•  

    W Indonezji zrobili własną ekranizacje "Fanatyka". Tu scena walki o łódkę. XDD
    #pasta #nosaczsundajski #fanatyk #heheszki

    źródło: youtube.com

  •  

    Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów."

    "Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urokoddziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ


    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze

    Tak go za tego suma znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54

    Liczba postów: 1

    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!

    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    #pasta #copypasta #heheszki #fanatyk #wedkarstwo #zawszesmieszy
    pokaż całość

  •  

    Imć dobrodziej mój Pan Ojciec miłośnikiem jest ci ekstraordynaryjnym sztuki ryb chwytania. Połowa bez mała komnat we dworze ekwipażem człeka szlachetnie urodzonego niegodnym usłana niczym chocimskie pole pohańców głowami roku pańskiego zeszłego.
    Jużci nim miesiąc jeden przejść zdoła, domownik który we hak czy inszą sieć na ziemi leżącą wdepnie i do medyka konie co raz gnać przychodzi, jako to na końcach onych zadziory ostre diabelsko. Za żywota mego, do dwudziestej drugiej wiosny dobiegającego, już ze tuzin razy operacyję takową odbywać mi przyszło.
    Dni siedem nieledwie temu, gdym konsyliarza nawiedzał dla kondycji rekonesansu, ów li tylko personę mą w sieni ujrzał, jużci onuce zdziewać ściągać przykazał, suponując iż de novo w nodze hak jakowy utkwion.
    Insza połowa dworu zasłana „Macieja z Uklejowa ryb i inszych monstrów rzecznych inwentarzem”, „Łowisk rybacznych w Rzeczypospolitej, we Litwie i na Rusi opisaniem”, „Tractatuum o szczupaków supremacji nad stworzeniem wodnem wszelakim” et cetera. Z tygodnia każdego upływem rodziciel objazd czyni po księgarzach i targach wszelakich we województwie całem, ażeby rozprawy nowe o wodnym uniwersum traktujące skompletować. Bodaj na rozum mój biedny onegdaj padło, iżem razu pewnego jegomościowi ojcu wyłożył, jako na sejmiku ziemi naszej rodzinnej godzi mu się kompanionów w predylekcji odszukać.
    Sądził żem naówczas, iże pewinikiem grosza coś niceoś zaoszczędzić nam przyjdzie tym sposobem na onych woluminach, aliści dzisiaj nie jeno je nabywa, lecz i sejmiki wszystkie skwapliwie nawiedza, scysyje i utarczki nieprzystojne z okolicznymi rybactwa wespółmiłośnikami prowadząc.
    Toczą się tam pono swary o prym wiodące akcesorya et cetera. Pan Ojciec w zapalczywości swojej zdolny choćby i do wezywania na szable adwersarzy, a zdarzyło się jak powiadają, że i pachołka szlachetce jednemu z sąsiedniego powiatu usiekł w amoku napaści.
    Gdy to razu pewnego srodze mnie rodziciel rozsierdził, włóczęgów nająwszy kilku z miasta, gardłować nakazałem na sejmiku akcydentalne jakie ambaje kategoryi „karasiom łajno za pożywkę służy”. Pani Matka natenczas nadążyć nie zdoliła z bigosu warzeniem, ażeby zacietrzewionego ojca utemperować. Dalibóg, byłbym przepomniał jako na sejmiku już mu brać szlachecka przydomek zgotowała, krotochwilnie Jeziornym Wielkim Koronnym zowiąc.
    Gdy sprzyjająca aura nastaje, w każdy jeden dzień boży ekskursyję rybacką urządza. Pięć to już roków będzie bez mała jak za posiłek codziedzielny w domu naszym monstrum jakoweś wodne służy, a rodziciel peoruje zapamiętale o atutach posilania się tymże. Kiedym do academii krakowskiej, alma mater naszej, przed laty dopuszczon został, dni równe siedem rozwodził się jako to ani chybi tym sposobem, iż mnogość ryb na stole naszym gości, przez co pomyślunek i bystrość u mnie znaczniejsza.
    Każdej jednej też soboty zrywać się domownikom przychodzi z objęć Morfeusza o porze nieludzkiej, bo zawżdy ojciec wespół z kompanem swym, Panem Stanisławem herbu Leszcz, podskarbim sanockim, hałasy wierutne odprawują, oporządzenie naszykowując i służbę do posiłków rychtowania popędzając.
    Przy wieczerzy stale peoruje o rybiech i w koło Macieju dysputa schodzi razem każdem na ów urząd nadworny, co to go jeszcze Król Jegomość Stefan, świeć panie nad duszą jego miłościwą, do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej łaskaw był powołać. Rodziciel gniewliwy wówczas się staje niemożebnie psubraty! zarybienie poczynić to już pewnikiem chanowe sługusy lepiej umieyo, skarbowe pensyje przejadayo jeno kpy boćwińskie, całym pąsowiejąc od stołu wstaje kalumnie ciskając na ciurów urzędniczych i w alkowie się zamyka, lektury Encyklopedyji Rzecznych Ryb w Polszcze dla uspokojenia zażywając.
    Roku obecnego pańskiego na Święta Pana Jezusa Narodzenia sam sobie sprawił Pan Ojciec komplet cały akcesoriów rybackich wszelakich, co to ich lud nadrzeczny do połowów odbywania używa.
    Odział się na dodatek w chałat z chłopa chyba pańszczyźnianego zdarty i cały boży dzień przepędził pośród sprzętów owych na środku podwórca.
    Azali i posiłku (wodne plugastwa jakoweś, a jakże) tamże spożywać zażądał [wybornie] [bywaj]
    Jeśliby mnie na łokcia wymiar dopusczono do całej rybiej populacyi w polszcze, pewnikiem bym ukatrupił.
    Onegdaj także pewnego razu, jeszcze w przyklasztornej szkole czy w jezuckim kolegium, gdy to dzień urodzin moich rocznicy nastał, Pan Ojciec podarunek mi zgotował takowy, że to na wyprawę swoję rybacką mnie pędraka prawem wyjątku pobrał. Setny podarek Panie Bracie.
    Wyruszyliśmy kędyś za folwark, rumaki nad jezioro przygoniwszy za majątkiem trzy stajania, rodziciel juże cały rozochocony, świeczki w oczach mając, wargi zwilżył z ekscytacji niezmiernej.
    Lokacyje uważnie dla akcesoriów owych wszystkich wyznaczył, przeto siedlim nad wodą, na zwierciadło pozierając. Nim pacierzy pięć upłynąć mogło, znużenie takie mnie naszło, iżem pachołkowi śpiewy dla rozrywki jakowejś począć kazał. Acz mi ociec wędką przez żywot wymierzył, jako to pono ryby pianie owo słyszeć zdolą i przed łowem pierzchają.
    Gdy zaś mi doszczętnie członki ścierpły i poruszył żem się nieznacznie, larum zaraz szeptem podniósł jako szmery wydaję i wodne stwory pozierają na ruchy moje i uchodzą. Pół ranka przesiadywać mi przyszło bezruchu jednego jak w tatarskim jasyrze jakowymś niemalże.
    Urodzin moich dzień na noviember przypada, przeto na domiar złego ziąb przeraźliwy nastał. W chwili pewnej rodziciel kroków liczbę pewną w las powziął i gazy wypuścił. Eksplanacyję następnież mi takową wyłożył, iże w lesie czynić to należy, jakoś inszym trafem ryby dosłyszą, a poczują.
    Na kartach uprzednich adnotację uczyniłem, iż Pan Ojciec kamrata do wypraw swoich posiada w osobie Pana Stanisława. Pierwotnie współtowarzyszem onych był dla rodziciela panie kochanku Wincenty. Człek na kształt beczułki węgrzyna z wąsem sumiastym i przez rok boży cały w żupan łuskami rybiemi przetykany odzian. Z ojcem moim jegomościem niemal za braci sobie byli, stawiał się Pan Wincenty wraz z małżonką swoją Zofią na wilię we dworze naszem et cetera. Razu pewnego gdy obchodzić ojcu przyszło dzień patrona swego świętego, Pan Wincenty zajechał na panie bracie szklenicę.
    Świętować takoż poczęli, iże ze łbów podgolonych się kurzyło, rzecz oczywista bez przestanku o łowiectwie rybim ugwarzając. Dał traf, wieczór przepędzałem przy ogniu w czeladnej i naraz ucha mego wrzaski doszły nieludzkie. Zatarg się wszczął ogromny w materii takiej, któż to w wodnem królestwie przewag większych dostępuje, szczupak li czy sum.
    PANIE WINCENTY, DO BIAŁEJ GORĘTWY MJE DOPROWADZISZ, WIDZIAŁEŚ ASAN RAZ CHOĆŻE SZCZUPAKOWE ZĘBY? CHAPS I BEZ RĘKI WAĆPAN SIĘ OSTAJESZ NICZEM W BOJU KRWAWEM!
    DALIBÓG, JANIE, SUMY W RZPLITEJ NAD 400 GRZYWIEN WAGĘ POSIADAĆ SPOSOBNE, ACANOWE SZCZUPAKI TOĆ IM PODJEZDKÓW NIEGODNE SZCZAĆ PROWADZAĆ
    CÓŻŻE MI TU WAĆPAŃ O SUMACH PRAWISZ, WŻDY LEDWIE UKLEJĘ Z WODNYCH CZUELUŚCI ZDOLISZ WYJMAĆ. SZCZUPAK LI TO JEST PRAWY KRÓL WODY JAK CAR JEST KRÓL RUSI
    Takimż to trafunkiem aż do szabel sięgnęli i potyczkę regularną w jadalnej toczyć co prędzej, ażem ze stajennymi ich rozdzielać musiał. Od czasu trafunku onego nieszczęsnego całkowicie relacyje zarzucili. Roku zeszłego wieść nadeszła, jako to Pan Wincenty był z rumaka na polowaniu spadł, żywot swój ziemski tym samym zakończywszy. Pani Matka posłańca z kondolencyjną notą wyprawiła i ojcu relacyją zdaje, a Pan Ojciec na to rzecze kontent wielce
    Na pohybel psubratowi!
    Takową to urazę za onego suma peany chował.
    Zanotować mi przyszło uprzednio o naczelnym adwersarzu rodziciela, to jest onym urzędzie królewskim od łowisk polskich. Pan Ojciec fiksacji jakowej niemal dostał w materii onej instytucyi i jak na rynku się głosi dla egzemplum, iże gdzie czambuł w granice wtargnął, ociec wąsa gniewnie trącając duka pod nosem jako to o onych pieczeniarzach urzędalskich wieści jakowe przekazane być winny.
    Druki ulotne insze niźli o rybiech sprawach traktujące jednakowoż czytać zaprzestał, jako to o gryzipiórkach wspomninanych w onych wyczytać niemożność.
    Delegatem urzędu do zarządu łowiskiem wszelkiem wodnem w Rzplitej w naszem województwie jest niejaki Pan Adam herbu Wzdręga. Jegomość ów pozostaje oćcu personifikacyą nieodstępną niegodziwości wszelakiej rybackiej dziedzinie w Rzplitej zgotowanej, skutkiem czego toczy z onym rodziciel mój zatarg wiekuisty.
    Ongiś jak Pan Ojciec w dzień targowy do miasta się wybrał, człeka owego regulacyje nowe głoszącego z trybuny tamże obaczywszy, w furię takową wpadł, iże miejscy pachołkowie za kubrak go ucapiwszy za bramę miasta wyrzucić nie omieszkali, takie tam pono brewerie odprawował.
    Po klęsce sromotnej w potrzebie z urzędnikiem wspomnianem, ociec do innych się uciekł fortelów, podjazdową niemal wojenkę wszcząwszy, której to przewodnim konceptem urąganie okrutne wobec Pana Adama na targach i sejmikach się stało. Banialuki niestworzone był ci Pan Ojciec prawił pokroju tego, że ów Pan Adam rokoszaninem zebrzydowskim był abo że i podobiznę Jego Królewskiej Mości w ratuszu naszem miejskim wiszącą gwoździem potraktował po nocy.
    Konspiracyjnych metodyk oćcu nie wyłożyłem, tako też w sądzie grodzkim sprawa się znalazła, który to organ sprawiedliwości broniący w pieniądzu gotowym kompensatę rodzicielowi memu był zasądził za ubytki na Pana Adamowym honorze. Przyszło ojcu w starych leciech 200 złotych czerwonych polskich ze skrzyni wyłożyć.
    Po wypłacie restytucji w kształcie zasądzonym we gnieździe naszem rodowym ani dnia żywota spokojnego człek nie zaznał. Kalumnie siarczyste na trybunały i urzędy przekupne, na równi z Pana Adamowym dobrym imieniem i światem bożym całym ciskał ojciec bez ustanku. Wyrozumieć szło z onej gadaniny jeno, iż te urzędasy od rybactwa niczem jacyś jezuici nad królestwem całem rząd dusz mają, owymi słynnemi szarymi eminencyjami na królewskim dworze będąc.
    Kalkulacyje też czynił tęgie, owe 200 czerwońców na akcesoria wszelakie do ryb chwytania służące przerachowując, a złość straszna go podówczas nachodziła, ile to woluminów cennych sumptem owym nabyć by zdołał (małowiele).
    Pan Ojciec, będzie to już z miesiąców parę, skonstatował był raptem pewnej niedzieli, iżli bez łodzi połowom służącej obejść się nie lza, bo to i z użyczaniem takowej wydatek niemały, a i okpić człeka mogą.
    Synu mój pierworodny, to ci ojciec powiada, jako na jeziornej tafli same li godne okazy pojmać możność. Tamoj żywiołu uświadczysz!
    Fortuna sprzyjającą jednak nie okazała się, gdyż to oćcowy mieszek ekspensów takowych ponieść był niezdolny, a nadto i przechować gdzie w gospodarstwie naszem łodzi by nie było, li płacił za stróżowanie kędyś indziej ojciec nie gotów. Skutkiem tego z podobnemi sobie zamiłowaniami szlachcicami z okolicy umowę rodziciel powziął o treści takowej, iże łodź ową wspólnym sumptem zakupią, a przechowana będzie w pustej stajni jednego, któremu to konie zaraza lata ubiegłego przetrzebiła.
    Postanowienie kompani w rybactwie podjęli jako dzielić im się równo przyjdzie oną karocą rzeczną abo li kompanią całą na połowy ruszać.
    Z początku kooperacyja owa pomyślnie nader przebiegała, wszelako niedzieli pewnej majowej Pan Ojciec zachorzał nielekko, na łowy udać się nie mogąc, o co go złość wielka brała.
    Na złego domiar kamraci posłańca pchnęli z relacyją, iże łowy fortunne nadzwyczaj, toteż Pan Ojciec jeno spąsowion cały na łożu zaległ i niby w delirium sapał wzburzon wielce.
    Kondycyję jeszcze pogorszał był brak możności obwiny kogo bogu ducha winnego, co też czynić zwykł nierzadkiemi czasy. Po czasie jakiem skonkludował jednakoż, iże niesprawiedliwość wielka zgotowana mu została, jako że na łupinę sumptem wspólnym jak i każdy łożył, a w połowie nie partycypuje. Na ostatek, skoro już do zmierzchu przyszło a i szlachice owi z ekskursyi powrócili, wyprawił był się rodziciel naprętce z domu.
    Miesiąc jeszcze dobrze na nieboskłonie nie zagościł jak na powrót ociec doma stanął i po mnie posyła, że to asystować mu mi przyjdzie na podworcu.
    Wychodzę ci ja z domu, a tam na środku dziedzińca wóz nasz jeden folwarczny stoi z łodzią ową przez kompanię ojcowską nabytą. Figiel nie lada.
    Zapytuję dobrodzieja jakimż to sposobem tutaj się znalazła, on mi na to, iże szlachetce jednemu ze stajni ową podebrał, jako to wykpili go kompanioni, a nadto przykazuje co bym woza ucapił i do stodół prowadzim. Na nic ostały wykładnie moje, jako we folwarku całem stodół pustych nie uświadczysz.
    Trafem szczęśliwem karoca owa nawodna w bramie folwarcznej pomieścić się nie chciała, przeto orzekł rodziciel, na podworcu się ostanie.
    Taborowe łańcuchy, co to jeszcze z którejś tureckiej wojny się ostały przytargawszy za ochronę posłużyły i ojciec kontent doma chce powracać, gdy tu naraz raptem zajeżdżają przed majątek dwa powozy ze szlachcicami wespółwłaścicielami, co to pewnikiem już odgadli, kędy mienie ich znajdować się może.
    Scysja nie lada się wszczęła, bo szlachetki gardłują niebożebnie, czemuż to łódź ojciec zawłaszczył, a że zwrócić oną ma bez zwłoki żadnej, a rodziciel znowuż grzmi, iże oszukan został, 50 czerwońców łożywszy, połowów niedzieli obecnej nie odbył.
    Takim spraw obrotem, nastroje wzburzone ostudzić postanowiwszy, od szablami rodziciela mego rozniesienia zamiaru odwieść szaraczków usiłowałem, co wcale nieodległą perspektywą się stało.
    Po pacierzach kilkunastu obrót takowy sprawy przybrały:
    -Ojciec mój na klepisku pokładzion, desperacko się łodzi uczepił i gardło zdziera, iże onej nie odda
    -Szlachetkowie pokrzykują, iże oddawać ma czym prędzej
    -Jeden szlachciura za nochal potrzaskany się obłapia, jako to Pana Ojca od łupiny odseparować próby czyniwszy, razy srogie w facjatę nogą ojcowską otrzymał
    -Dwóch starościńskich za nogi ojca ucapi i huczą, że z nimi do lochu jedzie za corpusu szlacheckiego uszkodzenie.
    -Za bramą somsiady ciekawością i wrzaskiem przygonione łby jeno wystawiają.
    -Pani Matka lamenty podnosi, oćca zaklinając, ażeby łodzi odstąpił, a starościńskich, żeby go do ciemnicy nie pobrali.
    -Ja ropuchazasępiona.glejt
    Na ostatek starościńscy ojca z łodzią rozdzielili. Ja asysty żem szlachetkom udzielił w łańcuchów odejmowaniu, po czym oną pochwycili, cisnąwszy uprzednio rodzicielowi 50 złociszy, warcząc iże tytułu żadnego do niej już nie posiada i dla zdrowia jego korzystniej by się gdzie na połowach już nie obaczyli.
    Pani Matka starościńskich uprosiła, co by głowy rodziny nam nie odbierali. Szlachetka ów, co to buciorem ojcowym po obliczu potraktowan był przebąknął, iże on procesowaniem się nie będzie trudnił i w rzyci incydenta owe ma, jeno na oczy ojca mego oglądać więcej nie skory.
    Pan Ojciec po dziś dzień zwady wszczyna wszelakie ze szlachetkami na sejmikach abo targach, jako że na druki ulotne się tamci wydatkowali, w których to przed interesami wszelkiemi z ojcem moim wraz przestrogi udzielają. Razu pewnego miasto wizytując przekonać mi się przyszło, jak nieporadnie respons dać owym ojciec próby czynił, krzykaczy pośród gołoty najmując.
    Pan Jegomość Jan z Rybitwów
    co to włości jego liczebność: 6
    Niedorzeczności owe pomyleńcy jakowi wypisywać jeno zdolni! Z panem bratem Janem znajomość moja leciech wielu sięga i zaręczyć mogę, iż przyzwoity to człek bardzo i rybak bezprzykładny! Oplwać go jeno chcą, jako zawiść owa grzeszna psubratów bierze za monstra niepoślednie z wód dobyte!
    Z kolei pachołków wynajętych pożytkował do molestunku nie tak dawnych kompanów od połowów. Skoro który tylko druki nowe ze szkalunkami rozprowadzać poczynał, posyłał tamże ojciec najętych, wrzaski im wznosić nakazując, jako to charłackie ryby tamten jeno chwyta i że oczywista jako żaden z niego profesjonał.
    Tych samych krzykaczy dla swoich triumfów pochwały używał i jak dla egzemplum okazy własnoręcznie pochwycone w dzień targowy demonstrował to tym z tłumu kazał pochwały chełpliwe pokrzykiwać.
    Óóóów ci jest sztuki rybackiej znawca znamienity! Od raz człeku obaczysz, iże eksperiencja nie byle jaka!
    Tudzież z tego rad był niezmiernie, mnie i Pani Matce przykazując uszu nadstawiać, jako to go brać szlachecka opiewa.
    #heheszki #pasta #fanatyk
    pokaż całość

  •  

    Mój stary to #fanatyk wędkarstwa... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #itemyzchin

    pokaż spoiler najlepiej wydany kupon z #dhgate


    pokaż spoiler najniepotrzebniejsza rzecz od chińczyka ever xD

    źródło: DSC_2914.JPG

  •  

    Bądź mną, Anon lvl 28. Odkąd pamiętam mój stary był fanatykiem leczo. Odkąd kurwa pamiętam tylko to gotował. Zaczęło się niewinnie, jakoś za komuny jak pojechali z matką i starszym bratem na Węgry. Tak mu kurwa posmakowało, że zajebał cały garnek miejscowemu Makłowiczowi i wpierdolił razem z matką i bratem do malucha, po czym zaczął spierdalać. Do dziś matka opowiada jak w bananem na ryju wpierdalał chochla za chochlą aż sraki dostał. Kurwa, komuna jak chuj, stacji nie ma i co kawałek zatrzymywał się w krzakach i srał na pomarańczowo. Ale wpierdalał bez opamiętania aż się skończyło. Wyjebał ten garnek i mówi: „Grażyna, jutro robimy leczo na obiad!” Stara panika w oczach, brat zaczął płakać. Po powrocie do domu polazł na rynek w poszukiwaniu papryki. Chuj nakupował ze 30 kilo, przytargał kocioł do weków i wstawił na gazówkę. Jaki był wkurwiony, bo akurat remont instalacji w bloku mieliśmy! Pobiegł do monterów i zaczął ich napierdalać chochlą, aż go milicja na 24 zamknęła. Teraz kurwa wszem i wobec opowiada jak on to za komuny nie siedział za wolność kraju. Chuja prawda. Siedział za leczo. Jebany teraz potrafi stać nad garem cztery godziny i wysyłać mnie dwa razy dziennie po paprykę do sklepu, bo sam za zakaz wstępu. Ekspedientka na mój widok wypierdala z magazynu bez słowa worek z papryką. Tachaj to kurwa na trzecie piętro bez windy. Raz chciałem się wykąpać to kurwa „Nie teraz kurwa, bo się papryka moczy!”. Noszkurwa, żeby we własnym domu nie można się było umyć! Jebany potrafi stać nad garem i do siebie gadać „Ale bym sobie leczo zjadł!”. Potrafi zajebać cały zamrażalnik tym gównem. Za dzieciaka na wielkanoc kazał nam iść szukać prezentów od zajączka pod blokiem i kurwa co znalazłem pod krzakiem? Słoik leczo kurwa! Super kurwa prezent. Pomijam fakt, że słoik był ciepły, a stary mi go zajebał i wpierdolił na śniadanie. Z resztą on nic innego nie wpierdala. Kiedyś chciałem sobie lody zeżreć. Stary oczywiście maczał w tym palce i zrobił lody z leczo! Kurwa, wyobraźcie sobie leczo na patyku! Raz przejebał z solą i pieprzem, bo mu opakowanie do gara wpadło. I tak to kurwa zeżarł. 15 litrów w dwa dni, czaicie?! Żarł i srał leczo. Brat mu powiedział, żeby sobie rurę z dupy do mordy zamontował, bo się wkurwił na niego. Ojciec okładał go workiem z papryką, a potem lamentował że 20 kilo do wyjebania przez niego! Wigilia, święta, stypy tylko kurwa leczo na obiad! Goście już do nas nie przychodzą, bo kto to kurwa będzie wódkę leczo zagryzał. Raz w Krakowie na wycieczce ze starymi chciałem iść do makdonalda, to on „gdzie te kurwa chemje będziesz żarł, tatuś nagotował dobre jedzonko” i zdejmuje termos wojskowy z pleców na środku Rynku. Matka w torbie na szczęście dwa bochenki chleba miała przygotowane na tę okazję. Siara przed kolegami, bo jak mnie w podbazie na wycieczkę do Biskupina wysyłali, to stary przytargał przyczepkę z beczka od kapusty kiszonej pełnej oczywiście kurwa leczo! „Zjedz sobie, bo cały dzień będziecie chodzili!” Potrafi całego świniaka wjebać zamiast kiełbasy do tego chujstwa. Bo niby taniej. A właśnie, kupił sobie kocioł elektryczny na 500 litrów i wstawił do suszarni w bloku. Administracja już olewa sąsiadów, że ma go stamtąd wyjebać. Poddali się po 70 wezwaniu. Teraz zamawia paprykę z gospodarstwa. Hurtowo. Matka płacze, że przez to jego leczo nie ma na nic innego kasy. Więc wymyślił, że zrobi bar w którym będzie leczo tylko. Na gęsto, na rzadko, na srako i owako! Ojciec jak tylko mógł kombinował kasę na nowy interes. Po wizycie w kilku bankach, w których z resztą stwierdzili, że jest niedojebany mózgowo siedział przez tydzień wkurwiony i kminił. Tak kurwa kminił, że w sobotę o 4 nad ranem wyjebał z zaanektowanej suszarni krzycząc coś o Węgrach. A właśnie, w suszarni odcięli mu prąd po pół roku, więc tylko teraz przesiadywał tam i przytulał kocioł. Znowu gotował w domu nakurwiając rachunek za gaz. Strasznie bóldupił jak te z administracji nic nie rozumiejo i tylko żerujo na czynszach. W sumie kurwy mogły mu ten prąd zostawić, bo znowu cała chałupa jebie. Wrócił do domu z furią w oczach, że kurwy nie chciały mu biletu sprzedać na polskiego busa z bagażem w postaci kotła 500 litrów! W końcu u wujka, który w budowlance robi wyżebrał busa, którym to na Węgry pojedzie. Napierdalał o swojej wizji interesu cały kurwa dzień napierdalając nożem papryki w łazience naprzemian stojąc w kuchni przy garze. Machał w nim jak kurwa na speedzie! Aż mu się oczy świeciły. Następnego dnia podjechał wujas, a ten mu kurwa kazał wpierdolić ten kocioł na pakę. Strasznie się pożarli, bo chciał jeszcze od niego na paliwo wyżebrać. Cebula mocno. Zaczęli się napierdalać w tej suszarni, aż matka musiała ich rozdzielić. Stary z limem pod okiem zwiesił pizde i lamentował. Wujas zabrał busa i tyle go widzieliśmy. Skłócony jest strasznie z ojcem. W sumie mu się nie dziwie. Stary wjebał na uspokojenie cały gar, oczywiście nie przemieszanego leczo, które od spodu się zdążyło przypalić. Darł przy tym pizdę na nas, że nie pilnowaliśmy. Jebie mnie to. Tym razem uderzył do jakiegoś kolegi z pracy, ale ten tylko miał osobówkę. Kurwił ojciec, ale chuj, załadował gar 15 litrów do bagażnika i pojechali. Było pięć dni spokoju w domu. Wrócił zajeżdżając pod dom jakąś ciężarówką z jakimś sprzętem i krzyczał „Grażyna, zwalniam się z roboty! Znalazłem kurwa inwestora na Węgrzech!”. Kurwa, tego już było za wiele. Z ciężarówki wysiadł jakiś koleś w wieku ojca i zaczął napierdalać jakieś byszy ryszy kysze leczo eżgdar. Za chuja nie wiedziałem o co mu chodzi. Stary też nie, ale cieszył się jak dziecko. Podobno na wyjeździe molestował jakiegos tłumacza, który mając go dość zgodził się na tłumaczenie rozmowy o interesie. Po tygodniu ponownego gotowania i wpierdalania leczo kupili przy wylotówce z miasta jakąś ruderę do remontu. Stary podniecony na maksa spuszczał się nad wizją zarobienia kokosów na leczo. Chuj, niech mu się wiedzie. Ja miałem tego dość i podjąłem decyzję o wyprowadzce. Matka wkurwiona na mnie, stary jeszcze bardziej, bo kto mu kurwa będzie pomagał. Kazałem mu spierdalać i zatrudnić kogoś. Po remoncie ruszyli. Na początku napierdalał od rana do nocy przy tym swoim kotle 500 litrów i sprzedawał, ale nie wyrabiał. Jaki wkurwiony był, że musiał zatrudnić osobę do pomocy. Biedny człowiek, nie wiedział na co się pisze. Co rusz kurwa zjebe od starego dostawał, że źle gotujo to leczo, że on inaczej, że chuj go jasny strzeli. W międzyczasie zdążyłem się wyprowadzić 50km od domu. Ale to niestety nie koniec przygody. Minęło kilka tygodni odkąd mnie nie ma w domu. Dzwonię co dzień do matki, ta w sumie już nie taka wkurwiona, bo starego w domu całe dnie nie ma, interes nawet idzie. Coś mi gada, ze stary ochujał, bo te ludzie leczo żro jak pojebane i będzie jakąś fabrykę stawiać z tym Węgrem. Chuj, dobrze, że w tym się stary odnalazł. Może to i lepiej. Nie, nie było lepiej. Staremu odkurwiło do tego stopnia, że postanowił pierdolnąc sobie gar największy kurwa na świecie. Przekurwawyjebisty. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać. Ten co na początku robił nawet dostał jakąś wyżej posadę. Stary mimo, że jest prezes to sam zapierdala przy tych kotłach, bo co chwilę chujoza go łapie jak widzi jak uni jego leczo beszczeszczo. Matka dzwoni i mówi, że stary o jakieś fundusze się stara, dofinansowanie. Jak się okazało chuja w zęby dostał. Ponoć sam marszałek starego chce pozwać, bo taką manianę odpierdolił przy wniosku. Jebany chciał dotacje na innowacyjność, to go wyśmieli, że leczo to nie innowacyjność i ma spierdalać. Tak w skrócie. Kurwica go ponoć nieziemska wzięła, że pinionc obok nosa przeszedł. Ale, nie ma tego złego, bo stary dostał kontrakt na leczo do Stonki. Teraz oprócz tego przekurwistego gara będzie miał całą linię chłodniczą. Węgier jak to usłyszał to konia walił przez tydzień na zmianę z sekretarką. Znaczy ona mu waliła, nie on jej. Stwierdziłem, chuj pojadę zobaczyć co tam się dzieje u ojca. Jadę se kurwa pekaesem, a tu z 10 kilometrów widać wykurwistą jakąś fabrykę. Myślę sobie „o ty chuju stary, żeś odpierdolił ładnie”. Wyobraźcie sobie kurwa jakiś ciśnieniowy gar wielkości pałacu kultury. I na tym jebitny kurwa neon LECZO! O skurwysyn. Stary zamawia paprykę, pomidory już na wagony. Zatrudnia jakieś 500 ludzi, ale oni „nic nie wiedzu o leczo, sam musze pilnować” jak to mówi. Zajeżdżam pod tą starego fabrykę, on do mnie wychodzi i mówi „pacz kurwa synek, trzeba było tu zostać i mnie pomagać, byś dyrektoram został”. Wchodzimy do odjebanego gabinetu, a tu kurwa oczom nie wierzę. Basen z leczo! Kurwa, olimpijski basen pełen leczo! Stary rozbiera się do gołego pindola i wpierdala się do tego basenu z leczo. Kurwa, co tu się odjebuje?! Wychodzę, nie zdzierżę. Potykam się o jakiegoś przestraszonego technika, który się drze „panie prezes, zawór ciśnieniowy się zaciął zaraz to wszystko wykurwi w powietrze!”. Odwracam się i widzę starego z fiutem na wierzchu jak w przerażeniu patrzy na pojawiające się pęknięcie w przekurwistym garze z leczo. „KUUUUUUUUURWAAAAA!”. Nie dokończył, gdy całe leczo zaczęło spierdalać jakby łysy z brejzers trysnął przez tę szczelinę zalewając miasto. Nawet na tefałenie o tym mówili. Miasto zalane przez leczo! Stary taką traumę wyłapał, że mi czasem go było żal. Odgrzewał tylko to leczo co było w zamrażarce i wpierdalał, do nikogo się nie odzywał. Wpierdalał i milczał. Milczał i wpierdalał. A nie, jeszcze sraki dostał, ale nawet na kiblu srając przepuszczał przez siebie leczo. Tylko przez sen kurwował na jakiegoś Zenka co mu sabotaż fabryki z zazdrości zrobił. Aż nadszedł ten dzień. O ja głupi, miałem nadzieję, że nie nadejdzie. Stary obudził się z okrzykiem „WIEM!”. „WIEM KURWA, WIEM!”. W tym momencie optymizm prysnął jak dobrze wyrośnięty pryszcz. Po chuj znów się do domu przeprowadzałem? Stary ubrał się i o dziwo nie zeżarł leczo na śniadanie, tylko wyjebał z domu jeszcze szybciej niż wtedy jak na Węgry jechał. Myślę sobie, po kiego grzyba, co on znowu kurwa wymyślił? Toć kasę za odszkodowanie ma, to niech siedzi na piździe w domu i się nie rusza. No ale nie mój stary. Wrócił po południu. Czerwony jak sam skurwysyn na ryju i dyszący jakby ataku astmy dostał. Spodziewałem się kolejnych worków z papryką, ale tym razem się na nieszczęście myliłem. Przytargał jakąś torbę ważącą z 50 kilo, jakieś siaty z ubraniami. Nie zgadniecie co ten stary pojeb wymyślił. Za chuja nie zgadniecie. Też bym nie zgadł. Aż mnie na moje nieszczęście oświecił. „Anon, pamiętasz to sąsiadke, co ona tam po tych szamanach jeździła? Spod trójki, nie?”. O chuj mu chodzi pomyślałem. „No pamiętam tate, a co z nią?”. Jak ja żałuję, że kurwa zapytałem… „Bo oni tam LECZO raka! I jo wyleczyli!”. Kurwa, no nie. W tym momencie rzuca otwartą torbę i siatę na szklany stół, z której wysypują się instrumenta lekarskie. Torba ciężka jak sam skurwysyn, blat pęka, matka drze mordę na ojca, on na nią, że nic się nie stało i kupi nowy, jakiś pies w korytarzu (od kiedy mamy psa?!) chce iść się wysrać, bo go stary leczo karmi i wali taką srakę jak ociec po tym żarciu. Cyrk kurwa na gąsienicach. Tak, zgadliście. Stary chce leczyć raka przy pomocy LECZO! Ręce opadli. Twice. Dzwoni do wujasa, tego od budowlanki, ale jak się tylko połączył, to usłyszałem ze słuchawki stek urywanych przekleństw najwyższych lotów pod adresem starego. „Chuj mu w dupę”. Stary nie był dłużny. Poleciał na pocztę dać ogłoszenie do gazety. Później w kilka dni ogarnął nową miejscówkę z równiej jebitnym neonem (tak, to ten co z fabryki został) – Tutaj LECZO raka. Nawet nagrał komórką reklamę, co ją wysłał do naszej kablówki : kobita idzie ulicą i pyta przechodnia „Gdzie tu LECZO raka?”, w tym momencie wyskakuje mój stary w kitlu i drze japę „TU LECZO!” i adres. Żenua lvl 9999 albo i lepiej. Siara się na mieście pokazać. Pacjenty walą drzwiami i oknami. Jak się łatwo domyśleć wcale kurwa nie leczo. Po pół roku do starego przyjebała się izba lekarska, że nie ma prawa wykonywania zawodu. I chuj bombki strzelił. Staremu dowalili wyrok w zawiasach, na szczęście odszkodowania z kasy po fabryce popłacił. Teraz kurwi i chuji w domu, że nie pozwalajo na nic w tym kraju. Miałeś stary capie zajebisty pomysł. Taki był wkurwiony, że znów żarł i srał leczem. Aż pewnego dnia przyniósł z kiosku po egzemplarzu Wędkarza Polskiego, Świata Wędkarza i Super Karpia. No i się zaczęło…
    Koniec.

    #pasta #heheszki #takbylo #leczo #gotujzwykopem #fanatyk
    pokaż całość

  •  

    Już niedługo w sumie taka moja mała 15. rocznica z tym klubem. Ile wkurwienia, żalu, płaczu, bólu oczu czy niechęci, ale ile wspaniałych chwil, emocji, szczęścia i łez radości. Nie wiem, nie mógłbym ich nie oglądać, mimo że obecnie... tego się nie da oglądać ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze tylko ta LM i będę spełniony.

    #juventus #seriea #pilkanozna #kibice #fanatyk #wlochy pokaż całość

    źródło: 1.png

    •  

      @RafalLygrys: super że są takie fajne osoby pod tagiem serie A!

      Zawsze kibicuje włoskim drużynom. No chyba że chodzi o Lazio. Lazio to wielki wróg. Lazio jest mniej utytuowana od Romy! Kibice Lazio są ze wsi i jeżdżą na stadion traktorem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @mybeer: Haha :D W moim mieście o dziwo (o dziwo, bo tutaj znaleźć fana calcio to cud) był jeden fan Lazio, ale to było w czasach, gdy grał tam Di Canio, nie wiem czy dalej się tego trzyma.

      W dodatku, znam osobiście tutaj dwóch fanów Juve (właśnie przez Juve się skumaliśmy, u jednego skończyłem nawet na weselu :D ), mam kumpla za ACM oraz kuzyna za... Interem. Teraz coraz więcej osób "wspiera" Napoli, ale to to samo co było z Borussią, więc tego nie biorę na poważnie. W klasie mojego kuzyna był też kibic Parmy, ale typ z tego co wiem teraz nie interesuje się w ogóle nożną. pokaż całość

      +: mybeer
    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Moja mama to fanatyk chodniczków... Cały dom zaje..ny chodniczkami. No i mamy już oddzielne na Wielkanoc. Właśnie mialam prezentacje #fanatyk #design #pokazchodnik

  •  

    #gry #fanatyk #ciekawostki #symulatory
    Z serii mój stary to fanatyk wędka.... jeżdżenia autobusem. Bardzo fajny symulator

    źródło: youtu.be

  •  

    Mój teść jest fanatykiem wędkarstwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #wedkarstwo #alkohol #fanatyk #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Ten tego. Dzisiaj na świeżo wyremontowanym strychu u moich rodziców zastałem to XD

    #fanatyk #pasta #heheszki

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @mateusz-zahorski sprawdź dokladnie całą więźbę czy wytrzyma kolejne kilkadziesiat lat. Ten strych za drugim podejściem wykończony dopiero został. Dach zaczął osiadać i trzeba było całą więźbę wzmacniać od zewnątrz co było sporo droższe. U Ciebie (nie wiem jak z kasą) ale może warto to już na tym etapie zrobić jak jest dobry dostęp. Okna też dekarze wstawiali więc było łatwiej. No i pamiętaj: > żle mają wykonczone okno dachowe, spadek pod nim powinien być pod kątem prostym pokaż całość

    •  

      @Marbo191: dzięki, więc raczej remont planuje na czerwiec, lipiec, większość chciałbym sam zrobić, z pomocą wujków budowlańców :D aktualnie zbieram teorie do kupy, chyba dołożymy parę belek pod dach, część zostawimy odsłoniętych a część kartonem zasłonimy

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    „Mój stary jest fanatykiem Gwiezdnych Wojen...” (ʘ‿ʘ)
    #gwiezdnewojny #kolekconerstwo #fanatyk

    źródło: embed.jpg

  •  

    Chociaż film już widziałem, to chyba na to pójdę, bo po primo jest za darmo, a po druge primo, chcę zobaczyć, jak będą reagować na film randomowi ludzie i różowepaski z UWr, które są cannot into wypok. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #fanatyk #studbaza #wroclaw #uwr

    źródło: jj.jpg

  •  

    Jechałem z różowym paskiem wczoraj #uber w Warszawa no i tak sobie jedziemy i kierowca oznajmnia nam że dzisiaj coś słabo zamarźniętę te akweny wodne a szwagier pojechał łowić na gdzieś na jakiś zbiornik. Ja jako że z różowym oglądaliśmy #fanatyk to oznajmiam Panu kierowcy że ze szwagra to musi być niezły fanatyk wędkarstwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) na co usłyszeliśmy: " a żeby Pan wiedział! Najgorsze hobby!! Cała rodzina na tym cierpi!! " Czyli jednak może nie #pasta to była ? ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) #pdk Co się uśmialiśmy to nasze :D pokaż całość

  •  

    No to krótko, wygrałem spotkanie z ojcem Anona ale jestem w delegacji i nie mogę wykorzystać. Losowanie o 23 dziś. #rozdajo #fanatyk

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    #pasta #fanatyk #ogorki

    Mój współlokator to fanatyk ogórków. Całe mieszkanie zajebane tym zielonym gównem. Średnio raz w miesiącu jakiś jego słoik pęknie i całe mieszkanie jest w szkle, soku po ogórkach oraz samych ogórkach. Małe, duże, zielone, kiszone, karniszone, na surowo.
    Pierdolony debil je tylko dania z ogórkami albo dodaje je do jakiś nowych dań. Kiedyś przyszedłem do mieszkania zmęczony po całodniowym zapierdolingu w Kauflandzie a ten chuj skacze jak poparzony. Odkrył właśnie że jak się doda ogórka do carbonarre to to smakuje zajebiście. Dał mi na spróbowanie to srałem pod siebie przez tydzień. Współczułem jego odbytowi bo on przez miesiąc wpierdalał carbonarre z ogórkami i okupował kibel narzekając na jebane zatrucie pokarmowe bo debil nie domyślił się że to przez ogórki. Jego logika że ogórki są najzdrowsze na świecie sprawiła że zaczął je wpierdalać jeszcze więcej.
    Kiedyś, jak nie wiedziałem że jak tak pojebany poszedłem z nim na zakupy do Tesco. Trzeba było kupić wódkę na zapoznanie się oraz kilka środków czystości. Oczywiście ja zapłaciłem bo ten chory pojeb uparł się że on kupi zagrychę. Pięćdziesiąt siedem słoików korniszonów, dwa kilogramy kiszonych oraz trzy kilogramy zwykłych. Tego dnia zrozumiałem dlaczego ten pokój jest tak kurewsko tani. Oczywiście przy wódce, pitej z kieliszków zrobionych z ogórków, jedynym tematem były gatunki tego zielonego gówna oraz psioczenie na administracje i właścicielke mieszkania (jego mame) że nie pozwoliła mu mojego pokoju przerobić na szklarnie. Był w stanie wyjebać w pizdu całą ścianą południową mojego pokoju i wstawić szklane szyby byleby tylko mieć jak najwięcej słońca.
    Kiedyś wkurwiony że ogórki podrożały o 10 groszy nakupił pół tony ziemi do hodowli i postanowił postawić przed faktem dokonanym wszystkich, założył w moim pokoju ogródek. Przez prawie dwa miesiące nikt się nie skapnął że rosną mu ogórki i jak on sam stwierdził gdyby nie to że chujowo buduje się teraz bloki to nigdy by się nie dowiedzieli a on sam ma zagadkę, jakim cudem woda i korzenie mogą rozjebać sufit sąsiadowi z dołu tak by całe pół tony pierdolnęło im do sypialni podczas obowiązków małżeńskich.
    Kiedyś biedronka wprowadziła do sprzedaży specjalną wódkę, wódkę o smaku ogórka. Pierdolony alkoholik od razu poleciał do najbliższej kupić z dwadzieścia kartonów a potem chlał ją przez miesiąc. Na początku klął na czym świat stoi bo wóda ogórkowa nie smakowała ogórek a potem z rozpaczy, że biedronka nie chciała przyjąć zwrotu towaru. Wcale im się kurwa nie dziwię ponieważ on z ekscytacji otworzył wszystkie butelki i przelał cały trunek do słoików po ogórkach ciesząc się jak pierdolony debil.
    Gdy powiedziałem mu o istnieniu czegoś takiego jak woda ogórkowa zaczął odpierdalać taką inbe w administracji żądając podłączenia takiej wody zamiast ciepłej i zimnej że potem przez miesiąc codziennie była kontrola czy on czasem nie podłączył czegoś na lewo.
    Ogólnie całe mieszkanie zajebane jest słoikami po ogórkach, są one wszędzie. Po jednej ostrej awanturze zaczął je chować u siebie w pokoju. Średnio raz w tygodniu słyszałem jak rozbija mu się w pizdu słoików o podłogę, on płacze z rozpaczy a sąsiad z dołu dopierdala się do drzwi bo mu w łazience cieknie.
    Oczywiście o czymś takim jak walenie wody z tych słoików nie wchodzi z grę bo on kiedyś będzie w nich kisił ogóra, tylko najpierw znajdzie czas i pieniądze by kupić tyle by nie wpierdolić wszystkich przed kiszeniem ogóra.
    Tutaj ostrzegam co mniej wrażliwych bo robi się naprawdę pojebanie. Organizowałem w tym roku sylwestra w mieszkaniu. Jego nie było wiec przynajmniej w miar było ok, udało mi się schować większość słoików po ogórkach, prócz kilkudziesięciu które zostawiłem w kuchni pod parapetem. Sylwester się udał, rano wszyscy mieli mega kaca. Jedyny przezorny posiadałem butelkę wody, którą egoistycznie nie dzieliłem się z nikim. Kara jaka mnie za to spotkała była taka że całe towarzystwo dorwało się do tych słoików i zaczęła z nich wypijać cały sok. Oczywiście pierdolony debil skapnął się jak tylko wszedł do mieszkania, wyczuwając ile dokładnie wypito, mimo że rozdzieliłem po równo wszystko i dolałem wody. Myślałem że mnie z mieszkania wyjebie, jednak najgorsze było przede mną.
    Kilka dni później szukając dobrego fapacza na znanym portalu pokazało mi porno wrzucone z okolicy. Kochany postęp technologiczny.
    Oczywiście znalazłem tego chorego pojeba i jego profil jak masturbuje się do tych słoików i do każdego po kolei się spuszcza a następnie odstawia po całym mieszkaniu. Dwadzieścia tysięcy filmów jak wali ogóra do słoika i go odkłada.
    Dwadzieścia tysięcy!.
    Mamy wspólna lodówkę, 4 piętrową z czego 3 piętra zajmuje to pierdolone, zielone gówno a na samym dole jest szuflada gdzie łaskawie mogę trzymać moje produkty z tym pierdoleństwem. Kiedyś pęknął mu słoik z tym pierdoleństwem i zalał mi całą szufladę niszcząc wszystko co miałem otwarte. Zero kurwa przepraszam czy przykro mi tylko wziął miskę i przelał do niej cały ten jebany sok z szuflady a następnie zaczął wycierać moje produkty, co chwila wyrzynając szmatę do tego wiadra.
    Nie pozwolił mi nic umyć tylko zbudował jakąś pierdoloną konstrukcję, gdzie wszystko poukładał tak by ostatnie krople ściekły do tego wiadra. Inżynier pierdolony.
    Współlokator miał kiedyś dziewczynę, wegankę bodajże bo wspólnie wyjebali mi z lodówki całe mięso mówiąc że skaża jego czyste i zdrowe ogórki. Nie chcę kurwa wiedzieć co się u nich działo w pokoju ale pewnego dnia pokłócili się o słoik. Krzyczał że to najmniejszy słoik jaki miał i że to marnotrastwo i ma wypierdalać z jego życia a ona płakała i płakała po czym wybiegła z mieszkania. Potem było trochę krwi na dywanie w korytarzu i dziwne spojrzenia sąsiadek z całej klatki ale ja nic nie wiem.
    Wracając zaś do carbonarry
    W końcu jego dupa nie wytrzymała i gdy zemdlał w pracy a spod jego dupy zaczęła pojawiać się plama zielono-czerwonej krwi, wezwano pogotowie gdzie trzymali go przez tydzień. Tydzień bez słuchania jego jebanego ciamciania, chwalenia się na Instagramie, snapchacie i youtube ogorkami.
    Oczywiście spędzając życie na kiblu, gotując carbonare czy pracując by mieć więcej ogorków kompletnie zapomniał o czymś takim jak sprzątanie pokoju czy mycie naczyń więc po 5 dniach musiałem wejść do jego pokoju.
    Czy wy wiecie ile jest jebanych czasopism o ogórkach w Polsce? Trzy. Doskonale to wiem bo znalazłem je wszystkie u niego w pokoju, za stertą gnijącego kompostu z ogórka, spaghetti i sera. Poukładane w trzy wielkie wieże, sięgające od podłogi aż pod sufit blokowały dostęp do okna. Jebało niemiłosiernie więc musiałem zadzwonić po znajomą ukrainkę by posprzątała.
    Ta poddała się gdy znalazła wydrukowane zdjęcia „PickleRicka” z białymi, zaschniętymi śladami oraz sztuczną cipką zrobioną w wielkiego ogórka.
    Ja też nie dałem rady. Wyprowadzam się w przyszłym tygodniu, niestety Sosnowiec mnie przerósł.
    pokaż całość

  •  

    #play się chcę wybić na fejmie #fanatyk

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Muszę Wam powiedzieć, że najlepszą rzeczą na świecie jest wędkarstwo. Serio. Nie ma piękniejszego uczucia, niż kiedy wyciągasz spławik z wody, a tam na haczyku dwumetrowy okoń.
    Coś wspaniałego. Niestety moja żona i syn się nie znają, i nie podzielają mojej pasji. Cały czas narzekają na moje wyprawy, ale oczywiście złowione okazy chętnie zjadają.
    Jakby tego było mało, średnio raz w miesiącu ktoś musi mi sprzęt powywracać, żyłkę zerwać czy w haczyk wdepnąć.
    Oczów nie mają żeby patrzeć gdzie łażą? A oczywiście do mnie z pretensjami, że znowu na SOR trzeba jechać.
    Aby być dobrym wędkarzem, należy regularnie czytywać wszystkie miesięczniki poświęcone tej tematyce. Niestety, to nie wystarcza.
    Gazet jest może siedem tytułów, dodatkowo rzadko kiedy można znaleźć wszystkie w jednym kiosku, więc trzeba jeździć po całym mieście i pytać, czy jeszcze mają.
    Na szczęście mój syn nauczył mnie obsługiwać internet (w końcu do czegoś przydało się to jego siedzenie godzinami przed monitorem), więc teraz mogę w każdym momencie wyszukać potrzebną mi informację w google.
    W internecie są też fora dyskusyjne, gdzie można popytać innych internautów o porady dotyczące sprzętu, metod i miejsc, bądź pochwalić się złowionymi okazami.
    Z drugiej strony, siedzi tam wiele niedoświadczonych wędkarzy, próbujących pouczać rybnych weteranów, wykazując się przy tym okropną niewiedzą.
    Jest też taki jeden, wyjątkowo denerwujący młodzieniec, który pod każdym moim wpisem pisze takie rzeczy, że aż wstyd cytować.
    Na ostatnie święta kupiłem sobie wspaniały ponton. Mówię Wam, niesamowita sprawa. Jako że sezon nie był na ryby, postanowiłem go przetestować w dużym pokoju.
    Przypomniałem sobie wtedy czasy dzieciństwa, kiedy mój dziadek zabierał mnie na wspólne wędkowanie. Siedzieliśmy w jego starej, drewnianej łódce na środku jeziora i łowiliśmy.
    Ach, jakie to były piękne ryby, szczupaki, okonie i karpie! Ach te karpie… Aż mi się łezka w oku zakręciła, jak tak siedziałem w tym pontonie.
    Innym razem postanowiłem, w ramach prezentu urodzinowego, zabrać swojego syna na wyprawę. Pojechaliśmy na jedno z najlepszych miejsc jakie znam, małe jeziorko przy lesie, zaraz za miastem.
    Piękne miejsce! Świeże, rześkie powietrze, słoneczko świeci, liście z drzew spadają. Zaraz sprzęt rozstawiliśmy, przynęty na haczyki, spławiki do wody, i czekamy.
    Syn jeszcze niewprawiony, niecierpliwy, wiercił się co chwila i ryby płoszył. Pouczyłem go więc jak ma się zachowywać. Nie było łatwo, ale w końcu się skupił, taki był na te ryby napalony.
    Nawet nie wiecie jak dumny byłem, gdy widziałem jak się cieszy. Mówię Wam, idzie w ślady ojca.
    Na wyprawy jeżdżę z kolegą Mirkiem. Kiedyś naszym towarzyszem był też pewien Zbyszek. To był dopiero agent.
    Gruby, wąs jak gwiazda niemieckiego porno z lat ’50, i zawsze w tej swojej zielonej kamizelce. Pewnego razu odwiedził mnie na moje imieniny.
    Troszkę sobie popiliśmy, ale Zbysiu chyba przesadził, bo jak rozmawialiśmy o sumach i szczupakach, to go poniosło, i agresywny się zrobił.
    Zaczął wykrzykiwać, jakie to sumy nie są wspaniałe, niesamowite. Aż żeśmy się na podłodze pobili. Przyznam, mnie też troszkę poniosło, ale co tu robić, jak ktoś takie głupoty wygaduje, i jeszcze obraża.
    Po tej sytuacji już więcej do mnie nie zadzwonił, nie odezwał się, nic. Taki zatwardziały. Jakiś rok później dowiedziałem się, że zmarł.
    Trochę szkoda gościa, a skoro aż tak się obraził po naszej ostatniej rozmowie, to co ja będę mu na pogrzeb jechał.
    Jednak, jak to w życiu bywa, nie wszystko jest kolorowe. Mam tu na myśli PZW, czyli Polski Związek Wędkarski. To co oni wyprawiają, to głowa mała!
    Tyle afer, przekrętów, szkodliwej działalności, przecież od razu widać, że oni chcą zniszczyć piękną kulturę łowienia ryb w Polsce. Najgorsze jest to, że o tym się wcale nie mówi. Nic.
    W tej telewizji to cały czas jakieś trzęsienia ziemi gdzieś na końcu świata, wybory prezydenckie na drugim, a o ważnych sprawach, co się tutaj u nas dzieje, co nas dotyczy, to nic nie powiedzą.
    Politycy i media kryją PZW, bo jest im na rękę niszczenie ludziom pasji, dzięki temu łatwiej jest nami sterować. W mojej okolicy szefem koła PZW jest Adam.
    Ten to dopiero jest agent.
    On jest tak naprawdę odpowiedzialny za wszystko co u nich się dzieje. Próbowałem go na przeróżne sposoby powstrzymać, jednak stoi za nim potężna siła.
    Kiedyś poszedłem na jedno spotkanie wędkarskie, gdzie ten Adam występował. Tam to dopiero się działo. Widziałem, jak ludzi mami, jak ich oszukuje, specjalnie wciska kity, żeby im ryby nie brały.
    Próbowałem się temu przeciwstawić, ale zaraz do mnie doskoczyli jacyś ciemno ubrani panowie, i wyrzucili z sali. Sami więc widzicie, jak oni działają. To jest poważna sprawa.
    Oczywiście po tej akcji się nie poddałem, oj nie. Aby uniknąć wpadki i trafić do większej liczby odbiorców, postanowiłem przenieść swoją walkę do internetu.
    Na forach wędkarskich zacząłem ujawniać wszystkie znane mi tajemnice Adama, udowadniające jego powiązania z władzami PRL.
    Chyba się przestraszyli, bo zaangażowali hakerów, którzy mnie namierzyli. Adam pozwał mnie do sądu. Myślicie, że coś się zmieniło? Że ktoś mi uwierzył?
    Oczywiście, że nie, sądy też są zaangażowane w spisek, a jakby tego było mało, musiałem zapłacić temu szkodnikowi 2000 zł. Tak, dwa tysiące! To jest dopiero tupet!
    Wiedział, że nic mu nie mogę zrobić, i jeszcze kasę wyciągną! Ile ja bym mógł za to przynęt kupić! Ile wędek!
    W zeszłym roku stwierdziłem, że muszę kupić sobie łódkę, by wypływać na środek jeziora, i stamtąd łowić. Tam to dopiero biorą!
    Niestety, ceny były zdecydowanie nie na moją kieszeń, a i gdzie trzymać by jej nie było. Skrzyknąłem się więc z innymi wędkarzami z okolicy, i razem zrzuciliśmy się na dużą, ładną łódkę.
    Plan był prosty: zrzucamy się po równo i jeździmy łowić razem. Bardzo byłem dumny, że na taki pomysł wpadłem, tak mi się udało. O ja naiwny.
    Na początku wszystko rzeczywiście bardzo ładnie szło, co weekend bierzemy wędki, łódkę, i lecimy nad wodę. Ryby garnęły się do nas jak nigdy.
    Ale pewnego razu się rozchorowałem i nie mogłem jechać. Koledzy wędkarze wykorzystali sytuację, zgarnęli łódkę i nad wodę. Było ich mniej, więc oczywiście łapali jeszcze więcej ryb.
    Co więcej, żeby mi na złość zrobić, dzwonili opowiadać ile to już nie złowili. No to tak wygląda nasza koleżeńska umowa. Składamy się po równo, a oni sami jadą. Pięknie.
    Jak tylko w niedzielę wrócili, pojechałem pod dom, gdzie jeden z nich na podjeździe trzymał moją łódkę, podczepiłem ją pod samochód, i chodu. Podjechałem pod blok, i zawołałem syna.
    Ten w lot złapał, co trzeba robić, doradził mi, że w salonie się nie zmieści i pobiegł po swoją kłódkę do roweru, by przyczepić łódkę do latarni. Mój syn, moja krew.
    Wszystko by było dobrze, ale współwłaściciele jakoś mnie wyśledzili, bo zaraz pod dom podjechali i krzyczą, że złodziejem jestem, że to ich łódka. No tak.
    To ja wspólny biznes wymyślam, składam się z nimi uczciwie, a oni mnie złodziejem nazywają! Może by mi się udało obronić moją własność, gdyby nie wezwali policji. Co za tchórze.
    Widać, że mają układy z PZW. Mnie pobili, syna zmusili do otwarcia kłódki, i odjechali z łódką. Co więcej, założyli na forum specjalny temat, żeby mnie oczerniać!
    Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie, którzy mnie bronili i pisali, jak fałszywe są te oskarżenia.
    Nadal pod moimi zdjęciami złowionych ryb pojawiają się pochwały od innych doświadczonych wędkarzy. Nawet mój syn mnie docenia. Tak, będzie z niego wędkarz. #pasta #fanatyk
    pokaż całość

  •  

    Mój dziadek to fanatyk zegarów. Całe mieszkanie zajebane zegarami. Są dosłownie wszędzie. Cztery w salonie, kilka w przedpokoju, ze dwa w kuchni, po kilka w pozostałych pokojach. Dziadek ma nawet zegar w toalecie, łazience, w piwnicy i na balkonie... Kiedyś go zapytałam, po co mu tyle zegarów?

    pokaż spoiler Dziadek odpowiedział, że chciałby wiedzieć, o której godzinie umrze.


    #fanatyk #zegarki #zegarkiboners #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Jestem fanatykiem mordowania zwierzątek, ale mam większe ambicje. Ostatnio Netflix wypuścił nowy serial pod tytułem "The end of f**king world", który moim zdaniem wpisuje się w klimat #pasta , w sumie mam wrażenie, że czegoś podobnego oczekiwali niektórzy po #fanatyk. Mamy historie chłopaka, który sobie żyje jak pastowy Anon- pojebany, aspołeczny i przypuszcza, że jest socjopatą. Spotyka na swojej drodze różowego, który też jest pojebany tylko w trochę w inny sposób, zaprzyjaźniają się, bo ona ma taki kaprys, a on chce ją zabić. Akcja serialu nabiera tempa i momentami jest tak odjechana jak walka o łódź rybacka pod blokiem w fanatyku.

    We wszystkich opisach podają, że to serial o dojrzewaniu i problemach z nim związanych i pewnie trochę prawdy w tym jest. Jednak ja ten serial oglądałem krótko po "Ostatniej rodzinie" i uważam, że jedno i drugie porusza problemy ułomności rodzin, w obu przypadkach przekroczyliśmy granicę absurdu. Kiedy rodzina się rozpada nie ma żadnych fajerwerków, na różne sposoby idzie się dalej, można problemy bagatelizować i można się schować za przemocą.

    "The end of f**king world" w dramatycznej sytuacji serwuje nam sporo czarnego humoru i przypomina o tym, że nie warto patrzeć na to co myślą o nas inni, a umiejętności, które nabyliśmy w ciągu całego życia zawsze mogą się przydać np. gotowanie obiadu, czy kradzież samochodu z odpalaniem bez kluczyków.
    Jakby komuś się spodobało to polecam, jak nie to może skopałem tę recenzję i też warto do niego zajrzeć.
    #seriale
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    2 tygodnie temu obejrzałam Fanatyka na showmaxie... Dzisiaj dostaję maila że dziękują mi za uruchomienie subskrypcji. Zapomniałam anulować tego w czasie;(( 19,99 poszło się piert%$ić( ͡° ʖ̯ ͡°) #fanatyk #showmax #przegryw

  •  

    Moje państwo jest fanatykiem podatków. Pół wypłaty zajebane przez fiskusa. #niewiemczybylo #pasta #fanatyk

  •  

    Przypominam o anulowaniu zlecenia płatności za Showmax, Mireczkom chcącym obejrzeć tylko #fanatyk xD
    #showmax #cebula

  •  

    Czy jest gdzieś lista ukrytych "smaczków" w filmie #fanatyk (typu godzina 21:37 na zegarze-rybie, radio "Anon" albo kwota 21,37 zł w kiosku)?
    Sam mam kilka takich wyłapanych, ale podejrzewam, że jest tego dużo więcej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #pasta #mojstaryfanatykwedkarstwa

    edit: Plusuj (czy tam napisz na PW) jak chcesz być wołany jak taka lista powstanie.
    pokaż całość

  •  

    Wiecie co mnie najbardziej wkurwiło w #fanatyk?
    Spierdolona robota charakteryzatora. Co to za wąs? Co to ma być? Ostatni zajazd na Litwie? Typ chyba nigdy nie widział janusza

    źródło: wykop.pl

  •  

    NIE ZARYBIAJO I KRADNO, A JAK ZARYBIAJO TO NIEDOSTATECZNIE

    TE CH*JE Z PZW, O TYM POWINNI MÓWIĆ, TO SĄ TEMATY DO RADIA I TELEWIZJI

    #pasta #fanatyk #heheszki #mojstaryfanatykwedkarstwa

    źródło: youtube.com

  •  

    W końcu powiedzieli o tych skurwysynach z PZW! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #fanatyk #heheszki

    źródło: youtube.com

  •  

    O kurwa, przed chwilą na Polsat News była informacja rodem z pasty o fanatyku wędkarstwa, że wędkarze narzekają na PZW że nie zarybiają bo na inaugurację sezonu nic nie złowili xD Szkoda że nie mam jak cofnąć i nagrać, ale może zaraz wrzucą na polsatnews.pl xDD

    #pasta #polsatnews #fanatyk #wiadomosci #heheszki

  •  

    Pan Cyrwus jest król sceny, jak lew jest król dżungli. Oskra powinien za rolę starego dostać! #fanatyk

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #fanatyk

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów