•  

    Kalejdoskop #9
    Ten sam newsletter, ale za każdym razem inny :-)

    Witaj wieczorową porą! :) Przygotowałem dla Ciebie zestawienie ciekawych streszczeń, opisów, wskazówek i przydatnych narzędzi. Które z nich wykorzystasz?

    1. Jaki związek mają ćwiczenia fizyczne z funkcjonowaniem umysłu, mózgiem i zdrowiem psychicznym? Ogromny - i jest na to solidna literatura naukowa. Ćwiczenia to nie tylko poprawa kondycji, sylwetki czy siły. Już w 1887 roku w artykule naukowym znalazło się nawiązanie sugerujące, że aktywność fizyczna może poprawiać sprawność mózgu. Aktualnie, w świetle badań wskazuje się na poprawę koncentracji, energii, samopoczucia, pamięci i zdolności uczenia się. Regularne ćwiczenia częściowo bronią mózg przed starzeniem się - tzn. mogą spowalniać ten proces. Jednym z mechanizmów, które mają na to wpływ jest zwiększone tempo przepływu krwi przez organizm, co ułatwia zaopatrywanie w substancje odżywcze oraz usuwanie zbędnych metabolitów. Warto dodać, że wykonywanie wyłącznie ćwiczeń siłowych, bez większego zwiększania tętna może mieć ograniczone korzyści w tym aspekcie.
    - Exercise and Your Brain (Improve Your Brain Function & Mental Health) (Film, ENG)
    https://www.youtube.com/watch?v=m0Tm3Iyknh0
    #cwiczenia #zdrowie #mozg

    2. Media społecznościowe dają Nam m.in. iluzję kontaktów społecznych. Złudny kontakt i zbyt częste używanie mogą na dłuższą metę potęgować poczucie osamotnienia i niepokoju. Promowane są w nich przede wszystkim treści pozytywne, zaskakujące, zdumiewające, często też idealne, piękne i poruszające. Może to negatywnie wpływać na poczucie własnej wartości poprzez pokazywanie wizji "lepszego świata" niż ten, w którym żyjemy na co dzień. Mimo dużej aktywności w takich mediach, możemy odczuwać osamotnienie, a niekiedy nadmierna koncentracja na tym, aby dobrze wypaść sprawia, że zamiast korzystać z chwili, staramy się np. zrobić jak najlepsze zdjęcie do wstawienia na "fejsa" lub "insta". Korzystanie z mediów na smartfonie wieczorem może wpływać negatywnie na sen, natłok informacji na problemy z koncentracją, a wszystko to łącznie może prowadzić nawet do zaburzeń zdrowia psychicznego. Nie musisz od razu rezygnować, ale przynajmniej zaobserwuj, czy w Twoim życiu mediów społecznościowych nie jest za dużo :)
    - Gorsza koncentracja i samoocena. Jak media społecznościowe rujnują naszą psychikę? (Artykuł, PL)
    https://www.focus.pl/artykul/jak-media-spolecznosciowe-rujnuja-nasza-psychike-6-sposobow
    #media #internet #technologia

    3. Rozwój osobisty to określenie, które w ostatnim czasie stało się już "memem", często jest wręcz wyśmiewane - nie bez przyczyny. Mnóstwo "guru rozwoju osobistego" wręcz prześciga się w robieniu swojego show, natomiast zapomina lub nie chce mówić o podstawach. Pułapki rozwoju osobistego to:
    1. Może napędzać przekonanie, że nie jesteś wystarczająco dobry - popularne "stawanie się najlepszą wersją siebie" stawia Ciebie od razu na gorszej pozycji - wskazuje, że teraz nie jesteś najlepszy, a nawet, że jesteś gorszy. Zamienia się to więc w wyścig szczurów. Zdecydowanie lepiej jest zaakceptować to, co masz - i wtedy brać się za rozwój;
    2. Oczekiwanie perfekcji, zamiast poznawania siebie i samoakceptacji;
    3. Przeładowanie informacjami - podcasty, artykuły, filmy, szkolenia, warsztaty, miliony technik i specjalistów - każdy ma inne rozwiązanie, każdy ma swoją wizję. Przytłoczenie informacjami może sprawić, że nie będziesz w stanie wybrać nawet od czego zacząć;
    4. Narzucanie sobie dużej ilości nawyków i zasad, próbowanie wielu nowych zadań i obowiązków - jeśli tego jest za dużo, to traci to sens i przytłacza;
    5. Brak balansu - nadmierne skupienie na jakimś celu może zubażać życie w innych sferach, chociażby zdrowia czy rodziny;
    6. Upraszczanie rozwoju do narzędzi i technik - prawdziwy rozwój to coś więcej, niż proste rozwiązania. Lepiej jest po prostu dążyć do zrozumienia siebie, pogłębiania świadomości na swój temat.
    - Pułapki Popularnego Rozwoju Osobistego (Film, PL)
    https://www.youtube.com/watch?v=iwPzMx3l0S
    #rozwoj #rozwojosobisty #psychologia

    4. "Szczęśliwe wspomnienia z dzieciństwa, zwłaszcza związane z rodzicami, mają istotne znaczenie dla naszego zdrowiatekst pogrubiony****, nie tylko psychicznego, także w wieku dorosłym". Występuje korelacja wskazująca, że wspomnienia z najmłodszych lat mają wpływ na występowanie zaburzeń zdrowia psychicznego oraz ogólne zdrowie osób, nawet w średnim wieku. Obejmuje to m.in. wyższą jakość relacji czy mniejszą podatność na nałogi.
    - Szczęśliwe dzieciństwo procentuje całe życie... (Artykuł, PL)
    https://www.rmf24.pl/nauka/news-szczesliwe-dziecinstwo-procentuje-cale-zycie,nId,2654016
    #psychologia #zdrowie #nauka

    5. Czy można pasję łączyć z pracą? Co powoduje, że rano wstajemy chętnie do pracy? Jakie cechy osobowości przyczyniają się do satysfakcji zawodowej i życiowej? Jakie nastawienie wpływa na kształtowanie przedsiębiorczości i kreatywności? W zasadzie to nastawienie i to w jaki sposób myślimy sprawia, że tę samą czynność możemy rozumieć i odczuwać w zupełnie inny sposób. Prelegent wspomina także, że bardzo dużą rolę w odczuciu satysfakcji pełnią wiedza i zaradność, a najlepszy sposób łączenia pracy z pasją to po prostu czerpanie satysfakcji z tego co się robi - niezależnie od tego, czy pierwotnie była to praca czy hobby. Warto pamiętać też, że Nasz sukces nie musi być nieszczęściem innych - może być i często jest również ich sukcesem.
    - Żeby kochać pracę, trzeba kochać życie - Piotr Voelkel (Wykład, PL)
    https://www.youtube.com/watch?v=I9xnOI17XaA
    #praca #nastawienie #postawy

    6. Wtyczki do przeglądarki, które umożliwiają blokowanie mediów społecznościowychtekst pogrubiony**** lub innych stron po określonym czasie. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak szybko w mediach społecznościowych uciekają Nam godziny. Tego typu "zegarki" pokazują ile czasu tak naprawdę bardzo często marnujemy tam, gdzie wcale nie jest to potrzebne.
    Firefox: LeechBlock NG, anti-social
    Chrome: Social Media Death Clock
    Możemy też poszukać programów działających globalnie, jednym z nich jest mało dostępny już "SelfRestraint"
    - Wtyczki do przeglądarek (Wtyczka)
    https://chrome.google.com/webstore/detail/social-media-death-clock/jjmjickedeooblgpimknfghpfffncfhb
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/anti-social-blocker/
    https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/leechblock-ng/
    #media #czas #produktywnosc

    7. Tylko 1 z 10 pacjentów, którzy zostali poinformowani o tym, że powinni zmniejszyć masę tkanki tłuszczowej (schudnąć) szuka pomocy u specjalisty.tekst pogrubiony**** Spośród badanej grupy 1908 grubasów, 68% podjęło próbę utraty wagi, ale tylko 4,7% zgłosiło się do dietetyka, 3% do trenera personalnego i 2,8% do lekarza. Trochę częściej pomocy u specjalisty szukały kobiety. Tak mały odsetek osób zwracających się o pomoc do specjalisty może skutkować mniejszą szansą na sukcesywne osiągnięcie celu i poprawę stanu swojego zdrowia.
    - Only 1 in 10 Patients Told to Lose Weight Seek Help From a Health Professional: A Nationally Representative Sample (Artykuł, ENG)
    https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/30922060
    #otylosc #nadwaga #odchudzanie

    8. Platforma stworzona po to, aby zbudować nawyk regularnego, codziennego pisania tekstu. Idealne narzędzie dla każdego, kto chce w przyszłości zająć się blogowaniem, tworzeniem artykułów, poradników, pisać książki, copywritinigiem itp. Tekst możemy trzymać dla siebie, publikować, łączyć, albo po prostu o nim zapomnieć. Minus jest jednak taki, że narzędzie to jest płatne i umożliwia tylko kilka tygodni bezpłatnego korzystania.
    - 750words (Strona, ENG)
    https://750words.com/
    #tekst #pisanie #copywriting

    9. Wyniki badań wskazują, że ekspozycja na światło niebieskie przed snem wpływa na pogorszenie jego jakości.tekst pogrubiony**** Ma to związek z faktem, iż Nasze organizmy odczytują światło niebieskie jako dzień, co powoduje zaburzenia w wydzielaniu melatoniny. Możemy ograniczać niebieskie światło, a najprościej jest to zrobić przy użyciu "trybu nocnego" w Naszych urządzeniach, lub korzystając z aplikacji takich jak f.lux czy Twilight. Światło dziennie to barwa >5000K, neutralne około 4000K, ciepłe około 3000K, natomiast przed snem powinniśmy unikać światła o barwie >2400K.
    - Wpływ niebieskiego światła na nasz sen oraz zdrowie (Artykuł, PL)
    https://www.facebook.com/UndraMichal/posts/2453302361601590
    #swiatlo #sen #jakoscsnu

    10. Struktura neuroprzekaźników (na grafice), ich podstawowa funkcja i działanie:
    Adrenalina - reakcja walcz lub uciekaj;
    Noradrenalina - koncentracja i uwaga;
    Dopamina - satysfakcja i zadowolenie;
    Serotonina - dobry nastrój;
    GABA - spokój i skupienie;
    Acetyloholina - uczenie się i pamięć;
    Glutaminian (kwas L-glutaminowy) - pamięć, połączenia nerwowe;
    Endorfiny - euforia, przyjemność.
    - The structures of neurotransmitters (Grafika, ENG)
    https://sebastianchudziak.pl/wp-content/uploads/2020/02/neuroprzeka%C5%BAniki-neurotransmitery.png
    #psychologia #fizjologia #czlowiek

    Wystarczy? Jeśli nie, to możesz też posłuchać podcastu, który ostatnio opublikowałem - https://sebastianchudziak.pl/pnz6/ - dotyka on uzależnienia od rozproszenia, a więc tematu, który poniekąd przewinął się w treści dzisiejszego newslettera. Jeśli masz propozycję ciekawych tematów, zagadnień na podcast lub artykuł - to nie wahaj się, daj mi o tym znać :) A jeśli podoba Ci się to, co robię, to podziel się tym ze znajomymi. Wartość tworzy wartość, nie bójmy się nią dzielić.

    Przekręcenie kalejdoskopu zajmie mi chwilę. Kolejny numer newslettera przeczytasz już za 2 tygodnie. Pamiętaj, aby zaprosić swoich znajomych do zapisania się na stronie: https://sebastianchudziak.pl/kalejdoskop :)

    Pozdrawiam,
    Sebastian

    ------

    Link do poprzedniego: #8
    W skrócie: newsletter/agregator - streszczenia artykułów/filmów/audio, polecenia stron internetowych, podcastów, kanałów YT i innych, aplikacje, ciekawostki, life-hacki.
    Tutaj można obserwować: #kalejdoskop
    Tutaj można się zapisać: https://sebastianchudziak.pl/kalejdoskop/
    Czasami mogą się powtórzyć treści z wykopu.

    Lista do zapisu/wołania do każdego numeru: https://mirkolisty.pvu.pl/list/puk2mJB20KvXXEnS

    Wołam osoby, które wyraziły wcześniej taką chęć: @bleeehah @caribbean @fruczak_furczy @Onifai @siala-lala @SVCXZ @LULU121 @Blizz4rd @qdt2k @nobodyelse @andrzej777 @Kurzalapa @novopsico @B0t3k @poul121 @rowerowa_panienka @IchBinKrzychu @SumekQQ @Tigletpilezar @BattlefieldCounterstrike @kupuje_bulki_w_almie @cartsy @karkolomny_dziurkacz @zielonyMISZCZ @a_93 @mateusz-em-16 @Imputator @mojnicknawykopie @martinlubpl @Eudeo @briskmann @thekutaz @Patrycja89 @dofniel @wisnieski @DJArmani @Pantegram @dablju1234 @szuchal @Szczepultura @mindrape @bezzebnyrekin @aktez98 @banita50000
    pokaż całość

    źródło: Kalejdoskop-2a.png

  •  

    #rozwojosobisty #neurobiologia #lifehack #fizjologia

    Po obejrzeniu tego naszła mnie chęć na skompletowanie dostępnych dla zwykłych ludzi triggerów

    na przykładzie filmiku poniżej

    20-40 minutes of running promotes growth in BDNF (Brain-derived neurotrophic factor) because running (movement) in terms of animal survival means "you are experiencing dangerous situation, so learn from it besides trying to not die, and therefore you will have higher BDNF to make learning (out of this dangerous situation) easier"

    stagnation (no movement) means you are safe, you can sleep, no need to learn anything
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    NIE CHCESZ TYĆ, CHOROWAĆ, TO SIĘ WYSYPIAJ❗️❗️
    Bezsenność wywołuje obniżenie stężenia antyoksydantów i zmiany we wzorach epigenetycznych u zwierząt i ludzi☀️

    Szukałem zupełnie innych materiałów i trafiłem na to streszczenie. Pochodzi z roku 2017 i z pewnością wnioski w nim zawarte są już uzupełnione nowymi badaniami. Jednak to, co przeczytałem i streściłem w miarę moich skromnych możliwości, powinno być wystarczające, żeby podjąć mocne postanowienie niezarywania nocy i spania przynajmniej 8 godzin na dobę

    Sen jest czynnością właściwą prawie wszystkim wyższym gatunkom. Ludzie potrzebują około 8 godzin snu na dobę, psy i koty 12, a koale przesypiają większość dnia - drzemiąc przez około 22 godziny na dobę! Ludzkie życie jest przepełnione zajęciami, albo rozrywkami, które wymuszają nocny tryb życia . Czasami bezsenność jest wynikiem choroby lub zmianami harmonogramów pracy. Bez względu na przyczynę, stały brak snu jest szkodliwy dla naszego zdrowia, a liczne badania powiązały go z zaburzeniami w zakresie sprawności poznawczej, a także z licznymi fizjologicznymi problemami zdrowotnymi, takimi jak otyłość , cukrzyca i nadciśnienie. Poprzednie badania wykazały, że utrata snu podczas zaledwie jednej nocy może uruchomić epigenetyczne znaczniki i zwiększyć przyrost masy ciała . Inne badania sugerują, że brak snu, lub zaburzony sen prowadzą do utraty pamięci i modyfikacji histonów.

    Dlaczego właśnie odpowiednia ilość snu jest tak ważna dla naszego zdrowia? Odpowiedź na to pytanie nie jest w pełni zrozumiała. Wiadomo jednak, że sen jest niezbędny do naprawy komórek i procesów odmładzania/ regeneracji organizmu - takich jak naprawa mięśni i poprawianie regulacji hormonalnej. Ponieważ wiele z tych funkcji jest regulowanych przez system metaboliczny, naukowcy są zainteresowani badaniem tego obszaru, aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób pozbawienie snu wpływa na ciało na poziomie molekularnym.

    Jedno z badań przeprowadzonych ostatnio na Uniwersytecie Nova Southeastern w Fort Lauderdale na Florydzie, dotyczyło dowodów odnośnie wpływu deprywacji snu na metabolizm, w tym główne na metabolity redoks, a także na poziom metylacji DNA . Wyniki badań zostały opublikowane w lipcowym numerze PLoS ONE .

    Sen jest niezbędny do naprawy komórek i procesów regeneracji w organiźmie, takich jak naprawa mięśni i regulacji hormonalnej. W ciągu dnia ciało narażone jest na działanie różnych wolnych rodników. Te wysoce reaktywne cząsteczki mogą uszkadzać strukturę komórki poprzez szereg reakcji oksydacyjnych. Kiedy ciało utrzymuje stan czuwania przez dłuższy czas, aktywność metaboliczna zostaje zakłócona. Powoduje to brak równowagi między reaktywnymi formami tlenu (ROS) i mechanizmami obronnymi: antyoksydantami - optymalne stężenie ROS jest niezbędne dla właściwego funcjonowania organizmu.

    Odpowiedni sen może przywrócić równowagę między utlenianiem i redukcją (redoks), które są niezbędne dla odpowiedniej wydolności komórek: aktywacji proliferacji, a co za tym idzie prawidłowych funkcji narządów. Komórkowy poziom redoks może wpływać na regulację metylacji DNA lub na sam jej proces, w którym grupy metylowe są dodawane do cząsteczki DNA. Wcześniejsze badania wykazały, że brak snu może zwiększać poziom metylacji DNA w cyklach zegara dobowego w tkankach tłuszczowych i mięśniach, które mają największą aktywność metaboliczną. Epigenetyczny znacznik 5-metylocytozyny ( 5-mC ) utlenia się do 5-hydroksymetylocytozyny (5-hmC) w stanach stresu oksydacyjnego. Doniesiono także, że pewne zaburzenia snu, takie jak bezsenność, mogą wpływać na metylację DNA i epigenetycznie przyśpieszyć proces starzenia!

    Chociaż w kilku badaniach oceniano jedynie stres oksydacyjny spowodowany niedostatkiem snu u zwierząt, to teraz po raz pierwszy oceniono wpływ deprywacji snu na poziomy niektórych metabolitów przeciwutleniających w osoczu i na stan epigenetyczny u ludzi. Badaniem objęto 19 dorosłych uczestników, u których każdy przeszedł całkowitą deprywację snu. Pouczono ich, aby spali 8 godzin w nocy przed sesją bezsenną, a każdy z nich nosił urządzenia do monitorowania aktywności organizmu, aby obiektywnie zweryfikować ich zachowanie. Rano przed i po tych sesjach zebrano i przeanalizowano ślinę i osocze z próbek krwi. Po zaledwie jednej nocy bez snu dane ujawniły znacząco obniżony poziom glutationu przeciwutleniającego (GSH), ATP, cysteiny i homocysteiny - wszystkich ważnych elementów metabolizmu redoks.

    Wykorzystując popularny komercyjny test oparty na ELISA, zespół dodatkowo ocenił globalne poziomy metylacji DNA z genomowego DNA, który wyizolowano z próbek osocza w różnych punktach czasowych. Wyniki wykazały zmieniony poziom zarówno 5-mC jak i 5-hmC po pozbawieniu snu.

    "W szczególności stwierdziliśmy, że poziomy antyutleniacza GSH w osoczu są zmniejszone wraz z jednoczesnym wzrostem uszkodzeń oksydacyjnych" - stwierdzili naukowcy.

    Po czym dodali:

    "Dodatkowo zaobserwowaliśmy również obniżone poziomy ATP, które mogą wskazywać na zmienione funkcjonowanie mitochondriów".

    Zmiany te mają wielkie znaczenie, ponieważ poprzednie badania wykazały, że zmieniony poziom redox i wzory epigenetyczne, funkcje mitochondrialne, a co za tym idzie zubożone poziomy ATP są najistotniejszymi przyczynami zaburzeń neurologicznych, w tym wielu chorób neurodegeneracyjnych.

    Konieczne będą dalsze badania, najlepiej z udziałem większej ilości osób, w celu poszerzenia wiedzy, jak i weryfikacji poprzednich wyników. Jednakże, ten dokument silnie sugeruje, że utrata snu może indukować stres oksydacyjny i poważny spadek stężenia ATP. Ponadto, zmieniony poziom antyoksydacyjny może być związany z dalszymi modyfikacjami epigenetycznymi.

    Naukowcy coraz więcej dowiadują się o funkcjach organicznych i regulacji snu, a jednym z kluczowych zagadnień jest zrozumienie zagrożeń wynikających z chronicznej bezsenności oraz związku braku snu z rozwojem różnych chorób. Biorąc pod uwagę te wstępne wyniki, przyszłe badania będą miały na celu bliższe przyjrzenie się epigenetycznym przyczynom wpływajacym na homeostazę redoks, spowodowaną przewlekłą utratą snu i tym, jak predysponuje ona osobę do pewnych chorób i uszkodzeń neurologicznych. Co więcej, badania te mogą ostatecznie prowadzić do opracowania skutecznych terapii, które przeciwdziałają szkodom spowodowanym przez chroniczny niedobór snu.

    Źródło : Trivedi, MS, Holger D., Bui AT, Craddock, TJA, Tartar, JL (2017)., „Krótkotrwała deprywacja snu prowadzi do zmniejszenia ogólnoustrojowych metabolitów redoks i zmienionego wzoru epigenetycznego „; PLoS ONE, 12 (7): e0181978.

    Źródło streszczenia: https://www.whatisepigenetics.com/skipping-sleep-lowers-bodys-protective-antioxidant-levels-induces-epigenetic-changes/

    #nauka #biologia #fizjologia #epigenetyka #ciekawostki #medycyna
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu z 2019-02-01 035807.png

  •  
    S.......i

    +10

    Hej, pora na kolejną ciekawostkę z serii #ciekawostkiwszelakie
    Pod tym tagiem dodawane są ciekawostki o obszernej tematyce, ale mało znane. Zachęcam do obserwowania tagu, jeżeli spodobała ci się seria, by nie ominąć żadnej z ciekawostek.

    Ciekawostka #3
    Czy wiesz, że niewyspanie i chroniczny brak snu u ludzi poza takimi objawiami jak zmęczenie, czy zaburzeniami metabolizmu i świadomości, powoduje również zmniejszanie się objętości mózgu, czyli jego kurczenie?

    Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj - http://n.neurology.org/content/83/11/967

    Tematyka

    pokaż spoiler #neurologia #medycyna #fizjologia #sen #zdrowie #ciekawostki #ciekawostkiwszelakie


    #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: brain.png

    +: W.....0, Rapepo +8 innych
    •  
      S.......i

      +1

      @kyaroru: Możliwe, ale jest to potwierdzone badaniami neurologicznymi na dosyć szerokiej próbie badawczej, biorąc pod uwagę objawy pojawiające się przy braku snu można przypuszczać, że to prawda.

      +: W.....0
    •  

      @SirFenshi: Artykuł twierdzi jedynie, że jakość snu jest skorelowana z atrofią jakichś tam kawałków mózgu, równie dobrze to może iść w drugą stronę, że ludzie którzy tak mają śpią źle ;) Nawet we wnioskach piszą, że może być tak jak mówisz ale wymaga to dalszych badań - Poor sleep quality may be a cause or a consequence of brain atrophy, and future studies examining the effect of interventions that improve sleep quality on rates of atrophy may hold key insights into the direction of this relationship. pokaż całość

      +: Polanin, A......u
    • więcej komentarzy (1)

  •  

    Piersi. Boski odprysk ewolucji - Po co kobietom piersi?

    Kobiecie do skutecznego wykarmienia potomstwa wcale nie potrzebne są dużych rozmiarów piersi. Inwestowanie przez organizm w tak dużych rozmiarów narządy jest z punktu widzenia hipotezy Darwina zwykłym marnotrawstwem. Niektórzy tą anomalię z punktu widzenia ewolucji usiłują tlumaczyć hipotezą doboru płciowego, ale przecież mężczyźni gustują w różnych rozmiarach biustu.

    http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,129155,13805140,Boski_odprysk_ewolucji.html

    Naukowcy w celach badawczych odwiedzili klub nocny. Porównywali liczbę mężczyzn nagabujących kobiety przed włożeniem przez nie lateksowych wkładek powiększających biust i po

    Rozmowa z: Agnieszką Żelaźniewicz z Katedry Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego

    Wojciech Moskal: No i po co wam te piersi?

    Agnieszka Żelaźniewicz: Do końca nie wiadomo. Z jednej strony to proste - żeby karmić dzieci. Ale w takim razie dlaczego wszystkie mamy piersi, nawet jeśli akurat nie karmimy?

    Bo my, mężczyźni, je uwielbiamy?

    - To za mało, by rozwiązać naszą ewolucyjną zagadkę.

    Wśród ssaków naczelnych jesteśmy jedynym gatunkiem, który cechuje się tak wyraźnie zaznaczonym dymorfizmem płciowym w obrębie gruczołów sutkowych. Tylko u kobiet piersi powiększają się w czasie rozwoju płciowego i pozostają widoczne do końca życia. Z biologicznego i ewolucyjnego punktu widzenia nie ma to żadnego sensu - ot, zbędny wydatek energetyczny.

    U samic pozostałych naczelnych gruczoły sutkowe powiększają się pod wpływem hormonów dopiero w ciąży i zanikają, kiedy matka odstawi młode od piersi.

    U nas też tak było?

    - Ponieważ dzielimy korzenie ewolucyjne ze współczesnymi małpami, można przypuszczać, że u przodków Homo sapiens było podobnie. A potem jakiś bodziec spowodował, że piersi pozostają widoczne przez większą część życia kobiety.

    Istnieje hipoteza, że winny jest seks. W odróżnieniu od innych zwierząt samiec Homo sapiens patrzył podczas stosunku na piersi samicy. Jak w słynnej scenie w "Walce o ogień" Jeana-Jacques'a Annauda, gdy bohater po raz pierwszy kocha się z kobietą twarzą w twarz, a nie od tyłu. To miał być kamień milowy w naszej ewolucji.

    - To błędna hipoteza - człowiek wcale nie jest takim wyjątkiem. Szympansy bonobo też uprawiają seks we wszystkich możliwych konfiguracja i pozycjach.

    Czyli po co wam piersi?

    - Potencjalnych odpowiedzi jest wiele.

    Dorothy Einon z University College w Londynie uważa, że są one przystosowaniem do klimatu. Nasi przodkowie zamieszkujący Afrykę byli narażeni na stres temperaturowy, a duże piersi mogły działać jak chłodząca płetwa zwiększająca powierzchnię ciała i chroniąca rozwijający się płód przed gorącem.

    To jednak mogłoby sugerować, że kobiety żyjące w cieplejszym klimacie mają większe piersi, a tak nie jest.

    Inni badacze skupiają się na laktacji i opiece nad dzieckiem. Większe piersi mogą ułatwiać proces karmienia mlekiem i pozwalają matce na trzymanie dziecka w dogodniejszy sposób. Większa ilość tkanki tłuszczowej w obrębie gruczołów piersiowych może również ogrzewać mleko, zastępując futro naszych przodków.

    Jeżeli jednak to byłoby kluczowe dla przetrwania potomstwa, duże piersi byłyby znacznie bardziej powszechne.

    Część naukowców sugeruje, że stale powiększone piersi są produktem ubocznym innych procesów ewolucyjnych. Prof. Bogusław Pawłowski kierujący Katedrą Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego uważa, że piersi u kobiet pojawiły się już u Homo erectus. Impulsem miało być ochłodzenie klimatu.
    Piersi: Historia naturalna i nie

    Słynny amerykański humorysta i zdobywca Nagrody Pulitzera Dave Barry powiedział kiedyś, że ''kobiece piersi istnieją po to, by robić z mężczyzn głupców''. Zdaniem Florence Williams dziś równie dobrze można by powiedzieć, że piersi są po to, by głupców robić z dzieci.

    Kiedy sama karmiła, jej mleko zawierało duże ilości nadchloranów - jednego z podstawowych składników paliwa rakietowego. Williams nie jest jednak żeńskim odpowiednikiem Supermana, lecz jedynie amerykańską dziennikarką naukową i pisarką. Jej mleko nie różniło się wcale od mleka innych Amerykanek. Oprócz tłuszczów, białek i witamin zawiera ono pestycydy, detergenty, kosmetyki i wiele innych elementów kojarzących się raczej z podręcznikiem chemii organicznej, a nie z poradnikiem dla przyszłych matek. Tkanka tłuszczowa piersi chłonie toksyny jak gąbka.

    ''A wszystkie one obniżają przecież IQ dzieci'' - pisze Williams w swojej książce ''Breasts: A Natural and Unnatural History''.

    Zdrowie, zanieczyszczenie środowiska i ich wpływ na kobiece piersi (choć nie tylko kobiece - Williams opisuje przypadki raka sutka rozpoznanego u amerykańskich żołnierzy stacjonujących w jednej bazie w Karolinie Północnej) należą do najważniejszych tematów poruszanych w książce.
    br<>Williams zaczyna od postawionego również w powyższym wywiadzie kluczowego pytania: po co kobietom piersi? Jej książka to kompendium tego, co wiemy o kobiecych piersiach. Momentami może nieco subiektywne, ale czy to naprawdę przeszkadza?

    Bez względu na pochodzenie piersi niewątpliwie są dziś symbolem kobiecości i piękna. Najważniejszym?

    - Nie. Z badań wiadomo, że mężczyzna w pierwszej kolejności ocenia stosunek wagi ciała do wzrostu - popularne BMI - oraz WHR, czyli stosunek obwodu talii do obwodu bioder.

    Jaki jest ideał WHR?

    - 0,7, czyli mniej więcej 60 cm w talii i 90 cm w biodrach. Oczywiście chodzi tutaj o proporcję, a nie o idealne wymiary. Jeżeli kobieta ma więcej tkanki tłuszczowej, ale jej dystrybucja jest zgodna ze wskaźnikiem WHR bliskim 0,7, to jest równie atrakcyjna jak jej szczuplejsza koleżanka.

    Jeżeli dołożymy obwód piersi, mamy słynne 90-60-90?

    - Tak i z ewolucyjnego punktu widzenia ma to sens - wszystkie te wskaźniki są silnie determinowane przez hormony płciowe i przez to mogą informować mężczyznę o płodności.

    I kobiety świetnie o tym wiedzą?

    - No jasne. Podkreślają piersi, nosząc odpowiednio dobrane, modelujące biustonosze i wydekoltowane bluzki czy zakładając buty na wysokim obcasie wymuszające postawę ciała eksponującą biust. Chirurgia plastyczna piersi to miliardowy biznes. W internecie są tysiące ofert i sposobów bezoperacyjnego powiększania biustu.

    Ale pamiętajmy, że zainteresowanie piersiami jest obserwowane nie tylko w kulturze zachodniej, w której kobiety okrywają piersi ubiorem, przez co mogą one stanowić dla mężczyzn silniejszy bodziec. Są one seksualnym wabikiem również w kulturach, w których kobiety ich nie zasłaniają. Mężczyźni z plemienia Janomamów zamieszkującego tereny Brazylii i Wenezueli, mimo że kobiety cały czas chodzą tam nago, uważają ich piersi za ponętne. Podobnie jest u Buszmenów Gwi zamieszkujących centralny region Kalahari w Botswanie.

    Piękne, ponętne, pociągające. Czyli duże?

    - Nie do końca. Oprócz wielkości dla mężczyzn bardzo ważnym czynnikiem jest symetria. To sygnał czysto biologiczny. Piersi zaczynają się gwałtownie powiększać podczas dojrzewania pod wpływem hormonalnej burzy i innych czynników mających związek ze środowiskiem. Jeżeli powiększają się równomiernie, to dla mężczyzny sygnał, że kobieta ma dobre geny zdolne oprzeć się potencjalnie szkodliwemu środowisku.

    Co ciekawe, badania wydają się potwierdzać tę hipotezę, pokazując, że kobiety zamężne oraz posiadające przynajmniej jedno dziecko mają średnio bardziej symetryczny biust niż te niezamężne i bezdzietne.

    Z innych badań wiadomo, że kobiety cechujące się dużą asymetrią piersi są bardziej narażone na rozwój nowotworu tego narządu.

    Inne ważne sygnały dla mężczyzn to kształt i kolor sutków świadczące o dojrzałości płciowej.

    Czy rozmiar rzeczywiście ma znaczenie?
    B, C, D, E
    To rozmiary piersi pokazane na powyższej ilustracji. Ale przecież można nazwać je dużo ładniej: piegi, naleśniki z wisienką, okruszki, petitki, cycuszki, piersiątka, pączusie, cytrynki, jabłuszka, cycki, pieszczoszki, pomidory, płuca, uszy, jaśki, poduszki, bufet, bufory, bimbały, melony, arbuzy, balony, cyce, zderzaki, duże niebieskie oczy, donice, cycory, dzwony, smoki

    To jakie piersi podobają się mężczyznom?

    - Naukowcy prześcigają się w oryginalności studiów nad męskimi preferencjami. Prowadzono badania w klubie nocnym, porównując liczbę mężczyzn, którzy nagabywali kobietę przed włożeniem lateksowych wkładek powiększających piersi i po. Okazało się, że liczba zainteresowanych mężczyzn była większa, kiedy kobieta miała większy biust. Inne badania pokazały, że mężczyźni chętniej zatrzymywali auto i byli gotowi zaoferować pomoc, jeżeli autostopowiczka miała większe piersi.

    Pani też to badała. W "Archives of Sexual Behavior" wspólnie z prof. Pawłowskim opublikowaliście pracę poświęconą temu, jak mężczyźni oceniają atrakcyjność kobiecych piersi w zależności od swojej strategii seksualnej.

    - W naszym eksperymencie udział wzięło 128 mężczyzn, studentów z wrocławskich uczelni, w wieku 19-29 lat. Podzieliliśmy ich na dwie grupy - stosujących strategię krótkoterminową i długoterminową. Krótkoterminowi to ci, którzy są otwarci na szybkie związki, bez zobowiązań, z wieloma partnerkami, z którymi nie chcą się wiązać. Długoterminowi - wszystko na odwrót.

    Czyli dranie kontra niedranie?

    - Dranie kontra tatusiowie (śmiech).

    Kazaliśmy im porównywać i oceniać pięć rozmiarów biustów - od A do E, oglądanych z przodu, z boku i z półprofilu.

    Obie grupy jako najbardziej atrakcyjne oceniły średnie i duże rozmiary - C i D. Różnice pojawiły się za to przy ocenie piersi w rozmiarze E. Otóż mężczyźni krótkoterminowi ocenili je znacznie wyżej niż panowie stosujący strategię długoterminową.

    Potwierdza to nasze wcześniejsze obserwacje, że strategia seksualna osobnika znacząco wpływa na jego preferencje wobec potencjalnego partnera. Mężczyźni krótkoterminowi cenią przede wszystkim atrakcyjność fizyczną, podczas gdy długoterminowi przywiązują również dużą wagę do cech lojalności, wierności i zaangażowania.

    Dlaczego większe piersi mają być atrakcyjniejsze?

    - Mogą być sygnałem płodności i prawdopodobieństwa zajścia w ciążę. Badania pokazują, że kobiety o większych piersiach i wąskiej talii cechują się wysokim poziomem hormonów płciowych - 17-ß-estradiolu i progesteronu - co oznacza większą szansę na zapłodnienie. Estrogeny zmieniają pH szyjki macicy i powodują, że otoczka komórki jajowej jest łatwiejsza do przejścia dla plemnika. To nie wyjaśnia, dlaczego u kobiet pojawiły się duże piersi, ale tłumaczy, dlaczego mężczyźni uważają duże piersi za atrakcyjniejsze.

    Obecnie prowadzimy również badania mające na celu sprawdzenie, czy wielkość i symetria piersi oraz ich zmiany w czasie ciąży mają związek z kondycją biologiczną dziecka i laktacją.

    Ale może uważając duży biust za atrakcyjny, to my doprowadziliśmy do jego pojawienia się u kobiet?

    - Biologów ewolucyjnych interesuje, dlaczego mężczyźni zaczęli uważać powiększone piersi za atrakcyjne. Przecież jeżeli powiększone gruczoły sutkowe u naczelnych sygnalizują, że samica jest w końcowym okresie ciąży lub w trakcie laktacji, to jest ona niepłodna i z punktu widzenia reprodukcji nieatrakcyjna.

    Bardziej prawdopodobne jest, że stale powiększone piersi pojawiły się jako efekt uboczny podwyższonego poziomu estrogenów determinujących dystrybucję tkanki tłuszczowej u kobiet. Wielkość piersi może również być wskaźnikiem ilości tkanki zapasowej. Większe piersi są zbudowane przede wszystkim z tkanki tłuszczowej, a więc mogą być wskaźnikiem odżywienia kobiety, jej zdolności do zdobycia pokarmu oraz poczęcia, utrzymania ciąży i wykarmienia dziecka.

    A dlaczego mężczyźni lubią piersi duże, ale nie nazbyt duże?

    - Czasami bardzo duże piersi mogą świadczyć o jakichś kłopotach ze zdrowiem. Poza tym piersi nadal muszą spełniać swoją podstawową funkcję - karmienia dzieci. A kobiety o nazbyt dużym biuście miewają problemy z laktacją. Pierś produkuje największą ilość mleka w ósmym miesiącu po porodzie. Wydaje się wręcz, że tłuszcz przeszkadza w jego swobodnej produkcji i gruczoł nie może w pełni funkcjonować, póki nie pozbędzie się nadmiaru tkanki tłuszczowej.

    Kolejna rzecz - wiek. Piersi powiększają się z wiekiem, a z biologicznego punktu widzenia najcenniejsze są kobiety młodsze, bo mają przed sobą więcej lat życia reprodukcyjnego.

    Bardzo duże piersi mogą też sugerować mężczyźnie, że ma do czynienia z kobietą w ciąży.

    Z badań wiadomo też, że kobiety z bardzo dużymi biustami są często oceniane jako bardziej rozwiązłe, bardziej aktywne seksualnie i mające więcej partnerów. Panie z mniejszymi piersiami mają opinię skromniejszych i wierniejszych. Co ciekawe, takie przekonanie jest powszechne zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Dla tych ostatnich może jednak stanowić ono sygnał ostrzegawczy, choćby przed tym, że mogą nieświadomie wychowywać nie swoje dziecko.

    I kobiety powiększające piersi chirurgicznie nie wybierają megarozmiarów?

    - W USA wykonuje się co roku ok. pół miliona operacji biustu. Z tego ponad 355 tys. to zabiegi powiększania, a 150 tys. zmniejszania. To jasno wskazuje, że w tym wszystkim nie chodzi o jak największe piersi, ale raczej o dążenie do ideału.

    Zmniejszanie piersi to zresztą osobna sprawa. Bardzo duży biust wiąże się często z problemami zdrowotnymi, np. z kręgosłupem. Wiele zabiegów zmniejszania piersi wykonuje się ze wskazań medycznych i w większości krajów - w tym w Polsce - są one refundowane.

    Mimo wszystko 355 tys. zabiegów rocznie tylko w USA robi wrażenie. Amerykanie najwidoczniej lubią wielkie biusty. Z niektórych badań wiadomo, że gdy Europejczycy zwracają uwagę na twarz kobiety, jej biodra czy pośladki, dla Amerykanów biust jest najważniejszy. Wyjaśnieniem tego zjawiska ma być słynna hipoteza "matczynego cycka w ustach"...

    - (śmiech) Rzeczywiście, jest taka hipoteza postawiona przez wybitnego etologa Irenäusa Eibla-Eibesfeldta, choć nie udało jej się na razie udowodnić. Brak karmienia piersią w dzieciństwie i brak kontaktu z piersią matki miałyby powodować chęć rekompensaty w dorosłym życiu. W latach 60. i 70. w USA zaczęto usilnie propagować karmienie niemowlaków mlekiem w proszku. To był wręcz społeczny nakaz i wiele kobiet mu ulegało. Skutek był taki, że wyrosło pokolenie, które nie miało nigdy w ustach maminego cycka.

    A nas to ominęło.

    - To przykład na to, że czasami dobrze jest być trochę bardziej konserwatywnym i nie spieszyć się z wprowadzeniem w życie nowinek, szczególnie tych medycznych. Zanim Europa zdążyła przekonać się do teorii o rzekomej wyższości karmienia mlekiem w proszku, została ona obalona. Europejskim mężczyznom nikt więc matczynego cycka nie zabierał i według tej hipotezy to dlatego europejskie kobiety nie muszą dziś biegać do chirurga plastycznego jak ich koleżanki zza oceanu.

    #nauka #biologia #fizjologia #antropologia #ewolucja #piersi #darwin
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu z 2017-10-04 215817.png

    •  

      jaka tam znowu zagadka, po prostu laski z duzymi piersiami sie bardziej podobaly bo wiekszy biust uchodził za dający więcej mleka nawet jesli w praktyce wcale tak nie musi byc. Takue kobiety wydawaly sie lepszym towarem na matke dziecka wiec im mialy wiekszy biust tym wieksza szansa na zaplidnienie i przekazanie genow i tak kobietom urusl biust. Ciesze się, że moglem pomoc.

    •  

      jaka tam znowu zagadka, po prostu laski z duzymi piersiami sie bardziej podobaly bo wiekszy biust uchodził za dający więcej mleka

      @SklepMiesny: Niektórzy tą anomalię z punktu widzenia ewolucji usiłują tlumaczyć hipotezą doboru płciowego, ale przecież mężczyźni gustują w różnych rozmiarach biustu.

      źródło: Zrzut ekranu z 2017-10-05 072129.png

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Operacje bez rozlewu krwi

    Transfuzja podczas zabiegu może zagrażać życiu chorego. Dlatego w szpitalach na całym świecie tworzone są programy operowania bez przetaczania krwi. Jednym z nich jest warszawski szpital przy Lindleya.

    http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,21823064,operacje-bez-rozlewu-krwi.html?disableRedirects=true

    Pani Anna upadła i złamała kość udową. Ortopeda musiał zespolić złamane fragmenty kości za pomocą metalowej płytki. Zależało mu na tym, by starszej osobie nie przetaczać krwi, bo to dodatkowe obciążenie dla organizmu. To wyzwanie, bo kości są silnie ukrwione, gdy chirurg je przetnie, krew leje się z setek drobnych naczyń krwionośnych.

    Sposoby oszczędzania krwi

    Panią Annę operował dr Paweł Łęgosz, kierownik oddziału ortopedii dorosłych Kliniki Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus przy ul. Lindleya.

    Po raz pierwszy metodę „bezkrwawej chirurgii” zastosował siedem lat temu, gdy operował świadka Jehowy. Pacjent ze względów religijnych nie zgadzał się na transfuzję, nawet gdyby w trakcie zabiegu doszło do zagrożenia życia.

    Teraz w warszawskim szpitalu przy Lindleya średnio raz w miesiącu operowany jest ktoś, komu głównie z powodów religijnych nie można przetoczyć krwi.

    „Bezkrwawa chirurgia” wymaga specjalnego przygotowania do operacji. Jeśli to zabieg planowany, a pacjent ma za niski poziom hemoglobiny, przez kilka tygodni podaje mu się suplementy bogate w kwas foliowy, witaminę B12 oraz żelazo, by organizm sam zrobił zapasy składników krwi. Stosuje się też erytropoetynę, lek pobudzający szpik kostny do wytwarzania czerwonych krwinek.

    Aby chory stracił mniej krwi, trzeba go odpowiednio ułożyć na stole operacyjnym. Jeśli operowane są nogi, należy je unieść, by krwawienie było mniejsze. Trzeba także zadbać o to, by operowany pacjent się nie wyziębił – dlatego stosuje się maty podgrzewające.

    – Na bloku jest chłodno, bo w takich warunkach się lepiej operuje, ale pacjent powinien mieć zapewnioną temperaturę ok. 22 stopni C, wtedy jego organizm nie musi zużywać energii na ogrzanie się. Gdy na sali jest za zimno, u chorego zwiększa się ryzyko powikłań sercowo-naczyniowych – mówi dr Łęgosz.

    Anestezjolog podczas znieczulania podaje leki obniżające ciśnienie, by spowolnić krążenie. Wówczas wyciek krwi jest mniejszy.
    Klej na tkanki

    Aby pacjent stracił jak najmniej krwi, chirurdzy wybierają specjalne techniki operacji. Żeby wszczepić protezę stawu biodrowego, kiedyś musieli zrobić nacięcie o długości 15 cm, teraz są w stanie wstawić sztuczny staw przez ranę o połowę mniejszą.

    – Ważne jest, by operować fizjologicznie, czyli robić cięcia między mięśniami. Mięśnie są bardzo silnie ukrwione i gdy się je przetnie, zwiększa się krwawienie – wyjaśnia dr Łęgosz.

    W zminimalizowaniu utraty krwi pomaga nóż elektryczny, który rozcina i od razu „przypala”, czyli zamyka naczynia krwionośne. Podobnie działa skalpel hemostatyczny – rodzaj noża, który pod wpływem wysokich temperatur tamuje krwotok.

    – Ważne jest też, by dokładnie płukać ranę. To sprzyja gojeniu. Dzięki temu lekarz widzi też, czy jakieś naczynia krwawią, a wtedy może je szybko przypalić prądem i ograniczyć krwawienie – tłumaczy ortopeda.

    Jeśli operowany jest np. staw kolanowy lub stopa, można użyć opaski uciskowej. Przypomina ona mankiet z aparatów ciśnieniowych. Ucisk powstrzymuje krążenie w danej części ciała. Jednak by nie doprowadzić do powikłań, opaska może być założona tylko na dwie godziny.

    Po przecięciu kości lekarz smaruje jej brzegi woskiem, który czopuje uszkodzone naczynia. Jeśli krwawi wiele naczyń, nie można ich wówczas przypalić nożem elektrycznym, wtedy stosuje się gąbkę z trąbiną, środkiem aktywującym krzepnięcie. Wygląda jak tofu, ale jest biała. Zostaje zaszyta w ranę i tam się rozpuszcza. Po zamknięciu rany można zastosować klej tkankowy, który dodatkowo uszczelni szew.

    – Przed zszyciem rany oblewamy kość, tkanki podskórne i skórę od wewnątrz koktajlem adrenaliny i markainy, czyli środka znieczulającego, który blokuje przewodzenie sygnałów nerwowych. Taka mieszanka obkurcza naczynia krwionośne i także hamuje krwawienie – mówi dr Łęgosz.

    Naczynia obkurcza także obłożenie rany pooperacyjnej lodem.

    Jest jeszcze jeden trik, który się stosuje, by oszukać organizm. Do krwiobiegu podaje się gęsty płyn, mieszaninę żelatyny i magnesu, potasu, sody i wapna, która sztucznie wyrównuje utratę krwi. – Dzięki tym płynom udaje się utrzymać objętość wewnątrz naczyń – mówi dr Łęgosz.

    W sytuacjach skrajnych można podać także kwas traneksamowy, czyli syntetyczny aminokwas o działaniu przeciwkrwotocznym.

    Zobacz, jak operują bez rozlewu krwi i skalpela [INFOGRAFIKA]
    Obce białko w krwi

    Każdy człowiek ma ponad pięć litrów krwi. Jeśli pacjent utraci powyżej jednej trzeciej jej objętości, może dojść do wstrząsu, niedokrwienia serca lub zawału.

    Aby nie przegapić momentu, w którym należy podać krew, lekarze w czasie operacji kontrolują poziom białych i czerwonych krwinek oraz hemoglobiny przenoszącej tlen w organizmie. Gdy stężenie tej ostatniej substancji jest mniejsze niż 9 g na decylitr, lekarz musi podjąć decyzję, czy podać krew przechowywaną w szpitalnym banku krwi.

    – Gdy poziom hemoglobiny u młodych ludzi spadnie do 7 g/dl, są w stanie szybko naprodukować brakującą krew. U starszych, bardziej schorowanych, trzeba ją podać szybciej, by uzupełnić braki – mówi lekarz.

    Niestety transfuzja może się skończyć poważnymi powikłaniami.

    – To najstarszy przeszczep tkanki ludzkiej. Chory dostaje obce białko. Organizm traktuje krew jak intruza i zaczyna ją zwalczać. To powoduje obniżenie odporności – podkreśla dr Łęgosz.

    W Centrum Zdrowia Dziecka też oszczędza się krew w czasie zabiegów, nawet tych na otwartym sercu.

    – Przetaczanie krwi nie jest obojętne dla organizmu – mówi prof. Bohdan Maruszewski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii CZD. – Wiemy, że wpływa na układ immunologiczny. Dzieci po licznych przetoczeniach są też trudniejszymi biorcami narządów.

    Prof. Maruszewski dodaje, że by ograniczyć podawanie obcej krwi, stosowane jest urządzenie zwane cell saver, które umożliwia odzyskiwanie krwi pacjenta. Aparat przechowuje krew, filtruje ją i pozwala z powrotem wprowadzić do krwiobiegu pacjenta podczas operacji.

    Co jeszcze siedzi w krwi

    Przez wiele lat wydawało się nam, że dużo wiemy o krwi, ale w latach 80. ubiegłego wieku okazało się, że jest w niej także wirus HIV. Później dowiedzieliśmy się, że przenosi też priony powodujące chorobę szalonych krów. Dziś krew każdego dawcy jest badana w kierunku trzech wirusów HIV, HBV i HCV. Jednak trzeba się liczyć z tym, że mogą się w niej znajdować także czynniki chorobotwórcze, których jeszcze nie znamy.

    – Aby zwiększać bezpieczeństwo krwi, działamy na patogeny za pomocą ryboflawiny i światła ultrafioletowego. Dzięki temu nie są aktywne. Takie dodatkowe zabezpieczenie stosujemy przy koncentracie krwinek płytkowych oraz części osocza – mówi Marzena Grędzicka-Przybysz z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie.

    W Polsce w 2014 r. przeprowadzono ok. 1,5 mln transfuzji. W 38 przypadkach doszło do poważnych powikłań, które mogły zagrażać życiu chorych lub spowodować nową chorobę. U 15 osób wystąpiła silna reakcja alergiczna, u pięciu doszło do niszczenia krwinek czerwonych, gdyż podana krew była niezgodna z grupą krwi pacjenta. U trzech osób nastąpiło potransfuzyjne uszkodzenie płuc, a u sześciu – przeciążenie krążenia, które objawia się m.in. zaburzeniami układu krążenia i oddechowego.

    Prof. Ryszard Pogłód z Zakładu Transfuzjologii Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie podkreśla, że liczne towarzystwa naukowe zalecają, by unikać zbędnych transfuzji. – Przetoczona krew może wywołać u operowanego chorego różne niepożądane reakcje, dlatego zabieg powinien się odbywać tylko zgodnie ze wskazaniami – mówi prof. Pogłód. – Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że blisko połowa przetoczeń odbyła się bez wskazań. Nie ma takich statystyk dla Polski.

    Dr Łęgosz ma średnio raz w roku chorego, u którego po przetoczeniu krwi dochodzi do wstrząsu anafilaktycznego zagrażającego życiu: – Badania pokazują, że jedna jednostka przetoczonej krwi statystycznie zwiększa umieralność w ciągu 30 dni po podaniu krwi, dlatego w jej podawaniu powinniśmy być ostrożni.

    W szpitalach na całym świecie tworzone są programy operowania i leczenia bez krwi i jej pochodnych.

    – Będziemy musieli zmienić podejście do przetaczania krwi – mówi prof. Pogłód. – Społeczeństwo się starzeje i rośnie zapotrzebowanie na krew, a liczba dawców maleje. Musimy być bardziej restrykcyjni i podawać ją tylko wtedy, gdy są wskazania lekarskie.
    Lekarze, którzy leczą bez krwi

    Pionierem „bezkrwawej medycyny” był dr Denton Cooley, kardiochirurg, który w 1962 r. pierwszy raz przeprowadził operację na otwartym sercu bez transfuzji.

    Ponad 90 tys. lekarzy z całego świata zadeklarowało gotowość leczenia „bez krwi”. W Polsce – około tysiąca.

    W takiej medycynie specjalizuje się ponad 200 szpitali w 20 krajach. Amerykanie wyliczyli, że unikanie transfuzji zredukowało ogólne koszty leczenia w operacjach ortopedycznych i jamy brzusznej średnio o 5 tys. dolarów na pacjenta.

    #transfuzjakrwi #zagrozenia #nauka #medycyna #fizjologia
    pokaż całość

    źródło: Zrzut ekranu z 2017-08-29 225932.png

  •  

    Rzeźbienie w Blenderze

    Wydawało mi się, że modelowanie 3D to jakaś błaha automatyczna sprawa.
    Że program robi sam praktycznie wszystko.

    Ale po tym jak zainstalowałem sobie Blendera, utknąłem nad głupim sześcianem z miliardem nic nie mówiących opcji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Włączyłem ten filmik i on dobił mnie już totalnie.

    Modelowanie to jednak sztuka i to sztuka która wymaga zajebistej wiedzy.
    To jak rzeźbienie ale bardzo bardzo skomplikowanymi narzędziami.

    Swoją drogą ten kolo z filmiku jest człowiekiem takim jak ja, mamy pewnie 99,9% tych samych genów ale ja mimo 100 lat treningu pewnie nigdy nie osiągnąłbym takiego poziomu jak on.

    Dzięki temu filmikowi zdałem sobie też sprawę ile wysiłku kosztuje produkcja, filmów, gier opartych na tej technologii.

    #grafika3d #nauka #technologia #fizjologia #biologia #gry #film #sztuka
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    +: kadmus, S..........e +5 innych
    •  

      technicznie może dałbym radę zrobić jakieś proste geometryczne modele ale luknij sobie na ten filmik, ten koleś to już artysta a tego nie da się niestety nauczyć ;)

      @FX_Zus: Nie mówię o designie, ale samo wymodelowanie to max miesiąc-dwa nauki.

    •  

      Sam przecież kiedyś byłeś orędownikiem tej teorii, a teraz walczysz z nią?

      @loczyn: alez skad, uwazam to co zawsze: ludzie rodza sie z predyspozycjami. Genetycznymi, biologicznymi, umyslowymi. One determinuja jak szybko zdobywa sie skill i jak latwo przychodzi wyuczenie sie specyficznego typu myslenia.
      OP twierdzi ze trzeba sie urodzic rzexbiarzem by moc odwalic raczej sredniego dinozaura.
      Na to moge tylko powiedziec xDDD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    #telezakupymango #ciekawostki #bekazgrubasow #sranie #fizjologia #wydalanie #defekacja #gownowpis

    Jeden z najgorszych wynalazków wg tygodnika Time.
    http://content.time.com/time/specials/packages/article/0,28804,1991915_1991909_1991805,00.html

    Swoją drogą zdziwiłem się, że tag defekacja obserwuje dwóch użytkowników.
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

    +: l.........k, zwirz +5 innych
  •  

    "Badania wykazują, że wiara wzmacnia system immunologiczny a także zwalcza ból a nawet parkinsona" cytat z grudniowego National Geographic
    Tutaj wywiad z autorem publikacji z okładki. No i co niedowiarki ?
    https://www.youtube.com/watch?v=HFp-4zc4MJk
    #nauka #liganauki #ciekawostki #religia #wiara #fizjologia #zdrowie #nationalgeographic pokaż całość

    źródło: press.nationalgeographic.com

  •  

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie #ciekawostki #rower #trening

    Słuchaj swojego serca, ono wie wszystko – pisał jeden ze sławnych pisarzy i o tym opowiada podpięty filmik. A jak działa serce i układ krwionośny podczas wysiłku? Wbrew pozorom jest to całkiem złożony proces.

    Dorosły Janusz na leżaku zużywa około 1/3 litra tlenu na minutę. Zapotrzebowanie to wzrasta podczas ćwiczeń dziesięciokrotnie u osób nie trenujących i aż dwudziestokrotnie u sportowców. Ogromny skok tempa pobierania tlenu nie jest ograniczony u zdrowego człowieka, ani przez wydolność płuc, ani przez zdolność tkanek do pobierania tlenu. Zależy wyłącznie od szybkości pompowania krwi przez ważący zaledwie 300-400 gramów owalny mięsień. Serce.

    Przyjmuje się, że przeciętne nasze serce posiada pojemność minutową równą 5,5 litra, co oznacza, że z grubsza przepompowuje co minutę prawie całą krew z ciała. U światowej klasy sportowców pojemość minutowa podczas ciężkiego wysiłku wrasta do 35-40 litrów, podczas gdy u przeciętnych amatorów do ok. 25 litrów.

    Wzrost pojemności minutowej ma dwa zasadnicze skutki: pierwszy to lepsze ukrwienie mięśni szkieletowych, drugi - szybsze pobieranie tlenu z płuc. Pojawia się pytanie jak dochodzi do wzrostu pojemności minutowej? Serce może to osiągnąć dzięki przyśpieszeniu częstotliwości skurczów, które wywoływane jest przez wzrost poziomu adrenaliny, hormonu wydzielanego przez gruczoły nadnerczy. Równolegle dochodzi do zwiększenia objetości krwi pompowanej za każdym skurczem w związku z efektem Franka-Starlinga. Efekt ten polega w skrócie na tym, że jeśli serce zostanie rozciągnięte przez powracającą krew, to kurczy się mocniej w kolejnym uderzeniu, zwiększając objętość pompowanej krwi. Kiedy wzrasta tętno, krew krąży szybciej, wskutek czego powracając do lewej komory napełnia ją szybciej i w większym stopniu, a to powoduje zwiększenie skurczu. Wydawać by się mogło, że ten mechanizm mógłby stymulować wzrost pojemności minutowej w nieskończoność. Tak jednak nie jest. Po osiągnięciu poziomu wysiłku równego mniej więcej 1/3 naszych maksymalnych możliwości, dalszy wzrost pojemności minutowej serca będzie wynikał jedynie ze wzrostu częstotliwości jego skurczów.

    Teoretycznie, wzrost siły z jaką serce pompuje krew powinien w systemie zamkniętym, jakim jest układ krążenia, doprowadzić szybko do tragicznego w skutkach wzrostu ciśnienia i uszkodzenia układu. Tak się nie dzieje, ponieważ podczas wysiłku następuje otwarcie naczyń włosowatych, które są zwykle zamknięte, co wywołuje znaczne zwiększenie przepływu krwi przez mięśnie, a tym samym spadek oporów. Podczas wysiłku te otwarte włośniczki sprawiają, że krew lepiej omywa tkankę i wzrasta dostawa tlenu, a tym samym poprawia się cały proces odżywiania mięśni.

    Celem treningu wytrzymałościowego jest między innymi doprowadzenie do maksymalnego rozrostu i udrożnienia naczyń włosowatych w pracujących mięśniach szkieletowych. Proces ten jest relatywnie długotrwały. Pamiętam, że jako początkujący kolarz cierpiałem okropne katusze związane z różnymi bólami. Między innymi zapadły mi w pamięć sytuacje, gdy już na początku treningu nagle doznawałem wrażenia, jakby po moich łydkach właśnie przejechała ciężarówka - rwący, szarpiący ból mięśni i kości (zupełnie inny niż dobrze znany „zapiek na rancie“) uniemożliwiał mi jazdę w narzuconym tempie. Słyszałem wtedy od trenera, że „rosną mi naczynia włosowate “, a bóle są efektem sztywności i niedorozwoju włośniczek. Prawdopodobnie należy zakwalifikować tę historię do tzw. mądrości ludowych, ale dla mnie coś w tym było, bo po jakimś czasie dolegliwości przeszły zupełnie „same“.

    Mimo szybkiego tętna i pełnego otwarcia naczyń włosowatych wzrost pojemności minutowej serca może nadal być niewystarczający do zaopatrzenia pracujących mięśni w tlen. Dlatego, podczas bardzo intensywnego wysiłku krew do mięśni kierowana jest z innych organów i np. nerki orzymują wtedy zaledwie ¼ swojej zwykłej porcji. Więcej krwi zużywa natomiast serce, a także skóra. Tylko zaopatrzenie mózgu w tlen, nawet przy ekstremalnych ,wysiłkach pozostaje cały czas mniej więcej na tym samym poziomie, chociaż w przypadku niewłaściwego odżywiania w trakcie wysiłku pogarsza się zaopatrzenie mózgu w glukozę. Tak zupełnie na marginesie. Wśród kolarzy (i chyba nie tylko) zwykło się mówić, że w warunkach niedoboru glukozy we krwi organizm odcina po kolei zasilanie zbędnych organów. Mózg jest jednym z pierwszych. Ma to śmieszne, ale zarazem niebezpieczne skutki. Człowiek jest oszołomiony i zdezorientowany, a jego stan przypomina odurzenie alkoholem lub sen na jawie. Pojawiają się halucynacje zarówno wzrokowe jak i słuchowe. Sam, podczas Harpagana - jednego z najbardziej wymagających rajdów na orientację w Polsce, doznałem właśnie takiego odmiennego stanu świadomości.

    Tego dnia miałem w nogach już ponad 200 km i kilka godzin jazdy po leśnych wertepach. Ostatni raz jadłem, w sumie nie pamiętam kiedy. Czułem nie tyle nawet zmęczenie, co jakąś formę osobistego zagubienia. Wszystko wokół pociemniało. Przydrożny las zrobił się praktycznie czarny. Zatrzymałem się przy drodze i przez trzy minuty patrzyłem w mapę, aby na koniec odkryć, że trzymam ją do góry nogami. Co ciekawe, subiektywnie zdawało mi się, że odczytuję nazwy miejscowości, tylko nie byłem w stanie ich zapamiętać. W rzeczywistości wcale ich nie czytałem, tylko coś do siebie mamrotałem i pochrząkiwałem jakby ze zrozumieniem, czy też jakbym sam sobie coś tłumaczył. Potem nastąpiło lekkie orzeźwienie i po kolejnych długich minutach analizy doszedłem do wniosku, że ostatnie pół godziny jechałem dokładnie w przeciwnym kierunku niż powinienem. W tym samym momencie uświadomiłem sobie także, że przecież cały czas jechał za mną inny zawodnik, z którym na głos ustalałem właśnie tę trasę. Gdzie on teraz jest? Przecież tu stał? Oczywiście, nikogo wokół mnie nie było, więc zrobiło mi się strasznie i dla odmiany zacząłem się bać. I tak dalej i tak dalej. W ten sam deseń. Przeszło mi dopiero jak zjadłem kanapkę i piętnaście minut przeleżałem spokojnie w rowie.

    pokaż spoiler BTW. Tytułu Harpagana ani tym razem, ani innym nie zdobyłem, choć kilkukrotnie miałem go na wyciągnięcie ręki.
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  
    H...e

    +138

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie #ciekawostki

    Próba wytrzymałości. Obecny rekord świata w biegu maratońskim należący do Dennisa Kimeto z Kenii wynosi 2:02:57h. Odpowiada to przebiegnięciu kilometra w około 3 minuty, czyli w tempie, który nieźle wytrenowany biegacz amator może wytrzymać na dystansie powiedzmy 100 metrów (!). Jak bardzo szybko trzeba biec, żeby dorównać mistrzom widać na filmie.

    Podczas biegu długodystansowego prawie cała energia pochodzi z metabolizmu aerobowego (tlenowego). Przez pierwsze półtorej do dwóch godzin energia jest uzyskiwana głównie z glikogenu zmagazynowanego w mięśniach. Kiedy zapas ten zostaje wyczerpany, organizm jako materiał energetyczny wykorzystuje w coraz większym stopniu tłuszcze. Systemowi tlenowemu rozpoczęcie produkcji energii zabiera dużo czasu, ale z cząsteczki glukozy uzyskuje się jej więcej niż w procesach beztlenowych. Pozwala to organizmowi efektywnie gospodarować zapasami paliwa, a jako produkty odpadowe wytwarza on jedynie dwutlenek węgla i wodę, a nie kwas mlekowy, którego odkładanie się jest zmniejszone do obsolutnego minimum. Wszystko to oznacza, że teoretycznie wysiłek może być kontynuowany nieprzerwanie, o ile będzie pod dostatkiem paliwa i tlenu. Zjawisko to wykorzystywane jest m.in. przez niektórych wybitnych Mirków, których wytrenowanie pozwala na pokonywanie na rowerze ponad 1000 km jednym ciągiem.

    Długodystansowcy są chudzi i lekcy. Za idealny uważa się stosunek wzrostu w centymetrach do masy w kilogramach równy 3:1. Ich ciało zawiera jedynie 3 procent tkanki tłuszczowej, czyli mniej niż u gimnastyków i piłkarzy, a znacznie mniej niż u osób prowadzących siedzący tryb życia, u których udział tkanki tłuszczowej to 15 i więcej procent. U wielu wybitnych maratończyków stwierdza się również patologiczny niedobór białka.

    Po zużyciu glikogenu następuje przełączenie mechanizmu energetycznego na spalanie tłuszczów. Metabolizm tłuszczów wymaga więcej tlenu niż metabolizm węglowodanów. Toteż, dochodzi wtedy do skokowego wzrostu zapotrzebowania na tlen. Większość biegaczy na około 25-30 kilometrze, a kolarzy na około 60-80 kilometrze doznaje przykrych wrażeń. Pojawia się nagłe zmęczenie, brak tchu, obniża się poziom cukru we krwi, co wywołuje zawroty głowy i nudności. Prowadzi to do zmniejszenia tempa, a kolejne kilka kilometrów to ciężka harówka. Przejście z napędu węglowodanowego na tłuszczowy boli tak bardzo, że zdarzało się niektórym kolarzom schodzić z roweru ponieważ byli absolutnie przekonani, że zakleszczyły im się hamulce i trzeba je naprawić. Po jakimś czasie te objawy mijają, a z czasem wszyscy sportowcy nawykli do długich dystansów potrafią z reguły rozpoznać kiedy ich organizm pracuje na węglowodanach, a kiedy na tłuszczach i radzić sobie z procesami zmiany metabolizmu.
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie #ciekawostki

    Całą parą naprzód! Łatwo powiedzieć trudniej wykonać. Intensywny, ale krótkotrawały wysiłek wymaga bardzo szybkiej dostawy energii. Początkowo pochodzi ona z zapasów ATP (adenozynotrifosforanu– naszej waluty energetycznej) i fosfokreatyny. Wystarczają one na podtrzymanie wysiłku przez ok. 15 sekund. Po upływie tego czasu do wytwarzania ATP z zapasów glikogenu w organizmie wykorzystywany jest metabolizm beztlenowy (anaerobowy). Metabolizm ten nie wymaga wcale tlenu, więc jeśli chodzi o mięśnie, zawodowy sprinter mógłby przebiec równie szybko 100 metrów bez oddychania, jak oddychając. Niektórzy rzeczywiście to robią.

    Niestety, metabolizm anaerobowy doprowadza do wytwarzania kwasu mlekowego, który odkłada się w mięśniach i wywołuje zmęczenie. To właśnie stopniowy wzrost poziomu kwasu mlekowego odpowiada za to, że sportowcy mogą przebiec 200 metrów prawie równie szybko jak 100, natomiast przy 400 metrach są już znacznie wolniejsi. Michael Johnson sławny rekordzista świata na 200 i 400 metrów uzyskiwał na nich wyniki odpowiednio: 19,23, oraz 43,38 sekundy. Musiałby więc przebiec 400 metrów w czasie 38,46 s, aby utrzymać takie samo tempo, co podczas zwycięstwa na 200 metrów.

    Od ilości fosfokreatyny zmagazynowanej w mięsniach zależy czas, przez jaki możemy utrzymać maksymalną prędkość zanim organizm przełączy się na metabolizm beztlenowy. Ten czas może zadecydować o zdobyciu złotego medalu lub porażce. Ludzie o niskim poziomie kreatyny są tu w niekorzystnej sytuacji. Przyjmowanie suplementów tej substancji pozwala wyrównać szanse. Praktyka ta nie jest sprzeczna z przepisami MKOl, nie odnotowano też jak dotąd żadnych skutków ubocznych stosowania takich suplementów. Warto pamiętać, że źródłem kreatyny są mięso i ryby. Wegetarianie przyjmują jej w pokarmie bardzo mało, znacznie poniżej dziennej normy dla hmm... nie napiszę „zdrowo“, ale użyję słowa „tradycyjnie“odżywiającego się człowieka, która wynosi 1 gram.

    Sprinterzy mają dobrze rozwiniętą muskulaturę, bo duże mięśnie dają większą moc. Posiadają potężne mięśnie nóg, ale również dobrze rozwiniętą górną połowę ciała, bo kiedy sprinter biegnie, odbija się jak najmocniej od podłoża, raz jedną potem drugą nogą. Zmusza to górną połowę ciała do skrętów na boki, które mogłyby hamowac bieg. Mocne ramiona i tors przeciwstawiają się tym siłom i pozwalają łatwiej biec po liniii prostej.

    Każdy biegacz musi pokonać opory powietrza. Nie wszyscy wiedzą, że sprinterzy zużywają aż 13 procent energii na pokonanie wiatru. U średniodystansowca jest to „tylko“ 8% (ponieważ przemieszcza się on wolniej). Biegnięcie za inną osobą w tzw. cieniu aerodynamicznym praktycznie eliminuje te opory. Dlatego sprinterzy muszą na zawodach trzymać się swoich torów, a biegacze średniodystansowi wykorzystują technikę biegu w cieniu aerodynamicznym jako klasyczną taktykę rywalizacji.
    pokaż całość

    źródło: dawngrant.com

  •  

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie #ciekawostki

    Trening biegacza, czy też ogólnie rzecz biorąc trening wytrzymałościowy, oddala moment pojawienia się zmęczenia i zwiększa siłę mięśni. Ma on na celu doprowadzenie do zmian w mięśniu serca i mięśniach szkieletowych, które usprawniają dostawę tlenu do tkanki mięśniowej i zwiększają wydajność wytwarzania energii.

    Istotną poprawę w tym obszarze można osiągnąć dzięki relatywnie skromnemu programowi treningowemu. Dla przykładu czas, po jakim musimy zaprzestać biegu wskutek wyczerpania, podwaja się po 3-4 tygodniach regularnych ćwiczeń, a przy intensywnym treningu nawet krócej. Ćwiczenia poprawiają też rezultaty w sprincie, ale tutaj zmiany w krótkim okresie wynikają głównie z możliwości biegnięcia szybko dłużej, a nie ze zwiększenia szybkości absolutnej.

    Trening wytrzymałościowy poprawia maksymalną pojemność wyrzutową serca. Nie wynika to jednak ze zwiększenia tętna, ale objętości krwi jaką serce może przepchnąć za każdym skurczem. Regularne ćwiczenia aerobowe zwiększają wielkość tego narządu u zwykłych ludzi. Trening spowalnia tętno spoczynkowe. Zaleta niskiego tętna spoczynkowego jest zwiększenie marginesu, jaki dzieli je od tętna maksymalnego. Zapewnia to wytrenowanym zawodnikom większą szczytową pojemność minutową, dzięki czemu ich organizm dostarcza mięśniom znacznie więcej tlenu. Zauważalne obniżenie tętna spoczynkowego można osiągnąć minimalnym nakładem pracy np. wystarczy 5 min dziennie ćwiczeń ze skakanką przez miesiąc.

    Trening wpływa również na mięśnie szkieletowe. Wzrasta zdolność do wytwarzania cząsteczek ATP, zwiększa się zapas glikogenu i poprawia wydajnośc metabolizmu. W wolnych włóknach mięśniowych powstaje większa liczba mitochondriów, poprawia się też ich zdolność do wykorzystywania jako paliwa tłuszczu. W szybkich włóknach mięśniowych wykonanie pracy pociąga za zobą wytworzenie mniejszej ilości kwasu mlekowego, zwiększa się też odporność na rosnące stężenie tego związku. Poprawia się ukrwienie obu typów mięśni i rośnie gęstość naczyń włosowatych, co usprawnia zaopatrzenie mięśni w tlen. Rośnie masa mięśniowa, włókna stają się grubsze, wzrasta więc siła mięśni.

    Niestety efekty treningu nie są trwałe. Częstość akcji serca wraca do dawnego poziomu w ciągu kilku tygodni od zaprzestania ćwiczeń (choć np. u zawodowych kolarzy niskie tętno spoczynkowe utrzymuje się czasem do końca życia) Średnio dorobek wydolnościowy jednego miesiąca znika w tydzień. Tak więc nie warto popadać w lenistwo...
    pokaż całość

    źródło: jiwok.com

    •  

      @DostalPierreDolca: A ja bym tego jednak nie rozroznial, poniewaz adaptacje, o ktorych piszę zachodza zawsze pod warunkiem regularnosci treningu. Co do samej charakterystyki treningu dyscyplin wytrzymalosciowych to obejmuja one zarowno cwiczenia w trefie aerobowej, na progach tlenowych jak i w strefach beztlenowych. A zatem trenujac bieganie, ktore uwazane jest za dyscypline wytrzymalosciowa uzyskujemy zawsze te efekty, o ktorych pisze, o ile trening jest prowadzony w sposob ogolnie przyjety. W twoim komentarzu pojawilo sie dosc radykalne stwierdzenie o spadku ogolnej masy miesniowej. Zwrocilo to moja uwage na to, ze notatka jaka napisalem byla nieprecyzyjna w tym sensie, ze nie dodalem iz wzrost masy miesniowej dotyczy miesni, ktore podlegaja treningowi. Zmniejsza sie masa miesni, ktore nie pracuja, u biegaczy dlugodystansowych np. miesnie klatki piersiowej. Moze to prowadzic do spadku calkowitej masy miesniowej jak piszesz, choc nie zawsze to nastepuje. Generalnie jednak u osob trenujacych rekreacyjnie trudno bedzie dostrzec ten efekt. Zwlaszcza, ze takze nie spodziewam sie wystepowania u nich spalania bialek miesniowych. To co bedzie zauwazalne od razu to przyrost miesni bioracych udzial w bieganiu, stad ten moj skrot myslowy. Dzieki za zwrocenie uwagi. pokaż całość

    •  
      D...............a

      0

      poniewaz adaptacje, o ktorych piszę zachodza zawsze pod warunkiem regularnosci treningu

      @Hooke: W żadnym wypadku. Mówisz, że wystarczy regularnie biegać np. 15km co 2 dni aby nabrać mięśni? Bo tak można to zrozumieć czytając.

      A zatem trenujac bieganie, ktore uwazane jest za dyscypline wytrzymalosciowa uzyskujemy zawsze te efekty

      @Hooke: To tak, jakbyś napisał, że trenując w siłowni uzyskujemy te same efekty, co uzyskuje kulturysta. Oczywiście, że tak nie jest. Zależy czy mamy intensywny, speriodyzowany, dzielony na cykle trening, czy po prostu biegamy.

      o ile trening jest prowadzony w sposob ogolnie przyjety

      @Hooke: I to mam na myśli. To trzeba zaznaczać, bo inaczej wprowadzamy amatorów w błąd ;)

      Zmniejsza sie masa miesni, ktore nie pracuja, u biegaczy dlugodystansowych np. miesnie klatki piersiowej.

      @Hooke: Tu warto jeszcze nadmienić, że mamy kilka rodzajów włókien mięśniowych, w uproszczeniu włókna białe i czerwone. Masa białych włókien przy długich dystansach będzie spadała również w kończynach dolnych, rzecz jasna masa włókien czerwonych będzie wzrastała - choć te włókna mają niską zdolność do hipertrofii

      Dzieki za zwrocenie uwagi.

      @Hooke: Dyskusja powinna prowadzić właśnie do porozumienia i wyciągnięcia wniosków - a ktoś z zewnątrz, kto ją czyta - powinien skorzystać :)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie #ciekawostki

    Dzisiaj pisałem, tutaj że organizm przed np. biegiem przewiduje nadchodzący wzrost zapotrzebowania na tlen i zawczasu nasz oddech ulega wtedy przyśpieszeniu. Ale czy wiecie, że przyśpieszeniu przed biegiem ulega także tętno? Naukowcy stwierdzili, że przed krótkim sprintem (na 50 m) tętno wytrenowanego biegacza wzrasta do poziomu nawet 75% (ok. 148 bps) tętna podczas samego biegu. Co ciekawe im dłuższy dystans do przebiegnięcia tym mniejszy wyprzedzający wzrost rytmu serca. Czy znaczy to, że napięcie (a co za tym idzie poziom adrenaliny, bo to ona jest za to odpowiedzialna) jest mniejsze przed dłuższym biegiem?

    Generalnie ze sprintem wiąże się też inna ciekawostka. Ludzki czas reakcji wynosi normalnie od 0,1 do 0,2 sekundy, toteż wg. Międzynarodowej Federacji Amatorskiej Lekkoatletyki każdy sprinter, który wystartował w czasie krótszym niż 0,1 od wystrzału pistoletu startowego, popełnił falstart. Linford Christie, brytyjski biegacz, został zdyskwalifikowany na olimpiadzie w Atlancie ponieważ wystartował 0,08 sekundy po wystrzale. Fizjolog Joseph Valls-Sole stwierdził jednakże w swoich badaniach, że czas jakiego ludzie potrzebują na reakcję w odpowiedzi na błysk światła, któremu towarzyszy głośny hałas może wynosić nawet poniżej 0,05 sekundy. Naukowiec zasugerował, że reakcja w tym przypadku omija korę mózgową wykorzystując szybsze szlaki nerwowe. Badani ludzie zdawali sobie sprawę, że zaszło coś innego - mieli wrażenie, że poruszyli się wcale tego nie chcąc.
    pokaż całość

    źródło: cdn-s3.si.com

  •  

    #bieganie #biegajzwykopem #sport #fizjologia #zdrowie

    Dlaczego podczas wysiłku oddychamy szybciej i głębiej? To dziwne, ale fizjologowie nadal próbują dowiedzieć się, co inicjuje zmiany w tempie oddychania. Szybkie zmiany rytmu oddechu zachodzą w ciągu kilku sekund od rozpoczęcia wysiłku, na długo zanim wzrośnie zapotrzebowanie mięśni na tlen. Wydaje się, że organizm przewiduje nadchodzący wzrost jego zapotrzebowania i przygotowuje się na to zawczasu. Nie każdy zdaje sobie również sprawę , że oddychanie nie ogranicza intensywności wysiłku - nikomu tak naprawdę nigdy nie "brakuje tchu". W rzeczywistości większość ludzi oddycha wtedy aż zanadto. Walcząc o złapanie oddechu tak naprawdę nie walczymy z niedoborem tlenu w płucach, ale z tym, że serce nie może go odpowiednio szybko przepompować do tkanek. Tylko na dużej wysokości oddychanie ogranicza sprawność organizmu. Na zdolność wykonywania pracy przez serce wpływa przede wszystkim jego ukrwienie. W trakcie wysiłku zwiększa się zapotrzebowanie serca na krew. Jeśli słabo rozwinięte lub uszkodzone tętnice wieńcowe nie mogą odpowiednio zaopatrzyć mięśnia sercowego w krew w pierwszej kolejności pojawia się brak tchu, a następnie ból w klatce piersiowej (dusznica). pokaż całość

    źródło: cdn8.se.smcloud.net

    +: monky, D..............a +9 innych
  •  

    Ból przeniesiony
    Ból trzewny, czyli pochodzący z narządów wewnętrznych, często promieniuje do okolic ciała, które w życiu embrionalnym wykształciły się z tych samych segmentów, co narząd, który boli. Istotnym faktem jest to, że narządy wywodzące się z tego samego segmentu zaopatrywane są nerwowo przez ten sam odcinek rdzenia kręgowego.
    Przykład:
    Serce rozwija się w życiu embrionalnym na wysokości szyi, dlatego nerwowo zaopatrywane jest przez nerwy z szyjnego odcinka rdzenia kręgowego. Te same neurony zaopatrują też okolice ramienia. W normalnych warunkach serce nas nie boli, więc neurony w rdzeniu "przyzwyczajone" są do odbierania bodźców bólowych raczej z okolicy ramienia, więc gdy w stanie chorobowym dociera do nich informacja o bólu serca i przekazują ją dalej, czyli do kory mózgowej, to ta błędnie to interpretuje. W rezultacie bólowi serca często towarzyszy też ból okolicy lewego ramienia, ponieważ kora mózgowa błędnie lokalizuje źródło bólu.

    #ciekawostki #nauka #fizjologia #medycyna
    pokaż całość

  •  

    Odruch Łazarza – odruch, który może wystąpić u osób ze stwierdzoną śmiercią pnia mózgu. Można go wywołać drażniąc okolice skóry na mostku. W pierwszej kolejności można zaobserwować gęsią skórkę w okolicy ramion, następnie pojawiają się drżenia mięśni kończyn górnych. Następnie dochodzi do wyciągnięcia ramion i położenia obu dłoni na twarzy lub klatce piersiowej, może to być połączone z zaciskaniem dłoni. Podczas tego odruchu dłonie czasem krzyżują się na klatce piersiowej w pozycji, w której został znaleziony i wskrzeszony biblijny Łazarz - stąd nazwa odruchu. W odruchu tym mózg nie bierze żadnego udziału, ponieważ jego neurony już nie funkcjonują i z punktu widzenia neurofizjologii nie posiadają już potencjału spoczynkowego. Odruch wywołuje się na zasadzie wyładowań impulsów w nerwach dośrodkowych a dalej ma miejsce typowy rdzeniowy łuk odruchowy, w którym uczestniczą jeszcze rdzeń kręgowy i nerwy ruchowe, które po śmierci utrzymują potencjał czynnościowy dłużej niż neurony mózgowe.

    Film na dowód

    #ciekawostki #fizjologia #nauka
    pokaż całość

  •  
    j.......n

    +12

    #oswiadczenie #badanianadwlasnymorganizmem #fizjologia
    Jebnął mnie dziś (znowu) samochód na rowerze, ale znowu tak delikatnie, tylko kolano stłuczone. No i tym razem byłem trzeźwy. Ale teraz sączę sobie piwko, i zauważyłem, że przez tę adrenalinę i rozemocjonowanie zupełnie inaczej to piwo działa, nie uderza tak szybko do głowy i czuję się dużo bardziej ogarnięty niż zwykle po dwóch.

    edit: nieaktualne, już działa.
    pokaż całość

  •  
    K..........m

    +12

    #biologia #anatomia #fizjologia #biochemia #medycyna #nauka #pytanie #debata

    Realna kaloryczność wody

    Przyjęło się uważać, iż woda ma "zero kalorii". Energię jednak może nieść temperatura. Standardowa temperatura organizmu to ~36,6'C. Tak więc pijąc wodę poniżej tej temperatury organizm powinien zużywać energię na jej ogrzanie (właściwie to ogrzanie organizmu schłodzonego wniknięciem doń zimnej wody). Analogicznie wypicie wody gorącej częściowo powinno zatrzymać (zmniejszyć) proces utrzymywania temperatury ciała "zachowując" tym samym odrobinę energii.
    Proces zarządzania ciepłotą organizmu jest napędzany energią, a więc narażenie organizmu na wychładzanie zwiększy realne zapotrzebowanie organizmu na energię.

    Reasumując: jeśli zapotrzebowanie dziennie człowieka X to 3000kcal to pijąc dużo wody cieplejszej niż 37'C zapotrzebowanie może zmniejszyć się do np. 2900-2950kcal, a pijąc dużo wody zimnej zapotrzebowanie może wzrosnąć do np. 3100kcal.

    Czy zgadzacie się z takim stwierdzeniem?
    Gdzie są błędy, jakie są fakty?
    pokaż całość

    •  

      @Vonsatch: może najzwyczajniej sama stygnie? Nie wiem jak to jest, ale w sumie żeby oziębić materię, atomy muszą zmniejszyć swoją energię, czyli gdzieś ją oddać, a zachodzi to samorzutnie, więc raczej nie jest do tego potrzebna dodatkowa energia. Nie znam się, więc jeśli gdzieś palnąłem gafę to przepraszam :)

    •  

      @Eustachiusz: popatrzmy na ekstremum, czyli picie bardzo dużych ilości bardzo ciepłej (nie wrzącej) wody. Sytuacja prawie analogiczna do przebywania w upale.

      Także - do pewnego stopnia na pewno organizm zużywa energię na ochłodzenie się. Wiadomo, woda 37 stopni vs 1 stopień mniej wewnątrz organizmu - będzie to pomijalnie mała wartość.

    • więcej komentarzy (10)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów