•  

    (...) Powinniśmy publicznie potępić samą IDEĘ rozprawiania się jednych ludzi z drugimi! Milcząc o występku, wpędzając go w głąb ciała, aby tylko nie było go widać – my SIEJEMY go i w przyszłości da on jeszcze tysiąckrotne plony.
    Nie karząc, nawet nie ganiąc złoczyńców, my nie tyle dbamy o spokój ich
    nędznej starości – ile raczej wyrywamy spod nóg nowych pokoleń wszelkie
    podstawy sprawiedliwości. (...)

    #archipelaggulag #literatura #filozofia i trochę #jordanpeterson bo głównie za "jego namowami" chwyciłem za pozycję.
    pokaż całość

  •  

    @Kreutz-u: mnie zainspirował tym wpisem. Sporo ludzi mówiło, że chciałoby przeczytać książkę Jordana B Petersona "12 Rules For Life", ale nie można jej dostać w Polsce. Dlatego, że mam zwyczaj, że dobre książki kupuje w paru egzemplarzach by móc rozdać swoim bliskim, postanowiłem, że podzielę się z naszą mirkową rodziną.

    Tak więc chciałbym jednej osobie przekazać tę książkę zupełnie za frajer ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ale dlatego, że nienawidzę marnotrawstwa nie zrobię zwykłego rozdajo by gniła na półce albo trafiła na alledrogo. Wybiorę osobę, która jutro do godziny 21:37 #szanujenieszkaluje napisze:
    - 2-3 zdania po Angielsku dlaczego by chciała ją dostać (ważne, bo język w książce jest dość ciężki),
    - zaplusuje ten wpis dla widoczności by inni, którzy chcą tez mogli wziąć udział,
    - wrzuci zdjęcie swojego posprzątanego pokoju przed i po - wraz z nickiem lub ekranem na którym będzie ten post (można dodać kilka zdjęć).

    Wygrywa osoba albo z największą ilością plusów, albo która będzie bardziej przekonywująca dla mnie.

    Tak więc mircy do dzieła ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #ksiazki #jordanpeterson #filozofia #psychologia #wojnaidei
    pokaż całość

  •  

    Plantinga raz jeszcze, choć miało go już nie być

    Pod poprzednim wpisem pojawiła się dyskusja, dzięki której (i dzięki temu, że pozbyłem się kaca) przeanalizowałem jeszcze raz podaną tam rekonstrukcję dowodu Plantingi, odkrywając tym samym, że z dowodem Plantingi to ma ona niewiele wspólnego. Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że wynikło to z mojej chęci pozbycia się słownika światów możliwych. Szkoda tylko, że okazało się to dla mnie niemożliwe.
    Dzisiejszy odcinek powstał po to, aby ten żenujący błąd naprawić. Jednocześnie, w ramach zadośćuczynienia Wam i Plantindze (na pewno się ucieszy), przedstawię jego dowód ontologiczny w zapisie symbolicznym (obrazek na dole), a końcem tygodnia omówię inny argument jego autorstwa, czyli ewolucyjny argument przeciwko naturalizmowi.

    Co oznacza pojęcie świata możliwego? Światem możliwym nazwiemy taki stan rzeczy, który, choć nieistniejący aktualnie, jest logicznie możliwy, a więc niesprzeczny. To istotne, bowiem w tym ujęciu możliwe może być i to, co na co dzień określamy niewyobrażalnym. W tym słowniku konieczność sądu lub predykatu oznacza ni mniej, ni więcej jak to, że świat, w którym ten predykat nie byłby urzeczywistniany lub ten sąd nie byłby prawdziwy, nie jest możliwy. Myślę, że takie wyjaśnienie jest wystarczające i nie ma sensu, bym zarysowywał problematykę szerzej, toteż darujemy sobie rozróżnienie na modalność de re i de dicto oraz związane w nim realizmy, esencjalizmy, nominalizmy etc.
    Skoro już to sobie wyjaśniliśmy, przejdźmy do modalnego dowodu ontologicznego pana Plantingi.

    DEF1: Posiadanie maksymalnej doskonałości jest równoważne posiadaniu maksymalnej wspaniałości w każdym możliwym świecie
    DEF2: Posiadanie maksymalnej wspaniałości oznacza posiadanie wszechmocy, wszechwiedzy i moralnej perfekcji
    DEF3: Jakaś własność jest własnością uniwersalną wtedy, gdy jest równoważna własności realizowanej w każdym możliwym świecie
    P1: Istnieje świat możliwy, w którym maksymalna doskonałość jest realizowana
    P2: Własność uniwersalna jest urzeczywistniania w każdym możliwym świecie lub żadnym
    W: Maksymalna doskonałość jest realizowana w każdym możliwym świecie
    W (bonusowe): Maksymalna doskonałość jest realizowana świecie aktualnym

    Może to się wydawać niepojęte, ale dowód jest poprawny, co możecie sprawdzić na obrazku niżej, zakładając oczywiście, że i tym razem czegoś nie popsułem. Tym, którym się nie chce, pozostaje wierzyć memu słowu i zadowolić się tłumaczeniami, do których właśnie zamierzam przejść.
    Zacznijmy od początku. DEF1 tłumaczy, co Plantinga rozumie przez „maksymalną doskonałość”. Nie wydaje mi się, żeby spieranie się o definicje miało jakikolwiek sens. Plantinga wyraża tutaj intuicje, którą współdzielą z nim chyba wszyscy teiści (przynajmniej ci związani z religiami abrahamowymii), a i ateiści, jak sądzę, przyznają, że istocie, która nie tylko posiada cechy wymienione w DEF2, ale i istnieje w każdym możliwym świecie, miano (maksymalnie) doskonałej raczej się należy. Definicja własności uniwersalnej z DEF3 jest raczej oczywista. Doprawdy, ciężko byłoby określić jakąś cechę mianem uniwersalnej, jeśli byłoby możliwe, że nie jest egzemplifikowana w jakimś świecie. Zauważmy, że na mocy tych trzech definicji „maksymalna doskonałość” staje się własnością o uniwersalnym charakterze

    Przejdźmy do przesłanek. Tutaj zaczniemy od końca. Przesłanka P2 również wydaje mi się oczywista. Jeśli coś jest uniwersalne, to zachodzi w każdym świecie lub w żadnym. Można by wprawdzie próbować to jakoś podważać, ale sądzę, że nie byłoby to niczym więcej niż wyrazem zacietrzewienia.
    Warto się tutaj na chwile zatrzymać. Omawiany tu dowód nie jest jedynym ontologicznym w wersji modalnej, ani tym bardziej jedynym ontologicznym. Wybrałem go, bo, moim zdaniem, przyjmuje najmniej kontrowersyjne przesłanki. Dokładniej rzecz ujmując, dotyczy to przesłanki omówionej przed chwilą. Niektórzy mogą być zdziwieni, jednakże nikt nie zbiera losowych przesłanek i nie zaczyna radośnie dedukować, licząc na to, że wyjdzie mu coś fajnego. Częstym zarzutem jest, że teolodzy tak dobierają przesłanki, żeby pasowały im do wniosku. Jest to oczywiście prawda, tyle że tak samo czynią wszyscy inni. Cała sztuka nie tkwi w sformułowaniu dowodu, lecz w tym, aby zrobić to w oparciu o jak najbardziej przekonujące przesłanki. Pod tym względem, jak napisałem, Plantinga wypada lepiej od poprzedników. Jego dowód w zasadzie różni się od dowodu Hartshorne’a właśnie tą drugą przesłanką. Powoduje to wprawdzie, że sam dowód jest o jakąś jedną trzecią dłuższy, jednak przez wzgląd na niską kontrowersyjność P2 jawi się jako bardziej wiarygodny.

    Być albo nie być dowodu zawiera się w przesłance pierwszej. I oto, niestety dla dowodu, nie ma żadnego dobrego powodu, aby przyjąć, że rzeczywiście maksymalna doskonałość jest realizowana w jakimś możliwym świecie. Więcej, dla teisty jest ona całkiem oczywista, dla ateisty jawi się jako coś od czapy. Jest to przesłanka, której prawdziwość przyjmie tylko ktoś już przekonany. Ale teraz niespodzianka. Plantinga doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Pisze on tak (tłumaczenie własne):

    Nikt, kto zawczasu nie zaakceptował konkluzji tego dowodu, nie zaakceptuje jego pierwszej przesłanki.
    Pojawia się pytanie, po co zatem tak się wysilać, skoro i tak ma się świadomość porażki. Otóż dlatego, że ten dowód wcale nie ma dowodzić istnienia boga:

    Jest oczywiste, iż zaakceptowanie tej przesłanki nie jest sprzeczne z rozsądkiem ani irracjonalne. Tym, co chcę udowodnić tym argumentem, nie jest prawdziwość teizmu, a jego racjonalność.
    Nie sposób odmówić mu zapobiegliwości. Przyznam nawet, że osobiście zgadzam się, iż nie ma w stanowisku teistycznym per se niczego irracjonalnego (to jednak temat na osobny wpis w przyszłości). Tyle tylko, że nawet jeśli w kwestii racjonalności teizmu można się z Plantingą zgodzić, to można mieć wątpliwości co do tego, czy rzeczywiście „jest oczywistym”, iż przesłanka ta nie stoi w opozycji do rozumu. Jeżeli chodzi o mnie, to nawet uznając jej racjonalność, w żaden sposób nie odczuwam, aby takie przekonanie w jakikolwiek sposób mi się narzucało, a tak powinno być, gdyby było ono tak oczywiste, jak twierdzi Plantinga. Dodatkowo można mieć wątpliwości, czy predykaty, jakimi nasz teolog przyprawia boską zupę, nie stoją ze sobą w sprzeczności. Aby jednak rzetelności stało się zadość, wspomnę, iż Plantinga utrzymuje, że rozwiązał problem zła. Nie analizowałem jednak tamtego dowodu i nie mam o nim nic do opowiedzenia, toteż w tym miejscu zakończę, jak zwykle nie starając się o rozstrzygnięcie.

    Wyjaśnienie dowodu z obrazka
    Zmienna Q służy li tylko poprawieniu przejrzystości. W dowodzie Q znaczy tyle, co „maksymalna doskonałość jest egzemplifikowana” lub „istnieje byt posiadający maksymalną doskonałość”, jak kto tam woli.
    Wybaczcie angielskie nazewnictwo, ale po prostu nie jestem pewien, jak brzmią polskie odpowiedniki.
    „ND” oznacza necessary derivation, „CD” – conditional derivation, „ID” – indirect derivation (dowód nie wprost), „UN” – universal necessity, „MT” – modus tollens, „DN” – double negation (podwójna negacja), „R” – repetition, „N” – necessity (konieczność), zaś „MdlNeg” – modal negation (wynika z definicji możliwości i konieczności).
    „ass” oznacza założenie dla CD lub ID.

    Mam nadzieję, że tym razem bez wtop xd.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    źródło: dowód.jpg

  •  

    Czemu Homer wychwalał Achillesa, skoro był on w sumie obrzydliwą kreaturą?

    „Iliada” i „Odyseja” to nie tylko pierwsze pomniki europejskiej literatury, ale również studium specyficznej etyki z czasów, gdy nikt jeszcze nie myślał o Sokratesie i Platonie.

    PATRONEM DZISIEJSZEGO TEKSTU JEST ŁUKASZ ZELEZNY.

    Grecja czasów Homera to kraj zdecydowanie daleki od szczytów jej potęgi

    Akcja eposów dzieje się kilkaset lat przed współczesnością ich autora, jednak nawet wtedy gdy Homer chadzał po ziemi Grecja była niezbyt rozwiniętym tworem, który swoje największe osiągnięcia cywilizacyjne, w tym filozofię, miał mieć jeszcze przed sobą. Jak łatwo się więc domyśleć, oba utwory są źródłem historycznym równie cennym jak zimne piwo w poranek po sobotniej nocy.

    Dotyczy to także etyki

    W dzisiejszych czasach, jeżeli dojdzie przykładowo do meczu, w którym jakaś drużyna przegrywa walkowerem z powodu wbicia jej pseudokibiców na boisko, to ciężko jest postawić jakiś zarzut piłkarzom. Tymczasem, etyka homerycka niezbyt wysoko kazałaby cenić sobie przegranych piłkarzy. Nawet jeżeli przegraliby z nieswojej winy.

    U Homera przymiotnik „agathos” który przetłumaczyć możemy jako „dobry” nie odnosił się tyle do wartości, tylko do faktów

    „Dobry” wojownik to wojownik waleczny. Waleczność stanowiła „arete” czyli coś co się tłumaczy powszechnie jako „cnotę”, ale jest to dosyć mało obrazowe tłumaczenie, gdyż cnotę uważamy za coś leżącego jakby po stronie naszej woli czy psychiki. „Arete” u Homera to raczej pewna umiejętność którą psoiada dany człowiek. „Arete” była więc jakby obserwowana z zewnątrz: każdy mógł bez problemu ustalić który z wojowników ją posiada, gdyż odnosił on sukcesy na wojnie i nie miało tu znaczenia, czy miał po prostu w życiu szczęście, czy naprawdę był biegły w walce.

    Naturalnie taki system etyki nie pozostawał w oderwaniu od realiów społecznych

    Ówcześni Grecy żyli w ściśle określonym, hierarchicznym porządku społecznym. Etyka homerycka wiązała się z właściwym wykonywaniem poszczególnych ról społecznych przypisywanych w związku z takim, a nie innym pochodzeniem. Dziś oczekiwalibyśmy, przykładowo, że jeżeli ktoś jest odważny to zostanie żołnierzem, w tamtych czasach to z bycia rycerzem zakładano odwagę. To samo dotyczyło innych ról społecznych, od króla po pasterza.

    Świat starożytnych Greków, w tym porządek społeczny, były zdeterminowane wolą bogów

    „W tobie ja winy nie widzę, gdyż winni są tylko bogowie” mówi król Priam do Heleny. Uważano więc, że jeżeli ktoś zajmuje wysoką pozycję w społeczeństwie, cieszy się ich łaską i jest „dobry”. Inny przykład, to zalotnicy zabici przez Odyseusza – lecz za to, że myśleli niezgodnie z faktami iż jest już wdową. Biorąc pod uwagę, że Odyseusz nie wracał do domu przez 10 lat, to ciężko byłoby dziś czepiać się do kogoś, że uznaje takiego człowieka za zmarłego.

    Etyka czasów Homera to etyka skutku

    Za „dobrych” uważano wyłącznie zwycięskich wojowników, władców, których decyzje okazywały się skuteczne i mędrców, których rady dawały dobre rezultaty. Nikogo nie obchodziła moralna ocena tych ludzi w sposób jaki zrobilibyśmy to dzisiaj. Choć Achilles jawi się nam raczej jako gość o mentalności dresiarza, to w homeryckiej Grecji byłby ubóstwiany.

    Taką właśnie etykę zwycięzców podziwiał tysiące lat po Homerze nie kto inny jak Friedrich Nietzsche. Achilles śmiało mógłby być wzorem nietzschańskiego nadczłowieka, zaś sama etyka homeryckich zwycięzców najlepszą etyką. Nietzsche miał też pomysł w jaki sposób ludzkość od niej odeszła.

    Tymi winowajcami mieli być Sokrates i jego największy uczeń, Platon.

    To właśnie Sokrates uważał, że „arete” to nie tylko cecha przysługująca najlepszym przedstawicielom danej profesji, lecz pewien obiektywny wzór postępowania, który jest słuszny niezależnie od swoich rezultatów. Dla Homera dyktator byłby „dobrym”, jeżeli wywiązywał się skutecznie ze swoich obowiązków – sprawowania władzy, niezależnie od metod jakimi się posługiwał. Sokratejski władca musiałby się jednak wykazać nieco innymi cnotami, by na miano „dobrego” zasłużyć.

    Bibliografia:
    A. MacIntyre - Krótka historia etyki

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #etyka #grecja #literatura #historia #starozytnosc #matura #matura2018 #jezykpolski
    pokaż całość

    źródło: 206wzq.jpg

    •  

      @loginnawykoppl Bardzo ciekawe i wręcz niesamowite. Ci ludzie żyli w świecie gdzie kurek był przyczyną i na odwrót.

      Jakby się nad tym zastanowić to wiele kobiet nadal posługuje się taką "logiką"

    •  

      @loginnawykoppl to nie do końca tak, efektywność i skuteczność była ceniona przez Greków oczywiście. Ale Hektor nie utracił arete (czy też okazał się jej pozbawiony, kwestia interpretacji) tylko dlatego że przegrał walkę z Achillesem, tak samo jak ten ginąc. Arete była to ogólna doskonałość, wspaniałość, piękno, zdolność i umiejętność do działania. Te cechy były szczególnie cenione przez Greków czasów homeryckich. Efektywność była jednym z nich, ale śmierć w walce również była agathos, i zasługiwała na pochwałę i szacunek. pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Kto jest autorem i jak nazywa się koncepcja, że wszechświat jest zwłokami Boga?
    #filozofia #religia #kelthuz (bo piosenkę napisał w temacie)

  •  

    Też macie dalekie rozkminy na przykład:

    -Co było około 2000 lat temu? Czy Jezus istniał? Czy jeśli tak to czy pozostał gdziekolwiek ślad jego DNA? Czy technologia w przyszłości pozwoli je odnaleźć by go sklonować? Czy uda się sklonować Hitlera?
    -Co było 150 000 lat temu? ? Jak się wtedy żyli pierwsi ludzie? O czym myśleli? Czy mieli rozkminy co będzie w dalekiej przyszłości? Jak wyglądały wtedy interakcje damsko-męskie kiedy w jakiejś dziczy mężczyzna spotykał kobietę?
    -Jak kształtował się układ słoneczny? Co było wcześniej?
    -Jaka siła sprawiła że na Ziemi powstało życie?
    -Jak skomplikowany musiał być pierwszy organizm który mógł (chciał) się replikować / rozmnażać? Co powodowało że chciał - dlaczego chciał żyć?
    -Kto / jaki żyjący organizm w historii rzeczywistości jako pierwszy poczuł strach?
    -Co było zanim powstał widzialny wszechświat? Czy nasz wymiar był od zawsze? Co było jeszcze wcześniej i jaka siła sprawiła że wszystko się dzieje?
    -Skąd w ogóle wzięła się materia? Dlaczego rzeczywistość istnieje (przynajmniej wg naszej świadomości)?
    -Co ukształtowało prawa fizyki?
    -Czy wszystko jest symulacją?
    -Czy wszystko jest iluzją a tak naprawdę nasze mózgi są do czegoś podłączone - rzeczywistość jaką sobie wyobrażamy nie istnieje - to co widzimy to tylko rzekome fotony przetworzone przez nasz mózg i zwizualizowane w "wyobraźni" kurwa jaźni, to co słyszymy to kolejne impulsy przetwarzane przez nasz mózg, skąd wiadomo że istnieją na zewnątrz? To że czujemy dotyk również jest w naszym mózgu - tzw bóle fantomowe chyba, ludzie potrafią czuć ból ręki którą mieli amputowaną. Zapachy, smak, też są odczytywane w mózgu. Kiedy uprawiam seks to wydaje mi się że widzę, czuję, słyszę itd partnerkę, a tak naprawdę to kolejne bodźce / impulsy w mózgu które powodują że wierzę w to co się dzieje, a może być złudzeniem, kurwa matrixem i tyle?

    Mam kurwa tyle rozkmin że mógłbym tak "w nieskończoność" rozkminiać.
    #przemyslenia #przemysleniazdupy #fizyka #teoriespiskowe #filozofia
    #pytaniedoeksperta #pytanie #pytania #rozkminy #religia #biologia
    pokaż całość

    źródło: i.4cdn.org

    •  

      -Czy wszystko jest iluzją a tak naprawdę nasze mózgi są do czegoś podłączone - rzeczywistość jaką sobie wyobrażamy nie istnieje - to co widzimy to tylko rzekome fotony przetworzone przez nasz mózg i zwizualizowane w "wyobraźni" kurwa jaźni, to co słyszymy to kolejne impulsy przetwarzane przez nasz mózg, skąd wiadomo że istnieją na zewnątrz? To że czujemy dotyk również jest w naszym mózgu - tzw bóle fantomowe chyba, ludzie potrafią czuć ból ręki którą mieli amputowaną. Zapachy, smak, też są odczytywane w mózgu. Kiedy uprawiam seks to wydaje mi się że widzę, czuję, słyszę itd partnerkę, a tak naprawdę to kolejne bodźce / impulsy w mózgu które powodują że wierzę w to co się dzieje, a może być złudzeniem, kurwa matrixem i tyle?

      @fucked_up: Wszak sposób istnienia noematu wnioskujemy ze sposobu, w jaki jawi się on w unaoczenieniu. Tak jak pan Husserl powiedział.
      pokaż całość

    •  

      Also Jezus istniał naprawdę, tyle że niekoniecznie używał cheatów xD

      @Dave987654321: Skisłem trochę xD

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    Jean Paul Sartre, partner życiowy Simone de Beauvoir :-), pisarz i filozof, krytyk literacki i publicysta. Czołowy przedstawiciel egzystencjalizmu. Po wybuchu II wojny swiatowej dostał się do niewoli niemieckiej, został zwolniony ze względu na zły stan zdrowia. W Paryżu zbliżył się do lewicujących intelektualistów. Po wojnie jako filozof, polityk i działacz społeczny realizował idee pisarza zaangażowanego. Pracował jako korespondent „Le Figaro” i „Le Combat” w Europie, USA, Kubie i ZSRR. Był jednym z założycieli „Les Temps Modernes” skupiającego francuską lewicę intelektualną. Konsekwentnie protestował przeciw francuskiej polityce kolonialnej w Indochinach i Algierii. Był przeciwnikiem amerykańskiej interwencji w Wietnamie, wreszcie wsparł studentów w 1968 r. Współtworzył też lewicowy dziennik „Liberation”.
    Swą koncepcję człowieka wyłożył w „L'etre et le neant> Essai d'une ontologique phenomenologique” z 1943 r., gdzie wywodził m. in. że skoro ludzkim wymysłem jest wszystko, co trwałe, wieczne, idee, wartości, Bóg, człowiek jest w trudny sposób wolny, tzn. musi dokonywać wyborów w każdych warunkach i okolicznościach, za które jest w peni odpowiedzialny, czyli – jak to określił – skazany na wolność.
    Swą własną metodę analityczną wykorzystał w bardzo ciekawych studiach o wybitnych twórcach: Baudelairze, Genecie i Flaubercie. Pisanie uznawał za akt zaangażowania człowieka, przejaw jego egzystencji, a także projekcję osobowości. We własnej twórczości dążył do syntezy filozofii i literatury. Do najsłynniejszych jego utworów należały: „Mdłości” (1938), „Drogi wolności” (1945-49), „Mur” (1939), „Słowa” (1964) oraz sztuki teatralne: „Muchy” (1943), „Przy drzwiach zamkniętych” (1944), „Brudne ręce” (1948). Twórczość literacka przyniosła mu w 1964 r. nagrodę Nobla. Zmarł 38 lat temu 15 kwietnia 1980 roku.

    Zapraszamy na stronę opis odnośnikawww.atticus.pl.
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=4488
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=71788
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=41503
    [opis odnośnika](http://www.wykop.pl)https://www.atticus.pl/?pag=poz&id=22754
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?val=sartre&pag=szukaj&lang=&Szukaj=Szukaj
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?katalog=litobc
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?katalog=filoz
    #filozofia #literatura #kultura #historia #ksiazka #ksiazki #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    •  

      @Atticuspl: > gdzie wywodził m. in. że skoro ludzkim wymysłem jest wszystko, co trwałe, wieczne, idee, wartości, Bóg, człowiek jest w trudny sposób wolny, tzn. musi dokonywać wyborów w każdych warunkach i okolicznościach, za które jest w peni odpowiedzialny, czyli – jak to określił – skazany na wolność

      Polemizowałbym z tą trwałością, wiecznością - wszystko będzie miało swój koniec tak jak i nasz wszechświat. A z tymi wyborami to jest różnie - teoretycznie mamy wolną wolę ale w praktyce wiele życiowych decyzji (często ważnych) podejmujemy pod wpływem presji społecznej tudzież zasad moralnych społeczeństwa w którym się wychowujemy (co ważne sami nie mamy wpływu na to czy urodzimy się np. w Korei Północnej czy Południowej a miejsce urodzenia wpływa na nasze dalsze życie). Choć swoją drogą ciekawi mnie co rozumiał pod słowami "jest w pełni odpowiedzialny"? Moim zdaniem facet nie do końca miał rację ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

      +: bscoop
    •  

      jest w pełni odpowiedzialny - zapewne miał na myśli, że nic nie usprawiedliwia złych wyborów i każda nasza akcja podlega osądowi moralnemu, niezależnemu właśnie od okoliczności - stąd to sformułowanie "skazany na wolność", ale zapewne można to interpretować inaczej. Pozdrawiamy

  •  

    Jest możliwe, iż jest konieczne, że Wszechświat uszyto na miarę, czyli dowodów na istnienie boga ciąg dalszy

    Ostatnim razem omawiałem, raczej pobieżnie, dowód kosmologiczny w wersji kalam. Dziś przyszła kolej na dwa kolejne: argument z dostrojenia oraz modalny dowód ontologiczny Plantingi. Będzie trochę trudniej, gdyż argument kosmologiczny wałkowany był wielokrotnie w wielu miejscach, zaś dowód Plantingi jest, jak mi się zdaje, znacznie mniej popularny. Przeszukując naprędce odmęty polskich towarzystw czy blogów racjonalno-ateistycznych nie natrafiłem na jakieś wzmianki o nim, a szkoda, bowiem zasługuje on na uwagę, podobnie zresztą jak całość dorobku tego filozofa. Trzeba jednak przyznać, że polscy wydawcy również nie kwapią się, aby tłumaczyć jego dzieła, co dziwi, zważywszy na fakt, iż jest to chyba najbardziej wpływowy spośród żyjących filozofów chrześcijaństwa. Zainteresowanym polecam zapoznanie się z jego obroną racjonalności przekonań religijnych.

    Na pierwszy ogień argument z dostrojenia (fine-tuning argument). Craig bardzo go lubi i w istocie jest to argument typu teleologicznego. Często bywa przywoływany w niesformalizowanej postaci, my jednak omówimy go w wersji formalnej, jak na samozwańczych obrońców logiki i rozumu przystało. Oto ona:

    P1: Dostrojenie wszechświata jest skutkiem albo przypadku, albo konieczności, albo wyniku działania demiurga
    P2: Dostrojenie nie jest skutkiem ani przypadku, ani konieczności
    W: Zatem dostrojenie jest wynikiem działań demiurga

    Sądzę, że przesłanka P1 nie budzi żadnych kontrowersji, wyjąwszy może to, że nie uwzględnia hipotezy wieloświata. Pojawia się również pytanie, dlaczego projektant miałby cokolwiek projektować zamiast nie robić nic. Dla tych bardzo głodnych wiedzy zaznaczam, że spójnik ALBO oznacza alternatywę rozłączną, a zatem wyklucza prawdziwość więcej niż jednej opcji. Siła argumentu zależy od przesłanki P2, która niewątpliwie wywołuje sprzeciw. Dlaczego nie przypadek? Obrońcy tego argumentu, w tym Craig, twierdzą, iż jest to po prostu mało prawdopodobne, lub nieprawdopodobne, aby takie dostrojenie było skutkiem koincydencji i takie przekonanie byłoby mało racjonalne w obliczu znacznie bardziej prawdopodobnej tezy o sprawstwie projektanta. Problem w tym, że nie do końca wiadomo, o jakim prawdopodobieństwie tutaj mowa, zarówno pod względem wartości, jak i rodzaju. Nie wystarczy bowiem obliczyć, ile istnieje możliwych kombinacji stałych fizycznych, wskazać te przyjazne powstaniu życia i podzielić drugie przez pierwsze, gdyż nie wiemy, które kombinacje są w istocie możliwe. Raczej nie chodzi tu o prawdopodobieństwo znane nam z logiki i matematyki. Craig i spółka w istocie powołują się na coś, co po tłumaczeniu można nazwać epistemiczną interpretacją prawdopodobieństwa. Oznacza to, że prawdopodobieństwo reprezentuje stopień przekonania o prawdziwości jakiejś tezy, w naszym wypadku o dostrojeniu na skutek przypadku. Rodzi to jednak trudności. Stwierdzenie, że nieracjonalnym byłoby się spodziewać zaistnienia akurat takie zestawu stałych wymaga swojego uzasadnienia. Nie posiadamy na ten temat żadnej wiedzy płynącej z doświadczenia, bo ten wszechświat jest jedynym, jaki znamy, więc tak naprawdę mamy tu do czynienia z selection bias. Na pytanie, czy istnieje wiedza aprioryczna dotycząca tego, jak wszechświat może wyglądać, odpowiedzcie sobie sam. Dodatkowo można mieć wątpliwości, czy w ogóle można mówić o dostrojeniu. Istnienie życia jest skutkiem takiego akurat zestawu stałych fizycznych i nie ma potrzeby zakładać, że mamy tu do czynienia z przyczyną teleologiczną i możliwość zaistnienia życia w jakikolwiek sposób zdeterminowała wartości stałych.
    Co z koniecznością? Tutaj akurat przychylałbym się ku jej wykluczeniu. Oczywiście, być może wartości stałych są skutkiem wartości jakiejś stałej wyższego rzędu, prawa są wynikiem nad-prawa, lecz to tylko przenosi problem na wyższy poziom i zjawia się pytanie o to, dlaczego ta nad-stała ma taką, a nie inną wartość, zatem argument zachowuje swoją moc.

    Powyższy argument jest dość szeroko znany. Teraz przejdziemy do mniej znanego i znacznie bardziej wyrafinowanego – modalnego dowodu ontologicznego. Logika modalna* od klasycznej różni się tym, iż wprowadza pojęcia możliwości oraz konieczności. Możliwość jest negacją konieczności negacji („Jest możliwe, że X” oznacza tyle, co „Nie jest konieczne, że nie X”) i odwrotnie, konieczność jest negacją możliwości negacji („Jest konieczne, że X” to „Nie jest możliwe, że nie X”). Możliwość oznacza logiczną niesprzeczność. Plantinga w swoim dowodzie posługuje się jedną z podstawowych implikacji w obrębie logiki S5:

    I: Jeśli jest możliwe, że X jest konieczne, to X

    Brzmi trochę kosmicznie, jednak jest to zgodne z aksjomatyką S5. Jeśli ktoś ma wątpliwości, to niech weźmie pod uwagę, że tu „Jest konieczne, że X” oznacza po prostu „Jest konieczne, że X jest prawdą”. Ta konieczna prawdziwość wynika z samej istoty zdania X, stąd będzie ono prawdą dla każdego świata możliwego. Zrozumienie tego jest kluczowe dla dowodu. A oto i on:

    DEF1: Byt najdoskonalszy to byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry
    DEF2: Byt najwspanialszy to byt najdoskonalszy i koniecznie istniejący
    P: Jest możliwe, że istnieje byt najwspanialszy
    P’: Na mocy DEF2, jest możliwe, że jest konieczne, iż istnieje byt najdoskonalszy
    P”: Na mocy DEF1, jest możliwe, że jest konieczne, iż istnieje byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry
    W: Na mocy I, istnieje byt wszechmocny, wszechwiedzący i nieskończenie dobry

    Wojownik rozumu winien teraz zadać sobie pytanie: jak to ugryźć? DEF1 nie ma sensu atakować, twierdząc, że taki byt nie byłby wcale najdoskonalszy. Zmiana znaku nic tu nie da, skoro jego ekstensja się nie zmieni. Prawdopodobnie wojownik zaneguje przesłankę P, pamiętając, że to na nich zasadza się prawdziwość poprawnych dowodów dedukcyjnych. Problem w tym, że tej przesłanki nie można zanegować, dopóty DEF2 pozostaje w mocy, gdyż zaprzeczenie możliwości istnienia bytu istniejącego koniecznie to jawna sprzeczność. Czy zatem oto udowodniono istnienie boga? I to nie byle jakiego, ale wszechmocnego etc.? Czy Ryszard Dawkins musi pisać nowa książkę? Całe szczęście, być może nie musi. Na DEF2 zasadza się cały dowód, jednak istnienie, nie wspominając o istnieniu koniecznym, jest kategorią mocno problematyczną. Zdanie „X istnieje” jest koniecznie prawdziwe wtedy, kiedy jego negacja prowadzi do sprzeczności, a zatem kiedy jest zdaniem analitycznym. Zdanie analityczne to zdanie, w którym predykat zawiera się już w podmiocie np. „Kwadrat ma cztery boki”. Jak pan Kant powiedział, istnienie predykatem nie jest, stąd podział na sądy predykatywne i egzystencjalne. Sądy predykatywne orzekają coś o czymś np. „Wykopki mieszkają w piwnicach”. O czym jednak orzeka sąd egzystencjalny „Wykopki istnieją”? O Wykopkach? A jego negacja: „Wykopki nie istnieją”? Również o Wykopkach? Jak, skoro według tego zdania nie istnieją?

    Czy jednak Kant miał rację? Są ku temu wątpliwości. Raczej wszyscy zgadzają się, że istnienie jest czymś odmiennym niż choćby bycie różowym, jednakże kiedy do „X jest wszechmocne, wszechwiedzące i dobre” dodam „i istniejące”, to jednak moje pojęcie o X poszerza się. Pojawia się pytanie, o czym miałyby orzekać sądy egzystencjalne o charakterze negatywnym, jeśli nie o podmiotach tych zdań. Zdania, w których nazwy nie posiadają realnej denotacji, jak najbardziej coś orzekają. Twierdzenie inaczej stawia nas w opozycji do codziennej intuicji językowej.
    Ratunkiem wobec niechybnego tryumfu teizmu może być podział na intensję i ekstensję. Intensja wyraża sens nazwy, zaś jej ekstensją jest istniejący(?) byt, do którego ta nazwa odsyła. I tak chociaż „Istniejący bóg istnieje” jest w ujęciu intensjonalnym zdaniem koniecznym, to jednak w ujęciu ekstensjonalnym chodzi nam o to, czy rzeczywiście istnieje coś, co jest egzemplifikacją nazwy „Istniejący bóg”. To sprowadza kategorię konieczności do sfery czysto formalnej. Bez niej dowód się sypie. Takie rozróżnienie prowadzi jednak do istotnych problemów ze zdaniami, w których nazwy denotują np. byty matematyczne.

    Istnienie jest pojęciem, które od setek lat spędza sen z powiek filozofom, toteż nie mam ani miejsca, ani wiedzy, aby tu dłużej to roztrząsać. Sam Plantinga mnóstwo napisał na ten temat, warto poczytać. Zostawiam jego dowód, nie próbując rozstrzygać o jego prawdziwości, bo jak pisałem kiedyś, moim celem jest w gruncie rzeczy prezentacja tego, jak uczciwie polemizować z teistycznymi argumentami. Następny wpis dotyczyć będzie argumentu z doświadczeń religijnych. Potem skrobnę coś o ciężarze dowodu i dowodzeniu nieistnienia. Później się zobaczy.

    *Istnieje wiele systemów logiki modalnej. Plantinga posługuje się systemem S5.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm (kreatywność level pro) #ateizm #filozofia #religia
    pokaż całość

    •  

      @Turysta_Onanista: Dziwi mnie, ze aż tak mało plusów. Widac napracowanie i całkiem spoko przekład.

    •  

      nie można wnioskować o cechach świata z własności domniemanych dla tych cech.

      @Czarny_Kot_: masz tu oczywiście rację, bo to by było błędne koło, ale w tym akurat argumencie przypisanie cechy istnienia obiektowi też by było założeniem z góry wniosku (w tym sensie nie ma różnicy, być może w szerszym ujęciu jest)

      w sensie chodzi mi o to, że nawet jesli traktowac istnienie jako cechę obiektu, to jak masz np argument:
      (i) magiczne koty to z definicji takie, które są czarne, wszechmocne i istniejące
      (ii) rozważmy jakiegoś magicznego kota, ale z definicji:
      (iii) magiczny kot istnieje

      To problem jest taki, że w (ii) sięga się po obiekt z przecięcia zbioru obiektów które posiadają cechę istnienia i zbioru obiektów z resztą cech. Stąd możliwe że ten zbiór jest pusty, o ile nie założymy wniosku przed sięgnięciem po obiekt z tego zbioru. Jeżeli jednak zbiór jest pusty to nie możemy wziąć z niego obiektu i rozważać jego cech, bo wtedy żaden obiekt tych cech nie ma. Stąd nie można skorzystać z cechy "magiczny kot ma cechę istnienia" o ile nie założymy już z góry ze taki magiczny kot istnieje.

      na pewno uznanie istnienia za właściwość świata rozwiązuje pewne problemy z rozważaniami o nieistniejących obiektach, ale wydaje mi się że tu nie ma potrzeby sięgać aż po takie rozwiązania (proponent argumentu może się z czymś takim nie zgodzić i to jest na tyle chyba nietrywialne rozwiązanie ze prowadziłoby do dużej dyskusji)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Sprzeczności zasady liberalnej

    "Wolność pierwszego kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego"

    Herodot rozpoczynając swoje Dzieje opisuje jak zaczęła się konfrontacja Azji z Europą. Jednym z kluczowych przykładów jest incydent porwania Europy - najpewniej Fenicjanki - przez samego Dzeusa, boga iście indoeuropejskiego. Można więc napisać, że Europa była Azjatką w trochę starszym rozumieniu tego słowa. Od XVIII wieku Azjaci to nazwa ludów rasy żółtej daleko osiedlającej się od Europy. Czy możliwym jest aby Palestyńczyków, Żydów i Babilończyków nazwać Azjatami? Dla nas najpewniej byłby to problem, dla Herodota nie bardzo.

    Azjaci jednak nie próżnowali, porywali kobiety greckie z zasięgu kultury mykeńskiej i wkrótce, za pewne z powodów geopolitycznych o których Herodot pisał intuicyjnie, powstały okręgi cywilizacyjne które najłatwiej można określić przez terminy - kultura grecka - i -kultura perska - choć wiadomo, że i te określenia nie będą wyczerpywały tematu bo co z takimi Rzymianami w takim okresie? Zostawmy ich na razie, ponieważ szerokie dygresje nie pomogą nam dojść do upragnionego
    wniosku.

    Kultura grecka stworzyła państwo etniczne: demokratyczne, oligarchiczne czy monarchiczne, były to państwa w których obywatelstwo uprawniało do równości wobec praw i obowiązków. Było ponad sto poleis, u Arystotelesa będzie ich około 160, każdy ze swoim własnym systemem politycznym, założycielem i formą ustroju. Tak duża ilość poleis doprowadziła do bogactwa doświadczeń i prób polepszania ustrojów.

    Persja jednak stworzyła wielkie imperium z relatywistyczną etyką pochodzenia dworu królewskiego. Kiedy Grecy ukochali swoją etniczną niezależność, zrozumieli, że demokracje, oligarchie czy monarchie, mogą działać tylko między równymi obywatelami - czy to równymi sobie godnościami, pieniędzmi czy prawami i przywilejami - pochodzącymi z jednego źródła. Tutaj też znajdujemy odpowiedź dlaczego Grecy się nie zjednoczyli. Dławiłoby ich państwo stworzone na wzór perski w którym nie rządzi nikt oprócz Boskiego Władcy. Tutaj też zaczynają się problemy natury teologicznej, Grecy nie pozwoliliby żeby nawet królowi oddawać cześć boską stąd potem kłótnie w dworze Aleksandra Wielkiego, który kazał całować się w pierścień.

    Jakże długi wstęp można powiedzieć i słusznie. Ten wstęp jednak pomoże wyjaśnić dlaczego występują problemy państw zachodnich z muzułmanami i dlaczego polityka etniczna jest taka ważna a także dlaczego liberalne zasady padają przy Państwie Perskim.

    Zasada o której wspomnieliśmy na samej górze (Wolność pierwszego...) zawiera daleko idący optymizm, że wszyscy w danym systemie politycznym w którym ta zasada obowiązuje definiują wolność podobnie a i żyją zgodnie ze swoją definicją wolności, mają podobne wartości i cele a także myślą w jednym języku -bowiem różne języki różnie determinują umysły -, prowadzą też się jakimś podobnym systemem etycznym.

    Taka zasada może działać i działała w Państwie Greckim gdzie Ateńskie obywatelstwa dostawali tylko ludzie z Aten i okolic lub u Lacedemończyków gdzie obywatelstwo dostawało się poprzez rodowód. I Ateńczycy i Lacedemończycy myśleli na swój własny, unikatowy sposób. Co jednak by się działo gdyby tą zasadę zaakceptować w Państwie Perskim, państwo wielo-kulturowym ze swoimi własnymi systemami etyki czy poglądów? Państwo takie, gdzie każdy inaczej rządzi, prowadzi się inaczej, moralność przeto i prawo w różnych prowincjach jest inna, ile by wytrwało takie Państwo? Najpewniej nie przetrwałoby próby czasu. Należy więc - co jest polityką blisko-wschodnią do dzisiaj - brutalnie trzymać ludy mieszkające w Państwie pod dyktandem Dworu, którego nie definiuje bo może być to i rząd lub monarchia.

    Prawo europejskiego pochodzi i będzie pochodziło od etyki. Oczywiście można argumentować o pragmatyzmie prawnym, ale bez etyki prawo staje się systemem reguł bez Ius - ducha. Rzymianie bowiem rozróżniali między Ius a Lex. Lex to prawo pisane, Ius to Duch prawa. Prawo więc bez etyki jest tym czym reguły życia w jaskini zbójców (za św. Augustynem). Oczywiście występują, ale jakie to prawa.

    Bezużyteczność tej zasady "Wolności..." obrazuje konflikt między światem artystycznym a religijnym. Wolność religijna jest bowiem podstawą systemu liberalnego. Nie zaprzeczy temu każdy inteligentny liberał; i katolik i prawosławny ma prawo wyznawania swoich wartości. Jednak wolność artystyczna - doprowadzona do skrajności - atakuje często wolność religijną. Artyści odpowiadają, że są krępowani przez systemy etyczne wierzącej większości. Liberalizm popada tutaj w nieustanną sprzeczność chcąc zachować i wolność słowa i wolność religijną, wartości. Niestety nie da się tego rozwiązać z sukcesem czego dowodem jest Wolność muzułmanów w Europie Zachodniej. Częścią ich systemu polityczno-religijnego zwanego Islamem jest uznawanie porządku religijnego - szariatu wyżej niż systemu prawnego państw zachodnich. Można więc napisać, że system prawny Francji i Anglii z powodu swojej wolności religijnej (która przyszła z powodu reformacji) przyzwala na dekonstruowanie samego siebie

    Z drugiej strony ataki niektórych artystów na grupy religijne czy to katolików w Polsce czy protestantów w Chinach nie tylko depczą poglądy wierzących, ale także ich punkty odniesienia czy czci. Ateiści nie rozumieją tego problemu ponieważ myślą w inny sposób, innym językiem, innym systemem pojęć przeto życie z nimi zgodnie z zasadami liberalizmu (czy raczej neo-liberalizmu) jest na dłuższą metę, przy tworzeniu porządku prawnego, trudne. Rozwiązaniem wielkich walk ideologicznych jest zawsze Lewiatan - wielkie państwo, które wie wszystko (Hobbes), państwo totalitarne, które ukróca wolność jednych i drugich. Nie możemy, ateiści i katolicy, pokłonić się temu Smokowi.

    Polska wyłamała się z tych liberalnych paradygmatów już w XVI wieku. Ale to inna historia.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    Homoseksualizm w starożytności - https://www.wykop.pl/wpis/31176033/homoseksualizm-w-starozytnosci-religia-obyczaj-blu/

    Ayn Rand a Dostojewski, egzystencjalizm a modernizm - https://www.wykop.pl/wpis/30895981/czym-rozni-sie-ayn-rand-od-dostojewskiego-egzysten/
    ***

    Na zdjęciu - Akropol Ateński
    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #historia #grecja #islam #ciekawostkihistoryczne #neoreakcja #publicystyka #polityka #kultura #filozofia #socdem #religia #katolicyzm #polska #neoreakcja #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #chrzescijanstwo #kultura #religia #ateizm (czy mogę tagować wpis?) #prawo #filozofia #libertarianizm #liberalizm
    pokaż całość

    źródło: mr-fact.ru

  •  

    - Jesteś kosmitą z cywilizacji 5 poziomu
    - Chcesz uczcić swój ślub fajerwerkami
    - Podróżujesz w czasie
    - Lecisz do innej galaktyki
    - Znajdź idealną planetę na nowe życie
    - Za pomocą swojego nasienia zmodyfikowałeś i spłodzileś organizmy na swoje podobieństwo
    - Odlatujesz na kilka miliardów lat świetlnych
    - Satelita wysyła komunikat kiedy cywilizacja osiąga inteligencję
    - Przybywasz statkiem na ziemię
    - Zabawiasz się z kumplami na ziemi udając sadystycznych proroków a żona czeka przez chwilę aż się zakończy ten wieczór kawalerski
    - Powstaje toksyczna kultura
    - Dochodzi do wojny jądrowej
    - Satelita informuje o tym że fajerwerki się zaczynają
    - Przybywasz statkiem rejsowym na orbitę
    - W momęcie pocałunku razem z gośćmi rozkoszujecie się falą śmierci i zniszczenia
    - Profit ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #czarnyhumor #rickandmorty #wygryw #filozofia #nihilizm #grazynacore #religia #sciencefiction #wojna #ateizm
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    #braciawniewierze!

    O książce słyszałem same dobre rzeczy, niestety długo pozostawała dla mnie niedostępna. Nie jest łatwo bowiem wejść w jej posiadanie, w księgarniach ani na allegro zwyczajnie „Klatek” nie ma. Ostatecznie udało się poprzez skontaktowanie przez fb z autorem. I tę właśnie metodę wszystkim polecam - szczególnie, że dostaje się w gratisie dedykację; dużym bonusem jest też możliwość rozmowy z autorem i wymiany uwag.

    Samo zdobycie „Klatek” jest zatem sporym wyzwaniem, swoistą „wartością dodaną”, bo szczęśliwy byłem kiedy miałem ją w ręku, zanim przeczytałem jeszcze pierwszą stronę. A potem… potem było już tylko lepiej.

    Osią książki są rozmowy między bohaterami, dyskusje na temat Boga, wiary, religii. Długie, głębokie, rzeczowe, jednak (na szczęście!) bez wchodzenia w zawiłe filozoficzne terminy czy tematykę, której śmiertelnik nie ogarnie. Ciekawe i na poziomie. Pada wiele cennych argumentów i – co warto podkreślić - wszystko odbywa się spokojnie, bez jadu, rzeczowo i bardzo kulturalnie.

    Warstwa fabularna też jest moim zdaniem bardzo ciekawa - muszę jednak ostrzec, że dużo w niej niedomkniętych wątków, a pojawiające się tajemnice niestety tajemnicami zostają do końca. Jak udało mi się ustalić z rozmowy z autorem, jest to działanie celowe - książka ma mieć ciąg dalszy. Czekam z wypiekami na twarzy, bo rzeczona warstwa fabularna z pewnością jest warta uwagi i uważam, że nawet bez tych jakże ciekawych rozmów filozoficznych Maćka z Martyną książka byłaby dość interesującą pozycją.

    Powieść jako całość robi bardzo silne wrażenie, mocno emocjonuje, wstrząsa. Nawet mną, osobą niewierzącą. Myślę, że jest to jednak znakomita lektura przede wszystkim dla tych, którzy w jakiś sposób się wahają, są rozdarci religijnie, nie do końca zgadzają się z otaczającą ich pełną religijnych odniesień rzeczywistością, ale nie umieją jednak się w tym wszystkim określić, odnaleźć, nazwać tego, co czują.

    Odczucia ateisty są oczywiście znacząco inne – ten może tylko przyklasnąć i pokiwać z podziwem dla wiedzy autora, ale na jego światopogląd raczej książka nie wpłynie (myślę jednak, że i tak warto to przeczytać - chyba każdy niewierzący dowie się czegoś nowego, pozna to czy tamto zagadnienie z innej strony, przyswoi sobie jakieś ciekawe powiedzenie albo celną ripostę). Ciekaw jestem jak zareagowaliby na nią ci prawdziwie, głęboko wierzący? Nie mówimy oczywiście o zacietrzewionych moherach, ale właśnie o refleksyjnych, myślących wierzących (moim zdaniem nie ma tu wcale oksymoronu).

    To nie jest książka na jeden raz. Zdecydowanie. Zbyt wiele faktów umyka po pierwszym pochłonięciu treści, zbyt wiele jakże cennych uwag. Należy do niej wracać, smakować, zapamiętywać argumenty i powiedzenia, których można gdzieś tam kiedyś użyć w dyskusji. Za rok, dwa z pewnością podejdę do niej drugi raz (dobrą okazją będzie, mam nadzieje, odświeżenie sobie treści przed drugą częścią) i myślę, że znajdę mnóstwo rzeczy, które przeoczyłem za pierwszym razem.

    Zdecydowanie jedna z lepszych pozycji, które udało mi się spotkać w ostatnim czasie. Marzenie, aby „Klatki” zostały lekturą licealną to marzenie ściętej głowy (chociaż ma ku temu wszelkie predyspozycje, bo jest lekturą inteligentną, zachęcającą do przemyśleń i prowokującą do dyskusji) – nie, nie w Polsce, nie w tym czasie.

    #ksiazki #religia #ateizm #polecam #filozofia
    pokaż całość

    źródło: nui.sklep.pl

  •  

    Odpowiedzialność i szatańska arogancja

    Czy człowiek może być odpowiedzialny za czyny ludzi wokół niego? Jocko Willink i Jordan B Peterson o narzekaniu na cały świat i szatańskiej arogancji.
    https://www.wykop.pl/link/4257017/odpowiedzialnosc-i-szatanska-arogancja/

    #gruparatowaniapoziomu #filozofia #psychologia #jordanpeterson #religia #kultura
    pokaż całość

  •  

    W #krakow w M1 zauważyłem od jakiegoś czasu dziwnego faceta. Ile razy tam jestem, zawsze siedzi w tym samym miejscu, koło media Marktu. Taki koło 50, włosy siwe związane w kucyk, z plecakiem i pisze od prawej do lewej. Dzisiaj mnie zszokowało, że koleś tam już siedzi prawie 10 lat :D Znalazłem ten opis:

    http://sd.up.krakow.pl/2009/na-tropie-bezdomnego-filozofa/

    czy ktoś z Was coś więcej o nim wie?

    #filozofia #bezdomnosc
    pokaż całość

  •  

    Kto w takim razie stworzył boga?

    To jakże chytre pytanie nieustannie powraca, gdy mowa jest o argumencie kosmologicznym. Niestety, w świetle tego dowodu pytanie to nie ma sensu. Poprzedni wpis dotyczył boga dziur i pisałem tam, że zarzut łatania dziur bywa nadużywany. Tyczy się do zwłaszcza przypadku, kiedy rozumiemy go jako zarzut argumentu z niewiedzy. Współcześni teologowie to sprytne bestie i wbrew zarzutom o kurwienie logiki znają ją bardzo dobrze. Z tego powodu konstruowane przez nich argumenty są poprawne pod względem formalnym, ba, często pod tym względem stoją znacznie wyżej niż niektóre potworki tworzone po drugiej stronie barykady. Dzisiaj poruszę inne przykłady kiepskich zarzutów, jakie są formułowane przeciw dowodom istnienia boga, jak i przytoczę jeden z nich i zaprezentuję, gdzie tkwią jego słabości.

    Najpierw jednak wrócę do boga dziur. Pisałem, że są sytuacje, kiedy zarzut ten jest zasadny. Mimo to nawet wtedy samo rzucenie „Bóg dziur!” to trochę mało. Łatający dziurę może spytać: „No i co z tego?”. W gruncie rzeczy dlaczego należy czekać na wyjaśnienia naturalne? Hipotetyczny teista może wcale nie argumentować ad ignorantiam. Zamiast tego może uznać, że skoro póki co brak wyjaśnienia danego fenomenu ze strony naturalizmu, zaś boski udział pozostaje niewykluczony, to może on przyjąć, że przyczyną fenomenu był bóg, nie twierdząc jednocześnie, iż jest to pewne i ostateczne. Wobec tego zamiast rzucać dziurami czy innymi brzytwami (gdzie zwłaszcza ta druga jest zasadą, która sama wymaga uprawomocnienia), znacznie prościej jest wskazać na to, że aby wyjaśnienie posiadało jakąś wartość epistemiczną, winno mieć pewne cechy, których to brak wyjaśnieniom nadnaturalnym. I tak tłumaczenie różnorakich zjawisk bogiem np. nie posiada żadnej mocy predykcyjnej, toteż traci na wartości. Oczywiście i tu można odpowiedzieć, broniąc łatania, nie jest jednak moim zamiarem dokonywać tu rozstrzygnięć w sporach epistemologicznych, a jedynie wskazać na to, jak moim zdaniem powinien wyglądać sensowny dyskurs na te tematy.

    Wróćmy do tytułowego pytania. Zadanie go informuje rozmówcę, nie pozostawiając wątpliwości, że pytający nie zrozumiał lub też nie zadał sobie trudu zapoznania się z argumentem kosmologicznym. Podobnie sprawa ma się z innymi częstymi kontrargumentami, jak choćby z:

    Czas zaczął istnieć wraz z Wielkim Wybuchem, zatem mówienie o tym, co było „przed”, nie ma sensu.

    czy przywoływaniem cząstek wirtualnych, kwantowych fluktuacji i książki Kraussa, która wprawdzie nie wzięła się z niczego, ale za to nic nie wnosi. Obecnie chyba najpopularniejsza wersja dowodu kosmologicznego to tzw. argument Kalām sformułowany przez Craiga. Pierwsza część wygląda mniej więcej tak:

    P1: Wszystko, co zaczyna istnieć, posiada przyczynę
    P2: Wszechświat zaczął istnieć
    W: Ergo Wszechświat ma przyczynę

    Póki co nic niezwykłego. Zdaje się, że większość ludzi uznałaby konkluzywność tej części argumentu. Jest to o tyle zabawne, że ta pierwsza część również pada ofiarą (słusznych) zarzutów, gdyż jej wniosek jest jedną z dwóch przesłanek części drugiej. Strzelam, że gdyby nie to, że twierdzenie, iż wszechświat miał początek i przyczynę, jest wykorzystywane do dowodzenia bożej egzystencji, niewielu przyszłoby do głowy je podważać. Kończę jednak te złośliwości. Następnie Craig przechodzi do drugiej części:

    P1: Jeśli Wszechświat ma przyczynę, to taki-a-taki Stwórca Wszechświata istnieje (nie chce mi się wymieniać tutaj tych wszystkich przymiotników, dla nas ważne będą dwa: timeless i beginningless)
    P2: Wszechświat ma przyczynę (zgodnie z tym, co zostało dowiedzione w części pierwszej)
    W: Zatem taki-a-taki Stwórca Wszechświata istnieje

    Zanim przejdziemy do tego, jak kiepski jest ten argument, wyjaśnimy sobie skrótowo, dlaczego podane wcześniej przykłady zarzutów są zarzutami chybionymi. Wystarczy spojrzeć na dwa wyróżnione przeze mnie przymiotniki. Skoro Stwórca nie miał początku, nie ma sensu pytać „Kto w takim razie stworzył boga?”. Skoro jest bezczasowy, nie ma po co przywoływać faktu, że przed Wybuchem czasu nie było. Kiedy tacy jak Craig pytają o to, co było „przed”, nie maja na myśli relacji temporalnej, a relację kauzalną. Pola kwantowe etc. Craig traktuje jako część denotacji nazwy „Wszechświat”, więc powoływanie się na nie jest kiepskim pomysłem.

    A co jest nie tak argumentem Kalām? To samo co ze wszystkimi dowodami dedukcyjnymi. Zwłaszcza w internetowych dyskusjach słowo „logika”, poniekąd za sprawą nadużywania, obrosło w szereg niewłaściwych skojarzeń. I tak być może niektórzy będą zdziwieni, ale tworzenie sylogizmów zasadza się właściwie na powtarzaniu we wniosku tego, co już zostało powiedziane w przesłankach. Gdyby było inaczej, sylogizm nie byłby poprawny. Wskutek wnioskowania nie zostaje utworzona czy poznana żadna nowa treść. Mając to na uwadze, aby podważyć dowód, wystarczy zakwestionować przesłanki. Jak to wygląda w naszym przypadku? Najpierw część druga. Moim zdaniem część z przymiotników, jakimi Craig przyozdabia Stwórcę, jest zbędna. Niezmienność już zawarta jest w bezczasowości, spaceless nie wnosi nic, czego nie wniosłoby już immaterial i nie do końca wiadomo, czym jest ta rzekoma potęga, bo na pewno nie odnosi się do żadnego fizycznego konceptu. To wszystko jednak niejako na boku, gdyż nie ma to większego wpływu na wagę argumentu, podobnie jak słuszna uwaga, iż taki argument dowodzi ewentualnie istnienia jakiegoś boga, nie zaś konkretnego boga tej czy innej religii., a to dlatego że JAKIŚ bóg w zupełności wystarczy do uznania ateizmu za stanowisko nieracjonalne, o co w gruncie rzeczy Craigowi prawdopodobnie chodzi. Druga przesłanka jest naciągana. Nie ma powodu, aby przyjmować taką implikację, a dokładniej jej następnik. Oczywiście, jeśli Wszechświat ma przyczynę, to musi istnieć drugi element tej relacji kauzalnej i jednocześnie musi on spełniać pewne określone warunki, lecz tak-a-taki Stwórca nie jest jedynym możliwym wyborem.

    Co z częścią pierwszą? Jest formalnie poprawna, mimo to w zasadzie obie przesłanki są problematyczne. Najpierw przesłanka pierwsza. Tutaj można zauważyć, że choć doświadczenie podpowiada, iż dla wszystkich zdarzeń czy rzeczy, jakie wchodzą w obręb tego doświadczenia, można wskazać ich przyczyny, to nie znaczy to wcale, że użycie ogólnego kwantyfikatora jest usprawiedliwione. A tak między innymi Craig uzasadnia tę przesłankę*. Uznanie tego uzasadnienia upoważnia tylko do użycia kwantyfikatora szczegółowego. Ale po co się ograniczać? Można pójść dalej i przywołać Hume’a, który trafnie spostrzegł, że zmysłom dostępna jest jedynie relacja następstwa, nie żadnej przyczynowości. Uznanie, że „skoro dotychczas po zdarzeniu X zawsze następowało zdarzenie Y, zatem X musi powodować Y”, jest wynikiem raczej nawyku, a nie rozumowania. I tak kategoria przyczynowości traci rację bytu, a rzeczy mogą zaczynać istnieć tak po prostu. Podobnie będzie, kiedy przewrotnie zastosujemy rady pana Husserla i zechcemy rozważyć fenomen tak, jak on się nam jawi i tylko w tych granicach, w których się jawi, a które nie mieszczą żadnej relacji kauzalnej.

    Teraz przesłanka numer dwa. Chociaż za początek czasoprzestrzeni uznaje się moment Wielkiego Wybuchu, to nie widzę przeciwwskazań, aby uznać, że Wszechświat rozumiany przez Craiga jako całość sfery naturalnej, co obejmuje też prawa fizyki i pola kwantowe, istniał zawsze, przez co znika główny problem „jak nic przeszło w coś?”. Zdaje mi się również, że przesłanka ta zakłada implicite teorię czasu A, choć nie zostaje wykazana nieprawdziwość teorii B**. Można by też przyczepić się tego, co to znaczy, iż coś „zaczyna istnieć”, jednakże już nie chce mi się tego omawiać, tym bardziej, że Craig strasznie się mota, usiłując to wyjaśnić.

    Bez wątpienia na temat tylko tego argumentu dałoby się napisać znacznie więcej, ale nie wydaje mi się, aby istniała taka potrzeba. Poza tym więksi ode mnie już brali się za taką krytykę i zrobili to znacznie lepiej. Tekst i tak wyszedł dłuższy, niż pierwotnie zakładałem. Z tego też powodu inne argumenty omówię w przyszłości. Na koniec warto coś dodać. Nie jest tak, że Craig swoich przesłanek nie broni. Na ogół polemika, nie tylko wokół istnienia boga, polega na tym, że najpierw jedna strona dowodzi, następnie druga atakuje przesłanki, wtedy pierwsza strona tych przesłanek broni, aby druga strona mogła podważyć tę obronę itd. Powinno to dać do myślenia tym, którym wydaje się, że dowód oznacza absolutne wykazanie prawdziwości jakiejś tezy. O tym też kiedyś będzie przy okazji wpisu o ewidencjalizmie.

    * Uzasadnia ją też, przywołując kryterium oczywistości, ale nie mam zamiaru traktować tego poważnie. Kto chce, nich poczyta o ewidencjonizmie jako kryterium prawdy.

    ** Nie wydaje mi się, żeby był to problem dla dowodu kosmologicznego w ogóle. Jeśli już to tylko tego konkretnego sformułowania.

    Zawołam @Racjonalnie. Sam chciałeś. Jak dacie trochę plusów, to może zdecyduje się na spamlistę.

    #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

  •  

    „Bakcyl dżumy nigdy nie umiera”: filozofia absurdu Alberta Camusa

    Mało jest w polskiej szkole punktów styczności z filozofią, niewiele więcej ze światowej klasy literaturą, ale „Dżuma” wyjątkowo pozwala dotknąć obu.

    Jesteś sobie zwykłym szarym człowiekiem.

    Żyjesz sobie w jakimś prowincjonalnym, zabitym dechami mieście – raz lepiej, raz gorzej, aż nagle przychodzi kilku smutnych panów, którzy oświadczają, że miasto jest zamknięte, bo jest epidemia i będziesz mógł wyjechać jak ją już przeżyjesz. Jeśli przeżyjesz. Co robisz? Modlisz się? Boga nie ma. Próbujesz uciec? Nic to nie da. A jeżeli uznamy, że to nasze życie jest jedną wielką chorobą z którą jakoś trzeba sobie poradzić?

    Albert Camus miał wyjątkowego pecha. Ojciec został zmielony razem z błotem i setkami tysięcy innych Francuzów w okopach pierwszowojennej Bitwy nad Marną gdy Albert miał kilka miesięcy. Potem zaś, nie dosyć, że były człowiekiem chorowitym, to jego dorosłe życie przypadło na czasy kryzysu lat 30-tych, II wojny światowej i okresu powojennej niepewności, we Francji związanej z pękającym imperium kolonialnym.

    Ludzie z tego pokolenia mieli niewiele powodów, by z optymizmem patrzeć w przeszłość, stąd taką wielką popularnością cieszyła się wówczas filozofia egzystencjalizmu

    Egzystencjaliści zajmowali się człowiekiem i jego miejscem w świecie, zwłaszcza w kontekście jego ograniczonych możliwości związanych ze śmiertelnością. Pierwszym takim filozofem, o równie ciężkim jak Camus życiorysie był Kierkegaard. Ale Kierkegaard wierzył w Boga, w kierunku którego chciał uciec przed światem budzącym lęk. Camus w Boga nie wierzył. I nie lękał się świata. Świat był dla niego czystym absurdem.

    Absurd jest centralnym pojęciem filozofii Camusa

    Z jednej strony człowiek, który szuka jakiegoś racjonalnego porządku we wszystkim co go otacza. Z drugiej, świat, który jest od tego porządku jak najdalszy. Człowiek w pewnym momencie zdaje sobie sprawę, że wstaje rano do roboty czy do szkoły i to wszystko bez sensu, bo nagle można, jak sam pisarz zresztą, zginąć w wypadku i tyle po nim. Ta wzajemna konfrontacja pragnienia porządku przez człowieka i jego kompletnego braku w świecie rodzi w nas przytłaczające poczucie absurdu.

    Cóż więc można z nim zrobić?

    Czytając „Dżumę” możemy spotkać różne postawy wobec choroby. Jedni się modlą – ale Camus w Boga nie wierzył. Inni próbują uciekać – ale to też bez sensu. Nie można zająć pozycji zewnętrznej wobec absurdu, wziąć go w nawias. Poza człowiekiem z jednej, a światem z drugiej strony nie ma nic, do czego można by się zwrócić.

    Camus uważał, że jedyną receptą na walkę z absurdem jest bunt przeciwko niemu

    Jest to jednak bunt nietypowy, gdyż polega właśnie na zrozumieniu swojej pozycji i przyjęcie jej. W swoim eseju „Mit Syzyfa” Camus stawia za wzór Syzyfa, który musiał przez całą wieczność wtaczać na górę głaz, który zaraz się staczał. Syzyf robił rzecz całkowicie absurdalną, jednak to właśnie zaakceptowanie swojego losu i skrupulatne wykonywanie tej bezsensownej roboty było tym co daje jego życiu wartość. Równie bezsensowna była walka doktora Rieux z szalejącą epidemią – nie był w stanie jej zatrzymać, a mimo to spędzał w pracy po kilkanaście godzin dziennie. To było jedyne słuszne rozwiązanie.

    Ten swoisty bunt przez zaakceptowanie absurdu sprawiał, że Camus nie popierał samobójstwa.

    Samobójstwo było jaskrawym przykładem poddania się absurdowi, podobnie jak z poddania się absurdowi wynikały wojny i inne zbrodnie. Człowiek zbuntowany przeciw absurdowi musi żyć, choć wszystko co robi kiedyś będzie sprowadzone do nicości – przeminą artyści i ich dzieła, tyrani i ich oponenci zostaną kiedyś sprowadzeni do dwóch stron jednego konfliktu a o zwykłych ludziach których mijamy na ulicy to w ogóle nikt nie będzie pamiętał.

    Jednak nie oznacza to, że nie trzeba tworzyć, walczyć o słuszną sprawę albo wstawać rano, wypić herbatkę i zacząć kolejny dzień życia szarego człowieka. To absurdalne, ale stanowiące istotę człowieczeństwa.

    Bibliografia:
    F. Copleston – Filozofia Współczesna

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #literatura #matura #jezykpolski #francja
    pokaż całość

  •  

    Homoseksualizm w starożytności

    Religia, Obyczaj, Bluźnierstwo

    W starożytności bardzo ciekawie wyglądało rozróżnienie między aktem homoseksualnym a intelektualnym homoseksualizmem, który wyrażony odważniej mógł kończyć się śmiercią lub utratą obywatelstwa. W tym wpisie opiszę różnicę między światem łacińskim i inpudicusem (od pudeo - wstydzić się) oraz światem greckim w którym pokażemy jak akty homoseksualne były wdrożone w system polityczny Aten. Przyjrzymy się dziełom Ajschinesa i Arystofanesa a potem przejdziemy do dzieł z Imperium Romanum - przede wszystkim Salustriusza - O spisku Katyliny.

    Jeszcze przed Grekami i Rzymianami, którzy są kluczowi dla kultury chrześcijańskiej, świątynie Isztar i Inanny, rozsiane na dużym obszarze Bliskiego Wschodu, akceptowały wewnętrzne akty homoseksualne. Każdy zdrowy mężczyzna miał w niektórych krajach Tygrysu i Eufratu raz pójść do świątyni Bogini Miłości by tam, spółkując z kapłanką, dać nowe życie. Jeśli jednak wolał uprawiać stosunek z osobą swojej płci nic nie stawiano mu na przeszkodzie. Problemy zaczynały się, gdy mężczyźni chcieli połączyć akty homoseksualne z byciem intelektualnym homoseksualistą. Jaka następowała różnica?

    W świecie w którym każda kropla nasienia, czy to zboża czy człowieka liczyła się, rodzina była przedłużeniem ramienia Państwa. W tych czasach, kiedy miasto było osobnym organizmem państwowym, rodziny były kluczowe dla zachowania władzy i ciągłości kultury. Jednakże najważniejszym czynnikiem, który wpływał na stosunek do miłości były Boginie Miłości - czy to Isztar czy Inanna. Akty homoseksualne, uprawiane w świątyni Bogini były ofiarą dla niej, nie dla ludzi biorących w tym udział. Dlatego w przyszłych wiekach, aż do naszych czasów, różni się miłość między dwoma kobietami a dwojgiem mężczyzn. Dwie kobiety, uprawiające seks wciąż czczą Boginię - Miłość w postaci kobiety. Ale mężczyźni podążający tą drogą dopuszczali się bluźnierstwa przeciw zazdrosnej Miłości i tym samym odrzucali jej boską postać - abstrakcję. To niestety kończyło za pewnie śmiercią, jak każde bluźnierstwo przeciw bogom na starożytnym (ale też i współczesnym) Bliskim Wschodzie. Musimy zrozumieć, że bogowie - abstrakcje pewnych przymiotów czy działań - byli strażnikami porządku i tak kiedy atakowano Marduka - symbol władzy - atakowano samego króla-kapłana.

    W Grecji z około 150 poleis najbardziej liberalną w dzisiejszym tego słowa znaczeniu były Ateny, które umożliwiały związki homoseksualne wysokim arystokratom. Ale znowu każda z tych osób najczęściej posiadała żonę i dzieci i musiała prowadzić życie w którym nie bluźniła bogini Afrodycie, która także potrafiła pokazać swój gniew - chociażby warto wspomnieć wojnę trojańską. Tak czy inaczej w Uczcie Platona sam Sokrates podejmuje względy o pięknego, młodego Alkybiadesa. Dochodzi do czegoś co moglibyśmy nazwać grą wstępną, ale do stosunku nie dochodzi. Dlaczego tak się dzieje?

    Można uznać, że Sokrates nie był osobą intelektualnie homoseksualną, ale wtedy dlaczego zabiega tak znacząco o Alkybiadesa i jego łoże? Ano dlatego, że najwidoczniej w samym Sokratesie tliła się obawa o posądzenie o bycie osobą bierną w związku/stosunku co było ujmowane za wstyd i hańbę. W słynnym dialogu Ajschinesa - Przeciw Timarchosowi - autor dialogu oskarża Timarchosa o prostytuowanie się i zabieganie o mężczyzn w wieku młodzieńczym. Znajdujemy tam tez ciekawy fragment w którym pisze, że "bezwstydni starcy (homoseksualiści) wypatrują młodych na agorze" I tak mimo to starszym arystokratom umożliwiano takie związki - były to jednak osoby zasłużone i z rodzinami - co pewnie było wyrazem szacunku i miłości pełnej ,jak ujmował ją Platon, który przecież prowadził swoją szkołę także poza granicami miasta co było znanym symbolem braku akceptacji Państwa. Taki sam aparat potem posiadł Rzym - świątynie nie akceptowane przez Senat były zakładane poza Rzymem.

    Młodzi chłopcy, niestety, którzy dopuścili się aktów homoseksualnych w młodym wieku byli - jak to widać w Thesmoforiach Arystofanesa - uznawani za ekscentrycznych szaleńców. Nie dochodzili do wysokich urzędów chyba, że zeszli na dobrą drogę i założyli rodzinę. Na starość znowu mogli zacząć prowadzić swoje zabawy. Gdyby jednak odrzucili miłość w postaci Afrodyty najczęściej - w okresie klasycznym Grecji - Rada zarządzałaby ich wygnanie. W tym brutalnym świecie jednostka, która nie dodaje się do wspólnego dobra jest nieważna. Już dla Greków pasożytnictwo było złem, jeśli nie największym, to wielkim. Wróćmy na chwilę do Thesmofori, które jako komedie, były pokazywane w czasach świąt Dionizosa. W przedstawieniach mogli brać udział (jako obserwatorzy i aktorzy) tylko dorośli mężczyźni ergo poruszona problematyka w której w wielkim skrócie "chłop się przebrał za kobietę" było dla statycznych Ateńczyków czymś komicznym.

    Rzym posiadał parę pojęć dla starożytnego homoseksualisty. Jednym z nich jest inpudicus czyli bezwstydnik. Tym słowem określano młodych chłopców wchodzących w związki homoseksualne ze starszymi mężczyznami. Starszym mężczyznom, znowu z regionów arystokracji, czasami pozwalano na takie ekscesy, ale zwykle patrzono na nie z niesmakiem. Większość złych cesarzy czy to w biografiach Swetoniusza czy Tacyta dopuszcza się seksualnych ekscesów i im na to pozwalano z racji ich rangi. Kaligulę czy Nerona czy w końcu szczyt - Heliogabala - zabijano a w przypadku Heliogabala, pohańbiono, odcinając członki i wrzucając do rzeki. Rzymianie, jak w każdej rzeczy, byli dość statyczni i pewni. Salustiusz w swoim Spisku Katyliny opisywał jak ten wróg Republiki z 63 roku przed naszą erą zbierał wszystkich jej wrogów. Byli to ludzie którzy mieli długi, dokonali rozbojów, wchodzili w związki homoseksualne w młodym wieku a także dokonywali rzezi. Nie było to najlepsze towarzystwo i najlepiej dla młodego Rzymianina było, kiedy już w młodym wieku szalał za kobietami - najlepiej nie z własnej rodziny - ale młodymi dziewczętami Rzymu. Częstym obrazem było, że to ojciec brał młodego syna na prostytutki - ale nigdy na bylejakie - aby syn szybko nauczył się panować nad żądzami i nad swoim penem (Państwo domyślą się jaki jest mianownik od tego słowa)

    Chrześcijaństwo w końcu dokonało odwrócenia tego brutalnego systemu gdzie potępiało się osobę a nie czyny. Chrześcijanie powiedzieli i pokazali jasno, że należy karać i potępiać czyny, nie osobę i dzięki temu dokonał się znaczy postęp gdzie można było wybaczyć osobie nie-moralnej i czekać na jej poprawę. Resocjalizacja i nawrócenie szły ze sobą w parze.

    Jeśli więc ktoś uważa, że starożytność było symbolem wolnej miłości i rozpusty niech zważa na to jak traktowano tych, którzy nie dokładali się do Republiki, Cesarstwa czy Miast-Państw. Kto pracował, żył a kto nie pracował umierał. W Atenach które były najbardziej liberalne pod tym względem homoseksualnym starcom pozwalano na uwodzenie młodzików. Jednak Ci biedni młodzi mieli potem olbrzymie problemy natury prawnej czy obywatelskiej. Kiedy Timarchos oskarżył Ajschynesa o wzięcie łapówki od Filipa II - króla Macedońskiego - Ajschynes zarzucił mu rozpustę, kłamstwo i seks na agorze. Ogólne wrażenie było takie - Kim jest ten bezwstydnik? I ten ów oskarża mnie? Prawowitego, rodzinnego, czystego obywatela? -

    Ajschynes wygrał sprawę a Timarchos popełnił samobójstwo.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:
    ***
    O wielości bogów - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/

    Demokracje a Perskie imperium - https://www.wykop.pl/wpis/29475261/demokracja-i-despotyzm-multi-kulturowe-imperium-ju/
    ***

    Zdjęcie - Obraz "Róże Heliogabala" Ma to przedstawiać rozpustę cesarza, który miał wręcz kąpać się w kwiatach.

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #historia #filozofia #publicystyka #religia #katolicyzm #chrzescijanstwo #mirkomodlitwa #mikromodlitwa #historia #grecja #rzym #starozytnosc #kultura #socjologia #4konserwy #redpill #kulturoznawstwo #neoreakcja
    pokaż całość

  •  

    Χριστός Ανέστη! Αληθώς Ανέστη!
    Христос Воскресе! Воистину Воскресе!
    Chrystus Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał!

    #prawoslawie #cerkiew #wielkanoc #swieta #chrzescijanstwo #bog #jezus #biblia #wiara #religia #filozofia #katolicyzm #teologia #rosja #grecja #bizancjum #kresy #polska #bialorus #ukraina #balkany #swiat #historia #izrael #zydzi #judaizm #4konserwy #gruparatowaniapoziomu #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #muzyka #muzykaklasyczna pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    Wielka Sobota wraz z Blagowieszczenijem (Zwiastowaniem Bogorodzicy)

    W tym roku Wielka Sobota jest wyjątkowa, gdyż pokrywa się ze świętem Zwiastowania Bogorodzicy. Z jednej strony przeżywamy czas, gdy Ciało Chrystusa jest w grobie i oczekujemy Jego Zmartwychwstania, a z drugiej strony radujemy się Jego Wcielenie po zgodzie Marii na słowa archanioła Gabriela. W czasie dzisiejszych nabożeństw śpiewane były modlitwy zarówno Wielkiej Soboty jak i Blagowieszczenia. Taka zbieżność świąt jest możliwa jedynie przy kalendarzu juliańskim i jest ona jak najbardziej prawidłowa. Pierwszy Sobór Powszechny jasno określił warunki świętowania Paschy (Wielkanocy)- ma to być niedziela poprzedzona przez pierwszą pełnię księżyca po równonocy wiosennej oraz, obowiązkowo po passze żydowskiej. Ten ostatni czynnik nie jest przestrzegany przez papiestwo i protestantów, choć przecież Chrystusa zmartwychwstał właśnie po tym święcie.

    Tradycja Apostolska mówi nam, iż 25 marca, w pierwszy dzień tygodnia (czyli w niedzielę) powstał świat. 25 marca miało miejsce Blagowieszczenie oraz co, bardzo istotne- Zmartwychwstanie Chrystusa. 25 marca także ma nastąpić także koniec czasów. Niedziele jest nazywana przez Śww. Ojców zarówno pierwszym jak i ósmym dniem tygodnia, gdyż tak jak siódemka symbolizuje doskonałość, tak ósemka eschatologię, czyli rzeczywistość po Sądzie Ostatecznym. Zmartwychwstanie Chrystusa jest przedsionkiem czasów ostatecznych- „Oto nowe wszystko tworzę” Obj 21, 5. Raz na wiele lat Blagowieszczenie pokrywa się z Paschą i taka zbieżność jest nazywana „Pańską Paschą”. Choć kalendarz nie jest kwestią dogmatyczną, która musi być przestrzegana do zbawienia duszy, to jednak właśnie kalendarz juliański, zachowuje harmonię cyklów duchowych. Prawosławni używający kalendarza gregoriańskiego nigdy nie świętują „Pańskiej Paschy” oraz tracą post przed świętem Śww. Ap. Piotra i Pawła.

    Jedynie raz w roku, podczas Boskiej Liturgii Bazylego Wielkiego, właśnie w święto Wielkiej Soboty, zamiast Cherubikonu śpiewana jest modlitwa Św. Bazylego:

    Niech milczy wszelkie ciało człowiecze, i niech stoi z bojaźnią i drżeniem, i nic ziemskiego niech w sobie nie rozważa. Car bo królujących i Pan panujących przychodzi, złożyć Siebie w ofierze i dać na pokarm wiernym. Poprzedzają Go chóry anielskie, ze wszelką Władzą i Potęgą, wieloocy Cherubini i sześcioskrzydlaci Serafini, twarze zakrywając i śpiewając pieśń: Alleluja, Alleluja, Alleluja.

    Cherubikon śpiewa się w czasie wielkiego wejścia, kiedy kapłan, symbolizujący Chrystusa idącego oddać się jako ofiarę, uroczyście przenosi chleb i wino z żertwiennika na prestol, na którym zostaną one przemienione w Ciało i Krew Chrystusa.

    #prawoslawie #cerkiew #chrzescijanstwo #bog #jezus #biblia #wiara #religia #filozofia #katolicyzm #teologia #rosja #grecja #bizancjum #kresy #polska #bialorus #ukraina #balkany #swiat #historia #izrael #zydzi #judaizm #4konserwy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #muzyka #muzykaklasyczna
    pokaż całość

    źródło: m.youtube.com

  •  

    O pakowaniu boga do dziury

    W tym krótkim czasie trwania wykopowego robaka przychodzi w końcu taki moment, w którym wykopkowi przychodzi na myśl, że wypadałoby w końcu zaprzestać pasożytniczego żerowania na cudzej treści, a zamiast tego spróbować wnieść swój wkład w upadek tego portalu. Wpis ten docelowo ma być początkiem serii dotyczącej moich zastrzeżeń co do tzw. Nowego Ateizmu, a konkretnie rzecz ujmując, do niektórych tez i argumentów wysuwanych przez tych, których można uznać albo za jego przedstawicieli w publicznej debacie, albo za osoby w jakiś sposób z nim się identyfikujące. Co z tego wyjdzie, czas pokaże. Ale! Zanim przejdę dalej, chcę coś wyjaśnić, gdyż już kilka razy spotkałem się z niezrozumieniem. Otóż w pełni zgadzam się z tezą, która jest osią jakiegokolwiek ateizmu. Boga niet. Podobnie zgadzam się z pewnymi elementami krytyki religii, głównie dotyczącej jej wpływu na życie społeczne oraz czyny ludzkie, których nie sposób nie uznać współcześnie za złe. Bawi mnie jednak i często irytuje intelektualne ubóstwo dające o sobie znać w debatach dotyczących kwestii filozoficznych. Uważam też, że stan tej debaty rzuca cień na prawo do racjonalności, którego posiadanie przypisuje sobie strona ateistyczna.

    Przejdźmy do meritum. Nader często zarzuca się wierzącym, że wpychają boga tam, gdzie wpychać się go nie powinno, bo to nie wypada. Oskarżenie o boga dziur (god of the gaps) można rozumieć dwojako:

    1. Jako zarzut ze swoistej nietrafności nadnaturalnych wyjaśnień obserwowanych fenomenów. Historia pokazuje, że takowe wyjaśnienia w końcu ustępowały wyjaśnieniom naturalnym, zatem w przypadku, gdy obecnie nie jest znane naukowe wyjaśnienie przyczyn zjawiska, zamiast tłumaczyć je boską interwencją, warto poczekać, bowiem prawdopodobnie naturalne wyjaśnienie wkrótce się pojawi.

    2. Jako zarzut błędu logicznego ad ignorantiam. Ze zdania „Nie ma dowodów, że nie x” nie wynika „Zatem x” i przeciwnie, z „Nie ma dowodów, że x” nie wynika „Zatem nie x”.

    Zarzut boga dziur podnoszony bywa jednak tam, gdzie o łataniu dziur nie ma mowy. Jest on słuszny choćby przeciwko niektórym argumentom kreacjonistów oraz internetowych teistów, którzy usiłują wdawać się w dyskusje na tematy, które niestety wymagają wcześniejszego przygotowania, lecz teologia już dawno porzuciła, a nawet potępia, używanie nadnaturalnych wyjaśnień dla fenomenów naturalnych. Stąd większość współczesnych oraz dawniejszych dowodów czy argumentów za istnieniem boga pod zarzut boga dziur nie podpada, a mimo to pojawia się on np. w kontekście dowodu kosmologicznego. Oto ich przykłady uszeregowane od tych najbardziej oczywistych:

    - argument Pascala, który nie tyle jest argumentem za istnieniem boga, a za racjonalnością wiary w niego,
    - argument moralny Kanta, który nie tyle dowodzi istnienia boga, a wskazuje, że przyjęcie przez rozum jego istnienia jest warunkiem, bez którego reguły moralne nie mają sensu,
    - dowód ontologiczny i różne jego wersje, a to dlatego że jest, cóż, ontologiczny,
    - argumenty z dostrojenia wszechświata, jego racjonalności i matematyczności,
    - dowód kosmologiczny,

    Jak wspomniałem, przypadki, kiedy zarzut łatania dziur podnoszony jest niesłusznie, to najczęściej różne odmiany dowodu kosmologicznego, ale też argumenty odwołujące się do dostrojenia wszechświata i istnienia praw fizycznych. Powodem tego jest fakt, iż żaden z nich nie postuluje wyjaśnień teistycznych w miejsce potencjalnych wyjaśnień naturalnych, jako że dotyczą one sfery „przednaturalnej”. Nie sposób znaleźć wyjaśnienia naturalnego dla warunków możliwości zaistnienia takowych wyjaśnień. I tak dowód kosmologiczny nie korzysta z luki w wiedzy naukowej, a z faktu istnienia wszechświata samego w sobie; argument z racjonalności wszechświata pyta i odpowiada jednocześnie, skąd biorą się prawa fizyczne, które nauka odkrywa (lub formułuje, jak kto woli); argument z fine-tuningu wyjaśnia, dlaczego prawa te są takie, a nie inne etc.
    Oczywiście argumenty te mają swoje słabe strony i krytykowane są również na inne sposoby, czasem poprawny, często równie głupi, jak poprzez zarzucanie im łatania dziur bogiem. O tym jednak w kolejnym wpisie.

    #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    •  

      Owszem, stąd fine-tuning nazwałem właśnie argumentem.

      @Turysta_Onanista:

      i to wystarcza moim zdaniem. Mamy argument, można szukać kontrargumentów i debata toczy się tak jak powinna.
      Hipoteza demiurga

      Argument z dostrojenia uznaję za cienki, ale o tym będzie w następnym wpisie.

      Wołaj jak coś, bo większość wpisów z tagów przegapiam :)

      Dylematy ewolucji

      @Poczmistrz_z_Tczewa:

      Co to tego fragmentu, nie czytałem, ale nazwisko autora mnie nie zaskoczyło. Takich ludzi nam trzeba :)
      pokaż całość

    •  

      Claims regarding events traditionally described as miracles and claims regarding the origin and development of life are where “God of the gaps” arguments are most commonly met. In the case of events traditionally described as miracles, it seems very evident that our increased knowledge of how natural causes operate has not made it easier, but more difficult, to explain such events naturalistically. The science underlying wine-making is considerably more advanced today than it was in first century Palestine, but our advances have made it even more difficult to explain in terms of natural causes how Jesus, without any technological aids, could, in a matter of minutes, turn water into high quality wine. Indeed, it is the difficulty of providing a naturalistic account of such events that leads many critics to deny that they ever occurred; though this looks suspiciously like begging the question in favour of naturalism. It is clear that if such events have occurred, the advance of science has made them more, rather than less, difficult to explain in terms of natural causes. Employing a “God of the gaps” argument that the occurrence of such events would constitute good evidence for supernatural intervention within the natural order seems entirely legitimate.

      At this point in the argument, one tends to meet the claim that it is always more rational to believe that the advance of science will someday provide an explanation in terms of natural causes, than ever to believe that an event was the result of supernatural intervention in the course of nature. But on what grounds is this to be asserted?

      To claim that no matter what the event in question, or the context in which it occurred, one should believe that it has a natural, though totally unknown, cause is to retreat to the dogmatic and question-begging view that it is, in principle, illegitimate ever to explain a physical event as having a supernatural cause. To claim, however, that the advance of science has provided empirical support for the view that natural causes will someday be uncovered to explain the phenomena typically appealed to in “God of the gaps” arguments is simply false.

      #

      Poza tym problem jest chyba też taki, że ludzie rzucają Bogiem dziur tak samo jak neofici krytycznego myślenia rzucają na prawo i lewo że coś jest ad personam albo ad hominem. Samo nazwanie rzekomego błędu bez wyjaśnienia dlaczego w tym akurat konkretnym przypadku on zachodzi po prostu nie jest zbyt dobrym kontrargumentem. Ponadto wydaje mi się, że akurat w tym przypadku prawie zawsze lepiej jest podać cokolwiek uprawdopodabniającego przeciwne stanowisko niż wchodzić w spór czy coś jest Bogiem dziur

      Z tym to poczekam, aż światło dziennej ujrzy drugi wpis. O ile oczywiście będzie zainteresowanie, bo dla dziesięciu osób nie ma co tagu zakładać.

      @Turysta_Onanista: jest więcej niż dziesięć już, więc bez wymówek ;(
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Prawosławny Wielki Piątek

    http://www.cerkiew.pl/wielki_tydzien/piatek

    http://www.wiadomosci.cerkiew.pl/news.php?id_n=1684

    „Lękam się opowiedzieć i dotknąć językiem moim
    Tego strasznego opowiadania o Zbawicielu,
    Gdyż zaiste strasznie jest wygłosić to wszystko.
    Pan nasz wydany był dzisiaj w ręce grzeszników!
    Z jakiejże przyczyny wydany był Święty i Bezgrzeszny?
    Gdyż ani [jednego] grzechu nie mając, wydany On był dzisiaj.
    Przyjdźcie, zbadajcie, dlaczego Chrystus Zbawiciel był wydany.
    Z naszego powodu, bezbożnych, Władca był wydany.
    Kto się nie zadziwi? Kto [Go] nie wychwali?
    Kiedy słudzy byli tymi, którzy zgrzeszyli, wydany [na śmierć] został Władca.
    Synowie zagłady i dzieci ciemności wyszły z mroku, żeby pojmać Słońce,
    Które miało moc spopielić ich w mgnieniu oka.
    Ale Władca, znając ich bezwstyd i złość,
    Z łagodnością, według Swojej woli, wydał Siebie w ręce bezbożnych.
    I nieprawi, związawszy najczystszego Władcę,
    Znęcali się nad Tym, Kto „związał mocarza” nierozerwalnymi więzami
    I oswobodził nas z więzów grzechu.
    Oni spletli koronę ze swoich kolców, będących wytworem korzenia żydowskiego.
    Szydząc, nazywali Go „Królem”, pluli na oblicze Najczystszego,
    Przed Czyim wzrokiem drżą wszystkie niebiańskie wojska i zastępy aniołów.
    Oto znowu smutek i łzy skuły serce moje,
    Kiedy widzę jak Władca cierpi z powodu sług
    Wyśmiewanie, obelgi, plucie i ciosy.
    Przyjdźcie i zobaczcie pełnię współczucia,
    Cierpienia i miłosierdzia naszego Najsłodszego Władcy.
    On miał nieużytecznego sługę w raju słodyczy,
    I kiedy ów zgrzeszył, to wydany był na mękę.
    Ale kiedy Jedyny Dobry ujrzał jego duchową niemoc,
    to doświadczył współczucia względem sługi i ulitował się nad nim
    I jawił Siebie, żeby poddać się biczowaniu przez sługę.
    Chciałbym zamilczeć, ponieważ umysł mój jest porażony do granic,
    Ale lękam się, żeby milczeniem moim nie odrzucić łaski Zbawiciela.
    Gdyż drżą kości moje, kiedy myślę o tym:
    Stwórca wszystkiego, Sam Pan nasz, dzisiaj oskarżany przed Kajfaszem,
    Dosłownie jak jeden z przestępców, i jeden ze sług policzkuje Go;
    Drży serce moje, kiedy myślę o tym:
    Sługa siedzi, a Władca stoi,
    I przepełniony nieprawością ogłasza wyrok Bezgrzesznemu.
    Niebiosa drżą, podwaliny ziemi trzęsą się;
    Aniołowie i archaniołowie zamilkli w strachu,
    Gabriel i Michał zakryli oblicza skrzydłami swoimi.
    Cherubiny u tronu skryli się za kołami,
    W tym momencie, kiedy sługa spoliczkował Władcę.
    Jak podwaliny ziemi wytrzymały trzęsienie ziemi i drżenie,
    Kiedy Władca był poddany wyśmianiu?
    Znowu dziwię się ja, kiedy drżąc, spoglądam
    Na wielką cierpliwość kochającego Władcy.
    Gdyż czuję jak drżą wnętrzności moje, kiedy mówię,
    Że został uderzony Stwórca, Który łaskawie stworzył ludzkość z prochu.
    Zlęknijmy się, bracia, i nie słuchajmy beztrosko –
    Wszystko, co opisane, przecierpiał Zbawiciel z naszego powodu.
    Nieszczęsny sługo, powiedz, dlaczego uderzyłeś Władcę?
    Wszyscy słudzy, oswobadzając się, otrzymują policzek, żeby otrzymać ulotną swobodę,
    Ale ty, wzgardzony, niegodnie spoliczkowałeś Oswobodziciela wszystkich.
    Widocznie oczekiwałeś od Kajfasza nagrody za to?
    Czy słyszałeś, czy wiedziałeś, że Jezus jest niebiańskim Władcą?
    Spoliczkowawszy Władcę wszystkich, ty na wieki wieczne stałeś się niewolnikiem niewolników,
    Obrzydliwością i hańbą, na zawsze osądzonym [być] w ogniu nieugaszonym.
    Cud wielki, bracia – widzieć szlachetność Chrystusa Króla!
    Na cios sługi On odpowiedział cierpliwie, z łagodnością i szacunkiem.
    Sługa wzburza się, a Władca jest spokojny, sługa we wściekłości, a Władca dobry.
    W chwili gniewu któż w siłach, aby ścierpieć wściekłość i wzburzenie?
    Ale Pan podporządkowuje się temu wszystkiemu przez dobroć Swoją.
    O Władco, kto jest w siłach wyrazić wielką cierpliwość Twoją?
    Wy, dążący do Chrystusa i umiłowani przez Niego,
    Przystąpcie z pokajaniem i podążajcie ku Zbawicielowi.
    Przyjdźcie, dowiemy się, co się stało w Syjonie, mieście Dawidowym,
    Co uczynili dzisiaj oni – upragnione i wybrane potomstwo Abrahama.
    W dzień ten wydali na śmierć najczystszego Władcę.
    Chrystus, Zbawiciel nasz na drzewie krzyża
    Powieszony był niesprawiedliwie rękoma nieprawych.
    Przyjdźcie, obmyjemy się łzami i westchnieniami, gdyż Pan nasz,
    Król chwały, z powodu nas, bezbożnych, wydany był na śmierć.
    Jeśli ktoś nagle usłyszy, że jego ukochany umarł,
    Lub nagle ujrzy martwe ciało swojego umiłowanego,
    To zmieni się wyraz oblicza tego, kto zobaczył, i pociemnieje [z boleści].
    Tak na niebiańskiej wyżynie, kiedy ujrzeli wyśmianie Władcy na krzyżu,
    Blask słońca zmienił się, zgasiło ono swoje promienie,
    I okryło się smutkiem i mrokiem,
    Nie będąc na siłach patrzeć na wyśmiewanie Władcy.
    A Duch Święty, kiedy ujrzał umiłowanego Syna na drzewie krzyża,
    Zszedł nagle pod postacią gołębia i rozdarł zasłonę – upiększenie świątyni.
    Całe stworzenie było w strachu i drżeniu, kiedy cierpiał niebiański Król i Zbawiciel.
    W tym czasie jak my, grzeszni, z powodu których wydany był Jedyny Bezgrzeszny,
    Odnosimy się do tego z lekceważeniem.
    Śmiejemy się każdego dnia, kiedy słyszymy o cierpieniach i mękach Zbawiciela.
    Codziennie rozkoszujemy się, z wielką gorliwością odziewamy się w piękne szaty,
    Słońce na niebie zmieniło blask swój na ciemność z powodu mąk Władcy,
    Żebyśmy my, widząc je, mogli podążać za jego przykładem.
    Władca na krzyżu był wyśmiany dla ciebie,
    W tym czasie kiedy ty, nędzny, odziewasz się w rozkoszną odzież.
    Nie lęka się serce twoje, kiedy słyszysz o tym?
    Ten Który jest jedyny bezgrzeszny, dla ciebie wydany był na hańbiącą śmierć,
    Na znęcanie się i obelgi, a ty słuchasz o tym z obojętnością.
    Całe rozumne stado [chrześcijan] powinno wpatrywać się w swojego Pasterza,
    Czcić Go i dążyć do Niego, gdyż dla nas cierpiał On, najczystszy.
    [W ten dzień] nie powinno stroić się, oddawać się radościom i ziemskim troskom,
    Ale oddać Stwórcy cześć [swoim] wysiłkiem duchowym i szczerym pokłonem.
    Nie stańmy się naśladowcami Żydów, ludzi twardych i niepokornych,
    Którzy odrzucili błogosławieństwo i łaski Boże.
    Z powodu Abrahama i przymierza z nim Najwyższy od samego początku
    Znosił niepokorność tych ludzi.
    On posyłał im mannę z niebios,
    Oni zaś, niegodni, tęsknili za czosnkiem – źle pachnącym pokarmem.
    Na pustyni On wytoczył im wodę ze skały,
    A oni dali Mu ocet, kiedy przybili do krzyża.
    Bądźmy ostrożni, bracia, żebyśmy nie stali się naśladowcami Żydów,
    Którzy ukrzyżowali Władcę, Stwórcę swego.
    Bądźmy zawsze w drżeniu, wspominając cierpienia Zbawiciela.
    Zachowujmy w umyśle męki Jego, gdyż dla nas cierpiał On, bezgrzeszny,
    Z naszego powodu był ukrzyżowany Jedyny Bezgrzeszny.
    Co możemy oddać Mu za to wszystko, bracia?
    Uważajmy na siebie, abyśmy nie odnieśli się do cierpień Jego lekceważąco.
    Zbliżcie się wy wszyscy, dzieci Cerkwi,
    Odkupienie drogocenną i świętą krwią najczystszego Władcy.
    Ze łzami rozmyślajmy o cierpieniach Jego,
    Myśląc ze strachem i drżeniem, mówiąc sobie:
    „Chrystus, Zbawiciel nasz, dla nas niegodnych, wydany był na śmierć!”
    Doskonale przyswój, bracie to, co słyszysz:
    „Bóg, nie mający grzechu, Syn Najwyższego, dla ciebie wydany był”.
    Otwórz serce swoje, zapamiętaj dokładnie Jego cierpienia i mów sobie:
    „Bóg, Który jest bez grzechu, dzisiaj został wydany, dzisiaj wyśmiany,
    Dzisiaj zelżony, dzisiaj pobity, dzisiaj poddany biczowaniu,
    Dzisiaj ukoronowany cierniową koroną, dzisiaj ukrzyżowany – On, niebiański Baranek”.
    Poruszy się dusza twoja, zadrży serce.
    Przelewając łzy każdego dnia, rozmyślając o cierpieniach Władcy.
    Łzy stają się słodkie, a dusza oświeca się,
    Jeśli zawsze rozmyśla o cierpieniach Chrystusowych.
    Zawsze rozmyślaj o tym, przelewając łzy każdego dnia,
    Dzięki czyniąc Władcy za cierpienia, które On przecierpiał dla ciebie,
    I w dzień Jego Przyjścia twoje łzy mogą stać się
    Twoją pochwałą i wywyższeniem przed siedziskiem sędzi.
    Cierp, rozmyślając nad cierpieniami kochającego Nauczyciela,
    Wytrwale znoś pokusy, dzięki czyniąc za swoją duszę.
    Błogosławiony ten, kto zawsze patrzy na niebiańskiego Władcę i Jego cierpienia,
    Kto krzyżuje siebie, [oswobadzając się] od wszelkich namiętności i światowych spraw,
    Kto zaczął naśladować swojego Władcę.
    Takie jest rozumienie i [należyte] odnoszenie się sług, które miłują Boga,
    Kiedy oni dobrymi uczynkami zaczynają naśladować swojego Władcę.
    Bezwstydny człowieku, czy widzisz najczystszego Władcę, wiszącego na krzyżu,
    Kiedy spędzasz czas, darowany ci na ziemi, w uciechach i śmiechu?
    Czyżbyś nie wiedział, najnieszczęśliwszy, że ukrzyżowany Pan zażąda sprawozdania
    Za wszystkie twoje niegodne czyny, o których ty, kiedy słyszysz o nich, nie troszczysz się,
    I jak ty rozkoszowałeś się, weseliłeś się i zabawiałeś się z obojętnością?
    Przyjdzie dzień, straszny dzień, kiedy będziesz nieustannie płakać
    I krzyczeć w ogniu z bólu, i nie będzie nikogo, żeby odpowiedzieć
    I zmiłować się nad twoją duszą.
    Kłaniam się Tobie, Władco, błogosławię Ciebie, Boże, błagam Ciebie, Święty
    Padam przed Tobą, Miłujący Człowieka, i wychwalam Ciebie, Chryste,
    Gdyż Ty, Jednorodzony Władca wszystkich, jedyny bezgrzeszny,
    Dla mnie, niegodnego grzesznika, wydany byłeś na śmierć, śmierć krzyżową,
    Żebyś mógł oswobodzić duszę grzesznika z pazurów grzechu.
    I czymże odpłacę Tobie za to, Władco?
    Chwała Tobie, Miłujący Człowieka,
    Chwała Tobie, Miłosierny,
    Chwała Tobie, Wielce Cierpliwy!
    Chwała Tobie, wybaczającemu wszelką winę!
    Chwała Tobie, Który zstąpił zbawić nasze dusze!
    Chwała Tobie, Który wcielił się w Dziewiczym łonie!
    Chwała Tobie, zakrytemu zasłonami!
    Chwała Tobie, poddanemu biczowaniu!
    Chwała Tobie, ukrzyżowanemu!
    Chwała Tobie, pogrzebanemu!
    Chwała Tobie, zmartwychwstałemu!
    Chwała Tobie, głoszonemu!
    Chwała Tobie, w Którego uwierzyli!
    Chwała Tobie, Który wniebowstąpił!
    Chwała Tobie, Który z wielką chwałą wstąpił na tron po prawicy Ojca,
    I idącemu znowu z chwałą Ojcowską i świętymi aniołami aby sądzić wszelką duszę,
    Która wzgardziła Twoimi świętymi cierpieniami w tę okropną i straszną godzinę,
    Kiedy siły niebiańskie zatrzęsą się,
    Kiedy aniołowie, archaniołowie, cherubiny i serafiny zgromadzą się ze strachem
    I drżeniem przed chwałą Twoją,
    Kiedy wszystkie podwaliny ziemi zatrzęsą się, i wszystko, co żywe zadrży
    Od Twojej wielkiej i niewiarygodnej chwały.
    W ten czas Twoja ręka okryje mnie pod skrzydłami, i dusza moja będzie zbawiona
    Od strasznego ognia, zgrzytania zębów, zewnętrznej ciemności i nieskończonego płaczu,
    Tak więc dzięki składając Tobie, będę mógł powiedzieć: „Chwała Jedynemu,
    Kto zechciał zbawić grzesznika mnóstwem uczynków Swojego współczucia”.”

    Św. Efrem Syryjczyk

    #prawoslawie #cerkiew #chrzescijanstwo #bog #jezus #biblia #wiara #religia #filozofia #katolicyzm #teologia #rosja #grecja #bizancjum #kresy #polska #bialorus #ukraina #balkany #swiat #historia #izrael #zydzi #judaizm #4konserwy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #mikromodlitwa #mirkomodlitwa
    pokaż całość

    źródło: pravmir.ru

  •  

    Przedstawiam część 0. i 1. mojej pracy o Daft Punk, którą opublikuję na wykopie w ciągu najbliższych miesięcy w częściach 0-8.

    Filozofia według Daft Punk

    pokaż spoiler Ha! Mój ulubiony zespół Daft Punk wstawił na swojej stronie informację, że już jutro odbędzie się premiera nowej płyty, a pewnie niedługo zapowiedź nowej trasy!!!
    … A nie, jednak nie.


    0. Motywy

    Całe moje życie, to nic innego, jak oczekiwanie. Przez całe życie, prawdę mówiąc, czuję się jakbym… nie robił nic innego, tylko tkwił na stacji kolejowej. I odnoszę wrażenie, że życie, które właśnie przeżywam, nie jest prawdą… Tylko długim oczekiwaniem na coś rzeczywistego, coś istotnego!

    pokaż spoiler z filmu Andrieja Tarkowskiego “Ofiarowanie”


    Pomysł na tę pracę pojawił się w marcu rok temu. Doszedłem wtedy do wniosku, że oczekiwaniu na nową płytę lub trasę koncertową Daft Punk towarzyszą mi dosyć ciekawe odczucia, emocje, które warto by przelać na papier (póki jeszcze je znam). Miesiące przeminęły i nic się nie zmieniło - emocje dalej są, bo rzeczy na które czekam dalej się nie wydarzyły. Przez ten czas doszedłem do wniosku, że krótką, monotematyczną notkę przemienię na głębszą analizę, próbę odpowiedzi na pytania o filozofię twórczości duetu - czy ona istnieje, a jeśli tak, to jakie są jej główne założenia? Już w sierpniu miałem koncepcje, jak to wszystko ma wyglądać (potem jednak z niej zrezygnowałem, ale może kiedyś wydam alternatywną wersję tej pracy, zgodną z ową, sierpniową koncepcją).
    Posiłkując się kilkoma wywiadami z duetem, pracami na ich temat, oraz niezliczoną ilością analiz przeprowadzanych przez fanów, choćby na polskim forum fanów Daft Punk, czy umieszczonych na przykład pod teledyskami duetu, próbując to wszystko poskładać, myślę, że myślę, że otrzymałem dosyć satysfakcjonujące odpowiedzi, które przedstawię w tej pracy.

    1. Przedstawienie postaci

    Cztery lata temu zostałem fanem zespołu Daft Punk. Usłyszałem najpierw Get Lucky, potem sprawdzałem inne piosenki i tak po jakimś pół roku stwierdziłem, że duet plasuje się na pierwszym miejscu w mojej hierarchii muzyków.

    Właściwie to zespół znałem wcześniej. Widziałem na facebooku, że dziewczyna, która podobała mi się jeszcze w gimnazjum lubi Daft Punk. Potem (w liceum) o tym zapomniałem, ale gdy w 2013 roku zaczynał się hype związany z powrotem Daftów, gdy widziałem artykuły, że duet powraca ze świetnym utworem, postanowiłem zobaczyć co i jak.

    Poznałem praktycznie całą ich twórczość, otoczkę wokół. Stałem się prawdziwym fanboyem, spędziłem mnóstwo czasu na słuchaniu, czytaniu, myśleniu o nich. Ale przez te prawie pięć lat brakuje nowej płyty. Mam dwie piosenki z 2016 roku niezwykle ważne dla mnie (z kilku powodów) i dobre, szczególnie I feel it coming - nigdy żaden utwór nie spodobał mi się tak bardzo od pierwszego odsłuchu (a nawet po 10-sekundowym fragmencie miałem podstawy by wierzyć, że będzie znakomity), a podoba mi się do teraz (pewnie już z 200 razy słuchałem, albo i więcej). Z tymże te wspomniane dwie piosenki to kolaboracje z The Weeknd, a nie własne single Daft.

    Od czterech lat liczę też na nową trasę koncertową, że przy tej okazji, tak jak w 2006 roku zawitają do Polski. Ostatni koncert Daftów odbył się w… 2007 roku. Trasa koncertowa z lat 2006-2007 została udokumentowana płytą "Alive 2007", moją ulubioną w dorobku Francuzów. Zespół, który zadebiutował w 1995 roku hitowym singlem Da Funk, którego album "Homework" z 1997 stał się inspiracją dla takich DJ-ów jak David Guetta (umówmy się po prostu, że "Homework" to najważniejszy album w historii muzyki klubowej), którego album "Discovery" wydany w 2001 roku z takimi utworami (znanymi do dzisiaj), jak One More Time, czy Harder Better Faster Stronger jest pewnie jednym z ciekawszych albumów początku nowego wieku, powrócił w 2005 roku z dosyć słabo przyjętym przez krytykę "Human After All" (choć znalazły się tam takie hity, jak Technologic, czy Robot Rock). Ogłaszając, że wystąpią na festiwalu Coachella, obwieścili tym samym powrót do koncertowania po ładnych kilku latach przerwy (ostatnie dj-sety przed Coachellą pochodzą z 2003 roku, ale prawdziwą i jedyną do wtedy trasę koncertową ukończyli kilka lat wcześniej, w 1997 roku). Organizatorzy festiwalu, uczestnicy... w sumie nikt nie wiedział czego się spodziewać. Teraz uważa się ten pierwszy występ trasy Alive 2006/2007 za najlepszy, jaki kiedykolwiek przydarzył się festiwalowi. Słyszałem opinie, że "Alive 2007" dało początek nurtowi EDM. Od niejednego muzyka, czy dja możemy dowiedzieć się, że Dafty są jego ulubionymi twórcami.

    Po Alive 2007 Daft Punki zafundowali trzy lata czekania na nowe dzieło, którym był soundtrack do filmu “Tron: Dziedzictwo”. Myślę, że takie zespoły jak The Glitch Mob mocno zainspirowały się tą muzyką, ale wydaje się, że ten soundtrack pełen futurystycznych brzmień nie został jeszcze do końca odkryty. W 2013, po ośmiu latach od poprzedniego studyjnego albumu fani dostali wreszcie kolejny, czwarty w dorobku duetu album: "Random Access Memories". Pierwszy singiel z płyty - Get Lucky jest chyba obecnie najbardziej znaną piosenką Daftów. Piosenka doczekała się dwóch nagród Grammy, a sama płyta została uznana za "Album of the year".

    Los fana bywa przewrotny. Fani house’u może już na "Discovery" reagowali niezbyt przyjaźnie. Z kolei "Human After All" mógł nie przypaść do gustu fanom bardziej delikatnych dźwięków z poprzedniej płyty. O RAMie z kolei słyszałem opinie, że jest nudny, że jak na Daft Punk to nie ma tam nic szczególnego, niektórym nie podobało się, że płyta przypominała bardziej lata 80’, niż nowoczesny do tej pory, modny Daft Punk (szczególnie po soundtracku do TRONa), no i pozorne odejście Daft Punków od house’u też mogło się nie podobać (choć Dafci w wywiadzie stwierdzili, że na RAM wracają do muzyki sprzed lat, z której house się wywodzi). Może dopiero później ci krytycznie nastawieni fani dostrzegli geniusz płyty tworzonej przez kilka lat przy współpracy z wieloma wybitnymi muzykami (takie nazwiska jak Nile Rodgers, Pharrell Williams, Paul Williams, Julian Casablancas, Omar Hakim).

    Kilka miesięcy przed poznaniem Daft Punk słuchałem Skrillexa. Coraz bardziej lubiłem muzykę elektroniczną, “klubową”. Szukałem jednak czegoś może bardziej muzycznego, melodyjnego niż dubstep, trochę bardziej różnorodnego (może mniej dropów, więcej jakieś takiej wyważonej elektroniki). Skrillex powoli zaczął mi się nudzić, no i też nie można powiedzieć, że lubiłem całą jego twórczość. Okazało się, że muzyka Daftów, a także wszystko wokół - myślę - idealnie komponuje się z moją osobowością. Jakkolwiek to brzmi, po prostu czuję tę muzykę, widzę i akceptuję pomysł na nią (akceptuję i chyba rozumiem (w dalszej części postaram się wykazać, że na pewno) choćby ten remix. Uważany niekiedy za trolling, dla mnie przejawia dużą wartość).

    Nie tylko chodzi o to, że dotychczasowa twórczość Daft Punk mnie przekonuje. Mam wrażenie, że dalsza jej część też taka będzie… o ile będzie (będzie!). Ewentualna przyszła płyta, pierwsza nowa w mojej “karierze fana” pewnie byłaby dla mnie próbą czy rzeczywiście jestem “wiernym fanem”. Czy doczekamy się kolejnej zmiany stylu duetu? Czy znowu, tak jak w przypadku powrotu do koncertowania w Coachelli, albo przy okazji wydania płyty RAM mówić będziemy o wielkim comebacku? Ja mam pewność, że gdy tylko Daft Punk nie zrezygnuje ze swojej filozofii, z wyznawanych przez te ponad dwadzieścia lat wartości, to dalsza twórczość duetu, może nie będzie mi się podobała, ale na pewno ją w jakiś sposób docenię, i na pewno nie będę zawiedziony. W dalszej części chciałbym przedstawić racje przemawiające za ostatnimi tezami tegoż akapitu.

    Jeszcze dodam, że nie mam zamiaru tu oczywiście przekonywać, że Daft Punk to najlepsze co współczesnej muzyce rozrywkowej może się przydarzyć (po pierwsze się nie znam, po drugie nie mam zamiaru wywoływać dyskusji (chociaż i tak nie mam zasięgu, żeby to robić xD), a po trzecie, gdy w gimnazjum i na początku liceum numer jeden zajmowała u mnie Lady Gaga, też byłem w stanie twierdzić, że jest ona najlepszą z najlepszych współczesnych artystek, i myślę, że wielu fanów różnych muzyków tak ma - i w sumie nic w tym dziwnego). Chciałem po prostu w tej części dać w miarę obiektywny ogląd by troszkę usprawiedliwić swoje subiektywne odczucia: niecierpliwe oczekiwanie na jakiekolwiek ogłoszenie - nowego singla, nowej płyty, czy wreszcie nowej trasy koncertowej.

    W dalszej części pracy, analizując kolejne etapy twórczości Daft Punk będę przedstawiał stopniowo to, co wydaje mi się że jest częścią ich filozofii. Będzie to dosyć ciekawe wyzwanie, pewnie wiele osób dojdzie do wniosku, że nadinterpretuję, że dorabiam ideologię do czegoś, co ma służyć jedynie jako rozrywka. Ze swojej strony jednak bardziej obawiałbym się tego, że spłycę czyjąś myśl, niż że nadam jej wartość większą niż ma w rzeczywistości.

    #dawidk01

    #daftpunk #muzyka #gruparatowaniapoziomu #filozofia #muzykaelektroniczna #ciekawostki #sztuka
    pokaż całość

  •  

    Skąd się biorą źli ludzie?

    Dlaczego niektórzy ludzie świadomie wybierają zło? Jordan B Peterson i Jocko Willink o rozgoryczeniu po życiowych porażkach i wcielaniu w życie archetypu Kaina:
    https://www.wykop.pl/link/4247213/skad-sie-biora-zli-ludzie/

    #gruparatowaniapoziomu #psychologia #filozofia #religia #jordanpeterson pokaż całość

  •  

    Władysław Tatarkiewicz, urodził się 132 lata temu, 3 kwietnia 1886 r. w Warszawie. Był filozofem, estetykiem, historykiem sztuki oraz... historykiem filozofii, bez którego studiowanie filozofii wydawało się kiedyś niemożliwe. Jego „Historia filozofii” stanowiła w Polsce przez wiele lat podstawowy akademicki podręcznik filozofii.
    Sam uczył się m. in. w Zurychu, Paryżu, Berlinie i Marburgu oraz u Kazimierza Twardowskiego na Uniwersytecie Lwowskim. Od początku II RP był profesorem filozofii na kolejnych uniwersytetach, najdłużej na Uniwersytecie Warszawskim (także po wojnie). Badania naukowe Tatarkiewicza koncentrowały się na zagadnieniach historii filozofii, estetyki, historii sztuki oraz etyki. Tatarkiewicz pojmował dzieje filozofii jako zmaganie się nurtu maksymalistycznego (dążącego do stworzenia systemów opisujących całą rzeczywistość), i minimalistycznego (skupiającego się na konkretnych pojęciach lub fragmentach bytu). Własne poglądy filozoficzne wyłożył m. in. w pracy „O szczęściu” (1947). Napisał też książki: „Rządy artystyczne Stanisława Augusta” (1919), „Historię estetyki” (t. 1–2 1960, t. 3 1967), „Dzieje sześciu pojęć” (1975) i ciekawostka – to on przełożył drugi tom „Czarodziejskiej góry” Manna, pod pseudonimem Jan Łukowski.
    Pisał o celu filozofii w następujących słowach:
    „Odkąd istnieje nauka, nie ustają wysiłki, aby wyjść poza rozważania częściowe i objąć w jednej nauce wszystko, co istnieje; (…) ta nauka była i jest nazywana filozofią.”
    Zmarł 4 kwietnia 1980 r.
    Zapraszamy na stronę opis odnośnikawww.atticus.pl do działu filozofia.
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=5101
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?val=tatarkiewicz&pag=szukaj&lang=&Szukaj=Szukaj
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=90523
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=2237
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=6177
    opis odnośnikahttps://www.atticus.pl/?pag=poz&id=34892
    #ciekawostki #filozofia #historia #polska #ciekawostkihistoryczne #kultura
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Teoria marksistowska wydaje się być czymś dla przeciętnego człowieka kompletnie odrealnionym i przeszłym, ale przeanalizujmy sobie chociażby społeczność Wykop.pl i na tej podstawie zobaczymy bogactwo i aktualność teorii marksistowskiej. Jak pisał Marks we wstępie do Przyczynku Krytyki Ekonomii Politycznej z 1859 r. -

    Całokształt stosunków produkcji tworzy ekonomiczną strukturę społeczeństwa, realną podstawę, na której wznosi się nadbudowa prawna i polityczna i której odpowiadają określone formy świadomości społecznej.

    Czy nie jest tak, że Wykopowa spierdolina jest koniecznym rezultatem obecnej ekonomicznej struktury społeczeństwa (tj. współczesnego kapitalizmu)? Wykopowa samowiedza, świadomość własnego spierdolenia, niedopasowania, odrzucenia, przegrywu, jest odbiciem współczesnego sposobu produkcji (zwłaszcza jego peryferyjnej polskiej wersji), w którym ogromne masy ludzkie są pozbawione dostępu do środków produkcji. Zubożałe życie spierdolin to życie tych, których Marks określił mianem rezerwowej armii pracy -- bezrobotnych, lumpenproletariatu, który często nawet nie dostąpił tej "łaski", aby móc pracować na czyjąś rzecz. Jak pisał Lenin:

    Akumulacja kapitału, przyspieszając wypieranie robotników przez maszynę, tworząc na jednym biegunie bogactwo, na drugim nędzę, rodzi również tak zwaną "rezerwową armię pracy", "względny nadmiar" robotników, czyli "kapitalistyczne przeludnienie".

    Z perspektywy kapitału ta masa ludzka jest nieproduktywnym odpadem. Mógłby on równie dobrze nie żyć, ale jeżeli już jest, to jego jedyne zadanie polega na tworzeniu presji na płace, żeby móc zachować niskie koszty pracy i dyscyplinować tych, którzy mają zatrudnienie ("na twoje miejsce czeka 100 takich jak ty..."). Jednocześnie masy spierdolin są poddane ciągłej presji konkurencji i wzajemnej walki, choć często pozbawione są dostępu do środków produkcji. Spójrzmy na to (cytat z Marksa):

    Myśli klasy panującej są w każdej epoce myślami panującymi, tzn. że ta klasa, która jest w społeczeństwie panującą siłą materialną, stanowi zarazem jego panującą siłę duchową. Klasa mająca w swym rozporządzeniu środki produkcji materialnej dysponuje też przez to jednocześnie środkami produkcji duchowej, tak iż na ogół klasie tej podlegają dzięki temu również i myśli tych, którym do duchowej produkcji brak środków. Myśli panujące są niczym innym jak tylko idealnym wyrazem panujących stosunków materialnych, są wyrażonymi w formie myśli panującymi stosunkami materialnymi; są wyrazem tych właśnie stosunków, które czynią jedną klasę klasą panującą, a więc są to myśli jej panowania".

    Spierdoliny zatem, choć pozbawione środków produkcji, duchowo wynędzniałe itd., to konkurują między sobą, tak jak gdyby były najbogatszymi burżujami. Pozbawione dostępu do pieniądza i kapitału, jedyną nadzieję widzą w zmianie swojego wyglądu, zachowania, sposobu myślenia, estetyce. Przyjmują wszelkie wzorce kulturowe klasy panującej i bezwiednie je reprodukują. Ten przykry obraz ujawnia się w seksistowskich komentarzach, maczyzmie, kulcie siły i ciała, choć nawet najbogatsze burżuje (Musk, Zuckerberg), które są na szczycie drabiny społecznej, nijak się mają do tej estetyki, ani nawet jej nie realizują. Tak oto marksistowska teoria ideologii tłumaczy fakt istnienia takich przykrych istot jak Wykopowe spierdoliny.

    #marksnadzis #marks #spierdolenie #przegryw #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Ale ten typ jest irytujący, już nawet nie chodzi mi o samą treść, ale o sposob wygłaszania swoich racji ... I ten cyniczny uśmieszek " MUAHAH TE GŁUPIE KATOLIKI W CO ONI WIERZOM JEZUS MARJA PRZECIEZ TO TAKIE GLUPIE ZAŚ JA SAM POSIADŁEM WIEDZĘ CAŁKOWITĄ " xD
    #katolicyzm #wiara #bog #youtube #ateizm #religia #bekazateistow #nauka #filozofia pokaż całość

    źródło: xd.jpg

  •  

    #stozabobonowjozefabochenskiego 3/100 OBSERWUJ I CZYTAJʕ•ᴥ•ʔ
    Codziennie jeden zabobon omówiony przez Bocheńskiego. Dzisiaj #anarchizm

    ANARCHIZM. Mniemanie, ze anarchia jest możliwym, a nawet pożądanym ustrojem społecznym. Anarchia to wyraz grecki, oznaczający ustrój albo raczej rozstrój w którym nie ma żadnego przymusu, a więc i autorytetu deontycznego sankcji. Anarchia jest oczywistym zabobonem, przynajmniej jeśli odnosi się do społeczeństw złożonych. W ciągu 5000 lat dziejów ludzkości nie jest znany ani jeden wypadek, w którym anarchia nie byłaby połączona z ogromną masą niesprawiedliwości, mordów itp. i z szybkim upadkiem społeczeństwa. Można więc być anarchistą tylko pod warunkiem, że się zakłada inny jeszcze zabobon, a mianowicie wierzenie w postęp. Warto zauważyć, że zwolennicy anarchizmu nie zawsze przeczą konieczności wszelkiego autorytetu, ale tylko autorytetu sankcji. Wydaje się im, że dobrowolnie uznany autorytet powinien wystarczyć i że ludzie mu się poddadzą, nawet gdy żadna sankcja im nie grozi. Ale i to jest zabobonem. Wiadomo bowiem, że w każdym społeczeństwie bez wyjątku jest pewien odsetek jednostek niekarnych względnie zbrodniczych, nie poddających się woli większości. W naszych czasach jest to jeszcze bardziej oczywiste niż dawniej.

    Przyczyną rozpowszechnienia tango zabobonu jest odczuwanie istniejącego porządku i panującej władzy jako niesprawiedliwych, co w wielu wypadkach może być słuszne. Ale anarchizm nie jest lekarstwem na to zło, bo prowadzi zwykle do większych nieszczęść, niż te, od których chciałby ludzi uwolnić.

    Do spopularyzowania anarchizmu przyczynił się walnie marksizm. Sam Marks przejął bowiem ideały anarchistów jako cel polityki. Jego zdaniem w “raju na ziemi”, jakim ma być komunizm, nie będzie już państwa* ani w ogóle żadnego przymusu. Jego celem jest więc całkiem wyraźnie anarchia. Jednym z dziwolągów marksizmu jest, że głosząc taki ideał, hołdując w teorii anarchicznemu zabobonowi, w praktyce uprawia wszędzie, gdzie jest u władzy, skrajny totalitaryzm.
    #filozofia #politologia #libertarianizm
    pokaż całość

  •  

    Łazarzowa Sobota

    Dziś prawosławni świętują wskrzeszenie Łazarza. Na zachodzie mało mówi się o tym Świętym. Był on przyjacielem Chrystusa, Który to często przebywał u niego. Po swoim zmartwychwstaniu Św. Łazarz żył jeszcze ok. trzydziestu lat w czasie których zaśmiał się jedynie jeden raz. Spowodowane to było tym, iż po swojej pierwszej śmierci przebywał w piekle (jak wszystkie dusze przed zmartwychwstaniem Chrystusa), gdzie widział ogrom niezbawiających się dusz i ich męki. Dzięki temu zozumiał jak poważna jest sprawa zbawienia. Ten jeden raz Święty zaśmiał się, na Cyprze gdzie został biskupem wyświęconym przez Śww. Pawła i Barnabę oraz gdzie po dzień dzisiejszy znajduje się jego grub. Widząc jak złodziej kradnie gliniane naczynia, zawołał śmiejąc się: „ziemia kradnie ziemię!”. Pewnego razu Przenajświętrza Bogorodzica zechciała odwiedzić Św. Łazarza, jednak burzliwe morze zaniosło Jej statek aż do brzegów półwyspu Athos, gdzie mieszkańcy z radością przyjęli głoszoną przez Nią wiarę w Chrystusa. Dzięki temu Athos otrzymał obietnicę i błogosławieństwo Bogorodzicy, że zawsze będzie wstawiała się przed swoim Synem za mieszkańców tego półwyspu. Po opuszczeniu Athosu Matka Boża odwiedziła Św. Łazarza i wręczyła mu biskupi omofor. Chyba najtragiczniejszym momentem z ewangelicznej historii o Łazarzu jest ten, kiedy to żydzi widząc jak wielu przychodzi zobaczyć zmartwychwstałego Łazarza postanowili go zabić.

    „Tłum wielki Żydów dowiedział się, że tam jest, i przybył nie tylko ze względu na Jezusa, ale i aby zobaczyć Łazarza, którego [On] wskrzesił z martwych. Arcykapłani zaś postanowili, aby i Łazarza zabić, wielu bowiem, spośród Żydów, z jego powodu odeszło i uwierzyło w Jezusa.” J 12, 9-11

    Pokazuje to, iż człowiek, który nie chce uwierzyć, choćby i cudów doświadczył, będzie walczył z rzeczywistością do takiego stopnia, że jest gotów zabić Samego Boga, i Jego wyznawców...

    #prawoslawie #cerkiew #chrzescijanstwo #bog #jezus #biblia #wiara #religia #filozofia #katolicyzm #teologia #rosja #grecja #bizancjum #kresy #polska #bialorus #ukraina #balkany #swiat #historia #izrael #zydzi #judaizm #4konserwy #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #mikromodlitwa #mirkomodlitwa
    pokaż całość

    źródło: st.rublev.com

  •  

    "Ekonomiści mają szczególny sposób postępowania. Istnieją dla nich tylko dwa rodzaje instytucyj: jedne sztuczne, drugie naturalne. Instytucje feudalne są sztuczne, a burżuazyjne — naturalne. Są oni w tym podobni do teologów, którzy również ustanawiają dwa rodzaje religii. Wszystkie religie z wyjątkiem tej jednej,
    której oni są wyznawcami, wymyślili ludzie, gdy tymczasem ich własną religię
    Bóg objawił. (Twierdząc, że panujące obecnie stosunki — stosunki produkcji
    burżuazyjnej — są naturalne, ekonomiści chcą przez to powiedzied, że w tych
    właśnie stosunkach tworzy się bogactwo i rozwijają się siły wytwórcze zgodnie z
    prawami natury. A więc i same te stosunki są też prawami naturalnymi i nie
    podlegają wpływowi czasu. Są to prawa wieczne, które powinny zawsze rządzid
    społeczeostwem. Historia tedy ongi istniała, ale dzisiaj historii już nie ma.
    Istniała ona, ponieważ istniały instytucje feudalne, a w tych feudalnych
    instytucjach znajdujemy stosunki produkcji zupełnie odmienne od stosunków w
    społeczeostwie burżuazyjnym, które to stosunki z woli ekonomistów mają
    uchodzić za naturalne, a więc wieczne)."

    #filozofia #ekonomia #marksnadzis
    pokaż całość

  •  

    Pierwsza z pięciu cnót konfuzjonizmu to szacunek dla samego siebie.

    To juz na starcie odpadam. Ja pierdole.

    #gownowpis #smutnazaba #filozofia

  •  

    Powiedzenie „Ja wierzę w Boga” jest równoważne, w pewnym sensie, do powiedzenia „moja myśl jest całkowicie spójna, ale oparta na aksjomacie (tak jak moja myśl jest też niekompletna, więc muszę wziąć coś na wiarę)”.

    Powiedzenie „Ja nie wierzę w Boga” jest więc powiedzeniem „żaden aksjomat poza moją myślą nie jest niezbędny” albo „niezbędny aksjomat spoza mojej myśli nie jest prawdziwy”. Konsekwencją tego stanowiska jest rozpad Boga, później rozpad państwa, później rozpad rodziny aż w końcu ja się rozpada.

    By powstrzymać ten rozpad z fałszywą pewnością: to jest totalitaryzm. Aby go przyspieszyć to jest nihilizm. Eksperymentowaliśmy z totalitaryzmem w dwudziestym wieku jako alternatywą dla ostatecznego aksjomatu wiary w niepoznawalne i niemożliwe do opisania. Totalitaryzm zawiódł. Obecnie będziemy musieli eksperymentować z nihilizmem. Ten eksperyment kierowany przez ludzi zawistnych również zawiedzie i jest równie wątpliwe to, że przetrwamy go, tak jak wątpliwym była możliwość przetrwania totalitaryzmu.

    #filozofia #psychologia #wiara
    pokaż całość

  •  

    Czy nauka to konstrukt społeczny?

    Co tak naprawdę oznacza twierdzenie, że nauka to konstrukt społeczny i jakie są konsekwencje postulowania, że na wnioski naukowców wpływają ich uprzedzenia i grupa społeczna do której należą? King Crocoduck o pseudonaukowej, ideologicznej demagogii konstrukcjonizmu społecznego.

    https://www.wykop.pl/link/4234181/czy-nauka-to-konstrukt-spoleczny/
    #gruparatowaniapoziomu #nauka #filozofia #kultura #ciekawostki
    pokaż całość

    •  

      @wojna_idei: ale ja właśnie nie pytam w uproszczeniu, jest dużo współczesnych filozofów nauki (np. Hoyningen-Huene, Haack), którzy są zasadniczo pro-science, a uważają że trudno wskazać jednoznacznie coś takiego jak metoda naukowa. właściwie nie licząc krótkiego zachłyśnięcia się pozytywizmem i potem popperyzmem, to trudno wskazać jakieś ścisłe wytyczne metody naukowej, które by można użyć do wytłumaczenia jej sukcesu.

      Co do tego, że różne rzeczy wpływają na intepretację wyników (i na przyjęty sposób badania danego zagadnienia), to chyba mało kto ma wątpliwości. Co do replikowalności, to sami naukowcy widzą że jest z tym problem; tak samo jak co najmniej część widzi że sama replikowalność to raczej za mało i jedno podejście do danego problemu raczej nie wystarczy.

      Co do tego, jak uprzedzenia wpływaja na wyniki badań w naukach społecznych to nawet szkoda pisać - myślisz że nie jest tak, że np zależnie od tego jaką przyjmiesz definicję i sposób badania inteligencji, to z badania będą płynąć diametralnie różne wnioski? Myślisz że pogląd na to, co to jest i jak się przejawia inteligencja nie jest do pewnego stopnia indukowany kulturowo?

      myśliciele jak Arystoteles, którzy wyprodukowali tony przydatnej wiedzy

      I do czego Ci się ostatnio przydał Arystoteles?
      pokaż całość

    •  

      @wojna_idei: Oczywiście, że nauka jest uwarunkowana społecznie i często sposób jej uprawiania zależy od przyjętego systemu filozoficznego. Newton twierdził, że czasami Bóg ingeruje we wszechświat, aby utrzymać jego stabilność. D'Alembert i Mach krytykowali pojęcie siły uznając je za metafizyczne.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #filozofia #religia #swiatopoglad
    Czemu tak piękna kultura jak pierwotna Pogańska, została zniszczona przez Chrześcijaństwo? Dlaczego do tego nie wrócimy, skoro tak wiele ludzi odchodzi od Kościoła ze względu na zakłamanie instytucji? Ja czuję w środku, że tak powinny wyglądać nasze prawdziwe wierzenia i to jest nasza słowiańska natura. Ciekawe czy mnie rozumiecie...

  •  
    BalonowyBalon

    +326

    Jeżeli przegrywy obwiniają geny za swoje stulejarstwo to czy nie powinniście być wdzięczni kobietom za to że nie chcą się z wami seksić żeby nie przenosić genów na kolejne pokolenia?

    #przegryw #stulejacontent #tfwnogf #filozofia #genetyka

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Czym różni się Ayn Rand od Dostojewskiego?

    Egzystencjalizm a modernizm

    Niektórzy mogliby uznać tytuł za druzgocący dla Ayn Rand, ponieważ jakiekolwiek porównanie do Dostojewskiego może wydać się ironią z danego twórcy; Krasicki i Dostojewski, Camus i Dostojewski, nawet Czechow i Dostojewski, występuje tutaj dla czytelnika klasyków jednoznaczne rozróżnienie nie tylko na formę, ale przede wszystkim na treść. Musimy też pamiętać, że dojrzałość pisarza objawia się u niego dojrzałością jego czasów i tak mimo, że Szekspir wielkim poetą był czasy Szekspira nie były na tyle dojrzałe (przede wszystkim przed-industrialne), że i niektórzy krytycy literaccy i pisarze jak Elliot odmawiają mu miano klasyka a nadają mu miano pisarza uniwersalnego. Jaka jest różnica, można się spytać? Przede wszystkim dojrzałość czasów. Tak czy inaczej przejdźmy do Dostojewskiego.

    Proza rosyjska znacząco różni się od europejskiej, przede wszystkim nie żywi tak znaczącego pozytywizmu i mimo, że sam Dostojewski jak i Bierdiajew opisywali znaczące postępy technologiczne nigdy nie uznali tego (jak Comte) za rozwój moralny. Zawsze proza Rosyjska jak i Polska wyrażała pewną nadzieję na rozwój technologiczny, wystarczy wspomnieć Prusa, który przecież w znanej większości Lalce łączy pozytywistę - który wierzy w postęp jak i romantyka - który chciałby wierzyć, że ten postęp implikuje postęp moralny. Mniej niegodziwości, mniej zła - Prus nie kończy dzieła ponieważ o końcu dzieła mogą coś powiedzieć ludzie o końcu czasów, Paruzji lub przy uderzeniu asteroidy. A więc sam Dostojewski w swoich tekstach wyraża dość powszechną opinię o naturze ludzkiej - jest ona zdeformowana i uznając to dopiero może iść do czegoś lepszego. To oczywiście chrześcijańska idea grzechu pierworodnego. Raskolnikow zaś odrzucając ją odrzuca też niedoskonałość ludzkiej duszy uznając, że znajduje się w miejscu pełnego jej potencjału. A przecież okazuje się, że jest inaczej i realizm rosyjski miał nam to dobitnie udowodnić.

    Nie ma u Dostojewskiego trzech etapów ludzkości - mitycznej, religijnej i naukowej ponieważ Dostojewski nie wierzy, że cywilizacja naukowa (której uosobieniem był ZSRR) miałaby stać wyżej moralnie niż mityczna czy religijna. Zresztą większość Rosjan odrzucała to patologiczne rozróżnienie częściej skłaniając się do millenaryzmu w którym koniec XIX wieku miał przynieść olbrzymie zmiany społeczne i geopolityczne a także religijne. Nikt jednak nie mówił, że było to dobre. Nihilizm polityczny zakładał, że wszystko musi upaść żeby zbudować coś dobrego od nowa. Dostojewski ostrzegał w Braciach Karamazow przed tym projektem, który wyczuwał wśród inteligencji Petersburga i Moskwy. Otóż jeden z braci w Braciach wpadł do cerkwi, powywracał wszystko a potem czując się dumnym ustawił wszystko od nowa i oddał pokłon Wielkiemu Rozumowi. Żadnej wolności - niech prowadzi Rozum. I to Rozum z wielkiej litery jak w czasie Rewolucji Francuskiej!

    Ayn Rand, kiedy bolszewicy zabrali jej rodzicom aptekę mogła przyjąć manichejski punkt widzenia - nie było średnich ludzi, byli tylko dobrzy i źli. Istniały tylko dwa obozy. Nawet największy biedak należał do jednego z tych obozów. Tutaj zaczyna się największe podobieństwo i największa różnica między Rosenbaum a Dostojewskim. Dla pierwszej nie istnieje człowiek szary, dla Proroka Rosji człowiek szary jak najbardziej istnieje. A zarazem widać, że Ayn Rand przybyła do świata zachodniego z Rosji. Czuć chociażby w Atlasie Zbuntowanym tą wielką eschatologiczną nutę gdzie grupa ludzi zbawia świat tym samym pokazując, że są Dobrem, Ahurą Mazdą, Gabrielem zabijającym Węża. Hemingway za pewnie nie odczuwał tej wielkiej manichejskiej walki Dobra ze Złem tak jak to odczuwała go Ayn. I tak też w jej czasach następuje rozłam wśród żydowskich braci. Jedni - wystarczy wspomnieć Kuronia czy Michnika - żyjący w granicach wpływów ZSRR prowadzą intelektualną walkę dla Dobra - ZSRR i komunizmu. Dla żydów w sferze wpływów amerykańskich takich jak Arendt czy Rand ZSRR jest imperium zła i chaosu. Reagan uznaje to intelektualne starcie i z rycerza wolności robi motyw przewodni swojej kampanii.

    Człowiek szary żyje jednak dalej a Ayn Rand popełnia tutaj niewybaczalny błąd. Wciągając nas w ramy upolitycznienia wszystkiego de facto przyjmuje założenia Marksa dotyczące kultury w której to wszystko jest podporządkowane kulturze jako takiej. I tak kultura, a przede wszystkim kultura polityczna jest tym co człowieka w największej mierze konstytuuje. Nie religia, nie biologia i ewolucja człowieka (dlatego Jordan Peterson ma problemy w Kanadzie) ani nie etyka, ale kultura polityczna. Tym samym Ayn Rand rozróżniła dwa obozy władzy w której jeden, zły, jest obozem Chaosu, drugi zaś, dobry, jest obozem Porządku. Nie ma nic pomiędzy.

    Dostojewski odrzuca tak samo Marksa jak i egzystencjalizm radykalny w którym egzystencja człowieka jest jego jedyną osią życia. Bohaterowie wszystkich jego książek żyją wielkim, że się tak wyrażę, chrześcijańskim indywidualizmem, gdzie zbawienie leży tylko w rękach danego bohatera. Ayn Rand także uważa, że zbawienie leży w rękach każdego bohatera, ale oprócz tego istnieją dwa zwalczające się obozy. Lub inaczej, jeden nawet nie musi walczyć ponieważ ma racje co jest znane wszystkim którzy przeczytali Atlas Zbuntowany. To opróćz tego to czysta myśl marksistowska, która musiała zostać w umyśle Alicji Rosenbaum skoro uciekła ze Związku Rad. Jej przyszłe poparcie anarchokapitalizmu jest niczym innym jak chęcią stworzenia systemu gospodarczo-politycznego gdzie Dobrzy mogliby wygrać ze Złymi. Gdzie nie istnieje Czyściec. I tak samo jak z Atlasu Zbuntowanego został wykreślony ojciec Amadeusz, który miał rozgrzeszać wszystkich złych bohaterów (patrz - przedmowa) tak z umysłu Rand została usunięta cała klasa średnia i została arystokracja Ducha, którą pewnie Dostojewski w jednym ze swoich dzieł zmieszał z błotem i pokazał, że realia Rosji prędzej zostawiłyby wielkich ludzi na wiosce niż w Moskwie.

    Egzystencjalizm chrześcijański w końcu ma nie po drodze z modernizmem gdzie istnieje czas stary i nowy. Taki egzystencjalizm w końcu nie akceptuję funkcji człowieka jako jego kluczowej osi życia. Dla egzystencjalizmu chrześcijańskiego kluczowe jest poszukiwanie, delficka zasada mówiąca - Poznaj samego siebie - W systemie modernistycznym z funkcją trzeba już się urodzić, dlatego najlepiej ujmują modernizm systemy faszystowskie lub totalitarne takie jak komunizm.

    To różnica między Rand a Dostojewskim i między światem manichejskim a chrześcijańskim.

    Obserwuj #ockham

    Inne moje wpisy:

    ***
    Czy Rzymianie czcili te same bóstwa co Babilończycy i mieszkańcy Skandynawii - https://www.wykop.pl/wpis/30732475/wielosc-bogow-czy-babilonczycy-wikingowie-grecy-i-/

    O pewnym ciekawym rzeczowniku arabskim - https://www.wykop.pl/wpis/29935577/o-pewnym-ciekawym-rzeczowniku-arabskim-otwieranie-/
    ***

    #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #socdem #4konserwy #neoreakcja #anarchokapitalizm #aynrand #literatura #historia #filozofia #socjologia #kultura #religia #redpill #chrzescijanstwo #mikromodlitwa (Czy mogę tagować ten chrześcijański tag? Proszę o odpowiedź) #mirkomodlitwa #jordanpeterson #egzystencjalizm

    Na zdjęciu - Rosja w XIX wieku
    pokaż całość

  •  

    Problem aborcji dziecka poczętego w wyniku gwałtu jest traktowany zbyt emocjonalnie.
    Z tego co wiem, prawo nie powinno się kierować emocjami. Dlaczego dziecko ma ponosić karę za zło swojego ojca?
    Nie mówcie mi że płód to nie człowiek, bo co czyni człowieka człowiekiem? Ateizm nie nadaje człowiekowi żadnej godności, dlatego w jego świetle "nie zabijaj" jest tylko grzecznością.

    Dlaczego niewinne dziecko ma ponosić 100 kroć surowszą kare niż winny ojciec?
    Z całym szacunkiem, ale nie rozumiem babskich, histerycznych uczuć. Prawo nie może się na nich opierać.

    #przemyslenia #filozofia #prawo #aborcja #bialyprotest
    pokaż całość

  •  

    #spoleczenstwo #socjologia #psychologia #etyka #gruparatowaniapoziomu #rigcz #filozofia

    Wczoraj ulicami #warszawa przemaszerował "czarny protest", w odpowiedzi zorganizowano również protest "biały".

    Dzisiaj by może emocje już (przynajmniej lekko) opadły, postaram się więc napisać, dlaczego zarówno postawa jednej, jak i drugiej strony konfliktu realnie nie ma obecnie sensu w postaci, jaka obecna jest w ogólnospołecznym dyskursie.

    Dlaczego?

    Bowiem tak naprawdę większość społeczeństwa (w tym protestujący) nie ma do końca świadomości co jest sednem kwestii w której protestują.

    Zanim jednak przestaniecie w tym momencie czytać - i zaraz przykleicie mi łatkę "katola", "zdrajcy ojczyzny", "pisiora", "antypolaka" czy jakąkolwiek inną - doczytajcie do końca. Nie mam bowiem zamiaru atakować kogokolwiek, a spróbuje zgłębić istotę problemu i tego konfliktu.

    Zaczynajmy więc.

    Na początek postawię dość śmiałą tezę, ale postaram się ją również uzasadnić:

    Tak naprawdę nieprawdą jest stwierdzenie, jakoby ruchy antyaborcyjne i proaborcyjne stały po przeciwnej stronie barykady.

    Ale że jak? Jak to możliwe? A no jest możliwe - należy bowiem prześledzić argumentację obu stron*.

    *oczywiście argumentacja ta nie jest w żadnym stopniu jednolita - każdą z tych dwóch dużych grup tworzą ludzie o szerokim spektrum poglądów. Ale postaram się powiedzieć o aspektach najszerzej poruszanych w dyskursie medialnym, a do tematu różnorodności jeszcze wrócimy.

    Ruch proaborcyjny: Główną osią argumentacji są prawa kobiety - prawa do decydowania o własnym ciele, o własnym postępowaniu - a także (często przytaczany argument) - o własnym życiu i zdrowiu. Mamy więc argumentację opartą o ochronie podstawowych praw człowieka - praw do wolności i życia.

    Ruch antyaborcyjny: W tym ruch pro-life: Jak sama nazwa wskazuje - trzonem tego ruchu jest ochrona życia - mowa o ochronie życia człowieka, w tym człowieka nienarodzonego. W konsekwencji również jego prawa do narodzenia się, do przeżywania swojego życia, do realizacji jego wolności jako jednostki. Argumentacja mówi, że każdy ma prawo przeżyć, a nikt nie ma prawa skazać kogoś na śmierć tylko dlatego, że ten ktoś jest zbyt mały, by móc się bronić.

    Zwróćmy teraz uwagę na jeden aspekt: Obie grupy argumentacji opowiadają się za ochroną życia i prawa do wolności. Obie więc grupy technicznie rzecz biorąc walczą o to samo. Skąd więc konflikt?

    [dalsza część w komentarzach]
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

    •  

      @szpongiel: tak jak mówiłam coś mi się tylko obiło o uszy, więc dzięki za sprostowanie. Oznacza to, że problem jest jeszcze większy.

    •  

      @anissyrebokka: spoko, trywialny przykład to osoba niewidoma. Wiadomo, że nie przejdzie testu ale przecież jest samoświadoma ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Tak samo tego testu nie zastosujesz wobec zwierząt, które niespecjalnie mają rozwinięty zmysł wzroku. Z drugiej strony, zaskakujące jest jakie zwierzęta już go przeszły pomyślnie. To, że małpy, delfiny albo słonie go przechodzą, specjalnie nie dziwi ale świnie, manty, czy sroki? Jest nawet jeden gatunek mrówek, który wydaje się go przechodzić (akurat ten gatunek ma dobrze rozwinięty wzrok, co u mrówek nie jest typowe). Na razie to jest bardziej ciekawostka ale jeśli faktycznie nawet mrówki mogą być samoświadome, to... trochę nie doceniliśmy natury.
      W każdym razie jeśli coś go nie przechodzi, to jedynie mówi, że testowane stworzenie nie przeszło testu, a nie że nie jest samoświadome.

      W każdym razie fakt, problem jest trudny. Tak naprawdę ludzie naukowo nie wytłumaczyli póki co fenomenu świadomości. Skąd się bierze i jak powstaje.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  

    Aborcja – czy ta dyskusja ma sens?

    Wybuchające co kilka miesięcy awantury o aborcję dla wielu wydają się problemem nie do rozwiązania. I tak jest... poniekąd.

    Zacznijmy nietypowo:

    W 61 minucie meczu Polska – Nigeria Victor Moses strzela bramkę dającą Nigerii prowadzenie. Gdybyśmy w tym momencie zapytali typowego kibica siedzącego na wrocławskiej trybunie, co o tym sądzi, to dowiedzielibyśmy się, że jest to wiadomość bardzo kiepska. Ale nie każdy we Wrocławiu by się z tym zgodził – kilku Nigeryjczyków zarzekałoby się, że jest to wieść rewelacyjna.

    Pozornie dwa sprzeczne sądy. Którzy kibice mieli rację? Żadni... lub wszyscy.

    Jeden z najważniejszych brytyjskich filozofów XX wieku, Alfred Ayer uważał, że możemy w sposób sensowny formułować dwa rodzaje sądów. Po pierwsze: sądy prawdziwe z definicji („kawaler nie ma żony”, „Prezydent USA jest Prezydentem”) - nie będziemy się tu nimi zajmować, gdyż są „oczywistymi oczywistościami”.

    Drugim rodzajem sądów są takie, które możemy za pomocą doświadczenia zweryfikować z rzeczywistością. Przykładowo: „kubek stoi na moim biurku”, „mecz Polska – Nigeria rozegrano we Wrocławiu”, „autor „Filozofii dla Januszy” ma profil na Patronite który można wesprzeć” czy też „piłka wypuszczona z rąk w typowych, ziemskich warunkach spada w dół”. Takim sądem jest również informacja, że „w 61 minucie meczu Victor Moses strzelił bramkę”, opis procedury przeprowadzania aborcji czy też informacja w jakich krajach jest, a w jakich nie jest ona legalna.

    Wszystko to możemy zweryfikować albo osobiście, albo też za pośrednictwem świadectw innych osób (np. sędziego, który sporządził protokół z meczu). Czy jednak możemy na podstawie własnego bądź cudzego doświadczenia stwierdzić, że aborcja jest DOBRA lub ZŁA? Czy możemy jako „dobry” lub „zły” uznać fakt, że Polska przegrała z Nigerią?

    Ayer dostosował tak naprawdę do warunków filozofii języka myśl Davida Hume'a

    Hume zauważył, że nie da się na podstawie obserwacji rzeczywistości stwierdzić, że cokolwiek jest dobre lub złe, piękne lub brzydkie tak jak da się poprzez taką obserwację stwierdzić, że na biurku stoi kubek. Na podstawie samej obserwacji kradzieży mogę stwierdzić, że do niej doszło, ale nie mogę uznać, że jest dobra lub zła. Przez badanie rzeczywistości poznajemy FAKTY a nie ich moralne OCENY.

    Pozornie doszliśmy więc do ściany. Czy cała etyka i estetyka, wszystkie sądy o sztuce czy moralności to bełkot? Nic bardziej mylnego, o czym zresztą świadczy zaangażowanie społeczne samego Ayera i jego olbrzymia znajomość dzieł kultury.

    Ayer uznał, że skoro sądy o etyce i estetyce nie mają sensu, to trzeba je przeformułować na takie, które ten sens mają.

    Hume uważał, że to nie nasz aparat poznawczy, lecz nasze uczucia sprawiają, że uważam morderstwo za coś złego, a wolontariat w hospicjum – coś dobrego. Każda OCENA jakiegoś FAKTU (np. wyniku meczu, aborcji, kradzieży, pracy jakiegoś malarza) jest więc summa summarum oceną całkowicie subiektywną i dyktowaną nie rozumem, lecz emocjami. Ayer przyjął ten argument i uznał, że żeby rozmowa o aborcji czy ocenie sukcesów sportowych miała jakiś sens musimy wyrażać się precyzyjnie. Stwierdził więc, że jeżeli mówię „zakaz aborcji to DOBRA rzecz” to stwierdzam tak naprawdę „wyrażam swoją sympatię dla zakazu aborcji”. Równie dobrze mógłbym w to miejsce zacząć podskakiwać z radości na hasło „zakaz aborcji” lub w inny sposób wyrażać swoją aprobatę. Teoria Ayera nazywana jest też teorią „feeee – hurrra!” gdyż mówiąc „zakaz aborcji jest zły” mógłbym równie dobrze krzyknąć „zakaz aborcji – feee!” a mówiąc „zakaz aborcji jest dobry” - „zakaz aborcji hurrra!”.

    Cała dyskusja o etyce czy estetyce sprowadza się więc do trzech rodzajów wypowiedzi:

    1) Po pierwsze, do wyrażenia osobistych, całkowicie subiektywnych sympatii. Najlepiej więc nie byłoby mówić „sprzeciw wobec aborcji jest dobry” tylko „sprzeciw wobec aborcji jest przeze mnie aprobowany”.
    2) Jako próba przekonania innych osób do zmiany poglądów – mówiąc „poparcie dla prawa do aborcji jest dobre” mówię „okaż sympatię wobec prawa do aborcji!”. Nie chodzi tu jednak o udowodnienie jakichś obiektywnych racji, po prostu o sprawienie, żeby ta irracjonalna sympatia do tego poglądu była podzielana również przez innych. „Polub/znienawidź aborcję!” i tyle. Wszystkie pozostałe argumenty to pozbawiona sensu otoczka.
    3) Do sądów sensownych, ale ukrytych. Przykładowo, jeżeli ktoś mówi, że zakaz aborcji jest zły, bo tak twierdzi Kościół to mówi tak naprawdę „system etyczny przyjmowany przez Kościół uważa aborcję za niedopuszczalną” (oraz wypowiedź „system etyczny Kościoła jest przeze mnie aprobowany”). Jeżeli twierdzę, że aborcja powinna być legalna, bo takie rozwiązanie przyjęła cała Europa, to stwierdzam jak wygląda porządek prawny w Europie (i że ten porządek wzbudza moją sympatię).

    Jaką więc funkcję przyjmuje filozofia etyki, jeżeli nie ma żadnego obiektywnego „dobra” a wszystkie spory o jego istotę są pozbawione sensu?

    Konsekwencje są dosyć oczywiste: po pierwsze możemy badać różne poglądy na moralność i je po prostu opisywać. Zdanie „system etyczny przyjmowany przez Kościół uważa aborcję za niedopuszczalną” może być zbadane pod kątem prawdziwości – wystarczy sprawdzić jakie stanowisko zajął Kościół w swoich dokumentach. Tak samo możemy bez większych problemów opisać poglądy etyczne dowolnej osoby lub organizacji. To są rzeczy w pełni weryfikowalne.

    Po drugie, możemy badać to jak działają emocje i pod wpływem jakich czynników ludzie mają takie, a nie inne poglądy oraz pod wpływem jakich czynników je zmieniają. Bo choć fundamentalistom z każdej strony ciężko to sobie wyobrazić, ludzie poglądy zmieniają. I szczerze powiedziawszy, to jest to zjawisko bardzo dobr... to znaczy, jest to zjawisko wzbudzające moją sympatię. ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Bibliografia:
    P. Sędłak – Emotywizm etyczny A.J. Ayera i C.S. Stevensona
    A. Macintyre – Krótka historia etyki
    N. Warburton – Krótka historia filozofii

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #etyka #aborcja #czarnyprotest #neuropa #4konserwy #czarnypiatek
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #filozofia

0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,1:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:2

Archiwum tagów