•  

    350345,42 - 15,29 = 350330,13

    Później, krócej, za to szybciej.

    Trochę nie wyszło mi wczorajsze wcześniejsze pójście spać do łóżka – zasnąłem mocno po pół nocy… Tym bardziej konkretne rozbudzenie się dzisiaj tak, aby wystartować o piątej było raczej mało realne. I tak sporo się na starałem, żeby wyjść przed dom o 5:15… Było zaskakująco rześko – przy 11°C na termometrze w sumie nie ma się co dziwić ¯_(ツ)_/¯

    Było już późnawo, a ja chciałem jakoś w miarę rozsądnie wrócić do domu – jedyne co mogłam zrobić to skrócić trasę… i przyspieszyć ( ͡º ͜ʖ͡º) I - o dziwo - udało się! Mimo, że start nie był jakiś wybitny to potem udało mi się rozpędzić, a potem pod górkę utrzymać formę. Skutkiem tego były znaczne poprawienie wczorajszego wyniku – 5:13 min/km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Jutro będę chciał wreszcie coś dłuższego powiedz – pogoda wydaje się być ok, czasu będę miał dużo… Oby mi się chciało ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego piątunia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    350528,17 - 18,28 = 350509,89

    Ciemno i niezimno. Otwieramy sezon czołówkowy.

    Dziś wstałem z mocnym postanowieniem, że wstanę wcześniej i pobiegnę dalej – dlatego gdy zegarek zawibrował o 4:37 nie naciskałem drzemki tylko od razu wstałem i ruszam do akcji. Oczywiście trzeba było nakarmić głodne sierście, ale nawet mimo tego w końcu wystartowałem o 5:02. Ach, tak niewiele zabrakło...

    Było na tyle ciemno, że tym razem wziąłem czołówkę i założyłem pas odblaskowy. Better safe than sorry. Na termometrze zaledwie 13°C, ale w sumie nie było czuć zimna. Niebo było na tyle szczelnie zakryte chmurami, że nawet nie było widać czy zbliża się wschód Słońca…

    Poleciałem na standardową, pod miejską trasę. Pierwsze dwa kilometry przebiegłem na luzaka, ale potem już skończył się chodnik i włączyłem oświetlenie. Co prawda o tej porze aut nie było za wiele, ale jest tam na tyle dużo zakrętów że wolałem mieć pewność. Już po opuszczeniu krakowa zaczął się fajny bieg z górki i tak było aż do jedenastego kilometra. Potem – tradycyjnie – straciłem trochę pary, ale powalczyłem nieco na podbiegach i dzięki temu udało się jeszcze lekko poprawić wczorajszą średnią – 5:25 min/km.

    Chmury do końca biegu nie odpuściły, ale przynajmniej powstrzymałem się od deszczu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +21

    350571,29 - 14,22 = 350557,07

    Duszno i porno. I ciemno.

    Wstałem wcześniej, wybiegłem wcześniej... ale za mało tego "wcześniej" bo wybiegłem dopiero o 05:09… Wszystko przez to, że państwo szukałem czołówki – wczoraj oczywiście koniec końców nie znalazłem. Kiedy otworzyłem garaż, okazało się że wcale nie jest tak źle i postanowiłem pobrać świetna. Tak jak pisałem – było cholernie duszno, mimo że na termometrze było tylko 17°C. Niebo było zasnute gęstymi chmurami – w ogóle nie wyglądało jakby miał nastąpić wschód Słońca.

    Po chwili sytuacja się trochę wyjaśniła – choć wyjaśniła to nie do końca trafne określenie, bo zrobiło się czarno jak jak w nocy... a następnie lunęło xD Wtedy przekonałem się, że trzeba jednak było wziąć lampki lub przynajmniej pas odblaskowy - zwłaszcza, że wspaniały krakowski system oświetlenia sterowany wyłącznie czasowo uczynnie wyłączył latarnie uliczne (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    Szczęśliwie po chwili deszcz przeszedł, przejaśniało, chmury zaczęły się przerzedzać i dało się nawet zobaczyć fragment błękitnego nieba. Było chwilowo z górki to fajnie się biegło - potem płasko, nawrotka i powrót już z podbiegami. Tempo spadło, ale bez dramatu. W sumie na koniec byłem nawet nieco zaskoczony, że wyszło z tego 5:29 min/km - zdecydowanie lepiej niż wczoraj...

    Jutro spróbuję już uczciwie przed piątą wyruszyć. Czołówka gotowa, pas gotowy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  
    enron via iOS

    +21

    350856,49 - 14,07 = 350842,42

    Winter is coming.

    No serio. Dzisiaj, pamiętając o tym jak wczoraj było ciasno czasowo – wstałem wcześniej. Moim zamiarem było ruszyć równo o piątej, ale… było za ciemno! ( ಠ_ಠ) Na tyle ciemno, że musiałbym wziąć czołówkę – problem w tym, że nie wiedziałem gdzie ją mam.

    Ruszyłem o 5:15 - było już wystarczająco jasno, bym bez obaw mógł chwilę później wybiec na drogę bez chodników i poboczy. Szare chmury zazdrośnie skrywały każdy skrawek nieba, ale temperatura była całkiem przyjemna, 16°C. Słońca nie stwierdzono.

    Od początku szło słabo - dodatkowo jakiś odcisk na palcu mi się uaktywnił i wrednie bolał, skutecznie utrudniając bieg. Wybrałem moją standardową trasę na 14 km, tak żeby akurat wyrobić się na czas do domu. Niestety szło tak sobie, choć i tak ciutkę lepiej niż wczoraj – tempo 5:44 min/km.

    Gdy wróciłem w okolice domu, zastałem mokrusieńkie chodniki i rzeki spływające do odpływów - musiało nieźle lać... a tymczasem ja nie doświadczyłem choćby kropli deszczu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Oczywiście dotarłem zdecydowanie za późno, co okupiłem później ostrym zapierniczem przy wyprawianiu dzieci.

    Nic to. Trzeba będzie poszukać czołówki i startować wcześniej...

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +23

    351060,85 - 13,39 = 351047,46

    Oj, boli powrót do codzienności… Stałe na luzaka 05:15, ogarnąłem się, nakarmiłem koty, wyszedłem przed dom o 5:30… i uświadomiłem sobie, że w zasadzie powinienem wrócić za godzinę - mimo że dopiero za chwilę będzie wschód Słońca (・へ・)
    Kurde, trzeba zacząć wstawać wcześniej…

    Na zewnątrz miłe 14°C, niebo z delikatnymi chmurkami, wiatr symboliczny. A ja trochę obolały - wczorajsze 25 km po górkach jednak dość odstawało od tego, do czego moje nogi się przyzwyczaiły nad morzem ¯_(ツ)_/¯

    Ruszyłem, wydawałoby się, w miarę żwawo - ale po pierwszym kilometrze jasne było, że to raczej nie będzie szybka przebieżka. Dalsze kilometry niby już szły lepiej, ale nadal grubo powyżej 5 min/km - już nie mówiąc o podbiegach.

    Tyle z tego dobrego, że se ładny wschód obejrzałem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +27

    351278,73 - 25,02 = 351253,71

    No i w końcu Maków i Grzechynia – zatęskniłem za tymi okolicami… I choć zaspałem i nie wykonałem całości planu, to jestem bardzo zadowolony.

    Plan był prosty: wstać trochę po 5, polecieć w góry i podziwiać wschód Słońca, potem przelecieć przez Magurkę do Suchej Beskidzkiej. Tymczasem coś pochrzaniłem z budzikiem, wstałem tuż przed 7, w dodatku biegać mi się nie chciało... ale w sumie strata niewielka, bo i tak by wschodu nie było widać ¯_(ツ)_/¯

    Poleciałem planowaną trasą, minąłem Natanka i już dobiegałem do zakrętu na Magurkę, gdy zadzwoniła żona z sugestią, że jest tak jakby późno i dzieci zaraz zaczną marudzić o śniadanie. Za mną było 12,5 km, przede mną - niby mniej, ale pwciąż ze 2-3 pod górkę i wielka niewiadoma przy przeprawie przez szczyt (ostatnio padało, groziło błotem). Uznałem, że zamiast się męczyć śmignę sobie z górki - i to była dobra decyzja ( ͡º ͜ʖ͡º) Fajny szybki relaksik z górki na pazurki, pomijając krótką mordęgę na niecały kilometr przed metą. No i udało się 25 km zaliczyć, tempo słabe (5:42 min/km) ale nie spodziewałem się lepszego.

    Potem mega arbuz i pyszne śniadanko (ʘ‿ʘ)

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  
    enron via iOS

    +26

    351511,13 - 18,24 = 351492,89

    Dzisiaj bardzo fajnie mi się biegło, choć z początku myślałem że będzie słabo… Po pierwsze zaspałem – ale trzeba jakoś odreagować powrót znad morza, prawda? Po drugie jakoś strasznie ślamazarnie się zbierałem – przez to wszystko wystartowałem dopiero o 6:45!

    Słońce było już wysoko, temperatura z zakresu przyjemnych, acz nie upalnych. Nie marnując już więcej czasu wystartowałem – już w połowie pierwszego zauważyłem, że powiedz że zaczyna coś gęstnieć … Gdy zbiegłem do najniższego punktu, biegam już w gęstym leku – mocne zaskoczenie, bo raz podo wagę jak ładnie Słońce świeciło w momencie startu. Dla niedowiarków – pic rel.( ͡º ͜ʖ͡º)

    Mimo, że w międzyczasie nie były specjalnie dobra, końcowy efekt że całkiem sensowne – po prostu jakoś udało się utrzymać mniej więcej podobny poziom. Na podbiegach straciłem mało, na równym trzymałem równe tempo – końcowa średnia wyszła 5:18 min/km.

    Jutro w końcu ruszam w góry – tradycyjnie maków i Grzechynia, chyba też zaliczę fragment Suchej Beskidzkiej (ʘ‿ʘ)

    Miłej soboty!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    351752,93 - 18,10 = 351734,83

    No i wracamy do porannych biegów. Od wschodu słońca jeszcze daleko, ale że rok szkolny już blisko to muszę się powoli przesuwać ku 5 rano…

    Choć budzik miałem ustawiony na parę minut po piątej, to jednak odruchowo powciskałem parę razy drzemkę. Do tego, gdy już się pozbierałem – do domu wkroczyła miaucząca maruda i trzeba było jeszcze się nią zająć. Skutek taki, że wyszedłem dopiero o 6 rano. Pogoda bardzo przyjemna – Słońce niedawno wstało i bawiło się w chowanego za chmurami, na termometrze 10°C, ale jakoś w ogóle nie było zimno.

    Ruszyłem na średnią trasę opłotkami Krakowa. Start poszedł słabiej niż ostatnio, ale jeszcze znośnie. Potem przez jakiś czas ślizgałem się wokół tempa 5:20-5:30, aż w końcu dotarłem do fajniejszych okolic z biegiem z górki i nieco poprawiłem wynik. Nie na wiele się to zdało, bo zaraz później były podbiegi - ale i tak całkiem dzielnie udało mi się je pokonać. Potem jeszcze skupiłem się na wykorzystaniu długiej prostej w dół... i tak się skupiłem, że wyglebiłem na krawężniku. A raczej wyasfalciłem, pięknie zdzierając kolano.
    Szybko się pozbierałem, pokonałem ostatni podbieg i bieg z górki i zamknąłem wszystko średnią 5:26 min/km - bez rewelacji, ale jeszcze znośnie.

    Żona na mój widok tylko westchnęła i podała mi Octanisept xD

    Tyle dobrego, że przestałem chrypić ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    351876,81 - 12,20 = 351864,61

    No i żem wrócił do Krakowa... Żal tego biegania nad morzem, czystego powietrza i zapachu sosnowych lasów. No ale chyba trzeba jakoś pocierpieć przez rok i znowu się nacieszyć przez te dwa tygodnie wakacji.

    Wczoraj nie było biegania, bo fizycznie nie było szans - chyba bym został przez żonę oskalpowany. Nawet bez biegania dzień wyjazdowy w Ustce ledwo udało się dopiąć, na pociąg powrotny dotarliśmy na 8 minut przed odjazdem xD Dzisiaj do Krakowa leniwie dotarliśmy po 8, potem śniadanko... no i zaczęło mnie nosić ( ͡º ͜ʖ͡º) Koło 14 żona poruszyła temat obiadu i już było jasne, że obiad to zjem dopiero jak coś pobiegnę, mimo że miałem - nie wiem czemu - koszmarną chrypę. Żona trochę protestowała, że jak pobiegnę to się totalnie rozłożę, a do tego jest sakramencki upał - w końcu przystała na grzeczne, godzinne wybieganie (ʘ‿ʘ)

    Zaopatrzyłem się - po raz pierwszy od daaawna - w czapeczkę. Te decathlonowe biegowe są super - idealnie lekkie i przewiewne.

    Ruszyłem na moją standardową trasę z wariantem 12K. Start poszedł z kopyta, te nowe Pumy naprawdę fajnie się sprawują i świetnie amortyzują. Potem było też całkiem nieźle, każdy kilometr w okolicach 5:00/km, często nawet szybsze. Kiedy pojawiły się podbiegi, tempo oczywiście się pogorszyło - ale nadal dużo lepiej niż moje nadmorskie bieganie. Zupełnie nie rozumiem co jest z moim bieganiem nad morzem, że tempo tam mam bliżej 6:00/km niż 5:00/km...

    Na koniec mam zawsze podbieg, a po nim fragment z górki - dołożyłem do pieca i uchowałem średnie tempo na poziomie 5:03 min/km. Widać że się trochę starałem - średni rytm 192, średni puls 160 bpm... Oby to był trend, a nie pojedynczy wyskok.

    Może jakoś ozdrowieję i odzyskam głos - oby, bo inaczej mi się oberwie... się zobaczy ¯_(ツ)_/¯

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    352528,48 - 17,24 = 352511,24

    Dzisiaj znowu trochę zaspałem i znowu trochę mi się nie chciało… ale przemogłem niechcicę i nawet jakoś dało się nieco przebiec. Tym bardziej, że to najprawdopodobniej ostatnia moja poranna nadmorska przebieżka (╯︵╰,)

    Wbrew zapowiedziom – pogoda przepiękna. Słońce na niemal bezchmurnym niebie, lekki wiatr od lądu i dzięki temu mimo 14°C było przyjemnie i cieplutko. Żal, że nie złapałem wschodu Słońca - było nie balangować ¯_(ツ)_/¯ Nie zmienia to faktu, że startując o 6:30 i tak miałem piękne widoki.

    Dzisiejszy bieg sponsoruje skleroza i roztrzepanie. Po pierwszym przebiegu przez sklep zorientowałem się, że zapomniałem kupić paru rzeczy więc będąc w porcie zaleciałem do żabki. Potem zatrzymałem się na chwilę na plaży... i zamiast zapauzować - zakończyłem aktywność. Nic to, odpaliłem nową. A gdy wróciłem na kwaterę, żona tylko zapytała: "obiady zapłaciłeś?" no i kolejny kilometr do dorobienia xD

    Biegło mi się wyjątkowo fajnie, pierwszy odcinek z plażą zakończyłem średnią 5:19 min/km i w ogóle jakoś tak lekko mi się leciało. Drugi odcinek już gorzej, bo gorszy odcinek plaży z kopnym piachem - wyszło 5:36. Ostatni słabiutko, 5:41 - no ale to zaledwie kilometr, nie szło się nawet rozpędzić.

    Może coś tu jeszcze ciupinkę ugram, ale generalnie to już koniec urlopowego śmigania po plaży. Było miło, chyba nigdy tak dużo nie biegałem po naturalnej nawierzchni... będzie mi brakowało. Nic to, poczekać rok i lux (ʘ‿ʘ)

    Miłego... wtorku? No wtorku ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    352676,47 - 18,14 = 352658,33

    Jezusicku, ależ mi się dzisiaj nie chciało… I wynik trochę odzwierciedla moją niechcicę.

    Znowu późno wróciliśmy na kwaterę, znowu padłem, znowu zaspałem. Wiele z poranka nie straciłem, bo niebo było zasnute chmurami i nie było co liczyć na ładny wschód Słońca.

    Ruszyłem kwadrans przed szóstą, jakiś taki zmęczony i obolały – normalnie bym pewnie machnął ręką i położył się spać, ale to przecież przedostatni dzień nad morzem… Nie mogłem odpuścić!

    Słońce było mało, temperatura nawet przyzwoita (jakieś 16°C), wiatr niemalże pomijalny. Chwilami coś tam kropiło, ale nie na tyle by warto było się w ogóle przejąć – dopiero gdy skończyłem bieg, porządnie się rozlało.

    Tradycyjnie, spory odcinek był plaża – i tradycyjnie tam właśnie miałem najlepszy czas najlepsze czasy. W pewnym momencie zaczęło mnie dosyć konkretnie boleć łydki – na szczęście było to pod koniec biegu i nie musiałem przedwcześnie roy rezygnować. Ostatecznie wynik słabiutki – 5:59 min/km – ale bieganie nad morzem i tak zawsze na propsie (ʘ‿ʘ)

    Liczyłem jeszcze na jakieś drobne bieganie po południu na plaży, ale niestety pogoda średnio dopisała a do tego byłem też po posiłku i żywcem nie miałem siły ruszyć czterech liter.

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353172,91 - 15,47 = 353157,44

    Znowu skromniutko. Trzeba było nie imprezować do 1 rano (ʘ‿ʘ)

    W sumie muszę przyznać, że serio zawaliłem. Trzeba było mniej imprezować, a dzisiaj grzecznie wstać przed 5 rano i wykorzystać idealną pogodę na piękny wschód Słońca. Cóż, ciapa jestem ¯_(ツ)_/¯

    W końcu była fajna pogoda. Sucho, bezchmurnie, miłe 16°C, Słonko przygrzewało. Na nogi założyłem kupione 2 dni temu Pumy Ignite - mięciutkie, wygodne... nic tylko biec ( ͡ ‿ ͡ )

    No i biegło się super, jedyny mankament to był zdecydowanie zbyt późny start (6:20). To mnie zmusiło do mocnej redukcji planu na dziś, a że znowu nie ma szans na pobieganie podczas plażowania to... no cóż.

    Początek słaby, potem się rozkręciłem na plaży i poszło jakieś milsze tempo. Nie wiem co jest, że na plaży lecę szybciej niż po asfalcie i kostce... Potem trochę jeszcze po lesie podczas powrotu i już prosto na kwaterę. Średnia ciut lepsza, 5:42 min/km.

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353337,78 - 16,24 = 353321,54

    Dziś morze płaskie, szare i nudne jak stół – ale i tak je kochom (ʘ‿ʘ)

    Lekko zaspałem… Urok wakacji – nie zorientowałem się, że dzisiaj sobota i na weekendy mam zostawioną późniejszą pobudkę xD Jakoś w miarę sprawnie się zebrałem i tuż przed szóstą ruszyłem w trasę. Tym razem nieco dłuższe preludium po sklepach, aż po 4 km dotarłem do kwatery, zostawiłem zakupy i ruszyłem dalej.

    Pogoda… no zawsze jest jakaś pogoda ( ͡º ͜ʖ͡º) Na termometrze 15°C, niebo szczelnie zakryte chmurami, z których siąpił delikatny, acz upierdliwy deszczyk. Powtarzam się, ale z cukru nie jestem więc tylko zadbałem żeby telefon był zabezpieczony i puściłem się w trasę.

    Dziś nieco skromniej, 16 km z hakiem i po południu biegania nie będzie bo przyjechali goście i nie wypada uciekać ¯_(ツ)_/¯ Plaża nadal płaska i twarda, idealnie się po niej biegło ( ͡ ‿ ͡ )

    Ten upierdliwy deszczyk i konieczność wcześniejszego powrotu skróciły bieg mocno poniżej standardu weekendowego - ale przynajmniej było ciutkę szybciej, 5:46 min/km.

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353502,66 - 7,24 = 353495,42

    Rano było trochę przykrótkawo, więc trzeba było co nieco dokręcić na plaży. Rzecz jasna boso... Kurczę, dzięki tej porannej burzy plaża była prze-cud-na ( ͡ ‿ ͡ ) Tak fajnie ubita, praktycznie bez kamieni - już dawno mi się tak rewelacyjnie nie biegło! Tempo 5:13 min/km.

    Miłego piątunia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353526,53 - 13,87 = 353512,66

    Dzisiaj to pogoda nieźle dowaliła. Jeszcze przed świtem rozpętała się taka burza, że dzieciaki wparowały nam do łóżka xD Budzik tuż po 5 zignorowałem, bo nadal napierdzielało deszczem - ale po 20 minutach już przestało, a ja wstałem i jakoś się pozbierałem, by o 5:50 wyruszyć.

    Było dość rześko - tuż po burzy powietrze przepełniał zapach mokrych łąk, termometr wskazywał 14°C, a całość obrazu dopełniał dość mocny i chłodny wiatr oraz resztkowa, ledwo zauważalna mżawka. Słońce... gdy ruszałem, to ciężko było stwierdzić gdzie w ogóle się znajduje, wokół krajobraz nadal był mocno burzowy.

    Zmieniłem kolejność i śmignąłem najpierw do sklepiku po bułki. Gdy wracałem, zaczęło lekko mocniej kropić - dobiegłem, zostawiłem fanty i poleciałem ku plaży. Dziś #morze było mocno wzburzone - nie żeby były jakieś gigantyczne fale, ale wdzierały się głęboko w plażę... uznałem, że mimo wszystko spróbuję pobiec ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Gdy tylko znalazłem się na samej plaży, mocno pociemniało (pic rel.) i już wiedziałem że mnie dopadnie (ʘ‿ʘ) ale niewzruszony kontynuowałem bieg. Zaczęło kropić i lekko padać, ale bez dramatu. Doleciałem do portu, hop na główkę i z powrotem, powrót plażą. Wtedy zaczęła się regularna ulewa - też nic ekstremalnego, ale uciążliwy ciągły deszcz. Dokręciłem po plaży do 11 km i skręciłem ku kwaterze - i wtedy rozpętało się wodne piekło. Ulewa była tak intensywna, że ledwo widziałem na oczy - i choć chciałem dociągnąć do 14 km, to jednak jak już byłem na miejscu to od razu zakończyłem bieg. Na górę wszedłem bez butów i skarpetek i po wstępnym obeschnięciu xD

    Tempo nadal spacerowe (5:53 min/km), tak już mam nad tym morzem ¯_(ツ)_/¯

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353730,87 - 16,15 = 353714,72

    Dzień jak co dzień. Start o 5:45, bo jakoś mi słabo szło wstawanie - ale że niebo dość zasnute chmurami to i się specjalnie nie spieszyłem. Względnie ciepło – na termometrze 16°C, choć mocny wiatr sprawiał że odczuwanie było nieco chłodniej.

    Tradycyjnie poleciałem na plażę i główki portu, potem sklepik i podrzucenie bułek itp. ( ͡º ͜ʖ͡º) do bazy i ruszyłem w dalszą drogę. Zaledwie kilometr dalej zlało mnie totalnie - akurat byłem na zupełnie otwartej przestrzeni, a deszcz choć krótki był bardzo intensywny. Nie przejąwszy się zbytnio leciałem dalej, aż do końca drogi i do lasu, którym wróciłem na kwaterę.

    Było w sumie całkiem miło, choć w tempie zdechłego żółwia (5:57 min/km).

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    353914,41 - 4,16 = 353910,25

    No i tradycyjna, bosa popołudniowa czwóreczka w przerwie smażenia się na plaży ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko

    źródło: embed.jpg

  •  

    354015,99 - 18,29 = 353997,70

    Morze, lasy, łąki, pola... dzisiaj było wszystko ( ͡ ‿ ͡ )

    Wstałem w miarę wcześnie, ale zamarudziłem nieco i wystartowałem dopiero o 5:30. Trochę szkoda, bo w międzyczasie Słońce zdążyło się nieco schować za chmurami i uciekły mi najładniejsze widoki. Na zewnątrz nawet dość rześko, 14°C - a Słońce przez większość biegu było schowane za chmurami, ale wystarczyło trochę biegu z wiatrem, by momentalnie uznać że jednak jest cieplutko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tak jak pisałem - w dzisiejszym biegu (a raczej spacerze - średnie tempo 5:56 min/km) niczego nie zabrakło. Najpierw bieg drogą do plaży, po plaży nieco ciężej niż zwykle - mimo niskiego stanu morza fale wchodziły na tyle agresywnie na plażę, że trzeba było biec w bardziej kopnym piasku (・へ・) i pomyślałem, że nie ma to jak bieganie boso gdy nie trzeba się przejmować wodą (za to trzeba kamieniami)... Nawrotka na szczycie wejścia do portu, biegusiem do sklepu po bułeczki, odstawienie tychże do domu i jazda dalej. Bardzo przyjemna trasa przez las w kierunku Orzechowa, a potem jeszcze milsza kontynuacja przez łąki i pola ( ͡ ‿ ͡ )

    Potem już nawrotka, bo trza wcześniej na plażę iść - a Słonko akurat wyszło zza chmur i miło dogrzewało plecy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłego środeczka!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    354076,02 - 4,25 = 354071,77

    No to jeszcze ultraspokojne (6:06 min/km) potruchtanie po plaży ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    354085,15 - 9,13 = 354076,02

    Przebudziłem się o 5 rano, usiadłem na łóżku, ziewnąłem... i stwierdziłem: "iiitam, trza się wyspać" ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Tak więc dzisiaj grzeczna, relaksacyjna przebieżka po plaży - z wiatrem spoko, pod wiatr masakra. Oczywiście na bosaka ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354232,72 - 4,18 = 354228,54

    No to jeszcze dorzucamy krótką przebieżkę na bosaka po plaży – do plażowego Decathlona po zamówienie i z powrotem ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354249,81 - 17,09 = 354232,72

    Dzisiaj wstałem sobie odpowiednio wcześniej, żeby zaliczyć jakiś minimalnie dłuższy bieg. Udało się wystartować o 6:20 – wszystko zapowiadało się całkiem nieźle: na niebie trochę chmur, wschodzące Słońce, delikatny ciepły wietrzyk a na termometrze 14°C...

