•  

    Rose Leslie (Ygritte) i Kit Harington (Jon Snow) biorą dziś ślub #gameofthrones #got

  •  
    S........1

    +33

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVII - Światłonośca Jona Snow

    Ten wpis będzie krótszy niż poprzednie, gdyż chwilowo martwy Lord Dowódca Nocnej Straży nie kryje przed nami większych tajemnic. Jest oczywiste, że Jon nie jest bękartem Neda Starka, tylko synem jego siostry Lyanny i księcia Rhaegara - potwierdza to zarówno serial (zupełnie nieprawdopodobne byłoby, gdyby serial i książka różniły się w tak istotnym punkcie fabuły), a jeśli ktoś chce poczytać o książkowych argumentach 'za', to zapraszam tutaj. Wobec tego, że Aegon Samozwaniec jest prawdopodobnie Blackfyrem, to Jon jest jednocześnie prawowitym władcą Siedmiu Królestw. Z drugiej strony Jon został wyznaczony przez Robba na następcę, więc może także wysuwać swoje roszczenia do korony Północy. W końcu Jon nie będzie zbyt długo martwy. Spośród różnych hipotez co do jego powrotu można wyróżnić:

    - Pocałunek życia od Melisandre lub innego czerwonego kapłana (sposób prezentowany wcześniej przez Thorosa i Berica, popierany serialowym zmartwychwstaniem Jona).
    - Spalenie Shireen w celu uratowania Azora Ahai (wg Melisandre Stannisa, w rzeczywistości Jona, książkowe spalenie Jedynej Prawdziwej Księżniczki zostało potwierdzone przez Martina).
    - Ukrycie duszy Jona w ciele Ducha (w chwili śmierci Jon wypowiada imię swojego wilkora, sposób ten może łączyć się z dwoma poprzednimi, dzięki czemu nie utraci zbyt wiele ze swojej natury w przeciwieństwie do Berica i lady Stoneheart, przeniesienie duszy zmiennoskórego do zwierzęcia zaprezentował Varamyr Sześć Skór).
    - Obsydianowy kołek, za pomocą którego Dzieci Lasu prawdopodobnie stworzyły Zimnorękiego.
    - Wskrzeszenie przez Innych (bo czemu nie?).

    Oczywiście na poważnie rozważałbym tylko trzy pierwsze opcje, być może wymieszane ze sobą. Niewątpliwie Jon odzyska życie i pozna swoją prawdziwą tożsamość, a jest jedynym kandydatem, który spełnia wszystkie warunki przepowiedni o księciu, którego obiecano oraz legendy o Azorze Ahai. Przypomnijmy je sobie pokrótce:

    - Jon jako jedyna* znana postać łączy w sobie Lód i Ogień, krew ostatnich królów Pierwszych Ludzi i Valyrian. Jest zmiennoskórym i nic nie stoi na przeszkodzie, by był smoczym jeźdźcem.
    - Pochodzi z linii Aerysa Szalonego i jego siostrożony Rhaelli, a według Dzieci Lasu tylko potomkowie tej pary mogą być obiecanym księciem.
    - Jest przebudzonym smokiem z kamienia - bękartem, który nie zdawał sobie sprawy z prawdziwego pochodzenia od ostatniego rodu smoczych jeźdźców i potomków boskich władców Wielkiego Cesarstwa Świtu, ale który niedługo pozna swoją prawdziwą tożsamość.
    - Krótko po urodzeniu Jona - lub nawet w trakcie porodu - jego wuj Ned zabija Arthura Dayne'a, w którego herbie jest spadająca gwiazda. Krwawiąca gwiazda jest jednym ze zwiastunów narodzin Azora Ahai.
    - Po raz kolejny krwawiąca gwiazda pojawia się tuż przed 'idami murowymi'. Olbrzym Wun Wun masakruje ser Patreka z Królewskiej Góry, który w herbie również miał gwiazdę.
    - W chwili śmierci Jona pojawia się dym z jego ran oraz sól w łzach Bowena Marsha i innych zdrajców.

    *Tak, wiem, jest Bloodraven, ale jednak krew Starków wydaje się być czystsza i silniejsza od Blackwoodów z Dorzecza, którzy mocno wymieszali się z Andalami.

    Zatrzymajmy się na chwilę przy śmierci Lorda Dowódcy:

    Couldn't they see the giant had been cut? Jon had to put an end to this or more men would die. They had no idea of Wun Wun's strength. A horn, I need a horn. He saw the glint of steel, turned toward it. "No blades! " he screamed. "Wick, put that knife..."
    ... away, he meant to say. When Wick Whittlestick slashed at his throat, the word turned into a grunt. Jon twisted from the knife, just enough so it barely grazed his skin. He cut me. When he put his hand to the side of his neck, blood welled between his fingers. "Why? "
    "For the Watch." Wick slashed at him again. This time Jon caught his wrist and bent his arm back until he dropped the dagger. The gangling steward backed away, his hands upraised as if to say, Not me, it was not me. Men were screaming. Jon reached for Longclaw, but his fingers had grown stiff and clumsy. Somehow he could not seem to get the sword free of its scabbard.
    Then Bowen Marsh stood there before him, tears running down his cheeks. "For the Watch." He punched Jon in the belly. When he pulled his hand away, the dagger stayed where he had buried it.
    Jon fell to his knees. He found the dagger's hilt and wrenched it free. In the cold night air the wound was smoking. "Ghost," he whispered. Pain washed over him. Stick them with the pointy end. When the third dagger took him between the shoulder blades, he gave a grunt and fell face-first into the snow. He never felt the fourth knife. Only the cold...


    Wick i Bowen zachowują się tak jakby wcale nie chcieli zabijać swojego Lorda Dowódcy. Zachowują się tak, jakby ktoś zmusił ich do tego. Na Murze i na północ od niego są tylko trzy osoby zdolne, by opanować wolę innego człowieka - Melisandre, Bloodraven i Bran. Każdej z tych postaci zależało na zabiciu Jona - każdej z tego samego powodu. Bloodraven - i siłą rzeczy Bran - zdają sobie sprawę z wyjątkowości Jona. To Duch z Wysokiego Serca, jedno z ostatnich Dzieci Lasu na południe od Muru, przepowiedziało, że obiecany książę musi być dzieckiem Aerysa i Rhaelli. To prawdopodobnie Dzieci Lasu i Bloodraven przyczyniły się do romansu Lyanny i Rhaegara. Melisandre mogła zaś w końcu poprawnie odczytać wizje i zrozumieć, że Azorem Ahai jest Jon, a nie Stannis. I to właśnie Jona trzeba uwolnić z wiążącej go przysięgi o służbie w szeregach Nocnej Straży. Służbie, którą zakończyć mogła tylko śmierć. Stąd też przed śmiercią Jona pojawia się krwawiąca gwiazda, a w chwili śmierci także dym i sól. Śmierć Jona Snowa jest w rzeczywistości odrodzeniem Azora Ahai. Jeśli macie jeszcze wątpliwości, to przyjrzyjcie się temu, o czym Jon śni:

    Jon was armored in black ice, but his blade burned red in his fist. As the dead men reached the top of the Wall he sent them down to die again.

    Azor Ahai w zbroi z valyriańskiej stali, ze Światłonoścą w rękach, zabija upiory na szczycie Muru. Trudno o bardziej sugestywny opis. Wiemy kto ma zbroję, pozostaje tylko znaleźć dla Jona odpowiedniego Światłonoścę.

    Światłonośca nr 1

    Jon już dawno temu zaczął nieświadomie majsterkować przy stworzeniu broni przeciwko inwazji Innych. Tą bronią miała być Nocna Straż:

    Night gathers, and now my watch begins. It shall not end until my death. I shall take no wife, hold no lands, father no children. I shall wear no crowns and win no glory. I shall live and die at my post. I am the sword in the darkness. I am the watcher on the walls. I am the fire that burns against the cold, the light that brings the dawn, the horn that wakes the sleepers, the shield that guards the realms of men. I pledge my life and honor to the Night's Watch, for this night and all the nights to come.

    Przysięga Nocnej Straży stawia ją dosyć wysoko jeśli chodzi o kandydatów na Światłonoścę. Azor Ahai wykuwał pierwszy miecz przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy, po czym próbował zahartować go w wodzie. Miecz niestety rozpadł się na kawałki. Taki sam los spotyka Nocną Straż. Jon stara się wzmacniać swój zakon, poświęca swój honor by szpiegować za Murem, w końcu zdradza ukochaną by uratować Mur. Wykuwa swojego Światłonoścę w ogniu bitwy o Czarny Zamek, składa ofiarę krwi z przyjaciół i wrogów, jednak Nocna Straż nie wytrzymuje hartowania. Tym hartowaniem jest próba zawarcia pokoju między NS a Wolnymi Ludźmi. I tak jak rozgrzany miecz rozpada się po kontakcie z lodowatą wodą, tak Nocna Straż zabija drugiego z rzędu Lorda Dowódcę po połączeniu się z armią dzikich zza Muru, co niechybnie doprowadzi do bratobójczych walk między zwolennikami i przeciwnikami Jona.

    Światłonośca nr 2

    Skoro Nocna Straż nie wypaliła, a kamienny smok odrodził się w postaci Jona Targaryena, to pozostaje najbardziej oczywisty Światłonośca - miecz. Mieczem tym prawdopodobnie nie jest Świt - kolejny oczywisty kandydat. Wprawdzie bardzo fajnie pasuje, gdyż jest mieczem stworzonym na modłę oręża władców Wielkiego Cesarstwa Świtu i być może ma właściwości Światłonoścy (świeci się, płonie, daje ciepło, podpala wrogów), ale musielibyśmy niesamowicie nagimnastykować się, żeby Świt - artefakt należący wyłącznie do rycerzy z rodu Dayne'ów - znalazł się w rękach targaryeńskiego księcia. Dodatkowo Światłonośca jest prototypem miecza valyriańskiego, z ciemnej stali nasyconej królewską krwią.

    Skoro musimy szukać miecza valyriańskiego, to Jon takowy już posiada. Jednak Długi Pazur na razie nie pokazał niczego ponad zwykły valyriański miecz. Dodatkowo nie jest mieczem Targaryenów, a Mormontów. Miecz jego rodu wprawdzie znajduje się za Murem - prawdopodobnie ma go Bloodraven i jest to wspominana w poprzednim wpisie Mroczna Siostra. Z tą z kolei problem jest taki, że nigdy nie dzierżył jej władca. Znanymi wojownikami, którzy władali tym orężem jest królowa Visenya, książę Daemon, Aemon Smoczy Rycerz i w końcu sam Bloodraven. A skoro Światłonośca był mieczem cesarza skąpanym w cesarskiej krwi, to jedynym kandydatem spełniającym podobne warunki jest...

    Światłonośca nr 3

    Miecz pierwszego władcy Siedmiu Królestw. Miecz pierwszego Zdobywcy. Miecz Aegona Targaryena. Blackfyre. A jego przemiana w Światłonoścę mogła dokonać się niecałe trzysta lat temu, po śmierci Aegona Zdobywcy. To wtedy na stosie pogrzebowym króla położono jego miecz. W smoczym ogniu i krwi Targaryena, Valyrianina i potomka boskich władców Blackfyre przybrał barwę jeszcze ciemniejszą, niż wcześniej. Władali nim później inni królowie, władali nim bękarci, w końcu miecz zaginął w Essos, ale właśnie tam odnajduje się ponownie. W skrzyniach z imbirem, które Illyrio Mopatis przekazał w prezencie Aegonowi Targaryenowi. W skrzyniach, które obecnie znajdują się gdzie w Krainach Burzy. Pytanie, kiedy i jak trafi w ręce prawowitego właściciela.

    Ok, wypada wyjaśnić to szerzej. W 2005 r. Martin odczytał rozdział Tańca ze Smokami. W scenie, której Illyrio przekazuje towary i Tyriona Haldonowi, półmaester zaczyna mówić po valyriańsku. Tyrion - z którego perspektywy widzimy tą rozmowę - rozumie tylko trzy słowa: królowa, smok i miecz. Fragment z tymi słowami ostatecznie nie znalazł się w finalnej wersji książki, jednak możemy przyjąć to za mocną wskazówkę, że w skrzyni jest Blackfyre, który został zabrany do Essos przez Bittersteela i tam też zniknął.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +32

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVI - Zielony jasnowidz

    Po Valyrianach, smokach i Ludziach bez Twarzy wracamy wreszcie do Westeros, by odkryć jaką rolę do odegrania ma duet Bran & Bloodraven. Młody Stark jest niewątpliwie jednym z głównych bohaterów sagi, a jego czysto magiczny wątek wydaje się być kluczowy w nadchodzącym starciu Lodu i Ognia. Wyruszmy więc w długą podróż za Mur, którą wcześniej przebyli dwaj panowie B.

    Krwawy kruk

    Bloodraven jest bardziej postacią historyczną niż współczesną. Urodził się jako Brynden Rivers w 175 AC (tak, ma około 125 lat, co prawdopodobnie czyni go najstarszym człowiekiem w Westeros, a może i na świecie). Jego ojcem był Aegon IV Niegodny, władca znany z miłosnych podbojów i spłodzenia dziesiątek bękartów, zaś matką jedna z faworyt króla, Melissa Blackwood. Młody Brynden był od urodzenia na swój sposób wypaczony - był albinosem z czerwonym znamieniem na twarzy w kształcie kruka (stąd wziął się jego przydomek - Bloodraven), który musiał ukrywać swoje ciało przed światłem słonecznym.

    Brynden wyrósł na silnego wojownika. W pewnym momencie otrzymał Mroczną Siostrę, legendarny miecz Targaryenów, którym wcześniej władał jego stryj, sławny Aemon Smoczy Rycerz. Bloodraven preferował jednak łuk z czardrzewa. W efekcie Brynden nie tylko pochodził zarówno od Valyrian (po ojcu), jak i Pierwszych Ludzi (po matce*), to jeszcze władał orężami stworzonymi z materiałów ściśle związanych z obiema rasami.

    *Blackwoodowie, chociaż od wieków żyją w Dorzeczu, są najprawdopodobniej rodem z Północy (świadczy o tym chociażby ich herb z czardrzewem). Podróż w drugą stronę odbyli za to Manderly'owie.

    Od czasów młodości Bloodraven był skonfliktowany ze starszym bratem Aegorem Riversem (jego matką była wcześniejsza faworyta Aegona IV, Barba Bracken). Powodów ich wzajemnej nienawiści było kilka - Bloodraven wychowywał się na królewskim dworze, zaś Bittersteel (taki przydomek przyjął później przyszły założyciel Złotej Kompanii) został wygnany do siedziby Brackenów. Oprócz tego dwaj bracia pożarli się o przyrodnią siostrę, Shierę Morską Gwiazdę, która wybrała Bloodravena na swojego kochanka. Do tego doszła odwieczna wojna Brackenów i Blackwoodów. W efekcie w momencie wybuchu Pierwszej Rebelii Blackfyre'ów Bittersteel wybrał czarnego smoka, zaś Bloodraven czerwonego.

    W trakcie kulminacyjnej bitwy na Polu Czerwonej Trawy Bloodraven stracił oko w walce z Bittersteelem, lecz później osobista gwardia Bryndena - Zęby Kruka - zabiła Daemona Blackfyre'a i jego dwóch synów, co rozstrzygnęło bitwę i zakończyło rebelię. W ramach zasług Bloodraven został namiestnikiem i starszym nad szeptaczami u kolejnego władcy, swojego bratanka Aerysa I.

    W czasie swoich rządów Bloodraven musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, ale to materiał na inną opowieść. Dość powiedzieć, że jako zabójca krewnych podejrzewany o praktykowanie magii, namiestnik nie cieszył się popularnością. Wówczas też o Bloodravenie powstała zagadka 'Ile oczu ma lord Bloodraven? Tysiąc i jedno.' Tysiąc, bo wydawał się wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w królestwie - wyjaśnić to można tym, że Bloodraven najprawdopodobniej jest zmiennoskórym, jak każdy zielony jasnowidz, i wykorzystywał do tego kruki. Jedno - bo zostało mu tylko jedno po walce z Bittersteelem. W kolejnej Rebelii Blackfyre'ów Bloodraven zdobył smocze jajo - po szczegóły odsyłam do opowiadań o Dunku i Aegonie. W końcu po zdradzieckim zamordowaniu kolejnego syna Daemona Blackfyre'a (Bloodraven pozwolił Aenysowi wziąć udział w II Wielkiej Radzie i zagwarantował mu bezpieczeństwo) został zesłany do kolonii karnej na Murze.

    Nocna Straż z radością przyjęła doświadczonego wojownika. Po kilku latach służby Bloodraven został Lordem Dowódcą (239 AC). Jednak w 252 AC zaginął za Murem. W tym momencie on, Mroczna Siostra i smocze jajo zniknęły z kart historii na długie pięćdziesiąt lat. Podobnie jak jego ukochana i być może ich córka, Mellony.

    Trójoka wrona

    Bloodraven powraca jako pół człowiek, pół ent, przesiadujący w ostatniej jaskini Dzieci Lasu gdzieś za Murem. W ciągu minionych dziesięcioleci musiał więc przebyć tą samą drogę co Bran - najpierw wizje zsyłane we śnie, później rozwój umiejętności jasnowidzenia i kontroli innych stworzeń, w końcu wyprawa za Mur i odnalezienie swojego mentora. Bloodraven dotarł jednak do ówczesnego zielonego jasnowidza mając już co najmniej 77 lat. Nawet biorąc pod uwagę, że scalenie się z czardrzewem wydłużyło jego życie, to i tak nie zostało mu wiele czasu:

    Most of him has gone into the tree ... He has lived beyond his mortal span, and yet he lingers. For us, for you, for the realms of men. Only a little strength remains in his flesh.

    Możemy więc śmiało założyć, że jednym z najważniejszych zadań Bloodravena było znalezienie kolejnego chętnego na spędzenie reszty życia jako warzywo podłączone do drzewonetu. Jego wybór padł na Eurona Greyjoya. Jednak Wronie Oko nie był najszczęśliwszym kandydatem - gwałciciel i morderca braci kiepsko nadawał się na ucznia. Czy przez kolejne 20-30 lat Bloodraven szukał kogoś innego? Póki co trudno powiedzieć. Być może we współpracy z Dziećmi Lasu przynił się do romansu Rhaegara i Lyanny, dzięki czemu krew Valyrian i Pierwszych Ludzi połączyła się ponownie w ciele Jona Snowa.

    Bloodraven w końcu doczekał narodzin Brandona Starka, a śpiączka wywołana upadkiem z wieży pozwoliła mu dostać się do umysłu chłopca.

    Skrzydlaty wilk

    Postać Brana jest doskonale znana - w końcu to jedna z głównych postaci sagi, nie licząc prologu to jego rozdział rozpoczyna całą historię. Nie będę więc analizował wszystkich przygód chłopca (w tym i wielu legend rzucających światło na historię Westeros), a skupię się na umiejętnościach, które prawdopodobnie nabędzie najpotężniejszy zmiennoskóry w historii (ups, spojler).

    Po pierwsze - telepatia. Trójoka wrona wkracza do umysłu leżącego w śpiączce Brana i pokazuje mu teraźniejszość:

    Bran looked down, and felt his insides turn to water. The ground was rushing up at him now. The whole world was spread out below him, a tapestry of white and brown and green. He could see everything so clearly that for a moment he forgot to be afraid. He could see the whole realm, and everyone in it.

    He saw Winterfell as the eagles see it, the tall towers looking squat and stubby from above, the castle walls just lines in the dirt. He saw Maester Luwin on his balcony, studying the sky through a polished bronze tube and frowning as he made notes in a book. He saw his brother Robb, taller and stronger than he remembered him, practicing swordplay in the yard with real steel in his hand. He saw Hodor, the simple giant from the stables, carrying an anvil to Mikken’s forge, hefting it onto his shoulder as easily as another man might heft a bale of hay. At the heart of the godswood, the great white weirwood brooded over its reflection in the black pool, its leaves rustling in a chill wind. When it felt Bran watching, it lifted its eyes from the still waters and stared back at him knowingly.

    He looked east, and saw a galley racing across the waters of the Bite. He saw his mother sitting alone in a cabin, looking at a bloodstained knife on a table in front of her, as the rowers pulled at their oars and Ser Rodrik leaned across a rail, shaking and heaving. A storm was gathering ahead of them, a vast dark roaring lashed by lightning, but somehow they could not see it.

    Po drugie - jasnowidzenie. Trójoka wrona oprócz teraźniejszości pokazuje także przyszłe zagrożenia:

    He looked south, and saw the great blue-green rush of the Trident. He saw his father pleading with the king, his face etched with grief. He saw Sansa crying herself to sleep at night, and he saw Arya watching in silence and holding her secrets hard in her heart. There were shadows all around them. One shadow was dark as ash, with the terrible face of a hound. Another was armored like the sun, golden and beautiful. Over them both loomed a giant in armor made of stone, but when he opened his visor, there was nothing inside but darkness and thick black blood.

    Cienie możemy dość łatwo zidentyfikować. Pierwszy z nich to Ogar, który na swój sposób pomógł obu siostrom. Drugi to Jaime w swojej złotej zbroi, który przyczynił się do poważnego zranienia Neda - w efekcie jego plany (między innymi wysłanie córek na Północ) legły w gruzach. Trzeci to oczywiście Góra, którego bezgłowy trup występuje w postaci ser Roberta Stronga.

    Trójoka wrona ponadto pokazuje też tak odległe miejsca jak Kraina Cienia, ponad którą krążą smoki. Co ważniejsze, Bran widzi także swoje przeznaczenie:

    Finally he looked north. He saw the Wall shining like blue crystal, and his bastard brother Jon sleeping alone in a cold bed, his skin growing pale and hard as the memory of all warmth fled from him. And he looked past the Wall, past endless forests cloaked in snow, past the frozen shore and the great blue-white rivers of ice and the dead plains where nothing grew or lived. North and north and north he looked, to the curtain of light at the end of the world, and then beyond that curtain. He looked deep into the heart of winter, and then he cried out, afraid, and the heat of his tears burned on his cheeks.

    Now you know, the crow whispered as it sat on his shoulder. Now you know why you must live.
    'Why?' Bran said, not understanding, falling, falling.
    Because winter is coming.


    Plugawy wilk

    Umiejętności Brana zaczynają się rozwijać, gdy w Winterfell pojawia się Jojen Reed. Nie jest on wprawdzie zielonym jasnowidzem, ale ma szeroką wiedzę na ich temat, wie wiele o zmiennoskórych, a przede wszystkim śnią mu się zielone, prorocze sny. Sny zsyłane przez Bloodravena. Potwierdza to choćby fakt, że jeden z tych snów zawiódł Brana i spółkę do Nocnego Fortu, za którym czekał na nich Zimnoręki.

    Bran zaczyna coraz częściej mieć wilcze sny. W pewnym momencie przenosi się nawet do czardrzewa rosnącego daleko za Murem i pojawia się w wilczym śnie Jona:

    When he closed his eyes, he dreamed of direwolves.
    There were five of them when there should have been six, and they were scattered, each apart from the others. He felt a deep ache of emptiness, a sense of incompleteness. The forest was vast and cold, and they were so small, so lost. His brothers were out there somewhere, and his sister, but he had lost their scent. He sat on his haunches and lifted his head to the darkening sky, and his cry echoed through the forest, a long lonely mournful sound. As it died away, he pricked up his ears, listening for an answer, but the only sound was the sigh of blowing snow.
    Jon?
    The call came from behind him, softer than a whisper, but strong too. Can a shout be silent? He turned his head, searching for his brother, for a glimpse of a lean grey shape moving beneath the trees, but there was nothing, only...
    A weirwood.
    It seemed to sprout from solid rock, its pale roots twisting up from a myriad of fissures and hairline cracks. The tree was slender compared to other weirwoods he had seen, no more than a sapling, yet it was growing as he watched, its limbs thickening as they reached for the sky. Wary, he circled the smooth white trunk until he came to the face. Red eyes looked at him. Fierce eyes they were, yet glad to see him. The weirwood had his brother‟s face. Had his brother always had three eyes?


    Młody Stark w końcu zaczyna kontrolować swoje umiejętności i świadomie wchodzi w umysł swojego wilkora. Jojen ostrzega chłopca przed zbyt długim przebywaniem w zwierzęciu, gdyż Bran może po prostu stracić swoją tożsamość, która zleje się z Latą. Ponadto Bran wprawdzie potrafi znaleźć się w ciele wilkora, ale nie potrafi nad nim panować.

    Jojen nie ostrzega jednak Brana przed gorszymi rzeczami, które może zrobić będąc zmiennoskórym. O trzech plugastwach, o których wspomina Varamyr Sześć Skór:

    To eat of human meat was abomination, to mate as wolf with wolf was abomination, and to seize the body of another man was the worst abomination of all.

    Bran zaczął od końca - opanowanie Hodora, upośledzonego mężczyzny - udało mu się dosyć gładko. Oczywiście na początku Bran wykorzystywał Hodora tylko gdy zaszła konieczność uciszenia go i nie zdradzenia kryjówki w Koronie Królowej czy podczas walki z upiorami. Jednak już w jaskini Dzieci Lasu Bran eksploruje groty z pomocą swojego przyjaciela. Chłopak też często pożywia się w ciele Laty - zarówno zwierzęcym, jak i ludzkim mięsem. Możliwe zresztą, że Bran dopuścił się kanibalizmu również we własnym ciele:

    The ranger killed a pig. Coldhands stood beside the door, a raven on his arm, both staring at the fire. Reflections from the flames glittered off four black eyes. He does not eat, Bran remembered, and he fears the flames.
    "You said no fire," he reminded the ranger. "The walls around us hide the light, and dawn is close. We will be on our way soon."
    "What happened to the men? The foes behind us?"
    "They will not trouble you."
    "Who were they? Wildlings?"
    Meera turned the meat to cook the other side. Hodor was chewing and swallowing, muttering happily under his breath. Only Jojen seemed aware of what was happening as Coldhands turned his head to stare at Bran. "They were foes."
    Men of the Night' s Watch. "You killed them. You and the ravens. Their faces were all torn, and their eyes were gone." Coldhands did not deny it. "They were your brothers. I saw. The wolves had ripped their clothes up, but I could still tell. Their cloaks were black. Like your hands."


    Ostatniego plugastwa Bran na razie nie popełnił. Pamiętajmy jednak, że w nowym stadzie Laty jest wilczyca, zaś w jaskini Dzieci Lasu jest Meera. W jaki sposób Bran złamie ostatni zakaz? Znając Martina zapewne w ten najgorszy.

    Drzewonet

    Najciekawszą umiejętnością zielonych jasnowidzów jest drzewonet. Wystarczy wpiąć swoje swoje ciało w korzenie czardrzewa i już ma się dostęp do wspomnień wszystkich innych drzew serc na świecie. Trzeba jeszcze tylko zjeść papkę z nasion czardrzewa - przy czym całkiem prawdopodobnym składnikiem tej potrawy jest ludzka krew. W każdym razie Bran pałaszuje ze smakiem swoją porcję i odlatuje w odmęty wspomnień drzewa serca z bożego gaju w Winterfell:

    Bran closed his eyes and slipped free of his skin. Into the roots, he thought. Into the weirwood. Become the tree. For an instant he could see the cavern in its black mantle, could hear the river rushing by below. Then all at once he was back home again. Lord Eddard Stark sat upon a rock beside the deep black pool in the gods wood, the pale roots of the heart tree twisting around him like an old man's gnarled arms. The greatsword Ice lay across Lord Eddard's lap, and he was cleaning the blade with an oilcloth.
    "Winterfell, " Bran whispered.
    His father looked up. "Who's there?" he asked, turning... and Bran, frightened, pulled away. His father and the black pool and the godswood faded and were gone and he was back in the cavern, the pale thick roots of his weirwood throne cradling his limbs as a mother does a child. A torch flared to life before him.


    Bran cofnął się w czasie, ale próba komunikacji z ojcem nie powiodła się. Słowa Brana były tylko szeptem wiatru, ledwie słyszalnym. Podobnie dzieje się, gdy w bożym gaju pojawia się Theon, a jednocześnie korzysta z niego Bran:

    And in the heart of the wood the weirwood waited with its knowing red eyes. Theon stopped by the edge of the pool and bowed his head before its carved red face. Even here he could hear the drumming, boom DOOM boom DOOM boom DOOM boom DOOM. Like distant thunder, the sound seemed to come from everywhere at once. The night was windless, the snow drifting straight down out of a cold black sky, yet the leaves of the heart tree were rustling his name. "Theon," they seemed to whisper, "Theon."

    Drzewonet nie tylko pozwala widzieć co dzieje się w różnych miejscach, ale także cofać się daleko w przeszłośc. Bardzo daleko:

    ... but then somehow he was back at Winterfell again, in the gods-wood looking down upon his father. Lord Eddard seemed much younger this time. His hair was brown, with no hint of grey in it, his head bowed. "… let them grow up close as brothers, with only love between them," he prayed, "and let my lady wife find it in her heart to forgive…"
    "Father." Bran's voice was a whisper in the wind, a rustle in the leaves. "Father, it's me. It's Bran. Brandon."
    Eddard Stark lifted his head and looked long at the weirwood, frowning, but he did not speak. He cannot see me, Bran realized, despairing. He wanted to reach out and touch him, but all that he could do was watch and listen. I am in the tree. I am inside the heart tree, looking out of its red eyes, but the weirwood cannot talk, so I can' t. Eddard Stark resumed his prayer. Bran felt his eyes fill up with tears. But were they his own tears, or the weirwood's? If I cry, will the tree begin to weep? The rest of his father's words were drowned out by a sudden clatter of wood on wood. Eddard Stark dissolved, like mist in a morning sun.


    - Ned po powrocie z wojny z małym Jonem na rękach modli się udane życie rodzinne. Biorąc pod uwagę niechęć lady Stark do siostrzeńca swojego męża, Ned słabo się modlił.

    Now two children danced across the godswood, hooting at one another as they dueled with broken branches. The girl was the older and taller of the two. Arya! Bran thought eagerly, as he watched her leap up onto a rock and cut at the boy. But that couldn't be right. If the girl was Arya, the boy was Bran himself, and he had never worn his hair so long. And Arya never beat me playing swords, the way that girl is beating him. She slashed the boy across his thigh, so hard that his leg went out from under him and he fell into the pool and began to splash and shout. "You be quiet, stupid," the girl said, tossing her own branch aside. "It's just water. Do you want Old Nan to hear and run tell Father?" She knelt and pulled her brother from the pool, but before she got him out again, the two of them were gone.

    - Dziecięce zabawy Lyanny (była bardzo podobna do Aryi) i Benjena (z czwórki rodzeństwa tylko on był młodszy od Lyanny).

    After that the glimpses came faster and faster, till Bran was feeling lost and dizzy. He saw no more of his father, nor the girl who looked like Arya, but a woman heavy with child emerged naked and dripping from the black pool, knelt before the tree, and begged the old gods for a son who would avenge her.

    - Zero pomysłów, przejrzenie drzewa genealogicznego Starków nie podsunęło mi żadnej wskazówki.

    Then there came a brown-haired girl slender as a spear who stood on the tips of her toes to kiss the lips of a young knight as tall as Hodor.

    - Duncan Wysoki i Stara Niania (hej, Hodor nie wziął swojego wzrostu znikąd!)

    A dark-eyed youth, pale and fierce, sliced three branches off the weirwood and shaped them into arrows. The tree itself was shrinking, growing smaller with each vision, whilst the lesser trees dwindled into saplings and vanished, only to be replaced by other trees that would dwindle and vanish in their turn.

    - Prawdopodobnie Brandon Snow, bękarci brat ostatniego króla Północy, który szykował trzy strzały na trzy smoki Aegona Zdobywcy.

    And now the lords Bran glimpsed were tall and hard, stern men in fur and chain mail. Some wore faces he remembered from the statues in the crypts, but they were gone before he could put a name to them.

    - Poprzedni królowie zimy.

    Then, as he watched, a bearded man forced a captive down onto his knees before the heart tree. A white-haired woman stepped toward them through a drift of dark red leaves, a bronze sickle in her hand. "No," said Bran, "no, don't, " but they could not hear him, no more than his father had. The woman grabbed the captive by the hair, hooked the sickle round his throat, and slashed. And through the mist of centuries the broken boy could only watch as the man's feet drummed against the earth... but as his life flowed out of him in a red tide, Brandon Stark could taste the blood.

    - A to ciekawe, bo może to być właściwie ktokolwiek z rodu Starków. Stawiam jednak na małżonkę Nocnego Króla.

    Na tym kończy się materiał książkowy. Musimy przyjrzeć się serialowej scenie, która jako jedna z dwóch w ostatnich sezonach została oficjalnie potwierdzona przez Martina.

    Hold the door!

    Śmierć Hodora była jedną z najmocniejszych scen serialu. Bran i Bloodraven oglądają pożegnanie małego Neda, który wyjeżdża do Doliny, by tam wychowywać się pod okiem Jona Arryna. W międzyczasie Nocny Król robi wjazd do jaskini Dzieci Lasu. Te padają jak muchy, Bloodraven ginie, a Meera, Hodor i nieprzytomny Bran uciekają tylnym wejściem. Wówczas dzieje się coś dziwnego. Bran jest nadal podpięty do drzewonetu, ale jednocześnie wchodzi w umysł Hodora. Umysły małego Hodora i dużego Hodora mieszają się, przez co mały Hodor słyszy i powtarza okrzyki Meery (Hold the door!), jednak ciałem znajduje się nadal w Winterfell. W końcu umysł chłopca zostaje trwale uszkodzony i jest w stanie powtarzać tylko zniekształcone hasło, które słyszy w chwili śmierci duży Hodor. Wszystkiemu przygląda się Bran, który nadal jest podpięty do drzewonetu.

    Muszę przyznać, że cała scena wprowadza niemałe zamieszanie, a przede wszystkim stoi w sprzeczności z tym, co wcześniej mówi Bloodraven:

    "Winterfell. I was back in Winterfell. I saw my father. He's not dead, he's not, I saw him, he's back at Winterfell, he's still alive."
    "No," said Leaf. "He is gone, boy. Do not seek to call him back from death."
    "I saw him." Bran could feel rough wood pressing against one cheek. "He was cleaning Ice."
    "You saw what you wished to see. Your heart yearns for your father and your home, so that is what you saw."
    "A man must know how to look before he can hope to see," said Lord Brynden. "Those were shadows of days past that you saw, Bran. You were looking through the eyes of the heart tree in your godswood. Time is different for a tree than for a man. Sun and soil and water, these are the things a weirwood understands, not days and years and centuries. For men, time is a river. We are trapped in its flow, hurtling from past to present, always in the same direction. The lives of trees are different. They root and grow and die in one place, and that river does not move them. The oak is the acorn, the acorn is the oak. And the weirwood… a thousand human years are a moment to a weirwood, and through such gates you and I may gaze into the past."
    "But," said Bran, "he heard me."
    "He heard a whisper on the wind, a rustling amongst the leaves. You cannot speak to him, try as you might. I know. I have my own ghosts, Bran. A brother that I loved, a brother that I hated, a woman I desired. Through the trees, I see them still, but no word of mine has ever reached them. The past remains the past. We can learn from it, but we cannot change it."


    Czy Bloodraven okłamał Brana by powstrzymać go przed mieszaniem w przeszłości? Czy też może mentor nie zdawał sobie sprawy z tego jak wielki potencjał skrywa jego uczeń? Wcześniejsze próby skontaktowania się z kimś poprzez czardrzewo nie do końca się udały, jednak zarówno Ned, jak i Theon, coś słyszeli. Jon oczami Ducha widział zaś twarz Brana zamiast tej typowej dla drzew serc. Możliwe jest więc danie jakiegoś znaku poprzez drzewonet. Sytuacja z Hodorem jest tu jednak wyjątkowa, gdyż Bran jest przy nim zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Myślę, że jest to konieczne by w poważniejszy sposób wpłynąć na przeszłość, stąd też odrzuciłbym hipotezę, że to Bran namieszał w głowie Aerysowi Szalonemu (mógł to jednak zrobić Bloodraven, który był już trójoką wroną w czasach ostatniego targaryeńskiego króla). Pętla czasowa dotyczy zaś tylko Hodora. Pytanie jaka będzie reakcja książkowego Brana na fakt, że spowodował upośledzenie swojego przyjaciela. Przestanie gmerać w przeszłości i ograniczy się do roli biernego obserwatora, czy będzie próbował naprawić co zepsuł, przy okazji psując jeszcze więcej?

    Ostatni i ostateczny zielony jasnowidz

    Bran niewątpliwie przerośnie Bloodravena. Jest młodszy i już dysponuje mocami swojego mentora. Potrafi pojawiać się w snach, potrafi zmieniać przeszłość, jest potencjalnie najpotężniejszym zmiennoskórym na świecie. Widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nadal ma u boku najbardziej doświadczonego człowieka na kontynencie. Co może pójść źle?

    Przede wszystkim Bran i Bloodraven mogą być narzędziami w rękach Dzieci Lasu. W jednym z wcześniejszych wpisów wspominałem, że ich intencje są nie do końca jasne. Być może rzeczywiście pogodzili się z praktycznym wymarciem swojej rasy i chcą już tylko uratować chociaż ludzi. Być może jednak chcą wykorzystać dwie wrogie sobie rasy i odzyskać dla siebie Westeros. A być może Bran zacznie działać na własną rękę i nieświadomie pomoże w czymś Innym, co wyjaśni dziwne wizje Melisandre?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment... but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Koniec końców Bloodraven utożsamia się z ciemnością, a Melisandre ze światłem:

    The strongest trees are rooted in the dark places of the earth. Darkness will be your cloak, your shield, your mother's milk. Darkness will make you strong.

    Melisandre laughed again. “You are lost in darkness and confusion, Ser Davos.”
    “And a good thing.” Davos gestured at the distant lights flickering along the walls of Storm‟s End. “Feel how cold the wind is? The guards will huddle close to those torches. A little warmth, a little light, they‟re a comfort on a night like this. Yet that will blind them, so they will not see us pass.” I hope. “The god of darkness protects us now, my lady. Even you.”
    The flames of her eyes seemed to burn a little brighter at that. “Speak not that name, ser. Lest you draw his black eye upon us. He protects no man, I promise you. He is the enemy of all that lives. It is the torches that hide us, you have said so yourself. Fire. The bright gift of the Lord of Light.”


    Załóżmy jednak tą optymistyczną wersję, w której dwaj panowie B nie staną po stronie Innych. Bran jest ogromnym wsparciem sam w sobie (widzimy to zresztą także w serialu, gdzie zapewnia rekonesans z powietrza). Od Bloodravena ma smocze jajo, dzięki cofaniu się dowolnie daleko w przeszłość może zdobyć wszelką wiedzę na temat smoków. W końcu może przejąć władzę nad smokiem. Cały plan jest bardzo podobny do tego, który prawdopodobnie wprowadzają w życie Ludzie bez Twarzy. W obu przypadkach ten plan ma jednak wielką dziurę. Smoki nie urosną z dnia na dzień, nawet kilkuletnie smoki Daenerys są uznawane za stosunkowo małe w porównaniu do dawnych bestii Targaryenów. A inwazja Innych niedługo zapuka w Mur. Pozostaje więc wiedza, ogromne możliwości Brana i... Mroczna Siostra. Jeden z dwóch legendarnych mieczy Targaryenów, które wrócą w ręce najmłodszego z rodu.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +35

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XV - Ludzie bez Twarzy

    Valar morghulis

    Geneza

    'The Nine Free Cities are the daughters of Valyria that was,' the kindly man taught her, 'but Braavos is the bastard child who ran away from home. We are a mongrel folk, the sons of slaves and whores and thieves. Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'


    Korzenie martinowskiego bractwa asasynów wywodzą się wprost z Czternastu Płomieni Valyrii. Pierwszy Człowiek bez Twarzy przyznał Dar niewolnikowi modlącemu się o śmierć. W tym momencie powstał nie tylko zakon skrytobójców, ale też niebezpieczna religia, dla której zadawanie śmierci stało się sakramentem, ofiarą dla Boga o Wielu Twarzach.

    Jakiś czas po przyznaniu pierwszego Daru valyriańscy niewolnicy wysłani morzem do Sothoryos zbuntowali się, przejęli okręty i popłynęli na północno-wschodni skraj Essos, gdzie poprowadziły ich pochodzące z Jhogos Nhai księżycowe śpiewaczki. Tam, w lagunie ukrytej w mgle, niewolnicy założyli Braavos, które przez wiek budowało swoją potęgę. 111 lat po założeniu miasta ujawniono jego istnienie Valyrianom i zapłacono im odszkodowanie za przejęte okręty (choć nie zapłacono za zbiegłych niewolników). Smoczy lordowie byli widocznie zajęci ważniejszymi sprawami (wojny z Rhoynarami? ostatnie walki z Ghiscarczykami?) i machnęli ręką na istnienie miasta byłych niewolników. Samo niewolnictwo nie istnieje w Braavos - pierwsze i najważniejsze prawo tego miasta jest ściśle przestrzegane po dziś dzień.

    W wielokulturowym Braavos, gdzie każda religia była szanowana i tolerowana, siedzibę założyli Ludzie bez Twarzy.

    Dom Czerni i Bieli

    Dom zbudowany na kamienistym pagórku, zbudowany z ciemnoszarego kamienia, bez okien, z czarną dachówką. Z drzwiami z białego czardrzewa i czarnego hebanu, z księżycową twarzą z tych samych materiałów. Już same drzwi pozwalają nam popuścić wodze fantazji - tajemnicze połączenie czardrzewa z Północy i hebanu z egzotycznych, leżących daleko na południu Wysp Letnich? Księżycowa twarz mająca odnosić się do księżycowych śpiewaczek? Dlaczego drzwi z tych samych materiałów znajdują się w pracowni Tobho Motta w Królewskiej Przystani, który przekuł Lód na Wdowi Płacz i Wiernego Przysiędze? Czy chodzi o odwieczną wojnę Lodu i Ognia, R'hllora i Wielkiego Innego, która rozpoczęła się powstaniem rysy na twarzy księżyca w momencie utworzenia Światłonoścy?

    Za drzwiami znajdują się kolejne tajemnice. Na parterze znajduje się basen z trucizną i wiele posągów różnych bóstw. Lyseńska Płacząca Kobieta, hebanowa rzeźba Lwa Nocy, yitijskiego odpowiednika Wielkiego Innego, Zakapturzony Wędrowiec, Blade Dzieciątko Bakkalon, synonim epidemii toczącej Meereen, Księżycowa Panna, Nieznajomy i Król Merlingów. O niektórych z nich nie wiemy nic, o niektórych wiemy niemal wszystko, a łączy ich jedno:

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'
    'And many names,' the kindly man had said. 'In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?'
    'No,' she would answer. 'All men must die.'


    Wiele religii z Westeros i Essos ma bóstwa dobre i złe, reprezentujące życie i śmierć. W Domu Czerni i Bieli znajdujemy posągi tylko tych, o których wiemy, że są 'złymi' bogami (Lew Nocy aka Wielki Inny, Król Merlingów aka Utopiony aka demon Wielkiego Innego, Bakkalon, Nieznajomy, Czarny Kozioł z Qohoru żądający codziennej ofiary z krwi) lub tych, którzy kojarzą się ze śmiercią. Nie ma tu przypadku - Bóg o Wielu Twarzach, którego wyznają Ludzie bez Twarzy, jest bogiem śmierci.

    W dwóch podziemnych poziomach znajdują się sypialnie kapłanów, akolitów i służby. Na ostatniej znanej kondygnacji ukryte są twarze zabrane zmarłym, których Ludzie bez Twarzy używają w swojej zabójczej pracy.

    Dary Boga o Wielu Twarzach

    Pomimo mroku i tajemnicy okrywającej Dom Czerni i Bieli, Ludzie bez Twarzy są szanowaną i poważaną organizacją. Na codzień kapłani i akolici pełnią rolę braavoskiego Charona - do ich siedziby przychodzą ludzie chcący umrzeć, tam piją zatrutą wodę z basenu, po czym bezboleśnie umierają. Twarze zmarłych są później zdzierane ze zwłok i składowane na trzecim poziomie Domu, a dobytek znaleziony przy/na zmarłym przejmuje gildia.

    Głównym źródłem zarobku jest jednak zabijanie na zlecenie. Wystarczy wypowiedzieć imię i zapłacić cenę. Ta jest ustalana indywidualnie na podstawie zamożności zleceniodawcy, trudności w dosięgnięciu celu oraz znaczenia osoby, która miała otrzymać Dar. Stąd też Littlefinger nie zgodził się na wynajęcie Ludzi bez Twarzy by zamordować Daenerys (Roberta zwyczajnie nie było stać na opłacenie zabójstwa księżniczki i khaleesi w jednym), a Euron musiał oddać smocze jajo znalezione w ruinach Valyrii by pozbyć się Balona.

    Ludzie bez Twarzy mają ściśle określone reguły wykonywania misji. Mogą zostać przydzieleni wyłącznie do zabicia osoby, której nie znają. Mogą zabić tylko i wyłącznie swój cel, nikogo więcej. Najlepiej jeśli śmierć będzie wyglądała na wypadek. Sposób ofiarowania Daru jest często dowolny i w gruncie rzeczy zależy od preferencji i możliwości zabójcy.

    Zanik Ja

    Oprócz długiego treningu obejmującego różnorakie dziedziny (nauka języków, wiedzy o świecie, znajomości trucizn, sztuki walki i zabijania, skradania się i ukrywania, wyostrzania zmysłów) jedna rzecz jest najistotniejsza by stać się Człowiekiem bez Twarzy - zapomnieć o sobie i swoich bliskich, zatracić swoją tożsamość i twarz, stać się Nikim. W efekcie Ludzie bez Twarzy wydają się być pozbawionymi emocji maszynami do zabijania. Wyjątkiem jest tu zachowanie Jaqena H'ghar w momencie gdy Arya wypowiada jego imię:

    'Speak the name, and death will come. On the morrow, at the turn of the moon, a year from this day, it will come. A man does not fly like a bird, but one foot moves and then another and one day a man is there, and a king dies.' He knelt beside her, so they were face-to-face, 'A girl whispers if she fears to speak aloud. Whisper it now. Is it Joffrey?'
    Arya put her lips to his ear. 'It's Jaqen H'ghar.'
    Even in the burning barn, with walls of flame towering all around and him in chains, he had not seemed so distraught as he did now. 'A girl... she makes a jest.'
    'You swore. The gods heard you swear.'
    'The gods did hear,' There was a knife in his hand suddenly, its blade thin as her little finger. Whether it was meant for her or him, Arya could not say. 'A girl will weep. A girl will lose her only friend.'
    'You're not my friend. A friend would help me.' She stepped away from him, balanced on the balls of her feet in case he threw his knife. 'I'd never kill a friend.'
    Jaqen's smile came and went. 'A girl might... name another name then, if a friend did help?'
    'A girl might,' she said. 'If a friend did help.'
    The knife vanished. 'Come.'


    Dodatkowo Jaqen nagina zasady swojego zakonu - Bóg o Wielu Twarzach miał otrzymać trzy ofiary, ni mniej, ni więcej, bo Arya uratowała przed śmiercią właśnie trzy osoby - Rorge'a, Kąsacza i samego Jaqena. Zabójca zgadza się jednak jej pomóc w zamian za cofnięcie wypowiedzianego imienia, a w efekcie ginie znacznie więcej osób niż powinno:

    'I take back the name.' Arya chewed her lip. 'Do I still have a third death?'
    'A girl is greedy.' Jaqen touched one of the dead guards and showed her his bloody fingers. 'Here is three and there is four and eight more lie dead below. The debt is paid.'
    'The debt is paid,' Arya agreed reluctantly. She felt a little sad. Now she was just a mouse again.


    Generalnie jednak Ludzie bez Twarzy zdają się nie mieć moralnych rozterek w związku z zabiciem innego człowieka. Podobnych rozterek nie widać z czasem u Aryi, dla której zabijanie staje się czymś zupełnie normalnym. O ile jeszcze zabicie przypadkowego chłopaka w Królewskiej Przystani poruszyło dziewczyną, o tyle już w Harrenhal podaje Jaqenowi kolejne cele, a w końcu sama z zimną krwią zabija strażnika. Mimo to Arya nadal nie potrafi stać się Nikim, przy dawnej tożsamości trzyma ją Igła i wilcze sny z Nymerią w roli głównej.

    Podsumowując, Ludzie bez Twarzy są groźną sektą, która z zabijania uczyniła sakrament, a od swoich członków wymaga pozbycia się tożsamości. Wyznają Boga o Wielu Twarzach, który w praktyce jest bóstwem śmierci, obecnym w niemal każdej religii Planetos. Oczywistym kandydatem na tego boga jest Wielki Inny. Ale. Jest jedno wielkie ALE.

    Czerwone bóstwo śmierci?

    'A man pays his debts. A man owes three.'
    'Three?'
    'The Red God has his due, sweet girl, and only death may pay for life. This girl took three that were his. This girl must give three in their places. Speak the names, and a man will do the rest.'


    Przyznam szczerze, że pojawienie się R'hllora totalnie odwraca moje wstępne hipotezy dotyczące Ludzi bez Twarzy. Zakładałem, że Ludzie bez Twarzy, prawdopodobnie wrogowie Valyrian i na pewno wyznawcy boga śmierci, staną po stronie Innych - dość samobójczo, ale w końcu śmierć jest dla nich miłosiernym zakończeniem życia na tym łez padole jakim jest Planetos. W końcu sam miły staruszek wśród imion Boga o Wielu Twarzach jednym tchem wymienia Lwa Nocy i Nieznajomego! O co więc chodzi Jaqenowi? Pomyłka? Śmierć w ogniu jako ofiara dla konkretnie R'hllora, a nie boga śmierci w ogólności?

    Na razie nie rozstrzygajmy po której stronie stoi bractwo asasynów. Przyjrzyjmy się bliżej opowieści miłego staruszka o pierwszym Człowieku bez Twarzy:

    'Who was he?' Arya blurted, before she stopped to think.
    'No one,' he answered. 'Some say he was a slave himself. Others insist he was a freeholder's son, born of noble stock. Some will even tell you he was an overseer who took pity on his charges. The truth is, no one knows. Whoever he was, he moved amongst the slaves and would hear them at their prayers. Men of a hundred different nations labored in the mines, and each prayed to his own god in his own tongue, yet all were praying for the same thing. It was release they asked for, an end to pain. A small thing, and simple. Yet their gods made no answer, and their suffering went on. Are their gods all deaf? he wondered... until a realization came upon him, one night in the red darkness.
    'All gods have their instruments, men and women who serve them and help to work their will on earth. The slaves were not crying out to a hundred different gods, as it seemed, but to one god with a hundred different faces... and he was that god's instrument. That very night he chose the most wretched of the slaves, the one who had prayed most earnestly for release, and freed him from his bondage. The first gift had been given.'
    Arya drew back from him. 'He killed the slave?' That did not sound right. 'He should have killed the masters!'
    'He would bring the gift to them as well... but that is a tale for another day, one best shared with no one.'


    Pierwszy Człowiek bez Twarzy nie zabija z zemsty, nie zabija Valyrian. Zabija, bo niewolnik modli się do swojego boga o śmierć, o zakończenie cierpienia. Więcej, Ludzie bez Twarzy nie mają prawa decydować kto ma żyć, a kto nie:

    And are you a god, to decide who should live and who should die? We give the gift to those marked by Him of Many Faces, after prayers and sacrifice.

    W działaniach Ludzi bez Twarzy nie ma więc motywu zemsty na Valyrianach, nawet biorąc pod uwagę ich prawdopodobny udział w Zagładzie Valyrii. Zabijają ludzi, bo tak każe ich religia, zabijają tych, za których śmierć w ten czy inny sposób zapłacono, zabijają tych, których naznaczy Bóg o Wielu Twarzach. To, że przy okazji wybijają niemal do nogi potomków R'hllora nie ma znaczenia - zniszczenie Valyrii i śmierć smoków są wliczone w cenę sprowadzenia nowego Azora Ahai.

    Sam R'hllor jest równie dobrym kandydatem na boga śmierci co Wielki Inny. Melisandre i Moqorro palą ludzi w ofierze właśnie Czerwonemu Bogu. R'hllor nie jest w niczym lepszy od Wielkiego Innego, z perspektywy ludzi może wydawać się 'dobry' tylko dlatego, że stoi po ich stronie. Ale czy Ludzie bez Twarzy stoją po stronie R'hllora? To pytanie jest nadal otwarte.

    Znamy ogólne motywy asasynów, czas na przeanalizowanie ich roli w nadchodzącej Długiej Nocy.

    Trzech asasynów

    Pierwszym Człowiekem bez Twarzy, jaki pojawia się na kartach książki, jest Jaqen H'ghar. Wiemy, że krótko po rozpoczęciu sagi znalazł się w lochach Królewskiej Przystani. Stamtąd wyciąga go Yoren, który zbiera rekrutów do Nocnej Straży po całym Westeros. Konwój Yorena kieruje się na Mur, po drodze ma zahaczyć o Winterfell, gdzie Yoren planuje zostawić Aryę. Konwój Yorena zostaje jednak rozbity przez oddział ser Amory'ego Lorcha, a Jaqen trafia do Harrenhal i przyłącza się do Dzielnych Kompanionów. Po spłaceniu długu u Aryi kieruje się do Cytadeli w Starym Mieście. Jako Alchemik zabija nowicjusza Pate'a i przejmuje jego tożsamość. W samej Cytadeli szybko awansuje na asystenta arcymaestera Marwyna (obok Allerasa, czyli Sarelli Sand, córki Oberyna).

    Przyjrzyjmy się miejscom, które odwiedza - lub ma odwiedzić - Jaqen. Najpierw Królewska Przystań z warownią Maegora i smoczą jamą, stajnią dla bestii Targaryenów. Potem Winterfell - starożytny zamek z porządną biblioteką i jednym z miejsc, gdzie smok Jaehaerysa I mógł znieść jajo. Następnie Mur - potężne księgozbiory Czarnego Zamku i Nocnego Fortu oraz ponownie możliwe jajo smoka, nie tylko to zniesione przez Vermithora, ale być może także to pozostawione przez Bloodravena (zdobył je w trakcie drugiej rebelii Blackfyre'ów). Los rzuca go jednak do Harrenhal - największego zamku Westeros, spalonego 300 lat wcześniej przez Baleriona. W końcu Jaqen dociera do Cytadeli, siedziby maesterów, miejsca, w którym można znaleźć wiedzę na każdy temat. Zwłaszcza na jeden konkretny:

    Tyrion had read much and more of dragons through the years. The greater part of those accounts were idle tales and could not be relied on, and the books that Illyrio had provided them were not the ones he might have wished for. What he really wanted was the complete text of The Fires of the Freehold, Galendro's history of Valyria. No complete copy was known to Westeros, however; even the Citadel's lacked twenty-seven scrolls. They must have a library in Old Volantis, surely. I may find a better copy there, if I can find a way inside the Black Walls to the city' s heart. He was less hopeful concerning Septon Barth's Dragons, Wyrms, and Wyverns: Their Unnatural History. Barth had been a blacksmith's son who rose to be King's Hand during the reign of Jaehaerys the Conciliator. His enemies always claimed he was more sorcerer than septon. Baelor the Blessed had ordered all Barth's writings destroyed when he came to the Iron Throne. Ten years ago, Tyrion had read a fragment of Unnatural History that had eluded the Blessed Baelor, but he doubted that any of Barth's work had found its way across the narrow sea. And of course there was even less chance of his coming on the fragmentary, anonymous, blood-soaked tome sometimes called Blood and Fire and sometimes The Death of Dragons, the only surviving copy of which was supposedly hidden away in a locked vault beneath the Citadel.

    Wszystkie powyższe wiążą się ze smokami, smoczymi jajami i wiedzą na temat latających miotaczy płomieni. Pozwala to wysnuć prosty wniosek. Ludzie bez Twarzy chcą mieć smoka. Potrzebują tylko sposobu ich wykluwania (bo jajo już mają - Euron płaci nim za zabicie Balona) lub... sposobu ich zabijania. Stąd też Jaqen porzuca kierunek północny i kieruje się prosto do Cytadeli.

    Kolejnym Człowiekiem bez Twarzy, który wykonuje istotną misję jest... Missandei! Tą postać na czynniki pierwsze rozebrał już Dael, więc w tym momencie polecam zatrzymać się i przeczytać linkowaną teorię. Zastanawiające jest to, że mała skryba próbuje odsuwać od Daenerys potencjalnych kandydatów na męża. Daenerys staje wówczas przed wyborem - ślub z Hizdahrem i władanie Meereen lub porzucenie marzeń o wyzwoleniu Zatoki Niewolniczej. Daenerys wybiera to pierwsze, pomimo prób Missandei, które mogły wreszcie wypchnąć Matkę Smoków z gnuśnego siedzenia na końcu świata.

    Dodatkowo zachowanie małej skryby wskazuje na to, że Ludzie bez Twarzy stoją po stronie Valyrian, albo chociaż tej konkretnej Valyrianki - Missandei miała wiele okazji by pozbyć się Daenerys i jej smoków. Mimo tego zawsze stała po stronie khaleesi.

    Trzecim Człowiekiem bez Twarzy, póki co nie do końca świadomym swojej roli, jest Arya Stark. Utalentowana zabójczyni ma jedną umiejętność, która stawia jej potencjał ponad każdym innym asasynem - wargowanie. Arya powoli zaczyna kontrolować tą umiejętność (wykorzystuje koty by 'widzieć ich oczami' gdy czasowo traci własny wzrok) - na tym większe uznanie zasługuje fakt, że nauczyła się tego samodzielnie (Bran trenował bycie zmiennoskórym pod okiem Jojena). Na razie jeszcze trochę jej brakuje do młodszego brata, ale można być prawie pewnym, że Arya będzie kontrolować coraz większe i silniejsze stworzenia. Bo nie wierzę, że Martin wprowadził tą umiejętność, by Starkowie lepiej dogadywali się ze swoimi wilkorami albo wykorzystywali słabych na umyśle ludzi. Na potężnych wargów czekają smoki.

    W obliczu sprzecznych informacji od Jaqena i miłego staruszka trudno ostatecznie stwierdzić po której stronie stoją (lub staną) Ludzie bez Twarzy. Ich dotychczasowe działania wskazują jednak na to, że będą walczyć przeciwko Innym. Ich rolą jest bycie 'rezerwowym Azorem Ahai'. Skoro Światłonoścą mogą być smoki, to z jednej strony asasyni chcą mieć własnego, a z drugiej starają się chronić te już żyjące i próbują pchnąć ich matkę do Westeros, gdzie rozegra się ostateczna wojna z Innymi.

    Podobnie jak Targaryenowie znali tylko bardzo ogólny plan swojego przodka - lub nie znali go w ogóle, a do konkretnych działań (ucieczka do Westeros i założenie tam królestwa, przyczynienie się do Zagłady) pchały ich przepowiednie i 'znaki z nieba', tak Ludzie bez Twarzy mają tylko zarys głównego celu swojej organizacji. Jeśli tak jest, to nie dziwi ich błądzenie i wyznawanie boga śmierci, mieszanie R'hllora i Wielkiego Innego. W końcu oba bóstwa są dwiema stronami tej samej monety. Pytanie brzmi: kto rzuca tą monetą?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +7

    Fire & Blood vol 1 (historia Targaryenów) w tym roku, potem Winds of Winter (nie wiadomo czy w tym roku czy w kolejnym czy kiedy), potem Fire & Blood vol 2. O Dream of Spring cisza. (klik)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf

    pokaż spoiler Gotologia się pisze, nie bijcie, spodziewałem się, że wybierzecie w ankiecie Jaśka, którego miałem przygotowanego do pisania XD
    pokaż całość

  •  

    #starwars #gameofthrones #got #heheszki #paprykvege

    Kolejna, piąta już seria Star Warsów xD Tym razem padło na twórców GoTa. Czekam aż Papryk Vege też coś dostanie, czaicie jakby to zajebiście wyglądało ( ͡° ͜ʖ ͡°)?

    Już za rok Papryk Vege zaprezentuje: Star Wars: Nosacze

    -Daj mi spojrzeć na identyfikatory tych dwóch droidów.
    - W chuju mam twoje identyfikatory!

    TEJ WIOSNY

    -Ty, ja mu mówię żeby użył mocy, a on rozjebał całą Gwiazdę Śmierci, no czaisz typa?

    SCENARIUSZ NAPISANY WRAZ Z OFICERAMI IMPERIUM

    BOGUSŁAW LINDA
    - Dobra wszyscy po blasterze i wypierdalać

    AGNIESZKA DYGANT
    - co kurwa nigdy laski Wookiemu nie robiłeś?

    KATARZYNA WARNKE
    -hahahaha, na sokole to się jeszcze nie ruchałam, hahahaha

    TOMASZ OŚWIECIŃSKI
    - hehe lightsaber kurwa już!!!

    PIOTR STRAMOWSKI
    - jeśli jeszcze raz zobaczę, że kolaborujesz z Rebelią, to Cię znajdę i zajebie, rozumiesz?

    W KINACH
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    #portfel #diy #leatherworking #rekodzielo

    Ze starszych projektów, które kiedyś robiłem, to powstał taki portfel z motywem z #gameofthrones. Skóra bydlęca zewnątrz i świńska w środku.

    #goomcraft #goomchucktworzy <----- do obserwowania

    moja strona z wyrobami: goomcraft
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +32

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIV - Smoki

    Byli Valyrianie, pora na smoki. Wszyscy wiedzą o co chodzi, więc dziś bez wstępu przechodzimy do rzeczy.

    Pochodzenie

    “He told me the moon was an egg, Khaleesi,” the Lysene girl said. “Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun. That is why dragons breathe flame. One day the other moon will kiss the sun too, and then it will crack and the dragons will return.”

    “Have you ever seen a dragon?” she asked as Irri scrubbed her back and Jhiqui sluiced sand from her hair. She had heard that the first dragons had come from the east, from the Shadow Lands beyond Asshai and the islands of the Jade Sea. Perhaps some were still living there, in realms strange and wild.

    Sądząc po ocalałych fragmentach Historii nienaturalnej, septon Barth z pewnością badał różne legendy dotyczące pochodzenia smoków, oraz tego, jak Valyrianie nauczyli się nad nimi panować. Oni sami twierdzili, że smoki zrodziły się z Czternastu Płomieni. Natomiast według qartheńskich legend na niebie wisiał ongiś drugi księżyc, który pewnego dnia pękł jak jajo, wypalony przez słońce, i wyłonił się z niego milion smoków. W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty - wszystkie z nich niewiarygodnie starożytne - utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai'i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.

    Ta sprawa jest jasna. Smoki pochodzą ze zniszczonego przez Azora Ahai księżyca. Gros szczątków satelity Planetos spadł na Krainy Cienia, które od ośmiu tysięcy lat odczuwają skutki bombardowania magicznymi odłamkami. Po Długiej Nocy Azor Ahai wszedł w posiadanie smoczych jaj będąc w Asshai (był jego założycielem) i przetransportował je do świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomienii Valyrii - miejsca, w którym stworzył Światłonoścę. Mam wątpliwości* co do tego, że trafiły tam smoki jako takie - gdyby tak było, Valyrianie rozpoczęliby swoją ekspansję natychmiast, a nie po dłuższym czasie od zakończenia Długiej Nocy. W każdym razie Azor Ahai pozostawił swoim potomkom jaja i wskazówkę jak je wykluć. Starożytne zapiski mówiące jak wykluć smoki znaleziono setki lat później dla Aegona V. Rytuał, w którym użyto magicznego ognia i królewskiej krwi nie powiódł się jednak i doprowadził do tragedii w Summerhall. Smoki udało się wykluć dopiero jego prawnuczce Daenerys, a o ożywieniu kamiennego smoka w identyczny sposób mówi także Melisandre:

    From his king's blood and his untainted fire, a dragon shall be born.

    Magiczny ogień i królewska krew powtarzają się zawsze w odniesieniu do Światłonoścy i smoków. Ogień Czternastu Płomieni, dziki ogień, w końcu ogień połączony z magią i ludzką ofiarą z Mirri Maz Duur, ogień wzmocniony magią Melisandre - do tej wyliczanki idealnie pasuje sam smoczy ogień, równie niszczycielski jak wyżej wymienione. We wszystkich próbach mamy do czynienia także z królewską krwią - Ametystowa Cesarzowa, Targaryenowie, khal Drogo, Edric Storm - wszyscy w komplecie byli władcami lub ich dziećmi. Schemat jest wystarczająco wyraźny, by zacząć rysować znak równości między Światłonoścą a smokami.

    Jednak wykluć smoka to jedno, a opanować go to coś całkiem innego.

    *Nie zdziwiłbym się, gdyby legenda o smokach została zniekształcona przez samego Azora Ahai. W każdym razie pozostałe elementy do siebie pasują - smoki pochodzą z Cienia, zostały sprowadzone do Valyrii przez ostatniego przedstawiciela boskiej linii władców WCŚ.

    Jak wytresować smoka

    Smoki to dzikie - choć inteligentne - bestie. Nie dziwne więc, że kilka sztuk uciekło Valyrianom zanim ci zdołali zapanować nad księżycowymi stworami:

    ... nasze historie i legendy mówią, że w Westeros również żyły kiedyś smoki, i to na długo przed przybyciem Targaryenów. Jeśli rzeczywiście wyłoniły się z Czternastu Płomieni, musiały przed udomowieniem rozprzestrzenić się po znacznej części znanego świata. W rzeczy samej, są na to dowody, albowiem kości tych stworzeń znaleziono na położonej na dalekiej północy wyspie Ib oraz w dżunglach Sothoryos.

    Jednym z podstawowych warunków opanowania smoka jest posiadanie valyriańskiej krwi. W całej znanej historii Planetos nie ma wzmianki o żadnym jeźdźcy, który nie był związany z Valyrianami. Przed Zagładą jedynymi, którzy kontrolowali smoki byli Valyrianie, nawet smok na dworze cesarza Yi Ti należał do jego valyriańskiej małżonki. Po Zagładzie wśród jeźdźców mamy wyłącznie Targaryenów, Velaryonów i bękarty obu rodów. Valyriańska krew nie jest jednak czynnikiem gwarantującym opanowanie smoka, o czym boleśnie przekonał się Quentyn Martell. Otwartą kwestią jest także to czy valyriańska krew musi być wystarczająco czysta. Szanse na opanowanie smoka mógłby mieć wówczas np. Stannis (Baratheonowie są boczną, bękarcią linią Targaryenów) czy pozostali Martellowie (Maron Martell poślubił niegdyś księżniczkę Daenerys Targaryen, córkę Daerona II - na tym opierał swój plan Quentyn).

    Sama valyriańska krew nie wystarczy. Smoka należy jeszcze skłonić do współpracy, a zrobić to można na trzy sposoby.

    I am Dragonbinder ... No mortal man should sound me and live ... Blood for fire, fire for blood.

    Smoczy, piekielny róg. Valyrianie używali takich rogów, by przypisać smoka do swojej linii krwi. Róg jest dosłownie smoczy, z ozdobami ze złota i valyriańskiej stali, z sentencjami wyrytymi w języku Valyrian - jedną z takich sentencji jest ta zacytowana poniżej. Po Zagładzie rogi Valyrian przepadły, jednak jeden uchował się u czarnoksiężników z Qarthu, którzy chcieli za jego pomocą wywrzeć zemstę na Daenerys. Róg został jednak przechwycony przez Eurona i wraz z Victarionem dotarł do pierwotnego celu - Zatoki Niewolniczej i smoków Daenerys. Użycie rogu w pobliżu smoków ma zmusić je do posłuszeństwa wobec pana rogu. Wprawdzie jest nim obecnie Victarion, ale wystarczy zamordowanie Żelaznego Kapitana (choćby przez niewolnicę, którą dostał od brata), by władza nad smokiem (lub smokami) przeszła w ręce Wroniego Oka.

    Zastanawiająca jest wzmianka o śmiertelnikach, którzy po zadęciu w róg umierają. Wskazuje ona na to, że Valyrianie używali rogów za pośrednictwem niewolników - podobnie jak planuje zrobić to Victarion. Krew za ogień, ogień za krew to oczywiście odniesienie do połączenia magii ognia i krwi, której używanie jest ściśle związane ze smokami. W ten sposób dwukrotnie przywrócono im życie, w ten sposób powstał Światłonośca. Zawołanie rodowe Targaryenów - Ogień i Krew - jest zresztą kalką tej frazy.

    Mimo to na rozkaz Viserysa włożono im do kołysek smocze jaja i ze wszystkich trzech wykluły się smoki: Vermax, Arrax oraz Tyraxes.

    Targaryeński zwyczaj wkładania smoczych jaj do kołysek okazał się nadzwyczaj owocny. Smok dorastał razem ze swoim przyszłym jeźdźcem i od początku tworzyła się między nimi więź. Z niektórych jaj jednak nie wykluwały się smoki, zaś po Tańcu Smoków skuteczność tej metody spadła do zera, choć nadal obdarowywano nowonarodzone książęta i księżniczki smoczymi jajami - aż w końcu skończyły się.

    Dany hit him. "No," she screamed, swinging the lash with all the strength that she had in her. The dragon jerked his head back. "No," she screamed again. "NO!" The barbs raked along his snout. Drogon rose, his wings covering her in shadow. Dany swung the lash at his scaled belly, back and forth until her arm began to ache. His long serpentine neck bent like an archer's bow. With a hisssssss, he spat black fire down at her. Dany darted underneath the flames, swinging the whip and shouting, "No, no, no. Get DOWN!" His answering roar was full of fear and fury, full of pain. His wings beat once, twice... and folded. The dragon gave one last hiss and stretched out flat upon his belly.

    Ostatnią metodę zaprezentowała Daenerys. Dopóki smoki były małe, dopóty słuchały się matki. W Meereen Daenerys oddała się romansom i nieudolnym rządom, zaś pozostawione samym sobie smoki zupełnie zdziczały (Drogon przez dłuższy czas był na gigancie, Rhaegal i Viserion dostali szlaban dopóki nie uwolnił ich Quentyn). W końcu Daenerys musiała porzucić pomysł bezstresowego wychowania swoich dzieci i uciec się do metody siłowej.

    Gdy już uda się opanować smoka, będzie on wierny swojemu jeźdźcowi aż do jego śmierci - dopiero wtedy inna osoba może spróbować okiełznać smoka. Ta więź ma nawet głębszy wymiar - smok i jeździec nawzajem mogą wyczuwać swój ból i nawet śmierć.

    Ostatni sezon serialu niestety pokazał mało realistyczne (w realiach sagi oczywiście) sposoby podróży i walki z użyciem smoków - Valyrianie zakładali na bestie specjalne siodła i uprzęże, zaś jeźdźcy zakładali na siebie zbroje. Niestety w zamian dostaliśmy Daenerys w kiecce jeżdżącą na Drogonie na oklep.

    Smoki jak wino - im starsze tym lepsze

    Ciekawą zaletą smoków jest wzrost ich potęgi z każdym rokiem ich życia. Smok - o ile ma dość miejsca i pokarmu - może rosnąć aż do śmierci. Cały czas twardnieje jego pancerz, cały czas staje się silniejszy, a jego ogień gorętszy i bardziej niszczycielski (Balerion był w stanie stopić kamień i stal). Smoka trudno połamać, gdyż smocza kość jest czymś w rodzaju elastycznej, lekkiej stali. Ponadto - co dość oczywiste - jest odporny na zwykły ogień, ale już smoczy ogień może zrobić mu krzywdę. Analogicznie dziki ogień powinien być w stanie spalić bestię, wrzucenie smoka do wulkanu również powinno załatwić sprawę (łatwo powiedzieć, trudniej zrobić). W końcu smoki mogą żyć nawet ponad 200 lat.

    Niewątpliwie smoki są ściśle powiązane z magią. W końcu pochodzą z magicznego księżyca pełnego smoczych jaj, którego upadek na Planetos skaził Krainy Cienia na tysiące lat. Najistotniejsze jest to, że potęga smoków wydaje się być skorelowana z porami roku i siłą magii. Po wymarciu smoków w 153 AC zimy stały się dłuższe i chłodniejsze, a lata krótsze - tak jakby Lód i Wielki Inny zaczęli zyskiwać przewagę nad Ogniem i R'hllorem. Magia na całym świecie osłabła, ale jej moc ponownie wzrosła po odrodzeniu smoków za sprawą Daenerys - oczywiście stwierdzenie to ma zastosowanie do magii ognia - wzrosły możliwości Melisandre i Gildii Alchemików, a także pośledniejszych czarowników jak ten z Qarthu (nie wiemy jak przez 150 lat zachowywała się magia lodu, ale prawdopodobnie wymarcie smoków podziałało na nią pozytywnie).

    Zwyczaje 'rozpłodowe' smoków pozostają w sferze spekulacji. Jeśli będziemy wierzyć maesterowi Aemonowi to smoki mogły dowolnie zmieniać swoją płeć w zależności od potrzeb (przy okazji jest to mocna wskazówka do przepowiedni używających języka Valyrian - nieistotna jest płeć valonqara czy obiecanego księcia). Osobiście skłaniam się bardziej ku hipotezie, że smoki są po prostu bezpłciowe i rozmnażają się metodą partenogenezy, choć nie wszystkie mogą znosić jaja. Często jednak wiąże się płeć smoka z płcią jeźdźca.

    Śmierć smoków

    Smoki są oczywiście śmiertelne. Niewiele z nich zmarło ze starości - można tu wymienić oczywiście Baleriona, Srebrnoskrzydłą, Blask Jutrzenki, prawdopodobnie także Owcokrada i Kanibala (cztery ostatnie smoki były jedynymi, które przetrwały Taniec Smoków) oraz oczywiście ostatniego smoka, który wykluł się już po wojnie domowej i zdążył znieść pięć jaj, a jego śmierć oznaczała wymarcie smoków na kolejne 150 lat.

    Smoki słabły od lat. Coraz mniejsze i coraz słabsze gnieździły się w Smoczej Jamie. Na początku Tańca Smoków żyło dwadzieścia smoków, wojnę domową przeżyły cztery, później wykluł się jeszcze jeden, ale niezwykle słaby. W końcu wszystkie, które przetrwały, zmarły za panowania Aegona III zwanego Zgubą Smoków. Najprostszym wyjaśnieniem jest właśnie ograniczenie rozwoju bestii, które trzymano w Smoczej Jamie. Jak wspominałem powyżej, smoki mogą rosnąć aż do śmierci, ale muszą mieć do tego miejsce (dlatego Rhaegal i Viserion - zamknięte w piwnicy - są mniejsze od Drogona, który cały czas żył na wolności). Mogło się to przełożyć na gorszą jakość kolejnych pokoleń bestii i ich jaj. Dodajmy do tego bratobójczą wojnę, w której zmuszono smoki do walki ze sobą i puf, smoki wymierają.

    Jest też oczywiście hipoteza o wrogich działaniach maesterów, którzy chcą zniszczyć magię na świecie. Smoki, symbol i paliwo magii ognia, mogły być w jakiś sposób podtruwane przez maesterów, a szturm pospólstwa na Smoczą Jamę i wybicie smoków w niej żyjących również mógł być inspirowany przez Cytadelę. Jeśli tak było, to maesterowie zrobili tylko przysługę Wielkiemu Innemu. Być może to wtedy Inni zaczęli wybudzać się z trwającego tysiąclecia snu.

    W poprzednim wpisie wspominałem także o możliwym braku kompatybilności smoków i Westeros. Być może ich wymarcie było naturalnym skutkiem życia na kontynencie, na którym smoki czuły się obco lub po prostu echem Zagłady Valyrii.

    Smocze dzieci

    Śmierć Rhaego przyniosła mnóstwo pytań dotyczących powiązań między smokami i Targaryenami. Choć wiele westeroskich rodów przyjmuje przydomki odnoszące się do ich herbów - Lwy, Wilkory, Jelenie, Róże itd., to tylko w przypadku Targaryenów nazywanie się smokami ma sens. Rhaego jednak nie był pierwszą 'hybrydą człowieka i smoka'. Nie wiadomo czy Valyrianie nie przeprowadzali jakichś wynaturzonych eksperymentów, nie wiadomo czy przed Podbojem wśród Targaryenów nie rodziły się mutanty. Pierwszym znanym 'szczęśliwcem', który takowe spłodził był Maegor Okrutny - jeden z najgorszych władców Westeros, despota i tyran. Trzeci targaryeński król nie był w stanie spłodzić zdrowego potomstwa z żadną z kilku żon - Ceryse Hightower była bezpłodna, Alys Harroway urodziła bezokiego potworka, Elinor Costayne również urodziła dziecko bez oczu (za to z małymi skrzydłami), zaś Jeyne Westerling przebiła je wszystkie - kolejny Maegor Jr nie miał rąk i nóg, za to był (była? było?) hermafrodytem. W końcu inna królowa - Tyanna z Wieży - przyznała się na torturach, iż zatruła wszystkie dzieci Maegora w łonach ich matek. Król mimo to nie zdołał już spłodzić kolejnego dziecka, a westeroski odpowiednik Henryka VIII został w końcu zastąpiony na Żelaznym Tronie przez jego bratanka Jaehaerysa, który dla odmiany miał trzynaścioro dzieci.

    Kolejnym przypadkiem smoczego dziecka jest Visenya, córka Rhaenyry i jej stryja Daemona. Dziewczynka urodziła się martwa i zdeformowana, z dziurą w klatce piersiowej zamiast serca oraz grubym smoczym ogonem. Rhaenyra przy porodzie wykrzyczała coś w rodzaju klątwy:

    Monster, monster, get out, get out, GET OUT!

    Istotne są tu okoliczności przedwczesnego porodu. Przez długie lata księżniczka Rhaenyra była jedynym dzieckiem Viserysa I, ojciec w końcu oficjalnie ogłosił ją swoją dziedziczką wbrew prawom ustanowionym za czasów poprzedniego władcy, Jaehaerysa I, według których kobiety nie miały prawa dziedziczyć Żelaznego Tronu. Później Viserysowi urodził się jednak syn z drugiego małżeństwa, Aegon, który zgodnie z prawami dziedziczenia powinien zostać kolejnym królem. W chwili śmierci Viserysa stronnictwo Aegona przejęło władzę w stolicy i ogłosiło go królem. Rhaenyra była wówczas na Smoczej Skale, a wieści o koronacji młodszego brata przyspieszyły poród, o co Rhaenyra obwiniła jej wrogów, którzy ukradli jej obiecaną przez ojca koronę (Rhaenyra krótko potem zresztą koronowała się na królową, co rozpoczęło Taniec Smoków). Jest to jednak przypadek nieco odmienny od Maegora, który nie był w stanie spłodzić żadnego zdrowego dziecka. Rhaenyra już wcześniej urodziła pięciu synów: trzech w trakcie małżeństwa z Laenorem Velaryonem - w rzeczywistości ich ojcem był Harwin Strong, dwóch zaś - późniejszych królów Aegona III i Viserysa II - miała ze swoim stryjem Daemonem Targaryenem, który miał także dwie córki z drugiego małżeństwa.

    Po narodzinach Rhaegara (259 AC) Aerys Szalony miał problemy ze spłodzeniem zdrowych dzieci. Jego siostrożona Rhaella dwukrotnie poroniła (263 AC, 264 AC), urodziła martwą dziewczynkę (267 AC), chłopca który przeżył tylko pół roku (269 AC), kolejne martwe dziecko (270 AC), poroniła jeszcze raz (271 AC) i urodziła jeszcze jednego chorowitego chłopca, który zmarł po kilku miesiącach życia (273 AC). Aerys oskarżył wówczas żonę o niewierność i odrzucił swoje ojcostwo wobec wszystkich martwych dzieci. Jednak w 274 AC urodził się kolejny słaby chłopiec, który również przeżył tylko kilka miesięcy. Aerys oskarżył o to i zamordował kilka osób, jednak ostatecznie odbył pokutę i przestał zdradzać żonę. W 276 AC urodził się Viserys, który przeżył wystarczająco długo, by zostać dwukrotnie koronowanym (raz na Smoczej Skale, raz w Vaes Dothrak), a osiem lat później także Daenerys.

    Wszystkie trzy przypadki mają kilka wspólnych cech. Za każdym razem w przypadku śmierci dzieci trójka rodziców (Maegor, Rhaenyra, Aerys) oskarżała inne osoby. Za każdym razem śmierć dzieci nastąpiła w momencie, gdy rodzic był w jakiś sposób niegodny. Maegor ukradł tron dzieciom swojego starszego brata Aenysa, Rhaenyra chciała pozbawić korony swojego młodszego brata Aegona, Aerys popadał w odmęty szaleństwa i zdrady wobec żony. Przy czym przypadek Aerysa jest o tyle nietypowy, że po etapie poronień i martwych dzieci udało mu się spłodzić dwójkę dzieci, które dożyły wieku dorosłego (zdrowie psychiczne Viserysa i Daenerys to inna sprawa). Co ciekawe inny władca, który negatywnie zapisał się w historii Westeros - Aegon IV Niegodny - doczekał się dwójki dzieci i hordy bękartów.

    Inne wyjaśnienie może być bardziej magiczne. Być może rzeczywiście dzieci Maegora były zawczasu mordowane przez Tyannę, być może Rhaenyra przeklęła swoją córkę w momencie, gdy wydała ją na świat. Jednak w przypadku Aerysa magicznych powiązań nie widać, ale też nie wiadomo nic o tym, by jego dzieci rodziły się zdeformowane lub ze smoczymi cechami (inb4 Tyrion). Pozostaje więc przeanalizowanie krótkiej historii Rhaego.

    W rytuale magii krwi Daenerys poznaje przyszłość swojego syna:

    As swift as the wind he rides, and behind him his khalasar covers the earth, men without number, with arakhs shining in their hands like blades of razor grass. Fierce as a storm this prince will be. His enemies will tremble before him, and their wives will weep tears of blood and rend their flesh in grief. The bells in his hair will sing his coming, and the milk men in the stone tents will fear his name. The prince is riding, and he shall be the stallion who mounts the world.

    Gdyby przepowiednia spełniła się, blady strach padłby na oba kontynenty. Niestety dla Rhaego tuż po wydarzeniach z Vaes Dothrak - i rozpoczęciu przygotowań do inwazji na Westeros - wszystko zaczęło się sypać. Zraniony Drogo wprawdzie został załatany przez Mirri Maz Duur, ale olał dalsze leczenie, co doprowadziło go na skraj śmierci. Przy czym kwestią otwartą jest to, czy Maegi w ogóle planowała uleczyć khala. Byłoby to wbrew jej żądzy zemsty za zniszczenie jej wioski, wbrew jej chęci uratowania innych wiosek przed największym khalasarem w historii:

    “It was wrong of them to burn my temple,” the heavy, flat-nosed woman said placidly. “That angered the Great Shepherd.”
    “This was no god’s work,” Dany said coldly. If I look back I am lost. “You cheated me. You murdered my child within me.”
    “The stallion who mounts the world will burn no cities now. His khalasar shall trample no nations into dust.”


    Zresztą już samo zabicie khala wystarczyłoby do zneutralizowania zagrożenia ze strony Rhaego - khalasar nie poszedłby za dzieckiem:

    “Princess, hear me. The Dothraki will not follow a suckling babe. Drogo’s strength was what they bowed to, and only that. When he is gone, Jhaqo and Pono and the other kos will fight for his place, and this khalasar will devour itself. The winner will want no more rivals. The boy will be taken from your breast the moment he is born. They will give him to the dogs...”

    Mirri Maz Duur korzysta jednak z naiwności Daenerys i doprowadza także do śmierci Rhaego. Tutaj z pewnością możemy stwierdzić, iż Maegi kłamała mówiąc, że Rhaego był martwy od dawna - Daenerys przez dłuższy czas czuła ruchy dziecka, także tuż przed wejściem do namiotu, gdzie Maegi przeprowadzała rytuał magii krwi. Jasne jest także to, że Mirri zabiła Rhaego, by uzdrowić Drogo - to, że zostawiła go w stanie warzywa to inna sprawa. To właśnie czarna magia użyta przez Maegi doprowadziła do śmierci Rhaego i zdeformowania jego ciała:

    Monstrous. Twisted. I drew him forth myself. He was scaled like a lizard, blind, with the stub of a tail and small leather wings like the wings of a bat. When I touched him, the flesh sloughed off the bone, and inside he was full of graveworms and the stink of corruption.

    Rhaego jest identycznym przypadkiem co dzieci Maegora czy córka Rhaenyry. Trucizny Tyanny, przekleństwo Rhaenyry, w końcu rytuał magii krwi wykonany przez Maegi - trzy magiczne sposoby, które wypaczyły dzieci Targaryenów.

    Odrodzenie smoków

    “Dragon’s eggs, from the Shadow Lands beyond Asshai,” said Magister Illyrio. “The eons have turned them to stone, yet still they burn bright with beauty.”

    Trzy smocze jaja, z czasem skamieniałe. Prezent od Illyrio Mopatisa stał się jednym z najbardziej nielogicznych ruchów na szachownicy w momencie gdy ujawniono istnienie Aegona. Nieświadomy istnienia sekretnych zaręczyn Arianne Martell i Viserysa, Illyrio próbował wykorzystać dzieci Aerysa do ściągnięcia Dothraków do Westeros (czy jako spełnienie umowy sprzedaży Daenerys czy jako zemsta za jej zamordowanie). Przy okazji rodzeństwo miało służyć jako zasłona dymna, na której skupiła się uwaga Roberta Baratheona. Jednocześnie przygotowywano Aegona do władania Siedmioma Królestwami i zawarto układ ze Złotą Kompanią. Skoro Aegon (niezależnie czy jest prawdziwym Aegonem czy nie) był od początku głównym pretendentem duetu Illyrio-Varys, to dlaczego smocze jaja dostała Daenerys, która w całym planie była z góry spisana na straty? Sprzedaż jaj pozwoliłaby Aegonowi na powiększenie swojej armii, zachowanie ich wzmacniało zaś jego legitymizację jako Targaryena (hej, patrzcie, mam smocze jaja od dziadka!). Chyba, że... chodziło od początku o wyklucie smoków, do czego Aegon mógł nie być zdolny! W takim wypadku musielibyśmy założyć, że Aegon został znaleziony na polu kapusty. Jako Targaryen winien mieć równe szanse na obudzenie smoków, jako Blackfyre również. Nastoletnia Daenerys nie wyróżniała się zaś w żaden sposób, by ofiarować jej tak wielki skarb - tym bardziej, że wysyłano ją na Morze Dothraków. Jej bezpieczeństwo było uzależnione od khala Drogo, w przypadku jego śmierci lub niedyspozycji Daenerys znalazłaby się na łasce jego braci krwi. Jeśli Illyrio rzeczywiście liczył na wyklucie smoków, to równie dobrze mógł postawić cały swój majątek w cyvasse, takiego miał farta. Chyba, że...

    “May the Lord of Light shower you with blessings on this most fortunate day, Princess Daenerys,” the magister said as he took her hand.

    Już w jednym z pierwszych rozdziałów dowiadujemy się, że Illyrio jest wyznawcą R'hllora aka Azora Ahai! Mógł poznać przepowiednie i zinterpretować je na korzyść Daenerys. Niestety, gdyby rzeczywiście tak było, to Illyrio powinien pozbyć się Viserysa i postawić wszystko na Daenerys i potencjalne wyklucie smoków (ewentualnie jeszcze wydać ją za Aegona, jak później planowano uczynić). Dodatkowo Illyrio i Varys póki co są graczami czysto politycznymi, nieświadomymi zagrożenia zza Muru, a ich ambicją jest władanie Westeros z cienia za Żelaznym Tronem. Przyznaję się bez bicia - nie jestem w stanie rozgryźć motywacji Illyria, bo trudno mi uwierzyć w tak ogromną hojność wobec przynęty na Baratheonów. Nie dość, że jaja były warte fortunę, to jeszcze sprowadzenie ich z Krain Cienia (jeśli Illyrio nie kłamał) lub odszukanie jaj, które zaginęły w Westeros (było ich kilka) lub zdobycie ich w jeszcze inny sposób musiało być bardzo kosztowne. Wątpliwe, by Illyrio kombinowałby aż tak bardzo, by dać Daenerys ładny prezent ślubny. Myślę, że lepiej byłoby gdyby Martin pozostał przy pierwotnym planie, według którego Daenerys znalazła jaja na pustyni lub Morzu Dothraków.

    W każdym razie Daenerys jaja dostała, smoki zaczęły się budzić, a sny, które przeżywała Dany w połogu, oraz rozmowa z Maegi na temat magii krwi naprowadziły ją na sposób wyklucia smoków. Mimo to Mirri Maz Duur wątpi w magiczne umiejętności Daenerys:

    Bound hand and foot, Mirri Maz Duur watched from the dust with disquiet in her black eyes. “It is not enough to kill a horse,” she told Dany. “By itself, the blood is nothing. You do not have the words to make a spell, nor the wisdom to find them. Do you think bloodmagic is a game for children? You call me maegi as if it were a curse, but all it means is wise. You are a child, with a child’s ignorance. Whatever you mean to do, it will not work. Loose me from these bonds and I will help you.”

    Daenerys dosknale wie co chce zrobić i w jakim celu przygotowuje stos dla Drogo:

    Ser Jorah took her arm. “My queen, Drogo will have no use for dragon’s eggs in the night lands. Better to sell them in Asshai. Sell one and we can buy a ship to take us back to the Free Cities. Sell all three and you will be a wealthy woman all your days.”
    “They were not given to me to sell,” Dany told him.


    Dopiero gdy Maegi zostaje przywiązana do stosu zaczyna rozumieć co za chwilę się wydarzy:

    “You will not hear me scream,” Mirri responded as the oil dripped from her hair and soaked her clothing. “I will,” Dany said, “but it is not your screams I want, only your life. I remember what you told me. Only death can pay for life.” Mirri Maz Duur opened her mouth, but made no reply. As she stepped away, Dany saw that the contempt was gone from the maegi’s flat black eyes; in its place was something that might have been fear.

    W końcu pojawia się znak, na który czekała Daenerys:

    Dany looked and saw it, low in the east. The first star was a comet, burning red. Bloodred; fire red; the dragon’s tail. She could not have asked for a stronger sign.

    Czerwona kometa, zwiastun Azora Ahai, zapowiedź odrodzenia Wojownika Ognia po zakończeniu długiego lata i przebudzeniu Wielkiego Innego:

    There will come a day after a long summer when the stars bleed and the cold breath of darkness falls heavy on the world.

    Daenerys wkracza w płomienie, w dym ze stosu i łzy przelane przez śmierć syna i męża...

    Another step, and Dany could feel the heat of the sand on the soles of her feet, even through her sandals. Sweat ran down her thighs and between her breasts and in rivulets over her cheeks, where tears had once run.

    When the red star bleeds and the darkness gathers, Azor Ahai shall be born again amidst smoke and salt to wake dragons out of stone.

    Azor Ahai odradza się po raz kolejny. Najpierw na Smoczej Skale, morskim wulkanie pełnym dymu i soli, później w stosie pogrzebowym khala... i wyciąga z nich swojego Światłonoścę. Smoki.

    When the fire died at last and the ground became cool enough to walk upon, Ser Jorah Mormont found her amidst the ashes, surrounded by blackened logs and bits of glowing ember and the burnt bones of man and woman and stallion. She was naked, covered with soot, her clothes turned to ash, her beautiful hair all crisped away . . . yet she was unhurt. The cream-and-gold dragon was suckling at her left breast, the green-and-bronze at the right. Her arms cradled them close. The black-and-scarlet beast was draped across her shoulders, its long sinuous neck coiled under her chin. When it saw Jorah, it raised its head and looked at him with eyes as red as coals.

    In this dread hour a warrior shall draw from the fire a burning sword. And that sword shall be Lightbringer, the Red Sword of Heroes, and he who clasps it shall be Azor Ahai come again, and the darkness shall flee before him.

    Nieprzypadkowo mieszam tu opis odrodzenia smoków i legendy o Azorze Ahai. Smoki rzeczywiście są Światłonoścą, a Daenerys Azorem Ahai. Zbawcą, który symbolicznie po raz kolejny zniszczył Księżyc:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon.

    Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    She heard a crack, the sound of shattering stone. (...) And there came a second crack, loud and sharp as thunder (...) The third crack was as loud and sharp as the breaking of the world.

    Jednak tak jak smoki są raz smokami, a raz smoczycami, tak jak Krwawnikowy Cesarz raz jest mężczyzną, a raz kobietą, tak i Azor Ahai odrodził się w dwóch osobach.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  
      S........1

      0

      @l3chu: chodzi mi o nauczenie się kontroli nad wargowaniem w ogóle, a nie rozwijanie jej przez zakazane plugastwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) W serialu wilkory za szybko znikają ze sceny, chociaż interakcje Robba i Szarego Wichru kojarzę z paru scen. Ale takiego Rickona nie było prawie w ogóle (w książce widać jego więź z Kudłaczem), Arya nie mogła mieć wilczego snu z Nymerią, bo wycięto LSH, a na Ducha zabrakło kasy (zresztą z tego powodu w idiotyczny sposób pozbyto się Kudłacza i Laty). pokaż całość

    •  

      @Snufkin_91: wiem, czytalem, że mieli do wyboru wilkory albo smoki i wybrali smoki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (22)

  •  
    S........1

    +45

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIII - Valyrianie

    Spośród wszystkich ras występujących w książkach i serialu najciekawsi są niewątpliwie Valyrianie. Podstawowy powód jest jeden i wszyscy wiemy o co chodzi - smoki. Za tym idą kolejne powody - stworzenie potężnego imperium, jego upadek, eksodus Targaryenów i podbój Westeros. Oprócz tego Valyrianie są z pewnością magiczną rasą, która otrzymała także dar jasnowidzenia. I choć Valyrianie jako tacy pojawili się dopiero po Długiej Nocy, to ich pozostałości odegrają niebagatelną rolę w kolejnej Wojnie o Świt. W końcu są potomkami pierwszego Azora Ahai.

    Smoki z kapelusza (?)

    I nie ma w tym cienia przypadku. We wcześniejszych wpisach kilkukrotnie sygnalizowałem pochodzenie Valyrian od władców WCŚ. Martin pokazał nam ich już w pierwszym tomie sagi, podczas snu Daenerys tuż przed wykluciem smoków:

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Wygląd 'duchów' jest typowo valyriański - bardzo jasne włosy i oczy w niestandarowych kolorach, które odpowiadają przydomkom kolejnych cesarzy. W dłoniach zaś trzymają miecze bladego ognia, pierwowzory Świtu stworzonego przez pierwszego Dayne'a (również potomka prehistorycznego imperium). Drugą wskazówkę mamy w legendzie o Krwawnikowym Cesarzu Azorze Ahai:

    And so for thirty days and thirty nights Azor Ahai labored sleepless in the temple, forging a blade in the sacred fires.

    Mowa tu oczywiście o świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomieni, potężnych wulkanów, które w ostateczności sprowadziły Zagładę (nie mylić z Długą Nocą, chodzi o kompletne zniszczenie Valyrii w wyniku jednoczesnej erupcji wszystkich wulkanów). Łącząc fakty - Valyrianie pochodzą od najbliższej rodziny i stronników Krwawnikowego Cesarza. Osiedlili się w miejscu, w którym ich władca stworzył Światłonoścę, miecz na którym wzorowane są ostrza z valyriańskiej stali. Być może sam Azor Ahai osiadł w Valyrii po wygraniu Bitwy o Świt. W każdym razie jakiś czas po Długiej Nocy Valyrianie dorwali się do smoków i zaczęli podbijać wszystko dookoła (zapewne z braku narzędzi ekspansji rzeczywiście mogli przez jakiś czas zajmować się wypasaniem owiec).

    Wiemy skąd pochodzą Valyrianie, pytanie w jaki sposób zdobyli kontrolę nad smokami. Hipotez dotyczących pochodzenia tych bestii jest kilka - pochodzą z Krain Cienia (a pierwotni jeźdźcy smoków wspaniałomyślnie podzielili się smokami i wiedzą na ich temat z Valyrianami), przybyły ze zniszczonego księżyca, Valyrianie znaleźli smocze jaja w Czternastu Płomieniach lub wyhodowali smoki z wiwern. Ostatnia z hipotez jest westeroskiego pochodzenia, więc pozwolę sobie ją z góry odrzucić, zaś pozostałe trzy połączyć w jedną. Księżyc zniszczony przez Krwawnikowego Cesarza w przededniu Długiej Nocy zapewnił Planetos potężną dostawę smoczych jaj. Czystym przypadkiem trafiły one do Krain Cienia, które w ten sposób zyskały swoją niesławną nazwę (ogromny deszcz magicznych meteorytów doprowadził do trwającej tysiąclecia zimy nuklearnej). Podczas budowy Asshai Krwawnikowy Cesarz wszedł w posiadanie smoczych jaj, które przetransportował do Czternastu Płomieni, mając nadzieję, że zdoła je tam wykluć. Sposób pierwszego wyklucia smoków (pierwszego w ogóle lub pierwszego po długim czasie) odkryli jednak dopiero jego potomkowie - należy użyć magicznego ognia i ofiary z królewskiej krwi (którą potomkowie cesarza niewątpliwie posiadali).

    Dokładna historia oswojenia smoków, podbojów Valyrian i powstania ich imperium to temat na osobną opowieść. Skupmy się na trzech przepowiedniach ściśle związanych z Valyrianami, które zdefiniują ich rolę w ostatecznej wojnie z Wielkim Innym.

    Przeklęte złoto i westeroska zagłada

    Włości Valyrii były drugim największym imperium w historii Planetos (po WCŚ oczywiście). Swoim zasięgiem obejmowały niemal całą zachodnią część Essos (nie licząc Braavos i okolic), sam valyriański półwysep oraz wybrzeża Zatoki Niewolniczej. Valyrianie przejęli także ghiscarskie kolonie na Wyspach Bazyliszkowych i w Sothoryos. W trakcie swoich podbojów Valyrianie zniszczyli równie potężne imperia Ghiscarczyków i Rhoynarów. Granice Włości wydawały się ciągle rozszerzać. Jednak z jakiegoś powodu Valyrianie nie interesowali się Westeros, zakładając swoje placówki tylko na kilku małych wysepkach u wschodniego wybrzeża sąsiedniego kontynentu. Pytanie dlaczego? Westeros podzielone na szereg królestw było dość łatwym łupem, co udowodnił Aegon Targaryen mając zaledwie trzy smoki. Odpowiedź sugerują nam maesterzy:

    W starożytnych czasach bogactwu ziem zachodu dorównywał głód Włości Valyriańskich, wiecznie spragnionych szlachetnych metali, nie ma jednak dowodów na to, by smoczy lordowie kiedykolwiek kontaktowali się z władcami Skały, czy to Casterly’ami czy Lannisterami. Septon Barth spekulował na ten temat odnosząc się do valyriańskiego tekstu, który od jego czasów zaginął. Sugerował, że czarnoksiężnicy z Włości przewidzieli, że złoto z Casterly Rock może ich przywieść do zguby. Arcymaester Perestan wysunął inne, bardziej prawdopodobne przypuszczenie, że Valyrianie dotarli w starożytnych latach aż do Starego Miasta, ale spotkała ich tam jakaś wielka klęska albo tragedia, która sprawiła, że unikali odtąd całego Westeros.

    Och, oczywiście, że pierwszy Valyrianin dotarł niegdyś do Starego Miasta, ba, zbudował tam nawet wielką fortecę z czarnego kamienia i stoczył decydującą bitwę z Innymi. Czy spotkała ich tam tragedia? Niekoniecznie - co najwyżej ponieśli ogromne straty w Bitwie o Świt (co pośrednio mogło się przyczynić do upadku WCŚ). Jednak faktem jest, że Essos ze swoją zaporą w postaci Pięciu Fortów i przyszłego Złotego Imperium Yi Ti tuż za nimi było zabezpieczone. Westeros - z Murem czy bez - było znacznie łatwiejszym celem dla kolejnej inwazji Innych. W analizie poświęconej Murowi wskazywałem, że dziwne jest zbudowanie go z lodu i skał, a nie ze skutecznego czarnego kamienia. Czy Azor Ahai rzeczywiście chciał zrobić z Westeros kolejne pole bitwy z Innymi i ostrzegł swoich potomków, by trzymali się od tego miejsca z daleka, ewentualnie wkroczyli ze swoimi smokami w odpowiednim momencie podobnie jak desant armii Wielkiego Cesarstwa Świtu w Starym Mieście pozwolił pokonać Innych?

    Być może jest też bardziej magiczny powód. Nie zapominajmy, że Westeros należało do Dzieci Lasu, ich magia panowała nad kontynentem przez tysiąclecia, a Pierwsi Ludzi przejęli wiarę w starych bogów (a w praktyce w dusze zmarłych Dzieci Lasu, które skryły się w czardrzewach). Magia wody i lodu, która jest domeną Dzieci Lasu nie jest kompatybilna z magią ognia - wystarczy przypomnieć sobie historię wojen Valyrian i Rhoynarów. Co za tym idzie smoki ściśle związane z magią ognia nie czuły się komfortowo w Westeros - nieprzypadkowo ich ulubionym miejscem pozostawała Smocza Skała, w której jest wulkan. Być może o to chodziło Valyrianom: smoki nie zdołałyby na dłuższą metę przetrwać na zachodnim kontynencie, co w ostateczności się sprawdziło - smoki wyginęły około 150 lat po Podboju. Pomimo wielu prób udało się je odrodzić dopiero w bardziej 'kompatybilnym magicznie' Essos, na dodatek stosunkowo blisko Krain Cienia - ojczyzny smoków.

    Przyjrzyjmy się jeszcze hipotezie septona Bartha. Złoto jako takie nie wydaje się być szczególnie groźne (Viserys Targaryen pozdrawia), bardziej niebezpieczne jest to, co za złoto można kupić - tutaj polecam zapoznać się z teorią DaeLa o Targaryenach wynajmujących Ludzi bez Twarzy, którzy doprowadzili do Zagłady. Wytłumaczenie może być tutaj jeszcze prostsze - w końcu to Lannisterowie dobili Targaryenów. To Jaime zabił Aerysa Szalonego, to Tywin rozkazał splądrować stolicę i zamordować dzieci Rhaegara (podobny los spotkałby też Daenerys i Viserysa, gdyby nie uciekli na Smoczą Skałę). Targaryenowie uciekając na kontynent mogli tym samym przypieczętować los ostatnich Valyrian. A skoro jesteśmy przy Targaryenach...

    Daenys Marzycielka

    Dwanaście lat przez Zagładą Valyrii (114 lat przed Podbojem) Aenar Targaryen sprzedał swe ziemie we Włościach i Krainach Długiego Lata, po czym przeniósł się z całym swym bogactwem, wszystkimi żonami, niewolnikami, smokami, braćmi, siostrami i kuzynami na Smoczą Skałę, posępną wyspiarską cytadelę zbudowaną u stóp dymiącej góry na wąskim morzu. (...) Targaryenowie z pewnością nie zaliczali się do najpotężniejszych rodów smoczych lordów i rywale uznali ich ucieczkę za kapitulację oraz dowód tchórzostwa. Jednakże dziewicza córka lorda Aenara, późniejszym znana jako Daenys Marzycielka, przewidziała, że Valyrię zniszczy ogień. Gdy po dwunastu latach Zagłada rzeczywiście nadeszła, ze wszystkich smoczych lordów ocaleli jedynie Targaryenowie.

    Tak zwane smocze sny są stosunkowo częstym zjawiskiem u Targaryenów, zwłaszcza po wyginięciu smoków. Daemon Blackfyre przewidział śmierć swoich braci na Polu Czerwonej Trawy, Daeron Targaryen śnił o powrocie smoków, podobnie jak jego brat maester Aemon. W końcu smoki wyśniła sobie Daenerys (Tyrion też o nich marzył, co jest jednym z argumentów za tym, że jego ojcem jest Aerys Szalony). Wróćmy jednak do Daenys. Ona, jej ojciec Aenar i jej brat-mąż Gaemon są najstarszymi Targaryenami znanymi z imienia (Aegon Zdobywca jest prapraprawnukiem Gaemona i Daenys). Biorąc pod uwagę powyższy cytat ze ŚLiO nie ma co się dziwić - Targaryenowie w Valyrii byli może na poziomie westeroskich Freyów albo nawet niżej. Z jednej strony ich ucieczka (razem z Velaryonami i Celtigarami, którzy przenieśli się do Westeros jeszcze wcześniej) rzeczywiście jest motywowana chęcią uniknięcia Zagłady, z drugiej strony Valyrianie mogli odczytać to także jako próbę złamania odwiecznego tabu i poważniejszego zainteresowania się Westeros, co wspierałoby linkowaną powyżej teorię o wynajęciu Ludzi bez Twarzy w celu zniszczenia Włości. Jednak przeczy temu zachowanie Targaryenów po samej Zagładzie:

    Okręty Velaryonów, a także innego sprzymierzonego z nimi valyriańskiego rodu, Celtigarów ze Szczypcowej Wyspy, dominowały nad środkową częścią wąskiego morza, podczas gdy Targaryenowie władali niebem dzięki smokom. Mimo to w ciągu pierwszego stulecia po Zagładzie Valyrii (słusznie zwanego Stuleciem Krwi), ród Targaryenów z reguły spoglądał na wschód, nie na zachód, i nie wykazywał większego zainteresowania sprawami Westeros.

    Mając smoki i silną flotę już pierwsi Targaryenowie w Westeros mogli rzucić na kolana cały kontynent - w końcu dość gładko dokonał tego Aegon. Mimo to dopiero praprapraprawnuk Aenara zdecydował się na inwazję. Powody rozpoczęcia Podboju są dosyć dziwne. Najsilniejszym królem na kontynencie był wówczas Harren Czarny, władca Żelaznych Wysp i Dorzecza (to on zbudował Harrenhal). Zagrożony przez niego był król burzy Argilac Durrandon, który miał tylko córkę. Zaproponował on Aegonowi sojusz i rękę swojej córki, zaś Targaryen miał otrzymać ziemie między Okiem Boga a Czarnym Nurtem. Oczywiście Argilac nie posiadał tych terenów, gdyż Żelaźni Ludzi odebrali je jego dziadkowi Arrecowi. Aegon miał podbić swój posag i stworzyć bufor między żelaznym królestwem a Krainami Burzy. Aegon nie był frajerem i nie dał się naciąć na tak śmieszną propozycję. W zamian zaoferował przyjęcie także północnych krańców Krain Burzy (obecnie znajdują się pod bezpośrednim zwierzchnictwem Żelaznego Tronu) i połączyć małżeństwem Argellę Durrandon i swojego bękarciego brata Orysa Baratheona. Argilacowi trochę nie spodobała się ta propozycja i odesłał Aegonowi ucięte ręce targaryeńskiego posła. W tym momencie Aegon przestał się patyczkować:

    Zamiast wysłać odpowiedź Aegon wezwał na Smoczą Skałę swych przyjaciół, chorążych i najważniejszych sojuszników. (...) Lord Aegon i jego siostry naradzili się z nimi, a następnie udali do zamkowego septu, by pomodlić się do westeroskich Siedmiu, choć Aegona nigdy dotąd nie uważano za zbyt pobożnego. Siódmego dnia z wież Smoczej Skały wyfrunęła chmara kruków, mających zanieść słowa lorda Aegona Siedmiu Królestwom Westeros. Ptaki wysłano do siedmiu władców, do Cytadeli w Starym Mieście, do lordów wielkich i małych. Wszystkie niosły tę samą wiadomość: od dzisiaj w Westeros będzie tylko jeden król.

    'Hej siostry, chodźcie podbijemy cały kontynent, bo jeden król (i to nawet nie ten najpotężniejszy) mi nabruździł!' Podbicie Krain Burzy byłoby całkowicie zrozumiałe, ale co mu zawiniło Dorne czy Północ? Co takiego stało się w sepcie, że Aegon zdecydował się na Podbój? Zastanawiająca jest też obecność septu na Smoczej Skale, gdyż Valyrianie generalnie gardzili bogami i uważali się za równych im. Jednakże...

    The burning gods cast a pretty light, wreathed in their robes of shifting flame, red and orange and yellow. Septon Barre had once told Davos how they‟d been carved from the masts of the ships that had carried the first Targaryens from Valyria. Over the centuries, they had been painted and repainted, gilded, silvered, jeweled.

    Wynikałoby z tego, że Targaryenowie nawrócili się - oficjalnie lub nie, w pełni lub częściowo (biorąc pod uwagę poligamię i kazirodztwo) - na Wiarę jeszcze przed narodzinami Aegona. Przeskoczmy na chwilę do końcowego etapu Podboju, już po zniszczeniu Harrenhal i Polu Ognia - do Starego Miasta i koronacji Aegona (zwróćcie też uwagę na przejście Hightowerów - potomków WCŚ - na stronę Aegona):

    Gdy jednak Aegon Targaryen zbliżył się do Starego Miasta ze swym zastępem, zastał otwarte bramy oraz lorda Hightowera czekającego, by złożyć mu hołd. Okazało się, że gdy do miasta dotarły pierwsze wieści o Lądowaniu Aegona, Wielki Septon zamknął się w Gwiezdnym Sepcie na siedem dni i siedem nocy, szukając przewodnictwa bogów. (...) Siódmego dnia Starucha uniosła w końcu swą złotą lampę i oświetliła przed nim drogę. Jego Wielka Świątobliwość zobaczył, że jeśli Stare Miasto stawi Aegonowi zbrojny opór, z pewnością strawią je płomienie, a Wysoka Wieża, Cytadela i Gwiezdny Sept legną w gruzach. Manfred Hightower, lord Starego Miasta, był ostrożnym i pobożnym człowiekiem. (...) Gdy Wielki Septon opowiedział lordowi o wizji zesłanej mu przez Staruchę, ten zdecydował, że nie będzie stawiał oporu Zdobywcy. (...) Trzy dni później w Gwiezdnym Sepcie Jego Wielka Świątobliwość osobiście namaścił Aegona siedmioma olejami i ogłosił go Aegonem z rodu Targaryenów, królem... (bla bla bla - dop. Snufkin)

    Siedem, siedem, siedem... Najpierw Aegon i jego siostry przez siedem dni medytują na Smoczej Skale, a potem Wielki Septon robi to samo przez siedem dni w Gwiezdnym Sepcie. O związkach między Wiarą i Kultem Gwiezdnej Mądrości stworzonym przez Azora Ahai wspominałem już wcześniej. Czyżby Aegon dostał jakiś znak, że już pora przenieść smoki do samego Westeros? I dlaczego?

    Książę, którego obiecano

    Wszystko zbiega się w tym jednym punkcie. Legendę obiecanego księcia rozkładałem na czynniki pierwsze tutaj, więc ograniczę się do końcowej konkluzji. Podczas pierwszej Długiej Nocy zbawca był jeden - czy nazwiemy go Ostatnim Bohaterem, czy Azorem Ahai, czy jeszcze inaczej. Po pokonaniu Innych jego państwo Krwawnikowego Cesarza rozpadło się, a on sam wraz z rodziną i stronnikami oraz sporą ilością smoczych jaj przeniósł się do Valyrii. Jego potomkowie odkryli sposób na wyklucie smoków i w identycznym rytuale, w jaki został stworzony Światłonośca, doprowadzili do ożywienia zionących ogniem bestii. Z czasem Valyrianie podbili sporą połać Essos, ale byli wierni zakazowi swojego przodka, by nie atakować Westeros, gdy nie nadejdzie odpowiednia pora. Poprzez prorocze sny uratował się ród, z którego po kilku stuleciach miał zrodzić się kolejny Azor Ahai, książę, którego obiecano. Tym rodem byli Targaryenowie, którzy po stuleciu otrzymali kolejny znak - należy zagnieździć się w Westeros, nawet kosztem utraty smoków i upadku swojego rodu, byle tylko sprowadzić na świat kolejnego zbawcę.

    Kim w końcu będzie ten zbawca, czy będzie tylko jeden, jaka będzie jego płeć, jaką rolę odegrają smoki i czy będą nowym Światłonoścą, jak bardzo namiesza Cytadela i Bractwo Asas... Ludzie bez Twarzy, dlaczego Euron to jednak ten dobry (( ͡° ͜ʖ ͡°)), co wyniknie z Brana i Bloodravena i pewnie jeszcze paru rzeczy, które wymyślę po drodze - dowiecie się tego z kolejnych wpisów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +30

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XII - Stare Miasto i Hightowerowie

    Jedno z największych miast Westeros nieprzypadkowo nazywane jest Starym. Jego korzenie sięgają Ery Świtu, być może czasów sprzed przybycia Pierwszych Ludzi. Maester Jellicoe ukuł hipotezę, według której miasto zostało stworzone przez 'starsze rasy' - potwierdza to obecność fortecy z czarnego kamienia, która była ostatnią twierdzą ludzkości w Westeros podczas Wojny o Świt. Możemy śmiało założyć, że forteca i port zostały zbudowane przez władców Wielkiego Cesarstwa Świtu jako przyczółek w Westeros. Można równie śmiało założyć, że przypłynęli oni krótszą drogą przez Morze Zachodzącego Słońca (czyli odbyli podróż w odwrotnym kierunku niż Kolumb).

    Skoro sam teren u ujścia Miodowiny ma tak starożytną historię (na Wyspie Bitwy stoczono w końcu Bitwę o Świt!), to i władający miastem ród Hightowerów należy prześwietlić pod podobnym kątem. Z pomocą przychodzi kolejna maesterska hipoteza - Yandel uważał, iż Hightowerowie pochodzą od pierwszych mieszkańców Starego Miasta, żeglarzy i kupców zamieszkujących te tereny jeszcze przed przybyciem Pierwszych Ludzi. Hightowerowie - wówczas znani jeszcze pod innym nazwiskiem - rezydują w końcu od wieków w fortecy na Wyspie Bitwy! Mamy więc kolejny ród - obok Dayne'ów ze Starfall - który możemy w prosty sposób połączyć z przedwieczną rasą władającą WCŚ.

    Jak wspomniałem powyżej, Hightowerowie stali się Hightowerami dopiero po Długiej Nocy. Wówczas rozpoczęli budowę drewnianych wież na fundamencie czarnej fortecy. Pierwsze cztery budowle nie były zbyt okazałe, dopiero piąta, Wysoka Wieża, zbudowana w całości z kamienia, została uznana za siedzibę godną wielkiego rodu. Stąd też pochodzi nazwisko władców Starego Miasta. Warto nadmienić, że Wysoką Wieżę zaprojektował Brandon Budowniczy lub jego syn (również Brandon), a sama historia jej budowy bardzo przypomina Koniec Burzy - zamek kilkukrotnie burzony i budowany od nowa. Sama Wysoka Wieża jest najwyższą budowlą Westeros, wyższą nawet od Muru. Podobno w pogodne dni ze szczytu Wieży można zobaczyć właśnie Mur.

    Królowie z Wysokiej Wieży

    Hightowerowie po kądzieli pochodzą od Gartha Zielonorękiego. Jego córka, Meris, największa piękność ówczesnego Westeros, była główną nagrodą w pierwszym turnieju rycerskim w historii kontynentu. Zwycięzcą został Szary Olbrzym, Argoth Kamiennoskóry (nie wiadomo czy w rzeczywistości był olbrzymem, czy też człowiekiem postury Góry), ale Meris poślubiła króla Uthora zanim Garth oddał jej rękę Argothowi. Sam Kamiennoskóry resztę życia spędził pod Starym Miastem żądając swojej nagrody, ale nigdy jej nie otrzymał.

    W każdym razie Uthor z Wysokiej Wieży jest pierwszym znanym królem z dynastii Hightowerów i twórcą budowli z jego przydomku (oczywiście do spółki z którymś Brandonem Starkiem). Uthor i Meris mieli dwóch synów - Urrigona* i Peremore'a. Ten drugi nosił przydomek Wypaczony, gdyż urodził się chory, z uschniętym ramieniem i krzywym kręgosłupem. Przez większość swojego krótkiego życia nie opuszczał łoża, ale był niezwykle ciekawy świata i przyjmował u siebie wszelakich mędrców, kapłanów, artystów, ale także magów. Po jego śmierci Urrigon przekazał spory kawałek ziemi 'pieszczoszkom Peremore'a' - w ten oto sposób powstała Cytadela i zakon maesterów.

    *Zwróćcie uwagę na to imię! Tak samo nazywał się brat Balona, Wroniego Oka i Mokrej Czupryny - przypadek? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba taki sam jak obecność fortecy z czarnego kamienia w Starym Mieście i tronu z czarnego kamienia na Żelaznych Wyspach.

    W ciągu jednego stulecia Stare Miasto było trzykrotnie łupione - przez Dayne'ów, Hoare'ów i Gardenerów. Jeden z kolejnych władców, Otho II, postanowił więc otoczyć miasto potężnym kamiennym murem (do tej pory Stare Miasto dysponowało tylko drewnianą palisadą). Koszty budowy fortyfikacji okazały się tak znaczne, że Stare Miasto wygrzebało się z długów dopiero trzy pokolenia później, ale przynajmniej było bezpieczne. Ostatnim królem był Lymond Morski Lew, który odparł inwazję Żelaznych Ludzi, a jeńców zagonił do pracy przy wzmacnianiu murów Starego Miasta. Ostatecznie zawarł mariaż z Gardenerami i złożył im hołd lenny.

    Wasale Wysogrodu

    Potęga Hightowerów została zbudowana przez lorda Jeremy'ego i jego syna Jasona. Pomnożyli bogactwo rodu, wspierali kupców i rozbudowali flotę. Jason dodatkowo przebudował Wysoką Wieżę, tak że jej wysokość wzrosła o trzydzieści metrów. Lord Jeremy jest znany też z dość ciekawego stwierdzenia:

    Highgarden defends our backs, so we are free to gaze outward, to the sea and the lands beyond.

    Czy miał na myśli po prostu Essos i Wyspy Letnie jako szansę dla kupców, czy też odnosił się do historii swego rodu, który przybył zza morza?

    Kluczowych dla historii Hightowerów było czterech lordów z okresu inwazji Andalów. Dorian odsunął swoją żonę i ożenił się z andalską księżniczką. Jego wnuk Damon Pobożny przyjął Wiarę i zbudował siedem septów w Reach, zaś jego syn Triston stworzył Gwiezdny Sept, budowlę z czarnego bazaltu, która stała się siedzibą Wielkiego Septona do czasu zbudowania Septu Baelora w Królewskiej Przystani. W końcu kolejny lord, Barris, podarował Wielkiemu Septonowi pierwszą kryształową koronę. Najwidoczniej Hightowerowie postąpili identycznie jak Gardenerowie i zasymilowali się z Andalami, w kolejnych latach stając się głównym oparciem dla Wiary.

    Kolejnym ciekawym Hightowerem jest lord dowódca Nocnej Straży Runcel. Chciał przekazać Czarny Zamek i dowodzenie nad Nocną Strażą swojemu bękartowi, co niemal doprowadziło do zniszczenia zakonu. Czysta chęć władzy i słabość lorda dowódcy czy może coś więcej?

    Wasale smoków

    W momencie inwazji Aegona Zdobywcy Starym Miastem władał lord Manfred Hightower, ostrożny i pobożny człowiek. Po rozpoczęciu Podboju Wielki Septon zamknął się na siedem dni w Gwiezdnym Sepcie, gdzie pościł i modlił się. Po wyjściu z Septu ogłosił, iż objawiła mu się Starucha, która nakazała poddać Stare Miasto Targaryenom - w przeciwnym wypadku zostanie zniszczone za sprawą smoczego ognia. Ile w tym boskiej interwencji, a ile zwykłej logiki - nie wiadomo. Zastanawiające jest jednak to, że Hightowerowie właściwie stanęli po stronie Aegona jeszcze przed Polem Ognia, jeszcze gdy połączone siły Gardenerów i Lannisterów mogły stawić czoła inwazji. Przypadek czy część większego planu mającego ułatwić ściągnięcie Valyrian na kontynent?

    Manfred w każdym razie był lojalnym wasalem Targaryenów i nawet zaproponował Aegonowi rękę swojej córki. Zdobywca nie przyjął oferty, jednak ćwierć wieku później wnuczka Manfreda, Ceryse, poślubiła Maegora Okrutnego. Ich burzliwy związek (próby spłodzenia potomka, zdrady, rozstania, powroty i w końcu niejasna śmierć Ceryse) to temat na osobny wpis, podobnie jak rebelia Wiary Wojującej, w której czynny udział brali lord Martyn, ojciec Ceryse, i jego brat Morgan - obaj (być może z pomocą swojej ciotki Patrice) najprawdopodobniej zamordowali Wielkiego Septona, który sprzeciwił się Maegorowi, ale ostatecznie Martyn poparł młodego księcia Jaehaerysa w jego staraniach w obaleniu pierwszego z szalonych targaryeńskich władców.

    W czasie Tańca Smoków Hightowerowie stali po stronie Aegona II - co nie było dziwne, biorąc pod uwagę, że jego matka Alicent pochodziła z Wysokiej Wieży. Lord Otto, dziadek Aegona, był także jego namiestnikiem, został jednak zdymisjonowany i zabity jako zdrajca przez Rhaenyrę. Wspierając stronnictwo zielonych walczyli (i często ginęli) również inni członkowie rodu - lord Ormund, ser Gwayne, ser Bryndon i ser Hobert.

    Hightowerowie przez kolejne laty byli cały czas blisko związani z Targaryenami - zawierali małżeństwa, namiestnikowali (lord Jon u Aegona IV) i bronili (Gerold Biały Byk, słynny dowódca Gwardii Królewskiej za Jaehaerysa II i Aerysa Szalonego). Po upadku smoków wydają się jednak nieco znikać ze sceny... Pozornie.

    Starzec ze Starego Miasta

    Obecnym lordem jest Leyton Hightower, zwany Starcem ze Starego Miasta. Postać doprawdy tajemnicza, gdyż nikt go nie widział od ponad dekady - oficjalnie przebywa na szczycie Wysokiej Wieży. W rzeczywistości władzę sprawują (i przygotowuję się na odparcie inwazji Wroniego Oka) jego synowie - Baelor Jasny Uśmiech (obecnie nadzoruje rozbudowę floty), Garth Szara Stal (zajmuje się szkoleniem nowych oddziałów), Gunthor (przygotowuje obronę portu) i Humfrey (wysłany do Lys by ściągnąć do Westeros okręty z Wolnych Miast). Większość córek Leytona jest żonami rycerzy i lordów z Reach. Skupmy się na tych ciekawszych. Lynesse jest żoną lorda Friendzone, Joraha Mormonta, wszak właściwie jest konkubiną kupieckiego księcia z Lys, Tregara Ormollena (misja Humfreya opiera się właśnie na koneksjach Lynesse). Najistotniejsza jest jednak najstarsza córka Leytona, Malora Szalona Dziewica, o której nie wiemy nic oprócz tego, że przebywa z ojcem na szczycie Wysokiej Wieży, jak wiemy z rozmowy Sama z jednym z kapitanów floty Starego Miasta:

    Samwell: The Hightower must be doing something.
    Captain: Lord Leyton's locked atop his tower with the Mad Maid, consulting books of spells. Might be he'll raise an army from the deeps. Or not.


    Otwiera to przed nami szerokie pole do spekulacji. Czy Hightowerowie rzeczywiście parają się magią pod nosem Cytadeli? Co może oznaczać sprowadzenie armii z głębin? Pierwsze skojarzenie to rasa Głębinowców - Merlingów, przodków Żelaznych Ludzi, ale nie ma to większego sensu, biorąc pod uwagę wieloletnią wrogość Hightowerów i Żelaznych Ludzi. Może to po prostu luzem rzucona uwaga bez żadnego głębszego sensu?

    A może Leyton i Malora wcale nie siedzą w Wysokiej Wieży, a pod murami Końca Burzy? Może wcale nie noszą swoich lordowskich tytułów, a te bardziej kapłańsko-naukowe, jak półmaester i septa? Teoria godna rozważenia, choć fakt, że Tyrion rozszyfrował tożsamość Gryfów, a nie odgadł kim jest Haldon i Lemore nieco ją osłabia. Poparcie Hightowerów dla Targaryenów jest jednak zgodne z ich długą historią lojalności wobec smoczej dynastii.

    Hej, ale to koniec? A gdzie Cytadela? Cóż, maesterowie zasługują na oddzielny wpis. Na koniec zostawiłem jednak wisienkę na torcie. Przypatrzcie się herbowi Hightowerów i ich zawołaniu rodowemu, a potem połączcie to z ich pochodzeniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +32

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XI - Mur i Nocna Straż

    Od pojawienia się Innych w prologu Gry o Tron i zobaczenia Muru oczami Jona było pewne, że to właśnie ta niesamowita budowla będzie miejscem pierwszego wielkiego starcia ludzkości i Innych. W końcu sam serial to potwierdził w ostatnim odcinku siódmego sezonu. Inni w jakiś sposób będą musieli przekroczyć największą fortyfikację wzniesioną rękami ludzi (z pomocą Dzieci Lasu i olbrzymów) - czy to używając nieumarłego smoka, czy w jakikolwiek inny sposób.

    Mur powstał tuż po Długiej Nocy. Architektem był Brandon Budowniczy, siłę roboczą dostarczyły olbrzymy, a odpowiednie zaklęcia Dzieci Lasu. W efekcie powstała ogromna ściana z ziemi, kamienia i lodu wysoka na ponad dwieście metrów i ciągnąca się w poprzek kontynentu na odległość niemal pięciu tysięcy kilometrów. Na całej długości zbudowano także dziewiętnaście zamków - praktycznie bezbronnych od południa, gdyż ich załogi z założenia miały nie mieszać się w sprawy królestw ludzi.

    Wzrok Nocnej Straży winien być bowiem zawsze skierowany na północ. To tam czyha zagrożenie. Historia Nocnej Straży jest bardzo dobrze znana - powstała przed Bitwą o Świt, przegnała Innych z powrotem do Krain Wiecznej Zimy, a członkowie tego starożytnego zakonu obsadzili Mur. Przez osiem tysięcy lat Nocna Straż broniła głównie jednych ludzi przed drugimi, raz musiała ogarnąć opętanego przez Innych Lorda Dowódcę, a w końcu jej siła i prestiż stopniały do tego stopnia, że jej członkowie są przyjmowani jak leci - czy tego chcą czy nie. Niestety dla ludzkości ten moment nadszedł w mało sprzyjających okolicznościach.

    Tyle z przedstawionych w sadze faktów. Pora rozprawić się z mitami narosłymi wokół popularnych Nocników i ich siedziby.

    Lokalizacja i Wolni Ludzie

    Mur jest oczywiście martinowskim odpowiednikiem Wału Hadriana, rzymskiego muru, który przecinał w poprzek Brytanię. Aerys Szalony miał w planach stworzenie drugiego, mniejszego Muru na dalszej północy, co jest echem Wału Antonina. O ile jednak Wolnych Ludzi można uznać za westeroskich Piktów, o tyle Mur nie został przecież stworzony by bronić ludzi z Północy przed ludźmi z dalszej Północy, co sam przyznaje Jeor Mormont:

    The Night's Watch has forgotten its true purpose, Tarly. You don't build a wall seven hundred feet high to keep savages in skins from stealing women. The Wall was made to guard the realms of men ... and not against other men, which is all the wildlings are when you come right down to it. Too many years, Tarly, too many hundreds and thousands of years. We lost sight of the true enemy.

    Zastanawiające jest dlaczego część ludzi została po drugiej stronie - a raczej wyniosła się na drugą stronę, gdyż po Długiej Nocy większość Północy była wyludniona. Wspomnienie o Innych było świeże i o wiele rozsądniej byłoby zostać po tej lepszej stronie Muru. Jasne, byli renegaci, którzy szukali tam szczęścia, byli pewnie dezerterzy z Nocnej Straży. Można oczywiście zakładać, że z czasem pamięć o Długiej Nocy zaczęła się zacierać, a ludzie zaczęli migrować za Mur w poszukiwaniu lepszego losu - w końcu klimat nie różni się aż tak bardzo od tego na Północy, powstało też Hardhome, które stanowiło szansę dla co obrotniejszych. Nie wyjaśnia to jednak dlaczego od tysięcy lat Wolni Ludzie uparcie organizują kolejne inwazje na południe. W 226 AC Raymun Czerwonobrody przegrał z połączonymi siłami Starków i Umberów w bitwie nad Długim Jeziorem, trzy tysiące lat przed wydarzeniami z sagi bracia Gendel i Gorne użyli jaskiń pod Murem i starli się z Królem Północy, wcześniej Bael Bard zginął z ręki swego syna, bękarciego lorda Starka, nad Zamarzniętym Brodem, a jeszcze wcześniej Rogaty Lord użył magii by przekroczyć Mur. Po co migrować za Mur i później próbować siłą przedostać się z powrotem? Biorąc pod uwagę, że Inni byli w stanie uśpienia przez osiem tysiącleci, jedynie inwazję Mance'a Raydera można tłumaczyć chęcią ucieczki przed Innymi za Mur.

    Ciekawa jest też historia ich zatargów z Nocną Strażą. Jeszcze krótko po Długiej Nocy Wolni Ludzie sprzymierzyli się ze Starkami by pokonać Nocnego Króla i uwolnić Nocną Straż. Później jednak narosła między nimi wzajemna nienawiść, chociaż niekiedy pomagają sobie i handlują we Wschodniej Strażnicy. Oczywiście kolejne starcia między obiema grupami nie pomagały, ale też przecież Nocna Straż nie powstała by walczyć z innymi ludźmi. Zastanawiające jest dlaczego NS i Starkowie nie próbowali ułożyć w miarę przyjaznych relacji z Wolnymi Ludźmi, co byłoby z korzyścią dla obu stron.

    Wszystko powyższe zmusza nas do zadania sobie pytań: dlaczego Mur stoi w tym konkretnym miejscu, dlaczego jest wyraźną granicą między Północą a Północą, dlaczego oddzielił Pierwszych Ludzi od Pierwszych Ludzi? Dlaczego Nocna Straż, mająca z założenia bronić ludzi, zaczęła z niektórymi walczyć tylko dlatego, że znaleźli się po nieodpowiedniej stronie Muru?

    Jednoznacznej odpowiedzi na te pytania nie ma. Można snuć różne domysły, choćby i takie, że Mur jest granicą między królestwami ludzi a terenami Innych, granicą, która została ustanowiona między walczącymi stronami po Długiej Nocy, zaś Nocna Straż miała pilnować przestrzegania paktu. Niestety bez kolejnych okruszków pozostawionych tu i ówdzie przez Martina nic pewnego nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

    Magiczny lód

    Z linkowanej powyżej analizy Wojny o Świt wiemy, że Nocna Straż powstała jeszcze w trakcie Długiej Nocy. Nietrudno jest wyobrazić sobie jej genezę - ludzie organizowali patrole i straże, by nie obudzić się jako upiory kontrolowane przez Innych. Panowała wieczna noc, stąd i nazwa - Nocna Straż. W Bitwie o Świt czarni bracia u boku wojsk WCŚ i niedobitków Pierwszych Ludzi odegrali znaczącą rolę i to oni ostatecznie przegnali Innych do Krain Wiecznej Zimy. Jako zaprawieni w bojach wojownicy dostali zaszczytną fuchę obrony kontynentu z pomocą wielkiej lodowej ściany... Bzzzzt, lodowej? 'Hej, postawmy sobie lodową fortecę, te lodowe potwory, które prawie nas wybiły w ostatniej wojnie, na pewno nie będą w stanie się przebić!' Ma to tyle samo sensu co pochodzenie Pana Światła z miasta, w którym światła nie ma.

    Oczywiście w Mur wplecione są zaklęcia Dzieci Lasu, które mają wzmacniać zaporę. Wiemy o dwóch przypadkach, gdy ich magia została użyta przeciwko wrogom z dalekiej północy. Pierwszy z nich to wodny młot spuszczony na Przesmyk - ta próba była z jakiegoś powodu nieudana, chociaż wcześniej Dzieciom Lasu udało zatopić się Ramię Dorne - pas lądu łączący Westeros i Essos. O przyczynach trudno dyskutować - być może magia Innych w jakiś sposób zakłóciła rytuał, być może coś po prostu poszło nie tak. Drugi przypadek to bariera chroniąca jaskinię Dzieci Lasu, przez którą nie mogą przejść ani upiory Innych, ani Zimnoręki. Nie wiadomo jednak, czy ta ochrona działa także na samych Innych - serial mógłby wskazywać na to, że Inni są w stanie przełamać barierę. Jedna rzecz jest w każdym razie pewna - Dzieci Lasu użyły magii krwi, podobnie jak podczas uruchamiania wodnego młota:

    You know nothing, Jon Snow. This wall is made o' blood.

    Ostatecznym zabezpieczeniem jest Nocna Straż. Choć nie jest to powiedziane wprost, to właśnie od siły Nocnej Straży zależy udana obrona Muru przed wrogami:

    Jon Snow glanced up at the Wall, towering over them like a cliff of ice. A hundred leagues from end to end, and seven hundred feet high. The strength of the Wall was its height; the length of the Wall was its weakness. Jon remembered something his father had said once. A wall is only as strong as the men who stand behind it. The men of the Night's Watch were brave enough, but they were far too few for the task that confronted them.

    Jon ma na myśli tylko 'wojskową' wartość Nocnej Straży. Ta oczywiście nie jest zbyt wielka, ale w połączeniu z walorami Muru w ostateczności pozwala utrzymać fortyfikacje do czasu odsieczy Stannisa. Skupmy się jednak na 'moralnej kondycji' czarnych braci. Początkowo był to elitarny zakon, pełen rycerzy oddanych sprawie. Z czasem przekształcił się w coś w rodzaju kolonii karnej, miejsca dla przestępców i wyrzutków. Właściwie Nocna Straż szybko zaczęła się 'gubić' - już trzynasty Lord Dowódca został opętany przez Inną. W linkowanym powyżej tekście o Zimnorękim wspomniałem zresztą kilka innych przypadków z historii zakonu, gdzie dochodziło do rzeczy - delikatnie mówiąc - niezbyt chwalebnych. Kulminację takich wydarzeń mamy w sadze - Nocna Straż jest cieniem samej siebie sprzed lat, dwóch kolejnych Lordów Dowódców zostało zdradzonych i zamordowanych, dochodzi do bratobójczych walk. Jeśli moc Muru jest rzeczywiście uzależniona od mocy Nocnej Straży i przestrzegania przysięgi składanej przez czarnych braci, to Mur jest obecnie papierową tarczą.

    Wróćmy jeszcze na moment do wałkowanych przez kilka kolejnych wpisów budowli z czarnego kamienia. Zastanawiające jest, że Azor Ahai, który dowodził wojskami ludzi w Bitwie o Świt, nie wsparł Westeros odpowiednią ilością czarnego kamienia do zbudowania jakiejkolwiek fortecy na Północy. Pięć Fortów dowiodło swojej skuteczności w ochronie rubieży WCŚ przed Lwem Nocy i jego demonami, Mur póki co dowiódł, że jako tako jest w stanie powstrzymać szturm dzikusów z dzidami. Brak wystarczającej ilości budulca to zbudowania fortyfikacji w poprzek kontynentu? Czy też może chęć zrobienia z Westeros pola bitwy dla kolejnego starcia z Innymi?

    Upadek Muru

    Wprawdzie w serialu Mur upadł i sobie głupi ryj rozwalił #pdk, ale nie jestem do końca przekonany, że Martin zafunduje nam (skądinąd dość epicką) powtórkę. Przede wszystkim książkowy wątek Daenerys i jej smoków jest sto lat za Nocnikami. Nie zapominajmy, że póki co jest ona gdzieś w niewoli na Morzu Dothraków, a przed nią jest przejęcie khalasarów, puszczenie z dymem Zatoki Niewolniczej, przejęcie Żelaznej Floty lub zbudowanie własnej i dotarcie do Westeros. Wątki na Północy mają znacznie większą dynamikę, niby Martin może przeciągać wątek Stannisa, kluczyć i opóźniać wstąpienie Jona na tron Króla Północy (którym notabene jest), ale hej, zostały dwie części książki, a do domknięcia jest co najmniej kilkanaście wątków. Zresztą sama wyprawa za Mur (i Jona i spółki, i Daenerys ze smokami) była dosyć głupim i infantylnym pomysłem, zwłaszcza, że na Murze Jon trzyma dwa trupy, wystarczy wyjąć je z zamrażarki i pokazać publiczności w Królewskiej Przystani. Przejrzyjmy więc pokrótce inne opcje na zniszczenie/pokonanie/przejście Muru przez Innych.

    Pierwszą opcją jest osłabienie magii chroniącej Mur poprzez degrengoladę Nocnej Straży. Może to też mieć charakter bardziej prozaiczny, ten który na myśli miał Jon - NS jest za mała i za słaba by zatrzymać inwazję Innych. A oni już jakoś sobie poradzą - moim faworytem jest usypanie schodków z upiorów na modłę zombie-drabiny z World War Z ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Druga opcja jest nieco związana z pierwszą, a także serialową teorią. Magia Dzieci Lasu osłabnie (również z osłabieniem mocy Nocnej Straży), a Bran zostanie w jakiś sposób połączony z Wielkim Innym. Gdy Bran przekroczy Mur, dostęp tam będą mieli także Inni, a słynne 'Hold the door' będzie miało miejsce przy Czarnej Bramie w Nocnym Forcie.

    Trzecia opcja, dość prozaiczna, to po prostu ogień. Smoczy lub dziki - wszystko jedno. Niszczycielską moc tego żywiołu widzieliśmy i w książce, i w serialu.

    Czwarta opcja, jeszcze bardziej prozaiczna, to Inni obchodzący Mur dookoła. No bo kto im zabroni zamrozić sobie kawałek kry lodowej, albo przespacerować się po dnie?

    Piąta, która moim zdaniem jest tą właściwą - Róg Joramuna w rękach Eurona Greyjoya. Tak jak Azor Ahai sprowokował inwazję Lwa Nocy, tak Euron Greyjoy będzie tym, który wpuści Innych do Westeros, a następnie pokona ich, zbawi świat i ukształtuje go wedle własnego uznania.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    Skończyłem 7 sezon :] Najbardziej wkurwiająca postać według mnie to Sansa. Jak można być tak głupią cipą? W sumie od początku ksiązki jej nie lubiłem. No ale czego się spodziewać po rudej blacharze, którą ciągnie tylko do złotych chuji i atencji. Nie rozumiem tylko hejtu na Danerys ;) no niby pofarciło jej się strasznie, ale tak w życiu bywa. Poza tym zajebista dupa z niej. Jest w moim top razem z Margaery, Misandeii, Talisą. Chociaż ta ostatnia w niektórych scenach wygląda na brzydką, a w niektórych na śliczną. Jeszcze mega ładna jest ta służąca, którą dostałą Danerys, a później ją zdradziła, ale nie pamiętam jej imienia ;) (ta co bawiła się ze smokiem w wannie).

    Ogólnie serial dobry, mniej mnie wciągnął niż np. Prison Break, ale to może dlatego, że czytałem książkę. Szkoda, że trzeba czekać na 8 sezon chuj wie do kiedy :/
    #got #graotron #gameofthrones #nsfw #kontenerynamleko
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com 18+

    •  

      @basi46: ale Sansa, w książce jest całkiem mądra. W serialu jest bardzo spłycona ale to przez to, że nie znamy jej myśli, a na głos się boi mówić. Sama Cersei jej mówiła, że jeśli chce przeżyć nie może mówić tego co wie i co myśli na prawdę tylko musi walić ściemę by przeżyć i szyć własną historię. Ucieczka i życie na własną rękę to byłaby głupota - mało kto sobie daje radę. I nie różni się niczym od każdej innej postaci - Arya, Jon, Brienne itd. oni wszyscy ciągle korzystają z pomocy silniejszych i sprytniejszych. Starkowie nie mają już przyjaciół, dobrze że się z tym pogodziła.
      Ja tam nie neguję,w dupie mam czy ją lubisz czy nie, po prostu takie ja mam spostrzeżenia. Nie podchodzę emocjonalnie do żadnej postaci co pomaga w analizie ich zachowań.

      bo ja wiem czy Daenerys się przyfarciło ( w sensie że nic nie zrobiła)... To NK nic nie robi, a zdobywa potęgę. Swoją wiedzę bądź co bądź zawdzięcza Viserysowi. Z jego opowiadań wywnioskowała co trzeba zrobić by smoki się wykluły, o podstepie przy zakupie nieskalanych nikt nie wiedział, w serialu podstęp z dothrakami też był jej, tylko tu miała pomoc Joraha i Naharisa. Po tych akcjach zaczęła irytować. Mnie w szczególności tym, że zamiast wykorzystać swoją potęgę bawi się w jakieś poboczne gierki. KP i jej armia bardziej nie będzie osłabione jak teraz.
      pokaż całość

    •  

      @piena: nie na stalową zbroję tylko pod spód xD po co im na zewnątrz? Stalowa zbroja zabiłby ich z zimna w ciągu 5 minut przy ich warunkach zimowych, dlatego kazała ją podszyć czymś od spodu

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #seriale #graotron #peakyblinders #gameofthrones

    A to cwaniaczek z tego Littlefingera, upozorował swoją śmierć żeby mógł uciec do Londynu i tam kręcić akcje dalej

    źródło: alekinoplus.pl

  •  
    S........1

    +25

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - najbardziej nielubiane postacie z sagi

    Tydzień temu chwaliliśmy, dziś hejtujemy. Przed państwem dziesięć postaci, przy których zgrzytam zębami niczym Stannis.

    10. Pycelle 'Wielki Lizus'
    Chyba nie ma bardziej włażącej w tyłek Lannisterom postaci. Przyczynił się do wpuszczenia Tywina do Królewskiej Postaci i złupienia stolicy, gdy rebelia Roberta była już właściwie zakończona zwycięstwem buntowników. Nie uratował otrutego Jona Arryna (jego śmierć była na rękę i złotym bliźniętom, i Tywinowi, chociaż truciznę podała Lysa), zapewne dobiłby Roberta gdyby dzik nie zmasakrowałby go w wystarczającym stopniu. Odwiedziny Shaggi i Tyriona w komnatach Wielkiego Maestera były bardzo satysfakcjonujące, a późniejsza śmierć z ręki Varysa i jego ptaszków nie poruszyła mnie w najmniejszym stopniu.

    9. Edmure Tully 'Mistrz łucznictwa i wykonywania rozkazów'
    Upić się do tego stopnia, by nie być w stanie uprawiać seksu ze służebną dziewką (czy kogo tam miękka ryba miała na oku XD) to jedno, ale nie trafić z łuku w pływający stos pogrzebowy wielkości kilku krów to zupełnie co innego. Największy popis dał jednak pod Kamiennym Młynem, gdzie pośrednio upupił całą kampanię wojenną swojego siostrzeńca i zapewnił zwycięstwo Lannisterom i Tyrellom podczas bitwy o Królewską Przystań. Brawo, brawo.

    8. Lysa Arryn 'Madka'
    Że też bogowie pokarali Jona Arryna taką żoną... Chorująca na pieluszkowe zapalenie mózgu Lysa zatruła ostatnie lata życia swojego męża, zniszczyła jego następcę i jeszcze chciała wysłać na lot krajoznawczy Siedmiu ducha winną Sansę. Traktowanie uwięzionego Tyriona też chyba naruszało jakieś konwencje praw jeńców?

    7. Balon Greyjoy 'Bezmózgi Kraken'
    Jego imię czytane wprost po polsku idealnie oddaje poziom jego intelektu:

    przegraj wojnę
    oddaj jedynego syna jako zakładnika do totalnie odmiennego kulturowo królestwa
    miej ból odwłoka, bo syn nie jest wychowany tak jak chciałeś


    Decyzje polityczne Balona też wołają o pomstę do Utopionego. Najpierw rzucił się na cały kontynent będąc lordem leżących na głęboki zadupiu wysepek. Kilkanaście lat później rzucił się na kilkunastokrotnie (co najmniej...) większe królestwo, które chciał pokonać zajmując dwa czy trzy zamki. Oczywiście w obu przypadkach nie osiągnął nic. A kraken, który myli się dwa razy, trafia na pizzę frutti di mare.

    6. Robb Stark 'Król, który stracił głowę (i Północ)'
    Zastanawiałem się kto jest głupszy - ojciec czy syn - i jednak wyszło mi, że ojciec, chociaż syn też nieźle dawał do wiwatu. Zdradzić jednego z najpotężniejszych wasali, bo trzeba być honorowym i poślubić córkę wrogiego lorda, bo się z nią przespało, a w efekcie przegrać wojnę, stracić głowę i zniszczyć swoje królestwo - no to trzeba być idiotą albo Starkiem. Mamusię też mógłby ogarnąć, bo i ona mocno mu nabruździła - ale o tym poniżej.

    5. Viserys Targaryen 'Tańczący z Dothrakami'
    Nie było bardziej żałosnej postaci niż Viserys. Poniewieranie siostrą, dzikie fantazje o oddaniu Daenerys hordzie Dothraków i ich koniom, w końcu beznadziejny zmysł polityczny, według którego khal khalów będzie kłaniał się jakiemuś patałachowi z jednym rycerzem u boku. Grożenie Drogo i Daenerys w Vaes Dothrak było kulminacją kretynizmu Viserysa. Ale koronę w końcu zdobył.

    4. Ned Stark 'Mistrz Intrygi'
    Echhh... Święty Ned od honoru. Wiadomo przez kogo Robb był jaki był. Młodego Wilka jeszcze od biedy można tłumaczyć wiekiem, dojrzałego faceta i lorda całej Północy nie tłumaczy nic. A ograł go lord owczych bobków i blondyna, którą później ograł Wielki Wróbel prowadzący program Boso przez Westeros. Na sam koniec oszukał go jeszcze jeden z większych tłumoków królestwa czyli Joffrey, chociaż tutaj sytuacja Neda i tak była już beznadziejna. No niestety, jak się nie umie grać w Grę o Tron, to się nie gra w Grę o Tron, tylko siedzi w Winterfell i czeka na nadchodzącą zimę. Przymykanie oka na poniewieranie Jona przez Catelyn również chwały mu nie przynosi.

    3. Brienne Tarth 'Brienne Nudziara'
    Pół biedy gdy Ślicznotka stanowiła tło dla przemiany Jaime'a. Gdy dostała własne rozdziały musieliśmy zmierzyć się z dreptaniem po krzakach Dorzecza. Brienne jest po prostu nudna do bólu i nie rekompensują tego nawet jej nadzwyczajne umiejętności w machaniu mieczem.

    2. Daenerys Targaryen 'Zrodzona w Plot Armorze, Nieogarnięta, Wyzwolicielka z Ciekawych Wątków, Królowa Zepsutych Postaci'
    Ja po prostu nie rozumiem jak można zniszczyć tak genialnie zapowiadającą się postać. Wyklucie smoków było jedną z najbardziej epickich scen w całej sadze, a przygody Stasia i Nel (czyli Lorda Friendzone i samej Danki) również były całkiem przyjemne. Qarth, Astapor - zwłaszcza Astapor - no kurczę, naprawdę kibicowało się wtedy Daenerys. Ale jej przemiana w skrzyżowanie Abrahama Lincolna i Matki Teresy z Kalkuty to jakieś nieporozumienie. Oczekiwałem Ognia i Krwi, a nie załamywania rąk nad bezużytecznymi niewolnikami. Olania smoków na rzecz boskiego Daario och Daario nie zdzierżę. Scena z przyjęciem Quentyna na meereeńskim dworze (Daenerys stwierdziła, że gdyby to Gerris Drinkwater był księciem Dorne, to łaskawie rozważyłaby jego kandydaturę na męża, bo jest przystojniejszy od Quentyna) dowiodła tego, że Danka jest w głębi duszy karynowatą nastolatką, a nie prawdziwą Matką Smoków.

    1. Catelyn Stark 'Rodzina, Obowiązek, Hipokryzja'
    Matka-Polka-Westeroska, największa hipokrytka kontynentu. Ned oficjalnie zdradzający żonę jest ukochanym Nedem, a starym bogom ducha winny Jon jest znienawidzonym i poniewieranym bękartem. Uwolnienie Jaime'a z niewoli było chyba najbardziej debilną decyzją w całej sadze. Ja po prostu nie rozumiem jak bardzo zaślepioną osobą trzeba być, żeby sabotować wysiłek wojenny całej Północy i Dorzecza. Później jeszcze próbowała zablokować legitymizację Jona i uznanie go za dziedzica Robba ('Walić to, że nie masz dzieci, twoi bracia oficjalnie nie żyją, jedna siostra jest zaginiona, a druga jest żoną Lannistera. Weź na dziedziców jakichś randomów z Doliny, a nie bękarciego brata, których wychował się na Północy'). Po śmierci rozumu jej nie przybyło, ale lepsza jest ślepa furia i zemsta na losowych Freyach/Lannisterach/Boltonach, niż jęczenie i jędzowatość.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +51

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część X - Wojna o Świt

    Osiem tysiącleci przed inwazją Aegona rozpoczęła się noc trwająca pokolenie, noc jakiej ludzkość jeszcze nie zaznała. Azor Ahai, plugawy Krwawnikowy Cesarz, zamordował swoją siostrę i żonę Nissę Nissę, Ametystową Cesarzową, by zdobyć magiczny miecz, Światłonoścę, i stanąć do walki ze swym przodkiem, Lwem Nocy. Jednak Lew Nocy i jego żona, Panna Zrobiona ze Światła, postanowili zniszczyć ludzkość...

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego...

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość...

    Ciemność ogarnęła jednak nie tylko Wielkie Cesarstwo Świtu...

    Lomas Obieżyświat w swych Cudach stworzonych przez człowieka opisuje spotkanie z potomkami Rhoynarów w Festiwalowym Mieście Chroyane. Znają oni historie o ciemności, podczas której Rhoyne skurczyła się i zniknęła, skuta lodem aż po miejsce gdzie łączy swe wody Selhoru...

    Napisano też, że w Asshai istnieją roczniki opowiadające o podobnej ciemności...

    Długa Noc dotarła także do Westeros...

    Fear is for the winter, my little lord, when the snows fall a hundred feet deep and the ice wind comes howling out of the north. Fear is for the long night, when the sun hides its face for years at a time, and little children are born and live and die all in darkness while the direwolves grow gaunt and hungry, and the white walkers move through the woods...

    Thousands and thousands of years ago, a winter fell that was cold and hard and endless beyond all memory of man. There came a night that lasted a generation, and kings shivered and died in their castles even as the swineherds in their hovels. Women smothered their children rather than see them starve, and cried, and felt their tears freeze on their cheeks...

    ... a wraz z nią pojawili się oni. Inni.

    In that darkness, the Others came for the first time. They were cold things, dead things, that hated iron and fire and the touch of the sun, and every creature with hot blood in its veins. They swept over holdfasts and cities and kingdoms, felled heroes and armies by the score, riding their pale dead horses and leading hosts of the slain. All the swords of men could not stay their advance, and even maidens and suckling babes found no pity in them. They hunted the maids through frozen forests, and fed their dead servants on the flesh of human children...

    Rozpoczęła się Wojna o Świt. Wojna o przetrwanie.

    Essos

    Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai dysponował całą potęgą Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dysponował Pięcioma Fortami, potężnymi fortecami z tajemniczego czarnego kamienia. W Krainach Cienia i Sothoryos stworzył również dwa ogromne miasta z tego samego budulca - Asshai i Yeen - do których mógł się wycofać w razie porażki. Przede wszystkim jednak miał Światłonoścę, czerwony miecz bohaterów, wykuty w Czternastu Płomieniach Valyrii i zahartowany w królewskiej krwi Nissy Nissy. Jednak czy starł się w bezpośrednim pojedynku ze swym przodkiem, Lwem Nocy? Nie wiemy. Wiemy jednak, że to on (a może ona?) zakończył Długą Noc w Essos.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesującą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jedynie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Kim jest kobieta z ogonem małpy?

    Bloodstone Emperor. Krwawnikowy Cesarz. Heliotropowy Cesarz.

    Bloodstone to angielska nazwa heliotropu, błędnie nazywanego krwawnikiem. To już wiemy z analizy poświęconej ostatniemu władcy WCŚ. Jednak heliotrop to także roślina. Jednym z jej gatunków jest heliotropium curassavicum, zwany nadmorskim heliotropem, słonym heliotropem, przepiórkową rośliną lub... chińską pietruszką (WCŚ i Yi Ti to martinowski odpowiednik Chin) lub... małpim ogonem!

    A płeć? W przepowiedniach nie ma znaczenia. Książę, którego obiecano, czy księżniczka, którą obiecano, młodszy czy młodsza valonqar - to bez znaczenia.

    Lew Nocy został w jakiś sposób powstrzymany. Widocznie nie służy mu tajemniczy czarny kamień pochodzący z kosmosu. Ale w Westeros inwazja Innych trwała w najlepsze.

    Westeros

    Jedna rzecz jest pewna. Główny zastęp Wielkiego Innego nie uderzył na Westeros. W legendach Starej Niani, w starożytnych księgach biblioteki Czarnego Zamku, nie ma najmniejszej wzmianki o istnieniu przywódcy Innych, istoty dalece potężniejszej niż Inni.

    Zastęp Innych ruszył z Krain Wiecznej Zimy, położonych na północnym biegunie Planetos. Po drodze nie zwiększył znacząco swojej siły - mroźne tereny dalekiej Północy były w dużym stopniu niezamieszkane. Jednak to wystarczyło, by zdobyć ufortyfikowane wzgórze zwane Pięścią Pierwszych Ludzi. Inni parli na południe, a ich armia rosła z każdym zabitym człowiekiem.

    Kolejną zaporą, która miała zatrzymać Innych, była Fosa Cailin. Dzieci Lasu po raz kolejny wykonały magiczny rytuał i użyły swojej najpotężniejszej broni - wodnego młota. Jednak tym razem nie udało im się zalać Przesmyku, podzielić Westeros na dwie części i oddzielić się od Innych wielkim akwenem wodnym. Los Pierwszych Ludzi i Dzieci Lasu wydawał się być przesądzony.

    Jednak wtedy pojawił się on. Ostatni bohater.

    Yet here and there in the fastness of the woods the children still lived in their wooden cities and hollow hills, and the faces in the trees kept watch. So as cold and death filled the earth, the last hero determined to seek out the children, in the hopes that their ancient magics could win back what the armies of men had lost. He set out into the dead lands with a sword, a horse, a dog, and a dozen companions. For years he searched, until he despaired of ever finding the children of the forest in their secret cities. One by one his friends died, and his horse, and finally even his dog, and his sword froze so hard the blade snapped when he tried to use it. And the Others smelled the hot blood in him, and came silent on his trail, stalking him with packs of pale white spiders big as hounds...

    Ostatni bohater zdołał jednak uratować się - być może z pomocą Dzieci Lasu - i wraz z pierwotnymi mieszkańcami Westeros znalazł sposób na pokonanie Innych...

    The armor of the Others is proof against most ordinary blades, if the tales can be believed, and their own swords are so cold they shatter steel. Fire will dismay them, though, and they are vulnerable to obsidian. I found one account of the Long Night that spoke of the last hero slaying Others with a blade of dragonsteel. Supposedly they could not stand against it.

    Tylko... skąd wziął się miecz ze smoczej stali w Westeros? Valyria jeszcze nie istniała, nie był to więc miecz valyriański. Wiemy jednak o innym orężu, który powstał w identyczny sposób, jak miecze valyriańskie - za pomocą magii ognia i krwi. Wiemy o Światłonoścy.

    Ostatnie niedobitki ludzi i Dzieci Lasu skryły się w fortecy Wielkiego Cesarstwa Świtu na południowym krańcu Westeros. W jedynym mieście kontynentu założonym przez największe imperium w dziejach Planetos - w Starym Mieście. Na Wyspie Bitwy. Pierwszej i najważniejszej bitwy w dziejach ludzkości. Bitwy o Świt.

    To właśnie fortecę z tajemniczego czarnego kamienia zaatakowali Inni w ostatnim akordzie Wojny o Świt. To stamtąd Krwawnikowy Cesarz, Azor Ahai, ostatni bohater ludzkości, poprowadził swoje wojska uzbrojone w obsydian. To tam jeden z Mieczy Poranka ze Świtem w dłoni dał ludzkości decydujące zwycięstwo. To stamtąd szarża pierwszych członków Nocnej Straży przepędziła ostatnich Innych na Północ.

    Wojna o Świt zakończyła się. Ludzkość zwyciężyła. Ale Inni przetrwali przez kolejne osiem tysiącleci. I właśnie zbliżają się do Muru. Nienaturalnie wielkiej budowli zbudowanej aby... No właśnie. Po co?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +31

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część IX - R'hllor i inne bóstwa

    Light our fire and protect us from the dark, blah, blah, light our way and keep us toasty warm, the night is full of terrors, save us from the scary thing, and blah blah blah some more.

    - żarliwa modlitwa Tyriona do R'hllora

    Pan Światła w pełnej krasie pojawia się dopiero w drugim tomie sagi. Wówczas poznajemy legendę o Azorze Ahai i dowiadujemy się o wiecznej wojnie R'hllora z Wielkim Innym. Wiara w Boga Ognia od tego momentu jest coraz liczniej reprezentowana w Westeros, swych wyznawców zdobywa i w Dorzeczu, i na Północy, a z rodziałów Davosa, Jona i Melisandre mamy okazję poznać praktycznie wszystkie dostępne informacje na temat R'hllora. Skupię się więc na kilku elementach tej religii, które budzą najwięcej zastrzeżeń i mogą rzucić więcej światła na Długą Noc.

    Czerwone bóstwo znikąd

    Pierwszym zastrzeżeniem do R'hllora jest uboga historia religii czerwonych kapłanów. Spójrzmy na inne kulty Westeros. Wiara w Siedmiu ma całą mitologię począwszy od Hugora ze Wzgórza, pierwszego króla Andalów koronowanego przez Ojca. Mamy bardzo szeroko opisaną historię inwazji Andalów i Wiary w Westeros, wypieranie starych wierzeń i w końcu zinstytucjonalizowanie Wiary oraz wybory Wielkiego Septona. Starzy bogowie byli zakorzenieni w Westeros przed przybyciem Pierwszych Ludzi, po Pakcie praktycznie cały kontynent nawrócił się na wiarę Dzieci Lasu, a później Północ zdołała oprzeć się Andalom i Siedmiu. Utopiony jest uznawany za przodka Żelaznych Ludzi, obdarzył względami Szarego Króla, a jego kult w pełni utrzymał się na Żelaznych Wyspach pomimo kilkukrotnych prób wciśnięcia tam Siedmiu.

    Jaka jest historia R'hllora? Wiemy tylko o jego wiecznej walce z Wielkim Innym i o przepowiedni powrotu Azora Ahai. A potem puff, wyznawcy czerwonego boga magicznie rozplenili się po Essos, gdzie stworzyli potężny i zorganizowany kult. Tej dziury obejmującej kilka tysiącleci nie zasypał żaden z kapłanów R'hllora. Ani Melisandre, która bardzo chętnie opowiada o czerwonym bóstwie przy każdej okazji, ani Thoros czy Moqorro, którzy też odgrywają poważną rolę w sadze. Zastanawiające jest, że mamy tylko jedno zaczepienie dotyczące najwcześniejszej historii R'hllora. Skoro Wielki Inny jest istotą liczącą sobie co najmniej 23 tys. lat (8 tys. lat od Długiej Nocy odjąć ok. 15 tys. lat od powstania Wielkiego Cesarstwa Świtu), to R'hllor powinien istnieć równie długo (hej, w końcu są w stanie 'wiecznej wojny'). Jednak w dziejach Planetos pierwszą wzmianką związaną z Panem Światła jest Azor Ahai, postać żyjąca w okolicach Długiej Nocy, czyli 8 tys. lat temu. Ze ŚLiO wiemy, że w WCŚ wierzono tylko w dwa bóstwa - Pannę Zrobioną ze Światła i Lwa Nocy (czyli Wielkiego Innego). O R'hllorze w odniesieniu do tamtych czasów nie wspomina nikt.

    Oczywiście można tutaj zauważyć podobieństwo między R'hllorem (Panem Światła), a Panną Zrobioną ze Światła, jednak jest to podobieństwo pozorne. Panna Zrobiona ze Światła jawi się raczej jako siła/istota/wstaw-inne-ciekawe-określenie równoważąca Lwa Nocy, a nie walcząca ze swoim mężem/kochankiem (przypominam, że założyciel i pierwszy władca WCŚ był ich dzieckiem). Dodatkowo to ona spuszcza ze smyczy Wielkiego Innego:

    Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    Wszystko to prowadzi do dość prostej konkluzji. Odwieczna wojna R'hllora i Wielkiego Innego to bujda. R'hllor nie objawił się na tysiąclecia przed Długą Nocą, tylko tuż przed nią. A skoro cały jego kult obraca się wokół odrodzonego na nowo Azora Ahai, to wniosek jest jeden. R'hllor i Azor Ahai to jedna i ta sama osoba.

    Płonące serce Pana Światła

    Kolejnym zastanawiającym elementem jest symbol R'hllora. Płonące serce wziął sobie na swój herb Stannis. Pierwsze skojarzenie jest dosyć oczywiste:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart

    Płonące serce to symbol utworzenia Światłonoścy, utworzenia płonącego oręża poprzez wbicie go w serce człowieka. Ale jest to też symbol magii krwi i ognia, którą tak chętnie posługują się kapłani i wyznawcy R'hllora. Melisandre żąda ofiary z Edrica Storma by obudzić kamiennego smoka, Victarion poświęca pojmanych ludzi R'hllorowi by zapewnić sobie korzystne wiatry, rycerze Stannisa chcą spalić Ashę i Theona by poprawić warunki atmosferyczne w okolicach Winterfell. Magia krwi i ognia jest też szeroko wykorzystywana przez Valyrian: tworzenie valyriańskiej stali z pomocą smoków i ofiar z niewolników, nieudana próba wyklucia smoków przez Aegona V, odrodzenie smoków za sprawą Daenerys - o pochodzeniu Valyrian i ich związkach z Azorem Ahai szerzej pisałem tutaj.

    Sam tytuł 'Pan Światła' również jest mocno mylący. Legenda o Azorze Ahai i początki kultu R'hllora pochodzą z Asshai, miasta - o ironio - pogrążonego w mroku, którego mury z tajemniczego czarnego kamienia piją światło. O wiele trafniejszy jest inny przydomek R'hllora - Bóg Płomienia i Cienia, który lepiej koreluje z jego pochodzeniem z Krain Cienia. A skoro już przy cieniach jesteśmy...

    There are no shadows in the dark. Shadows are the servants of the light, the children of fire. The brightest flame casts the darkest shadows.

    Ciekawe jest także porównanie przydomków R'hllora i Wielkiego Innego. Pan Światła - Pan Ciemności, Płonące Serce - Lodowa Dusza, Bóg Płomienia i Cienia - Bóg Nocy i Strachu. Świetnie oddaje to dualistyczną naturę kultu czerwonego bóstwa i idealnie pasuje do motywu przewodniego sagi - Pieśni Lodu i Ognia.

    Same cienie odgrywają niebagatelną rolę i pokazują, jaką potęgą dysponują czerwoni kapłani. Zabójcy spłodzeni przez Stannisa i Melisandre pozbawili życia Renly'ego i ser Cortnaya Penrose'a. Mają oni jednak swoje ograniczenia. Stannis nie ma już sił na trzeciego zabójcę, Davos nie zgodził się na udział w tym 'przedsięwzięciu', a Melisandre z jakichś powodów nie zaproponowała tego innym mężczyznom. Poza tym magia Dzieci Lasu nie pozwala im na przekroczenie niektórych barier:

    But here... this Storm‟s End is an old place. There are spells woven into the stones. Dark walls that no shadow can pass - ancient, forgotten, yet still in place.

    Stawia to Dzieci Lasu i starych bogów w opozycji do R'hllora. Sama Melisandre odczytuje zresztą swoją wizję Bloodravena i Brana w jednoznaczny sposób:

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Warto zauważyć, że kapłani R'hllora uznają inne bóstwa - starych bogów, Utopionego - za sługi Wielkiego Innego. Zastanawiająco mało uwagi poświęcają najpopularniejszej religii Westeros.

    Jeden bóg, jedno królestwo, jeden król

    Mowa oczywiście o Siedmiu. Wprawdzie Melisandre uważa ich za fałszywe bóstwa (a właściwie bóstwo, gdyż Siedmiu to jedno bóstwo o siedmiu aspektach), ale też tylko raz daje rzeczywisty pokaz wrogości wobec nich. Mowa oczywiściu o spaleniu ich posągów z septu na Smoczej Skale. Rytuał ten miał jednak poważniejsze znaczenie niż tylko desakracja świątyni - symbolizował odejście Stannisa i jego dworu od Siedmiu (przy czym sam Stannis jest ateistą, z czym się nie kryje) oraz odrodzenie Azora Ahai. Sama Melisandre nie waha się współpracować z Davosem i uznawać go za prawdziwie oddanego sługę Stannisa. Afronty wobec Wiary są rzeczywiście drobne w porównaniu z jawnym przyrównaniem duetu Bloodraven-Bran z czempionami Wielkiego Innego przez Melisandre czy określeniem Utopionego jako sługi Pana Ciemności przez Moqorro. Już ostrzej na temat R'hllora wypowiedział się Wielki Wróbel:

    Lord Stannis has turned from the truth of the Seven to worship a red demon, and his false faith has no place in these Seven Kingdoms.

    W analizie poświęconej Krwawnikowemu Cesarzowi zwracałem uwagę na wiele podobieństw między Kultem Gwiezdnej Mądrości a Wiarą - polecam w tym momencie powrót do dwóch ostatnich akapitów tego wpisu. Przeczytaliście? Wspaniale ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak widać obie religie są dość zbieżne, a dodajmy do tego jeszcze wspomianą siedzibę Dondarrionów - pamiętacie gwiaździsty płaszcz Lorda Błyskawicy? Cóż, jestem prawie pewny, że Kult Gwiezdnej Mądrości i Wiara mają wspólne korzenie. A skoro u ich podstawy stoi Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai, po Długiej Nocy znany jako R'hllor... To mamy trzy religie pochodzące od tego samego założyciela! I tak jak Siedmiu jest w rzeczywistości jednym bóstwem, tak te trzy kulty zwracają się do tego samego bóstwa i stoją w opozycji do 'stronnictwa ciemności', czyli Wielkiego Innego, starych bogów i Utopionego.

    Pamiętacie analizę planów Eurona Greyjoya? W podsumowaniu napisałem, że Euron w ostatecznym rozrachunku okaże się krwawym zbawcą Westeros. Podobnym zbawcą był Azor Ahai, ostatni i najkrwawszy władca Wielkiego Cesarstwa Świtu. I podobnym zbawcą byłby R'hllor, głodne bóstwo ognia, które pożąda ludzkich ofiar. Po stronie ludzkości będzie więc stała prawdziwa bestia, a jej starcie z Wielkim Innym będzie wojną zła ze złem.

    Mokry sen zwolenników Stannisa można streścić hasłem stanowiącym przeróbkę znanego nazistowskiego sloganu. Przy czym tym 'jednym bogiem' niekoniecznie musi być R'hllor.

    In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    I tak dotarliśmy do końca analiz poświęconych przyczynom i głównym aktorom Długiej Nocy. Pora ruszyć do przodu - w kolejnych częściach przyjrzymy się faktycznemu przebiegowi Długiej Nocy i Bitwie o Świt, zakończeniu ciemności i skutkom wygranej przez ludzkość wojny, aż w końcu dojdziemy do próby przewidzenia planów Martina i odkrycia kluczowej tajemnicy sagi - jak będzie wyglądać kolejna Długa Noc.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +32

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - ulubione postacie z sagi

    Gdzieś tam w którejś ankiecie rzuciłem taki pomysł, a to fajny materiał na luźne wpisy, które nie zajmą mi wiele czasu i może trochę rozruszają dyskusje pod tagiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ograniczam się do postaci ze ścisłego PLiO, więc odpada całkiem sporo ciekawych targaryeńskich królów i książąt. Nie przedłużając:

    10. Thoros z Myr 'Pijany Kapłan'
    No jak tu nie lubić gościa, który wygrywa turnieje płonącym mieczem? Postać Thorosa to jednak także głębsza historia. Najpierw jest kapłanem bez powołania, który oddaje się uciechom i zostaje pijackim kumplem króla Roberta. Później odzyskuje wiarę i jest kluczową postacią w partyzantce Dorzecza. W końcu po śmierci swojego kompana Błyskawicy i przejęciu władzy przez lady o kamiennym sercu ponownie zaczyna wątpić i tracić ducha. Mam nadzieję, że w książce pokaże jeszcze coś ciekawego i jego rola nie skończy się na śmierci za Murem.

    9. Jaqen H'ghar 'Więzień-Zabójca-Alchemik-Nowicjusz'
    Jedna z najbardziej tajemniczych postaci sagi. Nie wiadomo z jaką misją opuścił Braavos, nie wiadomo jak trafił do celi w Królewskiej Przystani. Wiadomo za to, że pięknie zaprezentował nam możliwości Ludzi bez Twarzy i pchnął Aryę w kierunku jej przeznaczenia. Wątek jego działań w Cytadeli może być jednym z najciekawszych w Wichrach Zimy. W co gra martinowskie bractwo asasynów? Chciałbym to wiedzieć!

    8. Drogo 'Khal Khalów'
    Facet z czterdziestoma tysiącami Dothraków pod sobą budzi respekt. Nie przegrał żadnej bitwy, ogarnął Daenerys (wtedy była jeszcze fajna). Koronacja Viserysa i obietnica podboju Westeros były za to jednymi z najmocniejszych scen pierwszego tomu sagi. Tylko tej głupoty po zranieniu żal. Z Drogo u boku Danka byłaby już dawno w Westeros. Warto wspomnieć także o świetnej serialowej kreacji khala - Jason Momoa naprawdę dał radę.

    7. Bronn 'Łotr znad Czarnego Nurtu'
    Najemnik o czarnym sercu. Świetny i chytry wojownik o ciętym języku. Lojalność jest dla niego niczym. Najpiękniejsze były jednak jego działania, gdy bezpośrednio nie pojawiał się na kartach książki - strollowanie Cersei i szybkie przejęcie zamku swojej żony było majstersztykiem. Od najemnika przez rycerza i dowódcę gwardii królewskiego namiestnika do tytułu lordowskiego i własnego zamku - całkiem niezła kariera. Oby i w serialu doczekał się swojego zamku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    6. Davos Seaworth 'Cebulowy Rycerz'
    W sadze nie ma ludzi bez skazy - nawet powszechnie szanowana i lubiana przez fanów sagi Cebulka ma plamy na swoim honorze. Karierę zrobił jeszcze lepszą niż Bronn - od przemytnika przez rycerza aż po lorda i królewskiego namiestnika. Jako jedyny może strzelić kontrolnego liścia Stannisowi (w przenośni oczywiście...). To chyba ta postać, której śmierć zaboli najbardziej.

    5. Doran Martell 'Trawa z Dorne'
    Gracz przez duże G. Przez kilkanaście lat tworzył misterny plan zemsty na Lannisterach. Najbardziej cierpliwa postać całej sagi, która jest gotowa czekać dekady, by osiągnąć cel. Gładko ograł Tywina i chyba jest jedyną postacią, która jest w stanie ograć Varysa czy Littlefingera. Jeśli nie zawiedzie go Arianne, to Dornijczycy mogą być jednymi ze zwycięzców Gry o Żelazny Tron. Jeśli Martin zafunduje mu tak żałosny los jak scenarzyści serialu, to osobiście powiodę na jego posiadłość tłum z pochodniami i widłami!

    4. Jaime Lannister 'Złota Ręka'
    Od szui do bohatera (najbardziej kojarzy mi się ze... Snapem z Harry'ego Pottera). Ale nawet jako ten zły Jaime był fajnym czarnym charakterem. Jak trzeba było wyrzucić gówniaka za okno to go wyrzucił, jak trzeba było rozmówić się z Nedem to się rozmówił. Nawet po przemianie spowodowanej stratą ręki nie stracił jaj i miał zamiar zafundować kolejnemu dzieciakowi lot nad murami Riverrun. Szkoda tylko, że w serialu tak późno uwolnił się z sideł Cersei. Podsumowując - kolejna ciekawa postać z głębszą historią i motywami.

    3. Stannis Baratheon 'Stannis the Mannis'
    Jedyny Prawdziwy Król. Gość, który szczękami byłby w stanie skruszyć Mur. Stannisowi książkowemu oddano już wiele hołdów - niech miejsce w pierwszej trójce będzie jednym z nich. O serialowym fanatyku i podnóżku Melisandre postarajmy się zapomnieć.

    2. Oberyn Martell 'Żmija z Dorne'
    Prawdziwy człowiek renesansu. Studiował w Cytadeli, został mistrzem trucizn, założył własną kompanię najemniczą, odchował gromadkę córek. Kolejna bardzo charyzmatyczna postać. Szkoda tego momentu arogancji w walce z Górą.

    1. Euron Greyjoy 'Amfetaminowy Pirat'
    Czy mogło być inaczej? Przy moim oddaniu do najczarniejszych charakterów i najgorszych zakończeń - nie. Euron jest najmroczniejszą postacią sagi. Gwałciciel, bratobójca, królobójca - być może w przyszłości także bogobójca. Psychopata i ćpun w valyriańskiej zbroi. Nawet serialowy Euron zaskarbił sobie sympatię mimo marności jego pierwszych scen. Postać której kibicuję najbardziej - obok Wielkiego Innego oczywiście ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co o tym myślicie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak wygląda wasz top 3/5/10? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +80

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VIII - Inni

    Inni, Białe Cienie, Biali Wędrowcy, Zimni Bogowie. Od samego początku sagi czekamy na ich inwazję. Czekamy na rozwiązanie zagadki, która pojawiła się w prologu Gry o Tron. Czekamy, aż nadejdzie ciemność, zimno i śmierć.

    Niewątpliwie główni aktorzy Długiej Nocy i największe zagrożenie dla królestw ludzi najbardziej rozpalają wyobraźnię fanów PLiO. Są niezrozumiałym zagrożeniem, może nawet żywiołem, o którym wiemy bardzo mało. Nie znamy ich motywów, historii, celów. Pojawili się osiem tysiącleci temu i niedługo pojawią się ponownie.

    Nie będę w tym miejscu analizował informacji z serialu - uważam, że poszedł on swoją drogą, a Inni są kimś/czymś znacznie więcej niż tylko efektem nieudanego eksperymentu Dzieci Lasu. Wskazują zresztą na to różne uproszczenia, chociażby Nocny Król jako Wielki Inny (totalnie dwie różne postacie z różnych momentów historii Westeros).

    Kim więc są?

    Upiory

    Spośród istot ciągnących z dalekiej północy możemy wyróżnić ich trzy rodzaje:
    - Wielkiego Innego, domniemanego przywódcę Innych
    - Samych Innych, Białych Wędrowców etc.
    - Upiory, czyli ożywionych martwych
    Zacznijmy od dołu drabinki. Upiory są sługami Innych, ożywionymi trupami bez własnej woli, za to z żądzą zabijania. Zachowują jednak cząstkę pamięci - Othor wiedział gdzie szukać kwater Lorda Dowódcy, zaś Thistle potrafiła rozpoznać Varamyra Sześć Skór, mimo że jego dusza znajdowała się już w jego wilku. W każdym razie są idealnymi żołnierzami - posłuszni, wytrzymali (są w stanie przetrwać najgorsze rany, w końcu są martwi) i podatni tylko na ogień. Są jednak prawdopodobnie odporne na smocze szkło (Sam nie zdołał nim zabić Małego Paula). Są też oczywiście ożywione zwierzęta - konie czy niedźwiedzie - ale wydają się działać na identycznych zasadach co ludzkie upiory.

    Inni

    Biali Wędrowcy to główne zagrożenie dla ludzi. O ile główną siłą upiorów jest liczebność i wytrzymałość, o tyle Biali Wędrowcy mogą zostać zabici tylko za pomocą obsydianu lub smoczej stali. Nie da się z nimi walczyć zwykłym mieczem - rozpada się w starciu z kryształowym, lodowym orężem Innych. Są w stanie ożywiać zmarłych jako swoje sługi, tworzyć niewyobrażalne rzeczy z lodu (m. in. wielkie pająki), zamieniać ludzki noworodki w kolejnych Białych Wędrowców, ale także obcować płciowo z ludźmi i płodzić pół-ludzkie istoty. Nienawidzą ciepła i ognia, nienawidzą żywych istot.

    Po Długiej Nocy kilkukrotnie ujawniali swoją obecność. A to wysłali przedstawicielkę na Mur, by uwiodła Lorda Dowódcę, a to sprzątną patrol zwiadowców z Nocnej Straży. Niestety póki co nie mają szczęścia do grubasów z kawałkiem smoczego szkła.

    Wielki Inny

    Skupmy się teraz na Wielkim Innym, gdyż to on jest kluczem do rozwikłania zagadki. W poprzednich częściach kilkukrotnie sygnalizowałem, że istnieje wiele podobieństw między Wielkim Innym a Lwem Nocy, yitijskim bóstwem i ojcem pierwszego władcy WCŚ. Tak jak Wielki Inny był i jest (domniemanym) przywódcą inwazji na Westeros, tak Lew Nocy był i jest głównym zagrożeniem na Dalszym Wschodzie Essos. Obaj byli przeciwnikami ludzi podczas Długiej Nocy. Przeciwko nim zbudowano potężne fortyfikacje - Mur w Westeros i Pięć Fortów w Essos. Zbyt wiele podobieństw, by można było mówić o pomyłce. Wielki Inny i Lew Nocy to ta sama postać.

    O Lwie Nocy wiemy nadspodziewanie dużo. Pisałem o nim szerzej w poprzednich częściach, więc ograniczę się szybkiego przypomnienia w postaci cytatów ze ŚLiO i sagi:

    Na początku (...) cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (...) tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła

    Żaden opis Yi Ti nie mógłby być kompletny bez wzmianki o Pięciu Fortach (...) Niektórzy twierdzą, że zbudował je Perłowy Cesarz* u zarania Wielkiego Cesarstwa, by zabronić Lwu Nocy i jego demonom wstępu do krainy człowieka...

    *Syn Boga na Ziemi i wnuk Lwa Nocy.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jednie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację*, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    *Chodzi o zamordowanie Ametystowej Cesarzowej przez jej brata Krwawnikowego Cesarza.

    Beyond her was a man with a lion's head seated on a throne, carved of ebony.

    - rozdział Aryi, tuż po wejściu do Domu Czerni i Bieli.

    The Weeping Woman was the favorite of old women, Arya saw; rich men preferred the Lion of Night, poor men the Hooded Wayfarer.

    - Arya o preferencjach wyznawców Boga o Wielu Twarzach.

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common."
    "Him of Many Faces."
    "And many names," the kindly man had said. "In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him . . . else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    - opowieść mentora Aryi o początkach Ludzi bez Twarzy.

    Mamy więc reprezentację boga śmierci, ale też coś w rodzaju bicza bożego na ludzi. Widoczna jest też jego zależność od Panny Zrobionej ze Światła, czyli po prostu słońca. Najpierw musi nadejść Długa Noc, dopiero wówczas Lew Nocy będzie w stanie 'uwolnić swój gniew'. Ważną wzmianką jest ta o Pięciu Fortach. Zostały one zbudowane za panowania Perłowego Cesarza, kilka tysięcy lat przed Długą Nocą, co znaczy, że Lew Nocy był zagrożeniem już znacznie wcześniej. A przede wszystkim - fakt, że Lew Nocy był ojcem pierwszego władcy WCŚ (samo cesarstwo powstało wg moich szacunków jakieś 15 tys. lat przed wydarzeniami z sagi, czyli 7 tys. lat przed Długą Nocą), wyklucza stworzenie Innych przez Dzieci Lasu w odpowiedzi na inwazję Pierwszych Ludzi.

    O ile westeroskie legendy nie wspominają o przywódcy Innych, o tyle kolejne informacje o nim dostajemy od Melisandre i Moqorro. Według kapłanów czerwonego boga R'hllor i Wielki Inny są jedynymi bóstwami. Wszelkie inne bóstwa: Utopiony Bóg, starzy bogowie Północy i tak dalej, są sługami Wielkiego Innego. Wielki Inny symbolizuje ciemność, zimno i śmierć - świetnie pokrywa się to z atrybutami Lwa Nocy, który pojawia się wraz Długą Nocą.

    Pojawia się w tym momencie pytanie, czy Wielki Inny jest tak naprawdę zły. Z punktu widzenia mieszkańców Planetos oczywiście tak. Zastanówmy się jednak. W Westeros najpierw panował szalony władca, który dla własnej uciechy palił ludzi. Przyczynił się do wybuchu wojny domowej, która pochłonęła tysiące istnień, w tym i tych najbardziej niewinnych jak jego wnuki. Po nim na tronie zasiadł król pijak, po którego śmierci wybuchła kolejna wojna domowa. W niej, oprócz tradycyjnego wyżynania się na polach bitew, doszło do morderstw na ślubach, wybijania całych rodów, porwań, otruć i gwałtów. W tym samym czasie w Essos wielki khal ruszył na żer by dać swemu synowi tron na innym kontynencie. Później jego khaleesi wykorzystując czarnomagiczny rytuał przyzwała ponownie smoki, a jej niekonwecjonalne metody rządzenia doprowadziły do cierpień tysięcy. W końcu w samym Yi Ti, okaleczonej pozostałości Wielkiego Cesarstwa Świtu, cesarz nie ma realnej władzy, a jego państwo jest w kawałkach. W różnych miejscach Dalszego Wschodu, w Asshai, K'Dath czy Neferze, dochodzi do niewyobrażalnych rzeczy. Czy taki świat zasługuje na istnienie?

    Lew Nocy vs Krwawnikowy Cesarz

    Zastanawiające jest przedstawienie Lwa Nocy jako wroga ludzkości jeszcze przed Długą Nocą. Niestety za mało wiemy o tym okresie, a samo przypisanie Pięciu Fortów do Perłowego Cesarze jest obarczone sporym marginesem błędu. Możemy przypuszczać - o czym pisałem w czwartej części analizy - że twórcą Asshai i Yeen jest Krwawnikowy Cesarz. Co jeśli Pięć Fortów również jest jego dziełem? Wówczas mroczny władca WCŚ, który wywołał Długą Noc, jawi się w nieco innym świetle. Odwróćmy na chwilę całą jego historię. Co jeśli Krwawnikowy Cesarz specjalnie sprowokował Długą Noc, by zmierzyć się z Lwem Nocy i uratować świat? Co jeśli legenda o Azorze Ahai jest prawdziwa i rzeczywiście poświęcił on swoją siostrę i/lub żonę w obmierzłym rytuale by pokonać Lwa Nocy i uwolnić ludzkość od wiszącego nad nią miecza Damoklesa? Co jeśli to Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai jest odwiecznym wrogiem Lwa Nocy, Wielkiego Innego?

    Wszystkie nitki łączą się w jednym punkcie. R'hllor.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +31

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VII - Dzieci Lasu

    Przed nami siódma część analizy, więc wypadałoby zrobić małe podsumowanie. Wiemy gdzie i kiedy wystąpiła Długa Noc oraz co mogło doprowadzić do takiego zjawiska w rzeczywistości. Poznaliśmy głównego sprawcę Długiej Nocy - Krwawnikowego Cesarza Azora Ahai - i prześledziliśmy jego pochodzenie do kilku pokoleń wstecz. W końcu dotarliśmy do westeroskich potomków Wielkiego Cesarstwa Świtu - Dayne'ów i Targaryenów. Pora więc wrócić na kontynent, na którym w większości dzieje się saga.

    Znaczenie Dzieci Lasu, tych, którzy śpiewają pieśń ziemi, póki co nie jest do końca jasne. Wydają się być pozytywnymi postaciami, wymierającą rasą, której pozostało już tylko trwanie w podziemiach. Jednak wizerunek miłych elfów może być mylący, a Dzieci Lasu mogą odegrać kluczową rolę w ostatecznej rozgrywce - i to niekoniecznie po stronie ludzkości.

    Dzieci Lasu, obok olbrzymów, są uważane za pierwotną humanoidalną rasę zamieszkującą Westeros. Nie wiadomo czy są rzeczywistymi tubylcami czy też przybyli z innego miejsca. W momencie przybycia Pierwszych Ludzi siedziby Dzieci były rozsiane po całym kontynencie nie licząc Dorne i Żelaznych Wysp - w końcu w obu tych krainach trudno o lasy. Mimo że nie znały pisma, to przekazywały historie swego ludu we własnym języku, Prawdziwej Mowie.

    Pomimo drobnej postury, Dzieci Lasu nieźle radziły sobie i w walkach z olbrzymami, i w walkach z ludźmi. Używały broni z obsydianu i czardrzewa, a przede wszystkim władały potężną magią. Kontrolowały zwierzęta, znały sztukę wargowania, potrafiły rozmawiać ze zmarłymi. W swoich szeregach miały zielonych jasnowidzów, zaś twarze wyryte w czardrzewach pozwalały im szpiegować swoich wrogów. A co najważniejsze - potrafiły wykonać rytuał znany jako wodny młot.

    Przybycie Pierwszych Ludzi około roku 12000 BC było ogromnym zagrożeniem dla Dzieci Lasu. Ludzie byli więksi i silniejsi, mieli broń z brązu i ogień, a ich apetyt na ziemię rósł z każdą kolejną grupą, która przekroczyła pas lądu między Dorne a Essos. Dzieci były spychane coraz bardziej na północ i zachód, aż w końcu zdecydowały się na użycie swojej wunderwaffe.

    Wodny młot podejrzanie przypomina wszelkie czarnomagiczne rytuały, z którymi mieliśmy do czynienia w sadze. Setki zielonych jasnowidzów zebrały się na Wyspie Twarzy lub w Fosie Cailin i złożyli ofiarę z tysiąca pojmanych ludzi - a być może także własnego potomstwa. Wodny młot zamienił Ramię Dorne w Złamane Ramię Dorne i archipelag Stopni, a lądowe połączenie między Westeros a Esso przestało istnieć. Na powstrzymanie ludzi było już jednak za późno - wprawdzie nie mogli już przemieszczać się do Westeros (Pierwsi Ludzie nie znali się na żegludze), ale było ich wystarczająco wielu w Westeros.

    Mimo wszystko ten pokaz siły zrobił wrażenie na ludziach. Około roku 10000 BC podpisali oni Pakt, który zakończył wojny między Pierwszymi Ludźmi a Dziećmi Lasu. Dzieci zachowały lasy, ludzie mogli do woli zajmować tereny niezalesione, nad przestrzeganiem Paktu czuwał święty zakon Zielonych Ludzi, który rezydował na Wyspie Twarzy - w miejscu zawarcia pokoju. Zakończyła się Era Świtu, rozpoczęła się Era Herosów.

    Z czasem Pierwsi Ludzie przyjęli wiarę w święte drzewa, a zwyczaj modlenia się do czardrzewa z wyrytą twarzą przetrwał na Północy przez kolejne tysiące lat. Trzeba przyznać, że pokojowe współistnienie przyniosło wiele korzyści obu stronom. Pierwsi Ludzie lepiej nadawali się do walki z olbrzymami, zaś magiczne umiejętności Dzieci Lasu znalazły poważanie wśród ludzi. To Dzieci nauczyły ludzi korzystać z kruków. Nieprzypadkowo też ród władający okolicami Fosy Cailin (jednej z głównych siedzib Dzieci obok Wyspy Twarzy) - Reedowie - zna sztuki przypisywane Dzieciom Lasu. I to sztuki najpotężniejsze - wprawdzie umiejętność wargowania w przypadku Howlanda Reeda jest tylko domniemana, ale już zielone sny jego syna Jojena są w stu procentach prawdziwe. Dodatkowo Dzieci Lasu przyłożyły rękę do potężnych fortyfikacji takich jak Koniec Burzy czy Mur.

    Długa Noc i inwazja Andalów

    Aż w końcu zapadła ciemność, a z nią przybyli Inni. Wrogowie wszystkiego co żywe.

    Pierwsi Ludzie i Dzieci Lasu walczyli ramię w ramię. Dzieci po raz kolejny sięgnęły po wunderwaffe i próbowały zalać okolice Fosy Cailin - najwęższe miejsce Westeros. Niestety ze średnim skutkiem (hej, polaliście wodą lodowe istoty), bowiem nie udało się podzielić kontynentu, a jedynie stworzyć ogromne bagna. W końcu jednak Ostatni Bohater i Dzieci Lasu wpadli na pomysł użycia smoczego szkła, obsydianu. Inni dostali łomot w Bitwie o Świt i uciekli na daleką północ. Zwycięzcy postawili ogromne ogrodzenie, zatrudnili ochronę w czarnych kubraczkach i dalej żyli długo i szczęśliwie.

    Pojawiały się jednak zadrażnienia. Nieprzypadkowo Dzieci Lasu przesuwały się coraz bardziej na północ - nawet za Mur. To Dzieci Lasu wspierały Króla Wargów w jego wojnie ze Starkami. Wprawdzie nadal zaopatrywały Nocną Straż w obsydian, ale coś zaczęło się popsuć w stosunkach między Dziećmi a ludźmi.

    Szansę na utrzymanie pokojowych stosunków ostatecznie pogrzebali Andalowie. Ich nie obchodził Pakt, mieli ze sobą stal i zaczęli walczyć z Dziećmi Lasu i Pierwszymi Ludźmi. Nie pomogły magiczne umiejętności Dzieci, nie wystarczył sojusz Durrandonów z Dziećmi z Dorzecza, w końcu andalski król Erreg Bratobójca wyciął święty gaj na Wysokim Sercu, a Dzieci uciekły na północ. Wraz z nimi zniknęła Stara Wiara - inwazję Siedmiu powstrzymała dopiero niezdobyta od południa Fosa Cailin i bagna Przesmyku.

    Dzieci Lasu znikają ze sceny...

    Bran, the children of the forest have been dead and gone for thousands of years. All that is left of them are the faces in the trees.

    Wprawdzie maester Luwin nie ma racji, ale faktem jest, że Dzieci Lasu zniknęły. Zapewne jakieś resztki w postaci zakonu Zielonych Ludzi przetrwały na Wyspie Twarzy, być może część wymieszała się z rodami z Przesmyku, z pewnością żyją jeszcze za Murem. Skupmy się więc na tych trzech głównych miejscach i czwartym pobocznym, o którym wspominałem powyżej - Wysokim Sercu.

    Wyspa Twarzy leży na największym jeziorze Westeros - Oku Boga. Wszystkie drzewa na wyspie mają wyryte twarze. Pieczę nad nimi sprawuje zakon Zielonych Ludzi. Znana jest także legenda o Zielonym Królu, który władał jeziorem w Erze Herosów. Ważniejszy jest fakt, że Wyspa Twarzy jest jednym z miejsc, z którego można aktywować wodny młot. Dodatkowo to tutaj przypłynął Howland Reed podczas sławnego turnieju w Harrenhal (vide historia o Rycerzu Roześmianego Drzewa).

    Fosa Cailin jest drugim istotnym punktem. Leży na Przesmyku, wśród ruin stoi jeszcze Wieża Dzieci. Jej szczyt jest zniszczony, a pozostałości rozsiane wokół wieży - moim zdaniem to efekt drugiego wodnego młota, mniej udanego, gdyż nie udało się całkowicie zalać okolicy. Co ciekawsze, Fosa Cailin jest zbudowana z czarnego bazaltu - pamiętacie ]Krwawnikowego Cesarza i jego czarne kamienie[(https://gotologia.blogspot.com/2017/11/duga-noc-czesc-iii-krwawnikowy-cesarz-i.html)?

    Skoro jesteśmy w okolicach Dorzecza, to odwiedźmy jeszcze Wysokie Serce. Rolę tego miejsca - a właściwie ostatniej i jedynej lokatorki wzgórza - szerzej opisywałem tutaj. Duch z Wysokiego Serca z jakiegoś powodu nakłonił Targaryenów do małżeństwa Aerysa Szalonego ze swoją siostrą. Z małżeństwa tego zrodził się książę, którego obiecano.

    ... ale niedługo na nią wrócą

    Siedziba Dzieci Lasu za Murem wskazuje nam prawdziwe intencje naszych małych elfów. Wprawdzie wydają się być one jak najbardziej dobre, ale czy na pewno tak jest?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment … but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    Wizja Melisandre w jednoznaczny sposób pokazuje Bloodravena (drewniana biała twarz, tysiąc czerwonych oczu - Bloodraven jest albinosem, a za czasów jego namiestnikowania w Królewskiej Przystani mawiano, że ma tysiąc i jedno oko, co odzwierciedlało jego varysowe umiejętności w odkrywaniu wszelkich sekretów) i Brana (chłopiec z twarzą wilka).

    He sees me. Bloodraven musi władać doprawdy wspaniałą magią, skoro jest w stanie wedrzeć się w wizje jednej z najpotężniejszych kapłanek R'hllora. Ale czy jest wrogiem Melisandre? (a może ojcem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)) Kapłani R'hllora nieźle radzą sobie z identyfikacją zagrożeń - oczywiście pierwszym z brzegu przykładem jest sama Melisandre, która przewidziała zamach maestera Cressena w prologu Starcia Królów. Ale jeszcze lepszy jest w tym Moqorro:

    "Your Drowned God is a demon," the black priest Moqorro said afterward. "He is no more than a thrall of the Other, the dark god whose name must not be spoken."

    Czy Bloodraven jest sługą Innych? Melisandre wydaje się nie mieć wątpliwości...

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face … they were his servants, surely … his champions, as Stannis was hers.

    Oczywiście Melisandre nie zawsze w stu procentach poprawnie interpretuje swoje wizje. Tak było chociażby z Alys Karstark, któa została pomylona z Aryą Stark. Jednak zawsze jest w nich ziarno prawdy. Podobnie jest i tutaj. Dzieci Lasu nie są sługami Innych, ale niewątpliwie grają póki co w jednej drużynie.

    Prześledźmy jeszcze raz ich historię. Najpierw (co oczywiste) walczą z ludźmi, jednak po podpisaniu Paktu następują dwa tysiąclecia pełnego pokoju między dwiema rasami. W czasie Długiej Nocy walczą z Innymi, pomagają przy budowie Muru, ale później ich stosunki z ludźmi zaczynają się psuć. Pojawiają się konflikty, Dzieci Lasu przenoszą się za Mur. To dość zastanawiające. Skoro zbudowano Mur, to spodziewano się powrotu Innych (ergo nie zniszczono ich, a tylko przepędzono do Krain Wiecznej Zimy). Dlaczego więc Dzieci Lasu przeniosły się do rejonu najbardziej zagrożonego inwazją Innych?

    Oczywiście stosunki z ludźmi ostatecznie zostały zniszczone podczas inwazji Andalów. Przepędzenie resztek Dzieci Lasu z krain na południe od Przesmyku, zniszczenie świętego gaju - to wystarczyło, by znienawidzić ludzkość. I wystarczy, by zbratać się z wrogiem - Innymi - do przepędzenia najeźdźców okupujących od tysiącleci tereny Dzieci Lasu. Trzeba ich tylko na siebie napuścić, zawczasu zachomikować dość obsydianu i dać obu stronom narzędzia do wzajemnej eksterminacji.

    Jaka jest w tym wszystkim rola Innych i jakie są zapatrywania Wielkiego Innego na deal z Dziećmi Lasu? O tym w kolejnej części analizy. Jaka jest w tym rola Bloodravena i Brana - mam nadzieję, że w którejś z następnych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Serial
    No cóż, trzeba jeszcze wytłumaczyć się z serialowych Dzieci Lasu, które stworzyły Nocnego Króla. Krótko mówiąc - w serialu nie było czasu na przedstawienie wszystkich legend Essos i Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dostaliśmy więc uproszczoną historię o Dzieciach Lasu tworzących złych Innych w celu obrony przed ludźmi i o dobrym Azorze Ahai, który uratował świat (i zrobi to ponownie jako Jon Snow na smoku z białowłosą królową u boku, którzy poświęcą swoje życie). Naprawdę wierzycie, że Martin sprzeda nam (o ile zdąży) zakończenie w stylu Władcy Pierścieni?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów