•  

    Mireczki, udało się! Przeżyłam noc w najbardziej nawiedzonym domu Australii ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    Z reguły nie lubię wpisów będących rodzajem zwiastuna wpisu właściwego, ale mam nadzieję, że to opublikowanie tego zmobilizuje mnie do pracy :)
    Na dniach postaram się wrzucić trochę więcej na ten temat, bo czuję, że to temat na dłuższy wpis, z historią domu i ciekawostkami z ghost tour, dlatego chciałabym się do tego wpisu bardziej przyłożyć. W minionym tygodniu miałam kilka rzeczy na głowie, ale zaraz weekend, więc chcę do tego porządnie przysiąść.

    Po za tym, na miejscu sporo nagrywałam i chciałabym to poskładać w jakiś filmik, bo niektóre rzeczy pewnie lepiej pokazać, niż dać tylko suchy opis :) Zaczęłam to robić już w poniedziałek, ale wybrałam kiepską muzykę w tle i topornie się pod nią cokolwiek montowało, dlatego wszystko skasowałam i wczoraj zaczęłam od nowa (po za tym, niedawno zaczęłam też zabawę z nowym programem do montażu i chcę trochę pogmerać w color gradingu itp).
    To nie będzie żadne arcydzieło, bo jestem amatorką, ale to trochę takie moje małe hobby. Robię krótkie relacje z większych i mniejszych wycieczek po Australii, żeby pokazać je rodzinie i znajomym, ale wszystko jest na bardzo rzemieślniczym poziomie (bo wiecie, różowe paski nie mają zainteresowań hehe ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). To będzie dla mnie dodatkową motywacją, żeby się bardziej postarać, jeśli decyduję się tym podzielić z większym gronem niż mama, tata i kilkoro przyjaciół :D Ale jak wspomniałam, robię to mocno amatorsko, więc to będzie takie urozmaicenie wpisu, a nie żadna superprodukcja.

    PS Swoją drogą, znacie może jakieś fajne poradniki dotyczące DaVinci Resolve 15, pomijające absolutne postawy w stylu sklejania klipów, a skupiające się bardziej na nodes i jak się nimi posługiwać, żeby nie zwariować ;)?

    #australia #duchy #ciekawostki #montaz
    trochę chyba pasuje też tag #chwalesie, bo w końcu przeżyłam tę noc, chociaż budziłam się kilka razy (-‸ლ)
    pokaż całość

    •  

      @pauleene: dzięki za obszernym opis. Na muzea nie mogę sobie pozwolić, bo mam samochód na 17 dni i jedziemy z Sydney do Cairns. Jeśli chodzi o zoo to w Brisbane chcemy odwiedzić Zoo Steve'a Irvina. Blue Mountains koniecznie zobaczymy. Ogólnie mamy 17 dni, ale jeśli da się przedłużyć wynajem auta bez wcześniejszej informacji, to pewnie tak zrobimy. Teraz mieszkam w NZ, ale niedługo przeprowadzka do Kanady. Długo już w AU mieszkasz? pokaż całość

    •  

      @yeloneck: Ponad półtora roku.
      W lutym kończy mi się wiza z pozwoleniem na pracę, ale chcę zostać do połowy marca na wizie turystycznej i zrobić dokładnie taką samą trasę! Ale mam swój samochód, więc chcę na to poświecić mniej więcej cały miesiąc. O Kanadzie też myślałam, jak już mi się skończy australijska wiza ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jeśli w Sydney będziecie tylko „przejazdem”, to tak na szybko (oprócz Opery i Harbour Bridge), popłyńcie promem na Manly i przejdzie costal walk Bondi to Coogee. To chyba takie najbardziej popularne must see/must do jeśli czas nagli :) pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Niby mówią, że Wykopki mieszkają w piwnicy, to takie dwa narysowałem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #sztuka #rysujzwykopem #rysunek #heheszki #duchy

  •  

    OBECNOŚĆ - HISTORIA PRAWDZIWA

    Ed i Lorraine Warrenowie byli najbardziej znanymi badaczami zjawisk paranormalnych na terenie Ameryki. Przez całą swoją karierę, zajęli się ponad czterema tysiącami nawiedzeń i manifestacji demonów, ale to właśnie stara posiadłość Arnoldów, zakupiona przez rodzinę Perron zimą 1970 roku, okazała się najbardziej niepokojącym i najgroźniejszym miejscem, w jakim małżeństwo Warrenów kiedykolwiek postawiło stopę.

    Posiadłość, jaką kupili państwo Perron, była urokliwie piękna. Na liczącej dwieście akrów ziemi stanął w 1736 roku wspaniały, dziesięciopokojowy dom. Dużo przestrzeni do zabawy dla pięciorga dziewczynek i relaksu ich rodziców. Było aż nazbyt dobrze. Kto mógł podejrzewać, że aż osiem pokoleń różnych rodzin, zmarło w tragicznych okolicznościach na terenie posiadłości. Przez cały okres istnienia „uroczego” domku, ludzie ginęli popełniając samobójstwa, gwałceni, topieni w pobliskiej zatoczce, albo przez nagłe zamarznięcia. Znana jest też nierozwiązana sprawa morderstwa jedenastoletniej Prudence Arnold. O tym wszystkim jednak nowi lokatorzy nie mieli pojęcia.

    Początkowo duchy zostały ciepło przyjęte przez rodzinę Perron – same zjawy były bowiem przyjazne, pomagały w pracach porządkowych, czy bawiły z dziećmi, jak „Manny”, pojawiający się koło dzieci, wesoło się do nich uśmiechając. Przyjaźni z duchami nie popsuły nawet tak dziwne zjawiska, jak lewitujące łóżka, czy lewitujące przedmioty przemierzające korytarze.

    Wkrótce jednak sielanka miała się skończyć. W środku nocy dziewczynki budziły się, szarpane za nogi, albo włosy, zamykały i otwierały się drzwi i okna. Niektóre z bytów krzyczały, inne szeptały dziewczynkom o ciałach w ścianach. Niektóre miały być tak złe, że członkowie rodziny Perron opowiedzieli o nich dopiero po latach, albo też przemilczeli, zadowalając pytających jedynie insynuacjami. Jedynie Andrea Perron opisała cały horror, jaki przeżyła w książce „House od Darkness, House of Light”:

    „Powiedzmy, że w domu z pięcioma małymi dziewczynkami był zły duch mężczyzny” – powiedziała w jednym z wywiadów.

    Kiedy do domu zawitali Warrenowie, sytuacja była już tak zła, że sterroryzowana, bita i kaleczona rodzina zdawała się zaprzeczeniem jakiejkolwiek jedności i miłości, a nawet człowieczeństwa. W noc, w której doszło do egzorcyzmu, Carolyn Perron miała mówić głosami, zaś potężna siła rzucała jej ciałem na odległość około sześciu metrów. Inaczej, niż to zaprezentowano w filmie „Obecność”, Warrenowie nie przezwyciężyli demonów, a wręcz pogorszyli sprawę, ostatecznie zostając wygnani przez ojca rodziny.

    Środki finansowe uniemożliwiły rodzinie Perronów ucieczkę, zmuszając ich do znoszenia tortur przez dziesięć lat. W 1980 roku w końcu udało im się przeprowadzić do Georgii.

    Duchy zostały i po dziś dzień, na zmianę z natrętnymi turystami, dręczą obecnych właścicieli.

    Zapraszam na funpage poświęcony duchom i nawiedzeniom: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    #cedrikpisze

    #duchy #ciekawostkihistoryczne #film #ciekawostki #historia I w sumie może dodam #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: obecność.jpg

  •  

    Cześć Mirki i Mirabelki.

    Dwa lata temu kiedy mój mały różowy miała 2 latka zaczęły się w jej pokoju dziać dziwne rzeczy.
    Zaczęło się od tego, że mała mówiła, że kogoś widzi i dosłownie wykręcało jej głowę jakby na siłę starała się odwrócić wzrok. Bała się przy tym okropnie. Razem z żoną uznaliśmy, że może przypomniało się jej coś strasznego.
    Niestety później było tylko częściej ale mniej "nachalnie".

    Córka nie chciała się bawić w swoim pokoju i często przybiegała do nas na kolana bo mówiła, że zobaczyła ducha. Było widać niepokój na jej twarzy lecz im częściej sytuacja miała miejsce tym bardziej traktowała to uśmiechem.
    Myśleliśmy, że już po wszystkim. Niestety myliliśmy się.

    W pokoju naszego dziecka zaczęły włączać się zabawki. Były stoliki grające, piloty, komórki, misie, płaczące lalki itp. Wszystko prawie zawsze około 3-ciej w nocy.
    Żona miała najdziwniejszą sytuację. Poszła czytać bajkę na dobranoc i z krzykiem mnie zawołała. Wpadam do pokoju, a tam samochodzik zdalnie sterowany jeździ miarowo przód tył. Złapałem go, cyk wyłącznik na off i szukam pilota bo może gdzieś leży przyciśnięty. Dupa... pilot na szafce. Tłumaczyłem to sobie, że ściągał fale z jakiegoś innego urządzenia. Spoko nawet bardzo możliwe. Uwierzyłem

    W głowie pytanie. Jeżeli to jakaś dusza/duch to kto ? Dziadek przed śmiercią tylko raz widział i trzymał na rękach moją córkę (swoją prawnuczkę). Tylko to przychodziło mi do głowy

    Styczeń kolęda.
    Rozmowa z księdzem o sytuacji w pokoju córki. Czarny trochę nie dowierzał ale miał podobny przypadek w swoim życiu. Modlitwa za zmarłego miała pomóc.
    Nie mówiłem nic żonie ale przez około 3 tygodnie dzień w dzień modliłem się za dziadka. W życiu nie był może najgorszym człowiekiem ale swoje za skórą miał.

    Od tamtego czasu ZERO dziwnych sytuacji, grających zabawek itp.
    Do dzisiaj..... Znowu zabawki....
    Od pół roku prawie nie chodzimy do kościoła... Na wszystkich Świętych córka zachorowała i odłożyliśmy odwiedziny na cmentarzach...
    Najgorzej żona przeżywa, nie może spać więc jutro jedziemy odwiedzić zmarłych...

    W Boga wierzę, w Kościół niestety coraz mniej. W rodzinie różowej to w ogóle inba katolicka się dzieje ale to już może innym razem opiszę.

    Mirki i Mirabelki może ktoś z was miał podobnie ??

    #truestory #paranormalne #duchy #religia i trochę #logikarozowychpaskow #mirkomodlitwa #historiezplay
    #heheszki
    pokaż całość

  •  

    LŚNIENIE - HISTORIA PRAWDZIWA

    To, że hotel „Panorama” jest tylko wymysłem Stephena Kinga wie chyba każdy, kto choć trochę interesuje się tematem. Filmowe wnętrza adaptacji Kubricka wyprodukowano w studiach filmowych Elstree Studios. Fasadę hotel „Overlook” zawdzięcza hotelowi Timberline Lodge. Nie znaczy to jednak, że nawiedzony hotel wziął się „znikąd”. W roku 1974 król horroru spędził w pokoju 217 tylko jedną noc, która stała się inspiracją do napisania „Lśnienia”.

    Kiedy King i jego żona, Tabitha, zameldowali się w hotelu, od razu udali się do pokoju, zostawić bagaże. Potem wszyli na prawię godzinę. Kiedy wrócili, zastali swoje rzeczy rozpakowane. Przez całą noc słyszeli też małą dziewczynkę, która nieustannie nawoływała swoją nianię. Jak później dowiedział się pisarz, nie były to jedyne paranormalne wydarzenia, jakie dzieją się w tym hotelu.

    Czterogwiazdkowy „Stanley Hotel” ma obecnie sto trzydzieści osiem pokoi i od oddania go do użytku w 1909 roku gościł takie sławy, jak Theodor Roosevelt, cesarz i cesarzowa Japonii, Johna Philipa Sousa i wiele gwiazd i gwiazdeczek Hollywoodu. W tym gronie King był po prostu „jeszcze jednym sławnym człowiekiem”. Z tym, że miał nieszczęście (albo szczęście) nocować w jednym z najbardziej nawiedzonych hotelowych pokoi.

    Był czerwcowy wieczór 1911 roku, kiedy nagła burza wywołała przerwę w dostawie elektryczności. Szefowa pokojówek, Elisabeth Wilson, zapalała w pokojach lampy gazowe. W felernym pokoju 217 lampa wybuchła, dotkliwie raniąc kobietę, która po śmierci w 1950 roku ma nieustannie nawiedzać to miejsce, dbając o gości, podgrzewając im wodę, czy – tak jak w przypadku małżeństwa Kingów – rozpakowując im bagaże.

    Zresztą, nie tylko duchem pokojówki może się pochwalić hotel. W całym budynku widuje się dziwne zjawy, odczuwa nagłe zmiany temperatury, korytarzami zaś spaceruje sam założyciel – Freelan Stanley i jego żona Flora. Czasem na korytarzach rozlegają się kroki, czasem w okolicy pokoju 418 niewidzialne dzieci całe noce bawią się w berka, nie dając spać gościom. Widuje się też ducha dziecka, które woła swoją nianię – szczególnie w okolicach drugiego piętra. Co szczęśliwsi z gości mają zaś możliwość posłuchać bali, jakie duchy urządzają sobie w opustoszałych salach balowych.

    Sam hotel do dziś odwiedzany jest przez badaczy zjawisk paranormalnych, którzy często mają okazję cyknąć duchowi zdjęcie aparatem.

    Zapraszam na funpage poświęcony duchom i nawiedzeniom: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    #cedrikpisze

    #duchy #ciekawostkihistoryczne #film #ciekawostki #historia I w sumie może dodam #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: lsnie.png

  •  

    Czyżby duchy przestały nawiedzać a kosmici mają dość latania i robienia piktogramów na polach?
    #niedowiary #strefa11 #pytanie #duchy #kosmici #ufo

  •  

    Tradycyjny obrzęd dziadów. Miałem przyjemność uczestniczyć w tym ważnym dla wszystkich święcie. W noc gdy cześć osób była na imprezach haloweenowych albo nigdzie, ja wolałem oddać się tradycyjnym obrzędom które od dawna zapewniają nam przychylność zmarłych.
    Teoretycznie nie powinno się fotografować no ale żyjemy w XXI wieku. Pic or didn't happend.
    Na zdjęciu duch małej Wiktorii. Zaledwie pięciolatka.
    #dziady #krakow #swietozmarlych #swieta #tradycja #fotografia #mojezdjecie #duchy
    pokaż całość

  •  

    "UDRĘCZENI" - HISTORIA PRAWDZIWA

    30 czerwca 1986 roku, rodzina Snedekerów wprowadza się do starej rezydencji nazywanej przez mieszkańców The old Hallahan Funeral Home położonej w Southington, w stanie Connecticut. Allen i Carmen mają sześcioro dzieci – po równo, trzech synów i trzy córki, z czego dwie najstarsze pochodzą z poprzedniego związku Carmen.

    Snedekerowie wprowadzają się tu z powodu najstarszego ich syna, Philipa, chorującego na ziarnice złośliwą. Stąd mają bliżej do kliniki, gdzie chłopiec odbywa długotrwałą i niepewną w skutkach kurację. To właśnie Philip, już parę dni po przyjeździe, opowiada im o duchach, które miał widywać nocami. Rodzice zwalają to na karby branych przez niego leków. Do czasu. Wydarzenia, które mają się tu rozegrać będą inspiracją do książki Raya Gartona (oraz współautorów) „In A Dark Place: The Story of a True Haunting”, później do filmu „Udręczeni” w reżyserii Petera Cronwella.

    Nie bez znaczenia zdaje się być fakt, iż posiadłość miała być wcześniej domem pogrzebowym (co sugeruje sama nazwa). Zarówno jednak Al, jak i Carmen Snedekerowie twierdzą, iż nic o tym fakcie nie wiedzieli.

    Philip Snedeker staje się najsilniej związanym z „drugą stroną” członkiem rodziny. Jest to o tyle logiczne, iż to on właśnie w młodym wieku doświadczył swojej śmiertelności, stając na brzegu własnego grobu. Niemniej jego stan fizyczny się polepsza, lecz równolegle pogarsza się stan jego psychiki – zaczyna ubierać się na czarno, wykazuje silne zainteresowanie bronią, wkrótce też włamuje się do sąsiada, by ją zdobyć. Za wszystko mają ponosić odpowiedzialność widziane przez niego postacie.

    Przez dwa lata zarówno on, jak i reszta domowników doświadcza na sobie działania demonicznych mocy, nierzadko o podłożu seksualnym. W końcu do Southington przybywa najsłynniejsze amerykańskie małżeństwo demonologów; Ed i Lorraine Warrenowie, by przez następne dziewięć tygodni badać tajemnice nawiedzenia domu pogrzebowego, czego wynikiem będzie książka napisana wraz z Rayem Gartonem.

    Tak, jak w historii domu z pobliskiej Long Island, tak i tu przy nagłośnieniu sprawy, wszystko rozbija się o pieniądze. Nie można oczywiście zweryfikować, co konkretnie działo się w domu w Southington, niemniej trudno zlekceważyć fakty, iż bardzo nadwątlony budżet Snedekerów został załatany, kiedy otrzymali jedną trzecią zysków ze sprzedaży książki, zaś po śmierci Eda Warrena, jego wspólnicy przyznali, iż w tej sprawie namawiał ich do mistyfikacji niektórych ze zjawisk, by jeszcze bardziej nakręcić plotkę. Sam Ray Garton, popularny autor horrorów, przyznał, iż cieszy się, że książka nie jest wznawiana:

    „Główni bohaterowie książki zmagali się z licznymi i poważnymi problemami, takimi jak uzależnienie od leków czy alkoholu – mówi. Nie potrafili utrzymać jednej wersji swej historii, byłem więc tym sfrustrowany. Bardzo trudno napisać książkę opowiadającą o prawdziwych wydarzeniach, jeśli ludzie o których opowiada za każdym razem opowiadają ci inną historię” – mówił.

    Zapraszam na funpage poświęcony duchom i nawiedzeniom: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    #cedrikpisze

    #duchy #ciekawostkihistoryczne #film #ciekawostki #historia
    pokaż całość

    źródło: udręczeni.jpg

  •  

    Hi there.
    Dziś byłem świadkiem działalności #duchy -a.
    Ale nie istoty efemerycznej, mgiełki, czy czegoś na wzór postaci z bajki, Casper. Czegoś, co może pojąć umysł 'materialistyczny'. O nie. Żeby zrozumieć o czym napiszę, należy wiedzieć, że pojęcie 'Duch', jest bliskie znaczeniu, "Świata Iedei", o którym pisał Platon.

    Pierwszy raz od kiedy zainteresowałem się #psychologia , #filozofia i #okultyzm 'em, bezpośrednio zaobserwowałem wpływ ze "Świata Ducha", na umysł młodego człowieka (przy okazji pojąłem, że nie jesteśmy "tabula rasa").

    Odwiedziłem dziś, wraz z moim 2 letnim siostrzeńcem, moją babcię.
    Młody podczas zabawy wyciągnął worek ze starymi zabawkami. W worku tym był, m. in zabawkowy model samoloto-helikoptera ( ͡° ͜ʖ ͡°) o obłym kształcie, z oderwanymi skrzydłami i urwanym wirnikiem.
    Pomimo braku tych ważnych i szczególnych elementów dla pojazdów latających, młokos uniósł zabawkę do góry i zaczął wydawać dźwięk naśladujący dźwięk przelatującego samolotu.

    Zdumiałem się, dlaczego 2 latek uznał te starą, niekompletną zabawkę za pojazd latający, a nie np. za łódź podwodną, czy rodzaj samochodu (u dołu są doczepione koła)? Babcia powiedziała, że 'od zawsze, tak się tym bawi'.
    Skąd młody umysł pozyskał informacje, by tak, a nie inaczej zaklasyfikować zabawkę?

    Ta obserwacja od razu nasunęła mi myśl o istnieniu świata 'idei'. W jakiś tajemniczy sposób nasz umysł może się kontaktować z tym 'światem' i czerpać z niego wzorce.
    Dlaczego dzieciak, właśnie tak zinterpretował niekompletny model?

    Weźmy za przykład słoik. Istnieje ogromna ilość słoików o różnych kształtach, rozmiarach, kolorach, z nadrukiem, z napisem, z różnymi sposobami zamykania, ale gdy widzimy je, nasz umysł od razu klasyfikuje przedmiot, jako słoik. Z tego wynika, że musi istnieć jakiś 'idealny wzorzec', do którego się odwołujemy automatycznie.

    Mówi się, że "czuć w tym samochodzie ducha lat '80." Czy "widać ducha minionej epoki". Zeitgast.

    https://gazetawroclawska.pl/cztery-duchy-wroclawia-polaczyly-sie-na-rynku-esk-oficjalnie-rozpoczeta-filmy-zdjecia/ar/9298773

    #przemyslenia
    było o duchach, więc #halloween ( ͡º ͜ʖ͡º)
    pokaż całość

  •  

    Myślicie, że da się wywołać demona z księgi Pseudomonarchia Daemonum tak na serio? Może ktoś próbował ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ciekawość.

    pokaż spoiler Nie zrobię tego bo jednak się cykam xd


    #demony #duchy #paranormalne #ksiazki #horror #okultyzm pokaż całość

  •  

    Dzień dobry Mireczki :)

    Za prawie równy tydzień wypada #halloween! Od ponad dekady mam taką tradycję, że w noc między 31/10 a 1/11 oglądam horrory. Odkąd pamiętam lubiłam ten gatunek, nie ze względu na walory artystyczne, ale oglądanie ich sprawiało mi po prostu frajdę. Sporo filmów wywołało raczej śmiech niż strach (może dlatego, że często trafiałam na te nienajlepszej jakości), a w całym życiu tylko raz zdażyło mi się nie przespać nocy po seansie (a nie byłam już wtedy mała, byłam nastolatką - to było krótko po premierze DVD sequela amerykańskiego The Ring. Moja mama też lubi horrory i kupiła obydwie części, więc urządziliśmy sobie "rodzinny" podwójny seans. Pierwszy raz w życiu nie mogłam zasnąć przez film, a potem przez kilka następnych nocy miałam koszmary).

    Mimo kilku wyjątków, zwykle wolałam te horrory, w których główne skrzypce grały duchy, zjawy, nawiedzone miejsca itp. Sama nigdy nie wierzyłam w żadne nadnaturalne zjawiska, nigdy też nic niezwyczajnego mi się nie przytrafiło. Wydaje mi się, że dużo sytuacji da się racjonalnie wyjaśnić, chociaż lubię czytać na AskReddit wątki, w których ludzie opowiadają o niewytłumaczalnych zdarzeniach, które przeżyli.
    Bardzo lubię też słuchać podcastu „Lore" i moimi ulubionymi historiami są te, które zapowiadają się jako paranormalne, a na końcu zawsze znajduje się jakieś przyziemne wytłumaczenie.

    W jednym z odcinków przedstawiona została historia pewnego domu - Monte Cristo Homestead, który jest uważany za jeden z najbardziej nawiedzonych domów w Australii. Obecnie w każdą sobotę wieczorem odbywają się tam „ghost tours", a do tego można tam także przenocnować, co prawda nie w samym domu, ale na terenie posiadłości. Znajduje się on w Junee, NSW, około 5h drogi na zachód od Sydney.

    W tym roku postanowiłam więc nieco urozmaicić sobie halloweenową tradycję i spędzić noc w owym przybytku ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co prawda nie w samo Halloween, ale w weekend wypadający zaraz po nim. To będzie dla mnie pierwszy raz spędzony w miejscu, które przez wielu uważane jest za nawiedzone, dlatego nie zamierzać tracić czasu na spanie!

    Mireczki, jakie horrory według Was koniecznie muszę obejrzeć spędzając noc w miejscu, w którym podobno straszy ʕ•ᴥ•ʔ ? Macie ulubione tytuły, które możecie polecić? Absolutne klasyki, które każdy fan horroru powinien znać? Filmy, które nie przebiły się do mainstreamu, a powinny? Nowości, których jeszcze nikt poza Wami nie docenił? Pytam już teraz, bo internet w Australii jest tak tragiczny, że zaopatrzenie się w odpowiednie tytuły zajmie mi "chwilę" i wolę odpowiednio wcześnie się tym zająć.

    A może ktoś z Was spędzał kiedyś noc w domu, w którym (podobno) straszy? Jakie są Wasze doświadczenia? Wierzycie w paranormalne zjawiska, przytrafiło się Wam kiedyś coś niewytłumaczalnego?

    Jeśli ktoś jest ciekawy, tutaj trochę zdjęć i informacji na temat Monte Cristo Homestead: http://canyouactually.com/the-notorious-monte-cristo-homestead-the-most-haunted-house-in-australia/ .
    Mają też swoją stronę internetową: https://www.montecristo.com.au/ - ale skupiają się tam głównie na informacjach na temat noclegu.
    Nie pamiętam, który to był odcinek "Lore", bo to była jedna z pobocznych historii, tylko wspomniana, ale mam podejrzenia, że to był numer 20 pt. "Homestead".

    Trzymajcie kciuki, żebym przeżyła tę noc hehe ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    #horror #filmnawieczor #australia #paranormalne #duchy
    pokaż całość

  •  

    Mirki - co to może być?
    Drzewo w środku lasu, świeżo obłupana kora a w środku tupanie. Nie ma otworów, wysokość ze 20 metrów bez igieł już. Duchy, czy co? :)

    Las jakieś 60 km od Warszawy na północny wschód.

    #csiwykop
    #las
    #duchy
    #przyroda

    źródło: youtube.com

  •  

    Niebawem słowiańskie święto zmarlych - noc 23-24 października.
    Z czego i jak przygotowuje się rytualny obiat dla zmarłych?
    Posiada ktoś receptę?

    #slowianie #rodzimowierstwo #mistycyzm #paranormalne #zjawiskaparanormalne #channeling #duchy #swietozmarlych #alternatywneteorie #gotujzwykopem pokaż całość

  •  

    Krzysztof KononoWITCH

    i wy się ludzie dziwicie że on ma dom opętany, siła zawarta jest w nazwiskach
    #kononowicz #duchy

    źródło: witch.jpg

  •  

    Kurwa dzisiaj w nocy znowu usiadla na mnie strzyga. Ma ktoś podobne doświadczenia z tym gównem i wie jak to przępedzic?
    #przegryw #horror #koszmar #zmora #strzyga #duchy #demony

  •  

    Moja rodzinka, ciotki, kuzynki itd, itp, urządziła sobie dzisiaj wieczorną pogawędkę o duchach, kościele i ogólnie wierze. Ciotka mocno wierząca, tak typowo, nie wie za bardzo o czym mówi, ale mówi. No i opowiadali sobie jakieś ponoć dziwne zjawiska, typu migający telewizor, jakieś postacie w nocy, pies ze złotym łańcuchem (WTF? xD) i inne tego typu pierdoły. Dużo z tych rzeczy możnaby jakoś wyjaśnić, ale jak próbowałem to powiedzieć to się trochę obruszali. Stwierdziłem,z że nie będę się wypowiadał, tylko posłucham. No i nie wiem, tak posłuchałem, że w końcu sam zacząłem się zastanawiać nad takimi akcjami. Mam znajomego, który bierze udział w egzorcyzmach i też opowiada, możnaby rzec niestworzone historie. A wy co sądzicie o takich zwidach, dziwnych zjawiskach, czy cuś? Przydarzyło wam się kiedyś coś dziwnego? Ja raczej nie wierzę w takie rzeczy, ale jak się posłucha to brzmi to trochę creepy.

    #gownowpis #duchy
    pokaż całość

    •  

      @vDanny: w wyszkowie moim rodzinnym miescie przy rondzie na ul. Daszynskiego (mozna sprawdzic w google maps) jest budynek niezamieszkaly. Podobno tam straszy bo w czasie wojny stala tam szubienica i 3 niemcow powiesili. Nie weryfikowalem tego osobiscie ale wielce odwazni ksieza z naszej parafi kiedys remontowali plebanie. Ludzie im zglaszali rozne rzeczy ale oni mieli to w d... a ze dom o ktorym pisze jest 100m od kosciola to na czas remontu go wynajeli. Nie wiem co tam bylo ale jednego dnia widzialem jak targali toboly tam a 2 dni pozniej widzialem ich jak targali rzeczy do hotelu 600m od kosciola. Ile w tym prawdy ze tam straszy to nie wiem ale wiem ze ksieza zbroje najwidoczniej obsrali. pokaż całość

  •  

    Mirki chciałbym opowiedzieć wam historię która wydarzyła się kiedyś mojemu ojcu

    Pamięta ten dzień dzień jak mój ojciec, ze szklanymi oczami opowiadał tą historię. Mój ojciec to rodzony Poznaniak, razem z siostrą i rodzicami mieszkali na Górczynie. Wiedli normalne, spokojne życie. Robert (tak ma na imię) był zwykłym 19-latkiem który nie raz lubił wybrać się na rowerową przejażdżkę. Ba, przez półtora roku jeździł nawet w nieistniejącej już sekcji Warty Poznań (bez większych sukcesów).

    Ojciec jak sam mówił, uwielbiał kiedy przychodziły wakacje. Pomagał dziadkowi w prowadzeniu jego komisu samochodowego. Czyli pucował auta, i grzebał przy jakiś prostych naprawach, lubił to. Często obserwował dziadka jak ten przyprowadza potencjalnych kupców i przekonuje do zakupu. Po pracy często grał z kumplami w nogę, a wieczorem nie wychodził na miasto by upijać się w nieskończoność, tylko po prostu wybierał się na rower. Prawie każdy ciepły wakacyjny wieczór spędzał na dwóch kółkach.

    Jego nominalna trasa wiodła na jezioro Kiekrz, czyli oddalone o jakieś 20 km, które bez problemu można objechać rowerem. Jak sam mówił, brał ze sobą trzy rzeczy: latarkę (tą prostokątną, z okrągłym reflektorem) butelkę picia i parę złotych w razie gdyby musiał prosić kogoś by go podwiózł.

    Dzień w którym wydarzyła się opisywana sytuacja okazał się sobotą. Dziadek sprzedawał wtedy dwa dorodne fiaty, a ojciec do południa sprzątał je, pucując na błysk. Po dwunastej miał jechać do domu by zrobić matce zakupy i zaprowadzić młodszą siostrę do kuzynki.

    Zeszło mu jak mówił do 19. Ostatni jego tydzień był pełen pracy, więc sobota wieczór wydawał się być najlepszym momentem na chwile przejażdżki.

    Wsiadł jak opisywał na swoją "Gazelle" i ruszył na zachód. Zachodzące słońce mocno dawało się we znaki, ale ojciec nie miał zamiaru zawracać. Bez żadnych przerw i na jednym tchu pokonywał 30 kilometrowe trasy.

    Dotarł do Przeźmierowa, gdzie jak mówi mijał trzy wozy strażackie pędzące na sygnałach do pożaru stodoły. Oczywiście ruszył za nimi i w stronę unoszącego się dymu. Czuł żar ognia stojąc prawie 200 metrów dalej, a czas pędził i pędził.

    Kiedy ocknął się, że zapada zmrok, wsiadł ponownie na swoją damkę i popędził w stronę Kiekrzu.

    Mówił, że chyba nigdy tak szybko nie pędził, a jego przednia i tylna lampa napędzana dynamem nigdy nie świeciły tak mocno. Było pusto, głucho i cicho.

    Jeszcze bardziej pusto głucho i i cicho zrobiło gdy zjechał z głównej drogi, by lasami przemierzyć drogę powrotną do Poznania.

    W momencie kiedy wjechał w głąb lasu, słyszał tylko cichy furkot obracającego się dynama. Sytuacja pogorszyła się, gdy przednia żarówka w "Gazelle" postanowiła się po prostu spalić, a ojciec został zdany światło księżyca, które przez korony drzew docierało do ścieżki oświetlając ją tylko momentami. Dróżka wyglądała jak szwajcarski ser.

    "Lampka od dziadka uratowała mi skórę" - mówił, po czym dodał - "nie wyobrażacie sobie, jaką radochę miałem jak zadziałała, była ciężka i nie wygodna, ale chociaż coś widziałem".

    I tak szosowym tempem ojciec przemierzał lasek w golęcinie. Pod kołami było słychać trzask łamanych gałęzi, i pluskanie małych kałuż pozostałych po ostatnich ulewach. Liście mieniły się pod światłem latarki na wyblakłą ciemną zieleń, choć nagle jakieś 10 metrów dalej z spod skarpy wyłoniła się "mała kupa liści".

    "Nie widziałem co jest przede mną, ale widziałem tylko kontury kształtu, jakieś drobiazgi, to coś wchodziło ze skarpy, wdrapywało się na drogę, na ścieżkę" - "z początku myślałem, że to jakiś dzik, przyśpieszyłem, żeby to cholerstwo ominąć, ale musiałem uważać, bo przed sobą miałem potężną kałużę której nie mogłem ominąć".

    "Podjeżdżałem bliżej, słysząc już, że to coś wydobywa się na ścieżkę, wdrapuje się, i nagle dosłownie wstaje jak człowiek siedzący po turecku, po czym wskazało na mnie palcem i powiedziało cichym głosem: prze-przepraszam,t-a-a-m kt-oś l-l-le-ż-ż-y" - wskazując w dół skarpy.

    "Było cholernie ciemno, jak to wyglądało? Nie świeciłem latarką w to, ale na barkach miało jakby liście, to tak jakby taki sweter, albo bluza przyozdobiona dużą ilością liści, to coś wyłaziło z wielkiej kupy liści więc miało wiele liści na swoim ubraniu"

    "Skurwiel był przekonujący, a ja przerażony, ale jeśli tam ktoś jest to musieliśmy mu pomóc. Wziąłem latarkę i zacząłem świecić w dół, patrząc na kupę krzaków i wody z zieloną wyblakłą rosą i co najmniej drugą kupą w gaciach"

    "Grunt był cholernie grząski, a skarpa nie taka mała, w końcu podwinąłem skarpety najwyżej jak sie dało do kolan, żeby nie wleźć w jakieś cierniste krzaki, nadal świecąc w dół, powiedziałem, że gdzie, i że idziemy" - a on na to: t-o t-aa-m n-i-sss-ko

    "Odgarniałem kolejne liście i gałęzie schodząc na dół, widziałem może 3-4 metry dalej, ale za cholere nie widziałem nikogo w dole, ani nikt nie wołał pomocy. Z tyłu słyszałem tylko szeleszczące liście, ale gdy się obróciłem, to kurwa nikogo tam nie było. Ciemno, zielonkawa postać po prostu rozpadła się na części. Akcja działa się szybko, obróciłem się mając tonę gówna w gaciach łapiąc się jakiegoś spróchniałego drzewa, i potknąłem i chyba zacząłem po prostu lecieć w dół"

    W Poznaniu natomiast mój dziadek wrócił do domu. Nie zastał jednak tam całej rodziny, a jedynie swoją żoną (moją babcię) która była nieco zaniepokojona, że mój ojciec (ich syn) nie wrócił od kuzynki. Dlatego też, o 23 ojciec zaczął go szukać. Wsiadł w swojego Poloneza Caro (jedno z lepszych aut na tamte czasu w Poznaniu) i ruszył na poszukiwania.

    Dziadek wrócił o godzinie 2, z nadzieją, że mój ojciecj już wrócił do domu. Jednak zastał tylko zapłakną żonę która ściągała swojego brata i jego synów do szukania mojego ojca.

    Dochodziła godzina 4 kiedy w końcu dziadek znalazł mojego ojca w głębi lasku (wiedzieli gdzie jeździł), który miał siedzieć przy ścieżce wyziębiony uwalony w zielonej mazi w mokrych ubraniach. Ojciec nie potrafił zupełnie wyjaśnić jak się tam znalazł, pamiętał tylko to co opisałem wcześniej.

    Do dziś ojciec opowiada to co się stało tego dnia na rodzinnych spotkaniach. Mówi ze szklanymi oczami, wypełnionymi przerażeniem i zaciekawieniem co dokładnie stało się tamtego wieczoru.

    Mieliście podobne doświadczenia? Nie macie wrażenia, że w lasach żyje coś więcej niż widzimy?

    #kosmici #paranienormalne #zjawiskaparanormalne #poznan #historia #opowiesc #ciekaweciekawe #rodzice #ufo #duchy #rower #rowery #sport #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Mirki słuchajcie jaka historia!
    Koleżanka mojej przyjaciółki ma ciocię (✌ ゚ ∀ ゚)☞, która pracuje w szpitalu na ortopedii i widziała prawdopodobnie #duchy ! Zrobiła zdjęcie (będzie poniżej) i opowiedziała dokładnie jak to wyglądało.
    Pytanie do ekspertów ( ͡º ͜ʖ͡º) od #fotografia #photoshop Czy da się sprawdzić czy to zdjęcie jest prawdziwe? (podobno zrobiła je ciocia która ma ponad 50 lat, ledwo telefon odsługuje więc na pewno nie umie into photoshop). Trochę #creepystory pomimo że nie wierzę w takie rzeczy :D
    Dajcie znać co sądzicie
    #kiciochpyta #pomoc #niewiemjaktootagowac #szpital

    Sorry za ilość tagów ale naprawdę mnie to ciekawi i chciałabym wiedzieć :D (poza tym nie umiem into wykop ( ͡° ʖ̯ ͡°) )
    pokaż całość

    źródło: duch.jpg

  •  

    #duchy #paranormalne
    Chyba kupie sobie spirit boxa, nagram sesje gdzies na zadupiu a później będziemy się wspólnie doszukiwać przejawów paranormalnych manifestacji

  •  

    Witam szukam odpowiedzi na pewne zjawisko, otóż kiedyś pisałem sennik tak by zapamiętywać swoje sny dokładnie ale nie piszę go już parę lat. A mimo to dobrze je zapamiętuję mogę spamiętać 2-7snów na noc rekord 9 pytanie czy zmęczenie po tym jest normalne? czasami czuję się gorzej zmęczony po śnie niż przed i to nie jest zawsze? możliwe że coś mnie nawiedza od czasu do czasu? Taki wampir energetyczny? Kiedyś praktykowałem oobe oraz ld niestety nie mam już tego spokoju by robić to dalej... czy można się przed tym bronić? Dodam od siebie jako młody chłopak lat 18 przyciągnąłem ducha od rodziny 100km aź do swojego domu nawiedzał mnie dwa tygodnie. A to co widziałem w rejonach moich bliskich do dziś przyprawia mnie o ciary nigdy nie bałem się wracać w nocy bez latarki przez cmentarz w lesie potem las, dziś bym się zastanowił widziałem tyle strasznych rzeczy w tamtym miejscu i to nawet przed zachodem słońca. w lipcu pyknie 24latka i nie chcę tam jeździć trochę się cykam że tak powiem bo pierwszą sytuację jaką tam miałem pamiętam do dziś zjechała się duża rodzina a prześpimy w stodole na słomie miałem z 12lat wstaję rano rano może 4 i w stodole jest tak jakby okno gdzie można z dołu wrzucać siano, wszyscy śpią ja wychodzę popatrzeć a na podwórzu stoi kobieta w czerni z taką siatką czarną na głowie i centralnie patrzy na mnie i zatkało mnie.. aż uciekłem to co widziałem parę lat później to był pikuś przy tej damie :x

    #pytanie #ezoteryka #duchy #strach #smierc #psychologia #parapsychologia #bojesie
    pokaż całość

  •  

    Mirki, będę dzisiaj w #radio Kraków się udzielał w audycji o 12:00 - będę mówił o #zjawiskaparanormalne #duchy i o mojej #ksiazki :)

    Zapraszam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: mapa.jpg

  •  

    Od lat mam takie hobby, że próbuję uchwycić zjawiska paranormalne: duchy, projekcja astralna, medytacja i inne gówna. Zresztą nawet w to nie wierzę, ale zawsze można naukowo to sprawdzać. Np. wziąć dyktafon na cmentarz, aparat czy inne pierdoły i wiecie co? Racjonaliści mają kurwa świętą rację, nie ma żadnych zjawisk paranormalnych. Mogę pójść o 3 w nocy na cmentarz jak spać nie mogę, nic, null, zero - cisza jak makiem zasiał, nie nagrywa się nic. Nie mam problemu, żeby iść w nocy lasem, cmentarzem, jakimiś podziemiami, dupa, wszystko jest normalne do bólu, a nie paranormalne. Wiele bym dał by "coś zobaczyć", a tak to gówno. Wychodzi na to, że jesteśmy tylko świadomymi zwierzętami ;)

    Jedynie medytacja zdaje się działać, ale to biochemia mózgu, fajnie pomaga przed pracą.

    #paranormalne #duchy #religia
    pokaż całość

  •  

    Wrozka mi mówiła zeby zapalic swiece a jak zgasnie i dlugo bedzie sie ten knot dymił to mam ducha w mieszkaniu. No i zapalilem patrze a dymi juz jakies 30 sekumd. No duch jak nic. Od tej pory jak wracam do domu to witam sie z duchem. Roboczo nazwalem go Janek. Od tego czasu jak sie budze to czuje na czole jakby mi ktos kielbase polozyl. I nawet czuje jej zapach. Na taką kiełbase mówili czujna. Myślałem że ta kiełbasa to jakiś znak ale nie wiem. Co o tym myśleć.
    #pytanie #duchy #jedzenie #kielbasa
    pokaż całość

  •  

    Mirki wybaczcie ścianę tekstu, ale muszę się z wami podzielić historiami mojego domu.

    Mirki, opowiem wam historię o moim domu i to co się w nim dzieje, a dzieją się różne cuda, otóż mój dom jest nawiedzony przez moją babcię, która była strasznie do niego przywiązana. Jest to duży dom położony na peryferiach miasta. Wszystko zaczęło się po śmierci mojej babci to były lata 80 mnie jeszcze wtedy na świecie nie było pierwszą sytuację miała moja mama kiedy w nocy sprzątała kuchnie na parterze przy zamkniętych drzwiach w niej, na korytarzu jak i głównych drzwi wejściowych na zamek, była to godzina około 1 w nocy. W pewnym momencie ktoś otworzył drzwi wejściowe otwierając przy tym zamek i słyszy kroki, że ktoś wchodzi na korytarz otwierając kolejne drzwi, mama zamarła i stała bez ruchu z mopem w ręce słysząc, że ktoś się zbliża do kuchni (kroki ustały dosłownie przed wejściem do kuchni) oczywiście jak mama otworzyła drzwi od kuchni to nikogo nie było. Kolejną przygodę z babcią miałem ja gdyby byłem jeszcze gówniak lvl 9 (aktualnie mam 23) byłem sam w pokoju na piętrze bo brat pojechał po mamę odebrać ją z pracy bo kończyła 2 zmianę było to około 22. Ojciec już spał na drugim końcu domu w innym pokoju, leżałem na łóżku czytając komiks Kaczora Donalda mając zasłonięte okno, była to cicha, spokojna noc, gdy nagle ktoś zaczął mi pukać w okno. Nie wiedziałem co to było, ale na pewno nie żadne drzewo ponieważ przed tą stroną domu nie ma żadnych drzew byłem strasznie obsrany, leżałem sztywny na łóżku i nie wykonywałem żadnych ruchów do momentu aż brat nie wrócił do domu i nie otworzył drzwi. Kolejną akcję miałem kilka lat później kiedy byłem w gimnazjum, była to ostatnia noc w tym domu ponieważ kolejnego dnia mieliśmy się wyprowadzać do miasta (rodzice kupili mieszkanie w bloku). Obudziły mnie kroki w środku nocy jak ktoś wchodził na piętro i szedł korytarzem, pomyślałem, że to mój ojciec wracał z parteru i szedł do swojego pokoju tylko mankamentem było to, że ktoś chodził od jednego końca korytarza na drugi przez około 15 minut przy zgaszonym świetle. Wtedy się zorientowałem, że to nie był mój tata. Nie miałem tyle odwagi by wyjść na korytarz i sprawdzić kto to i nie wiem jakim cudem udało mi się jeszcze usnąć. Kolejne sytuacje były stosunkowo niedawno bo jakieś 2-3 lata temu i tutaj akcję z moja babcia się bardziej nasilił. Pewnego dnia pojechałem z dziewczyną do domu na peryferiach na kilka dni bo mój kolejny brat tam teraz mieszka, ale musiał wyjechać służbowo więc dom stał pusty. Zabraliśmy ze sobą PS3 i wieczorem sobie pykaliśmy w Gran turismo przy piwie wszystko fajnie pięknie gdy nagle ktoś wyłączył telewizor tylko z tym, że ktoś cpyknał wyłącznik od telewizora. Często też robiłem imprezy i grille w tym domu bo działka też całkiem duża. W ten dzień zaprosiłem znajomych i kiedy grill się już skończył kiedy wszyscy udali się do swoich pokoi( jest ich 5). Jeden z moich kolegów Kuba nie mógł zasnąć i spał w takim pokoju gdzie nie było szyby w drzwiach i miał widok na korytarz. Światło na korytarzu było włączone, gdy nagle sam włącznik światła sam pstryknął i światło zgasło (Kuba do dziś jak jest w tym domu boi się sam spać w pokoju xD). Inną sytuację mieli parka moich znajomych, którzy spali w tym pokoju w którym ja czytałem Kaczora Donalda. Dziewczyna kolegi obudziła się w nocy i kątem oka zobaczyła jak przez pokój przemyka postać, przenikając przez drzwi. Dziewczyna zaczęła się drzeć i płakać. Poprzedniej zimy byliśmy z dziewczyną w tym domu, siedzieliśmy, graliśmy w klasyczne Heroes III ( ͡° ͜ʖ ͡°). Była to godzina około 3 w nocy, poszedłem do kuchni coś zjeść (kolejna kuchnia była na piętrze). Robię sobie tosty i nagle słyszę jak Natalia otwiera drzwi z gałką i napierdala nimi 3 razy i je zamyka. Ja wychodzę wkurwiony i zastanawiam się co ona odpierdala, wchodzę do pokoju, a Natalia śpi. Szybko zabrałem tosty z kuchni i zamknąłem się w pokoju okrutnie zmarszczony xD. Mój brat mieszka tam sam, rozszedł się z żoną, mają 12 letnią córkę Laurę. Laura w wakacje przyjechała do niego na miesiąc, my też przyjechaliśmy się z nimi zobaczyć. Co najlepsze, Laura zaczęła nam opowiadać, że w domu grasują złodzieje bo słyszy nocą jak ktoś chodzi po domu.
    Przyzwyczaiłem się do tego, że moja babcia grasuje nocą w domu, że nawet przestałem się już tego bać i wiem, że będąc w tym w domu nic mi nie grozi, tylko moja babcia lubi sobie pomykać nocą po domu. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    EDIT: tych historii jest wiecej xd

    #duchy #nawiedzonababka #dom #nawiedzonydom
    pokaż całość

  •  

    Na mirko jest historia gościa, który twierdzi, że ma nawiedzony dom i widzi demony.

    Przypomniała mi się pewna prawdziwa historia, opisana z resztą już na mirko przez jakiegoś wykopka, który już tu nie ma konta. Poniżej cały tekst. Przeczytajcie, bo może kiedyś kogoś uratować.

    pokaż spoiler Pozwolę sobie na koniec zawołać plusujących [wpis ](https://www.wykop.pl/wpis/30272227/wolam-wszystkich-spod-nocnego-wpisu-o-ucieczce-z-k/) @Vaviec


    Cisza i brak odgłosów w domu pana H. były przygnębiające i niepokojące. Wkrótce sytuacja miała się zmienić. Pan H. i jego rodzina zaczęli słyszeć odgłosy ludzi, których wcale tam nie było.

    Doktor William Wilner praktykował w Waszyngtonie na początku XX wieku. Był w tym czasie najlepszym i najbardziej poważanym w mieście specjalistą od chorób oczu. Jego pacjentami byli biznesmeni i politycy, między innymi prezydenci William Mc Kinley czy Franklin Roosevelt, a także znany lotnik Charles Lindberg i potentat prasowy Joseph Pulitzer. Temu szanownemu lekarzowi udało się zaskoczyć wszystkich, gdy w 1921 roku renomowane pismo medyczne American Journal of Ophthalmology opublikowało rozmowę z doktorem. Wilner opowiadał w niej o swoim pacjencie, który miał kontakt z duchami. Lekarz nie chciał podać prawdziwego nazwiska tego człowieka, żeby chronić jego prywatność. W tekście nazwano go "panem H.".

    W 1912 roku pan H. wraz z rodziną przeprowadził się do dużego, starego domu. Budynek wcześniej przez dziesięć lat stał opuszczony. Nie było w nim elektryczności, oświetlany był lampami gazowymi, a ogrzewany starym piecem, który znajdował się w piwnicy.

    Po remoncie podłogi domu wyłożono grubymi dywanami, które tłumiły dźwięki kroków. Pan H. twierdził jednak, że cisza i brak odgłosów były tu wręcz przygnębiające i niepokojące. Domy, które znał wypełniały dźwięki i ten kontrast mocno go raził. Wkrótce sytuacja miała się zmienić. Pan H. i jego rodzina zaczęli słyszeć odgłosy ludzi, których wcale tam nie było.

    Pewnego dnia pan H. siedział w pokoju na dole. Nagle z sypialni na piętrze dobiegły go głośne kroki. Zdumiony pobiegł na górę i zajrzał do pomieszczenia, nikogo tam jednak nie było. Zaniepokojony obszedł wszystkie pokoje na piętrze. Dom był pusty.
    Zaraz po tym wydarzeniu rodzina pana H. zaczęła źle się czuć. Atmosfera w domu stała się przygnębiająca. Wszyscy zaczęli cierpieć na silne migreny. Byli nieustannie zmęczeni i smutni. Szczególnie duże zmiany zaszły w dzieciach. Stały się ciche i blade, a ich oczy były zaczerwienione i podkrążone. Straciły apetyt, stały się apatyczne i płaczliwe. Początkowo chętnie spędzały czas w swoim pokoju bawialnym, jednak wkrótce błagały rodziców, żeby nie musiały tam chodzić. Nie umiały wytłumaczyć, w czym tkwi problem. Po prostu bały się.


    Pan H. opowiadał, że obecność duchów odczuć można było w każdej części domu. Kiedy siedział w jadalni miał wrażenie, że nie jest sam. Był pewny, że ktoś stale jest za jego plecami. Ta niewidzialna istota była do niego wrogo nastawiona. H. próbował szybko odwrócić się na krześle, żeby zobaczyć intruza, jednak nikogo nie zobaczył.

    W grudniu żona pana H. zdecydowała, że wraz z dziećmi opuści dom i wyjedzie do jakiegoś bezpiecznego miejsca, w którym trochę odpoczną. Pan H. został w domu sam. Wtedy sytuacja jeszcze się pogorszyła. W nocy wiele razy był budzony przez dzwoniący dzwonek - raz do drzwi frontowych, raz do wejścia z tyłu domu. Kiedy otwierał drzwi, nikogo za nimi nie było. Wiele razy słyszał również odgłos dzwoniącego telefonu. Jednej nocy obudziły go syreny strażackie. Był przekonany, że w sąsiedztwie wybuchł jakiś pożar. Pobiegł do okna. Ku jego zdumieniu na ulicy było cicho, pusto i spokojnie.

    W styczniu pani H. i dzieci wróciły do domu. Rodzeństwo dobrze czuło się na wyjeździe, jednak kiedy tylko wróciło do domu, zaczęło chorować. Początkowo wydawało się, że to przeziębienie i wystarczy, że dzieci przez kilka dni zostaną w łóżkach i wyzdrowieją. Jednak szybko okazało się, że kiedy opuszczają dom, są zdrowe, a wszystkie objawy występują tylko wtedy, gdy wracają do domu.

    Niedługo po tym budynek zaczął żyć swoim życiem. W kuchni słychać było trzaskanie garnkami, a szafki same otwierały się i zamykały. Pewnej nocy małżeństwo obudzone zostało przez odgłosy biegania po schodach. Co ciekawe, hałas słychać było zza ściany, za którą w rzeczywistości wcale nie było schodów.

    Służba państwa H. również skarżyła się na to, że nieustannie czuje czyjąś obecność. Przedmioty znikały i pojawiały się w innym miejscach, szafki zamykały się i otwierały, niewidzialne ręce przesuwały meble. W nocy słychać było dzwonienie dzwonka i brzęczenie porcelanowych naczyń. Służąca powiedziała również, że ktoś pchnął ją na ścianę.

    Dziwne zjawiska w domu pana H. trwały, lecz żaden ze świadków nie widział duchów. Sytuacja zmieniła się w styczniu 1913 roku. Pan H. przechodził wieczorem przez salon do jadalni, kiedy nagle zobaczył ciemnowłosą, ubraną na czarno kobietę, która szła w jego stronę. Nagle postać zniknęła. Kobieta pokazywała się panu domu jeszcze trzykrotnie. Innej nocy służąca spała w swoim łóżku. Nagle obudziła się i zobaczyła pochylonego nad sobą starszego mężczyznę, a na jej łóżku siedziała młoda kobieta i wpatrywała się w nią. Przerażona służąca nie mogła się poruszyć. Nagle niewidzialna dłoń poklepała ją po ramieniu i postaci zniknęły.

    Innej nocy państwo H. udali się do opery, a dzieci zostały pod opieką niani. Syn państwa H. spał w swoim pokoju, kiedy nagle obudził go wysoki, gruby mężczyzna, który bardzo krzyczał. Przerażony chłopiec uciekł do pokoju niani i został tam aż do rana. Opowiadał później, że tajemniczy mężczyzna siedział mu na klatce piersiowej i dusił go. Sytuacja nie poprawiła się, kiedy rodzice wrócili z opery. Pana H. w środku nocy obudziły upiorne dłonie, które zaciskały się na jego szyi. W domu słychać było nieustanne dzwonienie. Z różnych części domu dochodziły odgłosy świadczące o tym, że ktoś tam jest. Pan H. sądził, że może to włamywacze, jednak nikogo nie znalazł. Jego żona opowiadała, że dokładnie w tym momencie wszystkie rośliny doniczkowe, które hodowała pousychały.

    Państwo H. podjęli decyzję o tym, żeby skontaktować się z poprzednimi mieszkańcami domu. Ku ich zdumieniu okazało się, że ich również spotykały te same niewyjaśnione zdarzenia. To właśnie z ich powodu opuścili dom. Dodatkowo widywali oni ubrane na czerwono i biało zjawy, które pełzały po ich łóżkach. Poprzedni pan domu cierpiał na bardzo poważne dolegliwości, jednak żaden lekarz nie umiał powiedzieć, co mu jest. Po opuszczeniu domu choroba ustąpiła.

    W tym samym czasie z panem H. skontaktował się jego brat. Wiedział o problemach w domu i powiedział, że czytał o podobnym przypadku i być może cała rodzina H. zatruła się tlenkiem węgla. Radził, by brat skonsultował się z lekarzem. Tak też zrobił. Jednocześnie zrobił inspekcję całego domu i zauważył, że znajdujący się w piwnicy piec jest w bardzo złym stanie. Lekarz poradził, żeby dzieci nie spały w domu, gdyż tlenek węgla może je w każdej chwili zabić.

    Państwo H. wyprowadzili się z domu na jakiś czas i zrobili generalny remont. Do budynku wrócili dopiero po wymianie pieca. Okazało się, że wszystkie nadprzyrodzone zjawiska skończyły się tak nagle, jak się pojawiły. W ich domu już nikt nigdy nie odczuł obecności duchów.

    Tlenek węgla jest bardzo niebezpieczny. Nie ma smaku ani zapachu i trudno go wyczuć. Jest przyczyną zatruć, a nawet śmierci. Czasopisma medyczne zanotowały również przypadek 23-letniej kobiety, która będąc pod prysznicem zobaczyła ducha. Przerażona szukała pomocy. Okazało się, że w jej domu nieprawidłowo zainstalowano piec i ona również zatruła się tlenkiem węgla.

    wołam
    @zygmunt3Waza @F4eddy @nie_swiruj @alorotom @lubielizacosy @steve__mcqueen @julianna_cebulanna @FajnyTypek @dzejzon @BQP @kaeres @Raja @Zdradzony_O_Swicie @husaryn @sebusik @menelus @lukaszcba1989 @Vydra @ibeafraidi @marcin-kosobudzki @F___J @dlaczegomitorobisz @200wewisni @Kuejk @unstyle @wilq1337 @Maltanczyk @Gamling @teoria_wielkiego_przegrywu @laczka @PawEHO @ZohanTSW @srul2016 @kapitan_pesymista @Mortheus @Luminek @Krugerz @Seamaster @k___b @Lisor @koowalsky @ewiak @nofink @burnik @druppi @resuf @Reezu @ciasteczkowy_,monster @zlymorgbebebok @multigatawny @zawisza @-PPP! @czuly_pstrong @Ganja-Man @YZF-R1 @dizzydom @szczery_czlowiek @matteow @bin0 @Pan_wons @krolwsi @danek01 @dan3k

    oryginalny wpis tutaj:
    https://www.wykop.pl/wpis/24226109/przypadek-pana-h-cisza-i-brak-odglosow-w-domu-pana/

    #alternatywne #ciekawostki #duchy
    pokaż całość

  •  

    Mirki szukam logicznego wytłumaczenia , szedłem do łazienki która jest na piętrze, gdy byłem na schodach usłyszałem jak drzwi się zamknęły i przekrecil się zamek , myślę sobie pewnie różowa mnie uprzedzila. Mówię do niej aby mnie puściła pierwsza , a ona krzyczy z pokoju że nie jest w łazience , to miałem mindfucka , otworzyłem ten zamek nożyczkami a tam nikogo nie było. #duchy #trustory #creepy pokaż całość

  •  

    #mistycyzm #paranormalne #channeling #teoriespiskowe #duchy

    Autorski tag #alternatywneteorie

    Kolejna część różnych alternatywnych teorii pochodzących z channelingów. Poprzednia.

    :::::::::: 329. Poltergeist.
    W naszej kulturze przyjęło się że Poltergeist do duch. Jednak według channelingu Poltergeist to w rzeczywistości zjawisko "zawirowań energetycznych" u człowieka o pewnych zdolnościach, przez co przedmioty wokół takiego człowieka mogą lewitować.
    Tak więc to nie obcy byt porusza przedmiotami tylko człowiek, nieświadomie.
    Niemniej jednak samoczynne poruszanie się przedmiotów nie musi wykluczać ingerencji obcych bytów jak np. duchy.

    :::::::::: 330. Wiara w Boga.
    Jak pisałem tutaj wszyscy jesteśmy cząstką Boga/Źródła tylko rozdzielonym na osobne życia.

    Trudno w naszym ludzkim życiu całkowicie uświadomić sobie że jesteśmy Bogami, dlatego można użyć afirmacji w postaci WIARY w Boga. Możemy wierzyć w to że ktoś nas wspiera i zawsze jesteśmy z nim podłączeni. I tak właśnie jest, lecz w rzeczywistości tym Bogiem jest nasz wyższy aspekt.
    Afirmacja w postaci "wiary" może dać nam lepsze samopoczucie, a samopoczucie da nam więcej energii, energia z kolei pozwoli nam działać, i w ten sposób polepszamy jakość życia.
    Wiara to po prostu jeden ze sposobów na połączenie swojego umysłu ze swoim "wyższym JA".

    Religie robią sobie monopol na wiarę w Boga, wtrącając przy okazji swoje paradygmaty, ale to już inny temat.
    Ateizm to także inny temat. Ateizm przeważnie wynika z niezrozumienia czym jest Bóg i skupianie się jedynie na religijnej wersji wiary w Boga.

    :::::::::: 331. Tabliczka Ouija.
    Tabliczka Ouija jest tylko narzędziem. Nie ma w sobie żadnej magicznej mocy. Jest to tylko symbol opierający się na przekonaniu. Tak więc jeśli ktoś nie ma przekonania o jej działaniu to np. wywoływanie duchów będzie bezskuteczne.
    pokaż całość

  •  

    Witam, chciałem wam powiedzieć bardzo ciekawą historię oraz się was poradzić co mam robić dalej po takich wydarzeniach, historia jest jak najbardziej autentyczna i dzieje się w moim domu i ze mną w roli głównej, oto ona:

    Mieszkam sam w jedno piętrowym domu tzw. parter i piętro, dziś mam 29lat początek tej historii zaczyna się gdy miałem 16lat.

    Październik 2005r. mam 16lat
    Wtedy mieszkałem z rodzicami (obecnie się wyprowadzili) miałem własny pokój zaraz obok sypialni rodziców, nie pamiętam dokładnie który to był dzień października ale w tą noc wszystko się zaczeło, był wieczór po 23 godzinie, o tej godz. zwykle grałem na komputerze, musiałem iść za potrzebą do toalety która znajdowała się na parterze, mama już spała (tata był w pracy) z mojego pokoju do schodów prowadził korytarz, gdzię po lewej stronie pierwsze drzwi były do sypialni rodziców, drugie do pokoju gościnnego który zazwyczaj stał otwarty, szedłem korytarzem powolnym krokiem, mijając pokój gościnny zauważyłem coś w ciemności, cofnołem się, zauważyłem czarną postać siedzącą na kanapie, była cała czarna bez nosa oczu miała tam ciemność, kształt ciała przypominał mi człowieka, myślałem że w pokoju siedzi mama ( a że ciemno w pokoju to nie widać rysów twarzy itd.) , zdziwiłem się czemu siedzi po ciemku i zaświeciłem światło po zaświeceniu kanapa była pusta, ahh jak ja pamiętam wtedy gdy zacząłem się drzyć z całej siły ile tylko miałem... krzyczałem jak małe dziecko, obudziłem mamę, a nawet u sąsiadów zaświeciło się światło (musiałem ich też obudzić) mama wpadła do pokoju, potrząśneła mną i pytała co się stało, ja powiedziałem żę w pokoju ktoś jest, pokój gościnny był w kształcie kwadratu do którego prowadziły jedne drzwi, więc mama nawet nie wchodząć mówi ze przecież nikogo nie ma, ja powiedziałem żeby poszukałą w szafie i za kanapą, mama sprawdziłą kanapę, szafy, zasłony i nic, nikogo nie było.
    Tamtejszej nocy nic się już nie wydarzyło, po tamtym zdarzeniu zapytałem się mamy czy kiedyś coś takiego widziała, powiedziała że dzieją się tutaj dziwne rzeczy czasami, opowiadała mi że leżąc przed telewizorem ze zgaszonym światłem, samo się zapaliło w tym pokoju co ona oglądała a włącznik od światła jest daleko od drzwi żeby ktoś mógł go włączyć, od tamtego czasu zagłębniłem się w świat filmowych horrorów, dziennie oglądałem po kilka, na początku bałem się bardzo ale wraz z wzrostem liczy oglądniętych horrorów wzrosła moja odwaga, i za każdo kolejnym horrorem mniej się bałem...

    Na przełomie października - marca 2005-2006r.
    W tych miesiącach po tym zdarzeniu z tą postacią, tak jak wyżej napisałem oglądałem dużo horrorów dzięki czemu mniej się bałem, jednak po kilkunastu dniach od tego wszystkiego w nocy zacząłem słyszeć różne hałasy, kroki po schodach, stukanie w ścianach jednak mówię własnie że dzięki oglądaniu horrorów nie bałem się tego tak bardzo. O wszystkim informowałem mamę która coraz bardziej się o mnie martwiła.

    Kwiecień 2006r. mam 17lat

    Jedna z kwietniowych nocy, znów ten sa motyw, gra na komputerze gdzieś do 01:00 w nocy i znów musiałem iść za potrzebą, tym razem drzwi od pokoju były zamknięte (zawsze mama zamykała na noc ;D) załatwiłem potrzebę w toalecie idę już do mojego pokoju jestem w połowie schodów nagle z dołu gdzie światło za mną było zgaszone, usłyszałem jak ktoś głośno wypowiedział 2 razy moje imię po czym dodał "proszę cię", uciekłem i zamknąłem sięw pokoju, nie krzycząłem ani nie budziłem już mamy, nazajurz poinformowałem mamę o zdarzeniu, powiedziała ona że coś się ze mną dzieje i że zapisze mnie na wizyte u lekarza, ja się zgodziłem ale również zacząłem szukać inforamcji o moim domię oraz miasteczku w którym mieszkam, okazało się że dom jest całkiem nowy przed nami nikt tam wcześniej nie mieszkał, został postawiony specjalnie dla mojej mamy po czym się wprowadziliśmy gdy miałem 1 rok, nic ciekawego, jednak bardziej zainteresowała mnie historia mojego miasteczka w której wyczytałem, żę moje miasto ma bardzo bogatą historię, leży nad wisłą , dlatego przebiegały przez nie dużę szlaki handlowe, oraz wodne, pierwsze osady pojawiły się już w neolicie, przetrwały długo potem zostały zniszcone, znów powstały osady celtyckie i wtedy gdy była tu osada celtycka , na miejscu gdzie stoi mój dom powstał średni kościół drewniany, jest o nim bardzo mało wzmianek nawet w księgach w parafi (sprawdzałem) w którymś tam wieku osada ta została zniszczona jednak zachował się jedynie ten kościół, przez 2 wieki stał na polach jeden kościół drewniany, a wokół pola, tak jak wspomniałem ze względu na otoczenie , na ten teren wprowadzili się nowi osadnicy, podobno wybudowano chaty koło kościoła, jednak ludzie z tych pobliskich domów zgłaszali żę w kościele po nocach dzieją sięstraszne rzeczy słaychać jęki itp. za dzień przy kościele zbierało sie dużo kotów i psów, z czego psy wyły, a koty miałczały, osądzono że kościół jest pod władaniem szatana i go spalono, na jego miejscu powstało pole uprawne, po wielu wielu latach w przed II wojną światową dziąłkę tę kupiła moja prababcia, na miejscu tego kościołą wybudowała stajnie, zaś koło stajni dom, po II wojnie światowej stajnia została zniszczona, i takie gruzy leżały aż do 1989 roku gdzie wybudowaliśmy się my...
    Po tej histori i materiałach przeze mnie zebranych przestraszłyem się, no ale cóż mogłem zrobić, w maju poszedłem do lekarza który zapisał mi leki i powiedział żeby my się wyprowadzili z tego domu, tak też i moji rodzice zrobili.

    Styczeń 2017r. mam 28 lat

    Nudziło mi się już od paru lat mieszkaliśmy w nowym domu, ja jeszcze nadal z rodzicami, włączyłem sobię horror Egzorcyzmy Emilly Rose w którym dziwne zjawiska które były pokazane bardzo przypomniały mi stary dom, a co najbardziej pasowały do zjawisk dziejących się w nim (prócz opętania) gdy zobaczyłem scenę w filmie z czarną postacią natychmiast skojarzyłem ją z tą co widziałem w starym domie, w filmie przedstawiona byłą jako szatan, dlatego bardzo się wystraszyłem ale pomyślałem że to przypadek a film to film mimo iż oparty na faktach...
    Byłem dość stary 28lata na mieszkanie z rodzicami, wiadomo starszy to odważniejszy  więc postanowiłem sam wrócić do starego domu...
    W lutym wróciłem do starego domu, przeprowadziłem się, pierwsza noc powiem wam że miałem dreszczyk i nie mogłem usnąć ale nic się nie działo, po paru dniach znów powróciły szmery, kroki na schodach itd... jednak już w pewnym stopniu się do nich przyzwyczajiłem.

    Luty 2018r. mam 29lat

    Dziś gdy pisze tego posta mamy 19 lutego wczoraj w nocy co mi się wydarzyło było znów bardzo straszne, (nie wspomniałem wcześniej ale jeszcze jak rodzice jeszcze ze mną mieszkali to był w domu pare razy ksiądz i go poświęcal ale nic nie zadziałało) nie chcę tego domu opuszczać a dzieją się w nim straszne rzeczy... dobra wróćmy do histori co się stało dnia wczorajszego:
    Wieczór, 20:30 włączam LoL'a i sobie gram z kumplami, jest 22:45.
    Nagle monitor sam mi zgasl. Na poczatku nic sobie z tego nie robilem, tylko ponownie go uruchomilem i gralem dalej.
    Po paru minutach monitor znowu sie wylaczyl.
    Po ponownym uruchomieniu moim oczom ukazaly sie dziwne artefakty.
    Przestraszylem sie i po dluzszych ogledzinach doszedlem do wniosku, ze gpu poszlo, w zwiazku z tym jaka karte polecicie do 500zl?

    #duchy #heheszki #humor #pasta
    pokaż całość

  •  

    Szkoda, że tak mało ludzi dodaje wpisy pod #duchy czy #paranormalne .
    Uwielbiam sobie przed spaniem poczytać czy obejrzeć o takich pierdolach

  •  

    "Późną jesienią 1931 roku na stacją kolejową w Brodnicy wjechał pociąg, od którego tutejsi kolejarze odpięli wagon pocztowy i odstawili na bocznicę (za kilka godzin miano go podpiąć do innego transportu). Dwaj strażnicy weszli do budynku dworca, aby nieco odetchnąć, cały czas mając wagon na oku. Gdy po jakimś czasie znów weszli do niego chcąc objąć służbę zobaczyli w środku otwarty sejf, z którego zniknęła gotówka w olbrzymiej kwocie 7200 złotych. Wszczęto alarm, wezwano policję, powiadomiono Dyrekcję Poczty Polskiej w Bydgoszczy, z której to ramienia wkrótce dotarła spora delegacja urzędników z niejakim inspektorem Piotrem Kornem. Policjanci robili swoje, aliści po całym dniu niczego nie ustalili. Tymczasem wściekły jak osa Korn „robił piekło” w gmachu brodnickiej poczty rozstawiając po kątach wszystkich pracowników. Tak się tym nieborak umordował, że postanowił wieczorem „zalać stresa” w pobliskiej knajpie. Traf chciał, że wybrał knajpkę Cieplińskiego, w której chlali wszyscy (no prawie) listonosze. Tam w trakcie pijackiej rozmowy dowiedział się, że jeden z nich ma 18 letnią córkę Krysię, zaś ta córka czasem widzi… duchy. Tu inspektorowi Kornowi błysnął koncept, że skoro dziewczyna widzi duchy, znaczy jest wrażliwa – nadaje się na medium - a on potrafi hipnotyzować, to zaraz zagadka kradzieży zostanie rozwiązana. Przykazał listonoszowi rankiem przyprowadzić pannicę do gmachu Poczty. Raz dwa wprowadził wystraszoną Kryśkę w trans, zaś ta w malignie wyklepała że widzi jak dwóch oprychów wynosi rzeczony wór z pieniędzmi do pobliskiego lasu, a potem ukrywa w je w dwóch gospodarstwach miejscowości Drużyny (rzut czapką od Brodnicy). Podała nawet nazwiska rolników - Grajkowski i Grabowski. Inspektorowi Kornowi tego było trzeba – natychmiast pomknął na policję i dwa patrole na rowerach wparowały do wsi. Szybko jednak wyszło, że ani Grajkowski, ani Grabowski nic wspólnego z rabunkiem nie mieli, choć z Krysią… No ale to już inna sprawa. Ostatecznie sprawę wykrył zwykły przodownik policji Jan Gołuński, który skierował śledztwo na dwóch braci sezonowo pracujących na dworcu kolejowym. To ich pod koniec stycznia 1932 roku sąd wsadził do paki. Jednak sprawa użycia hipnozy w śledztwie wyszła na jaw i stała się przedmiotem dziennikarskich kpin „Słowa Pomorskiego”. Dyrekcja Poczty w Bydgoszczy jeszcze długo wyginała się w tłumaczeniach, że to była samowolka inspektora Korna, którego wywalono na zbitą twarz. Tak więc faktyczni złodzieje poszli do pudła, policjant Jan awansował, a Kryśka?... Oooo! Kryśka została gwiazdą sezonu!"

    Piotr Grążawski
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2438804863011943&set=a.1433161820242924.1073741828.100006473589269&type=3&theater

    #brodnica #ciekawostkihistoryczne #piotrgrazawski #kryminalistyka #duchy
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj w nocy rozmyślałem o samobójstwie mojego kolegi - i też równo po trzeciej zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy u mnie w mieszkaniu - telewizor sam się włączył kilka razy, uruchomił mi się komputer, zaczęły świecić telefony - czy to może sprawa dla egzorcysty - a może po prostu jakieś wyładowania słoneczne uderzyły w ziemię? #niewiemcomyslec #duchy #elektronika

  •  

    @nie_wiem_co_wpisac_az:
    Co tam z twoim Demonem OB`em w nowym domu? Dalej kontaktuje się z synem? Miałeś napisać a może już was wszystkich załatwił ?
    #creepy #paranormalne #truestory #creepystory #dom #pytanie #duchy

  •  

    Ciąg dalszy, jak to na wypędzaniu duchów byłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Początek

    Wracając do pierwszego wypędzania, jak ksiądz wołał
    "Wyjdź, zwymiotuj go z siebie"
    I gość zaczął drzeć się i kaszleć w kierunku rzygania, nagle więcej ludzi zaczęło pokasływać.
    I nagle jeden z kolegów z którym byłem, kaszlnął, myślę sobie, no jak odpierdzieli teraz jazdę to było by niezłe ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    No ale niestety nic nie było, zacząłem się nawet najpierw zastanawiać czy czegoś w powietrzu nie ma ;)
    ale na końcu doszedłem do wniosku, że to musi być jakiś odruch podobny do tego co z ziewaniem, neurony lustrzane i te sprawy.

    Ostatecznie w tej części dalej nic nie było, dalej w tle chórek, ksiądz tworzy klimat sapiąc do mikrofonu tworząc efekt wiatru (nie wiem symulacja ducha świętego czy coś) no i przechodzimy do ostatniej części z mojego punktu widzenia.

    Czyli modlitwy uzdrawiające czy coś.
    Najpierw woła jakiś ludzi wyższy level z żółtymi chustami na szyi, zbierają się tam przed ołtarzem, ksiądz coś tam mówi do każdego z nich, jak jeszcze miał mikrofon włączony to też robił efekt wiatru w głośnikach, nie wiem o co chodziło, że niby im dawał ducha świętego czy coś? No nie wiem, może ktoś bardziej ogarnięty wie co było.

    Ksiądz powiedział, żeby pod żadnym warunkiem nie korzystać z modlitw od innych osób tylko od tych w żółtych, bo inni nie mogą się modlić za nich... hm..ciekawe.
    Ponadto, delikatnie wyprosił tych którzy nie byli od poczatku, czyli pierwszej mszy, bo się nie nadają, żeby przeszli się na spacer(w ogóle był dość radykalny)

    Goście w żółtych, rozeszli się parami po kościele, ludzie ustawili się w zajebistych kolejkach do nich, i w skrócie wyglądało to tak, że coś tam najpierw pogadali, potem zamykanie oczu, i chyba się modlą, a Ci po bokach, jeden do jednego ucha drugi do drugiego, coś tam szepszą do uszu, domyślam, się, że się modlą, bo mają ręcę na boki.

    No i niektórzy się po prostu przewracali, na plecy, no jednej pary w żółtych, gdzie było to trochę cześciej to trochę oszustwo, bo staje taki delikwent na środku, medytuje czy jak to nazwać, buja się trochę to w przód to w tył, a ci go tak trochę jeszcze rozhuśtywowali bardziej no to się gość wypierdzielił, ale to nie tylko o to chodziło.

    Chodziło wg. mnie o typ ludzi jacy tam stawali, bo patrzę na kolejkę obok mnie, i już widzę, gościa jako kandydata do przewrócenia się, już łapie "trans", czy jak to nazwać jak stoi w kolejce, już to zamykanie oczu i hm.. cieżko mi opisać.

    No i dochodzi gość do żółtych obok mnie,(ci nikogo nie huśtali) już głowa do góry ręce na bok i medytacja, i sam się huśta, dwójka do uszu my tam modli się, i nie wiem o co chodzi, bo ewidetnie gość w zółtym mógł go zatrzymać aby się nie przewrócił znacznie wcześniej, a ten złapał go tak aby tylko w głowę się nie uderzył, a że był od tego w zółtym o ponad głowę większy (jak nie dwie), no to go pociągnął i się dwaj wypierdzielili.

    hm..wstają, zero przejmowania się, że właśnie leżeli na ziemi, nawet zadowoleni, na końcu uściski od gości (W sumie tu akurat była fajna laseczka ;) i pozytywny gość) w żółtych i następny. (wszystkich ściskali)

    A tymczasem ksiądz sobie chadzał po kościele, nagle wziął młodego gościa obok mnie co to stał w tej kolejce, (swoją wyglądał jak by był dosłownie naćpany, kiepskie reakcje, lagi jak uj, widziałem jak rozmawiał z żółtymi to słabo to wyglądało) i dup na kolana, za rękę go złapał, i modlitwa...może liczył, na jakieś opętanie czy coś. 5 "ochroniarzy" od razu ich otaczają, bo cały czas z księdzem chodzili, co ciekawe, to unikali patrzenia co tam się w kółku dzieje, tylko starali się patrzeć gdzieś na boki... no ale nic nie było, nie przewrócił się (a widziałem jak drugiego wziął to też przewrócił się) wstał i dalej miał minę jaką miał czyli żadną.

    No ale trafił się zaraz co to do wypędzania się nadawał ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Niestety szybko tych 5 zasłoniło widok, gość, kurwami zaczął rzucać, drzeć się, ksiądz ten sam teks to aby wyszedł, aby wyrzucił go z siebie, z wymiotowal, no ale ten też nie zwymiotował .

    No i tak się kulało, gdzieś tam baba zaczęła wyć, tak dosłownie wyć, ale za daleko była, po wyła parę razy i przestała, znów daleko, też gość zaczął drzeć się, ba i nawet brzmiało jak by rzygał(chyba jednak nie), a kobieta (taka z nawiedzonych jak się na nią patrzy) powiedziała z radością za mną,

    "udało się, zwymiotował go" hm..

    Szkoda, że nie widziałem żadnego z bliska bo byłem ciekaw jaki mają wyraz twarzy, czy widać jakąś chorobę ba czy nawet ściemę bo przez chwilę to też podejrzewałem, ale wyjazd w miarę udany było nawet ciekawie, chociaż za długie.

    Z ciekawostek to jakis gość jak usłyszał tekst o tym, że komórki to prosta do piekła, stwierdził, że wychodzi z kościoła, żona chciała go zatrzymać to na cały glos wyraził co o tym myśli
    "Kurwa komórki mu się nie podobają" ( ͡° ͜ʖ ͡°) no i wyszli.

    Jakaś para przed nami, się praktycznie cały czas miziała, laseczka chyba z tej wspólnoty, bo miała plakietkę (wszyscy ze wspólnoty mieli), aż na końcu jakiś gość im zwrócił uwagę to nagle na kolana patrzenie w przód uświęceni, pełna modlitwa do końca ;) (z resztą takich par w mojej okolicy było 3, dziwne)

    Było paru takich mlodych co to się rzucali w oczy, swoim hm.. fanatyzmem? Gość co śpiewali "hosanna" to ręcę rozwalone głowa do góry oczy zamknięte i na maksa śwpiewa, a co słowo baranek (Ale w piosenkach) to ręce na krzyż i jakiś pokłon hm... w ogóle wyglądał on i jego dwie koleżanki na...nazwijmy to bardzo wiernych, coś tam ksiądz na kazaniu gada a laseczka do pozostałej dwójki już kiwa karcąco jak to to się do nich odnosiło, jak było o jakimś spotkaniu młodzieży ci z marsza wyciągają te ulotki co to dostali szukają adresu, i (wyglądało to dziwnie) cała trójka puka w ten adres palcem kiwa głowami, i sobie nawzajem pokazują, no nie da się tego opowiedzieć :P
    Jeden gość wyglądał dokładnie jak goście na dyskotekach po jakiś tabletach, tańczy, jedna ręka na sercu, druga do góry, uśmiech na pysku.

    Ok, rozpisałem się, a i tak nikt tego nie będzie czytał ;)

    Wołam @Lagodnyfalafel

    #ezgorcyzmy #religia #duchy #demony ;) #95centyl #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Sloss Furnace. Wielki piec hutniczy w okolicach Birmingham w Alabamie. Otwarty jeszcze w XIX wieku produkował surówkę hutniczą przez ponad 90 lat. Na materiale z tego miejsca powstawały drapacze chmur i inne imponujące budynki w USA. Zakład zamknięto w latach siedemdziesiątych, gdyż metody tam stosowane były już przestarzałe i mocno szkodzące środowisku.
    Nie było nic dziwnego, gdyby nie to, że miejsce uważane jest za nawiedzone i stoi za nim szatańska historia. Mówi się grubo o ponad 50 osobach jakie straciły tam życie w skutek zaniedbań bezpieczeństwa i morderczego tempa pracy, które doprowadziło do wielu tragedii w tym okrytym czerwonym pyłem gąszczu kominów i rur. Cała okolica wówczas była podporządkowana piecom w Sloss, które domagały się coraz większej ilości węgla, potu i krwi. Nie liczący się z nikim nadzorcy byli po to by wszystko dostarczyć i nie liczyć się z nikim. Na gwizd parowy miały stawiać się całe brygady, mówiono że muł kosztuje 25$, a na miejsce robotnika są kolejni. Ludzie należeli do pieców w Sloss.
    Temperatury w tym miejscu dochodziły do zwariowanej wysokości, sprzyjała jeszcze temu duszna i gorąca lokacja samej Alabamy. Zakład pracował non stop ponad normę, a praca tam przypominała szychtę w piekle. Odzież ochronna, przerwy, zmiany, darmowe napoje? Zapomnijcie.
    Ludzie ginęli w płomieniach i eksplozjach, wpadali do surówki i pieca, pod prasę, wciągani w pracującą maszynerię, spadali w rusztowań, lub ginęli się gotując w buchającej parze. Kto wytrzymał tam dłużej często sam odbierał sobie życie.

    Dziś Sloss jest w rejestrze miejsc historycznych USA, prowadzone są tam wycieczki edukacyjne oraz pokazy hutnicze, a także ściągają tam rzesze ludzi chcący poczuć dreszczyk i reputację nawiedzonego miejsca. W tym celu umożliwia się nocne wizyty i obserwację zjawisk paranormalnych, a podobno takie zdarzenia mają tam miejsce i wielu obserwatorów wymięka.

    Warto poczytać i pooglądać więcej o tym miejscu.

    Generalny opis https://www.youtube.com/watch?v=6r8OShuGfqY
    Opis http://www.frightfurnace.com/hauntings/haunted-history-of-sloss-furnace/
    Materiał z tv https://www.youtube.com/watch?v=GJCMUHzzNTM
    dron nad Sloss https://www.youtube.com/watch?v=iaqHNCIN424
    dokument https://www.youtube.com/watch?v=AVHFEm7bWV4
    Ghost Hunters https://www.dailymotion.com/video/xsdr76
    ekipa Proper People w Sloss https://www.youtube.com/watch?v=Lfb9h_-sFCM

    #ciekawostkihistoryczne #usa #opuszczone #zjawiskaparanormalne #duchy #creepystory #paranormalne
    pokaż całość

    +: r.........e, Dymass +36 innych
  •  

    #mistycyzm #paranormalne #teoriespiskowe #obcy #demony #duchy

    Autorski tag #alternatywneteorie

    Kolejna część alternatywnych teorii pochodzących z różnych channelingów. Poprzednia.

    :::::::::: 165. Poltergeist.
    Zjawisko które nazywamy poltergeist (unoszenie się przedmiotów, stukanie itp.) to nie duchy ani inne istoty z zaświatów. Po prostu pewni ludzie mają zdolność wpływania na materię i to oni są źródłem takich zjawisk. Mogą nie być świadomi takiej zdolności i jej nie kontrolować. 99,9% przypadków poruszania się przedmiotów to nie duchy tylko właśnie nieuświadomiona zdolność ludzi.

    :::::::::: 166. Kapturowcy.
    Istoty zwane "Kapturowcami" to najpotężniejsze demony. W hierarchii ciemnych sił stoją o szczebel niżej od najwyższych w ciemnej hierarchii tzw. Alpha Draconów opisanych tutaj.
    Wyglądają jak zakapturzeni bardzo wysocy ludzie, z ciemną otchłanią we wnęce kaptura.
    Co ciekawe istoty te są dosyć często przedstawiane w popkulturze.

    :::::::::: 167. Jak odeprzeć bezpośredni atak ciemnych istot.
    Taki atak może nastąpić w śnie. Należy wtedy przekonać naszą podświadomość że nic nam nie jest w stanie zaszkodzić, a to można zrobić stosując triki takie jak np. wyobrażenie że wokół nas istnieje otoczka ochronna. Można tez po prostu zajebać takiej istocie gonga. Metoda dowolna, to tylko gra umysłowa.
    Metody te można stosować także do każdego naszego problemu. Jak wiadomo sny to nasza podświadomość. Jeśli śni nam się coś złego należy stawić temu czoła. Jeśli to zrobimy efekt zobaczymy w realnym życiu.

    :::::::::: 168. Wysoko rozwinięte cywilizacje posiadają technologie pozwalające przemieszczać całe planety.
    Polega to mniej więcej na utworzeniu coś w rodzaju pola elektromagnetycznego wokół planety. Następnie przeniesienie jej do niefizyczność, i ponowne zmaterializowanie w wybranej lokalizacji.
    Tak został przemieszczony nasz Księżyc.
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #duchy

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów