały w V i VI wieku naszej ery. Miejsce wpisane jest na listę dziedzictwa UNESCO. Co ciekawe, praktycznie żaden Chińczyk jakiego poznałem w Chinach o tym miejscu nie słyszał. Ani nie kojarzyli miasta Datong ani znajdujących się kilkanaście kilometrów od miasta grot.

    Przez 2 dni chodząc po mieście spotkałem tylko 2 białe osoby oprócz mnie - jakąś starszą parę. Asame groty to chyba najmniej turystyczna atrakcja jaką widziałem w Chinach. Sprawiło to, że miejsce podobało mi się jeszcze bardziej bo była cisza i spokój.

    Na zdjęciu jedne z większych rzeźb widocznych w całości z zewnątrz. Co ciekawe większość rzeźb jest ukryta w grotach, a kilka z nich jest widocznych z zewnątrz przez wydrążone otwory. W komentarzach więcej zdjęć.

    #ciekawostki #podroze #podrozujzwykopem #azja #chiny #buddyzm
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    - Puste pudełko. Dokładnie tak, jak chciałem.

    Urodziny buddysty-zen

    #buddyzm #humorobrazkowy #filozofia #rosja #rosyjski #heheszki

    źródło: whymagic.ru

  •  

    Dla ciekawych:

    Budda nie jest Bogiem, a człowiekiem. Nie był również gruby, często jego aparycja jest mylona z inną postacią o imieniu Budai.

    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #historia #religia #buddyzm

    źródło: Budda.jpg

    •  

      @kubako: Buddyzm Zen spoko, ale na spotkaniu na którym byłem odrzuciło mnie śpiewanie piosenek w obcym języku których nie rozumiałem. Niby ma to miało pomagać w medytacji ale trochę trąciło śpiewami religijnymi w kościele.

    •  

      @kopi_luwak no wiem - słyszałem już kiedyś o piosenkach i tez myślę że to dziwny klimat. Ale wydeje mi się że nie każda szkoła tak ms.
      Ja nigdy nie wkręcałem się w to na poziomie angażowania się we wspolnoty. Może dlatego że jestem raczej samotnikiem i nie specjalnie lubię nowych ludzi... Dlatego samemu szukałem wiedzy i raczej skupialem się na fundamentalnym przekazie samego Gautamy a nie dzisiejsze efekty tysiącletnich tradycji podlegającym ciągłej ewolucji.
      Raczej preferuje wykład albo książkę niż jakieś spotkanie wprowadzajace. Może dlatego mam inne postrzeganie
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    68/365
    #365teraz - mój autorski tag o moim wyzwaniu.

    Niewtajemniczonych zapraszam do pierwszego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/30073427/1-365-ciezko-zaczac-taki-wpis-kazde-slowo-wydaje-m/

    W związku z wczorajsza zapowiedzią, spałem do 5.30. I była to dobra decyzja, a medytowalem o 19.00.

    W pracy jak w pracy.
    Rozmawiałem z ziomkiem, który ma problemy natury alkoholowej. Polecałem mu odwyk, niby jest zdecydowany. Jednak przykro patrzeć jak człowiek się tak męczy, a ja wiem, że nie mogę mu pomoc. Zrobiłem co było w mojej mocy, teraz jego krok. Trzymam kciuki, ale ciężko z nim wytrzymać, ma w sobie dużo złej energii.

    Miałem też rozmowę z Hiszpanem , którego czasami widuje w pracy.
    Jest buddystą, powiedział, że mam dobrą aurę. Zauważył, że od dłuższego czasu jestem bardzo spokojny. Miłe slowa.
    Rozmawialiśmy długo o medytacji, buddyzmie.
    Zaprosił mnie na wspólną medytacje w centrum buddyjskim, a w niedzielę jesteśmy umówieni na grę w kosza. To najbardziej pozytywna postać jaką było mi dane poznać na obczyźnie.

    Przygotowałem posiłek na jutro:
    Komosa ryżowa z cukinią, marchewką, mięsem wołowym, cukinią i pomidorami.
    Oliwa i przyprawy.
    Pyszka.

    Medytowalem o 19.00. Taka medytacja po całym dniu jest bardzo oczyszczająca. Jednak trudniej się medytuję, bo głowa jest zapakowana.
    Dało mi to wyciszenie.
    Czytałem w tramwaju, jeszcze przed snem planuje kilka stron.
    Ogródek ziołowy podlany, roślinki rosna, daje mi to satysfakcję.

    Ot taki zwykły , normalny dzień. Jak przystało na emeryta( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Do zobaczenia jutro!

    #rozwojosobisty #depresja #buddyzm #medytacja
    pokaż całość

  •  

    Najlepsze w medytacji są te chwile kiedy sobie cos robisz, a tu nagle ni z gruszki ni z pietruszki nagle czujesz taki przypływ szcześcia, zrozumienia, czujesz bezwarunkową miłosc do wszystkiego cieżko to opisać. Coś pięknego. #medytacja #buddyzm

  •  

    Dasz Wiarę? Odc.26: Czary, morderstwa i Dalajlama, czyli kult Dordże Szugdena
     
    Uśmiechnięty Dalajlama, zen, medytacja - przeciętnemu mieszkańcowi Zachodu właśnie tak kojarzy się buddyzm, także w jego tybetańskiej odmianie. Tymczasem buddyzm tybetański jest pełen magii, uroków i demonów, a jego spory teologiczne są bardziej skomplikowane, niż to się wydaję. Jednym z tego przykładów jest kontrowersja wokół Dordże Szugdena.
     
    Przedstawienie Dordże Szugdena wraz z atrybutami i ich znaczeniem
     
    Dordże Szugden był gniewnym duchem zamieszkującym przedbuddyjski Tybet. Pewnego razu został pokonany przez V Dalajlamę (żyjącego w XVIIw.), który odprawił stosowne rytuały tantryczne i zmusił demona do opieki nad wyznawcami buddyzmu, a konkretnie nad uczniami szkoły gelug, największej szkoły buddyzmu tybetańskiego. Od tej pory Dordże Szugden był pomniejszym strażnikiem gelugpy - do czasu pojawienia się lamy Pabongkhapy w latach 30. XXw.. Lama ten był zachwycony Szugdenem i zaczął mocno promować jego kult, wynosząc go do rangi potężnego strażnika gelugpy.
     
    Dalajlamowie i strażnicy szkoły gelug wraz z Szugdenem
     
    Zbiegło się to w czasie z powstaniem ruchu Rime. Pozostałe trzy wielkie szkoły buddyjskie (kagyupa, ningmapa i sakjapa) w obliczu rosnącej potęgi szkoły gelug postanowiły zjednoczyć siły. Prominentni lamowie zebrali przekazy swoich szkół i połączyli je razem z naukami, które już praktycznie ulegały zapomnieniu. W ten sposób powstał eklektyczny i ekumeniczny ruch Rime, stanowiący religijną przeciwwagę dla gelugpy. Jednak zapalczywy Pabongkhapa, przekonany o wyższości swoich nauk, rozpoczął prześladowanie i siłowe nawracania zwolenników Rime. Szczególnie mocno dostało się najstarszej szkole buddyjskiej w Tybecie - ningmapie. Wiele z jej klasztorów nawrócono siłą bądź zniszczono, razem z relikwiami po Guru Rinpocze - "drugim Buddzie", który zaniósł buddyzm do Tybetu. Pabongkhapa stwierdził w pewnym momencie, że pomaga mu Dordże Szugden, który będzie karał (nawet śmiercią) wszystkich, niepraktykujących czystych nauk gelugpy. To stanowisko oburzyło XIII Dalajlamę i paru opatów znaczących klasztorów, którzy zażądali zaprzestania takich praktyk. Pabongkhapa przeprosił i obiecał zaprzestać prześladowań i nie czcić już Szugdena.
     
    Lama Pabongkhapa
     
    Następne dekady przyniosły nowego (obecnego) Dalajlamę oraz aneksję Tybetu przez Chiny. Aby zjednoczyć znajdujących się w ciężkiej sytuacji rodaków, Dalajlama rozpoczął forsowanie ekumenicznej konsolidacji nauk różnych szkół. Sam jako zwierzchnik gelugpy (de facto, zwierzchnikiem de jure jest Ganden Tripa) zaczął pobierać nauki i inicjacje z innych szkół. Spotykało się to z rosnącym protestem, którego kulminacją było wydanie w 1975r. "Żółtej Książki", nawołującej do powrotu do czystych nauk gelugpy i piętnującej lamów miksujących przekazy różnych szkół. Oczywiście nad niepokornymi miało wisieć widmo kary wymierzonej przez Dordże Szugdena. Dalajlama zareagował bardzo ostro, potępił książkę i zakazał publicznej praktyki ku czci Szugdena. Czciciele Szugdena dostali zakaz obejmowania jakichkolwiek stanowisk związanych z tybetańskim rządem na uchodźtwie (wliczając urzędy, szkoły itp.). Wywołało to schizmę w 1991r., której efektem było założenie przez lamę Kelsanga Gyatso organizacji "New Kadampa Tradition" (NKT) (popularnej szczególnie w Wielkiej Brytanii) która potępia Dalajlamę i zarzuca mu dyskryminację religijną. Ponadto NKT podniosła Dorje Szugdena do rangi Buddy i domaga się uznania na równi z pięcioma starożytnymi szkołami buddyzmu tybetańskiego.
     
    Protest członków NKT przeciwko Dalajlamie
     
    Rozłam miał bolesne i krwawe skutki wśród Tybetańczyków, wliczając morderstwo paru mnichów, za które do dziś nikt nie został ukarany. Również zamieszki zdarzały się dość często, a kilka klasztorów odłączyło się od głównego nurtu gelug, pogarszając sytuację w Tybiecie, który szczególnie potrzebował jedności. Okazję wykorzystał oczywiście komunistyczny rząd chiński - kult Szogdena jest popularny szczególnie we Wschodnim Tybecie, stąd Chińczycy masowo zaczęli fundować świątynie na jego cześć. Duże fundusze płynęły też do zachodnich organizacji sprzyjających NKT, a przeciwnych Dalajlamie, w celu oczernienia go. Do dziś w wielu miejscach, gdzie pojawia się ten duchowny organizowane są manifestacje i protesty przeciwko "łamaniu praw człowieka i wolności religijnej". Co ciekawe, po wycieku chińskich dokumentów rządowych, jedna z organizacji (International Shugden Community) zniknęła, ogłaszając, że "przestają bojkotować Dalajlamę i niech wszyscy żyją w szczęściu".
     
