•  

    Dukaj: Na Zachodzie wzbiera fala rozpaczy - znalezisko

    Nie jestem wielkim fanem Dukaja, ale ten akurat wywiad jest bardzo ciekawy i pożywny intelektualnie. Dukaj - co dostrzeże czytelnik obeznany ze stanem współczesnej myśli ludzkiej - dobrze rozumie (przynajmniej na płaszczyźnie indywidualnej, recepty polityczne/społeczne to inna para kaloszy) miejsce, gdzie znalazł się człowiek naszej epoki. "Krajobraz po dekonstrukcji", który się wyłania, to świat przeorany nauką, odczarowany, po "śmierci Boga", z dogorywającą intelektualnie tradycyjną religijnością i zniszczonymi - choćby przez świadomość relatywizmu kulturowego - wielkimi narracjami.

    Możliwa ucieczka w pracę z własnym etosem i tradycyjną rolę społeczną staje się przez zmiany w sposobie, w jaki pracujemy, coraz bardziej niedostępna. Zostajemy sam na sam z pustką, którą może - jak sugeruje Dukaj - zapełnić jakaś edukacja moralna (nie nazywa tak tego wprost, ale opis pasuje np. do mojego ulubionego stoicyzmu). Co ciekawe, w podobnym kluczu interpretuje wprowadzany w Chinach system punktowy do oceny obywateli - nie jako li tylko narzędzie represji, ale i program "grywalizacji" i usensownienia życia obywateli.

    Ogólnie: ciekawe tematy. Tak jak sto, dwieście lat temu musieli się z tym mierzyć przede wszystkim najwięcej rozumiejący intelektualiści jak Dostojewski (polecam jego Notatki z podziemia) czy Camus (Mit Syzyfa), tak teraz stał się masowy i trafił pod strzechy.

    PS: Wywiad przeprowadziła niezawodna Kultura Liberalna, która spośród różnych polskich think tanków i e-zinów jest moim ulubionym. Jest medium "symetrystycznym" w dobrym sensie, tzn. zaprasza do każdego numeru gości z różnych stron barykady, ale w linii redakcyjnej mimo wszystko unika błędu prawdopośrodkizmu i nie "wosuje" (#pdk), a wyraża dość jasno stanowisko z pozycji liberalnych (czyli centrowo-postępowyh), nawet jeśli wnioski są niewygodne

    Tak jak uważam, że każdy, kogo stać, powinien wspierać choć jedne media na poziomie, tak sam - jako że mogę sobie na to pozwolić - oprócz wykupionych abonamentów na parę mediów mam ustawiony niewielki przelew stały dla KL. Polecam ten styl życia.

    PS2: Dlaczego dla nich? Bo właśnie oni - mimo że nie są "wydajni propagandowo" i piszą prawdę nawet gdy jest niewygodna do opozycji, produkują treści, które najchętniej czytam. Mam tak jeszcze może z - pozornie prawicową, a w praktyce odważną intelektualnie - Nową Konfederacją, ale inne są albo zbyt ode mnie odległe (Krytyka Polityczna, którą czasem lubię przeczytać, ale to nie do końca mój świat), albo okazują się dość wątpliwe, jak mający nieco za dużo związków z władzą Klub Jagielloński.

    #dukaj #gruparatowaniapoziomu #kulturaliberalna #spoleczenstwo #futurystyka
    pokaż całość

    źródło: kulturaliberalna.pl

    +: appylan, PanKarolKnuropatwa +108 innych
    •  

      @tak_ze_ten: Wszystko jest robione na serio. Normalnym jest, że każda organizacja potrzebuje wolnych środków, aby być niezależna. Jeśli ich nie mamy, to musimy zdawać się na różnego rodzaju granty, które jej nie dają. A jeśli robimy granty, to ludzie mają podejście takie jak Ty, że to jest śmieszne, że jeszcze prosimy o pieniądze. Efekt jest taki, że bez grantów lub wsparcia upadłyby i Nowa Konfederacja i Krytyka i Kultura Liberalna i my. Przecież nikt z nas nie zarabia na tym co robi. Albo ludzie będą sami finansować te podmioty, albo będziemy zdani na środki sponsorskie/granty. A to nie gwarantuje niezależności. To chyba klarowna sytuacja? pokaż całość

    •  

      @Klub_Jagiellonski: nie pisałem, że proszenie jest śmieszne, chodziło mi wyłącznie o przytoczone - czy też sparafrazowane - zdanie, które wydało mi się niezręcznie, z drugiej strony nie pomyślałem o tym, że określenie "pewność"/ "gwarancja" (coś w ten deseń tam było) mogło być użyte z pełnym rozmysłem, w funkcji, która nie przyszła mi do głowy. Cóż, wychodzi, że powściągliwości nigdy za wiele (to autokrytyka) pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    No to mamy drugą polską produkcję Netflixa.

    Kierunek Noc to serial oparty o książkę Jacka Dukaja Starość Aksolotla z obsadą z Polski, Rosji, Niemiec, Francji, Belgii, Turcji i Włoch.
    Premiera w 2020 roku.

    #netflix #seriale #dukaj

    źródło: youtu.be

    •  

      @Cinkito: Myślę, że każdą ekranizacje polskiej literatury należy przyjąć jako pozytyw. Bądź co bądź taki serial tylko może pomóc polskim twórcom wyjść za granicę ze swoją literaturą. Sama ta międzynarodowość obsady i pewnie też plenery będą kręcone w różnych częściach świata zwiastuje wysoki budżet i nie potraktowanie tego serialu per noga.

    •  

      @kwmaster: nie no, oczywiście się zgodzę, po prostu jako fan Dukaja tym bardziej bym ucieszył gdyby wybrali jakąś inną pozycję :)

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    czemu nie czytasz dukaja teraz? #ksiazki #dukaj

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    1 067 - 1 = 1 066

    Tytuł: Po piśmie.
    Autor: Jacek Dukaj.
    Gatunek: publicystyka

    ★★★★★★★★☆☆

    Pismo, istota cywilizacji. Technologia, która ukształtowała naukę, religie, politykę i gospodarkę. Obecnie staje się coraz mniej dostosowana do realiów. Przejście fazowe do epoki post-piśmiennej już następuje, ale nie nastanie ona od razu. Niesamowicie ciężka i niesamowicie wymagająca w odbiorze. Pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi.
    Na Zachodzie taka książka wywołałaby pewnie lawinę dyskusji. W Polsce przeszła bez echa.

    #bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzwykopem #dukaj
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @Wydmuszka: lew nie jest krolem dzungli tylko co najwyzej sawanny :)

    •  

      @appylan: Dokładnie. Byłem na spotkaniu autorskim z J.Dukajem w Sopocie, przy okazji premiery właśnie 'Po Piśmie'. Prowadziła je niejaka Olka z WielkiegoBuka (blog) i niestety było bardzo słabo. Prowadząca nie rozumiała połowy wywodów Dukaja, zadawała pytania tak, że Dukaj musiał się domyślać o co chodzi, albo był zaskoczony danym stwierdzeniem. Dobrze, że jednak że to facet na poziomie i po prostu sam prowadził tę 'debatę', a gdy miał wątpliwości o co właściwie pyta prowadząca, to odpowiadał z kilku stron. Często po prostu sam prowadził dłuższy monolog.
      Tak, brakuję popularnego dziennikarza, bardzo inteligentnego, który by zrobił z J.Dukajem świetną dyskusję czy chociaż wywiad.

      Przykład: Olga "no, to paradoksalne, że mówiąc o erze po piśmie opwiada pan to w książce, która jest przecież napisana"
      Dukaj: "tu nie ma nic paradoksalnego, wszak jestem człowiekiem ery piśmiennej i nie potrafię tego opowiedzieć lepiej niż dokładnie w taki sposób"
      pokaż całość

      +: appylan
    • więcej komentarzy (7)

  •  

    1 068 - 1 = 1 067

    Tytuł: Serce ciemności. Spolszczenie Jacek Dukaj.
    Autor: Joseph Conrad

    ★★★★★☆☆☆☆☆

    Dukaj podjął się tłumaczenia klasyki dla czytelników, o zupełnie innej konstrukcji umysłowej niż grupa docelowa pierwowzoru. Wynik jest... dziwaczny. Z jednej strony opisy są bardzo zwarte, z drugiej niestety autor nie potrafił wybrnąć z charakterystycznych dla XIX-wiecznej powieści zdań na pół strony. Upadek, ale z wysokiego konia.

    #bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzwykopem #dukaj
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

    •  

      @TeczkiUkladyAgentury: Coś jest nie tak z tym eksperymentem literackim. Podszedłem do tego dzieła nie znając wcześniej tej historii. O ile początek jest dobry, to końcówki w ogóle bym nie rozgryzł bez sięgnięcia po przekład innego tłumacza "Jądra ciemności".

  •  

    Już jest
    #dukaj #czytajzwykopem

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1557937847665.JPG

  •  

    Moja stara to fanatyczka Dukaja. Pół mieszkania zajebane „Lodem” najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi „Córkę Łupieżcy” i trzeba zapierdalać po księgarniach bo zniszczone. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wycieczce. Tydzień temu jak poszedłem po Orbitowskiego, to mi baba z księgarni od razu w ryj „Lodem” rzuciła jak mnie tylko zobaczyła. 

    Druga połowa mieszkania zajebana Nową Fantatyską i Alfą, bo stara nie ogarnia, że Dukaj się urodził jak ten szjs przestali drukować xD
    Co miesiąc stara robi objazdy po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie te czasopisma (chuj że Alfy nie drukują od `85). 

    Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla fanów fatastyki i kręci gównoburze z innymi piwniczakami o najlepiej postawione kropki w wypowiedziach Gierosławskiego itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno.
    Kiedyś matka mnie wkurwiła to założyłem tam konto i ją trollowalem pisząc w jej tematach jakieś losowe głupoty typu Dukaj pisze fantasy.
    Ojciec nie nadążał z gotowaniem bigosu na uspokojenie. 
    Aha, ma już na forum rangę phoebe, za najebanie 10k postów.

    Jak jest ciepło to co weekend zapierdalamy do miejskiego parku, gdzie stara udaje kurwa Hamleta i czyta z kulawą emfazą ulubione fragmenty „Lodu”. Jak się dostałem na studia, to stara przez tydzień pierdoliła, że to dzięki słuchaniu prozy Dukaja bo stymuluje mózg i w ogóle. 

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują składając ofiary przed ołtarzykiem poświęconym Dukajowi. Palą kukły Sapkowskiego i innych Huberathów na środku salonu kurwa. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o Dukaju i za każdym razem temat schodzi na Nagrodę Zajdla, hurr durr, Dukaj powinien dostawać co rok, nawet jak kurwa nic nie napisze. Robi się przy tym cała czerwona i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać „Złotą Galerę” żeby się uspokoić. 

    W tym roku sama sobie kupiła na święta drukarkę 3D. Oczywiście do Wigilii nie wytrzymała, tylko już wczoraj rozpakowała i drukowała jakieś gówniane mechy. Ubrała się w garnki i cały dzień udawała jakiegoś transformersa. 
    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do Dukaja to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stara jako prezent wzięła mnie ze sobą do Tarnowa drodze wyjątku. Super prezent k***o.

    Pojechaliśmy wpizdu, dochodzimy na rynek w Tarnowie a starej już się ocy świecą i oblizuje wargi podniecona. Rozłożyła cały sprzęt i kurwa namierza. Kazała mi puścić Cohena, coby Dukaja zwabić bo niby go lubi. 6 godzin łaziliśmy po Tarnowie jak pojeby. Nie miałem serca powiedzieć starej, że Dukaj mieszka w Krakowie. 

    Wspominałem też o kolektywnym arcywrogu mojej starej czyli uczestnikach Polconu co głosują kto ma dostać Zajdla. Stał się on kompletną obsesją starej i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to matka zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Polconu powiedzieć. Gazety nieliterackie też przestała czytać bo miała ból dupy, że o fantastyce polskiej ani próbach zatuszowania geniuszu Dukaja nie piszą.

    Wspomniałem, że stara ma kolegę mirka, z którym pali te cholerne kukły. Kiedyś towarzyszem rytuałów był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz stara miała imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o Dukaju. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę.
    WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, KATEDRA TO OPOWIADANIE A NIE JAKIŚ KURWA FILM!

    k***A GRAŻYNA, NOMINACJE DO OSCARA DOSTALIŚMY KURWA, DUMA NARODOWA!

    CO TY MI O OSCARACH PIERDOLISZ, TO NIE JAKAŚ CHUJOWA BAJKA TYLKO MISTRZOSTWO FORMY LITERACKIEJ DUKAJA!
    No i aż się zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z ojcem musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrał akurat ojciec, złożył kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym matce, a matka:
    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za tę „Katedrę” znienawidziła.

    #dukaj #pasta
    pokaż całość

    +: I..........................s, appylan +9 innych
  •  

    Koniec pisma i człowiek tracący podmiotowość w nowym dziele Jacka Dukaja.
    Intelektualna podróż wokół najbardziej fascynujących zagadnień współczesnej cywilizacji – aż do jej kresu i do kresu człowieka.

    Premiera: 15 maja 2019

    Przez ostatnich kilka tysięcy lat pismo, książki i biblioteki były nośnikami i skarbnicami wiedzy. Technologia pisma stworzyła cywilizację człowieka. Myślenie pismem oznacza myślenie symbolami, ideami i kategoriami. Daje bezpośredni dostęp do wnętrza innych: ich emocji, przeżyć i poczucia „ja”. Wyniósłszy tę umiejętność na wyżyny sztuki, w istocie tworzy nasze życie duchowe.

    W „Po piśmie” Dukaj pokazuje ludzkość u progu nowej ery. Kolejne technologie bezpośredniego transferu przeżyć– od fonografu do telewizji, internetu i virtual reality – wyprowadzają nas z domeny pisma. Stopniowo, niezauważalnie odzwyczajamy się od człowieka, jakiego znaliśmy z literatury – od podmiotowego „ja”.

    „Mechanizm «wyzwalania z pisma» napędzają miliardy codziennych wyborów producentów i konsumentów kultury. Nie napiszę listu – zadzwonię. Nie przeczytam powieści – obejrzę serial. Nie wyrażę politycznego sprzeciwu w postaci artykułu – nagram filmik i wrzucę go na jutjuba. Nie spędzam nocy na lekturze poezji – gram w gry. Nie czytam autobiografii – żyję celebów na Instagramie. Nie czytam wywiadów – słucham, oglądam wywiady. Nie notuję – nagrywam. Nie opisuję – fotografuję”.

    Literatura, filozofia, popkultura, neuronauka i fizyka – zaglądamy za kulisy cywilizacji i odkrywamy, że to nie człowiek posługuje się stworzonymi przez siebie narzędziami, ale to one coraz częściej posługują się człowiekiem.
    Nadchodzą czasy postpiśmienne, gdy miejsce człowieka-podmiotu i jego „ja” zajmują bezpośrednio przekazywane przeżycia.

    „Czy mogę powiedzieć o sobie: «jestem oglądaniem serialu», «jestem śledzeniem celebów na Instagramie»?”
    Człowiek staje się maszyną do przeżywania.

    Opis skopiowany z fanpage'a „Wydawnictwo Literackie”.

    #ksiazki #literatura #kultura #dukaj
    pokaż całość

    źródło: scontent.fwaw7-1.fna.fbcdn.net

    +: l..............w, MaszynaTrurla +42 innych
  •  

    #ksiazki #dukaj
    Zaczynam. Ponoć ciężko się czyta, ale mam nadzieję, że mnie wciągnie.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    "To zaczyna się niepostrzeżenie, przeważnie od porażenia banałem.
    Któregoś dnia - ile wtedy masz lat? nie więcej niż kilkanaście - zdajesz sobie sprawę, że nigdy już nie będziesz dzieckiem. Nie przeżyjesz po raz drugi ani godziny, ani minuty z tego czasu. Już zatrzasnęły się zwrotnice, wszystko zaprzepaszczone, szansę wszystkie. Jak funkcja falowa - ze wszechmożliwości kollapsujesz do jednego jedynego stanu. Takie i tylko takie dzieciństwo poniesiesz w sobie aż do wieczności. Przegrywasz z każdym dniem.
    Niby wszyscy dobrze o tym wiemy - ale ty nagle pojmujesz ostatnie konsekwencje, asymilujesz tę nieuchronność do samego rdzenia swej duszy, i nogi się pod tobą uginają, kręci ci się w głowie, siadasz na ziemi, przerażony, zrozpaczony, serce bije mocno, powoli. Liczysz, raz-dwa, trzy-cztery, pięć-sześć, to są kroki śmierci, tak się skrada, tak odmierza, zegar atomowy wszechświata, metronom rozpadu połowicznego, klepsydra entropii.
    Żeby się wydobyć, trzeba rzeczy małych: smaku świeżego jabłka, zapachu nocy, śmiechu twej małej siostry... Wstaniesz, w końcu wstaniesz, wszyscy wstajemy. Za tobą, na ziemi, cień-pokurcz: zwłoki dziecka"

    #dukaj #cytaty #scifi #feels
    pokaż całość

    źródło: Extensa.jpg

  •  

    "Nie pamiętam dokładnie pierwszych słów. Zadzwoniła przez pomyłkę. Tak właśnie zaczęła się tłumaczyć: przepraszam, pomyłka. Byłem akurat przy teleskopie, jej głos szemrał mi w rytmie rozbłysków pulsara. – Nic nie szkodzi – powiedziałem do pierścienia – ale jakim cudem udało się pani pomylić? – Bo ja dzwonię ze starego, tarczowego aparatu mojej babci, nie bardzo umiem się nim posługiwać, musiałam źle wykręcić. – Wtedy ja pytam o babcię, a ona opowiada zabawną historię o wieloletniej walce staruszki z wrednym sąsiadem, który trzyma psa, co bardzo głośno szczeka i nie daje babci spać. Słychać w głosie dziewczyny jakieś roztargnienie, smutek przepędzany słowami – zapewne paplałaby tak, do kogokolwiek by się dodzwoniła. – Co się stało? – pytam. – Ach, widzi pan, ona umiera. – Bardzo mi przykro – mamroczę. – Umiera, umiera i umiera – wybucha dziewczyna – tkwię tu przy niej już trzeci tydzień, to nie do wytrzymania! – Aha, i postanowiła się pani zabawić w teleconfession? -A cóż to takiego? – Nie słyszała pani? Następny krok w ewolucji party-phones: jeśli chcesz z kimś anonimowo porozmawiać, o nie stać cię na analityka, dzwonisz pod numer firmy, która losowo wybiera ci rozmówcę. Ty nie znasz jego numeru, on twojego; na żądanie firma łączyć was będzie ponownie. Możecie być wobec siebie całkowicie szczerzy, nigdy się nie spotkacie, nigdy nie poznacie, bo, i tu leży rewolucyjność przedsięwzięcia, turingówka firmy monitoruje wasze rozmowy i uprzedzi wszelkie próby przekazania informacji identyfikujących. Czyż bowiem w istocie nie chodzi jedynie o to: o pretekst do artykulacji swych myśli! One nie są skonkretyzowane, póki nie zostaną wypowiedziane, i dopiero gdy usłyszysz ze swych ust słowa opisujące twe uczucia, dopiero wtedy je naprawdę poznajesz Trzeba pretekstu do monologu. Teleconfessions go zapewniają. Mówisz w powietrze, powietrze odpowiada. Nie ma się czego bać, pustce możesz zaufać. Naprawdę nie słyszała pani? – Nie. Ale właśnie coś takiego by mi się przydało – Cóż, proszą zatem mówić, mam czas. – Kazałem kompowi wycelować teleskop w tarczę Księżyca. W uchu szemrał mi jej oddech. Nie pamiętam dokładnie tych wszystkich słów, jej i moich, to zapewne nie tak było, pamięć musiała mi w międzyczasie sporo zafałszować – ale ogólne wrażenie pozostało chyba (chyba!) prawdziwe. – Właściwie nie wiem, co mówić – szepnęła. – Przeraża panią śmierć?-Przeraża? Czyja śmierć, jej? – Nie, śmierć w ogóle. -To znaczy: moja? – Nie. Śmierć jako zjawisko. Że coś takiego w ogóle jest możliwe. Duch wychodzi z ciała, sen bez drugiego końca, utrata przytomności ze świadomością niemożności powrotu. Jedno krótkie spojrzenie na pożegnanie się z całym światem. A potem już tylko mięso i kości i krew, i nie ma to już imienia, nie jest niczyim ojcem, niczyim bratem. Mózg – kupa neuronów. Ciemność, cisza brak jakichkolwiek doznań, jeszcze tylko parę zagubionych ech bólu, spięcia poboczne – i koniec, entropia. – Mówi pan, Jakby sam już kiedyś umarł. – Ach, bo tak jest, tak jest. – Żartuje pan. – Skądże. Wie pani, co to znaczy odbierać cudze myśli? To nie znaczy: słyszeć mamrotane sobie w ich głowach słowa. Nie znaczy: oglądać ich wspomnienia jak na ekranie. To znaczy: być nimi. Być. Jeśli pani czuje zimno – to w jakimś sensie jest pani tym zamarzającym w śnieżnej zaspie pijakiem. Co innego nas określa, jeśli nie psychiczne i fizyczne doznania? A więc także śmierć. – Zaraz-zaraz… pan mówi, że jest tym, no, telepatą? – Przez telefon mogę być, kim tylko pani zechce. – Ale pan to mówił serio! – Ee, nabierałem panią. – Co, do cholery, niech pan się nie wygłupia! Proszę mi teraz powiedzieć szczerze: to prawda? Słyszy mnie pan? Halo? Czy to jest prawda? Ja nie żartuję i nie chcę, żeby pan żartował. – Ale co pani da moje słowo, jestem tylko głosem w słuchawce, nie istnieję dla pani, mogę pani wciskać dowolne łgarstwa. – Tak. Ale właśnie dlatego, że tylko głosem w słuchawce… Może pan sobie pozwolić. Ja chcę wiedzieć. -W każdym razie zdołałem odciągnąć pani uwagę od konającej babci, co? – Na miłość boską, niech pan mi powie: czy to prawda? – Tak. – I rozłączyłem się.
    Jakoś uszło mej uwagi, że to nie było prawdziwe teleconfession. Ona musiała pamiętać ten numer, pod który chciała się dodzwonić. Dwie noce później znalazła mnie, pracowicie sprawdzając wszystkie możliwe kombinacje. Tak to się zaczęło. Chciała rozmawiać. Więc rozmawialiśmy. Pierwsze pytanie było o to, czy ją też „czuję", wyrzuciłbym telefon, gdyby tak było. Więc nie lubię tego? Nie, nie lubię. Dlaczego? I jęła drążyć temat. Przecież to fascynujące: znać myśli, uczucia, ciała innych ludzi. Tak, odpowiadam jej, ale skoro je znasz, to już nie są to „inni ludzie" i rzecz cała wygląda bardziej na skomplikowany przypadek schizofrenii niż telepatię taką, jaką sobie ludzie wyobrażają na podstawie filmów i książek. A przez telefon? Przez telefon nie. Pani jest prawdziwa, z panią mogę rozmawiać – bo pani jest obca. I tak dalej, i tak dalej.
    W tamtym okresie stanowiłem dla niej raczej swego rodzaju interesujący okaz zoologiczny, osobliwość do podziwiania w niemym zachwycie i przerażeniu. A była w tych swoich dociekaniach tak nieskrępowana, bo w gruncie rzeczy nie wierzyła mi, nie była w stanie uwierzyć. W końcu przerodziło się to w prawdziwą więź teleconfession: dzwoniła niemal co noc, porozmawiać o minionym dniu, zwierzyć się, wyspowiadać. Potem babcia wreszcie umarła. Ona jednak nie przestała dzwonić. Wróciła do siebie, zabrała się do przerwanej pracy nad jakimś zamówionym przez Brukselę programem analizy demograficznej. Zaczęła mnie nazywać swoim przyjacielem. Opowiadała mi o sobie rzeczy, o które w ogóle nie pytałem, potrafiła mówić bez przerwy przez całą godzinę, skacząc z tematu na temat, dokonując natychmiastowych introspekcji i tłumacząc się z własnych reakcji. Nie musiałem odzywać się ni słowem. W gruncie rzeczy potrzebna jej była jedynie świadomość, że ktoś słucha. Miała jakiegoś stałego kochanka, choć bez spisanej umowy. Nie powiedziała mu o mnie, Lecz mnie o nim opowiadała do świtu. Ach, żadnych zahamowań, gdy rozmówca obcy na wieki! Cóż za wspaniały wynalazek, te teleconfessions. Jesteś moim aniołem stróżem, jesteś moim nocnym powiernikiem, Czarny. Potem kochanek ją porzucił. Jesteś moim jedynym przyjacielem, Czarny. Co dziś oznacza słowo „przyjaciel"? Cichy oddech na drugim końcu linii? Czy prawdziwa bliskość jest możliwa jedynie w absolutnym oddaleniu? Znajomość w nieznajomości? Miłość w obojętności? Depresyjne to były noce. Nie zaakceptowali jej programu. Właściciel podniósł czynsz. Kaukaska pszczoła, jeden z tych mutantów popromiennych, użądliła ją w bark: na kilka dni spuchł tak potwornie, że nie mieścił się w żadnym ubraniu. Opowiadała z detalami. Co to za życie, mój Boże, ani do kogo gęby otworzyć, ani po co czekać przyszłego tygodnia. Gdyby nie ty, Czarny, strzeliłabym sobie kevorkiankę. Wtrącałem uspokajające słowa. Ale gdy już doszła do siebie, stała się jeszcze bardziej niebezpieczna. – Teraz widzę jasno -oświadczyła twardo. – Ja ciebie kocham, Czarny. Nie popełnię błędu, nie poddam się. Wiem, że to zastrzeżony numer. Zapożyczę się, wynajmę firmę detektywistyczną, znajdą cię. – Nie rób tego. – To przeznaczenie. Jesteś sensem mego życia. Jesteś najlepszym, najmądrzejszym człowiekiem, jakiego spotkałam. – Nie bądź głupia, nie można zakochać się w głosie w kolczyku. – A skąd ty to możesz wiedzieć? Sam mówisz, że nigdy nie kochałeś. – Ale byłem tymi, którym wydawało się, że kochają. Nie zbliżaj się, proszę. Zaleje nas czerń. – Drugiego takiego pesymisty ze świecą szukać. Nie wierzę w tę twoją czerń. Ludzie nie są całkowicie i co do jednego źli. – Czy to jest zło? Czy ja mówię, że to jest zło? – Boisz się, że przyjadę i wejrzysz w moje myśli. – Tak. Nie można lubić kogoś, do kogo czuje się obrzydzenie. – Czy to jest właśnie to, co czujesz do ludzi? Obrzydzenie? Ludzie cię brzydzą? Jezu Chryste, Czarny, ty powinieneś się leczyć, przecież to jest choroba psychiczna. – Więc właśnie. Daj sobie spokój z wariatem. – Ani mi się śni. – Proszę cię: nie rób tego. – Ja nie zrezygnuję. -I faktycznie, nie zrezygnowała. Przez dzień przemyślała sprawę i następnego wieczoru przedstawiła swój pomysł. -Wiem, jak to przeskoczyć – rzekła. – Teraz, przez telefon, zanim się spotkamy twarzą w twarz, teraz ja sama opowiem ci wszystkie moje tajemnice, najciemniejsze sekrety, najgorsze wspomnienia. Raz na zawsze rozbroję tę bombę. – Była tak zdeterminowana, że na nic zdały się moje prośby i tłumaczenia. Jak dobrze ja znam – z „autopsji" – ów charakterystyczny stan wzniosłego zaślepienia, przekonanie o własnych racjach połączone ze szlachetną gotowością samopoświęcenia. Młodym w ogóle nie przychodzi do głowy szukać w tym przejawów zimnego egoizmu, mają się za półaniały miłości, karierę poświęcą, życie poświęcą, wszystko poświęcą – dla drugiego człowieka, bezinteresownie. Nierzadko żyją w tej iluzji latami całymi. Miłość, miłość, miłość. Potem egoizm wskazuje im inny kierunek -i nagle okazuje się, że to była pomyłka, że jednak istnieją pewne warunki, że ów związek od początku stanowił rodzaj transakcji wymiennej. Czyż nie to właśnie przydarzyło się temu jej kochankowi? Lecz ona sama nadal nic nie rozumie. Na to nie ma lekarstwa. Możesz przechodzić przez to niezliczoną ilość razy i nie zyskasz odporności. Mogą ci tłumaczyć i tłumaczyć – nie dociera. To psychologiczny idiom. Nie do przełożenia. Lustro weneckie: z zewnątrz widać, z wewnątrz nie. Mami cię twe własne odbicie. – Weszli, gdy się masturbowałam – szeptała mi do ucha. – Myślałam, że się zabiję. Żeby sobie potem chociaż żartowali! Żeby wyśmiewali! Ale nie. Tylko te spojrzenia, tylko te miny, jakbym była trędowata. A oni to co, święci? – Szeptała: – Ja już chciałam wziąć poduszkę i udusić ją. To było nie do wytrzymania. Śmierdziała. Noce i dnie charczała jak zagoniony koń, taki śluz ciekł jej z nosa, ślina z ust, musiałam to ścierać. Robiła pod siebie. Musiałam ją myć. Czy ty, Czarny, masz pojęcie…? Parę takich dni wystarczy, żeby zwątpić w istnienie na świecie jakiegokolwiek piękna, zapomnieć o radości. Szkoda, że w naszym landzie nie obowiązuje ta ustawa o eutanazji. To przecież jest nieludzkie, jak można pozwolić na taką ohydę. I już, już miałam poduszkę w rękach. Ja, widzisz, ja jednak dostrzegam w tym grzech. Nie rozumiem. Wraca i wraca. Na pewno zobaczysz, gdy przyjadę. To dlatego wtedy zadzwoniłam. Musiałam do kogoś zadzwonić, bo bym to zrobiła, naprawdę bym to zrobiła, Czarny, wiem, że tak. – Szeptała: – Przez trzy miesiące to trwało, traktował mnie jak niewolnicę, jak dziwkę, wstępował niczym do burdelu, ale ja nic nie widziałam, ja go kochałam, Jezu, jak ja go kochałam. A on miał tę damulkę z Zakopanego i tę rudą zdzirę. I nawet nie chciało mu się zaprzeczać! A ja byłam taka młoda i głupia, wzięłam to do siebie, myślałam, że tak to już jest. Jak ja sobą pogardzałam…! Nie masz pojęcia, jak to mnie dręczy, do dzisiaj wściekam się i czerwienię na samo wspomnienie. – I tak dalej, i tak dalej, czerń sączyła się w mój umysł na falach jej głosu.
    Nie było sensu, żeby się rujnowała na detektywów -sam podałem jej adres. Prosiłem o noc, i przyjechała nocą. Czekałem pod werandą. Zaparkowała kilkanaście metrów dalej, żwir chrzęścił pod oponami wolno toczącego się luuca, głośniejsze były świerszcze. Ona wysiadła – i to już było za blisko. Och, wcale nie jest taki przystojny, jak sobie wyobrażałam. No, co za ponura mina, twarz jak zamrożona. A uśmiechnij się. Eee. No, dziewczyno, wciągnij brzuch, pierś do przodu. Nie ruszy się? Nawet nie mrugnął. Róbmy dobrą minę, róbmy dobrą minę. – Nie musisz się tak wysilać – rzekłem jej. – O co ci chodzi? – zmarszczyła brwi, zatrzymując się krok ode mnie. Jej myśli zalewały mnie wodospadem brudu. Strach: a jak rzeczywiście telepata, a jak czyta, jak widzi, jak czuje…? I: co ja tu robię, przecież ja go nie znam. I: nie myśleć o tamtym, tylko o tamtym nie myśleć. Tamto: jej seksualne fantazje, gdy tutaj jechała. Mój abstrakt z twarzami jej kochanków, rytuały upokorzenia, reminiscencja z dzieciństwa, spokój w ramionach ojca. – Nie jestem twoim ojcem – powiedziałem. Zachłysnęła się. Strach, strach, strach. Mimowolnie – krok w tył. Czerń bucha mroczną fontanną, nagle zalewają mnie obrazy, głosy, odczucia i uczucia, myśli kalejdoskopowe, rwane i sklejane podług obcych mi skojarzeń. Czerń, czerń. O czym myśleć nie chce, co usiłuje ukryć -a więc tym właśnie aktem negacji wywołuje je z pamięci niezorganizowanej. Cóż znaczą słowa, nic nie znaczą. Opowiedziała – ale teraz ja jestem tym wzgardzonym, tym poniżonym, stoję nad mą babką z poduszką w dłoniach, poddaję się, pijany, pieszczotom anonimowego kochanka o wódczanym oddechu, okłamuję rodziców, podkradam pieniądze przyjaciółkom… nawet by opowiedzieć wszystko, nie miała siły, ani wiary. Teraz patrzę na siebie, patrzę sobie w oczy, i widzę to wiedzę, widzę jedność, to jest człowiek, i on wie, on wie o mnie wszystko, jest mną, patrzy, patrzy…! Przerażenie – lecz przede wszystkim: wstyd, wstyd tak potworny, że tłumi nawet wściekłość na samą siebie. Co robić, ręce się trzęsą, myśli się trzęsą, skurwysynu, kto ci dał prawo… Ja nie mogę, nie mogę! Odwróciła się pobiegła do samochodu, odjechała. Nie wiem, czy wszystko to trwało bodaj minutę. Wróciłem do teleskopu, do gwiazd, które są tak piękne – bo nieskończenie odległe, niedosiężne.
    Potem zadzwoniła tylko raz, mniej więcej po tygodniu.
    – Teraz wiem, czym miłość nie jest -powiedziała."

    #dukaj #cytaty #scifi #czarneoceany #logikarozowychpaskow
    pokaż całość

  •  
    p.......o

    +45

    Rola pełniona przez pisarza w Polsce ma niewiele wspólnego z tworzeniem oryginalnych i wciągających fikcji, a bardzo dużo z polityką, walką ideologiczną, świeckim kapłaństwem, celebryctwem prestiżu, tworzeniem filozoficznych podstaw podziałów lifestyle’owych.

    ~ Jacek Dukaj, via Onet

    Pasuje to idealnie do P. Holland i jej nowego dzieła, które zdaje się ma być lubiane za ideologię mu przyświecającą, niż walory artystyczne.

    #1983 #seriale #dukaj #kultura
    pokaż całość

    źródło: scontent.fwaw7-1.fna.fbcdn.net

  •  

    "Się przypomniało się egzaminy na uniwersytecie, ową charakterystyczną irytację profesorów, którzy ostatkiem siły woli powstrzymują się, by nie wybuchnąć w obliczu wołającej o pomstę do nieba tępoty studenta - więc studentowi tem trudniej pozbierać myśli - więc oni tem wyraźniej się irytują - więc student płonie żywcem i marzy już tylko, by zejść im z oczu - więc przeganiają go zrezygnowanem machnięciem. Uszedł sprzed plutonu egzaminacyjnego, wrócił do życia i rozumu.
    Teraz pokazać gienjusz i wiedzę! Nie może, nikt nie pyta.
    Tak samo, jak nie ten jest dobrym saperem, kto potrafi rozbroić makietę miny, lecz kto rozbraja miny prawdziwe, które grożą wysadzeniem go w powietrze - tak i nie ten jestdobrym studentem, kto prezentuje wiedzę i umiejętności, lecz kto prezentuje wiedzę i umiejętności przed najsroższymi egzaminatorami.
    Wpierw długi czas sądziło się, iż jest to uogólnienie służące jedynie do usprawiedliwiania uczelnianych obiboków; potem zrozumiało się, że ów podział przebiega wśród ludzi w ogóle, w dowolnej dziedzinie. Ilu jest takich, co doskonale radzą sobie z każdą atrapą życia, ale gdy przychodzi do prób na życiu prawdziwem - trzęsą się im ręce? Prymusi w naukach bez znaczenia, celujący w odpowiedziach na pytania niezadane, wszystkowiedzący minutę po. Gdyby tylko pozwolić im podejść raz jeszcze, dać jeszcze jedną minę do rozbrojenia, jeszcze jedno życie...!"

    Dukaj, LÓD

    #ksiazki #czytajzwykopem #cytaty #dukaj #przegryw #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #cytaty #dukaj #literatura

    "A więc dwadzieścia siedem lat i nadal nic.
    Jest inteligencja, nie ma życia.
    To my wam teraz powiemy, Kostrzewa. INTELIGENCJA JEST PRZECENIANA.
    Ludzie wybitnie inteligentni bardzo często niczego w życiu nie osiągają.
    Dlaczego? Właśnie dlatego, że są tak inteligentni.
    Popatrz na swoją historię i powiedz, czy mamy rację. Czy nie.
    Kiedy kształtuje się charakter, nawyki, kiedy wypalają się w mózgu ścieżki przyjemności, satysfakcji i szacunku - geniusz zazwyczaj nie musi się w ogóle wysilać. Wszystko przychodzi mu bez pracy i bez napięcia. Bez ryzyka porażki.
    Także podziw i respekt zdobywa nie dzięki temu, co robi. Nie dzięki pracy.
    Zdobywa je dzięki temu, że jest, jaki jest.
    Ma to darmo.
    Aż dociera do punktu, gdy sama inteligencja nie wystarcza.
    I co? I już nie potrafi się zdobyć na pracę nad sobą. Musi. A nie może. Nie nauczył się.
    Widzi, że prześcigają go ludzie daleko mniej uzdolnieni. (Bo przysiedli fałdów).
    Zaczyna gorzknieć. Nakręca w sobie sprężyny zawiści, snobizmów. Rozmaitych dziwactw i paranoi. Wszystko to z pretensji i urazy do świata i ludzi.
    Lecz zmienić całej swej osobowości - już nie potrafi.
    Taki los superinteligentnych, Kostrzewa.
    Często natomiast sukces osiągają ci, którzy startowali z handicapem.
    Sama przeszkoda z czasem traci na znaczeniu. Jednak wypracowane na niej: upór, pracowitość, pokora, wiara we własne siły, zdrowe ambicje - pozostają na całe życie.
    Mnogo a mnogo przykładów „geniuszy niedocenianych". Albo pochodzących z niskich środowisk, z pokręconych rodzin, wychowanych w trudnych miejscach, trudnych czasach.
    Poczytaj biografie wielkich, Kostrzewa. Nie mieli lekko.
    Społeczeństwo jednak samo wbudowuje w system katalizatory charakteru.
    Kto jest królem szkoły? Cham mięśniak. Intelektualistów napierdala dla rozrywki. Kotki też lgną do ciemnych typów.
    Rozum leży na samym dole.
    Nerdów depczą i opluwają.
    Trzeba przez to przejść, trzeba.
    Bo inaczej - co po rozumie?
    Mózg możesz sobie wytrenować. Wyćwiczyć elastyczność umysłu, chłonność, ciekawość świata. Zdolności kojarzenia. Zwłaszcza pamięć.
    Nad inteligencją da się pracować.
    Ale za cholerę nie wyrozumujesz sobie charakteru.
    Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania."

    Linia oporu, J. Dukaj
    pokaż całość

    źródło: 40403643_2103582103038757_2014477568928907264_o.jpg

  •  
    p.......o

    +10

    Ej, teraz ogarnęłam że Xavras Wyżryn to takie trochę Jądro ciemności i Czas apokalipsy. Bohater zza granicy i charyzmatyczny ale zły antagonista/protagonista, który doskonale tłumaczy swoje czyny, tak że nie nikt nie jest w stanie zarzucić mu fałszu. Muszę jeszcze raz przeczytać. #dukaj

  •  

    Tytuł: Inne Pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    ★★★★★★★★★★
    #dukaj #ksiazki #fantastyka #scifi

    (Bez spoilerowa prawie recenzja)

    Pierwszy raz zobaczyłem "Inne Pieśni" w jakimś rankingu książek.
    Z opisu pamiętam mało zachęcające wywody o starożytnej Grecji, filozofach i formach. Ale, tytuł ten był na czołowym miejscu.

    Zaczyna się powoli.
    Raczej coś w stylu renesansu niż starożytności. Wstępnie poznajemy głównego bohatera i jego środowisko. I tak sobie ziewamy przy lekturze przekartkowując jakieś romanse, spotkania biznesowe i negocjacje handlowe, potykając się o "anthosy", "kerosy" i inne ciekawe słowa. Nie za wiele rozumiejąc lecimy przez kilkadziesiąt stron, do momentu kiedy to bohater wraca wspomnieniami do pewnych wydarzeń... I tu nastąpił ten moment - "o kur wa, genialne!" i już było wiadomo, że trzeba będzie doczytać do końca.

    10/10

    Wstęp powieści też jest świetny - fakt, delektowałem się dopiero przy ponownym podejściu do lektury (bardzo przemyślany, dużo smaczków i nawiązań, obce słowa nie są już obce).
    pokaż całość

  •  

    Przeczytałem dwieście stron „Lodu” i już więcej nie dam rady. Wszystko mnie w tej książce irytuje, oprócz historii, która się wydaje być niezwykle ciekawa. Może kiedyś się uda xD Wracam do opowiadań
    #dukaj #ksiazki

  •  
    p.......o

    +11

    Patrzcie na drugie nazwisko. (。◕‿‿◕。)

    Z opisu:

    Jacek Dukaj olśniewa kunsztem, opowiadając o Japonii z okresu Meiji, inżynierze z dalekiego Kraju, Którego Nie Ma, i jego latających maszynach z metalu lżejszego od powietrza.

    <333

    #dukaj #ksiazki #scifi

    źródło: ecsmedia.pl

  •  
    A....c

    +17

    2 263 - 1 = 2 262

    Tytuł: Lód
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: Fantastyka
    ★★★★★★★★★★

    Wreszcie skończyłem! Taka przeszła mi myśl kiedy przeczytałem ostatnie słowo Lodu. Jednak nie dlatego, że książka była nudna czy słaba. Wprost przeciwnie. Przeczytanie Lodu było sporym wysiłkiem intelektualnym i było na swój sposób męczące, ale męczące w taki sposób jak przebiegnięcie maratonu. Po ukończeniu ma się naprawdę sporą satysfakcje.

    Akcja rozpoczyna się w latach 20-tych w Warszawie. Historia (albo raczej historja ;) ) poszła trochę innymi torami na skutek uderzenia meteorytu w Tungusce. Rosja i europejska część Rosji jest skuta lodem a tajemnicze istoty Lute przemierzają kontynet zamrażając świat. I Wojna Światowa się nie odbyła, Car nie został obalony, a Królestwo Polskie jest dalej częścią Imperium Rosyjskiego. Benedykt Gierosławski młody matematyk-hazardzista na zlecenie Cara ma skontaktować się ze swoim Ojcem - politycznym zesłańcem, który podobno z Lutymi gada i ma przekonać go do zmiany historii. I tak zaczyna się jego przygoda od Warszawy przez kolej transyberyjską do stolicy Lodu.

    Lód to ogromna powieść, a świat w którym dzieje się akcja jest (jak to u Dukaja) bardzo drobiazgowy bez niedopowiedzeń. Rosja opisana w książce to konflikt Cara z przemysłem syberyjskim, sektami religijnymi, komunistami i ruchami wyzwoleńczymi zarówno Polski jak i Syberii. Przed rewolucją trzyma jedynie Lód który zatrzymuje wszelką rewolucjną aktywność. W tle przewijają się historyczne postacie z tamtych lat: Tesla, Piłsudzki, Crowley, Rasputin. Sama śmietanka ;-) Dukaj stworzył wiele innych ciekawych postaci i dołożył do tego mnóstwo zwrotów akcji. Do tego w zależności od etapu książki zmienia się narracja i formuła. Na pewno nie ma jednostajności, choć są fragmenty które potrafią się dłużyć. Wejście w świat Lodu ma znacznie mniejszy próg jak w innych powieściach Dukaja (taka Perfekcyjna Niedoskonałość to od początku jest jazda bez trzymanki). Za to stylistycznie Lód nawiązuje do równie długich powieści z lat do których nawiązuje. Narracja i język kojarzył mi się z Czarodziejską Górą T. Manna, albo z powieściami Dostojewskiego.

    Dla mnie dycha.

    #bookmeter #dukaj

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: appylan, p.......o +15 innych
    •  

      @Astroc: gratulacje. Ja poleglem w jakichs 60-75%.
      Po prostu nie moglem, przez taki dlugi okres czasu zawsze cos przy czytaniu rozproszy, zdarzy sie dzien w ktorym czytajac mysli wedruja gdzie indziej... a przy Lodzie to juz jest nie do nadrobienia, pojawiaja sie braki utrudniajace rozumienie tego co sie dzieje.
      Wole jednak Xawrasa:)

      +: A....c
    •  
      A....c

      +3

      @mozgogrdyczka: końcówka (ostatnie 100 stron) jest... dziwna.

      uwaga spojler

      pokaż spoiler Cała ta akcja z marcynowcami, przemysłem historji i szukaniu Jeleny w Irkucku jest bardzo chaotyczna. Odwiliż i lato to miały być niedopowiedzenia i przenikanie się kłamstwa i prawdy więc może to celowy zabieg? Możliwe też że Dukaj po napisaniu 800 stron stwierdził "kurwa nigdy tego nie skończę" i po prostu pozamykał ile się jak najszybciej. Również mógł skończyć książkę w momencie zejścia Benedykta na drogi mamutów, a potem napisać drugą część "Odwilż" ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    *********************************************************************************************************************************************
    99.

    Arthur C. Clarke - 2001: Odyseja Kosmiczna

    Przyznam się szczerze, że przez długi czas wypowiadałem się na temat samej książki, jak i filmu Kubricka, nie będąc zaznajomionym z treścią. Jedyne co kojarzyłem to 'przepraszam dejf, ale nie zrobia ci tego', małpy oraz długi czarny kamyk. Jednakowoż, żeby nie być gołosłownym, postanowiłem zaznajomić się z tym klasykiem. Postawiłem na słuchowisko nagrane przez #audioteka , gdyż obietnica dźwięku binauralnego, a także pochlebne opinie wydały mi się kuszącą propozycją. Umówmy się, lubię audiobooki, ustawiając prędkość na 1.5x z miłą barwą głosu lektora, pozwala szybko i przyjemnie spędzić czas z książką, gdy jestem poza domem lub podczas rutynowego sprzątania. Jednak to, co zawierało nagranie sprawiło, że słuchałem tego tylko nocą, będąc w łóżku, ew. wychodząc na nocny spacer (tereny niezabudowane, więc gwiazd sporo na niebie). Dlaczego? Przez niesamowitą genialną ekstatyczną oprawę dźwiękową. Dźwięki binauralne tworzą dźwięk przestrzenny, specjalny proces nagraniowy sprawia, iż czytelnik znajduje się 'wewnątrz' nagrania, co daje efekt nie do opisania. Jeśli tego nie kojarzysz, tutaj mała próbka(wymagane słuchawki):
    https://www.youtube.com/watch?v=T2in4MVoOAI
    Robi wrażenie. A to wszystko pomnożone przez skalę podróży przez Układ Słoneczny. Dźwięki tła (stuki, puki, odgłosy kroków), muzyka są bardzo dobrze dobrane. Dlaczego? Bo idealnie komponują się z treścią i są wyważone, tak że ani nie rażą, ani nie zabierają nadmiernej uwagi. Rzeczą godną uwagi jest również dobór obsady - Krystyna Czubówna czytająca książkę telefoniczną, robi to świetnie, a przy treści Odysei, bardziej pasjonującej, niż zbiór nazwisk i numerków, sprawdza się znakomicie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego, kto mógłby mi teraz ją przeczytać. W samym nagraniu jest oczywiście podział na role, występują aktorzy głosowi i oni również spisują się świetnie (głos Hala w polskiej wersji był dla mnie dużym zaskoczeniem na plus, gorzej od oryginału, wiadomo, ale i tak jest dobrze). To tyle w kwestii rozpływania się nad genialnością słuchowiska (a mógłbym kilka akapitów napisać).
    Co do samej treści..Pewnie fani #lem #dick czy #dukaj mnie zlinczują, ale jest to najlepszy, przynajmniej dotychczas, wykreowany przekonywająco świat SF. Cała otoczka science, pomimo swojego oczywistego fiction (ZSRR w XXI wieku), przedstawia bardzo sprawnie pierwsze kroki człowieka w podboju Układu Słonecznego. Pamiętam dobrze fragment, gdzie lecąc obok księżyców Jowisza autor wspomina, parafrazując, 'załoga widząc te księżyce, odczuwała zachwyt, będąc pierwszymi ich odkrywcami, ale za kilka lat jednak miało się jednak w okolicy zaroić od kolonizatorów i rakiet'. Wow, opis planet, księżyców, całego Wszechświata w tej książce jest fantastyczny. Wątek SI z Halem to samo, bardzo aktualne pytania, czy tam jest świadomość etc etc. Co do sprawy Monolitu, wątek ciekawie zarysowany, ale miałem wrażenie, iż jest to mcguffin, popychający postacie do odkrywania nieznanego, przedstawiania kolejnych światów, niż coś, co ma być mega znaczące dla fabuły (owszem, jest, ale stanowi bardziej pretekst do pójścia naprzód, niż coś istotnego samo przez się).
    Ogółem o czym jest ta książka? Nie jest to naukowa polemika i rozprawa jak u Lema, ani rozprawa nad rzeczywistością jak u Dicka. Stoi w totalnej opozycji do zgoła pesymistycznych wizji przyszłości panów wyżej. To się wybija na plus. Ta książka jest o rozwoju, kolejnym stopniu, z jakim musi zmierzyć się ludzkość, jeśli zdecyduje się na eksplorację kosmosu. Jest idealnym przykładem 'co by było, gdyby... '. Świetnie to współgra jako całość, nie przywiązujemy się bardzo do bohaterów, tylko do ich wpływu w tym świecie nowych technologi, jak się poruszają i oddziałują, jak reagują na rozwój. (Same monolity jasno obrazują rozwój przesuwających się granic ludzkiego zrozumienia i świadomości jako takiej). Czy czytać? No kurwa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #ksiazki #audiobook #odysejakosmiczna2001 #clarke #sf #scifi #drimerczyta
    pokaż całość

    źródło: pre00.deviantart.net

  •  

    za każdym razem gdy wybieram sobie kolejną książkę do czytania to patrząc na półkę z książkami zatrzymuje się wzrokiem na tym jednym tytule i mówię do siebie "nie, chyba jeszcze nie jestem psychicznie gotowy"
    ale mam takie postanowienie że w tym roku ją przeczytam
    #dukaj #ksiazki #postanowienianoworoczne

    źródło: wydawnictwoliterackie.pl

  •  

    dlaczego Dukaj nie napisał kontynuacji Perfekcyjnej Niedoskonałości? Dukaj ty ..uju.
    #ksiazki #dukaj

  •  

    2 540 - 1 = 2 539

    Tytuł: Czarne oceany
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: hard science fiction
    ★★★★★★★☆☆☆

    A stwierdziłem, że jak coś przeczytam to w ramach utrwalenia będę sobie pisał, krótkie oceny, do których będę mógł ewentualnie wrócić w przyszłości. Więc dzielę się podsumowaniem, może kogoś zachęcę do zapoznania się z danym tytułem.

    Dukaj jak zwykle całkowicie bez żadnego wprowadzenia rzuca czytelnika w zupełnie obcy świat. Pierwsze rozdziały to nie tyle podążanie za fabułą, a próba zorientowania się w realiach i zasadach rządzących wykreowanym światem. Nie jest to aż tak trudne jak w przypadku np. "Lodu" czy "Perfekcyjnej niedoskonałości", ale trzeba trochę wysiłku zanim można zacząć się cieszyć historią.

    Historia jest dość prosta jak na Dukaja, ale i tak oznacza to mieszaninę wątków parapsychologicznych (telepaci), cybernetycznych (świadome sztuczne inteligencje buntujące się swoim stwórcom), politycznych (skomplikowana struktura waszyngtońskiej biurokracji i stosunki międzynarodowe polegające na walce wielkich imperiów na zupełnie nowych frontach), społecznych (podział społeczeństwa na zupełnie nowe klasy/warstwy) oraz socjologicznych (jak prawie zawsze u Dukaja pojawia się transhumanizm w postaci genetycznie modyfikowanych ludzi - rzeźbionych (swoją drogą to chyba najtrafniejsze i najbardziej dosadne określenie na takich ludzi z jakim jak dotąd spotkałem się w polskiej literaturze, mam cichą nadzieję, że przyjmie się zarówno w pisarstwie jak i bardziej powszechnym użyciu)).

    Akcja rozwija się bardzo powoli i trochę jakby od niechcenia. Punktem zwrotnym jest porwanie głównego bohatera, od tego momentu na kolejnych kilkudziesięciu stronach dzieje się dużo i szybko, aż czasami ciężko nadążyć i zorientować się co się właśnie stało, nie mówiąc już dlaczego. Całe szczęście finał, mimo swojego słodko-gorzkiego charakteru, jest bardzo satysfakcjonujący i wszystkie wątki są rozwiązane w zadowalający sposób.

    Ogółem powieść stoi na wysokim poziomie, który zazwyczaj reprezentuje Jacek Dukaj. Jedynymi minusami jakie mogę wymienić jest dość wolno tocząca się akcja w początkowych rozdziałach oraz to, że chciałoby się, żeby poszczególne wymieszane wątki zostały bardziej rozwinięte (choćby rozwój inteligentnych wirusów jako broń masowego rażenia, samoświadome AI czy nawet telepatia). Pomysłów i idei, o które zahacza Dukaj jest tak dużo, że odpowiednio rozwinięte spokojnie wypełniłyby książkę dwa czy trzy razy bardziej obszerną niż "Czarne oceany".

    #bookmeter #czytajzwykopem #literatura #ksiazki #dukaj #polskaliteratura #czytanie #ksiazka #sciencefiction #hardsciencefiction #powiesc #gobi12czytaipisze
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    Została podpisana umowa na wydanie "Lodu" w języku angielskim. Przewidywany czas prac ok. 4 lat ( ͡° ʖ̯ ͡°).
    http://www.dukaj.pl/

    #dukaj #ksiazki

  •  

    Jacek Dukaj będzie w najbliższą sobotę 28. października na 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie:
    15:00-16:00 spotkanie z autorem na stoisku Wydawnictwa Literackiego, stanowisko D16
    17:00-18:00 jako laureat nagrody im. Janusza A. Zajdla, na stanowisku B69

    #dukaj #ksiazki #targiksiazki #krakow #scifi #fantastyka pokaż całość

  •  

    Dziś w Łodzi w Teatrze Nowym o 21:00 spotkanie autorskie z Jackiem Dukajem w ramach Igrzysk Wolności.

    https://m.facebook.com/events/340758193040703/

    http://igrzyskawolnosci.pl/dolacz-do-spolecznosci-igrzysk-wolnosci-zapisz-sie-i-odbierz-darmowa-wejsciowke/

    Z kolei w najbliższy poniedziałek, 23. października będzie w Krakowie na Festiwalu Conrada o 17:00.

    http://conradfestival.pl/wydarzenie/serce-ciemnosci-dukaj-heydel-swierkocki-pindel

    Niestety nie wiem dlaczego takie informacje nie pojawiają się na oficjalnej stronie autora.

    #dukaj #ksiazki #scifi #fantastyka
    pokaż całość

  •  
    m.........o

    +7

    [upuszczanie jadu mode on]

    Nie mogę zdzierżyć stylu Stanisława Lema... Po prostu nie mogę. W ostatnim czasie przeczytałem:
    1. Cyberiada
    2. Kongres Futurologiczny
    3. Solaris
    Kiedyś czytałem jeszcze Dzienniki Gwiazdowe i coś o jakimś Pirxie, etc.

    Jakim cudem ten człowiek zrobił tak oszałamiającą karierę (jak na nasze rodzime warunki)!? Jako autor SF jest niczym w porównaniu do takiego chociażby Zajdla. Megalomania, nuda, wtórność, infantylność - to właśnie wyziera z kart rozmaitych nowelek Stanisława. Nie wspominam nawet innych, zagranicznych autorów z pokolenia Lema - jako przykładów pozytywnych - bo ten musiałby się zapaść pod ziemię ze wstydu.

    Innymi rakotwórczymi pismakami, ale to już z ramienia fantasy są: Dukaj, Piekara. Dodać im Lema i można wszystkim śmiało przypiąć "wielki order przerostu formy nad treścią".

    Za to podobały mi się napiisane przez Lema (bądź z jego współudziałem), popularnonaukowe:
    1. Świat na krawędzi
    2. Bomba megabitowa
    3. Sława i fortuna

    No! upuszczę sobie jeszcze trochę jadu i dodam, że jeszcze większym rakiem, dla odmiany w środowisku filmowym, jest Christopher Nolan ze swoim filmem Interstellar. Miałem wątpliwą przyjemność, będąc w stanie umiarkowanej gorączki, skończyć tego samego dnia 2001: odyseja Kosmiczna Clarke'a i rzeczony Interstellar. Od tamtej pory leczę się na onkologii w Los Angeles za pieniądze lobby przemysłu filmowego. Nolan zgwałcił mnie swoimi pomysłami orbitującymi wokół 'miłości, która jako jedyna siłą we wszechświecie przenika czas i przestrzeń'...

    Dobra, koniec tego dobrego. Dajcie lepiej coś na odtrutkę od nadmienionych wyżej paździerzy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #niepopularnaopinia #ksiazki #film #sciencefiction #fantasy #lem #dukaj #piekara #interstellar
    pokaż całość

    •  

      @mojoakajojo: Do Lema to musisz podejść tak jakby do Verne’a, wiele jego rzeczy się już po prostu zestarzało i trzeba interpretować jak lektury szkolne( ͡° ͜ʖ ͡°). Dukaj jest jednym z najlepszych pisarzy sf na świecie...niestety w związku z tym faktem, wydali "Lód" bez korekt:)

    •  

      Innymi rakotwórczymi pismakami, ale to już z ramienia fantasy są: Dukaj, Piekara.

      @mojoakajojo: Jesteś albo pijany, albo niespełna rozumu. No albo nie wiesz o czym piszesz. Dukaj to literatura wyższych lotów, do której trzeba dojrzeć i odpowiednio się nastawić. Piekara to zwykły wtórny i masowy pisarzyna, wydający tonę makulatury rocznie.

      +: DSS96, k..........e +4 innych
    • więcej komentarzy (15)

  •  
    1..4

    +9

    Jeśli są tu jacyś fanatycy Dukaja, to pewnie będą zainteresowani monografią poświęconą jego twórczości. Dostępna jest tylko jako ebook za około 40 zł. Może kiedyś się skuszę.
    #dukaj #ksiazki

    źródło: wydawnictwo.us.edu.pl

    •  

      @1984: To by było coś. Niestety, nie zapowiada się, żeby przynajmniej nasze dzieci mogły zostać delikatnie przymuszone (bo w ramach lektury obowiązkowej) do takiej perełki. Chociaż... może. Oby :)
      Dukaj to niesamowicie zdolny człowiek i literatura naprawdę wysokich lotów, tak uważam. Zdecydowanie wyróżnia się spośród morza aktywnie działających twórców. I trendów- to przede wszystkim.

    •  
      1..4

      0

      @flakizolejem: Z pewnością za kilka lat do tego dojdzie. Skoro w podręczniku widziałem fragment któregoś z opowiadań wiedźmińskich, to i Dukaj może się tam znaleźć lada chwila.
      Główną jego zaletą jest przywiązanie do szczegółów i samokrytycyzm. Napisał wiele, ale jeszcze więcej pewnie zostało bezpowrotnie odrzucone. Jakiś czas temu wypłynęła informacja, jakoby miał skasować Rekursję, nad którą pracował wiele lat i która miała osiągnąć wielkość zbliżoną do Lodu. Nie pisze więc jak popularni autorzy, co się ceni.
      Sam zacząłem czytać Jacka będąc w liceum. Obecnie jakoś nie potrafię czytać typowo rozrywkowej fantastyki. Zawsze staram się sięgać po bardziej ambitne książki, bo po Innych pieśniach inaczej się nie da.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    W październiku ukaże się uwspółcześniony przekład "Serca ciemności" Josepha Conrada w tłumaczeniu Jacka Dukaja.

    http://katedra.nast.pl/nowosci/25598/Dukaj-przelozyl-Conrada/
    #dukaj #ksiazki

    źródło: katedra.nast.pl

  •  

    Drogie Mirki i Mirabelki!

    W ramach szlifowania warsztatu pisarskiego oraz nauki nowych rzeczy postawiłem bloga, na który będę wrzucał swoje wypociny. Może komuś przypadną do gustu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam:

    Wordcraft

    Będę niezmiernie wdzięczny za wszelkie opinie, teraz i w przyszłości. Na razie wiszą trzy posty, w tym lekko zmodyfikowana wersja recenzji „Innych Pieśni”, którą napisałem swego czasu na Mirko. Próbka jeszcze niewielka, ale już na pewno można co nieco ocenić. Co sądzicie o treści? Co zmienić, co jest fajne? Zastrzeżenia dotyczące strony wizualnej i technicznej stronki również mile widziane.

    Oczywiście, autopromocja by nie przeszła bez #rozdajo. Do zgarnięcia recenzowana powieść autorstwa Jacka Dukaja. Zamawiam nową, pachnącą świeżością do paczkomatu / na adres podany przez zwycięzcę (w granicach Polski). Mirkorandom, plusy zbieram do jutra (5.09), do 22:00. W losowaniu biorą udział wszystkie konta powstałe przed publikacją niniejszego wpisu.

    Z góry dzięki za wszystkie opinie i powodzenia w loterii, bo książka zacna ; )

    #ksiazki #tworczoscwlasna #dukaj #czytajzwykopem #wordcraft
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: RaVQ, V....n +287 innych
  •  
    1..4

    +7

    Demokracja to sprzeczność sama w sobie: aby w ogóle rządzić, musi powstać hierarchia, a skoro powstanie hierarchia, nie wszyscy będą już równi. Świat, życie, człowiek, wszystko istnieje dzięki ustanowieniu hierarchii; równość to ostateczna kakomorfia, w której nieuchronnie roztapia się każda forma.

    Z Innych Pieśni.

    #dukaj #cytaty #demokracja pokaż całość

    +: Akap120, p..n +5 innych
  •  

    ... Nie w tym więc siła i sens modlitwy. Z Bogiem rozmawiamy nie słowami i śpiewami i gestami rytualnemi żadnemi, bo to są wszystko narzędzia Kłamstwa. Nie, przyjaciele, z Bogiem rozmawiamy tylko przez Prawdę, czyli przez to, czego skłamać niepodobna: przez nas samych, to znaczy przez życie nasze i przez śmierć naszą. To jest człowieka z Bogiem rozmowa jedyna: że człowiek jest, jaki jest, że żył, jak żył, że postępował, jak postępował. I tak samo Bóg przemawia do nas, bo nie głosami samozwańców, autorytet Jego sobie przypisujących, między którymi człowiek szczery nie jest w mocy w Prawdzie rozsądzić – ale poprzez Swój czyn, to znaczy poprzez Stworzenie, głosem świata, głosem rzeczywistości, która jest Prawdy instancją pierwszą i ostateczną. Dlatego najczystszą modlitwą Boga jest Prawda nauki, czyli język świata materjalnego, który podtrzymuje w bycie ciała człowiecze.

    Piękny fragment Lodu.
    #dukaj #cytaty #religia
    pokaż całość

  •  
    m.....i

    +134

    2 934 -3 = 2 931

    Tytuł: Inne pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek:fantastyka naukowa / ???
    ★★★★★★★★★☆
    + Ulubione

    Wymyśl prawie-że własny język, zaczerpując bogato z greki, sanskrytu i innych prawie-że wymarłych dialektów. Bądź konsekwentny w nazewnictwie. Napisz historię, która dobrze się klei i jest wypełniona intrygami. Akcję osadź na ruinach obecnego świata - Vistula jako Polska? - ale nie dawaj czytelnikowi żadnej mapy. Generalnie to, co czytasz, nabiera sensu przy około setnej stronie. Przy dwusetnej zaczynasz łapać, o co chodzi. Przy trzysetnej wydaje Ci się, że znasz motywacje głównych bohaterów i zjawiska zachodzące w świecie, w którym Czerp garściami ze starożytności i mieszaj to z konwencją współczesnej fantasy i sci-fi, nie robiąc z tego pastiszu. Dzieło ma nieco ponad pięćset stron. To naprawdę wielka sztuka; całą powieść można podsumować "z jakim przystajesz, takim się stajesz" i bardzo bliska jest gombrowiczowskim rozważaniom na temat Formy. Na blurbie wydawniczym czytamy:

    "Nie science fiction, nie fantasy, nie historia alternatywna lecz rzecz dzieje się w innej Europie, w innym świecie, gdzie prawa rządzące rzeczywistością bliższe są domysłom Arystotelesa na temat Formy i Materii, aniżeli teoriom Newtona i Einsteina pisał o Innych pieśniach Jacek Dukaj. Ten niezwykły obraz świata rządzonego przez Formę, zbudowanego z pięciu żywiołów, podporządkowanego teoriom Empedoklesa i Arystotelesa, w którym nowożytna nauka jako pogląd z gruntu fałszywy nigdy się nie rozwinęła, przyniósł autorowi aż trzy prestiżowe nagrody. Książka do czasu premiery Lodu uznawana była przez krytyków i czytelników za najlepszą powieść w jego dorobku. Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2003."

    ...a nagroda Zajdla to nie byle co, kochani. Czytamy tylu cudzych autorów, a na polskim podwórku mamy prawdziwe diamenty.

    Mam wrażenie, że przyjemność z czytania to ostatnie, na czym zależy Dukajowi; przynajmniej w zestawieniu z tasiemcami Fabryki Słów, choć umieszczenie jego nazwiska w jednym zdaniu z FS zakrawa o świętokradztwo.

    Pozwolę sobie zacytować fragment recenzji tivrusky'ego z LC:

    "Gdy już weźmie się w ręce Inne Pieśni, z miejsca można zapomnieć, że kiedykolwiek odstawi się je z powrotem na półkę. Można przestać liczyć wątki splatające się tu jak węże - prędzej czy później i tak się w tej plątaninie pogubimy. Darować można sobie też liczenie postaci pojawiających się to tu to tam, na dłużej, na krócej, nieraz jednorazowo, czasem powracają gdzieś dalej, po kilkuset stronach lektury, gdy zdążymy już o nich zapomnieć. Na nic zdają się też próby jakiegoś umiejscowienia wydarzeń w znanej nam rzeczywistości. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest pozwolenie, by ten gigant przetoczył się nad nami i wyłapanie z niego, co tylko wyłapać się pozwoli.

    Jednym słowem, stary dobry Dukaj powrócił - taka myśl towarzyszyła mi już po pierwszych kilkunastu stronach, z których, rzecz jasna, nie zrozumiałem niczego. Autor nie kłopocze się ani chwili z jakimkolwiek wyjaśnieniem czegokolwiek. Lądujemy w świecie kratistosów, gdzieś między ich anthosami, pełnym strategosów, nimrodów, aresów, świń powietrznych, skoliodoi i kakomorfów... Home sweet home!
    Trzeba dać się ponieść, pozwolić by wszystko wkoło płynęło, porwało nas w wir cudownej narracji, świetnych bohaterów, wydarzeń, których sobie nawet nie wyobrażaliśmy. To naprawdę przygoda niepodobna do czegokolwiek, co czytało się wcześniej, jak to u Dukaja"

    I podpisuję się pod tym. Polecam, polecam, polecam po trzykroć.

    Książki Dukaja są drogie, lecz warte swojej ceny, jednak rozumiem że ktoś może na nie nie mieć - dlatego też napiszcie do mnie i pomyślimy, co da się zrobić. Podpowiem, że na docerze hulają pdfy, na chomikuj zaś pełno bublowatych MOBI i EPUBÓW z formatowaniem prawie uniemożliwiającym czytanie. Jak znajdzie sie ktoś chętny, to uruchomię kombajna i OCREm myknę PDF, a potem zrobię dwa pliki wyjściowe i czytajcie z tego wszyscy, a potem w ramach zadośćuczynienia kupcie kiedyś ebooka. Albo do biblioteki marsz. Warto.

    Cholernie warto, nic od czasu "Hyperiona" Simmonsa mnie tak nie wciągnęło, no i może od "Ślepowidzenia" Wattsa. Wszystkie te pozycje zadają kłam tezie, jakby fantastyka naukowa była prosta, łatwa i przyjemna, niewymagająca. Posadźcie średniego, polskiego czytelnika (w kraju, w którym chyba 63% lub 83% deklaruje z dumą, że nie sięgnęło po ani jedną książkę) z Dukajem i jego Słowem i zamknijcie go w pokoju na godzinę, to zacznie miotać się w konwulsjach.

    To teraz czas na Stephensona; niby podobny, też buduje Peanatemę na neologizmach i wrzuceniu w wir nowego świata, jednak na końcu jest słownik. Tu tego nie uświadczymy, sami uczymy się pływać na tych stu stronach, o których wspomniałam.

    A! Przy okazji, zapraszam też do siebie - http://lubimyczytac.pl/profil/660325/keskese

    Tytuł: Powrót z gwiazd
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Lubię motyw eksploracji kosmosu i problemów, na jakie możemy się natknąć. Czarne dziury, paradoksy czasowe... Książki opowiadające o tym skupiają się zazwyczaj na podboju planecie X, miej lub bardziej udanym, matkę Ziemię skazując na wymarcie bądź też poświęcając jej kilka, kilkanaście akapitów. Nie tutaj.

    Nie mogę nie wspomnieć o PIĘKNYCH okładkach nowego Lema. Gdybym była kolekcjonerką fizycznych książek, żarłabym tynk ze ścian i czokoszoki, by móc sobie na nie pozwolić. Na cały komplecik.

    Blurb mówi nam: "Powrót z gwiazd" to historia astronauty, który na skutek paradoksu czasowego Einsteina powrócił z wyprawy w Kosmos na Ziemię, gdzie tymczasem minęło półtora stulecia. Astronauta próbuje zrozumieć i zaakceptować ziemską cywilizację, która zrezygnowała z podejmowania ryzyka na rzecz bezpieczeństwa i dostatku.
    Fascynująca wizja Ziemi jako „obcej planety”, na której – by żyć tam dalej – trzeba na nowo doświadczyć na sobie problemów sensu egzystencji, dobra i zła, swobody i zniewolenia, agresji i miłości."

    I właśnie ta wizja Naszej planety jako tej nowej, niezbadanej i nierozumianej wzbudziła we mnie najwyższy podziw. Z chęcią przewracałam kolejne strony, by czuć się tak zagubiona, jak i główny bohater. Muszę przyznać, że w wielu momentach książka nadwyrężyła moją wyobraźnię, ale to zaliczam zawsze na plus; lubię mieć mózgowe zakwasy.

    Ciekawy jest także motyw pozbawienia ludzkości tego, co czyni nas ludźmi; instynktów, paradoksalnie, zwierzęcych. Przemocy, dominacji, tl;dr - ludzkości pod pantoflem chemii zwanej brytowaniem.

    Podobnie jak jeden recenzent, którego parę zdań przytoczę niżej, przy opisywanej przez Lema panoramie miasta nie mogłam wyzbyć się skojarzeń z bardziej cyberpunkowym Dubajem.

    "Bowiem na ojczystej planecie zastają społeczeństwo kompletnie odmienione. Pokojowe i idealne. „Betryzowane” w procesie chemicznym aplikowanym każdemu noworodkowi, pozbawione instynktu walki, nie znające żadnych niebezpieczeństw, niedoświadczające strachu: dziś nie ma już tragedii. Nie ma nawet jej szansy. Zlikwidowaliśmy piekło namiętności, a wtedy okazało się, że za jednym zamachem i niebo przestało istnieć.

    Główny bohater, Hal Bregg, choć zagubiony w niezrozumiałym świecie, zgodnie ze swą naturą nieustępliwego eksploratora cały ten ogrom nowości próbuje pojąć i oswoić. I znajduje ocalenie w miłości."

    To już "Mechaniczna pomarańcza" Burgessa podejmowała problem, czy człowiek niegodny wybierać może być ludzki, może być dobry,
    Bardzo szanuję taką literaturę.

    Tytuł: Cała prawda o planecie Ksi
    Autor: Janusz A. Zajdel
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★☆☆☆

    Chyba najbardziej socjologiczna książka Zajdla, jaką czytałam, i najwyraźniej słusznie - wiki mówi o fantastyce socjologicznej. Zamysł jest dobry, choć przypomina mi skowyt "wiemy, że socjalizm nie wyszedł tu, tu i tutaj, ale tym razem nam wyjdzie, tym razem mamy inny pomysł". Już od samego początku Ksi jawił mi się jako suspens grubo podszyty politycznymi nićmi. W wielkim skrócie: Ziemianie wysyłają ekspedycję na planetę Ksi, teoretyczny raj do zamieszkania. Podczas osiedlania dochodzi do rebelii, na wskutek czego kontakt z Ziemią zostaje zerwany, a władzę przejmują terroryści mający "lepszą wizję". Chowają zapasy jedzenia oraz nowoczesne narzędzia, a wybudzonym ze stazy ludziom nakazują budować swoje biura, a potem dopiero domostwa, jedynie za pomocą rąk. Jednocześnie rusza machina propagandowa obwiniająca o wszystko ziemską rasę; zdrajców swojego gatunku. Wszyscy ludzie zostają oznaczeni numerami na czole - tu skojarzenie z Ziamiatinem było natychmiastowe - i wpaja się im nienawiść do Ziemi. Jak nietrudno się domyślić, terroryści sami zagarniają wspomniane wcześniej dobra, kobiety oraz wszelkiego typu udogodnienia. Akcja przeskakuje w momencie, gdy na planetę Ksi zostaje wysłana druga ekspedycja ratunkowa, już po wysłaniu dziwnego - odbiegającego od zasad protokołu - meldunku budzącego niepokój Ziemian. Dowodzi nią Sloth i nieważne, jak doszło do wysłania tego meldunku, bo zasunęłabym mega spoilerem. ( ͡º ͜ʖ͡º) Potomkowie astronautów poruszają się incognito po terenie zagarniętym i eksploatowanym przez "nowych myślicieli wspaniałego świata". Jest to zacofane plemię z jedyną Księgą, jaką mogą czytać, z której to jawnie sączy się kolejna dawka propagandy. I na tym mogę skończyć, bo nigdy nie lubiłam streszczać książek; zwłaszcza TAKICH, których odbiór będzie się różnił w zależności od wieku, przeżyć i preferencji politycznych. Jest to dość mocna rzecz, z która na pewno warto się zapoznać, jednak nie leżała nawet obok Limes Inferior. Co nie znaczy, że była zła - wręcz przeciwnie!

    #bookmeter #ksiazki #fantastyka #scifi #dukaj #lem #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: ksiazki.png

  •  

    I pomyślał: pocałuję ją. Ale ponieważ pomyślał — nie było to już spontaniczne, i zaniechał.

    Uwielbiam ten fragment. Jest taki prawdziwy.

    #dukaj #cytaty

  •  

    Ech, w Szczebrzeszynie będzie spotkanie z Dukajem. Akurat jak się spotyka z czytelnikami, to w miejscowościach 300 km ode mnie, do których tego dnia nie kursują pociągi. Może ktoś będzie i nagra? Próbowałem dowiedzieć się u organizatorów, czy będą nagrywać i wrzucą gdzieś, ale zostałem olany. xD
    #dukaj

  •  

    Moja stara to fanatyczka Dukaja. Pół mieszkania zajebane „Lodem” najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi „Córkę Łupieżcy” i trzeba zapierdalać po księgarniach bo zniszczone. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wycieczce. Tydzień temu jak poszedłem po Orbitowskiego, to mi baba z księgarni od razu w ryj „Lodem” rzuciła jak mnie tylko zobaczyła.

    Druga połowa mieszkania zajebana Nową Fantatyską i Alfą, bo stara nie ogarnia, że Dukaj się urodził jak ten szjs przestali drukować xD
    Co miesiąc stara robi objazdy po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie te czasopisma (chuj że Alfy nie drukują od `85).

    Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla fanów fatastyki i kręci gównoburze z innymi piwniczakami o najlepiej postawione kropki w wypowiedziach Gierosławskiego itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno.
    Kiedyś matka mnie wkurwiła to założyłem tam konto i ją trollowalem pisząc w jej tematach jakieś losowe głupoty typu Dukaj pisze fantasy.
    Ojciec nie nadążał z gotowaniem bigosu na uspokojenie.
    Aha, ma już na forum rangę phoebe, za najebanie 10k postów.

    Jak jest ciepło to co weekend zapierdalamy do miejskiego parku, gdzie stara udaje kurwa Hamleta i czyta z kulawą emfazą ulubione fragmenty „Lodu”. Jak się dostałem na studia, to stara przez tydzień pierdoliła, że to dzięki słuchaniu prozy Dukaja bo stymuluje mózg i w ogóle.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują składając ofiary przed ołtarzykiem poświęconym Dukajowi. Palą kukły Sapkowskiego i innych Huberathów na środku salonu kurwa. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o Dukaju i za każdym razem temat schodzi na Nagrodę Zajdla, hurr durr, Dukaj powinien dostawać co rok, nawet jak kurwa nic nie napisze. Robi się przy tym cała czerwona i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać „Złotą Galerę” żeby się uspokoić.

    W tym roku sama sobie kupiła na święta drukarkę 3D. Oczywiście do Wigilii nie wytrzymała, tylko już wczoraj rozpakowała i drukowała jakieś gówniane mechy. Ubrała się w garnki i cały dzień udawała jakiegoś transformersa.
    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do Dukaja to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stara jako prezent wzięła mnie ze sobą do Tarnowa drodze wyjątku. Super prezent k***o.

    Pojechaliśmy wpizdu, dochodzimy na rynek w Tarnowie a starej już się ocy świecą i oblizuje wargi podniecona. Rozłożyła cały sprzęt i kurwa namierza. Kazała mi puścić Cohena, coby Dukaja zwabić bo niby go lubi. 6 godzin łaziliśmy po Tarnowie jak pojeby. Nie miałem serca powiedzieć starej, że Dukaj mieszka w Krakowie.

    Wspominałem też o kolektywnym arcywrogu mojej starej czyli uczestnikach Polconu co głosują kto ma dostać Zajdla. Stał się on kompletną obsesją starej i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to matka zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Polconu powiedzieć. Gazety nieliterackie też przestała czytać bo miała ból dupy, że o fantastyce polskiej ani próbach zatuszowania geniuszu Dukaja nie piszą.

    Wspomniałem, że stara ma kolegę mirka, z którym pali te cholerne kukły. Kiedyś towarzyszem rytuałów był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz stara miała imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o Dukaju. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę.
    WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, KATEDRA TO OPOWIADANIE A NIE JAKIŚ KURWA FILM!

    k***A GRAŻYNA, NOMINACJE DO OSCARA DOSTALIŚMY KURWA, DUMA NARODOWA!

    CO TY MI O OSCARACH PIERDOLISZ, TO NIE JAKAŚ CHUJOWA BAJKA TYLKO MISTRZOSTWO FORMY LITERACKIEJ DUKAJA!
    No i aż się zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z ojcem musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrał akurat ojciec, złożył kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym matce, a matka:
    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za tę „Katedrę” znienawidziła.

    #pasta #fantastyka #dukaj
    pokaż całość

    +: s....j, datmoor +8 innych
  •  

    Aaaa, paczka dotarła. Będzie czytane (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #ksiazki #scifi #sciencefiction #dukaj #chwalesie #czytajzwykopem

    źródło: IMG_0453.JPG

  •  

    Jak świat światem, zwycięzcy sądzili pokonanych jako zbrodniarzy i zapisywali ich w historii jako potwory. Zaiste, Bóg musiał własną ręką kierować losami świata, skoro ostatecznie triumfują zawsze ci dobrzy!

    Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe, Jacek Dukaj

    #dukaj #cytatywielkichludzi

  •  
    n.....n

    +10

    Z tekstu Jacka Dukaja Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem

    Mówi Andrea Dworkin

    „Ani jedna część ciała człowieka nie pozostaje nietknięta, niezmieniona. (…) Od stóp do głów, i każdy rys twarzy człowieka, każda część jego ciała, podlega modyfikacji, alteracji. Jest to ciągły, powtarzalny proces. Kluczowy dla gospodarki, stanowiący podstawę zróżnicowania międzyludzkiego i bezpośrednią fizyczną i psychologiczną rzeczywistość bycia człowiekiem. Od jedenastego czy dwunastego roku życia aż do śmierci, człowiek poświęci mnóstwo czasu, pieniędzy i energii rzeźbieniu, depilowaniu, malowaniu i upachnianiu swego ciała. Tyleż powszechnie, bo błędnie, twierdzi się, że transhumaniści poprzez zastosowanie technologii czynią karykaturę z człowieka, lecz wystarczy zapoznać się z ethosem romantycznym, by pojąć, że transhumaniści dotarli do samej istoty doświadczenia człowieczeństwa”.

    W tym cytacie z Woman Hating: A Radical Look at Sexuality (1974) wymieniłem „kobietę” na „człowieka”, a „transwestytę” na „transhumanistę”.

    I wszystko się zgadza.

    #dukaj #transhumanizm #transseksualizm
    pokaż całość

  •  

    jacek dukaj wydawnictwo literackie kompletne
    #dukaj

    źródło: 20170521_132855.jpg

  •  

    Istnieje taka gra, estreneida, której cel, warunki zwycięstwa, jest zmienny i zależny między innymi od ustaleń grających; nie znają go rozpoczynając partię, uzgadniają dopiero pod jej koniec. Owe negocjacje są w istocie najważniejszym elementem rozgrywki, sytuacja na planszy stanowi dla nich jedynie kontekst. Estreneida, jak sądzę, najlepiej spośród wszystkich gier odbija w syntetycznej formie wzór i tajemnicę istnienia człowieka. I w nią grałeś, pamiętasz? - Wtedy był to tylko jeszcze jeden nóż w mym umyśle, nowa rana. Teraz jednak dostrzegałem głębsze znaczenie owych słów. Estreneida: nawet nie gracz. Pionek.

    Znalazłem to w opowiadaniu Dukaja "Irrehaare" i chcę rozwinąć temat, znaleźć coś więcej ale google nie daje mi zbyt wiele, jeśli ktoś wie jak wyglądałaby taka gra, proszę o info :) Tag gry, bo im więcej osób przeczyta, tym większa szansa że ktoś coś znajdzie.
    #dukaj #irrehaare #kiciochpyta #gry
    pokaż całość

    +: n.....n, Krever +5 innych
  •  

    Po chyba 4 miesiącach ciężkich walk, nareszcie...

    pokaż spoiler się przeczytało się ᕙ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕗ

    #ksiazki #dukaj

    źródło: IMG_20170422_142555.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów