•  

    Co dziś jakiś pedalarz wyklęty w zajebistej "szosUweczce" odjebał to ja nawet nie. XDDDD Najpierw wyprzedził sobie samochody (toczyliśmy się wolno do skrzyżowania), wpierdolił mi się przed maskę, zjechał na chodnik (widać był idealnie równy), przejechał sobie po pasach i odbił na ulicę z przejścia dla pieszych. XDDDDDDDDDD Przy okazji zmusił jedno auto do hamowania, ale chuj tam - 0,00001 sekundy urwane hehe.

    pokaż spoiler minutę później skutecznie blokował z kilkanaście aut, bo wlókł się pod górę.


    #rower #pedalarze #coolstory #polskiedrogi
    pokaż całość

    źródło: pedalarz odjebal.jpg

  •  

    1. Rok 2035
    2. Korea Północna jest w posiadaniu rakiety z głowicą nuklearną o zasięgu 40 000 km.
    3. 'Generale Ping Pong, cel nowy jork'
    4. czerwonyguzik.gif
    5. Umierający z niedożywienia naukowiec źle podłączył klona ardiuno.
    6. Rakieta leci w drugą stronę.
    7. Cel: Łódź Bałuty.
    8. USA dalej nie dało tarczy.
    9. Rakieta w zasięgu radarów.
    10. Trzeba ostrzec mieszkańców.
    11. syrena.wav
    12. 'GRAZYNA WYŁONCZ FAMILJADE JAKIEŚ ŚWIENTO JEST STÓJ NA BACZNOŚĆ MINUTA CISZY'
    13. mielone.jpg
    14. Straty oszacowano na 32zł

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Bońdź mno, lvl 15.
    Siostra twojej FZ zaprasza cię na ślub.
    Zgadzasz się - masz nadzieję pojeść sobie i przede wszystkim zobaczyć się ze swoją FZ.
    Ubierasz swój najlepszy garniak, psikasz się swoimi najlepszymi perfumami.
    Dzięki twoim wysiłkom z anona 2/10 stałeś się może 4/10 z aspiracjami na 5.
    Super impreza, dobre jedzenie, nawet na trochę wyszedłeś na parkiet.
    Nagle nadchodzi czas na te słynne zabawy weselne.
    Hihi, hoho, Grażyny wymyślają zabawę.
    Dają każdemu wykałaczkę, każą ją włożyć do ust.
    Ustawiają was w dwóch rzędach.
    Tymi wykałaczkami trzeba przekładać małe kółeczko następnej osobie – rząd, który skończy pierwszy, wygrywa.
    Ustawiają was wiekowo, więc twoja FZ jest tuż przed tobą.
    Na samą myśl o tym, że za chwilę usta twoje i twojej FZ będą jakieś cztery centymetry od siebie masz największy boner od dobrych kilku tygodni.
    Nagle twoja FZ wybiega z szeregu i biegnie do drugiego.
    „Haha, jak mam już się prawie całować to wolę całować się z Sebą niż z anonem!”.
    Załam się.
    Udaj się do toalety bez słowa.
    Płacz w samotności.


    #pasta #przegryw #takbylo #coolstory #wesele
    pokaż całość

  •  

    Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę.
    W sklepie CCC znalazłem, solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły.

    Dzisiaj poszedłem w swoich nowych butach na uniwersytet. Czułem się dzięki nim bardziej pewny siebie, jak siedziałem na korytarzu to nogi wyciągałem daleko, żeby ludzie lepiej widzieli jakie mam eleganckie buty.
    Po zajęciach czekam na przystanku na Krakowskim Przedmieściu na autobus a tu z kawiarni wychodzi znany podróżnik katolicki Wojciech
    Cejrowski. Elegancko ubrany a nie w jakąś tam koszulę hawajską, z egzotycznych motywów to miał tylko w ręce taki kubeczek na yerba mate.
    Popatrzył się na mnie, na moje buty i podchodzi i zagaduje, czy te buty to są te z CCC za 139,00zł.
    Ja mu zadowolony mówię, że tak panie Wojtku, te same dokładnie, i że miło, że pan zauważył.
    Cejrowski na to powiedział tylko

    Śmieć
    Mi szczęka opadła i nie wiem o co chodzi. Cejrowski pyta, którego wyrazu nie rozumiem "śmieć" czy "śmieć". No to ja mówię, że obydwa rozumiem tylko nie wiem dlaczego tak mówi. Cejrowski mówi, że dlatego, że tylko śmieć może nosić takie chujowe, biedackie buty. Że on do dzikich krajów jeździł i tam ONZ i Czerwony Krzyż takie buty przysyłał dla biednych ludzi za darmo i nawet oni nie chcieli w nich chodzić tylko wyrzucali. I że nawet było specjalne posiedzenie komisji UNICEF, że nie wolno głodnym dzieciom takich gównianych butów dawać, więc tam przestali wysyłać tylko do sklepów do Polski.

    Ludzie na przystanku śmiechają pod nosami i się patrzą na moje buty, ja już gula w gardle i staram się jakoś jeden za drugim schować ale to nic nie daje. Ale jednak pomyślałem, że nie dam sobą pomiatać nawet znanemu człowiekowi i krzyczę na Wojciecha, że on sam przecież boso przez świat chodzi więc nie ma prawa się do moich butów przypierdalać.

    Cejrowski w śmiech i mówi, że boso to on chodzi w eleganckich krajach zagranicznych a nie w Polsce gdzie co 5 metrów można w psie gówno wejść albo jakąś strzykawkę z HIV, i że po Polsce to on chodzi w porządnych butach i pokazuje mi swoje buty z jakimiś frendzlami, paskami, dolce&gabana i że nawet taki guzik mają, że jak go lawina przysypie w tych butach to on ten guzik naciska i go wtedy można znaleźć pod śniegiem.

    Ja nie daję za wygraną i krzyczę, że przecież on jest człowiekiem wierzącym gorliwie i że Pan Jezus chodził boso albo w jakichś rozpadających się sandałach więc dlaczego on mnie obraża. Cejrowski na to, że z tymi sandałami Jezusa to lewacka propaganda II Soboru Watykańskiego i Jezus obuwie dobierał bardzo starannie, i jakby teraz zszedł na ziemię znowu i mnie w takich butach zobaczył to by mi w mordę przypierdolił.

    Ja cały czerwony, nie wiem co powiedzieć, ludzie ryczą ze śmiechu a Wojtek Cejrowski mówi, żebym się zachował jak biały człowiek honoru i te buty zdejmował i wypierdolił. No to ściągam te buty, cały już zaryczany bo tak mi było ich szkoda i odkładam do kosza na śmieci na przystanku delikatnie, bo je chciałem wyjąć jak Cejrowski pójdzie.

    Stoję na śniegu w samych skarpetkach, nogi aż pieką od zimna, autobus powoli nadjeżdża, chciałem szybko buty złapać i wskoczyć do środka ale jak się rzuciłem do śmietnika to Wojciech mi zagrodził drogę i powiedział, żebym miał trochę godności. Wsiadłem bosy do autobusu, przejechałem jeden przystanek, wysiadłem i biegiem lecę z powrotem buty zabrać. Grzebię w śmietniku, wszystko wyrzucam z niego ale butów nie ma. Pytam ludzi co stali na przystanku, czy butów ktoś ze śmietnika nie zabrał a oni mówią, że tak, że znany podróżnik Wojciech Cejrowski tutaj był i wziął buty i powiedział, że jedzie na ryzykowną wyprawę do Nepalu i w sam raz będzie miał buty eleganckie i niezawodne.
    A ja będę całą zimę zapierdalał w starych adidasach...

    #takbylo #coolstory #pasta #heheszki #buty
    pokaż całość

  •  

    dzień nauczyciela 2014
    16 lvl, ta słynna 1 klasa licbazy
    idziesz z ziomeczkami opić ten wolny dzień bo hehe whynot
    kupujecie w chooj mocnych i barmańską grejpfrutową
    tak, kupiliśmy to gówno przypominające alkohol zwane barmańską
    idziemy sobie do parku
    pijak mode on XD
    skonsumowaliśmy browce, każdy po 3
    kurwa gdzie barmańska
    leży obok pusta
    obok niej leży już nasz coompel, jakiś już podejrzany
    a no bo wiecie ziomeczki, jak wy nie patrzyliście to ja sobie wypiłem tak troche XD
    kurwa seba coś ty odjebał XD sam żeś wszystko wychlał a dla nas to co XD
    budzi sie w nas przeświadczenie, że warto gdzieś iść z tego parku
    seba od barmańskiej chwieje sie już motzno
    ej chopy co robimy z sebem?
    seba że nic mu nie jest XD
    na razie nic, moze mu przejdzie
    idziem dalej
    jedzie samochód z naprzeciwka
    seba wybiega na ulice, klęka i woła do nadjeżdżającego samochodu "ALLAH ABAR"
    kierowca sie zatrzymuje i sie pyta "a czy ten obywatel jest pełnoletni?"
    sebie nie wiadomo co sie stało, później twierdził że usłyszał coś o policji (XD) ale zerwał sie na nogi i zaczął spierdalać sprintem w drugą strone szybciej niż jebany usejn bolt na sterydach
    co ciekawe biegł tak prosto jak nigdy w życiu XD
    kierowca patrzy takie wtf
    my z ziomeczkami patrzymy takie wtf
    ochuj seba pijany nam spierdala XD
    wyjebane już na kierowce, biegniemy całą grupką w kierunku, w którym uciekł seba
    znaleźliśmy go, wyjebał sie w jakieś krzaki i zasnął XD
    kurwa tego już za dużo, chopacy co robimy z seba?
    anon zabierz go do siebie, mieszkasz najbliżej a poza tym twoja mame miała gdzieś jechać więc nie będzie lipy, na mieście to sie jeszcze seba zabije, nie wiadomo co mu odpierdoli
    no ok
    faktycznie moja mame miała jechać na jakieś spotkanie z okazji dnia nauczyciela XD
    budzimy sebe
    coś tam se gada pod nosem
    wleczemy go jakieś 5 minut drogi do mnie, do domu
    no dobra ziomeczki, dzięki za pomoc, ja już sie teraz sebą zajme
    w tym momencie seba rzyga nam wszystkim na buty XD
    japierdole
    ziomeczki też pierdolą
    no dobra, to zabieraj go do siebie my spierdalamy pis joł
    nie pamiętam jak, ale jakoś go wniosłem do siebie na 1 piętro po schodach XD
    wchodzimy do mnie do domu
    seba "SIIIKUUU" i sie wpierdala do łazienki
    pacze do pokoju mame, a tam mame siedzi XD
    anon co tu sie kurr
    nic nic mame, seba miał poczebe bardzo pilną XD
    seba nie wychodzi z tej łazienki 15 minut
    w tym czasie zagaduje mame czemu hehe jeszcze nie pojechała
    a no bo wiesz anon chyba dzisiaj jednak nie jade XD
    japierdole egejn
    nie no co ty mame, takie spotkanie z twoimi koleżankami z pracy rzadko sie zdarza, moze jednak lepiej jedź XD (myśle sobie: w skrócie wypierdalaj bo mam tu pijanego sebe)
    hmm no dobrze anon, może jednak pojade, ale to za godzine, musze sie przyszykować :DDD
    kurwa lepiej za godzine niż wcale
    seba tak jak wspomniałem nie wychodzi z tej łazienki 15 minut
    pukam "seba wszystko gra?XD"
    mame ze swojego pokoju wrzeszczy "ANON DAJ SIE SEBIE W SPOKOJU ZAŁATWIĆ"
    patrze przez okienko w drzwiach od łazienki co on kurr robi
    seba sie przegląda w lustrze XDD
    "SEBA NO SZYBCIEJ!!"
    nawiasem mówiąc mi też sie chciało lać
    seba wypadł z łazienki, wpadł do mnie do pokoju jak jebana katrina na ameryke i wpierdolił sie na łóżko
    no dobra, niech se leży
    ide do tego kibla, tiruriru
    ok, pęcherz clear
    ide do pokoju
    miałem na szczęście kompa odpalonego, to odpalam jakieś trapy na głośnikach w dosyć przyzwoitej głośności, żeby mame nie słyszała co tu sie dzieje
    podchodze do seby
    seba wszystko ok?
    RZYGAĆ
    znowu? XD
    TAK
    lece znowu do łazienki tym razem po miske
    biegiem do seby
    seba już rzyga
    łapie w locie tą miską jego rzygi, inaczej by mi dywan obrzygał
    rzygaj sobie seba, rzygaj, może ci ulży
    seba do mnie "CHUSTECZKI"
    skurwielowi rzygi poszły jeszcze nosem, tak że miał pół twarzy w swoim obiedzie XD
    biegne znowu do łazienki, tym razem po srajtaśme, uznałem że chusteczki to za mało
    mame coś już podejrzewa ale jeszcze siedzi cicho
    wracam do pokoju, daje sebie ten papier, wytrzyj sie skoorwielu XD
    seba sie wyciera, po czym kolejny bełt
    ANON OTWÓRZ TE DRZWI
    okurdebele mame
    ANON NO OTWÓRZ
    wychodze z pokoju, niemal w ogóle nie otwierając drzwi żeby mame nie zobaczyła co sie dzieje z sebą XD
    anon co sie tam kurr dzieje
    nic mame hehe tylko sebie jest troche niedobrze xD
    w tym momencie na kompie zmieniały się nuty, tak że było jakieś 5 sekund ciszy
    seba akurat w tym momencie puścił kolejnego bełta XD
    ANON CO TU SIE...
    nic mame, seba chyba zjadł coś niestrawnego XD
    PILIŚCIE, PRZYZNAJ SIE
    nieee, no na prawde nie xD
    JA WIEM ŻE PILIŚCIE ALE JUŻ TRUDNO, JA MAM TO GDZIEŚ, RADŹ SE SAM JA JADE PIS JOŁ
    pis joł mame
    mame wyszła
    troche przed czasem ale to szczegół xD
    nie do końca jestem pewny czy to wygryw, że wyszła i sie nic jeszcze nie czepiała, czy przegryw, że jednak sie dowiedziała
    wracam do pokoju i co moje oczy widzą? XD
    seba spierdolił sie z łóżka, twarz mu wpadła do miski z rzygami i se tak leży XD
    SEBA KURR WSTAWAJ
    seba wykonał nieco gwałtowny ruch głową, tak że miska sie przewróciła a cała jej zawartość porozlewała sie po pokoju
    SEBA CHUJU
    no co?
    NO GUNWO MAM PRZEZ CIEBIE PÓŁ POKOJU W RZYGACH
    trudno xD
    seba ty mnie lepiej nie wkurwiaj jeszcze bardziej
    no spoko spoko
    położył sie z powrotem na łóżku
    niemal połowe cielska miał zarzygane, a i tak położył sie na moim łóżku
    chuj w to, czekam teraz aż mu przejdzie
    siadłę sobie przed kompem, seba co 5 minut jeszcze rzygał mi do miski
    tak przez jakąś godzine
    kolejną godzine spał
    jeszcze kolejną też spał XD
    no dobra, nie budze go, niech se odpocznie, może mu będzie lepiej jak sie prześpi
    śpi se tak już z 3h
    SEBA KONIEC TEJ ROZPUSTY WSTAWAJ JUŻ
    0 reakcji
    SEBA KURWA SZMACIARZU JEBANY
    0 reakcji
    myśle sobie no kurwa dostał mi jeszcze zapaści, hipotermii, śpiączki chuj wie czego xD
    ide po wode
    przynosze wode w kubku i chlust mu na ryj
    seba sie budzi
    na początku jakieś YYYYY AAAAA EEEEE OOOOO YYYYYY EEEEE
    chwile później krzyczy KURWA CO TO
    moje gówno, nasrałem Ci do ryja xD
    seba sie zrywa jak sudańczyk widzący mineralną
    chyba chciał sie ze mną bić
    ale jednak nie
    poszedł jak gdyby nigdy nic do łazienki
    krzycze do niego "seba jak już jesteś w tej łazience to weź sie umyj" (a jebało od niego tymi rzygami tak, że aż sąsiedzi chyba czuli)
    seba mi sie wpierdolił do wanny, szuru buru, dałem mu jakieś swoje ciuchy żeby sie przebrał w coś czystego, obrzygane mu spakowałem do torby
    w międzyczasie wyjebałem dywan do piwnicy z zamiarem wyprania go w przyszłym czasie, tak samo wyjebałem pościel, wymyłem podłoge itd.
    seba wyszedł
    ACHH JUŻ MI LEPIEJ
    A NIE, CZEKAJ, JESZCZE NIE
    tak, zrobił to, zrzygał mi sie na środku przedpokoju
    dobrze że już teraz nie obrzygał siebie przynajmniej
    dobra seba spoko, ja ci tu jeszcze wody przegotuje a ty se siedź w łazience, najwyżej do kibla rzygaj
    robie mu tą wode
    zagotowała sie, nalewam, zanosze mu
    wypija
    lepiej seba?
    no już troche tak
    zmywam jeszcze te rzygi z przedpokoju XD
    seba, to my już powinniśmy wychodzić skoro sie lepiej czujesz
    no spoko spoko
    wychodzimy
    do jego domu dzieliło nas jakieś 15 minut drogi
    seba nagle do mnie mówi "anon nie mam siły iść"
    nokurwajapierdolechuj
    i faktycznie skurwysyn usiadł i nie dał rady wstać, tak na środku ulicy XD
    dobra seba, ładuj sie mi na barana, zaniose cie
    no dobra
    jebaniec 70kg dyndał mi na plecach przez kolejne 15 minut
    zaniosłem go, wrzuciłem jego razem z jego obrzyganymi ciuchami do niego do domu
    słyszałem jeszcze krzyki jego matki jak odchodziłem od jego bloku
    minęły 2 dni a ja nadal nie wiem jak on mógł się tak najebać jedną barmańską i 3 browcami


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #alkoholniezawszespoko
    pokaż całość

  •  

    Plusujcie maestro Sousa
    nie ma co wieszać na nim psów, zrobił co konieczne przez pół roku żeby naprostować tych prostych chłopaczków.
    Zarzucił im techniczny styl gry, więcej podań niż tylko laga do Roberta. Więcej grania do przodu. Zderzył się z ścianą post-komunistycznej mentalności grajków. Za dużo wymagał od tych skromnych chłopaczków. 99,6 % miała w szkolę max.3 problemy ze zrozumieniem. Wystarczy ich posłuchać przez kilka minut - zdejmijcie z nich drogie ubrania i postawcie koło Żabki. Żadnej różnicy między nimi a lokalnymi menelkami z parku.
    Wyjątkiem jest Lewandowski i Fabiański w swojej erudycji i stylu życia
    Oczywiście tłuszcza na czele z Stanowskimi i Borkami z Kanału sportowego upatrzy sobie winnego w Paulo. Pewnie, najlepiej żeby stołek przejął komunistyczny dziadek leśny co popijał wódeczke z Bońkiem na dupach
    będą mieli wejścia i info z pierwszej ręki. Jurgen Klopp z naszych drewniaków nie wyciągnałby nic więcej niż Sousa w tak krótkim czasie. Nie przyzwyczajeni do myślenia, nie przyzwyczajeni do biegania. Ostatnio się skarżyli że treningi za ciężkie, i oni zmęczeni xD
    Priorytet wyżelowanie pędzla na bańce żeby perfekcyjnie świecił na instagramowej focie, żadnej dumy, wyrzeczeń i waleczności. Mentalność 13 latka z burzą hormonów
    Zawodowstwo na pustą bramkę pierdolnie w trybuny poza słupki. Technika i celność śmiechu warte
    tylko smutek repka przynosi takim fantastycznym ludziom jak @Minieri
    #mecz #pilkanozna #truestory #coolstory #kanalsportowy
    pokaż całość

    źródło: Sousa.png

  •  

    Spotkałem kolegę, robiliśmy kiedyś razem fajne przygody, a że trochę się nie widzieliśmy to trzeba było powspominać. Kolega wracał właśnie ze spożywczaka, w torbie mu dzwoniło więc zbieg okoliczności w sam raz :)

    Była kiedyś taka przygoda, że mieliśmy iść na jakąś imprezę, on mówi, że nie może bo go brzuch boli więc pic nie może. To ja mówię, że pojedzie jako kierowca, trudno najwyżej nie będzie pił, a przynajmniej odwiezie mnie później do domu.

    Impreza taka sobie, nawet w sumie fajna. Trochę już byłem wypity i zaczynałem się rozkręcać, a kolega mówi, że ten brzuch go mocniej boli i trzeba wracać.

    No trudno, jak trzeba to trzeba. Wsiadamy do auta i jedziemy, ja oczywiście na miejscu pasażera. Jedziemy i jedziemy, a kolega zaczyna jęczeć, że go ten brzuch coraz bardziej boli aż zaczyna go już skręcać. Mówię, że tu jeszcze kawałek i będzie Orlen to się zatrzymamy i odpocznie trochę.

    Spoko, tylko ten wjazd na tą stację trochę mu nie wyszedł chyba z tego bólu. Jak na złość na stacji byli akurat policjanci na kawie i od razu wyczaili, że coś nie tak z naszym wjazdem. Podchodzą do auta, a kolega nagle otwiera drzwi i puszcza pawia pod nogi policmajstra, ten zdążył się cofnąć ale od razu puszcza gatkę, że mamy już pozamiatane bo oprócz pawia poczuł jeszcze wódę (to pewnie ode mnie tyle co w samochodzie nachuchałem).

    Mówię, że spokojnie, bez nerw bo kierowca nie pił bo go brzuch boli, a piłem ja więc dlatego on prowadzi. Na to oni, że nie wierzą, tak się nachlał że aż rzyga. To mówię, że jego to lepiej na pogotowie zawieźć bo się jeszcze przekręci, a ja się nie awanturuję to sobie wysiądę i grzecznie oddale w swoim kierunku.

    Policjanci, że nie wierzą i zabiorą nas na izbę i będą krew badać tyle, że całe szczęście w nieszczęściu kolega już się blady zrobił i zaczął głośniej jęczeć. Zadzwonili w końcu po karetkę, pielęgniarz go obejrzał, brzuch naciskał (znowu paw) i powiedział, że go zabierają.

    Pojechali, a policja mówi że auto mam zepchnąć bo nie może tak stać, zbadali mnie alkomatem, aż tak dużo nie miałem więc pojechali. Zepchnąłem samochód, wezwałem taksówkę i pojechałem do domu.

    Później okazało się, że kolega miał jakieś ostre zatrucie pokarmowe czy coś podobnego.

    #pasta #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Ale mnie wkurwiają ludzie pytający o istnienie jakiejś pasty.
    Nie mówię tu oczywiście o rozsądnych i przemyślanych zapytaniach typu "dajcie jakieś pasty o żydach" albo "nk wszystkie pasty o seksie jakie znacie", bo one pisane są faktycznie po to, aby uzyskać odpowiedź.
    Chodzi mi o tych spierdonów, którzy pytają o coś tak niszowego, że nie ma chuja, aby ktoś poza nimi kiedykolwiek o tym pomyślał a co dopiero przerobił na macaroni.
    Dobierze się taki jebany mnemiarz akrobata do klawiatury i zaraz zasrywa innnernette postami typu

    ej danonki, są jakieś pasty o ludziach, którzy walą konia dokładnie przez 4 minuty i 13 sekund, a w trzeciej minucie zaczynają nucić bogurodzicę od tyłu?

    albo

    dajcie wszystkie pasty o konduktorach PKP, którzy jedząc kanapkę z serem srają jednocześnie do zlewu i szkalują papiesza :--DDD

    A jaki jest cel takich gównopostów? Oczywiście zawoalowane żebranie o atencję.
    Zamiast wejść na odpowiednie forum czy grupkę i napisać wprost "mój mąż ostatnio przy ruchaniu niechcący odgryzł mi ucho, co wy na to?", to nie kurwa, lepiej hehe spytać czy istnieje pasta o tym, bo nie dość, że się pośrednio wyżalisz ludziom w internecie, to jeszcze zgarniesz czternaście milionów taktycznych kropek.
    Bo oczywiście te jebane pały pokroju OPa-requestora też podbijają bezmyślnie post zamiast olać gównozapytanie.
    Przez to karuzela spierdolenia tylko się nakręca i takich OPów jest coraz więcej.

    HHAHA MACIE JAKIEŚ PASTY O SRANIU NA KLATCE SCHODOWEJ PODCZAS EXPOSE PREMIERA I NALOTU DYWANOWEGO IZRAELA NA CZECZENIĘ, NAJLEPIEJ OSADZONE W CZASACH ŚREDNIOWIECZA, ALE ŻEBY BYŁY MIECZE ŚWIETLNE I WĄTEK ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH STRZELAJĄCYCH DO SIEBIE Z PESTEK PO CZEREŚNIACH PRZY MINUS PIĘTNASTU STOPNIACH CELSJUSZA? x--DDDDD

    .
    #takaprawda #takbylo #coolstory #pasta #heheszki #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    Mój stary jest fanatykiem. Nie wędkarstwa czy leczo, tylko po prostu fanatykiem, takim religijnym. Jeżeli myślicie, że macie przesrane, bo co jakiś czas oberwie wam się workiem papryki po głowie albo wdepniecie po raz wtóry w losowy haczyk leżący na podłodze w domu, to nie macie pojęcia jak wygląda moje życie. Tak w ogóle, to ten wpis robię w bibliotece publicznej, bo według ojca komputery są dziełem diabła, więc w domu nie ma praktycznie żadnej elektroniki. Do szkoły też nie chodzę, bo tam same herezje, które mogłyby zniszczyć mój młody umysł, więc stary osobiście uczy mnie w domu. Oczywiście, po swojemu. Największy nacisk jest oczywiście na historię, a raczej jej konkretne wycinki, mające dowieść wyższości jedynego słusznego wyznania na caluśkim świecie. A spróbuj zapytać o jakiekolwiek wydarzenie spoza, ekhm, „kanonu historycznego”, to mu się odpala tryb krucjaty. Ostatnio tak było, jak młodszy brat zapytał o bitwę pod Grunwaldem. Można by sobie pomyśleć, że gdzie problem, to przecież piękne i patriotyczne wydarzenie historyczne. No otóż jednak kuhwa nie! Grzegorz, mój stary, na dźwięk słowa GRUNWALD założył swoją zbroję i zaczął z morgensternem ganiać za bratem po całym mieszkaniu, bo według niego Krzyżacy to byli nasi, bo w końcu zakonnicy, więc z założenia Ci dobrzy. Zastanawiacie się teraz pewnie, dlaczego Grzegorz, a nie Janusz. Właśnie kiedyś miał na imię Janusz, ale postanowił to zmienić na Grzegorz, bo tak szesnastu papieży miało na imię. Do dziś pamiętam jak przez cały dzień chodził do urzędu i wracał co chwilę wkurwiony, zostawiając za każdym razem jakiś średniowieczny oręż albo kawałek kolczugi, bo go przez wykrywacz metalu nie chcieli przepuścić. Innym razem stwierdził, że mamy się całą rodziną pakować, zakładać zbroje i ostrzyć topory, bo mu się matka boska w makaronie z niedzielnego rosołu objawiła i kazała odbić Jerozolimę. Zapytacie pewnie, co na to matka. Już dawno uciekła z tego domu wariatów, bo jakiś miesiąc po tym, jak stary zmienił swoje imię, chciał ją siłą zatargać do tego samego urzędu, żeby jej też zmienić imię na takie lepiej oddające rodzinne powiązanie z wyznaniem. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, jak dokładnie miałaby się mama nazywać po tym zabiegu, bo do domu już nigdy nie wróciła, zostawiając mnie i młodszego brata sam na sam z Grzegorzem. Ale… to i tak nic, w porównaniu z tym, co odjebał zeszłego maja. Jak w każdej szanującej się polskiej rodzinie, co roku w maju jest jakaś komunia. Albo jest się takiego ośmiolatka ojcem, bratem, wujkiem, albo mężem siostry stryja babci pradziadka kuzynki ciotecznej szóstego pokolenia czy coś. W tym przypadku okazałem się być kimś z tego ostatniego rodzaju i o istnieniu gówniaka nawet nie wiedziałem do ostatniego momentu, on o moim pewnie też. No ale ojciec wiedział. I oczywiście postanowił, że jego prezent musi być wyjątkowy. Mówię ‘tate, weź Pioterowi wsadź stówę w kopertę, albo kup quada, jak każdy normalny Janusz w tych czasach’, ale NIE! Jeszcze tego samego dnia zabrał mnie i brata na najbliższe lotnisko, w Radomiu, i kazał pilnować czy jacyś saraceni nie próbują go zajść od tyłu podczas gdy on gadał z kobietą od sprzedaży biletów. ‘Jeden bilet, dla ośmiolatka, do Konstantynopola’. ‘Znaczy się, Istambułu?’ ‘ Czy ja mówię niewyraźnie? KON-STAN-TY-NO-POL!’ ‘Proszę pana, to będzie taka masa cebulionów.’ Ojciec na nią spojrzał… podrapał się po hełmie i zaczął myśleć. Chyba liczył na ile miesięcy musiałby odstawić mszalne wino, żeby kupić ten bilet, bo zaraz zapytał ‘A do Watykanu ile?’ ‘Do Rzymu będzie tyle mniej.’ Stary nie odezwał się już słowem do kobiety, tylko kazał nam pakować się do malucha i przez całą drogę do domu tylko pierdolił po cichu pod nosem, jacy to pojebani ludzie w tym lotnictwie pracują, że nawet za pielgrzymkę z okazji pierwszej komunii każą płacić jak za świętego gralla. Ostatecznie dał młodemu Biblię napisaną po łacinie, a mnie i brata (dzięki Bogu) nawet nie zabrał, bo ‘wstyd byśmy mu zrobili przed rodziną, nawet raz nas nie było na ziemi świętej a nazywamy się chrześcijanami’.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Krótka historia o braku godności.

    Po udanym poranku spędzonym na moim ulubionym koniku udałam się do wiejskiego sklepiku w celu zakupienia czegoś mocniejszego na wieczór. Po wyjściu ze sklepu zatrzymała mnie wiejska karyna o kwadratowych gabarytach wagi trzycyfrowej, ze śmierdzącym papierochem w gębie, trzymająca małego (zadziwiająco nie otyłego) Brajanka za rękę.

    - Hej, pożycz mi 10 złotych bo zapomniałam portfela a mały chce loda. - żadne przepraszam, żadne "pani" tylko na "ty" i nawet nie znam tej baby

    W takich sytuacjach zamiast wymyślać powody że np. nie mam przy sobie gotówki i płaciłam w sklepie kartą odpowiadam zwyczajnie "nie," bo brzydzę się kłamstwem i nie mam zamiaru tłumaczyć się naciągaczom. Tak było i tym razem. Najwyraźniej moje "nie" bardzo obraziło panią zapominalską, bo obrzuciła mnie taką oto wiązanką.

    - A c**j ci w te czarne kudły, ty blada k***o!

    Wspaniały przykład dla bombelka.

    #patologiazewsi #patologia #coolstory #wies #karyna #bekazpodludzi
    pokaż całość

  •  

    Bądź mną
    Anon lvl 16
    Trochę przegryw, ale tak... w 70%
    masz pryszcze, rodziców, komputer i poszedłeś do niezłego liceum
    nie masz dziewczyny, znajomych, IQ, wyglądu i przyszłości
    noichujXd.pkobp
    A... zapomniałem- mam przyjaciela
    nazywa się Ponton.
    Pewnego dnia wracasz ze szkoły, otwierasz drzwi a tam Twoja matka (Grażyna w chuj) płacze "OJCIEC NIE ŻYJE! ANON KURWA! ZNALAZŁAM GO RANO W KIBLU... WSZEDZIE PEŁNO KRWI! NIE CHCIAŁAM NA TO PATRZEĆ, WIĘC NIE WIEM CO SIĘ STAŁO, ALE POLICJA ORZEKŁA NIEUMYŚLNE SAMOBÓJSTWO"
    w Twoim pokoju leży kamera... dajesz sobie rękę uciąć, że rano jej tu nie było... a może była?
    dziwnie się czujesz... w sumie nie lubiłeś ojca, bo zawsze bił cię po alkoholu
    a że był alkoholikiem zdarzało się to codziennie od 9 lat
    dlatego gówno cię obchodzi ta strata- idziesz grać w Wota bo chcesz kupić czołg na VII tierze XD
    następnego dnia mówisz o wszystkim Pontonowi
    ten na to "TY TO JA PRZYJDĘ DO CIEBIE I POSIEDZĘ Z TOBĄ PO SZKOLE ŻEBY CI PRZYKRO NIE BYŁO"
    w sumie spoko, jak chce to niech wbija, nigdy nie miałeś żadnego gościa w domu
    po tygodniu jest pogrzeb ojca...pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi...
    matka Grażyna drze mordę na pół wsi "MIAŁ BYĆ KURWA MERCEDES A NIE JAKIEŚ GÓWNO!"
    "PANI KOCHANA.. POPSUŁ SIĘ TO CO MIELIM ZROBIĆ... TYLKO TAKI BYŁ NA ZAKŁADZIE... DLA TRUPA TO ŻADNA RÓŻNICA"
    łapie Cię wewnętrzny kek
    zjeżdżają się goście... zaszczyca was nawet lokalny menel "Heniuś" z którym ojciec miał świetny kontakt przez alko
    matka poprosiła Cię, żeby w czasie mszy powiedzieć z ołtarza żałobny wiersz z jakiegoś chujowego filmu
    świetnypomysłkurwa.pge
    "Nie potrzeba już gwiazd, zgaście wszystkie, do końca;

    Zdejmijcie z nieba księżyc i rozmontujcie słońce;
    Wylejcie wodę z morza, odbierzcie drzewom cień.
    Teraz już nigdy na nic nie przydadzą się"

    "ŁOOOO KURWA JAKI POEMAT"- słychać z tyłu kościoła... wszyscy się odwracają
    to Heniuś się wruszył...
    cojaturobię.wwa
    na pogrzebie oczywiście jest Ponton
    nie wiem czy wspominałem, ale od śmierci ojca Ponton jest ze mną zawsze i wszędzie
    jesteś z nim tak blisko, że nawet jak jest chory, to bierzesz go do siebie do domu i się nim opiekujesz
    opisana wyżej sytuacja właśnie ma miejsce
    wracasz ze szkoły
    w swoim łóżku nakrywasz Pontona i matkę w czasie robienia arabskich gogli
    japierdole.cba
    wychodzisz z pokoju, zaraz potem matka a na końcu Ponton
    "CO TO KURWA MA ZNACZYĆ... MYŚLAŁEM, ŻE JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM, A TY Mi MATKĘ RUCHASZ?"
    "O NIE ANON! DOSYĆ TEGO! MASZ MIESIĘCZNY SZLABAN NA KOMPUTER"
    wtf!?.cwks
    jak się później okazuje Ponton i Grażyna mają romans od 2 miesięcy, a za rok jest termin ich ślubu
    tak... Ponton już uważa się za Twojego ojczyma... Twój kurwa przyjaciel
    mija rok... po ślubie wszystko się zmienia
    Ponton okazał się być chujem... raz na jakiś czas jebnie matkę kablem od żelazka
    opierdala Cię za oceny (choć sam ma kurwa gorsze... no ale to mój ojczym! XD)
    ostatnio jak wychodziliście do szkoły jebany powiedział "SYNKU ZRÓB MI KAWĘ" XD
    ale jebać go... znajdujesz w szkole Karynkę - 11/10, zakochujesz się!
    ona w Tobie nie XD ale to tylko kwestia czasu
    po 3 miesiącach Twoja matka Grażyna zasłabła w autobusie- tak... ma raka mózgu
    po kolejnych 5 miesiącach pod kościołem stoi czarny Fiat 125p w kombi z trumną w środku
    wracacie z cmentarza
    "ZOSTALIŚMY SAMI... ANON... MÓJ SYNU!"
    "PONTON KURWA! SPIERDALAJ! NIE JESTEŚ JUŻ MOIM OJCZYMEM! GRAŻYNA NIE ŻYJE I NIE ODZYWAJ SIĘ WIĘCEJ DO MNIE"
    "SYNKU... WIEM JAKA TO DLA CIEBIE CIĘŻKA CHWILA, ALE CHCĘ CIĘ POCIESZYĆ! ZNALAZŁEM DLA CIEBIE MATKĘ"
    nagle zza rogu wychodzi Karynka która rzuca się Pontonowi na szyję krzycząć "KOCHANIE! JUŻ MARTWIŁAM SIĘ, ŻE COŚ WAM SIĘ STAŁO"
    odwraca się i mówi do ciebie "ANONKU... TERAZ TO JA BĘDĘ TWOJĄ MATKĄ! MAM NADZIEJĘ, ŻE KIEDYŚ POKOCHASZ MNIE JAK GRAŻYNKĘ"
    napłynęły Ci łzy do oczu...
    życietysuko.jpg
    wracasz do domu
    postanawiasz popełnić samobójstwo, puszczasz" Krywań- Krywaniu Krywaniu" na jutubie
    chcesz nagrać ostatnie słowa do Pontona i Karynki
    przez przypadek zamiast REC naciskasz PLAY
    widzisz ojca, który nago po pijaku wpycha sobie słoik po majonezie w dupę... widzisz jak cierpi
    postanawiasz nie popełniać samobójstwa...
    na cześć filmiku który uratował Ci życie- nadajesz mu nazwę łanmenłandżar


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Dobra 23:39, więc nikt tego nie przeczyta, więc się przyznam.
    Kiedyś byłem królem gimboateuszy, a było to w gimbazie. Ja jestem rocznik 92 i trochę inne to były czasy. Jak się wypisałem z religii w liceum to byłem jedną z 2 osób na jakieś 150 osób na roku które to zrobiły.
    No religia była czymś oczywistym i nikt nie kwestionował tego, że trzeba na nią chodzić. Może oprócz jednego skrajnego gimboateusza w moim gimnazjum - mnie.
    Chciałem się wypisać, ale potrzebowałem zgodę rodziców, a oni mi tego nie podpisali, wiele kłótni o to było, ale skończyło się na będziesz chodził i chuj nas to obchodzi.
    Byłem więc najbardziej upierdliwym uczniem na lekcjach religii w historii szkoły.
    Katechetka pytała: jaki jest najważniejszy moment w mszy świętej.
    Ja się zgłaszam
    Katechetka poddenerwowana czy nikt poza mną nie chce odpowiedzieć.
    W końcu no to Mirek powiedz
    Ja zbieranie na tacę
    Katechetka wkurwiona
    To były te lajtowe akcję w pierwszej klasie.
    W drugiej już leciałem grubo, był np. taki Marcin, były ministrant, który zawsze z wzgardą i oburzeniem reagował na wszystkie moje docinki. No to pewnego pięknego dnia wykradłem mu zeszyt od religii i spaliłem na środku boiska szkolnego. Wtedy zacząłem mieć przejebane i lądować u dyra, tłumaczyłem mu, że chce nie chodzić na religię, a on że by wypisać musi być wola rodziców.
    Swoją drogą katechetka przy mniejszych akcjach wzywała moją mamę do szkoły (xDDD - potrafiła się dosrać, że mam na telefonie laskę z wyjebanym dekoltem, nie ogarniam o co chodziło)
    Ale w końcu odwaliłem tę akcję.
    Myślałem by to zrobić od dawna. W końcu zgłaszam się na lekcji religii i pytam katechetki:
    Czy to prawda że Maryja była dziewicą ale nie analną?
    Katechetka stanęła wryta
    Kilka osób się zaśmiało
    Marcin coś mruknął pod nosem
    Ja czekam w ciszy
    I mówię bo w bibli jest napisanę, ze analnie oddawała się za ryby.
    Nie czekając na relację, otwieram przydzieloną mi biblię (każdy miał z jedną na ławce, a ja siedziełem sam) i pokazuję stronę na której dopisałem na bibli długopisem
    >Maryje prostytuowała się w zamian za ryby, ale tylko analnie co pozwoliło jej pozostać dziewicą.
    Katechetka padła w szał, zaczęła krzyczeć na całą mordę.
    Coś o szatanie
    Machała rękoma mi przed twarzą jakby chciała fizycznie oduczyć mnie nieszanowania jej religii xD
    Nawet na chwilę złapała mnie za bluzę ale puściła i po prosto powiedziała (no drąc się wciąż) że lecimy do dyrektora. Po tej akcji dostałem jakąś naganę i zachowanie na koniec roku miałem takie, że podobno z o jeden gorszym nie przechodzi się do kolejnej klasy, ale dyrektor osobiście uprosił moją matkę by podpisała mi wniosek o wypisanie się z religii xD
    W domu zawiesili mi do końca roku kieszonkowe, ojciec wysadził mi liścia na mordę i zabrali kabel zasilający od komputera xD
    Ale byłem pierwszym dzieciakiem w historii tamtej szkoły który został wypisany z religii xD
    #bekazkatoli #truestory #takbylo #heheszki #religia #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Anony chcą posłuchać inby z patusami xD?

    Jakieś 2 miesiące temu otworzyli mi pod blokiem nową knajpę serwującą zapiexy.
    Ja jako prawilny anon niewychodziłem z domu, bo babełe zawsze obiad robiła, ale jakieś półtora miesiąców temu babe postanowiła mi sprawić przyjemność i zamiast schabowego powiedziała mi żebym poszedł na te nowe zapiexy i mi dała 10 zł.
    Oczywiście heatingsy itd ale wyjebałem tam pomyślałem że zjem sobie coś dobrego i nie polaczkowego.
    I kurwa wchodzę tam, był wieczór już i ciemno no i lokal mały, w środku nikogo nie ma, za ladą jakiś seba i ja wybieram sobie z menu zapiexę z paperoni i czymś tam i czekam.
    W między czasie wchodzi do lokalu dwóch sebixów i podają rękę gościowi za ladą po czym podchodza do mnie, ja już sraka w majtach i mi też podają rękę i mówią siemanko.
    Ja cały zdezorientowany też mówię siemanko i podaję ręce i dumłem trochę nawet nie wiem z czego. Dostałem zapiexa i wpierdalam.
    Był dobry xD do lokalu wchodzą kolejne seby i się kurwa ze wszystkimi witają i ze mną też, rzucają smacznego.
    No kurwa kosmos xD okazało się, że takie tu sa zwyczaje, wszyscy się znają, a kto nowy to się go poznaje i tak sie wita.
    Kurwa naony xD w końcu ktoś mnie zauważył i potraktował na równi ze sobą. Czułem się dumny i jako część ich środowiska. Postanowiłem że zacznę tam przychodzić.
    Zawsze jak wchodziłem i ktoś był to najpierw się witałem z gościem za ladą, a potem z resztą, czasem ich było dużo, ale z każdym trzeba było się przywitać i życzyć smacznego.
    Z czasem zaczełem gadać z tymi sebami o jakichś gównach albo o tym co akurat leciało w tv. Byłe jednym z nich. Przychodzę tam do teraz.

    Ale ja nie o tym. Po półtora miesiące prawie codziennego przychodzenia tam (nie zawsze jadłem) miałem wyrobioną pozycję i byłem swój.

    Babełe któregoś dnia powiedziała mi, że ma ochotę na te specyfiki i jej się obiadu nie chce robić, to ją zabrałem na zapiexy.
    Kurwa sebixy ją pokochały, a ona pokochała ich xD była od tamtej pory babcią od zapiexów, zawsze jak któryś ją widział to pomagał z zakupami itp

    Wszystko było super do momentu w którym zapiexy mi się trochę przejadły i postanowiłem pójść a chinola.
    Pewnego wieczora wchodzę do chinola niedaleko zapiexów i kurwa widzę sebixów z wrogim spojrzeniem i wszyscy się na mnie jopią.
    Ja wyjebane i ide do kitajca i zamawiam kurczaka w cieście na wynos. Usiadłem i czekam, chinol gdzieś zniknął w kuchni. Nagle podchodzi do mnie jakiś sebix i mi mówi

    e ty kurwo baron mówi że ty jesteś z zapiexów i się z nimi trzymasz wyjazd stąd robisz albo wyjebię ci trepa na ryj

    Ja sparaliżowany siedzę i modlę się by odeszli. Nagle chinol woła moje zamówienie. Szybko idę do lady, biorę kurczaka i wychodzę.
    Zatrzymuje mnie na zewnątrz grupa sebów. Biorą mojego kurczaka, otwierają pudełko i każdy z nich pluje mi do tego jedzenia i mi oddają szczęśliwi.
    Ja w szoku uciekam, po drodze wypierdalam do kosza tego chinola i idę do chłopaków do zapiexów, jakieś 3 minuty szybkim krokiem.
    Opowiadam im co się stało, pytają o ksywy, ja tlyko barona pamiętałem. Czterech typów wjebało się do golfa i pojechali do chinola (no kurwa rzeczywiście 3 minuty pieszo bardzo potrzebny samochód xD) i podobno na zewnątrz zaczęli się tłuc xD

    Anony, wyszło na to, że należę do jakiejś mafii zapiexowej xD Czy spotkaliście się kiedyś z takimi bandami powiązanymi z miejscówkami do jedzenia?
    Gangi z chinoli, kebabów, zapiexów? O co tu chodzi? Mój mózg rapuje jak kurwa sobie o tym myślę, nigdy o czymś takim nie słyszałem xD

    .
    #cotusieodpierdala #zapiexy #wojnygangow #takbylo #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Kiedy do tej pory pamiętasz. Ciekawe co teraz robi, gdzie jest.

    #coolstory #memy #dzieci #nostalgia #wakacje #starwars

    źródło: pa.jpg

  •  

    wchodzę do kuchni, gdzie siedzi moja mama z jakąś koleżanką
    koleżanka chwilę na mnie patrzy, po czym pyta mojej rodzicielki: "To twój syn?"
    mama odpowiada, że tak
    koleżanka spogląda na mnie ponownie i mówi: "Aleś ty przystojny"
    odpowiadam: "Panie też jest bardzo ładna" po czym wychodzę
    martwa cisza w kuchni

    Czuję dobrze, człowiek.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Imć dobrodziej mój Pan Ojciec miłośnikiem jest ci ekstraordynaryjnym sztuki ryb chwytania. Połowa bez mała komnat we dworze ekwipażem człeka szlachetnie urodzonego niegodnym usłana niczym chocimskie pole pohańców głowami roku pańskiego zeszłego.
    Jużci nim miesiąc jeden przejść zdoła, domownik który we hak czy inszą sieć na ziemi leżącą wdepnie i do medyka konie co raz gnać przychodzi, jako to na końcach onych zadziory ostre diabelsko. Za żywota mego, do dwudziestej drugiej wiosny dobiegającego, już ze tuzin razy operacyję takową odbywać mi przyszło.
    Dni siedem nieledwie temu, gdym konsyliarza nawiedzał dla kondycji rekonesansu, ów li tylko personę mą w sieni ujrzał, jużci onuce zdziewać ściągać przykazał, suponując iż de novo w nodze hak jakowy utkwion.
    Insza połowa dworu zasłana „Macieja z Uklejowa ryb i inszych monstrów rzecznych inwentarzem”, „Łowisk rybacznych w Rzeczypospolitej, we Litwie i na Rusi opisaniem”, „Tractatuum o szczupaków supremacji nad stworzeniem wodnem wszelakim” et cetera. Z tygodnia każdego upływem rodziciel objazd czyni po księgarzach i targach wszelakich we województwie całem, ażeby rozprawy nowe o wodnym uniwersum traktujące skompletować. Bodaj na rozum mój biedny onegdaj padło, iżem razu pewnego jegomościowi ojcu wyłożył, jako na sejmiku ziemi naszej rodzinnej godzi mu się kompanionów w predylekcji odszukać.
    Sądził żem naówczas, iże pewinikiem grosza coś niceoś zaoszczędzić nam przyjdzie tym sposobem na onych woluminach, aliści dzisiaj nie jeno je nabywa, lecz i sejmiki wszystkie skwapliwie nawiedza, scysyje i utarczki nieprzystojne z okolicznymi rybactwa wespółmiłośnikami prowadząc.
    Toczą się tam pono swary o prym wiodące akcesorya et cetera. Pan Ojciec w zapalczywości swojej zdolny choćby i do wezywania na szable adwersarzy, a zdarzyło się jak powiadają, że i pachołka szlachetce jednemu z sąsiedniego powiatu usiekł w amoku napaści.
    Gdy to razu pewnego srodze mnie rodziciel rozsierdził, włóczęgów nająwszy kilku z miasta, gardłować nakazałem na sejmiku akcydentalne jakie ambaje kategoryi „karasiom łajno za pożywkę służy”. Pani Matka natenczas nadążyć nie zdoliła z bigosu warzeniem, ażeby zacietrzewionego ojca utemperować. Dalibóg, byłbym przepomniał jako na sejmiku już mu brać szlachecka przydomek zgotowała, krotochwilnie Jeziornym Wielkim Koronnym zowiąc.
    Gdy sprzyjająca aura nastaje, w każdy jeden dzień boży ekskursyję rybacką urządza. Pięć to już roków będzie bez mała jak za posiłek codziedzielny w domu naszym monstrum jakoweś wodne służy, a rodziciel peoruje zapamiętale o atutach posilania się tymże. Kiedym do academii krakowskiej, alma mater naszej, przed laty dopuszczon został, dni równe siedem rozwodził się jako to ani chybi tym sposobem, iż mnogość ryb na stole naszym gości, przez co pomyślunek i bystrość u mnie znaczniejsza.
    Każdej jednej też soboty zrywać się domownikom przychodzi z objęć Morfeusza o porze nieludzkiej, bo zawżdy ojciec wespół z kompanem swym, Panem Stanisławem herbu Leszcz, podskarbim sanockim, hałasy wierutne odprawują, oporządzenie naszykowując i służbę do posiłków rychtowania popędzając.
    Przy wieczerzy stale peoruje o rybiech i w koło Macieju dysputa schodzi razem każdem na ów urząd nadworny, co to go jeszcze Król Jegomość Stefan, świeć panie nad duszą jego miłościwą, do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej łaskaw był powołać. Rodziciel gniewliwy wówczas się staje niemożebnie psubraty! zarybienie poczynić to już pewnikiem chanowe sługusy lepiej umieyo, skarbowe pensyje przejadayo jeno kpy boćwińskie, całym pąsowiejąc od stołu wstaje kalumnie ciskając na ciurów urzędniczych i w alkowie się zamyka, lektury Encyklopedyji Rzecznych Ryb w Polszcze dla uspokojenia zażywając.
    Roku obecnego pańskiego na Święta Pana Jezusa Narodzenia sam sobie sprawił Pan Ojciec komplet cały akcesoriów rybackich wszelakich, co to ich lud nadrzeczny do połowów odbywania używa.
    Odział się na dodatek w chałat z chłopa chyba pańszczyźnianego zdarty i cały boży dzień przepędził pośród sprzętów owych na środku podwórca.
    Azali i posiłku (wodne plugastwa jakoweś, a jakże) tamże spożywać zażądał [wybornie] [bywaj]
    Jeśliby mnie na łokcia wymiar dopusczono do całej rybiej populacyi w polszcze, pewnikiem bym ukatrupił.
    Onegdaj także pewnego razu, jeszcze w przyklasztornej szkole czy w jezuckim kolegium, gdy to dzień urodzin moich rocznicy nastał, Pan Ojciec podarunek mi zgotował takowy, że to na wyprawę swoję rybacką mnie pędraka prawem wyjątku pobrał. Setny podarek Panie Bracie.
    Wyruszyliśmy kędyś za folwark, rumaki nad jezioro przygoniwszy za majątkiem trzy stajania, rodziciel juże cały rozochocony, świeczki w oczach mając, wargi zwilżył z ekscytacji niezmiernej.
    Lokacyje uważnie dla akcesoriów owych wszystkich wyznaczył, przeto siedlim nad wodą, na zwierciadło pozierając. Nim pacierzy pięć upłynąć mogło, znużenie takie mnie naszło, iżem pachołkowi śpiewy dla rozrywki jakowejś począć kazał. Acz mi ociec wędką przez żywot wymierzył, jako to pono ryby pianie owo słyszeć zdolą i przed łowem pierzchają.
    Gdy zaś mi doszczętnie członki ścierpły i poruszył żem się nieznacznie, larum zaraz szeptem podniósł jako szmery wydaję i wodne stwory pozierają na ruchy moje i uchodzą. Pół ranka przesiadywać mi przyszło bezruchu jednego jak w tatarskim jasyrze jakowymś niemalże.
    Urodzin moich dzień na noviember przypada, przeto na domiar złego ziąb przeraźliwy nastał. W chwili pewnej rodziciel kroków liczbę pewną w las powziął i gazy wypuścił. Eksplanacyję następnież mi takową wyłożył, iże w lesie czynić to należy, jakoś inszym trafem ryby dosłyszą, a poczują.
    Na kartach uprzednich adnotację uczyniłem, iż Pan Ojciec kamrata do wypraw swoich posiada w osobie Pana Stanisława. Pierwotnie współtowarzyszem onych był dla rodziciela panie kochanku Wincenty. Człek na kształt beczułki węgrzyna z wąsem sumiastym i przez rok boży cały w żupan łuskami rybiemi przetykany odzian. Z ojcem moim jegomościem niemal za braci sobie byli, stawiał się Pan Wincenty wraz z małżonką swoją Zofią na wilię we dworze naszem et cetera. Razu pewnego gdy obchodzić ojcu przyszło dzień patrona swego świętego, Pan Wincenty zajechał na panie bracie szklenicę.
    Świętować takoż poczęli, iże ze łbów podgolonych się kurzyło, rzecz oczywista bez przestanku o łowiectwie rybim ugwarzając. Dał traf, wieczór przepędzałem przy ogniu w czeladnej i naraz ucha mego wrzaski doszły nieludzkie. Zatarg się wszczął ogromny w materii takiej, któż to w wodnem królestwie przewag większych dostępuje, szczupak li czy sum.
    PANIE WINCENTY, DO BIAŁEJ GORĘTWY MJE DOPROWADZISZ, WIDZIAŁEŚ ASAN RAZ CHOĆŻE SZCZUPAKOWE ZĘBY? CHAPS I BEZ RĘKI WAĆPAN SIĘ OSTAJESZ NICZEM W BOJU KRWAWEM!
    DALIBÓG, JANIE, SUMY W RZPLITEJ NAD 400 GRZYWIEN WAGĘ POSIADAĆ SPOSOBNE, ACANOWE SZCZUPAKI TOĆ IM PODJEZDKÓW NIEGODNE SZCZAĆ PROWADZAĆ
    CÓŻŻE MI TU WAĆPAŃ O SUMACH PRAWISZ, WŻDY LEDWIE UKLEJĘ Z WODNYCH CZUELUŚCI ZDOLISZ WYJMAĆ. SZCZUPAK LI TO JEST PRAWY KRÓL WODY JAK CAR JEST KRÓL RUSI
    Takimż to trafunkiem aż do szabel sięgnęli i potyczkę regularną w jadalnej toczyć co prędzej, ażem ze stajennymi ich rozdzielać musiał. Od czasu trafunku onego nieszczęsnego całkowicie relacyje zarzucili. Roku zeszłego wieść nadeszła, jako to Pan Wincenty był z rumaka na polowaniu spadł, żywot swój ziemski tym samym zakończywszy. Pani Matka posłańca z kondolencyjną notą wyprawiła i ojcu relacyją zdaje, a Pan Ojciec na to rzecze kontent wielce
    Na pohybel psubratowi!
    Takową to urazę za onego suma peany chował.
    Zanotować mi przyszło uprzednio o naczelnym adwersarzu rodziciela, to jest onym urzędzie królewskim od łowisk polskich. Pan Ojciec fiksacji jakowej niemal dostał w materii onej instytucyi i jak na rynku się głosi dla egzemplum, iże gdzie czambuł w granice wtargnął, ociec wąsa gniewnie trącając duka pod nosem jako to o onych pieczeniarzach urzędalskich wieści jakowe przekazane być winny.
    Druki ulotne insze niźli o rybiech sprawach traktujące jednakowoż czytać zaprzestał, jako to o gryzipiórkach wspomninanych w onych wyczytać niemożność.
    Delegatem urzędu do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej w naszem województwie jest niejaki Pan Adam herbu Wzdręga. Jegomość ów pozostaje oćcu personifikacyą nieodstępną niegodziwości wszelakiej rybackiej dziedzinie w Rzplitej zgotowanej, skutkiem czego toczy z onym rodziciel mój zatarg wiekuisty.
    Ongiś jak Pan Ojciec w dzień targowy do miasta się wybrał, człeka owego regulacyje nowe głoszącego z trybuny tamże obaczywszy, w furię takową wpadł, iże miejscy pachołkowie za kubrak go ucapiwszy za bramę miasta wyrzucić nie omieszkali, takie tam pono brewerie odprawował.
    Po klęsce sromotnej w potrzebie z urzędnikiem wspomnianem, ociec do innych się uciekł fortelów, podjazdową niemal wojenkę wszcząwszy, której to przewodnim konceptem urąganie okrutne wobec Pana Adama na targach i sejmikach się stało. Banialuki niestworzone był ci Pan Ojciec prawił pokroju tego, że ów Pan Adam rokoszaninem zebrzydowskim był abo że i podobiznę Jego Królewskiej Mości w ratuszu naszem miejskim wiszącą gwoździem potraktował po nocy.
    Konspiracyjnych metodyk oćcu nie wyłożyłem, tako też w sądzie grodzkim sprawa się znalazła, który to organ sprawiedliwości broniący w pieniądzu gotowym kompensatę rodzicielowi memu był zasądził za ubytki na Pana Adamowym honorze. Przyszło ojcu w starych leciech 200 złotych czerwonych polskich ze skrzyni wyłożyć.
    Po wypłacie restytucji w kształcie zasądzonym we gnieździe naszem rodowym ani dnia żywota spokojnego człek nie zaznał. Kalumnie siarczyste na trybunały i urzędy przekupne, na równi z Pana Adamowym dobrym imieniem i światem bożym całym ciskał ojciec bez ustanku. Wyrozumieć szło z onej gadaniny jeno, iż te urzędasy od rybactwa niczem jacyś jezuici nad królestwem całem rząd dusz mają, owymi słynnemi szarymi eminencyjami na królewskim dworze będąc.
    Kalkulacyje też czynił tęgie, owe 200 czerwońców na akcesoria wszelakie do ryb chwytania służące przerachowując, a złość straszna go podówczas nachodziła, ile to woluminów cennych sumptem owym nabyć by zdołał (małowiele).
    Pan Ojciec, będzie to już z miesiąców parę, skonstatował był raptem pewnej niedzieli, iżli bez łodzi połowom służącej obejść się nie lza, bo to i z użyczaniem takowej wydatek niemały, a i okpić człeka mogą.
    Synu mój pierworodny, to ci ojciec powiada, jako na jeziornej tafli same li godne okazy pojmać możność. Tamoj żywiołu uświadczysz!
    Fortuna sprzyjającą jednak nie okazała się, gdyż to oćcowy mieszek ekspensów takowych ponieść był niezdolny, a nadto i przechować gdzie w gospodarstwie naszem łodzi by nie było, li płacił za stróżowanie kędyś indziej ojciec nie gotów. Skutkiem tego z podobnemi sobie zamiłowaniami szlachcicami z okolicy umowę rodziciel powziął o treści takowej, iże łodź ową wspólnym sumptem zakupią, a przechowana będzie w pustej stajni jednego, któremu to konie zaraza lata ubiegłego przetrzebiła.
    Postanowienie kompani w rybactwie podjęli jako dzielić im się równo przyjdzie oną karocą rzeczną abo li kompanią całą na połowy ruszać.
    Z początku kooperacyja owa pomyślnie nader przebiegała, wszelako niedzieli pewnej majowej Pan Ojciec zachorzał nielekko, na łowy udać się nie mogąc, o co go złość wielka brała.
    Na złego domiar kamraci posłańca pchnęli z relacyją, iże łowy fortunne nadzwyczaj, toteż Pan Ojciec jeno spąsowion cały na łożu zaległ i niby w delirium sapał wzburzon wielce.
    Kondycyję jeszcze pogorszał był brak możności obwiny kogo bogu ducha winnego, co też czynić zwykł nierzadkiemi czasy. Po czasie jakiem skonkludował jednakoż, iże niesprawiedliwość wielka zgotowana mu została, jako że na łupinę sumptem wspólnym jak i każdy łożył, a w połowie nie partycypuje. Na ostatek, skoro już do zmierzchu przyszło a i szlachice owi z ekskursyi powrócili, wyprawił był się rodziciel naprętce z domu.
    Miesiąc jeszcze dobrze na nieboskłonie nie zagościł jak na powrót ociec doma stanął i po mnie posyła, że to asystować mu mi przyjdzie na podworcu.
    Wychodzę ci ja z domu, a tam na środku dziedzińca wóz nasz jeden folwarczny stoi z łodzią ową przez kompanię ojcowską nabytą. Figiel nie lada.
    Zapytuję dobrodzieja jakimż to sposobem tutaj się znalazła, on mi na to, iże szlachetce jednemu ze stajni ową podebrał, jako to wykpili go kompanioni, a nadto przykazuje co bym woza ucapił i do stodół prowadzim. Na nic ostały wykładnie moje, jako we folwarku całem stodół pustych nie uświadczysz.
    Trafem szczęśliwem karoca owa nawodna w bramie folwarcznej pomieścić się nie chciała, przeto orzekł rodziciel, na podworcu się ostanie.
    Taborowe łańcuchy, co to jeszcze z którejś tureckiej wojny się ostały przytargawszy za ochronę posłużyły i ojciec kontent doma chce powracać, gdy tu naraz raptem zajeżdżają przed majątek dwa powozy ze szlachcicami wespółwłaścicielami, co to pewnikiem już odgadli, kędy mienie ich znajdować się może.
    Scysja nie lada się wszczęła, bo szlachetki gardłują niebożebnie, czemuż to łódź ojciec zawłaszczył, a że zwrócić oną ma bez zwłoki żadnej, a rodziciel znowuż grzmi, iże oszukan został, 50 czerwońców łożywszy, połowów niedzieli obecnej nie odbył.
    Takim spraw obrotem, nastroje wzburzone ostudzić postanowiwszy, od szablami rodziciela mego rozniesienia zamiaru odwieść szaraczków usiłowałem, co wcale nieodległą perspektywą się stało.
    Po pacierzach kilkunastu obrót takowy sprawy przybrały:
    -Ojciec mój na klepisku pokładzion, desperacko się łodzi uczepił i gardło zdziera, iże onej nie odda
    -Szlachetkowie pokrzykują, iże oddawać ma czym prędzej
    -Jeden szlachciura za nochal potrzaskany się obłapia, jako to Pana Ojca od łupiny odseparować próby czyniwszy, razy srogie w facjatę nogą ojcowską otrzymał
    -Dwóch starościńskich za nogi ojca ucapi i huczą, że z nimi do lochu jedzie za corpusu szlacheckiego uszkodzenie.
    -Za bramą somsiady ciekawością i wrzaskiem przygonione łby jeno wystawiają.
    -Pani Matka lamenty podnosi, oćca zaklinając, ażeby łodzi odstąpił, a starościńskich, żeby go do ciemnicy nie pobrali.
    -Ja ropuchazasępiona.glejt
    Na ostatek starościńscy ojca z łodzią rozdzielili. Ja asysty żem szlachetkom udzielił w łańcuchów odejmowaniu, po czym oną pochwycili, cisnąwszy uprzednio rodzicielowi 50 złociszy, warcząc iże tytułu żadnego do niej już nie posiada i dla zdrowia jego korzystniej by się gdzie na połowach już nie obaczyli.
    Pani Matka starościńskich uprosiła, co by głowy rodziny nam nie odbierali. Szlachetka ów, co to buciorem ojcowym po obliczu potraktowan był przebąknął, iże on procesowaniem się nie będzie trudnił i w rzyci incydenta owe ma, jeno na oczy ojca mego oglądać więcej nie skory.
    Pan Ojciec po dziś dzień zwady wszczyna wszelakie ze szlachetkami na sejmikach abo targach, jako że na druki ulotne się tamci wydatkowali, w których to przed interesami wszelkiemi z ojcem moim wraz przestrogi udzielają. Razu pewnego miasto wizytując przekonać mi się przyszło, jak nieporadnie respons dać owym ojciec próby czynił, krzykaczy pośród gołoty najmując.
    Pan Jegomość Jan z Rybitwów
    co to włości jego liczebność: 6
    Niedorzeczności owe pomyleńcy jakowi wypisywać jeno zdolni! Z panem bratem Janem znajomość moja leciech wielu sięga i zaręczyć mogę, iż przyzwoity to człek bardzo i rybak bezprzykładny! Oplwać go jeno chcą, jako zawiść owa grzeszna psubratów bierze za monstra niepoślednie z wód dobyte!
    Z kolei pachołków wynajętych pożytkował do molestunku nie tak dawnych kompanów od połowów. Skoro który tylko druki nowe ze szkalunkami rozprowadzać poczynał, posyłał tamże ojciec najętych, wrzaski im wznosić nakazując, jako to charłackie ryby tamten jeno chwyta i że oczywista jako żaden z niego profesjonał.
    Tych samych krzykaczy dla swoich triumfów pochwały używał i jak dla egzemplum okazy własnoręcznie pochwycone w dzień targowy demonstrował to tym z tłumu kazał pochwały chełpliwe pokrzykiwać.
    Óóóów ci jest sztuki rybackiej znawca znamienity! Od raz człeku obaczysz, iże eksperiencja nie byle jaka!
    Tudzież z tego rad był niezmiernie, mnie i Pani Matce przykazując uszu nadstawiać, jako to go brać szlachecka opiewa.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    No nie wytrzymam. Moim starym całkowicie odjebało. Całkowicie i do cna.
    Ojciec dostał w robocie bilety do kina na to gówno o Greyu, a że "heheh za darmo", to zapakował Grażynę - swoją żonę, a moją matkę - do autobusu i wywiózł do kina, jechali 30 kilometrów, bo do najbliższego miasta jest właśnie tyle.
    Matka podniecona, a ten jęczy całą drogę, że czemu na takie gówno, że mógł dostać na jakieś szczelanki czy komboje, a idą na romansidło, no ale jak za darmo, hehe, to dobre i to.
    Obejrzeli to arcydzieło, wrócili do chałupy, i się, kurwa zaczęło. Na początku niby nie, ale potem coraz częściej słyszałem, jak matka mówi do ojca "Januszu Szary" - myślałem, że go znowu wyzywa, jak wtedy, kiedy wyżarł ręką z gara całe nadzienie do pierogów po pijaku, ale jednak nie.
    To pieszczotliwy zwrot. No i mówi do niego, "ty mój Januszku", i się wdzięczy, się wypina jak kotka w rui, a mnie się zbiera na rzyganie i odwracam głowę. Nic z tego. Znalazłem w przedpokoju podarte rajstopy - myślę chuj, matka pewnie biegła obejrzeć serial i jej spadły z dupy z wrażenia, ale widzę, że powiązane w jakieś supły i węzły. Matka podbiegła do nich i zgarnęła je z podłogi jak Golum i z zawstydzoną miną zawlokła do sypialni.
    Usłyszałem tylko od ojca "Grażka, heheh, nie gub gadżetów bo będą słabe seksy, heheh".

    Po paru dniach zacząłem chodzić z wiadrem. Noszę ze sobą po domu, żeby od razu się porzygać na dźwięk: "Zwiążesz mnie dziś jak sopocką, Januszu?", "Chciałabym, żebyś mnie wziął na ostro w windzie" - i wtedy pukam się w łeb, bo na naszej wiosce jedyna winda to ta do nieba, jak się ktoś powiesi na suchej jabłonce.

    No i mamy w domu, kurwa, 50 twarzy Janusza. Wczoraj w nocy słyszałem znowu odgłos ubijanego masła, ale zanim zdążyłem wstać po wiadro, to dotarło do mnie, że dłużej już tego nie wytrzymam.
    Wparowałem do sypialni i krzyknąłem: "SKOŃCZCIE TEN KABARET, DO JASNEJ CHOLERY!" - i umarłem.

    Matka leżała na tapczanie, ręce przywiązane rajstopami do wezgłowia, a stary w skórzanych gaciach i z wywalonym bebechem wymachiwał jakimś pejczem skręconym z wikliny i mówił: "Ale mnie, Grażynka, podniecasz, ostatni raz byłem taki rozpalony jak mnie ZOMO goniło z pałami, a teraz ja cię poganiam z pałą, hehehehe".

    Poprzysiągłem sobie zemstę na reżyserach, dystrybutorach i producentach tego guwna. I na kimś, kto dał mojemu ojcu bilety.

    .
    #janusz #bekazpodludzi #rodzina #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #film
    pokaż całość

  •  

    No nie wytrzymam. Moim starym całkowicie odjebało. Całkowicie i do cna.
    Ojciec dostał w robocie bilety do kina na to gówno o Greyu, a że "heheh za darmo", to zapakował Grażynę - swoją żonę, a moją matkę - do autobusu i wywiózł do kina, jechali 30 kilometrów, bo do najbliższego miasta jest właśnie tyle.
    Matka podniecona, a ten jęczy całą drogę, że czemu na takie gówno, że mógł dostać na jakieś szczelanki czy komboje, a idą na romansidło, no ale jak za darmo, hehe, to dobre i to.
    Obejrzeli to arcydzieło, wrócili do chałupy, i się, kurwa zaczęło. Na początku niby nie, ale potem coraz częściej słyszałem, jak matka mówi do ojca "Januszu Szary" - myślałem, że go znowu wyzywa, jak wtedy, kiedy wyżarł ręką z gara całe nadzienie do pierogów po pijaku, ale jednak nie.
    To pieszczotliwy zwrot. No i mówi do niego, "ty mój Januszku", i się wdzięczy, się wypina jak kotka w rui, a mnie się zbiera na rzyganie i odwracam głowę. Nic z tego. Znalazłem w przedpokoju podarte rajstopy - myślę chuj, matka pewnie biegła obejrzeć serial i jej spadły z dupy z wrażenia, ale widzę, że powiązane w jakieś supły i węzły. Matka podbiegła do nich i zgarnęła je z podłogi jak Golum i z zawstydzoną miną zawlokła do sypialni.
    Usłyszałem tylko od ojca "Grażka, heheh, nie gub gadżetów bo będą słabe seksy, heheh".

    Po paru dniach zacząłem chodzić z wiadrem. Noszę ze sobą po domu, żeby od razu się porzygać na dźwięk: "Zwiążesz mnie dziś jak sopocką, Januszu?", "Chciałabym, żebyś mnie wziął na ostro w windzie" - i wtedy pukam się w łeb, bo na naszej wiosce jedyna winda to ta do nieba, jak się ktoś powiesi na suchej jabłonce.

    No i mamy w domu, kurwa, 50 twarzy Janusza. Wczoraj w nocy słyszałem znowu odgłos ubijanego masła, ale zanim zdążyłem wstać po wiadro, to dotarło do mnie, że dłużej już tego nie wytrzymam.
    Wparowałem do sypialni i krzyknąłem: "SKOŃCZCIE TEN KABARET, DO JASNEJ CHOLERY!" - i umarłem.

    Matka leżała na tapczanie, ręce przywiązane rajstopami do wezgłowia, a stary w skórzanych gaciach i z wywalonym bebechem wymachiwał jakimś pejczem skręconym z wikliny i mówił: "Ale mnie, Grażynka, podniecasz, ostatni raz byłem taki rozpalony jak mnie ZOMO goniło z pałami, a teraz ja cię poganiam z pałą, hehehehe".

    Poprzysiągłem sobie zemstę na reżyserach, dystrybutorach i producentach tego guwna. I na kimś, kto dał mojemu ojcu bilety.

    .
    #janusz #bekazpodludzi #rodzina #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #film
    pokaż całość

  •  

    Być mną
    fap time
    przeglądam strony z porno
    w końcu znajduję dobry filmik z gościem jadącym laskę z dobrą dupą
    mogę do tego walić
    walę
    zaczynam kończyć
    zoom na twarz laski
    przestaję walić
    pauzuję
    łokurwa matka mojego kumpla
    100% pewny, kojarzę głos i twarz, widziałem jej zdjęcia z młodości, kumpel mówił że była modelką jak była młodsza, ale już od dłuższego czasu tego nie robiła. zawsze podejrzewałem że grała w porno (powiedziała mu jak była pijana)
    o kurwa
    skończyłem
    obmyślam plan (kumpel zrobił mi psikus przestawiając mój samochód i pozwalając mi myśleć że go ukradli przez godziny
    zemsta. jpg
    sciągam video (film), wycinam fragmenty z przybliżeniami twarzy
    przesterowuję dźięk żeby brzmiało trochę inaczej
    wysyłam kumplowi mailem
    kumpel dziękuje
    5 godzin później mówi że skorzystał, zajebisty film
    umieram ze śmiechu
    nic nie mówię, idę do niego dzień później żeby mu oznajmić
    mówi że film jest zajebisty (faktycznie był zajebisty) i że walił do niego znowu
    płaczę ze śmiechu
    pyta dlaczego
    wchodzę w komputer i pokazuję mu cały film, przewijam do zbliżenia twarzy
    właśnie zwaliłeś do swojej matki
    kumpel zamurowany, jest w szoku, stara się ogarnąć jakoś to co się stało, biegnie do łazienki i rzyga
    jest wkurwiony a ja nie kontroluję śmiechu
    najzabawniejszy moment mojego życia
    żeby mu jeszcze dojć żartuję sobie że znalazłem Twojego tatę (jego ojciec odszedł, ma jego zdjęcia ale nigdy go nie poznał, żartuje o tym żeby rozładować sytuację)
    o, bardzo śmieszne
    patrzę na filmik i został nakręcony w tym roku w którym kumpel się urodził
    właściwie... dziwny zbieg okoliczności
    znowu mówi kurwa i baranieje
    podchodzi wolno do komputera
    przewija do zbliżenia twarzy faceta
    hiszpan, a on jest pół-hiszpanem
    w filmie facet spuszcza się w lasce
    biegnie i przynosi zdjęcie ojca (zdjęcie jego matki kiedy była w ciąży, odszedł w 8 miesiącu)
    porównuje z monitorem
    kurwa
    kurwa
    wysrał cegły
    to jego ojciec
    zbyt podobny, takie same włosy i kolor skóry
    co do kurwy
    zaczynam się czuć jak gówno
    właśnie uświadomiłem najlepszemu kumplowi że jego narodziny to porno które poszło źle
    zaczyna płakać
    wychodzi z pokoju i przyprowadza matkę
    wprowadza ją
    zamurowuje ją na widok filmu
    zaczyna płakać
    to prawda, właśnie zwalił do swojego poczęcia
    przepraszam, nie wiem co powiedzieć

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

    źródło: comment_8QnEYRo3d69TPAxe3KjKOdV7k0jradZh.jpg

    +: professional_retard, samuraipepe88 +129 innych
  •  

    parę lat temu mój wujek ze wsi obok (nie taki stary w sumie miał może 37 lat wtedy) kupił sobie pierwszy komputer i internet Orange i poprosił mnie żebym wpadł podłączyć mu kompa, modem i pokazać te internety za flaszkę. No to wpadłem, wszystko pięknie podłączyłem, założyłem maila, facebooka pokazałem stronki o samochodach, o hodowaniu kwiatów i innych jego zainteresowaniach. Wszystko pięknie, zbieram się do wyjścia. A wujek:
    ej, seba a weź mi jeszcze no pokaż te PORNUCHY bo podobno tego pełno w internecie. (jego żona na kanapie "hihihi ty zboku hihihi") no to odpalam redtube i włączam pierwsze lepsze wideo. A wujek tak patrzy i 'Co to kurwa jest, przecież ona jest cała wygolona fujj, jak dziecko jakieś a nie baba, weź to kurwa wyłącz KOCUR MUSI BYĆ xD , weź no daj coś normalnego a nie dla zboczeńców" no to wpisuję kurwa 'Hairy' i wyskoczyła taka zarośnięta pizda i wujek noooo i to mi się podoba, to jest to, KOCUR najlepszy. Dostałem flaszkę i się szybko ulotniłem, od tamtej pory zawsze jak widzę jego żonę myślę japierdole jakiego ona musi mieć kocura. #heheszki #coolstory #niewiemjaktootagowac #pdk
    pokaż całość

  •  

    Pamiętam, że miałem w klasie taką jedną wredną dziewczynę z wiecznym bitch-face. W sumie z jakiegoś niewiadomego mi powodu mnie nienawidziła – nie mieliśmy interakcji, a jeśli już to odnosiła się do mnie z wyczuwalną złośliwością, wiem że mnie też obrażała za moimi plecami: kilka razy słyszałem od znajomych z klasy, jakoby mówiła negatywnie o mnie bądź mnie jakoś obrażała w rozmowie z nimi/rozmowie obok nich, gdy przypadkiem (lub nie) ją podsłuchali. Dla mnie to trochę niepojęte nie lubić kogoś, a nawet nigdy z nim nie rozmawiać xD no ale z czasem przyjąłem wobec niej podobną postawę i również ją znielubiłem (tylko z tą różnicą, że jej publicznie nie obgadywałem, bo i po co, a nawet jeśli już ktoś zaczął to używaliśmy na nią kryptonimu 'Pokrywa', bo miała taki spłaszczony ryj XD). I tak właśnie minęły trzy lata licbazy, a ja się tym z wami dzielę robiąc przy okazji czystkę wśród znajomych na fejsie ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #licbaza #coolstory #logikarozowychpaskow i trochę #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

  •  

    Historia, którą opowiem, miała miejsce w czasie największego boomu na Pokemon GO.
    Pamiętacie co się wtedy działo? Kompletna dzicz.
    Z kumplami zgodnie stwierdziliśmy, że jesteśmy zbyt dojrzali na takie gierki i nie będziemy brać w tym udziału.
    Nasze liceum było jednym z największych w Polsce. Klasy od A do G pomnożone razy trzy roczniki + gimnazjum w sąsiednim budynku dawało razem kilkaset dzieciaków.
    Sam nie wiem dlaczego, chyba z nudów, podczas jednej z przerw rzuciłem ten szalony pomysł.
    - stwórzmy własną wersję gry.
    Nikt nie podjął tematu, więc kontynuowałem.
    - skoro jesteśmy za starzy na łapanie Pokemonów, łapmy dziewczyny. Kto zaliczy najwięcej ten wygrywa. Czas do końca roku.
    Tomaszowi wyraźnie spodobał się ten pomysł.
    - nie powinniśmy się skupiać wyłącznie na ilości, czasem żeby zaliczyć wystarczy poczęstować papierosem, a za innymi trzeba biegać miesiącami.
    - słusznie. Pogrupujemy je według trudności, za każdą będzie można otrzymać odpowiednią liczbę punktów. Kto ma kartkę? - spytałem i zabraliśmy się za pisanie regulaminu.
    1. startuje pięciu uczestników, każdy wpłaca po 100zł wpisowego.
    2. za każdą zaliczoną dziewczynę gracz dostaje określoną liczbę żetonów.
    3. każda dziewczyna może zostać wyruchana tylko przez jednego gracza. (to znaczy mogą wszyscy, ale tylko pierwszy dostaje żetony.)
    4. po upływie terminu podliczamy żetony i zwycięzca zgarnia pieniądze.
    5. wszystkie sporne sytuacje rozstrzygamy wspólnie, kierując się duchem sportowej rywalizacji.
    Przez dobry tydzień spotykaliśmy się po lekcjach żeby każdej przyporządkować unikalnego stworka.
    Szare myszki dostawały pospolite Pokemony, jak Pidgey czy Rattata i nie miały wielkiej wartości.
    Silne osobowości i szanujące się dziewczyny parowaliśmy z Pokemonami unikalnymi jak Charizard, czy Gyarados i były bardzo cenne.
    Te, co do których nie mieliśmy pewności, dopasowaliśmy na zasadzie prostych skojarzeń typu: ruda - pokemon ognisty, dużo się poci - wodny, a psychicznie chore
    zostawały Kadabrą albo innym Psyduckiem.
    Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że z konkursu wyłączamy dziewczyny o imieniu Klaudia, bo wyruchanie ich to żadna sztuka.
    W sumie 151 pozycji.
    W międzyczasie Wojtek, stworzył coś na kształt Pokedexa. Każdy z nas dostał unikalny profil i mógł na bieżąco w telefonie śledzić wynik rywalizacji.
    Igrzyska wystartowały.
    Każdy przyjął inną taktykę.
    Kuba w tydzień uzbierał sto pięćdziesiąt żetonów za pospolite okazy, za to Roman cierpliwie uwodził córkę katechetki za czterysta.
    Ja miałem dobre kontakty z kilkoma dziewczynami więc liczyłem na koleżeński gest z ich strony.
    Jeden po drugim wykreślaliśmy z listy kolejne nazwiska, poza Przemkiem, który ze swoją aparycją był skazany na porażkę. Wzięliśmy go tylko dla stówy.
    Konkurs powoli zbliżał się do końca, a ja wysunąłem się na prowadzenie dupcąc Laprasa, czyli gwiazdę Instagrama z IIIC.
    Wszystko szło po mojej myśli, do czasu gdy kilka tygodni przed zakończeniem roku dopadła mnie angina.
    Leżąc w domu bezradnie przyglądałem się jak koledzy jeden po drugim przeskakują mnie w rankingu.
    Wiedziałem, że aby wygrać muszę postawić wszystko na jedną kartę.
    Po powrocie rzuciłem wszystkie siły na Snorlaxa.
    Grubą Beata zostałą wyceniona na 500 żetonów, plus stówa bonusu za poświęcenie.
    Dopadłem ją płaczącą w szkolnym bufecie. Znowu jej dokuczali.
    - co się stało? chodź, postawię Ci herbatę.
    Przy kasie zorientowałem się, że nie mam przy sobie portfela.
    - można płacić żetonami. - rzuciła sprzedawczyni.
    Zamurowało mnie. Skąd wiedziała?
    Okazało się, że pod moją nieobecność sfrustrowany niepowodzeniami Przemek rozpowiedział wszystim o konkursie.
    Koledzy uspokoli mnie, że gdy pozostali dowiedzieli się o zawodach, w szkole zapanował szał.
    Jedni chcieli wziąć udział, inni przyjmowali zakłady na zwycięzcę.
    Część dziewczyn była oburzona, że wyceniliśmy je tak nisko, niektóre oferowały pomoc w zwycięstwie za odpowiednią działkę. Za to nasze żetony trafiły do obiegu jako nieformalny środek płatniczy.
    Postawiłem na siebie u szkolnego bukmachera i wróciłem do Beatki.
    Jeżeli o wszystkim wie, nie ma sensu udawać, że mi się podoba. Postawiłem na szczerość i zaproponowałem jej połowę udziału w zyskach.
    Odpowiedziała, że wszystko jej jedno.
    Kiedy dzień później dowiedziałem się, że wracając z mojego mieszkania zginęła w wypadku ugięły się pode mną nogi.
    Cały ten wyścig, uprzedmiotowienie kobiet, to wszystko nagle wydało mi się skrajnie głupie.
    Obwiniałem się o to co się stało. Może gdyby nie nasza debilna zabawa do niczego by nie doszło?
    Zastanawiałem się czy powinienem iść na pogrzeb, jednak zgodnie uznaliśmy, że nie może mnie tam zabraknąć.
    W końcu od trzech lat uczyłem ją polskiego

    .
    #pokemongo #pokemon #takbylo #coolstory #wtf #heheszki #pasta #zaklady
    pokaż całość

  •  

    Witam was moi przyjaciele. Opowiem wam, jak życie pozwoliło mi stać się duchem w mieszkaniu współlokatora mojej dziewczyny.
    Tak, mam loszkę i nawet udało nam się złamać III aksjomat, ale to jest całkowicie nieważne, w tej historii będę przede wszystkim ja i on. Tomek.
    Odkąd dziewczyna poszła na studia mieszkała z Tomkiem, gościem który miał już 30 lat, rodzice kupili mu mieszkanie, ale o utrzymanie musiał zadbać sam. Jak to przedsiębiorczy Polak zamiast iść do normalnej roboty poszedł na kolejny rok swoich gówno wartych studiów (na których był już ogólnie 10 lat, po pewnym czasie stał się jakimś tam "starszym studiów" i jak były w akademiku jakieś inby to ktoś leciał po Tomka, Tomek spuszczał wpierdol i wracał do siebie xD), a pieniądze dostawał za wynajem jednego pokoju + z tego co słyszałem to dorabiał sobie wieczorami na siłowni (inb4 hehe Yankes przyłapał go na kradzieży ręczników xD). Gość spokojny, mało się odzywał, duży, ale w porządku. Z tego co słyszałem przynajmniej.
    Tomka nie ma w domu od rana do późnych godzin, przez co moja dziewczyna go widuje rzadko, a mi się to nie zdarzało praktycznie w ogóle (przynajmniej chata wolna).
    Właściwie to można powiedzieć, że jestem potworną spierdoliną i nadal pobieram pieniądze od rodziców (od kiedy mame odcięła pępowine i kazała na studia iść zamiast jej podkradam drobne z portfela dziewczynie i Tomkowi xD) a w mieszkaniu tym jestem ponieważ... Tomek o mnie nie wie. Tak, bywa tak rzadko że się nie widzieliśmy nigdy poza momentem, gdy dziewczyna sie tu wprowadzała i pomagałem przenosić rzeczy. Pokój jest dosyć duży i dla 2 osób chciał wynająć za 1200, ale że mieszka tu tylko jedna to obniżył do 900zł. A ja się ukrywam jak karaluch xD
    Zazwyczaj jak wraca do domu to my już śpimy, więc nawet nie może mnie usłyszeć. Nie mam żadnych rzeczy w łazience, buty trzymam w pokoju, kurtkę tak samo. Pranie robię jak go nie ma i rozwieszam w pokoju na lince przewieszonej od okna do klamki od drzwi. Zazwyczaj korzystam z łazienki normalnie, jednak raz się zdarzyło, że strasznie mnie przycisnęło, a on akurat robił sobie żarcie w kuchni (sracz niestety został zamontowany obok) i musiałem szybko zmienić taktykę. Oczywiście próbowałem zatrzymać demona najpierw za pomocą silnej woli, potem za pomocą silnego zwieracza, aż w końcu zakończyłem na siadaniu na pięści, byśmy przypadkiem nie spotkali się w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Na moje nieszczęście do Tomka jakiś znajomy zadzwonił i zaczął z tym telefonem chodzić po całym mieszkaniu, a ja byłem zmuszony stworzyć sobie mały kącik wstydu w pokoju. Od tego czasu przy łóżku mam zawsze butelkę na siusiu oraz pudełko (takie plastikowe na jedzenie z pokrywką kupione w Kauflandzie za 4.99zł) na gówno oraz talk. Po wszystkim zasypuję stolec talkiem (w przypadku wodnistej egzystencji talk zwiększa gęstość, poza tym niweluje brzydkie zapachy), zamykam i jedyne co muszę zrobić, to wynieść je zanim dziewczyna wróci do domu. Z miesiąc temu niestety nie zdążyłem (Tomek zaprosił znajomego i jakieś żarcie robili), więc musiałem przez okno wyrzucić. W związku z tym, że mieszkam na 9 piętrze, gówno to leciało z 5 sekund by pod koniec rozbryzgać sie na chodniku xDDD Właściwie to wg wzoru t=sqrt(2s/a) dla a = 9.81 wychodzi 2.35s, ale mi się wydawało, że to 5 było. Podejrzenia na szczęście spadły na jakiegoś psa pani z 4 piętra, bo przecież nikt nie pomyślał o anonie co sra w pokoju i musiał kupę przed loszką schować xD Przez 2 miesiące rozwieszano więcej kartek przypominających o sprzątaniu gówien po swoich pociechach, potem sprawa ucichła.
    Na początku to moje ukrywanie się przed Tomkiem traktowaliśmy po prostu jako zabawę i z dziewczyną się z tego śmialiśmy że nigdy nie poznam współlokatora, potem jednak zacząłem się obawiać, że jeśli Tomek pozna prawdę to uzna mnie za debila (i będzie kazał płacić 300zł wiecej), szybko ta myśl ze śmiesznej stała się dziwną, a potem przeszła do bycia przerażającą. Zacząłem się go bać. Wymusiłem na dziewczynie, by nic mu o mnie nie mówiła. Najpierw usłyszałem bym się nie wygłupiał, potem że jestem popierdolony, ale chyba zrozumiała moją biedną logikę, dodała do tego fakt, że potrafię się zamknąć w sobie przy dużej liczbie osób, skulić się w kącie i oczekiwać w tej pozycji aż do zniknięcia zagrożenia (tak, jestem aż tak zjebany) i dała mi spokój. Czasem nawet jak Tomek jest w kuchni to zrobi mi kolację. Skończyło się to dopiero, kiedy robiła mi kanapki i usłyszałem jak zapytał, jak ona jest taka chuda a tyle wpierdala, biedna na początku zamieniła to w żart, ale jako że dociekał to na szybko wymyśliła że to problemy z jelitami. Tomek się bardzo przejął (tu powinienem coś zrobić bo z podsłuchu wynikało że chce zamoczyć, ale po 1. nawet mnie nie znał, po 2. co ja, chłopaczyna z nadwagą, mogę zrobić jakiemuś wielkoludowi który mimo mojego tłuszczu ma więcej w łapie niż ja w pasie) i zaczął opowiadać że ma wujka jakiegoś lekarza i on się na tym zna i że w rodzinie był ktoś kto miał straszne problemy z wydalaniem i wujka słuchać nie chciał. Historia trwała z 3 minuty i skończyła się tym, że tę osobę gówno od środka rozsadziło i że to poważna sprawa i niech tego nie lekceważy xDD Loszka podziękowała za dobre słowo i przyszła do mnie. Potem była awantura (po cichu) że to za dużo i ona wychodzi na idiotkę i sam sobie mogę pójść do tej kuchni i że co to za problem z tym płaceniem. Tak kurwa. Szkoda że myślisz że chodzę do roboty podczas gdy jedyne co robię to błagam mamełe o kolejne 100zł bo nie starcza na życie studenckie (oczywiście nie powiedziałem jej, że ze studiów mnie wyrzucili).
    A no właśnie, bo dziewczyna myśli, że ja chodzę do roboty i że stąd mam te mierne zarobki. Trochę źle rozegrałem sytuację, bo zamiast sie przyznać do stulejarskiego życia to postanowiłem pokazać, jak samiec powinien się w związku zachować. Mimo pracy, która mnie nie satysfakcjonuje (powiedziałem że pracuję w call center) odziennie ustawiałem budzik na 7, jadłem śniadanie, myłem się, wychodziłem z nią, ona szła na tramwaj, a ja pod pretekstem pójścia na inny przystanek z którego miałem jechać do pracy robię sobie rundkę dookoła bloku (jak jest słonecznie to czasem dwie), wracam do pokoju i oglądam naruto :3 to i tak jedna z tysiąca tajemnic przed nią, ona nawet nie wie po co mi ten talk.
    Klasyczne były sytuacje, w których ocierałem się o zdemaskowanie, jednak zazwyczaj udawało mi się czmychnąć w ostatniej sekundzie do swej twierdzy, z której się nie wychylałem dopóki zagrożenie nie minęło. Nie zawsze jednak było to możliwe, ponieważ gdy byłem w kuchni i nagle drzwi Tomka się otwierały, musiałem improwizować. Dziesiątki razy chowałem się pod stołem, a kiedyś ten kutas postanowił sobie usiąść przy nim i coś zjeść. JAK MU NOGI JEBAŁY TO BYŁ DRAMAT, NIE WIEM SKĄD ON WRÓCIŁ I JAK DŁUGO WRACAŁ ALE BYŁEM W SZOKU.
    Jeszcze przy stole rozmawiał przez telefon i mówił, że tęskni i chciałby być przy tym kimś. No już kurwa widzę jak ten ktoś nie spierdala bo po ściągnięciu butów wcale jej kurwa nie przeszkadza smród biedy i cebuli.
    No ale nie mogłem się nawet ruszyć bo by zajrzał i mnie zdemaskował, zmuszony byłem siedzieć tam z jego stopami z pół godziny, jednak sekundy zdawały się wydłużać w nieskończoność. Założyłem sobie słuchawki i oglądałem vlogi Gargamela na youtube :3 Całe szczęście po jedzeniu poszedł umyć ręce, dzięki czemu szybko przeturlałem się do pokoju. Wypadło mi z kieszeni 5zł po drodze i miałem zamiar po nie wrócić gdy nadejdzie zmrok, ale po 10 minutach on przyszedł do mojej dziewczyny (stałem za drzwiami) i zapytał czy to jej, ona zgodnie z prawdą powiedziała, że nie. No to chuj zabrał. tego było za wiele.
    Po tym wszystkim postanowiłem się zemścić i gdy dziewczyny nie było na weekend, ja zostałem, poszedłem do łazienki, wziąłem jego szczoteczkę i wyszorowałem sobie odbyt. Włosie zdawało się wchodzić do wewnątrz nawet.
    Tu na chwilę ucieknę od tematu. Powiem wam tak - jeśli szczoteczka jest nowa, prawdopodobnie włókna są zbyt twarde i może to po prostu boleć, ale jeśli jest już trochę zużyta to maaagia :3 spróbuję jeszcze nie raz.
    Jeśli chodzi o akcję ze szczoteczką: Czekałem na to całą sobotę. Gdy wreszcie wyszedł z łazienki i poszedł spać pobiegłem sprawdzić, czy szczoteczka jest mokra (co by oznaczało, że umył nią zęby i resztki mojego gówna ma powciskane w dziąsła i bk xDD). No niestety Mirki, nie była. Bo mi się coś pojebało. Mokra była druga szczoteczka, ta później okazała się szczoteczką mojej dziewczyny pół niedzieli szukałem takiej samej w sklepach, niestety nie znalazłem. Potem ciężko było się dostać do mieszkania, więc musiałem dzwonić domofonem tyle razy, aż wkurwiony Tomek zszedł na dół zobaczyć, kto go w balona robi, a ja wtedy szybko do góry pobiegłem. I jeszcze wieczorem dziewczyna mnie pytała, gdzie jej szczoteczka. No kurwa.
    Innym razem przyblokował mnie gdy poszedłem sobie do łazienki, a on akurat poszedł do kuchni. Zdążyłem się wysrać i w jebiącym kiblu spędziłem z 15 minut, bo ten debila nie miał zamiaru pójść do swojego pokoju. Pewnie myślał, że to moja dziewczyna (z racji tego że ma podobno problemy z jelitami), ale nie mogłem wyjść i zamiast Karynką okazać się Sebastianem. Jak by to w ogóle kurwa wyglądało, że jakiś random którego nie zna właściciel właśnie wysrał sie w jego kiblu i uświadamia mu, że tak naprawdę to on tu mieszka już pół roku i o co w ogóle chodzi. Sytuacja robiła się naprawdę zła, całe szczęście że nie zagadał "hehe karynka, nie rozjebało cie jeszcze???" xD Poszedł dopiero wtedy, gdy zapach z powietrza wsiąkł całkowicie w moje ubrania i potem cały dzień gównem śmierdziałem.
    Po takim czasie w grę nie wchodziło przyznanie się. Nie wiedziałem, co robić.
    Najgorszy dzień przyszedł jakoś w zimę, gdy Tomek się rozchorował i cały dzień leżał w łóżku. Wiedział, że moja dziewczyna poszła do pracy, więc musiałem zachowywać się bezszelestnie. Niestety całe jedzenie miałem w lodówce (do której nie mogłem wyjść), a w pokoju były tylko czipsy, które z racji głośnej paczki nie nadają się na bezszelestną operację. Głód jednak zdecydował, że przy odrobinie fachu w ręku jestem w stanie je otworzyć i zjeść tak, by wrogowi nie zakłócić czujności. Trwało to może z godzinę, ale nauczyłem się perfekcyjnego manewrowania dłonią by nie dotknąć ścianki, a wyciągnąć czipsa. Co ja nią odpierdalałem to nawet sobie nie wyobrażacie. Przez chwilę myślałem nawet, by zrobić sobie konto na showupie i wyobrażałem sobie napalone nastolatki marzące o tym, by to właśnie ta ręka ich dotyka. No ale chuj tam, to może potem. Bo może bym jeszcze zaszeleścił, a w takiej sytuacji wolałbym nie zostać złapany przez Tomka. Może we własnym domu.
    Potem już było lepiej, bo zauważyłem, że jak jest chory to zazwyczaj śpi po południu, więc jak zasypiał to siedziałem pod jego drzwiami i z każdym jego chrapnięciem robiłem kolejnego gryza ciastka. Nie do wykrycia.
    Piszę to z szafy, gdzie stworzyłem sobie wczoraj centrum dowodzenia mieszkaniem Tomka. Schowałem się, gdyż robi się coraz bardziej niebezpiecznie, Tomek zaczął szukać poszlak. A gdy kłusownik wychodzi na polowanie, tygrys musi mieć się na baczności. Trzymajcie kciuki... Wracam by opowiedzieć o nowych okolicznościach, które wyszły wraz z rozwojem sytuacji. Jestem załamany anonki... Ale zacznę od początku. A właściwie od momentu znalezienia schronienia w szafie.
    Oczywiście nie powiedziałem dziewczynie nic o tym, że teraz pokój jest moim dworem, a szafa pałacem. Właściwie to nie była nią nawet zainteresowana, bo w jednej trzymała swoje ubrania, a w drugiej walizki, torby etc, które w nocy wyniosłem do piwnicy, by stworzyć życie w meblu. Jak kornik kurwa xD. Zrobiłem sobie nawet zamknięcie od środka, by w razie niespodziewanej kontroli zainteresowany nie spotkał mnie lurkującego jebawkę z kutasem w ręce. I tak była zamykana od zewnątrz na klucz, więc wymagało to jedynie powiedzenia, że klucz zgubiłem i że na pewno ogarniemy jakiegoś ślusarza, gdy będzie potrzebna któraś z walizek czy coś. Usłyszałem o braku odpowiedzialności i loszka temat olała, a ja odhaczając wygraną kontynuowałem myślenie o naszym współlokatorze Tomku i ogólnie o tym co zrobić, by mnie nie zauważył i bym nadal mógł korzystać z tego pięknego mieszkania za darmo. Jeśli chodzi o szafę, to była ona przestronna - zmieściła sie tam półka na laptopa, klawiaturę (gdzie miałem zamiar trzymać jedzenie) oraz krzesło, które jak się odpowiednio przycisnęło można było sprowadzić do formy półleżącej, co znacznie ułatwiało sen. U góry lampka nocna, tył szafy wycięty w odpowiednim miejscu i poprowadzona przedłużka od kontaktu. Krzesło nawet miało dziurę w środku, dzięki czemu jedynym problemem podczas defekacji było podstawienie sobie pudełka w odpowiednie miejsce. Wymagało to lekkiej wprawy i niestety za pierwszym razem poleciało trochę po palcach, ale szybko się uczę na błędach i po 3 razie robiłem to w mistrzowskim stylu. trzeba było jakąś półeczkę sobie zrobić, ale taśmy dwustronnej zabrakło. Ogólnie jeśli ktoś by mi przynosił żarcie i dbał o kanalizację (wynoszenie gówna) to bym mógł tam mieszkać.
    Mówiłem, że Tomek zachorował, prawda? W związku z tym nie mógł się ruszać z domu, wziął sobie wolne na tej siłowni, na studia nie chodził, zostaliśmy sam na sam przez większość dnia. Nic nie odpierdalałem i odpuściłem straszenie Tomka, więc pewnie nawet zapomniał o tym, że w tym domu działo się coś dziwnego. I dobrze, 300zł w kieszeni, hehe. Wcześniej były jakieś spiny i nawet raz słyszałem jak mówił rodzicom przez telefon, że jemu się wydaje, iż Karynka kogoś tu sprowadza i nie chce się przyznać. Zacząłem się zastanawiać, co go interesuje czy moja loszka kogoś przyprowadziła czy nie, nie twoja sprawa chuju i trzymaj się od niej z daleka! No ale musiałem to uciszyć by nie narobić trzody i zaczekać, aż zagrożenie minie. Po około 2 tygodniach spokoju, gdzie żyłem jak za dawnych czasów, loszka oznajmiła, że musi jechać na jakieś szkolenie do Wrocławia na 6 dni, co mi oczywiście pasuje zawsze pod warunkiem, że informuje mnie o tym wcześniej. Kupiłem paczkę 24 puszek golonki firmy Krakus, dwie zgrzewki wody niegazowanej (żeby było ciszej, nie ma tego PSSSS przy otwieraniu), schowałem je w szafie i zacząłem obmyślać plan, jak tu przypomnieć Tomkowi o tym, że żadnego nieproszonego gościa w domu nie ma i że może spać spokojnie. Dziewczynie powiedziałem, że ja w takim razie biorę wolne w pracy (xD) i wracam do domu i spotkamy się za tydzień tutaj, żebym nie siedział samotnie skoro i tak nie przyznaję się do swojej marnej egzystencji współlokatorowi. Wszystko łyknęła, więc byłem chroniony.
    Gdy dziewczyna wyjechała wcale nie byłem gotowy na działanie, pierwsza część wyszła sama z siebie. Wszedłem sobie do szafy by przetestować życie w niej. Nie muszę się chyba chwalić, że moja myśl technologiczna ustawiła szafę tak, by LTE odbierało w telefonie nawet leżąc na ziemi? Tak więc pierwszego popołudnia postanowiłem oddać się wątpliwej przyjemności masturbacji, włączyłem pornhub i rozpocząłem samotną przygodę z Janice Griffith :3 CAŁE SZCZĘŚCIE ANONY ŻE SŁUCHAWEK NIE ZAŁOŻYŁEM BO BYM NIE USŁYSZAŁ TEGO DEBILA.
    No wszedł do pokoju. Wlazł jak do siebie. Powiedział pod nosem "co tak puka", przeszedł się po pokoju, postukał po ścianach, usiadł na łóżku, wyszedł. Musiałem tak mocno tarmosić ogóra że cała szafa się trzęsła i to na tyle głośno, że przyszedł z drugiego pokoju bo go zaniepokoil trzęsący się budynek xD jeszcze przez moment próbowałem coś z tym zrobić, ale nawet minimalne ruchy zapewniające w dłuższej perspektywie czasu orgazm powodowały lekkie trzaski. Swoją drogą całe szczęście, że ta szafa się nie rozjebała, bo w początkowej fazie naprawdę się nie oszczędzałem. Szukałem jeszcze w internecie innych sposobów i wyczytałem nawet, że odpowiednia stymulacja prostaty pozwala na osiągnięcie pieniężnej rozkoszy bez używania penisa i nie ukrywam że już byłem gotowy do włożenia sobie palca do groty, ale mądry anon przed szkodą wyguglował angielską nazwę tej zabawy, sprawdził na pornhubie i zauważył, że dojście do tej rozkoszy to napierdalanie się w dupę z częstotliwością współmierną do zabawy penisem, więc skończyło się na marzeniach. Trzeba walić w nocy jak debil śpi.
    W tym momencie już zrozumiałem, że szafa staje się moim domem.
    Któregoś dnia Tomek wyszedł, postanowiłem się trochę przewietrzyć czyli wyjść z szafy i rozejrzeć po mieszkaniu. W sumie nic się nie zmieniło, poszedłem więc do kuchni, zjadłem mu kawałek wczorajszej pizzy i chwilkę posiedziałem jak pan sytuacji.

    HEHE PANIE TOMASZU PROSZĘ PODAĆ KECZAP
    I polewałem sobie keczupem kolejny kawałek pizzy

    PANIE TOMASZU, TROCHĘ SOKU MIGIEM
    I nalewałem sobie jego soku pomarańczowego.

    PROSZĘ OPOWIEDZIEĆ ŻART
    A on mi jakąś chujnię mówi że kogut wchodzi do łazienki a tam zakręcone kurki. I chuj kurwa że zakręcone.

    ZATAŃCZ JAK PAN KAŻE
    Ogólnie poziom spierdolenia doprowadził do tego, że wyobrażałem go sobie jako błazna, podczas gdy siebie widziałem na tronie gdzie jestem przez niego rozpuszczany. I tańczył tak tego kankana gdy piłem wino ze złotego kielicha i jadłem owoce podawane przez piękne kobiety :3 potem opowiadał mi żarty które wymyślałem ja, następnie oceniałem jako słabe i go za to karciłem xDD Chyba z żenady odezwały się też moje jelita, ale że byłem królem na tym dansingu to poszedłem do prawdziwego kibla, przy okazji mogłem się pozbyć kanalizacji z mojego małego pomieszczenia. NO BO PRZECIEŻ KRÓL MUSI USIĄŚĆ NA TRONIE HEHE, super żart anon. Zrobiłem co trzeba, spuszczam wodę A TEN NIE CHCE SIĘ SPUŚCIĆ. NO KURWAAAAAAA NIEMOŻLIWE. Nie pomyślałem wcześniej, że zjedzenie tyle tej golony w 90% daje gwarancje niezatapialnej sraki i hemoroidów w niedalekiej przyszłości, mój błąd. Trzeba było podjąć walkę. Złapałem szczotkę i wepchnąłem gówno jak najdalej, by tylko nie zostawić śladów. Całe szczęście że się nie złamała, ale serio udało mi się mojego potworka wcisnąć z pół metra dalej. Wtedy usłyszałem przekręcanie kluczyka.
    Powiem wam, że nie przeraziłoby mnie to gdyby nie fakt kukurydzy. No bo ta pizza była z kukurydzą i ona ma to do siebie, że lubi czasem przejechać się zjeżdżalnią układu pokarmowego i wyjść w nienaruszonym stanie, prawda? No to jeden taki kawałek kukurydzy podczas popychania gówna nabił się na włosie szczotki. I to nie tak, że wisiał na włosku, on się kurwa wbił do końca. I to tak na samej górze że widać nawet jak się nie podnosi szczotki. Uciekłem szybko do pokoju i w tym momencie wszedł Tomek, trochę pokaszlał i zalęgł w kuchni, a ja czekałem aż zaśnie modląc się, by nie musiał użyć szczotki. Nie chciałem dać się złapać w ten sposób, nie chciałem tracić mego domku w szafie, nie teraz...
    Około 1 w nocy wyruszyłem na poszukiwanie pozostałości po złocistej kolbie ogrzewanej w polskim słońcu. Szczotka była na swoim miejscu, kukurydza też, wziąłem ją więc, poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i położyłem ją na pozostałości pizzy. Niech ten chuj ją sobie zje.
    Dumny ze swojej operacji poszedłem spać.
    Następnego dnia Tomek prawie w ogóle nie wychodził z pokoju. Szczerze mówiąc czekałem na jakiś rozwój sytuacji, ale jedynie słyszałem jak wychodzi do łazienki i z niej wraca. a to dźwięk spuszczanej wody, a to prysznic etc. Nic nie zwiastowało tego, co planował na wieczór.
    Około godziny 20 zaczęli przychodzić ludzie. Najpierw 2 osoby, po tem znowu 2, potem 4, potem z 20 się ich nazbierało. Nie musiałem wychodzić daleko ze swoimi wnioskami - zrobił domówkę. Ja mam pudełeczko do wyrzucenia, a ten domówkę robi. Przecież nie wtopię się w tłum z zapakowanym próżniowo gównem w ręce. Poza tym na imprezie nie byłem już z rok i nie wiem jak bym się miał zachowywać. Druga sprawa - nie mogę w szafie dbać dostatecznie o higienę, więc pewnie bym się wyróżniał na tle wypsikanych bananów. Jedyne czym bym mógł się psiknąć to tym odświeżaczem o zapachu sosny co do kibla go dziewczyna kupiła, ale to za daleko. Musiałem przeczekać niebezpieczeństwo.
    Siedziałem w tej szafie i przysłuchiwałem się, jak ci ludzie się bawią. Muszę przyznać, że niektórych tam polubiłem nawet, choćby za głosowanie na Pana Janusza czy oglądanie Death Note. Z każdym kieliszkiem coraz bardziej czuliśmy się jak bracia, około 2 nawet włączyli karaoke i śpiewałem razem z nimi Parostatek :3 Nic nie mogło trwać wiecznie, nagle uderzyły drzwi i do pokoju weszła para. Czułem się zażenowany tym, że nie potrafią uszanować mojej prywatności, ale przecież tu nie mieszkam więc nie będę odpierdalał xD. Musiałem być po prostu trochę ciszej niż zwykle i nic złego nie powinno się stać. Pomyślałem, że się przyjrzę. Najpierw trochę porozmawiali i nie uwierzycie, kto to był ta loszka. NO TO MOJA LOSZKA BYŁA. PIĘKNY WROCŁAW KURWO. Minęły dopiero 4 dni a ona wróciła. Myślałem sobie że ok, w sumie trochę zaniedbałem kontakty z nią przez moje kryptooperacje w związku z czym może być na mnie lekko wkurwiona, więc postanowiłem zadzwonić. Zanim wyciągnąłem tefelon spod nóg (ładował się tam, a przypomnę, że musiałem to zrobić bezszelestnie) dziewczyna została począstowana pizzą (TĄ PIZZĄ, Tomek ty kurwo szczęściarzu) i dalej sobie rozmawiali o niczym. Zgasili światło, co mi trochę utrudniało prowadzenie kontrwywiadu, ale dojrzałem cień Tomka. No ok, może się Karynka upiła i chce ją do łóżka zanieść. Dobry kolega z tego Tomka. Założyłem sobie słuchawki i coś tam na jutubie sobie puściłem z pewnością, że Tomek sobie poszedł a loszka śpi a ja nie będę dzwonił bo obudzę. Jutro się dowiem co i jak z tym wcześniejszym przyjazdem.
    W międzyczasie pomyślałem sobie, że fajnie by było gdyby to była jakaś inna para, bo wtedy mógłbym dużo zobaczyć, lepsze to niż film przecież. Oko ciągle bym miał przy szczelinie w celu obserwacji godów, a jeśli udałoby mi się zrobić tak, że ruchy szafy byłyby zsynchronizowane z ruchami łóżka to mógbym liczyć na pieniężny fap :3 ściągnąłem słuchawki i słyszę stękania. MÓWIĘ WAM WYSTRASZYŁEM SIĘ ŻE W JEDNEJ Z ZAKŁADEK MI SIĘ JAKIŚ PORNOL WŁĄCZYŁ A JA SŁUCHAWKI JUŻ ODŁĄCZONE I JĘKI POSZŁY W ETER I CHUJOWE ZDEMASKOWANIE XDDD Ale po wyłączeniu chroma jęki były słyszalne nadal i doszedłem do wniosku, że to nie moje głośniczki czują dzisiaj dobrze. Spojrzałem przez szczelinę.
    NIE.
    KURWA NIE.
    NO KURWA NIE UWIERZYCIE. TEN KUTAS WŁAŚNIE BOLCUJE MOJĄ KARYNKĘ.
    I to jeszcze nie że normalnie, że na misjonarza, 3 minuty i spierdalaj. To są jakieś tańce kurwa razem z zapinaniem w dupę i głębokim gardłem jak na filmach które mam w ulubionych. DOBRZE ŻE WIEM ŻE MOJA DZIEWCZYNA TAKIE RZECZY ROBI KURWAAAAAAAAAA NIEEEJFSKBVAKNCDS

    wyjść
    nie wyjść
    wyjść
    nie wyjść

    I tak mi mózg podpowiada co chwilę. Argumenty za wyjść:

    godność człowieka
    Argumenty przeciw wyjść:

    dostanę wpierdol za samo to, że tu przesiaduję
    Tomek jest dużym skurwielem z siłowni i gdybym się rzucał to zabije mnie samym kutasem
    Karyna przecież nie jest gwałcona, co ona wyprawia na tym kutasie to ja nawet nie
    ja tu nie mieszkam nawet
    być może 300zł w dupę

    Po przeanalizowaniu plusów dodatnich i ujemnych doszedłem do wniosku, że nie chcę już lochy co zjadła kukurydzę z mojej dupy i że nie dam mu tych pieniędzy. Będę tu siedział i pokażę, że jestem silny.
    Potem zmieniłem tok myślenia, że w sumie z tą kukurydzą nadal ją mogę darzyć uczuciem. Oszukiwałem się jeszcze, że przecież ona jest pijana i mogła mnie z nim pomylić... Zadzwonię do niej, tylko sygnał, opamięta się i ucieknie od niego, na pewno. Zadzwoniłem. Niestety zanim się przebiłem dzwonkiem przez ich obrzydliwe jęki to włączyła się poczta głosowa. Super związek kurwo, będziesz chciała wrócić to powiem byś spierdalała! smutnazaba.jpg
    No nie powiem, łzy mi same leciały... Co ja mam zrobić...
    Jeszcze gdy ten chuj Tomek skończył to ona spojrzała na telefon, coś napisała i go odłożyła... Dostałem smsa.

    Anon. Musimy porozmawiać.
    Spierdalaj szmato.

    A o czym skarbeńku kochany?
    Nie możemy już z sobą być. Nie pasujemy do siebie.

    Kurwaaaaa... Co ja mam z tym zrobić? Nie odzywam się i wibracje wyłączyłem na wszelki wypadek by nie znalźli mnie w szafie. Poszli spać po wszystkim, ja miałem zamiar uciec, ale to może nie teraz, gdy są w pokoju, jeszcze mnie ktoś zauważy. To i tak koniec, po co się narażać. Po prostu wyjdę, gdy nie będzie ich w domu.
    No i okazało się Anonki, że sprawa jest trudniejsza niż przypuszczałem. Tomek i moja dziewczyna bardzo dobrze się dogadują. Ona nie ma żadnego szkolenia, zrobiła sobie przerwę ode mnie. On jest chory więc siedzi cały czas w domu, ona wraca codziennie z pracy i kopulują na moim łóżku. Na moich oczach. Nie mogę tego słuchać i za każdym razem łzy mi płyną strumieniami. Nie mam jak uciec, bo Tomek czuje się jak u siebie w tym pokoju i ciągle tu przebywa. Kończą mi się zapasy golonki oraz miejsce w pojemniczku na kupę. Moje życie od 5 dni to lurkowanie blogów typu jaksiezabic.org i płacz w meblu...
    A dzisiaj Tomek powiedział loszce, że tę szafę trzeba otworzyć skoro jej były nie potrafił i że on taki duży jest i se poradzi, hehe. Ma się tym zająć wieczorem.
    Kurwa no.
    Piszę do was, wiec przeżyłem. Przeżycie to jednak wymagało pewnych ofiar, lecz - jak mawiał to ktoś sławny kiedyś - po trupach do celu.
    Gdy Tomek wspomniał o otwarciu drzwi siłą... Powiem szczerze, ocipiałem. A raczej on ocipiał. No może mnie nawet wypierdoli na ziemię z nią jak się podirytuje. Jeszcze żeby ona się do środka otwierała to bym cokolwiek zdziałał, przytrzymał czy coś, ale jak weźmie jakis łom czy chuj wie co to przecież odkryje moją największą tajemnicę i wtedy mam nadzieje na zwolniony czas albo jakieś supermoce typu Flash czy Avengers, bo bez nich nie spierdolę. Po 1. Tomek nadal jest większy (mimo nabrania przeze mnie masy po zjedzeniu wszystkich puszek), po 2. jedyne miejsce gdzie mogę uciec to balkon, a Magik juz pokazał, ze z 9 piętra leci się co najwyżej 5 sekund, a dokładnie to 2,34s., bo przecież wzór na czas nie uwzględnia masy. Spadłbym jak to gówno co je kiedyś wyrzuciłem i jak to gówno rozbryzgałbym się na całym chodniku i sąsiedzi znowu by kurwili. Lot taki mnie zniechęca. Trzeba wybrać coś innego.
    Na początku myślałem, że może zadzwonię do dziewczyny, by wzięła go na randkę, ale to kurwa nielogiczne xD wziąłem telefon do ręki i zastanawiam się, co by mogło go powstrzymać, co odwróci jego uwagę...
    WIEM KURWA, ALARM BOMBOWY
    Zadzwonię na policję i powiem, że w budynku jest bomba, oni wszystkich ewakuują, a ja w końcu będę sam w tym mieszkaniu :3 tylko. że telefon mam zarejestrowany (2017 TY KURWOO!), więc przypał, zaraz mnie znajdą, a ja chcę jeszcze żyć, może nadal za zarobki współlokatora, może nadal jak robak, ale nie w więzieniu... Poza tym nie wiem co bym straży pożarnej powiedział, gdybym zszedł 15 minut po wszystkich tbw po schodach (bo windy się chyba blokują czy coś), muszę przecież sprzątnąć dowody po moim dostatnim życiu w szafie, potem Tomek by wrócił i zobaczył, że tam w szafie nie walizki tylko stulejhouse xD a jakbym został w pokoju to by pewnie szukali bomby i by trafili na mnie i zaraz inba że okradam czy coś xD
    Dobra, to jednak nie. Mam lepszy pomysł. Nikt nie ucierpi, a ja wyjdę ochronną ręka.
    Plan jest taki - dzwonię na policję, podaję namiary, mówię, że mnie porwano i w tym mieszkaniu aktualnie przebywam w szafie zamknięty przez jakiegoś oprycha wielkiego co to mnie siłą zaciągnął. Pewnie wygląda to dla was jak science-fiction, ale... Jakbyście mnie zobaczyli to przestałoby, smutnazaba.
    Zaczekałem tylko na to, az Tomek na chwilkę wyjdzie, a gdy poszedł do łazienki szybko zadzwoniłem na 997 hehe ten numer to kłopoty xD

    panie dyżurny zostałem porwany trzymają mnie tydzień w szafie przy nowowiejskiej 13/33 ratujcie kurwaaaaaa.
    Powiedzieli, że proszę się nie ruszać z miejsca i że juz jadą bagnety. W mojej kwestii było tylko schowanie laptopa co się nie udało z racji gabarytów, ale wyciągnąłem baterię i jakby coś to powiem, że go tu znalazłem ale bez możliwości włączenia. Baterię chciałem połknąć jak to fakir w TVN robił z nożami, ale ostre miejsca podziurawiłyby mi przełyk, a głupio umierać jak już jestem blisko życia. Schowałem ją w gacie, przecież mnie nie przeszukają, to ja tu jestem ofiarą chlipu chlipu. Kable wypchnąłem przez dziurkę, koszulkę ściągnąłem z siebie i zawiązałem sobie nieudolnie wokół dłoni, że niby jestem porwany. Szafa dalej zamknięta.
    I tu się odjebalo tak, ze az mi przykro.
    Tomek wraca do pokoju, leży na łożku i drapie się po penisie. Pomyślałem, że trochę bedzie głupio jak taki zmieszany będzie gdy zadzwoni dzwonek, otworzy drzwi i usłyszy

    DZIŃDOBEREK MŁODY CZŁOWIEKU, MILICJA MIEJSKA, CO TAM TRZYMACIE W SZAFIE
    i zobaczy że jakis ziomek wychodzi z niej, a pan gruby policjant bedzie miał powód by sobie przyczepić kolejny order dla zjebów za wzorową służbę i w przyszłości lepsza emerytura za moje piniondze (jeśli zacznę pracować). No rzeczywistość była inna i pozwólcie, ze przytoczę to z emocjami, jakie poczułem wtedy.
    COŚ NAGLE UDERZYŁO TAK MOCNO W CHUJ W DRZWI, ONE CHYBA DO ŚRODKA WPADŁY I WBIEGŁO Z 5 OSOB UZBROJONYCH JAK DRUŻYNA CT W CS 1.6 xD I DRĄ SIE

    NA ZIEMIE KURWA
    NIE WYWINIESZ SIĘ
    CHŁOPAKI KOLEJNY OD BLACHY MAMY GO
    PRZYWIEŹCIE POSIŁKI NA NOWOWIEJSKĄ

    No kurwa od razu pizze przywieźcie chuje, wyciągnijcie mnie a jego zostawcie i będzie ok xD Tomek na początku nie ogarniał i stał w bezruchu, ale jakiś specjalfors rzucił się na niego, skuli go, zbliżył się jak do pocałunku w usta i

    GDZIE ON KURWA JEST
    Widziałem, jak bardzo Tomek nie ogarnia sytuacji i chciałem mu pomoc, jak się okazało moja pomoc dodatkowo go pogrążyła. Zapukałem w ściankę szafy.
    Wyjebali drzwi po jakichś 5 sekundach, a że się od środka o nie opierałem to wypadłem na podłogę. Jeszcze gdyby to wypadł jakiś przystojny biber czy przyjaciel myszki Miki to może bym mógł coś wytłumaczyć, może by mnie chcieli wysłuchać, no ale wyobraźcie sobie:
    Jesteś policjantem, otwierasz szafę gdzie ma być porwany/zakładnik/whateva, a tam wylewa się wieloryb bez koszulki ze związanymi rękami, stulej tydzień siedział tam i nawet zarostu nie ma xD pod stołkiem zasrane (już się nie mieściło do pudełka więc korzystałem z puszek po golonkę), do żarcia puszki i woda. Jak w lesie kurwa. Na dodatek nie myłem się od dawna i nie chcę nawet się domyślać, co tam się działo w ich nozdrzach. Zresztą jeden z policjantów otworzył okno, więc niezłe inby musiały się tam odpierdalać xD Wyglądałem dosyć marnie i bardzo mi było za siebie wstyd, widziałem że z żenady mieli miny jakby mnie chcieli tam wrzucić z powrotem i powiedzieć Tomkowi że niech robi co do niego należy. No ale że ofiara i należy podbijać statystyki to trzeba pomóc, meh.

    MAMY GO MAMY GO TRZYMAJ GO
    A TY CHUJU ZGNIJESZ W PIERDLU W SZTUMIE CHUJUUUU

    Zabrali go zgiętego w pół od tych uderzeń, a mnie wzięli na komendę. Podczas drogi chciałem jeszcze cos zagadać że hehe panie władzo puść mnie bo już jest ok i nic się nie stało xD ale NIE KURWA JESTEŚMY O KROK OD ROZBICIA ZORGANIZOWANEJ GRUPY PRZESTĘPCZEJ I NAM POMOŻESZ. Co xDD chciałem uciec, ale gdzie ja ucieknę jak nawet butów nie miałem, cieżko uciekać przed wybawicielami jak jakiś kamień się na drodze pojawi albo psie gówno i nie będę nawet miał jak się umyć. Zimno w stópki i jak to mówił Pan Stonoga - nie warto.
    Biorą mnie na komendę i spisują zeznania. Ja tam mówię że nie znam gościa, ze może raz go widziałem i że nie chce więcej mowić bo jestem w szoku i nie mogę opanować emocji i proszę mnie zostawić bo muszę dojść do siebie. Jakby nie patrzeć to w ogóle nie skłamałem xD okazało się, że od dawna są w poszukiwaniu osób mogących zeznawać przeciwko grupie porywającej kobiety i dzieci (nie chcę wiedzieć do której grupy mnie zakwalifikowali xD) i że im bardzo pomogę, bo Tomek to na pewno jakaś wtyka i po kłębku do nitki im wszystkich wyśpiewa, ale taki anon koronny jak ja to już w ogole cudo i że jak nie wiem o co chodzi to żebym sobie film zobaczył "świadek koronny" i pomyślał jaki będę ważny i wpływowy. Super socjotechnika chuju, szkoda że nie zostałem porwany, mieszkałem u kogoś bez pozwolenia, a ten gość tylko ruchał mi loszke xD a tak w ogóle przeliczyłem sobie, że gdyby zaoszczedzone przeze mnie pieniądze w tym mieszkaniu zsumować i podzielić przez liczbę kopulacji (wszak widziałem wszystkie i sumiennie liczyłem odhaczając to długopisem na dłoni) to wychodzi w przybliżeniu 161,54zł za numerek i że taniej by mu było iść na kurwy, w związku z czym mógłbym mu nawet wybaczyć. To wyszło trochę tak, jakbym był Alfonsem i dawał mu poruchać moje podopieczne. Tylko że ona nie wie. On też. Ale poczułem dobrze, to moja pierwsza praca xD Policjant mówił dalej, iż przede wszystkim to jest kurwa nieludzkie że mnie tak z tym gównem zostawili. No to ja mówię w obronie by Tomek mniejszy wyrok dostał, że to chyba dobrze że miałem ten pojemniczek, bo przynajmniej nie srałem pod siebie i nawet co jakiś czas był wyrzucany i nie mogę narzekać bo i dach nad głową, i kanalizacja sprawna. Nawet dodałem anegdotę, że wiele polskich rodzin dalej nie ma takich warunków i muszą do wychodka chodzić na dwór i zasypują potem kupę ziemią, a potem psy bezdomne biegają i wykopują połowę i nieestetycznie to wyglada. Policjant na to ze zdziwieniem odpowiada, że nie o tym mowi, tylko o golonce konserwowej marki Krakus i że on to by nawet psu sąsiada tego nie dał pomimo że go wkurwia dzień i noc tym szczekaniem i życzy mu żeby zdech, No ale bez przesady żeby takim gównem karmić. I że jak kiedyś na Mazury pojechał z kolegami i oni jedli golonkę a policjant nie to nazajutrz wszyscy srali przy pojedynczych kaszlnieciach, taka biegunka była. Tylko pan policjant nie. Bohater kurwa.
    I wiecie co? No przykro mi było, tak obrażać polskie wyroby z południa, na dodatek nienajtańsze. Bo gdybym ja jeszcze pikoka kupił czy inne biedronka.pl to rozumiem, ale ta jest naprawdę dobra i miałem zamiar się kłócić, ale wolę nie być tak otwarty na tematy o istotności poziomu -7 bo przecież jestem w szoku po byciu więźniem. Na odchodne powiedział że bedzie się kontaktował ze mną, a póki co dadzą mi całodobowy patrol pod domem i pytają, czy mam się gdzie zatrzymać. No to mam, u kolegi ze studiów. Nawet mnie podwiozą radiowozem :3 chciałem na sygnale, ale pan sierżant powiedział bym się nie wygłupiał i ile ja mam lat. Kurwa.
    Gdy szedłem korytarzami słyszałem jeszcze

    PRACUJESZ BEZPOŚREDNIO DLA BLACHY PRZYZNAJ SIĘ KURWA
    Ale nie była to już moja sprawa. Dobrze że zdech. Za wiezienie zaprzyjaźnionego Alfonsa w szafie. Za ruchanie mojej kurwy. O kurwa, swoją drogą ładna będzie inba jak wróci do mieszkania po robocie xDD
    A ja zadzwoniłem do kolegi, przyjął mnie na kilka nocy i tak oto jestem :3 mam własna szafę, materac, wszystko prawie jak w domu. Mieszka z nim jeszcze jakiś jeden gość, ale tylko raz go widziałem jak się wprowadzałem, ogólnie dużo pracuje podobno i wraca późno wieczorem. Ciekawe czy się dogadamy.
    Aaa, pan komisarz do mnie dzwonił i chce kolejnych zeznań, w ogóle to pytał skąd znałem taki dokładny adres miejsca przetrzymywania, na szybko powiedziałem że ten zbir mówił i usłyszałem będąc w szafie. Ale chujnia. Chyba muszę się gdzieś ukryć

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    W Berlinie tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej pieniędzy było mało, zapasy były na wyczerpaniu, wyglądało na to, że miastu grozi klęska głodu.
    W tym czasie ludzie opowiadali o młodej kobiecie, która spotkała w tłumie na ulicy niewidomego. Zaczęli rozmawiać.
    Niewidomy mężczyzna poprosił ją o przysługę - czy mogłaby dostarczyć list na adres zapisany na kopercie? Było jej po drodze, więc się zgodziła.

    Kiedy odeszła parę kroków, postanowiła spytać, czy mogłaby jeszcze jakoś pomóc mężczyźnie, ale spostrzegła go biegnącego przez tłum bez białej laski czy ciemnych okularów.
    Było to mocno podejrzane, więc poszła to zgłosić na policję.

    Kiedy policja odnalazła dom, którego adres widniał na kopercie, dokonała makabrycznego odkrycia. Trzech rzeźników ćwiartowało ludzkie mięso i sprzedawało je głodującym ludziom.
    Co było w kopercie, którą rzekomy niewidomy dał kobiecie? Kartka, na której było napisane "To ostatnia, jaką wam dzisiaj przysyłam".

    #pasta #creepy #creepypasta #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    hahahahahaha
    a tak serio to raz w życiu miałem samodyscyplinę
    mianowicie w drugiej licbazie skończyłm z lachą z majzy na koniec roku
    przeraziło mn to i za życiowy cel postawiłm sb zdać tę poprawkę
    literalnie całe wakacje literalnie cały dzień siedziałm i robiłm zadanka
    wymyśliłm sb że jeśli bd umiał zrobić każde zadanko ze zbioru to i może na poprawce się uda
    no więc wstawałm rano i od 10 do chyba 20-21 nakurwiałem w skupieniu (tzn chodziłem też coś zjeść albo się odlać i możliwe że robiłm sb pół czy tam nawet godzinną przerwę żeby obejrzeć z rodzeństwem ranczo czy się przewietrzyć)
    jedynie w urodziny osiemnaste moje zrobiłm wyjątek

    pokaż spoiler i skończyłem koło 18-19 żeby usiąść z rodziną do stołu

    zadanka i stojący przede mn cel stały się dla mn wszystkim i po poprawce czułm pustkę i nie wiedziałm co ze sb zrobić jak mam teraz funkcjonować co robić z całym tym wolnym czasem

    płakać mi się chcę kiedy sb myślę jak bardzo inne mogłoby być moje życie i ile mógłbym osiągnąć gdybym na co dzień miał chociaż 1/10 tego zapału samodyscypliny i skupienia co w tamte wakacje

    #depresja #gownowpis #matematyka #truestory #coolstory #ehhhhhhhhhhhhh #ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh #chodtokowypamientniczek #historiachodtokowegospierdolenia
    pokaż całość

    źródło: f7gakxwjfkw51.png

  •  

    Smurfy są kreskówką przedstawiającą marksistowski punkt widzenia na rzeczywistość w swoim skrajnym, stalinowskim wydaniu.
    Propaganda komunistyczna przedstawiona w tej bajce jest skupiona wokół centralnej postaci papy smurfa - odpowiednika józefa stalina.
    To on, będąc pierwszym spośród społeczeństwa, jest mędrcem do którego zwraca się z problemami, a które rozpatruje on z perspektywy swojego starszeństwa, o czym świadczy jego broda, która ma być upodobnieniem zarostu marksa.
    Jego strój, w przeciwieństwie do innych smurfów, jest czerwony.
    Takie podkreślenie roli przewodniczącego społeczności jest popularne wśród historycznych ruchów marksistowskich, a w tym przypadku oddające teoretyczną strukturę społeczną ZSRR w skali 1:1

    Egalitaryzm smurfów silnie rzuca się w oczy. Zgodnie z ekonomią marksistowską, każdy ma przypisany sobie zawód, który wykonuje.
    Nie ma tutaj miejsca na "adama" i "ewę", za to znajdziemy "marudę" i "smerfetkę". Działanie to przypomina reset historii poczyniony przez pół pota i ponumerowaniu obywateli.
    Kambodżańska komunistyczna strategia polegała na wycofaniu z obrotu imion i nazwisk, a w miejsce tych ponumerowniu obywateli, co miało mieć egalitarny wydźwięk, jako zrzucenie jarzma ewentualnych klanów rodowych, czy też konotacji kolonialnych.

    Postać gargamela uosabia faszystowską reakcję, której celem jest zniszczenie pokoju i rozwoju społecznego osady smurfów.
    By tego dokonać wykorzystuje najróżniejsze sztuczki magiczne, które są symbolem rozwoju technologicznego znanego w kapitaliźmie, a który za każdym razem zaskakuje społeczność komunistyczną smurfów.
    Wbrew strategii stalinowskiej, smurfy skupiają się na przeciwdziałaniu gargamelowi, jako wrogowi klasowemu - burżujowi chcącemu rozbić egalitaryzm społeczności, by zamienić smurfy w złoto.
    Chciwy kapitalista zrobi wszystko dla pieniędzy, dlatego smurfy muszą przeciwstawić się karłowi reakcji.

    W wiosce smurfów nie istnieją pieniądze, trudno mówić także o własności prywatnej. Jedyne atrybuty personalizujące postacie są narzędziami ich pracy.
    Nigdzie w smurfach nie pojawia się potwierdzenie tego, że konkretny smurf posiada coś na własność, dlatego można przypuszczać, że jest to jedynie czasowy atrybut użytkowany zgodnie z zasadą "fabryki w ręce robotników",
    co oznacza scedowanie środków produkcji w ręce kolektywu "wynajmującego" dany środek produkcji konkretnemu smurfowi, który będzie go czasowo używać, póki pracuje w konkretnym zawodzie na rzecz społeczności

    .
    #komunizm #marksizm #smerfy #takaprawda #takbylo #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

    źródło: comment_8QnEYRo3d69TPAxe3KjKOdV7k0jradZh.jpg

    •  

      ... tej żółtej mordy nie pomyliłbyś z nikim innym
      -pociąg ruszył
      -kałmuk rzucił się przez cały wagon by cię przywitać
      -nadepnął przy tym na głowę pewnego współwięźnia
      -było mu wszystko jedno bowiem nie żył
      -zaczął opowiadać ci swoją historię
      -wycofał się razem z niemcami za odrę
      -niedopałkiem papierosa rzuconym nieopodal magazynu zrównał z ziemią kawał umocnień
      -zanim ktokolwiek zaczął go podejrzewać, porzucił mundur i ruszył na wschód by cię odnaleźć
      -głodny zatrzymał się we wsi
      -okazało się, że jego dawni koledzy po fachu opiekowali się samotnymi kobietami i ich majątkami po tym jak wszyscy mężczyźni tajemniczo zniknęli
      -jego egzotyczna twarz zwróciła na niego uwagę...
      -opowieść skośnego przerwał głośny wystrzał artyleryjski niedaleko pociągu
      -wyjrzałeś przez szczelinę między deskami
      -zobaczyłeś dobrze znane ci miasto powiatowe
      -bohaterska armia czerwona kręciła tam film z wyzwolenia miasta
      -które miało miejsce pół roku temu...
      -kobieta wołająca o pomoc z okna walącej się kamienicy była dość czytelnym znakiem tego, że mieszkańcy nie zostali poinformowani o manewrach
      -żołnierze otworzyli drzwi wagonu celem załadowania kolejnych skazańców
      -siedzący obok ciebie staruszek o szaleńczym wyrazie twarzy podjął próbę desperackiej ucieczki
      -stojący na peronie "sokiści" wybili mu jednak ten pomysł z głowy...
      -ołowiem
      -pociąg ruszył ponownie i w niezręcznej ciszy osiągaliście czwartą gęstość w wyładowanym po brzegi wagonie
      -czekała was długa podróż
      -atmosfera nieco się rozluźniła gdy w czelabińsku wyładowano zwłoki
      -kałmuk musiał pozbierać sobie larwy na zapas
      -długa i męcząca droga dobiegła końca
      -jednak miałeś co do tego mieszane uczucia
      -wygoniono was z wagonu i ustawiono w kolejce do przesłuchania
      -fakt, że odbywało się dopiero na miejscu nie wróżył niczego dobrego
      -człowiek którego właśnie wynoszono zdawał się tego nie rozumieć
      -jego trud już skończon
      -nadeszła twoja kolej
      -postanowiłeś nie utrudniać śledztwa
      -przyznałeś się zanim przeczytali ci zarzuty
      -oficer śledczy zdawał się nie być zadowolony z tego, że chcesz odebrać mu przyjemność z przesłuchania
      -dostałeś podwójny wpierdol
      -następnie przydzielono cię do pracy w lesie
      -podobno latem była całkiem znośna
      -rok temu lato na kołymie wypadało we wtorek
      -odebrałeś swoją racje chleba i poszedłeś do baraku zregenerować siły
      -pryczę jak dawniej dzieliłeś ze skośnym kolegą
      -godzina piąta minut trzydzieści kiedy pobudka zagrała
      -badawczo włożyłeś rękę pod łóżko celem znalezienia butów
      -które ktoś zajebał
      -a ty musiałeś w dziurawych onucach po lesie zapierdalać
      -praca polegała na załadunku i transporcie drewnianych bali
      -po powrocie postanowiłeś rozpocząć śledztwo w sprawie butów
      -był akurat czas posiłku, więc zagadałeś do kucharza
      -ten bez namysłu odesłał cię do żyda, łagrowego lichwiarza
      -żyd lichwiarz, no shit sherlock xD
      -w całym obozie nie było rzeczy, która przynajmniej raz nie została u niego zastawiona
      -zanim odszedłeś opowiedział ci o swojej ostatniej transakcji z lokalnym biznesmenem
      -no wiesz anon ostatnio kupiłem od niego coś nietypowego
      -?
      -ubezpiczenie czy jakoś tak, to taki zakład o duże pieniądze, że coś mi się stanie, w każdym razie tak to zrozumiałem
      -i pamiętaj anon, żeby odzyskać buty musisz dać coś w zamian
      -nie miałeś nic na wymianę, więc nawet nie próbowałeś
      -mijały tygodnie, a z nimi przyszły mrozy
      -zdesperowany zdecydowałeś chwycić się brzytwy
      -zgłosić kradzież
      -wymknąłeś się z posiłku i udałeś do kanciapy klawiszy
      -gdy miałeś już chwycić za klamkę ktoś wymierzył ci potężną lepę w potylicę
      -upadłeś twarzą do ziemi
      -jak zaczynasz od kablowania, to wiesz gdzie skończysz?
      -leżałeś w bezruchu
      -dostałeś jebanego flashbacka z przeszłości
      -ta lepa...
      -...to może być tylko...
      -...nie to niemożliwe
      -odwróciłeś się i spojrzałeś w oczy brodatego mężczyzny w średnim wieku
      -anon?
      -tata?
      -podniósł cię i zaprowadził do swojego baraku
      -był małomówny jak zwykle
      -dał ci swoje buty i powiedział, że musi już iść
      -zanim odszedł wręczył ci zniszczoną książkę
      -strona tytułowa była wytarta
      -książka zdawała się być czymś w rodzaju tutorialu dla skazańców
      -czytałeś w wolnych chwilach
      -po kilku dołujących rozdziałach natrafiłeś na bardzo ciekawy akapit
      -uświadomił ci, że w obozie też można prowadzić interesy
      -zauważyłeś jak w rogu baraku twój znajomy z pracy w lesie wymienia flaszkę samogonu za złotą obrączkę
      -say no more
      -gdy następnego dnia jechaliście saniami do roboty postanowiłeś zagadać
      -no wiesz kumie słyszałem, że jesteś człowiek interesu
      -spojrzał na ciebie z byka i złapał za szyję
      -komu donosisz, kumie?
      -n-n-n-nikomu, m-m-m-mam małe doświadczenie w tym biznesie, m-m-mogę pomóc
      -zwolnił uścisk
      -nie ufam ci, więc zaczniesz od nadstawiania karku, jak cię złapią to...
      -przejdź do sedna
      -na miejscu będzie czekać wydrążona kłoda ze znakiem
      -jakim?
      -nie odpowiedział, zsuną się z sań i sturlał ze skarpy w wielką zaspę
      -nikt nawet nie drgnął
      -poczułeś się odpowiedzialny by dokończyć jego dzieło xD
      -odnalazłeś kłodę z wyrytą gwiazdą
      -gdy pilnujący cię strażnik był zajęty podpisywaniem się moczem na śniegu wydobyłeś flaszki i schowałeś pod kufajką
      -po robocie przemknąłeś się do baraku i schowałeś trunki pod pościelą
      -teraz trzeba było je spieniężyć
      -kałmuk został twoim pośrednikiem w zdobywaniu klientów
      -latarnia jego intelektu nie świeciła zbyt jasno, wiec nie budził podejrzeń
      -udało ci się spieniężyć pierwszą partię
      -pojawił się pewien problem
      -jak zdobyć kolejną?
      -tym razem musiałeś się wybrać do żyda
      -pracował jako kwatermistrz w magazynie
      -nie zastanawiając się długo wyruszyłeś w delegacje
      -kiedy przekroczyłeś próg powitał cię znajomy głos
      -czego chcesz robaku, odzyskać buty?
      -z cienia wyłonił się znajomy stary rebe z nieco krótszymi jednak pejsami
      -sytuacja zrobiła się już zajebiście dziwna
      -czyżby szekle zza obrazu jego matki złączyły jakoś wasze losy?
      -łączysz wątki
      -nazbyt przyjazne powitanie sugerowało, że nie wiedział o zajściach na waszym zadupiu
      -czyżby ruscy wywieźli go przed przybyciem niemców?
      -sprowadzają mnie interesy
      -zanim do nich przejdziemy musisz odpowiedzieć mi na jedno zajebiście ważne pytanie, co działo się pod moją nieobecność?
      -przełknąłeś ciężko ślinę i zacząłeś palić głupa opowiadając o tym jak z narażeniem życia opiekowałeś się jego córką podczas okupacji
      -rebe przestał bawić się pejsami i zamyślił się
      -w takim razie myślę, że możemy się jakoś dogadać
      -po chwili targowania podjęliście decyzje o współpracy
      -lichwiarz zajmował się zamówieniami, a ty razem z kałmukiem odbiorem i dystrybucją
      -z czasem miałeś tyle pieniędzy żeby opłacać pracowników i samemu nie nadstawiać karku
      -po dwóch miesiącach dostałeś przydział do kuchni
      -pracujesz z poznanym wcześniej kucharzem
      -niewiele mówi o sobie ale raczej nie podejrzewasz go o zdrowy rozsądek
      -wiesz tylko, że jest studentem w władywostoku
      -wasza współpraca nie trwa długo
      -by wypłacić pieniądze z polisy u rebe wylał na siebie wrzątek
      -zmarł dwa dni później
      -podpisując cyrograf z diabłem można wygrać, z żydem już nie xD
      -zostajesz nowym szefem kuchni
      -możesz wybrać sobie pomocnika
      -postanawiasz odwdzięczyć się staremu i oszczędzić mu pracy na mrozie
      -on postanawia pomóc ci w prowadzeniu biznesu
      -okazało się, że tajniki destylacji nie są mu obce
      -jego samogon okazuje się tak dobry, że przestajecie importować z zewnątrz
      -wkrótce rebe rozpoczyna eksport poza gułag
      -dniami ojciec pomaga ci w gotowaniu, a ty nocami pomagasz mu przy rozlewaniu cennego trunku
      -nadrabiacie stracone lata
      -pewnej nocy jednak zostajecie nakryci przez klawisza
      -odruchowo wręczasz mu butelkę
      -od teraz pracujecie legalnie płacąc strażnikom płynną daninę
      -wiosną przybywa kolejny transport skazańców
      -w progu baraku staje bosy mężczyzna w podartej koszuli
      -obraz nędzy i rozpaczy
      -to nikt inny jak bardzo dobrze znany ci ruski gieroj
      -podobno znaleziono przy nim butelkę coca-coli i oskarżono o antysowiecką agitacje
      -jako były enkawudzista ma ciężkie życie w obozie
      -gdy głód staje się nie do zniesienia pozbywa się resztek godności i prosi cię o pomoc
      -zatrudniasz go w dystrybucji
      -zostaje pachołkiem kałmuka
      -dwa miesiące później wraz z kolejnym transportem więźniów przybywają niepokojące wieści
      -wszyscy mówią o czystkach, które mają się niedługo odbyć
      -mają dotknąć obcokrajowców i więźniów politycznych
      -postanawiacie działać
      -po zmroku organizujecie naradę
      -spotykacie się całą piątką w magazynie
      -obmyślacie plan ucieczki
      -największym problemem są strażnicy
      -osuszając kolejne butelki wymieniacie się pomysłami
      -kiedy skośny przyjaciel otworzył kolejną flaszkę rozweselacza i już przykładał ją do ust...
      -...ku zdziwieniu innych stary rzucił się na niego i wydarł mu ją
      -po czym spojrzał na zgromadzonych i ciężko dysząc odpowiedział:
      -to metanol
      -po chwili doznaliście olśnienia
      -w przyszły piątek miała nastąpić zmiana załogi w obozie i z tej okazji strażnicy organizowali imprezę pożegnalną
      -wasze zadanie polegało na dostarczeniu odpowiedniej ilości samogonu
      -nadszedł dzień ucieczki
      -dostarczyłeś klawiszom odpowiednią ilość metanolu
      -w służbowym baraku zebrali się niemal wszyscy strażnicy
      -sroga inba zaczęła się w najlepsze
      my nie drogniem w baju
      za stalicu swaju
      nam radnaja maskwa daraga
      unisztożym wraga
      -z czasem śpiewy przycichły
      -po dwóch godzinach nie było słychać już nic
      -teraz czas na was
      -rebe zorganizował transport za zgromadzone przez was pieniądze, a reszta ekipy zdobyła prowiant i narzędzia potrzebne do sforsowania ogrodzenia
      -przed wami był kilkudniowy marsz na wschód do portowego miasta magadan
      -w porcie miał czekać na was kuter
      -zanim do niego dotarliście spotkaliście siedzącego na brzegu oceanu chłopaka pijącego piwo
      -gdy was zauważył wyjął z plecaka pokaźnych rozmiarów kamerę, włączył i zagadał
      -miał na głowie charakterystyczną kanciatą czapkę zdradzającą jego pochodzenie
      -priwiet ja student z polszy, dziełam reportaż o rasiji
      -skierował kamerę na żółtą mordę waszego towarzysza i zaczął mówić coś do kamery
      -spotkałem jakuta, który przyjechał do magadanu ze swoimi kolegami
      -kałmuk bardzo się obraził za nazwanie go jakutem
      -dziwny podróżnik odprowadził was do portu zadając jakieś dziwne pytania
      -pacany ja awtostopem prez rasiju a patom do ameriku, można z wami dalasza na wastok?
      -nie zdradzając swojej polskości wsiadłeś na kuter i odpowiedziałeś, że wy tylko na ryby i że stąd nie pływają statki do ameryki
      -on zrezygnowany stwierdził, że czas wracać do polski
      -odbiliście od brzegu i wyruszyliście w dalszą drogę
      -gdy reszta poszła spać rebe wziął cię na stronę
      -wyciągnął pistolet i wycelował ci w serce
      -myślisz, że nie wiem co zrobiłeś?
      -pociągną za spust
      -rozległ się huk
      -o dziwo żyjesz
      -stary zasłonił cię swoim ciałem i upadł na ciebie
      -zanim rebe wystrzelił kolejny raz rzucił się na niego twój skośnooki przyjaciel
      -wywiązała się walka
      -an-n-n-non, żałuje, że ci niczego nie przekazałem, pozwól więc, że...
      -splunął krwią na ziemię
      -ughhh... zacier jabłkowo-ziemniaczany w proporcjach ...ughhh... 2:1
      -osunął się i wypadł za burtę
      -kałmuk chwile jeszcze walczył z rebe po czym pociągnął go za pejsy i wbił nuż w brzuch
      -upadł na pokład
      -owinęliście go siecią ze sporymi metalowymi obciążnikami i rzuciliście na pożarcie rurkowcom
      -z kajuty wyszedł gieroj obudzony całym zajściem
      -wymierzyłeś mu potężnego luja i stracił przytomność
      -wynieśliście go na brzeg najbliższej wysepki i zostawiliście jedynie flaszkę samogonu oraz pistolet rebe z jedną kulą
      -otarłeś łzy i wróciliście na pokład
      -odpłynęliście ku wschodzącemu słońcu
      pokaż całość

      źródło: comment_1584183870wXHaQpEtNk4EluijnwMVlB.jpg

  •  

    W tym planie brakuje żeby płacili bonusowe pieniążki od kilogramów podczas narodzin. Im większa waga dziecięcia, tym większy bonus do socjalu. Wiadomo, że jak urodzi się dorodny chłop tak 4-5 kg to widać gołym okiem że to POLAK, a jak mierny 2-3 kg szczypior to prawdopodobnie geny cudzoziemskie.
    Jeszcze wszystko przed nami. Zmotywuje to polki do rodzenia prawdziwych husarów silnych
    #nowylad #bekazpisu #coolstory
    pokaż całość

    źródło: bombel.PNG

  •  

    KIEDYŚ, KILKA LAT TEMU NA PEWNYCH ZAJĘCIACH Z ANATOMII GRZEBIĘ SOBIE W BEBESZKACH TRUPA.
    PRZY ODKRYWANIU SIECI UNACZYNIENIA TRZUSTKI SŁYSZĘ JAK JEDNA STUDENTKA MÓWI DO DRUGIEJ "A WIDZIAŁAŚ TEN OBRAZEK NA KWEJKU WCZORAJ? NIE? TO PATRZ"
    PO CZYM SŁYSZE TAKIE ODGŁOSY JAKBY HEHE I HIHI.

    NAGLE DOCHODZI DO MOICH USZU TAKIE SYCZĄCE "DO DIASKA" A NASTĘPNIE WIDZĘ JAK TRUP ZACZYNA SIĘ RUSZAĆ. ZDJĄŁ SZMATKĘ Z TWARZY I PODNIÓSŁ SIĘ DO POZYCJI SIEDZĄCEJ NA STOLE SEKCYJNYM.
    POPATRZYŁ MI W OCZY I POWIEDZIAŁ "PAN WYBACZY NA MINUTKĘ" PO CZYM WSTAŁ I ZACZĄŁ IŚĆ W STRONĘ NIC NIE SPODZIEWAJĄCYCH SIĘ DZIEWCZYN.
    JA ZAMUROWANY TYLKO PATRZĘ CO TU SIĘ WYPRAWIA.
    KADAWER STANĄŁ ZA NIMI, POPATRZYŁ PRZEZ RAMIĘ W TELEFON, ODSUNĄŁ SIĘ PO CZYM ZAJEBAŁ Z PÓŁOBOROTU W POTYLICE JEDNEJ Z NICH TAK MOCNO ŻE WYLĄDOWAŁA TWARZĄ W TACCE Z NERKAMI NA DRUGIM KOŃCU SALI.
    NASTĘPNIE SPOJRZAŁ PROSTO W TWARZ DRUGIEJ I POWIEDZIAŁ "TYM CHUJOWYM CONTENTEM SPROFANOWAŁYŚCIE ZWŁOKI" PO CZYM PIERDOLNĄŁ JEJ PIĘŚCIĄ MIĘDZY OCZY.

    PO CAŁEJ AKCJI DENAT CHŁODNYM KROKIEM WRÓCIŁ DO MNIE, USIADŁ NA STOLE SEKCYJNYM I POWIEDZIAŁ "W RAMACH REKOMPENSATY ZA NIEDOGODNOŚCI POKAŻĘ PANU JAK IDZIE U MNIE ŻYŁA WROTNA GDYŻ JEST TO EWENEMENT ANATOMICZNY".
    TYDZIEŃ PÓŹNIEJ ZDAŁEM KOLOKWIUM PRAKTYCZNE WŁAŚNIE DZIĘKI WSKAZANIU TEGO EWENEMENTU.
    DZIĘKUJE PAN TRUP ZA TO I ZA DBANIE O QUALITY CONTENT WŚRÓD MŁODYCH ADEPTÓW SZTUKI LEKARSKIEJ

    .
    #takbylo #coolstory #patologia #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    W pewnym momencie swojego licealnego życia zacząłem jarać się soundingiem. Dla nie obeznanych z tematem, jest to specyficzna technika, polegająca na wkładaniu w fiuta podłużnych przedmiotów, rurek i innego gówna tego typu. Jakkolwiek idiotycznie to nie brzmi, jest zdecydowanie warte spróbowania. Przez dekadę walenia konia, nie miałem tak niesamowitych doznań jak przy soundingu. Ale nie chcę wam teraz opowiadać o swoich fetyszach, bo lista ciągnęłaby się w nieskończoność. Jednak to właśnie ten jeden sprawiał, że omal nie zdałem matury pisemnej z matmy.

    Dzień przed maturą postanowiłem sobie ulżyć i zacząłem poszukiwania odpowiedniego przedmiotu do całego przedsięwzięcia. Sounding jest o tyle fajny, że można spokojnie improwizować, jeśli chodzi o rekwizyty. Może to być pałeczka o tępym końcu, ołówek, a nawet wkład od długopisu. Tego ostatniego użyłem owego pechowego wieczoru. Zgodnie ze swoim zwyczajem, zacząłem od odpowiedniego ułożenia ciała na plecach, w innym przypadku trudno jest odpowiednio wsunąć obiekt w fiuta. Nieraz mi się to zdarzyło, napierdalało jak diabli i przez parę kolejnych dni szczałem krwią. Ogólnie nie polecam. Następnie rozpocząłem wsuwanie. Przezornie wsadziłem wkład do góry nogami, nie zamierzałem zmieniać wnętrza swojego ding donga w galerię sztuki abstrakcyjnej. Przez chwilę przyszła mi do głowy głupia myśl, żeby spróbować napisać coś chujem, ale byłem zbyt napalony, żeby rozpatrzyć głębiej ten debilny pomysł. Wreszcie opuściłem wkład na sam dół, tak, że wystawało tylko kilka centymetrów i ta malutka stalóweczka do pisania. Wyglądało to komicznie. Kiedy wreszcie skończyłem walić, byłem tak zmęczony, że błyskawicznie zasnąłem. Całe szczęście, że nastawiłem budzik.

    Z rana czekała na mnie niezbyt przyjemna niespodzianka. Wkład, który został w moim członku na noc, utknął w nim na amen. Próbowałem wszystkiego, wyciągania rękami, szczypcami, podmywania wodą, ruszałem w górę i w dół... Wszystko na nic, mój beniz oficjalnie został pełnoprawnym długopisem. Słysząc krzyki matki, która kazała mi się ubierać w garniak i lecieć na maturę, wypchałem gacie kilkoma chusteczkami i niepewnie poszedłem na śniadanie. Po drodze do szkoły spróbowałem dyskretnie jeszcze kilka razy, ale wkład od długopisu wciąż blokował mój organ rozrodczy. Dopiero wtedy zacząłem się zastanawiać, co będzie jak zachce mi się szczać. Czy pomoże to w wydostaniu ciała obcego z mojego organizmu? A może mój mały papajek po prostu eksploduje? Nie ukrywam, obleciał mnie trochę strach, ale nie miałem czasu się dłużej martwić, bo ledwo zdążyłem na tę jebaną maturę.

    Moje żądło trochę mnie rozpraszało, ale koniec końców przeforsowałem pięć pierwszych zadań zamkniętych. Ale wtedy zaczęły się komplikacje. W pewnym momencie mój czarny długopis odmówił mi posłuszeństwa. Na szczęście nie był to problem, miałem jeszcze dwa zapasowe. Jeden z nich, jak się okazało, również nie pisał, a drugiego musiałem chyba zapomnieć z domu. Oblał mnie zimny pot, kiedy uświadomiłem sobie prawdę. Nie zapomniałem trzeciego długopisu. Miałem go ze sobą, w gaciach. Kurwa, kurwa, kurwa. Co teraz zrobić? Wsadzić łapy pod ławkę i próbować wyciągnąć to gówno aż do skutku? Rozejrzałem się wokół. Teoretycznie siedziałem w kącie sali, więc nikt raczej by mnie nie nakrył. Nieśmiało rozpiąłem rozporek i wyciągnąłem swojego pytonga. Wyglądał jak siedem nieszczęść, cały czerwony i spuchnięty. Nie miałem jednak czasu płakać nad losem swojego kamrata, bo czas uciekał, a moje szanse na zdanie tego cholerstwa malały z każdą chwilą. Złapałem za stalówkę i pociągnąłem w górę, ale tak jak poprzednio, nie dało to żadnego efektu. Wtedy przyszedł mi do głowy kolejny idiotyczny pomysł.

    Chwyciłem maturkę w łapę i dyskretnie wsunąłem ją pod ławkę. Przy dobrej koordynacji mięśniowej, byłem w stanie całkiem sprawnie pisać. Co prawda, musiałem co chwila podnosić kartkę do oczu, żeby odczytać polecenie, ale po kilku zadaniach opanowałem tę technikę do perfekcji. Byłem chyba pierwszym człowiekiem, który trzaskał zadania z matmy własnym kutasem. Wreszcie skończyłem wszystkie zamknięte i dotarłem do najgorszej części. Zadania otwarte zawsze były moją bolączką i obawiałem się, że przesądzi to o wyniku tej konkretnej maturki. Zrezygnowany położyłem ten pierdolony plik kartek na kolanach i zacząłem myśleć nad jakimś efektownym samobójstwem. Jedno było pewne – w domu pokazać się już więcej nie mogę.

    Ale wtedy stało się coś niesamowitego – mój mnich zaczął się jakoś dziwacznie trząść pod ławką. Kiedy podniosłem kartkę do góry, okazało się, że rozwiązał już pół pierwszego zadania. Byłem tak zszokowany, że prawie spadłem z krzesła. Niepewnie wsunąłem stronę z zadaniem z powrotem pod ławkę. Po chwili moje prącie zasygnalizowało mi, że najwyraźniej skończyło. Gdy położyłem maturkę z powrotem na ławce, okazało się, że na samym dole strony napisało „przewróć kartkę”. Posłusznie wykonałem polecenie i w ciągu następnych dwóch kwadransów wszystkie zadania były poprawnie rozwiązane. „Dzięki chuju” – szepnąłem pod ławkę. „Nie ma za co mordo” – odpisał mi w brudnopisie. Następne półtorej godziny spędziłem na gapieniu się w sufit. Z pogardą patrzyłem na swoich znajomych, którzy głowili się nad najprostszymi zadaniami. Nigdy w życiu nie spodziewałem się, że wyjdę z uśmiechem na ustach z sali egzaminacyjnej.

    Po powrocie do domu okazało się, że w wzwodzie jestem w stanie bez problemu wyciągnąć wkład z beniza i wkrótce stałem się wolny od tego cholerstwa. Aby podziękować mu za tak olbrzymie wsparcie, zwaliłem sobie pięć razy po kolei. Po tym jak skończyłem, przysiągłem sobie, że już nigdy nie będę bawił się w sounding. To chore gówno do końca życia będzie mnie dręczyć w koszmarach. Czasami budzę się w środku nocy, panicznie macając się po przyrodzeniu, tylko po to, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku. Nigdy, kurwa więcej tych pojebanych zabaw.

    Kiedy przyszły wyniki matur, nie byłem zszokowany stoma procentami. Musiałem się jednak nieźle namęczyć, żeby wyjaśnić komisji w Krakowie, że ten „BENIZ” w miejscu nazwiska to jakiś głupi żart jednego z egzaminatorów.

    .
    #matura #takbylo #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

    źródło: 277.jpg

  •  

    XDD czaicie, że na #studbaza istnieje taki kierunek jak zarządzanie państwem? Zajebista opcja dla maturzystów, kurna jeśli chcesz potem przerzucać frytki w Maku to możesz się potem chwalić, że ty byłeś SZKOLONY DO FUNKCJI WŁADZY W PAŃSTWIE i te frytki to tak hobbystycznie w ramach przygotowania do objęcia rządów xD No ale mówię wam, jak wziąłem broszurę szanującej się uczelni i to przeczytałem, to skisłem bardziej niż ogórki w piwnicy mojej starej. I że co tam się robi niby? Siedzi w garniturach wokół okrągłego stołu i dyskutuje o poprawie warunków w kraju? Biega z aktówkami i uczy zakładania organizacji pozarządowych? Kurna, hoduje małych prezydentów, którzy potem obejmą władzę w państwach wyzwolonych przez braterski Związek Radziecki? NIE KURWA, UCZĄ TAM LATAĆ DRONEM XDDDD TAK, DOBRZE CZYTACIE, PO STUDIACH O NAZWIE ZARZĄDZANIE PAŃSTWEM NAUCZYCIE SIĘ LATAĆ DRONEM. I to nie takim wykurwistym bojowym wielkości krowy ale takim chińskim podrobem z biedronki czy innej Krainy Zabawek XDD Chińczyki w fabryce pewnie pokładali się ze śmiechu, gdy im szef powiedział, że to nie idzie dla Brajanka z autyzmem albo do przedszkola na Woli a dla jebanych studentów uczących się ZARZĄDZAĆ PAŃSTWEM, taki to potężny kierunek studiów XD Kurna, to jest otwarcie nowej drogi dla wielu! Wyobraźcie sobie te świąteczne obiadki gdy zjeżdża się cała rodzina. Siedzisz odjebany w gajerze obok kuzynów, których widzisz raz na rok i nawet nie jesteś pewien jak mają na imię i pijany wujek pyta: 'mlodzieży, a co wy studiujecie?' i sypią się odpowiedzi 'Kulturoznstwo', 'Filologia', 'Matematyka', ktoś ambitny krzyknie 'prawo' (oczywiście ta jebana wege-szmata co w dzieciństwie cię podpierdalała starym jak coś odwalileś) i nagle pytają ciebie 'A ty, Anon co, co studiujesz?' i zaraz opadnie szczena tej gromadce, wstajesz dumnie i mówisz 'ZARZĄDZANIE PAŃSTWEM' i JEB SZCZENA WUJKA DO BARSZCZU Z USZKAMI, CIOTKA GARCZEK UPUSZCZA, PODJARANA RODZINKA NACHYLA SIĘ 'i co, co tam robicie?' i co masz odpowiedzieć? 'A kurwa, latamy sobie dronem, a jak się poszczęści to słuchamy jakiegoś randomowego wykładu od woźnego co w zastępstwo przyjdzie'. BO TAK TE STUDIA MUSZĄ WYGLĄDAĆ XDDD o kurna, jak ja kisnę w tym momencie.

    #matura #studia #coolstory #pdk i trochę #pasta #heheszki
    pokaż całość

    źródło: comment_oCQ3Bgg0jI2UK10W3CBY4mG89sL0PRxb.jpg

  •  

    - Dziadku, opowiesz mi o tym największym penisie na Waszym serwerze? - zapytał wnuczek pewnego dnia.
    Starzec uśmiechnął się szeroko. Nigdy nie podejrzewał, że kiedykolwiek opowie komukolwiek tą fascynującą historię o przyjaźni, zdradzie i kunszcie nowoczesnej architektury.
    - Oczywiście, mój kochany wnusiu. Słuchaj uważnie, albowiem tą historię będziesz opowiadał swoim dzieciom, które one opowiedzą ją swoim dzieciom. I tak aż po wieczność.
    Chłopiec skinął głową zdając sobie sprawę z powagi sytuacji.
    - Kiedyś mieliśmy z kolegami niewielki serwer. Była nas czwórka, może piątka. Wszyscy mieliśmy osobne bazy, ale mieszkaliśmy po sąsiedzku. Czysty survival, żadnych modów czy pluginów. Ahhh, nie pamiętam już ich nicków. Poza jednym. Tej nazwy nigdy nie zapomnę. - zamilkł na chwilę, wpatrując się w swojego ucznia z powagą - Maciuś1234_PL. Największy śmieć jaki chodził po naszej klockowatej ziemi. - w jego głosie dało się wyczuć agresję, nienawiść i od dawna skrywany w sercu żal - Ten skurwiel przez parę dni udawał naszego przyjaciela. Tylko po to by podjebać mi moje pierwsze diaxy.
    Wnuk z przerażeniem zakrył usta dłonią.
    - Oczywiście spotkała go kara. W sumie, był nawet lepszym budowniczym niż złodziejem. Jego ogromną willa zajmowała całą południową stronę wzgórza. Wręcz pękał z dumy jak pierwszy raz ją nam pokazał. Ale to nie mogło trwać wiecznie. Wreszcie przyszedł czas zemsty. Chwyciłem za kilofy. Przez parę dni nie wychodziłem z kopalni. Nie zależało mi na rudach. O nie... Chciałem zbierać tylko dioryt. Tylko ten zarany blok. W końcu zebrałem go dziesiątki staków. Stanąłem przed jego posesją z wypełnionym tym ekwipunkiem. I wiedziałem, że byłem gotowy. Budowałem do rana. Ale było warto! Ogromny, szczegółowy penis zbudowany tylko z diorytu zaczął zdobić jego dach. Jądra miały po 15x15 bloków, a główny człon ponad dwieście bloków wysokości.
    Mówiąc to uśmiechnął się z satysfakcją i nostalgią na wspomnienie tamtych chwil.
    - Naprawdę, nigdy nie zapomnę jego wkurwienia jak to zobaczył. I dźwięk pękającej dupy, który dało się usłyszeć nawet z drugiego końca ziemi. Mmm... Dla takich chwil kocham tą grę nad życie.
    - Jesteś bohaterem! - krzyknął wnuczek.
    - Wiem, wnusiu. Wiem.

    #pasta #gry #minecraft #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Jakis czas temu mialem na sprzedaz Sprintera. Kontener z niezszczalnym 2.9
    Zainteresowanie bylo spore. Ktoregos razu przyjechalo dwoch kupujacych. Stara Corsa, azjatyckie rysy twarzy. Poochodzilo, pokopali w opony, pokrecili nosem. Nie podoba sie. No trudno. ¯\_(ツ)_/¯

    Ale spojrzeli w rog placu gdzie stala moja autolaweta. Taka zapasowa, ale niezniszczalna. Tez 2.9 i w duze lepszym stanie. Pytaja:
    - Skolko?
    - Nie na sprzedaz.
    - Skolko?
    - Nie na sprzedaz.
    - Masz Pan 50 EUR chce sie nim tylko po placu przejechac.
    - Ale po co jak nie na sprzedaz?
    - Masz Pan! Chce cos sprawdzic.
    - No ok. Jedz. ¯\_(ツ)_/¯

    Przejechal 200 metrow po placu. Przyjechal. I znowu..

    - Skolko?
    Rzucilem jakas absurdalna kwote z czapki dla swietego spokoju. Gosc podrapal sie po glowie i powiedzial ze jak opuszcze 2000 PLN to biora i jeszcze zostawia mi corse gratis. Trudno. Sprzedaje Formalnosci poszly gladko. Kase w ojro dali. I w koncu sie pytam: co beda robic z tym? A oni ze na kolach pod granice z Chinami.
    20 letnim dostawczakiem, ktorego nie znaja. 6000+ km , z czego polowa bez asfaltu. Okazalo sie, ze nie docenilem majfrendow. (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Nie dosc, ze pojechali (i dojechali). To nakupili jeszcze 2 sprintery. I pojechali na chate. Auto mialo w papierach jakies 1300 ladownosci, a realnie jeszcze mniej. A oni zaladowali drugiego takiego sprintera i pojechali wpizdu.
    Uwage zwraca tez fachowa, sosnowa zabudowa jak i sposob mocowania ladunku pasami. Widac napracowanie. #cytrynigumiak

    Moj to ten zielony oczywiscie.

    Szanuje gosci jak pojebion. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #coolstory #truestory #motoryzacja #samochody #bekaztransa #heheszki #kupautozmikro
    pokaż całość

    źródło: WhatsApp Image 2021-04-24 at 17.59.28.jpeg

  •  

    Wleciała pierwsza wypłata w #belgia (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Trochę ponad dwa tygodnie roboty i 1,1k euraczy. Kawalerka na pół 350 euro i 750 euro do kieszeni.

    Na żarcie pójdzie jakieś 300 euro i 450 zostanie na przyjemności. Czyli według obecnego kursu jakaś średnia krajowa, za którą obecnie robi 3/4 Polaków. I 400% kwoty za która dzielna husaria sprzedała swoją godność.

    Fajne to wstawanie z kolan.

    A i pracuję w piekarni i piekę sobie chlebki i bagietki, więc nie jest to jakas przesadnie wymagająca praca xD

    W przyszłym tygodniu idę na rozmowę o pracę do koktajbaru, gdzie zaoferowali mi jeszcze lepszą stawkę, ale trzeba jeszcze poczekać, aż się wszystko pootwiera.

    Ogólnie podoba mi się tutaj. Ludzie są strasznie mili i pomocni. Szukając z dziewczyna mieszkania znaleźliśmy kawalerkę od starszej sympatycznej panii, której mężem był Polak, który został tam po wojnie. Zaprasza nas na herbatki, czekoladki i obiadki pomogła mi ogarnąć pracę. Okazało się, że jej mąż pochodził z sąsiedniego powiatu i była kilkanaście lat temu w moich rodzinnych stronach. Także świat jest mały.

    Przez te ponad 2 miesiace zajebiście odpocząłem psychicznie od tego polskiego syfu. Chociaż to ich jebanie na walończyków trochę przypomina mi nasz podział plemienny na Polskę A i B, no ale jest w tym wszystkim więcej klasy, a politycy nie szczują jednych na drugich.

    A Gandawa jest przekurewsko piękna i polecam każdemu odwiedzić to miasto.

    #coolstory #chwalesie
    pokaż całość

    źródło: 20210413_170357.jpg

    •  

      @Mack_Lanegan: mieszkam kilometr od Brukseli (Strombeek-Bever), płacę 745 + 100 opłat wspólnych (winda, sprzątanie, woda zimna), a mieszkanie 100 m2, piwnica i garaż podziemny zamykany.
      Do centrum rowerkiem 20 min, samochodem podobnie, zależy od pory dnia.
      Wcześniej również mieszkałem podobnie blisko, tylko w Wemmel. 650 euro za ponad 60m2 + oddzielnie wspólne pomieszczenie na pralki itp było.

      W Brukseli ciężko znaleźć coś fajnego. Możesz znaleźć tanio, ale w nie fajnej okolicy. Możesz znaleźć fajna okolicę ale za niefajne pieniądze.
      Znajomy wynajmuje w spokojnej okolicy, do centrum 4 przystanki tramwajem (przystanek oddalony 50 metrów) , metro oddalone o 500 metrów. Ok 65 m2 z tarasikiem na tyle, za 600 euro że wszystkim.
      Jedynie trzeba szukać takich okazji.

      Co do zarobków, "mali", pracujący na etacie, są w Belgii mocno... Uczeni ekonomii przez państwo... Wysokie składki, wysokie podatki. Wysokie brutto, niskie netto. Jedynie otrzymując wakacyjne, premie sektorowe, premie koncoworoczne itp czują, że jednak nie mają źle.

      Ci Mali fizyczni, mają często więcej, niż Mali umysłowi. Np sprzątaczka na czekach usługowych ma na pełnym etacie więcej niż jej koleżanka z tej samej firmy pracująca na stanowisku administracyjnym, i mówię tylko o netto. Jak sa bony żywnościowe, to obie dostają to samo, jedynie ki'ka centów różnicy może być, w zależności od zapisów w regulaminie. Wakacyjne ma zazwyczaj większe, ale wypłacane na raz przez urząd, gdzie pracodawca wypłaca sam dla umyslowych. Czasami idzie w ostatecznych rozrachunku wyjść na to samo, bo panie sprzątaczki otrzymuja od urzędu premię koncoworoczna, a koleżanka z administracji 13stkę od pracodawcy, brutto jak normalna wypłata, netto dużo niższe.

      Fizyczni w niektórych sektorach mają spoko, bo dostają deszczowe, wiatrowe, brzydkopogodowe... Żart z tym ostatnim... Do tego no budowlańcy mają z automatu przez urząd wykupione prywatne ubezpieczenie hospitalizacyjne. Dostają kartę AssurCard lub tylko zgłaszają telefonicznie lub mejlowo zabieg, i niczym się nie przejmują, faktura idzie prosto do ubezpieczenia.

      Przez wysokie podatki i składki, sa zasiłki na wysokim poziomie. Kiedyś szło karierę na bezrobociu zrobić. Teraz w zależności od regionu, jest lztwiej lub trudniej. We Flandrii raczej można zapomnieć, w Brukseli wystarczy kilka mykow i można ciągnąć.

      Najbardziej opłacalne jednak ciągnąć chorobowe. Jak znasz dobrego lekarza specjalistę, to i 5 lat posiedzisz i będziesz przechodził komisje. Jak nie przejdziesz, to lekarz napisze dobry raport i sąd pracy przyklepuje niemal z automatu rację chorego.

      Z racji zawodu, od środka wszystko widziałem o czym piszę, z niektórych profitow sam korzystałem albo nadużywałem ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°). Na początku uważałem to za niemoralne itp ale później człowiek rozumie, że jak nie ty ich, to oni Ciebie.

      Ci średni, to np umysłowi z umową "cadre", kadra menadżerska. Brutto dużo wyższe (min. 2-3x brutto małego) netto... Ubogie, im państwo kradnie jeszcze więcej, przez co netto bywa czasami tylko kilka stówek wyższe niż u małych... Ale ratuje się je poprzez auta służbowe, karty paliwowe bez lub z bardzo wysokim limitem, nieopodatkowane premie (sorry, miało być zwroty kosztow pracodawcy poniesionych przez pracownika, czyli do wynagrodzenia dodajesz 200-500 euro jako zwrot kosztów, jakich? To już problem księgowości. Ale na pewno znajdą się jakieś faktury, płacone gotówką albo czymś, to się podepnie), do tego koszty reprezentacyjne (na nowy garnitur co miesiąc, albo na pranie starego a reszta do kieszeni), możliwość brania restauracji na koszt firmy (firma odlicza sobie 69% + zwrot VAT, jedynie trzeba przynieść paragon, nawet nie faktura z danymi firmy).).

      O innych nie będę pisał bo i tak się rozpisałem xd.
      pokaż całość

    •  

      @Mack_Lanegan: Bardzo blisko miejsca że zdjęcie kilka lat temu mieszkałem, teraz już obrzeża Gentu. Można się kiedyś ustawić na jakieś piwo jak będzie nornalnie

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #coolstory #ecommerce taka historia mi się przypomniała. Jakieś 15-18 lat temu w dużej korpo, w której robiłem, szukaliśmy ruchu w necie - robiliśmy duże zasięgi, firma jest do dzisiaj w czołówce. Jeden kolezka wpadł na pomysł, aby to userzy robili nam content recenzując rozmaite rzeczy. Dziś standard, wtedy pomysł można powiedzieć innowacyjny. Do tego stopnia, ze jego przełożona zaprosiła go na zarząd i poprosiła o przygotowanie prezentacji dla ostrego betonu, który wtedy rządził mocno jeszcze offline’owa, ale potężna firmą z branży mediów. Wiecie co typ pokazał zarządowi? Garsonierę :) wyobraźcie sobie 60-letnie leciwe towarzystwo (na dodatek głównie damskie), którym typ pokazuje recenzje nt. techniki obrabiania pęta bez kalosza. Pamietam tez, ze nikt się nawet nie zająknął, a sama prezentacja została przyjęta z entuzjazmem ( ͡° ͜ʖ ͡°) #divyzwykopem pokaż całość

  •  

    Nie chce ujawniać danych, ale mózg mi to rozjebalo xD

    Ziomeczek miał do czynienia z totalnym, nieznanym sobie wczesniej najebusem, który zaczął operować nomenklaturą typowego wykopka.
    I ziomeczek radzi się mnie, jak tego tego typa wypytać o to z jakiego portalu zna mirkomowe i jaki ma nick, żeby przystalkować wpisy. To powiedziałam pół żartem „powiedz ze Moseva go zna”.
    A najebus na to:

    pokaż spoiler -ale ja nie mam konta na wykopie


    XDDDD

    #coolstory
    pokaż całość

  •  

    graj w konterstrajka w kafejce
    wróć do domu
    włącz tv
    pierwsza wieża płonie
    po 5 sekundach wpierdala się drugi samolot
    hehe jaki fajny film
    prezenterka płacze
    o kurdebele to tvn24
    o kurwancka to nie film
    mame mame chodź szybko wojna mocno xD
    zaraz dzwoni wujek foliarz, który co roku przepowiada wojnę z rosją albo koniec świata i ma na działce przygotowaną piwnicę z zaopatrzeniem na takie okazje
    MATI SZYPKO PAKUJCIE SIĘ Z MAMO BĘDĘ PO WAS ZA 5 MINUT UCIEKAMY BO TRZECIA WOJNA
    za 5 minut wujek jest pod domem w seicento wypakowanym dobytkiem
    matka go opierdala co on odpierdala
    GRAŻYNA TO NIE ŻARTY BIERZ MAŁEGO I UCIEKAMY ROZUMISZ
    inba na całą ulicę
    wujek jedzie sam i wraca dopiero po tygodniu z pokerową twarzą
    jak z niego czasami śmiechamy co on wtedy odpierdolił to mówi tylko durr TEN SIE SMIEJE KTO SIE SMIEJE OSTATNI hurr
    od tego czasu przepowiada wojnę z rosją albo koniec świata 3 razy częściej bo ma nadzieję, że świat się rozpierdoli i w końcu wyjdzie jego racja

    Notorycznie odpierdala xD

    Wtedy jeszcze było w miarę spokojnie bo wszystkie spiski i końce świata musiał wymyślać sam ale potem odkrył internety i popłynął xD

    Nie wierzy w kosmitów, czwarte gęstości i ogólnie inby nadprzyrodzone tylko w różne spiski wojskowe i polityczne, ewentualnie katastrofy naturalne. Jak na wiosnę w telewizji mówią, że gdzieś poziom wody osiągnął stan alarmowy to on już ręce zaciera z podniecenia, że może w końcu będzie ultra powódź co rozpierdoli całą Polskę i ponton przenosi z piwnicy do mieszkania.

    Jego najczęstszym tekstem, wtrącanym właściwie w każdej dyskusji jest "jak to wszystko pierdolnie", odmieniane przez wszystkie czasy i przypadki.

    " no zobaczysz mati jak to wszystko pierdolnie
    czekajcie tylko, jak to wszystko pierdolnie
    tylko patrzeć jak to wszystko pierdolnie
    na Ukrainie czołgi, zaraz to wszystko pierdolnie
    na Islandii wulkan wybuchł, mówiłem, że to wszystko pierdolnie
    nooo, teraz to już na pewno to wszystko pierdolnie
    a nie mówiłem, że to wszystko pierdolnie?"

    Wspominałem, że swoją główną kwaterę dowodzenia zagładą rodzaju ludzkiego ma na działce. Kilka razy tam byłem, kurwa, co tam się odpierdala to ja nawet nie, domek tak zajebany sprzętem i jedzeniem, że ledwo można przejść. Była taka komórka koło domku gdzie chowałem rower. Raz tam przyjechaliśmy, idę rower wstawić a tam 100 kilo ryżu i piramida z konserw. I chuj, rower na deszczu musiał stać.

    Z tym jedzeniem to go raz strolowałem xD Kupił gdzieś na przecenie 10 kilo mleka w proszku.

    " Herp Mati promocja była a to niezbędne do przetrwania zobaczysz jak to wszystko pierdolnie to ludzie będą korę z drzew jedli a my sobie będziemy kakao pili hehe patrz jaką wujek ma głowę
    Ale wujek, pomyśl, przecież ci co pociągają za sznurki głupi nie są, nie dawali by tak tanio mleka w proszku bo przecież im zależy żeby jak najmniej osób przeżyło bo wtedy więcej zasobów dla nich itd.
    Kurwancka nie pomyślałem, masz rację, skurwysyny jebane otruć mnie pewnie chciały. Wyrabiasz się młody, wyrabiasz hehe już nie masz tak zielono w głowie"

    I 10 kilo mleka wyjebał do rzeczki przy działce xD
    Oczywiście chciał też kiedyś się porządnie uzbroić na koniec świata i wystąpił o pozwolenie na broń ale nie przeszedł testów psychologicznych bo nawkręcał tam tych swoich historii. W kole myśliwskim to samo xD pewnie wyglądało to tak

    " No to na co chce pan polować?
    Panie, jak to wszystko pierdolnie, to przede wszystkim do ludzi będę strzelał co mi będą chcieli mleko w proszku zajebać"

    Musiał się więc zbroić sam. Ma bagnet co jeszcze z wojska przyniósł, procę wędkarską i taki chujowy łuk zrobiony z leszczyny i sznurka od prania. Jakby kogoś chciał tym łukiem zabić to chyba by prędzej ten ktoś zdechł ze śmiechu xD
    Kiedyś zaczął wszędzie nosić ze sobą taki plecaczek. Raz mu go przynosiłem z samochodu, podnoszę - ale kurwa ciężkie. Zaglądam do środka a tam jakieś liny, konserwy, flary, apteczka, nawet taką składaną saperkę miał. Raz mi pomagał skręcać szafę u nas w domu i sobie kurewsko rozciąłem łapę śrubokrętem a nie miałem w domu opatrunków. Mówię, wujek, daj bandaż, masz w apteczce przecież. A on

    " DURR MATI IDŹ PAPIEREM TOALETOWYM SE OBWIĄŻ BO JA MAM NA CZARNĄ GODZINĘ
    Kurwa, wujek, teraz jest moja czarna godzina właśnie
    HURR JAK CI RUSCY Z CZOŁGU NOGĘ ODSTRZELĄ I BĘDĘ CI BANDAŻEM KIKUT OBWIĄZYWAŁ TO BĘDZIESZ MI DZIĘKOWAŁ"

    Pół mieszkania wtedy krwią ujebałem.
    Jak się zaczęła ta cała akcja z NSA, to wujkowi oczywiście mózg zaczął inbować na temat podsłuchów i przez jakiś czas nie dało się z nim normalnie komunikować. Matka do niego dzwoni zapytać co słychać a on

    " Cicho cicho nic nie mów pogadamy w cztery oczy"

    Potem nam przedstawił swój specjalny szyfr, którym mieliśmy się z nim porozumiewać przez telefon. Oczywiście ten kod był chujowy tak, że ja pierdolę, na przykład "przyjdź do nas naprawić lodówkę" znaczyło żeby przyszedł do nas na obiad.
    Naczytał się też jak to fejsbuk inwigiluje więc wymyślił, że przechytrzy cały światowy spisek i pokona go własną bronią. Założył na fb zupełnie legitne konto ze swoim imieniem i nazwiskiem i postował tam nieprawdziwe statusy typu

    " Z BOGDANEM NA GRZYBACH POD IŁAWĄ! JEST SUPER!!!"

    a tak naprawdę siedział w domu i się pewnie cieszył jaki jest sprytny bo wywiad amerykański teraz wszystkie satgówna szpiegowskie skieruje na Iławę xD
    Zadawał się też z jakimiś zjebami z tych forów dla foliarzy i zmontowali jakąś ekipę wspólnego przetrwania. Polegało to na tym, że jak to wszystko pierdolnie to mają w kilku typa ustawiony punkt zbiórki u wujka na działce i razem im będzie łatwiej przetrwać. Jednak w końcu to wszystko się zjebało bo wujek raz nam się żalił, że zrobili sobie rutynowe ćwiczenia czyli każdy każdemu wysyła smsa "zaczęło się" ("to wszystko pierdolnęło" xD) i każdy ma godzinę żeby się na działce stawić z całym sprzętem. Kilku ich się tam stawiło i korzystając z okazji, że już wszyscy są na miejscu to sobie czekali na koniec świata, bo byłoby spoko jakby akurat się wydarzył bo już są na miejscu xD Koniec świata jednak jak na złość nie nadchodził więc zaczęli walić browary a potem robić jakieś ćwiczenia na przetrwanie. No i wujek ćwiczył strzelanie z procy i jakiemuś januszowi, który jest bardzo szanowanym foliarzem, zajebał kamieniem z procy prosto w czoło aż tamtego oszołomiło a potem się wkurwił i powiedział, że wujek jest pewnie agentem NWO, którego napuścili żeby zniszczyć organizację od środka poprzez zabicie (z procy na ryby xD) przywódcy xD No i wujka wyjebali z tej partyzantki i nawet dostał bana na forum.

    Oczywiście nawkręcał te swoje historie też wszystkim sąsiadom i już się z niego podobno śmieją na osiedlu, ale HURR ZOBACZYMY KTO SIĘ BĘDZIE ŚMIAŁ OSTATNI DURR. Żalił się, że raz mu jakieś łebki z osiedla zrobiły dowcip: ktoś do niego zadzwonił o 1 w nocy domofonem i powiedział, że nie może zdradzić kim jest ale wykradł jakieś rządowe dokumenty i potrzebuje pomocy ale teraz nie może powiedzieć o co chodzi bo go obserwują i żeby wujek następnego dnia był wieczorem przy fontannie w takim parku. Wujek oczywiście podniecony jak ja pierdolę, nawet temat na forum założył, że będzie miał następnego dnia prawdziwą bombę. Poszedł do tego parku, nikogo nie ma tylko leży jakieś pudło - zajarany myśli, że tajne dokumenty będą w środku, otwiera, a tam nasrane xD Z tym, że wujek nie mówił, że to łebki z osiedla tylko, że jacyś agenci mu wysłali sygnał żeby nie szukał prawdy zbyt głęboko xD

    Raz też jak byliśmy u niego na działce to w okolicy był jakiś obóz surwiwalowy czy coś takiego i wujek koniecznie chciał tam pojechać i zobaczyć jak to wygląda. Pojechałem z nim bo miałem 15 lat i mi powiedział, że pewnie będzie można z paintballa postrzelać. Oczywiście paintballa ni chuj nie było, za to było z 20 dzieciaków budujących szałasy i jakiś seba wychowawca przebrany za żołnierza. Wujek do niego podbija i zagaduje, że on też jest specem od surwiwalu hehe i zaczynają dyskutować. Wujek zaraz zaczął krytykować te szałasy, że gówno dają i że jak to wszystko pierdolnie to taki szałas pół minuty nie wytrzyma. Facet mu tłumaczy, że panie, to takie jajca dla dzieci są żeby się pobawiły ale do wujka nie docierało i dalej napierdala, aż w końcu postanowił za symulować falę uderzeniową bo wybuchu bomby atomowej

    " NO I PATRZ PAN CO SIĘ W TYM MOMENCIE Z TAKIM SZAŁASEM DZIEJE, NO PATRZ"

    i rozpierdolił jeden szałas z kopa. Dzieci kurwa płaczą a wychowawca kazał wujkowi wykurwiać bo zadzwoni po policję.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #szury
    pokaż całość

    +: Koniec_przegrywania, Hubby +6 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jest to druga część historii którą możesz znaleźć pod tagiem: #zycienawysiedlonejwsi , jest to moja osobista historia i jest ona prawdziwa.
    #creepystory #truestory #coolstory

    Porozmawiałem z Anią dłuższą chwilę, nawet się ucieszyłem, że jednak nie jestem tutaj sam i tam dalej jest jakaś wieś na której żyją ludzie. Zastanawiało mnie tylko, że od tygodnia nie widziałem tutaj ani jednego samochodu który by jechał w tamtą stronę oraz ani jednego dźwięku świadczącego, że ktoś tam jest. No ale... wytłumaczyłem sobie, że las nas dzielący tłumi dźwięki a auta nie było bo wieś ma inną drogę dojazdową. Wziąłem od Ani numer telefonu i wniosłem zakupy a ona zaczełą wracać. Mineła może godzina i stwierdziłem, że w sumie jak ona tam jest, pewnie mieszka z rodzicami czy coś a ja tutaj jestem sam, to może zaproponuje jej kolacje czy coś w ten deseń. Zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że przepraszam za moją śmiałą propozycje, żeby nie odebrała tego źle ale chce jej zaproponować kolacje, gotuje ją właśnie, mam jakieś wino czy też herbate i możemy obejrzeć jakiś film, pogadać o historii tej wsi itp. No i wiadomo, zacząłem się już troche jąkać bo czułem się niezręcznie ale Ania mi przerwała i powiedziała, że spoko - chętnie wpadnie i może być o 19. No to ja mówie, że super, mogę po nią podjechać, ona, że absolutnie nie - poradzi sobie itp.

    Punkt 19:00 przybyła Ania, miała ciasteczka oraz wino. PRZYBYŁA. Nie słyszałem auta itp. musiała przyjść na pieszo, było już ciemno a na wsi nie było latarni, tam panował przeszywający mrok. Weszła do środka, dałem jej papcie, wziąłem kurtke i zapytałem sie, czy przyszła pieszo - to troche straszne, bez problemu mogłem po nią przyjechać. Ona, ze wcale nie straszne, spaceruje tak wiele lat, nikogo tutaj nie ma więc się nie boi. Zaczęliśmy rozmawiać, jeść i pić wino. Mieliśmy wiele wspólnego, miałem wrażenie, jakbyśmy znali sie już dłuższy czas. Rozmawialiśmy o niej, o mnie, o tej wsi, czym się zajmujemy. Rozmowa była bardzo absorbująca, do tego stopnia, że nawet nie liczyliśmy upływającego czasu. Wybiła godzina 23, byliśmy trochę upici winem, zaproponowałem, żebyśmy wreszcie włączyli jakiś film, usiedli na kanapie. Wybraliśmy razem film na Netflixie i siedzieliśmy sztywno obok siebie, chciałem trochę rozluźnić atmosfere więc powiedziałem, ze czuje się skrępowany jak jakiś dzieciak siedząc obok niej, pomogło - zaczelismy się śmiać i pocałowaliśmy się.

    Oczywiście Ania została na noc, rano kiedy się obudziłem jeszcze spała. Zrobiłem śniadanie, obudziłem ją i usiedliśmy przy stole. Nie byliśmy już skrępowani, czułem jakbyśmy nic nie musieli mówić, po prostu znamy się bardzo długi czas i to co się stało było normalne. Kiedy zjedliśmy śniadanie usiedliśmy na kanapie z kawą i przytuliliśmy się. Zacząłem opowiadać jej o tych kotach które znalazłem w stodole, nie wydawała się przejęta ale zauważyłem, że zmusza się do wykazania zainteresowania tematem. To bardzo dziwne uczucie. Po południu Ania stwierdziła, że będzie sie zbierać. Zaproponowałem, żeby została jeżeli chce albo niech wpada kiedy chce i ja ją odwiozę. Oczywiście nie chciała żebym ją odwoził i była przy tym tak stanowcza, że nawet nie chciałem robić nic na siłe ani ciągnąć temat podwózki. Może nie chciała, żeby ją ktoś zobaczył ze mną czy coś? To wieś więc w sumie różnie się może dziać i ja miastowy mogę tego nie rozumieć. Ania poszła.. a ja siedziałem i biłem się z myślami, chyba może nawet się troche zauroczyłem. Stwierdziłem, że nie mam co robić więc wsiąde w auto i przejade przez tą wieś z której pochodzi Ania. Jak pomyślałem tak zrobiłem, odpaliłem silnik i ruszyłem drogą w las, niestety nie ujechałem za daleko bo... droga się skończyła w lesie po jakimś kilometrze. W głowie miałem totalny kosmos, nie wiedziałem co się dzieje, przecież tutaj miała być druga wieś, Ania mówiła, że droga do niej prowadzi. Wysiadłem z auta i zacząłem iść prosto, pomyślałem, że może nie ma drogi dla samochodu ale pieszo można przejść. Szedłem i szedłem ale ciągle byłem w lesie. Stwierdziłem, że włącze google maps, satelite i zobacze jak to wygląda z góry. Kiedy uruchomiłem aplikacje moim oczom ukazały się hektary lasu, nie było żadnej innej wsi oprócz mojej. Poczułem się fatalnie, byłem przerażony i wystraszony, nie rozumiałem tego co się dzieje. Wróciłem do auta i pojechałem do domu, siedziałem w samochodzie i patrzyłem się w kierunku lasu z którego przychodzi Ania. Postanowiłem, że zadzwonie do niej i powiem, że coś zostawiła i moge jej to oddać - ale nie odbierała telefonu.

    Koniec części 2 ;)
    Część 3 - nastąpi!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #6085d92adf02be000aefea62
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć Mirki, opiszę Wam moją historie bo wydaje mi się, że jest bardzo ciekawa, głównie z uwagi na rzeczy #creepy które się dzieją obok mnie. Staram się to ubrać w słowa chociaż nie jestem dobrym pisarzem. Historia nadaje się pod tagi: #creepystory #truestory #coolstory

    Zacznijmy od tego, że mam 32 lata. Mając 19 lat wyprowadziłem się z rodzinnego domu, zacząłem prace, studia, osiadłem w dużym mieście, poznałem dziewczyne i żyłem sobie szczęśliwie aż do stycznia 2020. W styczniu zakończył się mój związek, wyprowadziłem się od niej i wynająłem mieszkanie. Niestety w marcu nastała pandemia która mocno wpłynęła na moje zarobki, bardzo je ograniczając. Wytrzymałem kilka miesięcy (do września) i stwierdziłem, że skoro i tak pracuje zdalnie to może powinienem przestać wynajmować mieszkanie na okres gorszych miesięcy i wykorzystać inną opcje dachu nad głową. Opcje były dwie, pierwsza - wrócić do rodziców. Mają duży dom, podwórko, zdecydowanie znalazłbym tam dla siebie miejsce. Druga opcja zakładała coś bardziej pokręconego, moi nieżyjący dziadkowie pochodzą z małej wsi, mieli tam ogromną działkę na której stoi dom (zasadniczo to było to całe gospodarstwo). Byłem tam wiele razy jako dziecko ale od śmierdzi dziadków tj. kiedy miałem 17 lat - nie odwiedzałem domostwa. Nikt w sumie tam nie był. Może dlatego, że wieś w której się znajduje jest wysiedlona. Dosłownie nie ma tam żywej duszy, wszyscy się wyprowadzili. Powód naturalnego wysiedlenia był taki, że wszędzie jest daleko, wieś jest zabita dechami, mieszkali tam sami starzy ludzie, młodzi wyjeżdzali i nie chcieli tam wracać ponieważ krążyły słuchy, że kopalnia węgla w Bełchatowie będzie się rozszerzać i w miejscu wsi zrobią odkrywkę. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. Wieś otoczona jest lasem, prowadzi do niej jedna piaskowa wąska droga, po drodze nie ma nawet znaku, że taka miejscowość się tam znajduje. Google maps lub inne nawigacje Cię do niej nie doprowadzą, musisz po prostu wiedzieć jak jechać. Brzmi nieźle co? No też mi się tak wydawało, nie chciałem zwalać się rodzicom na głowę, cenię sobie cisze, spokój i w sumie samotność więc postawiłem na opcje nr.2.

    Zadzwoniłem do rodziców im o tym powiedzieć oraz pogadać z ojcem, żeby trochę przypomniał mi właściwą drogę która mnie tam zaprowadzi. Wsiadłem w auto i pojechałem "na zwiad". Do wsi miałem około 120km, aby tam trafić wpierw musisz zjechać z drogi krajowej tuż przy wiadukcie nad autostradą, potem jechać kawałek kiepską drogą asfaltową i z tej drogi skręcić w piaskową wąską uliczkę którą wjeżdzasz w gęsty las. Lasem jedziesz wolno około 4-5 minut kiedy z niego wyjeżdzasz - jesteś na miejscu. Pola, lasy 17 domów z czego 11 to ruiny a 6 jakoś się jeszcze trzyma. Domy stoją na jednej "ulicy" ale są od siebie troszkę oddalone, jedne są przy drodze, inne cofnięte w głąb działki. Zwiedziłem wpierw okolice i sprawdziłem czy domy które są ruinami są zdewastowane przez ludzi, nie chciałbym, żeby ktoś mnie tam napadł jak zaczne mieszkać. Domy wyglądały na nienaruszone, do wsi poprowadzona jest linia z prądem - chociaż prąd jest odcięty w każdym domostwie. Pamiętam, że czułem się dziwnie - wiedziałem, że jestem jedną jedyną osobą w promieniu 10km, mógłbym tam chodzić zupełnie nago, robić wszystko co mi się podoba i nikt by tego nie widział, nie zwrócił na mnie uwagi itp. Te myśli powodowały w sumie uśmiech na mojej twarzy, troche przygodę życia która miała się zacząć. Dom moich dziadków był z czerwonej cegły, taka stara wiejska chatka ale w środku zadbana. Standard był bardzo niski ale przy odrobinie pracy - można było sobie tam spokojnie mieszkać. Decyzje podjąłem bardzo szybko, wróciłem do auta, w drodze zadzwoniłem do rodziców powiedzieć im, ze sie przeprowadzam, poprosiłem mamę, żeby zadzwoniła do elektrowni i załatwiła tam prąd, poinformowałem gościa od mojego mieszkania, że się wyprowadzam w październiku i tyle.

    W czasie kiedy jeszcze mieszkałem w mieście zakupiłem kilka rzeczy które miały mi pomóc w remoncie chatki. Do hurtowni budowlanej wysłałem listę czego potrzebuje oraz adres dostawy na tą właśnie wieś. Spakowałem wszystkie swoje rzeczy do auta i wyjechałem tam na stałe. Jak dojechałem pod chatke to praktycznie po mnie przyjechali panowie z hurtowni z zamówionym towarem (przywieźli cegły, płyty karton gips, prysznic z brodzikiem etc). Widziałem, że troche byli zdziwieni, pytali się, czy będę tu mieszkał, przecież to wszystko jest opuszczone, mówili, że można tutaj zwariować samemu, czy się boje itp. Koniec końców rozładowali mi wszystko na podwórku i odjechali. Czułem się dziwnie, zacząłem sprzątać kurze, włączyłem lodówke, wniosłem telewizor żeby móc go włączyć, żeby coś mi brzęczało. Chciałem sobie spędzić tam spokojnie weekend, od poniedziałku wziąłem tydzień wolnego w pracy żeby poświęcić go na mały remoncik.

    Obudziłem się w sobotę rano, było bardzo cicho, jedyne co słyszałem to tykający zegarek któy zdjąłem z ręki i położyłem na stoliku obok - to może Wam zobrazować jak bardzo cicho było. Świeciło słońce, pomimo chłodów października - pogoda była całkiem fajna. Zrobiłem sobie kawę w dużym kubku i wyszedłem na podwórko sie przejść i popatrzeć co tam właściwie jest. Na podwórku oprócz domu był murowany mały budynek "gospodarczy" oraz drewniana stodoła. "Gospodarczy" był zamknięty na klucz którego nie miałem, za to stodoła była otwarta.

    Wszedłem do środka i w nos uderzył mnie straszny zapach, zgnilizny. Kilka sekund później z moich ust zniknął uśmiech i raczej pojawiło się przerażenie. W stodole znajdowały się zwłoki kotów, na oko było ich ponad 20, były tak jakby rozrzucone po całej stodole. Jedne były bardzo stare i zaschnięte a część była "świeża" i latały nad nimi muchy. Oprócz zwłoków było tam jeszcze parę misek, w jednej nawet było jeszcze mleko. CO DO KURWY - pomyślałem i wyskoczyłem na dwór. Oparłem się o samochód i zacząłem to wszystko analizować, jakoś sobie to wytłumaczyć. Zadzwoniłem do mojego kumpla mu o tym powiedzieć i zapytać co o tym sądzi. Doszliśmy do wniosku, że po prostu jakieś dzieciaki zabijają tu koty, wiocha - ludzie są głupi, brakuje im wykształcenia a co za tym idzie empartii i tak się po prostu "bawią". Tak sobie to wyłumaczyłem chociaż ciągle miałem z tyłu głowy, że ktoś kto wabi koty mlekiem, zabija je i rozrzuca po stodole nawet jeśli jest dzieckiem - jest chory psychicznie i należy sie takiej osoby bać. Wykopałem dół i zakopałem te wszystkie koty razem z miskami itp. Nawet jeżeli ktoś będzie chciał to powtórzyć to przecież zobaczy auto na podwórku więc pomyśli, że ktoś tu jest i ucieknie.

    W sumie to już o tym zapomniałem, zacząłem remont, dni leciały jeden po drugim - nie działo się nic nadzwyczajnego - do piątku. Pojechałem na zakupy, miałem kawałek drogi, kupiłem browary, wino, spożywkę i chciałem sobie zrobic wieczór sam na sam, zjeść coś dobrego, napić się i oglądać filmy. Kiedy wróciłem pod dom, otworzyłem bagażnik i wyjmowałem zakupy - stałem plecami do ulicy. W tym momencie poczułem czyjąś obecność, usłyszałem ruch i uczucie, że ktoś się na mnie patrzy. Tak było, na ulicy stała kobieta - na oko w moim wieku, może troche młodsza, normalnie ubrana, wyglądała nawet całkiem nieźle, fajna figura, ładna buzia. Trochę jakby nie stąd. Stała i się na mnie patrzyła a ja na nią. Troche sie wystraszyłem bo cała ta akcja była creepy ale pomyślałem, że ona w sumie też może być wystraszona bo przecież to opuszczona wieś, nikt tu nie mieszka a nagle pojawił się tu ziomek z zakupami. Przywitałem się z nią, zapytałem skąd jest i jak się tu znalazła, powiedziałem, że to dom moich dziadków, że pracuje zdalnie i stwierdziłem, że tu przyjadę na jakiś czas itp. Dziewczyna (Ania), powiedziała, że jest ze wsi obok, po drugiej stronie lasu i często po prostu sobie robi piesze wycieczki po lesie i po tej wiosce bo wygląda klimatycznie a nie musi się niczego obawiać bo wie, że tu nikogo nie ma dlatego też jest zdziwiona moją obecnością i przeprasza, że się tak zachowała bo mogła mnie wystraszyć.

    Koniec części pierwszej :)
    Jeżeli chcesz przeczytać część drugą to pojawi się ona niebawem pod tagiem: #zycienawysiedlonejwsi
    Daje też dla zasięgu (bo historia jest prawdziwa): #creepypasta

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #60856b7ddf02be000aefe991
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Czasem kiedy rozmawiam z moją matką na temat jej młodości, poruszam temat jej wyjazdu do Berlina Zachodniego. Widzę wtedy ten błysk w jej oku, kiedy opowiada mi o swojej ucieczce z demoludów i pierwszych dniach na tej Ziemi Obiecanej, "dla mnie to było jak lot na księżyc". Uśmiechnięci, dobrze ubrani i zadbani ludzie na ulicach, bez tego socjalistycznego przygniecenia życiem. Po drogach suną "luksusowe" samochody, które dotychczas mogła oglądać tylko na zagranicznych filmach. W sklepach pułki wypełnione wszystkimi możliwymi towarami, uśmiechnięte ekspedientki częstujące ją próbkami rzeczy, o których istnieniu nie miała nawet pojęcia. W kontraście do zgorzkniałych bab w Społemach, traktujących cię z wyższością i podejrzliwością, że być może będziesz próbować podebrać im cenny towar spod lady.

    I oczywiście Mur. Namacalny symbol tego kontrastu między jałową ziemią szaroburej chujozy. A kolorowym światem radości i dobrobytu. Po jednej jego stronie przeróżne grafitti i całkowity luz. Po drugiej, wieże wartownicze i żołnierze z ostrą bronią, pilnujący aby przypadkiem nikt nie uciekł z tego nieludzkiego, socjalistycznego eksperymentu. Popularną plotką krążącą wtedy po Berlinie Zachodnim były historie o pijanych Niemcach, którzy łazili pod Mur i dla żartów przerzucali swojego najbardziej pijanego ziomka na drugą stronę. Po kilku dniach stresów przeważnie taki delikwent w końcu zostawał zwracany przez wschodnich do domu. Zaraz przy Murze znajdowało się popularne muzeum socjalizmu, gdzie poza różnymi eksponatami można było wejść też na dawną wieżę wartowniczą i za miedziaka pooglądać przez lornetkę jak po drugiej stronie Muru żyją sobie dzieci gorszego Boga.

    Była też oczywiście przy upadku Muru. Wtedy to na kilka dni cały Berlin wschodni wlał się do zachodniego. Młodzi berlińczycy ze wschodu szwendali się po zachodniej części nie mogąc uwierzyć w rzeczy, które właśnie dane im było zobaczyć. Niczym człowiek pierwotny, któremu właśnie pokazałeś start samolotu (tak jak ona sama nieco wcześniej). Jednak gdy początkowa euforia opadła zaczęły się pierwsze konflikty. Niemcy ze wschodu okazali się jacyś inni, dziwni. Jakby mentalnie uszkodzeni przez cztery dekady prowadzonych na nich doświadczeń realnego socjalizmu. Z jej relacji wynika też, że wtedy Niemcy dużo bardziej zaczęli cenić sobie Polaków. Niemiecki Hans biznesu dużo bardziej wolał zatrudnić jakiegoś Sławka czy Maćka niż swojego krewniaka ze wschodu, który przez cały dzień tylko się ociągał i narzekał, że ten jeszcze każe mu pracować.

    Ten sam naród, ten sam język. Często te same, rozdzielone rodziny. A mimo to tak gigantyczny kontrast tylko z powodu innego systemu.

    Morał tej historyjki jest taki, że nie wyobrażam sobie jakimi podludzkimi gnidami muszą być ludzie, którzy dziś, po tym wszystkim co musiały przechodzić poprzednie pokolenia chcieliby powrotu do tamtego systemu. Obyśmy już nigdy więcej nie musieli doświadczać tego co oni.

    #historia #coolstory #antykapitalizm #libertarianizm #bekazlewactwa #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: cdn.cnn.com

  •  

    Jeśli pamiętasz podróżowanie pociągami podmiejskimi z otwartymi drzwiami podczas jazdy, to miałeś zajebiste dzieciństwo. Piękna słoneczna pogoda, wiatr we włosach... Świetna sprawa zwłaszcza na upały ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeszcze 15 lat temu nie było z tym totalnie żadnego problemu, nawet kierownicy pociągu przymykali na to oko. Przekręcało się dźwigienkę nad drzwiami, gdzie był już zawsze zerwany drucik będący żałosną plombą bezpieczeństwa, drzwi otwierały się a pociąg dalej normalnie jechał. Dziwnie nikt się tego nie bał - normalnie siadało się na podłodze wzdłuż otwartych drzwi lub opierało nogi na stopniach.

    Potem kierownicy zaczęli się tego czepiać, jakoś w latach 2008-2009, a następnie zmodernizowano wszystkie stare składy EN57 i usunięto znad drzwi dobrze nam znane dźwigienki. Jazda na mostku z otwartymi drzwiami - nieźle szaleliśmy, choć wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, że jest to szaleństwo :)

    #gimbynieznajo #kolej #pociagi #kolejemazowieckie #koleje #coolstory #90s #wykop30plus #30plusclub #nostalgia #podroze
    pokaż całość

    źródło: 90C072A4-E7B6-4CDE-9C21-3479FB473D08.jpeg

  •  

    Jak co rano obudziłem się jeszcze piękniejszy. Przysunąłem się do partnerki owiniętej moim długim penisem. Do ucha wyszeptałem jej piękny wiersz po czym pocałowałem w policzek.

    Ona przejechała ręką wpierw po moim dwudniowym zaroście, który mimo swojej długości jest aksamitnie miękki, tak by jej nie zadrapać, po czym objęła moje solidne barki i sportowy tors, mówiąc jak pięknie pachnę. Co dzień budzę się pachnąc innymi perfumami, dziś jest to D&G, wczoraj była to Lacoste. Zszedłem po cichu z łóżka na podłogę, robiąc przy tym 100 pompek wpierw na jednej ręce, potem na drugiej, a na końcu bez pomocy rąk. Dorzuciłem jeszcze kilka brzuszków, myśląc w międzyczasie co przyrządzić na śniadanie (zapomniałem dodać, że uwielbiam gotować).

    Do sklepu pobiegłem na około robiąc jakieś 10 km, by utrzymać dobrą sylwetkę. Kupiłem świeże bułki, kwiaty i od razu coś na obiad. Po powrocie poranna toaleta. Muszla klozetowa ma przykręconą deskę, tak bym nigdy nie zapomniał jej opuścić. Sikam na siedząco, w ogóle mi to nie przeszkadza, a kupy nie robię, jako że jestem idealny. Przy okazji szybkie sprzątanie łazienki i już można zabierać się za śniadanie. Pomyślałem o smacznym omlecie z upieczonymi bułeczkami i wyciśniętym świeżym sokiem. Oczywiście całe śniadanie w łóżku. Kocham być romantyczny. Na seks nie liczę, chce mi się go tylko wtedy kiedy mojej partnerce.

    Po tym wszystkim przystępuję do reszty dnia: przegląd prasy biznesowej, plany na kolejny rozwój mojej firmy, poza tym blog ekonomiczny, lifestylowy, technologiczny i na prędce napisany wiersz, który może kiedyś zagram nawet na gitarze ze swoim zespołem.

    Potem jakieś domowe robótki: prasowanie, sprzątanie, przykręcanie gniazdek, no i uciekam na siłownię wraz z zajęciami z boksu. Pojadę kabrioletem, bo jest ciepło, choć myślałem jeszcze chwilę o motorze. Chyba wezmę motor, a kobieta samochodem skoczy sobie na zakupy i sushi. Zawsze mam problem z wyborem koszuli. Kurcze człowiek ma dwie garderoby, a i tak nie ma w co się ubrać. Muszę też uważać, bo ostatnio zakładając koszulę, przez przypadek podarłem ją o moją tarkę na brzuchu. Śmieszna historia.

    Po zajęciach pędzę do domu spędzić czas z ukochaną i zaplanować wieczór. W sumie to nie spodziewa się, że najpierw zabieram ją do kina a potem do restauracji.

    Zamawiamy szampana i jakieś wykwintne dania. Biorę do ust widelec, gryzę a tam… kamień. Bo tak naprawdę nie ma kobiety, nie ma samochodu, nie ma sklepu, nie ma kwiatów i restauracji. Jest tylko mroźna łotewska zima, halucynacja z niedożywienia i śmierć. Takie życie.

    .
    .
    .
    .
    #zycie #takbylo #coolstory #pasta #takaprawda
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów