•  

    Pedro López - Potwór z Andów
    Wywiad z człowiekiem który zabił około 300 osób i uniknął kary

    'Jestem człowiekiem stulecia. Nikt nigdy o mnie nie zapomni. Polowałem na moje ofary całymi dniami. Szukałem dziewcząt w których spojrzeniu była niewinność i piękno. To były dobre dziewczęta. Pomagały swoim matkom. Chodziłem za nimi kilka dni, czekałem aż zostana same. Dawałem im jakieś prezenty, np. małe lusterko. Potem zabierałem je na skraj miasta, obiecując prezent dla ich matek.'
    'Zabierałem je do tajnych kryjówek, w których przygotowane były już ich groby. Czasem były tam też ciała poprzednich dziewcząt. Związywałem je, gwałciłem przy wschodzie słońca. Przy pierwszym blasku słońca dostawałem wytrysku. Chwytając za gardło zmuszałem je do uprawiania seksu. Gdy słońce całkowicie wzeszło zaczynałem je dusić.'
    'Wtedy tylko było dobrze gdy widziałęm ich oczy. W nocy bym tego nie zobaczył. Musiałem to robić przy swietle dziennym. To były fantastyczne chwile, gdy trzymałem dłonie na szyjach tych młodych kobiet. Zaglądałem im głęboko w oczy, widziałem iskry które powoli znikały. Tylko ktoś kto naprawdę zabił wieco mam na myśli.'
    'Gdy wyjdę na wolność znów poczuję to samo. Wszystko trwało od 5 do 15 minut. Byłem bardzo dokładny. Długo upewniałem się, że na pewno są martwe. Przykładałem lusterko by sprawdzić czy oddychają. Czasami musiałem je zabić ponownie.'
    'Nigdy nie krzyczały, ponieważ nie spodziewały się niczego złego. Były takie niewinne. Moje małe przyjaciółki lubiły towarzystwo. Często kładłem po kilka ciał obok siebie. Ale po chwili czułem się znudzony, one się nie ruszały. Więc szukałem kolejnych dziewcząt.'


    Trudne dzieciństwo
    Pedro Alonzo Lopez urodził się w kolumbijskim miasteczku Tolmia, w 1949 roku. W tamtych czasach Kolumbia była ostatnim miejscem w którym ktokolwiek chciałby przyjść na świat. W kraju tym trwała wojna domowa, w której zgineło około 200 000 ludzi.
    Lopez był synem biednej prostytutki, był siódmym z trzynaściorga rodzeństwa. Dzieciństwo spędzone w takich warunkach na pewno nie nalezało do udanych i radosnych. Jego matka była dominującą kobietą, trzymała swoje dzieci krótko. Mimo wszystko, w domu Lopeza było lepiej niż w innych domach.
    W 1957 roku, ośmioletni Pedro został przyłapany przez swoją matkę podczas stosunku seksualnego ze swoją młodszą siostrą. Od tej pory musiał żyć na ulicy. Nie mógł wrócić do domu. Przyszłość wyglądała ponuro. Jednak po pewnym czasie jakiś mężczyzna zaoferował Lopezowi mieszkanie i wyżywienie. Pedro nie mógł uwierzyć w swe szczęście. Zamiast do domu, nieznajomy mężczyzna zabrał chłopca na jakąś opuszczoną budowę. Tam odbył z nim kilkakrotnie stosunek seksualny, nastepnie zostawił go tak jak znalazł, na ulicy.
    Ta przygoda ze starszym mężczyzną wywołała u Pedra obawę przez obcymi. Sypiał w ciemnych zaułkach, nocami wyruszał na poszukiwania jedzenia. Żył tak prawie rok. W końcu zdobył się na opuszczenie miasteczka. Jego podróż zakończyła się w Bogocie. Po kilku dniach żebrania o jedzenie, chłopcem zainteresowała się pewna amerykańska para. Przynosili mu ciepłe pożywienie, wreszcie zaproponowali wspólne mieszkanie. Pedro przyjął ich propozycję. Dostał swój pokój z biurkiem, został nawet zapisany do szkoły dla sierot.

    Więzienie
    Mimo całego szcześcia jakie dopisywało chłopcu, jego dobra sytuacja nie miała trwać wiecznie. W 1963 roku, gdy Pedro miał 12 lat, jego nauczycielka zaczęła go molestować seksualnie. Pedro zapomniał już o swoich obawach wobec dorosłych, jednak teraz wszystko to powróciło. Teraz towarzyszył temu również gniew. Własnie w przypływie gniewu ukradł w szkole pieniadze i uciekł z domu.
    Wojna domowa się skończyła. Kończyła sie tez zimna wojna. Zmieniły sie rządy i znów uruchamiano zatrzymane fabryki. Jednak Pedro nigdy nie otrzymał jakiegokolwiek wykształcenia. Kolejne sześć lat spedził na ulicach, prosząc o jedzenie i dokonując drobnych kradzieży.
    Jako nastolatek zaczął kraść samochody. Miał niewiele do stracenia, a lokalne gangi dobrze płaciły za taka robotę. Stał się doskonałym złodziejem samochodów.
    Pomimo swojego sprytu, w 1969 roku Pedro został złapany właśnie na kradzieży samochodu. Został skazany na 7 lat więzienia. Już dwa dni po rozpoczęciu kary, został brutalnie zgwałcony przez czterech starszych więźniów. Pedro obiecał sobie, że już nigdy nikt go nie dotknie. Sprawił sobie nóż. Przez nastepne cztery tygodnie szukał okazji i zabił tych czterech więźniów którzy go zgwałcili. Władze więzienia uznały, że Pedro działał w obronie własnej i dołożyły tylko dwa lata do wyroku.
    Czas spędzony w więzieniu, w polaczeniu ze wszystkim czego doświadczył wcześniej, spowodował niepowetowane straty w umyśle tego biednego chłopaka. Wszystko czego doświadczył od swojej matki spowodowało, że teraz bał się kobiet. Jakikolwiek związek z nimi uważał za niepraktyczny, wszystkie swoje pragnienia zaspokajał przy pomocy pism pornograficznych. Pedro uważał, że całe zło jakie go spotkało było zasługą jego matki.

    Aresztowanie
    Pedro wyszedł z więzienia w 1978 roku. Dużo podróżował po Peru. Wtedy też zaczęły się morderstwa młodych dziewcząt. Gdy próbował porwać dziewięcioletnią Indiankę, został złapany przez jej współplemieńców. Torturowano go przez wiele godzin, następnie postanowiono pochować go żywcem. Jednak szczęście dopisało rownież i teraz. Nie wiadomo skąd pojawił się jakiś misjonarz i przekonał Indian, że morderstwo nie spodobałoby się Bogu, i że powinni oddać Lopeza odpowiednim władzom. Indianie, co prawda niechetnie, posłuchali rady misjonarza. Władze Preu deportowały Lopeza do Ekwadoru.
    Pedro zaczął podróżować po Ekwadorze. Często też bywał w Kolumbii. W okolicy szybko zaczęto notować zaginięcia młodych dziewcząt, jednak władze zignorowały te informacje. Wiekszość owych dziewcząt należała do różnych dziwnych zwiazków.
    W marcu 1980 roku, mała powódź w mieście Ambato odkryła ciała czterech dziewczynek, które niedawno zagineły. Mimo trudności z okresleniem przyczyny smierci, władze uznały, że było w tym coś podejrzanego.
    Kilka dni po powodzi, pewien mieszkaniec miasteczka, który robił zakupy ze swoją dwunastoletnią córką, zauważył jak jakiś obcy mężczyzna próbuje porwać jego dziecko. Natychmiast zaczął wzywać pomoc. Mężczyźnie nie udało się uciec. Został aresztowany.
    Podczas eskortowania na komisariat, Pedro zachowywał się niespokojnie. Sprawiał wrażenie szaleńca.

    Niewiarygodne zeznania
    W komisariacie Pedro odmówił składania zeznań. Władze uznały, że trzeba podstępu by aresztowany zaczął mówić. Postanowiono zamknąć go w celi z pewnym duchownym, ojcem Cordoba Gudino. Jego zadanie polegało na zdobyciu zaufania i wypytanie o szczegóły przestępstwa.
    Milczenie nie trwało długo. Już następnego dnia Pedro zaczął opowiadać księdzu szczegóły niesłychanych zbrodni jakie popełnił. Spowiedź ta bardzo wzburzyła księdza, poprosił o opuszczenie celi. Następnie przeczytano Lopezowi wszystko to, co w celi opowiedział księdzu. Dopiero wtedy się poddał.
    Pedro powiedział, że zamordował przynajmniej 110 kobiet w Ekwadorze, około 100 w Kolumbii, oraz sporo ponad 100 w Peru. Powiedział też, że lubi dziewczęta z Ekwadoru. Są bardziej łagodne i ufne, wydają się też bardziej niewinne. Nie są tak podejżliwe wobec obcych jak kolumbijskie dziewczęta. Za owe morderstwa Pedro winił swoje trudne dzieciństwo i życie, oraz samotność. 'Straciłem swoją niewinność w wieku ośmiu lat. Postanowiłem zrobić to samo tylu dziewczętom ilu zdołam.' Zawsze też wybierał swoje ofiary za dnia. Nie chciał by zmrok ukrył przed nim widok ich agoni. Wyjaśnił również, że najpierw gwałcił ofiarę, następnie dusił ją patrząc jej głęboko w oczy. Gdy widział jak w ich oczach znikają ostatnie resztki życia odczuwał głęboką przyjemność oraz podniecenie seksualne. Nawet gdy umarły były jeszcze przydatne. Często robił przyjęcia, w których uczestniczyły ciała martwych dziewczynek. Sadzał je i rozmawiał z nimi.
    Policjanci na początku nie chcieli wierzyć zeznaniom Loepza. Pedro zgodził się nawet pokazać im kilka gróbów. Wkrótce jednak policjanci musieli zacząć wierzyć Lopezowi. Pedro pokazał im groby 53 dziewczynek w wieku od 8 do 12 lat. Nastepnego dnia wskazał miejsca spoczynku kolejnych 28 ofiar. Więcej ciał nie znaleziono, jednak ciała te mogły rozgrzebać zwierzęta, zabrać ze sobą powodzie itp.
    Po kilku dniach Pedro Lopez został oskarżony o popełnienie 57 morderstw. Liczba ta wzrosła do 110. Dyrektor więzienia, Victor Lascano stwierdził, że nie ma podstaw by nie wierzyć zeznaniom Lopeza, gdy znajduje się potwierdzenie chociażby części owych zeznań. Lascano ocenia także, że zamordowanych kobiet z pewnością było ponad 300.
    Niestety nie ma żadnych informacji o przebiegu krótkiej rozprawy, jednak pod koniec 1980 roku Pedro Lopez został skazany na dożywocie. W 1994 roku został zwolniony i deportowany do Kolumbii. Ponownie podjął próbę morderstwa, został aresztowany i uznany za chorego psychicznie. W 1998 roku uznano go za zdrowego psychicznie i zwolniono z więzienia. Obecnie López jest poszukiwany przez Interpol.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pedro_L%C3%B3pez

    #ciekawostki #historia i jeśli nie masz nic przeciwko @FrankJUnderwood to również #kronikakryminalnafranka
    pokaż całość

    •  

      @Qiudo to chyba morderca z największą ilością zabójstw w historii. Chociaż mogę się mylić.

    •  

      @janusz002: jest jeszcze Luis Garavito u którego też mogło być około 300 osób.
      Ale on już jest umieszczony na 22 (!) lata w więzieniu, przy takiej skali zabójstw część mogła być przypisana komuś innemu, nie powiązana z nim, lub też przypisano mu coś czego akurat nie zrobił aby mieć winnego.

  •  

    #historia #ciekawostkihistoryczne #medycyna

    Jak w XIX wieku radzono sobie z próchnicą i bólem zębów?

    Przykrym następstwem braku higieny jamy ustnej były próchnica i ból zębów. Porad na bóle zębów spowodowanych próchnicą było bardzo dużo. W wielu poradnikach podawano przepisy na środki przeciwbólowe. Przepisy te były bardzo różne, a specyfiki zazwyczaj można było wykonać domowym sposobem. Gdy pojawiał się taki ból, „trzeba wówczas krwi upuścić, przystawić pijawki koło bolącego miejsca lub krwawe bańki na karku, co wieczór moczyć nogi w letniej wodzie i używać obficie chłodzących płynów, cienkokleikowatych, kwaskowatych napojów, brać do ust tęgą herbatę z rumianku z mlekiem albo wodę jęczmienną, letnio i często przykładać odmiękczające kataplazma z tartego chleba ugotowanego na papkę z mlekiem lub wodą i troszka oleju, nie wolno jeść mięsa, nie używać wina, wódki lub kawy ani żadnych lekarstw rozpalających”. K. Nakwaska podawała np. następujący sposób zrobienia środka uśmierzającego ból zębów: „Benzoesu w proszku 3 uncje, balsamu peruwiańskiego 2 uncje, wątroby aloesu pół uncji, spirytusu czyszczonego kwartę. Rozpuścić w spirytusie wszystkie te ciała, trzymając je na bardzo wolnym ogniu przez trzy dni. Przepuścić przez gęste płótno”. Innym sposobem było zrobienie przeciwbólowej pigułki z „sinego kamienia tłuczonego, takiej samej ilości asafetydy ugotowanych w spirytusie na łyżce nad świecą”. T. T. Tripplin uważał, że na bóle zębów można stosować dwojakiego rodzaju środki: uspokajające – wszelkiego rodzaju narkotyki (opium, psiankę, szalej), które kładzie się na ząb w formie pigułek, oraz znacznie skuteczniejsze tzw. niszczące ból – „kamień piekielny, kwas solny, fosforyczny, spalnodrzewny, amoniak kaustyczny, kreozot, olejki lotne (cynamonowy, goździkowy, miętę pieprzową, kajeput)”. Natomiast H. F. Paulizki utrzymywał, że bóle zębów zepsutych można złagodzić, „żując korzenie kosaćca błotnego, żółtego”. Według niego: „dobra jest też masa w równej części z pieprzu tłuczonego, soli i cukru, zmieszanych i w łyżeczce żelaznej nad węglami stopionych, do bolącego zęba należy kłaść kamforę, olejek goździkowy, pod pachę lub w przegub łokciowy po stronie spróchniałego zęba przykłada się czosnek tłuczony lub chrzan tarty, a jeśli to wszystko nie pomaga, trzeba użyć chirurga”. Osobom, które często miały bóle zębów, radzono nosić na szyi woreczek zawierający kawałek saletry. Kiedy spostrzeżono, że zaczyna się próchnica, należało niezwłocznie udać się do dentysty „dla zaplombowania lub przepiłowania”. Pewnym rozwiązaniem było spiłowanie objętego próchnicą fragmentu zęba. Zabieg taki można było jednak wykonać tylko wtedy, gdy ubytek znajdował się na zewnętrznej krawędzi zęba. Jeśli natomiast próchnica pojawiła się na środku górnej powierzchni zęba, można było ząb zaplombować. Do plombowania używano wówczas „złota, srebra, metalu Arceta ”. Doskonałym materiałem do wypełnienia ubytków był „cement Kurtha czyli Wiedeński” lub listki złota, zaś najlepsza była „żywica do zębów”, składająca się „z nasyconego roztworu mastyksu w eterze siarczanym” . Prawdopodobnie jednak plombowanie w pierwszej połowie XIX w. nie zawsze było skuteczne. Plombę nakładano bowiem na nieczyszczony ubytek, „wydzielający z siebie nieprzyjemną woń”. W efekcie próchnica rozwijała się dalej pod plombą, dlatego w poradnikach najczęściej podawano sposób niezawodny na pozbycie się bólu – usunięcie zęba. Stosowano również zabiegi, których celem była poprawa wyglądu. Doradzano: „gdy zęby są nierówne [...] utrudniają żucie i psują piękny widok arkady zębów, [...] potrzeba wtedy spiłować je poprzecznie. [...] Niekiedy zachodzi także potrzeba spiłowania zębów wzdłuż, a to wtedy, gdy są tak bardzo ściśnione ."] Konieczność spiłowania zębów zachodziła również wtedy, gdy zostały one wyszczerbione przez „szkodliwy nałóg ugryzania nimi końcówek nitek”. Aby zaś zęby pozostawały białe, należało nie jeść lukrecji w tabliczkach i nie pić warzonego piwa, bo potrawy te przyczyniały się do pokrywania uzębienia czernią. Aż do 15. roku życia zalecano unikać stosowania wszelkich środków czyszczących, oprócz „miałko startej szałwii zmieszanej w różnych częściach z proszkiem korzenia fijałkowego i z magnezją paloną”. Taki środek czyszczący zęby należało rozprowadzać po zębach nie szczotką, lecz palcem lub gąbką. Miękkiej szczoteczki zalecano używać tylko wtedy, gdy zęby były żółte. Zalecano czyścić wieczorem, rano, wystarczyło usta wypłukać wodą. Natomiast po posiłkach należało oprócz płukania ust wodą, usunąć resztki pokarmu z zębów „zębodłubem” (wykałaczką) zrobionym z „drzewa jałowcowego”, a „język wyskrobać z resztek jedzenia”. Od 16. roku życia bród na zębach trzymał się mocniej (takie było powszechne przekonanie), dlatego należało zacząć czyścić zęby systematycznie nie za miękką i nie za twardą szczoteczką (pocierając je prostopadle) albo miękką i czystą gąbką, a jeśli nie było ani szczoteczki, ani gąbki, to palcem. Receptura na proszek do czyszczenia zębów była różna. Jedni uważali za najlepszy do tego celu proszek zrobiony z palonego na węgiel chleba bądź ze spalonej kawy z odrobiną soli albo też ze spalonych cielęcych kości. Bez względu na to, z czego zrobiony był proszek do czyszczenia zębów, obowiązkowo musiał on być bardzo drobno roztarty, nie mógł zawierać żadnych ostrych części i posiadać „żadnego odrażającego smaku”. Fotografie: domena publiczna. Info:polki.pl za:Kultura i obyczaje w XIX wieku.

    źrodło: Historia jakiej nie znacie.
    pokaż całość

  •  

    Jaruzelski dozbrajał terrorystów w czasie PRL

    > Abu Nidala. Przywódcy palestyńskiej organizacji terrorystycznej „Fatah – Rada Rewolucyjna”, która była odpowiedzialna między innymi za zamach w żydowskiej części Paryża w 1982 roku, gdzie zginęło 6 osób. Organizacja „ojca walki” bo taki był przydomek Abu Nidala, nie działała tylko w Europie Zachodniej. Swoje zamachy przeprowadzała też po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Polska jednak była przed nią chroniona, a to dlatego, że… Fatah właśnie u nas zaopatrywał się w broń.
    > Przedstawiciele tej organizacji byli w stałym kontakcie z tak zwanym Cenzinem, czyli Centralnym Zarządem Inżynierii, który dobijał targu z firmą powiązaną z Abu Nidalem o nazwie S.A.S (więcej o Cenzinie przeczytasz w innym naszym artykule). Spółka miała siedzibę w Warszawie i pod pretekstem handlu maszynami rolniczymi sprzedawała na Bliski Wschód kałasznikowy produkowane w Radomiu, czy polskie RAK-i – małe, poręczne pistolety maszynowe.
    > Handel był korzystny dla obu stron. Osłabiona polska gospodarka potrzebowała pieniędzy, a terrorysta zarabiał krocie na handlu bronią. Dlatego Służba Bezpieczeństwa zawarła z nim tajne porozumienie, w ramach którego on mógł bez przeszkód prowadzić swoje ciemne interesy, a Polska była wolna od jego zamachów. Dodatkowo rząd zobowiązał się do stypendiów dla młodych terrorystów. Mogli bez przeszkód przyjeżdżać do Polski, studiować i przy okazji przygotowywać się do swoich działań. Oczywiście wszystko na koszt rządu.


    > Nie byli to typowi studenci. Mając zapewnione miejsce na uczelni nie przejmowali się zbytnio nauką. Otrzymywali nawet 500 dolarów miesięcznie, gdzie ówczesna średnia pensja w Polsce wynosiła około 30 dolarów. Obiady jadali w drogich restauracjach, nie jeździli tramwajami, tylko czarnymi mercedesami, zakupy robili w Pewexach, a w wolnych chwilach korzystali z usług ekskluzywnych prostytutek.

    > Dodatkowo Abu Nidal w 1979 roku przeszedł poważną operację serca i lekarze zalecili mu rehabilitację w chłodniejszym klimacie. Idealnym dla niego miejscem była Polska, gdzie mógł przez nikogo nie niepokojony wracać do zdrowia. W 1981 roku zamieszkał razem ze swoją rodziną w wilii położnej 60 kilometrów od Warszawy, a swoją organizacją kierował za pośrednictwem kurierów.
    > Jednak błogi związek palestyńskiego terrorysty i Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nie trwał zbyt długo. Amerykańskie CIA dość szybko dowiedziało się o działalności S.A.S i zagroziło Wojciechowi Jaruzelskiemu, że jeżeli nie zlikwiduje spółki, to Stany Zjednoczone nie udzielą kolejnego kredytu zrujnowanej, polskiej gospodarce.


    > Władze były zmuszone zamknąć firmę, ale handel bronią dalej trwał. Transformacja ustrojowa i wolny rynek zwiększył możliwości w ubijaniu zabójczego interesu. W Polsce przynajmniej – zgodnie z szemraną umową – rzeczywiście nie doszło do żadnego zamachu. Ale czy dla tego celu warto było wspierać terrorystów?
    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/05/16/dlaczego-w-polsce-nie-bylo-zamachow-terrorystycznych/2/
    #polityka #historia #ciekawostki #polska #prl
    @farmerjanek @francez @SynuZMagazynu @wigilius @TakbirSrakbir @OliverQueen @fanki @Thorkill @kaczypawlak
    pokaż całość

  •  

    25 maja 1926 roku w Paryżu Semen Petlura (wł. Symon Wasylowycz Petlura), naczelny dowódca wojsk URL i prezydent Ukraińskiej Republiki Ludowej w latach 1919–1926 (od 1921 r. na uchodźstwie), został zamordowany przez zamachowca Szolema Szwarcbarda. Petlura zginął najpewniej z inspiracji OGPU, choć kwestia inspiracji zamachu nie została wyjaśniona jednoznacznie. Szwarcbard podczas procesu w Paryżu utrzymywał, że morderstwa dokonał w akcie zemsty za wymordowanie jego rodziny na Ukrainie w okresie rządów Petlury i został przez ławę przysięgłych (i w konsekwencji sąd) uniewinniony.

    Po wycofaniu międzynarodowego uznania Ukraińskiej Republiki Ludowej, co było jednym z warunków traktatu ryskiego, Petlura przebywał w Polsce. Po żądaniu ekspulsji przez dyplomację sowiecką był ukrywany w Polsce przez Henryka Józewskiego i Stanisława Stempowskiego w ich mieszkaniach i domach, przy tolerancji władz polskich. Po objęciu władzy przez koalicję Chjenopiasta został zmuszony do opuszczenia Polski 31 grudnia 1923 roku, na emigracji kolejno w Budapeszcie, Wiedniu, Genewie i w Paryżu.

    Przegląd Wojskowo-Historyczny

    #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    •  

      Co oznacza ten symbol na jego lewym rękawie ?

      @c_h_e_c_k_m_a_t_e: To Tamga Chazarska. Chazarowie to lud turecki, który przywędrował na ziemie Ukrainy wraz z dziczą huńską, w IV wieku. Prawdopodobnie tam, lub juz wcześniej wymieszała ie z potomkami Scytów, którzy chyba w VI w. p.n.e. wymieszali się z Żydami i prawdopodobnie to wtedy jakimś cudem przyjęli judaizm. Symbol ten był używany przez Chazarów w celu oznaczania swojej własności, zwłaszcza koni i bydła które często było kradzione przez ludność tubylczą. Czasem używano go również na rożnych przedmiotach.
      Symbol ten również używali niektórzy władcy Rusi Kijowskiej. Nie wiadomo jednak czy byli pochodzenia Chazarskiego, czy zapożyczyli sobie ten symbol nie znając do końca jego znaczenia.

      Dziś Ukraina wróciła do tego symbolu ze względu na to, że i za czasów Rusi Kijowskiej symbol ten był używany przez państwo. Wtedy jednak miał pokazywać seniorowi, czyli złotej ordzie, ze państwo jest własnością Chazarów, którzy robili tam za szlachtę. Dziś ożywając go niefortunnie daja do zrozumienia, ze Ukraińcy to bydło które jest własnością Chazarską. A moze fortunnie, bo Chazarowie w większości tworzą tam oligarche i klase polityczną, zaś sam naród dymają niemiłosiernie.

      Sami Ukraińcy ten symbol tłumaczą sobie tak:

      pokaż spoiler To znaczy chazarowie im to tak wytłumaczyli.

      http://ic.pics.livejournal.com/sphynkx/13279189/89210/89210_original.jpg
      pokaż całość

      źródło: wolna-polska.pl

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    W dzisiejszym wpisie przeniesiemy się w rejony Irlandii Północnej pod koniec lat 70, w sam środek okresu znanego w historii Wielkiej Brytanii i Irlandii jako “The Troubles”. Okres ten charakteryzowała w dużej mierze silna aktywność grup terrorystycznych obu stron konfliktu - katolików opowiadających się za przyłączeniem prowincji Ulster do Republiki Irlandii oraz protestanckich zwolenników unii z Londynem. Zamachy bombowe czy strzelaniny pomiędzy oboma stronami konfliktu stały się w Irlandii Północnej zjawiskiem prawie codziennym. Przemoc nasiliła się zwłaszcza po 30 stycznia 1972 roku po wydarzeniach słynnej “Krwawej Niedzieli”, kiedy brytyjscy spadochroniarze zamordowali 14 cywili biorących udział w proteście przeciwko internowania katolików w Londonderry/Derry.

    Był 27 sierpnia 1979 roku. Dla Lorda Louisa Mountbattena, byłego wicekróla Indii i prywatnie wuja księcia Filipa, dzień zapowiadał się rutynowo. Spędzał on wtedy czas w swojej letniej rezydencji - zamku Classiebawn we wsi Mullaghmore w hrabstwie Sligo w północno-zachodniej Irlandii. Tego dnia rankiem Mountbatten planował wybrać się na morze aby postawić tam klatki na homary i łowić tuńczyki. Do tego celu miała mu posłużyć prywatna łódź Shadow V, zacumowana na przystani w Mullaghmore. Oprócz samego Mountbattena, w morze wyruszyli również jego córka Patricia, zięć John, dwójka wnuków - Nicholas i Paul, matka zięcia Doreen i Paul Maxwell - dodatkowy członek załogi. Gdy łódź odpłynęła zaledwie kilkaset metrów od przystani, na jej pokładzie doszło do eksplozji. Poprzedniej nocy Thomas McMahon - członek IRA i konstruktor bomb - zakradł się do niestrzeżonej łodzi i umieścił w niej 23-kilogramowy zdalnie detonowany ładunek wybuchowy. Eksplozja w mgnieniu oka zniszczyła łódź, wyrzucając jej pasażerów do wody. Na pomoc natychmiast pospieszyły inne statki w zatoce. Mountbatten, któremu eksplozja prawie oderwała obie nogi, został wyciągnięty z wody żywy. Jego rany okazały się jednak zbyt rozległe i zmarł on, zanim udało się przewieźć go do szpitala. Poza nim, w eksplozji zginęła również dwójka wnuków Mountbattena. Doreen Knatchbull - matka zięcia Mountbattena - zmarła następnego dnia w szpitalu. Pozostała trójka pasażerów odniosła poważne obrażenia.

    Zamach na Lorda Mountbattena nia miał być jednak jedynym atakiem IRA wymierzonym w brytyjską administrację tego dnia. O godzinie 16:40 czasu lokalnego w okolicach przygranicznej miejscowości Warrenpoint w hrabstwie Down w Irlandii Północnej przejeżdżał konwój armii brytyjskiej, składający się z dwóch ciężarówek oraz samochodu terenowego Land Rover. Pasażerami konwoju byli członkowie 2. Batalionu Pułku Spadochronowego - formacji znienawidzonej wśród irlandzkich katolików za udział w wydarzeniach “Krwawej Niedzieli”. Gdy jadąca jako ostatnia ciężarówka zrównała się z zaparkowaną na poboczu ciężarówką załadowaną belami siana, doszło do eksplozji ładunku wybuchowego ukrytego w sianie. Ważąca 227 kilogramów zdalnie detonowana bomba zmiotła brytyjską ciężarówkę z drogi, zamieniając ją w widoczną na zdjęciu kupę pogiętego i spalonego złomu. Z ośmiu jadących wozem żołnierzy przeżyło tylko dwóch - odnieśli oni bardzo poważne obrażenia. O sile eksplozji świadczył fakt, iż z ciała kierowcy - 19-letniego Anthony’ego Wooda - pozostała jedynie miednica “przyspawana” przez falę termiczną do resztek siedzenia.

    Według późniejszych raportów, żołnierze mieli prawie natychmiast znaleźć się pod ogniem snajperów usytuowanych po drugiej stronie granicy. Odpowiedzieli oni ogniem, celując w dwie sylwetki widoczne na północ od miejsca zasadzki. Rzekomi “snajperzy” IRA byli tak naprawdę parą brytyjskich cywili. W wyniku ostrzału jeden z nich - 29-letni William Hudson - zginął a drugi - Barry Hudson - został ranny.

    Rozlokowany nieopodal od miejsca eksplozji oddział Royal Marines szybko poinformował dowództwo o zdarzeniu. Natychmiast na miejsce wysłano posiłki mające na celu zajęcie się rannymi i zabezpieczenie obszaru. Wsród nich były m.in. śmigłowiec Westland Wessex mający zabrać rannych do szpitala oraz śmigłowiec Gazelle, którym podróżował podpułkownik David Blair, którego zadaniem miało być objęcie dowództwa na miejscu. Po dotarciu do Warrenpoint rozlokował on punkt dowodzenia w stróżówce zamku Narrow Water nieopodal miejsca zamachu.

    Brytyjczycy nie wiedzieli jednak, iż IRA dokładnie przestudiowała procedury, jakimi kierowała się armia brytyjska w wyniku podobnych ataków. W stróżówce - jedynym miejscu uznanym przez IRA za idealne do ustanowienia punktu dowodzenia - umieszczono drugi ładunek wybuchowy - ukryty w pojemnikach na mleko i ważący 363 kilogramy. Ładunek został zdetonowany radiowo o godzinie 17:12 - 32 minuty po pierwszej eksplozji. Wybuch zniszczył stróżówkę, wyrzucając we wszystkie strony kawałki granitu i uszkadzając startujący właśnie śmigłowiec Wessex. W drugiej eksplozji zginęło 12 żołnierzy - 10 spadochroniarzy i dwóch członków pułku Highlanders - podpułkownik Blair i sygnalista - kapral Victor MacLeod. Jedynym śladem po zwłokach podpułkownika Blaira był nadpalony epolet - reszta ciała wyparowała w eksplozji. Świadkowie relacjonowali później, iż fragmenty ciał rozrzucone były po całej okolicy - z rzeki wyłowiono m.in. zerwaną z głowy twarz, zidentyfikowaną jako należącą do spadochroniarza - majora Petera Furmana. Łącznie w obu eksplozjach zginęło 18 żołnierzy, a 6 zostało poważnie rannych - zasadzka pod Warrenpoint miała okazać się najgorszym pod względem ofiar atakiem na armię brytyjską w okresie “The Troubles”.

    IRA bardzo szybko przyznała się do obydwu ataków. Za najbardziej prawdopodobnych sprawców zamachu w Warrenpoint uznano parę żołnierzy IRA - Joe’ego Brennana i Brendana Brunsa. Niedługo po zamachu zostali oni aresztowani przez irlandzkich Gardaí, ale wkrótce zostali oni zwolnieni z aresztu za kaucją ze względu na brak dowodów. Burns zginął w roku 1988 w eksplozji bomby, którą przewoził na miejsce planowanego zamachu. Brennan został aresztowany i skazany w roku 1996 w związku z inną sprawą - został jednak zwolniony z więzienia w roku 1999 na mocy Porozumienia Wielkopiątkowego. Na mocy tego samego dokumentu więzienie opuścił Thomas McMahon, skazany 23 listopada 1979 roku na dożywocie za zamach na Lorda Mountbattena. Akcja IRA pociągnęła za sobą zemstę - jeszcze tego samego dnia bojówkarze protestanckiej organizacji paramilitarnej Ulster Volunteer Force (UVF) zamordowali w Belfaście 43-letniego Johna Patricka Hardy’ego - mężczyznę niesłusznie podejrzewanego o bycie członkiem IRA.

    #kronikakryminalnafranka #historia #uk #terroryzm #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii
    pokaż całość

    •  

      @prostamol_mirko: polecam początek Lipca na odwiedziny Belfastu jeśli chciałbyś zrobić zdjęcia nie tylko murali ;)

      2011 rok, Newtownards Road, Belfast Wschodni. Zaczęło się od tego, że grupka smarkaczy Protestantów obrzuciła kamieniami sąsiadujące domy Katolików. Niby incydent, skończyło się na trzydniowym rozpierdalaniu dzielnicy. Obserwowałem to całe zdarzenie z bliska robiąc foty z fotoreporterami. Dzień pózniej, jeden z fotoreporterów, który stał w tym samym miejscu został postrzelony w nogę.

      Teraz to już jest coraz mniej takich akcji, ale jak już są to właśnie w okolicach 11-12-13 Lipca.
      pokaż całość

      źródło: _MG_7566.JPG

    • więcej komentarzy (29)

  •  

    W Pile mamy ulicę 14 lutego i zgodnie z wytycznymi IPN, będzie ona podlegać dekomunizacji XD Wbrew Pozorom nie chodzi o Walentynki, ale o dzień wyzwolenia miasta 14 lutego 1945 r. Czemu będzie podlegać dekomunizacji? Ano zapewne dlatego, że Piła została wyzwolona przez Armię Czerwoną... OK, można nie lubić Armii Czerwonej, zapisała się w naszej historii gwałtami, przemocą itd. ale jak na mój gust dekomunizacja tej ulicy, to już lekka przesada.

    #oswiadczenie #historia #pila #dekomunizacja #ipn #dobrazmiana
    pokaż całość

    •  

      No tak ale akurat to wydarzenie nie powinno być wartościowane bo zdarzyła się wtedy sytuacja ważna z punktu widzenia całego kraju i narodu

      @Lilitu: Mieliśmy w historii wiele rocznic, które były ważne z punktu widzenia historii narodu, a których nie chcielibyśmy upamiętniać w nazwach ulic i placów. Wyobrażasz sobie ulicę 1 września 1939 roku, 18 maja 1792 (konfederacja targowicka), albo 11 lipca 1943 roku ("krwawa niedziela" w czasie rzezi wołyńskiej)? Mówię o formie upamiętnienia wydarzenia, a nie złożenia hołdu ofiarom.

      A może idźmy o krok dalej... W mojej rodzinnej Bydgoszczy przed transformacją mieliśmy ul. Armii Czerwonej, ul. Generallismusa Stalina, przed "wyzwoleniem" były "Adolf Hitler Strasse" i "Herman Gering Strasse"... Przecież to również postaci ważne, który wywarły ogromny wpływ na losy świata... Może błędem było zmieniać nazwy ulic zarówno po roku 1989, jak i po 1945?

      Dygresja: Akurat wyzwolenie Piły przez Armię Czerwoną nie było ważnym z punktu widzenia narodu wydarzeniem... Chociaż "wyzwolenie" jest tutaj złym słowem, bo przed 1939 rokiem Piła była w granicach Niemiec.

      edit: Z tego samego powodu rondo 10 kwietnia 2010 roku to również nietrafiona nazwa - upamiętnia tragedię jako wydarzenie. Jeśli już, nazwa powinna brzmieć "Rondo ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010".
      pokaż całość

    •  

      @pogop: Nie wiem czy wiesz, ale wyzwolenie Piły było równoznaczne ze zrównaniem jej z ziemią. Na palcach jednej ręki możesz policzyć zabytki architektury w centrum miasta. Podziękowania należy kierować do Sajuza.

      Takie coś skrobnąłem do Radnych, Posłów na Sejm RP z okręgu pilskiego oraz do Prezydenta i Urzędu Miasta:

      Prezydenta Miasta Piła,
      Radnych Miasta Piła,
      Posłów na Sejm z okręgu pilskiego,
      Urząd Miasta Piła,

      Szanowni Państwo,

      Piszę do Państwa w sprawie zmian nazwy ulic, które zostały wymuszone ze strony Instytutu Pamięci Narodowej na mieście Piła w związku z wejściem w życie ustawy dekomunizującej ulice w całej Polsce. Chciałbym zasugerować, oraz zaapelować do Państwa, by podjąć działania na rzecz nadaniu nazwy ulicy "Chóru Polskiego". Nie musi to być konkretna ulica (choć proponuję ul.14-lutego, gdyż to właśnie tam znajdowała się siedziba Chóru), ważne by została dodana do zestawienia Urzędu Miasta ulic pod głosowanie Rady. Moja propozycja jest lepszą nazwą niż te proponowane: Wielkopolska, Arsenałowa, Młodych, Długa, Górna, Szpitalna, Słowiańska, Medyczna, Nowogrodzka, Staromiejska - ponieważ jest znacznie bardziej związana z Piłą.

      Chór Polski istniał w Pile już w 1917 roku (choć jego korzenie sięgają głębiej), nim ostatecznie Piła odzyskała niepodległość. Chór ten podsycał i umacniał, a także pielęgnował polskość na tych ziemiach. Wspierał, i był ostoją mniejszości polskiej właśnie w Schneidemühl. "Halka" bo tak się nazywał Chór, nie tylko nauczał śpiewu i tańca ale także stał on na straży poprawnej polszczyzny. Działalność chóru była ograniczona przez niemiecką administrację, mimo to, pod parasolem ochronnym konsulatu polskiego, kontynuowała swoją misję. Do końca sierpnia 1939 roku Chór koncertował także i w Macierzy; jednakże wraz z rozpoczęciem wojny, członków Chóru pochwycono, zamęczono i stracono w obozie koncentracyjnym. Po wojnie reaktywowany.
      3 sierpnia, bieżącego roku, Chór "Halka" będzie świętował stulecie.

      Nie jestem członkiem Chóru, ani nigdy nawet nie byłem na żadnym koncercie tej grupy. Chór nie wie o moim liście do Państwa. Jestem historykiem i Pilaninem, i moim zdaniem tej Grupie należy się nadanie nazwy jednej z ulic w Pile. Na pewno ta nazwa jest bardziej zasadna niż propozycja "ul. Długiej".

      Proszę o odpowiedź, rozpatrzenie i podjęcie dyskusji na powyższy temat.

      Jak na razie pozytywnie odpisał jeden Radny oraz Miasto Piła na FB, które odpowiedziało, że jest zainteresowane dodaniem mojej propozycji pod głosowanie.

      Pozdrawiam (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (15)

  •  

    O bankach w XVI wieku.

    "W roku 1600 w nadmorskich prowincjach Niderlandów już ponad połowa mieszkańców żyła w miastach, podobnie było w północnych Włoszech. Oba zurbanizowane regiony stanowiły ośrodki nie tylko produkcji przemysłowej i konsumpcji, ale również akumulacji kapitału. W przeszłości oba odegrały kluczową rolę w powstaniu w Europie współczesnego systemu bankowego. Wprowadzony przez muzułmanów wynalazek bankowości, listów, kredytowych i czeków został skopiowany przez włoskich kupców w XIV wieku, ale początkowo ograniczał się do firm prywatnych. Dopiero w latach osiemdziesiątych XVI wieku powstają wielkie banki publiczne, wyposażone w państwowe gwarancje: Banco di San Giorno w Genui (1584) i bank Rialto w Wenecji (1587) we Włoszech oraz nieco później w Europie Północnej Bank Amsterdamu (1609), Bank Hamburga (1619) i Bank Anglii (1694). Wszystkie te instytucje dysponoiwały ogromnymi sumami pieniędzy. Bankierzy genueńscy obracali w latach 80. XVI wieku kapitałem o wartości ponad 11 000 000 funtów szterlingów rocznie - z grubsza trzydzieści razy więcej niż całe roczne dochody elżbietańskiej Anglii i sześć razy więcej, niż wynosiły dochody Hiszpanii Filipa II, najbogatszego europejskiego państwa w tej epoce. Dla porównania początkowy kapitał Banku Amsterdamu stanowił ekwiwalent jedynie 250 000 funtów, a nawet kapitał Banku Anglii wynosił zaledwie 1 300 000 funtów."

    Geoffrey Barraclough

    #historia #cytaty #ciekawostkihistoryczne #finanse #banki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #myrmekochoria
    pokaż całość

  •  

    800 lat rozwoju gatunku ludzkiego.
    umyślenie pominąłem porównywanie do osiągnięć świata sródziemnomorskiego, Rzymianie i Grecy mogliby się obrazić.
    #historia #slowianie #heheszki

  •  

    Chorągiew husarska, Fragment obrazu Petera Snayersa Bitwa pod Kircholmem
    zdj z blogu Kadrinazi http://kadrinazi.blogspot.com/search/label/Kircholm%201605
    Snayers (1592 – 1666 lub po 1667) był flamandzkim malarzem z Antwerpii i specjalizował się w scenach batalistycznych.
    #historia #militaria #ciekawostkihistoryczne #malarstwo pokaż całość

  •  

    Jakie to jest niesamowite, że człowiek czegoś zupełnie innego szuka w necie (szczegółowej wiadomości o Bernhardzie) i przypadkowo trafia na piękny kwiatek z historii polskiej, narodowej.

    Otóż w 1986 roku Austriacy wybrali sobie na prezydenta byłego dwukrotnego sekretarza generalnego ONZ, Kurta Waldheima – oraz, jak się okazało, byłego nazistę. Wyszło na jaw, że Waldheim wstąpił po Anschlussie do partii nazistowskiej i oddziałów SA, potem w czasie wojny – kiedy rzekomo nic nie wiedział o zbrodniach hitlerowców i ich sojuszniów – był tuż przy rozstrzeliwaniach, był adiutantem i tłumaczem gen. Loehra, odpowiedzialnego za wysłanie do obozów zagłady 50 tysięcy Żydów z Salonik oraz kwaterował przy samym obozie w Jasenovacu (zarządzanym przez zbrodniarza wojennego, franciszkanina Filipovicia-Majstrovicia, który własnoręcznie podrzynał gardła kobietom, a po obozie chadzał w habicie). Skandal ten odbija się m.in. w „Heldenplatzu”, gdzie Bernhard ustami bohatera atakuje Waldheima (Waldheim nie pozostał dłużny, nazywając sztukę – której, co typowe, nie widział ani nie czytał – „wulgarną obrazą narodu austriackiego”).

    Otóż Kurt Waldheim stał się persona non grata. W USA w sensie ścisłym, po prostu wpisano go na listę podejrzanych o zbrodnie wojenne i ogłoszono, że ani on, ani jego żona nie zostaną wpuszczeni przez granicę. A w innych krajach po prostu odmawiano organizowania spotkań z głowami państwa i Waldheim, jak pisze autor artykułu, nie miał jako prezydent żadnych oficjalnych wizyt. Poza jedną.

    W 1987 roku nazistę przyjął Wielki Polak, Jan Paweł II Święty, który powiedział: „Pańska działalność zawsze była poświęcona krzewieniu pokoju między narodami.”

    > Kurt Waldheim odpłacił za dowcip dowcipem, nazywając Jana Pawła II „sumieniem całego świata".
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10155425264744914&set=a.84467034913.78873.524664913&type=3&theater
    #neuropa #4konserwy #historia #papiez #bekazprawakow
    pokaż całość

  •  

    Hans Krell (większe prawdopodobieństwo) albo Lucas Cranach Starszy, Bitwa pod Orszą (8 września 1514), po 1525 roku.

    Wczoraj do zbroi przypomniał mi ten obraz @tigletpilesarus, więc może się pochylmy nad nim. Całkiem spektakularna panorama bitwy. Wypadałoby zacząć od ciężkiej kawalerii w centrum obrazu, która prezentuje się całkiem majestatycznie. Szarżujący kawalerzysta na koniu w zbroi ukształtowanej w ślimacze muszle. Zaraz po lewej obok niego mamy dwóch żołnierzy ubranych w pełne zbroje płytowe i szerokie stalowe suknie, które wbrew pozorom były bardzo użyteczne, ponieważ ciosy kłujące (pika, kusza, strzała) zawsze się ześlizgiwały na boki oraz chroniły doskonale tętnice udowe. Malarz wspaniale ukazuje rój i ścisk żołnierzy przez narysowanie setek stożkowych stalowych hełmów, indywidualny człowiek przestaje się liczyć (po lewej). Po prawej na moście widzimy mobilną artylerię, śpieszącą na pole bitwy przez unoszący się most (beczki unoszą ciężar). Zresztą po całym obrazie rozsiane są armaty, co pokazuje kolosalne zmiany w walkach już na samym początku XVI wieku. Przez rzekę przeprawiają się rycerze w zbrojach i konie jak w rzeczywistości unoszą pyski do góry, aby nie pić wody. Na dole topią się w rzecze bojarzy, zresztą ładnie przedstawiona różnica pomiędzy rosyjską armią (lekkie opancerzenie, stepowi łucznicy, czapki), a polską, litewską i "białoruską" (więcej technologii, pancerza płytowego i wzór jest bardziej europejski). Mężczyzna podobny do Vincenta van Gogha siedzi za kawalerią i przymierza się do składania zbroi (leży na ziemi). Oprócz tego dyspersja fal na wodzie ładnie uchwycona i uschnięte drzewo po prawej bardzo delikatnie zarysowane.

    Wypada wspomnieć, że prawdopodobnie bitwę oglądał autor obrazu, a opiera się on o pień drzewa zaraz koło rzeki. Krell patrzy na szalone pole bitwy przez przeplatające się palce (kadrowanie), jakby chciał uchwycić każdy detal i szczegół. Będzie musiał odzwierciedlić bitwę po latach na swoim obrazie. Przy okazji co za doświadczenie. Będzie miał okazje zobaczyć bitwę i względnie nic mu nie grozi.

    Warto zobaczyć ten obraz jak ktoś jest z #warszawa, bo obraz znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie

    Artykuł
    Wiki

    #historia #malarstwo #sztuka #militaria #polska #gruparatowaniapoziomu #wojna #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #starszezwoje #myrmekochoria
    pokaż całość

    •  

      @myrmekochoria: Bitwa pod Kircholmem Snayersa wygląda ciekawie. Szczególnie wygląd husarii, która bardziej przypomina petyhorców ( pomijając zupełny brak skrzydeł co oczywiste bardzo wielu ma zarzucone delie czy nawet czapki przez co elementy zbroi są słabo widoczne).

  •  

    69 lat temu w więzieniu mokotowskim w Warszawie władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, oficerze ZWZ-AK, który w 1940 r. dobrowolnie poddał się aresztowaniu i wywózce do Auschwitz, aby zdobyć informacje o obozie; po ucieczce z Auschwitz walczył w powstaniu warszawskim; w 1947 r. został aresztowany przez UB; torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji, skazany został na karę śmierci.

    #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: niezalezna.pl

  •  

    1025 lat temu, zmarł książę Mieszko I, twórca państwa polskiego; w 966 r. przyjął chrzest; przed śmiercią podzielił państwo pomiędzy wszystkich swoich synów: najstarszego Bolesława oraz Mieszka, Świętopełka i Lamberta.

    #historia #gruparatowaniapoziomu

    źródło: tresciwa.pl

  •  

    CYTAT RZYMIAN NA DZIŚ

    "Przysięgać na słowa nauczyciela"
    [Iurare in verba magistri]

    - Horacy (65 - 8 p.n.e.) - poeta liryczny

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/kultura/zlote-mysli-rzymian/

    #imperiumromanum #historia #cytaty #cytatrzymiannadzis #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne pokaż całość

    źródło: horacy.jpg

  •  

    RZYMSKI PUCHAR Z DETALAMI UKAZUJĄCYMI CENTAURY

    Rzymski puchar z detalami ukazującymi centaury. Obiekt wykonany jest ze srebra i złota. Datowany na I wiek n.e.

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/rzymski-puchar-detalami-ukazujacymi-centaury/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    Mur Hadriana.

    Wał Hadriana, inaczej mur Hadriana – rzymski wał obronny w północnej Brytanii, wybudowany w latach 121-129 n.e. na odcinku od wsi Bowness nad zatoką Solway Firth do twierdzy Segedunum w Wallsend nad rzeką Tyne, w czasach cesarza Hadriana. Pomyślany jako zapora przed wojowniczymi plemionami Piktów z Kaledonii, nigdy nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Pozostałości wału Hadriana można oglądać m.in. w pobliżu Segedunum, w Housesteads i Great Chesters, są one chronione jako dziedzictwo narodowe.
    Mur jest wysoki na 4,5 metra i ma 2,5 - 3 metrów szerokości.
    Przez całe stulecia Mur Hadriana był ograbiany z kamienia (dowody tego są widoczne w wielu okolicznych budynkach), a w niektórych miejscach został wysadzony w powietrze, aby ułatwić czerpanie kamienia.
    Pierwotnie w skład muru wchodziły zamki milowe (rozmieszczone co 1 milę rzymską, tj. ok. 1481 m) i wieżyczki (po dwie równo rozmieszczone między każdą parą zamków). Zamki milowe mogły pomieścić paru mężczyzn, lecz większość wojsk stacjonowała na południe od muru. Wkrótce wszystko uległo zmianie. Na linii muru zbudowano 14 nowych strażnic, w tym te, które obecnie można obejrzeć w Housesteads, Chesters i Birdoswald, a granica Hadriana stała się domem dla 10 tysięcy żołnierzy.
    Na swym znaczeniu stracił oraz zaczął popadać w ruinę, gdy następca Hadriana Antoninus Pius wybudował na północ od niego nowe fortyfikacje, zwane wałem Antonina. W późniejszym czasie Rzymianie wyparci z wału Antonina powrócili na wał Hadriana, który odnowili.
    Wzdłuż wału Hadriana znajduje się szereg miejscowości i obiektów, sugestywnie nawiązujących do jego angielskiej nazwy (the Wall), np. Wallsend, Heddon-on-the-Wall, Thirlwall Castle.
    Ciekawostka : Rekord trasy został ustalony przez Polaka mieszkającego w Anglii Jakuba Snochowskiego. Dnia 16/04/2016 przebiegł on całą trasę Wału Hadriana w 16 godzin 25 minut 55 sekund, pobijając dotychczasowy rekord biegu bez pomocy o 2 godziny 59 minut ustalonego przez Amerykanina Danny Franz, oraz biegu z pomocą ustalonego przez Szkota Andrew Murray o 33 minuty.
    Na zdjęciu strażnica w Housesteads.

    Plan strażnicy w Housesteads

    Filimik ze strażnicy Birdoswald

    artykuł o Wale Hadriana

    Odkrywaj świat z wykopem ---> #exploworld

    #fotografia #ciekawostki #earthporn #architektura #anglia #historia #gruparatowaniapoziomu #historiajednejfotografii #podroze #exploworld trochę #bieganie
    pokaż całość

    źródło: cdn.history.com

    •  

      @Artktur: edit: link do filmiku ze strażnicy Birdoswald (w opisie nie działa) https://www.youtube.com/watch?v=_aNgTyVcRg4

    •  

      @Artktur: Zawsze mnie to dziwiło, patrząc na mapę, że najbardziej znane i chyba największe fortyfikacje Rzymianie zbudowali odcinając najpierw jakieś 40%, a potem na oko poniżej 30% Wielkiej Brytanii i to w większości tereny górskie, raczej słabo zaludnione, gdy na pozostałych granicach Imperium było bardziej otwarte na rozciągające się bez końca nizinne obszary.

      Kaledonowie musieli z jednej strony bardzo uprzykrzać się Rzymianom, że zbudowano te umocnienia, a z drugiej musieli niesłychanie skutecznie się bronić, że uznano iż lepszym wyjściem jest budowa fortyfikacji niż podbicie do końca Wielkiej Brytanii z zaoraniem i posypaniem solą w razie konieczności. Oczywiście umocnienia pełniły również rolę wobec ludności na południe od nich, odcinając od kontaktów z Kaledonami i ukazując rzymską potęgę, ale i tak zawsze mnie to dziwi.
      pokaż całość

  •  

    Historia rodu Bean jest chyba najbardziej przerażającą ze szkockich legend. Nikt nie zna prawdy o mrocznej działalności tej rodziny, gdyż wszystkie fakty zagubiły się w odmętach czasu. Opis zbrodni legendarnego klanu pojawia się co prawda w XVIII-wiecznym katalogu przestępstw, kryminalistów i seryjnych zabójców - The Newgate Calendar, ale historycy zgodnie odrzucają istnienie posępnej rodziny.

    Alexander Bean urodził się najprawdopodobniej pod koniec wieku XIV w małej wiosce East Lothian, 10 mil od Edynburga. Jego ojciec trudnił sie kopaniem rowów i naprawą ulic podróżując w poszukiwaniu pracy. Młody Bean początkowo pomagał ojcu, był jednak wyjątkowo leniwy i próżny, a jednocześnie skłonny do przestępstw. W jednym miasteczku poznał i uwiódł kobietę, z którą uciekł i dotarł do zachodnich wybrzeży Szkocji. "Żona" również nie hańbiła się pracą, a nowy wybranek i jego poglądy na życie były jej wyjątkowo bliskie.

    Młoda para zamieszkała w jednej z jaskiń w Galloway (obecnie South Ayrshire) u wybrzeży Oceanu Atlantyckiego - nie stać ich było na dom. Nie stać ich było właściwie na nic (nie mieli bowiem pracy), żywili się owcami kradzionymi z okolicznych pastwisk. Z czasem rodzina zaczęła się powiększać więc należało coś przedsięwziąć - Alexander postanowił utrzymywać się z kradzieży i rabunków dokonywanych na podróżnikach. Jak wiadomo stąd już tylko krok do zabójstw.

    Z racji tego, że nowych członków rodziny przybywało należało pomyśleć nad powiększeniem "domu" i zabezpieczeniem kryjówki. Alexander powiększył jaskinię, tworząc sieć komnat i tuneli. Dostęp do jaskini był otwarty jedynie w czasie odpływu - gdy nadchodził przypływ, woda zalewała pierwszą jaksinię, a rodzina bezpiecznie kryłą się w głębiej położonych pieczarach.

    Dorastające dzieci pomagały rodzicom w rabunkach - ich liczba była w stanie odciąć ofiarom wszystkie drogi ucieczki, polowali jak zwierzeta. Czaili się przy drodze na pojedynczych podróżnych, ewentualnie małe grupki. Dochód z kradziezy nie powalał na kolana, a dzieci przybywało - Alexander doczekał się bowiem 8 synów i 6 córek. Ale rodzina rozrastała się dalej tworząc kazirodcze związki i wydając na świat kolejnych 18 chłopców i 14 dziewczynek. Razem klan liczył 48 członków - synów, córek i wnuków. Nie byli w stanie wyżywić się z kradzieży, postanowili więc nie marnować ciał obrabowanych ofiar...

    Beanowie napadali na grupy liczące maksymalnie 6 pieszych bądź 2 konnych. Stali się postrachem okolicy, ponieważ każdy mógł zostać napadnięty i zamordowany, niezależnie od wieku i płci. Rodzina zaczęła zabierać martwe ofiary do jaskiń gdzie stawały się ich posiłkiem - ciała ćwiartowano, a następnie zjadano. Resztki marynowano, a szczątki wyrzucano do oceanu. Nie wiadomo ile ludzi miało paść ofiarą morderczej rodziny - miejscowy folklor mówi, że Bean'owie zjedli ponad 1000 ludzi w przeciągu 25 lat.

    Mieszkańcy poczatkowo nie potrafili rozwiązać zagadki tajemniczych zniknięć. Z czasem jednak fale zaczęły wyrzucać na brzeg szczątki ludzi - stało się jasne, że zaginieni padali ofiarą kanibalizmu. Wśród okolicznych miejscowości wybuchła panika, osądzono i skazano na śmierć wielu niewinnych. Kryjówka Bean'ów była bardzo dobra - rodzina działała jedynie w nocy, dzień bezpiecznie ukryta w sieci jaskiń. Zaginięcia zaczęto łączyć z właścicielami gospód i karczmarzami - tam zazwyczaj ostatni raz widziano ofiary żywe. Kary jakie spotykały niewinnych godpodarzy sprawiły, że wielu przerażonych karczmarzy porzuciło swój zawód i uciekło do bardziej wyludnionych okolic.

    Wieść o niebezpiecznych kanibalach grasujących u zachodnich wybrzezy Szkocji dotarła do samego króla - Jamesa I. Poruszony władca zorganizować miał specjalny oddział zbrojnych, mający za zadanie wytropić i schwytać brutalnych morderców. Oddział ten dotarł do Galloway gdzie prowadził śledztwo.

    Niedługo potem grupa członków rodziny zaczaiła się na małżeństwo wracające z hucznej zabawy. Bean'owie w mroku rzucili się na parę i powalili kobietę z konia - "zarżnęli" ją na oczach męża i wypruli wnętrzności. Zrozpaczony mężczyzna rzucił sie do szaleńczej i nierównej walki. Zapewne zginąłby jak żona i stał się posiłkiem wygłodniałych kanibali, lecz z pomocą przyszli mu biesiadnicy wracający z festynu. Usłyszawszy hałas i krzyki, ruszyli w pogoń za Bean'ami, którzy szybko wycofali się z pola walki.

    O pogoni za kanibaliami poinformowano królewski oddział, który spiesznie ruszył za tłumem wraz z psami tropiącymi. Prędko odkryto podziemną kryjówkę Bean'ów. Przez lata klan zmienił jaskinię w rodzaj ludzkiej rzeźni - widok jaki ujrzeli wewnątrz zbrojni był przerażający. Po kątach jaskini skuleni tłoczyli się członkowie rodziny, zasłaniający się przed blaskiem pochodni. Wśród nich były dzieci, zaniedbane i zabrudzone krwią i osoczem. Ściany i ziemia w jaskini były całe we krwi, ze stropu zwisały wnętrzności i zakrwawione części ciał. Na ziemi walały się wypatroszone i oprawione korpusy. Część była świeża, inne odnaleziono zamarynowane, ususzone, uwędzone bądź zasolone.

    Wszystkich 48 członków rodziny Bean'ów aresztowano i przewieziono do Leith, niedaleko Edynburga. Tam dokonano sądu i skazano ich na śmierć. Początkowo chciano oszczędzić nieletnie dzieci - nie ulegało jednak wątpliwości, że były one przyzwyczajone do kanibalizmu i bezcelowe byłyby starania przystosować je do zycia w społeczeństwie. Nie było więc wyjątków od kary śmierci - dość okrutnej, ale adekwatnej do dokananych zbrodni.

    Wszystkim mężczyznom z klanu - z Aleksandrem 'Sawney' Bean'em na czele - obcięto dłonie, stopy i przyrodzenia, czemu przyglądały się kobiety i dzieci. Pozostawiono ich na śmierć z wykrwawienia - na tyle długą, że mogli oni jescze ujrzeć swe kobiety i dzieci wrzucane żywcem do ogromych stosów ognia. Do końca Bean'owie nie wykazywali skruchy bądź żalu za popełnione czyny.

    Wiele osób wskazuje, na to, że legenda mogła powstać jako brytyjska propaganda antyszkocka po ich powstaniach na początku XVIII wieku. Wiadomo jednak, że w trakcie epidemii dochodziło do aktów kanibalizmu w okolicy. Zresztą cała okolica Ayrshire słynie z mrocznego folkloru. Być może legenda ma ziarno prawdy, ale z czasem obrosła i zmieniła się, w wyniku czego liczba ofiar przekroczyła tysiąc. Równie mało prawdopodobne jest zaangażowanie się w sprawę samego Króla Szkocji. Ale jak powszechnie wiadomo każda legenda posiada w sobie jakieś źdźbło prawdy...

    Na podstawie historii Bean'ów w roku 1977 nakręcono film "Wzgórza mają oczy". Doczekał się on popularnego remake'u pod tym samym tytułem w roku 2006.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Alexander_%E2%80%9ESawney%E2%80%9D_Bean

    #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #historia
    pokaż całość

  •  

    24 maja 1944 roku w Szymbarku, w odwecie za zastrzelenie mieszkającego we wsi Niemca - strażnika z KL Stutthof, niemiecka policja rozstrzelała dziesięciu zakładników - żołnierzy Tajnej Organizacji Wojskowej ,,Gryf Pomorski''. Była ona największą na Pomorzu Gdańskim niezależną, podziemną, regionalną organizacją konspiracyjną o charakterze wojskowo-cywilnym. Działała od połowy 1941 roku do końca marca 1945 roku. Szczególną aktywność przejawiała na terenach wiejskich i leśnych, prowadząc działania sabotażowe i walkę zbrojną przeciw niemieckiemu okupantowi.

    #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    24 maja 1919 roku motorówki Flotylli Pińskiej wyszły na pierwsze zadanie bojowe. Wieczorem tego dnia „III” dowodzona przez Giedroycia i „IV” prowadzona przez Taubego wyszły na Pinę. Okręty miały podejść pod wieś Stare Konie leżącą nad Prostyrnią, a następnie w dół Prypeci na tyły wojsk sowieckich i tam rozpoznać siły na rzece i w jej pobliżu. U ujścia Bobryka doszło do pierwszej wymiany ognia z radzieckimi oddziałami.

    Flotylle Rzeczne

    #historia #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    24 maja 1931 oddano do użytku maszt radiowy w Raszynie. Gdy powstawała radiostacja, była nadajnikiem o największej wówczas mocy w Europie

    PL

    #historia #gruparatowaniapoziomu

    źródło: i.iplsc.com

  •  

    24 maja 1337 król Francji Filip VI Walezjusz ogłosił konfiskatę angielskiego lenna Gujenny, co rozpoczęło wojnę stuletnią.

    #historia #gruparatowaniapoziomu

  •  

    24 maja 1939 w Berlinie zmarł Aleksander Brückner, wybitny slawista, historyk literatury i kultury polskiej

    PL

    #historia #gruparatowaniapoziomu

  •  

    Dziś 331 urodziny Daniela Fahrenheita, wynalazcy termometru rtęciowego. Urodził się w Gdańsku.

    #historia #gruparatowaniapoziomu

    źródło: festiwalgdm.pl

  •  

    #ciekawostki #historia #zeglarstwo
    John Kanaka występuje w wielu szantach. A kim był ten człowiek?
    John kanaka, czy kanak to morski John Doe. Kanaka znaczy tyle co człowiek po prostu. Kanak, był czarnym niewolnikiem na statkach floty Royal Navy w czasie wypraw i podboju czarnego lądu. Przymuszany do najcięższych prac okretowych, nierzadko w zezach bez wystawiania nosa na pokład. Generalnie Kanaka miał ciężkie i często krótkie życie na pokładzie pokaż całość

  •  

    Ostatnie w historii zdjęcie przedstawiające krążownik liniowy HMS Hood, zrobione z pokładu pancernika HMS Prince of Wales rankiem 24 maja 1941 roku.

    Zaledwie kilka minut po zrobieniu fotografii, Hood został trafiony salwą artylerii głównej wystrzeloną z niemieckiego pancernika Bismarck. Jeden z pocisków przebił się przez opancerzony pokład Hooda i eksplodował w rufowym magazynie amunicyjnym. Detonacja magazynu spowodowała przełamanie okrętu na pół i jego zatonięcie w ciągu zaledwie 3 minut. Z 1418 członków załogi Hooda przeżyło tylko 3 marynarzy, uratowanych później przez niszczyciel HMS Electra.

    #historia #historiajednejfotografii #uk #2wojnaswiatowa
    pokaż całość

  •  

    Tsuba w kształcie słoika na sake i shojo (morski demon lubujący się w alkoholu), Japonia XIX wiek

    Muzeum

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #japonia #alkohol #militaria #smoczautopia #myrmekochoria pokaż całość

    źródło: sake.jpg

  •  

    Zbroja (42,2 kg) dla konia wykonana dla hrabiego Antonio IV Collalto, Włochy 1580/90.

    Jedna z niewielu zbroi dla koni, którą zachowała się z okresu (XVI wieku). Hrabia otrzymał tą zbroję, gdy został awansowany na dowódcę weneckiej armii. Warto zbliżyć na wytrawione zdobienia.

    Muzeum
    Detal

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #gruparatowaniapoziomu #militaria #smoczautopia #myrmekochoria
    pokaż całość

    źródło: zbroja.jpg

  •  

    Zbroja (185 cm, 23 kg) wykonana dla Henryka VIII, Włochy 1544.

    Henryk VIII był ubrany w tą zbroję podczas oblężenia Boulogne-sur-Mer w 1544. Henryk miał już poważne problemy z nadwagą i podagrą, ale wciąż dowodził oblężeniem.

    Muzeum

    #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #artefaktnadzis #anglia #gruparatowaniapoziomu #militaria #smoczautopia #myrmekochoria pokaż całość

  •  

    Za fb Jacka Dehnela:

    Jakie to jest niesamowite, że człowiek czegoś zupełnie innego szuka w necie (szczegółowej wiadomości o Bernhardzie) i przypadkowo trafia na piękny kwiatek z historii polskiej, narodowej.

    Otóż w 1986 roku Austriacy wybrali sobie na prezydenta byłego dwukrotnego sekretarza generalnego ONZ, Kurta Waldheima – oraz, jak się okazało, byłego nazistę. Wyszło na jaw, że Waldheim wstąpił po Anschlussie do partii nazistowskiej i oddziałów SA, potem w czasie wojny – kiedy rzekomo nic nie wiedział o zbrodniach hitlerowców i ich sojuszniów – był tuż przy rozstrzeliwaniach, był adiutantem i tłumaczem gen. Loehra, odpowiedzialnego za wysłanie do obozów zagłady 50 tysięcy Żydów z Salonik oraz kwaterował przy samym obozie w Jasenovacu (zarządzanym przez zbrodniarza wojennego, franciszkanina Filipovicia-Majstrovicia, który własnoręcznie podrzynał gardła kobietom, a po obozie chadzał w habicie). Skandal ten odbija się m.in. w „Heldenplatzu”, gdzie Bernhard ustami bohatera atakuje Waldheima (Waldheim nie pozostał dłużny, nazywając sztukę – której, co typowe, nie widział ani nie czytał – „wulgarną obrazą narodu austriackiego”).

    Otóż Kurt Waldheim stał się persona non grata. W USA w sensie ścisłym, po prostu wpisano go na listę podejrzanych o zbrodnie wojenne i ogłoszono, że ani on, ani jego żona nie zostaną wpuszczeni przez granicę. A w innych krajach po prostu odmawiano organizowania spotkań z głowami państwa i Waldheim, jak pisze autor artykułu, nie miał jako prezydent żadnych oficjalnych wizyt. Poza jedną.

    W 1987 roku nazistę przyjął Wielki Polak, Jan Paweł II Święty, który powiedział: „Pańska działalność zawsze była poświęcona krzewieniu pokoju między narodami.”

    Kurt Waldheim odpłacił za dowcip dowcipem, nazywając Jana Pawła II „sumieniem całego świata".

    #historia #janpawel2 #cenzopapa #ciekawostkihistoryczne #austria
    pokaż całość

  •  

    RZYMSKA KANAPA Z PODNÓŻKIEM

    Rzymska kanapa z podnóżkiem. Obiekt posiada zdobienia z kości i szła. Datowane na I wiek n.e.
    Obiekt znajdował się zapewne w willi cesarza Lucjusza Werusa (panował wraz z Markiem Aureliuszem w latach 161-169 n.e.).

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/rzymska-kanapa-podnozkiem/

    #rzym #antycznyrzym #imperiumromanum #historia #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

    źródło: c.jpg

  •  

    TEGO DNIA W RZYMIE

    Tego dnia, 15 p.n.e. urodził się rzymski wódz – Germanik, syn Druzusa i Antonii Młodszej, córki triumwira Marka Antoniusza. Germanik posiadał, według Tacyta. wybitne zalety fizyczne i duchowe, które zapewniały mu uznanie i miłość Rzymian. Był ukochanym bratem Klaudiusza, a także ulubioną postacią ludu rzymskiego. Od najmłodszych lat uczestniczył w kampaniach wojennych. Odniósł wiele zwycięstw, dowodząc armią w Pannonii i Dalmacji. Był uważany za wybitnego wodza, a zarazem był lubiany przez legionistów.

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/tego-dnia-w-rzymie/

    #liganauki #antycznyrzym #imperiumromanum #wydarzenia #gruparatowaniapoziomu #historia #tegodnia
    pokaż całość

    źródło: w.jpg

  •  

    Jeśli sądziłeś że rok nie aktualizowana mapa jest "stara" pomyśl o właścicielu tej nawigacji :)

    #motoryzacja #samochody #nawigacja #yanosik #polska #historia

  •  

    Liniowiec Queen Elizabeth w Nowym Jorku w 1945 roku. Na pokładzie amerykańscy żołnierze powracający z wojny. Operacja Magic Carpet, której celem było przewiezienie z powrotem do domu jeńców i żołnierzy biorących udział w wojnie trwała ponad rok. W jej trakcie repatriowano miliony ludzi (źródła podają 3,4 miliona, ale spotkałem się nawet z liczbą 8 milionów) przy użyciu 370 statków i okrętów, w tym lotniskowców i pancerników. Rekord przewożonych żołnierzy pobił lotniskowiec USS Saratoga z wynikiem ponad 29 000.
    #historiajednejfotografii #iiwojnaswiatowa #militaria #historia
    pokaż całość

  •  

    NA PALATYNIE ODBĘDZIE SIĘ MUSICAL O NERONIE

    W Rzymie, na szczycie Palatynu, powstaje wielka kryta scena, na której odbędzie się rockowy musical oparty na życiu cesarza Nerona. Wydarzenie to spotkało się jednak z dużym sprzeciwem.

    Scena i widownia pomieszczą około 3 tysięcy widzów. Głównymi przeciwnikami organizacji tego wydarzenia są archeolodzy i konserwatorzy, którzy uważają że nowa konstrukcja niszczy piękno rzymskich zabytków oraz może spowodować uszkodzenia pozostałości słynnych rzymskich budowli.

    Przedstawienie “Divine Nero – Rock Opera” będzie grane od 1 czerwca do 10 września. Musical odbędzie się w języku angielskim i włoskim. Udział w nim weźmie duża ilość aktorów, akrobatów i tancerzy, którzy opowiedzą życie Nerona. W odczuciu przeciwników musicalu, przez czas jego trwania turyści nie odczują wyjątkowej atmosfery „serca” Rzymu. Co więcej, z powodu wydarzenia miasto nie zezwoliło francuskim archeologom na prace wykopaliskowe na Wzgórzu Palatyńskim, które miały się rozpocząć w maju.

    Scena powstaje niedaleko słynnej, obracającej się jadalni Nerona oraz w miejscu, gdzie znajdowały się pałace cesarskie. Archeolodzy podkreślają, że podwyższenie dla artystów powstaje na pozostałościach świątyni poświęconej cesarzowi Heliogabalowi.

    Władze miasta tłumaczą się, że zysk z wydarzenia – 250 tysięcy euro za udostępnienie miejsca oraz 3% ze sprzedaży biletów – przeznaczony zostanie na dalsze wykopaliska. Nie przekonuje to jednak osób związanych z ochroną zabytków.

    http://www.imperiumromanum.edu.pl/odkrycie-rzymskie/palatynie-odbedzie-sie-musical-o-neronie/

    #archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #artefaktnadzis
    pokaż całość

    źródło: arena.JPG

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #historia

0:0,2:6,4:0,4:3,3:7,0:6,3:8,5:4,0:2,2:1,3:5,2:4,6:3,3:3