•  

    Czyli jakbyśmy robili pręt, taki w chuj długi, no w chuj, i na każdym odcinku byłby zbadany poziomicą tak aby był równy, to moglibyśmy go obrócić w okół jego własnej osi czy byłby 'wygięty' względem ziemi i by się to nie udało XD?
    Taka rozmkina po baciku mnie naszła
    #fizyka #matematyka #ziemia #pytanie #nauka

    tu styuacja poglądowa
    pokaż całość

    źródło: Beztytułu.png

  •  

    Jutro w Tel Awiwie rozpoczyna się tegoroczna edycja konferencji Strings 2017, poświęcona teorii strun. Szkoda czasu na wymienianie, kto warty uwagi wystąpi, bo zbiera się tam prawie sama elita fizyki teoretycznej. Na pewno będą wrzucane jakieś nagrania albo slajdy (pewnie w tych dwóch wąskich kolumnach w tabelce na dole), więc można sobie poprzeglądać, jeśli ktoś się czuje na siłach.

    Strings 2017

    #fizyka #nauka #ligamozgow
    pokaż całość

    źródło: 82.166.192.22

  •  

    Im dłużej patrzę na ten mem tym bardziej go doceniam xD
    #heheszki #humorobrazkowy #fizyka

  •  

    Prawo Ohma - Odrabianie lekcji przy śniadaniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #fizyka #nauka

  •  

    Wszystko, co chciałeś wiedzieć o mechanice kwantowej, ale bałeś się zapytać (cz. 3 i ostatnia)
    (Część pierwsza tutaj, część druga tutaj).

    Kot Schrödingera obchodził niedawno osiemdziesiąte urodziny. Paradoks przez długi czas napędzał dyskusje o interpretacji mechaniki kwantowej i o roli świadomości w procesie pomiaru. Z czasem jednak naukowcy poczuli się kotem-zombie zmęczeni. Współcześni fizycy są bardziej prozaiczni od swoich poprzedników i skłaniają się raczej ku twierdzeniu, że o kolapsie funkcji falowej decyduje interakcja systemu z otoczeniem; że pomiar należy definiować właśnie jako taką interakcję.

    Ale i tu natychmiast pojawiają się zasadnicze pytania (na które nikt na razie nie zna odpowiedzi): Co jest otoczeniem? Kiedy otoczenie wchodzi w skład systemu kwantowego, a kiedy należy je traktować jako „coś osobnego”? Wreszcie: Gdzie dokładnie biegnie granica między światem kwantowym a światem makrofizycznym? Pytania te składają się na tzw. problem dekoherencji, który po prostu problem pomiaru zastępuje.

    Istnieje również pogląd, według którego równanie Schrödingera jest tylko przybliżeniem jakiegoś ogólniejszego (i nieliniowego, a więc (dużo) bardziej skomplikowanego) równania, i że gdyby udało się je sformułować, okazałoby się, że nie taka mechanika kwantowa straszna, jak ją malują. Owo „wymarzone” równanie wyjaśniłoby dokładnie proces kolapsu funkcji falowej i za jednym zamachem zniwelowałoby problem pomiaru i dekoherencji oraz usunęło wszelkie elementy probabilistyczne z teorii zastępując je starym dobrym determinizmem.

    Wbrew pozorom, uogólnienie równania Schrödingera nie jest trudne z punktu widzenia matematycznego. Problem polega na tym, że dokonać go można na wiele różnych sposobów i nikomu jak dotąd nie udało się znaleźć tego właściwego (z fizycznego punktu widzenia).

    Utnijmy wywód związany z równaniem Schrödingera i jego związkiem (lub, jak na razie, brakiem związku) z pomiarami i powróćmy do zagadnienia superpozycji właściwości stanu kwantowego. Wcześniej za przykład posłużyło nam położenie cząstki, ale nie podkreśliliśmy, że w mechanice kwantowej przestrzenna lokalizacja nie jest bynajmniej uprzywilejowanym pojęciem. W teorii panuje równouprawnienie między położeniem i pędem, jako że funkcję falową związaną z tym pierwszym można za pomocą pewnej matematycznej operacji (transformacji Fouriera) przekształcać bez trudu w funkcję falową „rozpisaną” na pęd.

    Położenie i pęd zajmują jednak szczególną rolę w opisie kwantowym, ponieważ mają charakter ciągły. Innymi słowy, cząsteczka może znajdować się w punkcie x, ale może też znajdować się w punkcie x+s, gdzie s jest dowolnie małą liczbą różną od zera. To samo tyczy się pędu... ale wielu innych wielkości już niekoniecznie. Zazwyczaj są one

    skwantowane,

    czyli przybierają oddzielne (dyskretne) wartości. Sztandarowym przykładem takiego zachowania jest energia. W mechanice kwantowej często rozpatruje się sytuacje, w których system może znajdować się w pewnym konkretnym stanie energetycznym, ale nie „pomiędzy” nimi. Jak już wiemy, przed pomiarem system będzie przebywał we wszystkich tych stanach energetycznych jednocześnie i dopiero w momencie wykonania pomiaru skolapsuje do jednego z nich. Ale teraz nie kolaps jest akurat najważniejszy, ale fakt, że pomiar wykaże, iż system posiada energię taką, taką albo taką — ale żadną inną. Energia została skwantowana[6].

    Warto zerknąć na matematyczne tło owego kwantowania. Wspomnieliśmy wcześniej, że kwantowe wektory stanu zamieszkują przestrzeń matematyczną zwaną przestrzenią Hilberta. Ich sąsiadami w tej przestrzeni są tzw. operatory. Jak sugeruje nazwa, zadaniem operatorów jest oddziaływanie na wektory stanu i przekształcanie ich w inne wektory.

    Istnieje klasa operatorów, która wyróżnia się pewną matematyczną cechą zwaną sprzężeniem. Zgodnie z podstawowymi zasadami mechaniki kwantowej, każdy taki operator należy przypisać do jakiegoś obserwabla, czyli obserwowalnej wielkości fizycznej. Albo odwrotnie: Każdy obserwabel jest unikalnie reprezentowany przez jakiś sprzężony operator (synonimem określenia „sprzężony operator” jest „operator hermitowski”).

    Co to ma wspólnego z kwantowaniem? Bardzo dużo. Każdy operator charakteryzuje ciąg liczb zwanych wartościami własnymi operatora. W przypadku operatorów hermitowskich, a więc tych fizycznych, znaczenie wartości własne jest fundamentalne: stanowią one możliwe wyniki pomiaru obserwabla, do którego dany operator został przypisany.

    Przykład: Energię systemu reprezentuje operator E, który posiada dwie wartości własne; oznaczmy je jako E1 i E2. Jeśli spróbujemy teraz zmierzyć energię (i jeśli pomiar będzie wykonany w sposób poprawny), odkryjemy, że wynosi ona albo E1, albo E2. Żadna inna wartość nie wchodzi w grę.

    Niestety, nie wszystkie operatory się ze sobą lubią. „Nielubienie” oznacza w tym wypadku, że pomnożenie[7] operatora A przez operator B da inny wynik niż pomnożenie B przez A. W przypadku operatorów hermitowskich ma to drastyczne implikacje dla fizycznej rzeczywistości: nie można zmierzyć jednocześnie (z dowolnie wysoką dokładnością) dwóch obserwabli, których operatory są ze sobą „skłócone”. Mówimy wtedy o

    niekomutujących obserwablach.

    Najsłynniejszą parą takowych jest położenie i pęd. Mierząc położenie zakłócamy pęd; z im większą dokładnością wykonujemy pomiar położenia jakiejś cząsteczki, tym bardziej zmieniamy jej pęd. I odwrotnie: Mierząc pęd, siłą rzeczy „przepychamy” cząsteczkę w inne miejsce przestrzeni. (Ściślej rzecz biorąc, należałoby powiedzieć, że kolapsując funkcję falową położenia, „rozmazujemy” funkcję falową pędu — i vice versa).

    Niekomutującymi obserwablami zajmuje się słynna zasada nieoznaczoności Heisenberga, która głosi dokładnie to, o czym napisaliśmy już w poprzednim akapicie: według mechaniki kwantowej niektórych wielkości fizycznych nie da się zmierzyć jednocześnie (z dowolnie wysoką dokładnością) i nie wynika to z niedoskonałości naszych pomiarów, lecz z podstawowego prawa przyrody.

    W szerszym, filozoficznym ujęciu nieoznaczoność Heisenberga związana jest z zasadą komplementarności mówiącą, że niektóre właściwości i pojęcia fizyczne są ze sobą niekompatybilne i nie da się ich sprowadzić do pojedynczego aspektu rzeczywistości. Nie brzmi to może zbyt groźnie, dopóki nie uświadomimy sobie, że wzajemną niekompatybilnością odznaczają się dwa pojęcia o zupełnie fundamentalnym znaczeniu — położenie czasoprzestrzenne i związek przyczynowo-skutkowy. Dlaczego?

    Dlatego że położenie czasoprzestrzenne jest określane przez, cóż, przez położenie przestrzenne i czasowe, natomiast związki przyczynowo-skutkowe są determinowane przez prawa zachowania pędu i energii. Jak już wiemy, położenie przestrzenne i pęd stanowią parę niekomutujących obserwabli; w pewnym sensie niekomutującymi obserwablami są również czas i energia. Jeśli skupimy się w naszych obserwacjach na położeniu czasoprzestrzennym, związki kauzalne muszą usunąć się w cień; natomiat gdy pytamy o przyczynę i skutek, nie ma sensu pytać jednocześnie o umiejscowienie zjawisk w czasie i przestrzeni.

    Tę nieco ponurą uwagą nasze popularnonaukowe wprowadzenie w mechanikę kwantową się zakończy. Liczę, że lektura, choć długa, okazała się poglądowa, interesująca i zrozumiała. Oczywiście, nie trzeba mówić, że o wielu rzeczach nie napisałem… ale warto wypunktować, o jakich dokładnie. W powyższym wywodzie nie znalazło się miejsca dla:

    ...innych interpretacji fizyki kwantowej. Miejcie na uwadze, że ich celem jest nierzadko pozbycie się niepożądanych implikacji filozoficznych standardowej (kopenhaskiej) interpretacji. Powyższe wprowadzenie utrzymane jest jednak w kopenhaskim tonie.

    ...opisania dualizmu korpuskularnego-falowego. Dualizm korpuskularno-falowy to zjawisko polegające na tym, że światło i materia w niektórych okolicznościach zachowuje się jak cząsteczki (korpuskuły), a w innych jak fale. Ich natura odznacza się więc komplementarnością.

    ...wyjaśnienia, czym jest splątanie kwantowe i paradoks EPR, jaki to ma związek z nielokalnością (czyli możliwością przekazywania sygnałów z szybkością większą od szybkości światła) i jak ogromny potencjał technologiczny może się w tym kryć. Polecam niegrubą Extensę Jacka Dukaja.

    ...głębokim konflikcie mechaniki kwantowej z ogólną teorią względności i poszukiwaniach kwantowej teorii grawitacji, Świętego Graala współczesnej fizyki.

    Może innym razem?

    ____________________
    [6] W wielu sytuacjach energia może jednak przybierać ciągłe wartości. Z drugiej strony kwantyzacji ulegają również inne fizyczne wielkości. Najważniejsza z nich to tzw. spin, pewna mikroskopijna i szalenie istotna właściwość cząstek, którą od wielkiej biedy można porównać do sposobu, w jaki cząstki „wirują”. To porównanie jest jednak w gruncie rzeczy bardzo mylące, bo cząstki, jako twory zerowymiarowe, obracać się dookoła własnej osi po prostu nie mogą.

    [7] Operatory można bowiem przez siebie „mnożyć”, choć nie jest to zwykłe mnożenie arytmetyczne.

    #gruparatowaniapoziomu #fizyka #fizykakwantowa
    @Brzytwa_Ockhama @yoloBaklawa @arba @ViperJay @BionicA
    pokaż całość

    •  

      Nie ma znaku równości między oddziaływaniem a kolapsem.

      @Clermont: Nie stawiałem takiego znaku równości. Napisałem tylko, że „o kolapsie decyduje interakcja” (w przeciwieństwie do „świadomości obserwatora”, jak uważano kiedyś). Przykłady z mierzeniem bez interakcji są ciekawe, ale dość egzotyczne, bo opierają się na postselekcji.

      Synonimem operatora hermitowskiego jest operator samosprzężony

      @BionicA: Racja, dzięki za czujność.

      Pogląd głoszony przez kogo? Nieliniowość jest w konflikcie z superpozycją

      @Clermont: Chodziło mi głównie o teorię Ghirardiego-Riminiego-Webera. To też jest oczywiście tylko ciekawostka (tak jak Twój przykład z mierzeniem bez interakcji), ale pisząc „istnieje również pogląd” nie obiecywałem przecież dużo.

      Nie rozumiem tego zdania.

      @Clermont: Chyba je nadinterpretujesz. Zaraz potem napisałem przecież: „Jeśli skupimy się w naszych obserwacjach na położeniu czasoprzestrzennym, związki kauzalne muszą usunąć się w cień; natomiat gdy pytamy o przyczynę i skutek, nie ma sensu pytać jednocześnie o umiejscowienie zjawisk w czasie i przestrzeni.”

      Nie chodzi mi o niezgodność z SR, ale że wykonując pomiar kwantowy musisz czasami wybierać: albo położenie, albo pęd; albo czas, albo energia.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Soczewka z wody będącej w stanie nieważkości.
    #ciekawostki #fizyka #iss #kosmos #woda #gif

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Wszystko, co chciałeś wiedzieć o mechanice kwantowej, ale bałeś się zapytać (cz. 2)
    (Dzisiaj zabijemy, a może i nie, kota Schrödingera. Poprzednia część tutaj.)

    Według mechaniki kwantowej cząstka jest „rozmazana” po całym systemie; pytanie o jej położenie w klasycznym sensie tego słowa to jak pytanie, co wydarzyło się trzydziestego pierwszego kwietnia.

    Niektórzy z Was powinni w tym momencie nabrać podejrzeń. „Jak to?”, zapytacie. „Jak to ‚rozmazana’? Przecież jeżeli wykona się pomiar, to stwierdzimy, że cząstka znajduje się w jakimś konkretnym miejscu. W praktyce żaden pomiar nie jest co prawda doskonały, więc położenia nie ustalimy z nieskończenie wysoką precyzją, ale obszar poszukiwań da się zawęzić do bardzo małego wycinka przestrzeni. O żadnym ‚rozmazaniu’ nie może być więc mowy”.

    Tak, owszem. Nie wolno jednak zapominać o założeniu, na którym spoczywa powyższe rozumowanie: „jeżeli wykona się pomiar”. Według mechaniki kwantowej sytuacja przedstawia się bowiem tak, że dopóty pomiaru nie wykonamy, dopóki cząstka będzie znajdowała się wszędzie. Natomiast w momencie wykonania pomiaru nastąpi kolaps funkcji falowej i położenie cząstki zredukuje się do „bardzo małego wycinka przestrzeni” (którego wielkość określona jest przez niedokładność pomiaru).

    Do którego dokładnie? O tym teoria nie mówi. Dysponujemy wyłącznie rozkładem prawdopodobieństwa — kolaps ma charakter nie deterministyczny, lecz probabilistyczny.

    Właśnie tutaj pojawia się ów słynny element losowy, z którego mechanika kwantowa słynie i który tak bardzo nie podobał się Einsteinowi, że sprzeciwił mu się w liście do swego przyjaciela Maxa Borna słynnym zdaniem „Bóg nie gra w kości” (nie wszyscy wiedzą jednak, co Einsteinowi odpowiedział jego korespondent: „A jednak to nie my będziemy mówić Mu, jak kierować światem”).

    Rola probabilistyki w mikroskopijnym świecie jest jednak zazwyczaj przeceniana, bo w pewnym sensie teoria ta jest także całkowicie deterministyczna. Załóżmy, że znamy kwantowy wektor stanu w pewnej chwili i chcemy dowiedzieć się, w jaki sposób będzie on ewoluował z czasem. Odpowiedzi dostarcza nam słynne

    równanie Schrödingera,

    które pozwolę sobie przytoczyć w całości[5].

    Wygląda groźnie? Wcale nie. Przede wszystkim po obu stronach widzimy greckie psi Ψ, które, jak już wiemy, oznacza kwantowy wektor stanu. Po lewej stronie występuje on w połączeniu z operatorem różniczkowym, tym dziwnym ułamkiem. Ta kombinacja symboli oznacza „sposób, w jaki kwantowy wektor stanu zmienia się czasem”. Po prawej stronie oddziałuje na niego operator H reprezentujący energię. Natomiast i i przekreślone h to, odpowiednio, liczba wyimaginowana (czyli taka, której kwadrat równa się -1) i stała Plancka podzielona przez 2π. Równanie Schrödingera oświadcza nam zatem coś zgoła prostego: ewolucja stanu kwantowego określona jest przez jego zawartość energetyczną.

    Równanie Schrödingera jest całkowicie deterministyczne: znając wektor stanu w danej chwili, możemy wyliczyć, jak będzie wyglądał w dowolnej chwili w przyszłości. Warunek: W międzyczasie nie wolno wykonywać żadnych pomiarów. Jeżeli spróbujemy zmierzyć dowolną wielkość fizyczną związaną z systemem, to deterministyczna ewolucja się załamie i wektor stanu gwałtownie się zmieni. Zmiana ta będzie z jednej strony określona przez charakter naszego pomiaru, ale z drugiej — przez probabilistyczne prawidła rządzące teorią. Nieprzewidywalność jest wbudowana „na stałe” w mechanikę kwantową i nie wynika ani z niedoskonałości naszych pomiarów, ani z braku pełnej wiedzy na temat systemu.

    A co wydarzy się potem, czyli po pomiarze? Nic szczególnego — skolapsowany wektor podejmie swoją deterministyczną, zgodną z równaniem Schrödingera ewolucję… oczywiście dopóki nie wykonamy kolejnego pomiaru.

    Jeżeli zapytacie teraz, jak właściwie definiowany jest pomiar, będzie to niezwykle wnikliwe pytanie… na które niestety nie ma odpowiedzi, chociaż poszukuje się jej dość intensywnie od kilkudziesięciu lat (tzw. problem pomiaru). Mechanika kwantowa nie odpowiada na pytanie, co już jest pomiarem, a co jeszcze nim nie jest.

    Dawniej uważano, że w jakiś tajemniczy sposób niebagatelną rolę odgrywa tu świadomość inteligentnego obserwatora; że kolaps funkcji falowej powodowany jest ingerencją jakiegoś wścibskiego człowieka (albo Obcego, albo półinteligentnego szympansa), który poprzez obserwację pozyskuje wiedzę na temat systemu. Jeśli uważacie, że takie podejście wydaje się zbyt metafizyczne i niczego nie wyjaśnia (bo jak zdefiniować „świadomego inteligentnego obserwatora”?) będziecie mieli rację. Problematyczność kwestii doskonale ilustruje słynny

    paradoks kota Schrödingera:

    Mamy kota zamkniętego w pojemniku. Wewnątrz pojemnika znajduje się też mechanizm zdolny do szybkiego i bezbolesnego uśmiercenia futrzaka, np. poprzez stłuczenie fiolki z trującym gazem. Zapalnikiem jest niestabilny atom — aktywacja mechanizmu nastąpi w momencie jego rozpadu. Rzecz w tym, że, zgodnie z mechaniką kwantową, tak długo jak nie wykona się pomiaru, atom będzie znajdował się w superpozycji „rozpadnięty”-„nierozpadnięty”.

    Czy oznacza to, że dopóki ktoś nie zajrzy do pojemnika, dopóki kot również będzie znajdował się w superpozycji „martwy”-„żywy”? Ale dlaczego zwierzak nie liczy się jako obserwator? Kto jak kto, ale on powinien akurat wiedzieć, czy jeszcze żyje, czy już umarł… A jeżeli kota zastąpimy dużo prostszym organizmem, na przykład amebą? A jeśli ktoś zajrzy do pojemnika, ale nie powie od razu pozostałym, co zobaczył — czy on również będzie przez pewien czas „zsuperpozycjonowany” (tzw. paradoks przyjaciela Wignera)?

    Podobne pytania można mnożyć długo. Nieszczęsny kot Schrödingera udowadnia, że angażowanie w sytuację pojęcia „świadomego obserwatora” niczego nie rozwiązuje.

    ____________________
    [5] W lekko, ale tylko lekko, uproszczonej wersji.

    #gruparatowaniapoziomu #fizyka #fizykakwantowa
    pokaż całość

  •  

    Wszystko, co chciałeś wiedzieć o mechanice kwantowej, ale bałeś się zapytać (cz. 1)
    (tak, sam napisałem :))

    Popularne wprowadzenie do mechaniki kwantowej powinno zaczynać się od przedstawienia historycznej genezy teorii. Okoliczności jej powstania składają się bowiem na niezwykle zajmującą opowieść, w której nie brak wybitnych nazwisk, zażartych sporów i przełomowych koncepcji. (Nie)stety, gdybym choć pobieżnie chciał omówić tu historię powstania fizyki kwantowej, skończyłoby się na osobnej notce. Ograniczę się zatem tylko do niezbędnego minimum:

    Za symboliczną datę narodzin teorii zwykło przyjmować się 14 grudnia 1901, kiedy to Max Planck w swoim odczycie dla Niemieckiego Towarzystwa Naukowego postulował istnienie kwantów energii. Do ich odkrycia doprowadziły go badania nad tzw. promieniowaniem ciała doskonale czarnego[1]. Dalszy rozwój prawideł mechaniki kwantowej motywowała konieczność udoskonalenia istniejącego modelu atomowego. Struktura nowej gałęzi fizyki krzepła przez mniej więcej 30 lat[2]. Gdy w 1930 r. ukazał się kanoniczny podręcznik Paula Diraca pt. Principles of Quantum Mechanics, „kwantówka” była już w pełni ukształtowaną teorią.

    Źródłem wszystkich niezwykłości w mechanice kwantowej jest sposób, w jaki teoria ta opisuje stany systemów fizycznych. Rozważmy najprostszą sytuację: w pustej przestrzeni porusza się oto materialna cząsteczka, na którą nie oddziałują żadne siły. Według fizyki klasycznej stan cząstki w dowolnej chwili określa sześć liczb — trzy koordynaty przestrzenne precyzujące jej położenie i trzy składowe wektora pędu opisujące jej prędkość (oraz masę).

    Chcąc przewidzieć dalszy ruch cząsteczki, należy sięgnąć po słynne prawa Newtona kodyfikujące jej ruch „po wsze czasy”. Akurat w powyższej sytuacji żadnych sensacyjnych rezultatów się nie doliczymy, bo cząsteczka, dopóki nie natknie się na inne cząstki i nie padnie ofiarą oddziaływań elektromagnetycznych i grawitacyjnych, dopóty będzie poruszać się ruchem jednostajnie prostoliniowym.

    W ujęciu fizyki klasycznej powyższe podejście stosuje się jednak do wszystkich systemów, także tych o nieporównywalnie większym stopniu skomplikowania — kluczem do całkowitej wiedzy o systemie jest więc zawsze położenie i pęd każdego z jego elementów, a rolę zamku pełnią prawa Newtona[3].

    Metoda stosowana przez mechanikę kwantową wygląda zupełnie inaczej, gdyż tutaj położenie i pęd odgrywają drugorzędne znaczenie. Tym razem stan fizyczny opisywany jest przez kwantowy wektor stanu oznaczany zazwyczaj jako |Ψ>. Kwantowy wektor stanu to obiekt matematyczny zamieszkujący tzw. przestrzeń Hilberta.

    Jak sugeruje sama nazwa, jest tworem wysoce abstrakcyjnym, więc nie będziemy nawet starali się „przetłumaczyć” jego istoty na codzienny język. Liczy się bowiem to, że — w założeniu — kwantowy wektor stanu zawiera w sobie kompletną informację o opisywanym stanie fizycznym. Wszystkie właściwości stanu, o jakie jest sens pytać, są zawarte w obiekcie oznaczonym przez niepozorny symbol |Ψ>.

    Brzmi nieźle. Niestety, natychmiast pojawia się pierwsza implikacja poważnie kłócąca się ze zdrowym rozsądkiem. Załóżmy, że opisujemy w sposób kwantowomechaniczny system składający się z cząstki uwięzionej między nieskończonymi potencjałami (czyli, po ludzku mówiąc, mowa o cząstce zamkniętej „na amen” w jakimś pojemniku) i że z kwantowego wektora stanu chcemy uzyskać informację dotyczącą położenia cząstki w danej chwili. Niestety, nie da się. Najlepsze, co można zrobić, to przekształcić wektor stanu w

    funkcję falową,

    która opisuje prawdopodobieństwo, z jakim cząstka może znajdować się w danym regionie systemu. Podkreślmy: „może znajdować się”, a nie „znajduje się”. To pozornie banalne rozróżnienie odgrywa tu wysoce niebanalną rolę. Zgodnie ze standardową interpretacją[4] mechaniki kwantowej, cząstka znajduje się bowiem nigdzie i wszędzie jednocześnie — chociaż w niektórych miejscach jest „bardziej”, a w innych „mniej”. Prawdopodobieństwo, o jakim była mowa cztery zdania wcześniej, nie wynika z naszej niewiedzy, lecz z wewnętrznej nieokreśloności systemu kwantowego. Cząstka jest „rozmazana” po całym systemie; pytanie o jej położenie w klasycznym sensie tego słowa to jak pytanie, co wydarzyło się trzydziestego pierwszego kwietnia.

    cdn.

    ____________________
    [1] Pod tą nieco podejrzaną nazwą kryje się po prostu każde ciało, które w ogóle nie odbija padającego na nie promieniowania elektromagnetycznego (czyli zwykłego światła oraz całej reszty elektromagnetycznego spektrum). Ciało doskonale czarne to fizyczna idealizacja, podobnie jak ten koń z dowcipu, który ma kształt kuli i porusza się ruchem harmonijnym. W praktyce teoria ciała doskonale czarnego daje się na szczęście z powodzeniem stosować do „zwyczajnych” ciał, np. do Słońca. Fizycy wykorzystują ją do przewidywania, w jaki sposób rzeczone ciała będą reemitować uprzednio pochłonięte, lub nawet samodzielnie wytworzone, promieniowanie.

    [2] Najbardziej skoncentrowane prace nad aparatem matematycznym nowej teorii przypadają jednak na drugą połowę lat dwudziestych.

    [3] Mówimy tutaj o mechanice, czyli gałęzi fizyki zajmującej się ruchem materii, lecz w ten sam schemat wpisuje się także klasyczny elektromagnetyzm. „Jedyna” różnica polega na tym, że rolę położenia i pędu przejmują wektory pola elektrycznego i pola magnetycznego, a rolę praw Newtona — równania Maxwella. Warto dodać, że synteza newtonowskiej mechaniki i maxwellianskiego elektromagnetyzmu nie nastręcza teoretycznych trudności, choć do pełnego zrozumienia pewnego szalenie istotnego niuansu związanego z prędkością światła niezbędna była szczególna teoria względności Einsteina ze wszystkimi jej implikacjami.

    [4] Standardową nie znaczy jedyną. Formalizm mechaniki kwantowej można interpretować na różne sposoby i niektóre z nich (w szczególności tzw. ontologiczna interpretacja Bohma) dopuszcza dużo bardziej zdroworozsądkowe podejście do zjawisk kwantowych. Standardowa interpretacja jest jednak... standardowa, chociaż niewykluczone, że zadecydowały o tym nie obiektywne walory, a ogromny autorytet Nielsa Bohra, jej zażartego obrońcy. Przegląd poszczególnych interpretacji formalizmu mechaniki kwantowej to doskonały temat na zupełnie osobny artykuł.

    #gruparatowaniapoziomu #fizyka #fizykakwantowa
    pokaż całość

    •  

      @LukaszLamza: Rozumiem, o czym piszesz, za to ty nie rozumiesz, że wprowadzanie obiektywnego kolapsu, realizmu, nielokalności czy jakiekolwiek próby uczynienia funkcji falowej rzeczywistym obiektem to nie debata filozoficzna, tylko ingerencja w fizykę. Fizyczna strona mechaniki kwantowej = interpretacja kopenhaska. Nie ma konkurentów i nie ma czego interpretować w fizycznym sensie. Zostawiam w spokoju filozofów i filozofujących fizyków, którzy nie zaprzeczają faktom znanym z fizyki. Niestety, większość z nich zaprzecza, w gruncie rzeczy podważając podstawowe aksjomaty. Więc to nie jest lepsza interpretacja mechaniki kwantowej (bo ta jedyna jest znana), tylko ich nowa mechanika kwantowa. Problem w tym, że to ta kopenhaska od 90 lat święci sukcesy i nie odnosi porażek. pokaż całość

    •  

      @Clermont: "Zostawiam w spokoju filozofów i filozofujących fizyków, którzy nie zaprzeczają faktom znanym z fizyki." - na pewno są Ci bardzo wdzięczni. :) A tak już mówiąc serio, to musisz przyznać, że "interpretacja" kopenhaska nie jest de facto interpretacją, tylko brakiem interpretacji. Jest odpowiednikiem agnostycyzmu. W tym sensie rozumiem, o co chodzi z hasłem, że "mechanika kwantowa nie potrzebuje interpretacji" i mogę podpisać się pod stwierdzeniem, że "fizyczna strona mechaniki kwantowej = interpretacja kopenhaska" (przy czym wahałbym się, czy nie lepiej byłoby napisać "matematyczna..."). Chodzi mi WYŁĄCZNIE o zgodę na to, że przynajmniej dla niektórych ważnych przedstawicieli mechaniki kwantowej owa fizyczna/matematyczna strona MK to NIE WSZYSTKO i że to nie jest bełkotanie przygłupów przy bełcie, tylko potencjalnie ważne sprawy, powiedzmy sobie, światopoglądowe.

      Powtórzę - ja osobiście nie siedzę w filozofii mechaniki kwantowej, natomiast miałem przyjemność przejścia przez pełen kurs uniwersytecki mechaniki kwantowej, z relatywistyczną włącznie, i pewne pytania naturalnie cisną się na usta. Miło jest mi zauważyć, że również wysłużeni Nobliści zadają te same pytania, więc to nie tylko jakieś moje naiwne głupotki studenta. I są to pytania, których wypowiedzenie, analizowanie czy nawet poszczególne próby odpowiedzi, wcale nie naruszają fizyki. Nikt zdrowy na rozumie nie będzie przecież twierdził, aby potencjalnie sprawdzalne obserwacyjnie pytania rozstrzygać metodą analizy filozoficznej! Nierówności Bella są ważne filozoficznie, ale sprawdzalne - więc trzeba po prostu sprawdzić, i jeżeli moja teoria filozoficzna jest niezgodna z wynikiem, to tym gorzej dla teorii. Natomiast "interpretacja" kopenhaska oznacza odpowiedzenie studentowi, który naturalnie wpada na te pytania, żeby siedział cicho i nie filozofował, tylko po prostu policzył atom wodoru i jak wyjdzie zgoda ze spektroskopią, to szafa gra.

      Inaczej mówiąc, owszem, ISTNIEJE rdzeń fizyczny, i, owszem, interpretacja kopenhaska jest najbardziej bezpiecznym, najbardziej oczywistym sposobem uczynienia mu zadość, ale istnieje też wiele pytań, na które ów rdzeń nie odpowiada - bo to NIE są pytania czysto naukowe. Istnieje ponadto pokaźna populacja znakomitych fizyków, którzy poważnie się tymi pytaniami zajmują. Tyle.

      Nie mogę pojąć, dlaczego nie możemy zgodzić się na tych kilka, zdawałoby się, elementarnych faktów, które nie należą przecież nawet do spraw naukowych, tylko dotyczących socjologii/historii nauki. Jeżeli mieścisz się w gronie osób, którym wystarcza "interpretacja" kopenhaska, należąc więc wg ostrożnych szacunków do 42% fizyków kwantowych - brawo, proszę bardzo. Ale nie zaprzeczaj, na Boga, że istnieje pozostałe 58% i że to również mogą być porządni fizycy.

      Dobra, teraz już naprawdę kończę. Jeżeli masz ochotę, możemy podpisać protokół rozbieżności. Pozdr. serdecznie, dzięki za rozmowę.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (34)

  •  

    Mircy pomóżcie, bo niezły mindfuck złapałem!!!
    Hipotetyczna sytuacja. Tworzę maszynę, która jest nieskończenie dokładna, niezawodna i perfekcyjna. Maszyna ma takie zadanie. Zeskanować moje ciało, atom po atomie, dokładnie co do joty. Później zdeintegrowac moje ciało. Później odtworzyć atom po atomie to co zeskanowała. Niby zajebiście, bo jestem sobą, mam wszystkie organy, wszystkie komórki, pamięć tak samo jak podczas skanowania. Idealna metodą hibernacji! Ogólnie zajebiście. Niestety pech, maszyna się popsula i zapomniała mnie wcześniej zniszczyć. I jest mnie teraz dwóch, identycznych! Gdzie jest moja świadomość, którym ciałem steruje?!!

    #filozofia #biologia #fizyka #religia (?) #mindfuck #lem #kiciochpyta #pomocy
    pokaż całość

    źródło: akphoto2.ask.fm 18+

  •  

    Czy można wyprowadzić równania szczególnej teorii względności bez założenia stałej prędkości światła, opierając się tylko na równoważności układów inercjalnych Galileusza?

    Ponieważ pojawiło się dzisiaj wykopalisko (główna, hehe) przedstawiające znacznie mniej interesujące i z dodatkowymi założeniami wyprowadzenie równania na dylatację czasu, to pomyślałem, że może kogoś zainteresuje fakt, że nie potrzebujemy w ogóle postulować niczego o prędkości światła, żeby podać kluczowe dla STW transformacje Lorentza.

    Wystarczy zasada względności - nie mylić z teorią względności! - odkryta jeszcze przez Galileusza (XVI/XVII wiek), która mówi, że żaden inercjalny układ odniesienia nie jest wyróżniony.

    Rozumowanie zamieścił prof. Andrzej Szymacha w Delcie, a ja podaję link do jego treści w faq usenetowej (#gimbynieznajo) grupy dyskusyjnej pl.sci.fizyka: http://www.faq.jakubw.pl/fizyka/node31.html

    #fizyka #nauka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ligamozgow
    pokaż całość

  •  

    Antonow An-72 (zdjęcie od przodu) - jedyny produkowany w większej ilości samolot, który do latania pomocniczo wykorzystuje Efekt Coandy polegający na przyleganiu strumienia gazu lub cieczy do najbliższej powierzchni.
    Tu realizowany przez silniki umieszczone nad skrzydłami i zakrzywioną powierzchnię za nimi, która powoduje powstawanie turbulentnych zawirowań powietrza dających dodatkową siłę nośną.
    #ciekawostki #lotnictwo #aircraftboners #samoloty #an72 #gif #fizyka
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    We Francji, do konserwacji żywności, używa się m.in. zabójczego dla organizmów żywych promieniowania jonizującego (czyli pochodzącego z pierwiastków radioaktywnych). Obecnie, we Francji takie instalacje znajdują się w:

    - Chaumesnil (pod Paryżem, w stronę Belgii), naświetlanie beta,
    - Ionisos Orsay (pod Paryżem, nieco na północ, nieczynny),
    - Sable (okolice Nantes), naświetlanie gamma,
    - Pouzauges (okolice Nantes), naświetlanie gamma,
    - Dagneux (okolice Lyon), naświetlanie gamma,
    - Marseille, naświetlanie gamma.

    Mam nadzieję, że spodobała się Wam ta ciekawostka, pewnie mało ktoś wie, że coś takiego w ogóle istnieje.

    #francja #fizyka #gruparatowaniapoziomu

    --
    Wszystkie nieodpowiednie komentarze będą usuwane
    pokaż całość

    •  

      @NadiaFrance: A trawa jest czerwona tylko człowiek widzi ją na zielono, bo tak. Nie masz zielonego pojęcia o dziedzinie w której zajmujesz stanowisko i wprowadzasz ludzi w błąd.

      Wołam też @pan-bartolomeu-dias: by naprostować jego skrzywiony przez Ciebie stan wiedzy.

      Co prawda tak jak mówisz DNA jest uszkadzane równomiernie niezależnie od stopnia skomplikowania organizmu, jednak kluczowe są tu mechanizmy naprawcze DNA danego gatunku.

      W zależności od rodzaju czy gatunku organizmu ta sama jednorazowa dawka promieniowania może być nieszkodliwa lub całkowicie zabójcza. Na przykład owady są znacznie odporniejsze od ludzi. Karaluchy kilkukrotnie, muszki owocówki czy chrząszcze mączniaki są tak odporne że o ile znajdowały by się w odległości pozwalającej uniknąć fizycznych uszkodzeń mogły by przetrwać eksplozję jądrową i bezpośredni opad promieniotwórczy. Najodporniejszym na promieniowanie znanym nam organizmem jest bakteria Deinococcus radiodurans na której nie robi wrażenia nawet 500-krotna dawka śmiertelna dla człowieka. Zresztą nazwa tej bakterii wzięła się właśnie od jej niezwykłej odporności.

      https://pl.wikipedia.org/wiki/Deinococcus_radiodurans

      A w Czarnobylu promieniowanie już dawno opadło do bezpiecznego poziomu i żyją tam dzikie zwierzęta. Oczywiście w glebie na kilkunastu centymetrach głębokości znajdują się cząstki z opadu który miał miejsce po katastrofie, a w zamkniętych miejscach które nie zostały oczyszczone z pierwotnego skażenia promieniowanie również może stanowić zagrożenie.

      Na przyszłość poczytaj o temacie w którym chcesz zabrać głos zanim rozprzestrzenisz kolejną herezję.
      pokaż całość

    •  

      @TheDuck: potwierdzasz to, co ja sama napisałam.

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    Wyczytałem gdzieś, że gdyby ludzkość wyginęła, to po roku satelity zaczęłyby spadać. Czy to prawda? Jeśli tak to dlaczego? Myślałem, że one same się utrzymują na orbicie.
    #astronomia #pytaniedoeksperta #fizyka

    •  

      @Gorion103: w sumie rano przeglądałem jakies strony na szybko w tym temacie i znalazłem jakas wzmiankę ze na poczatku chyba faktycznie wahadłowce ponoć tez to robiły, ale i tak przejęły to wlasnie progres i soyuz.

      @Neftri: nie wiem czy wiesz w jaki sposob utrzymywana jest juz nie wysokość, ale orientacja stacji kosmicznej w przestrzeni. Jesli nie sa prowadzone żadne manewry dokowania to stacja zawsze zwrócona jest w jednym kierunku i jest to utrzymywane przy pomocy wielkich żyroskopów. Sa przymocowane na sztywno do stacji i uruchomione. Zmiana ich położenia powoduje reakcje według zasady termodynamiki. A ze sa sztywno połączone to reakcją jest zmiana ułożenia stacji względem ziemi. Są zasilane elektrycznie z paneli słonecznych. Kiedys sam myslalem ze do obracania stacją uzywa sie tych małych silniczków korekcyjnych (reaction control system) ktore sa np w wahadłowcach. pokaż całość

    •  

      Zmiana ich położenia powoduje reakcje według zasady termodynamiki
      @LordLookas: nie zasady termo tylko zachowania momentu pędu.

      Nie mogą być też na sztywno przymocowane bo uniemożliwi to jakiekolwiek manewrowanie. Musi się to odbywać przez jakiś przeguby Cardana. ISS również wykorzystuje ustawienie paneli słonecznych, aby działy jak takie mini skrzydła na tych resztkach atmosfery. Tam się próbuje wykorzystać nawet najmniejszą siłę, nic się nie marnuje. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Większość satelitów wykorzystuje żyroskopy do obrotów. Nawet te najmniejsze polskie typu BRITE.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Ciężko mi to pojąć. Skąd wiemy, że coś jest miękkie, a coś twarde?
    #nauka #fizyka #pytaniedoeksperta

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Moja pierwsza konferencja naukowa. Miałam też okazje zaprezentować wyniki moich 'badań'.
    #nauka #fizyka #medycyna #chwalesie

  •  

    Orbitująca kropla wody.

    Jak w przypadku braku ciążenia będą zachowywały się krople wody? Poruszając się wokół kawałka plastiku (w tej roli drut do robótek ręcznych) w pierwszej chwili kojarzą się z miniaturowym układem planetarnym. Pierwsze wrażenie jest jednak mylne i choć widok w istocie przypomina ten, znany z planetarium, to orbitowanie kropel wokół podłużnego kształtu nie wynika z grawitacji.
    Zjawisko możemy obserwować dzięki elektrostatyce - drut jest przed doświadczeniem elektryzowany przez potarcie kawałkiem papieru, a w warunkach panujących na stacji kosmicznej, w których wyeliminowano ciężar kropel, oddziaływania elektrostatyczne działają niczym siła dośrodkowa.

    pokaż spoiler http://nt.interia.pl/news-orbitujace-krople-wody-niezwykle-doswiadczenie-w-stanie-niew,nId,693929


    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #ciekawostki #nauka #liganauki #gruparatowaniapoziomu #kosmos ? #iss
    #exploworld #fizyka #gif
    pokaż całość

    GIF

    źródło: i.giftrunk.com (942KB)

  •  

    Codzienna dawka astronewsów z #pulskosmosu

    Mamy pierwsze wyniki naukowe misji Juno do Jowisza. To co już dowiedzieliśmy się dzięki tej sondzie każe naukowcom od nowa pisać książki o gazowych olbrzymach, a szczególnie o Jowiszu.

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/26/mamy-pierwsze-wyniki-naukowe-z-misji-juno/

    Astronomowie zaobserwowali jak masywna gwiazda po prostu zniknęła im z pola widzenia. Najprawdopodobniej gwiazda zapadła się w sobie do stadium czarnej dziury bez jakiejkolwiek eksplozji supernowej. To zjawisko może tłumaczyć dlaczego obserwujemy tak mało supernowych, których źródłem są najmasywniejsze gwiazdy.

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/gwiazda-po-cichu-zmienila-sie-w-czarna-dziure/

    Sonda Cassini obserwuje Przesilenie letnie na półkuli północnej Saturna. Dzięki tej fenomenalnej misji, która zakończy się 15 września br. mieliśmy okazję obserwować planetę podczas przesilenia zimowego, równonocy i przesilenia letniego, dzięki czemu wiele dowiedzieliśmy się o zmianach zachodzących wraz ze zmianami pór roku.

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/cassini-obserwuje-przesilenie-letnie-na-saturnie/

    W nieoczekiwanym ruchu, NASA podjęła decyzję o przyspieszeniu o rok startu misji Psyche do metalowej planetoidy. Dzięki temu dużo korzystniejsza trajektoria lotu pozwoli sondzie dotrzeć do celu już w 2026 roku - cztery lata szybciej niż pierwotnie planowano.

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/25/nasa-przyspiesza-start-misji-psyche-do-metalowej-planetoidy/

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #nauka #liganauki #ligamozgow #ciekawostki #fizyka

    Jeżeli nie podoba Ci się taki codzienny spis newsów astronomicznych - dodaj #pulskosmosu do czarnej listy
    pokaż całość

  •  

    Najczarniejsza znana substancja w interakcji z ludzką dłonią.

    #ciekawostki #fizyka #heheszki

    GFY

    źródło: gfycat.com

  •  

    Jak mogłyby wyglądać inteligentne istoty z innych planet? Zastanówmy się czy być może humanoidalna forma nie byłaby optymalna dla istot pragnących stworzyć cywilizację. Wersja wideo tutaj -> link więc zachęcam do oglądania i wykopywania, natomiast dla miłośników czytania poniżej wersja pisana. Spoglądając w bezkres kosmosu, ludzie od wieków zastanawiają się czy istnieją tam inteligentne formy życia. Tylko w naszej galaktyce Drodze Mlecznej wg szacunków może się znajdować nawet ponad 100 miliardów planet. Jeśli na niektórych z tych planet mogło powstać życie to warto się zastanowić nad tym jaką mogłoby przybrać formę. Naturalnie takie rozważania są jedynie sferą domysłów, gdyż można bazować tylko na życiu jakie znamy z planety Ziemia. Jeśli życie istnieje także na innych planetach to z pewnością może przybierać najbardziej zdumiewające i niesamowite formy jakie tylko można sobie wyobrazić. Najlepiej widać to po tym jak niezwykle różnorodne są formy życia na naszej planecie. W przypadku rozważań nad wyglądem istot z kosmosu, warto się jednak skupić tylko na takich istotach, które są inteligentne i które są w stanie stworzyć cywilizację. To właśnie z takimi istotami ludzie mogliby nawiązać oficjalny kontakt.

    W kulturze masowej dominuje obraz humanoidalnych istot, które są podobne do ludzi. Wiele osób krytykuje taki sposób postrzegania kosmitów, zwracając uwagę na niepotrzebny antropomorfizm i przekonanie o ludzkiej wyjątkowości. Warto się jednak zastanowić czy być może humanoidalna forma nie byłaby odpowiednia dla istot pragnących stworzyć cywilizację.
    Jedyny namacalny przykład takich istot mamy na naszej planecie. Mimo że na Ziemi żyją miliony różnych gatunków zwierząt i roślin to tylko ludzie jako jedyni potrafili stworzyć cywilizację. Długi i mozolny rozwój ewolucji sprawił, że istoty człekokształtne wyewoluowały do formy współczesnego człowieka. Cywilizacji nie potrafiły stworzyć np. dinozaury, płaszczki czy też rekiny. Ludzka cywilizacja to jedyny znany nam przykład, na którym można bazować.

    Ludzie posiadają szereg cech, które sprzyjały im w dojściu do dzisiejszego stadium. Człowiek posiada duży mózg, który jest kluczowy do ewentualnego stworzenia cywilizacji. Człowiek posiada także chwytne i zręczne palce, za pomocą których mógł opanować sztukę posługiwania się narzędziami, od których zależne jest stworzenie ewentualnej cywilizacji technicznej. Niektóre zwierzęta na Ziemi potrafią posługiwać się bardzo prymitywnymi narzędziami, jednak ich anatomia w postaci utrudnionego chwytania i manipulowania wyklucza bardziej zaawansowane narzędzia. Człowiek posiada także niezbędne ośrodki komunikacji ze światem, takie jak oczy czy uszy, które są osadzone blisko mózgu. Nogi za pomocą których człowiek może się szybko przemieszczać również są bardzo istotne, gdyż dzięki nim można łatwo zdobywać pożywienie oraz uciekać przed drapieżnikami co zapewniało przetrwanie gatunku. Zręczność i rozwinięty mózg pomogły człekokształtnym przetrwać aż kilka milionów lat, w trakcie których rozwinęły się do formy współczesnego homo sapiens.

    Tak było na Ziemi, pytanie jednak czy podobne procesy zachodziłyby na innych planetach? Naturalnie niczego nie można być pewnym, jednak kilku naukowców w przychylny sposób wypowiadało się na temat tego, czy kosmici mogliby posiadać humanoidalne ciała. Jednym z nich jest Frank Drake, astrofizyk, założyciel SETI i twórca równania Drake’a. W jednym z wywiadów zapytany o ewentualny wygląd istot pozaziemskich, wypowiedział się w następujący sposób:

    **"Kosmici mogą być istotami humanoidalnymi. My, ludzie, możemy stać prosto na dwóch nogach, zachowując wolne ręce, za pomocą których manipulujemy przedmiotami czy narzędziami. Dzięki temu udało nam się zbudować radioteleskopy. Dobrze jest mieć głowę na szczycie ciała, bo dzięki temu można w porę wypatrzeć zwierzę, które chcemy upolować i zjeść, czy po prostu rozejrzeć się po okolicy. Dobrze, jeśli oczy znajdują się w głowie, bo dzięki temu impulsy nerwowe mają do pokonania krótką drogę od narządu wzroku do mózgu. Posiadanie dwojga oczu też ma kilka korzyści - możemy widzieć w trzech wymiarach i zachowujemy zdolność widzenia nawet gdy stracimy jedno oko. Podejrzewam, że gdybyśmy zobaczyli istoty pozaziemskie z odległości 100 metrów, oświetlone od tyłu, nie odróżnilibyśmy ich od ludzi. Różnice byłyby widoczne dopiero po zbliżeniu się do obcych.”**

    Frank Drake słusznie wskazał na kilka atutów, które sprzyjają w szybkim rozwoju i ewentualnej możliwości zbudowania cywilizacji. Warto też zauważyć, że natura lubi symetrię i bardzo możliwe że takie istoty mogłyby mieć symetryczną budowę ciała, podobnie jak np. ludzie. Pytanie jednak czy ewolucja na innych planetach przebiegłaby tak jak na Ziemi. Czy ewentualne inteligentne istoty posiadałyby humanoidalne ciała? Podczas debaty na Uniwersytecie Howarda na te pytanie odpowiedział Richard Dawkins, sławny ewolucjonista. Dawkins stwierdził, że jakkolwiek niczego nie można być pewnym, to jednak życie na Ziemi rozwijało się przez przewidywalne wzorce ewolucji i możemy się spodziewać, że na innych planetach odbywałoby się to w podobny sposób. Dawkins zaznaczył, że np. na Ziemi zwierzęta na oddzielnych kontynentach nadal mają podobne geny i cechy charakterystyczne mimo że dawno temu rozdzieliły się w łańcuchu ewolucyjnym.

    Ciekawy argument przytoczył także Bernard Bates, profesor fizyki z Uniwersytetu Puget Sound. Wg niego kosmici posiadający cywilizację oraz zaawansowaną technologię musieliby funkcjonować na lądzie, gdyż rozwinięta technologia potrzebuje ognia aby ją uruchomić. Zwracał także uwagę, że kluczowym czynnikiem dla rozwoju są dłonie z delikatnymi palcami, umożliwiającymi precyzyjne manipulowanie przedmiotami. Te wszystkie przesłanki wskazują nam dlaczego kosmici mogliby przypominać z wyglądu ludzi. Mimo podobieństwa istniałyby zapewne znaczne różnice w wyglądzie, wynikające z odmiennego środowiska, w którym się rozwijały – inna grawitacja czy też inny skład atmosfery. Wydaje się jednak że humanoidalna forma jest optymalna dla istot które mają stworzyć cywilizację.

    Przy takich rozważaniach warto też pamiętać o hipotezie starożytnych astronautów. Jeśli faktycznie od tysięcy lat jesteśmy odwiedzani przez inteligentne istoty z kosmosu to ich uwieczniony wygląd wskazuje na to, że są do nas podobne. Boskie istoty które przybywały z nieba miały humanoidalny wygląd co widać na starożytnych petroglifach, malowidłach, w opisach z tekstów religijnych a także bardziej współczesnych relacjach z bliskich spotkań trzeciego stopnia. Gdyby w najbliższym czasie na Ziemię przybyły statki kosmiczne to oczekiwalibyśmy, że wyjdą z nich kosmici w humanoidalnej formie, a nie np. w formie ptaków lub plazmy. Być może zatem obraz kosmitów znany z kultury masowej nie odbiega znacznie od prawdy i takie istoty byłyby do nas bardzo podobne.

    #kosmiczneopowiesci #ufo #nauka #przemyslenia #wszechswiat #oswiadczenie #fizyka
    pokaż całość

    źródło: obraz34.png

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      W kulturze masowej dominuje obraz humanoidalnych istot, które są podobne do ludzi. Wiele osób krytykuje taki sposób postrzegania kosmitów, zwracając uwagę na niepotrzebny antropomorfizm i przekonanie o ludzkiej wyjątkowości.

      To akurat jest prawda.

      Cywilizacji nie potrafiły stworzyć np. dinozaury, płaszczki czy też rekiny.

      Ciekawe dlaczego?

      Człowiek posiada duży mózg, który jest kluczowy do ewentualnego stworzenia cywilizacji.

      Nie tyle liczy się duży mózg, tylko stosunek masy mózgu do masy ciała danego zwierzęcia - im większy tym lepszy, tzw. współczynnik encefalizacji. Neandertalczyk miał większy mózg niż Homo Sapiens i jak skończył?

      Człowiek posiada także chwytne i zręczne palce, za pomocą których mógł opanować sztukę posługiwania się narzędziami, od których zależne jest stworzenie ewentualnej cywilizacji technicznej.

      To prawda, człowiek ma najzręczniejsze ręce ze wszystkich zwierząt.

      Naturalnie niczego nie można być pewnym, jednak kilku naukowców w przychylny sposób wypowiadało się na temat tego, czy kosmici mogliby posiadać humanoidalne ciała. Jednym z nich jest Frank Drake, astrofizyk, założyciel SETI i twórca równania Drake’a.

      Drake to astrofizyk nie biolog czy antropolog więc jego wiedza z tego tematu jest mocno ograniczona.

      Dobrze jest mieć głowę na szczycie ciała, bo dzięki temu można w porę wypatrzeć zwierzę, które chcemy upolować i zjeść, czy po prostu rozejrzeć się po okolicy.

      Głowa na szczycie ciała ma to do siebie, że w razie upadku łatwiej się roztrzaskuje, nie wspominając o problemach przy porodzie.

      Dobrze, jeśli oczy znajdują się w głowie, bo dzięki temu impulsy nerwowe mają do pokonania krótką drogę od narządu wzroku do mózgu. Posiadanie dwojga oczu też ma kilka korzyści - możemy widzieć w trzech wymiarach i zachowujemy zdolność widzenia nawet gdy stracimy jedno oko.

      A posiadanie większej ilości oczu "dookoła głowy" jest jeszcze lepsze.

      Podejrzewam, że gdybyśmy zobaczyli istoty pozaziemskie z odległości 100 metrów, oświetlone od tyłu, nie odróżnilibyśmy ich od ludzi. Różnice byłyby widoczne dopiero po zbliżeniu się do obcych.

      A Stanisław Lem pisał w swoich książkach, że gdybyśmy zobaczyli prawdziwych ET to byśmy nawet nie wiedzieli, że to oni.

      Pytanie jednak czy ewolucja na innych planetach przebiegłaby tak jak na Ziemi.

      Nie, nie przebiegała. Istnieje za dużo czynników losowych takich jak np. masowe wymierania.

      Czy ewentualne inteligentne istoty posiadałyby humanoidalne ciała?

      Patrze wyżej.

      Dawkins zaznaczył, że np. na Ziemi zwierzęta na oddzielnych kontynentach nadal mają podobne geny i cechy charakterystyczne mimo że dawno temu rozdzieliły się w łańcuchu ewolucyjnym.

      Bo wszystkie organizmy na Ziemi pochodzą od wspólnego przodka.

      Ciekawy argument przytoczył także Bernard Bates, profesor fizyki z Uniwersytetu Puget Sound. Wg niego kosmici posiadający cywilizację oraz zaawansowaną technologię musieliby funkcjonować na lądzie, gdyż rozwinięta technologia potrzebuje ognia aby ją uruchomić.

      100% prawdy.

      Zwracał także uwagę, że kluczowym czynnikiem dla rozwoju są dłonie z delikatnymi palcami, umożliwiającymi precyzyjne manipulowanie przedmiotami.

      Wystarczy jeden precyzyjny organ do manipulowania przedmiotami - na tyle silny, żeby udźwignąć kamień i go obrobić i na tyle słaby aby zbudować procesor. Nasze ręce nadają się do tego idealnie co nie oznacza, że są najlepsze w całym Wszechświecie.

      Mimo podobieństwa istniałyby zapewne znaczne różnice w wyglądzie, wynikające z odmiennego środowiska, w którym się rozwijały – inna grawitacja czy też inny skład atmosfery.

      To już sama grawitacja skreśla humanoidalną budowę ciała jako optymalną - przy dużej grawitacji potrzeba by było mocniejszego kręgosłupa , zaś przy słabej byłby zbyt łamliwy.

      Wydaje się jednak że humanoidalna forma jest optymalna dla istot które mają stworzyć cywilizację.

      Jest tylko i wyłącznie optymalna na Ziemi jako produkt 4 miliardów lat ewolucji życia.
      pokaż całość

      +: Saves
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Codzienna dawka astronomii z #pulskosmosu

    Astronomowie zaobserwowali zaskakająco długi dżet materii wyemitowany przez bardzo młodego brązowego karła. Dotychczas jeżeli już obserwowaliśmy dżety z brązowych karłów były one niezwykle krótkie. Tym razem jednak mamy do czynienia z dżetem o długości rzędu 0,7 roku świetlnego - a to już rozmiary charakterystyczne dla dżetów emitowanych przez młode gwiazdy - czy zatem brązowe karły także ten element swojej ewolucji dzielą z gwiazdami?

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/hh-1165-wyjatkowo-dlugi-dzet-wyemitowany-przez-brazowego-karla/

    #gwiazdy #brazowekarly #astronomia #kosmos #wszechswiat #nauka #fizyka #ciekawostki

    Obserwatorium ALMA wykonało niesamowite zdjęcie lodowego pierścienia pyłowego otaczającego oddaloną od nas o 25 lat gwiazdę Fomalhaut. Pierścień oddalony jest od gwiazdy o 20 mld kilometrów i ma szerokość 2 mld kilometrów. Pod względem chemicznym zaskakująco przypomina obszar, w którym w Układzie Słonecznym znajdują się komety.

    #komety #gwiazda #fomalhaut

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/alma-obserwuje-lodowy-pierscien-wokol-mlodego-ukladu-planetarnego/

    W dniu dzisiejszym po raz kolejny astronomowie zauważyli nieoczekiwany spadek jasności gwiazdy Tabby - tak, tak, tej samej, która w zeszłym roku odpowiadała za zamieszanie i liczne teorie związane ze sferą Dysona itd. W związku z powyższym astronomowie zwrócili się do całego środowiska obserwatorów o obserwowanie gwiazdy w ciągu najbliższych 48 godzin i wykonywanie jej widm - być może tym razem dowiemy się czegoś nowego?

    Rzeki na Tytanie, doliny wycięte przez rzeki znacznie bardziej przypominają te znajdowane na Marsie niż na Ziemi. Jest tak z uwagi na brak aktywności tektonicznej na dwóch tych ciałach.

    Więcej: http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/19/krajobraz-tytana-znacznie-bardziej-przypomina-marsjanski-niz-ziemski/

    Jeżeli codziennie wiadomości astronomiczne nie przypadły Ci do gustu po prostu dodaj #pulskosmosu do czarnej listy.
    pokaż całość

  •  

    Codzienna dawka astronomii z #pulskosmosu

    Dobryj wieczier,

    W archiwalnych danych z teleskopu Hubble'a astronomowie odkryli księżyc krążący wokół 3. pod względem rozmiarów planety karłowatej 2007 OR10. Księżyc ma średnicę ok. 250-400 km i wraz ze swoją planetą karłowatą znajduje się 3 razy dalej od Słońca niż Pluton. 2007 OR10 to największy obiekt Układu Słonecznego nieposiadający własnej nazwy. Pośród planet karłowatych większe od niego są tylko Pluton i Eris.

    http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/18/hubble-dostrzegl-ksiezyc-trzeciej-pod-wzgledem-rozmiarow-planety-karlowatej/

    #astronomia #astrofizyka #kosmos #wszechswiat #fizyka #ciekawostki #wiedza #nauka #hubble

    NASA zaczyna się rozglądać za instrumentami naukowymi, w które mógłby być wyposażony lądownik, który w przyszłości mógłby osiąść na powierzchni jednego z najbardziej interesujących obiektów Układu Słonecznego, a mianowicie Europy - lodowego księżyca Jowisza, który skrywa pod lodową powłoką ocean ciekłej wody zawierający ponad 2 razy więcej wody niż wszystkie oceany na Ziemi.

    http://www.pulskosmosu.pl/2017/05/18/nasa-zbiera-pomysly-na-instrumenty-dla-ladownika-europanskiego/

    #jowisz #europa #ksiezyc #zycie #wszechswiat

    Jeżeli nowosci ze swiata astronomii nie przypadly Ci do gustu, po prostu dodaj #pulskosmosu do czarnej listy

    Do jutra!
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #fizyka

0:0,0:0,0:1,0:2,2:0,0:0,1:0,0:0,0:2,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0