•  

      @kurp: Wszystko wymienione plus drobne elementy RPG. Ciężko określić gatunek tej gry, co wpływa na jej unikatowość. Celem gracza jest przetrwanie własnego plemienia i poprowadzenie go ku wielkości (m.in. poprzez zjednoczenie z innymi wybranymi przez nas), toczenie wojen z tymi, których nie lubimy, etc.

      W grze jest od groma wydarzeń losowych (jak na screenie), w każdej nasze wybory mają znaczenie (pozytywne i negatywne, z odrobiną losowości), zarządzamy wioską, w tym jakim bóstwom będziemy starali się przypodobać, dyplomacją, na co w każdym roku przeznaczymy nasze punkty magii, etc. pokaż całość

    •  

      @wielooczek: Mam wersję z gog. Nie dość, że nie kumam tej gry :P to jeszcze tutorial się zacina...
      Muszę kiedyś przysiąsć porządnie do niej...

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Czasami jestem naprawdę zaskoczony, jak stare erpegi dobrze wyglądały. W zasadzie to tylko rozdzielczość mała, a tak wiele elementów prezentuje się świetnie.

    #retrogaming #staregry #crpg

    źródło: star_000.png

  •  

    Nie każdy wie, ale Arcanum miało doczekać się sequela o roboczej nazwie "Arcanum Underworld : Journey to the Center of Arcanum", w którym sterowalibyśmy naszą postacią z perspektywy pierwszej osoby dzięki silnikowi Source od Valve. Gra, podobnie jak poprzedniczka miała oferować wiele rozwiązań stawianych przed nami problemów (które z grubsza można było podzielić na dyplomację, walkę i złodziejstwo), rozbudowane questy nastawione na wybory i ich konsekwencje, oskryptowane sytuacje, w których decydowalibyśmy o losie świata w skali mikro (przez co lokalnie, a czasem i globalnie świat zmieniałby się stosownie do naszych decyzji) oraz intrygującą fabułę.

    Jeśli chodzi o fabułę to niewiele na jej temat było wiadomo poza tym, że na tamtym etapie rozważano przynajmniej trzy koncepcje. Jedną z nich Tim Cain przesłał pewnym Rosjanom zajmującym się tłumaczeniem Arcanum, a dokument ten opublikował na RPG Codex nie kto inny jak Drog Black Tooth (autor większości patchów do Arcanum):
    Sama fabuła w skrócie miała wyglądać tak:

    Journey to the Center of Arcanum revolves around the search for an ancient metal, used to create the Vendigroth device in Arcanum: Of Steamworks and Magick Obscura. Whoever controls this metal that combines the power of both Magick and Technology will have ultimate control over the precarious balance of power in the world of Arcanum. Journey will take the player to unimagined realms of suspense, terror and excitement by using the Half Life 2 engine to bring to life the mysterious world beneath Arcanum. Whether beset by one of the many groups out to control the metal and recruit him to their cause, or confronting some ancient civilization, the player will have to decide on whose side he is fighting.

    Tim Cain nie był fanem tej koncepcji (jednej z trzech), ale znając życie nawet z tego pomysłu ci utalentowani developerzy byliby w stanie wykrzesać kolejne arcydzieło. Polecam zapoznać się z pełną wersją dokumentu oraz przeczytać wątek na RPG Codex (w wątku wypowiedział się sam Tim Cain i parę ciekawostek się tam znajdzie):
    http://www.rpgcodex.net/forums/index.php?threads/journey-to-the-center-of-arcanum-concept-pitch.104683/ (dyskusja i źródło tych informacji)

    https://drive.google.com/file/d/0B0naWlTE4ubBZmNZQ2FIVEg0Z0E/view?usp=sharing (pełna wersja dokumentu w bardzo wczesnej fazie tworzenia)

    FYI pierwsze (AFAIK) informacje na temat Arcanum 2 pojawiły się również na RPG Codex w tym bardzo interesującym wywiadzie: http://www.rpgcodex.net/content.php?id=8416

    #gry #pcmasterrace #crpg #valve #halflife #arcanum #ciekawostki #bethesdasucks
    pokaż całość

    źródło: 80.lv

  •  

    Trzymajcie mnie...
    https://www.eurogamer.pl/articles/2018-08-11-najlepsze-gry-rpg-w-historii?page=24

    Niby takie plebiscyty są nieistotne, ale za każdym razem się uruchamiam jak widzę gnioty przed porządnymi erpegami.

    #gry #crpg #bethesdasucks pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: screenshotscdn.firefoxusercontent.com

  •  

    Podawajcie swoje ulubione okładki gier czy też takie, które uważacie za najciekawsze (więc mogą być najbrzydsze, najśmieszniejsze, itd.). Poniżej zamieszczam galerię 500 okładek z czego spora część to perełki, ale mam nadzieję, że rozwiniecie ten wątek.

    http://imgbox.com/g/xPllBRrcJ7

    #gry #pcmasterrace #konsole #grybezpradu #ps4 #xboxone #commodore #amiga #atari #staregry #retrogaming #crpg #boxart pokaż całość

    źródło: okladki-gier.jpg

  •  

    Który moment w grach crpg generalnie lubicie najbardziej?

    1. tworzenie postaci/drużyny jeszcze przed rozpoczęciem gry i cała związana z tym zabawa
    2. sam początek gry, gdzie poznaje się co i jak (Świątynia Prób w Fallout 2? Hell yeah? ( ͡° ͜ʖ ͡°))
    3. ten moment po samym początku, gdzie zwykle mamy nieco więcej swobody, całą przygodę przed sobą, ale nie do końca wiadomo też, czego się spodziewać
    4. środek gry, gdy już ją dobrze znamy, wiemy, na czym stoimy i w pełni poświęcamy się przygodzie
    5. moment pod koniec gry, gdzie zamykamy poszczególne wątki
    6. sam koniec gry, gdzie pokonujemy ostatnie przeszkody, wszystko jest już jasne i można wreszcie zacząć coś nowego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    DYSKUSJA!

    #crpg
    pokaż całość

    źródło: stmed.net

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      1. tworzenie postaci/drużyny jeszcze przed rozpoczęciem gry i cała związana z tym zabawa

      @Lisaros: Bardzo lubię choć nie we wszystkich grach. Często w RPGach mamy do czynienia z rozbudowanymi drzewkami, które zachęcają do robienia ciekawych z pozoru buildów. Po trzech godzinach albo później wychodzi w praniu, że gra jest słabo zbalansowana i musisz grać od nowa, bo build bezużyteczny (patrzę na ciebie VTMB i buildy "socjalne"). Często też jest, że gra opisuje każdy skill ciekawie a praktyce tak kolorowo znowu nie ma. Najlepiej moim zdaniem rozwiązał to pierwszy Deus Ex, bo z każdym skillem wiadomo o co chodzi oraz mamy świetny tutorial, który zaznajamia nas z każdą mechaniką związaną z nimi oraz wpływem skilli na nie przed rozdaniem ich. No i jest dosyć dobrze zbalansowany pod tym względem, bo nawet jak wydasz punkty w całkowicie bezużyteczne skille (environmental training, swimming, hacking po trained) to grę dalej da się przejść bez problemu, będzie tylko deko trudniej. Z tych powodów staram się zbytnio nie kombinować przy tworzeniu i traktuję przez to ten element jako przykry obowiązek zamiast zabawę przy pierwszym kontakcie.

      2. sam początek gry, gdzie poznaje się co i jak (Świątynia Prób w Fallout 2? Hell yeah? ( ͡° ͜ʖ ͡°))

      Są tylko dwa RPGi, w których początek mi się podobał: Planescape: Torment (ta aura tajemnicy, strach oraz nietypowe otoczenie później wejście do Sigil oraz ciekawe kombinatorstwo, żeby unikać lub wykiwać grabarzy) oraz Morrowind (wejście do całkowicie obcego świata pełnego dziwactw i możliwości, ta niezwykła muzyka + pierwsza lokacja po oddaniu papierów ciekawie i naturalnie nas zaznajamia z podstawami w praktyce). W każdym innym muszę się zmuszać, żeby przebrnąć przez początek (bądź przeklęta Świątynio Prób ( ͡° ͜ʖ ͡°))

      Punkty 3 i 4 są zdecydowanie ulubione, brak słabego początku jak w większości gier, wszystko jest przed tobą oraz ciągle pracujesz, żeby być silniejszym.

      Punkty 5 i 6 to różnie. Kocham zakończenie Tormenta, uwielbiam zakończenie Morrowinda, Fallout 1 był ciekawy, nie lubię zakończenia Deus Exa mimo, że przedstawia ciekawe koncepcje (po prostu wykonanie jest słabe, widać, że zrobione na ostatnią chwilę). Reszta przeważnie ma bardzo sztampowe zakończenia oraz finalne starcia nie dają takiego opadu szczeny (Gothici czy Arcanum są dobrym przykładem). Gameplayowo przeważnie gra staje się też nudna, tak jakbyśmy grali na godmode przez co ostatnie chwile to nudna, żmudna praca, a nie frajda. Zdecydowanie wolę proces stawania się bogiem niż samo bycie bogiem.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    https://www.wykop.pl/link/4464269/fallout-usmiercony-przez-bethesde-historia-fallouta-online-project-v13/

    Na długo przed Falloutem (czyt. Skyrimem) 76 od Bethesdy, Interplay pracował nad wydaniem ambitnej gry MMO osadzonej w realiach Fallouta, pełnej zagadek, ciekawych questów i znanych motywów. Nad tym projektem pracowało wielu twórców oryginalnej gry, np. Chris Taylor, Jason Anderson czy Mark O’Green.

    Gra miała ogromny potencjał, ale Bethesda nie dopuściła do jej wydania, bo nie leżało to w jej interesie. Zamiast tego rzucała kłody pod nogi Interplayowi, dzięki czemu mogła przejąć całą markę właściwie za darmo (wycena samych tylko praw do MMO to 50 000 000 $) . Cytując Andersona (jednego z głównych twórców Fallouta, jak również Arcanum i Vampire The Masquarade: Bloodlines):

    “It was impossible to get anything approved through Bethesda,” he told GamesTM. And when he looked at the stringent terms of the contract, “it became very clear to me that Bethesda had no intention of ever allowing Interplay to actually create an MMO.”

    #gry #pcmasterrace #crpg #fallout #bethesdasucks #ciekawostki #historia
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    eee, możesz mi spokojnie zaufać ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #kotor #crpg

    źródło: no shit.png

  •  

    Pojawiło się spolszczenie Fallout Nevada - prawdopodobnie najlepszego moda do F2: https://fallout-corner.pl/2018/08/04/spolszczenie-fallout-nevada-premiera/

    Tutaj link do znaleziska, wykopujcie, bo warto, a pewnie niewiele osób wie, że taki mod istnieje: https://www.wykop.pl/link/4454709/spolszczenie-fallout-nevada-premiera-fallout-corner/

    #gry #pcmasterrace #crpg #rpg #fallout #fallout4 #bethesdasucks

    Tutaj macie dość długi wątek na temat samej gry jeśli chcecie wiedzieć więcej: http://www.rpgcodex.net/forums/index.php?threads/fallout-nevada-mod-preliminary-english-version-released.100529/
    pokaż całość

    źródło: i0.wp.com

  •  

    Podczas banicji (tutaj powód bana) zacząłem ponownie grać w genialne Vampire The Masquarade: Bloodlines, tym razem jako Ventrue i natrafiłem na taki oto Easter Egg. Pewnie sporo z was też to widziało, ale ja akurat zazwyczaj pomijałem nieistotne fragmenty rozgrywki i mi to umknęło. Niby nic nieznacząca rzecz, a cieszy. Spróbowałem też patcha i moda Tessery i o ile patcha mógłbym ewentualnie polecić (chociaż nie zauważyłem istotnej różnicy między jego patchem, a oficjalnym patchem 1.2), o tyle moda ani trochę. Mod (megamod) polega po prostu na dodaniu masy gołych bab na ścianach/przystankach/gdzie się da (w tym w telewizji w postaci gifa) i zastąpieniu policjantów policjantkami chodzącymi commando. Efekt jest komiczny i znacząco zmienia klimat gry. Bo to nie jest tak, że te plakaty są okazjonalne, właściwie każdy metr kwadratowy (piksel) jest przeznaczony na cycki, a do tego plakaty które były też są zamienione (a plakat Imalii był akurat całkiem spoko i był dość istotnym elementem gry, przynajmniej dla pewnego questa). W skrócie: moda zdecydowanie nie polecam, patcha właściwie też nie, bo i tak trzeba stosować trik żeby gra w ogóle ruszyła.

    BTW, pod tagiem #crpg i #arcanum byłem obecny dzięki Lisarosowi, z którym utrzymywałem kontakt za pośrednictwem RPG Codex. Stąd powstały takie wpisy jak ten i ten (tutaj dałem cynk Lisarosowi o tym modzie i gdyby nie ban sam bym zamieścił ten wpis).

    #crpg #arcanum #vtmb #easteregg
    pokaż całość

  •  

    Arcanum - pewnie część osób może tego nie wiedzieć, ale w przeszłości krążyła legenda o tajemniczym module, który miał mieć wyśrubowany poziom trudności.

    Cóż, później okazało się, że była to prawda. Moduł nazywał się The Lost Dungeon of Souls i był zawarty na dodatkowym dysku z grą, który otrzymali ci, którzy grę zamówili w pre-orderze z EB Games. Szczęśliwie udało się moduł znaleźć i każdy można się nim cieszyć.

    Pobrać można go tutaj (trzeba najechać na modules i po prawej pojawi się menu z modułami, tam kliknąć na niego): http://www.terra-arcanum.com/downloads/

    Wątki o module:
    https://terra-arcanum.com/forums/index.php?threads/the-lost-dungeon-of-souls.14736/
    http://www.rpgcodex.net/forums/index.php?threads/arcanum-the-lost-dungeon-of-souls-not-a-hoax-afterall.24123/

    Jeszcze jeden powód, by ponownie przejść Arcanum ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #arcanum #crpg #rpg #staregry
    pokaż całość

    •  

      @Lisaros: Zgarnąłem ogra i jak na złość tym razem był tylko jeden random encounter i to ze słabymi wilkami ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ilość czy poziom towarzyszy wpływa jakoś na ich częstotliwość czy po prostu tym razem miałem farta? Pochodziłem też chwilę z ogrem, żeby sprawdzić jak się sprawuje i oneshotuje mi wszystkie trash moby więc problem zażegnany.
      I tak nawiasem mówiąc mam nauczkę, żeby uważniej się rozglądać, nie mam pojęcia jak mogłem go przegapić skoro był w lokacji potrzebnej do questa głównego (-‸ლ)
      Black Root odwiedzę po Dernholm, bo akurat potrzebne jest do skończenia questowania w pierwszej wiosce.

      Dzięki kolejny raz za pomoc!
      pokaż całość

      +: Lisaros
    •  

      @Oak_: miałeś farta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Rozglądaj się uważnie, niektóre smaczki są poukrywane ( ͡º ͜ʖ͡º)

      +: Oak_
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    Jak pisał mirek niżej, niektóre decyzje to naprawdę ciężki chleb. Ciągle się zastanawiam, czy wszystkie były potrzebne, ale mając na uwadze rozmach oraz nastrój finalnej części myślę, że tak. Chociaż będę musiał to w spokoju przetrawić po następnym przejściu #thebannersaga 3.
    Gra jest niesamowita. Austin Wintory niemal dorównał ost z tbs1, a kilkoma utworami nawet go przebił - są momenty, kiedy muzyka dosłownie jeży włosy. Od strony wizualnej tbs3 po prostu powala. Arberrang jest olbrzymi, zróżnicowany i pełen przepięknych detali. Natomiast świat po drugiej stronie wygląda jak koszmar rzeźbiarza, który zamiast zwyczajowych narzędzi "tworzy" wielkimi kosami ślepym szale - N I E S A M O W I T E.

    Fabularnie również jestem bardzo zadowolony, chociaż po finale i wyjaśnieniach spodziewałem się trochę więcej i trochę inaczej, bo zalatuje banałem i kliszami. To może być moje psychofańskie podejście, z którym rozprawię później, ale też może być tak, że zakończenia rzadko kiedy udają się w 100%.
    Za jakiś czas - po ponownym przejściu(ach) - napiszę więcej i bardziej składnie. :)

    ps. Stonesinger Umbrage + Eyvind Mend to czysta rzeźnia. Iver, Kivi, Folka z str 35+ roznoszą wszystko. xD

    ps2 Nie dostałem golden wasp, ponoć bug jakiś. Ktoś też nie dostał?
    #thebannersaga

    #bannersaga #crpg #gry
    pokaż całość

    źródło: pcgamesn.com

    •  

      @sejsmita: Mi tam tylko podstawka jeż potrzebna do szczęścia potrzebna ( ͡° ͜ʖ ͡°) W ogóle jak już przeszedłeś całość to jak widzisz potencjał do ponownego przejścia gry z innymi wyborami?

    •  

      @ejadaz689: Zostały mi ze 2h do przejścia drugi raz drugą postacią i innymi wyborami. :) Co do różnic to trochę ich, chociaż nie tak głębokie jakbym chciał. I tak lądujesz w tym samym miejscu i tak, a z który strony przyjdziesz robi się mniej istotne. Za to jest kilka miejsc, gdzie podliczają różne decyzje podjęte (bądź nie), kwestia liczebności karawany ma ogromne znaczenie w finale. Podobnie w chuj ludzi może zginąć.

      Widzę sens. Na pewno przejdę całość jeszcze raz, podejmując inne decyzje. Dodatkowo inaczej będę rozwijał postacie, bo do tej pory stawiałem wszystko na defensywę, a wraz z nową mechaniką fal ofensywa jest jednak bardziej przydatna. :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Clan Quest Mod 4.0 ma mieć swoją premierę 31 października tego roku! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    It's been some time since the last update, but a lot of work continues to be put towards the development of Clan Quest Mod 4.0 and an initial release is closer now than ever! The targeted release date for the release of the mod is October 31st, staying in the spirit of Halloween, but if work reaches completion before then, an earlier release may be announced sooner. Some updates are already being planned for 4.1, including integration/update with the newest version of the Unofficial Patch. Until then enjoy this next character preview.

    https://www.moddb.com/mods/vtmb-clan-quest-mod

    Nowy teaser w załączeniu imo wygląda świetnie ᶘᵒᴥᵒᶅ

    #bloodlines #vtmb #crpg
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #thebannersaga 3 będzie dostępne z około 1h. Na meta są już 22 recki i wszystkie pozytywne (innych nie ma :)) - 86/100. Z ważniejszych plusów doceniono zamknięcie historii i finały przeróżnych wyborów w grze. Jako minusy często powtarza się twierdzenie, że gra jeeeeeest zaaa trudna (chlip chlip lol). Żeby było jasne, każdy recenzent z dużego portalu narzekał na to przy poprzednich edycjach, widocznie ciężko przestawić się na taktyczną walkę z konsolowych samograjów. xD

    #bannersaga #gry #crpg
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    Słuchając Tony'ego nabieram ochoty na ponowne przejście, może czystym wojem tym razem
    #torment #planescapetorment #crpg

    źródło: youtube.com

  •  

    Odpaliłem sobie Kingdom Come: Deliverance - bo chciałem pograc w cos fajnego, nowego, ciekawego, trudnego.

    Myslałem ze odnajdę to wszystko w tej grze.. Otóż nic bardziej mylnego( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wymieniam grzechy gry ktora została odinstalowana po kilkunastu godzinach walki z nią:

    1. Tragiczna optymalizacja - z gtx 1080/ i7 7700k 4.5 ghz ta gra na ultra chodzi w max 40-50 FPS. Majac ekran 75hz g-sync musiałem zmniejszy wymagania do wysokich. Warto wspomnieć ze gra nie wyglada jak wiedzmin 3. Nie wiem nawet czy graficznie nie jest gorsza od 2.

    2. Hard core mode to padaka - z dupy na siłe utrudnienia bez sensu. Autorzy nie mieli kompletnie pomyslu jak utrudnic gre - wiec wprowadzili jakies pseudo utrudnienia ktore maja oddawac realizm - oczywiście tego nie robia. A wyglada to następująco - biegasz jak kretyn i srednio co 1 minute jesz garnek zupy. Twoja postac rusza sie jak mucha w smole vs przeciwnik ktory niczym ninja bierze cie na strzała. Brak znacznika na mapie - brak kompasu - no bo po co XD bedac w wirtualnym swiecie powinieneś byc w stanie ocenic odległosc i miec orientacje w terenie.

    3. Combat który kompletnie nie oddaje realizmu i jest toporny - bez sensu. Tak jak wyzej - przeciwnik trzyma miecz z lewej - uderzasz z prawej - co sie dzieje? Jakims cudem chuja mu robisz XD Jako weteran wielu gierek w podobnym klimacie walki jak chociazby Mortal Online albo Chivalry: Medieval Warfare moge z czystym sumieniem powiedziec ze szkoda czasu.

    4. Brak opcji gry w trzeciej osobie + beznadziejnie przemyslana kamera = choroba lokomcyjna - po godzinie czujesz ze chce ci sie rzygac, boli cie głowa i brzuch

    5. Prolog ktory niczego nie uczy - przynies, podaj, pozamiataj. Nauka walki? Lewym biejsz, prawym bijesz - tyle w temacie XD moze i system walki ma duzo wiecej do zaoferowania - niestety nie było dane mi go poznac. Jak blokowac musiałem znalezc w ustawieniach sterowania.

    6. Masa bugów - przykład - tak sie trafiło ze przy wyłączaniu gry caly czas wywala blue screen XD gra z najnowszymi DLC i patchami. Postac w jednej scenie ma obita morde i jest ubrana w jedne lach - w nastepnej juz morda nie obita i stary ciuch. Pozniej wraca do tego co bylo - no fajnieeee.

    Nie warto. Nie polecam - zawiodłem sie na maksa.

    #gry #rpg #crpg #kingdomcomedeliverance #zalesie
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    Jesteś bogiem! I nic z tym nie będziesz mógł zrobić

    [spojlery z: Baldur's Gate, Kotor 1, The Last of Us]

    Ten krótki tekst poświęcę pewnym przemyśleniom na temat historii opowiadanych w grach (głównie rpg) i ich relacji do rozgrywki i świata gry. Często mogę usłyszeć i przeczytać, że taka i taka gra ma wspaniałą fabułę. Niemal zawsze niestety nie towarzyszy temu wytłumaczenie, co takiego twórcę tego twierdzenia tak urzekło. Wielka szkoda, bo głębsze zastanowienie się nad tym tematem mogłoby doprowadzić to interesujących wniosków.

    Weźmy takie Baldur's Gate na przykład. Nasz protagonista okazuje się być tam dzieckiem boga Bhaala. To jest wielkie odkrycie i niesamowity moment - jesteśmy dzieckiem boga! To coś wielkiego! Cóż, fabularnie może i tak, ale co to tak naprawdę się zmienia w naszym położeniu? W sumie to nic. Nie możemy wykorzystać jakichś kapłanów Bhaala do swoich celów, nie można używać jakichś tajemnie ukrytych mocy, otaczać się aurą mordu, czy co tam jeszcze można by wymyślić, by miało wpływ na rozgrywkę. Potencjał tej historii jest w moim odczuciu po prostu niewykorzystany.

    Podobnie było też w pierwszym KOTORze - jesteśmy Jedi! Mamy nie tylko moc, ale i pełnimy swego rodzaju rolę dyplomatów i posłanników. Mamy wpływ na ludzi. Przynajmniej teoretycznie. Bo tak naprawdę jest on mocno ograniczony. W pewnym momencie mamy konfrontację z upadłym Jedi. Możemy go zabić (duh) albo zdecydować się go oszczędzić. Jeżeli wybierzemy to ostatnie - game over. Choć ta postać jest z nami przez całą podróż, to nic się w niej nie zmieni. Nie możemy jej uczynić lepszej (oprócz standardowego rozwoju), nie można jej przeciągnąć na ciemną stronę mocy, nic nie można i sprawa tak się ma z niemal wszystkimi naszymi towarzyszami. Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie - historia w grze nie ma w dodatku żadnego sensu, jeżeli ponownie przejdziemy na ciemną stronę. Ponownie, bo okazuje się, że jesteśmy Revanem! I co się zmienia w związku z tym? W zasadzie to nic. Towarzysze spokojnie oznajmiają, że albo nam ufają, bo jesteśmy już kimś innych, choć skóra może nam zblednąć kompletnie od złych uczynków' a nasze oczy wręcz wołają "I KILL YOU", albo będą mieć nas na oku. Mrocznego Lorda Sith. I pozwalają mu działać. Jeszcze gorsze jest jednak to, że ta rewelacja nie budzi nawet innej reakcji u spotkanych Dark Jedi. I tak stają z nami do konfrontacji, nawet część nie przejdzie na naszą stronę. I mówimy tutaj o fabule, która jest powszechnie uznawana za jedną z najlepszych w historii gier komputerowych!

    Nawet, jak historia będzie miała swoje odbicie z rozgrywce, choćby szczątkowe, to bywa tak, że na pewnym etapie zostaje to zupełnie porzucone. Tak było z serią Mass Effect. Gramy w niej jako wysoko postawiony wojskowy i Widmo. W pierwszej części ten ostatni tytuł jest wykorzystywany często, najpierw pracujemy na jego uzyskanie, a potem używamy go przez całą grę. Aż tu w kolejnej części zupełnie nie ma to żadnego znaczenia, już nawet nie chodzi o rozgrywkę, ale nawet o historię w grze. Nareszcie za to możemy dowodzić większym oddziałem ludzi w misji na końcu. Tylko po to, by w ostatniej części nasz status Widma kompletnie zszedł na dalszy plan i żadnego dowodzenia oddziałem już nam nie powierzono.

    W powyższych grach przynajmniej status naszego protagonisty po prostu nie ma odbicia w rozgrywce lub zanika. A co powiedzie na to, że rozgrywka może zupełnie przeczyć temu, co jest opowiadane lub temu, co zostało opisane w świecie gry. Przykładem jest tutaj Arcanum, gdzie magia umiera, ale jakimś dziwnym trafem postać maga jest potężna. Tutaj jednak po prostu nie udało się osiągnąć odpowiedniego balansu przy bardzo skomplikowanej grze. Autorzy się starali np. magowie nie mogą korzystać z wielu udogodnień techniki, korzystać z kolei i metra w Tarancie. Wiele innych elementów ratuje sytuację, jak np. bardzo rozbudowany system rozwoju postaci, czy samo przedstawienie nietypowego świata z wieloma ciekawymi motywami.

    A jak to wytłumaczyć w grze, która wcale skomplikowana nie jest i oderwania historii od rozgrywki po prostu nie da się łatwo przeoczyć? Tak było w The Last of Us. W tej grze świat jest opanowany przez epidemię zombie. Dwójka bohaterów - mała dziewczynka i jej starszy opiekun - przemierzają świat w drodze do celu. Gra na każdym kroku stara się nam uzmysłowić, że jesteśmy odpowiedzialni za tę małą dziewczynkę, że musimy o nią dbać i jej pomagać, bo jest ona cenna dla świata, ale i dla nas. W pewnym momencie jednak opiekun niedomaga i przejmujemy stery nad dziewczynką. I dzieją się rzeczy niepojęte. Potrafiłem nią nie tylko zamordować dziesiątki zombie, ale także rozwalić cały gang groźnych kanibali. SAM. MAŁĄ DZIEWCZYNKĄ. Gang kanibali. Rozgrywka kompletnie mija się z historią, kompletnie. Do tego stopnia, że po prostu nie można brać tego wszystkiego poważnie. Jest to o tyle fatalne, że sama gra każe traktować siebie bardzo poważnie. Nie da się. A to kolejna fabuła, która jest powszechnie uznawana za rewelacyjną.

    Moje przykłady pewnie już Was nudzą, ale pozwolę sobie na jeszcze jeden akapit narzekania. Otóż często bywa tak, że kolejne części gry, czy gry z tego samego gatunku, przenoszą nas w różne miejsca i w różne epoki. To ma nam zapewnić inne doświadczenia. Super, tylko szkoda, że nie idą za tym zmiany w rozgrywce lub są one źle zaplanowane, przynajmniej w moim odczuciu. Bo co z tego, że epoki w takim Assassin's Creed będą się zmieniać, jak gra się zawsze tak samo? Zaledwie po kilku chwilach z grą wszystko staje się podobne - to już było. Nie ma wielkich zmian. A jeżeli one są, to niestety ale szybko się z nimi zaznajamiamy i ... robimy to samo przez resztę gry. Przez kilka pierwszych godzin doświadczamy wszystkiego, co gra ma do zaoferowania w sferze rozgrywki.

    Dość już tego złego, zobaczmy na gry, gdzie powiązanie historii i rozgrywki się udało. Sztandarowym przykładem jest Maska Zdrajcy. Tam nasza postać jest obłożona klątwą - musimy zjadać dusze. Ale im więcej ich zjemy, tym energia szybciej maleje. Jak spadnie do zera - umieramy. Możemy też próbować tłumić swój głód. Z tym wszystkim musimy zmagać się przez cały długi dodatek, ta klątwa zawsze jest z nami, zawsze trzeba na nią uważać. Często wiąże się z nią wiele naszych działań. Klątwa jest centralnym punktem fabuły, staramy się od niej uwolnić i w trakcie swojej podróży dowiadujemy się sporo o niej i o tym, co działo się w przeszłości. Wszystko wypada wspaniale, mechanika klątwy pozwala jeszcze bardziej wczuć się w bardzo dobrze napisaną historię, pomaga jej.

    Podobnie jest w KOTORze 2. Tam gramy postacią, która została pozbawiona mocy i stopniowo ją odzyskuje. Wygląda to świetnie, bo mamy swojego nauczyciela, który nie tylko tłumaczy nam wiele rzeczy ze świata (czy też raczej - przedstawia swój punkt widzenia na moc), ale też ma to bezpośrednie przełożenie na wskaźniki postaci. Mało tego - sami możemy ze swoich towarzyszy robić Jedi, o ile mają do tego potencjał. Ba, możemy się od nich uczyć i sami ich uczyć niektórych rzeczy! Możemy też przeciągnąć ich na ciemną stronę, jeżeli tego chcemy. Cały proces jest dynamiczny i pozwala poczuć, że rzeczywiście byliśmy tym charyzmatycznym przywódcą w wojnie, jak jesteśmy też przedstawiani w grze.

    Pora jednak na smutną konkluzję - wydaje mi się, że relacja fabuły i rozgrywki nie ma wielkiego przełożenia na powszechną ocenę przedstawianych w grach historii. Odnoszę nawet wrażenie, że wielu osobom porządnie zrobiona mechanika gry może nawet przeszkadzać. Ile było narzekania na tę klątwę w Masce Zdrajcy? A przecież to prosta sprawa, chwila na przeczytanie zasad i po prostu poświęcenie nieco uwagi tej kwestii. Tak samo z Kotorem 2 - żeby pojąć historię w tej grze, trzeba było trochę popracować i nieco pomyśleć nad tym, co nam przekazano. Przez wielu nie zostało to docenione, tymczasem historia z Kotora 1 stała się już klasykiem.

    Mam jednak nadzieję, że zobaczymy jeszcze wiele gier, gdzie ich twórcy przywiązują do omawianego w tym tekście elementu większą wagę, bo jest wiele osób, które by to ucieszyło. Mnie na pewno ᶘᵒᴥᵒᶅ

    #lisaroscontent #crpg

    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    •  

      Jeszcze gryps od @Bethesda_sucks ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Też mi się rzuciło to w oczy, zresztą wspomniałem o tym przy okazji Sacrifice: https://www.wykop.pl/wpis/29024811/#comment-103029615

      Tam czarodziej był znacznie bardziej potężny niż bogowie w innych grach (wolę nie wspominać jakie czary są tam dostępne bo nie wiem czy grałeś, a nie chcę psuć zabawy w ich odkrywaniu) co było rozwalające. W żadnej innej grze nie czułem się tak potężny jak tutaj, natomiast w innych grach "bogowie" to przeważnie jakieś dość potężne istoty z fałszywą etykietką. Bym chciał kiedyś pograć w erpega, który pozwoliłby mi poczuć to samo co podczas grania w Sacrifice, ale raczej się na to nie zanosi, bo znacznie łatwiej jest stworzyć grę wg schematu "od zera do bohatera" z masą trashmobów, a nie jak w Sacrifice walką z godnymi siebie przeciwnikami dysponującymi czarami (czy innymi broniami) na podobnym poziomie.

      Tak sobie teraz myślę, że ciekawy byłby erpeg o nieciągłej linii fabularnej, tzn. z jakimiś przeskokami czasowymi tak by spijać ciągle samą śmietankę i by przyrost mocy rósł wykładniczo, a nie liniowo. W Vampire The Masquarade: Redemption był timeskip, ale wykonanie wyszło średnie (choć sama gra podobała mi się bardzo), ale moim zdaniem w tego rodzaju chwytach tkwi ogromny, niewyeksploatowany potencjał. W Bloodlines na przykład nie dało się za bardzo wyjaśnić to, że z fledglinga stawaliśmy się równie potężni jak wampiry z 7 pokolenia w kilka dni (tygodni?).
      pokaż całość

    •  

      @Lisaros: Pierwszy Baldur to czasy, kiedy nowa fala cRPG jeszcze raczkowała. Powiedziałbym, że i dzisiaj rzadko kiedy komputerowe role play'e łączą mechanikę z historią.

      SoD polecam - właśnie ze względu na fabułę i klimat. Rozszerzenie idealnie łączy pierwszą część gry z drugą. Systematycznie pojawia się Irenicus. Prolog rozgrywa się w sumie w czymś, co można nazwać świątynią "martwej trójki" (Bane, Bhaal, Myrkul) no i w trakcie gry zwiedzić można starą świątynię Bhaala i miejsce zgonu boga mordu. Gratka dla fanów Forgotten Realms. Dodatek od Beamdog jest właściwie bardziej rozbudowany od oryginalnej sagi, bo zrobiony zgodnie ze współczesnym trendem cRPG indie. Tzn. w dialogach jest więcej narzędzi roleplay'u - klasa czy rasa mają rzeczywisty wpływ na narracyjne wykorzystanie zdolności postaci - np. pozornie sztampowy quest na zdobycie zapasu cennego wina z książęcej piwnicy można rozwiązać będąc magiem i transmutując wodę w wino. Questy można ukończyć na wiele sposobów - często 4 różne rezultaty, które mają przełożenie na dalszą grę, a reaktywność jest na każdym kroku. Wybory nie są tak czarno-białe jak u BioWare'u. Przez cały dodatek spotykamy też potencjalnych sojuszników i przeciwników, a od naszych działań zależy, czy dołączą do nas w finale lub staną przeciwko nam. Jest więcej opcji wyboru między charakterem dobrym, neutralnym i złym, przy czym ten ostatni nie sprowadza się już wyłącznie do "stupid evil" czyli mordowania wszystkiego na drodze. NPCów można zmanipulować, wykorzystać do własnych celów. Sam Hulick skomponował świetną muzykę, przerabiając sporo oryginalnych utworów na nowe aranżacje. No i antagoniści są ciekawi. Caelar Argent przypomina Aribeth, bardzo wiarygodnie napisana paladynka. Drugi antagonista - the devil you know ;) z którym gracze mieli kiedyś do czynienia. Jedyne, czego nie mogę w SoD zdzierżyć, to Safana w interpretacji Amber Scott ;p pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Ostatnio przez pomyłkę nie dodałem do wpisu tagu #fallout. Zapomniałem też napisać, że Oblivion Lost jest jak najbardziej dostępny w angielskiej wersji językowej - tyle tylko, że link podany na NMA wygasł, więc chwilowo pobieranie jest utrudnione.

    I o ile w tym roku prawdopodobnie nie przeżyjemy żadnej spektakularnej premiery w stylu Fallout 1.5 albo Nevady, to mimo wszystko przypomnijmy duże fabularne modyfikacje, na które wciąż czekamy:

    Olympus 2207 (czeka na przetłumaczenie na angielski)
    Fallout: Sonora (zapowiedziane rok temu i od twórców Nevady!)
    Mutants Rising (bardzo ambitny mod)
    Fallout: Shattered Destiny 2 (nie grałem w jedynkę, więc...)
    Van Buren/Fallout 3

    A w co już możemy zagrać? Małe przypomnienie w kolejności przypadkowej:

    Fallout: Shattered Destiny
    Fallout: Last Hope
    Oblivion Lost
    Fallout 1.5:Resurrection
    Fallout Nevada

    Warto także dodać, że chyba (nie pamiętam dokładnie) ukazało się już lub na dniach ukaże kompletne polskie tłumaczenie Nevady, więc może to lato jest dobrą porą na odświeżenie sobie tej świetnej modyfikacji. Choć ja sam prawdopodobnie zrobię to grając w wersję angielską, do której przetłumaczono submoda Crazy Edition (czyli moda do Nevady) - Crazy Edition zmienia nieco balans i rozgrywkę, dodaje też podobno towarzyszy, ale nie wiem jeszcze, bo dopiero chcę się za to zabrać.

    A jakie są Wasze tegoroczne falloutowe plany?

    #fallout #falloutmod #rpg #crpg
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Senior_Mordino: I jak tam Olympus? Trudny? Nastawiony na walkę? Napisz jak możesz, jesteś naszym ogrywaczem rosyjskich modów :D

    •  

      @Sagez: Jestem jeszcze na wczesnym etapie rozgrywki i szczerze mówiąc uczucia są raczej mieszane... O ile Nevada spodobała mi się od początku, o tyle do Olympusa muszę się motywować. Grafika nie zachęca. Zamiast pozostawić znakomitą bazę z F2 i uzupełnić je o nowe motywy, lokacje, obiekty itp (Jak postąpili twórcy Nevady), autorzy poszli znacznie dalej i niemal całkowicie przemodelowali znane nam motywy graficzne. Chcieli dobrze, a wyszło jak jakaś wczesna wersja beta Tacticsa. OK, w końcu przecież nie za grafikę kochamy klasyczne Fallouty. Mechanika gry pozostała, na szczęście, bez większych zmian. W samej rozgrywce irytuje mnie to, co wielu z Was wytykało Nevadzie - nieprecyzyjnie sformułowane zadania i brak możliwości powrotu do kluczowych dla fabuły dialogów. Jest to męczące, sztucznie wydłuża czas gry i zmusza do polegania na własnych notatkach. Jeżeli chodzi o walkę, to pierwsze potyczki były zdecydowanie trudniejsze niż w poprzednich Falloutach na tym etapie gry. To akurat poczytuję za plus.

      Tak więc: pogramy - zobaczymy. Mam nadzieję, że za kilka tygodni mój następny wpis będzie bardziej entuzjastyczny.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Wiecie za co najbardziej lubię dwie pierwsze gry Gothic?

    Za to, że ta gra się z graczem nie pierdoli. Nikt ci nie mówi, że jesteś jakimś zabójcą smoków, czy innym wiedźminem.

    Na początku jesteś zwykłym śmieciem, gównem, które byle ścierwojad rozsmaruje pazurami po trawie.

    Nie dość, że nic nie wiesz o tym świecie do którego trafiłeś, a sterowanie jest proste i intuicyjne jak konstrukcja najnowszego procesora Intela, to jeszcze wszystko oprócz chrząszcza zabija cię na dwa, max trzy uderzenia.

    Żeby przeżyć zbierasz każdy śmieć i badyl, który przywraca chociaż 5 punktów życia, bo w walce ze zwykłym szczurem te 5pż to granica między życiem, a śmiercią.

    W dwójce jest jeszcze lepiej, bo twórcy postanowili zrobić z tak banalnej czynności jak najnormalniejsze wejście do miasta, serię questów w której między innymi zbierasz jebaną rzepę.

    Oczywiście jest też opcja dla idiotów, którzy nie wiedzą, że w świecie nie ma nic za darmo i biorą glejt od typa tak podejrzanego, jak facet w płaszczu rozdający dzieciom cukierki przed przedszkolem.

    No ale dobra, wszedleś do miasta. Sprawiło ci to wiele trudu, dlatego spodziewasz się jakiejś wielkiej nagrody, albo chociaż ciepłego przywitania.

    Nagrody nie ma, jest za to gorące przywitanie od paladyna, który po przejściu pierwszych trzech metrów od bramy miasta, wita cię wesoło słowami:

    - Stój, śmieciu!

    Grzecznie wypełniasz tą jakże miłą prośbę i zaczynasz z nim rozmawiać.

    On ci przewija jakim to patałachem jesteś i gdzie takiemu bydłu jak ty nie wolno wchodzić, a na pytanie czy możesz nosić taką zbroję jak on, zapowietrza się i przypomina, jak nędzny dla niego jesteś i że możesz sobie pomarzyć.

    Nie podajesz się jednak, postanawiasz walczyć o lepsze życie, albo chociaż miecz i zbroję więc idziesz do kierownika straży.

    I co? I dupa, nie ma roboty dla bezrobotnych przegrywów, musisz mieć stałe źródło dochodu, żeby cię przyjęli, bo już się trafiło paru cwaniaków, co pierwszego dnia służby spierdolili z nowiutką zbroją i mieczem.

    Idziesz więc szukać roboty, a tam też chujnia, bo jeden każe ci się modlić, drugi robi z ciebie komornika, trzeci oferuje staż, a czwarty każe zabić orka.

    Tak, orka.

    Jebanego orka.

    A jak nie to roboty nie będzie, zbroi straży i miecza też.

    A dopiero co stoczyłeś śmiertelny pojedynek ze zwykłym szczurem.

    Jak nie zabijesz tego jebanego orka, to będziesz do usranej śmierci biegał ze spróchniałą lagą i w gaciach wieśniaka.

    Chuj, nie podajesz się, jesteś wyjątkowo wytrwałym śmieciarzem i w końcu, gdzieś w lesie, między złamaną strzałą a zgniłym rdestem polnym znajdujesz orkowy topór.

    Okrutny los się do ciebie uśmiechnął, odsłaniając garnitur zgniłych zębów i zionąc odorem śmierci, która cię czeka.

    Jeszcze tylko zabić 6 wilków, uzbierać wiadro grzybów, zrobić akcję-windykację i masz robotę. Jesteś już w swoim mniemaniu pół-bogiem, choć i tak każdy by ci spokojnie wjebał.

    A to dopiero pierwszy rozdział, nawet nie cały, bo jeszcze można iść do najemników, albo klasztoru.

    Jednak te początkowe przeczołganie gracza przez gówno jest konieczne, żeby pozwolić mu odczuć potęgę do jakiej dochodzi pod koniec gry.

    Na początku zdychać, bo zabijają cię dwa młode wilki, a na koniec wbiegasz sam w stado orków i rozpierdalasz ich w drobny mak.

    Od zera do bohatera i spowrotem do zera w następnej grze.

    No i tak się powoli żyje w tym Khorinis.

    #heheszki #gothic #gry #crpg #gimbynieznajo #feels #nostalgia #pasta
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

    •  

      @PrettyMuchDeadAlready Grałem i chuj mnie strzelał z idiotyzmu niektórych bossów

      +: GrubyKociol, H...........g
    •  

      @Prychacz: Gothic 2 był właśnie pod tym względem chujowy. Jedynka była o wiele lepsza, szczególnie jeśli chodzi o klimat i podejście do głównego bohatera. Gra upodlała gracza do tego stopnia, że opanowanie sterowania w jedynce zajęło mi godzinę, gdy uzbroiłem się w kilof.

      Dwójka była przesadnie kolorowa, dodawała jakąś mitologię z pizdy i wtrącała do westernu jebaną walkę dobra ze złem, automatycznie ustawiając bohatera po tej dobrej stronie. Jedynka była aż wyprana z kolorów, a wszelkiego rodzaju niedoróbki w rodzaju opuszczonych miejsc nadawały taj grze tajemnicy. W dwójce próżno szukać czegoś takiego jak Wieża Mgieł i chromaninów. Poza tym do tej pory pamiętam, jak wstrząsnął mną ten plottwist z zawaleniem się starej kopalni i blokadą Starego Obozu XD pokaż całość

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Stalker w Falloucie - recenzja moda Oblivion Lost do Fallout 2

    Zgodnie z tytułem dzisiejszego wpisu, mod Oblivion Lost zamienia pustkowia na południe od Klamath w Zonę. Tak po prostu jest, na tym polega fabuła OL - Zona w całości przeniosła się do Kalifornii. Wychodząc z Arroyo nasz bohater spotyka pierwszego stalkera na swojej drodze i cóż - do Kordonu nie jest przecież daleko...

    OL nie zastępuje fabuły Fallout 2, lecz dodaje równoległą ścieżkę fabularną dzięki której będziemy mogli zdobyć GECKa. Możemy więc bez przeszkód grać tak, jakbyśmy grali bez moda, możemy całkowicie ominąć Zonę - słowem, mod jest dość nieinwazyjny i zostawia graczowi dużą swobodę w wyborze drogi. Jeżeli jednak zdecydujemy się skorzystać z atrakcji przygotowanych przez moderów z Rosji, to należy przygotować się na wstrząs.

    Najpierw trochę pochwał - niektóre lokacje ze Stalkera zostały przeniesione do świata Fallouta nad wyraz dobrze, tak samo jak frakcje (wolni stalkerzy, bandyci, wojsko, monolit etc). Autorzy wykonali świetną robotę tworząc kilka rodzajów anomalii (!), które są prawdziwym zagrożeniem dla gracza oraz npców. W grze możemy też znaleźć artefakty. Co chyba oczywiste, w modzie znajdziemy również wiele nowej broni (a nawet karabin maszynowy Gaussa). Są też nowe filmy i nowa muzyka.

    Niestety, podstawową cechą OL jest nierówność - elementy dobre występują tak często jak złe. I tak nowi wrogowie (radwilki, zombie, pijawki) są po prostu brzydkimi, kolorowanymi wilkami i ghoulami z Fallout 2. I mają bardzo dużo hp. W walce czeka nas szok. Serio, zombie ma 300 hp, a pijawka ponad 350. Takie rozwiązanie prowadzi oczywiście do tego, że balans gry sprowadza się do konieczności używania najcięższej broni, ciągłego strzelania serią lub używania najpotężniejszych granatów. Podobnie z lokacjami - dlaczego Prypeć ma tylko dwie plansze i jest wielkości Kordonu? Dlaczego mogę tam zwiedzić tylko jeden blok? I tak dalej.

    ,,Balans'' gry generalnie zachęca do udania się do San Francisco jak najszybciej, żeby wrócić z power armorem i lepszą bronią, a to chyba nie było zamierzeniem twórców.

    Dialogi i humor zasługują na odrębny akapit. Są po prostu specyficzne. Może moja pamięć gier Stalker nieco się zatarła, ale nie pamiętam tam zbyt wiele ,,toaletowego humoru'' ani czystej głupkowatości, jaką znajdziemy w Oblivion Lost. Dość powiedzieć, że nasz potencjalny towarzysz od razu oznajmia, że na razie nie może z nami iść, ponieważ... zgubił gdzieś sznurówki. Bez sznurówek nigdzie nie pójdzie. W porządku, szukamy więc sznurówek. Sznurówek, towaru bardzo pożądanego w Zonie, nie znajdziemy jednak w sklepie. Ech, trzeba pewnie spróbować w jakimś niebezpiecznym, podziemnym laboratorium... dość powiedzieć, że rozgrywce często towarzyszyło zażenowanie.

    Ale największym zagrożeniem dla gracza są crashe, które zdarzają się często, dlatego trzeba pamiętać o ciągłym zapisywaniu na wielu slotach. Starałem się przejść ten mod, ale dzisiaj straciłem cierpliwość, nie mogąc ponownie wejść do Prypeci i witając się z pulpitem.

    Niestety, według mnie ten mod to klasyczne ,,a mogło być tak pięknie''. Autorzy bardzo się napracowali, ale trudno w pełni docenić wynik końcowy.

    5/10.

    PS. Nie chcę nikogo zniechęcać. Mod ma dobre momenty a crashe często da się naprawić - kiedyś moda w ten sposób łatał użytkownik Pyran z No Mutants Allowed. Przy odrobinie szczęścia da się go przejść bez wywalenia do pulpitu.

    #falloutmod #stalker #rpg #crpg #postapokalipsa
    pokaż całość

  •  

    Knights of The Old Republic

    Gry na podstawie filmów to często katastrofa. Jakimś trafem jednak gry z uniwersum Gwiezdnych Wojen były często świetne, wręcz rewelacyjne, by wspomnieć choćby o serii Dark Forces/Jedi Knight, czy serii X-Wing. Wielu graczom brakowało jeszcze gry, gdzie mogliby pokierować losem swojej postaci z większą swobodą, przeżyć przygodę w tym świecie, rozwinąć swoją postać, stoczyć emocjonujące pojedynki, znaleźć przyjaciół, a może - przejść na ciemną stronę mocy i uczynić z niej pożytek. BioWare z LucasArts postanowiło podjąć wyzwanie i tak postał "KOTOR".

    Mechanika gry - walka i system rozwoju postaci

    Lepiej od razu to napiszę - to NIE JEST gra dla osób, które lubią rozbudowane systemy walki i które lubią rozwijać swoją postać na wiele sposobów. Jeżeli chodzi o to ostatnie, to BioWare wzięło rozwiązania z Baldurów (a pośrednio z d&d) i odpowiednio je dostosowało. Mamy 6 głównych atrybutów, każdy może mieć wartość od 8 do 18. Najważniejsze są jednak modyfikatory, które się z tych cech wywodzą - jak jest osiągana liczba parzysta, to wzrasta on/spada, gdzie wartość neutralna to 10 i tak np. 12 będzie miało modyfikator +1. Proste rozwiązanie. Część atrybutów jest wyraźnie ważniejsza, jak np. Strength dla postaci walczących wręcz, czy też Wisdom dla postaci posługujących się mocą - ze względu na modyfikatory, które tym postaciom się przydają.

    https://i.imgur.com/hcuytBL.png

    Oprócz tego są umiejętności - skills - i jest ich 8. W przeciwieństwie do atrybutów umiejętności podnosi się z każdym kolejnym poziomem, każda klasa ma umiejętności do niej przypisane, rozwój tych spoza klasy jest droższy. Część z nich jest nudna - Treat Injury zwiększa tylko efektywność apteczki. Awareness pozwala odkrywać miny, jednak te nie są groźne, można je „rozbroić” przebiegnięciem po nich :P Stealth pozwala na skradanie i atak z zaskoczenia. W zasadzie walk nie można uniknąć walki skradaniem się, zatem jego użyteczność jest mocno ograniczona. Demolitions służy do rozbrajania min, jeżeli nie chcemy po nich sobie przebiegać :P lub zależy nam na gotówce po ich rozbrojeniu i sprzedaniu. Persuade – pierwszy ciekawy skill, pozwala na przekonywanie do naszych racji w dialogach. Security – pozwala na otwieranie skrzyń, jeżeli chcemy zmarnować punkty na to, bo równie dobrze można wszystkie otworzyć za pomocą siły, kompletnie nieprzydatna umiejętność. Computer Use i Repair – pozwalają odpowiednio na włamywanie się do komputerów i naprawę przydatnych robotów - po zmniejszonych kosztach.

    https://i.imgur.com/pAViAnG.png

    Feats to takie specjalne umiejętności, które umożliwiają/umożliwiają sprawne posługiwanie się różnymi rzeczami (w tym bronią i pancerzami), dają bonusy do umiejętności, czy też pozwalają na specjalne ataki w zależności od typu broni. Część z nich jest zarezerwowanych dla danych klas. Są również MOCE JEDI! YEAH! Podzielone są naturalnie na moce dla jasnej strony, ciemnej strony i neutralne. Część ataków i mocy powoduje pewne efekty u przeciwnika, ale by to się udało to atak musi „wejść”, czyli w uproszczeniu Difficulty Class musi być większe od Saving Throw (3 rodzaje) przeciwnika.

    https://i.imgur.com/uFAoVzC.png

    Są 3 klasy postaci dla nie-Jedi, 3 klasy dla Jedi , oddzielnie są droidy. Największa frajda jest z używania mocy i to właśnie klasa koncentrująca się na tym jest moją ulubioną. Pomysł z droidami jest super, mają zupełnie oddzielny ekwipunek z wyjątkiem broni. Można im ulepszać pancerz, wyposażać w tarcze, dodatkowe bronie specjalne jak ogień, likwidujące tarcze, czy oszałamiające. Niektóre moce Jedi na nie nie działają, co można też wykorzystać. Wiele osób twierdzi, że droidy są słabe, ale to bzdura. Z odpowiednim wyposażeniem i bronią wymiatają.

    W walce można strzelać, walczyć w starciu bezpośrednim, używać mocy, tudzież min czy granatów. Nie ma wielkiego znaczenia rozstawienie postaci na polu walki. Atakowanie czym innym niż za pomocą mocy nie zostawia wielkiego pola manewru. Są ataki specjalne, ale jest ich tylko po 3 rodzaje dla ataków dystansowych i bezpośrednich, i to jak je wszystkie weźmiemy. A to nie jest takie pewne, bo trzeba brać odpowiedniego feata, tylko że te są o 3 stopniach mocy i najlepiej dany atak rozwinąć jak najbardziej, co z kolei powoduje, że może nie starczyć punktów na rozwinięcie innych ataków, jak się je jeszcze wyda na inne przydatne rzeczy. Granaty bywają przydatne, ale raczej tylko na początku gry. Min nie ma sensu używać, bo zanim się je podłoży, to już zdąży się przeciwników dwa razy zabić normalnie.

    https://i.imgur.com/Ln53SUy.jpg

    No właśnie, gra jest prosta i to nawet na najwyższym stopniu trudności. Ba, w zasadzie to nie widzę sensu grać na nim, bo wydłuża on tylko starcia, a te na normalnym poziomie trwają zwykle bardzo krótko, co jest dużym plusem. Rzadko korzystałem też ze wspomagaczy typu stymulanty czy tarcze. Skoro gra nie jest trudna, to niech gracz ma możliwość, by się pobawić walką i iść dalej, a KOTOR to umożliwia. Zabawy dostarcza głównie używanie mocy. Tutaj muszę przyznać, że moce ciemnej strony są zdecydowanie efektowniejsze.

    W KOTORze zastosowano walkę w trybie RTwP, który ujawnia całą paletę wad tego systemu. Przede wszystkim nie mamy natychmiastowej kontroli nad akcją postaci, jak to ma miejsce w trybie RT. Z kolei nie ma rozbudowanych, taktycznych możliwości znanych z wielu gier turowych. Niby jest kolejka akcji, ale jak postać zabije przeciwnika, to się ona resetuje i robi sobie ona co chce. Bywa to irytujące, gdy chcesz, by robot atakował ogniem, a ten po zabiciu gościa robi jedne wielkie „pew pew pew” i trzeba go ustawiać od nowa… za każdym razem ヽ( ͠°෴ °)ノ Dlatego najczęściej najlepiej załatwiać wszystko samemu. Najczęściej, bo trzeba oddać BioWare, że kilka starć w grze potrafi wycisnąć wszystkie soki z systemu walki i wtedy trzeba trochę pokombinować. W dodatku ograniczono rozwój postaci do 20 poziomu, odbywa się on stopniowo przez całą grę, zatem nie jesteśmy super-potężni zbyt szybko. Problem polega na tym, że na początku nie możemy grać jako Jedi. Jest to nawet ciekawe rozwiązanie – granie jako zwykły żołdak, ale szkopuł w tym, że później MUSIMY zostać Jedi. A do tego czasu nasza postać ma poziom około 8. To oznacza, że ani nie jest dobra jako żołdak, ani jako Jedi, w dodatku ogranicza nam to opcje, a tym samym możliwości zabawy. Kto wpadł na tak idiotyczny pomysł? Można zagrać tak ewentualnie raz, ale najlepiej wgrać moda albo po prostu awansować na Taris tylko o jeden poziom. Anyway - generalnie pod koniec gry walka wygląda tak, że naciskamy głównie Force Push, bo trafia wielu przeciwników, uszkadza ich i unieruchamia.

    https://i.imgur.com/KJQky4t.jpg

    Skoro walka i rozwój postaci nie imponują, to co w takim razie nam zostało? Cóż, to jest gra w świecie Gwiezdnych Wojen i odnoszę wrażenie, że jest kierowana głównie do fanów tego uniwersum. A jest ono przedstawione w grze naprawdę przyzwoicie, jest też co w niej robić.

    **Dawno, dawno temu, when Star Wars didn’t suck (that much)

    Ok, spójrzmy jeszcze raz na nazwę gry - Knights of The Old Republic. Jest świetna. Kapitalna. Nawet akronim od tego jest świetny – KOTOR. Tak samo okładka gry pasuje idealnie – wielki, zły Sith, Bastila na pierwszym planie, droidy i statki w tle, w tym Ebon Hawk. Wszystko wręcz zachęca do przygody.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/1/11/Kotorbox.jpg/220px-Kotorbox.jpg

    BioWare zdecydowało się umieścić grę tysiące lat przed wydarzeniami z filmów, co było trafnym wyborem, bo jednej strony to wciąż jest uniwersum Gwiezdnych Wojen, a z drugiej zminimalizowano szansę, że popełni się jakąś kompletną durnotę, jakiś niewytłumaczalny kretynizm, który wzburzy nawet najbardziej spokojnych fanów ekhm Disney ekhm.

    Uniwersum to dawało BioWare jeszcze inne korzyści. Jest ono inne od typowego fantasy z elfami, magią, krasnoludami itp. Mamy tutaj planety, podróże kosmiczne, lasery, bitwy w kosmosie, droidy. Z drugiej strony nie jest to sci-fi, to wciąż fantasy i pewne głupoty mogą przejść, oczywiście w granicach rozsądku.

    Powstał jednak pewien problem – jak umieścić świat GW w ramach gry roleplaying? To co innego niż na przykład strzelanka, trzeba napisać dialogi, umieścić więcej rzeczy w grze niż kilka broni, stworzyć system walki i rozwoju postaci – generalnie trzeba zwrócić szczególną uwagę na wiele różnych elementów. Mogę spokojnie napisać, że BioWare spisało się na tym polu bardzo dobrze. Wszystko do siebie pasuje, gra wygląda tak, jak powinna wyglądać gra w tym uniwersum. Dodatkowe rzeczy takie jak wibroostrza, tarcze energetyczne, różne rodzaje granatów, prosty crafting – nic nie odstaje.

    Jestem generalnie pod wrażeniem tego, jak dobrze gra wygląda dzisiaj. Kiedyś robiła na mnie piorunujące wrażenie. Teraz nieźle się trzyma. Zwłaszcza tła dla kolejnych lokacji są świetnie zrobione, na Tatooine mamy ogromną pustynię i oślepiające słońce, na Manaan bezkres wody, na Taris olbrzymie wieżowce, na kashyyyk bezkresny las. Już kiedyś napisałem, że BioWare potrafi tworzyć iluzję przestrzeni w swoich grach i w KOTORze wyszło im to świetnie.

    https://i.imgur.com/NlNHCG6.png

    No tak, iluzję, bo lokacje w grze nie są zwykle zbyt rozbudowane, czasem są wręcz albo mikroskopijne albo wprawdzie większe, ale niewiele na nich jest do roboty. Przez to kuleje eksploracja, bo i tak musimy trafić na ciekawe rzeczy, po prostu nie sposób ich przegapić. Niemniej nie trzeba przynajmniej przeczesywać się przez kolejne otwarte lokacje z niczym innym tylko zapychaczem w środku.

    https://i.imgur.com/WpLSxgg.png

    Muzyka w grze jest bardzo dobrze dobrana. Poszczególne lokacje mają swoje ścieżki muzyczne. Nie ma nadużywania znanych utworów z filmów, co jest wielkim plusem. Gra ma pełny VA, który jest niezły, daleko mu do tego z Bloodlines, ale głosy części postaci są dobrze zrobione. Użyto również sprytnego zabiegu – głosy obcych ras są w postaci paru powtarzających się wyrażeniach w wymyślonym języku, o różnym stopniu emocjonalnym. Zapewne sporo zaoszczędzono tym sposobem i… pochwalam to. Nawet super wyszło. Oni sobie cos gadają, a ja mogę spokojnie swoim tempem przeczytać daną kwestię ( ͡º ͜ʖ͡º) Inaczej często pomijałem końcówki wypowiedzi, bo aktor nie nadążał, a jego występ nie był na tyle zachęcający, by dosłuchać jego kwestii do końca.

    Dialogi. W grze jest tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle dialogów, tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle gadania. Serio, jest tego mnóstwo. Jeżeli spojrzymy na nie z dystansem, to większość z nich jest napisana dobrze, choć to też zależy, od której strony na to spojrzeć, ale o tym później.

    https://i.imgur.com/XDMlSqF.png

    Gra była swego czasu bardzo chwalona za swoją fabułę. Ja nie mogę podzielić tych entuzjastycznych głosów. Zacznę od tego, że na samym końcu jako powód potęgi Sith mamy wielki deus ex machina! Nasza przygoda jest też mocno standardowa z wieloma motywami znanymi z filmów. Czuć również, że twórcy woleli podejść do tematu „bezpiecznie” i mamy szlachetnych Jedi, złych Sith, walkę ze złem i te motywy. Nie sądzę, by było to złe podejście. Co jak co, ale gra zapewnia rozgrywkę w ciekawym świecie i swoje zadanie spełnia. Plot twist był dla wielu osób widoczny i wiąże się z nim spory problem, ale sam pomysł walki ze złem i swoimi pokusami, by zostać nowym i lepszym człowiekiem – ten motyw świetnie pasuje. Nie ma zbytniej subtelności w dychotomicznym podziale na jasną i ciemną stronę – są dobrzy i źli. Koniec. Żadnych szarości. Ponownie, ciężko to krytykować w sytuacji, gdzie Stara Trylogia tak właśnie sprawy przedstawiała. Gwiezdne Wojny to baśń, gdzie można zanurzyć się w marzeniach na chwilę, a KOTR jest na tyle kompetentny, że miłośnicy GW mogą to z łatwością zrobić.

    Co do naszych towarzyszy – różnie z tym bywa. Część z nich ma swoje historie, część ma questy z tymi postaciami związane. Miałem jednak wrażenie, że interakcje między nimi nie są zbyt częste. Najwięcej ma do powiedzenia Bastila i Carth, co jest zrozumiałe, bo są z nami niemal od początku i to główne postacie. Sporo ma też Mission. Reszta postaci już ma albo bardzo mało, albo w ogóle. Tak samo ma się sprawa z historiami i osobistymi sprawami postaci. Najlepiej jest z Bastilą, bo jest ona ściśle związana z nami i głównym zadaniem, jest też quest. Carth ma też przeszłość związaną z naszym celem i swój quest. Jolee ma swoją historię i questa. Canderous – historia i quest, tak samo Mission. HK-47 ma tylko historię i to do odblokowania skillem Repair. Zaalbar nie ma nic, może mieć unikalne interakcje na Kashyyyku i to wszystko. T3-M4 nie ma NIC, NIC. Skandal. Juhani można zabić, inaczej daje nam to nudną historię, głupiego questa i irytującego brzydala w drużynie.

    https://i.imgur.com/VeZLDlQ.png

    Problem stanowi to, że każda interakcja z towarzyszami jest totalnie schematyczna. Za każdym razem podchodzimy, słuchamy, co mają do powiedzenia (czyli „przeklikujemy” to) i po jakimś czasie powtarzamy ten schemat aż postać da nam questa. Po queście najczęściej interakcja się kończy. Super. Nie możemy przy tym ich obrazić, nie możemy ich wyrzucić, nie możemy ich przeciągnąć na daną stronę, nic nie możemy. Swego czasu mówiłem parę razy do Cartha, by się wynosi ł, a ten „oj tam oj tam” i dalej swoje :/

    Antagonistów jest w zasadzie dwóch. Pierwszy to admirał Saul, dawny mentor Cartha. Nie wyróżnia się niczym zbytnio, przypomina typową szychę Imperium. Drugi to główny antagonista – Darth Malak. Dowodzi on siłami Sith, które sieją spustoszenie. Jest idealnym przeciwnikiem dla tej przygody – zdecydowany, gwałtowny, z charakterystyczną szczęką i HARHARHAR charakterem. Typowy bad-guy. Niby jest też jego uczeń – Darth Bandon, ale to kolejna, bezpłciowa kopia Dark Jedi. Warto wspomnieć jeszcze o Calo Nord, który ma kilka świetnych linii dialogowych w grze (ta wyliczanka).

    Bywają Questy w grze, co starają się nas zaskoczyć, za co należy się plus (np. quest z Sand People i przebieraniem, niewidzialni Mandalorians na Kashyyyku). Co do c&c to mam mieszane uczucia. Zbyt często nasze wybory służą tylko temu, by reakcja na nie była natychmiastowa i nie niosła za sobą większych skutków. Często innych skutków wręcz nie ma. Ale z drugiej strony bywa tak, że konsekwencje są spore, możemy nawet pominąć mnóstwo starć np. na Kashyyyku albo wręcz starcia prowokować, czasem opcje są ukryte, a konsekwencje daleko rozciągnięte w czasie jak na Korriban, co się chwali. Cóż, główny problem mam z tym, że główny quest nie różni się niczym i zawsze robimy w nim to samo. Ale jak już dostajemy wybór pod koniec … to jest to satysfakcjonujące. Może być nawet bardzo, bardzo satysfakcjonujące.

    A teraz czas na krótką podróż, czyli co mi się podobało i co mi się nie podobało w lokacjach i postaciach w grze

    [SPOJLERY – ON]

    *

    *

    *

    Grę zaczynamy na Endar Spire, jest to statek Republiki a cały obszar to typowy tutorial. Od początku towarzyszy nam żołnierz – „to ja, tymczasowy towarzysz, który szybko zginie! Możesz kojarzyć mnie z takich ról jak Jenkins z Mass Effect 1 i Wilson z Mass Effect 2!”

    Szybko przenosimy się na Taris. Wiele osób nie lubi tej lokacji, bo musimy tam kwitnąć przez ładny kawałek czasu bez mocy Jedi. Ja jednak lubię tę planetę. Wygląda ona bardzo ładnie na najwyższym poziomie, czuć tam ducha GW i spokój. Podoba mi się też sama struktura planety z klasą wyższą na szczycie, gangami poniżej i plebsem na samym dole. Mamy też okazję poznać tam bliżej Cartha. Dla mnie jest on ok do czasu marudzenia o zdradzie. Taki porządny chłopak, aż się rzygać chce czasami. W walce na Taris spisuje się świetnie, co jest plusem. Możemy po raz pierwszy zagrać w Pazaak. Nie obchodzi mnie on , gra jest przede wszystkim zbyt powolna. Po zrobieniu zadań dla gangów schodzimy na sam dół i spotykamy tam Mission. Wiele osób ona drażni, ale nie wiem czemu. Z drugiej strony co ja tam wiem, mnie nawet Neeshka z NWN2 nie drażniła. W walce sprawuje się naprawdę dobrze jak jej damy mocną broń do walki wręcz. Spotkamy też Zaalbara. Ok, jest on totalnie obojętny dla mnie. Właściwie nie ma go w grze. Dolne poziomy są ciekawie rozbudowane, zwłaszcza sieć kanałów, bo jak to tak – rpg bez kanałów. W końcu czeka nas swoop race. Pomysł mi się podoba, miła odskocznia, w dodatku wyścigi różnią się na innych planetach nieco i nie ma ich zbyt wiele. W końcu odnajdujemy Bastilę, o której napiszę na końcu. Dołącza do nas T3-M, który przydaje się do włamania do bazy Sith i… to właściwie tyle jego występu w grze. Ponownie – skandal! Później zacznie nam towarzyszyć Canderous. Jego regeneracja zawsze mi się przydawała przy walce z trash mobem na Dantooine. Oprócz tego nie wyróżnił się dla mnie, Wrex z Mass Effecta jest o wiele ciekawszy. W końcu kopiemy kuper Calo i uciekamy!

    https://i.imgur.com/mwH6ocW.png

    Dantooine – tam zostajemy Jedi i pewnie dlatego tak wiele osób lubi to miejsce. Ja wręcz przeciwnie. Jest nudne. Zdaję sobie sprawę, że zarówno połacie stepu i melodyjna muzyka miały na celu pokazanie spokoju tego miejsca, miał to być pewien kontrast w stosunku do ludnego Taris, ale mnie wręcz nużyły. Samo wstąpienie w szeregi Jedi też nie robi wrażenia. Dostajemy trzy małe questy i mnóstwo pouczeń – na tym wszystko się kończy. To za mało, by czuć postęp i stopniowe zaskarbianie sobie zaufania, ale zbyt dużo, by zignorować słabe strony całego zamieszania. Po prostu albo robi się z tego długi i interesujący quest, albo przechodzi na tym od razu do rzeczy. Reszta też była taka sobie. Jedynie kłótnia dwóch rodzin była ciekawsza na końcu tego zadania, a tak meh. I jeszcze te respawnujące się stwory na stepie. Spotykamy tam Juhani i najlepsze, co można z nią zrobić, to ją zabić i mieć z głowy. Serio, to po prostu BEZNADZIEJNA postać. Niby upadły Jedi to powinien być super motyw, ale nope – nie w tej grze. Juhani jest olbrzymim marudą, który zalewa nas pomyjami żalu: buuuuu byłam niewolnicą, buuuu moja rasa, buuuuu współczuj mi, buuuu łeeeeee. Absolutnie fatalne jest to, że nie można jej sprowadzić ponownie na ciemną stronę. Jest przedstawiona jako super STRONK i się nie da, bo wiele przeszła, WIDZISZ JAKA ONA JEST SUPER, WIDZISZ, WSPÓŁCZUJ! Ma najnudniejszą klasę w całej grze – Jedi Defender. W dodatku wygląda beznadziejnie z tą szpetną twarzą. To jest najgorszy npc, jakiego kiedykolwiek spotkałem w grze crpg, nie żartuję. Absolutna TRAGEDIA.

    https://i.imgur.com/GrFeMDN.jpg

    Na szczęście dostajemy później swobodę w poruszaniu się po pozostałych obszarach w grze. Jest to o tyle dobre, że często jest powód, by do nich wrócić, można też robić wiele rzeczy w kolejności według swojego uznania. Są 4 główne planety i Stacja Yavin. Stacja to w sumie jeden, wielki sklep z małym questem, jest to ciekawostka i źródło potężnych przedmiotów do kupienia, nic więcej. Minusem są sekcje, gdzie trzeba strzelać z działek do samolotów, które mogą się pojawić przy przemieszczaniu się między planetami. Kto wpadł na to, że to dobry pomysł :/

    Kashyyyk jest totalnie liniowy. Owszem, górne partie wyglądają ładnie, muzyka jest dobrana idealnie, ale całość wygląda tak, że idzie się od jednego punktu do drugiego i koniec. Jest to jedyne miejsce, gdzie Zalbaar ma coś do powiedzenia, ale też nie za wiele, bo głównie siedzi w jednym miejscu. Gra otwiera się dopiero w drugiej części Shadowlands, ale to za mało. Jedynie końcówka pobytu jest ciekawsza, bo możemy zmienić całą sytuację na tej planecie. Zabieramy z niej też Jolee Bindo, to o tyle interesująca postać, że wyłamuje się z tego schematu dobro-zło i ma nieco świeższe podejście do całej sprawy. Szkoda, że ogranicza się to w zasadzie tylko do jego historii. Z pozytywnych stron - jest on Jedi Consularem, może sprawnie używać jasnej i ciemnej strony mocy i ma questa w mojej ulubionej lokacji w grze.

    https://i.imgur.com/wnpN3Wm.jpg

    A jest nią Manaam. Uwielbiam koncepcję tego miejsca. Na powierzchni nowoczesne, jasne miasto otoczone wodą. Świetnie to wygląda. Zadania też są skoncentrowane na rozwiązywaniu ich drogą pokojową, przynajmniej do pewnego punktu. Dużo gorzej wygląda sekcja podwodna. Przede wszystkim jest to potwornie wolne chodzenie po dnie poza stacją REEEEE. Niemniej ciekawe miejsce, ciekawe questy i sporo swobody na początku mi odpowiadały.

    https://i.imgur.com/ZF3TC1m.jpg

    Tatooine jest miejscem, którego nie mogło zabraknąć w takiej grze. Lokacja została świetnie przedstawiona. Podoba mi się podział na strefę miasta i później pustynię, cała przygoda z Sand People. Tam możemy ze sobą zabrać HK-47. Jest droidem i to nastawionym na walkę, co stanowi miłą odmianę. Tak samo nie prawi nam morałów, a jak się od czasu do czasu odezwie, to zwykle jest to zabawne. Całkiem fajna postać.

    https://i.imgur.com/F3pwtiK.jpg

    Najwięcej zabawy jest jednak na Korriban. Być może sama idea Akademii Sith nie jest zbyt przemyślana, ale co tam, można sobie przynajmniej pokombinować z c&c. Zdecydowanie lepiej ma tam ciemna strona mocy. A skoro już przy tym jesteśmy – fabuła nie ma ŻADNEGO sensu, jeżeli decydujemy się na ciemną stronę, ŻADNEGO. Serio, jesteśmy upadłym lordem Sith, po drodze robimy straszne rzeczy, NASZA TWARZ AŻ KRZYCZY „BĘDĘ MORDOWAĆ, BĘDĘ CZYNIĆ ZŁO, JESTEM CORAZ POTĘŻNIEJSZY I CORAZ BARDZIEJ ZŁY, HALOO”, ale nikt z tym absolutnie nic nie robi. Niektóre rzeczy są z naszej strony tak złe, że to aż głowa mała, ale nope – nic nie róbmy. No właśnie, złe. Ciemna strona mocy to nic innego jak mhroczność! Scenariusz jest tutaj tak kiepski, że w sumie aż śmieszny. Serio, to jest dobra komedia. Mam wrażenie, że twórcy byli świadomi niskiej wartości swego dzieła pod tym względem i podeszli do tego z dystansem.

    https://i.imgur.com/9PiOuVr.png

    https://i.imgur.com/EIKimMc.jpg

    Pod koniec mamy Lewiatana, gdzie zabiera nam się Bastilę i lecimy do świata Star Forge. Tutaj znowu – piękne widoki. Ponownie jest mały wybór - co do plemienia Rakatan, wejście do świątyni i w tym momencie przeżyłem kiedyś olbrzymi zawód – wszyscy mają w tyłku to, że jesteśmy Revanem. Dark Jedi nas poznają i nie robi to na nich żadnego wrażenia. Na szczycie świątyni jest (łatwiutka) konfrontacja z Bastilą. Lubię tę postać. Ciekawa koncepcja, można się z nią podroczyć, jest to chyba jedyna osoba, która zmienia swoje nastawienie podczas gry, ma wątpliwości i możemy na nią wpłynąć. Poza tym używa mocy i jest hot waifu, co też jest na plus. Jeżeli gramy po ciemnej stronie mocy, to po tej scenie mamy kolejną, bardzo satysfakcjonującą. Wreszcie można zachować się jak Sith, a nie wymuszać drobniaki Force Persuade albo groźbą od jakichś noname’ów.

    https://i.imgur.com/qlpFkKB.png

    W końcu atakujemy Star Forge, w tle trwa bitwa Sith z Republiką, co widać na ładnych filmikach. Bardzo je lubię, tak samo jak te z lądowania/opuszczania planety. Świetne jest też to, że można je pominąć :P

    Nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób narzeka na końcówkę KOTORa 2, ale już nie na końcówkę KOTORa 1. Owszem, tutaj gra jest dokończona :P ale sama lokacja jest potwornie słaba. Ilość trash moba przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Nie ma tu nic ciekawego, oprócz super zbroi, którą dostajemy na kilka chwil w grze, dzięki :/ Tak nawiasem mówiąc, to istnieje olbrzymia dysproporcja w ciekawych przedmiotach dla stron mocy. Jasna strona może dostać wcześnie wartościowe szaty Jedi, świetny przedmiot z bonusem +5 do Wisdom i parę innych przydatnych rzeczy. Ciemna ma jakieś graty, artefakty z grobowców Sith są śmieszne słabe. Anyway – na końcu jest całkiem niezła walka z Malakiem, kończymy grę i dostajemy albo uścisk dłoni preze… Jedi albo jak nie jesteśmy frajerami, to rządzimy jako przywódca Sith :^)

    *

    *

    *

    [SPOJLERY – OFF]

    Podsumowując – gra dla miłośników Gwiezdnych Wojen, co nie szukają wymagającej rozgrywki, tylko liczą na przygodę w tym uniwersum.

    #lisaroscontent #crpg #starwars #gwiezdnewojny #gry

    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: KOTORwpis.jpg

    •  

      @Silvaren: cóż, grałem niedawno w kotora i walka wyglądała tak, że musiałem bez przerwy biegać po swoich postaciach i na nowo im ustawiać kolejki, bo mi się resetowały po każdym zabitym wrogu, gdybym tego nie robił, to zapanowałby chaos. Tak się składa, że grałem niedawno w dwie gry - jagged alliance 2 ze świetnym systemem turowym i Severance: Blade of Darkness ze świetną walką RT. W JA2 nie musiałem nic w czasie rzeczywistym robić, mogłem dokładnie wszystko rozplanować, rozmieścić postacie na mapie i w swojej turze zrobić wszystko, po czym oddawałem turę. W Severance miałem pełną kontrolę nad postacią, zawsze, cios z moją postać to był wynik mojego złego ruchu.

      W kotorze i podobnych grach tego nie ma. Tracę po prostu kontrolę nad poczynaniami postaci, o ile nie wciskam pauzy co chwila jakbym miał jakiś autyzm ( ͡º ͜ʖ͡º) W systemie turowym nie ma "czasu", system jest bardziej precyzyjny i umożliwia tworzenie wielu wariantów systemów walki, jak ten z D:OS2, Ja2, czy Wizardry 8. RTwP zawsze będzie takim upośledzonym bratem.
      pokaż całość

    •  

      @Lisaros: Coś w tym jest. Pierwszy KotOR zapamiętywał kolejki rozkazów, o ile przewidywałeś, że przeciwnik zginie i przełączałeś znacznik celu na innego wroga i kolejkowałeś następne rozkazy. W rzeczywistości gra zapamiętuje więcej czynności niż wyświetla się na pasku rozkazów (tam są bodajże 4 z rzędu pokazane). KotOR zapamiętuje też rozkazy kolejkowane drużynie. W Sith Lords już niestety było inaczej, tam wydanie rozkazów członkom drużyny działało, póki nie przełączyło się na inną postać. Kiedy bohater stawał się nieaktywny, wszystkie rozkazy poza aktualnym były zerowane i AI przejmowało kontrolę ;< pokaż całość

      +: Lisaros
    • więcej komentarzy (20)

  •  

    Ależ ta zapowiedź rozpalała umysł, odtwarzana wielokrotnie przy okazji ogrywania #baldursgate
    Realia nie okazały się optymistyczne, ale muzyczkę już na stałe będę słyszeć w swojej głowie.

    #gry #gimbynieznajo #nostalgia #crpg

    źródło: youtube.com

  •  

    Czy jest szansa na kolejną część? Czy pojawiło się coś podobnego? Czy ktoś może polecić coś w stylu tej gry? Takie pytania zadawane są regularnie od bardzo długiego czasu o bohaterze niniejszego wpisu. Gra wyszła bowiem pod koniec lat 90. i od jej premiery niestety na każde z tych pytań odpowiada się – nie ma nic innego i nic podobnego. Ta gra jest tylko jedna w swoim rodzaju.

    grą jest Jagged Alliance 2

    Kilka słów wstępu

    Zanim przejdę do zasadniczej części wpisu są dwie kwestię, które chcę poruszyć.

    Pierwsza – wiele osób od zagrania w tę grę odstrasza to, że na samym początku nie wiadomo zbytnio, o co chodzi. Zamiast tworzenia postaci siadamy bowiem przed laptopem i mamy cały zestaw opcji do wyboru. Kolejną przeszkodą jest to, że dostajemy tylko określoną ilość gotówki na start i grozi nam spłukanie się, bo nie mamy na stracie żadnego źródła dochodu.

    Otóż pragnę to wyraźnie napisać – nie ma się czego obawiać! Zasady działania gry są proste, a o pieniądze nie trzeba się tak martwić, zwłaszcza później.

    Druga – grałem w wersję 1.12 gry bez żadnych modów. Uznałem, że dobrze będzie napisać o grze takiej, jaką widzieli ją twórcy. Ponadto modów do gry trochę jest, a najpopularniejszy z nich (1.13) wnosi tak wiele zmian i tak wiele nowych rzeczy, że on i reszta zasługują na oddzielny wpis. Ponadto mam sporo do napisania o grze, która sama w sobie jest dość złożona, to jakbym dodał jeszcze mody, to nikt by tego wszystkiego nie przeczytał :D

    Ok, zaczynamy.

    Elliot! You idiot!

    https://i.imgur.com/6cxmZ0b.png

    Historia zaczyna się w skrócie tak, że w wyniku spisku władzę w małym i raczej niezbyt zamożnym państwie Arulco obejmuje Deidranna, która wprowadza dziedziczną monarchię w miejsce monarchii wybieranej w wyborach. Popularny syn wcześniej panującego, a teraz martwego, władcy - Enrico Chivaldori - musiał upozorować swoją śmierć i uciekać z kraju. Deidranna jest osobą okrutną, która rządzi za pomocą terroru. Nie wacha się w stosowaniu przemocy, a jej rządy pogrążają Arulco w ruinie. Pewnego dnia zjawia się u nas Enrico z pieniędzmi i propozycją – mamy za pomocą najemników obalić królową i uwolnić od niej lud Arulco. Rozkładamy zatem laptopa i przystępujemy do dzieła.

    Jak widać cel gry jest jasno określony od samego początku – zabić królową. Nie ma tu fabuły jako takiej, nasza aktywność będzie się koncentrować głównie na werbowaniu i zarządzaniu najemnikami, walce z wojskiem Deidranny, wyzwalaniem kolejnych miejscowości, wyposażaniu naszych ludzi w odpowiedni ekwipunek, wykonywaniu questów, eksploracji terenu Arulco, szkoleniu milicji – naprawdę jest co robić w grze. W dodatku nasi najemnicy pierwsze kroki stawiają w małej miejscowości Omerta, by spotkać się tam z ruchem oporu. Stamtąd mogą już iść gdzie chcą i robić, co zechcą, gra jest bowiem kompletnie nieliniowa. Wobec takiego stanu rzeczy postawienie naszego zadania klarownie i od razu jest zrozumiałym posunięciem.

    Choć Jagged Alliance 2 jest powszechnie chwalone za system walki, to gra mnie absolutnie OCZAROWAŁA elementami niezwiązanymi z mechaniką gry.

    Beauty!

    Zacznę od tego, że oprawa audio-wizualna bardzo mi się spodobała. Co prawda grafika trąci myszką, ale art-style przypadł mi bardzo do gustu. Przy wielu czynnościach korzystamy w grze z laptopa, mamy też mapkę taktyczną, gdzie dostępnych jest szereg akcji, no i poruszamy się naszymi najemnikami po samym kraju. A Arulco wygląda naprawdę świetnie. Widać to nie tylko w samych miastach i konkretnych lokacjach, gdzie każdy ich sektor różni się od siebie, ale jednocześnie zachowuje pewien spójny styl. Świetnie prezentują się rozdroża, gdzie możemy poruszać się po pustyni, sawannie, w rejonach tropikalnych, czy wreszcie po bagnach, gęstym lesie.

    https://i.imgur.com/6ALTyR7.png

    Odpowiedni dobór muzyki w grze jest moim zdaniem sprawą bardzo ważną i będę się przy tym zdaniu zawsze upierał. Często zamiast muzyki pasującej do danej lokacji, podkreślającej jej klimat albo klimat/atmosferę ogólnie w grze, dostajemy muzykę ładną, piękną, ale nie zawsze kojarzącą się z konkretnym miejscem, czy też epicką, ale znowu – nie wyróżniającą konkretnych miejsc, czy też nie oddającą klimatu danej, konkretnej gry. Wiele starszych gier robiło to dobrze, by wymienić na przykład Fallouta. Muzyka dobrana do takich lokacji jak Necropolis czy The Hub nie była może sama w sobie niesamowita, ale doskonale komponowała się z miejscami, gdzie była grana. Była wręcz skrojona do nich. Tak samo było w Wizardry 8, które dodatkowo starało się muzyką podkreślić nie tylko miejsca, ale też cechy frakcji, które za swoją siedzibę dane miejsca obrały, na przykład po dotarciu do siedziby Umpani wita nas „surowa”, wysoce rytmiczna muzyka, która przypomina ruch wojska i kojarzy się z militarystycznym nastawieniem Umpani. W Jagged Alliance 2 jest trochę inaczej.

    Twórcą muzyki do tej części jest ta sama osoba, która tworzyła muzykę m. in. do Wizardry 8 - Kevin Manthei. Jego dzieła wspaniale oddają klimat Alurco. Jak tylko usłyszy się muzykę z gry, to nie sposób jej pomylić, od razu ma się przed sobą obraz Jagged Alliance 2. Utwory trafnie oddają nastrój małego państwa, niezbyt rozwiniętego, gdzie toczy się trudne życie i walka o władzę, a gdzieś jest też miejsce na nutkę przygody. Kapitalnie oddany jest dźwięk przy przeglądaniu laptopa. Niemniej odnoszę wrażenie że muzyki jest tutaj mało jak na całą długość gry. Po prostu pod koniec muzyka mi się trochę osłuchała. W dodatku nie ma jej wielkiego rozróżnienia, każda lokacja nie ma charakterystycznej dla siebie nuty. Przydałoby się tego więcej.

    System rozwoju postaci

    Siłą rzeczy zaczynamy naszą przygodę od ekranu laptopa. Można tam zrobić wiele rzeczy, chociaż nie wszystkie są od razu dostępne. Jeżeli chcemy, możemy zapoznać się z historią Arulco i podstawowymi danymi na jego temat. Tutaj znajdziemy też sklep internetowy, pliki z potrzebnymi informacjami, historię naszych poczynań (taki dziennik zadań), czy też ubezpieczenie od śmierci najemników, możemy też w zakładzie pogrzebowym… wysłać kwiaty, what?! Anyway, w końcu trzeba skompletować drużynę, która ruszy pozbyć się królowej. Co jakiś czas będziemy dostawać maile z wiadomościami do nas i w jednym z nich jest kupon rabatowy na stworzenie od podstaw jednego takiego najemnika za bardzo korzysta cenę!

    Odnoszę wrażenie, że to ma być takie nasze alter-ego, bowiem ustalamy jego płeć, imię, ksywkę. Następnie przechodzimy do szeregu pytań, które mają ustalić charakter naszej postaci i jego dodatkowe umiejętności. Widzicie, każda postać ma określony charakter, który nie jest nigdzie w grze podany wprost. Może to być psychol przez co potrafi sam z siebie razić serią strzałów zamiast pojedynczego ognia. Może być to charakter przyjazny, przez co robimy lepsze wrażenie na napotkanych w Arulco osobach. Możliwości jest kilka. Najczęściej chyba spotykany jest charakter normalny, czyli nie ma zmian z tego powodu. Pytania determinują również, jakie umiejętności może dostać postać. Każdy najemnik ma jakieś i jest ich dość sporo, przykładowo rzucanie, posługiwanie się bronią ciężką, celne strzelanie serią, sprawna walka nocą, wręcz, bronią białą, oburęczność, czy skradanie. Pytań jest 16 i najczęściej przedstawiają nas w pewnej sytuacji a my odpowiadamy jakbyśmy się zachowali albo musimy odpowiedzieć, co lubimy.

    https://i.imgur.com/NHmFflQ.png

    Następnie wybieramy atrybuty postaci. Jest ich 10:
    Health – ile jesteśmy w stanie kulek przyjąć na klatę
    Dexterity – odpowiada ze bardzo wiele rzeczy, jak skradanie, rzucanie, otwieranie zamków, naprawianie rzeczy
    Agility – odpowiada głównie za ilość punktów akcji postaci, skradanie i szanse na przerwanie akcji (interrupty)
    Strength – odpowiada za to, ile postać może unieść, jak mocno bije w zęby i za takie rzeczy jak zdolność do wyważania drzwi/zamków za pomocą siły, jak daleko można rzucić granatem
    Wisdom – jak szybko postać się uczy i jest pomocna przy zadaniach niezwiązanych z walką, ciężką ją podnieść
    Leadership – inaczej dyplomacja, jak dobrze rozmawia się z napotkanymi osobami, efekt na członków drużyny i jak dobrze szkoli się milicję
    Marksmanship, Explosive, Medical, Mechanical – te mówią same za siebie, czyli celność, obsługa ładunków wybuchowych i rozbrajanie min/pułapek, leczenie, naprawianie/otwieranie zamków/crafting

    Ustalamy wartość od 0 do 100, przy czym nie da się dać mniej niż 35, wtedy wychodzi 0 i nie możemy danego atrybutu w ogóle podnieść, ale jest parę punktów za to do rozdania więcej. Nie można dać też więcej niż 85. Warto się tu zastanowić ze względu choćby na rozwój postaci w grze. Otóż poszczególne atrybuty zwiększają się, kiedy korzystamy z nich, podobnie jak to było w Wizardry 8 na przykład. Nie wskakujemy jednak na kolejne poziomy i nie dobieramy na nich punktów, nope. Zatem to, w jaki sposób rozwinie się postać, jest ściśle powiązane z tym, jak w tracie gry ją wykorzystujemy. Co prawda jest takie coś jak poziom postaci, ale on decyduje, jak dobrze postać spisze się w boju poprzez większą szansę na Interrupts, zobaczenie przeciwnika itp. Tutaj „doświadczenie” jest rozumiane właśnie jakby poprzez swoje ogólne działanie w terenie, jak postać będzie sobie radziła w trudnych sytuacjach. Anyway, na koniec wybieramy portret i rodzaj głosu, i gotowe!

    Pozostaje ewentualnie jeszcze wybrać najemników z organizacji A.I.M. A jest ich sporo, bo aż 40. Muszę przyznać, że twórcy gry zrobili świetną robotę z rozpisaniem statystyk dla postaci. W zasadzie żaden z najemników nie jest nieprzydatny, część po prostu może się sprawdzić tylko w ściśle określonych warunkach np. nie są zbyt mocni i mogą służyć za tragarzy. Ci słabsi mają tę zaletę, że są tani. Inni z kolei są świetni na placu boju, ale mają pewne wady, czasem nawet spore, i trzeba z nimi żyć. Wreszcie są tacy, co są świetni w każdej sytuacji, ale ci z kolei są zwykle bardzo drodzy.

    Drodzy. Właśnie, na początku mamy tylko określony budżet i zero dochodu. Sprawia to, że najemników trzeba dobierać uważnie i zaplanować dobrze to, co chce się zrobić, by nie zbankrutować już na samym początku. Wojaków można nająć na jeden dzień, na tydzień i na dwa tygodnie, co opłaca się najbardziej w dłuższej perspektywie. Mało tego – każdy najemnik może mieć dokupiony przypisany dla niego sprzęt. To wszystko sprawia, że jest MNÓSTWO możliwości zbudowania drużyny. No po prostu MNÓSTWO. Bo czy nająć paru gorszych najemników na tydzień i próbować z nimi powoli się przebijać? A może wziąć mniej lepszych najemników na 2 tygodnie i nimi działać? A może wziąć paru tańszych i jednego lepszego na 1 dzień i od razu atakować kopalnie? Nająć jakiegoś najemnika tylko dlatego, że startuje z lepszym sprzętem? Nad tymi dylematami spędziłem naprawdę sporo czasu – ten ma lepszą celność, ten ma więcej punktów akcji, a może zmieszczę się z budżetem na kolejnego? A dodam jeszcze tego i usnę tego, chociaż nie, wezmę tego, bo ma to i usunę tego, bo ta lepiej wygląda, a i jeszcze tego i dodam tych dwóch a TERAZ MAJA STWORZONA POSTAĆ NIE PASUJE MI DO DRUŻYNY REEEEEE. Ale najlepsze jest to, że to tylko część zabawy.

    I think of Russia like my mother. Both could die, I would not care

    Pierwsze, co rzuca się w oczy po pojawieniu się listy najemników A.I.M., to są ich awatary. Są świetne. Naprawdę. I nie chodzi mi tylko o twarze postaci, ale też o bardzo ciekawe dobranie tła w awatarach, które wiele razy świetnie komponuje się z postacią. I na przykład pochodzący z Polski (ale bardziej przypominający Arniego) Steroid ma w tle ogień, bo jest były strażakiem, ale też uwielbia rozwałkę. Małomówny Shadow z umiejętnością trwałego kamuflażu ma w tle las. W dodatku awatary są animowane, ba, podczas gadania portrety są takimi mini-talking heads, dzięki mimice twarzy, efekt jest świetny. Takie przywiązanie do szczegółów jest czymś, co charakteryzuje całą grę. Choć jest to gra taktyczna z rozbudowana mechaniką, to twórcy wyszli z siebie, by elementy niezwiązane z mechaniką rozgrywki stały na bardzo wysokim poziomi. I im się to udało.

    https://i.imgur.com/C1eJJun.png

    Każdy najemnik ma swoją osobowość. Część z nich wyróżnia się mniej, część bardziej, ale każdy ma coś wyjątkowego. Przy każdym jest użyty voice acting, ale postacie nie terkoczą ciągle, tylko swoje komentarze dają stosownie do sytuacji, w jakich się znajdują, np. jak mocno dostaną, jak zabiją wroga, jak się boją, jak czują niebezpieczeństwo. Sprawia to, że choć gadają często, to nigdy nie zalewają nas swoimi „smutami”, ani nie cierpi z tego powodu tempo akcji, a w rezultacie gameplay. Jest jeszcze jedna, ważna rzecz. Choć komentarze świetnie nakreślają postać, to wciąż wiemy o niej relatywnie mało, co sprawia, że uruchomić się może wyobraźnia gracza. Mało tego – scenariusz gry jest świetny. Rewelacyjny. Same komentarze najemników to wręcz bogactwo one-line’rów. No po prostu tylu świetnych powiedzonek w jednym miejscu nie słyszałem od bardzo dawna. Jeszcze jak doda się do tego świetny VA, to wszystko wychodzi naprawdę dobrze. Powiedzonka takie jak „IS TERRIBLE” Barrego, „Ready and available, as always” Fox, “DAMMIT TO HELL” Gontarskiego, czy jeszcze “Forgive me for taking life” znowu Barrego zapisały się w mojej pamięci na zawsze. W dodatku w grze jest sporo humoru. I to takiego, jaki lubię najbardziej – poważne sytuacje są doprowadzone do śmieszności. I tak – mamy kilku braci barmanów, którzy prowadzą bary w różnych częściach Alurco, każdy z nich ma ten sam awatar, każdy ma tego samego aktora, ale każdy nie rozumie, czemu ich nie odróżniają. Najemnicy to często kopalnia śmiechu z ich odzywkami. Same przerywniki królowej, która pastwi się nad jej wiernym sługą Elliotem, są pełne humoru. Bardzo dobre jest też to, że zawsze czuję, że gram w grę. Jagged Alliance 2 nie próbuje zarzucać mnie problemami moralnymi i jakimiś społecznymi dylematami (choć te są, ale bez przesady), nie próbuje na siłę wywoływać emocji, nie atakuje mnie patetycznością – podczas rozgrywki czuję, że gram w bardzo ciekawą grę taktyczną, z wieloma barwnymi postaciami, wartymi do zwiedzenia miejscami. W dodatku ma w sobie, jakby to nazwać, wiele uroku. Czuć, że twórcy mieli sporo dystansu do swojego dzieła i wyszło to na dobre.

    Jeżeli myślicie, że 40 postaci to sporo, no to mamy ich jeszcze więcej. Na pewnym etapie otwarta zostaje konkurencyjna firma najmująca wojaków, tańsza i z gorszym wyborem, bo na początku tylko kilku wojaków. Na początku myślałem, że to będą tacy sidekicki jak w Pillarsach. Ale nie, każdy z tych eee „najemników” ma swój VA, swój charakter i są jak najbardziej potraktowani z taką samą dbałością, jak ich lepsi koledzy i koleżanki. ALE TO NIE KONIEC. To jeszcze nieeee koooniec! Można jeszcze rekrutować kolejne osoby w samym Arulco. Ba, część od razu po ich spotkaniu, część po wykonaniu czegoś, bądź po pewnych postępach w grze. I oni też mają swoich VA, własny charakter itp. Mało tego – stosunki między najemnikami są czasem bardzo skomplikowane. Część najemników się lubi, a część nie. Część się z czasem polubi, a część wręcz przeciwnie, zatem trzeba to też brać pod uwagę. Jakby tego było mało, to jak za bardzo dostaniemy łupnia i wojska królowej będą odnosić sukcesy, to spadnie morale najemników. Jak będzie bardzo niskie lub jak im się nie będzie u nas podobać, to mogą sobie pójść. Skandal! Gdzie lojalność! Ano tak, najemnicy, lol.

    W takiej sytuacji normalnym jest, że do jednych najemników czuje się więcej sympatii, a do innych mniej. Tak samo było to u mnie:

    Mej fejworites
    Frank „Hitman” Hennessy – weteran, który na wszystkich mówi „Ace” i ma świetny akcent, od początku mi podpasował, w dodatku jest dosyć tani i cenie strzela z broni
    Barry Unger – co ten koleś to ja nawet nie xD Jego twardy akcent (oficjalnie pochodzi w Węgier) i miejscami słabsza znajomość angielskiego są przezabawne, Barry kiepsko strzela, ale jest inteligentny i szybko się uczy, w dodatku świetnie zna się na materiałach wybuchowych i nieźle na mechanice
    Bobby „Steroid” Gontarski – chodząca komedia xD koleś z Polski, ale akcent jak Arnie, nie lubi Rosji i Rosjan, jego teksty są przezabawne, bo nie zna zbyt dobrze angielskiego, uwielbia przemoc i ma wysokie mniemanie o sobie, co tworzy wybuchową mieszankę, ma naprawdę sporo życia i celnie strzela, w dodatku jest dość tani
    Charlene „Raven” Higgens – ma świetny awatar, bardzo mi się podoba, dobry VA, jest to jedna ze spokojniejszych osób w całym cyrku, fenomenalnie strzela, nie ma z nią żadnych kłopotów i wszyscy ją lubią
    Ice Williams – lubię kolesia, ma świetny charakter i głos, startuje z dobrą bronią i ma dobrą celność

    Bretty gud
    Peter „Wolf” Sanderson i Cynthia “Fox” Guzzman – gołąbeczki, byliby wyżej, ale pod koniec gry Fox o mało co by ode mnie nie odeszła, ja wiem że Gontarski to oblech, ale kaman, na sam koniec!

    Nod kool
    Franky „Haywire” Gordon i Bill „Razor” Lamont – no co za dzbany, wielcy LOOK HOW BAD I AM, w dodatku jeszcze ode mnie odeszli, statystyki mają marne i mnie wkurzali, wszystko wskazuje, że taki był zamiar twórców, by gracze mieli postacie, których mogą nie lubić. Good job, nie znoszę tych klaunów :D

    Wspomnę jeszcze tylko o tym, że NPC w grze jest naprawdę sporo i tak, każdy ma VA i każdy ma animowany awatar.

    Scenariusz, questy, eksploracja

    Jak już wspomniałem – fabuły w grze w zasadzie nie ma. Zresztą z wyjątkiem ogólnych informacji o Arulco, to niemal wszystko, co tutaj przeczytamy, ma swój cel. Takie informacje o najemnikach potrafią nam podać sporo informacji na ich temat jak np. ich charakter, kogo lubią/nie lubią, jakie umiejętności mają. Trzeba tylko przeczytać wnikliwie notatkę o nich.

    Dialogi są rozwiązane w niekonwencjonalny z dzisiejszego punktu widzenia sposób. Generalnie mamy trzy opcje podejścia do rozmówcy – friendly, direct i threaten. Trzeba wyczuć, których użyć, choć zazwyczaj najlepiej zaczynać od friendly. Jest jeszcze give i możemy spróbować zrekrutować każdą postać. Dodam, że osoby skore do wstąpienia do naszej drużyny nie są w żaden sposób podświetlone. Ba, czasem trzeba kogoś z wysokim Leadership, by się udało. Zatem nie ma lekko. Można wreszcie kliknąć na nazwę rozmówcy, by powiedział coś o sobie. Generalnie zbyt wiele czasu na dialogach nie stracimy. Aha – wszystkie mają VA, wszystkie.

    W grze są różnego rodzaju questy. Zwykle nie są zbyt skomplikowane i zawsze trzeba wiedzieć, co zrobić, ale czasem trzeba albo pomyśleć, jak quest wykonać, albo trzeba być czujnym i spostrzegawczym. Na przykład w zleceniu zabicia ukrywających się w Arulco terrorystów. Mamy tylko trochę informacji na ich temat i zdjęcie w formie ich awatara. Tylko że zmieniają oni nieco swój wygląd i może nas to zmylić. Są też na mapie inaczej podpisani, w końcu się chowają. No właśnie – gdzieś na mapie, sami musimy ich znaleźć.

    A Arulco może i jest małym krajem, ale dla gracza to i tak spory teren. Sektorów jest około 200. Większość z nich to zróżnicowane pustkowia, ale są i farmy, pojedyncze placówki, małe miasta, te większe, wreszcie stolica, która sama w sobie składa się z 6 sektorów. Warto wszystko zwiedzić, bo możemy znaleźć wiele przydatnych rzeczy, rekrutów, a nawet środki transportu, czy robota! Tak, wędrówka przez kraj potrafi trwać, a w dodatku męczy najemników, zatem lepiej znaleźć ciężarówkę, a najlepiej odbić lotnisko w Drassen i znaleźć pilota helikoptera. Jednak by z niego korzystać spokojnie i bez rujnowania portfela, to trzeba przejąć SAM Sites, których są 4 na mapie i chronią poszczególne części mapy. Generalnie eksploracja jest całkiem ciekawa, ale bez helikoptera ani rusz, bo by to trwało wieki.

    Jak już wspomniałem – od samego początku możemy pójść tam, gdzie chcemy i w jakiej kolejności chcemy. Świetnie sprzyja to kolejnym przejściom gry, tak samo jak sporo najemników do wyboru, bo zawsze można wybrać inną drużynę i inaczej skierować swoje kroki. Nie ma tu zbyt wiele c&c, przynajmniej w questach, ale „reaktywność” świata na nasze poczynania jest miejscami imponująca. Jeżeli na przykład w trakcie wyzwalania szpitala szabrujemy go, to później będzie kłopot z leczeniem tam. Tak samo jak okradłem jednego gościa, co naprawia rzeczy, to później nie chciał mi pomóc. I nic nie byłem w stanie zrobić! Skandal! Czy on nie grał w Skyrima, gdzie jakby co płacę jakieś śmieszne grosze i jesteśmy okej, a nie mi tu konsekwencje na całą grę, lol. Generalnie zanim się coś komuś zabierze, to lepiej to przemyśleć. Konsekwencje mogą być jeszcze bardziej dotkliwe…

    System walki i ekwipunek

    https://i.imgur.com/aB4INlp.png

    Walka w grze prowadzona jest w systemie turowym. I to w moim ulubionym wariancie, gdzie strony mogą ruszać się wszystkimi swoimi postaciami za jednym razem, czyli najpierw ruszamy się my i możemy wybierać kogo chcemy, i wykonać działania wszystkimi swoimi ludźmi, a potem rusza się przeciwnik – też wszystkimi swoimi ludźmi. To pozwala na przeprowadzanie spektakularnych akcji, gdzie kilka osób współgra razem w jednym zdarzeniu. Jednak coś za coś – kiedy już klikamy ten koniec tury, to przeciwnik może podobne akcje odstawiać i serce zaczyna mocniej bić. Ograniczają nas Punkty Akcji, każda postać ma określoną ich ilość. Jak kto często bywa – jak się ich nie wykorzysta wszystkich w turze, to postać będzie mogła je wykorzystać w przerwaniu akcji przeciwnika (Interrupt), o ile do tego dojdzie. Czasem nie warto wręcz za wiele robić w swojej turze i lepiej polegać na tych przerwaniach. Dla mnie super. Generalnie preferuję takie podejście od systemów z inicjatywą, czuję, że mam większą kontrolę nad polem walki i trzeba bardziej myśleć do przodu, bo jakaś nasza postać nie będzie miała zaraz swojego ruchu. Paradoksalnie dodaje to też nutę niepewności, bo nie wiadomo do końca, gdzie jest przeciwnik, ile go jest, co robi, gdzie się może zjawić i w rezultacie sprawy mogą pójść bardzo źle bardzo szybko, jeżeli nie będziemy ostrożni.

    Postacie podczas walki mogą strzelać (różne tryby – burst, spread), biegać, rzucać granatami, chować się za przeszkodami, czy opatrywać. By strzelić celniej, można się bardziej koncentrować, im bardziej, tym więcej Punktów Akcji to wymaga. Jest pozycja stojąca, kucanie i położenie się po ziemi. Można się do przeciwnika też skradać, walczyć z nim za pomocą broni białej, ogłuszyć go – możliwości jest naprawdę wiele. W grze jest cykl dobowy i zupełnie inaczej wygląda walka w dzień i w nocy. W nocy gorzej widać i łatwiej się skradać, część najemników świetnie sobie radzi w tych warunkach i można to wykorzystać. Bardzo podoba mi się to, że mamy pełną kontrolę podczas chowania graczy za przeszkodami, tzn. np. podchodzimy do murka, kucamy i kierujemy postać, w którą stronę ma być zwrócona. Można też wdrapywać się na dachy budynków i siać zniszczenie za pomocą swoich strzelców. Szkoda trochę, że regularnie na początku gry zapominałem o tej możliwości :P Można też niszczyć otoczenie, zwłaszcza ściany budynków, co bardzo pomaga, kiedy wróg się gdzieś zabunkruje. No i to świetne uczucie, jak się coś rozwali :D Niestety nie widać, jaką mamy szansę na strzał albo pod jakim kątem można strzelać.

    Jeżeli chodzi o wrogów, to ich AI jest ok. Potrafią oni iść frontalnie na nas, jak mają przewagę, ale też utrzymują pozycję, jak jest ich mniej lub jak mają dobrą pozycję obronną. Czasem ich zachowanie jest głupie, raz wleźli mi wszyscy w zastawioną pułapkę i wystrzelałem ich jak kaczki, po prostu leźli jeden za drugim i łaskawie ginęli. Jak jedna postać zauważy przeciwnika, to inne go nie widzą, przeciwnik też tej postaci może nie widzieć. Dzięki temu można mieć jedną postać w kamuflażu jako zwiadowcę, ta nie strzela, by nie zostać wykrytym - robi to druga, bardziej oddalona postać. Przeciwnik też tak może robić i zdarza się, że ktoś do nas szyje, ale nie widać kto. Przeciwnicy są różnie uzbrojeni, część z nich jest wyraźnie lepiej wyćwiczona i uzbrojona, tych spotykamy pod koniec gry.

    Nasz oddział może liczyć do 6 osób, z tym że takich pełnych oddziałów możemy mieć 3, czyli maksymalnie możemy kontrolować aż 18 osób! To mnóstwo! W dodatku można swobodnie tworzyć oddziały i przemieszczać je. Dodaje to sporo elementu strategii. Tak samo jak szkolenie milicji. Otóż po wyzwoleniu niektórych miejsc, przeciwnik będzie się starał je odbić. By temu przeciwdziałać, szkoli się właśnie milicję do ochrony. Walki mogą też być przeprowadzane w trybie symulacji, dzięki czemu są szybko rozstrzygane. Oczywiście jak mamy najemników w sektorze, to możemy walczyć normalnie i wtedy milicja będzie pomagać wchłaniając w siebie kule przeciwników :P Symulacja jednak na tyle dla nas korzystna, że korzystałem przede wszystkim z niej w takich starciach. Element strategiczny jest też widoczny w gospodarowaniu gotówką. Trzeba bowiem najemnikom ciągle płacić. W dodatku w miarę zwiększania się ich poziomu chcą oni więcej i więcej. Tak samo sprzęt kosztuje, a ten najrzadziej się pojawiający warto zawsze kupić. Kosztuje też najbardziej wydajny środek transportu po Arulco – helikopter. Tym samym, choć pod koniec gry nie miałem problemu z gotówką, to w niej nie pływałem, a na początku trzeba było liczyć każdy grosz. Na ekranie strategicznym zarządzamy również postaciami - jak nie walczą, to możemy np. kazać jednym leczyć drugich, naprawiać sprzęt, szkolić milicję, inne postacie, trenować.

    Sprzętu jest w grze mnóstwo. Jeżeli chodzi o broń, to mamy broń białą, pistolety, strzelby, różne rodzaje karabinów, granatniki, LAW, a nawet MOŹDZIEŻ! YEAH! :D Do tych broni jest różnego rodzaju amunicja. Są też pancerze, hełmy, ulepszenia broni, okulary przeciwsłoneczne, noktowizory, granaty, w tym dymne i gaz musztardowy, maski przeciwgazowe - dużo tego. Co ciekawe – zmiana broni nie kosztuje Punktów Akcji. Coraz lepsza broń pojawia się wraz z postępami w grze. Generalnie jest niestety tak, że im większy zasięg broni, tym są lepsze. To sprawia, że strzelby a zwłaszcza pistolety są szybko nieopłacalne. Super jest to, że można ekwipunkiem zarządzać na mapie strategicznej, czyli nie trzeba łazić za każdą małą rzeczą po mapie.

    Wiele wad z gry jest naprawiona przez mody. 1.13 na przykład dodaje informację o szansie na trafienie, rozbudowuje aspekt milicji, która może patrolować okolice, przeciwnik stara się nas flankować, jest agresywniejszy, dodano też mnóstwo nowego sprzętu, broni jest około 700 różnego rodzaju sztuk to wyboru! SIEDEMSET! Tak w sumie to na początku normalnej gry mamy do wyboru opcję, by broni mieć mniej lub więcej. Ok, lol, po co mniej? I co z tego, że łatwiej z amunicją, w takie gry gra się w dużej mierze po to, by mieć do wyboru ładny arsenał. Jest też element sci-fi, gdzie ogromne robale ATAKUJO, ale nie grałem z nim. Generalnie oprócz walki z robalami w paru miejscach niewiele ponoć zmienia.

    Sektory, na których przyjdzie nam walczyć, są świetnie wpisane w świat gry. Wszystko jest naturalnie wtopione w otoczenie, nie ma O JAKI PRZYPADEK, ŻE TE NIKOMU NIEPOTRZEBNE BECZKI TU STOJĄ, znany choćby z Wasteland 2. Tereny walki też całkiem zróżnicowane, mamy parę budynków i las, silnie ufortyfikowane wyrzutnie SAM, różnie rozplanowane dzielnice mieszkalne, fabryki, lotniska itd. Jednak po wielu starciach widać pewne ograniczenia. Budynki nie są zbyt wysokie, brakuje tu sporych konstrukcji, jak to miało miejsce w takim X-Com: Apocalypse, tam w dodatku można było je totalnie rozwalić. Można za to dowolnie atakować sektory/przeciwników z bardzo zróżnicowanymi składami, ale też można się przemknąć. Pod koniec gry właśnie przeniknąłem do stolicy bez atakowania jej ufortyfikowanych przedmieść i szybko zająłem parę sektorów. Poszło mi tak dobrze, że po krótkim leczeniu i uzupełnieniu zapasów mogłem szybko zaatakować południe i w rezultacie błyskawicznie dotrzeć do schronienia królowej, pokonać jej gwardię i ją, i ukończyć zwycięsko przygodę, yeah.

    Aha – w grze jest prosty crafting. Na szczęście jest przydatny i jest go niewiele.

    Bawiłem się świetnie, polecam.

    #lisaroscontent #crpg #rpg #staregry #gry #grypc #walloftext

    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: ja2wpis.png

  •  

    Kilka luźnych akapitów o serii Drakensang autorstwa studia Radon Labs, czyli (D1) The Dark Eye + mod fabularny (EotG) Eye of the goddess, (D2) River of Time + oficjalny dodatek (PS) Phileasson's Secret

    Słowem wstępu: uważam te gry za całkiem niezłe, a nawet udane... ale tylko w odniesieniu do tego czym są, czyli prawdopodobnie ostatnimi oldschoolowymi reprezentantami drużynowych crpgów sprzed epoki kickstartera. Nie ma sensu porównywać ich z tak rozbudowanymi produkcjami jak Arcanum, czy nawet Baldury. Niemniej jako totalnie stereotypowe highfantasy-savingtheworld-magic-fireball-dragons itd jest ok, a nawet ciut lepiej. :)

    1) Najpierw MECHANIKA, bo jest wspólna dla całej serii, a potem po kolei każda część:

    Drakensangi oparte są niemieckim systemie rpg Das Schwarze Auge. Osobiście wolę TDE od (A)D&D (do czasu nwn1). Jest dużo statystyk i umiejętności, kilka ras i podras, a także zadowalająco spora liczba klas (tutaj zwanych archetypami). Co ciekawe nie ma praktycznie żadnego ograniczenia odnośnie rozwoju postaci, expa można inwestować dowolnie. Z jednym tylko wyjątkiem - magii: czary to jedyna rzecz, której nikt inny poza magami i półmagami nie może się nauczyć w trakcie przygody. Stąd popularne podejście, że nawet jak chce się mieć, to postacią startową jest mag. :)
    Miłym i nieczęsto wykorzystywanym rozwiązaniem jest to, że punkty doświadczenia wydajemy na bieżąco, a poziomy postaci - standardowo zależne od ilości zebranego expa - wpływają na maksymalny, dostępny w danej chwili, poziom poszczególnych umiejętności i czarów.
    Atrybuty (8) są powiązane z cechami drugorzędnymi (derived stats 9), umiejętnosciami i czarami wpływając na szansę ich powodzenia, im niższy jest atrybut od poziomu umiejętności bądź czaru tym większa szansa, że np.: nie otworzymy zamka, nie uda się czarowanie czy nie zerwiemy rośliny. itd.
    Umiejętność jest sporo, podzielonych na różne kategorie: fizyczne, natury, wiedzy, społeczne i rzemieślnicze. Nic nie stoi na przeszkodzie, by nauczyć się ich wszystkich(za wyjątkiem krasnoludzkiego nosa zarezerwowanego tylko krasnoludów), ale lepiej specjalizować się w kilku niż znać wszystkie. Standardowo pewne klasy/rasy mają bonusy i/lub kary do niektórych skilli.
    Cechy drugorzędne takie jak życie, energia, mana, wartość uniki i ataku itd. można zwiększyć poprzez podnoszenie atrybutów, bądź wykupienie u nauczycieli specjalnej pasywnej umiejętności, np.: większa wytrzymałość czy lepszy unik albo zmniejszenie kar z używanie ciężkich zbroi.
    Ostatni rodzaj umiejętności to ciosy specjalne, ciekawie i dość zróżnicowane. Kilkanaście rodzajów broni białej jest najogólniej podzielone na dwie kategorie:
    1) zadające duże obrażenia - topory, młoty, miecze i ich dwuręczne odpowiedniki. Ciosy specjalne pomnażają obrażenia zadane nawet trzykrotnie.
    2) zadające mniejsze obrażenia, ale powodujące rany - wszelka broń kłuta i dźgana, tj: rapiery, sztylety i włócznie. Ciosy specjalne mają modyfikator ujemny do zbroi i parowania, a także dodają rany.
    Rany to ciekawa machanika, powodująca zmiejszenie wartości bojowej wroga i zależna od ilości obrażeń zadanych jednym ciosem; jeśli ktoś uzbiera 4 rany - ginie. Szczególnie przydatne na dużych oponentów, jak ogry, trolle czy inne bydlaki.

    Walka na odleglość dotyczy kusz, łuków i broni miotanej. O ile ta ostatnia nie robi wrażenia, tak pierwsze dwie miałem w każdej drużynie i nie żałowałem. Łuki są szybkie, mają średni dmg, kusze są wolne i potężne. W przypadku dps łuki są zdecydowany zwycięzcą, jednak nie tylko dmg się liczy (vide rany). Naprawdę warto aby każda postać posługiwała się innym sprzętem. Osobiście starałem się mieć w 4-osobowej drużynie 2 postacie dps i 2 raniące i byłem bardzo z tego rozwiązania zadowolony.

    Ostatnią rzeczą wspólną dla całej serii jest chujowy, bełkotliwy język i gówniane tłumaczenie. Z opisów na forach wnioskuję, że na pewno dotyczy to też wersji angielskiej, ale to żadne pocieszenie. Niektórych tekstów dosłownie nie da się czytać, tak tragicznej konstrukcji są zdania, a niespójne i niekonsewkentne nazewnictwo może czasami trochę namieszać. Tyle dobrze, że gra jest prosta, a dziennik przystępny i poważniejszych problemów spowodowanych jakością tekstu raczej nie ma. :)

    2) D1 The Dark Eye 2007

    Do bólu standardowa historia - nasz dawny przyjaciel Ardo wzywa bohatera do pomocy w sprawie mordestw w mieście Ferdok. Na miejscu oczywiście okaże się, że to nie wszystko, a sytuacja jest poważniejsza. Przy okazji wystartowała właśnie zabawa w "Smocze zadania" i można zostać smoczym wybrańcem. Jeeeeej xD
    Jak mówiłem standard pełną gębą. Co nie jest złe, bo gra oferuje całkiem sporo zabawy. Oprócz głównego wątku jest kilka rozbudowanych sidequestów, a także dużo więcej banalnych zleceń ( eufimistycznie mówiąc nie najwyższych lotów), mnóstwo typowego humoru, nawet niezły crafting, magiczne przedmioty itd.
    Podstawowy obszar to miasto Ferdok, podzielone na kilka dzielnic, służy za hub pomiędzy wypadami do innych lokacji, które różnią się od siebie znaczenie - są nawiedzone trupami bagna, sielankowa wiocha, podziemne miasto krasnoludów, podziemia wymarłej rasy, potężne zamczysko oraz ruiny wraz z okalającym je wiedźmim lasem. Każde z tych miejsc jest słusznej wielkości, a ich eksploracja zajmuje kilka godzin. Po wykonaniu głównego zlecenia w danej lokacji staje się ona niedostępna, wracamy do Ferdok, gdzie czeka nas kontynuacja głównego wątku, a także nowe sidequesty.
    Towarzyszy jest sporo, bo aż 10 z różnych klas, fajne postacie, o których z reguły się czegoś dowiadujemy, choć nie mają specjlanych questów ich przyłączenie jest z reguły nagrodą za postępy fabularne, a więc coś o nich wiemy. Na pewno nie są anonimowi, czasami potrafią się odezwać i skomentować, jednak nic tak rozbudowanego, jak choćby dyskusje npców w baldurach. Oczywiście nie wszyscy są dostępni na początku. Napotkanych kompanów możemy wziąć ze sobą albo odstawić do naszego domku, gdzie dostają tyle samo expa, co bohaterowie podróżujacy w drużynie - przyjemne rozwiązanie pozwala bez kar bawić się różnymi ustawieniami drużyny i dostosować taktykę do misji czy posiadanego sprzętu.

    Jak wspomniałem wyżej nie ma specjalnych restrykcji klasowych i każda postać może rozwijać umiejętności dowolnie. Są jednak pewne ograniczenia w rozwoju atrybutów, np magiczne postacie nie mogą rozwinąć cech fizycznych do takiego poziomu jak wszelacy wojownicy, jednak nie widzę powodu dlaczegoby nie grać magiem na starcie. Magowie nie mogą używać metalowych zbroi, co nie jest żadnym minusem, a poza tym w trakcie gry zbieramy kawałki superhiperzłotej zbroi, którą może nosić tylko nasza postać i mimo że jest metalowa można w niej czarować.

    Największy minus to łażenie w te i we wte. W D1 niestety nie ma szybkiej podróży, co czasami potrafi zmęczyć, zwłaszcza, że potwory respawnują się często, ale ilość expa przyznawana za ich pokonanie zależy od naszego poziomu. Bywa, że nie dostaniemy nic. Też kupcom nie aktualizują się towary i tylko nowi mogą nas czymś zaskoczyć. Na szczęście pojawiają się w widocznych miejscach od czasu do czasu.
    7/10

    3) D2 River of Time 2010

    Prequel gdzie poznajemy młodego Ardo, Forgima i Kano, postacie odgrywające znaczną rolę w D1.
    Historia jest o tyle ciekawa, że tym razem nie ratujemy świata, co można docenić. Zamiast tego wraz z towarzyszami podążamy tropem pewnego spisku, który - w razie powodzenia - może mieć opłakane skutki, ale nie jest to żadna inwazja popleczników złego boga chcącego zniszczyć świat czy coś w tym stylu. W porównaniu do jedynki pozwolono wracać do odwiedzonych i "skończonych" lokacji - po każdym większym sukcesie pojawiają się tam nowe questy, a handlarze w świecie mają z reguły nowe, lepsze towary. Lokacje nadal są sporej wielkości, choć jest ich mniej, a dwie są opcjonalne. Dodano też opcję szybkiej podróży - teleporty z punktu do punktu, co jest rewelacyjnym usprawnieniem. Rozbudowano również opcję tworzenia postaci przez dowolny wybór wad i zalet - duży plus, ponieważ w D1 chyba tylko dwa rodzaje magów z dostępnych bodajże 9 miało przyspieszoną regenerację many, ale też jakby ktoś chciał grać wojem to może wybrać szybszą regenerację wytrzymałości, co bardzo przydaje się do ciosów specjalnych. Chociaż znowu nie polecam wojownika. Z tego powodu, że jednym z największych minusów D2 jest znaczne ograniczenie towarzyszy. Na początku dostajemy dwoje, z których zatrzymać możemy jednego npca. Potem drużyna poszerza się o dwie i przez większość gry jesteśmy na nich skazani, dopiero przed końcem dostaniemy jeszcze jedną, co oznacza, że musimy zrezygnować z kogoś z kim łazimy od dłuższego czasu. Kiepski pomysł, w dodatku ostatni etap wymusi obecność tej postaci. Z tych dostępnych kompanów tylko jeden jest magiem (człowiek bądź elf do wyboru) dlatego uważam, że lepiej samemu mieć postać czarującą. To się przydaje, a expa jest wystarczająco dużo, żeby rozwinąć nie tylko fizyczne umiejętności.

    7/10

    4) D2 Phileasson's Secret

    Dodatek rozbudowujący grę o dobrych kilka godzin. Dzieje się równolegle do właściwej i kampanii. Pomagany niejakiemu Phileassonomi - który jest chyba jakąś słynną postacią w uniwersum - ratować magiczne królestwo. Fabuła jest naprawdę licha, choć implementacja dodatkowych treści zaskakuje. Mianowicie wpadamy do nowego świata i po jakimś czasie nas z niego wyrzucają. Wrócić możemy, kiedy popchniemy główny wątek oryginalnej kampanii do przodu. Generalnie non stop się tłuczemy, walk jest naprawdę sporo, nowe przedmioty są niezłe, nowi wrogowie, expa jest wbród, choć trzeba na niego zapracować, ponieważ poziom potyczek jest wyższy, niż we właściwej grze. Nic rewelacyjnego, ale jak ktoś lubi się naparzać to się spodoba. :)
    5/10

    5) D1 Eye of the Goddess

    Fanowski mod fabularny dodający co najmniej 10 godzin zabawy. Wow. W pełni ugłosowiony, niestety tylko po niemiecku, ale ma opcję wersji anglojęzycznych tekstów i choć tłumaczenie nie jest najlepsze (bardzo średnie ;])to większość wypowiedzi i opisów jest w miarę zrozumiała. Działa z wersją polską, co wygląda trochę śmiesznie, kiedy trzy języki są używane w grze, ale narzekać nie będę - to w końcu darmowa treść i to całkiem niezła.
    Zaczyna się bezpośrednio po skończeniu właściwej kampanii. Wracamy do Ferdok, gdzie okazało się, że pewne zadania z oryginalnej gry mają dalszy ciąg. I tak, jako bohaterowie, którzy uratowali świat kończymy co zaczęliśmy. Nowe questy nie są w formie jednego rozbudowanego zadania, a raczej wielu mniejszych. Robiąc jedno, nazwijmy je, główne odblokujemy inne. Kończymy główne i bierzemy się resztę, które odblokują coś tam innego, co z kolei pozwoli ruszyć kolejny etapi głównego zadania. Więc bez robienia sidequestów nie da rady pchnąć fabuły do przodu. Można się w tym trochę zaplątać, bo nie wszysto jest klarowne, ale innych błędów nie uświadczyłem. Tzn poza koszmarnym warsztatem językowym i tłumaczeniem, ale to jest niejako cecha tej serii.
    Jak to w modach bywa podniesiono gdzieniegdzie stopień trudności. Niektóre walki wymagają spięcia tyłka - nie tylko przed konfrontacją, ale i w trakcie. Warto mieć zapasy różnych mikstur. Zrekompensowano to kilkoma dość rozbudowanymi zadaniami, gdzie wypada ruszyć głową, pilnie się rozglądać oraz posiadać wiedzę ze świata. Jeden lub dwa questy są lepsze niż oryginalne zadania. Widać, że za moda są odpowiedzialni prawdziwi fani. Jeśli komuś podoba się seria to ten mod jest must play. :)
    7/10

    Do pobrania stąd: https://www.dsa-drakensang.de/?go=dlfile&id=60
    Przed instalacją należy mieć sejwa z ostatniej lokacji, podczas walki z ostatnim bossem. Zainstalować moda. Wczytać tego sejwa (nie korzystać z opcji load-continue game) i ubić bossa. Zamiast końca gry drużyna będzie przeniesiona do innej lokacji. Wszystkie sprzęty na postaciach, a także wszystko w posiadołości zachowujemy.

    Kilka uwag
    1) Jeden główny quest polega na zbieraniu fragmentów figurki. Trzeba samemu je znaleźć, a niektóre są sprytnie ukryte, poniżej ich lokacje:

    pokaż spoiler 1) w kopalni tallon 2) nowy grobowiec moorbridge 3)nowy magazyn morolosh 4) jaskinia rytuału 5) w jaskiniacb ruin zamku krwawych gór 6) na końcu gildii złodzie 7) w jaskiniach światyni hesinde


    2) quest w świecie wróżek ma przedmioty po polsku i angielsku stąd bardzo trudno jest zrozumieć jakie są potrzebne, oto one:

    pokaż spoiler bucket, ogon szczura, gałęzie wiązu, kości do gry, jednojagoda, basket, egg, orzechy, torch(lamp) oil.


    #gry #crpg #pcmasterrace

    __________________________________________________________________________________________

    The Banner Saga 1 i 2

    Riddick Escape from Butcher Bay Assault on Dark Athena

    Omikron The Nomad Soul

    Demonicon The Dark Eye

    Dungeon Lords

    Legends of Eisenwald

    GMDX Deus Ex MOD

    Styx Master of Shadows

    VTMB PlusPatch większość zmian do wersji 9.5
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      @sejsmita: Grałem w to, wciąż mam gdzieś płytkę. Szczerze mówiąc jako wyjadacz RPG jakoś trudno mi było się w to wczuć. Już nie pamiętam co i jak, ale pamiętam, że skończyłem grę na etapie jakiegoś wielkiego lasu. Ogółem w ogóle nie zapadła mi ta gra w pamięć i nigdy więcej w nią nie grałem.

      +: Rski
    •  

      @Dawidino: Rozumiem, też kiedyś w to grałem i zrezygnowałem, a również uważam siebie za wyjadacza. Wróciłem bo nie miałem nic innego, luźnego pod ręką i jako taka właśnie niezobowiązująca zabawa pasowało idealnie. Ten las to jest jedno ze słabszych miejsc imo, strasznie dużo bezproduktywnego łażenia w te, również mnie znudziło.

      +: kurp
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Dla tych, co "kenot intu inglisz" przetłumaczyłem obrazek z tego postu, bo był fajny i śmieszny. Nie musicie dziękować. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #fallout #crpg #heheszki

  •  

    Jeszcze o nowym TES nic nie wiadomo, a ja już na 99% jestem pewien, że będzie to dalej na zmodyfikowanym silniku Morrowinda.

    Wystarczy dobrze przyjrzeć się temu materiałowi, który wrzucono na #e3 żeby widzieć oczami wyobraźni, jak te góry i kamienie są ustawiane suwakami i przesuwane w nowym TES Construcion Set.

    Ja już wiem, że nie można się po tej grze spodziewać nic więcej niż bardziej Skyrimowatego Skyrima, czyli jeszcze bardziej wykastrowanego z fabuły i lore, symulatora chodzenia od lochu do jaskini.

    Trzeba się tego spodziewać zwłaszcza po tym co wymyślili przy okazji nowego Fallouta 76, który jest w praktyce samodzielnym modem dodajacym do Fallouta 4 multiplayer.

    Nawet żadnej ciekawej prowincji tam nie uswiadczymy, bo znając lore TES, stawiam, że na teaserze widać High Rock albo Hammerfell, które za czasów Skyrima oddzielilo się od cesarstwa i prowadzi samotną wojnę z Aldmerskim Dominium, więc ta druga opcja wydaje mi się bardziej prawdopodobna.

    Z pewnością nie są to ani Valenwood, ani Czarne Mokradła, ani Elsveyr, które w lore przedstawione są dużo ciekawiej.

    Zasadniczo jedyną rzeczą, która mnie teraz interesuje w przypadku tej gry, jest to, co dadzą zamiast smoków, żeby się gimbusy jarały "epickością nowego TESa" XD

    Nie kojarzę jakoś żadnego specyficznego potwora z tamtych regionów, który mógłby tak gimbusów podniecić jak smoki.

    W Skyrimie to już całkiem była beka, jak na wyższych poziomach, gdy brat grał, to mu parami czy nawet trojkami latały XDDDDDDD

    Zatem klasycznie #bethesdasucks

    #gry #morrowind #skyrim #crpg #tes #theelderscrolls
    pokaż całość

  •  

    Mówcie sobie co chcecie, ale trzeba mieć sporo talentu żeby stworzyć cały świat na podstawie gry która jeszcze nawet nie wyszła.

    #gry #cyberpunk2077 #crpg #heheszki

  •  

    Powstaje Dying Light 2.

    Grę na konferencji Microsoftu zapowiedział sam Chris Avellone, który w tej grze jest "narrative designerem". Dobrze wiedzieć, że Polacy sięgają po najlepszych specjalistów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dobrze też, że Chris dalej ma co robić po tym jak załatwił go Obsydian.
    #crpg (wiem, że ta gra nie będzie RPG, ale daję tag przez samą osobę Chrisa)

    #gry #ciekawostki #techland #dyinglight
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Oto co szefowie Bethesdy mówili krótko po wykupieniu prawa do marki Fallout (12 lipca 2004 r.):

    "We’re extremely excited about this opportunity and what it means both for Bethesda and for Fallout fans around the world. Fallout is one of the great RPG franchises. Millions of Fallout games have been sold worldwide, and fans have been eagerly awaiting the release of a Fallout 3. Bethesda’s proven expertise in this genre, building on our experience and the tremendous success we have enjoyed with our cutting-edge Elder Scrolls series, will enable us to create the next chapter of Fallout that is worthy of the franchise."
    ~ prezes Bethesdy

    "We are overjoyed, Fallout is one of my favorite games, and we plan to develop a visually stunning and original game for Fallout 3 with all the hallmarks of a great RPG: player choice, engaging story, and non-linearity."
    ~dyrektor wykonawczy Bethesdy

    W 2004 r. byłem na takim głodzie na sequel, że nawet się cieszyłem, że w końcu coś się ruszyło w tej kwestii. Im jednak więcej informacji docierało do mnie tym bardziej byłem zaniepokojony, a w roku 2007 stało się dla mnie jasne, że F3 będzie gniotem, który kupią tylko idioci.

    #gry #fallout #crpg #skyrim #bethesdasucks #heheszki #humorobrazkowy

    Wołam @greenhills w nawiązaniu do tego wpisu, bo twierdził, że gra była niszowa i sprzedała się w niewielkiej liczbie egzemplarzy podczas gdy sam prezes Bethesdy podkreślił, że już w 2004 r. sprzedano miliony kopii.
    pokaż całość

    •  

      @Althorion: a skąd wiesz, że on oczekuje od Bethesdy produktu skrojonego pod siebie? A jego słowa można spokojnie zinterpretować właśnie tak, jak ja to zrobiłem. Zdajesz sobie sprawę z tego, że wyjście z tej sytuacji uzależnione jest od AshesOfTheSun? Ja mogę sobie teraz spokojnie siedzieć i czekać, aż napisze, że miałem rację, a Ty się mylisz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Konsumenci nie dostają dokładnie tego, co zostało zapowiedziane, choćby biorąc pod uwagę te 100 zakończeń w Falloucie 3 i wiele innych, niespełnionych obietnic, zresztą nie tylko przy Bethesdzie, ale tak samo przy innych firmach z branży typu Bioware (Edycja: kiedyś nawet trochę o tym pisałem, część pierwsza i ostatnia serii wpisów: https://www.wykop.pl/wpis/22833113/mass-effect-3-i-bioware-czesc-9-poprzednie-czesci-/ ) i generalnie EA na przykład, ale to już inny temat.

      Jak już wspomniałem - firmy z branży mogą sobie robić co chcą, a one jak i ich produkty będą poddawane krytyce. To nie jest tak, że ktoś chce znieść ustawą złe gry, czy coś w ten deseń. A jak ktoś jest jeszcze naiwny w stosunku to Bethesdy, to już niedługo zapewne dostanie dobry powód, do otrzeźwienia ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    •  
      Hafr

      0

      @pomidorowymichal1: E tam sporo firm robi gry pod mała grupę docelowa i jakoś ma się dobrze nikt nie piraci.A bethesda nie robi gier dla wszystkich tylko aktualnie dla casuali

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Wyręczę kolegę @Bethesda_sucks: na #gog dostaniecie Age of Decadence 16,99 a Dungeon Rats za 13,29 (tak wychodzi po uwzględnieniu środków wracających do portfela). Jeśli nie macie ich w bibliotece - wiecie, co robić. Jeśli macie - kupcie dla wujka i babci!

    #ageofdecadence #dungeonrats #dungeoncrawler #crpg #gogsale #okazje #grypc #pcmasterrace #irontower pokaż całość

    źródło: aod.png

  •  

    Przypominam o wyprzedaży na gog.com

    Poniższy pakiecik kosztował mnie 24 zł, a grywalności w nim więcej, niż we wszystkich tytułach AAA z tego roku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jeszcze sobie poszukam, bo mają niemal tysiąc gier na promocji.

    #crpg #gry #ciekawostki #gog #pcmasterrace #cebuladeals pokaż całość

    źródło: gcjh.png

  •  

    https://twitter.com/GIBiz/status/1003574463085121536

    Bethesda's Todd Howard to receive Industry Legend Award @gamelab https://www.gamesindustry.biz/articles/2018-06-04-bethesdas-todd-howard-to-receive-industry-legend-award-at-gamelab … Howard will be interviewed by Geoff Keighley following award presentation at the Barcelona dev conference

    Śmiech przez łzy i zaciśnięte pięści.
    https://www.youtube.com/watch?v=sEKB7pi1mbc

    #gry #crpg (a właściwie to nie) #bekazlewactwa #zydzi #bethesdasucks #breakingbad #fallout #skyrim
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    +: Cenz0r, Moty +8 innych
  •  

    O jak kisnę z tego, że Fallout 3 jest niby dobrą grą xD

    Dla przypomnienia wstawiam poniżej podsumowanie durnej fabuły tej gry (spojlery) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #fallout #gry #crpg #heheszki

    źródło: puu.sh

  •  

    Zobaczmy rozkład tych sympatii, jestem ciekaw jak to się rozłoży, także bojówki 4krypty i neothesda bijcie się w ankiecie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler bonus w komentarzu

    #fallout #crpg #gry

    źródło: s.cdaction.pl

    Która gra z serii Fallout jest twoją ulubioną?

    • 51 głosów (8.63%)
      Fallout (1997)
    • 211 głosów (35.70%)
      Fallout 2 (1998)
    • 27 głosów (4.57%)
      Fallout Tactics: Brotherhood of Steel (2001)
    • 6 głosów (1.02%)
      Fallout: Brotherhood of Steel (2004) xD
    • 49 głosów (8.29%)
      Fallout 3 (2008)
    • 207 głosów (35.03%)
      Fallout: New Vegas (2010)
    • 10 głosów (1.69%)
      Fallout Shelter (2015)
    • 30 głosów (5.08%)
      Fallout 4 (2015)
    •  

      @Prekambr: Oj tam, oj tam, o ile gadanie, że

      że kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów
      dla całości elektronicznej rozrywki łatwo umożliwia rozpoznanie wiecznych narzekaczy, zblazowanych albo mało zorientowanych. Tak dla pojedynczych gatunków to chyba czasami prawda. Na przykład dla mnie gry taktyczne prawie stoją od premiery Jagged Alliance 2 (1999) i nie wyszło nic lepszego, czy chociaż zbliżonego, rtsy też nie są tak dużym i dynamicznym gatunkiem dla branży jak przed 2005 itd, jednak coś ciekawego wyjdzie od czasu do czasu. Także na troszkę narzekania też jest miejsce ;), ale wiadomo trzeba z umiarem ( ͡º ͜ʖ͡º) pokaż całość

      +: Lisaros
    •  

      @bzykacz: A to fakt, kilka gatunków jest dziś praktycznie martwych. Jednak gdy sam zagrywałem się w Fallouty, Baldury i Tormenty, to też kilka innych gatunków było martwych. I mam wrażenie, że od niedawna izometryczne cRPG przeżywają swój mały renesans: PoE było naprawdę sporym sukcesem, Original Sin jest naprawdę spoko, a Age of Decadence nie dojść, że zbiera dobre recenzje, to też odniósł swój mały sukces (bo w końcu to gra adresowana do wąskiego grona). Można jeszcze dodać Banner Saga, która pozamiatała bardziej, niż ktoś by się spodziewał. Po cichu liczę (nadzieje matką głupich), że RTS i taktyki tez się rozruszają w jakiejś swojej niszy. pokaż całość

      +: bzykacz
    • więcej komentarzy (46)

  •  

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #fallout #crpg #gry

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: scontent.fwaw6-1.fna.fbcdn.net

  •  

    Na #gog rozpoczęła się wielka letnia wyprzedaż. Do zgarnięcia za darmo jest świetna strategia turowa będąca duchowym spadkobiercą UFO, czyli Xenonauts. Akurat niedawno kupowałem, więc jeśli ktoś jeszcze nie ma to jak najbardziej warto. Poza tym jest od groma erpegów w bardzo niskich cenach, m.in. Vampire The Masquarade (i Redemption i Bloodlines), Arcanum (choć tutaj promocja nie jest aż tak wielka to gra kosztuje jedyne 13 zł), itd. itd.

    Shadow Tactics jest 50% taniej, Ghost of the Tale -20%, itd. itd. Trzeba przejrzeć, bo oferta jest bogata jak przystało na wyprzedaż.

    #gry #pcmasterrace #crpg #wyprzedaz #rozdajo
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: A......s, emerjot +37 innych
    •  

      świetna strategia turowa będąca duchowym spadkobiercą UFO

      @Bethesda_sucks: Raczej "średniawa strategia turowa będąca niemal dokładną kopią UFO". Można się nawet nieźle wkręcić, ale gra jest bardzo uboga w treść, bo w kółko robi się te same misje (jeśli dobrze rozplanujesz bazy, to lata się praktycznie tylko do zestrzelonych statków obcych), które same w sobie też zbyt ciekawe nie są. Rodzajów misji jest mniej niż w stareńkim TFTD, więc po pewnym czasie rozgrywka nuży jak cholera. W kwestii taktycznej też tyłka nie urywa i moim zdaniem praktycznie na każdym polu przegrywa z nowymi XCOMami.

      To już lepiej zagrać w OpenXCom z modami "Final Mod Pack" lub "X-Com Files". O wiele ciekawsza rozgrywka.
      pokaż całość

    •  

      @Bethesda_sucks: Długo potrwa ta wyprzedaż? Widzę całkiem dużo ciekawych rzeczy w przecenie; Gothic 3 z dodatkiem, Fallouty, strategie Paradoxu, nawet jakieś stareńkie crpg'i czerpiące z AD&D się zaplątały (Ravenloft, Dark Sun, Al-Qadim).

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=1649

    Na GOL-u pojawiła się kolejna wyliczanka, tym razem wspomniano o grach, które pomimo masy bugów uzyskały tytuł klasyka. Dominują tu gry RPG (co nie powinno być niespodzianką, w końcu to najtrudniejszy w tworzeniu rodzaj gier) w tym Fallout New Vegas, Vampire the Masquarade Bloodlines, Gothic, czy Kingdom Come: Deliverance. Niby clickbait, ale wybory są dobrze uzasadnione więc ode mnie mają plusa (poza tym mam słabość do VtMB więc pewnie wspomniałbym o tym nawet gdyby nie było innych erpegów :P).

    A z innych newsów, The New World otrzymało kolejny update: http://www.irontowerstudio.com/forum/index.php/topic,7558.0.html
    Najciekawszą informacją dla mnie jest potwierdzenie zainwestowania w brutalne animacje przedstawiające śmierć postaci w grze. Aż dziw bierze, że poza Falloutem trudno coś takiego spotkać w innych erpegach (gier typu Mortal Kombat nie liczę), a jeśli nawet to nie zbliżają się one do kreatywności Boyarskiego i jego kolegów.

    #crpg #vtmb #bethesdasucks (choć w tym przypadku Daggerfall niezbyt się łapie)

    A może macie swoje propozycje, których tu nie uwzględniono? Ja dodałbym do tej listy chociażby Arcanum, ale to aż nazbyt oczywisty przykład.
    pokaż całość

    źródło: gry-online.pl

    •  

      Najciekawszą informacją dla mnie jest potwierdzenie zainwestowania w brutalne animacje przedstawiające śmierć postaci w grze.

      @Bethesda_sucks: ooo bardzo dobrze. Przejrzałem wpis Vince'a i zapowiada się naprawdę super:

      We have fifteen unique attacks (at the moment). Each attack has many different animations. Plus knockdowns, dodging (melee only), crouching, idle, a variety of death animations, etc. Overall, the combat system alone has over 200 animations, so hopefully you won't be bored.

      Brzmi świetnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A brutalne animacje śmierci były też w Jagged Alliance 2. Można było na przykład rozerwać przeciwnikowi głowę. Jak się go trafiło, to broczył krwią i ją zostawiał za sobą, fajna sprawa, bo można było po tych śladach zobaczyć, w którą stronę się oddalił ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów