•  

    #azja #indonezja #ciekawostki #coolstory #sennajawie

    W dalekiej Azji społeczeństwo wygląda inaczej niż społeczeństwo w Europie. Tutaj w relacjach sąsiedzkich ludzie są dużo bardziej z zżyci, każdy każdego zna, każdy o każdym wszystkie wie i ciężko tu być introwertykiem indywidualistą. Ja mieszkam w mieście, nie na wsi a i tak przy każdej okazji jak narodziny dziecka, ślub czy pogrzeb schodzi się cała okolica, czasami to może być nawet kilkaset osób, w wielu meczetach jak i kościach co tydzień odbywają się specjalne spotkania na których ludzie się modlą, jedzą i dyskutują. Normalnym jest też cała masa lokalnych akcji integracyjnych – wspólne patrolowanie ulic w nocy, festyny rodzinne, grupowe sprzątanie ulic, sadzenie drzewek, wykłady w świątyniach czy spotkania z lokalnymi politykami. Najlepsze, że uczestnictwo w tym jest obowiązkowe!
    Za nieprzyjście można się narazić na ostracyzm i wykluczenie ze społeczności, kary finansowe (np. w przypadku odmowy patrolowania ulic) ale najgorszy jest gniew lokalnych urzędników, którzy potem mogą się mścić poprzez utrudnienie zdobycia różnych zaświadczeń i dokumentów.

    Ja dwie ostatnie lokalne imprezy – czyszczenie ulic i jakiś wiec polityczny olałem. Wczoraj odbyło się spotkanie lokalnej społeczności na którym dyskutowano o bieżących sprawach osiedla. Od paru dni tutejszy urzędas wydzwaniał do mojej żony i osobiście przychodził do mojego domu żeby upewnić się, że przyjdę. Przez 3 godziny lokalsi dyskutowali o tak fascynujących zagadnieniach jak rozliczenie pieniędzy z datków na lokalny meczet, sprzątanie cmentarza, remont drogi i wysokość zasiłku pogrzebowego. Oczywiście pojawianie się tam białego Europejczyka też wzbudziło nie lada sensację, wiele osób komplementowało mój nos. Dobrze, że chociaż jedzenie było za darmo hehe. Zdziwiłem się, że dali grillowanego kurczaka i jakieś ryby, na bogato, bo zazwyczaj na takich spotkaniach jest tylko suchy ryż z gotowanymi warzywami i pikantnym sosem sambal.

    Dziś na wszystkich osiedlach w stolicy odbywają się koncerty z okazji Święta Niepodległości Indonezji. Dzieci z okolicznych szkół będą prezentować swoje tańce, będą zespoły grające “dangdut” - coś co ja nazywam Indonezyjskim discopolo (wesołe piosenki o miłości pod skoczną melodię będącą kombinacją muzyki Arabskiej, Hinduskiej i Chińskiej), Ja na te koncerty nie chodzę odkąd 3 lata temu lokalsi wepchnęli mnie na scenę. Dla nich widok tańczącego białasa to była świetna rozrywka, ja zaliczyłem największą żenadę życia, do dziś nie mogę tego rozchodzić.
    Między koncertami odbywają się zabawy pokroju wyścigów w workach, biegów z łyżką i jajkiem i gry w gorące krzesła za które można wygrać prawdziwe pieniądze, a większość uczestników to dorośli ludzie. A już jutro z rana – osiedlowa joga - całe osiedle schodzi się o 6 rano, rozkłada maty na ulicy i wszyscy będą ćwiczyć!
    Od znajomego Polaka mieszkającego niedaleko miasta Surabaya, 600 km od Dżakarty, wiem, że w tamtym regionie ludzie maszerują z portretami prezydenta i wiceprezydenta przy każdym święcie niepodległości, a mój przyjaciel został na taki pochód zaproszony.

    Ciekawe, że od momentu otrzymania karty stałego pobytu w Indonezji, ludzie tutaj traktują mnie „jak swojego”. Nie ma znaczenia, że jestem białym obcokrajowcem bez praw wyborczych, według nich skoro tu mieszkam to mam robić to co oni czyli uczestniczyć we wszystkich tych zabawach, imprezach, pochodach i lokalnych wyborach.

    Poniżej parę zdjęć z wczorajszego, osiedlowego spotkania. Gość z mikrofonem na zdjęciu po prawej to lokalny urzędnik i organizator całej imprezy.
    pokaż całość

    źródło: spotkanie.jpg

  •  

    Rodzina, Jureczek, Baśka i mała Karynka, zatrzymują się przy ogródku sushi baru. Podkładki z bambusa, szeleszczące liście bambusa i bambusowe łódeczki na gorącą ściereczkę do obmycia rąk nęcą przepychem i zapachem odległego świata dobrobytu. Moment wahania, decyzja zostaje podjęta. To tutaj zostaną zrealizowane aspiracje Baśki o przynależeniu do klasy średniej, nonszalancko korzystającej z uroków życia w dużym mieście. Rodzina rozsiada się w ogródku ze swoją grubyą bachorzycą (jedynie dwa chude jak szczurzy ogon warkoczyki zdradzają płeć). Bambusowe badyle szeleszczą, łechcąc ego Jureczka, który właśnie dotyka lepszego świata. Jureczek, ogorzały od grillowania na parkingu obok swojego tira, patrzy na swoje dziecko i próbuje ocenić, czy to prawda, że to co najlepsze z bachorzycy, spłynęło po tyłku jej matki na tylną kanapę starej corsy jakieś 7 lat wcześniej. Żona Jureczka, Baśka, tleniona na blond tak jasny, że kury sąsiadów dawno oślepły, unosi brwi w geście „przychodzimy tu codziennie, dla nas to jest codzienność, jak dla niektórych, ale nie dla nas, mortadela w panierce”.
    Jureczek nieufnie patrzy na pałeczki - te chińskie pedały nawet nie umiejo widelcem hehe jeść. Pobieżne sprawdzenie menu. Chyba ich popierdoliło z tymi cenami. Za kawałek ryby i trochę ryżu, zawiniętych jak jakiś kurwa naleśnik, mam kiełbasy czosnkowej z aldika na miesiąc - myśli Jureczek, ale zaciska szczękę i nic nie mówi, bo gra się toczy o przynależność do klasy średniej.
    Z lokalu wynurza się kelnerka z menu. Pod urzędowym uśmiechem skrywa pewność, że z tych klientów napiwku nie będzie. Karynka tymczasem dostrzega bambusową matę, i dochodzi do wniosku, że to świetna zabawka. Zaczyna napierdalać tą matą o blat stołu, produkując grzechot niczym opróżniana ze żwiru wywrotka, którą jeszcze kilka lat temu Jureczek jeździł u tego chama, który na jureczkowej krwawicy dorobił się domu z grillem i dmuchanym basenem. Klienci sushi baru odwracają głowy w stronę hałasującej Karynki, ale oślepieni błyskiem słońca, odbitego od jureczkowej, srebrej kety, oraz zdominowani jego bezwzględnym wzrokiem człowieka, któremu nikt nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe, wracają karnie do swoich burżuazyjnych dań, za które płacą chyba kradzionym, no bo skąd by mieli pieniążki? Dobrze, że odwracają głowy. Teraz mamy zmianę, i rozliczymy takich skurwysynów jak wy - myśli Baśka, po czym wraca do studiowania menu. Na widok cen w menu najpierw blednie, tak, że jej honor ratuje tylko ukraiński samoopalacz, wsmarowany wczoraj niezbyt równomiernie. Kelnerka podchodzi przyjąć zamówienie, z przyklejonym urzędowym uśmiechem. Akcję trzeba przeprowadzić szybko, żeby nie robić rodzinie wstydu przed resztą klienteli. Baśka z Jureczkiem zamawiają „najdroższy zestaw” i nie mogąc zamówić dla Karynki „kurczaka z frytkami”, zamawiają jej jakiś „krem z jakiegoś bryla z jakąś kurwa maczą”. Jureczek stawia na stole wodę, wyjętą z różowego plecaczka Karynki, ale skarcony wzrokiem Baśki, pragnącej spełnić swoje aspiracje w sposób pełny, zamawia najtańszą herbatę (te pedały mają ą fą fą pięć rodzajów herbat, i wszystkie jakieś zielone, pewnie barwione dziadostwo).

    Po chwili przybywają zestawy sushi. Jureczek nieufnie trąca ryżowe zawiniątka pałeczkami. Nagle... co to kurwa mać ma być?! Ta ryba jest surowa! Kurwa za takie pieniądze nie potrafią jej nawet usmażyć! Złodzieje! Jureczek, czerwieniejąc na twarzy, wysapuje do stojącej nieopodal kelnerki: - To jest niedogotowane!
    Kelnerka podchodzi i z urzędowym uśmiechem odpowiada, że to taka kuchnia, że to tak ma być. Co ja biedak z Wietnamu jestem, żeby wpierdalać surową rybę z ryżem?! - myśli Jureczek. Karynka patrzy spode łba i bawiąc się warkoczykien, leniwie wsadza sobie palec do nosa, grzebiąc nieśpiesznie w akcie wytężonego skupienia i przyswajania wiedzy o otaczającym ją świecie. Kelnerka, widząc, że oczy Jureczka zachodzą krwią, a Baśka zaczyna dziubać oskarżycielsko marynowany imbir, stwierdza, że poprosi sushi mastera. Jureczkowi twarz tężeje, z emocji chce mu się sikać, nerwowo rozgląda się za jakąś butelką, ale na stole tylko sencha w żeliwnym dzbanuszku, kurwa. Zaciska krocze i cały ciężar pełnego pęcherza, lat bycia poniżanym w nieśmiesznych memach, braku seksu z żoną od urodzin Karynki, przez co go swędzi kutas od tygodnia po tamtej Nadii z trasy S5, całą tę frustrację kumuluje i wyrzuca z siebie w... niemym krzyku, ktory więźnie Jureczkowi w gardle. Ogorzały tirowiec chwyta się za serce, wzrok zachodzi mgłą, przed oczami przelatuje mu całe życie: kradzieże paliwa z wojskowych cystern, handlowanie pod peweksem dolarami, praca u szwagra na tirze, pierwsze sranie w kabinie, bo Niemiec czekał na bułki z Polski, przydrożne kurwy, na które cierpliwie odkładał po 10 zł z każdej trasy, na której przyciął na paliwie, a potem ciemność. Nie mija pięć minut, a na miejscu jest śmieciarka. Baśka, rzucając się w spazmach po chodniku, nowymi, akrylowymi tipsami drapie w rozpaczy kostkę brukową, z której płatami odchodzi gołębie gówno i stare gumy do żucia. Karynka nadal dłubie w nosie, a z oddali, od strony kościoła Mariackiego, dobiega echo Hejnału, urywając się akurat w momencie zgonu Jureczka. Jego zwłoki wydają przeciągły pierd, kiedy śmieciarka zgniata nowy ładunek. Karynka wsiada na grzbiet łkającej matki, nadal frezującej resztkami tipsów chodnik. Bodzie piętami otłuszczone boki matki, na co Bożenka, z domu Tumulep, z kwikiem rusza, i obydwoje odjeżdżają w stronę zachodzącego słońca, tam, gdzie plamy oleju pokrywają parkingi dla tirów.

    #pasta #heheszki #tworczoscwlasna teochę #truestory #coolstory #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    kurwa słuchajcie pracuje na budowie, w piątek gość przyniósł kanapki z kotletem schabowym, pracuje z nami taki chłopaczek z małej miejscowości, widziałem jak patrzył na te kanapki, pytał czy smaczny kotlet itd. Trochę się z niego pośmialiśmy, że nigdy nie jadł kotleta schabowego. Dzisiaj patrzę, a on przynosi kanapki również ze schaboszczakiem, śmiejemy się, że na bogato ciśnie. Widziałem jaki był dumny, później zobaczyłem, że w środku ma racuchy, kurwa, chciałem powiedzieć o tym wszystkim, wiem, że byłoby pieniężnie. Powstrzymałem się i smutłem, chyba mięknę z wiekiem

    #pracbaza #heheszki #pasta #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Kurde, myślałam, że to są jakieś żarty z tymi Alvaro i ogólnie mężczyznami z południa, ale...

    Od tygodnia umawiam się z Hiszpanem i wczoraj został u mnie na noc. A dzisiaj odkąd wstał zdążył zrobić mi dobrze, naprawić cieknący kran i przygotować śniadanie. xD

    Ale czad, chyba wyjdę za niego.
    #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #coolstory #truestory #pdk pokaż całość

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Gurwa, myślałem, że to są jakieś żarty z tymi Ukrainkami i ogólnie kobietami ze wschodu, ale... xD

    Od tygodnia umawiam się z Białorusinką i wczoraj została u mnie na noc. A dzisiaj odkąd wstała zdążyła już opierdolić gałę, wyprasować moje koszule i zrobić śniadanie. xD

    Ale czad, chyba się z nią ożenię.

    pokaż spoiler #zwiazki #rozowepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #coolstory #truestory
    pokaż całość

  •  

    Kilka lat temu jak uczyłem się into programowanie, to napisałem niby aktywator do Windowsa 7 i wrzuciłem na #chomikuj. Niby, bo w rzeczywistości wyświetlał się komunikat że operacja chwilę potrwa i żeby nie wykonywać żadnej innej czynności podczas pracy aktywatora, zawsze stawało na 30% i kazało czekać XD rekordziści się żalili w komentarzach że czekali po kilka godzin a to ciągle stoi w miejscu XD

    #heheszki #windows #takbylo #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    rok 2137
    V wojna światowa właśnie się kończy
    nie ważne o co wybuchła i kto wygrał
    ważne że przejebaliśmy
    znowu
    Warszawa, Sosnowiec i Białystok zostały całkowicie zniszczone w plazmowym bombardowaniu z orbity ale na tym kończą się dobre wieści
    bądź mną
    syn górnika który przy pierwszej lepszej okazji spierdolił z domu, żeby zaciągnąć się do wojska
    długo nie powalczyłeś bo całe siły zbrojne zostały rozjebane szybciej niż budżet w 2017 roku
    teraz pozostała garstka Polaków
    garstka Polaków to dzisiaj 70 tysięcy osób
    może 80
    Polska znowu została podzielona- zachód biorą Zjednoczone Emiraty Niemieckie, wschód Imperium Białoruskie
    tylko Podkarpacia nikt nie chciał
    mieszkasz w Krakowie, ostatnim jako tako funkcjonującym mieście
    rozkminiasz jak załatwić sobie zmywak w Emiratach kiedy nagle w mieście włączają się wszystkie cyber-ekrany z orędziem Naczelnika
    Ogółem "Polska została oszukana, rozebrana i zgwałcona odcinek 1939", nic szczególnego
    słyszysz strach i niepewność w głosie Naczelnika, czuć że już po ptokach
    aż nagle ten pojeb ogłasza że pokażą swój sprzeciw wobec usunięcia Polski z mapy. Powstaniem.
    zajebisty pomysł kurwo, nikt jeszcze na to nie wpadł
    o dziwo wszyscy się cieszą
    gotowi są napierdalać ludzi ze wschodu i zachodu szlakiem wyklętych
    jedynie ty i dziewczyna która sprzedaje pomarańcze nie okazujecie entuzjazmu
    masz przed oczami nieziemską masakrę jaka odjebie się na tych 70 tysiącach Polaków
    może 80
    załamujesz się bo kraj znowu wchodzi na ścieżkę spierdolenia
    w sumie nigdy z niej nie wyszedł
    ludziom zawsze wystarczyło pomachać flagą przed twarzą żeby rzucali się jak Papież na kremówki
    tej siły już nie zatrzymacie
    żałujesz że nie zaliczyłeś przez III aksjomat
    odwracasz wzrok i widzisz jak loszka pokazuje jakimś dzieciakom pomarańczę, żeby potem nagle ją zabrać
    "nie dla psa"- słyszysz
    nagle następuje oświecenie
    zdajesz sobie sprawę że jedyna przeszkoda jaka stoi na drodze odbudowy Polski jako mocarstwa to Polacy
    naród trzeba zniszczyć a potem odbudować
    opracowujesz w głowie cały plan w najdrobniejszych szczegółach
    zapierdalasz na Wawel
    strażnik pyta gdzie twoja przepustka
    "Żołnierze Wyklęci"- odpowiadasz
    strażnik ze łzami w oczach salutuje Ci i Cię przepuszcza
    #czujedobrzeczłowiek
    wchodzisz do gabinetu dowództwa
    same wystraszone pizdy bez wykształcenia
    w sumie nic dziwnego, całą inteligencję nam wybito już przy II wojnie światowej :/
    pytają co tutaj robisz
    zapodaj im najlepszą przemowę jaką kiedykolwiek słyszeli
    w sumie co drugie słowo to naród i honor no i nikt z nich Cię nie rozumie
    niemniej wszyscy przyznają Ci racje
    właściwie od razu obwołują Cię Wodzem
    idzie lepiej niż się spodziewałeś, nie spierdol tego
    "co mamy robić?"- pyta jeden
    "Żołnierze Wyklęci wyjebaliby w szwabów wszystkim co mają"- odpowiadasz
    chuj że Niemcy są gatunkiem bardziej zagrożonym niż rozprawiczeni anarchokapitaliści
    wszyscy ze wzruszeniem oddają się pod twoją komendę
    jeden nawet szlakiem wilka wypierdolił przez okno
    powstrzymujesz całą resztę przed powtórzeniem wyczynu tego Magika
    w każdym razie póki co
    w końcu nadchodzi ten dzień
    wszyscy są na twoje rozkazy
    gotowi zapierdalać na pole bitwy w kapciach
    dajesz kolejna turę tego pseudoromantycznego pierdolenia, nawet się już nie starasz
    kupują to bo w sumie czemu nie
    nadchodzi bitwa
    kończy się szybko bo przeciwnicy mają do dyspozycji pancerze wspomagane i karabiny plazmowe a twój naród napierdala z gównem na patyku
    wszyscy giną
    masz ochotę płakać, ale wiesz że to dla większego dobra
    wychodzisz na opustoszały Kraków, po raz pierwszy bez opancerzenia przeciw maczetom
    oprócz ciebie pozostała jeszcze tylko jedna żywa Polka
    dziewczyna od pomarańczy
    przychodzisz do niej i bierzesz jedną
    chociaż jesteś ostatnim Polakiem na świecie, ona wciąż nie jest tobą zainteresowana
    być może wybicie resztek narodu jakoś ją negatywnie do ciebie nastawiło, nie znasz się na laskach bo III aksjo
    mówisz jej że twój plan się wypełnił
    patrzy na ciebie z nutką zainteresowania
    objaśniasz jej tajniki swojej strategii tak jak przed laty Klejnot Nilu objawiał prawdy życiowe
    Polacy uniemożliwiają Polsce bycie wielką
    Polska była największa kiedy była zamieszkiwana też przez Litwinów, Białorusinów, Ukraińców.
    niby Żydów też ale nie pasuje do twojej tezy
    tak czy siak, naród doznał takiego spierdolenia, że nie można go było ocalić
    wszystkie kraje na świecie ruchały Polskę w dupę
    naraz
    naród trzeba było zniszczyć a potem odbudować
    ale nie od razu, niech wszyscy sądzą że Polski już nie ma
    może być tylko dwóch Polaków w tym samym czasie
    jeden który będzie posiadał pomarańczę i jeden który będzie jej pragnął
    gdy pomarańcza zostanie w końcu przekazana to jeden z Polaków będzie pewnie leżał na autostradzie, podczas gdy drugi będzie go tycał patykiem
    i tak przez wieki, aż uda się odtworzyć Rzeczpospolitą Obojga Narodów
    i chociaż od teraz do końca życia będziesz znany jako Abdul-Ma Kebabi, to tak naprawdę skrycie będziesz Januszem
    twórcą Zasady Dwóch Polaków
    dziewczyna patrzy na ciebie z oczami pełnymi zrozumienia
    wyciąga dłoń po pomarańcze
    odsuwasz rękę
    "Nie dla psa! Dla Pana to!"
    ona rozumie i wie, że jej sprzeciw byłby niczym letni wietrzyk wobec huraganu twojej woli
    mianujesz ją Grażyną (przypominasz sobie przy okazji że nie wiesz jak ma na imię XD)
    po kilku godzinach do Krakowa przybywają siły Zjednoczonych Emiratów Niemieckich
    wciskasz im jakiś kit o prześladowaniach ze strony polskich nacjonolo
    zawsze działa XD
    machina poszła w ruch
    tysiące lat po twojej śmierci w końcu uda się odbudować imperium
    ale to już inna historia
    Jesteś istotą doskonałą, geniuszem który przywróci potęgę Polski
    Jesteś Janusz, twórca Zasady Dwóch Polaków


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

    +: lis6502, ButDlaczego +4 innych
  •  

    Bylibyście zainteresowani historia jak ewakuowalem matkę z #niemcy po tym jak starsza osoba która mama się opiekowała wystartowała do niej z nożem? Przy okazji nastąpiło sporo zbiegów okoliczności które mogłyby was zaciekawić. Plusujta to zawołam zainteresowanych #emigracja #coolstory i #truestory

  •  

    Odwiedzasz na weekendzie znajomego, którego nie widziałeś rok.
    Hehe wutka dwa dni.
    Seba idzie sie wysrać.
    Nagle wrzask, Seba wychodzi blady.
    O KURWA, ZESRAŁEM SIĘ NA ZIELONO, NIE CZUJĘ NÓG!
    Wchodzimy z innym Sebą do kibla a tam zielona kupa, zielona jak butelka po Sprajcie xD
    Seba boi sie że umrze, bo przeczytał na necie że to znaczy, że jego układ pokarmowy nie wyrabia.
    W całym mieszkaniu jebie bo drzwi tak bardzo otwarte, Seba nie chce spuścić wody tylko siedzi z laptopem i porównuje swoje dzieło do zdjęć z neta.
    Śmiechaj jak pojebany.


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    bądź mno
    anon, lvl 18
    techbaza
    masz w klasie ziomka
    ma ksywę motur, bo jest fanatykiem motocykli
    fanatykiem to mało powiedziane
    odpierdoliło mu na punkcie jednośladówy
    rok temu starzy kupili mu jakiegoś pierdzika co to rozpędza się do 23 km/h w 28 sekund
    od tej pory motur non stop napierdala, że jeżeli umrze to przynajmniej ze świadomością, że robił to co kochał XD
    kurwa żeby na takim guwnie się zabić to już naprawdę trzeba mieć umiejętności
    moturowi jednak nie przeszkadza, że ludzie szybciej stoją niż jego guwnojeździk jeździ
    non stop opowiada o tym gdzie to już nie był swoją bestią
    jakoś miesiąc temu dowiedział się od swojego wujka o zwyczaju LwG
    japierdole.png
    co on od tej pory zaczął odwatykaniać to ja nawet nie
    jak tylko zobaczy innego motocyklistę jego lewa ręka wypierdala w powietrze jak z procy
    nie mówiąc już o tym jak usłyszy magiczne hasło: "lewa w górę"
    kiedyś siedzieliście na matmie i typiarka tłumaczyła wam logarytmy
    motur debil zamiast słuchać to napierdalał ci nad uchem non stop: wruuum wruuum, ziuum ziuum
    no kurwa cymbał.exe
    w końcu się na niego wkurwiłeś
    czekasz aż nauczycielka zacznie zadawać pytania z tego co było na lekcji
    w końcu pyta o logarytmy naturalne
    nikt się nie zgłasza żeby odpowiedzieć
    wtedy ty nachylasz się do motura i szepczesz
    "lewa w górę"
    KURWA TEN IDIOTA TAK WYPIERDOLIŁ LEWĄ ŁAPĘ DO GÓRY, ŻE AŻ ZAJEBAŁ GABRYŚCE PO MORDZIE
    warto dodać, że gabryśka siedziała 2 rzędy od was XD
    nauczycielka zadowolona, że w końcu ktoś się zgłosił pyta motura:
    "no i jaka jest odpowiedź"
    a on na to "NIE WIEM" XD
    jebany cep dostał baniaka a już był zagrożony
    pewnie nie zda XD
    jebać
    parę dni później do waszej szkoły przyjechał jakiś kurwa terapeuta od narkołyków
    przychodzi do was na zajęcia i napierdala, że dragi to zło i w ogóle
    pod koniec zajęć prosi was o to żeby podnieśli rękę ci którzy mieli raz w życiu styczność z dragami
    tylko gabryśka podniosła
    (od ostatniej matmy siada 5 rzędów dalej od motura XD)
    potem prosi żeby podnieśli rękę ci którzy ćpają na codzień
    nachylasz się do motura i szepczesz mu magiczne zaklęcie:
    "lewa w górę"
    JEEEEEB KURWA ŁAPA MOTURA WYJEBAŁA TAK DO GÓRY ŻE AŻ ŁAWKA SIĘ WYPIERDOLIŁA XD
    terapeuta patrzył ze strachem w oczach na motura
    pewnie myślał że naćpany XD
    zadzwonił na policję
    motur dostał kuratora XD
    na weekend zaprosiłeś motura do maka
    jebany kupił 20 hamburgerów
    czekacie na zamówienie
    w końcu motur dostaje swoje burgery
    cała tacka zajebana bułkami
    odbiera ją i idzie do stolika
    wtem podbiegasz do niego i szepczesz sami wiecie co XD
    JEEEEEB KURWA RĘKA DO GÓRY, TACKA WYJEBAŁA W POWIETRZE, BURGERY NA WSZYTSKIE STRONY XD
    wszyscy goście w keczupie
    dzieci płaczą
    matki krzyczą
    rozpierdol.gif
    ochrona wypierdala motura z lokalu
    jakoś miesiąc później twój młodszy brat idzie na siódme urodziny kolegi z klasy
    mame każe ci go potem odebrać
    dzwonisz do motura czy nie zawiózłby cię swoim rumakiem po brata
    zgadza się
    jedziecie po młodego
    inba trwa
    7 latki bawią się, skaczą, tańczą
    mówisz bratu że już musicie iść
    "nie, anon, proszę jeszcze pół godzinki"
    "eh no ok, ale tylko pół"
    ojciec solenizanta janusz zaprasza cię i motura na piwko do kuchni
    motur mówi, że i tak nie może pić więc zostanie z dzieciakami i będzie wpierdalał cukierki
    gadasz sobie z ojcem młodego
    opowiada ci jakich to on grzybów tydzień temu nazbierał
    przynudza w chuj
    mówisz mu, że musisz iść na siku
    postanawiasz odjebać coś dla rozrywki
    idziesz do pokoju gdzie były dzieci i motur
    kitrasz swój telefon za fotelem
    podchodzisz do motura i prosisz żeby do ciebie zadzwonił, bo nie możesz telefonu znaleźć
    dzwoni do ciebie
    przedtem ustawiłeś na dzwonek hymn III Rzeszy
    twój telefon dzwoni
    gasisz światło
    dzieci zaczynają płakać
    do pokoju wpada janusz
    zapala światło
    na ścianę przykleiłeś kartkę z napisem: "lewa w górę"
    oczom ojca ukazuje się salutujący motur do hymnu III Rzeszy a wokół niego płaczące siedmiolatki
    byłeś pewien, że stary się wkurwi i wpierdoli moturowi za demoralizację guwniaków
    tak się jednak nie stało
    janusz zaczął drzeć mordę, że to jego ulubiony kawałek po czym wziął motura za rękę i zaczęli tańczyć poloneza
    na zakończenie stary wskoczył na motura i utworzyli swoimi ciałami figurę w kształcie swastyki
    zabrałeś brata i uciekłeś stamtąd


    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Rozmawiałam właśnie z niewidomym klientem i użyłam sformułowania "Ale proszę spojrzeć na to z innej strony".

    pokaż spoiler Spłonę w piekle? xD


    #coolstory #heheszki

  •  

    Z uwagi na przypadającą dziś rocznicę zrzucenia bomby atomowej na Nagasaki, pomyślałem, że podzielę się z Wami jedną z perełek z mojej biblioteki japonistycznej i przy okazji małym... #coolstory - powiedzmy.

    Kilka lat temu znalazłem na Allegro album poświęcony Hiroshimie i Nagasaki w dobrej cenie - 20 złotych, jeśli dobrze pamiętam. Album w języku japońskim, dostałem potwierdzenie od sprzedającego, kupiłem - okazało się, że język publikacji to... esperanto. W jednym z maili sprzedawca napisał:

    zdjęcia robiłem sam może pan wierzyć czy nie naprawdę nie znam się na tych językach dla mnie japoński czy koreański czy chiński jedno i to samo przecież na okładce był napis i tytuł . nie jestem oszustem

    Miałem dostać zwrot pieniędzy i zatrzymać sobie album, czekałem miesiąc, ale ostatecznie wystawiłem negatywa - tyle co do samej historii, a teraz do rzeczy.

    Album to 350 stron świetnych fotografii (jeśli można tak powiedzieć o nich, zważywszy na fakt, co przedstawiają). Więcej rozumiem z japońskich tekstów na niektórych obrazkach, niż z treści albumu, jednak był to z pewnością udany zakup.
    Oprócz czarno-białych zdjęć zrobionych tuż po wybuchu bomby oraz w ciągu kolejnych dni, tygodni, miesięcy i lat, znaleźć tam można także rysunki dzieci czy obrazy/rysunki, stworzone przez dorosłych, którzy przeżyli ten koszmar.

    W komentarzach zamieszczę także kilka stron z samego albumu, który wydany został pod koniec lat 70. Mam jeszcze kilka takich ciekawostek w kolekcji, więc może w niedalekiej przyszłości podrzucę coś innego.

    #ciekawostki #historia #japonia #fotografia #historiajednejfotografii #wojna #iiwojnaswiatowa
    pokaż całość

  •  

    Nudzę się w ciuchci więc napiszę wam jak prawie zabiła mnie pewna gruba biegaczka. Cellulit jest ogromnym problemem początkujących biegaczy. Wiecie takich w stylu 6 min/km. Zapisuje się taki koleś na bieg, a tam pełno rozebranych kobiet. Zasada jest prosta, im szybsza tym mniej na ciele tej przykrej kobiecej przypadłości. Te najładniejsze uciekają szybciej niż marzenia polskich piłkarzy o wyjściu z grupy xd Biegniesz swoim tempem. Nie dość że gdzie nie spojrzysz tam cellulit, to jeszcze strasznie siada męskie ego. Tak też było ze mną, wyprzedzalem coraz ładniejsze, wiedziałem, że tym razem nie dojdę, a dobiegne. Aż do ostatniego kilometra. W morderczej walce kilkukrotnie wyprzedzalem się z jedną dziewczyna. Tuż przed ostatnim zakrętem usłyszałem cichutkie "przepraszam". To była ona. Wiedziałem, że nie mogę się poddać i ruszyłem. Usłyszałem z jej ust soczyste "kurcze" xd Na mecie padłem, pamiętam tylko wzrok politowania ratownika medycznego. Po pół minuty ocknalem się i poszedłem po medal, który dostaje każdy kto ukończy. Szedłem krokiem uczestnika wiejskiego wesela na jego finiszu, a przerażenie w oczach dziewczyny wreczajacej medal zapamiętam do śmierci. Wygrałem walkę z samym sobą. Ale wiecie dlaczego napisałem ten wpis? Nie po to żeby kogoś krytykować, a coś wam pokazać. Bo jestem pod wielkim wrażeniem wszystkich biegaczy niezależnie od wieku czy wagi. I mam wrażenie, patrząc na charakter tych, w tym przypadku kobiet, że za rok będą na mecie o kilka minut szybciej. Kto wie, może już bez cellulitu? Mam nadzieję, że też tam będę :) #bieganie #coolstory #rozowepaski #motywacja #heheszki pokaż całość

  •  

    Oglądałem kiedyś taki teleturniej, "Podaj dalej", w którym członkowie drużyny mieli przekazywać sobie jakiś wyraz, ale opisowo, nie wypowiadając tego wyrazu. No i kiedyś jeden #rozowypasek miał drugiemu przekazać wyraz:

    REKIN

    Mówi więc opisowo:

    "wielki ssak morski"

    Najlepsze jest to, że ta druga od razu wpadła na to, że REKIN ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #coolstory #truestory i trochę #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    +: odciskipalc0w, Lipathor +10 innych
  •  

    W końcu i przyszła pora na mnie - picie że mną kompot! Teraz najtrudniejsza cześć bo będę musiał wytrzymać i oświadczyć się zgodnie z planem (a czuje się tak, że chciałbym to zrobić dzisiaj).
    Wrzucam posta bo będę mógł napisać opinie o Aclari za 2-3 lata (czy później) czy okazał się dobrym wyborem.
    Na koniec krótkie #coolstory:
    Mój dobry kumpel swego czasu też kupił pierścionek, cały dumny ale biedaczyna nie wytrzymała napięcia - chłopaczyna oświadczył się w najgorszym możliwym momencie - gdy jego kobieta wychodziła z kibla. Do dziś mamy polewkę z niego (chodź teraz go już rozumiem ;)). Na szczęście dziewczyna przyjęła oświadczyny.

    #chwalesie #pierscionek
    pokaż całość

    +: NECRO_STALKER, odciskipalc0w +8 innych
  •  

    Wykopki to bardziej rośliny czy zwierzęta? Mając do wyboru a) nie podoba się to ignorować/zczarnolistować @d0t3r lub b) srać bólem dupy o jakieś wpisy, wykop po raz kolejny zdał egzamin.
    Nie wiem co jest bardziej absurdalne, emocjonowanie się co jest w gorących na jakiejś stronce internetowej czy wyzywanie typa od atencjuszy dając mu tym samym atencję xD pomijając fakt że sam sobie tych plusów nie dawał tylko komuś najwidoczniej się to podobało lub śmieszyło.
    Wykop to taki portal że jak nie wrzucasz cos innego niż wpisy z pytaniami który siajomi lepszy i czy wziąć passata w gazie czy w benzynie to już jesteś do odstrzału. Wolę oglądać koszule dotera niż kolejne rozdajo -1zł do zamówienia na pizzaportal #mowiejakjest #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Jeszcze pamiętam z lekcji religii że taki szalik księdza się nazywa stuła. Miałem może z 8 lat jak mi o tym powiedziała katechetka.
    Strasznie mocno mi się wbiło w pamięć to słowo. Ona wymawiała to z takim długim u, stuuła.

    Stuuła. To słowo miało w sobie taki pierwiastek wyluzowania. Stuuła. Siedzi taki wyluzowany ksiądz w konfesjonale i podchodzi jakaś kobieta, wyznaje te swoje psoty i czeka co ksiądz powie.
    Jest bardzo zmartwiona. A ksiądz taki wyluzowany rozsiadł się w tych swoich szatach i mówi "stuuła". I ta kobieta rozumie, że nic się nie stało, luz.

    Albo jakaś uroczystość jest i ministranci tacy zesrani bo muszą pomagać księdzu, a we wsi to była wielka odpowiedzialnoś i prestiż.
    Jak byłeś ministrantem to nawet jak dzień dobry nie mówiłeś to byłeś uznany za prawilnego dzieciaka. I podbiega taki ministrant do księdza i miauczy że jakiśtam kwiatów zapomniał z domu.
    Ksiądz podnosi rękę, robi taki jakby markowany półobrót swoim brzuchastym ciałem i mówi "stuuła".

    Lata mijały a ja dorastałęm. W moim życiu pojawił się alkohol, gta sanandreas, w międzyczasie jakieś empetrójki, a w końcu stres, seks, praca.
    Za każdym razem jak jestem w dziewczynie i wiem, że odpalenie perłowego spacex jest jeszcze niewskazane, myślę sobie o takim księdzu w ogromnym konfesjonale co siedzi w tych swoich szatach i mówi "stuuła".
    W każdej stresującej chwili jest ze mną brzuchaty ksiądz i jego spoko szalik.

    Wychodzę z domu w zimny jesienny poranek. Wsiadam do samochodu. Krople deszczu na przedniej szybie wyznaczają linie papilarne codziennych trosk.
    Równie zimne krople płyną po moim zestresowanym umyśle. Patrzę jednak kątem oka i widzę go siedzącego na tylnim siedzeniu - a włąściwie na dwóch bo na jednym się nie mieści.
    Myślę o jego szaliku. Nie musi nic mówić, ja wiem co by powiedział.

    Stres znika jak poranna rosa. Jadę do pracy.

    #takaprawda #takbylo #coolstory #heheszki #pasta
    pokaż całość

    +: WedrowiecAtte, odciskipalc0w +450 innych
  •  

    Z rana jak jechałem zbiorkomem starsza babka chciała ustąpić miejsce młodej karynie z wyraźną otyłością brzuszną. Karyna udała, że nie słyszała, a ja kisnąłem przez całą drogę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #bekazgrubasow #warszawa #coolstory

  •  

    XDDDD Jak sobie to przypomnę to zawsze muszę rozchodzić. Rok 1997 - mam 10 lat i generalnie pstro w głowie. Moja mam pojechała załatwić sprawę sprzedaży jednej rzeczy po mojej prababci. Przyjechaliśmy do domu zainteresowanego bo w sumie było nam po drodze - mama mówi:

    - Usiądź Adel i poczekaj na mnie.

    Poszła parę metrów i słyszę jak rozmawia z gościem no to mówię sobie będę czekał to może dostanę nowego #actionmana XD (kurlaaaaa jakie to było drogie i badziewne)

    I w tym momencie do pokoju wbija wysoki gość z kucem - siema - jestem Wojtek (syn tego handlarza). XD Ja tak patrze na tego gościa - przecież to jest biały wojownik XDD #powerrangers. #cotusieodpierdala

    No i tak siedzę i myślę o tym, to był salon to gość odpalił sobie #psx i tak prowadzi do mnie monolog o gierkach (ja konsole dostanę dopiero na gwiazdkę tego roku). Po czym ja już nie wytrzymując wypalam z tekstem:

    - Proszę pana, pan jest tym białym wojownikiem z power ranger? Gość w śmiech, ja czerwony.

    - Mówili mi znajomi to już i dalej się śmieje.

    XDDDD Co ja miałem wtedy w garze ( ͡° ͜ʖ ͡°) #wspomnienia #dziecinstwo #90s #coolstory
    pokaż całość

  •  

    to był koniec lat dziewięćdziesiątych, byłem w 7 czy 8 klasie. Grając w piłkę rozbiłem okulary a rodzice nie mieli kasy na kupno nowych oprawek, więc mama zaniosła do optyka stare oprawki starszego brata - takie jak ze zdjęcia niżej, który nosił je prawie dekadę wcześniej. Za jego czasów pewnie każdy takie miał, ale w moim przypadku były największym obciachem jaki kiedykolwiek doznałem na własnej skórze. Śmiali się wszyscy - kumple z klasy, z boiska, nauczyciele. Nie mówię już o jednej Karolinie z klasy "c" w której się zabójczo kochałem, a która z oczywistego powodu raptem uznała, że ten gruby Rafał z mojej klasy wcale nie jest taki brzydki, no i nosi fajne bryle na normalnej, drucianej oprawce. Z dnia na dzień wzrok poprawił mi się na tyle, że zamiast na nosie, okulary leżały w etui na dnie plecaka. Zakładałem tylko gdy naprawdę musiałem - w szkole albo w kinie (dopiero po zgaszeniu świateł) i by za każdym jebanym razem wysłuchać buczenia wszystkich wokół, wyśmiewających się ze mnie i z moich okularów, jeżeli by nie liczyć tych grubych na kilka milimetrów szkieł, prosto w oczy. Nienawidziłem ich. Zarobionych w wakacje pieniądzy nie wydałem na letnie wojaże czy nowego walkmana Sony z radiem z RDS-em i dyktafonem o którym marzyłem, ale niemal w całości zostawiłem je u Pani Zosi z zakładu optycznego na Antoniuku.

    Teraz co drugi mijany na ulicy okularnik dumnie dzierży te chujowe, przedpotopowe bryle i jeszcze kupę kasy wydaje aby być cool. Założę się, że gdybym wtedy nie wyjebał tych oprawek (uprzednio miażdżąc pod butem) i odszukał je dziś w skrzyni z moimi rupieciami na strychu u rodziców, zarobiłbym krocie wystawiając je na allegro albo innym oeliksie.

    Historia nie skończyła się tak źle, przez całe dorosłe życie nie spędziłem choćby 5 minut na zastanawianie się nad tym, czy ciuch który zakładam "fituje". Mam to w dupie. Od lat mam ten sam styl, ludzie chwalą, że elegancki. A Karolina waży dziś ze 140 kilo.

    #coolstory #gownowpis #modameska
    pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    #azja #indonezja #coolstory #sennajawie

    Wczoraj wieczorem zamówiłem Gojeka, taki lokalny, Indonezyjski odpowiednik Ubera, zamiast samochodu wybrałem opcję "motor". Tylko zapomniałem, że na tej konkretnej stacji kolejowej mogą zatrzymywać się tylko taksówki, gojeki mają zakaz.
    Po chwili zadzwonił do mnie kierowca i używając mieszkanki Indonezyjskiego i łamanego angielskiego kazał mi czekać na stacji i że on po mnie przyjdzie.Tak, przyjdzie nie przyjedzie. Brzmiało to mniej więcej tak: "MISTER, MISTER, AJM SO SORRY, AJ TIDA BISA STOP DI STSIUN, WAIT ME MISTER, AJM JALAN-JALAN". Jalan-jalan znaczy "już idę".
    Wyobraźcie siebie, że kierowca zaparkował 300 metrów od stacji, gdzie nie ma zakazu i przyszedł po mnie pieszo, żeby zaprowadzić mnie na parking gdzie zostawił motor, w ogóle już z daleka do mnie machał rękami krzycząc "MISTER MISTER!", na przywitanie poklepał mnie po plecach jakbyśmy byli starymi kumplami i był strasznie zadowolony, że trafił mu się obcokrajowiec.
    Po drodze do domu dużo rozmawialiśmy (miksem Indonezyjskiego i Angielskiego), jak usłyszał, że jestem z Polski to już zupełnie się nakręcił, całą drogę opowiadał mi o Lewandowskim i Egy Maulanim, Indonezyjskim piłkarzu grającym w Lechi Gdańsk (u niego to brzmiało jak Gdyyynsk). Opowiadał mi, że w trakcie Mistrzostw Świata w Rosji kibicował Polsce, że lubi Polską drużynę i chciałby żeby Indonezja grała tak jak Polacy. W międzyczasie zajechaliśmy na stację benzynową, bo tu normalnym jest branie klientów gdy w baku pusto, kierowca wypalił sobie jeszcze papieroska, bo to przecież Indonezja, tu nikt nigdzie nigdy się nie śpieszy. Po dojechaniu na miejsce powiedział, że on nie chce żadnych napiwków ani nic tylko, że chciałaby selfie ze mną, bo on koniecznie chce się rodzinie pochwalić, że miał białego klienta z Europy, w dodatku z kraju Roberta Lewandowskiego. Kierowca wyjął mały grzebień z plecaka, poprawił grzywkę żeby ładnie wyglądać na zdjęciach, porobiliśmy trochę głupich min do kamery, znów poklepał mnie po plecach jak starego, dobrego kumpla i się rozeszliśmy.
    pokaż całość

  •  

    Idź do supermarketu kupić jedzenie
    Załóż słuchawki i puść Drive OST
    They're talking about you
    But you're still the same
    Śliczna 9/10 kasjerka uśmiecha się patrząc prosto w oczy
    Delikatnie odwzajemniasz uśmiech wkładając kolejną wykałaczkę do ust
    Dziewczyna pochyla się i wręcza ci paragon
    Wykałaczka wypadła ci z ust bo zobaczyłeś dekolt
    Dziewczyna ją podnosi i wręcza tobie "proszę Anon:)"
    Pauza na 4 sekundy
    "Dzięki." (+delikatny półuśmiech)
    Nagle uświadomiłeś sobie że jesteś spóźniony na autobus bo nawet nie masz jeszcze prawka
    Wybiegasz z supermarketu by zdążyć
    Siadasz na końcu i wzbudzasz swoją mistyczną aurę słuchając Drive OST
    Zauważasz że dziewczyna 7/10 daje ci sygnały zainteresowania
    You keep me under your spell //"jestem tobą oczarowana" (z ang)
    You keep me under your spell
    Decydujesz się zapisać swój numer na kartce
    Wysiadasz za nią na jakiejś najgorszej patologicznej dzielnicy miasta
    Gdzie ja kurwa jestem.gif
    "Hej."
    "Cześć :)"
    Ściągasz swoje rękawiczki z cielęcej skóry za 900cbl
    "Zauważyłem że zwróciłaś na mnie uwagę."
    "Tak :)"
    Sięgasz do tylnej kieszeni i wkładasz jej w dłoń kawałek kartki
    Pauza na 5 sekund by podbić aurę
    "Chyba to upuściłaś."
    Odwracasz się z półuśmiechem i odchodzisz w tle zachodzącego słońca
    Sięgasz do tylnej kieszeni, wciąż masz kartkę ze swoim numerem
    Tfw oddałeś jej paragon ze sklepu


    #heheszki #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski #pasta #podrywajzwykopem #coolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    KIEDYŚ, KILKA LAT TEMU NA PEWNYCH ZAJĘCIACH Z ANATOMII GRZEBIĘ SOBIE W BEBESZKACH TRUPA.
    PRZY ODKRYWANIU SIECI UNACZYNIENIA TRZUSTKI SŁYSZĘ JAK JEDNA STUDENTKA MÓWI DO DRUGIEJ "A WIDZIAŁAŚ TEN OBRAZEK NA KWEJKU WCZORAJ? NIE? TO PATRZ"
    PO CZYM SŁYSZE TAKIE ODGŁOSY JAKBY HEHE I HIHI.

    NAGLE DOCHODZI DO MOICH USZU TAKIE SYCZĄCE "DO DIASKA" A NASTĘPNIE WIDZĘ JAK TRUP ZACZYNA SIĘ RUSZAĆ. ZDJĄŁ SZMATKĘ Z TWARZY I PODNIÓSŁ SIĘ DO POZYCJI SIEDZĄCEJ NA STOLE SEKCYJNYM.
    POPATRZYŁ MI W OCZY I POWIEDZIAŁ "PAN WYBACZY NA MINUTKĘ" PO CZYM WSTAŁ I ZACZĄŁ IŚĆ W STRONĘ NIC NIE SPODZIEWAJĄCYCH SIĘ DZIEWCZYN.
    JA ZAMUROWANY TYLKO PATRZĘ CO TU SIĘ WYPRAWIA.
    KADAWER STANĄŁ ZA NIMI, POPATRZYŁ PRZEZ RAMIĘ W TELEFON, ODSUNĄŁ SIĘ PO CZYM ZAJEBAŁ Z PÓŁOBOROTU W POTYLICE JEDNEJ Z NICH TAK MOCNO ŻE WYLĄDOWAŁA TWARZĄ W TACCE Z NERKAMI NA DRUGIM KOŃCU SALI.
    NASTĘPNIE SPOJRZAŁ PROSTO W TWARZ DRUGIEJ I POWIEDZIAŁ "TYM CHUJOWYM CONTENTEM SPROFANOWAŁYŚCIE ZWŁOKI" PO CZYM PIERDOLNĄŁ JEJ PIĘŚCIĄ MIĘDZY OCZY.

    PO CAŁEJ AKCJI DENAT CHŁODNYM KROKIEM WRÓCIŁ DO MNIE, USIADŁ NA STOLE SEKCYJNYM I POWIEDZIAŁ "W RAMACH REKOMPENSATY ZA NIEDOGODNOŚCI POKAŻĘ PANU JAK IDZIE U MNIE ŻYŁA WROTNA GDYŻ JEST TO EWENEMENT ANATOMICZNY".
    TYDZIEŃ PÓŹNIEJ ZDAŁEM KOLOKWIUM PRAKTYCZNE WŁAŚNIE DZIĘKI WSKAZANIU TEGO EWENEMENTU.
    DZIĘKUJE PAN TRUP ZA TO I ZA DBANIE O QUALITY CONTENT WŚRÓD MŁODYCH ADEPTÓW SZTUKI LEKARSKIEJ

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    W tym wpisie opowiadamy o swoich zabawnych wspomnieniach-przygodach. Takoe cool story, ale bez past i fejkow.
    Dla rozluźnienia atmosfery ja zacznę.
    Któregoś razu pojechaliśmy z bratem i przyjacielem zwiedzić pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. Na miejscu okazało sie, że trwa remont i zwiedzanie jest możliwe tylko o określonych godzinach z przewodnikiem.
    Po chwili namysłu zauważyliśmy lukę w ogrodzeniu przy ziemi. Przeczolgalismy się pod siatką i weszliśmy na dziedziniec. Ponieważ w środku kręciło się wielu bobow budowniczych, postanowiliśmy że wtopimy się w otoczenie. Ściągnęliśmy koszulki i pobrudzilismy ciała pyłem zaprawy, wzięliśmy po kilka drewnianych kołków na ramiona i weszliśmy do środka. W ten sposób zwiedziliśmy cały pałac, nawet zamknięte wieze niedostępne do zwiedzania, skutecznie unikając spotkania z przewodnikiem. Towarzyszyły nam przy tym dreszczyk adrenalinki i kupa śmiechu (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    #heheszki #gownowpis #coolstory #glupiewykopowezabawy
    pokaż całość

  •  

    #wykopjointclub podczas palenia blanta zastanawiałem się czy jestem zjarany czy nie. Po 5 minutach zamyślenia uznałem, że już mam odpowiedź #coolstory

  •  

    Pół roku temu postanowiłem ogarnąć się trochę w życiu i m.in. zapisać się na kurs tańca. Na pierwszych zajęciach były 4 pary i 4 kolesi (w tym ja xd) i daliście mi dziesiątki słów wsparcia i ponad tysiąc plusikow. https://www.wykop.pl/wpis/29467931/wiem-ze-na-wykopie-dostalbym-wiecej-plusow-gdybym Kurs skończyłem, ale nie dał mi on zbyt wiele. Trzeba było spróbować innych opcji. Pod koniec wiosny zacząłem inny kurs , potem kolejny, potem jeszcze jeden. Po tygodniu poszedłem na swoją pierwszą imprezę taneczna, gdzie się tylko tańczy określone style (kizombe i bachate) xD Byłem gorzej niż beznadziejny, niektóre dziewczyny są takie, że nie rusza poza rytmem, więc wyobraźcie sobie jak to wyglądało xd ale sporo mi to dało. Aktualnie chodzę na trzy kursy plus co jakiś czas imprezy i muszę przyznać, że lubię to. W sumie to trochę taka terapia. Pół roku temu napisałem, że chcę "Poczuć się pewniej, oswoić z kobietami, znać jakieś tam podstawowe kroki". I w sumie to dostałem. Naprawdę fajne, ciepłe i pozytywne środowisko. Dostałem wiele wsparcia jako taneczny noob, dziewczyny same z siebie uczyły mnie rytmu. Taniec wymusza by dbać o siebie, bo jak tu tak stojąc w odległości kilku centymetrów od partnerki być niezadbanym xd Garbienie się też odpada bo uderzy się partnerkę z dyńki xd Czasem zdarzy się usłyszeć komplement od dziewczyn które tańczą kilka lat, że byłem w rytmie, raz nawet tańczyłem na jednym weselu z dwoma jednocześnie (na trzeźwo xd), a w sumie przez te kilka miesięcy to pewnie z setka xd Ale nie o liczby tu chodzi. Bo taniec wymaga pokory i cierpliwości. Ale jest też bardzo przyjemny, przynajmniej mam taką nadzieję jak się nauczę dobrze tańczyć. Dziękuję wszystkim wykopowiczom za rady i polecenie tańców, które się tańczy obecnie. Może z którymś z was zamieniłem słowo, albo którąś z was deptalem? xd I w sumie to tyle, przede mną jeszcze długa droga, na jesieni jak czasowo będzie pasować to może jeszcze salse zacznę. Na pewno fajne urozmaicenie czasu i sposób na poznanie nowych ludzi, a i kobiety są naprawdę fajne i ciepłe. W innych sferach życia też to procentuje. Trzymajcie kciuki :) #taniec #coolstory pokaż całość

  •  

    #irlandia #patologiazmiasta #coolstory

    Wracałem przed chwilą kulturalnie z pracy w #gastronomia , a tu w parku jakiś naćpany suchoklates w otoczeniu pato-loszek podbija do mnie i ma jakieś wonty. Czułem z daleka, że coś się święci, więc od początku ściskałem ciężki nożyk Stanley'a (złożony ofc) w pięści. Jak tylko mnie popchnął, to zarobił gonga na szczękę i padł. Lachony na to: what ya doing?! He was joking! calling gards ya cunt

    Ulornilem się na bezpieczną odległość i sam zadzwoniłem, ale zdążyli poskładać kolegę i się zmyć, zanim mundurowi się objawili.

    To trzeci raz w ciągu 10 lat w Irlandii kiedy ten nożyk uratował mi dupę. Za pierwszym razem patusy ulotniły się na sam jego widok ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    kiedyś na początku mojego konta jakiś różowy pasek zaplusował mój wpis, to ja z ciekawości wszedłem w jej profil,
    patrzę, a tam jest mail na o2.pl no to wkleiłem w google i wyszukało jakieś forum dla kobiet na którym podała tego maila, > patrzę dalej- jest jakieś zdjęcie kota, a że było podpisane jak te facebookowe to wyciąłem ciąg liczb ze środka i
    znalazłem jej profil na facebooku, z ciekawości spojrzałem na ostatnio wrzucone zdjęcie i w komentarzach jakaś jej
    koleżanka zapytała się jej czy sprzedała już wszystkie młode koty(bo jej kot urodził), a ona jej na to, że nie i że
    ogłoszenie jeszcze wisi na tablicy no to z ciekawości wszedłem na tablicę, wybrałem jej miasto i w zakładce Zwierzęta
    były jakieś koty do oddania, imię zgadzało się z jej imieniem więc z ciekawości wziąłem numer telefonu z ogłoszenia,
    zadzwoniłem do niej i powiedziałem cześć tu fasfsrheeahgdfhds2, to ty zaplusowałaś mój wpis?

    teraz jak tak o tym pomyślę to chyba może trochę #creepy, tym bardziej, że była 3 rano, a zadzwoniłem do niej jakieś 5
    minut po zaplusowaniu
    #oswiadczenie #coolstory

    pokaż spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    Moja stara to fanatyk krzyżówek. Pół mieszkania zajebane jolkami i wirówkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś przejedzie się na długopisie leżącym na ziemi i trzeba szyć skórę w szpitalu od przypierdolenia w wystające kanty szafek. W swoim 24 letnim życiu już z 20 razy miałem szytą mordę. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła kazała po chirurga dzwonić xD bo myślała ze znowu czoło rozjebane.

    Druga połowa mieszkania zajebana Światem Krzyżówek, Krzyżówkami z koroną, 500-tkami Panoramicznych, Krzyżówkami z Humorem xD Co tydzień matka robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie krzyżówkowe tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla szaradzistów i kręci gównoburze z innymi szaradzistami o najlepsze wirówki itp. Jak jej zainstalowałem na telefonie SłowoManię to była tak podekscytowana, że z wrażenia wypierdoliła telefon przez okno xD
    I tutaj drogie mirki wtrące się ja: zrobiliśmy z chłopakami z zespołu nową gierkę krzyżówkową: SłowoMania xD Pobierzcie sobie w Google Play jak macie ochotę:

    LINK

    #pasta #copypasta #android #telefon #gry #googleplay #coolstory
    pokaż całość

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Siedzimy z #niebieskipasek nad jeziorem i słuchamy, jak jakaś parka rucha się w wodzie. Po wszystkim laska mówi do typa: "Ale Ty wiesz, że ja mam chłopaka? No ale w wodzie to nie zdrada hihi".

    W tym momencie wypaliłam do niebieskiego: "Muszę w końcu nauczyć się pływać" ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler Ja pierdole xD


    #coolstory #logikarozowychpaskow #cotusieodjebalo
    pokaż całość

  •  

    mirki nie karmcie mew. Dzisiaj wybralem sie do pobliskiego miasteczka na rybę z frytkami, którą postanowiłęm skonsumować w porcie. Nierozsadnie zaczalem karmic golebie frytkami, co natychmiastowo spowodowalo przykolegowanie sie kilku mew. Ku wiekszemu nierozsadkowi rzucilem takze mewom kawalki frytek, po chwili ptaszyska doslownie mnie obsiadly. Nagle z kilku zrobilo sie kilkanascie, w tym wielkie mewiska, ktore zupelnie nie bojac sie czlowieka zaczely wtykac dzioby bezposrednio do frytek i drzec ryjki obok mnie. Kweeek kweeek. Szybko sie ewakuowalem, lecialy jeszcze za mna kilkanascie metrow ale im ucieklem. Odbylem przy okazji rozmowe z miejscowym rybakiem, ktory przestrzegl mnie przed karmieniem ich, bo jak stwierdzil ptaki otrzymujac troche po chwili zachowuja sie jakby im sie to nalezalo i sa w stanie cie atakowac grupowo zeby ci odebrac jedzenie, co mialo sie przydazyc kilku turystom. Takze mirki, wiadomo macie wielkie serce, chcecie sie podzielic z "ptaszkiem" ale tego nie robcie bo stwarzacie zagrozenie nie tylko dla siebie. #coolstory #unaswuk #uk #truestory pokaż całość

    źródło: embed.png

  •  

    Chcecie #coolstory o powalonym #rozowepaski ?

    No to lecimy.

    W liceum miałem "fankę", która zachowywała się jak te powalone stalkerki z amerykańskich filmów. Długo była moją zwykłą koleżanką, potem nagle trafiła ją strzała amora i się zaczęło.
    Takie rzeczy jak 60 smsów dziennie czy 10 telefonów dziennie to drobnostka, o której nie ma sensu gadać.
    Była chorobliwie zazdrosna. Robiła wszystko by zakumplować się z każą moją koleżanką (a było ich sporo, zarówno w podbazie, gimnazjum i liceum byłem w klasach gdzie było około 25 dziewczyn i z 6 chłopaków, więc samo wyszło) i opowiadać jej głupoty na mój temat. Powód? Wierzyła, że w ten sposób wszyscy się ode mnie odwrócą i będę skazany na nią.
    Na jej nieszczęście jedna z jej lepszych koleżanek była też moją. I mi dosyć szybko poznałem jej planik.
    Ogólnie kiedyś się wygadała, że wszystkie by "utopiła".
    Dalej: wymyśliła sobie próbę gwałtu. Była bardzo przekonująca, serio. Ten typ co umie płakać na zawołanie. Oczywiscie pocieszenia pobiegła szukać u mnie.
    Oczywiście próbowała mnie zachęcać łóżkiem bym z nią był
    Potem: ona chciała BYĆ MNĄ. Dosłownie. Nagle lubiła to co ja, interesowała się tym co ja, miała takie same poglądy jak ja, wstąpiła do wszystkich grup do jakich należałem. Nie miała już żadnej indywidualności. Jak się dowiedziała przypadkowo, że lubię blondynki i kolor niebieski, to w jeden weekend zmieniła całą stylówkę z zielonej na niebieską i przefarbowała się z rudego na blond.
    Czułem się dosłownie osaczony.
    I to trwało dwa lata.
    W końcu sama dała sobie spokój. Trochę dlatego, że była rok młodsza a ja poszedłem na studia i mogłem jej łatwiej unikać.
    Jaki koniec?
    W 2014 startowałem u siebie w wyborach samorządowych. Miałem cudowne 500 głosów (xD), ale no. Miałem "fanpejdza" na FB (xD). I nagle pewnego dnia widzę jak ona mnie zalajkowała.
    Aż mnie coś zmroziło.
    Na szczęscie się nie odezwała już.
    #logikarozowychpaskow #borderline (?)
    pokaż całość

  •  

    1. Rok 2035
    2. Korea Północna jest w posiadaniu rakiety z głowicą nuklearną o zasięgu 40 000 km.
    3. 'Generale Ping Pong, cel nowy jork'
    4. czerwonyguzik.gif
    5. Umierający z niedożywienia naukowiec źle podłączył klona ardiuno.
    6. Rakieta leci w drugą stronę.
    7. Cel: Łódź Bałuty.
    8. USA dalej nie dało tarczy.
    9. Rakieta w zasięgu radarów.
    10. Trzeba ostrzec mieszkańców.
    11. syrena.wav
    12. 'GRAZYNA WYŁONCZ FAMILJADE JAKIEŚ ŚWIENTO JEST STÓJ NA BACZNOŚĆ MINUTA CISZY'
    13. mielone.jpg
    14. Straty oszacowano na 32zł

    #heheszki #takbylo #coolstory #pasta
    pokaż całość

  •  

    Słuchajcie Mireczki. Ide do kolegi stuleja. Jak zawsze parkiem, bo szybciej i w ogóle park jesienią to pieniądz. Ide, Idę jakaś guwnomuzyka leci na słuchawkach. Patrzę, w oddali ktoś siedzi na ławce i strasznie mi kogoś przypomina. Ide dalej, patrzę, a to nie kto inny jak Kuba Wojewódzki. Podbijam do niego i mówię, siema stary, ty zrobiłbyś coś dla mnie? Wojewódzki się pyta czego chcę, zdjęcie, autograf, pieniądze? Ja odpowiadam, nie, nie o to chodzi. Słuchaj za chwilę będę tu wracał z kolegą, jak nas zobaczysz, mógłbyś do mnie powiedzieć część? Mój kolega pomyśli, że się znamy, wiesz o co chodzi. Wojewódzki odpowiedział spoko, nie ma problemu. No i wracam z kolegą po 15 minutach, z daleka widzę, że Wojewódzki nie siedzi sam, tylko z jakaś młodą blond loszką. Idziemy, już podchodzimy i nagle Wojewódzki rzuca OO CZEEEŚĆ a ja mu odpowiadam SPIEEEEERDALAJ i poszliśmy dalej.

    #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Jakiś czas temu zagadała do mnie na fejsie taka dziewczyna ze szkoły, widać że od zawsze się we mnie podkochiwała i długo zbierała się by napisać. No to pomyślałem czemu nie, może być zabawnie. Trochę zawsze nieśmiała i wycofana, ale potrafiła mi codziennie mówić cześć na korytarzu. No i zacząłem z nią flirtować, widać że ona zakochiwała się coraz mocniej, a gdy zaproponowała spotkanie, na które się umówiliśmy, to w ostatniej chwili zadzwoniłem, że się dziś z dziewczyną spotykam xD Już do mnie nie napisała.
    #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski #coolstory #truestory #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #tfwnogf #pdk
    pokaż całość

  •  

    Jakiś czas temu zagadał do mnie na fejsie taki chłopak ze szkoły, widać że od zawsze się we mnie podkochiwał i długo zbierał się by napisać. No to pomyślałam czemu nie, może być zabawnie. Trochę zawsze nieśmiały i wycofany, ale potrafił mi codziennie mówić cześć na korytarzu. No i zaczęłam z nim flirtować, widać że on zakochiwał się coraz mocniej, a gdy zaproponował spotkanie, na które się umówiliśmy, to w ostatniej chwili zadzwoniłam mu że się dziś z chłopakiem spotykam xD Już do mnie nie napisał.
    #przegryw #rozowepaski #niebieskiepaski #coolstory #truestory #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    Pan siedzący przede mną w busie właśnie podrapał mnie po kolanie.

    Mam nadzieję, że to jakiś Mireczek, który osiągnął określoną liczbę plusów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pic rel.

    #heheszki #coolstory #podrywajzwykopem #flixbus #polskibus

  •  

    Dwie gimbusiary (maks 14 lat), stylówa na Tumblr girl, głośne przeklinanie wchodząc do autobusu mówiły że jebać te bilety.

    Tak, była kontrola ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #czujedobrzeczlowiek #coolstory #truestory

  •  

    #pasta #heheszki #studbaza #coolstory

    Anony, nie uwierzycie co mnie spotkało jakiś tydzień temu. Do dzisiaj siedzę i łkam w poduszkę na samą myśl o tym. Otóż w poniedziałek miałem ostatni egzamin na tym słynnym hehe uniwersytecie. Był to jeden z końcowych etapów na drodze do upragnionego tytułu magistra administracji. Czułem, że już jestem niemal gotowy do rozsadzania urzędów administracji publicznej od środka niczym mój idol Wielce Czcigodny europoseł pan Janusz Koran-Mekke xD. Oczami wyobraźni już widziałem jak mamełe i babełe komentują dumne ze swojej pociechy: „ooo ależ to nam urzędnik wyrósł”, „a jaki przystojny kawaler”.

    Żeby to jednak było realne musiałem obronić pracę magisterską („Podatek dochodowy jako reżymowy aparat represji” xD) oraz zdać przedostatni egzamin jakim są „Fundusze strukturalne Unii Jewropejskiej”. Mimo różnic światopoglądowych, przez cały miesiąc w pocie czoła studiowałem rozmaite ustawy dotyczące programów operacyjnych, projektów zintegrowanych czy krzywiźnie prącia beneficjenta funduszu spójności twojego starego xD. W domu moje wysiłki zostały dostrzeżone i zaordynowano, że przez cały miesiąc będzie na obiad ryba bo zawiera fosfor i mózg mi będzie lepiej pracował (pozdro dla kumatych XD). Super obiad. Skończyło się na tym, że musiałem się wymykać po kryjomu do KFC, gdzie sygnał wifi był tak słaby, że nie mogłem wstawiać memów wysławiających Przemysława Piwlera i pisać o otwarciu parasola w twojej dupie do lewackich śmieci.

    Moją pewność siebie podnosiło dodatkowo oglądanie znanego i lubianego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, w którym pan Tadeusz Sznuk zawsze zadawał uczestnikom przynajmniej jedno pytanie związane z funduszami unijnymi. Codziennie o 18:50 zasiadałem przed teleodbiornikiem i czekałem na to jedno jedyne pytanie sprawdzające moją wiedzę. Kisłem sążnie, gdy pan Sznuk mówił: „panie Januszu, fundusze europejskie: czy przedstawiciele mniejszości romskiej mogą wnieść protest w trybie konkursowym?” a pan Janusz z Wejherowa odpowiedział „nie!” i aż wąs mu się zatrząsł gdy prowadzący pozbawił go jednej z trzech szans oraz pouczył, że kwoty alokacji mogą być przeznaczone dla przykładu na szerzenie wśród społeczeństwa muzyki Dona Wasyla xD.

    W dniu egzaminu wstałem pełen energii z dobrym przeczuciem co do nadchodzącego dnia. Mame dzień wcześniej uprasowała mi koszulę i wystrojony w szykowny garnitur byłem prawie gotowy do wyruszenia na podbój świata. Swoją stylizację uzupełniłem jeszcze świeżo zakupioną muchą wprost ze sklepu internetowego jedynej wolnościowej partii – Koalicji Odnowy Rzeczpospolitej Wolność i Nadzieja (w skrócie KORWiN) z dyskretnym wzorkiem w logotyp tejże. Widząc w lustrze swój modny i podszyty wielkomiejskim sznytem wygląd poczułem przypływający wygryw. Dla pewności zażyłem dwie pigułki stoperanu xD, bo stres motzno, a resztę schowałem do wewnętrznej kieszeni marynarki. Przed wyjściem spryskałem się jeszcze eleganckimi perfumami marki Playboy, na wszelki wypadek w razie gdyby jakaś loszka usiadła koło mnie w autobusie, to żeby pomyślała, że oto sam potomek Hugh Hefnera postanowił zobaczyć jakimi środkami lokomocji porusza się udręczona kasta podludzi. Nie usiadła żadna smutnazaba.png.

    Wszedłem na swój wydział dumnym krokiem, wypinając klatkę piersiową w geście pewności siebie zgodnie z poradami słynnego kołcza Mateusza Grzesieka xD oraz starałem się jak najlepiej wyeksponować swoją szyję, na której spoczywał partyjny artefakt, tak aby wszyscy dookoła widzieli, że mają do czynienia z poważnym i oczytanym człowiekiem. Po dotarciu pod gabinet pana doktora oczom mym ukazał się las zafrasowanych studentów. Okazało się, że do tej pory egzamin zdały zaledwie dwie osoby na 30 czyli garstka polakuw xD, a pytania wykraczały dalece poza zakres zadanego materiału. Niedługo później zza zamkniętych drzwi dało się słyszeć sapanie i okrzyki typu „pakuj kurwa mandżur i wypad z pokoju!”. Egzaminowanym, który miał wypaść był mój dobry przyjaciel i druh Karolek, z którym dzieliłem konserwatywno-liberalne poglądy oraz zamiłowanie do szkalowania polskich autorytetów moralnych i duchowych. Karolek cały spurpurowiał na twarzy i w ramach rozluźnienia atmosfery powiedziałem: hehe stary, chcesz może stoperan na uspokojenie xD. Karolek spojrzał na mnie spode łba i oznajmił: mam to w piździe kurwa, bilet już kupiony, wypierdalam do Kanady, wizę też mam. Będę jeździł na koniu, patrolował lasy i się śmiał z was polskie frajery żeście takie głupie są!”.

    Nie dane mi było wysłuchać tyrady Karolka do końca, bo oto nadeszła moja kolej. Raźnym krokiem wszedłem do gabinetu roztaczając za sobą woń perfum „Playboy Energy 2000 Seba Fragrance” i przywitałem się z egzaminatorem słowami „Dzień dobry, szczęść Boże!” tak jak to robi najlepszy katolicki reżyser-dokumentalista Grzegorz Braun, którego działalność jest tłumiona przez cenzorskie macki postsowieckiego sobiepaństwa. Doktor obciął mnie wzrokiem i kazał usiąść. Podejrzliwie zerknął do indeksu na pierwszą stronę i patrzy to na mnie to na zdjęcie. „Pan Anon Gałecki? Możemy przystąpić do egzaminu?”. Ja odpowiadam, że tak oczywiście panie doktorze. „Proszę powiedzieć jakie rodzaje projektów mogą być realizowane w ramach programów unijnych”. Zacząłem opowiadać o partnerstwie publicznoprywatnym oraz o projektach hybrydowych roztaczając wizje szklanych domów i szerokich autostrad.

    Byłem pewien, że moja oracja jest jak najbardziej merytoryczna, lecz ku mojemu zaskoczeniu twarz doktora przybierała minę imigranta ekonomicznego, któremu odebrano zasiłek i kazano zjeść tatar xD. „Co pan sądzi o polityce spójności na lata 2014-2020?”. Odpowiedziałem, że to bardzo ważna inicjatywa mająca duże znaczenie, lecz grunt pod moimi nogami zaczął uciekać i motałem się niemożebnie. Usłyszałem jak doktor mówi pod nosem „Szymon Gajowiec, ty kurwo”. Przerwałem swoją wypowiedź w pół zdania i zaszokowany poprosiłem, że panie doktorze czy może pan powtórzyć. W odpowiedzi usłyszałem kolejne pytanie: „Czy jest pan euroentuzjastą?”. Jako że byłem niedługo po seansie amerykańskiej superprodukcji politycznej z Kevinem Spaceyem w roli głównej, zdecydowałem się odpowiedzieć twierdząco, albowiem przypomniałem sobie jak Frank Podleśny uczył widzów, że droga do władzy wiedzie przez hipokryzję.

    Egzaminator w milczeniu przesunął po biurku indeks w moją stronę i spojrzał pytającym wzrokiem. Dopiero wtedy dotarło do mnie co ja annały odjebałem. Z roztargnienia zapomniałem wyjąć z indeksu karteczki z przemówieniami Wielce Czcigodnego europosła i brydżysty Jonasza Mikke, które umieściłem tam, aby dodać samemu sobie otuchy przed egzaminem. Na jednej z nich jak byk stały słowa demaskujące mój fałsz i obłudę. Doktor rozkazał: „czytaj!”. Odkaszlnąłem i starając się zachować resztki dumy i godności człowieka wyrecytowałem: „...a poza tym sadzę, że Unia Europejska powinna zostać zniszczona”.

    Gdy uniosłem wzrok znad kartki moim oczom ukazał się przerażający widok. Frustracja interlokutora osiągnęła apogeum, a na biurko zaczęły kapać obfite krople potu wprost ze zroszonego czoła. Po chwili doznałem jeszcze większego szoku, ponieważ okazało się iż owe krople to nie były wydzieliny gruczołów potowych lecz połączenie wosku i laku, które momentalnie ukazały prawdziwą twarz eksperta od spraw unijnych. Był to ceniony aktor, pisarz i kabareciarz pochodzenia niemieckiego, znany z polskiej telenoweli hołubiącej wieś spokojną wieś wesołą pod tytułem M jak Miłość, Steffen Möller. Po tym jak resztki wosku skapnęły na biurko, zawył: „Nie okazywałeś mi szacunku, w twoich oczach widziałem tylko pogardę. A to boli. Jak drzazga we fiucie”.

    W tym momencie rozjuszony Niemiec rzucił się na mnie i przewrócił razem z krzesłem na ziemię. Z bliska dojrzał logo partii KORWiN na mojej muszce co rozwścieczyło go jeszcze mocniej. Swoimi silnymi dłońmi złapał sznur mojego modnego dodatku i zaczął mnie dusić, śpiewając przy tym najsłynniejszy fragment IX symfonii Ludwiga van Beethovena znany szerzej jako „Oda do radości”. Daleko mi było wtedy do tego stanu, więc zamiast docenić popis wokalno-muzyczny niemieckiego aktora, ze wszystkich sił skupiłem się na wyrwaniu spod morderczego jarzma neonazistowskiego ucisku bezlitosnych rąk. Turlaliśmy się po podłodze w tę i nazad połączeni śmiertelnym węzłem nienawiści, w groteskowej i nowoczesnej interpretacji średniowiecznego danse macabre.
    Jak się szybko okazało makabra miała dopiero nastąpić, bo nagromadzenie pecha tego dnia było największe w całym moim kuc-życiu. Anoniusze, stoperan, który zażyłem przed egzaminem okazał się być przeterminowany. Cały stres i emocje z dnia, uderzyły ze zdwojoną siłą w tył moich garniturowych spodni przebijając je na wylot. Dwie sekundy później cały byłem pokryty kaskadą obrzydliwej brązowej mazi o przykrym zapachu.

    Sztefen Myla w momencie oddania defekacyjnej salwy honorowej natychmiast mnie puścił i odskoczył. Umilkł na moment i z pewną dozą refleksji spojrzał na moją skundloną postać leżącą na podłodze w pozycji embrionalnej. W zamyśleniu orzekł uroczystym tonem i nienaganną polszczyzną: „tu przerwał lecz róg trzymał, wszystkim się zdawało...”. Mimo otępienia i umysłowego paraliżu doskonale wiedziałem, że Sztefen cytuje naszą narodową epopeję „Pan Tadeusz” autorstwa Adama Mickiewicza. W moim brzuchu stoperan nadał siał spustoszenie, co dało się słyszeć w postaci bulgotów, które wybrzmiewały z moich trzewi. Mimo to byłem w stanie wydobyć z siebie głos: „...że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało” - wysapałem wyczerpany i upokorzony. Niemiec kiwnął głową ze zrozumieniem i sięgnął do szuflady biurka wygrzebując z niej mały pakunek. Nie zdążyłem zobaczyć co to jest, a już przemknęła mi przed oczami jak błyskawica dłoń stałego bywalca programu „Europa da się lubić”, która przed kilkoma minutami mnie karciła i dostałem solidną lepę na czoło. Sztefen w milczeniu wziął lusterko i przystawił mi je do twarzy. To była naklejka faszystowskiej organizacji KOD - „Komitet Obrony Demokracji”, która stała się symbolem mojego upokorzenia. Spojrzałem na swojego oprawcę, a ten automatycznie odburknął: „Grozisz mi?”. Wydukałem, że nie nie nie. Sztefen jakby mnie nie słuchał, odpowiedział tylko: „Mam czarny pas w poniżaniu” i rzucił mi październikowy numer konserwatywno-liberalnego tygodnika „Najwyższy Czas!” z okładką najwybitniejszego polskiego europosła i hasłem: „Wybierzmy wolność!” (pic rel).

    Jako że była to jedyna rzecz za pomocą której mogłem zetrzeć z siebie chociaż część brązowych śladów upodlenia, wizerunek mojego idola szybko pokryty został ekskrementami hańby. Tego człowieka zbezczeszczono i tym razem nie były to te słynne sądowe kurwy, powtarzam sądowe kurwy. Sztefen spojrzał na moje żałosne oblicze po czym otworzył drzwi do gabinetu, aby ciekawscy studenci mogli zobaczyć ten przykry obraz masakry. Koledzy i koleżanki w niedowierzaniu patrzyli na moją skuloną osobę i wytykali palcami, jednocześnie zatykając swoje nosy. „Ecce homo!” - krzyknął Sztefen a tłumek w drzwiach zamilkł. Spojrzałem po twarzach swoich znajomych po czym odparłem: „A gawiedź wierzy głęboko, czucie i wiara silniej do mnie mówi niż mędrca szkiełko i oko”.

    Pan Moller odrzekł, że następuje koniec przedstawienia a do mnie się zwrócił tymi słowami: „Wypierdalać za bramę raz kurwa! Nie umiesz normalnie gadać z obywatelem to wypierdalaj za bramę, bo ci znowu pocisnę po rajtach!”. Reszcie studentów zapowiedział, że w wyniku zaistniałych okoliczności egzamin odbędzie się w innym terminie i że wszyscy się chyba czegoś nauczyliśmy, sugerując tym samym, że zdawalność powinna być o wiele lepsza. Wiedząc, że chociaż tyle dobrego wynikło z moich cierpień, wychodząc przygarbiony z gabinetu zdobyłem się na okrzyk: „Droga dla wolności!”. W ten oto sposób zostałem Winkelriedem administracji umożliwiając moim pobratymcom bezstresowe ukończenie studiów.

    Nie wiem co stanie się ze mną dalej, pisząc te słowa łzy same napływają mi do oczu i nie mogę przestać się drapać po swoich kuklach. Uważajcie Anony na tego człowieka proszę, bo i wam może pewnego dnia zepsuć świetnie zapowiadającą się karierę.
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @Neagini: @Mr--A-Veed: Bo ja ją kiedyś napisałem, żeby mieć wymówkę przed nauką do sesji, ale nigdy nie zaspokoiła mojego łaknienia atencji, dlatego co kilka miesięcy ją wrzucam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Moją pewność siebie podnosiło dodatkowo oglądanie znanego i lubianego teleturnieju „Jeden z dziesięciu”, w którym pan Tadeusz Sznuk zawsze zadawał uczestnikom przynajmniej jedno pytanie związane z funduszami unijnymi. Codziennie o 18:50 zasiadałem przed teleodbiornikiem i czekałem na to jedno jedyne pytanie sprawdzające moją wiedzę. Kisłem sążnie, gdy pan Sznuk mówił: „panie Januszu, fundusze europejskie: czy przedstawiciele mniejszości romskiej mogą wnieść protest w trybie konkursowym?” a pan Janusz z Wejherowa odpowiedział „nie!” i aż wąs mu się zatrząsł gdy prowadzący pozbawił go jednej z trzech szans oraz pouczył, że kwoty alokacji mogą być przeznaczone dla przykładu na szerzenie wśród społeczeństwa muzyki Dona Wasyla xD.
      ZŁOTO ZŁOTO ZŁOTO
      @baalder363:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Z takich życiowych sukcesów to pamiętam jak z pół roku temu jeden Świadek Jehowy założył tu konto, i myślał, że będzie nawracać innych Mireczków.
    Login oczywiście Imię-nazwisko, dodał pierwszy wpis, coś tam że Kościół Katolicki to kurwa, a zbawieni będą jedynie Świadkowie Jehowy, tylko tak wiecie, kulturalnie, jak to oni. Nie mając zbytnio ochoty do dyskusji napisałem mu standardowy tekst do zielonki z jednym wpisem :
    "Usuń konto".

    Po dziesięciu minutach dostaje powiadomienie, ocho, zielonka odpisała. Wchodzę w wpis, a tam cały elaborat, taki długi, że na monitorze 29 cali musiałem kilka razy w dół scrollować, zanim znalazłem koniec. Zwracał się w nim do mnie per "Panie Robercie", coś tam o tym, że ten portal jest dla wszystkich użytkowników, nie na lepszych i gorszych i coś tam w ten deseń, nawet całego nie czytałem. Wszystko oczywiście niby kulturalnie, ale podszyte taką pseudo-intelektualną jadowitą chujnią, że jak by mógł to by mi pewnie matkę zajebał za to, że mu kazałem usunąć konto.

    Nie mając ochoty na dyskusję, na cały jego pokaźny wpis add persona odpisałem jedynie:

    pokaż spoiler Dobra dobra, nie pierdol tylko usuń


    I wiecie co?

    pokaż spoiler Usunął ( ͡º ͜ʖ͡º)


    Taki dumny byłem, kurwa

    Miłej soboty Mireczki :)

    #truestory #swiadkowiejehowy #coolstory #dziendobry
    pokaż całość

  •  

    Brechtam mocno xD Siedziemy z #rozowypasek na balkonie i idzie jakis facet kolo 50 z psem rasy pies. Pies zaczyna srac. Koles spojrzenie na nas my na niego. Wie ze tak nie mozna. Wzial zerwal kilkanascie zdbel trawy i zawinal to gowno w nie.

    Widac wkurwiwnie na twarzy ze musial sprzatnac po psie bo przypal. Szarpie tym psem jaknppjebany i obrazony ze musi po nim sprzatac xD

    #psy #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Sytuacja z pewnego banku (nie w Polsce)

    Babcia przy okienku do kasjerki:

    B. -potrzebuję wyplacic 100.

    K. -przykro mi, 300 jest minimalna kwotą, prosze użyć bankomatu.

    B. -ale ja nie potrafię.

    K. -proszę przyjść później ktoś Panią nauczy.

    B. -dobrze, w takim razie, chcę wypłacić 300.

    K. -wspaniale, czy jeszcze jakies transakcje dodatkowe chce Pani zlecić?

    B. - tak, chcę zdeponowac 200...

    Pozamiatane... xD

    #coolstory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Rybiki cukrowe - szanuję tych nieszkodliwych skurwysynów. Przede wszystkim za ich poczucie przyzwoitości, kilka przykładów:
    - pokazują się w mojej łazience tylko w późnych godzinach nocnych, gdy zazwyczaj śpię i nie korzystam z niej,
    - jak już jednak chcę skorzystać to grzecznie spierdalają do najbliższej kryjówki tak aby nie wzbudzić we mnie poczucia dyskomfortu,
    - nie zostawiają po sobie syfu, rano nie ma żadnych śladów po ich nocnych wycieczkach (nie roznoszą też żadnych chorób, a występują nawet w najczystszych środowiskach więc czystość nie ma nic do tego),
    - żyją sobie w przestrzeniach z których ja nie korzystam, bo nigdy nie znalazłem żadnego w ręcznikach czy kosmetykach itp., ogólnie nigdzie ich nie znalazłem xD.
    Żyjemy tak sobie już z 10 lat, szanujemy się nawzajem i nie wchodzimy sobie w drogę. Wszyscy są zadowoleni.
    #heheszki #rybik #truestory #oswiadczenie #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.
    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów."
    "Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pieolił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.
    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.
    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.
    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]
    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.
    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.
    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.
    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.
    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!
    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ
    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI
    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za tego suma znienawidził.
    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.
    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.
    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.
    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).
    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać
    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!
    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.
    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.
    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.
    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.
    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda
    -Janusze krzyczą, że ma oddawać
    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi
    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali
    -Ja smutnazaba.psd
    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie
    olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta
    Szczepan54
    Liczba postów: 1
    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!
    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD
    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał
    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!
    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory #klasyk
    pokaż całość

  •  

    Takie cool story mi się przypomniało.
    Polacy i Murzyni to najlepsi klienci ever.
    Kiedyś pracowałem dla pewnej firmy sprzedającej technologie związane z branżą wydobywcza. #emigracja here

    Z racji że ten przemysł w Polsce jest panstwowy obsadzony jest z klucza partyjnego. Na negocjacje przyjezdzaly nie za tegie głowy, głównie wyklęte prawilniaki.
    Z Afryki podobnie też jacyś kolesie/rodzina obecnych prezydentow.
    No i jedni i drudzy dawali się nabrać na prosty trik. Grzebanie się w historii.
    Polakom coś gadałem że husaria to była zajebista a Niemcy zło i Ruscy drugie.
    Murzynom że biali z Zach Europy to zło ja jako Polak bym czarnego nie skrzywdzil i że super teraz dają radę bez białych.
    No i cyk, płacili za starsze technologie 20% więcej.
    Na nikogo innego to nie działało
    #chwalesie
    #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Miałem kiedys ziomka znaliśmy się od dzieciństwa.Razem wpierdzieleliśmy piach z piaskownicy,kombinowaliśmy jak zajumać facetce ze spożywczaka różnorakie towary.Do szkoły chodziliśmy też razem ta sama klasa numerki w dzienniku jeden za drugim,ba nawet do kibla chodziliśmy razem.Po szkole stwierdziliśmy że hajsu z komunii jeszcze trochę stykło więc postanowiliśmy wydać ją na podróż która będzie diamentem w naszym osiedlowym życiu,lecim na biegun południowy.Szwagier wygrał na festynie talon na q#&ę i balon ale został tylko sprzęt do przetrwania w skrajnie mroźnych warunkach. Szwagier stwierdził,że się przyda do libacji na działce a że teraz go nie używa to wzieliśmy za kaucją jana sobieskiego litrowego.Rozpoczęła się przygoda życia.Rejs przebiegł nadwyraz nudno więc go pominę.Po dotarciu do brzegów antarktydy zatrzymalu nas panowie w "czerni" tylko że biali bo kombinezony mieli białe zabrali nam cały sprzęt elektroniczny i dali jakieś igły z magnesem i lećta na południe rzucili na odchodne.Droga na biegun nie była tak łatwa jak się tego spodziewaliśmy bo przecież podczas lata jest ciepło a tu zimno.Ewidentnie coś mi się nie podobało ale kumpel stwierdził że jak chcesz mieć ciepło to se na pustynię ale piaskową jedź.Ostatecznie jesteśmy na south pole.No fajnie ale w telewizji pokazywali co innego a tu mur,MUR jak w pieprzonym westerros a na nim wielkimi czerwonymi literami ZAKAZ WSTĘPU.Co oni tam innych trzymają?Ciekawość wzieła górę i ruszyliśmy do tego lodowego giganta a tu jeb chologram? Za muro-chologramem było ciemno jak w kosmosie.Ale to co odkryliśmy przerosło nasze wszelkie domysły na temat otaczającego nas świata.Byliśmy na krańcu ziemii!kumpel był ciekaw jak wygląda dół,powiedział żeby go przytrzymać.Zacząłem szukać liny w plecaku gdy usłyszałem po raz ostatni jego głos.Debil za bardzo się pochylił i poszedł w pis doo.Stałem jak skamieniały nie rozumiejąc co sie właśnie wydarzyło.Osoba,która była mi najbliższa, wywalił się na głupi ryj na krańcu ziemii.No absurd.Nie wiem tylko jak zginął.Czy spadając swobodnie spalił się z powodu prędkości, od uderzenia w jakiś obiekt kosmiczny czy może z głodu bo w sumie od takiego spadania to można śmiertelnie zgłodnieć.

    pokaż spoiler #pasta #plaskaziemia #heheszki #coolstory #takietam #lubieplacki
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0

Archiwum tagów