•  

    bądź mno
    anon, lvl 28
    od zawsze miałeś bekę z wombatów
    jebane małe torbacze
    niby mają torby, a zakupów to ci nie poniosą XD
    żyją w tej jebanej australii i ruchają się jak pojebane
    jebane kurwa krzyżówki szczura z koalą
    ni to jedno ni to drugie
    pewnego dnia poszedłeś do zoo
    przedtem bolało cię gardło, więc wziąłeś tabletki na kaszel
    pierwsze co to idziesz do informacji i pytasz gdzie znajdziesz wombaty XD
    babka mówi ci, że na wybiegu obok lwów
    NOSZ JA PIERDOLE
    KURWA KTO JE TAM UMIEŚCIŁ
    PO PRAWEJ MAJESTATYCZNY KOT Z GRZYWĄ, KRÓL I WŁADCA ZWIERZĄT BUDZĄCY LĘK, SZACUNEK I PODZIW WŚRÓD WSZYSTKICH GATUNKÓW
    a obok niego co?
    JEBANE KURWA WOMBATY XD
    JEBANE KURWA GRYZONIE KTÓRE JEDZO GUWNO XD
    biegniesz do tych podzwierząt
    są kurwa małe kutaśniki
    stoją przy szybie i gapią się na ludzi swoimi małymi tępymi gałami XD
    schylasz się do nich i pokazujesz im faka
    NIC KURWA NIE REAGUJĄ NO JA PIERDOLE 0 REAKCJI XD
    widzisz wśród nich największego, to pewnie wódz stada
    ściągasz spodnie majty i przykładasz mu gołą dupę do szyby przed pyszczek
    KURWA JEBANY ZACZĄŁ WARCZEĆ XD
    w końcu znudziło ci się już szkalowanie tych małych wypierdków
    wyzywasz wombaty od kurwików i idziesz podziwiać prawdziwe zwierzęta a nie jakieś chujstewka XD
    poszedłeś na wybieg wilka
    to dopiero piękna istota
    i do tego mądra, nie to co kurwa wombatoguwna
    nagle podchodzi do ciebie typiarka z obsługi
    mówi ci, że jesteś milionowym klientem i daje ci kopertę
    otwierasz
    patrzysz a tam zaproszenie na galę ksw
    kurwa ta gala odbędzie się za godzinę
    i to w hali obok zoo
    zajarany jak murzyn blaszką biegniesz szybko na galę, żeby być jak najszybciej
    pewnie będzie ludzi w chuj, ale ty będziesz pierwszy i ominiesz tłok i zajmiesz miejsce pod ringiem
    wchodzisz do środka
    podchodzi do ciebie typ w garniaku
    o już pan jest
    zapraszamy do szatni
    idziesz z nim
    gość daje ci rękawice i spodenki
    wtf.bmp
    pytasz o co chodzi
    typ mówi, że przecież masz dziś walkę wieczoru, cała Polska cię zobaczy
    nie spodziewałeś się tego, pewnie jakaś pomyłka
    ale chuj, będziesz sławny, postanawiasz iść walczyć XD
    nagle słyszysz z głośników
    LEJDIS END DŻENTELMEN IN DE RAJT KORNER AAAAAANOOOOOOOON, AAAAAANOOOOOOOONEEEEEEEECKIIIIIIII!
    wychodzisz na ring do piosenki zbuku – do końca
    kurwa.png
    ale wstyd
    chuj tam
    jesteś na ringu
    wejście twojego przeciwnika
    z głośników zaczyna lecieć pudzian band
    spiker bierze mikrofon
    LEJDIS END DŻENTELMEN IN DE LEFT KORNER WOOOOOOOOMBAAAAAAAAAT
    COOOOOOOOO XDDDDDDD
    nagle patrzysz na napis z nazwą gali
    KSW – KOPANINA S WOMBATAMI
    O JA CIĘ CHĘDOŻĘ XDDDDD
    to gala dla ludzi napierdalających się z wombatami XDDD
    najebiesz wombatowi
    boner.exe
    twój kurwa przeciwnik (o ile można tak nazwać tego jebanego mikrusa XD) jest już w ringu
    walka start
    podchodzisz na wyjebce i chcesz kopnąć wombata
    JEB KURWA UNIK
    o ty mały skurwesynie
    JEB KURWA LOŁ KING NA TWOJE KOLANO
    ło żesz kurwa
    JEB KURWA POWALENIE
    co tu się odpierdala.jpg
    JEB KURWA PODGRYZANIE PIĘT
    JEB KURWA GRAD PANCZY NA RYJ
    kurwa właśnie dostajesz wpierdol od wombata
    twoja garda rozbita
    ryj cały we krwi
    sędzia przerywa walkę
    nagle się kurwa budzisz w wannie z zimną wodą
    stoi nad tobą twoja loszka i jej całą rodzina
    ANON KURWA CO TY ODPIERDALASZ
    co, co, gdzie ja jestem
    JA PIERDOLE ANON CZEGOŚ TY SIĘ ZNOWU NAĆPAŁ
    PRZYSZEDŁEŚ DZIŚ DO MNIE NA OBIAD, PODCHODZISZ DO MAME I PYTASZ GDZIE ZNAJDZIESZ WOMBATY
    WTEM POBIEGŁEŚ DO POKOJU MOJEGO MŁODSZEGO BRATA, KTÓRY MA DZIŚ URODZINY I ZAPROSIŁ KOLEGÓW Z KLASY
    ZACZĄŁES WYZYWAĆ CHŁOPCÓW I POKAZYWAĆ IM FAKA
    WTEDY PRZYSZEDŁ MÓJ TATE ŻEBY CIĘ USPOKOIĆ
    ŚCIĄGNĄŁEŚ GACIE I PRZYSTAWIŁEŚ MU GOŁĄ DUPĘ DO TWARZY
    PO TYM POSZEDŁEŚ DO POKOJU MOJEJ STARSZEJ SIOSTRY I MÓWIŁEŚ JEJ, ŻE JEST PIĘKNA I MĄDRA
    TATE ZACZĄŁ CIĘ GONIĆ, A TY SPIERDALAŁEŚ DRĄC RYJA, ŻE MUSISZ ZDĄŻYC NA GALĘ KSW
    STANĄŁEŚ W ROGU POKOJU, ROZEBRAŁEŚ SIĘ DO MAJTEK I ZACZĄŁEŚ WCHODZIĆ NA ŁÓŻKO ŚPIEWAJĄC ZBUKA
    TO JUŻ KURWA BYŁO PRZEGIĘCIE
    OJCIEC JAK USŁYSZAŁ ZBUKA WKURWIŁ SIĘ NA MAKSA
    WYJEBAŁ CIĘ NA DYWAN I ZACZĄŁ NAPIERDALAĆ PO MORDZIE A AZOREK ZACZĄŁ GRYŹĆ CIĘ PO PIĘTACH
    CUDEM ODCIĄGNĘŁAM OBYDWÓCH OD CIEBIE I WJEBAŁAM DO WANNY ŻEBYŚ SIĘ OCUCIŁ
    kurwa to te tabletki
    jebany acodin


    #pasta #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Mirki i Mirabelki!

    Ostatnio postanowiłem wprowadzić sporo zmian w swoim życiu, rzucić się w nieznane, zasmakować w życiu czegoś nowego.

    Jedną z rzeczy, którą zawsze chciałem zrobić, ale się skrajnie bałem, była podróż autostopem. W końcu się przełamałem i kupiłem bilet do Stambułu w jedną stronę z zamiarem częsciowego powrotu do Polski przy pomocy tego właśnie środka transportu. Stresu było co nie miara, ale cała ta przygoda pozwoliła mi poznać mnóstwo świetnych ludzi i pokonać głęboko zakorzenione i częściowo bezpodstawne lęki :)

    (Dziękuję @devPie za nocleg i oprowadzenie mnie po Sofii!)

    Dziś chciałem Wam przedstawić film, z którego jestem niesamowicie dumny. Jeszcze rok, dwa lata temu w życiu bym nie pomyślał, że stanę na poboczu z napisaną markerem na kartonie nazwą miejscowości. A tym bardziej, że zacznę od Turcji.

    Zapraszam do obejrzenia vloga z mojej pierwszej w życiu podróży autostopem :)))

    Klasycznie - jeżeli uważacie, że materiał zasługuje na to, aby być udostępniony szerszej publiczności będę niezmiernie wdzięczny za wykopanie, zostawienie komentarza. Na tym filmie zależy mi jak na żadnym innym. Dzięki z góry!

    MOJA PIERWSZA PODRÓŻ AUTOSTOPEM:
    https://www.wykop.pl/link/4375641

    #vlogcasha #cashwusa #autostop #podroze #podrozujzwykopem #coolstory #truestory
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Rosyjscy naukowcy pod koniec lat 40. ubiegłego wieku utrzymali pięć osób rozbudzonych przez piętnaście dni używając eksperymentalnego gazu stymulującego.
    Badanych umieszczono w odizolowanym środowisku, aby dokładnie badać ich zużycie tlenu, by gaz ich nie zabił, jako że w wysokich stężeniach mógł być trujący.
    Było to jeszcze przed epoką kamer monitorujących, więc pomieszczenie zostało wyposażone w mikrofony i grubą na trzynaście centymetrów, niewielką szybę pozwalającą na obserwację wzrokową.
    W pomieszczeniu umieszczono książki, łóżka polowe bez pościeli, zapasy jedzenia wystarczające dla pięciu osób na ponad miesiąc; doprowadzono bieżącą wodę i zainstalowano toaletę.

    Badani byli więźniami politycznymi zamkniętymi podczas drugiej wojny światowej za zdradę stanu.

    Przez pierwsze pięć dni wszystko wydawało się być w porządku; badani praktycznie nie narzekali, gdyż obiecano im (niezgodnie z prawdą), że zostaną wypuszczeni na wolność, jeśli zgodzą się na test i nie będą spali przez 30 dni.
    Ich rozmowy i działania były monitorowane i zauważono, że tematy rozmów schodziły z czasem na traumatyczne przeżycia. Po czwartym dniu generalny ton konwersacji stał się mroczniejszy.

    Po pięciu dniach zaczęli narzekać na warunki i zdarzenia, które doprowadziły ich do tego miejsca, a także zaczęli wykazywać ciężką paranoję.
    Wtem przestali ze sobą rozmawiać i zaczęli szeptać do mikrofonów i w stronę luster weneckich, przez które ich monitorowano. Co dziwne, wszyscy zdawali się uważać, że mogli zdobyć zaufanie eksperymentatorów odwracając się od swoich towarzyszy.
    Na początku badacze uznali, że był to tylko efekt uboczny zastosowanego gazu.

    Po dziewięciu dniach pierwszy z nich zaczął krzyczeć. Biegał od ściany do ściany, nieprzerwanie krzycząc ze wszystkich sił przez trzy godziny; po tym czasie nadal próbował, ale był w stanie wydobyć z siebie tylko sporadyczne piski. Naukowcy doszli do wniosku, że fizycznie uszkodził swoje struny głosowe. Zaskakującym jest to, w jaki sposób zareagowali, a w zasadzie – nie zareagowali, jego współtowarzysze. Nie przerwali szeptu do mikrofonów, dopóki drugi z nich nie zaczął krzyczeć.
    Dwóch z niekrzyczących zaczęło rozrywać książki, zlepiać ze sobą strony przy użyciu odchodów i zaklejać lustra weneckie – po tym krzyk ustał.

    Tak jak szepty do mikrofonów.

    Minęły kolejne trzy dni. Naukowcy co godzinę sprawdzali, czy mikrofony działają, myślac, że to niemożliwe, by pięć osób nie wydawało z siebie żadnych dźwięków.
    Zużycie tlenu wskazywało na to, że cała piątka wciąż żyje. Co więcej, była to ilość, jaką pięć osób zużywałoby przy wytężonej pracy fizycznej. Rano czternastego dnia naukowcy postanowili zrobić coś, czego mieli nie robić – aby wywołać reakcję ze strony badanych, użyli interkomu wewnątrz sali, mając nadzieję na jakąkolwiek odpowiedź, obawiając się, że zmarli lub stali się warzywami.

    Powiedzieli: „Otworzymy teraz komorę, aby sprawdzić mikrofony, proszę odsunąć się od drzwi i położyć na podłodze – w przeciwnym wypadku zostaniecie zastrzeleni; współpraca zostanie nagrodzona natychmiastowym uwolnieniem jednego z was”.

    Ku ich zaskoczeniu, usłyszeli wypowiedzianą spokojnym głosem odpowiedź: „Już nie chcemy być uwolnieni”.

    Rozpoczęła się dyskusja między naukowcami a sponsorującymi badanie siłami zbrojnymi. Niezdolni wywołać dalszych odpowiedzi przez interkom, naukowcy zdecydowali się w końcu otworzyć komorę o północy piętnastego dnia.

    Gaz stymulujący został usunięty i komorę wypełniono świeżym powietrzem, co poskutkowało natychmiastowymi protestami przez mikrofony.
    Trzy głosy zaczęły błagać o przywrócenie gazu takim tonem, jakby prosili o ocalenie życia bliskich. Komora zostala otwarta i wysłano żołnierzy, by odzyskali badanych, którzy na wieść o tym zaczęli krzyczeć głośniej niż kiedykolwiek wcześniej.
    Żołnierze, którzy weszli do środka, również odpowiedzieli im krzykiem, widząc, co było w komorze. Czterech z pięciu badanych wciąż żyło, choć ciężko uznać stan, w jakim się znaleźli, za życie.

    Porcje żywieniowe na dni dalsze niż piąty pozostały praktycznie nietknięte. Odpływ na środku pomieszczenia został zatkany kawałkami mięsa martwego badanego, co pozwoliło na zgromadzenie na podłodze około dziesięciocentymetrowej warstwy cieczy.
    Nie ustalono nigdy, jak dużą zawartość tej cieczy stanowiła krew. Także wszyscy „żywi” badani mieli oderwaną od ciała znaczną ilość mięśni i skóry. Uszkodzenia tkanki i zdarte do kości czubki palców sugerowały, że rany zostały zadane przy użyciu rąk, a nie – jak pierwotnie przypuszczano – zębów.
    Bliższa analiza wykazała, że większość, o ile nie wszystkie z nich były przypadkami samookaleczenia.

    Organy poniżej klatek piersiowych wszystkich czterech badanych zostały usunięte. Podczas gdy serce, płuca i przepona zostały na miejscu, skóra i większość mięśni żebrowych zostały wyrwane, odsłaniając płuca przez klatkę piersiową.
    Wszystkie naczynia krwionośne i organy były nienaruszone, zostały jedynie wyjęte i położone na podłodze, pływając wokół wypatroszonych, choć wciąż żywych ciał badanych. Drogi trawienne wszystkich z nich wciąż zdawały się pracować.
    Szybko stało się jasne, że trawiły własne mięso, które zostało oderwane i zjedzone w poprzednich dniach.

    Choć większość żołnierzy należała do specjalnych jednostek rosyjskich, wielu z nich nie chciało wracać do komory by usunąć z niej badanych.
    Ci zaś wciąż krzyczeli, chcąc pozostać w sali i domagali się przywrócenia gazu, by nie zasnąć.

    Ku zaskoczeniu wszystkich, badani wdali się w zaciętą walkę podczas próby usunięcia ich z komory.
    Jeden z żołnierzy umarł z powodu ran gardła, inny został poważnie ranny, gdyż jeden z badanych odgryzł mu jądro i przegryzł tętnicę w nodze.
    Kolejnych pięciu żołnierzy popełniło samobójstwo niedługo po tych zdarzeniach.

    W walce jeden z czterech pozostających przy życiu badanych wykrwawił się w wyniku uszkodzenia śledziony.
    Naukowcy próbowali go uśpić, jednak okazało się to niemożliwe. Mimo podania mu dożylnie dziesięciokrotnie większej niż zezwolona dawki pochodnej morfiny, wciąż walczył jak zapędzone w róg dzikie zwierzę, łamiąc żebra jednemu z naukowców.
    Jego serce biło jeszcze przez dwie minuty po tym, jak się wykrwawił, aż w jego systemie krwionośnym znalazło się więcej powietrza niż krwi.
    Nawet po tym krzyczał jeszcze przez trzy minuty, próbując atakować wszystkich w jego zasięgu i powtarzając cały czas „WIĘCEJ” coraz słabszym i słabszym głosem, aż w końcu ucichł.

    Trójka pozostałych przy życiu została opanowana i przeniesiona do części medycznej laboratorium; dwoje ze sprawnymi strunami głosowymi cały czas błagało o gaz, aby nie usnąć.

    Najbardziej ranny z tej trójki został zabrany do jedynej sali operacyjnej w kompleksie badawczym.
    Podczas przygotowań badanego do ponownego umieszczenia organów wewnętrznych w ciele okazało się, że uzyskał odporność na środki uspokajające, które mu podawano.
    Na próbę aplikacji gazu usypiającego odpowiedział agresją. Udało mu się przedrzeć większość dziesięciocentymetrowego skórzanego pasa na jednym z nadgarstków, pomimo trzymania go przez dziewięćdziesięciokilogramowego żołnierza.
    Do uśpienia potrzebował niewiele więcej środku nasennego, niż normalny człowiek. W momencie, kiedy zamknął powieki, akcja serca zatrzymała się.
    Autopsja wykazała trzykrotnie za wysoki poziom tlenu we krwi. Jego mięśnie, które wciąż trzymały się szkieletu były mocno poszarpane, a podczas walki z żołnierzami złamał dziewięć kości, z czego większość za sprawą własnej siły.

    Drugi ocalały to pierwszy z całej piątki, który zaczął krzyczeć. Niezdolny do wydania z siebie głosu, nie mógł prosić lub protestować przeciwko operacji i jedyną reakcją z jego strony było gwałtowne, przeczące potrząsanie głową, kiedy przyniesiono do niego gaz usypiający.
    Zaczął potakująco kiwać, gdy zaproponowano przeprowadzenie operacji bez znieczulenia i nie reagował przez całe sześć godzin operacji.
    Chirurg utrzymywał, że teoretycznie pacjent wciąż mógł być żywy. Jedna z pielęgniarek asystujących przy zabiegu z przerażeniem utrzymywała, że usta pacjenta delikatnie wykrzywiały się w uśmiechu, kiedy ich spojrzenia kilkakrotnie się spotkały.

    Po zakończeniu operacji badany spojrzał na chirurga i zaczął głośno sapać, próbując mówić.
    Uznawszy, że to coś istotnego, podano mu kartkę papieru i ołówek, aby mógł przekazać swoją wiadomość. Była prosta: „Nie przestawajcie ciąć”.

    Pozostałych dwóch pacjentów poddano analogicznemu zabiegowi, obu podobnie bez środków znieczulających, ale musiano podać im środki paraliżujące – chirurg nie był w stanie przeprowadzić operacji, kiedy pacjenci bez przerwy się śmiali.
    Po sparaliżowaniu mogli jedynie podążać za naukowcami wzrokiem. Środki paraliżujące przestały działać po zaskakująco krótkim czasie i próbowali wtedy wyrwać się z więzów.
    Kiedy tylko odzyskali mowę, zaczęli błagać o gaz stymulujący. Naukowcy próbowali poznać przyczynę samookaleczeń, a także pytali, dlaczego badani chcą gazu stymulującego.

    Otrzymali tylko jedną odpowiedź: „Nie mogę usnąć”.

    Więzy wszystkich trzech badanych zostały wzmocnione i ponownie umieszczono ich w komorze, oczekując na decyzję, co należy z nimi zrobić.
    Naukowcy, stając przed gniewem swoich militarnych „dobroczyńców” za niewypełnienie ustalonych celów projektu rozważali eutanazję przetrwałych badanych.
    Zarządzający oficer, były członek KGB, widział jednak pewien potencjał i chciał sprawdzić, co stanie się po przywróceniu gazu. Naukowcy protestowali, jednak byli w mniejszości.

    W przygotowaniach do zamknięcia komory badani ponownie zostali podłączeni do elektroencefalografów i usprawniono ich więzy w celu długofalowego ograniczenia swobody.
    Ku zaskoczeniu wszystkich, cała trójka przestała wyrywać się, kiedy dowiedzieli się, że ponownie otrzymają stymulujący gaz.
    Było oczywiste, że w tym momencie wszyscy trzej wkładali wielki wysiłek w to, by nie zasnąć.
    Ten, który mógł mówić, stale i głośno nucił jakąś melodię; niemy napinał skórzane więzy z całych sił najpierw lewą nogą, potem prawą, chcąc pradopodobnie się na czymś skoncentrować.
    Ostatni z badanych trzymał głowę nad poduszką i bardzo gwałtownie mrugał.
    Był pierwszym z podłączonych do EEG i większość naukowców obserwowała jego fale mózgowe z zaskoczeniem – były w większości normalne, choć od czasu do czasu niewytłumaczalnie zanikały.
    Wyglądało, jakby regularnie przeżywał śmierć mózgu i wracał do stanu normalnego.
    Kiedy wszyscy przyglądali się papierowi drukowanemu przez elektroencefalograf, tylko jedna pielęgniarka zauważyła, jak jego oczy zamykają się, a głowa opada na poduszkę.
    Jego fale mózgowe natychmiastowo zmieniły się w te odpowiadające głębokiemu snowi i zanikły po raz ostatni, w tej samej chwili przestało bić jego serce.

    Jedyny pozostały przy życiu posiadający głos badany zaczął krzyczeć, domagając się bezzwłocznego dostarczenia gazu.
    Jego fale mózgowe wykazywały takie same zaniki jak tego, który właśnie umarł po zaśnięciu.
    Dowódca rozkazał zamknąć w komorze i poddać działaniu gazu obu badanych razem z trzema naukowcami.
    Jeden z wymienionej trójki od razu wyjął swój pistolet i zastrzelił dowódcę oraz niemego badanego.
    Wycelował broń w ostatniego z badanych, wciąż przywiązanego do łóżka, podczas gdy personel medyczny i naukowy w pośpiechu opuszczał pokój.

    – Nie dam się tu zamknąć z tym czymś! Nie z tobą – krzyknął do związanego mężczyzny. – Czym jesteś?!

    Badany uśmiechnął się.

    – Tak szybko zapomniałeś? – spytał. – Jesteśmy wami. Jesteśmy drzemiącym w was wszystkich szaleństwem, zawsze chcącym wydostać się na wolność z zakamarków waszych zwierzęcych umysłów.
    Jesteśmy tym, przed czym co noc ukrywacie się w łóżkach. Co zamieniacie w ciszę i paraliż, kiedy wybieracie się do nocnej przystani, gdzie nie możemy się dostać.

    Naukowiec znieruchomiał, po czym wycelował w serce badanego i wystrzelił. EEG zaczęło drukować linię prostą, a mężczyzna słabo wykrztusił: „Już… prawie… wolny”.

    #pasta #creepypasta #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Właśnie jakaś wycieczka szkolna przyszła do maca. Ale mi zaimponowali ci chłopcy. Normalnie se gadają o tym o czym dorastający mężczyźni powinni czyli o gierkach, a nie orbitują wokół tzip swoich koleżanek.
    #coolstory

  •  

    Jakieś siedem, osiem lat temu pracowałem na dziale muzycznym w Saturnie w Bydgoszczy. Świetna tam wtedy była ekipa, naprawdę zacni ludzie, z niektórymi do dzisiaj mam kontakt. Jeden, jedyny koleś, z którym się nie dogadywałem, miał na imię Arek. Typ samca alfa, taki zawsze męski i na serio, który potrzebował jakiejś ofiary, żeby wybijać się jej kosztem. I wiedziałem, że na mnie, jako na nowym pracowniku, chudym okularniku po filologii, będzie próbował to zrobić.
    No i pewnego dnia stoimy może w osiem, może dziesięć osób zebranych z różnych działów i rozmawiamy. Dyrektora nie było, klientów też, czujemy się swobodnie. W grupie między innymi ten Arek i ja. Akurat opowiadałem, jak sprzedałem kolesiowi kilka rapowych krążków, a Arek na to:
    - Ty? Przecież ty się zupełnie na rapie nie znasz.
    - Wiesz, jakieś tam pojęcie mam...
    - Tak? To puść mi jakiś kawałek, którego ja nie znam, a który zryje mi czachę.
    Akurat staliśmy przy laptopach. Oczy całej grupy na mnie, a ja spoconymi, lekko drżącymi dłoniami wystukuję na klawiaturze:

    King Fantastic - Why? Where? What?

    Stawka była wysoka, mogłem być skazany na kompletny ostracyzm albo wybronić się z gracją.
    I wiecie co? Udało się! Jak tylko wszedł bit, Arek zaczął kiwać głową, a jak już laska zaczęła machać cyckami pod prysznicem, to cała ekipa skupiła sie przy matrycy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Arek od tego czasu uznał mnie za "swego chłopa". I nawet kilka godzin później słyszałem, jak kumple z działu laptopów puszczają sobie ten kawałek ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rap #nsfw #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś mój znajomy będąc na przystanku PKP spytał jakiejś kobiety, która przechodziła akurat (bo nie wiedział która godzina):
    - Przepraszam, czy ma pani zegarek?
    A ona spojrzała na niego i odpowiedziała:
    - Tak, mam.
    I poszła dalej.
    XD
    #truestory #coolstory

  •  

    Kurde tak mi się ten #mecz udzielił, że wychodząc od klienta powiedziałem mu wesołych świąt! Xd
    #coolstory #truestory #handel

  •  

    Muszę Wam powiedzieć, że najlepszą rzeczą na świecie jest wędkarstwo. Serio. Nie ma piękniejszego uczucia, niż kiedy wyciągasz spławik z wody, a tam na haczyku dwumetrowy okoń.
    Coś wspaniałego. Niestety moja żona i syn się nie znają, i nie podzielają mojej pasji. Cały czas narzekają na moje wyprawy, ale oczywiście złowione okazy chętnie zjadają.
    Jakby tego było mało, średnio raz w miesiącu ktoś musi mi sprzęt powywracać, żyłkę zerwać czy w haczyk wdepnąć.
    Oczów nie mają żeby patrzeć gdzie łażą? A oczywiście do mnie z pretensjami, że znowu na SOR trzeba jechać.
    Aby być dobrym wędkarzem, należy regularnie czytywać wszystkie miesięczniki poświęcone tej tematyce. Niestety, to nie wystarcza.
    Gazet jest może siedem tytułów, dodatkowo rzadko kiedy można znaleźć wszystkie w jednym kiosku, więc trzeba jeździć po całym mieście i pytać, czy jeszcze mają.
    Na szczęście mój syn nauczył mnie obsługiwać internet (w końcu do czegoś przydało się to jego siedzenie godzinami przed monitorem), więc teraz mogę w każdym momencie wyszukać potrzebną mi informację w google.
    W internecie są też fora dyskusyjne, gdzie można popytać innych internautów o porady dotyczące sprzętu, metod i miejsc, bądź pochwalić się złowionymi okazami.
    Z drugiej strony, siedzi tam wiele niedoświadczonych wędkarzy, próbujących pouczać rybnych weteranów, wykazując się przy tym okropną niewiedzą.
    Jest też taki jeden, wyjątkowo denerwujący młodzieniec, który pod każdym moim wpisem pisze takie rzeczy, że aż wstyd cytować.
    Na ostatnie święta kupiłem sobie wspaniały ponton. Mówię Wam, niesamowita sprawa. Jako że sezon nie był na ryby, postanowiłem go przetestować w dużym pokoju.
    Przypomniałem sobie wtedy czasy dzieciństwa, kiedy mój dziadek zabierał mnie na wspólne wędkowanie. Siedzieliśmy w jego starej, drewnianej łódce na środku jeziora i łowiliśmy.
    Ach, jakie to były piękne ryby, szczupaki, okonie i karpie! Ach te karpie… Aż mi się łezka w oku zakręciła, jak tak siedziałem w tym pontonie.
    Innym razem postanowiłem, w ramach prezentu urodzinowego, zabrać swojego syna na wyprawę. Pojechaliśmy na jedno z najlepszych miejsc jakie znam, małe jeziorko przy lesie, zaraz za miastem.
    Piękne miejsce! Świeże, rześkie powietrze, słoneczko świeci, liście z drzew spadają. Zaraz sprzęt rozstawiliśmy, przynęty na haczyki, spławiki do wody, i czekamy.
    Syn jeszcze niewprawiony, niecierpliwy, wiercił się co chwila i ryby płoszył. Pouczyłem go więc jak ma się zachowywać. Nie było łatwo, ale w końcu się skupił, taki był na te ryby napalony.
    Nawet nie wiecie jak dumny byłem, gdy widziałem jak się cieszy. Mówię Wam, idzie w ślady ojca.
    Na wyprawy jeżdżę z kolegą Mirkiem. Kiedyś naszym towarzyszem był też pewien Zbyszek. To był dopiero agent.
    Gruby, wąs jak gwiazda niemieckiego porno z lat ’50, i zawsze w tej swojej zielonej kamizelce. Pewnego razu odwiedził mnie na moje imieniny.
    Troszkę sobie popiliśmy, ale Zbysiu chyba przesadził, bo jak rozmawialiśmy o sumach i szczupakach, to go poniosło, i agresywny się zrobił.
    Zaczął wykrzykiwać, jakie to sumy nie są wspaniałe, niesamowite. Aż żeśmy się na podłodze pobili. Przyznam, mnie też troszkę poniosło, ale co tu robić, jak ktoś takie głupoty wygaduje, i jeszcze obraża.
    Po tej sytuacji już więcej do mnie nie zadzwonił, nie odezwał się, nic. Taki zatwardziały. Jakiś rok później dowiedziałem się, że zmarł.
    Trochę szkoda gościa, a skoro aż tak się obraził po naszej ostatniej rozmowie, to co ja będę mu na pogrzeb jechał.
    Jednak, jak to w życiu bywa, nie wszystko jest kolorowe. Mam tu na myśli PZW, czyli Polski Związek Wędkarski. To co oni wyprawiają, to głowa mała!
    Tyle afer, przekrętów, szkodliwej działalności, przecież od razu widać, że oni chcą zniszczyć piękną kulturę łowienia ryb w Polsce. Najgorsze jest to, że o tym się wcale nie mówi. Nic.
    W tej telewizji to cały czas jakieś trzęsienia ziemi gdzieś na końcu świata, wybory prezydenckie na drugim, a o ważnych sprawach, co się tutaj u nas dzieje, co nas dotyczy, to nic nie powiedzą.
    Politycy i media kryją PZW, bo jest im na rękę niszczenie ludziom pasji, dzięki temu łatwiej jest nami sterować. W mojej okolicy szefem koła PZW jest Adam.
    Ten to dopiero jest agent.
    On jest tak naprawdę odpowiedzialny za wszystko co u nich się dzieje. Próbowałem go na przeróżne sposoby powstrzymać, jednak stoi za nim potężna siła.
    Kiedyś poszedłem na jedno spotkanie wędkarskie, gdzie ten Adam występował. Tam to dopiero się działo. Widziałem, jak ludzi mami, jak ich oszukuje, specjalnie wciska kity, żeby im ryby nie brały.
    Próbowałem się temu przeciwstawić, ale zaraz do mnie doskoczyli jacyś ciemno ubrani panowie, i wyrzucili z sali. Sami więc widzicie, jak oni działają. To jest poważna sprawa.
    Oczywiście po tej akcji się nie poddałem, oj nie. Aby uniknąć wpadki i trafić do większej liczby odbiorców, postanowiłem przenieść swoją walkę do internetu.
    Na forach wędkarskich zacząłem ujawniać wszystkie znane mi tajemnice Adama, udowadniające jego powiązania z władzami PRL.
    Chyba się przestraszyli, bo zaangażowali hakerów, którzy mnie namierzyli. Adam pozwał mnie do sądu. Myślicie, że coś się zmieniło? Że ktoś mi uwierzył?
    Oczywiście, że nie, sądy też są zaangażowane w spisek, a jakby tego było mało, musiałem zapłacić temu szkodnikowi 2000 zł. Tak, dwa tysiące! To jest dopiero tupet!
    Wiedział, że nic mu nie mogę zrobić, i jeszcze kasę wyciągną! Ile ja bym mógł za to przynęt kupić! Ile wędek!
    W zeszłym roku stwierdziłem, że muszę kupić sobie łódkę, by wypływać na środek jeziora, i stamtąd łowić. Tam to dopiero biorą!
    Niestety, ceny były zdecydowanie nie na moją kieszeń, a i gdzie trzymać by jej nie było. Skrzyknąłem się więc z innymi wędkarzami z okolicy, i razem zrzuciliśmy się na dużą, ładną łódkę.
    Plan był prosty: zrzucamy się po równo i jeździmy łowić razem. Bardzo byłem dumny, że na taki pomysł wpadłem, tak mi się udało. O ja naiwny.
    Na początku wszystko rzeczywiście bardzo ładnie szło, co weekend bierzemy wędki, łódkę, i lecimy nad wodę. Ryby garnęły się do nas jak nigdy.
    Ale pewnego razu się rozchorowałem i nie mogłem jechać. Koledzy wędkarze wykorzystali sytuację, zgarnęli łódkę i nad wodę. Było ich mniej, więc oczywiście łapali jeszcze więcej ryb.
    Co więcej, żeby mi na złość zrobić, dzwonili opowiadać ile to już nie złowili. No to tak wygląda nasza koleżeńska umowa. Składamy się po równo, a oni sami jadą. Pięknie.
    Jak tylko w niedzielę wrócili, pojechałem pod dom, gdzie jeden z nich na podjeździe trzymał moją łódkę, podczepiłem ją pod samochód, i chodu. Podjechałem pod blok, i zawołałem syna.
    Ten w lot złapał, co trzeba robić, doradził mi, że w salonie się nie zmieści i pobiegł po swoją kłódkę do roweru, by przyczepić łódkę do latarni. Mój syn, moja krew.
    Wszystko by było dobrze, ale współwłaściciele jakoś mnie wyśledzili, bo zaraz pod dom podjechali i krzyczą, że złodziejem jestem, że to ich łódka. No tak.
    To ja wspólny biznes wymyślam, składam się z nimi uczciwie, a oni mnie złodziejem nazywają! Może by mi się udało obronić moją własność, gdyby nie wezwali policji. Co za tchórze.
    Widać, że mają układy z PZW. Mnie pobili, syna zmusili do otwarcia kłódki, i odjechali z łódką. Co więcej, założyli na forum specjalny temat, żeby mnie oczerniać!
    Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie, którzy mnie bronili i pisali, jak fałszywe są te oskarżenia.
    Nadal pod moimi zdjęciami złowionych ryb pojawiają się pochwały od innych doświadczonych wędkarzy. Nawet mój syn mnie docenia. Tak, będzie z niego wędkarz.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    uwielbiam rozmawiać ze starszymi ludźmi.

    odpalam papierosa i nagle już wiekowa sąsiadka mówi "notabene po co ty palisz, pieniądze ci uciekają a jakbyś nie palił to w rok odłożyłbyś na wycieczke"

    Więc pytam
    - a pani pali?
    -- w życiu!
    - a ma Pani na wycieczke?

    kurtyna.

    #takbylo #truestory #coolstory #heheszki pokaż całość

  •  

    Mirki co za powalona akcja xDD jestem od dwoch dni w #bialowieza i mysle pojde sobie do muzeum co mi szkodzi ja lvl 16 w lipcu i 150cm wchodze do budynku patrze ceny i chce wyjsc ale widze tam grupke 5 klasistow wiec mowie
    Bez ryzyka nie ma zabawy xD no i dolaczam
    Wszyatko ladnie i git konczy sie wycieczka wiec sie szyblo ewakuuje do kibla przeczekuje 10 minut i wychodze jak niby nogdy nic xD
    Janusz byznesu( ͡º ͜ʖ͡º)
    #januszebiznesu #coolstory #cotusieodjebalo
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    >badz mna w #pracbaza
    >chciej zjesc zupke chinska
    >skrupulatnie wyczekuj momentu az nikogo nie bedzie w pokoju socjalnym
    >ten moment nadchodzi
    >wchodze do socjala jak krol bedac przekonanym ze nikogo tam nie ma
    >w srodku siedzi szara myszka nowa stazystka 6/10 z ryja, 8/10z doopska, zgrabna
    >ucieczkamodeon
    >nie moge sie odwrocic na piecie bo wyjde na zjeba
    >wchodze do srodka witam sie zeby nie byc creepem
    >wstawiam wode
    >myszka pyta o prace
    >odpowiadam jej drzacym glosem
    >nie patrzy mi w oczy
    >czekam z niecierpliwoscia az woda sie zagotuje
    >chce juz uciec
    >odliczam sekundy
    >woda zagotowana, zalewam zupke, uciekam, przeciez nie bede jadl z nia, jeszcze zobaczy moje krzywe zeby albo bede musial z nia gadac
    >uciekam do kibla zeby ja zjesc
    >wspolpracownik widzi jak chodze z zupka do kibla
    >-hehe anon, w kiblu bedziesz jadl?
    >zlap zawieche na 20sekund
    >-ide wylac bo nie dobra hehe
    >szybko do kibla zanim zada jeszcze jakies pytanie
    >zjedz zupke w kiblu
    >napisz tego posta


    #przegryw #tfwnogf #spierdolenie #stulejacontent #heheszki #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #coolstory nie #pasta
    pokaż całość

  •  

    Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:
    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #takbylo #heheszki #pasta #coolstory
    pokaż całość

  •  
    popik3 via iOS

    +1546

    Stoję sobie w Netto przy bułkach, liczę w głowie ile muszę kupić bo #zakazhandlu aż tu nagle moje skupienie mąci jakaś starsza kobita, która maca bułkę za bułka brudną łapą. Niby wiem, że tak się u nas dzieje, ale skala wprawiła mnie w osłupienie... I tak patrzę na tą kobitę, aż się zorientowała i patrzy na mnie i mówi... Twarde ale chyba świeże. I wtedy mnie olśniło. Włożyłem rękę do jej torby z bułkami które z takim trudem wyselekcjonowała, macam, macam i odpowiadam, że te chyba świeże. Ten wyraz twarzy będę wspominał do końca życia xDDD #czujedobezrczlowiek #truestory #coolstory i trochę #heheszki z #patologiazewsi pokaż całość

  •  

    Dzisiaj jest dosyć szczególny dzień, zaraz wyjaśnię dlaczego.
    Miałem takiego dobrego ziomeczka, który miał na imię JONASZ. Chujowe imię, wiadomo, a nosił je dlatego, że jego matka była opór religijna. Religijna była do tego stopnia, że dostała bana na parafii, bo łaziła za proboszczem z biblią i mu wkręcała, że źle interpretuje i nie uznaje jakichś tam przepowiedni, a za to uznaje, że ludzie pochodzą od małpy itd. Jak ją zbanowali na parafii to zaczęła chodzić do Świadków Jehowy i Zielonoświątkowców i w ogóle każdego, kto chciał jej teorii przez chwilę posłuchać, jednak wkręcała tak ciężkie opcje, że nawet Świadkowie Jehowy się bali w końcu do jej klatki przychodzić z dobrą nowiną xD
    Na Jonasza miało to oczywiście ciężki wpływ, wystarczy wspomnieć, że do jakiegoś 14-go roku życia był on przekonany, że do nieba trafi tylko 10000 osób, a cała reszta do piekła. Na granie w gała na podwórku i rzucanie się kamieniami matka Jonasza też nigdy nie puszczała. Zapomniałem dodać, że Jonasz mieszkał tylko z tą matką, bo jego ojciec wydupcył gdzieś za granicę i już nie wrócił, więc Jonasz całymi dniami siedział w mieszkaniu i słuchał jak matka się modli albo przewija mu swoje wkręty o niebie i piekle.
    Życie Jonasza odmieniło się w trzeciej klasie gimbazy, gdy przed hehe testami gimnazjalnymi nam zrobili wyjazd na 3 dni do Częstochowy na Jasno Górę, co zresztą było jedynym powodem, dla którego matka Jonasza go puściła. Wychowawczyni wsadziła go do pokoju z trzema największymi sebami BO TAKI GRZECZNY CHŁOPAK, BĘDZIE MIAŁ DOBRY WPŁYW NA TYCH ŁOBUZÓW. Wyszło trochę inaczej, bo siłą wiary Jonasza przegrała z siłą sebostwa sebów i już pierwszej nocy przeszedł on przy płynących z bumboxa dźwiękach PEJA swoją inicjację z alkoholem i hehehuaną. Po trzech dniach sebowej indoktrynacji Jonasz wrócił z Jasnej Góry zupełnie nawrócony, jednak w innym kierunku, niż ma to pod obrazem Czarnej Madonny miejsce zazwyczaj xD
    Jonasz został wkrótce przodownikiem melanżowania, ku czemu miał z dwóch powodów dobre warunki jak na nastolatka. Po pierwsze, jego matka tylko się modliła i zupełnie nie ogarniała rzeczywistości, więc mógł on wracać do domu w dowolnym stanie, trzymać bongosy na biurku w pokoju itd. a po drugie gdy miał 16 lat to jego zagraniczny ojciec stwierdził, że matka jest jebnięta i nie będzie już wysyłał hajsu z tej zagranicy jej, tylko Jonaszowi właśnie, więc chłopak dostawał co miesiąc z 300-400 ojro, za co można spokojnie balować codziennie jak się ma te 16 czy 17 lat.
    Jonasz o ile melanżował twardo, to w dwóch kwestiach pozostawał nietypowy. Jeden - miał turbo wkrętę w historię drugiej wojny światowej i potrafił nawąchany fetą przez 3 godziny przewijać ci, dlaczego tak wielkim błędem było rozciągnięcie szlaków logistycznych Wehrmachtu podczas operacji Barbarossa. Dwa - miał dosyć mocną fobię społeczną, więc melanżował głównie w małym gronie ziomków, nie chodził do klubów itd. Obydwa te fakty, jak i wielka religijność jego matki będą w tej historii ważne - zwykłych historii melanżowych Jonasza można by opowiadać wiele, ale trzy związane z tymi kwestiami są najmocniejsze.
    Pierwsza, to jak spotkałem kiedyś Jonasza mocno porobionego w centrum i namówił mnie, żebym wszedł z nim na chwilę na wystawę modelarską, bo idzie się powymieniać spostrzeżeniami z januszami-modelarzami drugowojennymi, to potem postawi nam obydwu melanż. Na tej wystawie panowała dosyć nerdowska atmosfera, więc Jonasz pod wpływem wódy i mefedronu, ubrany w ciuchy PROSTO i DIIL GANG tam trochę nie pasował, ale nadrabiał wiedzą xD Wszystko szło dobrze aż nie podszedł do modelu jakiegoś niemieckiego statku i nie zaczął dyskutować z mirkiem-wykonawcą, z którym zaraz zaczął kłócić się, że na takich statkach to były zupełnie inne szalupy ratunkowe, więc ten model jest do chuja niepodobny. Mirek dostał bólu dupy, powyciągał jakieś książki i zaczął Jonaszowi udowadniać, że szalupy były dokładnie takie i on ma informacje sprzed 1941, a to jest model po rekonstrukcji w 1944. Jonasz ripostował wspierając się odpalonymi na telefonie forami historycznymi i wikipedią xD W pewnym momencie puściły mu nerwy i postanowił dać wyraz swojemu sprzeciwowi wobec fałszowania historii marynarki III Rzeszy poprzez wypierdolenie w model statku "z karata", czyli jak mnisi szaolin rozbijają cegły na pół xD Jonasz nie był tak silni jak ci mnisi, ale statek też nie był tak wytrzymał jak cegła, a w dodatku wsparty w dwóch miejscach na takiej podstawce jak na pic rel, więc pękł na pół. Na wystawie rozpętało się prawdziwe piekło i jakiś kolega tego mirka od statku zajebał Jonaszowi w głowę sklejanym samolotem (lub Mustangiem P51 jak sprecyzował mi to potem Jonasz), który też się rozsypał i zaczęła się prawdziwa, a nie rekonstruowana bitwa, którą zakończyła dopiero ochrona. Jak Jonasza wynosili w kajdankach z sali to jeszcze krzyczał do mirka-modelarza, że omasztowanie okrętu też spierdolił i powinien sobie sklejać figurki Warhammera a nie się brać z Kriegsmarine xD
    Jonasz miał potem przez to ciężkie bagiety, bo podczas walki powpadał z mirkami w jakieś stoiska modelarskie i rozjebało się tyle modeli, że modelarze wyliczyli straty na coś koło 10k, a Jonasz został uznany za jedynego winnego całego zajścia, więc potem ojciec wysyłał mu hajs w kopercie pocztą, bo na koncie miał komornika xD
    Druga opcja była taka, że na studiach prowadzący jakiegoś przedmiotu powiedział Jonaszowi, że ma zrobić prezentację przed całą grupą bo opuścił dużo zajęć, a jak nie to go ujebie, co w tym przypadku oznaczałoby wyrzucenie ze studiów. Jonasz jak wspominałem miał fobię społeczną, więc taki występ publiczny na trzeźwo na pewno by u niego nie przeszedł, więc najadł się wcześniej klonazepamu czy innego benzo dla kurażu. Zadziałało dobrze, zaliczył prezentację i postanowił to uczcić hehe jednym piwkiem. Alko pomieszane z benzo sprawiło, że Jonaszowi urwał się film. Pozwolę sobie przytoczyć teraz cytat
    KUUUURWA, CZŁOWIEKUUUU, OSTATNIE CO PAMIĘTAM, TO JAK W TYM PUBIE ZA UCZELNIĄ ZAMAWIAM ŻYWCA, POTEM CIEMNO, A POTEM NAGLE JESTEM W JAKIEJŚ KANCIAPIE I JAKAŚ BABA I DZIADEK-OCHRONIARZ NA MNIE DRĄ RYJA PO CZESKU I MI Z KIESZENI WYCIĄGAJĄ SŁONE PALUSZKI
    Jak Jonaszowi urwał się film, to świadomość powróciła do niego kilkanaście godzin później. Jakimś cudem trafił w tym czasie do Czeskich kurwa Budziejowic xD Poszedł do jakiegoś spożywczak i zaczął kraść słone paluszki xD i to nie tak, że chował całe ich paczki do kieszeni, tylko je otwierał i wysypywał paluszki do butów, gaci, za kurtkę i gdzie się tylko dało xDDD Przegnali go z tego sklepu, okazało się, że nie ma żadnych pieniędzy, telefonu ani dokumentów, więc wracał do Warszawy pięcioma różnymi pociągami, bo go wyrzucali za brak biletu. Za każdym razem dostawał też opierdol, bo z różnych zakamarków jego ciała, odzieży i obuwia ciągle kruszyły się te jebane paluszki xD Mówił, że jak w Pradze się przesiadał do innego pociągu to na szlaku za nim pojawiała się kolejka gołębi, które zlatywały te paluszki zjadać xD
    Trzecia opcja natomiast polegała na tym, że Jonasz wrócił pewnego dnia na chwilę do domu po kilku dniach baletu, z zamiarem niedługiego na wspomniany balet powrotu. Samo w sobie nie było to niczym niezwykłym, natomiast podczas jego nieobecności zdarzyła się sytuacja nietypowa, mianowicie jego matka była na modłach w jakiejś wspólnocie religijnej, gdzie było spotkanie z byłym narkomanem co odnalazł Jezusa, który opowiadał jak poznać czy dziecko bierze narkotyki itd. Jak matka wróciła ze spotkania to po raz pierwszy w życiu ogarnęła, co to są te wszystkie fajeczki, torebeczki, blistry po lekach etc. zapełniające pokój Jonasza. Gdy syn wrócił więc do domu postanowiła zastosować się do hasła kampanii społecznej BLIŻEJ SIEBIE - DALEJ OD NARKOTYKÓW, wzięła od Jonasza klucze a następnie zamknęła drzwi mieszkania na klucz od środka, że nie dało się bez niego go otworzyć. Potem przystąpiła do wypędzania szatana ze swojej pociechy, czyli chodzeniu za Jonaszem po domu i modleniu się, polewaniu go wodą święconą itd. Szatan nie chciał Jonasza opuścić więc mu zamknąć się w pokoju i kazać matce się odpierdolić. Jonasz był nietrzeźwy i bardzo chciał wrócić na nadal trwający melanż, więc podjął decyzję, że wyjdzie sobie z mieszkania, z trzeciego piętra, po piorunochronie, który miał za oknem. Piorunochron okazał się być równie mało wytrzymały co model statku z nerdowskiej wystawy, więc Jonasz zjebał się na łeb na chodnik i umarł.
    Wspominam tę historię dlatego, że stało się to właśnie 31 stycznia, roku 2013.

    #pasta #heheszki #takbylo #coolstory
    pokaż całość

  •  

    #gowniak #dzieci #coolstory

    Moje czterolernie dziecko było dziś na zabawie dla dzieci. Rodzice w tym czasie delektowali się swoim towarzystwem cygarami i whisky.

    pokaż spoiler No dobra, kawą i ciastkami tak naprawdę, ale pomarzyć można...

    Prowadząca poprosiła dzieci, żeby dobrały się w pary. Zostala tylko moja córka i czarnoskóry chłopiec. Powiedziałem jej, że ten chłopiec nie ma pary i żeby do niego poszła. Na co ona:
    - ja nie chcę! Bo ten chłopiec jest niemiły!
    - skąd wiesz? Przecież nigdy go wcześniej nie widziałaś?
    - bo ja nie lubię takich brązowych dzieci!
    ¯\_(ツ)_/¯
    #rasizmzawszespoko

    Musiałem z nią odbyć na szybko rozmowę wychowawczą, ale ledwo się powstrzymałem, żeby nie zacząć się śmiać;)
    pokaż całość

  •  

    Pasta o gęsiach i kotach, sąsiadce kociarze
    Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

    Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pierdolnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.

    Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

    Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pierdolone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

    Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pierdolone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napierdalania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

    Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pierdolona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zjebane okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich skurwiałego gęsiego imperium).

    Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

    W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zjebany gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

    Złożyło się tak, że akurat widziała to ta kurwa - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pierdolić:

    O TY SKURWYSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!

    Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby spierdalała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozjebana. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

    Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

    Wdałem się z tą kurwą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyjebane, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.

    Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wkurwiła i wezwała policję.

    Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"

    Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

    Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

    Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.

    Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

    Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta kurwa tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

    Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

    Gęsi są praktycznie jak Orki. To pierdolone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napierdalają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

    Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.

    Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przejebanego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

    Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego skurwysyna. Rozbebesza sobie kota i wpierdala je nie dając przy tym jebania. Po wszystkim odlatuje.

    #pasta #coolstory #heheszki #humor
    pokaż całość

  •  

    Sytuacja dzisiaj przy śniadaniu. Siedzimy z moim różowym przy stole z teściami. Wywiązał się temat chrzcin u jakiejś tam rodziny w dniu meczu Polski z Kolumbią.

    Teść: Ale ja na żadne chrzciny nie jadę, bo jest mecz i chcę obejrzeć.
    Teściowa: Chrzciny to jest impreza rodzinna i nawet nie myśl, że nie pojedziesz. Hurr durr, są rzeczy ważne i ważniejsze.

    Minutę później...

    Teść: To o której te chrzciny w niedzielę?
    Teściowa: No właśnie nie pamiętam.

    pokaż spoiler Teść: A widzisz, a ja wiem, że mecz o 20:00. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #coolstory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    xD
    szedłem sobie wczoraj przez osiedle żeby wypić ze znajomymi piwko na ławce i w krzakach usłyszałem miałczenie małego kotka w wieku lat parę miesięcy xD był przyjacielsko nastawiony więc wziąłem go na ręce, rozejrzałem się czy w pobliżu nie ma gdzieś właściciela i poszedłem z nim blok dalej na ławeczkę kulturalnie jak na studęta śmieszka przystało wypić piwko z kolegami dzierżąc kotka, a właściwie od wtedy już Sebka, w rękach
    następnie schowałem go pod kurtkę, bardzo mu się tam podobało, mruczał jak mini traktorek, rurzowe paski zachwycone pytały mnie nawet

    a ty co skotem na dwur wyszłeś zwariowany wariacie

    na co odpowiadałem potwierdzająco, tak, skotem na spacer wyszłem
    byłem w centrum atencji, każdy chciał dotknąć sebka, było fantastycznie
    i moja radość trwała z godzinę, bo po osiedlu zaczęły chodzić dwa różowe paski w wieku ok. 8 i 12 lat wołając

    PERUKA, PERUUUKA kćkćkć

    od razu skumałem, że szukają kota, nieśmiało (bo ekipa ok 10 osób) podeszły też do nas i pytają

    widzieliście małego czarnego kota co

    i mały różowy pasek w wieku lat 8 od razu zobaczył, że ja się bawię z kotem więc rzuca do siostry

    marta on ma perukę

    na co odpowiedziałem

    nie perukę tylko Sebiksa ty mała kurwo i kot jest muj pszyniosłem go zdomu dziś koleżanki moje udowodnią

    mała się popłakała i mówi, oddaj perukę, oddaj to muj kot

    jak twuj to udowodnij

    a ona krzykła tylko ODDAWAJ skumałem wtedy, że to twarda negocjatorka więc dałem koledze kota do potrzymania i:
    na glebę ją i z pięści w ryj, druga mnie ciągnie za włosy i mówi zostaw zosie ty chory skurwysynu to wstałem z gleby i jeb jej podstawowego low kinga w udo krzycząc SEBA JEST MUJ I BĘDĘ GO PIERDOLIŁ CZY SIĘ PODOBA CZY NIE
    w tym czasie z gleby wstał różowy pasek w wieku lat 8 i wyciąga nóż, mówi żarty się skończyły oddawaj kota albo masz kosę w żebro, cwelu , kurwa wystraszyłem się wtedy i oddałem jej tego kota, ale to nie jest moje ostatnie słowo, dziś idę tam znowu.

    #coolstory #koty #pasta

    pokaż spoiler #lippaa na zawsze w naszych sercach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Niedawno zapukałem do sąsiadki, która ma 10-letnią córkę i zaproponowałem córce pracę przy pilnowaniu dwóch kotów pod moją nieobecność.
    Rano sprzątanie kuwety i zmiecenie żwirku, który został wysypany przez koty (żwirek żelowy, więc luzik), wymianę wody w dużej misce, nałożenie żarcia.
    Wieczorem kuweta + żarcie.
    Mile widziana zabawa z kotami, dozwolone wypuszczanie na dwór rano/w południe, ale po szkole/wieczorem trzeba sprawdzać, czy nie czekają na balkonie lub daszku + musi być woda świeża na balkonie. Bonus, że może zapraszać koleżanki ja chce tylko, żeby chaty mi nie rozniosły ;)
    Dniówka 10 zł/6 dni czyli 60 zł - łącznie, jak chce się szybko skończyć to można się zamknąć w 15 minutach na dzień.
    Dziecko w chęcią się zgodziło. Po powrocie młoda zachwycona, suszy mamie głowę, że chce kota xD Mieszkanie czyste, widać, że było wszędzie dokładnie odkurzone, stoły przetarte itp. Podobno pierwsza w życiu praca za kasę. Dostała 100 zł, będzie na wakacje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #kot #koty #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Wyobrażacie sobie taką sytuację, w której dziecko ~2 lata, takie ze smoczkiem w ustach wyskakuje Wam na ulicę, kiedy szukacie miejsca na parkingu? Aż chciałoby się opierdolić matkę, łeb urwać przy samej dupie. Wysiadacie więc z samochodu, bo akurat niedaleko było miejsce parkingowe, dochodzi do Was matka z dzieckiem, już za rękę, może przeprosić, może przyjąć opierdol.
    - chce pani dziecko stracić?!
    - (zakłopotanie) bardzo proszę, niech go pani skrzyczy, za to że się wyrywa i ciągle ucieka, może jak ktoś obcy na niego nakrzyczy to przestanie (dwulatek lol).
    COKURWA.JPG
    Mniejsza o dalszą wymianę zdań, okazało się że to sąsiadka, wiec srał ją pies, zresztą nie będę obcej baby pouczała jak się dzieci wychowuje. Oczywiście na dziecko nie nakrzyczałam, ja pierdolę jak można?!

    W sumie sytuacja nr dwa dzień wcześniej - spacerujemy przez osiedle z niebieskim i z psem, idziemy chodnikiem między blokami, kiedy to dobiega do nas dziewczynka, max 5 lat z psem w typie buldoga francuskiego, tylko nieco większy, ot jeden z tych kupionych za 300zł u rumuna na bazarze, ale masywny jak to BF. Pies ciągnie do naszego, dziecko leci za nim. Rozglądamy się, dookoła żywej duszy poza dwoma typkami na ławce kilkanaście metrów dalej. Psy się obwąchują, ale widzę, że tamten postawa bojowa i jeżą się dupy. Moja suka ma wywalone i nie zniża się do bójek więc go olała, ale nie przeszkodziło mu to zaatakować dwa razy. Z dzieckiem, kurwa, pięcioletnim, na drugim końcu smyczy.
    - gdzie twoi rodzice?
    - w domu
    kurtyna.

    A jakbym miała silniejszego psa? A jakby tamten przeorał nią chodnik, co w sumie jest fizycznie dosyć możliwe? Kazałam dziewczynce wracać do domu i powiedzieć rodzicom, żeby jej nie puszczali samej z psem, bo może stać się jej krzywda. Pobiegła i chwilę później słyszałam zza otwartego na parterze okna jej głos, więc podejrzewam, że powiedziała co się stało. Czy dotarło, nie wiem.

    #patologiazewsi #dzieci #gorzkiezale #bekazpodludzi a raczej #wkurwnapodludzi #coolstory
    pokaż całość

    •  

      @matra: dlatego staram się ograniczać do minimum przebywanie w dużych skupiskach ludzkich, znalazłem żonę co myśli podobnie i jakoś się żyje powoli na tej wsi

      +: Freakz
    •  

      Mniejsza o dalszą wymianę zdań, okazało się że to sąsiadka, wiec srał ją pies, zresztą nie będę obcej baby pouczała jak się dzieci wychowuje. Oczywiście na dziecko nie nakrzyczałam, ja pierdolę jak można?!

      @matra: Czemu nie? Skoro matka powiedziała to co powiedziała. Widocznie dzieciak naprawdę się nie słucha i ma z tym problem. Może nie musiałaś na to dziecko krzyczeć ale stanowczym głosem powiedzieć mu, że źle robi. Może na dzieciaka by to zadziałało. pokaż całość

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Lol, co takim ludziom siedzi w glowie...
    Mam taką koleżankę, która regularnie przyprawia rogi swojemu mężowi (jakoś od roku już). Ja oficjalnie o tym nie wiem, mowila mi to wspolna znajoma, ktora z kolei wie od tej kolezanki bezposrednio wiec potwierdzone info, ale w tajemnicy wiec sie nie zdrazam, ze wiem xD Generalnie cos mocno nie tak w malzenstwie maja bo juz nawet nie mieszkaja razem xD no ale wciaz sie odwiedzaja w weekendy (to chyba ta slynna przerwa xD) a na tygodniu bolcuje sie z innym. Co smieszniejsze obaj maja tak samo na imie wiec na pewno sie nie pomyli xD Mąż ogólnie chyba podejrzewa, że coś jest na rzeczy ale nie wiem ile wie na pewno a ile się domyśla.
    Moje zdanie na ten temat jest takie, że trzeba zakonczyc jeden zwiazek zanim sie wejdzie w drugi no ale, ze formalnie o tym nie wiem a lipy drugiej kolezance nie chce robic ze sie wygadala to nie poruszam tego tematu.

    No ale do rzeczy, koleżanka ta nazwijmy ją Jadzia ( ͡° ͜ʖ ͡°) była wczoraj u mnie i jak to baby troche poplotkowałyśmy, piłyśmy wino i inne pierdoły, no mniejsza o to. W pewnym momencie zrobiła się melancholijna, dorwała się do youtube i zaczeła puszczać jakieś smęty typu 18L - Jak zapomnieć xD Już wiedziałam, że coś się święci i usłyszę jakieś #coolstory

    No i opowiada, że była u swojego Zenka (męża, nie tego drugiego xD) na weekendzie i zauważyła że ma #badoo zainstalowane na telefonie i do mnie z tekstem "a wiesz, że mój kochany mąż zainstalował sobie badoo i z jakąś Wiktorią się umawia, wyobrażasz to sobie?" xD
    - nie szmato, nie wyobrazam sobie jak rogacz moze chciec kogos poznac bo jego zona mu przyprawia rogi, no kto by pomyślał jaki z niego cham i prostak - to na szczęście nie wyszło z moich ust, tylko w główce zostało xD
    Generalnie była strasznie oburzona jak on w ogóle śmie śmieć ją zdradzać (no tak kurwa bo ona ma monopol na to w związku xD)
    Potem pełna dumy powiedziała mi, że "za karę" pozmieniała mu hasła do fb do poczty itd. i hehe ciekawe kiedy sie zorientuje, no ale ma za swoje, taki ze mnie komputerowiec (-‸ლ) - tu już trochę nie wytrzymałam i powiedziałam, że przegieła bo złamała prawo (w sumie nie wiem czy złamała xD) i jakby się nie zachował to tak chujowo robić nie powinna no ale do niej nic nie docierało bo Zenek kurwa taki zły. Długo się siliłam, żeby jej nie zjebać od góry do dołu za hipokryzje i debilizm no ale dałam rade, czego teraz żałuje.

    Ale jak niektóre laski muszą być zjebane, żeby rozjebać własne małżeństwo a później próbować się wybielić przed swoimi koleżankami oczerniając bogu ducha winnego męża ¯\_(ツ)_/¯. Czas urwać tą znajomość chyba

    #truestory #logikarozowychpaskow #zwiazki #zdrada #niedojebaniemozgowe #japierdole

    _________________________________________________________________________________
    #opowiescimango - chcesz byc na bieżąco? OBSERWUJ :-)
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Wczoraj moja była miała urodziny. Nie jesteśmy razem od ponad 4 lat, więc nie powinno mnie to obchodzić, ale ona co chwile do mnie wypisuje, domagając się jakiejś mojej uwagi, co jest w sumie ciekawe... ale do rzeczy. Przypomniała mi się #coolstory w związku z tym.

    Działo się to jakoś w środkowym stadium naszego związku. Chciałem ją trochę... pobudzić, a ponieważ lubiła, jak się do niej mówiło świństewka, taka "gra wstępna", to postanowiłem to wykorzystać. Generalnie siedzieliśmy sobie w jej mieszkaniu z nią i jej mamą, która szykowała się do wyjścia. Więc ja złapałem za telefon i wypisuję jej smsa, że jak jej mama pójdzie, to zerwę z niej ciuszki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dostała smsa, czekam na reakcję, mrugnięcie, cokolwiek.
    A ona za to podchodzi do swojej matki i pokazuje jej ekran komórki.
    - Patrz, jakie on do mnie zboczone rzeczy wypisuje.

    Mocniejszej żenady nigdy jeszcze nie przeżyłem.
    Chociaż tyle, że jej matka była (i jest) świetną kobietą i po prostu się zaczęła śmiać, a potem się spytała swojej córki, po kiego ona jej takie rzeczy pokazuje.

    Ale do końca spotkania siedziałem w kącie i nie wytrzymywałem z poziomu zażenowania.

    #zenada #heheszki #seks
    pokaż całość

  •  

    Kup bilet na koncert Gorillaz. Pójdź na koncert. Nawal się jak świnia. Zostań wyciągnięty z tłumu przez ochronę i na oczach wszystkich wyprowadzony z koncertu. Pięć minut przed wejściem Gorillaz na scenę. No profit.
    Wyobrażam sobie minę tej dziewczyny jak ją wszyscy później pytali jak było na koncercie xD
    #truestory #heheszki #coolstory #logikarozowychpaskow pokaż całość

  •  

    Byłem w sobotę w galerii w #krakow, konkretnie Serenada. Każdy kto tam był, wie że mają super kibelki, więc poszedłem sobie tak o, żeby chociaż umyć ręce (bo tam jest ładniej niż u mnie w domu). Wychodzę patrzę jakaś grupka ludzi, ale takie randomy. Patrzę a tam pani, która kojarzę. Zwolniłem kroku żeby sobie przypomnieć kto to i czy wypada mówić "dzień dobry".
    Nagle do mnie doszło, że to Pierwsza Dama, za nią idzie w słuchawkach Prezydent, a ta grupka ludzi to BOR. Wiecie co zrobiłem?

    pokaż spoiler Poszedłem na autobus, bo skończyłem zakupy, a o spotkaniu poinformowałem rodzinkę.
    Nie informowałem, że jest łamana konstytucja (bo nie jest), nie wyciągałem telefonu żeby przykładać mu go do twarzy i nagrywać

    #truestory #coolstory #bekazpodludzi
    pokaż całość

    •  

      @abrakadabra125 nie no, wytłumaczyles już ją xd

      +: Freakz
    •  

      JAK MOŻESZ CHODZIĆ DO GALERII KIEDY W POLSCE ŁAMANA JEST KONSTYTUCJA (╯°□°)╯︵ ┻━┻

      @powaznyczlowiek:
      1) Dlaczego krzyczysz?
      2) Pamiętaj, że wyroki TK publikowane są niezwłocznie, czyli w bliżej nieokreślonym czasie
      3) Pamiętaj, że vacatio legis nawet w ważnych ustawach nie jest wymagane, więc dzisiaj możesz być przestępcą w świetle prawa, o którym wczoraj nie miał nikt pojęcia
      4) Pamiętaj, że jak jest napisane, że dany organ robi coś to jedynie znaczy, że decyduje o tym czy to zrobić
      5) Skoro się olewa najważniejszą ustawę, to dlaczego nie olać innych?
      6) Chyba najważniejszy punkt, kiedyś PiS nie będzie rządził i zapewne nowa władza podtrzyma tradycję PiS z punktów poprzednich
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Siedzę w tramwaju, miejsca siedzące zajęte, trochę ludzi stoi. Dość ciasno.
    Kolejny przystanek.
    Wsiada drobna staruszka, tramwaj rusza, ona powoli rozgląda się wokoło. Szybko wstaję, ustępuję miejsca, nasze spojrzenia krzyżują się, zapraszam uśmiechem i gestem dłoni, wskazując pusty fotelik. Tramwaj wciąż nabiera rozpędu, szarpie na zakrętach i hamowaniu, a ona, powoli, z trudem utrzymując równowagę, przedziera się, lawirując między stojącymi pasażerami, w końcu dociera do celu - siada.
    Po chwili, podnosi wzrok, spogląda na mnie i nagle jej twarz rozjaśnia słaby uśmiech, a oczy mówią:
    - Dziękuję.

    #truestory #coolstory #tramwaje #komunikacjamiejska #zycie #starosc
    pokaż całość

  •  

    bądź mno
    anon, lvl 18
    techbaza
    masz w klasie ziomka
    ma ksywę motur, bo jest fanatykiem motocykli
    fanatykiem to mało powiedziane
    odpierdoliło mu na punkcie jednośladów
    rok temu starzy kupili mu jakiegoś pierdzika co to rozpędza się do 23 km/h w 28 sekund
    od tej pory motur non stop napierdala, że jeżeli umrze to przynajmniej ze świadomością, że robił to co kochał XD
    kurwa żeby na takim guwnie się zabić to już naprawdę trzeba mieć umiejętności
    moturowi jednak nie przeszkadza, że ludzie szybciej stoją niż jego guwnojeździk jeździ
    non stop opowiada o tym gdzie to już nie był swoją bestią
    jakoś miesiąc temu dowiedział się od swojego wujka o zwyczaju LwG
    japierdole.png
    co on od tej pory zaczął odwatykaniać to ja nawet nie
    jak tylko zobaczy innego motocyklistę jego lewa ręka wypierdala w powietrze jak z procy
    nie mówiąc już o tym jak usłyszy magiczne hasło: "lewa w górę"
    kiedyś siedzieliście na matmie i typiarka tłumaczyła wam logarytmy
    motur debil zamiast słuchać to napierdalał ci nad uchem non stop: wruuum wruuum, ziuum ziuum
    no kurwa cymbał.exe
    w końcu się na niego wkurwiłeś
    czekasz aż nauczycielka zacznie zadawać pytania z tego co było na lekcji
    w końcu pyta o logarytmy naturalne
    nikt się nie zgłasza żeby odpowiedzieć
    wtedy ty nachylasz się do motura i szepczesz
    "lewa w górę"
    KURWA TEN IDIOTA TAK WYPIERDOLIŁ LEWĄ ŁAPĘ DO GÓRY, ŻE AŻ ZAJEBAŁ GABRYŚCE PO MORDZIE
    warto dodać, że gabryśka siedziała 2 rzędy od was XD
    nauczycielka zadowolona, że w końcu ktoś się zgłosił pyta motura:
    "no i jaka jest odpowiedź"
    a on na to "NIE WIEM" XD
    jebany cep dostał baniaka a już był zagrożony
    pewnie nie zda XD
    jebać
    parę dni później do waszej szkoły przyjechał jakiś kurwa terapeuta od narkołyków
    przychodzi do was na zajęcia i napierdala, że dragi to zło i w ogóle
    pod koniec zajęć prosi was o to żeby podnieśli rękę ci którzy mieli raz w życiu styczność z dragami
    tylko gabryśka podniosła
    (od ostatniej matmy siada 5 rzędów dalej od motura XD)
    potem prosi żeby podnieśli rękę ci którzy ćpają na codzień
    nachylasz się do motura i szepczesz mu magiczne zaklęcie:
    "lewa w górę"
    JEEEEEB KURWA ŁAPA MOTURA WYJEBAŁA TAK DO GÓRY ŻE AŻ ŁAWKA SIĘ WYPIERDOLIŁA XD
    terapeuta patrzył ze strachem w oczach na motura
    pewnie myślał że naćpany XD
    zadzwonił na policję
    motur dostał kuratora XD
    na weekend zaprosiłeś motura do maka
    jebany kupił 20 hamburgerów
    czekacie na zamówienie
    w końcu motur dostaje swoje burgery
    cała tacka zajebana bułkami
    odbiera ją i idzie do stolika
    wtem podbiegasz do niego i szepczesz sami wiecie co XD
    JEEEEEB KURWA RĘKA DO GÓRY, TACKA WYJEBAŁA W POWIETRZE, BURGERY NA WSZYTSKIE STRONY XD
    wszyscy goście w keczupie
    dzieci płaczą
    matki krzyczą
    rozpierdol.gif
    ochrona wypierdala motura z lokalu
    jakoś miesiąc później twój młodszy brat idzie na siódme urodziny kolegi z klasy
    mame każe ci go potem odebrać
    dzwonisz do motura czy nie zawiózłby cię swoim rumakiem po brata
    zgadza się
    jedziecie po młodego
    inba trwa
    7 latki bawią się, skaczą, tańczą
    mówisz bratu że już musicie iść
    "nie, anon, proszę jeszcze pół godzinki"
    "eh no ok, ale tylko pół"
    ojciec solenizanta janusz zaprasza cię i motura na piwko do kuchni
    motur mówi, że i tak nie może pić więc zostanie z dzieciakami i będzie wpierdalał cukierki
    gadasz sobie z ojcem młodego
    opowiada ci jakich to on grzybów tydzień temu nazbierał
    przynudza w chuj
    mówisz mu, że musisz iść na siku
    postanawiasz odjebać coś dla rozrywki
    idziesz do pokoju gdzie były dzieci i motur
    kitrasz swój telefon za fotelem
    podchodzisz do motura i prosisz żeby do ciebie zadzwonił, bo nie możesz telefonu znaleźć
    dzwoni do ciebie
    przedtem ustawiłeś na dzwonek hymn III Rzeszy
    twój telefon dzwoni
    gasisz światło
    dzieci zaczynają płakać
    do pokoju wpada janusz
    zapala światło
    na ścianę przykleiłeś kartkę z napisem: "lewa w górę"
    oczom ojca ukazuje się salutujący motur do hymnu III Rzeszy a wokół niego płaczące siedmiolatki
    byłeś pewien, że stary się wkurwi i wpierdoli moturowi za demoralizację guwniaków
    tak się jednak nie stało
    janusz zaczął drzeć mordę, że to jego ulubiony kawałek po czym wziął motura za rękę i zaczęli tańczyć poloneza
    na zakończenie stary wskoczył na motura i utworzyli swoimi ciałami figurę w kształcie swastyki
    zabrałeś brata i uciekłeś stamtąd
    #pasta #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Historia z RODO w tle. Zasłyszane od kolegi #truestory #coolstory

    Pogotowie kilka osób w kolejce w tym mój znajomy. Wychodzi lekarz i na caly korytarz:
    L: Pan Paweł!!!
    Os1: No jestem
    Os2: Ale który, qwa Paweł bo ja też Paweł a czekam juz ponad godzinę
    L: no ten z kolanem
    Os1: no to ja
    Os2: ja tez z kolanem
    L: czekajcie chwilę
    Wraca do gabinetu po 2 minutach wychodzi i mowi:
    L: lewe
    Os2: w końcu!
    #rodo xD
    pokaż całość

  •  

    Mirki, ale przypał xD

    Wybrałem się dzisiaj z synem lat 5 na osiedlowy festyn. Dmuchana zjeżdżalnia, piwo i kiełbasy, nauka tańca na rurze, jakieś disco polo ze sceny i ogólnie bajka. Wszyscy zadowoleni i weseli, podobnie jak mój dzieciak, który zajął się układaniem klocków. On się bawił, a ja w tym czasie miałem chwilę dla siebie i oczywiście musiałem ją jakoś kreatywnie wykorzystać.

    Festyn odbywał się na osiedlowym boisku, więc tu i ówdzie były rozwieszone siatki na bramkach, były piłki i pełno dzieci robiących niewtyłumaczalne rozpierdalające muzg trikasy fikoły i obroty. Gdy tylko jedna z piłek znalazła się w moim zasięgu, postanowiłem wszystkim widzom pokazać moje umiejętności tylko nieznacznie ustępujęce Lewemu. Wziąłem więc tego balona w ręce, ustawiłem idealnie w narożniku i zdecydowałem, że uderzę rogalem tak podkręconym, że wpadnie wprost do bramki.

    Z rożnego do bramki. Plan prosty, ale wymagający niemałej maestrii. Nabrałem powietrza do płuc, zwizualizowałem w głowie sukces i uderzyłem. Piłka była ostra, mocno podkręcona, idealnie wymierzona i wpadłaby idealnie w środek bramki, gdyby nie to, że uderzyła prosto w ryj jakiegoś gówniarza, który na chuj się tam w ogóle do bramki wpierdalał xD

    Typek chyba poczuł siłę mojego strzału, więc podbiegłem do niego, by wypytać o zdrówko. Młody adept piłki nożnej był na początku tak dzielny, że przez pierwsze kilka sekund powstrzymywał płacz i dopiero po chwili broda mu się zaczęła kulić i z oczy poleciały pierwsze łzy. Co zrobiłem? Chciałem go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie ok, ale trochę przypał przytulać obce dziecko przy świadkach, więc powiedziałem jedynie, że mi przykro, wziąłem swojego gówniaka za rękę i jak przystało na bohatera spierdoliłem do domu. Cóż, per aspera ad astra ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #patologiazewsi #pilkanozna #truestory #coolstory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Nie ma to jak #typowygruz Jedziesz sobie do galerii bo zobaczyles ksiazki sf we wpisie na mirko i pomyslales, ze dawno nie czytales nic fajnego, wezme gruza. Cyk empik #jebacbiede, wracasz na parking, przekrecasz kluczyk, otwierasz szybe bo goraco i... gowno, fura nie odpalila, przekrecasz znowu i gruz martwy, zero reakcji na kluczyk. Niestety skrzynka z narzedziami zostala w innym gruzie. Dzwonisz do kumpla. -Hue Hue no to masz problem, mordo melanz. Wracasz do galerii, kupujesz plaska 10, bieda zestaw krzyzakow, woltomierz, bezpieczniki, trytki i mala latarke bo bateria w telefonie 18%... Wracasz bo nie kupiles jebanej baterii 9v do bieda woltomierza. Walczysz, aku w porzadku , przepalony bezpiecznik od jakiegos gowna, ktorego nawet nie uzywasz - wymieniasz bo przeciez jebane 2,29zl nie moze sie zmarnowac, skrecasz wszystko i... gowno. Sprawdzasz wiazke ele kabel po kablu, znajdujesz tasme izolacyjna - a to od razu ogarne kilka kabli, ogarniasz, skrecasz i... gowno. Rozkrecasz stacyjke niszczac przy tym bieda zestaw krzyzakow (odkrecanie torxa plaskim rulez - z czego to gowno robia?), jest ok. Dobra pierdole zostawiam, niedlugo zamykaja, nie ma co sie spinac jutro ogarne. Przekladasz graty ze srodka do bagaznika bo szyba otwarta. Hmmm czemu ten kabel wisi? Rozkrecasz lampke, ogarniasz kable, skrecasz. Wsiadasz, przekrecasz kluczyk z nadzieja rownej szansie zmniejszenia podatkow przez Maowieckiego i... Kurwa co jest? Odpalil...

    #takbylo #zawszegruzem #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Wracałem dzisiaj z pracy tramwajem i jechał ze mną budowlaniec, który pił browara.
    Nie przepadam za tym bo to zwyczajny brak kultury i w klimatyzowanym pojeździe śmierdzi, ale zyskał odrobinę mojego szacunku. Mianowicie w momencie, gdy weszła matka z dzieckiem w wózku to ten elegancko browara schował za plecami i do końca trasy go nie ruszył (a kawałek był!) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #coolstory #wroclaw pokaż całość

  •  

    #wroclaw #przegryw #coolstory

    No Mirki, przyznać się, który to przegryw kupił wczoraj około 22:00 w Freshmarkecie na Tarnogaju kupił takie jakieś trufle kasjerce xDDDDDDD

  •  

    To jest najfajniejsza rzecz jaką robiłem w swoim życiu. W nocy pokręciłem się po Sofii, z rana pojechałem na ostatni przystanek tramwajowy i zacząłem łapać stopa przed stacją. (Dzieki @devPie za oprowadzenie i nocleg!!) Po 40 minutach postanowiłem zmienić taktykę: znaleźć nowy karton i wypisać bułgarskie miasta w stronę Skopje. Zrezygnowany założyłem już plecaki i od niechcenia postanowiłem potrzymać karton jeszcze jedną zmianę świateł. Nagle zatrzymał się samochód z dwiema kobietami, które nie jechały do Skopje, ale do miasta blisko Macedońskiej granicy. Zadowolony wsiadłem i ruszyliśmy. Nie zdążyliśmy się nawet sobie przedstawić za dobrze, bo zaraz dała gwałtownie po hamulcach krzycząc, że biały mercedes na poboczu ma macedońskie tablice rejestracyjne. 30 sekund później siedziałem już w nowym samochodzie jadącym prościutko na lotnisko w Skopje. Życie jest piękne :D

    Pozdrawiamy z trasy Sofia->Skopje :D

    Relacja na biezaco z calego tripa na instagramie
    http://www.instagram.com/vlogcasha

    #autostop #macedonia #skopje #cashwusa #vlogcasha #podroze #podrozujzwkopem #bulgaria #coolstory #wygryw
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #07062019

    Siema wykop, jak mija tydzień?

    Dzisiaj mam dla was szybką historię o kobiecie, która wyjść chciała wyjściem nieistniejącym, ale po kolei.

    Do galerii mamy dwa wejścia - jedno od strony dworca PKP, drugie od miasta/tramwaju.
    W punkcie informacji są zatrudnione panie udzielające informacji (thanks captain obvious), wydające bony podarunkowe, posiadające numery do najemców, techników - generalnie każdego, kto pracuje w galerii lub się przez nią przewija w celu wykonania jakiejś pracy (np. naprawa ruchomych schodów).
    Jak się domyślacie, panie z informacji muszą mieć przerwę, wszak im się należy. W takim wypadku, zamiast pani na informacji, zasiada ochroniarz. Kręcimy się po tym zacnym przybytku, więc odpowiadanie na pytania " pana gdzie tu je Zara" problemów nie sprawia. Odbieranie telefonów i odpowiednie na jakże popularne pytanie w każdą, absolutnie każdą niedzielę " pana czy galeria dzisiaj otwarta? " i dalej " pana a czy szysko czy tylko żarcie? " również nie stanowi większego wyzwania.
    Pomyśleć można, że większość pytań nie stanowi problemu.
    Ta, do czasu.
    I właśnie, większość.
    Bo są takie, na które odpowiedzieć się po prostu nie da.

    Zasiadłem pewnego dnia na informacji, rozgościłem się, napiłem wody i myślę co tu robić przez następne pół godziny, bo właśnie tyle trwa przerwa wcześniej wspomnianej pani informacji.
    Książka może? Pomysł dobry, aż tu nagle:

    - DOBRY - krzyczy i biegnie do nie kobieta lat około 60
    - Dzień dobry - odpowiadam jak już podbiegła, strzelam uśmiech numer cztery i czekam na pytanie
    - DO WYJŚCIA CHCE - wciąż krzycz, bębenki bolą, ale się trzymam
    - Naturalnie, życzy pani sobie wyjść na tramwaj czy też na pociąg? - pytam spokojnie po czym utrzymuje uśmiech numer cztery
    - TRAMWAJ - odpowiada, bębenków już nie mam, bowiem nachyla się w moją stronie nieprzyjemnie blisko
    - Tak, oczywiście. Musi się pani udać w tamtą stronę - unoszę rękę i wskazuję drogę - tym pasażem, którym pani przyszła tutaj, podążać cały czas prosto i trafi pani do wyjścia na tramwaj - oznajmiam zamieniając uśmiech numer cztery na pięć (przesadzona słodycz i radość)
    - PANIE JA TAM JUZ BYŁA I TAM NIE MA TRAMWAJA - odsuwam się na krześle, biorę głęboki oddech, przygotowuję szare komórki do rozmowy z amebą i zaczynam
    - Proszę pani, właśnie w tamtą stronę jest wyjście na tramwaj. Przystanek nosi nazwę Galeria /nazwa/ i stamtąd pojechać pani może w każdym kierunku. - widzę, że chce się wciąć, więc lecę dalej na tym samym wdechu (chciałem kiedyś rapować, płuca dają radę, robię palę kida prawie) - z drugiej natomiast strony mamy wyjście na dworzec. Pociągiem jest pani w stanie dojechać nawet do stolicy naszych zachodnich braci. - w duchu się śmieje, że bracia iks de heheszki, ale na twarzy uśmiech numer pięć i powaga w oczach.
    - PANIE JA TU WESZŁA Z TRAMWAJA I TO NIE BYLO ANI JEDNO, ANI DRUGIE WEJŚCIE - dobra, dam radę, uda mi się!
    - Proszę Pani, pracuję tu już czwarty miesiąc i zapewniam, nie mamy trzeciego wyjścia (tak naprawdę mamy ich ze 12, ale dla ludzi,takie ogólne mamy 2) - pokazuję raz jeszcze, w którą stronę znajduje się wyjście na tramwaj, a w którą na pociąg

    No i zapadła cisza. Trwała pewnie z 20 sekund, ale dla mnie to była wieczność. Patrzy na mnie mój przeciwnik, oponent, zmora, koszmar posiedzenia na informacji. Widzę, że zbiera szare komórki. Ha, za późno! Byłem szybszy, teraz już ze mną nie wygrasz.
    No i wypaliła.

    - PAN ZE MNIE DEBILA NIE ROBI - okej, zagramy po twojemu
    - Proszę nie krzyczeć - zdziwko wzięło

    Znowu cisza, ale tym razem ja przerywam.

    - Tłumaczę pani, wyjścia są dwa, innych nie ma. Jeśli chce pani wyjść na tramwaj, to w tamtą stronę - znów pokazuję - ewentualnie w drugą i może pani obejść galerię dookoła.
    - HMMMMMMMM - ta, udaje zamyśloną i oddala się niknąc w mych oczach, cóż za ulga.

    #ochrona
    #coolstory #truestory #pracbaza
    #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  

    Heh, fajna sytuacja. Siedzę w pociagu. Wsiadła kobieta. Tak mi coś mrygnelo, ze ma brzuszek ciążowy, ale przykryła go kurtka, wiec siedzę i się przyglądam, żeby faux pas nie było. Po drugiej stronie stała inna kobieta, z o wiele lepszym widokiem, zauważyła ze się przyglądam. Takie subtelne kiwnięcie głowa i uśmiech. Wszystko jasne. Przyszła mama już siedzi. #czujedobrzeczlowiek #dziendobry #coolstory pokaż całość

  •  

    W przedszkolu i podstawówce byłem grubym dzieckiem. Oczywiście przez to, że słodkie nie było mi obce. Dostawałem do szkoły 2, w porywach 3 zł i szalałem w sklepiku szkolnym: maczugi, gumy kulki, żelki, batony - wszystko to za te 2zl. Dlatego też zdarzały mi się przypały na lekcjach, np. za jedzenie batona. Znacie ten klasyczny tekst, gdy myślicie, że możecie zjeść w spokoju na lekcji "co tam zajadasz, masz dla całej klasy, że wszystkim smaku robisz?". No i wiadomo, człowiek istota społeczna pali buraka i chowa batona z "przepraszam" na ustach.
    Ale zaplanowałem sobie, że pokonam facetkę w iście mistrzowski sposób - zaoszczędzilem kilka razy na slodyczach, jedząc tylko kanapki z domu. Gdy uzbieralem 14 zł (!!!) kupiłem dla wszystkich z klasy po batoniku elitesse czy jakoś tak. Z plecakiem pełnym "towaru", poszedłem na lekcje. Po kilku minutach rozpocząłem działanie. Bez żadnego szelestu - miałem wprawe - otworzyłem batona i zacząłem go jeść specjalnie wtedy gdy babeczka odwróciła się od tablicy w stronę klasy. Gdy tylko usłyszałem ten klasyczny tekst, wiecie co zrobiłem?

    pokaż spoiler Schowałem batona i przeprosiłem. Nie podzieliłem się batonami z całą klasą, bo przecież byłem gruby xD

    #coolstory #podbaza

    pokaż spoiler #pasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Historia z dawnych czasów:

    Mój ojciec pracował kiedyś w latach 90 w rajchu. W niedzielę poszedł do kościoła. Kościół w Niemczech o dziwo wygląda jak u nas, mianowicie otoczony jest murem, ten konkretny posiadał jeszcze cmentarz wewnątrz muru, więc obwód muru był dość duży. No i po mszy pewna starsza Niemka zaczęła robić aferę, bo: "samochód mi ukradli!!! Zaparkowałam tutaj, wyszłam z kościoła i samochodu nie ma! Na pewno Polacy ukradli! Kręcą się tu, robią za 1300 marek na rękę i kradną schweine!". Wezwała policję, ponoć imbe zrobiła taką że mało brakowało, żeby zabrała jakiegoś tygrysa z muzeum i ruszyła na Warszawę. Niemieccy policjanci znani są z tego, że robotę wykonują porządnie, a przynajmniej jeszcze wtedy tak było, więc zabrali się od razu za poszukiwania zaginionego Mercedesa. I co się okazało? Że pani Niemka, nie wiem jaki jest niemiecki odpowiednik Grażyny, nazwijmy ją roboczo Gertruda, przez to że był remont drogi pojechała inną drogą i zaparkowała samochód z drugiej strony kościelnego muru. Stał tam cały czas i czekał. Ponoć Niemka bez słowa, szybciutko udała się do merca i odjechała w te pędy XDDDD

    pokaż spoiler #tworczoscwlasna #coolstory #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Fajną akcję mieliśmy wczoraj na statku. Wiało niesamowicie. Patrzę, a koło nas zawisa śmigłowiec ratunkowy i jakiś typ opuszcza się na linie na rufę. Odczepił się, a za chwilę wciągnęli go z powrotem. Podleciał jak pic rel i cała akcja od początku. Jak był na pokładzie przyszedł kapitan dał mu flachę, chwilę pogadali i gość podczepił się z powrotem do helikoptera. Takie małe #coolstory

    pokaż spoiler Okazuje się że to tradycja że kiedy ratownicy robią ćwiczenia i wchodzą na statek to dostają od starego jakieś alko #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    -bądź mno
    -anon lvl 19
    -1 września 1939
    -mieszkasz w polsce b
    -dziura zabita dechami
    -z łóżka zrywa cię komunikat nadawany przez radio
    -łączysz wątki
    -wojna
    -gdy polska wzywa moim honorem jest walka
    -zakładasz onuce i biegniesz do drzwi
    -gdy już łapiesz za klamkę ojciec wymierza ci blachę w potylice
    -on: wykształcony człowiek,emerytowany oficer, weteran bitwy warszawskiej staje w drzwiach i zagradza ci drogę
    -ty: debil wyrzucony ze szkoły, zakała rodziny i jego jedyny syn patrzysz się na niego pytająco
    -zawsze zazdrościłeś mu fejmu jaki zdobył przy obronie stolicy
    -twoją matkę też wyrwał na swoje odznaczenia...
    -... a ta zmarła rodząc ciebie
    -nienawidzi cie za to
    -jak miałeś sześć lat kazał ci jeździć na koniu bez siodła licząc na to, że spadniesz i skręcisz sobie kark
    -kiedyś nawet kupił ci łyżwy i miał nadzieje, że utoniesz w jeziorze
    -ty na złość uparcie trzymałeś się życia
    -dziś gdy mógł cię posłać na śmierć postanowił, że zada ci o wiele bardziej bolesny cios
    -piętno tchórza, który przesiedział wojnę w piwnicy będzie się ciągnąć za tobą aż po grób
    -przez następne dni słuchałeś komunikatów radiowych o klęskach polskiego wojska
    -doszedłeś do wniosku, że fajnie byłoby jednak przeżyć tę wojnę
    -zacząłeś doszukiwać się pozytywów
    -jakby nie patrzeć zostałeś sam ze wszystkimi loszkami we wsi
    -ktoś musiał je przecież pocieszać kiedy ich wybrankowie byli na wojnie xD
    -zacząłeś zarywać do żydówki 9/10 mieszkającej po sąsiedzku
    -w tedy jednak twoje życie przypomniało ci znowu, że jesteś przegrywem
    -jej ojciec rebe lvl over 9000 z pejsami do ziemi, lokalny magnat powiedział, że prędzej rozda swoje szekle
    biednym niż odda swoją córkę jakiemuś polakowi robakowi żyjącemu z emerytury ojca
    -smutna_żaba.ww2
    -przez następne dni siedzisz w pokoju i ze łzami w oczach słuchasz radia
    -17 września 1939
    -do polski wkraczają wojska radzieckie
    -nic nie trzyma cię już w domu
    -dochodzisz do wniosku, że odechciało ci się żyć
    -to twoja ostatnia szansa by chociaż umrzeć godnie
    -LANCE DO BOJU, SZABLE W DŁOŃ
    -wykorzystując nieobecność starego wybiegasz z domu żeby zaciągnąć się jako ochotnik
    -w pośpiechu nadepnąłeś na leżące przed domem grabie
    -luj w czoło zwala cię z nóg
    -światło gaśnie
    -budzisz się w łóżku z bandażem na czole
    -nie wiesz ile dni tak leżałeś
    -słyszysz walenie w drzwi
    -w progu staje jakiś ruski gieroj i oznajmia staremu, że jako intelektualista wygrał wycieczkę do lasu
    -po chwili wynosi go dwóch śmierdzących pachołków
    -nawet nie myślisz o tym żeby nadstawiać za niego karku
    -do tej pory nie sądziłeś, że brak matury ci kiedyś pomoże xD
    -najbliższe miesiące spędzasz jedząc ostatki ziemniaków i cebuli z piwnicy
    -pewnego chłodnego popołudnia gdy siedzisz w przy kominku ktoś wbiega do twojego domu
    -twoim oczom ukazuje się jakiś kałmuk o nieprzeciętnie tępym wyrazie twarzy
    -twoja zapyziała chata zdaje się być dla niego jakimś niepojętym miejscem wyprzedającym cywilizacyjnie jego
    rodzinną jurtę o tysiąclecia
    -nie mogąc odnaleźć się w tym zagadkowym miejscu błądzi małymi skośnymi oczkami po kątach
    -nagle rzuca się na leżącą gdzieś na stoliku kostkę mydła i zaczyna szarpać ją zębami niczym kawał słoniny, po
    czym wybiega w popłochu
    -następnego dnia dowiadujesz się, że dostał takiej sraczki w czołgu, że oskarżono cię o sabotaż
    -decyzje o przydzieleniu cię do kompanii karnej przypieczętowało wiszące na ścianie w twoim domu zdjęcie starego z
    naszym kochanym marszałkiem
    -zemścił się chuj zza grobu
    -na czas gdy wojska znajdowały się w spoczynku zostałeś osadzony w obozie jenieckim
    -w miejscu gdzie nawet strażnicy wbijali z głodu zęby w ścianę, wszy na twojej głowie zdawały nie jedyną porcją
    białka na jaką mogłeś liczyć
    -swoją ciepłą kufajkę przegrałeś w karty ze znanym ci już kałmukiem
    -teoretycznie to wygrałeś jego buty ale to on miał karabin, a ty byłeś więźniem
    -wkrótce i on znalazł się po twojej stronie płotu
    -gdy wybrał się z oddziałem do pobliskiej wsi aby trochę się zabawić nażarł się znalezionych w ziemiance sfermentowanych jabłek
    -najebany zasnął z bronią w ręku i przypadkowo odstrzelił lewe jądro kaprala, który w tym czasie dzielnie
    przesiąkał miejscową kobietę ideą komunizmu
    -teraz musiałeś dzielić swoją pryczę z tym kretynem
    -po nocach nie możesz spać bo śmierdzi od niego jak z odbytu jaka
    -gdy już szczęśliwie zaśniesz on wyjada twoje wszy
    -w końcu nadchodzi nieuniknione
    -niemcy wypowiadają wojnę związkowi radzieckiemu
    -w obozie pełna mobilizacja
    -obaj zostajecie przydzieleni do oddziału saperów
    -ruszacie na front by zająć odcięte od zaopatrzenia niemieckie umocnienia
    -nie dostajecie broni, wasze zadanie polega na tym by przebiec przez pole minowe i je rozminować aby utorować
    drogę waszym oddziałom
    -czując na plecach lufy karabinów szykujecie się do szarży
    -stojący za waszymi plecami oddział mający za chwilę posłać was na śmierć zostaje trafiony pociskiem artyleryjskim
    -ogłuszony padasz na ziemię
    -czujesz, że ktoś cię podnosi
    -to twój skośny przyjaciel
    -ciągnie cię za sobą gdzieś w las i wręcza ci zdobycznego mosina
    -zmyślna to konstrukcja, gdy już skończy ci się amunicja (o ile ją kiedykolwiek miałeś) możesz rzucić nim jak
    włócznią
    -przejmujesz inicjatywę
    -po kilku dniach i nocach marszu po lasach i polach docieracie do twojego domu
    -o dziwo twój dobytek nie został rozgrabiony
    -we wsi następuje zmiana dekoracji
    -niemcy zaczynają wywozić twoich sąsiadów z pejsami
    -w odwecie za dawne krzywdy donosisz, że twój sąsiad ukrywa w piwnicy rodzinę tego rebe, którego córka ci nie dała
    -w dowód wdzięczności niemcy pozwalają zająć ci jego majątek
    -za szekle znalezione w salonie za obrazem jego matki kupujesz spirytus w mieście powiatowym i otwierasz bar
    -kałmuk przebrany w garnitur twojego ojca robi za kelnera
    -twój bar zostaje uznany za obiekt o wielkim znaczeniu strategicznym
    -w asyście żołnierzy przydzielonych ci jako ochronę porywasz wszystkie loszki we wsi, które dały ci kosza w
    gimnazjum i otwierasz burdel na poddaszu
    -twój przybytek jest odwiedzany przez cały stacjonujący nieopodal garnizon
    -zyskujesz aprobatę niemców
    -jesteś pierdolonym al capone na tym zadupiu
    -profit
    -sielanka trwa dosyć długo
    Was wollen wir trinken,
    sieben Tage lang.
    Was wollen wir trinken,
    so ein Durst.
    -niestety sytuacja na froncie zmienia się
    -oddalone o 30km na wschód miasto powiatowe zostaje zajęte bez walki
    -dostawy spirytusu ustają
    -bohaterska armia czerwona okupiła zdobycie miasta śmiercią zaledwie jednego żołnierza..
    -...był tak ucieszon z zajęcia znajdującej się w mieście gorzelni, że wpadł do kadzi ze spirytusem
    -stacjonujący niedaleko niemiecki garnizon szykował się do odwrotu
    -pewnego ranka w progu twojego lokalu stanął twój skośny przyjaciel ubrany w szary mundur
    -oznajmił, że zaciągnął się do wermachtu i w południe odjeżdża z niemcami
    -gdy wyciągnął ręce by uściskać cie na pożegnanie strącił przypadkiem stojącą na stoliku lampę naftową
    -wszystko momentalnie zajęło się ogniem
    -wybiegliście na zewnątrz
    -patrzyłeś jak dzieło twojego życia płonie
    -nie czułeś złości bo wiedziałeś, że z nadciągającymi nieprzeliczonymi dziećmi stalina, wszystko i tak by
    przepadło
    -pożegnałeś więc kałmuka i wróciłeś na stare śmieci
    -z okna ojcowizny patrzyłeś jak twój przybytek urządzony w domu starego rebe trawi ogień
    -dręczyło cię jednak dziwne uczucie
    -miałeś wrażenie, że o czymś zapomniałeś
    -wojska radzieckie wkroczyły do wsi
    -w kilka dni nastąpiła ponowna zmiana dekoracji w całej okolicy
    -obudził cię dźwięk wyważanych drzwi
    -w drzwiach stanął znany ci już ruski gieroj
    -wywlekli cię z domu i zaprowadzili do obozu, który wzorem niemców rozbili w pobliskiej szkole
    -gdy byłeś tu poprzednik razem byłeś pod wrażeniem przesadnej wręcz dbałości o porządek
    -dziś nie było tu drewnianych wychodków
    -każdy srał tam gdzie właśnie przebywał
    -sala gimnastyczna w której ulokowane było wojsko tak jebała gównem, że przetrzymywanie cię tam jawnie gwałciło
    konwencje genewską
    -kilka miesięcy spędziłeś w niewoli
    -w końcu podjęto decyzje w twojej sprawie
    -strażnik odprowadził cię do bydlęcego wagonu na pobliskiej stacji kolejowej
    -sybir
    -gułag
    -siedząc w zatłoczonym wagonie na drewnianej podłodze wyczekując ostatniej podróży w swoim życiu dostałeś nagłego olśnienia
    -znalazłeś odpowiedź na niedające ci spokoju pytanie
    -teraz jesteś już pewien
    -już wiesz, że o czymś zapomniałeś
    -loszki, które trzymałeś pod kluczem na poddaszu swego przybytku
    -zamyślony dostrzegłeś po przeciwnej stronie wagonu znajome spojrzenie
    -tej żółtej mordy nie pomylił byś z nikim innym
    -ale to już inna historia

    #pasta #heheszki #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Miałem taką akcję w robocie, że do tej pory mi głupio. Pracuję w korpo biurze i kibelki mamy współdzielone na korytarzu. Wyszedłem sobie na dwójeczkę hehe, a że to był dłuższy weekend, to troche piwek się wypiło i głównie grilowane żarcie jadłem. Mogę z dumą powiedzieć, że udało mi się zrzucić cały weekendowy balast. Chwilę jeszcze posiedziałem, poczytałem mirko i czas wracać. Szkoda, że nie pomyślałem wcześniej o spuszczeniu od razu wody bo atmosfera w kabinie się w międzyczasie nieco hehe zagęściła. Zapinam spodnie, otwieram kabinę, a tam w kibelku obok sprząta taka młoda #rozowypasek, taka 10/10 z twarzy. Znamy się z widzenia, zawsze się do siebie uśmiechaliśmy. I dosłownie mija mnie w drzwiach mojej kabiny, żeby w niej posprzątać. Ja pospiesznie idę umyć ręce i wracam do biurka. A wracając do tej głupiej akcji z roboty to okazało się że jak wychodziłem do kibelka w słuchawkach bluetooth to straciły zasięg i dzwięk przełączył się na wbudowane głośniki i wszyscy przez 10 minut słuchali Taconafide.

    pokaż spoiler #heheszki #taconafide #korposwiat #coolstory
    pokaż całość

  •  

    W marcu zeszłego roku kupiłem sobie pierwszy samochód, oczywiście za własne pieniądze. Jest to Mitsubishi Galant z roku 97. Samochód wygodny, pojemny, tani (w gazie), z ponadczasowym, drapieżnym przodem. Byłem strasznie podjarany nim... aż po jakimś czasie zaczęły się schody.

    Po pierwszym miesiącu zaliczona pierwsza stłuczka. Przepisywa mowią jasno, że to moja wina. Patrząc na logikę można by sądzić coś innego. Ale to nic. Pęknięty zderzak i tyle, mi i tak zależy na jeździe, a nie wyglądzie.
    Następnie zaczęły się problemy techniczne. Idąc po kolei, wymieniając parę rzeczy, skończyło się robieniem uszczelki. Kij tam mówię, kasa była, mój świetny mechanik zrobił po taniości i jeździmy dalej.

    Po nowym roku zaczęły się kolejne przeboje. Pod koniec stycznia ktoś skroił mi tablice rejestracyjne w Gdańsku. No i dojebało mnie jeszcze nasze prawo, które nie pozwoliło mi używać tego samochodu, ani nawet nie wydali jakieś tymczasowego zaświadczenia żebym mógł jeździć, a trzeba było pojechać aż do wielkopolski, żeby dostać nowe tablice.

    Około dwóch miesięcy temu jakiś typek walnął mnie na parkingu. Szanuję go jednak, bo zostawił mi karteczkę za szybą z nr telefonu. Okazało się, że to jego syn student zrobił. Nie było większych uszkodzeń no więc przelew gotówkowy i po sprawie. Bez zbędnych biurokracji.

    Po jakimś miesiącu jadą sobie elegancko do pracy, jakiś dziadek nie zauważył mnie w martwym polu i chciał zmieniać pas na lewy, jednakże ja już tam bylem wcześniej. Skończyło sie przerysowaniem drzwi przez lusterko. Szybko inkasacja pienidzy i jadę dalej, nie chce mi się bawić w papierki.

    No i wczoraj kulminacja. Na kilka miesięcy wyprowadzam się z Gdańska. Jadąc do domu z wrzeszcza, nie zdążyłem dobrze wbić na słowaka i myk mi rusek wjebał sie w dupę. Na szczęście delikatnie, bo miałęm hak, a i u niego też nie było nic widać. Oblukałem furę, gotóweczka od ruska w kieszeń i jadę dalej.

    Byłego tego trochę jak na ponad rok posiadania fury._W sumie cała moja rodzina i znajomi nie mieli tyle spierdolenia w całym swoim życiu. Jakby samochód był za grube pieniądze pewnie byłby mocny wkurw, a tak to tylko już się śmiałem i otwierałem portfel. Nie wspominam już o paru otarciach na parkingu które zrobili mi mili gdańszzcanie.

    Pomimo wszystko, warto było kupić ten samochód. Nie potrzeba mi nic innego na chwilę obecną, bo przecież można by osiwieć od razu.

    I taka to moja historia z posiadaniem samochodu..

    #samochod #prozazycia #coolstory #galant #gdansk
    pokaż całość

  •  

    dziwna sytuacja na tym #gownowpisparty otóż poszedłem wyrzucić butelkę do kosza 10 metrów dalej i widzę że idą jakieś typy a ja byłem porobiony to wyglądali podobnie dla mnie do naszych to się uśmiechnąłem i powiedziałem elo, ale okazali się być losowymi dresikami, więc w odpowiedzi usłyszałem czy nie chcę żeby mi wyjebali xD
    niestety słowa klasyka są niezmiennie prawdziwe, w polsce jak w chlewie, co się na mnie patrzysz na polaka robaka jestem kurwa kiiiimś
    #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Ehh, prawie 29 lat na karku i nadal na wszelkiej maści święta dostaje od dziadków symboliczną stówkę xD

    W ciągu roku uzbiera się tego pewnie z 500 zł, bo przecież urodziny, imieniny, boże narodzenie, wielkanoc, dzień dziecka. Na początku jak się usamodzielniłem to jeszcze walczyłem z tym dawaniem pieniędzy, ale to było tak jak odmawianie babci dokładki xD

    Dlatego wymyśliłem, że będę te pieniądze odkładał na specjalnym koncie oszczędnościowym i jak uzbiera się wystarczająco dużo to wyślę dziadków na jakąś wycieczkę. Plan jest taki, żeby najpierw zabrać ich do Czarnobyla, bo dziadek to stary komuch, który był inżynierem w jednej z największych fabryk w PRL, a potem do Jerozolimy, bo babcia to psychofanka Jezusa Chrystusa. (myślałem o Rzymie i Watykanie, bo chyba taniej, ale nowy papa nie przypadł jej do gustu). xD

    A ja sobie przy okazji zrobię wycieczkę z okazji 30 urodzin. (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Takie trochę #chwalesie swoim zajebistym pomysłem

    #rodzina #dziadki #truestory #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Siedzę wczoraj w pracy, udaję, że pracuję, czytaj oglądam twitcha ( ͡° ͜ʖ ͡°). Nagle dzwoni do mnie telefon. O, siostra. Odbieram i słyszę łamiący się i spanikowany głos po drugiej stronie słuchawki:
    - Famina, nie wiem co robić, karetka zaraz przyjedzie, ja nie wiem co robić.
    U mnie w głowie już 1500 myśli za sekundę, serce stanęło w miejscu, co się stało?
    - Adaś (6-letni synek) się zakrztusił popcornem, pomusz.
    - Spokojnie, będze dobrze, rób jak mówię. Zachęcaj małego do kaszlu, stań za nim, zegnij go w pół tak, żeby jego głowa była niżej niż biodra i posuwistymi posuwistymi uderzeniami klep go w plecy. Jak sytuacja będzie poważna i nie będzie mógł oddychać, to zaciśnij rękę w pięść, połóż ją tuż pod jego żebrami i uciśnij delikatnie. Gdzie jesteś?
    - Wejście główne do galerii.
    - Już jadę.

    Była zaledwie dwa skrzyżowania ode mnie. Odłożyłam słuchawkę i wyjebałam z pracy bez słowa jak pojebana. Wzięłam rower, wychodzę z budynku i patrzę a tam wodospad z nieba, napierdala deszczem i piorunami. Wskakuję na ten rower, po 15 sekundach jestem już doszczętnie mokra. Pedałuję jak szalona, kątem oka widzę ludzi chowających się pod daszkami i w bramach przed ulewą, a ja popierdalam na rowerze przemoknięta do suchej nitki. Po paru minutach już jestem na miejscu, widzę siostrę stojącą w deszczu z dwójką dzieci próbującą pomóc synkowi. Adrenalina lvl 15000, zeskakuję z roweru i pomagam jej odkrztusić dziecko, po 2 minutach prób popcorn wylatuje mu z gardła. Karteka przyjechała po 5 min, na wszelki wypadek zabrali go do szpitala, by się upewnić, że wszystko jest ok. Było ok.

    Przypinam rower i wracam do pracy z jej córką na rękach, obie całe zmoknięte. Szef takie wtf patrzy na mnie z milionem pytań wymalowanym na twarzy. Dostaję resztę dnia wolnego, biorę swoje rzeczy i taksówką do domu.

    Wieczorem już po wszystkim dostaję wiadomość od siostry

    Dziękuję za pomoc, to był najgorszy dzień w moim życiu. Jestem Ci bardzo wdzięczna. Przyjechałaś taka zmoknięta, ale w Twoich oczach widziałam: "działamy, wiem co robić". Zadzowniłam do Ciebie, bo wiedziałam, że zareagujesz natychmiast, wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć.

    Czy jakiś ninja kroi tu cebulę? (╥﹏╥)

    #999 #coolstory #truestory
    pokaż całość

  •  

    O ja głupi chciałem się zapisać do siłowni, coby sobie przykabanić i zaimponować miejscowym Karynom muskulaturą, i się wybrałem do renomowanego fitness klubu. Nie zdawałem sobie sprawy co mnie tam może czekać, ale po kolei.

    Początkowo spoko luz, zwłaszcza, że darmowa wejściówka na próbę (można sobie zarezerwować na PESEL, na ich stronie i masz dzień otwarty w zasadzie). Pracownicy widzą, że potencjalny klient to mili i pomocni, pokazują jak co obsługiwać żeby sobie nie zrobić kuku, zachwalają saunę, opowiadają, że wypasiona solara za symboliczną złotówę, no i trenerzy do dyspozycji.

    Trochę się pomachało żelastwem, popróbowało maszynki, to z ciekawości spytałem jak to wyglada ten personal trainer. Okazuje się, że płatny dodatkowo sporo, ale za jakość trzeba płacić, a oni mają najlepszych trenerów w mieście. A zresztą dzisiaj gratis mogę się przekonać i zawołali go. Tą górę mięcha. "Panie Sławku, pan chce się dowiedzieć jak tam u nas z prywatnym treningiem" Usłyszałem głośne "FAAAAAAAAAAAAAAAAAK!" i dźwięk upuszczanych hantli. Podbiegł do nas światowej sławy strongmen Sławomir Toczek.

    Byłem zachwycony, bo taki kolos, strongmen miał mi dawać wskazówki. Toczek powiedział tylko "Cho!" i złapał za koszulkę i pociągnął w stronę drążka do podciągania się na drążku. Chłopak, który się podciągał jak tylko zobaczył Toczka, to odskoczył od drążka jak Jasiu Mela od transformatora. Toczek mówi do mnie "Wskakuj i się podciągnij 20 razy." na co ja w śmiech i mu mówię, że jak 4 razy się podciągnę to będę zaskoczony. Jemu do śmiechu nie było. Wydarł się na mnie "FAAAAK! Wskakuj na drążek!" Podciągnąłem się z 5 razy i już nie miałem sił, a ten krzyczy "Podciągnij się! Jeszcze trochę. Jeszcze 2 razy i dostaniesz mordoklejkę!" Nie dałem rady to ten zwyrol wziął jakąś miotłę i mnie kłuje w odbyt, że niby na motywację. No w sumie zadziałało, bo nie chciałem mieć kija od szczotki w dupie. Podciągnąłem się jeszcze 2 razy a Toczek zadowolony "FAAAAAAAAAAK! No i to je motywancja! Tak wygląda personal trening, motywancja żeby przełamywać bariery." Po czym odkleił z papierka mordoklejkę i wsadził mi ją do gęby.

    Długo sobie nie odpocząłem, bo Toczek zaczął ciągnąć mnie na ławeczkę. Chciałem powiedzieć, żeby poczekał bo jestem jeszcze wyczerpany tym podciąganiem, ale miałem sklejoną mordę mordoklejką. Wszystkie ławeczki były zajęte, więc pan Sławek podszedł do pierwszego z brzegu kafara i uprzejmie go przeprosił mówiąc "Wypi****alaj! FAAAAAK!" Pokaźnie umięśniony facet odłożył ciężar i posłusznie wyp****erdolił. Toczek nawet nie zmniejszył ciężaru, tylko kazał mi siadać i wyciskać, a on będzie mnie asekurować. Jak to złapałem, to mnie pryszpiliło do ławeczki. Toczek na to "weź wyciśnij z 3 razy to dostaniesz mordoklejkę." Ja na to wysapałem, że w dupie mam jego mordoklejkę, jak tego nie uniosę. On zdziwiony zapytał "CO KU---A?" To mu odpowiedziałem, że się zaraz zesram z wysiłku, i do dupy z jego mordoklejką. A ten wyciąga z ryja na wpół przerzutą mordoklejkę i zaczyna ściągać mi pory. Ja do niego krzyczę co on odp---la, a on "FAAAAK! No sam mówisz żebym ci zapchał dupę bo się zesrasz." Wydukałem już że spoko, i jakoś podniosłem to żelastwo 3 razy, nie wiem jak, chyba siłą woli. Zadowolony Toczek odwinął nową mordoklejkę i wsadził mi ją do ust.

    Powiedział, że idzie się wyszczać, a ja mam iść do rowerków, to mi pokaże co to jest motywancja do szybkiego pedałowania. Wiedziałem, że muszę uciec. Zwlokłem się z ławeczki i doczłapałem do szatni. Nie mogłem podnieść ramion. Przebranie się zajęło mi zbyt długo. Usłyszałem jego ryk zza drzwi "FAAAAAAAAAAK! Gdzie ty jesteś?" Wiedziałem, że to tylko moment zanim się zorientuje, że jestem w szatni. Wrzuciłem pierwszą z brzegu monetę do solarki i wskoczyłem do środka. Kilka sekund później Toczek wparował do pomieszczenia. Słyszałem jak chodzi po szatni, i zastanawia się gdzie jestem. Tak jak się spodziewałem, zapukał do kabiny solarium i się pyta "FAAAAAAAAAAAAK! Jesteś tam?" na co odpowiedziałem najniższym możliwym dla siebie, nienaturalnym basem "Zajęte, ziom." Dał się nabrać. Wyszedł, podejrzewam do recepcji żeby się spytać czy nie wyszedłem z klubu.

    Postanowiłem, że poczekam z 10 minut w solarce, co powinno mi starczyć na odzyskanie wystarczająco sił, żeby dać szybko dzidę z klubu, na wypadek gdyby Toczek mnie przyuważył. Po 5 minutach Toczek wlazł z powrotem do szatni i zaczął mnie szukać, tym razem po szafkach. Chwilę potem do szatni wszedł jakiś chłopak na co Toczek wykrzyknął "FAAAAAAAAAAK! gotowy na trening?" Chłopaczynacoś tam zaczął dukać, i najwyraźniej nawet nie zdążył się przebrać. To był kolejny nowy w klubie, który miał darmową wejściówkę, który jak ja padł ofiarą Toczka. Ten kazał mu zrobić 300 pompek w szatni, to dostanie mordoklejkę. Zastrzegł, że nie wypuści go na salę dopóki nie zrobi porządnej rozgrzewki, czyli tych pompek.

    Minęła z godzina, ale biedak zrobił te 300 pompek, z przerwami, ale Toczka to zadowoliło i wziął swoją nową ofiarę na salę. Mogłem wyjść z solary. Skóra mnie piekła, o mały włos bo wrzuciłem piątraka i starczyło jeszcze tylko na kilkanaście minut opalania. Wyszedłem z klubu. Po drodze ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. W domu okazało się, że po godzinie w solarium wyglądam jak brązowa mordoklejka Toczka. Nie polecam treningów personalnych.

    #pasta #silownia #heheszki #mordoklejki #coolstory
    pokaż całość

    •  

      Sławek wczoraj po raz kolejny wystartował w zawodach strongmenów. Jak sam powiedział od 1999 roku regularnie bierze udział na tych mniej i bardziej znanych eventach. Wielki szacunek za tyle lat czynnego i bezkontuzyjnego uprawiania sportu.
      Chyba każdy z nas miał okazje podziwać jego umiejętności i walkę na "kilogramy" z Pudzianem w tvn.

  •  

    #coolstory #truestory #takbylo #takaprawda #wakacje

    Mirki - co tu się odpierdoliło przed momentem. Jestem na krótkim wyjeździe w Turcji. Siedzę sobie przy basenie z laptopikiem, strugam skrypcik... idzie napakowany, opalony, śniady pan, który wygląda jak Khal Drogo z Gry o tron. Dwa leżaki obok mnie siedzi jakiś łepek, na oko jakiś irlandczyk - nieopalony, blady, chudy chujek który cały czas jest głośno. Jest lekko podpity mimo, że jest tu dopiero godzina 10:00. Gość rzuca w kierunku tego typa:

    Hey! You know, You looks exactly like this famous actor - Khal Drogo!
    (facet się lekko uśmiechnął, ale sunie dalej, leci jednak kolejny tekst)
    Where is Your Khaleesi? Did You fucked her today already?

    Facet odwrócił się, podszedł do niego i bez ŻADNEGO słowa po prostu wyjebał mu z pięści w twarz. Chudziak złożył się jak leżak i się nie rusza. Przyleciał ratownik z basenu, coś po turecku krzyczy... śniady pan sobie poszedł.

    Uwaga: Okazało się, że jego 'Khaleesi' jest w ciąży i spędzają tu weekend. No w sumie to się kurwa trochę nie dziwię - jakiś chuj obraża mu żonę, do tego w stanie błogosławionym. Facet nie wytrzymał.

    No cóż, pamiątka z wakacji będzie w postaci pizdy pod okiem i chwilowego blackoutu ;)

    Pozdrawiam z riwiery tureckiej ;)
    pokaż całość

  •  

    Byliśmy dziś z dzieciakami w markecie
    Z okazji dnia dziecka były prezenty itd. W markecie była wystawiona Skoda Rapid. Ludzie oglądali i dyskutowali, że ponad 65tys, że silnik to 1.0 tsi itd. Dzieciaki zaś stały po drugiej stronie i śmiały się, że w odbiciu drzwi są grubi i mają długie szyje. Tak mi się to spodobało bo to jest sedno bycia dzieckiem i dziecięcej radości.
    Z okazji #dziendziecka życzę wszystkim takiego podejścia do życia!

    #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Tramwaje w #krakow to jest jakieś nieporozumienie.

    Niby sieć gęsta, inwestujecie w nowe tramwaje ale infrastruktura to śmiech na sali xD Tramwaje jadą z zabójczą prędkością 15 km/h, trasa wokół Plant zajmuje co najmniej pół godziny. Rzuca na boki, hopki, dziury, korki, zastawione tory przez auta i światła co dwa skrzyżowania.

    Pamiętam jak raz musiałem spod Royala na dworzec główny dojechać tramwajem. Widząc co się dzieje - włożyłem cichobiegi i poszedłem bo TAK JEST PO PROSTU SZYBCIEJ niż jechać tymi niebieskimi trumnami. Skrzyżowanie przy Poczcie Głównej to jest jeb%ny majstersztyk spierdo$enia - dobrze że na stałe jest wyłączona sygnalizacja świetlna bo nie dość że byśmy stali to jeszcze byśmy musieli dodatkowo stać bo światło czerwone.

    Raz kiedyś jechałem na Płaszów tramwajem. Jak tylko opuściliśmy centrum Krakowa to zacząłem mocno się trzymać bo tam macie jakieś lepsze tory i tramwaj jechał ze czterdzieści na godzinę! Myślałem że wejdziemy w trzecią gęstość, wrażenia były niesamowite.

    A w Warszawie? Eleganckie proste tory, miasto stale inwestuje w infrastrukturę i w tabor. Tramwaje zapieprzają co najmniej 50 km/h i się kurde jedzie jak człowiek. Przez ostatnie 10 lat kupiono prawie 300 nowych pojazdów z PESY - klima nieźle mrozi, w zimę świetnie grzeją, łagodnie rusza, elegancko hamuje, miejsca dużo. Cud nie tramwaj. I ta prędkość! Pamiętam że Tramwaje Warszawskie musiały założyć "kagańce" nowym Swingom bo motorniczowie tak zapieprzali że walili w dupy tramwajom przed nimi i się nie wyrabiali na przystankach. TO JEST KOMFORT NIE TO CO W KRAKOWIE

    W Warszawie jak kupię bilet 20-minutowy to mogę pojechać ze Starego Miasta tramwajem do Centrum, zjeść zapiekankę przy PKiN-ie i jeszcze zdążę wrócić.

    W Warszawie Swingi mają dodatkowo montowane tabliczki "Pasażerowie stojący muszą trzymać się poręczy" bo tak zapier$alają te żółte skur%ysyny.

    A w Krakowie? Kupię 20-minutowy bilet to dojadę sobie od dworca głównego najdalej do skrzyżowania Lubicz / Westerplatte xD

    #krakow #warszawa #komunikacjamiejska #tramwaje #truestory #coolstory #takbylo
    pokaż całość

  •  

    Jakaś dziewczynka jest w pociągu co jedzie pierwszy raz i jest bardzo zaaferowana i się boi xff i mówi mamooo nie chce tak szybko jechać i krzyczy że się boi i ja piłem wodę i butelką strzeliła i ona się popłakała że coś się złamało w pociągu XDD
    Więc teraz siedzę i strzelam butelka jak najgłośniej :)
    #coolstory

  •  

    W internecie często można się spotkać z złymi opiniami na temat produktów ale mało kiedy gdy produkt jest na prawdę dobry.

    Chciałbym wam opowiedzieć moją krótką historię w poszukiwaniu idealnej drukarki.
    Jest rok 2002, kupiliśmy pierwszy komputer z drukarką atramentową Epson. Koszt wydruku kartki był astronomicznie drogi, tusz szybko się zużywał, a nowy kosztował - 100zł czarny, po 80zł za inne kolory. 1 strona wychodziła po 1zł. Znaleźliśmy tanie odpowiedniki tuszów - po 20zł... Lecz niestety po 2 miesiącach od zakupu kilkunastu zamienników, drukarka padła.

    Później przyszedł czas na drukarki laserowe! Kupiliśmy drukarę HP 1020. Przygoda trwała z nią 2 lata. Drukowanie wychodziło tanio... lecz po 1500 stronach nadal toner był drogi. Cały toner z obudową kosztował bagatela 200-250zł. Na gówniarza z licbazy to nadal za dużo, przez co sam zmodyfikowałem kasetę tonera, tak aby można było dosypywać czysty toner. Po tych 2 latach drukarka po prostu odmówiła posłuszeństwa. Od tak... nie będę drukować i ch...

    Później przyszedł czas na drukarkę laserową - kolorową od Samsunga. Tonery kolorowe jak i też czarne były drogie, ale za to bez modyfikacji kasety można było wsypywać toner. Tak i też zrobiliśmy... ale to nie wszystko! Stare tonery miały w sobie czip, który blokował je po 1500 stronach. Nie ważne czy był toner czy też nie - blokujemy. Rozwiązanie stricte by doić od ludzi kasę. Ale nie nie nie, ja jestem z Polski i tak łatwo złotówki darmozjadom nie dam. Znaleźliśmy shackowany czip, który się podmieniało w drukarce. Czip : 40zł, wymiana w serwisie - 50zł. I tak o to oszukałem system. Niestety po roku drukarka tak jak i wcześniejsza - przestała odpowiadać, a przed jej żywotem - drukowała nierównomiernie.

    Po swoich przygodach z drukarkami, zapytałem się na mirko - jakie marki są bardzo dobre. Większość mirków odpowiadała Brother! Tak więc wchodzę na allegro, wpisuje "brother toner" i szukam najtańszych tonerów. Najtańszy - 30zł z obudową!

    Tak więc strzał padł na Brother HL 2130. Jest już ze mną 6 lat i działa jak nowa! Kupuje zawsze do niej najtańsze możliwe tonery, i działa bez problemowo. Kiedy wcześniej miałem zawsze problemy z tonerem/tuszem to dzisiaj mam problem z kartkami a4, bo szybko się zużywają i nie nadążam z zakupem nowych ryz.

    #drukarki #brother #opinia #coolstory #samsung #hp #epson
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #coolstory

0:0,0:3,0:2,0:0,0:0,1:1,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0,0:2,0:0,0:0

Archiwum tagów