•  

    Rola pełniona przez pisarza w Polsce ma niewiele wspólnego z tworzeniem oryginalnych i wciągających fikcji, a bardzo dużo z polityką, walką ideologiczną, świeckim kapłaństwem, celebryctwem prestiżu, tworzeniem filozoficznych podstaw podziałów lifestyle’owych.

    ~ Jacek Dukaj, via Onet

    Pasuje to idealnie do P. Holland i jej nowego dzieła, które zdaje się ma być lubiane za ideologię mu przyświecającą, niż walory artystyczne.

    #1983 #seriale #dukaj #kultura
    pokaż całość

  •  

    "Się przypomniało się egzaminy na uniwersytecie, ową charakterystyczną irytację profesorów, którzy ostatkiem siły woli powstrzymują się, by nie wybuchnąć w obliczu wołającej o pomstę do nieba tępoty studenta - więc studentowi tem trudniej pozbierać myśli - więc oni tem wyraźniej się irytują - więc student płonie żywcem i marzy już tylko, by zejść im z oczu - więc przeganiają go zrezygnowanem machnięciem. Uszedł sprzed plutonu egzaminacyjnego, wrócił do życia i rozumu.
    Teraz pokazać gienjusz i wiedzę! Nie może, nikt nie pyta.
    Tak samo, jak nie ten jest dobrym saperem, kto potrafi rozbroić makietę miny, lecz kto rozbraja miny prawdziwe, które grożą wysadzeniem go w powietrze - tak i nie ten jestdobrym studentem, kto prezentuje wiedzę i umiejętności, lecz kto prezentuje wiedzę i umiejętności przed najsroższymi egzaminatorami.
    Wpierw długi czas sądziło się, iż jest to uogólnienie służące jedynie do usprawiedliwiania uczelnianych obiboków; potem zrozumiało się, że ów podział przebiega wśród ludzi w ogóle, w dowolnej dziedzinie. Ilu jest takich, co doskonale radzą sobie z każdą atrapą życia, ale gdy przychodzi do prób na życiu prawdziwem - trzęsą się im ręce? Prymusi w naukach bez znaczenia, celujący w odpowiedziach na pytania niezadane, wszystkowiedzący minutę po. Gdyby tylko pozwolić im podejść raz jeszcze, dać jeszcze jedną minę do rozbrojenia, jeszcze jedno życie...!"

    Dukaj, LÓD

    #ksiazki #czytajzwykopem #cytaty #dukaj #przegryw #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #cytaty #dukaj #literatura

    "A więc dwadzieścia siedem lat i nadal nic.
    Jest inteligencja, nie ma życia.
    To my wam teraz powiemy, Kostrzewa. INTELIGENCJA JEST PRZECENIANA.
    Ludzie wybitnie inteligentni bardzo często niczego w życiu nie osiągają.
    Dlaczego? Właśnie dlatego, że są tak inteligentni.
    Popatrz na swoją historię i powiedz, czy mamy rację. Czy nie.
    Kiedy kształtuje się charakter, nawyki, kiedy wypalają się w mózgu ścieżki przyjemności, satysfakcji i szacunku - geniusz zazwyczaj nie musi się w ogóle wysilać. Wszystko przychodzi mu bez pracy i bez napięcia. Bez ryzyka porażki.
    Także podziw i respekt zdobywa nie dzięki temu, co robi. Nie dzięki pracy.
    Zdobywa je dzięki temu, że jest, jaki jest.
    Ma to darmo.
    Aż dociera do punktu, gdy sama inteligencja nie wystarcza.
    I co? I już nie potrafi się zdobyć na pracę nad sobą. Musi. A nie może. Nie nauczył się.
    Widzi, że prześcigają go ludzie daleko mniej uzdolnieni. (Bo przysiedli fałdów).
    Zaczyna gorzknieć. Nakręca w sobie sprężyny zawiści, snobizmów. Rozmaitych dziwactw i paranoi. Wszystko to z pretensji i urazy do świata i ludzi.
    Lecz zmienić całej swej osobowości - już nie potrafi.
    Taki los superinteligentnych, Kostrzewa.
    Często natomiast sukces osiągają ci, którzy startowali z handicapem.
    Sama przeszkoda z czasem traci na znaczeniu. Jednak wypracowane na niej: upór, pracowitość, pokora, wiara we własne siły, zdrowe ambicje - pozostają na całe życie.
    Mnogo a mnogo przykładów „geniuszy niedocenianych". Albo pochodzących z niskich środowisk, z pokręconych rodzin, wychowanych w trudnych miejscach, trudnych czasach.
    Poczytaj biografie wielkich, Kostrzewa. Nie mieli lekko.
    Społeczeństwo jednak samo wbudowuje w system katalizatory charakteru.
    Kto jest królem szkoły? Cham mięśniak. Intelektualistów napierdala dla rozrywki. Kotki też lgną do ciemnych typów.
    Rozum leży na samym dole.
    Nerdów depczą i opluwają.
    Trzeba przez to przejść, trzeba.
    Bo inaczej - co po rozumie?
    Mózg możesz sobie wytrenować. Wyćwiczyć elastyczność umysłu, chłonność, ciekawość świata. Zdolności kojarzenia. Zwłaszcza pamięć.
    Nad inteligencją da się pracować.
    Ale za cholerę nie wyrozumujesz sobie charakteru.
    Taki jest kres wszelkiego gejdżu: wola gejdżowania."

    Linia oporu, J. Dukaj
    pokaż całość

  •  

    Ej, teraz ogarnęłam że Xavras Wyżryn to takie trochę Jądro ciemności i Czas apokalipsy. Bohater zza granicy i charyzmatyczny ale zły antagonista/protagonista, który doskonale tłumaczy swoje czyny, tak że nie nikt nie jest w stanie zarzucić mu fałszu. Muszę jeszcze raz przeczytać. #dukaj

  •  

    Tytuł: Inne Pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    ★★★★★★★★★★
    #dukaj #ksiazki #fantastyka #scifi

    (Bez spoilerowa prawie recenzja)

    Pierwszy raz zobaczyłem "Inne Pieśni" w jakimś rankingu książek.
    Z opisu pamiętam mało zachęcające wywody o starożytnej Grecji, filozofach i formach. Ale, tytuł ten był na czołowym miejscu.

    Zaczyna się powoli.
    Raczej coś w stylu renesansu niż starożytności. Wstępnie poznajemy głównego bohatera i jego środowisko. I tak sobie ziewamy przy lekturze przekartkowując jakieś romanse, spotkania biznesowe i negocjacje handlowe, potykając się o "anthosy", "kerosy" i inne ciekawe słowa. Nie za wiele rozumiejąc lecimy przez kilkadziesiąt stron, do momentu kiedy to bohater wraca wspomnieniami do pewnych wydarzeń... I tu nastąpił ten moment - "o kur wa, genialne!" i już było wiadomo, że trzeba będzie doczytać do końca.

    10/10

    Wstęp powieści też jest świetny - fakt, delektowałem się dopiero przy ponownym podejściu do lektury (bardzo przemyślany, dużo smaczków i nawiązań, obce słowa nie są już obce).
    pokaż całość

  •  

    Przeczytałem dwieście stron „Lodu” i już więcej nie dam rady. Wszystko mnie w tej książce irytuje, oprócz historii, która się wydaje być niezwykle ciekawa. Może kiedyś się uda xD Wracam do opowiadań
    #dukaj #ksiazki

  •  

    Patrzcie na drugie nazwisko. (。◕‿‿◕。)

    Z opisu:

    Jacek Dukaj olśniewa kunsztem, opowiadając o Japonii z okresu Meiji, inżynierze z dalekiego Kraju, Którego Nie Ma, i jego latających maszynach z metalu lżejszego od powietrza.

    <333

    #dukaj #ksiazki #scifi

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    2 263 - 1 = 2 262

    Tytuł: Lód
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: Fantastyka
    ★★★★★★★★★★

    Wreszcie skończyłem! Taka przeszła mi myśl kiedy przeczytałem ostatnie słowo Lodu. Jednak nie dlatego, że książka była nudna czy słaba. Wprost przeciwnie. Przeczytanie Lodu było sporym wysiłkiem intelektualnym i było na swój sposób męczące, ale męczące w taki sposób jak przebiegnięcie maratonu. Po ukończeniu ma się naprawdę sporą satysfakcje.

    Akcja rozpoczyna się w latach 20-tych w Warszawie. Historia (albo raczej historja ;) ) poszła trochę innymi torami na skutek uderzenia meteorytu w Tungusce. Rosja i europejska część Rosji jest skuta lodem a tajemnicze istoty Lute przemierzają kontynet zamrażając świat. I Wojna Światowa się nie odbyła, Car nie został obalony, a Królestwo Polskie jest dalej częścią Imperium Rosyjskiego. Benedykt Gierosławski młody matematyk-hazardzista na zlecenie Cara ma skontaktować się ze swoim Ojcem - politycznym zesłańcem, który podobno z Lutymi gada i ma przekonać go do zmiany historii. I tak zaczyna się jego przygoda od Warszawy przez kolej transyberyjską do stolicy Lodu.

    Lód to ogromna powieść, a świat w którym dzieje się akcja jest (jak to u Dukaja) bardzo drobiazgowy bez niedopowiedzeń. Rosja opisana w książce to konflikt Cara z przemysłem syberyjskim, sektami religijnymi, komunistami i ruchami wyzwoleńczymi zarówno Polski jak i Syberii. Przed rewolucją trzyma jedynie Lód który zatrzymuje wszelką rewolucjną aktywność. W tle przewijają się historyczne postacie z tamtych lat: Tesla, Piłsudzki, Crowley, Rasputin. Sama śmietanka ;-) Dukaj stworzył wiele innych ciekawych postaci i dołożył do tego mnóstwo zwrotów akcji. Do tego w zależności od etapu książki zmienia się narracja i formuła. Na pewno nie ma jednostajności, choć są fragmenty które potrafią się dłużyć. Wejście w świat Lodu ma znacznie mniejszy próg jak w innych powieściach Dukaja (taka Perfekcyjna Niedoskonałość to od początku jest jazda bez trzymanki). Za to stylistycznie Lód nawiązuje do równie długich powieści z lat do których nawiązuje. Narracja i język kojarzył mi się z Czarodziejską Górą T. Manna, albo z powieściami Dostojewskiego.

    Dla mnie dycha.

    #bookmeter #dukaj

    Wpis został dodany za pomocą skryptu do odejmowania

    pokaż spoiler Dzięki niemu unika się błędów w działaniach
    Pobierany jest zawsze ostatni wynik
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    •  

      @Astroc: gratulacje. Ja poleglem w jakichs 60-75%.
      Po prostu nie moglem, przez taki dlugi okres czasu zawsze cos przy czytaniu rozproszy, zdarzy sie dzien w ktorym czytajac mysli wedruja gdzie indziej... a przy Lodzie to juz jest nie do nadrobienia, pojawiaja sie braki utrudniajace rozumienie tego co sie dzieje.
      Wole jednak Xawrasa:)

      +: Astroc
    •  

      @mozgogrdyczka: końcówka (ostatnie 100 stron) jest... dziwna.

      uwaga spojler

      pokaż spoiler Cała ta akcja z marcynowcami, przemysłem historji i szukaniu Jeleny w Irkucku jest bardzo chaotyczna. Odwiliż i lato to miały być niedopowiedzenia i przenikanie się kłamstwa i prawdy więc może to celowy zabieg? Możliwe też że Dukaj po napisaniu 800 stron stwierdził "kurwa nigdy tego nie skończę" i po prostu pozamykał ile się jak najszybciej. Również mógł skończyć książkę w momencie zejścia Benedykta na drogi mamutów, a potem napisać drugą część "Odwilż" ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    *********************************************************************************************************************************************
    99.

    Arthur C. Clarke - 2001: Odyseja Kosmiczna

    Przyznam się szczerze, że przez długi czas wypowiadałem się na temat samej książki, jak i filmu Kubricka, nie będąc zaznajomionym z treścią. Jedyne co kojarzyłem to 'przepraszam dejf, ale nie zrobia ci tego', małpy oraz długi czarny kamyk. Jednakowoż, żeby nie być gołosłownym, postanowiłem zaznajomić się z tym klasykiem. Postawiłem na słuchowisko nagrane przez #audioteka , gdyż obietnica dźwięku binauralnego, a także pochlebne opinie wydały mi się kuszącą propozycją. Umówmy się, lubię audiobooki, ustawiając prędkość na 1.5x z miłą barwą głosu lektora, pozwala szybko i przyjemnie spędzić czas z książką, gdy jestem poza domem lub podczas rutynowego sprzątania. Jednak to, co zawierało nagranie sprawiło, że słuchałem tego tylko nocą, będąc w łóżku, ew. wychodząc na nocny spacer (tereny niezabudowane, więc gwiazd sporo na niebie). Dlaczego? Przez niesamowitą genialną ekstatyczną oprawę dźwiękową. Dźwięki binauralne tworzą dźwięk przestrzenny, specjalny proces nagraniowy sprawia, iż czytelnik znajduje się 'wewnątrz' nagrania, co daje efekt nie do opisania. Jeśli tego nie kojarzysz, tutaj mała próbka(wymagane słuchawki):
    https://www.youtube.com/watch?v=T2in4MVoOAI
    Robi wrażenie. A to wszystko pomnożone przez skalę podróży przez Układ Słoneczny. Dźwięki tła (stuki, puki, odgłosy kroków), muzyka są bardzo dobrze dobrane. Dlaczego? Bo idealnie komponują się z treścią i są wyważone, tak że ani nie rażą, ani nie zabierają nadmiernej uwagi. Rzeczą godną uwagi jest również dobór obsady - Krystyna Czubówna czytająca książkę telefoniczną, robi to świetnie, a przy treści Odysei, bardziej pasjonującej, niż zbiór nazwisk i numerków, sprawdza się znakomicie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego, kto mógłby mi teraz ją przeczytać. W samym nagraniu jest oczywiście podział na role, występują aktorzy głosowi i oni również spisują się świetnie (głos Hala w polskiej wersji był dla mnie dużym zaskoczeniem na plus, gorzej od oryginału, wiadomo, ale i tak jest dobrze). To tyle w kwestii rozpływania się nad genialnością słuchowiska (a mógłbym kilka akapitów napisać).
    Co do samej treści..Pewnie fani #lem #dick czy #dukaj mnie zlinczują, ale jest to najlepszy, przynajmniej dotychczas, wykreowany przekonywająco świat SF. Cała otoczka science, pomimo swojego oczywistego fiction (ZSRR w XXI wieku), przedstawia bardzo sprawnie pierwsze kroki człowieka w podboju Układu Słonecznego. Pamiętam dobrze fragment, gdzie lecąc obok księżyców Jowisza autor wspomina, parafrazując, 'załoga widząc te księżyce, odczuwała zachwyt, będąc pierwszymi ich odkrywcami, ale za kilka lat jednak miało się jednak w okolicy zaroić od kolonizatorów i rakiet'. Wow, opis planet, księżyców, całego Wszechświata w tej książce jest fantastyczny. Wątek SI z Halem to samo, bardzo aktualne pytania, czy tam jest świadomość etc etc. Co do sprawy Monolitu, wątek ciekawie zarysowany, ale miałem wrażenie, iż jest to mcguffin, popychający postacie do odkrywania nieznanego, przedstawiania kolejnych światów, niż coś, co ma być mega znaczące dla fabuły (owszem, jest, ale stanowi bardziej pretekst do pójścia naprzód, niż coś istotnego samo przez się).
    Ogółem o czym jest ta książka? Nie jest to naukowa polemika i rozprawa jak u Lema, ani rozprawa nad rzeczywistością jak u Dicka. Stoi w totalnej opozycji do zgoła pesymistycznych wizji przyszłości panów wyżej. To się wybija na plus. Ta książka jest o rozwoju, kolejnym stopniu, z jakim musi zmierzyć się ludzkość, jeśli zdecyduje się na eksplorację kosmosu. Jest idealnym przykładem 'co by było, gdyby... '. Świetnie to współgra jako całość, nie przywiązujemy się bardzo do bohaterów, tylko do ich wpływu w tym świecie nowych technologi, jak się poruszają i oddziałują, jak reagują na rozwój. (Same monolity jasno obrazują rozwój przesuwających się granic ludzkiego zrozumienia i świadomości jako takiej). Czy czytać? No kurwa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #ksiazki #audiobook #odysejakosmiczna2001 #clarke #sf #scifi #drimerczyta
    pokaż całość

  •  

    za każdym razem gdy wybieram sobie kolejną książkę do czytania to patrząc na półkę z książkami zatrzymuje się wzrokiem na tym jednym tytule i mówię do siebie "nie, chyba jeszcze nie jestem psychicznie gotowy"
    ale mam takie postanowienie że w tym roku ją przeczytam
    #dukaj #ksiazki #postanowienianoworoczne

  •  
    devdd

    +7

    dlaczego Dukaj nie napisał kontynuacji Perfekcyjnej Niedoskonałości? Dukaj ty ..uju.
    #ksiazki #dukaj

  •  

    2 540 - 1 = 2 539

    Tytuł: Czarne oceany
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek: hard science fiction
    ★★★★★★★☆☆☆

    A stwierdziłem, że jak coś przeczytam to w ramach utrwalenia będę sobie pisał, krótkie oceny, do których będę mógł ewentualnie wrócić w przyszłości. Więc dzielę się podsumowaniem, może kogoś zachęcę do zapoznania się z danym tytułem.

    Dukaj jak zwykle całkowicie bez żadnego wprowadzenia rzuca czytelnika w zupełnie obcy świat. Pierwsze rozdziały to nie tyle podążanie za fabułą, a próba zorientowania się w realiach i zasadach rządzących wykreowanym światem. Nie jest to aż tak trudne jak w przypadku np. "Lodu" czy "Perfekcyjnej niedoskonałości", ale trzeba trochę wysiłku zanim można zacząć się cieszyć historią.

    Historia jest dość prosta jak na Dukaja, ale i tak oznacza to mieszaninę wątków parapsychologicznych (telepaci), cybernetycznych (świadome sztuczne inteligencje buntujące się swoim stwórcom), politycznych (skomplikowana struktura waszyngtońskiej biurokracji i stosunki międzynarodowe polegające na walce wielkich imperiów na zupełnie nowych frontach), społecznych (podział społeczeństwa na zupełnie nowe klasy/warstwy) oraz socjologicznych (jak prawie zawsze u Dukaja pojawia się transhumanizm w postaci genetycznie modyfikowanych ludzi - rzeźbionych (swoją drogą to chyba najtrafniejsze i najbardziej dosadne określenie na takich ludzi z jakim jak dotąd spotkałem się w polskiej literaturze, mam cichą nadzieję, że przyjmie się zarówno w pisarstwie jak i bardziej powszechnym użyciu)).

    Akcja rozwija się bardzo powoli i trochę jakby od niechcenia. Punktem zwrotnym jest porwanie głównego bohatera, od tego momentu na kolejnych kilkudziesięciu stronach dzieje się dużo i szybko, aż czasami ciężko nadążyć i zorientować się co się właśnie stało, nie mówiąc już dlaczego. Całe szczęście finał, mimo swojego słodko-gorzkiego charakteru, jest bardzo satysfakcjonujący i wszystkie wątki są rozwiązane w zadowalający sposób.

    Ogółem powieść stoi na wysokim poziomie, który zazwyczaj reprezentuje Jacek Dukaj. Jedynymi minusami jakie mogę wymienić jest dość wolno tocząca się akcja w początkowych rozdziałach oraz to, że chciałoby się, żeby poszczególne wymieszane wątki zostały bardziej rozwinięte (choćby rozwój inteligentnych wirusów jako broń masowego rażenia, samoświadome AI czy nawet telepatia). Pomysłów i idei, o które zahacza Dukaj jest tak dużo, że odpowiednio rozwinięte spokojnie wypełniłyby książkę dwa czy trzy razy bardziej obszerną niż "Czarne oceany".

    #bookmeter #czytajzwykopem #literatura #ksiazki #dukaj #polskaliteratura #czytanie #ksiazka #sciencefiction #hardsciencefiction #powiesc #gobi12czytaipisze
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    Została podpisana umowa na wydanie "Lodu" w języku angielskim. Przewidywany czas prac ok. 4 lat ( ͡° ʖ̯ ͡°).
    http://www.dukaj.pl/

    #dukaj #ksiazki

  •  

    Jacek Dukaj będzie w najbliższą sobotę 28. października na 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie:
    15:00-16:00 spotkanie z autorem na stoisku Wydawnictwa Literackiego, stanowisko D16
    17:00-18:00 jako laureat nagrody im. Janusza A. Zajdla, na stanowisku B69

    #dukaj #ksiazki #targiksiazki #krakow #scifi #fantastyka pokaż całość

  •  

    Dziś w Łodzi w Teatrze Nowym o 21:00 spotkanie autorskie z Jackiem Dukajem w ramach Igrzysk Wolności.

    https://m.facebook.com/events/340758193040703/

    http://igrzyskawolnosci.pl/dolacz-do-spolecznosci-igrzysk-wolnosci-zapisz-sie-i-odbierz-darmowa-wejsciowke/

    Z kolei w najbliższy poniedziałek, 23. października będzie w Krakowie na Festiwalu Conrada o 17:00.

    http://conradfestival.pl/wydarzenie/serce-ciemnosci-dukaj-heydel-swierkocki-pindel

    Niestety nie wiem dlaczego takie informacje nie pojawiają się na oficjalnej stronie autora.

    #dukaj #ksiazki #scifi #fantastyka
    pokaż całość

  •  

    [upuszczanie jadu mode on]

    Nie mogę zdzierżyć stylu Stanisława Lema... Po prostu nie mogę. W ostatnim czasie przeczytałem:
    1. Cyberiada
    2. Kongres Futurologiczny
    3. Solaris
    Kiedyś czytałem jeszcze Dzienniki Gwiazdowe i coś o jakimś Pirxie, etc.

    Jakim cudem ten człowiek zrobił tak oszałamiającą karierę (jak na nasze rodzime warunki)!? Jako autor SF jest niczym w porównaniu do takiego chociażby Zajdla. Megalomania, nuda, wtórność, infantylność - to właśnie wyziera z kart rozmaitych nowelek Stanisława. Nie wspominam nawet innych, zagranicznych autorów z pokolenia Lema - jako przykładów pozytywnych - bo ten musiałby się zapaść pod ziemię ze wstydu.

    Innymi rakotwórczymi pismakami, ale to już z ramienia fantasy są: Dukaj, Piekara. Dodać im Lema i można wszystkim śmiało przypiąć "wielki order przerostu formy nad treścią".

    Za to podobały mi się napiisane przez Lema (bądź z jego współudziałem), popularnonaukowe:
    1. Świat na krawędzi
    2. Bomba megabitowa
    3. Sława i fortuna

    No! upuszczę sobie jeszcze trochę jadu i dodam, że jeszcze większym rakiem, dla odmiany w środowisku filmowym, jest Christopher Nolan ze swoim filmem Interstellar. Miałem wątpliwą przyjemność, będąc w stanie umiarkowanej gorączki, skończyć tego samego dnia 2001: odyseja Kosmiczna Clarke'a i rzeczony Interstellar. Od tamtej pory leczę się na onkologii w Los Angeles za pieniądze lobby przemysłu filmowego. Nolan zgwałcił mnie swoimi pomysłami orbitującymi wokół 'miłości, która jako jedyna siłą we wszechświecie przenika czas i przestrzeń'...

    Dobra, koniec tego dobrego. Dajcie lepiej coś na odtrutkę od nadmienionych wyżej paździerzy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #niepopularnaopinia #ksiazki #film #sciencefiction #fantasy #lem #dukaj #piekara #interstellar
    pokaż całość

    •  

      @mojoakajojo: Do Lema to musisz podejść tak jakby do Verne’a, wiele jego rzeczy się już po prostu zestarzało i trzeba interpretować jak lektury szkolne( ͡° ͜ʖ ͡°). Dukaj jest jednym z najlepszych pisarzy sf na świecie...niestety w związku z tym faktem, wydali "Lód" bez korekt:)

    •  

      Innymi rakotwórczymi pismakami, ale to już z ramienia fantasy są: Dukaj, Piekara.

      @mojoakajojo: Jesteś albo pijany, albo niespełna rozumu. No albo nie wiesz o czym piszesz. Dukaj to literatura wyższych lotów, do której trzeba dojrzeć i odpowiednio się nastawić. Piekara to zwykły wtórny i masowy pisarzyna, wydający tonę makulatury rocznie.

      +: DSS96, k..........e +4 innych
    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Jeśli są tu jacyś fanatycy Dukaja, to pewnie będą zainteresowani monografią poświęconą jego twórczości. Dostępna jest tylko jako ebook za około 40 zł. Może kiedyś się skuszę.
    #dukaj #ksiazki

    •  

      @1984: To by było coś. Niestety, nie zapowiada się, żeby przynajmniej nasze dzieci mogły zostać delikatnie przymuszone (bo w ramach lektury obowiązkowej) do takiej perełki. Chociaż... może. Oby :)
      Dukaj to niesamowicie zdolny człowiek i literatura naprawdę wysokich lotów, tak uważam. Zdecydowanie wyróżnia się spośród morza aktywnie działających twórców. I trendów- to przede wszystkim.

    •  

      @flakizolejem: Z pewnością za kilka lat do tego dojdzie. Skoro w podręczniku widziałem fragment któregoś z opowiadań wiedźmińskich, to i Dukaj może się tam znaleźć lada chwila.
      Główną jego zaletą jest przywiązanie do szczegółów i samokrytycyzm. Napisał wiele, ale jeszcze więcej pewnie zostało bezpowrotnie odrzucone. Jakiś czas temu wypłynęła informacja, jakoby miał skasować Rekursję, nad którą pracował wiele lat i która miała osiągnąć wielkość zbliżoną do Lodu. Nie pisze więc jak popularni autorzy, co się ceni.
      Sam zacząłem czytać Jacka będąc w liceum. Obecnie jakoś nie potrafię czytać typowo rozrywkowej fantastyki. Zawsze staram się sięgać po bardziej ambitne książki, bo po Innych pieśniach inaczej się nie da.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    W październiku ukaże się uwspółcześniony przekład "Serca ciemności" Josepha Conrada w tłumaczeniu Jacka Dukaja.

    http://katedra.nast.pl/nowosci/25598/Dukaj-przelozyl-Conrada/
    #dukaj #ksiazki

    źródło: katedra.nast.pl

  •  

    Drogie Mirki i Mirabelki!

    W ramach szlifowania warsztatu pisarskiego oraz nauki nowych rzeczy postawiłem bloga, na który będę wrzucał swoje wypociny. Może komuś przypadną do gustu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zapraszam:

    Wordcraft

    Będę niezmiernie wdzięczny za wszelkie opinie, teraz i w przyszłości. Na razie wiszą trzy posty, w tym lekko zmodyfikowana wersja recenzji „Innych Pieśni”, którą napisałem swego czasu na Mirko. Próbka jeszcze niewielka, ale już na pewno można co nieco ocenić. Co sądzicie o treści? Co zmienić, co jest fajne? Zastrzeżenia dotyczące strony wizualnej i technicznej stronki również mile widziane.

    Oczywiście, autopromocja by nie przeszła bez #rozdajo. Do zgarnięcia recenzowana powieść autorstwa Jacka Dukaja. Zamawiam nową, pachnącą świeżością do paczkomatu / na adres podany przez zwycięzcę (w granicach Polski). Mirkorandom, plusy zbieram do jutra (5.09), do 22:00. W losowaniu biorą udział wszystkie konta powstałe przed publikacją niniejszego wpisu.

    Z góry dzięki za wszystkie opinie i powodzenia w loterii, bo książka zacna ; )

    #ksiazki #tworczoscwlasna #dukaj #czytajzwykopem #wordcraft
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

  •  

    Demokracja to sprzeczność sama w sobie: aby w ogóle rządzić, musi powstać hierarchia, a skoro powstanie hierarchia, nie wszyscy będą już równi. Świat, życie, człowiek, wszystko istnieje dzięki ustanowieniu hierarchii; równość to ostateczna kakomorfia, w której nieuchronnie roztapia się każda forma.

    Z Innych Pieśni.

    #dukaj #cytaty #demokracja pokaż całość

    +: Akap120, p..n +5 innych
  •  

    ... Nie w tym więc siła i sens modlitwy. Z Bogiem rozmawiamy nie słowami i śpiewami i gestami rytualnemi żadnemi, bo to są wszystko narzędzia Kłamstwa. Nie, przyjaciele, z Bogiem rozmawiamy tylko przez Prawdę, czyli przez to, czego skłamać niepodobna: przez nas samych, to znaczy przez życie nasze i przez śmierć naszą. To jest człowieka z Bogiem rozmowa jedyna: że człowiek jest, jaki jest, że żył, jak żył, że postępował, jak postępował. I tak samo Bóg przemawia do nas, bo nie głosami samozwańców, autorytet Jego sobie przypisujących, między którymi człowiek szczery nie jest w mocy w Prawdzie rozsądzić – ale poprzez Swój czyn, to znaczy poprzez Stworzenie, głosem świata, głosem rzeczywistości, która jest Prawdy instancją pierwszą i ostateczną. Dlatego najczystszą modlitwą Boga jest Prawda nauki, czyli język świata materjalnego, który podtrzymuje w bycie ciała człowiecze.

    Piękny fragment Lodu.
    #dukaj #cytaty #religia
    pokaż całość

  •  
    m.....i

    +134

    2 934 -3 = 2 931

    Tytuł: Inne pieśni
    Autor: Jacek Dukaj
    Gatunek:fantastyka naukowa / ???
    ★★★★★★★★★☆
    + Ulubione

    Wymyśl prawie-że własny język, zaczerpując bogato z greki, sanskrytu i innych prawie-że wymarłych dialektów. Bądź konsekwentny w nazewnictwie. Napisz historię, która dobrze się klei i jest wypełniona intrygami. Akcję osadź na ruinach obecnego świata - Vistula jako Polska? - ale nie dawaj czytelnikowi żadnej mapy. Generalnie to, co czytasz, nabiera sensu przy około setnej stronie. Przy dwusetnej zaczynasz łapać, o co chodzi. Przy trzysetnej wydaje Ci się, że znasz motywacje głównych bohaterów i zjawiska zachodzące w świecie, w którym Czerp garściami ze starożytności i mieszaj to z konwencją współczesnej fantasy i sci-fi, nie robiąc z tego pastiszu. Dzieło ma nieco ponad pięćset stron. To naprawdę wielka sztuka; całą powieść można podsumować "z jakim przystajesz, takim się stajesz" i bardzo bliska jest gombrowiczowskim rozważaniom na temat Formy. Na blurbie wydawniczym czytamy:

    "Nie science fiction, nie fantasy, nie historia alternatywna lecz rzecz dzieje się w innej Europie, w innym świecie, gdzie prawa rządzące rzeczywistością bliższe są domysłom Arystotelesa na temat Formy i Materii, aniżeli teoriom Newtona i Einsteina pisał o Innych pieśniach Jacek Dukaj. Ten niezwykły obraz świata rządzonego przez Formę, zbudowanego z pięciu żywiołów, podporządkowanego teoriom Empedoklesa i Arystotelesa, w którym nowożytna nauka jako pogląd z gruntu fałszywy nigdy się nie rozwinęła, przyniósł autorowi aż trzy prestiżowe nagrody. Książka do czasu premiery Lodu uznawana była przez krytyków i czytelników za najlepszą powieść w jego dorobku. Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla za rok 2003."

    ...a nagroda Zajdla to nie byle co, kochani. Czytamy tylu cudzych autorów, a na polskim podwórku mamy prawdziwe diamenty.

    Mam wrażenie, że przyjemność z czytania to ostatnie, na czym zależy Dukajowi; przynajmniej w zestawieniu z tasiemcami Fabryki Słów, choć umieszczenie jego nazwiska w jednym zdaniu z FS zakrawa o świętokradztwo.

    Pozwolę sobie zacytować fragment recenzji tivrusky'ego z LC:

    "Gdy już weźmie się w ręce Inne Pieśni, z miejsca można zapomnieć, że kiedykolwiek odstawi się je z powrotem na półkę. Można przestać liczyć wątki splatające się tu jak węże - prędzej czy później i tak się w tej plątaninie pogubimy. Darować można sobie też liczenie postaci pojawiających się to tu to tam, na dłużej, na krócej, nieraz jednorazowo, czasem powracają gdzieś dalej, po kilkuset stronach lektury, gdy zdążymy już o nich zapomnieć. Na nic zdają się też próby jakiegoś umiejscowienia wydarzeń w znanej nam rzeczywistości. Jedynym wyjściem w tej sytuacji jest pozwolenie, by ten gigant przetoczył się nad nami i wyłapanie z niego, co tylko wyłapać się pozwoli.

    Jednym słowem, stary dobry Dukaj powrócił - taka myśl towarzyszyła mi już po pierwszych kilkunastu stronach, z których, rzecz jasna, nie zrozumiałem niczego. Autor nie kłopocze się ani chwili z jakimkolwiek wyjaśnieniem czegokolwiek. Lądujemy w świecie kratistosów, gdzieś między ich anthosami, pełnym strategosów, nimrodów, aresów, świń powietrznych, skoliodoi i kakomorfów... Home sweet home!
    Trzeba dać się ponieść, pozwolić by wszystko wkoło płynęło, porwało nas w wir cudownej narracji, świetnych bohaterów, wydarzeń, których sobie nawet nie wyobrażaliśmy. To naprawdę przygoda niepodobna do czegokolwiek, co czytało się wcześniej, jak to u Dukaja"

    I podpisuję się pod tym. Polecam, polecam, polecam po trzykroć.

    Książki Dukaja są drogie, lecz warte swojej ceny, jednak rozumiem że ktoś może na nie nie mieć - dlatego też napiszcie do mnie i pomyślimy, co da się zrobić. Podpowiem, że na docerze hulają pdfy, na chomikuj zaś pełno bublowatych MOBI i EPUBÓW z formatowaniem prawie uniemożliwiającym czytanie. Jak znajdzie sie ktoś chętny, to uruchomię kombajna i OCREm myknę PDF, a potem zrobię dwa pliki wyjściowe i czytajcie z tego wszyscy, a potem w ramach zadośćuczynienia kupcie kiedyś ebooka. Albo do biblioteki marsz. Warto.

    Cholernie warto, nic od czasu "Hyperiona" Simmonsa mnie tak nie wciągnęło, no i może od "Ślepowidzenia" Wattsa. Wszystkie te pozycje zadają kłam tezie, jakby fantastyka naukowa była prosta, łatwa i przyjemna, niewymagająca. Posadźcie średniego, polskiego czytelnika (w kraju, w którym chyba 63% lub 83% deklaruje z dumą, że nie sięgnęło po ani jedną książkę) z Dukajem i jego Słowem i zamknijcie go w pokoju na godzinę, to zacznie miotać się w konwulsjach.

    To teraz czas na Stephensona; niby podobny, też buduje Peanatemę na neologizmach i wrzuceniu w wir nowego świata, jednak na końcu jest słownik. Tu tego nie uświadczymy, sami uczymy się pływać na tych stu stronach, o których wspomniałam.

    A! Przy okazji, zapraszam też do siebie - http://lubimyczytac.pl/profil/660325/keskese

    Tytuł: Powrót z gwiazd
    Autor: Stanisław Lem
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★★☆☆

    Lubię motyw eksploracji kosmosu i problemów, na jakie możemy się natknąć. Czarne dziury, paradoksy czasowe... Książki opowiadające o tym skupiają się zazwyczaj na podboju planecie X, miej lub bardziej udanym, matkę Ziemię skazując na wymarcie bądź też poświęcając jej kilka, kilkanaście akapitów. Nie tutaj.

    Nie mogę nie wspomnieć o PIĘKNYCH okładkach nowego Lema. Gdybym była kolekcjonerką fizycznych książek, żarłabym tynk ze ścian i czokoszoki, by móc sobie na nie pozwolić. Na cały komplecik.

    Blurb mówi nam: "Powrót z gwiazd" to historia astronauty, który na skutek paradoksu czasowego Einsteina powrócił z wyprawy w Kosmos na Ziemię, gdzie tymczasem minęło półtora stulecia. Astronauta próbuje zrozumieć i zaakceptować ziemską cywilizację, która zrezygnowała z podejmowania ryzyka na rzecz bezpieczeństwa i dostatku.
    Fascynująca wizja Ziemi jako „obcej planety”, na której – by żyć tam dalej – trzeba na nowo doświadczyć na sobie problemów sensu egzystencji, dobra i zła, swobody i zniewolenia, agresji i miłości."

    I właśnie ta wizja Naszej planety jako tej nowej, niezbadanej i nierozumianej wzbudziła we mnie najwyższy podziw. Z chęcią przewracałam kolejne strony, by czuć się tak zagubiona, jak i główny bohater. Muszę przyznać, że w wielu momentach książka nadwyrężyła moją wyobraźnię, ale to zaliczam zawsze na plus; lubię mieć mózgowe zakwasy.

    Ciekawy jest także motyw pozbawienia ludzkości tego, co czyni nas ludźmi; instynktów, paradoksalnie, zwierzęcych. Przemocy, dominacji, tl;dr - ludzkości pod pantoflem chemii zwanej brytowaniem.

    Podobnie jak jeden recenzent, którego parę zdań przytoczę niżej, przy opisywanej przez Lema panoramie miasta nie mogłam wyzbyć się skojarzeń z bardziej cyberpunkowym Dubajem.

    "Bowiem na ojczystej planecie zastają społeczeństwo kompletnie odmienione. Pokojowe i idealne. „Betryzowane” w procesie chemicznym aplikowanym każdemu noworodkowi, pozbawione instynktu walki, nie znające żadnych niebezpieczeństw, niedoświadczające strachu: dziś nie ma już tragedii. Nie ma nawet jej szansy. Zlikwidowaliśmy piekło namiętności, a wtedy okazało się, że za jednym zamachem i niebo przestało istnieć.

    Główny bohater, Hal Bregg, choć zagubiony w niezrozumiałym świecie, zgodnie ze swą naturą nieustępliwego eksploratora cały ten ogrom nowości próbuje pojąć i oswoić. I znajduje ocalenie w miłości."

    To już "Mechaniczna pomarańcza" Burgessa podejmowała problem, czy człowiek niegodny wybierać może być ludzki, może być dobry,
    Bardzo szanuję taką literaturę.

    Tytuł: Cała prawda o planecie Ksi
    Autor: Janusz A. Zajdel
    Gatunek: fantastyka naukowa
    ★★★★★★★☆☆☆

    Chyba najbardziej socjologiczna książka Zajdla, jaką czytałam, i najwyraźniej słusznie - wiki mówi o fantastyce socjologicznej. Zamysł jest dobry, choć przypomina mi skowyt "wiemy, że socjalizm nie wyszedł tu, tu i tutaj, ale tym razem nam wyjdzie, tym razem mamy inny pomysł". Już od samego początku Ksi jawił mi się jako suspens grubo podszyty politycznymi nićmi. W wielkim skrócie: Ziemianie wysyłają ekspedycję na planetę Ksi, teoretyczny raj do zamieszkania. Podczas osiedlania dochodzi do rebelii, na wskutek czego kontakt z Ziemią zostaje zerwany, a władzę przejmują terroryści mający "lepszą wizję". Chowają zapasy jedzenia oraz nowoczesne narzędzia, a wybudzonym ze stazy ludziom nakazują budować swoje biura, a potem dopiero domostwa, jedynie za pomocą rąk. Jednocześnie rusza machina propagandowa obwiniająca o wszystko ziemską rasę; zdrajców swojego gatunku. Wszyscy ludzie zostają oznaczeni numerami na czole - tu skojarzenie z Ziamiatinem było natychmiastowe - i wpaja się im nienawiść do Ziemi. Jak nietrudno się domyślić, terroryści sami zagarniają wspomniane wcześniej dobra, kobiety oraz wszelkiego typu udogodnienia. Akcja przeskakuje w momencie, gdy na planetę Ksi zostaje wysłana druga ekspedycja ratunkowa, już po wysłaniu dziwnego - odbiegającego od zasad protokołu - meldunku budzącego niepokój Ziemian. Dowodzi nią Sloth i nieważne, jak doszło do wysłania tego meldunku, bo zasunęłabym mega spoilerem. ( ͡º ͜ʖ͡º) Potomkowie astronautów poruszają się incognito po terenie zagarniętym i eksploatowanym przez "nowych myślicieli wspaniałego świata". Jest to zacofane plemię z jedyną Księgą, jaką mogą czytać, z której to jawnie sączy się kolejna dawka propagandy. I na tym mogę skończyć, bo nigdy nie lubiłam streszczać książek; zwłaszcza TAKICH, których odbiór będzie się różnił w zależności od wieku, przeżyć i preferencji politycznych. Jest to dość mocna rzecz, z która na pewno warto się zapoznać, jednak nie leżała nawet obok Limes Inferior. Co nie znaczy, że była zła - wręcz przeciwnie!

    #bookmeter #ksiazki #fantastyka #scifi #dukaj #lem #czytajzwykopem
    pokaż całość

    źródło: ksiazki.png

  •  

    I pomyślał: pocałuję ją. Ale ponieważ pomyślał — nie było to już spontaniczne, i zaniechał.

    Uwielbiam ten fragment. Jest taki prawdziwy.

    #dukaj #cytaty

  •  

    Ech, w Szczebrzeszynie będzie spotkanie z Dukajem. Akurat jak się spotyka z czytelnikami, to w miejscowościach 300 km ode mnie, do których tego dnia nie kursują pociągi. Może ktoś będzie i nagra? Próbowałem dowiedzieć się u organizatorów, czy będą nagrywać i wrzucą gdzieś, ale zostałem olany. xD
    #dukaj

  •  

    Moja stara to fanatyczka Dukaja. Pół mieszkania zajebane „Lodem” najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi „Córkę Łupieżcy” i trzeba zapierdalać po księgarniach bo zniszczone. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takiej wycieczce. Tydzień temu jak poszedłem po Orbitowskiego, to mi baba z księgarni od razu w ryj „Lodem” rzuciła jak mnie tylko zobaczyła.

    Druga połowa mieszkania zajebana Nową Fantatyską i Alfą, bo stara nie ogarnia, że Dukaj się urodził jak ten szjs przestali drukować xD
    Co miesiąc stara robi objazdy po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie te czasopisma (chuj że Alfy nie drukują od `85).

    Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla fanów fatastyki i kręci gównoburze z innymi piwniczakami o najlepiej postawione kropki w wypowiedziach Gierosławskiego itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno.
    Kiedyś matka mnie wkurwiła to założyłem tam konto i ją trollowalem pisząc w jej tematach jakieś losowe głupoty typu Dukaj pisze fantasy.
    Ojciec nie nadążał z gotowaniem bigosu na uspokojenie.
    Aha, ma już na forum rangę phoebe, za najebanie 10k postów.

    Jak jest ciepło to co weekend zapierdalamy do miejskiego parku, gdzie stara udaje kurwa Hamleta i czyta z kulawą emfazą ulubione fragmenty „Lodu”. Jak się dostałem na studia, to stara przez tydzień pierdoliła, że to dzięki słuchaniu prozy Dukaja bo stymuluje mózg i w ogóle.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują składając ofiary przed ołtarzykiem poświęconym Dukajowi. Palą kukły Sapkowskiego i innych Huberathów na środku salonu kurwa. Przy jedzeniu zawsze pierdoli o Dukaju i za każdym razem temat schodzi na Nagrodę Zajdla, hurr durr, Dukaj powinien dostawać co rok, nawet jak kurwa nic nie napisze. Robi się przy tym cała czerwona i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać „Złotą Galerę” żeby się uspokoić.

    W tym roku sama sobie kupiła na święta drukarkę 3D. Oczywiście do Wigilii nie wytrzymała, tylko już wczoraj rozpakowała i drukowała jakieś gówniane mechy. Ubrała się w garnki i cały dzień udawała jakiegoś transformersa.
    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do Dukaja to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stara jako prezent wzięła mnie ze sobą do Tarnowa drodze wyjątku. Super prezent k***o.

    Pojechaliśmy wpizdu, dochodzimy na rynek w Tarnowie a starej już się ocy świecą i oblizuje wargi podniecona. Rozłożyła cały sprzęt i kurwa namierza. Kazała mi puścić Cohena, coby Dukaja zwabić bo niby go lubi. 6 godzin łaziliśmy po Tarnowie jak pojeby. Nie miałem serca powiedzieć starej, że Dukaj mieszka w Krakowie.

    Wspominałem też o kolektywnym arcywrogu mojej starej czyli uczestnikach Polconu co głosują kto ma dostać Zajdla. Stał się on kompletną obsesją starej i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to matka zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Polconu powiedzieć. Gazety nieliterackie też przestała czytać bo miała ból dupy, że o fantastyce polskiej ani próbach zatuszowania geniuszu Dukaja nie piszą.

    Wspomniałem, że stara ma kolegę mirka, z którym pali te cholerne kukły. Kiedyś towarzyszem rytuałów był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz stara miała imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o Dukaju. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę.
    WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ ZBYCHU, KATEDRA TO OPOWIADANIE A NIE JAKIŚ KURWA FILM!

    k***A GRAŻYNA, NOMINACJE DO OSCARA DOSTALIŚMY KURWA, DUMA NARODOWA!

    CO TY MI O OSCARACH PIERDOLISZ, TO NIE JAKAŚ CHUJOWA BAJKA TYLKO MISTRZOSTWO FORMY LITERACKIEJ DUKAJA!
    No i aż się zaczęli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z ojcem musieliśmy ich rozdzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrał akurat ojciec, złożył kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym matce, a matka:
    I bardzo kurwa dobrze
    Tak go za tę „Katedrę” znienawidziła.

    #pasta #fantastyka #dukaj
    pokaż całość

    +: s....j, datmoor +8 innych
  •  

    Jak świat światem, zwycięzcy sądzili pokonanych jako zbrodniarzy i zapisywali ich w historii jako potwory. Zaiste, Bóg musiał własną ręką kierować losami świata, skoro ostatecznie triumfują zawsze ci dobrzy!

    Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe, Jacek Dukaj

    #dukaj #cytatywielkichludzi

  •  
    n.....n

    +10

    Z tekstu Jacka Dukaja Trzecia Wojna Światowa Ciała z Umysłem

    Mówi Andrea Dworkin

    „Ani jedna część ciała człowieka nie pozostaje nietknięta, niezmieniona. (…) Od stóp do głów, i każdy rys twarzy człowieka, każda część jego ciała, podlega modyfikacji, alteracji. Jest to ciągły, powtarzalny proces. Kluczowy dla gospodarki, stanowiący podstawę zróżnicowania międzyludzkiego i bezpośrednią fizyczną i psychologiczną rzeczywistość bycia człowiekiem. Od jedenastego czy dwunastego roku życia aż do śmierci, człowiek poświęci mnóstwo czasu, pieniędzy i energii rzeźbieniu, depilowaniu, malowaniu i upachnianiu swego ciała. Tyleż powszechnie, bo błędnie, twierdzi się, że transhumaniści poprzez zastosowanie technologii czynią karykaturę z człowieka, lecz wystarczy zapoznać się z ethosem romantycznym, by pojąć, że transhumaniści dotarli do samej istoty doświadczenia człowieczeństwa”.

    W tym cytacie z Woman Hating: A Radical Look at Sexuality (1974) wymieniłem „kobietę” na „człowieka”, a „transwestytę” na „transhumanistę”.

    I wszystko się zgadza.

    #dukaj #transhumanizm #transseksualizm
    pokaż całość

  •  

    Istnieje taka gra, estreneida, której cel, warunki zwycięstwa, jest zmienny i zależny między innymi od ustaleń grających; nie znają go rozpoczynając partię, uzgadniają dopiero pod jej koniec. Owe negocjacje są w istocie najważniejszym elementem rozgrywki, sytuacja na planszy stanowi dla nich jedynie kontekst. Estreneida, jak sądzę, najlepiej spośród wszystkich gier odbija w syntetycznej formie wzór i tajemnicę istnienia człowieka. I w nią grałeś, pamiętasz? - Wtedy był to tylko jeszcze jeden nóż w mym umyśle, nowa rana. Teraz jednak dostrzegałem głębsze znaczenie owych słów. Estreneida: nawet nie gracz. Pionek.

    Znalazłem to w opowiadaniu Dukaja "Irrehaare" i chcę rozwinąć temat, znaleźć coś więcej ale google nie daje mi zbyt wiele, jeśli ktoś wie jak wyglądałaby taka gra, proszę o info :) Tag gry, bo im więcej osób przeczyta, tym większa szansa że ktoś coś znajdzie.
    #dukaj #irrehaare #kiciochpyta #gry
    pokaż całość

    +: n.....n, Krever +4 innych
  •  

    Po chyba 4 miesiącach ciężkich walk, nareszcie...

    pokaż spoiler się przeczytało się ᕙ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕗ

    #ksiazki #dukaj

  •  

    - Musiałbym cię natychmiast zabić. I każdego innego, kto podobnie może nas zarazić ich Formą. Czyżbyś nie wiedział, strategosie? Po czym poznać przesunięcie aur kratistosów?Że stopniowo zaczynasz lepiej rozumieć racje, obyczaje i ideały zwycięzcy, że to jego władza i on sam wydaje ci się bardziej - bardziej naturalny. Dlaczego Pani musiała uciec z Ziemi, dlaczego zjednoczyli się przeciwko niej? Była matką wszystkich ludzi.

    Omixos Żarnik do Hieronima Berbeleka
    Inne pieśni, Jacek Dukaj

    #dukaj #cytaty
    pokaż całość

    +: n.....n, zbiczek +4 innych
  •  

    Jacek Dukaj to pieprzony geniusz, a Inne Pieśni to majstersztyk. Czytam drugi raz, jestem na rozdziale o dżurdży. To co tam wyprawia w tańcu wyobraźni z językiem, to istny balet. Tak dobrze napisanej książki chyba nie czytałem (oprócz innych książek tego autora). Kto nie czytał, ten niech przeczyta, a kto czytał ten niech przeczyta jeszcze raz. Za drugim razem smakuje tak jak pomidorowa na drugi dzień - pełniej, lepiej.
    #ksiazki #dukaj
    pokaż całość

    •  

      @1984: Napisze coś w małej kontrze. Dukaj to na pewno bardzo inteligentny człowiek, świetny filozof, myśliciel, może nawet geniusz tak jak napisałeś, ale pisarzem jest dla mnie przeciętnym. Czytałem "Starość Aksolotla" i "Inne pieśni". Rozumiem idee, koncepcję, zawartą filozofię, ale pod względem fabuły i pokazania postaci jest to wszystko na przeciętnym poziomie.

    •  

      @sylvvy: Trudno coś znaleźć na pierwszy raz, bo każda jego książka jest tak samo Dukajowa jak i różna od pozostałych. Po porostu to co tematyką Cię zainteresuje.

    • więcej komentarzy (16)

  •  

    Jacek Dukaj - "Inne pieśni"

    Nie wiem, na ile jeszcze recenzja, na ile już coś nieokreślonego. Opinie mile widziane, nad warsztatem ciągle pracuję.
    #ksiazki #fantastyka #scifi #dukaj #czytajzwykopem

    Materia zbudowana jest z czterech żywiołów. W centrum Wszechświata leży Ziemia, a przyczyną ruchu jest dążenie rzeczy do osiągnięcia właściwego im miejsca. Forma jest tym, co nadaje obiektom charakterystykę, stanowi siłę kształtującą właściwe byty z fizycznej papki. W takiej oto rzeczywistości, konkretnie w Europie weń umiejscowionej, mieszka Hieronim Berbelek. Dla postronnych człowiek-legenda, dla niego samego – ledwie cień wspaniałego stratega, którym zwykł być. Prowadząc ustatkowane życie wciąż nie może pogodzić się ze stratą wielkości. Wewnętrzne dążenia i splot okoliczności rzucą go w wir pozornie bagatelnych wydarzeń, których skutków nie sposób przewidzieć…

    Przyznam szczerze, iż po oficjalnym opisie „Innych Pieśni” nie byłem jakoś specjalnie podekscytowany. Obawiałem się, że główną płaszczyzną treści będzie historia alternatywna (pomimo iż zaznaczono, iż zasadniczo powieść wymyka się próbom metkowania) – a kierunek ten mnie zbyt mocno nie fascynuje. Mimo to zdecydowałem się na lekturę, licząc na to, że pan Dukaj pozytywnie mnie zaskoczy. Nie wciągnęło od razu, ale jak już zaskoczyło, to solidnie, czego zresztą ten tekst jest pokłosiem.

    Świat „Innych pieśni” stanowi ucieleśnienie idei Arystotelesa, mających rozgryzać tożsamość rzeczywistości. Nie jest to jednak nudne, liniowe obrazowanie, lecz solidna hiperbolizacja. Grecki filozof wykreował koncepcję zachowawczą; nawet będąc przekonany o słuszności swoich tez, musiał liczyć się z ich subtelną naturą. Dukaj tymczasem w pogardzie ma nieśmiałość: pochwycił w ręce eteryczne zależności i wykuł z nich przytłaczające imperatywy, namacalne niczym ciała, przedmioty i planety na nieboskłonie.

    „Inne pieśni” to Dukaj przez duże D – a więc i to, co z Dukajem tożsame: Dywagacja i Dygresja. Powszechnością są słowotoki i grafomania, dialogi to częstokroć skomplikowane wywody, a zagęszczenie postaci, miejsc i wydarzeń w tle może wywołać zawroty głowy. Panuje mętność, którą trzeba polubić, maniera malowania intensywnych opisów wyrafinowanym, często autorskim słownictwem to wszak znak rozpoznawczy pana Jacka, ogromna zaleta i wada jego stylu. Czytanie „Innych pieśni” z pewnością wymaga skupienia, rzuceni na głęboką wodę staramy się zrozumieć co i jak na podstawie fragmentów informacji, rozproszonych w natłoku narracji. Fabuła, bynajmniej nie płytka, sztampowa, czy pozbawiona konsekwencji, wciąż jest co najwyżej pretekstem do ekspozycji wytworów błyskotliwości, ośrodkiem w którym rozwijają się realia onieśmielające swoją charakterystyką. I to właśnie one są właściwym poziomem książki, wzbudzają największy podziw – rozrośnięta do granic możliwości koncepcja rzeczywistości zaskakuje i fascynuje. Nowatorski na poziomach o których istnieniu dowiadujemy się dopiero gdy ktoś w nie ingeruje, kwestionujący najbanalniejsze właściwości natury – to jest typowy świat Dukaja, w którym zmuszeni jesteśmy przemyśleć wszystko na nowo, odrzucić instynkt, gdyż oczywistości dłużej już nie obowiązują. Zdawałoby się, że konstrukcja oparta na tego typu fanaberiach winna chybotać się i niechybnie dążyć do upadku; nic z tych rzeczy – jest stabilna niczym blok betonu, pomimo swej maniakalnej rozmaitości.

    Jak w ogóle udaje się Dukajowi być aż tak przekonującym? Jak osiąga się taki poziom wiarygodności? Wrażenie kluczowego sprawia sposób, w jaki pisarz buduje swoją rzeczywistość, pozornie konwencjonalny, w istocie wyróżniający się kilkoma cechami.

    Po pierwsze, świat Dukaja powstaje od podstaw. Reguły w „Innych Pieśniach” nie stanowią przybudówki, jak to ma miejsce w ogromnej części fantastyki; tutaj wszyte są w fundamenty kreowanej rzeczywistości. Dukaj operuje na zasadach zastępujących niektóre z nam znanych, nie na założeniach dodatkowych. Czy nie posuwa się za daleko, czy nie powstaje twór zbyt obcy? Jak dużą część świata Dukaja stanowi to „nowe”? Ciężko mówić o jakichkolwiek liczbowych szacunkach, za to można być pewnym, że granice są żyłowane, za to nie przekraczane. Spójność i sensowność w jakiś niepojęty sposób Dukaj uzyskuje zawsze, używając największych absurdów jako aksjomatów i kwestionując najtrywialniejsze oczywistości.

    Po drugie, uniwersum Dukaja budowane jest stopniowo, z podawanych pojedynczo skrawków. Nie dostajemy pełnego obrazu z góry, czytając co chwila trzeba rewidować to, co zdawało się naturalne. Aby zrozumieć naturę, czytelnik musi podjąć wysiłek – od autora nie należy liczyć na żadne wnioski, nic ponad suche, cząstkowe opisy się nie pojawi. Co więcej, wyżej wspomnianego pełnego obrazu właściwie nie dostajemy wcale, ba, zapewne takowy nie istnieje nawet w zamyśle pisarza. I bardzo dobrze. Błędnym podejściem do problemu kreowania nowej rzeczywistości, często realizowanym przez różnorakich twórców, jest pomysł, aby stworzyć wszystkie jej założenia. W taki sposób bowiem powstaje świat nieodwracalnie sztuczny, płytki. Nieprzenikniona złożoność – tym muszą się cechować każde wiarygodne realia, skoro obserwatorem jest człowiek. I chociaż tak właściwie jest to cecha maksymalnie prozaiczna, to aby rozumieć jej istotę potrzebna jest błyskotliwość, a do wplecenia tejże w swoją wizję wymagana jest finezja.

    Po trzecie wreszcie, rzeczywistość Dukaja przedstawiana jest niezwykle sugestywnie. Z wyszczególnionych charakterystyk ta jest najbardziej nieuchwytna; nie sposób zlokalizować konkretnych obiektów za nią odpowiadających. Budowana kompleksowo idea świata jest niezwykle wyrazista, pozbawiona infantylności. Pisarz ciska w nas swoją wizją niczym stworzony przez niego kratistos: nagina Formę naszego umysłu. I jeżeli nawet w owej prezentacji pojawi się pozornie nieprzystający element, to ani przez moment nie staje się on źródłem wątpliwości co do poprawności wydźwięku całości. Dlaczego? Gdyż wiemy że to, co instynktownie uważamy za sprzeczne mimo wszystko jest prawdą, widzimy wszak wyraźnie i jednoznacznie, że istnieje. Oczywistość, nie potrzeba wywodów. Pytanie „jak?” pojawia się zamiast myśli „nie, to niemożliwe”. Perswazja Dukaja osiągnęła poziom absolutny; logika, którą chciałoby się rozbijać jego fantazje, przestaje być bezdyskusyjna. To, co serwuje nam pisarz to już nie spekulacje, lecz fakty, a te są przecież nietykalne.

    Istnienie powyższych właściwości niezwykle ułatwia uzyskanie pożądanego poziomu powieści w pewnych obszarach. Przede wszystkim ułatwiają one stworzenie historii nieprzewidywalnej. Odbiorca „Innych pieśni” nie jest w stanie domyślić się przyszłych wydarzeń, gdyż nie wie nawet co właściwie jest możliwe. Siłą rzeczy jest widzem biernym, specyfika powieści uniemożliwia wybiegnięcie naprzód. Dzięki tej zależności zabiegi fabularne zdają się być bardziej spektakularne. Dalej, zjawiskowo skrupulatna konstrukcja świata otwiera niezwykle szerokie pole do głębokich rozważań. Trzeba to jeszcze wykorzystać, ale tutaj oczywiście Dukaj nie zawodzi: konsekwencje pewnych cech rzeczywistości, przewidywane przez pisarza i następnie przezeń prezentowane, wprawiają w osłupienie. A potem potrafią jeszcze rezonować i oddziaływać między sobą.

    Nie sposób nie wyeksponować jednej istotnej płaszczyzny refleksji podejmowanej w „Innych pieśniach”, konkretnie natury samego człowieka. Jest ona dobrym przykładem sposobu, w jaki Dukaj wyolbrzymia znane z życia delikatne właściwości. Ciężko zaprzeczyć istnieniu wpływu jednej osoby na drugą. Oddziaływania poprzez rozmowę, czyny, postawę, czy wreszcie samą obecność pojawiają się wobec każdego kto znajduje się w zasięgu, nieuchronnie powodując zmiany. W „Innych pieśniach” interakcje te jednak daleko przekraczają specyfikę charakteru czy ideologii; nabierają mocy praw fizyki. Niewolnik nie jest w stanie przeciwstawić się arystokracie z tego samego powodu, dla którego nie może latać. A obecność najpotężniejszych przeobraża całą rzeczywistość w swoim zasięgu; ludzi upodabniając nawet na poziomie wyglądu, a świat nieożywiony zmuszając chociażby do zmiany pogody. Kratistosi są dla świata polskiego pisarza tym, czym czarne dziury są dla czasoprzestrzeni – osobliwością, w której załamują się zasady.

    Mówią, że Dukaja się nie lubi, Dukaja się czci. Każdy krytyk, ba, każdy kto twierdzi że twórczość autora „Lodu” nie trafia w jego gust, w istocie jest heretykiem, ignorantem bądź zwyczajnie matołem. Dukaj to wszak twórca wymagający nietuzinkowego intelektu, wysiłku, ambitnego podejścia. To literatura absolutna, przeciwstawiająca się taniemu efekciarstwu cechującemu mainstream. I chociaż powyższy nieformalny wydźwięk, pod którym oczywiście się nie podpisuję, w zasadzie głoszony jest przez osób garstkę, to mają one tak dużą siłę przebicia, że znalazł się w powszechnej świadomości. Przyznając, że i dla mnie autor „Innych pieśni” ma w sobie coś z geniusza, zdecydowanie potępiam retorykę mianowania własnej racji prawdą, na dodatek sugerując obiektywną niższość polemizujących. A Dukaj wcale podobać się nie musi. I nie jest to pusty frazes, „Inne pieśni” są świetnym przykładem dlaczego.

    Opisywana powieść to na pewno twór specyficzny, zagmatwany, nierzadko przypominający wór, do którego autor nawrzucał cokolwiek, co przyszło mu na myśl. Intensywnie promieniuje bolączką wszystkiego chyba co napisał Dukaj – koncepcja tak bardzo podporządkowywująca sobie treść, że ta druga staje się zdeformowana. I tak: wszystkie postaci nie tylko mówią w bardzo podobny sposób i na podobne tematy, ale i właściwie o tym samym; dwie strony dyskusji częściej się uzupełniają niż przeciwstawiają. Umieszczane intensywnie miejsca i wydarzenia nierzadko wydają się być w kontekście całości pozbawione znaczenia. Co więcej, w tym miejscu pojawia się pewnego rodzaju niekonsekwencja - skoro przecież komponenty w rodzaju postaci czy okoliczności są zaledwie kolejnym kanałem prezentacji idei, po co tę, spuryfikowaną poprzez upodobnienie powyższych, zalewać jednocześnie ich masą?

    Nie, Dukaj z pewnością nie jest dla każdego. Tam, gdzie jedni rozkoszują się logiką zawiłości, inni znajdą przekombinowanie. Bo chociaż ciężko odmówić Polakowi nietuzinkowej wyobraźni, jedynego w rodzaju warsztatu, czy umiejętności kreacji monumentalnych konstrukcji fabularnych i koncepcyjnych, to jednak brak mu klarowności, pisze specyficznie, cały czas ocierając się o grafomanię. I trzeba mieć to na uwadze, przywołując jego postać. Ja zaliczam się niewątpliwie do tych, do których „Inne pieśni” trafiają. Nadać tak oszałamiający autentyzm tworowi tak absurdalnie nierealnemu – to osiągnięcie pojedynczo przesłoniłoby mi ewentualne wady. Czapki z głów.
    pokaż całość

    źródło: ecsmedia.pl

    +: lubie-sernik, r......7 +14 innych
    •  

      @tomek-jarek: "Lód" jest ciężki. Na pierwszy ogień wziąłbym "Perfekcyjną niedoskonałość" - też ciężkie, ale krótsze. Jeśli Ci się spodoba, możesz się rzucać na "Lód".

      W nagrodę za mało popularną opinię, że Dick jest "naiwny, płytki i średnio generalny" masz u mnie podwójnego plusa. A że nie mogę dać, parę moich opinii:

      A i B Strugaccy - wszystko. Bardzo lemopodobne. "Trudno być bogiem" na początek.

      "Modyfikowany węgiel" (do odsłuchu tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=kJBPx_A8OLo )

      Neal Stephenson "Cryptonomicon" - "Ultimate geek novel". Niedaleka przyszłość hakerstwa widziana z perspektywy lat 90-tych przeplatana wartką akcją, wątkami historycznymi, szpiegowskimi i wojskowymi. Były momenty, że przerywam i śmieję się w głos, a ludzie w wagoniku patrzyli na mnie jak na idiotę. Wciąga.

      Neal Stephenson "Diamentowy wiek" - Powszecha nanotechnologia. W sumie nic innego nie przychodzi mi do głowy do opisu tej książki, bo końcówka jak dla mnie bardzo mglista, ale koncept walki frakcji nanobotów - miodzio.

      Neal Stephenson "Zamieć" - Równolegle do realnego swiata istnieje świat wirtualny. Utalentowany haker systemów wpada na trop hakera umysłów, a jego śledztow wiedzie do legendy o Enkim - Etruskim herosie, który stał się bogiem. A po drodze harpunnink z nanoszklaną lancą, deskorolka z wbudowanym arsenałem i jej niepokorna właścicielka oraz archetyp mafioza, który stał się właścicielem pizzerii.

      Peter Hamilton "Świt nocy" - Epicka hard-sf space opera. I nie "epicka" bo to popularne słowo, tylko z powodu rozmachu. Na odległej, zapyziałej planecie w wyniku rytuału otwiera się puszka pandory. Czy ludzkość, rozsiana po całej galaktyce, uwikłana w podziały kulturowe i polityczne będzie w stanie stawić czoła złu? Masz tu wszystko: podróże międzygwiezdne, habitaty, odmienne stany świadomości, ludzkość podzieloną na frakcje, obcych i odkrywanie ich mrocznej historii, pościgi w hiperprzestrzeni, walkę z przytłaczającym złem... Młodego, jurnego, przystojnego bohatera, liczne jego partnerki i tak dalej. Dużo czytania i o ile początek pasjonujący, tak lojalnie uprzedzam, że od 3-go tomu już się czuje że autor wymyśla na siłę. Ale całość warta polecenia.

      Ian Bank "Gracz" - Nieczęsto udaje się znaleźć spójny opis cywilizacji, która osiągnęła trzeci poziom rozwoju w skali Kardaszewa. A cykl o "Kulturze" Banksa radzi sobie z tym bardzo zgrabnie. W tej części serii (reczty nie czytałem) rozważania na temat kontaktow tego typu cywilizacji z gatunkami stojącymi dużo niżej na drabinie rozwoju.

      Robert Heinlein "Have a space suit, will travel" - Książka sf dla dziecieciaków w wieku 12-15. Rozwija zainteresowania podróżami kozmicznymi i przemyca sporo wiedzy o lotach kozmicznych i tytułowym skafandrze kosmicznym. Warto.

      Robert Heinlein "Kawaleria kosmosu" - Pierwowzór filmu. I o ile film był doskonały i pozostaje niedościgniony pod wieloma względami, to po przeczytaniu książki musze stwierdzić - jest płytki. Więcej polityki, więcej rozważań na temat kondycji społeczeństwa, mroczniej - zapraszam do lektury.

      Robert Heinlein "Luna to surowa pani" - Dzieje uniezależnienia się kolaonii księżycowej od Ziemii. Gdzie baza lunarna jest troche Stanami przed zjednoczeniem (uzależnionym i kontrolowanym przez Anglię), trochę Australią (kolonia karna). Ciekawie opisany system zależności społecznych. Rozważania na temat balistyki międzyplanetarnej.

      Vernor Vinge "Ogień nad Otchłanią" - W "Graczu" to ludzkość była na III poziomie w skali Karaszewa. W "Ogniu..." jest zgrabnie opisany system biznesowy i organizacyjny w którym uczestnikami są cywilizacje ze skali 0 - V (mój szacunek). I jest ich tyle, że ich katalogowaniem zajmują się oddzielne podmioty gospodarcze. Tym się zachwycam, a to w sumie tło dla akcji ratowania dzieci z statku rozbitego na planecie zamieszkałej przez psopodobne istoty przeżywające odpowiednik naszego średniowiecza. A na statku znajduje się klucz do wlaki z zarazą, która niszczy panujący od eonów porządek rzeczy. Lasery kontra katapulty. Oraz: pierwszy raz też się spotkałem z ciekawym i spójnym opisem hivemind'u.

      Lary Niven "Pierścień" - Uwielbiam za rozmach opisów megastruktur. Niby niedużo, ale jak często autor ma pojęcie o mechanice nieba?

      Cory Doctorow "The Rapture of the Nerds" - O ile wszystkie pozostałe pozycje na tej liście mają ustabilizowaną pozycję wśród klasyki sf, tutaj podrzucam coś bardzo nowego. Ludzkość chwilę po ośiągnięciu "singularity" widziana z perspektywy everyman'a. Czuć styl "Autostopem przez Galaktykę" bo pisane z myślą o rozśmiezeniu czytelnika, ale wymagane bycie na bierząco z dzisiejszym stanem wiedzy, skrótami myślowymi, twardym sf. Więc tak, inteligentne komputery zaczeły produkować coraz bardziej inteligentne komputery i chwilę po tym wyniosły się z Ziemii budować sferę Dysona wokół słońca. Ci co się uploadowali to się uploadowali, cała reszta ma poczucie życia na uboczu i stara się sobie ułożyć życie korzystając z ochłapów wyszarpanych nadinteligencji, takich jak wieczne życie, dowolne modyfikacje ciała, rozszerzona rzeczywistość, symulacje komputerowe mózgu, modyfikowanie jaźni/mózgu/świadomości - każdy ma swój hedonizm na wyciągnięcie ręki. I weź tu w spokoju zrób sobie herbatkę...
      pokaż całość

    •  

      @Nieskonczony_logi: Takie nagrody to ja rozumiem :) Mega pozytyw, nikt jeszcze mi w komentarzu nie odpisał elaboratem :) pzdr i dzięki

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    W 2001 roku Jacek Dukaj wdał świetną powieść Science-Fiction "Czarne Oceany".
    W powieści tej w niedalekiej przyszłości ludność jest tak sterroryzowana polityczną poprawnością, że wszelkie formy kontaktu fizycznego są ściśle określone precyzyjnie zdefiniowanymi prawnymi przepisami, a każde zbliżenie seksualne musi być poprzedzone jasnym i udokumentowanym wyrażeniem zgody, jako zabezpieczenie przed pozwem o gwałt / naruszenie nietykalności / obrazę uczuć itd.

    Jest rok 2015 i mamy 8 odcinek 19 sezonu serialu South Park, gdzie takie "formularze" są zbierane.
    To nadal jest fikcja, i taki "żart" z politycznej poprawności, ale dużo bliższy rzeczywistości niż 16 lat temu.

    Uważam ( i nie jestem w tym zdaniu odosobniony), że Dukaj jest wyśmienitym pisarzem SF, nie gorszym od Lema.
    Szkoda, że nadal jest dość słabo znany nawet w Polsce, i że nie potrafimy wypromować go za granicę.
    Wiele innych krajów promuje swoją literaturę, my też tak kiedyś robiliśmy, a teraz bieda...
    A na prawdę mamy się czym pochwalić.

    #literatura #dukaj #southpark #scifi #sciencefiction #ksiazki
    pokaż całość

    •  

      @Opornik: Nie ma sensu chyba tłumaczyć Dukaja, szczególnie "Lodu". Facet stosuje tak pojebane figury literackie, że jakakolwiek próba lokalizacji tekstu w innym języku popsułaby ten "punch" i ostateczny efekt, tak mi się wydaje po przeczytaniu jego 4 książek.

    •  

      @d0t3r: > moim zdaniem druga najlepsza książka Sci-fi po Hyperionie Simmonsa
      Hyperion ogólnie poziom wysoki , ale zakończenie jest sp##ne , a w zasadzie brak, bo na pewno nie jest to otwarte zakończenie. Perfekcyjna niedoskonałość jest jednak ciekawsza jeśli chodzi o koncepcję i wykorzystanie hipotez z zakresu fizyki.

    • więcej komentarzy (18)

  •  
    1..4

    +389

    Wielu rzeczy się spodziewałem, ale @Froto totalnie mnie zaskoczył. Myślałem, że przyjdzie jakaś książka, trochę łakoci i butelka piwa. Cytując klasyka: "No jest kurwa wysoko". A więc, w mojej paczce znalazłem:
    - Soplicę orzechową (raczej stronię od alkoholu, ale nie wypada nie przyjąć. Wypiję przy najbliższej okazji z znajomymi :D).
    - Zupki chińskie x10 (tego najmniej się spodziewałem. Alkohol jest dosyć popularnym prezentem, ale jeszcze nigdy nie widziałem żeby ktoś komuś dał vifony. A że klepię biedę to będę miał co jeść przez dwa tygodnie. Dzięki!)
    - No i końcówka, coś co jest chyba najlepszą rzeczą jaką w życiu dostałem - wydrukowany na płótnie obraz promujący powieść Jacka #dukaj - Starość Aksolotla. Strasznie lubię tę książkę, więc ten obraz zajmie jakieś wyjątkowe miejsce na ścianie.
    Jeszcze raz wielkie dzięki! Spoko koleszka z Ciebie. Wypiłbym z Tobą kompot. (。◕‿‿◕。)
    #wykopoczta
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: DSC_0227.JPG

    +: b......u, Panchita +387 innych
  •  

    Dla tych którzy czekają na nowe książki Jacka Dukaja mam wiadomość, że chyba jeszcze przyjdzie poczekać. Był on gościem Kongresu Lemologicznego we Wrocławiu i tam zapytałem go co stoi na przeszkodzie wydania jego kolejnych publikacji (już dawno miały być w sprzedaży!). "Mój zabójczy perfekcjonizm" powiedział, potem dodał jeszcze, że 2000 (słownie) stron "Rekursji" wyrzucił do kosza! Jeśli chodzi o zbiór esejów "Samotność podglądacza" też nie wygląda to różowo. Jak zebrał to do kupy co chciał to wyszło ponad 800 stron. Teraz jest na etapie przycinania wszystkiego do jakiejś sensownej formy... :/
    #dukaj #ksiazki #sf #feels
    pokaż całość

  •  

    ,,-Tego drinka wypiję, bo poprzedni był zbyt słaby. Tamtego potrzebowałem bo ten przed nim nie starczył. A on-
    -Ach.Więc w takim razie jaka była pierwsza przyczyna?
    -Pierwsza przyczyna moja droga- Zamoyski uniósł kieliszek pod światło i przymknąwszy lewe oko studiował barwę płynu z uwagą godną kipera- Pierwsza przyczyna zawsze stanowi tajemnicę''
    #dukaj #ksiazki

    +: M..............................o, Bill_Brama +5 innych
  •  

    Naprawdę jest jeszcze poza istnieniem i nieistnieniem trzecia ewentualność, podobnie, jak poza tym, że lampa jest zwierzęciem żywym, i tym, że lampa jest zwierzęciem nieżywym, leży jeszcze trzecia ewentualność, że lampa wcale nie jest zwierzęciem. Oczywiście, jeśli lampa jest zwierzęciem, to musi być albo żywa albo nieżywa w sensie umarłości. Zarówno wtedy, gdy mówimy o czymś, że żyje, jak że jest umarłym, suponujemy, że jest wogóle organizmem. Podobnie wtedy, gdy mówimy o czymś, że istnieje, to coś stwierdzając, oraz gdy mówimy, że «nie istnieje», gdy negujemy, wydając sąd przeczący, - suponujemy pewien warunek wspólny istnieniu i t. zw. nieistnieniu. Ale można i ten warunek zanegować; powiedzieć, że lampa nie jest ani zwierzęciem żywym, ani zwierzęciem nieżywym, tylko że nie jest żadnym zwierzęciem, powiedzieć, że przedmiot dany wogóle ani jest, ani «nie jest», tylko że «nie jest» w innym, szerszym sensie, że nie istnieje nawet to, co jest warunkiem, abymożna było słusznie orzec, że dany przedmiot «nie jest» w pierwszym sensie. Język tych rzeczy nie odróżnia

    #dukaj #dukajnadzis
    pokaż całość

  •  

    #cytaty #dukaj
    Dukaj Lód

    Moim życiem rządzi zasada wstydu.

    Poznaje się świat, poznaje język opisu świata, ale nie poznaje się siebie. Większość ludzi – prawie wszyscy, jak sądzę – do śmierci nie nauczy się języka, w którym mogliby siebie opisać.

    Kiedy mówię o kimś, że jest tchórzem, to znaczy, że uważam, iż zachowuje się tchórzliwie – nie znaczy to nic więcej, ponieważ oczywiście nie zajrzę mu w głąb duszy i nie dowiem się, czy jest tchórzem. Tego języka nie mogę jednak użyć do opisu samego siebie: w zakresie mojego doświadczenia pozostaję jedyną osobą, dla której słowa, czyny, zaniechania stanowią zaledwie blade i w gruncie rzeczy przypadkowe odbicie tego, co kryje się pod nimi, co stanowi ich przyczynę i źródło. Istnienia owego źródła doświadczam bezpośrednio, podczas gdy części mych zachowań nie jestem w ogóle świadom, a wszystkie odbieram w sposób niepełny, skrzywiony. Sami zawsze ostatni się dowiadujemy, jakiego idjotę zrobiliśmy z siebie w towarzystwie. Lepiej znamy intencje naszych czynów niż owe czyny. Lepiej wiemy, co chcieliśmy powiedzieć, niż co naprawdę powiedzieliśmy. Wiemy, kim chcemy być – nie wiemy, kim jesteśmy.

    Język do opisu naszych zachowań istnieje, ponieważ tej rzeczywistości doświadcza wielu ludzi i mogą między sobą omówić czyjąś ostentacyjną uprzejmość lub czyjeś faux pas. Język do opisu mnie samego nie istnieje, ponieważ tej rzeczywistości nie doświadcza nikt poza mną.

    Byłby to język do jednoosobowego użytku, język niewypowiadalny, niezapisywalny. Każdy musi go sam stworzyć. Większość ludzi – prawie wszyscy, jestem przekonany – do śmierci się na to nie zdobywa. Co najwyżej powtarzają w duchu cudze opisy własnej osoby, wyrażone w owym języku pochodnym – w języku drugiego rodzaju – albo wyobrażają sobie, co by w nim o sobie powiedzieli, gdyby dane im było spojrzeć na siebie z zewnątrz.

    Żeby cokolwiek o sobie rzec, muszą sami dla siebie uczynić się obcymi.

    Moim życiem rządzi zasada wstydu. Nie mam lepszych słów, by opowiedzieć tę prawdę.
    pokaż całość

  •  

    Właśnie zabieram się za piątą powieść Jacka Dukaja, Perfekcyjną Niedoskonałość. Nie miałem jeszcze do czynienia z trudniejszą lekturą. Dotychczasową przygodę z Dukajem widzę tak:
    #dukaj #ksiazki #heheszki

    źródło: 17bqed.jpg

    •  

      @appylan: no właśnie ja nie wiem co zrobiłem źle, ale jako pierwszą książkę Dukaja wybrałem Xavrasa i totalnie się od niej odbiłem ( ͡° ʖ̯ ͡°) fabuła w ogóle mnie nie porwała i po kilkudziesięciu stronach sobie ją odpuściłem...

    •  

      @Dijuna: Nie unikat, po prostu tej jednej książki brakuje mi do kolekcji, a w sklepach już nie ma bo to było wydawane w 2012 roku

      Wydaje mi sie, że w samym wydawnictwie można zapytać, kiedyś szukałem jednej z dukajowych pozycji w ich siedzibie w Krakowie - dali mi znać, że muszą zapytać w magazynie, mogą się trafić. Próbuj mailem.

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    4 802 - 1 = 4 801

    Tytuł: Perfekcyjna Niedoskonałość
    Autor: jacek Dukaj
    Gatunek: Science Fiction
    ★★★★★★★★★☆

    Książka, którą polecano mi jak bardzo trudną w odbiorze. Dla mnie była to lektura bardzo przyjemna, nawet sądzę, że lżejsza niż "Lód" czy "Inne Pieśni".
    Na pewno duży walorem jest budowanie obrazu świata w książce oczami bohatera rzuconego w przyszłość z czasów niezbyt odległych od naszych. Neologizmy Dukaja są tu dosyć łatwe w odbiorze i - o dziwo - wyjaśnione. Ciekawy jest wątek krzywej progresu i wyjaśniania ewolucji na zasadzie naginania fizyki.
    Jestem ciekaw czy powstanie kiedyś dokończenie trylogii :)
    #czytajzwykopem #dukaj #scifi

    #bookmeter
    pokaż całość

    źródło: nexto.pl

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #dukaj

Archiwum tagów