•  

    Tajemnica objawienia to francuski film z 2018 roku, który opowiada o reporterze poproszonym o zbadanie rzekomego objawienia. Chociaż mężczyzna szybko odkrywa szereg niepokojących faktów, nie jest w stanie zakwestionować realności doświadczeń wyświęcanej nastolatki. Powoli gubiąc się w gąszczu wzajemnie odsyłających do siebie faktów, coraz lepiej poznaje on jednak prawdziwą naturę wiary.

    Odnośnik do wpisu: Wieloznaczna prawda wiary

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #filmy #wiara #religia #chrzescijanstwo #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: tajemnica objawienia_v2.jpg

  •  

    W sumie dotarło do mnie, że konserwatyści obstający przy tym, że homoseksualizm to kwestia kulturowa opowiadają się za poststrukturalistycznym ujęciu preferencji seksualnej jako konstruktu społęcznego. Z drugiej strony lewica broniąca idei, że homoseksualizm jest wrodzony bazuje tu na esencjaliźmie. Jest to dość ciekawe odwrócenie ról.

    #lgbt #homoseksualizm #4konserwy #neuropa #filozofia #przemyslenia pokaż całość

    źródło: anime-dull-eyes-800x600.png

  •  

    A) Mamy super laski, ziomków, kase, sex, ruchanie, chlanie, cpanie, mozecie nam oje**ac lachę, kupujemy huracana, willa, apartament, mieszkamy sami, mamy po 16 lat, starzy dają kasę, seks 24/24 z laskami, ziomkami, w trójkącie, w kącie. Najlepsze bluzy, ciuchy, stylówa, mamy super luz i jestesmy cool, ociekamy drippem, drillowcy na zawsze, wszystko kurła za tysiące stary, obczaj bazę, vitkacy, balanciagi, luz spodni w kroku, ciemne okulary, bujanie sie po miescie, Poznań - znasz te klimaty, jedziemy w wózku sklepowym po galerii, wszyscy mogą nam skoczyć, gnoimi wszystkich co są cioty, jest zajebiście, wielki krzyż mi wisi na klacie, bo jestem kurła najlepszy - może nawet ktoś pomysli, ze jestem w uj swiety. Przegrywy zawsze zostana przegrywami, nie znaczą nic, są na samym dnie. My wymiatamy i bujamy betonowym miastem. Reprezentujemy wszystko i znaczymy jeszcze więcej. Mijamy bezdomnych, chorych i meneli, żeby czasem ciuchów nie trzeba było wyrzucać. Liczymy się tylko my i nikt więcej. Nasi starzy są bogaci i mogą cię wsadzić do pierdla jak tylko krzywo na nas spojrzysz. Ty, patrz ale ludzie się zesrali w komentarzach, mam ubaw w hj, zrobili mi dzień. Jarają się nami, walą konia przy naszych fotach, zboki, a my ciśniemy z nich bekę, haha. Najlepsi na zawsze - Rządzisz stary. Patrz jaka dua tam idzie. Bierzemy ją, jest nasza - nie ma z nami szans. Jestesmy przysto w luj. Swiat nalezy do nas.

    B) Jestesmy zwykli kolesie spod blokow, żadna laska nawet na nas nie spojrzy, bo mamy krzywe ryje, sex, ruchanie - no tak, ale tylko samego ze sobą, zwykła masturbacja. Kasa to tylko marzenie, chcielibyśmy miec chociaz kiedys prace, żeby móc uzbierać sobie na najtańszy samochód z komisu. Wszyscy cisną z nas bekę, nie mamy nic, wielu z nas jest z bidula, rodzice nie żyją, ubrania to tylko szmata na ciele, nie dbamy czy są fajne, byle zakryc nagość. Po mieście chodzę sam bo nie mam nikogo lub z jedynym kumplem, bo jego też los mieszał z gównem i oboje chodzimy, wszysccy z nas ryją. Patrzcie - znowu te dwie cioty - "naje*ać ci frajerze?", zwykły dzień jak co dzień. Zaszaleć możemy ukryci w cieniu, żeby nikt nas nie widział, niezbyt zresztą mamy na to ochotę. Nie nosimy krzyza, bo nie mamy na to kasy, poza tym po co mają z nas cisnąć bekę. Na zawsze zostaniemy przegrywami. Nie ma znaczenia, że życzymy wszystkich dobrze, chcielibyśmy pomoć ludziom i cierpiącym, chorym, bezdomnym czy niesłusznie osądzonym menelom, dać im wszystko chociaż sami nic nie mamy, mieć znajomych i przyjaciół, wartościami dla nas jest szacunek do drugiego człowieka, nie poniżanie innych, nie uprzykszanie życia i zwyczajna pusta egzystencja w świecie bez Boga bo go nie ma lub o nas zapomniał. Chcielibyśmy zostać popularni, mieć wyświetlenia, ale to tylko nasze nierealne marzenia, bo nawet w garniakach wyglądamy jak buraki. Liczą się wszyscy ludzie i ich szczęscie, życzymy innym dobrze, nawet tym dla których jesteśmy zwykłym ludzkim odpadkiem i życzą nam wszystkiego najgorszego. Nie bawi nas nieszczęsćie innych. Nawet wrogów, bo tego nauczyło nas życie. Nikt się nami nie podnieci, co najwyżej zrzyga na nasz widok. Jesteśmy brzydcy jak noc. Jesteśmy częścią świata, ale świat nie jest częscią nas. Ale takie jest życie. Lepiej dostosowany ma lepiej. Loteria genów. I trzeba się z tym pogodzić.

    #takaprawda #changemymind #socjologia #psychologia #natura #biologia #zachowaniaspoleczne #modameska #moda #psychologiaspoleczna #chlopakizbarakow #carrioner #gruparatowaniapoziomu #antynatalizm #narkotykizawszespoko #narkotyki #narkotykiniezawszespoko #alkohol #alkoholizm #uzaleznienie #zalesie #chwalesie #gownowpis #aborcja #seks #sex #przegryw #przegrywy #bekazprzegrywow #wygryw #wychodzimyzprzegrywu #nauka #mainlander #filozofia #nietzsche #senszycia #bezsenszycia #cierpienie #samotnosc #przyjaciele #rodzina #samorozwoj #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #poznan #polska #swiat #europa #zlotow #medytacja #jestempojebany #dzieci #nastolatki #topmodel #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #youtube #instagram #tiktok #snapchat #facebook #twitter #twitch #discord #reddit #wykop #wolamyzbanowanych #wszyscy #randkujzwykopem #masturbacja #fetysz #lowcypedofili #randomanimeshit #randki #anime #czarnolisto #sztuka #streetwear #premiere #drip #swag #drill #papiersosy #chcepogadac #cycki #depresja #samobojstwo #anhedonia #jeszczekurwawiecejtagow
    pokaż całość

  •  

    Śmierć i zmartwychwstanie w “Świecie według Kiepskich” cz. 1

    Ale zbieg okoliczności. Od miesiąca przygotowuję kolejny wpis na tag #kiepskafilozofia, tymczasem ukazuje się dzisiaj na innej stronie wpis o podobnej tematyce. Żeby nie było, że plagiatuję pomysły, wrzucam swój wpis, chociaż pewnie dzisiaj się nie przebije przez mecz :)

    Dzień Wszystkich Kiepskich

    Ostatni odcinek Kiepskich trochę mnie rozczarował, ale dwie rzeczy przyciągnęły moją uwagę:
    - odkrycie Ferdka w rozmowie ze swoim ojcem, że w zaświatach wreszcie znajdzie zajęcie dla ludzi z jego wykształceniem (nicnierobienie),
    - rozmowa Ferdka z Haliną na temat swoich rodziców, a dokładniej stwierdzenie Ferdka, że “śmierć im dobrze zrobiła”.

    Myślę sobie, że Kiepskim też dobrze zrobi, że nie będzie już kolejnych odcinków (chociaż krążą legendy, że jeszcze jeden jest nakręcony). Mamy 588 lepszych i gorszych odcinków, które teraz dostaną życie po życiu, będą odkrywane na nowo, analizowane na różne sposoby. Jest czas na to, by budować legendę wokół “Świata według Kiepskich”, choćby na tagu #kiepskafilozofia, który mam nadzieję doczeka się w kolejnych latach wielu interesujących wpisów.

    Klątwa Kiepskich

    Śmierć Dariusza Gnatowskiego i Ryszarda Kotysa wydawała się przesądzać, że “Świat według Kiepskich” dobiegł końca. Z drugiej strony, serial wielokrotnie pokazywał, że umie radzić sobie ze śmiercią. Twórcy ostatecznie nie uśmiercili Arnolda Boczka i Mariana Paździocha, chociaż we wcześniejszych latach, wraz ze śmiercią odtwórców postaci, te postaci często też umierały. Przez ponad 20 lat kręcenia Kiepskich, grono zmarłych aktorów i aktorek serialu, stało się naprawdę liczne. Trochę nie ma co się dziwić, bo nie bano się powierzać wielu znaczących ról, osobom starszym i już schorowanym. Krystyna Feldman, czyli babka Kiepska miała 83 lata, gdy Kiepscy zagościli na antenie. Niewiele młodszy był aktor Kazimierz Ostrowicz, grający Boryska, jednego z moich ulubionych bohaterów pierwszych sezonów.

    Serial nie unikał mówienia o śmierci. Niejeden odcinek Kiepskich podejmował ten motyw. Prześledźmy jak na przestrzeni lat Kiepscy opowiadali nam o sprawach ostatecznych, a w następnym wpisie skupię się na omówieniu trzech odcinków, które według mnie poradziły sobie z tym najlepiej.

    Początek i koniec

    Na rozgrzewkę zacznijmy od trochę bezsensownego spostrzeżenia, że już tytuł pierwszego odcinka serialu ogłasza śmierć. Dokładniej: śmierć starego telewizora, który uległ samozniszczeniu. Skoro ostatni odcinek też opowiada o śmierci, no to mamy fajną klamrę.

    Umierająca babka

    Prawdziwie ostrą jazdę bez trzymanki, twórcy serialu zaserwowali nam w odcinku 9. “Kiepski mózg”. Babka Kiepska wychodząca z trumny, chmara zombie, chcących zjeść mózg Ferdka Kiepskiego - na mnie w dzieciństwie wywarło to tak duże wrażenie, że omijałem Kiepskich szerokim łukiem przez następnych kilka lat.

    A w następnym odcinku, 10. “Kiepscy mordercy”, znowu kręcimy się wokół zgonu babki Kiepskiej, do którego tym razem niechcący doprowadził jej zięć (motyw nieumyślnego spowodowania śmierci pojawia się też w odcinku: “Zbrodnia i kara”, nawiązującym do książki Dostojewskiego). Ferdek wraz z Waldkiem starają się pochować Rozalię jak najmniejszym kosztem, co kłóci się z interesami lekarza i księdza - obaj są agentami firmy pogrzebowej i próbują naciągnąć Kiepskich na dużą sumę. W końcu okazuje się, że babka jednak żyje. Umiera za to w szesnastym odcinku, ale Ferdek cofa się w czasie i udaremnia nieszczęśliwy wypadek, bohatersko ratując teściową.

    Spiritus

    Odcinek 49. “Spirytyści” daje kolejną wariacje na temat życia pozagrobowego. Pomysł oparty jest na podobieństwie między słowem spirytus, a łacińskim spiritus, czyli “duch”. Za pomocą mendium Mariana Paździocha, udaje się Kiepskim przerobić dusze zmarłych na spirytus.

    Śmierć z ludzką twarzą

    Jednym z ciekawszych odcinków w historii Kiepskich jest z pewnością nietypowy, bo aż czterdziestopięciominutowy odcinek 74. “Śmierć i Ferdynand”. Mamy tu przedstawioną historię osobliwej przyjaźni człowieka ze Śmiercią, ze śmiercią w postaci człowieka - bladego mężczyzny w czarnej pelerynie z kosą w ręku. Na początku odcinka Śmierć puka do drzwi. Przychodzi do Kiepskich. W domu nie ma nikogo prócz Ferdka, Śmierć przyszła, by go zabrać ze sobą. On przerażony perspektywą zgonu w tak młodym wieku, postanawia się potargować. Udaje mu się namówić Śmierć na grę w trzy karty, której stawką będzie jego życie. Od razu przychodzi na myśl film Bergmana “Siódma pieczęć”, gdzie życie Rycerza uzależnione jest od wyniku jego partii szachowej ze Śmiercią. Ferdkowi udaje się ograć Śmierć. Ta uświadamia sobie, że nawaliła i nie ma co pokazywać się z powrotem w “firmie”. Ferdek okazuje dobrą wolę i przygarnia do siebie Śmierć, która szybko zadomawia się w kamienicy przy ulicy Ćwiartki 3/4. Dostaje nawet imię: Gienia, po babci Arnolda Boczka. Odcinek jest fajny, przyjaźń Ferdka i Gieni potrafi wzruszyć, ale jakoś nie mam z nim związanych zbyt wielu refleksji. Może tylko zastanawiam się czasem, czy będąc akurat samemu w domu, nie zawita do mnie Śmierć. Chyba dlatego zacząłem uczyć się grać w szachy.

    Inspiracja “Siódmą pieczęcią” jest widoczna także w odcinku 374. “Dzieje grzechu”, w którym Ferdek przez nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu (alkoholu) doznaje zapaści i w stanie może nawet jakiejś śmierci klinicznej, odwiedza go postać stylizowana na Śmierć z filmu Bergmana.

    Śmierć koleżanki z klasy

    W odcinku 116. “Nasza klasa” Ferdek organizuje spotkanie klasowe na którym zjawia się duch Marioli, koleżanki z klasy Ferdka. Wszyscy zebrani są przerażeni i uciekają gdzie pieprz rośnie, z wyjątkiem Ferdka, który chyba nie chce, by duchowi zrobiło się przykro, że wszyscy się go boją. Okazuje się, że Mariola - szkolna miłość Ferdka - umarła w młodym wieku. Ta historia sprawia, że odcinek nabiera naprawdę dziwnego, ponurego i smutnego klimatu.

    Ciekawe, że analogiczny wątek ze śmiercią młodej dziewczyny - koleżanki Ferdka, znajdujemy w “Dniu Wszystkich Kiepskich”. Ale prawdopodobnie jest to inna bohaterka, ponieważ Ferdek wie o jej śmierci, a nawet może się do niej przyczynił (dziewczyna utopiła się na “Gliniance” - to chyba jakieś wrocławskie kąpielisko).

    A gdyby tak nie umrzeć

    W odcinku 89. “Świat, który nie może zaginąć” w skutek jakichś międzyplanetarnych konfliktów, dochodzi do zagłady ludzkość. Przeżywają tylko Kiepscy, Paździoch, Boczek i Edzio Listonosz. Dzięki temu, że jakieś sto lat wcześniej zgodzili się zostać “eksponatami” muzealnymi, zyskali w zamian nieśmiertelność. Przez to odcinek nie do końca spełnia kryteria tego wpisu, w którym wymagamy, by myślą przewodnią był motyw śmierci, ale to w końcu Dostojewski powiedział: “Jest tylko jedna wyższa idea na świecie - właśnie idea nieśmiertelności duszy”.

    Spotykałem się z opiniami, że “życie wieczne musi być nudne”, ale widocznie to zależy od towarzystwa z jakim te życie wieczne będzie się przeżywać. Żaden z “eksponatów” nie wygląda na znudzonego swoją nieśmiertelnością. Halina z Mariolką mają swoje zajęcie (robienie na drutach, czy coś takiego), babka też nie narzeka. Panowie grają w karty i nawet armagedon za ścianą nie jest w stanie ich odciągnąć od partyjki pokera.

    Motyw armagedonu występuje także w odcinku 113. “Armagiedon”, dosyć ciekawym, głównie ze względu na swój ponury klimat zbliżającej się zagłady. Na koniec odcinka aby uratować świat, Ferdek daje się zamienić w beret Paździocha. Poświęca siebie dla ludzkości. Myślę, że odcinek dużo inspirował się filmem Andrieja Tarkowskiego “Ofiarowanie”.

    Sny o umieraniu

    W “Titaniku” (99. odcinek) widzimy uczucie bezsilności towarzyszące bohaterom, gdy zdają sobie sprawę, że nie ma już dla nich ratunku przed utonięciem. Na szczęście okazuje się, że to tylko sen.
    56. odcinek “Ferdosik” ma podobną konstrukcję do “Titanika”, Ferdek też budzi się ze snu tuż przed tym, gdy ma zostać powieszony na hak.

    Ciekawe, czy Ferdek po dwóch tak intensywnych doświadczeniach sennych, nie pomyślał przez chwilę “A może ja wcale nie umrę. Może jak już będzie mi się wydawało, że umieram, to za każdym razem okaże się, że to tylko zły sen?”

    Swoją drogą, odcinek 41. “Eksperyment sen” sugeruje, że wszystkie przygody Ferdka to tak naprawdę wytwór jego marzeń sennych… przynajmniej tak mi się wydaje.

    W trumnie musi być wygodnie

    W odcinku “Kiepski mózg” o którym już wspominaliśmy, babka Kiepska poszukiwała odpowiedniej dla siebie trumny. O jakość swojego wiecznego odpoczynku troszczy się także w odcinku 162. “Krypta”, w którym stara się o honorowe miejsce w krypcie pod wezwaniem św. mateczki Kozłowskiej. Rozterkom na temat miejsca godnego pochówku możemy się również przyglądać w 477. odcinku - “Memento mori”.

    Stypa

    W odcinku 226. “Stypa” Kiepscy mają zająć się pochówkiem wujka Staśka i stypą po pogrzebie. W tym celu Halina sprząta, Ferdek z babką przygotowują listę gości, a Boczek ma zadbać o pełny brzuch żałobników. Paździoch za 500 złotych podejmuje się organizacji całej resztą “imprezy”. W efekcie, wujek Stasiek otrzymuje grób w piwnicy kamienicy. Nie to jest jednak najgorsze. Ciało Staśka zostało skremowane, co spotyka się z oburzeniem wiejskiej rodziny Kiepskich.

    Reakcja żałobników na kremację Staśka może wydawać się dziwna, ale w 2005 roku kremacja w Polsce była rzadkością (4-5% pogrzebów, i to pewnie większość w miastach). W końcówce odcinka okazuje się, że Kiepscy trzymają urnę z prochami w domu, co jest w Polsce nielegalne.

    Nakłanianie do samobójstwa, bezczeszczenie zwłok, kanibalizm

    Nielegalny jest też chyba czyn, którego Ferdek dopuszcza się w odcinku 198. “Harakiri”. Najpierw na prośbę Paździocha szuka dla niego najbardziej spektakularnego sposobu na popełnienie samobójstwa. W końcu Paździoch decyduje się, że najlepszym sposobem będzie rozwalenie sobie czaszki młotkiem. W ostatniej chwili rozmyśla się, ale Ferdek nalega, by Paździoch popełnił samobójstwo.

    Nielegalne jest bezczeszczenie zwłok, a tego dopuszczają się w Kiepskich dwie panie:
    - Helena w odcinku 26. “Klątwa Tutenchama” odrywa genitalia zwłokom egipskiego faraona, przez co sprowadza na kamienicę tytułową klątwę.
    - Halina w odcinku 194. “Ręka wisielca” kradnie z prosektorium rękę wisielca, za którą Paździoch obiecał sowitą zapłatę.

    Jakby tego wszystkiego było mało, w odcinku 170. “Serca Chopina” Walduś z Boczkiem dopuszczają się nieświadomego kanibalizmu - jedzą serce Chopina, myśląc, że to zwykłe podroby.

    Zgony epizodyczne

    W “Świecie według Kiepskich” mogliśmy oglądać zgony dwóch postaci granych przez jednego aktora: Krzysztofa Dracza, który w serialu zagrał ogromną liczbę ról epizodycznych. W odcinku 336. “Ósme dziecko stróża” podczas rozmowy z Ferdkiem umiera, prawdopodobnie na zawał serca, fryzjer Jan Kobielak. W odcinku 523. “Non profit” w mieszkaniu Kiepskich, umiera dozorca, pan Kieliszkowski.

    Można też wspomnieć o sparodiowaniu zgonu Hanki Mostowiak w odcinku 384. “Trzeba zabić tę miłość”. Przypominam sobie jakie poruszenie wywołała śmierć głównej bohaterki “M jak miłość”. W Kiepskich rozpacz z powodu śmierci Danusi, głównej bohaterki “Przepisu na miłość”, jest jeszcze większa. Jolasia i Waldek na seans feralnego odcinka przynoszą nawet wieniec pogrzebowy. Danusia umiera po tym jak na jej głowę spada puste kartonowe pudło po telewizorze.

    Głos z offu

    Odcinki: 408. “Kanalia” i 482. “100 jaj” fajnie wspominają babkę Kiepską. Słyszymy nawet głos Krystyny Feldman krzyczący “Kanalia!”. Aktorka nie żyła już wtedy kilka lat.

    Patrząc na tytuł ostatniego odcinka Kiepskich, spodziewałem się, że zmarli w ostatnim czasie aktorzy zostaną w nim jakoś upamiętnieni. A tu niespodzianka, okazuje się, że Paździoch żyje, rozmawia nawet ze swoją żoną. Ryszard Kotys nie pokazuje się, ale aktor zdążył nagrać kilka kwestii przed śmiercią i występuje jako głos z offu.

    Jeżeli rzeczywiście jest jeszcze jeden odcinek Kiepskich (podobno nosi nazwę “Wieczna kwarantanna”) to może udało się w nim oddać należny hołd Boczkowi i Paździochowi.

    Pomyślałem sobie, że w stylu Kiepskich byłoby - o ile pozwala na to technologia - stworzyć hologramy (czy jak to się nazywa) Paździocha i Boczka, tak jak to było choćby w filmie Łotr 1, gdzie grał zmarły 20 lat wcześniej Peter Cushing. Z drugiej strony, Disney ma pewnie lepszych speców od efektów specjalnych, i mogłoby to u nas wyjść karykaturalnie. Poza tym po raz kolejny widzowie serialu podzieliliby się na dwa obozy, byłoby wiele kontrowersji, a to pewnie nie jest wskazane, przy ostatnim, specjalnym odcinku.

    #dawidk01

    #kiepscy #swiatwedlugkiepskich #przemyslenia #gruparatowaniapoziomu #publicystyka #ciekawostki #filozofia #smierc
    pokaż całość

    źródło: static.wikia.nocookie.net

    •  

      @Dawidk01: Dodatkowy odcinek został nakręcony i początkowo był nawet ujęty w telemagazynie na stronie. Jego tytuł to "Wieczna kwarantanna" i podobno w nim sa wygenerowane komputerowo postacie Boczka i Paździocha. To, że odcinek jest nakręcony to pewne info potwierdzone przez któregoś z aktorów i scenarzystkę. Na premierze książki, jednak gdy ktoś o niego pytał to był zbywany i stwierdzono jedynie, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie wyemitowany.

      Fani jednak liczą, że pojawi się np. na 25-lecie Polsatu lub po prostu za jakiś czas w Polsat Go. Bodajże w Bundych też pojawiały się jeszcze "zaginione" odcinki kilka lat po zakończeniu regularnej emisji.
      pokaż całość

    •  

      @tajniak13: o, to ciekawe, myślałem że to jakieś plotki

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 3 i ostatnia

    Wstęp

    To już ostatnia część naszej serii wpisów poświęconych przestrzeniom liminalnym. Miłego czytania.

    Społeczeństwo spektaklu czyli dlaczego nie można ufać telewizji

    Guy Debord w 1967 wydał swój najbardziej znany tekst, czyli społeczeństwo spektaklu. Opisywał w nim współczesne zjawisko alienacji jednostki względem realnego życia na rzecz spektaklu, który mu się serwuje. Spektaklem mogło być, chociażby to, co mu się pokazuje w telewizji. Rozwój spektaklu można było już dostrzec w rosnącej fetyszyzacji produktów. Produkty coraz mniej były bowiem wytwarzane na rzecz ich użyteczności, a bardziej na potrzeby rynku w celu gromadzenia kapitału przez korporacje. Oznaczało to jednak zalew produktami, które nie są nam do niczego potrzebne. By nas przekonać do ich zakupu potrzebny był odpowiedni marketing. Wiele produktów, które kupujemy jest nam z praktycznego punktu jest nam zbędna. Kupujemy je jednak i tak ze względu na reklamy, które pokazują nam daną rzecz jako niezbędna. Wraz z rozwojem mediów rozwijał się również i świat reklam. Najważniejsza pod tym względem była tak zwana telewizja. Ludzie, którzy oglądali telewizje razem z rodziną nawet po kilka godzin dziennie byli masowo bombardowani reklamami mającymi na celu namówienie ich do sprzedaży produktu. Żeby jednak widz był wstanie utrzymać uwagę przy tej telewizji potrzebował rozrywki. Stąd puszczano nam filmy, które z czasem również zaczęły przybierać formę pewnego dobra konsumpcyjnego. Człowiek przestać więc żyć w świecie realnym, a zaczął coraz bardziej koncentrować się na pochłanianiu oglądanego przez niego spektaklu.

    Z czasem zaczęto też tworzyć różnego rodzaju talk-showy, talent showy czy reality show. Ten ostatni szczególnie naruszył granice między realną egzystencją a światem spektaklu. Oto bowiem przedmiotem rozrywki stało się samo życie. Wraz z rozwojem internetu uniwersum spektaklu rozszerzyło się o kolejne media. Teraz już nie tylko konsumujemy spektakl, ale i go tworzymy. Każdy z nas w końcu może stworzyć własne wideo na YouTube albo wrzucić zdjęcie z jedzenia śniadania na Instagramie. Influencerzy są wręcz profesjonalistami w kreacjach wizerunku, którego podają swoim fanom. Pokazują się oni w swoich filmach i zdjęciach jako piękni, bogaci i szczęśliwi, choć w istocie rzadko ma to coś wspólnego z rzeczywistością. Nastolatkowie, którzy siedzą przed telefonami jeszcze mocniej alienują się od swojego otoczenia niż ich rodzice przed telewizorami. Tak oto spektakl zapanował nad naszym życiem. Nie ominęło to oczywiście również i polityki. Dzisiaj wybory, debaty i spory same w sobie bardziej przypominają zwykłe show niż realną politykę. Nic więc dziwnego, że ludzie zaczynają wątpić w prawdziwość tego wszystkiego, gdy nagle się okazuje, że dwójka kłócących polityków poza kamerami jest dobrymi przyjaciółmi. Wielu jest takich, którzy chcieliby odkryć prawdę kryjącą się za kurtyną. Stąd też taka popularność teorii spiskowych, ale niestety. Również i one stały się przedmiotem tworzenia zwykłego przedstawienia. Alex Jones, który zarabia na tym fortunę jest tego dobrym przykładem.

    Sześcian, czyli absolutna alienacja i niepewność we współczesnym świecie

    W 1969 wyszedł film o intrygującym tytule "Sześcian". Opowiadał on o człowieku uwięzionym w białym sześcianie, z którego nie miał on się jak wydostać. Z czasem jednak zaczęły przychodzić do niego różnego rodzaju nieznajome mu persony. A to przyszli ludzie podający się za jego rodzinę, a to odwiedzili go jacyś muzycy, a to wpadł z wizytą jakiś naukowiec objaśniający mu mechanikę kwantową, lub też naprzykrzali mu się dwaj komicy. Wszyscy oni są wstanie bez problemu opuścić sześcian, lecz dla niego samego okazuje się to za każdym razem niemożliwe. Oprócz tego doświadcza on różnego rodzaju halucynacji tak, że zaczyna on wątpić w to, co jest rzeczywiste, a co nie. W końcowej scenie wręcz zaczyna kwestionować również własne istnienie i jest bliski popełnienia samobójstwa. W tym surrealistycznym filmie mamy więc dość podobny przekaz do tego, jaki serwuje nam Guy Debord. Odniesienia do świata telewizji są tu bowiem dość oczywiste. Bardzo często mówi nam się nawet wprost, że to, co widzimy na ekranie nie jest realne, choć często za takie je bierzemy. Film jednak wychodzi poza tą tematykę i stara się być bardziej ambitny i niejednoznaczny. Szczególnie to widać, gdy spotkamy się z dość częstą frazą jakoby w świecie omawianego tutaj filmu istniały inne sześciany gdzie też są uwięzieni w nich ludzie. Co więcej, sugeruje się samemu bohaterowi, że opuszczenie sześcianu jest możliwe, dopiero gdy on umrze. Można by więc przypuszczać, że sześcian symbolizuje tu samą świadomość głównego bohatera, poza którą nie może wyjść, by zweryfikować czy to, co aktualnie doświadcza jest rzeczywiście prawdziwe. Odwołujemy się tutaj do idei solipsyzmu, według której rzeczywistość poza nami nie istnieje. W końcu skąd możemy być pewni, że to, z czym mamy do czynienia na co dzień to tylko kolejny, bardzo realistyczny sen? W istocie odróżnienie świata snu od świata na jawie jest dość mocno umowne. W niektórych kulturach bowiem to rozróżnienie nie istnieje.

    Sześcian można jednak również interpretować jako nasz własny pokój lub też strefę komfortu. Tu znowu rzuca nam się nawiązanie do Madotsuki która uparcie odmawiała wyjścia ze swojego mieszkania i uciekała w świat snów. Dzisiaj takich jednostek coraz więcej. Tishner pisał kiedyś w swojej książce "Myślenie według wartości", że człowiek tworzy pojęcie obiektywnego świata w ramach wspólnoty, która daje mu możliwość wyjścia od tego, co jedynie subiektywnego do tego, co obiektywne. To właśnie wspólny mit dla danej kultury daje mu obraz tego, czym jest rzeczywistość i jak ma ją interpretować. Mit wyznacza też jego sposób postępowania w obrębie samej społeczności. Skoro jednak współczesna jednostka alienuje się od społeczeństwa to jej pojęcie świata zaczyna się coraz mocniej ograniczać. Dla dawnych plemion świat zamykał się w obrębie ich wioski. Potem rozszerzył się na naród, aż w końcu na cały świat. Dziś jednak świat człowieka zamyka się na jego najbliższą rodzinę, a powoli tylko na własny pokój. Przestaje on więc powoli odróżniać to, co wyobrażone od tego, co mógłby uznać za realne. Jest jednak jeszcze gorzej. Nasze bowiem własne poczucie tożsamości również jest zależne od relacji, w które wchodzimy. Nasze ja istnieje w relacji do pojęcia ty lub oni, a to zawsze zakłada istnienie innych ludzi. Teraz jednak pozostajemy sami ze sobą i nikim więcej przez rosnącą alienację. W pewnym sensie może właśnie to spotkało głównego bohatera filmu. Możliwe, że również to spotkało samą Madotsuki i to samo zaczyna powoli spotykać i nas.

    Musimy jednak trzymać się samego tematu. Co ma bowiem wspólnego ten film z przestrzenią liminalną. Otóż film sześcian w pewnym sensie przypomina mi motyw backroomsów. Mamy podobny motyw osamotnionej jednostki zamkniętej w określonej przestrzeni, z której nie może się wydostać. Tyle że tutaj mamy do czynienia z zamkniętym pokojem, a tam z labiryntem. Problem ten jednak można obejść. Produkcja bowiem którą tutaj omawiamy stanowiła inspiracje dla serii filmów Cube opowiadającej o uwięzionych w labiryncie pokoi w kształcie sześcianów. Idee zamkniętego pokoju i labiryntu w pewnym sensie mogą się jednak wydawać, istnieć w opozycji do siebie. Labirynt bowiem oprócz poczucia uwięzienia dodaje również motyw zagubienia. Główny bohater filmu bowiem nawet nie mogąc opuścić miejsca swojego pobytu wciąż wiedział gdzie dokładnie jest. Labirynt nie daje już tego komfortu i myślę, że dużo lepiej oddaje mimo wszystko stan mentalny współczesnej jednostki. Przez całą serię tych wpisów poruszałem bowiem dwa różne motywy. Pierwszy dotyczył utraty punktów orientacji we współczesnym świecie. Wynikało to z ekspansji świata spektaklu i symulakrów na świat rzeczywisty i stopniowe oderwanie znaków od treści, które wcześniej reprezentowały. Drugi dotyczył alienacji jednostki i powolnego zatracenia granicy między tym, co obiektywne i tym, co subiektywne. Oba te problemy nachodzą na siebie i wzajemnie się napędzają. Jeśli nie znajdziemy rozwiązania tego problemu być może czeka nas rzeczywisty koniec naszej cywilizacji. Cywilizacje tworzy bowiem wspólnota, a tej może już nie być. Zamiast tego będziemy obserwować jedynie grupę przypadkowych, zagubionych ludzi całkowicie odseparowanych od siebie i zamkniętych w swoich własnych, małych światach.

    Zakończenie

    To już koniec. Z perspektywy całości teraz mogę powiedzieć, że był to mój najdłuższy projekt, jakiemu się tutaj na wykopie poświęciłem. Trochę przez to improwizowałem i gdybym miał zaczynać tą serie od początku, to sporo bym pewnie pozmieniał. Mimo wszystko jestem zadowolony, że udało mi się ją ukończyć. Być może dojdzie jeszcze jakiś dodatek, ale raczej niezbyt prędko. To jednak tyle ode mnie. Kolejna seria wpisów poświęcona tym razem podstawą ideologii, którą propaguje ukaże się już niebawem.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie bym usunął Cię z listy.

    Link do części pierwszej

    Link do części drugiej

    Link do dodatku

    #rozmyslaniaokoncuhistorii #filozofia #socjologia #revoltagainsthemodernworld #antykapitalizm
    pokaż całość

    źródło: malewicz-czarny-kwadrat.jpg

  •  

    Chociaż wielu dorosłych podejmuje decyzję o rodzicielstwie w beztroski sposób, wychowanie dzieci stanowi wymagające zadanie, które wymaga wykształcenia w sobie szczególnego typu mądrości (arystotelesowskiego fronesis). Niezależnie od naszych życzeń, podręcznik dobrego wychowania bowiem nie istnieje, a osoba, która chciałby go odkryć i stosować, byłby na dobrej drodze do stania się złym rodzicem. Z czego to wynika?

    Aby to wyjaśnić, w tym tygodniu odwołałem się do polskiego filmu Córka trenera (2018). Opowiada on o relacji młodej tenisistki z ojcem-trenerem, który marzy o jej wielkiej sportowej karierze. Wbrew oczekiwaniom opiekuna, bohaterka stopniowo zdaje sobie sprawę, że taka wizja przyszłości jej nie odpowiada.

    Odnośnik do wpisu: Wychowanie a fronesis

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #filmy #tenis #dzieci #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: corka trenera2.jpg

  •  

    Fałszywa granica.
    Po prostu śmieszy mnie granica, jaką niektórzy (szaleńcy upośledzeni jak dla mnie) przyjmują, rozdzielająca ludzi i zwierzęta. Jest to totalny absurd. Nie ma takiej granicy. Ludzie są takimi samymi zwierzętami jak konie czy koty i wszelkie prawa i obowiązki, jak np. sprawiedliwość należą się ludziom jak i innym zwierzętom, uwzględniając ich "gatunkową specyfikę" oczywiście. Człowieka nic nie wyróżnia spośród innych zwierząt, ma po prostu jedne cechy rozwinięte bardziej, inne mniej, zresztą podobnie jak inne zwierzęta.

    #ludzie #zwierzeta #ciekawostki #filozofia #swiat
    pokaż całość

    źródło: imagesvc.meredithcorp.io

  •  

    Kilka dni temu miałem przyjemność pogadać z koleżanką na temat filozoficznych aspektów 'Władcy Pierścieni' i całej twórczości J. R. R. Tolkiena. Wyszła z tego naprawdę ciekawa dyskusja, która według mnie pozwala lepiej pojąć złożoność i znaczenie dzieła brytyjskiego pisarza.

    Poruszyliśmy między innymi tematy znaczenia elfów, orków i hobbitów, upadku rasy ludzi, znaczenia technologii, Iluvatara (Boga) i Melkora (szatana), realności zła i znaczenia nadziei. Gdybyście mieli ochotę, zachęcam do wysłuchania :).

    Odnośnik do rozmowy: Filozofia Tolkiena i Władcy Pierścieni

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #lotr #wladcapierscieni #tolkien #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #religia #chrzescijanstwo #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: filozofia tolkiena i władcy pierścieni_miniaturka.png

  •  

    Nigdy nie sądziłem, że będę o to pytał na wykopie... ale czy ktoś szuka, albo będzie szukał pokoju na wynajem? Chciałbym zamieszkać z kimś, komu również bliskie są tematy #filozofia #motywacja #rozwojosobisty #stoicyzm lub #wegetarianizm #weganizm również #buddyzm

    Najlepiej #poznan albo #wroclaw :)
    pokaż całość

    źródło: Yantrart Design - Flower Of Life.jpg

  •  

    Kilka słów o creepypastach

    Creepypasty to niezwykle ciekawe zjawisko choć nie nowe. Idea strasznych historii istnieje bowiem w naszej kulturze od dawna. Już w czasach przed chrześcijaństwem we wszystkich znanych nam mitologiach straszono ludzi opowieściami o różnego rodzaju demonach, zjawach czy monstrach. Średniowiecze nie było wyjątkiem. Nawet oświecenie nie było w stanie zakończyć tego procederu i szybko doczekało się kontrreakcji w postaci romantyzmu, które wydało na świat gatunek powieści gotyckiej. Potem sama powieść gotycka wyewoluowała w znany nam już wszystkim gatunek horroru. Do dziś różnego rodzaju potworami straszy się dzieci, bo ich umysły dużo bardziej przypominają mentalność ludzi pierwotnych. Obecnie jednak różnego rodzaju demony i straszydła przerażają nas głównie na ekranach kin gdzie widz mimo chwilowego przerażenia zachowuje bezpieczny dystans. Kino horroru przyzwyczaiło nas niestety do znanych nam wszystkim schematów, które mają nam uświadamiać za każdym razem, że mamy do czynienia wyłącznie z filmem. Natura rozrywkowa współczesnego kina nie pozwala nam brać tych dzieł zbyt na poważnie, bo to mogłoby zaburzyć cały schemat przyjemnej i pustej konsumpcji. Natomiast racjonalizm od czasów oświecenia uparcie pilnuje, by dawne mity nie ożyły na nowo. Jeśli ktoś, natomiast zaczyna traktować je zbyt poważnie szybko zostaje oznakowany jako człowiek potencjalnie chory psychicznie.

    Pewne jednak psychologiczne motywy nigdy jednak całkiem niewymarły i dalej istniały w naszej podświadomości jak to opisywał Jung. Ludzie więc dalej tworzyli nowe mity jak, chociażby znane wszystkim legendy miejskie o czarnej wołdze, czy kosmitach porywających ludzi. Internet dał nam natomiast nowy rodzaj mitów grozy, czyli właśnie creepypasty. Choć ostatnio ich popularność przygasła to niektóre z nich wciąż cieszą się sporą popularnością jak, chociażby SCP albo omawiane przeze mnie obecnie backroomsy. Różnica między creepypastą a zwykła powieścią grozy jest właśnie kwestia ich autentyczności. Creepypasty mają być pisane w taki sposób, jakby miały się wydarzyć naprawdę. Im bardziej wiarygodna jest taka powieść, tym lepsza. Historie o demonicznych plikach wideo, zdjęciach które po zobaczeniu zsyłały na widza klątwę, tajemniczych postaciach porywających dzieci jak slenderman, to po prostu kolejne wersje dawnych powieści, którymi straszono dawniej. To, że istnieją nadal ludzie gotowi wierzyć w te historie pokazują ostateczną klęskę oświecenia w starciu z tym irracjonalnym elementem naszej egzystencji, który jedynie zszedł do podziemia, by dalej oddziaływać na ludzkość.

    Pozostaje jednak pytanie, czemu rozum i nauka zawiodły. By na to odpowiedzieć musiałbym zrobić osobny długi wpis i pewnie kiedyś tak zrobię. Dlatego póki co podam jedynie uproszczoną odpowiedź. Otóż, żeby to zrozumieć musimy najpierw przyjrzeć się temu, jak żył człowiek pierwotny. Jego rzeczywistość wypełniały mity i symbole. Każde zdarzeenie miało, dzięki temu swój głębszy sens. Nad rzeczywistością doczesną istniała rzeczywistość sacrum, która wyznaczała rytm jego działaniom, jak i życiu całej społeczności, do której przynależał. Oświecenie pozbawiło człowieka tego głębszego sensu i uczyniło świat "zwyczajnym”. Przestrzenie sacrum zostały pochłonięte przez świat profanum. Rzeczywistość stała się jednorodna i nijaka. Rzeczy po prostu działy się i nie niosły ze sobą żadnego większego znaczenia. W tym wypadku creepypasty są, jakby próbą poszukiwania na nowo tego, co w życiu niezwykłe i wymykające się ludzkiemu rozumowi. Czegoś co może i zagraża, ale i jednocześnie przewyższa człowieka. Czegoś co wyrwałoby go z szarej rzeczywistości i znużenia, jakiego doświadcza każdego dnia. Tymi słowami kończę ten wpis. Kontynuacja serii o przestrzeni liminalnej, natomiast pojawi się już wkrótce.

    #creepypasta #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #rozmyslaniaokoncuhistorii
    pokaż całość

    źródło: ttyzmsbkn6x71.jpg

  •  

    Jak się zapatrujecie na temat samobójstw, koncepcja antynatalizmu zakłada że życie to cierpienie i nie warto przekazywać tego dalej, ale czy ucieczka niektórych którzy już tutaj są jest przez was zrozumiała/akceptowalna skoro nie ma legalnej eutanazji na życzenie? Czy jednak skoro już tutaj jesteśmy trzeba skupić się maksymalnie na życiu a nie umieraniu, a wylogowanie się jest najgorszym możliwym wyborem, to jak oszukiwanie w grze gdzie przeskakujemy z jakiegoś etapu na sam koniec rozgrywki bez przechodzenia przez cały proces tzn. do śmierci która i tak kiedyś nadejdzie, pytam z ciekawości
    #antynatalizm #pytanie #przegryw #samobojstwo #depresja #gownowpis #neet #filozofia #nihilizm #sny #smierc #pracbaza #psychologia
    pokaż całość

    źródło: melnyk58190900541.jpg

    •  

      @bloody560:

      Każdy w życiu będzie cierpiał bo na tym ono w dużej mierze polega, musisz dźwigać swój krzyż, grozi ci choroba i ból, opuszczenie, poniżenie, wstyd, samotność i hejt nie da się wszystkiego uniknąć i każdy czegoś takiego doświadczy, niektórzy nawet twierdzą że te trudne doświadczenia cię hartują, nadają ci wartość jako człowiek "Jeśli nie przejdziemy przez złamane serce, jeśli nie przeżyjemy rozczarowań – rozczarowanie to jest słowo, którego szukałem – jeśli nie napotkamy przeciwności losu jesteśmy niczym. Nieszczęścia, przeciwności sprawiają, że to co silne staje się silniejsze a to co słabe, słabsze. W życiu musimy oddzielać jedno od drugiego bo tak właśnie się stanie. Słabe upadnie silne będzie się rozwijać" Większość osób które do czegoś w życiu doszło bardzo cierpiało, przykładowo sam sukces w sporcie opiera się na codziennym skazywaniu się na ból i robieniu tego prawie całe życie, myślisz że to jest lekkie i przyjemne? Jakikolwiek rozwój to wyjście ze strefy komfortu i cierpienie, jak chcesz być w czymkolwiek dobry i coś tutaj znaczyć musisz to ciągle przechodzić i ciągle się boleśnie adaptować niejako toczyć ciągle ten kamień pod górę, bo takie jest życie

      To się ze mną zamień i przeżyj ból w postaci prawie całkowitej izolacji społecznej, zerowe życie towarzyskie, prawie żadnych znajomych, zero imprez, zero wspomnień, przymus siedzenia w domu przed kompem, lęki społeczne, brak social skillów w wieku 21 lat przez te lęki i brak możliwości nadrobienia tego i skazanie na samotność na zawsze. Wątpię by reszta doszła do posiadania znajomych przez cierpienie, po prostu mieli farta, że urodzili się z lepszym pakietem danych co sprzyjał rozwojowi społecznemu. Jak widać po pandemii każdemu miękła faja po pół roku tego, co ja przeżywam całe życie, więc gówno a nie hartowanie. Mam zdecydowanie bardziej przesrane niż większość i inni na moim miejscu po prostu już by się dawno wylogowali.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    dlaczego zbytnio nie lubimy życia i nas ono wkurwia, ale od gier wymagamy realizmu, czyli pewnej zgodności z rzeczywistością?
    #mangowpis #anime #filozofia

    źródło: files.yande.re

  •  

    Kiedy odnosimy się krytycznie do religii, zwykle podkreślamy, że należy odróżnić defekty Kościoła od samej wiary. Chociaż takie rozróżnienie jest uzasadnione, skłania nas do przeoczenia tego, że wiara często funkcjonuje jak zwykła obsesja, która może doprowadzić człowieka do rozstroju psychicznego. Z czego to wynika?

    Aby odpowiedzieć na to pytanie, w tym tygodniu odwołałem się do filmu Siostry Magdalenki (2002) i uwagi Fryderyka Nietzschego.

    Odnośnik do wpisu: Obsesja wiary

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #religia #ateizm #chrzescijanstwo #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: siostry2.jpg

  •  

    Wrzuciłem na YouTube 25-minutowe wideo, w którym opowiadam o swojej książce na temat szczęścia - o tym, co ją wyróżnia, jakie występujące w niej motywy zasługują według mnie na wyróżnienie. Gdybyście mieli ochotę, to zachęcam do obejrzenia.

    BTW: A już jutro na blogu problem wiary i film 'Siostry Magdalenki' z 2002 roku.

    Odnośnik do wideo: O czym opowiada moja książka?

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #literatura #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    •  

      @przemyslane_kadry: aktualnie posiłkuję się kanadyjskimj braćmi Jonathan i Matthieu Pageau, którzy mają twórczość głównie na YouTube. Jestem w trakcie czytania Language of Creation autorstwa tego drugiego (i strasznie mnie boli że mam mało czasu na książki, jestem dopiero na 30-tej stronie, a czytam od chyba miesiąca).
      Problem z tymi autorami jest taki że oni nigdy nie przytaczają źródeł ( ͡° ͜ʖ ͡°) i trzeba znać biegle angielski. No i bywają mocno kontrowersyjni.
      No i są też mocno religijni, bo nie da się oderwać symbolizmu od religii.

      Jeśli chodzi o historyczne opracowania to niebardzo, ale czasem przyglądam się na przykład starym baśniom, albo słowiańskim legendom i próbuję znaleźć ich znaczenie. Stare opowieści są dla mnie niezwykle ciekawe bo zazwyczaj nie mają morału, za to mają pewną strukturę.
      pokaż całość

    •  

      @hej_wisos: Brzmi interesująco, dzięki za polecenie :)

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Może uznacie to za przemyślenia z dupy albo wytłumaczycie mi, że jestem w błędzie, ale zastanawiał się ktoś z was kiedyś nad znaczeniem efektu placebo? Skoro człowiek pod wpływem kłamstwa w które uwierzył jest w stanie uleczyć się z tak wielu chorób czy to nie znaczy, że w każdym człowieku istnieją cały czas mechanizmy, które są w stanie nas uleczyć? Czy naprawdę potrzebujemy tej udawanej tabletki placebo, żeby się uzdrowić? Czy sama wiara w uzdrowienie nie uruchamia tych mechanizmów, które i tak w sobie posiadamy? Co jeśli człowiek po prostu permanentnie wierzyłby we własne uzdrowienie, czy wtedy efekt placebo też byłby permanentny? Czy to właśnie nie w ten sposób działają wszystkie magiczne uzdrowienia? Możecie uznać to za moje urojenia, ale zostałem wychowany od najmłodszych lat w wierze, że choroba jest własnym wyborem i jeśli nie akceptujemy psychicznie tego, że możemy być chorzy to choroba się nie zjawi i rzeczywiście ja osobiście praktycznie nigdy nie choruję. Ludzie wokół mnie ciągle mają gorączki, biegunki, katary, ale ja nie, bo wierzę w to, że stan zdrowia jest zależny od mojego stanu psychicznego. Zastanówcie się nad tym, od dzieciństwa jesteśmy wychowywani w ten sposób, że gdy jesteśmy chorzy to matka nagle zwraca na nas więcej uwagi, dużo mniej się od nas wymaga i moim zdaniem podświadomie czujemy, że choroba oznacza więcej atencji i odpoczynku, nie musimy wtedy iść do szkoły, możemy wtedy w pracy wziąć l4 i tak naprawdę większość ludzi chce być chora. Oczywiście jest całe mnóstwo chorób, które są mechanicznie spowodowane przez wirusy, bakterie, pasożyty, kontuzje, ale czy chociaż części z tych chorób nie moglibyśmy uniknąć gdybyśmy wierzyli we własne zdrowie? Dosłownie z każdej strony jesteśmy zalewani informacjami o chorobach, szczególnie w czasach Covida, w TV co druga reklama jest o lekach, o tym, że musimy cały czas brać jakieś substancje, żeby być zdrowi, ale co jeśli to wcale nieprawda? Na pewno słyszeliście o efekcie nocebo, ale czy właśnie te ciągłe gadanie o chorobach, przeświadczenie o tym, że choroba cały czas może się zdarzyć, nie powoduje w nas właśnie tego efektu nocebo, czyli właściwie ciągłej hipochondrii? Oczywiście jeśli byłoby to prawdą to bardzo dużo ludzi straciłoby pieniądze, które zarabiają na waszych chorobach, ale zdecydowanie nie upieram się przy swoim zdaniu tylko po prostu chcę was skłonić do dyskusji na temat tego jak bardzo ważna jest czystość własnej psychiki w kontekście zdrowia. #filozofia #zdrowie #teoriespiskowe #alternatywneteorie #medycyna pokaż całość

    •  

      @Painless: ja myśle, że nasz rozum nie pozwala nam tego zrozumieć i jedyne co zostaje to zaakceptować i zrozumieć miłość w kontekście zrozumienia samego siebie a w następstwie świata i wszystkiego, czego pragniemy.

    •  

      @Painless: "psychic spies from China try to steal your mind's elation" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Gojira nagrała całą piosenkę o tym o czym piszesz. Nie wiem czy jakieś "afirmacje" i placebo ma jakąkolwiek moc sprawczą, ale na pewno taką moc ma głodówka i medytacja. To są mechanizmy dzięki którymi możemy dosłownie naprawić nasze ciało i umysł. Wiedział to Budda, wiedział to Jezus, wiedzą to różnego rodzaju mnisi i inni praktykujący. pokaż całość

      źródło: youtube.com

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Płacę złotem temu kto wyjaśni mi sens życia bo im jestem starszy tym większą czuję pustkę. W młodości chodzisz do szkoły do której nie chcesz chodzić, uczysz się często bezsensownych rzeczy, jesteś na utrzymaniu rodziców ale jesteś za głupi żeby obrać jakąś własną ścieżkę bo jeszcze gówno wiesz o życiu więc robisz to co inni. Potem chodzisz do pracy którą średnio lubisz, zmuszasz się do wstawania rano, dostajesz marne pieniądze i właściwie żyjesz po to żeby przetrwać. W sklepach jesteś rypany na każdym kroku i np. żeby wyglądać "dobrze" kupujesz ciuchy w sieciówkach za minimum 10x wartości produkcji. Musisz osiągnąć jakiś status społeczny żeby kobieta która dostała jakiś wygląd w loterii genetycznej (albo ma przyzwolenie na noszenie makijażu) zechciała się z tobą chociaż umówić (co i tak nie daje żadnej gwarancji). Na mieszkanie i tak kiedyś weźmiesz kredyt co już ogranicza ci życie na najbliższe 30 lat. Nawet gdybyś chciał wyjść poza matrix to nie uda ci się. Zmusisz korporacje żeby zmieniły podejście do rynku pracy? Sklepy żeby zmniejszyły marże? Obalisz system? Zakażesz hipergamii? Nawet jak nie chcesz mieć ślubu i dzieci jak każdy to każda ci w pewnym momencie podziękuje ze znajomość i niezależnie od szerokości geograficznej będziesz uchodził za odrzutka i ponosił większe koszty jako singiel. Zaraz ktoś powie, że da się dobrze żyć samemu jako outsider ALE musisz być chadem, dostać spadek, zarabiać kupe siana, itd. Nie da się wyjść z matrixa. Indywidualizm to ułuda. Każdego czeka to samo. Szkoła, studia, praca, żona, dzieci, kredyt.

    #przemyslenia #filozofia #socjologia #przegryw #samotnosc #feels #antynatalizm #tinder #blackpill #tfwnogf #polityka #antykapitalizm #zycie #depresja

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #636cffe5007ab8c1ec179fca
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Dla wielu osób oskarżanie Ukrainy o nazizm i zachodu o satanizm w rosyjskiej narracji może się wydawać absurdalne. Jest tak, bo człowiek zachodni zwyczajnie nie rozumie rosyjskiego myślenia i tego, jak oni pojmują świat. Dla nich nazizm i satanizm nie odnoszą się do konkretnych definicji pojęć, a pewnych społecznych wyobrażeń na temat tego, czym jest zło. Nazizm i faszyzm to nie tyle ideologia, co symbol śmiertelnego zagrożenia dla Rosji. Coś, co kiedyś zmusiło wszystkich Rosjan do powszechnej mobilizacji w celu odparcia egzystencjalnego dla państwa zagrożenia. Tym obecnie dla nich jest Ukraina. Bycie faszystą to po prostu bycie wrogiem Rosji. Natomiast satanizm to znowu nie tyle czczenie Szatana co odwrócenie wszystkiego, co w Rosji uważa się za święte. Zachodnia kultura stanowi zaprzeczenie dla ich własnych wartości. Przy czym nie chodzi o faktyczne wartości, co raczej pewne zbiorowe wyobrażanie na ich własny temat. Dla przykładu Rosjanie lubią o sobie myśleć jako uduchowionych tradycjonalistach. Zachód, natomiast postrzegają jako zsekularyzowany i materialistyczny. Wyparcie religii widzą oni jako odrzucenie samego boga, a więc i satanizm. Mam nadzieję, że pomogłem.

    #ukraina #rosja #socjologia #filozofia #revoltagainsthemodernworld
    pokaż całość

    źródło: 62878624_101.jpg

  •  

    Mam takie poczucie, że nie wykorzystuje dobrze swojego czasu i swojego życia, zawsze jak coś robię to myślę, że może lepiej byłoby robić coś innego.

    Mam taką fobię, że na koniec, gdy już będę stary i nie będę nic mógł to pożałuję, że źle wykorzystałem życie i wszystko trzeba było zrobić inaczej.

    Marnuje bezproduktywnie większość każdego dnia, ale nie mam energii, motywacji i skupienia. Ludzie, którzy są śmiertelnie chorzy mają tylko trochę mniej czasu niż ktoś kto nie choruje, a zdrowa osoba marnuje całe dnie, miesiące, lata na jakieś seriale itd.

    Robię tylko te rzeczy, które zapewniają minimum egzystencji i po linii najmniejszego oporu.

    Z dodatkowych aktywności to jedynie sport, chodzenie na siłkę i rozważam, że to bez sensu, bo nic po tym nie zostanie. Efekty i tak spadną.

    Chciałbym usiąść i skupić się na dłużej, coś stworzyć, produktywnego co pozostawi po sobie ślad, jakiś wynalazek dzieło itd.

    Potrafię malować, grać na instrumencie, ale nigdy nie potrafię niczego w życiu dokończyć, wszystkie moje obrazy, utwory itd są nieskończone i leżą od lat odłogiem przez brak cierpliwości i koncentracji. Potrafię się skupić na 10 minut max.

    #przegryw #przemyslenia #zycie #filozofia #rozwojosobisty #sztuka #depresja #prokrastynacja #adhd
    pokaż całość

  •  

    Nie mogę przegryźć problemów egzystencjalnych i przemijania, te wszystkie trywialne, próżne ideały większości ludzi w które kiedyś wierzyłem jak rozwój na rynku pracy, pogoń za komfortem życia, rzeczami materialnymi, spełnianie się to studnia bez dna. Mam potencjał żeby przy odpowiednim nakładzie pracy zarabiać kiedyś bardzo dużo ale czy będę bardziej szczęśliwy mając super samochód i dobrą pracę, super status itp? Czasami myślę sobie że lepiej dla mnie byłoby żyć minimalistycznie idąc ku oświeceniu w życiu, w jakimś innym kierunku niż wszyscy a nie czymś tak typowym jak pogoń za sukcesem
    #filozofia #nihilizm #depresja #przegryw #sukces #neet #takaprawda #smierc #pracbaza #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami #antynatalizm #medytacja #matrix
    pokaż całość

    •  

      @bloody560: dlatego ja sobie postanowiłem wybudować dom, mieć coś co będzie mi generować dochód bez pracy (mieszkanie), jakieś rozsądne auto bez wypasów i w zasadzie wszystko to już mam (dom kończę).

      Jak już masz gdzie mieszkać i coś co Ci generuje dochód to jesteś wolny na tyle na ile Ci finanse pozwalają, wtedy możesz się skupić na "być" a nie "mieć"

      Jest taka książka "Mieć czy być?" Autor: Erich Fromm
      Może Ci też coś podpowie ale ogólna konkluzja jest że bardziej być niż mieć, natomiast ciężko się całkiem oderwać od mieć, musisz gdzieś mieszkać, coś jeść, mieć czas wolny którego nie będziesz spędzać ciągle w pracy, zamiast tego pracując kilka miesięcy w roku czy na pół etatu możesz już więcej przeżywać zamiast być bio robotem od pracy
      pokaż całość

    •  

      @AssYas: totalnie nie zrozumiałeś przekazu

    • więcej komentarzy (17)

  •  

    Brzydzi mnie bycie bezmyślnym zwierzakiem kierowanym instynktami, jednak dotychczas tak było, całe życie kierował mną strach i wpisywałem się jakoś w to społeczeństwo, popęd seksualny też bardzo mi przeszkadza, jest dużo ciekawszych rzeczy niż potrzeba kilku ruchów posuwisto-zwrotnych na którą kompletnie nie mam wpływu, czy da się tego całkowicie pozbyć? Udało się to komuś? To chyba jedna z największych potrzeb (gdy spełnione są te konieczne do przeżycia) u mężczyzn która warunkuje biologicznie nasz jedyny cel, przedłużenia gatunku ale ja nie mam takiego celu
    #efilizm #antynatalizm #nihilizm #depresja #seks #dzieci #childfree #pytanie #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 2.5

    Wstęp

    Oto kolejna część serii wpisów dotyczących problematyki bycia we współczesnym świecie. Dzisiejszy wpis będzie krótszy i można go uznać za bezpośrednią kontynuację poprzedniego wpisu. Poruszę tu bowiem wątki, których nie zdołałem poruszyć poprzednio, a powinienem. To tyle ode mnie. Miłego czytania.

    Epoka postprawdy, czyli jak technonologia oddala nas od ludzi

    W poprzednim wpisie powiedzieliśmy sobie o różnych powodach współczesnej alienacji, ale zapomnieliśmy wspomnieć o jeszcze jednej i chyba obecnie najważniejszej przyczynie obecnej sytuacji. Mianowicie mowie tu o technologi, a dokładniej o internecie. Internet z założenia miał nas łączyć z ludźmi. W praktyce jednak ludzie spędzają w nim tyle czasu, że przestaliśmy prawie w ogóle utrzymywać kontakt w realnym świecie. Spotkania z żywymi osobami, choć dalej się odbywają to są współcześnie dużo rzadsze. Gdy natomiast do tych spotkań dochodzi to i tak niejednokrotnie co chwile mamy tendencje zerkać na nowe wiadomości na telefonie. Obecnie wprost się mówi o tym, że media społecznościowe nas od siebie uzależniają. Na Facebooku każdy może mieć co prawda nawet setki znajomych. Często ludzie młodzi lubią się nawet tym chwalić ile mają obserwujących. W praktyce jednak są to zwykle puste znajomości z osobami, z którymi nawet nie wymieniślimy dwóch zdań. Z racji, że dorośli dziś dają tablety już swoim dzieciom by te im nie zawracały głowy podczas pracy to nowe pokolenie nie jest nawet nauczone jak nawiązywać realne znajomości.

    Problem jest jednak głębszy niż się wydaje. Fakty są bowiem takie, że technologia pozbawia nas też możliwości poznania samej prawdy. W sieciach społecznościowych jest mnóstwo fake kont. Elon Musk miał nawet o to pretensje do Twittera przy jego zakupie. Nie mamy możliwości weryfikacji czy osoba, z którą rozmawiamy jest tym za kogo się podaje, czy też to zwykły troll. Sytuacja pogarsza się, tym bardziej że internet jest obecnie również pełny zwykłych botów. Nie wiemy więc już czasami, czy mamy do czynienia w ogóle z żywym człowiekiem. Również w kwestii wymiany informacji jest coraz trudniej. O ile kiedyś problemem był niedomiar ilości informacji tak obecnie mamy do czynienia z ich przesytem. Jeśli dodamy do tego fakt, że spora część z nich to fake newsy nasze poczucie, co jest prawdą, a co nie zaczyna się coraz mocniej kruszyć. Nie mamy bowiem możliwości weryfikacji wszystkiego, co do nas dociera. Sytuacja stała się jeszcze trudniejsza w dobie technologi Deepfake. Obecnie, nawet gdy mamy do czynienia z obrazek lub nagraniem video nie jesteśmy już wstanie zweryfikować w pełni jego prawdziwości. Doprowadziło to nawet do powstania teorii spiskowej zwanej teorią martwego internetu. W skrócie sugeruje ona, że współcześnie mamy głównie do czynienia z treściami tworzonymi nie przez żywych ludzi, ale produkowanych przez boty. Kto wie. Może nawet moje wpisy są tylko dziełem jakieś bardziej zaawansowanej sztucznej inteligencji. Choć wydaje się to być bardzo mało prawdopodobne to nie jest całkiem niemożliwe. Możliwość zweryfikowania tego jest natomiast żadna. Najpierw więc internet nas wciągnął do swojego świata odrywając od realnych kontaktów, a potem pozostawił nas w nim w poczuciu kompletnej samotności.

    Symulakry, a weirdcore, czyli jak nastał koniec świata, a my nawet tego nie zauważyliśmy

    Problem weryfikacji treści był jednak omawiany dużo wcześniej. Jean Baudrillard w swojej książce "Symulakry i symulacja" opisał proces jak coraz oddalaliśmy się od świata realnego. Stało się to za sprawą zastępowania otaczającej nas rzeczywistości znakami które miały coraz mniej wspólnego z reprezentowanymi przez siebie przedmiotami realnymi. Baudrillard opisał cztery fazy tego procesu. Najpierw mamy wierne przedstawienie rzeczywistości, potem jego wypaczenie, a następnie zastąpienie fałszywą kopią, a na samym końcu powstaje symulakrum. Znak, który nie odnosi się do żadnej rzeczywistości poza samą sobą. Dla przykładu weźmy postać Jezusa. Pierwszy stopień niech reprezentują jego opisy w biblii. Drugim będą jego wizerunki artystyczne, które przedstawiały go jako przystojnego białego, mężczyznę, choć teraz też doszedł czarny, latynoski czy nawet azjatycki Jezus. Trzecim będzie mit Jezusa aryjczyka wykreowany przez nazistowskie Niemcy. Czwartym natomiast będzie płyta Kanye Westa "Yeezus". Nic więc dziwnego, że współcześnie poddaje się w wątpliwość czy Jezus w ogóle istniał. Świat symulakrów możemy też często spotkać w reklamach przedstawiających szczęśliwą rodzinę albo w wyidealizowanym świecie celebrytów czy infuencerów. Na Instagramie modelki poprawiają swój wygląd na zdjęciach dzięki różnym narzędziom, jakie oferuje im współczesna technologia. Tworzą fałszywy wizerunek szczęśliwych i bogatych, które masa ludzi kupuje jako prawdziwy, choć rzadko ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

    Czy jednak nie spotkaliśmy już ideą znaku oderwanego od swojej treści? Czy właśnie nie do tego nawiązuje wspomniana w poprzednim wpisie stylistyka Weirdcore? Napisy na tych zdjęciach, choć w żaden sposób nie odnoszą się do treści przedstawianych na zdjęciach i wydają się zupełnie przypadkowe coś jednak nam przekazują. Zwykle bowiem przybierają formę pytań o to, czy coś jest prawdziwe lub, czy my sami jesteśmy prawdziwi. W erze symulakrów zaczynamy kwestionować wszystko włącznie z naszą własną tożsamością. Rozwój technologi wyposażył nas w narzędzia do masowej reprodukcji spektakli, które z czasem zaczęły coraz mocniej zastępować naszą rzeczywistość. Wcześniej podważana była przeszłość. Dziś powoli zaczyna się kwestionować istnienie samej teraźniejszości. Świat więc w pewnym sensie już się skończył, a my nawet tego niezauważliśmy.

    Zapowiedź

    Kolejna i tym razem dłuższa część pojawi się już niedługo. To jednak wszystko na dziś.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    link do części pierwszej

    link do części drugiej

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #weirdcore
    pokaż całość

    źródło: 30jpr56c26351.png

    •  

      @Al-3_x: Z kilkoma założeniami się nie zgadzam:

      Fakty są bowiem takie, że technologia pozbawia nas też możliwości poznania samej prawdy. W sieciach społecznościowych jest mnóstwo fake kont. Elon Musk miał nawet o to pretensje do Twittera przy jego zakupie. Nie mamy możliwości weryfikacji czy osoba, z którą rozmawiamy jest tym za kogo się podaje, czy też to zwykły troll.

      Technologia usprawniła kilka zmiennych. Są nimi prędkość komunikacji/informacji (i co za tym idzie jej ilość) bez wpływu na jej prawdziwość, ale na pewno nie ich "prawdziwość". Jaką informację mieliśmy przed internetem? Telewizję. Jaką przed telewizją? Radio. Przed radiem? Papierową gazetę. Przed gazetą była po prostu kartka papieru z zapisem, czy to sama w sobie, czy w formie książki.

      Jaką możliwość miał zwykły człowiek, by zweryfikować to, co i kogo widział na ekranie swojego telewizora? W jaki sposób mógł wtedy wiedzieć, że informacja od osoby w tym medium jest prawdziwa i nie jest "zwykłym" trollem (albo jego odpowiednikiem)?

      A nawet usuwając wszelaką "fizyczną technologię" (mowę kategoryzuje jako formę technologii nienamacalnej, ale nadal technologii), to wciąż prawdziwość informacji nie ulega żadnej zmianie.

      Jaką możliwość ma zwykły człowiek, by zweryfikować nową informację przekazaną w formie ustnej? Informację ze świata rzecz jasna. Taką samą jak i w dobie internetu. Jedyne różnice to tylko i wyłącznie szybkość przekazywania informacji, jej ilość i łatwość jej przekazywania.

      Bawi wzmianka o Elonie Piżmo, który o ten problem miał tak ogromne pretensje, że wpadł na pomysł, że byle kto może zapłacić 8 George'ów Washington'ów za "weryfikację" na miesiąc.

      W poprzednim wpisie powiedzieliśmy sobie o różnych powodach współczesnej alienacji, ale zapomnieliśmy wspomnieć o jeszcze jednej i chyba obecnie najważniejszej przyczynie obecnej sytuacji. Mianowicie mowie tu o technologi, a dokładniej o internecie. Internet z założenia miał nas łączyć z ludźmi. W praktyce jednak ludzie spędzają w nim tyle czasu, że przestaliśmy prawie w ogóle utrzymywać kontakt w realnym świecie. Spotkania z żywymi osobami, choć dalej się odbywają to są współcześnie dużo rzadsze. Gdy natomiast do tych spotkań dochodzi to i tak niejednokrotnie co chwile mamy tendencje zerkać na nowe wiadomości na telefonie. Obecnie wprost się mówi o tym, że media społecznościowe nas od siebie uzależniają.

      Dlaczego pomimo technologii, która w teorii jak i w praktyce ułatwia kontakty z drugim człowiekiem, to ci się jednak od siebie oddalają? Bo dostają wybór. Kiedyś jak było na wsi 10 osób w mniej więcej takim samym wieku, to na te 10 osób było się skazanym. Trzeba było zaakceptować ich wady, a oni musieli zaakceptować nasze.

      Technologia sama w sobie nie sprawiła, że ludzie się alienują. Technologia jedynie dała większy wybór, ludzka "natura" sprawia, że ten zawsze szuka czegoś lepszego (najlepszego). W środowisku z ograniczonym wyborem ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia.

      Problem istniał zawsze, ale był skrzętnie ukryty.

      Na Instagramie modelki poprawiają swój wygląd na zdjęciach dzięki różnym narzędziom, jakie oferuje im współczesna technologia. Tworzą fałszywy wizerunek szczęśliwych i bogatych, które masa ludzi kupuje jako prawdziwy, choć rzadko ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością.

      Od zawsze tak było. Na długo przed tymi narzędziami były inne, przed fotoshop'em był make'up i gorset. Wszystkie obyczaje "arystokracji" w tym ubiór, maniery itp, to też było na pokaz. Na pokaz przed chłopstwem, które również uczestniczyło w tej zabawie jak tylko mógł. "Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu".
      Wszystko to zawsze była farsa, w kościele przykładna rodzina, ładnie ubrani, dostojny młynarz, elegancka praczka i ich kilkoro "szczęśliwych" dzieci.
      pokaż całość

    •  

      @JustTheDude:

      Jaką możliwość miał zwykły człowiek, by zweryfikować to, co i kogo widział na ekranie swojego telewizora? W jaki sposób mógł wtedy wiedzieć, że informacja od osoby w tym medium jest prawdziwa i nie jest "zwykłym" trollem (albo jego odpowiednikiem)?

      Odpowiem na ten zarzut w sposób następujący. Tak ludzie wcześniej też kłamali. Telewizja również i mamy na to przykłady historyczne jak, chociażby propaganda PRL. Nie jest też tak, że nie mieliśmy możliwości tego zweryfikować, bo nawet dziś panuje powszechna opinia, że telewizja kłamie. Nie w tym przynajmniej rzecz. Nie chodzi tu, bowiem nawet o celowe kłamstwo, a o nadmiar informacji, który właśnie wynika z szybkości ich przekazywania. Drugi problem rodzi się w tym, że informacje w eter może wypuścić dziś dosłownie każdy. Nie chodzi tu, więc bynajmniej o celowe kłamstwo (choć to również istnieje, chociażby w kontekście rosyjskiej dezinformacji, o której wiele się mówi), ale o brak specjalistycznej wiedzy osób zaangażowanych dyskusje na dany temat (kwestie szczepionek lub sieci 5g dla przykładu). Tego typu informacje nie podlegają żadnej kontroli. Dla przykładu jednak książka napisana przez autorytet naukowy zwykle podlega krytyce ze strony swojego środowiska. Badania naukowe są zwykle licznie weryfikowane przez innych naukowców zanim ogłosi się ich autentyczność. Również gazety zaczęły zmieniać swoją formę. Ponieważ człowiek dziś w zalewie informacji nie ma czasu na dogłębne czytanie danego tematu powszechna stała się forma tabloidowa, gdzie dane wydarzenie jest opisane w sposób ogólnikowy i rozrywkowy, a nie długi i rzetelny. Do tego nagłówki przybierają formy clickbaitu, by przyciągać uwagę widza. Telewizja się też do tego stosuje. Wystarczy porównać długość debat wyborczych, które obecnie dają czas wypowiedzi na minutę, choć dawniej takie debaty mogły trwać godziny. Kolejny problem jest taki, że człowiek w obliczu natłoku informacji często zamyka się w bańkach informacyjnych. Po prostu nadmiar informacji wywołuje w umyśle człowieka współczesnego kompletny chaos. Dodajmy jeszcze, że w przypadku książki lub telewizji znałeś przynajmniej źródło danej treści co też pomagało jej potencjalnej weryfikacji. Dziś dana informacja może pochodzić z dowolnego miejsca i obiec świat ze 100 razy, przez co nawet nie mamy jak tego sprawdzić. Prawdziwy jednak problem nie polega na tym czy człowiek wierzy w prawdę czy kłamstwo. Ważna jest jego osobista wiara co do tego, że jakaś prawda istnieje. Tutaj mamy człowieka który nie tyle wierzy nieprawdę co po prostu nie jest wstanie uwierzyć w cokolwiek bo co chwile podlega różnym sprzecznym narracjom. Mówiąc krótko ja tu opisuje kwestie zagubienia współczesnej jednostki, a nie tego czy ktoś go aktualnie nie okłamuje. W końcu odnoszę się do problemów psychicznych człowieka, a nie teorii wymiany informacji. Problemów jest ogólnie dużo więcej i mógłbym o tym zrobić cały osobny wpis. W każdym razie obecna sytuacja jest bez porównania do dawniejszej wymiany informacji.

      Technologia jedynie dała większy wybór, ludzka "natura" sprawia, że ten zawsze szuka czegoś lepszego (najlepszego). W środowisku z ograniczonym wyborem ma to sens z ewolucyjnego punktu widzenia.

      Nie wiem, czym jest ta twoja ludzka natura. Wprost opisałem, że obecnie mamy do czynienia z jednej strony świadomymi praktykami korporacji na uzależnianie ludzi od mediów społecznościowych, a po drugie na działania samych rodziców, którzy nie poświecają dzieciom należytego czasu, a dają im tablety od razu do ręki. Dodajmy to tego, że problem pogłębiła pandemia, presja środowiska (bez facebooka dzisiaj ciężko w ogóle funkcjonować), moda, itp. Człowiek nie wybiera tego, co uważa za lepsze, a prędzej to, co mu się wmówi, że jest dla niego lepsze.

      Od zawsze tak było. Na długo przed tymi narzędziami były inne, przed fotoshop'em był make'up i gorset. Wszystkie obyczaje "arystokracji" w tym ubiór, maniery itp, to też było na pokaz. Na pokaz przed chłopstwem, które również uczestniczyło w tej zabawie jak tylko mógł. "Z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu".

      Tak, kiedyś ludzie również starali się pokazać lepiej przed otoczeniem. Nigdy jednak nie było możliwości wcielenia się w zupełnie inną osobę co dziś nie jest takie trudne dzięki technologii Deepfake. Na tym mniej więcej polega różnica między zwykłych zniekształceniem rzeczywistości, a symulakrą.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Geopolityka to jest trochę taka nowa wielka narracja. Mamy jakieś „obiektywne” prawa rządzące historią, mamy podporządkowanie wszystkiemu jednemu czynnikowi (w tym przypadku geografii) i mamy jakieś nadrzędne cele, które mamy w ramach geopolityki realizować. Ogólnie nie odmawiam geopolityce jakiejkolwiek wartości, ale na pewne tezy, które są w jej ramach postulowane patrzyłbym z przymrużeniem oka. Przy czym dużo bardziej cenie geopolitykę krytyczną. Taką, która traktuje samą geopolitykę jako pewny zestaw narracji i wyobrażeń na temat świata i polityki funkcjonujących w społeczeństwie niż jakąś obiektywną naukę. Sama przy tym odwołuje się w dużej mierze do strukturalizmu i postmodernistycznych teorii. Wydaje mi się to bardziej pragmatyczne i właściwie pojęcie.

    #geopolityka #filozofia #socjologia
    pokaż całość

    źródło: 45005933_1964171423672198_2268407099304181760_n.jpg

    •  

      @Al-3_x: Każda informacja ma wpływ na zachowanie. Teoria Wielkiego Wybuchu miała wpływ na wysłanie w kosmos kosztujących wiele miliardów dolarów teleskopów, a także na budowę obserwatoriów naziemnych. Próbuję zrozumieć ten werbalizm filozoficzny dot. wielkich narracji i nadal nie widzę sensu tego pojęcia. Wygląda ono na alias ideologii. Ideologia czym jest wiadomo - mówi nie tylko jak jest (niekoniecznie zgodnie z prawdą), ale również jak ma być. Więc istnieją ideolodzy geopolityczni, budujący ideologię na geopolityce (Haushofer, Dugin), ale też istnieją osoby, które ambicji ideologicznych nie mają. I mieszanie tej geopolityki, która z różnym skutkiem stara się opisać świat z ideologią jest jak mieszanie ekonomii z marksizmem opartym na jednej z teorii ekonomicznych. pokaż całość

    •  

      @Laukaer:

      Każda informacja ma wpływ na zachowanie.

      Niekoniecznie. Gdyby ktoś mi dziś powiedział, że pies sąsiadki zjadł dziś smaczną karmę to przeszedłbym obok tego całkowicie obojętnie. Nawet gdyby jednak, to na mnie wpłynęło i jakoś bym na to zareagował to dalej nie ma mowy o wielkiej narracji. Może przedstawie to na przykładzie, czym jest suchy fakt, a informacja praktyczna. Otóż suchym faktem jest, że wielki wybuch nastąpił. Informacją praktyczną jest jednak idea jak mamy się do tego ustosunkować. Wtedy wchodzi ideologia czytaj wielka narracja. Dyskurs polityczny ma to do siebie, że nie podaje suchych faktów, ale też podaje sposób interpretacji danych wydarzeń oraz nakreśla jak się do nich ustosunkować. Kolejny przykład. Suchym faktem jest, że aborcja się dokonała. Polityczną narracją byłoby określenie tego zjawiska jako złego lub dobrego, czyli nadaniu mu wartości oraz namawianie do potępienia lub poparcia go. Geopolityka wykracza poza suchy opis wydarzeń, bo daje też interpretacje światowych wydarzeń oraz podaje rozwiązanie praktyczne na aktualne lub przyszłe problemy i dlatego zaliczam go do wielkich narracji. pokaż całość

      +: Laukaer
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Jeśli role społeczne są czymś realnym, wymiernie wpływając na jakość naszego życia, jednocześnie pozostają one również częściowo fikcyjne. Wiążąc się przede wszystkim z udawaniem, pozwalają zyskać przynależność do innej klasy społecznej i zmodyfikować swoją tożsamość. W jaki sposób się to dokonuje?

    Aby to wyjaśnić, w tym tygodniu odwołałem się do filmu 'Parasite' (2019) i uwag Witolda Gombrowicza.

    Odnośnik do wpisu: Sztuka udawania

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #edukacja #oszukujo #azja #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: parasite2-940x510.jpg

    •  

      @przemyslane_kadry: od razu zaznaczam że nie jestem wykształconym filozofem, jedyne co skończyłem to Akademię Chłopskiego Rozumu i od trzech lat próbuję zrozumieć symbolizm, co mi średnio wychodzi.

      Tak, nie zgadzam się z tezami na temat udawania. Chociaż muszę dać pewne propsy za porównanie do gry aktorskiej, które wystosował Gombrowicz. W moim uznaniu role społeczne to "gra", ale to jest bardzo poważna i rzeczywista "gra". Kiedy zaczniesz udawać jakąś rolę społeczną, np. zagnę rzeczywistość i przedstawię się jako profesor filozofii, to za jakiś czas zostanę po prostu zweryfikowany.
      Słowo "gra" użyte przeze mnie to bardzo mocne uproszczenie innej myśli, która brzmi "rzeczywistość jest rytualna", a co znaczy mniej więcej tyle, że wykonujemy pozornie irracjonalne czynności (jak chociażby podanie ręki na przywitanie), które jednak w swoim znaczeniu wskazują na coś większego. Nie żyjemy w racjonalnym świecie i nie będziemy żyli, żyjemy bardziej w znaczeniowym/symbolicznym świecie.
      Udawanie czegoś to po prostu kłamstwo.

      Nie wiem czy to co napisałem ma sens, bo mam milion myśli na sekundę. Jeśli jest to niejasne to jutro na spokojnie napiszę Ci komentarz na blogu żeby Ci ruch nabić ( ͡° ͜ʖ ͡°) a wykład który dałeś na wykop jakiś czas temu był niezwykle ciekawy.
      pokaż całość

    •  

      @hej_wisos: Tak uważasz? Chyba poniekąd rozumiem, co masz na myśli - to nie tak, że Twoje zastrzeżenia wydają mi się bezsensowne. Po pierwsze, gdyby wszystko było udawaniem, to samo słowo "udawanie" stałoby się pozbawione sensu. To prawda, że jesteśmy w stanie rozróżniać zachowania, które są jawnym udawaniem, od tych, które mają w sobie jakieś kwantum autentyczności, opierają się na realnych kompetencjach itd.

      Po drugie, zgadzam się z Twoją uwagą, że role społeczne to 'gra', ale gra poważna i rzeczywista - tak dokładnie jest. Z tego, co rozumiem, Gombrowiczowi chodzi o udawanie w naprawdę głębokim sensie, źródłowym, egzystencjalistycznym. Szczerze mówiąc, to dla mnie jego spostrzeżenia były do zawsze niezwykle przekonujące na poziomie intuicyjnym, a 'Ferdydurke' do tej pory uznaję za jedną z kilku najważniejszych książek, jakie przeczytałem. W 'Dzienniku' z kolei napisał, że 'jeśli chce się zostać pisarzem, to trzeba udawać pisarza'. To jest taka myśl, przez pryzmat której w ogóle od dawna patrzę na rzeczywistość. Kiedy miałem poprawdzić pierwsze zajęcia, powtarzałem sobie, że chociaż nie czuję się nauczycielem, będę go udawać - i ta metoda świetnie się sprawdziła.

      Spójrz na to np. w ten sposób: zdarzają się naprawdę beznadziejni nauczyciele. Ale to, czy zachowują taki status, wiąże się głównie z ich autointerpretacją - to ona warunkuje to, jak są postrzegani. W pewnym sensie wszystko w świecie społecznym składa się z opinii. Jeżeli będziesz pewny siebie, apodyktycznie powtarzając, że jesteś nauczycielem, inni zaczną określać cię podobnie, twój społeczny status ulegnie przeobrażeniu. Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś jawnie niekompetentny zetknie się z jakimiś krytykiem, który oznajmi: 'Nie jesteś żadnym nauczycielem!'. Ale coś takiego rzadko się zdarza. No bo generalnie mało kto jakoś bezpośrednio weryfikuje naszą wartość, mówi 'sprawdzam!'. Nawet jeśli funkcjonujesz w społeczeństwie jako pisarz (co powiedzmy, że ja zaczynam powoli robić, zbierając jakieś pierwsze doświadczenia), to przecież nie dlatego, że ludzie czytają twoje książki. Oni wiedzą, że coś napisałeś. Ktoś im powiedział, że to jest niezłe. Być może przejrzeli spis treści, widzieli twoją książkę w bibliotece. Jeżeli dodatkowo sam przekonujesz ich swoją postawą, że jesteś pisarzem, to zostają oni pozbawieni resztek wątpliwości. Wydaje mi się, że przynajmniej zazwyczaj tak to się odbywa.

      Btw. Też chętnie bym z Tobą pogadał :). Byłbym wdzięczny za komentarz na blogu. To, że nie masz filozoficznego wykształcenia nie ma żadnego znaczenia. Myślę, że generalnie powinno się odzyskiwać kulturę z rąk ludzi kulturalnie rozkokoszonych, egzaltownych, zainteresowanych jakimiś formalnościami i tytułami - to jest jakaś plaga i bzdura, niestety ostatnio dość często się z tym spotykam. Jeśli masz w sobie realne zainteresowania, to niewiele więcej potrzebujesz.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Miałem niedawno taką refleksję gdy wykonywałem jedną z rutynowych czynności praktycznie na autopilocie jednak coś ją zakłóciło przez co nie była taka automatyczna i rutynowa jak zazwyczaj. To skłoniło mnie do przemyśleń - skoro ludzki mózg lubi taką powtarzalność i przewidywalność, rutynę. Powoduje ona relaks i czas wtedy mija przyjemnie, wtedy też jesteśmy najbardziej optymalni. To może jako gatunek wyewoluowaliśmy z czegoś, co miało być pierwotnie biologiczną maszynką do rutynowej, powtarzalnej pracy? Na pracy zbudowane są całe cywilizacje i tak naprawdę ludzkość od tysięcy lat zachodzi w głowę nie dając jednej odpowiedzi - po co. Dla wielu syzyfowa praca jest obrazem wszystkich czynności ludzkości i owoców ich pracy.

    Może jesteśmy skutkiem ubocznym eksperymentu innej, bardziej zaawansowanej cywilizacji, które stworzyła sobie takie biologiczne robociki jednocześnie projektując je tak by same optymalizowały swoją pracę. Zupełnie jak dzisiejsze algorytmy AI. Matrix jak się patrzy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jednak coś wymknęło się spod kontroli, eksperyment się nie udał albo został porzucony a nasz gatunek jest jedynie pokłosiem tych wydarzeń. Jest jakaś filozofia, która idzie dalej tym tropem?
    #filozofia #ewolucja #matrix #sztucznainteligencja #psychologia
    pokaż całość

    •  

      @marazmus: dzięki. zerknę. Lem np. w jednym z opowiadań sugeruje, że życie na Ziemi powstało ze śmieci organicznych wyrzuconych na naszej planecie przez kosmicznych podróżników ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tak naprawdę możliwości tutaj jest nieskończenie wiele i ludzkość nigdy nie odkryje prawdy, cokolwiek nią jest. Kiedyś o tym myślałem i doszedłem do wniosku że owej prawdy możemy nawet nie tyle nie zrozumieć co nawet nie pomieścić ilości informacji potrzebnych do jej przetworzenia z powodu ograniczeń naszych własnych mózgów nawet jakby dodać moc obliczeniową wszystkich komputerów na Ziemi i wszystkich nośników danych połączonych w jedno. To tak jakby sugerować że jesteśmy w stanie przetworzyć informacje o materii całego Wszechświata - to jest po prostu fizycznie niemożliwe, blokuje nas kwestia samej skali, ogranicza nas mnóstwo rzeczy z prędkością światła na czele, czego nie jesteśmy w stanie przeskoczyć ¯\_(ツ)_/¯ To trochę tak jakby oczekiwać od mrówki że pojmie koncept Układu Słonecznego.
      @srednibrat: to zależy. Życie jak Sims ma swoje wady i zalety, osobiście uważam że ważne jest aby zachować odpowiednie proporcje, bo życie jak leming mnie nie satysfakcjonuje, choć jestem w stanie zrozumieć wygodę łykania blue pilli.
      pokaż całość

    •  

      @tamagotchi: masz to opisane jako dwa odrębne tryby pracy mózgu w pułapkach myślenia kahnemana

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    Terapeuta zalecił mi książkę o życiu ludzi w obozach koncentracyjnych, to jest niesamowite jak wszystkim rządzą hormony i mózg, ci którzy radzą sobie dzisiaj w życiu i są "szczęśliwi" byliby prawdopodobnie tacy sami w takim obozie i nawet w takiej tragicznej sytuacji znaleźli by plusy adaptując się, tacy ludzie przetrwają w życiu wszystko, meritum jest takie że oni nie mając nic doceniali najprostsze rzeczy i byli bardziej szczęśliwi niż przeciętny przegryw który ma wszystko
    #przegryw #takaprawda #depresja #takaprawda #gorzkiezale #depresja #psychologia
    #psychiatria #terapia #filozofia #gownowpis #redpill #blackpill #stulejacontent #antynatalizm #przemyslenia #przemysleniazdupy #kultura #historia
    pokaż całość

    źródło: frei.jpg

  •  

    Życie jest o tyle sprawiedliwe że chad i przegryw skończą tak samo, wygląd, kobiety, pieniądze czy nawet sława i tak przeminą, czas zabierze wszystko razem ze wspomnieniami więc można rzec że każdy w tym wyścigu jest przegrany ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #przegryw #takaprawda #blackpill #gownowpis #redpill #heheszki #redpill #filozofia #antynatalizm #neet #heheszki #pieklomezczyzn #oswiecenie #rozowepaski #niebieskiepaski #depresja #psychologia pokaż całość

    źródło: przemijanie.jpg

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 2

    Link do części pierwszej

    Wstęp

    Nie byłem zadowolony z poprzedniego wpisu, dlatego postanowiłem go wstawić jeszcze raz po paru poprawkach. Nie są one radykalne, ale mimo uznałem, że powinny się tu znaleźć. Miłego czytania.

    Krótka teoria znaków, czyli jak nadajemy przestrzeni tożsamość

    W poprzednim wpisie poruszałem tematykę przestrzeni i punktów orientacji. Stwierdziłem, że ludzie mają tendencje do nadawania tożsamości pewnym obiektom takim jak świątynie, siedziby władzy czy nawet miejsca dla nich osobiście istotne jak domy. Stwierdziłem również, że w warunkach rozwijającej się generycznej śmiecioprzestrzeni tego typu miejsca zaczynają zanikać, a człowiek gubi się w warunkach ciągłego wzrostu urbanizacji. Tego, o czym jednak nie wspomniałem to o aspekcie znaków, dzięki którym jesteśmy wstanie w ogóle rozpoznawać poszczególne obiekty oraz nawigować w przestrzeni. W istocie oznaczamy obiekty zarówno słownie, jak i poprzez różnego rodzaju symbole. Takimi słowami może być dom albo kościół lub też park. Natomiast za symbol weźmiemy, chociażby słynne logo McDonalda. Znaki nie tylko mówią nam, z jakim obiektem mamy do czynienia, ale i jak się do niego dostać, chociażby dzięki mapom. Kierują też naszym zachowaniem czego przykładem są znaki drogowe lub sygnalizacja świetlna sterująca ruchem. Zgodnie z teorią strukturalizmu znaki jednak nie istnieją odrębnie od siebie, lecz ich tożsamość jest ze sobą wzajemnie powiązana. Na przykład słowo dom posiada strukturę wzajemnych znaczeń razem z innymi słowami takimi jak domek, domownik, udomowiony itp. Istnienie tej struktury jest dosyć istotne, bo dzięki niej tak naprawdę rozumiemy nasz świat i jesteśmy wstanie w nim funkcjonować. Co, jednak jeśli ta struktura zacznie się sypać? Wtedy pojawia się problem i to między innymi będzie głównym przedmiotem naszego wpisu.

    Weirdcore, czyli koniec znaczenia w postmodernistycznym świecie

    Dziś chciałem was zapoznać z pojęciem Weirdcore. Jest to ruch estetyczny powiązany z ideą przestrzeni liminalnych i Backrooms. Wykorzystywał on bowiem zwykle amatorskie i rozmyte zdjęcia wspomnianych wcześniej przestrzeni liminalnych, które swoją estetyką miały nawiązywać do obrazów z internetu z lat 90 lub 2000. Do tego dodawane były dziwaczne napisy pozbawione kontekstu oraz surrealistyczne elementy typu wielkie oczy na ścianie lub dziwaczne istoty. Obrazy te miały przypominać swoją stylistyką świat rodem ze snów. Oglądając te zdjęcia miało się poczucie obcowania z czymś w pewnym sensie rzeczywistym, ale jednak skrajnie odrealnionym. Miało to wywoływać uczucie niepokoju, nostalgii i zagubienia. Po co o tym wspominam? Jeśli popularność przestrzeni liminalnych miała wskazywać na znikniecie istotnych dla nas punktów orientacyjnych w świecie, a pojawienie backroomsów na zagubienie jednostek w generycznej śmieciowej przestrzeni to Weirdcore wskazuje właśnie na problem znaczenia lub jego braku. W jaki sposób?

    Jak mówiłem wcześniej do tych obrazów dodawany jest przypadkowy tekst, który w żaden sposób do niczego nie odnosi. Przestrzeń liminalna już sama w sobie ma wywoływać poczucie dezorientacji w przestrzeni poprzez brak punktów odniesienia. Teraz natomiast problemem ma być również oznakowanie. Znaki zaczynają być losowe i oderwane od przedmiotów, na które mają wskazywać. Jest to o tyle niebezpieczne, że ludzie jak pisałem wcześniej rozumieją rzeczywistość właśnie poprzez system znaczeń, które mu nadajemy. Bez niego czujemy się zagubieni i nabieramy poczucia odrealnienia, a taki efekt te obrazy właśnie wywołują.

    Surrealistyczne elementy, jak i rozmazane tło ma natomiast wprawić w oniryczny klimat kogoś oglądającego te zdjęcia. Świat snu jak wszyscy wiemy ma to do siebie, że jest niezwykle chaotyczny, a wydarzenia w nim się dziejące są dość przypadkowe. Jest to prawdopodobnie kolejny symbol poczucia odrealnienia i zagubienia jednostki w dzisiejszej rzeczywistości. Jung być może by to zinterpretował jako inwazje nieświadomości zbiorowej na świadomą rzeczywistość. To z kolei przewidywał Dugin, który uważał, że archetyp cienia miałby coraz mocniej dominować w postmodernistycznym świecie i wprowadzać chaos. W obrazach typu Weirdcore rzeczywiście pojawiają się często elementy satanistyczne więc może coś jest na rzeczy. Chwilowo jednak zostawimy tą kwestę i poszukamy innej przyczyny zaistnienia całego zjawiska. Nurty sztuki bowiem nie powstają ot, tak, a sama sztuka zwykle jednak stara się nam coś zobrazować. W tym przypadku genezy tego wszystkiego należy poszukać w narastającej alienacji. Żeby jednak dokładnie zobrazować, o czym mówię posłużę się przykładem dość znanej w internecie gry o tytule Yume Nikki.

    Yume Nikki, czyli dramat eskapizmu

    O tej grze zrobię kiedyś jeszcze osobny wpis i spróbuje ją przeanalizować z punktu widzenia idei nieświadomości Junga. To jednak dokona się dopiero za jakiś dłuższy czas. Póki co skupmy się na temacie przewodnim, ale zanim do tego przejdziemy spróbuje w skrócie omówić, o czym jest w ogóle ta gra. Ogólnie opowiada ona historie dziewczynki o imieniu Madotsuki. Ta natomiast niemal cały swój czas spędza zamknięta w swoim pokoju. Nie możemy jako gracze z niego wyjść. Możemy jedynie udać się na balkon tego mieszkania. W samym pokoju również nie mamy za wiele do roboty. Możemy jedynie zagrać na konsoli w prostą mini grę, usiąść na biurku lub położyć się do łóżka i zasnąć. Wtedy zostajemy przeniesieni do świata snów Madotsuki. Na początku znajdujemy się w Nexusie, czyli pierwszym pokoju w świecie snów, służącym za centralny węzeł, z którego można ostatecznie dotrzeć do wszystkich innych lokalizacji przez drzwi do nich prowadzące. Naszym zadaniem jest zwiedzić wszystkie te lokacje i zebrać poszczególne elementy, które potem mamy rozmieścić właśnie w Nexusie. Każda z tych lokacji charakteryzuje się skrajnym surrealizmem jak to w świecie snów zwykle bywa. Gdy wszystkie elementy zostają zebrane, nasza bohaterka budzi się i wtedy... no tego nie wyjawię. Sami zagrajcie to się dowiecie.

    Gra ogólnie zainspirowała ludzi to tworzenia podobnych dzieł. Nie będziemy ich jednak tutaj omawiać. Co jednak łączy Yume Nikki z Weirdcore? Otóż pojęcie to nawiązuje nie tylko do serii zdjęć oraz obrazów, ale i wrzucanych na youtubie playlist muzycznych gdzie soundtrack z tej gry niezwykle często się pojawia. Skąd te skojarzenia? Otóż choć sama gra nie ma daje nam możliwości dowiedzenia się zbyt wiele o samej Madotsuki i większości rzeczy musimy się domyślać to wyraźnie widzimy, że jest ona osobą bardzo samotną. Fakt, że nie wychodzi ze swojego mieszkania pozwala nam ją zaliczyć do grupy zwanej NEET. Są to jednostki wyalienowane i do tego często posiadająca fobie społeczna. W dzisiejszym świecie takich osób jest coraz więcej. Są to więc zwykle ludzie samotni i nieszczęśliwi, a do tego przerażeni otaczającym ich światem. Ludzie natomiast mają to do siebie, że od rzeczy, których się boją zwykle starają się uciec. Główna bohaterka również w pewnym sensie to robi i próbuje uciekać od rzeczywistości w świat snów.

    Innym przykładem form ucieczki mogą być też książki czy gry, czy nawet nasze osobiste fantazje. Ogólnie jednak jest to zwykle fikcja, a ta jak wiemy z czasem może nam zaczynać się mieszać z rzeczywistością. Dla wielu może to być na krótki moment wygodna forma eskapizmu jednak nasze lęki dotyczące świata nie znikają. Samo bowiem poczucie trwogi pochodzi od nas i wyparte nie ulatnia się, lecz przenika właśnie do elementów, dzięki którym chcemy od niej uciec. To samo spotkało również Madotsuki, która w swoich snach koniec końców nie spotykała ukojenia, lecz przerażające kreatury i koszmary. Często do tego wrogie wobec niej. Gdy fikcyjne lęki zaczynają mieszać się z tymi realnymi nawet nasza własna zamknięta przestrzeń przestaje być dla nas schronieniem. Weirdcore swoją oniryczną stylistyką i jednoczesnym wywoływaniem poczucia lęku odwołuje się do tego motywu. Madotsuki niestety padła tego ofiarą i zakończenie wskazuje, że raczej nie była wstanie sobie z tym poradzić.

    To zatarcie jednak świata snów i rzeczywistości może tym bardziej wskazywać na inwazje nieświadomości, o której wspominałem wcześniej. Z nieświadomością bowiem spotkamy się zwykle właśnie, wtedy kiedy śnimy. W dawnych jednak czasach nie istniało rozróżnienie między światem snów i światem na jawie. To, co objawiało się nam w snach było równie realne co doświadczenia po obudzeniu się. Psychoanaliza wykazała również podobieństwa między mitami, którymi żyli ówcześni ludzie, a snami. Mity te zostały wyparte przez oświecenie i racjonalny umysł, lecz jak wskazywał Jung ta dominacja nie może trwać wiecznie. Jest to jednak temat na osobny wpis. Teraz bowiem czas się zająć przyczynami samego zjawiska alienacji.

    Pandemia, czyli jak alienacja niszczy ludzką psychikę

    Powstanie i popularność weirdcore oraz przestrzeni liminalnych zbiegła się w dużej mierze z pandemią. Jest to o tyle ciekawe, że przez właśnie pandemie wszyscy mogliśmy się poczuć jak bohaterka omawianej wyżej gry. Brak możliwości wyjścia z domu był dla uciążliwy dla większości społeczeństwa. Najbardziej chyba jednak dotknął ludzi młodych, którzy nie mają jeszcze ukształtowanej psychiki i okres nastoletni jest dla nich zwykle okazją do socjalizacji i nawiązywania relacji. Ta możliwość została im jednak odebrana, Można mówić o straconym pokoleniu, a nie jest też powiedziane, że sytuacja się nie powtórzy. Uznałem, że warto wspomnieć o wpływie pandemii na współczesną alienację. Był to mimo wszystko problem przejściowy, a o atomizacji społeczeństwa mówiono już wcześniej. Przyczyny tego zjawiska muszą więc być głębsze. Co więc zdecydowanie najbardziej odpowiada za alienacje ludzi?

    Kapitalizm i alienacja, czyli jak towar oddala nas od ludzi

    Kapitalizm jest zdecydowanie jednym z głównych, choć niejedynym sprawcą omawianego tu zjawiska. Marks wskazywał na to, że kapitalizm alienuje ludzi wzajemnie od siebie poprzez fetyszyzacje towarów. Chodziło mu o to, że towary przestały mieć dla nas charakter czysto użytkowy, a zamiast tego stawały się obiektem obsesji posiadania. Relacje z innymi natomiast przestawały być oparte na potrzebie bliskości, a zamiast tego nabierały charakteru właśnie użytkowego, opartego na czystej wymianie różnych produktów. Sam człowiek również zostaje wyalienowany w samym procesie produkcji. Przestaje on bowiem tworzyć na własne potrzeby, lecz robi to na zapotrzebowania rynku. Zostaje on wtłoczony w świat wielkich fabryk gdzie jego rola zostaje sprowadzona do monotonnego powtarzania tych samych czynności. Ten problem dominował w świecie kapitalizmu przemysłowego. Kapitalizm oparty na usługach wprowadził nowy model jednostek pracujących jako kasjerki, dostawcy itp. Od produktywności natomiast ważniejsza zaczęła być konsumpcja jako obecnie główny motor napędowy gospodarek. Większym problemem stała się więc właśnie wspomniana wcześniej fetyszyzacja.

    Od dawna mówi, że się ludzie współcześni kupują więcej niż realnie potrzebują. Erich Fromm pisał, że potrzeba konsumpcji zastąpiła w nas potrzebę bycia i tożsamości. Człowiek przestaje się określać przez to, kim jest, lecz przez to, jak wiele produktów posiada. W ten sposób postrzegamy również innych. Potrzeba współżycia zanika. Wiążemy się z innymi albo przez potrzebę korzyści, jaka dana osoba nam oferuje lub samego człowieka zaczynamy traktować jako produkt. Tutaj można nawiązać do, chociażby normalizacji sex workingu. My również w pewnym sensie stajemy się towarem. Erich Fromm zauważa, że chcąc zdobyć pracę zwykle staramy się potencjalnemu pracodawcy jak najlepiej sprzedać. Nawet sam kierunek studiów obieramy nie ze względu na zainteresowania, lecz potrzebę polepszenia naszego statusu na rynku pracy. Towar przesłonił nam więc innych ludzi i zwiększył poczucie wyobcowania. Potrzeba posiadania większej ilości towarów zwiększa w nas potrzebę większej ilość gotówki. Ludzie wiec nie pracują już, by przeżyć jak robotnicy, lecz uczestniczą w wyścigu szczurów, by jak najwięcej posiadać. Ludzie, którzy natomiast nie wyrabiają w tym systemie stają się właśnie wspomnianymi wcześniej Neetami. Odcinają się od społeczeństwa i zamykają w czterech światach jak Madotsuki.

    Liberalizm, czyli omawianie przyczyn alienacji ciąg dalszy

    Liberalizm głosi kult indywidualizmu i przez to staje się kolejną przyczyną alienacji społecznej. Skrajny indywidualizm bowiem doprowadza do osłabienia więzi społecznych. Nasze indywidualne potrzeby zaczęły być stawiane na pierwszym miejscu. Wspólnota stawała więc przed problemem coraz większej atomizacji. Jednak również te najbardziej podstawowe relacje jak rodzina zaczynają być pod znakiem zapytania. Ludzie przestają chcieć mieć dzieci, bo osobista kariera jest dla nas ważniejsza. Trwałe relacje przestają tracić na znaczeniu, gdy stają się dla nas osobiście niewygodne. Zdrada zaczyna być normalizowana, jeśli odpowiada ona naszym własnym egoistycznym potrzebom. Idea zaangażowania i poświecenia zostaje zanegowana, a zamiast tego liczy się jedynie narcystyczne pragnienia co wpisuje się w logikę konsumpcji. Nic więc dziwnego, że narodowcy tak bardzo nie lubią liberalizmu. Omawiam jednak liberalizm oddzielnie od kapitalizmu. Przykład Chin dowodzi bowiem, że kraj nie musi być liberalny by był kapitalistyczny.

    Zapowiedź

    To jeszcze nie koniec. Za tydzień lub dwa pojawi się część trzecia. Będę w nim kontynuował tematyke alienacji. Do tego czasu tyle ode mnie.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjolgia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #weirdcore #yumenikki
    pokaż całość

    źródło: 297_8eebe2ddf7acae70.jpg

  •  

    Dlaczego istnieje cierpienie?Starcie dwóch poglądów chrześcijańskiego i nihilistycznego w kontekście cierpienia występującego na świecie.
    #chrzescijanstwo #religia #filozofia #ateizm

    źródło: youtube.com

  •  

    Wkraczając w dorosłość i zaczynając podejmować bardziej świadome decyzje, stajemy przed istotnym dylematem: z jakich materiałów powinniśmy budować swoje życie? Czy tworzymy je z relacji, sukcesów zawodowych i opinii na nasz temat, posiadanych dóbr zewnętrznych? A może z czegoś innego?

    Jak wskazuje przykład bohatera filmu 'Wesele' (2004), ryzyko jest tu naprawdę duże. Jeśli wybierzemy źle, cała konstrukcja naszego świata może runąć w gruzy nawet w ciągu jednej nocy.

    Odnośnik do wpisu: Rozpadający się świat

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #polska #rozwojosobisty #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: wesele1.jpg

    •  

      @przemyslane_kadry:

      Co dla Ciebie jest taką wartoscią?

    •  

      @Mistrzrozkimnki: Zależy w jakim sensie "runąć w gruzy". W mniemaniu Stoików nie do końca. Ich zdaniem zawsze zachowujemy kontrolę nad swoim wnętrzem, swoimi reakcjami. Nawet w najgorszych okolicznościach można się odnaleźć jak najlepiej, z godnością - wówczas to nie jest koniec świata. Nawet więcej: w takich warunkach rodzi się pewien blask moralny, który aż kipi sensem. Ten wątek, który poruszasz, jest bardzo szeroki. U mnie to wygląda mniej więcej tak: z jednej strony przyjmuję, że wartości rodzą się z osobistych wyborów. Wiele osób może wybrać co innego. Pytanie, czy ten wybór rodzi się ze świadomego i dojrzałego postanowienia, wyrasta z wnętrza człowieka, nie jest po prostu wyrazem bezmyślności i nonkonformizmu. Z drugiej nie jestem relatywistą. Nie uważam, że cokolwiek ma równą wartość jak wszystko inne. Miłość, przyjaźń - według mnie to ma ogromne, obiektywnie wymierne znaczenie. W takim sensie, że jeżeli je stracisz, możesz dosłownie stracić wszystko. Jestem też przekonany, że dobrze przeżycie życia wymaga ciągłego rozwoju. Niech każdy sobie dookreśli ten rozwój tak, jak chce. Ale bez niego nie ma nawet szansy, żeby nie załamać się pod ciężarem przemijania, upływającego czasu. Uważam, że ważna jest też moralność: to, żeby do końca pozostać przyzwoitym, nie ulec zepsuciu (chociaż świat bardzo temu sprzyja). Doświadczenia estetyczne są dla mnie ważne i sama możliwość przyglądania się temu, co mnie spotyka, z pewnego rodzaju bezinteresowną ciekawością. To moje pierwsze skojarzenia. Oprócz tego sądzę, że istnieje sporo pseudo-wartości. Jeśli np. skupiamy się na poklasku, cudzym uznaniu, robieniu kariery, która nie przyczynia się do niczego istotnego, na powierzchownych relacjach, dobrach materialnych, to wkraczamy na ścieżkę wiodącą prosto do zmarnowanego życia. W poprzedniej pracy otaczali mnie np. ludzie, którzy poświęcali 80% swojego czasu na wykonywanie banalnych czynności, które dawały im pieniądze, zachowywali się egoistycznie i nieprzyzwoicie, każdego tygodnia lamentowali nad tym, "jak ten czas szybko mija", a następnie przychodzi do biura w drogich, błyszczących ciuchach i wzajemnie się przed sobą popisywali. Taki handel wymienny, gdzie w ostatecznym rozrachunku pozbywasz się swojego czasu, żeby kupować rzeczy i cieszyć się cudzym, nieszczerym uznaniem, jest według mnie obiektywnym idiotyzmem, czymś pod żadnym względem nieopłacalnym, nawet jeśli jest się hedonistą czy utylitarystą. pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Nie wiem czy to kwestia #nihilizm czy może realizm ale dlaczego miałbym jako zwykły szary człowiek, który nie ma realnego wpływu na nic przejmować się LGBT, ekologią, praworzadnością i innymi modnymi hasełkami? Jak byłem młodszy to wierzyłem w to ale z biegiem czasu zauważyłem, że to marnowanie czasu i pożywka dla biednych ludzi żeby się kłócili między sobą. Korporacje będą mnie zmuszać żebym był tolerancyjny i dbał o ekologię ale same nic nie robią w tym kierunku a wręcz przeciwnie. Póki mają zysk z tego to to promują. Każdy przywódca państwa czy jakiś wysoko postawiony ktoś ma jakieś afery za uszami i jest wypromowany żeby realizować swoje interesy i swoich biznespartnerów. W międzyczasie oczywiście będą głosili dobrze brzmiące hasła. Podobnie jest w każdej innej kwestii. Im jesteś wyżej w hierarchi tym bardziej dajesz sobie spokój z takimi pierdołami i dbasz tylko o swój interes. Tylko najniższa warstwa spłeczena będzie się wykłócała o problemy pierwszego świata jakby mieli realne możliwości. Innymi słowy każdy jest egoistom i za nic ma innych i żadna siła tego nie zmieni, tylko ci na samym dole przez to że chcą ugrać coś dla siebie chętnie podejmują takie społeczne hasła bo może im też kiedyś coś się dostanie.

    #przemyslenia #filozofia #socjologia #ludzie #swiat #ekologia #antykapitalizm #korpo #polityka #przegryw #lgbt #bekazlewactwa #egoizm #relacje

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #635ace41ef1204b9ecd9f6cf
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Przekaż darowiznę
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      EgzotycznaNarzeczona: Zgadzam się. Kiedyś bardzo przejmowałam się zanieczyszczeniem planety, starałam się żyć ekologicznie nawet kosztem swojej wygody, ale po czasie zrozumiałam że w świetle postępowania rządów państw, wielkich korporacji i przeludnionych krajów 3 świata moje działania nie mają najmniejszego znaczenia, bo aby coś zmienić potrzeba działań systemowych na masową skalę, na co się nie zanosi. Nawet niedawno był wykop że recykling tworzyw sztucznych to ok. 5%. Kilka nawyków eko mi zostało, ale już nie podchodzę do tego jak kiedyś, bo tylko się męczyłam podczas gdy większość ma to gdzieś, na czele z rządami.

      Niestety realia są takie, że decydenci się obudzą gdy już będzie za późno, ale mnie prawdopodobnie na tym świecie już nie będzie. Będę mieć czyste sumienie bo nie zostawię po sobie dzieci które będą musiały w tym strasznym świecie żyć - będąc childfree i tak robię w ten sposób milion razy więcej dla planety niż nawet najbardziej skrupulatne działania zero waste i staranie się żyć eko. Ja w ten świat zwątpiłam i wypracowałam podejście że przeżyję życie jak chcę na swoich zasadach i tyle. Ja ręki (i macicy) nie przyłożę do rozwoju tego gatunku ludzkiego który tak mnie zawiódł. Potem niech się dzieje co chce, ale zbyt fajnie to nie będzie.

      Co do LGBT, me too, BLM i tym podobych hasełek to też mnie bierze śmiech bo to taka sama fasada jak to całe eko. To wszystko to tylko narzędzia dla mas, aby się czymś zajęły miedzy sobą i nie patrzyły na to co sie dzieje na wyższych szczeblach. Obrzydzenie mnie bierze na ten świat i w jakim kierunku to wszystko poszło.
      ---

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

      +: quather
    •  

      MocnyPan: Nie pierwszy to zauważyłeś. Już od zarania dziejów filozofowie to widzieli. Najprościej to chyba podsumował Voltaire. Pielęgnuj swój ogródek. I tyle. Gdyby wszyscy aktywiści i mądrale na necie działali w ten sposób to by żaden aktywizm nie był potrzebny.

      A tak to mamy Kaje Godek co się swoim dzieckiem nie zajmuje bo interesują ją obce.
      Von Der Leyen lecącą na szczyt klimatyczny 40km samolotem, bo to inni mają się starać a nie ona.
      itd. itp.
      ---

      Zaakceptował: LeVentLeCri
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    W zeszłym miesiącu miałem przyjemność poprowadzić warsztaty z cyklu Filozofia codzienności w Cafe Księgarnia Vademecum w Gdyni. Moje wystąpienie na temat Idei racjonalności w życiu codziennym właśnie pojawiło się na YouTube. Mówiłem m. in. o podejmowaniu decyzji, złożoności życia wewnętrznego i nawykach intelektualnych. Gdybyście mieli ochotę o tym posłuchać, link znajdziecie poniżej.

    Odnośnik do wystąpienia: Idea racjonalności w życiu codziennym

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #rozwojosobisty #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

  •  

    Przestrzeń liminalna i problem bycia w świecie cz. 1

    Wstęp

    Oto zapowiedziany, choć spóźniony o jeden dzień obiecany wpis poświęcony przestrzeni liminalnej. Jest on dla mnie niezwykle istotny, ponieważ wyjaśniam w nim chyba najmocniej skąd u mnie niechęć do kapitalizmu i liberalizmu. Postanowiłem go podzielić na dwie części. Kolejna wyjdzie albo jutro, albo za tydzień. Życzę miłej lektury czy coś.

    Dom z liści, czyli problematyka braku sensu w postmodernistycznym świecie

    Mark Z. Danielewski, amerykański pisarz polskiego pochodzenia napisał, a potem wydał w 2000 roku książkę Dom z liści. W swoim czasie zdobyła ona dość spory rozgłos. Osobiście lubię ją określać mianem postmodernistycznego horroru. Mamy tu bowiem sporo zabawy formą, czcionką i strukturą samej powieści. Są też odniesienia do popkultury, ale i również mitologi, historii, psychologii i filozofii. Mamy nawet bezpośrednie odniesienie do samego Derridy, a całą historię możemy traktować jako dekonstrukcja mitu o Minotaurze uwięzionym w labiryncie. Dzieło to z pewnością też można skojarzyć z gatunkiem weirdfiction i literaturą, chociażby Lovecrafta. Przynajmniej jest tak, jeśli chodzi o treść. Mamy tu bowiem dość podobny motyw gdzie człowiek zostaje umieszczony w konfrontacji z czymś nie z tego świata. Z tajemniczym bytem, który daleko wykracza poza zdolność pojmowania człowieka i który może go zmiażdżyć jak robaka. Tyle że zamiast wielkich przedwiecznych mamy dom. Z pozoru zwykły, ale w istocie niezwykle enigmatyczny. Tutaj chce ostrzec przed dalszymi spojlerami. Nie będzie ich zbyt wiele, ale mimo wszystko czytasz na własną odpowiedzialność.

    W każdym razie w środku tego z pozoru normalnej wielkości budynku kryję się bowiem praktycznie niekończący się ciemny labirynt. Nie ma w nim światła, a do tego sam labirynt nie ma trwałej struktury. Lokacje w nim cały czas się zmieniają. Korytarze raz się wydłużają, a innym razem skracają. Czasem podróż z jednego miejsca do drugiego może zająć kilka dni, a czasem raptem kilka minut. Nie ma w nim nic poza samą ciemnością. Nie ważne jak długo będziesz go przemierzać i tak donikąd cię to nie zaprowadzi. Sam główny bohater w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że ten dom czy też labirynt w nim się kryjący to po prostu Bóg. Na tym skończy opis tego, czego dotyczy ta historia i skupimy się na tym, co faktycznie symbolizuje dom w całej powieści.

    Otóż zadajmy sobie pytanie, czym w ogóle dla nas jest dom. Otóż jest to przede wszystkim naturalny punkt odniesienia. Jest dla nas centralnym miejscem, od którego wychodzimy do świata i do którego zawsze wracamy. Dom to też schronienie. Jego ściany stają się murem chroniącym nas przed niebezpieczeństwami świata. Jest to też często miejsce osobistego sacrum. Dom więc to dla nas również święte miejsce. W powieści rola domu zostaje odwrócona. Dom staje się przedmiotem grozy. Nasze cztery ściany, w których czuliśmy się do tej pory bezpiecznie nagle zaczynają w nas wzbudzać poczucie zagrożenia. To od domu chcemy teraz uciec. Niekończący się labirynt tego domu oraz jego zmienna przestrzenność odbiera nam poczucie orientacji, a co za tym idzie zakorzenienia w świecie. To, z czym mierzymy się czytając tę powieść to nic innego jak poczucie braku miejsca i bycie rzuconym w nicość, a co za tym idzie bezsens. Człowiek zawsze dążył do tego, by pojąć świat i przezwyciężyć trwogę jego obcości. Brak możliwości pojęcia natury domu zarówno przez głównych bohaterów, jak i przez nas samych ma symbolizować daremność naszych prób. Koniec końców jesteśmy skazani na poczucie bezsensu i przygodności tego świata.

    Backrooms, czyli kontynuacja motywu braku centrum

    Creepypasta o tytule backrooms powstała kilkanaście lat później i początkowo była tylko krótką pastą, która z czasem dość mocno się rozrosła w całe uniwersum. Nie wiem, czy ta książka stanowiła inspiracje dla autora, choć na reddicie widziałem posty na to wskazujące. Nie da się jednak ukryć podobieństw. Mamy tu niekończący się labirynt prowadzący donikąd i uwięzionych w nim ludzi, którzy po nim błądzą. Różnica jest taka, że w backrooms nie ma motywu wszechobecnej ciemności. Są tylko powtarzalne, żółte korytarze. No i są też w nim potwory... i jacyś ludzie oraz organizacje, a także kolejne poziomy i masa innych głupot. Kiedyś już o tym pisałem, ale niestety idea backrooms została kompletnie zniszczona przez fandom. Historia, która miała straszyć ideą osamotnionej jednostki błąkającej się w całkowicie nieznanym miejscu została przerobiona na durny survival horror. Mówi się jednak trudno dlatego omówimy sobie jedynie ogólny zamysł co rzeczywiście jest w backroomsach takie przerażające. Jest to natomiast całkowita alienacja.

    To jest coś, czego nie było w domu z liści. Tam mimo wszystko interakcja między różnymi postaciami była i to dosyć bliska. Koniec końców był to wręcz jedyny punkt zaczepienia, który dawał nadzieje na przezwyciężenie tego koszmaru. Backrooms odbiera nam nawet to. Przynajmniej tak to wyglądało na początku. Nie ma co się dziwić, że zdobył on taką popularność w dzisiejszych czasach gdy w czasie pandemii ludzie wyjątkowo oddalili się od siebie nawzajem. Oprócz tego jednak powtarza się motyw dezorientacji przestrzennej. Tutaj wszystkie korytarze tego labiryntu wyglądają tak samo. Jednostka gdzie by się nie udała to tak naprawdę nie dociera w żadne konkretne miejsce. Ten świat nie ma żadnego centrum, które by się wyróżniało i stanowiło jakieś odniesienie względem reszty labiryntu. Punkty orientacji, które pozwalają nam funkcjonować w świecie rzeczywistym przestają istnieć. Jednostka nie jest tutaj zagubiona, ponieważ bycie zagubionym zawsze daje możliwość odnalezienia się. Tutaj te pojęcia tracą sens. Pozostaje bycie jedynie uwięzionym w pułapce monotonnej, przestrzennej powtarzalności na zawsze.

    Przestrzeń liminalna, czyli groza pustych miejsc

    Myślę, że spora część z was spotkała się z tym terminem. Dotyczy on ogólnie miejsc, które obecnie są opuszczone, ale kiedyś były pełne ludzi. Zetknięcie się z nimi wywołuje dziwne poczucie nostalgii, ale i smutku oraz niepokoju. Może to być plac zabaw, korytarz, pusta galeria czy nawet pusta ulica. Normalnie nie zwracamy uwagi na te miejsca. Stanowią one tło naszej codzienności. Gdy jednak spotykamy się z nimi sam na sam zaczynamy dostrzegać ich odmienność. Czujemy jakby czegoś im brakowało. Jest to oczywiście ich funkcjonalność, a raczej jej brak. Podobnego uczucia nie doświadczymy w przypadku jakieś starego budynku, zamku czy świątyni. To, co je odróżnia od tamtych miejsc to brak własnej tożsamości. Mogą one wzbudzać w nas grozę, ale z innych powodów. Galerie handlowe istnieją głównie ze względu na możliwość zakupu w nich produktów. Place zabaw istnieją ze względu na bawiące się w nich dzieci. Same w sobie są jednak tylko zwykłymi punktami pośród ogromnej przestrzeni, które niczego nie symbolizują. Niczego nie utożsamiają.

    Wraz z powszechną urbanizacją takich miejsc jest coraz więcej. Logika kapitalizmu wymogła by przestrzeń miała charakter użyteczności. Jak mówiłem dom, czy świątynia, a nawet zamek miały w sobie elementy sacrum. Do tej pory istnieją w przestrzeni publicznej miejsca dla danej społeczności ważne ze względu na historie czy idee, jaką wyrażają. Takimi miejscami mogą być kościoły, cmentarze czy zabytki. Zaczynają one jednak coraz bardziej znikać w obrębie masy miejsc tego głębszego znaczenia pozbawionych. Im miasta będą się bardziej rozrastać, tym bardziej zostaniemy rzuceni na pastwę ogromnych, lecz jednak pustych przestrzeni pozbawionych miejsc znaczenia i punktów orientacji. Zostaniemy uwiezieni w świecie backroomsów, które sami sobie stworzymy.

    Śmieciowa przestrzeń, czyli jak kapitalizm pozbawił nas stylu

    Tutaj wkracza termin śmieciowej przestrzeni wypromowany przez architekta Koolhaasa. Zanim jednak do tego przejdziemy napiszmy może czym charakteryzowały się miasta przeszłości. Był to natomiast styl. Nie ważne czy chodzi nam o barok, gotyk czy architekturę starożytnej Grecji. Dawna architektura zawsze wyrażała ducha danej epoki. Pisał o tym również Jünger w robotniku. Styl jego zdaniem jest wyrazem formy bytu grupy panującej. Uważał też, że kolejną taką grupą będą robotnicy, którzy dzięki technice i pracy będą wstanie przekształcić rzeczywistości społeczną na swoją modłę. Póki jednak panowało mieszczaństwo to otaczającą nas przestrzeń miał charakteryzować właśnie brak stylu i ciągła nietrwałość.

    Koolhaas natomiast wprowadził najpierw pojęcie miast generycznych, czyli miast uwolnionych od dominacji centrum, wyzwolonych z tożsamościowego gorsetu. Są to miasta bez historii. Miasta współczesne miałyby się wiec charakteryzować bylejakością i ogólną nijakością. Większość jest do siebie podobna. Jak to on sam ujmował są one tworzone niemal, że w sposób całkowicie generyczny. Śmieciowe są natomiast z powodu porozrzucania wszystkich budynków w przestrzeni. Brak centrum, jak i brak stylu oznacza również brak większego planu. Wieżowce powstają losowo i zapełniają kolejny element wolnego miejsca. Tworzy nam się więc miejski backrooms.

    Oświecenie, czyli jak liberalizm pozbawił nas korzeni

    Spotkałem się czasami z taką tezą, że bolszewicy i faszyści niszczyli naród fizycznie, podczas gdy liberalizm niszczy ducha narodu. Jest w tym pewna prawda. Liberalizm zrodziła epoka oświecenia, która charakteryzował kult rozumu. Oświecenie odrzucało wiarę w mit i uznało, że człowiek jako istota rozumna jest zdolna sama odkryć prawdę obiektywną. Człowiek uwolnił się od tradycji, od historii i od jakiejkolwiek tożsamości, by móc stanąć samotnie pośrodku pustyni. Jak to pisał Nietzsche, ludzie zabili boga, a razem z nim sens istnienia. Liberałowie postanowili też zabić historie, by ustanowić swoją ideologię jako obiektywną i zgodną w pełni z naturą człowieka. Marks słusznie zarzucał liberalizmowi i kapitalizmowi fałszywą ahistoryczność. Konserwatyści z kolei wskazywali, że liberalizm próbował pozbawić człowieka jego przeszłości i tradycji, a co za tym idzie korzeni dla jego tożsamości. Wskazywał też na to Dugin, który widział w liberalizmie początek nihilizmu. Jeśli bowiem istnieją ludzie bez miejsca to są nimi właśnie liberałowie. Wiele razy słyszeli hasła, że dla nich ojczyzną jest cały świat. Punkty zaczepienia dla nich nie istnieją. Miejsca sacrum jak świątynie to dla nich relikty przeszłości, którą odrzucają. Idea domu do nich nie przemawia, bo mogą mieszkać wszędzie. Punkty przestrzeni są dla nich pozbawione jakiejkolwiek tożsamości, ponieważ nade wszystko cenią wolność negatywną, czyli wolność wszystkiego. Przywiązanie traktują jako jedynie ograniczenie.

    Liberalizm obala więc idee domu. Przestrzeni zamkniętej, która z jednej strony stanowi dla nas centrum wszechświata, a z drugiej poczucie własnego, bezpiecznego miejsca zamkniętego na świat. Tutaj przechodzi to w paradygmat społeczeństwa otwartego zapoczątkowanego przez Karla Poppera i będącego wstępem do idei globalizacji. Globalizacja natomiast unicestwia paradygmat Carla Schmitta dotyczącego podziału na wspólnote i obcego, wroga, innego. Rozróżnienie to traci podstawy co unicestwia narody i wrzuca jednostki w świat pozbawiony granic. Jeśli granice są jednak tym, co wyznacza naturę sensu to globalny świat jest go pozbawiony. Jednostka staje więc przed obliczem niekończącego się labiryntu. Labiryntu, którego dodajmy kształt i natura ciągle się zmienia jak to opisał Bauman, pisząc o płynnej nowoczesności. Nic bowiem nie jest w nim trwałe. Wszystko jest rozmazane i przygodne. Zupełnie jak w powieści Danielewskiego.

    Zapowiedź

    Część druga będzie dotyczyła gry yume nikki i alienacji jednostki w samym społeczeństwie. Tyle ode mnie na dziś.

    Wołam z Listy Autorskiej, chcesz być wołany zaplusuj ten link, nie chcesz być wołany, odplusuj, a w razie zawołania do następnego znaleziska poinformuj mnie, bym usunął Cię z listy.

    #antykapitalizm #revoltagainsthemodernworld #socjologia #filozofia #polityka #rozmyslaniaokoncuhistorii #backrooms
    pokaż całość

    źródło: download.jpeg

  •  

    Gdy myślimy o pasji i czerpaniu przyjemności z najdrobniejszych rzeczy, nasze skojarzenia pozostają jednoznacznie pozytywne. Chociaż może być to zaskakujące, zdarzają się jednak okoliczności, w których życiowy minimalizm i poczucie własnej wartości przeradzają się w coś złego. Z czego to wynika?

    Aby to wyjaśnić, w tym tygodniu ponownie odwołałem się do filmu 'Big Lebowski' (1998) i kilku uwag Jordana Petersona.

    Odnośnik do wpisu: Ciemna strona pasji

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #psychologia #rozwojosobisty #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: Big-Lebowski2-940x510.jpg

    •  

      @Apaturia: Wielkie dzięki za wyjaśnienia. Faktycznie, teraz rozumiem to trochę lepiej. Nie znałem tych spraw. Nie znam tej akcji z helisą - sprawdzę. Przeczytałem książkę, podobała mi się i ją doceniam (za szeroki pejzaż teoretyczny, nawiązania do Junga, Nietzschego, Biblii; prezentowanie przekonań, które nie są miałkie, stanowią ciekawy punkt odniesienia). Kojarzę Petersona też z różnych klipów na YouTube. Nie raz widziałem, że rzeczy, które on mówi, mają skrajnie polemiczny charakter. On natomiast wypowiada je dość apodyktycznie. pokaż całość

    •  

      @przemyslane_kadry: Peterson akurat potrafi gadać mądrze dopóki nie zaczyna zahaczać o tematy polityczne i krytykę drugiej strony. Bo niestety, choć umie dość dobrze przedstawić stanowisko konserwatywne tak jego wiedza o marksizmie czy postmodernizmie jest praktycznie zerowa.

    • więcej komentarzy (11)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Tak się zastanawiam na co to wszystko skoro i tak umrzemy? Cokolwiek fajnego w życiu nie zrobimy to i tak umrzemy. Większość jednak rzeczy jakie doświadczamy nie powodują szczęścia a nawet jeśli to krótkotrwale. Sporo rzeczy powoduje cierpienie, frustracje, smutek, bezsilność..
    - W pracy ilebyś nie dał z siebie to dostajesz tę samą pensje mniej więcej, natomiast firma dzięki takim jak ty ma gigantyczne zyski i tylko "góra" zyskuje. Kto lubi chodzić do pracy? To przymus i obowiązek. Wszyscy są "byle do weekendu" i "byle do wypłaty"
    - Miłość w większości przypadków to nieudane relacje, zerwania, przykrości, niedopowiedzenia, tęsknota, zazdrość. Zanim znajdziesz kogoś to masz milion niepowodzeń. Jedna wielka wymiana partnerek: twoja obecna laska która jest "ta jedyna" to czyjaś toksyczna ex i pewnie dla kogoś po tobie będzie znów "tą jedyną" a dla ciebie obiektem nienawiści. Nawet jak byś znalazł super miłość to i tak śmierć was rozłączy. W większości przypadków i tak social media zabiły relacje i doświadczamy #blackpill i #hipergamia
    - Znajomi idą swoimi ścieżkami, rodzina z czasem umrze (o ile masz jakiś kontakt bo jest sporo wpisów nt. toksycznych rodziców)

    Nawet gdybyśmy chcieli w jakiś sposób wykorzystać te głupie 60-85 lat żywota to są tylko 2 opcje najbardziej sensowne z tych bezsensownych:
    - przez połowę życia uczyć się całymi dniami, rozwijać skille, itp. żeby potem przez połowe kolejnego mieć przynajmniej dobrze płatną pracę i tym samym pozycje
    - olać społeczne schematy, naukę, pracę i żyć z dnia na dzień, obcować z naturą, podróżować na stopa, czyli takie prymitywne ale wolne życie

    #przemyslenia #feels #smierc #antynatalizm #suicidefuel #tinder #filozofia #przegryw #samotnosc #depresja #egzystencja #nihilizm

    ---
    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #635065e43d0cb7996da20b3b
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
    Roczny koszt utrzymania Anonimowych Mirko Wyznań wynosi 235zł. Wesprzyj projekt
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Czy już zaakceptowaliście, że całe wasze życie spędzicie w celibacie, nigdy nie będziecie trzymali za rękę, i poniesiecie sromotną klęskę reprodukcyjną?

    Czysto rozsądkowo - być może tak, ale nasze prymitywne mózgi są zaprojektowane tylko do tego żeby kierować nas, za wszelką cenę, ku reprodukcji, nie zważając na nasze emocje i ból istnienia.

    Bóg skazał nas na drogę pełną cierpienia i bólu. Bóg skazał nas na tak samo okrutną karę, na jaką Zeus skazał Syzyfa...

    #przegryw #blackpill #filozofia
    pokaż całość

    źródło: syzyf1.jpg

    •  

      @askezis: Ja też nie popieram gnostycyzmu w całości bo da się tam zauważyć tendencje w dwie strony : Ascetyczną i Nihilistyczną. Nihilistyczna wersja Gnostycyzmu zakłada że skoro i tak są wybrani przez Boga to mogą czynić w zasadzie co im się podoba ale to stanowi margines. Większość to systemy ezoteryczno-ascetyczne też w jakimś sensie głoszące wyższość wybranych nad tzw. ludźmi materii a występowały także gnostyckie Religie które aspirowały do założenia powszechnych kościołów na wzór chrześcijański - Manicheizm, Kataryzm. pokaż całość

    •  

      @Zachary92_: moja dusza pewnie ani nie jest pneumatyczna ani materialna, ehhhh nie pasuje do normictwa ani do świętych ehhhh.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Kiedy młoda modelka z filmu Madsa Matthiesena zjawia się w Paryżu, mężczyźni z branży zaczynają traktować ją jak lśniący przedmiot. Pragnąc posiąść jej ciało, nie uznają jej za wielowymiarową osobę, lecz atrybut, który ma podobny status jak drogi zegarek. Chociaż mogłoby się wydawać, że dziewczyna instynktownie zacznie przeciw temu protestować, dzieje się inaczej. Z czego to wynika? Aby to wyjaśnić, w tym tygodniu odwołałem się do Ericha Fromma.

    Odnośnik do wpisu: Rozkosz odpodmiotowienia

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #psychologia #zwiazki #seks #edukacja #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: modelka.jpg

  •  
    tytanowaszafkanabuty

    +7

    Nigdy nie próbuj zmieniać zasad gry, w której jesteś. Jeżeli nie odpowiadają Ci jej reguły, zagraj w inną. Nie próbuj też połowicznie przestrzegać zasad gry; załóżmy, że jesteś senatorem Rzymu. Poza immunitetami i innymi dodatkami, winny jesteś wykonywania swojej funkcji dobrze i odpowiedzialnie. Jednakże jeżeliś gotów godzien być tylko na benefity, a nie na symbiotyczne im obowiązki, gra ta nie ma sensu. Uczestnicz w swojej grze prawdziwie, a nie oportunistycznie.

    pokaż spoiler Nie bójcie się zmian, bowiem życie to ruch, a nie stałość.

    #dailystoic #stoicyzm #filozofia #depresja
    pokaż całość

  •  

    Największa para atencjuszy w końcu razem.

    Maja Zesraśko i Krzysiek Sranowski zostają parą prezydencką. Co robisz?

    #kanalsportowy #zwiazki #bekazpodludzi #bekazlewactwa #feels #filozofia #memy

    źródło: FeyK_ujXoAUvFPF.jpeg

    Co do wujka?

    • 42 głosy (40.38%)
      Uciekam z Atencjolandii
    • 26 głosów (25.00%)
      Robię zamach
    • 36 głosów (34.62%)
      Wiernie służę
    •  

      @brednyk: "

      on idzie za tym co modne i popiera te ugrupowania które są u władzy albo zaraz będą

      a bzdura. Stanowski to pisowiec, dopóki PiS umożliwia mu swobodne zarabianie. tak samo kochał PO dopóki mu biznesu nie uwalili (i w sumie nie tylko to), wtedy zaczął rzucać się na nich jak wściekły pies i zaczął popierać PiS. A teraz tym bardziej ich kocha, bo mu jeszcze płacą SSP. Krytykować i wyśmiewać też potrafi, ale tylko delikatnie i niemerytorycznie, żeby przypadkiem nie cofnęli mu zaproszenia na majówkę.

      W skrócie: tu chodzi tylko o pieniądze.
      pokaż całość

      źródło: Zrzut ekranu 2022-10-02 190429.jpg

      +: Nobel21
    •  

      @mrpickles_: no właśnie o tym mówię, popiera PiS bo są u władzy i ma benefity. Jak PiS straci władze i np kontrolę w TVP, gdzie Stanowski ma swój program i mocno współpracuje zapraszając podobnych ludzi do swoich programów, to nagle będzie za kimś innym.
      On nie ma przekonań, idzie tam gdzie wieje wiatr

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    2396 + 1 = 2397

    Tytuł: Podróże wyobraźni
    Autor: Walter Benjamin
    Gatunek: filozofia, etyka
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆
    ISBN: 9788365680808
    Tłumacz: Bogdan Baran
    Wydawnictwo: Aletheia
    Liczba stron: 380

    Od jakiegoś czasu myślę sobie o podejściu autorów do tworzenia ich własnych tekstów. Pisania trzymającego w centrum czytelnika, a nie o własną twórczość nie pochwalał Rilke. Hamvas był zdania, że pisanie powinno się lubić tak, jak lubi się pić wino, a zanim się coś wyda, powinno się spędzić długie lata na pisaniu pamiętnika - lub co najwyżej listów. Z drugiej strony, całkowite pominięcie czytelnika w swoich tekstach to przepis na prozę zupełnie prywatną. Taka proza może być przyjemna do czytania o ile autora zna się osobiście - ale w sytuacji, gdy jest on czytelnikowi nieznajomy i obojętny sprawia, że ma się wrażenie, jakby słuchało się opowieści dostępnej tylko dla wtajemniczonych, a nam pozostaje skrzętne układanie zrozumiałej narracji z kontekstu, który szczątkowo do nas dociera. I to jest właśnie problem, który mam z “Podróżami wyobraźni” Benjamina.

    “Obrazy myślowe” w jego wydaniu to teksty łączące elementy filozoficzne, autobiograficzne, poetyckie i prozatorskie. Wrażenia z podróży, fragmenty snów, zabawy w stylu wodzenia oczami po bruku, krawędziach, okiennicach, spisywania tego, co widzi się nie tyle oczami, co “oczami” wyobraźni - kiedy jednocześnie na coś patrzymy i przeżywamy nie tylko fizyczne cechy danej kompozycji, ale łączymy je w kolaże skojarzeń, wspomnień, symboli i znaczeń. I jest to proza momentami bardzo piękna, pozwalająca na zatopienie się i "zobaczenie" tego, co widzi autor, o ile tylko zaprosimy do czytania odpowiednią ilość skupienia i cierpliwości - a jednak, po przeczytaniu całości, mam wrażenie, jakbym momentami stała “obok” autora - w negatywnym tego zdania znaczeniu.

    Pomimo dość dokładnego opisania swoich wspomnień mam wrażenie, że wciąż nie mam do nich dostępu. Ciężko je złapać i przyjrzeć się im, wejść w nie i je poczuć samemu w wariacji stylów, wirze wspomnień, sklejce skojarzeń, zdań pisanych tak, jak się je myśli, niewyjaśnionych kontekstów, tajemniczych, pojawiających się i znikających postaci. Przyglądając się swoim własnym myślom postrzegam je bardziej jako “skoki” ze wspomnienia na wspomnienie, z symbolu na skojarzenie, niż liniowy ciąg pytań i odpowiedzi, przyczyn i skutków - i takie wrażenie mam właśnie z tej książki. Na ile to wina samego Benjamina - ciężko powiedzieć, bo wiele z tych tekstów czyta się jak kartki z pamiętnika, a te być może nigdy nie były przeznaczone na opublikowanie.

    Pisać tylko z odbiorcą w głowie - źle, bo sprzeniewierzamy wtedy własną twórczość. Pisać z całkowitym pominięciem odbiorcy… no, jak się okazuje, też najwyraźniej nie za dobrze.

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #czytajzwykopem #ksiazki #ksiazka #filozofia #filozofiabookmeter #etykabookmeter
    pokaż całość

    źródło: s.lubimyczytac.pl

  •  

    Co jest najważniejsze w życiu według koczowników?
    -Mięso, miód, owsianka kukurydziana, polowanie na pawiany, antylopy, zebry.
    Co się dzieje po śmierci?
    -Zanosimy go do jaskini.
    Jaki był twój najszczęśliwszy dzień w życiu?
    -Jesteśmy szczęśliwi, kiedy mamy mięso i miód.

    #przegryw #antynatalizm #przemyslenia #filozofia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #psychologia pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Czy będę musiał żyć w ten sposób do końca swoich dni?. Nie mam normalnej pracy i żadnych znajomych. Zaraz, czy moje życie przypadkiem już się nie skończyło?. Co się stanie jeśli nie będę wiedział, co robić w przyszłości... Żyję już od dwudziestu trzech lat...Miałem dwadzieścia trzy lata, by ułożyć sobie życie... A jedyne co mi zostało, to "Kindle Paperwhite" i 7 letni laptop - mój spadek. W zasadzie to cały czas podejmowałem najłatwiejsze decyzje. Jeśli tylko wybrałbym wtedy poprawną ścieżkę... Ech, przełóżmy to na jutro. Jestem taki zmęczony bezcelowością swojego życia. Na razie chodźmy w spanko.
    #feels #psychologia #filozofia #depresja #przemyslenia
    pokaż całość

    źródło: pobrane.png

  •  

    Jako istoty przygodne, czujemy wieczne niespełnienie. Jednocześnie pozostajemy na tropie znaczenia, które wciąż nam się wymyka. W wysokim stopniu przypominamy zatem Patricka z filmu Tima Mielantsa (2019), który bezustannie szuka zagubionego młotka. Aby lepiej zrozumieć postępowanie mężczyzny, wystarczy odwołać się do Jacquesa Derridy i idei dekonstrukcji.

    Odnośnik do wpisu: Na tropie znaczonego

    ---
    Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i miłośnikiem kina. Prowadzę bloga 'Przemyślane Kadry', gdzie co tydzień omawiam filozoficzne zagadnienia na filmowych przykładach.

    #filozofia #film #kino #kultura #psychologia #edukacja #przemyslenia #ksiazki #przemyslanekadry
    pokaż całość

    źródło: patrick2.jpg

  •  

    Obłęd: powtarzanie w kółko tą samą czynność, oczekując innych rezultatów - Albert Einstein

    Ludzie nie umieją wyciągać odpowiednich wniosków z historii i przez to skazują nowe istoty na cierpienie.

    Czy jeśli przez okres trwania naszego gatunku niezliczoną ilość razu zadawaliśmy sobie cierpienie to czy bardziej prawdopodobne jest to że będziemy tak robić dalej Czy w magiczny się "naprawimy"

    To tak jakby kazać swojemu dziecku cierpieć z myślą że może kiedyś przestanie jak się zdarzy jakiś cud.

    #antynatalizm #historia #depresja #filozofia
    pokaż całość

    źródło: ei_1665168199012.jpg

    •  

      @galek: piszesz z komputerka na którego wyprodukowanie potrzebne były surowce wydobyte niewolnicza katorgą mieszkańców krajów 3 świata. Potem ten komputerek musiał ci poskładać jakiś chińczyk również robiący w ciężkich warunkach za miskę ryzu, abyś finalnie mógł na nim pisać swoje mądrości o cierpieniu siedzac w ciepłym pokoiku mając w kranie bieżącą wodę.

      Nie miałbyś tego wszystkiego gdyby nie te cierpienie ludzi. Nie przeszkadza ci to że wszystkie dobra które posiadasz są wynikiem cudzej męczarni a nabywając je nakręcasz ten interes?

      Bez obrazy ale jesteś jak jakiś komunistyczny aktywista narzekający na kapitalizm jednocześnie czerpiąc z jego dobrodziejstw.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #filozofia

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,1:1

Archiwum tagów