•  

    369888 - 233 = 369655

    Było nas szesnastu w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel...
    Czyli jak dobrze rozpocząć rok 2018.

    Start o 8 - jedziemy z @Cymerek pozbierać jednego z nowych towarzyszy (Adrian) z OTR i zaraz dogadania nas kolejny (Grzegorz) oraz niespodziewanie pojawia się @regyam ubrany w krótkie spodnie... Ja wiem, ze ciepło i w ogóle. Tym bardziej niespodziewany, że odkąd zrobiło się chłodniej to nie jeździł wcale. Koło Orlenu dołącza @bynon i @mihal34. Taka to mała banda leci na Tenczynek, a po drodze odpada na podjeździe pod Sankę @regyam, ale też taki był plan, że tylko godzinkę z nami. W lesie dołącza @Kuchasz, a opuszcza nas Grzesiek. W Regulicach, znanych krakusom ze sklepu rowerowego, następuje wielkie połączenie ze Ślązakami (i nie tylko): @Arczi-S @Limon2g @byczys @Mortal84 @atizylak. Chwilę potem @mihal34 nas opuszcza.

    Zaczyna padać deszcz, ale przynajmniej widzimy tęczę. W takich warunkach dojeżdżamy do Jaworzna napotykając @demoos @MordimerMadderdin. Dyżurny oficer rowerowy Jaworzna @demoos przeprowadza nas po ichniejszych DDR i cudownym rondzie holenderskim po czym chwilę później nas opuszcza. Taką już ekipą dojeżdżamy do #katowice. Spodek, pomnik i wykwintny obiad w prestiżowej restauracji McDonald's.

    Przez śmierdzące dymem okolice jedziemy zobaczyć Nikiszowiec, ale strasznie zastawione autami i brzydkie zdjęcia, a potencjał dzielnica ma. Przez jeszcze więcej smogu dojeżdżamy do Lędzin, a tam procesja na 3 Króli z królami na koniach. Nagle z tłumu pani woła Tomaszka... Okazuje się, że to babcia @Mortal84, a chwilę dalej spotykamy dziadka.

    Kierujemy się na WTR dzięki czemu możemy nadrobić trochę czasu. Po drodze do Zatoru (Zatora?) po kawałku odpadają kolejni uczestnicy. Aż zostaje nas 4. @bynon @Cymerek @metaxy no i nowy nabytek Adrian. Natomiast już w granicy Krakowa czeka na nas @wspodnicynamtb. Razem śmigamy wałami i do domów.

    Nikt by się nie spodziewał, że w pierwszym tygodniu stycznia zrobimy 200km. Nikt by się nie spodziwał, że zrobimy to w łącznie (w różnych konfiguracjach) 16 osób. Było super! #rowerowykrakow i #drozdzowkarze zaczynają dobrze ten rok!

    Udział wzięli:
    @demoos @MordimerMadderdin @regyam @Arczi-S @Limon2g @byczys @Mortal84 @bynon @Cymerek @wspodnicynamtb @mihal34 @atizylak @Kuchasz Adrian Grzegorz @metaxy

    #rowerowyrownik #100km #200km (nr 1)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2018.01.06-full.JPG

  •  

    371232 - 78 = 371154

    Widziałem Gassy, można umierać (:

    Miejsce spotkania to Dunkin' Donuts na ul. Klimczaka. Pojawiamy się @rdza na miejscu o 10:30. Czekają na nas dwaj kolarze. Dojeżdża @masash i jedziemy na Gassy...

    Nie bardzo wiem jak zareagować i co napisać. Wydawałoby się, że takie dróżki jak w Gassach można spotkać na swej drodze praktycznie wszędzie. Asfalt nie zachwyca, widoki trochę "takie se", ale mimo to coś w tym miejscu jest. Spodobało mi się bardzo, że mimo bliskości tak dużego miasta Gassy to taka mała spokojna wioseczka, która wedle opowieści latem zamienia się w miejsce pielgrzymowania lokalnych kolarzy.
    Na swej drodze spotkaliśmy kilku lokalsów, przejechało kilkanaście samochodów. Był helikopter, były wały, dziury i kałuże :D

    Podczas jazdy dowiaduję się że jednym z jadących z Nami jest Cezary Urzyczyn, kolarz pińcetplus. Bardzo fajnie było spotkać kogoś kto przejechał MRDP, BBT i kilka innych ultramaratonów całkowicie przypadkowo :)

    Gassy odwiedzę jeszcze kiedyś. Chciałbym zobaczyć te tłumy kolarzy i niezliczoną ilość peletonów przemykających w słoneczne weekendowe dni.

    Z tego miejsca chciałbym podziękować @rdza za zaproszenie, nocleg i bardzo przyjemne pogawędki :)

    Statystyki:

    Dystans: 78 km
    Czas: ◷02:49:10
    Średnie tempo: 2:10 min/km
    Średnia prędkość: 27,68 km/h
    Kalorie: 3637 kcal

    W tym tygodniu to już 849km!
    #rowerowyrownik #ruszrzeszow #drozdzowkarze #w #moich #zylach #plynie #dzem
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: c1.staticflickr.com

  •  

    380547 - 153 = 380394

    #festive500 D6 - 960/500 km, czyli dzień drożdżówkarstwa

    #drozdzowkarze

    W tym tygodniu to już 591km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km

  •  

    526558 - 234 = 526324

    XXII Rajd wokół Tatr z ekipą #drozdzowkarze @bynon @regyam @mortal84 @wspodnicynamtb @38kemor @louise_attack i @radoslaw-szalkowski

    Pozostali już wszystko opisali, więc ja nie będę przeciągał.
    Świetna pogoda, świetna organizacja, świetni ludzie!
    Cały Rajd w 8:20, Cel na przyszły rok to zejść poniżej 8h.

    Album ze zdjęciami

    XXIII Rajd wokół Tatr link do przyszłorocznego wydarzenia

    Statystyki:

    Dystans: 234 km
    Czas: ◷08:43:36
    Średnie tempo: 2:14 min/km
    Średnia prędkość: 26,77 km/h
    Kalorie: 12373 kcal

    W tym tygodniu to już 234km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #200km #rowerowykrakow #rower #szosa #tatry
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    537679 - 201 = 537478

    Od kiedy @Cymerek wrzucił informację, że ruszyły zapisy na XXII Rajd wokół Tatr wiedziałem, że chcę wziąźć w nim udział - pozostawała tylko kwestia czy jestem w stanie go przejechać. Dystans 205 km i 2500 metrów przewyższeń trochę mnie przerażał - jestem przyzwyczajony do jeżdzenia po płaskim, a najwyższa górka w okolicy ma 4 km długości i aż 85 metrów przewyższenia. Ale w końcu jak opłaciłem wpisowe to trzeba jechać ;)

    W niedzielę pobudka około 6.00, szybkie śniadanie i pakowanie - i pierwsze dylematy: co zabrać i jak się ubrać. Dzień wcześniej wieczorem przeszła przez Nowy Targ konkretna burza, a prognoza pogody wskazywała na możliwość opadów od godziny 17. Zabrałem więc i koszulkę z długim rękawem, i kamizelkę przeciwdeszczową (jak się okazało niepotrzebnie). Poza 2 dętkami, nabojami i głowicą do pompowania, multitoolem zabieram jeszcze powerbanka i 3 batoniki oraz małą colę. Większość rzeczy oczywiście niepotrzebne, a później po dojechaniu na start na rynek dziwię się jak wszyscy się pakują tylko w kieszonki w koszulkach. Na starcie spotykam osoby z #rowerowykrakow poznane podczas wycieczki do Warszawy @wspodnicynamtb @Cymerek @bynon @Mortal84 oraz @regyam (pewnie kogoś pominąłem - przepraszam).

    Około 8 na rynek dojeżdzają z biura zawodów organizatorzy oraz karetki i policja. Kilka słów od burmistrza Nowego Targu, następnie informacje od organizatora i wspólne pamiątkowe zdjęcia. W końcu około 8.15 następuje start. Fajny jest odgłos 250 wpinanych butów w zatrzaski. Początek rajdu po eskortą policji, wszystkie skrzyżowania pozamykane - fajna sprawa. Trochę obawiałem się pierwszych kilometrów gdzie wszyscy jechali w grupie, bo z relacji z poprzedniego roku wiedziałem, że było kilka kraks na początkowych kilometrach. Na szczęście w tym roku wszyscy zachowali czujność i obyło się bez wypadków na starcie.

    Na pierwszych podjazdach peleton zaczął się coraz bardziej rozdzielać i miałem dylemat jakim tempem jechać dalej - nie znałem trasy i nie wiedziałem czego się spodziewać dalej, szczególnie, że naklejka z profilem trasy straszyła naklejona na ramę. Zaczęły się pierwsze poważniejsze podjazdy pod Huty i okazało się, że nie jest tak źle. Później mega zjazd do Liptowskiego Mikulasza (bałem się jechać ponad 70km/h, ale inni śmigali więcej) i pierwszy bufet gdzie spotykam @Cymerek i @regyam oraz odjeżdzającego właśnie @Mortal84 - jak się okazało widziałem go ostatni raz dzisiaj. Bufet na pełnym wypasie - każdy na pewno znalazł coś dla siebie do zjedzenia i picia, a dodatkowo toi-toi i woda do umycia. Z pierwszego bufetu ruszam @Cymerek i @regyam i jedziemy większą grupą, ale przy przejeździe przez Liptowski Mikulasz gubię ich, a później utkwiłem na czerwonym świetle przy remoncie mostu. Jadę więc swoim tempem pod 40 kilometrowy podjazd do drugiego bufetu. Tego fragmentu obawiałem się najbardziej, a również okazało się, że nie jest taki straszny jak wygląda na profilu trasy. 10 kilometrów przed drugim bufetem doganiam @regyam - później już jedziemy razem od bufetu do bufetu - to znaczy ja go wyprzedzam na podjazdach, a on mnie odstawia na zjazdach - z górek odjeżdzał mi strasznie.

    Na drugim bufecie spotykam ponownie @Cymerek, który zbiera się właśnie do odjazdu. Uzupełniam bidony, trochę się napiłem, coś przegryzłem i ruszam dalej z @regyam, który momentalnie mi odjeżdza na zjazdach, ale później doganiam go na podjeździe pod trzeci bufet i historia z drugiego bufetu się powtarza. Znowu docieram do bufetu pierwszy i znowu ruszamy razem.

    Pozostaje trochę ponad 30 kilometrów do mety, które mimo tego, że są w większości z górki okazały się ciężkie do przejechania. Zaczęło dawać o sobie już zmęczenie i mocny #wmordewind sprawia, że tempo mocno spada. Dodatkowo od Białki Tatrzańskiej zaczyna się duży ruch samochodów - co chwila ktoś skręca, zatrzymuje się co nie pomaga. Ale jakoś udaje się dojechać do mety około 17.15.
    Na miejscy spotykam @Cymerek i @regyam. Czas na zasłużone piwko i ciepły posiłek. Razem czekamy na @wspodnicynamtb, później czas na pożegnanie i spacerek do hotelu.

    Podsumowując rajd bardzo dobrze zorganizowany, super atmosfera, a górki okazały się nie takie straszne. Dodatkowo mega widoki praktycznie przez całą trasę. Czyli do zobaczenia 26 siepnia 2018 w Nowym Targu.
    Dzięki całej ekipie z #rowerowykrakow.

    P.S. mam nadzieję, że godnie reprezentowałem drużynę #drozdzowkarze

    #rowerowalodz #wykoptribanclub #200km (nr 3)

    Statystyki:

    Dystans: 201 km
    Czas: ◷07:33:36
    Średnie tempo: 2:15 min/km
    Średnia prędkość: 26,52 km/h
    Kalorie: 9668 kcal

    W tym tygodniu to już 286km!
    #rowerowyrownik #ruszlodz #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: rwt.jpg

  •  

    663813 - 80 = 663733

    #drozdzowkarze + #kofirajd w jednej jeździe do Góry Kalwarii i z powrotem.

    W tym tygodniu to już 80km!
    #rowerowyrownik #ruszwarszawa

    źródło: embed.jpg

  •  

    936467 - 87 - 92 - 38 - 106 - 316 - 85 = 935743

    Już dawno nie miałem tak intensywnego tygodnia.
    87km - poniedziałek. Przejecha na odstresowanie się po pracy.
    92km - wtorek. #szosowawarszawa z kolegami i przybłędą, który nie pokazał dziury. Wgięta obręcz i ucieczka przez 15km przed grupą bo gdzieś trzeba było rozładować negatywne emocje.
    38km - środa z Najmilszą.
    106km - czwartek. Tarczyn, kwitnące sady i przepiękny zachód słońca.
    0km - piątek. Odpoczynek przed tym co ma zdarzyć się w sobotę.
    316km - sobota. Wycieczka z kolegami do Środka Polski. Pogoda świetna, lampa przez cała trasę i lekki wiatr. Ostatnie 70km to niespodziewany przypływ energii i zasuwanie 38-40km/h na przedzie grupy. Wpadło 14 nowych gmin do #zaliczgmine.
    85km - niedziela. Ukoronowanie tygodnia. Zabrałem Najmilszą do Góry Kalwarii i zaraziłem ją drożdżówkarstwem.

    W tym tygodniu to już 724km!
    #rowerowyrownik #drozdzowkarze #100km #200km #300km
    pokaż całość

    źródło: SJCM0047.jpg

  •  

    947577 - 115 = 947462

    Nareszcie odwiedziłem mekkę #drozdzowkarze!

    Statystyki:

    Dystans: 115 km
    Czas: ◷04:32:00
    Średnie tempo: 2:21 min/km
    Średnia prędkość: 25,39 km/h
    Kalorie: 4463 kcal

    W tym tygodniu to już 115km!
    #rowerowyrownik #ruszmirko #100km (nr 4)

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: drozdzowka.jpg

  •  

    994 572 - 104 = 994 468

    Setka R jak relaksacyjna rundka z #drozdzowkarze. Pojechaliśmy sobie z @Cymerek i @kiwacz na pi razy oko Friday loop @kiwacz tylko rozciągnęliśmy to na 100km. Po drodze dorwaliśmy jeszcze przypadkiem @trace_error, który wracał ze swojej setki. Jak zwykle 90% czasu przegadane i pośmiane.

    @kiwacz jak widać w trakcie jazdy lubi pouprawiać jogę.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 19) #rowerowykrakow
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.05.05-full.JPG

  •  

    1 007 197 - 104 = 1 007 093

    Setka O jak objazd Karpacza, czyli cicha zdrada #drozdzowkarze, bo były lody na wypasie w kawiarni w Karpaczu. Rano z @Cymerek i @bynon wypad na zamek Chojnik do Jędrka. Jako że padało Jędrek tylko siedział w chatce i sprzedawał bilety. Mgła i deszcz okropne, mało co było widać. Pierwsze zdjęcie z resztą to obrazuje. Na drugim Jędrek właśnie.

    Koło 14 się wypogodziło i pojechaliśmy chyba w kilka osób w tym @kocurkolandia @KonniQ @bynon @JezusySandala @impa @sta do rzeczonego Karpacza, potem rozdzieliliśmy się część zawróciła, część na inne podjazdy. Końcówka z @bynon i @JezusySandala gdzie porobiliśmy sobie fotki przy skalnym tunelu.

    Ostatnia część to odprowadzanie @isiowa do domu, która to zaczyna dzielnie reprezentować #wykoptribanclub kilka razy była na szosie po płaskim w Krk, a wtedy pojechała do Szklarskiej Poręby przez Zakręt Śmierci, więc zrobiła trochę ponad 70km i prawie 900m w górę. Będą z niej chyba rowerowe ludzie.

    Ostatnie zdjęcie jakoś skojarzyło mi się z platformą startową z serialu Dwa światy, który gdzieś za dzieciaka się oglądało.

    Strava

    #rowerowyrownik #100km (nr 17)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2017.05.02-full.JPG

  •  

    1065493 - 116 - 103 = 1065274

    Wczorajsze 116 z ekipą #szosowawarszawa.
    Dzisiejsze 103 z @masash. Odwiedziliśmy Gassy #pdk.

    #rowerowyrownik #100km #drozdzowkarze

    źródło: DSC_0969v2.jpg

  •  

    1066014 - 84 = 1065930

    #pdk #drozdzowkarze

    W tym tygodniu to już 303km!
    #rowerowyrownik #ruszwarszawa

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Pochwała drożdżówkarstwa
    http://hop.net.pl/podsiodlowka-szosa-sandomierz/

    pokaż spoiler odlajkowałem, odsubowałem, zapominam o istnieniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #szosa #rower #drozdzowkarze

    źródło: hop.net.pl

  •  

    10962996 - 42 - 60 - 117 - 53 = 10962724

    Taki był wczoraj #cofferide że jakby był z nami Tomek to by chyba wsadził pitoka w swoją rurę podsiodłową- na pohybel #drozdzowkarze!

    W tym tygodniu to już 272km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #szosa

  •  

    #rower #szosa #100km
    Nie #cofferide nie #drozdzowkarze #pizzaride
    1104823-100=1104723
    Pierwsze 100 km, ale nie wiem czy się liczy bo nie włączałem Endomondo. No i po 68 km planowa przerwa na picrelated. Bardzo serdecznie polecam pizzę la vera w Wejherowie, za 18 Zeta przepyszne pizze z pieca. BTW internetowe opinie znawców żarcia to kompletny rak: jedna samica nosacza sundajskiego wystawiła pizzerii ocenę 1, bo zamówiła pizzę z peperoncini, a dostała z jakąś taką ostrą przyprawą, że się nie dało zjeść. Z kolei pewnemu samcowi nosacza przeszkadzało, że pizza jest za cieniutka i że zrobiła się przypieczona skórka na rantach...

    Z Rumi do Pucka przez Mrzezino i Osłonino, dalej w Swarzewie na drogę do Krokowej, stamtąd do Wejherowa. Myślałem, że ta trasa rowerowa Krokowska ma jakiś cel, kończy się choćby jakimś miejscem na piknik albo parczkiem. Niestety, jest tylko znak koniec ddr.

    Z Wejherowa przez Redę do Rumi i tutaj się zaczęło kombinowanie jak dokręcić do 100. Ostatecznie licznik pokazał 100,08 a trochę zaniża.

    Myślałem, że będzie łatwiej, jutro na pewno będę czuł tą przejażdżkę wszędzie, łącznie z dupą, bo pizza była z peperoncini. Polecam ten styl życia.

    Myślicie, że te 100 km spaliło mi dwie takie jak na obrazku? Nie mogłem się powstrzymać i zamówiłem drugą.
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    1174535 - 18 - 18 - 164 = 1174335

    2x Pracodomy.
    To dłuższe to dzisiejszy powrót do normalności w dystansach po miesiącu orki w biurze. Planem była Nysa na dwie pary pedałów, ale nocą przyszedł armagedon śnieżny i kolega zrezygnował. Trzeba było samemu powalczyć z Orkanem Tomaszem. 60 km pod wiatr. Na płaskim tętno 160-170, na liczniku 22-24 km/h, niby 0%, a jechało się jakby było 5-6%. Nagrodą za walkę był tort tak wielki, że podają go w głębokim talerzu. Nie pamiętam bym kiedyś poległ przy ciastku, nie dałem rady skończyć. Była 12:30, miałem wracać, lecz pogoda dopisywała, słońce, ładne niebo, 3 stopnie na plusie, a i wiatr miał już być korzystny. Zatem Czechy i kierunek Zlate Hory na czosnkową i kofolę. Wpadła nowa droga z przyjemnym podjazdem. Dalej już tylko powrót niespieszny i połączenie w jednej jeździe kofibrejka z podsklepowym żulerstwem w stylu #drozdzowkarze + #wyzwanieoshee. Można? Można.

    #fixienaszosie #rowerowyrownik #100km

    W tym tygodniu to już 315km!
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: orkanietomaszutychuju.jpg

    +: L..............s, lubie-sernik +36 innych
  •  

    Małe podsumowanie roku 2016.
    Udało się zrealizować marzenie posiadania roweru na ramie tytanowej. Po 4 tysiącach kilometrów na nim, wiec że było warto je mieć i dążyć do jego realizacji.
    Udało się zająć dwa pierwsze miejsca, w Podia Summer Challenge i Rapha Festive500 w Polsce. Wstydu nie było też w jedynych startach na szosie i przełaju.
    Zjeździłem sporą część Yorkshire i jego okolic. Wciąż nie dotarłem do południowych krańców woj. opolskiego, na Stelvio i Wyspy Kanaryjskie również się nie udało. Z racji pobytu w UK nie było zbyt wielu okazji do jazdy po Czechach.
    Byłem naocznym i czasem czynnym świadkiem powstawania Contoura.
    Zaliczyłem od groma kofibrejków, piłem kawę pod katedrą w Yorku, w lokalu firmy na R w Manchesterze, w najpiękniejszych miejscach Peak District, ale też w Źlinicach, w Mosznej, w Paczkowie, Lublińcu, Zlatych Horach, Źulovej i wielu, wielu innych. Wpadło także kilka fascynujących jazd z podgatunku #drozdzowkarze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Reszta w obrazkach.

    #fixienaszosie #szosa #chwalesie #podsumowanie2016
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.jpg

  •  

    1 219 000 - 137 = 1 218 863

    #drozdzowkarze z #rowerowykrakow pojechali spotkać takich samych #drozdzowkarze z #rowerowekatowice, czyli wypad na Zamek Lipowiec z @trace_error, @mihal34, @Mortal84 i @Marcin_od_Tribana.

    Barbara odpuściła, trochę wiało, ale już bez porównania lżej. Bardzo przyjemny wypad, jak zwykle z resztą, bo ekipa zacna. Pogadane, pojeżdżone, pozwiedzane. Ależ blisko końca roku...

    Dziś jeszcze #wykoptribanclub, bo okazało się, że w serwisie założyli łańcuch kierunkowy odwrotnie... Szał. Skuję i jutro się poprawi. Tribanek sprawdza się również na segmentach MTB...

    #100km (nr 128) #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.12.29-full.JPG

  •  

    2 345 - 340 - 6 - 6 = 1 993

    Ooo panie, czyste szaleństwo...
    Czyli wypad #wroclaw - #legnica - #wroclaw sponsorowany przez moje gapiostwo, bo na mapce źle "kolorowymi kredkami" zaznaczyłem sobie gminę do #zaliczgmine. Skoro zamalowałem, tzn. że byłem, a jak nie byłem to nie ma że boli - trzeba podjechać i naprawić błąd. Wydawało mi się, że podczas wyprawy dookoła Polski tam byłem, ale brakło ze 100m...

    Na Endo napisałem, że jak ktoś chętny, to zapraszam i około 20 odezwał się gość spod Warszawy, że chce się ze mną przejechać... No, ale jak z Wawy... Zapakował rower do samochodu i przyjechał na 3:30. Podoba mi się taka forma szaleństwa. Ja pociągiem po 22 z Krk, z pięknymi wieszakami na rower, i o 3:30 jestem na Dworcu Głównym, gdzie odbiera mnie @kris007 - kolejny, któremu należy się szacuneczek, bo wstać o takiej porze (późną jesienią) na rower, to już wyczyn. Zbieramy kolegę Jacka z Wawy i jedziemy na zachód. Nie padało, ale strasznie mokro. Po 30km @kris007 zawraca na Wrocek, a my jedziemy dalej.

    Czym dalej od Wrocławia tym zimniej, ale dajemy radę. Większym problemem są, wszechobecne na Dolnym Śląsku, bruki. Dodatkowo mokre i śliskie. Ogólnie też drogi są raczej średniej jakości eufemistycznie rzecz ujmując. Dojeżdżamy do #lubin, gdzie jest Park Wrocławski z dinozaurami. Byliśmy tam skoro świt, a tam już ochrona, która nie pozwala na wjechanie tam rowerem, nawet na prowadzenie roweru. W tym parku są szerokie pewnie na 3m wyasfaltowane ścieżki, ale nie i uj... Staliśmy dość słabo z czasem, więc tylko zdjęcia dinozaurów, które były przy samej bramie i jedziemy dalej.

    W Przemkowskim Parku Narodowym wyhaczam rzeczoną gminę i tniemy na Legnicę. Próbujemy zwiedzić opuszczony szpital radziecki, ale brama wita napisem "teren prywatny", dwa wściekłe psy i równie uprzejmy pan cieć, który stwierdził, że nie ma żadnej możliwości, żeby wejść na teren szpitala, więc tylko fotka zza płotu. Zwiedzamy Rynek i okolice, bardzo ładne kościoły tam macie. Zjeżdżamy do restauracji pod złotymi arkadami, godnej ugoszczenia #drozdzowkarze. 180km jazdy, koledze Jackowi pyknęło 20 000km w 2016 roku (brawo), ino jeździ trochę wolniejszym tempem, więc zaproponował, że się rozdzielimy, bo nie zdążę na pociąg. Było to bardzo rozsądne posunięcie.

    Staram się trochę nadrobić zaległości czasowe, przez co mam strasznie mało czasu na "gwałcenie spustu migawki" (by @rdza). Przejeżdżam pod Ślężą i kawałek dalej łapie mnie @Dewastators. Robi się już ciemno, a po drodze zbieramy @krzysiekdw, @KierownikW10 i już w Żórawinie @cherrycoke2l. Bardzo zacna reprezentacja #rowerowywroclaw i szalenie miło, że chłopakom chciało się ze mną pokręcić. Jedziemy prosto na Dworzec Główny, a ja mam raptem pół godziny zapasu przed pociągiem. Znów McD, bo nie ma czasu i okazało się to potem szalenie dobrym pomysłem. Żegnam chłopaków i ciapąg powoli toczy się do Krk. Przestał się toczyć w Herbach pod Częstochową, bo ktoś postanowił się rzucić pod pociag. Stoimy nie wiedząc ile to potrwa. Pociąg, który zgodnie z rozkładem miał jechać 195min miał 220min opóźnienia... Przez to w domu byłem dopiero około 3 rano. Ale wypad gites!

    Dzięki Jackowi, dzięki chłopakom z #rowerowywroclaw - mają wpaść do Krk w przyszłym roku pojeździć z nami. Dla mnie to pewnie ostatni wypad w tym roku, bo pogody nie oszukasz, a dzień strasznie krótki. Szkoda zwiedzać jak jest ciemno, nic nie widać i fotek robić się nie da. W pierwszym komentarzu wspomniana na początku mapka. Na podstawie tej mapki, tworzy się trasa kolejnego wyjazdu dookoła Polski w przyszłym roku. Tam gdzie białe przy granicach, tam będzie jeżdżone.

    Dwie szóstki to dojazdy pociąg - dom.

    #metaxynarowerze #100km #200km #300km (nr 6) #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.11.22-full.JPG

  •  

    6207 - 126 = 6081

    No elo #drozdzowkarze

    pokaż spoiler tak upadają legendy (╯︵╰,)


    W tym tygodniu to już 296km!
    #rowerowyrownik #100km

  •  

    15672 - 176 = 15496

    Zrobiłem sobie długi weekend, pogoda siadła, więc trzeba gdzieś pojechać. Beskid zawsze spoko, ale ileż można. No to do Krakowa, bo @metaxy na pewno będzie coś kręcił.
    Umówiliśmy się w okolicach Sanki/Rybnej. Trochę tam pobłądziłem, przez co niepotrzebnie przejeżdżałem obok kopalni porfiru. Efekt był taki, że plecy i rower pięknie uwalone błotem. Coś jak @impa ostatnio. Nawet nie będę tego pokazywał...
    Zreflektowałem się w końcu, żeby zajrzeć do @metaxy'ego na Endo i jakoś żeśmy się znaleźli.
    Poprowadził mnie przyjemnymi dróżkami po okolicznych podjazdach, potem na lotnisko po foto-samoloto, a na przedmieściach spotykamy @44zw. Dalej runda po Lesie Wolskim, koło Zoo i na Kopiec Piłsudskiego.
    Żegnamy się na wałach i ruszam w drogę powrotną. Wiatr (w)morderca oczywiście nie ułatwiał. W połowie już wiedziałem, że nieśmiały plan dokręcenia do 200 km spalił na panewce...

    Ale i tak było świetnie! Dzięki panowie i do następnego.

    #rowerowyrownik #szosa #drozdzowkarze #rowerowykrakow #100km (nr 93)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: krk.jpg

  •  

    16 000 - 114 = 15 886

    Koleżka @Mortal84 miał dziś wolne, a pogoda piękna, więc zapragnął wpaść do Krk na rowerowe małe co nieco. Toteż ja rano spróbować Zapałkę od Morawcy, bo mnie ostatnio @trace_error skarcił, że lama jestem i w ogóle wstyd. Trochę wiało w ryjek, dusiło mnie dziś w sumie cały dzień dość mocno, formy po kontuzji kolan nie ma, a i po sezonie, ale udało się wykręcić 20/507 osób. W lecie powinno się udać urwać kilkanaście sekund, więc będziemy celować w pierwszą dziesiątkę skoro mi Wojtek tak na ambicje wszedł. Ty, Ty, taki owaki...
    Dzięki. @Cymerek trochę poćwiczyłem więcej.

    We Frywałdzie spotykam @Mortala84, robimy Zapałkę od Brzoskwini, Kleszczów, jedziemy "focić" na Balice. Wcześniej w ogóle jakaś para młoda miała sesje weselną na tle lądujących samolotów. Śmigamy na wały, gdzie dołączył @44zw więc mamy #rowerowykrakow.

    Przed podjazdem pod Obserwatorium Astronomiczne przerwa na #drozdzowkarze pod znaną marką, z wieloletnimi tradycjami z PRLu, "Jubilat". Podjazd pod ZOO - kończą robić asfalt (info dla #krakow). Wyobrażacie sobie, że nie będzie tam już bruku?! Coś pięknego. Szybka rundka na Kopiec Piłsudskiego i tam już zaczyna wiać konkretnie, czego pozostaje współczuć @Mortal84, bo chłopak ma solo pod wiatr do domu. Ale da radę i pewnie 200km wykręci.

    Ponad 1000m w górę, piękna, rzekłbym rewelacyjna pogoda jak na tę porę roku. Jutro ma lać cały dzień, ale w niedzielę coś z #rowerowykrakow będziemy jeździć i wołać, bo zapowiadana pogoda nawet lepsza niż dziś. W poniedziałek pewnie trochę ponad 300km na trasie Wrocław - Legnica - Wrocław jakby ktoś z tamtych okolic chciał się zabrać. Raczej powrót, bo pociąg mam (lub mamy jak @Mortal84 da radę) przed 4 rano na Głównym we Wrocku.

    #100km (nr 112) #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.11.18-full.JPG

    +: 4..w, rdza +45 innych
  •  

    66 284 - 307 - 8 = 65 969

    Wypad do Wrocławia z #rowerowykrakow i #rowerowekatowice w składzie @Mortal84, @regyam, @banan77, @cree, @makyo, @bynon i na pierwsze kilometry @kiwacz + @Cymerek.

    Start przed 3 rano, spotkanie pod Barbakanem i jedziemy w drogę. W Piekarach odpada @kiwacz, któremu i tak należy się dziwić i podziwiać, że chciało mu się do nas zwlec tyłek o tak późnej porze. Już gdzieś na wałach czuję, że kolana nie zdążyły wydobrzeć, ale póki co nie boli, a jedynie odczuwam w nich "niepokój". W okolicach 50-60km już wiem, że, mimo bycia źle poinformowanym pesymistą, raczej do Wrocka nie dojadę. Podobne objawy ma @Cymerek, ale akurat on wykazał się rozsądkiem i zawrócił do Krk.

    W Libiążu dopada nas @Mortal84, chwilę dalej pierwsza przerwa na stacji benzynowej. Niedaleko, bo w Pszczynie, stop na foteczki na Rynku, no i na jedyną w życiu szansę @cree, żeby złapać kobietę za kolano (pic related). W Żorach kolejna przerwa na stacji. Tutaj już zaczynam szukać jak wrócić pociągiem do domu, bo szans na 400km raczej nie ma. Jednak zrobiło się cieplej i kolana jakby trochę odpuściły. @makyo dołączył do nas w okolicach Rybnika. Sympatycznie jedzie się w większej grupce, słońce zaczyna całkiem poważnie prażyć. Teraz około 100km odcinek ze sporą liczbą zygzaków, bo #zaliczgmine serious bussiness. W Rydłutowach stajemy na żarełko pod sklepem, bo wiadomo - #drozdzowkarze, no i szmaty trzeba przebrać na temperatury 20+.

    W Kuźni Raciborskiej rozdzielamy się na chwilę, żeby z @Mortal84, @makyo i @bynon złapać gminę poza trasą. Kawałek za przeprawą promową na Odrze w Ciechowicach złapaliśmy resztę ekipy. Desperacko szukając stacji benzynowej z toaletą oddzielam się od grupy, więc potem musiałem ich gonić przez ~15km. Dopadłem ich w Polskiej Cerekwi (w Polsce jest wiele Cerekwi nie Cerkwi), gdzie mamy foteczkę pod zamkiem, choć jak dla mnie to bardziej pałac. Demokratycznie wymyśliliśmy, ze uderzamy na Kędzierzyn Koźle, aby napchać ryjki w McD i raptem 5km przed KK coś, w sumie bez powodu, nagle spieprzyło się w prawym kolanie i ledwo mogę kręcić. Już na 100% wiadomo, że nie dojadę do Wrocka. W McD @makyo orientuje się, że w trasie zgubił gdzieś GoPro, więc wyrusza na, jak się potem okazało bezowocne, poszukiwania.

    Od tego momentu jadę na pasożyta skitrany z tyłu grupy, korzystając z tunelu areodynamicznego. Jakakolwiek próba dociśnięcia kończy się paskudnym bólem. Kręcę w zasadzie tylko lewą nogą, której kolano też boli coraz mocniej. Dzielimy się na dwie grupy: @bynon, @Mortal84, @cree i ja oraz @banan77 i @regyam, którzy chcą jechać swoim, nieco wolniejszym tempem. Ja o dziwo, kręcąc jedną nocą, utrzymałem się z szybszymi chłopakami, a jechali zdrowym tempem. Choć to pewnie też rozsądne nie było. W Opolu uciekam na pociąg. Już nie dało się więcej wmawiać sobie, że jakoś to będzie. Pozostali o różnej porze, ale dotarli do Wrocka. Wszyscy.

    Ten wypad kosztował mnie prawie 3 tygodniową "rehabilitację" z gównodystansami w gównotempie. Taki urok jak człowiek nie umie sobie odpuścić i zaklina rzeczywistość. Nie ma ludzi niezniszczalnych.

    Udało się na szczęście wykonać plan minimum na tę wyprawę, czyli zapełnić dziurę w #zaliczgmine. 19 nowych co daje sumarycznie 1478 z 2479, czyli mam już 59.62% Polski zaliczone. Jak na tak naprawdę 3 lata zabawy w to nie jest źle.

    Endomondo i Strava. Drugi dystans z Dworca Głównego do domu.

    #metaxynarowerze #100km #200km #300km (nr 5) #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.09.10-full.JPG

    +: demoos, s....k +43 innych
  •  

    183472 - 201 = 183271

    Dwie setki wpadły. Trochę spontaniczny wyjazd. Miałem półtora tygodnia przerwy od jeżdżenia, więc stwierdziłem, że trzeba wykorzystać dobrą pogodę bo cieplej to już raczej się nie będzie robić. Wybrałem prostą trasę na Puszczę Niepołomicką. Ostatnio wyszło mi 120km więc dodałem sobie pętlę w kierunku Bochni i liczyłem, że będzie 150km na powrotnym wjeździe do Krakowa. Coś jednak pokręciłem, bo wyszło tylko 110 ¯_(ツ)_/¯
    Pierwsza setka spoko, ale powoli robiłem się głodny więc dzięki rekomendacji @wspodnicynamtb zjadłem tortillę w Jadze. Okazało się, że to pokrojony kotlet z kurczaka zawinięty we wrapa. Mimo wszystko było smaczne. Niestety dość długo czekałem na zamówienie, dlatego musiałem się od nowa rozgrzewać. Przez 15km trochę w udach piekło.
    Posiłek dał mi kopa, ale nie na długo. Nie wiem jak #drozdzowkarze dajecie radę na tych swoich bułeczkach. Miałem ze sobą chałwę i batony musli, ale to jest dobra przekąska na krótkie trasy. Chałwa jest za słodka, a batony mdłe. Byłem głodny, ale nie mogłem się zmusić żeby zjeść coś z tych pierdółek.
    Nogi kręciły, ale dopadło mnie ogólne uczucie zmęczenia. Miałem jeszcze 60km do przejechania, a w głowie tylko dwie myśli: zjeść coś albo odpuścić. Zdecydowałem się zawrócić, ale nie do mieszkania tylko po coś na ząb. Miałem mega ochotę na makaron z budy przy płytach na Miasteczku AGH, ale nie wiedziałem czy mają w wakacje otwarte. Uderzyłem na food trucki. Makaronu niestety nie mieli. Wziąłem frytki belgijskie. Mocno przeciętne moim zdaniem. Na szczęście wystarczyło, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
    Gdzieś tam na trasie przydupcyłem jeszcze w dziurę i chyba wyłapałem bicie góra-dół na przednim kole. Dętka na szczęście wytrzymała. Jutro się zastanowię czy próbować to samemu wyciągać czy oddać do serwisu.

    na koniec zdjęcie pamiątkowe. Zielony mostek fajny, bo linowy. Trochę się buja podczas przechodzenia.

    W tym tygodniu to już 201km!
    #rowerowyrownik #100km #200km

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    Everesting (8848m) & High Rouleur’s Society (10 000m) wpadły do kolekcji.

    Bez wątpienia najbardziej wymagające fizycznie (gdy patrzymy na obciążenie mięśnie & stawy) wyzwanie w moim życiu, trudniejsze od 1000km bez snu, ale to pewnie dlatego że żaden ze mnie "góral". Parę rzeczy teraz trochę boli... Ale... Ku chwale #drozdzowkarze!

    Strava i Endomondo. W skrócie (wg licznika) 333km i 10 258m w górę. Ile to jest > 10 000m w górę? Dużo. Cholernie.

    Wielkie dzięki wszystkim (ponad 20 osób), którzy przyjechali, kibicowali, przywozili żarcie etc. i jeździli ze mną od rana do nocy. Było dzięki temu bez porównania łatwiej, bo mogłem się skupić tylko na podjeżdżaniu Kopca Kościuszki (117 razy) i nie umarłem z nudów... Wołał będę w podsumowaniu na równiku, jak mi się ujawnicie kto był, bo nowych osób nie spamiętałem. Ale to za parę dni, bo fotki, bo czasu brak.

    Teraz pojawia się pytanie? Co głupiego odstawić w przyszłym roku?! Jakieś pomysły?

    Ku chwale #drozdzowkarze! Everesting zdobyty jako 11. osoba w Polsce.

    #metaxynarowerze #rower #szosa #everesting
    pokaż całość

  •  

    200286 - 61 - 217 = 200008

    XXI Rajd wokół Tatr

    #rowerowykrakow wybrał się na małą rowerową rundkę dookoła Tatr. #tatry

    Chłopaki przyjechali już w sobotę. Ja dzień zacząłem od zbierania ziemniaków u rodziny, około 15 na rowerach przyjechali @Mortal84 i @bynon. Zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy na lotnisko odebrać pakiety startowe, tam spotkaliśmy się z @cree, @kiwacz i @regyam. Po odebraniu mapek, naklejek i talonów na bufet zrobiliśmy zakupy w biedrze i skoczyliśmy na nowotarski rynek na najlepsze na Podhalu, a podobno też w Polsce lody. Wieczorem grill i piwo aby nabrać sił.

    W niedzielę pobudka o 6:00 i pierwsze co poczułem po przebudzeniu to zakwasy po wczorajszych wykopkach. Szybkie śniadanie i z @bynon i @mortal84 pojechaliśmy na miejsce startu, reszta wystraszyła się gęstej mgły i zaledwie 12*C i pojechała samochodem. Zaraz po wjeździe do Nowego targu pokazało się piękne Słońce i zrobiło się przyjemnie ciepło. Na płycie Rynku zebrało się ponad 200 osób. Ruszyliśmy w 2 grupach w eskorcie Policji. Na licznikach nie mieliśmy jeszcze 7-8 km a już minęliśmy trzy kraksy.

    Przejazd przez Chochołów, który jest żywym skansenem i już byliśmy na Słowacji. Tam przebiłem dętkę i okazało się, że opona nie nadaje się do dalszej jazdy. Poczekaliśmy na samochód techniczny, który jechał za ostatnim zawodnikiem, zmiana opony i ze stratą około 30 minut ruszyliśmy dalej. Po drodze minęliśmy jeszcze jeden wypadek. Z tego co mówili inni prawdopodobnie dwie osoby szczepiły się pedałami, a po oderwaniu jedna z nich poleciała na lewy pas i wpadła pod samochód. Organizatorzy zadbali o bezpieczeństwo i oprócz samochodu technicznego była zapewniona opieka medyczna.

    Pierwszy podjazd pod Huty na którym zacząłem odczuwać wykopki, następnie zjazd do Liptowskiego Mikulasza na pierwszy bufet. Tam współpracy odmówiła mi kamerka. Temperatura zaczęła podchodzić pod 30 stopni. Skoro #rowerowykrakow to też jako #drozdzowkarze skorzystaliśmy i każdy zjadł przynajmniej po jednej. Przez Liptowski Mikulasz przejechałem z @bynon i @mortal84 ale po 20 km odpadłem od nich i pod drugi bufet jechałem sam, powoli wyprzedzając kolejne osoby. Na drugim bufecie zrobiłem dłuższą przerwę i dogonił mnie @regyam, razem dojechaliśmy do trzeciego bufetu, który był około 10 km przed granicą z Polską. Jeszcze nie zdążyłem odłożyć roweru a już w ręce miałem kubek z colą. Szybki kabanos i zjazd Nowego Targu.

    Na mecie byłem o 17:15 – 10 godzin od wyjazdu z domu, 9 od startu z nowotarskiego rynku. Gdyby nie przygoda z oponą mogłoby być nawet godzinę szybciej. Jestem bardzo zadowolony, bo obawiałem się, że będę miał problemy z podjazdami. Na szczęście bufety były idealnie zlokalizowane i szybko nabierało się mocy.

    Z Nowego Targu wróciliśmy już samochodami. Prysznic, kolacja, lampka wina i trzeba było się pakować i wracać do Krakowa. Tomek nie miał jak połączenia do siebie, więc został jeszcze na jedną noc.

    Poniżej filmik z Rajdu. Tak jak pisałem wcześniej, kamerka odmówiła współpracy i nie nagrało się za dużo. Uchwyt który mam nie jest najlepszy i strasznie trzęsie, przez co wideo trzeba stabilizować i traci na jakości. Może ktoś od #gopro #xiaomi coś poleci na #rower #szosa

    Mam nadzieję, że za rok również wezmę udział w takim Rajdzie.

    Strava

    60 to objazd okolicy z piątkuStrava

    Statystyki:

    Dystans: 61 km
    Czas: ◷02:15:15
    Średnie tempo: 2:13 min/km
    Średnia prędkość: 26,87 km/h
    Kalorie: 3414 kcal

    Dystans: 217 km
    Czas: ◷07:33:45
    Średnie tempo: 2:05 min/km
    Średnia prędkość: 28,73 km/h
    Kalorie: 12450 kcal

    W tym tygodniu to już 508km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #200km
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    228 949 - 1025 = 227 924

    Poprzedni wpis był na szybko wrzucony nad ranem, jeszcze przed śniadankiem i pójściem spać. Ludziki pytały co i jak, co i kiedy bolało, itd. No to relacja po kolei. Będzie długo, ale sami się prosiliście...

    Dla pokolenia TL;DR linki do Stravy i Endomondo i bloga, gdzie jest kilka fotek więcej i w nieco lepszej rozdzielczości. W Endomondo nie działa mapa, bo nie przewidzieli, że można zrobić 1000+km, mają to naprawić. Dla tych co lubią poczytać cała reszta, a na samym dole galeria.

    Założeniem było pobić swoją dotychczasową życiówkę 737km jadąc nad morze. Zrobić to bez jazdy na kole, czyli nie chowając się za innym kolarzem (mniejszy opór powietrza, lżejsza jazda). Warunkiem niby niekoniecznym było 1000km, ale szkoda by było mając te ~800km nie próbować dokręcić dalej.

    Trochę nudnej chronologii

    Pobudka o 6 rano po jakichś 6h spania, ale z budzeniem się co chwilę. Organizm już nakręcony, więc spać smacznie się nie dało. Już jasno i w ogóle, ale nie było sensu zarywać snu, skoro i tak całe dwie noce jazdy przede mną. Śniadanko, spakowana Apidura (cywilne ubrania, trochę żarcia, dętki, etc.) na rower i o 7 start.

    Koło 15km spotykam @trace_error na wałach i śmigamy razem wzdłuż Wisły. Mniej więcej 20km dalej kolega zawraca do Krk, żeby zdążyć do pracy. Kawałek przed Alwernią pojawia się @Mortal84, mój towarzysz podróży na długo, a nawet dużo dłużej niż się zapowiadało. Pogoda póki co świetna, jedziemy w zasadzie non stop 33+km/h. Kawałek za Tychami dołącza do nas @makyo, którzy rzucił info, że na Pyrzowicach będzie lądował Antonov An-124-100. Jak wielkie jest to "bydle" można zobaczyć choćby na tym zdjęciu. Cieszyłem się jak dziecko, że taki zbieg okoliczności, że ja tu robię życiówkę i akurat tego samego dnia przyleciało cudo do Polski. Niestety wylądował 20 min przed planem i zobaczyliśmy go tylko zza płotu. Startować zaś miał o 3 nad ranem, więc sorry... W Myszkowie rozstajemy się @mayko i jedziemy dalej. Upał daje się już mocno we znaki (34.7°C w czasie jazdy, więc nie ma po co się nawet zatrzymywać, bo jeszcze gorzej), ale nie cierpimy jakoś przesadnie.

    Trochę błądzenia po łódzkim, bo primo momentami paskudne drogi, secundo remonty i zamknięte, a tertio Strava uznała, że jazda wzdłuż torowiska po jakimś szutrze to dobry pomysł. Może jednak nie. Dlatego też #zaliczgmine trochę dostało po uszach, bo została mi pojedyncza gmina w tamtych rejonach, taka brzydka dziura na mapie, czyli Ruda Maleniecka. Następnym razem. W tych też okolicach postój, bo robi się późno, a #drozdzowkarze coś muszą zjeść. I okazuje się, że obydwoje coś pokręciliśmy z matematyką i ja zgubiłem 100km, a @Mortal84 coś źle policzył czas. Ergo tak czy inaczej nie było szans, żeby dojechał do Wawy o normalnej godzinie na nocleg. Tu podziękowania dla @rdza i @masash za oferty przenocowania mojego pomocnika. Jedziemy do McD w Końskich i na miejscu okazuje się, że jak się myli Końskie z Koninem, to się je hot dogi na Orlenie.

    Nocna jazda z jedną pomyłką trasy, ale ogólnie jedzie się więcej niż dobrze. Tempo spada, ale tylko przez to, że nie widzimy ile jest na liczniku, jak sprawdzamy, to znów dociskamy ponad 30km/h. Noc ciepła, bezwietrzna, jakieś burze w oddali, ale nam nic nie przeszkadza. Rozstajemy się w Jankach. I tu koledze należą się wielkie podziękowania, bo ileż milej było jechać mając do kogo się odezwać. @Mortal84 też trochę na tym skorzystał, bo ze mną zrobił swoją pierwszą #400km, gdy jechaliśmy do Wawy w czerwcu, a teraz życiówkę #500km. Myślę, że siły na #600km też były, więc może coś pykniemy jeszcze w tym roku.

    Zaczyna się druga pięćsetka i to ta znacznie trudniejsza, bo już doba bez snu, jakieś tam skumulowane zmęczenie, ale noga podaje. Od samego rana #wmordewind. Jakby tego było mało @regyam ostrzega mnie przed ulewą w okolicach Sochaczewa, więc skręcam na południe, aby nie tracić czasu i uciec przed deszczem, licząc że sprawa rozejdzie się po kościach. Niestety front zamiast dawać nadzieję na poprawę, zrobił się znacznie gorszy. Decyzja o przebiciu się przez niego, bo inaczej nad morze nie dojadę. Niestety była to ulewa z gatunku świata nie widać, a człowiek pluje wodą. Przez godzinę, ale przemokłem już po 2min. Przez zmiany trasy musiałem nawigować nie po tym co zrobiła Strava, a wg Google'a, a zakazów dla rowerów na tony. Umarł powerbank i zaczęło się ostre oszczędzanie baterii co nie ułatwiało nawigacji. #wmordewind z gatunku tych, gdzie jechałem momentami 16-22km/h i to bynajmniej nie ze zmęczenia, bo gdy w nocy przestało wiać prędkość znów przekraczała 30km/h.

    Za to ta noc miała inną brzydką cechę. Temperatura spadła najpierw do 14 stopni, a chwilę później do 11. Ubrany w krótkie, letnie szmatki i mając tylko "folię" na deszcz na sobie myślałem, że zamarznę. Szczerze. Bez żadnego kolorowania, że było mi zimno. Myślałem, że zostanę w rowie i zamarznę. Straciłem przez to ze 2-3h. Na zatrzymywanie się na stacjach benzynowych, picie herbaty, jedzenie ciepłych rzeczy, schnięcie (bo mgła oblepiała paskudnie). Były też po prostu postoje na poboczu, gdzie skulony łapałem trochę ciepła. Niedaleko Gdańska spotkałem @Ilana i @jak_to_mozliwe, którzy wyjechali mi na przeciw i przywieźli ciepłą kurtkę. Mistrzostwo świata! Przestało mi być zimno po godzinie jazdy w niej, ale cóż za radość! Pojechaliśmy na Westerplatte i w drodze tam wybiło 1000km. Fotka nad morzem, pierwszy w moim życiu wschód słońca stojąc na plaży i szwędając się nieco po Gdańsku dojeżdżamy na ich mieszkanie około 6 rano, ciut przed upłynięciem 48h brutto. Prysznic, śniadanie, social media i około 3h snu. Pyszny obiad, kima jeszcze godzinkę i czas się zbierać. Dzięki Wojtkowi i Oli raz jeszcze za pomoc!

    Pendolino bez miejsc na rower, TLK bez miejsc na rower, więc nie zostaje nic innego jak jazda na partyzanta w TLK właśnie o 22. O 7 rano jestem na Dworcu Głównym w Krk. Pierwsza obserwacja jest taka, że poza mięśniem czworobocznym (lewa strona karku), który boli mnie zawsze, nawet po 100km, a teraz bolał po prostu znacznie bardziej, nie boli mnie nic innego. Nogi może nie świeże, ale nie ma problemu z kręceniem 30+km/h. Bardzo miła niespodzianka.

    Uwagi

    Pojawiały się pytania czy to bezpieczne? Nie sądzę i nie polecam nikomu. Sam mam związane z pracą długie doświadczenie niespania kilka dni z rzędu, więc dość dobrze to tolerowałem. Zadziwiająco dobrze. Spróbowałem się raz, przekroczyłem magiczną granicę i wystarczy.
    Nie było żadnych niebezpiecznych sytuacji niemniej jednak daleki jestem od zachęcania do takich wypadów. Trzeba cholernie dużo samokontroli. W tamtym roku było 737km. Wiedziałem na co się piszę.

    Nie robicie tego w domu. A tak na serio też tego nie róbcie. Już 24h jazda na pewno osłabia czas reakcji. Poza tym taki wypad szalenie daleki jest od bycia przyjemnym. Nieopisana jest jednakowoż satysfakcja z pokonania takiego dystansu. Czasem trzeba w życiu trochę zaryzykować.

    Co bolało? W zasadzie wszystko, ale poza wcześniej wspomnianym mięśniem czworobocznym, z którym problemy mam od lat, nic w sposób szalenie intensywny. Tyłek również nie. Jedyny problem z tyłkiem był taki, że po ulewach "pampers" mokry, więc skóra na tyłku też mokra i jakby bardziej miękka. Zaczęło to trochę przeszkadzać, tak jakby ktoś Wam robił pokrzywkę... tylko na tyłku. Bałem się, że pojawią się jakieś rany, ale w końcu wszystko wyschło i było ok. Mózg ma tak cudowną właściwość, że odcina bodźce bólowe inne niż ten najmocniejszy w danym momencie. Więc czasem bolał kark, czasem tyłek, czasem dłoń, czasem kolano, czasem znów coś innego, ale na szczęście nic w sposób, który choć przez moment stawiałby dalszą jazdę pod znakiem zapytania.

    Długofalowe problemy? Mimo lemondki, bez której byłoby znacznie gorzej, bo to zawsze dodatkowa pozycja za kierownicą. Wszystkie one ustąpiły po około 2 tyg:
    - brak, a przynajmniej ograniczone czucie w palcach serdecznych i środkowych obu rąk, od ucisku nerwu przez kierownicę,
    - czworoboczny uwierał bardzo poważnie przez kolejne dni,
    - "brak" czucia w połowie prawej stopy.

    Podsumowanie

    Czy było warto? Hell yeah! Czy to powtórzę? Chyba nie, choć tak na pewno to nigdy nic nie wiadomo. To nie jest przyjemna jazda, nie ma czasu na fotki, nie ma czasu na nic. Ciągle tyka zegar braku snu. Za dwa lata może spróbuję machnąć BB Bałtyk - Bieszczady czyli 1008km. A już za tydzień Everesting, więc trzymajcie kciuki!

    pokaż spoiler I tak tutaj nikt nie dotarł
    Musiałem dodać raz jeszcze, bo zapomniałem o równiku


    #rowerowyrownik #metaxynarowerze #100km #200km #300km #400km #500km #600km #700km #800km #900km #1000km (nr 1 i pewnie ostatni)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.08.08-full.jpg

  •  
    d..........r

    +6

    Nawet Kubica prawilnie drożdżówkę, a nie jakieś kofibrejki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #drozdzowkarze #kubica #heheszki

  •  

    Ups I did it... #drozdzowkarze znów atakują... 1025km bez spania, bez przerw innych niż żarcie, fizjologiczne, sklepy itd. Również bez jazdy na kole. Z #krakow nad #morze. 39h netto, trochę ponad 26km/h średnia. 5164m w górę, żeby nie było za łatwo. Pierwszy dzień bajka, drugi pogodowa tragedia. Ale się udało. Dzięki za kibicowanie.

    https://www.strava.com/activities/670815950

    Wielkie dzięki dla @Mortal84 za towarzyszenie mi przez niemal połowę dystansu. Jechał z boku lub za mną, ale miło mieć z kim pogadać.

    @faramka dzięki za załatwienie mi wmordewind przez cały dzisiejszy dzień.
    @fvck dzięki za ulewę.
    @Ilana dzięki za bruk.
    Baby... Poza tym dzięki @Ilana i @jak_to_mozliwe za odebranie mnie, ciepłą kurtkę i gościnę.

    #metaxynarowerze #rower #szosa #polska

    I sztuka dla sztuki, ale z radością rozdziewiczam nowe tagi:
    #100km #200km #300km #400km #500km #600km #700km #800km #900km #1000km
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  
    j............e

    +53

    331 800 - 208 = 331 592

    Udany atak na ‪200km‬! :D
    Oczywiście w doborowym towarzystwie z @Ilana

    - pobudka o 4:30 ;)
    - wyjazd 6:10
    - dzikim pędem na prom w Świbnie (byliśmy 7:57, odpłynął 7:58), a następny byłby dopiero za godzinę;
    - Elbląg do którego nawet nie wjechaliśmy - po drodze roboty drogowe i maleńki deszczyk;
    - na ~90km walka z koszmarnym wiatrem w twarz i kryzys (średnia spadła do 16km/h),
    - Dzierzgoń z obiadem (ziemniaki, surówka i kotlet z piersi kurczaka, zupa szczawiowa i herbata);
    - dalsza walka z wiatrem,
    - dogania nas rowerzysta Mirek ( ͡° ͜ʖ ͡°) z Warszawy (jedzie do rodzinki na pomorzu), z którym dojeżdżamy do Malborka i my na #kofibrejk, a on na obiad;
    - Tczew, w którym również omijamy centrum i lecimy alternatywną drogą do domu - jechaliśmy przez wioski, a nie drogą krajową. Bardzo polecam ten objazd - duuużo spokojniej i z zaskakująco dobrym asfaltem;
    - malowniczy (z zachodem słońca na horyzoncie) powrót do Gdańska, z przerwą na #drozdzowkarze

    Dane z licznika:
    Km dziennie: 208,12km
    Czas jazdy: 10h 22m
    Średnia prędkość: 20,04(!)

    Wg stravy:
    Czas netto: 10h 50m (nie stopowałem na stacjach benzynowych i "na siku");
    Czas brutto: 15h 57m (byliśmy w domu 22:10);
    Przewyższenia minimalne, nieco powyżej jednej @impa (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #rowerowyrownik #rowerowetrojmiasto #wykopridleyclub #100km (nr 14) #200km (nr 1)
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Udany atak na 200km.jpg

    +: d........2, I...a +51 innych
  •  
    I...a

    +57

    332 004 - 207 = 331 797

    Przypuściliśmy atak na 200km i udało się pokonać dystans w 10h09min netto. Odpoczynki wyciągnęły całość do 16h brutto.
    Trasa rozpoczęła się od gonitwy na prom w Świbnie, który odpływał o 8:00, a kolejny za godzinę. Wpadliśmy na pokład "za trzy", prom ruszył "za dwie" :)
    Do Elbląga jechało się bardzo dobrze, a potem dopadł nas ‪#‎wmordewind‬. Przy około 100km w nogach zaczęliśmy się rozglądać za nieuciakającym na drzewo obiadem, ale w tamtejszych wioskach nawet kebsa brak. Zoczyliśmy do Dzierzgonia na wypasioną strawę w postaci zupki i drugiego dania oraz herbaty :) Wciągnęliśmy wszystko nosem :) Jeszcze trochę pomęczyliśmy się pod wiatr, dopóki się nie obróciliśmy do niego przed Malborkiem. Tam też dogonił nas rowerzysta z Warszawy, Mirek (✌ ゚ ∀ ゚)☞ , który najpierw siadł na koło, a potem podjechał pogadać. Do Malborka wjechaliśmy razem i wspólnie też poszliśmy odpocząć, my na #kofibrejk, a kolega na makaron z klopsikami :) Tam się rozdzieliliśmy. Od Malborka znów jechało nam się bardzo dobrze (to ten sernik chałwowy! na pewno!). Minęliśmy Tczew, zjedliśmy ostatnie drożdżówki ( #drozdzowkarze zawsze wierni) i bardzo spokojną okolicą kręciliśmy ostatnie 40km. W domu zameldowaliśmy się 10 minut po dziesiątej.

    Ze zdarzeń bolesnych: pierwsza gleba w spd (w Malborku). Klasycznie, ja się wypięłam z lewej, a rower poszedł w prawą. Siniak i śliwa takie piękne.

    #rowerowyrownik #rowerowetrojmiasto #100km #200km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 20160730_074957-vert.jpg

    +: anonim1133, d........2 +55 innych
  •  

    337 988 - 105 = 337 883

    Passo Stelvio 2760m.n.p.m. zdobyte... Żeby nie było zbyt łatwo to zdobyte dwa razy tego samego dnia. Od strony Bormio i Prato. Razem trochę ponad 4000m w górę. Tym razem wszyscy: @44zw @regyam @cree @metaxy jechali tę samą trasę. Ostatni duży wypad #rowerowykrakow w Alpach. Niestety zapomniałem wwieźć drożdżówkę na Stelvio, żeby nie uchybić renomy #drozdzowkarze... Sobota rano ostatnia jazda dla sztuki i zbieramy się do domu.

    "Filmik" z relive.cc - dużo wspinania, mnóstwo zakrętasów.

    Rano samochodem do Bormio, bo nawet gdybyśmy chcieli, to jechać rowerami tam się nie da przez zakazy (drogi "ekspresowe" i tunele). Rozpakowujemy się i od samego startu zaczyna się pojazd pod Stelvio. 1600m mozolnego grzebania się pod górę. Na szczycie spotykamy się razem, fotki, radocha, bo się nam udało. Tłumy jak na ŚDM. Ludź na ludziu. Spotkaliśmy też faceta z Krakowa, który wyjechał tam na rolkach... Kurde... Na rolkach. Nawet nie na nartorolkach. Magia.

    Zjeżdżamy przez przełęcz Umbrail i Szwajcarię, do Prato, gdzie przerwa na kawę, uzupełnienie zapasów i znów od razu kolejny podjazd. Tym razem o 300m większy, więc niemal 1900m. Drugie podejście do Stelvio, to już zadanie z gatunku mordowania się. Każdy zniósł to lepiej lub gorzej, ale wszyscy dojechali na górę. Przy szczycie spotykamy polską grupę rowerzystów, którzy już byli na etapie trzaskania fotek z podjazdu. Na samym szczycie już w zasadzie nikogo nie ma. Za późno, za zimno. Zaczęło padać, więc ja z @44zw uciekliśmy na dół do Bormio, bo gdy temperatura spadła do 12 stopni, zjazd robi się mało komfortowy. Na nasze szczęście deszczyk okazał się być jedynie przelotny. W Bormio spotkaliśmy jeszcze polską rodzinkę, której marzyło się zobaczenie Gavii. Ostatnie zakupy, pakowanie się do samochodu, godzina jazdy i o 21 jesteśmy na mieszkaniu.

    Gdyby ktoś zastanawiał się czy warto zrobić sobie taką wycieczkę, to podpowiem: nie ma się co zastanawiać. Jednak pilnując miesięcy ciepłych i wakacyjnych. Bo to, że na dole jest 30 nic nie znaczy. Na szczycie może padać i być równie dobrze 10-15 stopni.

    Pardon, za jakość zdjęć (kolory, jaskrawość itd.), ale jest prawie 3 w nocy i już ledwo na oczy widzę, a i nie chce mi się pancernie. W sumie opis też dość słaby, ale lecę spać, a wstawię rano, bo net nie bangla.

    Strava i Endomondo

    #100km (nr 67) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.07.29-full.JPG

  •  

    344 813 - 143 = 344 670

    Passo del Gavia zdobyte przez @44zw @regyam @cree! Łatwo nie było, ale 2652m.n.p.m. pokonane. Najpiękniejszy i najdłuższy podjazd w moim życiu. #rowerowykrakow stara się nie popsuć renomy #drozdzowkarze...

    "Filmik" z relive.cc pokazujący jak ciekawa jest to droga.

    Rano jeszcze w ciut mokrych rzeczach z wczoraj, ale szybko przeschły. Do Edolo zjechaliśmy we trójkę bez @cree, bo on dotarł samochodem pod Gavię z rowerem w bagażniku. Z Edolo zaczyna się 2.5h wspinaczka na szczyt Gavii, czyli prawie 2km w górę. Ostatnie 9km daje popalić. Wziąłem tylko jeden bidon, bo zachmurzone poważnie i to był błąd. Jakieś 5km od szczytu skończyła się woda i zaczęło się cierpienie. Niestety akurat tutaj, w przeciwieństwie do Mortirolo, nie było miejsc, gdzie można byłoby to uzupełnić. 2km do celu spotykam ludzi, którzy robili sobie fotkę i drę się:

    Guys do you have any water?!
    Water??? Aaaaa aqua?!
    Aqua! Aqua!

    No i dostałem Ice Tea. Nie wiem jak smakuje boska ambrozja, ale na pewno nie lepiej niż ta Ice Tea wtedy. Straciłem na tym pewnie z minutę, ale czas nie jest najważniejszy, bo bez tego bym pewnie się nie doturlał w sensownym czasie na górę. Ogólnie bardzo mili ludzie, kilka razy wyprzedzaliśmy się nawzajem i zawsze krzyczeli:

    Bravo! Bravo! Forza!
    Niby nic, a te pół wata daje na chwilę w nogach. Ogólnie podobne sytuacje z kibicowaniem kolarzom na podjazdach zdarzają się dość często.

    Widoki są mega, wjeżdża człowiek w chmury, potem się przejaśnia i widać okoliczne szczyty. Zjazd (od strony Bormio) zdecydowanie ładniejszy. I dość łatwy technicznie, więc można miejscami zapieprzać 70+km/h.

    W Bormio przerwa w kawiarni, potem sklep spożywczy i niestety zaczęłą się burza z gradem. Przeczekaliśmy, powrót do domu przez Passo dell'Aprica. Łącznie w okolicach 3500m w górę co już jest jakimś wynikiem i trochę zostaje w nogach. Ale ogólnie jesteśmy pozytywnie zaskoczeni zdolonściami regeneracyjnymi organizmu. Bo jeszcze nikt nie umiera, choć dziś, w czwartek, regeneracja. Jutro uderzamy na Stelvio, może uda się z obu stron. A to już wyczyn z gatunku "pragnę umierać".

    Gratis zagadka. Na zdjęciu nr 7 (z tymi kamieniami) jest zwierzątko (nie żaden mały szczur), ktoś znajdzie? Takie "Gdzie jest Wally?" prosto z Gavii.

    Strava i Endomondo

    #100km (nr 66) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2016.07.27-full.JPG

  •  

    349 707 - 71 = 349 636

    #drozdzowkarze z #rowerowykrakow w składzie @44zw @regyam @cree zdobyli Passo del Mortirolo! Łatwo nie było, ale 1852m.n.p.m. pokonane. Jeden z najbardziej ikonicznych podjazdów, gdzie atakują kolarze w czasie Giro d'Italia

    Polecam obejrzeć (i korzystać) "filmik" z relive.cc. Bardzo przyjemna sprawa.

    Profil trasy jest naprawdę konkretny. Podjazd ma 12km i średnio 11%, a bywają kilometry z 14%, a to już trochę boli. Na szczęście po kryzysie koło 4km, gdzie myślałem, że zawracam i mam to gdzieś (za mocno przycisnąłem początek), potem zrobiło się git. Średnie tętno z całej wycieczki (łącznie ze zjazdami) 170, więc widać, że serducho miało co pompować. Trasa jako taka nie jest jakoś super widokowa, bo cały czas prowadzi lasem i mamy pojedyncze przecinki, gdzie widać co się dzieje niżej. Dlatego też mega fotek nie ma. Cały czas trochę kropiło, co było spoko (poza uślizgami koła), natomiast gdy został nam ostatni 15km podjazd do domu, rozpętała się typowa górska burza i wróciliśmy totalnie przemoczeni. Dziś na szczęście udało się pożyczyć suszarkę do włosów od pani sprzątaczki, to przynajmniej ogarniemy buty.

    Za chwilę Passo del Gavia, a tu już powinno być pięknie, o ile się wypogodzi, bo na razie mocno średnio, mokro i kropi.

    Strava i Endomondo

    #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: metaxy.eu

  •  

    #rowerowykrakow @44zw @cree @regyam dojechał we włoskie Alpy. #drozdzowkarze znów atakują! Mały przedsmak z Passo dello Stelvio. Net niestety tylko w recepcji i 1.2Mbit download i 0.17Mbit upload, więc szaleństw z relacjami nie będzie. Urok włoskiego olewanctwa wszystkiego.

    #metaxynarowerze
    pokaż całość

    +: Tekedo, N....h +88 innych
  •  

    388983 - 255 = 388728

    Wyprawa dookoła Polski: dzień XXVII (08.07.2016) - zaległe wpisy uzupełniam, bo wyprawa skończyła się 12.07.2016. Kto chce niech sobie odsubuje tag, kto nie to nie. Będzie w tym roku jeszcze 2-3 grubsze wyjazdy/wyzwania. Kto będzie chciał poczytać, to polecam zostawić suba.

    Jak już wspomniałem w relacji z poprzedniego dnia spania wiele nie było, bo wielka była radość robotników w hostelu pracowniczym Hutnik po meczu Niemcy - Francja i poranek równie radosny...

    Po drodze w okolicach Pionek opisywana już przygoda z panią negocjowalnego afektu. Ładne drogi, ładna pogoda, jazda raczej na luzie, ale do czasu...

    Gdzieś w okolicach Ryczywołu spotkałem niespodziewanych i niezapowiedzianych @tytyrytek oraz @Mikkeler. Chwilę poświrowaliśmy, po drodze trafił się czołg, więc obowiązkowo foteczka i przerwa, coby godnie reprezentować #drozdzowkarze. Trochę za szybko przyjechaliśmy do Góry Kalwarii, więc gratisowa wizyta na zamku w Czersku.

    W GK dołączyli @masash, @negrobella @snowak @ingvarr_zaag @pietia94 i uderzyliśmy na "spokojne Gassy". Udało się trochę pary w nogach, mimo tych 6000km do tej pory zrobionych, zachować. Świetna atmosfera z ekipą, więc czas i kilometry leciały ekspresem. Wizyta w Decathlon Piaseczno i na Kabaty na makaron w ramach kolacji z @rdza i jej kolegą, po drodze degustacja win w pobliskim lokalu, a potem do nich na mieszkanie.

    Na noclegu standard, czyli dużo gadania, "śmichy", druga kolacja, piwerko, bo kolega pracuje w alkoholach, to wiedział co dobre. Jakaś śmiszna wódka "The Bay" z przyprawami do owoców morza i solą też się przewinęła. Bardzo towarzyscy ludzie. Kolejny dzień męczenia trasy "na jutro", bo wszak do Krk blisko, a ponad 800km trzeba było upchnąć.

    Z #szosowawarszawa jechało się tak dobrze, że... zapomniałem im zrobić zdjęcia, @masash też nie zrobił nic, na szczęście jego kamerka jest niezawodna i udało się wyciągnąć klatkę.

    Strava i Endomondo.

    #100km #200km (nr 30) #metaxynarowerze #rowerowyrownik
    pokaż całość

    źródło: 2016.07.08.JPG

  •  

    455855 - 316 = 455539

    Połączyliśmy Warszawę z Krakowem.

    Pobudka o 3:15. Jest jeszcze ciemno za oknem. Na śniadanie omlet z płatków owsianych, 3 jaj i z pysznym, domowym dżemem z truskawek. Na pobudzenie zielona herbata. O 4 wychodzę z domu i ruszam na miejsce zbiórki gdzie spotykam się z ekipą #szosowawarszawa w składzie @negrobella, @biancobella, @tytyrytek, @masash i @Mikkeler. O 4:35 ruszamy na południe. Przed nami 300km. Pierwsze kilometry nie kręcą się zbyt dobrze. Jednak znając trochę swoje możliwości wiem, że to minie po jakichś 30-40km.
    Kilkanaście kilometrów za Warszawą wita nas wschodzące słońce. Jedzie się co raz lepiej. Temperatura jest optymalna. Wiatru nie ma. Po prostu bajka.

    W Końskie na 130km robimy pierwszy dłuższy postój na drożdżówki i colę. Wiatr daje w kość. Słońce przygrzewa. Jest ponad 30 stopni. Bidony opróżniają się w zaskakującym tempie. Potem postoje na uzupełnianie płynów robimy co raz częściej. Litry przestaję liczyć przy 4.

    Na 200km wypada Włoszczowa gdzie czekają na nas @Mortal84 i @Marcin_od_Tribana, którzy wyjechali nam na spotkanie. Po posileniu się i zwiedzeniu słynnego dworca kolejowego ruszamy w drogę w kierunku Wolbromia gdzie mamy się spotkać z @wspodnicynamtb godnie reprezentującą #rowerowykrakow.

    Zaczynają się górki. Dla nizinnego kolarza pierwsze kilka wzniesień to wyzwanie. Tym bardziej, że tempo jest solidne. Na całej trasie zrobiliśmy średnią 30km/h. Górkom towarzyszą wspaniałe widoki i radość zjazdów.
    @wspodnicynamtb pokazała nam świetny wjazd do Krakowa. Po trudach podjazdów mogliśmy się cieszyć długim zjazdem. Przed Krakowem czekał na nas @kiwacz. To były już ostatnie kręcenia korbą. Na koniec było wspólne zdjęcie na rynku i burgery w maku.

    Pozostało wsiąść w pociąg. O 22:50 jestem w Warszawie. Ostatnie 8km tego dnia to powrót z dworca do domu.

    #rowerowyrownik #100km #200km #300km #drozdzowkarze
    pokaż całość

  •  

    714055 - 122 - 104 = 713829

    To może i ja coś napiszę o weekendzie w Czernikowie. Ogromne dzięki dla @kocurlandia za ogarnięcie tematu, dla Mamy i Cioci. Odwiedziliśmy Zamek Golubski, Ciechocinek (nieźla tam jest średnia wieku xD), Włocławek, płynęliśmy promem i walczyliśmy z wiatem. Jednym słowem dwa super rowerowe dni w towarzystwie @sta @nic_na_sile @sensei_RRicco Agata @impa @cree @metaxy @Wilier @Cymerek @regyam @Ilana @jak_to_mozliwe @skwarek2, były śmiechy,hihi, pogaduchy i pogoda.

    pokaż spoiler A w jorkszajer pewnie wieje,zimno, deszczowo no i nadal samotnie....no ale jest styl!


    Ale wieśniaki.

    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km #szosa #drozdzowkarze
    pokaż całość

    źródło: wiesniaki.jpg

    +: sebool, j............e +47 innych
  •  

    818721 - 118 = 818603

    Sobotni wypad by zrobić jakąś setkę. Bezchmurne niebo, 20'C i lekki wiaterek. Perfekt! Pierwsza część z różowym po okolicy, potem szybki obiad i solo w drogę. Trochę pomęczyłem parę górek, a koło Tenczynka zaczęło, ku zaskoczeniu wcześniejszych prognoz, nieśmiało kropić. Refuel w sklepie jak #drozdzowkarze i czym prędzej zdążyć przed deszczem. Po drodze mijałem skutki jak ktoś zaliczył solidne dachowanie autem. Będąc pod domem brakło z 5km do kwietniowego GF no i nie było wyjścia, trzeba było dokręcić po deszczu. Nagrodą była tęcza, a minusem usyfiony ja i rower (a myłem rano ech).
    strava https://www.strava.com/activities/547154127

    #szosa #100km

    Statystyki:

    Dystans: 118 km
    Czas: ◷04:34:56
    Średnie tempo: 2:19 min/km
    Średnia prędkość: 25,81 km/h
    Kalorie: 2674 kcal
    Średni puls: ❤141.8bpm
    Maksymalny puls: ❤192bpm

    W tym tygodniu to już 297km!
    #rowerowyrownik #ruszkrakow #100km
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 16_04_2016_GF.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #drozdzowkarze

Archiwum tagów