    Kelsang Gyatso, przywódca schizmatyckiej grupy NKT

    Kontrowersja wokół Dordże Szugdena jest tylko jednym ze sporów na łonie buddyzmu tybetańskiego. Dość wymienić spory dotyczące inkarnacji Karmapy, uznanie bon za szkołę buddyjską lub zarzuty podporządkowania sobie wszystkich szkół przez Dalajlamę. Takie konflikty były i są powszechne we wszystkich religiach, w tym w buddyzmie tybetańskim, który rozwiązywał je niejednokrotnie poprzez rzucanie czarów, spiski, zabójstwa, a czasami krwawe rozruchy. Ale to wszystko już się nie kojarzy z buddyzmem przeciętnemu mieszkańcowi Zachodu.

    Dalajlama ze zwierzchnikami szkół buddyzmu tybetańskiego
     
     
    Po więcej buddyjskich sporów zapraszam pod tag #daszwiare
    W ostatnim odcniku: Odc.25: Jezus był czarny, czyli kimbangiści

    #religia #wiara #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #buddyzm #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: statue.jpg

  •  

    Dzisiejszy odcinek będzie trochę inny, bo muszę sobie zrobić małą przerwę od chrześcijaństwa. Poza tym, nieładnie się tak ograniczać i pomijać bogactwo innych kultur. Niestety, bardzo ciężko wyjść z europocentryzmu. Dlatego też ten wpis będzie miksem tego, co “obce” i tego, co znane - mianowicie zajmiemy się najbardziej wysuniętymi na Wschód państwami greckimi i ich relacją z buddyzmem. W przeciwieństwie do głównego cyklu nie będę mocno wnikał w szczegóły, ponieważ tekst piszę dla odprężenia.

    Wracając do tematu, to nieco przewrotnie można by napisać, że moda na „mądrości Wschodu” wśród przedstawicieli kultur europejskich ma nieco dłuższy rodowód niż ruch hippisowski i duchowość a’la New Age. Jednym z pierwszych, dobrze udokumentowanych religijnych kontaktów między Indiami a Europą było zderzenie Greków z subkontynentem w IV wieku przed Chrystusem.

    Zapewne każdy kojarzy postać Macedończyka i fakt, że dotarł on aż do Indii, gdzie również podporządkował sobie pewne terytoria. Tyle tylko, że od tego momentu narracja się zwija. Żołnierze się buntują, Aleksander zawraca, umiera na terenie Persji, a jego imperium dzielą między siebie diadochowie. Kto bardziej uważny, ten kojarzy, że gros terytoriów na Wschodzie przypadła Seleukosowi.

    I to w zasadzie na tyle. Podręczniki koncentrują się na relacjonowaniu wydarzeń z Bliskiego Wschodu, te zaś zachodzące na dalszym, traktują po macoszemu albo całkowicie zlewają. W moim przypadku podręcznik olał temat całkowicie, w związku z czym, jako licealista byłem przekonany, że widocznie greckie panowanie się tam nie utrzymało i lokalsi sobie, a świat hellenistyczny sobie.

    Tyle, że to nieprawda.

    W 330 roku przed Chrystusem Aleksander zawitał do perskiej Baktrii i podporządkował sobie ten region. Gdy ruszył żeby podbijać dalej, zostawił na miejscu 3500 kawalerzystów i 10k piechoty. Mieli oni za zadanie strzec nie tylko władzy Aleksandra, ale także spokoju miast i osad przez niego założonych. Bardzo podobny scenariusz powtórzył się w północno-wschodnich Indiach. Aleksander miał rozmach - według podań, samych Aleksandrii założył koło 70.

    Nieprzypadkowo nieco późniejsi greccy i rzymscy geografie określali baktryjską część Azji Środkowej jako „krainę tysiąca miast”. Ściągający tu greccy osadnicy przynosili ze sobą swoje wierzenia, tradycje i kulturę. Wbrew sceptycyzmowi niektórych badaczy, wiele z tych osad stała się (lub była od początku) miastami pełną gębą, a Baktria przeobraziła się w żywotne centrum kultury hellenistycznej. Sztandarowym przykładem jest Ajchanom, ze swoim pałacem, agorą, teatrem i gimnazjonem.

    Grecy nie byli jednak jedynymi mieszkańcami tych wszystkich Aleksandrii, Antiochii (nazwa na cześć seleudzkich Antiochów) i Seleucji (nazwa na cześć eee… seleudzkich Seleukosów). Materiał archeologiczny, taki jak na przykład inskrypcje, poświadcza, że w użyciu było kilka języków - grecki, aramejski, sanskryt i pali. Z czasem widać, że Grecy zaczęli przejmować coraz więcej elementów z otaczających ich kultur. Przykładem mogą być indyjskie i irańskie symbole pojawiające się na monetach, inskrypcjach i płaskorzeźbach.

    Działało to jednak w obydwie strony - tożsamość helleńska „przechodziła” również na miejscową ludność, czego przykładem jest zmienianie imion na brzmiące bardziej grecko. Kultura grecka była w regionie poważana przez długi czas, na co dowodem jest fakt, że elity Saków, Partów czy Kuszanów, którzy zastąpili Greków w roli władców, przejmowały jej elementy. Miksy te były możliwe dzięki polityce Aleksandra, który wbrew swojemu wychowawcy, rojącemu o wyższości Hellenów Arystotelesowi, popierał model etnicznej integracji.

    Helleńskie miasta były bogate dzięki przejęciu achemenidzkich skarbców, eksploatacji surowców naturalnych i rozbudowanej sieci handlowej, łączącej Daleki Wschód z wybrzeżem Morza Śródziemnego. Buzujący handel i możliwość dorobienia się przyciągały osadników z Bałkanów i Azji Mniejszej. Bogactwo i szukanie nowości nie ograniczały się jednak do przybyszów z Zachodu. Te same popędy kierowały zapewne ludnością irańską i indyjską, która również ściągała do poleis. I to nie tylko tych dalekowschodnich - ze źródeł wynika, że ta najsłynniejsza, egipska Aleksandria miała w I wieku przed Chrystusem indyjskich i irańskich mieszkańców.

    Nie wszyscy jednak przemierzali drogę Zachód-Wschód lub Wschód-Zachód dla bogactwa, sławy czy przygody. Niektórzy robili to, bo umiłowali mądrość i byli ciekawi co do powiedzenia mają jej miłośnicy z innych części świata. Już w trakcie samej kampanii, Aleksandrowi towarzyszył filozof Onesykrytus, który zbierał informacje o indyjskich systemach wierzeń. Do świty Macedończyka dołączył Kalanus, jeden z gimnosofistów (nagich sofistów), jak Grecy określali miejscowych ascetów.

    Ze źródeł wynika, że na bardzo wczesnym etapie Grecy byli świadomi tego, że w indyjskiej tradycji religijnej istnieją (uwaga: uproszczenie) dwa główne nurty - bramiński i śramański. Ten drugi, to (również uproszczenie) nurt, gdzie mocno akcentowano ascezę. Wywodzą się z niego takie religie jak buddyzm i dżinizm oraz trzy nieortodoksyjne szkoły hinduizmu: Ćarwaka, Adźnana i Adźiwika.

    Wschód fascynował, a motywy z podbojów Aleksandra weszły do ludowych tradycji i podań. Według Diogenesa Laertiosa, fascynacji tej uległ Pyrron z Elidy wraz ze swoim mistrzem Anaksarchusem. Udali się oni w podróż, w trakcie której pobierali nauki od perskich magów i indyjskich nagich sofistów. W twórczości Pyrrona widać te wpływy - w przeciwieństwie do Platona nie uważał samopoznania za rzecz wartą zachodu ani źródło szczęścia.

    Uważał wręcz, że poznanie (nie tylko samopoznanie, ale poznanie w ogóle) jest niemożliwe. Skoro więc nie da się dojść do prawdziwej własności rzeczy, lepiej wstrzymywać się od osądów. To jego zdaniem prowadzi do ciszy (aphasia), a ta umożliwia powstanie niezakłóconego stanu spokoju (ataraxia). Między Pyrronem, a buddyzmem jest tyle podobieństw, że badacze analizujący podania o nim uważają, że nie ma możliwości żeby jego filozofia rozwinęła się bez wpływów śramany.

    Dodatkową wskazówką jest styl życia Pyrrona, który opisywał w swoich pracach jego uczeń, niejaki Tymon. Według jego relacji, prowadził on bardzo ascetyczny tryb życia. Preferował przebywanie w samotności, ciszę i odrzucenie zmysłowych przyjemności. Dźwięki skupisk ludzkich przyrównywał do roju os. Widać tutaj podobieństwa do praktyk indyjskich ascetów. Mimo to, w żadnym z tekstów nie padają sformułowania charakterystyczne dla wczesnego buddyzmu - stąd nie wiadomo czy Pyrron nie inspirował się jakimś innym nurtem śramany.

    Początki buddyzmu datuje się na V-IV wieku przed Chrystusem. Mimo to, wydaje się jednak, że do czasów powstania imperium Maurjów (ok. 320 roku p.n.e), ruch zapoczątkowany przez Buddę nie zrobił wielkiej kariery poza terenami nad środkowym Gangesem. Państwo Maurjów założył Ćandragupta i było to imperium indyjskie o największym zasięgu terytorialnym w historii. Rzeczony władca pokonał Greków panujących w Pendżabie. Nie oznaczało to jednak końca ich obecności w Indiach. Mimo agresji w Pendżabie, utrzymywał dobre stosunki z Grekami w Baktrii i Seleucydami, których przedstawiciel, filozof Megastenes, stale rezydował na jego dworze.

    Kluczową postacią dla naszej opowieści jest jednak wnuk Ćandragupty - imperator Aśoka. Zanim objął on samodzielną władzę, panował w Taxili, która miała wielu greckich mieszkańców i przed zwycięstwem Maurjów, była stolicą greckiej satrapii. Aśoka początkowo prowadził bardzo ekspansjonistyczną politykę, ale pod wpływem okropieństw wojny, których był świadkiem w trakcie podboju Orissy (wschodnie Indie), nawrócił się na buddyzm i stwierdził, że ułoży swoje państwo w zgodzie z jego nauczaniem.

    Od tego momentu Aśoka zaczął intensywnie działać na rzecz propagowania buddyzmu. Według źródeł zwołał synod 300k mnichów i przekazał im miliard sztab złota. Relacja ta jest zapewne przesadzona, ale przekaz - imperator stawia na buddyzm - jest prawdziwy. Nie poprzestał jednak na donejtach. Wspierał inicjatywy misyjne i próbował przyciągnąć do buddyzmu ludzi pochodzących z różnych grup etnicznych. W tym celu nakazał pisanie w różnych językach, w tym po grecku.

    Jedna z inskrypcji spisanych w grece głosił:

    „Podbój przez Dharmę miał tutaj miejsce, na granicach a nawet sześćset yojanas (4k mil) stąd, gdzie panuje grecki król Antiyoga (Antiochos) oraz dalej, gdzie rządzi czterech królów zwanych Tumayama (Ptolemeusz), Antikini (Antygon), Maka (Magas) i Alikasudara (Aleksander). Tak samo stało się na wschodzie wśród Ćolów, Pandjów i aż do Tamraparni. […] Tak samo na terytorium królewskim, wśród Yonów (indyjskie określenie Greków)… lud wszędzie przyjmuje instrukcje Aśoki dotyczące dharmy”.

    Niestety - z racji braku źródeł zachodnich nie wiemy czy misjonarze buddyjscy dotarli do miejsc przeznaczenia. Jasno jednak widać, że Aśoka podjął próbę nawrócenia swoich greckich poddanych i ich niepodległych kuzynów z Baktrii. Prawdopodobnie triumfalizm z inskrypcji jest nieco przesadzony, ale mamy dobre powody by wierzyć, że jakaś część Greków przeszła na nową religię. Widać to choćby po wysokim stylu greki z inskrypcji buddyjskich, takich jak ta z
    Aleksandrii Arachozyjskiej. Zaświadcza ona o helleńskiej wspólnocie zwolenników buddyzmu w tym mieście.

    Inskrypcji tego typu jest więcej i w wielu przypadkach nie są one wiernym tłumaczeniem tekstów spisanych w sankrycie czy po aramejsku. Autorzy musieli bardzo dobrze znać nie tylko grekę, ale i kulturę helleńską. Widać bowiem, że nie ograniczali się do tłumaczenia, ale tak dobierali sformułowania, aby przedstawić zawarty w tekście koncept w sposób jak najbardziej zrozumiały dla rodaków. I tak na przykład, fragment o powstrzymywaniu się przed zabijaniem i jedzeniem zwierząt jest podany za pomocą sformułowań przypisywanych Pitagorasowi, żyjącemu w VI wieku p.n.e.

    Zatem - dopiero panowanie Aśoki i jego konwersja sprawiły, że buddyzm stał się prawdziwie międzynarodową religią. Dzięki temu, że pod jego panowaniem oraz w sąsiedztwie żyli Grecy, na dzień dobry trafił także do nich. Z czasem zaczął pozyskiwać także wpływowych konwertytów i sprzymierzeńców, nawet wśród elit helleńskich państw. No właśnie - państw. Z czasem, greckie poleis w Baktrii zostały zjednoczone w ramach jednego królestwa. W okolicach 125 roku przed Chrystusem państwo to jednak upadło pod ciosami stepowych najeźdźców.

    Nie był to koniec miejscowego hellenizmu. Po pierwsze: to, że Grecy utracili tam władzę nie sprawiło, że zniknęli z powierzchni ziemi. Jak już wspominałem, następujący po sobie panowie tych ziem podziwiali grecką kulturę jeszcze przez kilka wieków. Po drugie: w tak zwanym międzyczasie, władcy greko-baktryjscy zdołali podbić część północno-wschodnich Indii. Ich ekspansja zbiegła się w czasie z upadkiem imperium Maurjów. Te podboje dały początek tak zwanemu królestwu Indo-Greckiemu. Jego najwybitniejszy władca, Meneander I, miał jakoby nawrócić się na buddyzm.

    Tak przynajmniej twierdzi „Milindapanha”, niekanoniczne (ale wciąż istotne) pismo buddyjskie. Kwestia tej akurat konwersji jest przedmiotem dyskusji między badaczami. Na pewno Meneander był życzliwie nastawiony do buddyzmu, a bite przez niego monety aż ociekają od buddyjskich symboli. Ma to znaczenie o tyle, że monety nie były tylko środkiem płatniczym, ale także propagandowym, za pomocą którego starożytni i średniowieczni władcy manifestowali promowane przez siebie ideologie.

    „Milindapanha” jest zapisem dialogu między królem, a Nagaseną, buddyjskim mędrcem. Zdaniem niektórych badaczy, dzieło nosi znamiona wpływów greckich dialogów filozoficznych, ale inni twierdzą, że jest to nadinterpretacja i pismo to jak najbardziej wpasowuje się w lokalny kanon. Jest to o tyle istotne, że ewentualne greckie wpływy mogłyby zaświadczać o istnieniu buddyjskich mnichów o greckiej proweniencji (ich istnienie i tak uważa się za pewnik, ale to byłby dodatkowy argument).

    Skąd to wiadomo? Wzmiankują o tym źródła ze Sri Lanki, bazujące na indyjskich, które opisują misje buddyjskie. Wymieniają one co najmniej jednego greckiego mnicha-misjonarza. Dharmaraksita zostaje wprost opisany jako Yona (Grek). Do tego mamy Maharakkitę, który został wysłany do kraju Greków (stąd twierdzenie, że był Grekiem). Inne źródła wspominają o misjonarzach z greckich krain, którzy działali na terenie Sri Lanki. W myśl tych przekazów greccy buddyści odegrali sporą rolę przy konwersji wyspy. Wiemy również o ożywionej działalności misyjnej ośrodków helleńskich w Azji Środkowej pod panowaniem Kuszanów.

    Tworzący wiele wieków później tybetański historyk Taranta, autor „Historii buddyzmu w Indiach”, wspomina o konwersjach wśród Greków. Pisze o królu zwanym Mi-nar (identyfikowany z Meneandrem), jego poddanych, którzy czcili boga niebios (Zeusa) i nie znali rozróżnienia na cnotę i występek (robi to w sposób, przywodzący na myśl misteria dionizyjskie). Według podawanej przez niego legendy, arahant Ditika przyleciał (tak, przyleciał, to nie przejęzyczenie) w trakcie jednego z takich festiwali, a Grecy wzięli go za Zeusa i usłuchali jego instrukcji.

    Oczywiście te wszystkie podania należy traktować z dużą dozą sceptycyzmu i zdrowego rozsądku, ponieważ są pełne nie tylko przesadzonych liczb, ale także latających mnichów, cudów, bogów, demonów itp. (to, że na Zachód sprzedaje się te bardziej filozoficzne odłamy buddyzmu czy religii wschodnich w ogóle, to jeszcze nie znaczy, że one takie są w formie masowej). Nadnaturalna narracja nie oznacza jednak, że opisywane wydarzenia nie miały miejsca. Na dodatek znajdują one potwierdzenie w wykopaliskach, inskrypcjach i numizmatyce.

    Bernard zauważa ponadto, że w przypadku królestwa Indo-Greckiego i jego stosunku (oraz ewentualnej konwersji) do buddyzmu, w grę wchodziły dodatkowe czynniki. Tereny te były przez około sto lat pod panowaniem Maurjów, którzy ze wszystkich sił promowali buddyzm. Mamy więc prawo uważać, że znaczna część populacji, w tym elit, wyznawała tę religię. Nawet jeśli helleńskie elity rządzące nie zdecydowały się na pełną konwersję, to, znając ich politykę religijną, na pewno „mrugały oczkiem” do swoich poddanych, demonstrując szacunek dla ich wierzeń, symboli, pojęć itd.

    Na zakończenie - gra między hellenizmem a buddyzmem była dwustronna. Wpływy Greków widać przede wszystkim w sztuce sakralnej. Temat jest debatowalny, ale zdaniem wielu badaczy to greccy artyści zaczęli jako pierwsi tworzyć antropomorficzne przedstawienia Buddy. Przedtem był on prezentowany tylko i wyłącznie za pomocą symboli. Między zaś sposobem przedstawiania stojącego Buddy a Apollem Belwederskim jest wiele podobieństw. Fakt, że pierwsze takie rzeźby pochodziły z Gandhary, gdzie wpływy helleńskie były bardzo silne, jeszcze dodaje wiarygodności tej tezie.

    Wydaje się również, że Herakles z lwią skórą, który był bóstwem opiekuńczym Demetriusza I, posłużył za inspirację dla prezentacji postaci znanej jako Wadżrapani - „ochroniarza” Buddy. Również sposób zobrazowania japońskich Nio (tamtejsi ochroniarze Buddy) przywodzi na myśl inspiracje Heraklesem. Uczeni tacy jak Tanabe, doszukują się także podobieństw między przedstawicielami panteonu helleńskiego, a bogami występującymi w Mahajanie.

    Konkludując - hippisi wcale nie byli tacy oryginalni jak im się wydawało. Ludzie wywodzący się z Europy (czy szerzej z tego, co my uznajemy za europejski krąg kulturowy) nie tylko mieli coś wspólnego z buddyzmem, ale nawet mieli nań pewien wpływ i dołożyli swoją cegiełkę do jego rozwoju.

    P.S.1. Wielkie podziękowania za pomoc przy korekcie dla @robson7, którego cierpliwość i zapał do ślęczenia nad Wordem intensywnie ostatnio testuję (to trzeci tekst na przestrzeni tygodnia). Mam nadzieje, że to daje jakieś bonusowe punkty na Sądzie Ostatecznym albo, w przypadku tego tekstu, na drodze do osiągnięcia Nirwany. Jakby się jednak nie udało wyłapać wszystkich błędów albo jak napisałbym coś, co jest obrazą dla faktów i/lub stanu aktualnej wiedzy na ten temat, tradycyjnie proszę o stosowną korektę w komentarzach. Tym bardziej o nią proszę, że moje pojęcie o temacie jest nikłe.

    P.S.2. Starałem się streszczać jak mogę i nie wchodzić w szczegóły, mam nadzieję, że się udało. Nie martwcie się jednak fani ścian tekstu - w serii o chrześcijaństwie wszystko będzie tak jak Bóg przykazał.

    P.S.3. Z góry przepraszam jeśli są błędy w transkrypcji indyjskich nazw. Dla wielu z nich nie udało mi się znaleźć polskich tłumaczeń i robiłem to na własną rękę - są zatem szanse, że zrobiłem to źle, bo nie mam pojęcia o sanskrycie.

    P.S.4. Bibliografia w komentarzu

    #gruparatowaniapoziomu #niedoszlahistoria #historia #4konserwy #neuropa #religia #buddyzm #zainteresowania #neoreakcja #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #starozytnosc

    Wadżrapani/ Herkules i Budda, Gandhara, II wiek
    pokaż całość

  •  

    Do not try to become anything.
    Do not make yourself into anything.
    Do not be a meditator.
    Do not become enlightened.
    When you sit, let it be.
    When you walk, let it be.
    Grasp at nothing.
    Resist nothing.
    If you haven’t wept deeply, you haven’t begun to meditate.


    – Ajahn Chah

    #buddyzm #medytacja

    •  

      @dnasstorm: tak, tylko w tamtej chodzi o to że inspirujący jest ten wolny człowiek, a nie ten co przejrzał na oczy, i oddał własność

      Ale w praktyce tak nie jest.

      w praktyce był np. przypadek, że do kogoś praktykującego zen zakradł się w środku nocy rabuś z nożem w ręce, i tego praktykującego nie sparaliżowało ze strachu, nie starał się też ryzykownie bronić swojej własności za wszelka cenę, bo to nie byłoby mądre, natomiast na tyle nie poruszyła nim ta sytuacja, że był w stanie spowodować, że obaj zaczęli rozmawiać, tamten odłożył nóż, i ostatecznie wyszedł nie zabierając niczego pokaż całość

    •  

      @spere: To bardzo dobrze, ale ile takich sytuacji na 100? Max 5 albo i mniej niz to. Rabus zazwyczaj wie po co przychodzi.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    największą beką w religiach jest to że ludzie wierzą w to że istnieje bóg którego sami wymyślili xD

    #bekazkatoli #religia #islam #buddyzm #nihilizm

  •  

    Z japońskiego 般若湯 (han'nyatou) - czyli prajñā (mądrość potrzebna do osiągnięcia oświecenia) + (gorąca) woda. Termin ten oznacza tak naprawdę alkohol i był używany przed japońskich mnichów buddyjskich jako eufemizm. Obowiązywało ich pięć wskazań i jedno z nich zakazywało spożycia alkoholu pod groźbą wydalenia ze wspólnoty. Ale jeśli świątynia zakazywała wnoszenia alkoholu, nie zakazywała wnoszenia wody mądrości. To nie alkohol, to 般若湯, możesz polewać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Buddyjscy mnisi w Japonii mieli więcej takiego slangu i tajnego słownictwa, np. 念仏講, które normalnie znaczyło wykładanie buddyjskich modlitw, a w domyśle gwałt zbiorowy.

    A tak zupełnie na boku, w japońskim 般若 poza prajñā używane jest też jako do określania maski zazdrosnego kobiecego demona w teatrze nō (obrazek pod postem). Wg wiki nazwa wzięła się albo dlatego, że jakiś mnich stworzył ten typ maski, albo że związane z prajñā sutry były podobno szczególnie efektywne przeciw kobiecym demonom.

    Źródło (po angielsku) i przy okazji kilka innych ciekawostek dotyczących eufemizmów wśród buddyjskich mnichów: KLIK
    #ciekawostki #japonia #japonski #buddyzm
    pokaż całość

  •  

    15/365 #365teraz

    Niewtajemniczonych zapraszam do pierwszego wpisu.

    Wczoraj byłem na zajęciach jogi Kundalini.
    Określił bym je jako najbardziej mistyczne, ze wszystkich na jakich byłem do tej pory.
    Jednak towarzyszyło mi niemiłe uczucie. Poczucie bezsensu tego co robię, a same zajęcia jogi jako tani teatr.
    Już na wstępie otrzymałem broszurę z cenami mat do jogi, różnymi kursami itp.
    Wiem, że każdy musi z czegoś żyć, ale wydało mi się to jakieś sztuczne.
    Dodatkowo miałem problemy żołądkowe, zamiast skupić się na medytacji, skupiałem się na problemach gastrycznych. Analogicznie do tych wydarzeń - zamiast relaksu, otrzymałem rozdrażnienie.

    Przez ostatnie dwa dni straciłem trochę motywację.
    Przyznaję i obiecuje poprawę.
    Weekendy zawsze dają mi energię, muszę sobie z tym radzić.
    Cóż, życie. Tylko , że pogon za materialnymi przyjemnościami jest dla mnie miałka i bezsensowna. Bardzo chciałbym wierzyć w Boga.
    Zazdroszczę wierzącym , na razie odczuwam wielki związek z naturą i ludźmi. Tutaj medytacja jest moim sprzymierzeńcem, dziękuję Ci moja piękna.
    Jestem na początku drogi, ale czasami zazdroszczę ludziom , których cieszy takie przyziemne życie. Piwko, telewizor, polityka, all inclusive.
    Codziennie kładąc się spać obiecuję sobie , że jutro zrobię wszystko żeby być odrobinę lepszym.
    Jak do tej pory to mi się udaje.
    Mam też wątpliwości co do mojego związku.
    Ale to nie jest temat na dzisiaj.
    Wiem, że nic nie wiem.

    Moje wyzwanie obserwują 53 osoby, dzięki.

    Do zobaczenia jutro!

    #depresja #rozwojosobisty #medytacja #buddyzm
    pokaż całość

  •  

    To co teraz napiszę zapewne nie będzie popularne, ale chciałbym zaprezentować pewnego rodzaju #oswiadczenie o swoim duchowym oddaniu, Bogu, sensie życia i o tym, dlaczego dyskusje o Absolucie nie mają sensu.

    Od ładnych kilku lat zagłębiam tematykę duchowości i religii. Wszystko zaczęło się, kiedy w trzeciej gimnazjum przeczytałem Potęgę Teraźniejszości Eckharta Tolle. Przyznam szczerze, że książka zrobiła na mnie wrażenie, ale nie byłem w stanie jej wtedy zrozumieć i zastosować. Wróciłem do tej tematyki w liceum i uderzyło mnie to ze zdwojoną siłą. Pojąłem, że jest w tym dużo prawdy, ba, że jest w tym prawda. Że tak naprawdę żyjemy tylko w chwili obecnej, wszystko inne jest naszą projekcją. Nie stresuje nas jakaś sytuacja, tylko nasze myśli o niej. Zauważyłem, że tak naprawdę nie żyję w chwili obecnej, prawie nikt z nas w niej nie żyje; ciągle jesteśmy zajęci wyobrażeniami, lękami, marzeniami i wszystkim tym, co ma się dopiero wydarzyć. Obecny moment jest dla nas zawsze swego rodzaju przeszkodą, środkiem prowadzącym do innej chwili, miejsca, ale nigdy celem. To wielki błąd. Nie chciałbym jednak moralizować czy wchodzić teraz w to głębiej, bo nie o tym ten post.

    Moje zainteresowanie duchowością pchnęło mnie oczywiście "dalej". Zagłębiałem różnych mistrzów jak Mooji czy Papaji. Wkroczył w to buddyzm, studiowałem różne sutry, takie jak sutra serca czy diamentowa. Przeczytałem kilka książek o buddyzmie, z biegiem czasu ukierunkowałem się na zen. Wszystkim zainteresowanym tematyką duchowości polecam przeczytać najpierw Potęgę Teraźniejszości, a później Wprowadzenie do buddyzmu zen Suzukiego. Taka kolejność sprawi, że zrozumiecie i poczujecie, doświadczycie o co tak właściwie chodzi.

    Co jest najważniejsze, sama wiedza nie wystarcza i właściwie nic nie zapewnia. TRZEBA praktykować. Jak? Oczywiście najlepiej medytować. Mnie medytacja dała bardzo wiele. Trudno opisać pewne stany, które wtedy mają miejsce. Pełna błogość. Żywotność. Spokój. Szczęście. Pojmujemy, że istnieje coś większego od nas, ale nie potrafimy o tym nic powiedzieć. Słowa są zbędne, najważniejsze jest życie. To, w tej oto chwili. Mniej lęków. Lepsza koncentracja. Nagle świat jest przez nas widziany jakby w 3D, wszystko staje się barwne, żywe, prawdziwe. Poprzednie patrzenie na świat jest dla nas jak iluzja, widzimy, że spaliśmy, że to był sen, a nie prawdziwa egzystencja.

    Dlatego też nie znoszę dyskusji filozoficznych o Bogu czy jakichkolwiek sporów międzyludzkich. Proszę zrozumieć - osoba, która NIGDY nie medytowała, nie poświęciła się odkrywaniu sfery duchowej, NIGDY nie zrozumie człowieka, który jest uduchowiony, mówi, że Bóg jest, bo go odczuwał i tak dalej. Dlaczego? Ano dlatego, że te zjawiska nie są procesami myślowymi; to nie jest analiza, to nie jest matematyka. Medytując odczuwamy pewne rzeczy, ale nie dzieje się to drogą kalkulacji, wymysłów - my właśnie pozbywamy się myśli, narzuconych schematów i wyobrażeń, żeby niejako przekroczyć siebie i poczuć więcej.

    Prawdziwa duchowość nie ma zatem nic wspólnego z filozofia, jest jej zaprzeczeniem. Prawdziwa duchowość jest związana wyłącznie z doświadczeniem, praktyką. Nic Ci nie da, jeżeli uznasz, że Bóg jest i wymyślisz argumenty na obronę tej tezy. Ty musisz to wewnętrznie poczuć, mając kompletnie wyłączony myślący umysł.

    Te przeróżne doświadczenia doprowadziły mnie do dalszego zgłębiania. Na mojej drodze pojawiały się bardzo ciekawe osoby, jak profesor, który okazał się buddystą z czternastoletnią praktyką, czy przedstawiciele hare kryszna. Mogłem z nimi ciekawie, bez żadnych spin porozmawiać i poszerzyć swoją perspektywę. Dlatego też przeczytałem chociażby książkę z kręgu "krysznowców" czy bardzo stary duchowy traktat, starszy niż wszystkie religie świata - Tao Te Ching.

    Idąc tą ścieżką zainteresowałem się również mistykami, chociażby Mistrzem Eckhartem. Znakomita persona, przedstawiciel chrześcijaństwa. Co ciekawe zarzucano mu, że łamie doktrynę, bo twierdził choćby, że Bóg nas wypełnia, kiedy skupiamy się na chwili obecnej i wykorzeniamy nasze procesy myślowe, które nam go przysłaniają. Oczywiście naraził się tym samym kościołowi, który nie mógł zaakceptować podejścia, że Bóg jest w "nas", a nie jest jakimś dalekim, zewnętrznym bytem. Perspektywa Mistrza Eckharta była jednak bardzo klarowna i zdobyta na drodze doświadczenia, stąd jego odważne stwierdzenia. Polecam lekturę jego traktatów.

    Nie przynudzając już, przejdę do konkluzji. Oczywiście nie jestem święty, nie jestem oświecony. Mam masę przywar, często popełniam błędy i schodzę z tej drogi. Jednak jak na niej jestem, to wiem, że to to. Teraz nie jestem gotowy, ale nie wykluczam, że kiedyś poświęcę się duchowości w szerszym wymiarze i zostanę mnichem. Kto wie. Praktykując czuję, że wszystko ma sens, wszystko toczy się w pewien uporządkowany sposób, którego nie potrafimy pojąć, bo dzieje się tak wiele w każdym momencie. Krążą myśli, energie, intencje, nasza karma, karma innych, świat materialny, duchowy - wszystko wpływa na wszystko i kształtuje każde wydarzenie. Dlatego też jestem przekonany, że nie ma czegoś takiego jak "przypadek", wszystko jest wypadkową wielu czynników, jest związkiem przyczynowo-skutkowym, buddyjskim współzależnym powstawaniem, przeznaczeniem. Prowadząc duchowe życie czuję spokój, szczęście, jestem dużo produktywniejszy, tolerancyjny, jestem po prostu lepszym człowiekiem i życie samo sprzyja w wielu sytuacjach. Nie wierzę w Boga, ja wiem, że on jest. Nie mam pojęcia czy jest starcem na fotelu ( ͡° ͜ʖ ͡°) czy ma dwanaście głów, czy jest wszędzie czy jest nigdzie, czy jest nigdzie i wszędzie jednocześnie... to nie ma dla mnie znaczenia. To tylko ludzkie wyobrażenia, żadne nie jest prawdziwe. Kiedy kończą się słowa, zaczyna się Bóg. Dlatego tak to boli wielu ateistów, filozofów - nie mogą pojąć jak można wierzyć w Boga, bo dla nich ta sfera jest zupełnie niedostępna. Nie mówię, że to źle czy dobrze, po prostu taka jest ich droga. Zarzucić mogę tylko krytykę - po co wypowiadać się o Bogu, krytykować duchowość, wierzących jeżeli nie ma się o tym pojęcia kompletnie? Rozumiem krytykę kościoła, religii jako pewnego systemu, ale muszę zaznaczyć, że religia nie jest równa duchowości. Proszę o tym pamiętać.

    Religii jest wiele, duchowość jest jedna. W każdej niemalże (wszystkich nie znam ;)) tradycji duchowej można znaleźć wspólne elementy. Naprawdę widać, że to jest wspólna spuścizna. Że wskazuje na jedną prawdę, prowadząc do niej różnymi drogami. Nawet w tak atakowanej tradycji islamskiej jest wart uwagi nurt sufizmu.

    Nie namawiam nikogo do bycia świętym, wierzącym, praktykującym czy cokolwiek. Właściwie napisałem to do świadomych i otwartych ludzi, by innym okiem spojrzeli na osoby praktykujące duchowość. Napisałem to również dla siebie, żeby podzielić się odrobiną spostrzeżeń i zadeklarować się publicznie. Jak będzie mi odwalało, możecie śmiało przywoływać tego posta. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Będę starał się iść tą drogą, bożą drogą. I Bóg z Wami!

    PS Jeżeli macie jakieś pytania na temat zen, buddyzmu, duchowości, mistyków, praktyki - pytajcie, postaram się odpowiedzieć. Na zaczepki nie będę reagował, nie interesują mnie dyskusje i dysputy filozoficzne; to jak już wcześniej napisałem mija się z celem.

    #religia #buddyzm #wiara #duchowosc #oswiadczenie #niepopularnaopinia #medytacja
    pokaż całość

    •  

      @biliard: Nie wiem o jakich niechlubnych faktach mówisz, więc nie za bardzo mogę się odnieść do czegokolwiek. Sprecyzuj, proszę. Drugie pytanie, niestety też jest dla mnie niejasne. Zen jak wiadomo nie jest "pierwotną" wersją buddyzmu, tylko pewną formą, która wyewoluowała z czasem (chan). Zresztą w buddyzmie jest tak wiele odłamów i szkół, że ma to wiele różnorakich niuansów, trudnych do ogarnięcia. W zenie mamy chociażby kolejnych patriarchów, z kolei w buddyzmie tybetańskim wygląda to jeszcze inaczej gdzie są kolejni dalajlamowie. Jak widać w buddyzmie istotna jest ta linia przekazu, linia nauczycieli; nawet nasz obecny Budda Sakjamuni nie jest pierwszym ani ostatnim, wcześniej był Dipankara, a nawet już wiemy, że kolejnym będzie Maitreja ( ͡° ͜ʖ ͡°). To są szczegóły tradycji i kosmologii buddyjskiej, w zasadzie nie interesują się tym tematem. Kompletnie obojętne jest mi kto będzie nowych patriarchą, przyszłym buddą, arhatem i tak dalej, bo to zupełnie nic nie zmienia w praktyce i we własnym dążeniu. pokaż całość

      +: biliard
    •  

      Czy mitologia przekazu oświecenia i związana z nią linia nauczycieli, jaką tradycyjnie posługuje się zen, stoi w sprzeczności z licznymi niechlubnymi faktami na temat życia mistrzów, jakie niejednokrotnie ujrzały światło dzienne? Oraz jak ma się autentyzm lini przekazu do faktu, że została ona zaadoptowana w kulturze chińskiej bardzo późno, często wiele wieków po śmierci postaci, które są w niej prezentowani?

      @biliard: Też chciałbym wiedzieć, o jakich konkretnie niechlubnych faktach z życia mistrzów mówisz, żeby móc się do tego odnieść.
      Tak ogólnie mogę odpowiedzieć tylko tyle, ze nawet oświecony mistrz też jest człowiekiem i popełnia błędy :). Dosyc częstym nieporozumieniem jest traktowanie oswieconych jako jakichś "nadludzi", którzy są nieomylni i niemalże boscy. Człowiek jest tylko człowiekiem, czasami działa pod wpływem emocji, czasami ma takie momenty, kiedy ma umysł zaciemniony itp. Róznica w stosunku do "zwykłych" ludzi polega na tym, że zwykle bardzo szybko zauważa to, ze popełnił bład, i stara sie go naprawić jeśli to tylko jest możliwe.

      Co do autentyzmu linii przekazu - większośc ludzi zdaje sobie sprawę, że linia przekazu, taka jaką kanonicznie przyjmuje się w danej szkole, ma "dziury", tzn. miejsca których nie da się historycznie potwierdzić i być może zostały one w ogóle wymyślone. Dlatego należy ją traktować raczej jako element tradycyjnej formy i niespecjalnie się do niej przywiązywać :).
      Istotniejsze od tego, czy linia przekazu ciagnie się nieprzerwanie od Buddy Siakjamuniego czy też nie :), jest to, w jaki sposób weryfikowane są osoby, które ten przekaz dostają. W niektórych szkołach w zasadzie przekaz jest wyłącznie sprawą między mistrzem i jego uczniem - kandydatem na nowego mistrza, nikt inny tego nie sprawdza. Wtedy rzeczywiście może się zdarzyć, że nauczycielem zostanie osoba nie do końca odpowiednia.
      A np. procedura obowiązująca w mojej szkole jest taka, że kandydat na mistrza jest najpierw sprawdzany przez 5 mistrzów z naszej szkoły i jeżeli dają oni pozytywną opinię, otrzymuje inka (pozwolenie na nauczanie) i zostaje tzw. mistrzem Dharmy - jeszcze nie "pełnym" mistrzem zen (mistrz Dharmy nie może dawać inka ani przekazu oraz odejść ze szkoły i założyć własnej; jeżeli odejdzie ze szkoły, jego tytuł mistrzowski automatycznie przestaje być ważny). Inka otrzymuje się podczas publicznej ceremonii, gdzie każda osoba chętna może przeprowadzić z kandydatem "walkę Dharmy", co też pozwala się wszystkim zorientować, co dany kandydat na mistrza "jest wart" :) - bardzo wyraźnie to widać.
      Dopiero po kilku latach nauczania jako mistrz Dharmy można starac się o tytuł mistrza zen. Do tego niezbędne jest kolejne sprawdzenie kandydata tym razem przez 4 mistrzów zen spoza naszej szkoły, i analogicznie ich pozytywna opinia oznacza, że dany kandydat może dostać przekaz, co również odbywa się podczas publicznej ceremonii z walkami Dharmy.
      Jak do tej pory ta procedura się sprawdza i naprawdę gwarantuje wysoką jakośc nauczania nauczycieli.

      Dlatego też nauczycieli trzeba sprawdzać :) i porównywać to, co oni mówią, ze wskazaniami naszego "kompasu zen", który każdy ma w sobie. Ostatecznie nie ma innej weryfikacji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    Spokój to najwyższe szczęście

    Brakuje wam spokoju, prawda?

    #buddyzm #szczescie #motywacja

    źródło: youtube.com

  •  

    Księgarnia Rogaty Budda oferuje darmowe książki wydane przez Fundację Theravada, dotyczące podstaw buddyzmu theravady i buddyjskiej medytacji w tej szkole. Zapłata tylko za przesyłkę (10zł). Książki dostępne są tu

    #religia #wiara #buddyzm #medytacja #cebuladeals pokaż całość

  •  

    Although I am a Buddhist monk, I am skeptical that prayers alone will achieve world peace. We need instead to be enthusiastic and self-confident in taking action.

    Mądrego to i dobrze posłuchać

    https://twitter.com/dalailama/status/961910390874562560

    #religia #dalajlama #buddyzm #chrzescijanstwo pokaż całość

  •  

    Tożsamość względnego i absolutnego
    (參同契 \ Ts'an-t'ung-ch'i \ Sandõkai - 石頭希遷 \ Shih-t'ou Hsi-ch'ien)

    Umysł Wielkiego Mędrca Indii;
    Wiernie przekazywany od zachodu po wschód.
    Wśród istot ludzkich można znaleźć mędrców i głupców;
    Na Drodze nie ma nauczyciela z północy ani z południa.
    Subtelne źródło jest wyraźne i jasne,
    Rozgałęziające się strumienie płyną w ciemnościach.
    Przywiązanie do rzeczy to pradawne złudzenie,
    Napotkanie absolutu jeszcze nie jest oświeceniem.

    Wszystkie sfery, wszystkie zmysły i ich dziedziny
    Splatają się, choć świecą osobno,
    Współdziałają, choć zlewają się w jedno,
    Zachowując jednak swe miejsce i własną formę.
    Formy różnią się przede wszystkim kształtem i charakterem,
    A dźwięki szorstkimi i łagodnymi tonami.

    Mrok sprawia, że wszystkie słowa stają się jednym;
    Jasność rozróżnia dobre i złe wyrażenia.
    Cztery żywioły powracają do swej prawdziwej natury jak dziecko do matki.
    Ogień jest gorący, woda mokra, wiatr porusza się, a ziemia jest zwarta.
    Oko i forma, ucho i dźwięk,
    Nos i zapach, język i smak – słodki i kwaśny.
    Jedno niezależne od drugiego jak liście pochodzące z tego samego korzenia;
    A choć liście i korzeń muszą powrócić do Źródła,
    Zarówno liście, jak i korzeń mają własne zastosowanie.

    Światło jest też mrokiem, lecz nie podążaj za nim, jako za mrokiem.
    Mrok jest światłem; nie dostrzegaj w nim światła.
    Światło i mrok nie są jednym, nie są dwoma,
    Podobnie jak stopa z tyłu i stopa z przodu, kiedy idziesz.
    Każda rzecz ma własne istnienie, które nie różni się od jej miejsca i funkcji.
    Względne pasuje do absolutnego tak jak wieczko do pudełka.
    Absolutne spotyka się ze względnym
    Jak dwie strzały w powietrzu.

    Słysząc to, po prostu dostrzeżcie Źródło!
    Nie osądzajcie według żadnych kryteriów: jeśli nie widzicie Drogi,
    Nie zobaczycie Jej, nawet gdy będziecie po Niej stąpać.
    Kiedy kroczycie Drogą, nie zbliżacie się ani nie czynicie postępów.
    Kto Tego nie widzi, oddalony jest o tysiące gór i rzek.
    Słuchajcie – wy, którzy chcecie przeniknąć tę Subtelną Kwestię,
    Nie marnujcie swego czasu ani dniem, ani nocą!

    pokaż spoiler tłum. Jacek Majewski


    #zen #buddyzm #filozofia
    pokaż całość

    źródło: i0.wp.com

  •  

    Dzisiaj doznałem dziwnego skoku swiadomosci. Wszystko wydaje sie takie żywe/nowe. Straszną sieczke w głowie mam,dziwne uczucie ciekawe ile sie utrzyma.
    #medytacja #buddyzm

  •  

    Chciałbym zacząć medytować #medytacja #zen #buddyzm Zaczynam dostrzegać z wiekiem coraz więcej zalet w medytacji. Dostrzegam jakąś radość nawet w zazen takim idealnym...

  •  

    PYTANIE: Ale ciągle uważam, że buddysta powinien być wegetarianinem.

    ODPOWIEDŹ: Jeśli wziąć pod uwagę osobę, która byłaby surowym wegetarianinem, ale byłaby samolubna, nieuczciwa i skąpa, a inna osoba, nie będąc wegetarianinem, byłaby troskliwa, uczciwa, hojna i życzliwa, która z tych dwóch osób byłaby lepszym buddystą?

    PYTANIE: Osoba, która byłaby uczciwa i życzliwa.

    ODPOWIEDŹ: Dlaczego?

    PYTANIE: Ponieważ taka osoba ma z pewnością dobre serce.

    ODPOWIEDŹ: Właśnie. Osoba, która je mięso, może mieć czyste serce tak samo, jak osoba nie jedząca mięsa może mieć serce nieczyste. W nauczaniu Buddhy ważną rzeczą jest stan twojego serca, a nie zawartość twojej diety. Wielu ludzi usilnie stara się nie jeść mięsa, nie przejmując się zbytnio kwestią bycia samolubnym, nieuczciwym, okrutnym czy zazdrosnym. Zmieniają swoją dietę, co jest bardzo łatwe, podczas gdy zaniedbują zmianę swego serca, co jest trudne. Tak więc, czy jesteś wegetarianinem, czy też nie, pamiętaj, że oczyszczanie umysłu jest w buddyzmie rzeczą najważniejszą.

    #buddyzm #wegetarianizm
    pokaż całość

  •  

    Jeszcze tydzień i zobaczę to cudo. Bilet już kupiony. Czuję, że to będzie dobry film, taki w moim stylu. Nie wiem jak jest z wyświetleniami w Polsce ale polecam się wybrać.

    #medytacja #zen #rozwojduchowy #film #trailer #buddyzm

    źródło: youtube.com

  •  

    "Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Przekroczy ona osobowego boga i odrzuci dogmaty oraz teologię. Będzie opierać się na religijnym zrozumieniu, wypływającym z doświadczania natury i duchowości, jako pełnej znaczenia jedności. Temu opisowi odpowiada buddyzm. Jeśli istnieje jakakolwiek religia, która jest w stanie podołać współczesnym wymaganiom nauki, jest nią buddyzm."
    ~ A. Einstein
    #buddyzm #religia #cytatywielkichludzi
    pokaż całość

  •  

    Debata tybetańska - coś fascynującego. Jest to model dyskusji, sporu, opartego na twardych, logicznych zasadach, wymuszających przekonanie drugiej strony, lub przyznanie jej racji - w sporze przypominającym bardziej szachy, aniżeli nasze europejskie, januszowe potyczki słowne przy wódce. Nie jest to także gatunek rozmowy służącej do zabijania czasu, czy pozbawionej konsekwencji intelektualnej masturbacji, z której każdy wychodzi zwycięsko we własnych oczach. Mnisi dążą przede wszystkim do poznania prawdy. Jeżeli w takiej dyskusji przegrywasz, nie jesteś w stanie obronić swojego zdania, to musisz przyznać rację swojemu oponentowi i od tego momentu są to także Twoje poglądy na daną sprawę. Czy nie brzmi to trochę jak opis lepszego świata? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pomyślcie czasami o tym, kiedy znowu wdacie się w internetowy flejm. Czy aby nie jest to gra skazana na porażkę już na poziomie reguł? ( ͡° ͜ʖ ͡°) #poglady #retoryka #buddyzm #kultura pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zabawa w chowanego

    Oto przypowieść, alegoria, która pochodzi z Indii, z Upaniszad i ma już kilka tysięcy lat. W symboliczny sposób udziela ona odpowiedzi na podstawowe pytanie dla wszystkich religii i filozofii (kim jestem i czym to jest?), a czyni to w sposób przystępny dla każdego.

    Na początku świata był tylko Brahma. Ponieważ był on wszystkim, co w ogóle istniało, przez to w pełni znał siebie samego. Brahma wnet zdał sobie sprawę, że ta pełnia świadomości w końcu staje się nieznośna… gdy wiesz wszystko, co można wiedzieć, to nie ma już zaskoczenia i nic nie może cię zachwycić. To jak czytanie tej samej książki siedemdziesiąt osiem milionów razy. W każdym razie, ponieważ był on wszechmocny, wszechwiedzący oraz wszechobecny, Brahma postanowił stworzyć przeciwwagę dla siebie samego, aby w ten sposób wprowadzić element zaskoczenia, intrygi i dramaturgii dla własnej egzystencji. Pomyślał:

    Co by było, gdyby zapomnieć, kim naprawdę jestem?

    Wymyślił więc kosmiczną zabawę w chowanego. Zgodnie z zasadami tej gry, Brahma udaje, że wydzielił z całości część siebie samego, tak że wszelkie byty stały się z pozoru odrębne. W tej części zabawy „schował się”. Następnie jako odrębna świadomość każdej z tych pozornie wydzielonych części – poprzez ich niby niezależny, indywidualny punkt widzenia – „poszukaje” on sposobu by odkryć, kim naprawdę jest, czyli oczywiście – że jest wszystkim.

    Wyobraź sobie, że widzisz siebie z nieskończonej ilości różnych perspektyw, z których każda jest początkowo nieświadoma jej związku z całą resztą. Wyobraź sobie, że chodzisz spać i śnisz inne życie każdej nocy, zawsze trwające mniej lub więcej lat, za każdym razem z pełnym zakresem i różnorodnością życia emocjonalnego oraz szczegółów śmierci. Wyobraź sobie, że masz ten sam sen, ale odgrywasz w nim inną rolę każdej nocy, widząc za każdym razem różnymi oczami. No więc zgadnij, kim są te pozornie oddzielne części? Ponieważ istnieje tylko jeden „Ja Jestem” we wszechświecie, jedna świadomość, to wszystko jest zabawą w chowanego i każdy z nas jest w takim samym stanie: Ja jestem Tym i Ty jesteś Tym.

    #przemyslenia #takaprawda #buddyzm #hinduizm #rozkminy #alanwatts
    pokaż całość

    •  

      @poeta_poznan: Jedna uwaga: nie Brahma, a Brahman :)

      @wielki-elektronik: Tu chodzi o coś innego.

      W pierwszym odruchu kojarzysz siebie ze swoimi myślami. Ale jeśli się nad tym głębiej zastanowisz, zaczniesz stosować medytację czy inne techniki kontroli własnego umysłu, to dostrzeżesz, że Ty, to nie myśli, tylko coś za nimi. Obserwator. Który niczego konkretnego nie pamięta, ani nie uważa, ani nie czuje, nawet nie kontroluje Twoich myśli ani Twojego ciała - jedynie doświadcza.
      Jeśli stracisz pamięć, to Twoja osobowość się zmieni, ale ten obserwator się nie zmieni.
      pokaż całość

    •  

      @kubako: A to "obserwujące" z każdą chwilą wynurza się, by w tej samej chwili zarazem bezpowrotnie ginąć, przemijać (to wyłanianie i zapadnie odbywa się w tym samym, jednym momencie, a nie "po sobie"). Zatem nie ma określonego "obserwatora", bo w chwili, w której miałby on sobie uświadpmić, że oto obserwuje, już go nie ma! W tej właśnie chwili świadomy obserwator samoistnie przechodzi w "kolejnego" świadomego obserwatora. "Przytomność" rodząc się jednocześnie odchodzi, robiąc miejsce następnej przytomności. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

    •  

      Znieczulenie i odcięcie się od świata? Przecież to jest zupełnie sprzeczne z buddyzmem.

      @dzik_tasmanski_albo_diabel: To wyjaśnij to szerzej, bo być może mam błędne informacje.

    •  

      @Lawrence_z_Arabii ja nigdy nie odebrałem tego w ten sposób, że chodzi o znieczulenie. Z mojej wiedzy wynika to, że należy jak najbardziej być świadomym swoich emocji, przeżywać je i dawać im odejść zamiast dusić w sobie i nakręcać się na jakiś stan, bo to powoduje tylko pogorszenie sytuacji i skutkuje cierpieniem. Tak samo jak w medytacji usilnie starasz się nie myśleć o niczym, tym bardziej osiągniesz przeciwny efekt.
      A zamiast odcięcia od świata, przynajmniej zen, kładzie nacisk właśnie na coś przeciwnego- na pełne uważności życie i czerpanie z niego pełnymi garściami. Czerpanie radości z takich rzeczy, że czujesz przyjemny lekki wiatr albo że ptaki pięknie śpiewają za oknem, kiedy otworzysz oczy. Chodzi o to, że z jednej strony jesteś autonimiczną jednostką, ale z drugiej strony nie jesteś różny od wszystkiego wokół ciebie, bo wszystko się ze sobą łączy i każda najmniejsza rzecz/istota ma wpływ na całą resztę. W naszym kręgu kulturowym nie jest to coś, co łatwo zrozumieć, mamy inne wzorce i mentalność. I kiedy np. na wypoku czerpanie z życia garściami może znaczyć posiadanie milijonów cebulionów, ruchanie wszystkiego co popadnie i chlanie 50 letniej whisky to dla, powiedzmy, "adepta zen" nie będzie to miało żadnej wartości, bo jemu takie rzeczy do szczęścia nie są potrzebne.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Pozłacana figurka z brązu, przedstawiająca buddyjskie bóstwo (Citipati lub Kinkara), Tybet lub okolice, XVII-XVIII wiek.

    #ciekawostki #religia #buddyzm

    źródło: 1.jpg

  •  

    #antynatalizm #buddyzm #cioran

    W pismach buddyjskich często mówi się o „otchłani narodzin”. Tak, to jest otchłań, przepaść, w którą jednak nie wpadamy, lecz wręcz przeciwnie, z której wynurzamy się – na swoje największe nieszczęście.

    Emil Cioran, De l’inconvénient d’etre né

    źródło: kaganof.com

  •  

    #antynatalizm #buddyzm #zen dzisiaj wracamy do buddyzmu, aforyzmem dzieli się z nami tajski mnich Ajahn Chah

    Nasze narodziny i śmierć to jedno. Nie można mieć jednego bez drugiego. To trochę zabawne widzieć jak przez śmierć ludzie płaczą i są smutni, a przez narodziny są szczęśliwi i zachwyceni. To ułuda. Myślę, że jeśli naprawdę chce się płakać, lepiej robić to, kiedy ktoś się rodzi. Płakać u źródła, bo gdyby nie było narodzin, nie byłoby też śmierci. Potrafisz to zrozumieć?

    Ajahn Chah, No Ajahn Chah: Reflections
    pokaż całość

    •  

      @ymkymk może teraz jesteś trzeźwa? Bo akurat się nie zgadzam się poznań Twoje zdanie.

    •  
      ymkymk

      0

      @sledz: Nie chcę mi się tego wszystkiego po kolei tłumaczyć, bo nie widzę sensu i pewnie nic cię nie przekona, za to mogę pospamować cytatami. "Purna, thought and love become bound together so that people love each other and cannot bear to be apart. As a result, the world has seen an endless succession of births of parents, children, and grandchildren. And the basis for all of this is desire and greed.

      Commentary:

      Purna, all the living beings in the world have thought and love that become bound together. False thinking and desirous love link up so that people love each other and cannot bear to be apart. They get attached to their feelings of love and cannot renounce them. This karmic response is such that they become stuck together like glue. As a result, the world has seen an endless succession of births of parents, children, and grandchildren. And the basis for all of this is desire and greed. These kinds of living beings base themselves in emotional desire."

      "The teaching of the Buddha (c. 400 BCE) is interpreted by Hari Singh Gour (1870–1949) as follows:

      Buddha states his propositions in the pedantic style of his age. He throws them into a form of sorites; but, as such, it is logically faulty and all he wishes to convey is this: Oblivious of the suffering to which life is subject, man begets children, and is thus the cause of old age and death. If he would only realize what suffering he would add to by his act, he would desist from the procreation of children; and so stop the operation of old age and death."

      Dhammacakkappavattana Sutta

      Znalzłam po polsku na http://sasana.wikidot.com/sn-56-011-mei, najważniejszy fragment: "A to jest, mnisi, szlachetna prawda o cierpieniu - narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, choroba jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem, z nieprzyjemnymi związek jest cierpieniem, z przyjemnymi rozdzielenie jest cierpieniem, nie otrzymuje się tego, czego się chce, to także jest cierpieniem - to, co jest złożone z pięciu zespołów chwytania jest cierpieniem.

      A to jest, mnisi, szlachetna prawda o przyczynie cierpienia - to jest pragnienie, które prowadzi do odrodzenia, związane z przyjemnościami, tu i tam znajdujące przyjemność, a mianowicie - pragnienie przyjemności zmysłowych, pragnienie istnienia, pragnienie posiadania."

      To tyle. Nie dodałam cytatów niezferiwykowanych, czyli takich które nie mają odniesienia do sutry. Pierwsza szlachetna prawda WPROST mówi, że narodziny są dukkha. Nie bez powodu Budda wymienia narodziny obok śmierci, starzenia się, choroby i rozkładu. Jednym z głównych założeń buddyzmu jest wyrwanie się z samsary, tzn wyrwanie się z kolejnych cyklów narodzin.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    @Werdandi: wrzucił to pod innym tagiem, a ja przeklejam tutaj. #buddyzm #zen

    Młody mnich zakochał się bez pamięci w pięknej panience. Porzucił świątynię, w której żył i udał się do wioski mając zamiar wyznać jej miłość. Było już ciemno, kiedy przybył, więc postanowił przespać się w gospodzie. W nocy śnił, że ją poślubił. Wszedł do jej pokoju, kochał się z nią… po pewnym czasie urodziły się im bliźnięta. Kiedy miały po trzynaście lat, jedno z nich wpadło do rzeki i utonęło. Ojciec, przepełniony żalem, nie mógł przestać płakać… i wtedy obudził się zalany łzami. O świcie ruszył tą samą drogą, co poprzedniego dnia, kierując się z powrotem do świątyni.

    Taisen Deshimaru, Historias Zen
    pokaż całość

  •  

    Ajahn Brahm - o radzeniu sobie z emocjami

    Coś wartościowego mireczki, co dotyczy każdego z nas. Ajahn Brahm jest mnichem buddyjskim, opatem jednego z australijskich klasztorów. Z poczuciem humoru, bez kołczingowego bullszitu porusza tematy, które dotyczą po prostu naszego codziennego funkcjonowania. Nie trzeba być buddystą by wynieść wiele z tego wykładu, nie ma to nic wspólnego z żadną religią. Szczerze polecam.

    #psychologia #feels #buddyzm #rozwojosobisty #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: Antonyo77, f.........e +12 innych
  •  

    Wszystkim którzy zaczynają medytować żeby się odstresować albo doświadczyć tego braku "ja" polecam zaczynać od medytacji transcendentalnej Ja w ten sposób zaczynałem i robiłem bardzo szybki progres na początku a aktualne jestem w 9 poziomie z The Mind Illuminated i na to polecam się przerzucić po jakimś czasie jak transcendentalna przestanie wam dawać tak szybko rezultaty i już wtedy prawdopodobne będziecie w 3/4 poziomie. Co to tego jak transcendentalna medytacja ma wyglądać to polega ona na powtarzaniu mantry:
    -wybierasz jakiekolwiek słowo najlepiej żeby nie miało dla Ciebie symbolicznego znaczenia ja używałem hirim
    -siadasz zamykasz oczy i zaczynasz myśleć to słowo w głowie jednakowym tempem
    -jak pojawiają się jakieś inne myśli to nie próbujesz ich usunąć ale dalej powtarzasz mantre w pewnym sensie nakładając tą mantre na inne myśli
    -nie staraj się skupić na mantrze tylko wpaść w taki trance gdzie umysł bez wysiłku dalej automatycznie ją powtarza a ty jesteś tylko pasywnym obserwatorem
    https://www.youtube.com/watch?v=O2IpCltANeA&t=10m08s - tu jest też dobre objaśnienie

    #medytacja #buddyzm
    pokaż całość

  •  

    Człowiek nie nauczył się jeszcze, jak poznać piękno samotności. Zawsze tęskni za kimś, zawsze pragnie być z kimś – z przyjacielem, z żoną, z mężem, z dzieckiem… z kimś. Stworzył, więc społeczności, kluby, partie, ideologie, kościoły. U podstaw tego tkwi potrzeba, by jakoś zapomnieć o własnej samotności. Będąc powiązanym z tak wieloma tłumami próbujesz zapomnieć o czymś, co pojawia się natychmiast po zapadnięciu ciemności – o tym, że urodziłeś się samotny, że umrzesz samotny, że cokolwiek robisz -jesteś samotny.

    Samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie ma sposobu, by tego uniknąć.
    Ludzie boją się samotności i robią wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz piłki nożnej… czy widzieliście coś bardziej idiotycznego? Kilku idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych idiotów odrzucają z powrotem… a miliony innych idiotów gapi się na to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się lepiej i zdrowiej, gdyż wokół jest tylu podobnych ludzi. Każdy wspiera każdego by nie czuć się szalonym.

    Wystarczą trzy tygodnie całkowitej izolacji: żadnych gazet, telewizji, radia, żony, męża, dzieci. Trzy tygodnie bez religii, społeczeństwa, klubów, uniwersytetów… pojawi się lęk, dosłownie oszalejesz. Będziesz zdumiony, widząc siebie w zupełnej samotności. Zrozumiesz, że to, co robiłeś przez całe swoje życie, było niczym innym, jak tylko zakrywaniem dziur i ran własnego istnienia, zakrywaniem ich pięknymi kwiatami. Ale kwiaty nie uleczą ran. Być może odkryte rany mogą się zabliźnić.” Zakryte, wypełniają się coraz większą ropą.

    Samotność to odkrywanie samego siebie. Osamotnienie to tęsknota za innymi, dopominanie się o innych, uzależnienie od innych. Stąd, ktoś inny ma nad tobą władzę, a ty masz władzę nad kimś innym.
    Osamotnienie jest słabością. Samotność jest siłą.

    Jesteśmy sobie obcy. Być może spotkaliśmy się i żyjemy razem, ale nasza samotność jest zawsze z nami.
    Przestań uciekać od siebie samego i zatapiać się w różnych rodzajach narkotyków, relacji, religii. Nie przerzucaj własnych problemów na innych. Każdy musi sam rozwiązywać własne problemy, a nie ma ich zbyt wiele -wszystkie są wynikiem jednego, którego nie rozwiązałeś dotychczas. Problem ten tkwi w tym, jak wejść we własną samotność bez lęku? Moment, w którym wejdziesz we własną samotność bez lęku, będzie tak pięknym i ekstatycznym doświadczeniem, że nie istnieje nic, z czym mógłbyś to porównać.
    Zaakceptuj samotność radośnie, wejdź w nią tak głęboko, jak to tylko możliwe. Im głębiej się znajdziesz, tym odleglejsze staną się wszystkie problemy. Nie ma już potrzeby potrzebować, nie ma potrzeby być potrzebnym.
    I chwila, gdy dotkniesz samego centrum własnego istnienia będzie oznaczała, że
    dotarłeś do domu.

    Osho – „Budda drzemie w Zorbie”

    #samotnosc #buddyzm #filozofia
    @sylwester-stallone :)
    pokaż całość

  •  

    Buddyzm to zwykła filozofia xD.
    Buddyzm to wynaturzenie uczuć i emocji człowieka, odczłowieczenie go.
    Zabicie wszystkiego co piękne i na czym mu zależy. Ma niczego nie odczuwać, za niczym nie tęsknić, niczego nie pragnąć. Wtedy będzie szczęśliwy i niewzruszony jak kamień. Tylko nie wiem po co żyć wtedy.

    Kocham przeżywać swoje życie, zamiast pozostawać na nie niewzruszonym.
    "Tylko emocje mówią prawdę."
    #buddyzm #przemyslenia #filozofia #filozofiaxd
    pokaż całość

    +: b...l, nocnica +9 innych
  •  

    Mireczki, serdecznie polecam bardzo ciekawą rozmowę z Igorem Pinińskim JDPSN, mistrzem Dharmy ze szkoły Kwan Um, na temat zenu, buddyzmu, medytacji itd. Rozmowa jest w czterech częściach, warto obejrzeć wszystkie, ale na początek polecam zacząć od tej:
    #zen #buddyzm #medytacja

    źródło: youtube.com

    •  

      nie jestem z żadnej szkoły

      @marcinst: Tu nie chodzi o "bycie z jakiejkolwiek szkoły". Co to znaczy "być ze szkoły"? To tylko nazwa.

      Moim ideałem jest "bezmyślenie", jakieś 30 lat temu potrafiłem dojść do tego stanu, dziś tylko dążę, bo pojawiło się więcej emocji, wspomnień i lęków

      Kiedyś też mi się wydawało, że potrafiłem dojść do tego stanu. I właśnie patrząc z punktu widzenia mojego dzisiejszego doświadczenia widzę, jakim to było złudzeniem - że właśnie tylko mi się wydawało. Uciszyłem powierzchowne warstwy umysłu, co było zupełnie nowym odczuciem w stosunku do tego, co przezywałem do tej pory, i wydawało mi się nie wiadomo czym.
      A potem, jak uciszyły się te powierzchowne warstwy umysłu, to w naturalny sposób zaczęło wychodzić wszystko to, co jest skryte głebiej: emocje, wspomnienia, lęki, urazy - dokładnie to o czym piszesz. Po prostu tak działa medytacja - wydobywa to wszystko na światło dzienne.
      I możesz się wtedy albo z tym zmierzyć, albo uciec. Jeśli się z tym zmierzysz, masz szansę zrobić rzetelny postęp w kierunku duzo głębszego i prawdziwszego "bezmyślenia". Jezeli wybierzesz ucieczkę - będziesz cały czas uciekać.
      Dobra wiadomośc jest taka, że w każdej chwili możesz zdecydować się przestac uciekać i zmierzyć sie ze swoją "ciemną stroną". To nie jest tak, że masz tylko jedną szansę. W każdej chwili możesz podjąc ten wysiłek. Ale dopóki go nie podejmiesz - będziesz uciekać.

      Natomiast na kolesi z kijkami/ciuchami tytułujących się TDI itp. mam uraz i nie zamierzam nad tym się pochylać :)

      Twój wybór :). Ale warto przeczytac tekst, do którego podesłałem ci wyżej linka. Nie ma tam żadnych kijków, ciuchów ani tytułów. Za to jest do bólu szczere wyłożenie brutalnej prawdy :)
      pokaż całość

    •  

      dzięki, zostawiam na pozniej :)

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #cytatywielkichludzi #dziendobry #buddyzm
    Dalajlama – 19 porad na udane życie

    1. Miej na uwadze, że wielkie miłości i osiągnięcia niosą ze sobą wielkie ryzyko.
    2. Z każdej porażki wyciągaj naukę.
    3. Stosuj zasadę „trzech S”:
    - Szanuj siebie
    - Szanuj innych
    - Stań się odpowiedzialny za wszystkie swoje działania
    4. Poznaj zasady, żebyś umiał je złamać, kiedy będzie trzeba.
    5. Nie pozwól, aby małe nieporozumienie zepsuło ważny związek.
    6. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast zacznij go naprawiać.
    7. Pamiętaj, że czasami nie otrzymanie tego, czego pragniesz, jest niezwykłym fartem.
    8. Codziennie spędź nieco czasu w samotności.
    9. Otwórz się na zmiany, ale nie zmieniaj swoich zalet.
    10. Pamiętaj, że czasami milczenie jest najlepszą odpowiedzią.
    11. Żyj dobrze i uczciwie. Na starość będziesz mógł spojrzeć wstecz i radować się swoim życiem.
    12. Podstawą Twojego życia jest dom pełen miłości.
    13. Kiedy nie zgadzasz się z kimś, kogo kochasz, bierz pod uwagę jedynie obecny problem. Nie wracaj do dawnych sporów.
    14. Dziel się swoją wiedzą. To sposób na nieśmiertelność.
    15. Bądź dobry dla Matki Ziemi.
    16. Raz do roku pojedź w miejsce, w którym jeszcze nie byłeś.
    17. Pamiętaj, że najlepszy związek to taki, w którym wzajemna miłość przeważa nad wzajemną potrzebą.
    18. Oceniaj swój sukces pamiętając o tym, czego musiałeś się wyrzec, by go osiągnąć.
    19. W kochaniu i gotowaniu zatracaj się zupełnie.
    pokaż całość

  •  

    #budostory - zdjęcia z historią

    Niedawno wrzucałem krwawy sufit ze świątyni Genko-an w Kyoto. Tutaj inne zdjęcie z tego samego miejsca- jedna z medytacyjnych sal w świątyni ze słynnymi dwoma oknami. Okrągłe okno, to Okno Oświecenia- symbolizuje stan umysłu zen, życie w prostocie i bez stereotypów. Drugie okno to Okno Złudzeń- przedstawia cierpienie, iluzje i zwątpienie, które towarzyszą życiu każdego człowieka. Świątynia Genko-an ma ponad 650 lat.

    #ciekawostki #japonia #azylboners #filozofia #buddyzm #architektura
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: genko an kyoto.jpg

  •  

    Jeden z najlepszych wykładów o buddyzmie zen dla początkujących, bardzo dobre wprowadzenie do tematu, zapraszam. :)

    "Odrzuć Boga, zabij Buddę"

    #zen #buddyzm #religia

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #buddyzm

0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów