•  

    326756,20 - 10,28 = 326745,92

    Kolejny spokojny, mroźny poranek.

    Powoli zaczynam się męczyć. Pebble jest zbyt skuteczny w budzeniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Dzisiaj wstałem o 4:23, na co tylko czekała Większa Ruda Kota. Po sprawdzeniu, że zamierzam się udać na nielegalną (w jej pojmowaniu) drzemkę, ruszyła w stronę mojego nakastlika. Najpierw ciche „Muuu” (wspominałem, że to bardziej krowa niż kot? Przynajmniej jeśli chodzi o odgłosy i zachowanie xD) a potem się podniosła i zabrała za zrzucanie fantów. Cóż poradzić - wstałem…

    Zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, Pani Kota zaprowadziła mnie na dół i pokazała, że chrzani żarcie i mam ją po prostu wypuścić - co chętnie uczyniłem. Momentalnie poczułem mróz. Mróz i smród (ಠ‸ಠ)
    Kota czmychła, a ja się udałem w poszukiwaniu ciuchów - w międzyczasie sprawdziłem warunki pogodowe i wszystko się potwierdziło: -5°C, a smog niczym za najlepszych czasów: PM10 415%, PM2,5... 500% (°o °) Żeby nie maska, to bym nosa nie wyściubił...
    Jeszcze zanim wyszedłem zaliczyłem komplet opóźniaczy: mała kota chce jeść, szukamy zaginionych skarpetek, lecimy na górę po suche skarpetki bo te nie wyschły, wracamy na górę bo akumulatorki się przecież ładowały... no i mimo wczesnej pobudki zacząłem bieg o 5:10. Nie szkodzi, i tak planowałem na dzisiaj 10 km...

    Poleciałem standardową trasą 8K z doklejonym 2km języczkiem. Z początku jak zwykle słabo, potem ciut lepiej - ale generalnie bardziej na luzie. W sumie nawet przyjemnie - ale muszę przyznać, że było odczuwalnie chłodniej nawet niż wczoraj. Generalnie to mnie ostatnio leń łapie - może od weekendu albo w przyszłym tygodniu wezmę dupę w troki i się coś postaram.

    Do domu doleciałem ze średnią 5:48 min/km. Tak sobie myślę, że muszę w końcu dojść do tego co mnie tak spowalnia - jeszcze w lipcu i sierpniu standardem były czasy o minutę (ⴲ﹏ⴲ)

    Dzisiaj odpuściłem sobie basen - jest lekcja pokazowa, popatrzę sobie jak młody śmiga (ʘ‿ʘ)

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +18

    326825,47 - 3,50 = 326821,97

    Bieżniowy chilloucik ( ͡ ‿ ͡ )

    Jeśli nie możesz pokonać diabelskiego urządzenia... to daj się pokonać i zluzuj xD
    Nieco się spóźniliśmy na trening, ja musiałem dopiero ubrać ciuchy sportowe... czasu było tak mało, że postanowiłem pobiec sobie 3,5 km w luzackim tempie 10 km/h.

    I wiecie co? No fajnie i miło było ( ͡° ͜ʖ ͡°) Normalnie jak nie na bieżni xD

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +34

    326969,98 - 12,18 = 326957,80

    No i stało się. Wymiękłem. Założyłem długie ciuchy ¯_(ツ)_/¯

    Pebble znowu dało czadu. Postanowiło mnie obudzić o 4:01... No nie powiem - skutecznie, ale ze względu na to że mamy środę postanowiłem dać szansę budzikowi o 4:31. No i nie wiem jak do tego doszło - w każdym razie jakoś tak się stało, że wstałem o 4:15 będąc przekonany, że obudziłem się o wpół do 5 i jeszcze nawet trochę pospałem. Oj, trzeba się kiedyś w końcu wyspać czy coś.

    W każdym razie nie spieszyłem się. Koty przyszły na pieśkanie, potem zweryfikowałem warunki pogodowe - i wszystko było zgodnie z przewidywaniami: smog tak gęsty, że można kroić nożem (250-350%), na termometrze -6°C, wiatru brak. Fajnie w sumie, ale to oznaczało koniec pajacowania w krótkich gaciach i koszulce ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tzn. oczywiście założyłem krótkie spodenki i t-shirt, ale tym razem pod spód założyłem długą bieliznę termiczną, a do tego kominiarkę termo. Poza tym oczywiście klasycznie czapeczka, rękawiczki, kamizelka odblaskowa, lampa i maska. Na wszelki wypadek buty trailowe - gdyby było ślisko tak jak wczoraj.

    Wystartowałem tuż po 5 rano. Czasu było nawet sporo, ale ja nastawiłem się na zrobienie okolic 12 km - jakoś niespecjalnie miałem parcie na kilometry, zamiast tego wolałem sobie wcześniej wrócić i mieć nieco luzu. Okazało się, że moje obawy co do przyczepności były nieuzasadnione - było cudownie sucho i nieślisko, a mi się udało nawet jakoś w miarę podkręcić tempo. Bez szaleństw rzecz jasna, ale przez większość trasy grzecznie trzymałem się poniżej 5:30, by finalnie zamknąć całość średnią 5:35.

    Po powrocie do domu i zdjęciu maski poczułem ten smród smogu… ugh, masakra. Czyżby wracało stare?

    Miłego dnia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +21

    327 027,20 - 12,18= 327 015,02

    O rajuśku, ależ dzisiaj słabo było (-‸ლ)

    Na początek Pebble dało czadu. W przeciwieństwie do 5x droższego garmina posiada ono Smart Alarm - czyli na podstawie ruchów wykrywa najlżejszy sen i wtedy budzi. No i zbudziło mnie o 4:10 xD i to na tyle dobrze wykryło ten lekki sen, że faktycznie od razu się zebrałem. Potem już trochę mi tempo siadło, koty opóźniły i takie tam, przez co wystartowałem o 4:45.

    Było 0°C, mocny wiatr... i marznący deszcz ze śniegiem. Tego nie przewidziałem, ubierając się na krótko... O tyle dobrze, że założyłem buty trailowe bo mogłoby być niewesoło. O dziwo, ładnie wiało i mogłem sobie pozwolić na bieg bez maski - patrząc na to co teraz pokazują czujniki, to jutro rano nie będzie takiej opcji ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Ruszyłem... i po chwili sobie przypomniałem o tym, że nie wziąłem rękawiczek. Trudno... parę chwil później coraz bardziej żałowałem, że nie zawróciłem. Niby cieplej niż dzień wcześniej, ale wiatr i jakaś nieprzyjemna wilgoć w powietrzu sprawiły, że po raz pierwszy tej jesieni zacząłem marznąć.
    Tempo było takie se, ale już po chwili dotarłem do nieodśnieżonych dróg i chodników i zaczęła się walka o życie. Niby jakoś leciałem do przodu, ale z każdym krokiem czułem, że jestem na granicy przyczepności. Pół biedy, jak był śnieg - ale po gołym asfalcie było naprawdę kiepsko. Podejrzewam, że przez to właśnie tempo tak tragicznie spadło (średnia 6:15 min/km), bo ani zmęczenia nóg, ani zadyszki nie zaliczyłem. Bez traili chyba musiałbym zawrócić w trosce o zdrowie.

    Wybiegając myślałem, że sobie conieco nadrobię - tymczasem ledwo wyrobiłem 12 km i wróciłem do domu później niż zwykle. Bywa...

    A wieczorem miałem coś na bieżni polatać - ale młody nie poszedł na trening i tym samym też przepadło ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Obym jakoś jutro lepiej sobie poradził.

    Miłej nocy!

    P.S. Wykresów brak - pulsomierz świrował, a I GPSa nie jestem pewien...

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

  •  
    enron via iOS

    +23

    327343,32 - 8,09 = 327335,23

    Późno i skromnie.

    POTĘŻNIE zaspałem... obudził mnie zegar wybijający piątą rano. Cóż - poprzednia noc była nieco zarwana, a i tej nocy położyłem się tuż przed północą... sam żem sobie winien ¯_(ツ)_/¯

    Nie dość, że późno wstałem, to jeszcze się strasznie ślamazarzyłem. Wszystko niby szło sprawnie - ubranie, koty - ale co spojrzałem na zegarek to łapałem się za głowę jak późno jest.

    Przed dom wyszedłem dopiero o 5:35 (・へ・) Po wczorajszym pięknym i wietrznym popołudniu nie było ani śladu - wiatr totalnie zdechł, pozwalając smogowi osiąść i zgęstnieć. Cieplej niż wczoraj, -1°C - więc przynajmniej sucho. Oczywiście krótkie ciuchy, bo w sumie czemu nie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Biegłem spokojnie, bez specjalnego ciśnienia - wiedziałem, że co bym nie wykombinował, to więcej jak 8 km nie zaliczę. Zresztą - od zamknięcia celu rocznego w ogóle mam małe parcie na kilometry. Przeszedłem w spokojny, minimalnie szybszy trucht i ostatecznie wyrobiłem średnią 5:46 min/km. Takie tam pierdu pierdu, żeby przyzwoicie zacząć dzień (ʘ‿ʘ)

    Miłego poniedziałku!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  
    enron via iOS

    +35

    327602,51 - 11,53 = 327590,98

    Ach, no i jest #zima - ciutka śniegu, -2°C i od razu milej na sercu w ten piękny, grudniowy poranek ( ͡ ‿ ͡ )

    To chyba mój najskromniejszy weekend w tym roku - wczoraj nic, a dzisiaj symboliczne 11 km... ale taki był plan więc nie mam powodów do narzekania.
    Wczoraj pospałem niczym król - 7,5 godziny! Dziś nie było mi to dane, bo dopiero kwadrans przed 3 rano przyjechałem z imprezy. Ale organizm przyzwyczajony do wstawania, bez budzików i pomocy ze strony kotów wstałem o 7:30.
    Za oknem wstawał piękny dzień, a cały dom spał. Cały. Nawet sierście nie raczyły ruszyć się z miejsca... Ja zaś się pozbierałem z zadziwiającą sprawnością i już 10 minut przed 8 wystartowałem.

    Pogoda... Wczoraj był idealny dzień na bieganie - mocny wiatr, Słońce, zero smogu, temperatura 7-8°C... no ale nie biegłem. Dzisiaj? Wiatr zdechł, smog osiadł i zgęstniał, temperatura spadła... dobrze, że Słońce pozostało (ʘ‿ʘ)

    Ruszyłem z zamiarem przebiegnięcia - czy raczej spokojnego przetruchtania - jakichś 10 km. Biegłem bardzo spokojnie i niespiesznie, z przyjemnością podziwiając widoki i wsłuchując się w delikatnie skrzypiący pod butami śnieg (。◕‿‿◕。)
    Gdy doleciałem na szczyt górki, uznałem że warto jeszcze dla relaksu dorzucić kilometrową pętelkę. Spokojnie dobiegłem do domu, stwierdzając że dostałem dokładnie to czego chciałem - miły i relaksujący trucht w średnim tempie 6:00 min/km.

    Miłej niedzieli - i miłego grudnia! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow #zdrowie #sport #mikrokoksy
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      nie dość żem karzełek (174)

      @enron: Pffffff... ja mam 167cm wzrostu (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      Ja też jem całkiem sporo tylko staram się unikać w miarę słodyczy. Ale im więcej jem tym mam więcej siły i chęci spalenia tego całej na siłowni czy podczas biegania.

      +: enron
    •  

      @enron: ej ja lubie żreć a im wiecej zjem tym wicej trzeba wybiegać czy tez przerzucić żelastwa na siłce. Ja naprawdę lubie jesc ( ͡° ͜ʖ ͡°) wiec w sumie biegam codziennie (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      +: enron
    • więcej komentarzy (36)

  •  

    327813,14 - 11,26 = 327801,88

    Jest! 5000! Pięć-ty-sięcy! Jeszcze przed grudniem przebiegane 5k km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Kurczę, pamiętam że jeszcze w 2017 marzyłem o tym by przebiec 3k w ciągu roku - ale się nie udało. Rok później - udało się, ale tak dosłownie na styk. A w tym roku coś mi odjetentegowało i sam nie wiem jak do tego doszło… Myślałem że dobiję do 4000, a tu proszę - koniec listopada i piątka na liczniku ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Najlepsze, że w sumie bym chciał trochę zluzować (w listopadzie już poluzowałem ciut, pierwszy miesiąc od maja poniżej 500km), ale… nie wiem czy mi się uda - to jest jak nałóg ¯_(ツ)_/¯

    Dobra, dość tego #chwalesie - teraz sam bieg. Pierwszy od niemal roku bieg na telefonie zamiast na zegarku… Garmin w końcu (po tygodniu czekania) wysłał mi instrukcję co do realizacji gwarancji i wczoraj fenix pojechał kurierem do serwisu. Ciekawe, ile im zajmie cała procedura - bo jeszcze dzisiaj do nich dojdzie. Tymczasem wygrzebałem z szafy starusieńkiego Pebble Time - w sumie nic prawie nie ma, bo nawet pulsu nie zbada, w sumie tylko kroki i sen monitoruje. Ale ma też powiadomienia z telefonu i budzik wibracyjny, więc dwie najważniejsze dla mnie cechy zegarka ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Rano miałem nastawiony budzik na 4:23 - tylko zapomniałem, że Pebble ma „smart alarm clock” i uznał, że idealny moment na pobudkę wypada o 3:55 xD Raczyłem się z nim nie zgodzić i poszedłem w kimono, następny budzik (już bez smarta) mając ustawiony na 4:33. Szczęśliwie dał radę mnie dobudzić. Spokojnie się pozbierałem, wiedząc że niezależnie ile przebiegnę to cel dzisiaj osiągnięty będzie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Sprawdziłem warunki… i tu miłe zaskoczenie: nie dość, że ciepło (5°C), to jeszcze wiatr rozwiał smog - co prawda airly pokazywało w mojej okolicy 150%, ale reszta miasta w sumie zielona (a na miejskich jeszcze lepiej). Jako, że ja jestem dużo wyżej niż te czujniki i postanowiłem lecieć po płaskim - mogłem zostawić maskę i rękawiczki i ograniczyć się do czołówki, zakładając krótkie ciuchy ( ͡º ͜ʖ͡º) Start o 5:10.

    Poleciałem na nietypową dla mnie trasę - ale całkiem przyjemną, bo przewyższeń niecałe 100m i ulicami, na których ruch jest minimalny. Tempo wrzuciłem takie pośrednie między relaksacyjnym truchtem a udawaniem że mi zależy - przez większość czasu coś w okolicach 5:40 min/km.
    Wracając zahaczyłem jeszcze o piekarnię, bo w domu groziła katastrofa kulinarna - brak mleka! A na ranek to litr spokojnie schodzi...

    W końcu doleciałem do domu - wyrabiając nawet nieco więcej niż planowałem. Średnia 5:36 min/km.

    Na ten miesiąc koniec - w sobotę urlop od biegania! Jeszcze tylko dzisiaj godzinka basenu i luzy ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow #zdrowie #sport #mikrokoksy
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    327 951,98 - 10,43 = 327 941,55

    Smogowo i leniwie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Wstałem dość późno, ale nie panikowałem - plan na czwartek i piątek jest minimalny. Koty check, ciuchy check, smog... ło kuurła 300% (ಠ‸ಠ) Maska CHECK!!! Na zewnątrz
    2°C, więc spodenki 3/4 i dwa krótkie tshirty No to lecimy. 5:15.

    Początkowo tempo nawet spoko, ale szybko przeszedłem do leniwego truchtu i już tak zostało do końca... ledwo 5:57 min/km wyrobiłem, ale przynajmniej uczciwa dycha była ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Jeszcze cosik jutro a w sobotę laba ( ͡ ‿ ͡ )

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    328077,98 - 9,20 = 328068,78

    Nowohucka masakra bieżnią elektryczną (ⴲ﹏ⴲ)

    Ja to z tą bieżnią mam jakiś cholerny syndrom sztokholmski. Sponiewieram się, wyleję 10 litrów potu, zejdę po tych kilku kilometrach z uczuciem, jakbym przebiegł maraton i został na mecie rozdeptany przez słonia... a potem przychodzi środa wieczór i lecę po więcej xD

    Standardowo - młody na trening, ja na siłownię. Ulubiona znienawidzona maszyna stoi w rogu. Odpalam, po paru sekundach zmieniam na 8 km/h, po 15s już na 10 km/h i parę sekund później już docelowe 12,4 km/h. Jeszcze OK, choć po głowie chodzą myśli typu „dzisiaj w sumie wystarczy 4 km”...
    Sekundy i minuty dłużą się w nieskończoność, a licznik kilometrów złośliwie zmienia się adekwatnie do czasu biegu, zamiast magicznie przeskoczyć do planowanych 9 km ヽ( ͠°෴ °)ノ Minęło półtora kilometra, a twarz już mam mokrusieńką. Myślę o wypiciu łyka wody - no way, za wcześnie i zabraknie! Myślę o zmniejszeniu prędkości... po co, i tak będę zdychał - tylko dłużej. Lecimy dalej.
    Już 3 km. Pierwszy atak na wodę. Uff ulga, tylko teraz dodatkowo bulgocze w brzuchu... ale do przeżycia. Jakim cudem spędziłem na tym narzędziu tortur już 15 minut? I jak ja zamierzam spędzić jeszcze dwa razy tyle???
    Mija 6. kilometr. Woda. Potu z twarzy nie ma co nawet zgarniać, leje się strumieniami - cała maszyna upierdolona. Może wystarczy? Może by se tak usiąść i nic nie robić? Myśli chodzą tak wolno, że w międzyczasie wbija się kolejny kilometr.
    Już 9 km!!! Koniec! Nie... jeszcze nie... dociągnijmy do pełnych 45 minut, wytrzymasz tę minutę...

    JEST!!! Wciskam cool down i następuje najprzyjemniejszy moment treningu, czyli jego koniec (ʘ‿ʘ‶)

    Mokry tak, że można mnie wykręcać.
    Łydki bolą.
    Uda pieką, jakbym je polał benzyną i podpalił.
    Idę do rolki z ręcznikami krokiem tak pewnym, jakby mnie przed chwilą ktoś skopał po jajach. Pół rolki zużywam na wytarcie głowy, resztę na wytarcie maszyny.

    Szatnia. Rozebranie się nie jest takie proste, koszulka i spodenki się przykleiły i zassały. Może rozciąć?

    Prysznic. Tak ze dwa razy, bo po pierwszym mija 30 sekund i jestem znowu mokry. Że też nie da się regulować temperatury...

    Oddaję kluczyk, uśmiechnięty wychodząc mówię do widzenia.

    Do widzenia? DO WIDZENIA???

    NIGDY KURWA WIĘCEJ!

    Czyli do środy xD

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @enron: Spraw sobie Adidasa MiCoach Speed Cell za 89zł - robi to samo za 1/3 ceny ;)
      Zawsze się zastanawiałem, jak Ty to robisz, że masz takie równiutkie te wykresy i taką wysoką kadencję. U mnie z HRM-RUN i Footpodem jest tarka (╯︵╰,)

    •  

      @grool: i tak potrzebuję sensownego HRM, bo ten co mam to już mnie tak wkurza że szkoda gadać (╯°□°)╯︵ ┻━┻
      Najgorsze, że HRM jest dobry - za to ni uja nie idzie kupić sprawnego paska ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    328151,98 - 14,31 = 328137,67

    Hej, hej, kolejkę nalej
    Hej, hej, kielichy wznieśmy
    To zrobi doskonale
    mlecznym opowieściom


    Tak, mamy kolejny dzień biegania w mleku. A mleko gęstnieje... ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Dzisiaj nie zaspałem. Wręcz przeciwnie… W środy dzieciaki mają na 9 do szkoły, więc jest więcej luzu. Na wszelki wypadek standardowo ustawiłem budzik na 4:21, coby ewentualnie nieco nadrobić.
    Budzę się… panika! Zaspałem! Szybko, wstawać! Przegapiłem wszystkie alarmy! Kurde, już jest… eee… 3:30. Dobra, gópi sen. Kimono.
    4:21. Bzzt bzzt… eee nie chce mi się, jest czas, drzemka ¯_(ツ)_/¯
    4:31. No dooobra, wstaję…

    Po drodze do łazienki wita mnie rozleniwiony wzrok większej koty, śpiącej w nogach żony. No niech się żona dowie… Ledwo dotarłem do łazienki, a tam już mała kota przychodzi na pieśkanie. Nawet światła nie zdążyłem włączyć, a ta mi siedzi na kolanach i traktorzy w najlepsze. Trochę tak się pomizialiśmy, po czym stwierdziłem że czas się wziąć za ubieranie.
    Tym razem byłem przygotowany - ciuchy elegancko leżały w salonie. Ubrałem się, przyszły obie petentki (trzecia z reguły rano nie jada) i trza było obsłużyć. Standardowo, pyszne żarcie pyszne ale dajże coś innego. Pomieszane - MNIAM! JEMY!!! xD

    Dobra, sprawdzamy warunki - choć domyślam się jak jest. No i zgadza się - na termometrze 1°C, smog 140%. Czyli standardowy ciuch pt. spodenki 3/4 i dwa krótkie tshirty będzie jak znalazł. Maska gotowa, czołówka jeszcze sobie poradzi po wczorajszym biegu. Tylko jeszcze do łazienki założyć szkła i lecimy.

    Start. 5:15… WTF? No nic, brak ciśnienia że trzeba się szybko zbierać ewidentnie mi nie służy ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Poleciałem na moją 12 km trasę, ale robiąc jedną pętlę „od tyłu”, dzięki czemu dochodzą niecałe 2 km. Tempo nawet znośne, choć bałem się że coś koślawo biegnę - i cały czas coś tam mniej więcej w okolicach 5:40. Potem oczywiście doszły podbiegi i już nie było tak lekko, bateryjka trochę siadła a tempo poszło zauważalnie ponad 6:00… ale dobra, nie ma się co przejmować - to nie wyścig, a ja mam czas (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Dobiegłem na samą górę - trzeba było jeszcze ciutkę nadrobić żeby dobić do 14 km. Wymierzyłem w sam raz. A tempo dość luzackie, bliższe spokojnemu truchtowi - 5:50 min/km.

    Miłego dnia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      A respro wyrzuć w cholerę, zanim Ci zrobi krzywdę tak jak mi zrobiło...

      @enron: Co Ci respro zrobiło? (moje leży nieużywane od dwóch lat;))

      +: enron
    •  

      A respro wyrzuć w cholerę, zanim Ci zrobi krzywdę tak jak mi zrobiło...

      @enron: Co Ci respro zrobiło? (moje leży nieużywane od dwóch lat;))

      @rdza: poza próbą zabicia mnie smrodem własnym i uduszenia mnie przy dowolnym biegu, to miałem zadrapanie na twarzy i dostałem tzw. róży - zakażenia paciorkowcem. Morda mi spuchła jak po walce bokserskiej, przez kilka tygodni nie miałem siły wyjść z łóżka - a na starcie straciłem przytomność. Do dzisiaj (a minęły dwa... albo trzy lata, już się gubię) mam podwyższony poziom ASO we krwi ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    328206,68 - 9,26 = 328197,42

    Zgodnie z zapowiedzią, postanowiłem trochę postraszyć w Lasku Mogilskim ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Znowu trening młodego, ale dzisiaj już nie chciałem męczyć na bieżni i śmignąłem w teren.
    Nieco cieplej niż rano, 2°C, nadal mgła, a smog jeszcze gęstszy - wręcz było czuć smród ( ͡° ʖ̯ ͡°) Czołówkę naładowałem i świeciła tak mocno, że niemal sam siebie oślepiałem - bez niej nawet nie byłoby po co się wybierać.
    Tradycyjnie - za comcomzone, potem ulicą w stronę obwodnicy, łuk po wałach i myk do Lasku Mogilskiego.
    Nadal niestety rozgrzebana część ścieżek - musiałem improwizować. Nieco wydygałem, gdy na wąskiej ścieżce spotkałem faceta z dwoma rosłymi psami na długich smyczach - w dodatku nawet nie uznał za stosowne ich przytrzymać... na szczęście były najedzone.

    Myślałem o 10 km, ale jednak nie miałem aż takiego luksusu czasowego i zamknąłem bieg w 9 km z hakiem - i nawet znośną średnią, 5:27 min/km.

    Czas spać, rano znowu coś będzie pobiegane.

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    328 930,45 - 10,44 - 9,24 - 12,54 = 328 898,23

    Zimno? Gdzie tam… ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Trochę się rozleniwiłem, nie dopisałem wczorajszego dnia więc teraz hurtowo.

    Wczoraj rano zaspałem jak diabli. Koty też zaspały. Zegarek obudził mnie o 4:43 - zerwałem się, ale i tak musiałem najpierw lecieć do piwnicy, gdzie się suszyły ciuchy. Gdy je już zebrałem, poleciałem na górę się ubrać, założyć szkła, obsłużyć koty, pozbierać śmieci… no trochę tego wszystkiego wyszło. W międzyczasie ładował się zegarek, którego nadal nie udało mi się wysłać do Garmina - kuźwa, już tydzień to trwa ヽ( ͠°෴ °)ノ

    Nic to, koniec końców o 5:15 wyruszyłem. Na termometrze 1°C, smog grubo powyżej 150% normy, ledwo zauważalna mgła, sucho. Maska na twarz i lecimy! Oczywiście spodenki 3/4 i dwa tshirty, co w połączeniu z maską gwarantowało sporo zdziwionych spojrzeń ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Późno jak diabli, więc musiałem drastycznie skrócić trasę - nie okrążyłem jeziorka, zrobiłem jedną dodatkową pętlę na jednej z ulic w jego okolicy i poleciałem w górę. Tempo nie takie najgorsze, bo - przynajmniej na początku - w okolicach 5:30-5:15, ale oczywiście na podbiegach zdechło - ostatecznie zamknęło się w 5:46 min/km.
    Wieczorem młody miał dodatkowy sparing piłkarski. Wpadłem w ostatniej chwili, więc uznałem, że pomęczę się na bieżni elektrycznej. Czasu nie miałem jakoś specjalnie dużo, ale tych 45 minut wygospodarowałem. Jak zwykle - delikatny start, po 15 sekundach przejście do 10 km/h, po kolejnych 15 prędkość w górę do 12,4 km/h i tak już do końca. Jak zwykle, z każdym kilometrem obiecywałem sobie że to już koniec bo zaraz zdechnę - no ale potem brałem duży łyk wody i było „no dobra, do końca kolejnego”… i tak dociągnąłem do 9 km. Lało się ze mnie jakbym tę wodę z butelki lał bezpośrednio na głowę… a w sumie chyba nawet bardziej xD Musiałem jeszcze jakieś 5 minut przed prysznicem usiąść i ochłonąć, bo inaczej i tak bym był mokrusieńki zaraz po wytarciu się… No ale tempo wyszło uczciwe - 4:46 min/km. Nie wiem jak ja to przeżyłem ( ಠ_ಠ)

    No i dzisiaj… znowu zaspałem. Tym razem mniej, bo wstałem o 4:31 - ale trzeba było się szybko zebrać, więc szybko obsłużyłem koty, założyłem ciuchy… no prawie, bo część nie wyschła i musiałem polecieć po zamienniki. Na zewnątrz identyczne warunki jak wczoraj, więc znowu krótkie spodnie, 2x tshirt, maska i czołówka. No, mgła była zdecydowanie gęstsza - pewnie też stąd gorsze powietrze, nawet mimo dość odczuwalnego, chłodnego wiatru.

    Wystartowałem o 5:05, więc mogłem na ciut więcej sobie pozwolić. Te ciut to były właśnie te 2 kilometry, których mi wczoraj tak brakowało… Nawet spoko się leciało, kolejne międzyczasy były przyzwoitsze niż wczoraj. Nawet na podbiegach było znośnie - i mimo, że koniec końców średnia wyniosła 5:40 min/km, to odczuwalnie było zdecydowanie lepiej niż wczoraj.

    Dzisiaj jeszcze wieczorkiem coś tam na treningu młodego se pobiegnę… i pewnie znowu maska ¯_(ツ)_/¯

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @Kortezjusz: cholernie ciężko mi jest się powstrzymać. Rano muszę, bo inaczej jestem złec i flak. A jak wieczorem zawożę młodego na trening, to by mnie trafiło przy słuchaniu przez półtorej godziny o piłce nożnej ¯_(ツ)_/¯
      Ale w czwartki i piątki wieczorem nie biegam, tylko pływam ( ͡° ͜ʖ ͡°) No i raz na jakiś czas robię pauzę, np. planuję w tę sobotę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      @enron: ale masz czołówkę, jak biegasz w kółko to pewnie statki na Bałtyku głupieją

      @Krachu: dobra jest, choć z biedry i musiałem ją już drutować i lutować (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Najbardziej lubię ten efekt, gdy widzę auto za zakrętem przełączają światła z długich na krótkie ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    329232,16 - 13,65 = 329218,51

    Leń maczany w mleku (-o-)

    Jezusicku, ależ mi się dzisiaj rano nie chciało! Kot obudził mnie o 6, sam się powoli zwlekałem, a wszelkie plany długiego biegania porzuciłem jeszcze przed postawieniem nogi na podłodze ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Wyruszyłem o 6:45. Mgła na całego - jasno, bo gdzieś tam teoretycznie jest już Słońce... Na termometrze 0°C, a dość mocny wiatr pozwolił zostawić maskę w garażu. Swoją drogą, coś dziwnego działo się w okolicy jednego z miejskich czujników, który odnotował 600% normy PM10 i PM2,5 (pozostałe w okolicy miały zieloniutkie wartości).

    Wybrałem się na luzacki spacerek po płaskim (wszystkiego 120m przewyższeń) - coś tam chwilami przyspieszałem, coś zwalniałem... Czołówkę i odblaski zabrałem, mimo że było już jasno - biegając po drodze bez poboczy (nawet mało uczęszczanej) nie zamierzałem ryzykować. Po godzinie z okładem wróciłem spokojnie do domu, ustalając średnie tempo na poziomie 5:49 min/km. W sam raz na nicniechcenie (- ͜-)

    Miłej, leniwej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    329322,35 - 13,65 = 329308,70

    Miało dzisiaj nie być biegania... No ale taaaka była okazja więc oprzeć się nie mogłem ¯_(ツ)_/¯

    Edit: wczoraj, no ale impreza w domu była...

    Młody miał wypad z kolegami na trampoliny, więc miałem do dyspozycji niemal półtorej godziny - a pod nosem... no, pod nogą - wały wiślane ( ͡º ͜ʖ͡º)
    Temperatura 4°C, piękne Słońce a wiatr się wzmógł na tyle że poziom smogu spadł do w miarę znośnych wartości... w to mi graj! Krótkie ciuszki, nawet czapki i rękawiczek nie wziąłem. Może słusznie, może nie - ale miny mijających mnie biegaczy, zakutanych po szyję, mówiły wiele xD
    Biegło się bardzo fajnie - najpierw do Elektrociepłowni (ten komin z bliska zawsze robi na mnie wrażenie swoim ogromem), a potem od razu na wały i dalej w stronę Lasku Mogilskiego. Miły wiatr, Słońce w plecy, ładne widoki - czysta przyjemność ( ͡ ‿ ͡ ) Udało się utrzymywać w miarę sensowne tempo w okolicach 5:15-5:20 - w sumie nie dziwota, po płaskim to każdy se tak może.
    Ponieważ lekko przekombinowałem pierwszy fragment do wałów (niepotrzebnie wspinałem się na pobliski most), to chwilę mi zajęły obliczenia co do czasu, w którym będę musiał zawrócić. Wyszło bardzo fajnie, bo nawrotka wypadła dokładnie w miejscu, gdzie się kończy asfaltowa ścieżka na wałach (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Z powrotem biegło się równie miło - a nawet milej, bo z wiatrem i z twarzą smaganą promieniami zachodzącego Słońca. Zachodzącego? No tak, zapomniałem że jest końcówka listopada...
    Na koniec ciut pochrzaniłem drogę - zbyt automatycznie biegłem na początku i nie zapamiętałem, którą odnogą wracać. Na szczęście jeden rzut oka na mapy pomógł - i idealnie dotarłem na miejsc, kilka minut przed tym, jak młody skończył skakać (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Wyszło może słabo jak na sobotę, ale w sumie przyzwoicie - lepsze 13 km niż nic, a tempo 5:12 min/km było dość miłym zaskoczeniem.

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    329440,30 - 11,33 = 329428,97

    Będzie za wczoraj, bo dziś mnie leń straszliwy dopadł. Najpierw o 5 rano starsza kota mnie obudziła żeby ją wypuścić, potem młodsza zmusiła do wypieśkania. Potem spojrzałem na warunki - 0°C, wiatr a pomimo tego smog. Tak sobie pomyślałem o masce, kompletowaniu ciuchów... i stwierdziłem, że u żony w łóżku będzie milej i cieplej. Było ( ͡º ͜ʖ͡º)

    No dobra, to o wczoraj. Można podsumować w jeden sposób:

    Dziękuję Pan Wiater ( ͡ ‿ ͡ )

    Wczoraj rano wstałem późnawo, nie chciało mi się ruszyć 4 liter… Wina kota. Bo kota już o 3 rano postanowiła wymusić wypuszczenie na zewnątrz - najpierw zrzuciła z mojego nakastlika kabelek, potem próbowała okulary (no to wziąłem pod poduszkę), potem telefon (też wsadziłem pod poduszkę)… Niby wystarczyło wykopać za drzwi sypialni, ale nawet tego mi się nie chciało. W końcu odpuściła, pojojczała i zasnęła na fotelu. Ja też zasnąłem, ale co mi snu ukradła to jej.

    No więc wstałem prawie o 4:40, więc szybko się pozbierałem i poleciałem po ciuchy. Po przedwczorajszym przymrozku stwierdziłem, że lepiej sprawdzę warunki… i miła niespodzianka: nie dość że ciepło (6°C), to do tego na tyle mocny wiatr, że porządnie rozwiał smog. Yeah, można znowu bez maski śmigać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wystartowałem o 5:07, więc niby bez tragedii - ale że trzeba było się w miarę wyrobić, to postanowiłem zamknąć bieg na 11 km. Poleciałem moją standardową trasą i nawet z początku fajnie szło - ale już po 7. kilometrze zacząłem tracić parę i tempo sobie lekko przydychało. Gdy doleciałem do najwyższego punktu trasy, nie próbowałem już kombinować z żadnymi pętelkami tylko poleciałem prosto do domu. Wyszło bez rewelacji, tempo 5:42 min/km. Ale biegło się przyjemnie.

    Teraz czas na spanie, wieczorne 68 basenów zdecydowanie mi pomoże w szybkim zaśnięciu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłego leniwego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    329637,89 - 8,11 - 12,14 = 329617,64

    Masakra bieżnią mechaniczną i poranny chilloucik.

    Wczoraj wieczorem standard - młody miał trening w comcomzone, a ja, mając zbyt mało czasu na latanie na zewnątrz, poszedłem zrobić sobie krzywdę bieżnią elektryczną. Jak zwykle było koszmarnie, zapodałem sobie tempo 12,3 km/h i przez przeszło 40 minut umierałem...

    Jak zwykle, fajne narastające tempo - pic rel.

    Dzisiaj zaś wstałem o 4:30, ale jakoś się specjalnie nie spieszyłem. Koty wygłaskałem, nakarmiłem, baterie do czołówki od razu zabrałem... Mimo to wszystko już o 5:03 wystartowałem.

    Jak wczoraj było poniżej 0°C, tak dzisiaj było już 7 na plusie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Więcej - tak wiało, że smog zbiło do okolic 30%! Nic tylko biec!

    Poleciałem na standardowe 12 km i poszło bardzo fajnie - międzyczasy spoko... Na górkach już było nieco ciężej, ale dałem radę. Na koniec jeszcze piekarnia, ostatnia górka i do domu. Średnia 5:38 min/km.

    Fajnie tak było bez maski... ale na jutro już gorsze zapowiedzi. Nic to, zobaczymy.

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    329951,28 - 13,53 = 329937,75

    Smog. Smoog! SMOOOOG!!! (ⴲ﹏ⴲ)

    No, dzisiaj poszło w sumie wszystko zgodnie z planem. Pobudka 4:21, od razu sprawdzenie na ile garmin się rozładował od nocy - spadł do 60%. Szybko na dół, podłączamy do ładowania i dalej w poranne oblucje. Kot się zgłosił do pieśkania - wypieśkane, gotowe. Ciuchy… zaraz zaraz, jak na zewnątrz? Uuu 0°C… Nic to, dwa tshirty i spodenki 3/4 muszą wystarczyć ( ͡° ͜ʖ ͡°) W międzyczasie jeszcze kot nakarmiony, druga kotka idiotka właśnie ujawniła, że całą noc spędziła w garażu… też nakarmiona. Dobra, bierzemy garmina i lecimy. Godzina 5:07 - ciut później niż bym chciał, ale mam względny luz bo dzieci na 9 rano do szkoły.

    No i główny bohater dzisiejszego dnia - smog. Ale nie jakieś tam popierdółki rzędu 100% normy, tylko jebitne 250%. Miejskie punkty pomiarowe niby nieco niżej, ale też w okolicach 200% - więc nie ma wątpliwości. Jeden niuch za oknem i wszystko potwierdzone. Maska. Dobrze, że się wczoraj ogoliłem bo 3M twierdzi, że już dwudniowy zarost mocno pogarsza parametry filtrowania! Oczywiście oprócz czapki założyłem też rękawiczki… tylko biegowe mi wcięło, więc pierwsze lepsze polarowe poszły na łapy. Przy telefonie byłby problem, ale póki co jeszcze dzisiaj biegnę na zegarku...

    Wyruszyłem z kopyta, coby nie marnować czasu - i nawet jakoś szło. Tempo całkiem sensowne, udało się po pierwszym locie z górki utrzymać w okolicach 5:20 i trzymać tak aż do podbiegów. Po drodze zauważyłem, że chyba to 0°C to takie umowne - wszystkie samochody z zamarzniętymi szybami, pomniejsze kałuże też zamarzły… Potem sprawdziłem czujnik w okolicach najniższego punktu mojego biegu i faktycznie - były tam -2°C xD

    Potem były podbiegi, więc oczywiście tempo nieco spadło. Dobiłem jeszcze dodatkową pętelkę dającą 1,5 km, po czym doleciałem do piekarni. Tam, głosem Bane’a poprosiłem o parę drożdżówek i bułek ( ͡° ͜ʖ ͡°) po czym śmignąłem ostatni kilometr do domu. Średnia 5:35 - mogło być gorzej.

    No i w sumie tyle. Dzisiaj wieczorem się pomasakruję na bieżni elektrycznej - jak środa to środa…

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      @enron: >

      kurtka do biegania się nie sprawdzi. Przecież po bieganiu będzie mokrusieńka i do prania...
      Przepraszam - a czy koszulka (i inne ciuchy) po bieganiu nie nadają się do prania? (ಠ‸ಠ)

    •  

      kurtka do biegania się nie sprawdzi. Przecież po bieganiu będzie mokrusieńka i do prania...

      Przepraszam - a czy koszulka (i inne ciuchy) po bieganiu nie nadają się do prania? (ಠ‸ಠ)

      @esuwir: No nadają się. I piorę podczas kąpieli, co wydłuża kąpiel o jakieś 2-3 minuty - przy okazji żona podrzuca mi jakieś tam ciuchy do ręcznego prania - taki deal ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ręczne pranie kurtki by było zdecydowanie bardziej uciążliwe, no i - w przeciwieństwie do koszulek - niespecjalnie by miała szanse wyschnąć przed następnym biegiem. No i jak koszulka/spodenki/skarpetki nie wyschną, to mam ilebądź dodatkowych...
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    329994,34 - 8,84 = 329985,50

    Skromne domknięcie dnia - na dobry sen ( ͡ ‿ ͡ )

    Nieco zmartwiony awarią zegarka, postanowiłem go wykorzystać do końca. Podładowałem do 100% i zawiozłem młodego na trening - po czym zrzuciłem cywilne ciuchy i odziany w lampę i maskę poleciałem straszyć w Lasku Mogilskim.

    Było zaskakująco chłodno jak na, zdawałoby się, niegroźne, 7°C - ale chyba swój udział w tym miała wilgoć. Standardowa, lekko okrężna trasa przez wał idący wzdłuż obwodnicy lekko mnie zaskoczyła mokrością trawy - aż zacząłem żałować, że nie założyłem traili, bo buty zaczęły przemakać.

    Kolejne zaskoczenie w Lasku Mogilskim... roboty drogowe! Przecięli jeden ze szlaków którymi śmigam, przez co moja trasa - i tak z reguły dość poplątana przez mylenie ścieżek nocą - zamieniła się w totalny chaos, a ja jakimś cudem wyleciałem z zupełnie innej strony lasu niż planowałem, o jakiś kilometr zbyt wcześnie. Nie było już jak mieszać z trasą, więc po prostu doleciałem z powrotem do auta. Bez rewelacji, ale przynajmniej wybroniłem tempo 5:30 min/km.

    Garmin w trakcie dojazdu na trening stracił 6% baterii, a podczas niespełna 50 minut biegu - ponad 20%. Czyli jednak zdecydowanie serwis, a nie nagły odpał...

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    330067,13 - 12,04 - 10,30 = 330044,79

    Za wczoraj i dziś – skleroza nie boli… Generalnie – dwa dni fuckupów plus padnięty garmin (ʘʖ̯ʘ)

    Wczorajsze plany były ciut ambitniejsze - ale nie jakoś drastycznie. Obudziłem się co prawda o czasie, ale czynniki zewnętrzne sprawiły, że wyszedłem z łóżka ze sporym opóźnieniem. Potem już typowa ciapowatość - może nawet większa niż zwykle, bo jak określić zejście do garażu... bez spodenek? xD
    Kolejna wyprawa na górę - zapomniałem o czołówce. Na dół, gotów do wyjścia... zaraz - gdzie saszetka na telefon? Na górę (-‸ლ)

    To jakiś cud, że wystartowałem o 5:01...

    Tym razem smog nieco rozwiało - w okolicach 70% max… uznałem, że sobie śmignę bez maski. Ruszyłem na trasę 11 km, którą - w zależności od humoru - mogę skrócić w razie czego nawet do okolic 8 km albo dowolnie wydłużyć. Jako, że było późno to pocisnąłem nieco i udało się nawet dość podgonić, bo w okolicach 11. kilometra uznałem, że można spokojnie jeszcze jeden dokleić. Koniec końców tempo wyszło 5:26.

    A dzisiaj… ech, szkoda gadać. Pobudka, wszystko lux, wstaję, idę po ciuchy… FUCK! Nie wsadziłem prania na noc do domu, wszystko mokrusieńkie. Szybka wyprawa na górę, poszukiwanie czegokolwiek nadającego się do biegania… Co prawda na zewnątrz 1°C, ale nie chciałem zakładać długich ciuchów - ale musiałem się zadowolić portkami 3/4.
    I kiedy już schodziłem na dół, zegarek zabipał „pozostało 5% energii” WTF? Wczoraj wieczorem naładowałem! (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    No nic, podłączyłem go na chwilę do ładowania i w międzyczasie wyrzuciłem śmieci, nakarmiłem koty… Dobił do 18%. Wychodzimy.

    Już wcześniej, obczajając gdzie są moje ciuchy, poczułem na zewnątrz smród. Aż sprawdziłem warunki - i może nie były jakieś tragiczne (rzędu 120-140%)… ale śmierdziało straszliwie. Oczywiście - maska. I gigantyczne opóźnienie, przez co wystartowałem dopiero o 5:20.

    Przyspieszyłem jak się tylko dało, chcąc zaliczyć choćby tych 8 km. Ale moje starania przyniosły nawet lepszy efekt od zamierzonego, i w okolicach szóstego kilometra widziałem, że spokojnie można się pokusić o dychę. Tak też zrobiłem… i gdy dobiegałem do 7. kilometra, usłyszałem „beep beep beep of death”. Po zaledwie 35 minutach garmin zdechłヽ( ͠°෴ °)ノ
    Znaczy się dupa, awaria i przesrane. Trudno, zatrzymałem się, odpaliłem Stravę żeby zarejestrować resztę i poleciałem dalej - i tak już do domu, z krótkim przystankiem w biedronce coby jakieś pomidorki na śniadanie były.

    Póki garmin nie padł, szło ładnie - średnia 5:18 min/km. Potem już słabiej, 5:31 min/km - nie dziwota, główny podbieg jest pod koniec. Średnio wychodzi jakieś 5:20.

    A Garmin chyba na dobre zdechł, właśnie załatwiam reklamację - w godzinę czuwania traci 15% baterii ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    330408,61 - 14,33 = 330394,28

    Leniwa, spokojna i bardzo skromna niedziela ( ͡ ‿ ͡ )

    Dzisiaj Naprawa. Ale nie, tym razem nie polowanie na wschód Słońca na Wysokiej - o nie… Dzisiaj, jako przykładny zięć, miałem obowiązki zięciowskie. Było obiecane zawiezienie Mamy do sanktuarium na mszę o 7 rano, to trza było powinność spełnić ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Potem po powrocie śniadanko, trochę lenistwa, trochę nauki z dzieciakami - no i w końcu dojrzałem do decyzji, coby cosik pobiec. Założyłem ciuchy i z postanowieniem „tylko na chwilkę niemal równo w południe wyruszyłem w trasę.

    Lekki, przyjemny chłodek, Słońce nieśmiało przezierające zza chmur… i niestety chwilami dający się odczuć smog. No niestety, maski nie zabrałem - jakoś musiałem to przeboleć. Od razu postanowiłem, że zamiast pchać się do Jordanowa gdzie jest najwięcej kopcenia, polecę prosto w górę w stronę Zakopianki - męczący podbieg, ale spora szansa że szybko wyjdę ponad granicę wiecznego smogu.

    Początek trasy fajny, bo pierwsze 3 km idą praktycznie po płaskim terenie i udało mi się nawet fajnie przyspieszyć do okolic 5 min/km. Gdy dotarłem do DK28, nie było już żartów - ostry podbieg (zresztą profil ładnie widać na wykresach) i od razu tempo zdechło… choć nawet nie tak bardzo, jak się tego obawiałem. Ostro parłem w górę i do przodu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Gdy w końcu dotarłem na Dyrdałówkę, to była już sama przyjemność - lekko w górę, lekko w dół, w zasadzie niemal ekwiwalent równej trasy. Fajnie się leciało aż do miejsca, gdzie pojawia się nowa „Zakopianka” i już nie ma chodników (a poza tym jest spadek 11%, który potem trzeba pokonać wracając) więc tam zawróciłem i poleciałem z powrotem dokładnie tą samą trasą.

    Po drodze zatrzymałem się na panoramiczną fotkę - ewidentnie widać było, że mimo dość zauważalnych porywów wiatru smogowa czapa nie odpuszcza. Cóż, mam nauczkę - brać maskę i się nie zastanawiać!

    Końcówka była fajna, bo nieco z górki i potem znowu praktycznie płaskie. Udało się wywalczyć średnią 5:12 min/km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Miłego wejścia w nowy tydzień! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    330676,32 - 20,23 = 330656,09

    Dla takich widoków warto wstawać ( ͡ ‿ ͡ )

    Obudziłem się dość wcześnie nawet, bo o 4:40. W pierwszej chwili panika, że późno... po chwili „aaaa przeca sobota” (ʘ‿ʘ)
    No ale wstawanie wstawaniem, zaś sprawy jakoś tak się potoczyły, że wystartowałem dopiero o 5:40 ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Było jeszcze bardzo ciemno, ale już widać było, że tym razem niebo nie będzie szczelnie zasłonięte gęstą warstwą chmur. Względnie ciepło, 6°C i leciutki wiatr - niestety nie dość mocny, by rozgonić smog. Czapka, czołówka, maska i lecimy.

    Oczywiście chciałem zaliczyć dwie dychy - więc wybrałem trasę, lekko ślizgającą się po opłotkach Krakowa. Ruch był niewielki, chwilami pojawiała się lekka mgła - mimo, że robiło się coraz jaśniej, czołówka przydała się jak najbardziej.

    Biegło mi się bardzo miło. Chciałem delikatnie przyspieszyć, ale szybko przeszedłem w tryb „a tak se pobiegam tak żeby było przyjemnie”. No i było przyjemnie ( ͡º ͜ʖ͡º) a ja z górki trochę przyspieszałem, pod górkę zwalniałem i wyszło koniec końców 5:45 min/km.

    Sam wschód Słońca ukrył się za wzgórzami, gdy byłem w najniższym punkcie trasy - ale widok, który złapałem chwilę wcześniej był obłędny (。◕‿‿◕。) Zresztą już pół godziny wcześniej, widząc głęboki przedwschód, wiedziałem że będzie na co popatrzeć.

    Na koniec zaliczona piekarnia i warzywniak - i można było dobiec do domu.

    Miłego weekendu! ( ͡ ‿ ͡ )

    Aaach - no i zgodnie z sugestią @quiksilver dodaję tag #lakierniknatrasie ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    330810,40 - 12,36 = 330798,04

    Dobre powietrze już było.

    Nadal pracuję nad pobudkami. Dzisiaj ta o 4:21 zadziałała, ale w pełni świadomie ją po chamsku zdrzemkowałem i wstałem 10 minut później. No leń jestem i tyle, nie mam nic na swoje usprawiedliwienia.
    Reszta poszła sprawnie. Koty, ubranie… no dobra, z ubraniem był problem. Musiałem się naszukać skarpetek, bo wszystkie które się suszyły - się nie dosuszyły ( ͡° ʖ̯ ͡°) Ale w końcu jakoś skompletowałem garderobę, po czym zebrałem się przed dom. Później niż na to liczyłem, bo była już 5:05.

    Temperatura wysoka, 7°C. Wiatr obiecująco mocny. Ale do tego mgła na tyle gęsta że ulice były mokre, a odczyt na airly i miejskich czujnikach nie pozostawiał wątpliwości: to dzień na bieganie w masce. Nic to, założyłem wszystko jak należy i wyruszyłem na trasę.

    Żona planowała dość wczesne wyjście, więc też nie mogłem sobie pofolgować. Celowałem w 11 km, by wrócić o 6:10 - ale jak docisnąłem nieco tempo to początek był na tyle obiecujący, że zacząłem myśleć o dorzuceniu choćby kilometra...
    Wiatr był chwilami naprawdę mocny, aż dziw że nie rozwiał smogu - pewnie miała tu sporo do powiedzenia mgła.

    Tempo było znośne, choć ostatnia górka trochę dała mi radę. O tyle dobrze, że ruch samochodowy niewielki - na tym ostatnim podbiegu jest ledwo miejsce na auto, i jak coś jedzie to bywa że muszę zeskoczyć z asfaltu na błoto...

    Po górce miałem nabitą dyszkę i kilometr do domu... oraz idealną kilometrową pętelkę. Rzecz jasna skorzystałem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dzisiaj jeszcze basen ze starszym synem i można zaczynać weekend ( ͡ ‿ ͡ )

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow #smog
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    330930,20 - 13,17 = 330917,03

    Sennie i generalnie jako tako.

    Nadal słabo z moimi pobudkami… Tym razem to prawda budzik o 4:21 mnie co prawda obudził, ale nieopatrznie na sekundę zamknąłem oczy… no i wstałem dopiero, gdy zegar wybił 4:30. I tak nienajgorzej...

    Koty, ciuchy, bateryjki... stała pozycja, stałe opóźnienie. Tak więc przed domem stawiłem się o 5:00. Nic to, może jutro będzie lepiej?

    Już nie było tak ciepło jak wczoraj, zaledwie 3°C i zimny wiatr - za to czyste powietrze (ʘ‿ʘ) Deszczu zero, ale drogi mokre i pełne kałuż - musiało ledwo co przestać padać. Oczywiście klasycznie w krótkich ciuchach, w końcu bieg rozgrzewa ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Biegłem z misją po bułki, a biorąc pod uwagę godzinę startu i moje typowe tempo wycelowałem w 12 km. Początkowe kilometry nie przyniosły zaskoczeń, ale późniejsze już poszły nieco lepiej niż oczekiwałem - i gdy dotarłem do punktu z opcją dodatkowej pętelki, wykorzystałem na dodatkowy kilometr. Nie tylko dlatego, że miałem czas, ale też wolałem tak wycyrklować by do piekarni trafić ok. 6:10 - zbyt wiele razy bezsensownie krążyłem wokół piekarni, czekając na otwarcie. Plan wykonany w 100% - równo o 6:10 wkroczyłem do piekarni ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Na koniec oczywiście standardowy podbieg do domu, krótki odcinek z górki i gotowe. Średnia 4:48 min/km

    Przed chwilą wszedł jeszcze basen, 68 długości w 42 minuty. Czuje dobrze człowiek ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ
    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    331003,42 - 15,54 - 7,51 = 330980,37

    Powoli do celu.

    Dzisiaj znowu nieco zaspałem – ale tym razem na szczęście tylko trochę… Obudziłem się o 4:33 i szybko udałem się do salonu w poszukiwaniu ciuchów.
    Jak zwykle, trochę zeszło zanim - przyświecając sobie latarką w telefonie – znalazłem wszystko czego szukałem. W międzyczasie przypałętał się kot, twierdząc że właśnie musimy wspólnie zaśpiewać najsmutniejszą piosenkę świata w pt. „w miseczce jest skisłe mleko”.

    Tym razem nie było wtop i o 4:59 wyszedłem przed dom. Nie dość, że cieplutko (9°C), to jeszcze smog rozwiany przez wiatr - sama przyjemność. Trochę mokro, ale nie padało.

    Jak zwykle, gdy mam za dużo czasu (a miałem, bo dzieci do szkoły na 9), popuściłem gumę w majtach i zwolniłem - ale nie żałuję, bo zaliczyłem po prostu przyjemny bieg. Tempo wyszło 5:49 min/km. Nie uświadczyłem nawet śladu wschodu Słońca... może innym razem.

    A wieczorem mordęga na bieżni. Spasowałem po pokonaniu 7,5 km w tempie 4:57 min/km - chciałem dociągnąć do 9,5 żeby mieć zaliczone dzisiaj 25, ale najnormalniej w świecie stwierdziłem że mi się nie chce ¯_(ツ)_/¯ Ale dobre i to. Przynajmniej bez stresów się wykąpałem i odebrałem młodego z treningu.

    Na dzisiaj styknie, rano trza po bułki pobiec.

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    331094,97 - 9,01 - 10,06 = 331075,90

    Zaspane, ale pobiegane.

    No szlag mnie trafi. Mimo nastawionego budzika zaspałem i obudził mnie dopiero zegar wybijający piątą rano (╯︵╰,)
    Zebrałem się tak szybko jak tylko potrafiłem, koty ekspresowo dostały żarcie, z niczym nie zwlekałem - no ale i tak wystartowałem dopiero o 5:28. Nie było szans na nic dłuższego, bo 6:30 to już ekstremalnie ostateczny czas by siedzieć już w wannie… więc przyspieszyłem. I kurczę, nawet się udało - bo zszedłem ze średnią do 5:22 min/km. Wiem, że praktycznie po płaskim (94m w górę), wiem że krótko - ale spodziewałem się gorszego wyniku. W połowie stwierdziłem nawet, że zamiast planowanych 8 zrobię 9 km - co też się udało. Więc ostatecznie nie było tak tragicznie - choć fatalnie, gdy porównać z planowanym startem o 4:45 ( ಠ_ಠ) Mimo że dość chłodno (2°C), to nawet specjalnie nie zmarzłem w krótkich ciuchach.

    Po południu poszło nawet sprawnie. Młody odstawiony na trening, ja tylko zrzuciłem jeansy i kurtkę i założyłem traile (zaczynało padać) i o 18:11 wystartowałem. Deadline to 19:10, bo trzeba jeszcze się wykąpać zanim młody skończy o 19:30 - więc starałem się nie marnować czasu i poleciałem. Ciepło (10°C), dość błotniście, ale zdecydowana większość trasy prowadziła po asfalcie - czy to boczne dróżki, czy sam Lasek Wolski. W Lasku jak zwykle popieprzyłem dróżki i w pewnym momencie na głos powiedziałem „gdzie ja kur* jestem” xD - ale szybko się zorientowałem i potem już w miarę kontrolowałem sytuację. Sporo zwierza tej nocy było w lesie, co chwila świeciły na mnie jakieś oczy zza krzaków, w oddali słychać było ostrą walkę o życie, raz przeleciały mi tuż nad głową bezszelestnie sowy - nieźle mnie wystraszyły, pojawiwszy się znienacka w świetle czołówki (°□°)
    Udało się wyrobić 10 km ze średnią 5:26 min/km.

    Aha, no i najważniejsze: w miarę czyste powietrze i bez maski ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Może jutro uda się w końcu wcześniej wstać?

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    331399,30 - 11,51 = 331387,79

    Skromna jedenastka na jedenastego.

    Wczoraj był dzień leniwca, dzisiaj dzień śpiocha. Zapomniałem, że dla zegarka jest dzisiaj dzień powszedni i nie ustawiłem budzików. Nadzieja była w kocie, ale żona zauważyła jak kotka kombinuje nad zrzucaniem mi rzeczy z nakastlika i zarządziła eksmisję... skutek taki, że wstałem o 7:45 i o fajnych planach na zrobienie 25+ km mogłem już tylko pomarzyć (╯︵╰,)

    Miło i rześko, 4 °C a po deszczu pozostał miły zapach w powietrzu. Smog przewiany, jasno - bieg na luzaka niczym latem. Trochę kałuż, trochę wodnych pułapek pod płytkami chodnikowymi, ale lidlowskie traile spisały się na medal. Wybrałem nietypową, niemal płaską trasę - zaledwie 90 m przewyższeń, za to fajna żeby z dala od zgiełku ulicznego przepaść na godzinkę. Starałem się przynajmniej dla przyzwoitości przyspieszyć i nawet coś tam wyszło - średnia 5:19 min/km.

    Miłej nocy i miłego startu w czterodniowy tydzień (ʘ‿ʘ)

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    331642,09 - 14,41 = 331627,68

    Dzień leniwca, gdy nic się nie chce.

    Pobudka? Gdzie tam, olałem... dopiero dyskretne „miau” prosto w ucho i łaskotanie wibrysami po nosie mnie zmobilizowało do wstania. Z wielką niechęcią się zebrałem, sierście nakarmiłem, założyłem ciuchy i o 6:30 zszedłem do garażu.

    Na termometrze 6°C, poziom smogu – wysoki. Niestety, tym razem nie była to mgła która zmyliła airly... trzeba było założyć maskę. Obyło się bez czołówki – torytycznie był już wschód Słońca i było po prostu jasno… założyłem tylko kamizelkę odblaskową.

    Biegło mi się tak jak się wstawało. Po prostu nic mi się nie chciało i zamiast się starać – przeszedłem w leniwy trucht. Tak sobie truchtałem, zakładając że wrócę przed 8 rano (wtedy miało zacząć lać). Czasu starczyło ledwie na 14 km - i dobrze, bo mi się coraz mniej chciało ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Do domu doleciałem o 8:00, ze średnią 5:54 min/km. Gdy wchodziłem do garażu - lunął deszcz (ʘ‿ʘ)

    Miłej leniwej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    331844,19 - 20,33 = 331823,86

    Mygła mygła - a nie smog. I bardzo dobrze (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Pobudka dość dramatyczna. Zegarek zawibrował o 5:01, a ja w panice siadłem na łóżku z myślą „cholera, zaspałem!”
    Dopiero po kilku sekundach dotarło do mnie, że jest sobota i wcale nie jest źle... więc się położyłem. I pewnie bym pospał długo, gdyby nie to że po 15 minutach obudziło mnie coś, co we śnie przypominało trzęsienie ziemi. Tak, to była wielka kota na mojej poduszce, która ostatnio zmieniła metodę budzenia z „próbujemy zrzucać różne drobiazgi z nakastlika” na „otulamy głowę ofiary i włączamy mruczenie na maxa” xD

    Jako że byłem dość zdezorganizowany - najpierw szukałem skarpetek, potem się wracałem po baterie, potem łaziłem po domu szukając czołówki - udało mi się wyruszyć dopiero o 5:55. Mimo, że od wschodu Słońca dzieliło mnie zaledwie 40 minut, to przez gęstą mgłę i mocne zachmurzenie było czarno jak w nocy. Dobrze że miałem świeżo naładowane akumulatory do czołówki, bo była potrzebna praktycznie do końca biegu.
    Termometr wskazywał 4°C, ale gęsta mgła i lekki wiaterek sprawiały, że było dość zimno. Właśnie. Mgła. Airly straszyło wysokim zaczadzeniem, ale tradycyjnie porównałem z miejskimi punktami pomiarowymi... bingo! Fałszywy alarm, a smog na poziomie 50% normy. Fajnie, w weekendy lubię latać bez maski (ʘ‿ʘ)

    Poleciałem z myślą o zaliczeniu standardowej dwudyszki - czyli lekko poza Kraków. Szło nieźle, tempo w okolicach 5:30-5:40 i generalnie przyjemnie się biegło. Mgła sprawiała trochę problemów - tak jak wczoraj była na tyle gęsta, że w ciemniejszych miejscach przełączałem na czerwoną lampę żeby samego siebie nie oślepiać. Do tego od mgły było na tyle mokro, że drogi były jak po lekkiej mżawce - co w połączeniu ze starym błotem skutkowało niebezpieczną śliskością. A ja nie byłem w trailach...

    Słońca nie uświadczyłem w okolicach wschodu - w sumie dopiero godzinę później na chwilę rozświetliło okolicę, po czym ponownie zniknęło za chmurami. Gdy zrobiło się jasno, uznałem że trzeba lecieć nadal z czołówką na maksa - nie chciałem niepotrzebnie ryzykować.
    Ostatni przystanek przed domem oczywiście w piekarni - bułki kupione, misja spełniona (ʘ‿ʘ)

    Tym razem udało się nawet zrobić miłą średnią, 5:33 min/km.

    Miłego weekendu!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

  •  

    331878,01 - 13,22 = 331864,79

    Na szybko, bo zapomniałem dopisać...

    Pobudka klasycznie, wyzbierałem się na 4:55 - dobre i to. Mimo 1°C krótkie ciuchy, oczywiście maska bo smog mocno (choć nie tak jak w nocy, jak było 400%). Sucho, deszczu brak. Dużo cchmur, gwiazd brak.

    Puściłem się na klasyczną trasę 12K, na koniec dodając pętelkę z nieco ponad 1 km. Szło niby słabiej niż wczoraj, ale za to na podbiegach znacznie mniej zwalniałem. Finalnie średnia 5:38 min/km.

    A teraz lulu, bo dziś znowu zaliczone 68 basenów - nawet o pół minuty szybciej niż wczoraj (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    332045,95 - 12,30 = 332033,65

    Wczoraj był dzień lenia, dzisiaj… dzień jak co dzień. Ani dobry, ani zły - taki w sam raz.

    Tym razem wstałem już nieco lepiej, bo koło 4:30. Trzeba było obsłużyć sierściuchy, bo wściku dostawały - od miziania począwszy na karmieniu skończywszy. Trochę pobłądziłem w domu w poszukiwaniu garderoby, potem oczywiście wracałem się po akumulatorki które ładowałem… no i wystartowałem o 5:05. Dobre i to.

    Dziś już było znacznie chłodniej, 2°C. Za to nie było deszczu, wiatr był minimalny… smog jak najbardziej był, więc znowu bieg w masce.

    Początek poszedł znacznie lepiej niż wczoraj, takoż i kolejne kilometry. Mimo późnego startu, udało mi się tyle nadrobić, że na koniec dorobiłem jeszcze 1 km pętelki żeby dobić do tych 12 km. Żeby nie podbiegi, to średnia by w ogóle była fajna, ale osiągnięte 5:43 min/km i tak jest w sumie zadowalające.

    BTW, w końcu znalazłem info jak kalibrować bieg na bieżni elektrycznej - może wreszcie pomiar z zegarka będzie choć trochę zbliżony do rzeczywistego wyniku… Muszę spróbować w przyszłą środę.

    Wieczorkiem zaliczyłem jeszcze solidny trening na basenie, 68 długości non stop. Oj, będzie się dobrze spało (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Dobranoc!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    332218,86 - 11,26 - 9,15 = 332198,45

    Dziś dzień lenia. W ogóle leniwy ten listopad...

    Pobudka o 4:21. Co robić? No drzemkę wcisnąć, a jakże... wstałem o 4:50 xD
    Jakoś się pozbierałem, sierściuchy obsłużyłem, lekko zakląłem bo nie wstawiłem akumulatorków z czołówki do ładowania - nic to, może wystarczy mocy... i o 5:20 wystartowałem. Na zewnątrz 7°C, lał deszcz, a smog niestety konkretny - trza w masce biec.

    Dobrze, że dziś środa - dzieci na 9 do szkoły, więc bez większych stresów mogłem chociaż te 11 km zrobić. Zdecydowanie bez stresów, bo włączył mi się tryb luzackiego truchciku... no i w sumie było dzięki temu przyjemnie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) Średnia z biegu 6:02 min/km, w sam raz na relaks.

    Wieczorem... trening młodego w comcomzone. Krótszy, więc zamiast kombinować od razu poszedłem na siłownię do piekielnej maszyny. Chyba powoli się oswajam, przez całe 45 minut utrzymywałem tempo 4:59 min/km, co oczywiście okupiłem hektolitrami potu. No ale przynajmniej łącznie są dwie dyszki.

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    332324,31 - 9,04 = 332315,27

    Niemal dwa dni przerwy... no ale przynajmniej symboliczne 9 zaliczone.

    Z niedzieli na poniedziałek spałem niespełna dwie godziny - nawet jak na mnie to zdecydowanie poniżej standardów, więc rzecz jasna odpuściłem. Zresztą i tak nie było czasu.
    Z wczoraj na dziś mocno pospałem, ponad 7 godzin. No i nieco zaspałem... i zdecydowałem się na inne poranne aktywności.

    No ale wieczorem młody miał trening - tu już nie odpuściłem. Lał deszcz, ale od czego są buty trailowe? Standardowo najgorsze były kałuże na asfalcie - na nie nie ma rady ¯_(ツ)_/¯

    Chciałem zaliczyć dychę, ale zdecydowanie zabrakło czasu - i musiałem się ograniczyć do 9 km, żeby się nie spóźnić na koniec zajęć. Ale lepszy rydz niż nic (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Średnia 5:42 min/km. A niech se będzie.

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    332785,20 - 22,15 = 332763,05

    Naprawa, Wysoka, #gory i piękna pogoda - czegóż chcieć więcej? ( ͡ ‿ ͡ )

    No, może wstania zgodnie z planem. Zaspało mi się i zamiast wstać o 5:21, otworzyłem oczy pół godziny później... i mimo że jakoś się tam sprężałem, to wybiegłem dopiero o 6:15. To tyle, jeśli chodzi o łapanie wschodu Słońca nad szczytami gór... (╯︵╰,)

    No ale nie ma tego złego. Było już na tyle jasno, że mogłem przynajmniej bez obaw zostawić w domu czołówkę. Maski i tak nie miałem, ale nie była potrzebna - powietrze krystalicznie czyste, a na termometrze przyjemne 6°C ( ͡ ‿ ͡ )
    Biegło się bardzo przyjemnie - co prawda traile, które akurat ze sobą zabrałem i wsadziłem do nich żelowe wkładki okazały się być ciut przyciasnawe, ale jakoś dramatycznie to nie przeszkadzało. Przeleciałem sprawnie przez Jordanów, aż dotarłem do ulubionego 3 km podbiegu na Wysoką. Tam oczywiście tempo przyklękło, ale i tak było bosko - ten jesienny las owschodzie Słońca był cudowny (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Na szczycie piękne widoki, a potem już tylko śmigiem z górki, lekkie podbiegi w Skawie i już luzikiem do mety. Średnia 5:45 min/km - w sumie znośnie jak na 350m przewyższeń.

    Miłej niedzieli!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    333042,60 - 18,10 = 333024,50

    Przyjemna przebieżka po jednodniowej przerwie ( ͡ ‿ ͡ )

    Przez październik biegałem każdego dnia (choćby symboliczne 5 km), więc listopad rozpocząłem od pauzy (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■) No ale dzisiaj już 2.11, więc trzeba było coś się poruszać.

    Chciałem wcześnie wstać i wystartować o 5 rano, ale po pierwsze zaspałem i o piątej to się dopiero obudziłem, a po drugie nieco zamarudziłem - przez to wystartowałem dopiero kwadrans przed szóstą.

    Miły chłodek, jeden stopień poniżej zera. Zanieczyszczenie spore i maska miestety konieczna - może jutro, w górach będzie lepiej... ale start był dobry. Późniejsze kilometry też gładko wchodziły i biegło się bardzo miło - większość czasu w okolicach 5:20 min/km. I taka też wyszła średnia - jak na mnie, dość przyzwoita.

    Jutro Naprawa i Wysoka - aaaach ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    333505,88 - 10,10 = 333495,78

    BOO!

    Udanego #halloween w #krakow (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Grzeczne 10 km w tempie 5:45 min/km na dopełnienie października. Temperatura -5°C, ja w krótkich ciuchach i w masce... Ludzie patrzyli jak na wariata. I słusznie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Fajny miesiąc. Ani dnia bez biegania... Kolejne miesiące będą już spokojniejsze, bo do rocznego celu 5K zostało już niecałe 500 km.
    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @enron: a nie lepiej biegać na siłowni? Szczególnie w zimie gdy normy są przekroczone non stop? Smog i cały ten syf organizm wchłania nie tylko drogami oddechowymi, lecz także skórą i błonami śluzowymi, a ich już nie da się ochronić maską.

    •  

      @tupac321: nie, nie lepiej. Bieżnia elektryczna to koszmar, mordęga fizyczna i psychiczna. A że na siłowni raczej nie będziesz miał filtrowanego dopływu powietrza, to przez te błony śluzowe wchłonę i tak o rząd wielkości mniej niż na siłowni.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    333532,44 - 17,16 - 9,40 = 333505,88

    Ranki i wieczory. Relaks i mordęga. Ale jest pincet plus - udało się, szósty miesiąc z rzędu przekroczyć magiczną liczbę (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Rano obudziłem się całkiem sensownie - ba, nawet sam się obudziłem przed 4, ale stwierdziłem że pośpię - ale jakoś wszystko mi tak z wolna szło, że wystartowałem zaledwie 5 minut przed piątą ¯_(ツ)_/¯ Dobrze, że dziś dzieci miały na 9 do szkoły - mogłem sobie pofolgować.

    Na termometrze co prawda 2°C, ale moją uwagę przykuł poziom zanieczyszczeń – podejrzanie niski… a to oznacza jedno: wiatr. Zaś wiatr i 2°C to już potrafi być chłodnawo… Założyłem portki 3/4, podwójny podkoszulek i wyruszyłem.

    Starałem się więc dość sprawnie – tym łatwiej, że bez maski – ale rewelacji żadnej nie było: na pierwszych kilometrach tempo zdecydowanie słaba… Potem było nieco z górki i już trochę przyspieszyłem. Wiele to nie zmieniło, ale od razu poczułem się lepiej ( ͡º ͜ʖ͡º) Trochę przeszkadzał intensywniejszy niż zwykle ruch samochodowy - nie wiem co tych aut aż tyle robiło w odludnych dość okolicach... Najgorzej było ma wąskiej dróżka którą wracam na osiedle, odetchnąłem gdy już dobiegłem do szerszych dróg.
    Potem już tylko sprincik w kierunku domu i gotowe. Średnia 5:35 - ujdzie. Przedwschód był ładny, ale sam wschód ukradły chmury.

    Wieczorem... wieczorem młody miał trening. Ale że krótszy, to stwierdziłem, że zamiast lecieć poza comcom skorzystam z piekielnej machiny. Wiedziałem, że do 500 km brakuje mi 9 km z groszami - zrobienie tego na bieżni w niespełna godzinę wydawało się nierealne... ale zacisnąłem zęby, szybko rozpędziłem draństwo do 12,3 km/h i wbiłem wzrok w ścianę. Było ciężko, ale ku własnemu zdumieniu nawet trzymałem fason. Kolejne kilometry mijały, pot ze mnie lał się strumieniami, ale ja wciąż uparcie dotrzymywałem kroku maszynie. Gdy przekroczyłem 4 km, wiedziałem że szanse na 9 km rosną.
    Podczas biegu wyduldałem niemal litr wody - sporo jak na mnie, biorąc pod uwagę że podczas treningów z reguły nic nie piję... A wykres pulsu ładnie pokazał, że raczej nie był to czysty relaksik ( ͡º ͜ʖ͡º) Koniec końców zrobiłem tyle co trzeba, zaliczone 500,07 km a jutro coś tam dołożę. Średnia 5:08 min/km, choć zegarek w ogóle uznał że tempo było grubo ponad 6 min/km i o 2 kilometry krócej... a ja się czułem, jakbym conajmniej maraton przebiegł. Ta maszyna mnie kiedyś zabije xD

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    333 738,37 - 9,59 - 7,35 = 333 721,43

    Wczoraj i dziś. Dwa bieguny. Wczoraj - miłe 8°C, delikatny deszczyk i krystalicznie czyste powietrze. Dzisiaj już tylko 2°C, sucho i powietrze śmierdzące jakby ktoś wędził u kalosze…

    Oba dni skromnie - wczoraj zaspałem i zamarudziłem, dzisiaj musiałem jeszcze sprawdzić przed wyjściem czy moja robota w nocy nie poszła na marne. Ale przynajmniej spiąłem pośladki i tempo jakieś przyzwoitsze - wczoraj 5:28, dzisiaj 5:25 min/km.
    Jutro może w końcu coś dłuższego się uda...

    Miłego dnia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    334102,25 - 22,22 = 334080,03

    Ciuteńkę szybszy niedzielny relaksik ( ͡ ‿ ͡ )

    Jest zmiana czasu. Na ten gorszy, no ale trudno. Jedna zaleta - można dłużej pospać… Aha. Żona z dziećmi pojechała do teściów, mniej obowiązków wieczorem i można wcześniej walnąć się w kimono… aha. No jasne, nie ma to jak kisnąć do wpół do pierwszej przed telewizorem właściwie bez sensu. Ja to kuźwa nie pośpię, chyba że mnie kto zmusi ¯_(ツ)_/¯

    No i oczywiście kocia pobudka tuż po 5 rano. Spoko, nawet prawidłowo bo fajnie by było wykorzystać jedyną zaletę czasu zimowego - okazję do złapania wschodu Słońca. No i oprócz tego wrócić do domu na tyle wcześnie, by jeszcze jakoś ogarnąć dom zanim rodzina wróci… i tak jakoś wystartowałem o 5:45. Ni to późno, ni to wcześnie - tyle dobrze, że już nie trzeba było brać czołówki.

    Za to maskę zdecydowanie trzeba było zabrać. Teraz jest pięknie, wszystko przewiane - a przed szóstą na mapie było czerwoniutko, miejscami niemal fioletowo… I nie, nie była to mgła (・へ・) Za to temperatura… hmm. Niby nie było czuć zimna, ale były tylko 3°C. Może kwestia tego, że nie było właśnie mgły i było jasno? Ileż ta głowa robi z percepcją warunków zewnętrznych…

    Ruszyłem raźniej, bo jednak chciałem te dwie dychy przebiec a głupio by było wrócić do domu na 5 minut przed żoną. Kolejne kilometry szły różnie - ale w końcu się mocniej zebrałem i zaczynały wpadać sensowniejsze czasówki, bliższe 5 niż 6 min/km. Leciałem tak sobie spokojnie, przy prawie zerowym ruchu samochodowym. Lekkie zamieszanie wywołałem przebiegając koło niewielkiego tłumu przy wiejskim kościółku - tam chyba mniej przywykli do takich kreatur niż w mieście ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Gdy zbliżałem się do dwudziestego kilometra, widziałem że wybronienie 5:30 min/km jest w moim zasięgu i jeszcze się wysiliłem żeby jakoś sensowniej wyszło. Przy ostatnim, podwójnym podbiegu zacząłem odczuwać dyskomfort przez maskę - chyba lekko przegiąłem i przekroczyłem maksymalną przepustowość filtrów… jakoś sobie poradziłem, ale było niewesoło bo się na tyle zdekoncentrowałem że się potknąłem - mało brakowało i bym wyglebił i sobie ten głupi pysk rozwalił xD No ale jakoś się tak nie stało, doleciałem do drugiego szczytu i czekała mnie już tylko przyjemna końcówka z górki. I miła niespodzianka - udało się nawet utrzymać niższą średnią, 5:26 min/km ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Ech - miałem to wysłać rano a tak jakoś zeszło… No nic. Miłego wieczoru i nowego tygodnia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336358,38 - 20,10 = 336338,28

    Uff, udało się - zdążyłem zaliczyć dwie dyszki z rańca ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Dzisiaj było ciasno czasowo – młodego trzeba było zawieźć na meczyk na 9 rano, a marzyły mi się właśnie jakieś dwie dychy… to oznaczało jedną: start w okolicach piątej rano.

    Jak się człowiek uprze, to się uprze. Bez niczego obudziłem się o 4 rano. Stwierdziłem, że to lekkie przegięcie i jednak wypadałoby trochę dospać… ostatecznie obudziłem się jakieś 40 minut później. Młodsza kota już czekała na poranne pieśkanie i karmienie. Ogarnąwszy obowiązki sprawdziłem pogodę – temperatura 6°C, smog 120-150%. W sumie się spodziewałem... maska na pysk i ruszamy.

    Godzina 5:10. Czarna noc, gęsta mgła. Dobrze, że naładowałem akumulatorki do czołówki – była niezbędna praktycznie przez cały bieg. Ruch na drogach minimalny, ale w tym mleku warto być widocznym z daleka - odblaski są zdecydowanie słabiej widoczne.

    Biegło się bardzo przyjemnie. Wystartowawszy o odpowiedniej porze miałem w miarę luz i mogłem sobie truchtać bez większych stresów. Tempo było nawet w miarę, nawet mimo lekkiej zadyszki przy podbiegach udało się zrobić średnią 5:40 min/km. Jak na relaks – w sam raz. Do wschód słońca 07:18, więc musiałem się zadowolić przed wschodem – w sumie w tej mgle prezentował się całkiem sympatycznie.

    W domu już szybka kąpiel, pranie, śniadanko i śmigamy na meczyk. Podstawowy plan na dzisiaj zaliczony (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Miłego weekendu! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336550,17 - 10,41 = 336539,76

    No i się stało. Zaspałem. Poszedłem spać dużo wcześniej niż zwykle, a obudziła mnie dopiero rezerwowa pobudka ostatniej szansy o 4:43… No ale za to pospane - 5:44 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Kot stawił się po żarcie, a tu niespodzianka - jeszcze było… więc zjadła i nie zawracała 4 liter. Ja się szybko zebrałem… i niespodzianka. Zapomniałem naładować akumulatorków. Na szczęście na ten wypadek mam przygotowane 3 świeże bateryjki, które założyłem.

    Na zewnątrz lekki ziąb, 4°C i jakoś tak wilgotno. Mgły ani śladu - wczoraj to było ekstremum, drogi były mokre jak po deszczu, nawet z drzew kapało! Dzisiaj powietrze przejrzyste. Ale niestety - smog nadal trzymał, więc maska założona.

    Swoją drogą, niby te nowe filtry 3M6038 są lepsze, ale… chyba wolałem poprzednie, 3M2128 klasy P2. Te nowe nawet są spoko jeśli chodzi o opory oddychania (być może MINIMALNIE większe, ale nie dam głowy), natomiast cholernie mi brakuje warstwy węgla aktywnego - idealnie filtrowała większość zapachów, czy to spalin czy nawozów na polach. Trochę myślę nad tym czy nie wrócić do 2128, ew. wersji P3 2138 - albo w ogóle pójść w ABEK. Tylko czy taki 3M 6099 (ABEK2P3) to już nie będzie zbyt ciężki w oddychaniu? Cholera wie, a tani on nie jest ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Poleciałem z racji spóźnienia krótką trasę - tylko 10 km. Po wczorajszym basenie biegło się spoko, może nie jakoś szybko ale całkiem znośnie. Wzniesienia mnie jakoś totalnie nie pokonały, ani razu nie przekroczyłem 6:00. Na koniec średnia całości 5:46 min/km, słabo ale lepsze to niż nic.

    Miłego piątunia!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336703,06 - 11,83 = 336691,23

    Smog, smog, smog na ulicach,
    smog, smog, smog na ulicach,
    smog, smog, smog na ulicach,
    smog.

    Co tu dużo mówić. O ile początek października dawał jakieś nadzieje na to, że ustawa antysmogowa coś pomoże, o tyle jego druga połowa raczej nie pozostawia wątpliwości. Jest źle i nie zapowiada się, by się miało poprawić… ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Update: teraz się poprawiło. Szkoda, że nie rano...

    Pobudka o 4:21 - tym razem od razu wstałem i się zabrałem za przygotowania. I szło świetnie, dopóki nie usłyszałem cichego „mił”. Chwilę zeszło na lokalizowaniu źródła, ale w końcu znalazłem - mała głupia kota wlazła do pokoju gościnnego, a ktoś potem tenże pokój zamknął. Mała rzuciła się do misek, więc trzeba było jej coś tam zorganizować…

    I tak to, mimo sprawnej pobudki, wyruszyłem dopiero o 4:55. Cieplutko, 10°C. Mgła równie gęsta jak wczoraj - może nawet gęstsza? Ciężko stwierdzić. Wiatru prawie nic… No i mamy idealne warunki żeby powstał #smog

    Poleciałem na 12 km trasę, a że się trochę spieszyłem to nic nie przeciągałem tylko celowałem by wrócić do domu nie później niż 6:10 - musiałem jeszcze przestawić samochody, o czym zapomniałem wczoraj. Biegło mi się… no niby miło, ale coś słabo - nie umiałem się rozpędzić, mimo że coś tam się starałem. Średnie tempo 5:56 min/km ¯_(ツ)_/¯

    Ponownie sobie pozwolę napisać - fajnie się biega w takiej mgle. Jesteś tylko ty i te dwa metry, które jesteś w stanie dostrzec… Jeden warunek: musi być ciemno. Gdy jest jasno, to robi się zdecydowanie zbyt niebezpiecznie - i wtedy już tylko bieganie po chodnikach i duuużo ostrożności na skrzyżowaniach...

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336792,15 - 5,78 = 336786,37

    Mały aneksik do porannego biegu.

    Liczyłem na to, że wiatr, który nawet nieco się rozhulał, jakoś sobie poradzi ze smogiem. Mgła lekko zelżała, ale smog nie ustąpił nic a nic... nawet dziad zgęstniał (・へ・)

    Standardowo żaglowa, wały, Lasek Mogilski... Szczęśliwie nikogo w Lasku nie spotkałem - mimo wszystko nie chcę mieć ludzi na sumieniu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Było spoko, krótki dystansik i niemal nie było się kiedy zmęczyć. Tempo 5:40 min/km

    Miłego wieczoru!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336835,21 - 15,54 = 336819,67

    Jest #smog i #mgla - jest i #dziendobry #krakow (ⴲ‿ⴲ)

    Jak zwykle pobudka o 4:21, ale leń mnie dopadł i musiałem chwilę powalczyć, żeby wstać... Nawet przez chwilę myślałem by nie uderzyć ponownie w kimono, ale sama ta myśl sprawiła że się zaparłem i wyskoczyłem na równe nogi. Nie ma takiego opierdzielania!

    Kot obsłużony, ciuchy założone, garaż, baterie do lampy, sprawdzamy pogodę... Uuuu. This. Means. MASKAAA! No i smogowe #pokazmorde

    Wystartowałem równo o 5. O tyle dobrze że w miarę ciepło, 8°C. Za to mgła przepotężna, gęsta jak mleko i nieustępliwa. Pół biedy, jak biegłem przez miasto - lampy uliczne jakoś w miarę rozjaśniały okolicę - ale gdy już dotarłem do nieoświetlonych dróg, to czołówka tak rozjarzała mgłę, że widziałem na metr do przodu. Zmieniłem na nieco słabszą czerwoną lampkę, było minimalnie lepiej... i lekko demoniczniej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W sumie lubię takie bieganie we mgle. Skupiasz się tylko na tym metrze-dwóch przed sobą i jesteś totalnie odcięty od reszty świata, tracisz poczucie czasu i miejsca... idealne warunki do biegania. Lepsze tylko bieganie po szczytach gór przy wschodzie Słońca ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    A biegło mi się spokojnie, miło i luzacko - miałem dzisiaj nieco więcej czasu i się nie musiałem spieszyć i spinać. Tempo w miarę równe, na podbiegach rzecz jasna słabsze. Średnia równie luzacka, 6:02 min/km.

    Wieczorem też chyba coś się myknie, zobaczymy.

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    336896,73 - 14,08 - 9,33 = 336873,32

    Powrót do Światłości (ʘ‿ʘ)

    Pobudka o 4:21, ale nagle przyszedł leń i włączył drzemkę. W końcu nieleń wygrał i jeszcze przed upływem 10 minut zebrałem się, ubrałem, obsłużyłem koty i o 4:50 byłem gotów do startu.

    Światło, jasność, niechaj żyje! Wczoraj wieczorem się uparłem, rozebrałem obie czołówki i znalazłem przyczynę niedziałania - w obu padł jeden z dwóch kabelków między bateriami a lampką, co ciekawe - ten sam. Oczywiście gdy jjest taka potrzeba, to nie idzie znaleźć sensownego sprzętu i pod ręką była jedynie prehistoryczna lutownica z grotem wielkości dzidy bojowej i jakiś kabel sztywny niczym pal Azji… ale że się uparłem, to udało się to jakoś polutować i czołówka odżyła. AVE!

    Miłe ciepełko, 7°C i brak wiatru… no ale coś za coś. Bez wiatru, za to ze smogiem (・へ・) Maska na pysk i w drogę!

    Biegło się bardzo przyjemnie, choć wolniej niż wczoraj. Maska niespecjalnie przeszkadzała, dopóki nie zaczęły po nosie spływać krople potu i walczyłem z myślą by zdjąć maskę i się w tenże nos podrapać xD Niemniej udało się uniknąć przekraczania tempa 6:00, a całość zmieściła się w 5:41 min/km.

    Wieczorem podrzuciłem młodego na trening i szybko sam wyruszyłem w trasę. Jak zwykle - ku obwodnicy, potem wał, poszwendałem się po Lasku Mogilskim i z powrotem. Akurat tak, żeby spokojnie wyrobić 9 km w tempie 5:34 min/km. Tym razem bez maski, bo tu trochę czyściej - ale obowiązkowo z czołówką bo bym się zabił, mimo braku aut (ʘʖ̯ʘ)
    Na koniec szybki prysznic - szybki, bo… kuźwa ciepłej wody nie było (ʘʖ̯ʘ) Prawie zamarzłem, ale jakoś przeżyłem...

    BTW - warto było założyć kamizelkę oprócz standardowych odblasków, mijani kierowcy grzecznieją że aś miło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Miłej nocy - do jutra!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    337214,10 - 10,08 = 337204,02

    Krótki bieg w świetle Księżyca... z konieczności (・へ・)

    Lekko się wkurzyłem. Wstałem sprawnie, o 4:21, zebrałem się przyzwoicie, koty zaspały więc dupy nie zawracały... a wystartowałem dopiero o 5:05.

    Bo się kurna coś z czołówką porobiło ヽ( ͠°෴ °)ノ

    W garażu wszystko przygotowałem, zakładam buty, pulsomierz, zadowolony że jest 4:45 i se pośmigam, w dodatku bez maski bo wiatr skutecznie rozwiał smog. Wychodzę przed dom, klik czołówka... ke? Klik czołówka! KLIK KURNA CZOŁÓWKA!!!

    Ech, akumulatorki. Niby ledwo raz użyte od naładowania i to krótko, ale widać padły. Wracam do garażu, zdejmuję buty, idę na piętro do ładowarki. Biorę drugi zestaw, przy okazji sprawdzam te złe... hm. 1,35V każdy. Zdecydowanie powinny świecić.

    Wracam na dół, wsadzam nowe... nic, null. Cholera. Kable, wszystko sprawdzam - no raczej OK. Szukam starej czołówki, gdzieś tylu była... jest! Świeci! Tylko... no tak, coś w niej nie stykało i się chwilami wyłączała. Próbuję, ale przy byle ruchu się wyłącza ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Noż kurła.

    Na zegarku już 5:03. Kij z tym, już i tak nie ma czasu na planowaną trasę, polecę krótszą która jest niemal cała oświetlona. Zakładam dodatkowo kamizelkę odblaskową i startuję.

    Od tego momentu już było fajnie. Chyba lekko zestresowany brakiem czasu intuicyjnie docisnąłem, bo czasy na kolejnych kilometrach dużo lepsze niż ostatnimi czasy. Do tego nic nie bolało, a gdy dotarłem do kilometrowego odcinka gdzie nie było lamp ulicznych (dzięki remontowi - samochodów praktycznie też nie) to nawet fajnie się biegło, mając tylko naszego satelitę za źródło światła. Gorzej, gdy się pojawiło auto z naprzeciwka - gdy mnie minęło, to przez parę sekund byłem zupełnie ślepy... Było lekko chłodnawo - niby 5°C i brak mgieł a jakoś tak dłonie marzły, ale jestem do tego w sumie przyzwyczajony.

    Miało być 8 km i powrót tuż przed 6, ale że dobrze szło to zrobiła się z tego dycha i dotarłem o 6:05 - wykręcając średnią 5:22 min/km. Więc koniec końców stratny najwyżej ze 3-4 km i dość spoko wyrobiony.

    A teraz muszę się zająć tą czołówką i zreanimować do jutra - pewnie gdzieś coś naderwałem kabelek, gdy mi tak na ręce wczoraj dyndała...

    Miłego!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

    •  

      @enron: Pro tip od elektronika i wieloletniego używacza czołówek (Petzl, Black Diamond, Silva): akumulatorki do czołówek się nie bardzo nadają. Mają krótszy czas życia i tendencję do samorozładowania się oraz kiepskiej odporności na niskie temp. Ja się z aku pożegnałem już dłuższy czas temu. Wiem, nie jest to ekologiczne :D Ale dobre baterie alkaliczne trzymają długo.

    •  

      @nikifor: ale mi się świetnie sprawdzają (do czołówki wchodzi 3xAAA) - ot, mam dwa zestawy lidlowskich longlife (no, tych niby-odpowiedników eneloopów) i po 3 dniach biegania (co się przekłada mniej więcej na 2-3h świecenia) wrzucam te z ładowarki a te które były w czołówce wrzucam w trybie discharge+refresh. I tak już od jakichś 2 lat. A że korzystam z czołówki praktycznie tylko od jesieni do wiosny, do tego tylko o poranku czyli w temperaturach jednocyfrowych i niższych, to też w słabych dla tych akumulatorów temperaturach...

      Tutaj ewidentnie coś popsułem w samej czołówce - zaraz będę rozbierał i ew. lutował.
      pokaż całość

  •  

    337606,92 - 22,22 = 337584,70

    Niedzielny relaksik o wschodzie Słońca ( ͡ ‿ ͡ )

    Trochę dzisiaj lenia miałem. Pierwsza pobudka - 4:21, cyk drzemka. Potem znowu się leniwie zbierałem, aż w końcu zacząłem się zastanawiać nad maską - brać czy nie... 70% smog i idzie w dół... ryzykujemy bez maski. Wystartowałem dopiero o 6:15.

    Cieplej niż wczoraj, 6°C. Było też jaśniej niż wczoraj, ale wziąłem czołówkę - w sumie wyszło, że niepotrzebnie i już po 10 minutach ją wyłączyłem i już mi tylko przeszkadzała.

    Ruszyłem na średnią podmiejską - i byłem miło zaskoczony tempem, bo było zdecydowanie lepsze niż wczoraj czy ogólnie ostatnio. Tym milej, że kolejne kilometry też szły niezgorzej...

    Po drodze piękne widoki - przedwschód Słońca przecudny, z głębokimi barwami (pic rel.), do tego opustoszałe drogi i ogólna cisza i spokój ( ͡ ‿ ͡ ) Niestety nie udało mi się utrafić w sam wschód Słońca - za to zauważyłem majaczące w oddali Tatry (。◕‿‿◕。) i nawet je sfociłem zabranym ze sobą wyjątkowo aparatem.

    Właśnie. Aparat. Kolejny ciężkawy kloc, który ze sobą zabrałem... Liczyłem na to, że dzięki dużej (w porównaniu do komórki) matrycy i porządnemu obiektywowi będę mógł zrobić wreszcie jakieś fajniejsze ujęcia... i co? NICO! Kurde, Canon G10, topowy kompakt w swojej klasie w 2008, zwycięzca wielu nagród i wyróżnień... a głupi srajfon 7 wydany w 2016r., z plastikowym obiektywem wielkości tabletki aspiryny i matrycą o rozmiarach paznokcia niemowlaka zjada go na śniadanie - lepsze dopasowanie barw, ekspozycja, pomijalne szumy... Nie będę już miał poczucia winy, że zapomniałem zabrać aparat na wyjazd ¯_(ツ)_/¯
    No, do jednego się przydał ze swoim zoomem - fotnąłem Tatry... i tyle z niego pożytku.

    Tymczasem nadal biegło się przefajnie. Tempo chwilami już gorsze, ale i tak lepsze niż zwykle ( ͡º ͜ʖ͡º) Na koniec wszystko zamknąłem średnią 5:31 min/km - żebym się coś bardziej postarał na podbiegach to i 5:30 by było...

    W nagrodę poszło prawie pół arbuza ( ͡º ͜ʖ͡º) - Jezusicku, jak ja uwielbiam lodowate owoce!

    Miłej nocy! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    337970,52 - 20,20 = 337950,32

    Luźne, przyjemne dwie dyszki na udany początek weekendu ( ͡ ‿ ͡ )

    Noc jakaś szarpana była. Najpierw o 2 w nocy młodsze dziecko wpakowało się nam do łóżka, a godzinę później - starsze. Jakoś o 4 wstałem - i już mi zaczęła świtać szalona myśl by iść na bieganie... ale zganiłem sam siebie - niecałe 4h snu to marny pomysł, jak dzień wypełniony planami (w tym 200 km jazdy). Poszedłem spać do pokoju dziecięcego i grzecznie się obudziłem o 5:37. Sprawnie poszło i już na minutę przed 6 rano wystartowałem.

    Było jeszcze totalnie ciemno i do tego dość mgliście - świeżo naładowane akumulatorki do czołówki bardzo się przydały. Z racji mgły i 4°C było dość chłodnawo - w pewnym momencie żałowałem, że nie zabrałem rękawiczek (poza tym oczywiście tshirt i krótkie gacie)... Smog niestety na tyle mocny, że bez maski się nie obyło - 100 w porywach do 150% na mijanych czujnikach.

    Po wczorajszych 3 km na basenie i porządnym wyrolowaniu czułem się doskonale, ale niespecjalnie chciało mi się spieszyć. W planach miałem dwie dychy w okolicach 6 min/km i dokładnie taki program realizowałem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Nie chciało mi się lecieć daleko poza miasto (to raczej plan na jutro) i zamiast tego dwa razy obróciłem wokół Zbiornika Zesławickiego, a potem zaliczyłem jeszcze jedną pętelkę w okolicy. Minąłem po drodze kilkoro biegaczy, miny mieli nietęgie na mój widok ( ͡º ͜ʖ͡º) ale mijani ludzie już chyba się przyzwyczaili do mojego widoku...

    Przedwschód Słońca był boski, ale potem mgła zgęstniała i sam wschód raczej szału nie robił. Tak czy siak - miło było zobaczyć ponownie Słońce w trakcie biegu.

    Plan wykonany w 100% - miło, przyjemnie, dwie dyszki i tempo 5:53 min/km. I nawet zjadłem ćwiartkę arbuza - wczoraj stwierdziłem że zaryzykuję kupno... warto było ( ͡º ͜ʖ͡º)

    No i potem już kąpiel, rodzinne śniadanie i można zaczynać dzień ᕙ(⇀‸↼‶)ᕗ

    Miłej soboty! ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    338132,25 - 15,05 = 338117,20

    Nowe filtry, nowy ja xD

    Dzisiaj coś mnie obudziło jeszcze przed budzikiem, kwadrans po czwartej. Kotów w pokoju nie stwierdzono, nie zostałem wypchnięty przez dziecko do łóżka, cóż… widocznie się wyspałem ¯_(ツ)_/¯

    Jakoś tam się pozbierałem, w międzyczasie pojawiła się futrzasta klientela do nakarmienia i tak kwadrans przed piątą stawiłem się przed domem do biegu.

    Na termometrze 5°C, poziom smogu niestety okolicach 90% i rośnie... wyrok – maska. Dziś test nowych pochłaniaczy do maski – 3M 6038. Poprzednie były ok, ale stwierdziłem że niemalndwa sezony l im wystarczą – tym bardziej, że dwa dni temu zauważyłem brak jednego z wentyli wdechowych (prawdopodobnie przypadkiem się go pozbyłem podczas mycia maski – uważajcie przy tej czynności!) i przez jakiś czas część wdychanego powietrza szła też filtr.

    Mając nieco więcej czasu do dyspozycji ruszyłem nieco dłuższą trasą, której od jakiegoś czasu już nie odwiedzałem. Początek był słabiutki, potem ciutkę się polepszyło ale generalnie szło dość słabo. Niby nie powinno tak być – wczoraj się fajnie wyluzowałem na basenie, porządnie wymasowałem na wieczór… Podejrzewam, że problem raczej w głowie – nie mając stresu o brak czasu po prostu sobie nieco odpuściłem. Tempo nie było jakieś tragiczne – 5:50 min/km, ale w takiej formie na pewno stać mnie na dużo lepsze. Narzekać nie będę, bo w sumie biegło się całkiem przyjemnie – a przecież to jest moim priorytetem (ʘ‿ʘ)

    Cóż pozostaje... chyba tylko życzyć miłego piątunia i udanego weekendu ( ͡ ‿ ͡ )

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    338383,54 - 13,80 = 338369,74

    Chłodnawy, bezmaskowy poranek (ʘ‿ʘ)

    Obudziłem się tym razem jak należy - przed 4:30. Szybko ogarnąłem co należy i o 4:50 wyruszyłem. Na termometrze 5°C, ale dziś jakoś chłodniej było - może za sprawą wiatru? Za to dzięki temuż wietrzykowi nie było smogu i maska sobie została w garażu.

    Szło nawet nieźle, zwłaszcza na początku. Potem wytraciłem nieco pędu, ale i tak finalnie wyszło 5:37 min/km. Cały czas czarno i mglisto... dobrze, że akumulatorki do czołówki świeżo naładowane!

    Miłego dnia ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    338422,15 - 6,20 = 338415,95

    Maluteńkie, króciuteńkie co nieco na dobry sen.

    Młody na treningu, ja w trasę. Fajne te okolice, o tej porze - po zmroku - takie jak lubię, czyli praktycznie bezludne ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Nadal było ciepło, smog rozwiany w cholerę (oby tak było choćby jeszcze jutro rano), ciemno, jakieś tam niezidentyfikowane odgłosy zwierząt... To lubię ( ͡ ‿ ͡ )

    Tempo 5:37 min/km. Byłoby lepiej, ale trochę pobłądziłem xD

    Miłej nocy!

    pokaż spoiler #sztafeta #bieganie #biegajzwykopem #enronczlapie #ruszkrakow
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #enronczlapie

0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów