•  

    plusowane wpisy na mirko to zwierciadło duszy

    pokaz mi konto swoje a powiem Ci jakim czlowiekiem jestes

    #przemyslenia #przemyslenia #oswiadczenie #filozofia

  •  

    #antynatalizm #filozofia

    W świetle ontologii przyrodniczej nie można powiedzieć, że nie wiemy niczego na temat naszego możliwego potomstwa (przykładowo, na temat jego zdolności do przezwyciężenia strukturalnego bólu); jest tak dlatego, że chociaż nie wiemy, czy nasze dzieci będą czerpać przyjemność z, przykładowo, podróżowania, pracy czy nauki języków klasycznych, to wiemy jednak, że będą kruchymi, rozkładającymi się i ostatecznie odchodzącymi w niebyt istotami, których umieranie rozpocznie się wraz z narodzinami, które będą mierzyć się z definiującymi je systematycznymi dysfunkcjami, które będą konstytuować swoje własne bycie jako bycie-przeciw-innym (rozumiane jako mierzenie się z agresją i odreagowywanie), które będą tracić tych, których pokochają oraz same zostaną utracone przez tych, którzy pokochają je, i którym czas odbierze wszystko, co kiedykolwiek stworzą.

    Julio Cabrera, A critique of affirmative morality (A reflection on death, birth and the value of life)
    pokaż całość

  •  

    Odkąd zacząłem wyznawać "xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
    Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

    Kolos? xD
    Prezentacja przed w chuj dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
    Wyjebali z roboty? xD
    Wyśmiała cię jakaś laska na imprezie? xD
    Zrobiłeś coś pojebanego? xD

    I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się wkurwiać.

    uczucie 10/10

    #heheszki #xd #pasta #filozofia
    pokaż całość

  •  

    #geopolityka #rosja
    Rosyjscy dyplomaci > przepaść > reszta.

    Wystąpienie Ambasadora Rosji w Polsce Siergieja Andriejewa na Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach na konferencji „Integracja czy dezintegracja współczesnego środowiska międzynarodowego?"
    Otaguje to #publicystyka bo Andriejew wciąga nosem 99% polskich publicystów. Protestujcie w komentarzach jak macie jakieś zarzuty. ...i jeszcze #filozofia sobie dorzucę, bo kto powie ze sie nie nadaje? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Cała treść wystąpienia:

    Szanowna Pani Rektor,

    Szanowni Państwo,

    Już po raz trzeci jestem zapraszany na coroczną konferencję na Uniwersytecie w Siedlcach, za co chciałbym szczerze podziękować jej organizatorom i władzom uczelni.

    W swoich wystąpieniach tu w pozaprzeszłym roku i w ubiegłym roku mówiłem o naszej wizji sytuacji międzynarodowej, problemach zapewnienia bezpieczeństwa międzynarodowego, przyczynach naszych sprzeczności z Zachodem, drogach do ich pogodzenia. Szczególną uwagę w ubiegłym roku oraz w swoim wystąpieniu na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie w marcu br. zwróciłem na konfrontację między Rosją a Zachodem w przestrzeni informacyjnej, które częstokroć bez ogródek nazywane jest „wojną informacyjną".

    Zwracając do tematu dzisiejszej konferencji — „Integracja czy dezintegracja?", należy z przykrością stwierdzić, że miniony rok nie dodaje optymizmu, lecz wręcz przeciwnie. Przy czym podgrzewana na Zachodzie atmosfera niechęci, ponadto — wrogości wobec Rosji, lęku przed zagrożeniem rosyjskim, paranoi z powodu rosyjskiej ingerencji we wszystko, cokolwiek bądź na Zachodzie i na całym świecie nabiera coraz bardziej absurdalnego, irracjonalnego charakteru.

    Do czasu kampania ta w jej obecnych, łagodnie mówiąc, ekstrawaganckich przejawach wywoływała w nas zdumienie i dawała masę powodów dla ironii, ale czym dalej, tym więcej przekonujemy się, że sprawa jest o wiele bardziej poważna, niż mogłoby się wcześniej wydawać. W zachodniej przestrzeni politycznej, politologicznej, informacyjnej coraz bardziej ukorzeniają się kanony tzw. „postprawdy": pewne twierdzenia podawane są jako aksjomaty nie wymagające dowodów. Żadnych dowodów nieprawnego ingerowania ze strony Rosji w wybory w USA, Francji, Niemczech, Polsce, w brytyjskie referendum w sprawie „brexitu" bądź referendum w sprawie niepodległości Katalonii nie ma i nie są one potrzebne — a priori przyjmuje się za pewnik, że ingerencja była i kropka.

    Zarówno jak i nie istnieje racjonalnego uzasadnienia tezy o zagrożeniu ze strony Rosji agresją przeciwko Polsce lub państwom bałtyckim. Nikt nie jest w stanie wyraźnie wyjaśnić, dlaczego Rosjanie mieliby te kraje napadać, co oni tam zgubili — wystarczy po prostu odwołanie się do tego, że Rosja niby to prowadzi „politykę imperialną" i dąży do odbudowania własnego imperium, a tereny te kiedyś wchodziły w jego skład.

    Przecież w tej kampanii biorą czynny udział ponoć poważni, kompetentni ludzie — politycy, eksperci, dziennikarze, którzy w teorii powinni dbać o własną reputację i nie kompromitować się poprzez nagłaśnianie oczywistych bredni. Ależ nie — oni się entuzjastycznie wpakowują w polityczno-informacyjny „główny nurt". Pytanie — dlaczego? Nie mogą oni nie rozumieć, że dezinformują własną publiczność. Tłumaczenie tego tym, że cała dana kampania jest dobrze opłacana, udział w niej przynosi różnego rodzaju atrakcyjne zyski i td. byłoby dużym uproszczeniem. Prawdopodobnie jest ona usprawiedliwiana i za pomocą pewnych względów natury wyższej, ładu moralnego i dobra publicznego. Otóż jakich względów?

    Możliwe, że tłumaczenie polega na tym że Rosję wytypowano na rolę głównego czynnika międzynarodowego, przeszkadzającego Zachodowi w osiągnięciu jego szczytnych celów — przy czym już nie tylko w polityce zagranicznej, lecz i w celu zapewnienia harmonii w sprawach wewnętrznych czołowych państw zachodnich.

    Nigdy nie ukrywaliśmy, ze uważamy swoją suwerenność, niezależną politykę za nasze niezaprzeczone prawo, właśnie to drażni naszych oponentów.

    Kiedy jednak nie zgadzamy się ze stanowiskiem Zachodu, krytykujemy jego działania, jest to zawsze pragmatyczne stanowisko polegające na analizie sytuacji rzeczywistej i nakierowane na osiągnięcie pozytywnego wyniku, w żaden sposób nie na samoistne „zaprzeczanie w celu zaprzeczania". Przy tym nasze przestrogi przed szkodliwymi skutkami polityki jednostronnej i nieprzemyślanych działań naszych partnerów zachodnich z reguły się sprawdzają. Już dawno należałoby zrozumieć i uznać, że samodzielna polityka Rosji jest ważniejszym czynnikiem równoważącym w stosunkach międzynarodowych, stanowi cenny wkład w utrzymanie stabilności układu międzynarodowego.

    Ciekawy paradoks — demokratyczne państwa Zachodu, przede wszystkim, USA przy aktywnym wsparciu bądź biernym niesprzeciwianiu się ich sojuszników — w stosunkach międzynarodowych zachowują się całkiem niedemokratycznie: wymuszają presją jednostronne decyzje w swoim egoistycznym interesie (co prawda, pod przykrywką kampanii propagandowych mających na celu zapewnienie społeczności międzynarodowej, że to ma na celu dobro wspólne), narzucają całemu światu swoje bynajmniej nie powszechne, częstokroć bardzo wątpliwe „wartości", nie pogardzają stosowania przemocy i sankcji z pominięciem prawa międzynarodowego, nie powstrzymują się przed wywrotem państwowości i prowokowaniem chaosu w całych krajach i regionach, licząc na to, żeby opanować ten chaos i wykorzystać we własnym interesie. A Rosja, którą Zachód oskarża o pogwałcenie demokracji, w stosunkach międzynarodowych oręduje za zasadami demokratycznymi, konsekwentnie broniąc priorytetu prawa międzynarodowego, szacunku wobec suwerenności wszystkich państw, stara się nie rozcinać węzłów konfliktów, lecz je rozwiązywać.

    Przewodniczący Komitetu do Spraw Międzynarodowych Rady Federacji (wyższej izby parlamentu rosyjskiego) Konstantin Kosachev w taki sposób opisał tę podstawową różnicę: „USA i ich lojalni sojusznicy zajmują się demokratyzacją obcych państw, a Rosja i współwyznawcy jej idei domagają się demokratyzacji stosunków między krajami".

    W „nagrodę" na Rosję zrzuca się odpowiedzialność za wszelkie zamieszania na Zachodzie, w ciągu ostatniego roku największym takim zamieszaniem okazało się zwycięstwo Donalda Trumpa na wyborach prezydenckich w USA.

    W takiej sytuacji od Rosji, ściśle mówiąc, niewiele zależy. W czerwcu br. Konstantin Kosachev napisał co następuje: „Sankcje i rusofobia na Zachodzie żyją własnym życiem. One się pojawiają, nasilają się i uzasadniają się własnymi prawami. My zaś z Rosji w żaden sposób nie możemy wpłynąć na to ani poprzez zaprzestanie jakichś czynności, ani przeciwnie — przez ich podjęcie. To tam powinni przechorować na tę chorobę, a nie tu."

    No cóż to za taka choroba, którą Zachód złapał i której przejawem stała się irracjonalna rusofobia?

    Jedno z możliwych wyjaśnień stanowi głęboki kryzys tożsamościowy, który trafił społeczeństwo zachodnie w wyniku zderzenia tendencji globalizmu, ideologii rozmyślnego sekularyzmu, kultu konsumpcji z narodowymi tradycjami kultury, w tym religijnymi i moralnymi. Inne przejawy tego kryzysu — pretensje wobec funkcjonowania instytucji demokratycznych, które skutkują wzrostem popularności „pozasystemowych", populistycznych sił politycznych i kandydatów, zjawiskami kryzysowymi wewnątrz UE, spowolnieniem i wyjałowieniem procesów integracji europejskiej.

    W sprawach międzynarodowych — bolesne przyjmowanie do wiadomości, że za wczesne są euforia po zakończeniu „pierwszej zimnej wojny" i rozpadzie Związku Radzieckiego, zachwyt z powodu „końca historii" i nadejścia wiecznej dominacji Zachodu, triumfalnego rozpowszechniania się na całym świecie liberalnej demokracji zachodniej. Już mi wypadało mówić, że pod wpływem takich nastrojów USA, NATO, UE popełniły mnóstwo błędów, jednak nie chciały ich uznawać, a póki płaciły za nie inne — można było przymykać na nie oczy. Otrzeźwienie zaś nastąpiło, kiedy dalekie wojny na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej odbiły się echem zamachów terrorystycznych i kryzysem migracyjnym w Europie, kiedy pod znakiem zapytania okazała się sama istota i kierunek projektu integracji europejskiej.

    Otóż wtedy liberalne i globalistyczne elity Zachodu, które odczuły, że ziemia im się spod nóg usuwa, wpadły w histeryczną prostrację. Politycy, biznes, czołowe media tego kierunku zwarły szeregi wokół pomysłu ratowania „najbardziej słusznego i bezalternatywnego" modelu społeczeństwa. Oto i jest ta „szlachetna idea", dla której ci najbardziej poważni, kompetentni ludzie — politycy, eksperci, dziennikarze, o których mówiłem wyżej, są gotowi „w imię wyższych względów" dopuszczać się świadomego przeinaczenia, a czasem i otwartego kłamstwa. Rosja zaś w takim układzie odgrywa funkcjonalną rolę „uniwersalnego straszaka" w przeciwdziałaniu któremu usiłuje się zjednoczyć świat zachodni.

    Kiedyś już cytowałem wybitnego amerykańskiego dyplomatę i analityka George'a Kennana, który napisał co następuje: «W przyrodzie nie ma niczego bardziej egocentrycznego, niż ustawiona w szyku bojowym demokracja. Wkrótce staje się ona ofiarą własnej propagandy. Zaczyna nadawać swojej sprawie wartość absolutną i to zniekształca jej wizję. Jej wróg staje się uosobieniem wszystkiego zła. Jej własna strona — skupieniem wszystkich cnót».

    Przytoczę jeszcze jeden cytat z Konstantina Kosacheva: „Do zagrożeń rzeczywistych dzisiaj (jak i w XX stuleciu) nadal należy zaliczać nie zjawiska, a ideologie, u podstaw których leżą agresywnie fundamentalistyczne wersje pretendujące do posiadania absolutnej i „jedynie słusznej prawdy". W szczególności, kiedy ich zwolennicy, po pierwsze, mają możliwości wyrządzenia szkód wszystkim innym, po drugie, są do tego gotowi, odnajdując we własnej ideologii moralne usprawiedliwienie akcji siłowych i, po trzecie, są skłonni do oskarżenia o własne problemy innych, „niesłusznych", „niewiernych". Do takich fenomenów ideologicznego fundamentalizmu Konstantin Kosachev obok islamistycznego, uosabianego przez Państwo Islamskie, zalicza i liberalny fundamentalizm globalizacyjny w postaci dominującej części elit krajów Zachodu. „Liberalni fundamentaliści w ostatnich latach przekonująco zademonstrowali własną transformację w „bolszewików od demokracji", w ich postaci my mamy do czynienia nie z demokratami, lecz z ludźmi o myśleniu sektancko-mesjańskim nie gardzącymi dla swojej „wiary" żadnymi środkami. Zagrożenie fundamentalizmem liberalnym polega na tym, że jest on gotów w każdej chwili i w każdym kraju do zorganizowania „liberalnego dżihadu" poprzez kolejny zamach stanu, „interwencję humanitarną" bądź „rewolucję kolorową".

    Słynni politolodzy Ivan Krastev i Stephen Holmes odnotowują, że Zachód stracił zdolność do rozumienia innych krajów i narodów, państwa na świecie są klasyfikowane wedle „nauki tranzytologii", według stopnia zbliżenia do „ideału" demokratycznego.

    Pozwolę tu sobie na następującą dygresję. 7 listopada upłynęło sto lat po rewolucji październikowej w Rosji. W związku z tym mnie i moim kolegom często zadaje się pytanie: jaki jest obecnie w Rosji stosunek do Rewolucji? Szczegółowo mówiłem o tym miesiąc temu na konferencji organizacji rodaków rosyjskich w Polsce. Jeżeli podkreślić najważniejsze, to Wielka Rewolucja Rosyjska (pod tym obecnie rozumiemy cały okres od rewolucji lutowej 1917 roku do zakończenia wojny domowej i powstania ZSRR w 1922 roku) wywarła ogromny wpływ na światową historię w wieku XX, przy czym wpływ ten był niejednoznaczny i bardzo wielowymiarowy zarówno pozytywny, jak i negatywny. Do rewolucji i socjalistycznego okresu naszej historii należy ustosunkowywać się, przede wszystkim, poważnie i z szacunkiem, nie poddawać się pokusie uproszczenia i czarno-białych ocen. Jesteśmy słusznie dumni ze swoich zwycięstw i osiągnięć, staramy się wyciągać naukę z błędów i tragedii przeszłości.

    Patriarcha moskiewski i całej Rusi Cyryl, występując na Światowym Soborze Rosyjskim w ubiegłym tygodniu powiedział, że po wszystkich wstrząsach XX wieku „nabraliśmy odporności na wszelkie rodzaje radykalizmu politycznego, dla nas jak nigdy jest ważny konsensus, ważne są wspólne wartości". Stosunek wobec przeszłości musi nie dzielić nasze społeczeństwo, lecz łączyć.

    Przy tym — tu wrócę do spraw dnia dzisiejszego — Patriarcha zwrócił uwagę na to, że podobno na Zachodzie jeszcze nie minęła moda na wstrząsy, tzw. „rewolucje kolorowe" są organizowane metodą taśmową, zachęca się do nich i moralnie się je usprawiedliwia, skazując na cierpienia i ofiary miliony ludzi w krajach, które stają się obiektem takiej „inżynierii społecznej".

    Wiedzą Państwo, jeszcze rok temu mówiłem, że Zachód tłumaczy sprzeczności między nami „konfliktem wartości", lecz my widzimy, że w ich podstawie leży konflikt interesów geopolitycznych. Formuła ta pozostaje aktualną i nasze sprzeczności geopolityczne nigdzie się nie podziały, ale treść aksjologiczna naszych rozbieżności stała się w ubiegłym roku o wiele bardziej wyrazista.

    Jak podkreśla niemiecki politolog Alexander Rahr, „Europa musi uświadomić, że ze swoim liberalnym dogmatyzmem i mesjanizmem ona naraża się na izolację w świecie wielobiegunowym".

    Szczególną aktualność zadaniu rozwiązania obecnej konfrontacji i nawiązania współpracy między Rosją a Zachodem w pokonaniu rzeczywistych, a nie wydumanych problemów, z którymi zderza się współczesny świat nadają jeszcze dwie okoliczności.

    Po pierwsze na Zachodzie pod płaszczykiem walki o abstrakcyjną wolność człowieka i demokrację liberalną ukorzenia się lżejszy stosunek wobec prowokowania nie tylko wstrząsów społecznych i chaosu w różnych regionach świata, ale i wobec ewentualności wielkiej wojny. Rosyjski politolog Andrey Bystritsky nazwał to „frywolnością strategiczną". A oto co pisał na tenże temat polski politolog profesor Stanisław Bieleń: „Raz na kilkadziesiąt lat wyrasta pokolenie, które nie przejmuje już pamięci traumy wojennej i znów traktuje wojnę jako wielką przygodę. Nazywam to zjawisko bellizacją — myślenia, edukacji, życia publicznego". Uważam, że jest jasne, o ile niebezpieczne są takie tendencje, dlatego że jest wielu chętnych do spekulowania tym, w tym i wśród rządzących.

    Drugiemu tematowi poświęcono szczególną uwagę na największym w Rosji forum politologicznym — posiedzeniu międzynarodowego klubu „Wałdaj" w Soczi w połowie października br. Występując na nim Prezydent Rosji Vladimir Putin zaproponował „zajrzeć za horyzont" i zastanowić się nad tym, jakie jakościowe, zasadnicze zmiany w życie człowieczeństwa przyniesie gwałtowny, coraz bardziej przyspieszający progres naukowo-techniczny. Czynnik ten, podkreślił Prezydent, już wkrótce będzie w sposób decydujący wpływał na sferę polityki i bezpieczeństwa, tj. przybiera on uniwersalne znaczenie polityczne. Tym bardziej ważne jest, żeby elity polityczne, otrzymując do swojej dyspozycji osiągnięcia postępu naukowo-technicznego, traktowały ich wykorzystanie ze zwiększoną odpowiedzialnością społeczną, w celu utrwalenia wolności i sprawiedliwości, przy należytym szacunku wobec wartości etycznych, godności człowieka.

    Przewodniczący Rady Fundacji „Wałdaj" — organizatora forum Andrey Bystritsky zwracał uwagę na to, że „kluczowy konflikt współczesności to konflikt
    z powodu tego, jak i w jakim kierunku ma się rozwijać człowieczeństwo, faktycznie — kwestia antropogenezy". W dobie konfrontacji kapitalizmu a socjalizmu obydwa systemy opisywały pożądaną przyszłość w sposób podobny, w kategoriach praw człowieka, postępu technicznego, jakości życia i td., dyskusję toczono o metodach zapewnienia takiej przyszłości. Obecnie zaś na tle niesamowitego progresu technicznego i wzrostu ludzkich możliwości nasilają się wątpliwości co do samych celów rozwoju, rozumienia samej idei progresu. Ludzie bez wątpienia będą żyły dłużej i lepiej, ale w jakim świecie? Istnieje wiele wersji odpowiedzi na to pytanie, ale ich wielorakość i sprzeczność właśnie odzwierciedlają dezorientację zarówno zwykłych ludzi, jak i elit rządzących. Podstawowe pytanie współczesności, robi wniosek Bystritsky — na ile odpowiedzialnie i rozsądnie uda nam się potraktować kwestię własnego rozwoju.


    Na aspekt moralny tego problemu zwrócił uwagę, występując w minionym tygodniu na Światowym Soborze Rosyjskim, Patriarcha Cyryl: „Dzisiaj walka o przyszłość jest walką o antropologię, o określenie tego, czym jest „człowiek". Już nie wydaje się fantastyczną teoria transhumanizmu, zgodnie z którą rozwój technologii doprowadzi do powstania inteligencji sztucznej, a rozum i ciało człowieka zostaną zmodernizowane do takiego stopnia, że w gruncie rzeczy pojawią się nowe istoty przechodzące ludzi. Teraz wiara w technologię przemienia się w swoistą kwazireligię. Ale progres techniczny musi mieć ograniczenia moralne, żeby nie stał się on dla nas drogą do odczłowieczania i zniszczenia społeczeństwa.

    Jak wiadomo, rewolucje zawsze pretendują nie tylko do przekształcenia ludzkości lecz i do stworzenia nowego, bardziej doskonałego człowieka. W słowie wstępnym wybitnego polskiego filozofa i historyka Bronisława Łagowskiego do książki Andrzeja Wierblana „Stalinizm w Polsce" przeczytałem taką myśl: system socjalistyczny w ZSRR padł, dlatego że zaprzeczał on samej istocie rzeczywistości materialnej i natury ludzkiej. W ten sam sposób odniosą klęskę i liberalno-fundamentalistyczne próby przeformatowania ludzkości według własnego uznania za pomocą najnowocześniejszych technologii.

    Po to żeby rozwiązywać rzeczywiste problemy, przed którymi stoi dzisiaj społeczność ludzka należy patrzeć na świat w sposób realny, zaprzestać walki z wiatrakami i współpracować na rzecz pokonania rzeczywiście poważnych wyzwań, przed którymi dzisiaj my wszyscy stoimy.

    Dziękuję za uwagę.
    pokaż całość

  •  

    Marcjon z Synopy: facet, który Stary Testament wyrzucił do kosza

    Choć termin „herezja” w popularnym obiegu kojarzy się raczej ze średniowieczem, to ich największy wysyp miał miejsce dużo wcześniej, w czasach gdy na Ziemi żyli jeszcze ludzie osobiście pamiętający cieślę z Nazaretu.

    W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa, oparta na dosyć rachitycznych i świeżo spisanych podstawach, mocno rozdrobniona religia była szczególnie podatna na wpływy obce, które nadciągały z różnych stron. Stare religie Imperium Rzymskiego, nierzadko pociągające swoją tajemniczą aurą oraz popularna w nieodległej egipskiej Aleksandrii filozofia neoplatońska (której najdoskonalszym przedstawicielem był w późniejszym czasie Plotyn) kusiły, by je z nową wiarą połączyć.

    Co czyniono na różne, niekoniecznie ortodoksyjne sposoby

    Na samym początku największą sympatią „synkretyków” cieszył się gnostycyzm. Gnostycy byli starsi od chrześcijaństwa, jednak początkowo nie mieli oni w sobie wiele uroku i kryli się na marginesie religijnej sceny Cesarstwa. Zmieniło się to wraz z powstaniem chrześcijaństwa, którego zasadniczy element, odkupieńcza męka Chrystusa bardzo gnostykom przypasował.

    Gnostycy uważali, że istnieją dwa światy

    Jeden, materialny, jest kompletnie zły. Kompletnie! Wszystko co jest złożone z materii nie zawiera w sobie ani odrobiny dobra, nawet jeżeli wydaje się nam, że przynajmniej czasami jest inaczej. Z drugiej strony, świat duchowy jest światem całkowicie dobrym, nieskalanym żadnym złem. Naturalnie nie było to takie proste, u gnostyków istniało multum walczących ze sobą bytów pośrednich (zazwyczaj wszelkiego rodzaju bóstwa czczone gdzieś na wschodzie Cesarstwa, a nawet wąż, który namówił Ewę do zjedzenia słynnego owocu), jednak nie będziemy się tu tym zajmować. Istota jest prosta: świat materii – czyste zło, świat ducha – czyste dobro.

    Do istoty tej ograniczył się Marcjon z Synopy, działający w pierwszej połowie II wieku

    Uznał on nie tylko istnienie dwóch światów, lecz również dwóch Bogów. Bóg numer jeden, to Bóg Starego Testamentu – Jahwe czy też demiurg, stworzyciel tego świata. Nie jest on do końca zły, bardziej pasowałoby tu słowo „sprawiedliwy” lub „surowy”. Jahwe stworzył świat ułożony na prostej zasadzie: winy i kary. Marcjon wczytując się bardzo dosłownie w treść Starego Testamentu doszedł do wniosku, że osoba która wymaga tak rygorystycznego przestrzegania różnych pozornie głupich przepisów pod najwyższymi karami nie może być postacią dobrą i kochającą, a świat przez nią stworzony nie jest, delikatnie mówiąc, najprzyjemniejszym miejscem.

    Jednak obok „sprawiedliwego” i „surowego” istniał też drugi Bóg - Najwyższy, o którym, co ciekawe ani ludzie, ani nawet sam Jahwe nie mieli pojęcia. Bóg ten miał być Bogiem pełnego miłosierdzia i litości nad ludzkimi nieszczęśnikami żyjącymi pod despotyczną władzą Jahwe.

    Istnienie tego Boga wyszło na jaw, gdy zabity na krzyżu został Chrystus, będący jego posłańcem.

    Dzięki kaźni Chrystusa, którą miał, co ciekawe, zgotować nieświadomie Jahwe, ludzie dostąpili możliwości poznania (gr. gnosis, teraz nazwa tych sekt jest chyba jasna) Boga Najwyższego, która miała prowadzić do zbawienia duszy. Podstawą tego poznania było uznanie, że Jezus Chrystus nie jest „Mesjaszem” ze Starego Testamentu. „Mesjasz” miał być, podobnie jak wszyscy prorocy posłańcem „starego” Boga.

    Oczywiście Chrystus nie powiedział w Nowym Testamencie jasno, że jest posłańcem „tego drugiego Boga”

    Marcjon więc, po poważnej lekturze, uznał za konieczną zmianę kanonu chrześcijańskich pism. Jak napisałem już w tytule, do kosza poleciał cały Stary Testament, gdyż zawiera z założenia fałszywe nauki Jahwe. Jedyne natchnione pisma to „oczyszczona” Ewangelia Łukasza i większość listów apostolskich Pawła z Tarsu. Tego ostatniego zresztą uważał Marcjon za jednego z nielicznych oświeconych ludzi, którzy właściwie poznali naturę Chrystusa jako posłannika tego „dobrego” Boga.

    Dla tych, którym spodobał się pomysł odrzucenia starotestamentowych przepisów w całości nie mam dobrych informacji

    Marcjon promował bowiem totalną ascezę i wyrzeczenie się dóbr materialnego (czyli złego) świata. Najwyżej wtajemniczonym zabronione było nawet zawieranie małżeństw i płodzenie dzieci. Ale nie wszyscy tak uważali, istniały bowiem sekty gnostyckie, które uważały, że prawdziwe poznanie nastąpi po odrzuceniu podziału na dobro i zło, co kończyło się licznymi orgietkami...

    Marcjon nie był bynajmniej małym epizodem w historii religii

    W II i III wieku marcjoniści i gnostycy stanowili prężny ruch, który całkiem poważnie zagrażał Kościołowi. Co więcej, główna koncepcja gnostycka: dualizmu złego świata materii i dobrego świata ducha regularnie powracała przy okazji różnych herezji w świecie chrześcijańskim. Nawet dziś znajdziemy sekty do tej ideologii nawiązujące.

    Marcjon to jednak przede wszystkim ten, który Stary Testament po przyjściu Chrystusa uznał za nieaktualny

    Nawet współczesny katechizm Kościoła Katolickiego (podobnie jak i inne, główne wyznania chrześcijańskie) wprost go za to potępia. Warto o tym pamiętać, bo stałym elementem gimbodyskusji o religii jest podparta wyrwanymi z kontekstu cytatami z Biblii teza, że Chrystus Stary Testament zniósł.

    Nie znam się – może i zniósł. Szkoda, że większość chrześcijan o tym nie wie.

    Bibliografia:
    W. Tatarkiewicz – Historia filozofii Tom 1: Starożytność i średniowiecze
    M. Simon – Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa
    S. Runciman – Manicheizm średniowieczny

    Wpis się podobał? Polub mój profil na Facebooku (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #filozofiadlajanuszy #filozofia #religia #chrzescijanstwo #historia #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      @loginnawykoppl: W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że ta koncepcja (oprócz, oczywiście, zamiłowania do substancji psychoaktywnych :] ) mocno wywarła wpływ na życie i twórczość Philipa K. Dicka, co uwidacznia się chociażby w "Valisie" tegoż.

    •  

      @loginnawykoppl:
      Takim tytułem uzupełnienia. Ciekawostką nich będzie fakt, że idee zawarte w gnozie towarzyszą kulturze europejskiej od bardzo dawna. Pitagoras już był wyznawcą orfizmu, a orfizm to VII wieku p.n.e. Wspólnym mianownikiem tych wierzeń jest wiara w reinkarnację. Echa tych idei odnajdujemy w kabale żydowskiej, sabataizmie, frankizmie i chasydyzmie polskich Żydów, sufizmie islamskim, w druzimie, alawzimie, jezydyzmie. Wszędzie występuje wiara w reinkarnację.
      Pozwolę sobie na wklejenie definicji gnostycyzmu z PWN, która myślę jest dość ciekawa zważywszy na wątek XIX i XX wiecznych kontynuacji.

      gnostycyzm [gr. gnōstikós ‘poznawczy’], ogólna nazwa nurtów myślowych opartych na gnozie, rozwijających się II–III w. we wschodnich prowincjach cesarstwa rzymskiego.
      wątki myślowe zapowiadające właściwy gnostycyzm w sposób niewyraźny (tzw. pregnostycyzm, m.in. apokaliptyka żydowska z Kumran) oraz wyraźny (tzw. protognostycyzm: różne doktryny irańskie i indoirańskie, orfizm, pitagorejczycy, platonizm) pojawiły się w II w. n.e.; gnostycyzm klasyczny ukształtował się w II–III w. we wschodnich prowincjach cesarstwa rzymskiego, a jego twórcy (m.in. Bazylides, Walentyn, Marcjon z Synopy) łączyli wątki filozofii hellenistycznej z religijnymi wątkami judaizmu i chrześcijaństwa, dając początek pierwszym szkołom gnostyckim; zwalczany w imię ortodoksji chrześcijańskiej przez Ojców Kościoła, gnostycyzm wpłynął m.in. na manicheizm; w średniowieczu do gnostycyzmu nawiązywały rozmaite sekty chrześcijańskiej (m.in. bogomolcy, katarzy), muzułmańskie (isma’ilici) oraz żydowskie kabała; w okresie nowoż. gnostycyzm przejawił się w renesansowym hermetyzmie (np. M. Ficino), protest. teozofii (J. Böhme) oraz ideologii różokrzyżowców i purytanów; rzeczywiste odrodzenie gnostycyzmu nastąpiło w XIX w., wpływając na strukturę i treść wielu nurtów kultury; wśród przedstawicieli gnostycyzmu współczesnego wymienia się twórców XIX-wiecznego idealizmu niemieckiego (J.G. Fichte, F.W.J. Schelling, F. Schleiermacher, G.W.F. Hegel), mistycyzmu rosyjskiego (S. Bułgakow, P. Fłorenski) oraz twórców spirytyzmu (A. Kardec), teozofii (H. Bławatska, A. Besant), antropozofii (R. Steiner); główne wątki gnostyckie wystąpiły również w ideologii marksizmu i narodowego socjalizmu, w egzystencjalizmie (J.P. Sartre, M. Heidegger) i w koncepcjach twórców współczesnej psychologii (S. Freud, C.G. Jung, A.H. Maslow, C.R. Rogers); za formę gnostycyzmu można uznać ruch New Age, w ramach którego rozwija się m.in. tzw. neognoza, reprezentowana przez naukowców z amerykańskich uniwersytetów w Princeton i Pasadenie.


      To też ciekawe: Gilgul -https://pl.wikipedia.org/wiki/Gilgul
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    George Carlin- Skrawki Intelektu
    "Niektórzy próbują obwiniać o przemoc w naszym kraju filmy i telewizję. Co za poroniony pomysł! Na długo zanim pojawiły się filmy i telewizja, amerykanie wymordowali miliony indian, zniewolili miliony czarnych, wyrżnęli siedemset tysięcy swoich braci w rodzinnej rozróbie oraz stworzyli społeczeństwo o najwyższym wskaźniku morderstw w historii świata. Nie obwiniajcie Sylvestra Stallone."
    #ksiazki #usa #filozofia #oswiadczenie #madreslowko
    pokaż całość

  •  

    Czy tylko ja tak mam że na początku uważałem Suchodolskiego za mendę i prostaka. A po dłuższym zapoznaniu się z historiami Bembena i Majora uważam ze jest całkiem spoko. Sam się burzyłem jak zdzielił Konona z bani. Ale teraz widząc jak mu Konon robi pod górę to trochę mu się nie dziwię...
    #kononowicz #suchodolski #filozofia

  •  

    Marksizm z maską Wenus

    Infiltracja społeczeństwa amerykańskiego

    W latach 60tych XX wieku w USA były dwie grupy terrorystyczne - dobrze znana organizacja Czarnych Panter i druga, mało znana, organizacja Weatherman Underground która organizowała zamachy i postulowała stworzenie komunistycznego rządu. Jedni z najważniejszych członków organizacji to - Angela Davis, Bill Ayers i Bernardine Dohm. Sama organizacja powstała w 1969 roku kiedy wyodrębniła się z SDS - Studentów dla Demokratycznego Społeczeństwa.

    Na pewno poważne związki z ZSRR miała Angela Davis która była wielką orędowniczką praw czarnych i komunistycznej partii USA do której sama należała. Kreowała koncepcje rozruchów studenckich i walki z opresyjnym państwem, walczyła z Josephem McCarthym który uważał, że duża część komunistów zinfiltrowała Akademię i rząd Stanów Zjednoczonych. Należało więc działać jak najszybciej.

    McCarthy sądził, że komunistyczne organizacje planują zniszczyć społeczeństwo amerykańskie za pomocą mediów i uniwersytetów, przeto przeprowadził USA przez stan "czerwonej gorączki" - czasów w których wiele poważnych osób zostało oskarżonych o działanie na rzecz ZSRR i wrzucone do więzienia. Pod koniec lat 60tych jednak McCarty stracił sporo poparcia z powodów studentów i popularnego ruchu na rzecz czarnych. Jego rozważania odeszły na dalszy plan.

    Ale wróćmy do naszych represjonowanych studentów - kim są dzisiaj? Wszyscy to szanowani wykładowcy.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bill_Ayers#Academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Angela_Davis#Later_academic_career
    https://en.wikipedia.org/wiki/Bernardine_Dohrn#Later_life_and_professional_career

    Bill Ayers wykłada enigmatyczną teorię sprawiedliwości społecznej, Angela Davis historię feminizmu w USA a Bernardine Dohm - prawo. Wszyscy udzielają się w Ruchu Okupu Wall Street, wszyscy propagują swoje idee. Same uniwersytety amerykańskie zatrudniły terrorystów aby nauczali na ich wydziałach. Szaleństwo? W jakiś sposób na pewno. Skupmy się więc na sposobie w jaki komunistyczne organizacje ewoluowały od lat60tych do dzisiaj i rozbijmy teorię sprawiedliwości na drobne.

    Po wojnie w USA rosły pęczki organizacji komunistycznych rozbijane przez McCarthy'iego i spółkę (patrz Sprawa Rosenbergów). Gdy ten zmarł w 1957 ruchy te przybrały na sile i w końcu organizowano, często w połączeniu z organizacjami czarnych, komunistyczne podziemie. Nierzadko były to po prostu siatki szpiegów ZSRR, często jednak zdarzało się, że w ich sidła padali pożyteczni idioci. Gdy we Francji wydano "Archipelag Gułag" Aleksandra Sołżenicyna a Derrida zauważył, że także w ZSRR były obozy pracy szanowni intelektualiści przeszli na stronę marksizmu zachodniego. Byli to Foucault, Sartre, Derrida i wielu innych.

    Po Derridowskim krytyce komunizmu rosyjskiego intelektualiści francuscy a potem amerykańscy odeszli od jawnego wspierania ZSRR i skupili się na krytyce społeczeństwa amerykańskiego i działania kapitalizmu w ogóle. To wtedy rodzi się koncepcja sprawiedliwości społecznej, społeczeństwa represjonowanych i represjonujących. Walka kapitalistów z proletariatem rozlała się na inne koncepcje - płci - mężczyźni vs kobiety - rasy - czarni vs biali - seksu - tradycja vs wolność seksualna i dobór partnera. Feminizm trzeciej fali jest już jawnie post-marksistowski i nie musi żyć w społeczeństwie communié tj. wspólnotowym. Może żyć w jakimś dziwnie wynaturzonym kapitalizmie z parytetami, kulturą jako środkiem wpływu (ostatnie Ghost Busters) i dekonstrukcją rodziny. Na tym ostatnim skupimy się teraz.

    Żeby zrozumieć na czym polega dekonstrukcja rodziny i pojęć związanych z nią a także to dlaczego społeczeństwo zachodnie się tak zseksualizowało należy poznać pojęcie freudo-marksizmu. Koncepcje Freuda i Marksa spotkały się we Francji gdzie uznano, że wyzwolenie człowieka dokonuje się za pomocą wyzwolenia jego popędów płciowych (teza Freuda) a ciągłe uwolnienie popędów może doprowadzić do seksualnej komuny gdzie związek nie jest związkiem kobiety i mężczyzny, ale jakiejś większej grupy osób które, uprawiając także między sobą seks, zbliżają się do siebie. Rewolucja seksualna później jest już tylko realizacją idei w rzeczywistości. Wolna miłość jest jej emanacją.

    Przeto miłość stała się obrazowym komunizmem a flaga tęczy symbolem dekonstrukcji rodziny. Piszę to także dlatego, że parę osób pytało mnie dlaczego małżeństwa homoseksualne mają atakować rodzinę per se. Ruchy LGBTQ pochodzą niewątpliwie ze źródła emancypacji ruchów seksualnych i mają jednoznaczną koncepcję zasad życia społecznego tj. takiego gdzie bycie w większości tj. bycie tym którzy stosuje represje jest złe. Nie brane są pod uwagę żadne idee odpowiedzialności i tego w jakim kontekście ruchy seksualne te działają. Nie jest Sparta gdzie mężczyzna mógł być biseksualny, ale musiał mieć żonę i dzieci a jego stosunki w wojsku były regulowane philią tj. przyjaźnią i braterstwem. Jest to komuna która często zamiast sięgać po Huxleya Nowy Wspaniały Świat i Sołżenicyna sięga po De Beauvoir, kobietę która uważała, że małżeństwo to prostytucja i Foucaulta który w Archeologii Nauk Humanistycznych kreował ideę, że moralność jest modalna a zasady życia społecznego miękkie.

    Obserwuj #ockham

    Zdjęcie to znak Weather Underground

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #lgbt #literatura #feminizm #prawica #redpill #4chan #historia
    pokaż całość

  •  

    Wykład: "Dlaczego Bóg czyni zło?–filozoficzne problemy religii"

    Na ten temat mówi prof. Ireneusz Ziemiński

    https://www.youtube.com/watch?v=SY95xw6R_g4

    Nie jest to wykład "proateistyczny", ale profesor w ciekawy i możliwie obiektywny sposób przedstawia popularne argumenty "broniące Boga" i ich filozoficzne wady - pasuje to do cyklu wpisów #dlaczegoateizm, szczególnie jako kontynuacja wcześniejszych wątków o problemie zła.

    Między innymi takie tematy jak:

    - Bóg stoi ponad prawem moralnym (a obiektywność czynów moralnych)
    - nieuchronność zła (doskonały może być tylko Bóg, więc stworzony świat musi być mniej doskonały - ze złem)
    - wolna wola (nie Bóg czyni zło, wbrew woli Boga - cena za wolność)
    - przyczyną zła jest kara (grzech pierworodny)
    - problem zbawienia (odkupienie zła, nagroda w przyszłości)

    W pytaniach:
    - kwestia osobowego zła (Szatan)
    - zło jako brak dobra

    #dlaczegoateizm #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    No przeliczył się (nie)koleżka @bioslawek, usuwając mój wpis, kiedy nie potrafił już sprostać przedstawianym przeze mnie argumentom. A teraz "dochodzi", "usprawiedliwiając" siebie, jednocześnie pomawiając mnie.

    Link do wątku: [https://www.wykop.pl/wpis/28066481/debata-wierzacy-vs-ateista-czy-wiara-w-boga-jest-r/99700383/#comment-99700383]

    Na jego nieszczęście, zarchiwizowałem, to, co ocenzurował. Wędrowcze, jeśli chcesz, zerknij, o czym tak na prawdę mowa.

    @Nadwirus:

    @bioslawek: > najprostszy przepis na abiogenezę

    Życie z materii nieożywionej.

    O kurva, to już wiem z jakiego rodzajem osobnika mam przyjemność. "Biblia prawdę ci powie" - po co Ci ta analiza tekstu? Skoro chodzi o teorię inteligentnego projektu, to skup się na tym, a nie rozpatrywaniem jej zgodności z dogmatami zaledwie jednej z religii. Zabieraj to pismo obrazkowe,nie jestem Dawkinsem, żeby angażować się w udowadnianie wygłaszanych przez niego tez. Tego też nie rozumiesz?

    Co "transcendendentalny"? To arbitralne założenie, ale tu już błędu nie zauważasz, co nie? Bo jeśli ten cały Dawkins, zadaje pytanie "kto zaprojektował Boga", to też podchodzi do problemu w sposób "transcendentalny".

    Możesz sobie wpisać do kajecika kolejnego "zaoranego" ateistę, choć nim nie jestem. Więc nie, ale myślę, że nie czyni to Tobie różnicy.

    Co na to nasz "milusiński"?

    @bioslawek:

    Zabieraj się z mojego bloga, brak ci przestrzeni do trollowania?

    Więc już nie będziesz miał okazji. Spamerów kasuje bez ostrzeżenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    do @Werdandi

    Jak zaczynam pisać o witkach bakteryjnych, nieredukowalnej złożoności itp., to trollom od razu puszczają simeringi i muszę ich banować za arogancję i brak merytoryki. Ja piszę o biologii, a oni o Biblii, więc jak tu z cepami dyskutować? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Konkludując, @bioslawek to "bojownik" o "prawdę", poświęcony misji, ale zbyt tchórzliwy, aby toczyć dyskusję na równych zasadach. W dodatku nad wyraz chamski i zakłamany, ale to chyba zadanie dla moderatora.

    Pozdrawiam wędrowców, którzy dotarli aż tak daleko, zasłużyliście na zimne piwko.

    #filozofia #debaty #ciekawostki #teizm #ateizm
    pokaż całość

  •  

    Zastanawiam się jak wyzbyć się lęku świadomością, że kiedyś umrę. Sama myśl (że kiedyś umrę) mnie uspokaja, ale nie kompletnie, na co dzień wszystkiego się boję, ludzi, przestrzeni, chaosu.

    Może to dziwne ale potrzebuję tego bardzo, tego pierdolonego zbawienia.
    #przemyslenia #filozofia #psychologia #smierc #umieranie #fobiaspoleczna pokaż całość

    •  

      @GHan: Ja mam to samo ... to kryzys wieku średniego, najgorszy jest brak pewności siebie i strach przed ludźmi.

    •  

      Sama myśl (że kiedyś umrę) mnie uspokaja, ale nie kompletnie, na co dzień wszystkiego się boję

      lęku świadomością, że kiedyś umrę

      @GHan: To chyba źle sformułowany problem, skoro nie boisz się, że umrzesz, to może dorabiasz sobie wtórnie wytłumaczenie do swojego poczucia lęku. A skąd on się u Ciebie wziął? Nie wiem, nie znam Cię zbyt dobrze. A może boisz się przede wszystkim samej siebie i nie chcesz sięgać w głąb? pokaż całość

    • więcej komentarzy (23)

  •  

    "Europa ma 540 milionów mieszkańców. Ja widzę w Europie 540 milionów typów ludzkich. A dla nacjonalistów jest tylko siedemdziesiąt typów, według siedemdziesięciu języków mówionych w Europie. To ogromne zubożenie i zacieśnienie człowieka. Dla mnie - mówił mój przyjaciel - 540 milionów ma jedną wspólną cechę polityczną: pragnienie wolności osobistej. Dla nacjonalisty zaś, jest 70 narodów, których celem politycznym jest dążenie nie do wspólnej, lecz tylko do własnej wolności. To utrudnia wspólne działanie, kiedy przychodzi wspólne zagrożenie."

    Józef Mackiewicz - Nie trzeba głośno mówić (1969 r.), Wydawnictwo Kontra

    #neuropa #cytaty #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Czy wedle prawd wiary Mlodziezy Wszechpolskiej, czarny chory na albinizm, moze zostac Polakiem? Wymagania kolorystyczne osoba taka spelnia.. ale czy to wystarczy?
    #filozofia #neuropa #pytanie #rakcontent #4konserwy #mlodziezwszechpolska

    źródło: ocdn.eu

  •  

    Najbardziej w życiu przeraża mnie to, że nigdy nie jesteśmy w stanie w 100% zrozumieć się z drugim człowiekiem. Nawet przeżywając pół życia z drugą osobą nigdy nie wiesz do końca kim ona jest, o czym myśli i jak postrzega świat, tak samo jak ty nie będziesz w stanie w 100% przekazać swojego toku myślenia, zarówno przez niedoskonałości mowy, jak i przez to, że druga osoba nigdy nie pojmie wszystkiego w sposób, jaki ty byś chciał, bo każdy subiektywnie odbiera rzeczywistość przez pryzmat swoich doświadczeń i przemyśleń.

    Nawet otoczeni ludźmi rodzimy się sami, żyjemy sami i umieramy sami ledwie zahaczając o ułamek duszy napotkanych osób.

    #feels #gorzkiezale #przemyslenia #psychologia #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Nieco o sensie zycia ateisty.
    Z sensem życia jest tak jak z Panem Bogiem, nikt go nie widział, ale niektórzy go czują, a inni czują jego brak (jeszcze inni wcale się nad tym nie zastanawiają, a często jedna i ta sama osoba przemieszcza się z jednej grupy do drugiej). Można również sens życia porównać do zapłonu w silniku spalinowym, jak iskra podawana jest równomiernie to silnik ciągnie, ale jak przerywa to wpadamy w depresję. Napęd tego poczucia sensu życia może być religijny, ale może być i inny, a może to być silnik hybrydowy. Jednym poczucie sensu życia daje pasja poznania, innym nienawiść do sąsiada. Samobójca wysadzający się w powietrze w autobusie pełnym dzieci może mieć głębokie poczucie sensu życia. Pasja badacza wydaje się być ciekawszym sensem życia, terrorysta odpowie: jak dla kogo.

    Opublikowaliśmy tu artykuł Sama Harrisa o dziesięciu mitach na temat ateizmu i ateistów. Zdaniem Harrisa, jeden z tych mitów , głosi, że ateiści uważają, iż życie jest pozbawione sensu. Czy rzeczywiście jest taki mit? Czytałem takie stwierdzenia wielokrotnie i mogę dać słowo honoru, że rzeczywiście taki mit pokutuje, jest nawet dość rozpowszechniony.

    Jak się wydaje, ten punkt wzbudził więcej kontrowersji ze strony czytelników niż inne. Mity zazwyczaj opierają się na nazbyt szerokich generalizacjach, a równocześnie mają jakąś tam rzeczywistą podstawę. Dla kogoś uważającego, że jedynym źródłem sensu życia może być tylko wiara w istoty nadprzyrodzone, wątpienie w istoty nadprzyrodzone jest jednoznaczne z twierdzeniem, że życie nie ma sensu. Równocześnie takie twierdzenie może być podbudowane licznymi cytatami wypowiedzi ateistów stwierdzających, że ich zdaniem, nie ma niczego takiego jak z góry przypisany ludzkiemu życiu sens. Tak więc, ów mit trzyma się na całkiem realnych nieporozumieniach.

    Harris odpowiada: Ateiści najczęściej są całkiem pewni, że życie jest drogocenne. Życie jest nasycane sensem poprzez przeżywanie go prawdziwie i w pełni. Nasze relacje z tymi, których kochamy, są już teraz pełne sensu; nie muszą trwać wiecznie, by go uzyskać. Ateiści mają skłonność do uznawania tej obawy o bezsensowność za… cóż … bezsensowną.


    Warto tu zwrócić uwagę, że autor używa określenia „najczęściej” a nie określenia „wszyscy ateiści”. Łatwo to ograniczenie przeoczyć i wstąpić w szranki z okrzykiem „ateiści są różni”. A no są, i nie wydaje mi się, aby Sam Harris twierdził, że jest inaczej.

    Jednym ze źródeł tego mitu jest systematyczne mylenie pojęcia „sens życia” z pojęciem „cel życia”. Pojęcie sensu jest bardzo nieokreślone. Podczas gdy dla wierzącego celem życia jest zazwyczaj zbawienie i życie wieczne, ateizm (w zasadzie) wyklucza życie pozagrobowe. (Dodałem tu w nawiasie „w zasadzie” gdyż umiem sobie wyobrazić jakiegoś ateistę bajdurzącego o jakichś formach życia pozagrobowego.) Droga do tego celu prowadzi przez miłowanie Boga i (marginalnie oraz pośrednio) życzliwość wobec bliźniego. Ateizm zakłada, iż życie jest tylko jedno (tu i teraz) i wielu ateistów powiada, że relacje z innymi są ważne same w sobie oraz mogą dostarczać nam poczucia sensu, czyli mogą nadawać treści naszemu życiu.

    Odczucie „życie nie ma sensu” towarzyszy często ludziom w depresji, skłonnym do samobójstwa lub decydujących się na krok samobójczy. Badania nie wskazują na wyższą skłonność ateistów do depresji niż ludzi wierzących. Jeśli zatem będziemy definiowali ów „sens życia” jako coś bliższego zadowoleniu z życia niż „celu życia”, może okazać się, że wśród ateistów jest wyższy procent zadowolonych, co może być związane z całym szeregiem czynników. [ 1 ] (Wśród ateistów jest zdecydowanie większy odsetek zwolenników eutanazji niż wśród wierzących. Prawdą jest, że mamy w tej grupie wielu ludzi przekonanych, że w pewnych sytuacjach dalsze życie już nie ma sensu i mniej obawiających się śmierci niż nasi wierzący bliźni.)

    Co wpływa na to, że wśród ateistów jest stosunkowo wysoki procent zadowolonych z życia? Po pierwsze wszystkie badania wykazują, że im wyższe wykształcenie w danej grupie, tym wyższy procent ateistów. Ta korelacja prowadzi również do statystycznie częstszego zadowolenia z pracy, do statystycznie wyższych zarobków, do bardziej wyszukanych form spędzania czasu wolnego, do atrakcyjniejszych form kontaktów międzyludzkich. Z wykształceniem i pozycją społeczną wiąże się jednak również wzrost aspiracji, co dla odmiany może prowadzić do nasilenia frustracji.
    Calosc jest tu-> http://biblioteka.netgenes.pl/ateista-i-sens-zycia.html
    #ateizm #filozofia #religia #katolicyzm
    pokaż całość

    •  

      @robert5502: A podobno to wysoka inteligencja koreluje z depresją. Poczucie sensu też jest związane z depresją, ale wcale nie musi być tak, że to brak poczucia sensu sprowadza na człowieka depresję. Depresja endogenna może spowodować utratę poczucia sensu w dotychczas poukładanym życiu.

  •  

    Potrzeba Państwa

    Chęć samoorganizacji

    Naturalność to podwójne słowo a dla ludzi wyjątkowe. Gdy ktoś mówi lub pisze, że coś jest naturalne wyraża prawdziwą skłonność danej rzeczy. Ludzie od wieków żyli w samoorganizacjach lecz jak to się odbywało w stanie naturalnym? W stanie gdzie nie było map i narodów a przeżycie często zależało od matki i ojca ludzie nie żyli w systemie zorganizowanym - nie było kalendarzy, liczb naturalnych (sic!), instytucji i przede wszystkim - Państwa. Żyli oni walcząc z naturą, wydzierając jej swoje życie, często ocierając się o Śmierć, przeżywając.

    W jakimś momencie dwie rodziny, być może przy wejściu w związek córki, połączyły się i ulepszyły swoje życie rozdzielając zadania. Pamiętajmy, że najwcześniejszym człowiekiem i mędrcem - był człowiek wszechwiedzący, ten który samotnie musiał przeżyć. W tym małym plemieniu jednak każdy zająwszy się czym innym ulepszał swoje umiejętności tym samym wchodząc na wyższy poziom rozwoju. Nie wiemy kiedy człowiek uznał, że inni ludzie mogą mu pomóc, być może tak było zawsze. Musimy jednak pamiętać, że nie było wtedy jakiejś rozwiniętej moralności w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Być może rodzicielstwo było podobne do Starej Republiki Rzymskiej gdzie dzieci były nazywane od swojego porządku - Primus (Pierwszy), Secundus, Kwintus (Piąty) a ojciec rodu mógł zabić własne dzieci.

    Na pewno znamy motyw dlaczego ludzie łączyli się w takie większe rodziny - dla polepszenia swojego bytu i swoich umiejętności. Dla spokojnego rozwoju i śmierci z powodu starości. Żeby zrozumieć ten niesamowity ewenement - rozpoczęcia panowania człowieka nad Ziemią musimy wejść głęboko w ich umysły. Pomoże nam w tym najstarszy epos - Enuma Elisz, opowiadający o walce bogini Tiamat i boga Marduka i Biblijne Genesis.

    Dla człowieka pierwotnego wyjście poza własną jaskinie było nie lada osiągnięciem, przede wszystkim w nocy. Jeszcze starszym symbolem Domu - było Drzewo, coś co znamy. Wszystko poza danym terytorium było Nieznane - było Chaosem. Ten Chaos był przytłaczający, proszę sobie wyobrazić świat bez: kalendarza, tygodnia, świadomości, że jutro jest sobota lub wtorek. Dlatego też początek uporządkowania świata należy szukać w naszych umysłach - tym co chciało zrozumieć Naturę i ulepszyć ją do własnych potrzeb. Egoizm? Tak, ale bezgrzeszny, bez zazdrości.

    Chaos w Enuma Elisz jest nazywany Tiamat - jest to potwór kobieta z pazurami, kłami i rogami. Jest ona połączeniem tego wszystkiego co może zabić człowieka lub ukraść mu niemowlę - węża, sokoła i lwa. Jest więc symbolem Chaosu, Wrogiem w naturalnym stanie, światem bez człowieka - bezmyślną istotą rzeczywistości. Porządek w Enuma Elisz jest nazywany Mardukiem - bogiem Słońca i światła, jest on oczywiście reprezentacją tego co znane i dobre - Dniem, nie Nocą, zbożem które rośnie dzięki Słońcu. Jest on reprezentacją nas samych - ludzi tworzących porządek w Naturze.

    Wszyscy bogowie - czyli wszystkie reprezentacje abstrakcji jak sprawiedliwość czy miłość ginęły po kolei w walce z Tiamat. W końcu Marduk wyszedł i powiedział "Ja zabiję Ją, jeśli oddacie mi hołd i nazwiecie mnie Najwyższym Bogiem" Wszyscy bogowie oddali hołd Mardukowi. Ale co to w ogóle znaczy? Dla człowieka babilońskiego bowiem bogowie nie byli metafizyczni jak dzisiejszy Bóg - JHWH. Dla Babilonu bogowie byli realni i intelektualni, byli abstrakcjami działającymi w świecie ludzi jak Mądrość czy Sprawiedliwość. Marduk w końcu zmierzył się z Tiamat, nakrył ją siecią i poćwiartował. Z niej, w końcu, stworzył świat ludzi i bogów.

    Użycie sieci jest tutaj genialnym przykładem jak dosłownie myśleli starożytni. Sieć łapie coś, nadaje kształt a Chaos bez kształtu jest niepokonany. Być może Marduk jest reprezentacją samego Babilonu - to oni wprowadzili porządek, zniszczyli wszechogarniający Niebyt i zapanowali nad wodą za pomocą irygacji (Tiamiat często jest określana jako woda) tym samym doprowadzając do panowania Porządku.

    Enuma Elisz jest nam potrzebne jako wskazanie jeszcze jednej walki Porządku z Chaosem. Rdzeń Thiem (pochodzący od Tiamat) oznacza to co w Biblii Tysiąclecia tłumaczy się jako "bezład i pustkowie". Bóg bowiem w Genesis niszczy bezład i pustkowie - niszczy Chaos doprowadzając do Porządku. Jego ustanowienie praw i zasad jest tym samym co robi Marduk ale w totalnym znaczeniu, nie tylko tworzy prawo świata, ale także prawo ludzi z dokładnymi zasadami. Ludzie pierwotni bowiem nie bali się, że coś może być złe lub nieprawidłowe, bali się niepewności i braku prawa. Z tego powodu więc żydzi czekając na Mojżesza stworzyli sobie bożka - nie mogli żyć bez tego co uporządkowuje świat. Ale Mojżesz wiedział, że bożek źle porządkuje świat, jest stworzony nadgorliwie szybko i bez namysłu. Zasady Mojżesza trwają już 3000 lat a ludzie którzy się nimi posługują to więcej niż miliard.

    Pójdźmy dalej w historii - mamy rok 500 p.n.e i rodziny zmieniły się w poważne i poważane plemiona. One samo są rozwiniętą rodziną w której grupy rozwinęły swoje umiejętności tak dobrze, że kupiec już nie może być kowalem. Tak jak wczesne rodziny są interdyscyplinarne tj. często każdy członek rodziny robi różne rzeczy tak plemiona mają już rozwinięte grupy społeczne - wyspecjalizowanych obrońców Porządku. Niewątpliwie dlatego na Akropolu stał posąg Ateny - uosobienie Rozwagi która często, dzięki herosom (hieros to święty po starogrecku) wprowadzała swoje rządy na świecie. Tutaj widać, że zaszła zmiana w umysłach starożytnych - Grecy już uważali, że idee emanują przez ludzi. Należy zrozumieć, że tak samo jak Atena, Marduk realnie istnieją i nie są oni czymś co przekracza rzeczywistość. Są najprawdziwszymi myślami ludzkimi lub inaczej - są myślami które charakteryzują się mądrością. Grecy mądrze wierzyli, że człowiek często nie jest Panem swoich idei, myśli. Jest rządzony nimi i kierowany. Lepiej żeby był kierowany przez Atenę niż przez samego Hadesa.

    Ludzie więc dołączali do takich organizacji ponieważ były światłem cywilizacji - miały wynalazki umożliwiające złapanie byka-Tiamat za rogi. Umożliwiały rozwój i dobre, odpowiedzialne życie. Odrzucały śmierć, ale wiedziano za co można umrzeć. Już wtedy rozpoczęły się wojny. Rozpoczęły się wtedy gdy zrozumiano, że istnieją różne porządki - babiloński, grecki, perski i rzymski i wszystkie te porządki mają inną hierarchię bogów. Ta hierarchia określała jakie rzeczy intelektualne były wyżej od innych. I tak dla Ateńczyków Rozwaga była wyżej ceniona od Heroiczności. Persowie (a w zasadzie Partowie) cenili wysoko Seks a Rzymianie samego Jowisza - uosobienie Władzy.

    Wojny więc między Europą a Azją nie były wojnami czysto handlowymi. Były wojnami dwóch panteonów boskich, dwóch hierarchii wartości. Leonidas nie mógł oddać hołdu dla Kserksesa ponieważ idea tyrańskiego rządzenia i utrzymywania porządku za wszelką cenę jest cechą Azji. Mahomet też stworzył koncepcje które utrzymują porządek, brutalny, ale jednak. Leonidas wraz z braćmi chronili swoich wartości - skromności, rozwoju, patriotyzmu oraz nie chodzenia na kompromis. Od Ateńczyków różnili się tym, że wyżej cenili honor niż rozwagę. I tak to Ateńczycy w końcu wygrali pod Salaminą de facto dokonując odwrotu wojsk.

    Naród więc - najwyższa możliwa koncepcja rodziny jest czymś jak najbardziej realnym. Jest najwyższym możliwym projektem organizacji Chaosu. To, że działa i Tiamat została poćwiartowana także na terytorium naszej ojczyzny możemy świętować w dzień niepodległości - dzisiaj. W ten sposób pokazujemy światu, że my także, jako zorganizowana struktura, jako mądrzy obywatele możemy wzbić się w panteon tych grup które na swoim terytorium są Panami siebie.

    Potrzeba nam Państwa - zorganizowanego systemu porządku. Potrzeba nam Porządku - żeby nie upaść w Chaos tak samo mentalny i narodowy, polityczny. Potrzeba nam, w końcu, Narodu który jak najwyższy Władca kreuje realną rzeczywistość. Jeśli nie działają koncepcje ponad-narodowe np. Europejczyka znaczy to, że nie istnieje Panteon wartości które mógłby on przyjąć, że nie istnieje realnie coś takiego jako Naród Europejski.

    Polska definiuje nas przed tym jak my zdefiniujemy Polskę - jest nasza przed tym gdy sobie uświadamiamy, że rzeczywiście możemy dokonywać tu realnych zmian. Do wychowania patriotycznego potrzebni nam są rodzice którzy wychowując kolejne pokolenie sprawią, że będzie lepsze niż wcześniejsze. Odpowiedzialność za kraj spoczywa na barkach nas wszystkich. W jakiś sposób wszyscy jesteśmy Atlasami.

    Niech żyje Polska!

    Obserwuj #ockham

    Moje inne wpisy:

    Mocne Państwo - https://www.wykop.pl/wpis/22617545/o-tym-czy-panstwo-powinno-byc-mocne-oboz-rzadzacy-/

    O Wojnie Sprawiedliwej - https://www.wykop.pl/wpis/22583775/o-wojnie-sprawiedliwej-i-nadstawianiu-policzka-nie/

    Polityka i jej Cel - https://www.wykop.pl/wpis/22253611/o-celu-polityki-nasza-polityka-zmaga-sie-z-pytania/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #polska #filozofia #socjologia #antropologia #historia #religia #literatura
    pokaż całość

  •  

    Moralność na wolnym rynku

    Filozofia dóbr

    Adam Smith powinien być znany moim czytelnikom a także osobom które w jakiś podstawowy sposób miały kontakt z historią. Ten XVIII wieczny Szkot stworzył podstawy nowoczesnej wymiany kapitału na towary i odwrotnie wyodrębniając ekonomię jako oddzielną naukę. Smith jednak przez całe lata nie wykładał przedmiotu zwanego "Ekonomia" lub "O pozytywnej dystrybucji dóbr". Jego głęboka myśl dała mu katedrę "Filozofii Moralnej" na uniwersytecie w Glasgow i tym samym stanął w gronie jednego z najlepiej wykształconych Brytyjczyków XVIII wieku.

    Jego koncepcje, jak każdego wielkiego filozofa sprawdza próba czasu. Jego przewidywanie dotyczące szybkiej industrializacji i rozdzielności zadań sprawdziły się. Tak jak koncepcje Nietzschego i Dostojewskiego żyją lat sto i więcej (Fryderyk nawet przewidział, że jego filozofia zostanie wykorzystana do złych celów, Dostojewski przewidział fanatyczny ateizm) myśl Smitha oddziałuje prawie 250 lat.

    Interesuje nas jak Smith wyobrażał sobie wolny rynek i jakie według niego mogły być podstawy moralne które ten wolny rynek by podtrzymywały. Nasz pierwszy-ekonomista-nie-ekonom rozumiał jasno, że dla każdego systemu moralnego może występować inna mieszanka gospodarcza. I tak jak kraje arabskie żyją w specyficznym socialé tak kraje łacińskie wymyśliły system oparty na stabilnej rodzinie, własności i merytokracji. Ta ostatnia jest przedłużeniem średniowiecznego systemu charyzmatów gdzie "charyzmat" - cecha umożliwiająca władzę lub administrację jak pochodzenie, sprawność zarządzania była nadawana przez Boga i rozwijała się w Talent.

    Dla Smitha więc wolny rynek i tym samym etyczna wymiana towarów może istnieć tylko w głęboko chrześcijańskim społeczeństwie w którym korupcja została prawie wyrzucona, nie istnieje chciwość a kapitaliści nie wyzyskują pracownika. Sam Adam był w jakiś sposób anarchistą chrześcijańskim pokroju Tolkiena - nie trzeba prawa jeśli jest wewnętrzna etyka i Bóg, głosili jakby jednym głosem. Przeto każdy prawdziwie moralnie człowiek powinien dążyć do takiego Państwa które zapewnia możliwość rozwoju w etycznym kierunku. Dla Smitha bowiem należałoby poświęcić "święte prawo do prostytuowania się" i zabronić go nie z tego powodu, żeby zmniejszyć wpływy do budżetu lecz z tego powodu, żeby nie było to moralnie sankcjonowane przez Państwo. Państwo które sankcjonuje prostytucję uderza znacznie mocniej w podstawy wolnego rynku zapewniając dostęp do prostytucji niż utrudniając do niej dostęp.

    Dla Marksa nie było mowy o chrześcijaństwie ani o wolnym rynku. Jeśli Bóg nie istnieje, to nie mają sensu koncepcje moralne ponieważ z grubsza są subiektywne tj. zależne od umysłu a nie od obiektywnej rzeczywistości. Wtedy też należy przeformułować cel Państwa. Sam Marks nie stał daleko od Tolkiena, ale przyjął absolutnie inną formę zarządzania. Dla autora Kapitału człowiek może zostać wyzwolony przez przemysł i technikę i dostać się do świata communi czyli wspólnego Inter-nacjonalistycznego super państwa gdzie państwo jest organem doradczym i planującym "wolny rynek całego świata". Świecki ateizm implikuje, że święte staje się Prawo stanowione tak jak to jest na przykład u Żydów. Następują więc przeformułowania prawa a tym samym moralności tak jak to się działo za czasów Lenina i jego NEP-ów, wolnorynkowej rewolucji w Rosji. Ale dla Marksa communi tj. wspólnotowość jest kreowana przez Państwo tak jak jednostka Corbusiera tj. jeden blok miał przybliżyć i stworzyć bardziej solidarne społeczeństwo podobne do okrzyków rewolucjonistów francuskich. Ale bloki nie stały się źródłem solidarności i Corbusier mylił się co do moralnych podstaw swojej architektury. Lub inaczej, mylił się w Polsce i w Anglii, ale nie we Francji, w południowych Chinach i krajach Arabskich.

    Koncepcja Smitha mają tą moralną wyższość nad marksistowskimi ponieważ zakładają moralną zmianę w umyśle samych kapitalistów-pracowników tj. Prawo (nie prawo którym żyjemy na co dzień płacąc w sklepie, ale prawo życia i śmierci) jest pochodzenia wewnętrznego tzn. z wolnej woli i masz prawo je przyjąć albo nie (Raskolnikow). Dla Smitha wolny rynek istnieje tylko wtedy jeśli nastąpi konsensus wolnych umysłów z podobną, chrześcijańską etyką i chęcią zwiększania swojego majątku i polepszania swojego bytu. W takim systemie wymiana byłaby bardzo szybka i oparta na prawdzie i zaufanie a Państwo nie musiałoby kreować prawa zwyczajnego ponieważ etyka działałaby w umysłach ludzkich.

    Smitha i Marksa łączy chęć wyzwolenia człowieka z okowów swojej niemocy. Dla Smitha jest to Nowe Jeruzalem - świat bez prawa i Państwa lub z prawem pochodzenia etycznego (patrząc bardziej realistycznie) gdzie ludzie żyją sprawiedliwie obok siebie w stanie pół-anarchii wymieniając się ze sobą zasobami, jeśli mają taką wolę. Dla Marksa to Zjednoczony Proletariat gdzie państwo tworzy etykę pochodzenia prawnego tym samym kreśląc plany wspólnotowości i wspólnej odpowiedzialności. W kapitalizmie Smithowskim bowiem jedna osoba nosi często dużą dozę odpowiedzialności. W komunizmie Marksa odpowiedzialność spoczywa na tysiącach a najważniejszym celem jest osiągnięcie sprawiedliwej redystrybucji dóbr a następnie jej pomnażanie.

    Dla Smitha bowiem Państwo może pomóc uwolnić człowieka i sprawić aby żył etycznie. Dla Marksa człowiek wyzwala w jakiś metafizyczny sposób Państwo, biorąc udział w Wielkich Projektach i w Rozwoju Historii*

    Obserwuj #ockham

    *koncepcja Rozwoju Historii pochodzi od filozofa niemieckiego - Hegla który wierzył w rozwój historii pochodzenia duchowego tj. Historia jest Duchem i Ty bierzesz w niej udział

    Moje inne wpisy:

    Ojkofobia jako gra psychologiczna https://www.wykop.pl/wpis/27665909/ojkofobia-jako-aparat-wladzy-osobowosc-polakow-wed/

    O postmodernizmie i dwóch obozach dyskusji https://www.wykop.pl/wpis/24659545/kulturalna-klotnia-postmodernizm-a-radykalizm-po-k/

    O ideologicznych źródłach rewolucji seksualnej https://www.wykop.pl/wpis/23826485/o-zrodlach-rewolucji-seksualnej-seks-nas-wyzwoli-p/

    #gruparatowaniapoziomu #4konserwy #neuropa #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #marks #socdem #filozofia #socjologia #ekonomia #korwin #socdem #literatura
    pokaż całość

    •  

      @maniak713: Tu jest właśnie kram. Nie można interpretować przepisów boskich i koniec. Nikt nie zmienił Dekalogu bo uważał, że można kraść w skrajnej sytuacji czy patrzeć się z zazdrością na kogoś żonę.

    •  

      @Brzytwa_Ockhama: Interpretujesz sobie wewnętrznie, tzn wiesz, że napisane jest "Nie kradnij" ale poza taką zwykłą, prostacką kradzieżą są różne podobne mniej lub bardziej działania, jakieś okoliczności szczególne i na koniec może wyjść, że przykazanie oczywiście rozumiesz i przyjmujesz ale konkretnego czynu nie uważasz za wspomnianą w nim kradzież bo cośtam. Albo odwrotnie, rozszerzasz swoje rozumienie pojęcia "kradzież"...

      Tak samo jest z prawem stanowionym. Niby przepis jest w konkretnych słowach ale czasem ludzie go bardzo różnie rozumieją.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (44)

  •  

    Bardzo klarowne wyjasnienie kim jest ateista/agnostyk.
    Kim pan jest — zapytała mnie młoda dama — agnostykiem czy ateistą?

    Odpowiedziałem bez wahania , że ateistą, a potem, pisząc uzasadnienie tego wyroku musiałem się jednak zastanowić. Dlaczego jestem bardziej ateistą niż agnostykiem? Pierwszy argument jest natury społecznej. Osławione „nie wiem" agnostyka wydaje się być ucieczką przed dyskusją. „Nie wiem, dajcie mi spokój." Agnostycyzm bywa azylem człowieka zmęczonego, ale również schronieniem oportunisty.

    W polskim Sejmie mamy kilka, czy też może kilkanaście osób, które zdecydowały się na śluby kościelne po wielu latach małżeństwa. Agnostycyzm ułatwia hipokryzję. Ateizm jest niewiarą z podniesionym czołem. Jest również czymś innym niż antyklerykalizm. Antyklerykalizm jest formą niechęci wobec Kościoła politycznego, wobec skorumpowanej warstwy kapłańskiej, czasem wobec totalitaryzmu zorganizowanej religii, próbującej podporządkować sobie całe życie jednostki. Jest wielu głęboko wierzących antyklerykałów, ale zdarzają się agnostycy, którzy nie są antyklerykałami (bywają nawet prokościelnymi politykami.) Ateista odmawia wiary w istnienie jakiekolwiek istoty „wyższej".

    Czy to oznacza, że ateista wie, że ma jakieś dowody na nieistnienie boga? Oczywisty absurd. A jednak ateista nie wypowiada swojego „nie wiem" w sposób nabożny. Ateista powiada: nie wiem i nie mogę wiedzieć czy bóg jest, czy go nie ma, ale samo pytanie jest bzdurne, bo nie ma najmniejszych powodów do zastanawiania się nad tym pytaniem. Nie interesują mnie dowody na nieistnienie boga, jeśli nie ma powodów (o dowodach nie wspominając) do rozważania czy jest.

    Czy jest to zatem dogmatyczne założenie, że boga nie ma? Tak chcą widzieć ateistów zniecierpliwieni wierzący. Ateiści to tacy sami dogmatycy jak my, albo jeszcze gorsi, to fanatycy broniący dogmatu o nieistnieniu.

    Agnostyk ma z tymi klientami święty spokój. Wzrusza ramionami, powiada „nie wiem". Ilu jest tych niedowiarków, niewierzących, sceptyków, bezbożników, agnostyków? Zapewne wielokrotnie więcej niż zdeklarowanych ateistów. Ateizm odmawia ucieczki w milczenie, uważa, że konfliktu między religią i wiarą nie wolno chować pod dywan, że prawo do swobody wyznania jest gwałcone, jeśli dominujący Kościół ma prawo do indoktrynowania dzieci w państwowych przedszkolach i szkołach, że rozdział Kościoła i państwa jest fundamentem demokracji, że religia i instytucje religijne nie mogą być poza prawem i poza krytyką.

    Słowo „ateista" ma złą sławę, jest niemal wyzwiskiem (również w ustach niektórych agnostyków). Ponieważ w wyobrażeniach wierzących wszelkie dobro pochodzi od (mojego) boga, ateista jest z definicji amoralny, zły, niezdolny do odróżniania dobra i zła. Krótko mówiąc ateista to amoralny dogmatyk, wcielenie szatana. Tymczasem agnostyk to cichy sąsiad, który może grzeszy, ale nikomu nie przeszkadza, czasem nawet pomaga, jest zdecydowanie lepszy od wierzącego antyklerykała, o ateiście nie wspominając.

    Czy bóg przekazał ludziom święte księgi, czy był potop, czy był płonący krzak, czy morze się rozstąpiło, czy z nieba leciała kasza, czy Jezus robił cuda? Agnostyk konsekwentnie powtarza swoje „nie wiem". Ateista odpowiada: to nie są pytania, to są ukryte twierdzenia o rzekomych faktach. Żaden z tych faktów nigdy nie znalazł potwierdzenia.

    Czy bóg był konieczny do stworzenia świata i do stworzenia życia? Uzbrojony w nowoczesną naukę ateista odpowiada: nie mamy żadnego powodu, by sądzić, że w procesy te ingerowała jakakolwiek istota wyższa. Nie ma tu żadnego dogmatu o nieistnieniu, ale osławione „nie wiem" wypowiedziane jest zupełnie inaczej: kiedy oglądam świat, ta hipoteza (o istnieniu jakiegoś boga) nie jest mi do niczego potrzebna.

    W tej sytuacji obrońcy wiary nie rezygnując z zarzutu dogmatyzmu, dorzucają zarzut arogancji. Ileż pychy i arogancji musi mieć człowiek, który powiada, że mu hipoteza o istnieniu jakiegoś boga nie jest do niczego potrzebna.

    Faktycznie „nie wiem" agnostyka jest pełne pokory. Może byłaby to pokora urzekająca, gdyby nie była tak wszechstronnie i bezwzględnie wykorzystywana.

    Jak pisze John Shook "...człowiek religijny ogłaszał swoją absolutnie pewną wiedzę w sprawach wiary, ateista mógł co najwyżej przyznawać się do sceptycznej ignorancji" Współcześnie jednak to ateistę oskarża się o dogmatyzm". Shook przypomina, że w 1860 roku Thomas Huxley popularyzował pojęcie „agnostycyzmu" jako przeciwieństwo greckiego pojęcia „gnozy" (wiedzy). Agnostyk przyznaje się do braku wiedzy, w kwestii realności jakiejś „istoty wyższej". Ateista mówi to samo: nic mi nie wiadomo o żadnym bogu, a w krasnoludki też nie wierzę. W związku z liczebną przewagą wierzących w realność „istoty wyższej" nad wierzącymi w krasnoludki, zarzut arogancji jest potężnie wzmocniony przez samą wielkość populacji oburzonych
    Calosc- http://biblioteka.netgenes.pl/agnostyk-czy-ateista.html
    #ateizm #religia #katolicyzm #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @CzarnkowskiePiwo: > Agnostyk nie ucieka od odpowiedzi na istnienie boga, on tej odpowiedzi poszukuje.
      Dudy smalone sadzisz.
      Ateista odrzuca istnienie boga, gdyż nie ma i wie, że nikt inny nie ma żadnej rzetelnej wiedzy o istnieniu boga ani nie przedstawiono mu żadnych godnych tego miana argumentów na rzecz jego istnienia. Tymczasem agnostyk twierdzi, że zrobić tego nie można, gdyż nikt nie udowodnił, że bóg nie istnieje. Ujawniona tu różnica nie dotyczy wiary, boga czy religii, ma ona charakter filozoficzny, a ściślej mówiąc metodologiczny. Ateista zachowuje się i myśli jak naukowiec: dowodu - powiada - wymaga teza o istnieniu jakiegoś bytu, nieistnienia bowiem udowodnić nie podobna. Nie można wykazać nieistnienia jakiegoś realnego bytu (pomijamy tu kwestię wytworów intelektu), gdyż albo nie mamy na temat danego bytu żadnej rzetelnej wiedzy, jak więc mielibyśmy wskazać te jego atrybuty, które miałyby dowodzić jego nieistnienia, albo jakąś wiedzę mamy, i wtedy porzucamy zamiar udowodnienia, że byt, który ma poznawalne konsekwencje empiryczne w rzeczywistości nie istnieje. Agnostyk natomiast przejawia postawę sceptyczną, w gruncie rzeczy antynaukową: odrzuca przekonanie o adekwatności ludzkiego rozumu i zbudowaną na tym przekonaniu naukową metodologię. Zdecydowane odrzucenie nieuzasadnionej nawet, ale i jednoznacznie nie obalonej hipotezy, uznaje za przejaw nadmiernej śmiałości lub arogancji, nawet jeśli skądinąd zgadza się, że danej hipotezy obalić nie można. Sceptycyzm agnostyka jest jego osobistą filozofią lub postawą życiową, ale może być także przejawem lęku lub - co zdarza się najczęściej - jednym i drugim. Lęk agnostyka, w odróżnieniu od pierwotnego lęku ludzi wierzących, nie znosi w pełni krytycyzmu i nie kreuje fałszywego obrazu rzeczywistości, nie rodzi „wiary” - domaga się tylko lub głosi potrzebę większej pewności, pewności, której mieć nie można.
      http://www.humanizm.net.pl/ateizm.htm
      pokaż całość

    •  

      @robert5502: Tak jak wspomniałem wcześniej, kluczem do zrozumienia pragmatyki religijnej np. ludzi których uznałbyś za racjonalnych ale jednocześnie poświęcających się dla dobra religii należy szukać w historii i naukach społecznych (np. socjologii, prawa, cybernetyki społecznej).

      Nie jestem wyznawcą jakiejś religii, wierzę że jest tylko jedna religia na świecie, wierzę w ludzi. Szczególnie w istnienie w nich czegoś niewytłumaczalnego, nieuchwytnego i abstrakcyjnego, prapoczątku i praprzyczyny myśli i dobra. Kiedyś nazwano to arche potem ideą a potem wyewoluowano to w duszę. Coś co każe nam wierzyć, że jesteśmy w stanie robić coś tak absurdalnie niezgodnego z prawami natury jak poświęcenie dla dobra innych ludzi i swobodne funkcjonowanie w społeczeństwie, czując jednocześnie, iż nie działamy sprzecznie z naszą naturą. Jak do tego doszło? Ktoś kiedyś doszedł do wniosku, że zmuszanie ludzi siłą do posłuszeństwa jest nieefektywne i należy wykorzystać inne środki by wspiąć się na wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego. Prawdopodobnie nie była to jedna osoba, prawdopodobnie to nie przypadek, że motorem napędowym powstania każdej dużej cywilizacji była religia. Prawdopodobnie, gdyż nauka która to udowadnia (historia) nie jest nauką ścisłą, więc będzie odrzucona przez każdego człowieka wierzącego tylko w to co zobaczy. A historia bazująca tylko na artefaktach archeologicznych to tylko ułamek wiedzy którą łączą w całość historycy ufni w bajki, które klecili kronikarze, często anonimowi, albo ukrywający się pod śmiesznymi pseudonimami. Który ateista/realista uwierzyłby takim bajką? Np. w historię Popiela, w której mieszają się motywy z biblii i legend. Same bajki. pokaż całość

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Mam tego dość, współczesna młodzież jest uzależniona od tych pierdół i przez to są jej wszystkie problemy: złe oceny, nieposłuszeństwo wobec rodziców, pewnie jakieś narkotyki. Jak ktoś jest bombardowany ze wszystkich stron takimi informacjami to potem tak to się kończy. Zaczyna to go wciągać, staje się powoli całym jego życiem i panuje nad nim. Odizolowuje go od rodziców, od znajomych, od całego świata. Więc w tym stanie przychodzą takiego dzieciakowi naganne moralnie pomysły, no i ja się nie dziwie że potem są strzelaniny w szkołach. W takim stanie o to łatwo. Ciekawe jestem co ci dwaj z Columbiny.....

    pokaż spoiler ....czytali bo to wszystko przez filozofie! Jak się nasłuchają o takim Diogenesie co mieszkał w beczce albo o Sokratesie co miał w poważaniu dobre ubieranie się to tak się kończy. Pół biedy gdyby szkoła mówiła tylko o tych dwóch degeneratach ale jest ich więcej a im dalej tym gorzej! Taki markiz de Sade urządził niewyobrażalną orgię w swoich zamku a Schopenhauer to zwykły pijak i dziwkarz. I teraz o takich degeneratach uczy się dzieci w szkołach nazywająca ich "filozofami". Większość tego środowiska to dziwkarze, ćpuni i pijacy promujący nieodpowiedni wartości wśród młodych co sprowadza ich na złą drogę. Dlatego uważam że filozofia powinna być natychmiast wycofana ze szkoły jako przedmiot, bo umysły młodych ludzi są jak gąbki a gdy słuchają o takich degeneratach to im się coś w głowach zaczyna poprzestawiać.


    #gownowpis #pasta #przemyslenia #columbinestuff #historia #filozofia #jebacfilozofie
    pokaż całość

  •  

    Meissner utrzymuje uparcie, po swoim kilkunastoletnim zajmowaniu się teorią strun, że matematyka jest 3 dekady opóźniona w stosunku do fizyki. Podejrzewam że rzeczowej polemiki wprost z tym stwierdzeniem nie znajdę, za to w ramach rozrywki polecam fajny beef między Meissnerem i Bajtlikiem (Demiański tylko otwiera)

    https://www.youtube.com/watch?v=MC-NA3IrAVI

    #matematyka #fizyka #kosmologia #filozofia
    pokaż całość

  •  

    „Pragnąć, żeby nie było wojen, to pragnąć, żeby człowiek nie miał
    nic, co by cenił bardziej niż życie. [,..]
    Wojna. W bitwie ginie 20 000 ludzi; wszyscy oburzeni i przejęci
    zgrozą. A przecież żaden z tych ludzi nie był nieśmiertelny: cóż
    za różnica, czy poumierają jeden za drugim w ciągu trzydziestu
    lat, czy wszyscy jednego dnia? Różnica tylko dla nerwów tych,
    którzy nie znoszą obrazu pola zawalonego trupami i jęczących
    rannych, a bardzo dobrze znoszą myśl o tysiącach ludzi, którzy
    codziennie na kuli ziemskiej [...] po łóżkach umierają, i którym
    ta myśl nie psuje apetytu. Ale jak im Wereszczagin wymaluje
    stosy czaszek i trupów, to krzyczą i załamują ręce.
    Nerwy i nerwy, nie serce!

    Ale gdyby ci ludzie żyli, mogliby coś zrobić. — Nieprawda, więk-
    szość z nich żyłaby bezużytecznie [...]. A tak zapisali strony dzie-
    jów, — i ta bitwa, w której polegli, pozostaje jako [...] jeden z naj-
    piękniejszych wytworów, jakie mogą się z ludzkości zrodzić. Zatem

    idealne interesy ludzkości nie tracą na tym; owszem zyskują.
    Może powiecie, że te dwadzieścia tysięcy poległych to dwadzieścia

    tysięcy nieszczęśliwych? — A nieprawda, bo śmierć w żaden spo-
    sób sama przez się nie jest nieszczęściem, tak samo jak życie

    samo w sobie nie ma żadnej wartości.”

    #przemyslenia #takaprawda #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Skoro życie to cierpienie które i tak skończy się śmiercią, to dlaczego nie zabić się już teraz? Zapraszam do ciekawej dyskusji (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    #filozofia #przemyslenia #przemysleniazdupy #samobojstwo

    źródło: pbs.twimg.com

    •  

      @qwerty69 bo warto żyć. Dla podróży, dzieci, dla pasji, dla przyjaciół, dla kobiet, dla doznań emocjonalnych, dla swojego ego, dla poznawania świata, dla swojego rozwoju, dla moich kochanych psów, dla dozy ryzyka z podjętych decyzji na krawędzi, dla nocnej jazdy samochodem, dla dobrego alkoholu i jedzenia, da zimy lata wiosny i jesieni, dka świetnych książek, dla muzyki, dla imprez, dla swojej rodziny, dla niezapomnianych widoków, dla jaj, dla śmiechu i łez oraz dla pokonania swoich słabości... Np braku słownika ortograficznego. pokaż całość

    •  

      @qwerty69: bo to bardzo egoistyczne, taka osoba może zrobić jeszcze wiele dobrego.

    • więcej komentarzy (33)

  •  

    Nie pójdę do piekła, bo już w nim jestem. Ten świat to piekło.

    #cytaty #filozofia #satanizm #szatanizm

  •  

    #psychologia #filozofia #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski
    Prawdziwa teoria płaskiej Ziemi. A raczej płaskości życia na jej powierzchni...

    Ciekaw jestem co sądzicie, a to jakiś tam zrzut i kompilacja pewnych wieloletnich przemyśleń.

    Na początek takie dwa (właściwie trzy) aksjomaty:
    1. Niezależnie od płci, podobają nam się osobniki atrakcyjne fizycznie.
    2. Niezależnie od płci, podobają nam się osobniki o określonym statusie społecznym.
    3. Najlepiej by zachodziło jednocześnie 1 i 2

    Dopiero na dalszym planie i w długoterminowym ujęciu, pojawiają się kwestie naszego charakteru, psychiki, świadomości, kwestie czysto ludzkie.
    Z obserwacji wiem, że te czysto ludzkie, miękkie umiejętności, choć bardzo istotne przy próbach budowania związków, wychowywaniu dzieci, utrzymywaniu przyjaźni itp. przez wielu ludzi są ignorowane. Środek ciężkości położony jest bliżej tego co namacalne, fizycznie i materialnie. Jednocześnie wychodzimy z założenia, że skoro kobieta ogarnia swoją urodę i gdzieś tam pracuje, a facet ogarnia pracę i jakoś tam nie ujawnia swoich emocji, tylko robi co do niego "należy" to znaczy, że po prostu są to osoby normalne. Uznajemy zatem że nie ma sensu pytać o to co głębiej.
    Z obserwacji wiem, że mężczyzn "kastruje" się emocjonalnie, jeśli nie są przystojni, to muszą być bogaci. Jeśli nie są bogaci, to muszą być przystojni. Kobiety niejako tę "kastrację" wymuszają, ponieważ na pierwszej randce, nie są zainteresowane tym, co facet czuje i myśli, jak czuje się z narzuconą mu rolą. Musi znosić ją i akceptować w milczeniu. Nieustannie wciskać bajerę, stawiać się w najlepszym możliwym świetle, najlepiej też błyszczeć zaradnością i intelektem.
    Podobnie kobiety, muszą wtłoczyć się w akceptację "męskiego seksizmu", ponieważ wiedzą że bez dbałości o wygląd i ciało, niewielu facetów zwróci na nie uwagę. Kobiety nie chcą być doceniane za dobre serce, za bycie miłą, ale za to, że stanowią dla mężczyzn zdobycz i oczekują że z pominięciem aspektów emocjonalnych, szczerej rozmowy, odkrytych kart, facet po prostu zrobi to "coś" że one się zakochają i zobaczą w nim samca z którym chcą się przespać. Bo w sumie na tym kończy się cała filozofia. Potem zaczyna się ewentualnie związek.
    Doskonale wiedzą to faceci, co się dzieje, kiedy zamiast gier, po prostu chcemy normalnie pogadać, pokazać słabości, znaleźć w kobiecie zrozumienie, nawiązujemy dialog na emocjonalnej płaszczyźnie. Wtedy lądujemy we friendzone. I koniec.
    Natomiast co ciekawe, bardzo wiele kobiet, kiedy już się zakochają i myślą poważnie o związku, chciałoby jednak mieć w mężczyźnie, tego rozumiejącego i normalnego. Okazuje się jednak, że ze strachu przed odrzuceniem, albo dokonaną już na nim "społeczną" kastracją, facet nie mówi nic, nie otwiera się, bo wie że pokazując swoje prawdziwe serce i emocje, a zatem słabość, ryzykuje utratę ukochanej kobiety.
    Są kobiety które świadomość tego eksplorują i wykorzystują przeciwko mężczyznom. I to są prawdziwe suki, złe kobiety.
    Kobiety świadome odchodzą tak by faceta nie zranić i nie bawić się jego kosztem, boją się że mogłyby go zranić, szukają czegoś innego, ale też mają odrobinę empatii. Tę odrobinę empatii, wrażliwy i kochający facet, może wziąć za cały jego świat. I to będzie jego dramat osobisty w pewnej perspektywie czasowej. Kobiety zazwyczaj nie rozumieją w mężczyznach tej miłości, do jakiej zdolny jest facet. Chyba że jest bogaty albo przystojny. Wtedy potrafią przymknąć na to oko, zapewniają że kochają, ale nie kochają prawdziwie tego faceta, tzn. tego co on ma w sercu, kim jest, czego się boi.

    Och! Jesteś taki przystojny, bogaty, boisz się czegoś? Masz jakieś traumy? Nie przerobiłeś swoich problemów? To nic misiu, ja cię kocham, poradzimy sobie z tym.
    W przeciwnym wypadku: Nigdy nie padnie ani słowo prawdy: "Nie podobasz mi się, chcę przystojniejszego, bogatszego faceta", za to te same emocje jakie mam jako facet, będą wykorzystane przeciwko mnie, łatwiej będzie mi wytknąć wady, mnóstwo wad, ale te same wady albo nawet dużo gorsze, zaakceptować w facecie, który niczym sobie na miłość nie zasłużył, poza tym, że przypadkiem ma ładną buźkę.

    To smutne... Najbardziej wartościowi i ludzcy ludzie, to zazwyczaj ci, którzy nigdy nie czuli się atrakcyjni, pewni siebie itp.
    Po prostu znają ciężar życia, mają niesamowite refleksje i tworzą często cudowne rzeczy, z których korzystają przyszłe pokolenia.
    Po drugiej stronie barykady, jest piękna Karyna, która mając tak bardzo wyśrubowane wymagania, w końcu znalazła księcia z bajki. Dopięła swego, nie interesuje jej to jak żyć z facetem, bo wie że na jego miejsce jest stu chętnych. Zakładając że jestem samcem alfa i wyrwałem super Karynę, tak serio... Po co miałbym z taką osobą żyć?
    Ale być może Karyna jest mądra i dobra, dla facetów spełniających jej wyśrubowane wymagania. A dla reszty jest zwyczajnie wredną suką.
    Chcesz być wartościowym facetem, pokaż na co cię stać. Jak powinie ci się noga ona odejdzie. A ty będziesz czuł, że przecież zrobiła słusznie, bo byłeś słaby. Musisz pogodzić się z tą myślą. Przecież ona cię kochała, a ty ją zawiodłeś, nie byłeś wystarczająco dobry! Zaakceptuj, że pojawił się lepszy samiec, przegrałeś... A że kochałeś, no cóż, byłeś słaby.
    Tak robi się nam gówno w głowach, wierzymy w to, kastrujemy w imię tego facetów, ale też kobiety właśnie. Kastrujemy emocjonalnie nasze przyszłe dzieci, całe pokolenia które przyjdą po nas.
    Czy pamiętamy jeszcze czym jest miłość? Jak ogromną siłę ma to uczucie, jeśli trafia na partnerski i szczery grunt? A może to zwyczajna mrzonka i naiwność? Może powinniśmy uczyć tego w szkołach już od podstawówki: "Sorry stary, ale z takim wyglądem i z takimi zarobkami nie masz szans". "Chcesz się czuć kochaną? Weź zrób sobie cycki i wydaj kupę hajsu u kosmetyczki, pokaż że znasz swoją wartość!"

    Wydałaś 5000$ na operację plastyczną, wydałeś 100 000$ na super samochód. Jesteście mężem i żoną!
    Widać świetnie się dogadujecie, jesteście silni i spójni emocjonalnie. Idealna para, wysoki status społeczny, nie ważne że on jest starszy o 20 lat. Wreszcie kobieta nadała sobie wartość, kosztem mężczyzny. I tak jest bardzo często.

    Większość kobiet nie będzie mieć dobrych związków, bo nie wiedzą jak zrobić użytek z męskiej emocjonalności. Wielu facetów owszem pokaże, że emocjonalność to jakiś zbytek, bzdura, że im to nie potrzebne. Mądra kobieta jednak nigdy w to nie uwierzy. Mądra kobieta, która chce tworzyć udany związek wie, że droga do mężczyzny wiedzie przez jego słabości i vice versa; udany związek rodzi się wtedy, gdy mężczyzna potrafi zobaczyć i zrozumieć emocjonalnie kobietę. I nie dajcie sobie wmówić że jest inaczej.
    W przeciwnym razie, jako mężczyźni zostaniecie rozjechani walcem, a kobiety będą tylko powtarzać, że prawdziwych facetów już nie ma. Po czym utwierdzone w tym przekonaniu, same się zagubią z powodu utraconej alternatywy, czyli tego co prawdziwe. Wy będziecie powtarzać teksty o samcach alfa itp. Będziecie próbować się nimi stawać, szpanując kasą, przedmiotami, pokazując jak bardzo macie w dupie kobietę, którą kochacie. Głupia kobieta to łyknie, czyli większość. Mądra kobieta się zatrzyma i zauważy że jesteście tylko projekcją, bez własnego zdania, hologramem, iluzją, która może i daje poczucie bezpieczeństwa, ale nie wynika ono z prawdziwego zrozumienia.
    Dla mnie przegrywem jest ktoś, kto tego nie rozumie. Wtedy jedyne co nas czeka, to życie płaszczaków na płaskiej ziemi. Płaska miłość, płaski seks, płaska śmierć.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania

    Kiedy zaczynałem przestalem byc #przegryw i wreszcie przelamalem #depresja i zalozylem #tinder myślałem, że moim marzeniem jest mieć w łóżku taką super 10-tkę. Piękną aktorkę, seksowną tancerkę erotyczną, kobietę o urodzie top modelki. Ten 1% kobiet, które mijasz na ulicy i WSZYSCY faceci o nich marzą. Te, które zazwyczaj pokazują się z celebrytami, albo z drugiej strony – z gangsterami.

    Kiedy to w końcu się stało, zacząłem odkrywać drugie dno spotykania się z mega pięknymi kobietami. Bardzo często pojawiają się wątki typu #zazdrosc różne zaczepki i krzywe teksty ze strony facetów np. A kobiet udaje świętą. Gdy od niej podbijają faceci to nie ma problemu, gdy Ty się oglądasz za dziewczyną - zaczyna się awantura i wyzwiska ze szukasz #pierognaboku Ty jesteś tym złym podrywaczem, Ty podrywasz inne, Ty ją zdradzasz itd.

    Kobiety wielu rzeczy nie rozumieją. Albo udają, że nie rozumieją. Piękna kobieta zawsze jest w "grze". Mężczyzna wchodząc w związek z kobietą może się wycofać z gry, nie zagadywać do kobiet, nie podrywać. I tak jest na 100%, bo kobiety same nie zagadują do facetów. Za to kobieta będzie ciągle zagadywana i podrywana. W klubie, a ulicy, w pracy ale i w zwykłych codziennych czynnościach, na zakupach. Może co najwyżej stać się bardzo chłodna lub wyniosła. Jeśli masz non stop od miesięcy takie sytuacje, to gdzieś w końcu pojawia się zmęczenie tym. I masz dość, wiec nie wychodzisz do klubu. Dla pięknej kobiety wyjście do klubu może być pasmem sytuacji ładujących jej ego i samoocenę. Dla faceta może być pasmem przeciwności losu.

    Czy uważasz, że piękne #rozowepaski są słabe w łóżku. Moje doświadczenie w łóżku z takimi kobietami nie potwierdzają tego mitu. powiedziałbym, że to jest dokładnie tak samo jak z każdą inną kobietą. Możesz trafić na rozgwiazdę, a możesz trafić na seks dzikuskę. Nie ma reguły. Ci którzy mówią, że piękne kobiety są beznadziejne w łóżku, to nic nie wiedzą albo sobie coś kompensują. Myślę, że tak mówią faceci, którzy nigdy nie mieli absolutnie pięknej kobiety w łóżku. Albo mieli #seks z taką, ale tylko za pieniądze.
    #zdrada #podrywajzwykopem #filozofia

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    pokaż całość

    •  

      Z doświadczeń własnych i doświadczeń innych wynika, że jeśli ktoś jest wręcz chorobliwie zazdrosny, to najczęściej dlatego, że sam dorabia rogi i boi się odwetu.

      @pytaks: kiedyś niosłem w kurtce grubą gotówkę, panicznie bałem się że to będzie ten moment że ktoś mnie obrobi, czy to oznacza że w przeszłości ja też kogoś obrabowałem? czy może po prostu boimy się gdy mamy w dłoniach coś bardzo cennego?

    •  

      @Instynkt: Słowo klucz: "najczęściej". Trochę nietrafione porównanie, bo dorosła, rozumna osoba, która Cię kocha wie co jest dobre, a co złe. Seks itp. nie dzieje się wyłącznie z chęci osób trzecich (w końcu do tanga trzeba dwojga), a 1000 PLN może zabrać Ci każdy, kto ma nóż czy inny super środek przymusu.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Panie Rearden — rzekł Francisco z uroczystym spokojem — gdyby zobaczył pan Atlasa, olbrzyma, który dźwiga na ramionach świat, stojącego z krwią spływającą po piersi, zgiętymi kolanami, drżącymi rękoma, lecz wciąż ostatkiem sił dźwigającego świat, choć ten staje się tym cięższy, im większy jego wysiłek — co by mu pan powiedział? — Nie wiem. Co mógłby zrobić? A co pan by mu powiedział? — Żeby dał sobie z tym spokój.

    pokaż spoiler Tak, wiem. Zaraz ktoś prawdopodobnie będzie hurrdurzył o to, że Rand i tag filozofia

    #filozofia #libertarianizm
    pokaż całość

  •  

    Spójrzmy prawdzie w oczy.
    Meżczyzni tanczą tylko po to, żeby wyrywać dupy.
    A kobiety tanczą chuj wie po co xD
    Niewiadomo

    #takaprawda #filozofia #pasta

  •  

    "Wyjaśnienie podstaw" (początki TRP)

    Nasz mały eksperyment zainicjowany przez u/pk_atheist rozrósł się do 28,000 użytkowników w nieco ponad rok (* treść z 2014 roku), obserwujemy ciągły wzrost bez żadnych oznak spowolnienia, a społeczność r/theredpill łatwo można uznać, za jedną z najbardziej aktywnych względem wielkości.

    Większość z nas nie miała dokąd pójść. Wiedzieliśmy, że popularne w społeczeństwie przemyślenia odnośnie randkowania i związków to pieprzenie bzdur, ale za każdym razem, gdy coś o tym mówiliśmy, spotykaliśmy się z jadem i taktykami zawstydzania, mającymi utrzymać nas w szeregu. Część z nas została zbanowana z wszystkich subreddit istotnych pod względem płci, mieliśmy tego dosyć.

    Kiedy wszyscy leczycie kaca (* w nowym roku), chcę poświęcić chwilę na omówienie naszej filozofii jako całości i kierunku, który chcemy obrać. Nasz subreddit stał się jedną z "pierwszych stron manosfery", jednym z głównych ośrodków wszystkich działań związanych z manosferą. Mamy wyróżniających się blogerów i bardzo aktywną społeczność, która będzie jedynie rosnąć. Kiedy to się dzieje, wspierająca nas moderacja, nie pozwala na osłabienie naszego sygnału. Nikt nie będzie zmiękczał naszego przesłania.

    Czym jest The Red Pill?

    Luźnym zbiorem wysoce dyskutowanych frameworków, które opisują (* głównie) dynamikę seksualną między mężczyznami a kobietami. Krótko mówiąc, to wyłącznie informacja. Od każdego z osobna zależy co zrobi z tą informacją. Pamiętaj, że strategia seksualna jest amoralna. Ty decydujesz co chcesz robić i jak będziesz chciał to zrobić. Ty jesteś odpowiedzialny za ogólne szczęście i wszelkie konsekwencje twoich działań. Jesteśmy tutaj, aby przedstawić i dyskutować framework.

    Czym jest strategia seksualna?

    Mówiąc wprost, jest byciem szczerym z samym sobą o tym, czego chcesz od płci przeciwnej, oraz układaniem realistycznego planu do podążania. Na nasze potrzeby wyróżnimy trzy główne grupy: MGTOW, plate spinning i girlfriend game.

    * MGTOW (* wymawiane "mig-tau")

    Treść oryginału pochodzi z: http://www.mgtow.com/

    Poziom 1: Świadomość sytuacyjna
    Ten poziom obejmuje mężczyzn, którzy zdają sobie sprawę z rzeczywistości jaka czeka ich w społeczeństwie, a jednocześnie uznają ryzyko za akceptowalne na tyle, aby nadal wchodzić do gry…

    Poziom 2: Odrzucenie długotrwałych związków
    Mężczyzna odrzucający wszelkie formy długotrwałych związków osobistych z kobietami, w tym między innymi małżeństwa, jakiegokolwiek wspólne pożycie, które może być sklasyfikowane jako małżeństwo powszechne, wychowywanie dzieci samotnej matki, lub inne akcje mogące zostać użyte w sądzie, aby zamienić go w jej prawnie ustalonego sługę...

    Poziom 3: Odrzucenie krótkotrwałych relacji
    Mężczyzna odrzucający wszelkie formy związków osobistych z kobietami, w tym randek, jednorazowych wyskoków, przyjaźni itp. Wszelkie kontakty z nieznanymi kobietami są ściśle zawodowe i minimalne…

    Poziom 4: Wycofanie gospodarcze
    Mężczyzna odmawiający produkowania więcej niż jest absolutnie niezbędne dla jego indywidualnego przeżycia. Ogranicza działania, które są karane podatkiem (* nie wspiera społeczeństwa), bez narażania przy tym swojej drogi i akceptowanego standardu życia...

    Oczywiście poziom 1 jest świetny, z czym tutaj na TRP się zgadzamy, ale wszystko ponad to jest dyskusyjne. Poziom 2 nie obejmuje dłuższych związków, które są uznawaną strategią seksualną, a poziom 3 wyklucza "plates". Jeśli znajdziesz szczęście w takim frameworku, nie krępuj się, ale większość TRP będzie skupiało się na plates / girlfriend game. Będąc pragmatycznym gronem na TRP szczerze dziękuję wszystkim z MGTOW. Przez wycofywanie się z randkowania i w ogóle społeczeństwa, pomagacie zmniejszać wartość cipki, nie dając kobietom zapewnień, a do tego jesteście mniejszą konkurencją dla tych z nas, którzy realizują jedną z dwóch innych strategii. Torujcie szlak, panowie.

    (* poziom 0 to mężczyźni z bluepill; powyżej poziomu 4 następuje wycofanie ze społeczeństwa; w rzeczywistości, większość nie wchodzi na poziom 3, a jeszcze mniej na poziom 4)

    * "Plate spinning" (* inaczej "soft harem")

    Jest w zasadzie "spotykaniem się" z wieloma kobietami bez zobowiązań. Większość z nas tutaj stanowczo powie, że uczciwość jest najlepszą taktyką. Niech kobiety wiedziedzą, że obecnie nie jesteś dostępny na wyłączność, ani w żadnym momencie w przyszłości. TRP nie toleruje zdradzania lub okłamywania kobiet. Jeśli mówisz kobiecie, że jesteś tylko dla niej, a później pieprzysz się za jej plecami, to nie mam problemu nazywać cię zjebem. Nie rób tego, to tworzy feministki i inne okropne rodzaje kobiet.

    http://therationalmale.com/?s=plate

    Zacznij od "Plate Theory" i wypracuj sobie dalszą drogę (* kopalnia złota dla początkujących). Będziesz musiał kompletnie opanować grę i mieć szczelnie dopiętą ramę, ponieważ plate spinning to próba ognia. Zawsze przyjemna, raczej wyczerpuje, ale jeśli rozegrasz to dobrze, możesz znaleźć krótkotrwałe, a czasem długotrwałe szczęście.

    * "Girlfriend game" (* inaczej "LTR game")

    Dłuższe związki, nie są dokładnie tym z czego jesteśmy znani, ale wystarczający popyt uczynił tę strategię istotną. Kobiety warte twojego zobowiązania, są rzadko spotykane. Tak rzadko, że nazywane są jednorożcami, możesz uznać tą strategię za TRP na "hard mode". Utrzymywanie atrakcyjności i ramy na jedną noc nie jest takie trudne, jeśli wcześniej miałeś już jakieś postępy i przyswojoną grę. Utrzymanie tego w trakcie długotrwałej relacji jest zupełnie inną bestią. Ponieważ chcemy być centrum wszystkich rzeczy związanych z Red Pill, nie możemy ignorować tematyki LTR. Co prowadzi nas do następnej sekcji…

    (* podsumowanie, wewnętrznych podziałów)

    Spierając się, która strategia seksualna jest "najlepsza", jedynie dzielimy naszą wspólnotę. Osobiście myślę, że to jest cholernie głupie. Gracze nazywają facetów chcących dziewczyny "wciąż beta", podczas gdy MGTOW nazywają graczy "niewolnikami cipki". Trzeba skończyć takie wewnętrzne karykaturowanie, niezależnie od tego, co myślą przechodnie. Decydując się na jakąś strategię, nie czyni jej to obiektywnie lepszą od pozostałych.

    Nasza społeczność jest zbudowana ze wszystkich trzech strategii seksualnych. Jeśli nie chcesz wspierać wszystkich trzech, przejdź na fora Roosh, MMSL, albo MGTOW, żebyś mógł dołączyć do masturbuacyjnego nonsenu.

    (* podsumowanie, terminologii alfa / beta)

    Pamiętajcie, że alfa / beta to określenia używane do klasyfikacji poszczególnych zachowań, pomagają nam wykazać dobre / złe zachowania. Nikt nie jest absolutnym "alfa", po prostu niektórzy ludzie mają więcej cech alfa niż inni. Trzymaj się konstruktywnej krytyki.

    Jeśli ktoś popełnia głupie błędy, popraw je, ale nie wdawaj się w głupie przepychanki o to kto jest alfą, a kto nim nie jest.

    Poza tym, oczywiście, że są wśród nas ludzie z tendencjami beta, gdzie niby mają się czegoś o tym dowiedzieć?

    Jeśli jesteś tutaj nowy albo masz w przeważającej mierze cechy beta i nadal tego nie rozumiesz: wstrzymaj się z udzielaniem porad, rozejrzyj się trochę, na subreddit zwróć szczególną uwagę na user flair "endorsed contributors".

    (* podsumowanie, kierunku subreddit na 2014 rok)

    W najbliższym czasie zobaczysz więcej nacisku na dyskusję poszczególnych strategii seksualnych. Jesteśmy wystarczająco wielcy i mamy wystarczająco moderacji, że żałosne trolle z radfem (* radykalnego feminizmu) nie robią nam już różnicy.

    Jesteśmy redditowym postrachem i podoba mi się ta niesława, ale kiedy pojawiają się nowe osoby, które wpadają dosłownie na chwilę, powinniśmy godnie utrzymywać naszą pozycję jako główny ośrodek manosfery.

    Przełożyłem z r/TRP od MSoftHarem - treści ebook taguję #redpillhandbook

    #redpill #theredpill #mgtow #niebieskiepaski #rozowepaski #logikaniebieskichpaskow #zwiazki #seks #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Takie mnie dzisiaj myśli naszły podczas spacerów po cmentarzach.
    Super by było, jakby ludzie mogli w sobie coś kumulować. Np. gdyby można było się wyspać na zapas. Albo gdybyśmy mogli pobierać ciepło (kumulować w sobie kiedy jest nam za gorąco i oddawać kiedy jest za zimno).
    Myślałam też o czasie, ale nie umiałam do końca rozmkinić jakby to miało działać.
    W sensie: muszę wyjść z domu o 16:00, ale jest 15:30 a ja jestem już gotowa, no to myk 30 minut skumulowane i mam u siebie na zegarku 16:00. Później chcę pospać 30 minut dłużej i pyk mój zegarek staje i rusza po 30 minutach.
    Widzę tu jednak pewne niedociągnięcia, bo co by się działo z ludźmi dookoła nas podczas kiedy my kumulowalibyśmy czas a oni nie? Czy każdy żyłby w innym czasie? Jak wtedy zgrać pracę, dni tygodnia, lata? ¯\_(ツ)_/¯

    #czas może #filozofia może #fizyka może #nauka
    pokaż całość

    •  

      @januszhajsow: moze, inaczej, energie z wiazan chemicznych jestesmy w stanie glownie pobrac za pomoca ciepla, generalnie energie pobieramy za pomoca ciepla...

    •  

      grubasom jest cieplej? No ok, ale jak jest im zimno to nie chudną chyba? W sensie nie oddają tego ciepła (tkanki tłuszczowej)

      @Dusiaklaudusia: Dokładnie tak. Tkanka tłuszczowa jest magazynem energii. Kiedy człowiekowi zimno zaczyna drżeć. Jego mięśnie wykonują drżenie, przez co się ogrzewają. Przy tej pracy mięśnie zużywają energię pochodzącą również z tłuszczu (to zależy od czasu bo najpierw spalany jest cukier a potem tłuszcz).

      A swoją drogą Twój pomysł jest dobry na jakiś film i superbohatera, który mógłby akumulować czas. Taki Akumulatorman ( ͡º ͜ʖ͡º)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Na jakim etapie są obecnie badania tego, czym jest świadomość?
    Problem jest następujący: Gdyby złożyć atom w atom, cząstka w cząstkę ten sam ten zbiór materialnych elementów jakim jest np. ten telefon poniżej w innym miejscu, albo innym wszechświecie z tymi samymi prawami fizycznymi to otrzymalibyśmy dokładną kopię tego telefonu, z tym samym softem. Kopia jest taka sama w skali 1:1, nie do odróżnienia.
    A teraz co z zbiorem atomów, które tworzą ludzką istotę? Gdyby złożyć je w ten sam układ, to czy układ ten posiadał by tę samą świadomość?

    Ostatnie postępy przy badaniu czym jest świadomość, o których czytałem to program AWARE z 2008 roku.

    We wrześniu 2008 uruchomiono międzynarodowy projekt AWARE. Naukowcy z University of Southampton, wspólnie z zespołem ponad 30 lekarzy i naukowców, chcą dokładnie zbadać etiologię tych zjawisk. Badacze umieścili w salach na oddziałach ratunkowych obrazki, które można zobaczyć jedynie spod sufitu. Następnie mają zamiar przepytać osoby, które przeżyły zatrzymanie akcji serca o swoje wspomnienia z tego wydarzenia. Osoby, które będą twierdzić, że widziały z góry swoje ciało, będą pytane, czy pamiętają, co było na obrazkach. Badanie to ma rozstrzygnąć, czy świadomość istnieje niezależnie od mózgu, czy też wrażenia takie są jedynie "wytworem" mózgu.

    #filozofia #biologia #nauka #pytaniedoeksperta trochę #narkotykizawszespoko może jakiś ćpun psychodelista interesuje się tematem
    pokaż całość

    źródło: thetechnews.com

  •  

    Ciekawe czy jak w latach 90 ludzie ( a raczej nie ludzie tylko murzyni hehe ) w usa zabijali się z powodu tego kto słucha rapu z tego czy innego wybrzeża teraz z powodu przynależności do klubów piłkarskich to w starożytności były podobne akcje tylko że z filozofami np. "Za kim kurwo jesteś? Za Platonem? To ci poderznę gardło skurwielu !" Moim zdaniem to jest całkiem prawdopodbne to skoro ludzie potrafią się zabijać z powodu takiej pierdoły jak przynależność do klubu piłkarskiego to tym bardziej z powodu lubianego przez siebie filozofa.

    #gownowpis #przemyslenia #filozofia #historia
    pokaż całość

  •  

    Dobra mam jakąś wenę wiec kolejny mem hejtujący Sokratesa i pamiętajcie:
    Platon4life i jebać tych nygusów od sokratesa.

    #gownowpis #filozofia #historia

  •  

    Właśnie trochę sobie czytałem o Sokratesie, jaki to on był niby wielkim filozofem i w ogóle. Przeczytałem w jakiejś książce że stosował ze swoimi rozmówcami metodę która u nas potocznie nazywa się "odwracanie kota ogonem". Jako że ja mam trochę większe ambicję i jestem dość inteligentny to postanowiłem zastosować ją w praktyce. No to szukam tego mojego starego kota pierdziela i gdy spróbowałem odwrócić mu ogon to ten mały chuj mnie podrapał. No wkurwiłem się strasznie nie powiem. Niby taki wielki filozof a gówno się zna. Zresztą spójrzcie jak on wygląda - jak jebany żul. Długa broda, łysy dodatkowo chodzi w jakimś prześcieradle czyli wiadomo - pierdolnięty ( pewnie to kaftan który zabrał z psychiatryka jak z stamtąd spierdalał ). I jeszcze ta ulana polacka morda ze zmarszczkami. Ktoś kto tak wygląda nie może być dobrym filozofem. Filozofowie należeli do elity społeczeństwa wiec byli bogaci a on nawet na kurwa jebanego fryzjera nie ma. To jest jakiś oszust, wkurza mnie że jest promowany jako wielki filozof - taaaaaa jasne. To jest gówno a nie wielki filozof.

    #gownowpis #pasta #filozofia #historia
    pokaż całość

    źródło: apelasyon.com

  •  

    Karol Popper: nauczyciel Sorosa

    Tysiące rzekomych powiązań i nieuchwytne macki które oplatają podobno cały świat. Jeżeli jednak ktoś chce tropić kontrowersyjnego biznesmena Georga Sorosa, to powinien iść dalej i postawić jeszcze jedną strzałkę: do filozofa Karla Poppera.

    Soros wielokrotnie podkreślał, że nie byłoby jego, nie byłoby jego majątku, a co za tym idzie – nie byłoby Neuropy i pasków w Wiadomościach, gdyby w 1947 roku jako biedny emigrant nie trafił na wykłady profesora Karla Poppera, które zrobiły na nim kolosalne wrażenie. Kim więc jest człowiek, bez którego 3/4 teorii spiskowych krążących po internecie trafiłoby do kosza?

    Co by o nim nie mówić, trzeba przyznać, że Popper instynkt samozachowawczy miał

    Kilka miesięcy przed zajęciem przez hitlerowców rodzimej Austrii zwiał do Nowej Zelandii i przesiedział tam całą wojnę. Podczas gdy na Europę spadały bomby miał na głowie jedynie dwa problemy. Po pierwsze, jak znaleźć sobie inne niż owce towarzystwo, a po drugie: jaki system sprawi, że żaden Hitler czy Stalin do władzy się już nie dopcha? Na szczęście, przynajmniej ten drugi mógł rozwiązać, odwołując się do swojego przedwojennego, pozornie niezwiązanego z poglądami na politykę i społeczeństwo dorobku.

    Platon, Hegel i Marks

    Wyżej wymienieni panowie zdaniem Poppera odegrali tak doniośle szkodliwą rolę w historii, że to właśnie ich krytyce poświęcił praktycznie całą swoją najsłynniejszą książkę: „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” (ang. „The Open Society and Its enemies”). Zbieżność z „Open Society Foundation” Sorosa bynajmniej nie przypadkowa, ale nie odchodźmy od tematu naszych trzech (anty)bohaterów.

    Cała trójka uważała, że istnieją jakieś reguły rządzące rozwojem społeczeństw, które sprawiają, że można przewidzieć ich przyszłość. Platon ubolewał nad rzekomą degradacją, która prowadzić miała do tyranii. Hegel z Marksem wierzyli w prawa dialektyki, które miały doprowadzić do powstania jakiegoś ostatecznego systemu.

    Jaki jest problem z tymi teoriami?

    Przykładowo, co może odpowiedzieć marksista, gdy powiemy mu, że Związek Sowiecki dowodzi niesłuszności marksizmu? A no może uśmiechnąć się z politowaniem i powiedzieć „Związek Sowiecki... przecież to nie jest żaden komunizm! Tak naprawdę to my dopiero czekamy na rewolucję i jego wprowadzenie!”.

    Paradoksalnie, wada tej teorii jest taka, że w żaden sposób nie można jej zaprzeczyć

    Jeżeli ktoś twierdzi, że obecny świat zmierza do „upadku” czy do „idealnego ustroju” to w każdym momencie może twierdzić, że ma rację – po prostu na upadek czy idealny ustrój musimy według niego jeszcze poczekać. I może tak twierdzić do końca świata, a nawet jeden dzień dłużej. Tego typu poglądy Popper nazywał historycyzmem i wytykał im brak kryterium falsyfikacji – największego przedwojennego odkrycia Poppera*.

    O co chodzi?

    Według Poppera, żeby dana teoria, w tym taka dotycząca rzekomych praw rządzących dziejami musi zawierać okoliczności, które jasno pozwolą rozstrzygnąć czy jest słuszna, czy nie. Jeżeli mamy dwie teorie:

    a) Kiedyś wybuchnie gdzieś wielka rewolucja i
    b) Co dziesięć lat wybucha w Sosnowcu wielka rewolucja

    To teoria b) ma tą wyższość, że mamy konkretny moment, w którym uznamy, że jest do dupy – wystarczy, że po upływie dziesięciu lat rewolucja w Sosnowcu się nie wydarzy. A kiedy będziemy mogli to samo powiedzieć o teorii a)? Nigdy, zawsze bowiem będzie jakieś „kiedyś” i „gdzieś”!

    * kryterium falsyfikacji, jako szalenie ważne dla współczesnej nauki szerzej omówię w innym wpisie.

    Nie ma więc żadnych „uniwersalnych praw” rządzących historią

    To właśnie wiara w takie prawa, w istnienie jakiegoś „ostatecznego ustroju” pozwoliła na powstanie systemów totalitarnych. Totalitaryzmy są według Poppera przykładami społeczeństw zamkniętych. Skoro bowiem wierzymy, że są jakieś „prawa dziejowe” i „ostateczne systemy” to każda jednostka ma nieuchronnie w takim systemie swoje miejsce zgodne z tymi prawami, a jej wszelkie inicjatywy są tłumione. Hierarchia społeczna, prawa i zwyczaje są rzeczą niepodważalną a próba buntu kończy się pacyfikacją lub zwycięstwem buntowników – w każdym razie krew polać się musi. Takie społeczeństwo nazwał Popper społeczeństwem zamkniętym.

    W społeczeństwie otwartym miałoby być natomiast inaczej

    Każdy człowiek ma prawo zabierać głos i podważać zastane reguły czy hierarchie. Najważniejsza jest swoboda myśli, a Popper podaje tu jako wzór praktyki, jakich dopuszczał się Sokrates. Społeczeństwo otwarte nie jest jednak takim, w którym panuje pełen relatywizm i „róbta co chceta”. Wręcz przeciwnie – to właśnie wolność myśli i ścieranie się poglądów ma zdaniem filozofa doprowadzić do możliwie precyzyjnego ustalenia co jest dobre. Nie jest też społeczeństwo otwarte „dyktaturą większości”. Popper zwraca uwagę, że demokracja ateńska, którą stawia za swoisty wzór społeczeństwa otwartego to nie „rządy ludu” tylko przede wszystkim rządy, w których ludzie nie są rządzeni w sposób despotyczny. Także przez większość.

    Szczerze powiedziawszy ma koncepcja Poppera swoje duże braki

    ...gdyż jest po prostu płytka. Nie rozwiązał filozof problemu relacji wolności do równości czy interesów jednostki do interesów zbiorowości. Nie wskazał jak rozwiązywać problem samoobrony społeczeństwa obywatelskiego przed jego wrogami (czy oni też mogą korzystać z uroków wolności? Jak tak, to dla społeczeństwa otwartego grozi zniszczenie, jak nie, to przeczy ono w pewnym sensie samo sobie). To nie moje zarzuty, a profesora Kołakowskiego opisane w przedmowie do podziemnego wydania „Społeczeństwa otwartego i jego wrogów” z 1987 roku. Powtarzam za źródłem wtórnym (pierwsza pozycja bibliografii), jak ktoś ma oryginał to bardzo poproszę.

    Trudno jednak nie docenić antyutopijnej myśli Poppera

    Historia doskonale pokazuje, że „wraz z postępem rewolucji walka klasowa zaostrza się” i im dalej różnej maści fanatycy byli we wprowadzaniu swoich „genialnych” ustrojów, tym więcej wrogów i problemów znajdowali. Ciągle było „to jeszcze nie to!”.
    Efekty widzieliśmy doskonale w ubiegłym stuleciu.

    Bibliografia:

    K. Chojnicka, H. Olszewski – Historia Doktryn politycznych i prawnych
    K. Chojnicka, W. Kozub-Ciembroniewicz – Doktryny polityczne XIX i XX wieku
    K. Popper – Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie (szczególnie rozdz. 10)
    K. Popper – Nędza historycyzmu

    Podobał się mój wpis? Daj mi lajka na Facebooku ʕ•ᴥ•ʔ

    #filozofiadlajanuszy #filozofia #neuropa #ciekawostki #zainteresowania #mikroreklama #gruparatowaniapoziomu #wiecejtagowniedodambomichauznowucosspieprzyl #polityka
    pokaż całość

  •  

    #polityka #filozofia #neuropa #4konserwy #pis #dobrazmiana #przemyslenia #ciekawostki

    Nie dowierzajcie nikomu, co o swej sprawiedliwości mawiać rad! Zaprawdę, ich duszom brak nie tylko miodu. A gdy sami się za "dobrych a sprawiedliwych" podają, nie zapominajcie, że aby stać się faryzeuszami, brak im tylko władzy!

    Tako rzecze Zaratustra
    pokaż całość

  •  

    No iiiiitam, iiiiiiitam wszystkich.

    Lurkowałem na Wykopie bardziej świadomie, od czasów szczytu popularności Uszatego Lumpa, zwanego także Zgierskim Pejem, czy Nierentownym Dopełnieniem Korby. Uważam się za konesera oferowanego przez Melina contentu, ze względu na długi staż (oglądam go od 2012 roku), zainwestowany czas i uwagę na eksplorację tego alternatywnego świata pełnego cierpkiej rozrywki. Nie chcę uchodzić za "psującego jedność" intruza, ale decyzja leży na Waszych barkach. Choć nie udzielam się w mediach społecznościowych, formy komunikacji oferowane przez Wykop skusiły mnie do uczestnictwa w jego życiu, bo to część życia nas wszystkich.

    Kotwica mojej aktywności, zahaczyła o wpisy pana @Brzytwa_Ockhama, i pozostawiła moją uwagę przed faktem dokonanym. Agitacyjna treść, owinięta w protekcjonalny ton i oddźwięk jaki wywoływały posty, zachęciły mnie do skomentowania ich treści, na ile uważam to za stosowne, inspirujące oraz możliwe. Zachęcam do lektury.

    Trójpodział władzy
    Demokracja i Tyrania

    Podstawą demokracji więc nie jest żaden trójpodział władz, który de facto jest ograniczający dla machiny demokratycznej chociażby dlatego, że sędziowie często są nie wybierani przez lud.

    Nie zwołasz wyborów, nie posiadając możliwie stałych, możliwie godnych zaufania procedur. Nic lepszego nie ma. Podstawą demokracji w praktyce, są warunki prawne określające jej funkcjonowanie. Podział władzy jak najbardziej wyznacza dla niej granice w ogólnym sensie.

    Koncepcje trójpodziału władzy były mądre i zaiste - oświeceniowe dla ludzi z XVIII wieku.

    2+2 wynosiło 4 tylko w czasach aktywności Pitagorejczyków? Podział władzy, w rdzeniu swojej koncepcji pozostaje w mocy; nawet na tle stosowanych przez autora cytowanego tekstu argumentów w dalszej części tekstu, stanowi rodzaj remedium na opisane tam problemy. Koncepcje trójpodziału władzy, w kontekście powszechnie wyznawanego i inspirowanego przez władze kraju postulacie ich odrzucenia, wydają się brzmieć zastanawiająco świeżo.

    Paradoksalni konserwatyści którzy bronią tego podziału są jak francuscy monarchiści - bronią słusznej sprawy ale będzie po nich coś Nowe.

    Mamy tutaj do czynienia, z marksistowsko zorientowanym ideologicznie, wyrazem przekonania o konieczności dziejowej: fali rewolucji, która przez sam fakt zaistnienia w świadomości odbiorcy wyraża potrzebę oddania jej hołdu i wykazania współpracy nowemu prawu moralnemu, którego pełny kształt ma się dopiero objawić w postaci doświadczenia. Ironicznie, bo tę koncepcję zdaje się wykpiwać sama historia. To zaskakujące sformułowanie, skoro zostało sygnowane przez człowieka, określającego się jako konserwatysta i opisującego determinizm, jako prymitywny pogląd. Wiem to z innych wpisów i dyskusji, na które zawitał mój statek.

    Ochlokracja - rządy osłów w rozróżnieniu Arystotelejskim są strasznym systemem w którym nie rządzi nikt (bo nikt nie chce być de facto rządzony jako osoba) i kraj popada w anarchię lub, co znacznie bardziej prawdopodobne, wpada w ręcę innych, realistycznych ludzi dla których władza to przede wszystkim siła. Siła nie tylko mieśni ale także rozumu i sprytu gdzie nauka jest ciągnięta na tory takie jakie chcą inteligentniejsi i władczy.

    Źródłem ochlokracji, jest nieskrępowana przestrzeń dla procesów demokratycznych - okolicznością pozytywną na ich wystąpienie jest osłabienie lub zniesienie jednoznacznie określanych kompetencji poszczególnych szczebli władzy. Współcześnie, odbywa się ona (władza) przez instytucje, pozostające ze sobą we wzajemnej zależności, ale i odrębności kompetencji. Alternatywę wobec których (celem ochrony przed anarchią, czy kontrolowaniu działania oddolnie tworzących się i rozproszonych ludowych rad) stanowią organy absolutnego przymusu, realizującego się poprzez terror, przyjmującego charakter języka
    podskórnej komunikacji, pomiędzy państwem, a podlegającym mu faktycznie obywatelem.

    Siła mięśni i rozumu, z pominięciem kluczowych cech charakteru, stanowi naturalną predestynację do sprawowania kontroli i przewodzenia zbiorowości ludzkiej. Tymczasem w cytowanym tekście, władzę popartą naturalnymi zdolnościami zdaje się sugerować, jako coś zdrożnego, czego należy się wystrzegać. Doskonale odpowiada to statusowi świadomości zwolennika ochlokracji - "bo nikt nie chce być rządzony", którą także przedstawia się jako zagrożenie. Ktoś to rozumie?

    Doskonałym tego przykładem, acz oczywiście fałszerstwem są Protokoły mędrców Syjonu które w Japonii istnieją jako podręcznik zdobywania władzy. Ich przekaz, pokazujący prawdziwe kulisy rządzenia, jest dla wszystkich mówiących, że to w ciągłej liberalizacji znajdziemy siłę naszych demokratycznych wartości. Warto to dzieło przeczytać choćby z perspektywy badacza studiującego antysemityzm.

    A może oprzeć się pokusie pouczania odbiorców, tylko przedstawić kluczowe dla treści nadmienionej lektury twierdzenia, skoro już się do niej nawiązuje?

    Konkludując trójpodział władzy swoje podstawy zgubił już dawno. Poszukujemy ich i bronimy go samego choć nie potrafimy dokładnie odpowiedzieć skąd się wywodzi i dlaczego został zaimplementowany akurat w takiej formie u nas.

    Przyjęliśmy bowiem trójpodział władzy Monteskiusza, nie Lockego co być może będzie skutkowało powtórzeniem jakże burzliwej historii republik francuskich. Jego idee, mające scalać społeczeństwo w całość w ochlokracji tracą na znaczeniu.

    Nieświadomość nie jest żadnym wytłumaczeniem, okolicznością łagodzącą dla zrzekania się odpowiedzialności. "Ignorantia legis non exculpat" - nie musisz być Rzymianinem, by docenić tę sentencję. Celem nie jest równanie w dół, tylko podnoszenie swojego poziomu - zasada przeciwna do tych, panujących w ochlokracji.
    Dystrybucja trzech władz, mająca zostać skompromitowaną przez porównania do jej koncepcyjnych początków, nadal nie traci na swojej wartości u swoich fundamentów. Inne nazwy władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, nie sprawiają, że zanikają ich zasadnicze kompetencje i wzajemna relacja, polegająca przede wszystkim na hamowaniu swojej wspólnej kontroli nad obywatelami, co dzieje się z korzyścią dla nich, także w demokracji Co do stanowiska, że klasy odpowiadały poszczególnym ciałom władzy, to nawet Monteskiusz zakładał, iż sędziowie winni odpowiadać sądzonym stanem.

    Mediom poddaje się władza ustawodawcza (najmocniej) sądownicza a najmniej wykonawcza która często sama tworzy przekaz medialny trafiający wciąż do głów ustanawiających prawo. Szerokie pole dla manipulacji, i dla władzy wykonawczej jak i dla mocarstw poza Polską jest wykorzystywane z całą mocą dzięki czemu nie tylko cierpią ideały oświeconej jednostki - poszukującej prawdy ale także narodu którego etos umiera wśród śpiewów pijaków, obrzydliwych krzyków i sloganów które męczą i jedną i drugą stronę politycznego sporu. Kiedy głupcy krzyczą prawdziwi rządzący idą do władzy wykorzystując sytuację do zwiększenia swojego panowania.

    Media nie tylko dyktują warunki, ale również im podlegają, dostosowują się do poziomu i oczekiwań swoich odbiorców. Gazet, czy ulotek nie wymyślono wczoraj, toteż darcie szat nad stanem aktualnym trąca myszką. Istnieje w tym co prawda groźba, że reprezentanci społeczeństwa będą zarówno głupi, mądrzy, zakłamani i uczciwi. W sercu niezależności ofiarowanej przez świat człowiekowi, leży różnorodność. Groźba objęcia władzy przez silnych, jest nią jedynie, jeśli założymy ich panowanie jako totalne, kompletne i bezkarne, co znajdzie wyraz w funkcjonowaniu państwa, tzn. zerwaniu więzi ze sposobem egzekwowania władzy w ustalonych i sankcjonowanych przez prawo granicach, mogących być reprezentowanymi przez jej trójpodział.

    Szerokie pole dla manipulacji, i dla władzy wykonawczej jak i dla mocarstw poza Polską jest wykorzystywane z całą mocą dzięki czemu nie tylko cierpią ideały oświeconej jednostki - poszukującej prawdy ale także narodu którego etos umiera wśród śpiewów pijaków, obrzydliwych krzyków i sloganów które męczą i jedną i drugą stronę politycznego sporu. Kiedy głupcy krzyczą prawdziwi rządzący idą do władzy wykorzystując sytuację do zwiększenia swojego panowania.

    Tak, aktywność społeczna męczy, ale nie stanowi to uzasadnienia dla zrzeczenia się odpowiedzialności, odsyłam do wcześniej sformułowanych przeze mnie argumentów. Władza znowu ujęta jako zmora dla nieświadomości ochlokraty, choć mająca zapewne w zamierzeniu prowadzić do promocji ukonstytuowania własnej bezkarności.

    Żeby wzmacniać republikańskie wartości demokracji. Jeśli nie chcemy stoczyć się w ochlokrację musimy też ograniczyć władzę mediów.

    Tu też leży problem. Dzisiaj nie da się zdefiniować mediów bo każdy jest w jakiś sposób medium. A po personalizacji Faceboka jesteśmy jak nadajniki ustawieni na jakiś zasieg.

    Kolejny paradoks, ograniczenie wolności mediów, nawet sam autor cytowanego tekstu przyznaje, że będzie ograniczeniem wolności słowa i procesu demokratycznego oddziaływania - wolnego wyboru, nie zaprzestaje jednak twierdzić, że najlepszym sposobem na rozrost demokracji, którego potrzebę wzbudzenia postuluje, będzie jego ograniczanie. Przypadek?

    W autokratyzmie nie ma nic złego jeśli nie zamieni się w tyranię - ucisk. W arystokracji nie ma nic złego jeśli nie zamieni się w oligarchię. Demokracja jest najlepszym systemem ale jeśli zamieni się w swoją zlą siostrę - ochlokrację - staje się najgorszym systemem jaki istniał.

    Ochlokracja z kolei prowadzi do oligarchii, a ta - do tyranii. W świetle sformułowanych przeze mnie argumentów, zaznamy jej zezwalając zaślepionym na realizację samospełniającej się przepowiedni, poprzez ustalenie dokonanego w ich umysłach i kontrolującego ich dążenia niedokonanego - "woli" historii.

    I jeszcze jedno: @Brzytwa_Ockhama - "Poeta, pisarz, filozof" proszę zawrzeć tu informację o lokowaniu produktu. To smutne, ale konsumenci mogą tego nie zauważyć. Szanujmy się, proszę.

    pokaż spoiler Postaram się napisać więcej. Pozdrowienia dla rodzin i klanów.


    #gruparatowaniapoziomu #ockham #4konserwy #neuropa #historia #polityka #filozofia #socdem #publicystyka #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Ojkofobia i anty-ojkofobia

    Niektórzy sugerują, że miałoby istnieć coś takiego jak ojkofobia - czyli skłonność do pomniejszania cech umysłowych Polaków. Ojkofobem jest podobno Gross, historyk, którego @Brzytwa_Ockhama i 99% wykopu nigdy nie czytało. Historyk, który został pobity razem z Michnikiem przez komunistyczne UB w 1968 roku podczas protestów przeciwko władzy na Uniwersytecie Warszawskim. Człowiek, który pragnął zmienić PRL. W odpowiedzi propaganda PRL wytknęła mu żydowskie pochodzenie, uznała za zachodniego szpiega i wygnała z kraju.

    Zdaniem niektórych Gross nie zna polskich realiów, nie zna polskiej psychiki. Nie kocha jej. Ojkofobowie podobno wyśmiewają polskie kompleksy, kłamią na temat Polaków i trollują ich. Podobno ojkofobia rodzi się z niemocy. Pozytywny Polak pragnie zmienić świat a nie krytykować go.

    Czy Gross był ojkofobem? Czy nie znał polskich realiów? Wręcz przeciwnie, to właśnie on polskich realiów doświadczył. Doświadczył nienawiści ze strony władzy. Doświadczył nienawiści do obcych. Został wykluczony z grona członków narodu ponieważ sprzeciwiał się totalitarnej władzy. Pod wpływem tego doświadczenia badał realność polskiej historii. Odnalazł zbrodnie w Jedwabnem. Zbrodnie, która tak jak on była wypierana przez PRL, zakłamywana przez komunistyczny reżim. Zbrodnia w której Polacy wymordowali Żydów.

    Czy Gross odczuwa nienawiść do Polaków? Czy mówienie o Jedwabnym miałoby budzić nienawiść do Polaków?

    Nie, ponieważ Polacy nie istnieją. Polacy nie są jednym monolitem. Nie ma czegoś takiego jak jeden naród Polski. Mordercy z Jedwabnego nie reprezentują całej Polski. Polacy, tak jak Niemcy, Somalijczycy, Afroamerykanie, Hindusi - to tylko abstrakcyjna etykietka. Czarny mieszkaniec USA, który morduje kogoś na ulicy nie jest reprezentantem całej czarnej rasy. Biały Polak mordujący Żydów nie jest reprezentantem całego narodu polskiego. Polacy to fikcja, tak samo jak czarni mieszkańcy USA. #nominalizm

    Istnieją jedynie konkretne jednostki i zdarzenia. Każdy jest inny. Ojkofobia błędnie zakłada, że opis przykrych wydarzeń z historii narodu implikuje oceny całego narodu. Tak nie jest. Historia to tylko historia. W historii każdego narodu będą wydarzenia obrzydliwe i wydarzenia wzniosłe.

    #filozofia #socjologia #polak #pafnucy
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #filozofia

0:0,0:0,1:0,1:2,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1