•  

    Dzień jak codzień, dzień po dniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Pojawiły się ostatnio głosy w komentarzach, że sypie zarzutkami i mam podesłać coś na weryfikacje. Niech więc będzie.

    Jak znajdę chwilkę wieczorem to może wyskrobie jakąś opowiastkę, bo mam ciekawą historię w rękawie.

    #historiekamerzysty #pracbaza #wesele

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: embed.jpg

  •  

    #historiekamerzysty #studniowka #truestory

    W komentarzach pod ostatnim wpisem mogliście znaleźć mój kawałek tekstu gdzie pisałem, że zrezygnowałem ze studniówek, a najgorsze są te bogatych dzieciaków z dobrych szkół. Ja dzisiaj o tym.

    Jakoś dwa lata temu przyszło mi nagrać jedną ze studniówek. Po wcześniejszej rozmowie telefonicznej z jednym z organizatorów wiedziałem, że to nie będzie zwykła impreza. Nie pamiętam jaki to był kierunek szkoły, ale na pewno jeden z tych, gdzie bogaci rodzice chcą aby zawód pozostał w rodzinie (prawnik, lekarz). Z doświadczenia wiem, że takie dzieciaki są najgorsze, bo miałem już przyjemność z taką klasą pracować. W domu i szkole są nienaganni, zawsze pięknie uczesani, najdroższe zegarki oraz garnitury. Pięknie dobrane słowa, wyrafinowane gesty, wszystko jak kukiełki. Wystarczy jednak trochę swobody połączonej z wniesionym pod marynarką alkoholem aby hamulce puściły.

    Dojechałem na miejsce i zacząłem rozkładać sprzęt. Zabrałem wtedy ze sobą jednego z moich lepszych pomocników. Pech chciał, że chłopak w przeszłości wylał na siebie wrzątek, przez co teraz ma bardzo widoczną bliznę na całej prawej stronie twarzy oraz tę część ma sparaliżowaną. Mimo to cholernie cieszy się z życia, jest mega kumaty oraz uwielbiam z nim rozmawiać i pracować. Nie o tym jednak dzisiaj.

    Po przywitaniu, sztucznej, powielanej pewnie co roku gadce nauczycieli, oraz nieszczerych intencjach wydukanych z kartki przez uczniów, przyszedł czas na odejście do stołów. W czasie kiedy ja przygotowywałem sobie kamery, mój pracownik podłączał zamówioną przez szkołę fotobudkę. Jeśli ktoś z was nie wie czym jest owa fotobudka, to już śpieszę z wyjaśnieniem. Jest to prostokątna skrzynia z aparatem, drukarką i komputerem. Rozstawia się ją np. w korytarzu, na wprost rozciąga się stelaż z jakąś grafiką jako tło. Obok stawiamy karton z akcesoriami (maski, śmieszne okulary, kolorowe peruki itp.) Na ekranie wystarczy nacisnąć przycisk, zmieścić się w 10 sekundach na ustawienie się ze znajomymi na tle grafiki oraz zrobienie głupiej miny. Po wszystkim dostajemy 3 kopie zdjęć oraz możemy wrzucić je kolejnym przyciskiem na instagram lub facebook mojej firmy.

    Gdy rozstawiałem kamery zauważyłem, że w moją stronę idzie dyrektor.

    - Witam pana, panie Trawker. Czy mogę mieć prośbę?
    Burknął stanowczym, grubym jak jego brzuch głosem.

    - Witam. Tak, słucham?

    - Nie chciałbym być niemiły, ale pański pracownik ehm... jakby pan go mógł odwieźć do domu, poczekamy z pierwszą piosenką.

    - Nie rozumiem, czy coś jest nie tak?
    Zdziwiłem się, gdyż wiedziałem, że ten człowiek jest całkowicie bezproblemowy oraz jakby mógł, to by dzielił się swoim dobrym nastawieniem z kim tylko się da.

    - Nie, skąd. Chodzi o to, ehm...
    Guziki w jego opiętej na brzuchu marynarce zaczęły skrzypieć.
    - Gorszy dzieciaki. Proszę go odwieźć. Dziewczyny narzekają. Wie pan, chcą mieć udaną studniówkę, wszystko na cacy.

    W tamtym momencie stanąłem jak wryty. Miałem ochotę mu oraz tym pierdolonym księżniczkom wepchać statyw po samo gardło. Oczywiście zaprotestowałem, jednak zmieniłem zdanie wchodząc do korytarza gdzie mój pracownik walczył z kablami. Wtedy postanowiłem go sam z siebie odwieźć. Wchodząc tam zobaczyłem, że jakieś dwie córeczki tatusiów, które wyszły tam na fajkę, po prostu w żywe oczy chichrają się z Mateusza. Komentują jego twarz tak głośno, że przygrywka DJa nie była w stanie tego zagłuszyć. Oczywiście damulki pierwsza klasa, najdroższe szpileczki, sukienki oraz papieros palony z takiej czarnej przedłużki ala lufka.

    Podszedłem.
    - Co was tak bawi?

    - Hihihihi.
    Poszły.

    Mateuszowi musiałem powiedzieć, że już zrobił wszystko co chciałem i nie ma sensu aby ze mną gnił na tej studniówce. Skłamałem, i chyba on dobrze o tym wiedział. Nie zrobiłem tego, bo dyrektor mi kazał. Zrobiłem to, bo nie chciałem go dłużej trzymać z tą bandą rozpieszczonych bufonów. Myślicie, że to koniec? Czytajcie dalej.

    Młodzież się bawiła, ja robiłem swoje. Było już koło 23:00 jak zawołał mnie jeden z chłopaków do korytarza. Większość już zataczała kółka, jednego wynieśli zarzyganego z sali na zgonie.

    - E! Panie kamera, fotobudka nie działa, chodź!

    Poszedłem. Zaciął się papier w drukarce. Kazałem wszystkim odejść i poczekać, bo muszę pogrzebać. Był tam taki jeden Alvaro Soler - rozpięta koszula, włoski na żel, fajka w buzi i mustang na butach. Podszedł i zaczął walić w ekran dotykowy fotobudki.

    - Włączaj to!
    Ryknął.
    - Hihihihi.
    Zaszeleściły gówniary.
    Wkurwiłem się jeszcze bardziej.
    - Mógłbyś nie walić w ten ekran? Nie widzisz, że coś przy niej robie?

    - Chuj mnie to obchodzi frajerze!
    Po czym strzelił z pięści w skrzynie.

    Zacząłem iść w jego stronę. Gdyby nie mój wybawca to nie wiem co bym zrobił temu szczylowi. Nie zdążyłem podejść jak z lewej strony nadleciała pięść jakiegoś chłopaka. Wszystko przypominało ten moment w filmach Sci-fi, gdzie kometa uderza w planetę, tylko w tej sytuacji planeta to była głowa alwaro, który mnie obrażał a kometa pięścią mojego cichego obrońcy. Okazał się nim jeden z uczniów, który był na tyle ogarnięty, że zobaczył co wyczynia jego kolega. Zaczęli się prać, z bójki dwuosobowej zrobiła się mini ustawka, wszyscy się szarpali. Wleciał dyrektor z ochroniarzami, porozdzielał wszystkich i wyrzucił do domu. Ja swoją pracę skończyłem w tym momencie, oznajmiłem, że nie będę pracował w takich warunkach. Zresztą i tak powoli miałem już się pakować do domu, bo po stanie gości widać było, że impreza się kończyła.

    Bilans: uszkodzona skrzynia fotobudki, brak połowy gadżetów, a niektóre z tych co zostały okazały się być połamane. Przy wychodzeniu z sali ściągałem jakiejś dziewczynie z głowy koronę, którą sobie przywłaszczyła z pudła. Protestowała, ale ochroniarz mi pomógł. Na odchodne usłyszałem tylko od kafara, że muszę mieć stalowe nerwy, bo sam musi łykać przed imprezą tabletki na uspokojenie.

    Dlatego nie nagrywam już studniówek.
    pokaż całość

    źródło: x3.wykop.pl

    •  

      Te dzieciaki "banany" co mają hajsiastych rodziców prawników lub lekarzy nadzór rzadko idą na studia bo są debilami ;)

      @paramedic44: brednie, iq jest w przeważającej mierze dziedziczone, dzieci lekarzy i prawników mają na pewno średnie iq wyższe niż ogól społeczeństwa.
      znam dzieci 3 lekarzy tak naprawdę wysoko postawionych (jeden jest jednym z najbardziej utytułowanych kardiochirurgów w Pl) i żadne z dzieci nie poszło na te studia,w gimnazjum jedna była laureatką z bio, nawet nie składała papierów na biol chem, dzieci lekarzy często mają w planach inne kariery, bo słuchając opowieści rodziców o pacjentach obsranych, których kał miesza się z zapachem ropy, decydują się na dobrze płatne ścieżki zawodowe mniejszym kosztem (nie chodzi mi tu o wysiłek naukowy, bo jak idą na sgh, to robią tysiąc innych kursów/rzeczy/praktyk jednoczesnie), po prostu zawód lekarza jest specyficzny, tyle. Nie dla każdego zawód tak niedogodny fizycznie (te zapachy są gorsze niż widok jakichkolwiek wnętrzności) to szczyt marzeń. To prędzej szczyt marzeń dla kogoś, kto rodziców lekarzy nie ma. o ile w przypadku prawników takie coś raczej nie występuje, bo to zawód marzeń, jesli ma się kogoś w bliskiej rodzinie, to zawód lekarza jest na tyle specyficzny, że dziwą mnie takie uogólniania. Tym bardziej ktoś, kto wychował się w dobrych warunkach nie będzie chciał obsługiwać śmierdzących pacjentów, sorry taka prawda.
      Matura jest schematyczna na tyle, że nawet tępak, który ma bogatych rodziców wyuczy się na tyle, by iść na uczelnie prywatną, tam są niższe progi, a w zasadzie wyuczyć się można nawet na te 160 pare punktów jak się zrobi kilka tysiecy zadań i iść na dzienne na publicznej, błagam tu żadna wyższa inteligencja nie jest potrzebna.
      pokaż całość

    •  

      @Trawker: słyszałam podobne historie o studniówkach w liceum katolickim, prywatnym, gdzie czesne kosztuje 4 stówki miesięcznie, ale to naprawdę jest nowobogacka hałastra, nikt normalny nie będzie wydawał kasy na prywatne liceum, gdzie nawet nie ma 100% zdawalności matur, a rodzice szantażują nauczycieli o wyższe oceny, bo płacom, to im się należy. Za to uczyłam się w 2 liceach, które są w pierwszej trójce w województwie i były tam w większości dzieci lekarzy/prawników/wykładowców itp. naprawdę dobrze wychowane. pokaż całość

    • więcej komentarzy (85)

  •  

    Opowiem wam dzisiaj pewną historię. Jak niektórzy z was wiedzą - nagrywam i montuje filmy. Historia tyczy się pewnego wesela, które miałem przyjemność (a może i nie?) nagrywać.

    Około godziny 10 dotarłem do rodzinnego domu panny młodej. Wioska jakich wiele w naszym kraju. Rozkładam sprzęt i zabieram się za nagrywanie ubierania panny młodej. Swoją drogą bardzo sympatyczni ludzie; młody podchodził z bogatej rodziny, ona to typowa córka pracowników roli, jednak bardzo miła i mądra. Młody mimo, że bardzo kasiasty to również chętny do pogadania i współpracy - z doświadczenia wiem, że tacy przy kasie zazwyczaj okazują się kompletnymi bufonami patrzącymi na każdego z góry. No ale nie o tym.

    Podczas nagrywania do pokoju weszła macocha panny młodej, z którą ojciec ożenił się jakoś rok wcześniej. Od razu rzuciła mi się w oczy, bo kobietka mimo, że liczyła sobie około 50 wiosen, to bardzo zadbana, jednak trochę karynowata. W tym opisie doskonałym porównaniem byłaby mama Stiflera. Właściwa puenta zaczyna się jednak dużo później, podczas zabawy oczepinowej.

    Jest taka popularna zabawa oczepinowa. Stawiane są krzesła na środku sali w okręgu i wokół nich w rytm muzyki chodzą ochotnicy. Kiedy muzyka przestaje grać, orkiestra nakazuje przynieść im jakiś przedmiot przy czym zabierane jest jedno krzesełko. Dla ostatniej osoby, która przybiegnie braknie wtedy miejsca i odpada z gry. Przedmiotem może być kieliszek wódki, krawat, buty faceta czy cokolwiek innego. Pech chciał, że tym razem miał to być kawałek papieru toaletowego. Muzyka stanęła, orkiestra wydała polecenie, ludzie pobiegli. Ja jako kamerzysta w tej sytuacji mam dwie kamery, jedna sztywno na krzesełka a druga na gimbalu zawieszona na kamizelce na moim ciele. Pobiegłem z kamerą za trzema osobami, które zostały w kierunku toalety. Szturm na kibel, drzwi otwierają się, slow motion. Matka panny młodej siedzi w kabinie, której zapomniała zamknąć, a do której wlecieli goście po papier. Co w tym dziwnego? Otóż to, że siedzi pół przytomna, wbita na bolec brata pana młodego...

    ... Cała nasza czwórka stała tak w bezruchu jakąś chwilę, zanim dotarło do nas co się odjebało. Braciszek zaczął ją spychać z knagi, ona zsunęła się twarzą po ścianie kabiny - a że kawał baby, to ciężko było mu wykonywać dalsze ruchy w kierunku mamuśki. Orkiestra w międzyczasie wypowiedziała słowa, które okazały się wyrokiem - "Młody! Idź sprawdź czemu ich tyle nie ma, może ktoś ich zatrzasnął, hehe XD" Goście, którzy zostali na sali usłyszeli tylko po chwili soczyste "O KURWA!" z ust biednego chłopaka, który zobaczył zezgonowaną teściową przyciskającą pośladkiem buzdygan swojego brata i jego, też ostro wstawionego, bezsilnie walczącego z grawitacją oddziałującą na milfa. Za chwilę przybiegła młoda i narobiła jeszcze więcej krzyku. Dalej wszystko już działo się szybko, młodzi w porę zamknęli kibel przed ciekawskimi gośćmi i zaczęli ogarniać wszystko. Mi tylko powiedzieli, żebym zebrał sprzęt i jechał do domu. Tak więc zrobiłem. Za tydzień dostałem telefon, w którym chyba z pół godziny mnie przepraszali za zaistniałą sytuację i polecili, żebym złożył wszystko tylko do oczepin. xD Później jak przyjechał po pendrive z gotowym plikiem to spalił takiego buraka, że mało nie wywrócił się na schodach. Pocieszyłem go, że nie takie rzeczy widywałem już na weselach. No i to prawda, bo mam jeszcze kilka ciekawych historii ze swojej pracy. Jeśli będzie zainteresowanie to w wolnej chwili wyskrobie coś jeszcze co pamiętam.

    #historiekamerzysty #wesele #heheszki #coolstory #truestory
    pokaż całość

    •  

      @Trawker: Zawsze sie zastanawiam co baby maja z tymi weselami, ze musza sie na nich ruchac

    •  

      @Trawker: To ja, kamerzysta realista. Nagrywałem wesele w ostatnią sobotę. Jak ja lubie te imprezy, pochodzisz trochę z kamerą, w domu montujesz po 1,5h przez 2-3 tyg i film gotowy = dobry bonushajs z weekendowej roboty.

      Godz 15, najpierw błogosławieństwo. WIADOMO.
      Jade pod wskazany adres, przy drodze pojawiają się znaki że krowy wychodzą na drogę, oho kurwa Piździszew Dolny welcome to, no ale co, praca to praca. Podjeżdżam pod hacjende, przypomina bardziej lepianke z gówna. Przy drodze wjazdowej już 2 napierdolonych Janyszy i jakaś Grażyna, buty im spadają bo zrobili bramę z powiązanych sznurowadeł. Będzie się działo. Błogosławieństwo rach ciach, flaszki rozdane menelom, czas na kościół.
      Ksiądz dopierdala do pieca. Zamiast mówić o miłości wspomina o dziwkach i gejach którzy będą się smażyć w piekle. Msza super, 11/10.
      Dom Weselny loaded. Weselicho na jakieś 100 osób. Z czego jakieś 15 gówniaków w wieku 2-7 lat. Ja pierdole, jak ja tych małych podludzi nienawidzę, ale o tym później. Szampanówki rozdane, puchar ojca panny młodej nie doczekał toastu bo widać pokusa zimnej gazującej substancji była 2strong. Zdrowie młodych. szapmanówki rzucone nieopodal kapeli, szkło rozpierdolone wśród kabli. Po minach grajków odczytać można jedno - "co za banda kurwa debili, zrobili sobie rzut młotem zamiast delikatnie za siebie".
      Wesele czas zacząc. Jeszcze nie ma 18, a już jeden z wujków najebany
      -oo khuurrr, gooszzkook goszkkooo oszkooo, no całuj żeśśś bo sam zara ccałować ędę
      1,2,3,4,5,6,7,8,9,10
      brawo kurwa, zwycięstwo

      Zaczynamy bal. Do godziny 21 jeszce spoko, potem już tylko gorzej. O ile we wczesnych godzinach rodzice jeszcze czasem starają się uspokoić szalejących gówniaków, tak później mają na nich wyjebane. Całkowicie wyjebane.
      Jak ja tego małego ścierwa nienawidzę. Nagrywam te zjebane tańce i wpada co chwile na ciebie taki gówniak, albo pałęta się pod nogami.
      - ohh moj mały karolek to taki ruchliwy, chyba sportowiec z niego będzie, tak szybko biega, drugi lewandowski he he
      Tak kurwo, z pewnością z tego jebanego gówna wyrośnie coś więcej niż z ciebie lafiryndo i twojego zapijaczonego prlowskiego Sebixa.
      No i co ja mam kurwa zrobić, wpadam na te małe ścierwa i włączam potem uśmiech szczery jak u sprzedawcy w McDonaldzie.
      12, oczepiny. Najbardziej przejebany moment wesela, wszyscy wstawieni, ty na nogach przez bitą godzine z ciężkim sprzętem. Jeszcze te zbieranie na wózek, przychodzą te najebańce i zamiast zatańczyć raz i wrzucić z 50zł to ładują do koszyka 2 zł i idą 15 razy. No kurwa, automat z gumami sobie znaleźli albo karuzele z Polomarketu. Wypierdalać najebance, każdy myślący wami gardzi.
      Jest po oczepinach, każdy już wstawiony fest. Część gówniaków odwieziona, druga połowa została i dalej biegają jak downy. Rodzice mają ich w dupie, młodych oraz mnie, bo zasrańce przeszkadzają w nagrywaniu, już nie tylko wpadają, ale drą mordę pod kamerą, skaczą przed obiektywem, albo rzucają balonami. Koniec tego, czas vendetty CHUJE.
      Leci idealny hit do zrealizowania zemsty - weekend/ona tańczy dla mnie.
      Całe podbydło na parkiecie, darcie ryja :
      - łoona tfu Hjeeest! i tanczzyy dla mfnieee!
      - O OO OO O O O
      - Jak ja jo kocham tylko moje srece wjeee!
      Gówniaki biegają jak szalone, między parami, tłok fest na parkiecie. Jeden będzie mi zaraz przebiegał za plecami, nie ma czasu do namysłu. Pięta lekko podniesiona i wystawiona w tył. Zagrywam piętą jak Guti do Benzemy. Gówniak zachacza o moją nogę, wypierdala się, centralnie na mordę. Kwiczy jak zarzynana świnia. Ja spierdoliłem przytomnie z miejsca zdarzenia jak Gołota w 2 rundzie. Ja jebie ale kwiczy. Szkoda że nie miał nikt trójzębu aby dojechać te ścierwo, upiec, włożyć jabłko do mordy i wystawić jako ciepły posiłek zamiast świniaka po 2 godzinie. Starzy ogarnęli po minucie że to ich dziecko kwiczy.
      - ochhh złoneczkoo czo ci się staooo
      - boooooliii mama T.T / sv_cry 5
      Reszta gowniaków poczuła respekt, tym bardziej jak przeszedłem chwile później w moich wyjściowych lakierkach po piszczelach małego Brajanka. Ja jebie znowu krzyk i płacz. I znowu ja, nieuchwytny kamerzsta, ninja, pan bólu i zniszczenia. Kontrofensywa niczym w ardenach, tyle że zwycięska.

      Podsumowując
      2000zł na czysto
      dzieci zdeptane
      wesele udane

      Pilnujcie swoje pociechy na weselach, albo przejadę po nich jak tak jak walec ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (115)

Ładuję kolejną stronę...