•  

    Niech cię ani to nie zawstydza, że innym służysz z miłości do Jezusa Chrystusa, ani to, że na tym świecie uchodzisz za ubogiego. :)
    #katolicyzm #chrzescijanstwo #duchowosc

  •  

    Była sobie taka książka Anthony'ego de Mello pt. "Przebudzenie". Pewnie przynajmniej trochę osób ją kojarzy, lektura - zwłaszcza w okresie dojrzewania - mogła być czymś niezapomnianym ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Dla mnie: książka z jednej strony otwierająca oczy, dekonstrukcyjna, przygotowująca do rozwoju w stronę filozofii i pokrewnych, z drugiej bardzo denerwująca, bo ani to chrześcijaństwo, ani buddyzm, a sam przekaz bardzo intrygujący i nie wiadomo do końca czy szarlatanerski czy genialny.

    Jeśli ktoś był w podobnym kłopocie, to informuję, że jakiś czas temu przy okazji szukania informacji o Spinozie napotkałem kanał, który brzmiał mi toczka w toczkę jak de Mello. Dzięki niemu wiem, że de Mello czerpał najwięcej najprawdopodobniej z niejakiego Gurdżijewa (ang.: Gurdjeff, może też troszkę Krishnamurtiego czy Lao Tse), a to, o czym gadał da się wyjaśnić w terminologii racjonalnej rozpiętej między Spinozą, Kantem, Shopenhauerem, a Metzingerem ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    Dla przykładu, "samoobserwacja" (podział ja-mnie z "Przebudzenia"):
    https://www.youtube.com/watch?v=TVfC-QpeFvo&t=5m55s

    Wysiłek zastąpiony rozumieniem:
    https://www.youtube.com/watch?v=kevdATwl5rI

    itd., itp. - https://www.youtube.com/channel/UCCFmJVmgxbbG_3x1bNCoKrw

    pokaż spoiler Mam nadzieję, że choć jedną osobę zainteresuję, bo sprawa jest raczej niszowa ( ͡° ͜ʖ ͡°).


    #ksiazki #demello #anthonydemello #duchowosc #rozwojosobisty #filozofia #chrzescijanstwo #buddyzm #daoizm #religia #gurdzijew #gurdjeff #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Prawdziwe zbawienie to wolność - od lęku cierpienia, rzekomego niedosytu czy niedoskonałości, a więc i od wszelkiego pragnienia, łaknienia, zachłanności i lgnięcia. Jest to wolność od przymusu myślenia, od wszystkiego co negatywne, a zwłaszcza od przeszłości i przyszłości jako potrzeb psychicznych. Twój umysł mówi ci, że nie zdołasz dotrzeć stąd - tam. Coś musi w tym celu się wydarzyć albo ty sam musisz stać się kimś lub czymś szczególnym, zanim osiągniesz wolność i spełnienie. Innymi słowy, umysł twierdzi, że potrzebujesz czasu - że coś musisz znaleźć, rozpracować, zrobić, osiągnąć zdobyć lub zrozumieć, zanim dana ci będzie wolność lub spełnienie. Czas wydaje ci się narzędziem zbawienia, choć w istocie jest największą przeszkodą na drodze ku zbawieniu. Myślisz, że nie możesz dotrzeć do celu, startując ze swojego obecnego miejsca w życiu, bo jesteś nie dość dobry, niedoskonały, podczas gdy tak naprawdę teraźniejszość to jedyny punkt wyjścia, który w tej podróży daje ci szansę powodzenia. "Cel" osiągasz bowiem, gdy uświadamiasz sobie, że już stoisz u celu.

    Żyjesz samotnie, brak ci drugiej połowy? Potraktuj tę sytuację jako furtkę, wiodącą do teraźniejszości. Jesteś z kimś związany? To także pozwoli ci wniknąć w teraźniejszość. Nie istnieje nic, naprawdę nic, co mógłbyś zrobić albo osiągnąć, żeby stać się bliższym zbawienia, niż jesteś w tej oto chwili. Umysłowi, który przywykł sądzić, żę wszystko co ma jakąkolwiek wartość, znajduje się w przyszłości, prawda ta może się wydać niezbyt zrozumiała. Zarazem też nic, co kiedykolwiek zrobiłeś lub tobie zrobiono, nie stoi na przeszkodzie, żebyś zgodził się na to, co j e s t, i głęboko wniknął w teraźniejszość. Nie dokonasz tego kiedyś, później. Możesz to zrobić teraz albo wcale.

    - Eckhart Tolle.

    Na koniec jeszcze ciekawostka - w książce Potęga Teraźniejszości Tolle pisze, że bycie obecnym, medytacja, bardzo opóźnia proces starzenia się organizmu. Pada tam pytanie czy są jakieś naukowe dowody, na co Eckhart odpowiada "zacznij to robić to sam się nim staniesz". Jednak Tolle sam poszedł za własną radą, bo w wieku 70 lat wygląda jak na zdjęciu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #medytacja #zen #buddyzm #slowonaniedziele #duchowosc #rozwojosobisty
    pokaż całość

    źródło: i.vimeocdn.com

    •  

      @Dreampilot: Eckhart bardzo często pokazuje proste ćwiczenia, które polegają na czuciu ciała, oddechu, odczuwanu po kilkanaście sekund danego obszaru np dłoni i przechodzeniu dalej, skupianiu się na dźwiękach czy "ciszy ukrytej pod dźwiękami", kontemplowaniu przestrzeni jako takiej bądź braniu obiektów do dłoni i czuciu ich ciężkości, faktury i przy tym oczywiście nie oceniając. Wszystkie te techniki opisuje on w Potędze Teraźniejszości.

      Co do opisanej przez Ciebie sytuacji, sądzę, że Harris nie załapał o co chodzi - ten jeden oddech jest najważniejszy, bo jest jedyny. W tej chwili możesz zrobić tylko jeden oddech i zawsze masz się koncentrować na tym jednym, bo jest on t e r a z. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tolle jest bardzo praktyczny, zawsze odnosi swoje wypowiedzi do życia, do tego ma niezłe poczucie humoru.
      pokaż całość

    •  

      @budep Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia.Na Wikipedii pisze co prawda że mieszkał jakiś czas ze znajomymi buddystami i uczy medytacji ale to wszystko bardzo pobieżnie.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Sorry, mirki i mirabelki, że przez miesiąc nie będzie ukazywać się #spiskowatruskawka , niestety do 19 maja gniję w sztumie. i żadne odwołania nic nie dają.
    Także, trzeba będzie przecierpieć ten miesiąc, ale z jednej strony może to i dobrze, bo po głowie krążyło mi od dłuższego czasu, tłumaczenie spisków które okazały się prawdą. Tylko nie takie top10 co te gównokanały na YT oferują, bo to już przejedzone jest 1000 razy. A uwierzcie, spisków jest na 2 strony A4, pisanych czcionką 10.
    W obwodzie zostaje jeszcze pedofilia elit. Temat rzeka. Zbieranie materiałów pewnie zajmie mi z pół miesiąca, a tłumaczenie i układanie to w jakaś całość, też chwile zajmie. Do przerobienia w tym temacie jest około 40 lat amerykańskiej historii, od prowadzącego program TV co na żywo wymusza buziaczki od dziewczynek, przez sandy hook, do nickelodeon i słynnego, acz błędnie wyśmiewanego #pizzagate . 3 w kolejce jest alternatywna historia, w która zakopuje się coraz głębiej:)
    W tym czasie, proponuję Wam zapoznać się z drugim usuniętym materiałem z #tedx
    Materiał Grahama Hancock'a znanego z poszukiwań zaginionej cywilizacji, tym razem w troszkę innym klimacie, aczkolwiek dalej mocno #duchowosc . oraz #narkotykizawszespoko

    Dzięki dla @matixrr oraz @wytrzezszcz za #pdw :d
    Mam nadzieję, że ban szybko minie:)
    Do zobaczenia za miesiąc.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    To co teraz napiszę zapewne nie będzie popularne, ale chciałbym zaprezentować pewnego rodzaju #oswiadczenie o swoim duchowym oddaniu, Bogu, sensie życia i o tym, dlaczego dyskusje o Absolucie nie mają sensu.

    Od ładnych kilku lat zagłębiam tematykę duchowości i religii. Wszystko zaczęło się, kiedy w trzeciej gimnazjum przeczytałem Potęgę Teraźniejszości Eckharta Tolle. Przyznam szczerze, że książka zrobiła na mnie wrażenie, ale nie byłem w stanie jej wtedy zrozumieć i zastosować. Wróciłem do tej tematyki w liceum i uderzyło mnie to ze zdwojoną siłą. Pojąłem, że jest w tym dużo prawdy, ba, że jest w tym prawda. Że tak naprawdę żyjemy tylko w chwili obecnej, wszystko inne jest naszą projekcją. Nie stresuje nas jakaś sytuacja, tylko nasze myśli o niej. Zauważyłem, że tak naprawdę nie żyję w chwili obecnej, prawie nikt z nas w niej nie żyje; ciągle jesteśmy zajęci wyobrażeniami, lękami, marzeniami i wszystkim tym, co ma się dopiero wydarzyć. Obecny moment jest dla nas zawsze swego rodzaju przeszkodą, środkiem prowadzącym do innej chwili, miejsca, ale nigdy celem. To wielki błąd. Nie chciałbym jednak moralizować czy wchodzić teraz w to głębiej, bo nie o tym ten post.

    Moje zainteresowanie duchowością pchnęło mnie oczywiście "dalej". Zagłębiałem różnych mistrzów jak Mooji czy Papaji. Wkroczył w to buddyzm, studiowałem różne sutry, takie jak sutra serca czy diamentowa. Przeczytałem kilka książek o buddyzmie, z biegiem czasu ukierunkowałem się na zen. Wszystkim zainteresowanym tematyką duchowości polecam przeczytać najpierw Potęgę Teraźniejszości, a później Wprowadzenie do buddyzmu zen Suzukiego. Taka kolejność sprawi, że zrozumiecie i poczujecie, doświadczycie o co tak właściwie chodzi.

    Co jest najważniejsze, sama wiedza nie wystarcza i właściwie nic nie zapewnia. TRZEBA praktykować. Jak? Oczywiście najlepiej medytować. Mnie medytacja dała bardzo wiele. Trudno opisać pewne stany, które wtedy mają miejsce. Pełna błogość. Żywotność. Spokój. Szczęście. Pojmujemy, że istnieje coś większego od nas, ale nie potrafimy o tym nic powiedzieć. Słowa są zbędne, najważniejsze jest życie. To, w tej oto chwili. Mniej lęków. Lepsza koncentracja. Nagle świat jest przez nas widziany jakby w 3D, wszystko staje się barwne, żywe, prawdziwe. Poprzednie patrzenie na świat jest dla nas jak iluzja, widzimy, że spaliśmy, że to był sen, a nie prawdziwa egzystencja.

    Dlatego też nie znoszę dyskusji filozoficznych o Bogu czy jakichkolwiek sporów międzyludzkich. Proszę zrozumieć - osoba, która NIGDY nie medytowała, nie poświęciła się odkrywaniu sfery duchowej, NIGDY nie zrozumie człowieka, który jest uduchowiony, mówi, że Bóg jest, bo go odczuwał i tak dalej. Dlaczego? Ano dlatego, że te zjawiska nie są procesami myślowymi; to nie jest analiza, to nie jest matematyka. Medytując odczuwamy pewne rzeczy, ale nie dzieje się to drogą kalkulacji, wymysłów - my właśnie pozbywamy się myśli, narzuconych schematów i wyobrażeń, żeby niejako przekroczyć siebie i poczuć więcej.

    Prawdziwa duchowość nie ma zatem nic wspólnego z filozofia, jest jej zaprzeczeniem. Prawdziwa duchowość jest związana wyłącznie z doświadczeniem, praktyką. Nic Ci nie da, jeżeli uznasz, że Bóg jest i wymyślisz argumenty na obronę tej tezy. Ty musisz to wewnętrznie poczuć, mając kompletnie wyłączony myślący umysł.

    Te przeróżne doświadczenia doprowadziły mnie do dalszego zgłębiania. Na mojej drodze pojawiały się bardzo ciekawe osoby, jak profesor, który okazał się buddystą z czternastoletnią praktyką, czy przedstawiciele hare kryszna. Mogłem z nimi ciekawie, bez żadnych spin porozmawiać i poszerzyć swoją perspektywę. Dlatego też przeczytałem chociażby książkę z kręgu "krysznowców" czy bardzo stary duchowy traktat, starszy niż wszystkie religie świata - Tao Te Ching.

    Idąc tą ścieżką zainteresowałem się również mistykami, chociażby Mistrzem Eckhartem. Znakomita persona, przedstawiciel chrześcijaństwa. Co ciekawe zarzucano mu, że łamie doktrynę, bo twierdził choćby, że Bóg nas wypełnia, kiedy skupiamy się na chwili obecnej i wykorzeniamy nasze procesy myślowe, które nam go przysłaniają. Oczywiście naraził się tym samym kościołowi, który nie mógł zaakceptować podejścia, że Bóg jest w "nas", a nie jest jakimś dalekim, zewnętrznym bytem. Perspektywa Mistrza Eckharta była jednak bardzo klarowna i zdobyta na drodze doświadczenia, stąd jego odważne stwierdzenia. Polecam lekturę jego traktatów.

    Nie przynudzając już, przejdę do konkluzji. Oczywiście nie jestem święty, nie jestem oświecony. Mam masę przywar, często popełniam błędy i schodzę z tej drogi. Jednak jak na niej jestem, to wiem, że to to. Teraz nie jestem gotowy, ale nie wykluczam, że kiedyś poświęcę się duchowości w szerszym wymiarze i zostanę mnichem. Kto wie. Praktykując czuję, że wszystko ma sens, wszystko toczy się w pewien uporządkowany sposób, którego nie potrafimy pojąć, bo dzieje się tak wiele w każdym momencie. Krążą myśli, energie, intencje, nasza karma, karma innych, świat materialny, duchowy - wszystko wpływa na wszystko i kształtuje każde wydarzenie. Dlatego też jestem przekonany, że nie ma czegoś takiego jak "przypadek", wszystko jest wypadkową wielu czynników, jest związkiem przyczynowo-skutkowym, buddyjskim współzależnym powstawaniem, przeznaczeniem. Prowadząc duchowe życie czuję spokój, szczęście, jestem dużo produktywniejszy, tolerancyjny, jestem po prostu lepszym człowiekiem i życie samo sprzyja w wielu sytuacjach. Nie wierzę w Boga, ja wiem, że on jest. Nie mam pojęcia czy jest starcem na fotelu ( ͡° ͜ʖ ͡°) czy ma dwanaście głów, czy jest wszędzie czy jest nigdzie, czy jest nigdzie i wszędzie jednocześnie... to nie ma dla mnie znaczenia. To tylko ludzkie wyobrażenia, żadne nie jest prawdziwe. Kiedy kończą się słowa, zaczyna się Bóg. Dlatego tak to boli wielu ateistów, filozofów - nie mogą pojąć jak można wierzyć w Boga, bo dla nich ta sfera jest zupełnie niedostępna. Nie mówię, że to źle czy dobrze, po prostu taka jest ich droga. Zarzucić mogę tylko krytykę - po co wypowiadać się o Bogu, krytykować duchowość, wierzących jeżeli nie ma się o tym pojęcia kompletnie? Rozumiem krytykę kościoła, religii jako pewnego systemu, ale muszę zaznaczyć, że religia nie jest równa duchowości. Proszę o tym pamiętać.

    Religii jest wiele, duchowość jest jedna. W każdej niemalże (wszystkich nie znam ;)) tradycji duchowej można znaleźć wspólne elementy. Naprawdę widać, że to jest wspólna spuścizna. Że wskazuje na jedną prawdę, prowadząc do niej różnymi drogami. Nawet w tak atakowanej tradycji islamskiej jest wart uwagi nurt sufizmu.

    Nie namawiam nikogo do bycia świętym, wierzącym, praktykującym czy cokolwiek. Właściwie napisałem to do świadomych i otwartych ludzi, by innym okiem spojrzeli na osoby praktykujące duchowość. Napisałem to również dla siebie, żeby podzielić się odrobiną spostrzeżeń i zadeklarować się publicznie. Jak będzie mi odwalało, możecie śmiało przywoływać tego posta. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Będę starał się iść tą drogą, bożą drogą. I Bóg z Wami!

    PS Jeżeli macie jakieś pytania na temat zen, buddyzmu, duchowości, mistyków, praktyki - pytajcie, postaram się odpowiedzieć. Na zaczepki nie będę reagował, nie interesują mnie dyskusje i dysputy filozoficzne; to jak już wcześniej napisałem mija się z celem.

    #religia #buddyzm #wiara #duchowosc #oswiadczenie #niepopularnaopinia #medytacja
    pokaż całość

    •  

      @biliard: Nie wiem o jakich niechlubnych faktach mówisz, więc nie za bardzo mogę się odnieść do czegokolwiek. Sprecyzuj, proszę. Drugie pytanie, niestety też jest dla mnie niejasne. Zen jak wiadomo nie jest "pierwotną" wersją buddyzmu, tylko pewną formą, która wyewoluowała z czasem (chan). Zresztą w buddyzmie jest tak wiele odłamów i szkół, że ma to wiele różnorakich niuansów, trudnych do ogarnięcia. W zenie mamy chociażby kolejnych patriarchów, z kolei w buddyzmie tybetańskim wygląda to jeszcze inaczej gdzie są kolejni dalajlamowie. Jak widać w buddyzmie istotna jest ta linia przekazu, linia nauczycieli; nawet nasz obecny Budda Sakjamuni nie jest pierwszym ani ostatnim, wcześniej był Dipankara, a nawet już wiemy, że kolejnym będzie Maitreja ( ͡° ͜ʖ ͡°). To są szczegóły tradycji i kosmologii buddyjskiej, w zasadzie nie interesują się tym tematem. Kompletnie obojętne jest mi kto będzie nowych patriarchą, przyszłym buddą, arhatem i tak dalej, bo to zupełnie nic nie zmienia w praktyce i we własnym dążeniu. pokaż całość

      +: biliard
    •  

      Czy mitologia przekazu oświecenia i związana z nią linia nauczycieli, jaką tradycyjnie posługuje się zen, stoi w sprzeczności z licznymi niechlubnymi faktami na temat życia mistrzów, jakie niejednokrotnie ujrzały światło dzienne? Oraz jak ma się autentyzm lini przekazu do faktu, że została ona zaadoptowana w kulturze chińskiej bardzo późno, często wiele wieków po śmierci postaci, które są w niej prezentowani?

      @biliard: Też chciałbym wiedzieć, o jakich konkretnie niechlubnych faktach z życia mistrzów mówisz, żeby móc się do tego odnieść.
      Tak ogólnie mogę odpowiedzieć tylko tyle, ze nawet oświecony mistrz też jest człowiekiem i popełnia błędy :). Dosyc częstym nieporozumieniem jest traktowanie oswieconych jako jakichś "nadludzi", którzy są nieomylni i niemalże boscy. Człowiek jest tylko człowiekiem, czasami działa pod wpływem emocji, czasami ma takie momenty, kiedy ma umysł zaciemniony itp. Róznica w stosunku do "zwykłych" ludzi polega na tym, że zwykle bardzo szybko zauważa to, ze popełnił bład, i stara sie go naprawić jeśli to tylko jest możliwe.

      Co do autentyzmu linii przekazu - większośc ludzi zdaje sobie sprawę, że linia przekazu, taka jaką kanonicznie przyjmuje się w danej szkole, ma "dziury", tzn. miejsca których nie da się historycznie potwierdzić i być może zostały one w ogóle wymyślone. Dlatego należy ją traktować raczej jako element tradycyjnej formy i niespecjalnie się do niej przywiązywać :).
      Istotniejsze od tego, czy linia przekazu ciagnie się nieprzerwanie od Buddy Siakjamuniego czy też nie :), jest to, w jaki sposób weryfikowane są osoby, które ten przekaz dostają. W niektórych szkołach w zasadzie przekaz jest wyłącznie sprawą między mistrzem i jego uczniem - kandydatem na nowego mistrza, nikt inny tego nie sprawdza. Wtedy rzeczywiście może się zdarzyć, że nauczycielem zostanie osoba nie do końca odpowiednia.
      A np. procedura obowiązująca w mojej szkole jest taka, że kandydat na mistrza jest najpierw sprawdzany przez 5 mistrzów z naszej szkoły i jeżeli dają oni pozytywną opinię, otrzymuje inka (pozwolenie na nauczanie) i zostaje tzw. mistrzem Dharmy - jeszcze nie "pełnym" mistrzem zen (mistrz Dharmy nie może dawać inka ani przekazu oraz odejść ze szkoły i założyć własnej; jeżeli odejdzie ze szkoły, jego tytuł mistrzowski automatycznie przestaje być ważny). Inka otrzymuje się podczas publicznej ceremonii, gdzie każda osoba chętna może przeprowadzić z kandydatem "walkę Dharmy", co też pozwala się wszystkim zorientować, co dany kandydat na mistrza "jest wart" :) - bardzo wyraźnie to widać.
      Dopiero po kilku latach nauczania jako mistrz Dharmy można starac się o tytuł mistrza zen. Do tego niezbędne jest kolejne sprawdzenie kandydata tym razem przez 4 mistrzów zen spoza naszej szkoły, i analogicznie ich pozytywna opinia oznacza, że dany kandydat może dostać przekaz, co również odbywa się podczas publicznej ceremonii z walkami Dharmy.
      Jak do tej pory ta procedura się sprawdza i naprawdę gwarantuje wysoką jakośc nauczania nauczycieli.

      Dlatego też nauczycieli trzeba sprawdzać :) i porównywać to, co oni mówią, ze wskazaniami naszego "kompasu zen", który każdy ma w sobie. Ostatecznie nie ma innej weryfikacji.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  
    A......l

    +26

    Oglądając streamy Rafatusa czuję przypływ niesamowicie pozytywnej energii...Mistycznej mocy, która przepływa przez jego streamy tak jak alkohol przez gardło Prezesa. Ta moc wprawia naszego Mistrza - Prezesa w cudowny stan jedności z najwyższą mocą - alkoholem. W swym jakże niespotykanym transie Prezes wydaje się tańczyć na granicy 2 światów - realnego i tego magicznego. Niezwykły splot oby tych światów tworzy otoczenie Rafatusa.

    Wpływa na jego niecodziennie i wyjątkowe zachowanie, które daje nam mnóstwo uśmiechu i radości. Każdy stream to nowe emocje, przygody i doświadczenia. Jestem niebywale dumny i szczęśliwy, że mam szansę oglądać Prezesa w jego codziennym, mistycznym życiu z Marleną.

    Wspaniała aura otaczająca ich stream napawa mnie wiarą w ludzkość. Ludzi, którzy mogą nieść zabawę i radość przez całe swe życie zarażając przy tym resztę swych widzów. Im dłużej oglądam Rafatusa tym więcej widzę. Im więcej widzę tym więcej rozumiem. Dziękuje Ci za twą fantastyczną działalność, która pozwoliła mi otworzyć swe serce na mistyczne stany duchowe ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #rafatus #stream #patostreamy #showup #youtube #polskiyoutube #mistycyzm #duchowosc #alkohol
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    +: Freakz, Knax +24 innych
  •  

    Wiecie, co mi się zamarzyło? Pielgrzymka. Ale nie taka parafialna, grupowa, tylko taka archetypowa, piesza, z plecakiem, rozwijająca, w której droga jest ważniejsza od celu. Tylko nie mam z kim, a samotnie się raczej nie odważę. #zalesie #oswiadczenie #pielgrzymka #chrzescijanstwo #mikromodlitwa #duchowosc pokaż całość

    +: k...1, Bladyy +4 innych
  •  

    -Grażyna słyszałaś!? Muzułmańskie dzieci świętują zamachy w Brukseli!-
    Krzyknął oburzony Janusz-życia.
    Po czym wrócił do malowania pisanek, aby zanieść je do siedziby organizacji, która zamordowała w wojnach religijnych więcej ludzi niż 2 wojny światowe razem.

    #polska #kosciol #duchowosc #takaprawda #przebudzenie pokaż całość

    +: l............o, u..............r +9 innych
  •  

    #kiciochpyta #egzorcyzmy #katolicyzm #duchowosc #ama
    Gdyby był tutaj jakiś egzorcysta i mógłby zrobić ama z Szatanem to by było kurwa coś. Przecież szatan by odpowiedział na wszystkie pytania, bo ma gigantyczną wiedzę. Jest tu sporo naukowców którzy by mogli zadać ciekawe pytania na które jakaś "opętana" dewotka nie znałaby odpowiedzi ale już szatan za jej pośrednictwem mógłby odpowiedzieć. Przecież jakby dostał w ryj wodą święconą albo jakimś psalmem to by musiał odpowiedzieć? xD pokaż całość

  •  

    Ateista stanowi najdoskonalszą ekspresje kosmicznego humoru. Jest on odrębną jednostką boskiej świadomości, która poświęciła swą tymczasową egzystencję na prowadzenie tragikomicznej bajki, której nie jest w stanie wygrać. Uważa on, a na dodatek stara się dowieść, że wszechświat podobnie jak on sam stanowi jedynie przypadkowe nagromadzenie materii oraz że żaden stwórca nie istnieje. Ateista zupełnie zapomniał o boskim źródle, z którego się narodził, nie wierzy w istnienie Boga i potrafi z wielkim zapałem i gwałtownoscia atakować wszystkie wierzące osoby. Sri Aurobindo określiła ateiste mianem "Boga, który bawi się w chowanego sam ze sobą".

    #wiara #religia #duchowosc #ateizm #mistycyzm #metafizyka
    pokaż całość

    +: i........m, seba_syn_zenona +4 innych
  •  
    d.......l

    +9

    Uwaga, muszę się wyżalić #gorzkiezale. Czytam właśnie fajną książkę dot. duchowości i przeczytałem bardzo sensowne zdanie, więc postanowiłem podzielić się tym zdaniem z moim różowym paskiem, potem rozwinąłem, że książka ta traktuje w sumie o "oświeceniu" na co ona się lekceważąca zaśmiała, czego nie znoszę, bo o ile można powiedzieć, że się z czymś nie zgadza bo "coś tam" to takie odrzucanie i bezpodstawna ignorancja różnych koncepcji mnie niesamowicie drażni z racji mojego charakteru. No to powiedziałem jej, że właśnie m.in. dlatego nie mógłbym się nazwać katolikiem(a właśnie- ona jest hard katoliczką), bo przyjęcie tych wszystkich gotowych koncepcji, nakazów, zakazów i ogólnie ram to wg mnie pójście na łatwiznę i ograniczanie się. Pogadaliśmy chwilę, powiedziałem jej co w jej religii wg mnie nie ma sensu itp. itd. I na koniec i tak stwierdziła po prostu, że to JA jestem "ograniczony". I chuj. Koniec rozmowy. Boże jak mnie to wkurwia w tych wszystkich religiach- "przyjmuj to i wierz, nie pytaj".

    Ech. Dobra, wygadałem się, pozdrawiam wszystkich mireczków, religijnych, niereligijnych, ale najbardziej tych nie bojących się szukać odpowiedzi co często jest niewygodne.
    #religia #duchowosc #buddyzm bo jeżeli dobrze rozumiem buddyzm to ta książka dużo z niego czerpie
    pokaż całość

    •  

      @daardevil: mój niebieski też taki był. Podejście typu: " nie będę chodził do żadnego kościoła", "jak można gadać grzechy do jakiegoś grubasa za kratką", a ja katol-hard :) Przez cały czas totalny mur, płacze i wyśmiewanie nawzajem.
      Dzisiaj? Potrafi w dojrzały sposób przyjmować wolę Bożą, mówić o Bogu, chodzimy razem do spowiedzi i komunii.
      Otwieraj się na zmiany dla Waszego dobra :)

    •  
      d.......l

      0

      @vivianka: Tyle, że ja rozumiem i potrafię uszanować wiarę katolicką(byłem wychowywany w tej wierze i to w nienajgorszej postaci), irytuje mnie tylko odpieranie mojej krytyki i pytań za pomocą "ALE JESTEŚ OGRANICZONY". A na zmiany w kwestii duchowości jestem otwarty, ale ta ewentualna zmiana to raczej na pewno nie będzie katolicyzm.

    • więcej komentarzy (17)

  •  
    O......t

    +12

    "Kiedy byłem nowicjuszem nie mogłem zrozumieć dlaczego choć świat wypełniony jest cierpieniem, Budda tak pięknie się uśmiecha. Dlaczego nie jest zmartwiony tym całym cierpieniem? Dopiero później odkryłem, że Budda ma tyle zrozumienia, spokoju i duchowej siły, że cierpienie całego świata nie jest w stanie go przytłoczyć. Jest w stanie uśmiechać się widząc cierpienie, ponieważ wie jak się nim zająć i jak pomóc je przekształcić."
    Thich Nhat Hanh, "Nauki o miłości"

    #buddyzm #duchowosc #tchichnhathanh
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #duchowosc

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0

Archiwum tagów