•  

    Dorastałem w czasach, gdy co prawda nie było już problemu z kupnem dziecku zabawek czy porządnych mazaków, bo komuna się skończyła i rynek szeroko otworzył, ale większość dzieciaków, w tym ja, o tych najtrudniejszych do zdobycia wciąż mogło tylko marzyć. I nie mówię tu o Amidze 500 czy kolarzówce z tysiącem przerzutek, ale o błahostce, patrząc na sprawę z dzisiejszej perspektywy, czyli obecnej w każdym dziecięcym pokoju ulicy do jeżdżenia resorakami w formie dywanu, wykładziny czy rozkładanej maty.

    W słoneczne dni, owymi samochodzikami jeździło się w i wokół piaskownicy robiąc drogi w piachu bokiem tenisówki, ewentualnie na asfalcie, rysując ulice kredą. Gdy padało, nieliczni szczęściarze mogli bawić się w domu na prawdziwej rozkładanej macie czy dywanie z ulicami i nie improwizując układaniem dróg z połamanych kredek (jak ja miałem w zwyczaju), czy nawet zapraszać do siebie kumpli, robiąc przy tym selekcję i czerpiąc profity w postaci gum do żucia czy wycinków z "gołymi" babami z niemieckiego katalogu Quelle.

    Strasznie chciałem mieć taką ulicę, ale kosztowała kupę kasy a w domu zawsze były potrzebniejsze wydatki. Widząc moje cierpienia, mame oszczędziła któregoś razu ogromny karton po nowej lodówce i narysowała mi na nim najprawdziwszą mapę osiedla ze wszystkimi uliczkami, sklepami, blokami i torami kolejowymi. To było coś niesamowitego, nie pamiętam aby kiedykolwiek wcześniej czy później (no, może nie licząc wolnej chaty, którą mi często zostawiała w weekendy w czasach licbazy) sprawiła mi czymkolwiek większą frajdę. Nawet pomimo gromkiego wyśmiania przez bogatszych kolegów i tych chamskich dziecięcych tekstów, wyzywania od biedaków, gdy i ja pewnego deszczowego dnia postanowiłem zaprosić "kumpli" na swą "ulicę" z resorakami...

    Mój trzyletni synek, jak każdy #gowniak w tym kraju, też ma rozwijaną, piękną matę z ulicami na pół pokoju, którą zazwyczaj lubi się bawić prawie tak samo jak drewnianą kolejką (temat na inną historię, poruszany zresztą na mirko) ale od tygodnia nie schodzi z kawałka kartonu po szafce do samodzielnego skręcenia, przerobionego przez nas wspólnie na mapę dzielnicy na której mieszkamy. Pierwszego dnia omal na niej nie zasnął, gdy po kąpieli, będąc już w piżamie, chciał się jeszcze tylko chwilę pobawić. Nawet do przedszkola chciał ją zabrać, kolegom pokazać, pobawić się razem. Pomny własnych doświadczeń podświadomie troszkę się tego obawiałem... Ale w spożywczaku spotkałem już trzeciego, znajomego z przedszkola ojca, pytającego pracowników o jakieś większe kartony :)

    #feels #tatacontent #dzieci #naulicywychowany troche #90s #gimbynieznajo #gownowpis
    pokaż całość

    źródło: memytutaj.pl

    •  

      @futbolski: Szanuję bardzo. Ja zawsze z kuzynem i bratem tworzyłem drogi z szalików, bo również nie mieliśmy takiego dywanu, ale że jako dzieciak nie wpadliśmy nigdy na to, żeby drogi na kartonie namalować... Ajajaj, swojemu dziecku właśnie tak zrobię makietę miasta, z nim ją będę tworzył to myślę, że i też większe przywiązanie będzie do tego miał.

      Dzięki za inspirację Mireczku.

      Nostalgłem motzno.

    •  

      @futbolski:
      Ja układałem drogi z kart do gry.

      A u mojego syna w pokoju też stoi karton po lodówce (kupionej jeszcze przed świętami). Pełnił już rolę domku, stodoły, a obecnie jest wozem strażackim.

  •  

    Wpadam do domu i patrze, że na stole lezy koperta (myslalem, że w koncu przyszedl nowy dysk ssd) i sobie otwieram. Patrze kurła, a tu jakies gowno jak na zdjeciu. Okazalo sie, że siostra mojej żony dzwonila z pytaniem czy kurier moze zostawic u nas paczuszkę, bo jej nie ma w domu, a jutro po to przyjedzie. Dowiedzialem się, że jest to smycz dla jej smarkacza, ktory ostatnio spierdolil jej pod samochod i oberwal cale szczescie tylko w noge xD

    #logikarozowychpaskow #dzieci #gowniak #madki #madka
    pokaż całość

  •  

    Murcy, a może bardziej mirabelki. Tak się zastanawiam. Przede wszystkim - ja swoich dzieci nie mam, nie wiem jak to jest być mamą.
    Moja siostra 6 tygodni temu urodziła córkę. Jest to jej pierwsze dziecko. Czy z dzieckiem naprawdę trzeba być AŻ TAK ostrożnym? Ja rozumiem że to bezbronne maleństwo i potrzebuje dużo opieki, ale mam wrażenie że moja siostra i mama, a już szczególnie ojciec dziecka trochę przesadzają. Dwie czapki na głowę i kombinezon i na to koc - wyprawa 10 metrów do ciepłego samochodu. Na tym nie siadaj, to musi być czyste (co ja dupy nie myję?). Matko bosko jak tu zimno (21,5°), szybko kaloryfery włączać. Mała cały czas w tych bodach długich i grubych, opatulona kocami, mimo że naprawdę nie jest w mieszkaniach zimno. We własnym pokoju sobie nie mogłam lakierem włosów popsikac, bo dziecko leżało na łóżku (oczywiście nie pryskalam w twarz czy coś xD) Drzwi też musiałam zamknąć bo brat się mył i zapach żelu pod prysznic się roznosił. Olaboga dramat bo ona woli ssać z butelki niż z piersi. Maseczka na twarz bo przeziębiona jesteś (gardło mnie bolało)! No mogłabym tak wymieniać i wymieniać, a w sumie spędziłam z nimi może 7 godzin. Czy to już pieluszkowe zapalenie mózgu czy po prostu tak się trzeba zajmować dzieckiem?

    #dzieci #macierzynstwo #wychowanie #pytanie #rodzina #gowniak
    pokaż całość

    •  

      @erln dzięki za wyjaśnienie, chociaż u mojej siostry pokarmu jest bardzo dużo i odciąganie 80 ml zajmuje jej jakieś 10-15 minut.

    •  

      @szzzzzz: pierwsze 3 miesiące życia dziecka określane są jako 4 trymestr ciąży - niemowlę w tym czasie ma szczególną potrzebę bliskości, łatwo je przebodźcować (dźwiękami, zapachami)...
      Co do karmienia - o tym "nic na siłę" mówi się tylko wtedy, gdy się stoi z boku. Rodzice chcą dla dziecka wszystkiego, co najlepsze, dochodzi do tego aktualny terror laktacyjny i poczucie, że jeśli nie matka nie karmi piersią to jest gorsza. I do tego wisienka na torcie - szalejące po porodzie hormony.
      Młodym rodzicom nie jest łatwo, więc trzeba dać im trochę więcej wsparcia i zrozumienia, nawet, jeśli nie wszystko jest dla nas zrozumiałe.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (40)

  •  
    C..............z

    +9

    Jedyny plus sylwestra w piwnicy jest taki, że za 2-3 miesiące Oskarki i Julki dowiedzą się, że z ich sylwestrowych igraszek może wyjść #gowniak , a nam piwniczakom to nie grozi.

    #przegryw #tfwnogf #stulejacontent

  •  

    Przypomniała mi się sytuacja jak kiedyś zapukał do moich drzwi mega rozpieszczony i irytujący wnuk równie irytujących sąsiadów (jakiś 6-7 lvl) i poprosił o zwrócenie piłki, która jest na moim balkonie (mieszkałam na pierwszym piętrze, a balkon jest dość zabudowany i wysoki). No i tak zaczęłam pytać tego dzieciaka jakim cudem jego piłka znalazła się u mnie to mi mówi, że sobie kopał o okienko piwniczne i tak jakoś wleciała. Coś mi nie pasuje żeby sześcioletni dzieciak mi na dość zabudowany balkon piłkę wkopał i drążę temat.

    Od słowa do słowa wyszło, że ten durny dzieciak rzucał piłką w mojego kota, który chodził po poręczy, bo chciał ją strącić (a wcześniej przyłapałam jego pierdolniętą babkę jak rzucała w mojego kota wielkimi kamieniami).

    Wzięłam tę jego piłkę, zamachnęłam się i przywaliłam w tego dzieciaka, bo nie dam krzywdzić kitku. Dzieciak w ryk, od razu na skargę, później chodził z siniakiem XDDDDD

    Nie jestem z tego dumna, ale to jest rosnący mały sadysta, więc niczego nie żałuję, a kitku w odwecie zdarza się nasrać im na wycieraczkę.

    #zalesie #gorzkiezale #somsiad #sasiedzi #gowniak #niewiemjaktootagowac #koty
    pokaż całość

  •  

    Dlaczego karyny/p0lki chwalą się na FB swoimi gowniakami wyjetymi prosto z wadżajny ? To jest bynajmniej niesmaczne, jeszcze te dzieci przez max pare miesiący są po prostu brzydkie a komentarze w stylu "ło jezu, ale pinkny bobasek". Ehh... na szczęście mnie wyciągneli zanim był FB ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #gorzkiezale #niepopularnaopinia #gowniak #gownowpis #logikarozowychpaskow pokaż całość

  •  

    Kurwa mirki trzymajcie mnie... jadę #pkp do #wroclaw w przedziale z małżeństwem, dwoma gowniakami i teściowa. Jeden #gowniak się właśnie oszczal i trwa jego przebieranie, w jebanym przedziale cuchnie moczem i gownem ze zaraz się porzygam. A teraz trochę logika #niebieskiepaski typ chciał przebrać gowniaka w łazience vs logika #rozowepaski NIE TUTAJ PRZEBIERAMY BO PRZEWIEJE ZAZIEBI KWIII KWIII. Dodam jeszcze ze jadę IC i to nie jest 1998 rok gdzie kible trzeba było łomem z lodu rozkuwać... Jak powinienem się zachować w takiej sytuacji? Zwrócić uwagę? Bo zaakceptowałem sytuacje ale jestem zły. Na + #madki zrobiły to tyłem do mnie ze nie byłem narażony na przykry widok. Generalnie już po 5 sekundach żałowałem ze kupiłem bilet w wagonie przedziałowym, nie polecam podróżowania z normictwem... i to ja jestem pojebany? Targuje jeszcze #patologiazewsi pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mimo ze mam zone i #gowniak to i tak czuje sie #przegryw i chce wyjechac na #filipiny na #podryw . Odpale tam #tinder i bede mial branie. Ile musze wziac #kredyt zeby tam a #azja rozpoczac nowe zycie. I chce sie tez dowiedziec jakjest tam z #wiza . To nie zaden #bajt ani #pasta . Baba mnie wkur... i nie chce na nia i bachora marnowac zycie .!

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mireczki, uprzedzam mega TL:DR,

    Cz. 1
    Koniec lat 90, pojawiam się ja jako pierwszy potomek normalnej wtedy młodej, wschodzącej rodzinki. Już na samym początku zaczęła się pogłoska, że będzie to mądry osobnik.
    Nauczyłem się czytać w wieku 3 lat, liczyć w wieku 4. Do dziś na każdej rodzinnej posiadóweczce słyszę jaki to Marcinek (imię zmienione) był bystry, pomysłowy i śmieszny. Jak to dziadek poszedł ze mną do banku, ja wziąłem jakąś ulotkę i zacząłem coś czytać. Facetka z banku słysząc do dziadka "A on umie czytać? ile on ma lat?". "trzy", babkę zamurowalo. U babci na działce do sąsiadki już na lvl 4, czy naleje mi pani piwa "A co ty pijesz piwo?". Ja zupełnie nieświadomy "Tak, ja lubię piwo, najbardziej Warke strong".
    Innym razem u cioci lvl 3/4 coś sobie liczę, dodaję, koleżanka cioci widząc to do mamy z przerażeniem "Co pani urodziła?!".
    Czy to na szczepieniu też lvl 4 może 5, nie poleciała ani łezka, pielęgniarka w szoku, mama dumna.
    I na tym bym nie przestał..te i inne pasty słyszę przy każdym zebraniu od rodzinki z 1 ręki. No nie powiem, zapowiadał się mały zaradny skurwysynek, w przedszkolu liznąlem nie jedną różową, pocałowało się ich więcej w 2 lata jako gówniak niż przez resztę życia XDD Jak było jakieś spotkanie przy stole czy to w rodzinie, czy ze znajomymi tam, gdzie w jednym kąciku były dzieci w drugim siedzieli dorośli, tak ja zawsze siadalem do dorosłych. Czyli podsumowując pierwsze lvl 6, pełny energii, ciekawy świata gówniak, ponadprzeciętny. Mama dobrze wtedy pomyślała, że powinienem mieć prywatne zanim wejdę na lvl 7, bo taki ktoś jak wówczas ja nie usiedzi na dupie przez 45 minut. Ale wtedy prywatne nauczanie to był rzadki i cholernie drogi temat.

    I tak się stało - zaczęła się szkoła. Mama wysłała mnie do prywatnej (szkoła prywatna nie mylić z nauczaniem) no i też sama w niej pracowała.
    W pierwszy dzien poznałem kumpla, z którym uciekliśmy od razu ze szkoły ( ͡° ͜ʖ ͡°) (kontakt mamy do dziś). Ciągle miałem pomysły, żeby zrobić jakąś zadymę, żeby było śmiesznie, musiałem być w centrum uwagi. A to wszedłem po futrynie, a to na dach po drabinie. Starsi propsowali, a gimnazjalistkom śmiało tuliłem się w cycki, bo to w końcu taki mały, śmieszny i słodki( ͡° ͜ʖ͡°)

    Od zawsze i do teraz nie lubiłem się uczyć. W klasie najmniejszy wagowo i wzrostowo aż do 3 gim. Na WF w gałę i na dystans, najlepszy. Dodawać, odejmować, czytać umiałem już kilka lat przed wszystkimi. Do 3 klasy ortografię miałem w małym palcu, ale oczywiście ze sprawdzianu było 2/3, bo wszystkie pisownie były poprawne, ale.. nie znałem regułek, dlaczego rz czy ó.
    Jak czegoś nie mogłem logicznie pojąć, musiałem się wykłócić i nie dawałem za wygraną. Jak rówieśnik mnie popchnął tak ja na oczach wychowawczyni zasadziłem mu krzesłem na łeb. Jak koleżanka sprzedała mnie tak ja podszedłem z marszu i zasadziłem jej z liścia.
    W szkole jakoś średnio się odnajdywałem, prywatna gdzie rodziców było stać, żeby posadzić dzieci, klasy 16-18 osób.
    3/4 klasy jak od 1 podstawówki tak do 3 gim wszyscy ci ponad 5.0 na koniec i wzorowe, a ja na marginesie. Ja nalegałem wówczas mamie, żeby przenieść się do szkoły sportowej i zapisać się na treningi piłkarskie, już sam z siebie byłem całkiem ładny grajek.
    I zaczął się przez to poślizg, jako że już od lvl 4 ogarniałem kompa, grało się w #h3, Cod1, gry logiczne. Po szkole mając totalnie w dupie tę instytucję i nieodpowiadające mi towarzystwo nieświadomie wówczas uciekałem od nowego dla mnie świata pograć na kompie, albo czytałem godzinami wikipedię o historii i militariach, czy książki o tej tematyce. Popadłem jednak w nawyk, grałem, czytałem i grałem. Coś sprawiło, że dramatycznie spadła mi samoocena, wszystkim mówiłem że jestem do niczego, że nic nie umiem. Miałem też kompleks wzrostu, w szkole gdy tylko z tego się któryś śmiał by mnie obrazić, ja od razu na dzień dobry wpierdol, czy to był większy, starszy, czy mogłem dostać za to naganę, nie było nic nad honor. Wiedziałem, że szkoła i system pruski to coś dla mnie obcego chociaż nie umiałem tego logicznie wtedy wyjaśnić.

    Przyszła klasa 4 której się obawiałem, jedyne z czego byłem dobry ot tak to polski, historia, wf i do czasu matma. Albo coś umiałem na 100% albo na 0. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem potem uzależnienie sprawiło, że ograniczyłem swoją ciekawość, a do tego się ładnie wkrecilem. Prawdopodobnie przez spędzany czas przed kompem miałem i do dziś mam ogromne problemy z koncentracją. To co mi wpadło zaraz wyleciało, setki pomysłów i przeróżnych myśli naraz O dziwo nie skończyłem jako no-life, bo dalej trzaskałem starszych na dystans, ale niestety mój skill w nożną i cała ta ciekawość świata zaczęła wygasać. Powoli traciłem zrozumienie tego świata już na lvl 10. Powtarzanie czynności, które nie mogą być dla mnie dobre, bo po prostu nie sprawiały mi przyjemności, nie wydawały się "naturalne". Pytałem dorosłych, ale po co my uczymy się takich głupich rzeczy w szkole? - Bo to będzie w gimazjum. A po co będzie w gimnazjum? - Bo będzie w liceum, potem bedzie na studiach a potem pójdziesz do pracy tylko po to, żeby przeżyć tak samo każdy kolejny dzień. Od wtedy do teraz jest to dla mnie jeden wielki nonsens. Pamiętajcie, nie byłem zamknięty na wiedzę, tylko przed samym sobą nie umiałem tego zrozumieć, ciągle kłóciłem się z mamą, gdy kazała mi się uczyć odrobić lekcje, że to przecież jest nie przydatne.

    Na początku 5 kl tragedia rodzinna, wujaszek, brat taty z dnia na dzień powiesił się w garażu. Efekt uboczny leku na receptę na zaprzestanie palenia .Tu już pamiętam z pierwszej osoby wszystko bardzo dobrze, byłem nie tyle co załamany, ale nie byłem w stanie po prostu przyjąć do wiadomości, że taka sytuacja miała miejsce. Cała rodzina w rozpaczy, niespodziewana śmierć, człowiek przed 40, geny prawie łeb łeb w moje. Tak jak do ojca jestem bardzo podobny, tak ojciec do brata, do wuja kuzynka i my wszyscy do dziadka. Ojciec twardy i zaradny chłop, zachowaniami podobny do mnie, widziałem, że długo po fakcie boryka się ze stratą. To nas w jakiś sposób na kilka lat oddaliło, w ten sposób, że rzadko rozmawialiśmy jak ojciec z synem. 5 kl była jakaś specyficzna, samopoczucie zdawało się coraz gorsze, zacząłem mieć parcie na różowe, ale na starcie tak byłem błędnie zestresowany swoim wzrostem, zadartym nosem i będąc znany jako kiedyś dużo bardziej świrnięty dostawałem co chwile kosza. Sporadycznie zadawałem się z dwoma kolegami w klasie, ale gdy przyszło spotkac się grupą zawsze byłem ten co się najmniej odzywa i jest nie w temacie. Czas mijał, potem końcówka podstawówki, no i egzamin. Jak wspominałem, naprawdę było mi się trudno w ogóle skupić na rzeczy. Wielokrotnie zgłaszałem się do nauczyciela, pedagoga, czy rodzica, że naprawdę jest mi ciężko, a widziałem jak jeden z rówieśników miał przywileje pod pretekstem "ADHD". Egzamin szóstoklasisty oblałem kompletnie, chociaż świadectwo ukończyłem na 4.60 ( w tej klasie jedna z najnizszych średniej, serio). Opętał mnie wielki gniew, gdy skończył się czas, a ja byłem ledwo w połowie wiedząc, że w sali obok siedzą 3 osoby i piszą sobie egzamin dosłownie ogarnęła mnie furia. Zawsze ubolewałem nad sprawiedliwością, nawet jeśli nie dotyczyła ona mnie, to się wtrącałem. Nie mogłem zaakceptować czegoś takiego jak unfair. Poszedłem sam do domu, zacząłem bić w sciany, przewracać krzesła, że na sam koniec roku tak oblałem, bałem się, że nie zostanę w gimnazjum (był to zespól szkol podstawowka i gim). Czułem się jako margines, wcześniej prosząc chociaż o spojrzenie na problem jakim był i jest mój deficyt uwagi.

    Gimnazjum jakoś szło, wyniki w nauce były coraz gorsze ja byłem coraz bystrzejszy, żeby pojąć logicznie dlaczego ta szkoła jest tak niedostosowana do prawdziwej przydatnej wiedzy, dlaczego czytam, że w Finlandii edukacja wygląda tak, a tu marnuje się talenty. Ale zawsze patrzyłem do przodu, na swoje, Z rówieśnikami nie miałem zwykle tematu do rozmowy, bo kręciły mnie takie tematy jak polityka, wspomniana historia, czy nawet ekonomia, z kolei łatwiej było mi nawiązać dyskusję ze starszymi. Od dawna też, preferuje starsze różowe. W gim nie byłem już taki głośny, nadal miałem swój charakter, ale większość rzeczy po prostu tłumiłem w sobie i regularnie dostawałem gwałtownego załamania nastroju. Jak to w gimbazie, zaczął się pierwszy kontakt z alko, fajkami. W 2 gim kumpel wyciągnął mnie pierwszy raz na lolka. Byłem tego ciekawy już na lvl 12, w przeciwieństwie do alkoholu, gdzie do dzisiaj jedynym trunkiem jaki zdegustuję raz na rok jest piwo. Drugi raz, kumpel wolna chata nas 3,sztuka materiału (pewnie wtedy jeszcze jakas przycina XDD). Weszła bomba, cały świat przeleciał mi przed oczami. Zacząłem rozumieć odpowiedzi na dręczące mnie sprawy, pytania. Zapisywałem je sobie na kartce. Od dawna poczułem jak wszystkie mięśnie poluzowały mi się (chodziłem bardzo spięty podświadomie ze stresu). No i wpadła mamuśka ziomka, ups przyps.Od tamtego czasu, gdy wszyscy chodzili na balangi ja preferowałem tylko i wyłącznie #marihunaen. Zaczęło się popalanie raz na kilka miesięcy.
    Koniec 3 gimnazjum, kolejna trauma, kumpel znany mi od 1 klasy podstawówki przegrywa walkę z rakiem, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu było mówione, że guz się wchłonął. Przed śmiercią nie widziałem go dobre 2/3 tygodnie. Na pogrzebie byli tylko rodzice. Znowu doświadczyłem nie tyle co rozpaczy i załamania, ale szoku, że po prostu nie byłem tego w stanie logicznie pojąć. Jak wtedy tak i teraz (błędnie) zadawałem sobie pytanie - gdzie tu sprawiedliwość? A jak wspominałem było to coś, bez czego nigdy nie umiałem się pogodzić.

    Cz.2
    No to zaczęła się szkoła średnia. Wydawało się, że to będzie jakaś zmiana, w końcu więcej przedmiotów które wybieram sobie sam, taki mały krok w dorosłość. Złożyłem podanie na 3 szkoły. System nie zakwalifikował mnie na pierwszy wybór, drugi też w sumie mi odpowiadał. Zostałem jednak na ostatnią chwilę powiadomiony, że wypadło kilku kandydatów z pierwszej szkoły i automatycznie się zakwalifikowałem. Zadzwonił sekretariat, ja odbierając telefon nie byłem przygotowany że to oni. Coś we mnie wstąpiło, że się zająkałem i powiedziałem babce, że się zastanawiam. Od razu pojechałem do tej szkoły, po czym ona do mnie "ale Ty przecież zrezygnowałeś". Przeraziłem się, następnie wyleciał dyrektor, że z takim podejściem nie ma miejsca dla mnie w tej szkole. Wtedy obiecałem sobie, że zniszczę jego wizerunek albo udowodnię mu, że podjął złą decyzję. To co mnie wprawiło w furię i załamanie to nie był fakt, że nie będe w tej szkole, ale że poczułem upokorzenie, widziała to mama i gapiło się na mnie z 10 pracowników szkoły. Zaczęło się liceum, już w pierwszych dniach nauczyciele pokazali sobie, że nie są kimś kto mógłby być dla mnie jakimś autorytetem, osobą którą mogę śmiało zapytać, by się dowiedzieć. W klasie wielu patrzyło na mnie spod byka, najdrobniejszy, raczej skryty no to trzeba styrać. Był w klasie mój stary znajomy, poznany w tamtej szkole w 3 kl, wypisał się po roku. Niegdyś dobry ziomek, wtedy jeszcze też. Zbliżały się 16 urodziny, które chciałem zorganizować w domu. Zaprosiłem 10 osób. Przyszło dobre ponad 30, na chacie zrobił się burdel, jeden z tych który tam był zwykła hiena. 2 miesiące udawał prawilnego, nawet pomógł mi wyjebać dobre kilka osób. Popełniłem błąd życia, wyjebali mi z domu kilka fantów, koledze który miał nocować kilkadziesiat zł i perfumy. To sprawiło, że zacząłem się chorobliwie zamartwiać. Jeszcze gorsze towarzystwo, okradziony z prezentu. Kolejne miesiące były coraz gorsze, monotonia zaczęła mnie dobijać. Całe ferie leżałem w łóżku i zamartwiałem się na zapas. Cały rok był pełen nieprzyjemnych sytuacji, lęku przed światem, jakby dano mi znać, że na marne próbujesz zrozumieć ten świat. Byłem zaszantażowany, drugi raz okradziony. Dowiedział się o tym mój kuzyn z chuliganki. Oprawca przyniósł mi fanty w zębach i nigdy więcej nie odważył się podejść.

    Chociaż nigdy w rodzinie nic nie brakowało, mieszkaliśmy w domu jednorodzinnym, ja szukałem sobie kumpli na osiedlach, zawsze mnie ciągnęły bloki, rapowy klimat i ten smak życia na osiedlach. albo po prostu wtedy nie myśląc racjonalnie szukałem ucieczki, próbowałem się wybić. I wiecie co? Wkręciłem się w ekipę na ośce, gdzie po zmierzchu łatwo zarobić w zęby, jednak poczułem solidarność z tymi ludźmi jak nigdy. Chociaż sam jestem dzieckiem bogatych rodziców, to brzydziłem się zachowania rówieśników z gim (jak wspominałem szkoła prywatna, to i rodzice bogaci), czego to oni nie mają, wyścig który ma coś nowszego, lepszego. Zagłaskane kotki na śmierć, poza wynikami na papierku zero życiowej świadomości. Jednym słowem, banany (nie wszyscy oczywiście). Na osiedlu poznałem wielu starszych gości, czy nawet byłego wojskowego. Zawsze inspirowały mnie historię na przykład raperów, tych co wychowali się w biedzie i do wszystkiego musieli dochodzić sami. Też się poczułem taki "prawilny". Historie poznanych były różne, jedni wybili się na handlu, inni na jumie, kolejni gdzieś się wyedukowali i jakoś wyszli na prostą. Tych których nie poznałem, tylko z ich opowieści albo polecieli z dragami, albo po prostu wpadli w sidła. I wiecie co, zapytalibyście. "Ale skoro nic Ci nigdy nie brakowało, to po chuj zacząłeś się interesować takimi rzeczami". Bo dziś to dla mnie zajebista lekcja, a także wiele przeżyć w tych okolicach. Co jak co ale do dziś mam tam wielu znajomych i utrzymujemy dobry kontakt. A w razie jakiś tarapatów wiem, że zawsze mogę poprosić ich o pomoc. Ci co mnie niegdyś lubili zaczepiać, albo mieli za bałwana dziś się boją, albo po prostu mają szacunek. I teraz ktoś mi powie, co za pizda, bo zasłania się ekipą. Pizdą to jest ten co ma odwagę wykorzystywać czyjąś słabość.

    Wracając, jednak było coraz gorzej, pogrążałem się w zmartwieniach, byłem za każdym razem tak rozkojarzony, że nie byłem w stanie zrobić nic produktywnego. Poza domem chodziłem jedynie na siłownię i tam odzyskiwałem resztki smaku życia. Nie umiałem zarządzać pieniędzmi, czasem, organizować się. Zawsze starałem się docenić każdy gest ze strony rodziców, chociaż z trudnością okazywałem uczucia. Powiedziałem mamie, żeby nie dawała mi więcej niż 10 zł, bo przeleci mi przez palce. Byłem tak głupi, ale tak świadomy. No i "kumpel" z klasy. Wtedy po prostu tego nie dostrzegałem, ale zwyczajna hiena. Zawsze był tym większym w ekipie, dyktował gdzie idziemy, w większości ja stawiałem piwo/pizzę, ładnie wciskał kit, że odda kwit po czym nigdy tego nie robił. Ale byłem wtedy zmanipulowany. I tak wyglądała prawie cała szkoła średnia, chciałem się wybić, moją wizją była finansowa niezależność jak najwcześniej. Nigdy nie godziłem się na to, by tyrać do 65 roku życia i potem dostać marne grosze z Zus, jeśli w ogóle dostanę, czy dożyję. Zawsze czułem i czuję, że byłem inny niż średnia. Chciałem więcej, być tym innym, szalonym, bardziej oryginalnym niż obywatel Janusz w passerati. Ale zbytnio przejmowałem się krytyką, wyrządzoną krzywdą. Zamartwianie się to nałóg jak palenie papierosów. Bardzo popadłem w ten nawyk, co zresztą miało później ogromne skutki. Z biciem niemca po kasku borykam się do dziś.

    Pojawiła się pierwsza w życiu różowa. Tak, po przedszkolu dopiero w polowie liceum. Zawsze ale to zawsze kończyło się #friendzone. Zresztą nie dziwię się, wiecznie wystraszony, niższy od dzieciaka z podstawówki, a przy rozowej kompletnie zestresowany typek, no 1/10 na starcie. Ale ona się tylko bawiła. Wpadłem pod pantofel ewidentnie, jak się dowiedziala, ze nigdy nie zamoczyłem a jest moją pierwsza na poważnie - wyśmiała mnie, no pierdolnięta. Ciach bach szybko się skończyło, jakoś nie dotknęła mnie ta strata, traktuję to jako lekcję, żeby nie dać się wjebać pod pantofel.

    Jednak nic się nie zmieniało, a wszelkie moje próby kończyły się niepowodzeniem. Miałem taki chaos w myślach, że nie byłem w stanie niczego poukładać w całość. Paliłem coraz więcej mary. Jedynie na osiedlu w ekipie przy wąsie czułem się swobodnie. Ale wypaczał mi się sens życia. Jedni powiedzą, że to od mary inni, że po prostu zakopywałem trupy w szafie aż było ich za dużo. Ja zdecydowanie opowiadam się za opcją 2.

    Miesiąc później kolejna różowa. Tu już było bardzo dobrze, chociaż zdawałem sobie sprawę, że zaczynam popadać w obłęd, a samobójstwo jest czymś co mnie fascynuje , co sprawi, że przeniosę się do innego wymiaru. I tak samo, po niedługim czasie, gdy poszliśmy na domówkę do kolegi z osiedla ten ją przelizał, a ze mnie zaczęto się naśmiewać. Pół osiedla stawiło się za nim pół za mną, obecnie jest zgoda. Ta bezradność nad samym sobą, nakładające się sytuacje i codzienne rozmyślanie o skończeniu z tym cyrkiiem utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę to zrobić. Długo się na to zbierałem, dobre 2 tygodnie. Napisałem nawet list pożegnalny co i dlaczego, gdybym już był gotowy na koniec, czekałem na impuls by przejść do rzeczy.

    Nadszedł ten dzień, przed lekcją poszedłem prosto na osiedle, wszedłem na 11 piętro i swobodnie usiadłem na parapecie mając nogi w powietrzu. Ale popatrzyłem w dół i cały świat mi przeleciał przed oczami. Z jednej strony wiedziałem, że nie mam jaj żeby to zrobić z drugiej przysiągłem sobie, że już za moment będzie po wszystkim. Z windy wysiadła para starszych ludzi. Sposób w jaki zaczął negocjować ze mną jakoś sprawił, że dałem się namówić i zszedłem z parapetu. Ktoś już musiał mnie wyczaić na oknie i zadzwonić po policję, gdy ludzie Ci zaprowadzili mnie na dół pod klatką stała policja. Psychiatra, który w przeszlości ze mną rozmawiał zalecił mamie od razu wysłać mnie na oddział. Następnego dnia do 14 nie podniosłem się z łóżka, po czym wstałem prosto do samochodu i pojechalismy na oddział. Jednakże miałem skończone 16 lat i musiałem samodzielnie podpisać zgodę o leczenie, podpisałem. I jaki cyrk się zaczął, gdy nagle wszyscy sobie przypomnieli o mnie, po 2 dniach pobytu sprawdziłem messenger i nagle Ci, którzy zawsze nie mieli czasu gdy pytałem czy się spotkamy. Wielce "zszokowany" kumpel hiena zgrywał się do końca. Powiedziałem mamie, że nie chcę mieć nikogo na odwiedziny, ufałem tylko swojej przyjaciółce z osiedla.

    I dopiero będąc na tym oddziale, gdzie nie mogłem mieć telefonu, internetu a od niedawna bardzo zainteresowałem się marketingiem (nie mlm) i #krypto, a mając przy sobie tylko zeszyt, długopis i kilka książek poczułem życie na nowo. Pisałem po 6 stron dziennie, książkę przerabiałem dokładnie w niecałe 3 dni, zacząłem medytować pierwszy raz. Zmienił mi się punkt widzenia o 180 stopni, pojawiła się wizja, nabrałem skupienia i od bardzo dawna szczerze w siebie uwierzyłem. Zacząłem czerpać radość z tego, że na przepustce mogłem chodzić po trawie i patrzeć w niebo, schematy myślenia nieco się zmieniły. W zeszycie opisałem wszystko, od wspomnień z pobytu poprzez wnioski jakie chcę z tego wyciągnąć, potrzeba, że muszę się zupełnie odciąć od toksycznych ludzi i plan działania na najbliższe tygodnie po wyjściu z psychiatryka. Zacząłem wierzyć w Boga, albo jak kto woli siłę wyższą (nie utożsamiam się z żadną relgią, wierzę, że jest jeden Bóg a wszystkie odłamy to twór ludzi i organizacji), poczułem przepływ energii. Każdy dzień był ciężką pracą ze samym sobą, nad samorealizacją. Skleiłem w całość, że to co wcześniej chodziło mi po głowie już jako dzieciak jest czesto słuszne, ja po prostu uwierzyłem osobom trzecim, że zwariowałem bo nie myślę jak każdy.

    Wyszedłem, usunąłem i zablokowałem połowę ludzi na fb. Tydzień później wyjechałem do pracy do wuja. Bardzo wierzyłem we wzrosty #btc, chciałem zebrać na inwestycje, książki, strój na siłownię. Nie martwiłem już się tak swoimi kompleksami, wzrostem. Mary do dziś popalam raz na jakiś czas, po zasłużonym wysiłku. Były to wakacje, w tym okresie poznałem zupełnie przypadkiem gościa, który ma swoją firmę jakoś złapaliśmy temat. Zresztą to nie pierwszy raz kiedy od januszy, przecietniaków czy nauczycieli w szkole słyszałem, że nic w życiu nie osiągnę, a ilekroć czy to od wuja z Ameryki,czy znajomego ojca właściciela salonów BMW i innych ludzi, którzy reprezentują sobą jakąś karierę to, że jestem kumaty. Wszystko wyszło po latach. Zaczął się ostatni rok w szkole, przyszedłem przygotowany na ostatni okres, wiedziałem, że muszę to tylko zdać i całe to otoczenie przy którym spadłem na dno odejdzie w przeszlość. Wróciłem na siłownię wzbogacony o konkretny plan i dietę. Uczyłem się w miarę możliwości, wszystko na 2 no i osobno do matury. Przyszła do nas inna nauczycielka z przedmiotu, taka starszej daty kobita. I tylko żałować, że takich ludzi jest coraz mniej. Poziom w szkole był na 0, patoli też nie brakowało. W rok odjebała robotę na 3 lata. Poznałem się z nią bliżej, przychodzę do niej na herbatkę do dziś. Ona w całej szkole jedyna wierzyła we mnie i utwierdzała w przekonaniu, że mam potencjał. W tydzień bezinteresownie przygotowała mnie do matury. Znowu dziwnym trafem jest to ktoś, kto ma duży respekt w mieście wśród prawników, lekarzy, a Ci przychodzą do niej proponując wysokie sumy za korki. Heh znowu będę zarozumiały tak, ale kolejny raz jak widać osoby które podziwiały i negowały dzielą się na tych dobrodusznych, okrytych dobrą reputacją a zwykłą hołotę, po których widać że mają jakiś kompleks i jak się przyjrzeć nic sobą nie reprezentują.
    Wracając, organizowałem sobie z łatwością czas, zacząłem realizować plan, inwestycje, które podpowiedziała mi dusza przynosiły kosmiczne zyski, #btc leciał pionowo, dorabiałem w programach partnerskich, taki mały e-marketing. Do końca roku stało się coś czego bym nigdy nie podejrzewał. Tak jak zawsze wierzyłem, że da się inaczej niż całą młodość spędzić w książkach ze zbędną wiedzą po czym iść do marnej pracy tak zgodnie z prawem przyciągania stało się to. Codziennie idę dalej, nie zawsze jest pięknie, ale rozwiązywanie problemów przebiega inaczej. Jak na lvl 19 czuję, że jestem na tyle zabezpieczony finansowo, żeby dumnie patrzę w przyszłość. Za kilka dni zaczynam studia na psychologii w biznesie. Mam cudowną kobietę, przy której nigdy nie musiałem zgrywać kogokolwiek, chociaż dzieli nas 300km. Połączyłem studia z czymś, co już zacząłem i czymś co akceptuje moje JA. Rozwijam kolejne źródła dochodu, w zaciszu traduje na dobre kwoty, prowadzę instagram niedługo wykładam sporą sumę na promocję na fb, mam zboczenie na punkcie psychologii sprzedaży. Dorabiam w Niemczech łatwą robotę za 2000 euro miesięcznie. Tak chwalę się, nie potrzebowałem do tego magistra, tytułu. Poznałem w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu człowieka, którego przekonałem charakterem i podejściem. Praca też się sprowadza do oddziaływania na psychikę klientów, bowiem budujemy sklepy od środka. Nastawienie odpowiednich kolorków, świateł, zapachów. Zawsze mnie to kręciło, takie zboczenie. No dobra, ale po cholerę ta aktywnośc na Fb/insta, kogo to w ogóle obchodzi? Ano lifestyle, po prostu sprawia mi przyjemność dzielenie się dobrą energią, jakimś zajebistym cytatem na każdy dzień na tablicy. Zaraz może polecieć się hejt, że łoo za kogo ty sie kurła uwożosz. Taaa, ale pierdoły, smuty przewijać można na tablicy godzinami i nikt się nie czepia. Tak robię to specjalnie, wywołuję ruch, reakcję, niech o mnie gadają, inni piszą jak udało mi się w młodym wieku dojść na ten etap, starsi na konwencjach pytali ze zdziwieniem ile mam lat, inni hejtują. Z drugiej strony mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do tych co są na tej płaszczyźnie, na której ja byłem kilka lat temu. Z powołania wyciągnę im pomocną dłoń, bo sam to przeżyłem.Po tych co się ze mnie śmiali nie ma śladu, mój pseudokumpel hiena jest zwykłym ćpunem do tego chowa się po mostach, sprzedał się i go szukają. Karma ;)

    A jednak, coś w tym było, że już we wczesnym dzieciństwie wyróżniałem się. Byłem jakiś inny, to że opisuję jaki byłem zdolny - na podstawie opowieści rodziny, znajomych rodziny jednak nie mi oceniać.
    Chociaż usiłowałem się poddać, czego żałuję najbardziej w życiu, to nigdy nie odszedłem od swojej wizji, swoich gruntownych zasad. Zawsze ufałem instyktowi, zawsze był on przy mnie na końcu głowy, podświadomość wiedziała swoje. Uwierzyłem w prawo przyciągania. Tak długo siedziało we mnie poczucie bycia innym, oczekiwanie czegoś więcej, coś podpowiadało mi, że to co jest na ogół wpajane nie jest do końca słuszne. Dziś jestem utwierdzony w tym przekonaniu.

    Jeżeli dotarłeś tutaj, przyjmij moje gratulacje za cierpliwość i podziękowania, że zainteresował Cię mój punkt widzenia i historia

    Dobra, nalałem wody, część uzna, że zmyślam, część stwierdzi że gadam głupoty, ale jaki jest tego wniosek, podsumowanie i morał?
    Nie żałuję ani jednego traumatycznego przeżycia. Patrzę na to jak na lekcję, wzbogacenie doświadczenia dzięki którym nie boję się iść dalej. Jeśli dotknie to kogoś z moich młodszych członków rodziny, ja stanę murem przy tych problemach. Przykre jest to, że mamy setki leków i lekarz zawsze stwierdzi nam każdą chorobę oprócz tej umysłowej. A psychiatryk kojarzy się z miejscem, gdzie wszyscy leżą przypięci pasami do łóżka. Kiedy wiele chorób ma swoje podłoże u umysłu. Jestem utwierdzony w przekonaniu, że system pruski zabija potencjał u dzieci. Ludzi tych głównie negatywnych, zarażających mnie złą energią traktuję jako nauczycieli. Bo pewnie już nie raz gdybym wtedy nie nauczył się na błędzie popełnionym niegdyś, dziś mógłbym go powtórzyć z o wiele gorszym skutkiem. Jestem przekonany, że myśli wpływają na nasze ciało, prawo przyciągania. Jesteś tym o czym myślisz większość czasu. A główny wpływ ma na to z kim przebywasz. No i podążanie za swoją wizją. Bo nikt jeszcze nie spełnił chociaż części swoich marzeń żyjąc według schematów. Jak można być szczęśliwym, gdy zapominamy czego pragnie nasze serducho. I mam nadzieje, że kiedyś w dalszej przyszłości mojemu dziecku i żonie nie zabraknie niczego. I w żadnym przypadku nie chodzi tu o rzeczy materialne. Oraz, że pomogę jeszcze wielu ludziom, którzy pogubili się w swojej codzienności, czuję taką potrzebę. Udało mi się już w mniejszy lub większy sposób pomóc kilku osobom. Nie chcę za to ani grosza, ani rozgłosu.
    Zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze na takim lvl, że można śmiało rzec "Gówno wiesz o życiu". No i pewnie tak jest, wszystko przede mną. Mimo to uważam, że i tak sporo kwestii przerobiłem, co pozwoli mi patrzeć trzeźwiej w dorosłym życiu. Wiem, że niektóre zdania mogą wydawać się mało wiarygodne...ale, po co w ogóle miałbym na mirko zmyślać? kiedyś ktoś mi tu zasugerował mitomanię, hah

    To jest tylko moje spostrzeżenie, wynikające z danych sytuacji. Oczywiście zrozumiem, jak ktoś to zaneguje, tym bardziej jestem ciekaw opinii, każda z nich będzie do przemyślenia...o ile będzie zawierać jakiś poziom. Jeśli są pytania, bo tekst może być w pewnych momentach niezwięzły od razu sprostuje (pisałem głownie od razu to co mi przyszło na myśl starając to skleić na tyle, żeby dało się czytać)

    Jeśli ktoś był hardcorem i to przeczytał, oczywiście jestem ciekawy spostrzeżeń zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, jeśli jest tu jakiś Mirek, co z chęcią podzieliłby się podobną pastą, swoim #update z #przegryw na #wygryw jestem otwarty na czytanie.
    #rozkminy #tldr #anonimowemirkowyznania #psychologia #gowniak #natchnienie #stulejacontent #pasta #biznes

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam 25 lat. Dziewczyny brak, kiedyś była. Prawiczkiem nie jestem.

    Do związku jakoś mnie nie ciągnie. Dlaczego? Myślę, że to pokłosie tego, że jestem #dda . Do 15 roku życia mieszkałem z ojcem, który stopniowo coraz bardziej pogrążał się w nałogu alkoholowym. Zaczynało się niewinnie od kieliszka ze znajomymi, skończyło się długami i przemocą wobec mamy. W domu było co jeść (to głównie dzięki mamie i babci), ale nie było ekonomicznie tak jak u moich kolegów czy to w #podbaza czy #licbaza. Zawsze czułem się gorszy. Mimo to skończyłem studia- może nie wybitne, ale pracę mam i na moje potrzeby starcza.

    Nie chcę #zwiazki, bo #seks zawsze równa się jakiejś mniejszej lub większej możliwości #dziecko , a u mnie #antynatalizm mocno. Poza tym #rozowepaski mają prędzej czy później instynkt macierzyński. Nie chce powoływać na ten świat nowej istoty, bo wiem, że gówno bym mu zapewnił. Z mojej pracy ja żyję dobrze, ale jak pojawi się #gowniak ? I do tego nie pracujący #rozowypasek? Przecież #socjal to grosze. Widzę po mojej rodzinie i znajomych- życie z żoną i dzieckiem w wynajętej kawalerce. Przecież to podchodzi pod znęcanie się nad dzieckiem. Tak samo nie możność dania dziecku odpowiedniej opieki lekarskiej, szkoły czy zawodu. Przecież to skazywanie na niebyt i wegetację. To takie rozprzestrzenianie #przegryw.

    Czy według Was takie myślenie jest normalne?

    #oswiadczenie #zalesie #logikaniebieskich #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow #rodzina

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

  •  

    Fascynacja pociagami u mojego gowniaka lvl 3,5 jest nieskonczenie wielka, o czym ostatnio pisalem juz na mirko. Wczoraj przyszla jedna ciocia i przyniosla dzieciakom prezenty m.in zabawkowy mikrofon dla corki. Mlody szybko go przejal i zaczal swoje:

    - uwaga uwaga, pociag osobowy Bialystok - Warszawa Zachodnia odjedzie z peronu drugiego DING DONG!

    #gowniak #tatacontent #pkp #kolej #dzieci pokaż całość

  •  

    Jak ja lubię gdy ktoś mi zagląda w życie z głupim pytaniem „Anonku, kiedy bedziesz mieć dzieci z anonką? Bedą wnuki?” Pytanie tego typu zadawane przez rodziców jeszcze zniosę, ale gdy pytają się jakieś wujki Jurki i inne ciocie Ireny to mnie to wkurwia. Bo tak naprawdę to pytanie brzmi tak „A kiedy sie w nią spuścisz i zrobisz noworola?” Sorry ale chuj to kogo obchodzi? Czasem widzę że to niby niewinne pytanie ma wlasnie drugie dno a ludzie je zadający mają pewien lubieżny błysk w oku. #gowniak #bachory #dzieci #macierzynstwo #malzenstwo #zwiazki #wkurw pokaż całość

    •  

      @ButelkaBezKaucji: każdemu z osobna? Wszyscy dookoła ciekawi.

    •  

      @hitherto o to to. Ja mam dwoje dzieci, obu "trafiłem" za pierwszym podejściem i tak też kiedyś ma luzie pytam kumpla, który przepada za moim synkiem, o to kiedy oni, jak mają takiego fioła ma jego punkcie. Zasmial się i nic nie powiedział. Tydzień później na wódce się rozkleił i powiedział, że ma dosyć tych pytań, a jego młoda dwa razy już poroniła. Wódka mi się zagotowała w tym pustym łbie. Moralniaka mam do dziś, a było to ze cztery lata temu. Na szczęście oni też już mają bąbla. Od tamtej pory zawsze uciszam babcie, dziadków i wujaszkow, mając z tyłu głowy obraz zalanego, zrozpaczonego kolegi ( ͡° ʖ̯ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Syn wrócił z tygodniowego obozu.
    -Zęby myłeś?
    -Nie, bo mi się pasta skończyła.
    -Dałam ci całą nową tubkę.
    -Ale zielona noc była i smarowaliśmy klamki.
    -Ale to było na sam koniec, w ostatnią noc.
    -No i właśnie oszczędzałem tę pastę na ostatnią noc...

    #rodzicielstwo #gowniak #dzieci #wakacje #zajebaneztwittera #zonabijealewolnobiega pokaż całość

  •  

    Poszedłem na mecz z #gowniak 3lvl. Pierwszy raz na sektor rodzinny. Jak to gówniak wymusza "zakup" różnych rzeczy, więc dobry ojciec uległ.
    -Tate kup mi frytki.
    Kolejka jak skur****, ale stoje z młodym na rękach i słyszę za plecami.
    - Brajanek (Brajanek tak mniej więcej lvl 12/13) podejdź do kasy z boczku, popcorn przecież jest gotowy, to bez kolejki Ci Pani da.
    Brajanek podszedł, pyta i słyszy:
    - niestety nie, trzeba stanąć w kolejce.
    No i się zaczęło:
    - Ale jak to ja mam stać tu w kolejce, Brajanek ma wyliczoną kwotę, biorę popcorn, płacę i odchodzę, nie będą stałą w tej kolejce, jak to jest zorganizowane, co to ma w ogóle być, żeby takie kolejki były....chodź Brajanek kupimy sobie coś innego.
    Chuk z tym, że Brajanek stary koń, może stać w kolejce korona z głowy mu nie spadnie, ale nie #grazyna #madka musi narobić #huruduru.

    Jejku jak ja nie szanuje takich ludzi.
    Inni rodzice stali normalnie w kolejce, z jeszcze mniejszymi dziećmi...

    #polak #janusze
    pokaż całość

  •  

    Jako, że w dzisiejszych gorących znalazł się wpis wyśmiewający grupę fesjbukowych matek https://www.wykop.pl/wpis/34577649/heheszki-humorobrazkowy-madki-grazynacore-gowniak/,
    do którego został dodany bardzo wysoko plusowany komentarz
    https://www.wykop.pl/wpis/34577649/heheszki-humorobrazkowy-madki-grazynacore-gowniak/#comment-121693567

    Poczuwam się w obowiązku wyjaśnić wszystkim plusującym ów komentarz, że jest on niezgodny z prawdą i stanowiskiem naukowym. Otóż dieta matki karmiącej (jej treść żołądka) nie ma wpływu na to czy dziecko ma kolki, czy nie. Mleko produkowane jest przez gruczoł z krwi matki, a nie z treści żołądka. Dlatego do mleka przenikają np. nikotyna czy kofeina, ale już wzdęcia po zjedzeniu kapusty kiszonej nie :) Warto o tym mówić, ponieważ w Polsce nadal panuje bardzo szkodliwy mit o diecie matki karmiącej, która redukuje bardzo dużo produktów ze względu właśnie na sławne kolki. Jeśli wasze partnerki są w #ciaza to niech poczytają różne źródła i nie słuchają rad babć i mam (często niestety położnych, które mają wiedzę sprzed 30 lat). Na potwierdzenie moich słów raport: http://kobiety.med.pl/cnol/images/cnol/Publikacje/stanowisko_Standardy_Medyczne_3_2013.pdf
    Ciekawe blogi:
    https://mamaginekolog.pl/
    https://www.hafija.pl/

    #ciekawostki #medycyna taguję również #gowniak #madki i #grazynacore bo tak był otagowany wpis
    pokaż całość

    •  

      @agataen: Już chciałem pokazać to różowej, ale źródło, które podałaś mówi:

      Ograniczenia mogą dotyczyć wyłącznie diety matek karmiących (unikanie kawy, przypraw, a niekiedy także mleka krowiego przy uzasadnionym podejrzeniu alergii na białka krowiego u dziecka).

      Czyli co, przyprawy przenikają. I stwierdzenie "dieta matki ma znaczenie dla jakości mleka" mimo, że bardzo ogólne to jest prawidłowe.

      A i żeby nie było, nie jestem za dietami i beka z tych matek co wpierdalają ryż z kurczakiem, a dzieci dalej kolkują, ale liczyłem, że skoro tu taka burza, eureka i dowody naukowe to kwestia przyprawiania też będzie obalona.
      pokaż całość

    •  

      @radziuxd przenika tylko to, co przenika do krwi matki, co nie jest jednoznaczne z tym że coś szkodzi :) ogólnie nie jest fałszywe, ale w kontekście w jakim zostało napisane (post o kolkach) jest falszywe.

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Madka i pytanie o tańszy bilet do #energylandia

    Te komentarze xD #madki #madka #heheszki #gowniak

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 1534327426676.jpg

  •  

    Mój guwnkak chodzi do trzeciej klasy podstawówki. Facetka zrobiła konkurs na motto klasy, przez wakaje trwa głosowanie. Młody poprosił abym wymyślił mu to motto - można wygrać jakiś piórnik czwartoklasisty, dzieciaki mocno podjarane.
    Kazałem mu podać:

    pokaż spoiler POTĘŻNA WICHURA ŁAMIĄC DUŻE DRZEWA TRZCINĄ TYLKO KOŁYSZE


    Zgadnijcie kto obecnie prowadzi XD
    #truestory #podbaza #gowniak #rodzicielstwo
    pokaż całość

  •  

    Co te rozowe to ja nawet nie
    Jakiś #rozowypasek przyszedł z #gowniak do #pracbaza i teraz wszystkie różowe dostały ataku wścieklizny macicy,ochy,achy,głośne piski i zachwyty smrodem.
    Po cholerę,będąc na macierzyńskim ludzie przychodzą do roboty?

  •  
    K.....o

    +7

    Bądź mną
    23 zimy na karku
    Ktoś dzwoni
    Otwierasz drzwi
    Fundacja taka i taka,
    Widzimy że jest pan osobą młodą, więc czy są może rodzice?
    Brak profitu


    Ty kurwiu przebrzydły xD genetyka ty mała wredna larwo (╯°□°)╯︵ ┻━┻
    #zalesie #heheszki #gowniak #truestory

  •  

    #gowniak #dzieci #coolstory

    Moje czterolernie dziecko było dziś na zabawie dla dzieci. Rodzice w tym czasie delektowali się swoim towarzystwem cygarami i whisky.

    pokaż spoiler No dobra, kawą i ciastkami tak naprawdę, ale pomarzyć można...

    Prowadząca poprosiła dzieci, żeby dobrały się w pary. Zostala tylko moja córka i czarnoskóry chłopiec. Powiedziałem jej, że ten chłopiec nie ma pary i żeby do niego poszła. Na co ona:
    - ja nie chcę! Bo ten chłopiec jest niemiły!
    - skąd wiesz? Przecież nigdy go wcześniej nie widziałaś?
    - bo ja nie lubię takich brązowych dzieci!
    ¯\_(ツ)_/¯
    #rasizmzawszespoko

    Musiałem z nią odbyć na szybko rozmowę wychowawczą, ale ledwo się powstrzymałem, żeby nie zacząć się śmiać;)
    pokaż całość

  •  

    bądź mną kilka lat temu
    lvl 8
    kończysz lekcje pływania jak co wtorek
    wieczór mocno, ciemno i wgl
    grudzień wiec śnieg pada srogo
    chodzisz na szkółkę pływania blisko twojego domu
    akurat remontują bieżnie przed basenem (zaczęli remont przed zimą ehe)
    idziesz na około
    wyciągasz swojego nowego psepa i zaczynasz cisnąć w godofwora
    hehe ale słaby jest ten bos
    śnieg pizga, ok 19h
    nagle na horyzoncie dostrzegasz trzech sebixow
    kazdy conajmniej lvl 16
    przywódca nagle sie do ciebie odzywa
    "te młody dawaj pesepa"
    w odruchu chowasz pesepa do pokrowca a potem do plecaka
    "dawaj pesepa powiedziałem"
    podbija z ręka wystawiona niczym kościelny na mszy co niedziele
    nagle w przypływie adrenaliny policzkujesz przywódcę w twarz
    nie można nazwać tego nawet ciosem bo to był jakis nieskoordynowany rak wycelowany w jego policzek
    drugi sebix nagle
    "dobra Mocny zostaw dzieciaka ehe"
    seby odchodzą
    wow co ja odjebalem
    mów mi brusli, tomklansys i larakroft w jednym
    poczuj sie jak nowy bóg, nowy bohater marwelstudioz
    w przypływie eufori wołasz do powoli odchodzących sebixow
    "chce ktoś jeszcze?"
    zostajesz przez nich pobity, zabierają ci pesepa, nie ma godofwora


    #pasta #gowniak #brucelee #seby #przegryw
    pokaż całość

  •  

    2k15
    lv17
    miej niezwykle wyczuloną mame
    od czasu do czasu leci ci krew z nosa
    "anon o kurwa ja pierdole kiła, idziemy sie zbadać"
    Idziesz na pobranie krwi
    po 4h odbierasz wyniki
    chuja z tego rozumiesz więc idziesz do lekarza zeby ci przetłumaczył huehue
    poniedziałek
    rano
    bądź zaspany w chuj
    wchodzisz grzecznie do przychodni jak żyd do odstrzału podczas nocy kryształowej
    czekasz w kolejce
    ludzi w pizdu
    większość to matki z dziećmi na szczepienie
    bachory drą mordy
    szukasz miejsca
    znajdujesz jedno obok matki z dwoma dzieciakami
    wszystko byłoby ok gdyby nie to że jeden z nich jest ma dałna
    chuj tam
    siadasz
    przynajmniej nie jesteś w szkole heh
    czekasz spokojnie na swoją kolej
    po chwili ogarniasz że pokurwieniec zdjął buta i zaczą się nim bawić
    starasz sie nie zwracać na niego uwagi
    w tym celu ogarniasz czy nie ma przypadkiem jakiegoś wi-fi
    kątem oka zauważasz że pojeb przykłada buta do ust
    cokurwa.wav
    zaczyna lizać podeszwę ujebanego adidasa
    po krótkiej chwili gryzie adasia ze smakiem co zwróciło uwagę matki
    ta widać że przyzwyczajona do całej sytuacji wypowiada sie
    "pawełku, co ty odkurwiasz? juz jedne adidasy przegryzłeś.."
    czujesz, że twój wskaźnik śmiechu wzrósł niewyobrażalnie niczym światowy współczynnik nadwagi u ludzi od czasów wprowadzenia genetycznie modyfikowanej pszenicy
    matka rozgląda się czy nikt nie widział co jej synalek odjebał
    odwróc wzrok
    sytuacja się chwilowo uspokoiła
    po 15 min próby zgadnięcia hasła do wi-fi zaczepia cie pojeb
    nie reagujesz
    debil schodzi z kolan matki i zaczyna zwiedzać przychodnie
    nic ciekawego nie znajduje
    uświadomił sobie ze przykuł twoją uwagę
    dostrzegasz że dałn zamiast chodzić, raczkuje
    matka zwraca uwagę
    "pawełku ostrożnie bo zaraz gdzieś wyjebiesz"
    dzieciak nie reaguje
    wypina się i napierdala kolanami po kaflach
    kretyn nie czuje bólu
    po chwili, wszyscy patrzą co ta małpa odkurwia po całej przychodni
    inne dzieci na widok pojeba zaczynają płakać i krzyczeć
    bachor wywołuje postrach u wszystkich starszych i młodszych pacjentów
    nikt nie zwraca mu uwagi bo wszyscy się boją
    dzieciak zaczyna się taczać i turlać po całej przychodni
    robi się niebezpiecznie
    bachor wydostał się spod kontroli
    niedobrze
    nabiera prędkości
    kurwatylkonieto.org
    postanowił wejść w zakręt bez zwalniania
    źle
    pojeb wykurwił potylicą w ławkę
    wypierdol śmiechem na całą przychodnie
    debil nie wstaje
    nagle wszystkie osoby skierowały swój wzrok na ciebie poza pielęgniarkami które ratowały pawełka
    przypomnij sobie że przychodnia przyjmuje również we wtorki i środy
    wyjdź
    wróć do domu bo nie mogłeś już patrzeć na to jak pojeb odstaje z respiratora
    miej wyrzuty sumienia że śmiałeś się z upośledzonego gówniaka


    #pasta #gowniak
    pokaż całość

  •  
    P........u

    +584

    Za każdym razem gdy ktoś z rodziny wpycha mi do łap jakiegoś nowego gówniaka

    pokaż spoiler #przegryw #wygryw #polskiedomy #janusze #gowniak
    #dzieci #madki #wiedzmin3 #wiedzmin
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

    •  

      @einz A Tobie o co teraz chodzi, bo nie czaje? W sensie chcesz się, tylko doczepić, bo nie zgadzam się z Twoją koleżanka czy serio chcesz wiedzieć ile mam lat.
      Mogłabym zrobić zdjęcie mojego dowodu i Ci opublikować, żeby udowodnić ile mam lat. Ale po co? Nie obchodzi mnie czy mi wierzycie czy nie. Właściwie to bawi mnie bardzo wasza spina.
      Ja sobie śmieszkuje a wy robicie gównoburze. No cóż nie każdy ma dystans.
      Uuuu czepiamy się nicków teraz? Spoko a ty to (b)eniz? Pytanie retoryczne. Nie odpowiadaj.
      W każdym razie, myślałam że dyskusja odnośnie całowania siusiaków jest zakonczońa, ale nie! Wy nadal to ciągniecie! Jestem pod wrażaniem, że głupi komentarz wywołuje takie emocje. Zatem wy tu sobie pogadajcie i ponarzekajcie jaka ze mnie gówniara bezdzietna i nikt mi szklanki wody na starość nie poda, a ja się zajmę ciekawszymi sprawami ))¯_(ツ)_/¯
      pokaż całość

      +: Reim
    •  

      @Lukardio: Ten blog to jedno z większych rakowisk na jakie trafiłam dzięki polubieniom znajomych z fejsa. Jestem w szoku, że na takich debilnych i dziecinnych tekstach ktoś jeszcze zarabia ;o

    • więcej komentarzy (111)

  •  

    #gowniak #gownowpis #dzieci
    Siedzę sobie na urodzinach córki kuzynki. Gówniak jakiejs jej znajomej właśnie wpadł w histerię, bo nie dostał tej samej zabawki co jej córka (a były dwie takie same). Oczywiście solenizantka też zaczela się drzeć, bo on sie drze. Ogólnie rozpierdol, po 10 minutach mam ochotę udusić oboje. Oczywiście wcześniej urządzały sobie zabawy w stylu "kto bedzie glosniej darł ryja".

    Dzieci sa głupie. Nie wiem jakim cudem przetrwaliśmy jako gatunek. Taka antylopa od małego może chodzić, wie że musi być cicho, bo inaczej cos ja zeżre, jeść z grubsza też wie co może. A ludzie. Małe to, nieporadne, nic nie umie. Czlowiek sobie żyły wyprówa żeby to jakos wychować a to i tak ma zakodowane DRZYJ RYJA PRZY KAŻDEJ OKAZJI. Do tego momentalnie uczy sie głupich/złych rzeczy, które widziało przez ułamek sejundy, ale nauka czegoś pożytecznego trwa w chuj czasu. Dzięki Bogu że nie będę sie musiał z tym męczyć...
    pokaż całość

    +: mamtukonto, C....0 +4 innych
  •  

    Osobiście uważam, że niektórym ludziom, naprawdę powinni odebrac możliwość posiadania dzieci... Pracuję na wysepce z telefonami w galerii handlowej. Przyszedł ojciec z gówniarzem, który na wstępie rozpędził się i na pełnej prędkości pierdolnął z pięści w szybę... Dobrze, że szyby są grube (tak z 1 cm grubości), bo dzieciak wleciałby mi na punkt z resztą witryny. Poszło ostrzeżenie w kierunku ojca, żeby pilnował gówniaka. Chwilę później ojciec wybiera etui a dziecko zaczyna napierdalać w te szyby z pięści i drżeć się na cały pasaż "bo chce etui". Mówię ojcu że ta szyba pęknie jak tak dalej pójdzie a ten tylko "synuś, przestań" no a synuś ma to głęboko w dupie, wyjmuje jakiś kurwa kij z toreb z zakupami i zaczyna stukać w półkę z telefonami. Ja zabieram etui i mówię, że nie obsłużę dopóki nie uspokoi dziecka. A jaśnie tatuś z wielkim oburzeniem ryczy na mnie, że co to za traktowanie klienta, że to tylko dziecko i musi się wyszumieć... Kijem... Na witrynie sklepowej...
    #gowniak #patologia #galeriahandlowa #dzieci
    pokaż całość

  •  

    No ja zara nie wyczymie (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Siedze sobie na parkingu pod auchanem i samochód obok stoi rodzinka beneficjentów 500+. Seba, karyna, i 6 gówniaków w sharanie na blachach sci. Jeden beczy bo mu balon poleciał, drugi męczy że chce zabawkę a reszta sie bije w samochodzie. Oczywiscie karynka nic sobie z tego nie robi, odpala fajkę i dmucha mi prosto do samochodu bo miałem otwarte okno a seba kurwuje na młodego ze to jego wina że wypuścił balon co powoduje większy ryk.
    W takim momencie ciesze się że nie mam dzieci.
    #bielskobiala #gowniak #patologiazewsi #seba #karyna
    pokaż całość

  •  

    Co tu się rozpisywać, pijcie ze mno bobofruta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #chwalesie #dziendobry #gowniak #wygryw

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20180407_211444.jpg

  •  

    Dobra, sprawa wygląda następująco. Obecnie mam w domu 3 koty, a z jednego wyszły jeszcze trzy takie kurwie jak na zdjęciu. Bonus w komentarzu.

    A teraz wyskakiwać z plusów.

    #pokazkota #koty #schronisko #gowniak

  •  

    Wspomnienie z wakacji:
    Stojąc w kolejce na latarnię morską (gówniaki do lat 5 wejście za darmo), zasłyszany dialog:
    Ojciec- dzień dobry, mam gówniak lvl 4, to za darmo, tak?
    Gowniak- nie prawda, mam 6!

    #heheszki #gowniak #januszebiznesu #nosacz

  •  

    Cyk i dwójeczka
    Moja różowa mi wysłała przed chwilą
    #gowniak #zwiazki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: fromapp.jpg

    •  

      @ArtWrt147 Ale przecież przed rozwinięciem się narządów płciowych nie ma żadnego sensu mówić jak wygląda płód bo oba zewnętrznie wyglądają tak samo. Różnicowanie się zewnętrznych narządów płciowych zaczyna się w 9. tygodniu, a następnie u obu płci możemy zaobserwować struktury o wspólnym pochodzeniu np. prącie i łechtaczka. Co więcej, u mężczyzn moszna jest pusta do ok 32. tygonia, ale to nie oznacza, że jądra nie powstały - po prostu muszą one zstąpić z brzucha. Pisanie, że genitalia są na początku zawsze dziewczynek to zbyt duże uproszczenie. Pozdrawiam ciepło ʕ•ᴥ•ʔ pokaż całość

    •  
      A.......7

      0

      @ee_ee: Pisałem to tylko w kontekście wynalezienia testów ciążowych, które jednocześnie określałyby płeć dziecka. Właśnie o to mi chodziło - że płeć właściwie da się określić tylko przy pomocy USG dopiero w ok. 3-4 miesiącu, więc wynalezienie testu który odkryłby to wcześniej byłoby... problematyczne. Ale szanuję za sprostowanie ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    • więcej komentarzy (83)

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #gowniak

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów