•  

    #emigracja #holandia #denhaag #patologiazewsi lub też #patologiazmiasta

    Tak "upiększony" przystanek zastałem jadąc do pracy ( ͡° ʖ̯ ͡°) Gardzę

    źródło: IMG_20190423_071634.jpg

    •  

      @Inessa: w Polsce też jest łatwo. Są darmowe kursy dające zawód, ale jak byłem na takim, to głównymi chętnymi (na kurs CNC) byli studenci automatyki albo mechaniki i budowy maszyn. Roczny kurs weekendowy, po którym można pewnie z dwukrotnie podnieść swoją płacę i nie trzeba na to wydać ani złotówki (no dobra, 40 zł na badania lekarskie).

      +: Freakz
    •  

      @Qfarcowy: Doskonale cię rozumiem, ja znam 3 języki komunikatywnie, czwarty w nauce a holenderski nie wchodzi. Mimo wszystko obkietywnie jest on łatwiejszy niż polski.
      @Blaskun: Dokładnie, nie mówię o komunikowaniu się w tym języku jeżeli nie jest on potrzebny do funkcjonowania ale podstawy to taki mus. Sami Holendrzy mówią że jeśli mówisz cokolwiek po holendresku to już patrzą na ciebie milszym okiem.
      @ortofosforan: Owszem jest ale trzeba chcieć i szukać, + kwalifikować się na dane kursy a nie zawsze to jest takie łatwe (wiem z autopsji) Jeżeli chodzi o awanse to też nie jest tak łatwo. Tutaj jest łatwiej (przynajmniej w mojej branży.) Tak jak mówię, nie rozumiem nie wykorzystywania możliwości jakie daje dane państwo. Nawet jeśli jedziesz na przysłowiowe truskawki możesz sobie zrobić "bazę kontaktów" i wrócić już do lepszej pracy.
      pokaż całość

      +: Freakz
    • więcej komentarzy (70)

  •  

    PODSUMOWANIE wypadu #autostop em do #holandia a dokładniej #amsterdam #denhaag #hengelo (w tych miastach spędziłem z kompanem przynajmniej jedną noc).
    Postaram się ciekawsze procesy, momenty opisać:
    - Całość trwała 12 dni
    -W pierwszym dniu przejechaliśmy prawie całe Niemcy ze wschodu na zachód - od Szczecina do Dusseldolfu gdzie spędziliśmy noc w namiocie za stacją
    - Następnego dnia udało nam się dzięki życzliwości pewnego Koreańczyka zajechać do małego miasteczka w Holandii - Hengelo. Tym bardziej podziw dla niego bo 40-50 km było mu nie po drodze
    - W Holandii jest taki problem, że namioty można rozstawiać tylko w wyznaczonych miejscach - tamtego dnia byliśmy w CoffeShopie (o nich zaraz więcej) i paru sklepach. Przeszliśmy z plecakami 10-12 kg gdzieś 20 km (złe info o campingu :/)
    - Po nocy w namiocie, nielegalnie na jakimś gołym polu wyruszyliśmy na wylotową ulicę do Amsterdamu - po 15 minutach pewien spoko student nas zabrał i pokazał nawet co i jak
    - Pierwsze co zrobiliśmy to wzieliśmy na stacji prysznic (było straaasznie gorąco), niestety prysznic kosztował 7€ (tylko gorąca woda i wiaderko z zimną), poza tym dworzec czysty, duży, pełno murzynów którzy sprzątali
    - Spędziliśmy cały dzień i całą bezsenną noc w Amsterdamie:

    AMSTERDAM:

    Po południu, przebrani, pachnący wzieliśmy nasze plecaki do boxów na rzeczy - za 8€ mieliśmy spokój z plecakami na 24h - wtedy można było poczuć wolność! Pech, że trafiliśmy do Amsterdamu w Niedzielę a nie Sobotę przez co było spokojniej i sklepy były szybciej zamknięte. Ale Burger King był chyba całą noc :D
    Po wizycie w CoffeShopie usiedliśmy sobie na ławeczce nad rzeką i po chwili podchodzi taki na oko 35letni koleś z długimi włosami. Pyta czy chcemy kupić rower za 15€. My mówimy, że nie potrzebujemy. Siada po chwili obok nas, zapala fajkę i chwilę rozmawiamy. Pytamy co robi na codzień a on odpowiada (po angielsku oczywiście, z wręcz dumą) -Kradnę rowery -[my cisza i uśmiech] -Taka jest prawda, kradnę rowery.
    Podpytaliśmy go jakie ma narzędzia. Wyjął jakieś małe narzędzie za 1€ i pokazał nam na ukradzionym rowerze jak takie cieniutkie zabezpieczenie przecina w minutę.

    Po 15 minutach podszedł murzyn dealer ze złotymi zębami. Dziwnym slangiem mówił ale pamiętam, że pytał czy nie jesteśmy z USA :D My, że nie a on powiedział, że to dobrze, bo nie lubi ludzi z USA. Oczywiście chciał sprzedać towar ale odmówiliśmy.

    Chodziliśmy sobie po Amsterdamie, było coraz ciemniej. Zwiedziliśmy nawet sporą część, łącznie z czerwoną ulicą i paroma placami. Poznaliśmy miłego polaka koło 30stki i bardzo uprzejmego angielskiego lekarza.

    Nad ranem zobaczyliśmy także zmarnowanego hmm żula ale żulem to on był w głowie i z twarzy :D Twarz taka na oko 65 lat, zmarchy, opalony, szare włosy do tyłu i czapka z daszkiem, brak przednich zębów. Odpięta koszula a pod koszulą kaloryfer, wydepilowane ciało 20latka. Trudno było tego nie zauważyć bo facet się szczycił tym :D

    Następne parę dni było w DEN HAAG (czyt. HAAH).

    Tam znaleźliśmy lokum u znajomych. Dni mijały powoli, testowaliśmy różne odmiany z coffeshopów, byliśmy nad morzem, spacerując po mieście ITP.

    COFFESHOPY

    Ciekawa sprawa. Ani jednej agresywnej osoby. W jednym coffeshopie siedizliśmy na lajcie a obok przy stoliku 8 murzynów grało w warcaby paląc lolki. Czasami przychodzili ludzie z książką i czytali paląc. Kulturka. Porcje oczywiście sporo większe niż w polsce. Jak macie pytania to walcie.

    Powrót z Holandii był bardzo szybki. Praktycznie w jeden dzień z Hagi (zachód Holandii, od 15:00) dotarliśmy do Hannoveru z kierowcą tira (coś koło północy). Kierowca bardzo w porządku - lubił Rammsteina i oggólnie rock, metal, itd - 5-6h słuchaliśmy tego głooośno, poznając live albumy kilku zespołów :D Było spoko

    Tak naprawdę na następny dzień moglibyśmy być już w Polsce ale postanowiliśmy zwiedzić jeszczze północ Niemiec - tam też nam się szczęściło nie licząc Hannoveru gdzie 4-5 h szukaliśmy transportu.

    Pod wieczór gdy byliśmy w Szczecinie zdecydowaliśmy się na pociąg - akurat mieliśmy pecha bo był wypełniony dresami - mając przesiadkę w Poznaniu zobaczyliśmy ich jeszcze więcej i jeszcze więcej policji. Na szczęście policji i ochrony było na tyle dużo, że było spokojnie.

    To tak ogólnie na tyle. Ludzie bardzo życzliwi. Super sprawa. Jak coś chcecie wiedzieć to pytajcie. Zrobię takie #mikroama

    #duchovnypodrozuje
    pokaż całość

    źródło: DSCN1963.JPG

    +: Endorfinek, Z....n +11 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów