•  

    #dzikitrener w formie. Pokazuje jak część #rozowepaski potrafi się niedorzecznie zachowywać.
    #logikarozowychpaskow #bekazrozowychpaskow

    źródło: youtu.be

  •  
    M.............k

    +21

    Możecie połechtać swoje ego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    "Wiesz dlaczego siłownia jest teraz tak popularna?

    Bo w większości przypadków nie trzeba na nią chodzić, żeby udawać sportowca. Idziesz ryjku raz na siłownię, ubierasz się w markowe ciuchy i robisz 10 zdjęć robiąc do nich minę jak wyjęty bez ostrzeżenia z piekarnika jesiotr, a potem dodajesz je przez dwa miesiące. W międzyczasie swój internetowy profil zapełniasz zdjęciami sałateczek i bezglutenowych bułek oraz kupionych dzień wcześniej supli, chowając jednocześnie leżące w tle kiepy. Udajesz kogoś kim nie jesteś, ale to jest teraz modne więc tak trzeba.

    W przypadku kobiet w zasadzie wystarczy urodzić się z dobrym genem, dzięki któremu są po prostu chude i w miarę ładne. Dziś CHUDE laski zanim zajrzą w progi siłowni, już planują zawody w bikini, w których zamiast pokazywania wypracowanej treningiem sylwetki, mamy obecnie zwykły konkurs piękności. Uwierzcie mi, że są dziewczyny, które startują regularnie w zawodach, a nie mają żadnego pojęcia o treningu, diecie czy suplementacji. Myślą że a gainer to to samo co GARNIER, a rumuński martwy ciąg, można ćwiczyć tylko w Bukareszcie.

    W przypadku facetów sprawa ma się trochę gorzej, bo jeśli nie nabijesz masy, widać że stałym bywalcem siłowni nie jesteś. W tej sytuacji z pomocą przychodzi crossfitowa koszulka, leżące obok usztywniacze na nadgarstki i zdjęcie na rollerze. Tam w końcu liczy się kilka innych rzeczy, sylwetka nie jest priorytetem. I tak nikt nie udowodni, że nie chodzisz na zajęcia.

    Trudne w tym sporcie jest to, że dziś najnormalniej w świecie ciężko odróżnić prawdę od fikcji - nie jest to sport zespołowy, więc nie trzeba chodzić na regularne treningi z resztą drużyny. Nikt nie musi na Ciebie liczyć. Bez Ciebie siłownia i tak żyje swoim życiem, nie tak jak w przypadku na przykład hokeja, gdzie kontuzjowany bramkarz to katastrofa dla zespołu. To czy naprawdę masz pojęcie o swojej dyscyplinie i czy jesteś zapalonym sportowcem, czy to kochasz - ocenia się na podstawie zdjęć na Instagramie czy Facebooku.

    W piłce nożnej celem jest wygranie meczu, wspinanie się po szczeblach kariery, bycie coraz lepszym, dostanie lepszego kontraktu czy po prostu osiąganie czegoś w statystykach. W pracy nad sylwetką nie ma żadnych rankingów. Nie trzeba startować w zawodach, nie trzeba regularnie ćwiczyć czy naprawdę dobrze się odżywiać. Wyznacznikiem jest to, czy dobrze zrobisz sobie zdjęcie, czy będziesz „apetyczny” dla płci przeciwnej i czy dobrze będziesz grać swoją aktorską rolę. Nikt nie jest w stanie Ci udowodnić, że jest inaczej.

    Później dziewczyny z problemami hormonalnymi zastanawiają się, dlaczego nie mogą zrobić formy, skoro internetowa gwiazda też mówi, że ma problemy z tarczycą i cukrzycę, ale zarzeka się, że formę zrobiła w 2 miesiące. To psuje głowy ludziom, którzy nie umieją popatrzeć na sprawę z boku, bo po prostu dopiero zaczynają swoją pracę nad ciałem.

    Nastały czasy pustych gwiazd aparatu, które sylwetkowo wraz z biegiem czasu mimo pierdolenia o ciężkim trenowaniu, nie zmieniają się zupełnie ani fizycznie ani na żadnej innej płaszczyźnie. Są po prostu ładne i nic więcej. To niestety pokazuje, że by inni cię zauważyli, wystarczy być zewnętrznie atrakcyjnym. Społeczeństwo nie patrzy na to co mają do powiedzenia, bo z reguły pod zdjęciem i tak jest „JAK WAM MIJA WEEKENDZIK ?” lub „GOTOWA NA LATO!”. Ludzie, którzy nie nadają się do sprzedaży farfocli, fletów czy amuletów, są KIMŚ w wirtualnej rzeczywistości, będąc jednocześnie nikim w realnym życiu.

    Nie trzeba wiedzieć nic o treningu - wszystko pokaże trener i zrobisz tylko tyle powtórzeń ile powiedział. Po co wiedzieć cokolwiek o organizmie człowieka - przecież to trener ma to wiedzieć. Nie ma żadnej potrzeby, by wchodzić umysłem w tajniki żywienia, bo to trudne, a zamiast umieć się wysłowić, czy pisać coś z sensem, masz się dobrze prezentować. Wystarczy więc, że zrobisz sobie zdjęcie.

    Dziś ludzi podziwia się za idealną twarz i smukłe ciało, czyli bardzo często za to jacy się urodzili. Nie za to kim są, co zrobili czy co osiągnęli. W których moda na perfekcyjny wygląd zaczyna ograniczać umysły.

    I w tych czasach w których wygląd rządzi, wy bądźcie mądrzejsi. Poszerzajcie horyzonty, nie wierzcie we wszystko i kładźcie nacisk na własny rozwój.

    Patrząc w lustro warto czasem zapytać siebie, czy jestem kimś więcej niż tylko odbiciem obrazu. A to jak ogarniecie życie zależy głównie od tego, jak ogarniacie MYŚLENIE."

    #mirkokoksy #silownia #motywacja #fit #dzikitrener
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co to jest niefart ?
    Marta wstała z łóżka po wczorajszym oglądaniu do 3 w nocy filmu z koleżanką. Zjadła do tego popcorn, żelki i wypiła wino. Po przebudzeniu opierdoliła jogurt i banana, bo jest przecież w chuj fit dupeczką, co na instagramie ma 341 followersów. Wychodząc z domu zjadła jeszcze piętkę chleba z masłem. Na cycki, bo płasko.
    Wbiega spocona do autobusu, kasuje bilet i jedzie do pracy. W korpo jak to w korpo - kawa, tiger i bułka z salami od Pana Kanapki. W przerwie Activia, ŻEBY SCHUDNĄĆ. I zaczęło się kurwa - cały mixtape jedzenia, począwszy od wczorajszego popcornu i haribo, a skończywszy na jogurcie wypitym po kawie, rozpoczął swój gruby melanż przy akompaniamencie orkiestry Adama Sztaby. Bulgotanie w brzuchu zaczęło się robić coraz głośniejsze i ciężko było już zatuszować to notorycznym kaszlem, ale Marta myślała, że na spokojnie - puści lekkiego bączka, uwolni trochę kotłujących się w niej gazów i będzie elo, full opcja, gitarka i all inclusive.
    Myliła się.
    Jako, że w dzisiejszych czasach nawet własnej dupie nie można ufać, zamiast bączka poszło na mokro. Z farszem. A że Marta chodzi w stringach, zafajdała sobie od środka białe spodnie. Kombinatoryka, kurwa, zasłanianie się torebką, ogień z pracy do domu, same problemy. W autobusie udawała, że to nie od niej tak jebie, rozglądając się znacząco po butach stojących obok ludzi, wiadomo przecież - rzucasz winę na innych, kręcisz głową i robisz zagrywkę strategiczną - udajesz, że odbierasz telefon, po paru zdaniach mówisz do niego głośnym szeptem - „NO KTOŚ KURWA W TYM JEBANYM AUTOBUSIE PRZECIEŻ WSZEDŁ W GÓWNO !”. Pięć osób obok nagle pali cegłę, bo zaczynają sobie zdawać sprawę, że może to naprawdę oni.
    Strategia to podstawa.
    Tak, wiem - przejebany problem pocisnąć kleksem w białe gacie. Ale ja też ostatnio miałem problem.
    Wbijam na siłownię, typowa krakowska sieciówka. Ciemno jak skurwysyn, nie wiem czy oszczędzają na żarówkach czy ki chuj, ale jak położysz telefon na ziemi to go już kurwa nie znajdziesz. Wjeżdżam na grubo, wypierdalam z szatni pierwszym pierdolnięciem, zaczynam rozgrzewkę, nakręcony jak akwizytor przy sprzedaży pościeli w domu starców. Klatka - hammer - bach bach kurwa, JAZDA, pełny ogień. Po paru minutach wjeżdża mi jeszcze przedtreningówka, mam zawał serca, ale jestem z tego powodu kurwa szczęśliwy, bo wszystko mnie cieszy w stanie w którym nie ogarniam sytuacji.
    Czas na barki, wjeżdżam tam kurwa, dokładam tego ciężaru, chuj, że dokładam od 20 minut po kilogramie, czas i przestrzeń nie mają w tym momencie znaczenia, jestem w innym wymiarze - w wymiarze pompy, waskularyzacji, zgrzytających stawów, mam napierdalać trening, grać rap, strzelać z kapiszonów i chuj mnie interesuje cała reszta. W słuchawkach wjeżdża bez ostrzeżenia CHUBBY CHECKER - LET’S TWIST AGAIN. A uwierzcie mi, jak wjeżdża Chubby, to nie bierze jeńców.
    JESTEM KURWA JAK JASON STATHAM, pot mi zalewa oczy, ale ja dalej zabijam człowieku, po chwili się orientuję, że w sumie to robię wszystko naraz, pozajmowałem 3 ławki nie wiadomo po co, wystrzał taki, że w głowie już rozkminianie czy nie wpierdolić się na salę crossfit, bo ktoś tam się rozciąga, a ja przecież kurwa mogę w międzyczasie się porozciągać, potem oczywiście zrobie jeszcze aeroby, może TRX, JAAAAAAPIERDOLEKURWAMILIONMYŚLI !!
    Biorę do ręki moją wodę, piję łyka. Jakoś tak kurwa nie wiem. Ogórki dzisiaj jadłem ? No spoko, może jadłem, ALE Z CZOSNKIEM ?! Coś to kurwa takie dziwne i tej wody chyba za dużo, bo ja cały czas piję, patrzę kurwa - JEB. RZECZYWISTOŚĆ. Stoję kurwa na środku siłowni i piję nie swoją wodę. GDZIE JEST MOJA…? Ciemno jak w dupie, ukradkiem się rozglądam, nie widzę. I tutaj kolejny raz wjeżdża strategia :
    Palę Bogdana, przecież kurwa dulam sobie swoją wodę, plażunia wiadomo nie ? Opieram się łokciem w pełni wyluzowany o ławkę, patrzę na pewniaka przed siebie. Nikt nie wie, że rozkminiam w lustrze mordy ludzi na siłce - w końcu ten któremu wyjebałem wodę prawdopodobnie to wie. Ale na lajcie jakoś z tego wyjdziemy.
    Zapomniałem oczywiście, że szczyt działania przedtreningówki był dopiero przede mną. Wjechała. Każdy się patrzy. Na stówę wszyscy wiedzą, że wypiłem wodę po ogórach z czosnkiem. I to nie swoją. Teraz albo jakiś dopierdolony cham mi zajebie w łeb, albo okaże się, że to woda jakiejś obrzydliwej baby, co to żeby mieć czym otrzeć mordę z potu, najpierw ściąga skarpetki. Czekam, rozkminiam. Ukradkiem kładę wodę koło nogi, udaję że odbieram telefon i odchodzę na 10 kroków.
    Chyba jednak wolałbym dostać kurwa w łeb od tego dojebanego chama, ale okazało się, że woda była własnością największego kurwa melepety na siłowni. Typ o wzroście nart Janne Ahonena, z włosami prawie do kostek. Na siłownę przypierdolił w jeansach i kościelnych, brązowych zamszowych ciżemach szybkostrzałach. W sensie bez sznurówek, bez żadnego zapięcia, bez niczego kurwa, normalnie wkładasz kurwa Jakuby do środka w 0,0008s i jesteś „ready to go”. Oraz w prześmierdniętej spranej koszulce. Typ kurwa cały popluty, posmarkany, śmierdzący z 15 metrów, ręce wyjął prawdopodobnie przed chwilą z własnej dupy w której grzebał. I ja się kurwa napiłem jego wody.
    Wnioski :
    1. W dzisiejszych czasach nie można ufać nikomu, a ZWŁASZCZA własnej dupie.
    2. Jak ktoś ma niefart, to i rzęsę wyrwie wraz z powieką.
    3. KURWA MAĆ.

    #pasta #heheszki #dzikitrener
    pokaż całość

    •  

      1. W dzisiejszych czasach nie można ufać nikomu, a ZWŁASZCZA własnej dupie.
      2. Jak ktoś ma niefart, to i rzęsę wyrwie wraz z powieką.
      3. KURWA MAĆ.


      @Garbanzos: Madrze powiedziane.

    •  

      @Garbanzos:

      wjeżdżam tam kurwa, dokładam tego ciężaru, chuj, że dokładam od 20 minut po kilogramie, czas i przestrzeń nie mają w tym momencie znaczenia, jestem w innym wymiarze - w wymiarze pompy, waskularyzacji, zgrzytających stawów, mam napierdalać trening, grać rap, strzelać z kapiszonów i chuj mnie interesuje cała reszta. W słuchawkach wjeżdża bez ostrzeżenia CHUBBY CHECKER - LET’S TWIST AGAIN. A uwierzcie mi, jak wjeżdża Chubby, to nie bierze jeńców.

      no kurwa, pozamiatał mnie ten fragment XD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Dlaczego większość ludzi na ulicy to smutne cipy ?

    Bo brak im ruchu. Brak powietrza. Brak im luzu psychicznego. Ponapinani jak szelki na Wojciechu Mannie toczą smutne, płaczące niczym Ronaldo po przegranym meczu, życie. Większość z nich nie ma totalnie do siebie dystansu, każdy żart odbiera jak atak. Gdy biegnący facet wypierdoli gonga tak, że spadają mu buty nikt się już kurwa nie śmieje. Ale też nikt mu nie pomaga, mimo udawania, że sytuacja jest mega poważna. Ludzie są zamknięci w sobie, zimni, bez życia.

    Ja cały czas staram się brać wszystko na klatę, ale z humorem. Jeżeli ponoszę porażkę, to się z tego śmieje, bo jestem kurwa bogiem. Wszystkiego. Mądrości i głupoty. Bogiem ryżu i kurczaka. Bogiem przeklinania. Gdy kurwa wlatuje do lasu na pozłacanym sosnowym dywanie z wiosennego mchu, nawet szyszki wstają z ziemi i wypierdalają w popłochu na łąkę rozumiesz ? BO JESTEM NAJBARDZIEJ POPIERDOLONYM ZWIERZĘCIEM JAKIE KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁY TUNDRA I TAJGA. Nie ma zależności czy w czymś przegrałem, czy wygrałem. Bo kurwa jeżeli przegrałem, zrobiłem to z takim pierdolnięciem, że i tak posmarkani ze śmiechu biją mi brawo. A jeżeli wygrałem to zrobiłem to lepiej niż wszyscy. Nawet, gdy potknę się o coś idąc z psem, znikąd pojawiają się Tyszkiewicz i Wodecki, z podziwem dając mi po 10 punktów za najlepszy 2-krokowy taniec nowoczesny w roku 2016, rozumiesz kurwa ?

    Uwierz mi, że masz z czego się cieszyć. Codziennie budząc się rano wygrałeś z tysiącami ludzi, którym nie będzie dane się obudzić. Jedząc śniadanie wygrywasz z wydźganymi, u których głód odszedł w zapomnienie wraz z ostatnią kreską. Jedząc następne 4 posiłki w pracy, wygrywasz z tymi, których szef jebie i traktuje jak śmieci, gdy tylko oderwą wzrok od monitora. I z tymi, którzy nie wyglądają tak jakby chcieli ze względu na to, że wstydem jest dla nich jedzenie w pracy czegoś innego niż bułka z serem. Możliwości, które towarzyszą Ci w pracy, na treningu, w życiu, w związku tworzysz TY. To Ty je wybierasz. Może czeka na Ciebie w domu kobieta z obiadem, może Twój biceps przekroczył w obwodzie 34 centymetry. Może siedząc na uczelni usłyszysz od koleżki, że właśnie zdał sobie sprawę, że od zeszłej soboty nie zmienił majtek. Mnie by to w chuj śmieszyło, bo to taka tajemnica między Tobą, nim i brudnymi kurwa gaciami - wiecie o niej tylko wy i nikt wokół. Chyba, że smród jest nie do ogarnięcia i musisz pryskać wokół typa Brisem, żeby zatuszować temat - ale to też w sumie kurwa byłoby śmieszne. ALE CHUJ, JAK PRZYSTAŁO NA 80 PROCENT SMUTNYCH PIZD W TYM KRAJU SCENARIUSZ JEST TAKI- SIEDZICIE SMUTNI OBOJE I ROZKMINIACIE JAK TO SIĘ STAŁO, ŻE GOŚĆ W NIEŚWIEŻYCH KURWA PANTALONACH RACZYŁ PRZYJŚĆ NA WYKŁAD. A FUJ I ŁE. UMRZYJMY.

    Nie rozumiem tego braku kurwa dystansu, bo zawsze jest powód do pociśnięcia z czegoś beki, ZAWSZE. A już totalnie najgorzej jest kurwa wrócić z wakacji do Polski, już na lotnisku widząc tych ludzi otwiera Ci się nóż w kieszeni- kurwa wszyscy człowieku załamani, wszyscy smutni, każdy patrzy jakby miał Ci wyjebać luja na mordę bez powodu. BO TY WRÓCIŁEŚ Z WAKACJI A ON NIE BYŁ.

    Więcej dystansu kurwa do siebie, do wszystkich wokół. Bo potem kurwa farfoclu jeden z drugim idziesz z tymi wszystkimi tłumionymi w sobie problemami na siłownię i starasz się wystrugać coś z treningu, który z góry jest skazany na porażkę. A sprawa jest prosta - PIERDOL TO. Tematy nie związane z treningiem zostaw w szatni, tutaj jest oaza, Olimp i Hades w jednym, wszystko kurwa. Tutaj się pracuje a nie użala. Mam już dość kurwa młodych, dobrze wyglądających, zdrowych ludzi, którzy mają samochody, telefony, rodziny i ciuchy a otrzymując na instagramie komentarz pod tytułem „ale chujowo wyglądasz” zapisują się na wizytę u psychologa, żeby z tego kurwa wyjść, bo psychicznie nie radzą sobie z brakiem akceptacji otoczenia. Tu Cie nikt nie musi akceptować, żyjesz dla siebie, nie dla innych.

    TU JEST SIŁOWNIA.

    TU JEST ŻYCIE KURWA.

    A SMUTASY WYPIERDALAĆ.

    #mikrokoksy #silownia #motywacja #dzikitrener
    pokaż całość

    +: l.........k, scraapy +35 innych
Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów