Przeszkadza Ci #polityka na Wykopie?
Zarejestruj konto i sam decyduj jakie tematy chcesz wyświetlać!
  •  

    Jak poradzić sobie z płaczliwością,nawet wyzwisko powoduję u mnie te odruchy.Jeśli tego nie zrobię w pracy mnie zjedzą
    #psychologia #pracbaza #przegryw #pytanie #pytaniedoeksperta #feels #fobiaspoleczna #depresja

  •  

    Fobia społeczna zniszczyła mi życie.Tak, nie mam wykształcenia, znajomych NIC ,straciłem wszystko ,każdy uważa mnie za dziwadło, nie odzywam się do nikogo,boje się A gdy mam załatwić jakąś sprawę to dopiero tragedia..cały się denerwuje Nawet boje sie isć do psychiatry,terapeuty
    #przegryw #fobiaspoleczna

  •  

    Jak radzicie sb z myślą że zmarnowaliście sb życie i cały swój potencjał i gdyby nie ta kurwa fobia społeczna czy inna depresja moglibyście mieć teraz co najmniej bardzo fajne udane życie a jesteście na dnie

    #depresja #nerwica #fobiaspoleczna

  •  

    Tak sobie myśle i rozkminiam że związek kobiety i mężczyzny to jest jakieś nieporozumienie. Ja nie ukrywam jak i większość facetów szuka kobiety w głównej mierze do stosunku płciowego i żeby nie musieć za tą przyjemność płacić kobiecie lekkich obyczajów. Zbytnio sensu posiadania partnerki nie dostrzegam. Widzę więcej negatywów niż pozytywów jak : ciągle wydatki i kupowaniem jej drogich prezentów, jej kłótnie i fochy o byle co, a później przychodzenie faceta i błaganie na kolanach o przebaczenie, zawyżone wymagania dziewczyny i myślenie że nie jest się jednak tym Chadem z magazynu i myśl że ona w końcu będzie wolała tego Chada, przymus spędzania z nią czasu, jak w tym czasie wolelibyśmy sobie pograć np. w grę, możliwość zdrady i powiedzenie nam że jednak na nią nie zasługiwaliśmy oraz rozkazy : zrób to zrób tamto. No nie widzi mi się takie coś. Dla mnie jest dużo więcej minusów niż plusów. Już lepiej jest zainwestować jednorazowo w seks lalkę i mieć spokój, niż się męczyć przez całe życie dla kilkuminutowej przyjemności. Natura zrobiła z facetów niewolników własnych ciał i pcha ich na siłę do tych związków. Ja już tyle lat jestem sam że już się do tego przyzwyczaiłem i nie widzi mi się tego zmieniać i zacząć robić z siebie pajaca przed laską która czeka na przystojniaka z programów telewizyjnych i będzie miała mnie gdzieś, albo się znudzi mną po miesiącu. To jest dla mnie tak bez sensu. Kiedyś jeszcze jak byłem młodszy jak udało mi się nawiązać jakiś kontakt z dziewczyna przez internet, to bardzo się starałem, płaszczyłem przed nią, ale teraz jak na to patrze to nigdy bym takiego czegoś nie zrobił. Raczej jakby jej się nie chciało ze mną pisać czy coś to bym ją po prostu olał. Ale no ciężko czasami wytrzymać bez tego seksu, no organizm jednak jest do tego stworzony by prokreować i to zaczyna mi wchodzić na psychikę i samopoczucie. Z każdym rokiem jest coraz gorzej i brakuje tego kobiecego dotyku, zamiast mojej ręki. #przegryw #depresja #rozowepaski #stulejacontent #rozkminy #przegryw #zwiazki #seks #niebieskiepaski #blackpill #fobiaspoleczna pokaż całość

  •  

    Czy Wy też cieszycie się w sumie z noszenia masek? Że połowy ryju nie widać i wgl xD z tego powodu ja nawet czasem po mieście popylam w maseczce ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Tagi oczywiście wiadomo jakie : #koronawirus
    #fobiaspoleczna #nerwica #przegryw #depresja

  •  

    Mirki i Mirabelki ! Obczajcie coś takiego - od kilku lat mam agorafobię,fobię społeczną. Tak w skrócie to wychodząc gdzieś miewam napady lęku/paniki i jak najszybciej chce się wtedy spierdzielić np do domu. Leczę się psychiatrycznie i jest lepiej raz gorzej - wiadomo. Miejsca,które znam np sklep,osiedle itp nie są dla mnie już straszne i w tych miejscach mówiąc najprościej się nie boję. Ale słuchajcie co odwaliłem,we czwartek zapisałem się na prawo jazdy ( ͡° ͜ʖ ͡°) ... Mało tego,wybrałem teorię w weekend ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Pomyślałem,że może to być dobra forma terapii. Nie myliłem się - ani jednego lęku,napadu paniki. A zaznaczam,że siedziałem na wykładach z obcymi ludźmi przez weekend po 8 godzin.
    Duma mnie rozpiera ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #wychodzimyzprzegrywu #fobiaspoleczna #psychiatria #chwalesie #wygryw #prawojazdy
    pokaż całość

  •  

    Jesu to jest jakaś abstrakcja
    Każdego weekendu (a spora część pewnie i każdego dnia) pierdylion ludzi spędza czas z przyjaciółmi partnerami znajomymi no kimkolwiek ludźmi ogólnie
    I dla nich to jest coś zupełnie normalnego i oczywistego jak sranie i oddychanie i nawet przez myśl im nie przejdzie że możnaby inaczej że możnaby nie mieć z kim no czysta abstrakcja i coś niewyobrażalnego
    Tak jak dla mn czymś zupełnie totalnie niewyobrażalnym jest żeby np ktoś zaproponował mi wyjście gdzieś albo chociaż bez żadnego odpierdalania i wykręcania przyjął moją propozycję albo odezwał się sam z sb albo żebym miał z kimkolwiek porobić cokolwiek nawet w tym durnym internecie albo wymienić więcej niż kilka zdań raz na kwartał
    Tak się nie da żyć to jest zupełnie popierdolone i totalnie wyniszczające psychicznie no kurwa ja pierdolę za co

    #jprdl #ehhhhhhhhhhhhh #ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh #samotnosc #spierdolenie #depresja #fobiaspoleczna
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Kiedy klei się do mnie jakaś dziewczyna albo zaprasza to od razu ją spłaszam, bo wyjście gdzieś z dziewczyną jest dla mnie zbyt stresujące
    #przegryw #fobiaspoleczna #zwiazki

  •  

    #dzieci #dziecinstwo #przegryw #depresja #spierdolenie #szkola #fobiaspoleczna

    W rodzinie nigdy nie było super biednie. Hajs na zeszyty, książki, jedzenie był. Nawet raz na dwa-trzy lata pojechać nad morze się zdarzyło. Moja rodzina na przełomie lat 90 i 00 to była taka typowa klasa średnia niższa, nawet samochód był więc nie tak źle.

    Jednak u nas w domu zawsze wszystko było podyktowane oszczędzaniu, oszczędzało się na dosłownie wszystkim. Część mojego spierdolenia wynika właśnie z tego patologicznego oszczędzania hajsu.

    Jedzenie zawsze najtańsze, wszystko smażone na smalcu, tania mortadela, parówki, chlebki z jajkiem, kanapki typu chleb z musztardą to była norma. Dosłownie (!) raz na kilka lat było wyście do McDonald czy na pizze, serio ja pizze przez pierwsze 20 lat życia może jadłem ze dwa razy.

    Mogłem brać prysznic raz na tydzień, w liceum dopiero sobie wywalczyłem że mogłem się kąpać dwa razy w tygodniu. Dlatego też jako dziecko unikałem jak ognia wszelkiej aktywności fizycznej w strachu przed spoceniem się. Tak samo z praniem ubrań, koszulkę i bieliznę musiałem nosić kilka dni z rzędu bo inaczej afera że trzeba cały czas prać.

    Mikrofalówkę mieliśmy dopiero jak byłem w liceum mimo bo po co wydawać 200-300pln na mikrofalę jak lepiej wszystko odgrzewać po kilka razy w smalcu na patelni, nawet ziemniaki były tak odgrzewane.

    Ubrania zawsze z lumpeksu po 2-3pln za sztukę, a w lumpeksie to dla chłopaka nie było prawie nic, zawsze nie ten rozmiar nosiłem, już lekko znoszone lub z jakimiś wadami fabrycznymi ubrania. Zawsze kończyłem w spodniach typu sztruks i koszulami w smoki i płomienie bo w lumpeksach nic normalnego nie dało się znaleźć. Buty to zawsze najtańsze z ccc, wiecie jakie, takie stereotypowe brązowo-zielone dla mirka-informatyka.

    Jako dziecko musiałem za własny hajs kupić fotel do biurka bo z poprzedniego wyłaziła już gąbka.
    pokaż całość

    •  

      krotkie wypowiedzi i trenowanie ich. Np idziesz na kawe i rzucasz jedynie krotka, zabawna uwage dotyczaca czegos do laski ktora stoi - taka niezobowiazujaca, ale taka na ktore Ci pewnie cos odpowie.

      @In_thrust_we_trust: w życiu nie odważyłbym się powiedzieć co do obcej osoby tak z dupy jeśli sytuacja tego ode mnie tego nie wymaga. Nie widziałbym co powiedzieć i czy w ogóle wypada się odzywać. Jak do kogoś się odzywam to w konkretnym celu by przekazać konkretną informację.

      Nigdy do nikogo tak nie zagadałem tak jak ty to napisałeś, dal mnie to abstrakcja i to by 100% wyglądało tak że ja coś mówię, dostaję odpowiedź i następuje niezręczna cisza xD
      pokaż całość

    •  

      @01ab: Ale tutaj wcale nie musi byc wymiany zdan. Chpdzi o rzucenie jakiejs zwyklej uwagi, moze byc zartobliweh, zdystansowanej, i otrymaniu reakcji w psotaci malego smiechu albo jakiejs krotmiej odzywki. Nie musi sie z tego wywiazywac rozmowa, wiec pozniejsza cisza nie jest nienaturalna

      Zycie to nie zawsze jest film gdzie od byle zagadania rozwija sie dyskusja i flirt na godziny xD.

      Po prostu naucz sie zagajc krotkimi zdaniami, ale nie w sensie zaczynac jakas dluga dyskusje, nie badz na to nastawiony, tylko na jakas krotka wymiane zdania, takie niemalze czesc w korytarzu.

      Tylko rada jest taka zeby nie robic tego na sile - nie zaczynaj jakimis truizmmi, tylko wtedy kiedy sytuacja da jakies pretekst (moze byc nawet maly) do tegi. Np awaria ekspresu, jakis widok za budunkiem itp
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (32)

  •  

    Sąsiadce (w moim wieku) z góry spadł szlug na mój taras i przyszła po niego do mnie. Zamiast ją zaprosić by weszła i byśmy się od razu zapoznali, bo jest tu nowa, to ja tylko jej dałem tego szluga i tyle. Ach ta spierdolona #fobiaspoleczna #depresja #przegryw

  •  

    Podziwiam ludzi, którzy pracują na kasie, przy obsłudze klientów. Mnie paraliżuje strach przed interakcją z ludźmi. Fizycznie i psychicznie bym nie podołał i wolałbym zdechnąć.
    #przegryw #fobiaspoleczna

    źródło: ih1.redbubble.net

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Skończyłem przerabiać Terapię Richardsa dla fobii społecznej, zajęło mi to pół roku. Czuję się jak #wygryw

    Level 28 here, fobię i depresję miałem odkąd pamiętam. W szkole gnębiony kozioł ofiarny, w domu niewiele lepiej. Za każdym razem, gdy mijałem grupki młodzieży kręciło mi się w głowie i nogi ze strachu robiły mi się po prostu jak waty, co było skutkiem poniżania i wyśmiewania mnie w szkole przez rówieśników. Nieustanne problemy z koncentracją, czarne widzenie przyszłości, wieczne bycie niewyspanym, unikanie jakichkolwiek relacji społecznych to była dla mnie norma. Siedziałem w swojej piwnicy, potrafiłem po kilka tygodni nie wychodzić z domu. Relacje z kobietami nie istniały, odezwanie się do dziewczyny na ulicy było niemożliwością. Samo robienie zakupów w markecie było dla mnie niewyobrażalnie stresującą czynnością, wracałem do domu modląc się, żeby nikt mnie nie zaczepił. Samo pójście do nieznanego miejsca budziło we mnie strach. Nie potrafiłem nikomu spojrzeć w oczy.

    Przez wiele lat rozważałem #samobojstwo, ale nigdy się na to nie odważyłem. Kilkakrotnie zmieniałem leki u psychiatry, ale nic mi one nie dawały poza byciem cały czas sennym. Psycholog, do którego zapisała mnie kiedyś matka nie był w stanie mi pomóc. Jakiś czas temu szukając wyjścia z tej sytuacji zarejestrowałem się na pewnym forum dla ludzi z fobią społeczną. Tam po raz pierwszy przeczytałem o Terapii Richardsa. Rezultaty wyglądały obiecująco. Czytałem dalej, zbierając dużo informacji, a po jakimś czasie pobrałem pdf z tłumaczeniem i rozpocząłem jej przerabianie. Początki były niełatwe, trochę ciężko było mi skupić się na ćwiczeniach, ale czytałem i robiłem ćwiczenia 2 razy dziennie. Do tego doszła medytacja, którą trzeba zacząć w 3 tygodniu. Na początku słuchałem różnych nagrań, ale nie umiałem się skupić na słowach lektora. Ktoś z forum polecił mi technikę relaksacyjną zwaną treningiem autogennym. To był strzał w 10. Efekty były coraz lepsze, choć nie od razu przyszły. Połączenie tych dwóch zaczęło procentować. Udało mi się wytrwać i doprowadzić terapię do końca.

    Jak się czuję? Nie da się tego opisać. Choć fobia społeczna nie ustąpiła całkowicie, to po prostu mam przekonanie graniczące z pewnością, że w przyszłym roku będę zdrowy. Czuję się znacznie swobodniej, a różnica jest najbardziej odczuwalna właśnie wśród ludzi. Nie mam już w głowie tej gonitwy negatywnych myśli, przestałem się nad sobą użalać i martwić na zapas, a wszelkie negatywne uczucia są znacznie słabsze niż wcześniej i dużo łatwiejsze do wyeliminowania. Czuję, że zaczynam kontrolować moje życie, a ja zamiast żałować straconego na fobię czasu zaczynam nie tylko być ciekawy długofalowych skutków terapii, ale przede wszystkim niesamowicie się cieszyć, że mi się to udało. Niedługo zaczynam kurs prawa jazdy, odkładam pieniądze na wyprowadzkę do miasta wojewódzkiego, ostatnio po raz pierwszy koledzy z pracy zaprosili mnie na piwo w sobotę, czułem się wśród nich komfortowo, a od poniedziałku odnoszą się do mnie dużo lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Na ulicy coraz częściej uśmiechają się do mnie nieznajome kobiety. Ostatnio coraz lepiej się wysypiam, mam więcej energii i chęci do robienia produktywnych rzeczy. Życie nabiera barw.

    Walczcie o siebie Mirki. Naprawdę nie warto tracić czasu na dołowanie się negatywnymi myślami.

    #przegryw #depresja #wychodzimyzprzegrywu #fobiaspoleczna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5e7eb98679b6c666e7bf73
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    pokaż całość

  •  

    Kurwa mam tego dosyć jestem coraz bardziej aspołeczny, pesymistyczny, smutny, wkurwiony, i przede wszystkim samotny w tym wszystkim, że kurwa juz nie wiem co robić :(
    W szkole jestem kurwa smutnym cichym przegrywem z depresją. Kiedyś byłem szczęśliwy i miałem jakich kolwiek znajomych. Teraz jest pustka.
    #introwertycy #przegryw #aspolecznosc #fobiaspoleczna #smutek #depresja pokaż całość

  •  
    Kiruuuuu

    +24

    Nieśmiałość to pierwszy stopień do spierdolenia. Im szybciej ją pokonasz, tym lepiej.
    #przegryw #niesmialosc #fobiaspoleczna

  •  

    Mam 26 lat(prawie 27) i wyglądam jak 15 latek, młody wygląd i niski wzrost to największe przekleństwo mojego życia, już w podstawówce zawsze byłem najniższy, jak poszedłem do gimnazjum to miałem niecałe 150cm i twarz 8 latka i tam też zaczął się mój największy koszmar, jestem jedynakiem, rodzice kasy mi nigdy nie żałowali więc postanowili mnie zapisać do "elitarnego" gimnazjum

    okres gimnazjum spędzony w towarzystwie bananowych oskarków i julek w prestiżowym gimnazjum w mieście wojewódzkim jest moją największą traumą, już pierwszego dnia szkoły jak zobaczyli zagubione dziecko które wyglądało jakby się pomyliło i zamiast do podstawówki poszło do gimbazy zaczęli mnie gnębić, wyśmiewali i gnębili mnie przez całe trzy lata pod wszystkimi możliwymi pretekstami, jak pojechaliśmy w 2 klasie na wycieczke do krakowa, oswiecimia i wadowic(jedyny raz w moim zyciu kiedy bylem poza wojewodztwem pomorskim) to przez całą noc w hotelu nie zmrużyłem oka bo dokuczali mi najróżniejszymi sposobami, nie zlicze ile razy po szkole płakałem dlaczego spotyka mnie taki koszmar w życiu

    gimbaza się po 3 latach koszmaru wreszcie skonczyla co przyjalem z ogromną ulgą, potem było trochę lepiej, poszedlem do technikum informatycznego gdzie miałem względny spókój(wszyscy z mojej klasy poszli do liceów więc tam mnie nikt na szczęście nie znał) poza mną w klasie było też paru nolifeów więc siedzieliśmy sobie po cichu nikomu nie wadząc, było też trochę sebiksów ale nie na szczęście sie mnie nie czepiali nigdy, w technikum spedzilem dosyc spokojne 4 lata, ale co z tego skoro trauma z gimbazy odcisnęła takie piętno na moim zyciu ze nie potrafilem nawiazac i do dzisiaj nie potrafię jakichkolwiek bliższych relacji z kimkolwiek, nie mam żadnych znajomych, nikt z rodziny poza rodzicami nie utrzymuje ze mną kontaktu(mają mnie za aspołecznego psychopatę) o płci przeciwnej nawet nie wspominam

    po skończeniu szkoły rozpoczęła się moja kariera zawodowa która oczywiście z moim zerowym skillem społecznym jest totalną porażką, pracowałem jako parkingowy za grosze marznąc w zimie w budce, potem jako magazynier w januszeksach, wszystko to za grosze a w tym czasie moi "koledzy i kolezanki" z gimbazy chwalą się na fb dyplomami z prawa czy medycyny....
    ehh jesli reinkarnacja istnieje to musiałem niezle nagrzeszyc w poprzednim wcieleniu ze teraz spotykają mnie takie męki, jakbym zdechnął to nikt poza rodzicami by się nawet nie przejął

    #przegryw #szkola #feels #gorzkiezale #fobiaspoleczna #depresja
    pokaż całość

    źródło: pngkit.com

  •  

    Wiecie co jest najgorsze w fobii społecznej? Że chcesz coś z tym zrobić, iść na terapię, ale tam są ludzie, a ty boisz się ludzi, więc tak sobie siedzisz i cierpisz.
    #zalesie #fobiaspoleczna

    •  

      @Jestem_Tutaj: Ja mam odwrotnie. Nie cierpię kiedy ktoś pisze z prostą rzeczą zamiast zadzwonić. Jadę sobie autem, ktoś dzwoni, odbieram bez dotykania telefonu - krótka rozmowa, i załatwione. A taki SMS przyjdzie, trzeba zjechać gdzieś, zatrzymać się, odpisać, poczekać na odpowiedź, etc... bonusowe punkty wkurwienia, kiedy odpowiedź przyjdzie dokładnie po wyjechaniu na autostradę z MOPu.

  •  

    Wyszedłem do ludzi. Bo brat i sąsiad mnie wzięli do baru, a później doszło jeszcze 6 osób, i razem było 9. I oczywiście prawie nic nie gadałem. Ja prdl.. siedziałem przy stole w barze z ponad dziwne godziny i może wypowiedziałem z 2 słowa. To jest jakiś autyzm czy co?
    #przegryw #fobiaspoleczna

  •  
    Uzytkownik01

    +16

    [O tym jak to wystraszyłem pracownika domu strachów zamiast on mnie ]

    Pamiętam jak miałem 14 lat czyli już byłem całkiem dużym chłopcem to byłem z Mamą i bratem 7 letnim w wesołym miasteczku. Poszliśmy do domu strachów a raczej wjechaliśmy bo to się objeźdźa w środku siedząc w wagoniku. Z racji tego że brat był sporo młodszy to mama z nim jechała. Ja natomiast zostałem sam w osobnym wagoniku jeszcze z tyłu za obcymi ludźmi. To było coś niesamowitego bo spanikowałem tak bardzo że wysiadłem z tego wagonika w tym budynku , w domu strachów. Nie wiem czy kiedyś zdarzyła sie taka sytuacja wcześniej. W momencie gdy wagonik zatrzymał się bo zbliżała się kolejka atrakcja czyli przejazd przez jakąś bramę a nad nią czaszka to ja opuściłem swój wagonik w panice. Potem ogłuszony głośnymi dźwiękami wewnątrz biegałem ślepo w różne strony. Biegnąć przypadkiem zniszczyłem im te figurki duchów, dekoracje , przewróciłem różne rekwizyty. Po kilku minutach bieganiny nie potrafiłem znalezc wyjścia ewakuacyjnego i w końcu natknąłem się na kogoś z obsługi - jakiś facet przebrany w strój wampira - on był częścią atrakcji bo dotykał ramieniem ludźmi w wagonikach. Przechodząc do sedna , tak wystraszyłem tego gościa z obsługi że włączył on światło w całym obiekcie i zatrzymali wagoniki. Pytali mnie jak to sie stało że jestem w środku poza wagonikiem. Był to spory incydent , w końcu wyszedłem exit drzwiami i mama z bratem czekali na mnie na zewnątrz wraz z innymi gapiącymi się ludźmi

    #przegryw #wesolemiasteczko
    #domstrachow #fobiaspoleczna
    pokaż całość

    źródło: 4e278016c3693_o,size,933x0,q,70,h,055331.jpg

  •  

    Anon lvl 25 here,
    Szybkie backstory - mieszkam z rodzicami, nigdy nie bylem poza domem dłużej niż 24h, zarobiłem trochę na bitcoinach więc nigdy nie pracowałem. Ogólnie nie wychodzę z domu i gram tylko w lola i obżeram się pizzą i KFC.

    Gdy chodziłem do technikum poznałem kilku kolegów, z którymi do dnia dzisiejszego utrzymuje kontakt i gram w gry. Ogólnie to nie wiem nawet czy oni mnie lubią ale czasami ze mną grają więc jest ok. Jak byłem jeszcze w technikum to nie byłem takim przegrywem, wychodziłem do pubów, galerii handlowych, raz nawet udało mi się rzucić czekoladę na stolik w KFC gdzie siedziały jakieś nieznajome dziewczyny. Niestety się do nich nie odezwałem, ponieważ nie pozwoliła mi na to moja nieśmiałość. Pierwsze objawy mojej fobii społecznej zaczęły się pojawiać po technikum kiedy zacząłem dużo grać w cs-a oraz handlować kryptowalutami i potrafiłem przez miesiąc się do nikogo nie odezwać.

    Kończąc dywagację, wróćmy do tego o czym ten wpis miał być. A więc jakieś 2 miesiące temu moi internetowi znajomi uznali, że jadą nad jezioro na parę dni. Ku mojemu zaskoczeniu zostałem przez nich zaproszony na wspólny wyjazd. Uznali, że będzie to spoko okazja żeby się spotkać, pogadać. Myślę sobie kurde parę dni poza domem, musiałbym się tam się myć (nie lubię się myć poza domem) i ogólnie żyć z paroma de facto obcymi ludźmi przez parę dni. Wstępnie powiedziałem, że nie mogę w tym terminie i że niestety nie jadę. Minęły dwa tygodnie. Dużo myślałem o tym wyjeździe. W głowie układałem sobie scenariusze co mogłoby się wydarzyć gdybym pojechał. W końcu miesiąc przed wyjazdem uznałem „raz się żyje” i gdy koledzy wybrali domki i zostało jedno wolne miejsce uznałem że jadę i złożyłem się z nimi na domek. Mijał dzień za dniem a ja zastanawiałem się czy to na pewno była dobra decyzja. Reszta osób jadących na ten wyjazd planowała co będzie robić, co chce zwiedzić a ja grałem w valoranta z niepokojem w mojej głowie. Wreszcie przyszedł przeddzień wyjazdu. Jako, że jestem osobą, która nigdy na takim wyjeździe nie była, głowiłem się co zabrać, co powinienem spakować. Głowa mnie już bolała od ciągłego myślenia czy na pewno wszystko co potrzebuje mam w walizce. Późnym wieczorem jeszcze zapytałem kolegę, który miał ze mną jechać co muszę zabrać. Sprawdziłem jeszcze dwa razy czy wszystko mam i poszedłem spać. Niestety nie mogłem zasnąć, bałem się co może wydarzyć się na wyjeździe, czy na pewno bezpiecznie dojedziemy czy nie zarażę się koronawirusem. Cały oblałem się potem ze stresu i w końcu koło godziny trzeciej zasnąłem. O godzinie szóstej obudził mnie dźwięk budzika. Byłem nie wyspany, zmęczony i kompletnie zestresowany. Szybko poszedłem do łazienki, żeby zmyć pot, który powstał ze stresu przed wyjazdem. Ubrałem się i zacząłem oczekiwanie na samochód. Z każdą upływającą minutą, moje serce biło coraz szybciej. Idąc po wodę w przedpokoju spotkałem rodziców, którzy byli szczęśliwi, że wyjeżdżam i nareszcie spotkam się z ludźmi. Presja tego wyjazdu była dla mnie za duża. Usiadłem w pokoju, wyciągnąłem telefon i napisałem „sorry chłopaki, nie chce mi się jechać”. Niestety mój sprzeciw spotkał się z negatywnym odzewem. Dostałem informację żebym wziął się w garść i że będą po mnie za 30 minut. Na nic zdały się moje prośby, że nie chcę jechać, żeby nie przyjeżdżali, ponieważ po około 25 minutach ich auto stanęło przed moim domem. Matka weszła do pokoju i mówi żebym wychodził. Wziąłem walizkę w rękę, zrobiłem jeden nerwowy krok, drugi, trzeci aż wyszedłem z pokoju. Wziąłem do ręki buty, gorączkowo próbowałem zawiązać sznurówki, pot leciał mi po rękach. Nagle słyszę klakson auta, i krzyki żebym się pośpieszył, myślę sobie - NIE! Nie dam rady, łzy zaczęły spływać po moim policzku. Ściągnąłem buty, wróciłem do pokoju i położyłem się do łóżka przytłoczony negatywnymi emocjami. Po około 10 minutach auto odjechało. Koledzy obrazili się na mnie i powiedzieli że już nigdzie mnie nie zaproszą, niektórzy nawet usunęli mnie ze znajomych na fb. Najgorszą rzeczą był fakt że dostałem bana na wspólnym discordzie, który był jedynym miejscem gdzie mogłem porozmawiać, popisać z drugim człowiekiem.

    Teraz siedzę sam, w ciemnym pokoju, bez przyjaciół, bez chęci do życia, zrobienia czegokolwiek. Jedyne co mi pozostało to granie ARAM-ów w lolu do końca mych dni. Przegrałem z samym sobą, ze swoją fobią społeczną. Podczas gdy moi już byli znajomi się świetnie bawią ja siedzę samotnie popijając zimną herbatę i jedząc pizzę, którą odgrzałem w mikrofali. Nawet nie chce mi się masturbować czyli wykonywać jedynej rzeczy, która dotychczas sprawiała mi przyjemność.
    #depresja #przegryw #fobiaspoleczna
    pokaż całość

    •  

      @PrzemekS95: Przegrałeś sam ze sobą ale w sumie wygrałeś - zostales w bezpiecznym domku, masz pienionszki, mozesz grać spokojnie w gierki. Ale z drugiej strony bedzie Cie gryzło ze życie ci przelatuje przez palce, bo wiesz jak jest z gierkami? Po dwóch tygodniach juz nie pamiętasz swoim super hedszotów w walorancie czy innym gownie mimo iz w czasie grania spraawia to taka przyjemność. Tak jak ktoś wyżej napisał był miał jakies wspomnienia moze super ekscytujące ale gwarantuje Ci ze wspominał byś je po czasie z o wiele większym entuzjazmem niż te wszystkie gierki. Daleko pojechali ile kilometrów? Ja bym poradził Ci pojechac do nich. Rodzice maja samochód? Niech Cie podrzuca, z tego co tu piszesz masz kupę siana nawwet taksówkarz pojedzie spora odległość za odpowiednia opłata. Ja bym próbował sie dostac do nich pokaż całość

    •  

      @PrzemekS95: wszędzie źle gdzie nas nie ma. Ja chciałbym nie mieć obowiązków i móc żyć jak ty a ty pewnie chciałbyś żyć jak ja. Tylko Ty możesz jeszcze coś zmienić w swoim życiu. Jak chcesz pogadać to się odezwij.

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    Z roku na rok coraz bardziej dziczeje i nie chcę mi się spędzać czasu z ludźmi mimo że ich też potrzebuję. Czy to początek jakiejś fobii społecznej? Nie mam problemu gdzieś iść, iść do sklepu czy gdziekolwiek ale po prostu mi się nie chcę. Jak poznam płodne Julki bez wychodzenia z domu?
    #samotnosc #przegryw #fobiaspoleczna

  •  

    Co zrobić jeśli wyjście z domu jest dla mnie bardzo ciężkie?
    Jak już się zmotywuje to jest w miarę okey, ale ciężko doprowadzić mi do takiego stanu wyjścia udaje się w 1 na 5 prób.
    #przegryw #fobiaspoleczna

  •  

    Dzisiaj postaram się skonfrontować z często powtarzanym stwierdzeniem, według którego jeśli ktoś urodził się i wychował jako przegryw, to jest skazany na porażkę w życiu. Czy z przegrywu da się w ogóle wyjść?

    Tldr: moja odpowiedź brzmi: TAK, ale będzie to wymagało ciężkiej i często długotrwałej pracy.

    Tak naprawdę, wszystko zależy od kilku czynników.

    Po pierwsze - od Twoich predyspozycji psychicznych.

    Po drugie – od środowiska, w jakim się znajdujesz.

    Po trzecie – od zwykłego szczęścia (zawsze w trakcie wychodzenia z przegrywu, w twoim życiu może dojść do niespodziewanej katastrofy, która cofnie cię i zatrzyma na długi czas – ja tak miałem, kiedy pojawiła się choroba dermatologiczna, która wpędziła mnie z kolei w głęboki epizod depresyjny – wszystko zastopowało moje postępy na około 2 lata).

    Po czwarte – od ilości gówna, z którym musisz się zmierzyć.

    Niestety życie nie jest sprawiedliwe i często startujemy ze słabymi kartami. Ja sam pisząc te słowa, mam 28 lat i wciąż wiele spraw w moim życiu nie wygląda tak, jakbym tego chciał. Jeśli jednak spojrzę w przeszłość i zobaczę z jakiego miejsca startowałem. Gdzie znajdowałem się w 2017, po drugim, głębokim epizodzie depresyjnym, podczas którego poważnie rozważałem samobójstwo, a gdzie jestem dzisiaj – to jest to na swój sposób naprawdę imponujące.

    Będę mówił więcej i bardziej szczegółowo o swojej przemianie w kolejnych wpisach oraz na swoim blogu-stronie internetowej, którą zamierzam postawić w kolejnych dniach. Będzie tam oprócz bieżących przemyśleń i artykułów, również aktualizowany i dokumentowany raport z mojej obecnej życiowej misji, która polega na tym, iż przez rok daję z siebie absolutnie wszystko w najważniejszych, wytyczonych strefach życiowych. Możecie przeczytać o tym w moim wcześniejszym wpisie. Zakładam tego bloga, ponieważ zawsze chciałem to zrobić. Kiedy byłem kilka lat młodszy i dopiero zaczynałem przygodę z wychodzeniem z przegrywu, marzyłem o tym, by znaleźć w sieci jakiś poradnik, wzorzec, w jaki sposób to zrobić krok po kroku. Szukałem przepisu popartego praktyką i na tyle czytelnego, bym sam mógł go zacząć stosować. Dlatego teraz sam chcę podzielić się swoimi doświadczeniami oraz działaniami, ponieważ widzę, że to naprawdę działa. I może pomóc komuś, kto znajduje się w takim położeniu, w jakim ja byłem wtedy.

    Na początek napiszę z jakim rodzajem gówna musiałem się zmierzyć (i nadal się mierzę) od początku wychodzenia z przegrywu. Celem mojej 365. dniowej OPERACJI NOWY START, jest ostateczne rozprawienie się z tymi problemami. W tym wpisie będą to jedynie krótkie informacje, bardziej szczegółowo rozpracujemy te problemy w kolejnych publikacjach.

    - Alkoholizm – moje pierwsze kontakty z alkoholem miały miejsce, kiedy miałem jakieś 14-15 lat i od tamtego czasu alkohol stopniowo coraz bardziej stawał się moją ucieczką od problemów. Doszło to do momentu, w którym stałem się już pełnoprawnym, uzależnionym alkoholikiem. Potrafiłem pić przez 20 dni w skali miesiąca, wpadać w kilkutygodniowe ciągi łojenia browarów i tak dalej. Nigdy nie stałem się żulem z obszczanymi spodniami pod sklepem, ale nie trzeba nim być, by być alkoholikiem.

    - Fobia społeczna – problem, który prześladował mnie odkąd byłem nastolatkiem i który w momentach największego nasilenia po prostu paraliżował moje życie, nie pozwalając na nic. W najgorszym momencie w ogóle nie wychodziłem z domu, chyba, że po alkohol i chipsy, doznając przy tym w sklepie zawrotów głowy, walenia serca, uderzeń gorąca ze stresu i lęku.

    - Uzależnienie od porno i masturbacji – można wręcz powiedzieć, że stało się naturalną konsekwencją prowadzonego przeze mnie życia, w którym nie miałem absolutnie żadnych, nawet marginalnych szans na znalezienie sobie prawdziwej partnerki seksualnej. Byłem przez wiele lat potwornie nieszczęśliwy, marzyłem tylko o tym, by mieć kochającą mnie dziewczynę. Przez lata prowadziłem fap-folder, gdzie waliłem pod zdjęcia znajomych ze szkoły, dziewczyn, które znam z widzenia itp. Później doszły pornole i to coraz bardziej hardkorowe. W najgorszych momentach potrafiłem dni spędzać jedynie na siedzeniu przed kompem, chlaniu browarów i wielokrotnym waleniu konia, a potem pójściu spać po takim kilkunastogodzinnym maratonie.

    - Depresja – doświadczyłem prawdziwej depresji, mój najgorszy okres w życiu, który miał miejsce 3-4 lata temu to był czas, kiedy poważnie myślałem o samobójstwie, mając już nawet na oku kilka miejsc, gdzie mógłbym zakończyć wszystko. Długimi miesiącami siedziałem zaszyty w domu, nie pracowałem, po prostu zniknąłem. Nie było też nikogo, kto zechciałby mi zaproponować jakąkolwiek pomoc.

    - Fatalna samoocena, kompletny brak pewności siebie – możecie się domyślać, że zestaw fobia społeczna + kompleksy + cała masa innego mentalnego gówna – była mieszanką, która nie czyniła ze mnie wodzireja porywającego tłumy. Od młodych lat byłem cichym, wycofanym i nieśmiałym chłopakiem, a z czasem dorastania wszystko to narastało. Nieśmiałośc przerodziła się w fobię społeczną, kompleksy zrujnowały moją samoocenę i pewność siebie. Widziałem siebie jako bezwartościowe, nie zasługujące na nic gówno.

    - Kompletny brak umiejętności społecznych, wyobcowanie – nic więcej chyba nie trzeba dodawać.

    - Zerowe powodzenie u kobiet, wieczne odrzucenie i lęk przed nawiązaniem jakiegokolwiek kontaktu – byłem skazany na samotność, która po prostu mnie dobijała, niszcząc i zatruwając od wewnątrz. Mógłbym stworzyć całą książkę na temat przeszkód, które stały na drodze do znalezienia kogoś, pomijając już fakt mojego zrujnowanego mentalu, nie miałem bladego pojęcia w jaki sposób w ogóle komunikować się z kobietami. Nie wiedziałem o nich właściwie nic. Nigdy nie miałem ojca, który mógłby stanowić jakiś wzorzec. Panicznie bałem się odrzucenia, więc zazwyczaj zakochiwałem się w jakiejś dziewczynie do szaleństwa, potrafiąc jedynie o niej myśleć i odgrywać scenariusze w wyobraźni, nigdy nie podejmując działań w rzeczywistości.

    - Problemy finansowe, długi – pojawiły się, kiedy nastąpił epizod depresyjny z myślami samobójczymi. Wygrzebywanie się z niego zajęło mi około 2 lat, w tym czasie stałem się bankrutem, ponieważ oprócz tego, że nie pracowałem, zaciągnąłem kredyty na leczenie zdiagnozowanej choroby dermatologicznej (rosacea), które swoją drogą okazało się mało skuteczne. Większość pieniędzy, które wówczas wydałem, była niestety wyrzucona w błoto.

    - Bycie słabym, brzydkim, zaniedbanym – kompletnie w siebie nie wierzyłem, więc i również nie dbałem o siebie. W najgorszych momentach byłem otłuszczonym, zapuszczonym śmierdzielem łażącym w dziurawym dresie. Nawet w tych lepszych nie było wiele lepiej. Byłem pozbawionym mięśni cherlakiem, za to z dużym kałdunem, moje ubrania były podniszczone i znoszone, nie miałem żadnego stylu, w gorszych momentach nie chciało mi się często nawet dbać o podstawową higienę.

    - Brak umiejętności zbudowania jakiejkolwiek trwalszej relacji z kobietami – ten problem pojawił się już dużo później, kiedy kobiety w ogóle zaczęły pojawiać się w moim życiu. Musiałem przejść bardzo daleką drogę od kompletnego zera poprzez "creepa", który odstraszał dziewczyny swoim totalnym brakiem obycia i desperacją, aż do teraz.

    - Kompleksy i problemy seksualne, zaburzenia erekcji – strefa seksualna przez tak długi czas kompletnie dla mnie niedostępna (z wyjątkiem masturbacji) była jedną z najbardziej zaniedbanych i nieodkrytych stref mojego życia, co musiało się skończyć w ten właśnie tragiczny sposób.

    - Problemy zdrowotne (rosacea) – w 2016 roku zdiagnozowano u mnie chorobę znaną jako trądzik różowaty (rosacea), której efektem stał się w moim przypadku utrwalony, widoczny rumień na całej twarzy, nieustanny ból i podrażnienie cery, a do tego ciągła suchość oczu i nawracające infekcje spojówek. Minęło mnóstwo czasu, zanim znalazłem skuteczne sposoby na radzenie sobie z tą przypadłością. Podczas pierwszej wizyty z diagnozą powiedziano mi, że to nieuleczalne i można jedynie spowalniać postępowanie, co stanowiło gigantyczny cios dla mojej psychiki – sądziłem, że już zawsze będzie ze mną tak źle, albo i jeszcze gorzej, jak w dniu diagnozy. Na leczenie wydałem mnóstwo pieniędzy, przez które wpadłem w długi. Straciłem dwa lata na depresji i myślach samobójczych, które nastąpiły po diagnozie.

    - Wychowanie bez ojca, w trudnych warunkach, bez wzorców – jak zapewne wiele spośród osób, które bywają na tagu #przegryw, wychowałem się bez ojca. Odszedł, kiedy miałem niecały rok i później widziałem go może z 4 razy, kiedy miałem jakieś 18 lat. Moja matka natomiast nigdy niestety nie dorosła do roli. Nie interesowała się mną. Wychowywała mnie babcia, choć tak naprawdę, to ja się sam wychowywałem, jedyny plus taki, że miałem zapewniony dach nad głową i jedzenie. Od najmłodszych lat towarzyszyło mi poczucie, że jestem zdany tylko i wyłącznie na siebie, że dla nikogo nie jestem ważny.

    - Wewnętrzny wstyd – w toku tych wszystkich negatywnych doświadczeń, wytworzyło się u mnie coś w rodzaju wewnętrznego wstydu. Dlatego ogromnym wyzwaniem było dla mnie mówienie szczerej prawdy o sobie. Przez długie lata ukrywałem wiele faktów na swój temat, nie dawałem się poznać, udawałem kogoś kim nie byłem. Wstydziłem się siebie, tego w jakich warunkach się wychowałem i wielu innych rzeczy. Sądziłem, że jeśli ktoś tylko dowie się prawdy o mnie, natychmiast mnie odrzuci i wyszydzi.

    - Stulejka – i jeszcze na domiar wszystkiego, oczywiście, kurwa, stulejka. Zoperowałem ją dopiero jak miałem jakieś 22-23 lata. Matka nie dopilnowała tematu jak byłem dzieckiem, bo po co. Było to źródłem moich gigantycznych kompleksów. Wiedziałem, że nawet jeśli poznałbym jakąś dziewczynę, to nie mógłbym uprawiać z nią seksu.

    To są chyba wszystkie takie największe przeszkody, gówno, z jakim przyszło mi się mierzyć. Każdy ma swój krzyż, tak oto wyglądał mój. W kolejnym wpisie opiszę w jaki sposób poradziłem sobie z tymi problemami, bądź na jakim etapie ich rozwiązywania obecnie jestem. Tak, jak wspomniałem wcześniej, celem mojej obecnej, 365-dniowej misji, jest definitywne rozprawienie się z pozostałościami każdego z tych problemów. Chcę, by wszystkie te przeszkody stały się wyłącznie przeszłością. Dobra wiadomość jest taka, że większość z nich już została pokonana.

    A więc tak, z przegrywu da się wyjść, choćby to miała być długa, bolesna i pełna upadków droga.

    Zapraszam do śledzenia tagu #operacjanowystart, a także do dzielenia się swoimi historiami i przemyśleniami odnośnie wychodzenia z przegrywu.

    #wychodzimyzprzegrywu #przegryw #psychologia #fobiaspoleczna #depresja #alkoholizm #nofap #tfwnogf #stulejacontent #rozwojosobisty #motywacja #operacjanowystart
    pokaż całość

  •  

    Ej trochę się cykam przed powrotem na studia. Rok temu wzięłam dziekański (z powodu straty bliskiej osoby) i jak myślę sobie że będę się mijać z tymi moimi koleżankami z roku które nawet nie pytały czy u mnie ok to tak sobie myślę, że trochę dziwnie

    Chyba jednak nadal jestem poebana i powinnam wrócić na terapię apropo fobii społecznej

    Mam też myśli, aby rzucić te studia, ale nie chciałabym

    Eh xd

    #nerwica #fobiaspoleczna #psychologia #depresja #studbaza
    pokaż całość

  •  

    Można wychodzić. #przegryw #fobiaspoleczna #humorobrazkowy

    źródło: 58468733_2120443101579207_1947841017620371584_n.jpg

  •  

    Dziś 1 września, pamiętam jak chodziłam do szkoły to symbolem bylo dla mnie to, że byl to pierwszy dzień wojny... i tak się czułam.
    Za każdym razem obiecałam sobie dać radę z fobia i udawać normalną i po miesiącu zawsze się załamywałam po dostaniu 1-szej pały i kilku opuszczonych ze strachu lekcjach.
    Potem wykończona psychicznie czekałam na ferie świąteczna, potem czołgałam sie w strone ferii zimowych kiedy siedziałam całe 2 tygodnie w domu próbując troche odpocząć psychiczne, ale i tak umierałam po tygodniu ze strachu przed kolejnym semestrem.
    Przerwa wielkanocna była zawsze ponura, a po niej czekało mnóstwo zadań i sprawdzianów. I tak się niszczyło psychike, traciło czas i nerwy siedzàc w domu i gryząc paznokcie, srając ze strachu przed nauczycielami, którzy mówili ci, że jesteś nikim i skończysz przy miotle. Wf tortura, matematyka stres, informatyka zagubienie.
    Na koniec roku same dwóje, ale poczucie ulgi, że się przeszło. Nie chodze już do szkoły 9 lat,ale jak przechodze koło jakieś szkoły to dalej czuje strach. Zawsze 1 września wspominam moje lata upokorzeń jak widze roześmianą młodzież pod szkołą - mnie do śmiechu nie było wcale.

    Współczucia dla wszystkich lękowców, którzy zaczęli dzisiaj kolejny rok gehenny.

    #szkola #fobiaspoleczna #depresja
    pokaż całość

  •  

    Jednak dzisiaj nie udało się wyjść.
    Ale jutro podejmę kolejna próbe.
    #przegryw #fobiaspoleczna

    źródło: 1598952953779.jpg

  •  

    Jutro musze wyjsc z domu dlatego specjalnie ustawie sobie budzik 4 godziny wczesniej zeby zazyc #fenibut (dziala dopiero po 2-3 godzinach) zeby sie nie stresowac i jak wstane to bede ekstrawertycznym czlowiekiem. Dobry to plan?
    #przegryw #fobiaspoleczna

  •  

    #fobiaspoleczna to straszne choróbsko niszczące ludziom życie - powoduje trudności w znalezieniu przyjaciół, partnera życiowego, prowadzące do izolacji społecznej, pogłębiania się tejże choroby, co następnie prowadzi do powstawana innych zaburzeń psychicznych. Karuzela się jedynie rozkręca. Najgorzej że w młodym wieku kiedy są jej początki jest bagatelizowana, mylona z niewinną nieśmiałością, a to zjadliwy rak, który prowadzi do skraju załamania nerwowego.
    Tak, to gówno zniszczyło mi życie.
    Czasu już nie cofnę, szukałem pomocy, ,,leczyłem się", wina leży też trochę po stronie specjalistów, którzy najwidoczniej nie znają się na swoim fachu.
    Teraz pozostał mi tylko żal, że zmarnowałem kawał swojego życia, nie nabyłem w okresie dojrzewania potrzebnych w dorosłym życiu umiejętności i nie przeżyłem wielu rzeczy, które są dla całej reszty zupełnie normalne.
    #przegryw #depresja
    pokaż całość

    •  

      @Yassassin Warto prosić kogoś z rodziny o pomoc w takich sytuacjach, aby np. taki formularz rekrutacji wysłali za ciebie. Polecem zrobić przed rodziną swojego rodzaju comingout mówiąc o swoich problemach i co się z tym wiąże: w jakich sytuacjach sobie nie radzisz i gdzie potrzebujesz pomocy. Wtedy powinieneś ich mieć po swojej stronie i jest szansa że w przyszłości pomogą. W moim przypadku rozmowy z bliskimi na ten temat pozwalały mi nabrać trochę dystansu do tej choroby.

      Ja wiele spraw zawalilem, próbując uporać się z nimi sam. Nie chciałem prosić nikogo o pomoc, wydawało mi się że jakoś dam radę się przemóc, bałem się też, że ktoś mnie wyśmieje, że nie potrafię załatwić jakiejś prostej rzeczy (np. zadzwonić gdzieś).
      pokaż całość

    •  

      @Yassassin: mordooo wiem co jest grane, 23 lata na karku a przez fobie czuję, że jedynie wczesne lata dzieciństwa i ostatnie 3 były warte przeżycia, resztę można by wykasować. Ostanie 3 dlatego, że latałem na lekach i dragach. Wtedy nagle wszyscy zaczynają cie lubić, chcą z tobą pogadać wyjść na piwo itp. A to tylko dlatego, że swoje zjebanie chowasz w kieszeń i żyjesz jak normalny człowiek. Tyle, że do czasu bo wiadomo nie da rady ćpać całe życie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Na szczęście zanim zdążyłem się zajebać (a już nie widziałem innej opcji) to zdecydowałem się spróbować jeszcze raz - odstawka narkotyków pod okiem lekarza, psycho i farmakoterapia i zmieniam wszystko o 180 stopni i albo się uda albo się przekręcę próbując ale kurwa za nic nie odpuszczę bo tylko jedno życie mam i chociaż zjebane to wycisnę ile się da. A ty się trzymaj, nie wiem jakie masz plany ale życzę ci jak najlepiej i wierze, że jeszcze będzie dobrze pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Przez fobie społeczną nigdy nie znajdę pracy i najpewniej skończę pod mostem.

    #przegryw #fobiaspoleczna

    źródło: i.redd.it

  •  

    Nienawidzę rozmów telefonicznych. (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    #fobiaspoleczna #heheszki #przegryw

    źródło: i1.kwejk.pl

    •  

      @Anoniemamowy no ja właśnie jeszcze z przyjaciółmi albo rodziną to pogadam, ale do jakiejś przychodni, coś załatwiać... brrr ( ಠ_ಠ)

    •  

      @Magmie: jejku ten obrazek to ja xD
      Gdy zaczęłam robotę to raz dałam się namówić na wykonanie telefonu. Tyle że szef ma takie pomysły, że wymaga abyś robił z siebie debila. Wymyśla jakieś debilne teorie, stoi jeszcze nad głową i zamiast sam porozmawiac to jeszcze komentuje. Nigdy w życiu.
      A ostatnią teleporadę wykonala za mnie matka. Tak mnie to przerosło.
      Jestem niezdolna do samodzielnej egzystencji.

      +: Magmie
    • więcej komentarzy (28)

  •  
    T....i

    +17

    Często tak miałem, że wstydziłem się na lekcji zapytać czy mogę iść do toalety, bo wtedy zwróciłbym na siebie uwagę siłą rzeczy całej klasy. Więc po prostu się męczyłem z pełnym pęcherzem. A na przerwie też mi głupio było iść do łazienki, bo było tam dużo palaczy. No ale potem już się tym nie przejmowałem

    #fobiaspoleczna #spierdolenie #introwertycy #przegryw pokaż całość

  •  

    Nie znoszę Ukraińców. Zaczepił mnie dzisiaj taki jeden z małpią mordą i miał problem, że go nie chcemy zatrudnić. Z 10 minut stał nade mną i nic nie mówił. Myślałam, że zastygnę tam na wieki.
    Poszli stąd banderowcy, jak ja was nienawidzę.

    #przegryw #spierdolenie #fobiaspoleczna #oswiadczenie #ukraina pokaż całość

  •  

    Gdybym chciał znaleźć dziewczyne, która by miała podobnego social skilla co ja, to bym musiał iść do przedszkola. Większość życia przesiedziałem w pokoju przed kompem przez co nie umiem gadać z ludźmi.
    #przegryw #spierdolenie #depresja #fobiaspoleczna

    źródło: pngmart.com

  •  

    W pracy kupili mi spodnie robocze, które są troche za szerokie i oczywiscie jestem taka pizda niesmialą, ze nie powiem im, ze sa zbyt szerokie i bede chodzil w nich ;/
    #przegryw #pracbaza #spierdolenie #fobiaspoleczna

  •  

    Nie wiem czy tylko ja tak mam ale posiadanie koleżanki (już nie wspominając o dziewczynie) to jakaś abstrakcja xd nie mam bladego pojęcia jak by to wyglądało, mam takiego social skilla że jedynie z kim potrafię normalnie gadać to jest moja matka. Przy dziewczynach robi się ze mnie takie próchno że mimo zainteresowania z ich strony zawsze się peszyłem i myślałem że się ze mnie nabijają. #przegryw #fobiaspoleczna pokaż całość

  •  

    Każde spotkanie społeczne obniża mój nastrój, od zawsze tak było bo wiem ,jak bardzo odstaje od innych ludzi ¯\_(ツ)_/¯ Jak żyć w społeczeństwie?
    #depresja #przegryw #fobiaspoleczna

  •  

    Życie z zaburzeniami psychicznymi to krzyż pański. Normalnie w ciągu dnia z nikim nie rozmawiam, chyba że służbowo, płaczę z dobre 30 minut dziennie. Do tego dochodzi apatia, izolacja do tego stopnia, że na zakupy też już nie chodzę. Nie chce mi się nic oprócz spania i jedzenia. Przestałam widzieć sens w swoim życiu i możliwości do rozwoju. W tym momencie wyglądam jak żywy trup. Zgaduje, że ludzie którzy mnie widzą muszą się mocno zastanawiać co jest ze mną nie tak. Ehhh i tak się powoli kończy kolejny rok mojego życia. Jeszcze kilka lat i sama zdechnę z kotami u boku mego. Wieczny odpoczynek racz mi dać Panie.
    #przegryw #depresja #spierdolenie #rozowepaski #fobiaspoleczna
    pokaż całość

  •  

    Dzień dobry

    Wiecie, chciałam się tylko pochwalic, że nie ćpam już pregabaliny od ponad miesiąca
    I schudłam ponad 4 kg
    Co prawda jem mniej śmieci aale pamiętam, że bodajże w marcu jak zaczęłam brać pregabaline to waga poszła w górę, więc to ją obwiniam

    :D
    Także nie polecam
    Ale pozdrawiam
    Drożdżówka

    #waga #gownowpis #fobiaspoleczna #psychologia #depresja #pregabalina pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jaką pracę (a raczej gównopracę, bo wykształcenia kierunkowego brak) byście zarekomendowali beznadziejnemu przypadkowi przegrywu? Obecnie "pracuję" zdalnie, zajmując się głupotkami a'la ankiety, ale to są grosze, wystarczające co najwyżej na wegetacje, bo trudno byłoby mówić o życiu, mając dochód rzędu kilkuset złotych.
    Ostatnimi czasy zacząłem się rozglądać za Januszem-filantropem, który dokłada do biznesu, tylko nie mogę znaleźć nic, co by mi odpowiadało.
    Każda praca, która wymaga bezpośredniego kontaktu z licznymi klientami (sprzedawca, kelner etc.) jest na starcie spalona. Moja fobia społeczna sprawia, że samo znalezienie zatrudnienia (czyt. wykonanie telefonu i przyjście na rozmowę) urasta do rangi prawdziwego wyzwania. W takiej pracy nie dałbym rady.
    Myślałem o pospolitej produkcji czegośtam, ale kurwa... to jest w gruncie rzeczy straszny ściek. Wyśrubowane normy, atmosfera niewolnictwa, nieciekawe towarzystwo... Mam już doświadczenie w tego typu pracy, ale naprawdę powrót na #produkcja to ostateczność.
    Swego czasu interesowała mnie #budowlanka ale ilekroć próbowałem swoich sił, trafiałem na mentalną mongolię. Wszędzie na czarno, wszędzie picie w pracy, wszędzie wąsate Janusze... Z pewnością będę śledził oferty pracy pod tym kątem, ale trochę tracę nadzieję, że trafię do normalnej firmy.
    Przez pewien czas myślałem o pospolitym sprzątaniu, no ale żeby się załapać, pierw musiałbym sobie łapy połamać dla grupy inwalidzkiej, ewentualnie benisa uciąć, bo branża strasznie przez baby zdominowana. Ostatnio widziałem ofertę na ochroniarza, na pierwszy rzut oka spoko, ale z drugiej strony to był dosyć duży obiekt handlowy ulokowany w kiepskiej dzielnicy, więc zamiast siedzieć w schowku na miotły, co chwila musiałbym się użerać z patusami - co nie jest przyjemne i obawiam się, że niezbyt możliwe z moją fobią. Ochroniarz bez licencji to gówno nie praca (pod względem produktywności), a jednocześnie, umówmy się, 10zł/h to też gówno nie pieniądze.

    Słowem zakończenia, nie chcę żeby ktoś mi podawał url do ogłoszenia z "idealną pracą", ale przecież nie wszystkie przegrywy wpierdalają maltikeksy w piwnicy i pewien odsetek naszej (mocno dysfunkcyjnej) społeczności jednak pracuje. Czym się zajmujecie? Jaka brańza waszym zdaniem jest przegryw-friendly.
    Wiem, że będzie dużo szydery, ale kurwa, nie chcę wegetować ani pasożytować, chciałbym pracować jak każdy, a zarazem nie jestem jak każdy, w wielu gównopracach, po prostu pękam przez słaby mental, ale nie jestem leniem i potrafię wykonywać pracę sumiennie.

    #przegryw #wychodzimyzprzegrywu #pracbaza #kiciochpyta #fobiaspoleczna

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f3dc2e48fce6809e1a68bdc
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Doceń mój czas włożony w projekt i przekaż darowiznę
    [======..................................] 15% (36zł/235zł)
    Uzbieraliśmy już na 3 lat działania AMW!
    pokaż całość

  •  

    Mircy, będzie #przegryw jak stąd do końca internetów ale chyba muszę

    Lvl 24
    Nie mam praktycznie znajomych
    Spierdoliłam życie po całości
    W takim sensie, że #hazard #narkotykizawszespoko #komornikstory #kredyt i takie tam inne fajne (dlatego też rodzina trzyma się ode mnie z daleka bo jeszcze kogoś zepchnę na złą ścieżkę)
    Od 8 lat deprecha, fobia społeczna w opór i border (chociaż podejrzewali też dwubiegunówkę, a jedno się z drugim nie wyklucza) jestem już weteranem jeśli chodzi o wszystkie możliwe pojebaństwa, 25.06 stwierdziłam że dość, najebałam się jak szpadel, zrobiłam sobie własną mieszankę Wedlowską (Xanax/Ketrel/Chlorprothixen) i zasnęłam snem niestety nie wiecznym, bo po dwóch dniach obudziłam się w Szpitalu Praskim na toksykologii
    Tym samym zakończyłam trwający prawie 8 lat związek (który przez ostatnie miesiące był już po prostu mieszkaniem razem pod jednym dachem), zostałam z torbą ciuchów, z którą wyszłam z domu równo miesiąc temu (chyba dlatego wzięło mnie dziś na wyznania)
    Resztę moich gratów radośnie zabrała śmieciarka, sądziłam że moje rzeczy (w tym parę takich, które mogłabym spieniężyć) będę mogła odebrać ale tak się nie stało BO NIE I JUŻ, śmieciarka była szybciej niż ja ( ͡° ͜ʖ ͡°) zostałam goła i wesoła a mój majątek stanowiły: 30 zł w portfelu, iPhone XS oraz nauszne JBLe, ajfon uratował mi dupę, pewien znany mi osobnik lvl27 również bo dzięki temu nie wylądowałam na ulicy, więc jak na razie mam gdzie mieszkać, hajsiwo się skończyło, trochę wpadło z kasynowych bonusów za free (hazard mam już opanowany do tego stopnia, że praktycznie nigdy nie gram za swoje) ale SŁUCHAJCIE
    po miesiącu wysyłania CV do różnych miejsc w których przypuszczam, że będę w stanie pracować z moją fobią społeczną odezwał się do mnie ktoś kto chce mnie zatrudnić (i jutro mam spotkanie!1!1!1) chociaż w CV widnieje moje zdjęcie po obejrzeniu którego żaden zdrowy na umyśle człowiek nie będzie nawet czytał co tam dalej jest napisane (może nawet lepiej), chyba że owe CV składać będę do salonu piercingu lub tatuażu (a nie będę, bo dziaram i kolczykuję tylko sama siebie), ponieważ dla przeciętnego normika wyglądam dość dziwnie
    Jutro spotykam się z człowiekiem który chce dać mi normalną pracę
    MI
    Przegrywowi z piwnicy

    I teraz leżę w łóżku ̶a̶ ̶o̶b̶o̶k̶ ̶ś̶p̶i̶ ̶o̶n̶a̶ i analizuję ten cały miesiąc i boję się jak jasny chuj tego co będzie jutro, tego co będzie w ogóle, tego czy w ogóle coś będzie
    Mam tylko jeden powód dla którego mam ochotę wziąć się w garść i ogarnąć ten życiowy pierdolnik
    Lvl27 o którym wspomniałam wyżej jest w takiej samej życiowej chujni i nie wiem skąd my się urwaliśmy i dlaczego ale poczułam że może uda nam się coś zrobić i (być może) #wychodzimyzprzegrywu
    znaczy jeszcze nie, ale powoli byśmy chcieli chociaż #samobojstwo jemy z chlebem na śniadanie, czy tam jakiś chleb powszedni nasz to jest i w razie czego wszystko mamy przemyślane i spierdalamy razem na tamten świat i nie ma u nas żadnego pierdolenia w stylu „we się nie zabijaj bo warto żyć”
    Po prostu zobaczymy
    Po wyjściu ze szpitala wiedziałam, że prędzej czy później zrobię to ponownie ale tym razem porządnie i w takim miejscu, że nikt mnie nie znajdzie
    Ale później pojawiła się ta ostatnia myśl że może się uda ogarnąć życie

    Jest to tak dziwna sytuacja, że będę chyba szczesliwa z każdego wyjścia
    Jednak trochę bym chciała zobaczyć na własne oczy jak dwa przegrywy wyczołgują się z dołu pełnego gówna

    Możecie hejterzować, pisać zabij się, heheszkować i takie tam
    W tym stanie naprawdę bez różnicy
    Możecie też pisać swoje historie (z dobrym i niedobrym zakończeniem), pytać, radzić, nasrać do szyi

    Chciałam się tylko wypłakać, wyżalić, pochwalić, wystawić kawałek nogi z piwnicy bo nigdy publicznie nie piszę o sobie i nie mówię o sobie i nawet nie mam komu powiedzieć o sobie i w zasadzie to nie czułam takiej potrzeby bo i tak niczego by to nie zmieniło

    Śpijcie spokojnie Wykopki i serio cieszcie się póki jest z czego się cieszyć (sorry za Coelhostyle)

    ___________

    #depresja #fobiaspoleczna #borderline #przemyslenia #wyznanie #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj nigdzie nie wychodziłem, dzięki czemu oszczędziłem sobie nerwów, ale jutro najem się wstydu za wszystkie czasy. Jadę do fryzjera, a wraz z ostrzeżeniem włosów moje zaczerwieniania na skórze (łuszczyca) będą widoczne. Pozostaje mi tylko wyjść w bluzie z kapturem... jak skończony debil. Niech to j*bane lato się skończy.
    #przegryw #fobiaspoleczna #nienawiscdosamegosiebie pokaż całość

    źródło: upload.wikimedia.org

    +: spocony_smierdziel, kaemelek +4 innych
    •  

      @cyberyna: I tak i nie. Po ścięciu kłaków mam łatwiejsze dojście do zaognionych miejsc, które teraz łatwiej posmarować maściami (Cerkoderm 30 i Bepanthen - za dnia) i Daivobet (wieczorem). Generalnie jestem baldcelem i u mnie łuszczyca wyskoczyła na miejscach odsłoniętych zatem nie mam wielkich możliwości z zakryciem ich włosami. Współczuję, jeśli również masz to na głowie.

    •  

      i Daivobet (wieczorem).

      @CulturalEnrichmentIsNotNice: powiem ci że od 20 lat mam łuszczycę, a na głowie to najgorszy sort tego g...na. Ile się namordowałam z maściami i myciem włosów, to moje. Przyjełam taktyke, że na ciało tylko maśc (tu na szczescie mam tylko nieliczne plamki) a z głową - niestety steryd. Najpierw słabsze, później prawie 10 lat leciałam na Dermovate. Jakimś trafem poszłam kiedyś do dermatologa w Enelmedzie i mnie babka opieprzyła czemu taki "mocny" kaliber stosuje. A stosowałam mocny, bo nie wiedziałam nawet że wyszły nowe lżejsze leki o których nie mialam pojęcia. Przepisala mi Momecutan, do skory głowy taki jak Dermovate, bo po nim się włosy nie kleją od oleju. I już tak robię, że jak tylko głowa zaczyna mnie swędziec i mam zaczerwieniona skórę, wystarczy niewielka ilosc płynu żeby zatrzymać proces złuszczania. Także zawsze mam wypisane 2 x 50 ml by miec zapas i kompletnie juz o glowie zapomnialam. Daivobet jest słaby i strasznie niewydajny. pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Normalnie nie korzystałem z toalety w szkole, miałem wyćwiczony, zahartowany organizm. Jakoś raz pod koniec podstawówki, lub na początku gimnazjum musiałem się wysrać, bo nie było bata, żebym wytrzymał. Budynek był tak zorganizowany, że wyższe piętra miały młodsze klasy. To poszedłem wyżej, żeby mieć spokój. Otóż nie, jakiś dzieciak wszedł do toalety i krzyknął:

    EJ KTOŚ TUTAJ SRA! xD

    #heheszki #humorobrazkowy #przegryw #depresja #fobiaspoleczna #fobia
    pokaż całość

    źródło: 1597680391910.jpg

  •  

    Świadomość, że wokół mnie codziennie jest co najmniej +10 top tier gorących julek z piękną skórą, włosami i rysami twarzy sprawia, że okruchy młodości jakie mi ppzostały spędzam w depresji i odosobnieniu. Teraz jest źle, później będzie tylko gorzej jak bede się robiła stara i brzydka. Niby uroda to nie wszystko, ale dla mnie wszystko czego nigdy nie miałam tym bardziej dotkliwe obecnie, gdy wszystko jest scyfryzowane. Jak kochać ten świat? Jak ludzi nienawidzić ? Chcecie wiedzieć jak rodzą się psychopaci ? Właśnie tak.
    #przegryw #fobiaspoleczna #rozowepaski #samotnosc
    pokaż całość

  •  

    F10 535i m SHADOW LINE - 306 hp.
    Felgi 19m ale będę zmieniać na 20.

    Zamieniłem się dzisiaj na to cudo seryjny wydech ale planuje tutaj jeszcze przyklepać troszkę mocy i zbieram na acrapovicia.
    Będę stopniowo przerabiać ten pojazd i publikować co jakiś czas nowe informacje.

    Jeśli jakiś Mirek jest fanem motoryzacji to możemy pogawędzić bądź spotkać się gdzieś w trójmieście pojeździć, pogadać.

    #przegryw #wygryw #depresja wychodzimy stopniowo opuszczając #fobiaspoleczna #bmw #bmwboners #samochody #niemcy
    pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    Od środy cały czas mam krew w nosie :/ nie wiem od czego. Czy to od ucha, na które dalej nic nie słyszę, czy może są jakieś obrażenia w środku. W poniedziałek idę do psychiatry oraz do lekarza rodzinnego o zwolnienie z pracy. Psychicznie czuję się średnio :( #busemprzezpatologie #policja #patologiazewsi #patologia #polska #psycholog #psychiatra #fobiaspoleczna #nerwica pokaż całość

  •  

    Jak jesteś dzieckiem to dzięki wąskiej perspektywie i szerokiej wyobraźni świat wydaje się być cudny do życia i eksploracji. I tak było u mnie. Z biegiem czasu stałam się jedynie workiem z pustą zawartością, bo wszystko się we mnie wypaliło. Jest tyle aspektów w człowieku, które dają ci przepustkę do przyjaźni, miłości i innych gównowartych pierdół, na które nie masz wpływu i możesz się tylko przyglądać jak inni spijają z kielicha. Przemądrzałe n0rmictwo, które niejednokrotnie pomimo niedojebania mózgowego radzi sobie fantastycznie, osiąga sukcesy a weekend jest dla nich upragnioną chwilą na zalanie pały. Dla kontrastu ja uwięziona w szkaradnej strukturze z przesłaniem do świata i umiejętnościami, których nie mogę rozwijać, bo jestem out of society, nie mogę z tym ciałem czuć się swobodnie. To nie są żarty tylko ludzka tragedia. Pomyślcie dlaczego niektórzy kończą w willi z basenem a niektórzy koło śmietnika. Nie tylko przez złe wybory, bo u niektórych tu na ziemi są otwarte tylko wrota do piekieł.
    #przegryw #spierdolenie #fobiaspoleczna #depresja #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski
    pokaż całość

  •  

    Kiedy ostatnio wyszliście z domu?
    Ja to chyba 1,5 miesiąca temu bo musiałem odebrać paczkę w paczkomacie.
    #depresja #przegryw #fobiaspoleczna

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #fobiaspoleczna

0:0,0:1,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów