•  

    #jewishdeathcamps #germandeathcamps #takaprawda #gruparatowaniapoziomu

    Oto fakty i "krótki" opis relacji Polsko-żydowskich od lat 20 do dzisiaj.:
    Niestety nie mogłem opisać wszystkiego i musiałem się ograniczyć do lakonicznych opisów.

    - Przed wojną Żydzi byli kategorią wyznaniową, nie narodową. Większość z nich uważała się za Polaków i Polakami byli. Dotyczy to również innych krajów Europy środkowej (Węgierscy Żydzi byli Węgrami) . Za oddzielny naród uważali się wyłącznie syjoniści i garstka nacjonalistów Żydowskich.

    - Polska nacjonalistom żydowskim pomogła. Zorganizowała szkolenia i dostarczyła sprzęt, aby mogli w Palestynie utworzyć kawałek własnego państwa . Było to podziękowanie, za to, że wielu Żydów walczyło o niepodległą Polskę, ale także pozbycie się elementu radykalnego, który nawoływał do powstania Izraela (Judeopolonii) na terenach Polski wschodniej. Z tych ludzi później powstała organizacja terrorystyczna "Lechi".

    - Żydzi w Polsce otrzymali również gwarancję miejsca w sejmie, co szybko wykorzystali Polscy syjoniści, szkodząc Polsce na arenie międzynarodowej. Pragnę jednak zauważyć, ze radykałowie żydowscy byli marginesem.

    - W reakcji radykałowie polscy (głównie ONR) rozpoczęli ataki na placówki żydowskie, co z kolei wywołało adekwatne ataki i obelgi ze strony radykałów żydowskich. Był to jednak nadal
    margines społeczny.

    - W 1939 roku Hitler atakuje Polskę. Wytycza 4 narody "podludzi" których należy całkowicie eksterminować. Począwszy on najwyższego priorytetu byli to: Polacy, Żydzi, Cyganie i Rosjanie.

    - Już w pierwszych dniach wojny do obozów pracy trafiają Polacy (do tej pory przebywali w nich głównie niemieccy obywatele), w tym moja babcia.

    - Ludność Polską (w tym Żydów, Cyganów, Tatarów i inne etniczne mniejszości) morduje się od pierwszych dni, głównie na ulicach i w ich własnych domach.

    - Polskie wojsko stawia niesamowity opór, ale nie ma szans w samotnej walce przeciwko III Rzeszy, oraz ZSRR.

    - W podbitej Polsce powstaje państwo podziemne. Największy i najlepiej zorganizowany ruch oporu w historii ludzkości.

    - Hitler uznaje, że Polacy mają jednak w sobie coś zw szlachetności no i w sumie są dobrymi pracownikami, więc postanawia nie eksterminować ich wszystkich, a jedynie większość, łaskawie pozostałym pozwalając być niewolnikami. Rozpoczynają się masowe wywózki polskich dzieci uznanych za "wartościowe rasowo". Dzieci te nigdy nie dowiedzą się, że są Polakami.

    - Zmiana planów sprawiła, że pierwszeństwo w eksterminacji otrzymali Żydzi. Rozpoczynają się masowe łapanki Żydów w zachodniej Polsce (okupowanej przez Niemców).

    - Niemcy wobec Żydów i Cyganów nakładają surowsze represje niż wobec Polaków.
    Żyd zarabiał jeszcze mniej niż Polak, musiał nosić oznaczenie na ramieniu i wielu zamknięto w gettach.

    - Polacy pomagają sobie wzajemnie, aby chronić się przed Niemcami. Pisząc Polacy mam na myśli również Żydów. Polska pomoc wobec Żydów jest tak wielka, że Niemcy wprowadzają nową represję: Za pomoc Żydom grozi kara śmierci całej rodziny (tak zginęła rodzina siostry mojego stryjecznego dziadka). Nowe represje nie przynoszą oczekiwanego skutku. Polacy nadal pomagają Żydom.

    - Wielu Żydów godzi się na kolaborowanie z Niemcami. Wielu jest skuszonych obietnicą pomocy w stworzeniu Izraela w Palestynie. Już wtedy po Polsce rozchodzą się plotki o masowej eksterminacji Żydów w obozach. Wielu jednak w to nie wierzy mówiąc: "To nie możliwe. Przecież Niemcy to taki kulturalny naród".

    - Z Niemcami kolaborują głównie syjoniści, nacjonaliści żydowscy, oraz przedstawiciele gmin żydowskich. Powstaje Jüdischer Ordnungsdie - policja żydowska, która budzi większy lęk wśród Żydów niż sami Niemcy. Zresztą niech sami Żydzi o tym opowiedzą: http://www.upadeknarodu.cba.pl/zydowska-policja.html

    - Z Niemcami kolaborują również Polacy. Jest to tak samo aspołeczny niewielki odsetek jak wśród Żydów. Wielu ogranicza się do pisania donosów na Żydów. Poczta polska przechwytuje takie donosy i ich nie dostarcza. Informują również Armie Krajową (AK) oraz podziemne sądy o przypadkach kolaboracji. Za kolaborację jest kara śmierci, niezależnie od wyznania. W AK służą także Żydzi.

    - Powstaje coraz więcej obozów. Niemcy wprowadzają gaz do masowego mordowania więźniów. Pierwszymi ofiarami holokaustu są...Rosyjscy więźniowie (Niemcy już zaatakowały ZZSR) Do komór gazowych trafiają zarówno Polacy, jak i Żydzi. Niemcy postanawiają skłócić Polaków i Żydów. Prowadzą propagandę, ale nieskuteczną.

    - Do tej pory obozy były oddzielne dla Żydów i Polaków. Polacy trafiali do większych obozów jak Auschwitz w Oświęcimiem, gdyż Polaków wykorzystywano do zabójczej
    pracy. Żydów uznano za nieprzydatnych. W dodatku zaczęto ich sprowadzać z Europy środkowo-wschodniej . Żydzi trafiają do mniejszych obozów jak ten w Treblince. Nie było potrzeby budować dla nich dużych obozów, skoro od razu szli do zagazowania.

    Niemcy starają się brać Polaków jako strażników w obozach dla Żydów, oraz Żydów w obozach dla Polaków. Są to często dawni kolaboranci, których aresztowano w końcu i wywieziono do obozów. Dzięki byciu strażnikiem ich los jest trochę lepszy niż pozostałych więźniów.

    - Niemcy ściągają tak wielu więźniów, że zaczynają mieszać ludnoś w obozach. Do obozów trafiają: Polacy, Żydzi, Cyganie, Rosjanie, Ukraińcy, oraz jeńcy wojenni, ludzie oskarżeni o szpiegostwo lub inne czyny przeciwko Rzeszy. Są to: Francuzi, Anglicy, Słowacy, Węgrzy, Amerykanie, Czesi i inni.

    - W tym czasie SS-Galizien (Ukraińcy służący w SS) przeprowadza masowe mordy Żydów w Polsce wschodniej. Ludność jest mordowana na miejscu i zakopywana w zbiorowych grobach. Gdy urosną w siłę utworzą UPA i rozpoczną walkę wobec Niemców i Armii czerwonej. Ich głównym celem jest jednak nNieukraińska ludność cywilna, zwłaszcza Polacy, którym sprawiają "los gorszy od śmierci". Mordy mają też miejsce na Białorusi, (100 tys ofiar) tutaj jednak, często oprawcami Polaków są syjoniści i Litwacy. Żydzi Polaków również mordują służąc w armii czerwonej. Są to jednak zbrodnie komunistyczne.

    - Polacy Informują o zbrodniach w Polsce zachód (USA, GB). Zachód odmawia pomocy.

    - W czasie wojny zginęło prawie 6 mln Polaków.

    - Po wojnie Zachód sprzedaje Polskę Stalinowi. Rozpoczynają się na nowo represję i mordy ludności Polskiej. Sowieci często wykorzystują Niemieckie obozy (głównie jako więzienia, ale warunki sanitarne i niedobór żywności zbierają swoje żniwa).

    - Kolaboranci których nie dopadła AK wiedzą, że czeka ich kara śmierci, więc rozpoczynają kolaborację z sowietami. Ci ludzie utworzą Polską Partię Komunistyczną. Żydowscy kolaboranci jako, że lepiej wykształceni od polskich bandytów (wielu to więźniowie wypuszczeni w dniu wojny. Myślano, że będą walczyć z Niemcami, a w istocie, napadali na wioski i kolaborowali z Niemcami) wraz z Rosjanami i polskimi bandytami tworzą organy nowej władzy: "Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) ".

    - Aby odróżnić się od "słowiańskiego bydła", określają siebie "żydokomuną", zaś polskich kolaborantów "chamo-komuną .

    - W państwie trwa polowanie na żołnierzy armii krajowej. Wielu jest torturowanych i mordowanych przez kolaborantów. Inni zostają wysłani do obozów na Syberii.

    - Nowa władza pomaga organizacjom Izraelskim sprowadzać polskich żydów do Izraela. Wielu nie chce opuścić Polski, pomimo komunizmu i biedy. Władza więc wprowadza represję...wobec Żydów. Jest to na przemian z zachęcaniem Żydów do emigracji do nowo powstałego Izraela. Są też przeprowadzane ataki na społeczności Żydów przez władzę. Propaganda obwinia za te czyny cały naród Polski. Metoda kija i marchewki skutkuje i większość Żydów opuszcza kraj.

    - Amerykańscy Żydzi oskarżają władzę komunistyczną w Polsce o antysemityzm. W Obronie staje....ówczesna Pani premier Izraela, twierdząc, że to było wyłącznie umożliwienie Żydom przekroczenia żelaznej kurtyny.

    - W Polsce władza komunistyczna kara za mówienie o zbrodniach armii czerwonej, UPA, a nawet o pomocy Żydom w czasie wojny. To powoduje, że Polacy za punkt honoru obierają sobie zrobić wszystko, aby nie zapomnieć "bo jeśli zapomnimy o tych zbrodniach, to tak jakby ich ofiary umarłyby po raz drugi".

    - W Izraelu ofiary holokaustu są pogardzane. Mówi im się, że powinni umrzeć w obozach, za to, że przed wojną nie przyjechali do Palestyny, aby walczyć o Izrael. Wielu polskich Żydów przy pierwszej okazji wyjeżdża z Izraela do Kanady i USA.

    - W tym czasie w Polsce wielu Żydów, a czasem również sowietów będących u władzy zmienia imiona i nazwiska na Polskie. Ci ludzie tworzą Polskie elity do dnia dzisiejszego.

    - Izrael prosi polskich komunistów o rekompensaty dla Polskich Żydów. Chce także, aby Polski podatnik płaciłby emerytury dla polskich Żydów służących III rzeczy, a których Izrael uniewinnił i zapewnił schronienie. Komuniści się zgadzają. Po jakimś czasie Izrael ponownie się upomina o pieniądze dla ofiar wojny. Komuniści najpierw wysyłają te pieniądze chcąc wesprzeć c pobratymców w Izraelu, ale w końcu rozumieją, że Żydzi w Izraelu wcale nie uważają ich za braci i usiłują wyłącznie wyłudzić pieniądze. Polska Żydokomuna zaprzestaje wypłacania pieniędzy Izraelowi.

    -W Izraelu rozpoczyna się antypolska propaganda i przywłaszczanie sobie tytułu jedynej ofiary holokaustu. Polscy Żydzi nie zgadzają się z tym, ale jest ich zbyt mało, by mogli coś zmienić. Wielu młodych Żydów zaczyna kłamać o swoim Polskim pochodzeniu, gdyż to nadaje im uprzywilejowany status w kulturze ofiar jaka ma miejsce w Izraelu.

    - W Izraelu rozpowszechnia się historia o tym, jak Polacy w Jedwabnym w stodole żywcem spalili Żydów, a następnie okradali trupy, nie gardząc nawet złotymi zębami. (Niemcy często palili cywili w stodołach. Jedwabne jest tylko jedną z wielu niemieckich zbrodni tego typu, niczym się nie wyróżniająca) Izrael w końcu żąda przeprowadzenia śledztwa. Polscy świadkowie twierdzą, że mordu dokonali Niemcy i że było dużo mniej ofiar niż twierdzi Izrael.

    - Rozpoczyna się śledztwo, które uznaje "za niewiarygodnych bezpośrednich świadków wydarzeń (w tym ocalałych Żydów)", bez uzasadnienia, ale nie ma problemu uznać za świadków Żydów, którzy urodzili się w Izraelu już po wojnie. Ekshumacja w Jedwabnym wykazała, że wielu (być może większość) ofiar nie żyłą od kilku dni nim podpalono stodołę. Przy ofiarach znaleziono złote zęby, biżuterię, oraz pieniądze. Nikt więc nie rabował martwych. Izrael się oburzył i zabronił dalszej ekshumacji twierdząc, że to wbrew judaizmowi. Ekshumacji do dziś nie wznowiono, a każdy taki pomysł jest torpedowany przez Izraelska ambasadę.

    - Prezydent Polski: Izaak Stoltzman (fałszywe polskie nazwisko: Aleksander Kwaśniewski) po latach powraca do tematu o Jedwabnym i publicznie w imieniu narodu Polskiego przeprasza Żydów za tą zbrodnie. Na miejscu wybucha protest Polaków, który zostaje spacyfikowany...przez Izraelski mossad. Tak, obce służby pacyfikowały obcych obywateli na obcej ziemi.

    - Izrael zaczyna organizować wycieczki dla uczniów do Polski, do Oświęcimia (obóz, gdzie ginęli głównie Polscy katolicy, ale uczniom mówi się, że byli to wyłącznie Żydzi). Uczniowie nie mogą rozmawiać z tubylcami. Są informowani o tym, że Polacy to faszyści, a Polska to wrogi teren. Wycieczki są pilnowane przez Mossad.

    - W Warszawie powstaje także mur, do którego jeżdżą Żydzi na pielgrzymki, będąc przekonanymi, że to oryginalny mur getta Warszawskiego.

    - Potomkowie polskiej żydokomuny w tym Hanna Gronkiewicz-Waltz (prawdziwe imię: Haka Grundbaum) masowo oddają polskie kamienice w ręce Izraelskich oszustów, czasem nawet
    na podstawie rękopisu napisanego 5 minut wcześniej na korytarzu, udającego "przedwojenny akt własności". Wszystkie kamienice w Warszawie zostały zniszczone. Obecne budynki to rekonstrukcje powstałe po wojnie, za Polskie pieniądze. Gronkiewicz-Waltz nie można zaciągnąć przed sąd, przez komunistyczne pochodzenie wielu sędziów i prokuratorów. Zmiany w wymiarze sprawiedliwości blokuje UE i opozycja w Polsce. Oczywiście obecny Polski rząd chce komunistów wymienić na swoich kolesi co też dobre nie jest.

    - Obecnie Izrael od Polski żąda 65 mld $ za mienie bez spadkowe, które należało do obywateli Polskich, w czasach, kiedy Izrael nie istniał, a które zgodnie z prawem rzymskim (obowiązującym w całym cywilizowanym świecie) przypada państwu, którego obywatelem byli zmarli nieposiadający w kraju krewnych.

    - W celu bezprawnego wyłudzenia pieniędzy Izrael rozpoczął wojnę propagandową wobec Polski pod pretekstem nieistotnej ustawy, która od roku jest konsultowana z Izraelem.

    - Polski nie stać na wypłacenie tak ogromnej kwoty, dlatego, będzie zmuszona oddać swoje mienie, co stworzy Izraelską oligarchę na terenie Polski i może uczynić Polskę drugą Palestyną.

    - Jeśli świat uwierzy, że Polacy byli oprawcą, a nie ofiarą, to świat nie będzie miał nic przeciwko temu, aby Polska poniosłaby karę. Jeśli wyłudzą od ofiar pieniądze, to już od każdego te pieniądze wyłudzą. Respektowania odszkodowania na Polsce ma wymusić USA. Izrael chce także zaangażować w to parlament Europejski.

    - Izrael zapomniał, że Polacy wymieszali się z Żydami i przejęli wszystkie najlepsze ich cechy. Będziemy walczyć o wolność i prawdę do ostatniego.

    - Szkoda, że Izrael postanowił być naszym wrogiem. Jako Przyjaciele moglibyśmy dokonać niesamowitych rzeczy. Tak jak kiedyś.
    pokaż całość

  •  

    Witam ponownie.

    Naszym dzisiejszym tematem jest zgłębienie zjawiska konwersji na chrześcijaństwo i powodów, dla których poganie mogli porzucać dotychczasowe ścieżki życia i przerzucać się na nową religię. Fakt ten jest jedną z większych zagadek w temacie. Jak to się stało, że marginalny ruch założony przez Żydów (pochodzących z, jak pamiętamy, Radomia cesarstwa) w niespełna cztery stulecia stał się oficjalną religią Rzymu?

    Wyjaśnień tego stanu rzeczy mamy wiele: od cudów i boskich interwencji po hipotezy w stylu niesamowitej zdolności adaptacyjnej chrześcijaństwa (Adolf von Harnack), przedstawieniu nowej religii jako siły odnawiającej więdnące życie miejskich wspólnot (Rodney Stark) czy przekaz, dopasowany do ewoluujących potrzeb duchowych (Marcel Simon).

    Zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, rzut oka na statystyki, albo raczej ich symulację. Podaję za „The Early Christian World” pod redakcją Esler’a:

    Rok|Liczba chrześcijan (szacunkowa)|Udział w populacji cesarstwa (szacunkowy)

    40|1000|0,0017%
    50|1400|0,0023%
    100|7,530|0,0126%

    150|40,496|0,07%
    200|217,795|0,36%
    250|1,171,356|1,9%
    300|6,299,832|10,5%
    350|33,882,008|56,6%

    Zapewne wielu z was ciśnie się teraz na usta: ej, jak oni to niby opracowali? Zawsze byłem noga ze statystyki historycznej, ale obiecuję, że jak tylko będę miał chwilkę to zrobię osobny wpis na ten temat. Póki co załóżmy, że wyliczenia te są, pi razy drzwi, poprawne (zresztą nikt nie utrzymuje, że są one dokładnie poprawne, chodzi tylko o rząd wielkości).

    Oczywiście w oczy rzuca się drastyczny skok popularności chrześcijaństwa między 300 a 350 rokiem, podyktowany zapewne konwersją Konstantyna i rodziny cesarskiej. Chrześcijaństwo w kilka lat awansuje z prześladowanej, choć licznej sekty, do rangi religii wyznawanej przez najważniejsze osoby w państwie.

    Konstantynem i tym co po nim zajmiemy się jednak przy innej okazji. Najpierw zastanówmy się jak chrześcijanie doszli do tych 10 procent w przeddzień edyktu mediolańskiego. Zaczniemy od tego, że pokrótce omówimy sobie „habitat”.

    Z zachowanych zabytków piśmiennictwa i źródeł archeologicznych, jak również „antropologizacji” wynika, że chrześcijaństwo szerzyło się głównie w miastach. Nie znaczy to jednak, że proces ten postępował wszędzie tak samo - to wiemy na przykład z rekonstrukcji liczby chrześcijan na podstawie liczby duchownych (znanej ze źródeł).

    I tak wydaje się, że Rzym wpasował się mniej więcej w średnią podawaną w niedorobionej tabelce kilka akapitów wyżej. Z wyliczeń Roberta M. Granta wynika, że w okolicach 250 roku Wieczne Miasto miało około 20k chrześcijan na 700k mieszkańców (czyli 0,028%).

    Nie wszędzie jednak było tak samo. Na przykład palestyńska Gaza wyglądała inaczej - pod koniec czwartego stulecia miasto miało zaledwie 280 chrześcijan i 163 świeżych konwertytów (na 15k mieszkańców). Widzimy więc, że czynników kształtujących prędkość konwersji musiało być dużo i wiele zależało od lokalnych uwarunkowań.

    Wydaje się, że największym wzięciem wczesne chrześcijaństwo cieszyło się w Azji Mniejszej. Badania van der Meera i Mohrmann z 1958 r. wskazują, że do końca pierwszego wieku chrześcijańskie wspólnoty zamieszkiwały 42 miasta cesarstwa. Ponad połowa z nich znajdowała się na terenach współczesnej Turcji.

    Oczywiście wspólnoty owe nie ograniczały się do tego regionu - na linii Zachód-Wschód sięgały od Rzymu do Edessy, a na osi Północ-Południe od macedońskiego Filippi do libijskich Pentapolis. Pod koniec III wieku chrześcijaństwo na dobre sięgnęło półwyspu Iberyjskiego na zachodzie, Brytanii na północy, Iraku na wschodzie i Arabii na południu. Według badań Hinson’a nadal jednak dominowała Azja Mniejsza, wraz z Syrią, Egiptem i Kartaginą.

    Mamy bardzo mało informacji na temat chrześcijaństwa prowincjonalnego. Nawet archeologia niewiele (póki co) może nam tutaj pomóc i z tego też tytułu uważa się, że było to zjawisko marginalne, a sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w czasach Konstantyna. Jedyne co możemy powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa to to, że takie zjawisko istniało.

    Problemem naszych źródeł jest to, że skupiają się niemal całkowicie na świecie grecko-rzymskim (obejmującym także wspomnianą przed chwilą Kartaginę, miasta syryjskiego wybrzeża, północny Egipt i wybrzeża Azji Mniejszej). Z fragmentarycznych źródeł wiemy jednak, że chrześcijaństwo cieszyło się dużym wzięciem także poza tym światem.

    Do końca II wieku istniały już liczne wspólnoty syriackich chrześcijan, które koncentrowały się wokół miast takich jak Nisibis i Edessa. Miały one w przyszłości dużą rolę do odegrania w procesie kształtowania się chrześcijańskiej doktryny i kontrowersji jakie wokół niej narosły.

    Wraz z syriackim chrześcijaństwem rozwijało się „asyryjskie”. Asuristan był bardzo silnym ośrodkiem tej tradycji i z czasem stał się matecznikiem nurtu wschodniosyriackiego. Na taką skalę, że zdaniem Ziółkowskiego w VII wieku była to religia większości mieszkańców tego regionu, mimo prześladowań ze strony Sasanidów.

    Aż korci żeby opisać jeszcze kilka innych kierunków misjonarskich, ale nie o tym mieliśmy tutaj mówić. Zrobię to zatem w następnym odcinku, bo temat jest bardzo ciekawy. Podam też więcej szczegółów do przykładów, które już wymieniłem. Najwyżej seria się trochę rozciągnie, ale to chyba nie problem?

    Przechodzimy zatem do nawróceń i tego co za nimi stało. Wiemy o zastrzeżeniach co do definicji konwersji, wiemy o pogańskiej reakcji na chrześcijaństwo i wiemy, że poganie mogli oczekiwać od swojej religii przede wszystkim skuteczności w załatwianiu spraw doczesnych i opieki nadprzyrodzonych sił.

    Wspomniana opieka miała się przejawiać nie tylko w pomyślnym obrocie spraw życia codziennego, ale także w bardziej spektakularny sposób. I tak dochodzimy do cudów, o które dwa odcinki temu pytał @ja_nie_lubie i które MacMullen czy James uważali za kluczowe przy konwersjach.

    Cuda były bardzo pożądane w tamtych czasach. Ten kto cieszył się reputacją zdolnego do ich czynienia, stawał się szybko popularny. Sam Jezus był początkowo postrzegany przez wielu przede wszystkim jako święty mąż, wędrowny cudotwórca i to stąd mogli brać się jego pierwsi zwolennicy.

    Vermes zauważa, że wiele nowotestamentowych opisów działalności Jezusa bardzo dobrze wpisuje się we wzorzec czegoś co nazywa „charyzmatycznym judaizmem”. Mowa tutaj o judaizmie w szerszym tego słowa ujęciu (niektórzy judaizmem nazywają tylko jego rabiniczną wersję, która kształtowała się mniej więcej w tym samym czasie co chrześcijaństwo).

    Przywołuje przykłady starożytnych proroków, którzy często występowali przeciwko (lub poza nim) skostniałemu systemowi wierzeń, a swój autorytet opierali na rzekomej mocy jaką miał obdarzyć ich Bóg. Pokazuje także postacie bardziej współczesne Jezusowi jak Hanina ben Dosa, Honi czy Jan Chrzciciel.

    Jeśli ufać źródłom (często apokryficznym), to w zasadzie każda konwersja dokonana przez apostołów i ich następców była związana z cudem. Najczęściej z uzdrowieniem, choć zdarzały się dużo bardziej spektakularne. Takie jak na przykład zniszczenie świątyni Artemidy wraz z zamieszkującym ją demonem.

    Fakt, że wiele z tych opisów pochodzi z apokryfów wcale nie przekreśla ich użyteczności. Owszem stawia pod znakiem zapytania historyczność zdarzeń, ale jasno i dobitnie pokazuje, że dla wspólnot, w obrębie których powstały, przyczyna nawrócenia była nierozerwalnie związana z cudami.

    Na tej podstawie możemy przyjąć, że faktycznie, cuda odgrywały sporą, być może decydującą rolę w procesie pozyskiwania konwertytów. Zaraz zaraz, co ty pleciesz?! Trzy odcinki temu pisałeś coś o zasadzie ekonomii myślenia i o tym, że historia, choć nie jest nauką, to zasługuje na pewną dozę zaufania, a teraz każesz nam wierzyć w cuda?

    No nie. To nie tak. To znaczy, owszem, możemy przyjąć, że w tamtych czasach, z sobie tylko znanych powodów, Bóg łaskawiej i hojniej sypał cudami niż teraz. Możemy, w końcu jest to możliwe (co tak naprawdę nie jest możliwe?). Tylko, że to będzie niezgodne ze wspomnianą już zasadą ekonomii myślenia.

    Musielibyśmy założyć, że:

    a) chrześcijański bóg istnieje
    b) lubi czasem zainterweniować w życie ludzi
    c) kiedyś interweniował częściej albo kiedyś ludzie byli bardziej wyczuleni na te interwencje

    Wszystkie te założenia są ok, ale jeśli je przyjmiemy to znaczy, że nie mówimy już o historii tylko o religijnej tradycji. Chcemy chyba jednak pozostać przy historii? Ja bym chciał. Dlatego też przyjmiemy prostsze założenia. Dzięki temu nie opuścimy naszego poletka.

    Zatem: cokolwiek wydarzyło się między nawracającymi a nawracanymi było przez dużą część zainteresowanych uważane za cud i dowód na boską interwencję. To czy faktycznie był to cud pozostaje poza naszym zainteresowaniem. W końcu chcemy znać powody konwersji TAMTYCH ludzi.

    Świat starożytnych był pełen cudów. Dosłownie. Przytaczany już w naszej serii Kelsos pytał na przykład chrześcijan czym się różnią od egipskich handlarzy cudów, którzy są obecni w każdym większym mieście. Wystawali na placach i za opłatą oferowali powodzenie, uroki, uzdrowienie i inne drobne usługi. Skoro była podaż to musiał być popyt.

    Nawróceni musieli wierzyć, że to co się stało jest prawdziwe, jest cudem i stoi za tym Bóg. W przeciwnym razie po prostu by się nie nawrócili. I nie jest tak, że wszyscy ludzie, którzy wówczas żyli, brali opowieści o cudach za dobrą monetę. Wiele osób nie tylko je odrzucało, ale wręcz wyśmiewało.

    Nie było to jednak najczęstsze podejście. Ojciec Historii Kościoła, Euzebiusz podaje przykład Azji Mniejszej w I wieku, mówiąc o „wielu, którzy przyjęli Dobrą Nowinę i siali zbawcze ziarno Królestwa Niebieskiego jak świat szeroki[…] czynili cuda z Bożą pomocą i za pośrednictwem Ducha Świętego”.

    Ludzie nie pozostawali obojętni i „w rezultacie zebrane tłumy, każdy jeden mąż, […] zaczęły żarliwie oddawać cześć Stwórcy Wszechrzeczy”. Podobnie wypowiadał się Święty Paweł, który również upatrywał potwierdzenia prawdziwości chrystusowej nauki w cudach i nadprzyrodzonych mocach, a nie w „uwodzących przekonywaniem” słowach mądrości.

    Przywoływane już Dzieje Jana opowiadają historię apostoła w Efezie, który natrafia na wrogo nastawiony tłum pogan, ale przekonuje ich cudownymi uzdrowieniami i zniszczeniem świątyni Artemidy, którą, jak się okazuje, zamieszkiwał demon.

    Rzekomy demon w świątyni to swoją drogą świetna ilustracja tego, jak wielu chrześcijan widziało różnice między „swoimi”cudami, a tymi czynionymi przez konkurencję. Jan uzdrawia, bo jest medium, przez które działa moc prawdziwego Boga. Kult Artemidy owszem, ma moc, ale jest to moc szatańska.

    Wracając jednak do tych rzekomych wydarzeń to ciężko stwierdzić, czy faktycznie miały one miejsce. To znaczy możemy racjonalizować i szukać informacji o jakimś trzęsieniu ziemi czy spontanicznym pożarze, które mógłby zniszczyć świątynię. Tyle, że to bez sensu i nie jest ważne dla naszego rozumienia tematu. Ważne jest to, że jakaś część ludzi wierzyła w tę historię.

    Przyjmuje się, że Dzieje Jana zostały spisane w drugiej połowie II wieku, a opisywana akcja (niezależnie od tego czy jest prawdziwa czy nie) musiała być umiejscowiona nie później niż w drugiej połowie I wieku. Wynika z tego prosty wniosek: historia ta musiała funkcjonować jako coś wartego uwagi w przekazie ustnym przez co najmniej 50 lat. Gdyby została uznana za całkowitą bzdurę i nie była powszechna - są raczej małe szanse, że doczekała by się spisania i dotrwała do naszych czasów.

    Tego typu opowieści, funkcjonujące w powszechnym obiegu, są regułą. I tak wspominany już Euzebiusz przytacza opowieść o męczennikach z Cezarei, którzy zostali wrzuceni do wody i utonęli. Niedługo potem miastem wstrząsnęło trzęsienie ziemi, a ciała męczenników wypłynęły na plażę. Jeśli wierzyć jego słowom to: „każdy mieszkaniec Cezarei może o tym zaświadczyć”. Nieprzypadkowo używa czasu teraźniejszego i to właśnie trzęsienie łączy z konwersją mieszkańców miasta, którzy „wyznali, że jedynym prawdziwym bogiem jest bóg chrześcijan”.

    Widzimy, że w obydwu przytoczonych tu historiach (i wielu innych, których przytoczyć nie możemy bo nie mamy na to miejsca) cud niekoniecznie był czymś indywidualnym. Potęga Boga jest ukazana jako wielka i przerażająca, co jasno wskazuje, że góruje on nad wszystkimi innymi siłami w świecie.

    Są ku temu dobre powody. Świat jest w końcu miejscem, na którym wyznaje się setki bogów, demonów, aniołów czy innych kosmicznych sił. Skoro na każdym placu stoi Egipcjanin gotowy za drobną opłatą cudownie uzdrowić cię z choroby, nie dołączysz ot tak do podejrzanej sekty, obiecującej w zasadzie to samo.

    Chyba, że przekonasz się, że moc która przez nich działa jest potężniejsza i skuteczniejsza. Zdaniem MacMullena „dowodem” (w sensie: w odczuciu ówczesnych ludzi) na to mogły być egzorcyzmy. Temat ten jest prawie nieruszony przez historyków, tymczasem źródła wczesnochrześcijańskie często o nim wspominają.

    Poruszają go nie tylko apokryfy czy spisane „wieści gminne”, ale także ludzie światli i piśmienni, tacy jak na przykład Justyn, Ireneusz, Tertulian, Cyprian Kartagiński czy Euzebiusz. W każdym z tych przypadków wskazywali oni, że chrześcijanie wypędzali demony nieomal hurtowo.

    Wiele wskazuje na to, że początkowo bardzo powszechna była wiara w to, że każdy chrześcijanin ma moc wypędzania złych duchów. Niedługo jednak pojawiła się grupa „egzorcystów z zawodu”. Widocznie uznano, że jakkolwiek każdy może to robić, to jednak fajnie mieć też specjalistów.

    Egzorcyzmy chrześcijańskie wywodziły się z żydowskiej tradycji religijnej. Jak zauważa Vermes, starożytni Żydzi utożsamiali wiele chorób i dolegliwości (zwłaszcza umysłowych) z opętaniem. Patrząc na apokryfy i rodzącą się hagiografię widać, że wczesne chrześcijaństwo poszło w ślady „starszych braci”, a z egzorcyzmów uczyniło swój znak rozpoznawczy.

    Co ciekawe opisy dość szybko ewoluują i ze „zwykłych” przechodzą w bardziej szczegółowe i dramatyczne. Na ich zakończenie, po ciężkiej walce egzorcysta odbywa niejako triumf nad pokonanym złym duchem, zmuszając go do płaszczenia się, błagania o litość i rozpaczliwych krzyków. Takie historie ukazywały boską potęgę. Bóg jawił się jako ten, który ot tak załatwia inne byty nadprzyrodzone. Obraz bardzo zgodny z chrześcijańską wizją monoteizmu.

    Był to także bardzo istotny przekaz w politeistycznym kontekście, w jakim operowało chrześcijaństwo. Otóż samo przekonanie pogan do wiary w jeszcze jednego boga nie było jakimś wielkim wyzwaniem. W końcu podobne zjawiska zachodziły cały czas mimo, że czasem spotykały się z oporem co tradycyjniejszych członków społeczności. Na pewno nie było to tak wielkim problemem jak przekonanie pogan, że tylko ten bóg jest Bogiem, a reszta to demony czy wręcz zmyślone postacie.

    Takie triumfalno-dominujące przedstawianie chrześcijańskiego Boga na pewno miało swoją rolę we wbijaniu świeżo nawróconym do głów tego, na czym polega chrześcijański teizm w odróżnieniu od pogańskiego. Wszystkie te cuda, od uzdrowień po egzorcyzmy, były powodami, dla których jakaś część ludzi przeszła na chrześcijaństwo.

    Zebrane tłumy, stając w oko w oko z taką potęgą albo branymi za prawdę doniesieniami o niej, zaczynały interesować się szczegółami. To z kolei mogło i często prowadziło do trwałej konwersji. Ten obraz jest tym bardziej wiarygodny, że zgadza się z tym, co wynika z antropologizacji czyli tym, co wiemy o działalności ludzi takich jak Simon Kimbangu czy William Wade Harris.

    Oczywiście nie znaczy to, że wszystkie konwersje były spowodowana wiarą w cuda czy strachem przed ewentualną karą (tego akurat nie jesteśmy w stanie określić). Nie mamy jednak dobrych powodów, żeby nie uważać, że to był jeden z ważniejszych czynników, znacznie zwiększający atrakcyjność chrześcijaństwa w oczach pogan.

    To co? Możemy się rozejść, wszystko jasne?

    No, nie do końca. Pogląd, który omówiliśmy i uznaliśmy za całkiem sensowne wytłumaczenie, nie daje nam bowiem pełnego obrazu (albo raczej pełniejszego). Czy nie ważniejszym tematem do zbadania są indywidualne, wewnętrzne konwersje? Gdyby ograniczyć się tylko do cudów, to poza nawiasem zostają nam wszyscy ludzie, którzy zainteresowali się chrześcijaństwem z innych powodów niż pragnienie nadprzyrodzonej interwencji. I nie chodzi tylko o intelektualistów. Nie trzeba zaraz być filozofem żeby mieć wysublimowane potrzeby religijne.

    Ze źródeł i antropologizacji wiemy, że konwersja była często owocem poszukiwań duchowych i zwieńczeniem procesu wewnętrznej przemiany. Oczywiście źródła są fragmentaryczne, bo niewielu konwertytów spisało swoje przemyślenia, ale to co wiemy wystarczy żeby stwierdzić, że tacy ludzie istnieli.

    Ciekawa jest zwłaszcza owa „antopologizacja”. Współczesne czasy przenikania się kultur dostarczyły badaczom wiele materiału: inwazja „mądrości Wschodu”, konwersje na islam w Europie Zachodniej, pojawienie się tzw. neopogaństwa czy masowy eksport chrześcijaństwa do Afryki i na Daleki Wschód.

    Badający te zjawiska doszli do wniosku, że konwersja to stopniowy proces i wypracowali następujący model (podajemy za Lewis’em Rambo):

    1. Punkt wyjściowy - początkowy model życia danej jednostki
    2. Kryzys tożsamości (model nie odpowiada potrzebom, rodzi się poczucie niekompletności)
    3. Poszukiwanie rozwiązania (celu, sensu, nowej osobowości)
    4. Zainteresowanie jedną z poznanych koncepcji
    5. Długotrwała i wzajemna interakcja ze wspólnotą, która uosabia model życia atrakcyjny dla jednostki
    6. Wybór między starym a nowym
    7. Stopniowe dostosowywanie się do nowego modelu oraz tegoż modelu do siebie

    Jakby tego było mało to wytłumaczenie z cudami jest niekompletne. Przecież to, że ktoś zainteresował się chrześcijaństwem bo zobaczył/usłyszał o niezwykłej mocy Boga, nie czyniło z niego jeszcze chrześcijanina, prawda? Nawet w tym przypadku cud był tylko (i aż) bodźcem, który inicjował proces konwersji.

    To wszystko sprawiło, że historycy uświadomili sobie, że problemu konwersji nie można do końca „cudownie” wytłumaczyć. Pogląd ten nie zniknął z mainstreamu, pojawiła się jednak konieczność szukania dodatkowych wytłumaczeń żeby lepiej zrozumieć ten fenomen.

    Stąd pogląd wyrażany między innymi przez Simon’a czy Finn’a, że klasyczne pogaństwo po prostu się „przeżyło”. Albo raczej warunki w jakich żyli ludzie zmieniły się tak, że dotychczasowe sposoby na zaspokajanie potrzeb duchowych (i innych, które wierzenia/religie pomagają zaspokajać) nie było dłużej możliwe dla znacznej części ludzi.

    Jako symptomy Simon podaje widoczną w pogaństwie ewolucję w stronę henoteizmu, czyli skupianiu czci na jednym bóstwie, uważanym za główne. Nie ma tu jednak mowy o odrzuceniu innych. Widać to świetnie na przykładzie ewolucji kultu Izydy, która z czasem jest opisywana jako ta „której twarz obliczem pospólnym bogów i bogiń wszystkich”.

    Jeszcze lepiej wyraża to Plutarch ze swoim: „Nie ma bogów różnych dla różnych ludów [...] lecz tak jak słońce, księżyc, niebo, ziemia i morze są wspólne dla wszystkich, a przecież różnie się nazywają wśród różnych ludów, tak również jest jeden byt duchowy”.

    Przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje Simon w tym, że pogaństwo rozpaczliwie próbowało pogodzić zlewające się ze sobą nurty pochodzące ze starszych kultów etnicznych. Były one jednak zbyt różne i nawet zaawansowany synkretyzm nie potrafił poskładać ich tak, żeby nadać im spójny sens i dać wspólną tożsamość ich zwolennikom.

    Kolejnym symptomem miały być sukcesy misyjne misteriów wschodnich (i kultów wschodnich w ogóle). To z kolei, Simon interpretuje jako zmianę oczekiwań ludzi wobec religii. Twierdzi, że wielu z nich nie chciało już tylko pośrednictwa w ubijaniu interesów z bogami, ale autentycznego, indywidualnego kontaktu z bóstwem.

    I rzecz nie dotyczyła tylko pospólstwa, które z uwagi na trudy życia mogło szukać pocieszenia. Poetycko (bez cienia szydery) ujął to jeden z największych umysłów epoki, Klaudiusz Ptolemeusz: „Śmiertelnikiem jestem, efemerydą. Gdy jednak choć na chwilę rzucę okiem na nocne niebo, nie na Ziemi stoję; dotykam Stwórcy a moja dusza pije nieśmiertelność”.

    Skupiona na perfekcyjnym rytuale i jakby oderwana od rzeczywistości religia formy przestała wystarczać. Finn idzie dalej i wskazuje na przemiany polityczne, społeczne i ekonomiczne w Cesarstwie, którym towarzyszą niepokoje. Między 96 a 180 rokiem rządziło tylko 5 cesarzy, za to do 283 aż 29. Powiedzmy jeszcze, że większość nie doczekała śmierci ze starości.

    Żyjący wówczas ludzie doświadczają kolejnych uzurpacji, walk, zamachów, inflacji, rosnących podatków, samowoli wojskowych rządów... i tak można by jeszcze długo. To z kolei miało sprawić, że ludzie zaczęli szukać oparcia „na trudne czasy”, ale nie widzieli go już w klasycznych, niedostępnych bogach i szukali gdzie indziej.

    Któż natomiast miał być niby bardziej dostępny niż Jezus? Simon twierdzi, że owa „dostępność” odegrała ważną rolę. Historia Jezusa-człowieka, który umarł, zmartwychwstał i żyje wiecznie, dawała nadzieję adeptom jego nauk na przejście tej samej ścieżki. O powszechności takiego pragniena zaświadczają także kulty misteryjne.

    Wyszydzana przez Kelsosa wiara w cierpiącego (ale ostatecznie zwycięskiego) Jezusa, przemawiała chyba bardziej do żyjących wówczas ludzi niż sterylny, doskonały, Najwyższy Byt. Do tego chrześcijaństwo skupione było na wspomagających się wspólnotach. Było to coś co robiło duże wrażenie nawet na krytykach i oponentach.

    Chrześcijaństwo głosiło też konieczność szanowania i miłowania wszystkich ludzi niezależnie od płci i stanu. Bardzo atrakcyjna idea dla kobiet czy niewolników, ale nie tylko. Badania Bruce’a Maliny nad źródłami jasno pokazują, że chwyt/zarzut pogańskich polemistów o tym, jakoby chrześcijanie targetowali kobiety i tłuszczę nie był prawdziwy (swoją drogą podobne zarzuty padają do dzisiaj).

    Konwertytami byli ludzie z bardzo różnych warstw i grup. Ze źródeł znamy imiona około tysiąca nawróconych w I i II wieku. I tak na przykład: autor Ewangelii Łukasza był lekarzem, Onezym zbiegłym niewolnikiem, Korneliusz centurionem, Klemens rzymski urzędnikiem, Justyn Męczennik filozofem, a Perpetua i Vibius patrycjuszami z Kartaginy.

    Żeby nikt nie zrozumiał opacznie - nie chodzi o to, że wspólnoty chrześcijańskie, to były loże masońskie, złożone z bogatych, wykształconych i wpływowych. Na pewno większość należała do niższych stanów, ale generalnie był w nich cały przekrój społeczeństwa. Najlepszym tego dowodem są wzmianki o senatorach i ekwitach, którzy tracili tytuły i majątki w czasach prześladowań Decjusza i Waleriana.

    Keith Hopkins twierdzi nawet, że wśród chrześcijan od samego niemal początku można było znaleźć ludzi z górnych 2 procent. Ten sam autor opisuje również jak wyglądała mobilność społeczna w tamtych czasach i wskazuje, że wiele rodzin wychodziło z nizin na wyżyny. Nie był to jednak szybki i łatwy proces - badacze wskazują, że średnio zajmowało to trzy pokolenia.

    No dobra. Obraz który mamy jest daleki od idealnego, ale z tymi źródłami, które są dostępne naprawdę nie można wybrzydzać. Ciężko dodać coś o konwersjach przed Konstantynem (do tego co za jego panowania i po nim niedługo dojdziemy) bez wchodzenia w szczegóły, studiowanie indywidualnych przypadków i mnożenie przypuszczeń. Ostatecznej odpowiedzi na to pytanie o tak dużą popularność chrześcijaństwa nie poznamy nigdy.

    W tym odcinku skupiliśmy się na świecie grecko-rzymskim, ale to tylko część historii jaką chcielibyśmy sobie opowiedzieć. W następnej części poznamy kilka faktów na temat rozwoju wczesnego chrześcijaństwa w bardziej egzotycznych miejscach. Wydaje mi się, że jest to o tyle ciekawe, że prawie w ogóle się o tym nie mówi.

    PS. Mam nadzieję, że nie ma miliarda błędów. Wielkie dzięki za pomoc dla @robson7 . W razie jakby jednak były (jakiekolwiek) proszę o zgłaszanie

    #gruparatowaniapoziomu #chrzescijanstwo #katolicyzm #niedoszlahistoria #historia #4konserwy #neuropa #ateizm #zainteresowania #neoreakcja #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne

    Malunek z III wieku przedstawiający obrzęd chrztu
    pokaż całość

  •  

    HELIOGABAL TRANSSEKSUALISTĄ

    Cesarz Heliogabal słynął ze swoich transseksualno-orgiastycznych zachowań. Na przykład chciał poddać się operacji zmiany płci, która była niewykonalna w tamtych czasach.

    Ostatecznie odwiedziono go od tego pomysłu, który zakończyłby się z pewnością jego śmiercią.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/heliogabal-transseksualista/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    Serce na wierzchu

    Blogi naukowe nie mają lekko - albo szybko stają się nie naukowe a sensacjonistyczne albo pies z kulawą nogą nie interesuje się treściami bo są za bardzo niszowe. Dlatego warto wspomóc patologów na klatce. Solidna wiedza i odpowiednia dawka obrzydliwości jakie serwuje nam nasza własna fizjologia, anatomia i genetyka. Dlatego przeczytajcie i kopnijcie pls - bo to rzadki przypadek bloga naukowego, gdzie autorka bezkompromisowo pisze o tematach, które niekoniecznie się wiralizują.

    Tym razem o szczególnym rodzaju wad rozwojowych, które powodują, że serce rozwija się na zewnątrz klatki piersiowej. Oczywiście obrzydliwe zdjęcia - nawet jak na patologów wyjątkowo. Cóż - takie jest życie i nie ma tego co zamiatać pod dywan.

    #nauka #liganauki #gruparatowaniapoziomu #obrzydliwewykop #ciekawostki #nsfw #mikroreklama

    Rys: Czasami wadę udaje się skorygować. Niestety to raczej wyjątek niż zasada.
    pokaż całość

  •  

    Wracamy na Śląsk! W tym odcinku odwiedzamy Zamek Tarnowice Stare - doskonały przykład na to, jak można przywrócić do życia zapomniane i zrujnowane miejsce, tworząc coś naprawdę niezwykłego i wyjątkowego. Nie zapomnijcie tu zajrzeć, będąc w okolicy Tarnowskich Gór :)

    Zasubskrybuj nasz kanał na yt:
    https://www.youtube.com/c/MagiczneMiejsca?sub_confirmation=1

    Dołącz do nas na fb:
    https://www.facebook.com/MagiczneMiejscaYT/

    #podroze #turystyka #geografia #podrozujzwykopem #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #zamki #zamkiboners #slask #tarnowskiegory #katowice #gliwice #magicznemiejsca
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Krótka notka o tym, że Malutka nie jest równa Malutkiej.

    Powszechnie znanym faktem jest to, że drugim eksploatowanym w naszej armii ppk jest 9M14 Malutka. Jednak uważa się też, że wszystkie używane w naszej armii Malutkie są manualnie naprowadzane.

    A to jest nieprawda.

    Manualnie naprowadzane 9M14 (a dokładnie 9M14M) są używane w jednostkach zmechanizowanych jako uzbrojenie bojowych wozów piechoty BWP-1. Natomiast 14 Dywizjon Artylerii Przeciwpancernej używa 9M14P i 9M14P1, które wbrew powszechnemu mniemaniu są naprowadzane półautomatycznie (a co za tym idzie - ich teoretyczna celność w porównaniu do 9M14M jest większa).

    Na zdjęciu jest właśnie pokazany 9P133, wystrzeliwujący ppk 9M14P / 9M14P1.

    #gruparatowaniapoziomu #wojskopolskie #wojsko #militaria #militaryboners #ciekawostki #namierzamyppk
    pokaż całość

  •  

    @djtartini1: #historia #gruparatowaniapoziomu #przedwojennapolska #design Meble biurowe projektu Henryka Szlagórskiego, druga połowa lat 30-stych.
    Zdjęcie ze strony: Warszawski Modernizm 1905 - 1939

  •  

    Ping-pong i jugosłowiańskie sukienki - jak przez 20 lat Chiny i USA szukały kontaktu

    pokaż spoiler Fot: zawodnicy amerykańskiej reprezentacji pingpongowej na Wielkim Murze, Chiny, kwiecień 1971 roku


    Pierwszym oficjalnym reprezentantem USA na ziemiach komunistycznych Chin był nastoletni hippis. Ale zanim to się stało, Amerykanie szukali Chińczyków w Warszawie... na pokazie jugosłowiańskiej mody.

    Jest rok 1949. W Pekinie towarzysz Mao Zedong ogłasza powstanie nowego raju na ziemi – Chińskiej Republiki Ludowej

    Stare władze Chin, wspierane przez zachód i dysponujące miejscem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ ewakuują się na skalisty Tajwan. Siedzą tam do dziś, ciągle oficjalnie deklarując, że stolica tego kraju leży w kontynentalnym Nankinie. Tymczasem nowy twór jest przyjaźnie witany przez braterskie kraje demokracji ludowej, w tym Polskę. Jak się miało okazać – przyjaźń ta trwała tylko do czasu.

    Jednocześnie przez kolejne sześć lat nowe państwo nie nawiązało absolutnie żadnych kontaktów z USA

    W 1955 roku za pośrednictwem Rządu PRL w Pałacyku Myślewickim w warszawskich Łazienkach odbywają się pierwsze rozmowy między ambasadorami, które trwają, z przerwami, przez kilkanaście lat. Nie były one nazbyt owocne, a najciekawsza jest chyba ich atmosfera. Wiele komunikatów pisano na kartkach albo gestykulowano, bo nie ulega wątpliwości iż polskie i sowieckie służby chciały na tej gościnności sporo zyskać i cały budynek był jednym wielkim gabinetem podsłuchowym.

    W połowie lat 60-tych nawet ta wątła nitka się urywa

    Towarzysz Mao, jak na komunistę przystało zaczyna kolejną rewolucję (przy okazji, jak na komunistę przystało, dokłada kolejne kilkadziesiąt milionów trupów na swoje sumienie) i wycofuje wszystkich dyplomatów, poza ambasadorem w Egipcie. Wydawać by się mogło, że sytuacja jest w totalnej rozsypce, ale od kilku lat widać już było sygnały, które musiały wepchnąć Chiny i USA w ramiona: towarzyszom w Moskwie bardzo nie w smak było pomyśleć, że to ktoś inny mógłby być liderem światowej rewolucji.

    Zaostrzenie stosunków sowiecko-chińskich sprawiło, że i Chińczycy i Amerykanie szukali wzajemnego porozumienia, choć wyglądało to trochę jak podchody psa do jeża.

    Ostatecznie, w grudniu 1969 roku Ambasador USA w Polsce, Walter Stoessel dostał od prezydenta Nixona jasną instrukcję: znaleźć chińskich dyplomatów, przywitać się z nimi i powiedzieć, że Waszyngton chce poważnej rozmowy. Doszło do tego, z braku innej okazji, podczas pokazu mody jugosłowiańskiej w Pałacu Kultury i wymagało od Stoessela niezłej gibkości, bo Chińczyk wyraźnie przed nim uciekał. Przyparty do muru zgodził się jednak przekazać wiadomość do Pekinu. Kontakty znowu zostały nawiązane – łącznie w Warszawie odbyło się kolejnych kilka chińsko-amerykańskich spotkań.

    I co prawda rozmowy w Warszawie niedługo zostały zerwane, jednak ziarno zostało zasianev

    Po kolejnych rozmowach prowadzonych w Pakistanie udało się wynegocjować tajną wizytę doradcy amerykańskiego Prezydenta – Henry'ego Kissingera w Pekinie. Ale to było w lipcu 1971. W kwietniu wydarzyło się coś, co bardzo pomogło ocieplić relacje i zostało w obu krajach odczytane jako gest dobrej woli.

    Podczas odbywającego się w Japonii turnieju ping-ponga jeden z amerykańskich sportowców – Glenn Cowan spóźnił się na autobus.

    A że akurat na sali był zawodnik chiński – Zhuang Zedong, postanowili rozegrać między sobą mały sparing. Przy okazji porozmawiali chwilę, a Chińczyk wręczył Amerykaninowi drobny upominek, jedwabny szalik z wizerunkiem chińskich gór. Nie mając nic w zamian („miałem w torbie tylko grzebień – nie dam mu przecież grzebienia” - wspominał), Cowan postanowił następnego dnia odwdzięczyć się koszulką. Widok Chińczyka i Amerykanina rozmawiających ze sobą wzbudził zainteresowanie dziennikarzy, którzy zapytali się zawodnika z USA, czy chciałby odwiedzić Chiny. Odpowiedział, że jak najbardziej, a Chińczycy poinformowali o tej chęci władze. Które się na tą wizytę zgodziły.

    Po 22 latach przerwy doszło do pierwszej oficjalnej amerykańskiej wizyty w kontynentalnych Chinach

    Był to również pierwszy oficjalny (rozmowy w Polsce czy Pakistanie były zakulisowe) kontakt obu krajów w ogóle. Przez ten czas do Chin przybywali dosłownie pojedynczy Amerykanie, głównie sympatyzujący z reżymem komuniści. Jednym z nich był dziennikarz Edgar Snow, którego Mao Zedong posadził obok siebie na trybunie honorowej podczas defilady – był to gest sympatii wobec USA, którego Ameryka nie zauważyła. Wizytę pingpongistów zauważyć już musiała.

    Amerykanie spędzili w Chinach kilka dni

    Grali oczywiście w pingponga i zwiedzali kraj, a ich zdjęcie z wizyty na Wielkim Murze (pic rel) obiegło świat i znalazło się na okładce tygodnika Time. Była to doprawdy kuriozalna grupa „dyplomatów”. Jeżeli chodzi o poziom sportowy to amerykańska kadra wypadała mniej więcej jak obecnie polscy olimpijczycy i nie mam tu bynajmniej skoczków narciarskich na myśli. Sam Cowan miał 19 lat, był hippisem, jego kolegą z kadry był m.in nauczyciel z liceum, a w reprezentacji damskiej były jeszcze młodsze od niego dziewczyny.

    Cała wizyta wyglądała zresztą jak jakiś surrealistyczny film

    Stare propagandowe i chińsko-języczne plakaty o „amerykańskich psach” wyłaniały się zza angielskich napisów o przyjaźni i szacunku. Garstka kiepskich sportowców, ubranych w ubrania hippisów przyjęta była przez premiera Zhou Enlai z ceremoniałem godnym prezydenta, a to wszystko przy dźwiękach wszechobecnej muzyki wojskowej granej z głośników i nieliczonej ilości portretów towarzysza Mao.

    Jak wspomniałem, kilka miesięcy później do Chin z tajną misją udał się Kissinger

    Ta wizyta wypadła mniej sympatycznie – Kissinger wspomina, że hotel, w którym mieszkał był pełen antyamerykańskich treści - ale za to bardziej konkretnie. Jesienią 1971 roku Chińska Republika Ludowa objęła kosztem Tajwanu miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a w rok później Chiny odwiedził sam Prezydent Nixon. Oficjalne ustanowienie stosunków dyplomatycznych między krajami miało miejsce w 1979 roku.

    Dziś dyplomacja pingpongowa wróciła na języki za sprawą Koreańczyków

    Reprezentacje Południa i Północy szły na igrzyskach pod jedną flagą, a wydarzenie stało się pretekstem do spotkania siostry Kim Dzong Una z prezydentem Korei Południowej. Natomiast tamta, historyczna wizyta amerykańskich sportowców przeszła do legendy, była na setki sposobów upamiętniana i jest stałym motywem pojawiającym się w amerykańskich mediach w kontekście relacji z Chinami. Ale warto też pamiętać, że przez 22 lata jedyna nitka kontaktu między dwoma mocarstwami wiodła przez przytulny Pałacyk w warszawskich Łazienkach. Wychodząc z tamtych rozmów dyplomaci widzieli budynek, w którym lata wcześniej polscy oficerowie zawiązali spisek przeciw carowi, owocujący wybuchem Powstania Listopadowego. Tamten spisek się nie udał.... z tym czerwoni następcy cara musieli liczyć się już bardziej.

    Bibliografia:
    H. Kissinger – Dyplomacja
    E. Andrews, history.com - How Ping-Pong Diplomacy Thawed the Cold War
    Y. Komine - Secrecy in US Foreign Policy: Nixon, Kissinger and the Rapprochement with China

    Obserwuj: #filozofiadlajanuszy Polub: na Facebooku Wesprzyj: finansowo

    #zainteresowania #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #historia #ciekawostkihistoryczne #historiajednejfotografii #usa #chiny #azja #swiat #zimnawojna #sport
    pokaż całość

  •  

    XVI wieczny manuskrypt o modzie w czasach renesansu.

    "University of Cambridge historian Dr. Ulinka Rublack, author of the excellent Dressing Up: Cultural Identity in Renaissance Europe, and Maria Hayward have published a unique 16th century manuscript documenting one German accountant’s daring and elegant forays into personal style. The Klaidungsbüchlein, or “book of clothes,” is the ancestor of every fashion blog, Instagram and Tumblr and it slays them all."

    Artykuł

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #modameska #europa #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Okno (185.4 cm x 130.3 cm, waga: 353 kg) wyrzeźbione w czerwonym piaskowcu, Indie XVI wiek

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #artefaktnadzis #sztuka #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Piechota 1 Dywizji Pancernej na stanowiskach podczas ćwiczeń, Anglia 1944. Para snajperska - strzelec wyborowy z karabinem Lee Enfield wyposażonym w celownik optyczny i obserwator z lunetą - na zamaskowanym stanowisku.

    NAC

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    RMS Olympic w suchym doku, Anglia 1911. Statek nawet staranował U-Boota U-103 w swoje karierze.

    "„Olympic” został zbudowany w stoczni Harland and Wolff w Belfaście w Irlandii Północnej, zwodowany 20 października 1910 roku. Był pierwszym z trzech liniowców typu Olympic, które White Star Line zamówiła w irlandzkiej stoczni jako odpowiedź na największe, najszybsze i najbardziej luksusowe statki świata linii Cunard – „Mauretanię” i „Lusitanię”. Tonaż nowego statku White Star Line wynosił 45 324 ton, kadłub mierzył 269 metrów długości, a parowe maszyny zdolne były do rozpędzenia tej jednostki do prędkości ponad 22 węzłów."

    Wiki
    Artykuł

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #statki #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 44.jpg

  •  

    Phineas Gage ze stalowym prętem, który przebił na wylot jego czaszkę, wypadek wydarzył się w 1848 roku, a Phineas został nawet z nim pochowany

    "13 września 1848 roku Phineas Gage pracował jako kierownik przy budowie toru kolejowego w pobliżu miasteczka Cavendish w stanie Vermont w USA. Jednym z rutynowych zadań na budowie było przygotowywanie ładunków wybuchowych w wydrążonych wcześniej otworach w przeznaczonej do usunięcia ścianie skalnej. Proces sprowadzał się do napełnienia otworu prochem strzelniczym, instalowanie spłonki, a potem zamknięcie otworu przez wypełnienie go piaskiem i ubicie całości stalowym prętem. Przy jednym z otworów Gage zamyślił się na chwilę i zapomniał o nasypaniu warstwy piasku przed ubiciem zawartości otworu, przez co - prawdopodobnie pod wpływem uderzenia lub iskry wytworzonej przy kontakcie metalu ze skałą - doszło do eksplozji ładunku

    Znajdujący się w otworze pręt o długości 1 metra, średnicy ponad 3 cm i wadze 6 kilogramów został wystrzelony w górę, uderzył Gage′a w twarz pod lewym łukiem jarzmowym, przebił mózg uszkadzając korę i substancję białą, po czym opuścił czaszkę górą i poszybował blisko 30 metrów dalej, gdzie został odnaleziony. Przedmiotem kontrowersji jest to, czy uszkodzeniu uległy oba płaty czołowe mózgu, czy tylko płat lewy, ale niezależnie od tego, zaskakujące było, iż Gage odzyskał po kilku minutach świadomość, był w stanie mówić i przetrwał 45-minutową drogę do wynajmowanego domu

    Lekarz, który przybył na miejsce wypadku stwierdził, że poszkodowany miał regularny puls 60 na minutę, a źrenica lewego oka reagowała na światło, co świadczyło o tym, że utrata krwi była niewielka i nie uszkodzono nerwu wzrokowego. Po stosunkowo krótkiej rekonwalescencji, Gage powrócił do pracy.

    Według doktora Johna Martyna Harlowa, który opiekował się poszkodowanym, po wypadku doszło do istotnych zmian w osobowości Phineasa: stał się on ponoć porywczy, wulgarny, i niezdolny do konsekwentnego dążenia do celów - podczas kiedy wcześniej miał być osobą pracowitą i zrównoważoną. Po wypadku Gage stracił pracę i borykał się z kłopotami ze zdrowiem. W 1850, podróżował przez rok jako obwoźna atrakcja z P.T. Barnumem z Nowego Jorku; później zdobył na chwilę pracę asystenta w New Hampshire, by następnie przez siedem lat pracować jako kierowca dyliżansu w Chile, na trasie Valparaiso–Santiago. Na krótko przed śmiercią, w 1859, powrócił do rodzinnego San Francisco, gdzie mieszkał z matką i pracował na farmie.

    Współcześnie, niektórzy badacze uważają, że relacje dotyczące długofalowych skutków tego urazu mogły być przesadzone. W swojej książce An Odd Kind of Fame: Stories of Phineas Gage, australijski psycholog Malcolm Macmillan odnotowuje, że bardzo niewiele było wiadomo na temat zachowania i osobowości Gage'a przed wypadkiem, i że publikowane za życia poszkodowanego informacje w prasie wskazywały na dużo mniejsze zmiany, niż te, które wynikają z prac wydanych po jego śmierci. Pierwsze opracowanie Harlowa opublikowane w roku 1848 nie wskazywało na tak dramatyczny, negatywny efekt, jaki wypadek miałby mieć na osobowość Phineasa; również wydany dwa lata później raport Henry’ego Bigelowa, profesora chirurgii z Uniwersytetu Harvarda, informował, że ofiara była w pełni władz umysłowych. Dopiero po śmierci Gage'a, w 1868, Bigelow wprowadził do swojej pracy daleko idące zmiany, które dziś stanowią materiał podręcznikowy - pisząc między innymi, że Gage popadł w alkoholizm i był wyjątkowo skłonny do publicznego demonstrowania swej rany - o czym nie wspominał nigdy Harlow."

    Wiki

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #usa #medycyna #historiajednejfotografii #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: pret.jpg

  •  

    Gliniana tabliczka z pismem piktograficznym, Sumer (miasto Uruk) 3100 - 2900 rok przed naszą erą.

    Tabliczka najprawdopodobniej opisuje dystrybucję jęczmienia (piwo, pasza dla zwierząt, pieniędzy nie zobaczymy aż do VII wieku przed naszą erą - przy obecnym stanie wiedzy) przez świątynie/kapłana. Pieczęć (gwarantowała autentyczność) się nie zachowała, ale miała prezentować "dobrego pasterza" albo "kapłana-króla" - mężczyznę przechadzającego się po bagnie gdzie rośnie trzcina (rylce do pisania) z dwoma psami na smyczy (lewa dolny róg, możecie zobaczyć zakręcony ogon psa i trzcinę). Ta tabliczka nie przedstawia pisma klinowego, ale jego starszą "wersję" zwaną pismem piktograficznym. Minie kilkaset lat zanim język wyewoluuje w bardziej wyrafinowaną formę.

    "The seal impression depicts a male figure guiding two dogs on a leash and hunting or herding boars in a reed marsh. He is the so-called priest-king, a male figure who can be identified by his dress and pose. Here he appears in his role as the good shepherd who protects flocks from wild predators."

    "Początkowe stadium rozwoju pisma. W piśmie piktograficznym każdy rysunek (piktograf) oznaczał dane pojęcie (np. schematyczny rysunek głowy oznaczał głowę). Pismo piktograficzne jest pismem semantycznym, znaczeniowym, tj. nie występuje w nim fonetyzm, a symbol nie oznacza dźwięku mowy, jak w piśmie fonetycznym. Pismo piktograficzne różni się jednak od obrazu tym, że przedstawia zdarzenie lub pewną sytuację, a nie wyobrażenie o nich, czyli nie oddziałuje na wyobraźnię odbiorcy. Piktografami posługiwali się prehistoryczne ludy basenu Morza Śródziemnego, niektóre ludy Afryki Środkowej, Ameryki Północnej i Australii.

    Muzeum
    Wiki

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #artefaktnadzis #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Historia dowodzi, że Niemcy i Polacy pakują się w konflikty nawet w dziedzinach z pozoru typowo pokojowych… Mówiąc o wojnie mamy zwykle na myśli konflikt militarny, religijny, gospodarczy, informacyjny, psychologiczny, cybernetyczny, lub też po prostu hybrydowy. Sąsiedzka zażyłość Niemiec i Polski pokazuje tymczasem, że można pójść jeszcze dalej! Zachęcam do zapoznania się z historią prawdopodobnie jedynego takiego konfliktu w dziejach światowej turystyki! Miał on miejsce w czterech pierwszych dekadach XX wieku a do historii przeszedł pod nazwą "wojny na pędzle".

    Link do znaleziska: Polsko-niemiecka "wojna na pędzle" - konflikt, jakiego świat nie widział

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach. Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski).

    Dodatkowe tagi: #turystyka, #podroze, #beskidy, #geografia, #podrozujzwykopem, #gruparatowaniapoziomu, #ciekawostki, #ciekawostkihistoryczne, #iiwojnaswiatowa, #polska, #niemcy, trochę też #iirp i #prl.
    pokaż całość

    źródło: PTTvsBV.jpg

  •  

    RZYMSKIE TARANY, CZYLI BIUROKRACJA BEZ GRANIC

    Badacze od lat poszukują reliktów wojen punickich. Bardzo pomocna jest w tym archeologia podwodna. Od lat eksplorowane jest dno morza u wybrzeży Sycylii, w rejonie Wysp Egejskich (obecnie Wyspy Egadzkie, lub po prostu Egady), gdzie 10 marca 241 r. p.n.e., podczas pierwszej wojny punickiej miała miejsce bitwa pomiędzy flotą Kartaginy, a flotą rzymską. W toku prac udało się odkryć i wydobyć liczne tarany (rostrum), niegdyś groźnie osadzone na dziobach rzymskich i kartagińskich okrętów wojennych. Jako że zostały odlane z brązu, tarany nie uległy korozji i zachowały się w wyśmienitym stanie.

    (więcej w nowym artykule)

    https://www.wykop.pl/link/4177545/rzymskie-tarany-czyli-biurokracja-bez-granic/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym
    pokaż całość

    źródło: taran.jpg

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, obchodzono Caristia, święto które było ceremonią kończącą Parentalia ku czci zmarłych przodków. W tym czasie rodziny spotykały się na wspólnej uczcie. Domownicy ofiarowywali pożywienie oraz kadzidła larom, duszom zmarłych strzegących domu. Święto to było dniem pojednania, a wszelkie spory miały zostać odłożone na bok. Poeta Owidiusz zauważał ironicznie, że można to było osiągnąć jedynie poprzez wykluczenie tych członków rodziny, którzy sprawiali najwięcej kłopotów. Święto znane jest także jako Cara Cognatio.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ

    Mors omnia iura solvit
    - Śmierć znosi wszystkie prawa
    - opis: paremia prawnicza

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/sentencje-lacinskie/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

  •  

    MAŁE RZYMSKIE POPIERSIE DZIECKA

    Małe rzymskie popiersie dziecka. Obiekt znajduje się w muzeum na zamku w Colchester (zbudowanym na fundamentach świątyni Klaudiusza). Miasto to w czasach rzymskich nazywało się Camulodunum lub Colonia Claudia Victricensis.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/male-rzymskie-popiersie-dziecka/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    KONKURS: WIEKI BEZWSTYDU

    Do wygrania 5 egzemplarzy książki „Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności”, pozycji która zabiera czytelników w fascynującą wędrówkę przez świat antyku. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?

    Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 7 marca 2018 r.:

    + napisać ciekawostkę dotyczącą świata antycznych Rzymian. Pięć najciekawszych tekstów zostanie nagrodzonych książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.

    Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie przy użyciu formularza na stronie.

    Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem

    + 5 egzemplarzy książki "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka w starożytności" autorstwa Adama Węgłowskiego

    Fundatorem nagród jest Wydawnictwo ZNAK -> https://www.znak.com.pl/

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/konkurs/wieki-bezwstydu/

    #konkurs #ksiazki #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym
    pokaż całość

    źródło: naga_prawda.jpg

  •  

    KONKURS: TERRORYŚCI ZNAD TYBRU

    Do wygrania 2 egzemplarze książki „Terroryści znad Tybru. Akty przemocy publicznej i zamachy w starożytnym Rzymie”, pozycji która przedstawia przypadki terroryzmu w świecie antycznego Rzymu. Książka jest nagrodą w konkursie, którego organizatorem jest IMPERIUM ROMANUM. Co trzeba zrobić, aby móc się cieszyć z nagrody?

    Aby wziąć udział w konkursie, należy w terminie do 7 marca 2018 r.:

    + napisać ciekawostkę dotyczącą świata antycznych Rzymian. Dwa najciekawsze teksty zostaną nagrodzone książkami, a ich prace zostaną opublikowane na stronie IMPERIUM ROMANUM.

    Teksty, wraz z imieniem, nazwiskiem i adresem zamieszkania uczestnika (przesłane dane zostaną wykorzystane jedynie w wypadku wygranej w konkursie – przekażę je wtedy sponsorowi, by mógł przesłać nagrody, a same imiona i nazwiska zwycięzców opublikuję), należy wysłać zgłoszenie przy użyciu formularza na stronie.

    Wśród uczestników, którzy nadeślą najciekawsze prace, wybrane zostaną zgodnie z regulaminem

    + 2 egzemplarze książki "Terroryści znad Tybru. Akty przemocy publicznej i zamachy w starożytnym Rzymie" autorstwa Stanisław Stabryła

    Fundatorem nagród jest Wydawnictwo ASPRA -> http://www.aspra.pl/

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/konkurs/terrorysci-znad-tybru/

    #ksiazki #konkurs #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym
    pokaż całość

    źródło: ksiazka721b.jpg

  •  

    NIEWOLNIK JAK ZWIERZĘ

    Niewolnik w czasach antycznych to człowiek pojmany, uważany za zwierzę, które się utrzymuje przy życiu, ponieważ przynosi korzyść właścicielowi. Przydzielone mu nakłady żywieniowe zwracają się wraz z wykorzystaniem energii i pracy niewolnika.

    On i jego praca stanowili taką samą własność jak inne części majątku: ziemia, dom, bydło czy narzędzia. Był w pewnym sensie także członkiem familii. Zdarzało się, że niewolnik otrzymywał pozycję człowieka wolnego, jak np. Tyron, który był doradcą Cycerona.

    Niewolnicy greccy posiadali szczególne pozycje w domach nobilów rzymskich, gdzie wykorzystywani byli głównie, jako nauczyciele i osiągali wysokie wpływy i prestiż.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/niewolnik-jak-zwierze/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    Która cześć Ojca Chrzestnego uważacie za najlepszą? Ja najbardziej lubię drugą część za ten niepowtarzalny klimat Nowego Jorku na początku poprzedniego wieku i nieśmiertelną kreacje Roberta De Niro

    pokaż spoiler #film #gruparatowaniapoziomu #heheszki

  •  

    Tirpitz był pancernikiem Kriegsmarine oraz siostrzanym okrętem pancernika Bismarck, nazwanym na cześć Wielkiego Admirała Alfreda von Tirpitza. Stępkę pod budowę okrętu położono w listopadzie 1936 roku, zaś gotowy okręt zwodowany został 1 kwietnia 1939 roku w stoczni w Wilhelmshaven.
    Tirpitz, obok Bismarcka, był największym okrętem Kriegsmarine. W pełni załadowany wypierał aż 52 tysiące ton wody. Główne uzbrojenie artyleryjskie stanowiło 8 dział kalibru 380 mm rozmieszczonych w czterech wieżach - dwóch dziobowych i dwóch rufowych. Poza nimi, okręt wyposażony był również w 12 dział artylerii pomocniczej kal. 150 mm, 16 dział przeciwlotniczych kal. 105 mm, 16 działek przeciwlotniczych kal 37 mm i 12 działek przeciwlotniczych kal. 20 mm.
    Początkowo Tirpitz nie brał udziału w działaniach wojennych - odbywał rejsy próbne po Bałtyku. Po zatopieniu Bismarcka w maju 1941 Hitler zdecydował o przebazowaniu dużych okrętów z portów w okupowanej Francji do silnie strzeżonych portów w Norwegii. Już w listopadzie 1941 roku w ramach operacji Cerberus udało się przebazować z Brestu do portów norweskich krążowniki Prinz Eugen, Gneisenau i Scharnhorst - aczkolwiek Gneisenau już nigdy nie wypłynął w morze.
    Sam Tirpitz przybył do norweskiego portu Trondheim w styczniu roku 1942, po zakończeniu rejsów próbnych.

    Oczywistym było, iż Anglicy nie pozwolą pancernikowi na swobodne operowanie po Morzu Północnym, zwłaszcza, iż już wtedy rozpoczęto wysyłanie konwojów z zaopatrzeniem do Murmańska. Pierwszy cios nie spadł jednak na sam pancernik, lecz na dok remontowy w St. Nazaire. 28 marca 1942 roku w stronę bazy wyruszyły z Plymouth - niszczyciel HMS Campbeltown (do którego załadowano 24 bomby głębinowe z zapalnikami czasowymi), kanonierka MBG-34, ścigacz torpedowy MTB-74 oraz dwa inne okręty, na których znalazło się 611 komandosów i 16 motorówek. Plan był zabójczo prosty - korzystając z zaskoczenia obrońców Campbeltown miał wbić się we wrota doku remontowego, podczas gdy komandosi mieli zniszczyć instalacje portowe i wprowadzić jak najwięcej zamieszania (oryginalnie okrętem-taranem miał być niszczyciel ORP Burza, jednak Kierownictwo Marynarki Wojennej nie zgodziło się na to). Plan powiódł się - mimo silnego ognia Niemców Campbeltown wbił się we wrota doku, zaś komandosi przystąpili do akcji. Łącznie zginęło 144 żołnierzy brytyjskich, zaś o 10:00 rano 29 marca zadziałały zapalniki zegarowe - dok został kompletnie zniszczony (do tego zginęło kilkudziesięciu niemieckich oficerów, którzy weszli na pokład Campbeltowna by ocenić straty).

    Sam Tirpitz zaś wciąż znajdował się w Norwegii, gdzie trzymał w szachu dowództwo Royal Navy. Koronnym przykładem strachu Anglików przed kolosem stał się los konwoju PQ-17 - na wieść o wyjściu Tirpitza z portu dowodzący eskortą admirał Dudley Pound wydał 4 lipca 1942 rozkaz rozformowania konwoju. Była to brzemienna w skutkach decyzja - osamotnione frachtowce zdziesiątkowały U-Booty i bombowce Luftwaffe. Do Murmańska z 36 statków dopłynęło jedynie 11. A Tirpitz? Po krótkim rejsie zawrócił do portu (podobno został trafiony torpedą wystrzeloną z radzieckiego okrętu podwodnego K-21, aczkolwiek Niemcy nie potwierdzili tego).
    Po tragedii PQ-17 Anglicy wciąż nie wiedzieli, jak dotrzeć do pancernika. W październiku 1942 roku nie powiodła się misja z użyciem żywych torped typu Chariot- zerwały się podczas sztormu z holu kutra je przewożącego. Załoga kutra i angielscy komandosi zmuszeni zostali do ucieczki do Szwecji - w trakcie przekraczania granicy doszło do wymiany ognia z niemieckim patrolem, w której ranny został jeden z komandosów. Został on później schwytany przez Gestapo a następnie rozstrzelany jako szpieg.

    Jednakże w 1943 pojawiła się opcja dotarcia do kolosa - miniaturowe okręty podwodne typu X. Były to małe jednostki, zabierające na pokład 3 członków załogi i zdolne do przenoszenia dwóch dwutonowych min morskich.

    11 września 1943 rozpoczęła się operacja Source. Udział w niej brało 5 okrętów typu X holowanych przez pełnowymiarowe okręty podwodne . Ich celem było zatopienie trzech dużych okrętów nawodnych - Tirpitza (odpowiedzialne za to miały być okręty X-5, X-6 i X-7), Lützowa (X-8) i Scharnhorsta (X-9 i X-10) Jednakże już w trakcie rejsu z Wielkiej Brytanii pojawiły się problemy - na okręcie X-8 doszło do awarii zbiorników balastowych, przez co załoga musiała odrzucić miny. Ich przedwczesne eksplozje uszkodziły właz okrętu. Załoga musiała porzucić go i przejść na swój "holownik". Mniej szczęścia miała załoga X-9 - przy jednym z wynurzeń załoga okrętu Syrtis zauważyła zerwany hol. Przypuszcza się, że zerwał się podczas zanurzenia, co doprowadziło do utraty stabilności na skutek wstrząsu i zatonięcia "liliputa". Wraku nigdy nie odnaleziono.
    Pozostałe okręty dotarły do Norwegii, gdzie czekało ich trudne zadanie - przejście przez sieci przeciwtorpedowe chroniące kolosa. Udało się to dwóm okrętom - X-6 i X-7 (X-5 zaginął i nie wiadomo do dziś, czy wykonał zadanie). Podłożone przez nie miny eksplodowały 21 września o godzinie 8:12. Poczyniły ogromne szkody - woda wdzierająca się przez rozerwany kadłub zalała generatory, uszkodzeniu uległy 3 silniki, zablokowały się wały napędowe śrub, unieruchomione zostały dwie wieże artylerii głównej, zniszczone zostały urządzenia kierowania ogniem.
    A co z X-10? Dotarł on na miejsce jednak okazało się, że "Scharnhorsta" w fiordzie nie było - wypłynął wcześniej na ćwiczenia artyleryjskie. "Liliput" odnalazł później okręt - matkę i bezpiecznie powrócił do Anglii.
    Uszkodzony pancernik nie został jednak pozostawiony sam sobie - do Kaafiordu wpłynął okręt naprawczy Neumark i już 15 marca 1944 roku Tirpitz był w stanie osiągnąć maksymalną prędkość 27 węzłów.

    Nie był to jednak koniec - już 3 kwietnia 1944 uderzyła Fleet Air Arm - w ramach operacji Tungsten bombowce Fairey Barracuda uzyskały 14 bezpośrednich trafień pancernika. 15 września okręt zaatakowały zaś ciężkie bombowce Avro Lancaster wyposażone w 5-tonowe bomby Tallboy. Tym razem uszkodzenia okazały się na tyle poważne, iż okręt uznano za kompletnie niezdolny do wyjścia w morze i zadecydowano o przebazowaniu go do portu w Tromso, gdzie miał służyć jako statyczna bateria artyleryjska. 29 października Lancastery uderzyły ponownie, jednakże zła pogoda sprawiła, iż bombardowanie okazało się być mało efektywne. Brytyjczycy nie poddali się - 29 listopada dokonali kolejnego nalotu. Tirpitz został trafiony bezpośrednio dwoma bombami, zaś jedna eksplodowała bardzo blisko pancernika. Eksplozje bomb doprowadziły do szybkiego przechylenia okrętu - w ciągu kilkudziesięciu minut przechył wzrósł z 1 stopnia do 60 stopni. Pożary wzniecone pod pokładem przez bezpośrednie trafienia doprowadziły najprawdopodobniej do detonacji magazynu wieży artylerii głównej Cäsar, co przypieczętowało los okrętu - w zaledwie kilkadziesiąt sekund po eksplozji Tirpitz obrócił się do góry stępką. Dokładna liczba ofiar nie jest znana - szacuje się, że zginęło od 950 do 1204 marynarzy.

    #historia #historiajednejfotografii #2wojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    +: NorskArisk, Rosanemable +35 innych
    •  

      @asurbanipal_: Ale ja nie mówię o tym czy faktycznie był dla RN jakąś siłą, która mogła ją pokonać. Mówię o efekcie psychologicznym, o strachu.

      The British Royal Navy and Royal Air Force each dedicated several missions to destroying this behemoth, finally succeeding in November 1944. Apart from the sizable periods of time the Tirpitz spent under repair from the damages the British caused in a few of the missions, she was effectively an entire fleet in one ship. So feared was the Tirpitz, that is, the British had to dedicate a huge counter-force to remain in the region, should the Germans release this beast in an attack.
      Źródło.
      Stąd nie mogę wkleić cytatu, a nie chce mi się przepisywać strony czy dwóch. Przepiszę tylko fragment:

      no better example of the deeply felt fear of the Beast and her capabilities by the Admirality can be found through the fate of the PQ 17 convoy.

      I inny fragment z tego samego dzieła:

      The fear of having Germany's largest battleship attacking the hapless convoy caused the Admiralty to order the merchant vessels of PQ 17 to scatter with dissastrous consequences.
      pokaż całość

    •  

      @MarMac: dobrze ale non stop tylko mowa o "strachu" i konwoju PQ17, napisane przez jakiegos angola, a realne osiągnięcia poza przypadkowym przyczynieniem sie do rozbicia PQ17 (wina lezy wylacznie po stronie dowodztwa brytyjskiego) są w porównaniu do kosztu zwodowania/utrzymania okrętu tragiczne. Jego wpływ na wojnę był zerowy, wpływ na wojnę na morzu również zerowy. Pomijając już sam cały front zachodni, to bardzo prawdopodobne jest że ruscy sami poradziliby sobie z niemcami, nawet bez bombardowań niemiec, bez całego teatru walk na atlantyku pomiedzy konwojami a ubotwaffe, nie mowiac o frontach pobocznych jak afryka, czy wlochy, a tutaj rozważania nad jendym bezużytecznym pancernikiem (nie mówiac juz o uzytecznosci pancernikow w DWŚ).. Sztuka dla sztuki, marnowanie czasu. Choc ponoc jakos to zycie trzeba zmarnować. pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Historia w pastach cz.2

    Jesteś Formozus

    - jesteś kardynałem biskupem Porto
    - jako że wcześniej byłeś przeciwnikiem papieża Jana VIII masz teraz obsrane ze strachu gacie bo:
    - zwołano synod przeciwko przeciwnikom Jana VIII
    - ekskomunikowano cię, nazwano zdrajcą i wygnano :(
    - jesteś cwany i obierasz taktykę na słone łzy, i błagasz o wybaczenie
    - udaje się, Janowi mięknie serce i nie idziesz na banicję, następca Jana, Marynus zwraca ci nawet twoją posadkę w Porto
    - lata później jedziesz do Rzymu i zostajesz wybrany nowym Papieżem xD
    - jesteś nim tylko niecałe 5 lat bo kopiesz w kalendarz
    - ale to nie koniec twojej kariery, najlepsze przed tobą xD
    - w 897 roku, papież Stefan VI, nienawidzący cię, zwołuje synod
    - każe wyciągnąć z grobu twoje gnijące truchło, które ma wziąć udział w tej hecy
    - twoje śmierdzące truchło ubierają w szaty papieskie i sadowią na sali xd
    - ludzie nie mogą powstrzymać bełtów z tego smrodu
    - synod potem zyskuje nazwę ,,Synod Trupi", :D
    - oskarżają twojego trupa o apostazję i haha, skazują na śmierć :D
    - potem obcinają mu trzy palce i wrzucają do Tybru
    - krótko potem podły Stefanek umiera a twoje nieszczęsne zwłoki wyłowiono z rzeki i pochowano na Lateranie, w bazylice
    - czujedobrzetrup

    #historiawpastach #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Kartka z pamiętnika Edwarda VI Tudora o śmierci jego ojca (Henryka VIII), Anglia 1547.

    "Edward VI reveals here that he and his sister Elizabeth (later to be Queen Elizabeth I) learnt of their father King Henry VIII’s death from his uncle Edward Seymour, Earl of Hertford, at Elizabeth’s Enfield residence on 30 January 1547.

    Although he writes that it caused great grief in London, he reveals nothing of his personal feelings. He describes the Privy Council’s choice of Edward Seymour as Protector and Governor of the King’s Person and mentions how his father’s officers broke their staffs of office and threw them into Henry VIII’s grave at his burial.

    Edward may have been prompted to write his ‘diary’ by one of his tutors. It begins with a description of his childhood until 1547. For the years 1547 to 1549 the ‘diary’ is a chronicle of past events that mostly refers to Edward in the third person. From March 1550 until November 1552, when it ends, it is more like a diary, with entries for individual days."

    Muzeum

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #anglia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: bl.uk

  •  

    Bombowiec strategiczny Boeing B-52 Stratofortress na drewnianej platformie (38 metrów wysokości) podczas testu na ładunek EMP. Rusztowanie jest wykonane z drewna. Tutaj widok na google maps

    "The facility is the largest wood-and-glue laminated structure in the world. Aircraft tested here are subjected to up to 10 million volts of electricity to simulate the effects of a nuclear explosion and assess the “hardness” of electrical and electronic equipment to the EMP pulse generated by a nuclear burst.”

    "The primary wooden structure of Trestle was 1,000 feet long, 125 feet (about 12 stories) tall, and constructed of 6.5 million board-feet of lumber, sufficient to support a fully loaded B-52 (then the largest and heaviest strategic bomber in the US inventory) while also minimizing any chance of interference from the ground or the structure itself, creating a reasonable simulation of airborne conditions. A mix of Douglas Fir and Southern Yellow Pine were used for the timbers, as both showed excellent EMP transparency with the former having the best tensile strength and the latter the best weather resistance. By using an all glued laminated timber structure and woodworking joints to mate the giant timbers, with the joints being held together with wooden bolts and nuts, measurements from the EMP tests would not be skewed by large amounts of ferrous material in the structure. Some metal was used in the construction as critically loaded joints incorporated a circular steel sheer ring that surrounded the wooden bolt clamping the joint. Even the fire escape along one side of the trestle and the whole of the extensive fire suppression piping were constructed of fiberglass."

    Artykuł

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #gruparatowaniapoziomu #usa #militaria #lotnictwo #nauka #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: bombowiec.jpg

  •  

    Bezrefleksyjne posłuszeństwo jest zarazą naszych czasów.

    Chciałbym serdecznie polecić każdemu wywiad z profesorem Dolińskim, który powtórzył eksperyment Milgrama w Polsce. Dłuższy tekst, który warto przeczytać na raz.
    Jak ktoś ma awersję do GW to w powiązanych jest mirror. Fragmenty i tagi poniżej.

    "Mieliśmy człowieka z tzw. ciemnego zaułka. Miał ok. 50 lat, tatuaże po szyję. Wyglądał dość groźnie, ale nie był agresywny. Z dużym wahaniem wciskał kolejne przyciski i bardzo szybko przestał. Stwierdził, że uderzanie prądem kogoś, kto popełnia błędy przy uczeniu się, jest zwyczajnie głupie". Rozmowa z prof. dr. hab. Dariuszem Dolińskim, który razem z dr. Tomaszem Grzybem powtórzył słynny eksperyment Milgrama w Polsce.

    - Typowa reakcja była raczej taka: "Może to i była najgorsza godzina w moim życiu, ale ona mnie zmieniła. Pokazała mi, jak łatwo mną manipulować i skłonić do złego". I to jest wartość eksperymentów Milgrama, o której często się zapomina, że one realnie pomogły zmienić ludzi na lepsze.

    Natomiast zdarzały się osoby kompletnie bezrefleksyjne, które mówiły, kiedy przyszło do procedury odkłamania: "Ale ja w ogóle nie wiem, o co panu chodzi! Co w tym złego? Kazał pan wciskać, to wciskałem". Takie rozmowy były szczególnie trudne, bo nie sposób było się odwołać do jakiegoś kodu moralnego.

    - W Centrum Historii Psychologii na Uniwersytecie Akron w USA. Przy wejściu do sali, w której zostało umieszczone, zainstalowano tabliczkę z informacją, że zwiedzających uprasza się o to, by doszli do eksponatu tylko po jednym kolorze kafelków (kafelki na podłodze mają dwa kolory - czarny i biały). Większość osób podporządkowuje się tej instrukcji, wykonując jakieś wygibasy. Na miejscu wita ich kolejna tabliczka: "Dlaczego właściwie to zrobiłeś?".}

    PROF. DR HAB. DARIUSZ DOLIŃSKI - specjalizuje się m.in. w psychologii zachowań społecznych, w psychologii emocji i motywacji. Razem z dr. Tomaszem Grzybem powtórzył eksperymenty Milgrama w Polsce. O ich wynikach można przeczytać w książce "Posłuszni do bólu. O uległości wobec autorytetu w 50 lat po eksperymencie Milgrama" (wyd. Smak Słowa)

    #polska #nauka #psychologia #gruparatowaniapoziomu #liganauki #ligamozgow #ciekawostki #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Asa Smith, Astronomiczne ilustracje z 1851 roku. Ktoś mówił, żebym wołał jak znajdę, a znalazłem całą książkę za darmo wraz z tekstem nie tylko ilustracjami. Było niedawno, ale wrzucę ponownie, bo bardzo ładne ilustracje. Książka jest podzielona na różne lekcje.

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #astronomia #nauka #gruparatowaniapoziomu #kosmos #ksiazki #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Ustawianie obelisku watykańskiego.

    "Jego wysokość wynosi 25 metrów i 50 centymetrów. Stoi w centrum Placu Świętego Piotra. Przywieziony do Rzymu przez Kaligulę w 37 roku i ustawiony na Vatican Circus. Ustawiony w 1586 roku przez papieża Sykstusa V. Jest pierwszym starożytnym obeliskiem, ustawionym w czasach nowożytnych. Niestety część z hieroglifów jest nieczytelna.

    Pracami przy ustawieniu obelisku kierował papieski architekt Domenico Fontana. W pracach uczestniczyło 900 robotników i 140 koni. Aby ustawić obelisk, zbudowano 44 specjalne machiny – wyciągarki. Przygotowania trwały około 4 miesięcy. Jak mówi tradycja, w czasie prac panował nakaz całkowitego milczenia, wydany z całą surowością przez papieża ze względu na "bliskość grobu Apostoła oraz relikwie Krzyża Świętego", umieszczone na szczycie obelisku. Gdy już obelisk miał osiąść w swej podstawie okazało się, że źle obliczono długość lin i nie da się ich już bardziej naciągnąć. Błąd był niewielki lecz nie pozwalał na umieszczenie obelisku w pozycji pionowej. Wtedy to nakaz milczenia złamał jeden z robotników, marynarz i żeglarz, który brał udział w pracy. Krzyknął on:"Wody na liny". Kierujący pracami Domenico Fontana natychmiast zrozumiał o co chodzi. Woda spowodowała skurczenie się lin i obelisk osiadł w swej podstawie. Za swój czyn ów marynarz otrzymał przywilej, mocą którego on i jego potomkowie mieli prawo niesienia przed papieżem liści palmowych w czasie procesji, w każdą Niedzielę Palmową."

    Muzeum
    Wiki

    #starszezwoje - tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #architektura #budownictwo #inzynieria #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    #indianie #nativeamerican #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historia #historiajednejfotografii #cytatywielkichludzi #18+

    Widziałem pięć kobiet szukających schronienia pod nawisem skarpy. Gdy zbliżyli się do nich wybiegły i błagały o litość w nadziei ze darują im życie lecz zostały zastrzelone. Widziałem kobietę z nogą rozszarpaną przez pocisk. Zbliżył się do niej żołnierz z wyciągniętą szabla. Podniosła rękę aby się osłonić, a on uderzył i ją odciął. Upadła na bok osłaniając się drugim ramieniem i wtedy uderzył powtórnie i odciął jej drugą. Odszedł nie dobijając jej. Około 40 kobiet schroniło się w wykopanej jamie. Wysłały stamtąd sześcioletnią dziewczynkę z białą flagą lecz udało jej się przejść zaledwie kilka kroków nim padła ugodzona pociskiem. Wszystkie kobiety wraz z chroniącymi je młodymi chłopcami zostały zabite i oskalpowane. Widziałem kobietę z rozciętym brzuchem, a nienarodzone jeszcze dziecko leżało u jej boku. Widziałem pięcioletnią dziewczynkę ukrytą w piasku. Żołnierze wywlekli ja i zastrzelili. Widziałem wiele niemowląt które zginęły w ramionach matek. Wiem, że kilkumiesięczne niemowlę zostało wrzucone do żłobu na wozie, a po przejechaniu paru mil wyrzucone by zginęło. Wreszcie widziałem kobiety z wyciętymi intymnymi częściami, które potem rozpinano na łękach siodeł lub noszono przy kapeluszach w czasie jazdy.

    Czy to opis zbrodni UPA, a może chodzi o jakieś wyczyny Islamistów? Nie, to relacja Charlesa Benta z 1864 roku i dotyczy legalnej akcji wojsk USA nad Sand Creek. To wtedy 700 kawalerzystów zaatakowało niegroźną wioskę Indian, w której przebywały głównie kobiety z dziećmi (wojownicy byli na polowaniu). Indianie byli wcześniej zapewnieni o swoim bezpieczeństwie przez dowództwo pobliskiego fortu, które wydało pozwolenie na obozowanie w tym miejscu.Wojskiem dowodził John M. Chivington - pastor Metodystów (zdjęcie w załączeniu). Podejście tego człowieka do brania jeńców wyrażało się w jego powiedzeniu "z gnid wyrastają pchły".

    W masakrze zginęło ponad 200 Indian z plemion Cheyenów i Arapaho.
    pokaż całość

    źródło: Chivington.jpg

  •  

    Fakty i mity o pestycydach

    Wiedzieliście, że kofeina jest zbyt toksyczna, żeby stosować ją jako pestycyd? Tymczasem bez problemów wypijamy ją codziennie rano (ok - przynajmniej ja). Wokół Środków Ochrony Roślin narosło sporo mitów. Nie wiem czy wiedza pozwala się ich pozbyć ale spróbować warto - choćby czytając ten tekst.

    #nauka #agrobiznes #rolnictwo #liganauki #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama
    pokaż całość

    •  

      @Sierkovitz: obecnie mocno skupia sie raczej na kontroli populacji szkodnika anizeli jego totalnej anihilacji. Chemiczne pestycydy dzialaja na duzej grupie owadow co jest raczej nieporzadane (moga eliminowac np natualnych przeciwnikow fitofagow) i z tego co sie orientuje sa raczej toksyczne dla srodowiska. Z naukowego punktu widzenia duzy nacisk kladziony jest na szukanie naturalnych deterentow pokarmowych ( zmniejszenie atrakcyjnosci pokarmowej pozywiania postrzeganej przez owada np poprzez wplywanie na trawienie albo odstraszajacy zapach). Ogolnie ciekawy temat, polecam zainteresowanym poczytac o biologicznych metodach ochrony roslin np o specjalnie projektowanych wirusach ktorych nosicielami moga byc tylko szkodniki. pokaż całość

    •  

      @Szatanski_werset: Baculowirusy? ;) Są ciekawe - masz absolutną rację, że im węższe spektrum działania tym lepiej. Między innymi dlatego modyfikowane genetycznie rośliny z białkiem Cry1 są takie dobre, bo to białko ma bardzo wąskie spektrum działąnia co pozwala wybijać szkodniki na polu i w tym samym czasie promować resztę owadow, w tym te, które dodatkowo zżrerają szkodniki.

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, obchodzono Feralia, święto ku czci duchów zmarłych przodków, które było głównymi obchodami kończącymi świąteczny tydzień (13-20 lutego) Parentalii o charakterze prywatnym. Podczas obchodów święta na grobach składano skromne dary w postaci wianków, kwiatów, odrobiny jadła i wina. Zawsze trzeba było pamiętać o uczczeniu tego święta. Według legendy, podczas jednej z wojen zapomniano odprawić Feralia. Z tego powodu miasto nawiedziła zaraza, a dusze zmarłych wyległy na ulice. Dopiero kiedy złożono ofiary, dusze zmarłych wróciły do grobów, a zaraza ustała.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ

    Optimum medicamentum quies est
    - Najlepszym lekarstwem jest spokój
    - opis: sentencja łacińska

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/sentencje-lacinskie/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

  •  

    MERKURY – POSĄG Z II WIEKU N.E.

    Merkury – posąg rzymski z II w n.e. wykonany z brązu. Obiekt znajduje się w muzeum na zamku w Colchester (zbudowanym na fundamentach świątyni Klaudiusza). Miasto to w czasach rzymskich nazywało się Camulodunum lub Colonia Claudia Victricensis.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/merkury-posag-ii-wieku-ne/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    #ciekawostki Wszyscy znamy historię Edison kontra Tesla, ale w tym przypadku będzie jeszcze ciekawiej.

    Pewnie kojarzycie z głównej Vantablack - najciemniejszy materiał na Ziemi. Okazuje się, że na podstawie tej substancji wytworzono bardziej dostępną dla śmiertelników farbę, na której użycie pełną licencję wykupił jeden artysta - Anish Kapoor. Przez ten niezwykle kosztowny wybieg nikt inny poza Kapoorem użyć tej farby nie może i... to doprowadziło do wojny między artystami. Najzacieklej przeciwko Kapoorowi występuje Stuart Semple, który na złość bogatemu artyście zaczął sam wytwarzać swoje niezwykle intensywne barwniki. Jest to np. najbardziej różowy róż. Gdzie jest haczyk?

    Osoby kupujące barwnik od Stuarta, muszą złożyć podpis na specjalnym oświadczeniu. Klient pod groźbą kary zobowiązany jest podpisać dokument, w którym oświadcza, że nie jest Anishem Kapoorem, ani żadnym jego wysłannikiem. Nie może on mieć absolutnie żadnych koneksji i relacji z Anishem Kapoorem, a także musi oświadczyć, że nigdy nie przekaże ww. artyście nawet próbki danego pigmentu.

    Kapoor oczywiście nie zniósł tej zniewagi i po jakimś czasie zdobył różowy róż i wrzucił na swojego instagrama zdjęcie z wystawionym środkowym palcem umaczanym w tym właśnie pigmencie.

    Pełny opis tego konfliktu i to, co działo się później, znajdziesz w tym wpisie. Jeśli Cię to ciekawi i chcesz więcej takich historii, to wykop.

    ---

    Jesteśmy redakcją Ciekawe.org i przyszliśmy tutaj, by dzielić się z Wami ciekawostkami z całego świata.
    Jeśli chcesz być zawsze na bieżąco, to obserwuj nasz autorski tag #ciekaweciekawe - jeśli nie chcesz oglądać naszych wpisów, to dodaj ten sam hashtag na czarną listę.

    Masz dla nas niezwykle interesujący temat? Możesz napisać w wiadomości prywatnej lub zostawić wiadomość tutaj.

    #mikroreklama #gruparatowaniapoziomu #nauka #sztuka #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Tag #ciekawestronyzwikipedii pod który będę wrzucać co ciekawsze artykuły z Wiki. W komentarzach strony powiązane

    Czas na Iran ( ͡° ͜ʖ ͡°) dla wielu kojarzy się z tym, że w latach 70tych, kraj był mlekiem i miodem płynący bo kobiety chodziły bez burek. Poniżej artykuł o irańskiej rewolucji islamskiej, ocenę pozostawiam wam.

    Irańska rewolucja islamska – rewolucja, która w roku 1979 doprowadziła do przekształcenia Iranu z monarchii konstytucyjnej w republikę islamską, w następstwie obalenia szacha Mohammada Rezy Pahlawiego przez zwolenników ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego.

    Przyczyny wybuchu rewolucji
    W 1953 roku Secret Intelligence Service oraz Centralna Agencja Wywiadowcza przeprowadziły zamach stanu, który zniweczył nacjonalizację przemysłu naftowego przez premiera Mohammada Mossadeghiego. Nowy rząd (z Mohammadem Rezą Pahlawim na czele) zacieśnił współpracę z Stanami Zjednoczonymi. W ramach białej rewolucji przyznał prawa wyborcze kobietom, przeprowadził reformę rolną oraz rozpoczął walkę z analfabetyzmem[1]. Jednocześnie rozbudował aparat policyjny (m.in. tajna policja SAWAK, Policja Wojskowa, Policja Miejska, Gwardia Cesarska, Irańska Żandarmeria Cesarska, Cesarska Organizacja Inspekcji, Biuro Specjalne, Wywiad Wojskowy[2]) oraz torturował i więził opozycjonistów. Niezadowolenie z polityki szacha wyrażali zarówno irańscy duchowni oraz opozycja lewicowo-demokratyczna[1]. Konflikt pomiędzy szachem a ulemami z upływem czasu stawał się coraz ostrzejszy.

    Ajatollah Chomeini był jednym z przywódców religijnej opozycji, którzy otwarcie sprzeciwiali się zażyłym stosunkom szacha z Izraelem, wprowadzeniu równych praw dla kobiet i dopuszczeniu do urzędów państwowych przedstawicieli mniejszości religijnych[3][4]. Chomeiniego wydalono do Turcji w 1964 roku, gdzie był pod stałą kontrolą tajnej policji SAWAK[3]. W 1965 roku Chomeini dobrowolnie wyjechał do Iraku[3]. W Iraku ogłosił swoją wersję doktryny islamu, w której wezwał wiernych do świętej wojny z wrogimi państwami (głównie Stanami Zjednoczonymi i Izraelem)[3].

    Przedrewolucyjna sytuacja wewnątrz Iranu
    Najbiedniejsza warstwa społeczna w Iranie była zawsze najbardziej religijna i najbardziej niechętna zagranicznym wpływom. Uznawali nowoczesne reformy szacha za imperialistyczne, a jego obietnice rozwoju kraju za fałszywe. Żądali przywrócenia dotychczasowych, szyickich zasad życia[3].

    We wczesnych latach 70., wraz z gwałtownym wzrostem cen ropy, wzrosła też w społeczeństwie irańskim świadomość kumoterstwa i korupcji w szeregach władzy. Dekadencja rządzących była dobrze widoczna w obchodach 2500. rocznicy założenia Imperium Perskiego. W październiku 1971 wystawiono trzydniowe przyjęcie w Persepolis, na które zaproszeni zostali jedynie zagraniczni dygnitarze. Przyjęcie kosztowało 140 milionów dolarów[5]. Na przyjęcie zamówiono 5000 butelek szampana i obsługę 160 kucharzy, sprowadzonych na tę okazję z Paryża[5][6].

    Wzrost cen ropy pogłębił przepaść między bogatymi a biednymi Irańczykami i spowodował wzrost niepokojów społecznych. Nawet prozachodnie grupy w Iranie zaczynały protestować przeciwko autokratycznym rządom i zwiększaniu znaczenia tajnej policji. Wielu opuściło Iran przed Rewolucją, inni zaczęli organizować się w ruchy opozycyjne. Jednocześnie meczety coraz częściej stawały się ośrodkami wyrażania niezadowolenia i pogardy dla zepsucia obyczajów niesionego przez cywilizację zachodnią[potrzebny przypis].

    Do wybuchu rewolucji przyczyniły się trzy czynniki: próba narzucenia przywiązanym do tradycji Irańczykom europejskich wzorców kulturowych, nieprzeprowadzone w pełni reformy społeczne oraz działalność ahatollaha Ruhollana Chomeiniego[3].

    Fala protestów
    Największy sprzeciw wobec Mohammedowi Rezie Pahlaviemu był u biednych mieszkańców Iranu, którzy utworzyli ruchy opozycyjne. Organizatorami ruchów opozycyjnych byli uczeni religijni oraz drobne kupiectwo (tzw. klasy bazarowe)[4].

    7 stycznia 1978 roku oficjalna prasa wydrukowała oszczerczą historię atakującą Chomeiniego[7]. Wywołało to gwałtowną reakcję przywódców religijnych oraz studentów i doprowadziło do rozruchów w mieście Kom. Do stłumienia rozruchów zostało użyte wojsko[potrzebny przypis].

    Zgodnie z szyickim zwyczajem, czterdzieści dni po śmierci zmarłego odprawiane jest nabożeństwo żałobne. 18 lutego w meczetach w całym kraju wezwano do uhonorowania pamięci zabitych studentów. W wielu miastach nastąpiły marsze żałobne ku czci ofiar w Kom i przeciwko rządom szacha. Tym razem w mieście Tebriz doszło do starć z wojskiem i śmierci ponad stu demonstrantów. Ten sam scenariusz powtórzył się 29 marca i 10 maja. W kolejnych demonstracjach niszczone były luksusowe hotele, kina wyświetlające „nieetyczne filmy” i inne symbole ówczesnej władzy[potrzebny przypis].

    Niepokoje społeczne i szalejąca inflacja powodowały gwałtowne pogarszanie się stanu irańskiej gospodarki. W lecie 1978 roku rząd wprowadził zmiany oszczędnościowe obejmujące zatrzymanie wielu projektów publicznych i zamrożenie płac. Efektem był gwałtowny wzrost bezrobocia i niezadowolenia wśród robotników. Robotnicy ci dołączyli do studentów w kolejnych protestach i demonstracjach[potrzebny przypis].

    Obalenie szacha
    Przez następne miesiące kolejne protesty były organizowane regularnie, pogłębiając destabilizację państwa. 8 września 1978 roku szach wprowadził stan wojenny, zakazując wszelkich demonstracji[3]. Tego samego dnia nastąpiła wielka demonstracja w Teheranie, która później została nazwana Czarnym Piątkiem. Rząd do jej stłumienia użył pełnej siły wojska. W starciach zginęło 60 osób, a ponad 200 zostało rannych[3]. W październiku Chomeini przeniósł się do Francji[3].

    Konsekwencją Czarnego Piątku była całkowita utrata poparcia rządu zarówno przez obywateli jak i przez zagranicznych sojuszników. Strajk generalny w październiku unieruchomił całkowicie gospodarkę państwa[8]. Protesty osiągnęły apogeum w grudniu, podczas świętego miesiąca Muharram. Każdego dnia setki demonstrantów ginęło w walkach z wojskiem, a demonstracje cały czas przybierały na sile[potrzebny przypis].

    W tym samym czasie do protestów zaczęli dołączać sami wojskowi. Szeregowi żołnierze odmawiali strzelania do demonstrantów, a niektórzy zwrócili się przeciwko swoim zwierzchnikom i zorganizowali bunty w bazach wojskowych[potrzebny przypis].

    13 stycznia 1979 roku w Paryżu Chomeini utworzył Radę Rewolucyjną – nową najwyższą władzę Iranu[3]. 16 stycznia 1979 roki szach i cesarzowa opuścili Iran, pozostawiając władzę w rękach premiera Szapura Bachtiara. Chomeini powołał własny rząd z Mehdi Bazarganem na czele. 1 lutego Chomeini przyleciał do Teheranu, gdzie został powitany przez tłum wiernych. Walki pomiędzy zwolennikami Chomeiniego a oddziałami wiernymi Pahlawiemu wybuchły 9 lutego. Trzy dni później powstańcy wtargnęli do głównej siedziby SAWAKu. Po pokonaniu tajnej policji i ucieczce premiera powstańcy Islamskiej Rady Rewolucyjnej przejęli władzę[3]. Społeczeństwo poparło republikę islamskiej w marcowym referendum. 1 kwietnia Rada Rewolucyjna oficjalnie proklamowała Islamską Republikę Iranu[3].

    Chomeini przejmuje władzę
    Obalenie rządu szacha było wielkim świętem dla mieszkańców Iranu. Wkrótce jednak ujawniły się różnice zdań co do przyszłości państwa. Co prawda Chomeini był najbardziej popularną postacią, ale wiele spośród grup rewolucyjnych odmówiło udzielania mu poparcia. W momencie rewolucji istniały silne liberalne, sekularystyczne, marksistowskie i anarchistyczne frakcje, oraz wiele grup religijnych chcących mieć wpływ na dalsze losy Iranu[potrzebny przypis].

    Armia i gospodarka państwa były w rozsypce, a relacje międzynarodowe musiały zostać nawiązane praktycznie od zera. W początkowym okresie powstały dwa główne ośrodki władzy. Ruch Wolnościowy z premierem Mehdi Bazarganem na czele usiłował utworzyć własny świecki rząd. Jednocześnie ruch religijny kierowany przez Chomeiniego powołał Islamską Partię Republikańską. Początkowe próby współpracy pomiędzy tymi ośrodkami zmieniły się szybko w otwartą wrogość[potrzebny przypis].

    Władza religijna szybciej zaprowadziła porządek w państwie, zamieniając komórki rewolucyjne w zorganizowaną Gwardię Rewolucyjną. Gwardia ta przejęła większość lokalnej władzy w państwie, dodatkowo obejmując kierownictwo nad sądami w których odbywały się procesy byłych wojskowych i członków służby bezpieczeństwa szacha[3].

    W czerwcu 1979 roku Ruch Wolnościowy opublikował pierwszą wersję nowej konstytucji. Określała ona Iran jako republikę islamską, ale nie dawała żadnej władzy ulemom ani prawu islamskiemu. Nad zgodnością ustaw z szariatem miała odtąd czuwać Rada Strażników Rewolucji, składająca się z 12 osób[3]. Konstytucję przyjęto w grudniu w referendum[3].

    #iran #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    WIEK WEDŁUG ANTYCZNYCH RZYMIAN

    Urodziłeś się w starożytnym Rzymie i przeżyłeś pierwszy rok? Brawo! Przed Tobą jeszcze jakieś dwadzieścia lat życia. Oczywiście nie znaczy to, że nie możesz zostać „sędziwym” sześćdziesięciolatkiem. Potrzebujesz jednak dużo szczęścia. I czy naprawdę warto, skoro starość to choroba.

    (więcej w nowym artykule)

    https://www.wykop.pl/link/4175565/wiek-wedlug-antycznych-rzymian/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym
    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: asd.jpg

  •  

    PREZENTACJA W TEATRZE POMPEJUSZA „CESARE, ULTIMO ATTO”

    Teatr ufundowany przez Gnejusza Pompejusza był jednym z najbardziej okazałych budynków użyteczności publicznej i największym teatrem z czasów Republiki Rzymskiej. Co nieco pozostało z tej świetności do dnia dzisiejszego.

    Podróżujący do Rzymu mają okazję wziąć udział w ciekawym projekcie zrealizowanym przez Studio Azurro z Mediolanu i prezentowanym w podziemiach autentycznego Teatru Pompejusza w Rzymie. Videoinscenizacja „Cesare, ultimo atto” prezentowana w kilku pomieszczeniach na kilku ekranach przedstawia dzień z życia zamożnego Rzymianina, a zarazem ostatni dzień życia Juliusza Cezara. Warto przypomnieć, że to właśnie w kurii Teatru służącej tymczasowo, jako sala posiedzeń senatu, Cezar zginął 15 marca 44 r przed naszą erą. Idy marcowe się zbliżają.

    Budynek przy Via dei Chiavari, 7/9 zaadaptowany na interdyscyplinarną przestrzeń artystyczną Musia mieści prywatną galerię rodziny Jacorossi, sklep, kawiarnię i podziemia, w których można obejrzeć prezentację (każda ok 20 min).

    Otwarte: wtorek – sobota 16:00 – 22:30, wstęp wolny. Uwaga! Warto zarezerwować czas na kluczenie w zaułkach zajmujących miejsce dawnego teatru, by trafić na miejsce.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/odkrycie-rzymskie/prezentacja-w-teatrze-pompejusza-cesare-ultimo-atto/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #artefaktnadzis #rzym
    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: DSC08792.JPG

  •  

    Interesujący odcinek #stacjaateizm na temat istnienia obiektywnej moralności. A także wpływ islamu i chrześcijaństwa na naukę i Europę, różnice między starym i nowym ateizmem, o filozofii i telefon ze Stanów.

    pokaż spoiler Uwaga, długie :)

    #moralnosc #filozofia #religia #nihilizm #chrzescijanstwo #katolicyzm #ateizm #gimboateizm #gruparatowaniapoziomu pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @Tom_Ja: Raczej o gilotynie Hume'a, a nie o istnieniu obiektywnych reguł deontycznych.

    •  

      @Tom_Ja: Podział na normatywną i deskryptywną moralność jest do pewnego stopnia sztuczny - większość chyba współczesnych filozofów, którzy są moralnymi kognitywistami, uważa również że intuicje moralne ludzi - a więc to, co "ludzie uważają że jest dobre" - mają jakieś znaczenie dla tych obiektywnych zasad. Zresztą najpopularniejsza chyba metoda "testowania" różnych systemów etycznych, tj. metoda równowagi refleksyjnej, polega właśnie m. in. na ważeniu tych intuicji.

      Dalej, cały "dowód" na brak możliwości obiektywnej oceny to jest jakieś nieporozumienie w dawkinsowskim stylu - nawet nie przywołali żadnego klasycznego dowodu na taką możliwość, nie sprawdzili czy jakikolwiek filozof się odnosił do ich rozumowania, tylko jak to nowi ateiści wzięli to na chłopski rozum. Plus można się naprawdę spierać czy np. "korzystny dla społeczeństwa" to nie jest obiektywna cecha.

      Ten człowiek nie rozumie też za dobrze gilotyny Hume'a - Hume rzeczywiście zauważył że istnieje problem z przechodzeniem od "jest" (fakt empiryczny) do "powinno być" (fakt, powiedzmy, normatywny), ale trzeba pamiętać że przy tym miał też pozytywne poglądy na wartość moralną, a nawet skonstruował swoją metaetykę. Dla Hume'a zdania o moralnych powinnościach mogą wynikać tylko ze zdań o pragnieniach moralnych, tzn że same zdania o stanach innych niż stany umysłu nie wystarczą dla ich uzasadnienia (a dokładniej że nikt do jego czasów nie zrobił tego w przekonujący sposób). Zresztą idea błędu naturalistycznego w etyce w jej mocnej wersji jest z różnych pozycji współcześnie krytykowana (Oliver Curry np) - dla uczciwości powinno się o tym chociaż wspomnieć. Już nie mówię o tym że w filmiku pomieszali chyba dowód Hume'a przeciwko przyczynowości z uzasadnieniem gilotyny.

      Dalej nie miałem siły.

      ten człowiek stwierdził, że dopiero Hume rozwinął koncepcję nominalizmu umiarkowanego w sporze o uniwersalia?

      @Amarantus_Ekspandowany: tam chyba nie było nic o nominalizmie, po prostu w bardzo chaotyczny sposób przywołał podział na różne rodzaje wiedzy jakiego używał Hume (wiedza o ideach i wiedza o faktach). Chyba że coś dalej jak zaczęli dzwonić ludzie ale to już nie oglądałem

      Raczej o gilotynie Hume'a, a nie o istnieniu obiektywnych reguł deontycznych.

      @Turysta_Onanista: oni po prostu uważają chyba, że gilotyna ścina wszelkie możliwe obiektywne reguły
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    WYZWOLONY NIEWOLNIK W RZYMIE

    Wyzwolenie niewolnika określano w antycznym Rzymie terminem manumissio (dosłownie „wypuszczenie spod ręki”). Pierwotnie taka praktyka odbywała się w miejscu publicznym, zwykle przed sędzią. Właściciel dotykał wówczas głowę niewolnika laską i pozwalał mu odejść. W praktyce jednak takie okazje odbywały się w gremium rodziny i przyjaciół, a niewolnik spożywał wspólną kolację z rodziną, dla której służył.

    Wyzwolenie mogło nastąpić w różnych okolicznościach:

    + niewolnik miał wystarczający majątek, aby wykupić sobie wolność; często nawet także swojej ukochanej – jednak nie wszyscy niewolnicy mogli gromadzić fundusze.
    + niewolnicy byli wyzwalani poprzez testament właściciela – później August ograniczył takie manumissio do maksymalnie 100 niewolników w rodzie.
    + niewolnicy byli wyzwalani za dobrą służbę lub szacunek właściciela dla ich pracy i osoby.

    Wyzwolony niewolnik w antycznym Rzymie przywdziewał czapkę frygijską (w łacinie tzw. pileus) – symbol wyzwolenia – oraz otrzymywał imiona swojego właściciela, a jego imię właściwie często stawało się nazwiskiem. Wyzwoleniec pozostawał w stosunku zależności ze swoim właścicielem; był to tzw. patronat. Prawo rzymskie zabraniało zawierania związków małżeńskich pomiędzy senatorami a wyzwoleńcami. Mimo że ich liczba później uległa istotnemu zmniejszeniu, to nadal stanowili znaczną warstwę społeczną, aż do ostatnich wieków Cesarstwa.

    Stąd też próby podniesienia statusu społecznego wyzwoleńców, przy jednoczesnym podtrzymaniu ich niższości politycznej. W przeciwieństwie do Grecji w Rzymie wyzwoleniec mógł się stać obywatelem, przy czym niepełnoprawnym. Dzieci wyzwolonego rodzica stawały się dopiero pełnoprawnymi obywatelami. Na przykład znany rzymski poeta – Horacy był synem wyzwoleńca i później został oficerem w armii Marka Juniusza Brutusa.

    Niektórzy wyzwoleńcy stawali się niezwykle potężni i wpływowi. Świetnymi przykładami byli wyzwoleńcy rodzin cesarskich, którzy obejmowali nierzadko ważne urzędy. Jednym z takich wyzwoleńców był Narcyz, były niewolnik cesarza Klaudiusza.

    Inni z kolei stawali się niezwykle bogaci. Przykładowo słynny Dom Wettiuszów w Pompejach należał do wyzwolonych braci. Także amfiteatr w Pompejach zaprojektowany został przez wyzwoleńca.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/wyzwolony-niewolnik-w-rzymie/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    Kilka dni temu wrzuciłem pierwszą część zaktualizowanego FAQ dotyczącego sytuacji w Syrii w 2018 roku, zawierającego zwięzłe i lakoniczne przedstawienie podstawowych informacji o obecnym stanie konfliktu w Syrii – kto z kim walczy, co się zmieniło przez ostatnie dwa lata i ewentualnie prognostyki na przyszłość.

    Poniżej druga część, tym razem mająca charakter pracy grupowej, zawierająca odpowiedź na najczęściej pojawiające się na tagu oraz pod poprzednim FAQ pytania. Obok pytania napisany jest autor odpowiedzi.

    Ponownie jak wcześniejszym razem, dążyliśmy do jak najprostszego wyjaśnienia zagadnień, w taki sposób, aby były one przyjazne dla osób nie zaznajomionych z tematem.

    Jeżeli odpowiedź na jakieś pytanie zadane w komentarzach nie została udzielona, to prawdopodobnie nie znalazł się nikt gotów udzielić w terminie na nie odpowiedzi, albo musimy jeszcze troszkę dany temat ogarnąć Prędzej czy później, ale raczej później pojawi się jakaś trzecia część.

    Ostatnia uwaga - większość nazw arabskich posiada kilka różnych transkrypcji na język polski. Na przykład na tagu zazwyczaj posługujemy się nazwą Wschodni Ghouta i Deir er Zor, natomiast polskie media często określają je jako Wschodnia Guta i Dajr az-Zaur. Obie formy są poprawne

    Pozwolę sobie zwołać wszystkich plusujących wcześniejszą część.

    SPIS TREŚCI
    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20
    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96
    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern
    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8;
    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8;
    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;
    9. Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis
    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności? – autor: @bilas.
    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii – autor: @Liesbaum;

    W pracach pomocne było wsparcie wielu Mirków, że tylko wspomnę o @2pacshakur czy @JanLaguna czy @ruskiagent1917. Za wszelką pomoc dzięki.

    1. Źródła, z których korzystamy czerpiąc wiedzę o konflikcie – autor: @pan_kleks8;

    Konflikt syryjski, jak również wojna z ISIS toczona w Iraku wprowadziły dziennikarstwo wojenne w nowy wymiar. Dzięki postępowi technologicznemu już we wcześniejszych konfliktach toczących się w XXI wieku mogliśmy otrzymywać informacje „na żywo” bezpośrednio z linii frontu – tyle, że w większości przekazywanych przez dziennikarzy tzw. „dużych mediów” lub oficjalnych organów prasowych sił zbrojnych. Pamiętam, jak w 2003 roku przeżywałem transmisję na żywo z czołgów Amerykańskich nacierających na Bagdad. Cóż, odbywała się ona w transmisji o jakości mniej więcej 144p - dla odmiany, początek Bitwy o Mosul był transmitowany… na żywo przez Kurdyjską telewizję w HD.

    Dzięki upowszechnieniu się dostępu do Internetu, jak również smartfonów najlepszym źródłem o tym, co aktualnie dzieje się w Syrii są osoby będące bezpośrednio na miejscu. Wolni strzelcy dziennikarze, sympatycy którejś ze stron czy żołnierze bezpośrednio na linii frontu. Oczywiście pojawia się tutaj podstawowy problem – czy są oni obiektywni? Czy ich działalność nie jest propagandą jednej ze stron? Otóż, żeby to ustalić potrzebna jest ich uważna obserwacja, analiza i porównywanie, dzięki temu wiemy, jakie źródło jest dobrze poinformowane, a jakie zajmuje się propagandą. Często sprowadza się to do wierzenia sympatykowi jednej ze stron na słowo – ale jeżeli wcześniej wielokrotnie podawał sprawdzone informacje, czemu by tego nie robić? Może się nawet okazać, że agencja prasowa Państwa Islamskiego jest dobrym źródłem informacji (tak, to nie pomyłka!). O tym niżej.

    Zanim przejdę do konkretów, przedstawię wam pewien hipotetyczny przykład pokazujący jak należy filtrować i segregować informacje. Czasami na kontach twitterowych osób popierających jedną ze stron pojawia się nawał informacji o ich ofensywie, odzyskaniu dużego obszaru terenu i zabiciu tysięcy żołnierzy wroga – ostatnio głównie u Rebeliantów, bo mocno brakuje im sukcesów. Tymczasem na kontach sympatyków drugiej strony (w naszym akademickim przykładzie – rządowych) panuje milczenie. Nikt nawet nie próbuje zaprzeczać lub zdementować, po prostu panuje cisza o domniemanej ofensywie drugiej strony. Najczęściej oznacza to, że taka ofensywa miała miejsce jedynie na twitterze, a rozmiar jakiejś zwykłej strzelaniny został rozdmuchany do niebotycznych rozmiarów. Innym razem jedni piszą, że zdobyli 5 wiosek, drudzy potwierdzają, że stracili jedynie 2 co najczęściej oznacza, że te dwie stracili a o trzy pozostałe toczą się walki. I tak się żyje w tej Syrii.

    Podkreślam to jeszcze raz – często będę polecał jakieś źródło, które jest na przykład wielkim miłośnikiem Putina, a w jego materiałach przebrzmiewa miłość do matuszki rassiji. Nie oznacza to, że podzielam jego poglądy. Trzeba odsiewać propagandę od informacji faktycznych o przebiegu konfliktu.

    Spróbujmy to troszeczkę usystematyzować:

    a) Oficjalne media – zarówno pro zachodnie (CNN, BBC itp.), jak i pro wschodnie (Sputnik, Russia Today) oraz takie w miarę stojące po środku (Rzeczpospolita w Polsce na przykład). Coż, do wszelkich informacji podawanych przez tzw. wielkie media należy podchodzić z ogromnym dystansem. Niestety, jak sami wiemy część z dziennikarzy ma pewne sympatie polityczne, i przez ich pryzmat stara się podawać informacje. Widać to w szczególności przy kolejnych doniesieniach o domniemanych atakach gazowych, kiedy raczej nieprzychylne Assadowi media masowo o tym piszą, rezygnując często z relacjonowania walk czy bardziej złożonej analizy sytuacji w kraju. Są również oczywiście artykuły dobrze przedstawiające sytuację, ale jak mówię – należy je traktować z dystansem i odpowiednią rezerwą.

    Jednakże, w moim subiektywnym odczuciu, mediom powiązanym z Kremlem (Sputnik) częściej zdarza się napisać coś co ma jakąś wartość merytoryczną, ale to tylko moje zdanie i nie stanowi ono przejawu sympatii do sąsiada ze wschodu ani jego polityki. Mam tu oczywiście na myśli informacje o przebiegu konfliktu, a nie propagandową sieczkę.

    Podam wam zresztą pewien przykład. W trakcie walk o Aleppo na linii frontu było trochę dziennikarzy rosyjskich, o tyle z mediów zachodnich było ich… 0. No chyba, że za takiego liczymy Bilal Abdul Kareema. Kim jest nasz kolega? Wygooglujcie jego zdjęcie i pewnie od razu zrozumienie. Radykalny sunnita, miłośnik państwa religijnego, wspierający opozycję islamską. Swojego czasu nawet miał trafić na amerykańską listę osób do skreślenia z tego świata, co również dużo o nim mówi.

    b) Wolni strzelcy na miejscu, żołnierze, sympatycy jednej ze stron.

    Informacje przekazywane głównie na kontach twitterowych przez w/w są najlepszym źródłem przebiegu konfliktu. Są to osoby które albo są na froncie, albo mają kontakt z żołnierzami na miejscu. Dzięki temu stanowią najlepsze źródło informacji. Chociaż jak pisałem wyżej – trzeba je trochę poobserwować, żeby wiedzieć kto dostarcza wiarygodnych informacji, a kto sieje propagandę.

    Jako przykład mogę podać konto twitterowe Ivana Sidorenko. Jest freelancerem nastawionym mocno pro-rządowo. Posiada bardzo dużo dojść i źródeł wśród żołnierzy w tym na linii frontu, dzięki czemu bardzo często dostarcza ciekawe informacje, które później się potwierdzają w innych źródłach, lub w rzeczywistości.

    Z drugiej strony można przedstawić przykład Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka. Jest to organizacja sympatyzująca z Rebeliantami. Podobnie jak Sidorenko, Ci również mają dużą liczbę informatorów – z tym, że wśród Rebeliantów. Stanowią więc ciekawe źródło o tym, co dzieje się po drugiej linii frontu.

    Gorąco dokumenty tworzone przez ANNA NEWS – reporterzy tej rosyjskiej (a dokładniej – abchaskiej) stacji przebywają bezpośrednio na linii frontu. Nagrali wiele świetnych dokumentów, w których znajdziemy oczywiście trochę propagandy (Państwo Islamskie, które jest zakazane w Rosji tudzież wspierani przez amerykańskich najemników Kurdowie), ale stanowią świetne źródło pokazujące co się dzieje bezpośrednio na froncie, oraz miastach zaraz po ich zdobyciu. Polecam w szczególności:

    3 dni do Deir er Zor – dokument o walkach bezpośrednio poprzedzających przełamanie oblężenia Deir Er Zor. Kamera stacji była wraz z żołnierzami, którzy pierwszy raz od 3 lat dotarli do odciętej bazy drogą lądową.
    Deir er zor – upadek Kalifatu – godzinny film z Deir er Zor.
    Mayadin – o operacji mającej na celu odbicie miasta.

    c) Oficjalnie źródła Rządu Syryjskiego, Armii Rosyjskiej, Rebeliantów, ISIS.
    Zazwyczaj podają informacje z pewnym opóźnieniem – gdy faktycznie zdobędą kontrolę nad jakimś obszarem lub go stracą a sytuacja robi się ustabilizowana. Najczęściej stanowi ostateczne potwierdzenie zdobycia bądź stracenia danego miasta/obszaru, co w praktyce następuje kilka dni wcześniej, ale zazwyczaj trzeba odeprzeć kontrataki.

    Swoistym ewenementem jest tutaj AMAQ – agencja prasowa Państwa Islamskiego. Otóż, gdy jeszcze Państwo Islamskie prowadziło działania zaczepne na szeroką skalę było to… jedno z najbardziej rzetelnych źródeł. Tak, to nie pomyłka. Oczywiście trzeba było odsiać konkretną informację od propagandy (Żołnierze wielkiego kalifatu w trakcie ataku na…) jak również odpowiednio wymiarkować podane przez nich straty ludzkie (Zabiliśmy 50 żołnierzy SAA, straciliśmy 2 zazwyczaj oznacza, że zabili 10, a stracili 3) ale jeżeli AMAQ podawał informację o zdobyciu jakiejś wioski, to najczęściej tak było. Informacja była zazwyczaj potwierdzona zdjęciem z geolokacją (czyli z jakimś charakterystycznym punktem, w Krakowie na przykład byłoby to zdjęcie na tle Wawelu). No ale od momentu kiedy Państwo Islamskie ponosi same klęski AMAQ nie ma za bardzo o czym informować.

    2. Rebeliancki worek we Wschodniej Ghoucie – autor: @60groszyzawpis;
    W momencie w którym większość Mirków czyta ten tekst, właśnie trwa rozpoczęty niedawno atak sił Rządowych na worek we Wschodniej Ghoucie. Świetne informacje o tym napisał kolega @60groszyzwpis, tak więc nie ma potrzebny ich powtórnego pisania, a jedynie odesłania do tekstu sporządzonego przez kolegę – klik

    3. Pozostałe rebelianckie worki – autor: @cocojumbo20

    Al Dumayr, Wschodnie Qalamoun

    Worek, znajdujący się w prowincji Damaszek, na północny wschód od stolicy. Worek składa się z dwóch części. Pierwsza część to miasteczko Al-Dumayr, które zamieszkuje około 20 tysięcy ludzi. Druga część to tzw. Wschodnie Qalamoun, pustynno-górzysty teren składający się z miast Ruhaybah i Jayrud oraz kilku wiosek, łącznie może tam przebywać od 30 do 35 tysięcy ludzi. Na obszarze worka operują ugrupowania Jaish Al Islam, Ahrar al Sham oraz kilka pomniejszych grup o marginalnym znaczeniu. Łączne siły rebeliantów na tym obszarze wynoszą od 3 do 5 tysięcy bojowników.

    Z całą pewnością można powiedzieć że worek Al Dumayr/Wschodnie Qalamoun to najspokojniejszy front w całej Syrii. Między miasteczkiem Al Dumayr a Wschodnim Qalamoun został utworzony korytarz dla rebeliantów, do tego dochodzi swobodny handel między mieszkańcami worka a tymi z terenów rządowych. W 2016 roku doszło do niebywałęj sytuacji. W czasie walk z ISIS rebelianci otrzymali wsparcie rządowego lotnictwa. Wszystko wskazuje na to że prędzej czy później dojdzie do pojednania z syryjskim rządem i nad tymi terenami znowu będą powiewać czerwono-biało-czarne flagi.

    Al-Rastan-Talbisah

    Worek znajdujący się w północnej części prowincji Homs, na mocno zaludnionym obszarze zajmującym strategiczną drogę (z Damaszku na północ kraju jechało się nią przed wojną) większe miasta wchodzące w jego skład to Al-Rastan, Talbisah, Taldou, Houla i Tall Dhahab. Worek ten zamieszkuje około 100 tysięcy ludzi. Organizacje dominujące w tym worku to Hayat Tahrir al Sham oraz Ahrar al Sham. Siły rebeliantów oceniane są od 5 do nawet 10 tysięcy.

    Od dłuższego czasu nie prowadzi się tam działań wojennych co wcale nie oznacza że relacje z rządowymi są dobre. Problemem jest dominacja islamistycznych ugrupowań, które nie chcą iść na żadne porozumienia z rządem co doprowadziło nawet do protestów ze strony mieszkańców worka (rozpędzonych przy użyciu broni). Całkiem możliwe że ten worek może być następnym celem SAA po zdobyciu Wschodniej Ghouty. Zanim oficjalnie potwierdziło się, że obecnym kierunkiem natarcia SAA będzie Ghouta, pojawiły się informacje o przedstawieniu rebeliantom znajdującym się w tym worku propozycji poddania się. Oczywiście nie została ona zaakceptowana.

    Al-Tanf

    Spory obszar na pustyni syryjskiej przy granicy z Irakiem oraz Jordanią. Jedyne zamieszkałe na jego terenie miejsca to spory obóz dla uchodźców oraz amerykańska baza wojskowa Al-Tanf. Właściwie ten worek już dawno przestałby istnieć gdyby nie wyżej wspomniana amerykańska baza i utworzona wokół niej strefa bezpieczeństwa, która właśnie pokrywa się z wielkością worka. Oprócz amerykańskich żołnierzy znajduje się tam też rebeliancka grupa New Syrian Army, która jest przez amerykanów szkolona oraz uzbrajana. Mimo tego ich zdolności militarne są zerowe, dochodzi do tego jej bardzo mała liczebność (różne szacunki podają od kilkudziesięciu do kilkuset bojowników).
    Ten worek będzie istniał tak długo, jak będzie działała amerykańska baza. Syryjska armia z łatwością poradziłaby sobie z NSA, dodając do tego niezadowolenie mieszkańców obozu dla uchodźców, jednak amerykanie skutecznie to uniemożliwiają co już pokazali w 2017, kiedy SAA próbowała się zbliżyć do Al Tanf i została mocno ostrzelana. A kiedy amerykanie opuszczą tamtą okolicę? Nie wiadomo, o ile wcześniej chodziło o blokadę szlaku Syria-Irak, tak po wyzwoleniu Al Bukamal ich obecność na pustyni jest co najmniej niezrozumiała.

    Południowy Damaszek

    Worek znajdujący się na południowych przedmieściach stolicy, podzielony mniej więcej po równo między rebeliantami a ISIS. Składa się z dzielnic: Qadam, Yalda, Hajar al-Aswad, Beit Sahem, Babbila oraz dzielnicy dla palestyńskich uchodźców Yarmouk Camp. W przeciwieństwie do drugiego worka w stolicy - Wschodniej Ghouty, nie stanowi on zbytnio zagrożenia dla rządowych. Wynika to z tego że jak już wcześniej wspomniałem, jest on podzielony między rebeliantami z Jaish Al Islam i Hayat Tahrir al Sham oraz ISIS co wiąże się ciągłymi walkami o dominację w worku. Niestety nie udało mi się znaleźć danych ilu bojowników każdej ze stron przebywa w tym worku to raczej nie są to jakieś potężne siły.
    Jak będzie przyszłość tego worka? Prędzej czy później rządowi będą musieli się za niego wziąć, chociażby z powodów propagandowych. Na pewno nie będzie mowy o pojednaniu, w końcu siedzą tam sami islamscy fanatycy.. Możliwe, że po zdobyciu Wschodniej Ghouty obecne w damaszku jednostki zostaną po prostu przerzucone do tej dzielnicy.

    4. Powstanie Państwa Islamskiego, krótki rys – autor: @papier96

    Dla wielu osób, które nie śledziły nigdy z wielką uwagą sytuacji na Bliskim Wschodzie, historia samozwańczego Państwa Islamskiego jest historią ostatnich czterech lat. W istocie jednak pierwsze podwaliny pod zinstytucjonalizowany ekstremizm islamski zostały położone już w 2003 roku. W poniższym tekście, krótko postaram się nakreślić czynniki, postaci oraz wydarzenia, które w rezultacie doprowadziły do restytucji kalifatu na terenach Syrii i Iraku w 2014 roku.

    9 kwietnia 2003 roku zakończona została II wojna w Zatoce Perskiej. Wojska Stanów Zjednoczonych wraz z sojusznikami zajęły Bagdad, a prezydent Bush ogłosił koniec wojny. Główna figura Iraku do tamtej pory, Saddam Husajn wypadł z szachownicy kilka miesięcy później lądując w celi więziennej. Łatwe zwycięstwo kampanii wojennej okazało się zaledwie preludium do problemów jakie świat zachodni napotkał nad Tygrysem i Eufratem. Amerykańska strategia na ułożenie nowej irackiej rzeczywistości była kalką tego co zrobiono na terenach Niemiec po II Wojnie Światowej. Wszystkie osoby powiązane z dawną administracją, a w szczególności z armią zostały usunięte i pozostawione same sobie. Efektem takich działań było powstawanie zbrojnych bojówek, złożonych z byłych żołnierzy i oficerów dawnej armii, które rozpoczęły walkę z nową władzą.

    Pośród takich ugrupowań powstała pod przywództwem Abu Musaby az-Zarkawiego w 2004 roku powstała Al Kaida w Iraku (AQI). Pośród walk w wojskami NATO, w tym także z polskimi żołnierzami, dochodzi do niesławnych bitew o Faludże, a az-Zarkawi staje się jednym z najbardziej poszukiwanych na świecie. Polowanie na dowódcę AQI kończy się w czerwcu 2006 roku, gdy bomby lotnicze spadają na jego kryjówkę. Jeszcze przed jego śmiercią Al Kaida wraz z innymi sunnickimi ugrupowaniami zbrojnymi powołuje Radę Mudżahedinów, która po śmierci pierwszego przywódcy wybrała jego następcę, Abu Ajub al.-Masri z Egiptu. Pod nowym kierownictwem powstało 15 grudnia 2006 roku Państwo Islamskie w Iraku. Samozwańczy twór w ciągu dwóch lat istnienia tworzy instrumenty, które w przyszłości na dużo większą skalę stworzą potęgę ISIS. Jednym z najważniejszych osiągnięć było stworzenie uporządkowanych struktur administracji oraz systemu ekonomicznego, który pozwalał na utrzymanie quasi-państwa. Koniec działalności ISI w 2010 roku nie oznaczał, że jego struktury zostały rozbite. Przygotowani na to sunnici zeszli do podziemia
    W tym miejscu warto wspomnieć o śmierci al Masira w 2010 roku. Wtedy to wybrany przez Radę Mudżahedinów zostaje Abu Bakra al Baghdadi, który do tej pory stoi na czele Państwa Islamskiego. Ciekawym faktem jest, że Abu Bakra od 2004 do 2009 roku przebywał w więzieniu, z którego został zwolniony.

    Na skutek wzmożenia aktywności wojsk USA, a także zwiększenia ich ilości organizacje ekstremistyczne z coraz większym powodzeniem były rozbijane, a sytuacja w 2008 roku zaczęła się stabilizować. Drugim czynnikiem była zmiana podejścia Amerykanów do ludności irackiej. Rozpoczęte zostały działania mające na celu wkupienie się w łaski ludności lokalnej. W niektórych administracja wojskowa wchodziła w sojusze z plemionami, które walczyły z ugrupowaniami powiązanymi z Al Kaidą. Pozorne ustabilizowanie sytuacji w Iraku pozwoliło Barackowi Obamie ogłosić w 2011 roku zakończenie misji stabilizacyjnej i powrót żołnierzy do domu. Tak też się stało z końcem 2011 roku.

    Arabska Wiosna, która wybuchła pod koniec 2010 roku w Afryce Północnej w 2011 roku dotarła do Syrii i gwałtownie przerodziła się w wojnę domową, która rozerwała Syrię na strzępy. Niestabilna sytuacja stworzyła idealną pożywkę dla organizacji Baghdadiego. Równolegle w Iraku, z którego wycofywali się żołnierze koalicji, coraz silniej uzewnętrzniały się konflikty polityczno-religijne. Szyicki premier Nuri al.-Maliki pozbawiony wsparcia potężnego sojusznika znalazł się w ogniu krytyki. Główne oskarżenia pochodziły ze strony środowisk sunnickich, które jako będące odepchnięte od władzy poczuły się zaszczute. Przeżarta korupcją administracja i wisząca w powietrzu rebelia sunnitów zostały wykorzystane przez ukryte Państwo Islamskie w Iraku do wznowienia swojej działalności. Rozpoczęła się droga do odbudowy kalifatu, większego, silniejszego i nieporównywalnie groźniejszego niż ten utworzony w 2006 roku.

    Wybuch wojny domowej w Syrii był okazją do nowego rozdania kart w świecie polityki. Państwa Zatoki Perskiej, a zwłaszcza Katar i Arabia Saudyjska, wraz ze Stanami Zjednoczonymi chciały wykorzystać wojnę domową do obalenia rządów Baszara al Assada i włączenia Syrii w swoją strefę wpływów. Głównym narzędziem, które miało pomóc w osiągnięciu zamierzonego celu była broń i pieniądze, które w znacznych ilościach były transferowane między innymi przez państwa byłej Jugosławii do rebelianckich organizacji, które walczyły przeciwko władzy w Damaszku. Środki przekazywane dla opozycji zaczęły także przepływać do bojowników powiązanych z organizacją Baghdadiego.

    Dozbrojona i dofinansowana organizacja wyszła z podziemia. Szybka ekspansja przez rozpaloną wojną Syrię i rozdarty problemami wewnętrznymi Irak sprawiła, że do tej pory uznawane za martwe państwo powróciło z siłą, która zatrwożyła cały świat. Szybka ekspansja w Iraku i zajęcie granicy z Turcją pozwoliło na utworzenie stałego źródła finansowania dla kampanii wojennej islamistów. Baghdadi oparł gospodarkę quasi państewka o nielegalny handel ropą. Do końca 2013 roku pozwoliło to na zgromadzenie budżetu szacowanego na prawie miliard dolarów. Kolejnym zastrzykiem gotówki było brawurowe zajęcie Mosulu (o samym upadku miasta poniżej), gdzie z banków zrabowano około 430 milionów dolarów.

    Wykorzystując swoją potęgę, przywódca Państwa Islamskiego w 2012 roku wyłożył swoją wizję budowy państwa muzułmańskiego opartego o prawo szariatu. Taka idea nie spodobała się części organizacji antyrządowych w Syrii, co doprowadziło do konfliktu, który z czasem przerodził się w wojnę rebeliantów z radykałami. Również radykalna an-Nusra wystąpiła przeciwko planom Baghdadiego. Przeciwko IS opowiedział się także przywódca Al Kaidy, Ajmana az Zawahiriego, następca Bin Ladena.

    Po sukcesach w 2013 i 2014 roku plan Baghdadiego ziszcza się. 29 czerwca 2014 roku ogłoszone zostaje powstanie Państwa Islamskiego. Sam przywódca przyjmuje imię Ibrahima i mianuje się kalifem, duchowym przywódcą wszystkich wyznawców Allaha. Deklaracje złożone przez nowego kalifa spotkały się z mieszanymi reakcjami. Hołd przywódcy złożyła część grup islamskich z Syrii i Libii, a także niektórzy członkowie Al Kaidy. Przyszłość pokaże także, że swoich zwolenników Państwo Islamskie znalazło także w południowo-wschodniej Azji i centralnej Afryce.

    Na końcu chciałbym wspomnieć o bitwie o Mosul, a właściwie o poddaniu Mosulu przez irackie wojska. Siły Zbrojne Iraku tworzone były środkami państw NATO, szkoleni przez zachodnich instruktorów żołnierze oraz bardzo nowoczesne uzbrojenie (czołgi Abrams, wielozadaniowe F-16). Zdawać by się mogło, że Irak dysponował siłą, która bez problemu powinna oprzeć się kilkuset terrorystom. Jednak pomimo treningów i sprzętu wśród żołnierzy irackich zabrakło ducha walki, a problemy polityczne dzielące Irackie społeczeństwo znalazły odbicie również wśród wojskowych. Podziały wewnątrz armii pogłębiły dodatkowo nominacje oficerskie, które zależne były od klucza politycznego oraz wszechobecna korupcja. Na to wszystko nałożyły się problemy etniczno-religijne gdzie szyiccy żołnierze nie chcieli walczyć o sunnickie miasto. Skutkiem tego świetnie wyekwipowana, ale fatalnie dowodzona i zdemoralizowana armia uciekła przed garstką fanatyków na przysłowiowych pick-upach. Skala problemu była tak duża, że bojownicy ISIS przez pewien czas zagrażali nawet stolicy Iraku- Bagdadowi. Dopiero interwencja państw zachodnich pozwoliła odzyskać kontrolę na postępami IS.

    5. Użycie broni chemicznej w Syrii – autor: @Ungern

    Syryjski program budowy arsenału broni chemicznej rozpoczął się już w latach ’70 ubiegłego wieku. W odpowiedzi na militarne zagrożenie ze strony Izraela Syria we współpracy z Egiptem oraz Związkiem Radzieckim rozpoczęła program gromadzenia śmiercionośnych gazów oraz szkolenia syryjskich chemików w zakresie jej użycia. W momencie wybuchu wojny domowej syryjski arsenał oceniany był na ponad 1000 ton chemikaliów takich jak sarin, gaz musztardowy czy gaz VX. Syria nie była również członkiem Konwencji o zakazie broni chemicznej. Budziło to uzasadnione podejrzenia, że wraz z rozpadem syryjskiej armii magazyny z bronią chemiczną mogą dostać się w niepowołane ręce. Istniało również zagrożenie, że w obliczu zbliżającej się porażki – a przypomnijmy że na początku wojny domowej momentum było zdecydowanie po stronie rebeliantów – rząd w Damaszku może posunąć się do użycia broni chemicznej w swojej obronie.

    Pierwszy poważny kryzys związany z bronią chemiczną nastąpił latem 2013 roku. Po domniemanym użyciu broni chemicznej przez rebeliantów w Chan al-Asal w wyniku którego zginęło 10 cywilów oraz 16 żołnierzy syryjskiej armii, obie strony konfliktu zaczęły wzajemnie oskarżać się o używanie zakazanej broni. W związku z tym rząd w Damaszku zgodził się na przybycie do kraju specjalnej misji Organizacji Narodów Zjednoczonych, która miałaby zbadać sprawę.

    Zaledwie kilka dni po przybyciu inspektorów ONZ doszło jednak do o wiele bardziej poważnego incydentu. W kontrolowanej przez rebeliantów dzielnicy Damaszku, wschodniej Ghoucie, użyto gazu bojowego na bezprecedensową w tej wojnie skalę. W wyniku ataku z użyciem sarinu zginąć miało od 250 do nawet 1700 cywilów. Rządy krajów zachodnich szybko wydały wyrok i uznając atak za przekroczenie czerwonej linii rozpoczęły przygotowania do interwencji przeciwko siłom rządowym. Wysiłki rosyjskiej dyplomacji a także brak woli politycznej w parlamentach krajów sojuszniczych Stanów Zjednoczonych doprowadziły do podpisania porozumienia, na mocy którego Syria zgodziła się na przystąpienie do Konwencji o zakazie broni chemicznej i zniszczenie swoich zapasów gazów bojowych we współpracy z międzynarodowymi obserwatorami. Zgodzono się również na zawieszenie broni celem przeprowadzenia śledztwa na miejscu ataku.

    Dochodzenie wykazało, że bez cienia wątpliwości we wschodniej Ghoucie doszło do użycia gazu bojowego, sarinu. Śledczy nie wskazali jednak winnego ataku. Sprawa do dzisiaj budzi kontrowersje a obie strony wypierają się odpowiedzialności. Wśród zwolenników rządu w Damaszku najczęściej używanym argumentem jest ten o strategicznym braku sensu użycia gazów w bojowych w momencie kiedy oczy całego świata zwrócone były na Syrię. Syryjskim żołnierzom przebywającym w okolicy ataku nie rozdano także środków ochrony przed bronią chemiczną, na odcinku na którym przebywali prowadzili również skuteczną ofensywę przeciwko rebeliantom, co czyniło użycie sarinu bezzasadnym również i z taktycznego punktu widzenia. Swego czasu popularną była również dosyć osobliwa teoria o ataku fałszywej flagi, którego dokonać miał turecki wywiad, celem sprowokowania międzynarodowej interwencji.

    Pewnym jest, że od momentu podpisania porozumienia i zniszczenia syryjskiej broni chemicznej ilość ataków z jej użyciem znacząco spadła a taki z użyciem sarinu przeszły do historii. Wciąż zdarzały się jednak przypadki bojowego użycia chloru i to przez prawie wszystkie walczące strony. Beczki z chlorem zrzucane miały być przez rządowe helikoptery na pozycje rebeliantów, rebelianci nie pozostawali dłużni, wystrzeliwując w kierunku rządowych umocnień butle wypełnione gazem. Organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka zwracały również uwagę na używanie przez rebeliantów gazów bojowych w kontrolowanej przez Kurdów dzielnicy Aleppo. Również i dżihadyści z organizacji Państwa Islamskiego stosować mieli gaz musztardowy.

    Do kolejnego kryzysu doszło w kwietniu 2017 roku, kiedy to położona w północno-zachodniej Syrii miejscowość Chan Szejchun miała zostać zaatakowana przy użyciu sarinu. W wyniku ataku zginęło co najmniej 74 cywilów. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, nie czekając na jakiekolwiek śledztwo obarczył rząd prezydenta Assada winą i już w trzy dni po ataku wydał rozkaz wystrzelenia 59 rakiet Tomahawk w kierunku lotniska, z którego startować miały samoloty odpowiedzialne za śmiercionośne bombardowania.

    Również i w tym wypadku nie obyło się bez pytań o zasadność takiego ataku. Chan Szejchun to miejscowość położona za linią frontu, w momencie ataku siły rządowe posiadały inicjatywę, atak więc musiałby mieć wyłącznie charakter ataku terrorystycznego, obliczonego na zastraszenie populacji zamieszkującej terytoria kontrolowane przez rebeliantów. Rosyjscy sojusznicy Damaszku sugerowali również, że śmierć cywilów była wynikiem zniszczenia przez rządowe samoloty magazynu rebeliantów, w którym składować mieli oni gazy bojowe. Zastanawiająca jest również dosyć pochopna i impulsywna decyzja prezydenta Trumpa.
    Podsumowując, użycie gazów bojowych jest stosunkowo stałym elementem syryjskiej wojny domowej i używają jej praktycznie wszystkie walczące strony. Kontrowersyjną pozostaje kwestia wykorzystywania jej do terroryzowania ludności cywilnej a także często wątpliwej wiarygodności doniesienia rebeliantów o atakach z użyciem gazów bojowych w momencie sukcesów rządowych ofensyw. Nie możemy jednak z góry zakładać tezy, że wszystko co robi autorytarna władza w Damaszku jest racjonalne i że nie popełnia ona błędów w ocenie sytuacji. W końcu gdyby tak było, prawdopodobnie do wojny domowej nigdy by nie doszło.

    6. Czy Assad zostanie u władzy? – autor: @pan_kleks8

    Rozpoczęta w 2015 roku interwencja Rosyjska po stronie rządu Syryjskiego miała jeden zasadniczy cel – utrzymanie rosyjskich wpływów w kraju. Wpływów a nie samego Bashara, chociaż co oczywiste cele te początkowo były ze sobą zbieżne.

    Niespełna trzy lata później możemy stwierdzić, że Rosjanie swój cel osiągnęli. Nie wiemy oczywiście jak będzie wyglądał ostateczny powojenny podział Syrii, ile kto otrzyma wykroi sobie z syryjskiego tortu, ale wpływy Rosyjskie w tym regionie zostaną zachowane.

    Czy więc rządząca od niespełna 50ciu lat rodzina alawickich Al-Assdów zachowa władzę w Syrii? Czy w Syrii jako jedno z niewielu państw Arabskich nie nastąpi zmiana władzy w wyniku Arabskiej Wiosny? Niekoniecznie. Jak wspomniałem na początku, celem Rosjan nie było utrzymanie Assada u władzy, a swoich wpływów w Syrii.

    Zdaniem części osób śledzących konflikt, w tym również piszącego ten tekst po zakończeniu konfliktu może się okazać, że Rosjanie postanowią kulturalnie wymienić Bashara na kogoś innego. Dlaczego? Abstrahując w tym momencie od walki o wpływy pomiędzy Rosją a Iranem, jednym z głównych powodów jest dbanie o tzw. „PR” przez Rosję. Nawet takie państwo jak imperium rządzone przez Władimira Władimirowicza musi dbać o jak najlepsze postrzeganie na świecie. Tymczasem Bashar ma fatalną opinię na zachodzie – tyrana, mordercy, gościa który zajmuje się głównie gazowaniem cywilów. Nie ma znaczenia, czy jest to prawdą czy jest to wymysł dziennikarzy – ma taką a nie inną opinię i nic jej zmieni.

    Może się więc okazać, że po zakończeniu konfliktu, Rosjanie spróbują podmienić go na kogoś innego. – oficjalnie informując na przykład, że stan zdrowia Bashara nie jest najlepszy, dlatego wyjeżdża na odpoczynek do sanatorium w Moskwie/Teheranie, a przez czas jego nieobecności zastąpi go ktoś inny. Oczywiście czas nieobecności przedłuży się w nieskończoność.

    Kto może go zastąpić? Naturalnym kandydatem wydaje się wspomniany już wcześniej Suheil al-Hassan, zwany Tygrysem, dowódca „Tiger Forces” czyli najlepszej jednostki sił rządowych walczących w konflikcie. Od dawna w jego otoczeniu pojawia się dużo Rosjan (m.in. jego osobista ochrona to Rosjanie), on sam otrzymuje od nich wysokie odznaczenia, uczestniczy też w spotkaniach z rosyjskimi politykami i wojskowymi, w tym z Putinem (co nie jest takie oczywiste, gdyż posiada stopień odpowiadający naszemu generałowi brygady, czyli najniższemu stopniowi generalskiemu). Dodatkowo, jest Alawitą – od lat najważniejsze stanowiska w administracji kraju piastują Alawici, tak więc taka zmiana nie tworzy niebezpieczeństwa konfliktu religijnego w strukturach władzy Syryjskiej.

    Czy Bashar Al-Assad utrzyma się u władzy (przynajmniej na tej części Syrii nad którą będzie miał władzę)? Czy zostanie podmieniony przez kogoś innego? Jaki wpływ na wynik tej rozgrywki będzie miała rywalizacja Rosyjsko – Irańska? Przekonamy się w przeciągu kilku lat.

    Na marginesie – Bashar nie był początkowo wyznaczony jako następca swojego ojca Hafiza. Do tej roli szykowany był najstarszy z rodzeństwa – Bassel. Był on człowiekiem znanym z zamiłowania do dynamicznego i wystawnego życia, takim trochę „playboyem” można byłoby powiedzieć. Zginął w 1994 roku w wypadku samochodowym, który sam spowodował swoją nieostrożną i zbyt szybką jazdą. Dopiero wtedy pałeczkę przejął Bashar, który zmuszony był przerwać podyplomowe studia lekarskie w Londynie. Wcześniej prawdopodobnie nawet nie był brany pod uwagę do pełnienia jakichkolwiek ważniejszych funkcji w kraju – świadczy o tym chociażby wybór drogi edukacyjnej.

    Bashar i Bassel mają jeszcze trzeciego, najmłodszego brata – Mahera. Na początku wojny pełnił on funkcję dowódcy Gwardii Republikańskiej. Później miał zostać ranny w zamachu, i od kilku lat nie pokazuje się publicznie. Również znany z porywczego charakteru, parokrotnie pojawiał się w doniesieniach medialnych o użyciu gazów bojowych w Syrii.

    7. Co w Syrii robią Amerykanie? Jaki jest ich cel? – autor: @pan_kleks8

    Obawiam się troszeczkę odpowiedzi na to i następne pytanie. Po pierwsze, że jest ona bardzo złożona. Po drugie, wchodzimy tu jednak na pewien poziom polemiki politycznej. Można powiedzieć, że dla osób popierających politykę USA ich obecność świadczy o podjęciu próby zaprowadzeniu demokracji w Syrii i obaleniu złego Assada. Miłośnicy Rosji powiedzą wprost odwrotnie, że Amerykanie wspierają Al-Kaidę. Prawda jest jak pewna część ciała której nazwa składa się z 4 liter – każdy ma swoją, i tak jest w tym przypadku. A fakty to kwestia subiektywnego podejścia. Spróbujmy odrzucić warstwę propagandy politycznej, i określić cel obecności Amerykanów w Syrii.

    Amerykanie, tak jak każde wielkie imperium (Chiny, Rosja) jak i pomniejsze (Francja, Wielka Brytania) zachowuje sobie prawo do rozszerzania swoich wpływów. Tak było, jest i będzie czy nam się to podoba czy nie. Amerykanie zrobili tak z Europą Wschodnią po 1989 roku, ostatnio z Ukrainą.

    Krótki rys historyczny – przed wojną stosunki pomiędzy Syrią a USA nie były najgorsze. Oczywiście jedni na drugich narzekali, ale Assad (najpierw ojciec potem syn) poparli obie wojny przeciwko Irakowi. Amerykanie oczywiście zarzucali Syryjczykom łamanie praw człowieka. Później Syria udostępnia swoje terytorium do przerzutu przez CIA więźniów. Nie wiemy, i nie dowiemy się przez najbliższe lata czy rewolucja w Syrii została przez Amerykanów zainspirowana, czy tylko przyłączyli się do nadarzającej się okazji.

    Faktem jest, że od początku Stany Zjednoczone udzieliły poparcia umiarkowanym rebeliantów. Cel był prosty – rozszerzenie swoich wpływów, wyparcie Rosjan z Syrii. Gdyby Rosjanie zostali wyparci z Syrii, straciliby swój ostatni przyczółek na Bliskim Wschodzie (po Libii). Wszystkie pozostałe państwa są albo pro amerykańskie, albo prowadzą neutralną politykę (a z takimi jest problem, bo trzeba je non stop czymś przekonywać do siebie). Amerykanie dostarczali umiarkowanym rebeliantom broń, głównie wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW.

    W pewnym momencie Amerykanie zorientowali się jednak, że to lekki przypał nadal udawać, że istnieje nadal umiarkowana opozycja, i przerzucili się na pełne wspieranie Kurdów. To wsparcie trwa do dzisiaj, i na jego podstawie Amerykanie chcą budować swoje wpływy w Syrii. Jak to się skończy? Jak na to zareaguje Turcja? Nie wiemy tego. Po prostu nie wiemy i jeszcze jakiś czas nie dowiemy się.

    Pozwolę sobie na pewne subiektywne wtrącenie. Otóż, jestem przekonany, że Obama dążyłby do zachowania wpływów Amerykańskich w Syrii, ale jednocześnie chciałby się dogadać z Assadem i Rosjanami. Jego polityka wobec Iranu i Kuby wskazuje, że był gotów na ustępstwa w zamian za dogadanie się. Natomiast działalność Trumpa jest prosta – leci on ostro i bez pardonu, więc stawiam, że będzie szedł swoją drogą i olewał wszystkich. No, ale jego kadencja skończy się za 4 lata i na pewno nie zostanie wybrany na drugą. Rozstrzygnięcia polityczne raczej będą zapadały już za nowego prezydenta.

    Podsumowując, celem Amerykanów jest rozszerzenie swoich wpływów na obszarze Syrii, wraz z jednoczesnym ograniczeniem wpływów Rosyjskich i w dużej mierze Irańskich. W ten sposób Amerykanie wspierają również Saudyjczyków

    Teraz kilka historyjek/faktów z działalności Amerykanów w Syrii. Pośrednio pokazują one jak bardzo jest tam skomplikowana sytuacja, oraz, że nawet takie Mocarstwo może się pomylić.
    W 2013 roku miał miejsce pierwszy głośny przypadek domniemanego ataku gazowego Assada na rebeliantów, we Wschodniej Ghoucie (o atakach gazowych szerzej w następnym punkcie). Prezydent Obama stwierdził wtedy, że tak nie może być i robimy interwencję lądową. Rebeliantom morale wystrzeliły w kosmos, a z wojsk rządowych rozpoczęły się dezercje, bo co jak co ale z Hamburgerami to tak średnio walczyć. Po kilku dniach okazało się, że wszyscy dotychczasowi sojusznicy Ameryki stwierdzili, że to głupi pomysł i oni nie będą wysyłać żołnierzy do Syrii po doświadczeniach z Irakiem i Afganem. No i się zrobi przypał, interwencję Obama odwołał, a trochę żołnierzy podezerterowało i za bardzo nie miało do czego wracać.

    Amerykanie postanowili również wesprzeć uzbrojeniem rebeliantów – głównie poprzez dostarczanie im przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW. Cóż, broń miała trafiać do rąk umiarkowanych – i faktycznie w większości tam trafiła (bardziej radykalne ugrupowania przejęły jedynie niewielką ich część). Problem w tym, że wkrótce okazało się, że część z ugrupowań umiarkowanych udziela w walce wsparcia radykalnym ugrupowaniom, w tym za pomocą TOWów. Technicznie było więc wszystko w porządku – obdarowani używali uzbrojenia przeciwko Assadowi. W praktyce jednak wspierało ono nie umiarkowaną rewolucję, a radykalne ugrupowania. Dziękować Bogu, że nikt nie wpadł na genialny pomysł uzbrojenia ich w rakiety przeciwlotnicze.

    W momencie, gdy powoli stawało się jasne, że opozycja się zradykalizowała i to jednak średni pomysł, żeby wspierać organizacje która jest de facto Al-Kaidą Amerykanie stworzyli jednostkę zwaną 30 Dywizją Wolnej Armii Syrii, która miała stanowić zalążek nowych umiarkowanych sił rebeliantów. Na marginesie – w Syrii wszystko nazywa się dywizjami, korpusami, frontami, armiami a w praktyce rzadko tej jednostki osiągają wielkość batalionu (który liczy ok. 1000-1200 ludzi). Sama 30 dywizja liczyła trochę ponad stu członków. Co się stało, gdy przekroczyła granicę z Turcją? Większość z nich została wyłapana przez Front Nursa, część z nich dołączyła do organizacji. Pozostali rozpierzchli się po kraju, zasilając różne inne jednostki, nie tylko rebelianckie. Koniec końców, miało wyjść dobrze, a wyszło jak zwykle.

    W początkowym okresie protestów zdarzało się, że protestujący… zarzucali Assadowi współpracę z Amerykanami, co miało stanowić zdradę ich kraju. Jak widać, sympatie polityczne potrafią się szybko zmieniać.

    8. Kto walczy po stronie Tureckiej? – autor: @pan_kleks8;

    Myślę, że warto wytłumaczyć kilka kwestii dotyczących wojsk tureckich uczestniczących w interwencjach przeciwko Kurdom. Czasami na tagu przychodzi ktoś niespodziewanie z pytaniem „A czemu im idzie tak wolno?” „A czy naszym Leopardom też tak wieże latają”?
    W pierwszej części pisałem, że członków Rosyjskich Sił Zbrojnych jest w Syrii stosunkowo niewielu, większość to oficjalnie najemnicy a nie członkowie SZ Federacji Rosyjskiej. Podobnie wygląda sprawa jeśli chodzi o Turków uczestniczących w interwencji. O ile piloci, załogi czołgów, obsługa artylerii czy Siły Specjalne są Tureckie, o tyle większość zwykłych żołnierzy to członkowie tak zwanej Turkish Free Syrian Army.

    Kim są Ci panowie? To byli rebelianci, zarówno umiarkowani jak i religijni. Część z nich uciekła na terytorium Turcji, część została przez Turków kupiona. Chcieli dalej prowadzić walkę, a Turcja im to umożliwiła.

    Sęk w tym, że nazwa Turkish Free Syrian Army jest mocno myląca, chociaż oficjalna i pozostająca w powszechnym użytku. W praktyce jednak nie mają oni nic wspólnego z jakimikolwiek rebeliantami. To zwykli najemnicy, psy wojny, którzy nie umieją nic innego robić, a Turcja umożliwiła im walkę. Część to byli umiarkowani rebelianci, którzy szukali dla siebie miejsca a nie chcieli bądź nie mogli dogadać się z Assadem. Część to rebelianci religijni, którzy zwietrzyli możliwość uzyskania wsparcia. Koniec końców są jednak zwykłymi żołnierzami za pieniądze, a nie dla jakiejkolwiek

    Dlatego też ocenianie armii Tureckiej przez pryzmat działań w Syrii jest mocno mylące. Żołnierz-rebeliant, nawet najlepiej wyszkolony, nadal nie będzie dorównywał porządnie wyszkolonym żołnierzowi w klasycznej walce. W trakcie wcześniejszej operacji zdarzyło im się ponieść kilka wręcz hańbiących porażek. Słynna była w szczególności ta, gdy osłaniający czołgi Leopard 2 tureccy rebelianci uciekli przed Państwem Islamskim, co w konsekwencji zmusiło Tureckie załogi do porzucenia swoich czołgów. Co prawda nie trafiły one na długo w ręce Daesh, ponieważ wkrótce zniszczyło je Tureckie lotnictwo, ale sama ich utrata oraz sposób w jaki się to odbyło nie przyniosło Tureckim rebeliantom chluby.

    Z tego też powodu, często widoczna tendencja do wystawiania oceny całej armii Tureckiej przez pryzmat jej aktywności w Syrii jest daleko idąca i prowadzi do błędnych opinii. Jednocześnie, wcześniejsze doświadczenia spowodowały, że aktualnie Turcja prowadzi operację znacznie bardziej cierpliwie i powoli, starając się minimalizować straty. Stąd też, postępy jak na miesiąc walk mogą wydawać się niewielkie. Nie ulega jednak wątpliwości, że są stałe i jeżeli wkrótce nie nastąpi jakaś daleko idąca zmiana w sytuacji politycznej, Kurdowie z Afrin zostaną podbici.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    9.Zaangażowanie Iranu w Syrii - autor: @60groszyzawpis

    Jeśli chodzi o bezpośrednie zaangażowanie w konflikt to początkowa rola Iranu w Syrii ograniczała się do obecności wojskowych doradców, pomagających w szkoleniu wojsk rządowych, oraz przy rozpoznaniu pola bitwy i gromadzeniu danych wywiadowczych. Rosnące wsparcie zewnętrzne dla rebeliantów i pogarszająca się sytuacja Assada z czasem zmusiła Iran do zwiększenia zaangażowania w konflikt syryjski. Jednym z bardziej znaczących wydarzeń było z pewnością „uruchomienie” wspieranego przez Iran Hezbollahu. To świetnie wyszkolone szyickie ugrupowanie z Libanu wielokrotnie pozwoliło przechylić szale zwycięstwa na korzyść syryjskich sił rządowych. Przykładem takiej sytuacji niech będzie wygrana bitwa o strategiczne miasto Al-Kusajr w 2013 r., gdzie mniej liczny od syryjskiej armii Hezbollah wziął na siebie praktycznie cały ciężar walk. W następnych latach Iran jeszcze wielokrotnie używał swoich wpływów w regionie do organizowania kolejnych bojówek gotowych do pomocy wojskom Assada - i tak też wkrótce, w Syrii pojawiły się szyickie milicje z Iraku, Afgańczycy czy też nawet Pakistańczycy.

    Irańskie wsparcie obejmowało też działania polityczne. W lipcu 2015 r. słynny dowódca irańskich sił Ghods, generał Kassem Solejmani odbył wizytę w Moskwie. Jesienią, ku zaskoczeniu wszystkich, Rosja ogłosiła rozpoczęcie interwencji militarnej w Syrii – miał to być efekt osiągniętego kilka miesięcy wcześniej w Moskwie, rosyjskiego – irańskiego porozumienia. Co prawda nikt nie wie czyja to była inicjatywa, jednak krążące plotki o tym, że Iran miał dużej mierze pokryć początkowe koszty rosyjskiej interwencji, każą się zastanowić, czy to aby nie Iran udał się do Moskwy by przedstawić plan wspólnej operacji, mającej przechylić szalę zwycięstwa na korzyść zaprzyjaźnionego z oboma państwa, syryjskiego rządu.

    Tego samego roku, wraz z pojawieniem się Rosjan, do Syrii zaczęły napływać masowo oddziały Irańskich Strażników Rewolucji (IRGC), którzy mieli wkrótce wziąć udział w wielkiej ofensywie w południowym Aleppo. Był to pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz kiedy regularne oddziały Iranu w takiej liczbie pojawiły się w Syrii. Wraz z IRGC do Aleppo ściągnięto też mnóstwo szyickich milicji zarówno z Iraku jak i Afganistanu. Celem Irańczyków miało być odblokowanie oblężonych przez rebeliantów, szyickich wiosek – Fuah i Kefraya. Po zakończonej umiarkowanym powodzeniem bitwie i pewnych perturbacjach na linii Iran – Rosja, wynikających z różnych wizji i priorytetów obu państw, większość regularnych żołnierzy IRGC wróciła do kraju. Głównymi wykonawcami irańskich planów w Syrii ponownie stały się milicje i bojówki szyickie - tym razem już jednak pod bezpośrednim dowództwem oficerów i generałów IRGC, których obecność w Syrii stawała się coraz bardziej zauważalna.

    Poza organizowaniem ochotników do walki, Iran swoim sojusznikom zapewniał też w miarę możliwości dostawy sprzętu militarnego. Oprócz strony rządowej, głównymi beneficjentami irańskich dostaw były przede wszystkim szyickie milicje - zarówno lokalne jak i te z regionu. Spośród sprzętu dostarczanego przez Iran warto wymienić, drony, wyrzutnie rakiet Toophan czy też pojazdy Safir. Oprócz tego zdarzały się też jednorazowe dostawy „ciekawszych” rzeczy: i tak podobno w 2014 r. Iran przekazał osłabionemu lotnictwu syryjskiemu część posiadanych po-Irackich samolotów Su-22. Inna taką sytuacją było pojawienie się czołgów T-90 w rękach pro-irańskich ugrupowań szyickich - wszystko wskazuje, że część T-90, które się pojawiły w Syrii wraz z przybyciem Rosjan, została opłacona przez Iran a następnie przekazana jego „podwładnym”.

    Poza wsparciem militarnym, warto też wspomnieć o irańskim zaangażowaniu we wsparcie humanitarne. Chodzi tu przede wszystkim o oblężoną przez rebeliantów w sercu Idlib, szyicką enklawę Fuah i Kefraya. Przez ostatnie kilka lat irańskie zrzuty zaopatrzenia, były jedyną szansą na przeżycie dla mieszkańców tych dwóch wiosek. Poza Fuah i Kefraya, irańskie samoloty transportowe, często pojawiały się też nad miastem Deir ez-Zor, które przez kilka lat znajdowało się w oblężeniu Państwa Islamskiego.

    Trudno powiedzieć jak wygląda kwestia strat w walkach w Syrii po stronie irańskiej. Większość danych podaje łącznie liczbę zabitych Irańczyków i walczących wraz nimi sojuszniczych, szyickich milicji. Generalnie szacuje się jednak, że w Syrii życie straciło co najmniej kilkuset Irańczyków, w tym kilkudziesięciu dowódców różnego szczebla. Największe straty przypadły na początek interwencji rosyjskiej, kiedy to zaangażowanie Iranu było największe. Na ten moment, pomimo redukcji liczby regularnych żołnierzy IRGC, obecność Irańczyków w Syrii wciąż pozostaje znacząca.

    10. Czy Kurdowie bez pleców amerykańskich poradzą sobie z zachowaniem niezależności?– autor: @bilas.

    Wiele wskazuje na to, że jak zwykle nie ma przyjaciół, są wyłącznie góry, i sojusz Kurdów Amerykanami był jedynie przelotnym romansem tych drugich. Przez ostatnie lata wsparcie USA wzmacniało pozycję bojówek Kurdyjskich, zarówno na szachownicy syryjskiej jak i w samej koalicji anyt-ISIS. Jednak wraz z upadkiem PI potrzeba wsparcia bojowników walczących z dżihadystami stała się mniejsza. Również międzynarodowa opinia publiczna zapomina stopniowo o „Obrońcach Kobane” co również zmniejsza ich rolę na arenie międzynarodowej.

    Operacja „Gałązką Oliwna” i atak Truków na Afrin osłabił relacje między USA a Kurdami. „Myślę, że nie jest jasne, dokąd rzeczy będą zmierzać. Dokładnie wszystkiemu się przyglądamy” – powiedział amerykański Sekretarz Stanu Rex Tillersona podczas wizyty w Ankarze. Tak wyglądała reakcja największego sojusznika Kurdów na Turecki atak na Afrin. Żadnych Tomahawków, żadnych “pięknych dzieci”... Upadek ISIS i zabezpieczenie wschodu kraju – faktycznie przedzielonego Eufratem, sprawiły, iż cele USA w Syrii, częściowo zostały osiągnięte, zaś upadek Assada jest coraz mniej prawdopodobny. Tym samym amerykanie nie muszą już tak bardzo grać kartą kurdyjską. A bez ich wsparcia, Kudowie mogą niewiele.

    Najlepszym przykładem aktualnych możliwości Kurdów, było niepodległościowe referendum w Iraku we wrześniu 2017 roku. Rząd Iraku sprzeciwił się organizacji referendum, nie zyskało ono również poparcia międzynarodowego. W efekcie referendum, 16 października wojska irackie oraz Siły Mobilizacji Ludowej, po krótkotrwałych starciach na przedpolu miasta, wkroczyły i praktycznie bez walki przejęły kontrolę nad Kirkukiem i jego okolicami, wypierając Kurdów. Orędownik referendum - Prezydent irackiego Kurdystanu Masud Barzani ustąpił ze stanowisk 1 listopada 2017r. co zostało odczytane jednoznacznie jako porażkę ambicji kurdyjskich.

    „Gałązką Oliwna” czyli atak Turcji na Afrin, zbliżenie Turcji z Iranem oraz spory Kurdów z Irakiem i Syrią, sprawiły, że poza USA jedynym państwem, które wspiera Kurdów, jest Izrael. Należy jednak pamiętać, że nie wynika to z więzi pomiędzy tymi narodami, czy wspólnych celów, lecz chęci Tel-Awiwu do osłabienia krajów Arabskich. Izrael używa Kurdów, tak samo jak USA i nie należy mieć wątpliwości, że w momencie zmiany strategii Izrael pozostawi Kurdów.

    o ile północno wschodnia Syria może uzyskać jeszcze jakąś formę niezależności (jeśli Kurdowie będą w stanie współdziałać z SDF), o tyle zachód terenów kurdyjskich w Syrii staje się polem ekspansji Turcji – pod nadzorem (lub jego brakiem) mocarstw. Od początku „Gałązki Oliwnej” pojawiają się głosy, że Assad już wkrótce porozumie się z Kurdami aby bronić Afrin, Ci drudzy ciągle jednak temu zaprzeczają. W międzyczasie zaś, powoli ale konsekwentnie siły tureckie przejmują region To pokazuje główny problem, który sprawia, że możliwości Kurdów są ograniczone: brak wyczucia i płynności w polityce międzynarodowej, nadmierny romantyzm i wiara w swój heroizm oraz postawienie wszystkiego na Zachodniego Sojusznika (może właśnie to sprawia, iż Kurdowie cieszą się taką sympatią nad Wisłą).

    Kurdowie nie poradzą sobie bez pleców amerykańskich z zachowaniem niezależności, bowiem przez ostatnie lata właśnie wsparcie USA (i pewność siebie z tym związana wykazywana na około) sprawiły, iż ich relacje z wszystkimi sąsiadami uległy pogorszeniu a potencjalnych sojuszników nie pozyskiwano. Jedyne co może pomóc utrzymać Kurdom tereny w północnej Syrii to współpraca z SDF.

    UWAGA W momencie pisania w/w pojawiało się coraz więcej informacji o zawarciu możliwego sojuszu pomiędzy Kurdami z Afrin a SAA który zmieniły sytuację w kantonie o 180 stopni. Zapraszamy do śledzenia sytuacji bezpośrednio na tag.

    11. Naloty Izraela na terytorium Syrii - @liesbaum

    Wbrew pozorom Izraelskie lotnictwo nie jest tak częstym gościem na Syryjskim niebie jak mogłoby się wydawać, lecz gdy tam zagości zaznacza dość wyraźnie swoją obecność. Siły lotnicze Izraela(IAF) dokonały najprawdopodobniej mniej niż 30 ataków na cele na terytorium Syrii od początku trwania wojny domowej, liczba ta nie jest pewna, ponieważ Izrael nie przyznaje się do większości bombardowań. Celem nalotów są głównie rządowe magazyny i konwoje z bronią, często powiązywane z Iranem i Hezbollahem, lecz znane są też przypadki ataków na siły rebeliantów i Państwa Islamskiego. W dodatku część tych nalotów była prowadzona bez naruszania syryjskiej przestrzeni powietrznej.

    Syria przed wojną domową utrzymywała całkiem pokaźny arsenał obrony przeciwlotniczej (lecz jego większość nie należała do najnowocześniejszych), ponieważ jako główne zagrożenie uznawała Izrael i jego IAF. Wybuch wojny sprawił, że najpoważniejszym zagrożeniem dla syryjskiego rządu stał się wróg wewnątrz granic, nie posiadający lotnictwa przez co część oddziałów została relokowana z sił OPL do innych jednostek. Dodatkowo wiele systemów defensywnych, zarówno tych mobilnych jak i stacjonarnych zostało przejętych przez oddziały opozycji i zniszczonych. Podobny los spotkał siły lotnicze, przy czym nawet przed wojną stanowiło on mniejsze zagrożenie dla IAF niż syryjskie systemy rakiet ziemia-powietrze. Syryjskie media kilkukrotnie donosiły o sukcesach w obronie prze IAF w tym tak spektakularnych jak zestrzelenie F-16 czy nawet F-35, lecz dopiero w tym roku doczekaliśmy się, że informacja taka znalazła potwierdzenie w faktach.

    W ramach kontyngentu Rosji interweniującego w Syrii znalazły się również nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej, lecz nie posłużą one raczej obronie przeciw izraelskiemu lotnictwu, ponieważ oba państwa łączą pozytywne stosunki. Kolejnym przeciwwskazaniem dla takiego rozwoju wypadków jest to, że rosyjskie rakiety znajdują się głównie w północnej Syrii, a Izrael działa zazwyczaj na południu.

    Rosjanie nie mają jakiegokolwiek powodu, żeby strzelać do samolotów państwa, z których chcieliby utrzymać przyjazne stosunki. Dodatkowo, Izrael atakuje najczęściej siły Hezbollahu lub szyickich bojówek powiązanych Iranem. Natomiast jeżeli już atak nastąpi na Syryjczyków, Rosjanie mogą próbować im to po prostu wynagrodzić – mają w magazynach wystarczającą liczbę sprzętu do oddania.

    Podsumowując Izrael wcale nie lata w Syrii jak u siebie, a Syryjczycy nie czekają z rękami w kieszeniach, tylko nie są w stanie trafić nowoczesnego sprzętu agresora przy użyciu ograniczonych i starych systemów obronnych. Dopiero popełnienie błędu przez Żydowskich pilotów pozwoliło na sukces rządowych wojsk w tej nierównej walce. Często zdarza się też, że samoloty Izraela atakują znad Państwa Żydowskiego bądź Libanu, co tworzy dosyć skomplikowaną sytuację prawną. W szczególności próba zestrzelenia samolotu nad Izraelem mogłaby zostać uznana za próbę ataku na to państwo – wojna z Izraelem jest w tym momencie ostatnią rzeczą, jakiej potrzeba Syryjczykom.

    P O D S U M O W A N I E

    Mam nadzieję, że przynajmniej kilkoro z was skorzysta dzięki naszemu ”informatorowi” "FAQ". Specjalne podziękowania dla wszystkich, którzy uczestniczyli w jego tworzeniu jak również udzielali nam wsparcia. Dziękujemy za uwagę.

    #syria #syriafaq #bliskiwschod #kurdystan #turcja #wojna #geopolityka #izrael #iran #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Syria.jpg

  •  

    Taka ciekawostka.

    Dlaczego opakowania papierosów Lucky Strike są białe? Bo Japończycy zaatakowali Pearl Harbor!

    Przed wybuchem wojny paczki papierosów marki Lucky Strike były zielone. Po tym, jak Ameryka włączyła się do wojny, zaczęto używać białych opakowań, rzekomo w celu oszczędzania chromu, który był bardzo potrzebny w przemyśle wojennym. Rebranding miał więc medialny patriotyczny wydźwięk, choć chodziło głównie o odświeżenie marki i zdobycie klientów wśród kobiet, którym oryginalna barwa nie odpowiadała.

    Ciekawostką dzielę się przy okazji recenzowania książki "Stąd do wieczności", gdzie po ataku na USA spiker radiowy mówi "Zielony Lucky Strike idzie na wojnę. Zielony Lucky Strike idzie na wojnę". Mocna, pamiętna scena. Link do recenzji tutaj.

    Autorski tag o blogu: #modernlibrarychallenge
    #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #ksiazki #gruparatowaniapoziomu #drugawojnaswiatowa
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #gruparatowaniapoziomu

0:3,1:1,1:0,1:4,1:4,0:5,0:4,0:4,0:3,0:2,0:4,0:4,1:5,2:4

Archiwum tagów