Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ten rok jest serio ciężki:
    1. Straciłem pracę, którą lubiłem
    2. Problemy sercowe, nie mogę zapomnieć, nie mogę oderwać się od jednej osoby z byłej pracy
    3. Żyję w ciągłym stresie, szukanie pracy jest dla mnie elementem załamania.
    4. Szalejąca pandemia i nadmierna troska o bliskich

    Generalnie jestem osobą, która troszczy się o innych. Ciągle przejmuję się, analizuję wiele scenariuszy pod tytułem "co jeżeli". Przykładowo przyjmę teraz pracę i już się martwię o to, że wylecę za trzy miesiące. Jak to potem wytłumaczę następnym? Jak będzie to wyglądać?
    Bądź zmienię pracę po kilku miesiącach i już się martwię o pracodawcę... albo że palę sobie most. Nie chcę robić ludziom przykrości, zamiast dbać o siebie to myślę o innych i wykańczam się psychicznie. Równie dobrze, przez najbliższe trzy miesiące mogę być bez pracy. Ktoś kiedyś powiedział, że mogę być wykorzystywany, nie chcąc martwić się o innych zamykam się na świat. Mam tylko kilku znajomych

    Mam tak od urodzenia, nakręcam się i potem wieczorem padam skołowany. Jako dziecko byłem bardziej stabilny emocjonalnie. Jako formę działania z tym staram się rzucić na głęboką wodę i pójść z zawód, który wymaga kontaktu z ludźmi. Myślałem o psychologu aby się naprawić lecz brakuje mi pieniędzy. Polecacie jakiegoś psychologa we Wrocławiu?

    #problem #pytanie #depresja #pomoc #zalesie #wroclaw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f9003dfc53de577b9aae59f
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: zmień podejście od szukania pracy, mój brat chodzi na rozmowy kwalifikacyjne dla sportu mimo że pracuje, na początku właśnie dlatego żeby nie czuć stresu i ciśnienia a potem zaczął traktowac to po prostu jako hobby :)

      zmień podejście do wszystkiego i postaraj się mniej zastanawiać "co by było gdyby"

      pewnie ta rada niewiele pomoże ale chociaż trochę zmieni Twoje nastawienie do świata :)

      Powodzenia :)
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: A Co jeżeli Ci powiem że niekoniecznie musisz być "zepsuty" i nie ma co naprawiać? ( ͡º ͜ʖ͡º)

      Brzmisz jak osoba określan w psychologii jako Wysoko wrażliwa (Highly Sensitive Person - HSP), choć to moje spostrzeżenie na podstawie Twojego krótkiego wpisu a nie opinia psychologa. Poczytaj o tym, jeżeli to prawda to znaczy że wcale nie jesteś zepsuty i nie ma czego naprawiać. Po protu możesz być inny niż zdecydowana większość społeczeństwa i nie możesz patrzeć na świat przez te same okulary co reszta. Odkrycie że jesteś HSP nie zmieni magicznie, że nagle w życiu zacznie Ci być lżej i nie będziesz potrzebować psychologa - wręcz przeciwnie. Po prostu, Twoja empatyczność, analizowanie, wyśrubowane EIQ mogą być immanentnymi cehami Twojego Ja - po co więc z nimi walczyć zamiast nauczyć się z nimi żyć? Sprawdź, poczytaj, mam nadzieję że to Ci mocno pomoże. W internecie choć można znaleźć informacje na ten temat to są one jednak wybiórcze. Dlatego, na początek polecam Ci książkę dzięki której ja odkryłem że jestem HSP, okładka poniżej.

      pokaż spoiler Z psychologiem Ci niestety nie pomogę gdyż sam mam dodatkowy pakiet medyczny z opieką psychologiczną. Ale jak będę mógł Ci pomóc w temacie HSP to pisz. Kilka wydań w/w książki też mam więc jak nie chcesz się kosztować to mogę Ci ją pożyczyć


      @blogger: Wiem że chciałeś dobrze ale niektórzy nie potrafią nie mysleć "co by było gdyby", ze względu na swoją osobowość. Jezeli ta osoba to HSP to Twoje rady mozna by przyrównać do rady "idź pobiegać" skierowane do człowieka z depresją. Nastawienia do świata nie zmienisz ot tak... niestety. Do tego przydaje się właśnie psycholog o którego pyta autor.
      pokaż całość

      źródło: ecsmedia.pl

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moja mama jest chora na #koronawirus . Jeżeli umrze obiecuję, że nie odpuszczę póki nie przekonam co najmniej 100 foliarzy, że wirus jest prawdziwy, i by chociaż do kurwy jasnej przestrzegali tych zasad bezpieczeństwa, nie ważne czy działają dobrze czy słabo, ważne, że w ogóle jakkolwiek.... #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f8f53ec605297c54a62d4ed
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: m.salon24.pl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Urodziłem się w Polsce C w rodzinie wielodzietnej, w której nigdy się nie przelewało, a była to konsekwencja ojca / kryzysu małżeńskiego / przemocy

    W szkole byłem outsiderem. Uczyłem się w miarę dobrze, bo nie miałem nic innego do roboty. Ani kolegów, ani roweru. Niestety szkoła podstawowa, gimnazjum ani średnia nie były wysokich lotów. Szkoda mi szczególnie że nikt nie popchnął mnie do informatyki. Lekcje wyglądały tak: pograjcie sobie, sprawdzian z pisania w wordzie czy excelu. W szkole średniej było dużo bydła i nauczyciel matematyki - pierdoła. Moje jakiekolwiek zdolności matematyczne uległy uwstecznieniu. Matury z matematyki nie zdałem (na szczęście Giertychowa amnestia).

    Mam ponad 30 lat. Zarabiam całe gie. Nie mam zbyt wielu znajomych. Nie byłem nigdy w związku. Wynajem pożera większość mojej wypłaty. Z rodzicami się widuję rzadko, gdyż ojciec wyżywa się na mnie za moje nieambitne życie. Bo przecież tak dobrze się uczyłem, miałem dobre oceny. I porównują mnie do rówieśników czy innych znajomych. Nie wybudowałem się, nie mam na auto za 10k, nie mam studiów. Czasem myśle pieprznąć to wszystko raz na zawsze.

    Najbardziej jest mi żal lat szkolnych. Rodzina jak jest taka jest. Szkoła mogłaby pomóc. Jednak na każdym etapie trafiałem na ludzi produkujących głupio mądry produkt masowy, co zna datę hołdu pruskiego i stepy akermańskie na pamięć, a nie radzi sobie z wielomianami, funkcjami, całki to czarna magia. Co przez 9 lat lekcji angielskiego potrafi czytać, nie potrafi wymówić. A nawet żeby zaszczepić jakąś rywalizację. Nie. Grzeczny uczeń ze mnie co zawsze obuwie zmieniał. Kurwa. Zniszczyli mnie wtedy kiedy można mnie było jeszcze ukształtować. Teraz jestem dwunożną konsekwencją marazmu w rodzinie i miernot edukacyjnych.

    #przegryw #depresja #bieda #edukacja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f857b4a605297c54a62c246
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania polowa mojej klasy w gimnazjum nie zyje bo sie zacpała albo siedzi w więzieniu. A ja w tej szkole wygrałam olimpiadę przedmiotową. Oczywiście, też trafiałam na beznadziejnych nauczycieli. Też nie nauczyłam się przez te wszystkie lata szkoły angielskiego na tyle, by mówić bez wstydu. Ale żeby we wszystkich trzech szkołach było równie słabo i z żadnej nic nie wyciągnąłeś.... to już chyba problen nie w szkole pokaż całość

      +: Devilus
    •  

      23f: Mam 31lat. Z własnego doświadczenia wiem, że może trochę pomóc rozmowa z psychologiem/psychoterapeutą. Podczas niej przełożyła myśli na słowa a samo to już dużo daje. Jest taka inicjatywa psychologowie dla społeczeństwa i tam oferują darmową pomoc, niektórzy psychologowie oderują darmowe 4 sesje. Przyszłość nie musi wyglądać jak przeszłość, zmieniając coś dzisiaj polepszasz swoją przyszłość.

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Obejrzalem wlasnie ten filmik na youtube i pojawily mi sie lzy w oczach :(
    Mialem straszna biede w domu, patorodzice, w zwiazku z czym dzieciaki nasmiewali sie ze mnie za dzieciaka. Potem popadlem w uzaleznienie od komputera bo w swiecie wirtualnym latwiej bylo zapomniec o szarej ch&jozie zycia codziennego.
    Zmarnowalem najlepsze lata swojego zycia na komputer.
    Obecnie jestem juz dorosly, wyszedlem z tego bagna zwanego przegrywem (choc nie do konca, bo rysa na psychice zostanie na zawsze), ale zajelo to wiele lat. Wiele lat na silowni, wiele lat na samodoskonaleniu sie, wiele lat i pieniedzy spozytkowanych na wizyty u psychoterapeuty. Wiele prob z lekami typu SSRI po ktorych tygodniami potrafilem miec straszna sraczke albo czuc sie jak zombie. Obecnie jestem duuzo starszy i nie mam problemu z brakiem znajomych, mialem w swoim zyciu wiele kobiet.
    Mam 29 lat, 2 lata temu spotykalem sie z taka jedna 18-stka (pierwszy raz w zyciu spotykalem sie z kims kto chodzil jeszcze do szkoly) i gdy uswiadomilem sobie podczas dymania ja wieczorem ze ona jak gdyby nigdy nic pojdzie sobie do szkoly, to poszedlem do kibla sie rozplakac.
    W szkole bylem nieswiadomy tego, ze wszyscy wokol mnie maja zycia towarzyskie. Ze te wszystkie dziewczyny, z pozoru czyste i niewinne, opierdalaly knage po same bile swoim Sebkom wieczorem.
    Ze te niby glupie i zwykle Seby potrafily ostro bzykac te swoje piekne Juleczki.
    Ze spotykali sie po szkole, w McDonalds, gdzies na miescie, chodzili na imprezy, przezywali piekne przygody.
    A w czasach gimnazjum przezywali pierwsze milosci, odkrywali swoje ciala.
    Im to przychodzilo naturalnie, ja socialskilla musialem sie nauczyc i tak jak wspomnialem, zajelo mi to wiele wysilku, pieniedzy i lat u psychoterapeutow i psychiatrow.
    Mnie wszystko co najpiekniejsze w latach mlodzienczych ominelo.
    Jesli jestes wykopkiem i masz mniej niz 18 lat: nie zaprzepasccie swojej szansy.

    #przegryw #tfwnogf #spierdolenie #feels #nostalgia #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f84a89b605297c54a62bff3
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Dokładnie wiem co czujesz, z tym że jestem sporo młodszy i wyjście z przegrywu, psychiatrzy i leki są dopiero przede mną. Też ominęła mnie ta młodzieńcza sielanka, która dla normalnych rówieśników była po prostu naturalną koleją rzeczy. No jasne, że nie u każdego wyglądało to tak zajebiście jak to opisałeś ty czy ja już wielokrotnie, ale to nie zmienia faktu, że ominął nas jeden z najważniejszych etapów życia. Brak dynamizmu, social skilla, wyobcowanie. Ja w ogóle myślę o sobie z czasów szkoły jako o opóźnionym w rozwoju, bo dopiero w maturalnej klasie zacząłem zdawać sobie sprawę z tego co straciłem, poniekąd na własne życzenie. Na studiach, gdzie mogłem wrócić na właściwy tor, nadal się alienowałem i unikałem interakcji. Ostatecznie nigdy nie miałem kolegów, nigdy się z nikim nie bawiłem. Żałuję, że straciłem okres beztroskiej młodości. Może kiedyś coś się w moim życiu zmieni, a może właśnie takie jest moje przeznaczenie. pokaż całość

    •  

      GigantycznyZwyrodnialec: Opisujesz to z taka zabawna idealizacją, przecież to że szaleli i poznawali ludzi nie oznacza, że to była jakaś sielanka, w towarzystwie "korzystających" z życia są ciągle jakieś dramy, zerwania, zdrady, kłotnie po alkoholu, w maju to była moja nalepsza koleżanka ale teraz to najgorszy wróg bo popatrzyła na mojego romeo, naprawdę widać, ze nie umiesz obserwowac życia. Ja się cieszę, że nie chodziłam na imprezy, byłam raz, czy dwa, nie podobało mi się, jakieś grupki osób które nie lubiły innych grupek, dwulicowość, chlanie dla samego chlania, dużo wzajemnej niechęci pod pozorami otwartości, obgadywanie, już nie mówiąc o sprawach damsko męskich - patologia i brak szacunku międzyludziego i nie mówię tutaj środowisku patologicznym tylko o zwykłych studentach. Jaki robią na tobie wrażenie pozory o współczuję i bardzo dziwne, ze umawiasz się akurat z 18latką, widac bardzo że chcesz wrócic do tego okresu kiedy człowiek jest głupi, przypominam, ze mózg ludzi nie jest w pełni rozwiniety do 25 r. ż. W okresie młodości poznałam może ze 4 osoby, które były fair wobec innych ludzi i żadna z nich nie była imprezowiczem.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak odzyskać radość z życia? Już tak długo jestem nieszczęśliwa, że mam wrażenie, że to się nie skończy i nigdy nie czeka mnie nic dobrego. Utrzymywałam zwykle taką fasadę dobrego samopoczucia, ale chyba już nie umiem.

    Kiedyś pisałam tutaj wpis o tym, że jestem brzydka (wada kości, urazy) i czekają mnie skomplikowane i kosztowne operacje, po których mogę wcale nie wyglądać lepiej. Nienawidzę swojej twarzy. Chciałabym w końcu wyglądać jak ładna dziewczyna, poczuć się atrakcyjnie, ale leczenie potrwa lata, a ja nie mogę na siebie już patrzeć. Choruję też przewlekle i każdego dnia się po prostu fizycznie źle czuję. Mam znajomych, rodzinę, ale nie znajduję u nich zrozumienia. Atrakcyjnym ludziom trudno pojąć jak to jest czuć się jak śmieć przez całe życie. Łatwo im przychodzi bagatelizowanie i mówienie, że nie jest tak źle, bo ich nigdy coś takiego nie dotyczyło.

    Mam wrażenie, że coraz bardziej zamykam się w sobie. Może nie umiem rozmawiać z ludźmi, może źle prowadzę relacje, może nie umiem się otwierać, ale zawsze każde przywiązanie do kogoś obraca się przeciwko mnie. Każdy mój związek był porażką, w której zupełnie się nie liczyłam, można było mi powiedzieć i zrobić wszystko.

    Nie potrzebuję porad, żeby iść do psychologa. Byłam u psychiatrów, byłam na terapii. Długo to trwało i było kosztowne. No i owszem, wyszłam z różnych trudnych rzeczy i traum, które mnie męczyły, ale mam wrażenie, że to i tak było na marne, bo nic się nie zmieniło i nic się już nie zmieni. Pewnie nawet po tych operacjach będę wyglądać inaczej, ale równie brzydko xD Wszystko czego się dotknę zamienia się w gówno. Wiem już, że nie stworzę rodziny, że moje życie będzie beznadziejne (już jest), bo chyba po prostu nikt nie może mnie kochać i szanować z moją brzydotą i moim żałosnym wnętrzem. Długo myślałam, że jestem z tym pogodzona, ale chyba nie. C
    Bo co to za życie, w którym odkąd pamiętasz jesteś brzydki, samotny i nieszczęśliwy i tylko rozczarowujesz siebie i każdego kogo znasz?

    Na pewno znajdę tu kogoś kto czuł/czuje się podobnie. Jak sobie z tym radzicie? Chce wam się żyć?

    #gorzkiezale #zalpost #depresja #rozowepaski #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f829007605297c54a62bc2f
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Przegrałem młodość przez bycie gnębionym i serię zaburzeń psychicznych takich jak nadmierne marzycielstwo. Teraz, mając 20 lat, z tego wyszedłem i nawet jestem w związku, ale co z tego? Straciłem, do k***y, najlepsze lata życia, straciłem cały okres dorastania, straciłem wszystko. Płakać mi się chce na myśl, że inni mają fajne wspomnienia i doświadczenia seksualne już w wieku 16-17 lat, a ja wtedy nawet się nie całowałem i w zasadzie to nawet nie miałem szans na nic w tym względzie.
    Nigdy nie będę normalny - frustracja i złość będą się ze mnie wylewać nieustannie. Przegrałem życie... :(
    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent #incel #spierdolenie ♯rozowepaski #niebieskiepaski ♯zwiazki ♯seks #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f8256ba605297c54a62bbfc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Mogło być gorzej, nogi zdrowe, do pracy dajesz radę chodzić, czego chcieć więcej. Wózek Cię nie trzyma, jasne że okres dorastania ma na nas duży wpływ ale trzeba iść do przodu. Robić coś, żeby przyszłość była lepsza. A nie myśleć, co by się zmieniło w przeszłości.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania
      masz dopiero 20 lat.
      Jestes w zwiazku
      Straciles najlepsze lata zycia
      A to najlepsze lata zycia to nie jest 20-30 lat? Studia, samodzielnosc, wlasny hajs - te sprawy. Seks bez takiego strachu bo pelnoletnosc wiec tabletki PO, aborcja dostepne bez blogoslawienstwa rodzicow. Mozesz jesc burgery na sniadanie, ciasto na obiad i chipsy o drugiej w nocy grajac na kompie
      Jakie ty chcesz miec przezycia mieszkajac z rodzicami i na ich koszt?
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wczoraj przed snem bardzo mocno się zamartwiałem o pewne sprawy i przyszłość.
    W pewnym momencie już byłem tak nakręcony, że pomyślałem sobie "a ch*j najwyżej się powieszę i będę miał święty spokój".
    Ogarnął mnie spokój, przewróciłem się na drugi bok i od razu zasnąłem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #depresja #zycie #zalesie #problem #psycholog #sen

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f7ec7a4605297c54a62b70b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej,
    generalnie zostałem postawiony w dosyć trudnej sytuacji, mieszkam z rodzicami i zamówili sobie panele solarne na dach, problem jest taki że nie mieli na to kurwa pieniędzy i muszą w ciągu tygodnia zapłacić pierwszą rate o wysokości 15k PLN, jak już się domyślacie poprosili mnie żebym im te pieniądze pożyczył bo ja mam, oszczędzam, na nic nie wydaje. Oczywiście zapewniają że oddadzą do końca miesiąca, bo przyjdzie dotacja z urzędu i inne takie duperele. Problem w tym że ja zawsze byłem traktowany przez nich jak śmieć, pieniądze z komunii zajebane, zawsze najtańsze ubrania z targu, wieczne oszczędzanie w stylu tego ci nie kupimy, tego nie potrzebujesz, to za drogie etc. Nie mam do nich ani troche zaufania i dla mnie niemal pewne jest to że te pieniądze też mi podpierdolą. Co wy byście zrobili? Spisanie umowy chyba nie wchodzi w gre bo równie dobrze mógłbym od razu sie spakować i wyjść. Strasznie mnie to stresuje, do tego niełatwa sytuacja w pracy, mało śpie, jestem kłebkiem nerwów i mocno zastanawiam sie czy by nie wybrać sie do psychologa/psychiatry bo powoli nie daje rady.
    #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f7b2efa605297c54a62b1e5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy da się zaakceptować to, że jest się śmieciem? Udało się to komuś? Bo ja wiem, że jestem, ale cały czas walczę. Zdaję sobie sprawę, że moja walka jest bezcelowa, ale nie jestem w stanie się poddać. Tracę tylko bezsensownie siły i jeszcze więcej rozpaczam. A tak mogłbym żyć w spokoju będąc śmieciem.

    #przegryw #nerwica #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f78928f605297c54a62ad97
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki z #fobiaspoleczna #depresja #nerwica #chorobyprzewlekle (?) - da się mieć zestaw takich cech i dobrze zarabiać? Czy tylko wegetacja za mała pensję, wegetacja, bezrobocie albo terapia i całkowita zmiana siebie? Jest tu ktoś z takim zestawem i odkrył sekret na godne życie bez rozmów kwalifikacyjnych, szefów, smalltalków, wyścigu szczurów itp?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f77582df49ad326e7b1c228
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      DobryPan: Sukcesu, rozumianego jako pięcie się po szczeblach kariery i zdobycie wymarzonego, wysokiego stanowiska bez otwartości, pewności siebie i przebojowości raczej nie osiągniesz.
      Duże pieniądze są natomiast czymś zupełnie innym i je, choć w inny sposób, można zdobyć bez problemu.

      Zaakceptował: Precypitat

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania Jeżeli biologia/chemia i prawo Ci nie straszne, to można zrobić podyplomowe w tym kierunku, pewnie są też jakieś kursy. Wszystkie firmy farmaceutyczne mają osoby zajmujące się rejestracją leków do urzędu rejestracji, to długie procesy, mnóstwo dokumentacji ale zarobki w tych większych ok 6-8 tyś., tylko że znajomość angielskiego (w tym medycznego) konieczna. Jak Cię zainteresowało, to sprawdź ogłoszenia o pracę co wymagają i gdzie można się doszkolić. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tyle lat walki tyle czasu poświęconego na samorealizację i na tym żeby żyć jak normalny człowiek. Doszedłem do jednego wniosku nie da się wyjść z fobii społecznej choćbym próbował nie da się albo ja nie potrafię. Szczerze, zmęczony jestem już tym, jestem tak kurewsko zmęczony ta nieustającą jebaną walką, bo dla mnie każdy dzień to jebana walka. Walka z samym sobą w której ni chuja nie da się wygrać i to nie jest tak że mam zjebane nastawienie, cały czas próbowałem od lat ciągle codziennie próbowałem, mimo że cały czas przegrywam. Ahh zmęczony jestem już tym, czemu nie moge mieć normalnej psychy ? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #fobiaspoleczna #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f76eeb2f49ad326e7b1c164
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      ElfickiPotwór: Fobia społeczna / osobowość unikająca jest objawem a nie 'chorobą' samą w sobie. Często jest to reakcja na różne traumy z przeszłości. Oprócz wzmacniania odporności na negatywne reakcje, ćwiczenia w interakcjach społecznych powinieneś stosować terapię leczenia traumy (CPTSD/PTSD). Wymaga to przebudowy wielu wartości i odrzucenia tych cech, które zamiast chronić powodują cierpienie. Jednym z treningów jest budowanie empatii do samego siebie z różnych okresów życia (szczególnie z dzieciństwa). Chodzi oto by tu i teraz stawać się osobą, której się potrzebowało w ciężkich chwilach. Wyobraź sobie teraz, że Ty z przyszłości mówi o tobie dobrze, Ty z przyszłości Cię wspiera i akceptuje twoje wady, Ty z przyszłości wybacza tobie wszystkie błędy, Ty z przyszłości martwi się o Ciebie i chce dla ciebie jak najlepiej. By osiągnąć taki stan poczucia bezpieczeństwa najpierw trzeba sprawić, że Ty z teraźniejszości zaczniesz być opiekuńczym starszym bratem/siostrą dla siebie z przeszłości. Można to uzyskać za pomocą medytacji czy prostych technik podobnych do hipnozy. Na youtube znajdziesz wiele prowadzonych medytacji. Szukaj takiej, która trafia do Ciebie językiem czy użytymi symbolami. Przeszłość (i przyszłość) to świat wirtualny. Nie istnieje poza twoim umysłem. Przeszłości nie zmienisz ale stopniowo i powoli możesz wpłynąć na jej interpretację ćwiczeniami. Pamięć ma być narzędziem a nie katem.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @rainant
      pokaż całość

      +: GreenMarla, Lenalee +9 innych
    •  

      WolnyJegomość: OPie, wejdź na Phobiasocialis i znajdź temat "Wygrałem po wielu latach" w dziale "Pozytywne historie". Gość tam wyszedł z totalnie pozamiatanej, życiowej sytuacji i jest szczęśliwy.

      Zaakceptował: Precypitat

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @rainant, @krol_elfow, @Kalafior_Krzys_2
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Właśnie przypadkowo się dowiedziałam, że moi rodzice mną gardzą. Rodzeństwo uważa mnie za dziwaka i ogólnie dowiedziałam się takich przykrych i nieprawdziwych rzeczy na mój temat, że szkoda tutaj się o tym rozpisywać.
    Dzięki przypadkowi dowiedziałam się jaką mam rodzinę i że przez tyle lat myślałam że to ze mną jest coś nie tak. Mam jakąś paranoję czy coś. Tymczasem wygląda na to, że od lat jestem obiektem kpin, obgadywania i srania do własnego gniazda. Przeczuwałam to jednak zawsze ktoś mnie uspokajał i sugerował, że przesadzam.

    Dziś było spotkanie rodzinne na które się spóźniłam. Wszyscy siedzieli w ogrodzie i rozmawiali. Weszłam do domu i zamiast od razu do nich to poszłam do wc.
    Miałam szczęście, bo okno wychodzi na ogród i w dodatku tuż nad miejscem gdzie oni siedzieli - więc wszystko słyszałam. Jak zaczęli obrabiać mi tyłek to oczywiste że zostałam w tej łazience i słuchałam. Prawie przez dwie godziny rozmawiali tylko o mnie :) O mojej pracy, o studiach, o narzeczonym, nawet o moim wyglądzie fizycznym.

    Najbardziej mnie boli to, że ja kompletnie nic im złego nie zrobiłam. Często zmieniałam plany, poświęcałam się i pomagałam. Dla rodziców do 25 roku życia zostałam w domu rodzinnym i pomagałam im jako jedyna po operacji i gdy ojciec był po wypadku. Mam jeszcze siostrę i brata. Teraz jak sobie myślę to mnie krew zalewa.
    Brat z siostrą myśleli tylko o sobie, ciągneli hajs od starych i wykorzystywali ich - a to ja wyszłam na najgorszą.
    To dlatego, że w dzieciństwie miałam problemy z wagą i sama sobie zorganizowałam pomoc psychologa. A teraz pracuje jako trenerka jogi i jestem domatorką. Czego oni nie rozumieją i za moimi plecami mną gardzą.
    Oczywiście w twarz przez lata nic złego mi nie powiedzieli, fałszywie chwalili i udawali... nawet sama nie wiem.. miłych?

    Sprawa wygląda tak, że oni nie wiedzą że JA WIEM. Wyszłam stamtąd niezauważona, to było kilka godzin temu. Miałam ochotę tam wrócić i im wygarnąć. Jednak powstrzymałam się bo właśnie jesteśmy przed podziałem majątku. Rodzice dali mojemu bratu ogromną działkę, siostrze połowę domu rodzinnego i jakieś pieniądze.
    To było jakieś 7 lat temu, gdy ja jeszcze nie byłam pełnoletnia. No i teraz mają mi przepisać zniszczony dom po dziadku wraz z działką przynależną do tego domu.
    Ma to nastąpić w najbliższe wakacje, bo czekają za jakimś pozwoleniem dla brata jeszcze. No i chcą to zrobić wszystko za jednym zamachem.
    W tym samym czasie siostra chce ten dom dla siebie, bo w życiu jej nie wyszło i słyszałam jak żaliła się, że jej się bardziej przyda niż mi.
    Sama nie wiem co o tym sądzić, narzeczony radzi poczekać do przepisów i wtedy kopnąć ich w dupę. Dlatego, że ja nic od nich nie dostałam oprócz obarczania mnie winą za wszystkie błędy od dziecka, depresję i miano najgorszego dziecka.
    Na ten moment po prostu chcę zerwać z nimi wszystkimi kontakt i stoję przed trudnym wyborem. Zrobić to teraz, czy poczekać do przepisów i udawać do tego czasu że wszystko jest okej?

    Co byście zrobili na moim miejscu? #pytanie #patologiazewsi #logikarozowychpaskow #depresja #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f75f866f49ad326e7b1c04a
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy często myślicie o samobójstwie? Czy "normalny" człowiek w ogóle myśli o samobójstwie? Mi ta myśl towarzyszy praktycznie odkąd pamiętam. Każdy problem, który analizowałem albo po prostu stresową sytuację w swoim życiu kwitowałem sobie w głowie "aaa... przecież najwyżej jebnę samobója i kto inny będzie się martwił". I nie.. nie pochodzę z patologicznej rodziny (chociaż pewnie w każdej są jakieś mniejsze lub większe patologie), nie mam depresji, mam kochającą dziewczynę, nie mam problemu ze zdobywaniem znajomych, mieszkam w dużym mieście, mam pracę z zarobkami pozwalającymi żyć na fajnym poziomie, zwiedziłem dużo miejsc na świecie. Mimo wszystko są momenty, że takie myśli mi chodzą po głowie kilka razy na dzień.
    Często moje myśli o samobójstwie rozszerzają się na planowanie jak to zrobić, żeby przysporzyć jak najmniej problemów bliskim w związku z moją śmiercią. Najchętniej upozorowałbym wypadek, żeby nie zasmucić tak bardzo matki (albo nie przynieść wstydu - bo wiecie, "co ludzie powiedzą?"). Kiedyś jak dużo podróżowałem po świecie to na moment moją myślą ostateczną w razie "nieporadzenia sobie z życiem" był wyjazd gdzieś na koniec świata i rozpoczęcie na nowo życia jako Juan Pablo Fernandez Maria FC Barcelona - imigrant z Rumunii #pdk. Teraz znowu się łapię na tym, że jestem zmęczony życiem tak bardzo, że samobójstwo jest łatwiejszym rozwiązaniem.
    Zapytacie - co to znaczy w moim przypadku "zmęczony życiem". Nie wiem. Po prostu nie wiem. I mimo, że szanse, że kiedyś ze sobą skończę oceniam na mniej niż 1% to i tak się zaczynam o siebie martwić. Może to czas na tak modną w dzisiejszych czasach psychoterapię? A może po prostu przesadzam i powinienem biegać 3 razy w tygodniu a nie 2 jak obecnie ¯_(ツ)_/¯

    #depresja #samobojstwo #feels #psychoterapia #psychologia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f72fa90f49ad326e7b1bbe6
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Od dosłownie kilku lat wciąż zmagam się z #depresja Wyobraźcie sobie ze potrafię odwlekać najprostrze sprawy, które w żaden sposób obiektywnie nie stanowią dla mnie intelektualnego czy fizycznego wyzwania, do momentu aż na ich wykonanie jest za późno. To jakieś idiotyczne, błędne koło yin-yang stresu i spokoju. Słyszałem o terminie #prokrastynacja oczywiście naczytałem się o tym wszystkiego i na czytaniu się skończyło. Wiem że cierpię na skrajny #perfekcjonizm potrafię redagować, czytać dosłownie każdą pierdołę kilkanaście razy zanim puszczę ją do obiegu. W połączeniu z odwlekaniem tworzy to prawdziwy dynamit. Jeśli już coś oddam to w ostatniej chwili i zrobione na odpier... tzn. nie zrobione tak jak bym tego chciał. Wiem doskonale że nijak ma się to do tego na co mnie stać. Czuję olbrzymie zażenowanie tym co robię. Po prostu mi przy kimś wstyd tak się zachowywać. Unikam więc wszelkich kontaktów. W czasie który mógłbym poświęcić na wykonanie zadania wcześniej, po prostu myślę o nim i tyle. Czaicie to? Rozpoczęcie wykonywania zadania sprawia mi olbrzymi stres, ponieważ boję się że nie zrobię tego tak jak bym chciał, albo że dostanę negatywną odpowiedź. No i oczywiście że tak się dzieje xd Bo czekam z rozpoczęciem tego do momentu gdy już jest za późno. Samospełniająca się przepowiednia. #lenistwo może i tak, ale w tym czasie robię jakieś gówno rzeczy typu sprzątanie, pisanie, nauka czegoś nieważnego, czegoś co nie jest oceniane, co robiłem już wcześniej. Tykam się wszystkiego tylko nie tego co na moje życie ma naprawdę wpływ. Tak się nie da żyć. Ludzie na gruncie zawodowym uznać mnie mogą za nieroba czy partacza. I mają rację. Bo kimś takim właśnie się stałem. Może od dzieciństwa się to we mnie akumulowało, stres, ocenianie itp. wiem że wiele osób miało rozwody w rodzinie, było w dzieciństwie szykanowane, miało problemy w relacjach damsko-męskich, nie miało kolegów itp. i żyją normalnie, nie mogę zwalać wszystkiego na to co było. Zresztą co to da. Byłem u #psycholog #psychiatra i nic. CBT prowadzona przez polecanego psychologa, przepisane inhibitory typu Depralin nie pomogły. Stoicyzm, medytacje itp. też nie. Żyje tym że uda się w jakiś sposób to koło zatrzymać. Napiszcie mi mirki jak Wy żyjecie w podobnym stanie, jak z niego wychodzicie, wyszliście?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f728069f49ad326e7b1bb94
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Murki którzy biją #testosteron - mam pytanie.

    Czy może ktoś przed biciem mial problemy z #depresja albo z lękami i podczas bicia przeszlo? Ewentualnie czy komuś pomogło na jakiekolwiek problemy psychiczne.

    #mikrokoksy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f70d98df49ad326e7b1b8df
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Przegrałem życie, mirki. 22 lata i pierwszy seks z prostytutką miałem miesiąc temu. Dodatkowo studiuję gówno-kierunek humanistyczny, nie mam życia towarzyskiego i mieszkam z rodzicami, którzy mnie utrzymują. Najgorszy jest jednak fakt, że przegrałem całą młodość - ludzie mają fajne wspomnienia z okresu 14 - 19 lat, a ja wtedy siedziałem w piwnicy i latałem po psychologach.
    Nigdy nie będę miał normalnej psychiki i normalnego życia. Przegrałem wszystko, co było do przegrania. Wkurzenie i frustracja powoli zamieniają się w otępienie i smutek. Nie wiem, co mam robić dalej - nie jestem osobą normalną i nie potrafię funkcjonować w tym społeczeństwie.
    Głupio się czuję pisząc takie coś, ale... co innego mi pozostało? Czuję się tragicznie źle i nie mam perspektyw na zmianę swojego położenia głównie ze względu na skrzywioną psychikę, która już chyba nie jest do odratowania :(
    #przegryw #stulejacontent #spierdolenie #incel #tfwnogf #rozowepaski #niebieskiepaski #depresja #gorzkiezale #zalesie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f6fed84f49ad326e7b1b757
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      diviarz wyzwolony: @MsChokesondick I nikt nie mowi osobom przed 20 rokiem zycia, zeby skorzystali z uslug prostytutek. Inna bajka to osoby po 20 roku zycia jak OP. Statystycznie, jesli do inicjacji nie doszlo do 20 roku zycia to szanse, ze kiedykolwiek do niej dojdzie mocno maleja. OP ma lat 22, zakladajac, ze studiuje zgodnie z planem, czyli matura w wieku lat 19, studia bez dziekanek etc to konczy wlasnie licencjat. Jest juz wiec po polmetku studiow. Najwieksze szanse na poznanie kogos ma sie w szkole i na studiach. I mowa tu o poczatku studiow anizeli 2 stopniu, gdzie jest stosunkowo malo zajec, grupki znajomych juz powstaly, czesc poszla do pracy i w ogole magisterki nie robi albo robi zaocznie. Tym samym majac 22 lata szansa, ze do 25/30 itd. sie nie straci prawictwa jest duza. I tym samym lepsze jest pojscie na prostytutki, ktore rozwiaze wszelkie problemy zwiazane z brakiem inijacji seksualnej anizeli wciaz liczyc na cud.

      Co do bytu spolecznego to akurat te slowa najbardziej nie odpowiadaja prawdom gloszonym przez normikow. Oczywistym jest, ze rodzac sie w biednej rodzinie, w Polsce B, bedac niski i brzydki, od malego ponizany w szkole etc to ma sie male szanse na wyjscie na prosta. I wlasnie ten ,,toksyczny charakter'' takich osob jest wynikiem srodowiska w ktorym ta osoba sie wychowala. Za to normik stara sie wmowic, ze to wina czytania wykopu i braku pracy nad soba. Do tego ta swiadomosc, w duzym stopniu deterministycznego swiata, gdzie to kim jestesmy jest w malym stopniu zalezne od nas burzy piekna wizje normanskiego swiata, w ktorym kazdy ma jednakowe szanse i wystarczy walnac piescia w stol i wziac sie w garsc a swiat bedzie twoj. I taki ladny, 195cm, z Polski A ,,Oskarek'' bedzie do konca sobie wmawiac, ze wszystko jest jego zasluga. Ze to, ze kobiety na niego leca to nie kwestia wygladu tylko charakteru, to, ze ma dobra prace to nie kwestia tego, ze ma wplywowego ojca tylko jego zdolnosci. Nalezyz jednak im te prawde zawsze powtarzac, niewazne czy ich to bedzie ranic, co beda wtedy czuc. I na szczescie przegrywy to robia, dlatego ladny Oskarek nie jest autorytetem, tylko kims pogardzanym.

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    •  

      PrzyjemnaDama: Hej wyjdezprzegrywu załóż nowe konto zamiast spamować anonimowe, co u Ally?

      Zaakceptował: LeVentLeCri

    • więcej komentarzy (71)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #depresja #samobojstwo
    Ostatnio się przełamałem i poszedłem do #psychiatria (dobre opinie na znanylekarz) ale wizyta wyglądała podobnie co na załączonym obrazku. Miałem wyjątkowego pecha? Czy to raczej norma i trzeba się naszukać żeby znaleźć kogoś kto chociaż spróbuje pomóc?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f6e797ef49ad326e7b1b4f0
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: elf_pszeniczny, demoniczna_purchawka +6 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Przeglądam tag #depresja i wiele osób pisze głównie o braku dziewczyny, byciu w związku, siedzeniu w piwnicy i braku perspektyw. O defektach związanych z wyglądem, nieodpowiednim wzrostem, polackiej gęby itp. Jest jednak wiele osób którym niektórzy z tagów #depresja, #przegryw mogliby zazdrościć, a którzy też zmagają się z tą chorobą. Mnie może nie ma za bardzo czego zazdrościć, bo wiele w życiu nie osiągnąłem, sam mam 172cm, ale mam żonę którą poznałem 10 lat temu, mamy 2 własne mieszkania, żyjemy tylko na małym kredycie 16k. Oboje pracujemy, może nie jakieś kokosy ale 6k na czysto jest. Przy niedużych wydatkach nie ma tragedii a nie mamy też dzieci. Zdaję sobie sprawę że wiele osób chciałoby mieć taką sytuację nawet w lvl33, ale to mnie jeszcze bardziej dobija, bo nie potrafię się z tego cieszyć. W zasadzie co raz mniej rzeczy mnie cieszy i zdaje mi się czasem, że w sferach swojego życia szukam jeszcze na siłę coś co mógłbym nazwać swoją porażką. Praca mnie nie satysfakcjonuje a ciężko mi w obecnym czasie znaleźć coś lepszego, myślałem o swojej działalności ale boję się wystartować nie mając klientów. Wszędzie zabezpieczenia bo słaba wiara w siebie i nie umiejętność sprzedania się. Mam jakieś hobby, mógłbym je mieć ale jak rozwijasz to do pewnego momentu i potem rzucasz w kąt, a potem znowu wracasz i tak w kółko, to jaki to ma sens. Myśli samobójczych jest bardzo dużo. Żona chciałaby mieć dzieci ale ja się boję, nie chcę w takim stanie brać tak wielkiej odpowiedzialności bo może być jeszcze gorzej. Bywałem o psychiatrów, brałem bioxetin, pregabalin ale wizyty drogie a po lekach było gorzej, w końcu je odstawiłem. Wcześniej miałem jeszcze 2 lata terapii, za dużo nie pomogła, pozwoliła tylko wygadać się i mniej myśleć po sesjach terapeutycznych. Ta patologiczna niska samoocena doprowadza mnie do rozpaczy. Trwam w jakimś letargu, mam wrażenie, że się nie rozwijam, stoję w miejscu kiedy świat idzie do przodu. Ze znajomymi, których znałem od dziecka, całkowicie urwał się kontakt, mam tu w mieście na prawdę małą paczkę, po tamtych pozostał chyba jakiś sentyment. Wchodzę tu na mirko i zabijam czas swojej wegetacji. Można by pewnie znaleźć jeszcze więcej takich jak ja, a na pewno ludzi którzy wiele osiągnęli, zazdrościć im może każdy, a sami tkwią w tym gównie. I jak tu nie nazywać życia ponurym żartem.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f6dc968f49ad326e7b1b391
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Na kogo mogę się przekwalifikować? O mnie:
    - kobieta po 30tce,
    - ukończone studia (fizyka; błąd młodości),
    - język angielski (w piśmie rozumiem, gorzej z mówieniem),
    - nie jestem ani przebojowa ani komunikatywna, więc wszelkie prace z klientem odpadają,
    - jestem powolna i słaba fizycznie, więc wszelkie prace z dźwiganiem też odpadają,
    - do nauki w szkole się nie nadaję, ze względu na fobię społeczną, lęk przed wystąpieniami publicznymi,
    - myślałam, żeby iść na pielęgniarstwo zaocznie, ale sama nie wiem czy warto, bo kasa marna a praca ciężka, poza tym konkurencja w postaci młodych pielęgniarek,
    - myślałam też o przyuczeniu na szwaczkę, ale czy ktoś mnie zatrudni skoro mają setki młodych na miejsce zaraz po szkole,
    - może opiekun medyczny? Ale tam trzeba zmieniać pieluchy i myć obsrane tyłki, nie wiem czy bym dała radę,
    - co mam zrobić, na kogo się przekwalifikować? I czy w ogóle ktoś zatrudni mnie w takim wieku bez znajomości i pleców?

    #przekwalifikowanie
    #przegryw
    #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f6dcaf8f49ad326e7b1b399
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czuję, że przegrałem życie. 22 wiosny na karku, a mam na koncie tylko jedną i w dodatku brzydką różową, mam kilka wad postawy / zgryzu, o które rodzice nie zadbali za młodu i, które teraz tylko się pogłębiły. Dodatkowo studiuję gówno-kierunek na studiach, chociaż jestem inteligentny i stać mnie na zdecydowanie więcej.
    O wszystkim zaważyło gnębienie w gimnazjum i liceum - to zrujnowało moją psychikę na lata i spowodowało, że "wyjechałem" daleko poza tor prawidłowego rozwoju w okresie dorastania.
    Najgorsze, że tego nie da się już naprawić - przegrałem całe życie i teraz czeka mnie w najlepszym razie praca w korpo za średnią krajową; w korpo, w którym najpewniej będą mną pomiatać. Mam ochotę się upić i zapomnieć o otaczającej mnie rzeczywistości; o rzeczywistości, w której raz za razem uderza mnie fakt, że najbliższe 60 lat mojego życia będzie stracone i najprawdopodobniej nie mam już nawet możliwości wpłynięcia na swój los.
    Nie wiem zbytnio, po co to piszę - chyba po to, żeby się tutaj wyżalić i ewentualnie usłyszeć słowa krytyki / pocieszenia...
    #przegryw #spierdolenie #gorzkiezale #zalesie #depresja #rozowepaski #niebieskiepaski #feels #przemyslenia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f694821f49ad326e7b1ab43
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      Nie jestes przegrywem tylko debilem pierdolonym

      @veneficuss: Zaraz, zaraz. A przypadkiem mianem "przegrywa" nie określa się kogoś, kto został "obdarzony" bardzo niekorzystnymi właściwościami? Na debilizm nie ma się wpływu, tak samo jak np. na brzydotę. Czyżbyście stawiali jeden "przegryw" nad drugim?

    •  

      Generalnie życiem kieruje przypadek, ale akurat wybór studiów (skoro i tak na nie poszedłeś) to chyba jednak coś na co miałeś wpływ, co nie? Może nie jesteś aż tak inteligentny jak sądzisz?

      @Flutter_M_Shydale: Mylisz inteligencję z mądrością. Dobry wybór w tamtym momencie to byłby efekt mądrości (wynikającej ze świadomości, a ona oczywiście jest uprzednio determinowana przez zbiegi okoliczności, tak więc owszem - tym wyborem również kierował przypadek, jak i wszystkim innym). Zatem jego wybór ostatecznie nie okazał się mądry, ale to nie oznacza, że on sam na pewno nie jest inteligentny i że nie drzemią w nim zdolności, które są przyćmione przez jego aktualny stan ¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

      +: Ghost2
    • więcej komentarzy (20)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wiem czy dożyje 30 lat. Mam 23 lata i czuje ze jestem za slaby psychicznie na po prostu zycie. Sądzę że po drodze do trzydziestki walne gdzies samobója bo nie wytrzymam tego co sie dzieje wokol. Jestem po prostu za kruchy i za kazdym razem jak zaliczam porazke mam coraz mniej sily na zycie. Juz teraz jestem czesciej smutny niz wesoly. Taki troche #wysryw ale chcialem to wyrzucić z siebie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Miłego końca tygodnia

    pokaż spoiler #samobojstwo #depresja #wyznanie


    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f67a858f49ad326e7b1a7c5
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: marcel_pijak
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jak przestać być tym miłym i cichym chłopakiem? Od początku szkoły średniej moje znajomości ograniczają się do gadania o pracy domowej na przerwie. W tym roku próbowałem/próbuje to zmienić, powiedzieć coś więcej i w jakimś stopniu mi się udało, ale każdy ma już swoją grupkę znajomych w klasie, a ja na chama nie chce nikomu się wciskać (nie będę się pytał czy ktoś mnie zabierze na domówkę xD). W ten sposób mój stan się nie zmienił, po szkole wracam do domu i nigdzie nie wychodzę bo nie mam gdzie.

    Relacje z płcią przeciwną ta sama bajka. Codzienne użalanie się nad sobą i patrzenie w lustro z myślą że jest mnóstwo ładniejszych osób ode mnie. Strach przed powiedzeniem cześć do dziewczyny z klasy która jest mega śliczna i w dodatku bez chłopaka, bo ma przystojniejszych kolegów i ciężko żeby zainteresowała się taką pi^dą jak ja.

    Sam fakt że piszę o tym na wykopie, forum w większości dla toksycznych przegrywów i społecznych degeneratów to tragedia, ale nie mam innego wyjścia. Zawiało trochę nienawiścią z tego wpisu, ale będę wdzięczny za każdą konkretną radę co mogę zmienić
    #depresja #psychologia #logikaniebieskichpaskow #zwiazki

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f678dbcf49ad326e7b1a74d
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wszyscy tutaj polecają pójście do psychologa, psychoterapeuty jeśli ktoś ma depresję.
    Mam 24 lata, od 15 roku życia chodzę po psychologach. ile psychoterapii zaczynałem to nie zliczę. Chuja to dało. Tylko pieniądze straciłem, a myśli samobójcze zostały. Zrezygnowałem z tego wszystkiego rok temu, głównie dlatego że zabrakło mi pieniędzy na tych
    Wiecie co pomogło? Znalezienie prawdziwego przyjaciela. Takiego, który weźmie na piwo, domówkę, na koncert. Który napisze do ciebie bez okazji. Pójdzie z tobą na piwko gdy go zaprosisz.
    Najlepsze, że nic o niego nie robiłem. Pracujemy razem, więc siłą rzeczy mamy kontakt ze sobą.

    #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f65a384f49ad326e7b1a37c
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #rozwojosobistyznormikami #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #tfwnogf #depresja #samotnosc

    No to zaczynamy, mam konto na wykopie ale wolę pozostać anonimowy.
    Dawno temu postawiłem tutaj twierdzenie, że jak nie poznałeś dziewczyny na stałe w szkole, na studiach, przez znajomych albo w pracy to praktycznie przegrałeś życie, bo szansa że będziesz jeszcze cieszył się swoją młodością gdy masz 20-30 lvl i masz przy boku kochająca seksowną młodą julkę albo szarą myszkę przepadły bezpowrotnie i szansa że uda ci się kogoś poznać jest minimalna i zależy tylko od szczęścia, że jeszcze gdzieś kiedyś może dziewczyna kolegi przyprowadzi kuzynkę na domówkę i jakoś magicznie się sobie spodobacie i będziecie razem. Najpewniej skończysz jako stary kawaler który będzie musiał zadowolić się starą panną po 30 albo trzepać konia do końca życia, ewentualnie chodzić na prostytutki.

    Oczywiście wybuchło larum i wyzwiska od inceli itd. normickie gadanie, "ogarnij się i wyjdź z piwnicy i sobie kogoś znajdź".
    No ok. W piwnicy u starych nie mieszkam, zarabiam nawet nawet, potrafię zrobić wszystko wokół siebie typu obowiązki domowe, mam znajomych, uprawiam sport i nie jestem jakimś spierdoxem który siedzi cały dzień na wykopie i trzepie gruchę do chińskich bajek. Co jeszcze więcej ma być w definicji ogarnięcia? Mam być oskarkiem z osiedla deweloperskiego z nowym BMW i pensją na poziomie trzech średnich krajowych? Przecież podobno kobiety nie lecą na pieniądze, to tylko incelskie urojenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    A może mam mieć 190 cm i twarz jak z okładki gazety? Przecież facet musi być zadbany, kobiet wcale aż tak na wygląd nie lecą tylko na charakter a teksty o "chadach" to też tylko incelskie urojenia wg normictwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No to zacząłem te mityczne "znalezienie sobie kogoś".
    Zaczęło się od #tinder #badoo i innych portali randkowych. Próbowałem wiele razy na różne sposoby, dobierałem najlepsze zdjęcia, pisałem kreatywne i zabawne teksty i oczywiście rezultaty takie że marnowałem tylko czas. A gadanie typu "kobiety chciałyby poznać kogoś na poważnie, one szukają związku a nie seksu tak jak faceci" to kompletne bzdury, faceci właśnie szukają związku a dziewczyny siedzą tylko dla atencji.
    Normictwo oczywiście wtedy rzuciło swoje hasełka "tinder to syf, nikogo tam nie poznasz bo tam same karyny, normalne dziewczyny nie siedzą na tinderze, musisz poznać kogoś na żywo".

    No ok, zagadać na żywo. Potem zaczęło się wejście w świat PUA, mitycznego zagadywania na ulicy i oczywiście też nic nie osiągnąłem a tylko dostawałem zlewki i ryzykowałem ośmieszenie przed ludźmi.
    Normictwo oczywiście wtedy rzuciło swoje hasełka "zagadywanie na ulicy jest zboczone, nie rób tak, nikogo tak nie poznasz, dziewczyny boją się napaleńców co zagadują na środku ulicy".

    No to pytam gdzie mam kogoś poznać?
    Normictwo rzuciło swoje hasełka "idź na kurs tańca, jakieś kółko zainteresowań, jakieś wspólne sporty czy wędrówki czy inne miejsca gdzie można przebywać w grupie i kogoś poznać".

    No ok. Czas mam, pieniądze też, zaczęło się, zacząłem testować różne rzeczy na własnej skórze, zgodnie z nieomylnymi poradami normictwa.
    Kursy tańca - same stare baby 30+, jak się trafi jedna czy dwie młode to oczywiście z chłopakiem
    Kurs gotowania - same stare baby
    Kurs szycia - same stare baby
    Zajęcia yogi - stare baby a do tego facet na takim kursie od razu jest traktowany jak potencjalny zboczeniec
    Kółko mówców - stare baby
    Grupa wspólnego biegania - stare baby
    Spotkania na gry planszowe - 90% to faceci
    Spotkania na jazdę na rolkach - stare baby i 60% to faceci

    Oczywiście na wykopie jak ktoś śmie powiedzieć, że młode dziewczyny to roszczeniowe księżniczki, które nic nie robią w życiu i ich jedyne hobby to świecenie tyłkiem na instagramie, netflix i podróże (czyli wyjazd raz na rok z biura podróży do Grecji) to jest wyzywany od przegrywów i inceli, który nie wie o czym mówi. No to słucham, gdzie są też wasze mityczne zainteresowania, bo ja sprawdziłem praktycznie wszystkie miejsca które normictwo twierdziło są popularne wśród kobiet i można tam kogoś poznać i młodych dziewczyn tam nie ma albo jest bardzo mało. Ja za to mogę wymienić z miejsca tuzin miejsc, gdzie znajdziesz cały ogrom młodych mężczyzn, gdzie kobieta mogłaby iść żeby kogoś poznać poprzez wspólne hobby.
    Czekam na konkretne informacje, jakie mam mieć hobby gdzie znajdę wolne dziewczyny 18-25. Potwierdzone informacje a nie bajarzenie wyczytane z normickich "porad".

    Teraz oczywiście normictwu przepalają się styki i rzucają na odchodne wysrywy "dziewczyny same przyjdą" xD "idź do psychologa albo terapeuty bo pewnie jest z tobą coś nie tak" xD Psycholog magicznie ześle mi dziewczynę? xD Nie ośmieszajcie się.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f612b3c8679b6c666e7c4f7
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      OP: @starsi_panowie
      Bardzo nie lubię koncertów, mnie one w ogóle nie bawią, byłem kiedyś na jednym czy dwóch bo znajomi mnie wyciągnęli. Do samej muzyki zresztą mam takie podejście, że muzyki po prostu słucham i nie jestem żadnym fanatycznym entuzjastą żadnego zespołu, osoby czy kogokolwiek. Tak samo mam z aktorami, politykami, sportowcami itd.
      Zresztą jak niby miałbym tam kogoś poznać? Dla mnie to taka samotność w tłumie, każdy przychodzi z garstką swoich znajomych i jej się trzyma i tyle, a darcie mordy i muzyka od której można ogłuchnąć tym bardziej nie sprzyja normalnemu kontaktowi, rozmowie.

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: LeVentLeCri

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @zawadaPL, @kurosaki, @Krazownik, @Bennacchio, @lewamorda
      pokaż całość

    •  

      JankoWodnik: Zazdroszczę. Moje największe marzenie to wygodnie i bezpiecznie siedząc sobie w domku poznać na jakimś portalu kogoś fajnego na stałe, spotkać się na żywo, wejść w związek i trzymać się go jak małpa gałęzi do śmierci. Bez żadnych wygłupów, gierek, kłamstw, po prostu poznać kogoś fajnego przez internet i być razem, naprawdę to takie niesłychane, nierealne, roszczeniowe?

      Mistrzowski tekst, bez ściemy. Nic tylko się wzorować i wrzucać na opis do tindera. Kobiety uwielbiają takie szczere wyznania ;)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (65)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Może napisanie poniższego wyznania choć na chwilę przyniesie ulgę. Nikt tutaj nie pomoże, ale dla zasięgów chciałbym by inni przeczytali jak można zniszczyć samemu sobie dorosłe życie już na etapie dzieciństwa.

    1. Bądź mną jako mały dzieciak
    2. Dostań komputer z kilkoma grami
    3. Gry stają się twoją ulubioną rozrywką
    4. Polub granie w takim stopniu, że zacznij mówić wszystkim wokół, że będziesz tworzyć własne gdy dorośniesz
    5. Dostań grę, która zawiera edytor lokacji i narzędzia pozwalające na modyfikowanie zawartości
    6. Próbuj na czuja coś zrobić w edytorze, ale nic nie potrafisz
    7. Nie ma żadnych instrukcji, poradników a sam edytor i narzędzia są po angielsku
    8. Nie miej świadomości, że w internecie mógłbyś poszukać informacji na temat i ogólnie temat tworzenia gier
    9. Od kilku lat spędzasz sporo czasu na kompie, głównie tylko grając w gry i scrollując internet
    10. Mów wszystkim, że pójdziesz na informatyka, bo korzystasz z komputera, siedzisz w internecie i minimalnie wiesz więcej od przeciętnego użytkownika, bo coś usłszałeś lub przeczytałeś
    11. Nadal nie miej świadomości, że możesz czegoś się nauczyć z internetu lub książek
    12. Idź do technikum informatycznego
    13. Graj na kompie, scrolluj internet
    14. Przyswajaj wiedzę z technikum dla samego uczenia się, bo taki jest przymus
    15. Skończ technikum ze świadomością, że jesteś beznadziejny i nic nie potrafisz
    16. Idź na studia, bo z samą maturą i dyplomem technika nie znajdziesz dobrej pracy
    17. Przeżyj pierwsze poważne porażki i stres w dotychczasowych życiu
    18. Dowiadujesz się jak bardzo byłeś głupi, masz większą świadomość
    19. Zaśmieć sobie mózg coachingowym gównem, historyjkami o pasjonatach i wypowiedziami ludzi z branży
    20. Dostań się na studia, pilnie wykonuj obowiązki, bo odpuszczenie na zawsze cię pogrąży
    21. Miej krótkie okresy w których uczysz się czegoś poza studiami, czytasz blogi i fora branżowe
    22. Studia gnerują ciągły stres, ale przezwyciężasz trudności. To jest twoje być albo nie być
    23. Z semestru na semestr masz coraz mniej czasu i chęci na własny rozwój a realizacja studiów staje się trudniejsza
    24. Ciągnij studia z przyzwyczajenia, strać resztki zainteresowania tematem
    25. Zdaj sobie sprawę, że jako dzieciak wkręcałeś sobie coś co nigdy nie było twoją pasją
    26. Rób wszystko z przyzwyczajenia, przeżywaj kryzysy, które na szczęście przezwyciężasz
    27. Intuicyjne zakuj, zdaj, zapomnij towarzyszy ci również na studiach choć jesteś świadomy faktu, że do niczego dobrego takie postępowanie nie prowadzi
    28. Pozytywnie zabłyśnij na obronie, dostań pochwały od komisji i wysoką ocenę na dyplomie
    29. Dostań dyplom, suplementy i inne takie tam papierki o kwalifikacjach
    30. Przeczytaj wszystko dokładnie ze łzami w oczach
    31. Zdaj sobie sprawę, że jesteś w podobnej sytuacji jak po technikum z tą różnicą, że wiesz trochę więcej
    32. Zapisz się na studia II stopnia bo nie wiesz do jakiej pracy mógłbyś pójść
    33. Poświęcaj czas na przymusowe przyswajanie informacji, które w najlepszym przypadku są dla ciebie obojętne
    34. Pozytywnie skończ semestr
    35. Odetnij się od studiów, ale co jakiś czas wracaj z czarnymi myślami o życiu
    36. Czuj się wypalony, ale nie możesz odpuścić
    37. Nie miej pojęcia co chcesz robić w życiu
    38. Nie miej żadnych zainteresowań
    39. Czuj się jak przegrany, miej niską samoocenę i ze smutkiem patrz na osoby, które mają pasje i pieniądze
    40. Nie okłamuj się więcej, zdaj sobie sprawę z krzywdy, którą sam sobie wyrządziłeś gdy jeszcze byłeś dzieckiem

    Profit? Nothing.

    #przegryw #psychologia #depresja #studia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f60ff4b8679b6c666e7c440
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

    •  

      a co robisz? Startowałeś od zera czy miałeś doświadczenie w sztuce lub rysowaniu?

      @AnonimoweMirkoWyznania: absolutnie żadne doświadczenie, do dzisiaj nie potrafię rysować. Jedyne co mnie łączyło z projektowaniem to granie w simcity xD.

      Niedoszły teść poprosił mnie o zrobienie logo, bo ja przecież tak zajebiście klikam w komputer, stwierdziłem why not i tak się zaczęło.

      Kasę zacząłem zarabiać od projektowania logotypów na olxie. Potem doszło stawianie stron na wordpressie, jakieś ulotki, wizytówki, katalogi, etc.. 2 lata jako freelancer, 2 lata w dziale marketingu jako grafik u dużego dystrybutora kosmetyków i od 2 miesięcy grafik w agencji reklamowej.

      Tak naprawdę już po miesiącu robienia tutków już można trzepać 2,5k netto miesięcznie na olxie (w 2016 tyle wynosił mój średni miesięczny zarobek, wtedy to był dla mnie kosmos, bo przecież nie tak długo wcześniej czułem dokładnie to samo co Ty teraz), także głowa do góry byku.
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: To moze po prostu wmowiles sobie ze jest to Twoja pasja? Bo sokro sam mowisz ze miales slomiany zapal aby zglebic temat... Powiem Ci tak. Wyucz sie zawodu i pracuj a za kase potem spelniaj pasje jesli juz jakas odkryjesz lub podrozoj. Bledem jest to oklepane powiedzenie ze "jesli praca bedzie twoja pasja to nie przepracujesz ani dnia w zyciu". Bzdura. dostalam kiedys wymarzona prace i myslalam ze zostane w niej na wieki. Po 3 latach juz nie moglam tam chodzic tak jej nienawidzilam. Wszystko sie moze przejesc. Teraz mam inna prace ale nie jest to jakas moja super pasja, za to daje mi lepsze zarobki ktore moge wykorzystac na przyjemne rzeczy. pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki z #depresja jeśli kiedyś potrafiliście się cieszyć życiem, a obecnie nie macie energii ani ochoty dosłownie na nic, nic was nie cieszy nawet wasze hobby i w dodatku nie wiecie co jest tego powodem to być może jesteście sobie w stanie trochę pomóc.

    Oczywiście depresja jest na tyle złożona, że samemu trudno jest z niej wyjść - nie mniej jednak początkowa faza bywa do ogarnięcia.

    Tak w ogromnym skrócie, układ nerwowy człowieka jak każdy inny potrafi zawodzić - wystarczy konkretny stres i coś w nas pęka. Można w prosty sposób próbować to "leczyć" albo zapobiegać dalszej degradacji, przynajmniej do momentu aż nie uporamy się z problemami.

    Poniżej kilka prostych wskazówek, od czego zacząć. Będę używał skrótów starając się skompensować moją wiedzę na ten temat, do szczegółów odsyłam do internetu, natomiast mogę Was zapewnić że znajdziecie potwierdzenie w badaniach naukowych owych porad. Krótki poradnik nie odpowie na pytania jak sobie radzić z problemami życiowymi bo to jest mega indywidualna kwestia, natomiast pomoże wzmocnić Wam układ nerwowy a przez to uzbroić organizm w taki sposób, że przynajmniej będziecie mogli nieco zdystansować się do sytuacji łagodząc chorobę, a być może nawet ją przezwyciężyć, szczególnie jeśli nie jest ona w zaawansowanym stadium.

    Witamina D3 - jest duże ryzyko że macie niedobór tej witaminy, podobnie zresztą jak 60-70% Polaków. Ona jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania procesów metabolicznych, w tym odpowiedzialnych za układ nerwowy. Możecie wykonać badanie na zawartość witaminy D3 tzw. poziom 25(OH)D. Wynik mniejszy niż 20 ng/ml oznacza deficyt, docelowo powinniście mieć poziom przynajmniej 40-50. Uzupełnienie witaminy D3 trwa kilka tygodni i są tylko 2 drogi by ją uzupełnić gdyż nie dostarczycie jej z pożywieniem. Do wyboru jest opalanie się przez 10-15 minut dziennie, w godzinach 11-14 od czerwca do końca września. Tylko w takich okienkach czasowych witamina D3 jest syntetyzowana w skórze. Jako alternatywa pozostaje suplementacja witaminy D3 i należy to robić dawkami większymi niż standardowa 2000–4000 IU/dobę. Najlepiej przyjmować np. 8000 IU / dobę a nawet więcej przez okres miesiąca. Bardzo ważne jest suplementowanie witaminy D3 wraz z witaminą K2.

    Kwasy Omega-3 - typowa dieta w naszym regionie jest bardzo uboga w kwasy Omega-3, wynika to z małej ilości ryb oraz owoców morza w typowych posiłkach. Są badania potwierdzające leczenie objawów depresji poprzez przyjmowanie kwasów Omega-3, gdyż biorą one bezpośredni udział w budowie neuronów oraz budowę tkanek mózgu (sic!). Jak możecie się więc domyślać ich niedobór powoduje degradację owych struktur, co przekłada się bezpośrednio na stany lękowe, zaburzenia nastroju, bezsenność etc.
    Kwasy Omega-3 należy uzupełnić spożywając tłuste ryby morskie (łosoć, makrela, halibut). Można suplementować je także pijąc tran.

    Magnez - bierze on udział w wielu procesach metabolicznych, w tym wspomaga neuroprzekaźniki, czyli tak po chłopsku mówiąc - sprawia że w synapsach nie robią się zwarcia. Magnez można przyjmować wraz z pożywieniem (do znalezienia w internecie), można go także suplementować. W przypadku suplementacji należy pamiętać, że najskuteczniejsze są organiczne związki magnezu (np. cytrynian magnezu, mleczan magnezu).

    Tryptofan - bezpośredni prekursor Serotoniny czyli tzw. hormonu szczęścia. Jego brak sprawi, że organizm nie będzie w stanie syntetyzować hormonów wspomagających neuroprzekaźniki, podobnie jak w przypadku braku magnezu. Tryptofan należy dostarczać wraz z pożywieniem, bowiem organizm ludzki nie jest w stanie go wytworzyć w odpowiednich ilościach. Duże ilości tryptofanu są m. in. w bananach lub w pestkach dyni. Można go także suplementować.

    Witaminy B w tym B1, B2, B3, B6, B12. Są one bardzo istotne w syntezie Dopaminy i Serotoniny, tzw. hormonów szczęścia. Brak tych witamin powoduje, że np. pomimo dostarczania Tryptofanu wraz z pożywieniem, organizm nie jest w stanie go przetworzyć na Serotoninę. Witaminy z grupy B można przjmować wraz z pożywieniem, aletrnatywnie można je suplementować.

    Cukier - to jest akurat negatywny bohater, którego należy się pozbyć z diety. Niestety ludzie popadający w depresję mają skłonności do podjadania słodyczy, co przyczynia się do przerostu Drożdżaków w jelitach pogarszających wasz stan. Ów drożdżaki przyczyniają się do powstawania stanów zapalnych w organiźmie i pogarszania kondycji. Zrezygnujcie całkowicie z cukrów przynajmniej na pewien czas. W tym celu należy ograniczyć jedzenie słodyczy, picie słodkich napojów.

    Aktywność fizyczna - niesamowicie istotne jest ruszenie się z domu. Słynne "idź pobiegaj" to tylko jeden z elementów terapii. Badania naukowe potwierdzają, że do najlepszych aktywności zaliczyć należy uprawę roślin oraz spacery wśród zieleni. Wystarczy codziennie spacerować po parku lub podlewać kwiatki.

    Internet - media społecznościowe powoli niszczą wasze poczucie bezpieczeństwa bezpośrednio przyczyniając się do choroby jaką jest depresja. Jesteście codzień bombardowani złymi informacjami, że ktoś ginie, atakują was lewaki/prawaki, boicie sie chorób wirusowych o których dowiadujecie się z mediów, politycy polują na wasze pieniądze a za rogiem szykuje się kolejny konflikt mogący przerodzić się w wojnę. Jeśli nie jesteście w stanie się do tego zdystansować, to przestańcie to czytać. Media zarabiają głownie na krzywdzie, przez to codzień otrzymujecie dawkę raka w postaci złego przekazu. Chłoniecie to i nawet nie wiecie kiedy wasze samopoczucie ulega pogorszeniu. Rzućcie wykop, facebooka, instagrama a przymajmniej nie czytajcie tego na kilka godzin przed pójściem spać. Zamiast tego przeczytajcie książkę, pobawcie się z psem/kotem czy pograjcie z kolegą w szachy/karty.

    Jest takie powiedzenie "W zdrowym ciele zdrowy duch". Ciało jest zdrowe, jeśli dostarczamy to czego potrzebuje. Jeśli wasze ciało będzie zdrowe, w tym układ nerwowy - wówczas jest duża szansa, że wyjdziecie na prostą i nie będziecie musieli korzystać z farmakologii, która jedynie maskuje prawdziwe problemy.

    Powyższy poradnik to mega skrót, pamiętajcie by edukować się samemu, bowiem by pokonać wroga trzeba go lepiej poznać. Najważniejsze z radzeniem sobie z depresją jest systematyczność.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f60dde98679b6c666e7c427
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie mam kompletnie pomysłu na siebie, lvl 24, studiuje zaocznie kierunek ekonomiczny, pracuje na stacji paliw, wysyłam CV, mało kto w ogóle odpowiada, byłam na kilku rozmowach ale na każdej kandydaci przychodzili jeden po drugim, jakim sposobem ja mam wygrać ten casting, przecież zawsze będzie ktoś lepszy ode mnie. Jestem już załamana swoim życiem i nie zapowiada się żeby cokolwiek miało się zmienić. Wszyscy jakoś sobie układają życie, mają normalne prace, zakładają swoje działalności, ja się nie widzę kompletnie w niczym, nie ma jednej rzeczy która robię dobrze, nie wiedziałam na jakie studia iść, miałam 2 lata przerwy i pracowałam za granicą na produkcji. Wstyd się nawet przyznać jak kogoś poznaje gdzie pracuje przez co wycofałam się społecznie, o poznaniu chłopaka też mogę pomarzyć bo nikt się nie zainteresuje kasjerka że stacji na powaznie. Wstyd mi wysyłać już te CV, bo nie mam żadnego doświadczenia prócz roboty na taśmie czy w sklepie, a inni na pewno wysyłają CV z kilkuletnim doświadczeniem w różnych biurach, własnych działalnościach, nie wiem po co w ogóle już to wysyłam gdzie oczywiste ze zawsze będzie ktoś lepszy i nie mam najmniejszych szans a ktoś kto to przegląda na 100% myśli sobie co ja mu tyłek zawracam z takim CV i cyk do kosza. Oczywiście wysyłam CV tylko w miejsca gdzie nie wymagają doświadczenia itd Przez to wszystko wpadam już w depresje, nie widzę jakiejkolwiek nadziei dla mnie, a koronawirus był jeszcze gwoździem do trumny bo od kwietnia jest z pracą kaplica u mnie w mieście. Przez to wszystko podupadła mi psychika i potrafię ryczec do 2 w nocy bo jakiś klient mnie zwyzywał,mam problemy ze snem #praca #pracbaza #bezrobocie #depresja #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5e94ed8679b6c666e7bfb7
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Skończyłem przerabiać Terapię Richardsa dla fobii społecznej, zajęło mi to pół roku. Czuję się jak #wygryw

    Level 28 here, fobię i depresję miałem odkąd pamiętam. W szkole gnębiony kozioł ofiarny, w domu niewiele lepiej. Za każdym razem, gdy mijałem grupki młodzieży kręciło mi się w głowie i nogi ze strachu robiły mi się po prostu jak waty, co było skutkiem poniżania i wyśmiewania mnie w szkole przez rówieśników. Nieustanne problemy z koncentracją, czarne widzenie przyszłości, wieczne bycie niewyspanym, unikanie jakichkolwiek relacji społecznych to była dla mnie norma. Siedziałem w swojej piwnicy, potrafiłem po kilka tygodni nie wychodzić z domu. Relacje z kobietami nie istniały, odezwanie się do dziewczyny na ulicy było niemożliwością. Samo robienie zakupów w markecie było dla mnie niewyobrażalnie stresującą czynnością, wracałem do domu modląc się, żeby nikt mnie nie zaczepił. Samo pójście do nieznanego miejsca budziło we mnie strach. Nie potrafiłem nikomu spojrzeć w oczy.

    Przez wiele lat rozważałem #samobojstwo, ale nigdy się na to nie odważyłem. Kilkakrotnie zmieniałem leki u psychiatry, ale nic mi one nie dawały poza byciem cały czas sennym. Psycholog, do którego zapisała mnie kiedyś matka nie był w stanie mi pomóc. Jakiś czas temu szukając wyjścia z tej sytuacji zarejestrowałem się na pewnym forum dla ludzi z fobią społeczną. Tam po raz pierwszy przeczytałem o Terapii Richardsa. Rezultaty wyglądały obiecująco. Czytałem dalej, zbierając dużo informacji, a po jakimś czasie pobrałem pdf z tłumaczeniem i rozpocząłem jej przerabianie. Początki były niełatwe, trochę ciężko było mi skupić się na ćwiczeniach, ale czytałem i robiłem ćwiczenia 2 razy dziennie. Do tego doszła medytacja, którą trzeba zacząć w 3 tygodniu. Na początku słuchałem różnych nagrań, ale nie umiałem się skupić na słowach lektora. Ktoś z forum polecił mi technikę relaksacyjną zwaną treningiem autogennym. To był strzał w 10. Efekty były coraz lepsze, choć nie od razu przyszły. Połączenie tych dwóch zaczęło procentować. Udało mi się wytrwać i doprowadzić terapię do końca.

    Jak się czuję? Nie da się tego opisać. Choć fobia społeczna nie ustąpiła całkowicie, to po prostu mam przekonanie graniczące z pewnością, że w przyszłym roku będę zdrowy. Czuję się znacznie swobodniej, a różnica jest najbardziej odczuwalna właśnie wśród ludzi. Nie mam już w głowie tej gonitwy negatywnych myśli, przestałem się nad sobą użalać i martwić na zapas, a wszelkie negatywne uczucia są znacznie słabsze niż wcześniej i dużo łatwiejsze do wyeliminowania. Czuję, że zaczynam kontrolować moje życie, a ja zamiast żałować straconego na fobię czasu zaczynam nie tylko być ciekawy długofalowych skutków terapii, ale przede wszystkim niesamowicie się cieszyć, że mi się to udało. Niedługo zaczynam kurs prawa jazdy, odkładam pieniądze na wyprowadzkę do miasta wojewódzkiego, ostatnio po raz pierwszy koledzy z pracy zaprosili mnie na piwo w sobotę, czułem się wśród nich komfortowo, a od poniedziałku odnoszą się do mnie dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Na ulicy coraz częściej uśmiechają się do mnie nieznajome kobiety. Ostatnio coraz lepiej się wysypiam, mam więcej energii i chęci do robienia produktywnych rzeczy. Życie nabiera barw.

    Walczcie o siebie Mirki. Naprawdę nie warto tracić czasu na dołowanie się negatywnymi myślami.

    #przegryw #depresja #wychodzimyzprzegrywu #fobiaspoleczna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5e7eb98679b6c666e7bf73
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mnogość mijanych na ulicach ludzi i myśl, że każdy z nich jest inny, unikalny, wyjątkowy i za każdym kryje się indywidualna historia, przyprawia o zawrót głowy. Jadąc gdzieś autobusem, idąc ulicą lub po prostu siedząc na ławce w parku, myślę sobie o ludziach, których tam widzę. Patrzę na nich i myślę, że tylko się miniemy i już nigdy ich nie zobaczę. Nie wiadomo, czy ktoś z nich nie ma takich samych zainteresowań jak ja, czy któraś z tych osób nie stałaby się moim przyjacielem lub miłością, która podniosłaby mnie na duchu. I choć jestem wśród tylu ludzi, to czuję przytłaczającą samotność i bezsilność wobec wszystkiego. Wielu z nich spełnia tylko kolejne cele wynikające z presji społecznej. Boję się przemijania. Wzdrygam się, jak myślę o – bez żadnych wyolbrzymień – miliardach, które przeminęły tak, jakby ich nigdy nie było. W przeszłości żyli jacyś ludzi, o których dzisiaj nikt nie jest w stanie nic powiedzieć. Nie da się o nich nawet pomyśleć inaczej niż jako o bezkształtnej masie zapomnianych. Z pewnej perspektywy mogliby oni równie dobrze nigdy nie istnieć. Oni nie mogą upomnieć się już o nic, nawet o pamięć o sobie. To jest najstraszniejsze.

    #depresja #przegryw #filozofia #psychologia #chcepogadac #przemysleniazdupy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5531498679b6c666e7ae92
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Przemijanie i jakiś z góry ustalony porządek. Narodziny...śmierć i coś po drodze. Mało osób zdaje sobie, że ważne jest to co teraz i cieszenie się z drobnostek. Po co się tak spieszysz? Przecież nic się nie stanie jak na chwilę zatrzymasz się i zachwycisz się przyrodą. Czy jak się zatrzymam to aby ten przypadek nie zadecyduje o kolejach mojego losu? Może wszyscy jesteśmy w czymś na podobę Truman Show? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że to ty decydujesz o tym kiedy się zatrzymasz, a może jednak nie? Żyjąc chcę zrobić jak najwięcej dobrego dla świata. Kto wie, może ten mały uśmiech, czy słowa wsparcia do obcej osoby podziałają jak trzepot skrzydeł motyla? pokaż całość

      +: xcvx, budep
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: mordo, no wlasnie, "z pewnej perspektywy". Dla kogos - w tym chocby ich samych - ich czas tu na ziemi moze lub mogl znaczyc duzo. O to chodzi, to my sami nadajemy znaczenie i cel swojej egzystencji. Nie zmienisz tego, ze czlowiek przemija, ale mozesz starac sie chocby na pewnym odcinku czasu i ludzkosci odcisnac swoj slad, dac cos temu swiatu (ludziom). O to m.in. chodzi w zyciu. I o to by sie dobrze bawic :) wiec zamiast sie smucic i bac - korzystaj z zycia. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    W ostatnich latach bardzo wielu ludzi funkcjonuje tak, jakby żyło w niekończącym się blogu podróżniczym. Widać to zwłaszcza w internecie, zalewanym każdego dnia tysiącami zdjęć, na których wszelkiego rodzaju atencjusze wypinają swoje dupska w najróżniejszych zakątkach świata. Pytając jakąkolwiek dziewczynę o hobby, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można spodziewać się odpowiedzi „podróże”. Czy jest w tym coś złego? Zdecydowanie nie. Mnie jednak po powrocie z jakiegokolwiek dalszego wyjazdu nachodzi szereg ponurych refleksji. Po pierwsze, zauważyłem, że w podróżach jak w soczewce skupia się ludzkie życie. Gdy po raz pierwszy pojechałem na wakacje do Grecji, gdzie miałem okazję przyglądać się z bliska obiektom sprzed kilku tysięcy lat, uderzyła mnie ta z pozoru oczywista myśl, że podczas gdy one stoją w tym samym miejscu tyle czasu, to przez ziemię przewinęło się kilkanaście miliardów ludzi. I co? No właśnie nic. Stały kilka tysięcy lat przed moim przyjściem na świat – ba, nawet niewyobrażalnie dłużej niż istnieje cały mój kraj – i jeśli nie dojdzie do żadnej katastrofy, to będą stały tam, gdy ani po mnie, ani po Polsce nie będzie już śladu. Drugi aspekt związany jest z poczuciem przestrzeni. Dalsze wyjazdy ze zdwojoną siłą uświadamiają, że człowiek jako jednostka nie znaczy nic. Nie wyjeżdżając nawet z kraju, tylko jadąc od punktu do punktu mija się po drodze tyle miejscowości, których nigdy nie będzie się miało okazji zwiedzić. A w każdej z nich dziesiątki, setki, tysiące ludzi. I każdy z nich ma swoją historię, której nigdy nie poznamy. Dlatego kompletnie nie rozumiem ludzi, którzy po kilkugodzinnym pobycie w jakimś państwie uznają, że mają je „odhaczone”. Co to w ogóle za określenie? To jakiś wyścig, kto szybciej i więcej „odhaczy”? Tymczasem, jeśli ktoś mieszka w większym mieście, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że przez całe swoje życie nie odwiedzi nawet wszystkich jego ulic. A co dopiero mówić o tym w skali regionu, kraju, kontynentu czy świata. Wreszcie ostatnia sprawa to fakt, że jakiekolwiek miejsce, które odwiedzamy, przez okres naszego pobytu staje się centrum naszej życiowej aktywności. To tam śpimy, jemy, robimy zakupy. I co chyba najważniejsze, poznajemy nowych ludzi. Świadomość, że to wszystko jest tylko na chwilę, niesamowicie mnie dołuje. To, że nie dowiem się, jak dalej potoczyły się losy gospodarzy, u których nocowałem. To, że nie zobaczę, jak po remoncie wygląda stary rynek, który podczas mojej wizyty był cały rozkopany. A najdziwniejsze jest uczucie po powrocie. Było się tak daleko, zobaczyło się tyle nowych miejsc, poznało się tylu nowych ludzi, aż wreszcie wróciło się do swojego własnego pokoju. I co? Znowu nic. Wszystko jest dokładnie tak samo jak przed wyjazdem. To samo nieszczelne okno, ten sam głośny tramwaj na ulicy i te same dzieci siedzące na klatce schodowej. Tyle się zmieniło, żeby wszystko pozostało takim, jakim było.

    #feels #depresja #podroze #przegryw #przemyslenia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f552f0e8679b6c666e7ae86
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Bawi mnie, gdy ludzie budują swoje życie i poczucie wartości wokół pracy. Presja czasu, nieustanny wyścig, a na końcu awans i być może satysfakcja. Ale jakie to ma znaczenie? Ratuje się dzięki temu cudze życie? Tworzy się coś, co przetrwa latami niczym dzieła w Luwrze? Czy raczej kręci się tylko jak chomik w kołowrotku? Klitka na kredyt na 30 lat, samochód w leasingu, harówka po 12 godzin na dobę. Nigdy nigdzie nie byli, niczego nie doświadczyli, nikogo ciekawego nie spotkali, ale muszą bywać w modnych miejscach, w których opowiadają zmyślone historie o dalekich podróżach, fascynujących przygodach i miłosnych podbojach. Zerwane więzi rodzinne, brak małżonka, depresja i masa kompleksów. Ot, cała prawda o młodych, wykształconych karierowiczach z wielkich miast.

    #przemyslenia #jakzyc #pracbaza #psychologia #przegryw #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f552c7c8679b6c666e7ae71
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wreszcie weekend i chwila wytchnienia od szkoły. Dla mnie to jest jak zrzucenie wielkiego kamienia którego nosiłem przez tydzień na plecach. Mogę się zamknąć w pokoju i siedzieć przed komputerem czekając aż czas jakoś zleci.

    Dla mnie czas nauczania zdalnego to był jak dar od losu. Teraz muszę przychodzić do szkoły i widzieć wszystkich. Po powrocie słyszałem opowieści ludzi z klasy gdzie pracowali, co robili ze znajomymi, kogo poznali i o nowych związkach. Ja jestem całkowicie wyalienowany, zawsze stoję gdzieś koło grupy pod ścianą i patrzę na innych, albo udaję że coś robię na telefonie. Nie mam żadnych znajomych, a z rówieśniczką w moim wieku rozmawiałem dłużej niż 5 minut jakieś 4 lata temu. Nie potrafię w ogóle podtrzymywać rozmowy, ani zawierać znajomości. Nie jeżdżę na wycieczki i nie spotykam się, bo kiedyś jak jeszcze gdzieś wychodziłem ze znajomymi to czułem się jak coś niepotrzebnego i niepasującego.

    Ludzie nie biorą mnie na poważnie. Prawie zawsze traktują mnie jak powietrze. Jak jest jakaś dyskusja np. o wycieczce za granicę to moje zdanie się nigdzie nie liczy. Ja i tak nie chciałem nigdzie jechać, bo na zwykłych wycieczkach siedzę i idę sam praktycznie nie wypowiadając słowa przez cały dzień, a co dopiero na wycieczce za granicę na kilka dni gdzie dodatkowo pewnie słyszałbym jak się ze sobą bawią. Boli mnie to że inni są szczęśliwi, mają znajomych i "korzystają z życia" a ja siedzę sam i nawet nie wiem co mam zrobić. Rodzice też mówią że jestem jakiś dziwny.

    Boję się szkoły, pracy, dorosłości i w ogóle przyszłości. Rano i w szkole praktycznie nic nie jem z nerwów. Wcześniej jeszcze sobie jakoś radziłem, ale podczas tej całej pandemii pogorszył się mój stan psychiczny. Jestem ciągle zrezygnowany i jakby załamany, stresuję się nawet prostymi rzeczami, rano i wieczorem chce mi się płakać, czasami wieczorem miewam nawet myśli samobójcze. Czuję się niepotrzebny, brakuje mi bliskości i przyjaźni, kogoś komu mógłbym zaufać i się wygadać.

    #przegryw #szkola #depresja #gownowpis

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f53b4498679b6c666e7ac78
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      IskrzacaRozowypasek: @AnonimoweMirkoWyznania: Po pierwsze nie żałuj, że nie masz żadnych znajomych. Ja również nie byłem duszą towarzystwo w świecie realnym. Spróbuj znaleźć kogoś w sieci. Po drugie większość znajomości bardzo szybko się skończy, każdy prędzej czy później pójdzie w swoją stronę - pójdą do pracy, na studia lub założą rodziny a to zawsze powoduje koniec kontaktów. Po trzecie postaraj się dobrze czuć sam ze sobą. Mam podobnie jak ty i czasami zdarza się, że pomyślę o braku kogoś go pogadania, ale nie jest to uciążliwe. Głowa do góry.

      Zaakceptował: LeVentLeCri

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @elune
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Nie łam się! ;) Znajdź sobie zajęcie, które będzie wypełniało pustkę. Jak będziesz miał jakieś zainteresowanie to i poznasz też ludzi o podobnych pasjach. Nic nie przychodzi od razu. Głęboki wdech i działaj!

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Moja siostra od roku jest sparaliżowana i sobie z tym kompletnie nie radzę.
    Czasem przed wypadkiem miałem takie myśli, że wolałbym samemu ulec wypadkowi niz, żeby przydarzylo się to komuś z mojej rodziny.
    Nie dlatego że jestem takim dobrym samarytaninem a po prostu samemu będąc sparaliżowanym łatwiej byłoby mi być szczęśliwym niż mając kogoś takiego w bliskiej rodzinie.
    Teraz nie potrafię z tym żyć. Z każdym razem jak pomyślę że taka aktywna imprezowa osoba teraz 95% musi spędzać w domu patrząc w ekran komputera, że ktoś ją musi karmić i robić wszystkie inne podstawowe czynności.
    Jak myślę o tym, że widzi jak jej w większości byłe koleżanki gdzieś wychodzą kiedy ona może tylko popatrzeć. Jak myślę o tym co ona musi przeżywać kiedy widzi jak inni korzystają z życia kiedy ona siedzi sama. Albo nawet jak rodzice muszą gdzieś czasem jechac i nie mogą jej zabrać przez jej niepelnosprawnosc.
    Cały czas myślę o tym że coś się stanie to ona nawet nie będzie mogła uciec.
    Biorę leki ale chuj z tego skoro jedynym ich efektem jest to że co najwyżej tracę już w ogóle możliwość odczuwania emocji i cały swój charakter.
    Nie wiem chce się po prostu pożalić bo wiem że już nic tego nie zmieni.
    Jestem wrażliwy, słabo sobie radziłem nawet kiedyś jako dziecko jak widzialem podobne przypadki w np ekspresie reporterow, a teraz spotkało to moja siostrę.
    #zalesie #depresja #psychiatria #niepelnosprawni #rodzina #wypadek #szpital #smutek

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5256956c849ff6cfff3ed0
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Może przestań się tak bardzo skupiać na sobie? Ciągle piszesz, że Ty się boisz, Ty sobie myślisz, Ty to czy tamto. Wybacz dobitną szczerość, ale to Twoja siostra uległa wypadkowi i jeśli chcesz jej pomóc, to weź się w garść. Bądź dla niej oparciem, nie twierdzę, że masz się nią ciągle zajmować, ale jeśli chcesz coś dobrego zrobić to po prostu bądź przy niej czasem, poczytaj jej coś, poopowiadaj, obejrzyj z nią film czy cokolwiek.
      Każdy człowiek może ulec wypadkowi, może ciężko zachorować, to jest po prostu wpisane w nasze życie.
      Jaki sens ma zastanawianie się nad tym, co mogą robić jej koleżanki a czego nie? Każdy ma swoje życie do przeżycia , dlatego nie ma sensu nigdy się porównywać. Jedyny sens ma to, żeby realnie patrzeć na to, co w tej sytuacji mogę zrobić.
      pokaż całość

      +: SVP1
    •  

      @zarzudka: Tylko żeby się w tym nie zatracił, inaczej może się stać kimś, kto nie ma własnego życia.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Hej Mirki,
    Poszukuję bardzo dobrego #psychoterapeuta we #wroclaw.
    Najlepiej, aby była to kobieta w wieku 40+ (z taką najlepiej mi się rozmawia).
    Chciałabym przejść psychoterapię własną dotyczącą wszystkiego, co spotkało mnie w życiu i rzutuje na mój obecny, bardzo zły stan psychiczny.
    Chciałabym omówić całe dzieciństwo, relacje z rodzicami, pomieszanie ról, dysfunkcje. Generalnie liczę na dłuższą współpracę, która pozwoli mi przebudować pewne schematy i ułożyć je na nowo.
    Aktualnie najprawdopodobniej cierpię na depresję, nic mnie nie cieszy.. to zdarza się cyklicznie. Trwa bardzo długo. Lata.
    Miałam już kilka podejść do terapii, ale to było koło 5 lat temu, w okresie jak kończyłam liceum. Przejechałam się ponieważ trafiłam na niekompetentne osoby. Byłam może zaledwie kilka razy i odpuściłam.
    Tym razem chcę na nowo podjąć tę walkę. Myślę, że jestem gotowa i nadszedł ten czas.

    Proszę, polećcie mi kogoś, kto mi pomoże! (oczywiście prywatnie)

    #psychologia #psycholog #wroclaw #chorobypsychiczne #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f518b816c849ff6cfff3d6d
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #dzieci #depresja
    Nienawidzę mojego dziecka. Ma kilka miesięcy, ja przez cały ten czas próbuję wzbudzić w sobie miłość do niego, ale nie udaje mi się. Nienawidzę gdy ryczy (a ryczy bardzo dużo), nie lubię się z nim bawić, wstydzę się go (bo nie da się z nim nigdzie wyjść, nikomu pokazać, stale tylko ryczy). Marzę o moim życiu sprzed ciąży. Powoli nie mogę już nawet na niego patrzeć, trzymam go na rękach i nie patrzę na jego twarz.

    Wiem, że to nie jego wina, że taki jest. Wiem, że nie pchał się na ten świat, tylko ja go zmusiłam. Wiem też, że przez mój brak miłości do niego, będzie miał tylko gorzej w życiu, bo jak czuje się dziecko, którego nie kocha własna matka? Jestem porażką jako rodzic i jest mi z tym jeszcze gorzej, bo robię wszystko, żeby być jak najlepszą matką. Ale nie wychodzi, bo nie umiem go pokochać.

    Jego ojciec jest w nim zakochany, świetnie się nim zajmuje, ma mega cierpliwość. Zazdroszczę mu tego strasznie. Nie umiem tak, choćbym nie wiem, jak się starała.

    Psychiatra powiedział, że nie mam depresji tylko problemy z emocjami, nad którymi powinnam pracować z psychologiem. Nie wierzę w psychologów, bo to nie jest medycyna tylko pier*olenie.

    Do kompletu, po ciąży wyglądam strasznie, mam nadal masę kilo do zrzucenia, rozstępy, a cycki wiszą mi do łokci. Nienawidzę tego, co to dziecko ze mnie zrobiło.

    Podjęłam najgorszą decyzję w życiu, zniszczyłam życie swoje i tego dziecka. Mam dość i nie chce mi się już żyć jak sobie pomyślę, że już zawsze tak będzie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f4cb74d6c849ff6cfff35bc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    +: Zralok, icotera +27 innych
    •  

      naucz się jeździć konno, może pomoże jako terapia, jeśli nie - to w gazetach dobrze wygląda

    •  

      CzarodziejskiKat: Nie poddawaj się! Pierwszy rok życia dziecka bywa bardzo, bardzo trudny... Zaczynamy często od bolesnego połogu, nieustającego zmęczenia, kilogramów po ciąży, problemów z karmieniem, obolałymi brodawkami, raną po CC lub nacięciu i szwach, dochodzą wahania nastrojów. I myśli. Myśli są najgorsze. Chaotyczne i powracające. Miałam takie myśli, często niezbyt ciekawe, za które dzisiaj przepraszam samą siebie. Rozmawiaj z partnerem szczerze i często, opowiadaj mu o swoich uczuciach, bądź szczera i jak najszybciej udaj się do psychologa. W Internecie istnieje badanie, służące wstępnemu wykrywaniu ryzyka obecności depresji poporodowej, które być może powinnaś zrobić. Wpisz w Google: Edynburska Skala Depresji Poporodowej. Nie zmuszaj się do niczego. Wiedz, że nie jesteś sama, nie obwiniaj się, odpoczywaj kiedy możesz, rozmawiaj z partnerem. Trzymam za Ciebie kciuki.

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (37)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ziomki mam serdecznie dość. Byłem w pewnej małej firmie przez 5 dni i mam serdecznie dosyć tego gówna. Zacznę od tego że zostałem wypuszczony na głęboką wodę, czyli radź sobie sam. Nie zostałem poprowadzony po firmie, musiałem szatnię, toaletę oraz jadalnię znaleźć sam. Wszyscy pracownicy patrzyli na mnie z pogardą, jakby mieli mnie zaraz pobić, a jak mówiłem komuś cześć lub dzień dobry to patrzyli na mnie jak na niedorozwoja. Jeżeli chodzi o przepisy BHP to oni raczej nie wiedzieli co to znaczy. Sam znalazłem gdzie są umieszczone apteczki pierwszej pomocy. Zdziwiłem się że w ogóle je mają. Dobre było to że nie było przerwy chyba że na papierosa. A ja nie palę. Ale szczerze mówiąc najgorszy był kierownik zmiany. Nie dość że przychodził spóźniony to sobie wychodził po 4 godzinach. Albo siedział w biurze i był zajęty papierkową robotą to co chwilę chodził na papieroska. Nie mogłem w ogóle z nim pogadać bo ciągle był zajęty i mnie olewał. Nawet nie potrafił odpowiedzieć na pytanie czy w ogóle dostanę szafkę na odzież jakby to było naprawdę wielkim problemem. Dzisiaj się z nim poklocilem o to że mnie przez ten cały czas olewał i skurwiel jeden przez tą kłótnie z pory porannej przeniósł mnie na porę nocną w następnym tygodniu. Dowiedziałem się dopiero gdy skończyłem robotę. Oczywiście dupka nie było więc napisałem mu smsa że się zwalniam i żeby całował mnie w dupe... Niestety znów będę musiał szukać roboty.
    #przegryw #depresja #zyciejestdodupy

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f4968316c849ff6cfff314c
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jprdl, od tygodni siedzę w domu, nic kompletnie nie robię, pogoda nie sprzyja, ciągle pada, chyba #depresja. Wczoraj kupiłem se kratę piwa i najebalem się tak że mam tylko flash backi z Wietnamu. Wstałem o 12, łeb napierdala, czuję się jak gówno, nie chce mi się żyć. Fajne wakacje, pozdrawiam. Ale wczoraj chociaż przez te kilka godzin jak byłem najebany, to się dobrze czułem, może jak dziś kac minie, to se zrobię powtórkę z rozrywki
    #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f48e1bfd2fae7594528590d
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć, sytuacja wygląda tak:
    Mogę rozbić małżeństwo. Robić to czy nie?
    Mam dowody, nagrany nasz seks, zdjęcia które od niej dostawałem i ponad rok konwersacji na whatsapp z gwiazdkami na ważnych wiadomościach. Mam biliningi, miejsca spotkań. Po prostu twarde dowody.
    Większość z was pomyśli, dlaczego o to pytam? Odpowiedz jest przecież taka oczywista.
    - po pierwsze, ja ta kobietę kocham z całego serca i wolałbym żeby sama odeszła. Oczywiście, nie odejdzie. Wiem. Mam przez nią problemy psychiczne o tym pisałem ostatnio opisując moją historie. Zarzuciłbym link ale z innego urządzenia wysyłałem.
    - po drugie (mam 20 ona jest dużo starsza) ona też ma dużo moich intymnych zdjęć, które może puścić do sieci, może napisać moim znajomym, wysłać im wspólne zdjęcia - boję się, że będę skończony. Tak samo zna mój adres - może powiedzieć rodzicom a oni są dość specyficzni... I nie będę miał łatwo.
    - po trzecie znam jej dzieci. Spędzałem z nimi czas, wspólne gotowanie z jej córką itp... Nie chciałbym żeby te dzieci cierpiały z powodu rozbitej rodziny.
    Zostawiła mnie jakiś czas temu. Problemy psychiczne ciągle narastają - dokucza mi samotność, depresja, nie potrafię nikogo innego znaleźć, bo nie chcę...
    Oczywiście wiem, że jakbym rozwalił jej małżeństwo, to nie miałbym już jakichkolwiek szans...
    Zrobiłbym to dla satysfakcji i spokoju ducha. A z drugiej strony rozsądek i serce mówi mi, że nie powinienem tego robić.
    Nie mam z kim porozmawiać o tym, wyżalić się, naprawdę czuję, jak ta cała sytuacja mnie wykańcza od środka. Co Wy byście zrobili na moim miejscu? Oczywiście chodzi o sytuację z rozwaleniem małżeństwa. To, że powinienem się leczyć psychicznie już wiem. O. Tym będzie następnym razem. Jak uda mi się jakoś zdobyć numer telefonu, to założę konto na wykopie i na pewno jakiś tag dla przestrogi w ramach terapii. A teraz załączam Korova Milky Bar. Miłego popołudnia.
    #seks #tinder #badoo #zwiazki #psychologia #depresja #sympatia #sex #milf

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f47b99ed2fae759452856cd
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Wesprzyj projekt
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Już mam dosyć tej pogoni za dopaminą, potrzebuję spokoju, ciszy. Wyjechałbym w Bieszczady, ale bym się wkurwiał, że za spokojnie i skończył jak ten typ co kupił domek w Karkonoszach.
    Jeszcze te codzienne czynności, do których czuję obrzydzenie (jedzenie, picie, szczanie, wydalanie) mam tak bardzo dosyć.
    Może nie tak, żeby był samobój, ale musi być jakaś alternatywa, na przeżycie życia inaczej.
    Już nawet taki Szymon Słupnik, który żył ponad 1,5k lat temu wiedział, że coś jest nie tak i sobie spędził 40 lat na słupie.
    Tyle czasu minęło, a ludzie nadal nie rozkminili, że rozmnażanie jest passe.

    Moje marzenie to, że jakiś Elon zbuduję coś na kształt matrixa i będę mógł się do niego podłączyć do końca życia, żyć w tym kokonie i być bateryjką.
    Wiem, nie ma nic za darmo, spieniężył bym mieszkanie, samochód, oszczędności, dosłownie wszystko i niech mnie podłączają.
    Wszystkim "morfeuszom" waliłbym lepe na ryj.

    #antynatalizm #depresja #oswiadczenie #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3d8aa58fce6809e1a68b7c
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    [===.....................................] 7% (16zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tak sobie myślę. Mam 30 lat i żadnej dziewczyny. Nigdy takowej nie miałem, poza pojedynczym epizodem w którym spałem z dziewczyną która przyjechała do mnie w odwiedziny na czas rzucenia faceta. Co prawda mieliśmy nie spać razem tylko oddzielnie, ale okazało się, że nie miałem pościeli w tym mieszkaniu do drugiego łóżka (mam własne wolne mieszkanie, nie wynajmuję go) i tylko się pieściliśmy. Znaczy ja ją przeważnie. Ale to nieważne, bo i tak wróciła do niego. Że niby go nie zdradziła (była wolna w tym czasie a teraz wróciła do niego). Najciekawsze jest to, że z wyglądu u mnie nie jest źle. Ale niestety wiek też trochę robi swoje, bo po 25 roku życia człowiek brzydnie. W wieku 16 lat będąc w liceum dziewczyny nawet same zalatywały. Ja nie korzystałem, bo niektóre nie były godne uwagi. Nie podobały mi się oraz odstraszały swoją nachalnością. Tylko najciekawsze było to, że dopiero jak znajdowały chłopaka - zamieniały się nagle w ładne i dość miłe. Magia aury tak działa. Bądź co bądź, zajętymi dziewczynami dalej się nie interesowałem. Ok, tak przeleciało liceum. Myślałem w liceum, że na studiach mi się już uda. Poszedłem na studia informatyczne. I co? Była tylko jedna dziewczyna która zrezygnowała w trakcie drugiego semestru. Także tego. Co prawda trochę się poznawało osoby z innego kierunku, ale jakoś nie było okazji się sparować. No ok - pora spróbować w internecie. Co prawda przez internet zawsze się coś napotaczało (okres licealno-studencki), ale bez szans na spotkanie. Wcześniej też próbowałem w wieku gimnazjalnym, ale niestety byłem nieśmiały i tak rozmawiałem bez końca z tymi dziewczynami bez żadnych konkretów i spotkań. To próbuję w internetach. Same karyny po szkołach zawodowych, znaleźć taką co ma maturę i studiuje było rarytasem ale i tak była taka rozmowna, że niech to szok. Ale nie patrzyłem pod tym kątem a próbowałem i z takimi. Nic z tych prób nie wychodziło. Pewnie zapytacie o pracę? Hehe. Najśmieszniejsze było momentami jak matka córki bardziej mnie podrywała niż sama córka, która była oziębła pod tym kątem a wszelakie starania kończyły się zlewaniem. Wiadomo - przecież może mieć chłopaka. A w internecie ogłaszać się, że jest wolna. Dlatego serio nie wiem co o tym sądzić. Już łatwiej jest napisać jakąkolwiek aplikację, niż znaleźć jakąkolwiek dziewczynę. W internecie większa księżniczka jakby była nie wiadomo z jakiego zamku. A przedziela ją tylko odległość za pośrednictwem kabla którzy pewnie opłacają jej rodzice. W prawdziwym życiu tak samo n kombinacji. Też tylko podaje wymówki aby nie podawać numeru. Dlatego finalnie nie wiem czy nie postanowić takiej opcji, iż resztę życia przeżyję samodzielnie. Bo jakby nie patrzeć na inne związki które chyba tylko pięknie wyglądają na zdjęciach a statystyki rozwodów mówią swoje tak chyba będzie to lepszą opcją. Bez krzywdzących wspomnień, ani niczego innego. Nie mam powołania do zakładania rodziny, więc chyba nawet to będzie lepsze rozwiązanie. Co ciekawe stan materialny jak na osobę przed 30 mam super (auto z salonu, spory dom (akurat po rodzinie), wynajmuję mieszkanie w 100k mieście, kupuję mieszkanie w Wawie). Ale doskonale się przekonałem, że stan materialny oraz wygląd kobiet nie kręci. To, że dziewczyna się odkręci za mym autem jest 1/10. Z charakteru jestem spokojnym człowiekiem i nie potrafię się denerwować jak kiedyś. Teraz nawet komar może brzęczeć mi nad uchem i nie zareaguję.
    Czy jednak na starość się coś zmieni i będę chciał założyć rodzinę?
    Czy w starszym wieku łatwiej o kogokolwiek (ale zapewne po rozwodzie lub z dzieckiem, panna bezdzietna to chyba nierealne)?
    Czy może jednak za słabo się uganiam? Ale desperatem też nie ma co być...

    #przegryw #zwiazki #rozowepaski ♯bekazpodludzi #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaski ♯tinder ♯badoo #seks #sex ♯divyzwykopem #przemysleniazdupy #samotnosc #wychodzimyzprzegrywu #po30 #kryzys ♯psychologia ♯sympatia #blackpill #redpill #jakzyc #zalesie #depresja #pomocy ♯cisco ♯programowanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3c549a8fce6809e1a6888b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    [=.......................................] 3% (6zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nigdy tak bardzo poważnie nie myślałam o #samobojstwo

    Nic mi w życiu nie wyszło. Kompletnie nic.
    Praca mnie nie satysfakcjonuje, jedynie zarobki są ok. Jednak inaczej to miało wyglądać, zamiast się rozwijać, zostałam zdegradowana. Teraz nawet jak chciałabym zmienić pracę, to nie mam doświadczenia w kierunku w którym skończyłam studia czy podyplomówkę. Myślałam o wyjeździe za granice, ale korona i boję się o języki, które zawsze sprawiały mi problem (jak już bardzo muszę to się dogadam i po angielsku i po niemecku, ale więcej powiem niż rozumiem).

    Znajomi wszyscy ustatkowani, nie ma do kogo gęby otworzyć, bo o czym mam rozmawiać jak nie mam dzieci i męża a to jedyne tematy? Próba zmiany tematu? Nie oglądałam wiadomości, bo X płakała, nie wiem co tam się dzieje na świecie, bo wiesz hehe budowa i nie mam czasu. Książka? ostatnio to tylko bajki czytam hehe. No i tak tyle jeżeli chodzi o spotkania towarzyskie. Jak ja bym chciała iść jak za starych dobrych czasów na piwo :(

    Z #niebieskipasek rozstaliśmy się jakiś czas temu. Ja chciałam już stabilizacji. Chociaż zamieszkać ze sobą. On wybrał zabawę. Nie dość, że nasłuchuje się od znajomych, że hehe kolegów wybrał, to jeszcze wrzuca setki bezsensownych zdjęć na fejsa jak to się świetnie bawi (mi np. powiedział, że nie będzie jechał na jeden dzień w góry, bo nie (moim autem ja stawiam, ja płacę), a z kolegami owszem) i uświadomiłam sobie jak prze ponad 4 lata latałam za nim jak suka, obiadki, zakupki i inne daj i zrób, a my nawet nigdy nie byliśmy na randce :( a i jeszcze miałam pretensje, że mu nie sprzątam w domu...

    Jestem totalnie przeciętnym człowiekiem. Nie ma we mnie nic wyjątkowego na co mógłby ktoś zwrócić uwagę. Nie ma żadnych talentów, Z twarzy 4/10, figura 5/10. Nic, ale to nic podczas tego 30letniego życia mi nie wyszło. Mam o sobie zdanie takie, że jedynie marnuje tlen, bo nikt ani nic nie ma ze mnie pożytku. Jeżeli mam jeszcze kilkadziesiąt lat tak żyć, a właściwie wegetować to mi się nie chce. Tylko nawet nie mam odwagi czegoś ze sobą zrobić.

    #jakzyc #zalesie #depresja #zycie #pmocy #logikarozowychpaskow

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3b8e62e3135a007e5a0fc4
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    [=.......................................] 3% (6zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Takie długie #zalesie, bo mam ochotę się wygadać.

    W sumie nawet nie wiem od czego zacząć, niebieski here, 30+ lvl, przez ostatni miesiąc zaczynam odczuwać jakbym tracił kontrolę nad swoim życiem. Brak celu w życiu, praca na 20% możliwości, mało co mnie cieszy. Jednak największy problem mam z alkoholem, piję prawie codziennie, tak tylko żeby zaszumiało w głowie i żeby "nie myśleć".

    W sumie nie wiem czemu akurat teraz tak mnie wzięło... Do tej pory było w miarę OK, chyba po prostu zaczęło do mnie docierać, że trochę rzeczy w moim życiu jest mocno "nie tak". Teoretycznie jest ono w miarę udane: zajebista, aczkolwiek momentami mocno stresująca praca, bardzo dobra kasa, trochę fajnych znajomych, sporo aktywności, dużo sportu, sporo przelotnych znajomości z fajnymi kobietami. No właśnie, tylko przelotnych... Nie potrafię stworzyć czegoś poważniejszego pomimo sporych chęci.

    Tak na maksa zakochany byłem w życiu raz, w obecnej eks. Niestety spierdoliłem to kompletnie i na żadne powroty nie ma szans. Minął rok, a ona mi nadal chodzi po głowie... Niedawno spierdoliłem fajną perspektywiczną relację z kolejną dziewczyną, która mi się mega spodobała. Dostrzegłem, że coś jest ze mną mocno nie tak: ranienie osób, na których mi zależy, zapijanie myśli o nich, "burdel" w głowie, nieumiejętność budowania głębszych relacji, obawa przed samotnością już na zawsze.

    Kilka tygodni temu postanowiłem wybrać się do psychoterapeuty. Chyba trafiłem bardzo dobrze. Na razie po kilku wizytach chyba udało się zdiagnozować problem. Okazuje się, że wychowując się w rodzinie z ojcem, który był agresywnym alkoholikiem (ciągłe awantury z dupy w domu) nie da się nauczyć czułości, okazywania miłości czy rozwiązywania konfliktów w normalny, cywilizowany sposób. Ja każdy konflikt - w sumie nawet nie tylko konflikt, każdą różnicę zdań czy najmniejszą niezgodność - traktowałem jako atak na mnie i reagowałem agresją. Jest mi cholernie przykro, że tak potraktowałem tą swoją eks, a zachowywałem się przy wielu okazjach jak najgorsza świnia. Nie mówiąc o rozstaniu, które ja zainicjowałem: gdzie ją zwyzywałem, wyśmiałem to co mi powiedziała o sobie w zaufaniu i całą winę za niewypał tej relacji zrzuciłem na nią. KURWA MAĆ.... a wielokrotnie widziałem jak jej na mnie zależało... Najlepsze, że do czasu podjęcia terapii byłem przekonany, że mam rację i nie rozumiałem, co jej nie pasowało w moim zachowaniu. Dopiero terapeuta uświadomił mi, że przejawiam agresywne zachowania, które najprawdopodobniej wynikają z automatu: w sensie mój mózg na każde "zagrożenie" tak reaguje...

    Jeszcze do niedawna sądziłem, że jestem "normalny", nie dostrzegałem problemu, myślałem, że dzieciństwo z chujowym ojcem nie miało na mnie wpływu. Ja DDA??? No way... No bo jak to: kariera całkiem udana, życie towarzyskie w miarę OK, ludzie mnie zazwyczaj lubią. No chyba jednak kurwa nie bardzo... Jak tak patrzę po objawach to ogromna większość do mnie pasuje, m.in.:
    – nieumiejętność nawiązywania intymnych związków i obawa przed utratą własnego ja w bliskich związkach uczuciowych;
    – obawa przed zdemaskowaniem własnej nieatrakcyjności i przed porzuceniem;
    – ukrywanie uczuć i podatność na zranienie;
    – nieumiejętność radowania się i bawienia;
    – obawa przed utratą kontroli;

    To u góry to właśnie ja...

    Kurewsko zły jestem, że nie zgłosiłem się do jakiegoś specjalisty te 10, albo chociaż 5 lat temu. KURWA...

    A ten skurwiel tatuś mój bezczelnie teraz kochanego, zatroskanego ojca gra i jaki to on kurwa dumny ze mnie nie jest... Najchętniej bym chuja zajebał...

    Jeśli ma z tego wyniknąć jakikolwiek pozytyw to napiszę jedno: nie wahajcie się sięgnąć po pomoc specjalisty. Ja jestem dopiero na początku, ale wydaje mi się, że już te kilka początkowych wizyt dało mi bardzo dużo. Z terapeutą dogaduję się bardzo dobrze, wiem już po części gdzie popełniam błędy, teraz czas nad nimi popracować. Mam nadzieję, że mi się uda.

    #psychoterapia #psychologia #zwiazki #alkoholizm #logikaniebieskichpaskow chyba #depresja i #dda #przegryw bo tak się teraz czuję

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f386db1e3135a007e5a0999
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      OP: @aHmuX: @guriii: @partycjaD: @Kaeso: thx :)

      @TheOneWhoKnocks: to po prostu rozmowa, ale bardzo treściwa. Na pierwszej wizycie opowiedziałem z jakim problemem przyszedłem, w moim przypadku było to to co opisałem w pierwszym akapicie. Terapeuta odpowiednimi pytaniami zgłębia problem, jestem pod dużym wrażeniem tego jak potrafi wydobyć ze mnie sedno problemu, sam nigdy bym sobie tych pytań nie zadał. Nie stawia tez, nie mówi jak coś być powinno, natomiast zamiast tego pozwala mi samemu dojść do odpowiednich wniosków. Jak na razie to opowiedziałem pokrótce swoje życie, omawiamy głównie różne sytuacje z mojego życia, w których wydaje mi się, że zachowałem się nie tak jak "powinienem". Do tego po każdym spotkaniu mam kilka pytań nad którymi mam się zastanowić w domu. Ja dopiero zaczynam, więc tego chyba na razie nie można nawet terapią nazwać, bardziej jest to ustalenie z czym dokładnie mam problem, aczkolwiek już dużo cennych wskazówek usłyszałem, które staram się wdrażać w życie :)

      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    No i stało się. Czytałam wielokrotnie tego typu wpisy, zawsze myśląc o tym że jestem wdzięczna że mnie to nie dotyczy, ale mój pięcioletni związek zaczął się sypać rok temu z kilku powodów:
    - Po 4 latach lekkiego wspólnego życia tzn. wspólnego jeżdżenia na studia, wakacji, wyjazdu do pracy za granicę itp, imprez, imprez rodzinnych, wycieczek i oglądaniu seriali, gdzie dogadywaliśmy się raz lepiej raz gorzej, ale generalnie jakoś to było. On skończył studia i zamieszkał u mnie bo stąd bliżej ma do pracy no i męczące było pomieszkiwanie to tu, to tam. No i się zaczęło: teraz po roku czasu wyznał mi, że dobrze mu bo nic nie musi robić, bo ja mu robię śniadania i obiady do pracy, zajmuję się praniem itp. Czas mijał a ja wychodziłam z założenia, ze skoro on nas zawsze wszędzie wozi i ma inne "męskie" obowiązki to ja się zajmę tymi rzeczami, jednak ostatnio doszłam do wniosku, że oprócz jeżdżenia samochodem, on nie robi kompletnie niczego. Wraca po pracy i całe popołudnie siedzi na telefonie przeglądąc wykop. Sterta prania w moim pokoju leży, butelki po piwie, jakieś jego śmieci itp. Dzisiaj jest pierwszy weekend od dłuższego czasu który spędzamy osobno i doprowadziłam swój pokój do porządku, jego rzeczy gromadząc na kupie w jednym miejscu.
    - Kiedy zaproponowałam wyprowadzkę i usamodzielnienie się od rodziców uznał, że to za wcześnie. Nie jesteśmy też zaręczeni, bo... jego matka zaczęła mnie obrażać albo po prostu przestała udawać że mnie lubi, w momencie pojawienia się wymodlonej synowej dla starszego syna Powiedział wprost, że mi się nie oświadczy dopóki nie pooprawią się moje relacje z jego rodziną. Zawsze chodzi tylko o to, że JA mam coś zmienić, JA mam coś naprawić.
    - Jego bierność wobec zachowania matki - wmawianie mi, że mam ignorować jej uwagi, że to ja nie mam dystansu i ja mam się zmienić.
    - Pojawiły się u mnie objawy depresji, zaczęłam się dziwnie zachowywać, czułam że nie mam wsparcia i że tracę grunt pod nogami - wtedy on podjął próbę rozmowy z matką, która stwierdziła że ja sobie wymyślam i ona mi nic złego nie robi. Od tamtego czasu zaczęłam unikać wizyt w jego domu, jedynie moi rodzice rozumieli co się dzieje, bo widzieli jak one na mnie wpływają i moja mama (o dziwo) uznała, że kobieta faktycznie znalazła sobie worek bokserski. On w dalszym ciągu wolał zachować neutralny grunt i nalegał żebym to ja nabrała dystansu, a ja wmawiałam sobie że faktycznie coś jest ze mną nie tak i muszę się zmienić i dostosować do wymagań jego matki (uwagi odnośnie wyglądu, mojej pracy, mojej kuchni, krytykowanie na każdym kroku, jednoczesne podkreślanie jedynie pozytywów drugiej synowej). "ona taka już jest i mam się nie denerwować bo ona chce dobrze sugerując mi że za mało zarabiam albo że mam jeść marchewkę bo dobra na bladą cerę".
    - O bliskości, jakiejkolwiek czułości mogę pomarzyć. Nie pamiętam kiedy ostatnio było coś więcej, nawet się nie całujemy.

    Czuję, że ten związek nie zmierza w żadną stronę, ale o dziwo on twierdzi że jest szczęśliwy i że mu dobrze. Nie wiem, co mam robić. Nigdy nie miałam powodów do zazdrości, zawsze był spokojny i dobry, nie wyrządził mi krzywdy, jednak jego postawa wobec wspólnego życia "na poważnie" które jeszcze nawet na dobrą sprawę się nie zaczęło, mnie przeraża. Bałaganiarz, człowiek bez własnego zdania, zapatrzony w rodziców i zasady panujące w ich domu, nie nauczony porządku i poczucia obowiązku, niezdolny do uczuć i empatii, uparty jak osioł. Nie przechodzi mi już przez usta nawet "kocham cię". Czuję się ciągle zawiedziona i rozgoryczona, o wszystko muszę go prosić, mówić mu i tłumaczyć, a on i tak robi to tylko wtedy jak mu wygodnie albo jak nie zapomni. Potem mnie przeprasza, stara się to jakoś wynagrodzić, no i tak do następnego razu..

    A najgorsze jest to, że jeżeli się rozstaniemy, to wszyscy dookoła będą mówić "jak mogłam takiego fajnego chłopaka zostawić". Bo pochodzi z tzw. "dobrej rodziny" i już nawet od babci usłyszałam, że trafiło mi się jak ślepej kurze ziarnko, a ciotki/wujkowie już się nie pierdolą w tańcu, na dzień dobry lecą pytania kiedy w końcu ten ślub. A ja bym ujęła to inaczej: chciałaś hrabiego, jebaj na niego. Jego rodzina też nie zostawi na mnie suchej nitki i jego matka będzie pewnie szczęśliwa że udało jej się pozbyć takiego "ciężaru". Jego matka to typowa wiejska zakompleksiona, nadmiernie religijna kobieta, która nie może znieść faktu że taki "chudzielec bez cycków" jak ja, jest lubiany przez ludzi, odnosi sukcesy na studiach i w pracy.

    Na koniec dodam, że poważne rozmowy o tym, że potrzebuję partnera a nie dziecko do niańczenia zaczęły się w kwietniu zeszłego roku i cały czas liczę, że to się zmieni. Szkoda
    mi było wtedy tych 4 lat, a teraz 5 lat żeby to przerwać. Nie wyobrażam sobie znowu z kimś od początku zaczynać, z resztą myślę że nikt już nie będzie chciał dziewczyny która tak długo była w relacji. Czy jest jeszcze szansa dla tego związku? Jestem zdeterminowana żeby to ratować, ale sama chyba nie dam rady :(
    #zwiazki #zalesie #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f383dfde3135a007e5a08ee
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: dziewczyno uciekaj i daj sobie szansę na ułożenie życia!

      a gadaniem rodziny się nie przejmuj, tak czy siak będzie gadane, ale ciotki za Ciebie życia nie przeżyją, to Ty będziesz musiała brać na siebie konsekwencje życia dalej z tym człowiekiem.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: pomijając to jak rzeczywiście było (z własnego doświadczenia wiem że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i oni to mogą widzieć zupełnie inaczej i mieć jakieś logiczne argumenty) taki związek nie ma żadnego sensu i zakończ to zanim pojawi się dziecko. Potem będzie już tylko gorzej. Serio nie ma sensu się pchać w takie coś.

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Chcę się usamodzielnić. Mam 25lat i boję się iść do pracy. Pracowałam kiedyś na kasie i w ogóle się do tego nie nadaje. Ciągły stres przez ludzi patrzących na ręcę, myślałam że oszaleje. Nigdy więcej! Pracowałam też na produkcji. Było lepiej ale ogólnie straszni ludzie, zawistni i złośliwi, podpieprzający mnie do kierownika za nic tworzący jakieś historie na mój temat... Nie wiem co ze sobą zrobić. Mam wyższe wykształcenie gówno warte i to tyle. Przez takie siedzenie tylko wpadam w depresję. Znam angielski na dobrym poziomie, mam prawo jazdy i to tyle...
    #pracbaza #depresja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f381feee3135a007e5a0879
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Wesprzyj projekt
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    •  

      BogatyŁobuz: Spróbuj poszukać pracy tam gdzie kontakt z klientem jest ograniczony lub w miejscu w którym nie masz do czynienia z najniższymi warstwami społecznymi przez większość czasu. Może na początek jakaś sieciówka odzieżowa, tak na kilka miesięcy aby przekonać w sobie lęk. Od czegoś trzeba zacząć. Mam nadzieje, że sobie poradzisz.

      Zaakceptował: LeVentLeCri pokaż całość

    •  

      stary kaker: > 25 latka bez pracy i zapewne po gówno studiach nie wiedząca co ma robić w życiu, jeszcze zapewne z rodzicami mieszkająca ludzie co jest z wami nie tak ?

      No wiesz, nie każdy wywodzi się z patologii czy tam innego lumpenproletariatu mentalnego co to go starzy kablem od żelazka wyjebywali z chaty jak tylko skończył lat naście, żeby wypierdalał do fabryki albo się nie pokazywał, nie każdy przymierał głodem za dzieciaka i karmiąc swoje kompleksy w stosunku do dzieciaków z sąsiedztwa, którym całkowicie przeciętni starzy czasami kupili loda czy zabawkę hodował w sobie pęd na kasę i chęć pokazania innym co to nie on. Ja np. o wiele szybciej jestem w stanie zrozumieć i spróbować doradzić coś takiej dziewczynie, która nie wie co ze sobą w życiu począć niż właśnie tym łapczywym, bo tym owszem współczuję, ale solidarności z nimi ni jak nie czuję, mimo że bananowym dzieckiem nigdy nie byłem, zresztą w moich czasach "bananów" prawie nie było.

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Smutne wspomnienie z dziecinstwa #3842

    W przedszkolu mieliśmy przedstawienie o wiośnie, były dzieci drzewka, kwiatki, jabłuszko, trawa, kolega był wiewiórką, był ptak i koleżanka przebrana za słoneczko.

    No i byłem ja. Z pomalowaną na szaro buzią i ubrany w jakieś szaro-brązowe palto, byłem kamieniem. Nawet trawa ruszała rączkami i szumiała, a ja przez całe przedstawienie "klęczałem" w bezruchu i ciszy jak Muzułmanin podczas modlitwy, plecami do góry i z wypiętą dupą.

    #zalesie #smutek #depresja #przedszkole #ehh

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f345d520010a81b084b4a64
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Przekaż darowiznę
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Rada, moja życiowa historia, świadectwo dla osób, które borykają się z podobnymi problemami. A chodzi o #depresja i #fobiaspoleczna. Jeśli zainteresuje to choć jedną osobę i ta osoba odważy się dzięki temu zawalczyć o siebie, o swoje zdrowie, to będę szczęśliwy!

    tl;dr

    pokaż spoiler Było chujowo, idzie powoli ku lepszemu, jeszcze z zakrętu nie wyszedłem, ale wierzę, że prosta coraz bliżej.


    Z tej strony niebieski pasek lvl 28, po studiach magisterskich, bez dziewczyny (prawiczek), bez pracy (stażu i pojedynczych, nieudanych prób nie wliczam). Podsumować to wszystko mianem #przegryw to nic nie napisać.

    Podbaza, mała miejscowość, wszyscy się znaliśmy. Do czasów gimnazjum przebojowy, wygadany chłopaczek ze mnie był. Nawet nie jedną dziewczynę za włosy się ciągało ze wzajemnością ( ͡° ͜ʖ ͡°) Gimnazjum, gminne miasteczko, dużo więcej nieznanych osób, tam powoli zacząłem gasnąć, zaszczuwać/zatruwać własne życie. O ile z nauką było ok, o tyle w relacjach międzyludzkich było słabiutko. Tyle dobrego, że coś tam w piłę ogarniałem, to klasowa (i nie tylko) patologia mnie uważała i względnie szanowała. Pozarywać do dziewczyn, poodstawiać jakiś szajs na przerwach? Zapomnij...jedynie przemieszczenie się od klasy, do klasy i wzrok spuszczony w dół.

    Liceum, odcięcie się od starego towarzystwa, miasto wojewódzkie. Tam też z własnej i niewłasnej winy miałem momentami pod górkę. Brak dystansu do własnej osoby (śmiać się z kogoś hehe, zajebiście, no, ale jak już z Ciebie - czyli mnie - się śmieją, to chujnia, foch, wkurwienie) spowodował, że chciałem z tej szkoły spierdalać. Ale wszystko rozeszło się po kościach. W grupie/towarzystwie czułem się względnie bezpiecznie i swobodnie, ale jak byłem sam, sam szedłem przez korytarz (gdzie dookoła mnóstwo innych osób, klas, nieznajomych), to moja głowa, umysł wariował, strach, paraliż, uważanie siebie za debila, ciotę, mimo, że nikt nic do mnie nie mówił. Z perspektywy czasu mimo wszystko pozytywnie wspominam ten czas. Udało się nawiązać kilka fajnych znajomości, być może to ja dramatyzowałem i sobie umniejszałem, ale jakaś część osób chyba mnie lubiła, czego nie dostrzegałem, nie odczuwałem...

    Studia, no cóż, jak to anon nie idziesz na studia? Słowa moich rodziców. W głowie pustka, zero zainteresowań (przynajmniej tak mocnych, aby pchnęły mnie na jakiś kierunek studiów). Piłka? Może do okręgówki bym się doczłapał (więc kariera drugiego, młodego Brożka nie była mi pisana). Komputery? Informatyka, programowanie, to nie samo co składanie kompów, hardware i rozwiązywanie prostych problemów. Wybrałem więc dość uniwersalny/bezpieczny (nie głupi) kierunek, który się dość prężnie rozwija (w sensie branża z tym związana). Studiowałem zaocznie. Udało się ogarnąć tego magistra. Życie studenckie, towarzyskie? Zero. Kontakt z kolegami/kolegami przed zajęciami przeciętny, ni źle, ni dobrze (to ja ich unikałem). Przez swoje problemy psychiczne bywało, że od 8 do 20 siedziałem o głodzie i chłodzie, bo strach pójść do kafejki, czy automatu z colą, kawą... Na piwo poszedłem z ziomkami dopiero pod koniec studiów... Nie to, żebym był piwniczakiem, ale przy nich życiowo i mentalnie (niektórzy już żonaci, dzieciaci) byłem gównem, nikim, dzieciaczkiem w ciele dorosłego, dlatego starałem się unikać spotkań i niewygodnych pytań wobec mojej osoby (co robisz, czemu nie pracujesz i takie tam)...

    Studia + domowe obowiązki (nie chcę wgłębiać się w szczegóły) stanowiły alibi. Pracujesz? Nie, teraz skupiam się na studiach i muszę ogarniać w domu (choć mógłbym połączyć jedno i drugie...albo się odciąć od "problemu" i zacząć żyć na własny rachunek, nikt by mi nie miał za złe). Czas od matury do teraz (czyli ok. 10 lat), to zmarnowany okres mojego życia. Pierdolone 10 lat życia, pewnie 1/6, albo 1/7 mojego żywota (optymistycznie zakładając).

    Wiedziałem, że coś ze mną jest nie tak (nie, że byłem nieświadomy swojego problemu). Przed światem udawałem względnie normalnego gościa, a nikt nie wie co się w mojej głowie odpierdalało. Nikt mi nie potrafił pomóc, zrozumieć. Sam nie mogłem się zmusić i przemóc, aby udać się po pomoc do specjalisty...aż bańka pękła.

    W styczniu tego roku udałem się na wizytę do psychiatry. Ogromny strach, panika okazała się być niepotrzebna. Wizyta (ok. godzinna) przebiegła w normalnej, miłej atmosferze (wiadomo, wszystko zależy na kogo się trafi). Od ponad pół roku walczę o powrót do ŻYCIA. Do tej pory egzystowałem, w sumie dalej egzystuję na garnuszku rodziców (za co nigdy im się nie wypłacę, nie odwdzięczę), ale próbuję się z tego gówna wygrzebać. Na razie jestem na etapie doboru leków, tj. wprowadzamy różne warianty leczenia, proporcje itd. itp. Jak przed leczeniem każdego wieczoru chciałem zasnąć i się nie obudzić, tak z czasem te pojebane myśli zniknęły. Powróciła jakaś chęć do życia, do działania. Mózg powoli zaczął się otwierać (bo ta pustka, zero pomyślunku, logiki w rozumowaniu strasznie na mnie ciąży/-ła), zamiast jednego zdania, staram się z kimś zamienić chociaż trzy zdania, czynić jakiś postęp w tym aspekcie.

    Ostatnio poznałem fajną dziewczynę (lvl 24). Bardzo świeża sprawa. Zauroczenie z mojej strony jest... I z jednej strony jest ona kolejnym kopem motywacyjnym (jest dla kogo żyć, bardziej się starać), a z drugiej strony jest niczym kamień przywiązany do szyi (myśli, że jestem jej nie godzien, że zabieram jej czas, że powinna szukać kogoś lepszego). Wiem, że jestem starym chujem, nie mam 18 lat, ale przez stracone minimum 10 lat życia jestem jednak na innym etapie życia. Dziewczyna wydaje się być fajna, tylko nie wiem czy jest sens póki co w coś brnąć. Nie jestem na dzień dzisiejszy w stanie dać jej nic więcej poza siebie, uczucie. Ani pracy, ani samochodu, ani własnego mieszkania, nic co mogłoby ewentualnie ustabilizować przyszły związek.

    Nie wiem jak moje życie się potoczy, gdzie będę za pół roku. Czy w tym samym miejscu, czy zacznę żyć jak normalny człowiek. Natomiast wiem, że decyzja o pójściu do lekarza i rozpoczęciu leczenia była jedną z najlepszych decyzji w ostatnich kilkunastu latach. Wiem, że to co się odpierdala w naszych głowach sprawia, że boimy się szukać pomocy, wsparcia u innych, ale SAMI NIE DAMY RADY SOBIE POMÓC. Dlatego jeśli borykasz się z podobnymi przypadłościami (mniejszymi, albo nie daj Boże większymi), to proszę Ciebie zmuś się do tej cholernej, strasznej pierwszej wizyty u lekarza. I tak nie masz nic do stracenia, gorzej już nie będzie, a może być tylko lepiej.

    Gdyby ktoś miał jakieś pytania, chciałby ze mną porozmawiać o depresji, fobii itd. (nie tylko, możemy na różne tematy), to zapraszam na priv (choć zaznaczam, że gadułą i ekspertem w tej materii nie jestem).

    Pozdrawiam, Wasz Mirek z kilkuletnim stażem na wypoku

    #zdrowie #medycyna #psychiatria #psychologia #rozowepaski #niebieskiepaski

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f328c210010a81b084b4586
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: LeVentLeCri
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    +: saper_vodiczka, OstraSriracha +7 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #depresja #feels #gorzkiezale #przegryw #psychologia

    Oznaczyłam na początku tagi, coby nikt nie czytał, kto nie chce.

    Chce się wyżalić... mianowicie w dzieciństwie matka się nade mną znęcała. Ojciec czasem też, ale w duuużo mniejszym stopniu, a później wyjechał do pracy do innego miasta i mieliśmy neutralne relacje. Teraz mam z nim poprawny kontakt, nie jest konfliktowy i źródło jego i moich problemów zauważyłam w matce. Po prostu sądzę, że nikt by nie wytrzymywał z taką kobietą, ja jako jej córka też miałam ciężko.

    Z takich ewidentnych przewinień zaniedbała mnie lekarsko tak, że mogę być bezpłodna. W najcięższym momencie dorastania miałam myśli samobójcze i fizycznie słyszałam głosy, bałam się że to początek schizofrenii albo jakichś problemów neurologicznych. Powiedziałam jej o tym, bo prawnie byłam pod jej opieką, a jedyne co ona miała mi do powiedzenia to 'po prostu wszystko mi opowiedz, a jakoś sobie z tym poradzimy...' jak zdarta płyta albo jakiś zapętlony algorytm. Śmiesznie też było, kiedy zaprowadziła mnie do psychologa i siedziała za drzwiami. Zapytałam się psycholog, czy wszystko będzie jej przekazane, bo nie byłam pełnoletnia i usłyszałam 'tak, oczywiście'. Chciałam mówić o jej znęcaniu się nade mną, ale przez godzinę siedziałam i się gapiłam w jeden punkt na ścianie. Wewnętrznie po całym bólu byłam tak zniszczona, że nie miałam dostępu do części emocji i bez znaczenia mi było, czy coś mówię, czy tylko siedzę i patrzę się w to samo miejsce. Nie nawiązałam żadnej rozmowy po tym pytaniu ani kontaktu wzrokowego, a jak przyszła moja matka to psycholog powiedziała jej coś w kontekście, że ja jestem dziwna i coś ze mną nie tak. Chyba, że próbuję zwrócić na siebie uwagę.

    Z tych subtelniejszych doświadczeń, a przynajmniej trudniejszych do udowodnienia, znęcała się nade mną głównie psychicznie, ale fizycznie też się zdarzało. Chyba raz mnie zdzieliła w twarz i raz mnie dusiła. Biła (szarpała, kopała) mnie głównie do momentu, w którym byłam na tyle dużą nastolatką, że mogłam jej oddać. Jak się broniłam, czyli atakowałam ją po jej ataku, ona wyglądała jak pikachu mem i zaczęły się teksty, że matkę mam tylko jedną, ona mnie urodziła, tyle dla mnie zrobiła... Nie tylko z jej strony, ale też ze strony całej jej rodziny. Teraz nie mam z nią kontaktu, ale wtedy dosłownie pruli mi mózg... A to wyrachowana i podła kobieta, która po tym wszystkim zostawiła mnie i ojca, gdy on przestał zarabiać, a ja byłam za młoda, żeby pójść do pracy. Uciekła od biedy... Podjęła kilka prób kontaktu, a ja jej nienawidzę. Za to wszystko + za czasy, kiedy jej przy mnie nie było, a ja po kilka dni czasem nic nie jadłam. Ona tego nie rozumie i obwinia mnie za uczucia do niej, bo w jej oczach jest czysta jak łza i jej intencje zawsze były dobre. Mogę zrozumieć, że uważała, że miała ciężko (chociaż z mojej perspektywy jedyne, czego musiała doświadczać, to konsekwencje własnych decyzji, fizycznie miała natomiast jak pączek w maśle - dużo pieniędzy (ojciec na nią zarabiał nim ZACHOROWAŁ i stracił pracę), wspierająca rodzina (babka i siostry), jakieś tam przyjaciółki... Tylko w domu kupa na środku i to jej własna. Ona po prostu nie jest zdolna do utrzymywania relacji długoterminowych, bo nie pojmuje konsekwencji, przyczynowości i skutków. Nawet mnie nie przeprasza szczerze, raz to zrobiła, ale ja umiem przejrzeć ludzi. Po latach tortury czytam bardzo dużo sygnałów niewerbalnych, bo musiałam wiedzieć, kiedy mogę dostać. Więc, zobaczyłam, że nie przeprasza szczerze tylko w tamtym momencie chciała coś ode mnie uzyskać (chyba poparcie na sali sądowej, żeby dostała większą część majątku, który jest w pełni ojca), ale powiedziałam jej, że widzę jej intencje, na co od razu zrzedła jej mina i wróciła do wcześniejszego zachowania. Hamowała się, ale zawsze ma to samo w oczach - szaleństwo. Kiedy jeszcze mieszkała ze mną czasem chowałam noże w trakcie awantur, bo ona jest nieobliczalna.

    Nie mam kontaktu z nią ani z jej rodziną, bo wzięli jej stronę. Zastanawiam się, czy naprawdę tak myślą, czy się reflektują, że ja byłam dzieckiem, kiedy cyrk się zaczął, a dzieci się same tak nie zachowują. Otrzymywałam zaproszenia od jej części rodziny, ale boję się tam chodzić, bo mogę ją spotkać. Nie jestem też ciepło przyjmowana, raczej formalnie i pełnię rolę czarnej owcy. Najwcześniejsze wspomnienia o przemocy fizycznej mam z wieku 7 lat, ale mogło być wcześniej, bo byłam bardzo cichym i spokojnym dzieckiem i nie pamiętam, czy taka się urodziłam, czy może mnie zastraszała albo ignorowała. Na ignorowanie małe dzieci reagują obojętnością i brakiem emocji, co by się zgadzało i z moim zachowaniem, i też z tym, że mam wspomnienia z wcześniejszego jeszcze okresu, w których chciałam ją przytulić, a ona mnie odrzucała. Też pamiętam, że kiedy płakałam oboje rodzice mnie zamykali w pokoju i zabraniali wychodzić...

    U mnie teraz dobrze, ale mam kłucie w sercu, kiedy widzę szczęśliwe, a szczególnie ułożone relacje z matką. Cieszę się cudzym szczęściem, ale czuję taki brak wewnętrzny, że ja tego nie mam. Wiem, że inni mają gorzej, etc. Pomagam innym ludziom, ale każdy w swoich butach ma jakąś drogę do przejścia, a mój początek był straszny.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f31084a0010a81b084b4286
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Przekaż darowiznę
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Cześć. Mam nadzieję że ten post zostanie opublikowany, bo mam do społeczności serwisu dosyć istotny przekaz. Zwłaszcza do tych, którzy mają problemy psychiczne związane z kompleksami, przejściami życiowymi itp. Sama mam spore problemy i przejścia z przeszłości związane z gnębieniem i innym znęcaniem się, więc wiem co mówię i wbrew tutejszym mitom, dziewczyny też mają przewalone, też są bite i też są stawiane przed nimi wymagania. Nie jest wcale tak, że wystarczy mieć waginę a wszystko staje się łatwiejsze. Jednak jako dorosła już kobieta jestem bliska wyjścia na prostą i sporego kopa w terapii dało mi (Uwaga) porzucenie przeszło rok temu serwisu wykop. Dlaczego? Szukałam z psycholog przyczyny mojego poczucia niższości, wrażliwości na negatywne bodźce itd. Przyczyn oczywiście było wiele i były w większości spowodowane moimi doświadczeniami. Psycholog zasugerowała żebym na jakiś czas spróbowała ograniczyć pewne bodźce które nakręcają moje negatywne nastroje, chociaż na początek nie wskazała konkretnych działań. Chciała, żebym sama spróbowała określić co ma na mnie aktualnie wpływ. Szczerze mówiąc nie myślałam o porzuceniu tego serwisu, ale postanowiłam się radykalnie odciąć od wszelkich serwisów informacyjnych a później stopniowo włączać te najbardziej wartościowe dla mnie źródła informacji czy serwisy społecznościowe. Wykop jednak nie wrócił na listę i szczerze mówiąc dla osoby mało odpornej psychicznie z problemami z samooceną i depresją jest to znakomita sprawa. Dlaczego?

    Oto krótka lista subiektywnych wniosków na szybko.

    1. Nie masz styczności z wiecznym narzekaniem na wszystko. Z tym że u sąsiada, w mieście obok, czy w innym kraju trawa jest bardziej zielona. Chodzi między innymi o wieczne komentarze i memy pokroju: rozsypujący się Kalisz , hehehehe wiocha "Grudzionc", Łódź za 27,23 PLN, pisoskie zadupie Nju Soncz - Pozdrawiam #kalisz #grudziadz #lodz #nowysacz
    2. Koniec czytania pod każdym postem o dyskryminacji pewnych grup, chociaż tak na prawdę wspominane cechy nie mają absolutnie znaczenia. Choćby wspomniana wagina na którą nieporadne kobiety mogą niby złapać faceta który się o nie zaopiekuje, bo taka jest presja społeczna. Niestety tak to nie działa. Na kobiety też jest narzucana presja społeczna, ale większość was nie zwraca na to uwagi, bo podkreślacie tylko swoje problemy i swój punkt widzenia. Owszem, zgadzam się że niektóre kwestie są bardzo dyskryminujące dla mężczyzn, jak choćby przyznane opieki nad dzieckiem, ale inne z kolei premiują mężczyzn. Przykładowo zatrudnianie młodych mężczyzn zamiast kobiet ze strachu że te uciekną zaraz na macierzyński.
    3. Koniec z czytaniem przekłamanych postów dotyczących zarobków. Na szczęście mnie to nie dotyczy szczególnie ale wyobrażam sobie że dużo młodych osób czytając o informatykach #15k może popadać w kompleksy i czuć się bezwartościowymi w swoich zawodach czy właśnie w IT. Sama pracuję przy obsłudze finansowej firm między innymi informatycznych i mam wgląd w zarobki w pracowników w kilku miastach Polski. Cóż. Te mityczne 15k zarabia jedynie wąska elita i to w dodatku brutto.
    4. Koniec z czytaniem przygnębiających postów pisanych tylko po to żeby zdobyć popularność i przedstawić (często kobiety ale i nie tylko) w negatywnym świetle. Takie posty u osób wrażliwych mogą pogłębiać uczucie beznadziejności i nakłaniać wręcz do izolacji oraz nasilać fobię społeczną. Jak przykładowo zakompleksiony i przestraszony chłopak może w ogóle spróbować zagadać do jakiejkolwiek dziewczyny (lub odwrotnie) kiedy to przedstawia się je jako wymagające i żądne krwi zołzy?
    5. Ciekawy, wartościowy i pozytywny kontent to margines. Głównie dyskusja obok narzekania skupia się na tym co złe. Pozytywne inicjatywy idą w kąt, chyba że mają na celu zamanifestowanie swojej nienawiści do kogoś innego. Jednak są też tutaj pozytywne akcje pokroju #wykopefekt które warto wspierać. Niestety wiele z nich nie umywa się do najazdów na jakieś grupy, fanpagey itd.
    6. Świat na wykopie jest kreowany jako miejsce złe, wrogie, negatywnie nastawione w stosunku do grupy czy jednostki, a wszędzie gdzie nas nie ma jest lepiej.
    7. Na wykopie panuje nawyk skupiania się na negatywach zamiast na pozytywnych aspektach różnych rzeczy. Lepiej krytykować, szydzić i negować, niż chwalić.
    8. Koniec z czytaniem ludziach jak o obiektach. Nie słyszę/czytam już na co dzień o rogaczach, chadach, workach na spermę itd.
    9. Koniec z marnowaniem czasu na czytanie dołujących rzeczy. Teraz ten czas przeznaczam na rozrywkę, rozwój czy sport.
    10. Brak akceptacji na wykopie dla osób o innych przekonaniach czy doświadczeniach. Często posty czy wpisy które różną się od poglądów większości są albo szkalowane albo uznawane za bait.

    Mam nadzieję że tym postem skłonię trochę społeczność do refleksji, a osoby z kłopotami psychicznymi namówię do zmian lub zaciągnięcia porady psychologicznej. Nie jestem pewna jakie tagi dodać, więc liczę na waszą pomoc jeśli coś pominę: #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #rozowepaski #niebieskiepaski #psychologia #depresja #przegryw #pomoc #przemyslenia #oswiadczenie

    Dodam na koniec, że jestem sama ale to akceptuję, straciłam parcie na znalezienie kogoś na siłę. Bardzo pomogła mi w tym psychoterapia.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f30fc4e0010a81b084b426e
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Przekaż darowiznę
    [====================....................] 51% (120zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 2 lat działania AMW!
    pokaż całość

    źródło: theivanovosti.files.wordpress.com

    •  

      @atteint:

      ludzie pokrzywdzeni przez życie stworzyli sobie miejsce, w którym nawzajem dalej się krzywdzą. i nie widzą w tym nic złego.
      Nie widzą, bo nie chcą widzieć. Niektórzy chcą mieć dobre życie i będą do tego dążyć, jeśli się im pomoże wyrozumiałością, dobrym sercem i wsparciem - tacy w pełni na jedno i drugie zasługują. Są też tacy, którzy pomoc odrzucają i wtedy wiem, że nie chcą się zmienić, tylko racjonalizować swoje złe podejście, bo narzekanie jest łatwiejsze niż działanie (czego nie przyznają). pokaż całość

    •  

      @01ab: mam gdzieś fotke posta gdzie ten sam typ nazywa się wrażliwym po czym nazywa kobiety ku@wami

    • więcej komentarzy (29)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #depresja

0:1,0:3,0:14,0:8,0:11,0:13,0:3,0:14,0:7,0:17,0:18,0:14,0:8,0:9

Archiwum tagów