    Jak zwykle w Ustce, ruszyłem w stronę portu i po drugim kilometrze przebiegłem na plażę. Było bardzo sympatycznie, niewielkie fale pozwalały na bezpiecznym bieg nad samym brzegiem. Dobiegłem do główek portu, oczywiście w biegłem na sam koniec i zawróciłem.
    Powrót plażą, dobiegłem do drogi i, jako że minęła szósta, pomknąłem w kierunku sklepu żeby bez żadnych kolejek spokojnie kupić bułki. Wtedy właśnie zauważyłem, że ta podejrzana ciemna chmura jest tak jakby bliżej – i zaczyna coś lekko kropić… Spoko – pomyślałem i kontynuowałem bieg. Wtedy lunęło xD I mimo, że do sklepiku był niecały kilometr, na zakupach wyglądałem już jak przemoczona kura. Gdy wyszedłem ze sklepu, już przestało padać – podrzuciłem bułki na kwaterę i poleciałem w dalszy kurs. Dokręciłem sobie jeszcze 8 km i już spokojnie zająłem się konsumpcją arbuza ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego niepodziałku!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354560,55 - 3,41 = 354557,14

    No to jeszcze popołudniowe wybieganko na plaży na bosaka ( ͡ ‿ ͡ )

    Nie powiem, frajda to przednia. A i lepiej niż rano - mimo konieczności lawirowania między falochronami, dziećmi pędzącymi na oślep i zamkami z piasku tempo 5:16 ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler #sztafeta #ruszmirko #enronczlapie


    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy
    Jest do wszystkiego więc... Jest dobry!
    Samo liczy, to chyba magia
    Skrypt się nie myli, to inni się mylą
    Będą z tego ładne wykresiki
    Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują!
    pokaż całość

  •  

    354628,57 - 13,27 = 354615,30

    Króciutki i baaardzo powolny niedzielny rozruch. Cosik zaspałem i nie szło w dodatku się rozpędzić...

    Ale i tak bieg po plaży to jest to ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354803,68 - 4,21 = 354799,47

    No to jeszcze małe co nieco podczas plażowania ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Bieganie plażą jest fajne, ale bieganie plażą na bosaka jest po prostu boskie ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłej reszty soboty!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354841,91 - 17,05 = 354824,86

    Dziś udało się powiedz troszkę dalej – i byłoby super, bo bieg plażą był przemiły, ale od 10. kilometra coś zaczęło się psuć i tempo zaczęło spadać na łeb, na szyję…
    Ważne, że pobiegane a bułki kupione ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dzień jest piękny, czas na plażę! ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłej soboty!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    354915.52 - 11.26 = 354904.26

    Krócej, ale szybciej. No i w końcu plażą ( ͡ ‿ ͡ )

    Wydawało mi się, że będzie dzisiaj kiepsko - jakiś obolały byłem po wczorajszej wycieczce rowerowej... Obudziłem się - nie wiem czemu - o 5 rano, spojrzałem za okno i zobaczywszy piękny wschód Słońca... położyłem się do snu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Obudziłem się o szóstej z hakiem, jakoś powoli zebrałem i o 6:45 wyruszyłem.

    Miało być lepiej niż wczoraj - i było. 14°C, Słońce z lekka przykryte pierzynką z chmur a wiatr nieco zelżał. Tradycyjnie najpierw zaliczyłem wyprawę bułkową, podrzuciłem zakupy i ruszyłem dalej. O dziwo, mimo kiepskiego samopoczucia, sporej ilości wina wypitego w poprzedni wieczór i generalnego obżarstwa szło mi zaskakująco dobrze. Po kolejnych dwóch kilometrach stwierdziłem, że zaryzykuję bieg plażą... to była dobra decyzja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po plaży biegło mi się przefajnie - tempo dobre, piasek o idealnej twardości... mógłbym tak biec bez końca ( ͡ ‿ ͡ ) ale niestety czas naglił i w końcu zawróciłem i poleciałem na kwaterę. Ładnie wyszło, tempo zbite do 5:19.

    Lewą noga nadal daje w kość, chyba poszukam tu jakiegoś fizjo bo mnie to zaczyna irytować...

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    355138,12 - 14,09 = 355124,03

    A dzisiaj fuksiarsko ominięty deszcz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Coś słabowity i obolały dzisiaj byłem - szaleństwa na falach dały się we znaki, ręce totalnie obolałe od trzymania się płaszczki-pontonu xD
    Wstałem tuż przed 6, jakoś się powoli zebrałem i po 20 minutach wystartowałem.

    Prognozy były złe - od bladego świtu miało lać... na szczęście się poprawiły i choć niebo było zasnute ciężkimi chmurami a na termometrze zaledwie 13°C, to jednak było suchutko i całkiem miło. Wystartowałem z jękiem, ale jakoś się w końcu poukładało. Doleciałem do sklepu po bułeczki - zmieniłem taktykę, bo wcześniej nie ma kolejek a ja mniej śmierdzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Po bułeczkach powrót na kwaterę, szybka podrzutka fantów i dalszy bieg. Tradycyjnie nadmorski deptak, wschodni falochron - a że kładka była otwarta to przeleciałem też na zachodni. Dzisiaj morze już dużo spokojniejsze, ale nadal nie miałem ochoty biec plażą. Kładkę zamknęli, więc pozostało pobiec dookoła i wrócić na promenadę. Bywało lżej i ciężej, ale skończyło się na średniej spacerowej 5:41 min/km.
    Tuż po tym jak skończyłem i wsunąłem arbuza - lunęło. Uff.

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    355432,88 - 13,28 = 355419,60

    Podwójny sukces w tym miesiącu - po pierwsze mimo że w to wątpiłem, udało się nabiegać 500 km, po drugie - co mnie zaskoczyło - właśnie mi pyknęło 3000 km w tym roku ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Dziś już bieg w pełnym Słońcu - od rana piękna pogoda ( ͡ ‿ ͡ ) Na termometrze 14°C, chmur niewiele, wiatr... zaskakująco słaby.

    Zaskakująco - bo stan morza taki, że wczoraj to był w sumie piknik. Już widzę to dzisiejsze szaleństwo na falach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Czas lecieć na plażę, nie ma się co wiele rozpisywać - miłego środeczka!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    355655,91 - 3,14 = 355652,77

    Znowu się @pestis uczepi, ale jeszcze sobie myknąłem na bosaka 3 km po plaży ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Chwilę wcześniej ze szwagrem wyszaleliśmy się na zajebistych falach - z pół godziny skakania na skurwolach co nas spokojnie kryły, było wiele radości xD

    Wiatr obłędnie mocny, pierwsza połowa prosto pod wiatr a druga z wiatrem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Czuć było różnicę...
    Oczywiście na koniec był nur w fale (ʘ‿ʘ)

    Jutro pozostaje domknąć miesiąc - całkiem fajnie wyszło ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    355872,11 - 16,13 = 355855,98

    Relaksacyjne zwiedzanie Ustki (ʘ‿ʘ)
    Trochę zaspałem i wystartowałem dopiero o 6:15 - trzeba będzie wcześniej chodzić spać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie bardzo szło mi rozpędzanie się, więc sobie potruchtałem po mieście i bulwarach - miło tak wrócić w ulubione miejsce... ( ͡ ‿ ͡ )

    Pochmurno, ale dość ciepło, 19°C. Słońca nie stwierdzono. Zobaczymy jak to dzisiaj będzie z plażowaniem... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i masz Panie @pestis ta jedynka przed szustkom ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @enron: ustka usteczka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie pada? Parawan rozłożony?

      @tomekkp: Parawan się rozłoży przy plażowaniu, w tej części gdzie siedzę nie ma problemu z miejscem (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      Padać nie pada, coś tam było zapowiadane ale widzę że już zniknął deszcz z prognoz (ʘ‿ʘ)
      Zresztą będę tu jeszcze ponad 2 tygodnie więc luz, żadna pogoda mi nie straszna

    •  

      @enron: Ehh, moja Ustka z czasów dziecięcych. Zazdro! (ʘ‿ʘ) No i bardzo ładnie oczywiście!

      @Kinja: ja Ustkę poznałem dopiero za czasów dziecięcych moich dzieci xD Przyjedź, fajnie jest!

      +: Kinja
    • więcej komentarzy (4)

  •  

    355923,41 - 6,26 = 355917,15

    Takie tam na bosaka po plaży (ʘ‿ʘ)

    Pierwszy dzień urlopu miał być bez biegania – no to rano nie biegałem…
    Ale na plaży już nie zdzierżyłem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ustka jest BOSKA (ʘ‿ʘ)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszmirko
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    356621,71 - 28,12 = 356593,59
    Miało być więcej, powyżej 30 - ale trochę zmieniłem plan poranku i przez to wystartowałem dopiero tuż przed szóstą. Ale nie żałuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Choć start był późny, to nie było jakoś szczególnie gorąco - zaledwie 15°C, nawet Słońce, mimo że niebo było bezchmurne, nie przeszkadzało. Pomagał za to bardzo przyjemny, orzeźwiający wiatr który aż wołał "chodź ze mną, pokażę Ci piękne miejsca". No to posłuchałem i udałem się dalej na północ niż zwykle (ʘ‿ʘ)

    Początek trasy był standardowy. Od razu założyłem, że robię dziś przyjemne, dłuższe wybieganie bez żadnej spiny, a ausweis od żony dostałem na "byleś nie wrócił o 9!" więc w sumie większego stresu nie było - poza tym, że wiedziałem że 30km to już będzie przegięcie więc nawet nie próbowałem.

    Tak więc sobie luzacko truchtałem w tempie w okolicach 5:30 - tu górka, tu z górki więc czasem było to np. 5:00 z górki i po chwili 6:00 pod górę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Stresów nie było, przyjemność była - i to jest najważniejsze (ʘ‿ʘ) Leciałem przez coraz to dalsze podkrakowskie wioski, a potem zboczyłem z trasy i poleciałem odkrywać nowe okolice... Spodobało mi się, choć było trochę pod górkę - efekt w załączniku (。◕‿‿◕。) Na pewno tu jeszcze kiedyś zajrzę!

    Na końcowych podbiegach już lekko zdychałem, tempo dotarło do niemile widzianych wartości z zakresu 6:00+/km - ale jakoś sobie poradziłem i w końcu dotarłem do domu, po zaliczeniu 28 km ze średnią 5:42 min/km. Ujdzie jak na 300+ metrów przewyższeń.

    Jutro i pojutrze przerwa od biegania, bo w podróży, a od wtorku biegam po Ustce (ʘ‿ʘ)

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    356742,65 - 20,03 = 356722,62
    Dziś wstałem już o uczciwej porze, i tak jak grzeczne enronki – wystartowałem o 5:30, a do tego sprezentowałem sobie 20 km ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pogoda zachęcała do biegania – na termometrze grzeczne 15°C, Słońce lekko skrywało swoje oblicze za nielicznymi chmurami, delikatny wiaterek…

    Ruszyłem na tyle mocno na ile potrafiłem. Wybrałem podmiejską trasę – ślizgającą się po granicach Krakowa, na której ruch samochodowy jest zdecydowanie mniejszy niż na równoległej drodze ale kilometr bliżej centrum.

    Początek tradycyjnie - słabawo, ale bez tragedii. Kolejne kilometry poszły już lepiej, zacząłem się rozpędzać i już w sumie nie było na co narzekać. Spokojnie dotelepałem się z całkiem rozsądnym tempem gdzieś tak do 13. kilometra, aż dotarłem do podbiegów które zweryfikowały trochę moje możliwości. W międzyczasie Słońce wychynęło zza chmur i zaczęło przypiekać, co w połączeniu z szybko rosnącą temperaturą zaowocowało szybkim pogorszeniem tempa. Nadrobione wcześniej minuty i sekundy szybko zaczęły uciekać, a na koniec średnia zamknęła się na równym wyniku 5:30 min/km. Mogło być gorzej – nie będę narzekał…

    Na jutro planuję coś większego – z racji podróży, w niedzielę i poniedziałek nie biegam więc trzeba trochę w końcu nadrobić, prawda? (ʘ‿ʘ)

    Miłego piątunia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    356822,38 - 16,12 = 356806,26
    Spokojne rozbieganie po wczorajszym Rammsteinie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wczoraj pobiłem własny rekord kroków - biegając, chodząc i skacząc jak popieprzony na koncercie wyrobiłem ponad 55k kroków (ʘ‿ʘ)

    Wróciłem po 1 rano, zanim się rozpakowałem i ogarnąłem była druga nad ranem, a że nadal mi dzwoniło w uszach to też nie od razu zasnąłem…

    i pospałem. Sporo, czy może lepiej by to było określić „do późna” ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Skutek taki, że poszedłem biegać dopiero o 7:40. Miałem trochę wątpliwości czy to dobry pomysł, ale zdecydowanie nie chciałem po takim dniu jak wczoraj dzisiaj siedzieć i gnić - zwłaszcza że w sumie trochę pojadłem i popiłem…

    Ruszyłem z założeniem, że sobie potruchtam i wrócę. I mniej więcej taki plan zrealizowałem - choć na termometrze było zaledwie 15°C, to Słońce mocno przypiekało i pot lał się ze mnie strumieniami. Eksperymentalnie założyłem jakieś świeże biegówki z lidla - ostatecznie wywaliłem dziurawe na wylot adidasy do śmieci, a że nie wygrałem w totka to na razie w czymś zastępczym sobie pobiegam. Było nawet całkiem spoko, bałem się że będą niewygodne czy coś...

    Tak jak pisałem - miał być trucht i był trucht. Średnia 5:35 min/km, w sumie nawet lepsza niż się spodziewałem.

    Jutro może już uda się coś minimalnie dłuższego. A że niedziela i poniedziałek w podróży i bez biegania, to w sobotę muszę coś solidniejszego zaplanować… się zobaczy.

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: IMG_3390.JPG

  •  

    357015,10 - 16,06 = 356999,04
    Dzisiaj szybki wpis, bo mało czasu… Na Stadion Śląski trzeba jechać (ʘ‿ʘ)

    Udało mi się wstać tuż przed piątą rano, ale tym razem trzeba było się zająć kotami i wystartowałem dopiero o 5:20. Na zewnątrz pochmurno, Słońca zero, i choć sucho a na termometrze 17°C, to strasznie duszno…

    Dzisiaj wielkie plany, więc się sprężyłem żeby jakoś w miarę wcześnie wrócić. Ruszyłem z Kopyta – i choć początek nie był zbyt obiecująco, to potem jakoś nad goniłam i udało się dość długo trzymać rozsądne tempo. Oczywiście końcowe podbiegi trochę dały się we znaki, ale i tak nie było tragedii – średnia 5:23 min/km.

    Zobaczymy, o której wrócę do Krakowa – okaże się, czy jutro w ogóle biegam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    357184,27 - 17,98 - 18,26 = 357148,03
    Znowu żywcem nie było kiedy… No to dzisiaj zbiorczo za wczoraj i dzisiaj.

    W sumie nie ma się czym specjalnie chwalić – dwa dość słabe biegi tempie 5:34 i 5:37 min/km.… oba zaczęły się w miarę znośnie, a potem maszyneria zaczynała siada, w dodatku lewe udo i lewy półdupek stale bolą i nie wiem jak to naprawić (a fizjo na urlopie). Wczoraj piękne Słońce, dziś mżawka przez cały bieg – w sumie nawet było milej, bo krople przyjemnie chłodziły twarz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Mimo, że zarówno wczoraj jak i dziś wystartowałem o 5:30, to jednak ruch samochodowy dawał się we znaki - niby nie musiałem się zatrzymywać, ale było to dość niekomfortowe gdy na odcinku kilometra ledwo dało się wyhaczyć moment by przebiec na deugą stronę jezdni (・へ・)

    Obie trasy w trailówkach z lidla - ostatecznie pożegnałem swoje ukochane supernove z ich dziurami w podeszwie na wylot ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Już za tydzień będę śmigał w Ustce! ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    357892,79 - 23,20 = 357869,59
    No, nareszcie zrealizowałem swój makowski plan - #bieganie i #gory to idealna para (ʘ‿ʘ)

    W końcu wstałem o nieco lepszej porze, szybko pozbierałem się - rodzina śpi, koty w Krakowie ( ͡° ͜ʖ ͡°) i o 5:45 wybiegłem. Zapowiadał się piękny dzień, 16°C - Słońce trochę nieśmiało zerkało zza chmurzastej pierzynki a płuca wypełniał cudny zapach porannych łąk ( ͡ ‿ ͡ )

    Jak zwykle spuchłem na pierwszym kilometrze okraszonym mocnym podbiegiem, ale sobie odebrałem już na drugim i potem śmignąłem wśród kwiecistych łąk. Wiedziałem, że nie będzie lekko - dziś w planie był Natanek i jeszcze trochę - więc starałem się trzymać fason póki to było możliwe.

    Tuż przed czwartym kilometrem dotarłem do Grzechyni i tam już była jasna sprawa - przede mną nieprzerwany, siedmiokilometrowyn podbieg. Na szczęście na tyle urozmaicony, że można było sobie chwilami podratować tempo - ale generalnie to spadło w okolice 6:00/km. Gdy już dotarłem do najwyższego punktu, miałem średnią 6:08 min/km - oj, ciężka wartość do zbicia do rozsądnego poziomu... Nic to, ruszyłem w dół. Tam mogłem podziwiać mój ulubiony widok (w załączniku) - droga schodząca do Grzechyni, a w tle dolina Skawy (。◕‿‿◕。) a tempo zeszło do parametrów które lubię. Zaczęło lekko kropić, a ja z każdym kilometrem traciłem pęd, aż doszło do wypłaszczenia i na deser, kilometr przed domem, ulubiony morderczy podbieg ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    No i dotarłem do domku - średnia zbita do 5:44 min/km, dobre i to!

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    358044,50 - 18,14 = 358026,36
    Rajuśku, ależ mi się dzisiaj nie chciało! Maków, mglisty poranek, zapach mokrych łąk... a ja obudzony o 6 i ni cholery mi się nie chciało. Masakra jakaś └[⚆ᴥ⚆]┘

    W końcu o 6:30 jakoś się zmusiłem do wyjścia. Na zewnątrz miłe 14°C i gęste chmury na niebie, Słońca ani śladu. W nocy padało, ale błota nie było a drogi w miarę suche - wszystko zachęcało do biegu. A mi się nadal nie chciało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na początek mocny podbieg i potem sprint z górki. Poszło słabo, bo... no wiadomo, do tego nogi mnie zaczęły boleć. Potem 3 km niemal po płaskim, gdzie sobie ot tak truchtałem, a potem z kolei prawie 3 km w górę Grzechyni. Ból powoli odpuścił, za to zaczęło padać - i tak było już do końca. Miało być dużo więcej, ale zdecydowanie za późno wybiegłem, bo chciałem jeszcze do Suchej po pączki wpaść (ʘ‿ʘ)

    Gdy zawróciłem, nadal biegłem dość niemrawo - dużo wolniej, niż gdybym się z sercem przyłożył. Po chwili dotarłem do płaskiego odcinka i już zacząłem się szykować na morderczy podbieg... i dałem z siebie wszystko, dzięki czemu średnia na tym kilometrze spadła tylko do 5:38 min/km... i nabrałem wiatru w skrzydła, bo było już płaskawo bądź z górki ( ͡° ͜ʖ ͡°) a j zapragnąłem by zbić średnią poniżej 5:40. Tak przyspieszyłem, że nagle czasy zaczęły brzmieć fajniej - 5:08, 5:00... pomogła też szalona górka - tak stroma, że zawsze boję się na niej puścić bez kontroli w dół i hamuję - to tam mi wyszedł rytm 219/min xD

    Dotarłem do piekarni, porwałem trzy ostatnie pączki z advocatem i śmignąłem z powrotem. Tym razem sobie odpuściłem powrót tą szaloną górką i wybrałem praktycznie płaską trasę wzdłuż DK28 - jejuś, jakie to wkurzające gdy obok jest taki ruch! Aż żałowałem, że jednak się nie mordowałem na górce...

    Koniec końców wróciłem na działkę, średnią zbiłem do 5:31 min/km - cholera, żebym wiedział że 5:30 jest realne to bym się bardziej przyłożył...

    Może jutro się pozbieram i w końcu odwiedzę Natanka?

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    358279,82 - 18,35 = 358261,47
    Dzień jak co dzień – ani dobrze, ani źle… Może trochę słabo, ale w sumie ujdzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Na dziś żona zarządziła wcześniejsze wyjście i pobudkę, więc odpowiednio przestawiłem zegarek. Oczywiście koty miały własny pomysł na organizację nocy i o 3 nad ranem zaczęły się jazdy, które w końcu ukróciliśmy wypraszając sierściuchy z sypialni i zamykając drzwi ¯_(ツ)_/¯

    Tak czy siak, obudziłem się jakoś kwadrans przed piątą. Trzeba było się ogarnąć, nakarmić sierście i nastawić pranie - ale kwadrans po piątej wystartowałem. Uff, o takiej porze znacznie lepiej (ʘ‿ʘ)

    Było bardzo sympatycznie, 11°C i Słońce jeszcze nisko nad horyzontem. Po niemiłych środowych doświadczeniach na trasie w granicach miasta, puściłem się nieco dalej - to była dobra decyzja, w połączeniu z wcześniejszą porą dało to zdecydowanie mniejszy ruch. Niestety forma dzisiaj była już słabsza - pierwszy kilometr fatalny, a pozostałe tak z reguły o 15-20 sekund gorsze niż wczoraj. Mimo wszystko starałem się walczyć póki miałem siły - chwilami się udawało, czasami przegrywałem. Na 2 km przed końcem wyszła mi idealnie średnia 5:30 i się zawziąłem, by mimo podbiegu na końcówce to utrzymać. I tak się zawziąłem, że choć ostatnie 1,5 km leciałem dociążony arbuzem i mlekiem, to dałem radę i nie tylko utrzymałem 5:30, ale nawet zszedłem do 4:29 min/km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Tak więc mimo że sam bieg dość kiepski, to ostatecznie jestem zadowolony.

    Teraz jestem już w Makowie, więc jutro moje najulubieńsze trasy ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    358535,89 - 19,21 - 17,43 = 358499,25

    Jakoś nie bardzo miałem czas i ochotę dopisywać, więc dzisiaj wpis za dwa dni. ¯_(ツ)_/¯

    Wczoraj jakoś późno się zebrałem - i mimo że nie było kotów do nakarmienia, to wystartowałem dopiero o 5:45. I pisząc o kotach - dość istotne było, że nie było (już od ponad doby) naszej biało-rudej dużej jojkoty i trochę mnie to zaczynało niepokoić… Dzień wcześniej złaziłem całe osiedle wołając ją i nasłuchując, czy przypadkiem ktoś jej nie zamknął w garażu (zawsze się boję że coś takiego się zdarzy). No i tak jakoś nie bardzo mogłem zapomnieć o tym i się skupić na bieganiu - więc mimo że początek biegu był znośny, to dość szybko straciłem parę i tempo zaczęło zbaczać niebezpiecznie ku 5:30 min/km i wyżej (・へ・)

    A już całkowicie dobiły mnie podbiegi - tempo w ogóle rzędu 6:00+, masakra…

    I na koniec zaskoczenie, bo średnia wyszła 5:33 min/km - zdecydowanie lepiej, niż zakładałem.

    A jeszcze milsze zaskoczenie było, gdy wyszedłem na taras powiesić pranie, a tu Pani Kota czeka na wpuszczenie do domu (ʘ‿ʘ) Co prawda nie bez przejść - jakaś obolała, poturbowana… ale jest! Oczywiście zamiast do roboty pojechałem do veta, na razie obserwujemy i zobaczymy co dalej.

    A dzisiaj… no kurczę, koty dały czadu. Dwie się biły, a ta jojcząca oczywiście jojczała żeby ją wypuścić (takiego wała, areszt domowy póki utyka na łapkę!). I niby wcześnie wstałem - tuż po piątej - ale tak jakoś nie bardzo chciało mi się zbierać, poza tym już trzeba się było sierściuchami zająć. I… znowu ta 5:45! Prześladuje mnie ta godzina… O tyle dobrze, że fajna pogoda, 10°C i niemal bezchmurne niebo. Pobiegłem na podmiejską trasę - wczorajsza, niemal w granicach miasta, była dość męcząca przez bardzo intensywny ruch samochodowy. Na szczęście faktycznie wystarczyło pobiec równoległą drogą 2km dalej i już było fajnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Szło zdecydowanie lepiej niż wczoraj, trochę bardziej też się starałem. Aż do podbiegów tempo było dość przyzwoite, a i same podbiegi mnie jakoś nie zmasakrowały - i zbiłem średnią do 5:17 min/km, wciąż daleko od tego co bym chciał ale przynajmniej nie ma wielkiego wstydu.

    Potem oczywiście było rolowanie i aaaarbuz (。◕‿‿◕。)

    Jutro może w końcu o jakiejś rozsądniejszej porze wyjdę?

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    359079,12 - 18,39 = 359060,73
    Wcześniej, dalej i... wolniej.

    Wczorajszy start o 6:45 to było zdecydowane przegięcie. Za wysoko Słońce, za dużo aut, za dużo ludzi... Wnioski wyciągnąłem i dziś wystartowałem godzinę wcześniej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Nie było lekko - co prawda pogoda dobra, 11°C i delikatne Słońce - ale dziś coś mnie na nowo lewe udo zaczęło pobolewać... i choć chciałem polecieć choć porównywalnie z wczoraj, to widać było że raczej nic z tego ¯_(ツ)_/¯

    Pobiegłem niemal identyczną trasą co wczoraj - w sumie tyle, że w kluczowym miejscu poszło dodatkowe kółko wokół jeziorka. Na każdym kilometrze czasy miałem troszkę gorsze niż wczoraj - o 5-50-15 sekund na kilometr... i to by nawet jakoś się wybroniło, ale podbiegi mnie rozłożyły i kilka kolejnych kilometrów w tempie podchodzącym pod 6:00 min/km przesądziło sprawę. Trochę podratowałem końcowym sprintem, ale i tak efekt słaby - tempo 5:23 min/km.

    Dzisiaj muszę się bardziej skupić na rolowaniu, może coś to da?

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    359265,58 - 16,08 = 359249,50
    Wczoraj był Maków w zmniejszonej objętości, za to dzisiaj Kraków w wersji rozszerzonej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Hulaj dusza, dzieci sprzedane dziadkom i poranki… totalnie do dyspozycji! (ʘ‿ʘ)

    Nocka była trochę zarwana - najpierw do północy się zasiedziałem przy Cast Away (tak, po raz pierwszy oglądałem! xD), potem się zorientowałem że przecież 30 minut po północy mam polować na powrotny bilet w sypialnym z Gdyni do Krakowa… i tak koniec końców, po udanym polowaniu, tuż przed 1:00 padłem.

    Pobudka o 5:19 nie wyszła, drzemka poszła też o 5:29 i 5:39 ( ͡º ͜ʖ͡º) ale w końcu się zwlokłem jakoś przed szóstą. Za oknem piękne Słońce, na termometrze rześkie 9°C - ale jeszcze były trzy miauczące mordy do nakarmienia. Potem jeszcze doszły cyrki z bramą garażową - okazało się, że jakiś kabel się poluzował i ją przyblokowywał, przez co nie dało się zamknąć… Uff, fixed. No i tym samym wystartowałem dopiero o 6:45 ¯_(ツ)_/¯

    Uznałem, że skoro mam luzy to sobie pobiegnę tak ze 14-15km moją tuż-podmiejską trasą. I chyba jakąś wiadomość podanego zostawiła, niż planowałem planowałem. Pierwszy kilometr był obiecujący, choć powyżej 5:00/km, kolejny też, a potem już zacząłem powoli odzyskiwać stracone sekundy - mozolnie po kilka-kilkanaście sekund na każdym kilometrze, w końcu przy 10. kilometrze zbiłem średnią poniżej 5:00 ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    No ale niestety byłem na dole, przede mną czekały wszystkie podbiegi. Nic to, spiąłem poślady i włączyłem turbo ( ͡º ͜ʖ͡º) Mimo to oczywiście czasy od razu były gorsze - ale w zanadrzu miałem jeszcze sprint z najwyższego punktu trasy prosto do domu. Tam włączyłem piąty bieg i śmignąłem ile sił w nogach (ʘ‿ʘ)

    I... prawie się udało. Prawie, bo zbiłem na koniec średnią do 5:01 min/km - dla niektórych może i śmieszna wartość, ale dzisiaj ją wypracowałem w pocie czoła ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Podsumowując: było fajnie, poszło zgodnie z planem... a jutro powtórka - mam nadzieję ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    359660,25 - 11,27 = 359648,98
    Dziś taki Maków i Grzechynia - ale w wersji "short", bo czasu było mało.

    Obudziłem się jakoś o wpół do szóstej - ale że mi małżonka ostatnio marudziła że nie spędzam z nią poranków… to spędziłem ( ͡º ͜ʖ͡º) I dobrze zrobiłem, bo po chwili rozpętała się taka ulewa, że trasę bym raczej przebył wpław... Cóż było robić, do wyrka i spać (ʘ‿ʘ)

    I tak wstałem o... 8:30! Tak z 7,5h łącznego snu to na luzaka! Normalnie niemalże mój rekord ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Wypogodziło się, a ja stwierdziłem że się przebiegnę. Czasu było mało, do 10 powinienem być z powrotem. Wyruszyłem tuż przed 9. Było przemiło – trzy naście stopni Celsjusza, wokół zapach mokrych łąk, Słońce nieśmiało przebijające się przez chmury… Trzeba było uczciwe wykorzystać tą godzinę ( ͡° ͜ʖ ͡°) więc czym prędzej wyruszyłem na podbój ulubionych wzniesień.

    Początek był ciężki - jakoś słabo mi wyszedł startowy podbieg i wyszło z tego aż 6:00/km. Na szczęście - co w górę to i w dół, więc zaraz po podbiegu śmignąłem ile sił w nogach w dół, a potem już były przyjemne, niemalże płaskie 3 km aż dotarłem do Grzechyni. Tam też zaczął się klasyczny podbieg - nie jakiś ostry, ale długi i stały. Normalnie bym tak się wspinał przez następnych 7 km aż do twierdzy Natanka, ale niestety tym razem ograniczenia czasowe były twarde i wspiąłem się ledwo za remizę OSP i zawróciłem, by zaliczyć grzeczne 11 km. Od razu zrobiło się jeszcze milej - wiatr zaszumiał we włosach i popędziłem w dół. Trzeba było nadrobić stracone minuty, tym bardziej że na końcu trasy czekał znowu ten sam zabójczy podbieg. Ten się zaczął równo z 10. kilometrem - postanowiłem się mu nie dać i z całych sił brnąłem pod górę. Udało się, straty na podbiegu były małe i potem mogłem już pognać z górki ostatnie kilkaset metrów do domku letniskowego. Tam już się rzuciłem na arbuza, a potem było już pyszne śniadanko (。◕‿‿◕。)

    Wyszło całkiem znośnie, średnia 5:16 min/km - mimo że było tylko 125m przewyższeń, to jednak dość wymagające.

    Pozostaje lekki niedosyt, ale dzisiaj sprzedajemy dzieci dziadkom więc przez najbliższe dwa tygodnie będę mógł sobie nieco pofolgować z porannym bieganiem (ʘ‿ʘ)

    Miłej niedzieli! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    359926,28 - 25,24 = 359901,04
    No i nadejszła sobota - czas na 20+ (ʘ‿ʘ)

    Dzisiaj pobudka na luzaka - obudziłem się gdzieś o wpół do szóstej, dość nawet wyspany. O dziwo, żaden kot mnie nie napastował - obie trikolorki korzystają z okazji, że w gościnnym pokoju na dole śpi siostra i kimają z nią w najlepsze ( ͡ ‿ ͡ )

    Tymczasem nasza 16-letnia staruszka wyjątkowo się stawiła i miała jasne wymagania - więc obsłużyłem paniusię, a już po wszystkim o 5:55 wyszedłem przed dom i wystartowałem.

    Na zewnątrz lekko zaskakujące 14°C, Słońca ani śladu. W prognozach był jakiś tam deszcz, ale się tym specjalnie nie przejmowałem – tyle, że założyłem na wszelki wypadek traile.

    Po dość męczącym tygodniu i ciężkawym poprzednim weekendzie nie spodziewałem się niczego więcej niż spokojnego truchciku - i choć początek trasy szedł nawet lepiej niż się spodziewałem, to podbiegi od siódmego kilometra przesądziły sprawę.

    Gdzieś w połowie trasy zaczęło lekko kropić. "Nawet miło" - pomyślałem. "Takiego" odpowiedziała pogoda, zdzieliwszy mnie po mordzie deszczem o intensywności, jakiej by się nie powstydził wąż strażacki xD Potem lekko zelżało, by po chwili poprawić - a ja przez kilka następnych kilometrów dreptałem ledwo widząc na oczy (⇀‸↼‶)

    Koło 19. kilometra się w końcu uspokoiło i nawet zacząłem schnąć. Tempo nadal słabe, nawet z górki - zresztą już nie próbowałem nadganiać... Doleciałem do piekarni i wykupiłem pół asortymentu, bo zaczynałem głodnieć ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Doczłapałem do domu z emerycką średnią 5:44 min/km i szybko się ogarnąłem, wsuwając przy okazji pół arbuza (ʘ‿ʘ)

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    360191,19 - 14,38 = 360176,81
    Ach piątunio (ʘ‿ʘ)

    W końcu udało mi się pospać powyżej 5 h – niewiele, ale zawsze coś… Pobudka rzecz jasna o standardowej porze – parę minut jeszcze poleżałem w łóżku, po czym... nie nakarmiłem kotów, bo wszystkich gdzieś wybyły :-) Dzięki temu, mimo że zamarudziłem – przed danym stawie się Równo o 5 rano. Choć Termometry pokazywały zaledwie 7°C, wcale nie dało się tego odczuć – rzekłbym wręcz, że było równie ciepło jak wczoraj. Postanowiłem śmignąć trochę porządniej niż wczoraj – zacisnąłem zęby, pośladki i ruszyłem z kopyta. Pomogło ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Pierwszy kilometr poszedł całkiem znośnie, drugi też całkiem uczciwie. Chwilą prawdy z reguły są na tej trasie okolice piątego i szóstego kilometra – i o dziwo, nadal jakoś trzymałem tempo… Dopiero na podbiegach trochę opuściłam, odpuściłem, ale i tak nie było tragedii. Jako, że miałem jeszcze taką rezerwę czasu, to pociągnąłem jeszcze pętelkę na dodatkowy kilometr – a następnie ruszyłem już standardowo w kierunku piekarni i stamtąd już prosto do domu. Poszło znacznie lepiej niż wczoraj, średnia 5:17 min/km. Nawet Puls umiesz nadal trzymał Fason i nie świrował - byle tak dalej ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    360400,09 - 14,04 = 360386,05
    W końcu dopadł mnie deszcz ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Choć tej nocy miałem w planach uczciwiej pospać, to jednak znowu jakoś tak wyszło że kąpałem się dopiero po północy. A rano... cóż, rano się wstaje - a jak się wstanie, zaśnie i nie pobiega to humor popsuty na resztę dnia. Nie mogłem sobie na to pozwolićj ¯_(ツ)_/¯

    Gdy startowałem o 5:05, było bardzo przyjemne 10°C, a Słońce ani myślało choćby na chwilę ukazać się zza ciężkich chmur. Nie żeby było zimno - nawet wiatr jakoś osłabł i początek był bardzo miły. Niestety, lewe udo znowu się odezwało i zaczęło pobolewać - próbując to zignorować wiedziałem, że dzisiejszy bieg to bardziej pod regenerację będzie podpadał. Początek nawet był w porządku - ale z każdym kolejnym kilometrem widziałem, jak spada tempo... Wtedy zaczęło lekko mżyć. Spoko, bywa. Ale po paru minutach zauważyłem, że to już nie mżawka a regularna ulewa xD Potem trochę zelżało, by zaatakować z jeszcze większą mocą. Ale co tam, w sumie w deszczu biega się fajnie, a jedyne czego nie lubię to kałuż - a te nie zdążyły się zrobić ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ale choć zrobiło się fajniej, to i tak tempo spadało. Trudno się mówi - jakoś dociągnąłem do mety, kupiwszy jak zwykle bułki i wyrabiając minimalnie słabszą średnią niż wczoraj - 5:32 min/km.
    O dziwo, coś nawet się pulsomierz uspokoił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Coś tam się poroluję, może poprawi mi się ten tyłek?

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    360629,58 - 14,20 - 13,13 = 360602,25
    Znowu nie było kiedy zrobić wczorajszego wpisu…

    Wczoraj standardowa pobudka o 4:29, kota mękoliła ale byłem przygotowany i miałem jej ulubione żarcie. W miarę szybko poszło, równo o 6 byłem przed domem.

    Znowu chłodnawe 9°C, ale Słońce nawet konkretnie się przebijało przez chmury - zapowiadało się całkiem miło. Chciałem jakoś się wyrwać z ciągu spacerków w tempie ~4:40 i nieco docisnąłem śrubkę - i choć pierwszy kilometr tradycyjnie słabo wyszedł, to już od drugiego było widać efekty. Biegło mi się sprawnie i szybko (jak na moje obecne możliwości), nawet pod górkę ostro walczyłem - i udało się utrzymać średnią 5:10 min/km.

    Dzisiaj już nie było tak różowo… Niby więcej pospałem, ale jakiś osłabiony byłem. Wstałem podobnie, wybrałem się podobnie – kilka minut po szóstej zacząłem bieg. Choć dziś niebo całkowicie było zasnute chmurami, to było cieplej – na termometrze 11°C. Chwilami nawet wydawało się, że zaraz lunie... ale wytrzymało. Chciałem mniej więcej powtórzyć wczorajszy bieg – Ale choć początek wyszedł podobnie, to potem szybko tempo zaczęło mi spadać. Trochę powalczyłem, aż w końcu przeszedłem mniej więcej w trucht i grzecznie wróciłem do domu, kupując po drodze bułki. Średnia 5:31 min/km - nie narzekam, zawsze mogło być gorzej ¯_(ツ)_/¯

    Miłego środeczka!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    361101,44 - 12,75 = 361088,69
    Dzisiaj wypadł dzień spokojnego spacerku. Po intensywnym weekendzie i obskakiwaniu rodziny znowu za dużo nie pospałem - ledwo ponad 4 godziny - i byłem jakiś lekko wymęczony. No ale jak już wstałem to nie sposób pozostać w łóżku - co to to nie!

    Trochę późno wyszedł start, bo jak już miałem wychodzić to wparowała mała kota i tak zaczęła drzeć mordę, że nie było innego wyjścia jak nakarmić. Po spełnionym obowiązku w końcu stawiłem się przed domem - o 5:10.

    Było... no kurczę chłodno. Nie dość, że 9°C, a Słońce za gęstymi chmurami, to jeszcze duł przejmująco zimny wiatr. Trochę mnie pobolewało gardło... no to trzeba to rozbiegać (ʘ‿ʘ)

    Początek był, tak jak się tego spodziewałem, słabiutki. Potem było tylko trochę lepiej, ale generalnie na płaskim ustabilizowałem tempo w okolicy 5:35 min/km. W sumie nic mnie nie bolało - po prostu jakoś nie miałem siły ani ochoty się rozpędzić ¯_(ツ)_/¯

    Potem oczywiście były podbiegi na powrót do domu, a gdy dostałem emergency misję pt. NIE MA MLEKA to musiałem polecieć jeszcze do pobliskiej-niepobliskiej żabki. I tak z planowanych 10 km zrobiło się niemal 13 - ze spacerowym tempem 5:41 min/km.

    Może warto było zostać w łóżku? Tego się nie dowiem ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    361803,05 - 20,66 = 361782,39
    Nic tak dobrze nie wchodzi z rana jak dwie dyszki ( ͡ ‿ ͡ )

    Jakimś cudem udało mi się wczoraj pójść spać przed północą (choć niewiele), a dzisiaj sobie trochę po folkowałem – efekt taki, że przespałem nie ma 5,5 h ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Gdy o 6:20 startowałem spod domu, było bardzo przyjemne 16°C – ale odczuwalna temperatura była oczywiście znacznie większa dzięki bezchmurnemu niebu i taźno dokazującemu Słońcu. Sytuację ratował delikatny wiaterek.

    Znów poleciałem na moją ulubioną podmiejską trasę – tym razem skróconą wersję, bo celowałem właśnie w okolice 20 km. Szło całkiem nieźle – co prawda z początku było słabiej, ale jak się zmobilizowałem to tempo zaczęło być przyzwoite a puls nieco wyższy. Na podbiegach też było całkiem przyzwoicie, a mimo że Słońce było w zenicie to jakoś sobie radziłem. Finalnie wyszło ciutkę słabiej niż wczoraj – średnie tempo 5:16 min/km, ale też końcówka była z lekko wredniejszymi górkami do pokonania.

    Weekend generalnie udany, dwa miłe dni w uroczej okolicy (ʘ‿ʘ)

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów