•  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIII - Valyrianie

    Spośród wszystkich ras występujących w książkach i serialu najciekawsi są niewątpliwie Valyrianie. Podstawowy powód jest jeden i wszyscy wiemy o co chodzi - smoki. Za tym idą kolejne powody - stworzenie potężnego imperium, jego upadek, eksodus Targaryenów i podbój Westeros. Oprócz tego Valyrianie są z pewnością magiczną rasą, która otrzymała także dar jasnowidzenia. I choć Valyrianie jako tacy pojawili się dopiero po Długiej Nocy, to ich pozostałości odegrają niebagatelną rolę w kolejnej Wojnie o Świt. W końcu są potomkami pierwszego Azora Ahai.

    Smoki z kapelusza (?)

    I nie ma w tym cienia przypadku. We wcześniejszych wpisach kilkukrotnie sygnalizowałem pochodzenie Valyrian od władców WCŚ. Martin pokazał nam ich już w pierwszym tomie sagi, podczas snu Daenerys tuż przed wykluciem smoków:

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Wygląd 'duchów' jest typowo valyriański - bardzo jasne włosy i oczy w niestandarowych kolorach, które odpowiadają przydomkom kolejnych cesarzy. W dłoniach zaś trzymają miecze bladego ognia, pierwowzory Świtu stworzonego przez pierwszego Dayne'a (również potomka prehistorycznego imperium). Drugą wskazówkę mamy w legendzie o Krwawnikowym Cesarzu Azorze Ahai:

    And so for thirty days and thirty nights Azor Ahai labored sleepless in the temple, forging a blade in the sacred fires.

    Mowa tu oczywiście o świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomieni, potężnych wulkanów, które w ostateczności sprowadziły Zagładę (nie mylić z Długą Nocą, chodzi o kompletne zniszczenie Valyrii w wyniku jednoczesnej erupcji wszystkich wulkanów). Łącząc fakty - Valyrianie pochodzą od najbliższej rodziny i stronników Krwawnikowego Cesarza. Osiedlili się w miejscu, w którym ich władca stworzył Światłonoścę, miecz na którym wzorowane są ostrza z valyriańskiej stali. Być może sam Azor Ahai osiadł w Valyrii po wygraniu Bitwy o Świt. W każdym razie jakiś czas po Długiej Nocy Valyrianie dorwali się do smoków i zaczęli podbijać wszystko dookoła (zapewne z braku narzędzi ekspansji rzeczywiście mogli przez jakiś czas zajmować się wypasaniem owiec).

    Wiemy skąd pochodzą Valyrianie, pytanie w jaki sposób zdobyli kontrolę nad smokami. Hipotez dotyczących pochodzenia tych bestii jest kilka - pochodzą z Krain Cienia (a pierwotni jeźdźcy smoków wspaniałomyślnie podzielili się smokami i wiedzą na ich temat z Valyrianami), przybyły ze zniszczonego księżyca, Valyrianie znaleźli smocze jaja w Czternastu Płomieniach lub wyhodowali smoki z wiwern. Ostatnia z hipotez jest westeroskiego pochodzenia, więc pozwolę sobie ją z góry odrzucić, zaś pozostałe trzy połączyć w jedną. Księżyc zniszczony przez Krwawnikowego Cesarza w przededniu Długiej Nocy zapewnił Planetos potężną dostawę smoczych jaj. Czystym przypadkiem trafiły one do Krain Cienia, które w ten sposób zyskały swoją niesławną nazwę (ogromny deszcz magicznych meteorytów doprowadził do trwającej tysiąclecia zimy nuklearnej). Podczas budowy Asshai Krwawnikowy Cesarz wszedł w posiadanie smoczych jaj, które przetransportował do Czternastu Płomieni, mając nadzieję, że zdoła je tam wykluć. Sposób pierwszego wyklucia smoków (pierwszego w ogóle lub pierwszego po długim czasie) odkryli jednak dopiero jego potomkowie - należy użyć magicznego ognia i ofiary z królewskiej krwi (którą potomkowie cesarza niewątpliwie posiadali).

    Dokładna historia oswojenia smoków, podbojów Valyrian i powstania ich imperium to temat na osobną opowieść. Skupmy się na trzech przepowiedniach ściśle związanych z Valyrianami, które zdefiniują ich rolę w ostatecznej wojnie z Wielkim Innym.

    Przeklęte złoto i westeroska zagłada

    Włości Valyrii były drugim największym imperium w historii Planetos (po WCŚ oczywiście). Swoim zasięgiem obejmowały niemal całą zachodnią część Essos (nie licząc Braavos i okolic), sam valyriański półwysep oraz wybrzeża Zatoki Niewolniczej. Valyrianie przejęli także ghiscarskie kolonie na Wyspach Bazyliszkowych i w Sothoryos. W trakcie swoich podbojów Valyrianie zniszczyli równie potężne imperia Ghiscarczyków i Rhoynarów. Granice Włości wydawały się ciągle rozszerzać. Jednak z jakiegoś powodu Valyrianie nie interesowali się Westeros, zakładając swoje placówki tylko na kilku małych wysepkach u wschodniego wybrzeża sąsiedniego kontynentu. Pytanie dlaczego? Westeros podzielone na szereg królestw było dość łatwym łupem, co udowodnił Aegon Targaryen mając zaledwie trzy smoki. Odpowiedź sugerują nam maesterzy:

    W starożytnych czasach bogactwu ziem zachodu dorównywał głód Włości Valyriańskich, wiecznie spragnionych szlachetnych metali, nie ma jednak dowodów na to, by smoczy lordowie kiedykolwiek kontaktowali się z władcami Skały, czy to Casterly’ami czy Lannisterami. Septon Barth spekulował na ten temat odnosząc się do valyriańskiego tekstu, który od jego czasów zaginął. Sugerował, że czarnoksiężnicy z Włości przewidzieli, że złoto z Casterly Rock może ich przywieść do zguby. Arcymaester Perestan wysunął inne, bardziej prawdopodobne przypuszczenie, że Valyrianie dotarli w starożytnych latach aż do Starego Miasta, ale spotkała ich tam jakaś wielka klęska albo tragedia, która sprawiła, że unikali odtąd całego Westeros.

    Och, oczywiście, że pierwszy Valyrianin dotarł niegdyś do Starego Miasta, ba, zbudował tam nawet wielką fortecę z czarnego kamienia i stoczył decydującą bitwę z Innymi. Czy spotkała ich tam tragedia? Niekoniecznie - co najwyżej ponieśli ogromne straty w Bitwie o Świt (co pośrednio mogło się przyczynić do upadku WCŚ). Jednak faktem jest, że Essos ze swoją zaporą w postaci Pięciu Fortów i przyszłego Złotego Imperium Yi Ti tuż za nimi było zabezpieczone. Westeros - z Murem czy bez - było znacznie łatwiejszym celem dla kolejnej inwazji Innych. W analizie poświęconej Murowi wskazywałem, że dziwne jest zbudowanie go z lodu i skał, a nie ze skutecznego czarnego kamienia. Czy Azor Ahai rzeczywiście chciał zrobić z Westeros kolejne pole bitwy z Innymi i ostrzegł swoich potomków, by trzymali się od tego miejsca z daleka, ewentualnie wkroczyli ze swoimi smokami w odpowiednim momencie podobnie jak desant armii Wielkiego Cesarstwa Świtu w Starym Mieście pozwolił pokonać Innych?

    Być może jest też bardziej magiczny powód. Nie zapominajmy, że Westeros należało do Dzieci Lasu, ich magia panowała nad kontynentem przez tysiąclecia, a Pierwsi Ludzi przejęli wiarę w starych bogów (a w praktyce w dusze zmarłych Dzieci Lasu, które skryły się w czardrzewach). Magia wody i lodu, która jest domeną Dzieci Lasu nie jest kompatybilna z magią ognia - wystarczy przypomnieć sobie historię wojen Valyrian i Rhoynarów. Co za tym idzie smoki ściśle związane z magią ognia nie czuły się komfortowo w Westeros - nieprzypadkowo ich ulubionym miejscem pozostawała Smocza Skała, w której jest wulkan. Być może o to chodziło Valyrianom: smoki nie zdołałyby na dłuższą metę przetrwać na zachodnim kontynencie, co w ostateczności się sprawdziło - smoki wyginęły około 150 lat po Podboju. Pomimo wielu prób udało się je odrodzić dopiero w bardziej 'kompatybilnym magicznie' Essos, na dodatek stosunkowo blisko Krain Cienia - ojczyzny smoków.

    Przyjrzyjmy się jeszcze hipotezie septona Bartha. Złoto jako takie nie wydaje się być szczególnie groźne (Viserys Targaryen pozdrawia), bardziej niebezpieczne jest to, co za złoto można kupić - tutaj polecam zapoznać się z teorią DaeLa o Targaryenach wynajmujących Ludzi bez Twarzy, którzy doprowadzili do Zagłady. Wytłumaczenie może być tutaj jeszcze prostsze - w końcu to Lannisterowie dobili Targaryenów. To Jaime zabił Aerysa Szalonego, to Tywin rozkazał splądrować stolicę i zamordować dzieci Rhaegara (podobny los spotkałby też Daenerys i Viserysa, gdyby nie uciekli na Smoczą Skałę). Targaryenowie uciekając na kontynent mogli tym samym przypieczętować los ostatnich Valyrian. A skoro jesteśmy przy Targaryenach...

    Daenys Marzycielka

    Dwanaście lat przez Zagładą Valyrii (114 lat przed Podbojem) Aenar Targaryen sprzedał swe ziemie we Włościach i Krainach Długiego Lata, po czym przeniósł się z całym swym bogactwem, wszystkimi żonami, niewolnikami, smokami, braćmi, siostrami i kuzynami na Smoczą Skałę, posępną wyspiarską cytadelę zbudowaną u stóp dymiącej góry na wąskim morzu. (...) Targaryenowie z pewnością nie zaliczali się do najpotężniejszych rodów smoczych lordów i rywale uznali ich ucieczkę za kapitulację oraz dowód tchórzostwa. Jednakże dziewicza córka lorda Aenara, późniejszym znana jako Daenys Marzycielka, przewidziała, że Valyrię zniszczy ogień. Gdy po dwunastu latach Zagłada rzeczywiście nadeszła, ze wszystkich smoczych lordów ocaleli jedynie Targaryenowie.

    Tak zwane smocze sny są stosunkowo częstym zjawiskiem u Targaryenów, zwłaszcza po wyginięciu smoków. Daemon Blackfyre przewidział śmierć swoich braci na Polu Czerwonej Trawy, Daeron Targaryen śnił o powrocie smoków, podobnie jak jego brat maester Aemon. W końcu smoki wyśniła sobie Daenerys (Tyrion też o nich marzył, co jest jednym z argumentów za tym, że jego ojcem jest Aerys Szalony). Wróćmy jednak do Daenys. Ona, jej ojciec Aenar i jej brat-mąż Gaemon są najstarszymi Targaryenami znanymi z imienia (Aegon Zdobywca jest prapraprawnukiem Gaemona i Daenys). Biorąc pod uwagę powyższy cytat ze ŚLiO nie ma co się dziwić - Targaryenowie w Valyrii byli może na poziomie westeroskich Freyów albo nawet niżej. Z jednej strony ich ucieczka (razem z Velaryonami i Celtigarami, którzy przenieśli się do Westeros jeszcze wcześniej) rzeczywiście jest motywowana chęcią uniknięcia Zagłady, z drugiej strony Valyrianie mogli odczytać to także jako próbę złamania odwiecznego tabu i poważniejszego zainteresowania się Westeros, co wspierałoby linkowaną powyżej teorię o wynajęciu Ludzi bez Twarzy w celu zniszczenia Włości. Jednak przeczy temu zachowanie Targaryenów po samej Zagładzie:

    Okręty Velaryonów, a także innego sprzymierzonego z nimi valyriańskiego rodu, Celtigarów ze Szczypcowej Wyspy, dominowały nad środkową częścią wąskiego morza, podczas gdy Targaryenowie władali niebem dzięki smokom. Mimo to w ciągu pierwszego stulecia po Zagładzie Valyrii (słusznie zwanego Stuleciem Krwi), ród Targaryenów z reguły spoglądał na wschód, nie na zachód, i nie wykazywał większego zainteresowania sprawami Westeros.

    Mając smoki i silną flotę już pierwsi Targaryenowie w Westeros mogli rzucić na kolana cały kontynent - w końcu dość gładko dokonał tego Aegon. Mimo to dopiero praprapraprawnuk Aenara zdecydował się na inwazję. Powody rozpoczęcia Podboju są dosyć dziwne. Najsilniejszym królem na kontynencie był wówczas Harren Czarny, władca Żelaznych Wysp i Dorzecza (to on zbudował Harrenhal). Zagrożony przez niego był król burzy Argilac Durrandon, który miał tylko córkę. Zaproponował on Aegonowi sojusz i rękę swojej córki, zaś Targaryen miał otrzymać ziemie między Okiem Boga a Czarnym Nurtem. Oczywiście Argilac nie posiadał tych terenów, gdyż Żelaźni Ludzi odebrali je jego dziadkowi Arrecowi. Aegon miał podbić swój posag i stworzyć bufor między żelaznym królestwem a Krainami Burzy. Aegon nie był frajerem i nie dał się naciąć na tak śmieszną propozycję. W zamian zaoferował przyjęcie także północnych krańców Krain Burzy (obecnie znajdują się pod bezpośrednim zwierzchnictwem Żelaznego Tronu) i połączyć małżeństwem Argellę Durrandon i swojego bękarciego brata Orysa Baratheona. Argilacowi trochę nie spodobała się ta propozycja i odesłał Aegonowi ucięte ręce targaryeńskiego posła. W tym momencie Aegon przestał się patyczkować:

    Zamiast wysłać odpowiedź Aegon wezwał na Smoczą Skałę swych przyjaciół, chorążych i najważniejszych sojuszników. (...) Lord Aegon i jego siostry naradzili się z nimi, a następnie udali do zamkowego septu, by pomodlić się do westeroskich Siedmiu, choć Aegona nigdy dotąd nie uważano za zbyt pobożnego. Siódmego dnia z wież Smoczej Skały wyfrunęła chmara kruków, mających zanieść słowa lorda Aegona Siedmiu Królestwom Westeros. Ptaki wysłano do siedmiu władców, do Cytadeli w Starym Mieście, do lordów wielkich i małych. Wszystkie niosły tę samą wiadomość: od dzisiaj w Westeros będzie tylko jeden król.

    'Hej siostry, chodźcie podbijemy cały kontynent, bo jeden król (i to nawet nie ten najpotężniejszy) mi nabruździł!' Podbicie Krain Burzy byłoby całkowicie zrozumiałe, ale co mu zawiniło Dorne czy Północ? Co takiego stało się w sepcie, że Aegon zdecydował się na Podbój? Zastanawiająca jest też obecność septu na Smoczej Skale, gdyż Valyrianie generalnie gardzili bogami i uważali się za równych im. Jednakże...

    The burning gods cast a pretty light, wreathed in their robes of shifting flame, red and orange and yellow. Septon Barre had once told Davos how they‟d been carved from the masts of the ships that had carried the first Targaryens from Valyria. Over the centuries, they had been painted and repainted, gilded, silvered, jeweled.

    Wynikałoby z tego, że Targaryenowie nawrócili się - oficjalnie lub nie, w pełni lub częściowo (biorąc pod uwagę poligamię i kazirodztwo) - na Wiarę jeszcze przed narodzinami Aegona. Przeskoczmy na chwilę do końcowego etapu Podboju, już po zniszczeniu Harrenhal i Polu Ognia - do Starego Miasta i koronacji Aegona (zwróćcie też uwagę na przejście Hightowerów - potomków WCŚ - na stronę Aegona):

    Gdy jednak Aegon Targaryen zbliżył się do Starego Miasta ze swym zastępem, zastał otwarte bramy oraz lorda Hightowera czekającego, by złożyć mu hołd. Okazało się, że gdy do miasta dotarły pierwsze wieści o Lądowaniu Aegona, Wielki Septon zamknął się w Gwiezdnym Sepcie na siedem dni i siedem nocy, szukając przewodnictwa bogów. (...) Siódmego dnia Starucha uniosła w końcu swą złotą lampę i oświetliła przed nim drogę. Jego Wielka Świątobliwość zobaczył, że jeśli Stare Miasto stawi Aegonowi zbrojny opór, z pewnością strawią je płomienie, a Wysoka Wieża, Cytadela i Gwiezdny Sept legną w gruzach. Manfred Hightower, lord Starego Miasta, był ostrożnym i pobożnym człowiekiem. (...) Gdy Wielki Septon opowiedział lordowi o wizji zesłanej mu przez Staruchę, ten zdecydował, że nie będzie stawiał oporu Zdobywcy. (...) Trzy dni później w Gwiezdnym Sepcie Jego Wielka Świątobliwość osobiście namaścił Aegona siedmioma olejami i ogłosił go Aegonem z rodu Targaryenów, królem... (bla bla bla - dop. Snufkin)

    Siedem, siedem, siedem... Najpierw Aegon i jego siostry przez siedem dni medytują na Smoczej Skale, a potem Wielki Septon robi to samo przez siedem dni w Gwiezdnym Sepcie. O związkach między Wiarą i Kultem Gwiezdnej Mądrości stworzonym przez Azora Ahai wspominałem już wcześniej. Czyżby Aegon dostał jakiś znak, że już pora przenieść smoki do samego Westeros? I dlaczego?

    Książę, którego obiecano

    Wszystko zbiega się w tym jednym punkcie. Legendę obiecanego księcia rozkładałem na czynniki pierwsze tutaj, więc ograniczę się do końcowej konkluzji. Podczas pierwszej Długiej Nocy zbawca był jeden - czy nazwiemy go Ostatnim Bohaterem, czy Azorem Ahai, czy jeszcze inaczej. Po pokonaniu Innych jego państwo Krwawnikowego Cesarza rozpadło się, a on sam wraz z rodziną i stronnikami oraz sporą ilością smoczych jaj przeniósł się do Valyrii. Jego potomkowie odkryli sposób na wyklucie smoków i w identycznym rytuale, w jaki został stworzony Światłonośca, doprowadzili do ożywienia zionących ogniem bestii. Z czasem Valyrianie podbili sporą połać Essos, ale byli wierni zakazowi swojego przodka, by nie atakować Westeros, gdy nie nadejdzie odpowiednia pora. Poprzez prorocze sny uratował się ród, z którego po kilku stuleciach miał zrodzić się kolejny Azor Ahai, książę, którego obiecano. Tym rodem byli Targaryenowie, którzy po stuleciu otrzymali kolejny znak - należy zagnieździć się w Westeros, nawet kosztem utraty smoków i upadku swojego rodu, byle tylko sprowadzić na świat kolejnego zbawcę.

    Kim w końcu będzie ten zbawca, czy będzie tylko jeden, jaka będzie jego płeć, jaką rolę odegrają smoki i czy będą nowym Światłonoścą, jak bardzo namiesza Cytadela i Bractwo Asas... Ludzie bez Twarzy, dlaczego Euron to jednak ten dobry (( ͡° ͜ʖ ͡°)), co wyniknie z Brana i Bloodravena i pewnie jeszcze paru rzeczy, które wymyślę po drodze - dowiecie się tego z kolejnych wpisów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XII - Stare Miasto i Hightowerowie

    Jedno z największych miast Westeros nieprzypadkowo nazywane jest Starym. Jego korzenie sięgają Ery Świtu, być może czasów sprzed przybycia Pierwszych Ludzi. Maester Jellicoe ukuł hipotezę, według której miasto zostało stworzone przez 'starsze rasy' - potwierdza to obecność fortecy z czarnego kamienia, która była ostatnią twierdzą ludzkości w Westeros podczas Wojny o Świt. Możemy śmiało założyć, że forteca i port zostały zbudowane przez władców Wielkiego Cesarstwa Świtu jako przyczółek w Westeros. Można równie śmiało założyć, że przypłynęli oni krótszą drogą przez Morze Zachodzącego Słońca (czyli odbyli podróż w odwrotnym kierunku niż Kolumb).

    Skoro sam teren u ujścia Miodowiny ma tak starożytną historię (na Wyspie Bitwy stoczono w końcu Bitwę o Świt!), to i władający miastem ród Hightowerów należy prześwietlić pod podobnym kątem. Z pomocą przychodzi kolejna maesterska hipoteza - Yandel uważał, iż Hightowerowie pochodzą od pierwszych mieszkańców Starego Miasta, żeglarzy i kupców zamieszkujących te tereny jeszcze przed przybyciem Pierwszych Ludzi. Hightowerowie - wówczas znani jeszcze pod innym nazwiskiem - rezydują w końcu od wieków w fortecy na Wyspie Bitwy! Mamy więc kolejny ród - obok Dayne'ów ze Starfall - który możemy w prosty sposób połączyć z przedwieczną rasą władającą WCŚ.

    Jak wspomniałem powyżej, Hightowerowie stali się Hightowerami dopiero po Długiej Nocy. Wówczas rozpoczęli budowę drewnianych wież na fundamencie czarnej fortecy. Pierwsze cztery budowle nie były zbyt okazałe, dopiero piąta, Wysoka Wieża, zbudowana w całości z kamienia, została uznana za siedzibę godną wielkiego rodu. Stąd też pochodzi nazwisko władców Starego Miasta. Warto nadmienić, że Wysoką Wieżę zaprojektował Brandon Budowniczy lub jego syn (również Brandon), a sama historia jej budowy bardzo przypomina Koniec Burzy - zamek kilkukrotnie burzony i budowany od nowa. Sama Wysoka Wieża jest najwyższą budowlą Westeros, wyższą nawet od Muru. Podobno w pogodne dni ze szczytu Wieży można zobaczyć właśnie Mur.

    Królowie z Wysokiej Wieży

    Hightowerowie po kądzieli pochodzą od Gartha Zielonorękiego. Jego córka, Meris, największa piękność ówczesnego Westeros, była główną nagrodą w pierwszym turnieju rycerskim w historii kontynentu. Zwycięzcą został Szary Olbrzym, Argoth Kamiennoskóry (nie wiadomo czy w rzeczywistości był olbrzymem, czy też człowiekiem postury Góry), ale Meris poślubiła króla Uthora zanim Garth oddał jej rękę Argothowi. Sam Kamiennoskóry resztę życia spędził pod Starym Miastem żądając swojej nagrody, ale nigdy jej nie otrzymał.

    W każdym razie Uthor z Wysokiej Wieży jest pierwszym znanym królem z dynastii Hightowerów i twórcą budowli z jego przydomku (oczywiście do spółki z którymś Brandonem Starkiem). Uthor i Meris mieli dwóch synów - Urrigona* i Peremore'a. Ten drugi nosił przydomek Wypaczony, gdyż urodził się chory, z uschniętym ramieniem i krzywym kręgosłupem. Przez większość swojego krótkiego życia nie opuszczał łoża, ale był niezwykle ciekawy świata i przyjmował u siebie wszelakich mędrców, kapłanów, artystów, ale także magów. Po jego śmierci Urrigon przekazał spory kawałek ziemi 'pieszczoszkom Peremore'a' - w ten oto sposób powstała Cytadela i zakon maesterów.

    *Zwróćcie uwagę na to imię! Tak samo nazywał się brat Balona, Wroniego Oka i Mokrej Czupryny - przypadek? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba taki sam jak obecność fortecy z czarnego kamienia w Starym Mieście i tronu z czarnego kamienia na Żelaznych Wyspach.

    W ciągu jednego stulecia Stare Miasto było trzykrotnie łupione - przez Dayne'ów, Hoare'ów i Gardenerów. Jeden z kolejnych władców, Otho II, postanowił więc otoczyć miasto potężnym kamiennym murem (do tej pory Stare Miasto dysponowało tylko drewnianą palisadą). Koszty budowy fortyfikacji okazały się tak znaczne, że Stare Miasto wygrzebało się z długów dopiero trzy pokolenia później, ale przynajmniej było bezpieczne. Ostatnim królem był Lymond Morski Lew, który odparł inwazję Żelaznych Ludzi, a jeńców zagonił do pracy przy wzmacnianiu murów Starego Miasta. Ostatecznie zawarł mariaż z Gardenerami i złożył im hołd lenny.

    Wasale Wysogrodu

    Potęga Hightowerów została zbudowana przez lorda Jeremy'ego i jego syna Jasona. Pomnożyli bogactwo rodu, wspierali kupców i rozbudowali flotę. Jason dodatkowo przebudował Wysoką Wieżę, tak że jej wysokość wzrosła o trzydzieści metrów. Lord Jeremy jest znany też z dość ciekawego stwierdzenia:

    Highgarden defends our backs, so we are free to gaze outward, to the sea and the lands beyond.

    Czy miał na myśli po prostu Essos i Wyspy Letnie jako szansę dla kupców, czy też odnosił się do historii swego rodu, który przybył zza morza?

    Kluczowych dla historii Hightowerów było czterech lordów z okresu inwazji Andalów. Dorian odsunął swoją żonę i ożenił się z andalską księżniczką. Jego wnuk Damon Pobożny przyjął Wiarę i zbudował siedem septów w Reach, zaś jego syn Triston stworzył Gwiezdny Sept, budowlę z czarnego bazaltu, która stała się siedzibą Wielkiego Septona do czasu zbudowania Septu Baelora w Królewskiej Przystani. W końcu kolejny lord, Barris, podarował Wielkiemu Septonowi pierwszą kryształową koronę. Najwidoczniej Hightowerowie postąpili identycznie jak Gardenerowie i zasymilowali się z Andalami, w kolejnych latach stając się głównym oparciem dla Wiary.

    Kolejnym ciekawym Hightowerem jest lord dowódca Nocnej Straży Runcel. Chciał przekazać Czarny Zamek i dowodzenie nad Nocną Strażą swojemu bękartowi, co niemal doprowadziło do zniszczenia zakonu. Czysta chęć władzy i słabość lorda dowódcy czy może coś więcej?

    Wasale smoków

    W momencie inwazji Aegona Zdobywcy Starym Miastem władał lord Manfred Hightower, ostrożny i pobożny człowiek. Po rozpoczęciu Podboju Wielki Septon zamknął się na siedem dni w Gwiezdnym Sepcie, gdzie pościł i modlił się. Po wyjściu z Septu ogłosił, iż objawiła mu się Starucha, która nakazała poddać Stare Miasto Targaryenom - w przeciwnym wypadku zostanie zniszczone za sprawą smoczego ognia. Ile w tym boskiej interwencji, a ile zwykłej logiki - nie wiadomo. Zastanawiające jest jednak to, że Hightowerowie właściwie stanęli po stronie Aegona jeszcze przed Polem Ognia, jeszcze gdy połączone siły Gardenerów i Lannisterów mogły stawić czoła inwazji. Przypadek czy część większego planu mającego ułatwić ściągnięcie Valyrian na kontynent?

    Manfred w każdym razie był lojalnym wasalem Targaryenów i nawet zaproponował Aegonowi rękę swojej córki. Zdobywca nie przyjął oferty, jednak ćwierć wieku później wnuczka Manfreda, Ceryse, poślubiła Maegora Okrutnego. Ich burzliwy związek (próby spłodzenia potomka, zdrady, rozstania, powroty i w końcu niejasna śmierć Ceryse) to temat na osobny wpis, podobnie jak rebelia Wiary Wojującej, w której czynny udział brali lord Martyn, ojciec Ceryse, i jego brat Morgan - obaj (być może z pomocą swojej ciotki Patrice) najprawdopodobniej zamordowali Wielkiego Septona, który sprzeciwił się Maegorowi, ale ostatecznie Martyn poparł młodego księcia Jaehaerysa w jego staraniach w obaleniu pierwszego z szalonych targaryeńskich władców.

    W czasie Tańca Smoków Hightowerowie stali po stronie Aegona II - co nie było dziwne, biorąc pod uwagę, że jego matka Alicent pochodziła z Wysokiej Wieży. Lord Otto, dziadek Aegona, był także jego namiestnikiem, został jednak zdymisjonowany i zabity jako zdrajca przez Rhaenyrę. Wspierając stronnictwo zielonych walczyli (i często ginęli) również inni członkowie rodu - lord Ormund, ser Gwayne, ser Bryndon i ser Hobert.

    Hightowerowie przez kolejne laty byli cały czas blisko związani z Targaryenami - zawierali małżeństwa, namiestnikowali (lord Jon u Aegona IV) i bronili (Gerold Biały Byk, słynny dowódca Gwardii Królewskiej za Jaehaerysa II i Aerysa Szalonego). Po upadku smoków wydają się jednak nieco znikać ze sceny... Pozornie.

    Starzec ze Starego Miasta

    Obecnym lordem jest Leyton Hightower, zwany Starcem ze Starego Miasta. Postać doprawdy tajemnicza, gdyż nikt go nie widział od ponad dekady - oficjalnie przebywa na szczycie Wysokiej Wieży. W rzeczywistości władzę sprawują (i przygotowuję się na odparcie inwazji Wroniego Oka) jego synowie - Baelor Jasny Uśmiech (obecnie nadzoruje rozbudowę floty), Garth Szara Stal (zajmuje się szkoleniem nowych oddziałów), Gunthor (przygotowuje obronę portu) i Humfrey (wysłany do Lys by ściągnąć do Westeros okręty z Wolnych Miast). Większość córek Leytona jest żonami rycerzy i lordów z Reach. Skupmy się na tych ciekawszych. Lynesse jest żoną lorda Friendzone, Joraha Mormonta, wszak właściwie jest konkubiną kupieckiego księcia z Lys, Tregara Ormollena (misja Humfreya opiera się właśnie na koneksjach Lynesse). Najistotniejsza jest jednak najstarsza córka Leytona, Malora Szalona Dziewica, o której nie wiemy nic oprócz tego, że przebywa z ojcem na szczycie Wysokiej Wieży, jak wiemy z rozmowy Sama z jednym z kapitanów floty Starego Miasta:

    Samwell: The Hightower must be doing something.
    Captain: Lord Leyton's locked atop his tower with the Mad Maid, consulting books of spells. Might be he'll raise an army from the deeps. Or not.


    Otwiera to przed nami szerokie pole do spekulacji. Czy Hightowerowie rzeczywiście parają się magią pod nosem Cytadeli? Co może oznaczać sprowadzenie armii z głębin? Pierwsze skojarzenie to rasa Głębinowców - Merlingów, przodków Żelaznych Ludzi, ale nie ma to większego sensu, biorąc pod uwagę wieloletnią wrogość Hightowerów i Żelaznych Ludzi. Może to po prostu luzem rzucona uwaga bez żadnego głębszego sensu?

    A może Leyton i Malora wcale nie siedzą w Wysokiej Wieży, a pod murami Końca Burzy? Może wcale nie noszą swoich lordowskich tytułów, a te bardziej kapłańsko-naukowe, jak półmaester i septa? Teoria godna rozważenia, choć fakt, że Tyrion rozszyfrował tożsamość Gryfów, a nie odgadł kim jest Haldon i Lemore nieco ją osłabia. Poparcie Hightowerów dla Targaryenów jest jednak zgodne z ich długą historią lojalności wobec smoczej dynastii.

    Hej, ale to koniec? A gdzie Cytadela? Cóż, maesterowie zasługują na oddzielny wpis. Na koniec zostawiłem jednak wisienkę na torcie. Przypatrzcie się herbowi Hightowerów i ich zawołaniu rodowemu, a potem połączcie to z ich pochodzeniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XI - Mur i Nocna Straż

    Od pojawienia się Innych w prologu Gry o Tron i zobaczenia Muru oczami Jona było pewne, że to właśnie ta niesamowita budowla będzie miejscem pierwszego wielkiego starcia ludzkości i Innych. W końcu sam serial to potwierdził w ostatnim odcinku siódmego sezonu. Inni w jakiś sposób będą musieli przekroczyć największą fortyfikację wzniesioną rękami ludzi (z pomocą Dzieci Lasu i olbrzymów) - czy to używając nieumarłego smoka, czy w jakikolwiek inny sposób.

    Mur powstał tuż po Długiej Nocy. Architektem był Brandon Budowniczy, siłę roboczą dostarczyły olbrzymy, a odpowiednie zaklęcia Dzieci Lasu. W efekcie powstała ogromna ściana z ziemi, kamienia i lodu wysoka na ponad dwieście metrów i ciągnąca się w poprzek kontynentu na odległość niemal pięciu tysięcy kilometrów. Na całej długości zbudowano także dziewiętnaście zamków - praktycznie bezbronnych od południa, gdyż ich załogi z założenia miały nie mieszać się w sprawy królestw ludzi.

    Wzrok Nocnej Straży winien być bowiem zawsze skierowany na północ. To tam czyha zagrożenie. Historia Nocnej Straży jest bardzo dobrze znana - powstała przed Bitwą o Świt, przegnała Innych z powrotem do Krain Wiecznej Zimy, a członkowie tego starożytnego zakonu obsadzili Mur. Przez osiem tysięcy lat Nocna Straż broniła głównie jednych ludzi przed drugimi, raz musiała ogarnąć opętanego przez Innych Lorda Dowódcę, a w końcu jej siła i prestiż stopniały do tego stopnia, że jej członkowie są przyjmowani jak leci - czy tego chcą czy nie. Niestety dla ludzkości ten moment nadszedł w mało sprzyjających okolicznościach.

    Tyle z przedstawionych w sadze faktów. Pora rozprawić się z mitami narosłymi wokół popularnych Nocników i ich siedziby.

    Lokalizacja i Wolni Ludzie

    Mur jest oczywiście martinowskim odpowiednikiem Wału Hadriana, rzymskiego muru, który przecinał w poprzek Brytanię. Aerys Szalony miał w planach stworzenie drugiego, mniejszego Muru na dalszej północy, co jest echem Wału Antonina. O ile jednak Wolnych Ludzi można uznać za westeroskich Piktów, o tyle Mur nie został przecież stworzony by bronić ludzi z Północy przed ludźmi z dalszej Północy, co sam przyznaje Jeor Mormont:

    The Night's Watch has forgotten its true purpose, Tarly. You don't build a wall seven hundred feet high to keep savages in skins from stealing women. The Wall was made to guard the realms of men ... and not against other men, which is all the wildlings are when you come right down to it. Too many years, Tarly, too many hundreds and thousands of years. We lost sight of the true enemy.

    Zastanawiające jest dlaczego część ludzi została po drugiej stronie - a raczej wyniosła się na drugą stronę, gdyż po Długiej Nocy większość Północy była wyludniona. Wspomnienie o Innych było świeże i o wiele rozsądniej byłoby zostać po tej lepszej stronie Muru. Jasne, byli renegaci, którzy szukali tam szczęścia, byli pewnie dezerterzy z Nocnej Straży. Można oczywiście zakładać, że z czasem pamięć o Długiej Nocy zaczęła się zacierać, a ludzie zaczęli migrować za Mur w poszukiwaniu lepszego losu - w końcu klimat nie różni się aż tak bardzo od tego na Północy, powstało też Hardhome, które stanowiło szansę dla co obrotniejszych. Nie wyjaśnia to jednak dlaczego od tysięcy lat Wolni Ludzie uparcie organizują kolejne inwazje na południe. W 226 AC Raymun Czerwonobrody przegrał z połączonymi siłami Starków i Umberów w bitwie nad Długim Jeziorem, trzy tysiące lat przed wydarzeniami z sagi bracia Gendel i Gorne użyli jaskiń pod Murem i starli się z Królem Północy, wcześniej Bael Bard zginął z ręki swego syna, bękarciego lorda Starka, nad Zamarzniętym Brodem, a jeszcze wcześniej Rogaty Lord użył magii by przekroczyć Mur. Po co migrować za Mur i później próbować siłą przedostać się z powrotem? Biorąc pod uwagę, że Inni byli w stanie uśpienia przez osiem tysiącleci, jedynie inwazję Mance'a Raydera można tłumaczyć chęcią ucieczki przed Innymi za Mur.

    Ciekawa jest też historia ich zatargów z Nocną Strażą. Jeszcze krótko po Długiej Nocy Wolni Ludzie sprzymierzyli się ze Starkami by pokonać Nocnego Króla i uwolnić Nocną Straż. Później jednak narosła między nimi wzajemna nienawiść, chociaż niekiedy pomagają sobie i handlują we Wschodniej Strażnicy. Oczywiście kolejne starcia między obiema grupami nie pomagały, ale też przecież Nocna Straż nie powstała by walczyć z innymi ludźmi. Zastanawiające jest dlaczego NS i Starkowie nie próbowali ułożyć w miarę przyjaznych relacji z Wolnymi Ludźmi, co byłoby z korzyścią dla obu stron.

    Wszystko powyższe zmusza nas do zadania sobie pytań: dlaczego Mur stoi w tym konkretnym miejscu, dlaczego jest wyraźną granicą między Północą a Północą, dlaczego oddzielił Pierwszych Ludzi od Pierwszych Ludzi? Dlaczego Nocna Straż, mająca z założenia bronić ludzi, zaczęła z niektórymi walczyć tylko dlatego, że znaleźli się po nieodpowiedniej stronie Muru?

    Jednoznacznej odpowiedzi na te pytania nie ma. Można snuć różne domysły, choćby i takie, że Mur jest granicą między królestwami ludzi a terenami Innych, granicą, która została ustanowiona między walczącymi stronami po Długiej Nocy, zaś Nocna Straż miała pilnować przestrzegania paktu. Niestety bez kolejnych okruszków pozostawionych tu i ówdzie przez Martina nic pewnego nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

    Magiczny lód

    Z linkowanej powyżej analizy Wojny o Świt wiemy, że Nocna Straż powstała jeszcze w trakcie Długiej Nocy. Nietrudno jest wyobrazić sobie jej genezę - ludzie organizowali patrole i straże, by nie obudzić się jako upiory kontrolowane przez Innych. Panowała wieczna noc, stąd i nazwa - Nocna Straż. W Bitwie o Świt czarni bracia u boku wojsk WCŚ i niedobitków Pierwszych Ludzi odegrali znaczącą rolę i to oni ostatecznie przegnali Innych do Krain Wiecznej Zimy. Jako zaprawieni w bojach wojownicy dostali zaszczytną fuchę obrony kontynentu z pomocą wielkiej lodowej ściany... Bzzzzt, lodowej? 'Hej, postawmy sobie lodową fortecę, te lodowe potwory, które prawie nas wybiły w ostatniej wojnie, na pewno nie będą w stanie się przebić!' Ma to tyle samo sensu co pochodzenie Pana Światła z miasta, w którym światła nie ma.

    Oczywiście w Mur wplecione są zaklęcia Dzieci Lasu, które mają wzmacniać zaporę. Wiemy o dwóch przypadkach, gdy ich magia została użyta przeciwko wrogom z dalekiej północy. Pierwszy z nich to wodny młot spuszczony na Przesmyk - ta próba była z jakiegoś powodu nieudana, chociaż wcześniej Dzieciom Lasu udało zatopić się Ramię Dorne - pas lądu łączący Westeros i Essos. O przyczynach trudno dyskutować - być może magia Innych w jakiś sposób zakłóciła rytuał, być może coś po prostu poszło nie tak. Drugi przypadek to bariera chroniąca jaskinię Dzieci Lasu, przez którą nie mogą przejść ani upiory Innych, ani Zimnoręki. Nie wiadomo jednak, czy ta ochrona działa także na samych Innych - serial mógłby wskazywać na to, że Inni są w stanie przełamać barierę. Jedna rzecz jest w każdym razie pewna - Dzieci Lasu użyły magii krwi, podobnie jak podczas uruchamiania wodnego młota:

    You know nothing, Jon Snow. This wall is made o' blood.

    Ostatecznym zabezpieczeniem jest Nocna Straż. Choć nie jest to powiedziane wprost, to właśnie od siły Nocnej Straży zależy udana obrona Muru przed wrogami:

    Jon Snow glanced up at the Wall, towering over them like a cliff of ice. A hundred leagues from end to end, and seven hundred feet high. The strength of the Wall was its height; the length of the Wall was its weakness. Jon remembered something his father had said once. A wall is only as strong as the men who stand behind it. The men of the Night's Watch were brave enough, but they were far too few for the task that confronted them.

    Jon ma na myśli tylko 'wojskową' wartość Nocnej Straży. Ta oczywiście nie jest zbyt wielka, ale w połączeniu z walorami Muru w ostateczności pozwala utrzymać fortyfikacje do czasu odsieczy Stannisa. Skupmy się jednak na 'moralnej kondycji' czarnych braci. Początkowo był to elitarny zakon, pełen rycerzy oddanych sprawie. Z czasem przekształcił się w coś w rodzaju kolonii karnej, miejsca dla przestępców i wyrzutków. Właściwie Nocna Straż szybko zaczęła się 'gubić' - już trzynasty Lord Dowódca został opętany przez Inną. W linkowanym powyżej tekście o Zimnorękim wspomniałem zresztą kilka innych przypadków z historii zakonu, gdzie dochodziło do rzeczy - delikatnie mówiąc - niezbyt chwalebnych. Kulminację takich wydarzeń mamy w sadze - Nocna Straż jest cieniem samej siebie sprzed lat, dwóch kolejnych Lordów Dowódców zostało zdradzonych i zamordowanych, dochodzi do bratobójczych walk. Jeśli moc Muru jest rzeczywiście uzależniona od mocy Nocnej Straży i przestrzegania przysięgi składanej przez czarnych braci, to Mur jest obecnie papierową tarczą.

    Wróćmy jeszcze na moment do wałkowanych przez kilka kolejnych wpisów budowli z czarnego kamienia. Zastanawiające jest, że Azor Ahai, który dowodził wojskami ludzi w Bitwie o Świt, nie wsparł Westeros odpowiednią ilością czarnego kamienia do zbudowania jakiejkolwiek fortecy na Północy. Pięć Fortów dowiodło swojej skuteczności w ochronie rubieży WCŚ przed Lwem Nocy i jego demonami, Mur póki co dowiódł, że jako tako jest w stanie powstrzymać szturm dzikusów z dzidami. Brak wystarczającej ilości budulca to zbudowania fortyfikacji w poprzek kontynentu? Czy też może chęć zrobienia z Westeros pola bitwy dla kolejnego starcia z Innymi?

    Upadek Muru

    Wprawdzie w serialu Mur upadł i sobie głupi ryj rozwalił #pdk, ale nie jestem do końca przekonany, że Martin zafunduje nam (skądinąd dość epicką) powtórkę. Przede wszystkim książkowy wątek Daenerys i jej smoków jest sto lat za Nocnikami. Nie zapominajmy, że póki co jest ona gdzieś w niewoli na Morzu Dothraków, a przed nią jest przejęcie khalasarów, puszczenie z dymem Zatoki Niewolniczej, przejęcie Żelaznej Floty lub zbudowanie własnej i dotarcie do Westeros. Wątki na Północy mają znacznie większą dynamikę, niby Martin może przeciągać wątek Stannisa, kluczyć i opóźniać wstąpienie Jona na tron Króla Północy (którym notabene jest), ale hej, zostały dwie części książki, a do domknięcia jest co najmniej kilkanaście wątków. Zresztą sama wyprawa za Mur (i Jona i spółki, i Daenerys ze smokami) była dosyć głupim i infantylnym pomysłem, zwłaszcza, że na Murze Jon trzyma dwa trupy, wystarczy wyjąć je z zamrażarki i pokazać publiczności w Królewskiej Przystani. Przejrzyjmy więc pokrótce inne opcje na zniszczenie/pokonanie/przejście Muru przez Innych.

    Pierwszą opcją jest osłabienie magii chroniącej Mur poprzez degrengoladę Nocnej Straży. Może to też mieć charakter bardziej prozaiczny, ten który na myśli miał Jon - NS jest za mała i za słaba by zatrzymać inwazję Innych. A oni już jakoś sobie poradzą - moim faworytem jest usypanie schodków z upiorów na modłę zombie-drabiny z World War Z ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Druga opcja jest nieco związana z pierwszą, a także serialową teorią. Magia Dzieci Lasu osłabnie (również z osłabieniem mocy Nocnej Straży), a Bran zostanie w jakiś sposób połączony z Wielkim Innym. Gdy Bran przekroczy Mur, dostęp tam będą mieli także Inni, a słynne 'Hold the door' będzie miało miejsce przy Czarnej Bramie w Nocnym Forcie.

    Trzecia opcja, dość prozaiczna, to po prostu ogień. Smoczy lub dziki - wszystko jedno. Niszczycielską moc tego żywiołu widzieliśmy i w książce, i w serialu.

    Czwarta opcja, jeszcze bardziej prozaiczna, to Inni obchodzący Mur dookoła. No bo kto im zabroni zamrozić sobie kawałek kry lodowej, albo przespacerować się po dnie?

    Piąta, która moim zdaniem jest tą właściwą - Róg Joramuna w rękach Eurona Greyjoya. Tak jak Azor Ahai sprowokował inwazję Lwa Nocy, tak Euron Greyjoy będzie tym, który wpuści Innych do Westeros, a następnie pokona ich, zbawi świat i ukształtuje go wedle własnego uznania.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    Skończyłem 7 sezon :] Najbardziej wkurwiająca postać według mnie to Sansa. Jak można być tak głupią cipą? W sumie od początku ksiązki jej nie lubiłem. No ale czego się spodziewać po rudej blacharze, którą ciągnie tylko do złotych chuji i atencji. Nie rozumiem tylko hejtu na Danerys ;) no niby pofarciło jej się strasznie, ale tak w życiu bywa. Poza tym zajebista dupa z niej. Jest w moim top razem z Margaery, Misandeii, Talisą. Chociaż ta ostatnia w niektórych scenach wygląda na brzydką, a w niektórych na śliczną. Jeszcze mega ładna jest ta służąca, którą dostałą Danerys, a później ją zdradziła, ale nie pamiętam jej imienia ;) (ta co bawiła się ze smokiem w wannie).

    Ogólnie serial dobry, mniej mnie wciągnął niż np. Prison Break, ale to może dlatego, że czytałem książkę. Szkoda, że trzeba czekać na 8 sezon chuj wie do kiedy :/
    #got #graotron #gameofthrones #nsfw #kontenerynamleko
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com 18+

    •  

      @basi46: ale Sansa, w książce jest całkiem mądra. W serialu jest bardzo spłycona ale to przez to, że nie znamy jej myśli, a na głos się boi mówić. Sama Cersei jej mówiła, że jeśli chce przeżyć nie może mówić tego co wie i co myśli na prawdę tylko musi walić ściemę by przeżyć i szyć własną historię. Ucieczka i życie na własną rękę to byłaby głupota - mało kto sobie daje radę. I nie różni się niczym od każdej innej postaci - Arya, Jon, Brienne itd. oni wszyscy ciągle korzystają z pomocy silniejszych i sprytniejszych. Starkowie nie mają już przyjaciół, dobrze że się z tym pogodziła.
      Ja tam nie neguję,w dupie mam czy ją lubisz czy nie, po prostu takie ja mam spostrzeżenia. Nie podchodzę emocjonalnie do żadnej postaci co pomaga w analizie ich zachowań.

      bo ja wiem czy Daenerys się przyfarciło ( w sensie że nic nie zrobiła)... To NK nic nie robi, a zdobywa potęgę. Swoją wiedzę bądź co bądź zawdzięcza Viserysowi. Z jego opowiadań wywnioskowała co trzeba zrobić by smoki się wykluły, o podstepie przy zakupie nieskalanych nikt nie wiedział, w serialu podstęp z dothrakami też był jej, tylko tu miała pomoc Joraha i Naharisa. Po tych akcjach zaczęła irytować. Mnie w szczególności tym, że zamiast wykorzystać swoją potęgę bawi się w jakieś poboczne gierki. KP i jej armia bardziej nie będzie osłabione jak teraz.
      pokaż całość

    •  

      @piena: nie na stalową zbroję tylko pod spód xD po co im na zewnątrz? Stalowa zbroja zabiłby ich z zimna w ciągu 5 minut przy ich warunkach zimowych, dlatego kazała ją podszyć czymś od spodu

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    #seriale #graotron #peakyblinders #gameofthrones

    A to cwaniaczek z tego Littlefingera, upozorował swoją śmierć żeby mógł uciec do Londynu i tam kręcić akcje dalej

    źródło: alekinoplus.pl

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - najbardziej nielubiane postacie z sagi

    Tydzień temu chwaliliśmy, dziś hejtujemy. Przed państwem dziesięć postaci, przy których zgrzytam zębami niczym Stannis.

    10. Pycelle 'Wielki Lizus'
    Chyba nie ma bardziej włażącej w tyłek Lannisterom postaci. Przyczynił się do wpuszczenia Tywina do Królewskiej Postaci i złupienia stolicy, gdy rebelia Roberta była już właściwie zakończona zwycięstwem buntowników. Nie uratował otrutego Jona Arryna (jego śmierć była na rękę i złotym bliźniętom, i Tywinowi, chociaż truciznę podała Lysa), zapewne dobiłby Roberta gdyby dzik nie zmasakrowałby go w wystarczającym stopniu. Odwiedziny Shaggi i Tyriona w komnatach Wielkiego Maestera były bardzo satysfakcjonujące, a późniejsza śmierć z ręki Varysa i jego ptaszków nie poruszyła mnie w najmniejszym stopniu.

    9. Edmure Tully 'Mistrz łucznictwa i wykonywania rozkazów'
    Upić się do tego stopnia, by nie być w stanie uprawiać seksu ze służebną dziewką (czy kogo tam miękka ryba miała na oku XD) to jedno, ale nie trafić z łuku w pływający stos pogrzebowy wielkości kilku krów to zupełnie co innego. Największy popis dał jednak pod Kamiennym Młynem, gdzie pośrednio upupił całą kampanię wojenną swojego siostrzeńca i zapewnił zwycięstwo Lannisterom i Tyrellom podczas bitwy o Królewską Przystań. Brawo, brawo.

    8. Lysa Arryn 'Madka'
    Że też bogowie pokarali Jona Arryna taką żoną... Chorująca na pieluszkowe zapalenie mózgu Lysa zatruła ostatnie lata życia swojego męża, zniszczyła jego następcę i jeszcze chciała wysłać na lot krajoznawczy Siedmiu ducha winną Sansę. Traktowanie uwięzionego Tyriona też chyba naruszało jakieś konwencje praw jeńców?

    7. Balon Greyjoy 'Bezmózgi Kraken'
    Jego imię czytane wprost po polsku idealnie oddaje poziom jego intelektu:

    przegraj wojnę
    oddaj jedynego syna jako zakładnika do totalnie odmiennego kulturowo królestwa
    miej ból odwłoka, bo syn nie jest wychowany tak jak chciałeś


    Decyzje polityczne Balona też wołają o pomstę do Utopionego. Najpierw rzucił się na cały kontynent będąc lordem leżących na głęboki zadupiu wysepek. Kilkanaście lat później rzucił się na kilkunastokrotnie (co najmniej...) większe królestwo, które chciał pokonać zajmując dwa czy trzy zamki. Oczywiście w obu przypadkach nie osiągnął nic. A kraken, który myli się dwa razy, trafia na pizzę frutti di mare.

    6. Robb Stark 'Król, który stracił głowę (i Północ)'
    Zastanawiałem się kto jest głupszy - ojciec czy syn - i jednak wyszło mi, że ojciec, chociaż syn też nieźle dawał do wiwatu. Zdradzić jednego z najpotężniejszych wasali, bo trzeba być honorowym i poślubić córkę wrogiego lorda, bo się z nią przespało, a w efekcie przegrać wojnę, stracić głowę i zniszczyć swoje królestwo - no to trzeba być idiotą albo Starkiem. Mamusię też mógłby ogarnąć, bo i ona mocno mu nabruździła - ale o tym poniżej.

    5. Viserys Targaryen 'Tańczący z Dothrakami'
    Nie było bardziej żałosnej postaci niż Viserys. Poniewieranie siostrą, dzikie fantazje o oddaniu Daenerys hordzie Dothraków i ich koniom, w końcu beznadziejny zmysł polityczny, według którego khal khalów będzie kłaniał się jakiemuś patałachowi z jednym rycerzem u boku. Grożenie Drogo i Daenerys w Vaes Dothrak było kulminacją kretynizmu Viserysa. Ale koronę w końcu zdobył.

    4. Ned Stark 'Mistrz Intrygi'
    Echhh... Święty Ned od honoru. Wiadomo przez kogo Robb był jaki był. Młodego Wilka jeszcze od biedy można tłumaczyć wiekiem, dojrzałego faceta i lorda całej Północy nie tłumaczy nic. A ograł go lord owczych bobków i blondyna, którą później ograł Wielki Wróbel prowadzący program Boso przez Westeros. Na sam koniec oszukał go jeszcze jeden z większych tłumoków królestwa czyli Joffrey, chociaż tutaj sytuacja Neda i tak była już beznadziejna. No niestety, jak się nie umie grać w Grę o Tron, to się nie gra w Grę o Tron, tylko siedzi w Winterfell i czeka na nadchodzącą zimę. Przymykanie oka na poniewieranie Jona przez Catelyn również chwały mu nie przynosi.

    3. Brienne Tarth 'Brienne Nudziara'
    Pół biedy gdy Ślicznotka stanowiła tło dla przemiany Jaime'a. Gdy dostała własne rozdziały musieliśmy zmierzyć się z dreptaniem po krzakach Dorzecza. Brienne jest po prostu nudna do bólu i nie rekompensują tego nawet jej nadzwyczajne umiejętności w machaniu mieczem.

    2. Daenerys Targaryen 'Zrodzona w Plot Armorze, Nieogarnięta, Wyzwolicielka z Ciekawych Wątków, Królowa Zepsutych Postaci'
    Ja po prostu nie rozumiem jak można zniszczyć tak genialnie zapowiadającą się postać. Wyklucie smoków było jedną z najbardziej epickich scen w całej sadze, a przygody Stasia i Nel (czyli Lorda Friendzone i samej Danki) również były całkiem przyjemne. Qarth, Astapor - zwłaszcza Astapor - no kurczę, naprawdę kibicowało się wtedy Daenerys. Ale jej przemiana w skrzyżowanie Abrahama Lincolna i Matki Teresy z Kalkuty to jakieś nieporozumienie. Oczekiwałem Ognia i Krwi, a nie załamywania rąk nad bezużytecznymi niewolnikami. Olania smoków na rzecz boskiego Daario och Daario nie zdzierżę. Scena z przyjęciem Quentyna na meereeńskim dworze (Daenerys stwierdziła, że gdyby to Gerris Drinkwater był księciem Dorne, to łaskawie rozważyłaby jego kandydaturę na męża, bo jest przystojniejszy od Quentyna) dowiodła tego, że Danka jest w głębi duszy karynowatą nastolatką, a nie prawdziwą Matką Smoków.

    1. Catelyn Stark 'Rodzina, Obowiązek, Hipokryzja'
    Matka-Polka-Westeroska, największa hipokrytka kontynentu. Ned oficjalnie zdradzający żonę jest ukochanym Nedem, a starym bogom ducha winny Jon jest znienawidzonym i poniewieranym bękartem. Uwolnienie Jaime'a z niewoli było chyba najbardziej debilną decyzją w całej sadze. Ja po prostu nie rozumiem jak bardzo zaślepioną osobą trzeba być, żeby sabotować wysiłek wojenny całej Północy i Dorzecza. Później jeszcze próbowała zablokować legitymizację Jona i uznanie go za dziedzica Robba ('Walić to, że nie masz dzieci, twoi bracia oficjalnie nie żyją, jedna siostra jest zaginiona, a druga jest żoną Lannistera. Weź na dziedziców jakichś randomów z Doliny, a nie bękarciego brata, których wychował się na Północy'). Po śmierci rozumu jej nie przybyło, ale lepsza jest ślepa furia i zemsta na losowych Freyach/Lannisterach/Boltonach, niż jęczenie i jędzowatość.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część X - Wojna o Świt

    Osiem tysiącleci przed inwazją Aegona rozpoczęła się noc trwająca pokolenie, noc jakiej ludzkość jeszcze nie zaznała. Azor Ahai, plugawy Krwawnikowy Cesarz, zamordował swoją siostrę i żonę Nissę Nissę, Ametystową Cesarzową, by zdobyć magiczny miecz, Światłonoścę, i stanąć do walki ze swym przodkiem, Lwem Nocy. Jednak Lew Nocy i jego żona, Panna Zrobiona ze Światła, postanowili zniszczyć ludzkość...

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego...

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość...

    Ciemność ogarnęła jednak nie tylko Wielkie Cesarstwo Świtu...

    Lomas Obieżyświat w swych Cudach stworzonych przez człowieka opisuje spotkanie z potomkami Rhoynarów w Festiwalowym Mieście Chroyane. Znają oni historie o ciemności, podczas której Rhoyne skurczyła się i zniknęła, skuta lodem aż po miejsce gdzie łączy swe wody Selhoru...

    Napisano też, że w Asshai istnieją roczniki opowiadające o podobnej ciemności...

    Długa Noc dotarła także do Westeros...

    Fear is for the winter, my little lord, when the snows fall a hundred feet deep and the ice wind comes howling out of the north. Fear is for the long night, when the sun hides its face for years at a time, and little children are born and live and die all in darkness while the direwolves grow gaunt and hungry, and the white walkers move through the woods...

    Thousands and thousands of years ago, a winter fell that was cold and hard and endless beyond all memory of man. There came a night that lasted a generation, and kings shivered and died in their castles even as the swineherds in their hovels. Women smothered their children rather than see them starve, and cried, and felt their tears freeze on their cheeks...

    ... a wraz z nią pojawili się oni. Inni.

    In that darkness, the Others came for the first time. They were cold things, dead things, that hated iron and fire and the touch of the sun, and every creature with hot blood in its veins. They swept over holdfasts and cities and kingdoms, felled heroes and armies by the score, riding their pale dead horses and leading hosts of the slain. All the swords of men could not stay their advance, and even maidens and suckling babes found no pity in them. They hunted the maids through frozen forests, and fed their dead servants on the flesh of human children...

    Rozpoczęła się Wojna o Świt. Wojna o przetrwanie.

    Essos

    Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai dysponował całą potęgą Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dysponował Pięcioma Fortami, potężnymi fortecami z tajemniczego czarnego kamienia. W Krainach Cienia i Sothoryos stworzył również dwa ogromne miasta z tego samego budulca - Asshai i Yeen - do których mógł się wycofać w razie porażki. Przede wszystkim jednak miał Światłonoścę, czerwony miecz bohaterów, wykuty w Czternastu Płomieniach Valyrii i zahartowany w królewskiej krwi Nissy Nissy. Jednak czy starł się w bezpośrednim pojedynku ze swym przodkiem, Lwem Nocy? Nie wiemy. Wiemy jednak, że to on (a może ona?) zakończył Długą Noc w Essos.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesującą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jedynie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Kim jest kobieta z ogonem małpy?

    Bloodstone Emperor. Krwawnikowy Cesarz. Heliotropowy Cesarz.

    Bloodstone to angielska nazwa heliotropu, błędnie nazywanego krwawnikiem. To już wiemy z analizy poświęconej ostatniemu władcy WCŚ. Jednak heliotrop to także roślina. Jednym z jej gatunków jest heliotropium curassavicum, zwany nadmorskim heliotropem, słonym heliotropem, przepiórkową rośliną lub... chińską pietruszką (WCŚ i Yi Ti to martinowski odpowiednik Chin) lub... małpim ogonem!

    A płeć? W przepowiedniach nie ma znaczenia. Książę, którego obiecano, czy księżniczka, którą obiecano, młodszy czy młodsza valonqar - to bez znaczenia.

    Lew Nocy został w jakiś sposób powstrzymany. Widocznie nie służy mu tajemniczy czarny kamień pochodzący z kosmosu. Ale w Westeros inwazja Innych trwała w najlepsze.

    Westeros

    Jedna rzecz jest pewna. Główny zastęp Wielkiego Innego nie uderzył na Westeros. W legendach Starej Niani, w starożytnych księgach biblioteki Czarnego Zamku, nie ma najmniejszej wzmianki o istnieniu przywódcy Innych, istoty dalece potężniejszej niż Inni.

    Zastęp Innych ruszył z Krain Wiecznej Zimy, położonych na północnym biegunie Planetos. Po drodze nie zwiększył znacząco swojej siły - mroźne tereny dalekiej Północy były w dużym stopniu niezamieszkane. Jednak to wystarczyło, by zdobyć ufortyfikowane wzgórze zwane Pięścią Pierwszych Ludzi. Inni parli na południe, a ich armia rosła z każdym zabitym człowiekiem.

    Kolejną zaporą, która miała zatrzymać Innych, była Fosa Cailin. Dzieci Lasu po raz kolejny wykonały magiczny rytuał i użyły swojej najpotężniejszej broni - wodnego młota. Jednak tym razem nie udało im się zalać Przesmyku, podzielić Westeros na dwie części i oddzielić się od Innych wielkim akwenem wodnym. Los Pierwszych Ludzi i Dzieci Lasu wydawał się być przesądzony.

    Jednak wtedy pojawił się on. Ostatni bohater.

    Yet here and there in the fastness of the woods the children still lived in their wooden cities and hollow hills, and the faces in the trees kept watch. So as cold and death filled the earth, the last hero determined to seek out the children, in the hopes that their ancient magics could win back what the armies of men had lost. He set out into the dead lands with a sword, a horse, a dog, and a dozen companions. For years he searched, until he despaired of ever finding the children of the forest in their secret cities. One by one his friends died, and his horse, and finally even his dog, and his sword froze so hard the blade snapped when he tried to use it. And the Others smelled the hot blood in him, and came silent on his trail, stalking him with packs of pale white spiders big as hounds...

    Ostatni bohater zdołał jednak uratować się - być może z pomocą Dzieci Lasu - i wraz z pierwotnymi mieszkańcami Westeros znalazł sposób na pokonanie Innych...

    The armor of the Others is proof against most ordinary blades, if the tales can be believed, and their own swords are so cold they shatter steel. Fire will dismay them, though, and they are vulnerable to obsidian. I found one account of the Long Night that spoke of the last hero slaying Others with a blade of dragonsteel. Supposedly they could not stand against it.

    Tylko... skąd wziął się miecz ze smoczej stali w Westeros? Valyria jeszcze nie istniała, nie był to więc miecz valyriański. Wiemy jednak o innym orężu, który powstał w identyczny sposób, jak miecze valyriańskie - za pomocą magii ognia i krwi. Wiemy o Światłonoścy.

    Ostatnie niedobitki ludzi i Dzieci Lasu skryły się w fortecy Wielkiego Cesarstwa Świtu na południowym krańcu Westeros. W jedynym mieście kontynentu założonym przez największe imperium w dziejach Planetos - w Starym Mieście. Na Wyspie Bitwy. Pierwszej i najważniejszej bitwy w dziejach ludzkości. Bitwy o Świt.

    To właśnie fortecę z tajemniczego czarnego kamienia zaatakowali Inni w ostatnim akordzie Wojny o Świt. To stamtąd Krwawnikowy Cesarz, Azor Ahai, ostatni bohater ludzkości, poprowadził swoje wojska uzbrojone w obsydian. To tam jeden z Mieczy Poranka ze Świtem w dłoni dał ludzkości decydujące zwycięstwo. To stamtąd szarża pierwszych członków Nocnej Straży przepędziła ostatnich Innych na Północ.

    Wojna o Świt zakończyła się. Ludzkość zwyciężyła. Ale Inni przetrwali przez kolejne osiem tysiącleci. I właśnie zbliżają się do Muru. Nienaturalnie wielkiej budowli zbudowanej aby... No właśnie. Po co?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część IX - R'hllor i inne bóstwa

    Light our fire and protect us from the dark, blah, blah, light our way and keep us toasty warm, the night is full of terrors, save us from the scary thing, and blah blah blah some more.

    - żarliwa modlitwa Tyriona do R'hllora

    Pan Światła w pełnej krasie pojawia się dopiero w drugim tomie sagi. Wówczas poznajemy legendę o Azorze Ahai i dowiadujemy się o wiecznej wojnie R'hllora z Wielkim Innym. Wiara w Boga Ognia od tego momentu jest coraz liczniej reprezentowana w Westeros, swych wyznawców zdobywa i w Dorzeczu, i na Północy, a z rodziałów Davosa, Jona i Melisandre mamy okazję poznać praktycznie wszystkie dostępne informacje na temat R'hllora. Skupię się więc na kilku elementach tej religii, które budzą najwięcej zastrzeżeń i mogą rzucić więcej światła na Długą Noc.

    Czerwone bóstwo znikąd

    Pierwszym zastrzeżeniem do R'hllora jest uboga historia religii czerwonych kapłanów. Spójrzmy na inne kulty Westeros. Wiara w Siedmiu ma całą mitologię począwszy od Hugora ze Wzgórza, pierwszego króla Andalów koronowanego przez Ojca. Mamy bardzo szeroko opisaną historię inwazji Andalów i Wiary w Westeros, wypieranie starych wierzeń i w końcu zinstytucjonalizowanie Wiary oraz wybory Wielkiego Septona. Starzy bogowie byli zakorzenieni w Westeros przed przybyciem Pierwszych Ludzi, po Pakcie praktycznie cały kontynent nawrócił się na wiarę Dzieci Lasu, a później Północ zdołała oprzeć się Andalom i Siedmiu. Utopiony jest uznawany za przodka Żelaznych Ludzi, obdarzył względami Szarego Króla, a jego kult w pełni utrzymał się na Żelaznych Wyspach pomimo kilkukrotnych prób wciśnięcia tam Siedmiu.

    Jaka jest historia R'hllora? Wiemy tylko o jego wiecznej walce z Wielkim Innym i o przepowiedni powrotu Azora Ahai. A potem puff, wyznawcy czerwonego boga magicznie rozplenili się po Essos, gdzie stworzyli potężny i zorganizowany kult. Tej dziury obejmującej kilka tysiącleci nie zasypał żaden z kapłanów R'hllora. Ani Melisandre, która bardzo chętnie opowiada o czerwonym bóstwie przy każdej okazji, ani Thoros czy Moqorro, którzy też odgrywają poważną rolę w sadze. Zastanawiające jest, że mamy tylko jedno zaczepienie dotyczące najwcześniejszej historii R'hllora. Skoro Wielki Inny jest istotą liczącą sobie co najmniej 23 tys. lat (8 tys. lat od Długiej Nocy odjąć ok. 15 tys. lat od powstania Wielkiego Cesarstwa Świtu), to R'hllor powinien istnieć równie długo (hej, w końcu są w stanie 'wiecznej wojny'). Jednak w dziejach Planetos pierwszą wzmianką związaną z Panem Światła jest Azor Ahai, postać żyjąca w okolicach Długiej Nocy, czyli 8 tys. lat temu. Ze ŚLiO wiemy, że w WCŚ wierzono tylko w dwa bóstwa - Pannę Zrobioną ze Światła i Lwa Nocy (czyli Wielkiego Innego). O R'hllorze w odniesieniu do tamtych czasów nie wspomina nikt.

    Oczywiście można tutaj zauważyć podobieństwo między R'hllorem (Panem Światła), a Panną Zrobioną ze Światła, jednak jest to podobieństwo pozorne. Panna Zrobiona ze Światła jawi się raczej jako siła/istota/wstaw-inne-ciekawe-określenie równoważąca Lwa Nocy, a nie walcząca ze swoim mężem/kochankiem (przypominam, że założyciel i pierwszy władca WCŚ był ich dzieckiem). Dodatkowo to ona spuszcza ze smyczy Wielkiego Innego:

    Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    Wszystko to prowadzi do dość prostej konkluzji. Odwieczna wojna R'hllora i Wielkiego Innego to bujda. R'hllor nie objawił się na tysiąclecia przed Długą Nocą, tylko tuż przed nią. A skoro cały jego kult obraca się wokół odrodzonego na nowo Azora Ahai, to wniosek jest jeden. R'hllor i Azor Ahai to jedna i ta sama osoba.

    Płonące serce Pana Światła

    Kolejnym zastanawiającym elementem jest symbol R'hllora. Płonące serce wziął sobie na swój herb Stannis. Pierwsze skojarzenie jest dosyć oczywiste:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart

    Płonące serce to symbol utworzenia Światłonoścy, utworzenia płonącego oręża poprzez wbicie go w serce człowieka. Ale jest to też symbol magii krwi i ognia, którą tak chętnie posługują się kapłani i wyznawcy R'hllora. Melisandre żąda ofiary z Edrica Storma by obudzić kamiennego smoka, Victarion poświęca pojmanych ludzi R'hllorowi by zapewnić sobie korzystne wiatry, rycerze Stannisa chcą spalić Ashę i Theona by poprawić warunki atmosferyczne w okolicach Winterfell. Magia krwi i ognia jest też szeroko wykorzystywana przez Valyrian: tworzenie valyriańskiej stali z pomocą smoków i ofiar z niewolników, nieudana próba wyklucia smoków przez Aegona V, odrodzenie smoków za sprawą Daenerys - o pochodzeniu Valyrian i ich związkach z Azorem Ahai szerzej pisałem tutaj.

    Sam tytuł 'Pan Światła' również jest mocno mylący. Legenda o Azorze Ahai i początki kultu R'hllora pochodzą z Asshai, miasta - o ironio - pogrążonego w mroku, którego mury z tajemniczego czarnego kamienia piją światło. O wiele trafniejszy jest inny przydomek R'hllora - Bóg Płomienia i Cienia, który lepiej koreluje z jego pochodzeniem z Krain Cienia. A skoro już przy cieniach jesteśmy...

    There are no shadows in the dark. Shadows are the servants of the light, the children of fire. The brightest flame casts the darkest shadows.

    Ciekawe jest także porównanie przydomków R'hllora i Wielkiego Innego. Pan Światła - Pan Ciemności, Płonące Serce - Lodowa Dusza, Bóg Płomienia i Cienia - Bóg Nocy i Strachu. Świetnie oddaje to dualistyczną naturę kultu czerwonego bóstwa i idealnie pasuje do motywu przewodniego sagi - Pieśni Lodu i Ognia.

    Same cienie odgrywają niebagatelną rolę i pokazują, jaką potęgą dysponują czerwoni kapłani. Zabójcy spłodzeni przez Stannisa i Melisandre pozbawili życia Renly'ego i ser Cortnaya Penrose'a. Mają oni jednak swoje ograniczenia. Stannis nie ma już sił na trzeciego zabójcę, Davos nie zgodził się na udział w tym 'przedsięwzięciu', a Melisandre z jakichś powodów nie zaproponowała tego innym mężczyznom. Poza tym magia Dzieci Lasu nie pozwala im na przekroczenie niektórych barier:

    But here... this Storm‟s End is an old place. There are spells woven into the stones. Dark walls that no shadow can pass - ancient, forgotten, yet still in place.

    Stawia to Dzieci Lasu i starych bogów w opozycji do R'hllora. Sama Melisandre odczytuje zresztą swoją wizję Bloodravena i Brana w jednoznaczny sposób:

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Warto zauważyć, że kapłani R'hllora uznają inne bóstwa - starych bogów, Utopionego - za sługi Wielkiego Innego. Zastanawiająco mało uwagi poświęcają najpopularniejszej religii Westeros.

    Jeden bóg, jedno królestwo, jeden król

    Mowa oczywiście o Siedmiu. Wprawdzie Melisandre uważa ich za fałszywe bóstwa (a właściwie bóstwo, gdyż Siedmiu to jedno bóstwo o siedmiu aspektach), ale też tylko raz daje rzeczywisty pokaz wrogości wobec nich. Mowa oczywiściu o spaleniu ich posągów z septu na Smoczej Skale. Rytuał ten miał jednak poważniejsze znaczenie niż tylko desakracja świątyni - symbolizował odejście Stannisa i jego dworu od Siedmiu (przy czym sam Stannis jest ateistą, z czym się nie kryje) oraz odrodzenie Azora Ahai. Sama Melisandre nie waha się współpracować z Davosem i uznawać go za prawdziwie oddanego sługę Stannisa. Afronty wobec Wiary są rzeczywiście drobne w porównaniu z jawnym przyrównaniem duetu Bloodraven-Bran z czempionami Wielkiego Innego przez Melisandre czy określeniem Utopionego jako sługi Pana Ciemności przez Moqorro. Już ostrzej na temat R'hllora wypowiedział się Wielki Wróbel:

    Lord Stannis has turned from the truth of the Seven to worship a red demon, and his false faith has no place in these Seven Kingdoms.

    W analizie poświęconej Krwawnikowemu Cesarzowi zwracałem uwagę na wiele podobieństw między Kultem Gwiezdnej Mądrości a Wiarą - polecam w tym momencie powrót do dwóch ostatnich akapitów tego wpisu. Przeczytaliście? Wspaniale ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak widać obie religie są dość zbieżne, a dodajmy do tego jeszcze wspomianą siedzibę Dondarrionów - pamiętacie gwiaździsty płaszcz Lorda Błyskawicy? Cóż, jestem prawie pewny, że Kult Gwiezdnej Mądrości i Wiara mają wspólne korzenie. A skoro u ich podstawy stoi Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai, po Długiej Nocy znany jako R'hllor... To mamy trzy religie pochodzące od tego samego założyciela! I tak jak Siedmiu jest w rzeczywistości jednym bóstwem, tak te trzy kulty zwracają się do tego samego bóstwa i stoją w opozycji do 'stronnictwa ciemności', czyli Wielkiego Innego, starych bogów i Utopionego.

    Pamiętacie analizę planów Eurona Greyjoya? W podsumowaniu napisałem, że Euron w ostatecznym rozrachunku okaże się krwawym zbawcą Westeros. Podobnym zbawcą był Azor Ahai, ostatni i najkrwawszy władca Wielkiego Cesarstwa Świtu. I podobnym zbawcą byłby R'hllor, głodne bóstwo ognia, które pożąda ludzkich ofiar. Po stronie ludzkości będzie więc stała prawdziwa bestia, a jej starcie z Wielkim Innym będzie wojną zła ze złem.

    Mokry sen zwolenników Stannisa można streścić hasłem stanowiącym przeróbkę znanego nazistowskiego sloganu. Przy czym tym 'jednym bogiem' niekoniecznie musi być R'hllor.

    In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    I tak dotarliśmy do końca analiz poświęconych przyczynom i głównym aktorom Długiej Nocy. Pora ruszyć do przodu - w kolejnych częściach przyjrzymy się faktycznemu przebiegowi Długiej Nocy i Bitwie o Świt, zakończeniu ciemności i skutkom wygranej przez ludzkość wojny, aż w końcu dojdziemy do próby przewidzenia planów Martina i odkrycia kluczowej tajemnicy sagi - jak będzie wyglądać kolejna Długa Noc.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy

    Subiektywny Top 10 - ulubione postacie z sagi

    Gdzieś tam w którejś ankiecie rzuciłem taki pomysł, a to fajny materiał na luźne wpisy, które nie zajmą mi wiele czasu i może trochę rozruszają dyskusje pod tagiem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ograniczam się do postaci ze ścisłego PLiO, więc odpada całkiem sporo ciekawych targaryeńskich królów i książąt. Nie przedłużając:

    10. Thoros z Myr 'Pijany Kapłan'
    No jak tu nie lubić gościa, który wygrywa turnieje płonącym mieczem? Postać Thorosa to jednak także głębsza historia. Najpierw jest kapłanem bez powołania, który oddaje się uciechom i zostaje pijackim kumplem króla Roberta. Później odzyskuje wiarę i jest kluczową postacią w partyzantce Dorzecza. W końcu po śmierci swojego kompana Błyskawicy i przejęciu władzy przez lady o kamiennym sercu ponownie zaczyna wątpić i tracić ducha. Mam nadzieję, że w książce pokaże jeszcze coś ciekawego i jego rola nie skończy się na śmierci za Murem.

    9. Jaqen H'ghar 'Więzień-Zabójca-Alchemik-Nowicjusz'
    Jedna z najbardziej tajemniczych postaci sagi. Nie wiadomo z jaką misją opuścił Braavos, nie wiadomo jak trafił do celi w Królewskiej Przystani. Wiadomo za to, że pięknie zaprezentował nam możliwości Ludzi bez Twarzy i pchnął Aryę w kierunku jej przeznaczenia. Wątek jego działań w Cytadeli może być jednym z najciekawszych w Wichrach Zimy. W co gra martinowskie bractwo asasynów? Chciałbym to wiedzieć!

    8. Drogo 'Khal Khalów'
    Facet z czterdziestoma tysiącami Dothraków pod sobą budzi respekt. Nie przegrał żadnej bitwy, ogarnął Daenerys (wtedy była jeszcze fajna). Koronacja Viserysa i obietnica podboju Westeros były za to jednymi z najmocniejszych scen pierwszego tomu sagi. Tylko tej głupoty po zranieniu żal. Z Drogo u boku Danka byłaby już dawno w Westeros. Warto wspomnieć także o świetnej serialowej kreacji khala - Jason Momoa naprawdę dał radę.

    7. Bronn 'Łotr znad Czarnego Nurtu'
    Najemnik o czarnym sercu. Świetny i chytry wojownik o ciętym języku. Lojalność jest dla niego niczym. Najpiękniejsze były jednak jego działania, gdy bezpośrednio nie pojawiał się na kartach książki - strollowanie Cersei i szybkie przejęcie zamku swojej żony było majstersztykiem. Od najemnika przez rycerza i dowódcę gwardii królewskiego namiestnika do tytułu lordowskiego i własnego zamku - całkiem niezła kariera. Oby i w serialu doczekał się swojego zamku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    6. Davos Seaworth 'Cebulowy Rycerz'
    W sadze nie ma ludzi bez skazy - nawet powszechnie szanowana i lubiana przez fanów sagi Cebulka ma plamy na swoim honorze. Karierę zrobił jeszcze lepszą niż Bronn - od przemytnika przez rycerza aż po lorda i królewskiego namiestnika. Jako jedyny może strzelić kontrolnego liścia Stannisowi (w przenośni oczywiście...). To chyba ta postać, której śmierć zaboli najbardziej.

    5. Doran Martell 'Trawa z Dorne'
    Gracz przez duże G. Przez kilkanaście lat tworzył misterny plan zemsty na Lannisterach. Najbardziej cierpliwa postać całej sagi, która jest gotowa czekać dekady, by osiągnąć cel. Gładko ograł Tywina i chyba jest jedyną postacią, która jest w stanie ograć Varysa czy Littlefingera. Jeśli nie zawiedzie go Arianne, to Dornijczycy mogą być jednymi ze zwycięzców Gry o Żelazny Tron. Jeśli Martin zafunduje mu tak żałosny los jak scenarzyści serialu, to osobiście powiodę na jego posiadłość tłum z pochodniami i widłami!

    4. Jaime Lannister 'Złota Ręka'
    Od szui do bohatera (najbardziej kojarzy mi się ze... Snapem z Harry'ego Pottera). Ale nawet jako ten zły Jaime był fajnym czarnym charakterem. Jak trzeba było wyrzucić gówniaka za okno to go wyrzucił, jak trzeba było rozmówić się z Nedem to się rozmówił. Nawet po przemianie spowodowanej stratą ręki nie stracił jaj i miał zamiar zafundować kolejnemu dzieciakowi lot nad murami Riverrun. Szkoda tylko, że w serialu tak późno uwolnił się z sideł Cersei. Podsumowując - kolejna ciekawa postać z głębszą historią i motywami.

    3. Stannis Baratheon 'Stannis the Mannis'
    Jedyny Prawdziwy Król. Gość, który szczękami byłby w stanie skruszyć Mur. Stannisowi książkowemu oddano już wiele hołdów - niech miejsce w pierwszej trójce będzie jednym z nich. O serialowym fanatyku i podnóżku Melisandre postarajmy się zapomnieć.

    2. Oberyn Martell 'Żmija z Dorne'
    Prawdziwy człowiek renesansu. Studiował w Cytadeli, został mistrzem trucizn, założył własną kompanię najemniczą, odchował gromadkę córek. Kolejna bardzo charyzmatyczna postać. Szkoda tego momentu arogancji w walce z Górą.

    1. Euron Greyjoy 'Amfetaminowy Pirat'
    Czy mogło być inaczej? Przy moim oddaniu do najczarniejszych charakterów i najgorszych zakończeń - nie. Euron jest najmroczniejszą postacią sagi. Gwałciciel, bratobójca, królobójca - być może w przyszłości także bogobójca. Psychopata i ćpun w valyriańskiej zbroi. Nawet serialowy Euron zaskarbił sobie sympatię mimo marności jego pierwszych scen. Postać której kibicuję najbardziej - obok Wielkiego Innego oczywiście ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Co o tym myślicie? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jak wygląda wasz top 3/5/10? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VIII - Inni

    Inni, Białe Cienie, Biali Wędrowcy, Zimni Bogowie. Od samego początku sagi czekamy na ich inwazję. Czekamy na rozwiązanie zagadki, która pojawiła się w prologu Gry o Tron. Czekamy, aż nadejdzie ciemność, zimno i śmierć.

    Niewątpliwie główni aktorzy Długiej Nocy i największe zagrożenie dla królestw ludzi najbardziej rozpalają wyobraźnię fanów PLiO. Są niezrozumiałym zagrożeniem, może nawet żywiołem, o którym wiemy bardzo mało. Nie znamy ich motywów, historii, celów. Pojawili się osiem tysiącleci temu i niedługo pojawią się ponownie.

    Nie będę w tym miejscu analizował informacji z serialu - uważam, że poszedł on swoją drogą, a Inni są kimś/czymś znacznie więcej niż tylko efektem nieudanego eksperymentu Dzieci Lasu. Wskazują zresztą na to różne uproszczenia, chociażby Nocny Król jako Wielki Inny (totalnie dwie różne postacie z różnych momentów historii Westeros).

    Kim więc są?

    Upiory

    Spośród istot ciągnących z dalekiej północy możemy wyróżnić ich trzy rodzaje:
    - Wielkiego Innego, domniemanego przywódcę Innych
    - Samych Innych, Białych Wędrowców etc.
    - Upiory, czyli ożywionych martwych
    Zacznijmy od dołu drabinki. Upiory są sługami Innych, ożywionymi trupami bez własnej woli, za to z żądzą zabijania. Zachowują jednak cząstkę pamięci - Othor wiedział gdzie szukać kwater Lorda Dowódcy, zaś Thistle potrafiła rozpoznać Varamyra Sześć Skór, mimo że jego dusza znajdowała się już w jego wilku. W każdym razie są idealnymi żołnierzami - posłuszni, wytrzymali (są w stanie przetrwać najgorsze rany, w końcu są martwi) i podatni tylko na ogień. Są jednak prawdopodobnie odporne na smocze szkło (Sam nie zdołał nim zabić Małego Paula). Są też oczywiście ożywione zwierzęta - konie czy niedźwiedzie - ale wydają się działać na identycznych zasadach co ludzkie upiory.

    Inni

    Biali Wędrowcy to główne zagrożenie dla ludzi. O ile główną siłą upiorów jest liczebność i wytrzymałość, o tyle Biali Wędrowcy mogą zostać zabici tylko za pomocą obsydianu lub smoczej stali. Nie da się z nimi walczyć zwykłym mieczem - rozpada się w starciu z kryształowym, lodowym orężem Innych. Są w stanie ożywiać zmarłych jako swoje sługi, tworzyć niewyobrażalne rzeczy z lodu (m. in. wielkie pająki), zamieniać ludzki noworodki w kolejnych Białych Wędrowców, ale także obcować płciowo z ludźmi i płodzić pół-ludzkie istoty. Nienawidzą ciepła i ognia, nienawidzą żywych istot.

    Po Długiej Nocy kilkukrotnie ujawniali swoją obecność. A to wysłali przedstawicielkę na Mur, by uwiodła Lorda Dowódcę, a to sprzątną patrol zwiadowców z Nocnej Straży. Niestety póki co nie mają szczęścia do grubasów z kawałkiem smoczego szkła.

    Wielki Inny

    Skupmy się teraz na Wielkim Innym, gdyż to on jest kluczem do rozwikłania zagadki. W poprzednich częściach kilkukrotnie sygnalizowałem, że istnieje wiele podobieństw między Wielkim Innym a Lwem Nocy, yitijskim bóstwem i ojcem pierwszego władcy WCŚ. Tak jak Wielki Inny był i jest (domniemanym) przywódcą inwazji na Westeros, tak Lew Nocy był i jest głównym zagrożeniem na Dalszym Wschodzie Essos. Obaj byli przeciwnikami ludzi podczas Długiej Nocy. Przeciwko nim zbudowano potężne fortyfikacje - Mur w Westeros i Pięć Fortów w Essos. Zbyt wiele podobieństw, by można było mówić o pomyłce. Wielki Inny i Lew Nocy to ta sama postać.

    O Lwie Nocy wiemy nadspodziewanie dużo. Pisałem o nim szerzej w poprzednich częściach, więc ograniczę się szybkiego przypomnienia w postaci cytatów ze ŚLiO i sagi:

    Na początku (...) cały obszar między Kośćmi a lodowatą pustynią zwaną Szarym Pustkowiem, między Morzem Dreszczy a Morzem Nefrytowym (...) tworzył jedno państwo, którym władał Bóg na Ziemi, jednorodzony syn Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła

    Żaden opis Yi Ti nie mógłby być kompletny bez wzmianki o Pięciu Fortach (...) Niektórzy twierdzą, że zbudował je Perłowy Cesarz* u zarania Wielkiego Cesarstwa, by zabronić Lwu Nocy i jego demonom wstępu do krainy człowieka...

    *Syn Boga na Ziemi i wnuk Lwa Nocy.

    W Nefrytowym kompendium Colloquo Votar przytacza interesująćą legendę z Yi Ti, głoszącą, że słońce odwróciło twarz od ziemi na czas trwania ludzkiego życia, wstydząc się czegoś, choć nikt nie potrafił odkryć czego, i katastrofie zapobiegły jednie czyny kobiety z ogonem małpy.

    Według annałów Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada, jak nazwano tę uzurpację*, dała początek epoce ciemności znanej jako Długa Noc. Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    *Chodzi o zamordowanie Ametystowej Cesarzowej przez jej brata Krwawnikowego Cesarza.

    Beyond her was a man with a lion's head seated on a throne, carved of ebony.

    - rozdział Aryi, tuż po wejściu do Domu Czerni i Bieli.

    The Weeping Woman was the favorite of old women, Arya saw; rich men preferred the Lion of Night, poor men the Hooded Wayfarer.

    - Arya o preferencjach wyznawców Boga o Wielu Twarzach.

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common."
    "Him of Many Faces."
    "And many names," the kindly man had said. "In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him . . . else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?"
    "No," she would answer. "All men must die."


    - opowieść mentora Aryi o początkach Ludzi bez Twarzy.

    Mamy więc reprezentację boga śmierci, ale też coś w rodzaju bicza bożego na ludzi. Widoczna jest też jego zależność od Panny Zrobionej ze Światła, czyli po prostu słońca. Najpierw musi nadejść Długa Noc, dopiero wówczas Lew Nocy będzie w stanie 'uwolnić swój gniew'. Ważną wzmianką jest ta o Pięciu Fortach. Zostały one zbudowane za panowania Perłowego Cesarza, kilka tysięcy lat przed Długą Nocą, co znaczy, że Lew Nocy był zagrożeniem już znacznie wcześniej. A przede wszystkim - fakt, że Lew Nocy był ojcem pierwszego władcy WCŚ (samo cesarstwo powstało wg moich szacunków jakieś 15 tys. lat przed wydarzeniami z sagi, czyli 7 tys. lat przed Długą Nocą), wyklucza stworzenie Innych przez Dzieci Lasu w odpowiedzi na inwazję Pierwszych Ludzi.

    O ile westeroskie legendy nie wspominają o przywódcy Innych, o tyle kolejne informacje o nim dostajemy od Melisandre i Moqorro. Według kapłanów czerwonego boga R'hllor i Wielki Inny są jedynymi bóstwami. Wszelkie inne bóstwa: Utopiony Bóg, starzy bogowie Północy i tak dalej, są sługami Wielkiego Innego. Wielki Inny symbolizuje ciemność, zimno i śmierć - świetnie pokrywa się to z atrybutami Lwa Nocy, który pojawia się wraz Długą Nocą.

    Pojawia się w tym momencie pytanie, czy Wielki Inny jest tak naprawdę zły. Z punktu widzenia mieszkańców Planetos oczywiście tak. Zastanówmy się jednak. W Westeros najpierw panował szalony władca, który dla własnej uciechy palił ludzi. Przyczynił się do wybuchu wojny domowej, która pochłonęła tysiące istnień, w tym i tych najbardziej niewinnych jak jego wnuki. Po nim na tronie zasiadł król pijak, po którego śmierci wybuchła kolejna wojna domowa. W niej, oprócz tradycyjnego wyżynania się na polach bitew, doszło do morderstw na ślubach, wybijania całych rodów, porwań, otruć i gwałtów. W tym samym czasie w Essos wielki khal ruszył na żer by dać swemu synowi tron na innym kontynencie. Później jego khaleesi wykorzystując czarnomagiczny rytuał przyzwała ponownie smoki, a jej niekonwecjonalne metody rządzenia doprowadziły do cierpień tysięcy. W końcu w samym Yi Ti, okaleczonej pozostałości Wielkiego Cesarstwa Świtu, cesarz nie ma realnej władzy, a jego państwo jest w kawałkach. W różnych miejscach Dalszego Wschodu, w Asshai, K'Dath czy Neferze, dochodzi do niewyobrażalnych rzeczy. Czy taki świat zasługuje na istnienie?

    Lew Nocy vs Krwawnikowy Cesarz

    Zastanawiające jest przedstawienie Lwa Nocy jako wroga ludzkości jeszcze przed Długą Nocą. Niestety za mało wiemy o tym okresie, a samo przypisanie Pięciu Fortów do Perłowego Cesarze jest obarczone sporym marginesem błędu. Możemy przypuszczać - o czym pisałem w czwartej części analizy - że twórcą Asshai i Yeen jest Krwawnikowy Cesarz. Co jeśli Pięć Fortów również jest jego dziełem? Wówczas mroczny władca WCŚ, który wywołał Długą Noc, jawi się w nieco innym świetle. Odwróćmy na chwilę całą jego historię. Co jeśli Krwawnikowy Cesarz specjalnie sprowokował Długą Noc, by zmierzyć się z Lwem Nocy i uratować świat? Co jeśli legenda o Azorze Ahai jest prawdziwa i rzeczywiście poświęcił on swoją siostrę i/lub żonę w obmierzłym rytuale by pokonać Lwa Nocy i uwolnić ludzkość od wiszącego nad nią miecza Damoklesa? Co jeśli to Krwawnikowy Cesarz Azor Ahai jest odwiecznym wrogiem Lwa Nocy, Wielkiego Innego?

    Wszystkie nitki łączą się w jednym punkcie. R'hllor.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VII - Dzieci Lasu

    Przed nami siódma część analizy, więc wypadałoby zrobić małe podsumowanie. Wiemy gdzie i kiedy wystąpiła Długa Noc oraz co mogło doprowadzić do takiego zjawiska w rzeczywistości. Poznaliśmy głównego sprawcę Długiej Nocy - Krwawnikowego Cesarza Azora Ahai - i prześledziliśmy jego pochodzenie do kilku pokoleń wstecz. W końcu dotarliśmy do westeroskich potomków Wielkiego Cesarstwa Świtu - Dayne'ów i Targaryenów. Pora więc wrócić na kontynent, na którym w większości dzieje się saga.

    Znaczenie Dzieci Lasu, tych, którzy śpiewają pieśń ziemi, póki co nie jest do końca jasne. Wydają się być pozytywnymi postaciami, wymierającą rasą, której pozostało już tylko trwanie w podziemiach. Jednak wizerunek miłych elfów może być mylący, a Dzieci Lasu mogą odegrać kluczową rolę w ostatecznej rozgrywce - i to niekoniecznie po stronie ludzkości.

    Dzieci Lasu, obok olbrzymów, są uważane za pierwotną humanoidalną rasę zamieszkującą Westeros. Nie wiadomo czy są rzeczywistymi tubylcami czy też przybyli z innego miejsca. W momencie przybycia Pierwszych Ludzi siedziby Dzieci były rozsiane po całym kontynencie nie licząc Dorne i Żelaznych Wysp - w końcu w obu tych krainach trudno o lasy. Mimo że nie znały pisma, to przekazywały historie swego ludu we własnym języku, Prawdziwej Mowie.

    Pomimo drobnej postury, Dzieci Lasu nieźle radziły sobie i w walkach z olbrzymami, i w walkach z ludźmi. Używały broni z obsydianu i czardrzewa, a przede wszystkim władały potężną magią. Kontrolowały zwierzęta, znały sztukę wargowania, potrafiły rozmawiać ze zmarłymi. W swoich szeregach miały zielonych jasnowidzów, zaś twarze wyryte w czardrzewach pozwalały im szpiegować swoich wrogów. A co najważniejsze - potrafiły wykonać rytuał znany jako wodny młot.

    Przybycie Pierwszych Ludzi około roku 12000 BC było ogromnym zagrożeniem dla Dzieci Lasu. Ludzie byli więksi i silniejsi, mieli broń z brązu i ogień, a ich apetyt na ziemię rósł z każdą kolejną grupą, która przekroczyła pas lądu między Dorne a Essos. Dzieci były spychane coraz bardziej na północ i zachód, aż w końcu zdecydowały się na użycie swojej wunderwaffe.

    Wodny młot podejrzanie przypomina wszelkie czarnomagiczne rytuały, z którymi mieliśmy do czynienia w sadze. Setki zielonych jasnowidzów zebrały się na Wyspie Twarzy lub w Fosie Cailin i złożyli ofiarę z tysiąca pojmanych ludzi - a być może także własnego potomstwa. Wodny młot zamienił Ramię Dorne w Złamane Ramię Dorne i archipelag Stopni, a lądowe połączenie między Westeros a Esso przestało istnieć. Na powstrzymanie ludzi było już jednak za późno - wprawdzie nie mogli już przemieszczać się do Westeros (Pierwsi Ludzie nie znali się na żegludze), ale było ich wystarczająco wielu w Westeros.

    Mimo wszystko ten pokaz siły zrobił wrażenie na ludziach. Około roku 10000 BC podpisali oni Pakt, który zakończył wojny między Pierwszymi Ludźmi a Dziećmi Lasu. Dzieci zachowały lasy, ludzie mogli do woli zajmować tereny niezalesione, nad przestrzeganiem Paktu czuwał święty zakon Zielonych Ludzi, który rezydował na Wyspie Twarzy - w miejscu zawarcia pokoju. Zakończyła się Era Świtu, rozpoczęła się Era Herosów.

    Z czasem Pierwsi Ludzie przyjęli wiarę w święte drzewa, a zwyczaj modlenia się do czardrzewa z wyrytą twarzą przetrwał na Północy przez kolejne tysiące lat. Trzeba przyznać, że pokojowe współistnienie przyniosło wiele korzyści obu stronom. Pierwsi Ludzie lepiej nadawali się do walki z olbrzymami, zaś magiczne umiejętności Dzieci Lasu znalazły poważanie wśród ludzi. To Dzieci nauczyły ludzi korzystać z kruków. Nieprzypadkowo też ród władający okolicami Fosy Cailin (jednej z głównych siedzib Dzieci obok Wyspy Twarzy) - Reedowie - zna sztuki przypisywane Dzieciom Lasu. I to sztuki najpotężniejsze - wprawdzie umiejętność wargowania w przypadku Howlanda Reeda jest tylko domniemana, ale już zielone sny jego syna Jojena są w stu procentach prawdziwe. Dodatkowo Dzieci Lasu przyłożyły rękę do potężnych fortyfikacji takich jak Koniec Burzy czy Mur.

    Długa Noc i inwazja Andalów

    Aż w końcu zapadła ciemność, a z nią przybyli Inni. Wrogowie wszystkiego co żywe.

    Pierwsi Ludzie i Dzieci Lasu walczyli ramię w ramię. Dzieci po raz kolejny sięgnęły po wunderwaffe i próbowały zalać okolice Fosy Cailin - najwęższe miejsce Westeros. Niestety ze średnim skutkiem (hej, polaliście wodą lodowe istoty), bowiem nie udało się podzielić kontynentu, a jedynie stworzyć ogromne bagna. W końcu jednak Ostatni Bohater i Dzieci Lasu wpadli na pomysł użycia smoczego szkła, obsydianu. Inni dostali łomot w Bitwie o Świt i uciekli na daleką północ. Zwycięzcy postawili ogromne ogrodzenie, zatrudnili ochronę w czarnych kubraczkach i dalej żyli długo i szczęśliwie.

    Pojawiały się jednak zadrażnienia. Nieprzypadkowo Dzieci Lasu przesuwały się coraz bardziej na północ - nawet za Mur. To Dzieci Lasu wspierały Króla Wargów w jego wojnie ze Starkami. Wprawdzie nadal zaopatrywały Nocną Straż w obsydian, ale coś zaczęło się popsuć w stosunkach między Dziećmi a ludźmi.

    Szansę na utrzymanie pokojowych stosunków ostatecznie pogrzebali Andalowie. Ich nie obchodził Pakt, mieli ze sobą stal i zaczęli walczyć z Dziećmi Lasu i Pierwszymi Ludźmi. Nie pomogły magiczne umiejętności Dzieci, nie wystarczył sojusz Durrandonów z Dziećmi z Dorzecza, w końcu andalski król Erreg Bratobójca wyciął święty gaj na Wysokim Sercu, a Dzieci uciekły na północ. Wraz z nimi zniknęła Stara Wiara - inwazję Siedmiu powstrzymała dopiero niezdobyta od południa Fosa Cailin i bagna Przesmyku.

    Dzieci Lasu znikają ze sceny...

    Bran, the children of the forest have been dead and gone for thousands of years. All that is left of them are the faces in the trees.

    Wprawdzie maester Luwin nie ma racji, ale faktem jest, że Dzieci Lasu zniknęły. Zapewne jakieś resztki w postaci zakonu Zielonych Ludzi przetrwały na Wyspie Twarzy, być może część wymieszała się z rodami z Przesmyku, z pewnością żyją jeszcze za Murem. Skupmy się więc na tych trzech głównych miejscach i czwartym pobocznym, o którym wspominałem powyżej - Wysokim Sercu.

    Wyspa Twarzy leży na największym jeziorze Westeros - Oku Boga. Wszystkie drzewa na wyspie mają wyryte twarze. Pieczę nad nimi sprawuje zakon Zielonych Ludzi. Znana jest także legenda o Zielonym Królu, który władał jeziorem w Erze Herosów. Ważniejszy jest fakt, że Wyspa Twarzy jest jednym z miejsc, z którego można aktywować wodny młot. Dodatkowo to tutaj przypłynął Howland Reed podczas sławnego turnieju w Harrenhal (vide historia o Rycerzu Roześmianego Drzewa).

    Fosa Cailin jest drugim istotnym punktem. Leży na Przesmyku, wśród ruin stoi jeszcze Wieża Dzieci. Jej szczyt jest zniszczony, a pozostałości rozsiane wokół wieży - moim zdaniem to efekt drugiego wodnego młota, mniej udanego, gdyż nie udało się całkowicie zalać okolicy. Co ciekawsze, Fosa Cailin jest zbudowana z czarnego bazaltu - pamiętacie ]Krwawnikowego Cesarza i jego czarne kamienie[(https://gotologia.blogspot.com/2017/11/duga-noc-czesc-iii-krwawnikowy-cesarz-i.html)?

    Skoro jesteśmy w okolicach Dorzecza, to odwiedźmy jeszcze Wysokie Serce. Rolę tego miejsca - a właściwie ostatniej i jedynej lokatorki wzgórza - szerzej opisywałem tutaj. Duch z Wysokiego Serca z jakiegoś powodu nakłonił Targaryenów do małżeństwa Aerysa Szalonego ze swoją siostrą. Z małżeństwa tego zrodził się książę, którego obiecano.

    ... ale niedługo na nią wrócą

    Siedziba Dzieci Lasu za Murem wskazuje nam prawdziwe intencje naszych małych elfów. Wprawdzie wydają się być one jak najbardziej dobre, ale czy na pewno tak jest?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment … but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    Wizja Melisandre w jednoznaczny sposób pokazuje Bloodravena (drewniana biała twarz, tysiąc czerwonych oczu - Bloodraven jest albinosem, a za czasów jego namiestnikowania w Królewskiej Przystani mawiano, że ma tysiąc i jedno oko, co odzwierciedlało jego varysowe umiejętności w odkrywaniu wszelkich sekretów) i Brana (chłopiec z twarzą wilka).

    He sees me. Bloodraven musi władać doprawdy wspaniałą magią, skoro jest w stanie wedrzeć się w wizje jednej z najpotężniejszych kapłanek R'hllora. Ale czy jest wrogiem Melisandre? (a może ojcem? ( ͡° ͜ʖ ͡°)) Kapłani R'hllora nieźle radzą sobie z identyfikacją zagrożeń - oczywiście pierwszym z brzegu przykładem jest sama Melisandre, która przewidziała zamach maestera Cressena w prologu Starcia Królów. Ale jeszcze lepszy jest w tym Moqorro:

    "Your Drowned God is a demon," the black priest Moqorro said afterward. "He is no more than a thrall of the Other, the dark god whose name must not be spoken."

    Czy Bloodraven jest sługą Innych? Melisandre wydaje się nie mieć wątpliwości...

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face … they were his servants, surely … his champions, as Stannis was hers.

    Oczywiście Melisandre nie zawsze w stu procentach poprawnie interpretuje swoje wizje. Tak było chociażby z Alys Karstark, któa została pomylona z Aryą Stark. Jednak zawsze jest w nich ziarno prawdy. Podobnie jest i tutaj. Dzieci Lasu nie są sługami Innych, ale niewątpliwie grają póki co w jednej drużynie.

    Prześledźmy jeszcze raz ich historię. Najpierw (co oczywiste) walczą z ludźmi, jednak po podpisaniu Paktu następują dwa tysiąclecia pełnego pokoju między dwiema rasami. W czasie Długiej Nocy walczą z Innymi, pomagają przy budowie Muru, ale później ich stosunki z ludźmi zaczynają się psuć. Pojawiają się konflikty, Dzieci Lasu przenoszą się za Mur. To dość zastanawiające. Skoro zbudowano Mur, to spodziewano się powrotu Innych (ergo nie zniszczono ich, a tylko przepędzono do Krain Wiecznej Zimy). Dlaczego więc Dzieci Lasu przeniosły się do rejonu najbardziej zagrożonego inwazją Innych?

    Oczywiście stosunki z ludźmi ostatecznie zostały zniszczone podczas inwazji Andalów. Przepędzenie resztek Dzieci Lasu z krain na południe od Przesmyku, zniszczenie świętego gaju - to wystarczyło, by znienawidzić ludzkość. I wystarczy, by zbratać się z wrogiem - Innymi - do przepędzenia najeźdźców okupujących od tysiącleci tereny Dzieci Lasu. Trzeba ich tylko na siebie napuścić, zawczasu zachomikować dość obsydianu i dać obu stronom narzędzia do wzajemnej eksterminacji.

    Jaka jest w tym wszystkim rola Innych i jakie są zapatrywania Wielkiego Innego na deal z Dziećmi Lasu? O tym w kolejnej części analizy. Jaka jest w tym rola Bloodravena i Brana - mam nadzieję, że w którejś z następnych ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Serial
    No cóż, trzeba jeszcze wytłumaczyć się z serialowych Dzieci Lasu, które stworzyły Nocnego Króla. Krótko mówiąc - w serialu nie było czasu na przedstawienie wszystkich legend Essos i Wielkiego Cesarstwa Świtu. Dostaliśmy więc uproszczoną historię o Dzieciach Lasu tworzących złych Innych w celu obrony przed ludźmi i o dobrym Azorze Ahai, który uratował świat (i zrobi to ponownie jako Jon Snow na smoku z białowłosą królową u boku, którzy poświęcą swoje życie). Naprawdę wierzycie, że Martin sprzeda nam (o ile zdąży) zakończenie w stylu Władcy Pierścieni?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    Dobra Mirki, widzę że zainteresowanie tagiem trochę siadło, więc pyk ankieta badania nastrojów.
    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf #gotologia

    Kontynuować pisanie pod tagiem #gotologia?

    • 21 głosów (20.59%)
      Rzuć to wszystko i wyjedź za Mur
    • 81 głosów (79.41%)
      Ciśnij dalej jak Stannis po Żelazny Tron
  •  

    Jaki jest westeroski odpowiednik znanego ludowego porzekadła "kupując kebaba osiedlasz Araba"?

    pokaż spoiler Nocując u Crastera osiedlasz white walkera.

    #heheszki #pdk #plio #asoiaf #got #gameofthrones

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część VI - Dayne'owie i starożytne miecze

    Ród Dayne'ów, niegdyś królów Torrentine, od początku sagi budzi ogromne zainteresowanie, chociaż póki co jego rola wydaje się być raczej drugoplanowa. Poznajemy Asharę, prawdopodobną ukochaną Neda i domniemaną matkę Jona Snow, która popełniła samobójstwo krótko po upadku Targaryenów. Arthur nosił zaszczytne miano Miecza Poranka i zginął z ręki lorda Starka. Młody Edric Stark, obecny lord Starfall, jest członkiem Bractwa bez Chorągwi, zaś jego ciotka Allyria była zaręczona z Lordem Błyskawicą. W końcu Gerold, Ciemna Gwiazda, bierze udział w nieudanym spisku księżniczki Arianne i pozbawia Myrcellę ucha.

    W historii Westeros przewinęło się kilka istotnych postaci z tego rodu. Król Samwell Gwiezdny Ogień złupił Stare Miasto, zaś Vorian Miecz Wieczoru został pokonany przez Nymerię i odesłany na Mur. Jego krewniak, Davos Miecz Poranka, został trzecim mężem rhoynarskiej księżniczki. Joffrey był kolejnym, który złupił Stare Miasto, zaś Ulrick był jeszcze jednym Mieczem Poranka. W końcu lady Dyanna została żoną króla Maekara I.

    Początkowo dość powszechnie przypuszczano, że Dayne'owie są Valyrianami - lub chociaż ich bliskimi kuzynami. Pogląd ten opierano na fakcie, iż, trójka znanych z wyglądu Dayne'ów - Ashara, Edric i Gerold - miała/ma fioletowe oczy. Dodatkowo Edric i Gerold mają bardzo jasne, niemal srebrne włosy (ten drugi z czarnym pasemkiem). Ostatecznie Martin stwierdził, że Dayne'owie nie pochodzą od Valyrian, a są po prostu Pierwszymi Ludźmi, co zamykałoby temat. Jednak zostawia to dość mocno uchylone drzwi.

    Rasy Lodu i Ognia

    Właściwie jest to temat na osobny wpis, więc w dużym skrócie: w Westeros istnieją obecnie cztery główne 'rasy' ludzkie: Pierwsi Ludzie, którzy przybyli na kontynent ok. roku 12000 BC; Andalowie, którzy rozpoczęli swoją inwazję między 6000 BC a 2000 BC; Rhoynarowie, których przywlekła ze sobą Nymeria w 700 BC; aż w końcu Valyrianie, którzy założyli swoją kolonię na Smoczej Skale w 326 BC. Dayne'owie datują początki swojego rodu na ok. 10000 BC wprawdzie wpasowują się w chronologię (Pierwsi Ludzie przybyli najpierw do Dorne po istniejącym wówczas lądowym połączeniu między Westeros a Essos), ale w typowy wygląd Pierwszych Ludzi już nie. Weźmy choćby Starków czy inne rody Północy - posiadające najczystszą krew Pierwszych Ludzi na południe od Muru. Weźmy Wolnych Ludzi - nie przypominają za bardzo Valyrian, prawda? Przedstawiciele typowo andalskich rodów - Arrynów czy Tyrellów - również nie posiadają valyriańskiego wyglądu, nie wspominając już o Rhoynarach. Ba, Dayne'owie nie są podobni nawet do innych Dornijczyków:

    All three sorts seemed well represented in Doran’s retinue. The salty Dornishmen were lithe and dark, with smooth olive skin and long black hair streaming in the wind. The sandy Dornishmen were even darker, their faces burned brown by the hot Dornish sun. They wound long bright scarfs around their helms to ward off sunstroke. The stony Dornishmen were biggest and fairest, sons of the Andals and the First Men, brownhaired or blond, with faces that freckled or burned in the sun instead of browning.

    Pozostają więc tylko Valyrianie, z którymi nie licząc Dyanny Dayne'owie się nie mieszali. Valyrianie... lub ich przodkowie.

    Jasne miecze

    “And now it begins,” said Ser Arthur Dayne, the Sword of the Morning. He unsheathed Dawn and held it with both hands. The blade was pale as milkglass, alive with light.

    Świt, oprócz nietypowego wyglądu Dayne'ów, jest drugą przyczyną ich wyjątkowości. Miecz wykuty z serca meteorytu nie przypomina ani zwykłego stalowego oręża, ani jeszcze bardziej znanych ostrzy valyriańskich. Jednocześnie Świt ma właściwości najlepszych mieczy Valyrian - niesamowitą ostrość i lekkość.

    Nietypowa jest także tradycja dzierżenia tego oręża - nie przechodzi on z lorda na lorda, ale jest tak jakby własnością całego rodu i tylko najbardziej godni Dayne'owie mają prawo nim władać i nosić zaszczytny tytuł Miecza Poranka. Są też okresy, w których żaden z Dayne'ów Świtu nie używa - tak jest chociażby od śmierci ser Arthura pod Wieżą Radości.

    Świt wydaje się być idealnym kandydatem na Światłonoścę i taki wariant rozważał już DaeL. Oczywiście niemal wszystkie elementy tutaj do siebie pasują, ale tylko przy założeniu, że Azor Ahai miał dobre intencje, a Światłonośca rzeczywiście pozwolił mu zakończyć Długą Noc. Jak wiemy z poprzedniej części analizy wcale tak nie musiało być. Dodatkowo założeniu, że Azor Ahai jest zbawcą oznacza, że zbawcą jest ktoś najprawdopodobniej ktoś z dwójki Targaryenów - Jon lub Daenerys. Musielibyśmy się mocno nagimnastykować, żeby powiązać ich z Dayne'ami (Jon jako syn Ashary i Neda? Danerys jako córka Arthura i Rhaelli?). Jest jeszcze ewentualnie opcja, że któreś z nich dostanie Świt na podobnej zasadzie jak Jon dostał Długi Pazur od Jeora Mormonta.

    Jeśli jednak Świt nie jest Światłonoścą, to czym jest?

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Dokładnie tak! Takie same miecze dzierżyli w dłoniach starożytni cesarze WCŚ, których zobaczyła we śnie Daenerys Targaryen niedługo przed wykluciem smoków. Ich wygląd pasuje zarówno do Valyrian, jak i do Dayne'ów. Mamy więc brakujące ogniwo - Dayne'owie są w rzeczywistości potomkami władców największego imperium w dziejach. Razem z Pierwszymi Ludźmi dotarli do Westeros, gdzie wykuli miecz z serca spadającej gwiazdy i założyli swoją siedzibę.

    A Valyrianie? Również wywodzą się z WCŚ. Ale z nieco innej gałęzi.

    Ciemne miecze

    Dualizm jest dość częstym motywem w sadze (choćby R'hllor vs Wielki Inny), nie inaczej jest w przypadku mieczy. Valyriańska stal jest ciemna w odróżnieniu od mlecznobiałego Świtu. Nazwy targaryeńskich mieczy - Mroczna Siostra i Blackfyre (Czarny Ogień) - są nacechowane negatywnie, podczas gdy Świt jest obietnicą słońca i światła. Zresztą większość valyriańskich oręży ma kiepsko kojarzące się imiona - Jad Serca, Smętna Dama, Zmierzch, Czerwony Deszcz, Wdowi Płacz, Lament czy w końcu Twórca Sierot.

    Sam proces tworzenia valyriańskich mieczy jest zresztą bardzo podobny do tego, w którym powstał Światłonośca. Obecnie jedynie kowale z Qohoru potrafią przekuwać valyriańską stal tak aby nie straciła ona swoich właściwości (vide Lód, Wdowi Płacz i Wierny Przysiędze). Maester Pol odkrył w jaki sposób to się dzieje - qohoriccy kowale poświęcają życie niewolników przy wykuwaniu oręża. Jestem przekonany, że jest to zapożyczenie od Valyrian, którzy niewolników mieli pod dostatkiem. Mamy więc ogień i krew, potrzebne do stworzenia magicznego oręża.

    Skoro tak, to Valyrianie jak najbardziej mogą pochodzić od jednego z władców WCŚ. Od ostatniego i najbardziej mrocznego władcy. Krwawnikowego Cesarza, Azora Ahai, który pierwszego Światłonoścę wykuł w Czternastu Płomieniach Valyrii i zahartował w sercu swojej siostry i żony.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Wymarłe rody Westeros - Gardenerowie

    Zanim Aegon Zdobywca łaskawie oddał Reach we władania Tyrellów, południowo-zachodnia część Westeros przez setki lat znajdowała się w rękach Gardenerów. Ród ten w prostej linii wywodził się od Gartha Zielonorękiego, legendarnego najwyższego króla Pierwszych Ludzi, który poprowadził ich z Essos do Westeros - niektóre podania przypisują mu bycie pierwszym człowiekiem w Westeros w ogóle, a nawet bycie bogiem. Garth miał nauczyć ludzi uprawiać ziemię, a gdziekolwiek się pojawiał, tam wyrastały gospodarstwa i sady. Czynił kobiety płodnymi, nastolatki zakwitały dzięki jego uśmiechowi, jego błogosławieństwo przynosiło mnogie ciąże, a ojcowie oddawali mu swoje dziewicze córki by zapewnić sobie bogate plony. Krótko mówiąc - Garth był klasycznym przykładem bóstwa urodzaju i płodności. Istnieje oczywiście także ciemna strona Gartha Zielonorękiego - według niektórych legend był mrocznym bogiem, który żądał krwawych ofiar by przynieść urodzaj, a także umierał każdej jesieni i odradzał się na wiosnę.

    Niezależnie od tego która wersja jest prawdziwa, najważniejsze rody Reach przypisują sobie pochodzenie od Gartha (Starkowie również mogą od niego pochodzić*). Skupmy się jednak na linii wywodzącej się od najstarszego syna Gartha Zielonorękiego - Gartha Gardenera, czyli po prostu Ogrodnika.

    * Jeden z synów Gartha - Brandon od Zakrwawionego Miecza - mógłby być przodkiem Starków poprzez pokrewieństwo z Brandonem Budowniczym (skojarzenie budowane oczywiście na tym samym imieniu, które jest rodowym imieniem Starków). Co ciekawe Północ odrzuca pogląd, iż Garth był najwyższym królem Pierwszych Ludzi. Królem miał być nieznany przodek rodu Dustinów z Barrowton.

    Dynastia Ogrodników
    Początek dynastii Gardenerów datuje się na początek Ery Herosów, co wskazuje na to, że Garth Zielonoręki musiał żyć co najmniej cztery tysiące lat (bardzo ładnie wpasowuje się w serię innych Wielkich Przedwiecznych jak Szary Król czy cesarze WCŚ władający przez tysiąclecia). Garth Gardener założył swoją siedzibę - Wysogród - na wzgórzu nad brzegiem Manderu. Nosił koronę z winorośli i kwiatów, zaś jego tronem było Dębowe Siedzisko, żywe krzesło wyryte w dębie zasadzonym przez jego ojca. Królestwo Gartha i jego potomków początkowo obejmowało tylko brzegi Manderu aż do ujścia i Wysp Tarczowych, ale z czasem zaczęło pokojowo rosnąć - poprzez pakty, małżeństwa i rozwiązywanie kłótni między pomniejszymi lordami, aż w końcu osiągnęło mniej więcej obecny kształt. Głównymi wrogami Reach stali się Dornijczycy i Żelaźni Ludzie (tak jakby coś zmieniło się do tej pory...), w walkach z którymi wsławili się i ginęli kolejni władcy.

    Złoty wiek Reach przypada na rządy Gartha VII znanego jako Złota Ręka. Władał on przez ponad osiemdziesiąt lat, z czego większość przebiegała w pokoju. Przeprowadził on jednak kilka znaczących kampanii wojennych - obronił królestwo przed inwazją Dornijczyków, odbił Wyspy Tarczowe z rąk Żelaznych Ludzi, a w końcu pokonał Króla Skały i Króla Burzy w Bitwie Trzech Armii, a następujący po niej pokój przypieczętował małżeństwami i określeniem granic między królestwami.

    'Inwazja' Andalów
    Do Reach Andalowie dotarli stosunkowo późno - floty Arbor i Starego Miasta skutecznie broniły wybrzeża. Andalska burza zdążyła już wytracić swój impet zanim dotarła z Doliny (gdzie pierwotnie wylądowali Andalowie) do Reach. Andalowie wyhodowali także stadko pomniejszych władców, którzy popełnili ten sam błąd co Pierwsi Ludzie - zamiast się zjednoczyć, pogrążyli się w bratobójczych walkach. Mimo że Wysogród pieczołowicie przygotowywał się do odparcia inwazji, to nigdy do niej nie doszło. Na Dębowym Siedzisku zasiadało kolejno Trzech Mądrych Króli, którzy wobec Andalów prowadzili politykę asymilacji, a nie wojen. Garth IX przyjął na swój dwór septona i zezwolił na budowę pierwszych septów, jego syn Merle I przyjął Wiarę, zaś jego syn Gwayne V był pierwszym władcą Reach urodzonym jako wyznawca Siedmiu i pierwszym, którego pasowano na rycerza. Kolejni Gardenerowie brali sobie za żony andalskie księżniczki, a na służbę przyjmowali andalskich rycerzy. Jeden z nich - ser Alester Tyrell - został gwardzistą Gwayne'a V, zaś jego potomkowie stali się dziedzicznymi zarządcami Wysogrodu.

    Kolejni władcy nie byli już tak szczęśliwi dla Reach. Królestwo pogrążyło się w wojnach ze wszystkimi sąsiadami. Gyles III podbił większość Krain Burzy, ale zaraz potem musiał zmierzyć się z atakiem Lannisterów, Dornijczyków i władców Dorzecza, co skończyło się śmiercią Gylesa na dyzenterię, a Reach ostatecznie nie zyskało nic poza narobieniem sobie wrogów i zbędnym rozlewem krwi.

    Pierwszy upadek Gardenerowie przeżyli jednak pod rządami Gartha X. Miał on tylko córki, które wyszły za Manderly'ego i Peake'a. Gdy lordowie rozpętali wojnę domową o sukcesję w Reach, na królestwo napadli Lannisterowie, Durrandonowie i Dornijczycy, którzy złupili Wysogród i zniszczyli Dębowe Siedzisko. Przez dekadę Reach znajdowało się w rozkładzie, aż Osmund Tyrell opanował sytuację i koronował kuzyna Gartha, Merna VI. Reach zdołało się odrodzić, ale do czasów złotego wieku już nie powróciło.

    Ostateczny upadek
    Wszystko co dobre skończyło się wraz z inwazją Aegona Zdobywcy. Tę historię znamy zapewne lepiej. Połączone siły Gardenereów i Lannisterów starły się z pięciokrotnie mniejszym zastępem Targaryenów i nawet zdołały przełamać ich linie, ale wypuszczenie jednocześnie trzech smoków rozstrzygnęło bitwę na Polu Ognia. Wszyscy Gardenerowie spłonęli (jeden zmarł trzy dni po bitwie od oparzeń). W Reach nastał czas Tyrellów.

    Pokłosie
    Choć Gardenerowie nie istnieją w chwili rozpoczęcia sagi, to jednak mogą istotnie wpłynąć (lub już wpłynęły) na przyszłe wydarzenia:
    - Tyrellowie pochodzą od Gartha Zielonorękiego tylko w linii żeńskiej i to poprzez małżeństwa z Gardenerami. Dla starych i potężnych rodów które mogą pochwalić się pochodzeniem w linii prostej (Tarlych, Rowanów, Hightowerów, Florentów) jest to powód do wysuwania pretensji do władzy nad Reach.
    - Złote dłonie, monety bite przez Gardenerów, są wykorzystywane przez Królową Cierni do oszukiwania nieostrożnych rzemieślników i kupców, zaś przez Varysa do zasiania wrogości między Lannisterami a Tyrellami.
    - Zakon Zielonej Dłoni (od herbu Gardenerów) powstał jeszcze w czasach przed Podbojem. Należeli do niego najlepsi i najbardziej cnotliwi rycerze. Ostatni oficjalni członkowie Zakonu zginęli na Polu Ognia, ale Manderly'owie nadal przypisują sobie przynależność do Zakonu (w końcu są rodem Pierwszych Ludzi z Reach, który został wygnany na Północ i to po nich została nazwana główna rzeka królestwa Ogrodników).

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Długa Noc - część V - Azor Ahai

    Azora Ahai wstępnie analizowałem w kontekście przepowiedni z Asshai, według której jest obiecanym zbawcą świata. Jednocześnie połączyłem jego postać z księciem, którego obiecano i ostatnim bohaterem. Wierząc w słowa proroctwa i intencje Melisandre oraz łącząc je z westeroskimi legendami, można z dużą dozą pewności stwierdzić, że Azorem Ahai ostatecznie będzie Jon Snow. Dziś przyjrzyjmy się jednak postaci AA z drugiej strony, bez zawężania potencjalnych kandydatów do potomków Aerysa Szalonego.

    Mroczna legenda

    Do you know the tale of the forging of Lightbringer? I shall tell it to you. It was a time when darkness lay heavy on the world. To oppose it, the hero must have a hero's blade, oh, like none that had ever been. And so for thirty days and thirty nights Azor Ahai labored sleepless in the temple, forging a blade in the sacred fires. Heat and hammer and fold, heat and hammer and fold, oh, yes, until the sword was done. Yet when he plunged it into water to temper the steel it burst asunder.
    Being a hero, it was not for him to shrug and go in search of excellent grapes such as these, so again he began. The second time it took him fifty days and fifty nights, and this sword seemed even finer than the first. Azor Ahai captured a lion, to temper the blade by plunging it through the beast's red heart, but once more the steel shattered and split. Great was his woe and great was his sorrow then, for he knew what he must do.
    A hundred days and a hundred nights he labored on the third blade, and as it glowed white-hot in the sacred fires, he summoned his wife. "Nissa Nissa" he said to her, for that was her name, "bare your breast, and know that I love you best of all that is in this world." She did this thing, why I cannot say, and Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon, but her blood and her soul and her strength and her courage all went into the steel. Such is the tale of the forging of Lightbringer, the Red Sword of Heroes.


    Treść legendy zawdzięczamy oczywiście Salladhorowi Saanowi. Jednak jest ona pełna tak wielu nieścisłości, że aż dziwne, że rozsądny i mądry Jedyny Prawdziwy Król wziął ją za prawdziwą. Zacznijmy od samego początku. Jako główne zagrożenie Długiej Nocy przedstawia ona ciemność, która ogarnęła świat. Nie jest powiedziane w jaki sposób Światłonośca ma pokonać ową ciemność. Rhoynarowie odgonili mrok i zimno swoimi pieśniami, zaś ostatni bohater użył obsydianu do pokonania Innych. Z całej historii magicznego miecza wiemy tylko, że potrafił podpalić bestię, z którą walczył Azor Ahai. Oczywiście możemy tutaj spekulować, że AA walczył za pomocą miecza z Innym, ale jednak w całej historii brakuje wyjaśnienia jak AA zakończył Długą Noc. Poza tym stwierdzenie, że heros musi mieć fajny miecz brzmi dosyć infantylnie - ostatni bohater zapewne walczył kijem z zaczepionym kawałkiem magicznego kamienia.

    Azor Ahai przez miesiąc wykuwa miecz w świątyni, zaś za kuźnię służą mu święte ognie. Pierwsze skojarzenie - oczywiście Czternaście Płomieni Valyrii. Problem w tym, że Valyria powstała długo po Długiej Nocy, zaś sami Valyrianie nie byli przesadnie pobożni. Jednak w czasach analizowanego kataklizmu całkiem prężnie działał Kult Gwiezdnej Mądrości, którego świątynie przetrwały do dziś, a niegdyś być może znajdowały się także na przyszłych Włościach białowłosych jeźdźców smoków.

    Nasz pan kowal próbuje zahartować miecz w wodzie - oręż jednak rozlatuje się, podobnie kończy się próba zahartowania go w sercu lwa. W końcu Azor Ahai postanawia wykorzystać swoją żonę - jej ofiara w końcu tworzy Światłonoścę, Czerwony Miecz Bohaterów. Cały rytuał wykuwania oręża śmierdzi na odległość. AA wykorzystuje święte ognie (magia ognia jak się patrzy) i żywe ofiary - najpierw z lwa, a potem z własnej żony. Połączenie magii ognia i krwi... Czy nie brzmi to znajomo? Mamy z tym w końcu do czynienia w całej sadze. Melisandre chce spalić królewskiego bękarta aby obudzić kamiennego smoka, Victarion składa ofiary z ludzi R'hllorowi żeby zapewnić korzystne wiatry Żelaznej Flocie i dotrzeć do smoków w Zatoce Niewolniczej, Aegon V chciał wykorzystać dziki ogień i targaryeńską krew do wyklucia smoków, a w końcu Daenerys powtarza rytuał swojego pradziadka (ogień, maegi i królewska krew Drogo) i doprowadza do odrodzenia ziejących ogniem bestii. Schemat cały czas się powtarza - krew, ogień, smoki. Chyba nie muszę przypominać rodowego zawołania Targaryenów? Sam fakt, że Światłonośca na swój sposób płonie i daje ciepło (mówię o prawdziwym Światłonoścy, nie o fałszywce Stannisa) oraz potrafi spalić inną istotę, prowadzi do jednego wniosku - to nie musi być miecz. Równie dobrze Światłonoścą może być smok.

    Na początku analizy postaci Krwawnikowego Cesarza wspomniałem, że oprócz niego jeszcze ktoś doprowadził do zniszczenia księżyca i Długiej Nocy. Tożsamość drugiego łobuza wprost podaje nam legenda o Azorze Ahai:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon

    Porównajmy to z legendą o pochodzeniu smoków z księżyca...

    Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    Chwila moment, czyli Azor Ahai poprzez złożenie ofiary ze swojej żony i chęć uratowania świata, tak naprawdę zniszczył księżyc? Nie miał być przypadkiem wybawcą?

    Wiele imion Azora Ahai
    Kilkukrotnie wspominałem o tym, że AA jest znany w Essos pod kilkoma imionami (Yin Tar, Hyrkoon Bohater, Nefarion, Eldric Shadowchaser -specjalnie podaję angielski przydomek),. Analizowałem je bardziej pod kątem lokalizacji Długiej Nocy, ale teraz przyjrzyjmy się bliżej miejscom, z którymi związany jest nasz 'wybawca':
    - Asshai. Miasto, z którego pochodzi legenda o AA i prawdopodobnie sam AA. Miasto z czarnego kamienia, który wchłania światło, miasto zbudowane prawdopodobnie przez Krwawnikowego Cesarza, siedlisko różnorakich czarnoksiężników i wyznawców najstraszniejszych bogów - między innymi Wielkiego Innego aka Lwa Nocy.
    - Yin. Stolica Yi Ti, miejsce związane z Yin Tarem. Możliwe, że miasto było siedzibą Krwawnikowego Cesarza.
    - Patriarchat Hyrkoonu. Założony przez Hyrkoona Bohatera, w czasie wojen z Jhogos Nhai mieszkańcy Patriarchatu oddawali ofiarę z jeźdźców zorsów swoim mrocznym bogom.
    - Nefer. Założone przez Nefariona, miasto znane jako siedziba różnej maści oprawców i nekromantów.
    - Eldric Shadowchaser. Imię wskazuje na powiązania z Pierwszymi Ludźmi. Ciekawszy jest jego przydomek. Został przetłumaczony jako Pogromca Cieni, ale moim zdaniem lepiej pasuje Łowca Cieni, Ścigający Cienie. A cienie można ścigać nie tylko po to, by z nimi walczyć. Można też podróżować po Krainach Cieni, choć niewielu jest na tyle odważnych.
    - Huzhor Amai. Niespodzianka? Cóż, na skojarzenie Huzhor Amai - Azor Ahai nie jest trudno wpaść. Mamy więc też przodka Pierwszy Ludzi, którego matką była tajemnicza królowa rybaczka.
    - Hugor ze Wzgórza. Skoro jest Huzhor, to Hugor aka Hukko, pierwszy król Andalów koronowany przez Siedmiu, również tu pasuje. Zwłaszcza jeśli powiążemy Siedmiu z krwawnikowym Kultem Gwiezdnej Mądrości.

    No to mamy niezłą menażerię. Założyciele królestw, protoplaści Pierwszych Ludzi i Andalów, budowniczowie miast o mrocznej reputacji. Tu i tam powiązani z Krwawnikowym Cesarzem. Umoczeni w rytuał magii ognia i krwi, który doprowadził do zniszczenia księżyca i Długiej Nocy. Według proroctwa z Asshai zbawcy planety. Coś tu mocno zgrzyta. A najbardziej zgrzyta to, że postać mająca pokonać ciemność, pochodzi z Krain Cieni. Z miasta, którego mury piją światło. Z miasta zbudowanego przez innego sprawcę Długiej Nocy - Krwawnikowego Cesarza. Innego? Czy też może jedną i tą samą osobę? Ostatniego, krwawego władcę Wielkiego Cesarstwa Świtu, Azora Ahai, który zamordował swoją siostrę (i/lub żonę) Nissę Nissę, poprzednią cesarzową?

    Skoro Asshai, miasto mroku, jakoby wydało pogromcę ciemności (a w rzeczywistości sprawcę kataklizmu) i przepowiada jego powrót, to jak Mur zbudowany z lodu ma powstrzymać Innych, których żywiołem jest właśnie lód?

    I czy do kolejnego, symbolicznego, zniszczenia księżyca nie doszło w chwili wyklucia smoków przez Daenerys?

    She heard a crack, the sound of shattering stone. (...) And there came a second crack, loud and sharp as thunder (...) The third crack was as loud and sharp as the breaking of the world.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Długa Noc - część IV - Wielcy Przedwieczni

    W poprzedniej części analizy przyjrzeliśmy się bliżej zagadkowym czarnym kamieniom, tajemniczemu materiałowi, z którego stworzono wiele budowli w całym znanym świecie. Dziś skupmy się na samych budowniczych. Częściowo już opisywałem ich w przeglądzie geograficznym co ciekawszych krain, tutaj więc tylko wspomnę o nich wraz z podaniem stosownego odnośnika.

    Merlingi, Żelaźni, Wysocy i Pierwsi Ludzie

    W poprzednim wpisie o Długiej Nocy przytoczyłem hipotezę maestera Therona, według której Tron z Morskiego Kamienia został stworzony przez nieznaną rasę Głębinowców, zaś sami Żelaźni Ludzie są ich potomkami. Z kolei mieszkańcy Żelaznych Wysp uważają, że pochodzą z głębin oceanu i bliżej im do ryb oraz merlingów, niż do ludzi. Są również teorie, że Tron i Żelaźni Ludzie pochodzą zza Morza Zachodzącego Słońca. Uważam, że wszystko powyższe łączy się w całość. Czarny kamień - jak spekulowałem w trzeciej części analizy - pochodzi najprawdopodobniej z Krain Cienia lub terenów położonych za nimi. Stamtąd pochodzić może także tajemnicza rasa, która stworzyła Tron i dała początek Żelaznym Ludziom.

    Teorie te podpiera legenda o Szarym Królu, pierwszym władcy Żelaznych Wysp. Podania mówią, że zabił morską smoczycę Naggę i zbudował z jej kości olbrzymią komnatę, w której ogrzewał się jej żywym ogniem. Pojął także za żonę syrenę, a ich dzieci mogły żyć zarówno w morzu, jak i na lądzie. Drwił z Boga Sztormów, aż ten uderzył piorunem w drzewo i podpalił je, dzięki czemu ludzkość zyskała ogień. Nauczył także ludzi tworzyć sieci i żagle oraz zbudował pierwszy langskip z bladego drewna Ygg, demonicznego drzewa żywiącego się ludzkim mięsem. W końcu, po 1007 latach panowania, udał się do komnat Utopionego Boga, zaś jego synowie i brat dali początek rodom Żelaznych Wysp.

    Jest jeszcze jedna rzecz wskazująca na to, że Żelaźni Ludzie nie są do końca ludzcy i nie pochodzą od Pierwszych Ludzi jak się powszechnie uważa. Pierwsi Ludzie nie byli żeglarzami (tą umiejętność przynieśli do Westeros dopiero Andalowie), zaś Żelaźni Ludzie wydają się być doskonale obeznani z okrętami 'od zawsze'.

    Legenda o Szarym Królu i jego żonie syrenie ma wspólne elementy z podaniem o Durranie Smutku Bogów. Zakochał się on w Elenei, córce boga morza i bogini wiatru, przez co sprowadził na siebie ich gniew. Zniszczyli oni siedzibę Durrana w noc jego ślubu z Elenei i zamordowali jego rodzinę oraz weselnych gości. Durran wypowiedział wówczas wojnę bogom i rozpoczął budowę kolejnych zamków. Każdy z nich był jednak niszczony przez bogów i dopiero siódma forteca, Koniec Burzy, oparł się ich gniewowi. Ponownie mamy tu do czynienia z bóstwami symbolizującymi wodę (Utopiony Bóg, bóg morza) i zjawiska atmosferyczne (Bóg Sztormów, bogini wiatru).

    Przeskoczmy na Wyspy Bazyliszkowe, a konkretnie Wyspę Ropuch. Tajemnicza rasa zbudowała tam wielki posąg ropuchy z czarnego kamienia, a mieszkańcy wyspy - charakteryzujący się rybimi twarzami i błonami między palcami - są uważani za potomków tej rasy. Ruiny z czarnego kamienia są także na sąsiednich wyspach. Kolejne podobieństwa znajdziemy po drugiej stronie Essos - na archipelagu Tysiąca Wysp, którego mieszkańcy czczą łuskowate bóstwa z głowami ryb.

    Merlingi przewijają się przez całą sagę. Król Merlingów ma swój posąg w Domu Czerni i Bieli w Braavos, zaś valyriański ród Velaryonów zawarł z nim pakt, dzięki czemu mógł się osiedlić na Driftmarku i otrzymał tron z wyrzuconego na brzeg drewna (porównajcie to z koroną z wyrzuconego na brzeg drewna, którą noszą królowie Żelaznych Ludzi!). Mamy też Plamę, błazna Shireen, który po trzydniowym pobycie w morzu otrzymał dar przewidywania przyszłości (polecam analizę jego piosenek klik). Przykłady ich obecności w historii uniwersum można mnożyć, ale myślę, że przedstawiłem dość dowodów, na ich istnienie (i tak ten wpis zrobił się dłuższy niż myślałem).

    Jest jeszcze coś. W Erze Świtu Morze Dothraków w rzeczywistości było ogromnym, śródlądowym morzem. Władały nim królowe rybaczki, których siedzibą był pływający pałac. Ich mądrość była legendarna, służyły radą królom i lordom, a ostatnia z nich urodziła Huzhora Amaia - założyciela Królestwa Sarnoru i pierwszego z Wysokich Ludzi. Morze z czasem zaczęło wysychać i zostały z niego tylko trzy jeziora (podobny los spotkał Patriarchat Hyrkoonu). W ich pobliżu Huzhor Amai założył królestwo i pojął za żony córki lordów z ludów Cymmaryjczyków, Gippów i Zoqora. Z czasem Wysocy Ludzie - gdyż tak nazywają siebie Sarnorczycy - stworzyli silne państwo, które walczyło z Ghiscarczykami i Qaathijczykami, aż podczas Stulecia Krwi zostało zniszczone przez Dothraków. Istnieje hipoteza, iż właśnie stamtąd, ze stepów powstałych po wyschnięciu wielkiego morza, pochodzą Pierwsi Ludzie.

    Mamy więc merlingi, przedwiecznych przodków Żelaznych Ludzi oraz twórców posągów i tronów z czarnego kamienia. Być może byli także protoplastami Wysokich i Pierwszych Ludzi. Ale chwila moment. Oprócz tajemniczych czarnych kamieni nie mają związku z Krwawnikowym Cesarzem, który obecnie jest wzięty na tapet? Kto zbudował pozostałe obiekty? Spokojnie za chwilę dojdziemy i do tego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Fortece i labirynty

    Z czarnego kamienia zbudowano również fortecę i labirynt w Starym Mieście (na jej podobieństwa z Tronem uwagę zwracał także maester Theron). Dodatkowo sam ród Hightowerów, władający Starym Miastem i przyległościami, wcale nie musi pochodzić od Pierwszych Ludzi - pierwsze osady u ujścia Miodowiny (czyli tam gdzie leży Stare Miasto) powstały na długo przed Pierwszymi Ludźmi i zostały stworzone przez żeglarzy i kupców. Zdecydowanie wygląda to na przyczółek WCŚ - forteca z czarnego kamienia miała chronić niewielkie miasteczko i port przed... no właśnie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Pięć podobnych fortec Perłowy Cesarz postawił na wschodniej granicy państwa, gdzie bronił cesarstwa przed Lwem Nocy i jego demonami. Za chwilę do tego wrócimy i wszystko złożymy w całość.

    W poprzedniej części analizy wspomniałem o podobieństwie labiryntu ze Starego Miasta a tymi z Lorath. Wprawdzie nie zostały one stworzone z czarnego kamienia, lecz tam również istaniała jakaś tajemnicza rasa, roboczo nazywana budowniczymi labiryntów. Ich budowle pojawiają się właściwie na wszystkich wyspach, na których leży Lorath. Przeznaczenie labiryntów nie jest znane - budowniczowie nie zostawili żadnych zapisków. Sądząc po ich kościach byli oni masywnie zbudowani i wyżsi od ludzi, co sugeruje, że mogli być mieszanką ludzi i olbrzymów. Według legend zostali zniszczeni przez potwory z morza - merlingi, selkie lub ludzi-morsów.*

    *Tutaj pozwolę sobie na małą ciekawostkę - Farwyndowie z Ostatniego Światła, najdalej na zachód wysuniętej wyspy Westeros, są podejrzewani o bycie wargami i przejmowanie kontroli nad morskimi zwierzętami - między innymi morsami. Podczas Królewskiego Wiecu proponowali Żelaznym Ludziom udanie się do krainy wiecznej szczęśliwości za Morzem Zachodzącego Słońca.

    Przedwieczni Bogowie na Ziemi... ale nie z Ziemi

    Tytuł tego wpisu nie wziął się tylko z twórczości Lovecrafta (chociaż Martin tu i tam z niej czerpie), ale także z rasy, która istnieje w uniwersum Lodu i Ognia. Mowa oczywiście o Przedwiecznych zamieszkujących podziemne labirynty wyspy Leng i doradzających boginiom-cesarzowym od wieków. Cały ten przydługi wstęp posłużył mi do pokazania, że różne istoty uważane za bogów są tak naprawdę protoplastami obecnych ludzi. I tak jak Żelaźni Ludzie pochodzą od Głębinowców, Pierwsi Ludzie od księżycowych rybaczek i Huzhor Amaia, Lengijczycy od Przedwiecznych itd. (a dodajmy do tego Siedmiu, którzy żyli w ludzkiej postaci razem z Andalami), tak Wielkie Cesarstwo Świtu pochodzi od nieznanej rasy, która być może nie pochodzi z Planetos.

    W poprzednim wpisie, który zapoczątkował kontynuowaną tutaj analizę Krwawnikowego Cesarza (brawo, wreszcie przechodzę do sedna), wspomniałem, iż pochodził on bóstw, które odpaliły Długą Noc. Cofając się w drzewie genealogicznym dochodzimy do Boga na Ziemi, pierwszego cesarza, i zakładamy foliowe czapeczki. Bóg na Ziemi był jedynym dzieckiem Panny Zrobionej ze Światła i Lwa Nocy. Władał WCŚ przez dziesięć tysięcy lat,

    aż wreszcie odszedł on między gwiazdy, dołączając do swych przodków
    Tak jest, największy z przedwiecznych nie ma ziemskiego (planetowskiego?) rodowodu! W takim razie kim u licha są jego rodzice?

    Yitijska legenda o Długiej Nocy mówi, że Krwawa Zdrada (czyli zamordowanie Ametystowej Cesarzowej przez Krwawnikowego Cesarza) spowodowała, że

    Zrozpaczona złem, które zapanowało na świecie, Panna Zrobiona ze Światła odwróciła się do niego plecami, a Lew Nocy uwolnił całą moc swego gniewu, by ukarać ludzką niegodziwość.

    Panna Zrobiona ze Światła... Pierwszym nasuwającym się skojarzeniem jest Słońce, które 'odwróciło się' od Planetos. Drugim jest Księżyc, którego zniszczenie również mogło doprowadzić do Długiej Nocy. Skłaniałbym się jednak ku pierwszej opcji - Panna jest 'zrobiona ze światła', zaś Księżyc tylko 'świeci' światłem odbitym. Na 'solarny charakter' bogini wskazuje też przydomek Krwawnikowego, a właściwie Heliotropowego Cesarza. Heliotrop można przetłumaczyć z greki jako obracające, odwracające się słońce. Idealnie pasuje to do słońca, które 'odwróciło się' od planety w konsekwencji działań Krwawnikowego Cesarza, przez co zapadła trwająca pokolenie noc.

    Lwa Nocy i jego demony już w jednym ze starszych wpisów skojarzyłem z Innymi i ich upiorami (podobnie jak Pięć Fortów jest wschodnim odpowiednikiem Muru). O nim wiemy nieco więcej. Jest nadal czczony w Yi Ti, ma swój posąg w Domu Czerni i Bieli w Braavos, a Ludzie bez Twarzy wierzą, że jest on kolejną interpretacją Boga o Wielu Twarzach - czyli w praktyce Boga Śmierci. Przede wszystkim jednak stanowił zagrożenie na długo przed Długą Nocą - Pięć Fortów zostało zbudowanych za czasów Perłowego Cesarza, wnuka Lwa Nocy, około roku 12 000 BC (Długa Noc rozpoczęła się ok. roku 8000 BC). Oprócz tego fortece miały bronić WCŚ nie tylko przed Lwem Nocy, ale i jego demonami. Jego demonami? Czy nie brzmi to znajomo?

    "Your Drowned God is a demon," the black priest Moqorro said afterward. "He is no more than a thrall of the Other, the dark god whose name must not be spoken."

    Tak jest! Merlingi, Głębinowcy, utopieni bogowie morza - nazywajmy ich jak chcemy - są sługami Innych. Przez wieki zaznaczali swoją obecność na wyspach i wybrzeżach całego Planetos. Zniszczyli konkurencyjnych budowniczych z wysp Lorath, aż w końcu dali początek Żelaznym Ludziom, mieszkańcom Wyspy Ropuch czy tubylcom z archipelagu Tysiąca Wysp.

    Poszukajmy jeszcze kosmicznego pochodzenia protoplastów Krwawnikowego Cesarza i jego siostry, bardzo symbolicznego pochodzenia, które jednak pięknie składa się w całość ze wszystkim co do tej pory przeanalizowaliśmy. Skoro Panna Zrobiona ze Światła jest Słońcem, to kim może być Lew Nocy, jeśli nie Księżycem?

    “He told me the moon was an egg, Khaleesi,” the Lysene girl said. “Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun. That is why dragons breathe flame. One day the other moon will kiss the sun too, and then it will crack and the dragons will return.”
    The two Dothraki girls giggled and laughed. “You are foolish strawhead slave,” Irri said.
    “Moon is no egg. Moon is god, woman wife of sun. It is known.”


    Hola hola, wierzymy w wielką miłość Słońca i Księżyca, które za mocno się przytuliły do siebie, ale przecież Księżyc miał być facetem, a nie kobietą!? Ale czy przepowiednie o valonqarze czy księciu, którego obiecano, nie nauczyły nas, że w Świecie Lodu i Ognia nie należy przywiązywać zbyt dużej uwagi do płci? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Oczywiście to przede wszystkim symbolika, a bez dostępu do yitijskich bibliotek lub szuflady z notatkami Martina możemy tylko bawić się skojarzeniami. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, że Panna Zrobiona ze Światła i Lew Nocy są magicznymi bytami pochodzącymi z kosmosu, które potrafią na zmianę utrzymywać Planetos we względnej równowadze lub zsyłać na ludzi gniew boży.

    Mamy więc Boga na Ziemi, magiczne dziecko dwóch bóstw, które przeżyło dziesięć tysiącleci. Mamy jego potomków, Perłowego, Jadeitowego, Turmalinowego, Onyksowego, Topazowego i Opalowego Cesarza, a w końcu jego dzieci, Ametystową Cesarzą i wyrodnego Krwawnikowego Cesarza. Wszystkich pochodzących z księżycowego, smoczego nasienia, pojawiających się w śnie pewnej Valyrianki o ametystowych oczach tuż przed cudownym wykluciem się trzech ziejących ogniem bestii:

    “ . . . want to wake the dragon . . . ”
    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade. “Faster,” they cried, “faster, faster.” She raced, her feet melting the stone wherever they touched. “Faster!” the ghosts cried as one, and she screamed and threw herself forward. A great knife of pain ripped down her back, and she felt her skin tear open and smelled the stench of burning blood and saw the shadow of wings. And Daenerys Targaryen flew.


    Władcy Wielkiego Cesarstwa Świtu z mieczami bladego ognia. Czy czegoś to nie przypomina?

    “And now it begins,” said Ser Arthur Dayne, the Sword of the Morning. He unsheathed Dawn and held it with both hands. The blade was pale as milkglass, alive with light.

    Zaraz zaraz, a Asshai i Yeen? Kto je zbudował? Cóż, biorąc pod uwagę ich złowrogi charakter (w Asshai umierają zwierzęta i nie rodzą się dzieci, zaś mury miasta 'pochłaniają światło', zaś w Yeen nie ma żadnej roślinności, chociaż dookoła rośnie potężna dżungla) i rozmach oraz ilość zużytego czarnego kamienia, z którym równać może się tylko Pięć Fortów, kandydat jest tylko jeden - Krwawnikowy Cesarz.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Wymarłe rody Westeros - Reyne'owie i Tarbeckowie
    Zgodnie z ankietą (no prawie) przedstawiam pierwszy wpis o wymarłych rodach Westeros. Skupię się na tych ciekawszych, chociaż myślę, że zacząłem od dwóch najbliższych sadze, jako że do ich upadku doprowadził nie kto inny jak Tywin Lannister. Ten Tywin Lannister. A ich upadek bardzo przypomina upadek Targaryenów i Starków.

    Czerwone lwy z Castamere
    Historia Reyne'ów sięga aż do Ery Herosów i Pierwszych Ludzi, którzy założyli swoją siedzibę w pobliżu kopalni srebra i złota. Ich związki z podziemiami były na tyle silne, że Castamere w dziewięćdziesięciu procentach znajduje się pod ziemią, zaś na powierzchni zbudowano niewielkie fortyfikacje mające bronić wejść do kopalni.

    W pewnym momencie Ery Herosów włości Reyne'ów zostały włączone do Królestwa Skały dzięki mariażowi Loreona Lannistera i nieznanej z imienia Reyne'ówny. Czerwone lwy z Castamere były jednak kłopotliwymi wasalami dla złotych lwów z Casterly Rock - byli równie bogaci, równie silni i równie ambitni. O ile jeszcze w czasie Tańca Smoków Reyne'owie podążyli za rozkazami swojego seniora i poparli króla Aegona II (ówczesny lord Reyne zginął w czasie bitwy nad Okiem Boga), o tyle już w trakcie pierwszej rebelii Blackfyre'ów ser Robb Reyne, jeden z najlepszych rycerzy swej epoki, po stronie czarnego smoka, a nie Targaryenów. Był to tylko przedsmak tego, co nastąpiło kilkadziesiąt lat później.

    Czerwona lwica Ellyn
    Za czasów panowania króla Maekara I Zachodem władał lord Gerold Lannister. Jego najstarszy syn i dziedzic, Tywald, został w młodości zaręczony z Ellyn Reyne, córką lorda Roberta, temperamentną i ambitną kobietą, która marzyła o zostaniu lady Casterly Rock. Tywald zginął jednak podczas powstanie Peake'ów, a przed śmiercią poprosił swojego bliźniaka Tiona o przejęcie narzeczonej (w tym samym buncie zginęli król Maekar i lord Robert). Tion był wprawdzie zaręczony z córką lorda Rowana, ale ostatecznie przekonał swojego ojca do spełnienia ostatniej woli Tywalda (zwłaszcza, że uwiodła go Ellyn). W 235 AC doszło do podwójnego ślubu - Tiona i Ellyn oraz jego młodszego brata Tytosa i Jeyne Marbrand.

    Starzejący się lord Gerold ustąpił nieco swojemu nowemu dziedzicowi, zaś Ellyn w praktyce spełniła swoje marzenie - była panią Casterly Rock. Oczywiście od razu przystąpiła do wzmacniania pozycji swojej i swojego rodu, m. in. poprzez obsypywanie honorami swoich braci, Rogera i Reynarda. Dobre czasy skończyły się rok po ślubie. Tion zginął podczas czwartej rebelii Blackfyre'ów, zaś nowym następcą został Tytos. Lord Gerald, chcąc przygotować trzeciego syna do sprawowania władzy, wrócił z emerytury i ponownie wciągnął się w wir dworskich intryg. Ellyn próbowała nieudanie uwieść Tytosa, udawała ciążę, ale i tak straciła wpływy na rzecz swojej szwagierki Jeyne, zaś Reyne'owie musieli opuścić dwór Lannisterów. Samo starcie Ellyn i Jeyne zostało określone przez nadwornego błazna jako wojna macic. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tarbeckowie z Tarbeck Hall
    Ród Tarbecków nie wyróżniał się niczym niezwykłym przez stulecia bycia wasalem Lannisterów (nie licząc popierania obu stron konfliktu podczas pierwszej rebelii Blackfyre'ów). Z czasem Tarbeckowie zubożali do tego stopnia, że propozycja ślubu Ellyn Reyne-Lannister z lordem Walderanem Tarbeckiem została przyjęta z zadowoleniem przez tego drugiego. Tarbeckowie związali się bliżej nie tylko ze swoim seniorem, ale także z Reyne'ami, z którymi w niedalekiej przyszłości poszli na dno (tylko w przenośni, w przeciwieństwie do Reyne'ów ( ͡° ͜ʖ ͡°)).

    Bezzębny lew
    W 244 AC zmarł Gerold Lannister, a nowym lordem został Tytos, a jego następcą był wówczas dwuletni Tywin. Jeszcze przed swoją śmiercią lord Gerold był świadom słabości swojego dziedzica. Tytos chciał zadowolić wszystkich dookoła, a narażał się tylko na śmieszność. Zgodził się na zaręczyny swojej córki Genny z Freyem, chociaż był to prawie mezalians.* Pożyczał pieniądze swoim wasalom i przymykał oczy na niespłacone długi. Reyne'owie rośli w siłę, Tarbeckowie odbudowali swoją siedzibę, a ich sojusz zaczął poważnie zagrażać pozycji Lannisterów.

    *Lordowie Westeros zawierają małżeństwa najczęściej w obrębie jednego królestwa, między seniorem i wasalami. Małżeństwa z rodami z sąsiednich królestw są rzadkością i zazwyczaj dokonują się między wielkimi rodami lub rodzinami wystarczająco potężnymi. Freyowie z Przeprawy zaś do tej pory są uważani za nuworyszy, którymi gardzili nawet Tully'owie.

    Przebudzenie lwa
    W 260 AC wybuchła piąta i ostatnia rebelia Blackfyre'ów. Lord Tytos wysłał na kampanię wojenną kontyngent pod dowództwem swojego brata Jasona, a także swoich trzech synów: Tywina, Kevana i Tygetta. Po powrocie z wojny Tywin wziął się za przywrócenie potęgi Lannisterów. Wydał edykt, w którym wzywał wszystkich dłużników do spłaty zobowiązań lub wysłania do Casterly Rock zakładników. Lord Roger Reyne wyśmiał Tywina, ale niedługo później uśmiech nieco mu zrzedł. Lord Walderan Tarbeck wyruszył do Casterly Rock aby przekonać lorda Tytosa do wycofania edyktu. W zamian uzyskał jednak tylko przytulną celę w lochach Lannisterów.

    Lady Ellyn w ramach zemsty porwała trzech Lannisterów. Tywin wprawdzie groził, że odeśle jej męża w trzech kawałkach, ale Tytos uwolnił Walderana i anulował długi Tarbecków. Pokój nie trwał jednak długo.

    Bunt Reyne'ów i Tarbecków
    Niespełna rok po wymianie zakładników, Tywin zażądał od Rogera i Walderana stawienia się w Casterly Rock. Wówczas Reyne'owie i Tarbeckowie poszli na całość i wypowiedzieli posłuszeństwo Lannisterom. Na to tylko czekał Tywin - kilkutysięczna armia ruszyła na Tarbeck Hall - zupełnie nieprzygotowane do obrony. Na drodze do zamku Tywin rozbił tylko niewielki zastęp domowych rycerzy. Dziedzic Walderana zginął w bitwie, sam lord i jego dwaj kolejni synowie zostali wzięci do niewoli i ścięci, a ich głowy przyozdabiały piki lannisterskich żołnierzy podczas dalszego marszu na Tarbeck Hall.

    Ellyn Reyne-Lannister-Tarbeck spodziewała się długiego oblężenia, wysłała także kruki do Castamere by ściągnąć odsiecz. Tywin jednak nie zamierzał czekać - błyskawicznie przygotował maszyny oblężnicze, którymi miotnął ogromny głaz wprost w Tarbeck Hall, które zawaliło się na głowy Ellyn i jej syna Tiona. Pozostałe córki Ellyn i Walderana - Rohanne i Cyrelle - zostały zmuszone do zostania milczącymi siostrami (zakonnicami składającymi śluby milczenia i zajmującymi się chorymi oraz zmarłymi), zaś wnuk Walderana został prawdopodobnie utopiony w studni przez ser Amory'ego Lorcha (znanego dzieciobójcę, który później zadźgał kilkuletnią księżniczkę Rhaenys), chociaż miejskie legendy twierdzą, że chłopca wywieziono do Essos, gdzie został śpiewającym smutne pieśni bardem. Sam zamek Tarbeck Hall został doszczętnie spalony.

    Deszcze Castamere
    Lord Roger Reyne przybył do Tarbeck Hall tylko po to, by zobaczyć jego zgliszcza. Jego zastęp liczył dwa tysiące żołnierzy - co najmniej trzy razy mniej niż siły Tywina. Mimo to Roger zaatakował Lannisterów, ale poniósł sromotną porażkę, a sam, ranny i osłabiony, wycofał się do Castamere.

    Dowodzenie przejął jego młodszy brat Reynard, zwany Czerwonym Lwem. Miał on znacznie mniejsze siły niż Tywin (którego zastęp podwoił się po przybyciu kolejnych wasali), zdecydował się więc ukryć w podziemiach Castamere i stamtąd bronić się przed oblężeniem. Reynard był tak pewny swego, że zażądał od Tywina wycofania się i oddania Kevana i Tygetta jako zakładników w zamian za pokój i przywrócenie dawnego stosunku lennego między Reyne'ami a Lannisterami.

    Tywin oczywiście zignorował tą propozycję. Rozkazał zapieczętować wejścia do jaskiń, postawić tamę na pobliskim strumieniu i skierować jego bieg do kryjówki Reyne'ów. Następnie kazał spalić to co wystawało z Castamere ponad powierzchnię. Nikt nie przeżył, a dumny ród czerwonych lwów poszedł na dno - dosłownie i w przenośni. Ich los stał się zaś kanwą dla chyba najsłynniejszej pieśni sagi, którą Tywin rozkazywał grać tym, którzy próbowali podważyć pozycję Lannisterów.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Długa Noc - część III

    Z poprzednich dwóch części wiemy kiedy i gdzie wydarzyła się Długa Noc oraz co mogło wywołać takie zjawisko w realnym świecie (dzięki @Siotson za wartościowe komentarze pod wpisem). Przejdźmy więc do tych bardziej magicznych przyczyn Długiej Nocy i prawdziwych sprawców tego kataklizmu.

    O dwóch takich, co ukradli księżyc
    Spośród wielu legend traktujących o Długiej Nocy tylko jedna wprost mówi o łobuzie, który zepsuł księżyc. Mowa oczywiście o yitijskiej wersji legendy, w której Krwawnikowy Cesarz zamordował swoją siostrę Ametystową Cesarzową (pisałem o tym tutaj i tutaj). Przyjrzymy się więc raz jeszcze tej postaci.

    Oprócz dość standardowych przymiotów czarnego charakteru, jakim niewątpliwie był Krwawnikowy Cesarz (torturowanie i zniewolenie poddanych, kanibalizm, praktykowanie czarnej magii etc.), chciałbym zwrócić szczególną uwagę na kilka faktów:
    - Cesarz odrzucił yitijskich bogów (Lwa Nocy i Pannę Zrobioną ze Światła) i zaczął czcić czarny kamień, który spadł z nieba. Zapoczątkował tym Kult Gwiezdnej Mądrości, którego był pierwszym kapłanem, a który do tej pory istnieje choćby w Braavos.
    - Jednocześnie cesarz pochodził od wspomnianych powyżej bóstw w prostej linii.
    - Zamordowanie Ametystowej Cesarzowej sprowokowało owe bóstwa do odpalenia Długiej Nocy.
    - I w końcu sam przydomek cesarza. Krwawnik jest błędną nazwą heliotropu, ciemnozielonego minerału z czerwonymi plamkami. W języku angielskim inną nazwą tego minerału (jak i oryginalnym przydomkiem cesarza) jest bloodstone, czyli krwawy kamień.
    Dziwne kamienie i starożytne bóstwa. Co mogą oznaczać?

    Czarny kamień
    Tajemnicze czarne kamienie i budowle z nich stworzone pojawiają się w sadze wielokrotnie i to niemal na całym świecie.Budowle te niewątpliwie są starożytne - nikt nie wie czyimi rękami powstały, wszelkie podania, legendy itd. mówią jedynie o jakiejś rasie lub cywilizacji, która istniała tam w bliżej niesprecyzowanym 'kiedyś'. Na szczęście historia Wielkiego Cesarstwa Świtu pozwala nam oszacować kto i kiedy te budowle tworzył.

    Perłowy Cesarz, drugi władca WCŚ (będę używał tego skrótu zamiast rozwlekłej nazwy cesarstwa), zbudował z czarnego kamienia Pięć Fortów. Fortece są usytuowane między Krwawiącym Morzem i Górami Poranka, mają trzysta metrów wysokości i każda z nich jest zdolna pomieścić dziesięć tysięcy żołnierzy. Obecnie chronią Yi Ti przed wszelkimi 'cudami' Najdalszego Wschodu, ale pierwotnie miały bronić granic WCŚ przed Lwem Nocy i jego demonami.

    Pierwszy władca WCŚ, Bóg na Ziemi, władał przez dziesięć tysięcy lat. Perłowy Cesarz rządził kolejny tysiąc. Między nim a Ametystową Cesarzową i Krwawnikowym Cesarzem było pięciu innych władców, którzy władali przez stulecia, ale panowanie każdego było krótsze od poprzednika. Łączny czas ich rządów szacowałbym na około trzy tysiące lat. Długa Noc rozpoczęła się około roku 8000 BC, a więc panowanie Perłowego Cesarza rozpoczęło się około 12000 BC... czyli mniej więcej wtedy, gdy Pierwsi Ludzie dotarli do Westeros! Jednak pochodzenie czarnych kamieni jest starsze (i za chwilę wyjaśnię dlaczego) - większość tych budowli - a na pewno te westeroskie - zostały stworzone za czasów Boga na Ziemi.

    Jak wspomniałem powyżej, czarne kamienie i starożytne budowle są rozsiane po całym znanym świecie. Asshai w całości jest zbudowane z takich kamieni, podobnie jak Yeen leżące w Sothoryos. Ropuszy Kamień, ruiny na Wyspie Łez i Wyspie Toporowej - wszystkie w komplecie zostały stworzone przy użyciu tego samego budulca.

    Czarne kamienie występują także w dwóch bardzo istotnych miejscach Westeros. To właśnie z nich jest zbudowany Tron z Morskiego Kamienia, tradycyjne siedzisko władcy Żelaznych Ludzi. Legendy mówią, że tron został znaleziony na wybrzeżu Starej Wyk gdy Pierwsi Ludzie dotarli na Żelazne Wyspy. Maester Kirth uważał, że tron stworzył lud, który pochodził zza Morza Zachodzącego Słońca. Sami Żelaźni Ludzie uważają, że wcale nie pochodzą od Pierwszych Ludzi, ale - podobnie jak i tron - z podwodnych komnat Utopionego Boga i bliżej im do ryb lub merlingów, niż ludzi. Pochodzący z Żelaznych Wysp maester Theron wspierał tą hipotezę, sugerując, że on i jego pobratymcy są potomkami ludzkich kobiet i rasy Głębinowców. A co ważniejsze - dostrzegał podobieństwa między Tronem z Morskiego Kamienia, a podstawą Wysokiej Wieży w Starym Mieście.

    Ród Hightowerów, który włada Starym Miastem i okolicami, zbudował swoją siedzibę na wielkiej kwadratowej fortecy z czarnego kamienia. Jest ona pełna krętych, wąskich i pozbawionych okien korytarzy, które tworzą prawdziwy labirynt. Wprawdzie niektórzy maesterowie sugerują, że może to być valyriańska budowla, jednak przeczy temu jej prosty i pozbawiony jakichkolwiek ozdób charakter (porównajmy fortecę do zamku na Smoczej Skale, pełnego posągów smoków i innych bestii). O wiele bliższy prawdy wydaje się być arcymaester Quillion, który połączył podstawę Wysokiej Wieży z labiryntami Lorath - chociaż te zostały zbudowane ze zwykłych kamiennych bloków (do Lorath i jego prehistorii odniosę się w kolejnym wpisie o Długiej Nocy).

    Kamienie mocno odróżniają się od typowych materiałów budowlanych. Mają oleisty, tłusty i nieprzyjemny wygląd. Te, z których zbudowane jest Asshai, wydają się pochłaniać światło. A przede wszystkim - Krwawnikowy Cesarz czcił kamień, który spadł z nieba. To sugeruje, że czarne kamienie pochodzą spoza Planetos. Meteoryty? Czy czarny kamień dotarł na Planetos razem ze smokami, których ogień potrafi 'tworzyć' podobne czarne kamienie (chociaż bez oleistego i tłustego połysku)? Jeśli tak, to oczywistym miejscem, skąd te tajemnicze kamienie mogą pochodzić, są Krainy Cienia, a upadek magicznego meteorytu mógłby wyjaśniać choćby skażenie Popiołu i sam Cień, który utrzymuje się do tej pory (podobnie jak Zagłada wywołana wybuchem czternastu wulkanów na raz trzyma w swoim gorącym objęciu Valyrię).

    Pierwsi Ludzie, ale też i inne ludy, które stworzyły własne państwa po Długiej Nocy, również tworzyli budowle z czarnych skał, choć nie były one tymi dziwnymi i tajemniczymi czarnymi kamieniami, których używały cywilizacje powstałe przed nimi. Kayakayanaya jest zbudowane z czarnego bazaltu, podobnie jak Fosa Cailin (niezdobyta forteca Pierwszych Ludzi leżąca na Przesmyku) oraz zamek Blackhaven (siedziba rodu Dondarrionów leżąca na Dornijskim Pograniczu). Najciekawszym skojarzeniem jest jednak dla mnie Gwiezdny Sept w Starym Mieście, pierwsza siedziba Wielkiego Septona zbudowana z... czarnego marmuru.

    Gwiezdny Sept, Kult Gwiezdnej Pamięci... Wiara, podobnie jak Andalowie, pochodzi z zachodniego Essos. Kult Gwiezdnej Pamięci również tam dotarł - ma swoją świątynię w Braavos, jej wyznawcy każdej nocy wznoszą modły do gwiazd. A Siedmiu również jest łączonych z siedmioma wędrującymi gwiazdami, które nie są niczym innym jak po prostu planetami (np. Kowal jest utożsamiany z czerwonym wędrowcem, czyli odpowiednikiem naszego Marsa). Ojciec ukonorował pierwszego andalskiego króla, Hugora ze Wzgórza, siedmioma gwiazdami ściągniętymi z nieba, święta księga Wiary to Siedmioramienna Gwiazda, zbrojne ramię Wiary to Miecze i Gwiazdy... Savvy? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Ej, koniec wpisu? A gdzie ten drugi, co ukradł księżyc? Jak widzicie analiza tylko jednego zagadnienia dotyczącego Krwawnikowego Cesarza trochę zajęła, więc na ujawnienie tożsamości drugiego kandydata niestety trochę musicie poczekać. Ale już teraz możecie zgadywać, choć żadnej propozycji nie potwierdzę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale i nie zaprzeczę, chyba że będzie kompletnie od czapy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Wyspy Bazyliszkowe
    Nieco na północ od Sothoryos znajduje się archipelag Wysp Bazyliszkowych. Nazwę swoją wziął oczywiście od bestii, które niegdyś żyły na wyspach. Obecnie ich mieszkańcami są wyrzutki z całego świata, zbiegli niewolnicy i ich łowcy, a przede wszystkim piraci. Archipelag boryka się z podobnymi 'problemami' co pobliski kontynent - zabójczym klimatem i jeszcze bardziej śmiercionośnymi zarazami.

    W Erze Świtu lub przed nią wyspy były zamieszkiwane przez nieznaną cywilizację, która pozostawiła po sobie nieco pamiątek, do których wrócę poniżej. Stare Ghis - podobnie jak w Sothoryos - zakładało na wyspach swoje kolonie, ale podzieliły one los tych na kontynencie. Zostały zdobyte przez Valyrian lub po upadły wraz z metropolią. Później na wyspach rozgościli się korsarze, a przez chwilę przebywali na nich Rhoynarowie, po czym Nymeria poprowadziła ich dalej, na Sothoryos.

    W czasie Stulecia Krwi, które nastąpiło po Zagładzie Valyrii, po wyspach przetoczyła się epidemia Czerwonej Śmierci, która zabiła większość mieszkańców. Przez kolejne sto lat archipelag pozostawał niezamieszkany, aż ponownie wrócili na niego piraci. Trzeba przyznać, że miejsce to było idealne na bazę korsarzy - kupcy i podróżnicy chcący ominąć Valyrię musieli siłą rzeczy przepływać obok Wysp Bazyliszkowych. Oczywiście Wolne Miasta próbowały rozwiązać ten problem i kilkukrotnie wysyłały ekspedycje, które oczyszczały archipelag z piratów. Było to jednak rozwiązanie tymczasowe, gdyż wyspy ciągle przyciągały wyrzutków z całego świata. W najgorszym przypadku ekspedycje przechodziły niejako na stronę wroga. Zrobił tak Lyseńczyk Saathos Saan, który ogłosił się królem Wysp Bazyliszkowych i władał nimi przez trzydzieści lat. Był on krewnym znanego i lubianego Salladhora Saana ( ͡° ͜ʖ ͡°) W każdym razie pirackie bazy istnieją na wyspach po dziś dzień, te zniszczone odradzają się jak feniks z popiołów i zachowują swoje stare, barwne nazwy: Port Łupów, Chlew, Czarny Pudding czy Kurwia Szpara ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Wyspa Ropuch
    Wspomniałem o niej w poprzednim wpisie o Sothoryos. Zbudowany został na niej ogromny posąg z czarnego kamienia zwany Ropuszym Kamieniem. Stworzyła go jakaś starożytna rasa, być może przodkowie obecnych mieszkańców wyspy mających nieprzyjemne rybie twarze i błony między palcami dłoni i stóp.

    Korsarze proponowali Nymerii i Rhoynarom osiedlenie się na wyspie w zamian za ich okręty i trybut w postaci trzydziestu dziewic i trzydziestu pięknych chłopców rocznie. Oczywiście Nymeria nie zgodziła się i popłynęła do Sothoryos.

    Wyspa Łez
    To na tej wyspie Stare Ghis założyło swoją kolonię Gorgai. Miasto zostało zdobyte przez Valyrian i przemianowane na Gogossos. Wysyłano tam przestępców, a w lochach praktykowano tortury, magię krwi i tworzono ludzko-zwierzęce hybrydy. Gogossos stało się bogate dzięki niewolnictwu i po Zagładzie Valyrii zaliczano je nawet do Wolnych Miast, pozostałości po zniszczonym imperium. Jednak Czerwona Zaraza, która wybuchła wśród niewolników, doprowadziła do upadku miasta.

    I na tej wyspie znajdują się ruiny po starej cywilizacji.

    Wyspa Much, Wyjąca Góra, Talon
    Sto lat po Czerwonej Zarazie Wyspę Much zajęło pirackie Bractwo Kości. Obecnie jest jedną z wielu pirackich baz, podobnie jak Wyjąca Góra i Talon.

    Wyspa Czaszek
    Wyspa jest niezamieszkana, ale wątpię by ktoś chciał się na niej osiedlić. Piraci dekorują swoje okręty gnijącymi głowami zabitych wrogów. Gdy mięso już odejdzie od kości, zwożą czaszki na wyspę jako ofiarę dla jakiegoś mrocznego boga, a okręty dekorują nowymi głowami. Stąd nazwa wyspy - wybrzeża są pełne czaszek.

    Wyspa Toporowa
    Podobnie jak Wyspa Much, Wyspa Toporowa została ponownie zajęta po Czerwonej Zarazie, w tym przypadku przez qartheńskiego korsarza Xandarro Xhore'a. Ze znajdujących się na wyspie czarnych kamieni zbudował fort, którego ruiny stoją po dziś dzień. Są tam także ruiny budowli starożytnej rasy.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Tak, wiem że następne w kolejce miały być wymarłe rody Westeros, ale Sothoryos - i Wyspy Bazyliszkowe, które pojawią się w kolejnym, nieco krótszym wpisie - są mi potrzebne do analizy Długiej Nocy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Może jeszcze w tym tygodniu skrobnę coś o Reyne'ach czy innych Tarbeckach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Sothoryos
    Najbardziej niebezpieczny, najbardziej zabójczy i piekielnie tajemniczy kontynent. Afryka Planetos, cel podróży śmiałków i głupców, jeden z przystanków w trakcie eksodusu Rhoynarów. Nikt nie wie (no dobra, Letniacy pewnie wiedzą) jak duże jest Sothoryos i jak daleko na południe sięga. Valyriańska jeźdźczyni smoków, Jaenara Belaerys, nie zdołała dolecieć na swojej bestii Terraxie na skraj kontynentu - po trzyletniej podróży opisała Sothoryos jako ląd bez końca, dorównujący rozmiarami Essos oraz pełen dżungli, pustyń i gór.

    Jeśli czytając opis Najdalszego Wschodu wydawało się wam, że to dosyć śmiercionośna kraina, to Sothoryos bije ją na głowę. Tu nie ma cudacznych magów i demonów. Są za to cętkowani ludzie ze skórą pokrytą biało-brązowymi łatami i świńskimi nosami. W najlepszym wypadku pohandlują z przybyszami lub dadzą się złapać łowcom niewolników i wylądują na arenie w Meereen (na zwykłych niewolników są za głupi, nie mogą się też rozmnażać z innymi rasami, więc są wykorzystywani tylko do walki). W najgorszym złapią głupców, którzy postanowili wylądować na plażach Sothoryos i oddadzą ich w ofierze swoim mrocznym bogom lub po prostu zjedzą. Gdy zabraknie im mięsa nie pogardzą nawet zwłokami swoich pobratymców. A kiedyś, być może, pożerali nawet starożytne rasy zamieszkujące kontynent. Ich pozostałościami mogą być jaszczuroludzie lub pozbawieni oczu jaskiniowcy.

    Jeśli zbłąkani turyści postanowią wybrać się w piękny rejs po rzece Zamoyos, będą czekały na nich atrakcje w postaci krokodyli zdolnych przewrócić łódź lub ryb zdolnych w kilka chwil pożreć dorosłego człowieka. Oprócz tego żyje tam różnorakie robactwo i jadowite gady, bazyliszki, a nawet goryle większe od olbrzymów i zdolne zabić słonia jednym ciosem. A te wszystkie milusie zwierzątka żyją tylko w niewielkiej odległości od wybrzeża! Dalej na południe rozciąga się ogromna dżungla znana jako Zielone Piekło. Na głupców zapuszczających się w tamte rejony czeka jeszcze więcej węży i pająków, a oprócz nich białe nietoperze wampiry zdolne spuścić krew z człowieka w ciągu kilku minut.

    W Sothoryos żyją nawet dinozaury. Są tam odpowiedniki tyranozaurów i przede wszystkim wiwerny, kuzynki smoków. Łaciate mają do trzech metrów długości, bagienne są leniwe i z rzadka opuszczają swoje legowiska, brązowobrzuche są o wiele mniejsze, ale latają chmarami po kilkadziesiąt sztuk. Cienioskrzydłe polują nocą i dzięki czarnym łuskom i skrzydłom są wówczas praktycznie niewidzialne.

    Załóżmy jednak, że zbłąkani turyści będą mieli szczęście i nic ich nie pożre. Cóż... dziewięćdziesiąt procent z nich zarazi się jakąś chorobą, a połowa z nich umrze. Choróbska te są tak straszne, że szara łuszczyca jest najłagodniejszym z nich.

    Kolonizacja!
    Jednym z najstarszych, pierwotnych miast Sothoryos jest Yeen (pic rel). Nikt nie wie kiedy powstało i kto je stworzył. Jest zbudowane w całości z czarnego kamienia (podobnie jak Ropuszy Kamień z pobliskiej Wyspy Ropuch leżącej w archipelagu Wysp Bazyliszkowych). Próbę ponownego zamieszkania miasta podjęła Nymeria i jej Rhoynarowie, ale osadnicy musieli ciągle bronić się przed atakami cętkowanych ludzi, aż w końcu pewnego dnia (lub nocy) mieszkańcy Yeen zniknęli. Nymeria postanowiła wówczas pakować się z powrotem na okręty uciekać z miasta tak złego, że nawet dżungla do niego nie wchodzi i kontynentu, w którym przez rok zmagali się także z zabójczym klimatem, niezliczonymi bestiami i rajdami łowców niewolników.

    Stare Ghis założyło dwie kolonie: Gorosh, do którego zsyłano przestępców, oraz Zamettar. To drugie było otoczone murem, ale nie stanowiło to przeszkody dla smoczych lordów z Valyrii, którzy zdobyli miasto w czasie jednej z wojen z Ghis. Na krótko miasto było zamieszkiwane przez Rhoynarów, a po ich ucieczce zostało pochłonięte przez dżunglę.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Hardhome

    Hardhome is an unholy place, it’s said. Cursed.

    Jedyna leżąca za Murem osada, mająca niegdyś zadatki na bycie pierwszym miastem wolnych ludzi, doczekała się nawet pokazania w serialu, więc grzechem byłoby nie poświęcić jej oddzielnego wpisu. Co tak wyjątkowego jest w tym miejscu?

    Hardhome jest naturalnym portem, dość głębokim by mogły tam wpływać największe okręty. Oczywiście osada dzięki temu szybko zaczęła się rozwijać, a do portu zaczęły wpływać nie tylko okręty Nocnej Straży czy północnych lordów, ale nawet kupieckie statki z Wolnych Miast. Sama osada częściowo mieściła się w jaskiniach w wielkim klifie, który górował nad Hardhome.

    Większość informacji o Hardhome pochodzi z przekazów maestera Wyllisa, który spędził trzy lata za Murem. W tym czasie osadą władało czterech hersztów, z których jeden - Gorm Wilk - objął ochroną maestera i pozwolił mu poznawać zwyczaje wolnych ludzi, a także służyć jako uzdrowiciel i doradca. Niestety Gorm zginął w czasie pijackiej burdy, a maester musiał uciekać do Starego Miasta. Tam spisał swoje przeżycia, po czym zniknął, a ostatnim śladem jaki pozostawił była plotka o poszukiwaniu przez niego okrętu do Wschodniej Strażnicy.

    Około trzystu lat przed Podbojem Hardhome zostało doszczętnie zniszczone. Myślę, że hipotezy, według których mieszkańcy osady zostali pojmani przez łowców niewolników z Essos lub pożarci przez kanibali ze Skagos, możemy odrzucić. W Hardhome stało się coś znacznie groźniejszego.

    Cała osada spłonęła, a ogień był tak ogromny i gorący, że Nocna Straż myślała, że słońce wzeszło na północy. Pożar w istocie musiał być ogromny - odległość Hardhome od Muru w prostej linii jest mniej więcej taka, jak dystans między Czarnym Zamkiem i Pięścią Pierwszych Ludzi. Popiół opadał na Nawiedzony Las i Morze Dreszczy przez kolejne pół roku. Pierwsza nasuwająca się hipoteza to oczywiście wybuch wulkanu. Po Hardhome pozostał tylko krajobraz jak z koszmaru - spalone drzewa i kości oraz wybrzeże pełne spuchniętych trupów.

    Wulkan nie wyjaśnia jednak mrożących krew w żyłach krzyków wydobywających się ze wspomnianych powyżej jaskiń. Ani wolni ludzie, ani Nocna Straż nie znaleźli jednak nikogo żywego, zaś ruiny Hardhome mają być obecnie zamieszkane przez ghule, demony i ogniste duchy. Cóż więc mogło się tam stać?

    Odpowiedź możemy znaleźć w Valyrii. Pod Czternastoma Płomieniami, jak Valyrianie nazywali swoje wulkany, mieściły się kopalnie. Poza szeregiem 'standardowych' zagrożeń na niewolników czekały także ogniste wyrmy, zionące ogniem gady, które drążyły tunele w skałach. Mogą być spokrewnione ze smokami, ale według podań zamieszkiwały Valyrię na długo przed smokami. I podejrzewam, że właśnie te bestie żyją w jaskiniach Hardhome, a kilkaset lat temu urządziły sobie wielką ucztę. Chociaż nie wykluczam także smoka, który zrobił sobie wycieczkę na północ ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Długa Noc - część II
    W pierwszej części analizy dotyczącej Długiej Nocy przeanalizowaliśmy czas i miejsce tego zjawiska - pojawiło się i zniknęło kilka tysiącleci przed wydarzeniami z sagi oraz objęło swoim zasięgiem niemal całe Westeros i Essos - w uproszczeniu większość północnej półkuli Planetos. Dziś chciałbym żebyśmy przyjrzeli się przyczynom Długiej Nocy. Nie tym czysto magicznym, ale tym bardziej przystającym do realnego świata. Innymi słowy - co może doprowadzić do nocy trwającej pokolenie?

    Przez fandom przewijało się wiele teorii na ten temat. Była i starożytna wojna atomowa, która cofnęła Planetos do czasów średniowiecza; było i wielkie magiczne bum na skalę większą niż Zagłada Valyrii, była i wielka planetoida, która zrobiła bęc z Planetos. Ta ostatnia hipoteza wydaje mi się być najbliższa prawdy, którą Martin zasugerował nam już w pierwszym tomie sagi.

    Pory roku mojej miłości

    Fear is for the winter, my little lord, when the snows fall a hundred feet deep and the ice wind comes howling out of the north. Fear is for the long night, when the sun hides its face for years at a time...

    Pory roku w świecie lodu i ognia są tak ważne, że doczekały się nawet własnej piosenki (chociaż jej treścią zachwyciłaby się co najwyżej Sansa). Główny problem z nimi jest taki, że ich długość jest kompletnie nieprzewidywalna, a zdarza się, że zaburza się ich kolejność (po zimie może nastąpić okres 'fałszywej wiosny', po której znów wraca zima, jest to jednak niezbyt częste zjawisko). Pory roku na Planetos potrafią trwać i po kilka lat, a skoro tak, to dlaczego nie całe pokolenie jak Długa Noc?

    Thousands and thousands of years ago, a winter fell that was cold and hard and endless beyond all memory of man. There came a night that lasted a generation, and kings shivered and died in their castles even as the swineherds in their hovels.

    Długa Noc i zima zdają się być nieodłączną parą. Brak słońca i lodowate wiatry, noc trwająca pokolenie i trzydziestometrowe zaspy śniegu. Czym więc może być Długa Noc, jeśli nie po prostu zimą, porą roku, która z jakiegoś powodu przeciągnęła się na kilkadziesiąt lat?

    Dwa księżyce Planetos
    Jak pisałem powyżej, Martin podsuwa nam odpowiedź już w pierwszym tomie, podczas rozmowy Daenerys i jej lyseńskiej niewolnicy Doreah, która opowiada qartheńską legendę:

    “He told me the moon was an egg, Khaleesi,” the Lysene girl said. “Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun. That is why dragons breathe flame. One day the other moon will kiss the sun too, and then it will crack and the dragons will return.”

    Smoki na razie zostawmy i skupmy się na księżycach. Mamy dwa księżyce, jesden zbliżył się zbyt blisko słońca i rozpadł się od gorąca. Mamy też zapowiedź tego, że z drugim księżycem stanie się to samo. Jakie konsekwencje może mieć zniszczenie księżyca?

    Pory roku wariują
    Połączmy to z porami roku. Ruch obiegowy Ziemi wokół Słońca, w połączeniu ze stałym kątem nachylenia osi obrotu naszej planety, sprawia, że pory roku są w miarę regularne. Stabilizację osi obrotu zapewnia nam Księżyc. W przypadku jego zniszczenia kąt nachylenia osi zacząłby się zmieniać, a w raz z nim rozregulowałyby się pory roku. To samo spotkało Planetos. Zniszczenie jednego z księżyców zdestabilizowało planetę, która zaczęła nachylać się w losowy sposób. Aż do momentu, gdy na kilkadziesiąt lat wypięła się swoim południowym biegunem w kierunku słońca.

    Po Długiej Nocy Planetos trochę się uspokoiła i pory roku trwają zazwyczaj po kilka lat (głównie lato i zima, wiosna i jesień są bardziej okresami przejściowymi trwającymi krócej). Jednak zniszczenie drugiego księżyca doprowadzi do powtórki.

    Nuklearna zima
    Zniszczenie księżyca ma też inne znaczenie:

    A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    O ile nie wykluczam teorii, że smoki (a konkretniej smocze jaja) mogą nie pochodzić z Planetos (rozwinę to w innym wpisie analizując rolę Krain Cienia podczas Długiej Nocy). W tym przypadku uważam jednak, że Doreah posłużyła się tu symboliką. Tak jak wolni ludzie uważają, że róg Joramuna budzi śpiących olbrzymów - a w rzeczywistości wywołuje trzęsienia ziemi - tak i Doreah opisała ogromny deszcz meteorytów z rozpadającego się księżyca jako tysiące tysięcy smoków. Ostatecznie doprowadziło to do czegoś w rodzaju nuklearnej zimy - cały syf ze zniszczonego satelity zasłonił słońce, przez co Planetos (a przynajmniej jej północna półkula) skryły się w trwającym kilkadziesiąt lat mroku.

    Którą z tych hipotez uważam za słuszne? O ile pierwsza bardzo ładnie wyjaśnia nieregularne pory roku, o tyle zmiana nachylenia planety o jakieś 90 stopni 'trochę' musiałaby potrwać. Księżyc musiałby zostać zniszczony na długo przed rozpoczęciem Długiej Nocy, a przecież resztki satelity doprowadziłyby do nuklearnej zimy znacznie szybciej. Zresztą sugestywny wykład czerwonego kapłana Benerro mówi nam wszystko:

    Benerro jabbed a finger at the moon, made a fist, spread his hands wide. When his voice rose in a crescendo, flames leapt from his fingers with a sudden whoosh and made the crowd gasp. The priest could trace fiery letters in the air as well. Valyrian glyphs. Tyrion recognized perhaps two in ten; one was Doom, the other Darkness.

    Teraz... Co w takim razie stało się z księżycem? Najprostsze wyjaśnienie to to, że zderzył się z czymś naprawdę dużym. Trochę trudniejsze - i bliższe qartheńskiej legendzie - to to, że księżyc oddalił się od Planetos i za bardzo zbliżył się do słońca. Astronomem nie jestem, ale wikipedia podpowiada, że nasz Księżyc ucieka w szalonym tempie 38 mm na rok, więc może coś w tym jest. Ale w końcu świat lodu i ognia jest uniwersum pełnym magii i symboliki. Coś musiało się stać się na samej planecie. I prawdopodobnie stało się, a winni są temu ci, którzy władali Wielkim Cesarstwem Świtu.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  

      @Siotson: pojawiła się w noc poczęcia Aegona, syna Rhaegara. Właśnie chodziło mi o kolor, bo gdzieś przy jakiejś innej teorii czytałem, że czerwona kometa to nie jest do końca normalne zjawisko, więc jakoś mi się to wryło w pamięć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Snufkin_91: normalne to na pewno nie bo komety głównie składają się z lodu i kamieni. Taka czerwona to (jeśli istnieją) byłaby bardzo rzadka. Ale przecież na Ziemię spadają meteoryty żelazne więc pewnie i w kometach mogą być pokłady żelaza.

    • więcej komentarzy (9)

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Poprzednie wpisy

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Wyspy Morza Jadeitowego
    Morze Jadeitowe leży dosłownie między Essos, Sothoryos i Ulthos. Stanowi akwen bardzo istotny dla handlu, chociaż i tak morska podróż z Wolnych Miast do Yi Ti czy Asshai trwa co najmniej dwa lata. Jednak - jak twierdzi Tristifer Botley - wystarczy jedna wyprawa, by stać się obrzydliwie bogatym człowiekiem.

    Leng
    Najbardziej na wschód położoną wyspą jest Leng - chyba najciekawsza na całym Morzu Jadeitowym. Pierwszymi 'mieszkańcami' Leng są Starsi - bogowie czczeni przez tubylców i żyjący w ogromnej sieci podziemnych labiryntów. Właściwymi autochtonami są Lengii - rasa najwyższych ludzi w znanym świecie, których piękne, smukłe ciała mają nawet 240 cm wzrostu. Mają skórę koloru naoliwionej teczyny i ogromne złote oczy, dzięki którym mają znacznie lepszy wzrok niż inne rasy.

    Ludnością napływową są Yi Ti, którzy zamieszkują północną część wyspy. Leng przez większą część swojej historii był odizolowany od świata. Yi Ti kilkukrotnie zmuszali władające wyspą boginie-cesarzowe do handlu ze Złotym Cesarstwem (tytuł władczyń jest analogiczny do yitijskiego boga-cesarza). Te jednak - pod wpływem Starszych, jak powiadają legendy - co najmniej cztery razy dokonywały rzezi zagranicznych kupców. W końcu cesarz Jar Har podbił Leng, a Yi Ti skolonizowali dwie trzecie wyspy, spychając Lengii na południe i zakładając miasta Leng Yi i Leng Ma.

    Lengii nie poddali się do końca, a z pomocą przyszli im Starsi. Jar Har wysyłał zwiadowców do ruin i labiryntów. Ci jednak wracali opętani szaleństwem - o ile w ogóle wracali, bo większość zaginęła na zawsze. Ostatecznie Jar Har rozkazał zapieczętować wszystkie wejścia do labiryntów, jednakże Starsi prawdpodobnie nadal tam 'żyją'.

    Lengii odzyskali niepodległość około czterysta lat temu. Jednak większość wyspy była zamieszkana już przez Yi Ti. Nowa bogini-cesarzowa, Khiara Wielka, wzięła więc sobie dwóch mężów - jednego z Lengii (sama również pochodziła z tubylczej ludności) - został on dowódcą armii, a jednego z Yi Ti - dowodził flotą. Zwyczaj ten powtarzają jej potomkinie aż po dziś dzień. Stolicą cesarstwa jest prawdopodobnie Turrani - miasto założone przez Lengii i bogate dzięki przyprawom oraz klejnotom.

    Mantykory i słonie
    Płynąc na południe od Leng docieramy do Wyspy Mantykor, znanej, cóż za niespodzianka, z mantykor, czyli jadowitych insektów, które zostały użyte do zamachu na Daenerys czy zabicia Góry. Na zachód od niej leży Marahai - wyspa w kształcie rogalika z dwiema wulkanicznymi wysepkami obok. Na północny zachód od Marahai leży Wyspa Batów, która jest wykorzystywana przez łowców niewolników, a na południowy zachód Marahai mamy Wyspę Słoni, znaną, cóż za niespodzianka, ze słoni. Znajduje się na niej miasto Zabhad, którym włada shan (to tytuł, nie imię) z pałacu zbudowanego z kości słoniowej.

    Wielka Moraq
    Największą wyspą znanego świata jest Wielka Moraq, leżąca na zachodnim skraju Morza Jadeitowego. Jej wschodni brzeg jest niezamieszkany ze względu na występujące tam często wichury, zaś środek wyspy jest opanowany przez lasy deszczowe. Znane są dwa duże miasta wyspy - Port Moraq na południu, który jest ważnym portem handlowym, oraz Faros na zachodzie, którego mieszkańcy czczą Kamienną Krowę. Wielka Moraq, podobnie jak Leng, była kiedyś podbita przez Yi Ti. Dalej na zachód leży wyspa Vahar, znana ze swoich przypraw, oraz Mniejsza Moraq. A dalej... Sothoryos!

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #randomanimeshit vs. #gameofthrones
    Z serii co by było gdyby... "Gra o tron" została stworzona jako anime.

    źródło: youtube.com

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.
    _________________________________________
    Wpis napisany, to co, ma leżeć i czekać aż skończę Leng? No zastanówcie się ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jest to wstęp do całkiem długiej analizy dotyczącej Długiej Nocy - nie wiem ile będzie mieć części, na koniec i tak pewnie poskładam to w całość i dopiszę to, o czym po drodze zapomniałem, a co przypomni mi się pięć minut po kliknięciu 'Wyślij'. W pic rel macie mapkę znanego świata - pomoże w znalezieniu wszystkich miejsc wymienionych poniżej.

    Przerzuciłem też wszystkie dotychczasowe wpisy na blog: https://gotologia.blogspot.com/, gdzie znajdziecie poprawione teksty (pewnie nie wszystkie literówki wyłapałem, możecie pisać na priv jak coś wpadnie wam w oko), z dodatkowymi obrazkami i cytatami, gdzieniegdzie dopisałem też parę rzeczy, np. jest mała niespodzianka we wpisie o smokach ( ͡° ͜ʖ ͡°) Graficznie blog nie powala, ale jestem zwolennikiem prostoty i czytelności, więc imho styknie to co jest. Grunt, że mogę edytować wpisy i dodawać dwa obrazki zamiast jednego.

    Nie przedłużając:
    _________________________________________

    Długa Noc

    Wiele różnych podań przedstawia to najważniejsze wydarzenie w całej historii Planetos w dość podobny sposób. Rozpoczęła się noc trwająca całe pokolenie, pojawił się bohater, który pokonał ciemność, świat zaczął wracać do względnej równowagi. Zlepek różnych legend, z których próbujemy poskładać całą historię jest jednak pełen niedomówień. Chciałbym więc zabrać was w podróż po Planetos i spróbować odtworzyć przyczyny, przebieg i zakończenie Długiej Nocy.

    Na początek zastanówmy się nad zasięgiem tego 'zjawiska'. Oczywiście pierwszym miejscem, o którym się dowiadujemy, jest Westeros, skąd pochodził Ostatni Bohater i gdzie rozegrała się Bitwa o Świt. Czy sięgała aż po krańce kontynentu? Odpowiedź daje nam rhoynarska wersja legendy, według której rzeka Rhoyne zamarzła aż do miejsca, gdzie zbiegała się z rzeką Selhoru - w miejscu, gdzie obecnie jest miasto Selhorys, na tej samej szerokości geograficznej co Myr i Tyrosh, a w Westeros Stare Miasto i północne krańce Dorne. O Długiej Nocy wprost mówią legendy pochodzące z Asshai i Yi Ti. Pośrednio dzięki nim możemy stwierdzić, że Długa Noc objęła niemal całe Essos.

    Bohater o wielu imionach
    Według podań z Essos Długą Noc zakończył Azor Ahai vel Hyrkoon Bohater vel Neferion vel Yin Tar vel Eldric Shadowchaser (podaję tu angielską wersję jego przydomku). Te pięć imion pozwala nam określić kolejne lokalizacje. Azor Ahai - podobnie jak legenda o nim - zapewne pochodzi z Asshai. Hyrkoon Bohater był założycielem Patriarchatu Hyrkoonu. Neferion z kolei mógł być założycielem miasta Nefer, stolicy królestwa N'ghai. Yin Tar jest dość oczywisty - miasto Yin jest obecną stolicą Złotego Cesarstwa Yi Ti.

    Problematyczny jest Eldric. Jego imię nie padło nigdzie indziej. Mamy jednak kilka podobnych imion. Edric Dayne jest obecnie lordem Starfall i głową rodu Dayne'ów, tych Dayne'ów, z których pochodził Arthur Dayne, Miecz Poranka, ale także Gerold Dayne zwany Ciemną Gwiazdą (do Dayne'ów i ich roli w sadze z pewnością jeszcze wrócę). Edric Storm jest bękartem Roberta Baratheona. Mamy też Edrica i Elrica Starków. Ale chwila chwila. My tu o Essos, a tu nagle jakieś postacie z Westeros. Przyjrzyjmy się jednak pochodzeniu tych rodów.

    Trochę historii
    Przełomowym punktem historii Westeros jest inwazja Aegona Zdobywcy. Od Podboju liczone są lata do przodu (AC - After Conquest) i do tyłu (BC - Before Conquest). Na początku w Westeros żyły tylko Dzieci Lasu i olbrzymy (oczywiście licząc tylko humanoidalne rasy). Okres ten nazywamy Erą Świtu. Około roku 12000 BC do Westeros przybyli Pierwsi Ludzie, którzy przez kolejne 2 tys. lat walczyli z Dziećmi Lasu, aż ich wojnę zakończyło podpisanie Paktu, wraz z którym skończyła się Era Świtu, a rozpoczęła Era Herosów. Po kolejnych 2 do 4 tys. lat (czyli ok. 8000 - 6000 BC) rozpoczęła się Długa Noc trwająca pokolenie, która zakończyła Erę Herosów. W okolicy 6000 - 2000 BC do Westeros przybyli Andalowie, mniej więcej w tym samym czasie Valyrianie zaczęli tworzyć swoje imperium.

    Ród Dayne'ów powstał ok. 10 tys. lat przed Podbojem, czyli jeszcze w czasie Ery Świtu - tak przynajmniej twierdzą jego członkowie. Baratheonowie mają podwójne pochodzenie - po części od Targaryenów (Orys Baratheon był bękarcim bratem Aegona Zdobywcy), po części od Durrandonów, których zastąpili właśnie Baratheonowie (po Podboju Orys ożenił się z Argellą Durrandon i przyjął za swój znak oraz zawołanie jej rodu - Nasza jest Furia). Durrandonowie pochodzą od legendarnego Durrana, który nosił przydomek Smutek Bogów, zaś jego historia sięga końcówki Ery Herosów. Biorąc pod uwagę, że Brandon Budowniczy prawdopodobnie pomagał przy budowie Końca Burzy i Muru (który powstał po Długiej Nocy), możemy stwierdzić, że rody Durrandonów i Starków powstały w podobnym czasie i mają ok. 6-8 tys. lat. Co łączy te trzy rody? Wszystkie powstały przed przybyciem Andalów, wszystkie pochodzą od Pierwszych Ludzi. Ci nie wzięli się w Westeros z powietrza - przywędrowali tam z miejsca, które obecnie nazywane jest Morzem Dothraków. Jestem przekonany, że część Pierwszych Ludzi - lub ich potomków - została w Essos. Nic więc dziwnego, że ich wybawiciel miał podobne imię do potomków ich braci, którzy udali się na zachód. Mamy więc komplet. Długa Noc, która miała miejsce 6-8 tys. lat przed Podbojem objęła swoim zasięgiem niemal całe Westeros i Essos - Północ i Reach, Dorzecze i Dolinę, Krainy Burzy i Rhoyne, Morze Dothraków i równiny Jhogos Nhai, Yi Ti i Krainy Cienia.

    Długa Noc i Inni, Długa Noc bez Innych
    Jakoś przyjął nam się westeroski punkt widzenia i nie rozpatrujemy Długiej Nocy bez Innych, a przecież wprost o przybyszach z dalekiej północy mówią właśnie tylko legendy opowiadane przez Starą Nianię. Podania Rhoynarów wspominają tylko o ciemności i zamarzniętej Rhoyne - nie ma tam mowy o jakichś demonach. Nie ma o nich nic w historii o Azorze Ahai - jedyny wzmiankowany potwór ma tylko pokazać potęgę Światłonoścy (miecz wbity w brzuch bestii sprawił, że ta stopiła się w płomieniach), a nie być jakimś zagrożeniem.

    Mamy jednak jeszcze jedno podanie. Długą Noc w Wielkim Cesarstwie Świtu, spowodowaną Krwawą Zdradą. Mamy Pięć Fortów na wschodzie, które zbudowano w celu obrony przed Lwem Nocy i jego demonami. Podobieństwa z Murem, Wielkim Innym i jego upiorami są aż nadto widoczne. Myślę, że właśnie tam leży jeden z kluczy potrzebnych do zrekonstruowania Długiej Nocy.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    +: CptBrit, w.......a +61 innych
  •  

    Demoniczny Ramsay Bolton z Gry o Tron u boku Dorocińskiego w filmie ''Hurricane'' o pilotach Dywizjonu 303.

    Dla wyjasnienia równocześnie powstają dwa takie filmy - polski pt "Dywizjon 3030" m.innymi z Adamczykiem i brytyjski z Dorocińskim. W tym drugim zagra też syn Mela Gibsona - Milo.

    Szkoda, że Stannisa nie wzięli to przecież Brytyjczyk.

    źródło

    #film #graotron #got #gameofthrones
    pokaż całość

    źródło: ramsay.jpg

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Wielkie Cesarstwo Świtu
    Ogromne i najprawdopodobnie najpotężniejsze imperium w historii. Według legend stworzone i władane przez Boga na Ziemi, syna Lwa Nocy i Panny Zrobionej ze Światła. Przez dziesięć tysięcy lat Bóg na Ziemi władał nad terenami między Morzem Dreszczy, Kośćmi, Morzem Jadeitowym i Szarym Pustkowiem. Poruszał się po nich w lektyce wyrzeźbionej z perły, którą nosiło sto jego żon. Po jego odejściu w gwiazdy (jakaś wersja wniebowstąpienia?) władzę nad imperium przejął jego najstarszy syn, Perłowy Cesarz. Ten z kolei władał przez tysiąc lat i przypisuje mu się zbudowanie Pięciu Fortów, które miały chronić Cesarstwo przed, cóż, dziadkiem ówczesnego cesarza, Lwem Nocy. Kolejni byli Jadeitowy Cesarz, Turmalinowy Cesarz, Onyksowy Cesarz, Topazowy Cesarz oraz Opalowy Cesarz. Każdy z nich władał przez stulecia, ale też każdy panował krócej niż poprzednik. Rządy każdego kolejnego cesarza były coraz trudniejsze i łączyły się postępującym upadkiem imperium - dostrzegam tu pewną analogię do targaryeńskich smoków, które z czasem rodziły się coraz słabsze i mniejsze oraz żyły krócej. Tak jakby przepowiadało to przyszły zmierzch danej dynastii lub państwa.

    Krwawa Zdrada i Długa Noc

    Opalowy Cesarz tron przekazał córce, Ametystowej Cesarzowej. Jednak jej młodszy brat obalił ją i zamordował, po czym ogłosił się Krwawnikowym Cesarzem. Był on czarnoksiężnikiem, nekromantą i kanibalem, zaś jego żoną była kobieta-tygrysica. Odrzucił ówczesnych bogów i zaczął czcić czarny kamień, który spadł kamień. Możliwe, że był pierwszym kapłanem i twórcą Kultu Gwiezdnej Mądrości, który przetrwał do dziś. Akolitów tego kultu, śpiewających do gwiazd, widziała Arya będąc w Braavos.

    Według legend Dalszego Wschodu to właśnie Krwawa Zdrada - zabicie prawowitej władczyni i rządy terroru - rozpoczęła Długą Noc. Panna Zrobiona ze Światła odwróciła swój wzrok od świata, zaś Lew Nocy uwolnił swój gniew by ukarać ludzkość. Dalsza historia jest znana i w Essos, i w Westeros: pojawił się bohater, znany pod wieloma imionami, który zakończył Długą Noc. Nie przetrwało jej jednak Wielkie Cesarstwo Świtu.

    Yi Ti kiedyś
    Na gruzach starego imperium odrodziło się Złote Cesarstwo Yi Ti. O połowę mniejsze od poprzednika, ale nadal potężne i - na dawną modłę - władane przez Bogów-Cesarzy. Jego historia jest niezwykle bogata: o cesarzach i ich wojnach, katastrofach, które dotknęły Cesarstwo, oraz o latach dobrobytu można pisać książki. Niestety takowe znajdują się zapewne tylko w bibliotekach Yi Ti. Martinowscy Chińczycy zazdrośnie strzegą swoich sekretów, także do Westeros docierają tylko szczątkowe informacje. Te o cesarzu Har Loi, który całe panowanie spędził w siodle, jeżdżąc od bitwy do bitwy. Ale znany jest też Choq Choq Garbaty, który choć miał son żon i tysiąc konkubin, to płodził tylko córki. Wiemy o Lśniącym Bogu Mengo Quenie, który żył w pałacu ze złota, oraz o Lo Tho, który zjadał mózgi żyjących wrogów wprost z ich otwartych czaszek. Mamy też Lo Doqa, który był dotknięty padaczką, lecz władał mądrze (być może sterowany z tylnego tronu przez żonę Bathi Ma Lo).

    Podwaliny pod potęgę imperium położyło dziewięciu eunuchów, którzy po wstąpieniu na tron pozbywali się męskości by w pełni poświęcić się sprawom Cesarstwa (na szczęście wcześniej zadbali o potomków). To im przypisuje się stworzenie gęstej sieci kamiennych dróg, którym dorównują tylko te valyriańskie. Jar Har, Jar Joq i Jar Han poprowadzili Yi Ti na szczyt podbijając Leng i Wielką Moraq oraz zmuszając m. in. Qarth, Ghis i Asshai do płacenia trybutu. W końcu Yi Ti dochrapali się nawet własnego smoka: Chai Duq wziął za żonę Valyriankę i trzymał zionącego ogniem gada na swoim dworze. Warto przypomnieć także walczących z Jhogos Nhai Lo Hana i Lo Bu.

    Choć Złote Cesarstwo miało swoje lepsze i gorsze dni, to i tak swoją potęgą, splendorem i bogactwem przyćmiewa Westeros, Wolne Miasta i Zatokę Niewolniczą. Podróżnicy z zachodu - Lomas Obieżyświat i Colloquo Votar - byli oczarowani nawet ruinami dawnych miast, z którymi nie mogły się równać ich ojczyste.

    Yi Ti dziś
    Obecną stolicą Cesarstwa jest Yin, chociaż w przeszłości było nią także Si Qo (obecnie ruiny w sercu dżungli), Tiqui (ważne miasto na północy, gdzie łączą się szlaki z Kości) oraz Jinqi (miasto broniące wschodnich granic przed najeźdźcami z Cienia). Niegdyś Lomas Obieżyświat określił Yi Ti jako krainę tysiąca bogów i stu książąt, którą włada jeden cesarz. Rzeczywiście - w obecnym Yi Ti istnieje tysiąc bóstw i stu książąt, którzy - choć formalnie są zależni od Bu Gaia, siedemnastego Azurowego Cesarza, to w praktyce władają samodzielnie. Sama władza Bu Gaia sięga tylko murów stolicy. O słabości Złotego Cesarstwa niech świadczy to, że tytuł cesarski uzurpują sobie takie ciekawostki jak mędrzec z Carcosy czy zbuntowany generał z Miasta Kupców. Yi Ti przeżywało jednak gorsze chwile i wystarczy choćby jeden zdolny władca, by przywrócić mu pełną potęgę. Ale nawet bez tego, w porównaniu z koczowniczymi Dothrakami i Jogos Nhai, w porównaniu z szukającymi dawnej chwały miastami Zatoki Niewolniczej, w porównaniu z rozdartym wojną domową Westeros, Yi Ti zdaje się być pierwszym mocarstwem Planetos. Przynajmniej potencjalnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    ____________________________________________________

    A dzisiaj jeszcze ogłoszenia septowe. Myślę o przeniesieniu gotologii na jakiegoś blogspota czy innego wordpressa, gdzie będę miał większą kontrolę nad wpisami (możliwość dodania większej ilości obrazków chociażby). No i część wpisów chciałbym poprawić i przeredagować, czego tutaj nie mogę za bardzo zrobić. Oczywiście na wypoku wpisy nadal pojawiałyby się, ale te na blogu byłyby po prostu zgrabniejsze, czytelniejsze i ładniej opakowane. Nie wiem kiedy to zrobię - pewnie kiedyś ( ͡° ͜ʖ ͡°) Póki co składam w głowie całkiem ciekawą teorię, która być może wskoczy w kolejkę przed Hardhome (zapewne połączone ze Skagos).

    Poprzednie wpisy

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

    •  

      @Snufkin_91: Masz jakieś oddatkowe źródło wiedzy oprócz ŚLiO?

    •  

      @Rnck: gdzieś kiedyś robiłem listę wszystkiego, co Martin pisał do głównej sagi:

      Świat Lodu i Ognia w sumie wystarczy. Oprócz tego wyszły jeszcze:
      A Knight of the Seven Kingdoms - w Polsce wydane jako Rycerz siedmiu królestw, czyli trzy opowiadania o przygodach Duncana Wysokiego i Aegona V
      The Princess and the Queen - opowiadanie w antologii Niebezpieczne kobiety, opowiada o Tańcu Smoków, czyli wojnie domowej między Targaryenami
      The Rogue Prince - opowiadanie w antologii Łotrzyki, opowiada o księciu Daemonie Targaryenie
      The Sons of the Dragon - opowiadanie wychodzi w październiku 2017, znajdzie się w antologii The Book of Swords i będzie opowiadać o synach Aegona Zdobywcy
      Fire and Blood - planowana dwutomowa historia rodu Targaryenów, wydanie w 2018/2019
      The She-Wolves of Winterfell - planowane czwarte opowiadanie o Duncanie i Aegonie, wydanie po premierze Wichrów Zimy
      The Lands of Ice and Fire - książka z mapami


      Są jeszcze jakieś pierdółki typu książka kucharska z potrawami z sagi, ale w sumie niewiele wnoszą.

      Oczywiście podpieram się też wiki, ale ona jest stworzona na podstawie powyższych pozycji i sagi.
      ______________________________

      Ok, postawiłem bloga na blogspocie, na razie wrzucam stare wpisy (niektóre są lepiej zredagowane, poprawiam jakieś błędy, literówki itd., do niektórych dopiszę jeszcze akapit albo dwa), myślę że kolejny wpis będzie miał premierę i tam i na wypoku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W następnym wpisie oczywiście Morze Jadeitowe i m. in. Leng, co zamknie w całości etap opisywania Dalszego Wschodu (chyba nic nie pominąłem...).
      pokaż całość

      +: yoger
    • więcej komentarzy (6)

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Góry Kości - martinowski Ural?
    Tereny Dothraków i Jogos Nhai rozdziela pasmo Gór Kości, rozciągającego się od Morza Dreszczy aż po Morze Jadeitowe. Kości są najwyższym pasmem górskim Planetos (przynajmniej tej części, o której cokolwiek wiadomo), tak wysokim, że Lomas Obieżyświat po jego ujrzeniu uznał, że dotarł na skraj świata. Rozdzielają Essos na dwie części - tą normalniejszą, znaną PLiO, i tą znacznie mniej normalną, której poświęciłem trzy ostatnie wpisy. O Kościach mówi się, że prowadzi do nich tysiąc dróg, ale wychodzą tylko trzy: Stalowy Szlak (północny, przechodzący przez Krazaaj Zasqa, prowadzi do Kayakayanaya), Kamienny Szlak (środkowy, łączy Vaes Jini i Samyrianę) oraz Piaskowy Szlak (południowy, łączy Qarth i Bayasabhad i przechodzi przez tzw. Suche Kości, gdyż nie ma tam wody). Powiedzenie to wynika z tego, że góry pełne są niezliczonych ścieżek, w które zapuszczają się śmiałkowie i głupcy. Mniejsze grupy korzystają z usług miejscowych przewodników, zaś karawany przemieszczają się głównie trzema głównymi szlakami.

    Góry Kości stanowią prawdziwą granicę dwóch światów, tak jak Ural umownie oddziela Europę i Azję. Kości próbowali przekroczyć i Dothrakowie, i Jogos Nhai, oczywiście w celu podbicia terenów za górami. W obu przypadkach na ich drodze stanął Patriarchat Hyrkoonu.

    Między Jogos Nhai, Yi Ti i Kośćmi
    W analizie dotyczącej Azora Ahai wspomniałem, że w Essos nosił on kilka innych imion, był znany między innymi jako Hyrkoon Bohater. Jest dla mnie dość oczywiste, że postać ta była założycielem Patriarchatu Hyrkoonu. Państwo zajmowało dość spory obszar między Kośćmi, Yi Ti, równinami Jhogos Nhai i Wyjącymi Wzgórzami. Patriarchat rozwinął się dzięki żyznym ziemiom położonym między licznymi rzekami i jeziorami. Nic więc dziwnego, że stało się celem ataków Jhogos Nhai.

    Kres potęgi Patriarchatu Hyrkoonu przypada na Czasy Suszy. Rzeki i jeziora wyschły, uprawy zostały zniszczone, a po państwie potomków Azora Ahai pozostała ogromna pustynia zwana Wielkim Morzem Piasku i trzy fortece, które trwają po dziś dzień. Kayakayanaya, zbudowana z czarnego bazaltu, czarnego żelaza i żółtych kości, stanowi wrota do Stalowego Szlaku i jest celem ustawicznych ataków Jogos Nhai. Samyriana, broniąca wejścia na Kamienny Szlak, została zaś wykuta w Kościach i zbudowana z szarego kamienia. Bayasabhad, Miasto Węży, strzeże Piaskowego Szlaku i żyje z myta pobieranego od tych, którzy zmierzyli się z przejściem przez Suche Kości.

    Trzy siostrzane miasta-fortece są rządzone przez Wielkich Ojców. Ich córki są od dziecka szkolone na obrończynie miast, według Lomasa Obieżyświata są gwałtownymi wojowniczkami, które ozdabiają swoje sutki żelaznymi pierścieniami, a policzki rubinami (stąd książka maestera Naylina, opisująca tamtejszy region, nosi tytuł Rubiny i żelazo). Niemal wszyscy synowie Wielkich Ojców zostają eunuchami i w różnoraki sposób służą miastom. Tylko jednemu na sto, najsilniejszemu i najlepiej obiecującemu, pozwala się na spłodzenie dzieci i zostanie kolejnym Wielkim Ojcem.

    Pogranicze Cesarstwa
    Na wschód od Wielkiego Morza Piasku leży Miasto Kupców, w którym łączą się Stalowy i Piaskowy Szlak. Rozległym, choć nieco prymitywnym miastem włada Pol Qo, Młot na Jogos Nhai, zbuntowany generał Yi Ti, który ogłosił się pierwszym pomarańczowym cesarzem. Leżące nieco dalej na wschód pozostałości po otoczonym lądem morzu (kolejny skutek Czasu Suszy?) są odpowiednikiem Jeziora Aralskiego ( ͡° ͜ʖ ͡°) Obecnie zostało tam tylko kilka jezior. Na południe od nich leży Tiqui, starożytna stolica fioletowych cesarzy. A za nią... Yi Ti!

    Poprzednie wpisy

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj

    Od razu ostrzegam, że mogą pojawiać się tu spojlery z wszystkich części książki, pobocznych wydawnictw i serialu.

    Równiny Jogos Nhai
    Między Górami Kości a martinowskim Dzikim Wschodem rozciąga się ogromna równina zamieszkana przez koczowniczy lud Jogos Nhai. Pierwsze skojarzenie - jakaś wariacja na temat dobrze znanych Dothraków - jest właściwie słuszne, przy czym Jogos Nhai są znacznie bardziej zwichrowanymi Mongołami niż Władcy Koni.

    W oczy rzuca się przede wszystkim ich wygląd. Posłużę się cytatem ze ŚLiO:

    Pod wieloma względami ci jeźdźcy z Dalszego Wschodu są jednak zupełnie różni od władców koni z zachodu. Są średnio o głowę od nich niżsi i mieszkańcom zachodu wydają się mniej urodziwi. Przysadziści, krzywonodzy i smagli, mają wielkie głowy, drobne twarze i żółtą cerę. Obie płcie mają spiczaste czaszki, co jest efektem ich osobliwego zwyczaju krępowania głów dzieci na pierwsze dwa lata życia. Dothraccy wojownicy chełpią się długością swych warkoczy, natomiast mężczyźni Jogos Nhai golą głowy, pozostawiając tylko wąski pas włosów pośrodku czaszki. Kobiety zaś golą głowy całkowicie i ponoć usuwają też wszystkie włosy ze swych kobiecych części.

    Różni się także ich organizacja. Nie tworzą wielkich khalasarów jak Dothrakowie, lecz poruszają się małymi grupami ludzi ściśle związanych ze sobą więzami krwi. Każda grupa dowodzona jest przez jhata (wodza wojennego) i księżycową śpiewaczkę, czyli kapłankę, uzdrowicielkę i sędziego w jednym (u takiej właśnie kapłanki nauki pobierała Mirri Maz Duur). Ich rolą jest zajmowanie się wszystkimi sprawami grupy, które nie leżą w gestii jhata. Istnieje także stanowisko jhattara - jhata jhatów, czyli wodza zjednoczonych Jogos Nhai (w historii było takich co najmniej kilkudziesięciu).

    Księżycowymi śpiewaczkami mogą być również mężczyźni, lecz muszą ubierać i zachowywać się jak kobiety (analogicznie jest w przypadku kobiet i jhatów). Tutaj warto wspomnieć, że miały one niebagatelną rolę przy założeniu Braavos - to one poprowadziły okręty zbuntowanych niewolników do zatoki, gdzie zbudowali swoje miasto.

    Jogos Nhai przemieszczają się za pomocą pasiastych zorsów, krzyżówek koni i zebr (te z kolei żyją na południu Yi Ti oraz na wyspie Leng). Zwierzęta te zdają się być wytrzymalsze i trudniejsze w ujeżdżeniu od zwykłych koni. Zorsy, obok kóz i psów, są jednym z łupów o które walczą ze sobą poszczególne grupy Jogos Nhai. W przeciwieństwie jednak do Dothraków, przy tych 'walkach' nie może zostać przelana krew (tak jakby dothrackie zwyczaje z Vaes Dothrak rozciągnąć na całe równiny Jogos Nhai), zaś same podchody, podobnie jak porywanie mężów przez kobiety, mają charakter uświęconego rytuału. Nie znaczy to jednak, że Jogos Nhai są niewinnymi barankami. Od zarania dziejów prowadzą wojny ze wszystkimi dookoła - zwłaszcza ze spokrewnionymi z nimi N'ghai.

    Pogromcy Jhogwinów
    Jedną z pierwszych, na poły legendarną wzmianką o Jogos Nhai jest historia ich wojny z Jhogwinami - kamiennymi olbrzymami zamieszkującymi północną część Gór Kości. Przed tysiącami lat ostatni Jhogwini starli się z Jogos Nhai w bitwie na Wyjących Wzgórzach, gdzie jhattar Gharak Zezowaty zabił ostatniego olbrzyma. Kości tych gigantów, dwukrotnie większych od ich westeroskich kuzynów, po dziś dzień można znaleźć w Białych Górach (lub Krazaaj Zasqa, jak nazywają je Dothrakowie).

    Wojny z Hyrkoonami
    Kolejnym wrogiem Jogos Nhai jest Patriarchat Hyrkoonu. Wojny rozpoczęły się jeszcze przed czasami suszy. Jogos Nhai zatruwali rzeki i studnie, niszczyli miasta i brali w niewolę tysiące Hyrkoonów. Ci z kolei oddawali ofiarę z dziesiątek tysięcy jeźdźców zorsów swoim mrocznym bogom. Walki między dwoma ludami trwają od wieków i wielu jhattarów rozbijało swoje hordy o mury twierdzy Kayakayanaya. Księżycowe śpiewaczki twierdzą jednak, że w przyszłości nadejdzie dzień, w którym Jogos Nhai przekroczą Góry Kości i zaleją Morze Dothraków.

    Wojny z Yi Ti
    Walk z Jogos Nhai nie uniknęło nawet Złote Cesarstwo. Najeźdźcy wyprawiali się na południe po złoto, klejnoty i niewolników od dwóch tysięcy lat, a w drugą stronę wyruszało wiele cesarskich ekspedycji, które jednak nie rozwiązały problemu Jogos Nhai. Yi Ti mogli zniszczyć lub zmusić do złożenia hołdu kilkanaście grup koczowników, ale większość ich pobratymców uciekała przed zastępami Złotego Cesarstwa - a po zakończeniu ekspedycji wracała do radosnego łupienia przygranicznych miast.

    Lo Han, 42. szkarłatny cesarz, trzykrotnie wyprawiał się na północ, jednak za każdym razem karna ekspedycja kończyła się jak wszystkie poprzednie - i każda z nich sprawiała, że Jogos Nhai byli coraz śmielsi. Lo Bu, kolejny cesarz, był zdecydowany zakończyć problemy z koczownikami raz na zawsze. Zebrał ogromną armię liczącą trzysta tysięcy żołnierzy i ruszył na równiny paląc i niszcząc wszystko na swojej drodze. Gdy Jogos Nhai rozproszyli się, Lo Bu podzielił swoją armię na trzynaście grup, które miały wytropić i wybić wszystkich jeźdźców zorsów. Powiada się, że zginęło wówczas milion Jogos Nhai.

    Groźba zagłady całego ludu zmusiła Jogos Nhai do zjednoczenia się pod przywództwem Zhei Okrutnej (znanej także jako Bezpłodna lub Zorsowa Gęba), pierwszej w historii jhattar. Sprytna kobieta stała się postrachem Yi Ti, o czym pamięta się w Złotym Cesarstwie po dziś dzień. Zhea odizolowała każdą z grup Lo Bu, wybiła ich zwiadowców i odcięła od zaopatrzenia, w końcu prowadziła w pułapki i wybijała. W końcu wyrżnęła w pień oddział samego cesarza, zaś z czaszki Lo Bu kazała przygotować sobie złoty puchar, z którego zorsowe mleko pił każdy kolejny jhattar.

    Poprzednie wpisy

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów