•  

    tfw nie jestem w stanie zbudowac zadnej nowej relacji z drugim czlowiekiem ani irl ank nawet w internecie
    #przegryw #gorzkiezale #samotnosc chyba troche #chorobypsychiczne ehh

  •  

    Katolicy powinni być przymusowo leczeni ze swojej religijnej schizofrenii.

    Gdyby ktoś twierdził, że ma relację osobistą z Napoleonem i on jest przy nim cały czas wspiera go, pomaga mu i przekazuje swoje myśli i zadania to byśmy taką osobę leczyli.

    Jeżeli tylko Napoleona wymieni się na katolickeigo boga to wtedy nagle wszystko jest w porządku ;)

    ~ @cyjanek_potasu

    #bekazkatoli #takaprawda #chorobypsychiczne #katolicyzm
    pokaż całość

  •  
    k............y

    +12

    ( ͡° ͜ʖ ͡°) kusząca propozycja.
    #columbine #columbinestuff #chorobypsychiczne

    źródło: eebb1af9ec979253f1698f255e05930f.jpg 18+

    +: A......u, Ponyta +10 innych
  •  

    Mircy, w przychodni gdzie bylismy wczoraj zaszczepic juniora jest „lekarka” ktora „leczy” homeopatią. Po wejsciu na FB okazuje sie ze ma stado ameb madek, ktore stoja za nia murem bo jak cytuje „homeopatia pomaga nam na wszystko, poza angina” XDDD. Dobra do rzeczy, skoro homeopatia nie ma nic wspolnego z medycyna jaka jest skutecznie rozwijana od wiekow, nie ma zadnych badan potwierdzajacych jej skutecznosc, na studiach medycznych zajmuja sie medycyna a nie odprawianiem czarow i ogolnie jest uznawana przez takie np who za niegodna sztuki lekarskiej, to jakim prawem ta glupia pizda siedzi w przychodni dzieciecej i „leczy” cukrem? Wiadomo ze nie przepisuje trucizny bo woda czy tam kileczka cukru jeszcze nikogo nie zabily ale to tak jakbym ja se zrobil studia medyczne i napierdalau pacjentom oranzade na kazda chorobe bo bym se ujebau ze babelki w niej maja pamiec itp. Czy realne jest zeby za to bekła? Zeby stracila pozwolenie na wykonywanie zawodu? Czy jednak w tym kraju mozna i nie mozna wszystkiego? No rozdupcy mnie kurwa w jakim swiecie debili zyjemy. #homeopatia #prawo #prawnik #lekarz #medycyna #zieba #antyszczepionkowcy #szczepienia #jerzyzieba #chorobypsychiczne #oszukujo pokaż całość

    •  

      @Kempes tylko dzban może porównywać dzienniakarza do aktora XD Ale widząc twoją aktywność na wykopie....widać, że piwnica weszła za mocno ))¯_(ツ)_/¯

      źródło: 1542470291839.jpg

    •  

      @crest Nie no, tobie piwnica nie weszła za mocno oczywiście, prawacki dzbanie, ostoje mądrości i logiki ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (49)

  •  

    #kononowicz #konon #szkolna17 #major #suchodolski #mexicano #boboli10 #chorobypsychiczne #choroszcz
    Po obejrzeniu ostatniego orędzia nibembeńskiego mogę stwierdzić że kononowi już całkiem padło na łeb. Jego psycha jest bardziej niestabilna niż antymateria. Opowiada rzeczy które na bank nie miały miejsca. Schizofrenia daje o sobie znać. Czuje się zastraszony, myśli że każdy chce przejąć jego majątek, że chcą go zabić tak jak ponoć Nitrostruś i menel. Ciekawe jak by 170 kg bydle na gałęzi by powiesili? Gałąź albo sznur by nie wytrzymała. Jego wypowiedź jest dramatycznie chaotyczna w porównaniu do poprzednich kazań. Po tym można stwierdzić że z jego pustym łbem jest coraz gorzej. I ta gadka o lizaniu dupki i loda. Wypomina menelowi że jest dwulicowy. A on to co, nie dwulicowy jak strusiowi tyłek obrabia za plecami? O ironio. Tak samo z kłamstwami o obrażaniem sie na gniotach. Skoro menel kłamie i obraża (choć to robi) to knur tym bardziej to robi tak jak np. z matkożoną bo łyka jak pelikan wszystko co mu pato widzowie powiedzą. O ironio x2. Ja nie wiem co te starosielskie elity mają w tych pustych łbach ale te całe wyzywanie na walki to istna paraolimpiada umysłowa. Dwa jełopy które mieszkają 300-400 m od siebie zamiast pójść i rozwiązać sprawę po swojemu wolą publicznie obrabiać sobie tyłki na gniotach. #ojajebe. Tak jak to kiedyś wcześniej mówiłem nadszedł moment w którym knurzysko trzeba urzędowo zamknąć w jakimś ośrodku psychiatrycznym bo na prawdę już szkodzi nie tylko sobie ale także osobom w jego otoczeniu(i nie tylko). Byleby nie w Choroszczy bo tam są same konowały. Jak można wypuścić człowieka z poważną schizofrenią, zespołem delbrücka i możliwym rozdwojeniem jaźni na wolność. Przecież tamte filmy były wystarczajaco mocnym dowodem na to jaki jest jego stan psychiczny i że chciał się zabić. #patostreamy pokaż całość

    +: t.........y, S....8 +11 innych
    •  

      @Saturax:
      Nie mowie tu o jakims misternym planie i wielkiej konspiracji. Nie zapominajmy, ze za pasozytami stoja Niemiecki i Dominik, a oni glupi nie sa. Sledza liczbe wyswietlen i komentarze.
      Najlepsze przyklady to major, zaczynajacy drzec jape na Konona gdy tylko wlacza kamere, lub Konon celowo przeklinajacy na filmach Pasozyta

    •  

      @Saturax: zdradzę wam. Sekret bo rozpisujecie się wymyślacie teorie itd.
      Nagrywają filmy i kłócą się ciągle bo wiedzą że mają kretynow widzów których poziom intelektualny jest tak niski że jarają się udawanymi kłótniami dwóch meneli.
      Dlatego wymyślają coraz to nowe głupoty typu walka z mexykanem wyprowadzki jakieś castingi na nowego lokatora... Wszystko robione pod wyświetlenia i donejty. Panowie udają a jak nie wierzysz jeden z drugim osiol to pozbieraj pieniądze nie wydawać na głupoty typu donejty paczki to może kiedyś frajerzy uzbieracie na bilet do białego i się kurwa na własne tępe oczy przekonasz.
      To jest niesamowite dwóch meneli trolluja i robię przedstawienie dla ludzi którzy uważają sie za inteligencję a potwierdzaja to wysyłane przez nich donejty z bluzgami...
      Masakra jakimiś imbecylami są widzowie szkolnej i te radosne komentarze pod kolejna udawana awantura "o takie filmy chcemy" "jedziesz grubaska" a po paru dniach "o już się pogodziłi" by znowu za parę godzin "jedziesz grubaska". Ooo i znowu się pogodziłi i tak w kółko jakim trzeba być imbecylem by tego nie widzieć. Ja tego gówna już nie oglądam. Więcej jest tak fejkowe że już dłużej się nie da. Zero oryginalnosci zero autentyczności ta banda idiotow z tymi swoimi donejtami zepsuła serial i teraz jest to #patostreamem dla spierdolencow.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Ten gość - Tim Minchin, to jest totalne złoto. Ten prosty skecz nt. absurdu jakim kierują się katolicy, śmieszy mnie do dziś i zawsze kiedy słyszę jak chrześcijanie uprawiają stosunek z logiką, robiąc ją jak tanią panią, wtedy przypominam sobie o tym skeczu. Całość rozkręca się w połowie, ale początek to dobre wprowadzenie do kabaretu.
    #gimboateizm #bekazkatoli #chorobypsychiczne pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  
    g.......l

    +16

    Zgłaszać już jako groźbę karalną czy poczekać aż @WrzodJestPrawdziwymWybranym się jeszcze trochę rozkręci? ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    Art. 190 KK stanowi:
    § 1."Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    § 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."


    #axeliocontent #patologiazewsi #chorobypsychiczne
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu z 2018-08-12 09-11-09.png

  •  

    TL;DR

    pokaż spoiler Znajomy narobił ambarasu - wtargnął na posesję sąsiada i robił dym, często bierze dragi i prawdopodobnie jest chory psychicznie. To nie jest pasta.


    Wydarzyła się mega chora akcja. Mam takie emocje, że podzielę się z tym na świeżo. Gość odjebał taką akcję, że się w głowie nie mieści. Z typem się wychowałem praktycznie od małego, bo mieszkał blisko po sąsiedzku w dodatku rówieśnik. Zawsze miał taką naturę buntowniczą, co koniec końców doprowadziło do tego, że skończył tylko gimnazjum. Ojciec chciał mu pomóc i ogarnął przez znajomości robotę w Norwegii. Popracował tam kilka lat i chwycił się grubo narkotyków. Dużo wcześniej palił marychy, ale zaczął się bawić w grubsze tematy. Jak wracał to zaczynały się z nim niepokojące akcje, np. zrobił z bratem imprezę, na której zaproszonych było sporo jego naprawdę w porządku znajomych, ściągnęli jeszcze jakąś ekipę, która lubiała przyćpać i skończyło się tak, że totalnie olał resztę gości i tylko biegali kuchnia-kibel w zwartej grubce i ciągnęli krechy. W międzyczasie zerwała z nim dziewczyna (przez jego zazdrość i cwaniactwo) i to na pewno miało w cholerę na niego wpływ. W końcu wrócił z Norwegii - jarał dużo zioła, ale mimo to sprawiał wrażenie aktywnego gościa, który ma ciągle jakieś pomysły. Ogarnął wyjazd na Islandię z drugim typem i wydawało się, że wszystko będzie wporzo, mimo że na początku spali w namiotach, nie ogarnęli żadnych noclegów, to w końcu złapali robotę w jakiejś pralni i było ok. Jeszcze przed wyjazdem do Norwegii miał epizod pracy w autodetailingu z bratem i tam trochę ogarnął temat, więc szukał roboty z tym związanej. Udało im się dostać we dwóch do myjni samochodowej. Wydawało się, że wszystko będzie cacy. Wrócił po paru miesiącach na tydzień do Polski i za parę dni wrócił do Islandii. Podejrzanie zaczęło się robić w momencie, jak wrócił po miesiącu już na stałe do Polski, o czym w ogóle nie było wcześniej mowy. Ewidentnie wyrzucili go z roboty i łatwo się domyślić dlaczego. Z czasem zacząłem się dowiadywać, że w Norwegii stracił mieszkanie, bo hodował krzaki, raz - do czego sam się przyznał - miał akcję na lotnisku, bo pies wywąchał mu coś w plecaku, ale dostał tylko grzywnę. Na pytanie czemu z Islandii wrócił tak szybko mówił, że za ciężko pracował, że miał złe warunki mieszkaniowe i wróciłby tylko, jakby mu ogarnęli mieszkanie z firmy.

    W końcu wrócił do Polski i siedzi tu teraz na stałe. Miałem jeszcze jakiś czas mieszkanie w mieście będąc na studiach, a on zdążył się skonfliktować ostro z rodzicami, więc szukał, gdzie mógłby na chwilę zostać. Ugadał się ze mną, że dorzuci mi się do wynajmu, co mi pasowało bo miałem kawalerkę, a i tak coraz mniej czasu spędzałem w tym mieszkaniu. Poszedł na chwilę pracować do McDonalda - stwierdziłem, że lepsze to na start niż nic, byleby zaczął stawać na nogach. Po miesiącu stwierdził, że to nie jest praca dla niego, że on tak nie da rady itd. Ano tak, zapomniałbym - przyznał mi się, że wziął pożyczkę z Vivusa - dali mu 1000 zł i podejrzewam, że do dziś tego nie spłacił. W każdym razie wtedy miał zarobić trochę grosza, spłacić pożyczkę i ogólnie coś zacząć stawać na nogi, poszukać z czasem lepszej pracy. Skończyło się tak, że rodzice zapakowali mu paczkę, którą mu zabrałem, bo akurat jechałem do mieszkania autem, dali mu kopertę, w której jak zakładam było trochę pieniędzy, więc był to dla niego impuls, żeby olać pracę. Z czasem zaczynałem tracić do niego kompletnie zaufanie i działo się to wręcz podświadomie, bo dalej próbowałem sobie wmówić, że to przecież ten sam koleś, którego znam od małego. Z czasem okazało się, że z Islandii sprowadził sobie grzyby halucynogenne i wpieprzał je garściami. Zacząłem się od niego odcinać, bo już się zaczynało robić mocno nieciekawie, ale nie zrozumcie mnie źle. Gdybyście go spotkali na ulicy, to pomyślelibyście, że fajny młody chłopak. To jest wręcz nie do uwierzenia, jak on potrafi robić pozory, a jak mu się nagle coś odpali to zmienia się w zupełnie innego człowieka. Przez długi czas kotłowało mi się w głowie, chciałem dowiedzieć się jak najwięcej o nim, co się w ogóle dzieje, co on tam robił rzeczywiście za granicą itp. z racji tego, że jakby nie patrzeć była to osoba, którą dawniej uznawałem za najlepszego przyjaciela, więc chciałem mu mimo wszystko pomóc. W końcu kiedy zderzyłem się z jego wywodami, poglądami, to uświadomiłem sobie, że gość prawdopodobnie ma schizofrenię. Jest ich 4 rodzeństwa, z czego najstarszy brat ma stwierdzoną schizofrenię, dziadek też miał, więc widać, że idzie to genami. Zaczyna się to składać w logiczną całość biorąc pod uwagę, jak czasem wygadywał te szalone rzeczy i jak się zachowywał. W dodatku dragi dodatkowo to na pewno pogłębiły.

    I teraz akcja z dzisiaj - pojechaliśmy sobie na fajną miejscówkę blisko naszych domów, posiedzieć, popatrzeć w gwiazdy. Niedaleko jest dom zamożnej rodziny. Mają sobie tam dwa garaże wbudowane w skarpę. I teraz najlepsze - jemu się uroiło, że 1) w tych garażach on otworzy swój autodetailing, 2) ten dom tak naprawdę nie należy do właściciela, nie ma na niego papierów i tam sobie może każdy wejść i robić co chce. Czaicie to? Typ chodził sobie z psem na spacer i łaził mu po działce - my (w sensie jego znajomi) nic o tym nie wiedzieliśmy, a dowiedzieliśmy się przy okazji całej akcji, która miała dziś miejsce. Każdy już ogólnie zdążył go w zasadzie olać, wiedząc jaki jest, ale od czasu do czasu, jak się do kogoś odezwał to dawaliśmy mu znać, gdzie jesteśmy. Wiem, że wobec tego co napisałem może to brzmieć dziwnie, ale mimo wszystko byliśmy jakoś tam zgrani wszyscy razem i nikomu nie zależy na tym, żeby kogoś odciąć totalnie. Tym bardziej, że zwykle jak już przyszedł to siedział sobie spokojnie, pogadał. Zresztą tak jak mówiłem z nim normalnie można porozmawiać i do głowy nie przyjdzie, że z typem jest coś nie tak. Nagle pyta się mnie, czy idę się z nim przejść do tego domu. No to go pytam czy go pojebało do reszty, ale zbagatelizowałem to, myślałem, że sobie tam coś rozkminia w głowie i tyle. Nawet nie wiem kiedy gość zniknął, a po chwili słyszymy krzyki z pod domu. Zaczął tam robić borutę, jeszcze z browarem w łapie, kłócił się z właścicielem, wyzywał go od ćpunów, zaczęli się tam szarpać z nim i wytargali go przed bramę. Nas było też trochę, ale wszyscy totalnie zgłupieli i nie wiedzieli co się dzieje. W końcu zjechało się paru znajomych właściciela, na jego szczęście był tam koleś, który zna jego ojca, zresztą jego ojciec też przyjechał, po chwili przyjechała policja no i boruta w najlepsze. Na szczęście dla nas udało nam się wyjaśnić obok całej akcji z właścicielem, że nie mamy z tym nic wspólnego (bo mogło to wyglądać jak jakaś zorganizowana próba włamania wręcz), ale to wieś i mniej więcej ludzie się znają. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że chodził koło tego domu już rano z psem, a żona właściciela bała się wyjść z domu. Skończyło się tak, że w zasadzie wszyscy się rozjechali, a ten odpaleniec jeszcze do nas przyszedł z pretensjami, że mu nie pomogliśmy. Wiecie co jest najlepsze? Że jak go tak kopali to krzyczał do nas "chłopaki! chłopaki!", żebyśmy przyszli mu pomóc xD Czaicie jaka pojebana akcja? Pojechał do domu z ojcem, a po chwili przyjechał na rowerze do nas, jak gdyby nigdy nic i zachowuje się, jakby się nic nie stało. Wszyscy się pozbierali i pojechali do domów, jeszcze jeden kumpel co na rowerze z nim był chwilę z nim pogadał. Gość jest totalnie odpalony i aż trudno uwierzyć, jak tyle głupoty i nieracjonalności może się zmieścić w jednym człowieku. Będąc z predyspozycjami do chorób psychicznych wpakował się prosto w otchłań żrąc co popadnie... I najbardziej przykre jest to, że ja długo nie mogłem się pogodzić z tym i starałem się jakoś wpłynąć na niego, czy mu pomóc. Okazuje się, że tutaj nie ma jak zadziałać. Może ktoś ma doświadczenie z takimi osobami, bo potem jeszcze rozmawiałem z jego ojcem i sugerowałem mu, że tutaj chyba jakiś przymus by się przydał, bo on każdą rozmowę odbiera jako atak. Jak mu powiesz, że coś z nim nie tak, to on ci wyjaśni, że to z tobą jest coś nie tak, a nie z nim. Brak logiki, nie da się go przegadać. Po tym co dzisiaj odwalił wszyscy się od niego już totalnie odwrócą, bo do tego czasu jeszcze znosili dziwne zachowanie, które mimo wszystko nie było szkodliwe. Kiedyś na przykład nazbierał sobie próbek ziemi, asfaltu, poopisywał sobie i gadał mi, że to może komuś pokaże i ktoś się zainteresuje tym. Co z kimś takim można zrobić? Czy musi odjebać coś naprawdę srogiego, żeby była możliwość jakiegoś ruchu? Typ zdaje się być wręcz niebezpieczny, po tej akcji wszystkiego się można spodziewać. Poza tym jest jeszcze kwestia tego, że np. jego dziadek pod wpływem choroby popełnił samobójstwo... Nie chcę stawiać diagnozy, bo nie jestem lekarzem, ale trudno nie pomyśleć o tym wszystkim taki sposób wobec takich zachowań.
    Jeśli przebrnąłeś przez tę ścianę tekstu, to dzięki, że to przeczytałeś. Wybacz jeśli chaotycznie się to czyta, ale
    myślę, że z tej historii można wyciągnąć wiele wniosków.

    #narkotyki #schizofrenia #truestory #chorobypsychiczne
    #narkotykizawszespoko (pozwolę sobie dać ten tag w dobrej wierze)
    pokaż całość

  •  

    jak mnie w El Chapo irytują sceny homo które nic nie wznoszą do fabuły tylko są dodane na siłę, i to wszystko od 2 sezonu gdy w czołówce zaczyna się pojawiać logo netflixa.
    #elchapo #zalesie #chorobypsychiczne #netflix

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Zapomniałem dodać. Od 10 lat przyjmuj leki psychotropowe, mniej ewidentny problem psychiczny i emocjonalny.
    https://www.wykop.pl/wpis/32428075/neuropa-polityka-4konserwy-bekazpodludzi-bekazpchy/
    Jeżeli @50HerbatGreya chciałeś mnie zdyskredytować i zawstydzić tym faktem to jedyne co udowodniłeś to brak u siebie RiGCzu chociaż odrobinki.

    Jestem chory, bez leków takie mam drgawki (napady lękowe), że butów nie umiem sobie zawiązać. Leczę się psychiatrycznie i mówię o tym wprost, bo może ktoś dzięki temu też zacznie się leczyć. Mi lekarz powiedział szczerze, że jeszcze 30 lat temu jedynym rozwiązaniem mojej choroby byłoby zapicie się na śmierć lub samobój. Dzięki lekom pracuje, wychowuje dzieci i mam wspaniała żonę, która mnie wspiera od 20 lat.

    #neuropa #oswiadczenie #chorobypsychiczne #takaprawda #medycyna
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    TL;DR niepozorna siła alprazolamu, mojego ulubionego psychotropka

    Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Alprazolamie od razu zacząłem kombinować w jaki sposób zdobyć receptę. Zapisałem się do przychodni u mnie na uczelni iwyciągnąłem karte do lekarza rodzinnego. Na pytanie "co panu dolega?" odpowiedziałem, że nie mogę spać. Babka zapytała czy brałem wcześniej coś na bezsenność, powiedziałem, że Afobam, a ponadto wykazałem się fachową wiedzą mówiąc ile to kosztuje, co zawiera i ile jest tabletek w jednym opakowaniu. Najpierw zostałem pouczony, że to lek przeciwlękowy, a nie na bezsenność, no ale w końcu otrzymałem recepte, którą po kilku minutach zrealizowałem i zostałem szczęśliwym posiadaczem psychotropa. Eksperymentowałem sobie jakiś czas z normalnymi dawkami (do 1mg) i zawiedziony stwierdziłem, że to lek dla zwykłych ludzi i nie daje fazy. Może za mało?

    Parę dni później około godziny 14, połknąłem 6 tabletek Afobamu, co daje 3mg. Dużo, zwłaszcza, że wcześniej połknąłem najwięcej dwie tablety i ważę 60 kg. Posiedziałem chwile w domu, a następnie wyszedłem. Na przystanku poczułem pierwsze efekty, a jadąc autobusem wiedziałem już, że weszło. Ogólne zmulenie, wszystkie problemy wydają się odległe, ale nie znikają, ciągle są tylko ty o nich po prostu nie myślisz. Po kwasie twój mózg jest kilkupasmową autostradą po której jeździ mnóstwo myśli naraz, a po Alprazolamie masz w głowie leśną ścieżkę, gdzie od czasu do czasu pojawia się rower. Wszystko wokoło pozytywne, absolutnie nic nie robi na tobie wrażenia, kojarzysz z pewnym opóźnieniem tzn. najpierw odbierasz coś za pomocą zmysłów, a później dopiero dowiadujesz się o swoim stosunku emocjonalnym do tej rzeczy. Ogólny spokój i wyciszenie, czujesz się troche jak roślina, możesz bez przerwy siedzieć i gapić się w jeden punkt. Wzrok troche jak po trawie, wszystko jest mniejsze i dalsze, przestrzenne. Wydaje się, że faza jest bardzo lajtowa, prawie niezauważalna, ale to tylko pozory.

    OK, więc jadę sobie tym autobusem, jest fajnie, wysiadam i idę do hipermarketu na zakupy, przechodzę przez ulice, samochód, który skręcał w prawo zatrzymał się gwałtownie przede mną, ale na mnie nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, nawet nie drgnąłem i poszedłem dalej, zupełnie znieczulony, nic nie myśląc.

    Wchodzę do środka, patrzę na zegarek, później na rozkład i obliczam, że powinienem być z powrotem na przystanku za jakieś 40 minut. Chodzę sobie po sklepie, oglądanie produktów na połkach sprawia mi ogromną przyjemność. W końcu stwierdzam, że już czas wychodzić, bo za chwilę ucieknie mi autobus, spoglądam na zegarek.... niemozliwe, minęły już 2 godziny. No ładnie, wracam szybko do domu, czuję duże zmęczenie, strasznie chce mi się spać i szczypią mnie oczy.

    Budzę sie wieczorem i myślę sobie, że miałem beznadziejny sen, ale.... w jaki sposób znalazłem się w łóżku i dlaczego jest już godzina 20 ? Wchodzę do kuchni, patrze na stól.... o w morde !!! To wcale nie był sen.

    Teraz powiem co mi się nie śniło, tylko okazało się rzeczywistością.

    Wsiadłem w autobus, ktory jechał zupełnie w inną stronę(myślałem wtedy, że jedzie tam gdzie trzeba), później poszedłem do sklepu zielarskiego i kupilem 2 ziołowe herbatki i kadzidełko (to zupelnie nie w moim stylu!).
    Nastepnie znowu złapałem transport, tym razem dobry i wrociłem. Chwiejąc się jak pijany wszedłem do domu i położyłem się spać. Kiedy się obudziłem byłem pewny, że to sen, dopóki nie znalazłem tych rzeczy w kuchni na stole.

    Najlepsze jest to, że nie zdawałem sobie w ogóle sprawy z tego co robię, miałem wówczas zupełnie czystą swiadomość (a może wcale jej wtedy nie miałem) i poczucie trzeźwości, zakupy w sklepie zielarskim uważałem za absolutnie normalne. Nie mam pojęcia co mną kierowało i dlaczego zakupiłem akurat takie produkty, późiej przypomniało mi się nawet, że wdałem się z ekspedientką w fachową dyskusję na temat kadzidełek, o których tak naprawdw nie wiem nic! Całe zdarzenie pozostaje dla mnie czymś bardzo dziwnym - to tak, jakby ktoś inny mną kierował, a ja nie zdawałbym sobie z tego sprawy. Heh, może tak rzeczywiście jest w życiu i my o tym nie wiemy?

    #narkotykizawszespoko #chorobypsychiczne #leki #znalezionewsieci
    pokaż całość

  •  

    Wystarczy jedna rzecz uslyszana/zobaczona/przeczytana i moge caly dzien spisac na straty. Caly dzien moze mnie jakas mysl meczyc oczywiscie taka mysl co boli i atakuje mnie na kazdy mozliwy sposob. Tematyka tych mysli jest losowa. Od takiego czegos powoli trace panowanie nad soba i przychodzi wiecej niemoich mysli. Tak jakby ktos probowal mnie telepatycznie z ddosowac a potem wpuscic cos mi do glowy. Gdy uda sie przejac nade mna kontrole jestem zdolna do wszystkiego. Np probowac sie zabic albo komus zrobic krzywde. Leki nie dzialaja idealnie i czasem jedynym ratunkiem jest zacpanie sie do nieprzytosci. Pozdrawiam. Dobranoc.
    #schizofrenia #depresja #chorobypsychiczne #nerwica #gownowpis
    pokaż całość

    +: c.........e, n..............e +11 innych
  •  

    Najlepsze w slacku jest to, że można porozmawiac z samym sobą.
    Dyskusja na poziomie zawsze spoko ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #slack #chorobypsychiczne

    +: krisip, j........f +6 innych
  •  

    Ostatnio w pracy mam duży problem związany z muzyką. Z pewnych niewyjaśnionych mi przyczyn ciągle jest puszczane to samo radio, z tymi samymi utworami pop, które nie dość, że są słabe, to powtarzane są w kółko przez 3-4 miesiące. Jestem w stanie to zmienić tylko i wyłącznie, jak znajdę na to jakieś 'zdrowotne wyjaśnienie', ja wiem, że mnie to męczy i generalnie przez to ciężej się pracuje, ale ci, którzy nad tym sprawują władzę mają to szeroko w poważaniu. Momentami mam uczucie, jakbym miał zaraz wybuchnąć ze złości słysząc ten sam utwór po raz 5 w ten sam dzień, a także po raz 500 w ciągu ostatnich miesięcy. Co gorsze, słuchawki i własna muzyka nie wchodzi w grę, bo taka polityka w pracy. Czy ktoś wie, czy jest jakaś określona choroba (psychiczna, cokolwiek), która może dotyczyć ciągłego słuchania tych samych dźwięków?

    #psychologia #zdrowie #muzyka #pytanie #choroby #chorobypsychiczne
    pokaż całość

  •  

    "Tomek i Paweł
    (Chada i Zarzeczny)

    Wczoraj była rocznica śmierci Pawła Zarzecznego i na Weszło.com przeczytałem litanię wspomnień o tym Typie , który w jednej ręce nosił najlepsze notatki na temat naszych piłkarzy reprezentacji, a w drugiej ręce dzierżył zawsze reklamówkę z piwem.

    Wczoraj jednak przeczytałem wspominki dziennikarzy na temat Pawła Zarzecznego i czytając to pomyślałem sobie.....

    Jakby to były wspominki o Chadzie, to jaką jedną opowieść bym dał?
    Bo Chada był typem tworzącym anegdoty non stop na tu i teraz...

    Ale skoro tylko jedna anegdota o Chadzie to ta, jak dogrywał dla mnie zwrotkę do numeru " Z nami nie byli"...

    Pomieszkiwaliśmy wtedy razem w mieszkaniu wynajętym przez Step Records, choć początkowo mieszkał tam Dawid Szynol. Ten sam którego większość kojarzy jako bekowego typa z kawałka Bezczela, ale Dawid Szynol to nie bez powodu gość o którym powstają piosenki.
    Mega Typ, ale o nim może kiedy indziej.

    No więc mieszkaliśmy razem z Chadą na kwadracie wynajętym dla Dawida Szynola, a chwilowo przeznaczonym dla nas...

    Tomek wtedy akurat płynął trochę za dużo i przydzielili mi lokum w Opolu razem z Tomkiem Chadą ,jako współlokatorem, trochę na zasadzie "Ty Teraz będziesz pilnował Chadę".

    Taaa jasne kurwa, a pioruny jak strzelają, to wybierają sobie same cele.

    Tomek to był wicher, wiatr którego nie ujarzmisz, dopóki sam z siebie nie zechce przestać wiać,

    W ogóle pomysł, że ja mam sprawować pieczę nad Chadą był z gruntu rzeczy mocno pojebany, gdyż Chada wtedy był dla mnie starszym kolegą z branży, który wprowadzał mnie w to całe bagno, tylko swoją postawą sam pokazywał jak w tym nie utonąć.
    Kochać i szanować ludzi wokół siebie, to była Tomka recepta na sukces.

    W każdym razie mieszkamy sobie razem, różne cuda się dzieją, ale na jutro jesteśmy umówieni, że Chada mi dogrywa zwrotkę do kawałka "Z Nami Nie Byli"..

    Wypiliśmy dosłownie po 2, może 3 piwa max i poszliśmy spać.

    Rano obudziłem się pierwszy i jako, że matka mnie nauczyła chyba nieźle gotować, to robię jajowkę.
    Ale nie zwykłą jajecznicę, tylko kozacką jak przykazał Gordon Ramsay i Matka własna nauczyła.
    Chada mówi, że miał ciężki wieczór/tydzień i on by zjadł coś lekkiego typu płatki na mleku.

    Jako że wtedy miałem pilnować Chady, bo jedyny klucz od drzwi wejściowych Step dał mi, to Tomek pyta

    -"Hukos kurwa wyskoczę tylko po mleko do swoich Mlekołaków i za 3 minuty jestem, Ty zjesz jajówkę, ja miske Mlekołaków z mlekiem i jedziemy nagrywać zwrotkę i nikt się nie zorientuje, że mnie nawet nie było.

    Sklep mieliśmy jakieś 300 metrów od domu więc ja nie jestem policja, więc Idź Tomek po te mleko, tylko wracaj. ....

    .....Mija godzina Tomka nie ma
    ....Mija 2 godzina Chady nie ma ...

    Mija 3 godzina, dzwonią typy którzy mieli po nas przyjechać , a ja pierdole im dosyć nieskladnie o tym, że Chada po mleko poszedł....

    (Ja go wtedy nawet rozumiałem, bo sporo w tamtym okresie rozmawialiśmy o wolności)

    I huj wyszedł po mleko a zaginął....

    Odnalazł sie 3 dni pózniej dzwoniąc
    "hej nie martwcie się o mnie, jestem na Grochowie w Warszawie na koncercie"

    Ciąg logiczny zdarzeń kiedy Chada wyszedł po mleko do sklepu oddalonego 300 metrów dalej, a finalnie wylądował w Warszawie na Grochowie na koncercie 3 dni później, do teraz pozostaje dla mnie zagadką...

    Zwrotkę dograł , ale tydzień póżniej...
    Cały Tomek....Pokój Twej szalonej duszy..."

    Czy tylko mi ta historia pokazuje, że Chada, to nienormalny patus?

    #chada #patologiazewsi #chorobypsychiczne #pasta
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Długo się zastanawiałem czy tu o tym napisać. Ale w sumie co mi zależy. Trochę się napiłem, to się robię wylewny, a anonimowo jest łatwiej. Może mnie Asterling nie sypnie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    TLDR:

    pokaż spoiler Od lat zmagam się z bpd. Nie mam perspektyw na poprawę, 2 razy lądowałem w szpitalu z powodu próby samobójczej. Nie każdy border to niezrównoważony zjeb.
    Ostrzegam, tekst poniżej jest cholernie długi


    Zanim przejdę do konkretów, chcę postawić sprawę jasno: nic głupiego nie planuję.

    Ten tekst piszę po to, żeby Ci pozwolić dostrzec osoby koło Ciebie, które mogą się z tym zmagać. Nie dam tu rad jak im pomóc, bo gdybym wiedział, to sam bym sobie pomógł.

    A piszę do "Ciebie" a nie "Was", bo o tak osobistych rzeczach nigdy nie mówię w grupie, zawsze sam na sam. Tak mi jest łatwiej też pisać, mam poczucie, że piszę do tej jednej osoby która zdecyduje się to przeczytać i mnie zrozumieć. Jeśli to będzie więcej niż jedna osoba, to i tak wolę się zwrócić do każdego z osobna niż wszystkich na raz.

    Diagnozę Borderline Personality Disorder usłyszałem w wieku 18 lat. Powiedziała mi ją psychiatra, która dobrze mnie znała. Obserwowała mnie od jakiegoś czasu, bo znała mnie nie tylko z relacji pacjent-lekarz. Wcześniej myślałem, że mam po prostu depresję, której nie mogę się pozbyć. Zresztą w okresie dorastania dzieje się wiele, więc myślałem, że to po prostu mi przejdzie. Doradziła mi (choć nie wiem czy słusznie) żebym się zapoznał z materiałami na temat tego zaburzenia osobowości (ważna informacja: zaburzenie osobowości to nie to samo co choroba psychiczna, chorobę można leczyć a osobowość po prostu się ma). Po przeczytaniu wielu tekstów na ten temat zacząłem wiele rozumieć o sobie, dlaczego się czuję tak jak się czuję i jak działam. Najbardziej jednak zdołowały mnie słowa tej psychiatry. Po tym, gdy mnie uprzedziła (też nie wiem po ch*j mi to mówiła) że to zaburzenie z największym odsetkiem samobójstw, powiedziała mi, że jeśli dożyję 25 lat to powinno być trochę lepiej. Żesz ja p****lę. Minę i ton głosu miała wtedy, jakby mi mówiła że mam raka który mnie wykończy, choć może akurat w tym miała trochę racji. Niemniej jednak to zachowanie uważam za skrajnie nieprofesjonalne.

    Zróbmy przerwę w tej he he wzruszającej historii, żebym mógł Ci przybliżyć o czym właściwie piszę, może będziesz sobie w stanie wyobrazić jak wygląda to co się dzieje w moim umyśle. Na początek zacznę od podziału borderów. Pierwszy, najbardziej znany, to tzw. acting-out. Jest powszechnie kojarzony z laskami które odwalają chore akcje, reagując skrajnymi emocjami na to co się dzieje w otoczeniu. Ciężko mi się w ich imieniu wypowiadać, ponieważ ja należę do typu acting-in, czyli wszystkie skrajne emocje przeżywam skrycie, nie okazując ich. Moje codzienne życie wypełnia pustka, której nic nie jest w stanie wypełnić. Brak poczucia sensu w życiu, brak umiejętności odczuwania radości czy szczęścia. Odczuwam bardzo silny ból psychiczny, który chyba najbardziej mi się kojarzy z uczuciem po śmierci kogoś bliskiego, jednak nie ma na to uzasadnienia w otoczeniu ani żadnej racjonalnej przyczyny. Ból miewa różną intensywność, choć z czasem stwierdzam, że jedynie go tłumiłem albo negowałem, lecz nigdy tak naprawdę się go nie pozbyłem. Do tego dochodzi jeszcze poczucie lęku przed porzuceniem przez ludzi na których mi zależy, co akurat nie jest moim zdaniem dziwne. Biorąc pod uwagę moją przypadłość, spodziewam się, że prędzej czy później kogoś odstraszę lub zniechęcę do zadawania się ze mną. To wszystko razem mnie popchnęło do 2 poważnych prób samobójczych, nie będę pisał kiedy dokładnie bo to bez większego znaczenia dla reszty historii.

    Zapewne przeszło Ci przez myśl: użalasz się nad sobą, zrobiłbyś coś ze swoim życiem, znalazł sobie zajęcie, dziewczynę, to skończysz p****lić.

    I tutaj kilka słów w tej kwestii. Spełniłem parę swoich marzeń. Skakałem ze spadochronem, wyjechałem do Stanów na jakiś czas. Jednak to nic nie zmieniło. Pomału do mnie docierało: to co masz w swojej głowie nigdy Cię nie opuści nieważne gdzie jesteś i co robisz. Z czasem traciłem nadzieję. Potem poznałem dziewczynę, która zechciała mnie wysłuchać i zrozumieć. Okazała mi zrozumienie i ciepło, których wcześniej u żadnej nie czułem. Byliśmy razem przez jakiś czas, ale niestety się posypało. Potem szukałem pociechy w seksie, który miał być rzekomo bez zaangażowania, ale zorientowałem się niedługo, że tak nie umiem. Desperacko szukałem czegoś, co zapełni moją wewnętrzną pustkę, więc nie umiałem pozostawać obojętny. Potem w końcu poznałem dziewczynę, z którą jestem do dzisiaj. A co się jeszcze wydarzyło w międzyczasie? Skończyłem studia, próbowałem swoich sił w różnych miejscach pracy, w moim obecnym mi całkiem dobrze idzie. Awansowałem niedawno i zarabiam całkiem niezłe pieniądze. I o dziwo nawet jestem całkiem lubiany (podobno). Znalazłem sobie nawet hobby. "To czego byś jeszcze chłopie chciał?" myślisz sobie pewnie teraz. Od dawna pragnę tylko jednej rzeczy, której nie jestem osiągnąć: uwolnić się od bólu.

    "A byłeś z tym u specjalisty?"

    No ba. Naliczyłem chyba z 4 psychiatrów i 5 psychologów. Psychiatrzy jak wiadomo, to ludzie od prochów, ale żaden "lek" nie przyniósł ukojenia. Jedyne co mi to dało, to otępienie, jakbym przestał odczuwać jakiekolwiek emocje. Wolałem już przestać to ścierwo brać i poczuć cokolwiek, nawet jeśli to coś złego, niż nie czuć nic. Nawet raz nieświadomie jedna lekarka dała mi leki, którymi spróbowałem się zabić. Na "szczęście" miał mnie kto uratować. Psychologowie? Mogę ich podzielić na 2 grupy. Grupa 1: popełniała kardynalny błąd. Okazywali mi litość i współczucie, przez co chyba sami nie umieli dać mi oparcia lub kopa, od którego hipotetycznie miałbym się odbić. Grupa 2 nie dawała się ponieść emocjom, była logiczna i stanowcza. Potrafili mnie (zapewne w celach terapeutycznych) wkurzyć i kłócić się ze mną, ale prędzej czy później rozkładali ręce mówiąc "to ja już nie wiem o co ci chodzi".

    Mam teraz 27 lat i nigdy w życiu nie czułem szczęścia ani radości. Owszem, nieraz czułem ekscytację i satysfakcję, ale nie stawiałbym tego na równi. Moja dziewczyna czuje że się psuje. Widzi, że jestem nieszczęśliwy a ja widzę jej bezradność i frustrację z tym związaną. Myślę czasem nawet, czy by tego związku nie zakończyć, niech nie marnuje na mnie życia. Widzę, że mnie bardzo kocha, przez co boli mnie jeszcze bardziej, że mogę jej zmarnować życie. A boję się też ją zostawić, bo czuję, że nikt mnie tak już nie pokocha.
    Znalazłem w pracy osobę, z którą udało mi się nawiązać bliższą więź i powiedziałem jej niedawno sporą część prawdy o sobie. Potrzebowałem tego, bo z dziewczyną nie chcę o tym rozmawiać, bo nic już jej nie powiem czego nie wie, a tylko będę ją dodatkowo dołował że jest jak jest. Ale o tę znajomość z pracy też się boję, że może powiedziałem za dużo albo że kiedyś coś odp***dolę co tę znajomość zniweczy. I choć rozmowa i fakt że ktoś mnie rozumie sprawia, że jest mi lżej, to niestety nic nie pomaga do tego stopnia, żebym mógł powiedzieć że czuję się dobrze. Obecnie przed snem piję, bo inaczej aż się trzęsę zanim zasnę

    Dlaczego ludzie z borderline próbują popełnić samobójstwo? Nie dlatego, że są tchórzami. Moja sytuacja życiowa jest na tyle stabilna, że nie mam czego się bać, i pewnie niejeden by się ze mną chętnie zamienił. Nie dlatego, że nie mają dla kogo żyć. Ja wiem że mam dla kogo żyć, dlatego żyję, a właściwie zmuszam się do życia. Ale przychodzi prędzej czy później taki moment w życiu ludzi z tą przypadłością, że chęć uwolnienia się od nieustającego psychicznego bólu staje się silniejsza od emocji i racjonalizacji które trzymają nas przy życiu. Czasem myślę sobie, że wolałbym mieć problem z ręką niż z głową. Jeśli ręki nie da się wyleczyć to w ostateczności można ją obciąć żeby uratować człowieka, a głowę to już niestety nie bardzo.

    Póki co jakoś wegetuję. Wypracowałem sobie sposób na funkcjonowanie w społeczeństwie. Lęki i problemy staram się ubierać w sarkastyczny i cyniczny humor. Wiem kiedy i jak się zachować i staram się to robić, mimo że najczęściej nie ma to odzwierciedlenia w tym jak się czuję. Lecz niestety, mam coraz mniej sił. Nie wiem co będzie w przyszłości, bo wolę o niej nie myśleć.

    Napisałem tu po pierwsze, żeby dać ujście temu co we mnie siedzi. Wyrzucam to wszystko z siebie, z nadzieją, że odczuję choć odrobinę ulgi. I chyba trochę mi lżej. Wolę tutaj niż zrzucić to wszystko, na tę jedyną osobę, przed którą mogę się obecnie otworzyć, i która już raz mnie wysłuchała, bo boję się, że albo ją to przerośnie albo będzie miała mnie dość.

    Jeśli udało Ci się przeczytać całość, to po pierwsze gratuluję wytrwałości, po drugie dziękuję. Wiem że tym tekstem nie zmienię stereotypu borderline'a zjeba, ale może chociaż Ciebie przekonam, że w głębi jestem normalnym człowiekiem, mimo bólu i lęków które odczuwam.

    Ciesz się ze wszystkiego z czego możesz, czerp szczęście z czego się tylko da, nawet jeśli nie wszystko Ci się w życiu układa. Doceń że możesz, bo są tacy którzy niestety nie wiedzą jak to jest. Może są koło Ciebie i nawet o tym nie wiesz. Może po przeczytaniu tego ich dostrzeżesz, choć zwykle dobrze się kamuflujemy.

    Dziękuję Ci jeszcze raz za przeczytanie. Wiem że nigdy się nie dowiem na pewno czy ktokolwiek doczytał do końca, ale fajnie jest pomyśleć, że chociaż jedna osoba to zrobi.

    #void #chorobypsychiczne #borderline #samobojstwo #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: hej, przeczytałam do końca. Powiem tylko tak, zawsze jest jakaś droga, może nie trafiłeś na odpowiedniego lekarza. Nie zamykaj się na to, że już zawsze będzie tak jak teraz.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      Moje uszanowanie Mirku,

      pozwolisz, że przez moment pobawię się w Twojego a'la psychoanalityka? Żeby nie przedłużać wstępu, załóżmy, że się zgadzasz :)

      Z opisu Twojej sytuacji wynika, że jesteś osobą o ogromnej wrażliwości, która jednak nie jest całkiem bezbronna wobec otaczającego świata i może, działając w stanie pewnego zaparcia się siebie, świadomie brać z życia wiele z tych rzeczy, o których, jak wiesz, niejedna ponadprzeciętnie wrażliwa osoba może pomarzyć - oczywiście rozumiem, że w Twoim przypadku to klasyczne ogarnięcie się (praca, związek partnerski, mniejsza lub większa ale jednak akceptacja w społeczeństwie, finansowe bezpieczeństwo, hobby) nie rozwiązuje problemu.

      Zadam Ci zatem kilka pytań, które mają na celu lepsze sprecyzowanie tego, co sprawia Ci chroniczny ból psychiczny. Sądzę, że niezidentifykowanie jego przyczyn „z imienia i nazwiska”, a więc bardzo dokładnie, utrudnia jego usunięcie albo chociaż zmniejszenie częstotliwości lub/i intensywności. Nie chodzi mi tu o próby dopasowania objawów, które masz do jakiejś sklasyfikowanej i opisanej w medycynie, czy psychologii przypadłości, bo to wiemy, że masz już za sobą, ale o to, abyś udzielił sam sobie bardzo precyzyjnej odpowiedzi na pytanie, co w obszarze materialnym, czysto intelektualnym lub duchowym jest źródłem Twojego cierpienia i co można z tym zrobić.

      Parafrazując, napisałeś, że starasz się nie afiszować ze swoimi problemami, jednak czy fakt, że niezbyt często okazujesz otoczeniu myśli i emocje, które sprawiają Ci ból nie wynika też w jakiejś części z tego, że sam nie jesteś w stanie dokładnie nazwać/opisać całej złożoności przyczyn Twojego do końca nieokreślonego bólu? Skrajne emocje.. Brak poczucia sensu w życiu.. Uczucie pustki.. To sformułowania bardzo enigmatyczne, z którymi ciężko coś zrobić lekarzowi czy nawet Tobie; doszukać się punktu zaczepienia, od którego można byłoby wyjść dalej.

      Jakie sytuacje/bodźce/uczucia, które nie pojawiły się jeszcze w Twoim dotychczasowym życiu miałyby szansę spowodować choćby w minimalnym stopniu wzrost poziomu Twojego spełnienia? Co Twoim zdaniem z możliwości/uczuć/myśli/doznań/rzeczy, których nie masz, a które dostrzegasz gdzieś na horyzoncie, przybliżałoby Cię do poczucia szczęścia i stałej radości, szczerej chęci życia?

      Jakie czynniki zewnętrzne, a więc mające swoje źródło w Twoim całym bliższym i dalszym otoczeniu wpływają niekorzystnie, a jakie korzystnie na Twój stan psychiczny i w jak dużym stopniu?

      Uważam, że dobrze byłoby, gdybyś udzielił przemyślanej odpowiedzi na te pytania i na te, które wynikną z odpowiedzi na nie (jak chcesz: nam-Mirkom, mnie-w wiadomości prywatnej lub tylko sobie) popartej solidnym zastanowieniem, bo tylko wtedy będzie to mieć wartość, ale jak sądzę, zdajesz sobie z tego sprawę. Liczy się każde słowo, jak najtrafniejszy dobór określeń jest tutaj kluczowy, gdyż problem jest niestandardowy. Jeśli trudno jest Ci wskazać konkretne rzeczy czy wartości z obszaru nazwanego już przez ludzkość, to pomyśl, co podpowiada Ci w tych kwestiach Twoja intuicja i wyobraźnia. Napisałeś, że Twój ból kojarzy Ci się ze stratą bliskiej osoby, możesz rozwinąć, uszczegółowić, drążyć ten wątek lub inne silne skojarzenie. Wiem, że rozdrapywanie własnych ran nie należy do przyjemności, ale uwierz, że nie robi się tego nadaremno, ale po to, aby dobrze zlokalizować źródło bólu - nie wiedząc, gdzie jest przeciwnik, nie pokonasz go. Możesz też coś dodać o swoich uczuciach/odczuciach, napisałeś powyżej już całkiem sporo, ale jak widać jeszcze za mało, żeby sam zdiagnozować w czym tkwi cały szkopuł; potraktuj to jak łamigłówkę do rozwiązania, ten brak komfortu psychicznego musi mieć swoje przyczyny, trzeba tylko je odkryć, żeby później móc świadomie im przeciwdziałać. Nie wiem, w jakiej części chcesz o tych sprawach rozmawiać tu na forum, a w jakiej zachować to dla samego siebie - najważniejsze, żebyś Ty osobiście wyciągnął nowe wnioski. A to, co zdecydujesz się napisać, przeczytamy i spóbujemy się do tego odnieść; nawet jeśli post miałby być rekordowo długi, ja i tak go przeczytam, bo naprawdę interesuje mnie Twój problem, a raczej jego rozwiązanie.

      Być może uznasz, że nie wiem o czym piszę, ale wbrew temu co twierdzisz, nie wierzę, że nie ma wyjścia z Twojej sytuacji, gdyż moim zdaniem sytuacje bez wyjścia po prostu nie istnieją. Choć jesteś bardzo wyjątkową osobą, z nietypowymi trudnościami do pokonania, to nie jesteś wyjęty spod praw istnienia życia i jak napisałeś, jesteś w swej ogólnej konstrukcji normalnym człowiekiem. Zapytasz pewnie: skoro rozwiązanie istnieje, to dlaczego nie znalazłem go przez tyle lat intensywnego i szczerego poszukiwania? Podtrzymywanie niektórych żywotów na tym świecie wymaga od ich właścicieli heroizmu - starań długich i uciążliwych, zanim człowiek z tak trudno adaptowalną do tego świata osobowoścą znajdzie antidotum - nie czasowy odwracacz uwagi czy przyćmiewacz bólu, ale realny i stały środek zaradczy - paliwo, które zawsze będzie miał ochotę spalać. Raczej nie będzie to jedna rzecz ani kilka, ale zespoły czynników, które permanentnie Cię uszczęśliwią (a przynajmniej uspokoją i zneutralizują ból psychiczny), występujące przy jednoczesnym ograniczaniu czynników unieszczęśliwiających.

      Możesz tę odpowiedź tworzyć przez miesiąc/rok lub jak długo chcesz, ważne żebyś kończąc jej formułowanie miał poczucie, że jest ona na dany moment względnie kompletna, że to co w niej się zawiera wystarczyłoby, abyś naprawdę zapragnął żyć i w końcu odetchnął pełną piersią. Nieważne, że niektóre z podpunktów listy mogą wydawać się nieosiągalne w Twojej obecnej sytuacji życiowej - jesteśmy częścią wszechświata i jeśli jakieś pragnienie siedzi w nas długo, to nie może to być przypadek; to znaczy, że posiadamy potencjał, aby je spełnić, a wszechświat posiada możliwości, byśmy mogli je sami lub we współpracy z innymi zaspokoić/stale zaspokajać. Niektórym osobom nie wystarczają do osobistego spełnienia typowe, łatwo dostępne w dzisiejszym świecie źródła radości, dlatego jest to sytuacja trudniejsza i wymagająca szerzej zakrojonych poszukiwań, moim zdaniem raczej w swoim wnętrzu, niż w otaczającej przestrzeni fizycznej, no ale każdy ma inaczej.

      Na koniec chcę Ci jeszcze napisać, że często, kiedy wydaje się nam, że jesteśmy pod ścianą i że już nic nam nie pomoże, często właśnie wtedy przychodzi rozwiązanie lub nadzieja na rozwiązanie, która daje nam siłę do dalszych poszukiwań i starań. Po przeczytaniu Twoich powyższych wypowiedzi, zgadzam się z Tobą, że potrzebujesz czegoś innego, niż standardowa terapia; sądzę, że rozwiązanie i to nie chwilowe, ale trwałe znajdziesz samodzielnie lub w końcu podsunie Ci je życie - głęboko w to wierzę!
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    #pogopasztukaspam

    Autor nieustalon niestety. Jak dla mnie jest to znakomita alegoria choroby psychicznej.

    #oswiadczenie #sztuka #chorobypsychiczne #depresja #zdrowie

    źródło: shared.jpg

  •  
    M.....p via iOS

    +41

    Nie wiem czy kogoś to zainteresuje, ale opowiem wam historię rysunku na płótnie który powiesiłem w mieszkaniu. Nie jest wybitny- wręcz przeciwnie jest słaby i niedokończony, ale urzekła mnie historia z nim związana. Jakiś czas temu jeden z zamkniętych szpitali psychiatrycznych ogłosił charytatywna licytacje. Na aukcji można było kupić obrazy, kolaże, rysunki i podobne- stworzone przez mieszkańców tego szpitala. Ten konkretny obraz narysował człowiek w podeszłym wieku chory na schizofrenie, w etapie dłuższej reemisji choroby (brak epizodów choroby). Dlaczego jest niedokończony? W trakcie rysowania schizofrenia ponownie sie ujawniła- z taka siła ze starszy Pan został zapięty w kaftan. Choroba nasiliła sie na tyle, ze nasz bohater kolejne miesiące spędził przypięty pasami do łóżka. Lekarze widząc brak perspektyw na powrót do normalnego funkcjonowania (i dokończenia obrazu) wystawili go na aukcje. W ten sposób trafił do mnie. Pare miesięcy pózniej dowiedziałem sie ze starszy Pan zmarł. Bardzo lubię ten obraz- jednocześnie zaluje ze nigdy nie dowiem sie, jak by wyglądał skończony. #sztuka #obrazy #rysunek #feels #schizofrenia #chorobypsychiczne #szpital pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Urojenia (łac. delusiones) – zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość. Obecne w wielu psychozach, w tym w przebiegu schizofrenii. 

    #polityka #neuropa #4konserwy #bekazlewactwa #choroby #chorobypsychiczne pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    xD Najśmieszniejsze, że to realne poglądy dużej części wykopowej prawicy.

    #psychoprawica #chorobypsychiczne #bekazprawakow #neuropa

    źródło: 17917546_1829724810578585_6787334010239619850_o.jpg

  •  

    #pisory #gotujzpisem #tvpis #chorobypsychiczne xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Szanowni Państwo, MOJA WYPOWIEDŹ W TVP ZOSTAŁA ZMANIPULOWANA
    Z pewnym opóźnieniem, wywołanym nieobecnością w naszej Ukochanej Ojczyźnie, obejrzałem spot reklamowy Telewizji Polskiej, a w nim siebie, prawiącego komplementy pod adresem tejże. Słowa, których użyłem, dotyczyły programu Bake Off: Ale ciacho! - o czym świetnie wiedzieli realizujący spot - jednak świadomie i bez mej wiedzy zacytowali je w innym kontekście. Robert Makłowicz


    https://pl-pl.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1624879287527907&id=185214101494440

    pokaż spoiler xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


    #bekazpisu #4konserwy #neuropa #polityka
    pokaż całość

  •  

    pisiory xDDD

    Musimy (...) zdawać sobie sprawę, że w każdej chwili możemy zostać oszukani. Trzeba powiedzieć to otwarcie: polityka Unii okazała się polityką podwójnych standardów i oszukiwania

    powiedzenie "strzelac sobie w stope/kolano" wlasnie nabralo nowego znaczenia xDDD xDDD

    #chorobypsychiczne #bekazpisu #dobrazmiana #neuropa #4konserwy #polityka pokaż całość

  •  

    Atak maczetą w Düsseldorfie. Sprawca na wolności.

    Dzień po tym jak siekiernik ranił 9 osób, maczetnik ranił 80 letniego mężczyzne.

    #niemcy #chorobypsychiczne #maczeta #dusseldorf #dankemerkel (?)

    źródło: bilder.bild.de

  •  

    Pani Beatko, ja pierdole, co pani mowi xDDD POLSKA DYKTUJE PROGRAM REFORM UE!

    oni nie maja wstydu xDDD

    modlcie sie karakany umyslowe zeby was w ogole do stolu dopuscili

    #chorobypsychiczne #polityka #bekazpisu #4konserwy #neuropa

  •  
    b.....e

    +11

    ej kumple i kumpelki mam problem. jeden typ się we mnie zakochał, nęka mnie wiadomościami i zaczepkami na fejsie i wysyła mi cały czas wiadomości typu "kc :*" i obrazki z bezlitosne.pl o miłości

    urwałabym z nim kontakt, gdyby nie to, że ma problemy ze zdrowiem, chemioterapia i te sprawy.
    jak mu dać delikatnie do zrozumienia, żeby sobie poszedł?

    #gownowpis #pytanie #logikaniebieskichpaskow #chorobypsychiczne #rakcontent pokaż całość

    +: m.............a, MikhIV +9 innych
  •  

    #pis zrobil wielka, smierdzaca kupe na europejskim stole. Rownoczesnie jest z tego dumny jak i dziwi sie, ze ktos zle to ocenia. Zbawcy narodu.

    #polityka #bekazpisu #chorobypsychiczne #dobrazmiana #neuropa #4konserwy

  •  

    Kaczynski decyduje kto jest polakiem a kto nie, jaaaaa cieeee kurwaaaa pierdoleeeeeeeeeeeee

    #bekazpisu #polityka #chorobypsychiczne

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #depresja #smutnazaba #psychologia #pomocy #chorobypsychiczne #samotnosc

    Los karze mnie za to jak wewnętrznie okropnym i nieludzkim człowiekiem jestem.

    A przechodząc do sedna tematu...

    Wszyscy niedawni znajomi z liceum znaleźli swoją połówkę. Ci głupsi, ci mądrzejsi, ci najbardziej rozchwiali i imprezowi, ci przypałowi i postrzegani jako aspołeczni także.

    Tylko ja nigdy z nikim nie byłem. Nigdy nikomu nie powiedziałem "kocham cię". Nikt też do mnie nigdy nie powiedział, od tak, "kocham cię". Rodzice również.

    Opowiadając o ojcu, nie mówię o "tacie". Mówię o ojcu. Opowiadając o matce, nie mówię o "mamie". Mówię o matce.

    Jak byłem mały nie pamiętam, żeby specjalnie często się ze mną bawili. Potem przerodziło się to u mnie w skrępowanie, nie chciałem by widzieli, że się bawię. Jak oglądałem kreskówki i rodzice wchodzili do pokoju, szybko przełączałem telewizor. Wstydziłem się przed nimi.

    Nie pamiętam kiedy ostatnio złożyłem rodzicom życzenia na urodziny, a mieszkamy razem. Nie pamiętam też, abym kiedykolwiek w sam dzień urodzin dostał coś więcej niż "wszystkiego najlepszego" rzucone na wejściu do mojego pokoju.

    Nigdy nie miałem z rodzicami rozmowy uświadamiającej o jakichkolwiek intymnych tematach.

    Rodzice nigdy nie okazywali / nie okazali sobie czułości w domu. Nie powiedzieli do siebie nigdy "kocham cię" lub chociażby "kochanie", nie przytulali się nigdy.

    Ja sam też jestem wobec nich nieczuły, zimny, jakbyśmy nie byli najbliższą rodziną. Działam wyrachowanie, surowo wypominam ich błędy, nie daję im taryfy ulgowej z racji tego, że jesteśmy rodziną. Matka często się mnie pyta, dlaczego się tak z ojcem nienawidzę. Tego nie widać od razu, ale przecież i tak kłócę się z nim po 2-3 razy dziennie.

    Ostatnio kiedy mój kolega (rówieśnik, tj. 20l) powiedział do swojej matki przez telefon "mamusiu" miałem ogromny dysonans, poczułem w końcu tą pustkę. Po chwili zrozumiałem, że właśnie przez to jak obce i nienaturalne takie drobne czułości mi się wydają, nigdy nie będę człowiekiem kochającym kogoś ani nigdy nie zaakceptuję bycia kochanym, bo wiem, że tą niewinną i naiwną osobę bym tylko krzywdził.

    Jedyne czego bym chciał to móc poświęcić życie za moich najbliższych przyjaciół. Pozostałbym w pamięci jako ten, który zginął żeby inni mogli kochać. Towarzyszyłbym im cały czas, ale z drugiej strony. I wtedy już nic by nie bolało...

    pokaż spoiler Nie martwcie się, obiecuje, że nic sobie nie zrobię. Chciałem po prostu zebrać myśli i spisać co mnie boli.


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn2.gstatic.com

    •  

      Połowa twoich rówieśników miała podobne lub gorsze relacje z rodzinami i nie pierdolą, jak to rodzice ich skrzywdzili. Weź się w garść i zacznij zachowywać się jak przyzwoity, samodzielnie myślący człowiek, zamiast kisić się w jakimś durnym urojeniu, jak to cały świat mnie nienawidzi i jestem zjebany.

      @AnonimoweMirkoWyznania: dokładnie, z tego co przeczytałem, to narzeka tylko że nie dostal prezentu na urodziny i że mu nie powiedzieli "kocham". No faktycznie przejebane... pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Psychoterapeuta zdecydowanie. Kurde jesteś materiałem na dłuższą terapię. Jak na moją wiedzę, to tak jak już ktoś tu napisał, to jesteś materiałem na psychopatę... ale bez paniki, to jest takie pisanie laików a nie analiza kogoś wykwalifikowanego. Sam mam pewne objawy i nikt mnie nie zdiagnozował jako osobowości psychopatycznej. Generalnie mam podobnie. Nie odczuwam jakiejś szczególnej empatii gdy np. komuś dzieje się krzywda (wyjątkiem są dzieci), nie płacze na pogrzebach nawet bliskich osób i często się zmuszam do właściwych reakcji w pewnych sytuacjach bo wiem, że tego wymaga otoczenie. Jakąś głębszą więź psychiczną czuję tylko z moim synem, żoną i rodzicami (to są jedyne osoby o których mogę powiedzieć, że są przeze mnie kochane). Więc bez obaw idź do dobrego terapeuty, a wszystko jest do naprostowania. Największy problem to znaleźć terapeutę na odpowiednim poziomie. pokaż całość

      +: i......n
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam koleżankę na roku, w sumie sympatyczna, zawsze była trochę wycofana, myślałem, że taki ma charakter. Dziś idąc z nią z przystanku autobusowego spojrzeliśmy sobie w oczy. W ciągu tych kilku sekund zobaczyłem coś tak martwego w jej oczach, momentalnie mnie to uderzyło i to spojrzenie prześladuje mnie do teraz. Widziałem coś podobnego u sąsiadki na tydzień przed śmiercią (zmarła na raka mózgu). Kilka godzin później zwolniła się z powodów zdrowotnych. Myślałem, że męczą ją jakieś potworne bóle głowy, jednak wyznała mi na fejsie, że nie była w szpitalu, a poszła na terapię. Nie dociekałem o co chodzi, ale później dowiedziałem się w cztery oczy od wykładowcy, że jest chora na schizofrenię. Chce się dowiedzieć w jaki sposób można takiej osobie pomóc i co się dzieje w trakcie takiego ataku (wracając do tego spojrzenia to było w nim coś naprawdę strasznie chorego)? Czy po prostu słyszy głosy na tyle głośne, że nie pozwalają jej na normalne funkcjonowanie czy może mieć łagodne objawy i np. ma myśli prześladowcze czy coś w tym stylu? Wiem, że próbuje to leczyć od kilku lat, ale bezskutecznie.

    #schizofrenia #chorobypsychiczne

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

  •  

    Ten uczuć kiedy za dużo grasz w #wot jesteś najebany na imprezie, widzisz grubą świnię i zastanawiasz się czy wystarczą Ci 4 pociski w magazynku na ubiecie jej xD
    #japierdole #heheszki #chorobypsychiczne

  •  

    #rozdaja #bialystok #nacjonalizm #chorobypsychiczne #zadruga #nszadruga

    Patrzcie co dzisiaj dostałem w centrum Białegostoku, od ulotkarza, który wyglądał jak typowy "polski patriota". To jest kurwa dramat.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: WP_20160821_00_11_23_Pro.jpg

    •  

      @LubieRZca: w sumie też fakt. Nie znam tego ugrupowania i szczerze nie chce mi się sprawdzać. Po prostu częściowo podzielam ich punkt widzenia. Z samej ulotki którą wstawiłeś nie jestem w stanie im przylepić nalepek nazistów.

    •  
      N.......a

      0

      @LubieRZca: abstrahując od tego, że nazizm jest jedynie jednym z nurtów narodowego socjalizmu, nie jesteśmy narodowymi socjalistami, co zresztą powinno być dość oczywiste, biorąc pod uwagę ulotkę z treścią wyraźnie odcinającą swastykę (której przecież używamy) od III Rzeszy.

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Pamiętacie z dzieciństwa jak mówiła wam mama jak urwaliście łapkę pluszakowi "no patrz co zrobiłeś, teraz misio będzie smutny i płakał"? No to wam powiem, że pewnie to coś z psychiką, ale mi do tej pory zostało. Niekoniecznie w przypadku misiów, ale czasami potrafię w myślach nadawać przedmiotom nieożywionym cechy ożywionych. Objawia się to zwłaszcza, gdy zepsuję coś, co do tej pory działało, albo gdy zobaczę na przykład jakiś wyglądający na sprawne, ale niedziałające urządzenie. Nie jest mi szczególnie przykro (poza tym że oczywiście czuję wnerw, gdy coś sknocę), ale nachodzą mnie myśli, że to coś w tej chwili jest ranne, albo umarło i już nigdy nie ożyje. Mając kilkanaście lat potrafiłem na przykład dostrzec na ulicy jakiś odłamaną czy odkruszoną część od murku czy kamienia, następnego dnia wrócić się w to samo miejsce z klejem i przykleić to, ot tak bez powodu, nawet jeżeli to było niczyje albo kompletnie niepotrzebne. Nie mam pojęcia czemu tak mam. Wiem, że zawsze lubiłem pomagać innym we wszystkim czym się dało, ale to nie usprawiedliwia tego, co napisałem powyżej. Nikt z rodziny ani dziewczyna o tym nie wie.
    #psychika #psychologia #chorobypsychiczne #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Magromo
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    +: a...c, el009 +51 innych
    •  

      Anon: Też tak miałam:D

      To jest anonimowy komentarz.
      Zaakceptował: Asterling

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Zabawki są święte. Zabawki i inne pamiątki, np bombki choinkowe z dzieciństwa, kołdra, pod którą spałam w przedszkolu, etc. Jakieś inne rzeczy mogą się zgubić/zniszczyć - trudno. Ale jak coś się stanie powyższym rzeczom, to odgryzłabym głowę komuś, kto to zrobił. Kilka rzeczy jest dla mnie ważniejsze niż ludzie, do tego stopnia.

      Inna fiksacja - wyższość starszych ludzi nad pozostałymi. Jak widzę starszego człowieka, to z automatu jest mi tak mega, mega przykro i mam jakiś taki przypływ gwałtownych uczuć, najchętniej od razu podbiegłabym przytulić, podprowadzić gdzieś, porozmawiać... Dosłownie od jakiegoś czasu unikam starszych, bo uczucie doprowadza do tak dalece zakrojonego zachwiania wewnętrznego komfortu.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów