•  

    #nieprzestaniesmieszyc #pasta #heheszki #coolstory #copypasta
    Mieszkam z dziewczyną. Mamy kota i psa o imieniu Benek. Średnio się lubią, kot ciągle dokucza psu. Któregoś razu obudziłem się w nocy i strasznie chciało mi się pić. Poszedłem do kuchni i wzięło mnie na heheszki. Mamy na lodówce notatnik promocyjny. Wziąłem długopis i bardzo nieskładnie i koślawo napisałem na kartce:

    Drodzu ludzia, kochaciu kota bardzie niz ja odchodzu żegnajci Benek

    Wróciłem do sypialni, obudziłem dziewczynę i mówię jej: "Zszedłem na dół napić się wody i znalazłem przy lodówce kartkę od Benka, on chyba uciekł" i podałem jej kartkę. Myślałem, że zacznie się śmiać, ale ona w półśnie zaczęła ją czytać, a później wybuchła takim płaczem jakiego nigdy nie widziałem. Beczała jak dziecko. Osłupiałem i zacząłem ją zapewniać, że to tylko żart. Była ostro wkurwiona. Położyliśmy się spać, a ja nie mogłem opanować śmiechu. Udało mi się nie wydawać z siebie żadnego odgłosu, ale znacie to uczucie, gdy próbujecie powstrzymać się od śmiechu? Tak, leżałem obok niej i trząsłem się próbując się powstrzymać, a ze mną całe łóżko przez jakieś pół godziny...
    pokaż całość

  •  

    Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #coolstory

    pokaż spoiler spoiler #pasta
    pokaż całość

  •  

    Co dojebał prowadzący parę minut temu w "The Brain. Genialny umysł." to ja nawet nie.. XD
    Przyszedł do programu facet który czytał/pisał/ mówił wspak. Mówi, że przyjechał z mamą i dziewczyną :D

    Na co Pan śmieszek Jerzy Mielewski mówi "Wolicie jak Mirek(już nie pamiętam jak facet miał na imię) robi wszystko od tyłu czy raczej od przodu klasycznie ?" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Mama prawie dostała zawału, a dziewczyna mówi że woli jednak od przodu :D

    Pani Anitka z jury o mało nie opróżniła pęcherza w majtki ze śmiechu. Pan Cezary Żak schudł z 5kg, a Rezi prawdopodobnie nie wiedział o co chodzi, ale też się śmiał.

    Mówię wam śmiechu było co nie miara XD
    Czekam na filmik z tego zdarzenia

    #heheszki #truestory #czarnyhumor ? #coolstory #humor
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio jak byłem u fryzjera był tam taki gość. Facet po 40. Fryzjerka go pyta, czy ma mu wyrównać #zakola. Gość pełen ekscytacji:
    -to tak się da?
    -no pewnie!
    W tym momencie fryzjerka ruchem z prawej do lewej, wyrównała mu zakola, tzn ścięła to co wystawało przed nie, gość się oburzył i prawie popłakał xD
    #heheszki #coolstory

  •  

    Ale mnie wzieło na jakieś feelsy za była. Dla wszystkich mirasów które smutają dla przypomnienia

    #zdrada #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #muzyka #rozowepaski #niebieskiepaski #gownowpis #coolstory pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @DanielAquarius: Dzięki wielkie, ciężko się nie zgodzić. Ja już i tak bardzo się zmieniłem. Ćwicze na siłowni i jestem zadowolony z efektów. O niej też coraz rzadziej myślę, tylko ostatnio jakoś mi zaczęła nawracać. Myślę, że to chwilowe. I masz racje. Wtedy byłem naiwny, natomiast teraz wyciągam z tego wnioski.

      @karma-zyn: Trochę tak. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @WujekGraczyk: Dzięki wielkie. Wiesz co, u mnie już lepiej po tym czasie niż było, ale jak najbardziej kiedy można się zgadać na piwo. Też przez coś takiego przeszedłeś ?
      pokaż całość

    •  

      @JackNewLife: Po pewnym czasie nasz mózg pomija te złe chwile i wspomina głównie dobre, stąd takie przemyślenia. Przypomnij sobie o tych złych chwilach, o tym jak Cię wykorzystywała. Powinno pomóc.

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Mirki taka akcja mi się przypomniała. W 2009 brałem slub i w zwiazku z tym kupowalem, korygowalem garnitur w sklepie Bytom w CH gemini w #bielskobiala. W czasie jednej z tych wizyt, stalem juz przed sklepem z garniakami z siatami tekstyliów w rękach, gdy słyszę z.odległości kilku metrów piski, krzyki: zlodziej, ratunku etc. Widzę typa jak zapierdala miedzy ludzmi do wyjscia, za nim biegną kobity. Mija slalomem kilkadziesiąt osób które albo nie kumają, albo mają w d...całą akcję.
    Dzwignął torebkę gnój, mówię żonie.
    W te kilka nanosekund odpalił mi w mózgu neuron, o ktorym nie mialem pojęcia. Sam do dzis nie wiem czemu startuje za gosciem na pelnej prędkości, z takim zapałem jak na sprawdzinie na 60m w trzeciej technikum. Pierwsze metry cisnę w takiej maglinie, że ledwo docierają do mnie krzyki zony:
    Rzuć te siaty, rzuć te siaty !!!
    Jezus Maria.. Biegnę jak na ostatniej zmianie sztafety, z dwoma torbami Bytom w rękach. Jeb, robię zrzut. Fruunę. Widzę dwie rzeczy, goscia przede mną, który chyba tez slyszal i rzucił swoje siato/łupy sekundę po mnie, aha, to nie byla torebka, ale wtedy już po prostu biegłem, i swoje bialo zielone tenisówki umbro, które mielą powietrze z prędkością żyłki w podkaszarce. Dochodzę typa po jakis 80m pogoni po placu przed centrum handl., juz słyszę jak sapie, widzę świeże zakola na wytartym tshircie. I widzę tez ze kolo to typ, po literacku, Krępy, niestety. Mały, ale szerki w barach, taki trochę mlodszy brat, brata Pudziana.
    Tu ważne, mimo slusznego wzrostu i prawie 90kg bilem się w zyciu z 5 razy, wliczając klasy1-3. No ale kurwa co, juz nie odpuszczę.
    Przed nami trzy schodki, gosc juz na dole, ja z gory skok na jego plery i gleba, kolano w plecy. Dwie mysli, czy ma nóż i zeby nie zobaczył mojej twarzy. Trzymam tak ch..jka chwile i czuję juz, ze typ jest po prostu silniejszy i jeszcze chwile i będzie i twarz i moze nóż.
    Jak chaust powietrza zadziałał nagle krzyk mojej żony: Tam, tam, tam.
    Kawaleria myślę, jest !! Jest, emerytowany Janusz, który ledwo nadąża za moją truchtającą w szpilkach kobitą... Ja juz prawie cały leżę na typie, w tym na jego wspomnianej koszulce.. Dochodzi Janusz, ktory razem z żoną pomaga w dociązeniu typa. Za chwilę dwoch kolejnych. Poszło.
    Tu ważne, tzw security wogóle nie posklajało co sie wyrabia, dopiero, znów zona, zrobila raban tuz po puszczeniu przeze mnie siatek, #bytom. Ostatni moment.
    Jezeus Maria myślę. Rozglądam sie. Cala akcja tuz przy dupnie ruchliwym skrzyżowaniu, w czasie jak potem dotarlo, krótszym niz jedna zmiana świateł. Cisza, twarze z aut patrzą.
    Po może trzech minutach od startu zycia wracam do sklepu. Euforia, klepanie po ramieniu, gratulacje, baby piszczą. Serio. Personal Hero.
    Pytam co wogóle się odpier..? Zjawia sie jakaś pani i zaprasza do gabinetu w H&M. Mówi, ze gosc chciał ukraść bieliznę, tak tylko bieliznę z pier.. H&M, za ok 2 tys, i bardzo mi chciała podziękować i pogratulować.
    Wręcza mi reklamówkę, kłania sie i dziękuję. Wychodzę ze sklepu. Czeka chyba jakas fisza z ochrony, zaprasza do gabinetu. Ani część, ani spier.. tylko od razu imię, nazwisko, pesel i dowód osobisty. Podaję nazwisko i pytam po co reszta, bo dowodu nie dam. Security mówi, ze do wnisku na policję i do sądu. A to ja na to, ze dziękuję, bo się chajatm i jedyne co mi trzeba to stawać twarzą w twarz z jakimś Sebusiem zlodziejem i że mogę zeznac cos tutaj policji, ale i tak kradzieży nie widzialem i pewnie mają full na kamerach. Koleś jakby tylko czekał, przed moiom końcem zdania: To do widzenia, moze pan wyjsc sluzbowym wyjściem prosto na parking. Finito.
    Epilog:
    W reklamowce z H&M byl piórnik z kredkami i mini parasol.
    W lokalnej Kronice Beskidzkiej ukazala sie wzmianka na ostatniej stronie, jak to ochroniarze po pościgu ujęli członka szajki z Gliwic, okradającej sklepy na calym #slask
    #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Na gurze rurze,
    Na dole kszaki,
    Mam horom curke,
    Dej mnie swierzaki

    #heheszki #gownowpis #biedronka #coolstory #humorobrazkowy

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

  •  

    Mirki pijcie ze mną kompot!

    Jestem po pierwszym dniu w nowej pracy na pełen etat (wcześniej z nimi współpracowałem dorywczo). I wszystko mi się podoba! Kurwa, ludzie spoko, szef spoko, miejsce spoko, atmosfera spoko (。◕‿‿◕。) Zmieniłem prace z takiej gdzie zarabiałem lepiej ale nie miałem już za bardzo perspektyw na poprawę (no i już mnie wkurwiała) - tutaj zarabiam mniej ale wiem, że i sufit jest duuużo wyżej (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Zapytajcie się mnie za pół roku co sądze o tej pracy bo póki co to nie mogę przestać cieszyć japy xD

    #pracbaza #wygryw #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Od rana w biurze mnie atakowala ta mucha , znacie ten rodzaj much wkurwiaja co chwile siadaja to na mnie to na monitorzw itd .
    Po jakis 3 godzinach w końcu ja klepłem w locie . Spadla na biurko jeszcze zyla ale juz nielot .
    Wzialem mende pod zszywacz i ciach xD
    Prosto w ten głupi łeb xD
    #pracbaza #muchy #coolstory

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20170918_105949.jpg

  •  

    Niby wszyscy mówią, że karma nie wraca i takie tam pierdoły ale ja zawsze próbuję być ludzki dla innych i z reguły jakoś to działa. Czasem oczywiście zrobię komuś na złość, ale to raczej z zemsty - no idealny nikt nie jest :P
    Ostatnio w lombard wziąłem od kolesia klucz pneumatyczny (na sprężone powietrze) - nie miałem tego jak sprawdzić ale uwierzyłem na słowo - oczywiście okazało się zjebane. Chuj, że stały klient - jak ktoś jest w potrzebie to wyrucha Cię nawet na taki mały hajs. Przecież teraz zanim coś od niego wezme to zawsze sprawdze 5 x a do tego dam mu minimalną kwotę. No ale trudno. 50zł w plecy i lecimy dalej.
    Przychodzi koleś któremu przepadł laptop. Nie miał kasy żeby odebrać. Czekałem dodatkowe 2 tygodnie ale nie dał rady. Zanim wystawimy na sprzedaż oczywiście usuwamy dane użytkownika. Patrzę a tam jakieś 30GB zdjęć, wszystkie opisane od 2011 roku. Trochę szkoda mi się zrobiło i zgrałem mu to na Pendrive. Był jakiś czas temu to dałem mu tego pena z fotkami żeby mi oddał jak zgra. Dzisiaj przychodzi i wciska mi 50zł ( ͡° ͜ʖ ͡°) I tak odmówiłem, ale jakbym chciał wyszedłbym na zero. Odebrałem pendrive i po sprawie. Niby wciąż jestem 50zł w plecy ale i tak #czujedobrzeczlowiek
    #coolstory #feels
    pokaż całość

  •  

    Jestem rozjebany. Wychodzę z domu otwieram brame idę dochodzę do swiateł biegnie murzyn patrzy się na mnie ja na niego i po chwili do mnie mówi po polsku : siema a co ty się tak bujasz jakbyś był z pruszkowa? xd Ja w szoku i na to siema a co ty tak kurwa gadasz po polsku?
    Bo ja jestem czarny polak i zobacz co mam : wyciąga z kieszeni od kurtki coś w reklamówce i mówi mortadela XD XD (faktycznie była to nadgryziona mortadela) i leci dalej haha.
    #coolstory #uk #glasow
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj mama przyniosła z pracy "swojskie" masło oraz szynką. Zrobiłem sobie z tym kanapkę i mówię wprost, masło ma dziwny smak zaś szynka sama w sobie jest dość żylasta.
    Dziś zawiozła to do swojej mamy (mej babci), która stwierdziła, że masło musiało być wiele razy mrożone i rozmrażane, zaś sama szynka jest niedobra. Dopiero to potwierdziło moje słowa i już nie jestem tym, który "wybrzydza"...

    #coolstory #rodzina
    pokaż całość

    •  

      @kyaroru: nie jest, to jest serio proste i bardzo mało czasochłonne. Dużo więcej czasu zajmuje ogólnie ogarnięcie obiadu etc.

    •  

      @hellyea: A czy ja mówię, że to jest szczególnie trudne? :) Kwestia skali, gdybym dla siebie samego chciał robić i nie wyrzucać, to bym musiał codziennie wstawiać 100g ciasta do garowania, bo nie uznaję bułek, które nie są świeżo upieczone i peklować też jakieś homeopatyczne ilości mięsa, bo ileż można jeść to samo. Dlatego po prostu raczej robię "ogarnięcie obiadu" które nie wymaga wcześniejszego przygotowania.

    • więcej komentarzy (48)

  •  

    Jeżdżąc codziennie do pracy skuterem często skracam sobie drogę jeżdżąc przez małe, dość biedne wioski, nigdy nie ma tam korków. Prawdopodobnie jestem pierwszym i jedynym obcokrajowcem który zapuścił sie w regiony, wiec lokalsi już mnie rozpoznają po twarzy.
    Od paru dni codziennie rano mam orszak powitalny - dzieci ustawiają się wzdłuż drogi krzycząc "Ayo, bule!" ( ಠ_ಠ)

    pokaż spoiler ayo =dawaj, dalej, bule = potoczne, niewulgarne określenie na białych

    #coolstory #indonezja #sennajawie <--- mój tag o życiu w Indonezji
    pokaż całość

  •  

    Napisałem ten esej już kilka dni temu i sporo się głowiłem czy wrzucać go z AMW czy z normalnego konta, albo wręcz czy w ogóle wrzucać ten wpis na wykop. Stwierdziłem że wrzucę z normalnego, co mi szkodzi. Krótka (hehe) historia mojego przegrywu wtórnego i jak z niego wyszedłem.

    Jak z normika zrobić piwniczaka: World of Wacraft edition.

    Gra ta mnie solidnie uzależniła w latach 2012-2016. Z przystojnego normika ekstrowertyka zrobiła piwniczaka bez niemal żadnych znajomych oraz praktycznie zatrzymała mój progres w życiu. O ile wręcz go nie cofnęła. Oto jak to przebiegało.

    Faza I: Odkrycie. Czas trwania: około miesiąc (styczeń 2012)
    Uzależnienie: 0/10
    Wygląd i kobiety: 10/10
    Znajomi: 10/10

    Etap, w którym pobrałem z ciekawości klienta z torrentów i zainstalowałem się na jakimś biedackim prywatnym serwerze. Totalny nowicjusz, umiejętność grania: 0. Gra jak gra, są jakieś questy, bije się potworki, exp leci. W sumie trochę nudnawa, grałem w dużo ciekawsze gry. Ale zachęcony opiniami brnąłem dalej. Prywatny serw miał spore lagi i ¾ ficzerów gry nie działało. Jednak community było spore, co mnie od razu wciągnęło. Można było fajnie pogadać z wieloma osobami na czacie głównym. To jest swego rodzaju analogia do niedawnego wpisu Mirka narkomana, który pierwszy raz spróbował kodeiny: pierwsza faza była bez szału, za to naczytał się on że trzeba najpierw se wyrobić receptory. A on gUpi zamiast odwrócić się na pięcie w tym momencie, poszedł w to. Ja zrobiłem dokładnie to samo z WoW’em.

    Faza II: Angaż. Czas trwania: półtora miesiąca (mniej więcej do końca marca 2012)
    Uzależnienie: 1/10
    Wygląd i kobiety: 10/10
    Znajomi: 10/10

    Gra mi się spodobała na tyle, że zdecydowałem się wydać ok. 250 zł na zakup oryginalnej wersji z dodatkami oraz wykupienie abonamentu na 2 miesiące grania. Założyłem postać na serwerze Silvermoon i nazwałem ją Esubane. Female night elf hunter. Pełna gra od razu mi się bardzo spodobała, jakość grania była o niebo lepsza niż na prywatnym serwie. Ping 40, wszystko działa. Gra jest super. Wbijałem levele, dołączyłem do jakiejś gównogildii gdzie było chyba z 600 graczy (którzy byli tam tylko po perki ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałem) i sobie na spokojnie wbijałem levele. Wbicie capa mi zajęło dość długo bo ponad miesiąc (to był 2012 rok, dobry gracz był w stanie wbić maxa w dużo krótszym czasie). Na tym etapie życie wciąż przebiega normalnie: mam dziewczynę, dbam o siebie, mam masę znajomych i często chodzę spędzać z nimi czas. Plan życiowy też jasny: jesienią wracam na studia po upierdolonym roku (trudno, zdarza się). W międzyczasie pracuje sobie na jakimś call centre które miało zmiany tylko na popołudnie. Zawsze jakieś grosze wpadają, utrzymują mnie w gruncie rzeczy rodzice. W wieku 21 lat to nie jest nic strasznego.

    Faza III: Uzależnienie eskaluje. Czas trwania ok. pół roku (do jesieni 2012)
    Uzależnienie: 3-6/10
    Wygląd i kobiety: 9/10
    Znajomi: 7/10

    W grze wbiłem level capa ale wciąż jestem potwornie słabym graczem, mam bardzo zły DPS i steruję postacią w najgorszy możliwy sposób (keyboard turning + ability clicking). Pyrkam sobie loremastera, zwiedzam świat gry, rajdy zaliczam tylko z old contentu po transmog i trochę złota. Spróbowałem PVP – jechali mnie jak chcieli (no trudno żeby nie xD). W current contencie tylko dungeony z LFD. Lurkuje różne fora, nabywam wiedzy o grze, idzie mi lepiej. Zapisuję się do pierwszej gildii która coś tam rajduje. To jest moment, w którym gra zaczyna rządzić moim życiem i podporządkowywać je pod siebie. Jak była godzina rajda to odpadało wszystko inne. Nie wyjdę po dziewczynę, nie pójdę na piwo, nie zrobię nic. Na tym etapie wciąż mam jakieś życie towarzyskie, ale kurczy się ono w szybkim tempie. Znajomi dzwonią po mnie często ale coraz częściej słyszą wymówki. Dziewczynę mam, o wygląd w miarę dbam, tu jeszcze nie było aż tak źle.

    Faza IV: Szczęśliwy uzależniony. Czas trwania: cały dodatek Mists of Pandaria, większość dodatku Warlords of Draenor (jesień 2012 – połowa 2015)
    Uzależnienie: 7-10/10
    Wygląd i kobiety: tendencja spadkowa do 0/10
    Znajomi: spadek aż do 0/10

    Tutaj gra całkowicie zawładnęła życiem. Jestem w mocnej gildii rajdowej, mam konta na iluś forach o grze, jestem jednym z najlepszych goldmakerów w Europie, sprzedaję złoto warte tysiące polskich złotych i kupuję za to coraz droższy sprzęt elektroniczny (z perspektywy czasu wcale niepotrzebny). Jestem w żywiole, kocham tę grę. Moje życie leci w dół: w listopadzie 2012 rzuciła mnie dziewczyna, potem miałem jeszcze jedną od marca do listopada 2013 i była to moja ostatnia dziewczyna aż do dnia dzisiejszego (w zasadzie to do 3.08.2017). O siebie przestałem dbać kompletnie, ruchu zero, dieta to telepizza i 2 litry coca coli dziennie, higiena spada, staje się typowym wykopkiem ulańcem. Nawet geny i ładni rodzice niewiele wskórają jak się tak zapuścisz. Nadal pracuję w gównopracy za grosze, stawka to jakieś 10 zł na godzinę brutto. Daję rodzicom jakieś tam hajsy za czynsz i tyle. Nawet z nimi niewiele rozmawiam, choć widać po nich (zwłaszcza po mamie) że chcą mi przemówić do tego pustego łba że w ten sposób stanę się koszmarnym przegrywem i będę tego żałował. Rodzice zdecydowanie nie chcą mieć syna przegrywa, ich głównym marzeniem jest mój sukces. I do tej pory ten sukces w miarę odnosiłem. Przeżyli nawet sprowadzanie jakiś klubowych szmul po nocach i wracanie napierdolonym w trzy trąbki. Znajomi słyszą wymówki 50 razy pod rząd i przestają już dzwonić. Staje się odludkiem, moimi jedynymi znajomymi są znajomi w grze. Ja sam nie zauważam postępującej degradacji swego życia, spędzam przed kompem cały wolny czas. W dni robocze 6-7 godz dziennie, w wolne – do oporu, 16 godz dziennie. Urlopy – caluteńkie przed kompem. Gierka daje świetny substytut życia. W tejże gierce jestem bogiem: jeden z najbogatszych, jeden z najlepszych, w bardzo dobrej gildii. W życiu nikt, na tym etapie nawet sebixy mają lepsze życia ode mnie.

    Faza V: Wypalenie. Czas trwania: połowa 2015 – początek 2016
    Uzależnienie: 10/10
    Wygląd i kobiety: 0/10
    Znajomi: 0/10

    Po ponad trzech latach grania gra zaczyna mi brzydnąć. Wciąż przed nią spędzam cały swój wolny czas, ale staje się to rutyną, nie ma z tego już w ogóle przyjemności. Mam konto z każdą klasą postaci na max levelu (klas jest 11, teraz nawet 12), sprzedałem już tyle złota że to cud że jeszcze mi ban nie wleciał, mam wszystkie TCG mounty, wszystkie trudniejsze achievmenty, ciężko znaleźć coś, czego w tej grze by mi brakowało. Ale wciąż pyrkam sobie w nią, całe dnie przelatują jeden za drugim. Tydzień jak dzień, miesiąc jak tydzień, rok jak miesiąc. Luty czy lipiec, minus 10 czy plus 30 żadna różnica. Ja siedzę przed kompem. Na forum MMO-Champion mam już 9000 postów, o grze wiem już wszystko, znam każdą jej mechanikę na wylot. Ale mimo wszystko coś mnie przy niej trzyma, choćby to że co jakiś czas wychodzi jakiś nowy content, i że można jeszcze trochę golda podfarmić. Na tym etapie o życiu towarzyskim mowy już nie ma: piwniczaning na 100% od wielu, wielu miesięcy. Ciepła kobiety nie czułem od 2 lat. Wspomniałem coś o powrocie na studia jesienią 2012? Haha dobre sobie. Nawet mi się po papiery na uczelnie nie chciało jechać żeby je stamtąd zabrać.

    Faza VI: Bunt. Czas trwania: początek 2016 – 28.11.2016
    Uzależnienie: trend spadkowy z 10/10 do 0/10
    Wyglad i kobiety: pod koniec bliżej 6/10
    Znajomi: bardzo powolny progres

    Po prawie 4 latach trybu życia przegrywa ciało zaczęło się buntować. Combo braku ruchu i palenia petów powodowało zadyszkę nawet przy głupim wchodzeniu na czwarte piętro, jak u dziadka. Złapałem jakąś chorobę (zatrucie czy HGW co) i przez kilka dni czułem się coraz gorzej i gorzej. Trafiłem wręcz do szpitala, okazało się że moją lekarz prowadzącą jest dupeczka z klasy z liceum, z którą nawet byłem parką w 2008 roku. I tu do mnie dotarło, na jakim etapie życia jest ona (po medycynie, zaczyna rozwijać skrzydła jako lekarz, żyje na swoim), a na jakim ja (praca za grosze, rzucone studia, mieszka u rodziców w wieku 26 lat, zero znajomych, zapuszczony). Zdecydowałem, że pora z tego marazmu wyjść. Małymi kroczkami zacząłem zmieniać praktycznie całe swoje życie do góry nogami. Wyszedłem z wszelkiego typu gildii rajdowych, coca-colę i fast foody zamieniłem na czystą wodę i dobre jedzenie, zacząłem się ruszać, dbać o siebie i o zdrowie. W październiku wróciłem na studia, skromne 4 lata po planowej dacie powrotu. Chyba w samą porę, bo rząd planuje wydłużyć studia zaoczne nawet o 2 lata. Nareszcie zacząłem normalnie rozmawiać z rodzina i z ludźmi, jak to gadają „wyszedłem do ludzi”.

    Faza VII: Wyzbycie. Trwająca obecnie.
    Uzależnienie: 0/10
    Wygląd i kobiety: 8/10
    Znajomi: 2/10

    W grudniu 2016 pozbyłem się konta z WoW’a za niemałą kwotę 1000 euro. Wcześniej puściłem ostatnie miliony złota chinolom, też za kilkaset baksów. WoW’a w moim życiu od tej pory nie ma. Ale co on zdołał narobić to jego. Zaliczyłem już pierwszy rok na polibudzie bez poprawek wrześniowych, zmieniłem stanowisko w pracy na sporo lepiej płatne, nawet miałem kilka (naście?) randek z dziewczynami, większość z tindera, od lipca także z zagadania. Schudłem prawie 20 kg, kasę inwestuję w siebie a nie jakieś gadżety, udało mi się wyjść z niemałego przegrywu. Tak dobrze jak teraz to nie wyglądałem chyba nigdy, a jeszcze mi brakuje z 8 kilo do zrzucenia. I nareszcie mam jakiś realny plan życiowy. Przestałem wisieć w przestrzeni między dzieciństwem a dorosłością (jak to wielu przegrywów ma w zwyczaju) tylko idę do przodu i jest mi dobrze. Postanowieniem na rok 2018 jest w końcu wyprowadzka od rodziców. Zrobiłbym to nawet w 2017 ale mam do spłacania dość dużo rat za rower i dentystę (prawie 800 zł na miesiąc). Stwierdziłem, że nie ma co się wyprowadzać na jakąś najtańszą melinę na siłę, te kilka miesięcy wytrzymam choć psychicznie nie jest mi łatwo (tak, mając ponad 27 lat ma się serdecznie dosyć mieszkania z rodzicami nawet jeśli ci są dobrzy)

    Uzależnienie zostawiło mi jedną bardzo niemiłą rzecz: brak znajomych. I ten afterefekt ciężko jest zaleczyć, bo teraz nie poznaję już tylu osób, a odkąd mamy tyle instagramów i pejsbuków to ludzie wydają mi się dużo bardziej introwertyczni i zamknięci w swoje kółeczka adoracji. Znajomosci pracowe są nic nie warte: w momencie gdy taka osoba odchodzi, to zrywa się też wszelki kontakt z nią. Na uczelni też każdy sobie rzepkę skrobie, współpraca jest tylko w ramach zaliczenia studiów a jakieś piwo – dwa razy do roku. Został mi tylko jeden przyjaciel, mieszkający prawie 100 km ode mnie. Widzimy się w miarę możliwości kilka razy na rok. Chcę coś porobić z kimś – nie ma z kim. Wszędzie musze chodzić sam. Dziewczyny z Tindera nie zastąpią mi 3 kolegów w knajpie przy browarach. Nawet na mirko nie ma jak, bo wszystkie eventy jakie widzę są z Warszawy. Ale nie ma co rozpaczać, na to też w końcu znajdę rozwiązanie. W końcu niejeden się już musiał przeprowadzić w zupełnie inne miejsce, a jakoś się ogarniają.

    Jako ciekawostka: w okresie aktywnego konta (11.02.2012 - 28.11.2016) byłem zalogowany do serwera przez 390 dni. Tak, to jest ponad rok w niespełna pięcioletnim okresie. W zasadzie to w czteroletnim bo od wiosny 2016 gralem już bardzo mało. Średnia bagatela 6h dziennie, każdego dnia przez cztery lata. A znam osoby (poznane w grze), które grają od premiery (teraz to już chyba 12 lat) i mają naruchane przeszło 1000 dni zalogowania.

    Po co w ogóle to piszę? Żeby głębokie przegrywy z tego portalu zobaczyły, że wyjście z przegrywu to nie jest zwykłe hop-siup, jak to domorośli kołcze pokroju Jokkera radzą. Musisz się zaprzeć i obrócić swe życie do góry nogami. Wyzbyć się wszystkich przegrywowych przyzwyczajeń, krok po kroczku. Będzie Ci niewygodnie i będzie to trwać miesiącami. Nie będzie żadnej natychmiastowej gratyfikacji. Ale w ten sposób z tego przegrywu DA się wyjść, w przeciwieństwie do tych gównorad pokroju "wyjdź z domu i idź zagadaj do losowej typiary na ulicy".

    #uzaleznienie #coolstory #worldofwarcraft #wow #przegryw #tfwnogf #zwiazki
    pokaż całość

  •  

    Jak byłem mały to interesowałem się rzeczami nie do końca dostosowanymi do mojego wieku. W wieku 5 lat na przykład czytałem książki o wszechświecie, dlatego jak poszedłem do szkoły i te lamusy z mojej klasy uczyły się pisać literkę C ja mogłem podyskutować o teorii wielkiego wybuchu. Ale nie o tym.
    Jeszcze większe zainteresowanie wzbudziła we mnie postać Adolfa Hitlera, o którym dowiedziałem się gdzieś tak na początku podstawówki na wycieczce do muzeum figur woskowych. Zaintrygował mnie jego fajny wąsik.
    Później dowiedziałem się pokrótce, że był bardzo złym człowiekiem i zabił wielu ludzi. To mnie jeszcze bardziej zaciekawiło i w ten sposób w 2 klasie podstawówki moim zainteresowaniem okazało się ostateczne rozwiązanie kwestii o której furher nie wiedział #pdk
    Oczywiście trochę to było na przypale, bo nie za bardzo pozwalano mi wtedy czytać takie książki, wiecie, palenie żydów to nie jest zbyt dobry motyw dla ośmiolatka. Lepiej by se poczytał o jakimś frajerze Tomku Sojerze czy innym gównie. A że zakazany owoc smakuje najlepiej, zanim ukończyłem 10 lat byłem prawdziwą skarbnicą wiedzy o holocauście. xD
    W tym czasie przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Jak to zwyczajowo bywa, po przeprowadzce przyszli nas odwiedzić sąsiedzi ze swoim synem, który był w moim wieku.
    Jak przyszedł to się mi przedstawił, powiedział jak się nazywa, ile ma lat, wiecie, jak to dzieci, ja mu też trochę o sobie powiedziałem.
    No i to wtedy nastał moment, kiedy ochłodziłem nasze stosunki z sąsiadami niczym państwa satelitarne z ZSRR. Bo ten mały, chyba miał na imie Patryk powiedział, że interesuje się piłką nożną. No i zapytał co ja lubie. Wtedy z taką pełną powagą przy wszystkich powiedziałem, jeszcze tak, żeby każdy dobrze usłyszał:
    "MOJĄ PASJĄ JEST HOLOCAUST, BARDZO LUBIĘ CZYTAĆ O ZAGŁADZIE ŻYDOWSKIEJ"
    Ale muszę przyznać zaorałem intelektualnie Patryka i ten jego kurwa Liverpool.
    #coolstory #takbylo #pasta
    pokaż całość

  •  

    Pamiętacie historie z bankomatem i pieniędzmi które ukradłem?
    Jest ciąg dalszy i rozwiązanie, wszystko dobrze się skończyło.
    Wpis trafił nawet na główna to czuje się w obowiązku napisać jak to wszystko się zakończyło.

    Wpis o którym mowa
    https://www.wykop.pl/wpis/26561171/zabawna-sytuacja-przy-wyplacaniu-pieniedzy-w-banko/

    Po wrzuceniu wpisu napisał do mnie @dexters84: że dał znać gdzie trzeba w Planet Cash i ktoś powinien się ze mną skontaktować. Następnego dnia dostałem telefon umawiamy się na odbiór ale okazało się ze człowiek jest z Krakowa(nie moje miasto). Powiedział że przekaże sprawę koledze z mojego miasta i mam czekać na telefon. Za godzinę następny telefon i umówiliśmy się wstępnie na odbiór.

    Dzisiaj pieniądze przekazane i temat zamknięty.

    Pozdrowienia dla Pana Grzegorza z PlanetCash i dzięki raz @dexters84: za pchnięcie sprawy dalej

    Mam dokumenty że jestem czysty i coś słodkiego za moje przejścia od PlanetCash

    #coolstory #policja #banki #mbank #bankowosc #pieniadze
    pokaż całość

    źródło: IMG_2859.JPG

  •  

    Do zatloczonego autobusu na samym przodzie, tam gdzie siedziałam, wsiadł niewidomy. Od razu go puściłam na to miejsce, na co on:
    - mmm z przodu. Będę wszystko widział (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #coolstory #czujedobrzeczlowiek #heheszki #truestory

  •  

    idzie koleżanka a ja do niej "hej"
    nie odpowiedziała mi a ludzie z przodu się odwracają żeby zobaczyć do kogo mówiłam
    to zaczęłam śpiewać "HEJ, HEJ, HEJ SOKOŁY" na cały głos
    #coolstory #pasta

  •  

    Z takich dziwnych akcji to kiedyś wróciłem do mieszkania dość późno, nie zamknąłem drzwi nawet i nie zapalając światła przeglądałem wypok i po cichu siedząc nagle ktoś mi wszedł po cichu do mieszkania i gdy mnie zobaczył to spierdoli aż się kurzyło, wziąłem w łapę pierwszy lepszy nóż kuchenny (XD) i po chwili wyszedłem na klatkę, po jakimś czasie zauważyłem że jest dużo więcej policji a osiedle małe, okazało się ze w ten sposób ktoś lub większa grupa wynieśli z 4 mieszkań wszystko co się dało. Zamykajcie drzwi mireczki - zawsze. #creepystory #creepy #takietam #coolstory pokaż całość

    •  

      @zirytowana_plaszczka: znam takich, ja nie zamknąłem z własnej głupoty i później o tym zapomniałem. Mieszkałem wtedy na nowym i bardzo małym osiedlu i nie wiedziałem jeszcze wtedy jak wiele osób próbuje kogoś okraść w ten sposób, jednak to się może zdarzyć wszędzie.

    •  

      ja nie zamknąłem z własnej głupoty i później o tym zapomniałem.

      Wiem, zdarza się. Ja kiedyś wróciłem i jakoś tak się zamotałem że zapomniałem zamknąć drzwi od środka, zorientowałem się dopiero następnego dnia jak wychodziłem. Na szczęście nie zostałem okradziony.

      Mieszkałem wtedy na nowym i bardzo małym osiedlu i nie wiedziałem jeszcze wtedy jak wiele osób próbuje kogoś okraść w ten sposób

      Niestety to jest podobno dość częste :/

      @Tentypo:
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Pijesz pepsi
    Mame ”Anoni nie pij tego świństwa ty wiesz co tam jest?”
    A chuj wypijam do końca
    Co takiego tam groźnego może być
    look na składniki
    O kurwa zawiera pontyfikatynian dikremówkowy i dwupapież jana
    ”Mówiłam ci Anoni, teraz musisz zostać papieżem”
    Nagle do pomieszczenia wskakuje biskup
    HABEMUS PAPAM
    KARDINALE ANONI
    ”Ale ja nie mogę zostać papieżem przecież jeszcze nie ma wyników egzaminuw”
    Biskup nie odpowiada
    Podchodzi mame, klepie cię po plecach
    ”Wydziedziczam cię ty watykańska kurwo”
    Tate „Wypierdalaj do papieżlandu, zrobię sobie burdel w twoim pokoju”
    Oczy zachodzą ci łzami
    A dupa gównem
    Biskup przerzuca cię przez bark, wsadza do bagażnika papamobilu i jedzie
    Do końca życia musisz zostać papieżem
    A biskupi rozjebali wszystkie szafy w watykanie żebyś nie mógł w nich płakać
    #wykopobrazapapieza #takbylo #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Zaletą kataru jest to, że przynajmniej głodna nie chodzę

    #gownowpis #heheszki #takaprawda #coolstory

  •  

    Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #4chan #karachan #coolstory

    Oryginał: http://i.imgur.com/7RiAV61.png , tłumaczenie @Wiedmolol
    #pasta
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #coolstory #truestory #szkola
    Przyszedłem kiedyś do szkoły w dzień urodzin i chciałem w środku lekcji (z zaskoczenia) zacząć rozdawać cukierki.
    Stanąłem na baczność i powiedziałem

    Proszę o uwagę!
    Zanim zdążyłem rozwinąć wypowiedz opieprzyła mnie nauczycielka i wpisała mi uwagę do dziennika twierdząć że sam o nią prosiłem

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Mireczki skumajcie jaka akcja. Jestem drugi dzień w nowej #pracbaza
    Pisze na szybko z klopa, bo trochę nie chce mirkować, gdy moi współpracownicy ciągle patrzą mi w monitor.
    Przychodzę do pracy 15 minut wcześniej, zrobiłem sobie kawkę, zjadłem śniadanko i równo o czasie jestem gotowy do działania.
    Dali mi excela, kilkaset wierszy i chcieli, żebym sumował wiersze ręcznie sic!
    Myślę sobie, trollują mnie... patrze pasek podsumowania i viola, mam wynik. Po kilku minutach przychodzi ta gówniara #rozowypasek i drze mordę, czemu nie robię tego co mi kazała...
    Pomyślałem, że to wcale nie jest #bait i teraz ja pociągnę trolling. Mowie do niej, że jest młodsza ode mnie i nie będę jej słuchał ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Po jakimś czasie przychodzi drugi różowy i znowu każe mi liczyć wiersze, tylko z innej kolumny. Kolejna usłyszała, że młodych siks nie będę słuchał.
    Czekam, aż przyjdzie kierownik to pokaże mu wynik zadania, który opakowałem w ładną tabelę przestawną.
    Zapowiada się niezła #imba (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Ludzie w #pracbaza nie przestają mnie zadziwiać...

    Rano w pracy prądu nie było... listwa zasilająca komputer spalona.
    Bezpieczniki wywaliło tylko taka mokra plama na podłodze mnie zastanowiła...

    Okazało się, że sprzątaczka wczoraj mokrą szmatą wieczorem zmywała podłogę i przy okazji zakurzone kable i listwę "przetarła".
    Zemdlała, wylała wodę i podobno obudziła się dopiero rano...

    #cotusieodpierdala #coolstory
    pokaż całość

  •  

    W erze wzrastającej popularności pojazdów elektrycznych taki piękny #rower spalinowy jeździ po #grudziadz
    Na ile legalne są takie samoróbki?
    #coolstory #motoryzacja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Rigcz czy rigcz? (ʘ‿ʘ)

    #pilkanozna #coolstory

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net

  •  

    mój własny ojciec podpierdzielił tę tabliczkę dla mnie z klatki schodowej bloku, w którym kiedyś mieszkał i tak ją sobie trzymam nad biurkiem, i śmiecham, jak sobie przeczytam jej treść i przypomnę skąd ją mam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #coolstory #truestory

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Kurwa co te #rozowepaski na wakacjach odpierdalają to ja nie wiem... Od kilku lat mieszkam w Hiszpanii, a pracuje w hotelu, który jest prowadzony przez sympatyczne małżeństwo, hotel jest sporawy bo ma 19 pokoi, praktycznie przez cały rok są tu turyści i pokoje prawie cały czas zarezerwowane. Wiadomo, wczasy, słońce, drinki, sex i różne takie, ludzie różne rzeczy robią, bywały sytuacje i śmieszne i straszne.

    Sytuacja miała miejsce wczoraj. Ogólnie u nas jest tak, że doba hotelowa trwa do 10 więc o tej godzinie trzeba opuścić hotel. Śniadanie też są wydawane do 10, ale niektórzy, którzy zaśpią mogą zjeść do tej 10:30 a później restauracja jest też otwarta dla pozostałych turystów.
    W każdym razie wczoraj między innymi miały opuścić pokój dwie dziewczyny z pokoju 11. Była już godzina 9:40, a ich jeszcze nie było na śniadaniu ani też wcześniej nic nie mówiły że nie będą jeść śniadania w naszej restauracji tylko wezmą na wynos. Ja musiałam iść coś sprawdzić do pokoju 10, więc wzięłam klucz od pokojówki i poszłam. Widziałam, że goście z pokoju 10 jedli śniadanie ale dla pewności zapukałam do drzwi, nikt nie odpowiedział więc je otworzyłam i wtedy coś usłyszałam, tak jakby pukanie, więc stoję i nadsłuchuje ale nic już nie słyszę. Załatwiłam to co miałam załatwić, wychodzę z pokoju, zamykam drzwi i znowu słyszę pukanie, już teraz wyraźniejsze, myśle sobie co to kurwa jest, skąd te pukanie :D postałam chwilę, no ale w końcu wróciłam do biura dalej pracować.
    Po pół godzinie znowu poszłam do pokoju 10 porozmawiać z naszymi gośćmi, pukam do ich drzwi i wiecie co słyszę? Kurwa pukanie, ale taki mocne, głośne pukanie, które dochodziło z drzwi 11, tam gdzie były te dwie dziewczyny, które miały opuścić tego dnia hotel i które nie zjawiły się na śniadaniu. I wiecie co słyszę? Hepl, hepl. Podchodzę do drzwi, mówię że ja tu pracuje i co się stało. Okazało się, że dziewczyna nie ma klucza i nie może otworzyć drzwi. Idę po klucz, otwieram drzwi i teraz następuje kulminacja :D!

    Okazało się, że dziewczyny były na imprezie, tam do jednej z nich zarywał kelner, wróciły z imprezy o 4, poszły spać ale da druga, do której zarywał kelner, ubrała się i wyszła zamykając swoją koleżankę w pokoju i to ona pukała do drzwi, bo słyszała, że ktoś jest na korytarzu ale się wstydziła zagadać no ale w końcu musiała, a ta co wyszła to jeszcze nie wróciła :D a jakby tego było mało to nie odbierała telefonu... Rozumiecie ją? Zamknęła ją w pokoju, poszła w siną dal i nie wróciła do 10. Mówię do niej proszę się spakować i proszę przyjść do restauracji, poszłam do szefa i mówię mu co i jak.
    Ten wściekły bo znowu jakaś afera z gośćmi, ta zapłakana je śniadanie bo denerwuje się, że coś mogło złego przydarzyć się koleżance, ja też lekko spięta bo teraz różne rzeczy mogą się wydarzyć. Opowiedziała szefowi jeszcze raz historie, tego kelnera wszyscy znają, szef mówi, jak dziewczyna nie wróci do 12 to Anonka idziesz z wczasowiczką do mieszkania kelnera jak jej nie będzie to dzwonimy na policje. (jakby ktoś był ciekawy skąd ja wiem gdzie on mieszka to większość osób z tej naszej dzielnicy gdzie są hotele, imprezy i knajpy się po prostu zna jak nie osobiście to z widzenia a on mieszkał w takim budynku dla pracowników)

    Wszyscy pracownicy podjarani bo ciekawi jak się sytuacja potoczy. Na zegarku 11:30, mówię no dobra jeszcze te pół godziny i idziemy do tego Alvaro Amoro i może będzie tam pani koleżanka, mija może z 5 minut i do restauracji wchodzi dziewczyna.
    Sytuacja groteskowa, bo z naszej strony nastała cisza, ta idzie nic nie mówi, ktoś próbuje się nie śmiać. W każdym razie nic jej nie było, noc pewne spędziła z kelnerem, zjadła śniadanie, szef powiedział żeby ogarnęła się w łazience dla personelu, przeprosiła nas i poszły...

    Jak kurwa nie #niebieskiepaski, które przyprowadzają sobie jakieś dziewczyny na noc do naszego hotelu, to zarzygany chodnik przed hotelem albo zasikane łóżko to jeszcze takie akcje z dziewczynami, ale przynajmniej coś się dzieje. Kurwa, całe życie z wariatami :D.

    #heheszki, #pracbaza, #coolstory

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

  •  

    no elo przegrywy
    Dzis trzymalem dwie dziewczyny 9/10 i 10/10 za reke, a one sie usmiechnely do
    mnie. Tak, tak dobrze czytacie.
    Pierwsza (okolo 20lvl) byla ubrana w biala bluzke z widocznym dekoltem oraz
    czarna kurtke i obcisle jeansy.
    Druga (okolo 18 lvl) tez jakas jasna bluzka, widoczny biust, odkryte rece i
    spodniczka ponad kolana na cudownych nogach.
    Obie cudowny usmiech.
    Mame wygonila mnie do kosciola, ale troche niezbyt swiezy bylem, wiec przed
    wyjsciem psiknalem sie odswiezaczem powietrza. Wszedlem do kosciola i
    stanalem akurat kolo tej pierwszej, bo duzo ludzi. Przy przekazcie sobie znak
    pokoju usmiechnela sie do mnie i podala mi reke. Rozochocony postanowilem
    zostac na kolejnej mszy, poczekalem az sie zacznie i zaczalem sie przepychac,
    zeby wypatrzyc jak najlepsza dziewczyne, no i wybralem ta druga. Przy
    przekazcie znak pokoju wprawdzie nie popatrzyla sie na boki, ale ja
    wyciagnalem reke, ona sie usmiechnela i mi podala.
    Zaraz spierdalam na 3, na 12. A wy co? Dalej walenie do japonskich szmat i f5?

    #pasta #coolstory #wygryw #wygrywmocnochocrzadko
    pokaż całość

  •  

    W nawiazaniu do wpisu

    Ok Miruny, nie spałem od wczoraj więc postaram się w miarę zwięźle to opisać. Tylko nie nastawiajcie się na prozę rodem z powieści Kinga. Piszę też z telefonu, więc wybaczcie za ewentualne błędy.

    Zacznijmy od poczatku. Przyszedłem do pracy w piątek o 21:00, jak zawsze w sobotę. Nocka zapowiadała się w miarę spokojnie.

    Mija godzina druga, musiałem zejść na dół na parter zerknąć czy nikt nie drze japy po nocach. W korytarzu minąłem się z ziomkiem, ok 23 lat, dziwny taki, spieszył się czy co. Wracając zawołałem windę, drzwi się rozsuwają, widzę, że gość ma spodnie opuszczone do kolan jak ci amerykańscy gangstaraperzy. A pod nim kałuża.

    Co do... - myślę. Ziomek odwraca się, w ręku trzyma piwo. No chociaż tyle, że się nie zlał. Nagle zrywa się, wybiega z windy, ucieka. Ja za nim, wołam go, lece na pierwsze piętro. Pytam, czemu spieprza, i czemu w windzie narozlewał. On coś bełkocze, że narzygane, że coś idzie, gdzieś... no bełkot totalny. Widzę że naćpany, albo zjarany, więc od razu czerwona lampka.

    Spytałem, czy ma klucz przy sobie i na którym pietrze mieszka, to mu wskaże pokój. Zaprowadziłem go, on znowu coś bełkotał. Powiedziałem, że jak się zjarał to niech uważa na siebie a najlepiej jakby poszedl spać. Podziękował, zamknął drzwi. Wracam na recepcję.

    Nie minęło 5 minut, ten zam ziomuś wraca i mówi, że zgubił klucz. Ja już wkurw, bo nie zamierzam niańczyc dziada, no ale dobra, biore zapasowy kluczyk w razie czego i prowadzę go do pokoju dwa piętra niżej.

    Ziomek idzie do łazienki, że niby tam zostawił, ja naciskam klamkę od drzwi pokoju. Otwarte. Kluczyk leży na stole. Wkurw lvl 21. No ale nic, wszedł, powiedział, że idzie w kimę no i narazie. Wracam na recepcję.

    Dwie minuty później widzę na monitoringu, że wychodzi z hostelu. Wkurw lvl 37 bo wiem, że wróci i znowu będzie truć dupe. Wracam do czytania.

    Godzina 5:00. Wraca. On i dwa różowe wagi ciężkiej. Wkurw, bo pokój ma jednoosobowy a jakieś karyny sobie sprowadza. A regulamin mówi, że 22-6 nie może być żadnych postronnych osób na terenie hostelu. No to ruszam dupę i idę do pokoju.

    Pukam. Cisza. Pukam znowu. Otwiera, laski się schowały we wnęce.
    - witam znowu, trochę tu za głośno u pana.
    - no ok, dobra mordo, juz zciszam
    Drgnienie powieki. "Mordo". grrrr.
    - aha, no i te dwie Panie bardzo proszę, żeby opuściły hostel, nie wolno w nocy przyjmować gości.

    I tu sie zaczyna. Gość pali głupa, że nikogo nie ma. Pomachalem do kamery, zajarzył. Wyszedł z pokoju, wziął mnie na bok.
    - mordo słuchaj, no takie dwie laseczki (tu kisne wewnetrznie) no zobacz okazja życia, jedyny w życiu trójkącik, bla bla bla.
    - nie ma mowy, proszę aby panie opuściły hostel
    - no ale mordo, moge ci zapłacić za nie, ile, trzy dyszki?
    - nie ma mowy, to wbrew regulaminowi
    - zaplace ci dwie stowy, kto sie dowie
    - kazdy, kto obejrzy zapis z monitoringu (obraz i akurat na 1. pietrze chyba tez dzwiek)
    I tutaj dalsze pierdolenie, przekonywanie, proszenie. Powiedziałem, że jak za 10 minut nie zobaczę na kamerach, że wychodzą, to przyjdą smutni panowie.

    Koleżanki się ogarnęły, wyszły, zaczęły przepraszać, że nie wiedziały, że to kolega sze studiów, myślały że tu mieszka (XD)
    Odprowadziłem je do drzwi, gość zły jebnął drzwiami.

    Koniec nocy pierwszej. Pomijając hałasy dwoch kawalerskich i Niemców, do rana zleciało spokojnie.

    Nazajutrz przychodzę znowu na nockę. Wszystko spoko, grupa Niemców ogarnięta, w podwórzu jakaś patola się napierdalala wiec wezwałem bagiety, ale awanturnicy zdążyli wyjść, więc odwołałem patrol. Mija 5:00.

    Wtedy wchodzi on. I ona. Tytułowa laska. Kurrr, powtórka z rozrywki.

    - elo mordo, słuchaj, mogę te panią na chwile?
    - wczoraj już to przerabialismy, żadnych gości
    - ej no nie bądź taki
    - tu masz regulamin, przeczytać ci?
    Czytam. Koleś dyskutuje nadal, mówię że juz mnie meczy i koniec dyskusji.
    - no ale mordno no wez, to chociaz po szlugi skocze
    - masz 10 minut
    Wchodza do windy. Winda w nocy jest blokowana i nie da sie zjechac na 1 piętro, bo są tam też jakieś biura (stara kamienica) no i tak zarządzono. Ból dupy.
    - dama ma chodzić schodami?
    - jak zdrowa, to nie widze przeciwwskazań
    "Nie jestem zdrowa" wtrąca się laska.
    Oho, wyzszy level spierdolenia.
    - powiedz jej to
    - proszę schodami (do niej)
    - mordo, zero szacunku
    Topkek. Ja już trace siły, mówię że koniec dyskusji, za 10 minut chce widzieć jak wychodzi Pani.
    - ok

    Poszli. Mija 15 minut. Kurrrrr. Ide tam, już z guzikiem na ochrone w razie czego. Puk puk.
    - nie moge znalezc klucza
    Ignoruje pajaca.
    Puk puk. Otwiera. Ubierają się, wychodzą. Gość wraca po godzinie i sapie mi, ze jestem wredny.
    - przykro mi, takie zasady, ja wykonuje swoja prace
    - nie mow ze ci przykro, nie klam
    Ups, tu mnie ma. Jebać.

    Cos tam pogadal, poszedl. Bożeeee. Miałem autentycznie dość. Dość jego tepego wyrazu twarzy, tych dyskusji, pieprzenia sie z dziadem. Wreszcie spokój.

    Już wolalem, jak gość zesrał się w dzieciecym pokoiku zabaw, bylo mniej roboty z nim, mimo że zalany w trupa.

    Sorki mirasy za skladnie, od 1.5h stoje w korku w autobusie i klepie historyjke na komorce. Jebani maratonczycy, dobrze ze im kolana nie eksploduja na tym betonie xd

    #coolstory #truestory #pracbaza #heheszki
    pokaż całość

  •  

    W odniesieniu do wpisu o portfelu znalezionym w hostelu wyrażam swoje zainteresowanie historią o lasce, którą miałeś wywalić z hostelu ( ͡° ͜ʖ ͡°) plusujcie ten wpis, niech @pseudoanon zobaczy go w gorących

    #coolstory #truestory #pracbaza #heheszki pokaż całość

  •  

    Rok 1915. Rozpoznawanie przynależności grup krwi jeszcze raczkuje. Pewien wieśniak zgłasza się do ówczesnego specjalisty w tej dziedzinie, Włocha dr. Leone Lattesa z prośbą o ratowanie jego małżeństwa. Okazuje się, że powrocie z popijawy pan Girardi, bo tak zwał się nieszczęśnik, wrócił do domu z krwawymi plamami w dolnej części lnianej koszuli. Jego żona pochodzenia plam upatrywała w niemoralnym prowadzeniu się męża, z tego też powodu od paru miesięcy urządzała mu karczemne awantury. Będący pewien swojej wierności Girardi przed udaniem się do Lattesa dokładnie przemyślał bieg wydarzeń z tamtego okresu i zasugerował trzy możliwe przyczyny pochodzenia plam:
    1) niezbyt dokładnie wytarł ręce po krojeniu świńskiego mięsa w dniu popijawy
    2) niechlujna koleżanka żony, która zaoferowała się pościelić łoże, użyła jego koszuli leżącej nieopodal do otarcia krwi miesięcznej
    3) wiecznie niezadowolona małżonka szukała pretekstu do rozstania i ubrudziła koszulę własną krwią
    Girardiemu udało się nakłonić kobiety do zostawienia próbek krwi Lattesowi. Sam też zostawił swoją próbkę. Lekarz po zbadaniu krwi wykluczył jej zwierzęce pochodzenie. W toku dalszej analizy okazało się, że grupa krwi należy do samego Girardiego. Rozwiązaniem zagadki była choroba prostaty, która spowodowała obecność krwi w moczu. Małżeństwo zostało uratowane.
    Ta, oraz wiele innych ciekawych historii o początkach kryminalistyki w książce Jurgena Thorwalda „Godzina detektywów”, którą gorąco polecam!
    #kryminalistyka #historia #ciekawostki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    TL;DR

    pokaż spoiler Moja gra została usunięta ze sklepu Google Play (bez ostrzeżenia), dostałem ostrzeżenie, chyba następne to ban konta, powodem jest to, że moja gra jest identyczna do innej gry w sklepie Play...


    Niedawno wydałem swoją gierkę w sklepie Google Play, około 1.5 dnia po wydaniu gry w Google Play, dostałem informację (sobota), iż gra została usunięte za sklepu Google Play, ponieważ jest ona identyczna do innej gry w sklepie Play, żeby było śmieszniej, to Google nie podaje informacji o co dokładnie chodzi, nie podaję nazwy gry, do której jesteśmy podobni, ot bez żadnego ostrzeżenia moja gra została usunięta, a ja dostałem ostrzeżenie (chyba kolejne to perm ban), ot tak nagle straciłem wszystkie pobrania i takie tam a moja aplikacja została usunięta, teraz mogę wypuścić tą samą grę, ale pod inną nazwą (stracę wszystkie pobrania + odnośniki do mojej starej gry, cały marketing pójdzie na marne, jak znowu dam podobną nazwę to pewnie wyłapię bana, ale nawet nie wiem jaki był problem, więc chcę się tego dowiedzieć), tak więc postanowiłem odwołać się od tej decyzji, w jednej wiadomości jest napisane, że Google ma 2dni robocze na odpowiedź, a w kolejnej, że 3 dni robocze, tak więc najprawdopodobniej dostanę odpowiedź w środę (a gra nie jest w sklepie Google Play od soboty). No cóż, teraz czekam na odpowiedź Googla.

    Czuję się dosyć dziwnie, gdyby Google napisał, abym zmienił nazwę gry, to bym ją po prostu zmienił, a tu gra została brutalnie usunięta + dostałem ostrzeżenie + nie napisali dokładnie, o co chodzi. Takie dziwne uczucie, mogę wydawać swoje gry na Androida, ale jedna chwila i zostaje ona usunięta, chyba następny raz to usunięcie wszystkich moich gier (ban konta)….

    W sklepie Google Play jest, wiele kopii gier, są gry z kradzioną grafiką, gry anime i takie tam, oraz wiele innych rzeczy i jakoś Google nie widzi w tym problemu, jednakże użycie nazwy „Stickman RPG - Idle Money Clicker” (nie ma w sklepie Play gry o takiej samej nazwie, ani podobnej gry o tej samej nazwie i tych samych mechanizmach) skutkuje usunięciem gry. Jeśli zaś chodzi o cel gry, to mamy za zadanie pokonać Rogali Von Michaił Białkow i Efilkn von zbożow (jest masa takich gier ( ͡° ʖ̯ ͡°)). Co ciekawe Amazon Store (Android) nie widzi problemu z nazwą mojej gry ani z gameplayem, tak samo strona Kongregate. Nigdy nie miałem takiej sytuacji (jest to moja trzecia gra).

    Jeśli jesteście ciekawi, jak sprawa się zakończy (czekam na odpowiedź Googla), to zapraszam do obserwowania #donislawdev

    #zalesie #coolstory #android #gamedev #afera
    pokaż całość

    źródło: EHhh.png

  •  

    Mirki, ale przypadek. Pracuję w hostelu jako night watcher ( ͡° ͜ʖ ͡°) a właściwie to nocny recepcjonista. Wyszedłem z portierni, bo już najwyższy czas był wyrzucić pewną pannę, którą sprowadził sobie do hostelu lubiący używki jegomość, ale nie w tym rzecz. Wracam za biurko, a na podłodze obok mojej torby leży skórzany portfel. Dziwna sprawa, przecież nie wypadł z mojej kieszeni... ktoś z dobrym serduszkiem musiał go znaleźć i wrzucił na portiernię. Otwieram, wewnątrz kapucha: jakieś 300€ i podobnie w złotówkach. Przeglądam dokumenty, widzę gościa, Niemca, z którym rozmawiałem kilka godzin wcześniej, chociaż nie wiedziałem, w którym dokładnie pokoju mieszka. Kilka minut później natomiast zauważyłem, że kręci się po parterze (a jak się potem okazało, mieszkał na IV) i jakby czegoś szuka. Od razu się pokapowałem, wchodzi do windy więc czekam na niego. Witam go w progu tejże i pytam, czy czegoś nie zgubił. Odpowiada, że owszem, portfel. Więc bez namysłu spojrzałem raz jeszcze na jego dowód osobisty i oddałem. Facet wziął portfel do ręki, przegląda. Wszystko jest. Kasa, dokumenty, wszystko się zgadza (a przynajmniej taką mam nadzieję, że nikt sobie niczego nie podebrał). Gdybyście tylko widzieli zaskoczenie na jego twarzy, no gość nie mógł uwierzyć, że nic nie zginęło. Spojrzał na mnie, podziękował i wyciągnął pięć dyszek, mówi, że dla mnie. Odparłem, że nie ma takiej potrzeby, ale spojrzał na mnie jak na idiotę i wcisnął mi tę kasę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ktoś powie, że mogłem wziąć 100€ i mówić, że taki znalazłem... Ale staram się być uczciwy, noszę sobie naszywkę z polską flagą na plecaku i tak jakoś mi się zrobiło głupio na myśl o kradzieży. Tym bardziej, widząc zaskoczenie na jego twarzy, gdy zobaczył pełen hajsu portfel, mam nadzieję, że przez to przynajmniej on - a może nawet kilku jego niemieckich znajomych - przekona się, że Polacy to nie złodzieje. Wierzę w to. W końcu karma wraca, a te 50 zł wystarczy na dobre piwo czy wyjście z dziewczyną do kina, co mnie w pełni satysfakcjonuje (tym bardziej, że ktoś ten portfel znalazł i odłożył na recepcję, a to ja zgarnąłem znaleźne).

    #dziendobry #truestory #coolstory #pracbaza #stosunkimiedzynarodowe xD
    pokaż całość

  •  

    Kilka miesięcy temu kupiłem na aliexpress sto opasek odblaskowych na rękę za jakieś 4 dolary. Wrzuciłem je do schowka w aucie i od tego czasu gdy mijam wieczorem jakiegoś niewidocznego przechodnia a pobocze na to pozwala to zatrzymuję się, wysiadam i mówię : przepraszam, ale zupełnie Pana / Pani nie widać. Proszę założyć tą opaskę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Spotykam same super pozytywne reakcje (nawet jak ktoś jest wstawiony) a do tego lubię sobie myśleć, że być może uratowałem komuś życie (。◕‿‿◕。) #czujedobrzeczlowiek #coolstory #truestory #polskiedrogi #dobrypopik3

    pokaż spoiler Ta historia jest tak pozytywna, że w czuciu się lepszym nie przeszkadza mi nawet to, że ją zmyśliłem.
    pokaż całość

  •  

    #pasta #coolstory #heheszki #madka
    Co to odpierdala w pociągu to ja nawet nie. Kurde, 2 klasa, więc 8 osób na przedział, z czego jedna to ja, więc miejsc na randomów równo 7. Jest jedna loszka koło 30, tak 5/10, to se najwyżej pogadam. Po chwili dosiada się babcia z dziadkiem oraz wnukiem lat 14 – wyglądają jak niemieccy turyści - cisi, spokojni. No spoko, myślę sobie, będzie jazda 6 godzin w komforcie. 6 godzin, bo relacja Lublin-Poznań się nie pieprzy i śmiga 30 km/h. Mija chwila, zaraz ruszamy, a nagle JEB! Pociąg się trzęsie i chybocze, płyty tektoniczne odwalają inbę, trzęsienie ziemi i walą się blokowiska. Jak to wszystko pierdolnie... A nie, jednak nie – do pociągu wsiadła ONA. 120 kg tucznika, ruda krótko ścięta i 3 gówniaki, dwa samce 8 i 12 oraz jedna mikroloszka lat 1. Ale wracając do ÜberLochy - ona jeszcze tylko weźmie siatki - i podbija do okna, tam mąż (taki normalny, nie wiem co zrobił że jest jej mężem, takie okrucieństwo powinno być zakazane) i podaje: siatka materiałowa, torba, plecak, siatka z Biedry, reklamówka, walizka i WÓZEK DZIECIECY. Nosz w pyte bobra. Ale spoko, jakoś ogarnięte, jedziemy, i jak ta młoda gówniara nie zaczyna łazić i mnie szturchać i chwytać za kolano... Małe to takie, mózg dopiero kiełkuje, olewam sprawę. Ja olewam, ale Królowa Tuczników nie. Jak tylko młoda dotknie śmietnika/stolika to JEBS! - racica uderza ją w malutką rączkę. I znowu. I raz jeszcze, bo kurde trzeba gówniątko wychować... I zaraz potem, oczywiście, zmiana GównoGaci w przedziale, bo kible fe i brudne. No nawet nie zapyta ,,Mogę zmienić młodej pieluchę?” czy ,,Przeszkadza państwu, że SrakoChwytak wymienię?; ani be, ani me, ani pocałujcie mnie w dupę. Czas i kilometry lecą, i mała zaczyna drzeć japę. I drze, i ryczy, i beczy, a Loch Locha robi SZSZSZSZSZSZSZ a ja dostaję pierdolca. Przestała syczeć SZSZSZSZ. Młoda zaczęła się drzeć. Matka zmienia taktykę. Na CIIIIIIIIIII. Csiiiiiii. Serio, twórca słuchawek powinien dostać Nobla, ona od ponad 40 minut czajnikuje to SSZSZSZSZSZSZSZ i CSiiiiiiii jakby jej powietrze z mózgu schodziło. No w dupę jeża nietoperza, co za współpasażerowie na 7 godzinnej trasie(opóźnienia PKP rulez). Mija kolejna godzina, młoda śpi, to jak samce się nie rozpędzą, i napieprzają tymi nogami po wszystkim. W końcu, jak jeden mnie jebnął, to jak go nie opierdoliłem, to zaczął płakać, ale do końca już siedział i spokój. Niestety, obudziło to Małą Drącą Japę, i ona chce pić. To co robi Mamusia? Da pić, ale nie byle co – energetyka, żeby kurde jeszcze bardziej dziecku odpierdalało. Jeszcze w jakim Łukowie 30 minut staliśmy. Wieczny ban na lochy z gówniarzami do PKP.

    Pic rel.

    [rozmazane, bo ochrona wizerunku itp.]
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: FB_IMG_1504944269444.jpg

  •  

    Na przełomie lipca i sierpnia miałem przyjemność uczestniczenia w regatach The Tall Ship Races w #szczecin na Fryderyku Chopinie, nasza załoga bardzo zaprzyjaźniła się z załogą Shabab Oman II z Marynarki Wojennej Omanu, byli super otwarci i było widać, że mają robić dobrą opinię o swoim państwie. Shabab jest tysiące mil stąd, a oni nadal o nas pamiętaja i wrzucają zdjęcia z całego świata z flagami, które dostali. Pamiętajcie pasja i żeglarska przyjaźń ponad wszystkim.
    #coolstory #zeglarstwo #thetallshipraces #tallshipsraces
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @PMV_Norway spoko, rozumiem, ale zapraszam mieć znajomego Mirka na żaglowcu to super sprawa, ja tylko daje pro tipy :)

    •  

      @Preacher123 widzisz moi znajomi z kręgu to ludzie ogólnie znani w środowisku. Pominę nazwiska, ale napiszę, kapitanowie Zawiszy, Pogorii, Gedani, Borchardta... Sporo mniejszych takich jak amatorzy OceanA Sifu of Avon, Rzeszaowiaka czy Polonusa. Polskie jachty mniejsze i większe wpływają do naszego portu na moje zaproszenie. Pisali o mnie w magazynie żagle. Dlatego mówię czas, nawet swoim ostatnio mało pływam

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    Zaurocz się w lasce 9/10. Coś tam przybajeruj, okazuje się, że chce się z tobą umówić. #wygryw w chuj, panowie. Podjarka jeszcze większa.

    Umawiacie się na obiad i spacer.

    Obiad opierdolony, więc idziecie pokręcić się po mieście. Wymyśliłeś najbardziej romantyczną drogę jaką się da. Podczas spaceru laska pierdoli tak dużo, że nawet na 2 minuty nie udało ci się dojść do słowa. Tylko idziesz obok niej i przytakujesz oraz zadajesz losowe pytania. Przez pierwsze 30 minut próbowałeś prowadzić rozmowę, ale laska za każdym razem nie wyrażała zainteresowania twoimi słowami i wracała do swojego pierdolenia.

    Dwie godziny łaziłeś po mieście i słuchałeś jakiegoś pierdolenia o jej spinach z koleżankami, dziadku marynarzu i czymś tam jeszcze. Odprowadzasz ją na przystanek. Loszka patrzy się na ciebie z maślanym wzrokiem. "Było super anon, odezwę się wieczorem". - mówi i daje ci buziaka w usta po czym wsiada do autobusu.

    Całą drogę do domu zastanawiasz się co się właśnie odjebało. W sumie na obiedzie było fajnie, rozmowa się kleiła, ale to może dlatego, że miała ryj zapchany makaronem. xDD Dochodzisz do wniosku, że to dwugodzinne pierdolenie całkowicie wyleczyło cię z zauroczenia. XDDD W sumie dalej #wygryw

    Zaraz lecisz na siłkę i najebać się z kumplami. xD

    #coolstory #truestory #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #tfwnogf #randkujzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Byłem sobie dziś z loszką w Decathlonie, gdyż chciała sobie wybrać ciuszki do biegania.
    Wchodzimy do sklepu i już od pierwszego rzutu okiem go zauważyłem - kilkuletni dzieciaczek zapierdalający po sklepie z gałą i drący się wniebogłosy - standard jak na Decathlon. Olałem.

    Loszka wybiera ciuszki, ja oczywiście przytakuję, że tak, ładne, pasuje ci, przewiewne na pewno. Idziemy do przymierzalni.
    Ona się chowa za kotarą, mówi żebym trzymał i nie podglądał jak przymierza stanik. No ok, prywatność, rozumiem. Stoję więc tak sobie i trochę mi się nudzi. I nagle uderzenie w tył pleców. Odwracam się, a z tyłu ten dzieciaczek z nunczakami ze stojącego nieopodal stoiska Aikido. Uśmiechnąłem się w jego stronę. Odszedł. Po kilku chwilach to samo - cios w plecy, za mną ten dzieciaczek. I jeszcze raz.

    Się wkurwiłem, widzę że na chwilę zniknął, więc opuściłem swoją loszkę na te 30 sekund, podbiegłem do stoiska Aikido, wziąłem drewnianą katanę i wróciłem na stanowisko. Czekam.

    Kiedy poczułem uderzenie w plecy, odwróciłem się z całych sił przypierdoliłem na odlew w łeb drewnianym mieczem, aż się dzieciak poskładał w miejscu i przestał ruszać. Nagle podbiega mamusia i się drze, że policję wezwie etc., to kurwie też przyjebałem, dodając jeszcze nad truchłem "KENDO DROGA MIECZA SZMATO".
    Kupiłem loszce krótkie spodenki, stanik sportowy i koszulkę tego dnia.
    #coolstory #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Sobota, godzina 11:36, Biedronka w małym mieście. Cały sklep ludzi, głównie Janusze i ich Grażyny, które na emeryturach muszą robić zakupy akurat w sobotę. Młode Madki z wózkami, wiozące swoje Brajanki i Dżesiki w markowych spacerówkach po ósmym dziecku. Czuć w powietrzu atmosferę polowania... I wtedy wchodzę ja - cały na biało. Biorę koszyk i od razu kieruję swoje kroki w stronę stanowiska ze Świeżakami. Przebijam się przez grono młodych Madek, Grażyn i dzieciaków, dla których to miejsce jest jedyną opcją, by chociaż dotknąć, pomacać tak wyjątkowy, święty graal. Biorę do koszyka po jednym z każdego rodzaju, kieruję się do kasy. Wykładam je na taśmę, wszyscy na mnie patrzą, czuję zazdrość na plecach. Kiedy przychodzi moja kolej przy kasie, pada pytanie...

    dzień dobry a naklejeczki to są?

    NIE MA. Za gotówkę kupuje. No i zaczęło się, czas jakby się zatrzymał, wszyscy skierowali wzrok na mnie. Nawet klimatyzacja ucichła. Słychać jedynie delikatny trzask pękających dup. Tę ciszę przerwały słowa kasjerki

    Yyyyy kartą czy gotówką?

    Gotówką. Wyciągam nowiutki banknot 500zł, kładę ostentacyjnie na ladzie, zabieram swój Gang i odchodzę...

    20min później na miejscu było 7 karetek pogotowia. 4 omdlenia i 3 zawały. Odnotowano też zwiększoną sprzedaż kapusty, kiełbasy oraz przecieru pomidorowego.
    #heheszki #swiezaki #pasta #niebylobomoje #coolstory
    pokaż całość

  •  

    #truestory #coolstory #wyznanie
    Powiem wam że nie warto bezinteresownie pomagać.

    Przypomniała mi się jedna historia - po moim osiedlu kiedyś grasował jakiś graficiarz, wszystko było wymalowane, elewacje, drzwi do bloków a nawet śmietniki.
    Administracja powoli zaczęła wszystko odmalowywać ale to i tak nic nie dawało bo co oni w dzień odmalowali to za tydzień było znowu pobazgrane.
    Jako młoda osoba pełna ideaów postanowiłem że wezmę sprawy w swoje ręcei trochę pomogę z tym odmalowywaniem.

    Wydałem więc całe swoje kieszonkowe i nakupiłem kilka puszek sprejów - tak żeby kolory pokrywały się z różnymi kolorami bloków na osiedlu.
    Zacząłem w nocy zamalowywać te napisy nie mogąc się doczekać aż ludzie się o tym dowiedzą i wyjdę na bohatera a tu nagle podszedł do mnie jakiś typ. popsikał mi w twarz gazem i zaczął okładać na ziemi.
    Jestem prawie na 100% pewnien że to ten graficiarz, niestety nie zdążyłem mu się przyjrzeć bo oczy miałem załzawione od gazu a on szybko uciekł. Powiedział mi jednak:

    jak cię zobaczę śmieciu na tym osiedlu to cię zajebie

    Tak jak pisałem nie warto bezinteresownie pomagać - od tego czasu nie wychodzę po zmroku z domu.
    pokaż całość

  •  

    Heteroseksualizm to choroba. Mam na to żelazne dowody.
    Przecież to jakiś nienaturalny popęd. To chora rzecz która doprowadza do tego że mężczyzna wiąże się z kobietą na całe życie. Przecież naturalnym towarzystwem dla mężczyzny jest mężczyzna. To dwóch mężczyzn razem oglądają mecz, spotykają się na piwie, dyskutują o samochodach. Natomiast kobiety plotkują, myją naczynia i oglądają seriale. A ten chory heteroseksualny popęd zmusza ich do bycia razem - nic dziwnego że tyle małżeństw kończy się rozwodami, a tylu ludzi ma kochanków. Przecież kobieta i mężczyzna nie mogąc nic wspólnego robić prócz seksu.
    Ale jest rozwiązanie tego problemu, rzecz wybitna - homoseksualizm. Homoseksualiści(będę opisywał na podstawie gejów ale the same apply for lesbijki) mogą razem wypić sobie piwo, pooglądać mecz itp. Jest to niezwykłe połączenie jednoczesnego posiadania najlepszego przyjaciela i niezwykłej miłości. Jest to niezwykła hybryda która pozwala na nowo zdefiniować pojęcie miłości.

    A heteroseksualiści mają tylko seks a potem kiedy partner przestaje być atrakcyjny upada cały sens ich małżeństwa - a homoseksualiści mają sens do końca życia, nawet kiedy już nie uprawiają seksu.

    Ale wcale nie twierdzę że heteroseksualistów należy leczyć - niech sobie żyją w swoich męczarniach, kiedyś sami będą prosili o leczenie.
    #pasta #tfwngf #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Mireczki, jestem na wakacjach w Chorwacji z dziewczyną, jej rodzicami i ich przyjaciółmi (małżeństwo i dwie córki + chłopak jednej). Wczoraj poszliśmy na kolację do restauracji i że żadne z nich poza mną, dziewczyną i jej siostrą nie za bardzo potrafi rozmawiać po angielsku to dogadywali się w każdym znanym im języku po kolei. Gdy kelner zapytał teściową o to, co chciałaby zjeść, ta zapytała co oznacza jedna z chorwackich nazw dań. Kelner nie potrafił powiedzieć tego po polsku, migowemu i jak się okazało po angielsku też i wytłumaczył to w ten sposób:

    It is bigger than chicken and does

    pokaż spoiler GULGULGULGULGUL!!


    I chodziło oczywiście o indyka ( ͡° ͜ʖ ͡°). Co śmiechłem to moje XD

    #wakacje #chorwacja #gulgulgul #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Moja mama zawsze mówiła, że do pieczenia słodkości potrzeba dwóch rzeczy: miłości i cierpliwości.

    Szkoda, że nie słuchałam jej wtedy, kiedy mój piękny biszkopt, tuż przed wsadzeniem do piekarnika, posypałam cały cukrem, bo myślałam, że będzie miał takie ładne kryształki z wierzchu. Cukier się roztopił, biszkopt w ogóle nie urósł, za to na wierzchu zrobiła się twarda, błyszcząca skorupa. Jako, że nikt w domu nie chciał tego jeść, to zaniosłam go do pracy, gdzie myśleli, że to kołpak, albo kamienny dysk do zabijania współpracowników.

    Albo wtedy, kiedy piekłam pierniczki pepparkakor i wyszły za miękkie, a piekłam je z myślą, że powieszę je, jako ozdoby na choince i mój pies, który miał zakaz zjadania czegokolwiek z drzewka, strącał je nosem, żeby spadły na podłogę, bo mogła je zjeść z czystym sumieniem.

    Za to teraz odnalazłam w końcu, ukryte we mnie zdolności do pieczenia, które miała moja babcia i ma moja mama.

    Metodą małych kroczków, uczę się pieczenia ciast. Osobiście, najbardziej lubię ciasta z owocami.

    Zaczęłam od opanowania do perfekcji sernika z tego przepisu:

    https://www.kwestiasmaku.com/przepis/sernik-z-jagodami

    Zrobiłam go kilka razy i za każdym razem się udał i był pyszny. Twaróg do niego musi być zbity. Najlepszy będzie President, Tesco, albo Piotr i Paweł. Ten z Biedronki się leje i w ogóle się nie nadaje. No i bez mascarpone, nie wyjdzie.

    Jako, że już prawie jesień i sezon śliwkowy, wczoraj wieczorem, kiedy już niebieski kładł się do zasłużonego snu, zrobiłam to:

    https://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/sliwki/ciasto_kruche_ze_sliwkami_beza/przepis.html

    Przepis nieco zmieniłam pod siebie: śliwki z wierzchu posypałam cynamonem ponieważ uważam, że świetnie pasuje do potraw ze śliwkami, wiśniami i bananami. Dodatkowo, do bezy nie dodałam mąki, bo uważam że jest wtedy za ciężka.

    Od mojej babci dostałam taki protip, że do prawdziwego sernika, nie dodaje się żadnych ziemniaków, bo to herezja i tani wypełniacz. Dodatkowo uważam też, że ciasto domowe, chociażby najprostsze, nie ma porównania z ciastem z cukierni, które często jest pełne sztucznych aromatów, wypełniaczy i innych dziwnych rzeczy i jest po prostu, niesmaczne.

    Miłość już mam, a cierpliwości się uczę, piekąc.

    #gotujzwykopem #pieczzwykopem #ciastoboners #pokazciasto #truestory #coolstory i trochę #heheszki i #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

    źródło: IMAG1036_1.jpg

  •  

    W gorące wleciał wpis o tym, że ktoś złożył donos na członka swojej rodziny to przypomniała mi się historia z mojej okolicy, kiedy to pewien mało rozgarnięty jegomość, za to strasznie wredny (to ten typ człowieka "ja nie muszę mieć dobrze, byleby sąsiad miał gorzej") złożył donos na sąsiadkę, że ta gdy ma pełne szambo to nie dzwoni po wuwuwu szamba 24 pe el tylko wypompowuje wszystko do dołów albo do lasu. Odpowiednie służby to sprawdziły i okazało się to nieprawdą - pani pokazała kwity z których wynika, że co 2 miesiące przyjeżdżała firma, która się zajmuje wywozem szamba i wszystko jest cacy. Pani dorzuciła, żeby teraz sprawdzić tego sąsiada, który złożył na nią donos. I co się okazało: sąsiad tej pani sam poprowadził lata temu rury w stronę lasu żeby wylewać tam szambo i nie płacić za wywóz a sam zgłosił niewinną kobietę o to samo. Trzeba mieć tupet. I nie mieć rozumu.
    #coolstory i trochę #patologiazewsi jeśli chodzi o tego, który pierwszy złożył donos
    pokaż całość

  •  

    Moja stara to fanatyk świeżakarstwa. Pół mieszkania zaj***ne naklejkami. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w jakąś leżącą na ziemi i trzeba ściągać pod gorącą wodą, bo mocno do skóry przywierają. W swoim 22-letnim życiu już z 10 razy musiałam zrywać. Jak tydzień temu mierzyłam trampki w obuwniczym, to baba zza lady od razu kazała zdzierać nalepki, żeby nie musiała dwa razy na zaplecze po dobrą rozmiarówkę latać.

    Druga połowa mieszkania zaj***na albumami na Świeżaki, gazetkami z Biedry, Kropką TV xD itp. Co tydzień matka robi objazd po wszystkich Biedronkach w mieście, żeby skompletować wszystkie Świeżaki. Byłam na tyle głupia, że nauczyłam ją into internety bo myślałam, że zobaczy memy i jej przejdzie, ale teraz nie dosyć, że zbiera punkty, to jeszcze siedzi na grupach na Fejsie i kręci gównoburze z innymi matkami o kradzież 1378 naklejek w Pułtusku itp. Potrafi się drzeć do mobilnej apki "Gang Świeżaków 2".

    Kiedyś matka się nie wylogowała to wbiłam na jej konto i ją trolowałam pisząc jakieś losowe głupoty typu Groszek Grzesiek żre pestycyd. Ojciec nie nadążał z wpielaniem marchewki, bo za każdy kilogram był +1 punkt. Aha, ma już na forum rangę PLANTATOR, za najnie 10k postów.

    Jak jest ciepło to co weekend zapieala do Biedronki. Od jakichś 2 lat w każdą niedzielę na obiad jemy to, za co dają Extra Punkty. Jak się dostałam na studia to stara przez tydzień pieoliła że to dzięki żelkom Frugo, topinamburowi i szamponom Garnier Fructis, bo były objęte promocją jak miałam maturę.

    Przy jedzeniu zawsze pie**oli o Świeżakach i za każdym razem temat schodzi w końcu na AliExpress, matka sama się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie naklejajo tylko z Chin sprowadzajo hurr, z OLX kupujo, robi się przy tym cała czerwona, odchodzi od stołu klnąc, idzie skanować kody i dodaje Świeżaka do wirtualnego ogródka w apce, żeby się uspokoić.

    Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich Świeżaków w Polsce to bym wzięła, roz****oliła i wepchała im ich własny plusz głęboko w gardła.

    Jak któregoś razu, jeszcze za pierwszego Gangu, miałam urodziny to stara jako prezent wzięła mnie ze sobą na wymianę punktów na Pomidora Patryka. Pojechałyśmy gdzieś wp*zdu za miasto, bo w Biedrze na naszym osiedlu zabrakło. Dochodzimy do stojaka, a matce już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecona, bo został tylko ostatni okaz Patryka, a na dodatek wzięła jeszcze Jabłko Antka na zapas, chociaż w domu ma już cztery. Po pięciu minutach w kolejce do kasy mi się znudziło więc włączyłam Spotify to mnie matka pieolnym Jabłkiem Antkiem po głowie, że inne matki słyszą muzykę z moich słuchawek i nieptorzebnie ściągam uwagę, bo za tego Patryka gotowe zajać.

    Kiedyś towarzyszką wypraw do Biedry matki była hehe Karyna. Były z matką jak siostry, przychodziła z mężem Mirkiem na wigilie do nas itd. Raz matka miała imieniny, Karyna przyszła na hehe kielicha. Naj**ały się i oczywiście cały czas gadały o naklejkach i świeżakowaniu. Ja siedziałam u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęły drzeć na siebie mordy, czy generalnie lepsze są Marchewki Marysie czy Rzodkiewki Żenety.

    WEŹ MNIE NIE WK***IAJ KARYNKA, WIDZIAŁAŚ TY KIEDYŚ JAKĄ MARYSIA MA NAĆ?

    K***A AGATA RZODKIEW KRĄGŁA JEST I PUCHATA, TWOJA SZCZAPA MARCHEW TO JEJ MOŻE NASKOCZYĆ

    CO TY MI O MARYSI PIER**OLISZ JAK LEDWO JABŁKA ANTKA POTRAFISZ WYCIĄGNĄĆ. MARYSIA TO JEST KRÓL ŚWIEŻAKÓW JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczęły nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z ojcem musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwały kontakt. W zeszłym tygodniu zadzwonił mąż Karynki, że zgubiła kartę Moja Biedronka. Odebrał akurat ojciec, złożył kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym matce, a matka:

    I bardzo k***a dobrze

    Tak ją za tą Rzodkiew Żanetę znienawidziła.

    Wspominałam też o arcywrogu mojej starej, czyli AliExpress. Stał się on kompletną obsesją matki i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi to stara zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Chin powiedzieć. Fanpejdże nieświeżakowe też przestała czytać bo miała ból dupy, że o wyłudzeniach na OLX nic się nie pisze.

    Ofery sprowadzenia podróbek Świeżaków z Chin na fanpejdżach publikuje najczęściej niejaki pani Krysia. Jest ona dla starej uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim świeżakarkom i matka przez wiele lat toczyła z nią wojnę. Raz poszła na jakąś promocję cebuli +1 punkt i stara wróciła do domu z podartą siatką za 8 groszy bo siłą ją usuwali z działu warzyw i owoców, takie tam inby odpie**alała.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem AliExpress rozpoczęła partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu Krysi na forach lokalnych gazet. Napie**alała na nią jakieś głupoty typu, że Krysia kupuje w Lidlu albo że ją widziała na ulicy jak psy drażniła Juniorami itd. Nie nauczyłam matki into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stara musiała zapłacić pani Krysi 2000 zł.

    Jak płaciła to przez tydzień w domu się nie dało żyć, matka k*iła na przekupne sądy, OLX, panią Krysię i w ogóle cały świat. Z jej pieolenia wynikało, że AliExpress jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociągają za szurki i mają wszędzie układy. Przeliczała też te 2000 zł na Świeżaki i dostawała strasznego bólu dupy, ile ona by mogła np. Brokułków Bartusiów, Groszków Grzesiów i Truskawek Toś za te 2k w przeliczeniu na punkty kupić (jakieś 2 sztuki).

    Stara raz stwierdziła, że koniecznie musi się z kimś zrzucać na punkty bo niby kupowanie za drogo wychodzi i Jeronimo Martins chce ją chcą oszukać.

    Zgadała się z jakimiś świeżakierkami z okolicy że będą codziennie robić zakupy na spółę i punkty sprawiedliwie dzielić na każdą.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend matka się rozchorowała i nie mogła z nimi jechać i miała o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze te jej koleżanki pisały na grupie "PROMOCJE WYPRZEDAŻE WARSZAWA", że doprodukowali i dorzucili nowe egzemplarze Świeżaków więc matka tylko leżała czerwona ze złości na kanapie i sapała z wk***ienia. W końcu doszła do wniosku, że to niesprawiedliwe, że dzielą się punktami bez niej, bo przecież dotąd po równo się zrzucały i w niedzielę wieczorem, jak te grażyny wróciły z wyprawy, wyszła nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę jej pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam jakieś 15 siatek pełnych Świeżaków. Pytam ona je wzięła a ona mówi, że grażynom zaj***ła z domów bo ja oszukali i żebym łapała z nim Świeżaki i wnosimy do mieszkania. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmą cały duży pokój.

    Zadowolona chce wnosić, a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z grażynami współwłaścicielkami, które domyśliły się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo grażyny się drą dlaczego Świeżaki ukradła i że ma oddawać a matka się drze, że oni ją oszukali i ona się 24 złote składała na mrożony groszek za Extra Punkty a nie uczestniczyła w podziale punktów w ten weekend. Ja starałam się załagodzić sytuację żeby matka od nich nie dostała wpie**olu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Moja matka leży na ziemi, kurczowo trzyma się pierwszego lepszego Czosnka Czesia i krzyczy, że nie odda

    -Grażyny krzyczą, że ma oddawać

    -Kalafior Krzysiek ma rozj***ny nos bo matka myślała że to Karynka i dostał z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie matkę za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo wartość mienia w przeliczeniu na punkty to jakieś 25000 zł

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Mój stary płacze i błaga matkę żeby zostawiła Czosnka Czesia a policjantów żeby jej nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starą od Świeżaka. Grażyny zabrały swoje Świeżaki, rzucając wcześniej starej 24 zł i mówiąc, że nie ma już do punktów żadnego prawa i lepiej dla niej, żeby się nigdy w Biedrze nie spotkały. Ojciec ubłagał policjantów, żeby nie aresztowali matki. Kalafior Krzysiek co dostał w mordę crocsem matki skończył ku jej rozpaczy w kłach policyjnego owczarka.

    Stara do tej pory robi z grażynami gównoburzę na Fejsbukach bo założyły tam specjalny wątek, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z matką. Obserwowałam ten temat i widziałam jak matka porobiła trollkonta.

    Agnieszka Kowalska
    Liczba znajomych: 0
    Profilowe: domyślne


    Ten temat założyły jakieś idiotki! Znam ją od dawna i to bardzo porządna kobieta i wspaniała świeżakierka! Chcą ją oczernić bo zazdroszczą Pomidora Patryka z 1 gangu!

    Potem jeszcze używała tych trollkont do prześladowania niedawnych koleżanek z układu przeciw Jeronimo. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to matka się tam wpie**alała na trollkoncie i np. pisała, ze ch*jowe ma Świeżaki i powinien skończyć na Juniorach.

    Z tych samych trollkont udzielała się w swoich tematach i jak na przykład wrzucała zdjęcia swojej półki ze Świeżakami, to pisała np.:

    Noooo gratuluję! Widać, że doświadczona świeżakarka!

    a potem się z tego cieszyła i kazała oglądać mi i staremu jak ją chwalą na grupie "PROMOCJE WYPRZEDAŻE WARSZAWA".
    #pasta #heheszki #coolstory #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Nie bede pokazywal palcem ale mialem kiedys takiego kumpla ktory pil ze mna u mnie na chacie 1 v 1, pilismy pozniej zgon, o 3 w nocy budzi mnie dzwiek lejacej sie wody i myslalem ze kranu nie zakrecilem i zalalem dom. Wstaje kurwa wszedzie mokro, najebany w 3 dupy nogi mokre wszystko mokre, szukam go a on leje na sciane u mnie w pokoju. Wkurwiony zdazylem tylko przecisnac przez usta co on odpierdala, a on mowi napierdolony w 3 dupy w amoku alkoholowym ze nie wie gdzie byl kibel XD

    #coolstory #danielmagical
    pokaż całość

  •  

    Co sie odjebalo xD zamawiałem szkło do swojego siaomi, dotarło do mnie kompletnie pobite więc postanowiłem napisać maila w tej sprawie do sklepu z allegro. Zrobiłem zdjęcia, opisałem sprawę, zrzucilem zdjęcia na dysk i dodałem do maila. Dziś dostałem odpowiedź i tak patrzę na te załączniki i wtf xD wysłałem im śmieszny obrazek przez przypadek :D

    Ale szkło nowe juz mi dziś wysyłają :-)

    #truestory #coolstory #xiaomi
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @ahiPL: Tyle że kurier nie odpowiada magicznie za zawartość paczki i nie musi czekać na ciebie, to właśnie sklepy sobie wymyślają prawo o sprawdzeniu przy kurierze gdzie takie coś nie istnieje, a robotą wysyłającego jest odpowiednie zabezpieczenie paczki.
      A przesyłkę od kuriera możesz albo odebrać, albo odmówić odebrania jak widzisz że opakowanie wygląda na uszkodzone. Nie masz prawa otworzyć paczki przed podpisaniem odbioru, a wtedy kurier ma cie już w dupie i nie jesteś jego zmartwieniem. pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (37)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:1,0:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1