•  

    #emigracja #belgia

    Właśnie jestem w kinie w Brugii na pokazie filmu "niebezpieczne kobiety" od razu wiem, że jestem wśród swoich. Koleś obok sapie i odbija mu się kiełbasa i ogórkami. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Czasami nawiedzają mnie myśli o powrocie do ojczyzny, ale potem wjeżdża wypłata na konto i tęsknota mi mija ( ͡° ͜ʖ ͡°) #uk #emigracja #pracbaza

    źródło: payday.jpg

    •  

      @kipowrot: Są tacy, co jedzą konserwy przez dziesięć lat i gnieżdżą się w wynajętych pokojach, żeby uciułać na dom w Polsce, ja planuję dalej się rozwijać i ewentualnie wyemigrować ze swoim kapitałem do innego kraju - Stany albo Australia ze względu na klimat. Rozstrzał pomiędzy kosztami życia może być skrajny - np. Północ gdzie obecnie mieszkam jest śmiesznie tania w porównaniu np. do Londynu(wynajem 2-pokojowego szeregowca w Manchesterze kosztuje tyle co wynajęcie pokoju w Londynie), ale tam też zarobki są adekwatnie wyższe. Razem z narzeczoną mamy około £7500 dochodu miesięcznie i stać nas na wygodne życie, samochody, pasje, implanty zębów czy zagraniczne wycieczki do 5-gwiazdkowych hoteli, ale nie jest to też jakiś nadzwyczajny pułap w tutejszych realiach. Rzekłbym - klasa średnia. Stać mnie na dom albo mieszkanie w fajnej lokalizacji ale jak wyżej - nie wykluczamy dalszej emigracji, więc nie chcemy się na razie tu zakotwiczać. pokaż całość

    •  

      @zaszczuwacz: to permanent position jest czy kontrakt?

      ( powodzenia z emigracją do USA bez pleców w postaci pracy bądź rodziny )

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    Jako , ze minal rok odkad przyjechalem do #barnsley postanowilem nasmarowac subiektywna recenzje/podsumowanie tego czasu . Uwazam , ze od momentu #aferagrzybowa nie pojawil sie wpis , ktory moglby cokolwiek obszernie opisac a ktorego sam szukalem zanim sie tu wybralem .

    TLDR; !Mi sie podoba

    Wstep : przed przyjazdem mieszkalem ponad pol roku w #glasgow ale sebixykurvixy i inne janusze u ktorych mialem nieprzyjemnosc wynajmowac odbierali mi smak zycia . Przeprowadzalem sie 3 razy z miernym efektem . Dodatkowo nie mialem tam zadnych znajomych a moja praca zaczela sie psuc .

    Napisalem do @sorek , ze mam chory pokuj . Dogadalismy sie na jednoosobowy i podwozke ( w innych okolicznosciach sam bym se dojechal ale wtedy to bylo korzystne ) . Ciezko bylo mi uwierzyc mu , ze latwo tam znalesc robote ( byl luty - martwy okres i w Glasgow wszystkie agencje u ktorych bylem kazaly mi wypierdalac , to symsie co dopiero na takim zadupiu xD ) . Ale zaryzykowalem .
    Przyjechal , zabralem klamoty i pojechalismy . Dobrze sie gadalo bo mielismy pare punktow wspolnych . Dojechalismy na miejsce , zdj dowodu i dostalem klucze .Dalem za transport , umowe mial doniesc pozniej ( srodek nocy here ) . Tu lekki zgrzyt bo nie wyslalem mu czynszu bez umowy ( nauczony doswiadczeniami z cwaniaczkami-polaczkami ) ale wyjasnilismy wszystko jak ludzie , otrzymalem papier ( dotad wszystko na gebe z januszami ) . Dostalem znizke na pokoj , bo mialem wlasna posciel , ktorej w tamtym akurat nie bylo .
    Ogolnie mireczki bardzo spoko wspollokatorzy i wkrecili mnie na induction - po 3 dniach juz zaczynalem prace (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Plusem jest brak depozytu ( janusze chca 50-300£ a nie masz gwarancji , ze nie ukradna co mi sie przytrafilo ).
    Jest admin fee (75£) bezzwrotne . Typowy pokoj stoi po 325£/mc . Rachunki wliczone , wiec pelna wyjebka .
    Chata to taki typowy angielski szeregowy domek , zrobiony pod wynajem 3 pietra od ziemi liczac . 5 pokoi 2 lazienki i kuchnia . Wejscie przez ogrodek w ktorym w lecie dosyc fajnie sie siedzialo . Nie bylo grzyba , jedyne co to wykonczeniowka w japonskim standardzie jako-tako ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ . Do centrum bardzo blisko pieszo . Dzielnica robotnicza , ostroznie z rowerami ale lazilem po nocy w zaulkach i nic mi sie nie stalo . Jak cos bylo nie tak to pisalem ( jest dostepny nawet w bardzo dziwnych godzinach ) i bylo naprawiane/wymieniane . Latwo sie dogadac i przensiesc gdzie indziej .Na + rowniez ludzkie podejscie ( jak kogos wysiudali z asosa i nie mial czynszu to nie wylatywal na bruk tylko placil pozniej ) .

    Jak dla mnie najlepsza czescia sa zdecydowanie LUDZIE . Poznalem mnostwo ciekawych mireczkow i mirabelek , byly ogniska , wspolne wyjscia na piwo , nawet jakis sport xD .W tej chwili mam wiecej znajomych niz mialem w PL ( zaden ze mnie dynamiczniak ) . Wreszcie na mieszkaniu czulem sie swobodnie i jak u siebie . Istotne jest to , ze nikt nie jest "wyzej" od drugiego w hierarchii domu ( polaczek jak wynajmie swoja councillowska rudere to mysli , ze pan na wlosciach xD ) i panuje luzna demokracja . Oczywiscie czasem ktostam nie pozmywal naczyn albo sie obrazil i zrobil inbe ale ogolna atmosfera swietna . To jest dla mnie ogromna zaleta , o ktorej nikt nie napomknal do tej pory . IMHO duzo wazniejsze od tam kilkunastu funtow w skali miesiaca . Rotacja lokatorow spora bo czesc z nich przyjezdza ino na pare miesiecy dorobic . Mozna sobie spokojnie siedziec w piwnicy albo integrowac , co kto lubi .
    Byle jaka prace bardzo latwo dostac ( ale czy i ile w niej wytrzymasz to inna sprawa ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). W miescie jest generalnie wszystko oprocz Kultury ¯\_(ツ)_/¯ ( po taka trzeba sie wybrac do Leeds/Sheffield ale to niedaleko ) . Akcent gdzies po srodku trudnosci pomiedzy londynskim a szkockim .

    PS: subiektywne spostrzezenia napisane na podstawie tylko jednego domu wiem , ze nie wszystkie sa tak fajne .
    PS2: interpunkcja dowolna
    #emigracja #uk #anglia #oswiadczenie #emigrujzwykopem
    pokaż całość

    źródło: yorkshire.jpg

  •  

    #wychowawcawdojczach #emigracja #niemcy

    #zenada ( ͡° ʖ̯ ͡°) jestem w pracy, wychodzimy z dziećmi na dwór i pomagamy im się ubrać, ja stoję przy jednym dziecku i go motywuje „pokaz mi jak umiesz zakładać buty (ʘ‿ʘ) „ i w lewej ręce trzymam jego kurtkę aby mu ja podać a teraz #heheszki przychodzi jego Tata go odebrać i idzie w moja stronę z wyciągnięta ręka, podaje mi rękę to mu tez podam #wygryw xD, on chciał kurtkę, dobra to mu ja dałem aby wybrnąć z trochę patowej sytuacji przedstawiłem się i powiedziałem ze jestem nowym praktykantem (Auszubildener) miłego dnia,do widzenia uff pokaż całość

  •  

    kolega z pracy odchodzi, nikt go nie lubi bo z kazdym zadaniem ma wielkie pretensje ze mu kazali cokolwiek robic, cala #pracbaza szczesliwa ze teraz nie ma problemu z pobraniem materialow z magazynu... #heheszki #emigracja

  •  

    Pijcie ze mno kompot. Jutro jade z rozowym odebrac pierwsze, w miare powazne, auto odkad wyjechalem na #emigracja. Zdjecie pogladowe, ale moja wyglada dokladnie tak samo. :)

    #chwalesie #pokazauto #pokazopla

    źródło: embed.jpg

  •  

    Haha, powstał pierwszy odcinek #michanaemigracji, jest jeszcze troche do dopracowania, ale z każdym odcinkiem mam nadzieję, że będzie lepiej

    #emigracja #norwegia #gotujzwykopem

    źródło: youtu.be

  •  

    Polska nie chce syna dwóch lesbijek

    Monika i Marta od kilku lat mieszkają w Wielkiej Brytanii, miesiąc temu ich rodzina powiększyła się o cudownego synka. W trakcie załatwiania formalności związanych z rejestracją dziecka, okazało się, że... nie może ono otrzymać polskiego paszportu, albowiem ma dwie matki.

    https://www.wykop.pl/link/4175341/polska-nie-chce-syna-dwoch-lesbijek/

    #polityka #lgbt #homoseksualizm #homofobia #emigracja #uk #neuropa #mikroreklama #etpcz #prawaczlowieka #dzieci
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego zdecydowalem sie zorganizowac festiwal

    We Flekkefjord mieszkam wraz z żoną i córką już 7 lat.

    To piękne miasto, z doskonałą lokalizacją dla turystów.

    W naszych sercach i w naszym życiu zawsze była miłość do morza i szant. Żeglarze i szantymaniacy,
    to cudowni i otwarci ludzie. Muzyka, jaką jest folk marynistyczny, łączy pokolenia. Odkąd tu mieszkamy, promujemy to miasto wśród naszych przyjaciół i znajomych żeglarzy z całego świata. Większość jednostek, które odwiedzają Flekkefjord, przybywa tu na nasze zaproszenie, tylko w maju będziemy gościć dwa duże polskie żaglowce – STS Kapitan Borchardt oraz STS Pogoria.

    Wraz z naszym przyjacielem Maciejem Jędrzejko, który jest członkiem szantowej grupy BANANA BOAT i odwiedził nas latem ubiegłego roku, wpadliśmy na pomysł, aby zorganizować we Flekkefjord International Maritime Folk Festival. Dlaczego międzynarodowy? Ponieważ na całym świecie śpiewa się szanty. Na całym świecie organizowane są festiwale szantowe, które przyciągają całe rodziny, sprawiają że ludzie świetnie bawią się, oraz integrują ze sobą.
    Pomysł zorganizowania takiego Festiwalu, bardzo spodobał się wielu mieszkańcom naszego miasta. Flekkefjord i jego Społeczność odniesie wielkie korzyści organizując ten Festiwal. Niewątpliwie wzrośnie liczba turystów odwiedzających nasze miasto, zarówno drogą lądową jak i morską. Wzrost turystki wpłynie korzystnie na lokalny rynek.

    Powołaliśmy więc do życia organizację, która nosi nazwę Flekkefjord Shanty Festival, w której skład wchodzą:

    Pawel Piotr Kalicinski
    Magdalena Janczura
    Ole Zacharias Torkildsen
    Steinar Dyrli
    Bjørn Petter Bjelland

    Dodatkowo jesteśmy mocno wspierani przez lokalnych miłośników i krzewicieli kultury, którymi są Thor Kristian Rasmussen oraz Henriksbø.

    Naszym celem jest zorganizowanie festiwalu już w czerwcu 2019.
    Pragniemy zaprosić do Flekkefjord wykonawców szant, pieśni i piosenek o morzu i marynarzach z: Norwegii, Francji, Holandii, Wielkej Brytanii, Belgii, Irlandii, USA, Polski oraz Niemiec.
    Ile gwiazd uda nam sie zaprosić? Tego nie wiemy, ponieważ to zależy od tego, ile środków finansowych, uda się nam zgromadzić.

    Osoby, które włączyły się w organizację Festiwalu są znane i szanowane w naszej Społeczności. Swoje funkcje zdecydowały się pełnić bez honorarium.

    Przy okazji festiwalu, chcemy również zorganizować wystawy o tematyce morskiej, oraz warsztaty dla mlodzieży.

    Planujemy małe koncerty dla naszych najstarszych i chorych mieszkanców miasta.

    Chcemy, aby ten festiwal przyciągnął do miasta nie tylko sympatyków muzyki oraz tradycji morskiej ale także wszystkich tych, którzy lubią dobrą zabawę.

    Pragniemy zrobić coś dla naszego miasta. Od nas wszystkich zależy powodzenie tego festiwalu.

    Potrzebujemy i prosimy o Wasze zaangażowanie i wsparcie finansowe, aby ten festiwal był naszym wspólnym sukcesem.
    Razem możemy sprawić, że Flekkefjord będzie tak znane i odwiedzane przez turystów morskich jak turystyczne perełki Norwegii: Preikestolen, czy Kjeragbolten!

    Więcej inforamcji znajdziecie na stronie www.flekkefjordshanties.org oraz na facebooku, w grupie International Maritime Folk Festival 2019.

    Serdecznie zapraszamy do współpracy.

    Paweł Paco Kaliciński
    Flekkefjord Shantyfestival

    pokaż spoiler #norwegia #emigracja #polakpotrafi #polak #muzyka #chwalesie #festiwal #zeglarstwo #szanty
    pokaż całość

    źródło: 4_640.jpg

  •  

    Taka sytuacja. Pracuję z kobietą o imieniu Samantha. Ma 30+ lat, dwójkę dzieci i... jakby powiedzieć to delikatnie... tytanem intelektu to ona nie jest. Jej nieżyciowa natura powaliła mnie ostatnio na kolana. Przedwczoraj w mojej obecności szef polecił jej: "Sam, please clean and mop upstairs". Dziewczyna posłusznie poszła na górę. Parę minut później sam poszedłem na piętro za potrzebą i co widzę? Na górze mamy mały korytarz w płytkach i kantynę wyłożoną dywanem. Sam skończyła myć korytarz, przestawiła kubeł z wodą do kantyny i zaczęła... mopować dywan. Z wielką zapalczywością jeździła brudnym, mokrym mopem po wykładzinie. Złapałem intelektualnego facepalma i wytłumaczyłem jej spokojnie, że dywan czyścimy odkurzaczem. Żeby było śmieszniej - ona tam pracuje sześć lat, ja jestem na okresie próbnym. Szef nawet się nie zdziwił, jak mu to opowiedziałem. Podobno potrafiła odstawiać lepsze numery...
    Zdjęcie na dowód.
    #emigracja #uk
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: mop.jpg

    •  

      @JuneJohn: Owszem. Chociaż nie była to forma podpieprzania kogoś, raczej śmiesznej historii, z pełną świadomością, że dziewczyna nie poniesie z tego tytułu żadnych konsekwencji. Każdy z naszej ekipy - łącznie ze mną - odwalił kiedyś jakąś manianę, która krążyła potem po biurze wywołując salwy śmiechu i nie widzę w tym nic złego. Nasz szef przymyka oko na tego typu sprawy. Poza tym to była tylko kwestia czasu aż ktoś zauważy te mokre ślady na dywanie i cała sprawa i tak by się wydała. pokaż całość

    •  

      @Felidiusz: a jak dla beki to co innego, zwracam honor i pozdrawiam gorąco.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Wiecie co wam powiem o #uk ? I ogolem #emigracja ? Zajebiscie się przyjezdza i pracuje tylko wtedy kiedy jest się sam, albo jak rodzina tez jest z toba. Moja druga połówka jest w Polsce a ja w UK, 2000km od siebie. Byłem u niej 3 tygodnie, przedwczoraj wrocilem, nawet nie wiecie jaka mam ochote rzucić tym wszystkim w pizdu i wrócić do niej... tesknie za toba slonce... kolejna noc na tej pierdolonej wyspie i kolejna przepłakana. Tak się kurwa zyc nie da, do chuja. Nie wytrzymam przysiegam. Dziękuje jeśli to przeczytałeś, troche się wyzalilem ale mam nadzieje ze obędzie się bez hejtu. Życzę miłej nocy #zalesie #zwiazki pokaż całość

  •  

    Takie #coolstory z dzisiaj.

    Zrektutowali do nas parę miesięcy temu do naszego teamu nowego inżyniera. Przerwa na lunch, żarcie odgrzane w mikrofalówkach, siadamy i....koleś z teamu ma...ruskie pierogi i śmietanę...WTF ? Imię i nazwisko typowo angielskie, gęba co prawda nie do końca, co prawda blisko aparycji ziemniaka ale....

    -Tony, czyżbyś miał pierogi ruskie ?
    -No tak.
    -WTF?
    -Bo moja babcia to Ukrainka a dziadek to Polak i tak się jadło u moich rodziców w domu.
    -W.T.F ?
    -Uciekli podczas wojny przez Francję do UK.

    Pierogi Stronk :)

    #uk #emigracja
    pokaż całość

  •  

    Uwaga będę sobie narzekał więc dla większości z was to typowe #zalesie i #gownowpis

    #tldr

    pokaż spoiler Miasto w którym mieszka OP jest w pizdu zasyfione, zaśmiecone i zagracone i OP publicznie wyraża swoją opinię na ten temat.


    Wiecie co mnie zaczyna wpieniać w #uk ?

    Chyba nic mnie tak nie drażni u ludzi jak głupota i zwyczajny brak wyobraźni oraz bycie ignorantem, nie myślenie o innych.
    Łapałbym takich pacanów i wpychałbym im te śmieci które wyrzucają na ulicę do gardła, za pomocą bazooki.

    Mieszkam w #leicester już ponad rok i jestem zdumiony brakiem jakiejkolwiek reakcji czy zainteresowaniem ze strony Councilu odnośnie tego jak to miasto wygląda a wygląda tragicznie jeśli chodzi o zaśmiecenie i zagracenie. Nie dość że koszy jest niewystarczająco dużo to jeszcze te pojedyncze sztuki nie są regularnie opróżniane i dosyć często okolica w której mieszkam (zwłaszcza po weekendzie) wygląda jak przedsionek wysypiska.

    Nawet zrobiłem na ten temat małą reklamówkę/video z okazji jednego z projektów na uniwersytet którą pozwolę sobie wrzucić poniżej. (hasło autorskie na końcu filmu wymyślone by me i chyba dobrze podkreśla moją frustrację).

    Zdjęcie z dzisiejszej podróży miejskim autobusem w komentarzu gratis (żeby zobrazować, że nie przesadzam) i to są zdjęcia tylko z jednego dnia, to jest moja codzienność jeżdżąc codziennie na zajęcia.

    #uk #namarinwuk #emigracja
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    100 miejsc na working holiday w #nowazelandia rozeszło się w mniej niż 6 minut, mi się udało zdążyć, niestety druga połówka była za wolna:(
    #emigracja #zalesie #jakzyc

  •  

    Pamiętajcie wykopki - wyjeżdżając za granicę i pracując tam w swoim zawodzie zawsze będziecie traktowani jak śmieci i pogardzani przez rodowitych mieszkańców.
    Niezależnie od waszego wykształcenia i kwalifikacji będą was traktować jak murzynów i obywateli drugiej kategorii.

    A no i oczywiście standardowo - skoro wyjeżdżasz, to znaczy, że nie radzisz sobie w Polsce ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Takich mądrości można się dowiedzieć od użyszkodnika @Elaviart

    Link do raka: https://www.wykop.pl/link/4171187/#comment-52805917

    A tu co lepsze cytaty xd

    Nie dajesz sobie rady tutaj, więc szukasz lepszego życia za granicą - normalna sprawa. Ale zamiast się tym chełpić powinieneś pamiętać, że zawsze będziesz tam śmieciem dla ludzi dumnych ze swojego państwa, człowiekiem drugiem kategorii, który przyjechał żeby robić za nich i na nich.

    Natomiast jeśli chodzi o sytuację twoich znajomych, czy jakichkolwiek imigrantów to jak pisałem wyżej - zawsze będą tylko imigrantami, którzy kalecząc język akcentem próbują się czegoś dorobić

    Sam się zresztą przekonasz, że na obczyźnie nie będziesz lepszy niż tutaj (bo widocznie o to ci przede wszystkim chodzi) - tylko równy pakolowi zapierdalającemu przy taśmie, albo sebixowi który spierdolił przed długami na zmywak, tyle że zostaniesz czarnuchem od grafiki.

    No normalnie troglodyta o mentalności plemiennej, w dodatku wychowany w jakiejś patologii, skoro każdy emigrant kojarzy mu się z sebkiem robiącym na taśmie.

    #emigracja #emigrujzwykopem #pracazdalna #pracait #shitwykopsays
    pokaż całość

  •  

    Wczoraj spotkałem się z Arielem, który podobnie jak ja jest Żydem, i opowiedział mi zabawną sytuację z polakami w roli głównej. Ariel ma kamienicę w centrum Dortmundu, którą wynajmuje różnym osoba, pech chciał że wynajął ją polskim pracownikom (typowe robole, jak to polacy w Niemczech) i już na drugi dzień dostał telefon że pod budynkiem jest straż pożarna i coś się dzieje. Ariel przyjechał na miejsce, i po krótkiej rozmowie ze strazakiem nie mógł wytrzymać ze śmiechu, okazało się że Ci polscy pracownicy rozpalili w pokoju ognisko bo nie potrafili korzystać z plyty indukcyjnej, mało tego tak oszczedzali na wodzie, że sikali do butelki żeby nie splukiwac wody, hahaha wy polacy nigdy nie przestaniecie mnie zaskakiwac.
    #polska #polak #emigracja #niemcy #bekazpodludzi #polakicebulaki #polakibiedakicebulaki #zydzi
    pokaż całość

    źródło: 21562_big.jpg

  •  

    Ostatnio moja narzeczona była świadkiem takiej sytuacji:
    Podczas robienia obiadu w kuchni współlokator poszedł się wysrać (łazienka obok). Po wszystkim wyszedł i coś do niej powiedział ale nawet nie zrozumiała co, nie ważne. Zostawił drzwi otwarte do łazienki i światło zaświecone, wyszedł za dom (tam jest pełno jakiś śmieci i gratów) i wrócił po kilku sekundach z 1,5 metrową tyczką, po czym zamknął się spowrotem w łazience. Po 5 minutach i 3 spłukaniach wody, wyszedł i odniósł kij, rzucając po drodzę coś w stylu "niechciałem brudzić szczotki do kibla". Kurtyna. Nie daje mi to teraz spokoju... Co on tam kurwa robił.

    Przepychał kibel tyczką? Rozdrabniał gówno 1,5m kijem? Mieszał? Dlaczego ten debil nie użył szczotki do kibla która można wymyć tylko wolał się kompromitować w oczach współlokatorów? Ktoś potrafi to zrozumieć?

    #gownowpis #mieszkanie #emigracja #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Widzę, że w ankiecie zdecydowanie wygrywa kwestia wiz, więc tym wpisem postaram się odpowiedzieć na to z mojego punktu widzenia. Od razu zaznaczę na wstępie, że nie jestem specjalistą do spraw wizowych i jeśli ktoś zdecyduje się na wyjazd do Australii to niech lepiej zaczerpnie informacji od agencji edukacyjnej lub agenta imigracyjnego. Czym oni się różnią? Agencja edukacyjna, załatwia w głównej mierze wizy studenckie lub turystyczne (generalnie potrafią załatwić i każdą inną, ale specjalizują się w studenckich), agent imigracyjny to człowiek który rozwiązuje trochę bardziej skomplikowane kwestie związane z wizami (np. wizy sponsorowane, spory dotyczące wiz lub odrzuconych wniosków etc). Oba te przypadki się ze sobą zazębiają, więc śmiało można pytać ich o wszystko ;)

    Po całym tekście lub nawet teraz zachęcam do zapoznania się z tym sajtem:
    https://www.homeaffairs.gov.au/trav/work/work/skills-assessment-and-assessing-authorities/skilled-occupations-lists

    jest tu chyba wszystko co się da o wizach, a link który podrzuciłem to lista zawodów poszukiwanych, które omówię w przypadku jednej z wiz.

    No to jedziemy:

    1. Wymogi wizowe
    Do każdej wizy trzeba spełnić szereg wymagań od takich najbardziej oczywistych do bardziej skomplikowanych. Aplikując o wizę, otrzymujemy informacje co należy wykonać w dalszej kolejności i jakie dokumenty przesłać do agenta lub do urzędu imigracyjnego.
    - Badania lekarskie – potrzebne jest badanie lekarskie, które można wykonać w Warszawie lub w Berlinie (nie wiem czy teraz nie ma więcej miejsc gdzie je robią, ale wątpię).
    - Zabezpieczenie finansowe – polega to na tym, żeby pójść do banku i wyciągnąć od urzędnika wpis z pieczątką o aktualnym stanie konta. Kiedy ja wyjeżdżałem zalecana kwota na koncie to około 20 000PLN, oczywiście znam przypadki ludzi którzy rozwiązali to w inny sposób: Przelali kasę z innych kont np. od rodziców czy znajomych, tak żeby uzbierać maksimum, po czym szli do banku, wyciągali wniosek i chwilę później oddawali kasę, ale to napisałem tylko w ramach ciekawostki, lepiej mieć te pieniądze na koncie ;)
    - Ubezpieczenie – w przypadku każdej wizy wymagane jest ubezpieczenie, którego koszt zależy od czasu trwania wizy o którą się staramy.
    - Zaświadczenie o niekaralności - to może mieć wpływ na przyznanie wniosku wizowego, więc lepiej nie mieć nic w papierach
    - W przypadku wizy studenckiej – opłacenie pierwszego semestru szkoły

    To tak ogólnie, bo tak jak pisałem wcześniej każda wiza ma jakieś swoje wymagania i tak np.
    - Wiza sponsorowana – wymaga zdania ILTS (test z angielskiego) na poziomie 5.0 a od marca na 5.5 punktów.
    - Wiza Work&Holiday – wymaga minimum wykształcenia na poziomie licencjatu
    - Wiza 457 – wymaga konkretnego fachu i doświadczenia z nim związanego

    2. Wiza studencka
    Najpopularniejsza wiza wśród ludzi chcących wyjechać na dłużej i zaznać trochę życia z kangurami. Czym się cechuje taka wiza?
    - Można ją otrzymać na okres od miesiąca do kilku lat
    - Uprawnia do pracowania 40h w ciągu dwóch tygodni, poza okresem szkolnym można pracować full time.
    - Wymaga obowiązkowego chodzenia do szkoły np. na kurs, na studia czy co tam sobie student wybierze oraz zaliczania przedmiotów i obecności na zajęciach

    Jak to wygląda w praktyce? W moim przypadku, po przylocie miałem tydzień na rozbudzenie się i pójście do szkoły. Na początek wziąłem sobie miesięczny kurs z j. Angielskiego co jest zdecydowanie dobrym pomysłem. Po miesiącu miałem 4 tygodnie przerwy i kurs. Kursy mają swoje etapy od najłatwiejszego do bardziej zaawansowanego: certyfikat, dyplom, zaawansowany dyplom. Ja zaczynałem od certyfikatu z IT. W przypadku angielskiego, do szkoły trzeba chodzić przez 4 dni w tygodniu, co jest uciążliwe, ale nauka jest fajna. Za to kursy są już tylko dwa razy w tygodniu, co daje więcej luzu i wolnego czasu. Kursy zaczynają się zwykle wieczorem albo w południe np. od godziny 16. Założenie jest takie, że jeśli ktoś chodzi tam na zasadzie „byle zdać” to zda bez problemu nawet nie będąc obecnym w szkole ani razu (sporo jest takich przypadków). Są też ludzie którzy chcą wynieść jakąś wiedzę z takich kursów i przychodzą regularnie ucząc się materiału i robiąc zadania. Co ciekawe, na kursach realizowany jest ten sam materiał co na uczelniach, z tym że tutaj jest on bardziej kompresowany z racji mniejszej ilości czasu.

    Wiza studencka to nie tylko kursy, ale też np. studia wyższe. Tu Australia trochę się wypina na obcokrajowców, bo studia u nich są horrendalnie drogie (kiedy w tym samym przypadku studenci Australijscy płaca mały procent tej kwoty), aleeee... studia wyższe ukończone w Australii dają możliwość starania się o rezydenta (czyli z wizy studenckiej, omijamy wizę sponsorowaną i wskakujemy od razu na PR). Od razu napisze, że byłoby bardzo trudno opłacać studia pracując na wizie studenckiej (ale są i tacy co tak potrafią).

    Jak pogodzić pracę ze szkołą? Każdy doskonale wie, że trzeba cudu żeby pracując 20h tygodniowo żyć na godnym poziomie, a przynajmniej na samym początku po przylocie do Sydney. Oczywiście praca na wizie studenckiej ponad limit jest nielegalna, ale nigdy nie słyszałem o przypadku, żeby kogoś deportowali za przepracowanie godziny więcej niż powinien. Sposobem na ominięcie tego przepisu jest założenie sobie numeru ABN i Tax number, pierwszy z nich to coś w rodzaju NIPu w Polsce, drugi służy do rozliczenia podatku. Założenie firmy w Australii to kwestia 15 minut, ale o tym kiedyś… Po założeniu własnej działalności gospodarczej możemy wystawiać faktury, więc nikt nie jest w stanie zweryfikować czy pracowałem w tygodniu 1 godzinę czy 50, bo na fakturze widnieje tylko kwota za wykonanie jakiegoś zlecenia.

    Jak ubiegać się o taką wizę? Najlepiej uderzyć do agencji edukacyjnej i oni wszystkim się zajmą. Pewnie ktoś pomyśli, że to kosztuje więcej, ale nic bardziej mylnego – koszta są mniejsze w tym przypadku. Załatwienie wizy studenckiej samemu to proszenie się o problemy już na starcie, ponieważ jest mnóstwo papierów i wniosków, które trzeba złożyć, a od niedawna nawet pisać list motywacyjny długości dwóch stron A4, lepiej więc dać się pokierować komuś kto to robi na co dzień. Po drugie, agencja edukacyjna daje zniżki studentom na kursy, np. ja mam 100aud mniej za każdym razem kiedy płacę za szkołę. Niby nic, ale zawsze lepiej mieć 100aud w kieszeni.

    Na wizę studencką można przejść z każdej innej wizy np. work&holiday czy nawet turystycznej (tu chyba trzeba opuścić kraj na chwilę, ale nie jestem pewien). Koszt takiej wizy to około 500aud.

    Wizę studencką, można zmienić na wizę sponsorowaną ale dopiero po okresie 3 lat (można ubiegać się o to wcześniej, ale jest większa szansa że wniosek zostanie odrzucony). 3 lata na wizie studenckiej dają 1,5 roku doświadczenia w zawodzie + wyrobienie licencji np. malarskiej, przedłuża ten okres, co daje już fajny wynik wpisany na wniosku.

    Dla kogo najlepsza jest taka wiza? Myślę, że każdy się tu odnajdzie, bo nie dość że można zdobyć jakąś dodatkową wiedzę to jeszcze sobie popracować i zarobić, a przy tym okres wizowy jest bardzo długi. Ktoś kto nie posiada żadnego dziwnego skilla z Polski będzie mógł przyjechać bez problemu na tej wizie.

    Jaka praca na tej wizie jest najlepsza? Generalnie najłatwiej jest znaleźć pracę na budowie, mega trudno jest wyczaić coś w biurze, a tym bardziej jeśli planujemy zostać na dłużej w Australii. Problem z tą wizą jest taki, że można być zatrudnionym na umowę o prace tylko na pół etatu, w przypadku np. grafika jest to trochę bez sensu, bo nie można porzucić projektu w połowie, bo mi się skończył limit godzin na ten tydzień – tak więc doskonale rozumiem dlaczego pracodawcy nie za bardzo chcą zatrudniać studentów do biur. Praca na ABN nie wchodzi w grę, bo pracowanie w jednym miejscu przez cały czas na takich zasadach nie jest mile widziane i może być z tego problem. Natomiast z drugiej strony, znam przypadki studentów, którzy zaczynali na budowie, ale w międzyczasie znaleźli pracę w biurze pracując właśnie na pół etatu albo dostali wizę sponsorowaną od pracodawcy… i właśnie teraz o niej napiszę więcej.

    3. Wiza sponsorowana (wiza 457)
    Tzw. sponsoring, to wiza pracownicza, gdzie pracodawca ubiega się o zapewnienie miejsca pracy specjaliście w ramach kontaktu na 2 lub 4 lata (po zmianach w marcu, do tej pory jest 3 lata dla wszystkich). Wiza sponsorowana jest takim trochę pomostem między wizą studencką a PR (permanent resident), ale to tylko złudzenie bo taką wizę można dostać aplikując jeszcze z Polski, tak więc jeśli ktoś ma jakiś ciekawy zawód np. projektuje oświetlenie ulicy Świętokrzyskiej lub pracuje jako specjalista od IT to może śmiało szukać pracodawcy w Australii, ale będąc w Polsce. Proces rekrutacji już zależy od firmy do której aplikujemy.

    Wiza sponsorowana to tak naprawdę kontrakt wiążący dwie strony wzajemnymi korzyściami – dla pracownika jest to korzyść w postaci regularnych pensji i zapewnienia pracy przez firmę, dla tejże jest to pracownik, który zostaje związany z firmą na kilka lat. Zapytacie pewnie gdzie tu deal, przecież w każdej firmie tak jest… no tak, ale tutaj, za zerwanie kontraktu przez którąś ze stron są konsekwencje. I tak jak w przypadku kiedy pracodawca zerwie kontrakt (za porozumieniem stron lub z winy pracownika), to nic wielkiego mu się nie stanie, tak pracownik może nawet dostać bana na wjazd do kraju. Oczywiście tu wchodzi w grę sąd i udowadnianie winy, ale jeśli jest to spowodowane przez pracownika, to nie czeka go nic przyjemnego. No, ale wina pracodawcy jest też trochę korzyścią dla pracownika, bo jeśli w najgorszym przypadku firma zbankrutuje, a pracownik ma nadal obowiązujący kontrakt, to z miejsca może starać się o PR. Pracownik też nie jest niewolnikiem i może z pracy odejść łamiąc kontrakt, ale za porozumieniem stron lub w przypadku kiedy udowodni, że w pracy jest coś nie tak. Wtedy obowiązkiem pracownika jest znalezienie sobie nowego sponsora w ciągu (jeśli dobrze pamiętam) 1 lub 2 miesięcy.

    Ok, jaka jest różnica między sponsorem 2 a 4 letnim? Od marca tego roku wchodzą nowe przepisy, które rozdzielają listę zawodów poszukiwanych na dwie osobne listy. Pierwsza z list zawiera zawody, które mogą ubiegać się o sponsoring na nie dłużej niż okres 2 lat (po czym muszą opuścić kraj) – nie daje im to przyzwolenia na ubieganie się o PR po tym okresie. Druga z list, jest tym samym co lista powyżej, z tym że kontrakty podpisywane są na okres 4 lat, ale już po 3 latach można ubiegać się o PR – i na tej liście jest prawie każdy zawód związany z budowlanką.

    Tak więc, sponsoring jest ciekawą alternatywą dla ludzi, którzy mają jakieś umiejętności, nie chcą przyjeżdżać tutaj na wizie studenckiej lub chcą zmienić wizę studencką na pracowniczą.

    4. PR – permanetn resident
    Wiza pobytu stałego jest trochę takim świętym grallem wśród imigrantów. Każdy marzy przynajmniej o niej. Jest to najlepsza możliwa opcja, zarezerwowana tylko dla wytrwałych albo ludzi, których Australia potrzebuje na już i na zawsze. PR jest wizą dożywotnią (chociaż krążą informacje, że tylko na 5 lat) i uprawnia do pracy na pełen etat (lub jakkolwiek sobie ktoś wymarzy), a jedyny warunek jaki trzeba spełniać podczas trwania wizy to przebywanie w Australii minimum 1 miesiąc w roku.

    Wiza PR, to tak naprawdę obywatelstwo Australijskie, ale jeszcze bez paszportu i możliwości głosowania czy udzielania się publicznie. Część zawodów nadal będzie niedostępna dla posiadacza PR.

    Wizę tę można zdobyć na dwa sposoby – po 3 latach wizy sponsorowanej złożyć wniosek o PR lub poszukać swojego skilla na listach zawodów poszukiwanych, które uprawniają do otrzymania PR z miejsca (nie jestem pewien czy to dalej obowiązuje, ale na pewno któreś stany jeszcze rozdają takie wizy w ramach wybranych zawodów).

    Oczywiście są inne sposoby na zdobycie takiej wizy np. program łączenia rodzin, gdzie posiadając już wizę pobytu stałego można "wykupić" np. rodzica i ściągnąć go do Australii – wtedy taka osoba z miejsca dostaje wizę pobytu stałego. To rodzi dość ciekawe problemy, po pierwsze: w ten sposób przyjeżdża tu dużo Azjatów (Chińczycy, Hindusi), którzy robią zrzuty i sprowadzają rodziny i całe wioski, po drugie: jak już taka rodzina zjedzie do Australii to gniecie się w swoim środowisku, co powoduje, że nie uczą się nic a nic angielskiego i bywa, że nie idzie się z takim dogadać, a to rodzi rasistowskie zachowania wśród Australijczyków ;)

    Co po PR? Tu jest już prawie z górki, bo mając tą wizę można starać się o obywatelstwo Australii.

    5. Work and Holiday
    Wróćmy jednak do wiz o które trochę łatwiej. WH to wiza która pozwala nam i pracować i zwiedzać jednocześnie. Taka wiza turystyczna połączona z pracowniczą. Aby otrzymać wizę trzeba spełniać kilka warunków:
    - Zdać egzamin z angielskiego na 4.5 lub 5.0 (może ten wynik być wyższy aktualnie)
    - mieć nie więcej niż 30 lat i nie mniej niż 18
    - posiadać wykształcenie na poziomie licencjatu lub wyżej
    - dysponować wystarczającą gotówką na utrzymanie się w Australii i na bilet powrotny.

    Wiza ta ma pewne ograniczenia, bo można otrzymać wizę WH tylko na 12 miesięcy i nie można aplikować o nią ponownie (jest wyjątek, jeśli przepracuje się 88 dni w północnej Australii, pracując w zawodzie z listy zawodów poszukiwanych; w trakcie wizy WH, można aplikować o inną wizę). Dodatkowo trzeba mieć trochę szczęścia, bo program WH funkcjonuje w Polsce od około 2 lat, z czego pula wiz przyznawanych w tym programie to około 500 rocznie. Trzeba też pamiętać, że nowy rok podatkowy zaczyna się w Australii 1 lipca, więc wnioski o wizę lepiej składać jak najwcześniej, bo po tej dacie zaczyna się nowa edycja przyznawania wiz, a w raz z nią nowa pula.

    Wiza ta uprawnia do pracy na pełen etat, ale nie dłużej niż przez pół roku u jednego pracodawcy. Do niedawna była opcja, otrzymania wizy sponsorowanej po takim czasie u pracodawcy, ale nie słyszałem o nikim komu by się to udało i kto by polecał takie rozwiązanie.

    Wiza jest fajna, jeśli chcemy poznać Australię, ale mamy w planach powrót do Polski. Dużo ludzi przyjeżdża na taką wizę, pracuje pół roku w Sydney, a za odłożoną kasę podróżują przez kolejne pół roku po kraju kangurów.

    Ważną kwestią jest też fakt, że do wizy nie można podpiąć drugiej osoby np. dziecka. To znaczy, jeśli kobieta z dzieckiem chciałaby się dostać do Australii na tej wizie, to otrzyma ją tylko ona, ale dziecko nie ma prawa przebywania w Australii.

    6. Wiza turystyczna
    Chyba najmniej interesująca wiza z punktu widzenia emigranta zarobkowego. Dlaczego? Bo na tej wizie jest całkowity zakaz pracy, nie można też założyć własnej działalności gospodarczej, a te wszystkie czynniki utrudniają znalezienie legalnej pracy (pozostaje praca na czarno, ale to nie jest dobre wyjście). Są dwa rodzaje wizy turystycznej: pierwsza z nich eVisitor przyznawana jest na 12 miesięcy z prawem pobytu przez 3 miesiące na terenie Australii. Druga to Australii Visitor i jest to wiza za którą musimy zapłacić i może zostać przyznana na okres 3, 6 lub 12 miesięcy z tym, że w tym przypadku należy uargumentować dlaczego chcemy przebywać na terenie kraju powyżej 3 miesięcy.

    7. Wiza partnerska
    Chyba najdziwniejsza ze wszystkich wiz, ponieważ przyznawana jest naszej drugiej połówce w momencie kiedy my już wizę mamy. Aby otrzymać taką wizę, trzeba udowodnić urzędnikom od emigracji, że faktycznie jesteśmy z drugą osobą na serio i planujemy poważnie wspólne dalsze życie i nie możemy żyć bez siebie na odległość. Jako dowody można przedstawić: wspólne zdjęcia z wakacji, rachunki z wyjść np. do teatru czy restauracji, inne dokumenty które pokazują nasze wspólne życie. Urzędnik może również zainicjować rozmowę z partnerami i zweryfikować na jej podstawie, czy wiza może zostać przyznana czy kroi się tu jakiś wałek. Wiza nie należy do najtańszych, bo jest to koszt kilku tysięcy. Do tego należy przygotować sporo dokumentów, gdzie braki będą kosztować nas dodatkowe dni albo tygodnie oczekiwania na poprawnie rozpatrzony wniosek. Z tego co się orientuję, wiza partnerska w przypadku kiedy jeden z partnerów jest na wizie studenckiej, daje możliwość pracowania full time drugiemu partnerowi.

    8. Podsumowanie
    Wizy to jest bardzo ciężki temat. Dlaczego? Bo jest ich bardzo dużo (oprócz w/w dochodzą jeszcze subclassy, wizy dostępne tylko na danym terytorium, związane z jakimś konkretnym zawodem, etc), a przepisy dotyczące zasad otrzymywania danej wizy zmieniają się co chwilę. Dodatkowych problemów dostarcza fakt, że każdy ze stanów ma własne wizy, które w jakiś sposób zazębiają się z zasadami Australijskimi… Zapytaliście mnie o ten temat, więc wam odpowiedziałem najlepiej jak potrafiłem, mam nadzieję że komuś to pomoże w podjęciu decyzji o tym w jaki sposób chciałby znaleźć się w Australii.
    Jeśli ktoś z czytających ma jeszcze świeższe dane na temat zasad otrzymywania wizy lub znalazł błąd, to poproszę o sprostowanie.
    Tak jak pisałem na początku, przed wyjazdem czy nawet podejmując decyzję o wyjeździe najlepiej będzie skonsultować się z osobą, która się tym zajmuje zawodowo.

    A na koniec ankieta, jaki temat poruszamy w następnej kolejności? ;)

    Spis treści:
    1. Początki

    #wietnamwaustralii #australia #emigracja #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    Czego powinien dotyczyć kolejny wpis o Australii?

    • 10 głosów (15.63%)
      Organizacja wyjazdu, co zabrać do Australii
    • 6 głosów (9.38%)
      Życie codzienne w Sydney - przeciętny dzień
    • 17 głosów (26.56%)
      Koszta życia - ceny jedzenia, opłaty, etc
    • 9 głosów (14.06%)
      Praca - vademecum robola
    • 2 głosy (3.13%)
      Okolice Sydney - czyli gdzie jechać na weekend
    • 10 głosów (15.63%)
      Flora i fauna - fakty i mity
    • 0 głosów (0.00%)
      Życie nocne
    • 2 głosy (3.13%)
      Aborygeni
    • 2 głosy (3.13%)
      Wakacje i dni wolne
    • 6 głosów (9.38%)
      Multi-kulti w praktyce
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czasami mam pokusę żeby wrócić do Polski i robię co mogę, żeby wybić to sobie z głowy. Zwykle wystarczy jak rozpijemy po 0,7 z Mirkiem, ale tym razem postanowiłem być oryginalny.
    Złożyłem lipną aplikację do polskiego oddziału globalnej korpo na stanowisko biurwy średniego szczebla (nie podam nazwy, bo pozwala zidentyfikować firmę).
    O dziwo, umówili się na pierwszy etap rekrutacji - telefoniczne "interwju" po angielsku. Po formalnej części rozmowy zaproponowałem przejście na polski, bo pani z działu "ejcz ar" strasznie się męczyła. Luźna gadka o firmie, o zarobkach (całkiem niezłe) i zaproszenie na rozmowę do firmy (2 etap wyścigu szczurów).
    Niestety, tu pojawił się problem, bo pani kazała przynieść ze sobą certyfikat z angielskiego, min. CAE, ale lepiej CPE.
    - Ale ja nie mam żadnego certyfikatu, proszę pani.
    - Przecież pan rozmawia po angielsku.
    - No, rozmawiam, bo umiem, ale certyfikatów nie mam.
    - My wymagamy, zwykle każdy, kto umie po angielsku, ma certyfikat.
    - Przecież właśnie rozmawialiśmy po angielsku. Poza tym, dostarczyłem skan dyplomu ukończenia studiów magisterskich z najwyższą oceną. To chyba najlepszy dowód znajomości języka?
    - Wymagamy certyfikatu, bo to dowód znajomości języka.
    - Macie tam w biurze dwóch Irlandczyków i Amerykanina. Czy oni też musieli dostarczyć certyfikaty?
    - Oni już byli zatrudnieni w firmie kiedy przyjechali do nas.
    Pani chłodno się ze mną pożegnała i poinformowała, że w tej sytuacji nie przechodzę do dalszego etapu rekrutacji, co zostanie potwierdzone "na mejla asapem." W ten sposób straciłem szansę na dobrą pracę w Polsce, z powodu nieznajomości angielskiego. Utknąłem w Anglii, nie mogę wrócić do Polski, bo nie mam certyfikatu CAE.

    #korposwiat #pracbaza #uk #emigracja

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: daaniel121, RedWizard +984 innych
  •  

    2/365

    Witam serdecznie Mirków i Mirkówny.

    Dla osób które nie widziały wczorajszego wpisu:

    Mam 27 lat , chcę zmienić swoje życie , zmotywować się do działania, ponieważ trochę #prokrastynacja , #depresja #niewiemjakotagowac ,wahania nastrójów.

    Chcę zacząć żyć. Pełną piersią. Postanowiłem zrobić wyzwanie #365teraz -każdego dnia będę wrzucał relacje z mojego życia na #mirko , jako forma terapii i samoobserwacji.

    Zachęcam wszystkich do przyłączenia się. Jeśli ktoś ma podobne odczucia do mnie, proszę napisz!

    Dziękuje bardzo za miłe słowa! Dużo komentarzy ze wsparciem, kilkanaście osób obserwujących moje wyzwanie #365teraz
    Nie spodziewałem się tak pozytywnego odzewu , dziękuję. Z całego serca.

    SPRAWOZDANIE :

    Dzisiejszy dzień przebiegł pomyślnie. Wstałem chwilę po godzinie ósmej. Mimo fatalnej pogody(dżdżyło niemiłosiernie)przebiegłem trzy kilometry. Wiem, że nie jest to fantastyczny wynik ,ale zważywszy na moją formę-jestem zadowolony.
    Po bieganiu, seria brzuszków na świeżym powietrzu(nie zważając na przeciwności losu czyt. dżdżyło niemiłosiernie)
    podciąganie i do domu.
    Zjadłem pożywne śniadanie: musli ze Skyrem(polecam można chyba kupić w Lidlu, ale nie jestem na sto procent pewien, ponieważ #emigracja here. Jest to Islandzki jogurt ,który zawiera dużo białka i mało tłuszczu.Bardzo polecam.
    Po śniadaniu zrobiłem zakupy, głównie owoce i warzywa, Skyr , jogurt grecki , migdały i różne rodzaje orzechów. I trochę z sentymentu kupiłem w Lidlu > PIEROGI U JĘDRUSIA
    W tym tygodniu to pierwsza przetworzona rzecz którą zjadłem, ugotowane ,duża ilość cebuli i pieprzu, oczywiście polane Skyrem. Polecam. Właśnie skończyłem spożywać kolację, 3 jajka sadzone, kilka ziemniaków, szpinak z chili i awokado.
    Tak jak postanowiłem poświeciłem dziś swój czas na naukę języka niemieckiego. Jestem zadowolony, kilka nowych słówek ,które będę utrwalał jutro, trochę gramatyki i rozumienie ze słuchu.
    VIVA KAMIL STOCH, obejrzałem skoki, nasz RODAK , POLAK wygrał. Cieszy bardzo, zwłaszcza, że ostatni konkurs nie udał się najlepiej.
    Dzisiaj pierwszy raz byłem na zajęciach Jogi YIN. Mam bardzo pozytywne odczucia, wyciszyłem się , zrelaksowałem.
    Człowiek sobie nie zdaje sprawy jak bardzo ciężko jest się wyluzować, a ja jestem nieustannie spięty. Widzę ogromny potencjał, ale na YIN YOGĘ będę uczęszczał tylko raz w tygodniu.
    W poniedziałki i wtorki zapisałem się na POWER VINYASA YOGA, a w czwartki KUNDALINI YOGA.
    Będę zdawał relację na bieżąco.
    Czuje się dobrze, mam pozytywny nastrój.
    Jestem z siebie zadowolony , ale kilka razy pojawiła się w głowie myśl-NIE IDŹ NA JOGĘ! PO CO! BEZ SENSU.
    Muszę nauczyć się kontrolować swój umysł. Finalnie udało mi się zakończyć dzień z uśmiechem na ustach.

    Chciałbym dzisiaj poruszyć temat małomiasteczkowości, ponieważ pochodzę ze wsi. Moi rodzice przeprowadzili się dwa miliony lat temu ze stolicy na wieś.
    Wieś jest fantastyczna, ale na wakacje. Tydzień wyciszenia ,a nie na całe życie. Oczywiście wcześnie się wyprowadziłem z domu, ale do dziś w sobie niosę skutki decyzji moich rodziców.
    Niestety smutna prawda o wsi jest taka, że jest bardzo zacofana. Nie jest to nowość , ale mentalność autochtonów jest naprawdę średniowieczna. Oczywiście nie można generalizować, tak mieszkają na wsi wspaniali ludzie ,ale niestety jest to mniejszość. Każda osoba ,która jest inna ma na sobie dużą presję ,ponieważ wszyscy się znają, a młody człowiek zawsze chce przynależeć do jakiejś grupy. A na wsi za wielu grup nie ma, nie ma możliwości rozwoju, poziom nauczania w szkołach jest wyraźnie słabszy niż w miastach( w moim przypadku był to zlepek nauczycieli ,którzy zostali w większości zwolnieni dyscyplinarnie ze szkół w miastach i nigdzie indziej nie mogli znaleźć zatrudnienia).
    Generalnie większość ludzi ucieka ze wsi bardzo szybko, ale edukację do gimnazjum ,miałem przyjemność kończyć właśnie na wsi.
    Wynik tego jest taki, że przed pójściem do liceum nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji bycia wieśniakiem.
    Pochodzenie ze wsi, jest równoznacznie z byciem naznaczonym, często wytykanym palcami, tylko ze względu na pochodzenie. Dziś to dla mnie śmieszne ,ale kiedyś huczało w głowie. A dzieci potrafią być okrutne, oj potrafią.
    Dzisiaj trochę czasy się zmieniły, wieś zmienia oblicze, ale dorastanie w latach 90, nie było łatwe. Zwłaszcza jak jest się wrażliwą osobą, nie zrozumiecie co to znaczy POLSKA B, jeżeli nie mieszkaliście w takim miejscu.
    I teraz na spokojnie, wiem że nie mogę winić rodziców, są wspaniałe aspekty, kocham przyrodę i miło wspominam niektóre momenty, ale brak możliwości naprawdę podcina skrzydła, w bardzo młodym wieku. Dzisiaj podchodzę do tego z chłodną głową, ale wiem że moje problemy również mają tutaj swoje korzenie.
    Reasumując: WIEŚ TYLKO DLA WIEŚNIAKÓW , MIASTO DLA WIEŚNIAKÓW I MIASTOWYCH #pdk

    Wiem, że przede mną długa droga, potrzebuje zaakceptować siebie, muszę walczyć każdego dnia.

    Co do samego wyzwania-gdyby nie wczorajszy wpis, dzisiaj na pewno nie poszedłbym biegać.
    Czuję teraz jakąś niewidzialną odpowiedzialność, że obiecałem coś ludziom i muszę się z tego wywiązać.
    Czuję się odrobinę lżejszy, mam więcej motywacji. Dzisiaj dzień zaliczam do udanych.
    Jutro zamierzam zamieścić listę rzeczy które chce zrealizować w przyszłym tygodniu.
    I muszę zastanowić się trochę nad konwencją moich wpisów , bo nie chcę was zanudzać codziennym pisaniem o obiadkach i jodze ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dobrej nocy!

    Ps. Wczoraj zorganizowałem #rozdajo , jedyną osobą która do mnie napisała w tej sprawie jest @Adonix
    W związku z tym wyślę do Ciebie obiecane suweniry. Pozdro Bracie !

    Jeszcze raz dziękuje wszystkich zainteresowanym.

    Do zobaczenia jutro!
    pokaż całość

  •  

    Mirki z #emigracja i #sanescobar piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w San Escobar. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawolam jak będzie.

    źródło: blaber.pl

  •  

    Mirki z #emigracja i #redania piszę właśnie pierwszego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Redanii. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawołam jak będzie.
    #wiedzmin #pdk #heheszki

  •  

    Mirki z #emigracja i #polska piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Polsce. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawolam jak będzie.
    #pdk

  •  

    W ostatnim wpisie https://www.wykop.pl/wpis/30081527
    ( po jakim czasie ida politycy,wojskowi na emeryturę)
    padło pytanie jaka emeryturę otrzyma się w Niemczech.
    Na ten przykład kto zarobi 2000 euro brutto dostanie emerytury 907 euro przy 3000 euro brutto dostanie się 1360 euro emerytury.

    Warto dodać że emerytura będzie mniejsza jak się w danym okresie się mniej zarabialo było bezrobotnym czy dłuży czas na chorobowym

    Link do tabelki https://www.focus.de/finanzen/altersvorsorge/rente/focus-online-erkaert-die-renten-formell-so-hoch-ist-ihre-rente-mit-ihrem-jetztigen-gehalt-reicht-ihnen-das-zum-leben_id_5814638.html
    _________

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech ---zbieram suby ( ͡º ͜ʖ͡º)

    _________

    #emigracja #emerytura #podatki #pieniadze
    pokaż całość

  •  

    Mirki z #emigracja i #sosnowiec piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Sosnowcu. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawołam jak będzie.

  •  

    Mirki z #emigracja i #sealandia piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Sealandii. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawolam jak będzie.

  •  

    Mirki z #emigracja i #szwajcaria piszę właśnie długiego posta informacyjnego o życiu, zarobkach i pracy w Szwajcarii. Jeśli kogoś interesuje to niech da plusa to zawolam jak będzie.

  •  

    Witam wszystkich obserwujących wpis. Muszę się odnieść do tak dużego zainteresowania postem który dodałem niedawno. Tutaj będę publikował teksty dotyczące Australii, ale nie chce robić tego na pałę i wolę zapytać Was o to, co chcielibyście wiedzieć w następnym wpisie. Dlatego też do każdego z nich będę dodawał ankietę - i tak jest w tym przypadku.

    Spis treści:
    1. Początki

    #wietnamwaustralii #australia #emigracja #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    Czego powinien dotyczyć kolejny wpis o Australii

    • 141 głosów (41.47%)
      Sprawy wizowe - jak pojechać, co po przylocie
    • 11 głosów (3.24%)
      Organizacja wyjazdu, co zabrać do Australii
    • 34 głosy (10.00%)
      Życie codzienne w Sydney - przeciętny dzień
    • 38 głosów (11.18%)
      Koszta życia - ceny jedzenia, opłaty, etc
    • 39 głosów (11.47%)
      Praca - vademecum robola
    • 4 głosy (1.18%)
      Okolice Sydney - czyli gdzie jechać na weekend
    • 43 głosy (12.65%)
      Flora i fauna - fakty i mity
    • 6 głosów (1.76%)
      Życie nocne
    • 21 głosów (6.18%)
      Aborygeni
    • 3 głosy (0.88%)
      Wakacje i dni wolne
  •  

    Przyjeżdżasz z #emigracja do znajomych którzy wyciągają Cię na narty. Rezerwują nocleg, jedziesz niczego nieświadomy i lądujesz w miejscu co na zdjęciu. Jak chcecie to zdam relacje po noclegu #gosciniecgraf

    źródło: embed.jpg

  •  

    Wyszedłem właśnie z biur jednego z majorsów (wielkich wytwórni muzycznych) w #uk #londyn. I tak mnie w sumie naszło: w sumie fajnie. Przyjechałem tu trochę ponad dekadę temu, nie znałem nikogo, nie miałem nawet studiów, a doświadczenie medialne praktycznie ograniczało się do współpracy z Kubą Klawiaturem #klawiatur w lokalnym radiu w #poznan. Byłem niezapisaną kartką, tabula rasa, a teraz interesują się mną tak duże firmy w światowych centralach przemysłu muzycznego. Nie żeby #chwalesie czy coś, ale każdy może spełniać swoje marzenia, jeśli tylko poświęca się im w pełni, zazębia je z własną pasją, i jest im w pełni oddany (。◕‿‿◕。) #emigracja #przemyslenia pokaż całość

  •  

    Miasto Hamburg ma 195000 uczniów z czego 48% ma pochodzenie emigracyjne.
    Maturę zdobywa 2016 roku 55,5 % uczniow w zeszlym 52,7 % uczniów kończących edukację

    #ciekawostkizniemiec mój tag o Niemczech

    https://www.bild.de/regional/hamburg/hamburg/hamburgs-schulen-wachsen-weiter-54797398.bild.html

    #edukacja #szkola #statystyka #emigracja
    pokaż całość

  •  

    3 Lata temu rzuciłem pracę w biurze i pojechałem pracować do Australii na budowie.

    "Debil" - pewnie pomyśli część z Was, ale po przeczytaniu tego tekstu zmienicie zdanie (mam nadzieję).

    1. Początki
    Pomysł na wyjazd do Australii częściowo zaczerpnąłem z wykopu po licznych AMA ludzi, którzy tu już są, a częściowo z historii opowiadanych na łamach blogów czy innych miejsc. W momencie kiedy podjąłem decyzję o wyjeździe, mój brat siedział tu już ponad rok czasu i bardzo sobie chwalił to miejsce zarówno pod względem pracy, życia jak i ogólnego klimatu. Ja w tym czasie siedziałem w Polsce i pracowałem jako grafik, prowadząc przeciętny tryb życia (tzn. od 9 do 17), po godzinach dorabiałem zleceniami dla moich klientów. Cóż... sytuacja przestawała mi odpowiadać coraz bardziej, jestem człowiekiem który nie może siedzieć w miejscu i coś musi się dziać w moim życiu, a rutyna w biurze była całkowitym zaprzeczeniem tego jak chcę żyć.
    Kiedy dostałem pracę w jednej z większych korpo w Polsce byłem rozerwany. Wiedziałem, że zawsze chciałem pracować wśród najlepszych i rozwijać się w tej właśnie firmie, ale z drugiej strony czekała na mnie przygoda na drugim końcu świata. Jak się domyślacie, długo nie popracowałem w korpo. Odszedłem po około 4 miesiącach na 3 tygodnie przed wylotem do Sydney. Najpierw była niepewność czy aby na pewno dobrze robię, w momencie kiedy zrezygnowałem, straciłem możliwość zarabiania sporej kasy przy normalnym trybie pracy, z fajnymi ludźmi i mega projektami. Po drugiej stronie Ziemi, czekało na mnie w zasadzie nic oprócz brata i ewentualnej pomocy w znalezieniu pracy. Wsiadłem w samolot mniej więcej 3 lata temu.

    2. Pierwsza podróż
    Pierwszy raz leciałem samolotem rejsowym i to w tak odległe miejsce. Nie będę się tu rozpisywał, ale w samolocie zauważyłem, że mój Angielski jest jakiś taki dziwny i mam braki, a latanie dużymi samolotami to nuda i flaki z olejem i się zdążyłem znudzić już kilka minut po oderwaniu się samolotu od ziemi (wcześniej latałem mniejszymi maszynami). Miałem jedno międzylądowanie w Dubaju i lotnisko zrobiło na mnie ogromne wrażenie, postanowiłem tu wrócić na kilka dni za jakiś czas (ponad rok później, lecąc na pierwsze wakacje do Polski udało mi się zostać w Dubaju na dwa dni).

    3. Perth -> Sydney
    Kolejne lądowanie miałem w Perth, czyli mieście na zachodniej części Australii. Akurat tam miałem możliwość pierwszy raz zobaczyć Australię na żywo. Gdybym miał opisać pierwsze wrażenie to przychodzi mi na myśl: Arizona jak z filmów. Miasteczko wygląda na bardzo małe, a to dlatego, że nie ma tam wysokich budynków. Z portu międzynarodowego jedzie się autobusem do portu lokalnego z którego miałem lot do Sydney za kilka godzin. Zdążyłem wziąć prysznic na lotnisku, pokręcić się trochę i o dziwo pogadać po angielsku z kobietą, która też przyleciała z Europy. Pamiętam, że była to pierwsza osoba z którą prowadziłem dłuższą rozmowę w obcym języku i zdziwiło mnie to, że mówi tak czysto i płynnie, niemal radiowo... później wyszło na jaw, że jest Brytyjką z pochodzenia i stąd jej akcent i czysta mowa, a już myślałem, że Australijczycy mówią tak doskonale...

    4. Pierwsze dni w Sydney
    Wylądowałem w mieście jakoś w południe, miałem problem z przestawieniem się na czas Australijski jeszcze przez dobre 3 tygodnie. Po przyjeździe do domku w którym mnie zakwaterowali, poszedłem od razu spać. Usypiałem w akompaniamencie dziwnych dźwięków, które normalnie kojarzą się ze środkiem dżungli a nie centrum miasta (w Sydney żyje mnóstwo ptaków, które wydają z siebie różne dziwne dźwięki, załączam tutaj mały przewodnik po ptakach z miasta i okolic). Kiedy wstałem, był wieczór. Zszedłem na dół by przywitać się ze współlokatorami. Była to grupka francuzów i jeden Włoch. Generalnie bardzo pozytywna ekipa. Dom w którym mieszkaliśmy to typowa zabudowa Brytyjska, tzn. bardzo wąskie domki z małym ogródkiem na tyłach i wejściem do domu prawie na chodniku. Sam domek był prawie, że w centrum miasta (dzielnica Ultimo), tak więc pierwszego tygodnia robiłem kilometry po Sydney zwiedzając co się da. Wracając do domku... nie był on w dobrym stanie, za to kosztował bardzo dużo jak na takie warunki. Cena za tydzień to 180AUD, przy czym miałem bardzo mały pokój dzielony z jednym z Francuzów. Kuchnia była, ale zapadła się pod ziemię (dosłownie), a wchodząc do ogródka miałem wrażenie, że idę do buszu. Na szczęście po miesiącu od przylotu zmieniłem mieszkanie i tu zaczęła się prawdziwa przygoda.

    5. Kensington street
    Mając 25 lat, nie myślałem że kiedyś jeszcze będę mógł przeżyć imprezy jak za czasów liceum czy studiów. Nic bardziej mylnego, bo mieszkanie na Kensington było czymś w rodzaju miejsca idealnego. Czynniki jakie na to się składały to: a) świetnie urządzone i duże nowe budownictwo (dobrze wyposażone, nowoczesne mieszkanie za mniejszą cenę niż poprzednio). b) blisko do stacji kolejowej (nie miałem wtedy jeszcze samochodu, więc to był bardzo ważny czynnik przy wyborze miejsca do mieszkania) c) najważniejsze, czyli świetna ekipa w składzie: ja, dwóch kolegów z Polski, dwie Japonki, jeden Czech i jeszcze jedna osoba która zmieniała się co jakiś czas (Brazylijczyk, Japończyk 1, Czech, Japończyk 2, etc)
    Momentami było jak w sitcomie, mieliśmy niesamowity flow jeśli chodzi o imprezy, wyjazdy czy organizacje czegoś. Tak świetnie nie bawiłem się jeszcze nigdy. To właśnie tu zorganizowaliśmy dwie największe imprezy, gdzie na każdej z nich przewinęło się przez nasze mieszkanie może ze sto osób (w punkcie kulminacyjnym było 40 osób na raz w chacie, a dużo przychodziło i wychodziło). To tutaj wszystko skończyło się z dnia na dzień, kiedy to Japończyk 2, został sam w domu i zostawił jedzenie na gazie, poszedł wyrzucić śmieci i zapomniał zabrać kluczy zatrzaskując wcześniej drzwi. Spanikowany zadzwonił po straż pożarną, która rozniosła zamek w drzwiach w pył uniemożliwiając nam zamknięcie drzwi na zamek. W tym samym dniu menadżer mieszkania przesunął nas do innych wolnych lokum tym samym kończąc istnienie nieformalnej grupy przyjaciół z Kensington street.

    6. Praca
    W międzyczasie złapałem pracę w tej samej firmie gdzie pracuje brat. Charakter pracy: budowa, wykończeniówka i w sumie restaurowanie zabytków w Sydney (to trochę absurdalne, kiedy zabytkiem jest budynek z lat 70-tych). Praca na początku ciężka, ale z czasem się wyrobiłem na tyle, że teraz sprawia mi przyjemność. Dzisiaj myślałem sobie, że przecież od kilku dni wyjeżdżam z domu o 5:40 rano, a wracam dopiero koło 18:00, ale mi to wcale nie przeszkadza. Teraz pracuję już w innej firmie, ale miło wspominam niemal każdy dzień w tej branży. To co charakteryzuje ten zawód to fajni ludzie, których można tu poznać, ekipa skora do żarów i rozmów na różnym poziomie, możliwość wejście do miejsc gdzie normalny człowiek nigdy nie zajrzy, zmiana miejsca pracy prawie co chwilę, darmowa gimnastyka ;) Na końcu odniosę się jeszcze do samej pracy.

    7. Co po Kensington Street
    Nie starczyłoby miejsca na serwerze wykopu, jakbym miał opisać każdą historię jaka mi się tu przydarzyła, ale w skrócie: zmieniłem miejsce zamieszkania jeszcze kilka razy, teraz wynajmuję single room z własną łazienką i schowkiem w jednej z fajniejszych dzielnic Sydney. Dużo podróżowałem po samej Australii, ale odwiedziłem też: Filipiny, Chiny, Rosję, Bośnię, Emiraty Arabskie... teraz wybieram się do Tajlandii. Miałem jeden samochód, który sprzedałem i kupiłem w jego miejsce inną fajną furę. Mam tu fajnych znajomych, z którymi czasem wychodzę na piwo, a przede wszystkim spełniam się zarówno w pracy na budowie jak i jako grafik.

    8. Podsumowanie
    Jak po 3 latach oceniam swoją decyzję i jej skutki? Zdecydowanie była to dobra opcja.

    Plusy i minus zmiany otoczenia i zawodu:

    + Mam więcej czasu dla swoich grafik i projektów
    + Praca fizyczna daje totalną wolność umysłowi, przez co łatwiej mi się uczyć czy przyswajać nową wiedzę z zakresu grafiki
    + Przypakowałem trochę ( ͡º ͜ʖ͡º)
    + Czuje się bardziej zadowolony z życia i spełniony
    + Mogę sam zarządzać swoim czasem, nie mam problemu z wolnym na np. wyjazd na wakacje
    + zarobki porównywalne do tych z Polski na wysokich stanowiskach i możliwość szybkiego podbicia stawki
    + możliwość podróżowania, a w Sydney i tak każdy znajdzie coś dla siebie (jest i Ocean, są i góry)

    - Początki na budowie były ciężkie
    - Trochę odbiło się to na moim zdrowiu, m.in. mam kilka małych blizn od poparzeń kwasem, miałem kilka drobnych wypadków, często zdarza się że sięgam do apteczki ;)
    - Przez pierwszy rok, zanim uskładałem na komputer marzeń nie mogłem prawie nic zrobić jako grafik
    - Patologie - czasem na swojej drodze można spotkać Polaków, którzy zabłądzili chyba pod monopolowym i znaleźli się tu w Sydney, ale na szczęście jest ich mało
    - Brudna robota, nie każdy to lubi i niby to jest minus, ale szczerzę to wolę przyjść brudny po takiej robocie niż spocony z biura ;)
    - koszty utrzymania - w Sydney jest trochę drogo, zwłaszcza w dziale nieruchomości
    - jedzenie - jest mniejszy wybór w sklepach niż w Polsce, czasem mam wrażenie że już wszystko jadłem

    To chyba wszystko, podsumowałem sobie 3 lata za granicą i może komuś to pomoże rozwiać wątpliwości czy wyjechać czy nie.

    #australia #emigracja #praca #pracbaza #budowlanka i jeszcze #gruparatowaniapoziomu :)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #islam #religia #usa #emigracja
    Byłam ostatnio w szpitalu (Usa). Jak wiadomo, każdy szpital tutaj ma kapliczke do ktorej można isc się pomodlić. W każdej kapliczce w ktorej byłam a byłam juz w kilku szpitalach w różnych stanach, zawsze można było znaleźć krzyż, wodę święconą, biblię. Tak też było w tym szpitalu, do którego ostatnio weszłam. Jestem w tym szpitalu dość często i wiem, ze kiedyś w tutejszej kapliczce była i biblia i krzyż.
    Jakież było moje zdziwienie, kiedy wchodząc tym razem nie widziałam nic do czego mogłabym się pomodlić. NIe było na ścianie nic poza 3 wiankami z suchych badyli. Zero świętych obrazków, brak krzyża....Było po prostu pusto. Za to na podłodze koło ławki były (załaczone na zdjęciu) dywaniki do modlitwy dla muzułmanów oraz cała masa ulotek o islamie, plus koran. WOW.... Tyle tylko mogłam powiedzieć po tym co zobaczyłam.
    Ciekawa jestem komu tak bardzo zależało zeby wykorzenić z amerykanów ich chrześcijanizm i zalać cała kapliczkę islamem. Jakoś nigdy nikomu nie przeszkadzała kapliczka z krzyżem, modlili się w niej rożni ludzie ale ktoś chyba bardzo chciał tutaj postawić na swoim i powiem szczerze, ze jestem trochę w szoku i jeszcze bardziej wkurzona, ze islam tak bardzo lubi sie narzucać ludziom, ze z normalnej kapliczki szpitalnej zrobili sobie mekkę.
    Drugie zdjęcie w komentarzu...
    pokaż całość

  •  

    Kiedys myslalem jebnac to wszystko, na chuj sie starac skoro mozna jechac za granice do pracy i bez wysilku zarabiac w euro. Wlasnie jestem od 2 tygodni na #emigracja i moje myslenie zmienilo sie o 180°. Praca przez agencje na tasmie, sami Polacy, tempo pracy jest takie ze roboty by nie nadazyly, z ludzi to glownie patologia i stare baby przypierdalajace sie do wszystkiego. Praca taka ze wolalbym sie juz zabic niz pracowac tam dluzszy czas, niektorzy siedza tu kilka lat. Czuje ze z kazdyn dniem cofam sie w rozwoju. Ci ludzie bez zadnych perspektyw ktorzy do konca swojego zycia beda pracowac na tasmie bo jedyne czego im potrzeba do szczescia to fajki i najebac sie wieczorem tanim piwskiem. Mirki uczcie sie bo serio warto
    Przysiegam ze wole pracowac w jakiejs normalnej rozwijajacej pracy za 1500 zl niz w jakiejs jebanej fabryce za 1500 euro
    #praca
    pokaż całość

    •  

      @marcinxx3: To idź to pracy w Polsce do fabryki gdzie warunki będziesz miał takie same na trzy zmiany albo jakieś inne pojebane cztery brygady albo kopnięty tydzień, zrób opłaty i podlicz ile będziesz musiał dołożyć z nastepnej wypłaty żeby załatać dziurę z poprzedniego miesiąca, pierdolisz głupoty bo prawdopodobnie nie pracowałeś nigdy w takich warunkach, albo jeszcze lepiej idź do pracy do fabryki w Polsce ale zatrudniając się z agencji pracy tak jak za granicą wtedy zmienisz zdanie ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    •  

      @fiszifiszi: ale gdzie ja powiedzialem ze praca w fabryce w Polsce jest super? Tylko ze w Polsce mozesz sobie zmieniac prace na lepsza, a za granica nie majac jakichs konkretnych pozadanych umiejetnosci czy zawodu nikt cie nie zatrudni na lepsze stanowisko

    • więcej komentarzy (35)

  •  

    Nigdy nie wiesz jak będzie wyglądał kanar w londyńskim autobusie ¯_(ツ)_/¯
    #uk #londyn #emigracja #ciekawostki #komunikacjamiejska

    źródło: fromapp.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #emigracja

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:2,0:0,1:1,0:5,0:2,0:1,0:2,1:1,1:1

Archiwum tagów