•  

    Rok się kończy, czas na filmowe podsumowanie 2018 #seansniezwyczajny

    Niestety filmweb chyba usunął graficzne wyróżnienie danego okresu, więc muszę obejść się bez obrazka

    Filmów obejrzanych 109, nie jest źle.

    Oceny w skali 1-10 i kilka wybranych tytułów

    10 - brak

    9 - Mandy 2018

    8 - Szpicel 1962, Trzy bilboardy..., Ciche miejsce

    7 - Veronica, Rytuał, Upgrade, Predator

    6 - Sicario2, Kirazu (killers), Nie przeżyje nikt, Znak diabła 1970

    5 - It came from the desert, for the emperor 2014, good time

    4 - powstrzymać mrok, han solo, jason bourne 2016, skażenie 1980

    3 - wspaniały świat (ralph bakshi), szatański wirus 1965, wrota 1987, pogromca smoków 1981, złoto mckenny, nowy tomb raider

    2 - skok stulecia, jurasic world 2, życzenie śmierci (remake), zakonnica, apostoł

    1- pierwszy śnieg, paradoks cloverfield, pacjent zero, bez litości 2, the meg, kobiety mafii.

    ___________________________________________________________________________________________________________

    Na początku roku zrobiłem listę ciekawych nadchodzących horrorów i tak teraz ona wygląda:

    1) Maus 2/10 http://www.filmweb.pl/film/Maus-2017-791969

    chaotyczny i kompletnie dla mnie niezrozumiały bełkot. Ktoś to widział i mu się podobało?

    2) Przebudzenie dusz 7/10 https://www.filmweb.pl/film/Przebudzenie+dusz-2017-767751

    3) Cold skin 5/10http://www.filmweb.pl/film/Cold+Skin-2017-772589

    4) El secreto de Marrowbone 5/10 http://www.filmweb.pl/film/El+secreto+de+Marrowbone-2017-779051

    - kilka słów o nr. 3 i 4: https://www.wykop.pl/wpis/30339795/pojawily-sie-kolejne-dwa-filmy-z-mojej-listy-inter/

    5) The Lodgers. Przeklęci 3/10 http://www.filmweb.pl/film/The+Lodgers.+Przekl%C4%99ci-2017-787673

    6) The Ritual 7/10 http://www.filmweb.pl/film/The+Ritual-2017-796602

    - kilka słów o tym filmie: https://www.wykop.pl/wpis/29945563/pojawil-sie-pierwszy-film-z-mojej-listy-interesuja/

    7) Hagazussa http://www.filmweb.pl/film/Hagazussa-2017-796754

    czeka na swoją kolej, ponoć warto. :)

    8) What the Waters Left Behind http://www.filmweb.pl/film/What+the+Waters+Left+Behind-2017-787505

    jeszcze nie obejrzałem, ponoć nędza.

    9) Vuelven/Tigers are not afraid 8/10 http://www.imdb.com/title/tt4823434/?ref_=nv_sr_1

    kilka słów o filmie: https://www.wykop.pl/wpis/32316835/dzisiaj-znowu-skromnie-i-troche-z-biegu-wpadly-mi-/

    10) Dziedzictwo/Hereditiary 8/10 http://www.filmweb.pl/film/Dziedzictwo.+Hereditary-2018-802930

    11) Hostile 2017 3/10 http://www.filmweb.pl/film/Hostile-2017-779563

    12) The Endless http://www.filmweb.pl/film/The+Endless-2017-795734

    do obejrzenia

    13) Bad Samaritan 3/10 http://www.filmweb.pl/film/Bad+Samaritan-2018-782923

    14) Luciferina 2/10 https://www.filmweb.pl/film/Luciferina-2018-807783

    - arthouseowy bełkot o dojrzewaniu w jakichś okultystycznych wiksach

    15) A Floresta das Almas Perdidas https://www.filmweb.pl/film/A+Floresta+das+Almas+Perdidas-2016-746153

    do obejrzenia. ktoś widział?
    ___________________________________________________________________________________________________________

    Wrażenia? Całkiem udany rok. Zwłaszcza dla horrorów, które w 2017 wypadły dość słabo, a w 2018 pojawiło się sporo wartościowych oraz oryginalnych produkcji. Większość opisane pod tagiem.

    A jak u Was?

    #film #horror
    pokaż całość

  •  

    #nostalgia #lata90 #muzyka #horror #wspomnienia
    Uwaga! Wrzucam największy horror z dzieciństwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: youtube.com

  •  

    "Mandy" (2018), reż. Panos Cosmatos

    Red Miller ściga członków religijnej sekty, która zabiła jego dziewczynę.

    Nowy horror twórcy "Za Czarną Tęczą" to dzieło w stu procentach wizualne. Fabuła, ani związki przyczynowo-skutkowe sie tu nie liczą. To takie połączenie "Neon Demon" z "Teksańską Masakrą Piłą Mechaniczną" i "Hellraiserem", a wszystko skąpane w argentowskiej kolorystyce rodem z "Suspiri". Jest tu sporo brudu, obraz jest zarnisty, krew wylewa się z ekranu, a montaż przypomina sen szaleńca. To nie jest film dla ludzi, którzy lubią akcję, ten film się chłonie zmysłami, a nie rozumem. Niejednego może zanudzić, nie jeden go nie zrozumie. Ja niespecjalnie jestem fanem takiego kina, ale i tak go wolę od kolejnych części "Obecności", czy "Naznaczonego". Jeśli chcesz zobaczyć pierwszzą dobrą rolę Nicolasa Cage'a od lat to łykaj. 6/10

    Film online: https://horrortube.pl/film/mandy-2018

    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj trafiłem na ogłoszenie dziewczyny która robi lalki, z tym że dość #creepy
    Widać że dziewczyna ma talent bo osobiście obsrał bym zbroję jak bym po ciemku taką zobaczył.
    Najlepsze że wystawiła na sprzedaż a Januszom i Grażynom pękły dupy, zaczął się niezły #rakcontent
    Ludzie cisną że trzeba mieć coś z głową i być chorym żeby takie rzeczy robić czy kupować, nie biorąc pod uwagę kunsztu z jakim te lalki zostały wykonane.
    Mi się podobają, ale nie chciał bym takiej mieć.

    Tutaj ogłoszenie o którym mowa:
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=377167226355846&set=pcb.1881653641944713&type=3&ifg=1&__tn__=HH-R&eid=ARB7CL5e4dBztDbP_mBdtqe0RR8ba6qj_298dEDOf5Dq0pCH67MZPGImYBqpJYN4_KfEb3ekT5sgsAOV

    A w komentarzach więcej zdjęć lalek

    #ciekawostki #horror #sztuka
    pokaż całość

  •  

    Śnił mi sìe dziwny sen.
    Byłem sobie z kolegami przed moim liceum, staliśmy i gadaliśmy, nie pamiętam o czym. Podchdzi do nas typek 160cm i mówi czy byśmy mogli mu zrobić zdjęcie. Wyciągam telefon i robie zdjęcie. Patrzymy w zdjęcie a tu gościowi głowy nie widać na zdjęciu, robię jeszcze raz a tu mu nic oprócz butów nie widać (pustych butów). My kurwa krzyczymy o kurwaaa i spierdalamy od gościa a ten się szydzerczo uśmiechał. Wchodximy do szkoły i mój kolega mówi że jeszcze jedna taka akcja i wypierdala z tej szkoły. Nagle pani mówi do nas jak do dzieci w przedszkolu żebyśmy usiadli i posłuchali pana, to był ten sam typ. (╯︵╰,) .
    #creepy #gownowpis #sen #sennik #obstawianiezursusem #horror
    pokaż całość

  •  

    Nightmare City (1980)

    Poniedziałek. Z tej okazji przygotowałem dla was film, który może wam umilić dzisiejszą podróż do pracy/szkoły. Dla odmiany tym razem będzie o zombie, ale nie o takich normalnych, tylko trochę innych. Zapraszam!

    Reporter Dean Miller właśnie oczekuje na przybycie naukowca, z którym zamierza przeprowadzić wywiad na temat plotki o prawdopodobnym skażeniu radioaktywnym gdzieś tam (nie jest to jakoś super ważne). W tym celu nasz dzielny bohater przybywa na lotnisko, by towarzyszyć profesorowi w podróży. Chwile mijają, aż w końcu na niebie ukazuje się samolot, nie odpowiada on jednak na wezwania z wieży, tylko ląduje na pasie startowym. Od razu zjawia się wojsko, oczywiście nasz reporter może być zaraz obok nich jako jedyny cywil, nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale ok xd. No i tak sobie czekają i czekają, aż tu nagle drzwi maszyny się otwierają a ze środka wybiegają zombie, znaczy nie takie prawdziwe, wyglądają trochę jakby im ktoś nasrał na mordę xd. Oczywiście zombie, jak to zombie zaczynają strzelać do wojskowych z karabinów maszynowych i dźgać ich nożami. Dean ucieka ratować swoją żonę, a zaraza zaczyna się rozprzestrzeniać.

    Pewnie po przeczytani zastanawiacie się kto mógłby wyreżyserować takie cudo, otóż nie kto inny niż Umberto Lenzi. Włoch, którego nieliczna część z was może kojarzyć za sprawą słynnego "Cannibal Ferox", o którym kiedyś też tutaj napisze, ale nie ubiegajmy historii, bo zanim powstali odcinający penisy kanibale było to "cudo". Zombie u Lenziego to "inteligentne" bestie, potrafiące posługiwać się każdą bronią: od noży, po karabiny maszynowe. Tak swoją drogą to dalej nie wiem na jakiej zasadzie ta cała "zaraza" się rozszerza, bo ani tam nie ma żadnych bakterii, gryźć gryzą, ale tylko babki i tylko w cycki, co bardziej wygląda jakby lizały im suty, no nie wiem, najwidoczniej taka była wizja. Bohaterowie jak to bohaterowie, biegają po mieście bez celu, wchodzą w ciemne pomieszczenia bez żadnego światła, wysadzają stacje benzynową i samochód na pustkowiu, bo nie mogą sobie poradzić z kilkoma typkami z gównem na czole. Jednak to nie wszystko, bo gdy myśleliśmy, że widzieliśmy wszystko Lenzi serwuje nam największy trolling w historii kina, czyli końcówkę, która w moim przypadku sprawiła, że lekko się uśmiechnąłem.

    Za warstwę audiowizualną odpowiadali panowie Stelvio Cipriani i Hans Burman, do których nie mogą się za bardzo przyczepić. Zdjęcia są znośne, a muzyczka momentami wpada w ucho i dodaje takiego przyjemnego klimatu. Gore jakieś tam jest, jak to przystało na włoski horror, więc można zobaczyć. Ogólnie podobało mi się, film nie nudzi, a co rusz rzuca kolejnymi kuriozalnymi scenami, które aż zachęcają by sprawdzić co jeszcze bardziej głupiego wymyślili scenarzyści.

    Podsumowując: polecam. Bardzo przyjemne kino, z masą świetnej, kiczowatej i głupiej zabawy, w sam raz na ten smutny poniedziałkowy poranek. Także trzymajcie się, miłego dnia i zabierajcie się do oglądania, bo nie ma co tracić czas na czytanie. ;D

    Moja ocena: 6/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Incubo+sulla+citt%C3%A0+contaminata-1980-175886

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

  •  

    Zwiastun: Beyond White Space - Niemainstreamowy #sciencefiction trochę #horror, bardzo luźno inspirowany Moby Dickiem. Mało filmów dzieje się w kosmosie. Może coś z tego będzie? Premiera niedługo na VODach - 14/12.

    znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4674315/zwiastun-beyond-white-space-indie-scifi-action-horror/

    #film #mikroreklama #zwiastun #trailer #scifi
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    niedzielna gorąca kąpiel relaksująca (╥﹏╥)
    inne moje animacje pod tagiem: #w8jek

    p.s. mam wersję z dźwiękiem, ale nie umiem wrzucić na wypok..

    pokaż spoiler #animacja #tworczoscwlasna #kapiel #horror #creepy #gif #dolnyslask
    pokaż całość

    GIF

    źródło: wanna.gif (3.82MB)

  •  

    Eyes of a Stranger (1981)

    Cześć. Jak tam, co tam u was w ten piękny piątkowy wieczór, bo ja przybywam z kolejnym ciekawym horrorem. Dzisiaj będzie coś dla każdego, od miłośników slasherów, przez twórczość Hitchcocka i klasykę włoskiego kina grozy, do tych, którzy szukają solidnego filmu na dzisiejszy wieczór. Zapraszam!

    Jane Harris to prezenterka lokalnej telewizji. Jej życie prywatne, oprócz tego, że ma głuchoniemą i niewidomą siostrę, jest całkiem normalne, udana praca, narzeczony, no nie ma do czego się przyczepić. Tymczasem w mieście zaczyna grasować seryjny morderca, skupiający swoją uwagę na młodych kobietach, które wpierw gwałci, a później zabija w brutalny sposób. Nasza bohaterka z dnia, na dzień co raz bardziej angażuje się w swoje prywatne śledztwo, nie wie jednak, że wkrótce to ona stanie się kolejnym celem psychopaty.

    "Eyes of a Stranger" to slasher nietuzinkowy, posiadający przemyślaną i starannie zbudowaną fabułę, która nie tylko trzyma w napięciu, ale również hipnotyzuje widza, sprawiając, że nie można się od niego oderwać. Za reżyserię tego dzieła odpowiedzialny był Ken Wiederhorn, który później stworzy takie hity jak chociażby serial "21 Jump Street", czy drugą część klasycznego już komedio-horroru: "Powrót żywych trupów". Za efekty specjalne odpowiedzialny był Tom MODERFUCKING Savini (o którym mówiłem nie raz), więc jest grubo. Z tego też powodu film został masowo pocięty w Stanach Zjednoczonych, bo był zbyt brutalny dla normalnych widzów. Czy tak rzeczywiście jest? Oczywiście, że tak Savini jak dla mnie jest gwarantem tego, że efekty specjalne będą na najwyższym poziomie. Czego tu nie ma: od poderżniętych gardeł po strzały w głowę z bliskiej odległości. Także nawet jeżeli fabuła wam nie przypadnie do gustu, to chociaż gore przytrzyma was przy ekranie.

    Skoro już o fabule wspomniałem, nie da się odnieść wrażenia dużą inspiracja filmami Hitchcocka, a przede wszystkim na włoskim giallo. Morderca jest tajemniczy, nosi czarne rękawiczki, ale jego tożsamość poznajemy na samym początku. Nie przeszkadza to jednak w oglądaniu, a wręcz przeciwnie, dodaje dodatkowych emocji. Jeżeli miałbym wymienić coś co nie przypadło mi za bardzo do gustu to końcówka, film za szybko się skończył. Według mnie powinien był trwać te 30 minut dłużej co pozwoliłoby na rozwinięcie głównego wątku jeszcze bardziej.

    Podsumowując, czy polecam? Oczywiście! "Eyes of a Stranger" to świetny film, który w moim odczuciu jest bardzo niedoceniony i mało znany, a szkoda, bo to serio solidny, dostarczający sporo dobrej zabawy horror. Także jeżeli nie wiecie co robić dziś wieczorem, to lećcie go oglądać.

    Moja ocena: 9/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Eyes+of+a+Stranger-1981-5495

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu (no i w pewnym sensie #giallo)
    pokaż całość

    źródło: eots.jpg

  •  

    Ostatnie godziny największej zbiórki w polskim internecie - na polskie wydanie erpega Zew Cthulu.
    https://wspieram.to/zewcthulhurpg
    Jest mnóstwo dodatków, przygód dziejących się w Polsce, ilustracje też robią polscy graficy

    #rpg #papierowerpg #gryfabularne #tradycyjnerpg #pnprpg #fantastyka #horror #zewcthulhu #lovecraft #grybezpradu #gry pokaż całość

  •  

    The Video Dead (1987)

    Dzisiejszy wpis dedykuje wszystkim osobom, które podobnie jak ja lubują się w tandetnych i kiczowatych filmach o zombie oraz tym, usilnie próbującym zdobyć jakiś kiepski film na jakąś domówkę z znajomymi. Zapraszam!

    Henry Jordan to stereotypowy pisarz, spędzający całe dnie na piciu i użalaniu się nad sobą. Pewnego dnia w jego ręce trafia tajemnicza przesyłka skrywająca stary telewizor. Jako, że nasz bohater nie przepada za nową technologią rzuca nową zabawkę w kąt i idzie spać. Jednak zapomniałem wspomnieć, że nie jest to zwyczajny telewizor, oj nie, ten w kółko odtwarza ten sam film pod tytułem: "Zombie Blood Nightmare", przy okazji umożliwiając owym trupą na przedostanie się do naszego świata przez ekran.

    Jak widzicie sama koncepcja filmu jest maksymalnie absurdalna, ale to dopiero początek, bo to co się dzieje później przerasta najśmielsze oczekiwania, dlatego wolę nie spojlerować. Zdaję sobie sprawę, że pewnie macie już dość filmów o zombie, bo każde są takie same; trupy ożywają, zabijają i zarażają, jednak w tym przypadku jest zupełnie inaczej. Ten film to taki pseudo zombie-slasher, wiem jak to brzmi, ale tak jest. Spytacie: "Jak to?! Przecież tam są zombie, a nie dryblas z maczetą!", no trupy są, to fakt, tylko te zamiast gryźć i drapać, duszą i zabijają piłą mechaniczną, bojąc się przy okazji swoich własnych odbić + są niezniszczalne.

    Dobrze, skoro ten szczegół mamy wyjaśniony, to opowiem wam jak mi się to oglądało. Całkiem sympatycznie, oprócz tego, że ludzie w tramwaju patrzyli na mnie jak na debila, ale klimat jest, kiczowaty zombie z żelazkiem wbitym w głowę jest i słabe aktorstwo też jest, więc mamy porządnie kiepski horror. Za reżyserię tego dzieła, odpowiedzialny był pan Robert Scott, z którego filmografią jestem zaznajomiony w 100%, bo nakręcił tylko jeden film. Na pochwałę zasługuję natomiast charakteryzacja, bardzo solidnie wykonana, widać, że ktoś się na tym znał. Gore nie jest tu co prawda dużo, ale jak już się pojawia, to warto zobaczyć. Co do aktorstwa, ehhh, no masakra jednym słowem, wszyscy bohaterowie grają jakby mieli wielkiego kija w dupie, co rusz rzucając jakimiś żenującymi tekstami i wykazując się wyjątkowym brakiem logicznego myślenia.

    Czy polecam? Tak, swoją drogą inaczej bym o nim tutaj nie pisał. Bardzo przyjemny horrorek klasy B, który powinien każdemu przypaść do gustu, a przynajmniej poprawić humor. To na tyle z mojej strony, dobrej zabawy i pozdrawiam.

    Moja ocena: 5/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/The+Video+Dead-1987-173893

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: thevideodead.jpg

  •  

    Kolejny wieczór, a więc kolejne rozdajo.
    Dzisiaj do oddania horror w Lynchowskich klimatach Miasteczka Twin Peaks czyli... Deadly Premonition: The Director's Cut

    Tradycyjnie rozlosuję wśród plusujących ten wpis do jutra, do godz 23:30

    Odpadają:
    1. Zielonki
    2. Udzielający się pod patostreamami

    #rozdajo #rozdajosteam #steamrozdajo #steam #gry #zadarmo #horror #twinpeaks
    pokaż całość

  •  

    Parę dni temu obejrzałem nowy film Suspiria i bardzo mi się podobał, w dodatku zupełnie mi się nie dłużył; gdy pojawiła się plansza z informacją o piątym akcie, byłem zdziwiony, że to już za połową. Dakota grała bardzo zmysłowo, choć bardziej ciałem niż mimiką, może dopiero w epilogu zmieniła styl. Tilda Swinton zagrała fenomenalnie, w obu rolach. Także postaci drugoplanowe wypadały nieźle, nie były tylko tłem. Dobra muzyka. Efekty specjalnie niezłe, może tylko fontanny krwi w ostatnim akcie nie do końca dobrze wyszły, nie byłem też do końca przekonany do charakteryzacji Markos, (natomiast u Matki wyglądały lepiej, w czym pomogły zabiegi operatorskie). Podobało mi się, że przebieg fabuły był bardzo logiczny, elementy układanki pasowały. Wątek psychiatry Klemperera zastanawiający, miał chyba za zadanie rozszerzyć temat i stanowić swoistą przeciwwagę dla głównego wątku.
    Reżyser wziął sobie z wersji z 1977 podstawowy zarys opowieści, ale rozwiązał wątki w inny sposób. W zasadzie od samego początku wiemy na czym polega motyw nadnaturalny, potem jest to dopowiadane, fabuła nie jest więc rozwijana na zaskoczeniach i zwrotach akcji. Myślę, że właśnie to może się niektórym nie podobać. Tempo opowieści niespieszne, ale to właśnie mi pasowało.
    Co do interpretacji to

    pokaż spoiler jednym co się nasuwa, jest rola pamięci i nieprzepracowanych traum z przeszłości, które rzutują na późniejsze działania bohaterów. Susie nie może zapomnieć o śmierci matki, profesor Klemperer zadręcza się niepewnością na temat swojej zaginionej żony. Jedynym sposobem uwolnienia się od tego problemu, okazuje się odrzucenie lub pozbawienie emocjonalnych łączników ze wspomnieniami - ale odbywa się to chyba kosztem osobowości.


    #recenzja #suspiria #film #horror
    pokaż całość

  •  

    Sleepaway Camp II: Unhappy Campers (1988)

    Od razu ostrzegam, że jeżeli nie widziałeś/aś pierwszej części tego cuda to polecam się z nim szybko zapoznać, a później przeczytać tą recenzje, bo zawiera spore spojlery dotyczące jedynki, o której kiedyś tutaj napisałem o tutaj --> https://www.wykop.pl/wpis/33570433/sleepaway-camp-1983-zgodnie-z-tym-co-wczoraj-napis/. Ok, skoro to mamy z głowy to zapraszam do czytania.

    W 1983 roku na ekrany kin trafia pierwsza część "Uśpionego obozu". Debiutancki film Roberta Hiltzika z miejsca staje się hitem i już na zawsze wpisuje się w klasykę horroru. Nic więc dziwnego, że opowieść o młodym transwestycie mordującym obozowych kolegów często w brutalny, a zarazem bardzo oryginalny sposób musiała doczekać się sequela i właśnie o nich chciałbym dzisiaj wam opowiedzieć.

    Akcja filmu rozpoczyna się kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Angela Baker przeszła pomyślnie terapie psychiatryczną i przy pomocy lekarzy w końcu stała się kobietą. Znana pod swoją nową tożsamością - Angela Johnson, zdobywa prace jako jedna z opiekunek na nowo powstałym obozie Rolling Hills. Jej stosunek do uczestników, jest nieco staroświecki. Kobieta uparcie dąży do stworzenia idealnego obozu, dlatego każde złe zachowanie zostanie odpowiednio ukarane.

    Za reżyserie tej części odpowiedzialny był Michael A. Simpson, a scenariusz przygotował Fritz Gordon, którym muszę oddać, że oprócz masy klisz, stworzyli coś nowego, świeżego w tym podgatunku. Chodzi mi o to, że nie mamy tutaj do czynienia z kolejnym liniowym slasherem, tym razem bowiem oprócz podążania za zdemoralizowanymi i przerysowanymi do bólu nastolatkami, to cała akcje obserwujemy "oczami" Angeli (dlatego też od początku wiemy kto jest mordercą). Skoro już przy niej jesteśmy, to chciałbym pochwalić panią Pamele Springsteen, której udało się wykreować ciekawą, przerażającą, ale też niesamowicie charyzmatyczną postać, co nie należało do najłatwiejszych zadań. Angele da się polubić, przez co cały czas kibicujemy jej w eksterminacji głupich nastolatków.

    Jeżeli chodzi o warstwę audiowizualną to za zdjęcia odpowiadał Bill Mills, którego praca nie odbiega niczym od ówczesnego stylu kręcenia slasherów, więc bez szału, ale nie jest źle. Muzyka, jak to muzyka, coś tam gra w tle, ale nie jest to nic nadzwyczajnego i godnego uwagi. Jeśli chodzi o efekty, to fani gore nie mają tu czego szukać, bo chodź charakteryzacja wypada nieźle, to sceny morderstw są bardzo sugestywne, dlatego nic wiele nie będzie nam dane przy nich zobaczyć.

    Podsumowując czy polecam? Oczywiście! "Uśpiony obóz 2: smutni obozowicze" to przepełniony masą czarnego humoru i dobrej zabawy slasher, który każdemu powinien przypaść do gustu, dlatego nawet się nie zastanawiajcie tylko zabierajcie się do oglądania

    Moja ocena: 8/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/U%C5%9Bpiony+ob%C3%B3z+2%3A+Smutni+obozowicze-1988-116949

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: sc2.jpg

  •  

    Flora (1989)

    Dzisiaj wyjątkowo troszkę inaczej, bo chciałbym się z wami podzielić innym filmem, niż zazwyczaj mieliście okazje u mnie zobaczyć oraz spytać się was o wrażenia po jego obejrzeniu. Od razu mówię, że jest to 41 sekundowa krótkometrażówka, więc nie zajmę wam dużo czasu. Tak, to horror, także nie denerwujcie się. Następny wpis będzie już "normalny" czyli taki jak zawsze.

    Zapomniałbym dodać od siebie parę słów, dlatego w spojlerze, będzie to o czym myślę, że ów film jest. Za reżyserie tego dzieła odpowiedzialny był Jan Švankmajer, czeski twórca, najbardziej lubujący się w tworzeniu krótkometrażowych horrorów, jak na przykład całkiem dobry "Byt" z 1968 roku. Ogólnie jest to człowiek, od którego dzieł mógł powstać frazeologizm: "czeski film", z resztą sami zaraz zobaczycie dlaczego. Dobra już nie przedłużam, zapraszam do oglądania.

    pokaż spoiler Moim zdaniem ów film to krytyka naszego społeczeństwa, masowego marnowania jedzenia no i ogólnie nadmiernego konsumpcjonizmu. Jednak jestem ciekaw czy inni też tak go odbierają, a może to ja źle go rozumiem, dlatego no zapraszam do dyskusji.


    Moja ocena: 6/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Flora-1989-120390

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    The Crazies (1973)

    Cześć, dzisiaj dalej zostajemy przy twórczości Romero, dlatego mam coś dla miłośników filmów o różnorakich katastrofach biologicznych, zombie, czy innych wirusach (wow, ale nowość). Rozsiądźcie się wygodnie w swoich fotelach i zapraszam do czytania!

    Evans City to mała miejscowość w Pennsylvanii, gdzie czas płynie powoli, a ludzie prowadzą normalne życie. W międzyczasie amerykański rząd prowadzi badania nad nową bronią biologiczną, która powoduje, w najlepszych przypadkach, obłąkanie, a nawet śmierć. Niestety jak to w wojsku bywa nie wszystko idzie po myśli naukowców i substancja dostaje się do wodociągów miasteczka. Ludzie zaczynają wariować i mordować się nawzajem, władze nie pozostają obojętne i postanawiają poddać miasto kwarantannie. Tutaj poznajemy naszego głównego bohatera, Davida, który wraz ze swoją narzeczoną, najlepszym przyjacielem i napotkanymi po drodze ojcem z córką próbują się wydostać z ogarniętej anarchią strefy.

    To by było na tyle z fabuły. Za reżyserie tego cuda odpowiedzialny był George A. Romero, o którym bardziej wypowiedziałem się w moim poprzednim wpisie. W każdym razie film nawet po tylu latach bardzo przyjemnie się ogląda, historia jest solidna, miejscami szokuje i na prawdę zasługiwała na to, żeby ktoś z większym budżetem się za nią zabrał (i tak też się stało, bo w 2010 wyszedł remake, pod tym samym tytułem, w Polsce przetłumaczony na "Opętani"). Jednak niech mój opis was nie zmyli, "The Crazies" bowiem to dzieło z mojej ulubionej kategorii: "tak złe, że aż dobre" i tutaj możecie uwierzyć mi na słowo, bo choć scenariusz był dobry, to wykonanie i budżet pozostawia wiele do życzenia; tak na przykład mamy wywołujące salwy śmiechu walki grupy "wyszkolonych" wojskowych z ludźmi uzbrojonymi w miotły, włóczki i jedną szczelbę, czy ucieczka głównych bohaterów z konwoju przewożącego ich do miejsca zbiórki. Pod względem klimatu i muzyki, nie mam nic do zarzucenia. Podczas oglądnie możemy przenieść się z powrotem do złotej ery VHS i powspominać dawne lata.

    Ogólnie bardzo polecam, jeśli oczekujecie od filmu dobrej zabawy i chcecie poprawić sobie humor po ciężkim dniu pracy, czy tam czegoś czym się na co dzień zajmujecie.

    Moja ocena: 7/10
    Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Szale%C5%84cy-1973-37644

    Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod tag #nwjaktonazwac .
    #horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: crazies.jpg

    +: N3iK, sejsmita +5 innych
  •  

    Jeden wpis #seansniezwyczajny był wczoraj, drugi nie zaszkodzi dzisiaj. Coś napisać muszę, bo piękny horror podszedł wczorajszej nocy. :)

    May The Devil Take You/Sebelum Iblis Menjemput 2018

    Film otwiera retrospekcja: Lesmana, ojciec rodziny, zawiera pakt z diabłem, dzięki któremu ma stać się bogaty. Następnie akcja skacze do czasów obecnych i Lesmana leży w śpiączce w szpitalu, a odwiedzająca go rodzina - nie darzy go specjalną miłością - zmawia się pojechać obejrzeć jego stary dom. To co tam odnajdą może nie zmieni gatunku horroru, ale poprzeczkę dla następców ustawiło dość wysoko.

    MtDTY to indonezyjski horror satanistyczny, który - bez ściemy - mógłby być prequelem kultowego "Martwego zła" Sama Raimiego. Mroczny las, zapuszczona, stara chata, grupa pechowców i zło zamknięte w piwnicy. Też podobnie do klasyka, który wylansował Campbella na ikonę horroru reżyser MtDTY Timo Tjahjanto włożył wiele wysiłku by strona wizualna miała swoją wagę w grozie. Nie tylko lokacje, ale efekty praktyczne i charakteryzacja to prawdziwe złoto horroru, a kiedy dodać zabawy kamerzysty z ostrością można zahaczyć o jakiś orgazm. xD Tylko bardzo sporadyczne CGI dodają łyżkę dziegciu, ale nie trzeba się wysilać, żeby puścić je w niepamięć.

    Skoro film zaczyna się takim trzęsieniem ziemi, jak pakt z diabłem, to twórca nie może pozwolić sobie na dłuższe chwile wytchnienia. Na szczęście TT jest tego świadom i dzieje się sporo. Jednym razem akcja jest niczym z narwanego psychoslashera, by za chwilę uderzyć w przeciwne tony, kiedy celebrowane są z wolna rozwierające się drzwi wiekowej szafy przy łóżku śpiącego dziecka. Do tego dochodzi konkretna porcja brutalności - nie ma przesady, ale niektóre rzeczy mogą zakłuć gdzieś w środku, np. wyłamywane paznokcie ciągniętej po podłodze ofiary, łamanie kończyn albo zdzieranie twarzy - wszystko precyzyjnie ujęte odważną kamerą. Widzisz, Hollywood, tak się robi horrory!

    8+/10

    ps jedyne czego poważnie mógłby się czepiać, to logika pewnych wydarzeń i zachowań, ale to horror - logika wzięła wolne ;]

    ps 2 MtDTY to produkcja #netflix ale nie widzę go u nas

    SPIS FILMÓW KIEDY NIE MIAŁEM JESZCZE TAGU

    #film #horror #ogladajzwykopem #kinoazjatyckie
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Fajny kadr z Channel Zero. To serial w którym każdy sezon jest na podstawie jakiejś creepypasty.
    Ciekawe jest to że najnowszy sezon jest na podstawie historii napisanej przez kogoś na reddicie.
    Wyobraż sobie, piszesz sobie straszna historie w internecie i nagle się z tobą kontaktują i mówią że zrobią serial na podstawie twojej creepypasty.

    #seriale #horror #netflix pokaż całość

  •  

    #witam serdecznie w poniedziałkowe przedpołudnie. Uff, w końcu udało mi się dokończyć ten długaaaśny wpis! Trochę dłużej niż sądziłam zajęło mi też sklejanie filmiku, bo pierwszy raz używałam nowego programu do montowania i jestem na etapie prób i błędów jeśli chodzi o color grading itp. Chciałam się trochę z tym pobawić, żeby nadać lepszy klimat, ale nic z tego, co robiłam mi nie podobało i ze trzy razy w połowie edycji usuwała wszystko i zaczynałam od zera. Ostatecznie postawiłam na brak szaleństw. Jeszcze sporo pracy w tej kwestii przede mną. Jak wspominałam ostatnio - jestem totalną amatorką, więc proszę o wyrozumiałość, bo tworzenie takich filmów to tylko moje małe hobby. Do tej pory tylko moi znajomi to oglądali, więc będzie debiut :)

    ****

    Gdzie znajduje się najbardziej nawiedzony dom w Australii i skąd w ogóle wziął się ten tytuł? Jaka jest jego historia i kim byli mieszkańcy? Jak wygląda ghost tour i czy po spędzeniu tam nocy uważam, że dom naprawdę jest nawiedzony?
    To wszystko w dzisiejszym wpisie!


    TL;DR Spędziłam noc w domu uznawanym za najbardziej nawiedzony w Australii; nic mnie w nocy nie straszyło, ale nie mogłam zasnąć, bo jakiś typ w pokoju obok ciągle chrapał. Nadal nie wierzę w duchy i, chociaż nocne zwiedzanie było klimatyczne, a przewodnik opowiadał ciekawe historie, to zdania na ten temat nie zmieniłam. Mimo wszystko - fajna sprawa, polecam jako ciekawostka turystyczna :)

    W Australii jest kilka miejsc, które regularnie pojawiają się na listach na "najbardziej nawiedzone miejsce". Większość z nich to budynki, których byłe przeznaczenie może wskazywać na to, że dziś uważane są za nawiedzone. To między innymi byłe więzienie Port Arthur na Tasmanii (tutaj ma miejsce też dość ciekawa sytuacja, ponieważ miejsce było uważane za nawiedzone od dawna, a dodatkowo pod koniec lat 90. rozegrała się tam Port Arthur massacre - współcześnie najkrwawsza masowa strzelanina w Australii, podczas której Martin Bryant zabił 35 osób i ranił 24 kolejne; po tym wydarzeniu zaostrzono w na całym kontynencie przepisy dotyczące posiadania broni), były szpital psychiatryczny (na przykład dzisiejsze Fremantle Art Centre w Zachodniej Australii, które w latach 1861 - 1868 pełniło funkcję zakładu psychiatrycznego dla skazanych Asylum for the Criminally Insane) czy miejsce, do którego na początku XIX zwożono chorych imigrantów w obawie, by nie rozprzestrzeniać chorób takich jak ospa (tak zwane Q Station /czasem Quarantine Station/ na Manly w Sydney - obecnie przerobione na hotel).
    Na wszelakich listach jest jednak jedno miejsce, które zwykle się wyróżnia - pośród wszystkich budynków użyteczności publicznej znajduje się jeden prywatny dom. To Monte Cristo Homestead, położony w Junee, niewielkiej miejscowości około 2 i pół godziny drogi od stolicy Australii, Canberry.

    O Monte Cristo dowiedziałam się z podcastu Lore - w 20. odcinku, zatytułowanym Homestead, pierwsza przedstawiona historia dotyczy domu i jego mieszkańców. Zainteresowana tematem, postanowiłam poszukać więcej informacji i okazało się, że dom można nie tylko zwiedzać, ale i spędzić w nim noc. W każdy piątek, sobotę, niedzielę i poniedziałek (z wyjątkiem Bożego Narodzenia) dom jest otwarty dla zwiedzających między 10 a 16. To tak zwane day tours, podczas których goście mogą swobodnie poruszać się między pokojami uznawanymi za nawiedzane przez duchy - czasem towarzyszą im "przewodnicy", czyli obecni mieszkańcy domu, którzy opowiadają krótkie wycinki z historii domu lub przytaczają perypetie innych gości, którym udało się spotkać zjawy. Bo Monte Cristo to tak naprawdę nie muzeum, ale prywatny dom (nadal zamieszkały!), którego część została otwarta dla żądnych duchów zwiedzających.

    Prawdziwa zabawa zaczyna się w każdą sobotę po godzinie 16. To właśnie wtedy rozpoczynają się tak zwane ghost tours - w jednej z nich, w weekend po Halloween, udało mi się uczestniczyć.

    Ghost tour to nie tylko samo zwiedzanie domu. W jego skład wchodzi: obiad, 2 i pół godzinne zwiedzanie domu po zmroku z przewodnikiem, spędzenie nocy w jednym z pokoi oraz śniadanie i możliwość samodzielnego zwiedzania domu drugi raz, za dnia (o ile do tego dnia się dotrwa :D). Obiad jest przygotowany osobiście przez nestorkę rodu Ryanów, obecnych właścicieli domu. Ale o obecnych mieszkańcach za chwilę. Najpierw musimy się przenieść w czasie do roku 1876, kiedy to Christopher Crawley zakupił ziemię w Junee, ziemię, na której niedługo później stanął jego dom. Dom, którzy przez lata był świadkiem kilku tragedii, a obecnie podobno nawiedzany jest przez duchy zmarłych tam osób.

    W kilka lat Crawley zbił fortunę na wybudowaniu hotelu w pobliżu nowo powstałych torów kolejowych The Great Southern Railway Line. Musimy pamiętać, że to były czasy, w których Australia dopiero "powstawała", więc budowa linii kolejowej sprawiła, że Junee z małej wioski z kilkoma farmami szybko zamieniło się w miasteczko, czyniąc z Crawleya figurę ojca założyciela. Dzięki zgromadzonemu majątkowi mógł on pozwolić sobie na rozbudowę miasta, sponsorując między innymi budowę kościoła czy bardziej rozpustnych przybytków (jak pierwszy w mieście bar ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Monte Cristo (dosłownie Góra Chrystusa) znajdował się na wzniesieniu - dzisiaj nie rzuca się już w oczy, ale jeszcze 100 lat temu, kiedy okolica była mniej zabudowana, gmach zdecydowanie wybijał się ponad miasto.
    Pan Crawley, wraz ze swoją żoną Elizabeth, doczekali się siódemki dzieci - czterech córek i trzech synów. I mogłoby się wydawać, że wszystko w ich życiu układa się pomyślnie, gdyby nie wypadek w którym zginęła najmłodsza córka Crawleyów, 10-miesięczna Magdalene (niektóre źródła podają imię Ethel). Wypadek, który zapoczątkował spiralę przekleństw, jakie spadły na dom.

    Nikt do końca nie wie, co się wydarzyło. Legendy głoszą, że niania przypadkiem potknęła się i upuściła dziecko, które później zmarło w ramionach swojej matki (pani Crowley nie było w domu, gdy wydarzył się wypadek i nikt nie odważył się ruszyć ciałka, dopóki nie wróciła). Niania zarzekała się, że coś siłą wypchnęło dziecko z jej rąk. A może została tylko przekupiona, by upuścić je celowo? Być może dorastające dzieci chciały się pozbyć dużo młodszej siostry, która była oczkiem w głowie matki i której być może przypadłby w spadku cały majątek? Bo wbrew zwyczajowi panującemu w owych czasach, pan Crowley nie zamierzał przepisać spadku na najstarszego syna, lecz na swoją żonę.
    Problematyczną sytuacją było też to, że Elizabeth Crawley była w połowie aborygenką, a małżeństwo z bogatym Anglikiem w oczach postronnych wyglądało na nie lada mezalians. Dzieci mogły się więc obawiać, że po śmierci ojca, majątek zostanie siłą odebrany ich matce.

    Do tego dochodziły liczne gwałty, jakich dokonywał Pan Crowley oraz jego synowie na pracujących w domu służących. Pokojówki, młode dziewczyny z biednych domów które przybywały z Anglii, by służyć w domach bogatych osadników, często zachodziły w ciąże. Opowieść głosi, że jedna z nich umarła w pokoju córek Crowley'ów podczas porodu. Inna zginęła wykrwawiając się na schodach ganku. Niektórzy sądzą, że było to samobójstwo. Według relacji kilku medium, pokojówka wypadła zza balustrady przypadkiem. Są też tacy, którzy upierają się, że została wypchnięta przez Panią Crowley celowo, gdy naiwnie zagroziła jej, że mając dziecko z Panem Crowley, stanie się nową panią domu. Prawdy nie da się ustalić, ale o tym wydarzeniu do dziś przypomina wyblakła plama na schodkach prowadzących do głównego wejścia, powstała w skutek zastosowania wybielacza, którego użyto do wywabienia się śladów krwi.

    To nie koniec tragedii, jakie spotykały służbę w domu. Za najbardziej nawiedzone miejsce uważa się pomieszczenie będące swojego czasu stajnią i "garażem" dla powozów. Morris, chłopiec stajenny, zmarł tam po tym, jak złożony chorobą nie mógł wstać do pracy. Jego przełożony, myśląc że ten jedynie udaje, podpalił materac, na którym młody stajenny spał. Chłopiec przeżył podpalenie, ale w wyniku licznych poparzeń i zakażenia, zmarł kilka tygodni później. Dziś jego duch przemieszczający się między powozami jest zazwyczaj widziany przez dzieci odwiedzające Monte Cristo podczas day tours.

    Pan Crowley zmarł w 1910 w wyniku zakażenia, jakie wdało się w niewielką rankę, którą miał na szyi; rankę spowodowaną tak drobną rzeczą, jak ocieranie się jego szyi o wykrochmalony kołnierzyk. Zmarł w pokoju, który kiedyś był sypialnią jego synów - pokoju uważanym za drugie najbardziej przygnębiające miejsce w domu. Odwiedzający go goście skarżą się na ból głowy czy trudność w złapaniu oddechu. Często da się tam wyczuć też zapach nieżywej myszy, choć - jak usłyszycie w dołączonym do wpisu filmiku - to podobno wcale nie mysz, lecz gnijąca skóra na szyi Pana Crowleya.

    Majątek przypadł w spadku wdowie, która podobno tylko kilka razy opuściła swój pokój po śmierci męża. Jej dzieci kilkakrotnie próbowały namówić ją na wyprowadzkę, by sprzedać dom i podzielić się między sobą pieniędzmi - kobieta jednak nigdy się na to nie zgodziła. Zmarła w 1933 roku, na skutek pęknięcia wyrostka robaczkowego. To jej duch jest podobno dominujący i najczęściej można go spotkać. Szczególnie w niewielkim pokoju na piętrze, tuż obok feralnej balustrady. Pokój ten służył jej za kapliczkę, w której modliła się niemal do końca swoich dni.

    Ponieważ wszystkie dzieci Crowley'ów wyjechały z Junee i pewnie zauważyliście, nie bardzo zależało im na domu, do sprawowania pieczy nad majątkiem zatrudniono kobietę, która zamieszkała tam ze swoim małym synkiem. W wyniku nieszczęśliwego wypadku, chłopiec został przygnieciony przez konar. Nie umarł, ale ponieważ został uderzony między innymi w głowę, zatrzymał się w rozwoju. Dla "jego dobra", przykuto go metalowym łańcuchem do ściany izby. Przez dziesięciolecia nikt nie interesował się jego losem, co więcej, ponieważ w nocy często słychać było jego wycie, bano się zbliżać do posiadłości. Dopiero gdy jego matka przez dłuższy czas nie pojawiała się w mieście, ktoś postanowił ich odwiedzić. Okazało się wówczas, że kobieta nie żyła już od około tygodnia, a przy jej rozkładającym się ciele spał przykuty syn.
    Ostatni zarządca domu również nie miał szczęścia. W 1961 roku, po seansie "Psychozy" Alfreda Hitchcocka, lokalny chłopak postrzelił go w klatkę piersiową, po czym zostawił na jednej ze ścian napis "Die Jack Die" (napis jest podobno nadal widoczny, ale nie mogłam go znaleźć). Mimo że plotka głosi, że zarządca nie przeżył postrzału - nie jest to prawdą, ale jak się pewnie domyślacie, gdy wydobrzał, nie chciał już kontynuować swojej pracy w tym spowitym złą sławą przybytku.

    Nikt nie chciał, dlatego opustoszały wkrótce dom stał się miejscem popularnym wśród bezdomnych. Choć zimy w Australii nie są szczególnie ciężkie, mimo wszystko bywa tu zimno - dlatego meble, schody, a nawet większość dachu były sukcesywnie palone przez bezdomnych, którzy chcieli się ogrzać. W czerwcu 1963 roku, kompletnie zrujnowane szczątki Monte Cristo kupił Reginald Ryan, który jeszcze tego samego dnia przeprowadził się tam wraz z ciężarną żoną i małymi córkami. Czerwiec to w Australii zima, nie dziwi więc fakt, że Olive Ryan, żona Rega, nie wspomina ciepło tej przeprowadzki. Choć być może nie wspomina jej dobrze dlatego, że już od pierwszego dnia czuła tam niepokój, zwłaszcza po tym, jak zauważyła zapalone światło w pokoju na piętrze. Piętrze, do którego nie prowadziły schody, w domu, w którym od lat nie było elektryczności.

    Reginald powoli przeistoczył ruinę w posiadłość, którą niegdyś było Monte Cristo. Załatał sufit, wprawił szkło w okna, dokupywał kolejne meble, by jego żona i dzieci żyły wygodnie. Na tyle, na ile wygodnie można żyć, gdy za współlokatorów ma się duchy byłych właścicieli.
    Lawerence, najmłodszy syn Olive i Rega, podczas nocnego zwiedzania z chęcią przytacza różne sytuacje, w których dzielenie domu z duchami nie należało do najprzyjemniejszych. Bywało nieprzyjemne do tego stopnia, że jego starsze siostry nie chcą mieć dziś nic wspólnego z tym miejscem i zależy im na tym, by domu jak najszybciej się pozbyć. Lecz podobnie jak po śmierci Pana Crawley'a, gdy dom odziedziczyła Pani Crowley, obecnie Monte Cristo należy do Olive, żony Rega (a to nie jedyne podobieństwo rodziny Ryanów do rodziny Crawley'ów). Reginald zmarł kilka lat temu - przedtem to właśnie on oprowadzał gości po domu, jednak gdy zachorował na raka, jego syn przejął pałeczkę. Początkowo miało to trwać tylko kilka miesięcy, zanim ojciec nie powróci do sił, jednak 8 lat później Lawrence nadal się tym zajmuje.

    Jak wspomniałam na początku, ghost tour rozpoczyna się od obiadu. Olive, mimo sędziwego wieku, nadal własnoręcznie przygotowuje wszystkie posiłki. Najedzeni goście rozpoczynają zwiedzanie od seansu 20-kilkuminutowego filmu, zrealizowanego na kształt paradokumentu z pobytu w domu grupy łowców duchów oraz poznania pobieżnej historii rodziny Crowley'ów opowiedzianej przez Rega i Olive.
    Gdy słońce już zajdzie, podążamy za Lawrencem przez kolejne pokoje, poznając więcej szczegółów z makabrycznej historii Monte Cristo. Lawrence na każdym kroku zachęca do robienia zdjęć - za równo w nocy, jak i już później za dnia, żeby porównać, czy przypadkiem coś nie zmieniło swojego miejsca :D Odwiedzamy między innymi pokój, w którym zarówno Crowley'owie jak i Ryanowie zasiadali do posiłków czy byłą sypialnię Lawrenca, będąca tym samym pokojem, w którym umarł Pan Crowley.
    Po zwiedzeniu parteru i piętra, gości "przejmuje" Sophia, córka partnerki Lawrenca (słychać ją na filmiku, więc pewnie zauważycie podobieństwo jej akcentu - dziewczyna jest Słowaczką :). Ta część zwiedzania obejmuje tak zwany "original homestead", czyli część domu wybudowaną najwcześniej (wraz z powiększaniem się majątku Pana Crowley'a, powiększał się jego dom - na początku zajmował tylko kilka izb, które później przerobiono na miejsca dla służby, a rodzina przeniosła się do głównego budynku, który zwiedzamy w towarzystwie Lawrence'a). Sophia prezentuje też przyrządy, których używają łowcy duchów - chętni mogą z nich skorzystać i przekonać się, czy w ich pobliżu nie czai się jakiś duch :D.
    Jeśli chodzi o tytuł "najbardziej nawiedzony" - podobno nie chodzi wcale o ilość duchów, jakie pojawiają się na miejscu, a o częstotliwość spotkań. Według relacji licznych medium odwiedzających przez lata dom, został on zbudowany na ziemi, która działa na duchy w taki sposób, że częściej objawiają się one żyjącym. Chodzi więc o to, że dużo łatwiej doświadczyć spotkania z nimi, nawet jeśli ich liczba jest niewielka. Nie znam się na tym zupełnie i przyznam, że brzmi to jak niezły bullshit, ale z przyznacie, że z marketingowego punktu widzenia "The most haunted homestead in Australia" na pewno brzmi o wiele lepiej, niż po prostu kolejny "haunted house".

    Zwiedzanie kończymy ponownie w jadalni, na słodkim deserze przygotowanym przez Olive - jak mówi Lawrence, powody są dwa. Po pierwsze, dom pełen duchów sprawia, że nasza energia zaczyna się ulatniać, więc trzeba ją jakoś uzupełnić. Po drugie dlatego, że nagły skok cukru we krwi tuż przed spaniem na pewno nie pomoże nam w bezproblemowym i szybkim zaśnięciu ( ͡º ͜ʖ͡º)

    Do dyspozycji gości przygotowano 6 pokoi na piętrze (gdy chętnych jest więcej, dostępny jest też jeden mały pokój na parterze). To odnowione byłe kwatery służby - ponoć najczęściej odwiedzana przez duchy część domu. Moją największą obawą było to, że na noc są przygotowane jakieś atrakcje, o których się wcześniej nie wspomina (np. w moim pokoju znajdowała się druga para drzwi, która teoretycznie prowadziła donikąd i zakładałam ewentualność, że jest tam wbudowany jakiś mechanizm, który w nocy otwiera nagle drzwi - ale nic takiego nie miało miejsca). Tak naprawdę nie potrzeba żadnych dodatkowych straszaków, ponieważ klimat miejsca sprawia, że naprawdę nie łatwo jest zasnąć. Dodatkowo - jeśli ktoś spał kiedyś w starym domu, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko tam trzeszczy i osiada. Ściany są cienkie, więc słyszałam chrapanie kogoś z pokoju obok. Gdy ktoś z naprzeciwka wychodził do toalety, odgłosy niosły się tak, jakby szedł przez środek mojego pokoju. Ludzi o słabych nerwach, którzy przez ostatnie kilka godzin karmieni byli historiami o duchach, pewnie nie trudno przekonać, że to nie współlokatorka idąca za potrzebą, a zabłąkana dusza byłego mieszkańca.

    Główna brama do Monte Cristo jest otwierana na noc - w razie gdyby ktoś w środku nocy zdecydował, że jednak nie zamierza zostać. Podobno zaczęto ją otwierać po tym, jak kilkukrotnie goście forsowali ją samochodami uciekając w popłochu. Jeśli jednak uda się przeżyć, rano na gości czeka domowe śniadanie przygotowane przez Olive oraz drobny prezent poświadczający, że mamy na tyle mocne nerwy, że udało się nam spędzić noc w najbardziej nawiedzonym domu Australii. Sophia dzieli się też ze zgromadzonymi jej własnymi doświadczeniami z nocy spędzanych w kolejnych pokojach i pyta, czy komuś z gości udało się spotkać ducha (podczas mojego pobytu tylko jedna kobieta zarzekała się, że ktoś leżał obok w niej w łóżku, reszta zgromadzonych nic nie doświadczyła - lub nie chciała się przyznać xD).
    Po posiłku mamy możliwość ponownego przejścia się po pokojach, które odwiedziliśmy poprzedniej nocy i przekonania się, czy w świetle dnia wyglądają równie strasznie. Według słów Sophii i Lawerenca, tak naprawdę dla duchów nie ważna jest pora dnia, pojawiają się z równą częstotliwością zarówno w nocy jak i w ciągu dnia, więc jeśli podczas nocnego zwiedzania nie udało się nam żadnego spotkać, mamy na to jeszcze ostatnią okazję.

    Czy uważam, że tam straszy? Raczej nie. Nie jestem osobą, która wierzy w takie rzeczy i noc w Monte Cristo z pewnością nie zmieniła mojego zdania w tej kwestii. Niemniej, uważam że to było bardzo ciekawe doświadczenie. Lawrence ma talent do opowiadania, wszystkich jego historii słucha się z przyjemnością. Montując film i przesłuchując materiał kilka razy zauważyłam, że niektóre wypowiedzi są mocno wystudiowane, ale jeśli tydzień w tydzień od kilku lat opowiada się tę samą historię, na pewno ma się już wypracowaną manierę mówienia. Jednak nie przeszkadza to zupełnie podczas nocnego zwiedzania. Jedynym minusem według mnie jest to, że jest ono odrobię zbyt długie i pod koniec można odczuć zmęczenie.
    Raczej nie jesteśmy siłę przekonywani, że tam istotnie straszy - przeciwnie, już na samym początku Lawrence podkreśla, że to, co nam opowie to albo fakty (jak historia rodziny Crawley'ów), które łatwo sprawdzić albo rzeczy, których sam doświadczył przez kilka dekad mieszkania w Monte Cristo, ale w które my nie musimy wierzyć, bo to tylko jego wspomnienia. Sam z rezerwą podchodzi do deklaracji gości, że Ci są medium - co prawda według jego słów przez dom przewinęło się ich kilku, ale wierzył słowom tylko tych, którzy mieli w świecie łowców duchów wypracowaną renomę :D. Dla mnie plusem było też to, że nie jesteśmy na siłę straszeni, nic nie wyskakuje znienacka, a mimo to w totalnej ciemności oświetlanej tylko przez nieliczne świece i błysk fleszy aparatów, klimat pomieszczeń nadal jest niesamowity.

    Starałam się ograniczyć wpis do informacji ogólnodostępnych i nie chciałam opisywać bardzo szczegółowo opowieści Lawerence'a i Sophii - bo może ktoś z Was będzie miał okazję i ochotę spędzić noc w Monte Cristo Homestead, więc nie chcę psuć wrażenia, a bardziej zainteresować miejscem. Nawet jeśli nie wierzycie w duchy - sam dom jest też pięknie zachowany i wyremontowany przez Rega i stanowi jeden z najstarszych budynków w Australii, więc wstąpienie za dnia na samodzielną day tour to też fajna ciekawostka.

    ****

    Dodatkowo:
    Kilka programów telewizyjnych na temat duchów nagrało odcinki poświęcone Monte Cristo, między innymi Ghost Hunters International produkowany przez stację SyFy --> S02E08 - w odcinku są dwie sprawy, ta w Monte Cristo zaczyna się w 23. minucie; odcinek jest trochę nudny i przypomina każdy show, który produkuje współczesne Discovery i tego typu kanały.

    Tylko jeden #horror został nagrany w domu - stylizowany na found footage "Muirhouse" (2012, reż. Tanzeal Rahim). W Australii można go streamingować posiadając Amazon Prime (link), ale nie wiem, czy da się go gdzieś zdobyć w Polsce. Chociaż szczerze, oglądałam go i według mnie jest słaby (za to trwa tylko 78 minut, więc może lecieć w tle jako zapychacz czasu :D).

    Oprócz Lore, kilka innych podcastów obrało Monte Cristo za temat odcinka. Były to między innymi Haunted True Crime Podcast: (odcinek 11)[https://thehauntedpodcasts.com/2018/03/29/haunted-true-crime-episode-11-monte-cristo-homestead/] - trzeba podkreślić, że to jest komediowy podcast; odpychające jest to, że narratorki nie radzą sobie z wymawianiem nazw miejsc xD, ale zadziwiająco - odrobiono poprawnie pracę domową i sporo podanych faktów zgadza się z opowieściami Lawrence’a, Haunted Places, którego narratorem jest Greg Polcyn bardziej znany z dwóch innych serii, Serial Killers i Cults (odcinek 40)[https://www.parcast.com/haunted/2018/9/20/e40-monte-cristo-homestead] - tutaj autorów wyobraźnia zbyt mocno poniosła, większość historii jest mocno podkolorowana i prawie żadne fakty nie zgadzają się z rzeczywistością oraz History Goes Bump (odcinek 51)[http://historygoesbump.libsyn.com/history-goes-bump-podcast-ep-51-monte-cristo-homestead] - całkiem fajnie przedstawione fakty plus kilka dodatkowych ciekawostek, o których nie wspomniałam w swoim wpisie.

    ****

    Mam nadzieję, że komuś będzie się chciało przeczytać ten długaśny wpis. Miłego tygodnia Mireczki :)

    //// #australia #podroze #turystyka #ciekawostki #paranormalne #duchy
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Dawno nic nie było w #seansniezwyczajny, ostatnio mało oglądam, a pechowym zrządzeniem losu sporo chłamu mi się trafiło. Coś tam jednak ciekawego wynalazłem i fani #horror'u mogą znaleźć coś dla siebie. :)

    1) The Evil/House of Evil 1978

    Richard Crenna - znany na każdej szerokości geograficznej, jako płk Trautman :) - gra psychiatrę, który zabiera grupę podopiecznych na sesję w starej posiadłości, z której większość nie wróci.

    Mała perełka. Zdziwiło mnie, że nigdy na żadnej liście tego filmu nie widziałem. Nikt raczej się na tym filmie nie wystraszy, niemniej manifestacje domu są ciekawe i można je docenić, choć czasami trącają myszka. Zgony bywają brutalne, acz bezkrwawe, ale przede wszystkim są dobrze pomyślane i zrealizowane bez zgrzytów. Klimat jest. :D

    7/10 dla fanów starszych horrorów

    ________________________________________________________________________________________________________

    2) Aterrados/Nocne istoty 2017

    Wspaniała niespodzianka z Argentyny i kapitalnie nakręcony straszak. Nie opiszę fabuły, bo dobrze przekonać się "na własne nerwy", a film potrafi zajść za skórę. Jest ciemno, zaskakująco i bardzo ciekawie - inaczej niż przyzwyczajono nas przez hamburgerskie taśmowce. Tutaj twórcy prawdziwie delektują się stanem niepokoju i pozwalają mu trwać, zżerać widza. Strategia jak na wojnie - wyczekać i uderzyć, albo nie. xD

    8/10 Polecam oglądam w ciemności, a potem sprawdzić czy wszystkie szafy, łóżka i komody przylegają do ściany. ;]

    ________________________________________________________________________________________________________

    3) Tag Along 2 2017

    Tajwański horror równie udany co nie, ma jednak w sobie sporo uroku, a swoją odmiennością trzymał mnie przed ekranem. Fabuła jest iście kretyńska, a zwroty akcji potrafią wykręcić widza na lewą stronę. Efekty są - delikatnie mówiąc - nie najlepsze, podobnie aktorstwo. Udało się za to wykreować atmosferę grozy i w ciekawy sposób pokazać okultyzm tamtych rejonów, wiecie: mnisi, demony, stare wiedźmy i potężne, magiczne tatuaże.

    6-/10 Jeśli komuś podobał się opisany przeze mnie jakiś temu "Rigor Mortis" to ten też może się spodobać.

    ________________________________________________________________________________________________________

    4) Virus/Fukkatsu no hi 1980

    Bardziej jako ciekawostka dla radykalnych fanów #postapokalipsa, którzy widzieli już prawie wszystko. ;]

    Japońsko-amerykańska koprodukcja, swego czasu jeden z najdroższych filmów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wirus wyludnił świat (DUHhh XD) i ogląmy grupę ludzi, którzy próbują zdecydować co dalej z ludzkością, np jak zapewnić przyszłość mając do dyspozycji 8 kobiet i 100 mężczyzn (dzisiejsze feministki zeszłyby na zawał lol). Drugi wątek pokazuje jak doszło do największej katastrofy w historii ludzkości.

    Chciałbym napisać, że Wirus ogląda się bez zgrzytu, ale musiałbym potem amputować sobie ręce. Film jest tak kurewsko naiwny, banalny, infantylny i czarno-biały w każdej sferze, że zawstydza kinematografię lat 90, która te cechy wyniosła do rangi sztuki. Niemniej jest tu sporo uroku, inne spojrzenie na postapo, bardzo ładne zdjęcia i całkiem niezłe aktorstwo, jeśli wziąć pod uwagę, co takiego postacie muszą wygadywać

    5/10 powtarzam: dla fanów postapo. ;]

    #film #ogladajzwykopem #kinoazjatyckie

    SPIS FILMÓW KIEDY NIE MIAŁEM JESZCZE TAGU
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

    •  

      ja bym się cieszył jakby moja zeszła poniżej 700

      @SuperEkstraKonto: Też bym się z tego cieszył, bo mam podobną liczbę do obejrzenia. Ze dwa lata temu mi się udało, ale nie trwało to długo.
      "Martina" widziałem, jakaś wizja tam była, ale to tyle.

      Swoją drogą, takie oglądanie wg reżyserów to fajna rzecz, ale jak obejrzysz wszystko, a potem, po jakimś czasie nachodzi cię: aaa obejrzałbym jakiś dobry body horror... kurcze, widziałem całego Cronenberga. No to nie obejrzę. :) pokaż całość

    •  

      @sejsmita: oglądanie po reżyserach jest spoko ja mam całego Argento i kilku innych, ale no własnie spoko na chwile, bo jak pozniej przyjdzie ogladnac cos fajnego to automatycznoe juz to ogladałem i lipa dlatego wole ogladac raz od jednego raz od drugiego, a raz cos zupelnie innego xd

    • więcej komentarzy (3)

  •  

    Co za ciekawe połączenie - okultyzm, Sopot i Wolne Miasto Gdańsk w filmie 1985 r. Akcja filmu rozgrywa się w burzliwym roku 1933, w polsko-niemieckim środowisku WMG. Podczas gdy NSDAP dochodzi do władzy, losy kilku osób w tajemniczy sposób splatają się ze sobą, a w cieniu majaczy groźna postać i tajemnice z przeszłości. Ktoś zdaje się kontrolować zjawiska, które ciężko wytłumaczyć w logiczny i racjonalny sposób...Medium jest opowieścią gotycką osadzoną w Wolnym Mieście Gdańsku i urzeka swoją poetycką, mroczną atmosferą.

    Muzykę do filmu skomponował Krzesimir Dębski, a na ekranie możemy zobaczyć prawdziwe gwiazdy polskiej kinematografii tamtego okresu: Michała Bajora, Grażynę Szapołowską, Jerzego Stuhra czy Jerzego Zelnika.

    Na YouTube Studio Filmowe TOR umieściło cały film po rekonstrukcji cyfrowej, więc każdy może wygodnie obejrzeć ten naprawdę ciekawy film - idealny seans w dzień po rocznicy utworzenia Wolnego Miasta :)

    Gedanarium

    #gdansk #gedanarium #trojmiasto #film #ciekawostki #okultyzm #horror
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    NAWIEDZONY FORT ''GRĘBAŁÓW"

    Jesień 1925 roku. Chłodną, październikową nocą fort „Grębałów” zostaje zaalarmowany pobliskimi strzałami. Krążą słuchy o grupie dywersantów chcących przejąć magazyn broni, koszary i stanowiska artyleryjskie ośrodka. Kiedy strzały milkną, dowódca warty, kapral Makarucha zarzeka się, iż wychodzące z ciemności postacie otworzyły do niego ogień. Sytuacja jest o tyle wiarygodna, iż w trakcie strzelaniny żołnierz zostaje ranny w rękę.
    Wkrótce jednak sytuacja mocno się komplikuje i odbywającego leczenie w krakowskim szpitalu kaprala odwiedzają śledczy. Patrole, wysłane zaraz po alarmie nie znalazły ani dywersantów, ani też ich śladów. Śledczy domagają się wyjaśnień, zaś młody Makarucha blednie. W końcu wyznaje przełożonym, iż tamtej nocy skłamał, by ochronić siebie i kolegów.
    Opowiada, jak przyszedł rozprowadzić warty i w wartowni na stole zobaczył pistolet. Jeden z żołnierzy – jak opowiadał kapral – miał wziąć broń i wywijać nią „dla zabawy”. Gdy Makarucha zbliżył się, by mu ją odebrać, niezabezpieczony pistolet wypalił, raniąc go w ramię. Chcąc uniknąć kary za pozostawienie broni niezabezpieczonej, namówił żołnierzy, by zaczęli strzelać, udając napad.
    Oczywiście, kapral został za swój czyn zdegradowany do zwykłego szeregowca, zaś współwinni ponieśli zasłużoną karę. Tu historia miałaby swój logiczny koniec, gdyby nie opowieść byłego podoficera, jaką przedstawił swoim przełożonym po wyjściu ze szpitala.
    W oknie warowni miała się ukazać biała postać z wytrzeszczonymi oczyma, do której przestraszony wypalił, zapominając o odbezpieczonym pistolecie. Co było do przewidzenia, żaden ze śledczych mu nie uwierzył, choć opowieść kolegi poparli także inni żołnierze, zarzekając się, iż również widzieli zjawę.
    Opowieść o duchu rozniosła się wśród żołnierzy lotem błyskawicy. Od tej pory nocne warty miały być uznawane za najgorszą dla tutejszego żołnierza rzecz. Białą zjawę zaczęto widzieć wszędzie. Nie pomogły nawet egzorcyzmy przeprowadzone przez kapelana.
    Historia szybko stałaby się kolejną żołnierską legendą opowiadaną w koszarach, gdyby nie przypadek. Jeszcze tej jesieni w trakcie robót ziemnych na terenie fortu odnaleziono zwłoki zawinięte w worek z dyndającym na szyi sznurem. Wkrótce medycy orzekli, iż trup musiał w ziemi spędzić kilka lat. Szybko powstała teoria, jakoby miał to być rosyjski szpieg, którego Austriacy wykryli, a następnie powiesili i w tym miejscu zakopali.
    Szczątki domniemanego szpiega zostały pochowane w poświęconej ziemi, zaś zjawa – czymkolwiek była – zniknęła. Dla Makaruchy historia skończyła się pochwałą za wzorcowe pełnienie służby i w następstwie przywróceniem do rangi kaprala.

    Zapraszam na funpage poświęcony duchom i nawiedzeniom: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    #cedrikpisze

    #paranormalne #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #creepystory #horror #gruparatowaniapoziomu
    pokaż całość

    źródło: fort.PNG

  •  

    Uwielbiam ten film a ta scena to w ogóle rozpierdol

    #film #horror

    GIF

    źródło: media.giphy.com (2.66MB)

  •  

    Polecam #horror czy raczej #thriller z #netflix "Nie oddychaj"
    Nie długi bo ok 90minut, ale lepiej nie zwracać uwagi na zegarek bo w filmie często ma się wrażenie że to już koniec filmu.

  •  

    Jeszcze więcej Chilling Adventures of Sabrina w tym roku na Netfliksie
    Netflix pokaże odcinek specjalny serialu Chilling Aventures of Sabrina. Świąteczny epizod będzie nosił tytuł A Midwinter’s Tale. Sprawdź szczegóły>>
    #netflix #seriale #serial #chaos #horror
    pokaż całość

  •  

    Na porodówce zaczynają się akcje... pocę się jak słyszę te wrzaski...dajcie plusika...

    Wrzaski jak z najlepszego horroru ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    Jak dobrze że sikam na stojąco.

    #tatacontent #heheszki #horror

  •  

    LEGENDA LASU WITKOWICE

    Jest końcówka Października 2001 roku. Grupa młodych ludzi zmierza w stronę lasu. Niosą ze sobą alkohol, jedzenie i sprzęt obozowy. W ciepły, jeszcze słoneczny weekend chcą uczcić rozpoczęcie kolejnego roku na studiach.
    Wkrótce znikają w gęstwinie. Jeszcze przez chwilę słychać śmiechy i nawoływania, potem i to cichnie. Wydawać się może, że las ich wchłonął, zaabsorbował jak odżywczą glebę wyciągając wszelkie życie z oplecionych korzeniami ciał.
    Ponad rok po wydarzeniach z października 2001 roku nadchodzi swoiste Crescendo, kiedy ujawniona zostaje wspomniana przez anonimowego przyjaciela...

    „Legenda Lasu Witkowice”.

    Wedle jej słów, Witkowice zbudowane zostały na szczątkach innej osady, założonej jeszcze w XII wieku, która blisko sześćset lat później ma spłonąć w tajemniczych okolicznościach razem z większością mieszkańców. Jednostki, które przetrwały tą tragedię, w myśl legendy, miały zaginąć. Jedyne świadectwo wydarzeń ma stanowić pamiętnik Ojca Witkacego, księdza i egzorcysty.
    Jeśli wierzyć słowom opowieści, pięć lat przed tragedią wieś miała nazywać się „Mirena”. Właśnie wtedy, na zaproszenie władców tych ziem do pobliskiego lasu, którego strzęp nazywamy dzisiaj „Parkiem Leśnym Witkowice” przybywa sekta pogan, nazywająca samych siebie „Strażnikami Quantara”. Goście szybko zadomowiają się w lesie, budując sobie osadę, obok kamienną świątynię i czyniąc magiczne posługi mieszkańcom wioski.
    Czy to na skutek rytuałów, czy złej aury, las reaguje na obecność nowych mieszkańców. Ptaki odlatują, dzikie zwierzęta często znajdowane są martwe na granicy wioski. Jej mieszkańcy boją się zapuszczać w głąb gęstwiny po zmroku.
    Na tym się jednak nie kończy. „Legenda” szybko przeradza się w opowieść o paru grzybiarzach, którym udało się zobaczyć krwawe rytuały odprawiane przez (zapewne zakapturzonych) członków sekty. Zauważeni, uciekli w głąb lasu, gdzie dopadła ich mgła rozmazująca całe otoczenie wokół, a także ich samych.
    W tej barwnej historii, dwóm mężczyznom udaje się uciec do domu, gdzie zostają osądzeni za domniemane zabójstwo kolegów.
    Tutaj urywa się tekst legendy, zaś opowieść prowadzona jest dalej w formie pamiętnika Ojca Witkacego, który bardzo dobrze operuje współczesnym słownictwem i miejskim slangiem jak na kapłana z XVIII wieku. Ponadto, jest na tyle skrupulatny, by zapisywać w swym pamiętniku dialogi, oraz na żywo opisywać ostatnie chwile miażdżonej przez las wioski oraz swoją własną śmierć.

    Zapraszam na funpage poświęcony duchom i nawiedzeniom: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    #cedrikpisze

    #paranormalne #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #creepystory #horror
    pokaż całość

    źródło: lasw.jpeg

  •  

    #fantazmaty #fantastyka #fantasy #postapo #sf #horror #ebook #literatura #ksiazki

    Mircy, nasz trzeci ebook w końcu ujrzał światło dzienne! Po raz kolejny prezentujemy 20 świetnych opowiadań fantastycznych (tym razem więcej fantasy, ale miłośnicy grozy czy postapo też znajdą coś dla siebie). Jak zwykle do pobrania za darmo z naszej strony (podobnie jak poprzednie projekty), znalezisko (i linki do poprzednich projektów) znajdziecie tutaj:

    https://www.wykop.pl/link/4633813/darmowa-fantastyczna-antologia-fantazmaty-tom-ii-juz-do-pobrania/
    pokaż całość

  •  

    Sezon na #halloween w pełni także polecam kilka dobrych horrorów do obejrzenia w najlepszy łikend:

    1. Bękarty Diabła - genialny klimat wzorowany na Teksańskiej masakrze, czarny humor, brutalne sceny, galeria ciekawych postaci, świetna muzyka. Największe dzieło Roba Zombiego.

    2. Zaginiony Szkielet Cadavry - Pastisz horrorów science fiction z lat 50tych. Tak inteligentnego humoru i reżysera czującego klimat jeszcze nie widziałem. Każda scena to absolutny kult.

    3. Powrót Żywych Trupów - Co może być lepszego od bandy punkowców atakowanych w kostnicy przez hordy żywych trupów? Jest klimat, rockowa muzyka, czarny humor i świetne efekty specjalne.

    4. The Beyond - Największe dzieło Lucio Fulciego. Tego onirycznego klimatu nie da się podrobić. Fabuła niczym z sennego koszmaru, absoolutnie genialna muzyka Fabio Frizziego i obleśne i wyjątkowo krwawe efekty specjalne!

    5. Martwe Zło 2 - Nigdy nie traktowałem go jako komedii, co najwyżej film groteskowy, ale jednoczenie przerażający. Ekspresyjne aktorstwo Bruce'a Campbella, masa świetnych scen, praca kamer urywa głowę, a ilością niesamowitych pomysłów możnaby obdarzyć 10 filmów.

    6. The Thing - Odcięte od świata mroźne pustkowie i bestia czająca się wśród ludzi. Klimat i praktyczne efekty specjalne robią robotę!

    7. In the mouth of Madness - Zakręcona fabuła, wyraziste postacie, dobrzy aktorzy, gumowe potwory, a nad wszystkim unosi się duch Lovecrafta. Carpenter odrobił pracę domową.

    8. The Blob - Przerośnięta galareta z kosmosu jest głodna! Nietuzinkowy pomysł zrealizowany po mistrzowsku no i znów świetne, praktyczne efekty. Kwintesencja rozrywki z lat 80tych.

    9. Alien - Gotycki horror, tyle, że zamiast zamku okrytego całunem mgły mamy statek kosmiczny pełen mrocznych korytarzy, a zamiast potwora, obcego kroczącego jego zakamarkami. Duszny klimat, sugestywna kolorystyka, niespieczne tempo. Prawdziwy horror!

    10. Predator - Kolejny klimatyczny horror o podchodach z inteligentnym drapieżcą. Klimat można kroić nożem, a wiele scen to majstersztyk.

    11. Teksańska Masakra Piłą Mechaniczną - W tym filmie nikt nawet nie zostaje zabity piłą, jednak gęsta, stęchła atmosfera wprost wycieka z ekranu, a dawka terroru psychicznego jest trudna do zniesienia!

    12. Noc Żywych Trupów - Pierwszy nowożytny film o żywych trupach. Antyteza życia, czyli zombie polują i zjadają ludzi. Czy może być coś gorszego?

    13. Wickerman - Brytyjski horror pogański z wciągającą fabułą, dobrymi kreacjami aktorskimi i wyśmienitym soundtrackiem.

    Więcej zestawień najlepszych horrorów znajdziecie na fanpejdżu: Horrorshow

    #horror #film
    pokaż całość

  •  

    Jako że codziennie pojawiają się wpisy z prośbą o polecenie dobrych horrorów, postanowiłam stworzyć własną listę. Żałuję, że nie udało mi się wczoraj, bo była dobra okazja, ale być może komuś jakiś tytuł się przyda. Zrobię podziałkę na horrory straszące i klimatyczne, bo pomiędzy nimi jest ogromna różnica.

    Od razu zaznaczam, że prawidłowe oglądanie horroru następuje dopiero wtedy, gdy za oknami jest całkowicie ciemno, jedyne źródło światła w waszym pokoju pochodzi wyłącznie z monitora/ TV, a wy macie założone słuchawki. Bez nich też można, ale efekt będzie słabszy. Za niewyciszenie telefonu i śmieszkowanie ze znajomymi podczas seansu (jeśli z jakiegoś powodu nie oglądacie sami) doliczcie sobie karne kutasy.

    Horrory, które straszą.
    1. Shutter
    2. Last Shift
    3. The Autopsy of Jane Doe
    4. The Conjuring
    5. Insidious
    6. The Others

    Horrory klimatyczne.
    1. Gidam/ Epitaph
    2. February/ The Blackcoat's Daughter
    3. The VVitch: A New-England Folktale
    4. Hereditary
    5. Pyewacket
    6. A Tale of Two Sisters
    7. Ghost Stories
    8. Babadook
    9. Blair Witch Project
    10. Boarding School

    Klimatyczne horrory mają to do siebie, że straszyć nie muszą i zazwyczaj tego nie robią. Stawiają na klimat, który ma być gęsty, mroczny i niepokojący, ale równie dobrze nie musi być on przesadnie ciężki, dlatego nie zdziwi mnie, gdy większość osób machnie ręką na drugą listę. Takiego klimatu nie spotkacie w Boarding School, ale film miał w sobie coś, za co naprawdę go doceniam. Z Blair Witch jest taki problem, jak ktoś kiedyś trafnie napisał, że straszy tak mocno, jak widz chce, żeby straszył. Z kolei Gidam i A Tale of Two Sisters mogą moim zdaniem poszczycić się jednymi z najlepszych strasznych scen, pomimo że w obu filmach było ich łącznie trzy. Cenię sobie również scenę z Pyewacket, która nie była specjalnie przerażająca, ale straszna sama w sobie ze względu na okoliczności i absurdalność.

    Mam nadzieję, że chociaż jednej osobie jakiś tytuł przypadnie do gustu (。◕‿‿◕。)
    #horror #creepy #film i spóżniony #halloween
    pokaż całość

  •  

    Zapraszam do obserwowania tagu #cedrikpisze
    i na mój nowo powstały fanpage o duchach i nawiedzeniach: https://www.facebook.com/DuchyiNawiedzenia/

    HORROR AMITYVILLE - HISTORIA PRAWDZIWA

    13 listopada 1974 roku, około godziny 18:30 do baru w Amityville wpada zrozpaczony młody mężczyzna, wzywając pomocy.

    „Musicie mi pomóc, moja matka i ojciec chyba zostali postrzeleni!” – krzyczy. Kiedy goście baru docierają na miejsce, w starym domu znajdują zwłoki sześciu osób, w tym trojga dzieci w wieku od 9 do 13 lat. Jak ustala policyjne śledztwo, wszyscy zostali zabici karabinem 336C w okolicach godziny 3:00 w nocy. Ronald DeFeo Jr., zrozpaczony mężczyzna, zostaje przewieziony na posterunek i już następnego dnia przyznaje, iż to on odpowiada za wszystkie morderstwa.

    Ta straszna zbrodnia pozostałaby tylko straszną zbrodnią, gdyby nie zeznania, jakimi DeFeo i jego obrońca, Wiliam Weber, próbowali przekonać sąd w sprawie rzekomej niepoczytalności mordercy. To jakieś „głosy” miały go zmusić, by w okolicach 3:00 w nocy oddał po dwa strzały do swoich rodziców i po jednym do młodszego rodzeństwa. Te same „głosy” nakłoniły go, by później pozbył się zakrwawionego ubrania, ukrył karabin i udawał zrozpaczonego syna wzywającego pomocy.

    Do wniosku przychyla się jeden z psychiatrów. Drugi jednak stwierdza, iż nawet pomimo antyspołecznych zaburzeń świadomości, czy brania narkotyków, Ronald DeFeo Jr. był w pełni świadom popełnianych czynów. Sąd przychyla się do tej opinii i 21 listopada 1975 roku morderca zostaje skazany na sześciokrotne dożywocie. Obecnie przebywa w zakładzie karnym Green Haven. Wielokrotnie zmieniał zeznania, wedle niektórych z nich współwinni morderstwa mieli też być jego dwaj przyjaciele, oraz siostra Dawn. Zeznania te nie zostały jednak nigdy potwierdzone.

    Na tym jednak nie kończy się historia nawiedzonego domu. Po pewnym czasie do posiadłości przy 112 Ocean Avenue wprowadzić się miała rodzina Lutzów, ci jednak wytrzymali w nim niecały miesiąc – po tym czasie uciekli przerażeni szepczącymi do nich głosami. Pan domu, George Lutz, miał potem opowiadać, jakoby przez cały okres pobytu miały go dręczyć myśli o zabiciu żony i dzieci. Domu miał się też bać ksiądz, który przyszedł tam, by go poświęcić. Doniesienia o tajemniczych zjawiskach napływały nawet od stacjonującej w domu ekipy filmowej „The Amityville Horror”, nikt jednak nie wyklucza samonapędzającej się mistyfikacji, zarówno ze strony Georga Lutza, który na sprzedaży praw do swojej opowieści zarobił 900 000 dolarów, a także podgrzewającej atmosferę ekipy filmowej, dzięki czemu o filmie głośno było już na długo przed premierą.

    #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #paranormalne #horror
    pokaż całość

    źródło: horror.jpg

  •  

    NIE MA LEPSZEGO HORRORU NA HALLOWEEN DO OGLADNIECIA NIZ TO I NAWET Z TYM NIE DYSKUTUJCIE.
    #film #horror #heheszki #testoviron

    źródło: youtube.com

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #horror

0:0,0:1,0:1,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:1,0:0,0:0

Archiwum tagów