•  

    Może i nie mam szacunku do tego ekwadorskiego fanatyka religijnego, ale w tym się zgodzę. #cejrowski #muzyka #reggae #4konserwy #heheszki

  •  

    Sz. P. Wojciech Cejrowski przebrany za plemnika objaśnia mechanizm zarażania wirusem HIV za pomocą hula-hop. Ku refleksji.

    #youtube #cejrowski #heheszki #humor #bekazpodludzi #bekazprawakow

    źródło: youtube.com

  •  

    bądź mną
    Mokebe Tochusonawatasupa
    pracuj na pustyni soli
    tak kurwa - sól jest z pustyni w Etiopii - przejebane
    twój dziadek był plastrownikiem
    twój ojciec był plastrownikiem
    guess what?
    jesteś plastrownikiem-perspektywy jak w Warszawskim mordorze
    robota trudna i nudna jak cholera, gorąco, powietrze suche, woda relegowana w minimalnych ilościach
    tak jak mówiłem - takie trochę solowe korpo
    nagła odmiana puka do drzwi
    przyjeżdża jakiś bosy facet w kolorowej koszuli
    ja pierdole - ludzie tutaj owijają się byle czym, by stopa nie łaziła po mokrej soli i nie ślizgała się w błocie, a ten boso przyłazi
    fuj - ja rozumiem Afryka, ale trochę kultury
    no nic - żadna różnica, płacą za plastry soli
    trzy godziny podważania tafli, wycinania, skrobania i standaryzowania plastra soli później
    patrzysz na swój doskonały, prostokątny kawałek soli, urobiony gołymi łapami z których już schodzi skóra
    podchodzi kolorowy koleś
    szuszua czajasa szaajaczasa śisusztsu
    nie rozumiesz w ogóle typa - jakiś prymitywny, świszczący język
    nagle podnosi twój cudowny plaster soli, za który masz dostać dwadzieścia pięć centów, by kupić sobie miskę kaszy
    szasaza SZA! - mówi obcy i rzuca twoim plastrem o ziemie
    jajebiewpizdujebanakurwamać.jpg
    plaster pęka na dwie części
    kolorowy coś pierdoli do drugiego i podchodzi do stosu
    szef kazał nie przeszkadzać, no ale jak to tak?
    koleś coś łazi przy stosie plastrów, aż w końcu zabiera jeden i ucieka gdzieś w dal
    wtf - gdzie on z tym spierdoli jak tu pustynia?
    po chwili wraca i rzuca na plaster na ziemi
    2xjajebiewpizdujebanakurwamać.jpg
    #pasta #mokebe #sol

    pokaż spoiler #cejrowski #cejrowskicontent
    pokaż całość

    źródło: youtu.be 18+

    •  

      @Clear: To nie to samo bo bycie przeciw szczepionkom to bycie przeciw szczepionkom a nakazywanie mi i zmuszanie mnie do szczepienia się jest ograniczeniem mojej wolności, dla niego chodzi o wolność a nie o walkę ze szczepionkami.(chyba ,że mowa o szczepionkach o pseudo świńskiej grypie bo coś się wypowiadał i za to ręczyć nie mogę ,ale jeśli był przeciwny to i tak miał rację ) Z góry uprzedzam ,że czepiam się tylko szczegółów ,sam jestem szczepiony a swoje dzieci też będę szczepił a ludzie którzy nie szczepią swoich dzieci to po prostu według mnie kretyni i debile ,ale jednocześnie uważam ,że nie wolno ich zmuszać bo są to wolni ludzie.

      @pk347 Unieważnienie małżeństwa a rozwód są wywołane innymi rzeczami. Rozwodów w kościele katolickim nie ma a unieważnić małżeństwo można wtedy gdy jeden z małżonków ukrył ważną rzecz przed ślubem na przykład prostytucje , narkomanie , kolejną żonę , miliony kochanek/ów , gromadkę dzieci . Za to nie można unieważnić małżeństwa jeśli po ślubie przyszła kochanka , dziecko , hazard ,alkoholizm itd. Musisz mi przyznać ,że różni się to do rozwodu ? :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    #cejrowski #heheszki

    Spójrzcie na tego gifa.
    Wyobraźcie sobie teraz świat równoległy.

    Cejrowski w glanach przemierza świat
    podchodzi do polaka robaka który sprzedaje znicze na 1 listopada
    "patrzcie jaki ten Polak głupi"
    bierze taki największy znicz z popiersiem Kaczyńskiego do ręki
    "znicze sprzedaje z marżą rzędu 1-4 zł od sztuki, te z orzełkiem nieco więcej"
    "sami widzicie państwo że to zarobek dosyć znikomy"
    "chodź tu kurwiu z tą kamerą"
    podąża za boczną bramę cmentarza
    "wieczorem, gdy nikt nie patrzy, Polak handlarz cmentarny zamienia się w cmentarną hienę i zabiera co jego, by nazajutrz sprzedać ponownie z zyskiem"
    glaniarz z ekipą wraca do stoiska
    "no i tak to się żyje w tej kurwie Polsce, tylko to się tu nadaje"
    chwyta największy znicz w niewidzialną rękę
    "tak działa wolny rynek"
    nieopatrznie rzuca nim o kant dupy
    znicz pęka jednocześnie z sercem handlarza
    pokaż całość

    GIF

    źródło: media.giphy.com (8.2MB)

  •  

    -FUS RO DAH
    -FUS RO DAH KURWA PO SMOCZEMU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST SREBRNY MIECZ NA POTWORY
    -HEHE PATRZCIE JAKI SZAJS XD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY SIWOBRODEGO. KOJARZYCIE PAŃSTWO NA PEWNO MIESZKAJĄ NA SZCZYCIE, PIWNICZAKI, NAJMĄDRZEJSI, OBSERWUJĄ SKYRIM.
    - A TU DOVAKHIIN. BETHESDA, PROSZĘ PAŃSTWA, SŁUCHA SIĘ COMMUNITY, ROBI DOBRĄ GRĘ A NASTĘPNIE, SMOK SIĘ PRZESUNIE, POTEM TWORZĄ CREATION CLUB, SPOŁECZNOŚĆ ROBI MODY I, UWAGA SŁOWO MOCY, I UDOSTĘPNIAJĄ.
    - I W TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA GRA LATAMI. JEST SOLIDNE, TANIE W PRODUKCJI I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ.

    a wiedźmin, kurwa
    -chlip chlip tak bardzo mam ciężko
    -gra ze mną już dawno umarła, polaczki się spuszczają przy dwuletniej, martwej grze
    -ehhh tak bym sobie chciał mieć jakieś aktualizacje i dodatki
    -a nie mogę
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -ciri tęsknię
    -ehhhh

    #gry #pasta #cejrowski #skyrim #wiedzmin3 #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    wychodzi Kosowo z Serbii
    DZIEŃ DOBRY
    DZIEŃ DOBRY KURWA PO ALBAŃSKU NIE ROZUMIESZ?
    DAJ MI TO CO MASZ W RĘCE
    NO DAJ
    PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST SERB
    HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    DOBRA IDZIEMY DALEJ
    O! A TU MAMY SESJĘ PARLAMENTU KOSOWA . KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO REFERENDA KATALOŃCZYKÓW ? DŁUGIE , NIE ZGODNE Z KONSTYTUCJĄ, NIE UZNAWANE.
    A TU SESJA RZĄDU . OBRADUJĄ DO URNY , PROSZĘ PAŃSTWA, WSZYSCY Z WIOSKI DO JEDNEJ I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, RĘKAMI TO ZATWIERDZAJĄ , UCHWALAJĄ I, UWAGA STOPIEŃ, I ODŁĄCZEAJĄ SIĘ.
    I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST SOLIDNE, TANIE W WYKONANIU I CO NAJWAŻNIEJSZE! SPEŁNIA SWOJĄ FUNKCJĘ. A W KATALONII ? NO W KATALONII JAK W LESIE.

    a katalonia, kurwa
    chlip chlip ta Barcelona ma tak ciężko
    jebana patriarchalna policja -ehhh tak by sobie chciała chodzić na marsze i odłączać się
    a nie może
    bo pałują
    dajcie wzruszającą muzykę
    trzymaj się katalonio
    będę do ciebie pisać
    kocham cię ehhh

    #pasta. #katalonia #cejrowski
    pokaż całość

  •  

    Właśnie dostałam przesyłkę z zestawem do #yerbamate i troche kisne, nie wiedziałam do końca jak się za to zabrać i zaczęłam szukać na yt a tutaj pan #cejrowski przyszedł z pomocą ( ͡° ͜ʖ ͡°) #heheszki podobne do chodzenia po bułki Wojtek i yerba

  •  

    -Wchodzi polak na NA
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO EUROPEJSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TO CZYM GRASZ
    -NO DAJ
    -PROSZE PAŃSTWA TO JEST AMERYKANIN
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    -O! A TU MAMY METĘ, KOJARZĄ PAŃSTWO METĘ W EUROPIE? SILNA,MOCNA,SOLIDNA STWORZONA Z MOCNYCH PICK'ÓW I ITEMÓW.
    -A TU META Z GÓWNA, ZBIERA SIĘ 5 TAKICH BIORĄ LOSOWE POSTACI I NAZYWAJĄ TO DRUŻYNĄ I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE KUPUJĄ ZALECANE ITEMY I,UWAGA STOPIEŃ I NAPIERDALAJĄ SIĘ NA MIDZIE.
    -I TO PROSZĘ PAŃSTWA DZIAŁA ONI TAK WŁAŚNIE GRAJĄ I TO JEST SOLIDNE, NIESKOMPLIKOWANE I CO NAJWAŻNIEJSZE POZWALA WYGRYWAĆ RANKEDY A W EUROPIE? NO W EUROPIE JAK W LESIE.

    a korea kurwa
    -chlip chlip poziom regionu za wysoki
    -jebani wyskillowani skośnoocy
    -ehhh tak bym se chciał wyjść z bronzu
    -ale nie potrafie
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymajcie się koreańczycy
    -będe was flejmić
    -nie cierpie was ehhh

    #pasta #leagueoflegends #cejrowski
    pokaż całość

  •  

    Dawno nie było, więc wrzucam to złoto (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #testoviron #cejrowski #heheszki

    źródło: youtube.com

  •  

    podchodzi przyjezdny do Warszawiaka
    -DZIEŃ DOBRY
    -DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
    -DAJ MI TEN SŁOIK CO MASZ W RĘCE
    -NO DAJ
    -PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST WARSZAWIAK
    -HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI xD
    -DOBRA IDZIEMY DALEJ
    - O! A TU MAMY PAŁAC KULTURY. KOJARZĄ PAŃSTWO NA PEWNO PAŁAC KULTURY? WYSOKI, BOGATY, DOSTOJNY.
    - A TU KURWA ROTUNDA. STOI TU TAKA GÓWNIANA, PROSZĘ PAŃSTWA, JAK PRYSZCZ NA METALOWYCH KROKWIACH, I POTEM, PAN SIĘ PRZESUNIE, CHCIELI TO UCYWILIZOWAĆ, A POTEM TO JEBŁO, I TERAZ, UWAGA STOPIEŃ, BĘDĄ PRZEBUDOWYWAĆ.
    - I TO SIĘ PROSZĘ PAŃSTWA TRZYMA. JEST BRZYDKIE, KOMUNISTYCZNE, ALE CO NAJWAŻNIEJSZE! ROZPOZNAWALNE. A RESZTA POLSKI? NO TAM TO JAK W LESIE.

    reszta Polski, kurwa
    -chlip chlip Polska B ma tak ciężko
    -jebanie postsowieckie zadupie
    -ehhh tak byśmy sobie cywilizację wprowadzili
    -a nie mamy za co
    -dajcie wzruszającą muzykę
    -trzymaj się Warszawo
    -będę przyjeżdżać ma stadion tysiąclecia
    -kiedyś się przeprowadzę ehhh

    #pasta #cejrowski #warszawa
    tylko nie bóldupcie bo to #heheszki, kocham Warszawę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Proszę Państwa, to jest WERMACHT- patrzcie jaki solidny,
    O!, tu są czołgi - uwaga stopień-a tu jest wsparcie sztukasów i artylerii, tu są radiostacje i współpraca wojsk...
    To jest solidne, pancerne- Pan Się przesunie Panie Speer- a przede wszystkim TO DZIAŁA
    TO DZIAŁA I PODBIJA proszę Państwa
    Aw Polsce?? No w Polsce jak w lesie...

    A Wojsko Polskie, kurwa....
    - ta kawaleria ma tak ciężko chlip chlip
    - jebane Panzerwaffe
    - tak by sobie chciało chodzić na przepustki i wyrywać dupy
    - a nie może
    -trzymaj się Śmigły- Rydzu
    - będę do Ciebie pisać
    - kocham cię ehhh

    #heheszki #pasta #cejrowski #wojsko #wojskopolskie #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

  •  

    Anonki kilka dni temu opowiadałem wam jak podróżnik Wojciech Cejrowski podstępem pozbawił mnie moich butów, które wpadły mu w oko. Codziennie rano przy wyjściu z domu zimny wiatr, śnieg oraz inne zjawiska pogodowe wpadające mi do adidasa przez dziurę przypominały o tej przykrej sytuacji. Mój gniew rósł wraz z postępującym spadkiem temperatury odczuwalnej a dzisiaj już miarka się przebrała bo przez dziurę wpadł mi do buta kawałek zamarzniętego gówna psiego, który zaczął roztapiać się i śmierdzieć jak siedziałem na wykładzie. Poczułem fetor i dyskretnie popatrzyłem na podeszwy, ale były czyste, więc byłem przekonany, że ktoś inny wdepnął. Ludzie się ode mnie odsuwali przez cały dzień i dopiero po powrocie do domu zobaczyłem, że mam calutką skarpetę zanieczyszczoną. Szlag mnie trafił tak, że myślałem, że mnie normalnie odwiozą prosto do Kobierzyna, ale że jest on od Warszawy dosyć daleko to mnie nie odwieźli tylko postanowiłem pójść na policję i zgłosić przestępstwo Cejrowskiego.

    Wziąłem paragon od butów i nawet pudełko całe po nich oraz katalog CCC, żeby policjanci nie mieli problemu ze zrobieniem portretu pamięciowego mojego obuwia i poszedłem na mój dzielnicowy komisariat. W kolejce do dyżurki stało sporo osób i każdy miał bardzo długą sprawę do omówienia. Jedna staruszka zgłaszała zaginięcie psa no i policjantka jej mówi, że to trzeba gdzie indziej zrobić bo oni sprawy kryminalne prowadzą no to babcia mówi żeby chociaż plakaty porozwieszali i w telewizji po wiadomościach pokazali zdjęcie psa bo może ktoś go widział no i policjantka mówi, że zaginięciami zwierząt się nie zajmują tylko ewentualnie jakby tego psa ktoś ukradł to oni by mogli zacząć dochodzenie, na co staruszka mówi, że ona sobie jednak przypomina, że ten pies to jej nie uciekł na spacerze tylko trzech mężczyzn go wciągnęło do samochodu i odjechało z piskiem opon i wtedy policjantka ją odesłała do jakiegoś pokoju na drugim piętrze.
    Potem jeszcze była kobieta, która prosiła żeby wypuścili jej syna, co go aresztowali rano, bo on by nigdy nikogo nie pobił dotkliwie bo to bardzo dobry chłopak i nawet był u pierwszej komunii kiedyś i pokazuje to zdjęcie syna z komunii i pyta, czy ta policjantka sądzi, że taki ładny chłopiec mógłby kogoś pobić tak bardzo i jeszcze ukraść telefon komórkowy. Policjantka mówi, że od sądzenia to jest sąd i oni tylko łapią ludzi a syn był poszukiwany trzy miesiące listem gończym to go złapali. Ta matka mówi, że on nie wiedział, że jest poszukiwany bo on gazet nie czyta telewizji nie ogląda tylko cały dzień siedzi z nosem w książkach taki jest pilny uczeń i jakby wiedział, to by się sam zgłosił na komisariat i kulturalnie wyjaśnił sprawę tak jak jego ojciec, który teraz jest w więzieniu, jak był poszukiwany za napady rozbojowe. Dyżurna ją odesłała z kwitkiem i w końcu była moja kolej.
    No to mówię, że zostały mi skradzione buty eleganckie włoskie Gino Lanetti z CCC i znam sprawcę więc całą sprawę rozwiązałem za nich tylko trzeba pojechać do złodzieja i mu buty zabrać a ja nie wiem gdzie mieszka i sam się boję. Pokazuję policjantce gazetkę CCC i paragon i pudełko a ona mi mówi, że po pierwsze to dziwi się, że mi tak na tych butach zależy bo godzinę temu mieli delikwenta, któremu z opieki społecznej przynieśli takie właśnie buty, bo ONZ przysłał do Polski 10 kontenerów, i w ten sposób organy państwowe chciały mu pomóc przetrwać zimę, ale jemu to się te buty tak nie spodobały, że nimi rzucił w pracownika społecznego i aż mu skroń rozcięło. Po drugie to buty kosztowały 139,00zł więc to będzie tylko wykroczenie a nie przestępstwo bo przestępstwo jest jak się ukradnie za więcej niż 250zł, więc nikomu się nie będzie chciało szukać i sprawa pewnie zostanie umorzona. Ja na to mówię, że kategorycznie żądam sprawiedliwości a ona pyta, kto mi te buty ukradł no to mówię, że Cejrowski Wojciech urodzony w Elblągu syn Bogdana. Ludzie w kolejce w śmiech i policjantka też się śmieje i już chce mnie odprawić a tu nagle taki stary policjant co przechodził akurat obok mówi, że on tego skurwysyna Cejrowskiego już od dawna chciał udupić bo on wiele lat służył Polsce Ludowej i nawet jak kręcili serial o poruczniku Borewiczu to na nim się wzorowali a Cejrowski wszystkich byłych milicjantów wyzywa od zdrajców i nie chce się odpieprzyć od generała. Powiedział, żebym przyszedł jutro bo on teraz pracę kończy, ja mu mówię, że tu nie ma chwili do stracenia bo Cejrowski może w każdym momencie wyjechać na jakąś wyprawę i uciec do jakiegoś kraju egzotycznego, który nie ma podpisanej umowy o ekstradycję z Polską i sobie będzie tam siedział do końca życia w moich butach i się z nas śmiał. Stary policjant mówi, że jak tak to tak i on tylko sprawdzi gdzie Cejrowski mieszka i jedziemy zaraz. Wziął jeszcze pistolet, pałkę, kajdanki, gaz pieprzowy, paralizator i inne sprzęty żeby Wojciechowi zadać cierpienie przy zatrzymaniu i pojechaliśmy do Konstancina pod Warszawą, gdzie według dokumentów Cejrowski jest zameldowany.
    Dojeżdżamy pod adres podany a tam willa olbrzymia, wielka była prawie jak szkoła podstawowa do której chodziłem. Pierwowzór Borewicza dzwoni do furtki a Cejrowski przez głośniczek mówi, że on dziękuje ale zarówno nowoczesny odkurzacz jak i pościel ekologiczną już ma, na co policjant jak na filmach krzyczy, że otwierać policja. Cejrowski wychodzi z domu w majtkach samych, koszuli hawajskiej i moich butach i otwiera furtkę. Ja krzyczę, że to moje buty są i żeby oddawał a policjant krzyczy, że on mu zaraz pokaże co się robi z kontrrewolucjonistami na co Cejrowski Wojtek tylko się uśmiecha i mówi, że panowie spokojnie, zapraszam do środka, wszystko sobie wyjaśnimy. No to wchodzimy do środka a ja mu się cały czas patrzę na nogi, żeby z tymi butami niczego nie zrobił i żeby się zaraz nie okazało, że on jest boso i o żadnych butach nic nie wie. W środku przepych ogromny, wszystko wyłożone marmurem, na ścianach wiszą głowy zwierząt dzikich jak hipopotamy i nosorożce. Poszliśmy do jakiegoś pokoju i Cejrowski nas posadził przy takim stoliku zrobionego z odciętej nogi słonia i mówi do policjanta, że on mu trochę przypomina porucznika Borewicza, no to policjant się trochę jakby udobruchał i mówi, że dobrze mu przypomina bo porucznik Borewicz był na nim wzorowany, i że on był dobrym milicjantem całe życie, bronił porządku i nie rozumie dlaczego Cejrowski go obraża wciąż. Cejrowski zaczął się śmiać do rozpuku i mówi, że przecież z tym obrażaniem to jest taka gra, żeby skanalizować nastroje antykomunistyczne i pieniądze wyciągać, a on sam od małego władzę ludową szanował i był z nią za pan brat, że już w szkole średniej donosił do UB, i że jak on sobie inaczej wyobraża, żeby on w tamtych czasach dostawał zgody na podróże zagraniczne. Cejrowski poleciał do innego pokoju i zaraz wraca z rękami pełnymi różnych papierów i pokazuje: moja pierwsza lojalka, mój pierwszy donos, podziękowania pisemne od generała Kiszczaka itd.
    Policjant mu mówi, że bardzo ładnie i docenia wszystko, ale dlaczego po 1989 tak się sprzedał środowiskom klerykalno - kombatanckim na co Wojciech mówi, że to wszystko tak zaplanowane, żeby z tych programów podróżniczych i publicystycznych ciągnąć pieniądze i on prawie wszystkie te pieniądze przekazuje na Stowarzyszenie Ordynacka, tylko sobie tyle zostawił, żeby mieć ten dom bo nie będzie przecież mieszkał jak zwierzę w jakiejś klitce zagrzybionej jak solidaruchy. A to wszystko było w ogóle pomysłem Jurka Urbana, który tutaj mieszka przez płot i zaraz wpadnie wypić po maluchu za stare czasy, no i faktycznie jak Cejrowski to mówił to przez okno zobaczyłem, że Jerzy Urban wychodzi do ogródka dom obok, włazi na drzewo przy płocie, po gałęzi nad tym płotem przechodzi i skacze. Mógł ulicą iść ale widocznie taką miał fantazję. Wystraszyłem się, że się połamie bo wysoko było ale on głowę pochylił w dół i uszy zatrzepotały i go tak spowolniło, że wylądował jak kapitan Wrona Tadeusz. Policjant zobaczył Urbana i cały uradowany mówi, że od zawsze go chciał poznać, na co Cejrowski od razu wyciąga z szafki butelkę i szkło. Mi też polali, ja zszokowany wypiłem, a Urban pyta, czy pamiętają jak pacyfikowali zakłady meblowe w Sieradzu w 1981. Oni wszyscy w śmiech i się zaczynają przekrzykiwać co który pamięta, jak jakiegoś robotnika bili pałką w jaja i on tak piszczał śmiesznie, i rechoczą. Oni opowiadają jakieś anegdoty sobie, a ja siedzę cicho i patrzę na moje buty na nogach Cejrowskiego i w końcu mówię do policjanta, że tutaj śmichy chichy gadu gadu a przecież przyjechaliśmy moje buty odzyskać na co policjant oburzony, że mam przestać towarzysza Wojciecha szkalować i wypierdalać w podskokach. Ja mówię, że bez butów moich nigdzie nie idę na to on mi psikną w twarz gazem pieprzowym, że oddech straciłem i oczy mi załzawiło, złapał za kołnierz, wyprowadził na ganek i zajebał kopa w dupę aż zleciałem na dół. Cejrowski zaraz otworzył pilotem drzwi od garażu i 3 hieny tropikalne stamtąd wyskoczyły i od razu do mnie. Uciekłem za płot, furtkę zatrzasnąłem a one ujadają. Cejrowski, policjant i Urban tylko patrzyli przez okno i się śmieli ze mnie a ja musiałem do domu wracać autobusem podmiejskim w dziurawych adidasach. Teraz to już miarka się przebrała i na pewno tak tego nie zostawię i jakimś sposobem swoje buty odzyskam.
    #pasta #heheszki #cejrowski #byloaledobre #zawszesmieszy
    pokaż całość

  •  

    Główny prawicowy religijny oszołom ekwadoru jest także ogromnym orędownikiem ISLAMU. #islam #isis #wc #cejrowski #4konserwy

  •  

    Jak tak zawsze bronilem Cejrowskiego kiedy go atakowali tak po prostu trace do niego respekt... #cejrowski #rakcontent #antyszczepionkowcy #szczepienia

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Cejrowski twierdzi, że przed wichurami, które ostatnio pozbawiły życia kilku osób można się uchronić modlitwą i artefaktami umieszczanymi w rogach posesji, a osobom poszkodowanym "się wyłożyło" bo nie chodziły do kościoła
    Ten facet to dla mnie sztandarowy przykład katola, z gatunku tych, którzy podnoszą mi ciśnienie i są doskonałym zaprzeczeniem nauk nowotestamentowych. Zacietrzewiony, cieszący się z cudzego nieszczęścia, nienawistny, okazujący niesłychane miłosierdzie hipokryta. Mam wrażenie, że jego ulubioną częścią Biblii jest Stary Testament. Ciekawe kiedy jemu się coś wyłoży. #cejrowski #cejrowskicwel #bekazkatoli pokaż całość

    źródło: i.iplsc.com

  •  

    WC opowiada się za gronem anty szczepionkowym.
    W gruncie rzeczy to drzewa są niepotrzebne, bo tlen produkują oceany - szach mat.

    #antyszczepionkowcy #stopnop #cejrowski

  •  

    Dlaczego telewizja pokazuje tylko czarne obwisłe cycki a nie da zdrowych jędrnych skowyrnych białych? Rasiści pieprzeni.

    #telewizja #pytanie #cejrowski #cycki #nsfw #takaprawda

  •  

    Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę. W sklepie CCC znalazłem pic rel. Solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły. Dzisiaj poszedłem w swoich nowych butach na uniwersytet. Czułem się dzięki nim bardziej pewny siebie, jak siedziałem na korytarzu to nogi wyciągałem daleko, żeby ludzie lepiej widzieli jakie mam eleganckie buty. Po zajęciach czekam na przystanku na Krakowskim Przedmieściu na autobus a tu z kawiarni wychodzi znany podróżnik katolicki Wojciech Cejrowski. Elegancko ubrany a nie w jakąś tam koszulę hawajską, z egzotycznych motywów to miał tylko w ręce taki kubeczek na yerba mate. Popatrzył się na mnie, na moje buty i podchodzi i zagaduje, czy te buty to są te z CCC za 139,00zł. Ja mu zadowolony mówię, że tak panie Wojtku, te same dokładnie, i że miło, że pan zauważył. Cejrowski na to powiedział tylko >Śmieć Mi szczęka opadła i nie wiem o co chodzi. Cejrowski pyta, którego wyrazu nie rozumiem "śmieć" czy "śmieć". No to ja mówię, że obydwa rozumiem tylko nie wiem dlaczego tak mówi. Cejrowski mówi, że dlatego, że tylko śmieć może nosić takie chujowe, biedackie buty. Że on do dzikich krajów jeździł i tam ONZ i Czerwony Krzyż takie buty przysyłał dla biednych ludzi za darmo i nawet oni nie chcieli w nich chodzić tylko wyrzucali. I że nawet było specjalne posiedzenie komisji UNICEF, że nie wolno głodnym dzieciom takich gównianych butów dawać, więc tam przestali wysyłać tylko do sklepów do Polski. Ludzie na przystanku śmiechają pod nosami i się patrzą na moje buty, ja już gula w gardle i staram się jakoś jeden za drugim schować ale to nic nie daje. Ale jednak pomyślałem, że nie dam sobą pomiatać nawet znanemu człowiekowi i krzyczę na Wojciecha, że on sam przecież boso przez świat chodzi więc nie ma prawa się do moich butów przypierdalać. Cejrowski w śmiech i mówi, że boso to on chodzi w eleganckich krajach zagranicznych a nie w Polsce gdzie co 5 metrów można w psie gówno wejść albo jakąś strzykawkę z HIV, i że po Polsce to on chodzi w porządnych butach i pokazuje mi swoje buty z jakimiś frendzlami, paskami, dolce&gabana i że nawet taki guzik mają, że jak go lawina przysypie w tych butach to on ten guzik naciska i go wtedy można znaleźć pod śniegiem. Ja nie daję za wygraną i krzyczę, że przecież on jest człowiekiem wierzącym gorliwie i że Pan Jezus chodził boso albo w jakichś rozpadających się sandałach więc dlaczego on mnie obraża. Cejrowski na to, że z tymi sandałami Jezusa to lewacka propaganda II Soboru Watykańskiego i Jezus obuwie dobierał bardzo starannie, i jakby teraz zszedł na ziemię znowu i mnie w takich butach zobaczył to by mi w mordę przypierdolił. Ja cały czerwony, nie wiem co powiedzieć, ludzie ryczą ze śmiechu a Wojtek Cejrowski mówi, żebym się zachował jak biały człowiek honoru i te buty zdejmował i wypierdolił. No to ściągam te buty, cały już zaryczany bo tak mi było ich szkoda i odkładam do kosza na śmieci na przystanku delikatnie, bo je chciałem wyjąć jak Cejrowski pójdzie. Stoję na śniegu w samych skarpetkach, nogi aż pieką od zimna, autobus powoli nadjeżdża, chciałem szybko buty złapać i wskoczyć do środka ale jak się rzuciłem do śmietnika to Wojciech mi zagrodził drogę i powiedział, żebym miał trochę godności. Wsiadłem bosy do autobusu, przejechałem jeden przystanek, wysiadłem i biegiem lecę spowrotem buty zabrać. Grzebię w śmietniku, wszystkow wyrzucam z niego ale butów nie ma. Pytam ludzi co stali na przystanku, czy butów ktoś ze śmietnika nie zabrał a oni mówią, że tak, że znany podróżnik Wojciech Cejrowski tutaj był i wziął buty i powiedział, że jedzie na ryzykowną wyprawę do Nepalu i w sam raz będzie miał buty eleganckie i niezawodne. A ja będę całą zimę zapierdalał w starych adidasach. Anonki kilka dni temu opowiadałem wam jak podróżnik Wojciech Cejrowski podstępem pozbawił mnie moich butów, które wpadły mu w oko. Codziennie rano przy wyjściu z domu zimny wiatr, śnieg oraz inne zjawiska pogodowe wpadające mi do adidasa przez dziurę przypominały o tej przykrej sytuacji. Mój gniew rósł wraz z postępującym spadkiem temperatury odczuwalnej a dzisiaj już miarka się przebrała bo przez dziurę wpadł mi do buta kawałek zamarzniętego gówna psiego, który zaczął roztapiać się i śmierdzieć jak siedziałem na wykładzie. Poczułem fetor i dyskretnie popatrzyłem na podeszwy, ale były czyste, więc byłem przekonany, że ktoś inny wdepnął. Ludzie się ode mnie odsuwali przez cały dzień i dopiero po powrocie do domu zobaczyłem, że mam calutką skarpetę zanieczyszczoną. Szlag mnie trafił tak, że myślałem, że mnie normalnie odwiozą prosto do Kobierzyna, ale że jest on od Warszawy dosyć daleko to mnie nie odwieźli tylko postanowiłem pójść na policję i zgłosić przestępstwo Cejrowskiego. Wziąłem paragon od butów i nawet pudełko całe po nich oraz katalog CCC, żeby policjanci nie mieli problemu ze zrobieniem portretu pamięciowego mojego obuwia i poszedłem na mój dzielnicowy komisariat. W kolejce do dyżurki stało sporo osób i każdy miał bardzo długą sprawę do omówienia. Jedna staruszka zgłaszała zaginięcie psa no i policjantka jej mówi, że to trzeba gdzie indziej zrobić bo oni sprawy kryminalne prowadzą no to babcia mówi żeby chociaż plakaty porozwieszali i w telewizji po wiadomościach pokazali zdjęcie psa bo może ktoś go widział no i policjantka mówi, że zaginięciami zwierząt się nie zajmują tylko ewentualnie jakby tego psa ktoś ukradł to oni by mogli zacząć dochodzenie, na co staruszka mówi, że ona sobie jednak przypomina, że ten pies to jej nie uciekł na spacerze tylko trzech mężczyzn go wciągnęło do samochodu i odjechało z piskiem opon i wtedy policjantka ją odesłała do jakiegoś pokoju na drugim piętrze. Potem jeszcze była kobieta, która prosiła żeby wypuścili jej syna, co go aresztowali rano, bo on by nigdy nikogo nie pobił dotkliwie bo to bardzo dobry chłopak i nawet był u pierwszej komunii kiedyś i pokazuje to zdjęcie syna z komunii i pyta, czy ta policjantka sądzi, że taki ładny chłopiec mógłby kogoś pobić tak bardzo i jeszcze ukraść telefon komórkowy. Policjantka mówi, że od sądzenia to jest sąd i oni tylko łapią ludzi a syn był poszukiwany trzy miesiące listem gończym to go złapali. Ta matka mówi, że on nie wiedział, że jest poszukiwany bo on gazet nie czyta telewizji nie ogląda tylko cały dzień siedzi z nosem w książkach taki jest pilny uczeń i jakby wiedział, to by się sam zgłosił na komisariat i kulturalnie wyjaśnił sprawę tak jak jego ojciec, który teraz jest w więzieniu, jak był poszukiwany za napady rozbojowe. Dyżurna ją odesłała z kwitkiem i w końcu była moja kolej. No to mówię, że zostały mi skradzione buty eleganckie włoskie Gino Lanetti z CCC i znam sprawcę więc całą sprawę rozwiązałem za nich tylko trzeba pojechać do złodzieja i mu buty zabrać a ja nie wiem gdzie mieszka i sam się boję. Pokazuję policjantce gazetkę CCC i paragon i pudełko a ona mi mówi, że po pierwsze to dziwi się, że mi tak na tych butach zależy bo godzinę temu mieli delikwenta, któremu z opieki społecznej przynieśli takie właśnie buty, bo ONZ przysłał do Polski 10 kontenerów ich, żeby miał na zimę to jemu się te buty tak nie spodobały, że nimi rzucił w pracownika społecznego i mu się skroń rozcięła aż. Po drugie to buty kosztowały 139,00zł więc to będzie tylko wykroczenie a nie przestępstwo bo przestępstwo jest jak się ukradnie za więcej niż 250zł więc nikomu się nie będzie chciało szukać i sprawa pewnie zostanie umorzona. Ja na to mówię, że kategorycznie żądam sprawiedliwości a on pyta, kto mi te buty ukradł no to mówię, że Cejrowski Wojciech urodzony w Elblągu syn Mariana. Ludzie w kolejce w śmiech i policjantka też się śmieje i już chce mnie odprawić a tu nagle taki stary policjant co przechodził akurat obok mówi, że on tego skurwysyna Cejrowskiego już od dawna chciał udupić bo on wiele lat służył Polsce Ludowej i nawet jak kręcili serial o poruczniku Borewiczu to na nim się wzorowali a Cejrowski wszystkich byłych milicjantów wyzywa od zdrajców i nie chce się odpieprzyć od generała. Powiedział, żebym przyszedł jutro bo on teraz pracę kończy, ja mu mówię, że tu nie ma chwili do stracenia bo Cejrowski może w każdym momencie wyjechać na jakąś wyprawę i uciec do jakiegoś kraju egzotycznego, który nie ma podpisanej umowy o ekstradycję z Polską i sobie będzie tam siedział do końca życia w moich butach i szukaj wiatru w polu. Stary policjant mówi, że jak tak to tak i żebym on tylko sprawdzi gdzie Cejrowski mieszka i jedziemy zaraz. Wziął jeszcze pistolet, pałkę, kajdanki, gaz pieprzowy, paralizator i inne sprzęty żeby Wojciechowi zadać cierpienie przy zatrzymaniu i pojechaliśmy do Konstancina pod Warszawą, gdzie według dokumentów Cejrowski jest zameldowany. Dojeżdżamy pod adres podany a tam willa olbrzymia, wielka była prawie jak szkoła podstawowa do której chodziłem. Pierwowzór Borewicza dzwoni do furtki a Cejrowski przez głośniczek mówi, że on dziękuje ale zarówno nowoczesny odkurzacz jak i pościel ekologiczną już ma, na co policjant jak na filmach krzyczy, że otwierać policja. Cejrowski wychodzi z domu w majtkach samych, koszuli hawajskiej i moich butach i otwiera furtkę. Ja krzyczę, że to moje buty są i żeby oddawał a policjant krzyczy, że on mu zaraz pokaże co się robi z kontrrewolucjonistami na co Cejrowski Wojtek tylko się uśmiecha i mówi, że panowie spokojnie, zapraszam do środka, wszystko sobie wyjaśnimy. No to wchodzimy do środka a ja mu się cały czas patrzę na nogi, żeby z tymi butami niczego nie zrobił i żeby się zaraz nie okazało, że on jest boso i o żadnych butach nic nie wie. W środku przepych ogromny, wszystko wyłożone marmurem, na ścianach wiszą głowy zwierząt dzikich jak hipopotamy i nosorożce. Poszliśmy do jakiegoś pokoju i Cejrowski nas posadził przy takim stoliku zrobionego z odciętej nogi słonia i mówi do policjanta, że on mu trochę przypomina porucznika Borewicza no to policjant się trochę jakby uśmiechnął i mówi, że dobrze mu przypomina bo porucznik Borewicz był na nim wzorowany, i że on był dobrym milicjantem całe życie, bronił porządku i nie rozumie dlaczego Cejrowski ich obraża wciąż. Cejrowski zaczął się śmiać do rozpuku i mówi, że przecież z tym obrażaniem to jest taka gra, żeby skanalizować nastroje antykomunistyczne i pieniądze wyciągać, a on sam od małego władzę ludową szanował i był z nią za pan brat, że już w szkole średniej donosił do UB na solidaruchów i na przykład na Grześka Przemyka to on sam osobiście doniósł, żeby go milicjanci dopadli jak pił po maturze, i że jak on sobie inaczej wyobraża, żeby on w tamtych czasach dostawał zgody na podróże zagraniczne. Cejrowski poleciał do innego pokoju i zaraz wraca z rękami pełnymi różnych papierów i pokazuje: moja pierwsza lojalka, mój pierwszy donos, podziękowania pisemne od generała Kiszczaka itd. Policjant mu mówi, że bardzo ładnie i docenia wszystko ale dlaczego po 1989 tak się sprzedał na co Wojciech mówi, że to wszystko tak zaplanowane, żeby z tych programów podróżniczych i publicystycznych ciągnąć pieniądze i on prawie wszystkie te pieniądze przekazuje na Stowarzyszenie Ordynacka tylko sobie tyle zostawił, żeby mieć ten dom bo nie będzie przecież mieszkał jak zwierzę w jakiejś klitce zagrzybionej jak solidaruchy. A to wszystko było w ogóle pomysłem Jurka Urbana, który tutaj mieszka przez płot i zaraz wpadnie wypić po maluchu za stare czasy no i faktycznie jak Cejrowski to mówił to przez okno zobaczyłem, że Jerzy Urban wychodzi do ogródka dom obok, włazi na drzewo przy płocie, po gałęzi nad tym płotem przechodzi i skacze. Mógł ulicą iść ale widocznie taką miał fantazję. Wystraszyłem się, że się połamie bo wysoko było ale on głowę pochylił w dół i uszy zatrzepotały i go tak spowolniło, że wylądował jak kapitan Wrona Tadeusz. Policjant zobaczył Urbana i cały uradowany mówi, że od zawsze go chciał poznać, na co Cejrowski od razu wyciąga z szafki butelkę i szkło. Mi też polali, ja zszokowany wypiłem, a Urban pyta, czy pamiętają jak pacyfikowali zakłady meblowe w Sieradzu w 1981. Oni wszyscy w śmiech i się zaczynają przekrzykiwać co który pamięta, jak jakiegoś robotnika bili pałką w jaja i on tak piszczał śmiesznie, i rechoczą. Oni opowiadają jakieś anegdoty sobie, a ja siedzę cicho i patrzę na moje buty na nogach Cejrowskiego i w końcu mówię do policjanta, że tutaj śmichy chichy gadu gadu a przecież przyjechaliśmy moje buty odzyskać na co policjant oburzony, że mam przestać towarzysza Wojciecha szkalować i wypierdalać w podskokach. Ja mówię, że bez butów moich nigdzie nie idę na to on mi psikną w twarz gazem pieprzowym, że oddech straciłem i oczy mi załzawiło, złapał za kołnierz, wyprowadził na ganek i zajebał kopa w dupę aż zleciałem na dół. Cejrowski zaraz otworzył pilotem drzwi od garażu i 3 hieny tropikalne stamtąd wyskoczyły i od razu do mnie. Uciekłem za płot, furtkę zatrzasnąłem a one ujadają. Cejrowski, policjant i Urban tylko patrzyli przez okno i się śmieli ze mnie a ja musiałem do domu wracać autobusem podmiejskim w dziurawych adidasach. Teraz to już miarka się przebrała i na pewno tak tego nie zostawię i jakimś sposobem swoje buty odzyskam.
    Ananiasze znacie już bulwersującą historię pozbawienia mnie butów przez Wojciecha Cejrowskiego oraz nieudanej próby odzyskania ich drogą policyjno - sądową, z powodu postkomunistycznych konszachtów. Po piątkowym upokorzeniu w domu Cejrowskiego w Konstancinie myślałem tylko o zemście i odzyskaniu obuwia. Zastanawiałem się nawet nad włamaniem do rezydencji Wojciecha jednak po pierwsze nie potrafię się włamywać, a po drugie hieny. Los jednak stworzył mi świetną okazję do odwetu znacznie szybciej niż myślałem.
    Dwa dni w tygodniu pracuję na tej słynnej umowie śmieciowej w tym słynnym call center. Wciskam jakimś biednym ludziom z polski B telewizję satelitarną. Słabo mi to idzie więc zarabiam bardzo mało, ale na moje skromne potrzeby starcza. Trzy tygodnie temu wszyscy pracownicy zostali zaproszeni na firmową wigilię w jakimś klubie w Pałacu Kultury, która miała się odbyć w tą sobotę czyli wczoraj. Na początku stwierdziłem, że mam w dupie ale potem pomyślałem, że może warto spróbować wyjścia do ludzi, szczególnie, że miało być darmowe jedzenie, picie i ogólnie all inclusive. W dodatku to dobra okazja do podglądania loszek z pracy. Planowałem stanąć sobie z darmowym jedzeniem w okolicach toalety damskiej i patrzeć co się dzieje w środku jak ktoś otworzy drzwi żeby wyjść albo wejść. Można w ten sposób dojrzeć jak jakaś kobieta np. poprawia makijaż albo ubranie, a jak się ma szczęście to nawet widać na dole kabiny nogi sikającej kobiety i od razu kościej mocno. No to ubrałem się wczoraj wieczorem tak ładnie jak mogłem, pochlapałem ubranie wodą po goleniu taty żeby ładnie pachnieć i poszedłem. Przy wejściu do klubu okazało się, że zapomniałem zaproszenia i ochroniarze nie chcieli mnie wpuścić a nikt z firmy mnie nie kojarzył bo zawsze siedzę cicho i nie jestem rozpoznawalny. Dyrektorce z mojej pracy, która organizowała imprezę i stała przy wejściu mówię, że moim przełożonym jest taki Adam i on może potwierdzić, że ja to ja. Dyrektorka poprosiła żeby ktoś Adama zawołał i on po chwili przychodzi lekko podpity, w różowej koszuli i z żelem na włosach i mówi:
    -Tak, on u mnie pracuje, to Szczurek hehe.
    Dumny pseudonim Szczurek został mi przydzielony na samym początku pracy przez Adama właśnie. Ludzie w kolejce, która zrobiła się dosyć duża przez zamieszanie z moim zaproszeniem, się śmieją a ja szybko wskoczyłem do środka żeby pozostawić upokorzenie za sobą. Impreza się rozkręca i monterzy już się mierzą spojrzeniami ze sprzedawcami - u nas w firmie jest taka tradycja, że monterzy i sprzedawcy nienawidzą się jak kibice dwóch różnych drużyn piłkarskich i na każdej imprezie firmowej dochodzi do potyczek na tym tle. Konflikt jest tak stary jak firma i każdy dłużej pracujący monter czy sprzedawca ma jakieś porachunki z poprzednich zabaw firmowych. Wiosną mieliśmy imprezę z okazji 10 - lecia powstania spółki i jeden sprzedawca potłukł w ferworze walki jakiemuś monterowi szklankę na głowie tak, że tamten ma teraz bliznę przez pół łba więc było pewne, że teraz monterzy będą chcieli pomścić kamrata. W pewnym momencie na scenę wszedł prezes zarządu i wygłosił mowę, w której dziękował nam wszystkim za dobrą pracę itd., a potem zapowiedział występ gwiazdy - niespodzianki i na scenę wyskoczył Wojtek Cejrowski we własnej złodziejskiej osobie i w dodatku w moich butach. Mi się wyrwało z ust:
    -O JEBANY.
    Jakaś baba z działu HR co stała obok powiedziała, że firma Cejrowskiemu zapłaciła 15 tysięcy za występ więc lepiej żeby mi się podobało bo inaczej ona porozmawia z moim przełożonym, albo będziemy mieli na każdej imprezie Marylę Rodowicz, jak było do tej pory. Wojciech opowiadał jakieś dowcipy podróżnicze a ja myślałem tylko jak mu te buty zabrać. W jednym momencie na przykład wziął jakiegoś Mirka z publiczności na scenę i zadaje mu podchwytliwe pytanie, czy był na otwarciu. Mirek pyta czego, a Cejrowski na cały głos:
    -PARASOLA W MURZYŃSKIEJ CHACIE NA PUSTYNI.
    Cała sala ryczy ze śmiechu. Po godzinie Wojtek skończył występ na scenie i przechadza się z kieliszkiem wina między ludźmi i zagadywał (pewnie mu za to zapłacili) a ja musiałem bardzo uważać żeby mnie nie zauważył bo by od razu się stał bardzo czujny i pilnował butów. W międzyczasie ja wpadłem na świetny pomysł, żeby Cejrowskiego odurzyć za pomocą Zolpidemu, który kiedyś przypisał mi lekarz na niedobór wygrywu i fobię społeczną, i który cały czas noszę przy sobie dla pewności, mimo że nie korzystam. Pokruszyłem 4 tabletki, proszek zawinąłem w chusteczkę i czekam na odpowiedni moment. Po kilku minutach jakiś monter albo sprzedawca wylądował w fontannie po ciosie od innego pracownika i wszyscy łącznie z Cejrowskim patrzyli się w tamtą stronę, więc ja korzystając z okazji podszedłem szybko do Wojtka i wsypałem mu Zolpidem do wina. Na moje szczęście wina było już mało więc Cejrowski wypił je jednym łykiem, skrzywił się i zamówił łyski. Cały czas go obserwowałem i po jakichś 20 minutach już był oszołomiony jakby się wina z Zolpidemem napił, i zaczął zataczać się w kierunku kibla więc poszedłem za nim. Wszedłem do łazienki i zobaczyłem, że Cejrowski zamknął się w jednej z kabin i leży na ziemi a jakieś Mirki się śmieją:
    -Hehe no pan Wojtek to se pobalował dzisiaj.
    Nie mogłem przy nich odkraść butów więc podchodzę do Mirków i mówię, że jestem synem Wojciecha Cejrowskiego i przyjechałem zabrać go do domu i nie mogę go znaleźć no to oni mówią, że w kabinie leży i czy mogą mój autograf osobisty jako syna sławnego człowieka. Nabazgrałem im jakiś podpis na papierze toaletowym i poprosiłem o pomoc i jeden Mirek wskoczył do kabiny górą i otworzył drzwi a pozostali podnieśli Cejrowskiego tak, że mogłem sobie zarzucić jego rękę na ramie. Wychodzę z Wojciechem na ramieniu z klubu, wszyscy mi schodzą z drogi i patrzą z szacunkiem, że jestem tak blisko ze znaną osobistością. Jak już opuściłem klub to rzuciłem nieprzytomnego Cejrowskiego w krzaki iglaste pod Pałacem Kultury, ściągnąłem mu moje buty i poszedłem, stwierdzając, żeby chuj zamarzł za moją krzywdę. Jednak gdy jechałem już do domu to sumienie mnie ruszyło i zadzwoniłem na 112 i powiedziałem, że przy Emilii Plater w krzakach leży jakiś mężczyzna i że to chyba Wojciech Cejrowski bo był boso.

    Po odzyskaniu butów myślałem, że moje przygody już się skończyły. Tak jednak nie miało się stać. Moja mamełe jest hardo wierząca i praktykująca oraz zaangażowana społecznie i politycznie jako sekretarz lokalnego Klubu Gazety Polskiej. Udziela się też we wszystkich możliwych inicjatywach kościelnych typu strojenie ołtarzy na procesję z okazji Bożego Ciała, tydzień modlitwy za Polaków na wschodzie itd. Ja chcąc nie chcąc też zostaję czasami w te inicjatywy wciągnięty bo mam prawo jazdy a matka nie ma, a ja za jej hajs lurkuję więc robię co mi powie i na przykład wożę jakieś kwiaty z hurtowni do kościoła.
    W sobotę mama oświadczyła, że w niedzielę będzie u nas pod kościołem wydawanie ciepłych posiłków dla bezdomnych co marzną głodni. W dodatku miał przyjechać jakiś prominentny polityk z PiS, który już kilka razy odwiedzał ten smoleński klub o mojej matki i chciała się koniecznie pochwalić jakiego ma dorodnego kawalera za syna (stulej 21 lvl, nigdy nie trzymałem za rękę, zainteresowania: fap i gierki, osiągnięcia: 3 miejsce w konkursie ortograficznym w 2 klasie gimbazy. Super kawaler kurwo.)
    Na początku smutłem bo miałem na niedzielę ambitne plany oglądania tańczącego papieża na elitarnym forum karabin.org jednak potem stwierdziłem, że może za zrobienie takiego dobrego uczynku przed świętami Bóg mi odpuści trochę szkalowania Jana Pawła Błogosławionego i ominą mnie męki piekielne.
    W niedzielę po sumie zostałem ustawiony razem z dwiema Grażynami za ladą pod którą stał wielki garnek z gulaszem oraz termosy z herbatą, a na niej plastikowe naczynia i sztućce oraz czarno - białe zdjęcie spadniętego z roweru prezydenta z żoną, przyozdobione czarną wstążką, które ustawiła tam moja matka żeby "krzewić patriotyzm i prawdę wśród najuboższych". Bezdomnych zebrała się już spora kolejka ale matka i przewodniczący tego klubu Gazety Polskiej powiedzieli nam, że czekamy z wydawaniem jedzenia aż przyjedzie ten poseł z PiS bo on musi mieć zdjęcia jak pomaga biednym żeby sobie ocieplić wizerunek, bo polskojęzyczne media ciągle obrzucają go błotem. Po kilkunastu minutach przyjechał elegancki samochód i wysiadł z niego pogromca Wojskowych Służb Informacyjnych i przewodniczący Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU -154 M z 10 kwietnia 2010, Antonii Macierewicz.
    Wszyscy członkowie klubu mojej starej rzucili się żeby uściskać mu ręce i pokazywali palcami takie znaki V jak robił Wałęsa, a potem Macierewicz został ustawiony za ladą i ruszyliśmy z wydawaniem jedzenia.
    Pierwsza Grażyna podawała naczynia i sztućce, potem ja nalewałem herbaty, potem Antonii nakładał gulaszu, bo gulasz był najbardziej fotogeniczny, a potem druga Grażyna wkładała do kieszeni bezdomnym, którzy mieli już zajęte ręce, obrazek ze świętym Krzysztofem patronem kierowców (tylko takie mieli akurat na plebanii) i broszurkę artystyczną "Zostali zdradzeni o świcie" z wybranymi dziełami Jarosława Marka Rymkiewicza. Podejrzewam, że te obrazki i gazetki były po to żeby bezdomni wiedzieli za czyje pieniądze żrą i żyją.
    Widziałem, że Macierewicz wąchał ukradkiem gulasz przy nakładaniu i ślinka mu do niego cieknie. Gdy już prawie połowa kolejki została obsłużona a fotografowie najebali kilkaset zdjęć Antoniego i zaczęli zwijać sprzęt Macierewicz powiedział, że niestety gulasz już się skończył więc pozostali mogą dostać po dwa kubki herbaty i po dwa zestawy religijno - poetyckie. Bezdomni nie wyglądali na zadowolonych ale nie byli w zbyt dobrej pozycji do negocjacji. Ja byłem oprócz Macierewicza jedyną osoba, która zaglądała pod ladę bo wyciągałem stamtąd kolejne termosy z herbatą. Widziałem, że w gar był jeszcze w 3/4 pełen gulaszu. Gdy kolejka trochę się przerzedziła Macierewicz zaczął mnie zagadywać, że moja mama to dzielna kobieta, gdzie się uczę itd. Powiedziałem, że studiuję dziennikarstwo a Macierewicz powiedział, że to bardzo dobrze, i że w przyszłości jak już wygrają wybory to będę mógł pisać prawdę w gazetach.
    Po chwili wszyscy bezdomni już sobie poszli, bo rozeszła się wśród nich wiadomość, że gulaszu już nie dają i Grażynki zaczęły wycierać ladę. Macierewicz powiedział, że on weźmie garnek do siebie do domu i umyje żeby prostym ludziom nie robić kłopotu i żebym pomógł mu go zanieść do samochodu bo ciężki. Udawałem, że nie wiem o gulaszu w środku i pomogłem wsadzić gar do bagażnika. Mama się na mnie patrzyła z daleka i widziałem, że jest bardzo dumna, że z samym panem Antonim taki gar niosę. Po uporaniu się z naczyniem Macierewicz zaproponował, że może mnie kawałek podrzucić do domu.
    Poleciałem do mamy i pytam, czy wraca już do domu bo pan Antonii nas może podwieźć ale matka powiedziała, że ona jeszcze musi z księdzem Klopsem ustalić jak przystroją kościół na pasterkę i żebym jechał a ona sobie wróci sama. Z oczu po raz pierwszy pociekły jej łzy radości, spowodowane widocznie tym, że pojadę samochodem z takim wielkim Polakiem, i jak odchodziłem pobłogosławiła mnie na drogę znakiem krzyża (ostatni raz zrobiła coś takiego jak ojciec wyjeżdżał do Niemiec zbierać szparagi w 2002 r.)
    Wsiadłem do eleganckiego Volvo Macierewicza i ruszyliśmy. Po kilku minutach jechaliśmy już ulicą Sobieskiego i byliśmy niedaleko mojego mieszkania przy Dolnej jednak Macierewicz nagle zjechał z ulicy i powiedział, że on ma tu coś do załatwienia i dalej już niestety muszę wracać pieszo albo autobusem. Na do widzenia podziękował mi za pomoc z garnkiem, powiedział, że jestem dobrym Polakiem i dał długopis z napisem "Antonii Macierewicz - twój kandydat na posła. Prawda zwycięży!" po czym wysiadłem z samochodu. Z budki za bramą pod którą się zatrzymaliśmy wyjrzał ochroniarz i otworzył Macierewiczowi, żeby mógł wjechać swoim Volvo. Tabliczka z adresem mówiła - Sobieskiego 100.
    Bardzo mnie zdziwiło, że Antoni Macierewicz wszedł do tego budynku. Niektóre warszawskie anony pewnie o nim słyszały ale dla tych, którzy nie słyszeli trochę informacji zdobytych przeze mnie w czasach kiedy interesowałem takimi rzeczami, czytałem książki o ukrytym złocie Hitlera i hardo sklejałem papierowe modele łodzi podwodnych:
    3 przystanki dalej jest ambasada radziecka w sensie rosyjska. Za komuny w budynku przy Sobieskiego 100 mieszkali sami pracownicy tej ambasady (wtedy jeszcze rosyjskiej w sensie radzieckiej) a sama działka była w świetle prawa terenem Związku Radzieckiego, a nie Polski. Po upadku komuny przy tym osiedlu miały miejsce jakieś poważne przekręty i koniec końców stoi on od 20 lat pusty, a status prawny działki nie został wyjaśniony i teoretycznie jest to teren Rosji. Przez jakiś czas na podwórku za bramą funkcjonowało coś na kształt ogródka piwnego, w którym przesiadywali rosyjscy gangsterzy i agenci wywiadu. Do budynku zapuszczali się czasami tzw. urban explorerzy ale było to mocno ryzykowne bo był on ciągle pilnie strzeżony (zbyt pilnie jak na pustą ruinę) i można było za to dostać jakieś turbo - bagiety na podstawie prawa rosyjskiego, z wywózką do łagru na Syberii pod celę z Abramowiczem włącznie.
    Po tym jak weszło do niego dwóch przebierających się w maski przeciwgazowe i bawiących w Czarnobyl już nigdy nie wyszło, przestali do niego wchodzić nawet ci urban explorerzy. Policja oczywiście nie mogła nic zrobić bo to na papierze to nie jest Polska. Ciekawostka - przez jakiś czas mieszkał tam ten słynny Kaszpirowski. PS to prawda. Właśnie dlatego zaintrygowało mnie co będzie tam robił Macierewicz. Na co dzień jestem tym słynnym kozakiem w necie i pizdą w świecie ale tym razem ciekawość była tak silna, że postanowiłem śledzić Antoniego no to podchodzę do bramy a tam momentalnie wyskakuje ochroniarz i pyta czy szukam szczęścia czy może nieszczęścia. Przestraszony odpowiedziałem, że tylko patrzę a on kazał mi wypierdalać. Nie dałem za wygraną i podszedłem do budynku od tyłu, gdzie było jeziorko i dużo krzaków. W jednym miejscu rosnące przy płocie drzewo pozwalało na dosyć sprawne przejście na drugą stronę. Pomyślałem, że raz się żyje i przeskoczyłem przez płot. Pomyślałem, że ze względu na miejsce, w którym się znajduję, jest to alegoria skoku Władysława Kozakiewicza przez poprzeczkę na olimpiadzie w Moskwie w 1980.
    Z krzaków okalających budynek wspiąłem się przez balkon do mieszkania na parterze, którego okno było otwarte. W salonie nie było żadnych mebli z wyjątkiem meblościanki marki Swarzędz (mam taką samą), w kuchni tylko szafki i jakaś radziecka lodówka wielkości nowoczesnego samochodu elektrycznego albo PRLowskiego samochodu spalinowego. Drzwiami wyszedłem na korytarz. Słońce powoli już zachodziło a w budynku robiło się coraz ciemniej. Pod butami chrzęścił mi gruz, potłuczone szkło i jakieś śmieci. Nie wiedziałem w którą stronę iść, jednak po chwili dotarło do mnie echo śmiechu. Ruszyłem mniej więcej w stronę, z której dochodziło. Po kilku minutach wędrówki korytarzami dotarłem do klatki schodowej, która zasadniczo różniła się od reszty wnętrza - świeciło się na niej światło a marmury lśniły jak wtedy, gdy Sowieci wchodzili do Afganistanu. Czułem, że jestem na dobrej drodze i ruszyłem schodami w górę. Po przejściu kilku pięter zobaczyłem na marmurze rozchlapany gulasz. Wiedziałem już, że to Macierewicz tędy targał garnek wyszabrowany ze świątecznej akcji dożywiania więc podążyłem jego tłustym tropem. Na szczycie klatki były lekko uchylone drzwi stalowe, zza których dobiegały odgłosy rozmowy, więc podszedłem do nich cichutko na palcach po czym delikatnie zajrzałem do środka. W kwadratowym pomieszczeniu bez okien znajdowała się masa mebli i jakichś starych urządzeń elektronicznych. Pod sufitem oraz na ścianach podwieszona była metalowa siatka. Zmysł orientacji podpowiadał mi, że znajduję się pewnie w tym kwadratowym klocku spinającym dwie części budynku wysoko nad ziemią, ale akurat ten zmysł nie należy do moich najsilniejszych bo nadal potrafię się zgubić w supermarkecie i muszę wtedy pytać ochroniarzy którędy do wyjścia, więc głowy sobie za to nie dam uciąć. Na środku pomieszczenia stały jakieś fotele i kanapy, podobne do tych co miała moja babełe zanim je zapaskudził mój spadnięty z roweru dziadek co miał Alzheimera. Dyskretnie wślizgnąłem się do pomieszczenia i schowałem za jakąś maszyną wielkości szafy, która wyglądała na komputer z lat '70 czy '80. Delikatnie wyglądając zza urządzenia obserwowałem postacie. Tyłem do mnie siedział Antonii Macierewicz, którego poznałem po głosie a następnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara: Andrzej Rozenek będący rzecznikiem Klubu Poselskiego Ruch Palikota, prominentny polityk SLD Ryszard Kalisz, który w badaniach zaufania społecznego od wielu lat zajmuje miejsca w pierwszej trójce, Paweł Graś będący rzecznikiem rządu oraz reprezentujący ludowców Eugeniusz Kłopotek uhonorowany niegdyś Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za zasługi dla ojczyzny.
    -No częstujcie się chłopacy, mówię wam, wyjebany te gulasz ale sam nie przejem hehe
    Zachęcał kompanów biesiady (oprócz gulaszu na stole stało też kilka butelek alkoholu) Macierewicz:
    -To nie postępowanie lustracyjne żeby wszyscy starali się być ostatni.
    Dodał, co wywołało donośny śmiech wszystkich.
    -No ja to se mogę pół talerzyka pierdolnąć ale na serio tylko pół bo mi cholesterol skacze, szczególnie jak jeszcze wypiję.
    Powiedział Rozenek, którego metalowy, pomarańczowy listek marihuany wpięty w klapę marynarki dobrze komponował się kolorystycznie z potrawą.
    -Łap szybko Gienek bo jak Rysio się dorwie to chuja zjesz a nie gulaszu.
    Powiedział rechocząc Paweł Graś po czym napełnił talerz swój oraz koalicjanta.
    -No ja to się nie pierdolę.
    Roześmiał się Kalisz i dodał:
    -Nie jesteśmy na jakimś jebanym bankiecie żebym się jebał ze sztućcami.
    Po czym postawił cały garnek na kolanach i zaczął czerpać z niego pełnymi garściami, wpychając ogromne ilości jedzenia do ust. Ruchami rąk przypominał pływaka płynącego kraulem z tym, że Kalisz nie robił przerw na zaczerpnięcie powietrza a na wygrzebanie kawałków mięsa spomiędzy licznych podbródków.
    Gdy już politycy zaspokoili pierwszy głód zaczęli zastanawiać się, jaki alkohol otworzyć. Kalisz i Rozenek optowali za ginem natomiast Macierwicz i Kłopotek za polską wódką. Panowie zaczęli podnosić głosy i nazywać się nawzajem "ciemnogrodem" i "sprzedawczykami" w zależności czy chcieli pić trunek zagraniczny czy swojską czystą. Awanturę przerwał Graś proponując kompromisowo".
    -Panowie, policzmy głosy.
    Wódka wygrała trzy do dwóch i już po chwili Macierewicz odbijał flaszkę combosem łokieć - dłoń - czoło.
    -Kiedy będzie G?
    Zapytał Rozenek.
    -Powinien być tu od godziny, pewnie znów ma dziadyga problem z korzonkami.
    Odparł Graś.
    -Paweł kurwa ciszej! Tutaj ściany mają uszy!
    Skarcił go Macierewicz.
    -Ty zawsze miałeś najebane z tymi podsłuchami i agentami matole. Tak jak w '91...
    Zaczął wywód rzecznik rządu jednak Rozenek nie dał mu dokończyć:
    -Chuj mnie boli '91, jak starego nie będzie za 15 minut to my przyjdziemy do niego
    W tym samym momencie zadzwoniła komórka Macierewicza:
    -Halo? Tak, tak już jesteśmy. Dobrze. Tak. Rozumiem. Tak. Zaraz będziemy.
    Po czym się rozłączył.
    -G mówi, że mamy przyjść do niego bo go korzonki napierdalają i bez setki z łóżka nie wstanie
    Wszyscy obecni wstali i zaczęli się ubierać po czym poszli do kąta sali. Nagle ściana w kącie otworzyła się jak na tym filmie z Harrym Poterem i moim oczom ukazała się winda Wsiedli do środka, a Kalisz próbował wziąć ze sobą garnek z gulaszem jednak został zganiony przez pozostałych, że winda nie była konserwowana od 30 lat a on i tak już przekracza normy obciążenia więc jak weźmie jeszcze ten gar to już na pewno spadną wpizdu. Kalisz zaczął narzekać, że szkoda żeby się taki dobry gulasz zmarnował na co Macierewicz powiedział, żeby on sobie po ten gulasz wróci i może nawet zamrozi żeby na święta był.
    Drzwi windy zamknęły się a ja wyszedłem z ukrycia i zacząłem się zastanawiać co tu się właściwie odjebało. Odczekałem kilka minut po czym podszedłem do ściany, jakimś cudem zlokalizowałem przycisk i nacisnąłem go.
    Winda nie pasowała do pełnego przepychu stylu klatki schodowej. Wyglądała raczej na techniczną, która w założeniu nigdy nie miała przewozić oficjalnych gości. Jako, że do takich nie należałem nie poczułem się urażony i wszedłem do środka. Były tam jedynie dwa przyciski, jeden przedstawiający strzałkę w górę a drugi strzałkę w dół. Testy IQ zawsze szły mi nie najgorzej więc wybrałem ten drugi. Błędnik mówił mi, że winda porusza się z duża prędkością jednak mimo tego nie zatrzymała się szybko. Z pewnością znajdowałem się już pod ziemią, o czym świadczyła również wisząca w powietrzu wilgoć. W końcu winda zatrzymała się. Po otwarciu drzwi moim oczom ukazały się 3 korytarze - na skos w lewo, idący prosto i idący w prawo pod kątem 90 stopni. Kiedyś jak były jakieś wybory czy coś takiego to na ulicy dostałem ulotkę, że każdy człowiek ma serce po lewej stronie i teraz mi się to jakoś głupio przypomniało, a że nie miałem pomysłu lepszego niż zdać się przy podejmowaniu decyzji na archiwalne materiały wyborcze, wybrałem pierwszy korytarz.
    Idąc korytarzem przez około 10 - 15 minut i przyświecając sobie telefonem komórkowym natknąłem się na pustą butelkę po wódce leżącą na podłodze. Znak, że przechodziły tędy obiekty mojej obserwacji.
    Po tych kilkunastu minutach marszu dotarłem w końcu do drzwi. Nie były to drzwi "militarne" jak w budynku przy Sobieskiego 100 tylko zwykłe, drewniane, dosyć stare drzwi. Przekroczyłem próg i znalazłem się w najzwyklejszej na świecie piwnicy, w której znajdowały się półki pełne słoików zawierających kiszone ogórki, grzyby oraz inne przysmaki emerytów, sterty rupieci i makulatury i rower Jubilat. Schodami prowadzącymi na górę dotarłem do mieszkalnej części domu.
    Nie była ona ekstrawagancka ani nie biła bogactwem w oczy, ot zadbane mieszkanie. Wszystkie meble i przedmioty były poukładane starannie jakby dom zamieszkiwała rodzina z OCD, albo po prostu zwykli polscy emeryci, którzy z braku innych zajęć połowę dnia poświęcają na porządki. Zza przeszklonych drzwi dobiegały odgłosy rozmowy. Wiedziałem, że otwarcie ich będzie ryzykowne jak otwarcie parasola w murzyńskiej chacie na pustyni więc tylko przykleiłem się do nich uchem. Po głosach rozpoznałem, że w pokoju znajdują się wytropieni przeze mnie politycy. Był z nimi jednak ktoś jeszcze, domyślałem się, że gospodarz tego domu.
    -A nie możesz sobie pojechać do jakiegoś spa czy sanatorium z tymi korzonkami? Ja byłem w Krynicy na turnusie odchudzającym i bardzo sobie chwalę. Dobrze karmili.
    Reklamował usługi polskich ośrodków rehabilitacyjno - rekreacyjnych Ryszard Kalisz.
    -Myślisz, że nie próbowałem? Za każdym razem jak gdzieś pojadę to spotykam starych znajomych i kończy się tygodniowym chlaniem i grą w karty. Na ostatnim wyjeździe przejebałem z Cześkiem trzy tysiące w makao.
    Głos wydał mi się znajomy.
    -No racja, pochlać i pograć w karty to możesz z nami. A propos, może po maluchu?
    Zaproponował Rysiek, co spotkało się z głośną aprobatą wszystkich zgromadzonych.
    Po konsumpcji domniemany gospodarz powiedział:
    -Dobra, koniec pierdolenia. Mówiliście, że jest jakaś ważna sprawa.
    -No tak, słuchaj, ten kretyn Wojtek znowu pierdolnął wpadkę. Ledwo wyszedł z tego cało i nieco zdekonspirował nasza organizację. O nas na szczęście nikt nie wie ale jakiś gość widział go z Uszatkiem. W dodatku nie wiemy jak on wygląda bo Wojtek jak zwykle gdy nie trzeba napierdala zdjęcia jak pojebany a teraz nie zrobił żadnego i mamy tylko portret pamięciowy na podstawie tego co powiedzieli on i Uszaty
    Zaczął tłumaczyć Macierewicz:
    -Jeden głupi a drugi ślepy.
    -No kurwa rzeczywiście.
    Skomentował Eugeniusz Kłopotek
    -Hehehe widzieliście ten filmik jak ten chłopak na rowerze skacze i też tak mówi i ten drugi wtedy...
    Zaczął śmiać się Rozenek.
    -Weź mordę zamknij z tym swoim Internatem. Monika mnie niby tam coś uczyła ale gówno z tego rozumiem. Tu coś kliknąć trzeba, tu wpisać, tu jakieś krzyże latały, zjebane to jakieś. -Antonii mów lepiej co ten Wojtek konkretnie odjebał i co mu zrobili.
    Powiedział gospodarz
    -No więc on twierdzi, że jakiś dzieciak mu pożyczył buty a kilka dni potem przyjechał do niego domu z policją drąc mordę, że Wojtek niby nie pożyczył tylko zajebał. Ten policjant na szczęście się okazał w porządku ale Wojtek z tym śmieszkiem Uszatym zamiast gnoja na miejscu pierdolnąć jak ich już zobaczył razem to sobie z niego robili jaja i dali mu spierdolić. Tydzień później Wojtek był na jakiejś imprezie w tych butach, film mu się nagle urwał i obudził się na izbie wytrzeźwień boso. Na początku myślał, że po wódzie mu się coś pojebało i chciał program kręcić więc buty wypierdolił albo mu na izbie ukradli bo podobno bardzo eleganckie były, ale potem pogadał z ochroniarzami z klubu i powiedzieli mu, że jakiś dzieciak go stamtąd wyniósł najebanego i to pewnie był ten sam, co był u niego w domu, i któremu on te buty podpierdolił. Kamery niestety tego dnia mieli w klubie rozjebane bo im się eurozłącze spierdoliło czy coś takiego.
    Wyjaśnił Macierewicz. Podczas słuchania tej opowieści cała krew odpłynęła mi z twarzy bo wiedziałem już, że chodzi o mnie. Sądziłem, że ta przykra przygoda zakończyła się w momencie gdy zostawiłem nieprzytomnego Cejrowskiego w krzakach pod Pałacem Kultury. Jak widać miał to być dopiero jej początek.
    -Debil i kleptoman z tego jebanego Wojtka. Same z nim kurwa kłopoty a pożytku żadnego. Mało ma kurwa pieniędzy, żeby sobie butów nakupować? No nic, trzeba będzie szczyla namierzyć i dojechać, bo może nam narobić gnoju. Skoro już podniósł rękę na władzę demokratyczną i Wojtka tak zrobił to trzeba będzie mu tą rękę ujebać przy samym łokciu.
    Szalejąc z przerażenia zacząłem wycofywać się w kierunku drzwi wejściowych. Po chwili mocowania się z zamkiem trzęsącymi rękami, udało mi się wydostać na zewnątrz. Wybiegłem na ośnieżoną ulicę Ikara, z której oglądając się cały czas za siebie przedostałem się do Parku Królikarnia a następnie małymi uliczkami pomiędzy ogródkami działkowymi do Dolnej, do swojego bloku. Zamknąłem drzwi na wszystkie możliwe zamki i zacząłem myśleć w jaki sposób mogę uniknąć nadchodzącej wolnymi ale pewnymi krokami śmierci.

    Po ostatnich wydarzeniach w tajemniczym domu przy ulicy Ikara, gdzie podsłuchałem, że został na mnie wydany wyrok śmiertelny, nie mogłem dojść normalnie do siebie tylko nie spałem po nocach. Mamie powiedziałem, że źle się czuję chory chyba jestem i w tym tygodniu pozostanę w łóżku a ona powiedziała, że to pewnie z emocji, że Antoniego Macierewicza poznałem i ona rozumie bo jak sama go poznała to też ją aż w brzuchu wierciło i kazała mi w tym łóżku leżeć i pić krople żołądkowe oraz zioła relaksacyjne imienia błogosławionego Maksymiliana Sopoćko, co jej kiedyś przywiózł ojciec Wołodia z Białorusi za te modlitwy wstawiennicze za Polaków co organizowała. 3 dni w łóżku leżałem i wychodziłem tylko do ubikacji albo przez okno wyjrzeć jak słyszałem jakieś podejrzane dźwięki zwiastujące moją śmierć, czyli w sumie co chwilę. Dzisiaj musiałem w końcu pójść na uczelnię bo miałem tego słynnego kolosa i gdybym nie poszedł to bym był w poważnych tarapatach na semestr a tego by mi matka nie wybaczyła i gdybym miał warunek to by pewnie wyręczyła tych wszystkich seryjnych zabójców co mnie prawdopodobnie ścigają i sama mi łeb ujebała.
    Założyłem rano buty, które wplątały mnie w te wszystkie tarapaty, twarz owinąłem szalikiem żeby mnie nie rozpoznano i pojechałem na kolosa. Dodatkowy bonus do pewności siebie jeszcze nieco funkcjonował więc nawet jednej dziewczynie stanąłem na nogę, że niby niechcący, i że to przez to, że takie duże buty mam nowe z CCC.
    Jak zajęcia już się skończyły to poszedłem na przystanek gdzie się zaczęła cała historia i czekam na autobus. Stałem daleko od kosza bo nieprzyjemne wspomnienia wracały i rozglądałem się czy mnie nikt nie obserwuje ale wszystko wydawało się być w porządku tzn. tylko młode dziewczyny się uśmiechały do mnie że mam ładne buty, co jest miłą odmianą bo przed tym zakupem zazwyczaj się ze mnie śmiały. Autobus podjechał więc wsiadam a za mną para w średnim wieku i siada naprzeciwko mnie na „czwórce”. Przez chwilę się zaniepokoiłem dlaczego akurat tutaj usiedli bo autobus był prawe pusty i czy to nie są jacyś szpiedzy ale zaraz zaczęli się kłócić, bo ta kobieta mówiła, że on się komuś na dupę patrzył a facet mówił, że się nie patrzył, więc w normie. Wszystko niby było okej ale jak byliśmy kawałek za placem Trzech Krzyży to nagle się mnie pytają, gdzie takie fajne buty dostałem, czy nie w CCC przypadkiem. Ja się wystraszyłem nie na żarty, że albo to ci zabójcy albo następni co mnie chcą wykiwać, więc mówię, że ja w ogóle tych butów nie znam i po prostu stały w domu to je założyłem, i zacząłem uciekać do kierowcy. Autobus stanął na światłach a ja chciałem jak najszybciej z niego wysiąść a do przystanku jeszcze daleko było więc mówię kierowcy żeby mi szybko drzwi otwierał bo na ulicy chorego gołębia widziałem i trzeba mu pomóc (na poczekaniu nic lepszego mi się nie udało wymyśleć). Trafiłem w dziesiątkę bo kierowca mi mówi, że on bardzo gołębie kocha bo się na wsi wychowywał i jego dziadek gołębie hodował i miał i białogłówki i maściuchy i nawet siodłate łapciate, i że on się bardzo cieszy, że są jeszcze porządni ludzie na tym świecie i mi drzwi przednie otworzył. Ja hops na ulicę i idę jakby nigdy nic, oglądam się na tę parę z autobusu dyskretnie ale oni tylko na mnie patrzyli jak na idiotę i autobus pojechał dalej.
    Idę w stronę Placu na Rozdrożu, żeby na najbliższym przystanku wsiąść w następny autobus i myślę sobie, że może już mam nerwy tak zszargane, że przesadzam z tą podejrzliwością bo w gruncie rzeczy to tamci ludzie tylko się pytali i w sumie trudno im się dziwić bo gdybym ja takich butów nie miał a bym u kogoś zobaczył to też bym się zapytał bo przyciągają uwagę i mają prawo się podobać. Jestem już w połowie drogi do przystanku, przy pomniku jakiegoś żołnierza a tu nagle z naprzeciwka prawie biegiem na mnie leci ten facet z kobietą i widać po nich, że naprawdę ode mnie coś chcą więc wysiedli na Placu na Rozdrożu żeby mnie dogonić.
    Wszystkie racjonalne myśli, które przed chwilą miałem się momentalnie ulotniły i zrobiłem w tył zwrot i szybciutkim krokiem jak wielokrotny medalista olimpijski Korzeniowski Robert uciekam przed nimi ale tak, żeby nie było widać, że uciekam tylko może sobie zwyczajnie idę bardzo szybko. Niestety dystans między nami wciąż się zmniejszał i po kilkuset metrach zachowującego pozory pościgu byli już kilkanaście metrów za mną i krzyczą halo proszę pana proszę poczekać, a ja udaje że nie słyszę i mam już śmierć przed oczami. Nagle po lewej widzę ambasadę Szwajcarii i w ułamku sekundy wymyśliłem, żeby wejść do tej ambasady i się starać o azyl obuwniczy jak ten blondyn od anonimusz w Wielkiej Brytanii, co kogoś zgwałcił i potem ujawniał tajemnice państwowe w internetach. Nie miałem czasu zbyt długo się nad tym zastanawiać więc kilka chwil później pod silnym wpływem adrenaliny przeskoczyłem przez płot niczym niesłusznie posądzany o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa Lech Wałęsa.
    Nie zdążyłem dobrze dotknąć ziemi a już na parterze się otworzyły 4 okna i z trzech z nich do mnie krzyczą ludzie w trzech urzędowych językach Szwajcarii. W czwartym oknie nikogo nie było bo nie wiedziałem, że oprócz włoskiego, francuskiego i niemieckiego od 1996 roku obowiązuje również język retoromański. Z tych wszystkich języków to znałem tylko kilka słów po niemiecku więc krzyczę, że nicht fersztejen sprehen keine dojcz tylko polnisch und ich wolle schuhe - azyl, to jeden poliglota co znał polski krzyczy, że mam wypierdalać bo to nie jest jakaś Stocznia Gdańska (widocznie zrozumiał nawiązanie do Wałęsy) tylko porządna ambasada i pod tym śniegiem na którym stoję drogie kwiaty wegetują a ja je depczę, i że jak za 3 sekundy nie opuszczę terenu to mam kosę pod żebra od nich. Wszyscy dyplomaci podkreślili tę groźbę wyciągając scyzoryki szwajcarskie, i otwierając z nich różne ostrza, piły, nożyczki, korkociągi i wygrażając nimi w moją stronę. Nie mając innej możliwości wyszedłem za furtkę.
    Momentalnie pod lewą rękę złapała mnie kobieta a pod prawą facet i powiedzieli, że mam być grzeczny to nic mi się nie stanie. Mnie strach sparaliżował aż mi nogi fizycznie zdrętwiały i para musiała mnie tak trochę ciągnąć, ale po kilkunastu metrach zaczęli nalegać żebym szedł jak człowiek bo im za ciąganie ludzi nikt nie płaci więc żebym okazał trochę wyrozumiałości i nie utrudniał, a że jestem z natury ugodowy i pomocny to już nie utrudniałem. Szliśmy tak w stronę placu Na Rozdrożu wzdłuż Ujazdowskich pod ręce i musieliśmy wyglądać jak rodzice z upośledzonym synem bo ludzie nam posyłali pełne współczucia spojrzenia. Tuż przed Ministerstwem Sprawiedliwości skręciliśmy nagle w prawo i weszliśmy na teren jakiegoś pałacyku gdzie była restauracja, która wyglądała na bardzo drogą. Ja od razu domyśliłem się o co chodzi i odetchnąłem z ulgą i tłumaczę, że co do tego gulaszu to ja bym z przyjemnością dał przepis gdybym znał ale to nie ja r obiłem tylko jedna pani Grażyna z Klubu Gazety Polskiej więc proszę się zgłaszać do niej a ja już sobie pójdę. Facet co mnie ciągnął tylko popatrzył zrezygnowany i znowu poprosił, żeby nie utrudniać bo jemu za to nikt dodatkowo nie płaci, a ja go nawet zrozumiałem bo u mnie na call center też premie są tylko za sprzedane pakiety a za słuchanie narzekania ludzi i przepisów kulinarnych już nie. Zamiast wejść do restauracji to obeszliśmy budynek dookoła i wyszliśmy małą furtką na ulicę z drugiej strony i pote m od razu do pierwszego budynku po prawej. Myślałem, że mnie wezmą do jakiejś piwnicy i od razu kula w łeb i znowu mi nogi sparaliżowało ale zamiast tego wciągnęli mnie sporym wysiłkiem na drugie piętro do jakiegoś biura, wrzucili do eleganckiego pokoju i wyszli.
    Pozbierałem się z podłogi a tu za biurkiem siedzi nikt inny jak autor wstąpienia Polski do NATO i UE, Aleksander Kwaśniewski. Od razu mi kulturalnie proponuje żeby sobie spoczął w fotelu a ja płaczę i mówię, że buty oddam tylko niech mi darują życie. Prezydent się zaśmiał i mówi, że nikt mi ani życia ani butów nie będzie odbierał tylko wiele osób bardzo zaciekawiła moja osoba i chcieli mnie poznać bliżej. Trochę się uspokoiłem ale jeszcze nie do końca i pytam o co się rozchodzi a on, że wszystko zaraz wyjaśnimy ale on jest trochę głodny i czy ja też bym może nie chciał czegoś zjeść bo pora już mocno obiadowa, a jemu kolega pyszny gulasz przyniósł i może bym skosztował. Ja grzecznie podziękowałem bo z nerwów miałem żołądek ściśnięty a Kwaśniewski otworzył okno, wychylił się i krzyczy ADAAAM ADAAAAAAAM, a Adam krzyczy COOOOOOO, a Kwaśniewski, że OOOBIAAAAAAD i po chwili wpada do biura redaktor naczelny największej w Polsce codziennej gazety opiniotwórczej Adam Michnik.
    W sposób sympatyczny się przywitał ze mną, poklepał po ramieniu, Aleksander mu nałożył gulaszu i jedząc zaczęli mnie pytać co to za afera z tymi butami bo do nich jakieś niepokojące wieści z różnych miejsc dochodzą i już nawet było w tej sprawie posiedzenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. No to ja wszystko od początku zacząłem opowiadać a oni się tylko co chwilę śmiali i komentowali, że na przykład ten Antek Macierewicz to wszystkim te ulotki poetycko - patriotyczne wciska i muszą co chwilę dodrukowywać i Agora S.A. to już przez to macierewiczowe drukowanie za darmo na ich maszynach, straty notuje. Jak skończyłem historię z popijawą w tym domu przy Ikara to obydwaj mnie zaczęli pocieszać, że nikt stamtąd by mi na pewno krzywdy nie zrobił i Wojtek Cejrowski to może jest raptus i z tymi hienami przesadził ale jak wiem wypity trochę był a tak to ma złote serce i żelazne stopy. Że owszem, oni by woleli żebym raczej nie rozpowiadał o tym wszystkim co widziałem ale wyglądam na rozsądnego chłopaka i nie ma co tutaj jakichś dramatycznych rozstrzeliwań urządzać tylko na pewno się jakoś po ludzku dogadamy. Oni mi robią grubą kreskę i zapominają, że im Wojtka odurzyłem w klubie a ja zapominam, a przynajmniej nie rozpowszechniam, informacji o tym co mnie spotkało. No to ja już z ulgą pytam, czy buty mogę zachować bo się do nich przywiązałem a oni, że jasne. Byłem zupełnie zadowolony z takiego układu i już chciałem sobie pójść a oni nagle się mnie pytają czy się znam na Internecie, no to ja mówię, że jasne, że chodzę po różnych stronkach i znam wszystkie memy najlepsze jak fuuuuuuu, ufoludek z komiksów, egeszege, lis rugbysta, kotek co ja pacze i boczeklekkorozjebany.gif. Kwaśniewski wyglądał na bardzo ucieszonego ale Michnik jeszcze pyta czy ortografię znam dobrze to ja z dumą mówię, że w II klasie gimnazjum miałem trzecie miejsce w konkursie ortograficznym, ale dlaczego właściwie o to pytają. Oni na to, że im jest potrzebny ktoś żeby na fejsbuku fanpejdże prowadzić bo fundacja Kwaśniewskiego to w ogóle nie ma nic takiego a Wyborcza to ma i nawet dużo lajków tylko ci redaktorzy co to prowadzą cały czas jakieś błędy tam walą i by im się przydał taki zaufany młody człowiek co się zna na tych rzeczach, i że bym dostawał co miesiąc łącznie 5000zł od nich za pół etatu, miałbym własne biuro w nowej siedzibie tej fundacji Kwaśniewskiego gdzieś pod Warszawą i jeszcze bym miał służbowy skuter żeby tam dojeżdżać, bo kawałek jest, no i jeszcze w bonusie bym dostał kartę Multisport żeby sobie chodzić na fitness czy coś. Ja o takich pieniądzach to w życiu na moim call center nie marzyłem więc od razu mówię, że jasne, że się zgadzam i mogę zaczynać nawet od jutra jak sobie życzą. Michnik mówi, że świetnie i w takim razie jutro bym pojechał jeszcze nie do pracy tylko tak sobie zobaczyć jak biuro wygląda i ludzi poznać bo jutro będzie otwarcie, a ja się pytam czego bo myślałem, że to ten dowcip co Cejrowski opowiadał, a Michnik mówi, że przecież tej fundacji pod Warszawą i będą tam wszyscy ich znajomi, których poznałem - Macierewicz, Rysio Kalisz, Kłopotek, Wojtek Cejrowski i inni znani ludzie i lokal poświęci biskup kielecki Ryczan i cadyk Ozjasz Goldberg. Jeszcze powiedział, że oni kogoś przyślą żeby po mnie rano przyjechał samochodem i tam zawiózł bo trudno jest trafić no i skutera dla mnie jeszcze nie kupili.
    Kwaśniewski podsumował, że w takim razie wszystko dogadane i pyta czy mnie gdzieś nie podrzucić, bo on właśnie jedzie do radia Tok FM na zaproszenie Paradowskiej Janiny, a ja mówię, że w takim razie byłbym wdzięczy bo ja akurat przy Dolnej mieszkam więc to po drodze tylko ja sobie z Belwederskiej odbiję w prawo a on w lewo. Na to Michnik do Kwaśniewskiego, żeby pamiętał o ich umowie a Kwaśniewski się palnął w czoło i mówi, że faktycznie zapomniał i mi tłumaczy, że został ambasadorem akcji CAŁA POLSKA BIEGA co ją organizuje Gazeta Wyborcza bo przegrał jakiś zakład z Michnikiem i teraz musi jako ten ambasador wszędzie biegać, i w takim razie to on tylko buty zmieni i zamiast jechać samochodem to mnie weźmie na barana i chwila moment będziemy. Wyszliśmy na ulicę, wskoczyłem byłemu prezydentowi na plecy i lecimy. On mnie za kostki trzymał żebym mu nie spadł, a ludzie co chwilę do nas machali po drodze bo Aleksander Kwaśniewski jest według badań opinii społecznej najlepiej ocenianym prezydentem w historii III RP, więc mnie poprosił, żebym ja odmachiwał w jego imieniu tym ludziom, jako że mam wolne ręce. No to machałem obywatelom a jak biegliśmy koło Belwederu to nawet żołnierze nam salutowali i czułem dobrze żaba. Od jutra zaczynam zajebistą pracę i w ten oto sposób wygrałem w życie dzięki początkowo nieprzyjemnej historii.
    #pasta #heheszki #cejrowski #urban #kwasniewski #wsi #macierewicz
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #cejrowski

0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów