•  

    Skoro podobno mężczyźni i kobiety mają równe zdolności, to dlaczego większość ludzi za którym stoi cały postęp cywilizacji ludzkiej (zdecydowanie) to mężczyźni? Dlaczego większość geniuszy (jesli chodzi o miarę osiągnięć i geniuszu samego w sobie) to mężczyźni? Dlaczego w całej Unii Europejskiej mężczyźni w najwyższych stanowiskach akademickich w nauce stanowią około 90 procent?
    Najwięksi filozofowie, tytani wiedzy, geniusze - mężczyźni! Platon, Arystoteles, Kant, Bertrand Russell...
    Oczywiście są wyjątki, jak na przykład Maria Skłodowska-Curie, bardzo ją szanuję.
    Ale zajmijmy się jednak tym, że to są WYJĄTKI. Jeśli mamy wyjątki, to i mamy regułę.

    pokaż spoiler A mówią, że nie ma czegoś takiego jak różowy przegryw xD. Jest - i to w jakiej skali.


    #bekazpodludzi #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #filozofia #nauka
    pokaż całość

    •  

      @Rerer: przede wszystkim ma to związek z dyskryminacją kobiet w nauce (wspomniana Skłodowska miała bardzo wiele trudności tylko dlatego, że była kobietą; do tego w zaborze rosyjskim kobiety nie mogły studiować, więc wyjechała do Francji). Do tej pory w wielu częściach świata kobiety mają ograniczony dostęp do nauki, np. w Afryce jest o wiele więcej dziewczynek niż chłopców, które są analfabetami. Dopóki kobiety nie będą miały takiego samego dostępu do nauki jak mężczyźni to te porównania są bez sensu. pokaż całość

    •  

      @Rerer: odpowiadam: jest to skutek spisku szowinistycznych białych męskich świń wyzyskujących kobiety

      Dopóki kobiety nie będą miały takiego samego dostępu do nauki jak mężczyźni to te porównania są bez sensu.

      @teehee: o lol, dzięki :D pewnie właśnie dlatego nie ma kobiet programistek w krajach zachodu w dziedzinie która powstała już po emancypacji

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    Człowiek jest niewolnikiem swoich potężnych instynktów, które utrwalały się w genotypie przez ponad 3 miliardy lat. Niby zdaje sobie sprawę, że żyje na kawałku kurzu, który krąży wokół jednej z miliardów gwiazd naszej galaktyki, która zresztą jest przeciętną z setek miliardów galaktyk we wszechświecie. Niby sobie zdaje sprawę, że te jego 60-70 lat jest niczym wobec 14 miliardów lat, które minęły od początku wszechświata i trylionów lat, które jeszcze będzie trwał. A jednak te prymitywne instynkty każą mu wstać codziennie rano z łóżka, przetrwać każdy syf, który go spotka, pchać to życie do przodu. Oczywiście są wyjątki w postaci samobójców itp., jednak to promil.

    #przegryw #depresja #tfwnogf #zwiazki #stulejacontent #niebieskiepaski #rozowepaski #przemyslenia #filozofia #filozofiadlajanuszy #zalesie #gownowpis
    pokaż całość

  •  

    Witam serdecznie ostatnio zacząłem się interesować psychologia i planuje też jakoś "wejść" w filozofię czy ktoś z was mógłby mi polecić jakies fajne książki związane z tymi tematami? (。◕‿‿◕。)

    Ps. Bardzo chętnie przygarnę też ciekawe strony internetowe

    #nauka #psychologia #filozofia #ksiazki

  •  

    17 sierpnia 1868 urodził się Józef Edward Abramowski – polski myśliciel polityczny, filozof, psycholog i socjolog. Bliski przyjaciel Stefana Żeromskiego, pierwowzór Szymona Gajowca w powieści „Przedwiośnie”.

    Egoizm jest ludziom szczepiony w ciągu całego życia, począwszy od dzieciństwa, szczepiony przez wychowanie i przez warunki społeczne, przez konkurencję, przez ciężką walkę o chleb, przez panowanie pieniędzy, przez cały system niewoli. Jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu, w której kształcą się wszyscy…
    #historia #psychologia #filozofia #antykapitalizm #anarchizm
    pokaż całość

  •  

    No głowa rozjebana. Komentarz z youtube'a na temat cukierków dawanych przez Wyrocznię dla Neo.
    Ale odnosi się też do życia per se. #filozofia #matrix

    I just realized why the Oracle keeps talking about candy all the time. I thought maybe she was trying to change the subject or lighten the mood. But there is a deeper meaning behind it. The Oracle knows everything and what's about to happen in the future. She is as smart as the Architect who've created the Matrix. But if she knows everything, she must have realized that everything is really pointless and meaningless. The candy is just a string of codes that are made to look like a real candy, but it's not a real candy. So, what's the point of eating the candy? Better yet, what is the point of doing anything if the future has already been determined and you already know what's going to happen? What is the point of the Matrix if it's just a bunch of codes that have no real meaning?

    The point is that everything IS meaningless just like the candy. But we put a meaning into the meaningless world so that we can enjoy it. It does not matter if the candy is not real or if the Matrix is not a real world. It is how you put a meaning into it so that you can really enjoy living your life in this meaningless world. The Oracle knew this, so she was just enjoying the meaningless world by putting a meaning into every meaningless object, such as the candy. The future is not relevant to live a life. You have to enjoy the present moment even if it seems meaningless.
    pokaż całość

  •  

    Skoro Boga nie ma, to jakim cudem Chesterton, który zmarł w 1936, szkaluje wojujących ateistów z wykopu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #bekazkatoli #chesterton #filozofia #takaprawda #mikromodlitwa #wiara #katolicyzm #naukowcywiary #chrzescijanstwo #katolicyzm pokaż całość

    źródło: 17.PNG

    •  

      @Pol12345: Teorię ewolucji też lubił szkalować:

      Problemy dotyczące prymitywnych form istnienia trzeba rozważać niejako w duchu prymitywizmu. Przywołując wizję zjawisk pierwotnych, chciałbym zaprosić czytelnika do podjęcia eksperymentu, eksperymentu w dziedzinie prostoty. Mówiąc o prostocie, nie mam na myśli głupoty, ale raczej pewien rodzaj jasności, która umożliwi dostrzeganie konkretów takich jak życie, a nie słów takich jak „ewolucja”. Może  tym razem rzeczywiście przydałoby się szybciej pokręcić korbą wehikułu czasu – zobaczyć rosnącą trawę i drzewa strzelające ku niebu – jeśli w ten sposób łatwiej byłoby zebrać, podsumować i uwy- puklić rezultat całego przedsięwzięcia. Wiemy – a w pewnym sensie nie wiemy nic poza tym – że trawa i drzewa rzeczywiście wyrosły i że naprawdę dzieje się wiele innych niezwykłych rzeczy; że pewne dziwne stworzenia utrzymują się w powietrzu, machając wachlarzami o fantastycznych kształtach; że inne dziwne stworzenia przemykają żywe pod olbrzymim ciężarem wód; że jeszcze inne dziwne stworzenia chodzą na czterech nogach, a najdziwniejsze ze wszystkich chodzi tylko na dwóch. Nie są to teorie, tylko konkrety, w porównaniu z którymi ewo- lucja i atom, a nawet system słoneczny są tylko teoriami. Przedmiotem naszych rozważań jest historia, a nie filozofia, dlate- go wystarczy wspomnieć, że żaden filozof nie przeczy, iż dwie wielkie przemiany – powstanie wszechświata i powstanie zasa- dy życia – nadal owiane są tajemnicą. Większość filozofów jest na tyle oświecona, by przyznać, że tajemnicą jest również trzeci problem – pochodzenie człowieka. Innymi słowy, trzeci most został przerzucony nad trzecią otchłanią niemożliwości, gdy na świecie pojawiło się to, co nazywamy rozumem, i to, co nazywamy wolą. Człowiek nie powstał w wyniku ewolucji, lecz raczej rewolucji. To, że kręgosłup czy inne elementy budowy upodabniają go do ptaków i ryb, jest faktem oczywistym, cokolwiek miałby on znaczyć. Jeśli jednak próbujemy uznać człowieka za czworonoga, który stanął na tylnych łapach, przekonujemy się, że daje to efekt o wiele bardziej fantastyczny i wywrotowy, niż gdybyśmy kazali mu stanąć na głowie.

      https://www.teologiapolityczna.pl/wiekuisty-czlowiek-gilbert-keith-chesterton
      pokaż całość

      +: biliard
    •  

      To prawda, ale stwierdził też, że ewolucja nie kłóci się z katolicyzmem, po prostu miał do niej zastrzeżenia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @PreczzGlowna:

    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Czy istnieją uniwersalne prawa człowieka?

    Niedawno opublikowano sondaż, wg którego 29% Polaków odrzuca istnienie uniwersalnych praw człowieka. Dziś zabawię się więc w adwokata diabła i pokażę argumenty, dla których nawet zwolennik liberalnej demokracji może mieć w kwestii ich istnienia poważne wątpliwości.

    "Przedstawiciele ludu francuskiego, zebrani w Zgromadzeniu Narodowym, uznawszy, iż nieznajomość, zapoznanie lub pogarda dla praw człowieka to jedyne przyczyny publicznych nieszczęść i zepsucia rządów, postanowili ogłosić w uroczystej deklaracji naturalne, niezbywalne i święte prawa człowieka (...)”

    Tak właśnie zaczyna się dokument nie byle jakiego formatu. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, uchwalona ponad 200 lat temu tuż po wybuchu Rewolucji francuskiej jest bez wątpienia jednym z najważniejszych aktów prawnych w historii i do dziś stanowi integralną część francuskiej Konstytucji. Czy jednak powinniśmy się zgodzić z jej tezami?

    Cytowany fragment świetnie streszcza to, co przez wcześniejsze dziesięciolecia głosili francuscy myśliciele doby oświecenia.

    Były to czasy wielkich odkryć naukowych, świeże były jeszcze prawa fizyki Newtona. Ludzie zachłysnęli się olbrzymią, jak się wówczas wydawało, wiedzą. Zasada generalnie była prosta: świat jest stworzony rozumnie i rządzi się swoimi niezmiennymi prawami. Zadaniem człowieka jest go poznać i opisać. Jeżeli człowiek poprawnie pozna fizykę, stworzy dobrą maszynę. Jeżeli poprawnie pozna prawa rządzące ludzkością, stworzy dobry ustrój, w którym każdy będzie szczęśliwy. Nieszczęście? No przecież napisali – wynika z nieznajomości praw człowieka.

    Koncepcja praw człowieka jest więc koncepcją prawa natury – człowiek może je odkryć, ale nie może ich ustanowić.

    To nieco zabawne, ale w tym momencie stają ci myśliciele, zazwyczaj zagorzali antyklerykałowie w jednym szeregu z chrześcijanami, którzy również wierzą w dokładnie to samo – że jest jakiś szereg norm, które niezależnie od widzimisię władcy, parlamentu, czy kto by tam prawo stanowione uchwalał obowiązują zawsze. I prawodawca „ludzki” musi ich w swojej twórczości przestrzegać – chyba, że chce sam na swoją głowę ściągnąć problemy.

    Czy jednak jest to stanowisko słuszne? Oddajmy głos pewnemu człowiekowi:

    „Nie istnieje nic takiego, jak prawa naturalne, nic takiego jak prawa uprzednie w stosunku do instytucji władzy.”

    Wbrew pozorom słów tych nie napisał Hitler, Stalin czy inny Jaruzelski, a Jeremy Bentham, angielski filozof współczesny czasom Rewolucji Francuskiej i postać wymieniana powszechnie w panteonie twórców ustroju charakterystycznego dzisiaj dla świata zachodniego. Czemu więc Bentham w prawa człowieka nie wierzył?

    To proste – Bentham był jednym z pierwszych pozytywistów prawniczych.

    Pozytywizm prawniczy nawiązywał do pewnego dużego nurtu filozoficznego, który miał zdobyć popularność w połowie XIX wieku i potem przeżyć renesans przed II wojną światową w Wiedniu. Pozytywiści uprawiali mianowicie filozofię minimalistyczną – zamiast formułować jakieś rozdmuchane teorie dotyczące Ducha, Boga czy innych tak wielkich, jak i niedostępnych dla nas bezpośrednio rzeczy skupili się na tym co można poznać na pewno: a tym są rzeczy poznawalne empirycznie.

    Dokładnie tak samo uważają pozytywiści prawniczy – o „prawie natury” gdybać nie sposób. O tym co mówi ustawa czy Konstytucja – jak najbardziej można!

    Tak więc, nawet jeżeli człowiek ma jakieś naturalne prawo do życia, do wolności od tortur czy do swobody wypowiedzi to jest to przede wszystkim prawo wynikające z Konstytucji, ustaw lub innych aktów władzy. A przynajmniej, tylko z takich aktów możemy czerpać materiał do jakiejkolwiek sensownej dyskusji. Problem polega na tym, że koncepcja wiary w praworządność wszystkiego co ustanowi władza w pewnym momencie, zdaniem wielu, poszła z dymem.

    Z dymem hitlerowskich krematoriów w obozach zagłady

    Hitlerowska III Rzesza formalnie była państwem prawa – na każdego skazanego znajdywał się stosowny rozkaz, nawet obowiązywanie wcześniejszej Konstytucji zostało przez Hitlera zawieszone „zgodnie z prawem”. Wywołało to wielki szok wśród zwolenników pozytywizmu prawniczego i spowodowało postawienie pod znakiem zapytania jego słuszności. Najgłośniej wystąpił wybitny niemiecki prawnik, Gustaw Radbruch, tworząc obowiązującą do dziś w niemieckim prawodawstwie „formułę Radbrucha”. Formuła ta przewidywała, że owszem, podstawą działania wszelkich organów państwa i jego przedstawicieli jest prawo ustanowione przez państwo (lex) ale równocześnie wszyscy je stosujący są zobowiązani oceniać je również w kontekście prawa naturalnego (ius). Dzięki temu możliwe było nie tylko skazanie działających zgodnie z „pozytywnym” nazistowskim prawem zbrodniarzy, ale także wielu funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki z powojennego NRD, którzy również formalnie mieli do swych działań podkładkę ustawową.

    Radbruch zauważył, że prawo pozytywne ma jedną, niewątpliwą zaletę – jest pewne, natomiast niekoniecznie moralne, i ten ewentualny brak moralności jest dowodem, że musi istnieć jakaś furtka zabezpieczająca.

    Czy jest nią jednak poszukiwanie niespisanych uniwersalnych zasad typu prawa człowieka?

    Zaznaczam – wątpliwe moim zdaniem by te 29% z badania składało się wyłącznie, lub nawet przede wszystkim ze scjentystycznych pozytywistów, którzy po długiej refleksji uznali wyższość pozytywizmu prawniczego nad wszelakimi koncepcjami prawno-naturalnymi. Obawiam się, że prawda jest tu dużo bardziej brutalna.

    Trzeba jednak pamiętać, że każdy dyktator miał w zanadrzu swojej propagandy wiele górnolotnych haseł o „woli narodu”, jego „dobra”, „konieczności dziejowej” czy też, jakże współcześnie to brzmi „woli suwerena” które miałyby rzekomo stać ponad prawem pozytywnym – nad ustawami czy nawet nad Konstytucją. Gdy pamiętamy o zbrodniach nazistów, nie zapominajmy, że działający w, jak im się wydawało, szczytnym celu rewolucjoniści francuscy również wyrżnęli dziesiątki tysięcy ludzi.

    Bibliografia:
    K. Chojnicka; H. Olszewski Historia doktryn politycznych i prawnych
    S. Wronkowska; Z. Ziembiński, Zarys teorii prawa.

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #filozofia #prawo #neuropa #historia
    pokaż całość

    •  

      @biliard: To z jakiejś książki na temat buddyzmu?

    •  

      @Stooleyqa: Tak, to z Records of Linji, zapisków leciwych acz aktualnych nauk wielkiego nauczyciela chanu. Mistrz ten posługiwał się pojęciem człowieka prawdziwego, czyli doskonałego, bez tytułów (nieokreślonego). Idea ta znana była w Chinach zanim pojawiła się w buddyzmie... To inaczej taoistyczny mędrzec, uczestniczący w świecie, ale bez podlegania zasadom tego świata. Że aż zacytuję swoją pracę:
      Prawdziwy człowiek bez tytułu (chiń. wuyi zhenren) to ktoś w pełni oświecony, spontaniczny, niezależny, zgodny ze sobą, będący sam sobie mistrzem, nie szukający czegoś niecodziennego poza sobą takim, jakim jest zazwyczaj. Nie warto tracić czasu na takie czynności, jak recytacja sutr czy nawet siedzenie w medytacji. Praktyka nie powinna być wykonywana zgodnie ze z góry określoną metodą. Raczej dokonuje się sama, jeśli tylko porzuci się jej ustaloną formę, zrzuci kajdany przywiązania do jej jakiegokolwiek kształtu, pozwoli na autentyczną samorzutność. Prawdziwy człowiek istnieje tylko „teraz”, nie jest związany przeszłością ani przyszłością. Jest dynamiczny, niezależny i prosty. Nie posiada tożsamości, jest „bez twarzy”, bez dążeń, ambicji i ideałów, samotny oraz samowystarczalny, realizujący siebie, i tym samym niszczący przeszkody powstrzymujące go od oświecenia. Nie przez naśladownictwo patriarchów, lecz przez podążanie własną ścieżką, nie przez przekraczanie siebie, ale właśnie dzięki byciu sobą, możliwe jest życie zgodne z drogą (dao).
      Pozdrawiam
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Szanowni czytelnicy #ockham, #gruparatowaniapoziomu i w ogóle wszyscy użytkownicy wykop.pl!

    Mój autorski tag - #ockham - dobił do 800 obserwujących, czuję lekką satysfakcję z tego faktu jak i mam nadzieje na więcej. Zaczynałem pisząc teksty, gdy przyszło mi coś na myśl tylko z tytułem i z krótką rozprawą. Pod wpisami było jednak wiele komentarzy, staram się pisać na tematy filozoficzne, polityczne, społeczne i językoznawcze.

    Z tej okazji robię #rozdajo i nie byłbym sobą gdyby nie było to rozdajo książkowe. Losowanie odbędzie się już w piątek 17 sierpnia. Wysyłka na mój koszt. Z tego powodu, że moich czytelników jest więcej niż 500 robię pakiety książek do rozdania. Jedna osoba dostaje jedną książkę. Wysyłka na mój koszt.

    1) Mitologia Arabów - Ryszard Piwiński http://lubimyczytac.pl/ksiazka/69956/mitologia-arabow

    2) Ostatnie królestwo - Bartosz Jastrzębski - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4355203/ostatnie-krolestwo-szkice-teologiczno-polityczne

    3) Uległość -Michel Houellebecq http://lubimyczytac.pl/ksiazka/311305/uleglosc

    4) Ion, Charmides, Lizys - Platon http://lubimyczytac.pl/ksiazka/98802/ion-charmides-lizys

    5) Stop! Jesteś Tyranem! - studium nowoczesne poezji, nie mogę znaleźć na lubimy czytać

    6) Lingua Latina - Podręcznik do łaciny na poziomie podstawowym - osoba wylosowana zostanie zapytana czy ta książka się jej przyda, jeśli nie będę losował dalej - https://www.amazon.co.uk/Familia-Romana-Lingua-Latina-HansH/dp/1585104205

    7) Sztuka Baroku - kompletne studium sztuki barokowej - brak linku do lubimy czytać

    8) Metafizyka - Arystoteles - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62375/metafizyka

    9) Polskość - Norwid - studium prac politycznych Cypriana Kamila Norwida - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/212598/gorzki-to-chleb-jest-polskosc

    10) Uzasadnienie metafizyki moralności - Immanuel Kant - http://lubimyczytac.pl/ksiazka/112726/uzasadnienie-metafizyki-moralnosci

    Robię też ankietę która wywoła jeden z kolejnych wpisów na tagu #ockham

    Zdjęcie - jedna z opowieści arabskich która może się znaleźć w opracowaniu języka arabskiego

    Obserwuj #ockham

    #rozdajo #cebuladeals #oswiadczenie #ksiazki #publicystyka #mitologia #filozofia #sztuka #literatura
    pokaż całość

    Co powinno się znaleźć pod tagiem #ockham kolejnym razem?

    • 50 głosów (13.74%)
      O Monteskiuszowskim trójpodziale władzy
    • 75 głosów (20.60%)
      O tym czy orientacją seksualną można manipulować
    • 99 głosów (27.20%)
      O tym jak nie dyskutować z katolicyzmem/ateizmem
    • 31 głosów (8.52%)
      O władzy Sądu Najwyższego USA
    • 24 głosy (6.59%)
      O języku hebrajskim słów kilka - YOM - Dzień?
    • 28 głosów (7.69%)
      O strukturze etnicznej okręgów w Anglii
    • 18 głosów (4.95%)
      O narodzinach idei emancypacji
    • 39 głosów (10.71%)
      O języku akadyjskim i dyplomacji
  •  

    #tldr
    - Babciu to nie będzie śmierć.
    Anna pochyliła się nad aparaturą uporczywie podtrzymująca życie zwiotczałego ciała wciśniętego w biel pościeli.
    - Skąd to możesz wiedzieć? - spytał słaby głos przepuszczony przez syntetyzator mowy. - Nie dają mi odejść... jutro kończę 121 lat, ale dalej nie chcę umierać.
    - Spójrz na ten świat... - starowinka skinęła głową za panoramiczne okno. Drapacze chmur szybujące ponad niebiosa, pojazdy majestatycznie unoszące się w powietrzu - Gdy się urodziłam było nas 9 miliardów. Nie łatwo było wyhamować ten wzrost. Kolejna wojna światowa tylko go rozpędziła. Dopiero powszechne prawo do eutanazji i kolonizacja międzyplanetarna zredukowała ludzkość do akceptowalnej ilości.
    - Ludzie w naturze mają tendencję do ucieczki do rozprzestrzeniania się - wtrąciła Anna - kiedyś mi to mówiłaś.

    - Tak pamiętam, przy obecnej technice nie grozi mi demencja starcza - starowinka wzięła głęboki oddech - Rozumiem, że w moim wieku odejście było by najlepsza opcją... Ale ty? Dziecko drogie dopiero masz 27 lat.

    - Nigdzie nie odejdę babciu. Przecież tobie mówię, że digitalizacja umysłu to nie śmierć. Moje myśli moje uczucia, cała sieć neuronowa, zostaną skopiowane. Dalej będę sobą, jako postać cyfrowa. Będę żyć.

    - Na początku to był zabieg medyczny, kilkuset milionom faktycznie uratował życie jednak koszty utrzymania cyfrowej jaźni są drogie. Paradoksalnie o wiele droższe niż te ustrojstwo - babcia ruszyła silikonowymi rurkami wpitymi w swoje ciało.

    - Nie planuję powracać do śmiertelnej formy - Anna wyprostowała się i podeszła do okna - Już zdecydowałam, moje ciało idzie na części. Jestem na to w idealnym wieku. Z ich sprzedaży zostaje opłacony transfer i digitalizacja. Prawo zabrania istnienia w dwóch oddzielnych postaciach. Bezużyteczne pozostałości zostaną skremowane i trafią do urny, razem z twardym dyskiem mojej jaźni i dostępem do internetu, oczywiście.

    - Trafisz do urny na długo prze mną.

    - Trafię do moich znajomych, do rodziców, do pracodawców... dziadek też tam jest. Przez tyle lat mogłaś z nim rozmawiać. Czy to że się zdecydował na digitalizację było powodem rozwodu?

    - Tak kochanie - postać na szpitalnym łóżku lekko przygasła - Nie potrafiłam zaakceptować jego decyzji. Nie wiem... nie czuję go.
    - Gdy przeszedł na tamta stronę był sobą... ale był inny. Nie czułam jego bliskości, mogliśmy rozmawiać codziennie całymi godzinami.
    - Ale to nie było to samo. Był daleko, jak po drugiej stronie internetu. Przysięgałam mu wierność dopóki nas śmierć nie rozdzieli. -- Jego ciało umarło i mam wątpliwości co do umysłu. Czy to dalej jest on czy AI która się zachowuje jak on.

    - To On babciu. - odparła Anna - W każdej chwili możesz się z nim skontaktować i porozmawiać. On już jest wieczny.

    - Ludzie w naturze mają tendencję do ucieczki - zabrzęczał modularny interfejs babci - Nie wiem jednak czy to dalej ucieczka czy poddanie się śmierci. Chcę się z nią mierzyć ale na własnych zasadach.
    - Wszystko z czasem zaczyna się coraz bardziej komplikować. Wszyscy odchodzą, uciekają... a teraz ty kochanie.

    - Odejdę ale będę przy tobie... codziennie. Aż sama odejdziesz, lub dołączysz do nas.
    Anna pochyliła się nad babcią całując ją w czoło.

    - Co to za miejsce kochanie? Tam gdzie idziesz zrobić ten... errr... zabieg?
    - Sanatorium, krematorium?

    - Nazywa się Absentum, babciu.

    W dniu 121 urodzin swojej babci Anna Cassini wysiadła z powietrznej taksówki w miejscu gdzie widziano ją ostatni raz w swojej fizycznej formie.

    #opowiadanie #transhumanizm #scifi #technologia #sztucznainteligencja #filozofia #filozofiaflasza

    pokaż spoiler #muzyka bo dobry teledysk a #nsfw dodam bo modom nawet digitalizacja nie pomoże i uj wie co mi tu wymyślą
    pokaż całość

    źródło: youtu.be 18+

    Czy zdigitalizowany człowiek to...

    • 21 głosów (39.62%)
      świadomość cyfrowa
    • 12 głosów (22.64%)
      sztuczna zmiana w AI
    • 20 głosów (37.74%)
      to zwykła smierć
  •  

    Poniżej będę szkalował Nassima Nicholasa Taleba, pokazując jak jego książki ogłupiają niewyrobionego czytelnika. W rezultacie poświęca on swój czas na tworzenie dyskusji kompletnie nie na temat, które nakręcają ciąg odpowiedzi także nie na temat. Pierwotnym zagadnieniem, jakie miało być dyskutowane była, a jakże, logika uzasadniania bądź zaprzeczania istnieniu stwórcy.

    W tym wpisie użytkownik @przesympatyczny_pan najpierw prawidłowo przybliżył problem indukcji Hume'a, przejawiający się nieuzasadnioną logicznie wiarę w pewność następstwa. Z tego, że wszystkie widziane przez nas do tej pory łabędzie są białe, wcale nie wynika, że nie istnieją łabędzie czarne. Dotąd jest OK. Dalej jednak padło:

    Choćbyś się bardzo starał nie zmienisz faktu że brak dowodów na istnienie nie oznacza dowody na brak. Tak jak z czarnymi łabędziami. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Ogólnie jest tu sporo retoryki typowej dla miłośników Taleba: nie możemy przewidzieć bardzo rzadkich zdarzeń o niszczącym wpływie, żyjemy iluzją wiedzy opartej na modelach matematycznych i wszyscy zginiemy. Poświęćmy chwilę na przedstawienie całego zagadnienia od strony merytorycznej, czyli z perspektywy NNT, finansów oraz rachunku prawdopodobieństwa.

    Czarny łabędź, o co chodzi?

    W roku 1960 matematyk Benoit Mandelbrot stwierdził, że ogony rozkładów cen akcji na giełdzie mają w istocie grubszą postać aniżeli wynikałoby to z kształtu krzywej dzwonowej. Jeżeli ceny miałyby rozkład normalny, ich duże przesunięcia rzędu 4-5 odchyleń standardowych byłyby możliwe do wykrycia w danych z indeksów raz na kilka tysięcy lat, podczas pojawiały się znacznie częściej, gdyż raz na trzy-cztery lata. Czarny łabędź jest w tym kontekście metaforą ceny odchylonej w olbrzymim stopniu, swego rodzaju zdarzeniem następującym znacznie częściej niż prognozowaliby to analitycy przy pomocy swoich standardowych narzędzi.

    Coś w tym było. Nie to jednak, co opisuje OP, powołując się na Taleba, który Czarnego łabędzia zresztą dedykował Mandelbrotowi. Krytyka stosowania rozkładu normalnego była w pełni zasadna w finansach, głównie tam, gdzie próbowano przewidywać straty. Dzieje się tak dlatego, że przybliżanie rozkładem normalnym jakiegoś zjawiska bardzo mocno redukuje w czasie jego wizualizacji wartości z ogona rozkładów na rzecz tych ze środka. Wygląda to tak. Model, jaki widzicie na grafice to model VaR, czyli Value at Risk. Ta bardzo ważna w finansach i bankowości miara oznacza wielkość straty na inwestycji w instrument finansowy lub cały portfel, jakiej można doświadczyć w określonym czasie, z zadanym niewielkim prawdopodobieństwem. Jakim kapitałem w momencie straty będzie dysponował bank, by stratę tę pokryć i nie stracić płynności? Oczywiście Nassim Nicholas Taleb nie przepada za VaR

    Jak próbujemy złapać czarnego łabędzia?

    Nie służy do tego ani geometria fraktalna, którą stosował Mandelbrot, ani ontologia. Służy do tego teoria wartości skrajnych, w skrócie EVT. Czym są owe wartości? Są to obserwacje właśnie z wrażliwych ogonów rozkładu. EVT używa się nie tylko w finansach, ale także w naukach przyrodniczych np. w pomiarze poziomu temperatury czy poziomu rzek. Teoria ta nie opiera się jednak na dorobku Mandelbrota, ale twierdzeniu Fishera-Tippetta. Próbując przełożyć treść twierdzenia na język zwykłego zjadacza chleba, powiemy, że jeśli rozkład prawdopodobieństwa jakiejś zmiennej losowej X nie jest wysoce co do swego kształtu niespotykany (a tak jest w grafice, jaką załączyłem), to bez względu na to, co rozkład ten opisuje, w przypadku dużej liczby obserwacji, maksima M wylosowane z próby będą miały kształt jednego z trzech rozkładów właściwych wartościom skrajnych. Oto ich wygląd. Finansistów będzie interesował rozkład Frecheta, czyli ten gruboogoniasty, ale już uwagę przyrodnika przyciągnie raczej rozkład Weibulla. Miłośnikom statystyki i probabilistyki może warto nadmienić tylko, że uogólniony rozkład wartości ekstemalnych (Generalized Extreme Value Distribution, GEV) dla maksimów pełni analogiczną rolę jak rozkład normalny w centralnym twierdzeniu granicznym. Maksimum jest tu odpowiednikiem średniej.

    Jak będziecie mogli zauważyć przeglądając zamieszczone przeze mnie linki, twierdzenie Fishera-Tippetta wyprzedza o 32 lata prace Mandelbrota, które tak hołubi NNT. Żeby nie było, Taleb zna teorię wartości skrajnych i warianty poszczególnych dystrybuant, jednak w jego omówieniu nie pojawia się absolutnie nic odkrywczego, nic czego finansiści by nie znali, także w zakresie wad takiego a nie innego rozwiązania. Libańczyk nie pisze nieprawdy, podaje jednak branżowe oczywistości jako nieoczywiste, z tym że dla czytelnika, który potem traktuje je jak prawdy objawione, podczas gdy są to zwykłe banały.

    Jak wygląda radzenie sobie z niechcianymi obserwacjami? Metod jest kilka, choć nie będę wdawał się w szczegóły. Ta praca pokazuje szacowanie rozkładu wartości skrajnych poprzez podział serii danych na równoliczne i rozłączne bloki obserwacji, z których potem liczone są maksima, zaś do nich dopasowany jest jeden z trzech ww. rozkładów. Tutaj zaś wyznacza się a priori taki niepożądany próg wysokości aktywów, po przekroczeniu którego zaistnieje utrata płynności, przypomina to nieco podejście bayesowskie i tak jak ono wymaga dużej wiedzy eksperckiej.

    Na zakończenie

    Nie mam wielkich pretensji do @przesympatyczny_pan, sądzę prywatnie nawet, że pisał w dobrej wierze. Tym jednak finansowy czarny łabędź różni się od Hume'owskiego, że jest znany i daje się zaobserwować, zmierzyć i jakkolwiek przybliżyć, nawet jeśli niedoskonale. Metafora ta jest absolutnie nieodpowiednia do wnioskowania o istnieniu Boga, różni się zresztą od oryginalnej osiemnastowiecznej możliwością weryfikacji danych z ciągu ich obserwacji. Nassim Nicholas Taleb przedstawiając odpowiednio 90- i 58-letnie zagadnienia jakie świeżynki w walce z banksterami nabija miliony naiwnych w butelkę i o tym jest przede wszystkim powyższy wpis.

    #ekonomia #statystyka #neuropa #4konserwy #filozofia
    pokaż całość

  •  

    Na wykopie wojują katolicy z ateistami. Agnostycy (nie ateiści, teiści) dajcie plusa i pokażmy ilu nas jest.

    Agnostycyzm to postawa uczciwości intelektualnej. Agnostyk mówi tak: gdyby Bóg istniał, oczekiwałby, że będę agnostykiem, bo naprawdę nie wiem. Jest pychą udawać, że się wie coś, czego się nie wie. - Jan Hartman
    #bekazkatoli #bekazpodludzi #ateizm #konserwatyzm #liberalizm #libertarianizm #filozofia pokaż całość

    źródło: wineverygame.com

  •  

    "Wybierz pracę, w której nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu, a ją pokochasz"
    ~ Gonfucjusz
    #heheszki #filozofia

    źródło: wykop.pl

    •  

      to z tego znanego nurtu "filozofia xD"

    •  

      Odkąd zacząłem wyznawać "filozofię xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
      Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

      Egzamin? xD
      Prezentacja prze dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
      Wyrzucili z roboty? xD
      Wyśmiała cię jakaś laska na imprezie? xD
      Zrobiłeś coś głupiego? xD

      I od razu lżej i można się wziąć za siebie a nie płakać czy się denerwować.

      Polecam, uczucie 10/10

      #pasta #starealedobre #heheszki #filozofia
      pokaż całość

  •  

    Jeszcze w temacie wczorajszego #mecz i #filozofia ( ͡º ͜ʖ͡º)

    ------------------------------------------------------------------------------------
    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #heheszki #humorobrazkowy #ekstraklasa #pilkanozna #eurowpierdol
    pokaż całość

    źródło: 000002.png

  •  

    Jaki jest sens istnienia?

    Jeśli dalej nie wiecie i przygniata was ból egzystencji oto cała prawda o nas skumulowana w 68sek wywodu. I to prawdziwa prawda o sensie życie a nie jakieś filozoficzne gówno. Słowa prawdziwe, wszystko wyłożone prostym językiem, piękna puenta.

    dziękuję i pozdrawiam

    #oswiadczenie #filozofia #takaprawda
    pokaż całość

    źródło: sens sensu.jpg

  •  

    #cytaty "Ateiści są często oskarżani o bluźnierstwo, ale jest to przestępstwo, którego nie mogą popełnić (...)
    Gdy ateista bada, otwarcie oskarża czy ośmiesza bogów, to nie oddziałuje na osoby, lecz na idee. Nie jest zdolny obrazić Boga, bo nie uznaje istnienia podobnego bytu (...) Atakujemy nie osobę, a wierzenie; nie byt, a ideę; nie fakt, a wymysł."
    George William Foote ( skazany na rok wiezienia za bluznierstwo)
    #ateizm #religia #filozofia
    pokaż całość

    +: Z_komputera_pisze, Werdandi +30 innych
  •  

    Czy jeżeli teoretycznie pójdę z poznaną na portalu randkowym dziewczynom do baru i zapłacę za jej drinka a po wszystkim pójdziemy odbyć stosunek płciowy to czy liczy się on jako tzw. Seks nie za pieniądze czy nie? Z jednej strony gdybym nie zapłacił to mogłoby do niczego nie dojść, a z drugiej płacenie za kobietę jest dosyć mocno zakorzenione w naszej kulturze. Gdyby każdy płacił za siebie to sytuacja chyba jest oczywista. A co w wypadku gdy to dziewczyna mi stawia drinki? Jestem wtedy towarem?
    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pytanie #kiciochpyta #seks #zwiazki #badoo #tinder #filozofia #samotnosc #tfwnogf
    pokaż całość

  •  

    Takie pytanko. Bo Bóg jako istota wszechwiedząca, wiedział, że jeśli stworzy człowieka właśnie w taki sposób, to on sięgnie po te jabłko. Wiedział, że w takim wypadku będzie musiał wypędzić go z raju i powstanie grzech pierworodny (co właściwie jest już głupotą, ale o tym innym razem). Więc nasuwa się pytanie, dlaczego go za to winił? Przecież był w pełni świadomy, że tworzy istotę, która to zrobi? Tak samo przy stwarzaniu mnie, wiedział, że jeśli da mi takie sceptyczne podejście do świata i umiejętność myślenia, to skończę jako ateista, a jednak to zrobił i później będzie mnie przez wieczność torturował w piekle. Przecież to jest jakiś skrajny sadyzm. Jeśli ja zaprogramuje robota tak, by łamał prawo, które sobie ustalę, to przecież nie mogę go za to winić. To strasznie idiotyczne. Czyli chrześcijański Bóg jest wielkim sadystą, czy po prostu idiotą?

    #katolicyzm #ateizm trochę #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @TulipanowyPostumentMelodii: nowy testament to już dzieje nowożytne w stosunku do historii, o której pisałem. Myślałem, że dyskusja jest o postaci boga, a nie mesjasza. Zresztą mit mesjasza też jest powielony ze starszych kultur i wielokrotnie przeinaczony podczas wielu tłumaczeń jeszcze nim powstała jego chrześcijańska wersja, do której się odnosisz. Podsumowując, to co bierzesz za pierwotne źródło jest już wielokrotnie przemielonym przez żarna historii efektem końcowym, a nie źródłem.
      Dodatkowo, nie chodzi o garstkę ludzi celowo zmieniających historie źródłowe. W dużej mierze są to niezamierzone błędy w tłumaczeniach ze starszych języków. Nawet jeśli dany tłumacz dobrze znał język źródłowy zawsze pozostaje kwestia interpretacji wobec własnej "matrycy poznawczej" z danych czasów i kultury. Zaś celowe przeinaczenia też istniały, późniejsze wersje biblii były edytowane podczas soborów watykańskich tak aby łatwiej umożliwić sterowanie plebsem i ponadpaństwową władzę KK. Tu można mówić o zebraniu się, raczej nie tajemnej, ale grupki ludzi. No ale ich można pominąć, bo mamy wersję księgi z przed nich. Tylko tak jak już napisałem, to nie jest wersja pierwotna ale już wielokrotnie zmieniona przez wiele cywilizacji pośrednich i co najmniej jeden kataklizm, który zaorał to wszystko na równo jeszcze wcześniej.
      pokaż całość

    •  

      @Proxnik Przez zjedzenie tego jabłka znamy pojęcie dobra i zła. Masz też wolną wolę i to twoja decyzja co wybierzesz i nie musisz być wierzący aby iść do nieba.

    • więcej komentarzy (93)

  •  

    Dzisiaj wyszedł nowy numer Kultury Liberalnej o #wegetarianizm #weganizm #prawazwierzat na tle ostatnich ataków bojówek prozwierzęcych na rzeźników we Francji ^^. Na otwarcie wywiad z Peterem Singerem (który jest najsłynniejszym filozofem - propagatorem praw zwierząt) - https://kulturaliberalna.pl/tag/nr-499/

    #filozofia #kulturaliberalna #etyka #moralnosc
    pokaż całość

  •  

    Schemat blokowy do wyboru światopoglądu dla osób przeżywających kryzys egzystencjalny (i nie tylko).

    Duży rozmiar: http://i.imgur.com/mabRf.jpg . Propsy za dobre propozycje dalszych lektur.

    #filozofia #rozwojosobisty #egzystencjalizm #depresja #rozwojosobisty #ateizm #nietzsche #taoizm #buddyzm #chrzescijanstwo #algorytmy #religia pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Może to nie jest teoria względności, heliocentryzm ani nawet Passat w TDI, ale wydaje mi się, że na pomysł połączenia brukowca z filozofią/nauką nie wpadł nikt wcześniej. Jestem więc w pewnym sensie pionierem i... mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo takich obrazków będzie tu teraz więcej :D

    Aha, i zastanawiałem się, jak określić blog, któremu do popularnonaukowego sporo brakuje, ale z drugiej strony chciałby siać tą iskierkę zainteresowania nieco ambitniejszymi treściami i mam:
    Filozofia dla januszy, blog satyryczno-naukowy, witam.

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo lub bezpośrednio na Patronite

    #zainteresowania #ciekawostki #filozofia #heheszki #humorobrazkowy #media
    pokaż całość

    źródło: Kartezjusz 1.png

  •  

    Gdyby zły demiurg chciał zniszczyć całe piśmiennictwo dot. #weganizm poza jedną wybraną przeze mnie pozycją, ocaliłbym "Dialogi o etycznym wegetarianizmie" Michaela Huemera. Na ledwie 50 stronach luźnym językiem (ale rygorystycznym rozumowaniem) zbija chyba każdy argument w obronie mięsożerstwa jaki dotąd powstał. Po przeczytaniu, obojętność wobec tej praktyki staje się niemożliwa do utrzymania intelektualnie; cegły utylitarystów i teoretyków praw zwierząt (z pełnią szacunku do nich) są zbędne.

    https://philpapers.org/archive/HUEDOE.pdf
    https://philpapers.org/archive/HUEDOE-2.pdf
    https://philpapers.org/archive/HUEDOE-3.pdf
    https://philpapers.org/archive/HUEDOE-4.pdf

    #filozofia #bekazwegetarian - wołam żebyście rzucili okiem i spróbowali znaleźć swoje powody, dla których śmiejecie się z wegezjebów. Na pewno są. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    •  

      @Czesiowcy: stary pewnie to wiesz, ale dobra robota. Choćby przez zestawienie twoich słów a "obrony" OPa wiem, że on chyba nie za bardzo ma arsenał na dyskusję. Może zerknę na tę książkę, ale z tego co piszesz to niezbyt mocna. A już na pewno to co op mówił nie skłania do dalszego jej studiowania.

    •  

      @iAmTS:

      on chyba nie za bardzo ma arsenał na dyskusję
      Nie za bardzo mam ochotę produkować słowotok objętości podobnej co u twojego ziomka, mając za sobą tuziny takich debat. Co najlepsze, on sam korzysta z dawniej nauczonych zwrotów. Np. równania interesów ludzi i zwierząt próżno szukać gdziekolwiek w tekście. Przeciwnie - jedną z przesłanek jest to, że te ludzkie mogą być dziesiątki, setki, czy tysiące razy silniejsze. pokaż całość

    • więcej komentarzy (54)

  •  

    Życie społeczeństw, w których panują nowoczesne warunki produkcji, przypomina olbrzymie zbiorowisko spektakli. Wszystko, co dawniej przeżywano bezpośrednio, oddaliło się, przybierając postać przedstawienia.
    Spektakl nie jest zbiorem obrazów, ale społeczną relacją międzyludzką, w której pośredniczą obrazy.
    Tam, gdzie rzeczywisty świat zamienia się w proste obrazy, proste obrazy stają się rzeczywistymi istotami i skutecznymi motywacjami hipnotycznego zachowania.

    ~Guy Debord
    fotka od @Tomm16
    #neuropa #rozowepaski #socialmedia #fotografia #ciekawostki #filozofia #przegryw #cytaty
    pokaż całość

  •  

    #antynatalizm #filozofia #pesymizm

    Zapewne największym ciosem dla pesymizmu filozoficznego jest konstatacja, że zajmuje się tylko ludzkim cierpieniem, a to przecież ostatnia pozycja na liście obsesji naszego gatunku, odbiegająca od wszystkiego, co naprawdę się liczy, na przykład Dobra, Piękna oraz Lśniąco Czystej Muszli Klozetowej. Dla pesymisty, rozważanie czegokolwiek w oderwaniu od ludzkiego cierpienia bądź działania poznawcze mające, niemające u podstaw pochodzenia, natury lub likwidacji ludzkiego cierpienia, są czymś z gruntu reakcyjnym, nieważne, czy przyjmują formę czysto teoretycznych badań, czy fizycznych działań w świecie – na przykład, odpowiednio: badanie teorii gier lub podróżowanie w przestrzeni kosmicznej. Poprzez „ludzkie cierpienie” pesymista rozumie nie poszczególne boleści oraz ich skracanie, lecz samą istotę cierpienia. To prawda, wynajduje się lekarstwa na różne schorzenia, minimalizuje okrucieństwo socjopolityczne. Jednak są to tylko rozwiązania prowizoryczne. Ludzkiego cierpienia nie da się wyeliminować, dopóki będą istnieć ludzkie istoty. Jedyne skuteczne rozwiązanie na cierpienie przedstawił Zapffe w Ostatnim Mesjaszu. Dla świata rozwiązań prowizorycznych nie będzie to rozwiązanie mile widziane, niemniej na zawsze położyłoby kres cierpieniu, oczywiście gdyby nam naprawdę zależało. Credo pesymisty, przynajmniej po części, brzmi następująco: nieistnienie nie krzywdzi nikogo, istnienie krzywdzi wszystkich. Chociaż sami być może jesteśmy złudnymi tworami świadomości, nasz ból pozostaje rzeczywisty.

    Autor: Thomas Ligotti, Spisek przeciwko ludzkiej rasie, tłum. Mateusz Kopacz
    pokaż całość

    •  

      porównanie antynatalizmu do depresji celne, bo to tak samo błędny mechanizm. zupelnie nie chodzilo mi o to, ze "ktos ma gorzej", tylko ze obiektywnie mamy lepiej, i coraz więcej ludzi na świecie ma lepiej. polecam zainteresowanie historią.

      @rwz2088: To był tylko przykład, nie porównanie. Osobiste cierpienie nie zna słowa obiektywizm, ale to tylko moje zdanie.

      no właśnie, jesteśmy zaprogramowani do prokreacji, to naturalny cykl wszystkich zwierząt. już samo to jak dla mnie sprawia, że rozpatrywanie antynatalizmu za coś co należy brać pod uwagę jest bez sensu.

      @rwz2088: Tak samo można usprawiedliwiać gwałcicieli, że tylko działali instynktownie jako zwierzę bez hamulców. Cytując klasyka. Ludzie mają swoje idee, za które walczą i umierają, a pan chce sobie tylko żyć i prokreować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      oj jacy mesjasze kurła xd ograniczmy cierpienie ludzkości kończąc jej żywot, no genialne xd

      @rwz2088: Nie wiem do czego pijesz właśnie. Pisałeś o zabijaniu, a antynatalizm nie opiera się na dodawaniu cierpienia, tak chciałem tylko uściślić.

      Nie zrozum mnie źle. Nie mam nic do natalistów, jeśli ktoś świadomie decyduje się na dziecko i robi wszystko by zapewnić mu jak najlepsze życie to szanuję go bardziej niż większość ludzi na ziemi, którzy płodzą dzieci bez zastanowienia się bo hormony kazały.
      pokaż całość

    •  

      Nie zrozum mnie źle. Nie mam nic do natalistów, jeśli ktoś świadomie decyduje się na dziecko i robi wszystko by zapewnić mu jak najlepsze życie to szanuję go bardziej niż większość ludzi na ziemi, którzy płodzą dzieci bez zastanowienia się bo hormony kazały.

      @ejadaz689: no i tutaj się rozumiemy. tak samo szanuję antynatalistów, którzy żyją świadomie i starają się ograniczyć cierpienie wokół, nie tylko teoretyzowaniem o braku potomstwa. nie chcę też nikogo nakłaniać do posiadania dzieci, tylko dla gimnastyki umysłu dobrze czasem spierać się z kimś o odmiennych poglądach i wymienić opinie/doświadczenia. dzięki za dyskusje i miłego dnia! pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    #antynatalizm #filozofia Standardowe pierdolnięcie w potylicę na pobudkę, od waszego kochanego antynatalisty, może kogoś olśni (a propos, ostatnio rośnie nam liczba obserwujących)

    "Życie jest piękne. Kocham życie. Co z tego, że ma swoje złe strony? Naucz się żyć pełnią życia i nie skupiaj się na nich. Najlepsze rzeczy w życiu rekompensują jego negatywne skutki." Pozwolę sobie nakreślić paralelę. "Palenie papierosów jest fajne. Kocham palenie. Co z tego, że ma swoje złe strony? Coś się zyskuje, coś się traci. Przyjemność z palenia rekompensuje jego negatywne skutki." Choć każdy ma oczywiście prawo do swoich poglądów, prawdy one nie zmieniają: palenie jest szkodliwe dla zdrowia i ogólnie rzecz biorąc najlepiej jest tego szkodliwego nawyku unikać. Można czerpać przyjemność z palenia i uznawać, że jest ono warte związanego z nim ryzyka, ale czy daje to prawo do wciągania w nałóg kogoś innego? Tworząc dziecko robi się właśnie coś takiego – wciąga się kogoś w życie, bez tego kogoś zgody, nie myśląc o krzywdach na jakie się go naraża. I niech czytelnik nie zapomina – ryzyko związane z paleniem to zaledwie kropla w morzu wszystkich krzywd na jakie naraża nas życie.

    Autor: Pikesh Srivastawa, Glimpses of Truth: Morality, Karma, Procreation
    pokaż całość

    •  

      @rwz2088: Tak myślę że to świetna metafora. Życie to też nałóg ale nie mówię nikomu żeby się zabił. Niech sobie ćpa dalej. Wystarczy że nie wciągnie w niego niepotrzebnie kolejnych jednostek. Czemu nie? W końcu nikt na tym nie traci a przecież i tak wszyscy na powrót zmierzamy w otchłań nicości.

    •  

      @rwz2088: Żebyś jeszcze silił się na jakieś argumentowanie tego co piszesz to miałbym o czym z Tobą pisać.

      Jeśli uważasz że cierpienie jest cool to nie mam o czym z Tobą pisać.

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Osobom, które są zbyt racjonalne, by nie mieć problemu z #chrzescijanstwo a jednocześnie odpycha ich #ateizm (jak to pisał Pascal - serce ma swoje racje, których nie zna rozum) polecam zapoznanie się z pracami Paula Tillicha, jednego z największych XX-wiecznych protestanckich teologów i filozofa czerpiącego m. in. z egzystencjalizmu.

    W swojej - nawiązującej do tradycji apofatycznej - wizji "Boga ponad Bogiem" oskarża klasyczną teologię o to, że przypisując Bogu atrybuty takie jak wszechmoc, wszechwiedza, itp. uczyniła go de facto bytem pośród innych o którym można dywagować kiedy powstał, próbować dowodzić jego istnienia, itp, co jest w konflikcie logicznym z jego rolą "bytotwórczą", a przy okazji prowadzi do rozmaitych trudności rozumowych i zwątpienia/sekularyzacji. Jedyny możliwy Bóg jest Całkowicie Inny, tak jak to przeczuwała teologia apofatyczna.

    Bóg tak opisany nie jest w konflikcie z rozumem. Niewierzący może jednak słusznie zgłaszać różne wątpliwości typu: "a czym to się różni od Natury" albo "to ostateczna wersja Boga Luk". Tillich spójnie (choć by to zinternalizować trzeba mieć jakąś religijną iskrę w sobie) to wszystko tłumaczy, po odpowiedzi odsyłam do niego samego na początek choćby na Wikipedii ( https://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Tillich#God_above_God ).

    PS: Tillich w swojej najpopularniejszej książce "Męstwo bycia" zajmuje się też rozlegle aspektem egzystencjalnym kondycji człowieka, wyróżnia trzy fundamentalne lęki: przed unicestwieniem (śmiercią), potępieniem i bezsensem. Każdy z nich był dominujący w innej epoce (odpowiednio: późnej starożytności, późnym średniowieczu i późnej nowoczesności, tj. teraz). Satysfakcjonującą odpowiedzią na ten lęk nie jest słabo zakorzeniona nadzieja oparta na wątłych podstawach ("a bo cuda eucharystyczne i całun Turyński"), lecz egzystencjalne doświadczenie potęgi (cudu?) bytu, który jest i jest go na tyle dużo, że możemy wątpić ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    pokaż spoiler Poniwnie odsyłam do samego Tillicha po szczegóły.


    #teologia #filozofia #gruparatowaniapoziomu #ateizm #religia #wiara #rozum #egzystencjalizm #teologia #depresja
    pokaż całość

  •  

    Lucjusz Anneusz Seneka (Młodszy) – retor, pisarz, poeta, filozof rzymski, zwany Filozofem. Stoik, piewca heroicznej etyki.
    #religia #wiara #ateizm #kosciol #katolicyzm #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #cytaty #filozofia pokaż całość

    źródło: senekaa.jpg

  •  

    Kolejny wiersz! Tym razem coś dla fanów satanicznego bluźnierstwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mroczna wizja świata i człowieka, w której wszystko dąży do unicestwienia. Zapraszam na fanpejdża: mircy, pomóżcie mi się rozpromować, to nie takie proste :/
    https://web.facebook.com/kamilbarskipoezje/

    Kamil Barski
    Nemo diabolis

    Boga moimi zarżnąłem rękoma
    Bo życie jego i własne żałosne chciałem złamać
    Kurwi wasz żywot przestanę wieść
    Jako pan swój
    Pokorę zdepczę Abrahama!
    I tylko wiatr!
    Wicher ciało nagie mi smaga i
    w żebrach się wić próbuje słabości duch!
    Zdycha nadzieja, niech dusi się niewierna!
    Ja ponad ludy wyrosły,
    Wszystkie świata cienie więżę w żyłach,
    wszystkie ich grzechy we własnym zamknę grobie!
    Ponad Boga wyrosły, grzeszne jego dzieci
    Przyjmę,
    Do kości postanawiam się spalić
    By anielskie tęcze zburzyć i zgasić.
    Jam proch Demiurgów,
    stworzenia archetyp,
    Genesis chaosu i największy samotnik.
    Jam siła, z której stworzon byt
    i w której akosmii się utopi.
    Jam nicość – nemo diabolis,
    Świat ze mnie powstał
    i w moje powróci szpony.

    #poezja #wiersz #satanizm #blackmetal #szatan #filozofia #modernizm #ateizm
    pokaż całość

  •  

    Obcować z bogiem

    Leżałem nocą w swym łóżku i spoglądałem na owalne lico księżycowe. Strugi jego blasku srebrzystego zmywały senny piach z moich oczu. W kątach mego pokoju przyczaiły się cienie znajome. Tchnienie nocy majowej wpadało przez rozwarte okno, muskając firanę, i niosło przed sobą woń drzew wiśniowych, co w sadzie zakwitły. Kiedym tak leżał, zezując leniwie na przepływające myśli, serce moje poruszyło się znienacka. Poczułem napięcie rosnące, jak gdyby ciało każdą swoją cząstką na baczność stanęło, choć przecież nie ruszyłem się z miejsca. Zdało mi się, że czas wstrzymał swój bieg i świat cały zamarł wraz ze mną w tym oczekiwaniu niejasnym. Wtedy usłyszałem głos mówiący „Onan, napiszże coś wreszcie”. Wstałem z łóżka i włączyłem laptopa, po czym otwarłem Wykop. To, com tam ujrzał, ugasiło ten zapał przed chwilą wzniecony, wszelako głos znów rozkazał mi pisać. Myśl jednak mnie opadła, co było tego głosu źródłem i czy aby istniały usta, które te słowa wyrzekły…

    Dzisiaj podejmiemy starania, aby te wątpliwości rozwiać. Jeśli powyższy wstęp jest nadto mętny, prostuję, iż tematem odcinka jest argument z doświadczeń religijnych. Wiedziony nieznaną mi wcześniej troską, aby nadać moim wpisom pozory naukowości, usiłowałem znaleźć przykłady dyskusji temu poświęconych na polskich stronach ateistyczno-racjonalistycznych, szybko jednak lenistwo moje wzięło górę i projekt ten zarzuciłem. Znalazłem wprawdzie dwa filmy na kanale „Śmiem Wątpić”, lecz ich długość odstraszyła mnie skutecznie, nie wspominając o tym, że jestem zwolennikiem starej szkoły polemicznej. Film jest film, tekst jest tekst – tak mawiał Pan Derrida, a ja się z tym zgadzam, albowiem pisanie jest czytaniem (tak mawiają bodaj w Białymstoku). Stąd też, jak zwykle zresztą, zdani jesteście na moją uczciwość w prezentowaniu cudzych stanowisk, a tej za wiele nie posiadam.

    Nim przejdziemy do omawiania tego, jak zwykło się argumentować w oparciu o istnienie doświadczeń religijnych, określmy sobie, co takowym mianem będziemy tu nazywać. Próżno jednak będzie silić się na precyzyjne definicje i ostre rozgraniczenia, jako że doświadczenie samo rzadko bywa ostrym. Zamiast tego przytoczę kilka skojarzeń, jakie osobiście wiążę z tym terminem, licząc na to, że intuicja dokona reszty i zwiąże je ze sobą w sposób należyty. Otóż kiedy piszę „doświadczenia religijne” mam na myśli zarówno doznania percepcyjne, jak nagła światłość, słyszenie głosów, uczucie obecności etc., jak i stanów afektywnych. Do tych drugich zaliczam m.in. niespodziewaną euforię mimo braku wyraźnych przyczyn, wrażenie, iż ktoś czuwa nad nami itp. Jedne i drugie doświadczenia mogą zjawiać się w natężeniu słabym lub mocnym, zaś ich przedmiot jawić się może wyraźnie lub w sposób subtelny. Ktoś jednak mógłby teraz zaoponować, że takie i podobne doświadczenia spotykają każdego, a mimo to nie zawsze przypisujemy im znaczenie religijne. Rzeczywiście, przeżyciom tym nadamy charakter religijny tylko wtedy, gdy legną one u podstawy narodzin religijnych przekonań lub przekształcą je w jakiś istotny sposób. Takowe przekonania mogą przybrać kształt konkretny i określony, jak i mętny i ogólny; od uznania takiej a takiej religii po niejasne przeświadczenie o istnieniu potęgi wyższej.

    Zajmiemy się tu wyłącznie epistemologicznym aspektem doświadczeń, pomijając kwestie psychologiczne, przynajmniej do czasu kreślenia wniosków końcowych. Doświadczenie religijne bywa używane czasem jako część argumentu dedukcyjnego, częściej indukcyjnego, najczęściej jednak przywoływane jest przez ludzi nieobeznanych w filozofii, a wtedy argumenty te nie przyjmują postaci uporządkowanej. Często również służą dowodzeniu obiektywnego istnienia przedmiotu tych doświadczeń. Takimi argumentami nie będziemy się tu zajmować, albowiem jako racjonaliści (xD) doskonale znamy pułapki empiryzmu, byłoby to zatem stratą czasu. Przyjrzymy się przywoływaniu doświadczeń religijnych w sposób bardziej przemyślany. Rdzeń takich argumentów prezentuje się następująco:

    Doświadczenia religijne we wszystkich istotnych aspektach przypominają pozostałe doświadczenia zmysłowe
    Pozostałe doświadczenia zmysłowe stanowią dobre uzasadnienie dla przekonań z nich opartych
    Zatem doświadczenia religijne stanowią dobre uzasadnienie dla przekonań z nich opartych

    Rozpoznajemy w nim argument z analogii, czyli argument indukcyjny. Zostawmy jednak problemy związanie z tą metodą wnioskowania, gdyż roztrząsanie tego wymaga dużo więcej miejsca, i przyjmijmy, że indukcja jest prawomocnym narzędziem argumentacji. Zastanówmy się, jakie słabości tkwią w powyższym rozumowaniu.

    Nie musimy już na samym początku wypływać na szerokie wody mórz epistemologii. Odwołamy się do chłopskiego rozumu. Panuje raczej powszechna zgoda, iż umysł ludzki i zmysły często ulegają złudzeniom. Widujemy rzeczy, których, kiedy spojrzymy ponownie w to samo miejsce, już tam nie ma. Po pijaku nierzadko miewamy wrażenie, że oto cały świat wiruje lub ta dziewczyna przy barze jest nadzwyczaj urodziwa, lecz kiedy budzimy się razem z nią rankiem dnia następnego, przeżywamy rozczarowanie. Zważywszy na fakt, że doświadczenia o zabarwieniu religijnym występują rzadko, a dodatkowo różnią się one od siebie znacząco, wydaje się całkiem prawdopodobne, że ich treść ma charakter iluzoryczny. Idąc dalej, wypada przywołać odkrycia neurobiologii. Oto dowiadujemy się, iż podobne doznania występują również przy stanach padaczkowych; że odpowiednia stymulacja farmakologiczna czy elektromagnetyczna przywołuje doświadczenia podobne tym, które opisują mistycy. Wszystko powyższe wskazuje na to, iż podłoże doświadczeń religijnych jest w pełni neurologiczne i nie odzwierciedlają one nic, co ma miejsce w rzeczywistości obiektywnej. To pozwala odrzucić wniosek powyższego argumentu.

    Przyjmując tę linie krytyki, napotykamy jednak istotne trudności. Dokładnie przy pomocy tych samych argumentów można podważyć jakiekolwiek doświadczenie i empiryzm jako taki, a przecież chyba wszyscy w mniejszym lub większym stopniu polegamy na treści zmysłowej, kiedy przychodzi do formułowania sądów o świecie zewnętrznym. Gdy zaakceptujemy taką krytykę, podważymy same argumenty, te bowiem wywiedzione są właśnie z doświadczenia., toteż powołanie się na fakty naukowe sprawi, że zanegujemy prawomocność samych faktów. Tym samym staje się jasne, że konieczne jest podważenie pierwszej przesłanki naszego argumentu z analogii i rozerwanie tej relacji podobieństwa, jaka ma łączyć przeżycia religijne z reszta naszego doświadczenia. W takim razie należy zadać sobie pytanie o to, co odróżnia te dwie sfery ludzkiego poznania. Nie wystarczy jednak wskazać na dowolne różnice, bowiem muszą być one istotne dla analogii (częsty błąd w przypadku tego typu rozumowań). Czy takowe istnieją?

    Pierwsze, co przychodzi na myśl, to intersubiektywność, a co za tym idzie możliwość weryfikacji naszych przekonań przez inne podmioty. Kiedy spoglądam na drzewo rosnące na łące, tworzę pewne przekonanie na jego temat. Mogę wtedy przyprowadzić tam znajomego i spytać, czy on również widzi tam drzewo, czy to drzewo wygląda według niego tak a tak etc. Jeśli potwierdzi, zyskuję dodatkowe uzasadnienie dla swoich przekonań; jeśli nie, opadną mnie wątpliwości. Ktoś może wszakże zauważyć, że ukryliśmy tu kilka założeń, które, choć powszechne, wcale nie są pewne. Założyliśmy między innymi istnienie innych podmiotów oraz to, że ich treść zmysłowa odpowiada naszej, a przecież mój znajomy może postrzegać coś zgoła odmiennego, używając jednocześnie tych samych pojęć z języka naturalnego, aby opisać obserwowany fenomen. Wreszcie wykazałem się nie lada ufnością, wierząc, iż znajomy mnie nie okłamuje. Pozbywając się tych założeń, nadal jednak mogę moje przekonania w pewien sposób zweryfikować. Przypuśćmy, że patrzę na drzewo, stojąc w pewnej odległości od niego. Jak mogę sprawdzić, czy mnie wzrok nie mami? Mam możliwość zbliżyć się doń i na przykład położyć dłoń na pniu. Jeśli poczuję dotyk kory, moje przekonanie o istnieniu drzewa wzmocni się, bowiem dokonałem weryfikacji przy pomocy innego zmysłu. Mogę również wrócić w to samo miejsce po kilku dniach, aby sprawdzić, czy drzewo, albo jakaś jego pozostałość, nadal tam jest.

    Doświadczeniom religijnym, jak się zdaje, brakuje obu tych cech. Głosy przemawiają w różnych okolicznościach i różne słowa wypowiadają, Chrystus zjawia się to na krzyżu, to bez niego, Bóg zaś ujawnia swój majestat tylko wybranym. Doświadczenia te przychodzą spontanicznie i w różnorakich sytuacjach, nie możemy zatem przeżywać ich na nowo w celu zdobycia kolejnych upewnień. Gdybym, patrząc na kwiat maku, doznał nagle poczucia boskiej wspaniałości, łatwo jest przewidzieć, co odpowiedziałby mi mój znajomy, kiedy zapytałbym go, czy poczuł coś podobnego. Wobec tych zarzutów wydaje się, że argument z analogii trzęsie się w posadach. Niestety, kiedy przyjrzymy się lepiej naszym różnicom, okazuje się, że występują one również między doświadczeniami pozbawionymi rysu religijnego. Często stawać musimy wobec fenomenów unikalnych, które w trakcie naszej egzystencji mają miejsce tylko raz, co uniemożliwia nam drugi ze sposobów na weryfikację, jak i mierzymy się z nimi samotnie, co przekreśla intersubiektywność. Mimo to nieracjonalnym byłoby nie uwzględniać ich w swoich rachubach i nikt tego od nas nie wymaga, co najwyżej zaleca pewną dozę sceptycyzmu.

    Z zagadnieniem intersubiektywności związana jest jeszcze inna kwestia. Otóż treść doświadczeń religijnych nader często zależna jest od religii, jaką wyznaje podmiot, albo chociaż kręgu kulturowego, w jakim został wychowany. Buddyści nie miewają wizji gołębic czy krzyża, chrześcijanom nigdy nie ukazuje się Zeus. Zauważmy jednak, że mimo tej różnorodności jest pewien wspólny rdzeń wszystkich doświadczeń religijnych. Wszyscy, którzy je przeżyli, zgodni są co do tego, że obcowali z jakimś odmiennym wymiarem rzeczywistości lub czuli obecność potęgi wyższej. Choć taka zmienność może rzucać cień na to, czy konkretne doświadczenia dowodzą prawdziwości konkretnej religii, w żaden sposób nie przekreśla tego, iż istnienie ogółu takowych doświadczeń stanowi potwierdzenie dla przekonania, że nasz świat życia codziennego nie jest jedynym.

    Podsumujmy, albowiem wpis nie może być za długi, bo wtedy przeczyta go może pięć osób i to najpewniej takich, dla których powyższa treść jest oczywista. Nie sposób podważyć roli doświadczeń religijnych w uzasadnieniu przekonań na nich wzniesionych bez odmówienia tego statusu doświadczeniu ludzkiemu w ogóle. Wydaje mi się, że należy uznać racjonalność wiary nadbudowanej na bazie takich przeżyć, o ile osoba wierząca sama była podmiotem doznającym; nie potrafię bowiem sobie wyobrazić, że cudze doświadczenia przekonają do wiary kogokolwiek. Praktyczna konieczność zmusza nas, abyśmy zaufali temu, co przynosi nam nasze doświadczenie, wszak odrzucając je, tracimy jedyne narzędzie naszego obcowania ze światem. Jako że nad serią unosi się pragmatyczny duch Jamesa, warto wspomnieć o wyjątkowo pozytywnym wpływie, jaki doświadczenia religijne wywierają na ludzką egzystencję. Jednostkom złamanym potrafią one przywrócić chęć do życia, a ludziom zagubionym wskazują drogę, na której znajdują spełnienie i szczęśliwość. Pijakom pomagają w zerwaniu z nałogiem, zaś z egoistów czynią rycerzy miłosierdzia. Wielu odrzuca pragmatyczne ujęcie religii, twierdząc, że zastępuje ona boga wiarą w niego, a odpowiedź na pytanie, czy należy wierzyć, zależy przecież od tego, czy on rzeczywiście istnieje. Wypada jednak zadać sobie pytanie, czy taki bóg sam dla siebie budzi jakąkolwiek cześć? Czy prawdziwie istotnym jest to, czy bóg jest? Może jednak ważniejszą kwestią jest to, jak możemy zeń skorzystać. Czy idea boga służyć ma jedynie jałowej admiracji, czy lepiej zaprząc ją do czynu? Wartość doświadczeń religijnych być może nie tkwi wcale w tym, że wiernie oddają rzeczywistość, ale w tym, jak kształtują ludzki żywot.

    ***

    Z powodu wakacji zaniecham tymczasowo pisania kolejnych wpisów bezpośrednio dotyczących religii. Wymagają one zbyt wiele czasu, spędzonego głównie na myśleniu, którego to czasu w tych miesiącach bardzo mi szkoda. Mógłbym wprawdzie posklejać kilka tekstów i rzucić garścią linków do artykułów poświęconych omawianym problemom, jednak seria ta w pierwszej kolejności ma skłaniać do refleksji, również mnie samego. Dodatkowo we współczesnej epistemologii wiary jest tak wiele różnych koncepcji i fachowej terminologii, że dla przeciętnego plusującego z Wykopu byłaby to lektura trudna i nudna (dla mnie zresztą też taką bywa). Z tego powodu kolejny odcinek omówi często przywoływane błędy logiczne i to, jak często wcale nie są one błędami, tylko pełnoprawnymi argumentami indukcyjnymi. Potem, kto wie, być może zaparzymy herbatę w czajniczku.

    Spamlista dla zainteresowanych: KLIK

    #nowyonanizm #ateizm #filozofia #religia
    pokaż całość

  •  

    40 lat temu telefon stacjonarny był nowością na wsi i stare baby patrzyły na ich posiadaczy jak na heretyków.
    20 lat temu mój ojciec kupił sobie telefon komórkowy.
    Starzy ludzie patrzyli na ojca jak na opętanego, gdyż nie wiedzieli co to jest i uznali że gada do siebie XD
    Zaś dzisiaj staruchy patrzą na mnie jak na wcielenie szatana, bo tworzę robota z interfejsem #vr używającego smartfona i LTE ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Ciekawe co powiedzą za 20 lat, gdy powstanie interfejs mózg-komputer ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    pokaż spoiler #cyberpunk #humorinformatykow #filozofia #czarnyhumor #bekazkatoli
    pokaż całość

  •  

    #antynatalizm #filozofia

    Niemożliwym jest moralność skierowana wobec wszystkich. Moralność w etyce afirmującej życie to jak ratowanie topielców z Titanica płynąc na kajaku. W niej zawsze ktoś będzie poszkodowany, zawsze ktoś będzie wykorzystany lub pokrzywdzony. Stąd słusznie głoszona przez Julio Cabrerę etyka negatywna sprzeciwiająca się prokreacji. Jeśli naprawdę nie chcemy powodować niepotrzebnego bólu, nie chcemy wykorzystywać innych i mamy szacunek dla wolności człowieka to jedyną drogą która w pełni te idee ucieleśni jest etyka negatywna. pokaż całość

  •  

    #antynatalizm #filozofia

    Czy prawdziwie racjonalny podmiot wybrałby urodzenie się? Odsyłam do mojej argumentacji przeciwko R.M. Hare w „Crítica de la moral afirmativa” (...). W eksperymencie myślowym, w którym nieistniejący może w magiczny sposób wypowiedzieć się na temat swoich możliwych narodzin, Hare błędnie bezkrytycznie zakłada, że ten bez wątpienia wybrałby urodzenie się (to założenie jest powszechną afirmatywną tendencją). Ponieważ przyjmujemy, że nieistniejący jest człowiekiem, uznajemy, że jest racjonalną istotą zdolną do ważenia za i przeciw. Jednak informacje, których dostarcza mu w eksperymencie Hare są niekompletne i stronnicze. Należałoby mu powiedzieć, że nie będzie miał żadnej gwarancji urodzenia się bez komplikacji; że jeśli urodzi się bez komplikacji, będzie cierpiał, prawie na pewno, z powodu wielu odmian wewnątrz-światowego zła; że jeżeli uda mu się uwolnić od tego zła (a jest to w jakiś sposób możliwe, nawet, jeśli trudne), to nie będzie mieć żadnej gwarancji co do tego, jaka będzie długość jego życia ani jaka będzie czekała go śmierć, nie mówiąc o tym, że czeka go cierpienie z powodu śmierci tych, których będzie kochać, ani o tym, że jego śmierć spowoduje cierpienie tych, którzy będą kochać jego (jeśli w ogóle będzie mieć tyle szczęścia, by kochać kogoś i być kochanym przez kogoś, na to też nie będzie mieć gwarancji). Trzeba by mu było też powiedzieć, że nawet jeśli uniknie jakiejś gwałtownej przypadkowej śmierci, to rozłoży się w przeciągu niewielkiej liczby lat (tak samo jak ci, których będzie kochać i na których będzie mu zależało), i że będzie mieć dużą szansę na zostanie nieuleczalnie chorym pacjentem cierpiącym okropnie do momentu swojej śmierci. Czy gdyby nieistniejący, po uzyskaniu tych wszystkich informacji, wciąż wybrał urodzenie się, to naprawdę nie mielibyśmy wątpliwości co do tego, że byłby „prawdziwie racjonalnym podmiotem”?

    Autor: Julio Cabrera, Porque te amo, não nascerás! Nascituri te salutant
    pokaż całość

    •  

      @Werdandi: Denotacja nazwy "nieistniejący podmiot" zdaje mi się w oczywisty sposób pusta. Można by odwołać się do koncepcji światów możliwych i argumentować, że istnieje świat W, w którym istnieje dziecko państwa X i dziecko to wolałoby się nie urodzić. Problem w tym, że nawet jeśli stwierdzimy, że w świecie aktualnym istnieją państwo X i że planują posiadanie dziecka, nie znaczy to wcale, że ich potencjalny potomek będzie posiadał te same własności co dziecko państwa X w świecie W. pokaż całość

      +: Croce
  •  

    Dedukcja, indukcja czy abdukcja (a może redukcja), czyli o logice Sherlocka Holmesa słów kilka
    W potocznym rozumieniu dedukcja kojarzy się z Sherlockiem Holmesem i jego „metodą dedukcji”. Czy jest to dedukcja w takim rozumieniu, jak uczymy się na lekcjach logiki? Nad tym chcemy się tu zastanowić…

    Link do wypokania: https://www.wykop.pl/link/4433049/o-logice-sherlocka-holmesa-slow-kilka/ nie gryzie
    [ #filozofia #ksiazki #sherlockholmes #logika #mikroreklama ]
    pokaż całość

    źródło: filozofuj.eu

  •  

    Max Stirner miał rację

    pokaż spoiler Bóg taki jakiego rozumiemy i normalność nigdy nie istniały!


    Stracił człowiek resztę wiary bo zaczął analizować ludzką naturę od strony największych świrów.
    Dobrze że mam twardą banię i nie przejmą nademną kontroli XD
    #filozofia #spierdolenie #gownowpis #furry #ateizm pokaż całość

    źródło: i1.jbzdy.pl

  •  

    Co to jest socjalizm?
    Socjalistyczny porządek, do którego dążą świadomi robotnicy, jest tak niepodobnym do dzisiejszych porządków na świecie, jak dzień do nocy, jak niebo do ziemi.
    Dziś społeczeństwo dzieli się na dwie klasy ludzi: jednych – co ciężko pracują i żyją w nędzy, drugich – co nic nie robią i żyją w rozkoszach. W socjalistycznym społeczeństwie nie będzie żadnych różnic między ludźmi, wszyscy będą zupełnie równi jak bracia. Nie będzie bogatych ani biednych, panujących i podwładnych. Fabryki, maszyny, ziemia, kopalnie, warsztaty będą należały do wszystkich, do społeczeństwa, jak dziś ogrody publiczne i skwery. Każdy będzie mógł przyjść i pracować gdzie zechce.
    Przedmioty wytworzone będą również składane do magazynów publicznych. Każdy w miarę pracy będzie otrzymywał z tych magazynów wszystko potrzebne mu do życia. Kto nie będzie nic robił, nie będzie miał prawa do niczego. Dlatego, aby nie umrzeć z głodu – wszyscy zdrowi i silni będą pracowali.
    Cały naród będzie stanowił prawa dla siebie, ponieważ ani króla, ani żadnych panujących nie będzie. Ustanowi on też prawa dobre i sprawiedliwe. Praca będzie wszędzie urządzoną tak, aby był jak najzdrowsza i jak najprzyjemniejsza. Dzięki maszynom wytworzenie wszystkiego, co dla społeczeństwa potrzebne, będzie kosztowało coraz mniej pracy. W socjalistycznym ustroju dość będzie, by wszyscy pracowali tylko 6 albo 4 godziny dziennie.
    Każdemu wolno będzie mieć jakie chce przekonania, jaką chce wiarę, jaki chce język. Zapanuje na świecie zupełna swoboda bo naród pracujący nie będzie miał panów nad sobą, będzie sam sobie panem.
    Starzy, niedołężni, chorzy i dzieci będą pielęgnowani i utrzymywani przez społeczeństwo. Dzięki niewielkiej pracy zdrowych i dorosłych wystarczy na dostatnie życie dla wszystkich. Nie będzie wtedy żebraków, co umierają z nędzy pod płotem, ani dzieci podrzucanych przez matki; nie będzie starców, którzy nie mają gdzie złożyć swojej głowy, ani dziewcząt, sprzedających się dla chleba. Ludzie kochać się będą jak bracia, bo wszyscy będą równi, wolni i szczęśliwi!

    Autor: Róza Luksemburg, święto majowe i socjalizm, „Sprawa Robotnicza” nr 8, Paryż.

    #antykapitalizm

    #neuropa #4konserwy #polityka #filozofia
    pokaż całość

    •  

      @wytrenowanykremowkarz: ale nie o to tutaj chodziło, w skali globalnej zawsze pracownicy najemni będą mieli niewiele do powiedzenia (ze względu na większą ich podaż; jacyś wybitni, niezastąpieni eksperci to wyjątek od reguły), a przecież firmy wszyscy nie pozakładają, zwłaszcza mając na uwagę rosnącą wraz z akumulacją kapitału barierę wejścia.

      jeśli mówisz o monopolu, zmowach cenowych, wymuszaniu na drodze prawnej, kradzieży własności intelektualnej to takie coś to całkowite zaprzeczenie idei wolnego rynku i winna jest biurokracja i zawiły system prawny

      @wytrenowanykremowkarz: rzecz w tym, co zauważają nawet libertarianie, że duże podmioty same lobbują za tym stanem rzeczy. Absolutnie wolny rynek nie ma odniesienia w historii, ponieważ poza ideowymi libertarianami nie ma grupy, która miałaby w nim interes (kapitał za pomocą państwa zapewnia sobie większe zyski, eliminuje konkurencje oraz minimalizuje ryzyko napięć społecznych; z drugiej strony mamy pracowników najemnych o sprzecznych interesach oraz biurokrację której odpowiada rozrost państwa). Jeśli chodzi o własność intelektualną, to jako infoanarchista jestem przeciwnikiem (nie widzę dla niej uzasadnienia etycznego ani utylitarnego, służy zyskom wielkich koncernow głównie, lepiej doinwestować naukowców), zmowy cenowe czy monopole to moim zdaniem będą występować nawet w hipotetycznym akapie, no ale tu się raczej nie dogadamy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      aż mi się łezka w dupie zakręciła (づ•﹏•)づ

    • więcej komentarzy (45)

  •  

    #antynatalizm #filozofia Pamiętać o tym, że nawet napędzani dobrem i miłością możemy czynić rzeczy etycznie wątpliwe.

    Thus, whoever has said to procreate for love, as others kill for hate, might have said a truth, but, no doubt, this person has not given any moral justification for procreation. Saying you have had a child "for love" is a manner of saying you have had him or her compulsively, according to the wild rhythms of life. In a similar way, we might intensely love our parents and, at the same time, consider fatherhood ethically-rationally problematic, and visualize we have been manipulated by them. I may continue to love after having detected immorality, there is nothing contradictory on that. Neither would morally justify a homicide saying we have done it for hate, nor a suicide saying we have done it "for hate against ourselves". Something can continue to be ethically problematic even when guided by love.

    Julio Cabrera, A critique of affirmative morality (A reflection on death, birth and the value of life)
    pokaż całość

  •  

    Zagwozdki filozoficzne odc. 1 #zagwozdkifilozoficzne

    Będę prezentował pod tym tytułem krótkie wpisy na temat różnych filozoficznych zagadnień bądź samych filozofów. Oczywiście wszystko w bardzo przystępnej formie i bez zbędnego przeciągania. Krótko mówiąc #filozofiadlajanuszy. Zapraszam.

    Okej, lecimy z pierwszym tematem, który chcę poruszyć, a będzie to...

    Najważniejszy dowód na istnienie Boga

    Oczywiście tytuł jest nieco prowokacyjny. Trudno bowiem mówić o jednym, najważniejszym dowodzie na istnienie Stwórcy. Na przestrzeni lat wielu filozofów z różnych szkół i nurtów próbowało podjąć ten trudny temat; chciałbym jednak skupić się na jednym dowodzie, który wywołał szeroką dyskusję, odnosili się do niego najwięksi myśliciele i wyznaczył on, a w zasadzie zmodyfikował pewien dyskurs w dysputach na ten temat.

    Mowa o dowodzie ontologicznym, którego twórcą był święty Anzelm z Canterbury. ! (szybko śpiesząc z wyjaśnieniem - ontologia to nauka o bycie (w jaki sposób coś istnieje), a dowód został tak nazwany przez Immanuela Kanta (na zdjęciu), do którego powrócimy niebawem.) Był on żyjącym w XI wieku włoskim duchownym, benedyktynem oraz teologiem katolickim. Ponad trzysta lat po śmierci, w 1494 roku, został uznany świętym. Anzelm był zainteresowany rozumowym dowiedzeniem istnienia Boga i poświęcał temu zagadnieniu sporo miejsca w swoich pracach. Przyjmował on chociażby, że każda rzecz ma swoją przyczynę, więc musi istnieć jakiś Stwórca, który zaprojektował cały wszechświat. Nie był to jednak nowy pogląd; był on znany już w starożytności. W historii zapisało się jednak nie to twierdzenie, ale wspomniany dowód zawarty w dziele Proslogion. Na czym on polegał?

    Upraszczając - Anzelm twierdził, że Boga można (a właściwie trzeba, bo z tym wiąże się to słowo) przedstawić jako nieskończenie wielką i doskonałą istotę. Ponad Boga nie można pomyśleć o niczym większym; jest on bowiem nieskończony i absolutny. Jeżeli zatem jest tak wspaniały i wszechogarniający, to musi istnieć. Jak bowiem mógłby być absolutny i doskonały, a pozbawiony przymiotu istnienia? Wtedy mógłbym pomyśleć o czymś więcej niż Bóg, a to doprowadziłoby do sprzeczności, bonie można pomyśleć o niczym większym od Boga.

    Dowód Anzelma (przez niektórych nazywany argumentem) traktowano przez długi czas z wielką powagą, jednak od początku miał on swoich krytyków. Chciałbym skupić się na dwóch. Pierwszym z nich był mnich Gaunilon, który zarzucał duchownemu, że:

    z akrobatycznych konstrukcji pojęciowych nie można wnosić, że cokolwiek istnieje.
    Gaunilon wykonał pewien zabieg i w dowodzie, w miejsce "absolutnie doskonałej istoty" wstawił "doskonałą wyspę" i tak jak Anzelm udowadniał istnienie Boga, tak on udowadniał istnienie owej wyspy. Anzelm szybko odpowiedział na krytykę twierdząc, że jego argumentacja odnosi się tylko do Boga, jako specyficznego bytu. Tylko on jest bowiem bezwzględnie doskonały, a wyspy i inne rzeczy nie są (nie mają takiej natury) i nie ma problemu by pomyśleć o czymś większym i doskonalszym od nich. Co ciekawe Anzelm podszedł poważnie do zarzutów formułowanych przez Gauniliona, bo kazał od tamtej pory by jego dzieło było przepisywane włącznie z wyżej przedstawioną polemiką.

    .

    Krytykę poczynił również m.in święty Tomasz z Akwinu, który zarzucał chociażby, że zawsze można pomyśleć o czymś większym, tak jak do największej liczby zawsze można dodać kolejną. Nie chcę jednak skupiać się na tym filozofie, bo z dowodem Anzelma konkretnie rozprawił się inny wielki myśliciel, a był nim Immanuel Kant. Twórca Krytyki czystego rozumu twierdził, że wszystkie przedstawienia i koncepcje na temat świata powstają tylko w naszej głowie. Doświadczamy dzięki naszym zmysłom, są one jednak ograniczone i nie mamy tym samym dostępu do obiektywnego poznania. Zatem jeżeli zakładamy istnienie jakiejś doskonałej istoty i wnioskujemy, że musi ona istnieć popełniały kardynalny błąd. Nie można bowiem z subiektywnych koncepcji i założeń czynić rzeczy obiektywnej, bo nie mamy żadnej wiedzy o świecie ponadzmysłowym, będąc ograniczeni przez własny aparat poznawczy.

    Krytyka Kanta była o tyle istotna, że na długi czas porzucono próby ontologicznego udowodnienia istnienia Boga. Co nie znaczy, że zrezygnowano całkiem, bo obok dowodów ontologicznych mamy chociażby kosmologiczne, teologiczne czy moralne, ale to już temat na inną historię. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wołam @JakTamCoTam @Pawel_Pe @pfffy @VrubeL @CzerstwaBulka

    #filozofiadlajanuszy #filozofia #ateizm #chrzescijanstwo

    Na zdjęciu pan Immanuel.
    pokaż całość

    źródło: vdg.pl

    •  

      @budep: Tyle tylko, że to już nie skrót, a istotna nierzetelność. Natura argumentu kartezjańskiego była podobna o to tylko, że oba dowody miały charakter aprioryczny. Kartezjusz wprost zakłada, że istnienie jest predykatem, argumentu Anzelma można bronić nawet wtedy, gdy odrzucimy takowe założenie, albowiem tam kluczowa przesłanka stwierdza, iż istnienie realne jest większe od myślowego. Tak czy siak, we wpisie źle opisałeś samą krytykę. Nie o ograniczoność doświadczenia chodziło, bo przecież oba dowody były dowodami apriorycznymi.

      Rozumiem, że to będzie seria ciekawostek, ale zdaje mi się, że warto jednak zadbać o ścisłość i poprawność.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Miguel_Servet

    Człowiek, który zdenerwował zarówno katolików, jak i protestantów.

    Ostatecznie Servet został skazany na spalenie na stosie. Co ciekawe, według niektórych historyków był on jedynym dysydentem spalonym dwukrotnie: symbolicznie przez katolików i dosłownie przez protestantów.

    #filozofia #religia #katolicyzm #ateizm #chrzescijanstwo
    pokaż całość

  •  

    Byłby ktoś zainteresowany czytaniem jakichś zwięzłych wpisów dotyczących jakiegoś zagadnienia filozofii bądź danego filozofa w przystępny sposób prezentowanych? Taka #filozofiadlajanuszy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #filozofia

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #filozofia

0:0,0:0,0:1,0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,1:4

Archiwum tagów