•  

    Dobra, nie chce mi się czekać na łaskę ze strony moderacji ( @Moderacja shame on you) i odzyskanie tagu, więc zakładam rezerwowy tag #gotologia2 --> zapraszam do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°) - zwłaszcza, że gotowy wpis leży i gnije od kilku dni, a kolejny już się pisze (chociaż trochę zejdzie zanim się pojawi).

    pokaż spoiler Jak wrzucę tylko na stary tag, to większość obserwujących może go nie zobaczyć, bo nie jestem jego autorem (tzn. jestem, ale pod innym nickiem XD), także będę po prostu używał dwóch tagów - wińcie moderację, nie mnie.

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVIII - Przegląd wojsk

    Tęskniliście? Bo ja trochę zacząłem, wróciła mi wena do pisania i 'ssanie' żeby dokończyć całą analizę. Wprawdzie z częstotliwością kolejnych wpisów będzie tak sobie (wykończenie domu mnie wykańcza, a w przyszłym roku dojdzie mi gorączka przedślubna), ale przecież w świecie Lodu i Ognia wleką się wszyscy, począwszy od Innych, przez Stannisa na Północy, a kończąc na samym Martinie.

    Wprawdzie w ankiecie dałem do wyboru jeszcze Cytadelę, ale przypomniałem sobie, że na fsgk.pl pojawił się już kiedyś wpis o maesterach, który z grubsza pokrywa się z tym o czym chciałem napisać. Główna siedziba zakonu posłuży zapewne jako źródło wiedzy i artefaktów dla kilku bohaterów, a działania maesterów jeśli już będą miały na coś wpływ, to na polityczną część rozgrywki o Westeros.

    Po siedemnastu wpisach analizujących przyczyny, przebieg i konsekwencje Długiej Nocy pora na zbliżenie się do finału, którym będzie druga Wojna o Świt. Niewątpliwie jest to dogrywka pierwszego starcia, z aktorami grającymi podobne role. I na przegląd obsady zapraszam poniżej.

    Gracze polityczni

    W Westeros możemy wyróżnić główne stronnictwa, którym zagrożenie zza Muru, smoki Daenerys i szeroko pojęta magia nie spędzają snu z powiek. Stronnictwa te są uwikłane w ciągłą Grę o Tron, konflikt, który zdaje się dogasać, ale w Wichrach Zimy wybuchnie ze zdwojoną mocą.

    Sojusz Lannisterów i Tyrellów pod szyldem Baratheonów przeżywa ciężkie chwile. Fundamenty władzy małego Tommena są bardzo chwiejne, ostatni opiekunowie mogący utrzymać chłopca na tronie - Tywin i Kevan - umierają na bełt w trzewiach. Władzę w stolicy zapewne na powrót przejmie Cersei (wskazuje choćby na to opublikowany rozdział Aryi z Wichrów), jednak jej pozycja i reputacja po spacerze z septu Baelora są słabe jak nigdy dotąd. Władzę królowej regentki na każdym kroku będą podważać Tyrellowie, którzy wydają się mieć przewagę jeśli chodzi o wpływy w stolicy. Sami Lannisterowie są już wyczerpani wojną. Wojna z Północą, okupacja Dorzecza, starcie ze Stannisem - to wszystko sprawia, że Lwy z Casterly Rock są coraz bardziej zależne od swoich sojuszników. Tyrellowie wydają się być zaś u szczytu potęgi. Potęgi pozornej i iluzorycznej w obliczu inwazji Żelaznych Ludzi na Reach oraz możliwej zdrady Tarlych, Rowanów i Hightowerów (zawsze popierających Targaryenów) - każdy z tych rodów jest w stanie obalić Róże z Wysogrodu. Ich armia jest wprawdzie silna i w praktyce nienaruszona, ale rozrzucona po Reach, Krainach Burzy oraz stolicy i okolicach.

    Wielki Wróbel jest obecnie najbliższym zagrożeniem dla Lannisterów i Tyrellów. Ma w garści dwie królowe, ma ogromny wpływ na pospólstwo, ma też prywatną armię - może i małą, ale fanatyczną. Cersei zdoła mu się jednak wymknąć - nie chce mi się wierzyć w serialowe rozwiązania, ser Robert Strong zmiażdży dowolnego rycerza, który stanie do Próby Walki. Margaery z kolei nie jest istotnym graczem, ale skazanie jej na poważniejszą karę będzie oznaczać starcie z armią, którą przygnał do stolicy Mace Tyrell. Ostatecznie książkowy Wróbel może podzielić los serialowego Wróbla - zginie w eksplozji dzikiego ognia, a Cersei dokona zemsty za jej upokorzenie. Jaką rolę odegra więc Wiara? Pokaże Cersei jako krwiożerczą władczynię, którą należy usunąć, a na tronie posadzić kogoś godniejszego.

    Tym godniejszym władcą będzie Aegon Targaryen. Wspierany przez Varysa, Złotą Kompanię, niezadowolonych lordów z Reach i niechybnie także Dornijczyków książe jedzie właśnie autostradą do Żelaznego Tronu. Koniec Burzy wpadnie w jego ręce w wyniku zdrady Mathisa Rowana. Wrzący kocioł w stolicy w końcu wybuchnie, a Lannisterowie i Tyrellowie zostaną obaleni. Nowym królem zostanie Aegon VI, z królową Arianne u boku. Jak długo potrwa jego władza? Tak długo, jak w Westeros nie pojawi się jego wkurzona ciotka na równie wkurzonej jaszczurce.

    Czwartym do brydża jest wielki szuler o małym paluszku - Petyr Baelish. Jego uwaga jest skupiona w nieco innym kierunku. Poprzez śmierć Słowiczka i małżeństwo Sansy z Haroldem Hardyngiem połączy w jeden sojusz Dolinę, Dorzecze i Północ. Armia Doliny w drodze do Winterfell zdobędzie zapewne siedzibę Littlefingera - Harrenhal - a następnie ruszy odzyskać dziedzictwo Sansy. Być może po drodze zginie zbędny już Hardyng. Plan Baelisha nie doczeka się jednak pełnej realizacji. Pewna panna zabije giganta w śnieżnym zamku, jak przepowiedziała Duch z Wysokiego Serca.

    Są jeszcze Boltonowie. Ale nie na długo. Są jeszcze Freyowie. Ale nie na długo.

    Gracze polityczno-magiczni

    ... czyli ci uwikłani w Grę o Tron, ale nie stosujący wyłącznie intryg i stali, by zdobyć żelazny stołek. Jednego z nich szeroko opisałem już tutaj. Buszujący na południu Wronie Oko zdobędzie wiedzę z Cytadeli i Róg Joramuna od Sama Zabójcy. Na południu jest jeszcze jeden ciekawy artefakt, który pięknie pasuje do dwóch rogów i valyriańskiej zbroi - Świt, który spoczywa w Starfall. Czy da się być większym złodupcem?

    Kierując się na Północ mijamy Dorzecze, gdzie z kolei buszuje Bractwo bez Chorągwi, a raczej to co z niego zostało. Zostało jednak dość, by zafundować Freyom i Lannisterom Krwawe Gody 2.0. Co potem? W końcu lady Stoneheart skończą się Boltonowie/Freyowie/Lannisterowie do wieszania.

    Docieramy pod Winterfell, gdzie Jedyny Prawdziwy Król szykuje się do walki z siłami Boltonów. Stannis oczywiście zdobędzie twierdzę Starków - Martin nie skaże go na tak żałosny los jak duet D&D. Ale czy ją utrzyma, czy porwie za sobą Północ - nie. Odrodzenie Jona Snow zwolnionego z przysięgi, odnalezienie Rickona, powrót Sansy z armią Doliny - Starków jest tylu, że południowy król nie jest im do niczego potrzebny. Fałszywy Azor Ahai zresztą też nie.

    Ostatnim graczem miotającym się między magią i polityką jest Matka Smoków. Choć jej dotychczasowe zachowanie sprawia, że życzyłbym jej dożywocia w Dosh Khaleen, to jednak nadal tli się we mnie nadzieja, że Daenerys przypomni sobie o swoim rodzinnym motto. Nie oszukujmy się, Danka wytrze podłogę khalem Tanio i wróci z Drogonem do ruin Meereen. Na bitwę już nie zdąży, ale pogorzelisko i kradzież smoka/smoków przez Victariona sprawi, że w Zatoce Niewolniczej na powrót zapanuje Ogień i Krew.

    Gracze magiczni

    ... czyli ci, dla których walka o Żelazny Tron jest kompletnie nieistotna - ich uwaga jest w pełni skupiona na nadchodzącej Długiej Nocy. Na pierwszym miejscu mamy tu oczywiście Melisandre. Potężna kapłanka R'hllora (chociaż mająca problemy z odczytywaniem wizji) doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia zza Muru. Jednakże skuteczność jej działań jest taka sobie. Przede wszystkim błędnie wytypowała Azora Ahai - Stannis, choć jest świetnym strategiem, po prostu nie ma tej magii, nie spełnia warunków przepowiedni i zwyczajnie nie jest w stanie porwać za sobą Westeros. Błędne interpretowanie tego, co Melisandre widzi w ogniu (i to nagminne!), również sprawia więcej problemów niż pożytku - chociaż może to uratować w przyszłości życie prawdziwemu Azorowi Ahai.

    A prawdziwym Azorem Ahai jest oczywiście Jon Snow. Chwilowo martwy, ale nie ma wątpliwości, że wszystkie jego działania są umotywowane zatrzymaniem inwazji Innych. Być może w międzyczasie będzie musiał uwikłać się w Grę o Tron i sięgnąć po swoje dziedzictwo (serialowy Król Północy, ale i też najprawdopodobniej jedyny prawowity władca Siedmiu Królestw).

    Wśród graczy magicznych należy oczywiście wymienić jeszcze Brana i Bloodravena i Ludzi bez Twarzy.

    Reszta świata

    A co z resztą świata? W Essos nie ma potęgi wystarczającej do obrony Pięciu Fortów - Yi Ti jest w stanie rozkładu, a Dothrakowie zapewne ruszą do Westeros razem ze smoczą królową. Na horyzoncie nie widać żadnego Wielkiego Cesarstwa Świtu z nieprzebranymi ilościami mięsa armatniego. Główni gracze albo już stąd uciekli, albo zaraz to zrobią. W ogóle zastanawiam się czy Martin wziął pod uwagę to co wydarzy się na tym mniej ważnym kontynencie i czy w ogóle ten temat będzie poruszany? W końcu większość informacji o Długiej Nocy w Essos pochodzi ze ŚLiO, a nie sagi. Chyba że... Daenerys zostanie w Essos i będzie walczyć z inwazją Innych na Dalszym Wschodzie! Byłby to niesamowity plot twist wywracający fabułę serialową.

    ---------------------------

    Podsumowując:
    - Sojusz Lannisterów i Tyrellów jest niezwykle kruchy, oba rody muszą odpierać wrogie inwazje (Eurona na Reach i Aegona na Krainy Burzy).
    - Wielki Wróbel sprawi wiele kłopotów Różom i Lwom, ale ograniczy się to do stolicy.
    - Prędzej czy później do Gry włączy się na całego Dorne, a siły Martellów mogą być języczkiem u wagi.
    - Dolina również niedługo wejdzie do wojny, co może mieć nieznane skutki dla wszystkich innych graczy.
    - Boltonowie przegrają ze Stannisem i zwyczajnie wymrą (ostatnimi przedstawicielami rodu są Roose i Ramsay).
    - Freyów czeka zemsta za Krwawe Gody, jeśli w ogóle przetrwają, to znów będą ograniczeni tylko do Bliźniaków i okolic.
    - Maesterowie być może mają jakiś plan, ale bliskie zdobycie Cytadeli przez Żelaznych Ludzi utnie głowę hydrze.

    - Euron realizuje swój własny plan, po drodze chce zdobyć Żelazny Tron, ale on jest tylko przystankiem na drodze po władzę nad całym światem.
    - Bractwo bez Chorągwi namiesza jeszcze w Dorzeczu, ale nie zdziwię się jeśli finalnie resztki Bractwa spotka los serialowy (czyli niedobitki ruszające na Północ walczyć z Innymi).
    - Daenerys w końcu ogarnie się i wprowadzi w życie rodowe zawołanie, być może po drodze spali np. Volantis, również znane z niewolnictwa.

    - Jon Snow wróci do życia i dalej będzie próbował powstrzymać Innych.
    - Melisandre powinna mu w tym pomóc, albo chociaż nie przeszkadzać.
    - Pomoc na pewno zaoferuje Bran, a być może także Arya (czyli rozwiązanie serialowe).

    - A co z pozostałymi POVami? Każdy będzie miał do odegranie swoją rolę (zwłaszcza Jaime i Tyrion oraz Greyjoyowie), ale raczej to nie oni będą nadawać bieg kolejnym wydarzeniom.

    I tak, w tym momencie pora na finał. Rozstrzygnięcie Gry o Tron i Drugą Wojnę o Świt.

    pokaż spoiler Żeby nie było, że oszukuję, zajawka kolejnej części:
    Zacznijmy od Essos, bo tamtejsze wątki są najbliższe rozwiązania, a sam kontynent zniknie z kart powieści - wszystkie rozstrzygnięcia będą zapadały w Westeros. Stety niestety finał wydarzeń w Meereen i okolicach będzie zbliżony do serialowego - Daenerys przejmie kontrolę nad Dothrakami, pozostawi za sobą zgliszcza Zatoki Niewolniczej i wróci odzyskać swoje dziedzictwo. Oczywiście przebieg będzie bardziej rozbudowany. Na koniec Tańca Smoków Dany i Drogon zostają otoczeni przez khalasar khala Tanio, w serialu Dany została złapana sama i tylko z pomocą Daario och Darioo i Lorda Friendzone zdołała skłonić Władców Koni do posłuszeństwa. Rozwiązanie było takie sobie, myślę, że sam całkiem wyrośnięty smok i spalenie przez niego któregoś khala z obstawą (pewnie khala Tanio) wystarczy do wzmocnienia najlepszej piechoty świata najdzikszą kawalerią świata. Chociaż osobiście nieobraziłbym się, gdyby Danka za wszystkie swoje głupoty została odstawiona do Dosh Khaleen i tam spędziła resztę swojego życia.


    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  

      @Lonesome_road: Ciężko przewidzieć ruch Victariona w Essos, czy można zakładać że jego flota jest tożsama z flotą Eurona? Ci bracia wszak nie mają względem siebie po drodze i oczywistym wydaje się, że jeden zdradzi drugiego, pytanie tylko kto pierwszy. Victarion może nie posiadać odpowiedniej pozycji do tego, by obwołać się samodzielną stroną, być może w jakiś sposób da zwerbować się Matce Smoków? (Podejrzewam, że może w jakiś sposób podzielić los Ashy z serialu i wystąpić przeciwko bratu - niekoniecznie robiąc to bez własnych celów i ukrytych motywów, oczywiście) Wtedy też wraz z flotą Watersa może stanowić dla Dany już jakąś siłę, może i nie taką równą Wroniemu Oku, ale mającą potencjał. pokaż całość

    •  

      @Lonesome_road: Przy fałszywości Aegona, pomimo licznych przesłanek, zastanawiało mnie zawsze jedno. Gryf aż tak dobrze odgrywa swoją rolę, udając że Blackfyre jest Targaryenem? Wszak z jego słów, o tym, że zawiódł ojca, ale syna nie zawiedzie, wydaje się bić szczerość. Skoro jeden z bliższych przyjaciół Rheagara, uważa Aegona za jego prawdziwego syna, to czy na pewno nie doszukujemy się w nowym Jaju czegoś czego nie ma? Jon nie wydaje się człowiek niehonorowym (Co wszak poczytuje sobie za wadę), więc czy posunąłby się do tak wielkiego kłamstwa? pokaż całość

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    Znany aktor blackpillowym realistą

    Peter Dinklage(aktor znany głównie z serialu "Gra o Tron") jest realistą i zdaje sobie sprawę że te wszystkie komplementy o byciu seksownym mężczyzną kierowane w jego stronę to bujda na resorach, a ludzie mówią to tylko ze względu na to, że jest popularnym aktorem i nie ma to nic wspólnego z faktycznym pociągiem seksualnym. Kobiety twierdzą, że jego wzrost nie ma znaczenia, a koniec końców wybierają wysokich. Z podobną sytuacją możemy spotkać się na wykopie, na pewno każdy z nas czytał wysryw jakiegoś różowego w stylu:
    -"Hihi ja tam uwielbiam niskich, są tacy męscy i przystojni, a to że mój chłopak ma 190 cm to czysty przypadek"

    Na uwagę zasługuje też fakt, że choć Peter sam ma 135cm nie sili się na uprzejmości i nie mówi że wystarczyłoby mu 160cm, czy 170cm, tylko wskazuje że tego czego kobiety chcą to 6'2 czyli jakieś 188cm wzrostu.

    Zródło:
    https://people.com/celebrity/game-of-thrones-peter-dinklage-doesnt-believe-the-sex-symbol-talk/
    #przegryw #redpill #blackpill #wzrost #stulejacontent #logikarozowychpaskow #rozwojosobistyznormikami #takaprawda #gameofthrones
    pokaż całość

    źródło: hmmm.jpg

    •  

      @niochland: i znowu trzeba tłumaczyć... że nawet biologicznie to co piszesz jest nieprawdą. Lubimy ładnych ludzi, ale częściej dobierami je na podstawie np. zapachu, różnic itp. Poza tym aby kobieta znalazła spełnienie w związku jej partner nie może być od niej dużo atrakcyjniejszy, ba, faktem jest nawet że kobiety muszą być zawsze trochę bardziej atrakcyjne od mężczyzny aby czuć się dobrze w związku. Nie, zdecydowana większość kobiet nie będzie wchodzić w związek z mężczyzną który jest od nich dużo atrakcyjniejszy, musisz pojąć pewne mechanizmy a nie powtarzać głupoty przeczytane w internecie. pokaż całość

    •  

      @elo490500: Nie. Mylisz przyczynę ze skutkiem. Jestem sławnym aktorem bo ma bardzo atrakcyjną mordę i charyzmę (i talent swoją drogą) - to się podoba. Nie ma jednej cechy ma inną, którą dużo nadrabia - takie zjawisko jest ci znane?

    • więcej komentarzy (59)

  •  

    Halo @Moderacja, ja wiem że święta i w ogóle, ale fajnie byłoby odzyskać swój tag #gotologia, zwłaszcza że mam gotowy wpis do wrzucenia (。◕‿‿◕。)

    Pozwolę sobie jednorazowo zawołać ludzi spod innych tagów gotowskich, może to coś pomoże #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf pokaż całość

  •  
    Shisan

    +36

    Dziś dotarła (。◕‿‿◕。) Ale będzie czytanie - 1000 stron, mnóstwo ilustracji. Generalnie bardzo ładnie wydana książka :)

    #graotron #got #gameofthrones #czytajzwykopem #ksiazki

  •  

    Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza pod wzgledem temperatury ( ͡° ʖ̯ ͡°) . Dlatego mamy dla was propozycje! Co sądzicie o dużym grzańcu z takiego kufla #gameofthrones #got #seriale ?
    #pixelday

    źródło: embed.jpg

  •  

    hafþór júlíus björnsson aka Gregor "The Mountain" Clegane. Wg Wiki 206 cm i 180-200 kg. Panna ma 158 cm i 52 kg.
    #graotron #gameofthrones #strongman #heheszki #humorobrazkowy #zwiazki

  •  

    Ale ten odcinek był zajebisty ( ͡º ͜ʖ͡º)

    pokaż spoiler warto przypomnieć

    #graotron #gameofthrones

    GFY

    źródło: fat.gfycat.com

  •  

    Rose Leslie (Ygritte) i Kit Harington (Jon Snow) biorą dziś ślub #gameofthrones #got

  •  

    https://nietylkogry.pl/post/recenzja-antologii-ksiega-mieczy/
    Całość to znakomita rzecz dla miłośników fantasy – tak starych wyjadaczy, jak i nowych czytelników, którzy dopiero badają ten grunt. Udana, lekka i niezobowiązująca lektura gwarantowana. Recenzja antologii Księga Mieczy
    #recenzja #ksiazka #ksiazki #antologia #czytajzwykopem #graotron #gameofthrones pokaż całość

    źródło: 800-1.jpg

  •  
    S........1

    +35

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVII - Światłonośca Jona Snow

    Ten wpis będzie krótszy niż poprzednie, gdyż chwilowo martwy Lord Dowódca Nocnej Straży nie kryje przed nami większych tajemnic. Jest oczywiste, że Jon nie jest bękartem Neda Starka, tylko synem jego siostry Lyanny i księcia Rhaegara - potwierdza to zarówno serial (zupełnie nieprawdopodobne byłoby, gdyby serial i książka różniły się w tak istotnym punkcie fabuły), a jeśli ktoś chce poczytać o książkowych argumentach 'za', to zapraszam tutaj. Wobec tego, że Aegon Samozwaniec jest prawdopodobnie Blackfyrem, to Jon jest jednocześnie prawowitym władcą Siedmiu Królestw. Z drugiej strony Jon został wyznaczony przez Robba na następcę, więc może także wysuwać swoje roszczenia do korony Północy. W końcu Jon nie będzie zbyt długo martwy. Spośród różnych hipotez co do jego powrotu można wyróżnić:

    - Pocałunek życia od Melisandre lub innego czerwonego kapłana (sposób prezentowany wcześniej przez Thorosa i Berica, popierany serialowym zmartwychwstaniem Jona).
    - Spalenie Shireen w celu uratowania Azora Ahai (wg Melisandre Stannisa, w rzeczywistości Jona, książkowe spalenie Jedynej Prawdziwej Księżniczki zostało potwierdzone przez Martina).
    - Ukrycie duszy Jona w ciele Ducha (w chwili śmierci Jon wypowiada imię swojego wilkora, sposób ten może łączyć się z dwoma poprzednimi, dzięki czemu nie utraci zbyt wiele ze swojej natury w przeciwieństwie do Berica i lady Stoneheart, przeniesienie duszy zmiennoskórego do zwierzęcia zaprezentował Varamyr Sześć Skór).
    - Obsydianowy kołek, za pomocą którego Dzieci Lasu prawdopodobnie stworzyły Zimnorękiego.
    - Wskrzeszenie przez Innych (bo czemu nie?).

    Oczywiście na poważnie rozważałbym tylko trzy pierwsze opcje, być może wymieszane ze sobą. Niewątpliwie Jon odzyska życie i pozna swoją prawdziwą tożsamość, a jest jedynym kandydatem, który spełnia wszystkie warunki przepowiedni o księciu, którego obiecano oraz legendy o Azorze Ahai. Przypomnijmy je sobie pokrótce:

    - Jon jako jedyna* znana postać łączy w sobie Lód i Ogień, krew ostatnich królów Pierwszych Ludzi i Valyrian. Jest zmiennoskórym i nic nie stoi na przeszkodzie, by był smoczym jeźdźcem.
    - Pochodzi z linii Aerysa Szalonego i jego siostrożony Rhaelli, a według Dzieci Lasu tylko potomkowie tej pary mogą być obiecanym księciem.
    - Jest przebudzonym smokiem z kamienia - bękartem, który nie zdawał sobie sprawy z prawdziwego pochodzenia od ostatniego rodu smoczych jeźdźców i potomków boskich władców Wielkiego Cesarstwa Świtu, ale który niedługo pozna swoją prawdziwą tożsamość.
    - Krótko po urodzeniu Jona - lub nawet w trakcie porodu - jego wuj Ned zabija Arthura Dayne'a, w którego herbie jest spadająca gwiazda. Krwawiąca gwiazda jest jednym ze zwiastunów narodzin Azora Ahai.
    - Po raz kolejny krwawiąca gwiazda pojawia się tuż przed 'idami murowymi'. Olbrzym Wun Wun masakruje ser Patreka z Królewskiej Góry, który w herbie również miał gwiazdę.
    - W chwili śmierci Jona pojawia się dym z jego ran oraz sól w łzach Bowena Marsha i innych zdrajców.

    *Tak, wiem, jest Bloodraven, ale jednak krew Starków wydaje się być czystsza i silniejsza od Blackwoodów z Dorzecza, którzy mocno wymieszali się z Andalami.

    Zatrzymajmy się na chwilę przy śmierci Lorda Dowódcy:

    Couldn't they see the giant had been cut? Jon had to put an end to this or more men would die. They had no idea of Wun Wun's strength. A horn, I need a horn. He saw the glint of steel, turned toward it. "No blades! " he screamed. "Wick, put that knife..."
    ... away, he meant to say. When Wick Whittlestick slashed at his throat, the word turned into a grunt. Jon twisted from the knife, just enough so it barely grazed his skin. He cut me. When he put his hand to the side of his neck, blood welled between his fingers. "Why? "
    "For the Watch." Wick slashed at him again. This time Jon caught his wrist and bent his arm back until he dropped the dagger. The gangling steward backed away, his hands upraised as if to say, Not me, it was not me. Men were screaming. Jon reached for Longclaw, but his fingers had grown stiff and clumsy. Somehow he could not seem to get the sword free of its scabbard.
    Then Bowen Marsh stood there before him, tears running down his cheeks. "For the Watch." He punched Jon in the belly. When he pulled his hand away, the dagger stayed where he had buried it.
    Jon fell to his knees. He found the dagger's hilt and wrenched it free. In the cold night air the wound was smoking. "Ghost," he whispered. Pain washed over him. Stick them with the pointy end. When the third dagger took him between the shoulder blades, he gave a grunt and fell face-first into the snow. He never felt the fourth knife. Only the cold...


    Wick i Bowen zachowują się tak jakby wcale nie chcieli zabijać swojego Lorda Dowódcy. Zachowują się tak, jakby ktoś zmusił ich do tego. Na Murze i na północ od niego są tylko trzy osoby zdolne, by opanować wolę innego człowieka - Melisandre, Bloodraven i Bran. Każdej z tych postaci zależało na zabiciu Jona - każdej z tego samego powodu. Bloodraven - i siłą rzeczy Bran - zdają sobie sprawę z wyjątkowości Jona. To Duch z Wysokiego Serca, jedno z ostatnich Dzieci Lasu na południe od Muru, przepowiedziało, że obiecany książę musi być dzieckiem Aerysa i Rhaelli. To prawdopodobnie Dzieci Lasu i Bloodraven przyczyniły się do romansu Lyanny i Rhaegara. Melisandre mogła zaś w końcu poprawnie odczytać wizje i zrozumieć, że Azorem Ahai jest Jon, a nie Stannis. I to właśnie Jona trzeba uwolnić z wiążącej go przysięgi o służbie w szeregach Nocnej Straży. Służbie, którą zakończyć mogła tylko śmierć. Stąd też przed śmiercią Jona pojawia się krwawiąca gwiazda, a w chwili śmierci także dym i sól. Śmierć Jona Snowa jest w rzeczywistości odrodzeniem Azora Ahai. Jeśli macie jeszcze wątpliwości, to przyjrzyjcie się temu, o czym Jon śni:

    Jon was armored in black ice, but his blade burned red in his fist. As the dead men reached the top of the Wall he sent them down to die again.

    Azor Ahai w zbroi z valyriańskiej stali, ze Światłonoścą w rękach, zabija upiory na szczycie Muru. Trudno o bardziej sugestywny opis. Wiemy kto ma zbroję, pozostaje tylko znaleźć dla Jona odpowiedniego Światłonoścę.

    Światłonośca nr 1

    Jon już dawno temu zaczął nieświadomie majsterkować przy stworzeniu broni przeciwko inwazji Innych. Tą bronią miała być Nocna Straż:

    Night gathers, and now my watch begins. It shall not end until my death. I shall take no wife, hold no lands, father no children. I shall wear no crowns and win no glory. I shall live and die at my post. I am the sword in the darkness. I am the watcher on the walls. I am the fire that burns against the cold, the light that brings the dawn, the horn that wakes the sleepers, the shield that guards the realms of men. I pledge my life and honor to the Night's Watch, for this night and all the nights to come.

    Przysięga Nocnej Straży stawia ją dosyć wysoko jeśli chodzi o kandydatów na Światłonoścę. Azor Ahai wykuwał pierwszy miecz przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy, po czym próbował zahartować go w wodzie. Miecz niestety rozpadł się na kawałki. Taki sam los spotyka Nocną Straż. Jon stara się wzmacniać swój zakon, poświęca swój honor by szpiegować za Murem, w końcu zdradza ukochaną by uratować Mur. Wykuwa swojego Światłonoścę w ogniu bitwy o Czarny Zamek, składa ofiarę krwi z przyjaciół i wrogów, jednak Nocna Straż nie wytrzymuje hartowania. Tym hartowaniem jest próba zawarcia pokoju między NS a Wolnymi Ludźmi. I tak jak rozgrzany miecz rozpada się po kontakcie z lodowatą wodą, tak Nocna Straż zabija drugiego z rzędu Lorda Dowódcę po połączeniu się z armią dzikich zza Muru, co niechybnie doprowadzi do bratobójczych walk między zwolennikami i przeciwnikami Jona.

    Światłonośca nr 2

    Skoro Nocna Straż nie wypaliła, a kamienny smok odrodził się w postaci Jona Targaryena, to pozostaje najbardziej oczywisty Światłonośca - miecz. Mieczem tym prawdopodobnie nie jest Świt - kolejny oczywisty kandydat. Wprawdzie bardzo fajnie pasuje, gdyż jest mieczem stworzonym na modłę oręża władców Wielkiego Cesarstwa Świtu i być może ma właściwości Światłonoścy (świeci się, płonie, daje ciepło, podpala wrogów), ale musielibyśmy niesamowicie nagimnastykować się, żeby Świt - artefakt należący wyłącznie do rycerzy z rodu Dayne'ów - znalazł się w rękach targaryeńskiego księcia. Dodatkowo Światłonośca jest prototypem miecza valyriańskiego, z ciemnej stali nasyconej królewską krwią.

    Skoro musimy szukać miecza valyriańskiego, to Jon takowy już posiada. Jednak Długi Pazur na razie nie pokazał niczego ponad zwykły valyriański miecz. Dodatkowo nie jest mieczem Targaryenów, a Mormontów. Miecz jego rodu wprawdzie znajduje się za Murem - prawdopodobnie ma go Bloodraven i jest to wspominana w poprzednim wpisie Mroczna Siostra. Z tą z kolei problem jest taki, że nigdy nie dzierżył jej władca. Znanymi wojownikami, którzy władali tym orężem jest królowa Visenya, książę Daemon, Aemon Smoczy Rycerz i w końcu sam Bloodraven. A skoro Światłonośca był mieczem cesarza skąpanym w cesarskiej krwi, to jedynym kandydatem spełniającym podobne warunki jest...

    Światłonośca nr 3

    Miecz pierwszego władcy Siedmiu Królestw. Miecz pierwszego Zdobywcy. Miecz Aegona Targaryena. Blackfyre. A jego przemiana w Światłonoścę mogła dokonać się niecałe trzysta lat temu, po śmierci Aegona Zdobywcy. To wtedy na stosie pogrzebowym króla położono jego miecz. W smoczym ogniu i krwi Targaryena, Valyrianina i potomka boskich władców Blackfyre przybrał barwę jeszcze ciemniejszą, niż wcześniej. Władali nim później inni królowie, władali nim bękarci, w końcu miecz zaginął w Essos, ale właśnie tam odnajduje się ponownie. W skrzyniach z imbirem, które Illyrio Mopatis przekazał w prezencie Aegonowi Targaryenowi. W skrzyniach, które obecnie znajdują się gdzie w Krainach Burzy. Pytanie, kiedy i jak trafi w ręce prawowitego właściciela.

    Ok, wypada wyjaśnić to szerzej. W 2005 r. Martin odczytał rozdział Tańca ze Smokami. W scenie, której Illyrio przekazuje towary i Tyriona Haldonowi, półmaester zaczyna mówić po valyriańsku. Tyrion - z którego perspektywy widzimy tą rozmowę - rozumie tylko trzy słowa: królowa, smok i miecz. Fragment z tymi słowami ostatecznie nie znalazł się w finalnej wersji książki, jednak możemy przyjąć to za mocną wskazówkę, że w skrzyni jest Blackfyre, który został zabrany do Essos przez Bittersteela i tam też zniknął.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +33

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XVI - Zielony jasnowidz

    Po Valyrianach, smokach i Ludziach bez Twarzy wracamy wreszcie do Westeros, by odkryć jaką rolę do odegrania ma duet Bran & Bloodraven. Młody Stark jest niewątpliwie jednym z głównych bohaterów sagi, a jego czysto magiczny wątek wydaje się być kluczowy w nadchodzącym starciu Lodu i Ognia. Wyruszmy więc w długą podróż za Mur, którą wcześniej przebyli dwaj panowie B.

    Krwawy kruk

    Bloodraven jest bardziej postacią historyczną niż współczesną. Urodził się jako Brynden Rivers w 175 AC (tak, ma około 125 lat, co prawdopodobnie czyni go najstarszym człowiekiem w Westeros, a może i na świecie). Jego ojcem był Aegon IV Niegodny, władca znany z miłosnych podbojów i spłodzenia dziesiątek bękartów, zaś matką jedna z faworyt króla, Melissa Blackwood. Młody Brynden był od urodzenia na swój sposób wypaczony - był albinosem z czerwonym znamieniem na twarzy w kształcie kruka (stąd wziął się jego przydomek - Bloodraven), który musiał ukrywać swoje ciało przed światłem słonecznym.

    Brynden wyrósł na silnego wojownika. W pewnym momencie otrzymał Mroczną Siostrę, legendarny miecz Targaryenów, którym wcześniej władał jego stryj, sławny Aemon Smoczy Rycerz. Bloodraven preferował jednak łuk z czardrzewa. W efekcie Brynden nie tylko pochodził zarówno od Valyrian (po ojcu), jak i Pierwszych Ludzi (po matce*), to jeszcze władał orężami stworzonymi z materiałów ściśle związanych z obiema rasami.

    *Blackwoodowie, chociaż od wieków żyją w Dorzeczu, są najprawdopodobniej rodem z Północy (świadczy o tym chociażby ich herb z czardrzewem). Podróż w drugą stronę odbyli za to Manderly'owie.

    Od czasów młodości Bloodraven był skonfliktowany ze starszym bratem Aegorem Riversem (jego matką była wcześniejsza faworyta Aegona IV, Barba Bracken). Powodów ich wzajemnej nienawiści było kilka - Bloodraven wychowywał się na królewskim dworze, zaś Bittersteel (taki przydomek przyjął później przyszły założyciel Złotej Kompanii) został wygnany do siedziby Brackenów. Oprócz tego dwaj bracia pożarli się o przyrodnią siostrę, Shierę Morską Gwiazdę, która wybrała Bloodravena na swojego kochanka. Do tego doszła odwieczna wojna Brackenów i Blackwoodów. W efekcie w momencie wybuchu Pierwszej Rebelii Blackfyre'ów Bittersteel wybrał czarnego smoka, zaś Bloodraven czerwonego.

    W trakcie kulminacyjnej bitwy na Polu Czerwonej Trawy Bloodraven stracił oko w walce z Bittersteelem, lecz później osobista gwardia Bryndena - Zęby Kruka - zabiła Daemona Blackfyre'a i jego dwóch synów, co rozstrzygnęło bitwę i zakończyło rebelię. W ramach zasług Bloodraven został namiestnikiem i starszym nad szeptaczami u kolejnego władcy, swojego bratanka Aerysa I.

    W czasie swoich rządów Bloodraven musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami, ale to materiał na inną opowieść. Dość powiedzieć, że jako zabójca krewnych podejrzewany o praktykowanie magii, namiestnik nie cieszył się popularnością. Wówczas też o Bloodravenie powstała zagadka 'Ile oczu ma lord Bloodraven? Tysiąc i jedno.' Tysiąc, bo wydawał się wiedzieć o wszystkim, co dzieje się w królestwie - wyjaśnić to można tym, że Bloodraven najprawdopodobniej jest zmiennoskórym, jak każdy zielony jasnowidz, i wykorzystywał do tego kruki. Jedno - bo zostało mu tylko jedno po walce z Bittersteelem. W kolejnej Rebelii Blackfyre'ów Bloodraven zdobył smocze jajo - po szczegóły odsyłam do opowiadań o Dunku i Aegonie. W końcu po zdradzieckim zamordowaniu kolejnego syna Daemona Blackfyre'a (Bloodraven pozwolił Aenysowi wziąć udział w II Wielkiej Radzie i zagwarantował mu bezpieczeństwo) został zesłany do kolonii karnej na Murze.

    Nocna Straż z radością przyjęła doświadczonego wojownika. Po kilku latach służby Bloodraven został Lordem Dowódcą (239 AC). Jednak w 252 AC zaginął za Murem. W tym momencie on, Mroczna Siostra i smocze jajo zniknęły z kart historii na długie pięćdziesiąt lat. Podobnie jak jego ukochana i być może ich córka, Mellony.

    Trójoka wrona

    Bloodraven powraca jako pół człowiek, pół ent, przesiadujący w ostatniej jaskini Dzieci Lasu gdzieś za Murem. W ciągu minionych dziesięcioleci musiał więc przebyć tą samą drogę co Bran - najpierw wizje zsyłane we śnie, później rozwój umiejętności jasnowidzenia i kontroli innych stworzeń, w końcu wyprawa za Mur i odnalezienie swojego mentora. Bloodraven dotarł jednak do ówczesnego zielonego jasnowidza mając już co najmniej 77 lat. Nawet biorąc pod uwagę, że scalenie się z czardrzewem wydłużyło jego życie, to i tak nie zostało mu wiele czasu:

    Most of him has gone into the tree ... He has lived beyond his mortal span, and yet he lingers. For us, for you, for the realms of men. Only a little strength remains in his flesh.

    Możemy więc śmiało założyć, że jednym z najważniejszych zadań Bloodravena było znalezienie kolejnego chętnego na spędzenie reszty życia jako warzywo podłączone do drzewonetu. Jego wybór padł na Eurona Greyjoya. Jednak Wronie Oko nie był najszczęśliwszym kandydatem - gwałciciel i morderca braci kiepsko nadawał się na ucznia. Czy przez kolejne 20-30 lat Bloodraven szukał kogoś innego? Póki co trudno powiedzieć. Być może we współpracy z Dziećmi Lasu przynił się do romansu Rhaegara i Lyanny, dzięki czemu krew Valyrian i Pierwszych Ludzi połączyła się ponownie w ciele Jona Snowa.

    Bloodraven w końcu doczekał narodzin Brandona Starka, a śpiączka wywołana upadkiem z wieży pozwoliła mu dostać się do umysłu chłopca.

    Skrzydlaty wilk

    Postać Brana jest doskonale znana - w końcu to jedna z głównych postaci sagi, nie licząc prologu to jego rozdział rozpoczyna całą historię. Nie będę więc analizował wszystkich przygód chłopca (w tym i wielu legend rzucających światło na historię Westeros), a skupię się na umiejętnościach, które prawdopodobnie nabędzie najpotężniejszy zmiennoskóry w historii (ups, spojler).

    Po pierwsze - telepatia. Trójoka wrona wkracza do umysłu leżącego w śpiączce Brana i pokazuje mu teraźniejszość:

    Bran looked down, and felt his insides turn to water. The ground was rushing up at him now. The whole world was spread out below him, a tapestry of white and brown and green. He could see everything so clearly that for a moment he forgot to be afraid. He could see the whole realm, and everyone in it.

    He saw Winterfell as the eagles see it, the tall towers looking squat and stubby from above, the castle walls just lines in the dirt. He saw Maester Luwin on his balcony, studying the sky through a polished bronze tube and frowning as he made notes in a book. He saw his brother Robb, taller and stronger than he remembered him, practicing swordplay in the yard with real steel in his hand. He saw Hodor, the simple giant from the stables, carrying an anvil to Mikken’s forge, hefting it onto his shoulder as easily as another man might heft a bale of hay. At the heart of the godswood, the great white weirwood brooded over its reflection in the black pool, its leaves rustling in a chill wind. When it felt Bran watching, it lifted its eyes from the still waters and stared back at him knowingly.

    He looked east, and saw a galley racing across the waters of the Bite. He saw his mother sitting alone in a cabin, looking at a bloodstained knife on a table in front of her, as the rowers pulled at their oars and Ser Rodrik leaned across a rail, shaking and heaving. A storm was gathering ahead of them, a vast dark roaring lashed by lightning, but somehow they could not see it.

    Po drugie - jasnowidzenie. Trójoka wrona oprócz teraźniejszości pokazuje także przyszłe zagrożenia:

    He looked south, and saw the great blue-green rush of the Trident. He saw his father pleading with the king, his face etched with grief. He saw Sansa crying herself to sleep at night, and he saw Arya watching in silence and holding her secrets hard in her heart. There were shadows all around them. One shadow was dark as ash, with the terrible face of a hound. Another was armored like the sun, golden and beautiful. Over them both loomed a giant in armor made of stone, but when he opened his visor, there was nothing inside but darkness and thick black blood.

    Cienie możemy dość łatwo zidentyfikować. Pierwszy z nich to Ogar, który na swój sposób pomógł obu siostrom. Drugi to Jaime w swojej złotej zbroi, który przyczynił się do poważnego zranienia Neda - w efekcie jego plany (między innymi wysłanie córek na Północ) legły w gruzach. Trzeci to oczywiście Góra, którego bezgłowy trup występuje w postaci ser Roberta Stronga.

    Trójoka wrona ponadto pokazuje też tak odległe miejsca jak Kraina Cienia, ponad którą krążą smoki. Co ważniejsze, Bran widzi także swoje przeznaczenie:

    Finally he looked north. He saw the Wall shining like blue crystal, and his bastard brother Jon sleeping alone in a cold bed, his skin growing pale and hard as the memory of all warmth fled from him. And he looked past the Wall, past endless forests cloaked in snow, past the frozen shore and the great blue-white rivers of ice and the dead plains where nothing grew or lived. North and north and north he looked, to the curtain of light at the end of the world, and then beyond that curtain. He looked deep into the heart of winter, and then he cried out, afraid, and the heat of his tears burned on his cheeks.

    Now you know, the crow whispered as it sat on his shoulder. Now you know why you must live.
    'Why?' Bran said, not understanding, falling, falling.
    Because winter is coming.


    Plugawy wilk

    Umiejętności Brana zaczynają się rozwijać, gdy w Winterfell pojawia się Jojen Reed. Nie jest on wprawdzie zielonym jasnowidzem, ale ma szeroką wiedzę na ich temat, wie wiele o zmiennoskórych, a przede wszystkim śnią mu się zielone, prorocze sny. Sny zsyłane przez Bloodravena. Potwierdza to choćby fakt, że jeden z tych snów zawiódł Brana i spółkę do Nocnego Fortu, za którym czekał na nich Zimnoręki.

    Bran zaczyna coraz częściej mieć wilcze sny. W pewnym momencie przenosi się nawet do czardrzewa rosnącego daleko za Murem i pojawia się w wilczym śnie Jona:

    When he closed his eyes, he dreamed of direwolves.
    There were five of them when there should have been six, and they were scattered, each apart from the others. He felt a deep ache of emptiness, a sense of incompleteness. The forest was vast and cold, and they were so small, so lost. His brothers were out there somewhere, and his sister, but he had lost their scent. He sat on his haunches and lifted his head to the darkening sky, and his cry echoed through the forest, a long lonely mournful sound. As it died away, he pricked up his ears, listening for an answer, but the only sound was the sigh of blowing snow.
    Jon?
    The call came from behind him, softer than a whisper, but strong too. Can a shout be silent? He turned his head, searching for his brother, for a glimpse of a lean grey shape moving beneath the trees, but there was nothing, only...
    A weirwood.
    It seemed to sprout from solid rock, its pale roots twisting up from a myriad of fissures and hairline cracks. The tree was slender compared to other weirwoods he had seen, no more than a sapling, yet it was growing as he watched, its limbs thickening as they reached for the sky. Wary, he circled the smooth white trunk until he came to the face. Red eyes looked at him. Fierce eyes they were, yet glad to see him. The weirwood had his brother‟s face. Had his brother always had three eyes?


    Młody Stark w końcu zaczyna kontrolować swoje umiejętności i świadomie wchodzi w umysł swojego wilkora. Jojen ostrzega chłopca przed zbyt długim przebywaniem w zwierzęciu, gdyż Bran może po prostu stracić swoją tożsamość, która zleje się z Latą. Ponadto Bran wprawdzie potrafi znaleźć się w ciele wilkora, ale nie potrafi nad nim panować.

    Jojen nie ostrzega jednak Brana przed gorszymi rzeczami, które może zrobić będąc zmiennoskórym. O trzech plugastwach, o których wspomina Varamyr Sześć Skór:

    To eat of human meat was abomination, to mate as wolf with wolf was abomination, and to seize the body of another man was the worst abomination of all.

    Bran zaczął od końca - opanowanie Hodora, upośledzonego mężczyzny - udało mu się dosyć gładko. Oczywiście na początku Bran wykorzystywał Hodora tylko gdy zaszła konieczność uciszenia go i nie zdradzenia kryjówki w Koronie Królowej czy podczas walki z upiorami. Jednak już w jaskini Dzieci Lasu Bran eksploruje groty z pomocą swojego przyjaciela. Chłopak też często pożywia się w ciele Laty - zarówno zwierzęcym, jak i ludzkim mięsem. Możliwe zresztą, że Bran dopuścił się kanibalizmu również we własnym ciele:

    The ranger killed a pig. Coldhands stood beside the door, a raven on his arm, both staring at the fire. Reflections from the flames glittered off four black eyes. He does not eat, Bran remembered, and he fears the flames.
    "You said no fire," he reminded the ranger. "The walls around us hide the light, and dawn is close. We will be on our way soon."
    "What happened to the men? The foes behind us?"
    "They will not trouble you."
    "Who were they? Wildlings?"
    Meera turned the meat to cook the other side. Hodor was chewing and swallowing, muttering happily under his breath. Only Jojen seemed aware of what was happening as Coldhands turned his head to stare at Bran. "They were foes."
    Men of the Night' s Watch. "You killed them. You and the ravens. Their faces were all torn, and their eyes were gone." Coldhands did not deny it. "They were your brothers. I saw. The wolves had ripped their clothes up, but I could still tell. Their cloaks were black. Like your hands."


    Ostatniego plugastwa Bran na razie nie popełnił. Pamiętajmy jednak, że w nowym stadzie Laty jest wilczyca, zaś w jaskini Dzieci Lasu jest Meera. W jaki sposób Bran złamie ostatni zakaz? Znając Martina zapewne w ten najgorszy.

    Drzewonet

    Najciekawszą umiejętnością zielonych jasnowidzów jest drzewonet. Wystarczy wpiąć swoje swoje ciało w korzenie czardrzewa i już ma się dostęp do wspomnień wszystkich innych drzew serc na świecie. Trzeba jeszcze tylko zjeść papkę z nasion czardrzewa - przy czym całkiem prawdopodobnym składnikiem tej potrawy jest ludzka krew. W każdym razie Bran pałaszuje ze smakiem swoją porcję i odlatuje w odmęty wspomnień drzewa serca z bożego gaju w Winterfell:

    Bran closed his eyes and slipped free of his skin. Into the roots, he thought. Into the weirwood. Become the tree. For an instant he could see the cavern in its black mantle, could hear the river rushing by below. Then all at once he was back home again. Lord Eddard Stark sat upon a rock beside the deep black pool in the gods wood, the pale roots of the heart tree twisting around him like an old man's gnarled arms. The greatsword Ice lay across Lord Eddard's lap, and he was cleaning the blade with an oilcloth.
    "Winterfell, " Bran whispered.
    His father looked up. "Who's there?" he asked, turning... and Bran, frightened, pulled away. His father and the black pool and the godswood faded and were gone and he was back in the cavern, the pale thick roots of his weirwood throne cradling his limbs as a mother does a child. A torch flared to life before him.


    Bran cofnął się w czasie, ale próba komunikacji z ojcem nie powiodła się. Słowa Brana były tylko szeptem wiatru, ledwie słyszalnym. Podobnie dzieje się, gdy w bożym gaju pojawia się Theon, a jednocześnie korzysta z niego Bran:

    And in the heart of the wood the weirwood waited with its knowing red eyes. Theon stopped by the edge of the pool and bowed his head before its carved red face. Even here he could hear the drumming, boom DOOM boom DOOM boom DOOM boom DOOM. Like distant thunder, the sound seemed to come from everywhere at once. The night was windless, the snow drifting straight down out of a cold black sky, yet the leaves of the heart tree were rustling his name. "Theon," they seemed to whisper, "Theon."

    Drzewonet nie tylko pozwala widzieć co dzieje się w różnych miejscach, ale także cofać się daleko w przeszłośc. Bardzo daleko:

    ... but then somehow he was back at Winterfell again, in the gods-wood looking down upon his father. Lord Eddard seemed much younger this time. His hair was brown, with no hint of grey in it, his head bowed. "… let them grow up close as brothers, with only love between them," he prayed, "and let my lady wife find it in her heart to forgive…"
    "Father." Bran's voice was a whisper in the wind, a rustle in the leaves. "Father, it's me. It's Bran. Brandon."
    Eddard Stark lifted his head and looked long at the weirwood, frowning, but he did not speak. He cannot see me, Bran realized, despairing. He wanted to reach out and touch him, but all that he could do was watch and listen. I am in the tree. I am inside the heart tree, looking out of its red eyes, but the weirwood cannot talk, so I can' t. Eddard Stark resumed his prayer. Bran felt his eyes fill up with tears. But were they his own tears, or the weirwood's? If I cry, will the tree begin to weep? The rest of his father's words were drowned out by a sudden clatter of wood on wood. Eddard Stark dissolved, like mist in a morning sun.


    - Ned po powrocie z wojny z małym Jonem na rękach modli się udane życie rodzinne. Biorąc pod uwagę niechęć lady Stark do siostrzeńca swojego męża, Ned słabo się modlił.

    Now two children danced across the godswood, hooting at one another as they dueled with broken branches. The girl was the older and taller of the two. Arya! Bran thought eagerly, as he watched her leap up onto a rock and cut at the boy. But that couldn't be right. If the girl was Arya, the boy was Bran himself, and he had never worn his hair so long. And Arya never beat me playing swords, the way that girl is beating him. She slashed the boy across his thigh, so hard that his leg went out from under him and he fell into the pool and began to splash and shout. "You be quiet, stupid," the girl said, tossing her own branch aside. "It's just water. Do you want Old Nan to hear and run tell Father?" She knelt and pulled her brother from the pool, but before she got him out again, the two of them were gone.

    - Dziecięce zabawy Lyanny (była bardzo podobna do Aryi) i Benjena (z czwórki rodzeństwa tylko on był młodszy od Lyanny).

    After that the glimpses came faster and faster, till Bran was feeling lost and dizzy. He saw no more of his father, nor the girl who looked like Arya, but a woman heavy with child emerged naked and dripping from the black pool, knelt before the tree, and begged the old gods for a son who would avenge her.

    - Zero pomysłów, przejrzenie drzewa genealogicznego Starków nie podsunęło mi żadnej wskazówki.

    Then there came a brown-haired girl slender as a spear who stood on the tips of her toes to kiss the lips of a young knight as tall as Hodor.

    - Duncan Wysoki i Stara Niania (hej, Hodor nie wziął swojego wzrostu znikąd!)

    A dark-eyed youth, pale and fierce, sliced three branches off the weirwood and shaped them into arrows. The tree itself was shrinking, growing smaller with each vision, whilst the lesser trees dwindled into saplings and vanished, only to be replaced by other trees that would dwindle and vanish in their turn.

    - Prawdopodobnie Brandon Snow, bękarci brat ostatniego króla Północy, który szykował trzy strzały na trzy smoki Aegona Zdobywcy.

    And now the lords Bran glimpsed were tall and hard, stern men in fur and chain mail. Some wore faces he remembered from the statues in the crypts, but they were gone before he could put a name to them.

    - Poprzedni królowie zimy.

    Then, as he watched, a bearded man forced a captive down onto his knees before the heart tree. A white-haired woman stepped toward them through a drift of dark red leaves, a bronze sickle in her hand. "No," said Bran, "no, don't, " but they could not hear him, no more than his father had. The woman grabbed the captive by the hair, hooked the sickle round his throat, and slashed. And through the mist of centuries the broken boy could only watch as the man's feet drummed against the earth... but as his life flowed out of him in a red tide, Brandon Stark could taste the blood.

    - A to ciekawe, bo może to być właściwie ktokolwiek z rodu Starków. Stawiam jednak na małżonkę Nocnego Króla.

    Na tym kończy się materiał książkowy. Musimy przyjrzeć się serialowej scenie, która jako jedna z dwóch w ostatnich sezonach została oficjalnie potwierdzona przez Martina.

    Hold the door!

    Śmierć Hodora była jedną z najmocniejszych scen serialu. Bran i Bloodraven oglądają pożegnanie małego Neda, który wyjeżdża do Doliny, by tam wychowywać się pod okiem Jona Arryna. W międzyczasie Nocny Król robi wjazd do jaskini Dzieci Lasu. Te padają jak muchy, Bloodraven ginie, a Meera, Hodor i nieprzytomny Bran uciekają tylnym wejściem. Wówczas dzieje się coś dziwnego. Bran jest nadal podpięty do drzewonetu, ale jednocześnie wchodzi w umysł Hodora. Umysły małego Hodora i dużego Hodora mieszają się, przez co mały Hodor słyszy i powtarza okrzyki Meery (Hold the door!), jednak ciałem znajduje się nadal w Winterfell. W końcu umysł chłopca zostaje trwale uszkodzony i jest w stanie powtarzać tylko zniekształcone hasło, które słyszy w chwili śmierci duży Hodor. Wszystkiemu przygląda się Bran, który nadal jest podpięty do drzewonetu.

    Muszę przyznać, że cała scena wprowadza niemałe zamieszanie, a przede wszystkim stoi w sprzeczności z tym, co wcześniej mówi Bloodraven:

    "Winterfell. I was back in Winterfell. I saw my father. He's not dead, he's not, I saw him, he's back at Winterfell, he's still alive."
    "No," said Leaf. "He is gone, boy. Do not seek to call him back from death."
    "I saw him." Bran could feel rough wood pressing against one cheek. "He was cleaning Ice."
    "You saw what you wished to see. Your heart yearns for your father and your home, so that is what you saw."
    "A man must know how to look before he can hope to see," said Lord Brynden. "Those were shadows of days past that you saw, Bran. You were looking through the eyes of the heart tree in your godswood. Time is different for a tree than for a man. Sun and soil and water, these are the things a weirwood understands, not days and years and centuries. For men, time is a river. We are trapped in its flow, hurtling from past to present, always in the same direction. The lives of trees are different. They root and grow and die in one place, and that river does not move them. The oak is the acorn, the acorn is the oak. And the weirwood… a thousand human years are a moment to a weirwood, and through such gates you and I may gaze into the past."
    "But," said Bran, "he heard me."
    "He heard a whisper on the wind, a rustling amongst the leaves. You cannot speak to him, try as you might. I know. I have my own ghosts, Bran. A brother that I loved, a brother that I hated, a woman I desired. Through the trees, I see them still, but no word of mine has ever reached them. The past remains the past. We can learn from it, but we cannot change it."


    Czy Bloodraven okłamał Brana by powstrzymać go przed mieszaniem w przeszłości? Czy też może mentor nie zdawał sobie sprawy z tego jak wielki potencjał skrywa jego uczeń? Wcześniejsze próby skontaktowania się z kimś poprzez czardrzewo nie do końca się udały, jednak zarówno Ned, jak i Theon, coś słyszeli. Jon oczami Ducha widział zaś twarz Brana zamiast tej typowej dla drzew serc. Możliwe jest więc danie jakiegoś znaku poprzez drzewonet. Sytuacja z Hodorem jest tu jednak wyjątkowa, gdyż Bran jest przy nim zarówno w przeszłości, jak i teraźniejszości. Myślę, że jest to konieczne by w poważniejszy sposób wpłynąć na przeszłość, stąd też odrzuciłbym hipotezę, że to Bran namieszał w głowie Aerysowi Szalonemu (mógł to jednak zrobić Bloodraven, który był już trójoką wroną w czasach ostatniego targaryeńskiego króla). Pętla czasowa dotyczy zaś tylko Hodora. Pytanie jaka będzie reakcja książkowego Brana na fakt, że spowodował upośledzenie swojego przyjaciela. Przestanie gmerać w przeszłości i ograniczy się do roli biernego obserwatora, czy będzie próbował naprawić co zepsuł, przy okazji psując jeszcze więcej?

    Ostatni i ostateczny zielony jasnowidz

    Bran niewątpliwie przerośnie Bloodravena. Jest młodszy i już dysponuje mocami swojego mentora. Potrafi pojawiać się w snach, potrafi zmieniać przeszłość, jest potencjalnie najpotężniejszym zmiennoskórym na świecie. Widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Nadal ma u boku najbardziej doświadczonego człowieka na kontynencie. Co może pójść źle?

    Przede wszystkim Bran i Bloodraven mogą być narzędziami w rękach Dzieci Lasu. W jednym z wcześniejszych wpisów wspominałem, że ich intencje są nie do końca jasne. Być może rzeczywiście pogodzili się z praktycznym wymarciem swojej rasy i chcą już tylko uratować chociaż ludzi. Być może jednak chcą wykorzystać dwie wrogie sobie rasy i odzyskać dla siebie Westeros. A być może Bran zacznie działać na własną rękę i nieświadomie pomoże w czymś Innym, co wyjaśni dziwne wizje Melisandre?

    A face took shape within the hearth. Stannis? she thought, for just a moment... but no, these were not his features. A wooden face, corpse white. Was this the enemy? A thousand red eyes floated in the rising flames. He sees me. Beside him, a boy with a wolf's face threw back his head and howled.

    But beyond the Wall, the enemy grows stronger, and should he win the dawn will never come again. She wondered if it had been his face that she had seen, staring out at her from the flames. No. Surely not. His visage would be more frightening than that, cold and black and too terrible for any man to gaze upon and live. The wooden man she had glimpsed, though, and the boy with the wolf's face... they were his servants, surely... his champions, as Stannis was hers.

    Koniec końców Bloodraven utożsamia się z ciemnością, a Melisandre ze światłem:

    The strongest trees are rooted in the dark places of the earth. Darkness will be your cloak, your shield, your mother's milk. Darkness will make you strong.

    Melisandre laughed again. “You are lost in darkness and confusion, Ser Davos.”
    “And a good thing.” Davos gestured at the distant lights flickering along the walls of Storm‟s End. “Feel how cold the wind is? The guards will huddle close to those torches. A little warmth, a little light, they‟re a comfort on a night like this. Yet that will blind them, so they will not see us pass.” I hope. “The god of darkness protects us now, my lady. Even you.”
    The flames of her eyes seemed to burn a little brighter at that. “Speak not that name, ser. Lest you draw his black eye upon us. He protects no man, I promise you. He is the enemy of all that lives. It is the torches that hide us, you have said so yourself. Fire. The bright gift of the Lord of Light.”


    Załóżmy jednak tą optymistyczną wersję, w której dwaj panowie B nie staną po stronie Innych. Bran jest ogromnym wsparciem sam w sobie (widzimy to zresztą także w serialu, gdzie zapewnia rekonesans z powietrza). Od Bloodravena ma smocze jajo, dzięki cofaniu się dowolnie daleko w przeszłość może zdobyć wszelką wiedzę na temat smoków. W końcu może przejąć władzę nad smokiem. Cały plan jest bardzo podobny do tego, który prawdopodobnie wprowadzają w życie Ludzie bez Twarzy. W obu przypadkach ten plan ma jednak wielką dziurę. Smoki nie urosną z dnia na dzień, nawet kilkuletnie smoki Daenerys są uznawane za stosunkowo małe w porównaniu do dawnych bestii Targaryenów. A inwazja Innych niedługo zapuka w Mur. Pozostaje więc wiedza, ogromne możliwości Brana i... Mroczna Siostra. Jeden z dwóch legendarnych mieczy Targaryenów, które wrócą w ręce najmłodszego z rodu.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +36

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XV - Ludzie bez Twarzy

    Valar morghulis

    Geneza

    'The Nine Free Cities are the daughters of Valyria that was,' the kindly man taught her, 'but Braavos is the bastard child who ran away from home. We are a mongrel folk, the sons of slaves and whores and thieves. Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'


    Korzenie martinowskiego bractwa asasynów wywodzą się wprost z Czternastu Płomieni Valyrii. Pierwszy Człowiek bez Twarzy przyznał Dar niewolnikowi modlącemu się o śmierć. W tym momencie powstał nie tylko zakon skrytobójców, ale też niebezpieczna religia, dla której zadawanie śmierci stało się sakramentem, ofiarą dla Boga o Wielu Twarzach.

    Jakiś czas po przyznaniu pierwszego Daru valyriańscy niewolnicy wysłani morzem do Sothoryos zbuntowali się, przejęli okręty i popłynęli na północno-wschodni skraj Essos, gdzie poprowadziły ich pochodzące z Jhogos Nhai księżycowe śpiewaczki. Tam, w lagunie ukrytej w mgle, niewolnicy założyli Braavos, które przez wiek budowało swoją potęgę. 111 lat po założeniu miasta ujawniono jego istnienie Valyrianom i zapłacono im odszkodowanie za przejęte okręty (choć nie zapłacono za zbiegłych niewolników). Smoczy lordowie byli widocznie zajęci ważniejszymi sprawami (wojny z Rhoynarami? ostatnie walki z Ghiscarczykami?) i machnęli ręką na istnienie miasta byłych niewolników. Samo niewolnictwo nie istnieje w Braavos - pierwsze i najważniejsze prawo tego miasta jest ściśle przestrzegane po dziś dzień.

    W wielokulturowym Braavos, gdzie każda religia była szanowana i tolerowana, siedzibę założyli Ludzie bez Twarzy.

    Dom Czerni i Bieli

    Dom zbudowany na kamienistym pagórku, zbudowany z ciemnoszarego kamienia, bez okien, z czarną dachówką. Z drzwiami z białego czardrzewa i czarnego hebanu, z księżycową twarzą z tych samych materiałów. Już same drzwi pozwalają nam popuścić wodze fantazji - tajemnicze połączenie czardrzewa z Północy i hebanu z egzotycznych, leżących daleko na południu Wysp Letnich? Księżycowa twarz mająca odnosić się do księżycowych śpiewaczek? Dlaczego drzwi z tych samych materiałów znajdują się w pracowni Tobho Motta w Królewskiej Przystani, który przekuł Lód na Wdowi Płacz i Wiernego Przysiędze? Czy chodzi o odwieczną wojnę Lodu i Ognia, R'hllora i Wielkiego Innego, która rozpoczęła się powstaniem rysy na twarzy księżyca w momencie utworzenia Światłonoścy?

    Za drzwiami znajdują się kolejne tajemnice. Na parterze znajduje się basen z trucizną i wiele posągów różnych bóstw. Lyseńska Płacząca Kobieta, hebanowa rzeźba Lwa Nocy, yitijskiego odpowiednika Wielkiego Innego, Zakapturzony Wędrowiec, Blade Dzieciątko Bakkalon, synonim epidemii toczącej Meereen, Księżycowa Panna, Nieznajomy i Król Merlingów. O niektórych z nich nie wiemy nic, o niektórych wiemy niemal wszystko, a łączy ich jedno:

    Our forebears came from half a hundred lands to this place of refuge, to escape the dragonlords who had enslaved them. Half a hundred gods came with them, but there is one god all of them shared in common.'
    'Him of Many Faces.'
    'And many names,' the kindly man had said. 'In Qohor he is the Black Goat, in Yi Ti the Lion of Night, in Westeros the Stranger. All men must bow to him in the end, no matter if they worship the Seven or the Lord of Light, the Moon Mother or the Drowned God or the Great Shepherd. All mankind belongs to him... else somewhere in the world would be a folk who lived forever. Do you know of any folk who live forever?'
    'No,' she would answer. 'All men must die.'


    Wiele religii z Westeros i Essos ma bóstwa dobre i złe, reprezentujące życie i śmierć. W Domu Czerni i Bieli znajdujemy posągi tylko tych, o których wiemy, że są 'złymi' bogami (Lew Nocy aka Wielki Inny, Król Merlingów aka Utopiony aka demon Wielkiego Innego, Bakkalon, Nieznajomy, Czarny Kozioł z Qohoru żądający codziennej ofiary z krwi) lub tych, którzy kojarzą się ze śmiercią. Nie ma tu przypadku - Bóg o Wielu Twarzach, którego wyznają Ludzie bez Twarzy, jest bogiem śmierci.

    W dwóch podziemnych poziomach znajdują się sypialnie kapłanów, akolitów i służby. Na ostatniej znanej kondygnacji ukryte są twarze zabrane zmarłym, których Ludzie bez Twarzy używają w swojej zabójczej pracy.

    Dary Boga o Wielu Twarzach

    Pomimo mroku i tajemnicy okrywającej Dom Czerni i Bieli, Ludzie bez Twarzy są szanowaną i poważaną organizacją. Na codzień kapłani i akolici pełnią rolę braavoskiego Charona - do ich siedziby przychodzą ludzie chcący umrzeć, tam piją zatrutą wodę z basenu, po czym bezboleśnie umierają. Twarze zmarłych są później zdzierane ze zwłok i składowane na trzecim poziomie Domu, a dobytek znaleziony przy/na zmarłym przejmuje gildia.

    Głównym źródłem zarobku jest jednak zabijanie na zlecenie. Wystarczy wypowiedzieć imię i zapłacić cenę. Ta jest ustalana indywidualnie na podstawie zamożności zleceniodawcy, trudności w dosięgnięciu celu oraz znaczenia osoby, która miała otrzymać Dar. Stąd też Littlefinger nie zgodził się na wynajęcie Ludzi bez Twarzy by zamordować Daenerys (Roberta zwyczajnie nie było stać na opłacenie zabójstwa księżniczki i khaleesi w jednym), a Euron musiał oddać smocze jajo znalezione w ruinach Valyrii by pozbyć się Balona.

    Ludzie bez Twarzy mają ściśle określone reguły wykonywania misji. Mogą zostać przydzieleni wyłącznie do zabicia osoby, której nie znają. Mogą zabić tylko i wyłącznie swój cel, nikogo więcej. Najlepiej jeśli śmierć będzie wyglądała na wypadek. Sposób ofiarowania Daru jest często dowolny i w gruncie rzeczy zależy od preferencji i możliwości zabójcy.

    Zanik Ja

    Oprócz długiego treningu obejmującego różnorakie dziedziny (nauka języków, wiedzy o świecie, znajomości trucizn, sztuki walki i zabijania, skradania się i ukrywania, wyostrzania zmysłów) jedna rzecz jest najistotniejsza by stać się Człowiekiem bez Twarzy - zapomnieć o sobie i swoich bliskich, zatracić swoją tożsamość i twarz, stać się Nikim. W efekcie Ludzie bez Twarzy wydają się być pozbawionymi emocji maszynami do zabijania. Wyjątkiem jest tu zachowanie Jaqena H'ghar w momencie gdy Arya wypowiada jego imię:

    'Speak the name, and death will come. On the morrow, at the turn of the moon, a year from this day, it will come. A man does not fly like a bird, but one foot moves and then another and one day a man is there, and a king dies.' He knelt beside her, so they were face-to-face, 'A girl whispers if she fears to speak aloud. Whisper it now. Is it Joffrey?'
    Arya put her lips to his ear. 'It's Jaqen H'ghar.'
    Even in the burning barn, with walls of flame towering all around and him in chains, he had not seemed so distraught as he did now. 'A girl... she makes a jest.'
    'You swore. The gods heard you swear.'
    'The gods did hear,' There was a knife in his hand suddenly, its blade thin as her little finger. Whether it was meant for her or him, Arya could not say. 'A girl will weep. A girl will lose her only friend.'
    'You're not my friend. A friend would help me.' She stepped away from him, balanced on the balls of her feet in case he threw his knife. 'I'd never kill a friend.'
    Jaqen's smile came and went. 'A girl might... name another name then, if a friend did help?'
    'A girl might,' she said. 'If a friend did help.'
    The knife vanished. 'Come.'


    Dodatkowo Jaqen nagina zasady swojego zakonu - Bóg o Wielu Twarzach miał otrzymać trzy ofiary, ni mniej, ni więcej, bo Arya uratowała przed śmiercią właśnie trzy osoby - Rorge'a, Kąsacza i samego Jaqena. Zabójca zgadza się jednak jej pomóc w zamian za cofnięcie wypowiedzianego imienia, a w efekcie ginie znacznie więcej osób niż powinno:

    'I take back the name.' Arya chewed her lip. 'Do I still have a third death?'
    'A girl is greedy.' Jaqen touched one of the dead guards and showed her his bloody fingers. 'Here is three and there is four and eight more lie dead below. The debt is paid.'
    'The debt is paid,' Arya agreed reluctantly. She felt a little sad. Now she was just a mouse again.


    Generalnie jednak Ludzie bez Twarzy zdają się nie mieć moralnych rozterek w związku z zabiciem innego człowieka. Podobnych rozterek nie widać z czasem u Aryi, dla której zabijanie staje się czymś zupełnie normalnym. O ile jeszcze zabicie przypadkowego chłopaka w Królewskiej Przystani poruszyło dziewczyną, o tyle już w Harrenhal podaje Jaqenowi kolejne cele, a w końcu sama z zimną krwią zabija strażnika. Mimo to Arya nadal nie potrafi stać się Nikim, przy dawnej tożsamości trzyma ją Igła i wilcze sny z Nymerią w roli głównej.

    Podsumowując, Ludzie bez Twarzy są groźną sektą, która z zabijania uczyniła sakrament, a od swoich członków wymaga pozbycia się tożsamości. Wyznają Boga o Wielu Twarzach, który w praktyce jest bóstwem śmierci, obecnym w niemal każdej religii Planetos. Oczywistym kandydatem na tego boga jest Wielki Inny. Ale. Jest jedno wielkie ALE.

    Czerwone bóstwo śmierci?

    'A man pays his debts. A man owes three.'
    'Three?'
    'The Red God has his due, sweet girl, and only death may pay for life. This girl took three that were his. This girl must give three in their places. Speak the names, and a man will do the rest.'


    Przyznam szczerze, że pojawienie się R'hllora totalnie odwraca moje wstępne hipotezy dotyczące Ludzi bez Twarzy. Zakładałem, że Ludzie bez Twarzy, prawdopodobnie wrogowie Valyrian i na pewno wyznawcy boga śmierci, staną po stronie Innych - dość samobójczo, ale w końcu śmierć jest dla nich miłosiernym zakończeniem życia na tym łez padole jakim jest Planetos. W końcu sam miły staruszek wśród imion Boga o Wielu Twarzach jednym tchem wymienia Lwa Nocy i Nieznajomego! O co więc chodzi Jaqenowi? Pomyłka? Śmierć w ogniu jako ofiara dla konkretnie R'hllora, a nie boga śmierci w ogólności?

    Na razie nie rozstrzygajmy po której stronie stoi bractwo asasynów. Przyjrzyjmy się bliżej opowieści miłego staruszka o pierwszym Człowieku bez Twarzy:

    'Who was he?' Arya blurted, before she stopped to think.
    'No one,' he answered. 'Some say he was a slave himself. Others insist he was a freeholder's son, born of noble stock. Some will even tell you he was an overseer who took pity on his charges. The truth is, no one knows. Whoever he was, he moved amongst the slaves and would hear them at their prayers. Men of a hundred different nations labored in the mines, and each prayed to his own god in his own tongue, yet all were praying for the same thing. It was release they asked for, an end to pain. A small thing, and simple. Yet their gods made no answer, and their suffering went on. Are their gods all deaf? he wondered... until a realization came upon him, one night in the red darkness.
    'All gods have their instruments, men and women who serve them and help to work their will on earth. The slaves were not crying out to a hundred different gods, as it seemed, but to one god with a hundred different faces... and he was that god's instrument. That very night he chose the most wretched of the slaves, the one who had prayed most earnestly for release, and freed him from his bondage. The first gift had been given.'
    Arya drew back from him. 'He killed the slave?' That did not sound right. 'He should have killed the masters!'
    'He would bring the gift to them as well... but that is a tale for another day, one best shared with no one.'


    Pierwszy Człowiek bez Twarzy nie zabija z zemsty, nie zabija Valyrian. Zabija, bo niewolnik modli się do swojego boga o śmierć, o zakończenie cierpienia. Więcej, Ludzie bez Twarzy nie mają prawa decydować kto ma żyć, a kto nie:

    And are you a god, to decide who should live and who should die? We give the gift to those marked by Him of Many Faces, after prayers and sacrifice.

    W działaniach Ludzi bez Twarzy nie ma więc motywu zemsty na Valyrianach, nawet biorąc pod uwagę ich prawdopodobny udział w Zagładzie Valyrii. Zabijają ludzi, bo tak każe ich religia, zabijają tych, za których śmierć w ten czy inny sposób zapłacono, zabijają tych, których naznaczy Bóg o Wielu Twarzach. To, że przy okazji wybijają niemal do nogi potomków R'hllora nie ma znaczenia - zniszczenie Valyrii i śmierć smoków są wliczone w cenę sprowadzenia nowego Azora Ahai.

    Sam R'hllor jest równie dobrym kandydatem na boga śmierci co Wielki Inny. Melisandre i Moqorro palą ludzi w ofierze właśnie Czerwonemu Bogu. R'hllor nie jest w niczym lepszy od Wielkiego Innego, z perspektywy ludzi może wydawać się 'dobry' tylko dlatego, że stoi po ich stronie. Ale czy Ludzie bez Twarzy stoją po stronie R'hllora? To pytanie jest nadal otwarte.

    Znamy ogólne motywy asasynów, czas na przeanalizowanie ich roli w nadchodzącej Długiej Nocy.

    Trzech asasynów

    Pierwszym Człowiekem bez Twarzy, jaki pojawia się na kartach książki, jest Jaqen H'ghar. Wiemy, że krótko po rozpoczęciu sagi znalazł się w lochach Królewskiej Przystani. Stamtąd wyciąga go Yoren, który zbiera rekrutów do Nocnej Straży po całym Westeros. Konwój Yorena kieruje się na Mur, po drodze ma zahaczyć o Winterfell, gdzie Yoren planuje zostawić Aryę. Konwój Yorena zostaje jednak rozbity przez oddział ser Amory'ego Lorcha, a Jaqen trafia do Harrenhal i przyłącza się do Dzielnych Kompanionów. Po spłaceniu długu u Aryi kieruje się do Cytadeli w Starym Mieście. Jako Alchemik zabija nowicjusza Pate'a i przejmuje jego tożsamość. W samej Cytadeli szybko awansuje na asystenta arcymaestera Marwyna (obok Allerasa, czyli Sarelli Sand, córki Oberyna).

    Przyjrzyjmy się miejscom, które odwiedza - lub ma odwiedzić - Jaqen. Najpierw Królewska Przystań z warownią Maegora i smoczą jamą, stajnią dla bestii Targaryenów. Potem Winterfell - starożytny zamek z porządną biblioteką i jednym z miejsc, gdzie smok Jaehaerysa I mógł znieść jajo. Następnie Mur - potężne księgozbiory Czarnego Zamku i Nocnego Fortu oraz ponownie możliwe jajo smoka, nie tylko to zniesione przez Vermithora, ale być może także to pozostawione przez Bloodravena (zdobył je w trakcie drugiej rebelii Blackfyre'ów). Los rzuca go jednak do Harrenhal - największego zamku Westeros, spalonego 300 lat wcześniej przez Baleriona. W końcu Jaqen dociera do Cytadeli, siedziby maesterów, miejsca, w którym można znaleźć wiedzę na każdy temat. Zwłaszcza na jeden konkretny:

    Tyrion had read much and more of dragons through the years. The greater part of those accounts were idle tales and could not be relied on, and the books that Illyrio had provided them were not the ones he might have wished for. What he really wanted was the complete text of The Fires of the Freehold, Galendro's history of Valyria. No complete copy was known to Westeros, however; even the Citadel's lacked twenty-seven scrolls. They must have a library in Old Volantis, surely. I may find a better copy there, if I can find a way inside the Black Walls to the city' s heart. He was less hopeful concerning Septon Barth's Dragons, Wyrms, and Wyverns: Their Unnatural History. Barth had been a blacksmith's son who rose to be King's Hand during the reign of Jaehaerys the Conciliator. His enemies always claimed he was more sorcerer than septon. Baelor the Blessed had ordered all Barth's writings destroyed when he came to the Iron Throne. Ten years ago, Tyrion had read a fragment of Unnatural History that had eluded the Blessed Baelor, but he doubted that any of Barth's work had found its way across the narrow sea. And of course there was even less chance of his coming on the fragmentary, anonymous, blood-soaked tome sometimes called Blood and Fire and sometimes The Death of Dragons, the only surviving copy of which was supposedly hidden away in a locked vault beneath the Citadel.

    Wszystkie powyższe wiążą się ze smokami, smoczymi jajami i wiedzą na temat latających miotaczy płomieni. Pozwala to wysnuć prosty wniosek. Ludzie bez Twarzy chcą mieć smoka. Potrzebują tylko sposobu ich wykluwania (bo jajo już mają - Euron płaci nim za zabicie Balona) lub... sposobu ich zabijania. Stąd też Jaqen porzuca kierunek północny i kieruje się prosto do Cytadeli.

    Kolejnym Człowiekiem bez Twarzy, który wykonuje istotną misję jest... Missandei! Tą postać na czynniki pierwsze rozebrał już Dael, więc w tym momencie polecam zatrzymać się i przeczytać linkowaną teorię. Zastanawiające jest to, że mała skryba próbuje odsuwać od Daenerys potencjalnych kandydatów na męża. Daenerys staje wówczas przed wyborem - ślub z Hizdahrem i władanie Meereen lub porzucenie marzeń o wyzwoleniu Zatoki Niewolniczej. Daenerys wybiera to pierwsze, pomimo prób Missandei, które mogły wreszcie wypchnąć Matkę Smoków z gnuśnego siedzenia na końcu świata.

    Dodatkowo zachowanie małej skryby wskazuje na to, że Ludzie bez Twarzy stoją po stronie Valyrian, albo chociaż tej konkretnej Valyrianki - Missandei miała wiele okazji by pozbyć się Daenerys i jej smoków. Mimo tego zawsze stała po stronie khaleesi.

    Trzecim Człowiekiem bez Twarzy, póki co nie do końca świadomym swojej roli, jest Arya Stark. Utalentowana zabójczyni ma jedną umiejętność, która stawia jej potencjał ponad każdym innym asasynem - wargowanie. Arya powoli zaczyna kontrolować tą umiejętność (wykorzystuje koty by 'widzieć ich oczami' gdy czasowo traci własny wzrok) - na tym większe uznanie zasługuje fakt, że nauczyła się tego samodzielnie (Bran trenował bycie zmiennoskórym pod okiem Jojena). Na razie jeszcze trochę jej brakuje do młodszego brata, ale można być prawie pewnym, że Arya będzie kontrolować coraz większe i silniejsze stworzenia. Bo nie wierzę, że Martin wprowadził tą umiejętność, by Starkowie lepiej dogadywali się ze swoimi wilkorami albo wykorzystywali słabych na umyśle ludzi. Na potężnych wargów czekają smoki.

    W obliczu sprzecznych informacji od Jaqena i miłego staruszka trudno ostatecznie stwierdzić po której stronie stoją (lub staną) Ludzie bez Twarzy. Ich dotychczasowe działania wskazują jednak na to, że będą walczyć przeciwko Innym. Ich rolą jest bycie 'rezerwowym Azorem Ahai'. Skoro Światłonoścą mogą być smoki, to z jednej strony asasyni chcą mieć własnego, a z drugiej starają się chronić te już żyjące i próbują pchnąć ich matkę do Westeros, gdzie rozegra się ostateczna wojna z Innymi.

    Podobnie jak Targaryenowie znali tylko bardzo ogólny plan swojego przodka - lub nie znali go w ogóle, a do konkretnych działań (ucieczka do Westeros i założenie tam królestwa, przyczynienie się do Zagłady) pchały ich przepowiednie i 'znaki z nieba', tak Ludzie bez Twarzy mają tylko zarys głównego celu swojej organizacji. Jeśli tak jest, to nie dziwi ich błądzenie i wyznawanie boga śmierci, mieszanie R'hllora i Wielkiego Innego. W końcu oba bóstwa są dwiema stronami tej samej monety. Pytanie brzmi: kto rzuca tą monetą?

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +8

    Fire & Blood vol 1 (historia Targaryenów) w tym roku, potem Winds of Winter (nie wiadomo czy w tym roku czy w kolejnym czy kiedy), potem Fire & Blood vol 2. O Dream of Spring cisza. (klik)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf

    pokaż spoiler Gotologia się pisze, nie bijcie, spodziewałem się, że wybierzecie w ankiecie Jaśka, którego miałem przygotowanego do pisania XD
    pokaż całość

  •  

    #starwars #gameofthrones #got #heheszki #paprykvege

    Kolejna, piąta już seria Star Warsów xD Tym razem padło na twórców GoTa. Czekam aż Papryk Vege też coś dostanie, czaicie jakby to zajebiście wyglądało ( ͡° ͜ʖ ͡°)?

    Już za rok Papryk Vege zaprezentuje: Star Wars: Nosacze

    -Daj mi spojrzeć na identyfikatory tych dwóch droidów.
    - W chuju mam twoje identyfikatory!

    TEJ WIOSNY

    -Ty, ja mu mówię żeby użył mocy, a on rozjebał całą Gwiazdę Śmierci, no czaisz typa?

    SCENARIUSZ NAPISANY WRAZ Z OFICERAMI IMPERIUM

    BOGUSŁAW LINDA
    - Dobra wszyscy po blasterze i wypierdalać

    AGNIESZKA DYGANT
    - co kurwa nigdy laski Wookiemu nie robiłeś?

    KATARZYNA WARNKE
    -hahahaha, na sokole to się jeszcze nie ruchałam, hahahaha

    TOMASZ OŚWIECIŃSKI
    - hehe lightsaber kurwa już!!!

    PIOTR STRAMOWSKI
    - jeśli jeszcze raz zobaczę, że kolaborujesz z Rebelią, to Cię znajdę i zajebie, rozumiesz?

    W KINACH
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    #portfel #diy #leatherworking #rekodzielo

    Ze starszych projektów, które kiedyś robiłem, to powstał taki portfel z motywem z #gameofthrones. Skóra bydlęca zewnątrz i świńska w środku.

    #goomcraft #goomchucktworzy <----- do obserwowania

    moja strona z wyrobami: goomcraft
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +33

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIV - Smoki

    Byli Valyrianie, pora na smoki. Wszyscy wiedzą o co chodzi, więc dziś bez wstępu przechodzimy do rzeczy.

    Pochodzenie

    “He told me the moon was an egg, Khaleesi,” the Lysene girl said. “Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun. That is why dragons breathe flame. One day the other moon will kiss the sun too, and then it will crack and the dragons will return.”

    “Have you ever seen a dragon?” she asked as Irri scrubbed her back and Jhiqui sluiced sand from her hair. She had heard that the first dragons had come from the east, from the Shadow Lands beyond Asshai and the islands of the Jade Sea. Perhaps some were still living there, in realms strange and wild.

    Sądząc po ocalałych fragmentach Historii nienaturalnej, septon Barth z pewnością badał różne legendy dotyczące pochodzenia smoków, oraz tego, jak Valyrianie nauczyli się nad nimi panować. Oni sami twierdzili, że smoki zrodziły się z Czternastu Płomieni. Natomiast według qartheńskich legend na niebie wisiał ongiś drugi księżyc, który pewnego dnia pękł jak jajo, wypalony przez słońce, i wyłonił się z niego milion smoków. W Asshai znają wiele sprzecznych opowieści; pewne teksty - wszystkie z nich niewiarygodnie starożytne - utrzymują jednak, że smoki wyłoniły się z Cienia, miejsca, w którym cała nasza wiedza zawodzi. Według owych spisanych przez Asshai'i historii smoki udomowił w Cieniu lud tak starożytny, że aż nienazwany, który następnie sprowadził je do Valyrii, nauczył tubylców swojej sztuki i zniknął z kart kronik.

    Ta sprawa jest jasna. Smoki pochodzą ze zniszczonego przez Azora Ahai księżyca. Gros szczątków satelity Planetos spadł na Krainy Cienia, które od ośmiu tysięcy lat odczuwają skutki bombardowania magicznymi odłamkami. Po Długiej Nocy Azor Ahai wszedł w posiadanie smoczych jaj będąc w Asshai (był jego założycielem) i przetransportował je do świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomienii Valyrii - miejsca, w którym stworzył Światłonoścę. Mam wątpliwości* co do tego, że trafiły tam smoki jako takie - gdyby tak było, Valyrianie rozpoczęliby swoją ekspansję natychmiast, a nie po dłuższym czasie od zakończenia Długiej Nocy. W każdym razie Azor Ahai pozostawił swoim potomkom jaja i wskazówkę jak je wykluć. Starożytne zapiski mówiące jak wykluć smoki znaleziono setki lat później dla Aegona V. Rytuał, w którym użyto magicznego ognia i królewskiej krwi nie powiódł się jednak i doprowadził do tragedii w Summerhall. Smoki udało się wykluć dopiero jego prawnuczce Daenerys, a o ożywieniu kamiennego smoka w identyczny sposób mówi także Melisandre:

    From his king's blood and his untainted fire, a dragon shall be born.

    Magiczny ogień i królewska krew powtarzają się zawsze w odniesieniu do Światłonoścy i smoków. Ogień Czternastu Płomieni, dziki ogień, w końcu ogień połączony z magią i ludzką ofiarą z Mirri Maz Duur, ogień wzmocniony magią Melisandre - do tej wyliczanki idealnie pasuje sam smoczy ogień, równie niszczycielski jak wyżej wymienione. We wszystkich próbach mamy do czynienia także z królewską krwią - Ametystowa Cesarzowa, Targaryenowie, khal Drogo, Edric Storm - wszyscy w komplecie byli władcami lub ich dziećmi. Schemat jest wystarczająco wyraźny, by zacząć rysować znak równości między Światłonoścą a smokami.

    Jednak wykluć smoka to jedno, a opanować go to coś całkiem innego.

    *Nie zdziwiłbym się, gdyby legenda o smokach została zniekształcona przez samego Azora Ahai. W każdym razie pozostałe elementy do siebie pasują - smoki pochodzą z Cienia, zostały sprowadzone do Valyrii przez ostatniego przedstawiciela boskiej linii władców WCŚ.

    Jak wytresować smoka

    Smoki to dzikie - choć inteligentne - bestie. Nie dziwne więc, że kilka sztuk uciekło Valyrianom zanim ci zdołali zapanować nad księżycowymi stworami:

    ... nasze historie i legendy mówią, że w Westeros również żyły kiedyś smoki, i to na długo przed przybyciem Targaryenów. Jeśli rzeczywiście wyłoniły się z Czternastu Płomieni, musiały przed udomowieniem rozprzestrzenić się po znacznej części znanego świata. W rzeczy samej, są na to dowody, albowiem kości tych stworzeń znaleziono na położonej na dalekiej północy wyspie Ib oraz w dżunglach Sothoryos.

    Jednym z podstawowych warunków opanowania smoka jest posiadanie valyriańskiej krwi. W całej znanej historii Planetos nie ma wzmianki o żadnym jeźdźcy, który nie był związany z Valyrianami. Przed Zagładą jedynymi, którzy kontrolowali smoki byli Valyrianie, nawet smok na dworze cesarza Yi Ti należał do jego valyriańskiej małżonki. Po Zagładzie wśród jeźdźców mamy wyłącznie Targaryenów, Velaryonów i bękarty obu rodów. Valyriańska krew nie jest jednak czynnikiem gwarantującym opanowanie smoka, o czym boleśnie przekonał się Quentyn Martell. Otwartą kwestią jest także to czy valyriańska krew musi być wystarczająco czysta. Szanse na opanowanie smoka mógłby mieć wówczas np. Stannis (Baratheonowie są boczną, bękarcią linią Targaryenów) czy pozostali Martellowie (Maron Martell poślubił niegdyś księżniczkę Daenerys Targaryen, córkę Daerona II - na tym opierał swój plan Quentyn).

    Sama valyriańska krew nie wystarczy. Smoka należy jeszcze skłonić do współpracy, a zrobić to można na trzy sposoby.

    I am Dragonbinder ... No mortal man should sound me and live ... Blood for fire, fire for blood.

    Smoczy, piekielny róg. Valyrianie używali takich rogów, by przypisać smoka do swojej linii krwi. Róg jest dosłownie smoczy, z ozdobami ze złota i valyriańskiej stali, z sentencjami wyrytymi w języku Valyrian - jedną z takich sentencji jest ta zacytowana poniżej. Po Zagładzie rogi Valyrian przepadły, jednak jeden uchował się u czarnoksiężników z Qarthu, którzy chcieli za jego pomocą wywrzeć zemstę na Daenerys. Róg został jednak przechwycony przez Eurona i wraz z Victarionem dotarł do pierwotnego celu - Zatoki Niewolniczej i smoków Daenerys. Użycie rogu w pobliżu smoków ma zmusić je do posłuszeństwa wobec pana rogu. Wprawdzie jest nim obecnie Victarion, ale wystarczy zamordowanie Żelaznego Kapitana (choćby przez niewolnicę, którą dostał od brata), by władza nad smokiem (lub smokami) przeszła w ręce Wroniego Oka.

    Zastanawiająca jest wzmianka o śmiertelnikach, którzy po zadęciu w róg umierają. Wskazuje ona na to, że Valyrianie używali rogów za pośrednictwem niewolników - podobnie jak planuje zrobić to Victarion. Krew za ogień, ogień za krew to oczywiście odniesienie do połączenia magii ognia i krwi, której używanie jest ściśle związane ze smokami. W ten sposób dwukrotnie przywrócono im życie, w ten sposób powstał Światłonośca. Zawołanie rodowe Targaryenów - Ogień i Krew - jest zresztą kalką tej frazy.

    Mimo to na rozkaz Viserysa włożono im do kołysek smocze jaja i ze wszystkich trzech wykluły się smoki: Vermax, Arrax oraz Tyraxes.

    Targaryeński zwyczaj wkładania smoczych jaj do kołysek okazał się nadzwyczaj owocny. Smok dorastał razem ze swoim przyszłym jeźdźcem i od początku tworzyła się między nimi więź. Z niektórych jaj jednak nie wykluwały się smoki, zaś po Tańcu Smoków skuteczność tej metody spadła do zera, choć nadal obdarowywano nowonarodzone książęta i księżniczki smoczymi jajami - aż w końcu skończyły się.

    Dany hit him. "No," she screamed, swinging the lash with all the strength that she had in her. The dragon jerked his head back. "No," she screamed again. "NO!" The barbs raked along his snout. Drogon rose, his wings covering her in shadow. Dany swung the lash at his scaled belly, back and forth until her arm began to ache. His long serpentine neck bent like an archer's bow. With a hisssssss, he spat black fire down at her. Dany darted underneath the flames, swinging the whip and shouting, "No, no, no. Get DOWN!" His answering roar was full of fear and fury, full of pain. His wings beat once, twice... and folded. The dragon gave one last hiss and stretched out flat upon his belly.

    Ostatnią metodę zaprezentowała Daenerys. Dopóki smoki były małe, dopóty słuchały się matki. W Meereen Daenerys oddała się romansom i nieudolnym rządom, zaś pozostawione samym sobie smoki zupełnie zdziczały (Drogon przez dłuższy czas był na gigancie, Rhaegal i Viserion dostali szlaban dopóki nie uwolnił ich Quentyn). W końcu Daenerys musiała porzucić pomysł bezstresowego wychowania swoich dzieci i uciec się do metody siłowej.

    Gdy już uda się opanować smoka, będzie on wierny swojemu jeźdźcowi aż do jego śmierci - dopiero wtedy inna osoba może spróbować okiełznać smoka. Ta więź ma nawet głębszy wymiar - smok i jeździec nawzajem mogą wyczuwać swój ból i nawet śmierć.

    Ostatni sezon serialu niestety pokazał mało realistyczne (w realiach sagi oczywiście) sposoby podróży i walki z użyciem smoków - Valyrianie zakładali na bestie specjalne siodła i uprzęże, zaś jeźdźcy zakładali na siebie zbroje. Niestety w zamian dostaliśmy Daenerys w kiecce jeżdżącą na Drogonie na oklep.

    Smoki jak wino - im starsze tym lepsze

    Ciekawą zaletą smoków jest wzrost ich potęgi z każdym rokiem ich życia. Smok - o ile ma dość miejsca i pokarmu - może rosnąć aż do śmierci. Cały czas twardnieje jego pancerz, cały czas staje się silniejszy, a jego ogień gorętszy i bardziej niszczycielski (Balerion był w stanie stopić kamień i stal). Smoka trudno połamać, gdyż smocza kość jest czymś w rodzaju elastycznej, lekkiej stali. Ponadto - co dość oczywiste - jest odporny na zwykły ogień, ale już smoczy ogień może zrobić mu krzywdę. Analogicznie dziki ogień powinien być w stanie spalić bestię, wrzucenie smoka do wulkanu również powinno załatwić sprawę (łatwo powiedzieć, trudniej zrobić). W końcu smoki mogą żyć nawet ponad 200 lat.

    Niewątpliwie smoki są ściśle powiązane z magią. W końcu pochodzą z magicznego księżyca pełnego smoczych jaj, którego upadek na Planetos skaził Krainy Cienia na tysiące lat. Najistotniejsze jest to, że potęga smoków wydaje się być skorelowana z porami roku i siłą magii. Po wymarciu smoków w 153 AC zimy stały się dłuższe i chłodniejsze, a lata krótsze - tak jakby Lód i Wielki Inny zaczęli zyskiwać przewagę nad Ogniem i R'hllorem. Magia na całym świecie osłabła, ale jej moc ponownie wzrosła po odrodzeniu smoków za sprawą Daenerys - oczywiście stwierdzenie to ma zastosowanie do magii ognia - wzrosły możliwości Melisandre i Gildii Alchemików, a także pośledniejszych czarowników jak ten z Qarthu (nie wiemy jak przez 150 lat zachowywała się magia lodu, ale prawdopodobnie wymarcie smoków podziałało na nią pozytywnie).

    Zwyczaje 'rozpłodowe' smoków pozostają w sferze spekulacji. Jeśli będziemy wierzyć maesterowi Aemonowi to smoki mogły dowolnie zmieniać swoją płeć w zależności od potrzeb (przy okazji jest to mocna wskazówka do przepowiedni używających języka Valyrian - nieistotna jest płeć valonqara czy obiecanego księcia). Osobiście skłaniam się bardziej ku hipotezie, że smoki są po prostu bezpłciowe i rozmnażają się metodą partenogenezy, choć nie wszystkie mogą znosić jaja. Często jednak wiąże się płeć smoka z płcią jeźdźca.

    Śmierć smoków

    Smoki są oczywiście śmiertelne. Niewiele z nich zmarło ze starości - można tu wymienić oczywiście Baleriona, Srebrnoskrzydłą, Blask Jutrzenki, prawdopodobnie także Owcokrada i Kanibala (cztery ostatnie smoki były jedynymi, które przetrwały Taniec Smoków) oraz oczywiście ostatniego smoka, który wykluł się już po wojnie domowej i zdążył znieść pięć jaj, a jego śmierć oznaczała wymarcie smoków na kolejne 150 lat.

    Smoki słabły od lat. Coraz mniejsze i coraz słabsze gnieździły się w Smoczej Jamie. Na początku Tańca Smoków żyło dwadzieścia smoków, wojnę domową przeżyły cztery, później wykluł się jeszcze jeden, ale niezwykle słaby. W końcu wszystkie, które przetrwały, zmarły za panowania Aegona III zwanego Zgubą Smoków. Najprostszym wyjaśnieniem jest właśnie ograniczenie rozwoju bestii, które trzymano w Smoczej Jamie. Jak wspominałem powyżej, smoki mogą rosnąć aż do śmierci, ale muszą mieć do tego miejsce (dlatego Rhaegal i Viserion - zamknięte w piwnicy - są mniejsze od Drogona, który cały czas żył na wolności). Mogło się to przełożyć na gorszą jakość kolejnych pokoleń bestii i ich jaj. Dodajmy do tego bratobójczą wojnę, w której zmuszono smoki do walki ze sobą i puf, smoki wymierają.

    Jest też oczywiście hipoteza o wrogich działaniach maesterów, którzy chcą zniszczyć magię na świecie. Smoki, symbol i paliwo magii ognia, mogły być w jakiś sposób podtruwane przez maesterów, a szturm pospólstwa na Smoczą Jamę i wybicie smoków w niej żyjących również mógł być inspirowany przez Cytadelę. Jeśli tak było, to maesterowie zrobili tylko przysługę Wielkiemu Innemu. Być może to wtedy Inni zaczęli wybudzać się z trwającego tysiąclecia snu.

    W poprzednim wpisie wspominałem także o możliwym braku kompatybilności smoków i Westeros. Być może ich wymarcie było naturalnym skutkiem życia na kontynencie, na którym smoki czuły się obco lub po prostu echem Zagłady Valyrii.

    Smocze dzieci

    Śmierć Rhaego przyniosła mnóstwo pytań dotyczących powiązań między smokami i Targaryenami. Choć wiele westeroskich rodów przyjmuje przydomki odnoszące się do ich herbów - Lwy, Wilkory, Jelenie, Róże itd., to tylko w przypadku Targaryenów nazywanie się smokami ma sens. Rhaego jednak nie był pierwszą 'hybrydą człowieka i smoka'. Nie wiadomo czy Valyrianie nie przeprowadzali jakichś wynaturzonych eksperymentów, nie wiadomo czy przed Podbojem wśród Targaryenów nie rodziły się mutanty. Pierwszym znanym 'szczęśliwcem', który takowe spłodził był Maegor Okrutny - jeden z najgorszych władców Westeros, despota i tyran. Trzeci targaryeński król nie był w stanie spłodzić zdrowego potomstwa z żadną z kilku żon - Ceryse Hightower była bezpłodna, Alys Harroway urodziła bezokiego potworka, Elinor Costayne również urodziła dziecko bez oczu (za to z małymi skrzydłami), zaś Jeyne Westerling przebiła je wszystkie - kolejny Maegor Jr nie miał rąk i nóg, za to był (była? było?) hermafrodytem. W końcu inna królowa - Tyanna z Wieży - przyznała się na torturach, iż zatruła wszystkie dzieci Maegora w łonach ich matek. Król mimo to nie zdołał już spłodzić kolejnego dziecka, a westeroski odpowiednik Henryka VIII został w końcu zastąpiony na Żelaznym Tronie przez jego bratanka Jaehaerysa, który dla odmiany miał trzynaścioro dzieci.

    Kolejnym przypadkiem smoczego dziecka jest Visenya, córka Rhaenyry i jej stryja Daemona. Dziewczynka urodziła się martwa i zdeformowana, z dziurą w klatce piersiowej zamiast serca oraz grubym smoczym ogonem. Rhaenyra przy porodzie wykrzyczała coś w rodzaju klątwy:

    Monster, monster, get out, get out, GET OUT!

    Istotne są tu okoliczności przedwczesnego porodu. Przez długie lata księżniczka Rhaenyra była jedynym dzieckiem Viserysa I, ojciec w końcu oficjalnie ogłosił ją swoją dziedziczką wbrew prawom ustanowionym za czasów poprzedniego władcy, Jaehaerysa I, według których kobiety nie miały prawa dziedziczyć Żelaznego Tronu. Później Viserysowi urodził się jednak syn z drugiego małżeństwa, Aegon, który zgodnie z prawami dziedziczenia powinien zostać kolejnym królem. W chwili śmierci Viserysa stronnictwo Aegona przejęło władzę w stolicy i ogłosiło go królem. Rhaenyra była wówczas na Smoczej Skale, a wieści o koronacji młodszego brata przyspieszyły poród, o co Rhaenyra obwiniła jej wrogów, którzy ukradli jej obiecaną przez ojca koronę (Rhaenyra krótko potem zresztą koronowała się na królową, co rozpoczęło Taniec Smoków). Jest to jednak przypadek nieco odmienny od Maegora, który nie był w stanie spłodzić żadnego zdrowego dziecka. Rhaenyra już wcześniej urodziła pięciu synów: trzech w trakcie małżeństwa z Laenorem Velaryonem - w rzeczywistości ich ojcem był Harwin Strong, dwóch zaś - późniejszych królów Aegona III i Viserysa II - miała ze swoim stryjem Daemonem Targaryenem, który miał także dwie córki z drugiego małżeństwa.

    Po narodzinach Rhaegara (259 AC) Aerys Szalony miał problemy ze spłodzeniem zdrowych dzieci. Jego siostrożona Rhaella dwukrotnie poroniła (263 AC, 264 AC), urodziła martwą dziewczynkę (267 AC), chłopca który przeżył tylko pół roku (269 AC), kolejne martwe dziecko (270 AC), poroniła jeszcze raz (271 AC) i urodziła jeszcze jednego chorowitego chłopca, który zmarł po kilku miesiącach życia (273 AC). Aerys oskarżył wówczas żonę o niewierność i odrzucił swoje ojcostwo wobec wszystkich martwych dzieci. Jednak w 274 AC urodził się kolejny słaby chłopiec, który również przeżył tylko kilka miesięcy. Aerys oskarżył o to i zamordował kilka osób, jednak ostatecznie odbył pokutę i przestał zdradzać żonę. W 276 AC urodził się Viserys, który przeżył wystarczająco długo, by zostać dwukrotnie koronowanym (raz na Smoczej Skale, raz w Vaes Dothrak), a osiem lat później także Daenerys.

    Wszystkie trzy przypadki mają kilka wspólnych cech. Za każdym razem w przypadku śmierci dzieci trójka rodziców (Maegor, Rhaenyra, Aerys) oskarżała inne osoby. Za każdym razem śmierć dzieci nastąpiła w momencie, gdy rodzic był w jakiś sposób niegodny. Maegor ukradł tron dzieciom swojego starszego brata Aenysa, Rhaenyra chciała pozbawić korony swojego młodszego brata Aegona, Aerys popadał w odmęty szaleństwa i zdrady wobec żony. Przy czym przypadek Aerysa jest o tyle nietypowy, że po etapie poronień i martwych dzieci udało mu się spłodzić dwójkę dzieci, które dożyły wieku dorosłego (zdrowie psychiczne Viserysa i Daenerys to inna sprawa). Co ciekawe inny władca, który negatywnie zapisał się w historii Westeros - Aegon IV Niegodny - doczekał się dwójki dzieci i hordy bękartów.

    Inne wyjaśnienie może być bardziej magiczne. Być może rzeczywiście dzieci Maegora były zawczasu mordowane przez Tyannę, być może Rhaenyra przeklęła swoją córkę w momencie, gdy wydała ją na świat. Jednak w przypadku Aerysa magicznych powiązań nie widać, ale też nie wiadomo nic o tym, by jego dzieci rodziły się zdeformowane lub ze smoczymi cechami (inb4 Tyrion). Pozostaje więc przeanalizowanie krótkiej historii Rhaego.

    W rytuale magii krwi Daenerys poznaje przyszłość swojego syna:

    As swift as the wind he rides, and behind him his khalasar covers the earth, men without number, with arakhs shining in their hands like blades of razor grass. Fierce as a storm this prince will be. His enemies will tremble before him, and their wives will weep tears of blood and rend their flesh in grief. The bells in his hair will sing his coming, and the milk men in the stone tents will fear his name. The prince is riding, and he shall be the stallion who mounts the world.

    Gdyby przepowiednia spełniła się, blady strach padłby na oba kontynenty. Niestety dla Rhaego tuż po wydarzeniach z Vaes Dothrak - i rozpoczęciu przygotowań do inwazji na Westeros - wszystko zaczęło się sypać. Zraniony Drogo wprawdzie został załatany przez Mirri Maz Duur, ale olał dalsze leczenie, co doprowadziło go na skraj śmierci. Przy czym kwestią otwartą jest to, czy Maegi w ogóle planowała uleczyć khala. Byłoby to wbrew jej żądzy zemsty za zniszczenie jej wioski, wbrew jej chęci uratowania innych wiosek przed największym khalasarem w historii:

    “It was wrong of them to burn my temple,” the heavy, flat-nosed woman said placidly. “That angered the Great Shepherd.”
    “This was no god’s work,” Dany said coldly. If I look back I am lost. “You cheated me. You murdered my child within me.”
    “The stallion who mounts the world will burn no cities now. His khalasar shall trample no nations into dust.”


    Zresztą już samo zabicie khala wystarczyłoby do zneutralizowania zagrożenia ze strony Rhaego - khalasar nie poszedłby za dzieckiem:

    “Princess, hear me. The Dothraki will not follow a suckling babe. Drogo’s strength was what they bowed to, and only that. When he is gone, Jhaqo and Pono and the other kos will fight for his place, and this khalasar will devour itself. The winner will want no more rivals. The boy will be taken from your breast the moment he is born. They will give him to the dogs...”

    Mirri Maz Duur korzysta jednak z naiwności Daenerys i doprowadza także do śmierci Rhaego. Tutaj z pewnością możemy stwierdzić, iż Maegi kłamała mówiąc, że Rhaego był martwy od dawna - Daenerys przez dłuższy czas czuła ruchy dziecka, także tuż przed wejściem do namiotu, gdzie Maegi przeprowadzała rytuał magii krwi. Jasne jest także to, że Mirri zabiła Rhaego, by uzdrowić Drogo - to, że zostawiła go w stanie warzywa to inna sprawa. To właśnie czarna magia użyta przez Maegi doprowadziła do śmierci Rhaego i zdeformowania jego ciała:

    Monstrous. Twisted. I drew him forth myself. He was scaled like a lizard, blind, with the stub of a tail and small leather wings like the wings of a bat. When I touched him, the flesh sloughed off the bone, and inside he was full of graveworms and the stink of corruption.

    Rhaego jest identycznym przypadkiem co dzieci Maegora czy córka Rhaenyry. Trucizny Tyanny, przekleństwo Rhaenyry, w końcu rytuał magii krwi wykonany przez Maegi - trzy magiczne sposoby, które wypaczyły dzieci Targaryenów.

    Odrodzenie smoków

    “Dragon’s eggs, from the Shadow Lands beyond Asshai,” said Magister Illyrio. “The eons have turned them to stone, yet still they burn bright with beauty.”

    Trzy smocze jaja, z czasem skamieniałe. Prezent od Illyrio Mopatisa stał się jednym z najbardziej nielogicznych ruchów na szachownicy w momencie gdy ujawniono istnienie Aegona. Nieświadomy istnienia sekretnych zaręczyn Arianne Martell i Viserysa, Illyrio próbował wykorzystać dzieci Aerysa do ściągnięcia Dothraków do Westeros (czy jako spełnienie umowy sprzedaży Daenerys czy jako zemsta za jej zamordowanie). Przy okazji rodzeństwo miało służyć jako zasłona dymna, na której skupiła się uwaga Roberta Baratheona. Jednocześnie przygotowywano Aegona do władania Siedmioma Królestwami i zawarto układ ze Złotą Kompanią. Skoro Aegon (niezależnie czy jest prawdziwym Aegonem czy nie) był od początku głównym pretendentem duetu Illyrio-Varys, to dlaczego smocze jaja dostała Daenerys, która w całym planie była z góry spisana na straty? Sprzedaż jaj pozwoliłaby Aegonowi na powiększenie swojej armii, zachowanie ich wzmacniało zaś jego legitymizację jako Targaryena (hej, patrzcie, mam smocze jaja od dziadka!). Chyba, że... chodziło od początku o wyklucie smoków, do czego Aegon mógł nie być zdolny! W takim wypadku musielibyśmy założyć, że Aegon został znaleziony na polu kapusty. Jako Targaryen winien mieć równe szanse na obudzenie smoków, jako Blackfyre również. Nastoletnia Daenerys nie wyróżniała się zaś w żaden sposób, by ofiarować jej tak wielki skarb - tym bardziej, że wysyłano ją na Morze Dothraków. Jej bezpieczeństwo było uzależnione od khala Drogo, w przypadku jego śmierci lub niedyspozycji Daenerys znalazłaby się na łasce jego braci krwi. Jeśli Illyrio rzeczywiście liczył na wyklucie smoków, to równie dobrze mógł postawić cały swój majątek w cyvasse, takiego miał farta. Chyba, że...

    “May the Lord of Light shower you with blessings on this most fortunate day, Princess Daenerys,” the magister said as he took her hand.

    Już w jednym z pierwszych rozdziałów dowiadujemy się, że Illyrio jest wyznawcą R'hllora aka Azora Ahai! Mógł poznać przepowiednie i zinterpretować je na korzyść Daenerys. Niestety, gdyby rzeczywiście tak było, to Illyrio powinien pozbyć się Viserysa i postawić wszystko na Daenerys i potencjalne wyklucie smoków (ewentualnie jeszcze wydać ją za Aegona, jak później planowano uczynić). Dodatkowo Illyrio i Varys póki co są graczami czysto politycznymi, nieświadomymi zagrożenia zza Muru, a ich ambicją jest władanie Westeros z cienia za Żelaznym Tronem. Przyznaję się bez bicia - nie jestem w stanie rozgryźć motywacji Illyria, bo trudno mi uwierzyć w tak ogromną hojność wobec przynęty na Baratheonów. Nie dość, że jaja były warte fortunę, to jeszcze sprowadzenie ich z Krain Cienia (jeśli Illyrio nie kłamał) lub odszukanie jaj, które zaginęły w Westeros (było ich kilka) lub zdobycie ich w jeszcze inny sposób musiało być bardzo kosztowne. Wątpliwe, by Illyrio kombinowałby aż tak bardzo, by dać Daenerys ładny prezent ślubny. Myślę, że lepiej byłoby gdyby Martin pozostał przy pierwotnym planie, według którego Daenerys znalazła jaja na pustyni lub Morzu Dothraków.

    W każdym razie Daenerys jaja dostała, smoki zaczęły się budzić, a sny, które przeżywała Dany w połogu, oraz rozmowa z Maegi na temat magii krwi naprowadziły ją na sposób wyklucia smoków. Mimo to Mirri Maz Duur wątpi w magiczne umiejętności Daenerys:

    Bound hand and foot, Mirri Maz Duur watched from the dust with disquiet in her black eyes. “It is not enough to kill a horse,” she told Dany. “By itself, the blood is nothing. You do not have the words to make a spell, nor the wisdom to find them. Do you think bloodmagic is a game for children? You call me maegi as if it were a curse, but all it means is wise. You are a child, with a child’s ignorance. Whatever you mean to do, it will not work. Loose me from these bonds and I will help you.”

    Daenerys dosknale wie co chce zrobić i w jakim celu przygotowuje stos dla Drogo:

    Ser Jorah took her arm. “My queen, Drogo will have no use for dragon’s eggs in the night lands. Better to sell them in Asshai. Sell one and we can buy a ship to take us back to the Free Cities. Sell all three and you will be a wealthy woman all your days.”
    “They were not given to me to sell,” Dany told him.


    Dopiero gdy Maegi zostaje przywiązana do stosu zaczyna rozumieć co za chwilę się wydarzy:

    “You will not hear me scream,” Mirri responded as the oil dripped from her hair and soaked her clothing. “I will,” Dany said, “but it is not your screams I want, only your life. I remember what you told me. Only death can pay for life.” Mirri Maz Duur opened her mouth, but made no reply. As she stepped away, Dany saw that the contempt was gone from the maegi’s flat black eyes; in its place was something that might have been fear.

    W końcu pojawia się znak, na który czekała Daenerys:

    Dany looked and saw it, low in the east. The first star was a comet, burning red. Bloodred; fire red; the dragon’s tail. She could not have asked for a stronger sign.

    Czerwona kometa, zwiastun Azora Ahai, zapowiedź odrodzenia Wojownika Ognia po zakończeniu długiego lata i przebudzeniu Wielkiego Innego:

    There will come a day after a long summer when the stars bleed and the cold breath of darkness falls heavy on the world.

    Daenerys wkracza w płomienie, w dym ze stosu i łzy przelane przez śmierć syna i męża...

    Another step, and Dany could feel the heat of the sand on the soles of her feet, even through her sandals. Sweat ran down her thighs and between her breasts and in rivulets over her cheeks, where tears had once run.

    When the red star bleeds and the darkness gathers, Azor Ahai shall be born again amidst smoke and salt to wake dragons out of stone.

    Azor Ahai odradza się po raz kolejny. Najpierw na Smoczej Skale, morskim wulkanie pełnym dymu i soli, później w stosie pogrzebowym khala... i wyciąga z nich swojego Światłonoścę. Smoki.

    When the fire died at last and the ground became cool enough to walk upon, Ser Jorah Mormont found her amidst the ashes, surrounded by blackened logs and bits of glowing ember and the burnt bones of man and woman and stallion. She was naked, covered with soot, her clothes turned to ash, her beautiful hair all crisped away . . . yet she was unhurt. The cream-and-gold dragon was suckling at her left breast, the green-and-bronze at the right. Her arms cradled them close. The black-and-scarlet beast was draped across her shoulders, its long sinuous neck coiled under her chin. When it saw Jorah, it raised its head and looked at him with eyes as red as coals.

    In this dread hour a warrior shall draw from the fire a burning sword. And that sword shall be Lightbringer, the Red Sword of Heroes, and he who clasps it shall be Azor Ahai come again, and the darkness shall flee before him.

    Nieprzypadkowo mieszam tu opis odrodzenia smoków i legendy o Azorze Ahai. Smoki rzeczywiście są Światłonoścą, a Daenerys Azorem Ahai. Zbawcą, który symbolicznie po raz kolejny zniszczył Księżyc:

    Azor Ahai thrust the smoking sword through her living heart. It is said that her cry of anguish and ecstasy left a crack across the face of the moon.

    Once there were two moons in the sky, but one wandered too close to the sun and cracked from the heat. A thousand thousand dragons poured forth, and drank the fire of the sun.

    She heard a crack, the sound of shattering stone. (...) And there came a second crack, loud and sharp as thunder (...) The third crack was as loud and sharp as the breaking of the world.

    Jednak tak jak smoki są raz smokami, a raz smoczycami, tak jak Krwawnikowy Cesarz raz jest mężczyzną, a raz kobietą, tak i Azor Ahai odrodził się w dwóch osobach.

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

    •  
      S........1

      0

      @l3chu: chodzi mi o nauczenie się kontroli nad wargowaniem w ogóle, a nie rozwijanie jej przez zakazane plugastwa ( ͡° ͜ʖ ͡°) W serialu wilkory za szybko znikają ze sceny, chociaż interakcje Robba i Szarego Wichru kojarzę z paru scen. Ale takiego Rickona nie było prawie w ogóle (w książce widać jego więź z Kudłaczem), Arya nie mogła mieć wilczego snu z Nymerią, bo wycięto LSH, a na Ducha zabrakło kasy (zresztą z tego powodu w idiotyczny sposób pozbyto się Kudłacza i Laty). pokaż całość

    •  

      @Snufkin_91: wiem, czytalem, że mieli do wyboru wilkory albo smoki i wybrali smoki ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    • więcej komentarzy (22)

  •  
    S........1

    +46

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XIII - Valyrianie

    Spośród wszystkich ras występujących w książkach i serialu najciekawsi są niewątpliwie Valyrianie. Podstawowy powód jest jeden i wszyscy wiemy o co chodzi - smoki. Za tym idą kolejne powody - stworzenie potężnego imperium, jego upadek, eksodus Targaryenów i podbój Westeros. Oprócz tego Valyrianie są z pewnością magiczną rasą, która otrzymała także dar jasnowidzenia. I choć Valyrianie jako tacy pojawili się dopiero po Długiej Nocy, to ich pozostałości odegrają niebagatelną rolę w kolejnej Wojnie o Świt. W końcu są potomkami pierwszego Azora Ahai.

    Smoki z kapelusza (?)

    I nie ma w tym cienia przypadku. We wcześniejszych wpisach kilkukrotnie sygnalizowałem pochodzenie Valyrian od władców WCŚ. Martin pokazał nam ich już w pierwszym tomie sagi, podczas snu Daenerys tuż przed wykluciem smoków:

    Ghosts lined the hallway, dressed in the faded raiment of kings. In their hands were swords of pale fire. They had hair of silver and hair of gold and hair of platinum white, and their eyes were opal and amethyst, tourmaline and jade.

    Wygląd 'duchów' jest typowo valyriański - bardzo jasne włosy i oczy w niestandarowych kolorach, które odpowiadają przydomkom kolejnych cesarzy. W dłoniach zaś trzymają miecze bladego ognia, pierwowzory Świtu stworzonego przez pierwszego Dayne'a (również potomka prehistorycznego imperium). Drugą wskazówkę mamy w legendzie o Krwawnikowym Cesarzu Azorze Ahai:

    And so for thirty days and thirty nights Azor Ahai labored sleepless in the temple, forging a blade in the sacred fires.

    Mowa tu oczywiście o świątyni Kultu Gwiezdnej Mądrości w trzewiach Czternastu Płomieni, potężnych wulkanów, które w ostateczności sprowadziły Zagładę (nie mylić z Długą Nocą, chodzi o kompletne zniszczenie Valyrii w wyniku jednoczesnej erupcji wszystkich wulkanów). Łącząc fakty - Valyrianie pochodzą od najbliższej rodziny i stronników Krwawnikowego Cesarza. Osiedlili się w miejscu, w którym ich władca stworzył Światłonoścę, miecz na którym wzorowane są ostrza z valyriańskiej stali. Być może sam Azor Ahai osiadł w Valyrii po wygraniu Bitwy o Świt. W każdym razie jakiś czas po Długiej Nocy Valyrianie dorwali się do smoków i zaczęli podbijać wszystko dookoła (zapewne z braku narzędzi ekspansji rzeczywiście mogli przez jakiś czas zajmować się wypasaniem owiec).

    Wiemy skąd pochodzą Valyrianie, pytanie w jaki sposób zdobyli kontrolę nad smokami. Hipotez dotyczących pochodzenia tych bestii jest kilka - pochodzą z Krain Cienia (a pierwotni jeźdźcy smoków wspaniałomyślnie podzielili się smokami i wiedzą na ich temat z Valyrianami), przybyły ze zniszczonego księżyca, Valyrianie znaleźli smocze jaja w Czternastu Płomieniach lub wyhodowali smoki z wiwern. Ostatnia z hipotez jest westeroskiego pochodzenia, więc pozwolę sobie ją z góry odrzucić, zaś pozostałe trzy połączyć w jedną. Księżyc zniszczony przez Krwawnikowego Cesarza w przededniu Długiej Nocy zapewnił Planetos potężną dostawę smoczych jaj. Czystym przypadkiem trafiły one do Krain Cienia, które w ten sposób zyskały swoją niesławną nazwę (ogromny deszcz magicznych meteorytów doprowadził do trwającej tysiąclecia zimy nuklearnej). Podczas budowy Asshai Krwawnikowy Cesarz wszedł w posiadanie smoczych jaj, które przetransportował do Czternastu Płomieni, mając nadzieję, że zdoła je tam wykluć. Sposób pierwszego wyklucia smoków (pierwszego w ogóle lub pierwszego po długim czasie) odkryli jednak dopiero jego potomkowie - należy użyć magicznego ognia i ofiary z królewskiej krwi (którą potomkowie cesarza niewątpliwie posiadali).

    Dokładna historia oswojenia smoków, podbojów Valyrian i powstania ich imperium to temat na osobną opowieść. Skupmy się na trzech przepowiedniach ściśle związanych z Valyrianami, które zdefiniują ich rolę w ostatecznej wojnie z Wielkim Innym.

    Przeklęte złoto i westeroska zagłada

    Włości Valyrii były drugim największym imperium w historii Planetos (po WCŚ oczywiście). Swoim zasięgiem obejmowały niemal całą zachodnią część Essos (nie licząc Braavos i okolic), sam valyriański półwysep oraz wybrzeża Zatoki Niewolniczej. Valyrianie przejęli także ghiscarskie kolonie na Wyspach Bazyliszkowych i w Sothoryos. W trakcie swoich podbojów Valyrianie zniszczyli równie potężne imperia Ghiscarczyków i Rhoynarów. Granice Włości wydawały się ciągle rozszerzać. Jednak z jakiegoś powodu Valyrianie nie interesowali się Westeros, zakładając swoje placówki tylko na kilku małych wysepkach u wschodniego wybrzeża sąsiedniego kontynentu. Pytanie dlaczego? Westeros podzielone na szereg królestw było dość łatwym łupem, co udowodnił Aegon Targaryen mając zaledwie trzy smoki. Odpowiedź sugerują nam maesterzy:

    W starożytnych czasach bogactwu ziem zachodu dorównywał głód Włości Valyriańskich, wiecznie spragnionych szlachetnych metali, nie ma jednak dowodów na to, by smoczy lordowie kiedykolwiek kontaktowali się z władcami Skały, czy to Casterly’ami czy Lannisterami. Septon Barth spekulował na ten temat odnosząc się do valyriańskiego tekstu, który od jego czasów zaginął. Sugerował, że czarnoksiężnicy z Włości przewidzieli, że złoto z Casterly Rock może ich przywieść do zguby. Arcymaester Perestan wysunął inne, bardziej prawdopodobne przypuszczenie, że Valyrianie dotarli w starożytnych latach aż do Starego Miasta, ale spotkała ich tam jakaś wielka klęska albo tragedia, która sprawiła, że unikali odtąd całego Westeros.

    Och, oczywiście, że pierwszy Valyrianin dotarł niegdyś do Starego Miasta, ba, zbudował tam nawet wielką fortecę z czarnego kamienia i stoczył decydującą bitwę z Innymi. Czy spotkała ich tam tragedia? Niekoniecznie - co najwyżej ponieśli ogromne straty w Bitwie o Świt (co pośrednio mogło się przyczynić do upadku WCŚ). Jednak faktem jest, że Essos ze swoją zaporą w postaci Pięciu Fortów i przyszłego Złotego Imperium Yi Ti tuż za nimi było zabezpieczone. Westeros - z Murem czy bez - było znacznie łatwiejszym celem dla kolejnej inwazji Innych. W analizie poświęconej Murowi wskazywałem, że dziwne jest zbudowanie go z lodu i skał, a nie ze skutecznego czarnego kamienia. Czy Azor Ahai rzeczywiście chciał zrobić z Westeros kolejne pole bitwy z Innymi i ostrzegł swoich potomków, by trzymali się od tego miejsca z daleka, ewentualnie wkroczyli ze swoimi smokami w odpowiednim momencie podobnie jak desant armii Wielkiego Cesarstwa Świtu w Starym Mieście pozwolił pokonać Innych?

    Być może jest też bardziej magiczny powód. Nie zapominajmy, że Westeros należało do Dzieci Lasu, ich magia panowała nad kontynentem przez tysiąclecia, a Pierwsi Ludzi przejęli wiarę w starych bogów (a w praktyce w dusze zmarłych Dzieci Lasu, które skryły się w czardrzewach). Magia wody i lodu, która jest domeną Dzieci Lasu nie jest kompatybilna z magią ognia - wystarczy przypomnieć sobie historię wojen Valyrian i Rhoynarów. Co za tym idzie smoki ściśle związane z magią ognia nie czuły się komfortowo w Westeros - nieprzypadkowo ich ulubionym miejscem pozostawała Smocza Skała, w której jest wulkan. Być może o to chodziło Valyrianom: smoki nie zdołałyby na dłuższą metę przetrwać na zachodnim kontynencie, co w ostateczności się sprawdziło - smoki wyginęły około 150 lat po Podboju. Pomimo wielu prób udało się je odrodzić dopiero w bardziej 'kompatybilnym magicznie' Essos, na dodatek stosunkowo blisko Krain Cienia - ojczyzny smoków.

    Przyjrzyjmy się jeszcze hipotezie septona Bartha. Złoto jako takie nie wydaje się być szczególnie groźne (Viserys Targaryen pozdrawia), bardziej niebezpieczne jest to, co za złoto można kupić - tutaj polecam zapoznać się z teorią DaeLa o Targaryenach wynajmujących Ludzi bez Twarzy, którzy doprowadzili do Zagłady. Wytłumaczenie może być tutaj jeszcze prostsze - w końcu to Lannisterowie dobili Targaryenów. To Jaime zabił Aerysa Szalonego, to Tywin rozkazał splądrować stolicę i zamordować dzieci Rhaegara (podobny los spotkałby też Daenerys i Viserysa, gdyby nie uciekli na Smoczą Skałę). Targaryenowie uciekając na kontynent mogli tym samym przypieczętować los ostatnich Valyrian. A skoro jesteśmy przy Targaryenach...

    Daenys Marzycielka

    Dwanaście lat przez Zagładą Valyrii (114 lat przed Podbojem) Aenar Targaryen sprzedał swe ziemie we Włościach i Krainach Długiego Lata, po czym przeniósł się z całym swym bogactwem, wszystkimi żonami, niewolnikami, smokami, braćmi, siostrami i kuzynami na Smoczą Skałę, posępną wyspiarską cytadelę zbudowaną u stóp dymiącej góry na wąskim morzu. (...) Targaryenowie z pewnością nie zaliczali się do najpotężniejszych rodów smoczych lordów i rywale uznali ich ucieczkę za kapitulację oraz dowód tchórzostwa. Jednakże dziewicza córka lorda Aenara, późniejszym znana jako Daenys Marzycielka, przewidziała, że Valyrię zniszczy ogień. Gdy po dwunastu latach Zagłada rzeczywiście nadeszła, ze wszystkich smoczych lordów ocaleli jedynie Targaryenowie.

    Tak zwane smocze sny są stosunkowo częstym zjawiskiem u Targaryenów, zwłaszcza po wyginięciu smoków. Daemon Blackfyre przewidział śmierć swoich braci na Polu Czerwonej Trawy, Daeron Targaryen śnił o powrocie smoków, podobnie jak jego brat maester Aemon. W końcu smoki wyśniła sobie Daenerys (Tyrion też o nich marzył, co jest jednym z argumentów za tym, że jego ojcem jest Aerys Szalony). Wróćmy jednak do Daenys. Ona, jej ojciec Aenar i jej brat-mąż Gaemon są najstarszymi Targaryenami znanymi z imienia (Aegon Zdobywca jest prapraprawnukiem Gaemona i Daenys). Biorąc pod uwagę powyższy cytat ze ŚLiO nie ma co się dziwić - Targaryenowie w Valyrii byli może na poziomie westeroskich Freyów albo nawet niżej. Z jednej strony ich ucieczka (razem z Velaryonami i Celtigarami, którzy przenieśli się do Westeros jeszcze wcześniej) rzeczywiście jest motywowana chęcią uniknięcia Zagłady, z drugiej strony Valyrianie mogli odczytać to także jako próbę złamania odwiecznego tabu i poważniejszego zainteresowania się Westeros, co wspierałoby linkowaną powyżej teorię o wynajęciu Ludzi bez Twarzy w celu zniszczenia Włości. Jednak przeczy temu zachowanie Targaryenów po samej Zagładzie:

    Okręty Velaryonów, a także innego sprzymierzonego z nimi valyriańskiego rodu, Celtigarów ze Szczypcowej Wyspy, dominowały nad środkową częścią wąskiego morza, podczas gdy Targaryenowie władali niebem dzięki smokom. Mimo to w ciągu pierwszego stulecia po Zagładzie Valyrii (słusznie zwanego Stuleciem Krwi), ród Targaryenów z reguły spoglądał na wschód, nie na zachód, i nie wykazywał większego zainteresowania sprawami Westeros.

    Mając smoki i silną flotę już pierwsi Targaryenowie w Westeros mogli rzucić na kolana cały kontynent - w końcu dość gładko dokonał tego Aegon. Mimo to dopiero praprapraprawnuk Aenara zdecydował się na inwazję. Powody rozpoczęcia Podboju są dosyć dziwne. Najsilniejszym królem na kontynencie był wówczas Harren Czarny, władca Żelaznych Wysp i Dorzecza (to on zbudował Harrenhal). Zagrożony przez niego był król burzy Argilac Durrandon, który miał tylko córkę. Zaproponował on Aegonowi sojusz i rękę swojej córki, zaś Targaryen miał otrzymać ziemie między Okiem Boga a Czarnym Nurtem. Oczywiście Argilac nie posiadał tych terenów, gdyż Żelaźni Ludzi odebrali je jego dziadkowi Arrecowi. Aegon miał podbić swój posag i stworzyć bufor między żelaznym królestwem a Krainami Burzy. Aegon nie był frajerem i nie dał się naciąć na tak śmieszną propozycję. W zamian zaoferował przyjęcie także północnych krańców Krain Burzy (obecnie znajdują się pod bezpośrednim zwierzchnictwem Żelaznego Tronu) i połączyć małżeństwem Argellę Durrandon i swojego bękarciego brata Orysa Baratheona. Argilacowi trochę nie spodobała się ta propozycja i odesłał Aegonowi ucięte ręce targaryeńskiego posła. W tym momencie Aegon przestał się patyczkować:

    Zamiast wysłać odpowiedź Aegon wezwał na Smoczą Skałę swych przyjaciół, chorążych i najważniejszych sojuszników. (...) Lord Aegon i jego siostry naradzili się z nimi, a następnie udali do zamkowego septu, by pomodlić się do westeroskich Siedmiu, choć Aegona nigdy dotąd nie uważano za zbyt pobożnego. Siódmego dnia z wież Smoczej Skały wyfrunęła chmara kruków, mających zanieść słowa lorda Aegona Siedmiu Królestwom Westeros. Ptaki wysłano do siedmiu władców, do Cytadeli w Starym Mieście, do lordów wielkich i małych. Wszystkie niosły tę samą wiadomość: od dzisiaj w Westeros będzie tylko jeden król.

    'Hej siostry, chodźcie podbijemy cały kontynent, bo jeden król (i to nawet nie ten najpotężniejszy) mi nabruździł!' Podbicie Krain Burzy byłoby całkowicie zrozumiałe, ale co mu zawiniło Dorne czy Północ? Co takiego stało się w sepcie, że Aegon zdecydował się na Podbój? Zastanawiająca jest też obecność septu na Smoczej Skale, gdyż Valyrianie generalnie gardzili bogami i uważali się za równych im. Jednakże...

    The burning gods cast a pretty light, wreathed in their robes of shifting flame, red and orange and yellow. Septon Barre had once told Davos how they‟d been carved from the masts of the ships that had carried the first Targaryens from Valyria. Over the centuries, they had been painted and repainted, gilded, silvered, jeweled.

    Wynikałoby z tego, że Targaryenowie nawrócili się - oficjalnie lub nie, w pełni lub częściowo (biorąc pod uwagę poligamię i kazirodztwo) - na Wiarę jeszcze przed narodzinami Aegona. Przeskoczmy na chwilę do końcowego etapu Podboju, już po zniszczeniu Harrenhal i Polu Ognia - do Starego Miasta i koronacji Aegona (zwróćcie też uwagę na przejście Hightowerów - potomków WCŚ - na stronę Aegona):

    Gdy jednak Aegon Targaryen zbliżył się do Starego Miasta ze swym zastępem, zastał otwarte bramy oraz lorda Hightowera czekającego, by złożyć mu hołd. Okazało się, że gdy do miasta dotarły pierwsze wieści o Lądowaniu Aegona, Wielki Septon zamknął się w Gwiezdnym Sepcie na siedem dni i siedem nocy, szukając przewodnictwa bogów. (...) Siódmego dnia Starucha uniosła w końcu swą złotą lampę i oświetliła przed nim drogę. Jego Wielka Świątobliwość zobaczył, że jeśli Stare Miasto stawi Aegonowi zbrojny opór, z pewnością strawią je płomienie, a Wysoka Wieża, Cytadela i Gwiezdny Sept legną w gruzach. Manfred Hightower, lord Starego Miasta, był ostrożnym i pobożnym człowiekiem. (...) Gdy Wielki Septon opowiedział lordowi o wizji zesłanej mu przez Staruchę, ten zdecydował, że nie będzie stawiał oporu Zdobywcy. (...) Trzy dni później w Gwiezdnym Sepcie Jego Wielka Świątobliwość osobiście namaścił Aegona siedmioma olejami i ogłosił go Aegonem z rodu Targaryenów, królem... (bla bla bla - dop. Snufkin)

    Siedem, siedem, siedem... Najpierw Aegon i jego siostry przez siedem dni medytują na Smoczej Skale, a potem Wielki Septon robi to samo przez siedem dni w Gwiezdnym Sepcie. O związkach między Wiarą i Kultem Gwiezdnej Mądrości stworzonym przez Azora Ahai wspominałem już wcześniej. Czyżby Aegon dostał jakiś znak, że już pora przenieść smoki do samego Westeros? I dlaczego?

    Książę, którego obiecano

    Wszystko zbiega się w tym jednym punkcie. Legendę obiecanego księcia rozkładałem na czynniki pierwsze tutaj, więc ograniczę się do końcowej konkluzji. Podczas pierwszej Długiej Nocy zbawca był jeden - czy nazwiemy go Ostatnim Bohaterem, czy Azorem Ahai, czy jeszcze inaczej. Po pokonaniu Innych jego państwo Krwawnikowego Cesarza rozpadło się, a on sam wraz z rodziną i stronnikami oraz sporą ilością smoczych jaj przeniósł się do Valyrii. Jego potomkowie odkryli sposób na wyklucie smoków i w identycznym rytuale, w jaki został stworzony Światłonośca, doprowadzili do ożywienia zionących ogniem bestii. Z czasem Valyrianie podbili sporą połać Essos, ale byli wierni zakazowi swojego przodka, by nie atakować Westeros, gdy nie nadejdzie odpowiednia pora. Poprzez prorocze sny uratował się ród, z którego po kilku stuleciach miał zrodzić się kolejny Azor Ahai, książę, którego obiecano. Tym rodem byli Targaryenowie, którzy po stuleciu otrzymali kolejny znak - należy zagnieździć się w Westeros, nawet kosztem utraty smoków i upadku swojego rodu, byle tylko sprowadzić na świat kolejnego zbawcę.

    Kim w końcu będzie ten zbawca, czy będzie tylko jeden, jaka będzie jego płeć, jaką rolę odegrają smoki i czy będą nowym Światłonoścą, jak bardzo namiesza Cytadela i Bractwo Asas... Ludzie bez Twarzy, dlaczego Euron to jednak ten dobry (( ͡° ͜ʖ ͡°)), co wyniknie z Brana i Bloodravena i pewnie jeszcze paru rzeczy, które wymyślę po drodze - dowiecie się tego z kolejnych wpisów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

  •  
    S........1

    +31

    #gotologia --> obserwuj/czarnolistuj
    Wszystkie wpisy
    Analiza Długiej Nocy - poprzednie części

    Długa Noc - część XII - Stare Miasto i Hightowerowie

    Jedno z największych miast Westeros nieprzypadkowo nazywane jest Starym. Jego korzenie sięgają Ery Świtu, być może czasów sprzed przybycia Pierwszych Ludzi. Maester Jellicoe ukuł hipotezę, według której miasto zostało stworzone przez 'starsze rasy' - potwierdza to obecność fortecy z czarnego kamienia, która była ostatnią twierdzą ludzkości w Westeros podczas Wojny o Świt. Możemy śmiało założyć, że forteca i port zostały zbudowane przez władców Wielkiego Cesarstwa Świtu jako przyczółek w Westeros. Można równie śmiało założyć, że przypłynęli oni krótszą drogą przez Morze Zachodzącego Słońca (czyli odbyli podróż w odwrotnym kierunku niż Kolumb).

    Skoro sam teren u ujścia Miodowiny ma tak starożytną historię (na Wyspie Bitwy stoczono w końcu Bitwę o Świt!), to i władający miastem ród Hightowerów należy prześwietlić pod podobnym kątem. Z pomocą przychodzi kolejna maesterska hipoteza - Yandel uważał, iż Hightowerowie pochodzą od pierwszych mieszkańców Starego Miasta, żeglarzy i kupców zamieszkujących te tereny jeszcze przed przybyciem Pierwszych Ludzi. Hightowerowie - wówczas znani jeszcze pod innym nazwiskiem - rezydują w końcu od wieków w fortecy na Wyspie Bitwy! Mamy więc kolejny ród - obok Dayne'ów ze Starfall - który możemy w prosty sposób połączyć z przedwieczną rasą władającą WCŚ.

    Jak wspomniałem powyżej, Hightowerowie stali się Hightowerami dopiero po Długiej Nocy. Wówczas rozpoczęli budowę drewnianych wież na fundamencie czarnej fortecy. Pierwsze cztery budowle nie były zbyt okazałe, dopiero piąta, Wysoka Wieża, zbudowana w całości z kamienia, została uznana za siedzibę godną wielkiego rodu. Stąd też pochodzi nazwisko władców Starego Miasta. Warto nadmienić, że Wysoką Wieżę zaprojektował Brandon Budowniczy lub jego syn (również Brandon), a sama historia jej budowy bardzo przypomina Koniec Burzy - zamek kilkukrotnie burzony i budowany od nowa. Sama Wysoka Wieża jest najwyższą budowlą Westeros, wyższą nawet od Muru. Podobno w pogodne dni ze szczytu Wieży można zobaczyć właśnie Mur.

    Królowie z Wysokiej Wieży

    Hightowerowie po kądzieli pochodzą od Gartha Zielonorękiego. Jego córka, Meris, największa piękność ówczesnego Westeros, była główną nagrodą w pierwszym turnieju rycerskim w historii kontynentu. Zwycięzcą został Szary Olbrzym, Argoth Kamiennoskóry (nie wiadomo czy w rzeczywistości był olbrzymem, czy też człowiekiem postury Góry), ale Meris poślubiła króla Uthora zanim Garth oddał jej rękę Argothowi. Sam Kamiennoskóry resztę życia spędził pod Starym Miastem żądając swojej nagrody, ale nigdy jej nie otrzymał.

    W każdym razie Uthor z Wysokiej Wieży jest pierwszym znanym królem z dynastii Hightowerów i twórcą budowli z jego przydomku (oczywiście do spółki z którymś Brandonem Starkiem). Uthor i Meris mieli dwóch synów - Urrigona* i Peremore'a. Ten drugi nosił przydomek Wypaczony, gdyż urodził się chory, z uschniętym ramieniem i krzywym kręgosłupem. Przez większość swojego krótkiego życia nie opuszczał łoża, ale był niezwykle ciekawy świata i przyjmował u siebie wszelakich mędrców, kapłanów, artystów, ale także magów. Po jego śmierci Urrigon przekazał spory kawałek ziemi 'pieszczoszkom Peremore'a' - w ten oto sposób powstała Cytadela i zakon maesterów.

    *Zwróćcie uwagę na to imię! Tak samo nazywał się brat Balona, Wroniego Oka i Mokrej Czupryny - przypadek? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chyba taki sam jak obecność fortecy z czarnego kamienia w Starym Mieście i tronu z czarnego kamienia na Żelaznych Wyspach.

    W ciągu jednego stulecia Stare Miasto było trzykrotnie łupione - przez Dayne'ów, Hoare'ów i Gardenerów. Jeden z kolejnych władców, Otho II, postanowił więc otoczyć miasto potężnym kamiennym murem (do tej pory Stare Miasto dysponowało tylko drewnianą palisadą). Koszty budowy fortyfikacji okazały się tak znaczne, że Stare Miasto wygrzebało się z długów dopiero trzy pokolenia później, ale przynajmniej było bezpieczne. Ostatnim królem był Lymond Morski Lew, który odparł inwazję Żelaznych Ludzi, a jeńców zagonił do pracy przy wzmacnianiu murów Starego Miasta. Ostatecznie zawarł mariaż z Gardenerami i złożył im hołd lenny.

    Wasale Wysogrodu

    Potęga Hightowerów została zbudowana przez lorda Jeremy'ego i jego syna Jasona. Pomnożyli bogactwo rodu, wspierali kupców i rozbudowali flotę. Jason dodatkowo przebudował Wysoką Wieżę, tak że jej wysokość wzrosła o trzydzieści metrów. Lord Jeremy jest znany też z dość ciekawego stwierdzenia:

    Highgarden defends our backs, so we are free to gaze outward, to the sea and the lands beyond.

    Czy miał na myśli po prostu Essos i Wyspy Letnie jako szansę dla kupców, czy też odnosił się do historii swego rodu, który przybył zza morza?

    Kluczowych dla historii Hightowerów było czterech lordów z okresu inwazji Andalów. Dorian odsunął swoją żonę i ożenił się z andalską księżniczką. Jego wnuk Damon Pobożny przyjął Wiarę i zbudował siedem septów w Reach, zaś jego syn Triston stworzył Gwiezdny Sept, budowlę z czarnego bazaltu, która stała się siedzibą Wielkiego Septona do czasu zbudowania Septu Baelora w Królewskiej Przystani. W końcu kolejny lord, Barris, podarował Wielkiemu Septonowi pierwszą kryształową koronę. Najwidoczniej Hightowerowie postąpili identycznie jak Gardenerowie i zasymilowali się z Andalami, w kolejnych latach stając się głównym oparciem dla Wiary.

    Kolejnym ciekawym Hightowerem jest lord dowódca Nocnej Straży Runcel. Chciał przekazać Czarny Zamek i dowodzenie nad Nocną Strażą swojemu bękartowi, co niemal doprowadziło do zniszczenia zakonu. Czysta chęć władzy i słabość lorda dowódcy czy może coś więcej?

    Wasale smoków

    W momencie inwazji Aegona Zdobywcy Starym Miastem władał lord Manfred Hightower, ostrożny i pobożny człowiek. Po rozpoczęciu Podboju Wielki Septon zamknął się na siedem dni w Gwiezdnym Sepcie, gdzie pościł i modlił się. Po wyjściu z Septu ogłosił, iż objawiła mu się Starucha, która nakazała poddać Stare Miasto Targaryenom - w przeciwnym wypadku zostanie zniszczone za sprawą smoczego ognia. Ile w tym boskiej interwencji, a ile zwykłej logiki - nie wiadomo. Zastanawiające jest jednak to, że Hightowerowie właściwie stanęli po stronie Aegona jeszcze przed Polem Ognia, jeszcze gdy połączone siły Gardenerów i Lannisterów mogły stawić czoła inwazji. Przypadek czy część większego planu mającego ułatwić ściągnięcie Valyrian na kontynent?

    Manfred w każdym razie był lojalnym wasalem Targaryenów i nawet zaproponował Aegonowi rękę swojej córki. Zdobywca nie przyjął oferty, jednak ćwierć wieku później wnuczka Manfreda, Ceryse, poślubiła Maegora Okrutnego. Ich burzliwy związek (próby spłodzenia potomka, zdrady, rozstania, powroty i w końcu niejasna śmierć Ceryse) to temat na osobny wpis, podobnie jak rebelia Wiary Wojującej, w której czynny udział brali lord Martyn, ojciec Ceryse, i jego brat Morgan - obaj (być może z pomocą swojej ciotki Patrice) najprawdopodobniej zamordowali Wielkiego Septona, który sprzeciwił się Maegorowi, ale ostatecznie Martyn poparł młodego księcia Jaehaerysa w jego staraniach w obaleniu pierwszego z szalonych targaryeńskich władców.

    W czasie Tańca Smoków Hightowerowie stali po stronie Aegona II - co nie było dziwne, biorąc pod uwagę, że jego matka Alicent pochodziła z Wysokiej Wieży. Lord Otto, dziadek Aegona, był także jego namiestnikiem, został jednak zdymisjonowany i zabity jako zdrajca przez Rhaenyrę. Wspierając stronnictwo zielonych walczyli (i często ginęli) również inni członkowie rodu - lord Ormund, ser Gwayne, ser Bryndon i ser Hobert.

    Hightowerowie przez kolejne laty byli cały czas blisko związani z Targaryenami - zawierali małżeństwa, namiestnikowali (lord Jon u Aegona IV) i bronili (Gerold Biały Byk, słynny dowódca Gwardii Królewskiej za Jaehaerysa II i Aerysa Szalonego). Po upadku smoków wydają się jednak nieco znikać ze sceny... Pozornie.

    Starzec ze Starego Miasta

    Obecnym lordem jest Leyton Hightower, zwany Starcem ze Starego Miasta. Postać doprawdy tajemnicza, gdyż nikt go nie widział od ponad dekady - oficjalnie przebywa na szczycie Wysokiej Wieży. W rzeczywistości władzę sprawują (i przygotowuję się na odparcie inwazji Wroniego Oka) jego synowie - Baelor Jasny Uśmiech (obecnie nadzoruje rozbudowę floty), Garth Szara Stal (zajmuje się szkoleniem nowych oddziałów), Gunthor (przygotowuje obronę portu) i Humfrey (wysłany do Lys by ściągnąć do Westeros okręty z Wolnych Miast). Większość córek Leytona jest żonami rycerzy i lordów z Reach. Skupmy się na tych ciekawszych. Lynesse jest żoną lorda Friendzone, Joraha Mormonta, wszak właściwie jest konkubiną kupieckiego księcia z Lys, Tregara Ormollena (misja Humfreya opiera się właśnie na koneksjach Lynesse). Najistotniejsza jest jednak najstarsza córka Leytona, Malora Szalona Dziewica, o której nie wiemy nic oprócz tego, że przebywa z ojcem na szczycie Wysokiej Wieży, jak wiemy z rozmowy Sama z jednym z kapitanów floty Starego Miasta:

    Samwell: The Hightower must be doing something.
    Captain: Lord Leyton's locked atop his tower with the Mad Maid, consulting books of spells. Might be he'll raise an army from the deeps. Or not.


    Otwiera to przed nami szerokie pole do spekulacji. Czy Hightowerowie rzeczywiście parają się magią pod nosem Cytadeli? Co może oznaczać sprowadzenie armii z głębin? Pierwsze skojarzenie to rasa Głębinowców - Merlingów, przodków Żelaznych Ludzi, ale nie ma to większego sensu, biorąc pod uwagę wieloletnią wrogość Hightowerów i Żelaznych Ludzi. Może to po prostu luzem rzucona uwaga bez żadnego głębszego sensu?

    A może Leyton i Malora wcale nie siedzą w Wysokiej Wieży, a pod murami Końca Burzy? Może wcale nie noszą swoich lordowskich tytułów, a te bardziej kapłańsko-naukowe, jak półmaester i septa? Teoria godna rozważenia, choć fakt, że Tyrion rozszyfrował tożsamość Gryfów, a nie odgadł kim jest Haldon i Lemore nieco ją osłabia. Poparcie Hightowerów dla Targaryenów jest jednak zgodne z ich długą historią lojalności wobec smoczej dynastii.

    Hej, ale to koniec? A gdzie Cytadela? Cóż, maesterowie zasługują na oddzielny wpis. Na koniec zostawiłem jednak wisienkę na torcie. Przypatrzcie się herbowi Hightowerów i ich zawołaniu rodowemu, a potem połączcie to z ich pochodzeniem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #got #graotron #gameofthrones #plio #asoiaf
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #gameofthrones

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1

Archiwum tagów