•  

    dobry wieczór Mirki! znowu popełniłam kolejny #podcast

    po ostatnim dotyczącym #dda i trochę #alkoholizm minęło około 3 tygodni i nie były to próżniacze tygodnie dla mojej głowy.
    trochę poanalizowałam, trochę pogadałam i przemyślałam i dzisiaj wpadam do Was z nowymi myślami.
    częstujcie się, zapraszam do stołu, smacznego (。◕‿‿◕。)

    #muszesepogadac #youtube #tworczoscwlasna https://www.youtube.com/watch?v=BCDgjc7rrpY&feature=youtu.be
    pokaż całość

    •  

      @Naiken: mam jakieś fire coś tam na tablecie
      ale bądźmy realistami, jest tyle kontentu w google podcasts że nie chce mi się robić wyjątków dla jakiegoś tam niszowego podcastu, autorka chce wypłynąć szeroko to niech się stara

      +: Naiken
    •  

      @muszesepogadac: posluchalem trochę, jak mówisz o wstydzie
      moja ex była dda (stwierdzam amatorsko) i się wstydzi ła prawie wszystkiego, szczególnie przed własną rodziną, ciotkami, wszystko musiało być idealne, dzieci jak z obrazka itd

      czasem aż z tego wstydu że nie jest idealne, że np wstydzi się za dziecko, wpadała w jakiś trans spierdolenia, że było to żenujące 5x bardziej niż to co odjebało dziecko

      też tak masz?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Dziś pierwszy dzień w pracy w tym roku. Wieczorem przed snem miałem lekką derealizację i stnsy lękowe a rano, jeszcze przed budzikiem przebudziłem się i miałem myśli s. Pół dnia pracy za mną a już nie mam sił i najchętniej to bym poszedł spać. Dziwne, przecież wystarczy, że chłop pójdzie do pracy i mu depresja przejdzie. Hmmm.

    #przegryw #depresja #nerwica #dda pokaż całość

    źródło: pbs.twimg.com

  •  

    Z takich dobrych rzeczy w nowym roku, to nie przejmuję się, jestem spokojna i zrzucam z siebie odpowiedzialność. Właśnie moja matka i mój były chłopak urządzają sobie melinę z mojej chaty, ogólnie chleją i są sobą - czyli alkoholikami. Normalnie miałabym palpitację serca, wsiadałabym w pociąg i jechała do domu jak bohater, na którego nie zasługują, ale byłam dzisiaj na grupie dla współuzależnionych, czytam mądrą literaturę, afirmuję o spokój ducha i zaraz zaczynam terapię dla #dda. Mirko, trzymajcie kciuki, a nóż będą ze mnie jeszcze ludzie!
    #alkoholizm #alkohol #chwalesie #postanowienianoworoczne
    pokaż całość

    •  

      @noelo_cohelo: rację :p trzeba próbować bo potem nasze mózgi siebie o to obwiniają

    •  

      @noelo_cohelo: rozumiem to, o czym piszesz. Ja długo nie mogłam się pogodzić z tym, że ktoś przy mnie niszczy sobie życie, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Największe schizy miałam wtedy, kiedy moja mama nie odbierała telefonu, a ja zaraz miałam myśli, że coś jej się stało i że jeszcze umrze i najczęściej wtedy czułam się w obowiązku sprawdzić, czy jest w porządku i ją "ratować". Z tego co mówisz, myślę, że masz problem ze współuzależnieniem i warto poszukać pomocy, bo sama spaprasz sobie życie.

      Jak alkoholik chce się napić, to się napije, nieważne jak będziesz skakać i kombinować. Myślę, że każdy musi osiągnąć swoje dno i samemu się od niego odbić albo i nie. Jeśli chcesz pomóc alkoholikowi, to zostaw go samemu sobie. Nie pomagaj, nie troszcz się, nie sprzątaj, nie tłumacz, bo tylko stwarzasz mu komfort picia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (39)

  •  

    Już chyba wiem co mogę Wam życzyć :

    - zdrowia - bo wielu z nas boryka się z problemami zdrowotnymi, niekiedy takimi, które potrafią skutecznie obrzydzić życie i codzienne funkcjonowanie
    - wytrwałości - by mimo przeciwności losu przeć przed siebie niczym lodołamacz przez zamarznięte oceany
    - szczęścia - bo chyba przede wszystkim tego nam zabrakło

    #przegryw #sylwesterzwykopem #zyczenia #wychodzimyzprzegrywu #depresja #fobiaspoleczna #nerwica #dda pokaż całość

  •  

    Ulubionym zajęciem znakomitej większości ludzi jest wchodzenie innym na głowę. Mają to kurwa wszyscy włącznie z najbliższą rodziną. Chuj ich obchodzi inny człowiek, zawsze tylko ja, ja i kurwa ja ... nie ma co u Ciebie, co byś chciał ... Chuja, robimy to i to bo tak i już. Nawet te kurwa niby zjebane rozmowy są w chuj pasożytnicze bo ich kurwa tylko obchodzi by podstępnie wciągnąć Ciebie w rozmowę by zyskać słuchacza a potem taki chuj, kompletnie w dupie mają to co Ty uważasz. A potem się kurwa dziwią że już rok kogoś nie odwiedzam etc. Po chuj jak nawet on kurwa nie pamięta jak zwróciłem uwagę. Jebać wszystkich ...

    #przemyslenia #depresja #musialemsiewyzalic #dda
    pokaż całość

  •  

    Wolne dni są super. Nic nie mogę zrobić w domu bo boli mnie brzuch, albo siedzę na kiblu. A przed świętami, sylwestrem czy urodzinami to się potęguje.
    Ale się wkurwilem, zaraz wychodzę bo mnie szlag trafi.

    #przegryw #wkurw #nerwica #dda

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Zrobiłbym coś produktywnego, ale boli mnie brzuch od rana. Prawdopodobnie z nerwów z okazji zbliżających się świąt. W mózgu mam wpojone, że święta to mroczny, nieprzyjemny czas, kiedy kontrast między życiem moim a normików o wiele bardziej dawał się we znaki.

    #przegryw #nerwica #depresja #fobiaspoleczna #dda

    źródło: img.huffingtonpost.com

  •  

    No ale jak to, przecież na wykopie mówili, że przeszłość nie ma znaczenia, a takie rzeczy jak jakieś rozwijające zajęcia pozalekcyjne to nikomu niepotrzebna bzdura xD

    I teraz użyje przykładu.
    Wyobraźcie sobie użytkownika @Mescuda
    Dla ułatwienia przyjmijmy, że mieszka on w mieście (xD)
    Rodzice zapisują go tam na wymarzone treningi piłki nożnej. Codziennie o 17 czy mu się chce czy nie, słońce czy deszcz, mróz czy swkar, po prostu musi musi on iść na lokalne boisko i 3 godziny grać.
    Dzięki temu uczy się on dyscypliny i tego, że droga do celu nie jest łatwa i usłana różami.
    Są od niego zawodnicy gorsi ale i lepsi. Ale on na to nie zważa. W głowie przypomina sobie jak słabo grał na samym początku, i jak ogromne postępy zrobił od tego czasu. Stara się dążyć do doskonałości.
    No i powiedzmy, że pewnego razu doznaje okropnej kontuzji. Czy człowiek z takimi wartościami poddaje się? Wyobrażacie to sobie? Ja jakoś nie mogę. Jedyne co mogę sobie wyobrazić, to że nasz Mescuda nauczony doświadczeniem nie poddaje się - wie, że dzięki uporowi - chodzeniu po lekarzach i szukaniu rozwiązania swojego problemu, długiej i codziennej rehabilitacji być może wróci do tego co kochał - gry w piłkę nożną. A nawet jeśli nie, to zdobytą umiejętność ciężkiej, systematycznej pracy potrafi przenieść na nowe zajęcie, na które pozwala mu stan zdrowia.

    Studiując zagadnienia przegrywu powoli dochodzę do wniosku, że naszym głównym problemem jest wychowanie, a raczej jego brak - czyli coś za co są odpowiedzialni nasi rodzice.
    Termin "wychowanie" dawniej kojarzył mi się, że byciem grzecznym, miłym, mówiącym dzień dobry, dziękuję, itp. Dziś wiem, że jest z goła inaczej.
    Nie, podanie dziecku talerza z wątpliwej jakoś pożywieniem , zapewnienie mu łóżka w zagrzybiałym pokoju o temperaturze 16 stopni Celsjusza i kupno przyborów szkolnych i książek to nie jest wychowanie.

    To jest hodowla.

    Termin "wychowanie" dawniej kojarzył mi się, że byciem grzecznym, miłym, mówiącym dzień dobry, dziękuję, itp. Zapewne wzięło się to, z tego, że niektórzy mówili np. że jak ktoś nie powiedział "do widzenia", albo się darł, to znaczy, że jest niewychowany.

    Dziś wiem, że to słowo ma o wiele większe i głębsze znaczenie, z czym też się z wami dzielę.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #dda #ddd #takaprawda
    pokaż całość

    źródło: Siła nawyku.jpg

  •  

    Dzisiaj wymyśliłem o sobie taką anegdotkę. Odpowiedź na to, czemu takie coś jak ja nie może sobie dać rady w życiu, z powodu skrajnie ciężkich doświadczeń.

    Czuję się cały czas trochę jak taki tygrys, który przez pierwsze 15 lat życia był trzymany w klatce i występował w cyrku... A następnie po x czasu ktoś o tak, po prostu, wypuścił go na wolność. Oczywiście jego umiejętności, które nauczyli go w cyrku są zupełnie nieprzydatne do życia w naturalnym środowisku. Dlatego taki zwierz nie ma prawa do przeżycia w swoim nowym siedlisku i musi zwyczajnie zdechnąć. Nie jest po prostu w stanie przetrwać, zapolować, znaleźć partnera, odnaleźć się tak jak inne tygrysy. Nigdy nie będzie umiał żyć w tym środowisku, bo zwyczajnie nie wie jak. Jest skazany na zagładę. Zupełnie jak ja w zwykłym życiu.

    Ja też się tak czuję, moje umiejętności przetrwania trudnych sytuacji i unikanie kontaktu z drugim człowiekiem powodują że mimo iż widzę jakieś tam możliwości boję się, albo nie chcę z nich skorzystać.

    #przegryw #depresja #samotnosc #psychologia #dda
    pokaż całość

  •  

    Długi weekend. Sobota wieczór. Wspaniały czas odpoczynku i relaksu. Jednakże nie dla mnie. Dla mnie to czas nieuzasadnionego lęku, przelewania w brzuchu i ciągłego uczucia potrzeby wypróżnienia. Pogralem sobie 2 godziny, ale jakoś mnie to nie cieszyło. No nic. Czas zjeść obiad i może popracować, to mi się polepszy.

    Życie jest super.

    #przegryw #dda #ddd #wychodzimyzprzegrywu #depresja #nerwica pokaż całość

  •  

    Na poniższym obrazku możemy zobaczyć jak wygląda typowy Oskarek po przebudzeniu w poniedziałek rano. Czemu jest taki zadowolony? To proste. Siła nawyku i odruch Pawłowa. Taki normik odkąd pamięta poranek kojarzy pozytywnie - ciepły dom, zapach śniadania i kawy rodziców, ich uśmiech i miłe rozmowy, oglądanie bajek, potem mycie, ubranie i wio na dwór do zabawy z kolegami i rodzeństwem, albo do szkoły, gdzie będzie wuef, będzie można porozrabiać na przerwach, podokuczać temu cichemu spokojnemu, itp. itd. To było coś co zawsze powodowało, że pobudka i nowy dzień był niczym narkotyk - po prostu tak działa wyrzut endorfin.

    A teraz pomyślcie o sobie - jeśli w młodości każdy kolejny dzień to uczucie zimna, niepewność, strach i smak goryczy, to już wiecie czemu teraz, 20 lat później nie macie sił do życia. Jeszcze nie otworzyliście oczu, a już zadawaliscie sobie pytania typu:
    -ciekawe czy będzie co jeść
    -czy tata będzie pijany i będzie krzyczał na mamę
    - czy znowu w szkole mi dokuczać i bić i ja dostanę uwagę, "bo prowokuję i mogłem nie reagować"
    -czy bezpiecznie dotrę ze szkoły do domu czy znowu będą na mnie "polować"
    Itp. Itd...

    I tak dwadzieścia lat później wy zastanawiacie się czy to już może czas skończyć te męki, a normik z drugiej strony barykady wam powie, że wystarczy po prostu myśleć pozytywnie, brać zimne prysznice, uderzyć pięścią w stół i przestać się użalać. Przecież te kilkanaście lat negatywnego programowania nie ma znaczenia....

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #dda #ddd #takaprawda #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    źródło: s1.favim.com

    •  

      @Pavulenko: Ale rozne są przypadki, czasami jak sie postawisz to masz spokoj na jakis czas, ale za jakis czas tez mogą probowac sie mscic w jakiś sposob. zalezy od normika.

    •  

      @Xvenowski: o wiele lepiej jest oddac komus gdy cie np uderzy. Niz dac sie okladac i znosic to. Jak bedziesz pasywny to ci psycha siadzie. Nie dosc ze typ nabierze do ciebie szacunku to jeszcze sam bedziesz zadowolony z siebie ze cos zrobiles. Mowie ci lepiej dostac wiekszy wpierdziel czy kilka razy i sprobowac by ktos rowniez dostal cos za to. Niz pozwalac na traktowanie siebie jak smiecia nic z tym nie robiac. Najlepiej sie nauczyc tego na takich normikach takiego odruchu zeby w przyszlosci sie takie rzeczy nie powtarzaly. A jak nic z tym nie robisz to beda sie powtarzac i bedziesz zyc w wiecznym strachu przed jakimis idiotami. I po co? pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Polecam fajny utwór #muzyka z #dda #dda #psychologia O uczeniu dzieci bycia grzecznymi i posłusznymi xD Trochę #depresja

    źródło: youtube.com

  •  

    ONa poniższym obrazku możemy zobaczyć jak wygląda typowy normik po przebudzeniu. Czemu jest taki zadowolony? To proste. Siła nawyku i odruch Pawłowa. Taki normik odkąd pamięta poranek kojarzy pozytywnie - ciepły dom, zapach śniadania i kawy rodziców, ich uśmiech i miłe rozmowy, oglądanie bajek, potem mycie, ubranie i wio na dwór do zabawy z kolegami i rodzeństwem, albo do szkoły, gdzie będzie wuef, będzie można porozrabiać na przerwach, podokuczać temu cichemu spokojnemu, itp. itd. To było coś co zawsze powodowało, że pobudka i nowy dzień był niczym narkotyk - po prostu tak działa wyrzut endorfin.

    A teraz pomyślcie o sobie - jeśli w młodości każdy kolejny dzień to uczucie zimna, niepewność, strach i smak goryczy, to już wiecie czemu teraz, 20 lat później nie macie sił do życia. Jeszcze nie otworzyliście oczu, a już zadawaliscie sobie pytania typu:
    -ciekawe czy będzie co jeść
    -czy tata będzie pijany i będzie krzyczał na mamę
    - czy znowu w szkole mi dokuczać i bić i ja dostanę uwagę, "bo prowokuję i mogłem nie reagować"
    -czy bezpiecznie dotrę ze szkoły do domu czy znowu będą na mnie "polować"
    Itp. Itd...

    I tak dwadzieścia lat później wy zastanawiacie się czy to już może czas skończyć te męki, a normik z drugiej strony barykady wam powie, że wystarczy po prostu myśleć pozytywnie, brać zimne prysznice, uderzyć pięścią w stół i przestać się użalać. Przecież te kilkanaście lat negatywnego programowania nie ma znaczenia....

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #dda #ddd #takaprawda #psychologia #psychiatria
    pokaż całość

    źródło: thumbs.dreamstime.com

    •  

      @wkop2: rozumiem, że oceniasz po sobie? To, że Ty gadzisz ludźmi, którzy mają niskie mniemanie o sobie nie znaczy, że każdy gardzi. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @Polinik: Nie takimi, którzy mają niskie mniemanie o sobie, tylko takimi, które mają jakieś widoczne defekty, umysłowe lub fizyczne. Czy oceniam po sobie? Trochę tak, widząc osobę ewidentnie niepełnosprawną, szczególnie umysłowo, odczuwam pewien rodzaj niepokoju, niechęci i wstrętu, myślę, że wstręt jest tu najmocniejszy, całkowicie instynktowny i odruchowy. Chociaż wiem, że takich osób nie wolno źle traktować, bo to nie ich wina. Myślę, że inni mają podobnie. pokaż całość

    • więcej komentarzy (54)

  •  

    Ale #logikarozowychpaskow wyjebalo xD

    Witam!

    Na forum wpadłem po poleceniu przez kumpla. Przeczytałem kilka Waszych historii, więc i podziele się moją - ku przestrodze i motywacji ;)

    Otóż moja "przygoda" zaczęła się kilka lat temu. Poznałem 2 lata starszą laskę, na początku jak wiadomo, bylo zajebiście. Super spędzało się czas, lubimy te same rzecz, zajebisty seks. Po jakimś czasie postanowiliśmy ze sobą zamieszkać (oboje byliśmy wtedy na studiach), lecz po niecałym roku wspólnego mieszkania rozeszliśmy się - poza jakimiś gówno kłotniami mieliśmy jedną, gdzie zrobiła mi scenę na środku rynku. Wrociliśmy z miasta oddzielnie, mimo, że prosiłem na mega wkurwieniu, by jechała ze mną. Wróciła do domu 10 min po mnie, twierdzać, że typ próbował ją zgwałcić po domem (o zgrozo!), więc lekko wcięty i wkurwiony wyleciałem pod blok, szukając go. Gościa nie było, podobnie jak i całej sytuacji, a ona przez pół nocy truła mi dupę o nic. Widząc, że ją ignoruję, wpadłą w taki szał, że zaczęła mnie napieprzać tym, co jej w ręce wpadło.
    Nad ranem spakowałem się i mimo jej próśb, wyjechałem i tak zakończyliśmy pierwszy, niestety nie ostatni, rozdział tej tragedii.


    Kolejny rozdział zaczął się, gdy zmieniłem miejsce zamieszkania (inne miasto, znane jako stolica Polski). Nie wiem skąd, ale jakiś tam kontakt między nami był, więc wpadła ze dwa razy na pukanko (w tamtych czasach było naprawdę dobre). Potem cisza, każde żyło swoim życiem.
    Aż do pieprzonego momentu, gdy rok później, zwiedziony nie wiem czym, napisałem do niej i złapaliśmy kontakt na nowo. Pare miesięcy później mieszkała już ze mną, normalnie never ending story.
    Dwa lata temu dowiedzieliśmy się, że możemy odkładać na wózek. Załamka, płacz, ale po chwili myślę chuj, może to ten czas, żeby spiąć dupę?
    Ciąża przebiegła nawet spokojnie - jedna czy dwie spiny, ale ze względu na zdrowie potomka starałem się zwalczać w sobie wszystko. Urodził się, wielkie szczęście i krzyż nad naszym "związkiem".


    Zero uczuć, zero dobrego traktowania. Byłem skarbonką, która miała jebać na byt rodziny, a wieczorem zmagać się z jej histeriami. Sytucja była coraz gorsza, doszedłem do momentu gdzie przestałem w ogóle o cokolwiek pytać, negować, krytykować, bo był wybuch agresji, automatycznie. Nagle luty tego roku, ona jedzie z młodym do domu, bo będzie miał szczepienia. Mówię ok jasne, przyjadę za tydzień. W trakcie oczywiście wynikła kłotnia i ona po tygodniu, że do mnie nie wraca. Czemu? Bo nie. I chuj.

    Przez 4 miesiące widywałem synka (którego, dla ścisłości, kocham ponad wszystko) co dwa tygodnie. Oczywiście było pierdolenie, zgrzytanie, że jestem taki a taki, że nie płacę, cała jej rodzina wiedziała jaki zły jestem. Nadmienię, że zostawiła mnie z czynszem wynajmowanego mieszkania, rachunkami, opłatami za auto, zakupami na życie. Nie zarabiam 10k/msc, więc sytuacja była bardzo ciezka.
    Po 4 miesiacach powrót - całe wakacje razem, przed urlopem, po raz 40 od tamtego czasu, robiła wszystko żeby wyprowadzić mnie z równowagi - potrafiłą przypierdolić się o to, że dywan był 20 cm nie w te stronę, albo że wróciłem do domu 15 min później, niż wczoraj... Wkurwiała mnie pół godziny do momentu aż zobaczyła, że paruje z wkurwienia - wtedy zrobiła najgorsze, co się wtedy da zrobić, czyli zaczęła się śmiać. Jakimś cudem zapanowałem nad sobą, ale było zajebiście ciężko. Pojechaliśmy na wyczekany urlop, a po nim... znów wyjazd do rodzinnego miasta i znów brak powrotu.


    I teraz ja, 26 letni gość, który ledwo wiąże to wszystko i ledwo trzyma to w kupie - praca 9-17, powrót, zabawa z młodym, wieczorem siedzenie z nią, a gdy poszła spać - nauka, zero czasu dla siebie - zostaję sam, jako ten zły, jak ojciec, który nie interesuje się dzieckiem, a ona wielce samotna matka, którą zostawił tyran.

    Przez cały czas, gdy ze mną była - zero seksu, zero uczuć, 100% fokus na dziecku. Ja byłem tylko bankomatem płacącym za rachunki.

    No i przechodzimy do epogeum, które przekreśliło wszystko.

    Kazała mi przywieźć wszystkie ich rzeczy, co też uczyniłem. Był to dzień mojego spotkania z synem, więc zabrałem tyle, ile w auto weszło i jazda. Wchodzę do nich i już na start - "dlaczego nas gnoju zostawiłeś? Już masz inną? Jesteś zwykłą, męską dziwką! Tylko na jebaniu ci zależy, a gdzie w twoim zyciu my?"
    Miałem wtedy nastawienie zupełnie spokojne i pokojowe - ona drze pizdę, ja ze stoickim spokojem jej tłumaczę. Po zgnojeniu jak pies wziąłem młodego i na spacer.
    Wracam, mówię zapraszam na dół, wezmiesz troche rzeczy z auta. I teraz najciekawsze.
    Schodzi, stoimy na parkingu przy moim aucie, obok synek. 10 m dalej na ławce 4 jej sąsiadów z osiedla. Ta wykręca mi scenę, że mam jej płacić, że jestem najgroszym ojcem i ma mnie za nic. Gnoi mnie na tym jebanym parkingu, a ja zupełnie niewzruszony stoję i nic. Nagle wyciągam telefon - mówie dobra, będę to nagrywał, przyda się w sądzie. Ta zaczyna wyrywać mi telefon z ręki, prawie go upuściłem, ale by tego nie zrobić, oderwałem jej łapę i odepchnąłem od siebie. I w tym momencie ta mi strzał w twarz. Ja szok, ale zagrzałem się potwornie. Czekała na reakcję, spoglądając się na sąsiadów na ławce - jeśli oddam, to zacznie drzeć pizde i chłopaczki przyjdą jej pomóc :D dosłownie tak to wyglądało. Sąsiedzi oczywiście się patrzą, bo kręci aferę jak jebnięta, ale żaden nie zaregował (i dobrze, bo byłem tak wkuriony, że mogłem się trzaskać z całą czwórką).
    Widząc, że nie zaregowałem, zaczęłą ryczeć (cały czas wszystko nagrywam, a młody to widzi - 1.5 roku). Na środku parking skuliła się i ryczy, że to ją przerasta i takie pierdolenie.
    Wziąłem Juniora pod pachę, trochę rzecy z auta i do mieszkania. Tam mnie przeprasza, że ona żałuje, że ona chce ze mną być. Dyplomatycznie kazałem jej wypierdalać.


    Były w międzyczasie jakieś rozmowy, grożenie wielkimi alimentami, nazywanie mnie tak czy inaczej. Mam też nagranie, jak wystartowała na mnie z nożem ;) a to akurat było chwilę przed urlopem.

    Dziś, po paru tygodniach bez niej czuję, jak odżywam. Wszystko, ale uwierzcie mi, że wszystko, zaczęło się układać. A syna widuje co dwa tygodnie.

    Jaki z tego morał? Wysyłać baby na badania psychiatryczne przed jakimkolwiek związkiem :D

    To napisałem ja, Rybecki, lat 26, informatyk, programista amator ze stolicy. Pozdrawiam wszystkich, mam nadzieję, że nie mieliście takich ekscesów jak ja :)

    #zwiazki #rozowepaski #patologia #polskiedomy #dda
    pokaż całość

  •  

    Jak tak patrzę na swoich rodziców i na to jakie zapewnili mi życie i wychowanie to jestem za odbieraniem prawa do rozmnażania się osobom, które nie zdalyby kilku prostych testów. Naprostowywanie ich błędów to katorżnicza praca. Ja pierdole jak można było sobie robić dziecko w latach 90, mając 20 lat, posiadając wykształcenie średnie i zawodowe oraz zarabiając minimalną krajową w gównopracach i mieszkając w kawalerce??? Sami nie mieli normalnego dzieciństwa, ale zero zamiarów, żeby komuś takowe dać. Nie wspominając już o chęci świadomego wychowania dziecka. No tak, dać dziecku jeść (w późniejszym okresie to nawet to nie było pewne) i dach nad głową i cyk pora na CSa.... Rozwój intelektualny, społeczny, emocjonalny, materialny? Panie, a na co to komu! Przecież posiadanie dziecka to bułka z masłem.
    (btw swoim rodzicom nie dał bym psa pod opiekę)

    pokaż spoiler #przegryw #wkurw #zalesie #dziecinstwo #rodzice #rodzina #dda #ddd #nerwica #fobiaspoleczna #depresja
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    +: Ramvel329, Marasmeus +209 innych
  •  

    Kiedyś pewna osoba poleciła mi serial #shameless ze słowami "Nie zniechęcaj się z początku, bo jest naprawdę dobry i nie pożałujesz". Pokrótce miałem fabułę rozrysowaną, jest dysfunkcyjna rodzina z problemem alkoholowym w postaci ojca i serial opowiada o ich życiu.

    Informacji mało, po zobaczeniu kawałka pilota machnąłem zniesmaczony ręką i odłożyłem oglądanie na przysłowiowe nigdy. Po ponad dwóch latach to 'nigdy' dzisiaj przyszło. Jestem po pierwszym odcinku, tak trochę na gorąco to piszę...

    Mało jest seriali, gdzie od samego początku są bohaterowie tak rozrysowani, że zaczynając go oglądać nie poznajesz ich. Ty ciągle masz wrażenie, że już ich znasz. I nie, nie chodzi o kwestię przewidywalności. Serial w samym pilocie odwala dwa takie zwroty, że chylę czapki.

    Dwie sceny z pewnością mi mocno utkwią w pamięci już od początku. Pierwsza, ta z ojcem i Fioną, gdzie on leży najebany, a ona 'gratuluje sobie' jego ręką odpowiedzialności, bardzo wymowna. I druga, ten dialog w restauracji, a w zasadzie to, co Jimmy mówi... Wpleść takie wartościowe sceny w chwilami morze absurdu i jeszcze by to nie wyszło wymuszenie, sztucznie...

    Wyjątkowo dobra robota.

    Jedno jest pewne. Żałuję, że się dopiero teraz za ten serial zabrałem. Ten wpis, to taka próba na szybko wyrzucenia z siebie przemyśleń, żeby głowę ostudzić przed drugim odcinkiem.

    Jeśli ktoś miał do czynienia z problemem alkoholu w domu, to przynajmniej po pierwszym odcinku uważam, ten serial jest dla niego. Przymykając oko na całą tą otoczkę życia amerykańskiego będzie taka osoba z pewnością zaskoczona jak wiele postaw, podobieństw będzie w stanie w tym serialu do siebie wychwycić, zwłaszcza gdy o syndromie #dda mowa.

    No to tyle chciałem. Jak ktoś nie widział, polecam ze szczerego serduszka. I nie zniechęcać się. A ja wracam oglądać.

    #seriale #psychologia #alkoholizm #polecam #recenzja #naszybko
    pokaż całość

    źródło: 1535662104-shameless-us-season-9-poster.jpg

  •  

    Pokazuję ojcu książkę jaką sobie kupiłem. Jego pierwsze słowa?

    "Ale droga"

    Cena na okładce to 49zl...

    Szkoda, że jak ekspedientka w sklepie mu sprzedawała wódę to nie mówił że drogo, może moje losy potoczyły by się lepiej ¯\_(ツ)_/¯

    #przegryw #dda #ddd #rodzina #polskiedomy pokaż całość

    •  

      @LajfIsBjutiful: oj tak, ja nie miałem takich problemów z książkami, ale np. ze zwykłych okularów na nosie, które nosić muszę i musiałem od czasów wczesnego nastolactwa (mam takie denka, że bez denek kiepsko w życiu XD) to sie trzeba było tłumaczyć ZA KAŻDYM JEBANYM RAZEM, czemu wybieram takie drogie i czemu ja chce droższe i dopasowane do twarzy a nie talerze a'la lata .70 za dyche z bazaru, no co ja se myśle w ogóle?
      Z resztą, w ogóle, połowa mojej rodziny to jest w ciężkim szoku nadal, że możesz coś z wyższej półki jakościowej kupić, dać więcej kasy ale mieć za to produkt albo odpowiednio wyposażony, albo trwały, albo jedno i drugie. Ewentualnie jak już coś masz to że chcesz to użytkować na wyższym poziomie niż "byle działało", bo to zawsze wg nich tyle kasy kosztuje.
      Ale już kuźwa, około paczki szlug dziennie (tyle wychodziło z kurzenia) jak babka kupowała 40+ lat i kupuje dalej to jest git, tak jak czteropak taterki.
      Także naprawde, niektóre jednostki zrobiłyby najwięcej dobrego dla świata, jakby umiały w określonych momentach zachować swoje górnolotne myśli dla siebie.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (9)

  •  
    V.........f via Android

    +65

    Wymiana zdań miedzy mną, a ojcem
    Mówię mu, że jest alkusem i kolejny raz poszedł do sklepu i wrócił z browarami. Mówię, że mame i wszystkich innych to dużo nerwów kosztuje i, że nie chce mi się gadać z jebanym alkoholikiem.
    On:

    a ty kim jesteś? Nikim. Nic nie umiesz, do niczego się nie nadajesz

    ¯\(ツ)
    #gownowpis #depresja #zalesie #dda pokaż całość

    •  

      @VonHautkopf: ehh, mialem to samo... pozniej poznalem dziewczyne i mega mi pomogla biorac mnie pod swoj dach. Niestety teraz troche krucho miedzy nami i musialem wrocic do swojego "domu". Nie wiem czy ojciec w ogole zauwazyl, ze wrocilem.

      +: V.........f
    •  

      u mnie było podobnie, do momentu aż w wieku lat 15 (+/- wtedy też symbolicznie przeroslem starego wzrostem) wyjebałem mu jednego, potężnego, zimnego, bezemocjonalnego gonga na ryj. nie wiem, tak się jakoś zagotowałem, ale nie straciłem kontroli. to była sekunda. od tamtej pory trochę przysiadł na piździe. ale wyprowadzilem sie w wieku 19 lat i sajonara, jest pięknie. nikt inny mnie tak nie wkurwia

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Niedziela wieczór. Mam syndrom poniedziałku już od około godz 16 https://mobile.natemat.pl/51999,poniedzialek-to-moj-powracajacy-koszmar-niedzielny-lek-to-syndrom-poniedzialku-ostrzega-psycholog
    Ale i tak jest lepiej niż kiedy miałem pracę a'la obóz pracy w Mathausen-Gusen. Wtedy to miałem chyba najgorsze stany lękowe w całym życiu.
    Teraz sobie pije piwko i ćwiczę, może trochę pomoże na uczucie zmęczenia i strachu.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #stanylekowe #dda #ddd
    pokaż całość

  •  

    Dzień 147 operacji "Xardas"

    Czuję, że zbliża się przełom. Na załączonym zdjęciu mam to, co prawdopodobnie powodowało u mnie ból głowy, ból zębów, ból ucha, spuchnięcie mordy, stany zapalne migdałków, zapalenie ślinianek oraz prawdopodobnie też senność, osłabienie, uczucie przewlekłego zmęczenia." Torbiel zatoki szczękowej. No w sumie nie ma się co dziwić, jest to siedlisko bakterii, z którym organizm musi walczyć. Najlepsze jest to, że zacząłem szukać przyczyny zimą xD Zrobiłem sobie też zdjęcie szczęki, ale wszystko było okej. Jednak doszedłem do tego w sumie przypadkiem - byłem niby przeziębiony i dostałem antybiotyk i zastanowiło mnie to, że mam lepsze samopoczucie. Poszedłem więc do laryngologa, dostałem jakieś psikacze do nosa (ciężko mi się nim oddycha), ale po którejś wizycie skoro nie pomogło dostałem skierowanie na tomografię komputerową. Muszę jeszcze sobie lekarstwo na alergię kupić, bo też dostałem receptę.

    Mam nadzieję, że moje samopoczucie się chociaż trochę poprawi po zlikwidowaniu tego problemu, no i dowiem się czy jest to też przyczyną ciągłego zatkania nosa. Trzeba walczyć na wielu polach, ponieważ każde moje schorzenie trochę dokłada od siebie do innych schorzeń. Najgorsze, że miałem wersję TRIAL wychodzenia z przegrywu, dostałem dynamiczności i pewności siebie, w pracy czułem że mój mózg pracuje, umysł jest rześki i elastyczny, no ale niestety wszystko co dobre szybko się kończy - znowu ledwo żyję, jestem śpiący i robię błędy takie jak nowicjusz... Niby biorę lekarstwa na depresję, ale do końca nie wiem czy to ich zasługa chwilowej poprawy czy może pogody? A może kiepskiego stanu finansowego? Nie pozostaje mi nic innego jak dochodzić do prawdy metodą eliminacji.
    Wykluczyłem już anemię, cukrzycę, tarczycę i inne podstawowe rzeczy. zbieram się powoli na zaawansowane badania hormonalne, no ale do tego potrzeba czasu.

    Najlepsze, że pacjenta traktuje się jak królika doświadczalnego, tzn. proszę jeść/wdychać te lekarstwa przez ileś tam czasu, jak nie pomoże to zmienimy lekarstwo i będziemy próbować tak samo. No kurwa, XXI wiek, a zamiast stworzyć jakiś system diagnostyki bawimy się w wyliczanki...

    NAJGORSZE, JEST TO, ŻE TYLE ZWLEKAŁEM - w dzieciństwie rodzice zawsze mi gadali jak mówiłem, że coś mi dolega - wymyślasz, przestań marudzić, przejdzie ci, nie mam czasu, zjedz sobie czosnek to wyzdrowiejesz. Nie ma to jak wpajać obojętność na swoje zdrowie... No tak ruchać to się chciało, ale o dziecko zadbać to już nie tak fajnie.

    "W przypadku istnienia niewielkich torbieli zatok często nie występują żadne objawy chorobowe. Jednak w wyniku ich powiększania się dochodzi do odczuwania dolegliwości przypominających stan zapalny zatok, takich jak:

    zatokowe bóle głowy – zlokalizowane zwłaszcza w obrębie twarzoczaszki, uczucie rozpierania, świdrowania, narastający ból przy pochylaniu głowy do dołu, opukiwaniu lub ucisku zajętej procesem chorobowym zatoki;
    gęsta, śluzowa wydzielina z nosa – występuje rzadko w przypadku torbieli;
    niedrożność nosa i zatok;
    zatkany nos i zapchane zatoki;
    zaburzenia węchu lub jego utrata;
    chrapanie;
    objawy ogólne: senność, osłabienie, uczucie przewlekłego zmęczenia.
    Przy dużych rozmiarach torbieli może dojść do obrzęku i deformacji policzka, czoła, wytrzeszczu gałek ocznych, łzawienia."

    #przegryw #nerwica #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu #zdrowie #lekarz #medycyna
    pokaż całość

    źródło: śniący zbudź się.jpg

    +: Mescuda, B.....5 +15 innych
  •  

    Dobranoc przyjaciele. Ja właśnie leżę umyty w świeżej pościeli, napiszę do was i idę spać.

    Pamiętajcie, że czasy samotnych bohaterów już dawno minęły. Teraz sukces osiąga się współpracując.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja #dda #ddd

    +: jurek-xd, d.......r +13 innych
  •  

    mam 25 lat i chcę pójść na studia w innym mieście, niedługo mam egzaminy a ja zamiast pracować nad portfolio rozmyślam o wielu krzywdach które wyrządzili mi rodzice. M. in. matka kategorycznie zabraniała mi studiowania poza naszym miastem w obawie że popełnię jej błędy z młodości - wiem doskonale że "pokorzystała" sobie z życia. Jedyne czego ja chcę to realizowanie pasji bez pierdolenia nad uchem, że to wszystko jest na nic, Możliwość spaceru z rana lub wieczorem bez pytań jak na komendzie i takim samym pierdoleniem jak w przypadku hobby. Albo jeszcze gorzej, ojciec zechce dołączyć i ze spaceru zrobi się 10 km maraton z jedną 15min przerwą jak lata temu, bo jak się coś robi, to robi się to do ostatniej kropli krwi i potu. Chociaż lata minęły i myślę że teraz od takiego wysiłku by umarł. A ja razem z nim, bo jeszcze półtora roku temu przez chujowe żarcie i ogromny stres miałam stan przedzawałowy.
    Poza tym łapię się na tym, że chciałabym częściej spotykać się z ludźmi i realnie zacieśniać z nimi przyjaźnie - przez ostatnie lata rosło we mnie zobojętnienie, jednak odkąd wyprowadziłam się 9 miesięcy temu zaczynam odżywać, trochę mi głupio ale zaczynam czuć się jak małe szczęśliwe dziecko. Chociaż to dobrze, bo wcześniej byłam małym, smutnym dzieckiem, strachliwym i zanadto uważającym na ludzi, wychowanym w bezradności.
    Matka by pomyślała, że chce się urwać ze smyczy i skakać po bolcach, w rzeczywistości od prawie roku mam drugą połówkę o której chyba nigdy im nie powiem. Nie pozwolę, by znowu niszczyli moje szczęście. Nauczyli mnie nie mówić o jakichkolwiek rzeczach, które lubię, pomysłach związanych z moją "karierą", przez co w życiu mam duży problem. Często byłam i wciąż jestem tą negatywną osobą, bo nie potrafię powiedzieć nic dobrego. Zawodowo też na tym cierpię, ciężko z "odtwórcy" stać mi się "twórcą". Wierzę, że z psychoterapią z tego wyjdę, ale będzie ona możliwa jeżeli zacznę studiować. Samo to utrudnia kończenie portfolio, więc nie wiem czy rzeczywiście uda mi się podjąć studia. Prokastynacja. Zwątpienie. Nie zasługują żeby wiedzieć o moim szczęściu, przynajmniej nie z pierwszej ręki.

    dla nich czas się zatrzymał 12 lat temu kiedy byłam stosunkowo niesfornym gimbusem a mi zmarnowali połowę życia

    dobra pojęczałam to idę przeglądać vikop dalej elo

    #ddd #dda #feels #patologia
    pokaż całość

  •  

    Tak się proszę Państwa wychodzi z przegrywu. Nie jakieś normickie mądrości o bieganiu, waleniu w stół czy zimnych prysznicach. Trzeba zacząć od środka czyli ustabilizowania substancji chemicznych w mózgu. Polecam wszystkim serdecznie. Redbull dla skali i żeby pokazać bogactwo. BTW zarabiam już 3000 złotych i jestem kurwa KIMŚ (#pdk)

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #dda #ddd pokaż całość

    źródło: Kolacja.jpg

  •  
    T..............e

    +6

    Właśnie porzuciłem #januszebiznesu i jadę podpisać umowę z nową #pracbaza
    Nowy kierownik zaproponował podpisanie umowy dziś, żebym miał spokojny weekend.
    Chyba od dawna moje #dda nie dawało o sobie tak znać, czuję się nadal jak szuja (chociaż jestem w porządku), nadal niepokój, że wszyscy przeciwko mnie (chociaż cały świat mnie popiera). Powinni wprowadzić kategorię Dorośli Pracownicy Manipulatorów xD
    Lata 90te żegnajcie, XXI wieku witaj.
    pokaż całość

    •  

      @Teraznaspokojnie: pamiętam z jakim bólem po 5 latach odchodziłem z korpo w zupełnie nieznane. Czasem brakuje mi stabilizacji, ale teraz jestem trochę jak kapitan na morzu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Bierz życie jako przygodę, a nie tylko jako relacje między ludźmi a bedzie dobrze

      +: T..............e
  •  

    Normik ma 4 lata: tata zapisuje go na angielski.

    Przegryw ma 4 lata: tata mu pokazuje jak się rzyga po pijaku.

    PRZESZŁOŚĆ NIE MA ZNACZENIA, PAMIĘTAJCIE :-)

    pokaż spoiler #przegryw #dda #normikivsprzegrywy #feels

    źródło: ycie jest nobelon.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ech, współuzależnienie, a konkretniej tak zwane #dda to straszne gówno. Ponad rok terapii i dopiero zaczynam psychicznie wychodzić na prostą. To gówno siedzi w tak wielu zakamarkach psychiki, że właściwie na nowo uczę się relacji międzyludzkich. Zerowe poczucie własnej wartości, potrzeba nadkontroli wszystkich i wszystkiego, dążenie do bezpieczeństwa za wszelką cenę, ogromna potrzeba akceptacji i uwagi, trudności z asertywnością i stawianiem granic. I różne pierdoły, typu chociażby silna niechęć (a tak naprawdę strach przed nimi) do jakichkolwiek kłótni w gronie rodziny czy znajomych - wolę (wolałem?) odwalić jakąś część roboty, której nikt ode mnie nie wymagał albo np. zapłacić za coś za co bym nie musiał, byle wokół mnie był spokój.
    Dzięki tato za twój trud wychowawczy, dzięki mamo za wiarę w nierozerwalny i święty sakrament małżeństwa.
    #gorzkiezale #zalesie #przegryw #psychologia

    pokaż spoiler obrazek to kadr z filmu Wszyscy jesteśmy Chrystusami


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: alekinoplus.pl

  •  

    Ciekawe jak to przyjść że szkoły do czystego, pachnącego, ciepłego domu zadbanego domu, gdzie od progu witają cię rodzice, jedząc dobry obiad rozmawiają sobie z tobą jak z człowiekiem a nie odbębniają gadkę typu "jak było w szkole - fajnie - no to dobrze hehe" nawet nie patrząc na ciebie. Potem idziesz odrobić lekcje i rodzice jak nie jedno to drugie pytają czy wszystko rozumiesz, a jeśli nie to spokojnie tłumaczą. Potem tata wiedząc, że jesteś najmniejszy z klasy uczy cię rzeczowo co robić, gdy ktoś cię zaczepia, bez bzdur typu nie reaguj i ustąp głupszemu. Wieczorem sobie jecie fajną kolację którą razem zrobiliście, potem oglądacie sobie jakiś film śmieszny i wszyscy się przytulacie i komentujecie najlepsze sceny. Widzisz jak tata daje czułe buziaki mamie i mówisz sobie w głowie "jak będę duży też będę takim mężem i tatą".
    Ja tak niestety nie miałem wiec wam nie powiem.

    #przegryw #feels #dziecinstwo #dda #depresja #nerwica
    pokaż całość

    źródło: previews.123rf.com

    +: Mescuda, F...............r +196 innych
  •  

    Tradycyjnie w ramach przygotowań do świąt rodzice nie mogli zapomnieć o najebaniu się.

    #zalesie #alkoholizm #dda #depresja #przegryw

  •  

    Dzień 81 operacji "Xardas"

    Czas na małe porządki.
    To co się tu odpierdala to pikuś w porównaniu do tego kolegi który na zdjęciach miał opakowania po jedzeniu z makdonaldu xD Syf z jedzenia, stare naczynia, sterty ubrań, puszek, stara elektronika, narzędzia, części samochodowe, materiały budowlane,książki, zeszyty, papiery itp itd.
    Było by gorzej, ale odkąd zobaczyłem mysz większe resztki jedzenia od razu wyrzucałem w obawie, że jak przyjdzie na dłużej to mi pogryzie kable, bo tak z wyglądu to fajna była taka miła w dotyku się wydawała, szkoda, że się bała i uciekała szybko (myszy od sąsiada przychodzą).

    Na początek zrobię małe ćwiczonka na rozciąganie bo mnie kręgosłup boli a potem metodą pomodoro 30 min sprzątania - żeby chociaż zacząć małymi kroczkami.

    Może jak napisze tutaj to będzie lepiej mi to zrobić bo w razie czego to będzie wstyd jak nie zrobie nawet tyle xD

    Na filmie pani prezentuje podstawowe szybkie ćwiczenia, które mi pomogły w bólu karku od długiego siedzenia przed komputerem.

    #przegryw #nerwica #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dzień 77 operacji "Xardas"

    Mimo leczenia farmakologicznego, suplementacji witamin i minerałów oraz zażywaniu napojów energetycznych czuję się jak warzywo. Cały czas odczuwam zmęczenie, senność i obojętność. Brak sił by cokolwiek dać od siebie. Zmusiłem się, żeby wstać z łóżka i sobie siąść przed komputerem. Mój stan nie ma oczywiście pozytywnego wpływu na wydajność w pracy.
    Z plusów to chyba dzięki lekarstwom zdałem semestr na studiach bo zniknęły/bardzo się zmniejszyły stany lękowe.

    Chciałbym zrobić dłuższy wpis ale nie przychodzi mi to z taką lekkością jak kiedyś.
    Może kiedyś się uda. Liczę na to.

    Życzę wam koledzy zdrowia i wyjścia z przegrywu.

    "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą." ~ Jan Paweł Drugi

    pokaż spoiler ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


    pokaż spoiler #przegryw #nerwica #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    •  

      @LajfIsBjutiful: zbadaj sobie jeszcze witaminę D3, albo po prostu bierz ale większą ilość np. 3000. Dużo osób ma niedobór tej witaminy. Olej na lepsze działanie jelit, możesz spróbować też probiotyki żeby jak najlepiej się wchłaniały witaminy z pożywienia muszą dobrze jelita działać :-) to może kawę w kapsułkach, te energetyki mają dużo cukru i substancji niepotrzebnych po których na dłuższą metę możesz czuć się gorzej

    •  

      @LajfIsBjutiful: jeszcze na brak czasu to zalej sobie płatki owsiane wrzątkiem wieczorem to rano szybko wyciągniesz i po sprawie, potraktuj to przez kilka dni jak lekarstwo. Albo zapakuj zalane wieczorem w pojemnik i z jogurtem w pracy wymieszaj

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Kiedyś wydawało mi się, że pewnie z wiekiem się uodpornię na patologię w domu, ale stało się dokładnie odwrotnie i kiedyś chyba mniej to we mnie uderzało.

    Jak słyszę pijackie wrzaski moich starych to często aż odczuwam je fizycznie, czuję taką jakąś słabość, jakby opuszczała mnie wola do życia i mam ochotę upaść na ziemię i już nie wstawać a do oczu cisną się łzy.

    ehhh jakby nie rodzeństwo i pies to możliwe, że dawno bym zrobił magika

    pokaż spoiler zanim ktoś wyskoczy czemu się nie wyprowadzę, pracuję nad tym ale to jeszcze potrwa


    #depresja #dda #alkoholizm #patologia #zalesie #oswiadczenie #robackiezycie
    pokaż całość

    źródło: ih1.redbubble.net

  •  

    Glupie matki, zamiast kopnac w dupe chlejacego meza, to pozwalaja wlazic sobie na glowe, i zmuszaja wlasne dzieci do zycia z ojcem alkoholikiem. Bo nasze kobiety to swiete matki polki, cierpietniczki, ktore bardziej troszcza sie o faceta alkoholika, niz o siebie i swoje dzieci. A potem te dzieci maja przerabane w zyciu.
    #dda #przegryw

  •  

    To zapewne przez wychowanie w patorodzinie ale mam 23 lata i nadal taką jakąś chęć, żeby ktoś mnie wziął na ręce i przytulił ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #depresja #zalesie #dda #feels #ehhhhhhhhhhhhh

    źródło: viralityfacts.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    To będzie długie. Musiałam to z siebie wylać bo inaczej oszaleję, zaraz sobą zwymiotuję.
    Okres 0-7 lat - ojciec dyrektor - miły mądry człowiek ale pijak. Matka natomiast furiatka - właściciel firmy. Oboje nastawieni na kasę. Awantury czasem takie że noże latały (to nie metafora). Mną natomiast opiekowały się dwie nianie gdy oni byli w pracy.
    7-17 lat- dzieci na podwórku mnie gnębiły bo ojciec alkoholik a awantury matki dało się słyszeć w bloku obok. Do tego byłam raczej mało asertywna i paradoksalnie oczekiwałam akceptacji od tych dzieci, których rodzice nie lubili moich rodziców... :) Akceptacji szukałam też w swoich rodzicach i może i mnie kochali ale pochłonięci swoimi problemami (ojciec depresja alkoholika, matka niedokochana, wiecznie walcząca ze światem wylewająca na mnie jako na powierniku swoje problemy) - nie mogli mi tego dać. Myśleli że jak mam co jeść, mam super barbie i bawię się z rówieśnikami na podwórku to jest ok. Często bagatelizowali mój płacz gdy dzieci wchodziły mi już tak bardzo na głowę, że nie dawałam rady. Często byłam wykluczana z zabaw i wyzywana.
    Podstawówka.
    W latach podstawówki totalne problemy z nauką. Zerowa koncentracja, zaszywanie się w swoim świecie - książki filmy i muzyka, a do tego straszliwe problemy z matematyką i ścisłym przedmiotami. Nadal walczyłam o akceptację koleżanek i nie wierzyłam w siebie. Czułam się bardzo samotna i ciągle chciałam udowodnić, że jestem coś warta.
    Gimnazjum - o dziwo doceniona przez nauczycieli, zostałam przewodniczącą klasy, zdobywałam medale na zawodach - to był dobry czas. Pierwszy chłopak i jakaś taka chęć i wiara w siebie. No i pomimo straszliwie niskiej samooceny i problemów ze niektórymi przedmiotami dostałam się do liceum.
    Jednak pamiętam też ostatnie wakacje gimnazjum - bardzo smutne. To był pierwszy czas gdy przez kilka miesięcy nie uśmiechnęłam się ani razu. Nagle poczułam się samotna niechciana nic nie warta i ten stan nie wiedzieć czemu towarzyszy mi chyba do dziś. Wówczas rozpadł się mój pierwszy nastoletni "związek" z chłopakiem.

    17-25
    Czas liceum.
    Nauczyciele gnębili mnie nie gorzej jak ostatniego pustaka. Poprawka w matmy w 2 liceum, przestałam wstawać z łóżka, zaczęłam wagarować, rodzice cisnęli mnie w domu, że się nie uczę i tylko wykładali hajs na korki. A ja w gruncie rzeczy bardzo chciałam dawać sobie radę w liceum ale byłam straszliwie apatyczna, przestraszona i zahukana świadomością że sobie nie radzę i mogę nie zdać do następnej klasy. Dużo płakałam. Powodowało to efekt odwrotny do oczekiwanego - wszystkie korepetycje szły w dupe gdyż ze strachu przed szkołą zapomniałam jak mam na imię (serio). Natomiast rodzice uważali, że tak już mam. No ogarniam matmy i jestem leniwa. Dużo się zmieniło gdy w klasie maturalnej poznałam fajnego chłopaka i to w pewien sposób dodało mi skrzydeł. Wzięłam się ostro za siebie. Chciałam dostać się na studia. Jednocześnie biznes rodziców zaczął się sypać a w domu tym bardziej nie było kolorowo.

    Czas studiów.
    Gdy zdałam maturę usłyszałam od rodziców, że albo studia zaoczne i muszę się sama utrzymywać albo w ogóle nie idę na studia. W tym samym czasie chłopak (z dobrej rodziny) okazał się totalnym ćpunem i recydywem, który okradł mnie i moją rodzinę na kilkanaście tysięcy i uciekł za granicę.
    Załamałam się. Do tego wszyscy znajomi uznali, że wymyśliłam historię o kradzieży, żeby zemścić się za zerwanie. Dopiero później sami zostali okradzeni.
    Poszłam na studia zaoczne i wyprowadziłam się więc do większego miasta zaciągając się do pierwszej lepszej pracy z nadzieją, że zaraz uda mi się stanąć psychicznie na nogi. Ten okres można uznać nawet za stabilny i choć bardzo doskwierała mi samotność ( bo w tygodniu praca a w weekendy studia) to zaczynałam mieć jakiś znajomych, ale oni też mieli przecież swoje życie. Rodzice dodatkowo darli ze sobą koty jak nigdy. Ja w odpowiedzi dużo imprezowałam i próbowałam zapić patowe samopoczucie i pustkę, która towarzyszyła mi w dzień i w nocy. Życie toczyło się dalej. Szukałam „szczęścia”, które ciągle było gdzieś obok.
    Pewnego dnia po kilku latach abstynencji od facetów (bardzo nie chciałam wchodzić w żadną relację) poznałam chłopaka. Niestety mieszkał ode mnie kilkaset km dalej. Straciłam dla niego głowę, mówiąc szczerze.. bo nagle dał mi to wszystko czego mi brakowało żyjąc samemu w dużym mieście. Byliśmy bardzo podobni, imponował mi, zapełniał pustkę, czułam, że mogę więcej, był mi towarzyszem i dodawał skrzydeł. Mieliśmy wspólne plany, podróże i poglądy. Po kilku miesiącach okazało się jednak, że nie byłam tą jedyną (spotykał się też z kilkoma innymi). Załamałam się. Ponownie zostałam sama. Cała moja nadzieja, że cokolwiek się wreszcie ułoży w moim życiu poszła w cholerę. Poczułam się znowu nieakceptowana, brzydka (choć to nie prawda), nic nie warta, niechciana i wykorzystana. Minęło kilka miesięcy - chłopak strasznie o mnie zabiegał, prosił byśmy się zeszli. Przepraszał i obiecywał. Dałam mu szansę.
    Dodatkowo wszystko skumulowało się też na innej stopie życiowej: nie otworzyli mi magisterki w mieście, w którym obecnie studiowałam więc w pewnym sensie "droga mojej kariery" stanęłaby w miejscu. Postanowiliśmy z chłopakiem wyjechać do innego miasta w którym była czynna mgr. Zbiegło się to z decyzją mojej matki o wyjeździe za granicę by zbudować sobie "nowe życie" zostawiając wszystkich w cholerę (ojca który chorował na serce i mnie która jej mimo wszystko potrzebowałam w Polsce). Dom dla mnie już nie był domem. Gdy tam przyjeżdżałam wszystko było tak jak zostawiła to matka, tato sobie kompletnie nie radził z samotnością, zaczął dużo pić. Często do niego jeździłam kilkaset km i sprzątałam, gotowałam, w tygodniu dzwoniłam codziennie lub co drugi dzień. W nowym mieście radziłam sobie też słabo. Trafiłam co prawda do spoko firmy ale bardzo tęskniłam za tym co zostawiłam w poprzednim mieście (m.in. za ludźmi). Sytuacja w domu (samotny tato) też nie dawała mi spokoju. W związku bywało różnie. Bardzo nie radziłam sobie z faktem zdrady i tego, że nie byłam na początku tą jedyną. To wpływało na nasze częste kłótnie i relacje fizyczne. Do tego właśnie w nowej pracy po raz pierwszy doświadczyłam mobbingu - przez ponad rok czasu byłam wzywana kilkukrotnie w ciągu dnia na dywanik z tak błahych powodów jak to, że mam zły kolor paznokci, nie uśmiecham się, garbie gdy rozmawiam z klientem albo podobno kokietuję dyrektorów choć zupełnie nie uważam się za osobę która jakkolwiek wpływa świadomie w ten sposób na mężczyzn. Musiałam więc tworzyć treści na spotkaniach z przełożoną pt. "w przyszłym miesiącu popracuję i postanowię zmienić w sobie... to to i to". Na końcu po miesiącach walki zwolniono mnie. Znowu poczułam się jak ostatnie gówno bez wsparcia, pomocy i jakichkolwiek szans na normalne funkcjonowanie. W między czasie mój chłopak dostał super ofertę pracy w innym mieście, ja zakończyłam studia i postanowiliśmy się przenieść właśnie tam. Czyli do trzeciego miasta w moim życiu. Wiedziałam, że to nieduża miejscowość, że tak ważne dla mnie życie kulturalne jak wyjście na wystawę czy do teatru po prostu nie funkcjonuje. Do tego już kompletny brak znajomych. Mimo to, wierząc , że będzie lepiej ruszyłam za nim. Miesiąc po przeprowadzce do kolejnego nowego miejsca w którym miało nam się żyć dobrze i szczęśliwie zmarł nagle mój tato. Nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Byłam w pracy o 8 rano ponad 500 km od niego. Nie widziałam go też w trumnie. Widziałam tylko urnę. Zostałam więc znów sama. Dom rodzinny był pusty, matka za granicą, ja w zupełnie obcym miejscu i w pracy której co raz bardziej nienawidziłam. W związku było różnie. Wpadłam w depresję. Do tego nie dostałam nic w spadku bo część taty została skonfiskowana przez komornika. Chłopak mnie wspierał psychicznie ale byłam tak apatyczna, że kwestia fizyczności zupełnie zanikła. Do tego jak już wspomniałam, nie znaliśmy zupełnie nikogo w nowym miejscu. Spędzaliśmy czas tylko ze sobą, ewentualnie jeździliśmy do jego rodziców. Paradoksalnie zaczęliśmy się od siebie oddalać. W końcu po paru miesiącach znalazłam jakieś jego rozmowy z innymi laskami…. Tłumaczył potem, że to przez brak seksu i naszą chłodną relację.. Nie miałam siły odejść. Byłam w takim stanie, że codziennie po pracy przesypiałam pół dnia albo gapiłam się w ścianę. Nie miałam za bardzo też gdzie pójść. Czułam się bezsilna. Zaczęłam więc szukać rozwiązania mojego "szczęścia" w innej pracy - chciałam się rozwijać, poznać ludzi w tym miasteczku. Zacząć żyć. Zapomnieć... Minął kolejny rok czasu gdy nie mogłam znaleźć innej pracy. W obecnej siedziałam w pokoju przez 8h z jedną osobą i udawałam, że pracuję (choć jestem osobą pracowitą i uwielbiam wielozadaniowość). Zaczęłam się dusić, czuć, że wegetuje. Stoję w miejscu. I życiowo - (zero deklaracji z jego strony po 4 latach znajomości) i rozwojowo (praca dla ameby choć dobrze płatna i żadnej możliwości zmiany na inną bo w miasteczku słabo jest z pracą). Wszystko we mnie krzyczało. Do tego zaczęły się problemy ze zdrowiem. Nie radziłam sobie już z niczym. I gruncie rzeczy ciągle czułam, że jestem tak samotna, że mam tylko chłopaka i nikogo innego. Czas mijał; codzienne życie z nim szło jakoś powoli, jednak kisiliśmy się tylko w swoim sosie bez znajomych, wyjść kulturalnych i życia poza pracą i domem. Sporadycznie jakieś wyjazdy do jego znajomych….
    Pewnego dnia coś we mnie pękło. Spakowałam się w pewien weekend i pojechałam po kilku latach nieobecności, te 500 km do miejsca moich pierwszych studiów. Spotkałam się ze znajomymi i przyjaciółmi, wróciłam do miejsca które znam. I nagle poczułam się szczęśliwie. Chociaż na ten jeden weekend.

    Teraz stoję w miejscu. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czy wrócić? Czy to nie tylko efekt placebo i nagłego wyobrażenia, że skoro w jeden weekend było tak dobrze to już tak będzie gdy wrócę. Boję się. Boję się tego kroku, nowych wyzwań. Czuję, że przez wszystko przez co przeszłam mam już tak scharataną samoocenę, poczucie własnej wartości, pozytywne patrzenie, wiarę w lepsze jutro, że powrót do tego miejsca i samotne "stanięcie na nogi" wydaje się być totalną abstrakcją.
    Zgubiłam się znowu. Jednocześnie marzę, że gdy uda mi się wrócić to za dotknięciem magicznej różdżki dostanę normalną (taką w której będę miała co robić ) pracę z ludźmi, będę wychodzić że znajomymi i ciekawiej żyć. Że poukładam sobie wszystko na świeżo od nowa. Po swojemu.… bez bycia zależną od kogokolwiek i czegokolwiek.
    A jednocześnie totalnie obawiam się ponownej ogólnej straszliwej samotności, błądzenia po omacku i szeregu niepowodzeń.. zostawienia kogoś kogo znam tyle lat, wspólnego mieszkania naszej w pewien sposób (gdy się nie kłócimy) w miarę dobrej/stabilnej codzienności.
    Jestem słaba nie musicie mi tego mówić. Chodziłam do psychologa – nic nie dało. Nie wiem, czy tym razem nie zainwestować w jakieś leki, które dodadzą mi pewności siebie, energii, siły i nie podniosą mojej głowy do góry. Czuję się jakbym miała cały czas podcięte skrzydła i nic nie było tak jak trzeba. Nie mam siły żyć. Chciałabym nie istnieć.

    #przegryw #zwiazki #zdrada #zalesie #dda #ddd #depresja #rozkminy #dyskusja #problem #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla młodzieży
    pokaż całość

    +: Y...........a, jungi +9 innych
  •  
    M.............k via Android

    +6

    Mirki dużo ostanio myślę o swoim zdrowiu psychicznym i o tym, że chciałbym uzyskać pomoc od specjalisty pod kątem depresji, dda, wahań nastrojów. Tylko, że ja kompletnie nie wiem co miałbym zrobić w tym kierunku.

    Powinienem się udać do rodzinnego po jakieś skierowanie? Czy do psychologa od razu? Czy do psychiatry jakiegoś? Chciałbym to zrobić ma nfz, no bo jedna wizyta nic tu nie zmieni, a na płacenie za kilka to mnie nie stać i nie wiem jak zacząć :| Doradzi ktoś coś? Nie chcę, żeby do końca życia moim życiem kierowały jakieś problemy psychiczne, za dużo już czasu mi zabrały.

    #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu #psychologia #psychiatria #medycyna
    pokaż całość

  •  
    K...........a

    +11

    32 lata, w piątek i sobotę szłam środkiem peronu, bo bałam się, że skoczę pod pociąg. Oczywiście matka (bo ojciec zdechł) nie ma sobie nic do zarzucenia, że brała mnie z kołyski na ręce i prowokowała ojca "no uderz mnie, uderz".
    #wciazsiedziejezyciacud #dda

    •  

      @JusTQL Publiczna służba zdrowia to totalna porażka imho. Mnie nawet wizyta u lekarza rodzinnego potrafi wprowadzić z równowagi, a co dopiero jakbym miał na wizyty miesiącami czekać u specjalisty. Jebać to.

    •  

      w opini o publicznej służbie zdrowia się zgadzam.. ale tu mówimy o ośrodkach uzależnień, nie przychodniach zdrowia.
      i mimo kolejek tu występują certyfikowani specjaliści którzy zostali zweryfikowani przez placówki ds uzależnień a nie psychoterapeuci w swoich prywatnych gabinetach z dyplomami których nie jesteś w stanie zweryfikować

      pokaż spoiler piszę na podstawie doświadczeń mojej grupy z terapii, prywaciarze zrobili im większą krzywdę, pozostawiając z ciężkimi stanami, jedną osobę dodatkowo z pożyczką do spłaty bo terapeuta był aż tak drogi, bo taki lepszy przecież
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (36)

  •  
    K...........a

    +11

    Dlaczego Dorosłe Dzieci Alkoholików mają problemy z zabawą?
    - Osoby dotknięte syndromem DDA są głęboko przekonane, że nie zasługują na przyjemności, rozrywkę. Chcą przyjemności, chcą się zrelaksować, ale istnieje silna blokada, która utrudnia im realizację tego pragnienia – mówi autorka programu Systemowej Pomocy Psychologicznej dla Młodych Dorosłych Dzieci Alkoholików, Anna Seweryńska ze Stowarzyszenia Od-Do. - Problem ten można przezwyciężyć. Ważne jest uświadomienie sobie, że wybór ma się w swoich rękach. Nauka wyboru na korzyść własnych potrzeb (w tym przyjemności), w zgodzie ze swoimi uczuciami jest jednym z istotnych elementów terapii.

    Dlaczego Dorosłe Dzieci Alkoholików żyją w poczuciu wyobcowania?
    Temu uczuciu bardzo często towarzyszy też poczucie niższości. Dorosłe Dzieci Alkoholików dorastają w przekonaniu, że nie są „wystarczająco dobre”, nie doświadczyły ze strony swoich rodziców akceptacji na siebie takimi, jakie są, dlatego czują się gorsi, inni niż ich koledzy z pracy, znajomi itd. – W przeciwieństwie do alkoholików, dla ich dorosłych dzieci potrzeba terapii jest bardziej naturalna, pojawia się wraz z dojrzałością, te osoby bardzo chcą lepiej zrozumieć siebie i rozwiązać swoje problemy. Podczas terapii można wiele osiągnąć. Można uwolnić się od przeszłości i zacząć żyć po swojemu bez poczucia winy za przeżywane uczucia i realizowane własne potrzeby. Można nauczyć się unikać zachowania wynikającego z mechanizmów dysfunkcyjnych i nauczyć się zdrowych, satysfakcjonujących, rozwojowych relacji – podkreśla Anna Seweryńska ze Stowarzyszenia Od-Do.
    https://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zdrowie-psychiczne/syndrom-dda-dorosle-dzieci-alkoholikow-objawy-i-zasady-terapii-aa-Hh5m-jz28-42XY.html
    #dda #ddd #psychologia #przegryw #bolialetylkotroche
    pokaż całość

  •  

    Dzień 17 operacji "Xardas".

    KRYZYS

    Czuję się jak gówno. W tym tygodniu byłem u psychiatry. Na podstawie wywiadu powiedział mi, że mam typowe objawy depresji i przepisał SSRI. Jednak obserwując jak pisze, zaobserwowałem jeden szczególny wyraz: ChAD. Mimo, że wielu osobom na pierwszy rzut oka kojarzy się ten wyraz z określeniem mężczyzny sukcesu, w tym wypadku jest to skrót od choroby, która skutecznie potrafi zniszczyć życie choremu i jego otoczeniu... Jestem zdruzgotany, ale teraz wszystko zaczyna układać się w całość. To już temat na inny wpis.

    Oczywiście to nie jedna przyjemna sprawa z ostatniego czasu. Biorę już lekarstwa i trochę one na mnie źle działają, ma to niby przeminąć... Pierwszy raz od jakichś pięciu lat zostawiłem samochód na światłach. Nie wiem jak to zrobiłem, mam w aucie takie coś, że piszczy jak się otworzy drzwi i nie zgasi świateł. Jak nie uda się reanimować akumulatora to będę 200+ zł w plecy za nowy. Dobrze, że sobie nie kupiłem butów na zimę, żeby zaoszczędzić...
    Do skutków ubocznych należy też to, że mam robotyczne ruchy i np. rozlałem herbatę, a chcąc zrobić kawę biorę do ręki cukierniczkę.Jestem okropnie zmęczony, a nie mogę zasnąć. Mam problemy z układaniem zdań i wysławianiem się oraz ciężko mi się myśli. Do tego muszę zrobić prace na studia oraz uczyć się na egzaminy. Nie zrobiłem nic.

    Do tego byłem u dermatologa. Mam jakieś wirusowe @GulajkaNaGnoju. Do tego słabe wyniki morfologii - coś z żelazem.
    Ciągły stres nie pomaga.
    Pytałem też o zakola. Są lekarstwa, ale powodują problemy z testosteronem...

    Dziewczyna chce się ze mną zobaczyć, co ja jej powiem?
    Że jestem odpadem i żeby sobie znalazła kogoś normalnego? To by było uczciwe, ale mogło by mnie "dobić". Chociaż pewnie wystarczy, że powiem o braku #penis przez jakiś czas.

    A teraz znowu jestem strasznie zmęczony, idę spać. Kurwa jeszcze w dzień, w pracy byłem dobrej myśli, sobie planowałem jak przyjdę do domu i porobię na studia coś.
    Przyszedłem do domu i musiałem się zdrzemnąć...

    Mieliście kiedyś takie pragnienie, żeby wczytać sejwa w życiu?

    Bonus naukowy:
    "Dotychczasowe badania wskazują, że różne typy wydarzeń, występujących
    w okresie dzieciństwa, mają związek z chorobą afektywną występującą w okresie dorosłości.
    Do wystąpienia zaburzeń afektywnych mogą usposabiać wydarzenia stresowe
    działające zarówno we wczesnym okresie rozwoju, jak również w życiu dorosłym "
    ~ . Rybakowski J. Oblicza choroby maniakalno-depresyjnej. Poznań: Wydawnictwo Termedia; 2009

    "Co ty pierdolisz zjebie, przeszłość nie ma żadnego znaczenia, wystarczy myśleć pozytywnie"
    ~ Normik Ch. , wykop.pl/mikroblog

    pokaż spoiler #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #dda #chad #psychologia #psychiatria #zdrowie #depresja #nerwica #fobiaspoleczna
    pokaż całość

    +: h..e, Mescuda +12 innych
  •  
    K...........a

    +11

    Macie jakieś miłe wspomnienia z zabawkami w #dziecinstwo ?
    Mi od dwóch tygodni powraca taka scena.
    Ojciec tym razem nie zaprosił na chlanie kolegów, a swojego ojce i jego kolegów. Ja bawiłam się w dom. Nie taki z reklamy z tą dziewczynką, ale normalny, taki jaki miałam gdy ojciec od kilku dni nie pił i nie było awantur, a nawet lepszy.
    Miałam zabawki na łóżku, w tym dużego (jak na mnie) zielonego jeepa. Bardzo lubiłam tego jeepa.
    W pewnym momencie ojciec wbiegł do mojego pokoju, rzucił się na łóżko i zaczął uderzać w nie pięściami płacząc, że nie ma ojca. Od tych uderzeń jeep spadł na podłogę, złamał się lewy tylny uchwyt od osi.
    Nie było to nic traumatycznego, dla mnie dzień jak co dzień i to jest kurwa najgorsze. Że to było dla mnie normalne.
    #feels #wspomnienia #dda

    pokaż spoiler jak w przyszłym tygodniu się zapiszę, to może już za dwa lata dostanę się do terapeuty( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    Dzień 7 operacji "Xardas"

    Dzień był taki fajnie neutralny.
    Nie było mi smutno, ani wesoło, ale dzięki temu przynajmniej przeznaczyłem 3 godziny na naukę. Wciąż jestem dużo do tyłu, ale może się uda. Jestem teraz zmęczony, ale dzięki temu pójdę wcześniej spać i się być może wyśpię.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #nerwica #fobiaspoleczna #dda #depresja pokaż całość

    +: b.....6, Anoia +6 innych
  •  

    Dzień 4 operacji "Xardas" - piątek

    Poszedłem się zapisać do lekarza od głowy. Byłem zaskoczony, ponieważ przychodnia do której zawsze chodziłem została ZLIKWIDOWANA (No ale za to przynajmniej dzieciom dali xD). Szkoda, bo tam bym został od razu przyjęty.
    No nic poszedłem do przychodni, która przejęła jej obowiązki. Całe szczęście, że terminy nie są zbyt długie, ale z drugiej strony trochę niedobrze, że zacznę leczenie później, kiedy potrzebuję sprawnego intelektu praktycznie na już, bo chciałbym zdać ten semestr.

    Będąc w mieście widziałem będące w budowie osiedla deweloperskie, nigdy do takiego budynku nie wszedłem nawet na klatkę, ale to musi być super mieszkać w takim mieszkanku nowym, pachnącym i mieć garaż podziemny.
    Widziałem też dużo dzieci, których rodzice odwozili na basen, to musi być super kiedy rodzice dbają o twój rozwój. Ja mam za kilka lat 30 i dalej nie umiem pływać, a napór wydatków nie pozwala mi na takie "fanaberie" jak kurs pływania.
    Dziwnie się czułem widząc takie obce rzeczy, trochę jakbym obserwował coś niesamowitego w telewizji.
    Potem poszedłem na rynek taki co rolnicy przyjeżdżają sprzedawać i byli tam ludzie smutni, starzy, schorowani renciści i emeryci i wtedy zrozumiałem, że to niestety to miejsce jest moim przeznaczeniem a nie tam jakieś nowe apartamenty w centrum miasta.

    Zauważyłem tez prawidłowość, że bardzo łatwo można rozpoznać człowieka po czapce!
    Kiedy mężczyzna ma czapkę jak na zdjęciu, taką wydłużoną na końcu to jest high tier normikiem/bananem. Często można spotkać gości z takimi czapkami w nowoczesnych samochodach marki Volvo, modnych barach oraz droższych sklepach w galeriach handlowych. Z kolei goście z czapkami takimi jak noszą menele (z tzw. kogucikiem) albo takimi typu grzybek (zdjęcie w komentarzu), najczęściej są przegrywami, beciakami lub low tier normikami pracującymi za minimalną. Często można takich spotkac np. w komunikacji miejskiej bądź w sklepach biedronka. Na analizę odzienia głowy jeszcze przyjdzie czas.

    Miałem wrażenie, że dobre samopoczucie w tamtym dniu zawdzięczam wzięciu wolnego.
    Być może z moją psychiką nie nadaje się do pracy na etat, bo poczucie tracenia czasu strasznie mnie niszczy...
    Fajnie było, sobie chodziłem po mieście, potem przyszedłem do domku, zjadłem śniadanko, poszedłem jeszcze inne sprawy załatwić. Tak pewnie mają normiki studiujące dziennie, nie przyjdą na jedne zajęcia, drugie, mogą zająć się sobą w wolnym czasie. Też bym chciał.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #nerwica #fobiaspoleczna #dda
    pokaż całość

    źródło: o.art-madam.pl

  •  

    Dzień 2 operacji "Xardas"

    Trochę nie wyszły moje plany.
    Z plusów to byłem u lekarza i zapisałem się do jednego specjalisty oraz w pracy się nie denerwowałem mocno i udało mi się zredukować czas na wykopie do około tylko 1h dzisiaj, ale niestety nie udało mi się tego wcale nie robić jak pisałem.

    Z minusów to nic nie zrobiłem na studia, nie wiem czemu, ale aż mnie wykręca i robi się niedobrze na samą myśl.
    W nocy się przebudziłem i nie mogłem zasnąć, co trochę zepsuło mi sen.
    Za dnia się zdrzemnąłem na 2 godziny ponad co wybiło mnie z rytmu. Nadmiarowy sen jest prawdopodobnie spowodowany złym stanem psychicznym.
    Pamiętam jak moja mama miała depresję jak byłem mały, przychodziła z pracy i od razu szła spać. Zupełnie jak ja teraz...
    Smutno mi i się cały czas denerwuję tak na sercu jakby.

    Nie wiem co sądzić o dalszym studiowaniu. To już nie chodzi o tą kasę za pierwszy semestr, ale o to, że jak teraz mi się noga powinie, to będę czasowo do tyłu. Z drugiej strony, mogę podchodzić tak jak teraz czyli robić wszystko na ostatnią chwilę i liczyć, że jakoś się przesmyknę, ale kosztuje mnie to sporo nerwów, skoro sama myśl o nauce powoduje skutki uboczne w postaci senności, niemiłych autoagresywnych myśli oraz uczucie żalu i rozgoryczenia.

    Z planów to dalej ograniczanie wykopu. W tym tygodniu jeszcze chcę zrobić badania ogólne i wybrać się po tabletki na głowę. Najgorsze, że one zaczynają dopiero po dłuższym czasie działać.
    Mam nadzieję, że dotrwam.

    PYTANIE:
    Co to jest ta cała sesja? Czy podczas jej trwania mogę sobie poprawić wszystko, jeśli teraz bym zawalił podczas semestru?

    #przegryw #nerwica #depresja #dda #wychodzimyzprzegrywu #studbaza #studia #kiciochpyta #pytanie
    pokaż całość

  •  

    Równo o północy dnia 08.01.2019r. rozpoczynam operację "Xsardas".
    Ma ona na celu przywrócenie mojej sprawności psychicznej i fizycznej do stanu użyteczności.

    Niezbędna będzie wizyta po tabletki mające poprawić nastrój, zmniejszyć jego wahania, zlikwidować depresję, nerwicę oraz fobię społeczną. Terapia w korzystnych warunkach również była by wskazana.
    Równocześnie muszę poprawić swój stan fizyczny, ponieważ ból spowodowany nawet przez krótki spacer, ma druzgocący wpływ na stan psychiczny. Tutaj może być gorzej, ponieważ na NFZ terminy są zabójczo długie. Prywatnie niestety nie mam funduszy, zarabiam po prostu za mało, a również chciałbym rozwinąć zarobki poza etatem.

    Pamiętam o tym, że nie ma co rzucać się z motyką na słońce i nie robię jakichś super założeń. Na razie jestem umówiony do lekarza i staram się nie denerwować tym, że muszę pytać w pracy o to, że się trochę spóźnię, bo wiem, że zdrowie jest najważniejsze. Na kilkanaście następnych dni planuję również naukę do napisania egzaminów na studiach. Aktualnie jest to ciężkie, ze względu na to, że na myśl o nauce zaczyna boleć mnie brzuch i czuję taki nieuzasadniony lęk. Nie wiem czy mi się uda, ale będę próbował. Niestety mam duże braki wiedzy spowodowane, tym, że szkołę średnią ukończyłem kilka lat temu i ukończyłem ją z wynikami średnimi przez trudną sytuację życiową. No ale zapłacone więc próbuję :)

    Potrzebuję również zrównoważenia snu, od wielu lat chodzę zbyt późno spać i wstaję wcześnie do pracy, przez co jestem zmęczony i jeszcze bardziej smutny.

    Muszę tez zmniejszyć czas spędzany na czynnościach nic nie wnoszących, jak np. przeglądanie wykopu mimo przeczytania wszystkiego. Jednak zapewne jest to tzw [kompensacja](https://pl.wikipedia.org/wiki/Kompensacja_(psychologia).

    No nic, czas na mnie.

    CDN...

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #dda #depresja #nerwica #fobiaspoleczna #zaburzenialekowe
    pokaż całość

  •  

    Czy zwracanie się do siebie widząc swoje odbicie w lustrze per "ty zakolaku zasrany co się gapisz pedale zjebany" jest normalne?

    pokaż spoiler #pytanie #przegryw #autoagresja #dda #depresja #nerwica

  •  

    Nie wiedziałam, że święta mogą się odbyć bez wypowiadanego przez nakurwionych członków rodziny "Ej @Twinkle weź zagraj nam kolędy na skrzypcach/klawiszach/czymkolwiek bo Ty umiesz."
    Są to też moje pierwsze w 100% trzeźwe święta w życiu. Szkoda tylko, że nie w rodzinnym domu. Ojcowi niebieskiego wczoraj minęły 2 lata bez alkoholu, gdy życzyłam mu wytrwałości to się popłakał i mnie przytulił. Przez te lata naprawdę zmienił się w niesamowitego człowieka, podjął taką decyzję w wieku ponad 50 lat. Dla rodziny.
    #dda #alkohol #alkoholizm
    pokaż całość

  •  

    najlepszy prezent dla normika: najnowsza konsola + zestaw gier

    najlepszy prezent dla przegrywa: kiedy stary zamiast się awanturować idzie po prostu spać i nie ma w domu krzyków i płaczu

    #przegryw #feels #dda

  •  

    Wesołych Świąt Mirony, przynajmniej weselszych niż moje

    rodzice od kilku dni gazują i robią inby, teraz są wypici tak na pół gwizdka i pewnie myślą, że jak zawsze z rodzeństwem będziemy udawać, że nic się nie stało jak tylko ledwo przytrzeźwieją i się jak jakby podświadomie cieszyć, że chociaż na chwilę mamy rodziców, ale koniec, dzisiaj nawet z nimi nie siadamy do stołu. Po co w ogóle się oszukiwać, skoro nie pamiętam, żeby w tym domu kiedyś były prawdziwe święta.

    #dda #alkoholizm #swieta #wigilia #patologia #depresja #zalesie
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów