Grupa promująca interesujące znaleziska naukowe, ciekawostki, zainteresowania. Dołącz do tagu i promuj lepszy Wykop.

  •  

    Styczeń 1981, Los Angeles, zdesperowany, bezrobotny mężczyzna chce popełnić samobójstwo skacząc z dziewiątego piętra, tłum gapiów na ulicy „dopinguje” go, aby tak zrobił. Nagle pod budynkiem pojawia się brązowy Rolls Royce Muhammada Alego, który przejeżdżając obok, usłyszał o dramacie w radio. Słynny bokser zdecydowanie przebija się przez zachwycony tłum, wjeżdża windą na górę i zaczyna rozmowę z desperatem. „Joe z Michigan”, weteran z Wietnamu, żali się Alemu, że nikt go nie kocha. - Jesteś moim bratem. Kocham cię i nie okłamałbym cię. Posłuchaj, chcę żebyś wrócił ze mną do domu – apeluje bokser wszech czasów. - Czemu się o mnie martwisz? Jestem nikim! – Nie jesteś nikim! Jeśli się zabijesz, pójdziesz do piekła – przekonuje go Ali. Po pół godzinie mężczyzna wycofuje się do pokoju. Muhammad Ali obiecuje odwiedzić jego rodzinę i pomóc znaleźć mu pracę. Słowa dotrzyma.

    #gruparatowaniapoziomu #historia #historiajednejfotografii #fotografia #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    BITWA POD AD DECIMUM (533 N.E.)

    Bitwa pod Ad Decimum była pierwszą bitwą stoczoną w toku rzymskiej kampanii w Afryce w trwającej w latach 533 – 534. Miała ona doniosłe znaczenie dla działań na rzecz odzyskania prowincji afrykańskich. Armia Wandalów została przy znikomych stratach własnych mocno uszczuplona.

    (więcej w nowym artykule)

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/bitwy/bitwa-pod-ad-decimum/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym
    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

  •  

    POŻAR SZPITALA PSYCHIATRYCZNEGO W GÓRNEJ GRUPIE

    W nocy z 31 października na 1 listopada 1980 roku doszło do tragicznego pożaru w szpitalu psychiatrycznym w Górnej Grupie. Brak wody do gaszenia ognia, zamurowane wyjścia ewakuacyjne oraz nieobliczalni pacjenci, uciekający i chowający się przed strażakami - to wszystko sprawiło, że szanse na ratunek były niewielkie. W płomieniach zginęło oficjalnie 56 osób.

    Komunistyczna propaganda mówiła o bohaterskiej walce straży pożarnej z żywiołem, jednak to członkowie personelu medycznego okazali się prawdziwymi bohaterami. Narażając własne życie, wracali po swoich pacjentów tam, gdzie strażacy bali się wejść...

    Szpital w Górnej Grupie nie cieszył się dobrą opinią. Złe warunki sanitarne oraz wykorzystywanie pacjentów do pracy w sąsiednich gospodarstwach rolnych to nie jedyne mroczne sekrety tego miejsca. Podobno nie wszyscy pacjenci, zamknięci w murach szpitala, byli chorzy psychicznie. Część z nich stanowili ludzie, których nie udało się wtłoczyć w ramy, panującego ówcześnie, systemu.

    Władze PRL robiły wszystko, aby opinia publiczna nie poznała wstydliwych szczegółów na temat funkcjonowania placówki oraz chaotycznie przeprowadzonej akcji ratowniczej.

    Największą trudnością w ratowaniu ludzi okazali się być najbardziej chorzy pacjenci. Dochodziło do sytuacji, których nie sposób było przewidzieć. Strażacy po wyciągnięciu chorych z palącej się sali, prowadzili ich w stronę wyjścia, gdy nagle uratowani mężczyźni zaczynali się wyrywać i po oswobodzeniu się z uścisku swoich wybawicieli - wracali do swoich sal, prosto w objęcia ognia...

    Za bezpośrednią przyczynę pożaru uznano nieszczelność przewodu kominowego. Ogień miał się tam tlić nawet kilka dni przed wybuchem pożaru. Iskra wydostała się z komina i upadła na ściółkę izolacyjną. Doszło do niezauważonego pożaru wewnątrz ścian, po czym ogień przepalił sufit i pożar rozprzestrzenił się na cały budynek.

    Tragedia w szpitalu psychiatrycznym stała się tematem piosenki Przemysława Gintrowskiego do słów Jacka Kaczmarskiego, zatytułowanej "A my nie chcemy uciec stąd". Tytuł nawiązywał do sytuacji, gdy pacjenci chowając się przed strażakami, uciekali z powrotem do swoich sal, gdzie szalał ogień:

    „Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
    A My wciśnięci w najdalszy sali kąt
    "Tędy!" - wrzeszczy - "Niech was jasna cholera!"
    A my nie chcemy uciekać stąd.

    A my nie chcemy uciekać stąd!
    Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
    Stanął w ogniu nasz wielki dom!
    Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!”

    Na zdjęciu:
    Zniszczony szpital w Górnej Grupie, fotografia zrobiona kilka dni po pożarze.

    #wmrokuhistorii #historia #polska #katastrofa #ciekawostki #xxwiek #pozar #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: Górna Grupa.jpg

  •  

    OKTAWIAN NIE CIERPIAŁ ZWROTÓW GRZECZNOŚCIOWYCH

    Cesarz Oktawian August nie cierpiał zwrotów grzecznościowych – kiedy pewnego razu w czasie widowiska artysta zwrócił się do niego słowami „O panie sprawiedliwy i dobry”, August zganił go za to w publicznym obwieszczeniu. Zabronił nawet swoim dzieciom i wnukom zwracać się do siebie per „pan”.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/oktawian-nie-cierpial-zwrotow-grzecznosciowych/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: j.jpg

  •  

    Test pianki: Dlaczego nie warto okłamywać dzieci
    Jak okłamywanie dzieci może zaszkodzić ich psychice i rozwojowi? Pokazuje to "test pianki", czyli eksperyment psychologiczny ukazujący zdolność dzieci do odłożenia gratyfikacji.

    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4323291/test-pianki-dlaczego-nie-warto-oklamywac-dzieci/

    #gruparatowaniapoziomu #wojnaidei #psychologia #ciekawostki #nauka #kultura
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Zielone Świątki – zapomniane obyczaje --- zostały niecale 3 godziny

    Było jednym z najradośniejszych, najbardziej rozśpiewanych i roztańczonych świąt. Dziś już mało kto pamięta o Rodusiu, majeniu domów czy słupie majowym.

    Polecam: https://www.wykop.pl/link/4321925/zielone-swiatki-zapomniane-obyczaje/

    #gruparatowaniapoziomu
    #historia
    #ciekawostki
    #swieta
    pokaż całość

    źródło: tytus.edu.pl

  •  

    Edgar Allan Poe - Maska czerwonej śmierci (1842).

    Od dłuższego już czasu czerwona śmierć pustoszyła kraj. Nigdy jeszcze nie widziano równie zgubnej i straszliwej zarazy. Znamieniem jej była krew, ohyda i czerwień krwi. Przychodziły najpierw ostre bóle, następnie nagły zawrót głowy i obfite poty sączące się przez wszystkie pory ciała, a wreszcie następował zupełny rozkład organizmu. Purpurowe piętna występowały na ciele, a zwłaszcza na twarz dotkniętej zarazą ofiary, wyrzucając ją po za obręb społeczeństwa i pozbawiając wszelkiej pomocy i współczucia.
    Ale książe Prospero był to człowiek odważny, rozumny i szczęśliwy. Skoro czerwona śmierć wyludniać zaczęła jego państwo, zebrał dokoła siebie około tysiąca przyjaciół, wybranych z pomiędzy kwiatu rycerstwa i dam dworu i zamknął się wraz z nimi w jednem ze swych warownych opactw. Był to wspaniały, obszerny, prawdziwie książęcy budynek, pomyślany w stylu niezmiernie ekscentrycznym, a przytem pełnym majestatu. Opasany był grubym wysokim murem, w którym mieściły się jedne tylko drzwi. Dostawszy się do wnętrza, dworacy zasunęli własnoręcznie żelazne rygle, a rozgrzawszy je do czerwoności, spoili je na wieki, uderzając w nie młotami. Chcieli się w ten sposób odgrodzić od wybuchów rozpaczy zewnętrznej i zamknąć wszelki dostęp szałom wewnętrznej trwogi. Warownia zaopatrzona została obficie w żywność, a dzięki temu dworacy mogli zwycięsko stawić czoło zarazie.
    Niech tam świat zewnętrzny radzi sobie jak może! szaleństwem byłoby myśleć o nim i trwożyć się jego losem. Książe pomyślał także o rozrywkach. Zabrał z sobą trefnisiów, deklamatorów, tancerzy, muzyków itp. Słowem, miano tu piękno pod wszelkiemi postaciami, a w dodatku jeszcze wino. Wewnątrz więc znajdowały się te wszystkie piękne rzeczy i doskonałe bezpieczeństwo, na zewnątrz szalała czerwona śmierć.
    W piątym czy szóstym miesiącu tego zamknięcia, w chwili, gdy klęska kładła trupem najliczniejsze ofiary, książe Prospero wydał dla swych przyjaciół wspaniały bal maskowy. Czarodziejska to była maskarada! Zanim wam ją jednak opowiem, pozwólcie mi opisać sale, w których się odbywała. Było ich siedm, biegnących jedna za drugą, w królewskim przepychu. W innych pałacach, sale takie rozmieszczone bywają zwykle w prostej linii, tak, że otworzywszy szereg drzwi, widzi się je wszystkie naraz od pierwszej do ostatniej.
    Tu było inaczej, jak się łatwo można było spodziewać, znając oryginalny smak księcia. Sale rozmieszczone były tak nieregularnie, że oko nie obejmowało naraz więcej nad jedną. Każda z nich długą była na 20 do 30 jardów, poczem następował nagły zakręt, otwierający wstęp do nowej sali. Każda z sal miała po prawej i lewej stronie gotyckie okna wysokie i wąskie, wychodzące na kręty korytarz, biegnący dookoła wszystkich sal. Szyby owych okien były kolorowe, a barwa ich odpowiadała kolorowi obicia, pokrywającego ściany każdej z sal.
    I tak wschodnia sala miała obicia niebieskie, to też i okna jej zabarwione były ciemnym błękitem. Druga komnata miała ściany obciągnięte purpurową tkaniną i purpurowe szyby. Trzecia, całkiem zielona, miała oszklenie zielone, czwarta pomarańczowa, oświecona była pomarańczowem światłem. Piąta biała, szósta fioletowa, siódma tylko, nie stosując się do ogólnej reguły, miała obicia z czarnego aksamitu, spływające z sufitu w ciężkich fałdach na puszysty, również czarny kobierzec, okna zaś jej miały szyby szkarłatne, koloru prawie ciemnej krwi. Przytem w żadnej z siedmiu sal nie było wcale lamp, świec, kandelabrów, żadnego zgoła światła. Za to na korytarzu, naprzeciw każdego okna, wznosił się żelazny trójnóg, na którym płonęło żywym blaskiem jasne ognisko, sączące przez szyby okien ogniste promienie, oświecające rzęsiście każdą z poszczególnych sal. Wywoływało to wszędzie zadziwiające i fantastyczne gry światła, z wyjątkiem czarnej sali, gdzie szkarłatne plamy, padające na czarne obicia, robiły dziwne posępne wrażenie, odejmując większej części gości ochotę przekroczenia tych zaklętych progów.
    W tej czarnej zachodniej sali znajdował się olbrzymi, hebanowy zegar. Wahadło jego kołysało się z głuchym, ciężkim, jednostajnym łoskotem, a skoro wskazówka minutowa obiegła dokoła zegarową tarczę, wydobywał się ze spiżowej maszyneryi dźwięk czysty, rozgłośny i niesłychanie muzykalny, ale nacechowany przytem jakąś szczególną siłą, wywierającą dziwny wpływ na słuchaczy, tak że za każdą wydzwonioną godziną grajkowie orkiestry milkli na chwilę, przerywając swoje akorda, dla wysłuchania dźwięcznej muzyki zegaru.
    Walcujące pary zatrzymywały się, zmuszone do przerwania tanecznych swych obrotów i naraz lekkie zmieszanie udzielało się całemu rozbawionemu gronu. Zauważono, że dopóki brzmiał dźwięk wydzwanianych godzin, najszaleńsi bledli, a najstarsi i najobojętniejsi przesuwali ręką po czole, jakby usiłując odgonić natrętne jakieś widziadła. Skoro jednak przebrzmiało ostatnie echo uderzeń, lekka, krotochwilna wesołość ożywiała znów balowe grono. Grajkowie spoglądali na siebie z uśmiechem, dziwiąc się szaleństwu swych nerwów i przysięgając sobie po cichu nie uledz już na przyszłość podobnemu wzruszeniu. Mimo to po upływie nowych sześćdziesięciu minut, gdy znów fatalny zegar wydzwaniać zaczął godziny, powracało znów ogólne zmieszanie, drżąca bladość i gorączkowe widziadła. A jednak mimo wszystko, była to huczna i wesoła zabawa. Książe posiadał tak nadzwyczajnie wiele smaku, miał tak trafne oko w sposobie dobierania barw i światła, jak pogardzał przeciętnem modnem decorum. Pomysły jego były zuchwałe, dzikie, i nacechowane barbarzyńskim niemal przepychem. Zwyczajni ludzie uważaliby go zapewne za szaleńca, ale dworacy jego czuli, że nim nie był. Tak. — Trzeba go było widzieć, słyszeć, trzeba się było do niego zbliżyć, aby być pewnym, że szaleńcem nie był. Pod jego to osobistym kierunkiem dokonano przyozdobienia siedmiu sal, jego smak rozstrzygał o kostyumach. A były tam pomysły dziwaczne, świetne, błyszczące, oryginalne i fantastyczne.
    Wiele podobnych widziano później w dramacie »Hernani«. Poprzebierane postacie stanowiły jakby żywe arabeski, przystrojone niedorzecznie, zbudowane nienormalnie. Były tam fantazye, potworne jak szaleństwo, to znów piękne, swobodne, straszliwe, to odrażające. Słowem, rój widziadeł, snujących się po siedmiu salach, wijących się w lekkich podrygach i przybierających coraz to nowe barwy, stosownie do oświetlenia poszczególnych sal. Zdawało się, jakoby lekkie stopy zamaskowanych widziadeł wygrywały same dziwne melodye taneczne i można było mniemać, że dźwięki orkiestry są tylko echem ich kroków. I znów w czarnej aksamitnej sali uderzał zegarowy dzwon, a wówczas wszystko milkło, słuchając tego dźwięku.
    Widziadła zatrzymywały się nieruchome, jakby zakrzepłe w swej bezwładności. Trwało to jednak chwilę tylko, dopóki nie umilkły dźwięki zegaru, a potem powracała znów lekka, krotochwilna wesołość. Znów płynęła muzyka, widziadła odżywały i pląsały radośniej niż poprzednio, mieniąc się wszystkiemi barwami kolorowych szyb, przez które sączyły się promienie palonych w korytarzu świateł. Żadna jednak maska nie kwapiła się z wejściem do czarnej, zachodniej sali. Noc bowiem już zapadła, a krwawe plamy kładące się na czarnych obiciach, wyglądały dziwnie posępnie. A gdy śmiałek jaki poważył się wstąpić na żałobny kobierzec, głuchy i jednostajny stuk wahadła uderzał słuch jego uroczyściej i głębiej, niż w dalszych salach, gdzie wirowały swobodnie wesołe maski.
    Za to w tych dalszych salach roiło się od gości, a serce życia biło tam przyspieszonem tętnem. Bal był właśnie w całej pełni ożywienia, gdy zegar wydzwaniać zaczął godzinę północną. I teraz także orkiestra umilkła nagle, wirujące pary przerwały taneczne swe obroty i nastała ogólna cisza i nieruchomość. Tym razem zegar wydzwonić musiał aż dwanaście uderzeń, dlatego może ci z pomiędzy balowych gości, którzy zdolniejsi byli do zastanawiania się, znaleźli czas do pewnego skupienia myśli. I dlatego może zanim przebrzmiały ostatnie dźwięki zegaru, parę osób dostrzegło nową maskę nikomu dotąd nieznaną.
    Wiadomość o wtargnięciu nieproszonego tego gościa rozeszła się w mgnieniu oka wśród obecnych. Powtarzano ją sobie szeptem, który przeszedł wkrótce w ogólny szmer zdziwienia, nagany, gniewu, wreszcie zgrozy i obrzydzenia.
    Trzeba jednak było nadzwyczajnego zjawiska, by zwrócić ono mogło na siebie uwagę, wśród tego zbiorowiska najdziwaczniejszych masek.
    Ale bo też nowy ów gość przewyższył chyba dzikość Heroda pomysłem, który przekraczał śmiałością swoją i tak już szerokie granice decorum, zakreślonego przez księcia dzisiejszej uroczystości. W najbezmyślniejszych nawet sercach są przecież struny, których nie można dotknąć bezkarnie. U najcyniczniejszych i najbardziej zepsutych ludzi, dla których śmierć i życie równą są igraszką, spotyka się przecież rzeczy, których lekceważyć nie wolno. To też całe zgromadzenie balowe odczuło głęboko zły smak i nieprzyzwoitość obcego gościa, objawiające się dobitnie w obranem przez niego przebraniu. Postać to była wysoka i chuda, owinięta od stóp do głów śmiertelnym całunem. Maska zaś twarzy jej przedstawiała z łudzącą wiernością zesztywniałe rysy trupa. Brzydki to był żart, ale znieśliby go może rozbawieni ci szaleńcy, gdyby nie to, że maska usiłowała widocznie przybrać na siebie postać ofiary dotkniętej czerwoną śmiercią. Całun jej umazany był we krwi, a szerokie czoło i twarz napiętnowane były ohydnemi plamami czerwieni.
    Skoro książe Prospero dostrzegł postać widziadła, twarz jego skrzywiła się wyrazem odrazy i niesmaku, a po chwili rumieniec gniewu ukazał się na jego obliczu.
    — Kto śmiał! — zawołał ochrypłym z wściekłości głosem, kto śmiał znieważyć nas tak zuchwale tem bluźnierczem szyderstwem! Chwytajcie go! — wołał do otaczających go dworaków, zedrzyjcie z niego maskę, abyśmy wiedzieli, kogo jutro o wschodzie słońca powiesić mamy na ostrzu zamkowej blanki.
    W chwili, gdy książe Prospero wymawiał te słowa, zamaskowana postać, jak gdyby chcąc lepiej jeszcze utrzymać się w roli, postępowała wolnym, uroczystym, patetycznym niemal krokiem, snując się pośród tanecznych grup.
    Książe znajdował się właśnie w niebieskiej sali, a słowa jego wypowiedziane donośnie, rozbrzmiały po wszystkich komnatach pałacowych, bo książe był człowiekiem niezmiernej siły i odwagi. Na znak dany jego ręką, orkiestra umilkła. Dworacy, którzy znajdowali się wraz z księciem w sali niebieskiej, rzucili się na jego rozkaz ku tajemniczej masce, która przechodziła właśnie obok nich, tak, że ją mieli pod ręką. Widziadło kroczyło majestatycznym swym krokiem i zdawało się zmierzać prosto ku księciu. Wybladli dworacy rzucili się, jak powiedziałem w kierunku zjawiska, ale pod wpływem nieokreślonej trwogi wzbudzonej widocznie szaloną zuchwałością zamaskowanej postaci, żaden z nich nie śmiał podnieść na nią ręki i zjawisko przeszło bez żadnej przeszkody o dwa kroki od księcia, podczas kiedy całe zgromadzenie ulegając jednozgodnemu popędowi, cofało się od środka sali ku ścianom.
    Maska kroczyła dalej, nie zatrzymując się, uroczystym swym miarowym krokiem, który ją charakteryzował od początku i przeszła w ten sposób z sali niebieskiej do sali purpurowej, z purpurowej do zielonej, stamtąd do białej, fioletowej, a nikt nie śmiał pójść za nią, ani też zrobić żadnego kroku dla ujęcia jej.
    Wtedy dopiero książę Prospero uniesiony gniewem i wstydem z powodu chwilowej swej słabości, rzucił się w pogoń za zjawiskiem przez wszystkie sześć sal, a nikt nie pospieszył za nim, gdyż strach śmiertelny zmroził jego dworaków.
    Książę biegł trzymając w dłoni wzniesiony sztylet i dopadł zjawiska w czarnej aksamitnej sali. Widmo cofnęło się przed nim w głąb owej komnaty, ale doszedłszy do jej końca, zwróciło się nagle twarzą do swego napastnika. Wówczas ostry krzyk wybiegł z piersi księcia, sztylet wysunął mu się z dłoni, padając na żałobny kobierzec, a w sekundę potem sam książę Prospero legł martwy u stóp hebanowego zegara.
    Po chwili tłum masek rzucił się także z odwagą rozpaczy do czarnej żałobnej sali, gdzie widmo czekało na nie sztywne, nieruchome jak posąg w cieniu olbrzymiego zegara. I już, już, dłonie ich ująć miały tajemniczą postać, gdy naraz serca ich przytłoczone zostały uczuciem bezdennej trwogi. Bo oto przekonali się, że pod krwawym całunem i trupią maską, które jąć chcieli tak gorliwie, nie kryje się żaden kształt dotykalny.
    Poznano wtedy obecność czerwonej śmierci. Zakradła się i przyszła cicho jak złodziej w nocy. I wszyscy mieszkańcy wesołego pałacu padli jeden po drugim, skropieni rosą krwawą i zastygli na wieki w postawach, jakie im nadała rozpacz przedzgonna. A wraz ze śmiercią ostatnich z tych rozbawionych istot, znikło także życie hebanowego zegara, zagasły światła trójnogów, a ciemność, zniszczenie i śmierć czerwona zapanowały wszechwładnie nad wszystkiem.

    Tłumaczenie: Barbara Beaupré

    #edgarallanpoe #nowela #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Video - Historia lesbijki, która w wieku 15 lat została wysłana przez rodziców do innej rodziny (obozu), która miała ją 'uleczyć z homoseksualizmu'. Zwyczajne tortury na homoseksualnych nastolatkach przez środowiska religijne:

    Musiała godzinami stać twarzą do ściany (czasami do 18 godzin) z plecakiem pełnym kamieni. Musiała z nimi współpracować - inaczej dosypywali więcej kamieni do plecaka. Razem z nią było dwóch homoseksualnych chłopców, którzy byli zmuszeni do bicia siebie nawzajem, aby poczuć się 'męskim'. Jeśli robili to zbyt słabo to byli bici przez osobę pomagającej w prowadzeniu obozu. "Czułam, że mają jakąś dziwną radość z torturowania dzieci."

    Pewnego dnia uciekła i zgłosiła sprawę na policję z pomocą nauczycielki. Obecnie żyje ze swoją dziewczyną i pracuje w organizacji charytatywnej pomagającej dzieciom.

    Przypominam - Stanowisko Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego:

    Orientacja seksualna jest współcześnie definiowana jako pociąg erotyczny i uczuciowy wobec mężczyzn, kobiet lub obu płci. Orientacja heteroseksualna, homoseksualna i biseksualna są traktowane jako prawidłowe warianty rozwojowe seksualności człowieka.

    Kształtowanie się orientacji seksualnej jest procesem złożonym, pozostającym pod wpływem wielu czynników, wśród których znaczącą rolę odgrywają uwarunkowania biologiczne. Orientacja seksualna nie podlega możliwości dowolnego kształtowania zgodnie z kulturowo - społecznymi oczekiwaniami, nie jest kwestią wyboru lub mody.

    Propagowanie terapii polegających na korekcie, konwersji czy reparacji orientacji homo- czy biseksualnej w kierunku wyłącznie heteroseksualnej** jest niezgodne ze współczesną wiedzą na temat seksualności człowieka i może zaowocować poważnymi niekorzystnymi skutkami psychologicznymi dla osób poddawanych tego typu oddziaływaniom.**
    #lgbt #homoseksualizm #milosc #zwiazki #medycyna #zdrowie #psychiatria #psychologia #religia #4konserwy #neuropa #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      @artpop To jest tak cholernie przykre, smutne i przerażające. Nie chcę wiedzieć co musiała czuć ta dziewczyna. Niech kto sobie postoi bez ruchu z dziesięć godzin to poczuje jak napierdalają plecy, a co dopiero z jakimś bagażem na plecach. Nie mogę sobie nawet czegoś takiego wyobrazić, co ta dziewczyna musiała czuć.
      Ludzie którzy to robili i ludzie którzy dawali to robić swoim dzieciom powinni najpierw zgnić w więzieniu a potem w piekle. pokaż całość

    •  

      Ludzie którzy to robili i ludzie którzy dawali to robić swoim dzieciom powinni najpierw zgnić w więzieniu a potem w piekle.

      @MinnieMouse0: Wygląda to na próbę podporządkowania ale nie jestem w stanie zrozumieć jak to miało wpłynąć na jej seksualność. Prawdziwie upośledzeni ludzie.
      Btw. piekła nie ma.

    • więcej komentarzy (10)

  •  

    Cześć Mirki! Wrzucam kolejny wpis tym razem jako wykopalisko. Przyjrzymy się zbrodni w Australii na początku XX wieku. Temat rośnie, bo zrobił się na tyle ciekawy (przynajmniej dla mnie), że rozbijam go na więcej niż 2 części :)

    Wykop mnie

    Tu link do wpisu: http://wietnamwaustralii.com/2018/05/21/kryminalna-strona-australii-czesc-ii/

    #wietnamwaustralii #australia #emigracja #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Co robią z nami negatywne emocje?
    Czy mamy się ich wystrzegać?
    Czego nauczyć się od "złych" uczuć?

    Rozmyślania Jordana Petersona z "12 Rules for Life" w.w.t.

    Negatywne emocje, tak jak ich pozytywne odpowiedniki, uczą. Musimy się uczyć, bo jesteśmy głupi i łatwo nas skrzywdzić. Możemy umrzeć, to niedobrze, i nie czujemy się z tym dobrze. Jeśli tak by nie było, pragnęlibyśmy i szukalibyśmy śmierci, wtedy umieramy. Ale nie czujemy się dobrze nawet z tym że MOŻEMY zginąć. I to cały czas. W ten sposób negatywne emocje, mimo swojego negatywnego działania, chronią nas. Czujemy się urażeni, wystraszeni i obrzydzeni żeby unikać szkód. I jesteśmy na nie bardzo podatni. Nawet bardziej niż na pozytywne emocje. Czujemy większy ból przy stracie
    danych "rozmiarów" niż radość przy zysku podobnych. Ból jest potężniejszy niż radość, a lęki potężniejsze niż nadzieja.

    Emocje, pozytywne, lub negatywne dzielą się na dwa rodzaje. Satysfakcja (technicznie, dosyt), mówi nam, że to co zrobiliśmy było dobre, gdzie nadzieja (technicznie, nagroda zachęcająca), informuje o tym, że coś dobrego nas czeka. Ból sprawia, że nie czujemy się dobrze, więc zwykle nie powtarzamy czynności, które sprawiły, że odczuliśmy obrażenia osobiste, czy izolację od innych (gdyż samotność to jeden z rodzajów bólu). Niepokój sprawia, że staramy się trzymać z dala od krzywdzących nas ludzi i złych miejsc, żebyśmy nie musieli odczuwać bólu. Wszystkie te uczucia muszą być zbilansowane, i ostrożnie osądzane, ale wszystkich potrzebujemy, by żyć i prosperować.

    Miłego dnia wykopki. My work here (for today) is done!

    #jordanpeterson #psychologia #filozofia #uczucia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki

    Ten chińczyk to stary wódz plemienia sajgon-bukkake, niektórzy podają że jego imię to tsukamen inni że Ramen, on w bitwie pod naga prabat przegrał i jego moshi moshi zostało splamione. Zaprzestał nauki swojego pradawnego stylu walki "bukkake" i popełnił pierwsze w historii Japonii sudoku. Wierzył on w Boga hentai który według legendy nakazał mu popełnienie wspomnienianego już tutaj sudoku aby ratować swoje moshi moshi. pokaż całość

  •  

    Już chyba nadszedł czas na nową symulacyjną prasóweczkę! a w niej:

    - Wyniki z analizy gumowego wieszka tłumika uzyskane przy pomocy Calculixa i zaprezentowane w Paraview. Model silnie nieliniowy zasymulowany w programach dostępnych za free? Dlaczego nie!
    - Era cyfrowych bliźniaków zbliża się wielkimi krokami. Choć tłumaczenie terminu jest na poziomie tłumaczenia Dirty Dancing to technologia, którą próbuje wdrożyć Ansys zapowiada się mega ciekawie!
    - Airbus udostępnił 9-minutowy filmik dokumentalny, w którym opisana jest przyczyna wypadku ich helikoptera w 2016. Osobiście polecam każdemu, zwłaszcza, że nieczęsto spotyka się firmy dzielące się takimi informacjami publicznie.
    - Mnóstwo innych kolorków i ciekawostek!

    #SIMWEEK 20

    Dodałem możliwość zasubskrybowania mojej strony, więc jeżeli ma ktoś ochotę być na bieżąco z moim blogiem poza mirko to będzie mi niezmiernie miło ʕ•ᴥ•ʔ

    Jeszcze krótka notka. Już kilka osób pytało mnie z czego najlepiej uczyć się MESa i w ogóle jak zacząć przygodę z symulacjami. Zbieram się bardzo powoli do napisania jakiegoś posta o tym z czego ja się uczyłem i jak to wyglądało. Pozycji książkowych jest od groma i mam powiedzmy jakieś swoje ulubione, ale chętnie dowiem się co wy polecacie. Jeśli macie coś ciekawego to napiszcie w komentarzu. Ja zawsze chętnie ... coś na ciepło #pdk (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    #bogdansymulant #mes #cfd #inzynieria #nauka #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Kontynuujemy odkrywanie mało znanych informacji o Morskim Oku. To górskie jezioro jest jednym z najczęściej odwiedzanych przez turystów miejsc w polskich górach. Mimo to, historia tego miejsca jest stosunkowo mało rozpowszechniona. Niewiele osób zdaje sobie na przykład sprawę z tego, że tereny wokół niego były swego czasu obiektem gorącego konfliktu międzynarodowego, którego apogeum przypadło na czas, kiedy nasz kraj znajdował się jeszcze pod zaborami. Mało znane są też położone powyżej jeziora twory noszące znamiona szczątkowych lodowców. Zapraszam do zapoznania się z nowym znaleziskiem na ten temat, w którym przedstawię również alternatywną trasę dojściową, względem obleganej przez tłumy turystów asfaltówki!

    Link do znaleziska: Alternatywna trasa nad Morskie Oko i mało znane fakty o tym popularnym miejscu

    Z góry dziękuję wszystkim wykopującym!

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach. Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski).

    pokaż spoiler Dodatkowe tagi: #zainteresowania, #turystyka, #podrozujzwykopem, #podroze, #trekking, #fotografia, #gruparatowaniapoziomu, #ciekawostki, #ciekawostkihistoryczne, #zakopane.
    pokaż całość

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, 120 p.n.e. urodziła się Aurelia Kotta, matka Juliusza Cezara. Jej mężem był pretor Gajusz Juliusz Cezar Starszy, z którym miała 3 dzieci: Julia Cezaryna Starsza, Julia Cezaryna Młodsza i dobrze nam znany Gajusz Juliusz Cezar. Pliniusz Starszy podaje jakoby na świat przyjść miał Juliusz Cezar poprzez cesarskie cięcie. Przeczy jednak temu fakt, że matka Cezara zmarła w 54 p.n.e. czyli 10 lat przed śmiercią syna, a zgodnie z prawem operację tę stosowano w przypadku, kiedy ciężarna kobieta zmarła. Prawo rzymskie zakazywało pogrzebania ciężarnej kobiety bez wyciągnięcia z jej łona płodu. Nazwa ta wywodzi się od słowa caedere, które oznacza ciąć, pruć.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia #tegodniawrzymie #rzym #ciekawostki
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    SENTENCJA ŁACIŃSKA NA DZIŚ

    Bene olet, qui nihil olet
    - Dobrze pachnie, kto niczym nie pachnie
    - Cyceron (106 - 43 p.n.e.) - mówca, polityk i filozof
    - źródło: Cyceron, Att. II, 1, 1

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/sentencje-lacinskie/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #sentencjalacinska #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: s.jpg

  •  

    ULPIA MARCIANA Z FRYZURĄ W KSZTAŁCIE DIADEMU

    Statua Ulpii Marciany – starszej siostry cesarza Trajana – która ma charakterystyczną fryzurę, w kształcie diademu.
    Cesarz niezwykle cenił sobie zdanie siostry, która dużo z nim podróżowała. Na terenie Imperium dedykował jej dużo inskrypcji i monumentów. Na jej cześć nawet założył dwa miasta: Colonia Marciana Ulpia Traiana Thamugadi (obecny Timgad w Algierii) oraz Marcianopolis (obecne Devnya w Bułgarii).
    Ulpia zmarła między 112 a 114 rokiem n.e. Na rozkaz Trajana Senat uznał ją za bóstwo.

    https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/ulpia-marciana-fryzura-ksztalcie-diademu/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

    --------------------------------------------------------------------------------------
    Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    Szturmak (4kg), Polska albo Niemcy, XVII wiek

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 333.jpg

  •  

    Kolman Helmschmid, Salada (4 kg) wykonana dla Ludwika II Jagiellończyka, Niemcy 1525 rok.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: 22.jpg

  •  

    Ozdoba na miecz albo hełm (7.6 x 0.8 cm), Japonia XIX wiek.

    Muzeum

    #smoczautopia - Tag do obserwowania. Przegląd przedmiotów z różnych muzeów czasem z dłuższym komentarzem.

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Photoshop czasów wiktoriańskich, czyli ludzie bez głów.

    Artykuł

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #fotografia #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Charles B. Tripp ("The Armless Wonder") oraz Eli Bowen ("The Handsomest Man in Showbiz" - bez nóg) na rowerze, USA 1890. Panowie pracowali między innymi z PT Barnum.

    Artykuł i krótkie biografie tych panów

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    Londyn z lotu ptaka, Anglia początek XX wieku.

    Artykuł

    #starszezwoje - blog ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #anglia #londyn #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    No to zapraszam na kolejną dawkę historii :)
    Przenosimy się w czasu zaborów, a konkretnie zaboru rosyjskiego i dowiemy się jak to młode dziewczyny chciały zabić rosyjskiego gubernatora.
    Ponad sto lat temu z balkonu jednej z warszawskich kamienic, młodziutkie dziewczęta zrzuciły bomby domowej roboty, aby zabić znienawidzonego gubernatora rosyjskiego Gieorgija Skałona. Zamach miał nie tylko cel polityczny, ale był zemstą jednej z kobiet za aresztowanie i torturowanie narzeczonego.

    Link do znaleziska Jak polskie dziewczyny zrobiły zamach na rosyjskiego gubernatora

    Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski)

    Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #prawo #geografia #kultura #handel #pieniadze #wojna #zainteresowania #zwyczaje #polityka #technologia #polska #rosja #wojsko #konspiracja
    pokaż całość

  •  

    #ciekawostki o samogłowie
    - jest to morska ryba z rodziny samogłowowatych
    - samica samogłowa to jedna z najpłodniejszych ryb - jednorazowo wytwarza 300 milionów jaj
    - jest najcięższą rybą kostnoszkieletową, dorasta do 3 metrów długości i może ważyć nawet 2 tony (najcięższy kiedykolwiek wyłowiony okaz ważył 2,5 tony)
    - jego mózg jest nieproporcjonalnie mały w stosunku do ogólnej masy ciała - waży on zaledwie 4 gramy
    - samogłowy są powolne, spokojne, majestatyczne, pływają często na boku
    - samogłów rozrasta się od narodzin do dorosłości tak potężnie, że jego masa wzrasta 60 milionów razy
    - choć samogłów jest raczej samotny (#przegryw), to czasami kilkanaście osobników łączy się w większe grupy i pływa bokiem do powierzchni oceanu, stwarzając wrażenie opalania się (co tłumaczy angielską nazwę tej ryby - Sunfish)
    - żywią się głównie planktonem i mięczakami, ale także kalmarami, larwami węgorzy i meduzami
    - ryby te są poważnym zagrożeniem dla małych statków i jachtów - kolicja z takim dwutonowym olbrzymem może się źle skończyć zarówno dla żeglarzy jak i dla ryby
    - kto poluje na te łagodne olbrzymy? Choćby żarłacze białe, orki czy lwy morskie
    - mimo sporych rozmiarów, ryba ta posiada tylko 16 kręgów, najmniej spośród wszystkich ryb (dla porównania człowiek ma ich 33)
    - największym zagrożeniem dla samogłowów są połowy - w południowoafrykańskim rybołóstwie szacuje się, że rokrocznie wyławia się 340 000 sztuk tych ryb.
    - ta oceaniczna rybka potrafi nurkować na głębokość mniej więcej 500 metrów (1600 stóp), choć oczywiście zdarzały się pojedyncze przypadki znajdowania przez naukowców samogłowów na głębokości nawet 2600 stóp; jest w stanie przebyć nawet 1100 mil w ciągu trzech miesięcy
    - zęby samogłowów łączą się w dwie płytki, wyglądając jak dziób papugi
    - w XVII i XVIII wieku w Japonii akceptowano samogłowy jako zapłatę za podatki, a w Polinezji wciąż są ważnym elementem miejscowych wierzeń - nazywa go się tam "Królem makreli", zabicie samogłowa przynosi wielkiego pecha.
    - w Europie możemy go zobaczyć choćby w oceanariach w Lizbonie czy Barcelonie.

    #smiesznypiesek #gruparatowaniapoziomu #przyroda #dziendobry #zwierzeta #natura
    pokaż całość

  •  

    Kania ruda (milvus milvus) – gatunek ptaka występujący w Europie, Azji Środkowej, na Wyspach Kanaryjskich oraz na Wyspach Zielonego Przylądka. Dorasta do 72 centymetrów długości ciała i 155 centymetrów rozpiętości skrzydeł. Waży od 1,2 do 1,5 kilograma. Kanie zakładają gniazda na drzewach liściastych. Ich podstawę stanowi gruba gałąź, wyściółka składa się z miękkich materiałów roślinnych oraz z różnorakich odpadów (kości, papieru, szmat i skór). W ciągu roku wyprowadzają jeden lęg, składając w kwietniu lub maju od dwóch do czterech jaj. W skład diety tych ptaków wchodzą krety, gryzonie, jaszczurki, owady, dżdżownice, a także padlina. Kania ruda jest narażona na wyginięcie, wielkość populacji wynosi 20 do 30 tysięcy osobników. W Polsce jest objęta ochroną gatunkową ścisłą.

    #fajnyzwierz - tag z opisami ciekawych gatunków zwierząt
    #ciekawostki #natura #ptaki #zwierzeta #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Teju argentyński (salvator merianae) – największy gatunek jaszczurki z rodziny tejowatych. Występuje w Kolumbii, Wenezueli, Gujanie, dorzeczu Amazonki, Urugwaju, Paragwaju i w północnej Argentynie. Samce dorastają do 1,5 metra długości, samice są mniejsze (zwykle nie przekraczają 1 metra długości). Teju jest wszystkożerny, żywi się owadami, ślimakami, pająkami, ptasimi i gadzimi jajami, małymi ptakami i innymi kręgowcami, a także owocami i nasionami. Ze względu na duże zdolności adaptacyjne można go spotkać w lasach tropikalnych, przy brzegach rzek, na trawiastych równinach oraz piaszczystych przybrzeżach. Prowadzi dzienny tryb życia. Często kryje się w norach zapewniających ochronę przed wilgocią i ekstremalnymi temperaturami. Teju jest okresowo stałocieplny – podczas okresu godowego utrzymuje temperaturę ciała o 10°C wyższą od otoczenia. Prawdopodobnie służy to przyspieszeniu rozwoju jaj (samica ich pilnująca może je ogrzewać). Żyje około 20 lat.
    Teju argentyński, jak na jaszczurkę, jest wyjątkowo inteligentny. Dodatkowo wiele osobników żyjących w niewoli przywiązuje się do swoich właścicieli i, jak pies czy kot, poszukuje ich uwagi.

    #fajnyzwierz - tag z opisami ciekawych gatunków zwierząt
    #ciekawostki #natura #zwierzeta #gady #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Amerykańskie B-29 z 6. Armii Powietrznej podczas nalotu.
    W nocy minęła rocznica (Post z 10 marca - Mleko) jednej z najohydniejszych zbrodni wojennych II WŚ. Operacji ''Meetinghouse''.

    Wieczorem 9 marca 1945 r. z baz na Marianach wystartowało 346 bombowców B-29 z XXI. Bomber Command. Kierowały się nad Tokio, stolicę Imperium Japonii. Nocny lot był długi i monotonny, zatem w wielu maszynach lotnicy zabijali czas i słuchali niezakłócanych hitów Radia Tokio, w tym słynnego szlagieru Harlana Leonarda o tytule - o gorzka ironio! - ''I Don’t Want to Set the World on Fire''…

    Tuż po godzinie 2 w nocy 10 marca piloci 329 bombowców ujrzeli stolicę Nipponu. Byli niepowstrzymani. Lecąc na niewielkiej wysokości zrzuciły 1667 ton bomb - w większości zapalających bomb kasetowych M69.

    Rozpętało się straszliwe piekło. Bomby bez problemu podpalały lekkie, tradycyjne domy Japończyków, zbudowane w większości z drewna i papieru. Potworna ściana ognia paliła wszystko na swojej drodze, wysysając tlen. Rozpętała się burza ogniowa, pochłaniając dziesiątki kilometrów kwadratowych w morzu płomieni. Tysiące ludzi spłonęło żywcem, ale jeszcze więcej udusiło się w męczarniach.Niektórzy próbowali ratować się wskakując do rzeki Sumida, ale świadkowie mówili, że rankiem była pełna zwłok tych, którzy utonęli, albo umarli od poparzeń. Japońscy strażacy i członkowie obrony przeciwlotniczej dzielnie próbowali walczyć z pożarem - ale nadaremnie. Pożar zgasł dopiero następnego dnia. Z Tokio pozostały zgliszcza - wypalono do ziemi 41 kilometrów kwadratowych terenu. Zginęło - wg różnych szacunków - od 70 do nawet 200 tysięcy ludzi, milion straciło dach nad głową.

    Z bestialstwa operacji ''Meetinghouse'' był jednak ktoś szczerze zadowolony. Dowódca XXI Bomber Command, generał Curtis LeMay. Psychopata, który nie powinien nigdy wyjść z domu bez klamek, był tak ucieszony wynikiem swojego ''eksperymentu'', jak traktował nalot na Tokio, że w następnych dniach podobne katastrofy spotkały Osakę, Nagoję, Kobe i Jokohamę. Bomby spadały tak długo, aż nie skończyły mu się bomby zapalające. Był to pierwszy etap zaplanowanej przez niego ofensywy bombowej z wykorzystaniem burz ogniowych. Wiele lat później ten sam Curtis LeMay, zbrodniarz i morderca w fotelu gubernatora stanu Alabama będzie nawoływał do obrócenia Wietnamu w perzynę. Cofnięcia go bombardowaniami do epoki kamienia łupanego.

    Curtis LeMay zmarł w 1990 roku w aurze bohatera wojennego. Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje zbrodnie.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Morderstwa na Kurzej Farmie

    Historia zaginięcia i prawdopodobnego zabójstwa Waltera Collinsa stała się inspiracją dla świetnego filmu "Oszukana" z Angeliną Jolie. Film jednak skupia się głównie na dramacie matki i niekompetencji policji, a same zabójstwa dokonane przez Gordona Northcotta potraktowane są trochę po macoszemu.

    Wszystko zaczęło się 10 marca 1928 roku w Los Angeles. Christine Collins, która samotnie wychowywała 9-letniego Waltera (ojciec odsiadywał wyrok), zostawiła rano chłopca samego i poszła do pracy. Jednak, gdy wróciła dziecka już nie było. Policja rozpoczęła poszukiwania na wielką skalę, a sprawa była szeroko komentowana medialnie. Warto wspomnieć, że policja nie miała w tamtym czasie najlepszej prasy i chciała wykazać się szybkim odnalezieniem chłopca, tym bardziej, że każdy ich błąd był natychmiast podnoszony w mediach.

    Po kilku miesiącach "Waltera" odnaleziono w stanie Illinois. Mnóstwo reporterów przybyło, aby sfotografować spotkanie matki i odnalezionego chłopca, jednak po zobaczeniu dziecka Christine od razu oświadczyła, że to nie jest jej syn. Policja chcąc uniknąć skandalu zmusiła kobietę, aby wzięła go do domu. Wmawiali jej, że to na pewno Walter i po prostu jest w szoku. Christine była jednak pewna swego. Chciała, żeby policja nie zaprzestała poszukiwań jej syna i po kilku tygodniach oddała "Waltera" policjantom wraz z oświadczeniem od lekarza i znajomych, że to nie jej syn. Funkcjonariusze uznali ją za niezrównoważoną i na tydzień zamknęli w szpitalu psychiatrycznym. Później okazało się, że Christine miała rację i odnaleziony chłopiec był tak naprawdę 12-latkiem, który podawał się za Waltera, żeby pojechać do Hollywood i spotkać się z gwiazdą westernów, Tomem Mixem. Chłopiec został odebrany przez swoją macochę.

    Próbując odnaleźć Waltera policja natrafiła na ślad małej, podupadłej farmy drobiu w Wineville, niedaleko Los Angeles. Jak się okazało mieszkał na niej seryjny morderca i pedofil Gordon Northcott.

    Gordon urodził się w 1908 roku w Kanadzie. W latach dwudziestych XX wieku przeprowadził się do Wineville, gdzie zamieszkał na farmie drobiu wraz ze swoją matką Sarah i 13-letnim Stanfordem Clarkiem (w zależności od źródeł był jego kuzynem lub siostrzeńcem), oddanym mu pod opiekę przez rodziców.

    Nastolatek od samego początku był zastraszany i molestowany przez swojego wuja. Northcott zmuszał go do wabienia dzieci do samochodu, pod pretekstem pomocy w pracy na farmie (gdy dzieciaki widziały w samochodzie inne dziecko chętniej wsiadały niż gdyby w aucie był sam Gordon). Byli to głównie meksykańscy chłopcy, których gwałcił i odwoził z powrotem. Podobno niektórzy z nich byli gwałceni przez innych mężczyzn, ale nikogo nie oskarżono. Jednak część z porwanych dzieci była przetrzymywana w klatkach i mordowana siekierą. Stanford mówił o czterech zabójstwach (w tym dwóch, które był zmuszony popełnić sam), a Gordon o pięciu, jednak spekulowano, że ofiarami mogło stać się nawet 20 chłopców.

    Gordon miał porwać także Waltera Collinsa, którego początkowo chciał wypuścić po dokonaniu na nim gwałtu. Niestety Walter kojarzył Northcotta ze sklepu, w którym robił z matką zakupy, a więc istniała obawa, że pedofil zostanie rozpoznany. Matka Gordona wymyśliła, że wszyscy troje (wraz ze Stanfordem) powinni zamordować chłopca, ponieważ wtedy nikt z nich nigdy nie wyjawi co zaszło. Sarah wiedziała o działalności syna, a nawet pomagała mu w zabójstwach i ukrywaniu zwłok.

    Być może działalność Northcotta trwałaby jeszcze wiele lat, gdyby nie starsza siostra Stanforda, która przyjechała do brata na wakacje z Kanady. Brat powiedział jej, że boi się o swoje życie i był zmuszany do udziału w zabójstwach, a dziewczyna po powrocie do kraju powiadomiła policję. Gdy Gordon i Sarah dowiedzieli się, że są poszukiwani wywieźli szczątki zwłok zamordowanych chłopców na pustynię i zaczęli się ukrywać, jednak policja szybko ich odnalazła. Stanford od początku współpracował ze stróżami prawa.

    Policja przeszukała farmę, jednak w kilku płytkich grobach przy domu odnaleziono szczątki tylko trzech ciał (Lewisa i Nelsona Winslow oraz bezgłowego Meksykanina, którego nigdy nie udało się zidentyfikować). Nie było wśród nich Waltera Collinsa, ale Sarah podczas procesu przyznała się do zamordowania 9-latka. Opowiadała też o tym, że Gordon od dziecka był molestowany przez całą rodzinę. Podawała się za jego babkę, opowiadała historie o tym, że jej syn/wnuk jest owocem kazirodczego związku, a innym razem, że jest synem brytyjskiego szlachcica... Innymi słowy była obłąkana. Została skazana na dożywocie, jednak zwolniono ją po 12 latach więzienia. Zmarła w 1944 roku.

    Gordon Northcott został skazany na śmierć przez powieszenie, a wyrok został wykonany w 1930 roku. Przed śmiercią chciał porozmawiać z Christine i inną matką, żeby opowiedzieć im całą prawdę o ich zamordowanych synach. Podczas spotkania jednak pastwił się nad kobietami mówiąc, że jest niewinny i nigdy nie widział ich synów.

    Stanford Clark został umieszczony w programie resocjalizacyjnym, gdzie miał spędzić 5 lat. Chłopak jednak bardzo się starał, mimo udziału w morderstwach również był ofiarą Gordona, i po dwóch latach wyszedł z ośrodka. Po wojnie przez wiele lat pracował jako pracownik pocztowy, ożenił się i miał dzieci.

    Christine Collins wygrała sprawę sądową przeciwko policjantowi, który umieścił ją w szpitalu psychiatrycznym, jednak funkcjonariusz nigdy nie zapłacił jej zasądzonej kwoty. Po zakończeniu procesu używała różnych pseudonimów i trzymała się z dala od mediów. Zmarła w wieku 75 lat i do końca życia wierzyła, że jej syn żyje.

    #historieriley (tag do obserwowania lub czarnolistowania) #kryminalne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: 78.media.tumblr.com 18+

  •  

    Globalny Bank Nasion znajduje się na norweskim archipelagu Svalbard na wyspie Spitsbergen niedaleko Longyearbyen. Zbudowano go kilka lat temu, aby w bezpiecznym miejscu przechowywać nasiona roślin jadalnych, które zebrano na całym świecie. Bank zbudowano w głębokim tunelu, który wydrążony został w wiecznej zmarzlinie. Co ciekawe, obiekt nie wymaga dodatkowego zasilania, ponieważ cały czas panuje tam ujemna temperatura.
    #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Gromada Galaktyk Coma

    Niemal każdy obiekt na powyższym zdjęciu to galaktyka.
    Gromada galaktyk Coma, zwana również Abell 1656 jest jedną z najgęstszych, znanych gromad - zawiera tysiące galaktyk.
    Każda z tych galaktyk zawiera setki miliardów gwiazd - tak jak nasza Droga Mleczna.

    Choć bliska w porównaniu z większością gromad, Gromada Coma znajduje się w odległości ponad 300 milionów lat świetlnych.
    Do tego jest tak duża, że z jednego jej końca na drugi światło również leci miliony lat.

    Poniższa mozaika zdjęć niewielkiego obszaru gromady Coma wykonana została dzięki bardzo detalicznym zdjęciom z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a, który badał, jak ewoluują galaktyki w bogatych gromadach.
    Większość galaktyk w gromadzie Coma oraz innych to galaktyki eliptyczne, choć na zdjęciu widzimy wyraźnie również kilka galaktyk spiralnych, głównie samotne galaktyki pozbawione "bliskiego" sąsiedztwa innych.

    W tle widzimy tysiące galaktyk niezwiązanych z gromadą, a zasiedlających daleki Wszechświat.

    Zdjęcie w rozdzielczości 6000x4260: https://apod.nasa.gov/apod/image/0806/coma_hst_big.jpg

    #kosmos #kosmosboners #nasa #astronomia #eksploracjakomosu #ciekawostki #nauka #liganauki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: apod.nasa.gov

  •  

    Dlaczego siła odśrodkowa nie wyrzuca nas z kręcącej się Ziemi?

    Skoro Ziemia kręci się z prędkością wynoszącą na równiku 1667 km/h, to dlaczego nie wylatujemy z niej wyrzuceni siłą odśrodkową? Że niby grawitacja nas trzyma? Sprytnie, ale taka sama grawitacja działa na biegunach, gdzie prędkość jest równa zeru. Powinna zatem zgniatać tych, którzy się tam znajdą! I co wy na to, zwolennicy kulistej Ziemi?

    Trafiłem jakiś czas temu na argument, który podważał kulistość Ziemi wykorzystując zjawisko fizyczne – siłę odśrodkową. Z siłą tą praktycznie każdy miał w swoim życiu do czynienia, gdyż każdy z nas jeździ jakimś pojazdem i na zakrętach odczuwa jej oddziaływanie. Najlepszym zaś przykładem jej działania jest karuzela z krzesełkami zawieszonymi na łańcuchach, które podczas gdy ona się kręci odchylają się od pionu – co jest bardzo widocznym efektem działania siły odśrodkowej.

    I teraz płaskoziemcy wykorzystują ten przykład tworząc argument z analogii. Skoro bowiem taka nieduża karuzela, poruszająca się z tak niedużą prędkością, generuje tak odczuwalną (i widoczną) siłę odśrodkową, to jaką siłę powinna powodować olbrzymia Ziemia, pędząca przecież dookoła własnej osi z nieporównywalnie większą prędkością niż karuzela. Ona powinna wręcz powodować odrywanie się ludzi od gruntu na równiku lub – adekwatnie – na biegunie, gdzie siły odśrodkowej nie ma, robić z nich naleśniki. A skoro tak się nie dzieje, to znaczy, że Ziemia jest płaska.

    #mikroreklama #plaskaziemia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Trawnik (murawa) – zespół powiązanych ze sobą systemem korzeniowym traw pospolitych, wykorzystywany w celach ozdobnych w parkach, ogrodach, przydomowych ogródkach itp., strzyżony systematycznie na niewielkiej wysokości w celu wytworzenia maksymalnej jednorodności i uniknięcia wytworzenia się kwiatostanów.

    #trawnik #ogrodnictwo #gruparatowaniapoziomu

    •  

      @Mawak: powiedz mi proszę czy istnieją naturalne trawniki, które nie zniszczą się gdy ludzie obiorą sobie ścieżkę i codziennie będą nią chodzić?

      +: nasir77
    •  

      @Caishen:
      Powodem słabej kondycji trawnika może być jego wydeptywanie. W takich miejscach ziemia jest mocno ubita i dosiewanie samej trawy nie ma sensu.

      Przed wykonaniem wsiewek można spróbować wzruszyć glebę wertykulatorem. Powierzchnię trawnika trzeba też dobrze wygrabić i podlać. Jest szansa, że w ten sposób korzenie traw zyskają trochę przestrzeni i powietrza i zaczną się rozrastać.

      Jeśli ten zabieg zawiedzie, należy poszukać odpowiedniej mieszanki traw o większej wytrzymałości na wydeptywanie (mieszanki na trawniki sportowe).

      Przed wysiewem należy spulchnić podłoże i sprawdzić, czy nie ma w nim kamieni, a następnie przekopany fragment ziemi wyrównać. Trawę sieje się za pomocą siewnika bądź ręcznie. Bardzo ważne jest, aby przed wysiewem nasion rozsiać również nawóz, który wzmocni młodą trawę i przyspieszy jej wzrost. Nasiona i nawóz należy delikatnie zagrabić, przykrywając je niewielką warstwą ziemi. Dzięki temu nasiona szybciej ukorzenią się, nie rozwieje ich wiatr i nie wyskubią ptaki.

      Ostatnim etapem będzie obfite i równomierne podlanie - delikatne zroszenie całej powierzchni nowo założonego trawnika.
      pokaż całość

      +: nasir77
  •  

    Spośród osób plusujących jutro o godzinie 12:00 wylosuje osobę, która otrzyma konto netflix z premium na 30 dni.
    Korzystając z chwili uwagi:

    Mireczki, Mirasy, Miruny, Mirabelki, Węgierki i kto tam jeszcze. Mirko jest codziennie zalewane wpisami tych z was, którzy nie mają towarzystwa i chcą pogadać, źle tagują albo po prostu narzekają na moderację (słusznie zresztą). Nawet jeśli nie łapiesz się do którejkolwiek z tych grup, chciałbym cię zaprosić na Wykopowy serwer Discorda.

    Serwer stoi od przeszło roku i dotychczas przewinęło się przez niego ponad 600 Mirków. Całkiem spora część z nich zagląda do dziś i codziennie dyskutuje ze stałymi bywalcami. U nas nie musisz się martwić o to, czy śmieszny obrazek zostanie zdjęty, a ty dostaniesz BANA – bo nie dostaniesz. Chyba, że sobie naprawdę zasłużysz, ale to w skrajnych przypadkach. Niezależnie od pory dnia spotkasz parę aktywnych osób, chętnych zamienić z tobą parę słów. I to bez obrzucania się wyzwiskami – przeciwnie, pełna kulturka obowiązuje u nas całodobowo. Jeśli wolisz porozmawiać głosowo, nie ma problemu. Wystarczy wejść na jeden z wydzielonych czatów głosowych do dyskusji, ściągnąć parę osób i voila.

    Bardziej tematyczne rozrywki także mają na serwerze swoje miejsce. Wieczorami lubimy grać w Wormsy, Fortnite’a albo kalambury na Kurniku, na głosowym posłuchać muzyki puszczanej całodobowo przez specjalnie na nasze potrzeby napisanego MirkoBOTa, albo obejrzeć dobry wyścig, najlepiej 6- albo i 24-godzinny. I w jego trakcie pisać na czacie, oczywiście. Jesteśmy otwarci na nowe pomysły i grupy, więc nawet jeśli nie znajdziesz u nas kanału skrojonego pod twoje potrzeby, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby takowy postawić. Daj nam tylko znać. Najlepiej poprzez kliknięcie w ten link: https://discord.gg/GMTBx2E . Do zobaczenia na serwerze!

    #discord #wykop #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #chcepogadac #gownowpis #nadtag #reklamakreatywna #kultura #worms #fortnite #gry #motorsport #wec #wincyjtagow #rozdajo #netflix
    pokaż całość

  •  

    1 września 1939 r. wybuchła II wojna światowa. Polska armia stanęła naprzeciwko potęgi III Rzeszy i pomimo słabszego uzbrojenia odnosiła liczne lokalne sukcesy. Wojna obronna 1939 r. to także przykład bohaterstwa i heroizmu polskiego żołnierza, o czym świadczyć może przypadek kontrataku ułanów z 10. Brygady Kawalerii pod Kasiną Wielką.

    Natarcie białych ułanów pod Kasiną Wielką

    #mikroreklama #gruparatowaniapoziomu #drugawojnaswiatowa #historia #2wojnaswiatowa #historiapolski #nowastrategia
    pokaż całość

  •  

    Wiara a nauka

    W związku z nową akcją #naukowcywiary kolegów @Brzytwa_Ockhmana @MagnaPomerania oraz @Hans_Landa chciałbym napisać coś od siebie.

    Wydawałoby się jak najbardziej chwalebnym bronienie wkładu swojej religii w rozwój szeroko pojętej cywilizacji, jednak jako osoba prawosławna mam na ten temat inne zdanie. Z jednej strony kibicuję chłopakom, bo bronią religijności jako takiej, z drugiej zaś strony... no właśnie sami zobaczycie.

    Czy błogosławieństwa Chrystusa mówiły: latający na księżyc Boga ujrzą, do wynalazców należy Carstwo Niebiańskie lub błogosławieni prześladowani za naukę, gdyż synami Bożymi nazwani będą? Czy Św. Paweł krytykuje niewolnictwo jak niesprawiedliwość społeczną? Nie tylko nie krytykuje, ale i mówi niewolnikom, coby sumiennie służyć swoim panom, bo tak zdobędą kolejne cnoty. Chrystus mówi o tym, że świat znienawidzi Apostołów, gdyż nie są z tego świata. Święci nigdy nie chcieli zmieniać porządku tego świata na lepsze, bo wszyscy wiemy czym historia się skończy- przyjściem antychrysta, który doprowadzi do takich warunków, że już nikt nie będzie w stanie zbawić swojej duszy. Świat z „postępem” nie staje się lepszy, a jak widzimy na co dzień- upada. Święci zmieniali świat zmieniając w pierwszej kolejności siebie i głosząc Chrystusa swoim życiem, a nie technikami misjonarskimi o jakich uczą się moi znajomi na studiach teologicznych. Św. Isaak Syryjczyk mówi, że żałosny jest widok, kiedy ktoś mówi o cnotach, których sam nie ma, natomiast słowo oparte na doświadczeniu ma porażającą moc. Im bardziej święty jesteś ty, tym bardziej uświęcasz świat. Celem życia jest zbawienie duszy, a nie „rozwój” świata, który i tak przeminie.

    Pamiętam, że kiedy przyszedłem do kościoła, aby poinformować, że przeszedłem na prawosławie i nie jestem już wyznawcą ich religii ksiądz mi powiedział:

    -Eee, to wszystko jedno i to samo, ja jestem człowiekiem z tego świata i dla mnie Filioque nie ma znaczenia, trzeba być dobrym człowiekiem. Cieszę się, że jesteś dalej w kościele.
    Zirytowany odpowiedziałem:
    -W żadnym wypadku nie jest to jedno i to samo! Trzeba męstwa, żeby umieć wybrać prawdę, tak jak męczennicy, których mordowali heretycy.
    -Ci męczenni byli głupkami, trzeba było żyć i dawać pożytek światu, Bogu takie pierdoły nie przeszkadzają.

    Na tym rozmowa się skończyła. Męczennicy stali się głupcami... W sumie dla tego świata zawsze byli.

    Dostrzegliście? Ksiądz, który powinien być nie z tego świata jest jego częścią. Ludzie z tego świata chcą budować lepszy świat, zapuszczają tu korzenie, angażują się w niego odkładając Boga na drugi, trzeci, dziesiąty plan. Chcą sprawiedliwości społecznej, nowych osiągnięć technologicznych, innymi słowy komfortu, a na koniec pewnie komunizmu... Pamiętacie kto w Starym Testamencie rozpoczął rozwój technologii? Synowie Kaina... Kiedy czytamy o Świętych z pierwszego tysiąclecia, które uznają nasze wyznania za wspólne, to widzimy , że uciekali oni od świata na pustynię, w tajgę, góry, do monastyrów, coby odciążyć się od spraw doczesnych i zjednoczyć się z Bogiem. Monastyry nie były miejscem gdzie można było spełniać się naukowo, ale gdzie każdy miał jakieś obowiązki związane z życiem wspólnoty i gdzie miał przede wszystkim dążyć ku Bogu. Kiedy już jednoczyli się z Nim mówili za Św. Ap. Pawłem, że żyje w nich Chrystus oraz, że są jeszcze na tym świecie przez wzgląd na innych, lecz oni sami chcą już umrzeć. Człowiek nie z tego świata tęskni za Chrystusem tak bardzo, że oczekuje śmierci. Kiedy Św. Ap. Andrzej zobaczył swój krzyż rozradował się mówiąc mniej więcej tak: „Raduj się krzyżu błogosławiony, który zjednoczysz mnie z moim Panem”. A kiedy po kilku dniach ewangelizowania z krzyża nawrócony naród Patr wymusił na władzach zdjęcie go, święty zabronił im tego. Wojskowi nie posłuchali i zaczęli wspinać się na krzyż, coby jednak go zdjąć, więc Bóg oświetlił z nieba ów Apostoła tak mocno, że nie można było na niego patrzeć, dzięki czemu niedługo potem zmarł. Człowiek z tego świata uznałby to za głupotę, bo mógł tenże Święty jeszcze głosić Ewangelię na cały świat, czynić dobro, cuda, a on zwiał. Św. Efrem Syryjczyk mówi, że jeśli Bóg nie widzi sensu, aby dalej żył, to on także nie czuje potrzeby pozostawać tutaj.

    Widzicie różnicę w podejściu do życia? Prawosławni chcą żyjąc jeszcze w ciele, mieć serce już w raju z Chrystusem, ludzie z tego świata zaś tkwią tutaj i zapewne kiedy przychodzi śmierć nie są na nią gotowi, bo mają jeszcze milion spraw niedokończonych, a przecież gdzie skarb wasz tam i serce wasze. Pamiętacie przypowieść o tym, coby nie rzucać pereł przed świnie? Wiecie co symbolizują te zwierzęta? Święci mówią, że są to ludzie o tak tłustym karku, że nie są w stanie wznieść oczy (umysłu) ku niebu, dlatego wciąż mają nos wetknięty w sprawy ziemskie/ doczesne.

    Możliwie, że i w Cerkwi mamy jakiś duchowych odkrywców, ale mało kto na nich uwagę zwraca. Wschodnie Imperium Rzymskie było centrum średniowiecznego świata, bo dopiero po jego upadku zachód zaczął się rozwijać przyjmując co się tylko da ze wschodu. Nauka, architektura, sztuka, kultura, militaria itp. były właśnie tam na najwyższym poziomie i nie duchowni zajmowali się tymi dziedzinami, a ludzie świeccy. Jeśli papiestwo ma taki wielki wkład w naukę, to czy aby na pewno przynosi chwałę Bogu? Cerkiew Prawosławna nie wchodzi w dyskusje ze światem, bo świat idzie w innym kierunku niż Ona. Nie szuka dialogu z filozofią, etyką i nie czuje potrzeby w rozwijaniu cywilizacji, bo jak widzimy świat tylko odchodzi od Boga. Cerkiew mówi, mistycznym, duchowym językiem o tym, że tylko poprzez krzyż, trud, ból i cierpienie niesprawiedliwości upodobniamy się do Chrystusa. Jezus nie zmartwychwstał po przyjemnej imprezie, a po mękach Krzyża.

    Jesteśmy na tym świecie przechodniami, pożyjemy jak dobrze pójdzie 100 lat i wszyscy umrzemy. Śmierć to jedyna pewna rzecz w naszym życiu, a Bóg nie zapyta jakiej marki samochód miałeś, ale ile ludzi podwiozłeś, nie zapyta jakie studia skończyłeś, co wynalazłeś, ale jak wykorzystałeś z miłością swoje talenty dla bliźniego, nie zapyta ile czasu i sił zaoszczędziłeś w swoim życiu dzięki technologii, ale ile przeznaczyłeś go na miłą Bogu modlitwę. Do czynienia dobra technologia nie jest potrzebna. Powiecie, że dzięki technologii można pomagać wydajniej, a ja mówię, że wdowa dała do skarbca świątynnego więcej niż bogacze. Św. Kosma Etolijski, który już trzysta lat temu przepowiadał samoloty, telefony, telewizję i wydarzenia geopolityczne, które dziś obserwujemy, powiedział także, że diabeł da ludziom tak podstępną technologię, że nie będą męczyć się fizycznie, ale nie będą też mieli w duszach spokoju.

    Kiedyś czytałem opis podróży do Rosji pewnego hiszpańskiego podróżnika, chyba z XVI w.. Mówił on, że ruski naród żyje bardziej ascetycznie niż hiszpańscy mnisi, że jeśli ktoś publicznie złamie post to jest postrzegany jako złoczyńca, że prosty rolnik wszędzie widzi Boga i we wszystkich widzi Jego obecność i znaki, że dzieci bojarów stoją całą noc w zimnej cerkwi na baczność, bez marudzenia. Celem istnienia państwa, kultury i społeczeństwa jest stworzenie jak najlepszych warunków do zbawienia duszy, a nie komfortu i latania w kosmos. Co nam z zachodnich wartości jeśli tracimy własne dusze? Od dobrobytu ludziom w głowach się przewraca. Mało to filmów w internecie z ameryki, gdzie rozpieszczone, grube dzieciaki wrzeszczą na rodziców, bo coś od nich chcą, właśnie wtedy, kiedy one grają w gry komputerowe? Żyć coraz łatwiej, a zbawić duszę coraz trudniej...

    Wnioski niech każdy wyciągnie sam, moje są następujące- papizm od tysiąca lat nie jest Kościołem/Cerkwią Chrystusa. Po 1054 roku stał się częścią świata, dzięki czemu zaczął wypełniać brak Ducha Świętego- rozwojem nauki, w tym logicznej scholastyki, zamiast kontynuowania mistycyzmu opartego na Tradycji Apostolskiej i nauczaniu Świętych. Dziś papizm na skutek flirtu z nauką nie odrzuca teorii ewolucji oraz wielkiego wybuchu. Jeśli przeczytacie wyjaśnienia Księgi Rodzaju, napisane przez Śww. Bazylego Wielkiego, Jana Złotoustego oraz innych wielkich mistyków, to zobaczycie, że nie ma tam miejsca na tzw. inteligentny projekt czy ewolucję. Po co komu naukowe teorie, które przychodzą, ewoluują i odchodzą zamieniane przez inne, jeśli mamy niezmienne nauczanie prawosławnych Świętych?

    Zapewne każdy z was słyszał o filozofie Tomaszu z Akwinu. Pisze on w swoich pracach wiele o rozumie, jednak w przeciwieństwie do starożytnych świętych nie pisze nic o umyśle. Święci uczą, że rozum znajduje się w głowie i służy do rozstrzygania ziemską logiką ziemskich spraw. Umysł jest natomiast zmysłem duszy i w procesie przebóstwienia ludzkiej natury wraca on do serce, gdzie było jego miejsce przed upadkiem prarodziców. Brak rozróżnia umysły od rozumu w nauczaniu Tomasza z Akwinu oraz wszystkich innych „świętych” zachodu po wielkiej schizmie, świadcz o tym, że nie mieli oni mistycznego doświadczenia ludzi świętych.

    Na początku XX w. do rosyjskiego monastyru na Świętej Górze Athos przyjechał pewien ksiądz i był zdumiony, że prości, niewykształceni mnisi czytają dzieła największych mistyków Cerkwi, które oni jedynie omawiają na uniwersytetach i jeszcze nie wiele z nich rozumieją. Wtedy żyjący tam Św. Siluan powiedział, że prawosławni mnisi nie tylko czytają i rozumieją takie dzieła, ale i sami mogą podobne pisać, jednak nie ma potrzeby powtarzać to co już zostało powiedziane. Po dziś dzień prawosławni, nawet prości wierni, potrafią modlić się umysłem, umieszczać go w sercu i opisywać prostym językiem te same doświadczenia, jakie mieli wielcy Święci eremici dzięki obecnemu w sakramentach Świętemu Duchowi.

    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do śledzenie kolejnych wpisów obserwując mój profil lub tag--->#orthodoxia

    Prawosławna Cerkiew i jej samoświadomość, czyli starożytna eklezjologia.
    https://www.wykop.pl/wpis/28868677/prawoslawna-cerkiew-i-jej-samoswiadomosc-zanim-prz/

    Prawosławna Biblia, jej interpretacja, Apostolska Tradycja oraz języki nabożeństw.
    https://www.wykop.pl/wpis/29905165/prawoslawna-biblia-jej-interpretacja-apostolska-tr/

    #prawoslawie #cerkiew #chrzescijanstwo #bog #jezus #biblia #wiara #religia #filozofia #katolicyzm #teologia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #mikromodlitwa #mirkomodlitwa #nauka #polityka #4konserwy #kultura #socjologia
    pokaż całość

    źródło: mosvedi.ru

    •  

      @neilran: Problem polega na tym, że Cerkiew chce zachować niezmienną wiarę Apostołów, natomiast papież ma kompetencje nawet ich poprawiania... Prawosławie zachowuje pełnię wiary ofiarowaną przez Chrystusa swoim uczniom i do której nie można nic dodać, ani nic z niej ująć. Papiestwo tymczasem wciąż ewoluuje, mówiąc, że prawda wciąż jest odkrywana. Np. przed soborem watykańskim II papizm nauczał, że nie ma poza nim zbawienia. Po danym soborze naucza, że wszyscy są członkami kościoła- mohametanie(którzy w codziennych modlitwach mówią, że Bóg jest niezrodzony i nie zrodził nikogo), żydzi (którzy odrzucili Mesjasza, czyli i zbawienie), poganie (którzy jak naucza Św. Ap. Paweł, składają ofiary demonom). Są oni po prostu dalej od pełni prawdy, ale jeśli szukają szeroko pojętego dobra to jednak są członkami papizmu. Znaczy, że albo papizm się mylił do swII, albo po nim. Znaczy, że wasz wspólnota jest omylna. Sobór watykański I oznajmił, że jest poddany ekskomunice każdy kto nie przyznaje nieomylności papieża. Nikt z prawosławnych nigdy w to nie wierzył, a jednak wg. eklezjologii swII jesteśmy częścią jednej wspólnoty. Takich sprzeczności w papizmie jest pełno, ale nie w prawosławiu.

      Wracając do Tomasza z Akwinu, jego nauczanie pokazuje, że był on prowadzony przez Świętego Duch jak Ojcowie poprzednich wieków. Nie miał ich doświadczenia co wyraża się w jego naukach. Potwierdza to, że nie był no świętym, który doświadczał oświecenie od Ducha, ale był filozofem. Prawosławni Święci nigdy nie mówią od siebie, albo mówią wtedy i to co przynosi im Święty Duch, dlatego nie ważne czy jest to Święty z XX w. w Rosji, czy z I w. w Syrii, wszyscy nasi Święci nauczają tak samo.

      Niestety zachód nie zna dobrze historii i nauczania starożytnych Świętych oraz Soborów Powszechnych, dlatego nie widzi swoich błędów. ŻADEN ze Święty nigdy nie nauczał, że biskup Rzymu jest głową Cerkwi, namiestnikiem Chrystusa na ziemi lub opoką na której będzie zbudowana Cerkiew. Nauczają natomiast, że trzykrotne przyzwanie Św. Ap. Piotra do paszenia owiec Chrystusa była przywróceniem mu godności apostolskiej. Skałą, na której jest zbudowana Cerkiew, jest wiara w Boskość Chrystusa, a nie sam Św. Ap. Piotr. Skoro w starożytności nikt nie wierzył w prymat biskupa Rzymu to tym bardziej teraz nie powinniśmy tego robić. Polecam ci przeczytanie dzieł dwóch Świętych, którzy byli bezpośrednimi uczniami apostołów. Św. Ignacy Bogonosiec/ Antiochieński (uczeń Św. Ap. Jan Teologa) oraz Św. Dionizy Aeropagit/ A (uczeń Św. Ap. Pawła). Piszą oni o hierarchii cerkiewnej swoich czasów i nie ma tam nic o papieżu, NIC. Szerzej o tych sprawach możesz przeczytaj w tym wpisie, jestem pewien, że cię to zainteresuje, wiec serdecznie zapraszam:
      https://www.wykop.pl/wpis/29905165/prawoslawna-biblia-jej-interpretacja-apostolska-tr/

      Osobą nie-prawosławnym w żadnym wypadku nie wolno przystępować do Evcharystii, ani do żadnych innych sakramentów w Cerkwi, ponieważ nie są Jej częścią. Słyszałeś kiedyś o Kanonach Apostolskich? Są to najstarsze istniejące kanony mówiące m.in. o tym, że z heretykami nawet modlić się nie wolno. Duch pierwszych chrześcijan był bardzo rygorystyczny co do czystości wiary i życia. Prawosławnym także, nie wolno uczestniczyć w żadnych obrządkach, modlitwach itp. osób nieprawosławnych, byłoby to wyrzeczeniem się Chrystusa. Kilka przykładów tutaj:
      https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1476203599134189&id=401203743300852

      A tutaj o starożytnej eklezjologii, którą nadal wyznaje prawosławie:
      https://www.wykop.pl/wpis/28868677/prawoslawna-cerkiew-i-jej-samoswiadomosc-zanim-prz/
      pokaż całość

      +: henoch
    •  

      @Brzytwa_Ockhmana @henoch: Jestem pełen podziwu dla waszej otwartości. Widząc jak bardzo kochacie swoją wiarę nie oczekiwałem tu plusa waszego, a jednak jest. Póki co odwdzięczam się modlitwą za was oraz waszych bliskich. Bog w pomoszcz.

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Trzydziesty Prezydent USA – Calvin Coolidge
    Ur. 4 lipca 1872 w Plymouth Notch, Vermont, zm. 5 stycznia 1933 w Northampton, Massachusetts
    Okres urzędowania: 2 sierpnia 1923 – 4 marca 1929
    Partia: Republikańska

    1. Jest jak dotąd jedynym amerykańskim prezydentem urodzonym w Dzień Niepodległości USA. Jego ojciec, John Calvin Coolidge Sr., był znanym w Vermont politykiem (zasiadał m.in. w stanowym Senacie i Izbie Reprezentantów); gdy Calvin (a właściwie John Calvin Jr. – w dorosłym życiu posługiwał się swoim drugim imieniem) miał dwanaście lat, zmarła jego matka. Przyszły prezydent ukończył później Amherst College z dyplomem prawnika i pracował w zawodzie od 1898 roku.
    2. W 1905 ożenił się z nauczycielką w szkole dla głuchoniemych, Grace Goodhue, z którą miał dwóch synów – Johna (1906-2000 – został znanym biznesmenem w branży kolejowej) i Calvina Jr. (1908-1924 – zmarł w wieku szesnastu lat w wyniku zakażenia krwi, jakiego nabawił się podczas gry w tenisa w butach bez skarpet).
    3. Coolidge traktował swoją żonę raczej ozięble – tuż po ślubie nakazał jej zacerowanie 52 par swoich dziurawych skarpet, ponadto bez ogródek krytykował jej kuchnię (potrafił np. zrzucić na podłogę upieczone przez nią ciastko i demonstracyjnie rozdeptać je nogą).
    4. Karierę polityczną rozpoczynał od lokalnych stanowisk w Massachusetts, ostatecznie zostając gubernatorem tego stanu. Jako wiceprezydent pod Warrenem G. Hardingiem przejął urząd prezydenta po jego nagłej śmierci, która zastała Coolidge’a podczas wizyty w domu rodzinnym w Vermont. Został tam zaprzysiężony przez swojego ojca, który był certyfikowanym przez władze stanowe notariuszem i sędzia pokoju. Celem uniknięcia wątpliwości co do ważności przysięgi, Calvin złożył ją ponownie następnego dnia w Waszyngtonie przed sędzią Sądu Najwyższego Dystryktu Kolumbii, Adolphem A. Hoehlingiem Jr.
    5. Nadano mu przydomek Silent Cal (Cichy Cal) – był utalentowanym mówcą, chętnie rozmawiał również z dziennikarzami (podczas prezydentury zwołał 529 konferencji prasowych), jednak prywatnie dał się poznać jako osoba zamknięta w sobie i małomówna.
    6. 24 lutego 1924 roku wygłosił pierwsze transmitowane przez radio prezydenckie orędzie; mowa inaugurująca jego drugą kadencję (z łatwością wygrał wybory w 1924 roku, mimo podziałów w obozie republikanów) również jako pierwsza w historii prezydenckich inauguracji była transmitowana drogą radiową.
    7. Był znany z miłości do zwierząt – miał kilka psów, kota, a także dwa udomowione szopy pracze (znienawidzone przez personel Białego Domu ze względu na zniszczenia, jakie czyniły na drogocennych meblach znajdujących się w rezydencji).
    8. Posiadał w Białym Domu elektrycznego konia, na którym doskonalił swoje umiejętności jeździeckie.
    9. Lubił żartować z personelu Białego Domu, dzwoniąc do drzwi rezydencji, a następnie uciekając i obserwując z ukrycia reakcję zdezorientowanych pracowników, którzy nie zastawali nikogo przed wejściem. Podobny los spotykał często ochroniarzy prezydenta – Coolidge zwykł ich głośno wzywać ze swojego gabinetu, a następnie chować się i z radością patrzeć na miny spanikowanych agentów Secret Service, szukających w popłochu swojego szefa.
    10. Jako prezydent dał się zapamiętać m.in. przez obniżkę podatków, deregulację przemysłu czy cięcia w wydatkach rządowych. Niespodziewanie zrezygnował z udziału w wyborach w 1928 roku – uważał, że jeden człowiek nie powinien sprawować prezydentury przez 10 lat. Na emeryturze poświęcił się pisaniu autobiografii; miał również swoją kolumnę w jednej z gazet. Zmarł niespodziewanie na zawał serca w wieku 60 lat; został pochowany na cmentarzu w rodzinnym Plymouth Notch.

    ***

    W poprzednich odcinkach:

    1. George Washington
    2. John Adams
    3. Thomas Jefferson
    4. James Madison
    5. James Monroe
    6. John Quincy Adams
    7. Andrew Jackson
    8. Martin Van Buren
    9. William Henry Harrison
    10. John Tyler
    11. James K. Polk
    12. Zachary Taylor
    13. Millard Fillmore
    14. Franklin Pierce
    15. James Buchanan
    16. Abraham Lincoln
    17. Andrew Johnson
    18. Ulysses S. Grant
    19. Rutherford B. Hayes
    20. James A. Garfield
    21. Chester A. Arthur
    22. & 24. Grover Cleveland
    23. Benjamin Harrison
    25. William McKinley
    26. Theodore Roosevelt
    27. William Howard Taft
    28. Woodrow Wilson
    29. Warren G. Harding

    ***

    Pod tagiem #prezydenciusa będę co jakiś czas wrzucać mniej lub bardziej znane ciekawostki dotyczące prezydentów Stanów Zjednoczonych - w kolejności urzędowania, po 10 ciekawostek na głowę.

    Jeśli znacie jakieś ciekawostki dotyczące prezydentów USA, o których traktują moje wpisy, to zachęcam do publikowania ich w komentarzach.

    #historia #usa #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Edgar Allan Poe - Owalny portret (1842)

    Zamek, do którego służący mój wtargnął przemocą, nie chcąc pozwolić, bym ciężko ranny spędził noc pod gołem niebem, był to jeden z owych staroświeckich gmachów, których tak wiele wznosiło niebosiężne swe szczyty wśród gór Apenińskich.
    Wielkość zmieszana z melancholią cechowała starodawny ten budynek. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa musiał on być świeżo dopiero opuszczony przez swych mieszkańców. Rozgościliśmy się w jednym z najmniejszych i najmniej wspaniale umeblowanym pokoju, położonym w ustronnej wieży zamku. Urządzenie pokoju tego aczkolwiek bogate, staroświeckie było i zniszczone. Ściany obciągnięte obiciem, przyozdobione były mnóstwem godeł heraldycznych najrozmaitszych kształtów i zadziwiającą wprost mnogością stylowych malowideł ujętych w bogate ramy złocone, zdobne w arabskie ornamenta. Miałem już gorączkę i dlatego może widok owych malowideł wzbudził odrazu we mnie niesłychanie żywe zainteresowanie. Obrazy te wisiały nietylko na głównych ścianach, ale i w licznych zagłębieniach, w które obfitowały mury tego pokoju, dzięki oryginalnej strukturze pałacu. Noc już zapadała, poleciłem więc, aby Pedro pozamykał ciężkie okiennice i zapalił wieloramienny świecznik stojący obok łóżka. Poleciłem mu także rozsunąć wiszące przy łóżku czarne aksamitne kotary, przyozdobione frendzlą.
    Chciałem na wypadek bezsennej nocy zapewnić sobie możność przypatrywania się obrazom lub też zabawiania się czytaniem małej książeczki, którą znalazłem na poduszce, a która zawierała spis i ocenę obrazów.
    Czytałem długo, długo i wpatrywałem się w malowidła z nabożnem niemal skupieniem. Godziny upływały mi w ten sposób szybko i świetnie, aż wreszcie nadeszła północ głęboka.
    Niedogadzało mi położenie kandelabru, a nie chcąc budzić śpiącego mego służącego, wyciągnąłem z wysiłkiem rękę, chcąc przesunąć świecznik tak, aby promienie jego padały wprost na książkę.
    Ale ruch ten wywołał zupełnie nieprzewidziany skutek. Promienie licznych świec, gdyż było ich bardzo wiele, oświeciły nagle głęboką framugę, która pogrążona była dotąd w zupełnej ciemności, skutkiem tego iż padał na nią cień rzeźbionej poręczy łóżka. Dostrzegłem wówczas w pełnem świetle malowidło, które uszło było dotąd mojej uwagi. Był to portret młodej dziewczyny, prawie już kobiety. Rzuciłem przelotne spojrzenie na obraz i zamknąłem oczy.
    — Dlaczego?
    W pierwszej chwili nie zdałem sobie z tego sprawy. Leżałem ze spuszczonemi powiekami, doszukując się w myśli przyczyny, która mi je kazała zamknąć. Był to czyn odruchowy.
    Chciałem się zastanowić, chciałem upewnić się, że wzrok mnie nie myli. Chciałem się uspokoić i przysposobić umysł do zimniejszej, rozważniejszej kontemplacyi.
    Po kilku chwilach spojrzałem znów uważnie na portret.
    Nie mogłem już teraz wątpić, choćbym tego pragnął, że patrzę i widzę zupełnie jasno, pierwszy bowiem błysk pochodni padający na obraz rozproszył odrazu rozmarzone odurzenie władnące poprzednio mymi zmysłami, przywołując mnie do życia rzeczywistego.
    Portret, jakem rzekł, przedstawiał młodą dziewczynę. Była to tylko głowa z szyją i ramionami. Całość utrzymywana w stylu, któryby w mowie technicznej nazwano winietowym.
    Trochę w tem było maniery Sully’ego z jego ulubionych głów. Ramiona, piersi, a nawet błyszczące koniuszki włosów, zlewały się nieuchwytnie z nieokreślonym lecz głęboko ciemnym tonem stanowiącym tło obrazu. Rama była owalna, bogato wyzłocona i żłobkowana w stylu maurytańskim. Jako dzieło sztuki trudno było wymarzyć sobie coś równie cudownego jak to malowidło.
    Nie w tej jednak doskonałości wykonania, ani też w nieśmiertelnej piękności twarzy dziewczyny, tkwiło to przejmujące i nagłe wrażenie, jakie wywarł na mnie odrazu ten portret. Wrażenia tego nie mogłem też kłaść na karb wpół sennej wyobraźni, która mogła mi kazać wziąść przez chwilę malowidło za twarz żywej osoby. Szczegóły rysunku, styl winietowy i widok ramy, rozprószyłyby natychmiast to złudzenie, gdybym go nawet doznał.
    Rozważając to wszystko usiadłem na wpół na łóżku, wpatrując się długą godzinę w portret. Aż wreszcie odgadłem tajemnicę, odkryłem przyczynę i opadłem zmęczony na poduszki.
    Wiedziałem już teraz, że czar obrazu polegał na niesłychanie żywym wyrazie, tak żywym jak życie samo. To właśnie sprawiło, że od pierwszego rzuconego nań wejrzenia zadrżałem cały, następnie zaś uczułem się zmięszany, ujarzmiony, strwożony. Z uczuciem głębokiego lęku, zmieszanego z pewną czcią, posunąłem świecznik na dawne miejsce, starając się w ten sposób zasłonić przed wzrokiem mym przedmiot wzbudzający we mnie tak silne wzruszenie. Wziąłem wówczas do rąk książeczkę zawierającą spis obrazów i ich historyę, poszukałem numeru wskazującego owalny portret i przeczytałem tam następującą dziwną i zagadkową opowieść:
    „Była to młoda panna urodziwa i wdzięczna nad miarę, pełna przytem wesela i pustoty, a przeklętą niech będzie godzina, w której ujrzała, pokochała i poślubiła malarza. On surowy, oddany pracy i namiętnie miłujący sztukę, w której wpierw już znalazł oblubienicę, ona wdzięczna i urodziwa nad miarę, a przytem pełna wesołej pustoty na podobieństwo młodej płochliwej łani. Światłem była samem i uśmiechem. Miłowała wszystko i wszystkich, prócz sztuki, która była jej rywalką, a lękała się jedynie pędzli, palety i innych malarskich przyborów, które pozbawiały ją widoku ukochanego. Straszną też było rzeczą dla tej pani, gdy usłyszała, że malarz oddać chce na płótnie rysy swej młodej małżonki. Lecz, że była posłuszną i pokorną, nie wzbraniała się i siedziała przez długie tygodnie w ciemnej komnacie na wysokiej wieży zamkowej, gdzie światło sączyło się na blade płótno ze stropu sklepienia.
    Lecz malarz włożył całą swą duszę w dzieło to, które postępowało z dnia na dzień, z godziny na godzinę. A że był to człowiek dziwny, namiętny, pogrążony w myślach i gubiący się w marzeniach, nie chciał więc widzieć, że światło wpadające tak skąpo i posępnie do wieży zamkowej, wyniszcza siły i wyczerpuje duch żywotny jego młodej małżonki, która nikła w oczach, co było widocznem dla wszystkich prócz niego. Ona wszakże uśmiechała się wciąż, nie żaląc się nigdy, bo widziała, że malarz, który miał ogromną sławę, znajduje wielką i płomienną radość w pracy swej nad odtworzeniem wizerunku tej, która kochała go tak bardzo, lecz która z dniem każdym stawała się coraz bardziej wiotką i nikłą.
    I zaprawdę ci, którzy oglądali portret, mówili o zadziwiającem jego podobieństwie jako o cudzie potężnym świadczącym zarówno o geniuszu malarza, jak niemniej o głębokiej jego miłości ku tej, której wizerunek odmalował z tak cudowną wiernością.
    Lecz z czasem, gdy dzieło blizkiem już było ukończenia, malarz nie dopuszczał już nikogo na wieżę i oszalały gorączką pracy, nie odwracał już oczu od płótna nawet, by spojrzeć na twarz swej żony.
    I nie chciał widzieć, że barwy, które roztaczał na płótnie, odkradzione są ze świeżych jagód tej, która siedziała naprzeciw niego.
    Tak upływały tygodnie i nie wiele już pozostawało do zrobienia, ostatnie tylko dotknięcie pędzlem karminu ust i błysku oka. Żywotny duch młodej Pani zamigotał w niej raz jeszcze, na kształt drżącego płomyka gasnącej lampy. A wówczas malarz dotknął po raz ostatni pędzlem karminu ust i błysku oka, poczem stanął w ekstazie przed własnem dziełem. Lecz w minutę potem, gdy spojrzał na nie po raz drugi, zadrżał przejęty do głębi trwogą, wołając na głos: „Zaprawdę wszakże to życie samo!“ Odwrócił się wówczas nagle, by spojrzeć na swą ukochaną..., lecz ona... już nie żyła“.

    Tłumaczenie: Barbara Beaupré

    #edgarallanpoe #nowela #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Pora na kolejny wpis o Polakach na Haiti. Dzisiaj będzie o dawnej sytuacji Polaków w haitańskim mieście Jérémie. Przeczytałem sporo książek na temat Karaibów, Polaków i Legionów Dąbrowskiego na Karaibach i Ameryce oraz zgłębiłem się w historię Haiti - mam masę nieznanych powszechnie ciekawostek, no bo kto by interesował się historią takiego zadupia... ;) Przypominam, że założyłem własny tag: #podrozemateoaka . Przypominam również, że w tym, albo na początku przyszłego roku ruszę w świat do kilku polskich wiosek porozrzucanych po świecie. Będę nagrywać vloga, a o wszystkich tych miejscach napiszę reportaże/książkę. Dzięki wielkie za Wasze reakcje na moje wpisy - to one mnie do tego zmotywowały i podsunęły pomysł. Jeżeli macie jakieś pomysły lub sugestie - piszcie śmiało!
    ______

    Zamieszkujący wyspę Haiti przed kilkuset laty Arawakowie wierzyli w Boga - niebo i boginię - Ziemię. Na południowo-zachodnim krańcu wyspy, niedaleko dzisiejszego miasta Jeremie, w gęstych lasach z wyróżniającą się, pięknie zakwitniętą i niezwykle słodką morelą łączył się świat umarłych ze światem żywych. W wierzeniach tutejszych plemion to właśnie tutaj trafiało się po śmierci.

    Śmierć przynieśli do tego cudownego raju Hiszpanie, którzy dopłynęli do wyspy pod koniec XIV wieku. Organizator kolonii, następca brata Krzysztofa Kolumba, Nicolas de Ovando obrał za cel podporządkowanie sobie quasi państwa Indian - położonego na niebiańskich terenach królestwa Xaragua. Było to najbogatsze z królestw na wyspie, rządzone przez piękną i wykształconą władczynie Ovando. Hiszpanie wyprawili się na królestwo i złożyli wizytę królowej w liczbie około 300 żołnierzy z Ovando na czele. Zostali przyjęci bardzo życzliwie, na co odpowiedzieli równą życzliwością. Do czasu. Gdy w pałacu pojawiła się cała starszyzna i kacykowie - nadzorcy poszczególnych terenów, Ovando dał sygnał żołnierzom, którzy rzucili się na gospodarzy. Wszystkich ich przywiązano do pali podtrzymujących dach pałacu, który następnie podpalono. Rozpoczęto masową rzeź - Ovando uznał, że w sumie nie ma sensu bratać i układać się z królestwem, które można równie dobrze wybić i mieć problem z głowy. W morelowym raju Arawaków rozpoczął się prawdziwy pogrom - mordowano wszystkich, mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. Wymordowano całe królestwo, garstka ocalałych albo uciekła z wyspy, albo została skierowana do niewolniczej pracy.

    Indianie zniknęli z wyspy Haiti, rozpoczęły się w pełni hiszpańskie, a potem francuskie rządy. Kto by pomyślał, że po latach właśnie na tym terenie odległych arawackich zaświatów Polacy będą szturmować niebo, tocząc niezwykle ciężkie walki z haitańskimi powstańcami w 1803 roku.

    Otoczonemu przez powstańców i zablokowanemu miastu Jérémie kończyły się zapasy żywności. Polacy odbierali sobie od ust i solidarnie dzielili się swoją racją żywnościową z miejscowymi. Niektórzy Francuzi, wierzący, że przeżyją wojnę, przysługujące im racje sprzedają miejscowym za bardzo wygórowane stawki. W trakcie dalszego oblężenia miasta część Polaków, miejscowej ludności i mulatów służących we francuskiej armii postanowiła opuścić Jérémie i przyłączyć się do powstańców. Wewnątrz miasta pozostało około stu czterdziestu Polaków oraz czterdziestu Francuzów pilnujących brodu na rzece nieopodal. Francuzi, zdając sobie sprawę, że nie uda się utrzymać miasta, zwołali (bez udziału Polaków) radę wojenną, w trakcie której podjęto decyzję, aby pod osłoną nocy ściągnąć do miasta francuskich żołnierzy z przedpola i ewakuować się statkami na Kubę. Pomysł zrealizowano natychmiast, zabrano nawet kilkuset francuskich rannych. Na pastwę losu pozostawiono owych Polaków oraz Francuzów pilnujących brodu. Dzień później do miasta wkroczyli powstańcy. Część białych powieszono. Czy powieszono Francuzów, a Polakom pozwolono dołączyć do powstańców lub opuścić Haiti? Tego nie dowiemy się już nigdy, na ten temat w źródłach, które czytałem, istnieją trzy poszlaki, mówiące o: przyłączeniu się pozostałych w mieście Polaków do powstańców, ich ścięciu lub ich popłynięciu na Kubę.

    #gruparatowaniapoziomu #historia #podrozemateoaka #podroze #podrozujzwykopem

    PS. Sądzę, że do przyszłej niedzieli powinienem już wyrobić się i wrzucić w internet całą relację.
    pokaż całość

  •  

    Historia zaczyna się pewnego wrześniowego dnia 1916 roku. Charlie Sparks, właściciel słynnej grupy cyrkowej zatrudnił do opieki nad słoniami nowego pracownika. Walter Eldridge nie miał wcześniej styczności z dużymi zwierzętami. Od samego dyrektora i kilku innych pracowników otrzymał wytyczne, iż ma się niezwykle ostrożnie z nimi obchodzić. Któregoś dnia idąc do wodopoju, popełnił śmiertelny błąd. Mary, 5 tonowa słonica indyjska, zauważyła nagle kawałek arbuza, po którego zdecydowała się sięgnąć. Mężczyzna nieroztropnie szarpnął słonicę za ucho hakiem na wysięgniku. Ta rozsierdzona chwyciła go trąbą, rzuciła o ziemię, a następnie roztrzaskała czaszkę jedną ze swych nóg.

    Przerażony i jednocześnie rozgniewany tłum ruszył na zwierzę w celu linczu. Lokalny kowal próbował nawet zastrzelić słonia z dubeltówki, jednak gruba skóra odporna była na działanie śrutu. Sparksowi udało się uspokoić zwierzę, aczkolwiek wieść o morderczym słoniu szybko rozprzestrzeniła się po okolicy. Zazwyczaj w takich sytuacjach słoń zostaje sprzedany do innego miejsca, jednak zła sława z pewnością uniemożliwiłaby tę czynność. Na domiar złego lokalna prasa podchwyciła temat, nazywając słonia „Morderczą Mary”, jednocześnie przypisując jej inne zbrodnie. Wszystko to wpłynęło na fakt, iż wiele miejscowości jednoznacznie zakazało wstępu grupie z takim słoniem.

    Właściciel cyrku, który doskonale zdawał sobie sprawę z konsekwencji finansowych, podjął się jedynej dla niego słusznej wersji – należy zabić Mary! Było to dla niego jednak trudne zadanie. Po pierwsze, słonica była w jego cyrku przez blisko 20 lat, przez co dosyć mocno zżył się ze zwierzęciem. Po drugie, ciężko było znaleźć sposób jej uśmiercenia. Broń okazała się nieskuteczna, zwierzę wyczułoby truciznę w jedzeniu. W końcu zdecydowano się na bardzo bestialski sposób, a mianowicie powieszenie słonia.

    W okolicy znaleziono wielki dźwig kolejowy, który miał posłużyć za narzędzie egzekucji. 13 września Mary została przewieziona koleją do pobliskiego miasta Erwin. Tam na publiczną egzekucje czekało ponad 2500 osób. Słonica podejrzewała coś złego, zawodząc całą drogę do miejsca stracenia. Inne słonie cyrkowe zostały zabrane w odosobnione miejsce. Nogi zwierzęcia zostały przykute łańcuchami do torów. Następnie założono jej na szyję wielką pętlę. Gdy dźwig uniósł Mary, okazało się, że zapomniano o łańcuchach! Świadkowie wspominali o dźwięku rozrywanych ścięgien, a następnie łamanych kości, gdy lina pękła. Oszołomiony słoń czekał w bólu na drugą próbę, która już „na szczęście” okazała się pomyślna. Po kilku minutach Mary uduszona została za pomocą drugiej liny z dźwigu. Następnie jej ciało zostało zakopane nieopodal toru.

    Nie da się ukryć, że był to przykład jednej z najbardziej bezsensownych zbrodni i egzekucji w dziejach. Dobitnie pokazuje, do czego zdolni są ludzie, zwłaszcza w przypadku zwierząt.

    Jedynym pozytywem w całej historii jest fakt, iż mieszkańcy Erwin z czasem zdali sobie z tego niepochlebnego czynu. Dziś znajduje się w mieście specjalny rezerwat dla słoni i innych zwierząt cyrkowych, które mogą tam w spokoju dożyć reszty swych dni.

    #historia #historiajednejfotografii #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #zwierzaczki #fotografia
    pokaż całość

  •  

    Kolejna porcja islandzkiego folkloru. Pozostajemy w temacie #smiesznekotki

    Skuggabaldur pochodzi z połączenia kociego ojca i lisiej matki. Stworzenia te są równie groźne jak lisy czy inne bestie, które czarownicy wysyłają, by zabijać zwierzęta należące do ludzi. Stwór nie może zostać zabity przez zwykłą broń palną.
    Pewnego razu skuggabaldur, który atakował owce w rejonie Húnavatnssýsla, został złapany w norze i zabity przez grupę mężczyzn. Gdy został dźgnięty nożem (najwyraźniej nóż musiał być wykonany ze srebra), skuggabaldur przemówił: „Powiedz kotu w Bollastaðir, że skuggabaldur został zadźgany dzisiaj w wąwozie". Mężczyźni uznali to za bardzo osobliwe. Później tego samego dnia jeden z ludzi, którym udało się zabić skuggabaldura przyjechał do Bollastaðir, aby zostać tam na noc. Kiedy wieczorem leżąc w łóżku wspominał to wydarzenie, dostrzegł starego kocura siedzącego na belce. Gdy mężczyzna wyrecytował słowa wypowiedziane przez skuggabaldura, kot skoczył na niego wbijając mu pazury i zęby w szyję. Zwierzęcia nie można było usunąć, dopóki jego głowa nie została odcięta, ale wtedy mężczyzna już nie żył.

    Zastanówcie się czy ufać kotom ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Nie jestem pewna ile osób bedzie zainteresowanych śledzeniem tego, w co wierzyli ludzie na tej małej, zimnej wyspie, ale z racji moich zainteresowań zastanawiam się nad założeniem własnego tagu ʕ•ᴥ•ʔ

    #islandia #folklor #wierzenia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: skuggabaldur.jpg

  •  

    Czy za naszymi z pozoru dobrymi intencjami na pomaganie innym, faktycznie mamy ich dobro na myśli?
    Czy nasze relacje są podyktowane wspólnym dobrem naszym i ich?
    Czy możemy pomóc każdemu, bez względu na okoliczności?

    Rozmyślania z "12 Rules for Life"- Jordan Peterson w wolnym tłumaczeniu

    Być może kogoś ratujesz, bo jesteś dobrym, silnym i ułożonym człowiekiem, który chce, żeby innym ludziom było lepiej. Ale możliwe jest, a nawet bardziej prawdopodobne, że chcesz zwrócić uwagę na swoje niewyczerpane zapasy współczucia i dobrej woli. Może "ratujesz" kogoś, bo chcesz przekonać siebie, że siła twojego charakteru to coś więcej niż efekt uboczny twojego miejsca urodzenia. Lub dlatego, że łatwiej wyglądać jak wzór, kiedy stoimy wśród nieodpowiedzialności.

    Zakładaj najpierw, że robisz to co najłatwiejsze, nie najtrudniejsze.

    Twój nieopanowany alkoholizm, sprawia, że moje szały alkoholowe, wyglądają jak błahostka. [...] Czy jesteś pewien, że osoba wołająca o pomoc nie zaakceptowała już setki razy o bezsensownym i pogarszającym się cierpieniu, dlatego, że to prostsze niż wzięcie swojej odpowiedzialności na barki.

    A może nie chcesz, by kogokolwiek ratować. Zadajesz się z ludźmi, którzy ciągną cię na dno, nie dlatego, że to lepsze dla każdego, ale dlatego, że to prostsze. Wiesz o tym. Twoi znajomi też to wiedzą. Jesteście powiązani niezapisaną umową celująca w nihilizm, porażkę, i najgłupszy z możliwych sposobów cierpienia. [...] Nie mówicie o tym [...] Ale wszyscy o tym wiecie.

    Zanim wyciągniesz po kogoś dłoń, powinieneś wiedzieć dlaczego ta osoba na kłopoty. Nie powinieneś zakładać od razu, że ta osoba jest męczennikiem, przez niesprawiedliwość i wykorzystanie. To najmniej prawdopodobna opcja. [...] Jeśli kupisz historyjkę, że wszystko co złe stało się samo, bez żadnej odpowiedzialności z ich strony, odmawiasz im działania w przeszłości (przez to założenie również w teraźniejszości i przyszłości). Pozbawiasz ich jakiejkolwiek władzy nad swoim życiem.

    Bardziej prawdopodobne jest, to że ta osoba odrzuciła starania o lepsze życie, przez trudność tego zadania.

    Łatwo jest przegrać. Łatwiej jest nie przejmować się żadnymi obowiązkami. Łatwiej jest nie mysleć, nie robić, nie interesować się. [...] Łatwiej jest wszystko odwlekać na jutro, pogrążając się w przyjemnościach dnia dzisiejszego.

    Miłej niedzieli Mireczki i Mirabelki. Zachęcam was to rozmyślań na tematy z początku posta ;)

    #psychologia #filozofia #jordanpeterson #pomoc #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    #gruparatowaniapoziomu #seriale #historia #historiabezcenzury #prl #kryminalistyka
    Ojciec ma boscha, pamięta ktoś scenę w serialu Pitbull, gdy Kamil Steinbach zagrał tego pojeba. #polskiyoutube

    Ciekawostka - wiele historii opowiedzianych w Pitbullu bazuje na prawdziwych wydarzeniach o których opowiadał Sławek Opala (pierwowzór postaci granej przez Marcina Dorocińskiego). Tutaj w wywiadzie opisuje prawdziwą wersję morderstwa przedstawionego w filmie: https://www.youtube.com/watch?v=ZtEsEFXnmgg&feature=youtu.be&t=18

    „Rodziną Potwornickich" mundurowi określili nastolatków, którzy jesienią 1999 r. w mieszkaniu przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie w okrutny sposób zamordowali swoją matkę.

    Ponad dwa lata temu głośno było o filmie „Matka Teresa od kotów" w reżyserii Pawła Sali, opartym na autentycznych makabrycznych wydarzeniach, do których doszło w inteligenckiej rodzinie na warszawskiej Ochocie.

    Przed zbrodnią małżeństwo K. mieszkało tam z piątką dzieci w wieku 7–25 lat. Wśród nich byli dwaj synowie 13- i 23-letni. Młodszy, Jędrek, zaczął naukę w gimnazjum. Starszy, Janek, przerwał studia i szukał swojej drogi. Chodził na kursy, pracował dorywczo.

    Między braćmi była silna więź. Młodszy był wpatrzony w starszego jak w obrazek. W dniu zabójstwa kobieta weszła do pokoju synów. Starszy zaszedł ją od tyłu i uderzył nożem w gardło. Kiedy próbowała się bronić, przytrzymał ją młodszy syn. Kiedy Janek uderzył nożem w szyję, Jędrek początkowo nie mógł na to patrzeć. Potem jednak pomógł odciąć matce głowę. – To był przykry widok, że człowiek nie żyje – mówił potem policjantom Jędrek.

    Bracia zamknęli pokój na klucz i wyszli z domu. Kupili plastikowe worki, w które zapakowali ciało i schowali do szafki w pokoju. Dzień później rodzina zgłosiła zaginięcie Iwony K. Szukali jej wszyscy, nawet bracia. Tymczasem ciało cały czas leżało w szafce obok.

    Przez pięć dni chłopcy spali ze zwłokami w jednym pokoju. Potem wyjechali z Warszawy. W tym czasie do ich mieszkania przyszedł dzielnicowy, który zajmował się sprawą zaginięcia Iwony K. Pokój chłopaków był zamknięty. Policjant postanowił wyważyć drzwi. Gdy wszedł do środka z mężem zaginionej, poczuli fetor rozkładających się zwłok. Poćwiartowane ciało leżało w workach na śmieci. Kobieta miała skrępowane ręce i nogi, w reklamówce obok leżała obcięta głowa.

    Chłopaków odnaleziono w Broku nad Bugiem. Przyjechali do pensjonatu, w którym dwa miesiące wcześniej byli z matką. Rozpoznał ich jeden z mieszkańców i wezwał policję.

    Przy chłopcach znaleziono dwa noże, w tym składany. To właśnie nim zamordowali matkę. Policjantom opowiadali, że najpierw podcięli jej gardło. Ona charczała, a oni cięli dalej. Do zabójstwa przyznali się jeszcze w policyjnym radiowozie w drodze do Warszawy. Zachowywali się tak, jakby nic się nie stało. Rozmawiali o grach komputerowych. – Tak musiało się stać. Nie było innego wyjścia. Czuję żal dlatego, że zabiłem człowieka, a nie dlatego, że zabiłem matkę – mówił podczas przesłuchania Jędrek. Dodał, że nie chcieli mamie zadawać cierpienia; chcieli, żeby umarła szybko.

    Tłumaczyli, że matka ich nie rozumiała. Kazała gasić światło, chodzić do szkoły. Nie dawała pieniędzy. Policjanci wspominali, że starszy z braci opowiadał o zbrodni tak, jakby to były sceny z filmu. – Nie byli normalni. Rodzina Potwornickich – skwitowali mundurowi. Biegli orzekli, że starszy z braci jest niepoczytalny. Trafił więc do zakładu zamkniętego. Młodszy decyzją sądu do poprawczaka, gdzie był do ukończenia 21. roku życia.

    – Chłopcy otrzymali bardzo dobre wychowanie, byli dobrze ułożeni, a mimo to młodszy z nich wpadł na pomysł, aby zabić matkę. Zrobił to razem z bratem, ale to 13-latek był inspiratorem. Wykorzystał chorobę brata, który nie miał problemów, aby pozbawić matkę życia – wspomina inspektor Marek Dyjasz.
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    #iiwojnaswiatowawkolorze

    Bardzo znane zdjęcie z wojny domowej. Chorąży Legionu Condor dokonuje przeglądu oddziałów hiszpańskich.

    Niemcy przybywszy do Hiszpanii byli zażenowani uwstecznieniem armii hiszpańskiej, nie wspominając o milicji karlistowskiej i falangistowskiej. Poza wolą walki i patriotyzmem nie miały zbyt wiele więcej. Hiszpanie - mówiąc kolokwialnie - nie ogarniali nowoczesnej wojny.

    Jednym z podstawowych punktów niemieckiej pomocy było przede wszystkim szkolenie. Zajmować się tym miał komponent lądowy Legionu, czyli Gruppe ''Imker''. Niemcy założyli łącznie trzynaście szkół wojskowych: po trzy oficerskie i podoficerskie, dwie pancerne, oraz po jednej: artylerii, moździerzy, miotaczy płomieni, łączności, wojsk przeciwchemicznych i niszczycieli czołgów. Największe znaczenie miały oczywiście szkoły broni pancernej, gdzie przeszkolono ponad 6 tys. czołgistów. Liczba wyszkolonych żołnierzy wyniosła ponad 56 tysięcy. Wpływ niemieckich instruktorów był tak duży, że Hiszpanie od Niemców przejęli nawet tempo marszowe i melodie piosenek.

    Drugim ważnym czynnikiem dla Niemców było zbieranie informacji o sprzęcie przeciwnika, jak i ocena własnego uzbrojenia. Pod wpływem doświadczeń z Hiszpanii zdecydowano m.in. że czołgi Panzer I, których używał komponent pancerny - Gruppe Drohne - są dalece niewystarczające do prowadzenia działań bojowych. Doświadczenia z walk udowodniły, że wobec silnie uzbrojonych radzieckich T-26 są praktycznie nieszkodliwe. Uznano, że niemieckie czołgi w przyszłości muszą być uzbrojone w działo przynajmniej 37 mm. Za to bardzo dobrą opinię otrzymały działa ppanc. 37 mm i plot. 20 i 88 mm - te ostatnie wykazały dużą skuteczność w zwalczaniu pojazdów. Wnioski z wykorzystania pistoletów maszynowych Erma EMP, MP-28 i MP-34 doprowadziły w konsekwencji do powstania MP-38. Równie pozytywne opinie zebrały haubice 105 mm le.F.H. 18 i s.F.H. 18 kal. 149 mm. Zebrane raporty zostały odebrane jednak dość powierzchownie w OKW. Niemieccy dowódcy nadal uważali - w swoim typowym, pruskim stylu - że królową broni jest piechota, a wszystkie inne rodzaje wojsk mają z nią współdziałać. Wyciągnięto za to prawidłowy wniosek w postaci zwiększenia współpracy broni pancernej i lotnictwa.

    Trzecim istotnym czynnikiem była kompania nasłuchu radiowego ''Horch''. Jednostka ta oddała nieocenione usługi w dziedzinie wywiadu radiowego, pomagając armii narodowej poznać plany republikanów poprzez nasłuch radiowy. O wadze jednostki może świadczyć to, że jedyni niemieccy oficerowie wojsk lądowych odznaczeni hiszpańskim Medalla Militar - najwyższym odznaczeniem wojskowym - to dowódca Gruppe ''Drohne'', płk von Thoma i dowódca ''Horch'', ppłk Ernst Hertzer.

    Autor postu: II wojna światowa w kolorze

    #iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #zdjeciazwojny
    pokaż całość

  •  

    Ostatnio głośno o sprawie Tomasza Komendy, którego polskie "sądy" skazały na 25 lat w więzieniu, a po 18 latach faceta wypuszczono, bo sorry, prokuratorowi nie chciało się czytać akt, a sędzia był roztargniony. To teraz podobna sprawa z 2000 roku z Wałbrzycha. W marcu 2000 roku zabito w Wałbrzychu antykwariusza Henryka Śliwowskiego. Trzech kolesi weszło do antykwariatu w środku dnia, zabili właściciela jednym strzałem z rewolweru i kilkoma strzałami z pistoletu do wystrzeliwania gwoździ. Policja nie mogła nic ustalić w tej sprawie, do kogo należą odciski palców, dlaczego skradziono tylko zeszyt antykwariusza i kilka bezwartościowych monet (wiele wartościowych rzeczy nie zostało skradzionych, ofiara miała na ręce złotego rolexa i sporo kasy w kieszeni). Spawa trafiła do programu 997. Dzień po emisji materiału na policję przyszła kobieta, która twierdziła, że w dniu zabójstwa jej syn widział trzech mężczyzn wybiegających z antykwariatu. Na podstawie tylko i wyłącznie zeznań tego świadka (anonimowego), zatrzymano Radosława Krupowicza, po jakimś czasie zatrzymano też Patryka K. Całe oskarżenie opierało się tylko i wyłącznie na zeznaniach anonimowego świadka, który rozpoznał Radosława Krupowicza, ale nie potrafił już powiedzieć na 100% czy tego dnia widział też Patryka K. Prokuratura nie miała nic więcej- motywu, odcisków palców, broni, skradzionych przedmiotów, zeznań innych świadków. Co więcej, oskarżeni mieli alibi. To wszystko nie przeszkadzało sądowi skazać ich na 25 lat z możliwością warunkowego przedterminowego zwolnienia po 20 latach. Oskarżonych poddano też badaniu na wariografie, cały czas utrzymywali, że są niewinni, podczas badania wyszło, że mówią prawdę.
    W 2011 roku Sąd Apelacyjny zmniejszył im wyroki do 15 lat uznając, że przecież sprawców było trzech i to ten nieustalony trzeci mógł strzelać, jednak uznano też, że Radosław i Patryk godzili się z tym, więc wyrok 15 lat będzie adekwatny. Radosław Krupowicz wyszedł z więzienia w wieku 32 lat pod koniec 2014 roku, Partyk K. wyszedł później. Sprawa trafiła do Trybunału w Strasburgu. Po latach nawet policjant, który pracował przy tej sprawie, Janusz Bartkiewicz, stwierdził, że są niewinni. W 2002 roku przygotował raport mówiący o jego wątpliwościach co do winy oskarżonych, jego komendant zlekceważył ten raport. Stwierdził, że nie będą sobie teraz strzelać w stopę mówiąc, że się pomylili, skoro oskarżeni już siedzą na ławie oskarżonych i za chwilę ma zapaść wyrok. Policjanci byli przekonani, że sąd uniewinni Patryka i Radka z braku dowodów, jednak stało się inaczej. Zamieszczam linki do artykułów, z których korzystałem. W komentarzu link do wydania programu 997, po którym anonimowy świadek złożył zeznania.
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3695704,pierwsze-swieta-od-14-lat-bez-krat-skazany-za-zabojstwo-nikt-nie-odda-mi-mlodosci,2,id,t,sa.html
    http://www.radiowroclaw.pl/articles/view/39449/Glosna-sprawa-zabojstwa-antykwariusza-zajmie-sie-Trybunal-Praw-Czlowieka
    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/394122,wroclaw-sad-apelacyjny-zmniejszyl-wyrok-za-zabojstwo-antykwariusza,id,t.html
    #polska #kryminalistyka #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    #ciekawostki o japońskim krabie pacyficznym
    - jest to największy dotąd odkryty stawonóg na świecie
    - jest zaliczany do żywych skamieniałości, gdyż nie ma on bliskich krewnych i jest jedynym przedstawicielem swojego rodzaju
    - rozpiętość odnóży sięga od 3 do 4,5 metrów (na załączonym obrazku młody osobnik), długość głowotułowia około 40 centymetrów, waga - mniej więcej 20-25 kilogramów
    - większość roku te kraby spędzają na głębokości 200-300 metrów pod wodą na dnie Oceanu Spokojnego, choć spotykane są również na znacznie większych głębokościach
    - japoński krab pacyficzny dożywa nawet 100 lat
    - na brzeg te kraby wychodzą jedynie wiosną, by złożyć swoje jaja i właśnie wtedy można je spotkań na japońskich plażach. Młode kraby po wykluciu się od razu wędrują do wody, matka się nimi nie opiekuje - zaczynają samotne życie
    - jego mięso jest lokalnym, choć nie najtańszym przysmakiem - jest powszechnie łowiony na Oceania Spokojnym (pod ochroną znajduje się tylko wiosną w okresie rozrodu)
    - japońskie kraby pacyficzne, choć wyglądają przerażająco nie są groźne - żywią się mięczakami i małymi skorupiakami, są dość powolne i majestatyczne
    - w Europie znajduje się tylko jeden japoński krab pacyficzny (na świecie w oceanariach chyba też nie ma ich zbyt wiele) - w Centrum Życia Morskiego w holenderskim Schevingen (koło Hagi). Krab nazywa się Aleksander i zbudowano mu specjalne, osobiste akwarium o pojemności - bagatela - 12,7 tysięcy litrów.

    #zwierzaczki #smiesznypiesek #krabcontent #gruparatowaniapoziomu #przyroda
    pokaż całość

  •  

    Echo, genialny skecz kabaretu Potem, gdy kabarety były jeszcze śmieszne, a nie żałosne.

    #kabaret #heheszki #potem #gruparatowaniapoziomu

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #gruparatowaniapoziomu

0:0,0:6,0:4,0:6,0:6,0:2,0:0,2:3,1:6,0:8,0:5,0:7,0:1,1:2,0:7

Archiwum tagów