•  

    Kilka miesięcy temu wlokłem się autostopem po zachodniej części Rosji, przeplatając to podróżami pociągiem. Podczas jednej z przejażdżek poznałem Dmitrija, potem tak się potoczyły losy, że zaznajomiono mnie również z jego rodziną. Wymieniliśmy się numerami, wysłałem na jego prośbę pocztówkę do jego krewnych w Kazachstanie. I w zasadzie epizod ten mogłaby się tutaj zakończyć – wszak w 99% osoby, które spotkaliśmy podczas kilkutygodniowych wyjazdów autostopowo – kolejowych zawsze zostają w naszej pamięci jako epizod podróży, później często zresztą stają się zapomniane. Tym razem jednak historia ma swoje rozwinięcie.

    - Cześć, słuchaj mam sprawę. Pamiętasz jak się ostatnio widzieliśmy? Mówiłeś, że lubisz rosyjską kapelę Звери i masz nadzieję, że dane będzie Ci kiedyś być na ich koncercie. No i właśnie niedługo będą tutaj niedaleko nas. Nie chciałbyś przyjechać? - zatelefonował do mnie Dmitrij, korzystając z What's App..Głupotą byłoby nie skorzystać z takiej okazji, więc nie wahałem się ani chwili. I w ten oto sposób, drogie mireczki i mirabelki znalazłem się na koncercie w jednym z rosyjskich театр эстрады .Niby nic niewielkiego, być może nie wartego odnotowania w formie wpisu na Wykopie, jednak zawsze jestem o coś bogatszy. A przechodząc do meritum swojego wpisu – jak to dobrze, że pojęcie życzliwości i zwykłej ludzkiej uprzejmości często nie zna takiego słowa jak „granica państwowa”.

    Niestety życzliwość często wiąże się z mniejszymi bądź większymi niefrasobliwościami. I za takie należy uznać moje postępowanie – chcąc być miłym i odwdzięczyć się rodzinie Dmitrija do Rosji jechałem z plecakiem pełnym magnesów z motywem naszej Ojczyzny oraz Szczecina, dodatkowo załadowanym polskimi słodyczami. Jakież było moje zdziwienie kiedy kilka dni temu w jednym z rosyjskich sklepów ujrzałem nasze Ptasie Mleczko, które również przywiozłem jako prezent. Zważywszy na to, że jednak jego cena – w przeliczeniu z rosyjskiego rubla około 25 złotych – powoduje, że mimo wszystko podarek należy uznać za udany. A oprócz tego gdzieś tam za naszą wschodnią granicą od kilku dni są fani naszych polskich słodyczy – zwłaszcza Baryłek i Torcika Wedlowskiego, które wiodły prym w torbie, którą wiozłem do Rosji.

    #gzagalwpodrozy --> mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #ciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #rosja #podroze #ciekawostki #autostop #ciekawehistorie

    A historię Dmitrija i jego rodziny opisywałem kilka miesięcy temu – dokładnie rzecz ujmując tutaj. Wczoraj "Здравствуйте", dziś już znowu polskie "dzień dobry". A wpis zakończę stwierdzeniem До скорой встречи czyli do zobaczenia wkrótce - choć w przeciwieństwie do piosenki nie mam tutaj na myśli motywu miłosnego :)
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Piękna sprawa kiedy próbujesz złapać autostopa a zamiast samochodu zatrzymuje się dorożka konna ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gzagalwpodrozy -- > mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #podrozujzwykopem #podroze #zwiedzajzwykopem #ciekawostki

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Snapchat-1996687787.jpg

  •  

    Wróciłem! Wczoraj "Добрый день" a dziś już "dzień dobry". Od kilku dni jestem w rodzinnym Szczecinie - po prawie dwumiesięcznej tułaczce po Europie Południowej i Wschodniej. Ciekawsze historię spisuję pod hasztagiem #gzagalwpodrozy i postaram się jeszcze opisać nie jedną przygodę. Muszę po prostu znaleźć wenę do opowiedzenia tego wszystkiego - mam nadzieję, że uda się coś napisać ;) Tym bardziej, że za tydzień ruszam w kolejną "ekskursję" - tym razem (ponownie ale mam nadzieję, że równie miło) ugości mnie Białoruś, Ukraina i Rumunia. Tymczasem nie ma nic piękniejszego niż powrót w rodzinne strony i zachwycanie się szczecińskimi Wałami Bolesława Chrobrego. Często będąc na miejscu nie doceniamy walorów naszego kraju. A to duży błąd!

    #gzagalwpodrozy --> mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #ciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #moldawia #podroze #ciekawostkihistoryczne #autostop #ciekawehistorie

    Dziękuję wszystkim mireczkom i mirabelkom, którzy komentowali moje dotychczasowe wpisy. Bardzo to miłe ;) A na zdjęciu mój bagaż w trakcie oczekiwania na złapanie stopa gdzieś w Mołdawii. Oczekiwanie nie trwało długo - widoczny w tle pojazd zatrzymał się obok mnie kilkanaście sekund później.
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190813_111429.jpg

  •  

    - Moja babcia pochodziła z okolic Leningradu, dziadek zaś urodził się w Kazaniu - rozpoczął opowieść mężczyzna, z którym jechałem autostopem - na wskutek wojennych represji oboje znaleźli się na terytorium obecnego Kazachstanu. I tam też później żyła moja rodzina. Ale Kazachem nigdy nikt z nas się nie czuł. A ja rodziłem się w Związku Radzieckim.
    - No dobrze, to co tutaj robisz? Przecież jesteśmy setki, jeśli nie tysiące kilometrów od obecnej granicy rosyjsko - kazachskiej
    - Wszystko po kolei - odpowiedział mężczyzna - zatrzymajmy się na obiad i opowiem Ci całość.

    Chcąc dokładnie wytłumaczyć swoją życiową sytuację Dmytrej - bo tak nazywał się kierowca - sięgnął do schowka po dwa różne paszporty. W ten oto sposób w przydrożnym barze siedzieliśmy trzymając trzy różne dokumenty - rosyjski, kazachski i rzecz jasna polski.
    - W czasach Związku Radzieckiego nie było jeszcze problemu, bo wszyscy mówili po rosyjsku, poza tym nikt nie myślał wtedy o innej narodowości niż sowiecka. Potem natomiast pojawiły się komplikację. W szkołach powstawały dwie różne klasy dla dzieci kazachsko i rosyjsko języcznych. Ludzie przestali się z sobą asymilować, nagle ze względu na sytuację polityczną straciłem wielu znajomych. Jako nastolatek bardzo to przeżyłem - rozmowa chwilowo zostaje przerwana przez kelnerkę przynoszącą jedzenie - a potem udało mi się wyjechać do Moskwy na studia. I zrozumiałem, że to jest moja Ojczyzna. Chciałem zostać i już nie wracać do Kazachstanu. Ale rodzina naciskała, więc postanowiłem, że pojadę i spróbuję znaleźć pracę. Niestety, tak naprawdę wszystkie oferty dotyczyły pracy w fabrykach przemysłowych, gdzie nie chciałem być zatrudnionym. W końcu jednak udało mi się odszukać ogłoszenie w moim zawodzie. Elegancko ubrałem się w garnitur i pojechałem na rozmowę. Wiesz czemu nie dostałem tej pracy? Nie znałem kazachskiego. Powiedziano mi to prosto w twarz. Bardzo źle się potem z tym czułem.

    Przez chwilę przechodzi mi na myśl konduktorka kolei mołdawskich, która przy piwie wprost przyznawała się, że jest Rosjanką, mołdawskiego nie zna i nie zamierza się uczyć, czy Białoruś gdzie kilkanaście miesięcy temu media opisywały problemy z zatrudnieniem Białorusinów nie mówiących po rosyjsku. Nim jednak uda mi się cokolwiek powiedzieć siedzący naprzeciwko mnie mężczyzna kontynuuje swoją opowieść:
    - Zebrałem wszystkie możliwe dokumenty związane z pochodzeniem dziadków i pojechałem do ambasady rosyjskiej w Nur Sułtanie*. Powiedziałem wprost, że jestem Rosjanin i nigdy Kazachem nie byłem, podobnie moją rodzina. Potem przeszedłem wszelkie procedury postępowania. I czekałem. Choć był taki moment, że myślałem, że się nie doczekam - w tym momencie widać wyraźną radość pojawiająca się na twarzy byłego już Kazacha - ale kilka tygodni temu dostałem list z decyzją o przyznaniu mi rosyjskie obywatelstwa. Byłem niesamowite szczęśliwy. Zresztą jestem do teraz.
    - I co dalej? Masz pracę? A rodzina? - dopytuję
    - Też już złożyli podanie i też czekają. A ja znalazłem pracę w zawodzie i zaczynam za tydzień. Będę nauczycielem tutaj niedaleko w szkole. A pojutrze jadę z żoną podpisać umowę wynajmu mieszkania. Zaczynam nowe życie. A ten błękitny paszport traktuje jako pamiątkę. Na szczęście nigdy już mi się nie przyda - mówi jednocześnie przeglądając swój nowy rosyjski dokument - no i mam nadzieję, że i moi rodzice tu przyjadą. Przez ten miesiąc państwo rosyjskie zrobiło dla mnie więcej niż Kazachstan przez cały okres istnienia jako niepodległy byt.

    Niestety, pomimo tego, że rozmowa jest ciekawa, jestem zmuszony wysiadać. Nim jednak podziękuję Dmytryowi za przejazd i pogawędkę ten zwraca się do mnie z prośbą:
    - Moja kilkuletnią siostrzenica bardzo lubi pocztówki i stara się je kolekcjonować. Taka zagraniczna to byłaby dla niej niespodzianka! Daj długopis napiszę Ci adres. I jak będziesz już u siebie w Polsce, wyślij jej kartkę z krajobrazem Szczecina. Na pewno się ucieszy. Tylko musisz się pospieszyć - kto wie, może i ona uzyska rosyjskie obywatelstwo i przeprowadzi się do nas?

    #gzagalwpodrozy --> mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #ciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #rosja #podroze #ciekawostkihistoryczne #autostop #ciekawehistorie

    * - kilka miesięcy temu zmieniony nazwę stolicy Kazachstanu z "Astana" na "Nur Sułtan" celem oddania honorów odchodzącemu prezydentowi. Rzeczpospolita Polska - podobnie jak większość krajów Europy - nie uznała nowej nazwy miasta, stąd też w dokumentach ciągle posługuje się starą nazwą np. Ambasada RP w Astanie
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190824_082942.jpg

    •  

      @Gzagal: No nie masz racji. Nie ma ludzi nieznających rosyjskiego. Po prostu są tacy (odsetek hardych opozycjonistów), którzy znają dodatkowo białoruski i go używają. Nie ma Białorusinów, którzy znają białoruski lepiej niż rosyjski xD Co najwyżej są Białorusini, mieszkający na wsiach na Polesiu, którzy mówią po rosyjsku z silniejszym białoruskim akcentem. Żyłem na Białorusi przez miesiąc i ani razu białoruskiego nie słyszałem.

    •  

      @trogatelnaya_raduga cóż, bywałem wielokrotnie na Białorusi i znam ludzi, którzy rosyjskiego nie znają (co innego rozumieć - rzecz jasna go rozumieją, natomiast mówią w białoruskim). Oczywiście język białoruski jest kojarzony z kręgiem opozycyjnym i jestem tego świadom, nie mniej pozwolę się wejść w polemikę z postawioną przez Ciebie tezą.

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    - Proszę zabrać swoje stoiska z torów - mówi dyżurna ruchu a po chwili dodaje - za 5 minut przyjedzie pociąg!
    Nikt tutaj jednak nie zdaje się tym przejmować. Dopiero dźwięk nadjeżdżającego składu uświadamia kupców, że najwyższa pora udrożnić torowisko i umożliwić przejazd lokomotywie i dwóm wagonom. Pociąg skończył bieg.

    - Za ile odjeżdżamy? - pytam konduktora, który korzystając z postoju dokonuje zakupów
    - Myślę, że na spokojnie za 30 minut. Dajmy ludziom czas na zabranie rzeczy z torów.

    I rzeczywiście - po niespełna pół godzinie lokomotywa rozpoczyna manewry pomiędzy straganami z warzywami, pościelą, odzieżą i wieloma innymi przedmiotami. Mnie osobiście zainteresował Pan sprzedający popiersia bohaterów nieistniejącego już "sowieckiego sojuza" - Breżniewa, Chruszczowa, nie mogło także zabraknąć Lenina. Starsza Pani obok oferuje nalewki oraz samogon w butelkach po coli. Z chęcią zostałbym tu dłużej ale szybko zapełniające się wagony oznaczają, że za chwilę pociąg odjedzie, a handlujący ponownie będą mogli wystawić towar pomiędzy szynami. Po kilku momentach dyżurna ruchu podaje sygnał odjazd, po czym skład powoli opuszcza perony stacji Виноградов Закарпатское.

    Jaka przyszłość czeka zatem linię kolejową łączącą okoliczne miejscowości z targowiskiem zlokalizowanym na torowisku?
    - Jeszcze kilka lat pociąg kursował dalej, aż do Иршавы. Jednak infrastruktura była w tak fatalnym stanie, że postanowiono skrócić wszystkie kursy do Хмильника. Zrobiono to praktycznie z dnia na dzień. Ludzie protestowali ale nic to nie dało - ciężko wzdycha konduktor - pojawiła się nawet grupa pasjonatów kolejnictwa, która chciała zorganizować ostatni pociąg pożegnalny. Dostali odpowiedź, że torowisko od 100 lat nie przechodziło żadnej konserwacji i żeby móc uruchomić jednorazowy przejazd potrzebne jest wykonanie nawet niewielkiej modernizacji, na którą nie ma pieniędzy. Proszę sobie wyobrazić, że Ci ludzie postawili na swoim i z własnych środków sfinansowali podstawowe naprawy a pociąg pojechał. Niestety było to kilka lat temu a od tego czasu nic już nie przejechało.
    - Czy zatem i obecnie skróconej trasie nie grozi likwidacja? - dopytuję
    - Myślę, że nie. Te pociągi dowożą ludzi nie tylko na targowisko. Dla tych wszystkich wsi po drodze są po prostu normalnym środkiem transportu.

    Cóż, ciężko mi sobie wyobrazić aby np. w Polsce skład kursujący przez trzy dni w tygodniu był w stanie zapewnić podstawowe potrzeby komunikacyjne mieszkańców (choć zdaję sobie sprawę, że np. na Podkarpaciu testuje się tego typu rozwiązania - rzecz jasna z miernym efektem). Ale Polska daleko jest stąd, tu być lokomotywa z dwoma wagonami pokonująca dystans 25 kilometrów w 80 minut jest wystarczająca. Na swój sposób jest to piękne, sentymentalne a może i nawet... romantyczne? A do tego jeszcze targowisko urządzone na torach i peronach stacji nadaje szczególnego klimatu.

    #gzagalwpodrozy --> mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #komunikacyjneciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #kolej #ukraina #pociagi #podroze #kolej #ciekawostki

    Jeśli mireczki i mirabelki temat zainteresował to więcej zdjęć wrzucę w komentarzu. Jeśli są jakieś pytania to rzecz jasna postaram się odpowiedzieć - proszę jednak mieć na względzie, że roaming do tanich nie należy i z internetu korzystam tylko jak złapię Wi-Fi w jakiejś knajpce ;)
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190818_111632.jpg

    •  

      @Gzagal: Jeśli chodzi o takie rosyjskie wtrącenia, to wszędzie na Ukrainie to spotkasz, szczególnie za Zbruczem - tak zwany surżyk. Wpisz w google kombinację: site:*.ua "здраствуй" - słowo normalnie w użytku. A jeśli chodzi o popularność języków, no to w załączeniu grafika z danymi ze spisu powszechnego...

      źródło: upload.wikimedia.org

    •  

      @Adrian_: Kurde, faktycznie. Czciłem wczoraj Bachusa, dzisiaj już lekko wali po oczach. Ale jak już napisałem - taki zapis jest dla mnie przezroczysty, w sensie że mogę go zupełnie nie zauważyć.

    • więcej komentarzy (41)

  •  

    - U Was w Polsce też tak gorąco? - zagaduje mnie jedna z Ukrainek, z którą jadę pociągiem
    - Myślę, że tak, choć dawno mnie w Polsce nie było - odpowiadam
    - U Was z tymi pociągami jest lepiej. Wszystkie przecież mają klimatyzację! - w tym momencie Pani kieruje w moją stronę wachlarz - jak wrócisz do siebie to przynajmniej będziesz mógł opowiedzieć, że i u nas klimatyzacja działa - dodaje z uśmiechem.

    Myślę, że każdy kto podróżował po tej "nieunijnej" części Europy zauważył, z jaką serdecznością jest traktowany człowiek, posiadający paszport z orzełkiem w koronie. Zawsze też mnie zastanawia opinia i wyobrażenia o Polsce, chociażby ta wspomniana powyżej. Czy dla obywateli większości krajów dawnego "sowieckiego Sojuza" Polska nie jawi się poprzez pryzmat jakby wciąż aktualnego mitu o szklanych domach? I cóż odpowiedzieć w podobnej sytuacji? Bo choć klimatyzacji nie ma wszędzie i w dużej mierze zależy to od polityki transportowej danego województwa to jednak nie da się ukryć, że niewątpliwie "jest lepiej". Jednak patrząc na to z drugiej strony - sytuacja ta miała miejsce w pociągu łączącym 18 tysięczne miasto z prawie dziesięciokrotnie mniejsza miejscowością, do tego przecinając po drodze granicę państwową. Większość tego typu linii kolejowych w Polsce nie przetrwałaby degradacji transportu szynowego jaki miał miejsce po upadku PRL. Kto wie czy w ogóle funkcjonowałaby komunikacja autobusowa? Czy raczej mieszkańcy nie zostaliby pozostawieni sami sobie - tak jak ma to miejsce w wielu regionach naszego kraju.

    #gzagalwpodrozy #podroze #podrozujzwykopem #ciekawostki #zwiedzajzwykopem #ukraina #moldawia #komunikacyjneciekawostki #pociagi
    pokaż całość

    źródło: IMG_20190813_200207.jpg

    •  

      @Gzagal: zależy, czy rozpatrujemy zagadnienie od strony nostalgicznej, czy też sanitarno-epidemiologicznej (✌ ゚ ∀ ゚)☞ Ale tam w Hali Targowej nie ma klimatu rynku, czy jak się u nas mówiło targu, tylko jest właśnie klimat hali targowej, bytu wyższego względem targowiska, pełnego małych, prowizorycznych acz na swój sposób, na tamte czasy dostojnych sklepików, które małemu mirkowi jawiły się jako raj, w którym dostane od mame jeszcze całkiem nowe polskie złote wymienić można było na różne przepyszne rzeczy

      pokaż spoiler których dzisiaj nie kuiłbym sobie ani żadnemu dziecku, bo cukier to biała śmierć, o czym wtedy jeszcze to głupie polskie społeczeństwo w osobie protomirka jeszcze nie wiedziało ¯\_(ツ)_/¯
      pokaż całość

    •  

      @Gzagal: Moim zdaniem to duży błąd, że skasowaliśmy bazarki, rynki, targi. Tam można było kupić produkty świeże. Te z marketów nie umywają się do nich w żadnym stopniu. Podobno to "cywilizacja", ale ja wolałem jednak iść na bazar na Banacha a po spodnie na Stadion X-lecia...

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    Poproszę wodę
    - To proszę sobie przynieść - odpowiedziała kasjerka
    - Skąd?
    - Z "kolodoza" - w tym momencie musiałem zrobić minę zaskoczonego ponieważ Pani zorientowała się, że nie znam tego słówka. Odeszła zza lady po czym wskazała mi...studnię. Chwilę później na oko oszacowała ile litrów wody pobrałem po czym podała cenę.
    - Mogę zapłacić w euro?
    - Możesz tylko muszę przeliczyć ile to będzie - w tym momencie Pani sięga po widoczne na zdjęciu liczydło a po dłuższej chwili poświęconej wyliczeniom oddaje należne mi pieniądze.

    #gzagalwpodrozy #podroze #podrozujzwykopem #ciekawostki #zwiedzajzwykopem
    pokaż całość

  •  

    Dworzec kolejowy w Prisztinie. Ten niepozornie wyglądający pojazd to międzynarodowy pociąg Eurocity* relacji Prisztina - Skopje. Stary, pełen graffiti ale żeby być uczciwym trzeba przyznać, że wnętrze wygodne i sprawiało wrażenie zadbanego. Przejazd pomiędzy sąsiednimi stolicami to koszt 3,5 euro w czasie niespełna 3 godzin. Jak na prestiżowy pociąg międzynarodowy przystało rzecz jasna objęty jest on obowiązkowa rezerwacją miejsc - i w przeciwieństwie do np. Mołdawii czy Bośni i Hercegowiny miejscówka nie jest wystawiana ręcznie a komputerowo.

    * - w zależności od rozkładu jest oznaczony jako Eurocity lub Intercity. Tak czy inaczej prestiżowo ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #gzagalwpodrozy #podroze #podrozujzwykopem #kolej #komunikacyjneciekawostki #pociagi #kosowo #zwiedzajzwykopem #balkany
    pokaż całość

  •  

    Kiedy czyta się nieliczne relacje z podróży kolejami albańskimi to jedyne o czym człowiek myśli to wizja "aby rzucić to wszystko i pojechać do Albanii". Pociągi mknące z prędkością 20 km/h będące pod ciągłym "ostrzałem" kamieniami przez bawiące się w ten sposób dzieci i przestarzałe wagony z powybijanymi szybami, w których co najmniej raz na miesiąc wymienia się okna ze względu na wspomniany wandalizm. Mekka dla każdego, kto lubi być na tropie wszystkiego co niecodzienne.

    I właśnie ta myśl przyprowadziła mnie drogą autostopowo - kolejową na dworzec główny w Szkodrze. Niezbyt zachwycili się na mój widok kolejarze oraz funkcjonariusze Policia Hekurohurde, którym przerwałem grę w karty. Czyżby potencjalny pasażer był dla na nich ogromnym problemem? Próba rozmowy kończy się na machaniu rękoma, które rozumiem jako znak żebym czekał. Po chwili zza drzwi wychodzi dumnie ubrany dyżurny ruchu, który co więcej mówi zarówno po angielsku i rosyjsku.

    - Czekasz na pociąg? Nie wiem czy on pojedzie. Za mało ludzi jest - mówi wskazując na pusty peron.
    Jak to? Tyle przejechanych kilometrów, tyle dni w podróży tylko po to aby dowiedzieć się, że pociąg do Tirany w dniu dzisiejszym nie pojedzie?
    - Ile ludzi musi się zebrać, żeby pociąg jednak pojechał?
    - No tak co najmniej połowa wagonu. Jak chcesz to zajmij miejsce w pociągu, jak się nie uda to następny jest jutro o 6 rano. On już pojedzie na pewno.

    Rzeczywiście - zarówno na stronie kolei albańskich jak i rozkładzie jazdy na dworcowej tablicy tylko kurs o 6 rano nie jest przyozdobiony gwiazdką i krótka informacją w języku albańskim. Mimo tego nie daje za wygraną - siedzę w wagonie do końca wierząc w to, że jeszcze dziś po południu dotrę do stolicy kraju pociągiem. Nadzieja umiera ostatnia. Do odjazdu pozostało już tylko 20 minut, na dworcu cały czas jestem jedynym potencjalnym pasażerem. W końcu do okna podchodzi albański policjant i pokazuje abym wysiadł po czym zaprasza do pomieszczenia dyżurnego ruchu.
    - Przykro mi, dziś już żaden pociąg stąd nie odjedzie. Następny jutro o 6 rano. - oznajmia kolejarz.

    Na zdjęciu - wnętrze wagonu pociągu Szkoda - Tirana Khasar, którym miałem podróżować. Mam nadzieję, że jutro los będzie już dla mnie łaskawszy i bez żadnego problemu dotrę droga kolejową do wyznaczonego celu. Abstrahując od wszystkiego - pierwszy raz spotykam się z sytuacją minimalnej liczby pasażerów. O ile jest to często spotykane zjawisko przy przewozach autobusowych o tyle urzędowe rozkłady jazdy pociągów raczej wydawały się być pozbawione tego typu absurdów.

    #gzagalwpodrozy #podroze #podrozujzwykopem #kolej #komunikacyjneciekawostki #pociagi #albania
    pokaż całość

  •  

    - Oczywiście, nie ma żadnych problemów - odpowiedziała czarnogórska urzędniczka na moje pytanie o telegram. Wchodząc do urzędu pocztowego planowałem wysłać pocztówkę, jednak plakat reklamujący usługę międzynarodowego telegramu przyciągnął moją uwagę. Jest to o tyle ciekawe, że Poczta Polska zrezygnowała z usługi jesienią ubiegłego roku. Tymczasem Pani w okienku nie miała żadnego problemu z przyjęciem ode mnie depeszy adresowanej do Polski, co więcej dyktowała ją telefonicznie (!!!) do Podgoricy.

    Jak to działa - nie wiem. Sam pracuje w jednym z urzędów pocztowych i jestem bardzo ciekawy jak to się zakończy. Tym bardziej, że zostałem zapewniony, że telegram międzynarodowy powinien dojść w krajach europejskich w ciągu 24 godzin. W takim razie - czekam na informacje z Szczecina.

    #gzagalwpodrozy #telegram #pocztapolska
    #poczta #czarnogora #podroze #podrozujzwykopem #zwiedzajzwykopem #ciekawostki
    pokaż całość

  •  

    Bilet na przejazd dumą bośniackich kolejarzy czyli hiszpańskimi pociągami Talgo. Teoretycznie nic niezwykłego ale pragnę zwrócić uwagę na sposób wystawienia miejscówki - jest ona wypisana ręcznie przez kasjerkę na dworcu głównym w Sarajewie. Wygląda to trochę łagodnie rzecz ujmując archaicznie - Pani na papierowym wydruku z podglądowym układem siedzeń długopisem zaznacza, które miejsce już sprzedała a następnie wypisuje miejscówkę na jedno z wolnych "krzesełek". Sam bilet jest natomiast sprawdzany przed wejściem do pociągu, a w trakcie jazdy z głośników słychać cały czas bośniackie piosenki. Ot taki urok Bałkan - dotychczas z podobnym systemem sprzedaży biletów spotkałem się jedynie w Mołdawii.

    Sam zakup Talgo okazał się łagodnie rzecz ujmując niewypałem a po więcej informacji odsyłam do linku poniżej:
    https://www.rynek-kolejowy.pl/mobile/na-balkanskie-tory-wyjada-zapomniane-wagony-talgo-76741.html

    #gzagalwpodrozy #podrozujzwykopem #zwiedzajzwykopem #bosnia #transport #kolej #komunikacyjneciekawostki #podroze
    pokaż całość

    +: M...........k, Waleczny_Ulany +8 innych
  •  

    Sarajewo. Wyglądający niepozornie tunel był "oknem na świat" dla oblężonego podczas wojny miasta. To właśnie nim transportowano pomoc humanitarną, broń czy ewakuowano mieszkańców (jednym z jego "użytkowników" był prezydent Bośni i Hercegowiny). Dziś częściowo udostępniony dla turystów, z interesującym muzeum jest jedną z głównych, wręcz obowiązkowych atrakcji miasta.

    Po więcej informacji zapraszam do wikipedii:
    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Tunel_pod_lotniskiem_w_Sarajewie

    Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na coś innego. Większość osób kojarzy Bośnię przez pryzmat jugosłowiańskich wojen i dramatów z tych związanych. A który z Mireczków i Mirabelek pamięta o zamachu sprzed 105 lat, którego następstwem była I wojna światowa? Tak samo jak intrygujący jest "spacer" po wąskim tunelu, który odegrał kluczową rolę niespełna 30 lat temu - tak samo interesujący jest Most Łaciński na którym w 1914 Gawriło Princip zamordował Franciszka Ferdynanda i jego żonę. Po tragedii nie ma już praktycznie śladu, obok miejsca mordu spokojnie przejeżdżają tramwaje a na samym moście jest mnóstwo kłódek zastawionych przez zakochanych. Oby "utrwalone" tam związki kończyły się mniej tragicznie niż ten, który zawarł arcyksiążę austrowęgierski.

    #gzagalwpodrozy #podroze #podrozujzwykopem #zwiedzajzwykopem #bosnia #historia
    pokaż całość

  •  

    - Polak Węgier dwa bratanki - powiedział mi na pożegnanie węgierski pogranicznik stojąc obok swojego chorwackiego kolegi.
    - I do szabli i do szklanki - dodałem powodując jednocześnie uśmiech u obu panów. Wcześniej - pierw docierając do Udvaru autostopem z nieodległego Mohaczu - z dumą mijałem sznur aut stojących w kolejce do odprawy celno - paszportowej myśląc o niesamowitej przewadze jaką w tym momencie mają moje nogi nad licznymi silnikami pojazdów stojących obok. Nieważne, że prędzej czy później to któryś z nich zabierze mnie dalej - jak wszystko na to wskazuje jeszcze dziś do Bośni.

    Witajcie mireczki i mirabelki. Jestem w trakcie podróży autostopowo - kolejowej, w ramach której jadę po prostu przed siebie, tam gdzie się uda ;) Spakowałem plecak i wyruszyłem w myśl zasady jak najdalej od rodzinnego Szczecina ;) Do Polski planuje wrócić nie wcześniej niż za miesiąc objechawszy pierw znaczną część starego kontynentu. Tak więc do zobaczenia na mikroblogu - jak spotka mnie coś ciekawego to postaram się opowiedzieć ;) Trzymajcie się cieplutko ;)

    #gzagalwpodrozy #podrozujzwykopem #zwiedzajzwykopem #podroze #autostop #chorwacja #wegry
    pokaż całość

  •  

    Hej Mireczki ;) za namową kolegi zakładam swój mikroblog. Prywatnie jestem prosty studenciak z Szczecina pracujący w jednym z Urzędów Pocztowych. Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdyby nie to, że od około 4-5 lat jeżdżę po Europie Wschodniej i Południowej - głównie autostopem i pociągami (ostatni raz w samolocie byłem jako bodaj siedmiolatek). Mam mnóstwo przygód, które dotychczas opisywałem tylko swoim znajomym - ktoś w końcu nakłonił mnie, abym podzielił się tym tutaj.Całe swoje życie interesowałem się transportem, jestem czytelnikiem czasopism typu Świat Kolei czy Stalowe Szlaki, stąd też motywem przewodnim wielu opowieści będzie nietypowo funkcjonująca linia kolejowa czy trolejbus. Interesuję się też troszkę historią najnowszą i tematami społecznymi - stąd też w moich wyprawach nie brakuje przygód z Naddniestrza, choć temat chyba wystarczająco wyczerpał Bartek z #bezplanu. Śledzę od dłuższego czasu z wypiekami na twarzy blog "Stacja Filipa", który z tego co widzę jest również i tutaj dostępny #podrozefilipa (pozdrawiam Panie Filipie!). Za dwa tygodnie wyjeżdżam ponownie na około dwa miesiące - być może znowu będzie coś ciekawego do opowiedzenia? Zaczniemy jednak od pogranicza mołdawsko - rumuńskiego i historii sprzed około roku...

    Dworzec kolejowy w mołdawskim Ungheni. Dotarłem tutaj podmiejskim pociągiem "elektriczką" z Kiszyniowa. Krótki odpoczynek i udaje się na dworzec międzynarodowy (którego znalezienie też nie było takie oczywiste). Za niecałą godzine odjeżdżać będzie stąd międzynarodowy pociąg do rumuńskiego Jassy. Pomimo wielokrotnej obecności w krajach dawnego Związku Radzieckiego jestem przyzwyczajony, że coś może mnie zaskoczyć. Jako pierwsza zaskakuje mnie więc kasa biletowa i sposób wystawienia biletu - kasjerki robi to ręcznie, stawiając gdzieniegdzie stempel. Potem już szybka kontrola paszportowa Mołdawian, pociąg rusza, po chwili jesteśmy już w Rumunii. Chwila oczekiwania, rumuński pogranicznik przychodzi do mnie, trudno zrozumiałym angielskim pyta się co tutaj robię i gdzie jadę. Zabiera moje paszporty i współpasażerów po czym wraca po kilku minutach. Wydaje się, że wszystko fajnie, już mam w planach się zdrzemnąć, jednak budzi mnie siedząca obok mołdawianka:
    - masz właściwą pieczątkę w paszporcie?
    - nie sprawdzałem, a dlaczego pytasz? - odruchowo sięgam po paszport, wertując kartki. Po chwili wszystko jest już jasne...

    Rumuński pogranicznicy mieli ustawioną złą datę na stemplu. W ten oto sposób wjechałem do Rumunii 36 lipca podobnie jak kilku innych współpasażerów. Zważywszy na to, że Rumunia jest w Unii Europejskiej i stemplowanie polskich paszportów nie jest obligatoryjne nie spotkały mnie za to żadne konsekwencje przy wyjeździe - ale jak zakończył się ten problem u owej mołdawianki? Niestety nie wiem. Nie mniej w paszporcie prezentuję się naprawdę przyzwoicie i nietypowo ;)

    #gzagalwpodrozy #zwiedzajzwykopem #podruzujzwykopem #podroze #rumunia
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów